Czy polityczna nikczemność (poprawność) stała się znakiem firmowym Roberta Bąkiewicza?

Bąkiewicz zmienia formułę Marszu Niepodległości?

CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/11/10/bakiewicz-zmienia-formule-marszu-niepodleglosci/

Od czasu przełomowego Marszu Niepodległości w 2011 roku aż do tego roku myślałem, że rzeczą najważniejszą w obchodach 11 listopada jest sprawa Niepodległości naszej Ojczyzny.

Niestety, wygląda na to, że Marsz Niepodległości może przekształcić się, tak jak pozostałe święta, w jedną z wielu politycznie poprawnych dekoracji maskujących rzeczywistą sytuację Polski.

Kilka dni temu na pisowskim portalu ukazały się fragmenty rozmowy z Robertem Bąkiewiczem, który mówiąc o Marszu Niepodległości, złożył jednocześnie swoistą deklarację politycznej lojalności, powtarzając propagandową narrację i pomijając milczeniem sprawę realnej utraty przez „państwo polskie” już nie Niepodległości, ale kolejnych marnych resztek suwerenności w ramach realizowanego Wielkiego Resetu w polityce i gospodarce.

Silny Naród, Wielka Polska?

Główne hasło Marszu Silny Naród, Wielka Polska brzmi groteskowo w sytuacji, gdy 200 tys. Polaków straciło życie w wyniku lockdownu w Służbie Zdrowia, a osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy kontynuują dzieło dalszego niszczenia Polski pod postacią węglowego lockdownu.

Tymczasem uwaga uczestników Marszu ma być skierowana tylko w stronę Rosji, a patriotyczna energia trwoniona na śpiewanie piosenek.

Jeszcze bardziej niż w poprzednich latach będziemy stawiali na to, aby było mniej okrzyków, a więcej wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych.

“Mniej okrzyków”? Brzmi podobnie jak zalecenie Dudy w sprawach Wołynia, by się “miarkować w słowach”.

Chcemy zwrócić uwagę na zagrożenia płynące dziś z polityki imperialnej Rosji, ale również sojuszu Berlina z Moskwą. /Robert Bąkiewicz dla TVP info/.

A gdzie inne ważne tematy?

Wygląda na to, że polityczna nikczemność (poprawność) stała się znakiem firmowym Roberta Bąkiewicza. Jestem ciekaw co na to uczestnicy Marszu, czy wezmą w nim udział jako lunatycy czy może przemówią własnym głosem – upominając się o Polskę – nie o tą “Polskę” z telewizji, lecz o tę prawdziwą?

Niepodległość Polski ogłosiła Rada Regencyjna 7 października 1918 roku. Polska miała stać się monarchią.

Niepodległość Polski ogłosiła Rada Regencyjna 7 października 1918 roku. Miała stać się monarchią.

Nie odzyskaliśmy niepodległości 11 listopada.

https://nczas.com/2022/11/11/nie-odzyskalismy-niepodleglosci-11-listopada-swietowac-powinnismy-innego-dnia/

Choć władza państwowa bezrefleksyjnie obchodzi Święto Niepodległości 11 listopada, to konserwatyści pamiętają, że niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej ogłoszono 7 października 1918 roku.

Rada Regencyjna, w skład której wchodzili: abp Aleksander Kakowski herbu Kościesza, Książę Zdzisław Lubomirski herbu Szreniawa bez Krzyża i hrabia Józef Ostrowski herbu Korab, powołując się na 14 punktów Wilsona zaakceptowanych kilka dni wcześniej przez państwa centralne, 7 października 1918 roku proklamowała niepodległość Polski.

Nasze państwo miało stać się docelowo monarchią – tak, jak to było przed rozbiorami.

2 października ta sama Rada przejęła od okupantów władzę zwierzchnią nad wojskiem. 25 października powołano rząd Józefa Świeżyńskiego – to on jako pierwszy nie musiał starać się o akceptację władz okupacyjnych niemieckich i austro-węgierskich.

Świeżyński później, 3 listopada, próbował przeprowadzić przeciwko Radzie zamach stanu.

Rada jednak odparła atak i powołała na urząd tymczasowego szefa prowizorium rządowego Władysława Wróblewskiego.

Warto zauważyć jak długo Państwo Polskie już działa; zajmuje się swoimi sprawami; a żaden piłsudczyk jeszcze go nie tknął.

Dopiero 11 listopada Rada Regencyjna oddała zwierzchnią władzę wojskową oraz naczelne dowództwo nad wojskiem polskim socjalistycznemu rewolucjoniście – Józefowi Piłsudskiemu. To niestety pogrzebało szanse Polski na przywrócenie monarchii.

Dziś Święto Niepodległości obchodzimy 11 listopada – w ślad za poplecznikami Piłsudskiego i Polskiej Partii Socjalistycznej. Tak naprawdę jednak Niepodległa Polska działała już jako suwerenny byt państwowy od 7 października 1918.

A GDZIE TU POLAK? A GDZIE TU POLSKA?

A GDZIE TU POLAK? A GDZIE TU POLSKA?

Krzysztof Baliński 11 listopada 2022

Nie jest sztuką odróżnić politykę polską od niepolskiej polityki prowadzonej przez jawnych wrogów. Problem zaczyna się tam, gdzie musimy odróżnić politykę polską od polityki tych, którzy działają przeciw nam skrycie, dla których los Polski jest zupełnie obojętny.

Polsce nie zagraża Rosja, nie zagrażają Niemcy, nie zagraża Izrael. Polsce zagraża brak poczucia narodowego krajowych elit i ich przekupność. Żydzi sami nie ograbią nas z mienia. Niemcy nie odbiorą nam Ziem Odzyskanych, Ukraińcy nie zagarną Przemyśla. Są natomiast tacy, którzy to mienie i te ziemie są gotowi oddać obcym. I w tym temacie trzeba powiedzieć Polakom, że coś jest w powietrzu, że coś się czai, że coś się święci.

Uderza, że nikt z wypowiadających się na temat polityków nie wymienia czynnika narodowościowego. Mówi się i pisze niemal o wszystkim, o wykształceniu, o preferencjach seksualnych, o kolorze włosów, ale nie ma słowa o narodowości delikwenta. Sitwa, która swymi mackami opanowała całe państwo wmawia nam, że zwartość i jednorodność etniczna państwa to szkodliwy anachronizm, słabość, ułomność, zacofanie, a wszelkie pytania i rozważania o etnicznych i rodzinnych korzeniach to ohydne grzebanie w życiorysach. A wszystko po to, aby nie wyszła na jaw porażająca prawda o tym, kto w Polsce rządzi i kto rozdaje karty.

Śledząc „sukcesy” naszego państwa na Wschodzie, stawiamy pytanie: Kto dba o interesy Rzeczypospolitej? Na pewno nie są to Polacy. Z inspiracji syna rabina i przy błogosławieństwie jego następców, sprawy wzięła w łapy jednorodna etnicznie ekipa dzieci i wnuków działaczy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. W słynnym notesie Geremka znalazły się też inne mniejszości. W rezultacie placówki dyplomatyczne na Wschodzie zamieniły się w etniczne enklawy, a tamtejsza ekipa „polskich dyplomatów” zajmuje się wszystkim tylko nie sprawami Polski, a „polska dyplomacja” polega na porzucaniu na pastwę losu żyjących tam Polaków.

Dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty – w urzędach do tego powołanych głos mają mniejszości narodowe. I dlatego trzeba mówić: Narodowość ma znaczenie. I dlatego należy pytać: Czy u ministra borykającego się z kryzysem tożsamości etnicznej nie dojdzie do konfliktu lojalności i czy daje gwarancję obrony polskiego interesu narodowego? Czy Niemiec powinien działać na odcinku niemieckim, na czeskim – Czech, na rosyjskim – Rosjanin, na chińskim – Chińczyk? Czy Ukrainiec powinien działać w MSZ na odcinku ukraińskim, a syn banderowca kierować wydziałem wschodnim Agencji Wywiadu? Czy Żyd w polskim urzędzie powinien zajmować się stosunkami z Izraelem, a członek diaspory żydowskiej być pełnomocnikiem ds. kontaktów z diasporą żydowską? Czy Agencją Wywiadu musiał kierować Krzysztof Bondaryk, a CBA Paweł Wojtunik? I wreszcie – czy nad stosunkami z Polonią amerykańską i nad repatriacją Polaków z Kazachstanu pieczę sprawować muszą obcoplemieńcy, potomkowie tych, którzy przyczynili się do Jałty, czyli do tego, że miliony Polaków zostało poza granicami ojczyzny?

Dlaczego poświęcają rodaków na obczyźnie na rzecz niepolskich interesów i popierają żywioły im nieprzyjazne? Dlaczego Polacy na Ukrainie są dla nich kulą u nogi? Czy nie dlatego, że wadzą im w „pojednaniu” z Ukraińcami i przeszkadzają w podejrzanych kombinacjach geopolitycznych? Dlaczego blokują powrót etnicznych Polaków z Kazachstanu, arozdają paszporty Żydom? Dlaczego polskim obywatelem jest dziś łatwiej zostać potomkowi rezuna i Tatarowi z Krymu, niż Polakowi? Dlaczego polski repatriant musi spełnić wiele warunków, a pogrobowiec Bandery nie musi żadnego? Kto stawia zdecydowany opór staraniom potomków zesłańców o powrót do Ojczyzny i jednoznacznie wykazuje, że repatriacji etnicznych Polaków nie będzie?

Kto wyznaje i wprowadza w życie doktrynę – Polacy mają z Polski uciekać, a nie do niej wracać? I czy racji nie mają ci, którzy twierdzą, że wielu pośród tych, co rządzą dziś Polską są świadomi, że Polacy w Kazachstanie są bardziej Polakami niż oni sami? Sprzeciwiając się repatriacji Polaków z Kazachstanu, używają argumentu: „to zrusyfikowani agenci Moskwy”. Ci sami, gdy organizowali i finansowali akcję repatriację sowieckich Żydów nie dostrzegli, że wśród nich były tysiące byłych funkcjonariuszy KGB. Bardzo sprawnie przywrócili też polskie obywatelstwa tzw. marcowym emigrantom, którzy w większości wywodzili się ze stalinowskiego, czyli sowieckiego aparatu Urzędu Bezpieczeństwa.

25 maja 2021 policja rozpędziła Łowicką Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę. „Rząd zdecydował się na otwarcie galerii handlowych, a pątnicy są szykanowani” – wyraził zdziwienie ksiądz, przewodnik pielgrzymki. „Dziwne jest to, że ani zaborcy, ani okupanci nie zatrzymali nigdy pielgrzymki” – oburzał się emerytowany biskup diecezji łowickiej. W pielgrzymce uczestniczyć można od 1656 roku, szła do Częstochowy w czasach rozbiorów, niemieckiej okupacji i Bermana. Minister spraw wewnętrznych sprawy nie rozliczył. Tak jak nie wyjaśnił, czy prawdą jest, iż 40 procent oficerów Policji, adeptów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie to Ukraińcy z okolic Szczytna, Elbląga i Giżycka. Jak i nie wyjaśnił, że Ukraińcy nieproporcjonalnie do ich liczby obsadzili także stanowiska w sądach, prokuraturze, straży granicznej, służbach celnych, że na Mazurach działa mafia ukraińska, która obsadza stanowiska leśniczych, nadleśniczych, gajowych i urzędy pocztowe oraz gminne, że w wielu miejscowościach Ukraińcy wieszają sobie wstążeczki niebiesko-żółte, bo policjant, jak zobaczy swojego rodaka mandatu nie da, a sędzia nie wsadzi do więzienia. Nie wyjaśnił też, dlaczego kapelani Straży Granicznej Miron Michaliszyn i Jan Tarapacki biorą w polskich mundurach udział w uroczystościach ku czci upowców, co – gdy weźmiemy pod uwagę, że ta formacja dziedziczy tradycje KOP, szczególnie znienawidzonego przez nacjonalistów ukraińskich – wywołuje ciarki po plecach.

Ukraińscy nacjonaliści mają wpływy we wszystkich partiach politycznych. Praktycznie nie ma partii, która nie działałaby na ich korzyść. W każdym mieście Warmii i Mazur członkami tych partii są w większości Ukraińcy, a od Braniewa na wschód obsadzają te partie wyłącznie ukraińskie rodzinne klany. Przeniknęli nawet do jedynej partii, która troszczy się o upamiętnienie rodzin chłopskich pomordowanych na Wołyniu – Miron Sycz, wicemarszałkiem województwa Warmińsko-Mazurskiego został dzięki poparciu PSL. Ci sami polscy chłopi burzą się, że Niemcy wykupują ziemię na tzw. słupy. A kim są te „słupy”? To Ukraińcy przesiedleni po operacji „Wisła” na Ziemie Odzyskane, które Niemców interesują najbardziej.

Czy powodem tego, że pion śledczy IPN nie osądził ani jednego zbrodniarza UPA, a nawet wszystkich skazanych rezunów zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych” nie jest to, że za czasów Kieresa, Żaryna i Kurtyki Żydzi z Unii Wolności obsadzili wiele stanowisk w IPN Ukraińcami? Czy powodem tego, że można fabrykować kłamstwa o „bohaterskim” UPA nie jest to, że Ukraińcy przeniknęli do „Ośrodka Karta” i zniszczyli polskie archiwa dokumentujące zbrodnie UPA na Polakach? Czy nie dziwi, że pion śledczy IPN nie osądziła ani jednego zbrodniarza z UPA, a nawet wszystkich bandytów skazanych przez sądy PRL zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych”?

No i mamy to, co mamy: W „Indeksie represjonowanych w PRL z powodów politycznych” są nazwiska „bojców” UPA, członków sotni grasujących w Bieszczadach, zabijających polskich żołnierzy i palących polskie wsie, schwytanych w roku 1947 przez polskich i czechosłowackich żołnierzy. A wiedzieć trzeba, że znalezienie się na tej liście to nobilitacja, wyróżnienie i hołd. Ci sami bojcy UPA w IPN, razem z polskimi „pożytecznymi idiotami”, opracowali „Atlas podziemia niepodległościowego”, w którym straty UPA w walce z Wojskiem Polskim wliczono do strat polskiego podziemia.

Wszystko zaczęło się od braci Kaczyńskich, a właściwi od ich kosmopolitycznej choroby, która zaowocowała tym, że w Belwederze prym wodziła Bogumiła Berdychowska, inicjatorka zbierania podpisów pod apelem do Rady Miasta Warszawy ws. niedopuszczenia do budowy pomnika ku czci ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Wielu Ukraińców przeniknęło do Porozumienia Centrum, a wiceprezesem PiS został Ukrainiec z Przemyśla, który szczególną aktywność wykazał w załatwianiu pochówku na cmentarzu wojennym strzelców siczowych w Przemyślu dla ludobójców z UPA zabitych podczas napadu na Birczę. Ten sam, który będąc wicewojewodą podkarpackim, dopuścił do wzniesienia kilkunastu pomników UPA. W skład jaczejki sympatyków Bandery wchodzili także: Joanna Kluzik-Rostkowska (szefowa kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego); Paweł Kowal (eurodeputowany PiS, który głosował przeciw rezolucji PE potępiającej uhonorowanie Bandery tytułem Bohatera Ukrainy); Michał Kamiński (bronił ulotkę wyborczą Juszczenki, zapowiadającą wygonienie Moskali, Przeków, tj. Polaków i Żydów); Adam Bielan (eurodeputowany PiS, który był za odrzuceniem projektu uchwały PE uznającej zbrodnie UPA za akt ludobójstwa). Wszyscy inkryminowani utworzyli później ugrupowanie pod przewrotną nazwą „Polska Jest Najważniejsza”.

Zdecydowanie najwięcej orędowników idei głoszonych przez ukraińskich nacjonalistów znalazło się w ławach parlamentarnych PiS, ale sympatycy banderowców znaleźli się także w PO. Na Majdan jeździli Kaczyński, Komorowski, Tusk, Sikorski, Wałęsa i Kwaśniewski (ten ostatni zawiózł tam 30 tysięcy egzemplarzy „Wyborczej” z wybielającym banderowców artykułem Michnika). A wszystko pod hasłami: „Sława Ukrainie!”, „Sława hierojom” i w czasie, gdy powiewały tam banderowskie flagi, a zwolennicy bandytów z UPA wrzeszczeli: „Smert Lachom” „Lachy za San” „Riazy Lachiw” „Lachow budut rizaty i wiszaty”.

Zarówno PiS jak i PO w sprawach Ukrainy przemawiają jednym głosem, manifestując jednomyślność nieznaną od czasów Okrągłego Stołu. Drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej proukraiński i prześcigania w deklaracjach o wielkości pomocy, jaką Polska powinna udzielić. À propos – zachodzimy w głowę, dlaczego Dawid Wildstein nadając z Majdanu w otoczeniu czerwono-czarnych flag, pisał pełen egzaltacji, że panuje tam wspaniała atmosfera i że czuje się jak w obozie kozackim. Zapomniał, że gdyby to był obóz kozacki, to nie wyszedłby stamtąd żywy? Bo Kozacy, szczególnie w czasie powstania Chmielnickiego, wprost wyżywali się w pogromach na Żydach i zgładzili prawie wszystkich wyznawców religii mojżeszowej, których napotkali na swojej drodze, a na całej Rusi uratowało się tylko kilkuset Żydów, ocalonych przez księcia Jeremiego Wiśniowieckiego (dziś przez historyków żydowskich przedstawianego, jako prekursora ciemiężycieli Ukraińców).

Z kieszeni polskiego podatnika płyną miliony dla Związku Ukraińców w Polsce. W tym 2 miliony dla „Naszego Słowa”, które zamieszcza banderowską symbolikę, popiera ukraińskie pretensje terytorialne i zaprzecza, by UPA dokonała ludobójstwa na Polakach. Ale do takiej roboty nie potrzeba „Naszego Słowa”, bo w Polsce są inne gazety ukraińskie dla Polaków, „Sieci”, „Kurier Wnet”, „Gazeta Polska”, które zawsze stoją po stronie Ukraińców i zawsze upatrują dobro Polski w czynieniu dobra Ukrainie. Trudno nie zgodzić się z poglądem S. Michalkiewicza, że od roku 1944 historyczny naród polski musi dzielić terytorium państwowe z polskojęzyczną wspólnotą rozbójniczą. Jednym z dowodów to tłumnie zgromadzeni na wiecach „solidarności z Ukrainą”, gromadzących kilkadziesiąt razy więcej osób niż obchody rocznicy rzezi wołyńskiej, zgodnie wykrzykujący „Herojam sława”, czyli ostatnie słowa, jakie słyszeli Polacy paleni żywcem lub rzezani siekierami przez „bojców” z UPA.

Kilka dni temu na szefa kancelarii premiera zaprzysiężony został Marek Kuchciński. To, że jest tylko absolwentem technikum ogrodniczego byłemu marszałkowi Sejmu i wiceprezesowi PiS nie przeszkadza w politycznej karierze. Co do kwalifikacji dodajmy, że w tej kadencji ani razu nie zabrał głosu z sejmowej mównicy. Wielki powrót „latającego” marszałka! – tak powitały go media. Dlaczego? Bo jako marszałek Sejmu odbył 98 lotów samolotem rządowym, wożąc siebie, członków rodziny i Ukraińców dorabiających w Warszawie na rządowych posadach do chutorów koło Przemyśla. Kuchciński jest także bohaterem nagrań z podkarpackiego lupanaru prowadzonego przez Ukraińców, którym wcześniej pomógł w pospiesznym uzyskaniu polskiego obywatelstwa. Media spekulowały, że nominacja ta ma na celu „ręczne sterowanie” Morawieckim przez zaufanego człowieka Jarosława Kaczyńskiego. A nam się wydaje, że w tej sprawie Kaczyński nie miał nic do powiedzenia i że to Kuchciński będzie „ręcznie sterował” Kaczyńskim w sprawach ukraińskich.

O roli bezpieki w dyplomacji dużo powiedziano. Dzisiaj coś o bezpiece ukraińskiej. Bo jest rzeczą oczywistą, że Amerykanie wykorzystują ją do formatowania polityki kadrowej w Polsce. Jak i rzeczą oczywistą jest, że preferują Ukraińców, bo są bardziej profesjonalni, tańsi i bardziej bezwzględni. Nagrania z podkarpackiego lupanaru z udziałem obecnego szefa kancelarii premiera i przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu (jak i medal dla redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”) to tylko wierzchołek góry lodowej.

Zadziwia jak wielu Ukraińców zrobiło w posierpniowej Polsce polityczne kariery i wielkie majątki. Kuchciński, Siemoniak, Onyszkiewicz, Bodnar, Frasyniuk, Dworczyk, Hołownia i „najbogatszy Polak” Michał Sołowiew nie ukrywają, że są Ukraińcami. Czy czystym przypadkiem jest, że ministrem obrony został Tomasz Siemoniak, członek władz Związku Ukraińców w Polsce, a wiceministrem obrony Mychajło Dworczuk i że wśród generalicji polskiej armii etniczny komponent ukraiński jest dominujący? Czy przypadkiem jest, że gołodupiec Wołodymyr Frasyniuk, z dnia na dzień miał firmę transportową i 300 tirów?

Czy do takich karier nie zostali wcześniej przygotowywani? Dużo pisano o zbirach z OUN/UPA pozyskanych w okresie „zimnej wojny” przez CIA do „pracy operacyjnej” na terenie b. ZSRR, a nic nie mówi się, że na listy „swych sukinsynów” wciągnęli także członków i sympatyków UPA, którzy po wojnie pozostali w PRL.

Dziś nie za bardzo wiadomo, na jakiej właściwie zasadzie „w ciemno” popieramy Ukrainę; bierzemy udział w jej wojnie; znosimy nieprzyjazne gesty i prowokacje z jej strony; bierzemy Ukrainę na „kroplówkę” finansową; zawieramy skrajnie niekorzystne dla Polski umowy; pozwalamy zalewać kraj nieprzerwanym strumieniem przesiedleńców, wpuszczanych bez żadnej kontroli granicznej; wprowadzamy dla nich niesłychane przywileje, potęgując chaos oraz katastrofę finansów Polski. No i nie za bardzo wiadomo skąd się wzięli „polscy” prokuratorzy ścigający, pod płaszczykiem „mowy nienawiści”, Polaków za mówienie prawdy o zbrodniach UPA.

Weźmy takiego Szymona Hołownię, który wypowiadając się na temat odszkodowań od Niemiec, rzekł: „Ja dzisiaj w ramach domagania się reparacji dla Polski domagałbym się uzbrojenia Ukrainy. Strategicznym interesem Polski byłoby oczekiwanie, że jeżeli Niemcy mają rzeczywiście pójść do przodu i jakoś rozliczyć się moralnie, ale też i finansowo […], to powinni zbroić Ukrainę”. W takiej sytuacji nie można wykluczyć, że już wkrótce Morawiecki powoła Hołownię na urząd pełnomocnika ds. narodowego programu zwrotu mienia Ukraińcom. Polityką wschodnią w rządzie (tj. padaniem plackiem przez Ukraińcami) zajmuje się, kto chce, pod warunkiem, że ma odpowiednie pochodzenie. I czy nie stąd wzięła się wypowiedź Grażyny Bandych (szefowej kancelarii prezydenta): „Ukraina dostaje od Polski to, o co prosi” i  Zbigniewa Kuźmiuka (europosła PiS): „Należy zwiększyć składki członkowskiej w UE, by stworzyć specjalny fundusz pomocowy dla Ukrainy”.

Odbierając w Getyndze niemiecką nagrodę, Adam Bodnar poinformował, że urodził się w Gryficach (które przed wojną nazywały się Greiffenberg), że jego ojciec trafił tam w wyniku Akcji Wisła, a jego cała rodzina, podobnie jak ponad 100 tysięcy innych osób, została wysiedlona z okolic Bieszczad. Jeszcze jako urzędujący RPO, oświadczył, że „naród polski uczestniczył w realizowaniu Holokaustu”. Dodamy do tego jego postulat, aby ukraińscy przesiedleńcy mieli prawo głosu w wyborach samorządowych. Podziękowania skierował do osoby, która go nominowała do nagrody – narodowościowo pokręconego na wszystkie sposoby iracko-polsko-niemiecko-kurdyjskiego publicysty Basila Kerskiego, dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. À propos – ci którzy niedawno wybrali go, już po raz drugi na to stanowsko, nie posłuchali ostrzeżenia płynącego z Jasnej Góry z ust Prymasa Tysiąclecia: „Uważajcie, by nie przyplątali się ludzie, którzy mają obce interesy na myśli, pamiętajcie, że Solidarność musi być polska”!

Czy znaczenia nie miało to, że córka Ewy Kopacz ma za męża Ukraińca z Kanady, a Leszek Miller wnuczkę po synu ożenionym z Ukrainką? Dlaczego Maciej Maleńczuk deklarując, że jest pochodzenia ukraińskiego, że jest satanistą, że ma wiele punktów stycznych z Lucyferem, wrzeszczy: „W Polsce jest faszyzm – ten faszyzm jest w nas głęboko, jak choroba weneryczna” oraz „Wszystkie polskie kobiety to kurwy”. Wg informacji zawartych w Wikipedii ojciec Czesława Mozila z Zabrza jest Ukraińcem. Syn po dwóch dekadach emigracji w Niemczech, kaleczący polszczyznę do granic możliwości, śpiewa po polsku: „Nienawidze cie Polsko – na to nic nie poradze. Nienawidze cie Polsko, bo nade mną masz władze”! Janusz Onyszkiewicz, jako polski minister obrony, w czasie gdy polski przemysł zbrojeniowy skazano na zagładę, a jego produkcję zastępowano miliardowym importem z USA i Izraela, zabiegał o siłę ukraińskiej armii i głosił tezę: Nie jestem ministrem obrony przemysłu zbrojeniowego. Jego doktryna obronna i troska o polską armię ograniczała się do: „Gwarantem bezpieczeństwa Polski jest Bundeswehra”. Czy związku z pochodzeniem etnicznym nie mają haniebne wypowiedzi Władysława Frasyniuka, który nazwał broniących granic polskich żołnierzy „watahą psów” i „śmieciami”, i wzywał do przyjmowania do Polski każdej liczby Ukraińców, których na polską granicę podrzucał Zełenski?

Niby odszedł, a jest – tak pisali osłupiali komentatorzy. Zrezygnował ze stanowiska szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a w rządzie pozostał. Morawiecki podpisał specjalne rozporządzenie określające nowe obowiązki ministra bez teki Michała Dworczyka: „Realizacja zadań w ramach projektów dotyczących udzielenia wsparcia państwom sąsiednim”. Czyli – tłumacząc z urzędowego na nasze – stanął na czele utworzonego specjalnie dla niego resortu do spraw wspierania Ukrainy i ukrainizacji Polski. Na specjalnie zwołanej w tym celu konferencji, chełpił się: Czas, w którym pełniłem obowiązki szefa kancelarii premiera obfitował w wiele ważnych zdarzeń i procesów, które do dziś wpływają na naszą rzeczywistość. Nic natomiast nie powiedział, że to on przewodził pandemicznej histerii rządu, która kosztowała polskiego podatnika 200 miliardów, i że jako pełnomocnik ds. Narodowego Programu Szczepień, szczepionek kupił tyle, że powinien w mediach być opisywany, jako „Michał D”. Nic nie powiedział, że to on kierował akcją przesiedlenia kilku milionów Ukraińców do Polski, że w ciągu niespełna pół roku rozdał na ten cel 40 miliardów i drugie tyle na pomoc gospodarczą i wojskową, które okazały się prawdziwym gwoździem do trumny naszej gospodarki. To Dworczyk zapowiedział:„Gdy otrzymamy środki z KPO powinniśmy pewną częścią wspomóc Ukrainę”. A mówił o wielkich pieniądzach, bo w ramach KPO Polska ma mieć do dyspozycji 76 miliardów euro. Ale na tym nie koniec, niedawno oświadczył: „Sami zadeklarowaliśmy chęć odbudowy obwodu charkowskiego”. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że to on przeprowadził proces uchwalenia w ekstraordynaryjnym tempie poprawionej ustawy o IPN, z której usunięto paragraf penalizujący gloryfikowanie ukraińskich zbrodniarzy z UPA.  

„Trwa przygotowanie ustawy powołującej Polską Fundację Dobroczynną im. bł. Klemensa Szeptyckiego, w ramach której 2 tysiące dzieci oraz 52 kobiety ukraińskie uwolnione z rosyjskiej niewoli otrzymają finansowe, lekarskie oraz psychologiczne wsparcie. Partnerem Fundacji będzie Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie”. Profilem działania tej ostatniej jest niesienie pomocy i wspieranie Polaków zamieszkałych w krajach b. ZSRR. Prezesem zarządu jest Mikołaj Falkowski. Członkiem zarządu Eliza Dzwonkiewicz, konsul generalny we Lwowie i Robert Czyżewski dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Kijowie, chwalący się ukraińskimi korzeniami, autor wypowiedzi: Jak się Ukraińcy uparli stawić Banderze pomniki, to może my powinniśmy odpuścić. […] Może niech przez polskie gardło przejdzie, że ten cel ukraiński jednak był słuszny”. Pierwsze skrzypce w Fundacji gra Michał Dworczyk, który po sprawach kresowych porusza się jak po prywatnym folwarku lub raczej własnym chutorze – zasiada we wszystkich możliwych gremiach zajmujących się Polakami za granicą, zmonopolizował dyplomację wschodnią, rozdaje karty w sprawach personalnych. Gdy przyjrzymy się ludziom majstrującym przy polskiej dyplomacji na odcinku wschodnim, to nie sposób nie zauważyć, że Polaków tam nie ma. Dworczyk bierze udział w dystrybucji środków finansowych przeznaczanych dla Polaków na Wschodzie, które – dziwnym trafem – trafiają do Ukraińców, w tym zwolenników Bandery. Nic też dziwnego, że Polacy żyjący na Ukrainie pytają: Czy Fundacja nie powinna nosić nazwę „Nękanie Polaków na Wschodzie”?

Co do innych wyczynów Mychajło Dworczuka, to przypomnijmy: w ubiegłym roku złowieszczo zapowiedział „uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską”. Wyraźnie mówił o „potomkach obywateli”, a nie potomkach obywateli narodowości polskiej, co jednoznacznie oznaczało, że rząd chce ułatwić, pod pretekstem „deklarowania związku z Polską”, masowe osiedlanie się w Polsce niepolskich nacji, głównie Ukraińców. Nawiasem mówiąc, gdy Orbán nadał obywatelstwo wszystkim Węgrom żyjącym na Ukrainie, „nasi patrioci” nadali obywatelstwo dziesiątkom tysięcy Żydów pochodzącym z Ukrainy, a zamiast Polaków wygnanych na nieludzką ziemię do Kazachstanu sprowadzili do Polski 4 miliony Ukraińców.

Po 1945 r. nie tylko żydokomuna podjęła się u Stalina roli pośrednika w trzymaniu za gardło polskiego żywiołu. Po stanie wojennym i po Magdalence wszystko poszło jak z płatka – ci sami „pośredniczą” do dziś. Najpierw, jako komunistyczna bezpieka torturowali polskich patriotów. Potem konspirowali. W 1989 r. raptem ogłosili, że komunizm to największa podłość, a „Akcja Wisła” to najbardziej haniebny rozdział w historii PRL. Bronią przy tym uporczywie i zawzięcie wyłączności i monopolu na wszelkie kontakty z Kijowem, i to bez względu na to, kto w Polsce jest przy władzy. Są przy tym niezwykle elastyczni – dzisiaj są za PiS, jutro za PO, pojutrze mogą być frakcją kaszubską. Ukraińcy w Polsce mają prawo do tego, żeby posiadać własne, odrębne interesy, żeby o nie zabiegać. Tylko gdzie kto kiedy w „Gazecie Wyborczej” czyli w żydowskiej gazecie dla Polaków” lub w „Gazecie Polskiej” czyli w ukraińskiej gazecie dla Polaków czytał artykuł domagający się, aby wyszli z ukrycia, zaczęli działać jawnie, przestali wypierać się swego pochodzenia, stworzyli swoje odrębne lobby i nazywali je lobby ukraińskim, wystawili swoich kandydatów w wyborach i, ilekroć reprezentują interesy ukraińskie, czynili to z otwartą przyłbicą. Oni nie chcą mieć własnej reprezentacji w Sejmie, bo to by wprowadziło w stosunki z Polakami jasne reguły gry, a oni jasnych reguł boją się jak ognia. Bo tylko w atmosferze konspiracji możliwa jest sytuacja, że warszawski polityk w Kijowie podaje się za Ukraińca, a w Warszawie za Polaka, i twierdzi że reprezentuje i lewicę i prawicę i centrum, całą Polskę, od Tatr aż po Bałtyk.

Mimo twierdzeń, że są na najwyższym poziomie, relacje między Polską i Ukrainą są zafałszowane. Dlaczego? Bo po stronie polskiej określają je Ukraińcy. Bo biorą w nich udział zawsze wyznaczeni przez obcych, zawsze podejmujący tematy narzucone przez stronę ukraińską. Dialog wymaga dwóch stron, ale gdy weźmiemy do ręki listę uczestników tego „dialogu” i wysmażonych w jego wyniku uzgodnień, to nie sposób doszukać się tam strony polskiej. Dialogują sami z sobą. Z Ukraińcami „ścierają się” niemal zawsze krajowi adwokaci ukraińskiego nacjonalizmu, a stosunki z Ukrainą stały się jawnie stosunkami ukraińsko-ukraińskimi. Doszło do tego, że nawet żebrający „uchodźca” i każda inna ukraińska łajza poczuwa się uprawniony do wtrącania się w polskie sprawy, napominania, pouczania i szantażowania.

Jasnym stało się, że tak jak stosunki polsko-amerykańskie KTOŚ podmienił na stosunki z diasporą żydowską, tak dziś stosunki polsko-ukraińskie KTOŚ podmienił na stosunki ukraińsko-ukraińskie. Kim jest ten „KTOŚ”, o współdziałaniu mniejszości ukraińskiej z żydowską i niemiecką i o tym, że uchwałę Krajowego Prowodu OUN’ z 1990 r. czyta się jak „Protokoły Mędrców Syjonu” – w innym tekście.

Krzysztof Baliński

Pokuta Księcia-Małżonka

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  9 listopada 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5278

Kto by pomyślał, że zdobędzie się na takie zuchwalstwo? Gdyby to był Putin, to co innego. Wiadomo, że Putin zdolny jest do wszystkiego, więc również do tego, by odbyć podróż pokutną do Kijowa. Ale Książę-Małżonek? – i to zaraz po tym, jak przez ekspertów z rządowej telewizji został urzędowo uznany za ruskiego agenta? Co prawda przyczyną tej nominacji było podziękowanie, jakie lekkomyślnie złożył Stanom Zjednoczonym po pomyślnych eksplozjach, dzięki którym nieznani sprawcy „rozszczelnili” bałtyckie gazociągi Nord Stream 1 i Nord Stream 2, ale wplatało się to w ruską „narrrację”, a w związku z tym pośrednio uderzało w Ukrainę.

Wprawdzie Amerykanie pobłażliwie uznali wypowiedź Księcia-Małżonka tylko za niefortunną, ale co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Amerykanie mogą sobie patrzeć na Księcia-Małżonka z pobłażaniem, ale u nas takie świętokradztwo płazem ujść nie może. Toteż nie tylko obóz dobrej zmiany obsmarował Księcia-Małżonka w telewizji, nakręcając specjalny film, w którym wielokrotnie został on zdemaskowany, jako ruski agent, ale również obóz zdrady i zaprzaństwa nakazał mu złożyć samokrytykę, a jeśli nawet nie, to zgodnie z zaleceniami orwellowskiego Ministerstwa Prawdy – zatrzeć haniebne podziękowanie w sieci. Książę posłusznie zatarł, ale niestety pozostał ślad po zatarciu, niczym u cesarza Klaudiusza, który kiedyś zatarł pewnemu obywatelowi naganę cenzorską.

Że obóz dobrej zmiany skorzystał z okazji, by Księcia-Małżonka natychmiast pryncypialnie zdemaskować, to nic dziwnego. Losy jego rządu wiszą bowiem na cienkiej nitce amerykańskiego poparcia, bez którego zostałby on w jednej chwili zdmuchnięty, jak gromnica, więc nawet ostatni ciura wie, że trzeba spełniać wszystkie życzenia Naszego Najważniejszego i chyba nawet Naszego Jedynego Sojusznika, nawet życzenia niewyrażone, bo w przeciwnym razie Nasz Jedyny Sojusznik może upodobać sobie w Rafału Trzaskowskim, który nie tylko jeszcze w maju dogadał się z amerykańskimi Żydami i to takimi, których żaden amerykański prezydent zlekceważyć się nie ośmieli, ale w dodatku podlizuje się sodomczykom i kobietom, które nie tylko za darmo, to znaczy – na koszt państwa – ale nawet własnoręcznie by powyskrobywał, więc dla tamtejszej Partii Komuni… to znaczy, pardon; jakiej tam znowu Komunistycznej, kiedy to przecież Partia Demokratyczna? – jest lepszym kandydatem na jasnego idola naszego bantustanu, niż starzejący się i popadający w coraz to gorsze, sprośne błędy Niebu obrzydłe, a w każdym razie obrzydłe Panu Naszemu z Waszyngtonu Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński.

Skoro nawet my to wiemy, to Naczelnik wie to jeszcze lepiej i uwija się jak w ukropie, żeby Naszemu Najważniejszemu, a może nawet Naszemu Jedynemu Sojusznikowi dogodzić. Stąd właśnie wszystkie niezależne media, futrowane przez strategiczne spółki Skarbu Państwa, dzięki czemu ceny paliw płynnych są u nas już wyższe, niż w Niemczech, zajęły takie pryncypialne stanowisko w sprawie demaskowania Księcia-Małżonka.

W tej sytuacji Księciu-Małżonku nie wystarczyła już pozycja Księcia-Małżonka, więc wpadł na pomysł, by w ramach politycznej terapii, odbyć pielgrzymkę ekspiacyjną do Kijowa, do którego pielgrzymują pielgrzymi z całego świata, a jeśli nawet nie z całego, to w każdym razie z tej jego części, która w ten czy inny sposób jest uzależniona od USA. Tedy do Kijowa pielgrzymował nie tylko Naczelnik Państwa, ale i prezydent Duda, nie tylko niemiecki kanclerz, ale i amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, który przy okazji wyjaśnił, że celem tej wojny jest „osłabienie Rosji”, a w takim razie Ukraińcy mają z nią tyle wspólnego, że zostali wkręceni w maszynkę do mięsa, jak nie przymierzając Polska w 1939 roku. Pojechał tam także Jego Eminencja Konrad kardynał Krajewski, za pośrednictwem którego papież Franciszek okazał kiedyś serce „transseksualnym prostytutkom” z Ameryki Południowej. Ponieważ papież Franciszek wcześniej dopuścił się myślozbrodni przeciwko Panu Naszemu z Waszyngtonu, którą nieubłaganym palcem wytknął mu pan redaktor Tomasz Terlikowski, to pielgrzymka Jego Eminencji miała, przynajmniej częściowo, charakter pokutny. Toteż strona ukraińska zadbała o to, by pokuta Eminencji wypadła, jak się należy i kiedy już się roztasował, to zaraz usłyszał strzały, co skłoniło go do szybkiego wycofania się na z góry upatrzone pozycje.

O ile jednak dla odbycia pokuty, zresztą – powiedzmy sobie otwarcie i szczerze – zastępczej, wystarczyły odgłosy strzałów, to w przypadku Księcia-Małżonka trzeba było obmyślić pokutę poważniejszą. Toteż kiedy tylko dotarł do Kijowa z przebłagalnymi darami i znalazł się w hotelu, to natychmiast rozległ się alarm lotniczy. Księciu-Małżonku wyjaśniono, że „tu fałszywych alarmów nie ma”, w związku z czym polecono mu udać się do schronu, co uczynił skwapliwie, ale godnie – jak przystało na Księcia-Małżonka, co to się kulom nie kłaniał, jak w swoim czasie inny jasny idol w osobie generała Karola „Waltera” Świerczewskiego. Jak pamiętamy, podobny incydent heroiczny był udziałem pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który po pełnym proroczych wizji przemówieniu w Tbilisi, udał się w rejon walk, gdzie jednak usłyszał tylko, jak ktoś „strzela strzałami”. Tak właśnie wyraził się na wiecu w Lublinie w marcu 1968 roku pewien Syryjczyk, wyjaśniając, że interwencja ZOMO wobec studentów była łagodna, bo w Syrii, to „strzelali strzałami”. Okazuje się, że tradycję gościnnych Gruzinów przejęli serdeczni Ukraińcy, więc skoro wojna, jaką USA toczą tam z Rosją do ostatniego Ukraińca przechodzi w stan przewlekły, to w tej sytuacji każdy ma szansę wyleczyć się politycznie.

Mam na myśli szczególnie Donalda Tuska, którego obóz „dobrej zmiany” najwyraźniej podprowadza do sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z bohaterów nieśmiertelnego poematu „Towarzysz Szmaciak”. Chodzi o byłego sekretarza partii Wardęgę, co to „samego jeszcze znał Stalina”. Miał on z żoną Sabiną o pierwszorzędnych korzeniach syna Aleksa, który – podobnie jak pan redaktor Michnik – miał „mózgowe zwoje” wskutek czego zaczął gęgać, a potem wdał się w „antypaństwową aferę”. „Szmaciak śmiał się, widząc jak stary, jak w ukropie, zwija się, by ratować chłopię”, Chociaż tedy wojna przechodzi w stan przewlekły, to jednak periculum in mora, bo właśnie dotarły do nas skrzydlate wieści, jak to prezydent Biden „podniósł głos” na prezydenta Zełeńskiego, kiedy ten, swoim zwyczajem, zaprezentował mu ukraińską postawę roszczeniową. Jeśli tedy prezydent Zełeński się nie utemperuje, to wojna na Ukrainie ze stanu przewlekłego może przejść w fazę „zamrożonego konfliktu”, zwłaszcza gdy jeszcze w wyniku wyborów do Izby Reprezentantów Kongresu w listopadzie w Kongresie większość uzyska Partia Republikańska.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Polska weszła na kurs i na ścieżkę taką jak Wenezuela

Czeka nas największy kryzys po 1989 roku? „Polska weszła na kurs i na ścieżkę taką jak Wenezuela”

https://nczas.com/2022/11/09/czeka-nas-najwiekszy-kryzys-po-1989-roku-polska-weszla-na-kurs-i-na-sciezke-taka-jak-wenezuela/

Polska może skończyć tak jak Wenezuela, czyli jako kraj nędzy.

Cały artykuł przeczytasz w najnowszym numerze „Najwyższego Czasu!”

Jak wskazuje Jan Piński, znajdujemy się obecnie w bardzo ciężkiej sytuacji gospodarczej. W końcu inflacja dobiła już do 17,9 proc. Jego zdaniem jedynym beneficjentem tego kryzysu jest władza. W końcu zgodnie z wyliczeniami ministerstwa finansów każdy procent inflacji generuje 4,7 mld zł więcej wpływów do państwowej kasy. Z tym że wszystko odbywa się kosztem gospodarki, a więc i zwykłych Polaków, którzy muszą w jakiś sposób prowadzić firmy oraz gospodarstwa domowe. Wystarczy wspomnieć, że pojawiają się już wstępne prognozy mówiące o zmniejszeniu się polskiego PKB w 2023 roku. Agencja Ratingowa Moody’s szacuje, że będzie to 0,2 proc. PKB. Jednak w przeświadczeniu Pińskiego spadek może wynieść nawet 3-6 proc. PKB.

To, że PiS ma dziś jeszcze jakieś poparcie w społeczeństwie, wynika z faktu, iż niewiele osób rozumie, czym jest inflacja i kto ją powoduje. Dlatego wiele osób wierzy w kłamstwo kolportowane przez Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i innych polityków PiS, iż za inflację odpowiada Władimir Putin i wojna na Ukrainie, a wcześniej walka z koronawirusem. Powszechna inflacja, chociaż znacznie niższa niż w Polsce, jest oczywiście pochodną „walki z koronawirusem”. Po prostu rządzący PiS zrobił to, co inne rządy. Wykorzystał epidemię koronawirusa do tego, aby zrobić skok na kasę” – tłumaczy Jan Piński w artykule „Kierunek Wenezuela”, który został opublikowana w najnowszym wydaniu naszego magazynu.

Jan Piński: Polska jak Wenezuela

W dalszej części artykułu Jan Piński wyraził przekonanie, że Polska może skończyć jak socjalistyczna Wenezuela z Ameryki Południowej.

Obecna władza również uskutecznia politykę rozdawnictwa socjalnego, zadłuża państwo i wywołuje ogromną inflację. Warto zauważyć, że bezrobocie przekroczyło już 5,1 proc. i wciąż rośnie. Innymi słowy, rząd Prawa i Sprawiedliwości zafundował obywatelom masowe obniżki zarobków oraz drastyczne podniesienie kosztów życia. Biorąc te czynniki pod uwagę, trudno wskazać inny scenariusz niż załamanie gospodarcze, w tym załamanie poparcia dla obozu władzy.

„Polska weszła »na kurs i na ścieżkę« taką jak Wenezuela na przełomie XX i XXI wieku. Wówczas z jednego z najbogatszych państw Ameryki Południowej stoczyła się na samo dno. Nie przeszkadzało to Hugo Chavezowi, który jako prezydent szefował tej polityce, wygrywać kolejne wybory. Gdy zmarł w 2013 roku, gospodarka była już w ruinie. Wówczas zaczęto już fałszować wybory. Wenezuela zaś stała się krajem nędzy. Nie pomagają nawet jedne z największych złóż ropy, bo zostały znacjonalizowane i dziś nie ma sprzętu, aby efektywnie je eksploatować” – opowiada Jan Piński na łamach „Najwyższego Czasu!”.

O strusiej polityce „zdrowia”, tele-automatach do wydawania recept i o remedium w postaci nalewek.

Mirosław Dakowski. 8 XI 2022

Dawno, dawno temu, jeszcze przed epoką covid’a, zdarzało mi się chodzenie po poradę do przychodni zdrowia do lekarza. Po przepisowym odsiedzeniu w kolejce swoje pół godziny, i w kilkanaście minut po wyjściu od lekarza poprzedniego pacjenta, wszedłem do gabinetu ku widocznej niechęci madyka, który z trudem oderwał się od rozwiązywania krzyżówek i z męką w głosie zapytał „co panu przepisać”. Nie mówiłem mu więc o swoich dolegliwościach, tylko warknąłem nazwy jednego czy dwóch lekarstw, na które wystawił recepty. Wtedy byłem jeszcze na tyle silny i naiwny, że natychmiast opowiedziałem tę historię dyrektorce przychodni. Zrozumiała, usprawiedliwiała to trudnościami kadrowymi. W tej rozmowie szyderczo powiedziałem jej, że powinna zainstalować automat do wydawania recept w miejsce takiego durnego lekarza.

Minęło parę lat, ten dureń dalej tam „pracuje”. Przewaliła się epoka covid’a, w której rozpoczęły się teleporady. Ale po dwóch latach covid się jakby skończył, natomiast teleporady zostały. Przed paru tygodniami bardzo rozbolało mnie gardło, były też inne przykre objawy, więc rodzina poprosiła o wizytę lekarską w domu. Były objawy uniemożliwiające podróż do przychodni. Lekarka [J.] obiecała przyjść, ale przedtem od osób trzecich, telefonicznie, chciała się dowiedzieć szczegółów. Ze mną nie rozmawiała. Na podstawie tej rozmowy i badania plwociny, które zażądała, zdiagnozowała, że mam covid i że powinienem zostać przewieziony do szpitala. Oczywiście pozostałem w łóżku, pijąc mleko z miodem i czosnkiem, a babę cicho, tylko do siebie skląłem z ruska, brzydko [choć podobno słychać było w całym domu].

Po dwóch, może trzech tygodniach, dostałem gratulacje najpierw z Monachium – że tak dzielnie przeszedłem covid – a potem, przed paru dniami – dostałem również podobną wiadomość z Kanady. Skląłem więc kolejno w mailach kurze móżdżki jakiś pań, które nie mając nic do roboty rozpowiadają po całej planecie brednie, powiedziałem że kovid to może mieć papaja albo koza w Afryce, ale nie rozsądny człowiek.

Opowiedziałem tu całą tę historyjkę, by wykazać że najbardziej absurdalne pomysły mogą być w kraju rządzącej głupoty wykonane w rzeczywistości.

Od czasu covid, tak w naszej przychodni na Strusia [Wawer], jak i zapewne w większości innych przychodni nie cofnęła się moda na teleporady. Innymi słowy – chory zapisuje się telefonicznie i po jakimś czasie – np. tygodniu lekarz oddzwania i pyta „a co tam słychać”, czy też „jakie są objawy”. Piszę to, bo ostatnio zdarzyło mi się sytuacja jeszcze bardziej absurdalna. Mianowicie muszę brać jakieś najróżniejsze pigułki na żołądek, serce i tym podobne. Więc przeszło dwa tygodnie temu poprosiłem rodzinę by skorzystała z tego „tele-automatu do wydawania recept”. Okazało się właśnie, że najbliższa teleporada może być zrealizowana dopiero po dwóch tygodniach od sukcesu wpisania się w kolejkę w przychodni. W związku z tym – moje pigułki się już realnie skończyły, a ten lekarz pracujący jako automat do wydawania recept nie może się oderwać – przypuszczalnie – od swoich krzyżówek i w dalszym ciągu nie może podać tych kilku numerków które zastępują recepty. Przecież samo wklepanie do komputera, jakie recepty wystawia i przekazanie tych cyferek, który komputer [po kilku milisekundach] podaje w rezultacie, trwa powiedzmy 5 do 15 minut.

Czemu ten absurd „w zdrowiu” jest popierany i tolerowany, nie wiem, z tym pytaniem oczywiście nie zwrócę się do Ministra Zdrowia, bo tam poziom intelektualny chyba jest porównywalny do tej, wspomnianej już, kury, czy omawianej gdzie indziej rozwielitki.

Ale całą tę historię podaję państwu, bo to, jak ostatnio niestety często powtarzamy:

Это как с тигром – и страшно и смешно.

================

O remedium w postaci nalewek piszę oddzielnie, bo to jakby zupełnie inna sprawa.

Dobrzy lekarze, diagności od kilkudziesięciu lat alarmują, że z uczelni medycznych wycofywane są wykłady ziołolecznictwa. Przecież przez tysiące lat medycy, uczeni, lekarze wypróbowali ogromną ilość leków z Bożej Apteki. Prawdziwa wiedza, czyli nie bajeczki, była przekazywana z pokolenia na pokolenie, krytycznie opisana i dopiero pod koniec XIX w czy mocniej w drugiej połowie XX wieku z uczelni medycznych zostało ziołolecznictwo eliminowane, a jedynie nauczana była wiedza o leczeniu pigułkami, czyli chemioterapii.

Dzięki Bogu mam przyjaciela doktora JJ. Nie bez przyczyny nie podaję nazwiska, mimo że jest ono oczywiste, by nie spowodować kolejnych szykan przeciwko niemu. Od lat kilkunastu dostaję mieszankę ziołową zmienianą w rytm zmian mojego zdrowia, najpierw w postaci ziółek, potem w postaci nalewki na ziółkach, bo lekarz mówi że po pierwsze extrakt spirytusowy wyciąga 10 czy 20 razy więcej pożytecznych składników niż ziółka zaparzana a po drugie powiada że mężczyźni jednak wolą w postaci nalewki. Pozatem sprawdziłem, że w sklepach ziołowych niektórych ziółek już nie wolno sprzedawać – np. konwalia i naparstnica!!

Dzięki tym nalewkom nawet przy braku wszystkich środków ze wspomnianego w pierwszej części wypowiedzi automatu do wydawania recept trzymam się w miarę zdrowo.

Bo zdrowie podtrzymują mi również inni czytelnicy mego portalu, szczególnie ciepło myślę o panu Rafale, panu Marku czy Plebanie [tego pokonało GLS, rabujące „w majestacie przepisów” i ich bezczelnych prawników – powierzone im przesyłki; a przesyłał takie miłe „worki kartofli”]. Oni wysyłają mi co jakiś czas upominki w postaci niezwykle smacznych i zdrowych nalewek.

Te nalewki podtrzymują mnie w sytuacjach trudniejszych psychicznie, a do takiej należy myślenie o państwowej – za przeproszeniem – „służbie zdrowia” i o katastrofalnych wynikach, jakie dla narodu ta służba przynosi.

Dużo zdrowia, w tym szczególnie zdrowego rozsądku, życzę.

Państwo tekturowe

Izabela Brodacka

Jest bardzo wiele poważnych problemów, którymi nie zajmuje się państwo ani jego instytucje stwarzając przez to sprzyjające warunki do poważnych przestępstw. Takim problemem są na przykład przestępstwa związane pośrednio z transplantacją narządów oraz definicją tak zwanej śmierci mózgowej, a przede wszystkim ich ciemna liczba.  Problemy te omawiane są niekiedy w ścisłym gronie specjalistów. Udało mi się wcisnąć na taką konferencję zorganizowaną przez stowarzyszenie lekarzy pod patronatem biskupa Hosera. Atmosfera na sali była gorąca, szczególnie, że obecny był i zabrał głos pan Terlecki,  ojciec dziewczynki u której po upadku z konia stwierdzono śmierć pnia mózgu czyli śmierć mózgową i przeznaczono ją do rozbioru na części zamienne. Ojciec wyrwał dziewczynkę z rąk oprawców w białych fartuchach i powierzył jej leczenie słynnemu profesorowi Talarowi. Profesor wybudził dziewczynę ze śpiączki, skończyła ona studia, wyszła za mąż, urodziła dziecko i jest całkowicie zdrowa.

Awanturę wywołało moje proste pytanie: „jeżeli osoby od których pobiera się narządy uważa się za zmarłe dlaczego znieczula się je przed przeprowadzeniem zabiegu?”. Kilku lekarzy z lobby transplantologicznego zarzuciło mi kłamstwo i opowiadanie bzdur. Znalazł się jednak jeden uczciwy, który odpowiedział: „znieczula się, żeby zwłoki nie fikały w czasie operacji, bo to rozprasza lekarza”. Nie chcę wdawać się w rozważania na ten temat, bo nie jestem specjalistą.  Interesująca jest dla mnie natomiast omerta dotycząca tej bulwersującej sprawy. W mediach brak jest jakichkolwiek informacji na temat handlu narządami, przestępczego pobierania tych narządów od uprowadzonych osób, oraz łapownictwa związanego z walką o miejsce w kolejce do transplantacji. Nie wiadomo też czy tymi i podobnymi przestępstwami zajmują się w ogóle służby państwowe.

Innym poważnym przestępstwem, którym zupełnie nie interesuje się państwo są wyłudzenia nieruchomości od starych bezradnych osób przebywających, często z wyroku sądu rodzinnego, w domach opieki. Osoby, które nie mają własnej rodziny są zupełnie bezradne wobec oszukańczych praktyk, z którymi się spotykają. Zmuszane są na przykład do podpisywania pełnomocnictw, na podstawie których oszuści sprzedają ich mieszkania. Zdarzały się nawet przypadki nakłaniania staruszków do małżeństwa z podstawioną osobą. Znana  dobra adwokatka powiedziała mi, że po ukończeniu siedemdziesięciu lat obywatel jest w Polsce praktycznie ubezwłasnowolniony . Policja i prokuratury lekceważą skargi wiekowych ludzi traktując je jako starcze urojenia. Tak zwana afera reprywatyzacyjna też byłaby niemożliwa gdyby nie ciche przyzwolenie służb państwowych na jawne złodziejstwo i bez udziału w nim notariuszy i sędziów.

Służby państwowe prezentują całkowite désintéressement  w kwestii niezwykle popularnych obecnie oszustw, które polegają na „wkręceniu” naiwnych i uprzejmych osób w nieistniejącą umowę na podstawie nagranej i zmanipulowanej rozmowy telefonicznej. Adwokat radził mi żeby na każdą telefoniczną propozycję odpowiadać „nie, nie, nie” i ani słowa więcej. Znam młode osoby, które odpowiadają w bardziej zdecydowany sposób, ale z przyczyn obyczajowych wolę tego nie cytować.
Jeżeli naiwna osoba pozwoli nagrać swoje grzecznościowe wykręty w rodzaju: „ muszę się zastanowić, proszę jeszcze raz zadzwonić” łatwo może stać się ofiarą naciągaczy. Wystarczy aby taki naciągacz zgłosił roszczenie do „ rozgrzanego sądu” i uzyskał nakaz płatniczy aby doprowadzić do licytacji nieruchomości rzekomego kontrahenta. Nieszczęsny rzekomy kontrahent może być również nękany przez różnych specjalistów od windykacji i komorników. Oszustwa te nie byłyby możliwe bez współdziałania „aparatu niesprawiedliwości” niesłusznie zwanego w Polsce aparatem sprawiedliwości. Jakiego orzeczenia można zresztą oczekiwać od sędziego kleptomana złapanego na nałogowych kradzieżach elektroniki w sklepach, albo od sędziego, który bezceremonialnie podwędził ( teraz podobno mówi się zajumał) starszej osobie w sklepie 50 złotych, czy od sędzi która zostawiła bez pomocy potrąconego przez siebie motocyklistę?   Z kim się będą tacy sędziowie solidaryzować – ze złodziejem czy z okradanym? A przecież są według obowiązującej i forsowanej przez UE wykładni niezawiśli i nietykalni, a ich wyroki nie podlegają dyskusji.

Kolejny proceder którym powinny zająć się służby państwowe to internetowa sprzedaż medykamentów. Rzekomych idealnych środków na porost włosów, na potencję, wspaniałych preparatów odchudzających, leczących nowotwory, a nawet środków poronnych. Lekarze i farmaceuci rejestrują wysoką liczbę zatruć takimi preparatami gdyż wchodzą one często w interakcję z innymi przyjmowanymi przez pacjenta lekami. Preparaty te są bez przeszkód reklamowane w tak zwanych mediach społecznościowych a nawet w mediach głównego nurtu.

Liberalna demokracja widzi państwo wyłącznie w roli  „nocnego stróża” to znaczy w roli stróża praworządności. W liberalnej demokracji państwo poprzez swój system prawny ma pilnować żeby obywatele nikogo nie oszukiwali i nie byli oszukiwani. Reszta jest kwestią dobrowolnej umowy pomiędzy niezależnymi jednostkami. Właśnie tej minimalnej roli państwo polskie bez wątpienia nie pełni. Angażując się w redystrybucję dóbr  zamienia się powoli w państwo socjalne czy wręcz socjalistyczne oddając przy tym walkowerem najistotniejsze zadania.

Państwo socjalistyczne jak wiadomo widzi swoją rolę we wtrącaniu się w prywatne życie obywateli. Chce regulować ich relacje z dziećmi, wyznaczać standardy bytowe, których niedotrzymanie powoduje odbieranie dzieci, decydować o ich edukacji i sposobach leczenia, czyli chce wtrącać się w dziedziny zarezerwowane dla rodziców. Państwo które zaangażowało się ostatnio w przymusowe leczenie i szczepienie obywateli cenzurując jednocześnie wypowiedzi podważające sensowność i prawidłowość tych działań zdecydowanie grawituje w kierunku państwa socjalnego. Dla wszystkich byłoby jednak lepiej gdyby państwo pełniło skutecznie rolę „nocnego stróża”

Dumamy w zadumie. „Antysemityzm? Piękna idea!” Czyjej agentury więcej?

Dumamy w zadumie.Antysemityzm? Piękna idea!Czyjej agentury więcej?

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)  •  6 listopada 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5277

W święto Wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny, kiedy obowiązuje „refleksja” i „zaduma”, Judenrat „Gazety Wyborczej” najwyraźniej nałożył cenzurę nie tylko na nowe doniesienia i apostazjach, ale nawet o bojkotowaniu przez postępową młodzież lekcji religii. Wprawdzie – jak śpiewali Skaldowie do słów Agnieszki Osieckiej – „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka”, toteż w takie dni lepiej nie przeciągać struny, bo diabli wiedzą, czym może się to skończyć. Właśnie diabli – bo zarówno apostaci, jak i uczniowie, co to za namową Judenratu bojkotują lekcje religii, mogą powędrować do piekła, gdzie nie tylko przez całą wieczność trzeba będzie słuchać kompozycji „Nergala”, co gorsze jest od śmierci, ale w dodatku przez cały czas będzie bolało. Toteż na tę okoliczność pojawiają się tylko ostrożne, nostalgiczne wspomnienia o tych co „odeszli” – bo słowo: „umarł”, nie jest w mondzie w dobrym tonie, podobnie jak słowo: „Żyd”.

Dni, w których nad światem unosi się „memento mori”, to nie jest czas na przechwalanie się apostazjami, czy bojkotowaniem lekcji religii nawet w sytuacji, gdy Judenrat właśnie ogłosił wojnę o „rząd dusz”. Jedną stroną wojującą jest oczywiście znienawidzony minister Czarnek, ale on przecież nie wojuje z wiatrakami, więc kto stoi po drugiej stronie frontu? Pewne światło na tę sprawę rzuca okoliczność, że jeszcze niedawno rząd dusz w naszym bantustanie niepodzielnie sprawował Michnikuremek, więc pewnie to on stoi po drugiej stronie. W tej sytuacji mielibyśmy do czynienia nie tyle z wojną o rząd dusz, co z podstępną agresją mniejszości narodowej przeciwko narodowi dominującemu. Ja oczywiście wiem, że takie przypuszczenie zatrąca o najgorsze myślozbrodnie, ale z drugiej strony zakładanie, że narodowa mniejszość nie ma żadnych własnych interesów, które mogłaby realizować kosztem drugiej strony, byłoby przejawem jeszcze gorszej myślozbrodni w postaci lekceważącego „antysemityzmu”, więc co szkodzi zaryzykować? Nic nie szkodzi tym bardziej, że na przykład ja zostałem już dawno zdemaskowany i to przez samą panią redaktor Alinę Grabowską, w związku z czym wśród antysemitników mogę uważać się za prawdziwego arystokratę, więc powtórne demaskowanie mnie przez wyrobników Judenratu wcale mi nie imponuje. Zresztą podobnie zachowywał się świętej pamięci mecenas Ryszard Parulski, który z racji narodowych poglądów często był oskarżany o antysemitismus, a wtedy teatralnym gestem rozkładał ręce i mówił:antysemityzm? Piękna idea!Gdyby tedy taka postawa się upowszechniła, to kto wie, jak potoczyłyby się losy wojny o rząd dusz?

Z powodu „zadumy” ucichły nawet potępieńcze swary, przy pomocy których obóz „dobrej zmiany” do spółki z obozem zdrady i zaprzaństwa próbuje przekonać obywateli, jakoby między nimi istniały jakieś trudne do przezwyciężenia antagonizmy. Postawę wyczekującą zajął Donald Tusk, którego rządowa telewizja zaprosiła na debatę z panem premierem Morawieckim. Podobno zaproszenie przyszło w ostatniej chwili, co sztabowi obozu zdrady i zaprzaństwa dostarczyło dobrego pretekstu do odmowy udziału. Toteż zaraz otrąbiono sukces, a pan prof. Domański, który najwyraźniej przeszedł już na jasną stronę Mocy, powiedział nawet, że pan premier Morawiecki bez trudu by Tuska zmiażdżył. Wszystko to oczywiście być może tym bardziej, że nad Donaldem Tuskiem wisi miecz Damoklesa w postaci odprysku afery podsłuchowej, ale gdyby nie to, to i on mógłby postawić premiera Morawieckiego w kłopotliwej sytuacji i to nawet bez przytaczania jakichś argumentów.

Na przykład kiedy Jerzy Clemenceau, późniejszy premier Francji w okresie I wojny światowej, był zamieszany w skandal panamski, jego przeciwnicy na wiecach nie wysuwali przeciwko niemu żadnych oskarżeń, tylko wykrzykiwali: „Yes! Yes! Yes!” – co sprawiło, że Clemenceau nawet rzucił się pod pociąg – na szczęście – nieskutecznie. Tymczasem na premiera Morawieckiego można by wytoczyć działa wielkiego kalibru w postaci kryzysu na rynku węglowym, kryzysu energetycznego, inflacji i amunicję drobniejszego płazu – ale najwyraźniej Donald Tusk też nie chce się wystrzelać za wcześnie, toteż na debatę będziemy musieli poczekać. Nie wiadomo zresztą, czy się doczekamy, bo na dobry porządek Naczelnik Państwa powinien pozbyć się premiera Morawieckiego najpóźniej na wiosnę i zamiast Putina, to jego obciążyć odpowiedzialnością za wszystkie paroksyzmy jakie gnębią naszą biedną Ojczyznę. Widocznie jednak potężne siły, które podczas rekonstrukcji rządu w 2017 roku skłoniły go do spuszczenia pani Szydło na polityczną emeryturę i wyniesienia na stanowisko szefa rządu Mateusza Morawieckiego, nadal mają na niego wpływ, toteż mimo wysiłków Zbigniewa Ziobry, premier może pozostać na stanowisku aż do wyborów – no a potem się zobaczy.

Na razie w rządzie podnoszą się głosy wskazujące na konieczność akomodowania się do żądań Unii Europejskiej w kwestii praworządności, więc widocznie niemiecki szantaż finansowy daje się rządowi „dobrej zmiany” coraz mocniej we znaki, ale wiadomo już, że na praworządności się nie skończy, bo w kolejce czeka Karta Praw Podstawowych, a w niej – zaniedbania Polski w zapewnieniu dobrostanu sodomczykom. A skoro już o praworządności mowa, to właśnie niezawisłe sądy, prawdopodobnie reprezentujące nierządne partie polityczne „Iniuria”, albo „Themis”, wydają wyroki niekorzystne dla obozu „dobrej zmiany”. Sąd Apelacyjny w znanym na całym świecie z niezawisłości i bezstronności gdańskim okręgu sądowym uznał, że sprawa przeprosin, jakich domaga się od Naczelnika Państwa pan Brejza z Platformy Obywatelskiej za sugerowanie, iż był zamieszany w kryminalną „aferę inowrocławską”, może wrócić na wokandę, bo pan Brejza był „pozbawiony możliwości obrony”. Ciekawe, czy i ja będę mógł skorzystać z tego precedensu w sytuacji, gdy niezawisły Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza, gdzie nigdy nie mieszkałem, skazał mnie wyrokiem nakazowym za to, że „działając w ramach z góry powziętego zamiaru”, czyli z winy umyślnej, podałem do wiadomości nazwisko mojej Prześladowczyni, na rzecz której komornik ściągnął ze mnie prawie 190 tys. złotych na podstawie wyroku zaocznego, który został unieważniony, a sprawa wróciła do punktu wyjścia? Skąd niezawisły sąd zaczerpnął pewność co do mojej winy, skoro nie widział mnie na oczy, podobnie, jak pani prokurator, a na policji odmówiłem wyjaśnień – tajemnica to wielka.

Ale w walce o praworządność w Polsce wcale nie chodzi o takie rzeczy, tylko o to, by sędziowie kolaborujący z Volksdeutsche Partei mogli podważać autentyczność sędziów kolaborujących z rządem „dobrej zmiany”, bo o to właśnie chodzi Niemcom, którzy od 2016 roku prowadzą przeciwko Polsce wojnę hybrydową. Putin destabilizuje Polskę za pośrednictwem swojej agentury, od której – jak się okazało – w Sejmie aż się roi, a Niemcy destabilizują za pośrednictwem swojej agentury, od której chyba się roi w niezawisłych sądach.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

O światowym fenomenie Igi, prostackich łobuzach w telewizjach – i Gospodarzu Polski.

O światowym fenomenie Igi, prostackich łobuzach w telewizjach – i Gospodarzu Polski.

Premier to Gospodarz, a telewizja to tuba.

=====================

Mirosław Dakowski, 5 listopada 2022

Do pełniącego obowiązki premiera Rządu.

Szanowny panie!

Premier powinien być gospodarzem „całego tego interesu”, więc również, a może szczególnie – propagandy, więc wszystkich telewizji.

Gospodarzowi zależy przede wszystkim na zdrowym, dynamicznym rozwoju narodu, prawda? Powszechne uprawianie sportu się do tego przyczynia.

Paręnaście lat temu pojawił się, w zapyziałem tenisowo kraju, talent Agnieszki Radwańskiej. Pobudziła ona wielu młodych chłopców, dziewczyny do pchania się na korty – ale kortów było czy jest mało. Trenerów też – bo sport wymaga wsparcia Gospodarza.

Tak zrobili pragmatyczni Czesi. – I mają: W pierwszej setce jest osiem Czeszek. I dwie Polki. Ponieważ nas, Polaków, jest prawie cztery razy więcej – więc proporcjonalnie, ludnościowo wypada 32 do 2.

Uff..

A parę lat temu też nagle, ni gruszki ni z pietruszki, wybucha na skalę światową talent Igi Świątek.

Toć to dla nas, dla pana jako gospodarza, rzadka okazja. Pokazywać, trąbić, nagłaśniać. To jest rola gospodarza. Iga, Hubert, Magda, Kamil Majchrzak [już muszę dodać nazwisko, bo w TV o nim niewiele].

Tymczasem oszałamiająca, zwycięska droga Igi jest w Polsce w meRdiach zatajana, kodowana.

Wczoraj, piątek 4 listopada: W telewizjach – równocześnie na trzech kanałach [TVP1, TVP Sport i jeden z licznych Polsatów Sport], pokazywali… eliminacje do skoków narciarskich na igelicie…

Telewizje – to nie powinno być miejsce brudnej walki konkurujących handełesów, lecz narzędzie, wręcz broń gospodarza Polski: nakazywać, wymuszać, skłaniać. A jak – to twoja sprawa!

Konieczne: Pokazywanie meczów Igi i Huberta, dziesiątków pozostałych tenisistów; debaty żurnalistów, skróty meczów jako przykłady w dyskusjach, powtórki meczów. Uzdrowić PZT.

Przecież takie zarządzające dupki od Sylwestra Marzeń w Zakopanem tego nie robią, nie zrobią!

Nadzieja na rozumną interwencję premiera.

Nie chce demobilizować mych czytelników przez określenie jej prawdopodobieństwa w procentach czy promilach.

Kropla drąży skałę – w to wierzę naprawdę.

Realne perspektywy wojenki na Ukrainie – widziane z USA. Dla Polski nadzieja tylko…

Realne perspektywy wojenki na Ukrainie – widziane z USA

Dla Polski nadzieja tylko w strasznych oczach Antka M.

Zacznę od tego, że w sprawie konfliktu na Ukrainie, w samej Rosji występują z każdym dniem coraz bardziej ostrzejsze podziały. Zasadniczo główna linia podziału dzieli dwie grupy na proputinistów i antyputinistów.

Proputiniści popierają politykę Putina wobec Ukrainy, by powoli wykańczać wojska ukraińskie, licząc że wcześniej nastąpi kapitulacja Ukrainy dzięki mediacji Zachodu i Zachód zaakceptuje zdobycze wojenne Rosji przy minimalnym zaangażowaniu militarnym wojsk rosyjskich, oraz przy jak najmniejszym zniszczeniu terenów przyszłej Noworosji.

Natomiast antyputiniści domagają się jak najostrzejszej rozprawy z banderowską Ukrainą, nazywając ją nazistowską, całkowitego zgniecenia jej przy pomocy siły militarnej, a następnie przy pomocy sił policyjnych doprowadzić do debanderyzacji. Dotyczy to również zniszczenia krajów sąsiednich, które pomagają banderowskiej Ukrainie, narażając na straty Rosję i śmierć jej żołnierzy.

Więc skoro Polacy według propagandy domagają się odsunięcia Putina od władzy, to w chwili jego odsunięcia są skazani na bezpośrednie ataki rakietowe na Polskę. Moim zdaniem powinniśmy się modlić, by Putin jednak pozostał u władzy w Rosji do czasu bezwarunkowej kapitulacji Ukrainy, w której to Ukraina straci dostęp do Morza Czarnego.

Przełomem był atak na most krymski, po którym to Rosja zaczęła podchodzić do swojej operacji debanderyzacji i demilitaryzacji Ukrainy w sposób poważniejszy i Rosja w dwa dni później rozpoczęła ataki na infrastrukturę krytyczną Ukrainy. Okazało się przy tym, iż Ukraina nie posiada skutecznych środków obrony przed tymi atakami. Jest to też dowodem na to, iż tzw. sojusznicy Ukrainy nie dostarczyli jej żadnych środków obrony przed tymi atakami, a jesli to okazały się sie one kompromitujące dla tych, którzy je dostarczyli.

Klasycznym tego przykladem są filmiki pokazujące ukraińskich żołnierzy którzy w akcie rozpaczy usiłują zestrzelić z karabinów maszynowych irańskie czy też rosyjskie drony, nadlatujące na cele infrastruktury energetycznej Ukrainy.

Bardzo symptomatyczne jest stanowisko Izraela, który to najpierw obiecał swojemu ziomalowi Żeleńskiemu system „Żelaznej Kopuły”, jednak po skutecznym ataku irańskich dronów, stanowczo odmówił jakiejkolwiek pomocy Ukrainie w instalacji swojego systemu obrony powietrznej. Czyżby Izrael bał sie ujawnienia braku skuteczności swojego systemu „Żelaznej Kopuły” wobec irańskich dronów?

Władze Iranu potwierdziły oficjalnie,  że maja zamówienia na swoje drony bojowe już od 22 krajów, głównie wrogów Izraela i USA, a ponadto rozpoczęły szeroką współpracę gospodarczą i wojskową z Rosją, obalając w ten sposób jakiekolwiek próby USA i UE wpływu na ceny ropy. Warto zauważyć, że od tego momentu Arabia Saudyjska zaczęła śpiewać z innego klucza wobec Iranu. Amerykanie na razie są bezradni wobec takiego rozwoju wydarzeń w Zatoce Perskiej, zwłaszcza że Iran zdołał przechwycić najnowszy dron podwodny armii amerykańskiej, co też będzie miało  złowieszcze konsekwencje dla armii amerykańskiej w najbliższej przyszłości.  Tymczasem na frocie walk na Ukrainie, starania ukraińskiej armii, by odnieść jakikolwiek sukces przed wyborami do Kongresu w USA, okazały się nieosiągalne. Rosjanie skutecznie się bronią, zadając wbrew propagandzie ukraińskiej, która zdominowała polską sferę informacyjną duże straty w kolejnych kontrofensywach, wykrwawiając w ten prosty sposób za pomocą artylerii i lotnictwa ukraińską armię.

W tej chwili na frontach walk panuje pora błotna, która to czyni dla obu stron raczej niemożliwe podjęcie jakichkolwiek ofensywnych działań na wielką skalę. Rosjanie w tej chwili cierpliwie czekają na porę zimową, kiedy to opadną liście z drzew i teren będzie zamarznięty, idealny do podjęcia kroków ofensywnych, zwłaszcza kiedy zmobilizowani i przeszkoleni żołnierze wejdą do boju wraz z nowym sprzętem, zgromadzonym niedaleko od linii frontowych.

Zaś Ukraina zdana wyłącznie na dostawy zachodniego sprzętu wojskowego, skazana jest na klęskę. Rosjanie miesiąc temu rozpoczęli niszczyć infrastrukturę energetyczną Ukrainy na całym jej obszarze od granicy z Polską do granic terenów zaanektowanych ostatnio. Tak więc dostawy broni zachodniej są teraz znacznie bardziej utrudnione, więc pozostaje tylko droga morska przez port w Odessie. Rosjanie sprytnie wykorzystali ostatni atak na swoja bazę w  Sewastopolu wycofując się z tzw. umowy zbożowej, w ten sposób zostawiając sobie otwatą furtkę do atakowania statków przez tzw. nieznanych sprawców, które będzie podejrzewała o dostarczanie broni. Pozostaje więc tylko Rumunia do transportu bronii na  Ukrainę. 

Podczas ostatniego nalotu Ukraina oświadczyła, że jej wojska zestrzeliły 44 z 50 rakiet, wiec wychodzi na to, że Rosjanie mogli trafić co najwyżej sześć różnych celów. Jednocześnie ukraińskie władze podały, że uszkodzonych zostało 18 obiektów infrastruktury krytycznej. Tylko nauka radziecka może wytłumaczyć takie przypadki. Nie wiem, może ukraińskie rakiety przeciwlotnicze dupnęły w te krytyczne obiekty dla Ukrainy, zamiast w irańskie drony i rosyjskie rakiety.

Żeby było jeszcze zabawniej nasza propaganda powtarza bezmyślnie za ukraińską, że Putin jest poważnie chory i lada dzień będzie wysadzony z prezydenckiego stolca przez konkurentów. Tylko że wśród tych konkurentów są same siłowniki, którzy chcą Ukrainę zbombardować, by w ten sposob zapewnić sobie strefę buforową między Rosją a Zachodem. Ciekawa jestem, jak by była potraktowana Polska, kierowana przez magdalenkowe eliciarstwo, które to wysługuje się każdemu, kto dysponuje odpowiednimi hakami. Najjaskrawszym tego przykładem zachowania eliciarstwa wiadomego chowu, było oświadczenie jeszcze w latach 90-tych ubiegłego stulecia, kiedy magdalenkowe władze oświadczyły, że dlatego przyszłe gazociągi muszą przebiegać przez Ukrainę, by Ukraina nie była ppozbawiona dochodów z tego tytułu. Rosjanie zaś proponowali Polsce przebieg  gazociągu przez Białoruś z pominięciem Ukrainy. A przecież Polska mogła postawić warunek Rosjanom na hub gazowy na terenie Polski.

Jak będzie wyglądała amerykańska pomoc dla Ukrainy po wyborach do Kongresu? Myślę że nic sie nie zmieni, ponieważ są to w dużej większości te same nazwiska od chyba już dwudziestu lat, więc pod tym względem republikanie tak tylko mówią, że zakończą wypisywanie czeków in blanco dla Ukrainy, zwodząc swoich wyborców. Tak więc nieistotne z punktu widzenia pomocy dla Ukrainy, kto wygra te wybory. Neokoni dalej bedą zatapiać gospodarkę USA., bo dla nich najważniejszy jest Izrael, zas Ukraina jest tylko narzędziem do zniszczenia gospodarki Niemiec, czyli Unii Europejskiej.

Nie pozostawia to Rosjanom żadnego wyboru, jak tylko jak najszybsze pokonanie wojsk Ukrainy, która to jest całkowicie zależna od dostaw bronii z państw NATO. Ukraińcy już teraz przyznają, że są bezsilni wobec najnowszych rosyjskich rakiet, które spadają na ukraińskie cele infrastruktury krytycznej.

Chciałabym więc znowu powtórzyć, że wojna była przez Ukrainę przegrana w chwili, gdy pierwszego dnia Ukraińcy stracili swoje lotnictwo, zaś dodatkowo nie znam z historii takiego przypadku, by kraj zależny całkowicie od dostaw broni od obcych państw, mógł wygrać wojnę, w dodatku z przeciwnikiem który dysponuje ogromna przewagą militarna nad konkurencją.

Napisałam również że tylko udział wojsk NATO na czele z US Army jest w stanie prowadzić równorzędną walkę z Rosją i myślę że tę wojnę Rosja by i tak wygrała militarnie. Chyba że otumanieni propagandą ukraińską co niektórzy, pokładają nadzieję w babciach  strącających słoikami od drzemów samoloty oraz cyganach kradnących ruskie czołgi.

Jak napisałam w poprzednich notkach, polskie eliciarstwo magdalenkowe będzie obok banderowskiej Ukrainy największym przegranym w tej wojnie, a my Polacy wraz z nimi.  Jest też bezspornym faktem, że Polska pod przewodem strategosa nad strategosami, jakiego świat do tej pory nie widział, dostarczając na Ukrainę cały ciężki sprzęt wojskowy jest teraz goła i wesoła, wystawiona na rosyjskie rakiety, które może strącać tylko Antek Macierewicz przy pomocy swoich strasznych oczu. Oby to była prawda.

Rzeź polskich przedsiębiorców. Znika ponad 200 tys. firm.

https://nczas.com/2022/10/31/rzez-polskich-przedsiebiorcow-zniknelo-kilkaset-tysiecy-firm/

Przedsiębiorcy zawieszają lub likwidują działalność. Wielu z nich nie przetrwa tego roku i zimy – twierdzą w „Rzeczpospolitej”.

Pandemia, wojna na Ukrainie i inflacja coraz mocniej uderzają w polską gospodarkę. Kolejni przedsiębiorcy po podwyżkach rachunków za gaz i prąd myślą o zamykaniu biznesu – pisze „Rzeczpospolita”.

– Rzeczywiście, w ostatnim czasie ponad 200 tys. firm zamknęło bądź zawiesiło działalność – potwierdza cytowany przez gazetę Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Dziennik dodaje, że o tym, jak trudna jest sytuacja, świadczą też sygnały z biur rachunkowych.

– Biura rozliczają różne branże i jako pierwsze widzą nadciągające kryzysy. To my dostajemy informacje o tym, że przedsiębiorcy rozważają zawieszenie lub zamknięcie swoich działalności. Obecnie widzimy duże zdenerwowanie wśród klientów – mówi „RZ” Julia Dybkowska, wiceprezes Fundacji Wspierania i Rozwoju Biur Rachunkowych i właścicielka biura rachunkowego Clever Tax.

To, że nastroje wśród klientów nie są najlepsze, w rozmowie z gazetą potwierdza też Beata Boruszkowska, prezes Krajowej Izby Biur Rachunkowych i właścicielka biura rachunkowego BEATA z Brodnicy. – Paniki jeszcze nie ma, ale firmy już się zamykają – wskazuje.

Jak czytamy w gazecie, na rosnące rachunki za prąd rząd znalazł „antidotum”. Problem „rozwiązać” ma ustawa wprowadzająca maksymalne ceny energii, także dla sektora małych i średnich przedsiębiorców. Nie trzeba jednak przypominać, jak każdorazowo kończy się socjalizm. Ceny na rynku wynikają z popytu oraz podaży. Są one określane na poziomie, na którym zarówno ktoś jest gotów sprzedać dany towar, jak i ktoś inny jest gotów go kupić. Wprowadzenie ceny maksymalnej przyniesie opłakane skutki.

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

https://nczas.com/2022/10/30/grabarz-czlowieczenstwa-brudna-prawda-o-czlowieku-z-ktorym-spotkal-sie-morawiecki/

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mariusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.

Hupka i Czaja wiecznie żywi. Putin i Tuski tyż…

Hupka i Czaja wiecznie żywi

Stanislaw Michalkiewicz – October 28, 2022 https://www.goniec.net/2022/10/28/michalkiewicz-hupka-i-czaja-wiecznie-zywi/

No i jak tu nie wierzyć, że Putin jest dobry na wszystko? Wracając z Podlasia, gdzie miałem serię spotkań z tamtejszą publicznością, usłyszałem w radio RMF FM reklamę – jak się okazało – rządową. Rząd się tam przechwalał, jak to dba o obywateli, ile tarcz ochronnych dla nich przygotował, żeby włos im nie spadł z głowy – a jednocześnie przestrzegł, żeby nie wierzyć w “putinowską propagandę”.

        Najwyraźniej autor tego reklamowego tekstu uważał, że jak tylko ktoś nie basuje rządowi “dobrej zmiany”, to na pewno jest agentem Putina. Nie jest to może pomysł specjalnie oryginalny, bo i za pierwszej komuny partia szantażowała obywateli podobnie. Komu się polityka partii i rządu nie podobała, to lał wodę na młyn zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców: Hupki i Czai.

        W 1968 roku, kiedy nasza 3 kompania zmotoryzowana Studium Wojskowego UMCS w Lublinie słabo wykonała ostre strzelanie, pułkownik Kwaśniewski kazał zrobić zbiórkę i przez zaciśnięte zęby – bo miał taki sposób mówienia – przestrzegł, że każdy żołnierz, który nie wykona strzelania, będzie uważany za agenta Bundeswehry. Jak widzimy, transformacja ustrojowa to i owo zmieniła. Kiedyś Hupka i Czaja, a teraz Putin – ale mechanizm został taki sam, bo po co go zmieniać, skoro działał i za komuny i teraz?

   W ogóle, w miarę zbliżania się przyszłorocznej kampanii wyborczej, Putin wkracza u nas w samo centrum politycznego dyskursu. Kiedy wspólnik pana Marka Falenty, zażywający obecnie statusu “małego świadka koronnego” (“nie brak świadków na tym świecie – twierdził Rejent Milczek) powiedział, że pan Falenta sprzedał podsłuchane nagrania Putinowi, to Donald Tusk od razu wpadł w samołówkę i zaczął domagać się sejmowej komisji śledczej, a generał Dukaczewski powiedział nawet, że oto mamy dowód, iż podmianka na pozycji lidera politycznej sceny w 2015 roku została przeprowadzona przez Putina. Jeśli pan generał Dukaczewski naprawdę tak myśli, to można podejrzewać, że te wszystkie stare kiejkuty niewiele były i są warte. Nawiasem mówiąc, właśnie niezawisła prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA w Starych Kiejkutach. Jak pamiętamy, delikwenci byli tam przewożeni z bazy w Guantanamo na Kubie na lotnisko w Szymanach, a stamtąd – do Starych Kiejkutów, gdzie oprawiali ich amerykańscy oprawcy, podczas gdy stare kiejkuty stały na świecy – za co dostały 15 mln dolarów, które odebrały w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie, zapakowane w kartony.

Domyślam się, że gdyby prokuratura kogoś w tej sprawie oskarżyła, to Nasz Najważniejszy Sojusznik pokazałby jej ruski miesiąc, a więc coś w rodzaju Putina i to w całej straszliwej postaci – więc nie wiemy nawet, czy z tych 15 milionów coś kapnęło dla ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego czy ówczesnego premiera Leszka Millera. Daj im Boże jak najlepiej, chociaż gdyby się pochwalili, to mielibyśmy gotowe wzory do naśladowania w charakterze autorytetów moralnych. Kto się bowiem prostytuuje na życzenie Naszego Najważniejszego Sojusznika, to jest autorytetem moralnym, podczas gdy nawet dawanie posłuchu “putinowskiej propagandzie” jest potępiane bez komentarza nawet przez radio RMF FM, chociaż uchodzi ono za rozgłośnię zaprzyjaźnioną raczej z obozem zdrady i zaprzaństwa. Czego jednak nie robi się dla Polski, zwłaszcza za pieniądze? Skoro dla Polski można nawet zabijać ludzi, to dlaczegóż powstrzymywać się przed prostytuowaniem?

   Wróćmy jednak do Donalda Tuska, który najwyraźniej w ferworze nie zauważył zastawionej na niego pułapki. Oto bowiem już następnego dnia “mały świadek koronny” zeznał, że syn byłego premiera, pan Michał Tusk, odebrał od niego reklamówkę z “Biedronki” w której znajdowało się 600 tys. euro tytułem łapówki. Pan Michał Tusk oczywiście energicznie zaprzeczył, ale wtedy świadek uzupełnił, że scena wręczania łapówki została nagrana i to z dźwiękiem aż przez dwie kamery, co młody pan Tusk nawet widział, ale podobno nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

To trochę podważa wszystkie zaprzeczenia, ale ma też plusy ujemne z punktu widzenia prokuratury, która – jak to wyjaśnił pan wiceminister Kaleta – podobno jeszcze nie zebrała dowodów i dlatego nie postawiła Michału Tusku, a może i Donaldu, żadnych zarzutów. Najwyraźniej nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go – to znaczy – by na przyszły rok Donald Tusk nie tylko odstąpił od żądania komisji śledczej, ale w ogóle – niczym stary towarzysz Wardęga z nieśmiertelnego poematu “Towarzysz Szmaciak” — “zwijał się jak w ukropie, by ratować chłopię”. W tej sytuacji otwiera się pole do działania dla pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który w maju za oceanem znalazł punkt oparcia u tamtejszych Żydów nie tylko  do wysadzenia w powietrze Donalda Tuska, którego Naczelnik Państwa uznał oficjalnie za porte-parole Republiki Federalnej Niemiec na Polskę, ale – kto wie? — może i samego Naczelnika, bo rząd premiera Morawieckiego cieszy się poparciem już tylko 26 procent indagowanych obywateli. Czyżby skrycie sympatyzowali z Putinem? Ładny interes! W każdym razie pan Trzaskowski też szykuje się do przyszłorocznych wyborów, zabiegając o względy sodomczyków i gomorytek, które najwyraźniej zaczynają tworzyć potężne polityczne lobby. Oto przypadkowo dowiedziałem się, że za namową pana Rabieja, który sam ma – jak mówił dowódca naszej zmotoryzowanej kompanii — “tendencje inklinacyjne”, chciał szpital miejski przy ul. Solec w Warszawie przerobić na hotel dla sodomczyków i gomorytek ze wszystkich 77 płci. Dlaczego sodomczykowie i gomorytki nie mogłyby bzykać się w zwyczajnych hotelach – tajemnica to wielka – ale na szczęście udało się ten szpital uratować.

        Tymczasem liczba agentów Putina rośnie i niedawno trafił na nią Książę-Małżonek za swoje dziękczynienie dla USA po eksplozjach przy bałtyckich gazociągach. Rządowa telewizja nakręciła specjalny film, w którym go bezlitośnie  zdemaskowała. To oczywiście dobrze, ale i niedobrze, bo jak już go zdemaskowała, to drugi raz zdemaskować go  nie może, a tymczasem do wyborów jeszcze rok i Książę-Małżonek może wymyślić coś jeszcze gorszego. Na razie w sukurs i Księciu i Donaldu Tusku ruszył Judenrat “Gazety Wyborczej”, na której łamach pan red. Tomasz Piątek, najwyraźniej już zdetoksowany, demaskuje Naczelnika Państwa, jak to stare kiejkuty dawały mu pieniądze. Czy z tych, które dostały za tajne więzienia CIA – tego nie wiemy, chociaż umorzenie śledztwa w tej sprawie przez prokuraturę otwiera pole do domysłów. Okazuje się, że niełatwo udelektować Naszego Największego Sojusznika, to znaczy – może i łatwo – tylko potem pojawiają się rozmaite zgryzoty. Ale już Voltaire zauważył, że kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku.

   Tymczasem Putin nowym fake-newsem wzburzył nie tylko światową opinię, ale i zdenerwował generałów w Pentagonie. Chodzi o “brudną bombę”, która miała przygotować Ukraina. Oczywiście Ukraina zaprzecza, ale tamtejsza wicepremierka wystąpiła z dramatycznym apelem, by uchodźcy, Boże broń, nie wracali do kraju, zwłaszcza w zimie. Najwyraźniej coś wie, czego my jeszcze nie wiemy. Tymczasem na Biegunie Północnym uformował się wir polarny, który – jak twierdzą eksperci — może sprawić, że zima albo będzie ciepła, albo będzie mroźna. Słowem — “kiedy na świętego Prota jest pogoda albo słota, to w świętego Hieronima będzie deszcz, albo go nima”.

        Jak widzimy, poruszone zostały nawet Moce, a tu pan Dawid Podsiadło, najwyraźniej pozazdrościł pannie Jamroży, która niedawno przypomniała sobie, jak to została zgwałcona, a wcześniej ogłosiła dokonanie apostazji. Pan Podsiadło jak dotąd żadnego zgwałcenia sobie nie przypomniał, więc właśnie głosił, że sposobi się do apostazji.

I Putin i “brudna bomba” i apostazja… Co my biedni teraz zrobimy?

Stanisław Michalkiewicz

Kim oni są?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view

Małgorzata Todd

Szanowni Państwo!
       URSULA VON DER LEYEN dla „prawdziwych Europejczyków”, to nieomylna wyrocznia, której deklaracje obowiązują tak długo, póki sama ich nie zmieni, a przynajmniej do końca dnia ich emisji, bo następnego nikt już przecież nie pamięta, co powiedziała, bo i po co? Dla mniej wykształconych z mniejszych miast, którzy liznęli trochę angielskiego, a nie znają niemieckiego, to WON TEN LIAR. Dla nas prostaczków to hasło brzmi po polsku: WON KŁAMCZUCHO!
       Radek S jest znany powszechnie jako były minister tego i owego. Wypisuje w internecie różne bzdury sprzeczne jedne z drugimi, a mimo to, albo właśnie dzięki temu, popularność jego nie maleje. Publicyści zastanawiają się, kiedy i dlaczego zmienił poglądy. A skąd wiadomo, że w ogóle kiedykolwiek jakieś poglądy miał? Może jest po prostu durniem, jakiego lobby rusko-pruskiemu udało się umieszczać na eksponowanych stanowiskach, dla kreciej roboty na szkodę Polski wyłącznie?
       W moim mieście panoszy się pewien tęczowy dupek, który chce być tytułowany „dupiarzem”. Tu też nikt nie ma wątpliwości, co do jego małego rozumku. I znowu, może właśnie o to chodzi tym, którzy go wylansowali?
       Durniowi brak świadomości, że się kompromituje, może i dobrze, ale przy. okazji kompromituje, nas wszystkich, zarówno „prawdziwych Europejczyków”, jak i prostaczków, nie umiejących wymienić pięćdziesięciu paru płci wyszczególnionych w UE.
       Czy przy takiej konkurencji, człowiek myślący zdroworozsądkowo ma jeszcze jakieś szanse zaistnienia w świadomości publicznej? Chcę wierzyć, że tak, dlatego chodzę na spotkania z mądrymi ludźmi i wszystkich do tego zachęcam.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – to strefa Brudnego Idiotyzmu.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – strefa Brudnego Idiotyzmu.

Apel do radnych i oświadczenie SKCh im. Ks. Piotra Skargi wobec groźby wykluczenia setek tysięcy kierowców z Krakowa

#ekologizm #ideologia klimatyczna #kraków #samochód #strefa czystego transportu

https://pch24.pl/apel-do-radnych-i-oswiadczenie-skch-im-ks-piotra-skargi-wobec-grozby-wykluczenia-setek-tysiecy-kierowcow-z-krakowa/ 28 X 2022

Władze samorządowe uderzają w podstawowe, konstytucyjne prawa mieszkańców, dążąc do wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu na terenie całego Krakowa. Pomijając manipulacyjny wydźwięk samego tytułu projektu, nie możemy milczeć wobec realnej groźby wykluczenia z ruchu samochodowego w Krakowie setek tysięcy mieszkańców. W związku z tym, Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi publikuje oficjalne stanowisko w tej sprawie i apeluje do radnych z wszystkich klubów o głosowanie przeciwko uchwale.

=================

Oświadczenie Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w sprawie ograniczania praw obywateli do swobodnego korzystania z pojazdów samochodowych.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża zdecydowany sprzeciw wobec podejmowania przez władze samorządowe Miasta Krakowa kolejnego działania uderzającego w prawa obywateli, właścicieli samochodów, Mieszkańców, osób odwiedzających Kraków oraz osób prowadzących w Krakowie działalność gospodarczą.

Procedowana obecnie uchwała w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie nie jest pierwszą inicjatywą krakowskiego samorządu o antyobywatelskim i antyekonomicznym kierunku. Zamierzenia objęcia całego miasta, w jego administracyjnych granicach, tzw. Strefą Czystego Transportu są całkowitym zaprzeczeniem racjonalnego działania i gospodarskiego podejścia do zagadnienia organizacji transportu w mieście.

Zmiany te jednocześnie stanowią dla dużych grup mieszkańców drastyczne ograniczenie prawa do korzystania z własności i prawa do swobodnego przemieszczania się. Budzi to poważne wątpliwości w zakresie zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej szeregu przepisów projektu uchwały Rady Miasta, zawartego w druku nr 2990. Przede wszystkim, należy wskazać na wysoce prawdopodobną niezgodność § 4, § 5 oraz § 6 rzeczonego projektu uchwały z art. 32 Konstytucji, a więc z punktu widzenia ujętej w nim zasady niedyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym, bez względu na jej przyczynę, a także na wysoce prawdopodobną niezgodność całości projektu uchwały z art. 52 ust. 1 Konstytucji w związku z ust. 3 tegoż artykułu, który przewiduje jako wyłączony dla wprowadzenia tego typu ograniczeń tryb ustawowy. W systematyce ustawy zasadniczej przepis ten widnieje w katalogu wolności i praw osobistych, co dodatkowo nasuwa wątpliwości w zakresie nieuprawnionej ingerencji w życie prywatne obywatela ze strony organu samorządu terytorialnego.

Na inicjatywę wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu należy spojrzeć także z punktu widzenia interesów zdecydowanej większości mieszkańców, która nie należy do najbardziej majętnych obywateli Krakowa. Już dzisiaj w Krakowie obserwujemy skutki wprowadzenia, a później rozszerzania, strefy płatnego parkowania, która drastycznie zmniejszyła dostępność komunikacyjną wielu obszarów miejskich. Efektem tych decyzji władz miasta stało się wyludnienie znacznych rejonów Krakowa, upadek małych i średnich firm z różnych branż, a przez to skazanie centrum podwawelskiego grodu na uzależnienie od jednego sektora gospodarczego – turystyki – branży podatnej na wahania koniunkturalne, czego doświadczaliśmy w czasie tzw. pandemii.

Niebezpieczny dla osób zamieszkujących całą aglomerację krakowską upadek placówek handlowych i usługowych w centrum oznacza skazanie tych osób na utratę tysięcy miejsc pracy oraz na korzystanie z galerii handlowych, które staną się głównym beneficjentem zmian w organizacji komunikacji.

Nieracjonalny pomysł zamykania miasta dla samochodów, ukrywany pod zwodniczą nazwą „strefy czystego transportu”, to uderzenie w ludzi biednych, starszych i chorych, często poruszających się starszymi modelami pojazdów lub w ogóle nie posiadających własnych samochodów i korzystających z pomocy bliskich w dowozie do placówek służby zdrowia, miejsc kultu religijnego czy instytucji administracji publicznej.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża głębokie zaniepokojenie wobec projektowanej dalszej degeneracji ekonomicznej i społecznej Krakowa w wyniku ewentualnego wdrożenia nowego pomysłu władz samorządowych, ograniczającego dostęp znacznej części pojazdów do miasta. W myśl naszych celów statutowych, zawsze będziemy upominać się o rodzinę, własność i wolność obywateli, którym zagrażają promotorzy totalitarnych rozwiązań.

Podkreślamy, że ideologicznie argumentowane wyrzucanie samochodów z granic administracyjnych Miasta Krakowa dokonuje się w czasie, gdy władze miasta nie potrafią zorganizować sprawnego układu węzłów przesiadkowych typu „Parkuj i Jedź”, w zastępstwie wdrażając ograniczenia poprzez likwidację miejsc postojowych i windując taryfy w strefie płatnego parkowania.

Obok zaniedbań w budowie systemu „Parkuj i Jedź”, nie widać determinacji władz Krakowa w zapewnianiu miejsc rekreacji i obszarów parkowych na osiedlach położonych poza centrum miasta, na których – z przyzwoleniem władz – dopuszczono do zagęszczenia zabudowy mieszkaniowej bez zabezpieczenia terenów zielonych i parkingów. Wobec tych zaniechań, deklaracji o dbaniu o jakość powietrza nie można traktować poważnie.

Wątpliwości w procedowanej uchwale w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie budzą podane w uzasadnieniu wyrywkowe dane, mówiące o tym, że w 2021 r. transport drogowy był drugim w kolejności największym źródłem emisji zanieczyszczeń pyłem PM 10, a jego udział wynosił blisko 40 proc. Permanentne wskazywanie jednego „winnego” za zanieczyszczanie powietrza w mieście i nakładanie na tej podstawie kar na wszystkich właścicieli aut należy traktować jako manipulację, służącą wyłącznie uzasadnianiu bolesnych społecznie i ekonomicznie działań władz miasta, które wytrwale milczą np. na temat ruchu lotniczego odbywającego się nad Krakowem i jego wpływie na jakość powietrza w mieście.

Równie niewiarygodnie przedstawiają się wyliczenia ekonomicznych skutków regulacji procedowanej w związku z ideą ustanowienia w Krakowie Strefy Czystego Transportu.

W uzasadnieniu projektu uchwały o SCT uwzględnione zostały wydatki na ustawienie niezbędnego oznakowania strefy, natomiast pominięto podanie danych o wiele istotniejszych. W dokumencie przedłożonym Radzie Miasta Krakowa nie ma nawet przybliżonej prognozy skutków likwidacji miejsc pracy, obniżenia wpływów z podatków po spadku aktywności gospodarczej czy kosztów społecznych, związanych z wymianą samochodów na droższe pojazdy dopuszczane do ruchu lub preferowane w strefach czystego transportu.

Mając na względzie podane powyżej argumenty, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi uważa, że podjęcie uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie będzie skutkowało negatywnie dla dalszego funkcjonowania całego miejskiego organizmu, z którego dzisiaj korzystają nie tylko sami Mieszkańcy, ale także przybywające często do Krakowa osoby z terenu aglomeracji oraz turyści.

Apelujemy do przedstawicieli Mieszkańców – wszystkich Radnych zasiadających w Radzie Miasta Krakowa – o odrzucenie w całości przedłożonej przez Prezydenta Miasta Krakowa uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie jako aktu prawnego nieuzasadnionego ekonomicznie i szkodliwego społecznie.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi

Kraków, 28 października A.D. 2022

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

October 26, 2022 https://www.bibula.com/kleksy/?p=478

To tylko przykładowe informacje z ostatnich 2 dni… wcale nie trzeba było ich wyszukiwać, gdyż są powszechnie dostępne… Podobnych jest dużo więcej, lecz media z reguły milczą o masowej fali “nagłych i niespodziewanych” oraz oczywiście “niewyjaśnionych” zgonów, podając jedynie zgony celebrytów, bo trudno o ich odejściu milczeć. O prawdziwej lawinie zgonów motłoch maseczkowo-szczepionkowy nie dowie się z tych zakłamanych mediów.

 ====================

Wieloletni brytyjski dziennikarz prowadzący swój program radiowy zmarł nagle w poniedziałek (24 października) podczas prezentowania swojego codziennego segmentu na antenie – poinformowała jego stacja radiowa.

Tim Gough, 55 lat, zmarł wczesnym rankiem w poniedziałek, podczas gdy jego program “Tim Gough at Breakfast” był emitowany na żywo. Przyczyną nagłego zgonu podejrzewa się zawał serca.[…]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 W poniedziałek (24 października) zmarł nagle Ash Carter, były sekretarz obrony USA podczas administracji Obamy. Carter zmarł w wieku 68 lat po nagłym ataku serca – poinformowała we wtorek jego rodzina w oświadczeniu. […]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 8 września 18-letnia Kayla Rose Lumpkins zasnęła i nigdy się nie obudziła. Jej matka, Renee Greer, poszła obudzić ją następnego dnia i odkryła, że córka zmarła we śnie.

Według Renee, jej córka była fizycznie zdrowa, dopóki nie otrzymała “zastrzyku przypominającego” (booster).

“Miała dwie [szczepionki]. Potem miała trzecią na dobrą sprawę 7 miesięcy przed [8 września]. Mówię wam wszystkim, że była zdrowa. Z jej szalonym harmonogramem; chórem, teatrem, treningiem, porannymi rozgrzewkami, próbami, występami w połowie czasu gry w piłkę nożną, przedstawieniami, koncertami, doskonaleniem się w jej dodatkowych zajęciach szkolnych i wszystkim innym, co robiła, nie było mowy, żeby była chora. Gdyby była, nie byłaby w stanie tego zrobić. Wciąż czekam, aby się czegoś dowiedzieć” – powiedziała zrozpaczona matka.

Renee podejrzewa w swoim poście, że śmierć córki spowodowana została przyjęciem preparatu genetycznego mRNA oferowanego jako “szczepionka przeciwko kowid”. Jej post został usunięty.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Nawet wysokonakładowe mainstreamowe gazety zaczynają wspominać o prawdziwej pandemii: pandemii zaszczepionych. Według The Sacramento Bee (pismo założone w 1857 roku jest największą codzienną gazetą w tym mieście, piątą największą gazetą w stanie Kalifornia i 27 największą gazetą w USA), w artykule pt “Śmierć z powodu zawału serca gwałtownie wzrosła wśród młodych Amerykanów podczas drugiego roku pandemii COVID”. Oczywiście w tymże “drugim roku pandemii kowida” nie chodzi o to, że jakiś wyimaginowany kowid zabija młodych dorosłych Amerykanów, lecz padają oni nagle i niespodziewanie jako efekt “szczepionek przeciwko kowid”.

“W drugim roku pandemii, dramatyczny wzrost liczby zawałów rozłożył modele mające przewidywać liczbę zgonów. Śmiertelne ataki serca wśród dorosłych w wieku 25-44 lat wzrosły o 29,9% w stosunku do przewidywań. Śmierć z powodu ataku serca wzrosła o 19,6% dla dorosłych w wieku 45-64 lat i o 13,7% dla osób w wieku 65 lat i starszych. Naukowcy z Cedars-Sinai stwierdzili, że te nadmiernie wysokie wskaźniki zgonów związanych z atakiem serca utrzymywały się przez cały czas trwania pandemii, co stwarza możliwość, że COVID-19 może wywołać lub przyspieszyć chorobę wieńcową.” – pisze kalifornijska gazeta. Podając te dane, media dalej trzymają się niewzruszonej narracji, że “kowid” i “wirus powodujący kowida” powodują te nagłe zgony, podczas gdy są to właśnie przyjęte do organizmu groźne preparaty.

Te genetyczne ludobójcze mikstury zabijają ludzi szybko i wolniej. Nikt nie wie jak reaguje organizm na różnego rodzaju toksyny, nikt nie zna granicy której przekroczenie kończy się nagłym kryzysem, albo staje sie bodźcem do nieco wolniejszego niszczenia organów. Dla tych odporniejszych “szczepionka” znajdzie swoją drogę poprzez wyzwolenie swej skuteczności poprzez długofalowe choroby autoimmunologiczne czy choroby nowotworowe.

Właśnie dowiadujemy się, że spotkały się w Waszyngtonie dwie gnidy odpowiedzialne za rozpętanie i podtrzymywanie histerii “pandemii”, szczepionkowy terror i śmierć niezliczonej liczby osób. Minister Śmierci Adam Niedzielski podpisał podczas wizyty porozumienie o współpracy z siecią amerykańskich ośrodków onkologicznych National Comprehensive Cancer Network (NCCN). Skurw… którzy doprowadzili do chorób będą teraz prowadzili “edukację i prewencję nowotworów”. Nie wątpimy, że jedną z “prewencji” będą kolejne “szczepionki”, a “leczenie” będzie polegało na stosowaniu innych silnych trucizn. Opornych, którzy przetrwają wszystkie fazy “prewencji i leczenia” w ostatniej podłączy się do respiratora i może poda się uniwersalny Remdesivir.

W ten sposób niemal wszyscy będą zadowoleni: statystyki “ofiar kowida” powiększą się – a jest to niezbędne w utrzymywaniu narracji, bo “Covid będzie z nami latami“; fundusze emerytalne zaoszczędzą na wypłatach; firmy farmaceutyczne powiększą astronomiczne zyski; ministerstwa “zdrowia” będą miały pełne ręce roboty; szpitale będą miały niezliczoną liczbę klientów-pacjentów; zarządy cmentarzy i firmy kamieniarskie powiększa obroty. Same radości. Tylko rodziny będą opłakiwały zmarłych, ale te prywatne smutki nikogo nie obchodzą.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Niedzielski spotkał się z Faucim

Minister zdrowia Adam Niedzielski, który jest ekonomistą i nie posiada wykształcenia medycznego, pojechał do Stanów Zjednoczonych spotkać się z niesławnym dr. Anthonym Faucim. Obaj są wielkimi orędownikami masowego wciskania ludziom eksperymentalnych preparatów terapii genowej zwanych marketingowo „szczepionkami COVID-19”.

Anthony Fauci nazywany jest czasami „pierwszym lekarzem USA” i odpowiada za rozkręcanie w tym państwie histerii pandemicznej i pandemicznego zamordyzmu. Promował zasłanianie ust i nosa maseczkami, które wywoływały wdychanie do płuc rozmnożonych na maseczkach zarazków i wydychniętego wcześniej dwutlenku węgla, ale także „szczepienia” błyskawicznie zatwierdzonymi warunkowo preparatami mRNA. Jest również odpowiedzialny za destrukcyjną dla psychiki, zdrowia i ekonomii izolację osób z dodatnim wynikiem testu, o którym sam jego twórca mówił, że nie nadaje się do diagnostyki.

W przeszłości dr Fauci dokonywał wysoko śmiertelnych eksperymentów medycznych na bezbronnych dzieciach – głównie sierotach i maluchach z biednych rodzin. 

Do dziś nie wykazuje żadnych oznak wyrzutów sumienia. Pastwił się też nad psami, co widać na poniższym zdjęciu. 

Wracając do spotkania w Stanach Zjednoczonych… Cóż takiego ustalili Niedzielski i Fauci? „Minister zdrowia Adam Niedzielski i dr Anthony Fauci podczas spotkania w Waszyngtonie rozmawiali o potrzebie przekonywania ludzi do szczepień. Uznali, że jakikolwiek przymus jest niewskazany. Poziom wyszczepienia przeciw COVID-19 w Polsce i USA jest podobny” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Zdrowia.

Rozumiecie? Po miesiącach masowego łamaniach praw człowieka, przymuszania do „szczepień” dyskryminacjami, represjami i szantażami, nagle uznali, że „przymus jest niewskazany”. Ciekawe, kiedy wezmą pełną odpowiedzialność prawną za swoje decyzje, które doprowadziły do nadmiarowych zgonów liczonych w setkach tysięcy.

Znienawidzony przez Amerykanów Anthony Fauci jest „na wylocie” i wkrótce odejdzie z rządu federalnego. Minister Niedzielski porządzi dłużej, zapewne do wiosennych wyborów, o ile rząd Morawieckiego nie upadnie wcześniej.

Autorstwo: Maurycy Hawranek Źródło: WolneMedia.net

Tolkien, Kucharczyk, Kossak, Zamoyska, Woroniecki – dużo nowości!


Tolkien, Kucharczyk, Kossak, Zamoyska, Woroniecki – dużo nowości!
Wydawnictwo Dębogóra <sklep@debogora.com>

Przedstawiamy Państwu kolejne nowości książkowe w naszej księgarni – w tym tygodniu jest ich bardzo dużo!

Są wśród nich książki autorów takich jak J.R.R. Tolkien, Grzegorz Kucharczyk, Zofia Kossak, Bp Athanasius Schneider, Jadwiga Zamoyska, Jacek Woroniecki OP, Bp George Hay – każdy znajdzie coś dla siebie.

Wszystkie nowości znajdziecie tutaj, a poniżej prezentujemy najciekawsze z nich.

Masowa wycinka drzew na południu Polski. Masakra przyrodnicza na Podhalu!

Masowa wycinka drzew na południu Polski. Masakra przyrodnicza na Podhalu!

https://portal-polski.pl/masowa-wycinka-drzew-masakra/14998/

Na południu Polski trwa wielka wycinka drzew. Ceny węgla spowodowały, że górale ruszyli do lasów. Na południu Polski ponad 80 procent z nich jest w rękach prywatnych!

Na Podhalu, Spiszu, Orawie i Pieninach ruszyła masowa wycinka drzew. Górale z powodu cen węgla gromadzą opał na zimę. Sytuacja jest krytyczna gdyż w tym rejonie ponad 80 procent wszystkich lasów jest w rękach prywatnych i taka wycinka jest niestety legalna.

W samym powiecie tatrzańskim aż 82 proc. wszystkich lasów (4420 hektarów) należy do właścicieli prywatnych. Pozostałe 18 proc. to tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego. Podobnie jest w powiecie nowotarskim.

Inflacja i ceny opału widać także w cenach drzewa opałowego. Na wiosnę 2022 roku 1 kubik drewna (1 m3.) kosztował w Małopolsce około 200 złotych. Obecnie cena wzrosła do 450 złotych za metr.

Ceny węgla powodują, że wycinka trwa nawet na terenach bardzo atrakcyjnych przyrodniczo i turystycznie. Straty ekologiczne takich działań mogą być odczuwalne ponad 25 lat.

Wycinka drzew może też nasilić groźne zjawiska takie jak powodzie czy wichury. Wiosenne roztopy na ziemiach pozbawionych drzewostanu będą gwałtowniejsze a co za tym idzie ryzyko powodzi będzie większe.

ZUS przerwał [wreszcie!!] wypłacanie pieniędzy z polskiego budżetu 80 tysiącom Ukraińców

ZUS przerwał [wreszcie!!] wypłacanie pieniędzy z polskiego budżetu 80 tysiącom Ukraińców

#500 plus dla ukraińców #imigracja #imigranci #Polska #przesiedleńcy #uchodźcy #Ukraina #Ukraińcy #wojna

24 października 2022 https://pch24.pl/zus-przerwal-wyplacanie-pieniedzy-z-polskiego-budzetu-80-tysiacom-ukraincow/

Po weryfikacji przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych co piąty imigrant z Ukrainy pobierający wcześniej w Polsce świadczenie „500+”, utracił prawo do tego zasiłku. Powodem było nieprzestrzeganie warunków otrzymywania pieniędzy z polskiego budżetu, przede wszystkim stałe przebywanie poza naszym krajem.

Co piąty uchodźca, który wcześniej uzyskał w Polsce 500 plus na dziecko, stracił już prawo do pobierania tych środków – ustalił portal money.pl. „Podobnie jest z rodzinnymi kapitałami opiekuńczymi dla Ukraińców – ZUS odbiera im to świadczenie. Powodem są wyjazdy z Polski na okres dłuższy niż 30 dni. ZUS sprawdza, gdzie faktycznie mieszkają rodziny z Ukrainy, które wnioskowały o te świadczenia” – czytamy.O przyznanie zasiłku „500+” złożyło dotychczas wnioski 440 tys. ukraińskich matek, mówią statystyki. chodzi o okres rozliczeniowy biegnący przez rok od maja obecnego roku.

W wyniku podjętych działań na 440 tys. przyznanych świadczeń wychowawczych „500+” na okres świadczeniowy 2022/2023 i 18 tysięcy rodzinnych kapitałów opiekuńczych przyznanych obywatelom Ukrainy wstrzymaliśmy wypłatę świadczeń dla ponad 80 tysięcy obywateli Ukrainy z uwagi na nieprzebywanie w Polsce – poinformował Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy ZUS.

Aby otrzymywać świadczenie „500+”, należy faktycznie zamieszkiwać wraz z dzieckiem czy nieletnim do 18. roku życia na terenie naszego kraju.

Z kolei świadczenie o wysokości 12 tysięcy złotych w ramach rodzinnych kapitałów opiekuńczych Polska przyznaje na drugie i następne dziecko.

„W czerwcu – gdy bardzo duża grupa uchodźców wróciła do swoich domów na Ukrainę, a co trzeci wybrał emigrację do innych państw UE lub Kanady – zmieniały się warunki udzielania świadczeń. Według nowych przepisów ci, którzy opuszczali Polskę na dłużej niż 30 dni – bez względu na to, gdzie jechali – automatycznie tracili prawo do świadczenia na dzieci” – pisze money.pl.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wzywał uchodźców do stawiania się w swoich oddziałach w ciągu 3 dni i potwierdzania miejsca zamieszkania. Ci, którzy tego nie zrobili, automatycznie stracili prawo do pobierania pieniędzy.

ZUS uzyskuje dane na temat beneficjentów zasiłków od Straży Granicznej oraz tak zwanych osób trzecich, które informują o wyjazdach Ukraińców do swojego kraju czy też do innych państw.

Chociaż mało kto z rządu o tym publicznie mówi, nasze możliwości finansowe pomagania uchodźcom z Ukrainy są już na skrajnym wyczerpaniu. Tymczasem kolejni uchodźcy cały czas do nas napływają. Jak poinformował w weekend w rozmowie w RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych Paweł Szefernaker na 23 tys. Ukraińców, którzy codziennie przekraczają naszą granicę, 5 proc. podaje się za uchodźców. W skali miesiąca daje to 34,5 tys. osób” – podaje money.pl.

Źródło: money.pl

==============

Mail: Oh, jak szybko się połapali,  że są dojeni, a miliony z kieszeni podatników już nie wrócą.  Brawo, rząd! D.K.

========================

Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpoczął masowe odbieranie świadczeń 500+ Ukraińcom. Proceder nielegalnego pobierania świadczeń kwitł wśród osób które przyjechały do Polski tylko po to by zarejestrować się jako świadczeniobiorca.

Wśród wielu Ukraińców trwał proceder turystyki socjalnej. Obywatele Ukrainy chętnie przyjeżdżali do Polski tylko w celu pobierania świadczeń socjalnych. O problemie tym wielokrotnie donosili między innymi radni z Przemyśla.

Po nabyciu świadczeń osoby takie wracały na Ukrainę pobierając nadal pieniądze polskich podatników.

Po pierwszych kontrolach ZUS odkryto ponad 80 tysięcy przypadków wyłudzania świadczeń przez Ukraińców. Zasiłki takie jak 500 plus są wstrzymywane, jednak obywatele Ukrainy póki co nie ponoszą konsekwencji za swój przestępczy proceder.

Trwa wyprzedaż polskiego długu. Bloomberg alarmuje.

25 października 2022 Adam Branicki https://portal-polski.pl/trwa-wyprzedaz-polskiego-dlugu-alarm/14993/

Bloomberg, największa światowa agencja zajmująca się sprawami ekonomicznymi zwróciła uwagę na katastrofalną politykę gospodarczą Polski. Według ekspertów, Polska popełnia rażące błędy w polityce finansowej a polski dług radzi sobie najgorzej na świecie.

Polski rynek obligacji jest w katastrofalnej sytuacji. Eksperci Bloomberga alarmują, że Polska z jej polityką ekonomiczną jest odosobniona na świecie a polski dług radzi sobie najgorzej na świecie.

Polska w bolesny sposób przekonuje się, co się dzieje, gdy inwestorzy zaczną się bać, że polityczni decydenci na dobre odwrócili się plecami do walki z inflacją, by dorzucać paliwa do ekonomicznego pieca przed zbliżającymi się wyborami – pisze Bloomberg.

Eksperci zauważają, że rentowność polskich obligacji spada z dnia na dzień. Na globalnych rynkach trwa masowa wyprzedaż polskiego długu. Zdaniem Bloomberga sygnałem do wyprzedaży polskiego długu była decyzja RPP, żeby nie podwyższać stóp procentowych mimo wciąż rosnącej inflacji. Miało to podważyć zaufanie inwestorów do polskiej polityki ekonomicznej.

Bloomberg podkreśla także, że ruchy rządu w postaci pompowania pieniędzy w programy socjalne i dotacje to impuls proinflacyjny napędzający spadek wartości polskiej waluty i wzrost cen.

W artykule o Polsce Bloomberg zauważa także, że Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie od początku 2022 r. straciła 38 proc. swojej wartości, co jest najgorszym wynikiem ze wszystkich rynków śledzonych przez agencję.

Źródło: Bloomberg/money.pl