Starzy Żydzi „uratowani” z Ukrainy… przybyli do Polski. W Izraelu już nie było miejsca? Chabad Lubawicz w akcji.
https://www.bibula.com/?p=138132
W zeszłym tygodniu, grupa mieszkających na Ukrainie Żydów została przetransportowana do Polski. Osoby te, jak ujmuje to Israel National News, „zostały uratowane przez gminę żydowską JCC Chabad w Kijowie i przeniesione do Łodzi w Polsce.”
Działo się to pomimo tego, że – jak na wstępie pisze autor przytaczając losy 83-letniej Leia i 70-letniej Emy – pomimo chorób „w swojej skomplikowanej sytuacji Leia decyduje się nie opuszczać swojego domu w Kijowie, mimo wojny i bombardowań. Również Ema, 70-latka wolała zostać w Kijowie mimo niebezpieczeństwa.”
Ale Gmina Żydowska „uratowała” Emę i Leię, które „wraz z dziesiątkami innych starszych osób zostały uratowane z mroźnego i ciemnego Kijowa”.
„Około dwóch tygodni temu uratowano pierwszą grupę, w tym kilkadziesiąt starszych osób”, a w kolejce do transportu do Polski czeka „około 400 starszych i chorych osób”.
„Akcja ratunkowa” została podjęta we współpracy z gminą żydowską w South Hampstead w Londynie oraz gminą żydowską w Polsce kierowaną przez rabina Michaela Shudricha.
Nie dziwimy się – a wręcz podziwiamy – dbałość środowisk żydowskich o los swoich, tylko przy okazji chcielibyśmy zapytać jak wyglądają statystyki przesiedleńcze Polaków mieszkających na Wschodzie? Panie Duda i inni gawędziarze ogłupiający Polaków, może jakieś konkretne dane, którymi można byłoby się pochwalić? Nie ma, tak?… Bo nie ma czym się pochwalić.
Kiedyś generał Karol de Gaulle, jako prezydent Francji, składał wizytę w Związku Sowieckim. Sowieci chcieli go wykorzystać w swoim konflikcie z Chinami. Zorganizowali przelot de Gaulle’a nad pograniczem sowiecko – chińskim. W czasie przelotu okazało się, że de Gaulle ma listę miejsc, co do których pretensje zgłaszali Chińczycy i stanowczo nie zgodził się, by nad nimi przelecieć. Ten epizod pokazuje na czym polega dojrzała i wytrawna dyplomacja. Dlaczego o tym piszę? Chcę na tym przykładzie pokazać na czym polega nieuctwo i głupota w relacjach polsko – ukraińskich na poziomie powiatu stalowowolskiego. Otóż na Ukrainę pojechała delegacja ze starostwa stalowowolskiego z hojnymi darami. Pojechali do regionu od dawna przesyconego banderyzmem. Ale wojna, ale bieda i trudno w tych okolicznościach rozróżniać kto banderowiec, a kto normalny Ukrainiec. Trudno. Pojechali również wesprzeć mieszkających tam Polaków. To się ze wszech miar chwali. Wszystko byłoby chwalebnie i pięknie gdyby nie jeden epizod, który zabrzmiał niczym przejechanie gwoździem po szkle.
Otóż stalowowolska delegacja z wicestarostą na czele, zrobiła sobie zdjęcie w gabinecie, chyba szefa tamtejszej administracji. Otóż ten szef, to według moich informacji banderowiec. W gabinecie, oprócz ukraińskiej flagi państwowej, ma zatkniętą czerwono – czarną flagę. Ta flaga, to symbol OUN – UPA. To tak, jakby ktoś w urzędzie administracji lokalnej w Niemczech, obok flagi państwowej, miał hitlerowską flagę ze swastyką. Ta sytuacja nie zmazała uśmiechu z ust przedstawicieli stalowowolskiej delegacji. I to jest to nieuctwo i głupota w relacjach polsko – ukraińskich. Na czym polegała wielkość polityczna de Gaulle’a podczas wspomnianej wizyty w Związku Sowieckim? Skupiała się na trzech elementach. Pierwszy był taki, że de Gaulle dobrze przygotował się do tej wizyty, dokładnie zapoznając się z historią i współczesnym stanem stosunków sowiecko – chińskich. Drugi był taki, że de Gaulle świetnie rozumiał czym w tym kontekście jest francuski interes narodowy. Trzeci sprowadzał się do tego, że potrafił sprzeciwić się sowietom, gdy próbowali wmanewrować go w sytuację narażającą francuskie interesy w relacjach z Chinami.
Zachowania delegacji starostwa stalowowolskiego w żaden sposób nie da się porównać z zachowaniem de Gaulle’a, a szkoda. W niczym nie usprawiedliwia tej delegacji fakt, że podobnym nieuctwem i głupotą w relacjach polsko – ukraińskich odznacza się zarówno prezydent, jak i rząd obecnej formy polskiej państwowości. Zatem jak w sytuacji delegacji z powiatu stalowowolskiego zachowałby się Karol de Gaulle? Po pierwsze pewnie dowiedziałby się czy na tym terenie banderowcy mordowali Polaków. Po drugie zrozumiałby, że nie może być normalnych relacji polsko – ukraińskich jeśli sprawa ludobójstwa na Polakach nie zostanie wyjaśniona do końca. Przy czym Ukraińcy muszą zrozumieć, że nie będzie akceptacji ze strony polskiej jakiegokolwiek odwoływania się do ludobójczej ideologii OUN – UPA, w tym do symboliki tej ideologii, umieszczanej w instytucjach władzy centralnej i lokalnej. Po trzecie nie miałby żadnych oporów, żeby o tym wszystkim powiedzieć Ukraińcom i zażądać respektowania swoich interesów narodowych. Jakoś można zrozumieć, gdy takim nieuctwem i głupotą wykazują się tak zwani zwykli Polacy. No cóż, poziom ogłupienia spowodowany przez media związane z największymi siłami politycznymi przytłacza, a nawet miażdży. Niby czego oczekiwać od wicestarosty powiatu stalowowolskiego, rządzonego przez PiS, skoro na czele policji pisowski nominat to idiota, skoro szef największego państwowego koncernu – ulubieniec wodza PiS-u – to idiota i wśród odpowiedzialnych za politykę zagraniczną idiotów zatrzęsienie. Pan wicestarosta mógłby się skutecznie schować w tym tłumie pisowskich idiotów u władzy na wszelkich jej szczeblach. Dowcip w tym, że znam wicestarostę i za idiotę żadną miarą uznać go nie mogę, więc co? Nie pozostaje nic innego, jak nieuctwo czy też analfabetyzm polityczny. Domyślam się, że Ukraińcy mając do czynienia z kimś takim mogą się czuć pewnie i bezkarnie. Mówiąc slangiem w polityce frajerów się doi. I tak nie tylko po wicestaroście stalowowolskim widać, że strona polska jest i będzie dojona. Mogłem nie słyszeć, ale czy Ukraińcy przeprosili za rakietowy atak i zabicie dwóch Polaków? Mer Lwowa, nie ukrywający swoich banderowskich sympatii, przy różnych okazjach obściskuje się z polskimi parlamentarzystami, również z tymi z PO z województwa podkarpackiego.
Przykłady polskiego frajerstwa można długo mnożyć. Osobiście czuję się upokorzony, że do tego frajerstwa dołączyło starostwo stalowowolskie. Zapewne już lecą w moją stronę ciężkie zarzuty, że jestem małostkowy i ruska onuca. Tam wojna, ludzie giną, ciemno i zimno, a siepacze Putina sieją spustoszenie, a ja tu z jakimiś historycznymi pretensjami, które burzą relacje z Ukrainą i nijak się mają do ofiarnej pomocy świadczonej choćby przez powiat stalowowolski. To taki rodzaj świętego oburzenia, wynikający z politycznej głupoty. Sądzę, że Karol de Gaulle jest pozytywnie kojarzony w polskiej historii. Prawda historyczna przekonuje, iż jest to pogląd całkowicie uzasadniony. Otóż tenże de Gaulle rzeczywiście przychylny Polsce, jak chyba żaden zachodni mąż stanu w XX i XXI wieku, nigdy nie był nam przychylny w stopniu, który narażałby interesy Francji. Jakże bym chciał, żeby w starostwie stalowowolskim zrozumiano, iż nie zwracanie uwagi na banderowską symbolikę, eksponowaną przez lokalne władze na Ukrainie, jest właśnie zaprzaństwem, czyli w kontekście historycznym, politycznym i moralnym jest niedopuszczalnym narażaniem polskich interesów. Dostarczanie pomocy Ukraińcom dotkniętym przez wojnę nie jest tu żadnym wytłumaczeniem ani tym bardziej usprawiedliwieniem. Do nie tylko respektowania, ale wprost do dbania o polskie interesy w relacjach z innymi państwami zobowiązane są również polskie władze samorządowe.
Jeśli władze na szczeblu prezydenta kraju i rządu tego nie robią, to świadczy to niestety o skali upadku Polski. Dobrze by było, żeby władze powiatu stalowowolskiego się do tego nie dokładały. A Państwo widzicie czym jest polskie frajerstwo w relacjach z Ukrainą?
Andrzej Szlęzak
za: FB
=====================
mail:
Nie wiem jak można porównywać powiatowych politykierów z mężem stanu, jakim był de Gaulle. Ten powiatowy lider bierze tylko przykład z polskich władz państwowych, a te nie są żadnymi frajerami, tylko wykonują plecenia ambasady amerykańskiej. Byliby frajerami, gdyby ich nie wykonywali.
Oczywiście, nie ma to nic wspólnego z polska racją stanu.
Jeszcze kilka miesięcy temu “fajnopolactwo” próbowało przekonywać, że oto w dobie wojny rosyjsko-ukraińskiej kult UPA i Bandery za Bugiem upadnie na dobre, a w miejsce ludobójców wskoczą “heroje” z wyspy węży i Azowstalu. W tym celu miały pomóc umizgi ze strony polskiego rządu, zamiatanie prawdy o ludobójstwie pod dywan, darmowe bilety kolejowe i autobusowe, usługi medyczne, mieszkania, pożywienie i dodatki socjalne.
Konsekwentnie tłumaczyliśmy, że są to złudne oczekiwania, a kult UPA i Bandery zamiast maleć, będzie konsekwentnie wzrastać. I mieliśmy rację, czego dowodem są noworoczne uroczystości i wpisy Ukraińców z okazji 114. urodzin Stepana Bandery oraz regularne nadawanie imion Szuchewycza i Bandery kolejnym ulicom na Ukrainie.
W dyskusji na temat upamiętnienia Bandery przez Ukraińców (PRZECZYTAJ), głos w sprawie zabrał Jakub Kumoch, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
W rozmowie z RMF FM został zapytany o to, czy prezydentowi Dudzie nie przeszkadza kult ukraińskiego nacjonalisty Stepana Bandery, przywódcy organizacji OUN odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków.
1 stycznia, z okazji 114. rocznicy urodzin, Banderę upamiętniły m.in. ukraiński parlament czy władze Lwowa, a na oficjalnym Facebookowym profilu Rady Najwyższej Ukrainy pojawiło się zdjęcie głównodowodzącego sił zbrojnych Ukrainy gen. Załużnego na tle portretu Bandery.
– Oczywiście, że kult Stepana Bandery nie jest czymś, na co reagujemy entuzjastycznie czy co uważamy za rzecz pozytywną. Natomiast o tym, w jaki sposób prezydent rozmawiał na ten temat w ostatnich rozmowach z Wołodymyrem Zełeńskim, nie wiem – powiedział Kumoch.
Przyznał jednak, że sprawy historyczne polsko-ukraińskie powinny być oparte na prawdzie. Nie możemy zamiatać spraw pod dywan i jestem przekonany, że zamiatać nie będziemy – zapewnił minister.
Kumoch dodał, że nie można oczekiwać od Ukraińców potępienia Bandery oraz innych liderów UPA, którzy dla naszych wschodnich sąsiadów są narodowymi bohaterami. Realistycznie patrząc, trudno jest sobie wyobrazić, aby Ukraina była w stanie zrezygnować ze swojego punktu widzenia na walkę o niepodległe państwo. Trudno oczekiwać, żeby UPA jako coś, co jest kojarzone przede wszystkim z walką przeciwko Rosjanom i Niemcom, została w jakiś sposób z ukraińskiej historii wymazana – przekonywał. [My żądamy nie „wymazania”, lecz stanięcia w Prawdzie. MD]
Kumoch przyznał także, że na pewno dla Polaków “nie jest przyjemne” nawiązywanie przez Ukrainę do tradycji UPA.
Natomiast nie zgodzę się do końca z przesłaniem, że Ukraina buduje na tym swoją tożsamość, uważam że przeciwnie, to budowanie będzie bardzo mocno ograniczone w najbliższych dziesięcioleciach, bo pojawiają się bohaterowie tej wojny wyzwoleńczej i oni przyćmią UPA – powiedział.
Zamiast zdecydowanych deklaracji potępiających kult ludobójców na Ukrainie mamy jedynie ministerialny bełkot potwierdzający, że polska władza nie ma zamiaru nic zrobić z gloryfikacją tych, którzy są odpowiedzialni za bestialskie wymordowanie nawet 150 tysięcy Polaków na Wołyniu, Zamojszczyźnie, Podkarpaciu i w Małopolsce Wschodniej, a my to mamy akceptować.
Firma BlackRock jest opłacana przez amerykańskich podatników, za pośrednictwem ukraińskiego rządu, za opracowanie planu, który zapewni sukces ich przyszłym inwestycjom na Ukrainie, dokonanych za pieniądze zarobione na nieosiągalnych cenach amerykańskich mieszkań.
==============================
Ukraina ma nowego zachodniego pożyczkodawcę. Nie jest ani państwem narodowym, ani wykonawcą wojskowym. To firma finansowa BlackRock.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odbył wideokonferencję z dyrektorem generalnym BlackRock Larrym Finkiem, poinformowała Ukraina w środę. Najwyraźniej obaj zgodzili się koordynować swoje inwestycje w celu odbudowy zniszczonego wojną kraju.
Relacja ze spotkania na stronie internetowej prezydenta Ukrainy pochwaliła zaangażowanie BlackRock, nazywając firmę „jednym z wiodących światowych menedżerów inwestycyjnych” i zauważając, że „zarządza aktywami klientów o wartości około 8 bilionów dolarów”.
„Zełenski i Larry Fink zgodzili się skupić w najbliższej przyszłości na koordynowaniu wysiłków wszystkich potencjalnych inwestorów i uczestników odbudowy naszego kraju oraz kierowaniu inwestycji do najważniejszych i najbardziej efektywnych sektorów ukraińskiej gospodarki” – czytamy w oświadczeniu.
W zawiadomieniu stwierdza się również, że niektórzy dyrektorzy BlackRock odwiedzą Ukrainę w 2023 r., aby pełnić swoje obowiązki doradcze. „Zgodnie ze wstępnymi porozumieniami zawartymi między głową państwa a Larrym Finkiem na początku tego roku, zespół BlackRock od kilku miesięcy pracuje nad projektem doradzania ukraińskiemu rządowi w sprawie strukturyzowania funduszy odbudowy kraju” – napisano w oświadczeniu ukraińskiego rządu. .
Jedną z takich wstępnych umów między BlackRock a Ukrainą było Memorandum of Understanding podpisane 10 listopada 2022 r. przez Ministerstwo Gospodarki Ukrainy i BlackRock Financial Markets Advisory w Waszyngtonie.
Umowa przewiduje, że BlackRock FMA będzie doradzać ukraińskiemu rządowi, a konkretnie Ministerstwu Gospodarki, w sprawie planu inwestycyjnego mającego na celu odbudowę ukraińskiej gospodarki.
Komunikat prasowy BlackRock w notatce z 10 listopada jest pełen pustej korporacyjnej gadaniny. Zgodnie z komunikatem, BlackRock będzie współpracować z Ukrainą „w celu opracowania planu realizacji ram inwestycyjnych, w tym opcji projektowych dla planowanego projektu, struktury, mandatu i zarządzania”.
Wcześniejsze spotkanie Zełenskiego i Finka we wrześniu, najwyraźniej zaaranżowane przez Andrew Forresta z Fortescue Metals Group, położyło podwaliny pod rosnącą współpracę ukraińskiego rządu z BlackRock. Prezydent Ukrainy i dyrektor generalny BlackRock podobno rozmawiali o tym, jak przyciągnąć inwestycje publiczne i prywatne na Ukrainę.
Po powrocie do USA nowojorska firma inwestycyjna trafiła na pierwsze strony gazet. Raport opublikowany tego lata w Wall Street Journal twierdził, że BlackRock była jedną z kilku dużych firm inwestycyjnych odpowiedzialnych za zakłócenie rynku mieszkaniowego. Raport szczegółowo opisuje, w jaki sposób BlackRock i podobne firmy wykorzystują swój ogromny kapitał do kupowania domów jednorodzinnych, podnosząc ceny.
Wspomniane podwyżki cen mają dwa bezpośrednie skutki gospodarcze. Po pierwsze, wyższe koszty mieszkaniowe są korzystne dla nieruchomości, które BlackRock już posiada, szczególnie w obszarach, w których firma dużo zainwestowała. Drugi efekt polega na tym, że sztucznie zawyżone ceny wypierają pracujące rodziny, pozostawiając bogatych lub firmy inwestycyjne z ogromnymi kwotami kapitału jako jedynych graczy na rynku. Na przykład w Houston miliarder Fink jest podobno odpowiedzialny za jedną czwartą ostatnich zakupów domów. Po prostu wykupuje całe dzielnice i używa ich jako nieruchomości na wynajem. BlackRock pomaga stworzyć klasę stałych najemców, chociaż od dawna wiadomo, że posiadanie domu jest jednym z kluczowych elementów budowania bogactwa i utrzymania amerykańskiej klasy średniej.
To wszystko jest dość irytujące: można być prawie pewnym, że BlackRock otrzyma hojną zapłatę od ukraińskiego rządu za doradztwo w sprawie tego „programu naprawczego”. A skąd ukraiński rząd obecnie czerpie fundusze, kiedy jego gospodarka jest w strzępach, a wojna jest kosztownym przedsięwzięciem? Oczywiście przez rząd Stanów Zjednoczonych. Do końca roku kalendarzowego Stany Zjednoczone przekażą rządowi Ukrainy bezpośrednie wsparcie budżetowe w wysokości 13 miliardów dolarów, aby uniknąć deficytu i całkowitego bankructwa, a prezydent Joe Biden zobowiązał się wspierać Ukrainę tak długo, jak będzie to konieczne.
Tak więc firma BlackRock jest opłacana przez amerykańskich podatników, za pośrednictwem ukraińskiego rządu, za opracowanie planu, który zapewni sukces ich przyszłym inwestycjom na Ukrainie, dokonanych za pieniądze zarobione na nieosiągalnych cenach amerykańskich mieszkań. Dlaczego przy takiej umowie nasza finansowa i polityczna elita miałaby chcieć pokoju?
Bradley Devlin
Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.
Ukrainki szukające schronienia przed rosyjską inwazją w Izraelu są gwałcone, maltretowane, wykorzystywane, a wiele nadużyć umyka uwadze władz, bądź jest celowo ignorowanych, podczas gdy sprawcy mogą dalej popełniać przestępstwa – ocenił dziennik „Times of Israel” w opublikowanym w środę reportażu, w którym zebrano świadectwa skrzywdzonych ukraińskich uchodźczyń.
Do Izraela od początku inwazji Rosji przybyło ponad 47 tys. Ukraińców, głównie kobiet. Spośród nich pozostało tam około 15 tys., reszta zdecydowała się wyjechać.
„Ani jeden Ukrainiec uciekający przed wojną nie otrzymał w Izraelu statusu uchodźcy” – podkreślił dziennik.
==============================
Śledztwo „Times of Israel” udokumentowało przypadki gwałtu, molestowania seksualnego, wykorzystywania w miejscu pracy i innych nadużyć, z jakimi spotkały się uciekające przed wojną Ukrainki w Izraelu.
Jednym z przypadków opisanych przez izraelski dziennik jest gwałt na Swietłanie, która uciekła z Ukrainy w marcu wraz ze swoim 6-letnim dzieckiem. Kilka miesięcy później wykorzystał ją mężczyzna, który zaprosił ją wcześniej do Izraela, obiecując pomoc. Olha Udowiczenko, wolontariuszka w centrum pomocy uchodźcom w Hajfie przekazała, że Swietłana cierpiała zarówno z powodu traumy wojennej, jak i gwałtu, jednak w Izraelu nie miała niemal żadnej pomocy ze strony władz. – Zamiast tego napotkała biurokratyczny labirynt – skomentowała Udowiczenko.
– Uchodźcy powiedzieli nam, że nawet jeśli kontaktują się z policją, funkcjonariusze mówią tylko po hebrajsku. To samo dotyczy opieki społecznej – to zamknięte koło – opisała wolontariuszka.
Policja uznała przedstawione przez Swietłanę dowody gwałtu za niewystarczające. Ukrainka uznała, że nie ma siły, aby dalej walczyć. Jej domniemany gwałciciel jest na wolności, a Swietłana opuściła Izrael i udała się do „kraju, który przyjmuje uchodźców”, jak stwierdziła Udowiczenko. Sprawa Swietłany nie jest odosobniona – podkreślił „Times of Israel”.
– Władze w Izraelu pokazują brak zrozumienia dla trudnego położenia ukraińskich kobiet i traktują ich twierdzenia z dużą podejrzliwością. Nawet jeśli istnieją jasne dowody ich deklaracji, rzeczywistość pokazuje, że brakuje chęci, aby obracać kołami sprawiedliwości i „marnować” środki publiczne na cudzoziemki – skomentowała Liora Turlevsky, prawnik, która zajmuje się nieodpłatnie wieloma sprawami dotyczącymi kobiet z zagranicy.
Latem 2022 roku jedna z Ukrainek, które uciekły przed wojną do Izraela popełniła samobójstwo – przekazał „Times of Israel”. Wedle osób zaznajomionych ze sprawą, cierpiała z powodu zespołu stresu pourazowego i niepewności ekonomicznej w Izraelu i dręczyło ją wcześniej istniejące schorzenie. Wiele razy rozmawiała z psychologiem z rządowego numeru zaufania. Izraelskie ministerstwo opieki społecznej przekazało, że nie może komentować tej konkretnej sprawy.
Statystyki dotyczące przestępstw wobec ukraińskich uchodźców są trudne do zdobycia – ocenił dziennik.
Chociaż zjawisko wyzysku nie jest nowe, „prawdziwym problemem jest polityka” – oceniła prawnik Anat Ben-Dor z Uniwersytetu Tel-awiwskiego. Wykorzystywaniu sprzyjają też trudne warunki finansowe i nikłe wsparcie ze strony izraelskiego rządu w zakresie prawa do pracy.
Nie-Żydzi uciekający przed wojną na Ukrainie otrzymują status turysty w Izraelu – wyjaśnił dziennik. Jest to kategoria wizowa, która zwykle nie pozwala na pracę. W maju 2022 roku Izrael dostosował swoją politykę, pozwalając na pracę Ukraińcom, z pewnymi obostrzeniami.
„W lipcu Izrael wprowadził kolejną przeszkodę dla zarabiania na życie dla osób z Ukrainy – ograniczenie geograficzne dotyczące tego, gdzie mogą pracować. Jeśli nie pracują w budownictwie, rolnictwie, pielęgniarstwie lub hotelarstwie, nie mogą pracować w 17 miastach, w tym najważniejszych centrach takich jak Tel Awiw i Jerozolima” – opisał „Times of Israel”. – To poważny problem – skomentowała Ben-Dor.
– Uważam to za bardzo krzywdzące. Przypomina to dwustronną politykę – tak, możesz pracować, ale jednocześnie (rząd) robi, co może, aby cię do tego zniechęcić. Myślę, że wina za narażanie tych ludzi spada przede wszystkim na ministerstwo spraw wewnętrznych – dodała prawnik.
Była minister spraw wewnętrznych Ajelet Szaked ogłosiła we wrześniu 2022 r., że od 1 stycznia 2023 r. Ukraińcy, którzy przybyli do Izraela w październiku 2022 roku i później nie będą mieli w ogóle zagwarantowanego prawa do pracy.
2011 – Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu, partnerskim mieście Elbląga
Dziś przypomnimy wam o inicjatorze Rzezi Wołyńskiej, mordercy… Pułkownik Ukraińskiej Powstańczej Armii, Dmytro Klaczkiwski… Był to także dowódca UPA-Północ, członek Prowydu OUN, czyli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów… zbrodniarz wojenny.
Co ciekawe w latach 1939–1940 pełnił funkcję przewodniczącego Junactwa OUN, które zostało reaktywowane na Ukrainie po 1989 roku. (Tzw. Junacy UPA, to byli młodzi zwyrodniali zbrodniarze w wieku od 8 do 18 lat z tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów, którzy będąc częścią ukraińskiej czerni, wchodzili do polskich miejscowości, które wcześniej spacyfikowały bandy UPA, a Junacy UPA, kończyli akt zbrodni, dobijając swoje polskie ofiary w sposób czasem wielokrotnie przewyższający zwyrodnialstwo starych, zaprawionych w rzeziach rezunów UPA, a następnie ograbiając do cna wymordowane przez siebie polskie ofiary banderowskiego ludobójstwa.)
Podczas III Konferencji OUN, która miała miejsce w dniach 17–23 lutego 1943, należał do działaczy wskazujących, jako największych wrogów Polaków.
W czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę dowództwa UPA-„Piwnicz” w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji wymordowania polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.
„(…) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat (…) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi. „
Tak więc słowa rozkazu o wymordowaniu Polaków od 16 do 60 roku życia, które kilka lat temu prezydent Czech Milos Zeman przypisał Stepanowi Banderze, w rzeczywistości wypowiedział inny zwyrodnialec, a mianowicie Dmytro Kłaczkiwskij – Kłym Sawur
A tak dodatkowo… to ma on swój pomnik w mieście Równe… którego miastem partnerskim jest Piotrków Trybunalski, Radomski i Zabrze… natomiast drugi pomnik znajduje się w Zbarażu, który współpracuje z miastami takimi jak Bolesławiec, Głubczyce czy Miedźna. Wstyd…
Pomnik zwyrodniałego, ukraińskiego ludobójcy Dmytro Kłaczkiwskiego, pierwszego dowódcy UPA, w Zbarażu
Zapomniałbym! Tarnopolska Rada Obwodowa poświęciła rok 2011 Dmytrowi Klaczkiwskiemu!
15 Kwietnia 2011 r. Już wtedy partnerskie miasto Elbląga, Tarnopol ogłosił Rok 2011, rokiem Jewhena Konowalca, pierwszego szefa OUN i Dmytro Klaczkiwskiego, dowódcy UPA Północ, który wraz z Romanem Szuchewyczem wydał rozkaz rzezi polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej.
Rok 2011 był rokiem Jewhena Konowalca, pułkownika armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, szefa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Ponadto przez cały rok odbywać się będą liczne imprezy ku czci pierwszego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii Kłyma Sawura. Takie decyzje podjęli deputowani Tarnopolskiej Rady Obwodowej 14 kwietnia. Właściwie rok Jewhena Konowalca został ogłoszony z okazji 120 rocznicy jego urodzin. – Rada regionalna zaleca administracji regionalnej opracowanie i przedstawienie do zatwierdzenia listy działań mających na celu uczczenie roku bohatera i zapewnienie ich finansowania w ciągu dwóch tygodni – powiedział szef rady regionalnej Ołeksij Kajda.
Za tą decyzją opowiedziało się 66 posłów na 68 obecnych. Poparli go także regionaliści. Witalij Szafranski z frakcji Ukraińskiej Partii Ludowej podkreślił znaczenie upamiętnienia w regionie 100 rocznicy urodzin rodowitego Zbarażanina Dmytra Klaczkiwskiego, lepiej znanego pod pseudonimem Klym Sawur. – Był pierwszym dowódcą UPA – mówi zastępca. – Po nim dowództwo nad ukraińskimi rebeliantami objął Roman Szuchewycz.
Decyzję tę poparło również 66 posłów. Zamiast tego lokalni wybrani przedstawiciele nie poparli inicjatywy libertarian, by zakazać umieszczania sowieckich symboli na instytucjach państwowych regionu.
Pomniki Klaczkiwskiego to wstyd i hańba! Wołyń pamiętamy! i przypominamy że oprócz Polaków ginęli także Ukraińcy, Rosjanie, Ormianie, czy Żydzi, albo nawet Czesi z rąk szowinistów z pod znaku UPA!
Taką samą hańbą było również ogłoszenie przez władze Tarnopola roku pamięci tego zwyrodniałego rzeźnika naszych rodaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. A jeszcze większą hańbą, a nawet zdradą stanu jest utrzymywanie jakichkolwiek relacji z banderowskimi władzami Tarnopola i niesienie im jakiejkolwiek pomocy, w momencie, gdy raz po raz rzucają pod naszym adresem kolejne zniewagi w postaci, kolejnych uchwał, gloryfikujących i wynoszonych przez nie na piedestał chwały, największych morderców naszych rodaków, takich jak Dmytro Kłaczkiwśkij, Konowalec, Bandera, Szuchewycz i wielu innych bez żadnej refleksji, zastanowienia i choćby minimalnego poczucia zażenowania wobec nas, którego nie mają wcale.
I można by to wszystko skwitować uśmiechem politowania, gdyby półgłówki z elbląskiego ratusza, wodzone za nos, jak dzieci w ciemnym lesie, przez zimnych, cynicznych nazistów z Tarnopola, robiły to co robią na własny koszt i we własnym imieniu. Wiemy jednak dobrze, że tak nie jest, albowiem wszystko co czynią w swoich kundlich stosunkach z banderowskimi władzami Tarnopola, robią wyłącznie na Nasz koszt i w naszym imieniu, nie pytając nas ani o zdanie w tej kwestii, ani też nie posiadając na to żadnych plenipotencji od kogokolwiek, wierząc naiwnie, że prowadzenie takiej polityki, przyniesie im i nam wszystkim na dłuższą metę coś dobrego. Mylą się, bo tak nie będzie nigdy. Śmiertelną iluzję, w jakiej żyją, biorąc za rzeczywistość, z którą nie ma ona nic wspólnego.
Za przestrogę tym politycznym naiwniakom bez żadnej wyobraźni, niech posłużą słowa mera Lwowa, ulubieńca bezrozumnych polskojęzycznych yelit Andrija Sadowego, wypowiedziane 1 stycznia tego roku w czasie uroczystości ku czci ukraińskiego zbrodniarza wojennego Stepana Bandery, który stwierdził, iż całe obecne pokolenie Ukraińców wyrosło na kulcie tego bohatera samostijnej.
Mer Sadowy – niestety dla nas – się nie mylił. Na kulcie ukraińskich ludobójców wyrosło bowiem całe nowe pokolenie neobanderowców, gotowych iść w ślady rezunów ćwiartujących kobiety w ciąży, czy nabijających na widły niemowlęta. Cywilizowany świat ogniem i mieczem powinien wyplenić ideologię morderców z Ukrainy, na co czekają ,,polskie” władze? Na kolejny Wołyń? Ostatnie czerwone lampki alarmu palą się już ognistą barwą ostatniego ostrzeżenia! Ani grosza wsparcia dla banderowskiej Ukrainy. Jeśli ma być banderowska, niech jej nie będzie wcale, gdyż jeśli banderowska Ukraina się ostoi, nie będzie nas Polaków, jak stwierdził to jasno i bez ogródek we wrześniu 1939 roku sam prowydnyk Stepan Bandera, mówiąc:
Polacy nie chcą samostijności
Ukrainy, bo wiedzą, że tylko
Ukraina może im zadać
śmiertelny cios i rozwalić Polskę.
Ale polskojęzyczne pseudo elity zarządzające nad Wisłą krajem przemarszu z woli amerykańskiego hegemona, nienawykłe do samodzielnego myślenia, jak widać nie potrafią do dziś pojąć swoimi ptasimi móżdżkami, tych jakże prawdziwych słów przywódcy OUN – UPA, które jak widać przerastają ich wyobrażenia i zdolności pojmowania, które mają bardzo, ale to bardzo ograniczone. I kolejne nie tyle już nawet zniewagi, czy splunięcia im przez banderowców w twarz, co jawne już kolejne defekacje robione prosto na ich głowy, biorą dalej za gesty przyjaźni i dobrej woli ze strony pogrobowców UPA, oblizując się przy tym z uśmiechem na twarzach, jak po degustacji czekoladek Lindta. Biedny jest naród i kraj, skazany na zagładę, mający takich sterników. Polska A.D. 2023, idąca na dno jak Titanic, którego ,,pasażerowie” robią sobie jeszcze pamiątkowe selfie, ginąc wraz z nim.
Prowadzenie tego bloga to moja pasja ale także wielogodzinna praca. Jeśli uważasz, że to co robię ma sens to możesz wesprzeć mnie w tym co robię, za co serca już teraz dziękuję.
PKO BP SA Numer konta: 44 1020 1752 0000 0402 0095 7431
„Urzędnikom zamieszanym w sprawę doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych; rozważany jest rodzaj środka zapobiegawczego”…
===========================
Wysocy rangą urzędnicy ukraińskiej służby celnej są zamieszani w defraudację setek milionów hrywien, pochodzących z eksportu ukraińskiego zboża – poinformowała we wtorek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).
SBU wspólnie z ukraińskim Biurem Bezpieczeństwa Gospodarczego (BBG) ujawniła przestępczy proceder, w którego organizację zamieszanych było 10 wysokich rangą urzędników, w tym zastępca szefa jednego z wydziałów ukraińskiej Państwowej Służby Celnej oraz kierownictwo tej służby w obwodzie odeskim.
Rozwinęli oni na szeroką skalę mechanizm uchylania się od płacenia podatków za eksport ukraińskiego zboża. W efekcie państwo straciło setki milionów hrywien (1 hrywna to ok. 0,12 zł – PAP).
W celu realizacji procederu założono ponad 370 fikcyjnych podmiotów gospodarczych. Za ich pośrednictwem nieuczciwi „przedsiębiorcy” masowo kupowali pszenicę od rolników prywatnych, przedsiębiorstw rolnych i dużych holdingów. Aby zatrzeć ślady łańcuchów dostaw i uniknąć płacenia obowiązkowych danin do budżetu, „przedsiębiorcy” sprzedawali produkty z jednej podstawionej firmy do drugiej, a następnie zbywali zboże eksporterom w celu jego sprzedaży za granicę – podała SBU.
Jak wynika z dokumentów śledztwa, funkcjonariusze BBG wykryli ten proceder na wczesnym etapie i ostrzegli Państwową Służbę Celną pisemnie. Celnicy nie zareagowali na czas i dopuścili do sprzedaży ponad 1 mln ton produktów zbożowych. Ustalono, że zboże było eksportowane przez porty w Odessie, Czarnomorsku i Piwdennym – poinformowała służba.
Podczas 30 przeszukań w pomieszczeniach administracyjnych centrali Państwowej Służby Celnej, na terenie portów oraz w miejscach zamieszkania podejrzanych, stróże prawa znaleźli notatki, dokumenty w formie elektronicznej i telefony komórkowe z dowodami machinacji.
Urzędnikom zamieszanym w sprawę doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych; rozważany jest rodzaj środka zapobiegawczego. Trwa śledztwo mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności przestępstwa i określenie dokładnych strat dla budżetu państwa – zaznaczono w komunikacie SBU.
1 stycznia mija 114. rocznica urodzin wybitnego ukraińskiego polityka, budowniczego ukraińskiej państwowości, przywódcy OUN Stepana Bandery. Z tej okazji w Tarnopolu zaplanowano szereg imprez – informuje Tarnopolska Rada Miejska. 1 stycznia 2023 o godz. 14 w parku im. Tarasa Szewczenki (w pobliżu pomnika Stepana Bandery) odbędzie się uroczysta Akademia, upamiętnienie i złożenie kwiatów z udziałem publiczności z całego regionu z okazji 114. rocznicy urodzin wybitnego ukraińskiego polityka, budowniczego Ukrainy, przywódcy OUN Stepan Bandery. A we wszystkich bibliotekach podlegających Centralnej Bibliotece Miejskiej w Tarnopolu 1 stycznia przez cały dzień będzie odbywał się Przegląd Historyczny „Człowiek, który stał się symbolem wolności”.
Dziś w Tarnopolu obchodzono 114. rocznicę urodzin Stepana Bandery. Ludzie zgromadzili się pod pomnikiem przywódcy OUN, oddając hołd największemu budowniczemu niepodległej Ukrainy. Opowiedział o tym wojskowy, kandydat nauk historycznych Wołodymyr Tkacz.
Według niego księża omówili modlitwę za przywódcę OUN, a następnie złożyli kwiaty pod pomnikiem Stepana Bandery. Iryna Szewczenko, pochodząca z Tarnopola, w swoim krótkim przemówieniu stwierdziła, że: od kilku lat upamiętnia Banderę w każdy pierwszy dzień nowego roku.
„Dopóki Ukraińcy będą mieli ludzi, którzy będą kontynuować ideę zachowania naszych tradycji kulturowych, zachowania nas jako jednej grupy etnicznej, jako jednego narodu – będziemy żyć do tego czasu” – mówi Iryna Szewczenko. Kandydat nauk historycznych, starszy sierżant Sił Zbrojnych Wołodymyr Tkacz mówił, że studiował dzieła Stepana Bandery. „Bandera, jako teoretyk ukraińskiego nacjonalizmu, widział wiele spraw na wiele lat do przodu, a jemu współcześni nie zawsze go rozumieli. Teraz, kiedy czytamy i widzimy pewne kroki, które miały miejsce już wtedy, widzimy, jakim był wizjonerem. Teraz wszystko dojdzie do tego, że państwo rosyjskie zostanie zniszczone i w końcu nasze pokolenie rozwiąże problem rosyjskiej agresji, której niestety doświadczamy od ponad 300 lat”.
„Można powiedzieć bez żadnej przesady. że Stepan Bandera jest najjaśniejszym symbolem walki Ukraińców o własną państwowość. Uosobieniem niezłomności, bezkompromisowości i woli zwycięstwa! Życzę nam wszystkim takiej miłości do naszego narodu, takiego patriotyzmu, determinacji i mądrości, jaką miał Prowydnyk. Ukraina przyszłości będzie wynikiem naszej wspólnej pracy i walki” – pisze burmistrz Tarnopola Serhij Nadal.
Dedykuję to tym wszystkim polskim pożytecznym idiotom, a w szczególności tym z mojego miasta, którzy przekonują, że banderyzm na Ukrainie to wymysł „rosyjskiej propagandy”. I to „nowe pokolenie” wyrosłe z Bandery… Nie miejmy jednak żadnych złudzeń, że zrobi to jakiekolwiek wrażenie w Polsce, jak również w Elblągu, w gdzie Serhij Nadał, mer Tarnopola był, jest i będzie zawsze mile widziany przez elbląskie „sługi narodu ukraińskiego”. Co do tego, nie ma żadnych wątpliwości.
Ukraińskie władze w Tarnopolu, już wcześniej znane z gloryfikowania głównodowodzącego UPA i „kata Polaków”, Romana Szuchewycza, postanowiły dodatkowo postawić mu w mieście pomnik.
Decyzję w tej sprawie podjęła tydzień temu rada obwodu tarnopolskiego. Inicjatorem budowy pomnika Romana Szuchewycza był przewodniczący rady, Mychajło Hołowka.
Według treści dokumentu, przyjętego podczas sesji rady, pomnik głównodowodzącego tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii stanie na terenie przyległym do budynku administracyjnego Tarnopolskiej Rady Obwodowej. Samego Szuchewycza określono w dokumencie mianem „wybitnego ukraińskiego działacza politycznego i wojskowego, niezłomnego bojownika za niepodległość Ukrainy”.
Zgodnie z decyzją rady obwodowej, powstać ma specjalna grupa robocza, która w ciągu trzech miesięcy ma wypracować propozycje dotyczące budowy samego pomnika i określenia miejsca, w którym stanie. Propozycje te mają zostać następnie przedstawione do zatwierdzenia radzie obwodowej.
Przypomnijmy, że 5 marca 2021 r. Rada Miejska Tarnopola postanowiła nazwać Stadion Miejski w tym mieście imieniem Romana Szuchewycza. Decyzję podjęto w 71. rocznicę śmierci Szuchewycza, który zginął w walce z NKWD. W czasie II wojny światowej Szuchewycz kolaborował z III Rzeszą – w 1941 roku był oficerem podporządkowanego Abwehrze batalionu Nachtigall (który dokonał co najmniej jednego pogromu Żydów), a w 1942 roku w szeregach podległej SS policji pacyfikował wioski na Białorusi. Od 1943 roku był głównodowodzącym tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dokonała ludobójstwa Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich.
Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnym za ludobójstwo Polaków na Kresach Wschodnich. Zarzuca mu się także kolaborację z Niemcami (był oficerem batalionu Nachtigall, a w szeregach niemieckiej policji pacyfikował wioski na Białorusi). Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy sowieckich.
Wcześniej pisaliśmy, że w Iziumie (obwód charkowski) jedna z ulic zostanie nazwana imieniem Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków. W mieście jest już ulica Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Ostatnio także władze miasta Krzemieńczuk w obwodzie połtawskim władze zmieniły nazwę jednej z uliczek, nadając jej imię Romana Szuchewycza.
Działania te są elementem szerszego zjawiska, gdzie przy okazji usuwania nazw kojarzonych z Rosją i ZSRR, na Ukrainie coraz częściej wprowadza się nazwy ulic i innych toponimów, mających honorować działaczy ukraińskiego nacjonalizmu, szczególnie OUN i UPA.
W pierwszym odcinku programu „Antysystem” Wojciech Cejrowski i Paweł Lisicki omawiali kwestię wojny na Ukrainie. Znany podróżnik odniósł się między innymi do słów premiera Mateusza Morawieckiego.
============================
Przypomnijmy, iż podczas wizyty w Kijowie premier Morawiecki stwierdził, że Polska zawsze będzie wspierać Ukrainę. – Stoimy ramię w ramię z ukraińskimi przyjaciółmi i partnerami i zawsze będziemy was wspierać – powiedział Morawiecki.
„A gdyby Ukraina nagle zaczęła…”
– Czy premier pytał wyborców o zdanie? Na przykład mnie. Czy bezczelnie głosi tezy sięgające daleko poza swoją kadencję, jakieś takie strategiczne i absurdalne? Zawsze? Pod każdymi warunkami? A gdyby Ukraina nagle zaczęła strzelać do nas, to też będziemy ją popierać? – pytał znany podróżnik.
Lisicki zapytał „jak się ma do tego mianowanie na wiceministra spraw zagranicznych p. Andrieja Melnyka”? Przypomniał, iż Melnyk „w czerwcu tego roku udzielił wywiadu niemieckim mediom, gdzie podważył ludobójstwo na Wołyniu, stwierdził, że Polacy mordowali dziesiątki tysięcy Ukraińców podczas II Wojny Światowej i powiedział, że los Ukraińców w II Rzeczpospolitej był niesłychany, niewyobrażalny i porównał to, tak jakby II Rzeczpospolita była czymś porównywalnym z III Rzeszą albo Związkiem Sowieckim”.
– On to wszystko publicznie powiedział, a my twierdzimy, że my zawsze będziemy popierali Ukrainę – dodał. Cejrowski jednak na to zaprotestował i powiedział, że „nie my twierdzimy. Premier Morawiecki, czyli jakaś drobna frakcja, która ma lojalistów po tej stronie”.
„Mi się bardzo nie podoba”…
– Ja ani nie popieram premiera, ani takich wypowiedzi. Tak samo jak mi się bardzo nie podoba to, co wywinął prezydent urzędujący Duda – powiedział.
– Rodzinom Wołyńskim powiedział, że muszą ważyć słowa, gdy mówią o swoich przodkach rozdzieranych na strzępy, obdzieranych ze skóry, nadziewanych na sztachety. Że mają ważyć słowa – i chwilę później postawił świeczkę w oknie pałacu prezydenckiego z okazji Wielkiego Głodu na Ukrainie – dodał.
– Czyli on zważył, że los rozszarpywanych Polaków i dzieci nadziewanych na sztachety jest mniej wart – i trzeba ważyć słowa – od Wielkiego Głodu na Ukrainie. Kto go ustanowił takim sędzią? – pytał Cejrowski.
– Tak się zastanawiam jak komuś mogło przyjść do głowy, żeby tym ludziom, tym Polakom powiedzieć, że powinni ważyć słowa. Brak słów – podsumował Lisicki.
Miasto Izium w obwodzie charkowskim przeprowadza derusyfikację nazw ulic. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że otrzymują one imiona banderowskich zbrodniarzy. Ostatnio jedną z ulic nazwano na cześć Stepana Bandery, przywódcy OUN-B, a teraz kolejną ulicę przemianowano na ul. Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Polakach.
Izium stał się teatrem walk od końca lutego. Od początku kwietnia miasto było pod kontrolą Rosjan. Siły ukraińskie wkroczyły do niego 10 września.
Z informacji agencji Ukrinform podawanych w pierwszym tygodniu grudnia wynika, że w mieście zmieniono nazwy 21 ulic, które miały związek z Rosją. Szef administracji wojskowej miasta podpisał zarządzenie w tej sprawie, a dokument opublikował w mediach społecznościowych zastępca mera Wołodymyr Matsokin. Wcześniej zmieniono nazwy 22 innych ulic. Kolejny, trzeci dekret podpisany przez szefa lokalnych władz Walerego Marczenkę, Matsokin opublikował w poniedziałek. Dotyczy on 19 ulic.
I tak w Iziumie nie ma już m.in. ul. Puszkińskiej, której nadano imię Stepana Bandery. Przypomnijmy, że Ukrainiec został w styczniu 1936 roku skazany przez sąd w Warszawie na karę śmierci za zorganizowanie zamachu na ministra spraw wewnętrznych RP Bronisława Pierackiego. Później zamieniono ją na dożywocie. Bandera jednak we wrześniu 1939 roku wyrwał się z więzienia.
Bandera był też jednym z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), a od 1940 r. przywódcą Prowodu OUN-B. Ta organizacja była zaś odpowiedzialna za Rzeź Wołyńską.
Inną z ulic przemianowano na ul. Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcę Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), przewodniczącego Sekretariatu Generalnego Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej i zbrodniarza wojennego. To Szuchewycz, jako główny dowódca UPA, ponosi bowiem bezpośrednią odpowiedzialność za przyjęcie Rzezi Wołyńskiej jako taktyki walki z Polakami. W wyniku „czystki etnicznej” przeprowadzonej przez Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej śmierć, w bestialski sposób, zadano około 100 tys. Polaków. Na Wołyniu zamordowano ok. 40-60 tys. Polaków, w Małopolsce Wschodniej – od 20 tys. do 40 tys., a na ziemiach współczesnej Polski od 6 tys. do 8 tys.
Matsokin, jak przystało na przedstawiciela państwa ukraińskiego, nazwał Szuchewycza „wybitnym Ukraińcem”, który wraz ze zmianą nazwy ulicy otrzymał „swoje należne miejsce”.
Mimo toczącego się konfliktu na Ukrainie i wielkiej „nienawiści” kijowskiego reżimu do Rosji tam, gdzie Kijów może zrobić interes, potrafi dojść do porozumienia z „wrogiem”. Do takiej sytuacji zaliczyć należy dalszy tranzyt rosyjskiej ropy na zachód przez terytorium Ukrainy. Zawarcie przez kijowski reżim słynący z rozpowszechniania dezinformacji pokazuje prawdziwe oblicze tej niby „wojny”, a także potwierdza, że uzyskiwanie korzyści finansowych jest ważniejsze niż życie obywateli. W obliczu takiego rozwoju sytuacji ciekawe jest, kiedy propagandysta Zełenski ponownie skieruje żądanie wprowadzenia natychmiastowych sankcji przez Zachód w zakresie importowania ropy.
Opłaty taryfowe za transport ropy przez Ukrainę wzrosną od 1 stycznia o 18,3%. Takie dane podaje na swojej stronie internetowej rosyjska państwowa spółka naftowa Transnieft Nowe taryfy na nitkach gazociągu „Przyjaźń” na Słowację i Węgry w związku z porozumieniem z ukraińskim operatorem Ukrtransnafta.
Nowa opłata wyniesie 13,6 euro za tonę, w porównaniu z poprzednią stawką 11,5 euro za tonę, wynika z informacji cytowanych we wtorek przez agencję prasową Interfax. Obecna cena obowiązuje od 1 kwietnia 2022 r.
Już się wyjaśniło. Wojna jaką Stany Zjednoczone prowadzą na Ukrainie z Rosją do ostatniego Ukraińca, najwyraźniej przeciągnie się jeszcze przez następny rok – oczywiście aż do ostatecznego zwycięstwa, które w amerykańskim Kongresie zapowiedział prezydent Zełeński, za co został przez kongresmanów wynagrodzony owacją na stojąco – niczym w swoim czasie Kukuniek.
Ale nie wszyscy się do owacji przyłączyli. Dwójka kongresmanów z Partii Republikańskiej nie klaskała, a kongresmanka w swojej zuchwałości posunęła się do tego, że powiedziała, iż nie poprze nowego pakietu pomocy dla Ukrainy, dopóki się nie wyjaśni, na co właściwie poszło poprzednie 50 mld dolarów. Dziwaczny pomysł, bo przecież każde dziecko wie, że te 50 mld poszło na wojnę z Putinem. Dlatego właśnie militaryści powtarzają, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny.
Pod wojennymi gruzami można schować znacznie więcej, niż 50 mld dolarów – na co zapewne liczy ekipa pana premiera Morawieckiego. Z czeluści środowisk rządzących dobiegają bowiem fałszywe pogłoski, jakoby forsy miało starczyć do marca. Nie ma w tym ani słowa prawdy, bo forsy starczy na tyle, na ile będzie trzeba. Wprawdzie Polska nie jest wyspą skarbów, ale dzięki zbawiennej polityce rządu i partii to znaczy – oczywiście partii i rządu – pokonamy wszystkie trudności i żaden wróg nie złamie hartu w nas – jak w patetycznych czasach stalinowskich pisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu “Ukochany kraj” [por. na końcu. md] . Gdyby jednak mimo wszystko Polska została wciągnięta do wojny z Rosja, to partia i rząd mogłyby poczuć się bezpieczniej – bo wtedy już bez żadnego skrępowania można by wszystko zwalić na Putina, a jeśli ktoś by temu nie dowierzał i kręcił nosem, to zaraz wzięłaby go w obroty patriotyczna trójka klasowa, podobna do tej, która niedawno w kiblówce skazała pana doktora Zbigniewa Martykę za głoszenie „poglądów niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną”. Wprawdzie jeszcze uniknął dołu z wapnem, ale przecież na świetlistym szlaku rewolucji jesteśmy dopiero na początku drogi, więc wszystko przed nami.
Wróćmy jednak do amerykańskiej wizyty prezydenta Zełeńskiego. Prezydent Biden wielkodusznie podarował mu 45 mld dolarów, dzięki czemu już wiemy, że wojna potrwa jeszcze co najmniej przez rok – a potem się zobaczy. Bo przecież świat na Ameryce się nie kończy i inne państwa NATO też zostaną zobowiązane do przekazania, ile tam na każde wypadnie z rozdzielnika. Może z wyjątkiem Polski, która i bez prinuki przekaże Ukrainie wszystko, co tylko ma – bo czyż nie taka właśnie jest powinność “sługi narodu ukraińskiego”?
Prezydent Żełeński prezent przyjął, ale – w odróżnieniu od pana prezydenta Dudy – bez czołobitności i nawet powiedział, że jest on “niewystarczający”, jako że politycy ukraińscy jako zasadę przyjęli postawę roszczeniową. Tedy z jednej strony zadeklarował, że “przełom” nastąpi w przyszłym roku i nie ma wątpliwości, że przybierze on postać ostatecznego zwycięstwa. Taka determinacja została przez Kongres przyjęta wybuchem euforii, bo wprawdzie kongresmani wiedzą, że o tym, kiedy nastąpi przełom i jaką przybierze postać, zadecydują Stany Zjednoczone – ale o tym nie trzeba głośno mówić. Głośno wypada oklaskiwać prezydenta Zełeńskiego i wznosić na jego cześć entuzjastyczne okrzyki – bo gdzie można znaleźć drugiego takiego przywódcę, który za 45 mld dolarów gotów jest w imieniu USA prowadzić na Ukrainie walkę z Rosją do ostatniego Ukraińca?
Może aż tak źle nie jest, może i u nas taki Umiłowany Przywódca by się znalazł, ale dopóki nie padły odpowiednie rozkazy, to lepiej się nad tym nie zastanawiać, bo już starożytni Rzymianie, którzy na każda okoliczność zawsze mieli jakąś pełną mądrości sentencję mawiali, że “nomina sunt odiosa”. Zamiast tedy poszukiwać wśród Umiłowanych Przywódców kolegów prezydenta Zełeńskiego, lepiej zwróćmy uwagę, w jaki sposób z ogarniętej wojną Ukrainy odleciał on do Stanów Zjednoczonych. Otóż na mieście krążą fałszywe pogłoski, jakoby przyjechał koleją do Przemyśla, a dopiero stamtąd został przewieziony na lotnisko w Jasionce, skąd Boeingiem odleciał do Waszyngtonu. Te same fałszywe pogłoski utrzymują, jakoby nasze służby specjalne nic o tym nie wiedziały, w co bym chętnie wierzył, gdyby te pogłoski nie były fałszywe – bo po co o takich sprawach informować naszych bezpieczniaków, wśród których pewnie aż sie roi od agentów Putina, skoro jeden dostał się aż do komisji co to likwidowała Wojskowe Służby Informacyjne?
Teraz Wielce Czcigodny poseł Macierewicz spiera się z Księciem-Małżonkiem, który go tam wsadził, ale nie o to chodzi byśmy w tak delikatnej sprawie zajmowali jakieś stanowisko, tylko że decyzja – o ile taka by zapadła – by o niczym tubylczych bezpieczniaków nie informować, byłaby jedynie słuszna. Dzięki temu bowiem prezydent Zełeński – podobnie jak wcześniej Naczelnik Państwa, co to luksusową salonką pojechał w odwrotnym kierunku – z Przemyśla do Kijowa – bezpiecznie dotarł do Waszyngtonu, dzięki czemu świat mógł na własne oczy przekonać się, że jest on aktualną amerykańską duszeńką. Jaką cenę Ukraina za to będzie musiała zapłacić – to inna sprawa – a zresztą nie taka znowu istotna, skoro na te cele gotówkę wyłożą nie tylko Stany Zjednoczone, ale i inne państwa NATO. Z samego kurzu, który podnosi się przy liczeniu takiej forsy, można wykroić kilka ładnych, oligarchicznych fortun, dzięki którym można będzie z apetytem spożywać owoce ostatecznego zwycięstwa.
Tymczasem nasi Umiłowani Przywódcy przez całe święta, aż do Trzech Króli, których liczbę pan Ryszard Petru tak efektownie podwoił, będą łamali sobie głowy, jakby tu i pieniądze zarobić i wianuszka nie stracić. Chodzi oczywiscie o rozwiazanie problemu kwadratury koła, jaki pojawił się na skutek pokazania rządowi “dobrej zmiany” gestu Kozakiewicza przez prezydenta Dudę. Z jednej strony pan prezydent nieugięcie stanął na nieubłaganym gruncie porządku konstytucyjnego i poszanowania jego prerogatyw w zakresie nominacji sędziowskich, a z drugiej pan premier Morawiecki pryncypialnie zapowiedział, że Polska “musi” przekuć podyktowaną przez Komisję Europejską formułę bezwarunkowej kapitulacji w żelazne ramy ustawy i to bez niepotrzebnych modyfikacji. Tedy jurysprudensi będą musieli wykoncypować jakąś pojemną formułę, w której obydwa nieubłagane stanowiska zostaną pogodzone.
Okres świąteczny temu mimowolnie sprzyja, bo dostarcza mnóstwa okazji, by pokrzepić umysł wódeczką. Jeśli tedy wysiłki jurysprudensów zostaną uwieńczone powodzeniem, to Pani Kierowniczka Sejmu 11 stycznia przeprowadzi głosowanie nad ustawą w tempie stachanowskim, a niepokornym posłom, którzy kręciliby na to nosem, każe następnego dnia przyjść z rodzicami.
====================
M. D.
Dołączam dla młodzieży:
Konstanty Ildefons Gałczyński
Ukochany kraj
Wszystko tobie, ukochana ziemio, nasze myśli wciąż przy tobie są, tobie lotnik triumf nad przestrzenią, a robotnik daje dwoje rąk. Ty przez serce nam jak Wisła płyniesz, brzmi jak rozkaz Twój potężny głos, murarz, żołnierz, cieśla, zdun, inżynier wykuwamy twój szczęśliwy los.
Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta, i wioski, ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochany, jedyny, nasz, polski. Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochana i ziemia, i nazwa, ukochany kraj, umiłowany kraj, nasza droga i słońce, i gwiazda.
My trudności wszystkie pokonamy, żaden wróg nie złamie hartu w nas, w słońce jutra otworzymy bramy, rozśpiewamy, rozświecimy czas. To dla ciebie najgorętsze słowa, wszystkie serca, siła wszystkich rąk, to dla ciebie, piękna i Ludowa, każdy dzień i każdy nowy dom.
Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta, i wioski, ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochany, jedyny, nasz, polski. Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochana i ziemia, i nazwa, ukochany kraj, umiłowany kraj, nasza droga i słońce, i gwiazda. Konstanty Ildefons Gałczyński 1953
O wojnie na Ukrainie – trzeźwo. Iran znowu wygrywa. Sukcesy amerykańskich dronów.
-widziane z USA. Ślepa Mańka.
Po zwycięstwach w wojnie o Irak i Afganistan, Iran dzięki Rosji znowu wygrywa tym razem jako sojusznik w wojnie Rosji przeciwko USA-NATO na Ukrainie.
Według propagandy ukraińskiej, a również i bratniej będącej na jej usługach propagandy polskiej, należy się spodziewać lada dzień przewrotu pałacowego na Kremlu, w wyniku którego Putin zostanie obalony, zaś wskutek jego upadku do władzy dojdzie ktoś, kto zwróci z nawiązką wszystkie terytoria, jakie zajęli Rosjanie po 2014 roku i zapłaci za to wysokie odszkodowania, tak że Ukraina będzie krajem mlekiem i miodem płynącym. Ukraińcy właśnie szykują się do wiosennej kontrofensywy, która ma zapewnić odepchnięcie Rosji hen za Ural.
Wydaje mi się, że bez wykorzystania strasznych oczu Antka Macierewicza oraz geniuszu strategosa nad strategosami, jakiego świat do tej pory nie widział, jest to niemożliwe. Polska zostanie dopuszczona po tym wiekopomnym zwycięstwie do odbudowy Ukrainy, po licznych hołdach kijowskich naszego madgalenkowego eliciarstwa u banderowców, za którą to zapłacą wszyscy polscy podatnicy. Sława Hierojom, sława Ukrainie.
========================
Według amerykańskich doniesień, Ukraina już tę wojnę przegrała i tylko teraz od Rosji zależy na jakich warunkach nastąpi kapitulacja. Henry Kissinger najbardziej trzeźwy dyplomata ze strony Deep State mówi wprost o tym, że Rosja nie odda już tych zdobytych terytoriów, zaś otwarty udział wojsk amerykańskich nie wchodzi w grę, gdyż byłaby to największa katastrofa polityczno-militarna w historii USA. Za te uwagi oberwało mu się nieźle od banderowców.
A tymczasem Deep State uważa, że Ukraina odzyska wszystkie utracone terytoria łącznie z Krymem. Propaganda ma na celu oszukanie Ukraińców, byle by walczyli jak najdłużej, gdyż nadrzędnym celem Amerykanów jest zniszczenie przemysłu europejskiego, głównie niemieckiego. Teraz więc wszystkie karty trzyma Putin, który może bardzo szybko zakończyć konflikt, ratując w ten sposób resztki przemysłu niemieckiego, czy też przedłużając konflikt, chce doprowadzić do katastrofy gospodarczej Niemiec zgodnie z amerykańską logiką. Wydaje mi się że na rękę Putinowi jest zniszczenie Niemiec, wtedy rozleci się cała Unia Europejska budowana pod dyktando Niemiec. Czyli nie będzie tak upragnionej przez Niemcy Czwartej Rzeszy.
Okolice Artiomowska są ostatnią ufortyfikowaną linią obrony ukraińskiej armii. Zaś Rosjanie posuwają się powoli ale robią postępy, zdobywając kolejne osady. Pomoc z Zachodu w postaci uzbrojenia tylko przedłuża konflikt zbrojny, który jest nie do wygrania przez Ukrainę, czyniąc każdego dnia ogromne straty w infrastrukturze krytycznej Ukrainy.
Czytanie opinii zachodnich experciarzy na temat możliwości rosyjskiej armii, jest tylko stratą czasu, nic tam nie ma poza ich chciejstwem i wróżbiarstwem z fusów. Od początku rozpoczęcia kampanii wojennej rosyjskiemu wojsku miało starczyć amunicji tylko na tydzień, tak samo jak rakiet do atakowania infrastruktury krytycznej. Pisałam wielokrotnie, że rosyjskie zakłady na Uralu wypuszczają około 100 składów pociągów dziennie z zaopatrzeniem dla armii.
Nie wiem, czy wybitny experciarz i znafca problemów wojskowości dochtor Jacuś Bartosiak, dalej bredzi o „prowokacji mającej wciągnąć do walki po stronie Ukrainy amerykańską armię” ale za sam pomysł i głoszenie go publicznie, powinien się znaleźć w Tworkach i niech tam się bawi w tworzenie armii nowego typu.
Tymczasem w trakcie działań armii rosyjskiej, doszło do wielu bardzo ważnych wydarzeń o charakterze międzynarodowym. Najważniejsze z nich to ogromna zmiana na Bliskim Wschodzie, bardzo niekorzystna dla Amerykanów i Izraela. Mam na myśli coraz bardziej zacieśniający się sojusz Rosji z Iranem. Jakby to było mało złego dla Amerykanów, Iranowi udało się skutecznie przechwycić podwodnego drona amerykańskiego w nienaruszonym stanie. Gdzie wtedy była cała CIA z Mossadem, jak irańczycy kradli tego drona?
Wielokrotnie pisałam o przechwyceniu przez Iran parę lat temu amerykańskiego drona najnowszej generacji. Iran zrobił sobie masową produkcję tych dronów, zaś Rosja z obopólną korzyścią udostępniła Iranowi możliwość sprawdzenia wartości bojowej tego drona na rzeczywistym polu walki na Ukrainie. Test musiał wypaść bardzo dobrze, ponieważ teraz rosyjska armia korzysta z irańskich dronów głównie w atakach na infrastrukturę krytyczną Ukrainy z dużym powodzeniem.
Wcześniej Iran miał zatargi z Rosją o pola ropy naftowej na Morzu Kaspijskim, jak również o wpływy w Syrii, więc wydaje mi się, że Rosja poszła Iranowi na rękę w zamian za możliwość korzystania z irańskich dronów. Teraz Rosja rozpoczęła inwestować w irański przemyśł gazowy i naftowy, zaś ostatnio podpisano porozumienie o ścisłej współpracy wojskowej.
Iran jest już w posiadaniu pocisków hipersonicznych, które zademonstrował publicznie w ataku na amerykańskie bazy w Iraku po zabójstwie gen. Soulejmaniego. Oficjalnie Iran przyznał się, że posiada tylko rakiety średniego zasięgu, więc jeśli dojdzie do współpracy kosmicznej pomiędzy Rosją i Iranem, to Iran wejdzie w posiadanie pocisków międzykontynentalnych.
Kto wie, może Iran sprawdza swoje rakiety również w atakach na infrastrukturę krytyczną Ukrainy?
Bo jak wyliczył pewien amerykański experciarz, który po pierwszym uderzeniu stwierdził że Rosja użyła rakiet o wartości 770 milionów USD, więc możliwości ataków się skończyły. Musi chyba to były irańskie rakiety. Nikt tego nie wie, czy irańskie rakiety najnowszej generacji, podobnie jak drony, nie są sprawdzane przez Iran na Ukrainie.
Tak więc Iran ma do wyboru dwóch potężnych sojuszników na strategicznego partnera – Rosję i Chiny. Wiemy że Chiny po pierwszych porozumieniach rosyjsko-irańskich natychmiast pospieszyły z ofertą współpracy gospodarczo-militarnej, oferując Iranowi ogromną pomoc finansową. Tak więc Iran znalazł się w bardzo dogodnej sytuacji dzięki wojnie toczonej przez USA rękami banderowskiej Ukrainy przeciwko Rosji.
Tak więc wróg nr. 1 Izraela i USA zyskał dzięki wojnie na Ukrainie dwóch potężnych sojuszników. Po pierwszych przebłyskach współpracy wojskowej pomiędzy Rosją i Iranem, Arabia Saudyjska zaczęła prowadzić zupełnie inną politykę niezgodną z linią neokonów. Jedynie co mogą teraz zrobić USA pod przewodem neokonów to jak najszybszy przewrót pałacowy w Arabii Saudyjskiej i to jest w zasięgu możliwości CIA. I nikt nie będzie pomagał Arabii Saudyjskiej, by zapobiec przewrotowi.
Nikt nie wie, poza bezpośrednio zaangażowanymi w stosunki dwustronne, jak jest teraz w tzw. przyjaźni rosyjsko-chińskiej. Poza propagandową niemalże wzorową współpracą, nie wiadomo ile tak naprawdę znajduje się wojsk rosyjskich na granicy chińsko-rosyjskiej, oraz ile z ostatniej mobilizacji rezerwistów zostało umieszczonych przy granicy z Chinami.
Czyżby Chiny miały skorzystać z okazji i przyłączyć się do USA w rozbiorze Rosji? Widocznie na Kremlu biorą pod uwagę taką możliwość. Wskazuje na to fakt, że żadna dywizja rosyjska nie została przekierowana z Dalekiego Wschodu na Ukrainę. Chiny i USA mają na razie jeden wspólny cel: wprowadzić absolutną totalitarną dyktaturę przy pomocy najnowszych osiągnięć technologicznych. Znamienne jest to, że w obu krajach nikt z totalitarystów u władzy się z tym nie kryje. Od strony technicznej wszystko jest już przygotowane, natomiast pozostaje tylko i wyłącznie przygotować ramy prawne do takiego eksperymentu. Najpoważniejszym sygnałem do przeprowadzenia totalitarnego zamachu stanu będzie wprowadzenie przez banki centralne pieniądza cyfrowego.
Tak więc te czynniki mogą przyspieszyć wojnę Chin i USA z Rosją, zwłaszcza że elity rosyjskie jasno się wypowiedziały przeciwko takiemu porządkowi świata, z preferowaniem zboczeńców seksualnych w społeczeństwach Zachodu. Zakazanie przez Rosję propagandy zboczeń seksualnych było głównym powodem do sankcji nałożonych na Rosję przez zboczeńców z Brukseli.
Tak więc Iran po zwycięskiej dla siebie wojnie USA przeciwko Irakowi i Afganistanowi, znowu wychodzi zwycięsko w konfrontacji pomiędzy Rosją a Ukrainą-NATO. Po pierwsze sprawdził wartość swoich dronów bojowych w prawdziwej wojnie a nie na poligonie. Na razie nie wiadomo, ile irańskich rakiet średniego zasięgu trafiło na front rosyjsko-ukraiński i z jakim skutkiem bojowym zostały sprawdzone. Ukraina dzięki żydowskim oligarchom, stała się największym poligonem wojskowym dla firm produkujących sprzęt.
Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że z chwilą kiedy Iran oglosił z Rosją partnerstwo wojskowe, rosną możliwości Rosji do zdobycia dużo większych wpływów w Zatoce Perskiej dzięki współpracy z Iranem. Zarówno Iran jak i Rosja są samowystarczalne pod względem surowców energetycznych, jak również zasobów metali ziem rzadkich niezbędnych do osiągnięcia przewagi w technologiach wojskowych. Przewaga Iranu i Rosji wzrasta z każdym dniem nad USA i Izraelem w tym najważniejszym dla US dollar regionie świata.
Oto najbardziej ocenzurowane przemówienie Putina – KIEDYKOLWIEK!
Prezydent Rosji Władimir Putin:
Uważam, że konieczne jest dziś ponowne wypowiedzenie się na temat tragicznych wydarzeń w Donbasie i kluczowych aspektów zapewnienia bezpieczeństwa Rosji.
Zacznę od tego, co powiedziałem w moim przemówieniu 21 lutego 2022 r. Mówiłem o naszych największych obawach i zmartwieniach oraz o fundamentalnych zagrożeniach, jakie nieodpowiedzialni zachodni politycy tworzyli dla Rosji konsekwentnie, niegrzecznie i bezceremonialnie z roku na rok. Mam na myśli ekspansję NATO na wschód, które przesuwa swoją infrastrukturę wojskową coraz bliżej granicy z Rosją.
Faktem jest, że przez ostatnie 30 lat cierpliwie staraliśmy się dojść do porozumienia z wiodącymi państwami NATO w sprawie zasad równego i niepodzielnego bezpieczeństwa w Europie. W odpowiedzi na nasze propozycje niezmiennie spotykaliśmy się albo z cynicznym oszustwem i kłamstwem, albo z próbami nacisku i szantażu, podczas gdy Sojusz Północnoatlantycki nadal się rozwijał pomimo naszych protestów i obaw. Jego machina wojskowa porusza się i, jak powiedziałem, zbliża się do naszej granicy.
Dlaczego tak się dzieje? Skąd wziął się ten bezczelny sposób mówienia z wysokości ich wyjątkowości, nieomylności i wszech pobłażliwości? Jakie jest wyjaśnienie tego pogardliwego podejścia do naszych interesów i absolutnie uzasadnionych żądań?
Odpowiedź jest prosta. Wszystko jest jasne i oczywiste. Pod koniec lat 1980-tych Związek Radziecki osłabł, a następnie rozpadł się. To doświadczenie powinno być dla nas dobrą lekcją, ponieważ pokazało nam, że paraliż władzy i woli jest pierwszym krokiem w kierunku całkowitej degradacji i zapomnienia. Straciliśmy pewność siebie tylko na chwilę, ale to wystarczyło, aby zakłócić równowagę sił na świecie.
W rezultacie stare traktaty i umowy przestają obowiązywać. Prośby nie pomagają. Wszystko, co nie pasuje do dominującego państwa, władzy, która jest, jest potępiane jako archaiczne, przestarzałe i bezużyteczne. Jednocześnie wszystko, co uważa za użyteczne, jest przedstawiane jako ostateczna prawda i narzucane innym bez względu na koszty, obraźliwie i wszelkimi dostępnymi środkami. Ci, którzy odmawiają podporządkowania się, są poddawani taktyce silnej ręki.
To, co teraz mówię, nie dotyczy tylko Rosji, a Rosja nie jest jedynym krajem, który się tym martwi. Ma to związek z całym systemem stosunków międzynarodowych, a czasem nawet z sojusznikami USA. Upadek Związku Radzieckiego doprowadził do ponownego podziału świata, a normy prawa międzynarodowego, które rozwinęły się do tego czasu – i najważniejsze z nich, podstawowe normy, które zostały przyjęte po II wojnie światowej i w dużej mierze sformalizowały jej wynik – stanęły na drodze tych, którzy ogłosili się zwycięzcami zimnej wojny.
Oczywiście praktyka, stosunki międzynarodowe i regulujące je zasady musiały uwzględniać zmiany, jakie zaszły na świecie i w układzie sił. Należało to jednak zrobić profesjonalnie, sprawnie, cierpliwie, z należytym poszanowaniem i poszanowaniem interesów wszystkich państw oraz własnej odpowiedzialności. Zamiast tego widzieliśmy stan euforii stworzony przez poczucie absolutnej wyższości, rodzaj nowoczesnego absolutyzmu, w połączeniu z niskimi standardami kulturowymi i arogancją tych, którzy formułowali i forsowali decyzje, które odpowiadały tylko im samym. Sytuacja przybrała inny obrót.
Jest na to wiele przykładów. Najpierw przeprowadzono krwawą operację wojskową przeciwko Belgradowi, bez sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale z użyciem samolotów bojowych i pocisków rakietowych używanych w sercu Europy. Bombardowania pokojowych miast i niezbędnej infrastruktury trwały przez kilka tygodni. Muszę przypomnieć te fakty, ponieważ niektórzy zachodni koledzy wolą o nich zapomnieć, a kiedy wspominaliśmy o tym wydarzeniu, wolą unikać mówienia o prawie międzynarodowym, zamiast tego podkreślają okoliczności, które interpretują tak, jak uważają za konieczne.
Potem przyszła kolej na Irak, Libię i Syrię. Nielegalne użycie siły militarnej przeciwko Libii i zniekształcenie wszystkich decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Libii zrujnowało państwo, stworzyło ogromną siedzibę międzynarodowego terroryzmu i popchnęło kraj w kierunku katastrofy humanitarnej, w wir wojny domowej, która trwa tam od lat. Tragedia, która została stworzona dla setek tysięcy, a nawet milionów ludzi nie tylko w Libii, ale w całym regionie, doprowadziła do masowego exodusu z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do Europy.
Podobny los przygotowano także dla Syrii. Operacje bojowe prowadzone przez zachodnią koalicję w tym kraju bez zgody rządu syryjskiego lub sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ można określić jedynie jako agresję i interwencję.
Ale przykładem, który odróżnia się od powyższych wydarzeń, jest oczywiście inwazja na Irak bez żadnych podstaw prawnych. Wykorzystali pretekst rzekomo wiarygodnych informacji dostępnych w Stanach Zjednoczonych o obecności broni masowego rażenia w Iraku. Aby udowodnić ten zarzut, sekretarz stanu USA publicznie trzymał fiolkę z białą siłą, aby cały świat mógł ją zobaczyć, zapewniając społeczność międzynarodową, że jest to chemiczny środek bojowy stworzony w Iraku. Później okazało się, że wszystko to było fałszywe i fikcyjne, a Irak nie miał żadnej broni chemicznej. Niesamowite i szokujące, ale prawdziwe.
Byliśmy świadkami kłamstw wygłaszanych na najwyższym szczeblu państwowym i wypowiadanych z wysokiej mównicy ONZ. W rezultacie widzimy ogromne straty w życiu ludzkim, zniszczenia i kolosalny wzrost terroryzmu.
Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że prawie wszędzie, w wielu regionach świata, gdzie Stany Zjednoczone wprowadziły swoje prawo i porządek, stworzyło to krwawe, nie gojące się rany i przekleństwo międzynarodowego terroryzmu i ekstremizmu. Wymieniłem tylko najbardziej rażące, ale dalekie od tego samego, tylko przykłady lekceważenia prawa międzynarodowego.
Ta tablica zawiera obietnice, że nie rozszerzy NATO na wschód nawet o cal. Powtarzam: oszukali nas lub, mówiąc prościej, ograli nas. Jasne, często słyszy się, że polityka to brudny biznes. Może być, ale nie powinien być tak brudny jak teraz, nie w takim stopniu.
Tego typu zachowania oszustów są sprzeczne nie tylko z zasadami stosunków międzynarodowych, ale także i przede wszystkim z ogólnie przyjętymi normami moralności i etyki. Gdzie tu jest sprawiedliwość i prawda? Po prostu kłamstwa i hipokryzja dookoła.
Nawiasem mówiąc, amerykańscy politycy, politolodzy i dziennikarze piszą i mówią, że w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych powstało prawdziwe “imperium kłamstw”. Trudno się z tym nie zgodzić – tak jest naprawdę. Ale nie należy być skromnym: Stany Zjednoczone są nadal wielkim krajem i potęgą tworzącą system. Wszystkie jego satelity nie tylko pokornie i posłusznie mówią “tak” i papugują je pod najmniejszym pretekstem, ale także naśladują jego zachowanie i entuzjastycznie akceptują zasady, które im oferuje. Dlatego można powiedzieć nie bez powodu i pewności, że cały tak zwany blok zachodni utworzony przez Stany Zjednoczone na swój własny obraz i podobieństwo jest w całości tym samym “imperium kłamstw”.
Jeśli chodzi o nasz kraj, to po rozpadzie ZSRR, biorąc pod uwagę całą bezprecedensową otwartość nowej, nowoczesnej Rosji, jej gotowość do uczciwej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i innymi zachodnimi partnerami oraz jej praktycznie jednostronne rozbrojenie, natychmiast próbowali nas ostatecznie ścisnąć, wykończyć i całkowicie zniszczyć. Tak było w latach 1990. i na początku lat 2000., kiedy tak zwany kolektywny Zachód aktywnie wspierał separatyzm i gangi najemników w południowej Rosji. Jakie ofiary, jakie straty musieliśmy ponieść i jakie procesy musieliśmy przejść w tym czasie, zanim złamaliśmy kręgosłup międzynarodowego terroryzmu na Kaukazie! Pamiętamy o tym i nigdy nie zapomnimy.
Właściwie rzecz biorąc, próby wykorzystania nas we własnym interesie nigdy nie ustały aż do niedawna: starali się zniszczyć nasze tradycyjne wartości i narzucić nam swoje fałszywe wartości, które zniszczyłyby nas, naszych ludzi od wewnątrz, postawy, które agresywnie narzucali swoim krajom, postawy, które bezpośrednio prowadzą do degradacji i degeneracji, ponieważ są one sprzeczne z ludzką naturą. Tak się nie stanie. Nikomu nigdy się to nie udało, ani nie odniosą sukcesu teraz.
Mimo to w grudniu 2021 r. podjęliśmy kolejną próbę osiągnięcia porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami w sprawie zasad bezpieczeństwa europejskiego i nierozszerzania NATO. Nasze wysiłki poszły na marne. Stany Zjednoczone nie zmieniły swojego stanowiska. Nie uważają za konieczne uzgadnianie z Rosją w sprawy, która jest dla nas krytyczna. Stany Zjednoczone dążą do własnych celów, zaniedbując nasze interesy.
Oczywiście ta sytuacja nasuwa pytanie: co dalej, czego mamy się spodziewać? Jeśli historia jest jakimkolwiek przewodnikiem, wiemy, że w 1940 i na początku 1941 roku Związek Radziecki dołożył wszelkich starań, aby zapobiec wojnie lub przynajmniej opóźnić jej wybuch. W tym celu ZSRR starał się nie prowokować potencjalnego agresora do samego końca, powstrzymując się lub odkładając najbardziej pilne i oczywiste przygotowania, jakie musiał podjąć, aby bronić się przed zbliżającym się atakiem. Kiedy w końcu zadziałał, było już za późno.
W rezultacie kraj nie był przygotowany do odparcia inwazji nazistowskich Niemiec, które zaatakowały naszą Ojczyznę 22 czerwca 1941 r., nie wypowiadając wojny. Kraj zatrzymał wroga i pokonał go, ale wiązało się to z ogromnymi kosztami. Próba uspokojenia agresora przed Wielką Wojną Ojczyźnianą okazała się błędem, który przyniósł naszym ludziom wysokie koszty. W pierwszych miesiącach po wybuchu działań wojennych straciliśmy ogromne terytoria o strategicznym znaczeniu, a także miliony istnień ludzkich. Nie popełnimy tego błędu po raz drugi. Nie mamy do tego prawa.
Ci, którzy aspirują do globalnej dominacji, publicznie określili Rosję jako swojego wroga. Robili to bezkarnie. Nie popełnijcie błędu, nie mieli powodu, aby działać w ten sposób. Prawdą jest, że mają znaczne możliwości finansowe, naukowe, technologiczne i wojskowe. Zdajemy sobie z tego sprawę i obiektywnie patrzymy na zagrożenia gospodarcze, o których słyszeliśmy, podobnie jak nasza zdolność do przeciwdziałania temu bezczelnemu i niekończącemu się szantażowi. Pozwolę sobie powtórzyć, że nie mamy złudzeń w tym względzie i jesteśmy niezwykle realistyczni w naszych ocenach.
Jeśli chodzi o sprawy wojskowe, nawet po rozpadzie ZSRR i utracie znacznej części swoich zdolności, dzisiejsza Rosja pozostaje jednym z najpotężniejszych państw nuklearnych. Co więcej, ma pewną przewagę w kilku najnowocześniejszych broniach. W tym kontekście nikt nie powinien mieć wątpliwości, że każdy potencjalny agresor spotka się z porażką i złowieszczymi konsekwencjami, jeśli bezpośrednio zaatakuje nasz kraj.
Jednocześnie technologia, w tym w sektorze obronnym, szybko się zmienia. Jednego dnia jest jeden przywódca, a jutro kolejny, ale obecność wojskowa na terytoriach graniczących z Rosją, jeśli pozwolimy na to, pozostanie przez dziesięciolecia, a może na zawsze, tworząc stale rosnące i całkowicie niedopuszczalne zagrożenie dla Rosji.
Nawet teraz, wraz z ekspansją NATO na wschód, sytuacja Rosji pogarsza się i staje się z roku na rok coraz bardziej niebezpieczna. Co więcej, w ostatnich dniach przywódcy NATO byli dosadni w swoich oświadczeniach, że muszą przyspieszyć i zintensyfikować wysiłki na rzecz zbliżenia infrastruktury Sojuszu do granic Rosji. Innymi słowy, zaostrzają swoją pozycję. Nie możemy pozostawać bezczynni i biernie obserwować tych wydarzeń. Byłoby to dla nas absolutnie nieodpowiedzialne.
Dalsza rozbudowa infrastruktury Sojuszu Północnoatlantyckiego czy trwające starania o militarny przyczółek ukraińskiego terytorium są dla nas nie do przyjęcia. Oczywiście pytanie nie dotyczy samego NATO. Służy jedynie jako narzędzie amerykańskiej polityki zagranicznej. Problem polega na tym, że na terenach sąsiadujących z Rosją, które muszę zauważyć, że są naszą historyczną ziemią, kształtuje się jako wrogie, “antyrosyjski”. W pełni kontrolowana z zewnątrz, robi wszystko, aby przyciągnąć siły zbrojne NATO i zdobyć najnowocześniejszą broń.
Dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników jest to polityka powstrzymywania Rosji, z oczywistymi geopolitycznymi dywidendami. Dla naszego kraju jest to kwestia życia i śmierci, kwestia naszej historycznej przyszłości jako narodu. To nie jest przesada; to jest fakt. Jest to nie tylko bardzo realne zagrożenie dla naszych interesów, ale dla samego istnienia naszego państwa i jego suwerenności. Jest to czerwona linia, o której mówiliśmy przy wielu okazjach. Przekroczyli ją.
To prowadzi mnie do sytuacji w Donbasie. Widzimy, że siły, które zorganizowały zamach stanu na Ukrainie w 2014 roku, przejęły władzę, utrzymują ją za pomocą ozdobnych procedur wyborczych i porzuciły drogę pokojowego rozwiązania konfliktu. Przez osiem lat, przez osiem niekończących się lat robiliśmy wszystko, co możliwe, aby uregulować sytuację pokojowymi środkami politycznymi. Wszystko poszło na marne.
Jak powiedziałem w moim poprzednim przemówieniu, nie można patrzeć bez współczucia na to, co się tam dzieje. Stało się niemożliwe, aby to tolerować. Musieliśmy powstrzymać to okrucieństwo, to ludobójstwo milionów ludzi, którzy tam mieszkają i którzy pokładali swoje nadzieje w Rosji, w nas wszystkich. To ich aspiracje, uczucia i ból tych ludzi były główną siłą motywującą naszą decyzję o uznaniu niepodległości republik ludowych Donbasu.
Chciałbym dodatkowo podkreślić, co następuje. Koncentrując się na własnych celach, wiodące kraje NATO wspierają skrajnie prawicowych nacjonalistów i neonazistów na Ukrainie, tych, którzy nigdy nie wybaczą mieszkańcom Krymu i Sewastopola swobodnego wyboru ponownego zjednoczenia się z Rosją.
Niewątpliwie będą próbowali sprowadzić wojnę na Krym, tak jak to zrobili w Donbasie, aby zabić niewinnych ludzi, tak jak członkowie karnych jednostek ukraińskich nacjonalistów i wspólników Hitlera podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Otwarcie zgłaszali również roszczenia do kilku innych rosyjskich regionów.
Jeśli spojrzymy na sekwencję wydarzeń i napływające raporty, nie da się uniknąć starcia między Rosją, a tymi siłami. To tylko kwestia czasu. Przygotowują się i czekają na odpowiedni moment. Co więcej, posunęli się nawet do aspiracji do zdobycia broni jądrowej. Nie pozwolimy na to.
Powiedziałem już, że Rosja zaakceptowała nową rzeczywistość geopolityczną po rozpadzie ZSRR. Traktujemy wszystkie nowe państwa postsowieckie z szacunkiem i nadal będziemy działać w ten sposób. Szanujemy i będziemy szanować ich suwerenność, o czym świadczy pomoc, jakiej udzieliliśmy Kazachstanowi, gdy stanął w obliczu tragicznych wydarzeń i wyzwania w zakresie jego państwowości i integralności. Rosja nie może jednak czuć się bezpieczna, rozwijać się i istnieć w obliczu permanentnego zagrożenia ze strony terytorium dzisiejszej Ukrainy.
Pozwolę sobie przypomnieć, że w latach 2000-2005 użyliśmy naszego wojska, aby odeprzeć terrorystów na Kaukazie i staliśmy w obronie integralności naszego państwa. Zachowaliśmy Rosję. W 2014 roku wspieraliśmy mieszkańców Krymu i Sewastopola. W 2015 roku wykorzystaliśmy nasze Siły Zbrojne do stworzenia niezawodnej tarczy, która uniemożliwiła terrorystom z Syrii penetrację Rosji. To była kwestia obrony. Nie mieliśmy innego wyjścia.
To samo dzieje się dzisiaj. Nie pozostawili nam żadnej innej opcji obrony Rosji i naszego narodu, poza tą, którą jesteśmy zmuszeni dzisiaj wykorzystać. W tych okolicznościach musimy podjąć odważne i natychmiastowe działania. Ludowe republiki Donbasu zwróciły się do Rosji o pomoc.
W tym kontekście, zgodnie z art. 51 (rozdział VII) Karty Narodów Zjednoczonych, za zgodą Rady Federacji Rosji oraz w wykonaniu traktatów o przyjaźni i wzajemnej pomocy z Doniecką Republiką Ludową i Ługańskią Republiką Ludową, ratyfikowanych przez Zgromadzenie Federalne 22 lutego, podjąłem decyzję o przeprowadzeniu specjalnej operacji wojskowej.
Celem tej operacji jest ochrona osób, które od ośmiu lat spotykają się z upokorzeniami i ludobójstwem dokonanym przez reżim w Kijowie. W tym celu będziemy dążyć do demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy, a także postawienia przed sądem tych, którzy popełnili liczne krwawe zbrodnie przeciwko ludności cywilnej, w tym przeciwko obywatelom Federacji Rosyjskiej.
Nie jest naszym planem okupacja ukraińskiego terytorium. Nie zamierzamy nikomu niczego narzucać siłą. Jednocześnie słyszymy coraz więcej oświadczeń płynących z Zachodu, że nie ma już potrzeby przestrzegania dokumentów przedstawiających wyniki II wojny światowej, podpisanych przez totalitarny reżim sowiecki. Jak możemy na to zareagować?
Skutki II wojny światowej i poświęcenia, jakie nasz naród musiał ponieść, aby pokonać nazizm, są święte. Nie stoi to w sprzeczności z wysokimi wartościami praw człowieka i wolności w rzeczywistości, która pojawiła się w powojennych dziesięcioleciach. Nie oznacza to, że narody nie mogą korzystać z prawa do samostanowienia, które jest zapisane w art. 1 Karty Narodów Zjednoczonych.
Przypomnę, że ludzie żyjący na terenach, które są częścią dzisiejszej Ukrainy, nie byli pytani, jak chcą budować swoje życie po utworzeniu ZSRR lub po II wojnie światowej. Wolność kieruje naszą polityką, wolnością samodzielnego wyboru naszej przyszłości i przyszłości naszych dzieci. Wierzymy, że wszystkie narody żyjące na dzisiejszej Ukrainie, każdy, kto chce to zrobić, musi mieć możliwość korzystania z tego prawa do dokonywania wolnego wyboru.
W tym kontekście chciałbym zwrócić się do obywateli Ukrainy. W 2014 roku Rosja została zobowiązana do ochrony ludności Krymu i Sewastopola przed tymi, których sam nazywasz “nats”. Mieszkańcy Krymu i Sewastopola dokonali wyboru na rzecz bycia ze swoją historyczną ojczyzną, Rosją, a my poparliśmy ich wybór. Jak już powiedziałem, nie mogliśmy postąpić inaczej.
Obecne wydarzenia nie mają nic wspólnego z chęcią naruszenia interesów Ukrainy i narodu ukraińskiego. Są związani z broniącą się Rosją przed tymi, którzy wzięli Ukrainę jako zakładników i próbują ją wykorzystać przeciwko naszemu krajowi i naszemu narodowi.
Powtarzam: działamy, aby bronić się przed zagrożeniami, które dla nas stworzono, i przed gorszym niebezpieczeństwem niż to, co dzieje się teraz. Proszę was, jakkolwiek trudne by to nie było, abyście to zrozumieli i współpracowali z nami, aby jak najszybciej odwrócić tę tragiczną stronę i iść naprzód razem, nie pozwalając nikomu ingerować w nasze sprawy i nasze relacje, ale rozwijając je niezależnie, aby stworzyć sprzyjające warunki do przezwyciężenia wszystkich tych problemów i wzmocnić nas od wewnątrz, jako jedną całość, pomimo istnienia granic państwowych. Wierzę w to, w naszą wspólną przyszłość.
Chciałbym również zwrócić się do personelu wojskowego ukraińskich sił zbrojnych.
Towarzysze oficerowie, wasi ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie nie [po to]walczyli z nazistowskimi okupantami i bronili naszą wspólną Ojczyznę, aby pozwolić dzisiejszym neonazistom przejąć władzę na Ukrainie. Przysięgę wierności narodowi ukraińskiemu, a nie juncie, przeciwnikowi ludu, który plądruje Ukrainę i upokarza naród ukraiński.
Wzywam was, abyście odmówili wykonania ich przestępczych rozkazów. Wzywam was, abyście natychmiast złożyli broń i poszli do domu. Wyjaśnię, co to oznacza: personel wojskowy ukraińskiej armii, który to zrobi, będzie mógł swobodnie opuścić strefę działań wojennych i wrócić do swoich rodzin.
Chcę jeszcze raz podkreślić, że cała odpowiedzialność za ewentualny rozlew krwi będzie w pełni i całkowicie spoczywać na rządzącym ukraińskim reżimie.
Chciałbym teraz powiedzieć coś bardzo ważnego dla tych, którzy mogą ulec pokusie ingerowania w te wydarzenia z zewnątrz. Bez względu na to, kto próbuje stanąć nam na drodze, a tym bardziej stworzyć zagrożenie dla naszego kraju i naszego narodu, musi wiedzieć, że Rosja zareaguje natychmiast, a konsekwencje będą takie, jakich nigdy nie widzieliście w całej swojej historii. Bez względu na to, jak rozwiną się wydarzenia, jesteśmy gotowi. Wszystkie niezbędne decyzje w tym zakresie zostały podjęte. Mam nadzieję, że moje słowa zostaną usłyszane.
Obywatele Rosji, kultura i wartości, doświadczenie i tradycje naszych przodków niezmiennie stanowiły potężną podstawę dobrobytu i samego istnienia całych państw i narodów, ich sukcesu i żywotności. Oczywiście zależy to bezpośrednio od zdolności do szybkiego dostosowywania się do ciągłych zmian, utrzymania spójności społecznej oraz gotowości do konsolidacji i przywołania wszystkich dostępnych sił, aby iść naprzód.
Zawsze musimy być silni, ale ta siła może przybierać różne formy. “Imperium kłamstwa”, o którym wspomniałem na początku mojego przemówienia, w swojej polityce opiera się przede wszystkim na szorstkiej, bezpośredniej sile. To wtedy stosuje się nasze powiedzenie o byciu “całym dzielnym i bez mózgu”.
Wszyscy wiemy, że sprawiedliwość i prawda po naszej stronie jest tym, co czyni nas naprawdę silnymi. Jeśli tak jest, trudno byłoby nie zgodzić się z faktem, że to nasza siła i nasza gotowość do walki są podstawą niezależności i suwerenności oraz stanowią niezbędny fundament do budowania niezawodnej przyszłości dla twojego domu, twojej rodziny i twojej Ojczyzny.
Drodzy rodacy, jestem pewien, że oddani żołnierze i oficerowie sił zbrojnych Rosji będą wykonywać swoje obowiązki z profesjonalizmem i odwagą. Nie mam wątpliwości, że instytucje rządowe na wszystkich szczeblach i specjaliści będą skutecznie pracować nad zagwarantowaniem stabilności naszej gospodarki, systemu finansowego i dobrobytu społecznego, i to samo dotyczy kadry kierowniczej korporacji i całej społeczności biznesowej. Mam nadzieję, że wszystkie partie parlamentarne i społeczeństwo obywatelskie zajmą skonsolidowane, patriotyczne stanowisko.
Ostatecznie przyszłość Rosji jest w rękach jej wieloetnicznego narodu, jak to zawsze miało miejsce w naszej historii. Oznacza to, że decyzje, które podjąłem, zostaną wykonane, że osiągniemy wyznaczone cele i rzetelnie zagwarantujemy bezpieczeństwo naszej Ojczyzny.
Wierzę w wasze wsparcie i niezwyciężoną siłę zakorzenioną w miłości do naszej Ojczyzny.
Rolnicy zrzeszeni w „Solidarności” przygotowują protesty w odpowiedzi na zagrożenie dla polskiego rynku spowodowane „niekontrolowanym” napływem produktów rolnych z Ukrainy, związanym z ich eksportem przez nasz kraj. Jak zapewnił wicepremier i minister rolnictwa, Henryk Kowalczyk, władze rozumieją postulaty rolników, ale nie wszystkie mogą spełnić, ze względu na „obowiązki” względem wschodniego sąsiada.
– Musimy pamiętać, że mamy pewne obowiązki wobec Ukrainy, obowiązki pomocowe – mówił członek rządu podczas wtorkowej konferencji prasowej. W swoim wystąpieniu polityk oświadczył, że jest przekonany o możliwości osiągnięcia porozumienia ze związkowcami. – Jestem przekonany, że wszystkie argumenty, które są po naszej stronie, zostaną przyjęte – mówił Kowalczyk, zapowiadając swoją wizytę na kolejnym zebraniu Rady Krajowej.
Jak zapowiedział minister, resort otwarty jest na dyskusję, a żądania rolników są „do uzgodnienia z solidarnością”. Szef resortu rolnictwa oświadczył także, że władze będą starały się minimalizować negatywne konsekwencje przedostawania się ukraińskiego zboża na krajowy rynek.
Według ustaleń Rady Krajowej Rolników Indywidualnych NSZZ Solidarność do protestu ma dojść w skali całego kraju 17 stycznia przyszłego roku. „Sytuacja gospodarcza w rolnictwie przechodzi kryzys spowodowany między innymi (przez- red.) niekontrolowany napływ zbóż z Ukrainy, co zagraża dalszemu funkcjonowaniu gospodarstw rodzinnych w Polsce” – czytamy w komunikacie instytucji, towarzyszącym ogłoszeniu daty strajku.
Do słów ministra rolnictwa odniósł się na Twitterze publicysta Łukasz Warzecha. „Nie, nie mamy żadnych obowiązków pomocowych wobec Ukrainy, Panie Premierze. Obowiązki polska władza ma wyłącznie wobec polskich obywateli”, zauważał „Wobec Ukrainy możemy najwyżej podejmować jakieś zobowiązania dobrowolnie, o ile nie stoi to w sprzeczności ze wspomnianymi obowiązkami”, dodawał komentator.
Podczas swojego wystąpienia, wygłoszonego 29 listopada, polski(?) wiceminister obrony narodowej (MON) Marcin Ociepa powiedział: „Prawdopodobieństwo wojny, w której będziemy uczestniczyć, jest bardzo wysokie. Zbyt wysokie, byśmy mogli traktować ten scenariusz jedynie hipotetycznie”. Polskie MON planuje rzekomo powołać 200 tysięcy rezerwistów w 2023 roku na kilkutygodniowe szkolenie, ale obserwatorzy w Warszawie podejrzewają, że ta akcja może łatwo doprowadzić do pełnej mobilizacji.
Tymczasem wewnątrz administracji Bidena narasta obawa, że ukraiński wysiłek wojenny załamie się pod ciężarem rosyjskiej ofensywy. I w miarę zamarzania ziemi na południu Ukrainy, obawy administracji są wysoce uzasadnione. W wywiadzie opublikowanym w „Economist”, szef ukraińskich sił zbrojnych generał Walery Zalużny przyznał, że zarówno rosyjska mobilizacja jak i taktyka przynoszą oczekiwane skutki. Zasugerował nawet, że siły ukraińskie nie będą w stanie powstrzymać Rosjan.Jednocześnie, Zalużny odrzucił wszelkie możliwości negocjacji i zamiast tego błagał o więcej sprzętu i wsparcia. Upierał się, że z 300 nowymi czołgami, 600-700 nowymi bojowymi wozami piechoty i 500 nowymi haubicami może wygrać wojnę z Rosją. Prawdę mówiąc, generał Zaluzhny nie prosi o pomoc, on prosi o nową armię.
W tym tkwi największe niebezpieczeństwo dla Waszyngtonu i jego sojuszników z NATO. Kiedy w polityce zagranicznej Waszyngtonu sprawy idą w złym kierunku, wtedy prawdziwi wyznawcy „wielkiej sprawy” zawsze czerpią głęboko ze studni ideologicznych iluzji, aby przygotować się do ostatecznej bitwy. Blinken, Klain, Austin i reszta partii wojennej (podżegaczy wojennych po prostu -dop. tłumacza) nadal deklarują nieustające wsparcie dla Kijowa bez względu na koszty. Podobnie jak „najlepsi i najzdolniejsi” w latach 60-tych, chętnie poświęcają realizm na rzecz myślenia życzeniowego, by pławić się w rozgłosie i autopromocji podczas kolejnych wizyt na Ukrainie.
Ten spektakl w przerażający sposób przypomina wydarzenia sprzed ponad 50 lat, gdy poniosła klęskę wojna zastępcza Waszyngtonu w Wietnamie. Ci w administracji Johnsona, którzy wątpili w mądrość interwencji lądowej w celu uratowania Sajgonu przed pewnym upadkiem, pochowali się wtedy. W 1963 roku, Waszyngton miał już w Wietnamie 16 tysięcy doradców wojskowych. Myśl o tym, że wspierany przez USA, Wietnam Południowy, może przegrać z Wietnamem Północnym, została z miejsca odrzucona. Sekretarz stanu Dean Rusk powiedział: „Nie wycofamy się, dopóki nie wygramy wojny”.
Wiosną 1965 roku, amerykańscy doradcy wojskowi już tracili nadzieję. Generał Westmoreland, ówczesny dowódca Military Assistance Command Vietnam, raportował Johnsonowi: „Jest coraz bardziej oczywiste, że obecny poziom pomocy Stanów Zjednoczonych nie może zapobiec upadkowi Wietnamu Południowego… Wietnam Północny zmierza ku zwycięstwu… Działając na prośbę rządu Wietnamu Południowego, należy podjąć decyzję o jak najszybszym zaangażowaniu 125 000 żołnierzy Stanów Zjednoczonych, aby zapobiec przejęciu władzy przez komunistów.
„Bezwarunkowe wsparcie administracji Bidena dla reżimu Żeleńskiego w Kijowie osiąga swój strategiczny punkt zwrotny, podobny do tego, jaki nastąpił w 1965 roku. Tak jak w 1964 roku, gdy Johnson nagle zdecydował, że pokój i bezpieczeństwo w Azji Południowo-Wschodniej jest żywotnym interesem strategicznym USA, tak teraz administracja Bidena wysuwa podobny argument w odniesieniu do Ukrainy. I również tym razem, podobnie jak Wietnam Południowy w latach 60-tych, Ukraina przegrywa wojnę z Rosją.Ukraińskie szpitale i kostnice są wypełnione po brzegi rannymi i umierającymi ukraińskimi żołnierzami. Waszyngtoński Pełnomocnik w Kijowie, roztrwonił swój kapitał ludzki i znaczną pomoc zachodnią w serii samobójczych kontrofensyw. Ukraińscy żołnierze obsadzający linie obrony na południu Ukrainy są odważnymi ludźmi, nie są też głupcami. Spartanie w Termopilach też byli odważni, a i tak zginęli.
Prawdziwe niebezpieczeństwo polega teraz na tym, że Biden wkrótce pojawi się w telewizji, aby powtórzyć występ Johnsona w 1965 roku, zastępując słowa „Wietnam Południowy” słowem „Ukraina”:Dzisiaj, moi drodzy Rodacy, chcę mówić do was o wolności, demokracji i walce narodu ukraińskiego o zwycięstwo. Żadna inna sprawa nie przykuwa obecnie uwagi naszego narodu jak ta. Żadne inne marzenie nie pochłania tak bardzo milionów mieszkańców Ukrainy i Europy Wschodniej… Nie mówię jednak o ataku NATO na Rosję. Proponuję raczej wysłanie na Ukrainę kierowanej przez USA zdeterminowanej koalicji, składającej się z amerykańskich, polskich i rumuńskich sił zbrojnych, w celu ustanowienia naziemnego odpowiednika „strefy zakazu lotów”.
Proponowana przeze mnie misja ma charakter pokojowy i ma na celu stworzenie bezpiecznej strefy w zachodniej części Ukrainy dla ukraińskich sił zbrojnych i uchodźców, przed niszczycielskimi atakami Rosji…Katastrofa opakowana w retorykę nie jest sposobem na uratowanie ludności Ukrainy. Wojna na Ukrainie nie jest fantazją w stylu Call of Duty. To pogłębianie ludzkiej tragedii, którą stworzyła ekspansja NATO na wschód. Ofiary nie mieszkają w Ameryce Północnej. Żyją w regionie, którego większość Amerykanów nie potrafi znaleźć na mapie. Waszyngton wezwał Ukraińców do walki. Teraz Waszyngton musi wezwać ich do jej zaprzestania.
Rządy państw NATO są podzielone w swoim myśleniu o wojnie na Ukrainie. Z wyjątkiem Polski i ewentualnie Rumunii, żaden z członków NATO nie spieszy się z mobilizacją swoich sił do długiej, wyczerpującej wojny z Rosją na Ukrainie. Nikt w Londynie, Paryżu czy Berlinie nie chce ryzyka wojny atomowej z Moskwą. Amerykanie nie popierają wojny z Rosją, a ci nieliczni, którzy to robią, to ideolodzy, płytcy polityczni oportuniści lub chciwi kontraktorzy z branży najemników wojennych.Kiedy wojska amerykańskie w końcu wycofały się z Azji Południowo-Wschodniej, Amerykanie myśleli, że Waszyngton wykaże się większą powściągliwością, uzna granice amerykańskiej potęgi i będzie prowadził mniej wojowniczą i bardziej realistyczną politykę zagraniczną. Amerykanie byli wtedy w błędzie.
Dzisiaj, zarówno Amerykanie jak i Europejczycy wiedzą, że odmowa Waszyngtonu uznania uzasadnionych interesów bezpieczeństwa Rosji na Ukrainie i wynegocjowania zakończenia tej wojny jest drogą do przedłużającego się konfliktu i większych cierpień ludzkich.
Douglas Macgregor tłum. Sławomir Soja
Douglas Macgregor, jest emerytowanym pułkownikiem Armii Stanów Zjednoczonych. Współpracownikiem The American Conservative, byłym doradcą sekretarza obrony w administracji Trumpa, odznaczonym weteranem wojennym i autorem pięciu książek.
Chabad a sprawa ukraińska. Analiza z 2014 roku. Związki z obecną Polską.
[Otrzymałem mail’em. Ważne, przypominam. MD]
Proszę zwrócić uwagę na kilka zdjęć z załącznika m.in na mapę okolic Smoleńska i powiązać to z takimi wydarzeniami jak Katyń czy 10 kwietnia 2010 r.
Nie bez znaczenia jest także coroczne celebrowanie święta chanuki w polskim Sejmie. Czy na zasadzie symetrii w Knesecie co roku przed Bożym Narodzeniem łamano się opłatkiem?
===========================
Chanuka w sejmie 19 grudnia 2022:
========================
Poniższy artykuł pochodzi z 2014 roku i jest autorstwaK.F. Ipatiewa, majora GRU w stanie spoczynku. Tłumaczenie: Piotr Bein.
Czytając go z perspektywy czasu i obecnej wojny lepiej widzimy mechanizmy jakie do niej doprowadziły oraz faktyczne czynniki sprawcze, o których mówi się najrzadziej czyli o chasydzkiej sekcie Chabad Lubawicz mającej swoje korzenie w historycznej Chazarii. Mając to na uwadze oraz śledząc coroczne palenie chanukowych świec wspólnie z jej przedstawicielami w polskim parlamencie łatwiej zrozumieć niezwykły serwilizm polskiego rządu i prezydenta w stosunku do władz oraz tego co dzieje się obecnie na Ukrainie.
===================================
„Radykalna sekta syjonistów Chabad pragnie przenieść się na Ukrainę z USA, które oskubała już do ostatniego piórka. Chcą budować dla siebie “miasto na górze”, niszcząc miejscową ludność na wszelki wypadek oczywiście… 6 maja 2014 r.[ cztery dni po masakrze w Domu Związkowym w Odessie] wiceszef Dniepropietrowska, B. Filatow ogłosił projekt “Żydowski Kijów”:
„Co zrobić z tymi, którzy szczerze pragną śmierci mojego kraju — z rosyjskimi idiotami naprawdę nie rozumiejącymi, dlaczego jesteśmy gotowi ich zabijać? Co zrobić z podłymi rosyjskimi dziennikarzami, których nie można nazwać ludźmi? Z tym wszystkim złem? Jutro jest nowy dzień i słońce wzejdzie. A co zrobi wszystko to zło? Będziemy musieli zbudować nowe państwo. “Miasto na wzgórzu”, Nowy Syjon. Ziemię Obiecaną.”
Oligarcha Kolomojski przez swego podwładnego wyraził ostateczny cel swój i Chabadu w Dniepropietrowsku: Na Ukrainie zbudować nowe państwo, ziemię obiecaną, nowy Syjon.
Czy Bóg obiecał nową ziemię obiecaną? Ona już istnieje – Izrael; innej ziemi obiecanej być nie może, lecz próbuje ją zrobić z Ukrainy sekta Chabad Dniepropietrowsk i Kołomojski, który finansuje i przewodzi (a nie szef bezpieki SBU, Naliwajczenko) faszystowską karną kampanią w regionach Donieck i Ługańsk.
Ponadto, w Purim 16.3.2014 r. podczas referendum na Krymie ws. autonomii (data wybrana, przez Rosję aby uderzyć w ukraińską sektę Chabad), rabin Dniepropietrowska Szmuel Kaminiecki powiedział: „Żyjemy razem z Ukraińcami już 1000 lat. Ukraina – nasza Ziemia. Dziś czytamy księgę Estery, jak już tysiące lat na Purim. A dziś czytanie ma szczególne znaczenie — nowy Aman [ Haman], nasz wspólny wróg z Ukraińcami, jest bardzo blisko”.
Zabawna wzmianka o życiu z Ukraińcami od 1000 lat blaknie przy wzmiance o Amanie. W szerokim znaczeniu, Aman to Rosja i Rosjanie, a konkretnie – prezydent Putin interweniujący w plany sekty lubawiczerów chabadzkich ustanowienia Nowej Chazarii na Ukrainie.
Strata Krymu zabolała Kolomojskiego i jego zwolenników w USA — znaną i najbardziej wpływową wspólnotę Chabad-Lubawicz w Nowym Jorku. Jeszcze bardziej bolesny jest proces separacji republik Donieck i Ługańsk, a następnie całej płd-wsch. Ukrainy. Słaby dom, “miasto na wzgórzu”, nowa Jeruzolima zaczęła się rozpadać, bo od początku budowniczowie kłamią i zdradzają, szokująco poświęcając Ukraińców z okrucieństwem niebywałym na XXI wiek.
Budowniczowie nowej Chazarii rozpętali całą swą nienawiść do Rosji i Rosjan, do Putina i jego zespołu, nazywając prezydenta Rosji nowym Amanem. Tym samym podkreślili jego patriotyzm i jego zrozumienie ogromnego zagrożenia planami Kolomojskiego i ukraińskiego Chabadu.
[Historia i teraźniejszość]
Jeszcze ważniejsze dla zrozumienia głębokich przyczyn rewolucji kijowskiej Kolomojskiego było uznanie przez rabina Kaminieckiego wspólnych 1000 lat, bez znajomości historii Rusi Kijowskiej i jej ludu. Rabin mówi o zupełnie innej historii – dot. kaganatu chazarskiego. W IX w. Chazarzy zajmowali ogromny obszar, od Astrachania i M. Kaspijskiego po Dniepr, w tym Krym, od północnego posterunku Biała Wieża (stąd nazwa Puszczy Białowieskiej), dokąd przenieśli się żydzi uchodzący w X w. po klęsce Kaganatu Chazarskiego [ zadanej w 965 r. przez księcia Światosława I Igorowicza].[Współcześni chabadnicy wywodzą się z małej rosyjskiej wioski Lubavicze leżącej na pograniczu Białoruśi i Rosji, niedaleko Smoleńska.]
Obecne odrodzenie Chazarów przesunęło centrum do Dniepropietrowska. Ukraina ma dać miejsce “miastu na wzgórzu” – Nowej Jerozolimie, tzn. lubawiczery chcą się przenieść z Nowego Jorku do nowej stolicy, Dniepropietrowska. Naruszają tym samym naturalny bieg historii, ponieważ w Jerozolimie w państwie Izrael należy odbudować Trzecią Świątynię na tron Króla [mesjasza], którego przyjścia tak oczekują żydzi na całym świecie.
Ale lubawiczery mają własną perspektywę historyczną. Ich rabin zmarły w Nowym Jorku w 1994 r., Menachem Mendel Schneerson jest uznawany za Mosziacha [Mesjasza – PB] , który zmartwychwstanie w swoim czasie. W Dniepropietrowsku jest świątynia Schneersona, gdzie powinien zasiąść na tronie, jest też największy w Europie kompleks chabadu “Menora”. Lubawiczery już nie oczekują na Mosziacha w Izraelu, tylko na ukraińskiej ziemi i nie chcą mieć nic wspólnego z prawdziwą Ziemią Obiecaną.
W pracy” Zygzak historii”, akademik Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych L.N. Gumilew dokładnie przewidział wydarzenia na Ukrainie. W przewrocie w Chazarii na początku IX w., drugim człowiekiem po kaganie (książę, król) był żyd Abadiasz, syn dagestańskiego wodza wojskowego, Bulana, który przeszedł na judaizm. Kolejny zamach Gumilew opisuje tak:
1. Okoliczności przewrotu nie były tak religijne, jak polityczne. Jednak pokryto je licznymi legendami w celu ukrycia prawdziwej historii. To samo mamy dziś na Ukrainie, gdy zwycięstwo Majdanu 22.2.2014 r. wykorzystali ci, którzy wywołali gniew ludu do prezydenta Janukowycza i jego skorumpowanej kliki. Wszyscy, którzy wezwali ukraiński lud do buntu, do działań przeciw policji i Berkutowi, przejęli władzę prawem zwycięzcy. Wszyscy oni należą do Chabad-Lubawicz, mają dużo wsparcia w USA [ 5 mld $ przywiezione przez Viktorię Nuland] i UE. Rewolucję na Ukrainie wygrał Chabad, jego cele były głęboko ukryte, a wyszły tylko dzięki błyskawicznej akcji na Krymie; okazało się, którzy nie są obojętni na los narodu ukraińskiego. Cele te to odtworzenie na Ukrainie nowej Chazarii z tronem Schneersona.
2. Abadiasz był inteligentny, powiązany z żydowską diasporą. “Mędrcom Izraela” nie pożałował chazarskiego “srebra ani złota”, żeby tylko zgodzili się [na jego plan? – PB]. Do przewrotu politycznego potrzeba pieniędzy i organizacji, więc jest oczywiste, z jakimi kręgami połączył się Abadiasz. Na przewrocie wygrali nie Chazarzy, ani żydzi chazarscy, tylko przyjezdni Judejczycy i żydostwo jako całość. To oni zorganizowali zamach stanu, zachowując zasadę: wszystkie urzędy przypadły Żydom. Abadiasz dostał tytuł Bej — w jęz. arabskim malik tj. król]. Czyli stanął na czele rządu przy nominalnym Chanie (Kaganie, tj. władcy) przebywającym pod strażą i pokazywanym ludowi raz do roku.
Niewątpliwie, Kołomojski pretendujący do tytułu króla nowej Chazarii kieruje rządem w Kijowie, zmuszając ich do wykonania zleceń Chabadu, zwłaszcza jego nowojorskiej części, mającej ogromny wpływ na administrację Obamy. Turczynow, Jaceeniuk, Awakow i Naliwajczenko to tylko zbiorowy “nominalny chan” w służbie Kołomojskiego, który rozdziela role i mianuje swych przedstawicieli na urząd publiczny. Pieniądze i wpływy polityczne Chabad-Lubawicz pomogły rewolucji Majdanu [spowodowały ją. md] – i planowaniu transformacji Ukrainy dla bogatych Żydów, wypatrywanej dla przesiedlenia do nowej Chazarii po krachu USA i wobec zbliżającej się wojny na Bliskim Wschodzie. Ale zwykłe gminy żydowskie (inne niż chabad) nie chcą tego potwora polityki międzynarodowej, [w obawie, że] ich biznesy nieuchronnie zniszczą “profesjonalne” działania MFW i EBC, wycelowane w zmianę stref wpływów w gospodarce Ukrainy. Wygrają oligarchowie, od dawna członkowie chabadu, zainwestowawszy w Majdan.
3. W latach 20-ych XXI wieku, nowy porządek Chazarii zwyciężył, z niewielką stratą terytorium. Prawosławny Krym dołączył do Bizancjum.
Przyłączenie Krymu do Rosji było wywołane ogromnym wpływem półwyspu na całą Ukrainę, na cały naród ukraiński. Ponadto, Krym ma ogromne znaczenie geostrategiczne w regionie M. Czarnego i na Bliskim Wsch. Doskonale wiedzą to organizatorzy neo-Chazarów w Waszyngtonie i Dniepropietrowsku, ale Putin wszystkich błyskawicznie ubiegł, nie pozostawiając żadnych szans kijowskiej juncie Kołomojskiego ani przywództwu chabadu. Utratę Krymu musiały zaakceptować Ukraina jak i USA, lecz wynikła konfrontacja dwóch ideologii “niepodległości”. Stosunek do Rosji i Rosjan stał się papierkiem lakmusowym dla dziesiątków milionów obywateli Ukrainy. Ci, co uważali się za Rosjan, zrozumieli cel junty i przeciwstawili się niemu. Ci, co uważają się za “szarych” Ukraińców nienawidzących Rosji i Rosjan, bronią faszyzmu junty, nawet wbrew własnemu dobru; jako zakładnicy zgodzili się na ożywienie Chazarii, w przeciwieństwie do tych, co sprzeciwili się Nowej Chazarii. Z tej konfrontacji wynikła [cicha] wojna domowa.
4. Przewrót Abadiasza wymierzył w plemienną arystokrację wszystkich grup etnicznych w Chazarskim Chanacie przyjaznych turańskiej dynastii, wywołując wojnę domową, w której po stronie rebelii walczyli Węgrzy, a po stronie Żydów najemnicy Pieczyngowie. Ta wojna była bezwzględna, ponieważ, zgodnie z Talmudem babilońskim nie-Żyd wyrządzający zło Żydowi robi to samemu Panu […] zasługując na śmierć. Zagłada wszystkich przeciwników była częsta w starożytności. Abdiasz tez tak zrobił.
Junta kijowska wysłała na płd. wschód Ukrainy wojska z zach. Ukrainy i desantową brygadę z Dniepropietrowska, ale nie ufała, że będą strzelać do swoich. W tylnej formacji Kołomojski umieścił [Azov] a więc bandytów Prawego Sektora Jarosza — członka Chabadu, i własne wojska szturmowe, najęte tak jak Prawy Sektor za spore pieniądze. Oczywiście, kosztów nie poniósł Kołomojski, tylko podporządkowany mu rząd Jaceniuka, walcząc z narodem za pieniądze tegoż narodu. Zdrada jest w duchu Chabadu, który tłumi ekspresję obywateli Ukrainy pragnących wolności — od junty, od dyktatu oligarchów Chabadu, od oszołomów Majdanu bezkarnie dla pieniędzy mordujących starców i młodzież, kobiety i dzieci. Ta krwiożerczość upadłych nie-ludzi, podgrzewana nienawistną propagandą Chabadu, doprowadziła do strasznej tragedii w Odessie 2-go maja.
Ponad setkę osób zastrzelono lub spalono żywcem w Domu Związków Zawodowych. Bandyci z zimną krwią wylewali napalm na głowy ofiar i podpalali je, aby następnie sfilmować pędzące korytarzami żywe pochodnie [są filmiki, autentyczne. md] — epilog faszyzmu Kołomojskiego, po którym Ukraina stała się inna. Od tej chwili ci, którzy podzielili radość oprawców ze spalonych ludzi, nie mogą być obywatelami wolnego kraju, lecz stali się niewolnikami Chabadu.
5. Po tej wojnie, której początku ni końca nie da się dokładnie określić, Chazaria zmieniła swój wizerunek. Z systemowej integralności przekształciła się w nienaturalne połączenie amorficznej masy poddanych z klasą rządzącą, obcą narodowi krwią i religią. Wynikłej sytuacji nie można nazwać feudalizmem. Bo nie można sklasyfikować tej etnospołecznej chimery.
Zaiste, po 2 maja 2014 r. Ukraina utraciła swą państwowość w uprzedniej formie, nawet z rządem anty-narodowym. Całopalenie w Odessie złożył Chabad na ołtarzu, tak jak rozstrzelanie milicjantów w Mariupolu 9 maja 2014 r., za odmowę strzelania do cywilów pokojowo obchodzących Dzień Zwycięstwa. W końcu zniszczono nazwę “Ukraina” i kulturę ukraińską, która teraz stała się uosobieniem horror-faszyzmu, wyrosłego z przymusowej ukrainizacji populacji.
Nie dziw, że po referendum ws. niepodległości regionów Donieck i Ługańsk, których wyniki zdumiały wielu analityków, samoobrona “Noworosji” zaczęła operacje mające na celu całkowite zniszczenie faszystowskich oddziałów szturmowych Kołomojskiego. Walka o wolność, wspierana przez miliony współobywateli na Ukrainie, teraz już nie zatrzyma się w granicach Donbasu, ale przeniesie się na zachód kraju, do Kijowa.
Pomny tego, Kołomojski zaczął pompować strategiczne rezerwy ropy naftowej Ukrainy i sprzedawać do krajów UE. Pierwsza transza kredytu MFW nie poszła na opłacenie rosyjskiego gazu – niemożliwość w świetle antyrosyjskiej retoryki junty – tylko została podzielona między wierchuszkę Chabadu Dniepropietrowska i oligarchami Ukrainy. Amorficzna Ukraina wali się, przekazując swój los w ręce Nowej Rosji i jej zagorzałych zwolenników i obrońców.
Tak to próby wskrzeszenia Chazarii na Ukrainie zawiodły całkowicie i stało się jasne, że powrotu do dawnego życia nie będzie, a junta drży przed ucieczką jak Janukowycz, tylko że na Zachód. Chabadnicy w Kijowie tworzą jednostki samoobrony, ale nie dla ochrony junty Kolomojskiego, tylko dla zapewnienia sobie ucieczki i kupienia czasu potrzebnego na wywóz swoich oszczędności za granicę.
Zbiry faszystowskie, oddziały karne nadal represjonują niezależny Donbas, strzelając w plecy do żołnierzy z Kijowa i wykańczając rannych, ale to już nie tak niebezpieczne, jak tydzień temu. Rubikon został przekroczony, a obrońcy wolnych republik słusznie planują marsz na Kijów i Dniepropietrowsk, by ostatecznie zniszczyć legowiska faszystowskich zdrajców i ciemiężycieli wolnych ludzi – teraz już Noworosji.
Pamięć o ofiarach w Odessie nie pozwoli pułkom wolnościowców zatrzymać się na granicy Donbasu. Poprowadzi je dalej, zwiększając szeregi o tych, którzy nigdy nie zapomną, nigdy nie wybaczą. Upadek reżimu Kołomojskiego i Chabadu jest blisko — co dalej? Na jakich warunkach będą budować nową państwowość zwycięzcy nad faszyzmem Dniepropietrowska i Kijowa?
To jest główne pytanie, na które należy odpowiedzieć dziś, inaczej protest przeciw obecnej władzy w Kijowie będzie wyglądać jak zmiana warty. Na czym ma się oprzeć gospodarka Noworosji, głównego właściciela ogromnego majątku, w tym ziemi i zasobów naturalnych?
Należy rozważyć, że regiony zachodnie znacznie różnią się od wschodnich co do własności i kolektywizacji pracy. Toteż trzeba opracować zasadę, że przedsiębiorstwa strategiczne staną się własnością narodu, ziemia przechodzi na własność w budownictwie i rolnictwie do tych, którzy nie są pośrednikami, ale chcą ją używać. Zasobów naturalnych nie można dać w ręce prywatne, skoncesjonować ani powierzyć kartelom obywateli, tylko uczynić własnością narodową. System polityczny należy zmienić z list partyjnych na powiaty, miasta i regiony w utworzonej Wierchownej Radzie jako organie przedstawicielskim wszystkich grup ludności Nowej Rosji.
Te i wiele innych kwestii ustroju politycznego należy rozpatrzyć natychmiast, żeby cały naród ukraiński zrozumiał cele Noworosji. A oznajmić te cele powinien lider antychazarskiej rewolucji narodowej!” – tyle major Ipatiew.
Nie ulega wątpliwości, że organizatorom draki na Ukrainie marzyłaby się powtórka z księgi Estery. Niestety, problem w tym, że znienawidzony Haman i Król Aswerus postrzegany w osobie Władimira Putina to jedna i ta sama osoba, co jest przeszkodą nie do obejścia ze względu na oczywiste sprzeczności interesów.
Auror pisze :” zniszczonokulturę ukraińską, która teraz stała się uosobieniem horror-faszyzmu, wyrosłego z przymusowej ukrainizacji populacji. Najlepszym tego przykładem była niezwykła popularność piosenki „Baćko nasz Bandera”, którą w okresie poprzedzającym SOW śpiewano w całej krainie-U od przedszkola po koła emerytów.
Autor nie tylko rozważa sytuację ale na koniec podaje konkretne wskazówki co robić aby słowiańska część Rusi stanęła na nogi i nie była problemem dla sąsiadów. Może ktoś rozumny skorzysta z tych rad. Jak twierdzi – oznajmić je powinien lider antychazarskiej rewolucji narodowej. OK. Tylko problem w tym, że z perspektywy minionych ośmiu lat na razie takiego nie widać, a rolę narodu w polityce wewnętrznej oraz na arenie międzynarodowej reprezentuje „naród wybrany”. Nawet w sensie dosłownym, bo „sługę ludu” wybrali sami.