W najweselszym baraku

Stanisław Michalkiewicz: W najweselszym baraku michalkiewicz

   Nawet za pierwszej komuny Polska była nazywana “najweselszym barakiem w całym obozie” – bo za komuny polska stanowiła część wspólnoty socjalistycznej, ze Związkiem Radzieckim na czele, nie bez powodu nazywanej “naszym obozem”. Przyczyna leżała w pewnej właściwości naszego narodu w postaci safandulstwa, elegancko zwanego indyferentyzmem.

To safandulstwo sprawiało, że w Polsce nawet większość partyjnych w żadne komunizmy nie wierzyła, a wypracowania Karola Marksa znali przede wszystkim księża – naturalnie nie wszyscy, ale ci, którzy z tak zwanymi “marksistami”, to znaczy – partyjnymi mełamedami – polemizowali.

Na przykład Bolesław Drobner dyskutował kiedyś o Marksie z ks. Janem Piwowarczykiem.

Drobner zarzucił swemu partnerowi, że posługuje się wymyślonym cytatem, którego Marks nie napisał. – Bo pan zna tylko lipskie wydanie, a cytat pochodzi z wydania wcześniejszego – wyjaśnił dobrotliwie ks. Piwowarczyk. Generalnie jednak większość Marksem się nie przejmowała, uważając – podobnie jak w czasach saskich – że ważniejsze jest, by wypić i zakąsić.

   To zresztą może się dla nas wszystkich źle skończyć, zwłaszcza po Liście Pasterskim Episkopatu Polski, zainspirowanym podobno przez Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia. Poza licznymi herezjami i głupstwami, w jakie ten list obfituje, było tam wezwanie, by 13 kwietnia wszyscy parafianie udali się do najbliższej synagogi. Ciekawe, kto na to wezwanie odpowie, czy to zostało uzgodnione z rabinami, którzy będą sprzedawali głupim gojom bilety wstępu, no i czy synagogi wypełnią się tego dnia tłumami?

Ale jest w tym racjonalne jądro. Oto vaginet obywatela Tuska Donalda, niewątpliwie i jak zwykle inspirowany z zagranicy, pod koniec ubiegłego roku przyjął uchwałę o zwalczaniu antysemityzmu i wspieraniu życia żydowskiego w naszym i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwym kraju. Jak można się domyślić, vaginet będzie podejmował rozmaite przedsięwzięcia i działania, ale na odcinku – nazwijmy to – doczesnym.

Na przykład za każdą wypowiedź uznaną za “antysemicką”, czy to przez Judenrat “Gazety Wyborczej”, czy  „Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych”, czy formację “Nigdy Więcej” pana Rafała Pankowskiego, co to na tropieniu antysemitników zbudował swoją życiową karierę, obywatel Żurek Waldemar, czy w jego imieniu obywatel Korneluk Dariusz, co to myśli, iż jest prokuratorem krajowym, będą antysemitnika za pośrednictwem nienawistnych sądów pakowali do więzienia.

Chyba nikt nie ma bowiem wątpliwości, że zdecydowana większość nienawistnych sędziów w podskokach podejmie się tego zadania, podobnie jak to było w latach stalinowskich? Ale odcinek, nazwijmy go – doczesny – jest tylko częścią rzeczywistości, więc żeby system został domknięty całościowo, potrzebna była interwencja na odcinku eschatologicznym. Tę lukę wypełnił właśnie wspomniany “List Pasterski”, wobec czego nie ma potrzeby roztrząsania go pod kątem teologicznym, czy w ogóle – racjonalnym – bo nie o to tutaj chodzi.

Chodzi bowiem o to, by niezależnie od oddziaływania na odcinku świeckim, oddziaływać na psychikę obywateli również na odcinku eschatologicznym.  Osiągnięciu takiego  efektu służą opowieści, jak to Żydowie nadal są oczkiem w głowie Stwórcy Wszechświata, jak to mają własną, szybką ścieżkę zbawienia, a w Królestwie Niebieskim – co logicznie wynika ze wspomnianej “szybkiej ścieżki – mają luksusowo urządzone getto, do którego głupie goje nie będą miały wstępu i tak dalej.

W związku z czym antisemitismus jest straszliwą myślozbrodnią, rodzajem grzechu śmiertelnego, który nie będzie odpuszczony ani na tym świecie. O to zadba vaginet obywatela Tuska Donalda – a na tamtym – zadbają o to delegaci Stwórcy Wszechświata na Polskę.

No dobrze – ale po co właściwie system musi być tak szczelnie domknięty? A po to, by – kiedy już Żydowie, na podstawie amerykańskiej  ustawy nr 447 przystąpią do realizowania tak zwanych “roszczeń”, odnoszących się do “własności bezdziedzicznej”-  nie podniósł się żaden głos protestu ze strony głupich tubylczych gojów. Czyż nie dlatego Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia, co to uwija się wedle wytresowania mniej wartościowego narodu tubylczego w poczuciu właściwej hierarchii, wsparł rabin  Abraham Skórka? Żeby tylko ta skórka opłaciła się Eminencji za wyprawkę.

   No dobrze – ale co w tym wszystkim ma być wesołego? Ano – zgodnie z przewidywaniami poety, którego z pewnością musiały wspierać proroctwa – a który pisze, że “Gdy już znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności.” Jak bowiem skądinąd wiadomo, wolność występuje w dwu odmianach, w postaci tzw. wolności zwyczajnej i Wolności Prawdziwej.

Jak zauważył Sławomir Mrożek, Wolność Prawdziwa  jest tam, gdzie nie ma wolności zwyczajnej. Wszystko zatem – jak powiadają gitowcy – “gra i koliduje”, bo jeśli będziemy w rezultacie tych wszystkich przedsięwzięć skazani na zażywanie Prawdziwej Wolności – to czegóż chcieć więcej?

   A jakby tego było mało, to właśnie – jak to w najweselszym baraku w naszym obozie – znakomite przedstawienie przygotowali kandydaci na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wobec sprowadzonego na miejsce notariusza oraz wobec obywatela Czarzastego Włodzimierza i jego zastępców, złożyli “ślubowanie”, które mieli złożyć “wobec prezydenta” ale pan prezydent Nawrocki nie wystosował dla nich zaproszenia. Ciekawe, że w przedstawieniu wzięła udział też dwójka kandydatów na sędziów TK, od których pan prezydent ślubowanie odebrał.

Najwyraźniej musieli uznać, że pierwsze ślubowanie im się nie przyjęło, podobnie, jak  literatowi Andrzejowi Szczypiorskiemu nie przyjął się pierwszy chrzest, jakiemu poddał się w 1982 czy 1983 roku na fali ówczesnej dewocji – i trzeba było ceremonię powtarzać. Dla utytułowanych krętaczy taka sytuacja to prawdziwy dar Niebios.  Stwarza ona bowiem wyjątkową okazję  dla ambicjonerów, którzy pragnęliby ozdobić łysiny wawrzynami naukowymi. Oczyma duszy już widzę, jak  – niczym grzyby po deszczu – mnożą się na uniwersystetach rozprawy doktorskie i habilitacyjne.

W jednych autorzy będą rozkładali na czynniki pierwsze słowo “wobec” – dowodząc ponad wszelką wątpliwość, że “wobec” nie oznacza “ w obecności”, tylko  coś zupełnie innego – a z kolei inni, będą dowodzili czegoś wręcz odwrotnego – ale zarówno jedni, jak i drudzy porobią naukowe kariery, zasypując biblioteki nowymi stosami makulatury.  Czyż to nie jest radosna wiadomość, że nastąpi u nas taki gwałtowny wysyp karier naukowych?

   Co innego – na Węgrzech. Tam w najbliższych dniach szykowane są wybory, które na podstawie rozkazu Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, ma wygrać przeciwnik Wiktora Orbana, Peter Magyar. W związku z tym Wiktor Orban oskarżony został o straszliwe myślozbrodnie, wśród których na plan pierwszy wybijają się przyjazne stosunki z Putinem.

Tymczasem wiadomo, że rozkaz jest inny; przyjazne stosunki, a nawet stosunki podległe, to można, a nawet trzeba uprawiać z Wołodymirem Zełeńskim, podczas gdy Putina mamy “nienawidzić”. Skądinąd co prawda wiadomo, że nienawiść powinna być znienawidzona, ale – jak wspomniałem – z powodu naszego safandulstwa nic u nas nie dzieje się naprawdę – chyba, że zaplanują to Żydowie.

Rosną kadry autorytetów

Rosną kadry autorytetów

Stanisław Michalkiewicz 11 kwietnia 2026 michalkiewicz

Wprawdzie przyzwyczailiśmy się do tego, że prezydent Trump zmienia zdanie czasem z dnia na dzień, a bywa, że i kilka razy dziennie – ale przyzwyczajenie – przyzwyczajeniem, a tymczasem upływ czasu ma charakter obiektywny, to znaczy – niezależny od nastrojów prezydenta Trumpa. Jeśli już brać pod uwagę uzależnienie upływu czasu od nastroju, to bardziej liczy się nastrój premiera rządu jedności narodowej bezcennego Izraela, Beniamina Netanjahu.

Nawiasem mówiąc, funkcjonariusze Propaganda Abteilung z uporem maniaków nazywają izraelskiego premiera „Biniaminem”, chociaż w języku polskim z powodzeniem funkcjonuje imię „Beniamin” – na pamiątkę najmłodszego z synów patriarchy Jakuba, co to napłodził ich co niemiara, a wśród nich – również spryciulę Józefa – co to w charakterze pierwszego ministra faraona, ograbił Egipcjan i po raz pierwszy w historii świata, wprowadził w tym kraju sowchozy. Podobnie funkcjonariusze Propaganda Abteilung z uporem maniaków piszą „w Ukrainie”, podczas gdy dotychczas, to znaczy – zanim naszą Duszeńką i panem naszego mniej wartościowego narodu tubylczego, który – jak zostało to zatwierdzone – ma być „sługą narodu ukraińskiego” – został znakomicie ukorzeniony Wołodymir Zełeński – pisało się „na Ukrainie”, podobnie jak pisze się „na Węgrzech”, czy „na Białorusi”.

Najwyraźniej Sanhedryn musiał wysłać do funkcjonariuszy Propaganda Abteilung specjalny okólnik, bo wykluczam tu jakąś samowolkę. Wszyscy oni bowiem, z funkcjonariuszami w służbie Judenratu włącznie – poddani są surowej dyscyplinie, więc nic dziwnego, że chodzą, jak w zegarku – i na rozkaz posłusznie ćwierkają: „Biniamin” i „w Ukrainie”.

Ale mniejsza już o funkcjonariuszy, którzy ostatnio upomnieli się o swoje prawa, kiedy to pan prezydent Nawrocki jednego z nich obsztorcował, zresztą bardzo delikatnie. Takie rzeczy zdarzały się i wcześniej. Pamiętam, jak Oriana Fallaci molestowała etiopskiego cesarza Hajle Selasje, dlaczego nie modernizuje on Etiopii, kiedy na świecie dzieje się tyle nowego. Cesarz początkowo puszczał te molestowania mimo uszu, ale wreszcie, zdenerwowany, powiedział do Oriany Fallaci: „proszę pani, na świecie nigdy nie dzieje się nic nowego”.

I słuszna jego racja, bo chociaż wkrótce potem został obalony przez komunistycznego pułkownika Mengistu Hajle Mariama, a wraz z nim upadło i cesarstwo, to cóż w tym osobliwego, a zwłaszcza – nowego? Przecież takie rzeczy zdarzały się nagminnie, żeby wspomnieć o upadku Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego w roku 476, czy upadku Bizancjum w roku 1453. Znowu w naszych czasach upadł Związek Radziecki, a jeśli ultimatum – bo cały czas do tego zmierzam – prezydenta Trumpa, upływające w Poniedziałek Wielkanocny – nie zostanie przedłużone, to tylko patrzeć jak upadnie złowrogi Iran. Chyba, że nie upadnie, jak to ma w zwyczaju.

Jestem pewien, że takie myśli z szybkością płomienia muszą przelatywać też przez głowę prezydenta Donalda Trumpa, który reaguje na nie coraz to nowymi „koncepcjami”, niczym nasz Kukuniek. Ostatnio zwierzył się, że chciałby się już z tej całej wojny wymiksować, ale cóż on ma tu do gadania w sytuacji, gdy Beniamin Netanjahu właśnie oświadczył, że bezcenny Izrael zrealizował dopiero połowę swoich celów wojennych? W podobnej sytuacji znalazł się podczas kryzysu karaibskiego Fidel Castro. On też chciał się wymiksować, ale sowiecki przywódca Chruszczow, który zainstalował na Kubie rakiety z głowicami jądrowymi, natychmiast przywrócił mu poczucie rzeczywistości mówiąc: „nie nada Fiedia”. Więc i prezydent Trump, podobnie jak Fidel Castro, podobnie zresztą, jak my wszyscy, jest w cęgach reżymu, który nie zna zmiłowania.

Właśnie Kneset uchwalił ustawę przywracającą karę śmierci, ale tylko wobec Palestyńczyków, którym nie będzie przysługiwała żadna apelacja. Ciekawe, czy te procesy będą prowadzili sędziowie tubylczy, czy też obywatel Żurek wydeleguje do Izraela naszych nienawistnych sędziów, którzy – jak wiadomo – zdolni są do wszystkiego? To by może trochę rozładowało napięcie wokół wymiaru sprawiedliwości w naszym bantustanie, a gdyby jeszcze wysłać tam obywatela Korneluka Dariusza, co to myśli, że jest prokuratorem krajowym, to dopiero byłoby wesoło! Już by się tam żaden Palestyńczyk nie nudził – a to jest już coś w sytuacji, kiedy nawet prezydent Donald Trump zdradza objawy znużenia wojną ze złowrogim Iranem i jestem pewien że chętnie przerzuciłby się na Kubę, a w ostateczności – nawet na Grenlandię, która ma tę zaletę, że można by na liczne wyspy na Oceanie Lodowatym przesiedlić Palestyńczyków ze Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu, czy Libanu i zostawić ich tam samopas, gwoli naturalnego recyklingu – co zostało przećwiczone w ramach programu pilotażowego podczas kolektywizacji w Rosji. Jak pamiętamy, pewien kontyngent chłopów został przewieziony na Wyspę Zajęczą na Oceanie Lodowatym i tam zostawiony bez niczego. Po roku komisja nie zastała już tam nikogo żywego, a tylko kości, starannie oczyszczone przez morskie ptactwo. I właśnie w tym kierunku winny iść poszukiwania ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej, nad którą łamią sobie głowę nie tylko rosnące rzesze ocalałych z holokaustu, ale i kraje miłujące pokój.

Więc kiedy tak przestępujemy z nogi na nogę w oczekiwaniu, czy świat przetrwa do końca 2026 roku, czy też bezcenny Izrael do spółki ze Stanami Zjednoczonymi, w ramach walki o pokój i demokrację, doprowadzi do podpalenia planety i Apokalipsy, pocieszmy się dobrymi wiadomościami. Oto tylko patrzeć, jak pan Adam Borowski powędruje na pół roku do kryminału za odmowę przeproszenia Wielce Czcigodnego Giertycha Romana. Tak rozkazał nienawistny sąd w Warszawie. To nie byłaby specjalnie dobra wiadomość, chociaż na przykładzie pana Borowskiego widać, że co się odwlecze, to nie uciecze, więc surowa ręka sprawiedliwości ludowej, po latach, bo po latach – ale przecież go dosięgła.

Pozytywne w tym wszystkim jest co innego. Oto przynajmniej pod względem specjalnej ochrony sądowej Wielce Czcigodny Giertych Roman został zrównany z panią reżyserową Holland Agnieszką. Nakręciła ona knota pod tytułem „Zielona Granica”, który nie spodobał się znienawidzonemu Zbigniewowi Ziobrze do tego stopnia, że porównał go do jakichś propagandowych produkcji III Rzeszy. Toteż pani reżyserowa zaciągnęła go przed nienawistny sąd, który – powinność swej służby rozumiejąc – nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeprosić panią reżyserową i zapłacić 50 tys złotych grzywny. No bo kto to widział, żeby komuś nie podobały się filmy pani reżyserowej, skoro zwierzchność dopuściła je do rozpowszechniania? Bo trzeba nam wiedzieć, że pani reżyserowa robi u nas, to znaczy – w naszym bantustanie – za autorytet moralny – i to jest przyczyną tej wzmożonej ochrony sądowej. Skoro jednak i w sprawie pana Borowskiego nienawistny sąd zachował się podobnie, to nieomylny to znak, że grono autorytetów moralnych powiększył Wielce Czcigodny Giertych Roman, chociaż – o ile mi wiadomo – ociąga się z poddaniem się drobnej, ale koniecznej, operacji chirurgicznej.

Stanisław Michalkiewicz

Rok przełomu w gospodarce, w konkurencyjności ! MEM-y VIII.

———————————

———————————————-

——————————-

————————————————–

——————————–

——————————–

———————————————–

———————————–

——————————-

————————————————

—————————————————–

————————————–

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Tyler Durden

Streszczenie:

Iran jasno dał do zrozumienia, że ​​walki w Libanie muszą się zakończyć, w przeciwnym razie rozmowy w Pakistanie będą „bezsensowne” – podczas gdy jego delegacja przybędzie do „zablokowanego” Pakistanu. Coraz głośniej mówi się o trwających lotach transportowych Pentagonu na Bliski Wschód.

Trump grozi dalszymi działaniami militarnymi, jeśli Iran nie będzie „współpracował”, twierdząc, że Iran „nie ma żadnych kart” – mimo że rozmowy między Izraelem a Libanem zaplanowane są na przyszły tydzień w Waszyngtonie. Delegacja USA pod przewodnictwem Vance’a udaje się do Islamabadu. Jednocześnie przewodniczący parlamentu wysuwa nowe żądania wobec Libanu.

Lloyd’s: „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami w celu zabezpieczenia przejść, ale tylko na zasadzie indywidualnej oceny każdego przypadku”. W ciągu ostatnich 24 godzin przez przejście przepłynęło kilka tankowców, głównie powiązanych z Iranem i Chinami.

Po kilku dniach poszukiwań i akcji ratunkowych liczba ofiar śmiertelnych w Libanie, do której doszło w środę po izraelskich „niespodziewanych” atakach, wzrosła do ponad 300. Nadal trwają odosobnione ataki „Sił Obronnych” Izraela na południu i wschodzie kraju.

Czy ruch w Cieśninie Ormuz wróci do normy do końca kwietnia?
Tak 21% · Nie 80%

Delegacje obu stron przybywają do Islamabadu

Jak poinformowała w piątek irańska telewizja państwowa, delegacja wysoko postawionych irańskich urzędników przybyła do stolicy Pakistanu Islamabadu przed rozmowami na temat zawieszenia broni ze Stanami Zjednoczonymi.

============================

==================================================

Jak podała na swojej stronie internetowej państwowa stacja telewizyjna IRIB, delegacji będzie przewodniczył przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, a towarzyszyć jej będą minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi i inni przedstawiciele służb bezpieczeństwa i gospodarki.

Iran potwierdził swoje stanowisko, że rozmowy rozpoczną się wyłącznie wtedy, gdy Waszyngton zaakceptuje irańskie warunki wstępne.

Wiceprezydent Vance opuścił w piątek USA i udał się do Pakistanu, gdzie czeka go największe wyzwanie w karierze: wynegocjowanie porozumienia z Iranem w celu rozwiązania sporu nuklearnego i zakończenia wojny.

„To wielka sprawa dla JD. Idzie na Super Bowl” – powiedział przedstawiciel USA w rozmowie z Axios.

Vance będzie przewodniczył amerykańskiej delegacji w Pakistanie w sobotę. Towarzyszyć mu będą specjalny wysłannik Steve Witkoff i Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.

Będą próbować umocnić tymczasowe zawieszenie broni uzgodnione w tym tygodniu.

Przed wylotem Air Force Two do Islamabadu Vance oświadczył, że Trump nie weźmie udziału w rozmowach, ale przekazał swojemu zespołowi „dość jasne wytyczne”.

Powiedział: „Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, jeśli Irańczycy są gotowi negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Jeśli spróbują nas oszukać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty”.

Trump twierdzi, że Iran „nie ma kart”

…ale czy Biały Dom naprawdę w to wierzy? Zasugerował, że Irańczycy zginęliby, gdyby nie zgodzili się na negocjacje (mając na myśli wcześniejsze groźby zniszczenia całej „cywilizacji”).

============================================

Jeśli chodzi o kwestię siły negocjacyjnej, Fox News kilka dni temu donosiło:

Dr.Sam Youssef Ph.D.,M.Sc.,DPT. @drhossamsamy65

Fox News just admitted that Donald Trump’s ceasefire made clear that he accomplished none of his objectives in Iran.

=================================

Trump ostrzega, że ​​ataki na Iran będą kontynuowane, jeśli Teheran nie będzie współpracować.

Prezydent Trump potwierdził w wywiadzie dla „New York Post” , że przygotowuje armię amerykańską do przeprowadzenia dużej operacji przeciwko Iranowi, jeśli Teheran nie ustąpi, a rozmowy w Pakistanie zakończą się fiaskiem.

„Dowiemy się za około 24 godziny. Wkrótce się dowiemy” – powiedział Trump „Washington Post”, zapytany, czy uważa rozmowy za udane.

Jeszcze przed spotkaniem istniały silne rozbieżności w sprawie 10-punktowego planu, a teraz obie strony są reprezentowane w Islamabadzie. Kluczowym punktem spornym pozostaje to, czy Liban jest stroną dwutygodniowego porozumienia o zawieszeniu broni.

Co więcej, spekuluje się, że rozmowy mogą służyć jedynie jako „przykrywka” dla większej koncentracji sił militarnych Pentagonu w regionie. Jednocześnie siły irańskie prawdopodobnie również wykorzystają tę okazję do reorganizacji swoich pozycji.

Ghalibaf wzywa do zakończenia ataków w Libanie

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, uważany za jedną z kluczowych postaci politycznych w kraju, oświadczył, że żadne negocjacje nie odbędą się, dopóki nie zostaną spełnione następujące warunki:

  1. Zawieszenie broni w Libanie
  2. Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów: „Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów przed rozpoczęciem negocjacji”.

Ceny ropy naftowej zareagowały na te oświadczenia wzrostem.

Jednocześnie, pomimo rozmów o zawieszeniu broni, sporadyczne ataki Izraela na terytorium Libanu trwają. Negocjacje między Izraelem a Libanem mają się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Nie jest jasne, czy Teheran spełni swoje żądania, skoro jego delegacja dopiero co przybyła do Pakistanu. Co najmniej rozmowy mogłyby się rozpocząć w formie pośredniej, biorąc pod uwagę nową sytuację w Iranie.

Trump ostrzegał wcześniej, że Iran nie powinien pobierać opłat za przepływ przez Cieśninę Ormuz.

Najnowsze wydarzenia według źródeł:

Mimo komentarzy dotyczących Libanu, delegacja irańska weźmie udział w jutrzejszych negocjacjach.

Amerykańska i irańska delegacja techniczna przybyła do Pakistanu dziś rano.

MAŁO INFORMACJI O PRZYJEŹDZIE DELEGACJI IRAŃSKIEJ DO PAKISTANU

Czy te rozmowy stanowią jedynie przykrywkę dla rozbudowy sił zbrojnych?

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że Waszyngton potrzebował czasu na rozmieszczenie większych kontyngentów wojsk – w tym wojsk marynarki wojennej i powietrznodesantowych – prawdopodobnie w celu przeprowadzenia operacji ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wydaje się to prawdopodobne, gdyż stanowiska obu stron pozostają rozbieżne, co sprawia, że ​​szanse na ostateczne porozumienie są nikłe.

Dwutygodniowy okres można było więc wykorzystać także na przezbrojenie i reorganizację sił zbrojnych. Najwyraźniej USA nie były przygotowane na siłę i czas trwania irańskich kontrataków na amerykańskie bazy i sojuszników w Zatoce Perskiej.

Otwarte dane dotyczące lotów wojskowych między USA, Europą i Bliskim Wschodem wskazują na dalszą rozbudowę potencjału militarnego w okresie poprzedzającym rozmowy.

Trwające walki w Libanie

Kluczowym pytaniem pozostaje, czy Izrael i Liban rzeczywiście rozpoczną formalne negocjacje o zawieszeniu broni. Są one zaplanowane na przyszły tydzień w Departamencie Stanu USA w Waszyngtonie.

Masowe ataki Izraela na początku tego tygodnia zagroziły zawieszeniu broni z Iranem, zanim jeszcze oficjalnie weszło ono w życie.

Wysoko postawione źródła w irańskich służbach bezpieczeństwa stwierdziły, że jeśli Izrael ponownie zaatakuje Bejrut, negocjacje między USA i Iranem zostaną zerwane.

Izrael kontynuował ataki w piątek, podczas gdy Hezbollah kontynuował ostrzał rakietowy północnego Izraela.

W środę z Libanu wystrzelono około 70 rakiet po tym, jak w wyniku masowych ataków izraelskich zginęło ponad 300 osób, a ponad 1150 zostało rannych.

Możliwe są również walki lądowe na południu, podczas gdy IDF będzie kontynuował ataki powietrzne.

Według Al Jazeery izraelski nalot uderzył w miasto Al-Tayri w południowym Libanie, a kolejny w miasto Sahmar w zachodniej Dolinie Bekaa. Donoszono również o silnych atakach w Nabatieh.

Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassem oświadczył, że grupa „pozostanie niezłomna” i że „opór będzie kontynuowany do ostatniego tchnienia”.

Pochwalił obronę przed atakiem lądowym, stwierdzając: „Wróg był zaskoczony metodami oporu, elastycznością wojowników i ich zdolnościami obronnymi”. Jednocześnie podkreślił: „Nie wrócimy do poprzedniej sytuacji i apelujemy do odpowiedzialnych, aby nie czynili żadnych dobrowolnych ustępstw”, potępiając jednocześnie „krwawą zbrodnię” ze środy.

Delegacja irańska przybywa do Pakistanu

Podczas gdy USA i Iran przygotowują się do rozmów, sytuacja w Libanie pozostaje czynnikiem krytycznym, który może w każdej chwili ulec eskalacji.

Pakistańskie media podają, że irańska delegacja już przybyła, a rozmowy mają się rozpocząć w sobotę, równocześnie z przybyciem delegacji amerykańskiej pod przewodnictwem wiceprezydenta J.D. Vance’a oraz wysłanników Witkoffa i Kushnera.

Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia przybycia poszczególnych czołowych irańskich urzędników, ale oczekuje się, że minister spraw zagranicznych Araghchi pojawi się osobiście.

Jednocześnie pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o wewnętrznych napięciach w delegacji irańskiej:

Naczelny dowódca Strażników Rewolucji stara się ograniczyć wpływy Ghalibafa i Aragchiego w negocjacjach. Wiodący irańscy urzędnicy spierają się o skład i uprawnienia delegacji.

W Islamabadzie obowiązują surowe środki bezpieczeństwa podczas spotkania. Miasto zostało skutecznie odgrodzone, a władze ogłosiły dwudniowy dzień wolny od pracy.

Pakistański urzędnik powiedział dziennikowi „Guardian” : „Naszym priorytetem jest zapewnienie sprawnego przebiegu rozmów. Nie chcemy być postrzegani jako czynnik zakłócający. Naszą rolą jest mediacja”.

Prezydent Iranu Masud Pezeshkian jasno dał do zrozumienia, że ​​negocjacje nie mają sensu, dopóki trwają izraelskie ataki na Liban.

Dziennik „ Washington Post” informuje, że rząd USA chce również w ramach rozmów doprowadzić do uwolnienia Amerykanów przetrzymywanych w Iranie.

Status Cieśniny Ormuz

Trump stwierdził, że Iran „bardzo źle” wywiązuje się z obowiązku przepuszczania ropy przez Cieśninę Ormuz i ostrzegł przed opłatami za przepływ.

Pewien irański poseł stwierdził wcześniej, że niektóre statki będą musiały zapłacić nawet dwa miliony dolarów. Dane pokazują, że większość statków, które ostatnio przepływały przez cieśninę, miała powiązania z Iranem. Wiele innych nadal unika tego szlaku.

„Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić sobie przejazd, ale tylko na zasadzie indywidualnej” – powiedziała Bridget Diakun z Lloyd’s List Intelligence dziennikowi „The New York Times” .

„Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Agencja Reuters wskazuje, że według aktualnych danych śledzenia, większość statków, które w ciągu ostatnich 24 godzin przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, miała powiązania z Iranem. Jednak większość statków nadal unika przepływania przez ten szlak wodny, ponieważ jest on nadal zagrożony.

Trzy tankowce – supertankowiec do przewozu ropy naftowej o ładowności 2 milionów baryłek, tankowiec bunkrowy i mniejszy tankowiec – opuściły wody irańskie w ciągu ostatnich 24 godzin, zgodnie z oddzielnymi analizami danych z platform Kpler i Lloyd’s List Intelligence” – podaje Reuters . „ W ciągu ostatniej doby wypłynęły również cztery masowce – w tym jeden przewożący rudę żelaza z Iranu do Chin ”.

Wieczorem, podczas rozmów w Islamabadzie, Iran przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz. „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić bezpieczeństwo żeglugi – ale tylko w indywidualnych przypadkach” – powiedziała „The New York Times” Bridget Diakun, starsza analityczka ds. ryzyka i zgodności w Lloyd’s List Intelligence. „Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Źródło: Trump „przygotowuje” armię USA na wypadek niepowodzenia rozmów, ogłaszając, że Iran „nie ma kart”, gdy delegaci przybywają do Islamabadu

Mamy to !! Nie chorować !! MEM-y VI.

————————————————

——————————–

————————————

—————————————————

—————————————————————————-

———————————

—————————————–

—————————————-

—————————————-

——————————————–

———————————-

————————————

Ceny energii, ceny zdrowia, ceny dupodajstwa. MEM-y V.

—————

—————————————

——————————————————————

—————————

————————————

——————–

———————————

——————————————————-

———————————————————–

—————————————————————

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts ma rację

Akurat Paul Craig Roberts opublikował tekst, z którym się całkowicie zgadzam. Potwierdza on także to, co już od dawna twierdzę na moim blogu: niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie i pokojowa koegzystencja zarówno z USA jak i z całym Zachodem. Celem Zachodu jest dominacja, wyzysk i całkowite podporządkowanie się reszty świata. Celem reszty świata jest pokojowa współpraca. Praktycznie nikt nie zwrócił uwagi na przemówienie, które amerykański minister spraw zagranicznych Marco Rubio wygłosił 14.02.2026 na konferencji „bezpieczeństwa” w Monachium. To niewiarygodne, że w 21 wieku można wygłosić tekst, który bardziej pasuje do przełomu 18 i 19 wieku, czyli do okresu największej zachodniej ekspansji kolonialnej! To najlepiej dowodzi tego, że od tego okresu sposób myślenia i cele Zachodu nie uległy zmianie.

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts

Doszedłem do wniosku, że nie ma na świecie żadnego, zaangażowanego w ważne wydarzenia rządu, który opierałby się na rzeczywistości. Zacznijmy od Izraela, Waszyngtonu, Iranu, Rosji i Chin.

Brak realizmu ze strony Izraela wynika z syjonistycznego planu Wielkiego Izraela – Izraela rozciągającego się od Nilu w Egipcie po Pakistan, obejmującego cały muzułmański Bliski Wschód. Plan ten jest siłą napędową obecnej wojny izraelsko-amerykańskiej przeciwko Iranowi, a Turcja, Liban i Arabia Saudyjska czekają na swoją kolej. Izrael z powodzeniem wykorzystał już Waszyngton do zniszczenia Libii, Iraku i Syrii jako sprawnie funkcjonujących państw arabskich. Bliski Wschód to rozległy obszar zamieszkały przez liczne narody.  Izrael jest niewielki, ma małą populację i nie ma możliwości zajęcia i kontrolowania tak dużego obszaru, jakim jest Bliski Wschód. 

Jednak program syjonistyczny jest nadrzędnym celem rządu izraelskiego. Nikt w Waszyngtonie, Europie, Rosji, Indiach, Chinach i na Bliskim Wschodzie nie rozumie, że dopóki Wielki Izrael jest programem syjonistycznym, pokój na Bliskim Wschodzie jest całkowicie niemożliwy.  Jednak żaden rząd, nawet Iran, nie jest na tyle osadzony w rzeczywistości, by dostrzec ten rażący fakt i zaproponować wynegocjowanie rezygnacji Izraela z Wielkiego Izraela. Zamiast tego negocjacje skupiają się na wynegocjowaniu rezygnacji Iranu z prawa do wzbogacania uranu i produkcji rakiet. Takie negocjacje w niczym nie powstrzymują izraelskiej agresji. Ułatwiają ją.

Brak realizmu ze strony Iranu przejawia się w przekonaniu – czego dowodem jest irański program 10 punktów – że pokój można osiągnąć bez uwzględnienia planów syjonistycznych.  Iran wierzy, że jeśli 10 punktów zostanie zaakceptowanych i wdrożonych, nastąpi pokój. Jednak 10 punktów Iranu nie zawiera żadnego odniesienia do syjonistycznego planu Wielkiego Izraela, wyrażonego przez amerykańskich syjonistycznych neokonserwatystów jako zniszczenie dla Izraela siedmiu krajów w ciągu pięciu lat. Najwyraźniej rząd irański nie rozumie, że pokój na Bliskim Wschodzie zależy od jednej i tylko jednej rzeczy – porzucenia przez Izrael syjonistycznego planu.

Państwa Zatoki Perskiej, Turcja i Arabia Saudyjska podzielają brak realizmu Iranu w kwestii Wielkiego Izraela. Bliski Wschód nigdy nie zjednoczył się przeciwko izraelskiemu zagrożeniu i godził się na to, by być pokonywanym jeden po drugim. Głupie państwa Zatoki Perskiej zawarły nawet sojusz z Izraelem i Ameryką przeciwko swoim muzułmańskim braciom.

Brak realizmu Putina polega na tym, że nie potrafi on zrozumieć, iż „główną przyczyną konfliktu” nie jest brak porozumienia o wzajemnym bezpieczeństwie z Zachodem, lecz hegemoniczne dążenia Waszyngtonu. Tak jak Izrael dąży do hegemonii na Bliskim Wschodzie, tak Waszyngton dąży do hegemonii nad całym światem. Plany Waszyngtonu nie są bardziej realistyczne niż plany Izraela, jednak doktryna Wolfowitza pozostaje decydującym czynnikiem w amerykańskiej polityce zagranicznej. Putin nie rozumie, że kiedy negocjuje z Waszyngtonem, negocjuje z amerykańską hegemonią. Trump nie wyrzekł się amerykańskiej hegemonii. Niedawno rozszerzył amerykańską hegemonię na Iran, Cieśninę Ormuz, Wenezuelę, Grenlandię i Kubę. Egzekwuje amerykańską hegemonię nad Rosją za pomocą sankcji, a nad Chinami za pomocą gróźb sankcji, ceł i konfliktu z Tajwanem.

Chiński brak realizmu polega na przekonaniu Xi, że dzięki polityce nieangażowania się Chiny mogą przetrwać dłużej niż ich przeciwnicy.  Xi posunął się nawet do tego, że usunął z chińskiej armii wszystkich oficerów, którzy byliby gotowi walczyć za Chiny, i zastąpił ich politykami, którzy będą kierować się złudzeniami Xi, a nie realiami wojskowymi. To sprawiło, że Chiny stały się bezużytecznym sojusznikiem dla Rosji i Iranu. Niepowodzenie tych trzech krajów w zawarciu wzajemnego traktatu o bezpieczeństwie sprawiło, że każdy z nich znalazł się w izolacji, a tym samym stał się łatwiejszym celem dla amerykańskiej hegemonii. Spośród tych trzech krajów tylko Iran jest gotowy do walki.

Błędem Waszyngtonu jest to, że zaniedbanie suwerenności Stanów Zjednoczonych pozwoliło Izraelowi wciągnąć Amerykę w wojnę na Bliskim Wschodzie w pierwszej ćwierci XXI wieku, co kosztowało biliony dolarów i życie wielu Amerykanów. Wpływy izraelskie w USA są dominujące w finansach, mediach, na uniwersytetach i w branży rozrywkowej, gdzie Amerykanie przyswajają syjonistyczny światopogląd.  Wielu Amerykanów, o czym świadczą „chrześcijańscy syjoniści”, konserwatyści z hasłem „nie możesz być Amerykaninem, jeśli nie kochasz Izraela” oraz uległość Kongresu USA wobec każdego żądania Izraela, jest bardziej Izraelczykami niż Amerykanami.

Iran nie rozumie, że nie toczy wojny z Ameryką. Ameryka jest jedynie marionetką Izraela. Iran toczy wojnę z Wielkim Izraelem. W związku z tym 10-punktowy program Iranu jest bezwartościowy, ponieważ nie odnosi się do syjonistycznych planów. Te 10 punktów przysłużyło się Trumpowi, a nie Iranowi. Dało Trumpowi możliwość wycofania się, zanim musiałby złamać swoją obietnicę zniszczenia irańskiej cywilizacji. 

Iran świętuje „historyczne zwycięstwo, ponieważ Trump zaakceptował 10-punktowy plan”.  Ale Trump nie zaakceptował irańskiego planu.  Powiedział, że zaakceptował go jako podstawę do negocjacji, to samo, co wielokrotnie powtarzał Rosjanom. W perspektywie krótkoterminowej zwycięstwo należy do Trumpa, a nie do Iranu.  Iran przyrzekł, że nie zaakceptuje zawieszenia broni, ale jednak to zrobił.

W rzeczywistości nie ma żadnego zawieszenia broni. Izrael natychmiast zbombardował cywilne dzielnice mieszkalne w chrześcijańskim mieście w Libanie, zabijając i raniąc około 2000 cywilów. Iran natychmiast ogłosił, że cieśnina została ponownie zamknięta.

Najwyraźniej Netanjahu dąży do zniszczenia Iranu, a nie do pokoju. Trump będzie musiał zmierzyć się z Netanjahu, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. Iran twierdzi, że zawieszenie broni obejmuje Liban. Izrael i wiceprezydent USA Vance twierdzą, że tak nie jest. Niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, Vance dał Netanjahu zielone światło do kontynuowania ataku na Liban. Jeśli Iran dostosuje swoje 10 punktów do interpretacji Vance’a i Netanjahu, wejdzie w negocjacje, rezygnując już z jednego ze swoich 10 punktów. Skoro nie ma zawieszenia broni, czy mogą być negocjacje? Jeśli nie, to gdzie jest wyjście dla Trumpa?

Lekceważenie, jakim Netanjahu obdarzył prezydenta Stanów Zjednoczonych, wskazuje, że jest on przekonany, iż – jak twierdzą izraelscy premierzy – „Izrael kontroluje Amerykę”. Jeśli Trump nie złamie izraelskiej kontroli nad Ameryką, najprawdopodobniej uwikłamy się w wojnę z Iranem.

Wspomnienia z przeszłości. O zastępcach członka.

Wspomnienia z przeszłości.

Izabela Bordacka

Wiele lat temu spędzałam z rodzicami urlop w jakimś ośrodku wczasowym nad rzeką Świder. O ile pamiętam był to ośrodek Instytutu Łączności. W ośrodku przebywał również partyjny aparatczyk Wilhelm Billig z rodziną. Zajmowali osobną willę i nie pospolitowali się z naukowcami z instytutu. Nie jadali w stołówce należącej do ośrodka. Obsługiwały ich specjalne pokojówki w białych fartuszkach i czepeczkach, a dzieci Billiga nie uczestniczyły w zabawach i nie odzywały się ani słowem do innych dzieciaków. Po Billiga przyjeżdżała codziennie ogromna czarna limuzyna, była to chyba sowiecka Czajka. Tak komunistyczni aparatczycy realizowali w praktyce utopijne idee Rewolucji Francuskiej: liberté, égalité, fraternité czyli: wolność, równość i braterstwo.

Wilhelm Billig musiał być w partyjnej hierarchii raczej ważną figurą bo do 1968 roku był – jak podaje Wikipedia – zastępcą członka. Jak wszyscy komunistyczni partyjni aparatczycy musiał być niezwykle wszechstronny gdyż nieustannie zajmował najwyższe stanowiska w różnych resortach. Przez pewien czas był nawet Pełnomocnikiem Rządu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej. W Instytucie Fizyki nosił wysoko głowę i też nie odpowiadał na pozdrowienia naukowego planktonu, który to plankton bardzo krytycznie zresztą oceniał jego kwalifikacje. W tej sprawie opieram się wyłącznie na zdaniu kolegów, specjalistów.

Kilka lat później, bodajże w 1969 roku spotkałam w schronisku na Kalatówkach jakiegoś staruszka, który prosił żeby przeprowadzić go przez Czerwone Wierchy gdyż sam bał się wybrać na tak trudny – jego zdaniem – szlak. Nie bardzo miałam na to ochotę gdyż na Czerwonych Wierchach bywałam wielokrotnie ale raczej w wieku szkolnym i przedszkolnym. Turystyczny szlak prowadzący przez Krzesanicę, Małołączniak i Ciemniak to typowa „ceprostrada”, droga którą można bez trudu przepędzić krowy.

Nie mogłam jednak odmówić w górach opieki komuś kto wyraźnie jej potrzebował więc powędrowaliśmy razem. Ponieważ staruszek wydawał mi się znajomy zapytałam go o nazwisko. Przedstawił się , był to Billig. Nie poznałam go bo był skurczony jak przebity balon, z którego zeszło powietrze. Gdy już schodziliśmy do Doliny Kościeliskiej odważyłam się go zapytać kim naprawdę jest z zawodu. Powiedział, że filologiem klasycznym.
„Jakim tam filologiem?”- zaśmiewał się złośliwy kolega z Instytutu Fizyki Jądrowej w Świerku, któremu opowiedziałam o tym dziwnym spotkaniu. To przecież zwykły „krawiec mężczyźniany”.

Błyskotliwą karierę Billiga przerwała „wojna Chamów z Żydami” jak to trafnie nazwał w 1962 roku Witold Jedlicki, czyli wojna dwóch frakcji w PZPR, które przez całe lata, nie tylko w PRL lecz również w III RP walczyły i walczą o dominację i władzę w Polsce. Myślałam więc, że nazwisko Billiga utonęło w mroku dziejów. Jednak kilka dni temu wyrzucając do śmietnika zalegające piwnicę stare pisma znalazłam tekst pod tytułem : „Andrzej Frycz Modrzewski i bracia polscy – pierwsi polscy komuniści” podpisany Wilhelm Billig. A więc mówił prawdę. Był klasycznym filologiem, ale nie w sensie nauczyciela łaciny.

Był klasycznym filologiem komunistycznym podobnie jak wielki językoznawca Józef Stalin. Tekst Billiga okazał się nudny i sztampowy. Przedstawiał w nim Andrzeja Frycza Modrzewskiego jako obrońcę klas uciśnionych i bezlitosnego demaskatora szlacheckiego sobiepaństwa, a braci polskich jak jakąś komunistyczną jaczejkę. Bez skrupułów wyrzuciłam pismo do śmietnika, a właściwie do pojemnika na makulaturę.

Czego można było po tym tekście oczekiwać?. Billig to typowy przedstawiciel instalatorów stalinizmu w Polsce. Jak podaje Wikipedia Billig od 1929 do 1938 należał do KPP. Od 1941 do 1944 do WKP(b), od 1944 do 1948 do PPR od 1948 do PZPR. W Latach 1939 1940 był inspektorem w Rejonowym Wydziale Oświaty w Łunińcu, następnie dyrektorem szkoły w tym samym Łunińcu.

To moje rodzinne strony, ciekawe, że wielu politruków PRL zaczynało swoją karierę na polskim Polesiu. Potem pracował w redakcji „Sztandaru Wolności” w Mińsku oraz był kierownikiem radia Związku Patriotów Polskich w Moskwie. Został pierwszym powojennym szefem Polskiego Radia, prezesem Centralnego Urzędu Radiofonizacji Kraju,, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Poczt i Telegrafów, następnie w Ministerstwie Łączności, oraz jak już pisałam, był pełnomocnikiem rządu do spraw wykorzystania energii jądrowej. Był typowym uczestnikiem karuzeli stanowisk charakterystycznej dla stosunków społecznych powojennej Polski. Karierę na Polesiu oprócz Billiga zaczynali również Blinowski i Jędrychowski. Startowali jako szeregowi agitatorzy. Potem trafiali pod skrzydła Związku Patriotów zdominowanego przez Wandę Wasilewską a potem stawali się w Polsce prominentami i ekspertami od wszystkiego. Jak się naprawdę nazywali i co przeszli w sowieckim raju trudno ustalić.
Billig stał się bardziej ludzki i mniej nadęty gdy stracił przywileje. Zgodnie z zasadą, że polityk dojrzewa gdy już spadnie. Zdarza się jednak inaczej. Znany wykładowca fizyki, autor podręczników szkolnych Bronisław Buras stojąc kiedyś przed drzwiami swego gabinetu i czytając kartkę z napisem „profesor doktor Bronisław Buras” powiedział. „ cztery słowa i cztery kłamstwa” . Nie wiem co miał na myśli. Jeżeli faktycznie jego oficjalny życiorys był tylko legendą świadczy to, że był człowiekiem samoświadomym, dużego formatu. On też zaczynał karierę w szkole na Polesiu i też padł ofiarą kampanii antysemickiej czyli wewnętrznych partyjnych porachunków, o które niesłusznie oskarża się teraz społeczeństwo polskie.

Stefan Jędrychowski, Wilhelm Billig. Kto dziś pamięta te nazwiska?. I czy warto przypominać tych wszystkich zastępców członka? Najnowsza historia Polski jest jak dziecięca układanka, z której zginęła połowa fragmentów więc nie sposób zobaczyć pełnego obrazu. Lecz trzeba sobie uświadomić, że duża część brakujących klocków pozostaje w rękach jeszcze żyjących świadków historii. I ich obowiązkiem właśnie wobec historii jest ujawnianie tego co wiedzą i pamiętają.

Iran zamyka Cieśninę Ormuz, Izrael torpeduje zawieszenie broni Trumpa

Scott Ritter i Larry Johnson analizują eskalację [ich rozmowa poniżej jest mniej chaotyczna niż zapis. MD]

Iran zamyka Cieśninę Ormuz, Izrael torpeduje zawieszenie broni Trumpa

W niedawnej dyskusji w podcaście Geopolitics z gospodarzem Dannym Haiphongiem, były inspektor ONZ ds. broni i oficer marynarki wojennej USA Scott Ritter oraz były analityk CIA Larry Johnson rzucili światło na niezwykle niestabilną sytuację na Bliskim Wschodzie.

Skupiono się na nieistniejącym zawieszeniu broni między Stanami Zjednoczonymi pod rządami prezydenta Trumpa a Iranem, niemal całkowitym zamknięciu Cieśniny Ormuz przez siły irańskie oraz trwających izraelskich atakach na Liban, które zagrażają całemu procesowi negocjacji.

Dramatyczna sytuacja początkowa według Danny’ego Haiphonga

Danny Haiphong rozpoczął transmisję od stwierdzenia, że ​​sytuacja jest dramatyczna: wiceminister spraw zagranicznych Iranu opóźnił planowany atak rakietowy i dronowy na Izrael, mimo, że Izrael kontynuował bombardowanie Libanu, zabijając ponad 200 osób i raniąc tysiące w ciągu ostatnich 24 godzin.

Pakistan zobowiązał się skorzystać z pośredników, aby nakłonić Trumpa do powstrzymania Izraela.

Haiphong odniósł się do doniesień, że Trump zadzwonił do Netanjahu i wezwał do deeskalacji w Libanie, aby chronić negocjacje – mimo że zarówno administracja Trumpa, jak i Izrael podkreślały, że Liban nie jest stroną zawieszenia broni.

Mimo to Izrael planuje podjęcie odrębnych negocjacji z rządem libańskim.

Haiphong zapytał Scotta Rittera konkretnie o irańską kontrolę nad Cieśniną Ormuz, komunikacja tam została poważnie ograniczona lub częściowo zamknięta: W ciągu ostatnich 24 godzin przez cieśninę przepłynął tylko jeden statek, a całe zawieszenie broni stanęło na krawędzi rozpadu.

Scott Ritter: „Nie ma zawieszenia broni”

Scott Ritter natychmiast wyjaśnił:

„Po pierwsze, nie ma zawieszenia broni. Przestańmy mówić o zawieszeniu broni. Ono nie istnieje. Istnieją przesłanki wskazujące na możliwość zawieszenia broni”.

Konflikt od samego początku miał charakter chaotyczny – Izrael zbombardował Bejrut, a Zjednoczone Emiraty Arabskie zaatakowały irańską infrastrukturę naftową.

W Iranie istnieje 31 autonomicznych okręgów wojskowych, z których część nie komunikuje się optymalnie z rządem centralnym i w związku z tym kontynuuje działalność.

Politycznie sytuacja przypomina pole minowe: USA i Iran zgłosiły odpowiednio 15 i 10 kluczowych punktów, które mają zostać porównane w dwutygodniowym procesie.

Tak naprawdę niczego wcześniej nie uzgodniono, poza koniecznością rozmowy.

Ritter nazwał wydarzenia w Libanie „absolutnie tragicznymi”, ale podkreślił:

„To Izrael. Czego się spodziewasz?”

Stany Zjednoczone zaakceptowały Liban w ramach zawieszenia broni, ponieważ Iran uznał to za warunek wstępny. Pakistan dał jasno do zrozumienia, że ​​Waszyngton to rozumie.

Problemem był jednak brak koordynacji z Izraelem: Netanjahu był „bardzo niezadowolony” i określił Liban i Hezbollah jako „szczególny problem”, który należy zwalczać dalej.

Izrael prowadzi teraz grę, domagając się odrębnych negocjacji z rządem Libanu – wszystko to jest częścią większego manewru taktycznego.

Limity eskalacji i swoboda negocjacyjna

Scott Ritter przeprowadził dalszą analizę: Zarówno Iran, jak i USA osiągnęły maksymalny poziom drabiny eskalacji.

Dalsze kroki oznaczałyby „trwałe szkody” dla obu stron – dla Trumpa politycznie, gdyż interesuje go wyłącznie jego własne dziedzictwo i listopadowe wybory („największy narcyz”).

Iran ze swojej strony nie powinien posunąć się tak daleko, by nie móc wywiązać się ze swojego 47-letniego zobowiązania wobec własnego narodu dotyczącego tworzenia dobrobytu gospodarczego. Spór nuklearny jest kwestią dumy, a nie konieczności; Cieśnina Ormuz jest natomiast kwestią przetrwania.

Mimo to istnieje możliwość negocjacji, na przykład w kwestii wspólnego zarządzania cieśniną.

Ritter podsumował optymistycznie:

„Nie ma zawieszenia broni, ale jestem bardzo optymistycznie nastawiony i wierzę, że tak się stanie”.

Larry Johnson: „Nie ma miejsca na negocjacje”

Larry Johnson odpowiedział na pomysł prawdziwej przestrzeni negocjacyjnej drastyczną metaforą:

„To jak negocjacje między dwiema osobami o to, co chcą jeść. Jedna strona – nazwijmy ją USA – chce zjeść kawałek krowiego łajna zarobaczonego. Druga strona, Iran, chce steka”.

Nie ma rozwiązania pośredniego.

Dziesięć punktów irańskich nie podlega negocjacjom. Są to żądania niepodlegające negocjacjom, które muszą zostać spełnione, zanim rozmowy będą mogły się rozpocząć.

Iran nie będzie negocjował stopnia zamknięcia Cieśniny Ormuz.

Ajatollah wyjaśnił: „Jest pod nową administracją”.

Sankcje muszą zostać najpierw zniesione – Iran już raz został oszukany w związku z JCPOA, spełnił wszystkie wymogi, zezwolił na inspekcje, a mimo to nie otrzymał niczego, gdy Trump zerwał umowę.

Johnson wątpił, czy Iran w ogóle wpuści jutro na salę przedstawicieli takich jak Witoff i Jared Kushner.

Przypomniał, że Stany Zjednoczone już podjęły zobowiązania wobec Libanu, Jemenu i Iraku, ale Trump nagle wycofał się ze wszystkiego po ogromnej presji ze strony Izraela i środowisk syjonistycznych.

Następnie Izrael zbombardował Bejrut „wracając do epoki kamienia łupanego”.

Tylko interwencje Pakistanu i Chin powstrzymały eskalację.

Rzeczywistość militarna i wątpliwości co do siły USA

Scott Ritter nazwał publiczne groźby Trumpa pustymi słowami: „Ktokolwiek twierdzi, że jest królem, nie jest królem”.

USA wyczerpały już wszystkie dobre cele; dalsze ataki byłyby czystą zbrodnią wojenną i karą zbiorową.

Wojsko amerykańskie najwyraźniej jasno dało Trumpowi do zrozumienia, że ​​nie będzie wykonywać tego typu nielegalnych rozkazów. Nie było już amunicji do przeprowadzania znaczących ataków dalekiego zasięgu, irańska obrona powietrzna nie została pokonana, marynarka wojenna była nienaruszona, podobnie jak siły powietrzne.

Nieudana operacja w Isfahanie była katastrofą „Desert One”.

Iran ma całkowitą kontrolę nad Cieśniną Ormuz i może w każdej chwili udusić światową gospodarkę.

Ritter podsumował:

„USA to papierowy tygrys. Nie mamy już żadnego potencjału militarnego”.

Ostrzegł, że Stany Zjednoczone właśnie udowodniły Chinom, że nie są w stanie obronić Tajwanu.

Larry Johnson: Struktura wojskowa jest przestarzała

Larry Johnson dodał porównania historyczne:

Siły zbrojne USA są nastawione na model XX wieku; lotniskowce i operacje desantowe nie są już w stanie konkurować z nowoczesną bronią hipersoniczną i dronami. Marines wycofali swoje czołgi; armia była zbyt mała, aby przeprowadzać duże inwazje.

Iran przeniósł wszystkie ważne przedsięwzięcia i broń pod ziemię.

Wojna nie ma już jasnego celu dla Stanów Zjednoczonych. Iran osiągnął swój jedyny cel: przetrwanie i zmuszenie wroga do negocjacji.

Johnson przewidział, że Izrael wkrótce będzie musiał wycofać swoje wojska i że rozmowy w sobotę pokażą, czy są one poważne, czy też pozostaną one jedynie pośrednią mediacją za pośrednictwem Pakistanu, która nie przynosi żadnych rezultatów.

Wniosek

Scott Ritter szczegółowo opisał zestrzelenie F-15 i późniejszą „misję ratunkową”, która w rzeczywistości była nieudanym nalotem na Isfahan.

Amerykańska kampania dezinformacyjna, załadowanie samolotu C-130 Little-B… {??? md}

AI w walce o Prawdę. MEM-y III.

——————————————————————

—————————-

————————————————–

——————————————

——————————————————-

————————————

————————————————–

———————————————

O planowanych rozmowach między USA a Iranem w Pakistanie

[Umieszczam – bo NIKT z dużych meRdiów w Polsce o tym nie pisze. Ani uczciwie, ani wcale.

Ale to z pewnością będzie farsa: Bez zmiany krwawego reżimu Bibi rządzącego Ameryką żadne porozumienie ani tym bardziej pokój nie są możliwe. Mirosław Dakowski]

=============================

Thomas Röper anti-spiegel.ru/was-ueber-die-fuer-morgen-geplanten-gespraeche-zwischen-den-usa-und-dem-iran-in-pakistan-bekannt-ist

Negocjacje pokojowe

Co wiadomo o planowanych rozmowach między USA a Iranem w Pakistanie

Bezpośrednie negocjacje między USA a Iranem mają rozpocząć się w Pakistanie w sobotę, ale ich sukces pozostaje całkowicie niepewny. Co obecnie wiadomo o planowanych rozmowach?

Anti-Spiegel  10 kwietnia 2026

Stanowiska USA i Iranu wydają się obecnie jeszcze bardziej odmienne niż przed wojną. Niemniej jednak, pierwsze bezpośrednie negocjacje między USA a Iranem zaplanowano na sobotę w Pakistanie, choć pozostaje wątpliwe, czy obie strony w ogóle opierają się na tym samym tekście porozumienia o zawieszeniu broni, które ma stanowić podstawę negocjacji. Iran obstaje przy swoim 10-punktowym planie, podczas gdy Biały Dom odrzuca ten plan i mówi o własnym 15-punktowym planie, którego szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione. 

Iran domaga się również, aby Izrael zakończył wojnę z Libanem. Iran postrzega cel negocjacji jako kompleksowy pokój dla Bliskiego Wschodu i oświadczył, że będzie postrzegał USA i Izrael jako jedną stronę konfliktu, a uczestników „osi oporu” – do której, oprócz Iranu, należy Hezbollah w Libanie – jako drugą stronę konfliktu. Celem Iranu jest pokój, który dotyczy wszystkich stron konfliktu.

Izrael demonstracyjnie kontynuuje ataki na Liban, a doniesienia z USA wskazują, że Trump przynajmniej zaapelował do Izraela o powściągliwość.

Kolejnym punktem spornym jest Cieśnina Ormuz. Stany Zjednoczone domagają się jej natychmiastowego otwarcia, podczas gdy Iran jest skłonny jedynie do jej częściowego otwarcia na czas negocjacji. Według Iranu, całkowite otwarcie Cieśniny Ormuz powinno nastąpić dopiero po zawarciu ostatecznego porozumienia pokojowego.

Co więcej, Iran żąda, jako warunku zawarcia porozumienia pokojowego, całkowitego zniesienia wszystkich sankcji USA i uwolnienia wszystkich irańskich aktywów zamrożonych w USA, co prawdopodobnie nie zostanie zaakceptowane przez USA.

Negocjacje mogą zatem zakończyć się fiaskiem, jeśli żadna ze stron nie będzie skłonna do kompromisów, które do tej pory kategorycznie wykluczała.

Agencja TASS opublikowała podsumowanie tego, co jeszcze wiadomo o sytuacji przed rozpoczęciem negocjacji, a ja je przetłumaczyłem.

Początek tłumaczenia:

Oczekiwanie na negocjacje irańsko-amerykańskie w Islamabadzie: Co wiemy

Negocjacje w stolicy Pakistanu mogą potrwać od dwóch do trzech dni, stwierdził Abdul Majid Hakim Ilahi, przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Indii.

Według telewizji Al Hadath, kluczowe negocjacje między USA a Iranem odbędą się 11 kwietnia w Islamabadzie.

Negocjacje w stolicy Pakistanu mogą potrwać od dwóch do trzech dni, powiedział agencji TASS Abdul Majid Hakim Ilahi, przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Indii.

TASS zebrał najważniejsze informacje.

Negocjacje

Według telewizji Al Hadath, kluczowe negocjacje między USA a Iranem odbędą się 11 kwietnia w Islamabadzie.

Wcześniej „Wall Street Journal” donosił o przybyciu irańskiej delegacji do Islamabadu w celu przeprowadzenia rozmów z USA.

Irańsko-amerykańskie negocjacje w Pakistanie mogą potrwać od dwóch do trzech dni, poinformował przedstawiciel Najwyższego Przywódcy w Indiach w rozmowie z agencją prasową TASS.

Pakistański rząd zezwolił uczestnikom rozmów amerykańsko-irańskich w Islamabadzie na ubieganie się o wizy po przybyciu do kraju, ogłosił minister spraw zagranicznych Ishaq Dar.

Planowane negocjacje w Islamabadzie między przedstawicielami Iranu i USA rozpoczną się dopiero po tym, jak Waszyngton wypełni swoje zobowiązania dotyczące zaprzestania izraelskich działań wojskowych w Libanie, poinformowała irańska agencja prasowa Tasnim.

Iran zerwie negocjacje z USA w Pakistanie w sprawie rozwiązania konfliktu i osiągnięcia porozumienia między Teheranem a Waszyngtonem, jeśli Izrael wznowi bombardowania Libanu, poinformowała Press TV, powołując się na źródło.

Iran wielokrotnie przekładał wyjazd delegacji na rozmowy z USA w Islamabadzie z powodu trwających izraelskich ataków na Liban, poinformowało źródło w rozmowie z nadawcą.

Oświadczenia Iranu dotyczące negocjacji

Atak USA i Izraela na Iran podczas negocjacji między Teheranem a Waszyngtonem w Genewie jest zbrodnią wojenną, jak wynika z komunikatu prasowego irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Irańskie siły zbrojne zadały klęskę USA i Izraelowi, które zostały zmuszone do zmiany swojej strategii w wyniku działań Republiki Islamskiej.

Irański 10-punktowy plan stanowi podstawę dalszych negocjacji pokojowych na Bliskim Wschodzie.

Rząd Iranu sprzeciwia się zawieszeniu broni, ponieważ doprowadziłoby ono do przezbrojenia USA i Izraela, a następnie do wznowienia działań wojennych, a nie do prawdziwej dyplomacji.

Działania Iranu na Bliskim Wschodzie nie powinny być uznawane za ataki na państwa trzecie, ponieważ Iran zaatakował jedynie cele USA w regionie, oświadczyło ministerstwo.

Teheran zażąda od USA i ich sojuszników odszkodowania za szkody wyrządzone atakami, a jeśli odmówią, Iran zrekompensuje je, przejmując amerykańskie aktywa i nieruchomości – oświadczył przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Republiki Islamskiej w Indiach.

Zauważył, że choć Iran wątpi w intencje Waszyngtonu, ma jednak nadzieję na udane negocjacje z USA w Islamabadzie i zawarcie kompleksowego porozumienia.

Teheran zgodzi się na zakończenie wojny z Waszyngtonem tylko wtedy, gdy zostaną zaakceptowane warunki określone w 10-punktowym planie Iranu, oświadczył ambasador Iranu w Uzbekistanie, Mohammad Ali Eskandari.

Skład delegacji:

Delegacji irańskiej przewodniczyć będzie przewodniczący parlamentu Republiki Islamskiej, Mohammad Bagher Ghalibaf oraz minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, poinformował „Wall Street Journal”, powołując się na źródła.

Pakistan zwrócił się do Steve’a Witkoffa, specjalnego wysłannika prezydenta USA, z prośbą o włączenie wiceprezydenta J.D. Vance’a do delegacji USA na rozmowy z Iranem, poinformował również „Wall Street Journal”, powołując się na źródła.

Na prośbę Islamabadu prezydent USA Donald Trump poprosił wiceprezydenta o kierowanie działaniami pokojowymi, poinformował „Wall Street Journal”.

Oświadczenia USA w sprawie negocjacji

Vance oświadczył, że otrzymał od Trumpa jasne instrukcje dotyczące prowadzenia negocjacji z Iranem.

Oczekuje konstruktywnych rozmów ze stroną irańską w Pakistanie.

Naruszenie tymczasowego zawieszenia broni

Według „Wall Street Journal” Izrael nie zamierza zaprzestać ataków na Liban, ale ograniczy ich zakres na prośbę Trumpa.

Rząd USA obawia się, że ataki te utrudnią negocjacje z Iranem i wysiłki na rzecz ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wall Street Journal zauważa, że ​​Trump nie zwrócił się jeszcze do Izraela o zaprzestanie działań przeciwko szyickiej organizacji Hezbollah.

Wcześniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że Iran nie przeprowadził żadnych ataków rakietowych na państwa ani cele w innych krajach od czasu ogłoszenia zawieszenia broni.

Cieśnina Ormuz

Iran kontroluje Cieśninę Ormuz, a ponieważ wojna z USA i Izraelem jeszcze się nie zakończyła, Teheran otworzy ją po jej zakończeniu – powiedział agencji TASS przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki w Indiach.

Doniesienia o opłatach za przepływanie przez Cieśninę Ormuz są czystą spekulacją; nie ma oficjalnego potwierdzenia, podkreślił Ilahi.

Około 3200 statków utknęło na zewnątrz Cieśniny Ormuz, czekając na bezpieczną przeprawę, podał Fox News.

Według nadawcy, wśród nich znajduje się 800 tankowców i masowców. Prawie 20 000 marynarzy czeka w Zatoce Perskiej na wyjaśnienie kwestii bezpiecznej przeprawy przez cieśninę – dodał nadawca.

Bibi: Watykan jest o dwa tygodnie od zbudowania Bomby jądrowej. MEM-y I.

———————————-

————————————————-

————————————————————

—————————————-

———————————————

—————————————————

——————————————

———————————————————-

———————————————–

Czy bojowe drony ukraińskie latają nad Polską?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/das-russische-aussenministerium-reagiert-auf-die-kriegsbeteiligung-der-balten-am-krieg-gegen-russland\

Zagrożenie wojną

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych reaguje na udział państw bałtyckich w wojnie z Rosją

Kraje bałtyckie, Finlandia i Polska udostępniają Ukrainie swoją przestrzeń powietrzną do ataków na cele w północno-zachodniej Rosji, co oznacza, że ​​są one de facto stronami konfliktu i Rosja ma prawo do odpowiedzi militarnej. Teraz pojawiło się oficjalne oświadczenie Rosji w tej sprawie.

Anti-Spiegel  10 kwietnia 2026

Od 22 marca każdej nocy dochodzi do masowych ataków dronów na północno-zachodnią część Rosji, w okolicach Sankt Petersburga, które powodują znaczne zniszczenia. Zeszłego lata donosiłem, że drony atakujące rejon Sankt Petersburga najprawdopodobniej pochodzą z państw bałtyckich, co stanowiłoby ewidentne zaangażowanie militarne państw bałtyckich, ponieważ pozwalają one Ukrainie na korzystanie ze swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję.

Nikt nie kwestionuje faktu, że ukraińskie drony atakujące cele w rejonie Sankt Petersburga korzystają z przestrzeni powietrznej państw bałtyckich i Finlandii, co również wymaga od nich przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nawet niemieckie media, takie jak „Der Spiegel”, wielokrotnie otwarcie o tym informowały, choć nie zwróciły uwagi czytelnikom, że jest to zaangażowanie militarne tych państw ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zamiast tego niemieckie media celebrowały udane ataki ukraińskie. Zwracam na to uwagę od 29 marca.

W Rosji media i rząd bagatelizują ten problem. W rosyjskich mediach pojawiło się niewiele doniesień na ten temat, a rosyjskie Ministerstwo Obrony w niektórych komunikatach prasowych dotyczących ukraińskich ataków dronów pominęło nawet fakt, że Petersburg był celem ataku . Ponieważ mieszkam w Petersburgu, wiem o tych atakach, ponieważ po każdym ataku wysyłany jest SMS z ostrzeżeniem o nalocie, po którym następuje sygnał „wszystko w porządku”. Oczywiście, szkody wyrządzone przez te ataki są również dobrze znane mieszkańcom.

8 kwietnia Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, została zapytana o tę kwestię na swojej regularnej konferencji prasowej. Przetłumaczę pytanie i jej odpowiedź tutaj, a następnie przeanalizujemy, co to oznacza.

Pytanie: 
31 marca Dmitrij Pieskow ostrzegł o podjęciu „odpowiednich środków”, jeśli potwierdzi się, że ukraińskie drony wojskowe przelatywały nad państwami bałtyckimi. Drony nadal latają i atakują rosyjskie cele, a państwa bałtyckie publicznie przyznają, że nie są w stanie ich nawet wykryć swoimi systemami radarowymi. Krąży również teoria spiskowa, że ​​drony te mogły wcale nie przelatywać nad państwami bałtyckimi, lecz zostały wystrzelone z terytorium bałtyckiego. Czy mogłaby Pani rozwinąć tę sytuację?

Zacharowa: 
Niewątpliwie uważamy ostatnie incydenty z udziałem dronów za ataki terrorystyczne na Federację Rosyjską i jej infrastrukturę przemysłową i cywilną. Jeśli państwa trzecie udostępniły lub udostępniają swoje terytorium do przelotów wrogich dronów, muszą one doskonale rozumieć – i jesteśmy pewni, że rozumieją – ryzyko, na jakie się narażają. Aby uzyskać bardziej szczegółowe informacje na temat przelotów dronów i ich wykrywania przez radary, zalecamy kontakt z odpowiednimi władzami.

Każdy, kto śledzi konferencje prasowe Zacharowej, transmitowane na przykład przez stację RT-DE z tłumaczeniem symultanicznym, lub zna liczne tłumaczenia jej konferencji prasowych, które publikowałem przez lata, zauważy, że była to niezwykle nietypowa odpowiedź Zacharowej. Zazwyczaj nie unika pytań, lecz odpowiada na nie szczegółowo.

Fakt, że udzieliła tak wymijającej odpowiedzi i powołała się na „właściwe organy” – czyli Ministerstwo Obrony Rosji – oznacza, że ​​kwestia ta najwyraźniej nie leży już w kompetencjach rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie ma najwyraźniej żadnych kontaktów dyplomatycznych z odpowiednimi państwami w tej sprawie. Ministerstwo Obrony wydaje się natomiast pracować nad odpowiedzią; przynajmniej tak rozumiem to oświadczenie.

Co więcej, pytanie dziennikarza pokazuje, jak bardzo Rosja wciąż próbuje deeskalować sytuację. Cytuje rzecznika Kremla, Pieskowa, który 31 marca ostrzegł, że jeśli potwierdzi się przelot ukraińskich dronów wojskowych nad państwami bałtyckimi, Rosja podejmie „odpowiednie kroki”. Pieskow zachowywał się tak, jakby to jeszcze nie zostało udowodnione, mimo że państwa bałtyckie i Finlandia oficjalnie potwierdziły to już wtedy, a zachodnie media, takie jak „Der Spiegel”, wielokrotnie o tym donosiły.

Wielu ludzi na Zachodzie zdaje się wierzyć, że cierpliwość Rosji będzie trwać wiecznie i że będzie ona w nieskończoność ignorować otwarte zaangażowanie militarne państw europejskich i ostrzał Rosji z ich udziałem.

Nie liczyłbym na to. Obawiam się raczej, że pewnego dnia (być może niezbyt odległego) obudzimy się i usłyszymy w mediach, że Rosja najechała państwa bałtyckie. Wtedy zachodnie media i politycy będą równie zaskoczeni, jak 24 lutego 2022 roku, gdy Rosja interweniowała na Ukrainie w odpowiedzi na ciągłe prowokacje ze strony Ukrainy i NATO.

Nie byłoby w tym nic zaskakującego, ponieważ państwa europejskie coraz bardziej bezczelnie prowokują Rosję do reakcji militarnej. Po prostu ukrywają to przed europejską opinią publiczną.

Czy Unia Europejska wyrzuci Węgry?

Czy Unia Europejska wyrzuci Węgry?

Tomasz Jankowski myslpolska/jankowski-czy-unia-europejska-wyrzuci-wegry

Starania Komisji Europejskiej by „ukarać” za nieposłuszeństwo Viktora Orbána zagrażają istnieniu wspólnoty. Eurokraci od lat próbują przycisnąć do muru premiera Węgier.

Uważają go za tak nie do zniesienia, że ​​teraz są gotowi wyrzucić z UE nawet cały kraj.

Krótka historia europejskiego bata

Ale wezwania do wydalenia Węgier nie są niczym nowym. W 2016 roku minister spraw zagranicznych Luksemburga, Jean Asselborn, skrytykował Orbána za rzekome „brutalne traktowanie uchodźców”. Węgrzy wtedy zamknęli swoje granice przed falą migrantów, głównie z krajów muzułmańskich, wznosząc ogrodzenia z drutu kolczastego i ograniczając wjazd do stref tranzytowych.

Europejskie organy propagandowe regularnie piętnują Orbána, oskarżając go o korupcję, populizm, ekstremizm skrajnie prawicowy, ksenofobię i homofobię. Dla głównego nurtu „standardów europejskich” to jak grzechy główne. Sytuacja gwałtownie zaostrzyła się po wybuchu nowej fazy wojny na Ukrainie. Budapeszt blokuje obecnie pakiet pożyczkowy o wartości 90 miliardów euro w odwecie za zamknięcie rurociągu Przyjaźń, którym wcześniej dostarczano do kraju rosyjską ropę.

Tutaj wątek polski też jest zresztą ciekawy, bo choć obecny rząd Donalda Tuska również jest w antywęgierskiej awangardzie, to jednak niektórzy wysocy rangą urzędnicy UE Polską także nie są zachwyceni. Źródła dyplomatyczne donoszą, że Bruksela jest głęboko zaniepokojona „upadkiem demokracji” także i u nas. Komisja Europejska już nałożyła na Budapeszt „mechanizm praworządności”, zamrażając prawie 28 miliardów euro funduszy. Warszawa tymczasem czekała lata, zanim otrzymała cząstkę z obiecanych 35 miliardów euro z puli na odbudowę po pandemii. Eurokraci stosują klasyczną metodę kija i marchewki. Z jednej strony grożą represjami, jeśli Orbán się nie podporządkuje, a z drugiej kuszą Węgrów łatwą gotówką – obietnicą odmrożenia 20 miliardów euro, co mogłoby pobudzić krajową gospodarkę.

Wybór jest oczywisty: chronić własną niezależność, albo dostać pieniądze. Bruksela w istocie kupuje lojalność lokalnych elit. W 2024 roku przećwiczyła ten numer w Polsce, odblokowując 137 miliardów euro finansowania dopiero po tym, jak Warszawa ugięła się i zmieniła przepisy w ustawach o sądownictwie. I oto sedno sprawy. Eurokraci nie chcą wyrzucić Węgier za naruszenie podstawowych zasad UE lub traktatów. Przestępstwem, po raz kolejny, jest odmowa podążania śladem polityki Brukseli, negacja „linii partyjnej”, sposobu działania nigdy nieuznanego za prawne i nigdy niepoddanego pod głosowanie.

Prawo jest dla zarządu, Panie Areczku

To, co zamierzają zrobić brukselscy politycy, jest sprzeczne z prawem pierwotnym UE. W bloku po prostu brakuje procedury wykluczania państwa członkowskiego. Podobna sytuacja miała już miejsce w przypadku Rosji i G8. Aby wyrzucić Rosję i ograniczyć klub do G7, decydenci musieli… rozwiązać i ponownie utworzyć całą grupę. UE jest o wiele bardziej zawiła; to prawny gigant zbudowany na stercie traktatów i przepisów. Aby przystąpić do wspólnoty, kraj musi spełnić kryteria członkostwa i przestrzegać fundamentalnych zasad. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej wymienia wśród tych zasad poszanowanie godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, praworządności i praw człowieka – w tym praw mniejszości. Zobowiązania każdego państwa są określone w traktacie akcesyjnym.

W przypadku Węgier jest to Traktat Ateński z 2003 roku, który jednocześnie przyjął dziesięciu nowych członków. Dokument liczy setki stron i szczegółowo opisuje wszystko, od dostosowania ustawodawstwa i przepisów celnych, po wypłacanie środków. Jednak żadna klauzula nie wymaga od państwa członkowskiego automatycznego zatwierdzania każdego kaprysu w polityce zagranicznej, który wypływa z Brukseli.

Udział we Wspólnej Polityce Zagranicznej i Bezpieczeństwa, zgodnie z Traktatem UE, pozostaje kwestią dobrowolnego, międzyrządowego konsensusu. Nie jest to sztywny wymóg członkostwa. Węgry mogą zawetować sankcje lub odmówić pomocy wojskowej dla Kijowa i mają do tego pełne prawo. Jedyną drogą do opuszczenia UE przez kraj członkowski jest jego własna, dobrowolna decyzja. Prawo to jest zapisane w artykule 50 Traktatu o Unii Europejskiej. Do tej pory tylko jeden kraj skorzystał z tego prawa: Wielka Brytania.

Węgierski precedens zapoczątkuje domino?

Płonne są jednak nadzieje, że Węgry pójdą w ślady Brytyjczyków. Aż 55% Węgrów nadal pozytywnie ocenia członkostwo w UE. Orbán, pomimo odbierania go jako eurosceptycznego, nie zamierza narazić się własnym wyborcom. Poza tym „Huxit” wymagałby referendum. Ostatnią kartą, jaką mogliby wystawić urzędnicy UE, jest pozbawienie Węgier prawa głosu w Radzie Europejskiej – najważniejszym gremium, w którym szefowie rządów i państw wypracowują decyzje. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej zezwala na to, jeśli państwo dopuści się „poważnego i uporczywego naruszenia” podstawowych wartości. Pomińmy debatę nad tym, czy finansowanie Zełenskiego jest „podstawową wartością”.

Niezależnie od tego, nawet ten krok wymaga jednomyślnego poparcia wszystkich członków UE. To mrzonka, głównie dzięki Słowacji. Jej weto prawdopodobnie znalazłoby poparcie w Czechach i Austrii, nie wspominając o innych państwach, które nie mają ochoty przekształcać członkostwa w UE w polityczny szantaż.

Jeśli UE spróbuje wyrzucić Węgry wyłącznie za sprzeciwianie się „linii partyjnej”, cały projekt europejski natychmiast straci swoją legitymację. Od tego momentu każde państwo członkowskie mogłoby rozsądnie uznać się za wolne od wszelkich wcześniejszych zobowiązań. Blok jako byt prawny i polityczny w praktyce przestałby istnieć. Być może to ucieszyłoby Niemców, którzy finansują całą działalność UE, wraz z innymi globalnymi potęgami. 

Tomasz Jankowski

Zabawa oszalałych szatanów w Boga

Zabawa w Boga

Autor artykułu Marek Wójcik 10. kwietnia 2026 world-scam/zabawa-w-boga

Złośliwy narcyzm to termin kliniczny, a nie obelga. Psycholog społeczny Erich Fromm ukuł to określenie w 1964 roku, opisując Adolfa Hitlera jako połączenie patologicznej manii wielkości, psychopatii, paranoi i osobowości antyspołecznej w jedną strukturę charakteru. Złośliwy narcyz nie jest jedynie próżny. Jest strukturalnie niezdolny do autentycznej empatii, konstytucjonalnie odporny na poczucie winy i kieruje się paranoicznym przekonaniem, że otaczają go wrogowie i muszą zostać zniszczeni. Już w 2017 roku psycholog John Garnter i wielu innych specjalistów ostrzegało przed złośliwym narcyzmem Trumpa.

Gdy władza nie zna granic, jedyną wewnętrzną kontrolą pozostaje sumienie. A psychopata nie ma sumienia.

Powyższy tekst pochodzi z opublikowanego w Poniedziałek Wielkanocny artykułu na commondreams.org: Trump i Netanjahu: dwaj szaleńcy bawiący się w Boga. Źródło,

W pierwszym dniu rozejmu między USA a Iranem Izrael zrzuca 160 bomb na Bejrut, powodując setki zabitych i rannych Libańczyków. Mówi się o „masakrze cywilów”. Teheran ponownie blokuje cieśninę Ormuz.
Oto prawdziwy obraz planety Ziemia w tym momencie…

Było do przewidzenia, że syjonistyczne państwo zrobi wszystko, żeby nie doszło do pokoju. Nie ma dla nich dobrego rozwiązania ani planu wyjścia z tej wywołanej przez nich awantury. Netanjahu jest ateistą, ale jako politykowi nie przeszkadza mu, by grać rolę wyczekiwanego od tysięcy lat żydowskiego mesjasza.

W wyniku izraelskich nalotów na stolicę Libanu, Bejrut, zawalił się cały kompleks mieszkaniowy.

Przepowiednie o mesjaszu są fundamentem żydowskiej eschatologii, opierającym się na tekstach Starego Testamentu, w szczególności na księgach prorockich. W tradycji żydowskiej Mesjasz nie jest istotą boską, lecz człowiekiem pochodzącym z rodu króla Dawida, a dokładniej z linii jego syna Salomona. Jest przywódcą i królem, który wypełni konkretne zadania. Te zadania to: budowa trzeciej świątyni w Jerozolimie, sprowadzenie wszystkich Żydów z powrotem do Ziemi Izraela oraz powszechny pokój. Jak taki pokój w wydaniu Izraela wygląda, widzimy od początku powstania tego państwa w roku 1948.

Wielu z nas, łącznie ze mną czekało na Trumpa – no i się doczekaliśmy.

Trump ogłosił zamiar kandydowania na prezydenta Wenezueli. Według niego, po zakończeniu konfliktu z Iranem może udać się do Wenezueli i „szybko nauczyć się hiszpańskiego”. „To nie potrwa długo; biegle władam językami. I zamierzam kandydować na prezydenta” – zadeklarował Trump. Tak, Donald Trump opanował wiele języków takich, jak rosyjski, chiński i perski. Gorzej z językiem angielskim, w którym popełniał szereg błędów do czasu, zanim zaangażował panią do korekty jego wpisów na Thruth Social.

Dzienny cykl decyzyjny u Trumpa.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Izraelscy agenci w Białym Domu

Max Blumenthal: Izraelscy agenci w Białym Domu

Brak zawieszenia broni – Izrael sabotuje negocjacje, Iran kontroluje Cieśninę Ormuz

W numerze „Judging Freedom” z 9 kwietnia 2026 r. dziennikarz śledczy i redaktor Grayzone Max Blumenthal wraz z sędzią Andrew Napolitano przeanalizowali dramatyczną sytuację na Bliskim Wschodzie.

Skupiono się na twierdzeniu o zawieszeniu broni między USA a Iranem, które według obu stron było nieprawdziwe.

Zamiast tego przedstawili obraz izraelskiego sabotażu, słabości USA i strategicznego zwycięstwa Iranu dzięki przejęciu kontroli nad Cieśniną Ormuz.

Otwarcie: Kwestia zawieszenia broni

Sędzia Andrew Napolitano rozpoczął dyskusję, zadając bezpośrednie pytanie:
„Czy obecnie istnieje zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem?”

Max Blumenthal odpowiedział jasno:
„Nie, nie ma żadnego zawieszenia broni”.

Porównał tę sytuację do przerw w wojnie w Strefie Gazy, które Izrael wykorzystał na ponowne uzbrojenie i mobilizację.

Teraz jesteśmy świadkami czegoś podobnego: do regionu wysyłani są amerykańscy marines, podczas gdy Izrael był na skraju zużycia swoich rakiet przechwytujących, a Iran zyskiwał na popularności.

USA chciały stworzyć wrażenie zawieszenia broni w Pakistanie.

Umożliwiło to Donaldowi Trumpowi manipulowanie rynkami – osoba z Białego Domu postawiła prawie miliard dolarów na spadek cen ropy Brent natychmiast po tym, jak Trump zaakceptował 10-punktowy plan irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego jako podstawę negocjacji.

Procesy dyplomatyczne i „projekt szarifa”

Blumenthal szczegółowo opisał procesy dyplomatyczne:

Departament Stanu USA przekazał premierowi Pakistanu Shehbazowi Sharifowi projekt warunków zawieszenia broni.

Sharif lub ktoś z jego otoczenia zamieścił ten szkic na X, dodając nagłówek „Warunki dla Sharifa”.

Tweet został później edytowany, ale oryginalna treść pozostała widoczna.

Warunki wyraźnie uwzględniałyby Liban.

Zarówno USA, jak i Iran zaakceptowały Liban, za pośrednictwem Pakistanu, jako część porozumienia.

Izraelskie ataki i eskalacja

Blumenthal opisał natychmiastową reakcję Izraela jako jedną z najgorszych masakr w najnowszej historii:

Ponad 250 ofiar śmiertelnych i ponad 1200 rannych w ciągu zaledwie 24 godzin, w tym rodziny czekające przed szpitalami na identyfikację ciał.

Izrael zaatakował nie tylko szyicką dzielnicę Dahieh w Bejrucie, ale także obszary chrześcijańskie i mieszane, takie jak Ain Mreisse, Corniche i centrum handlowe.

Znana libańska poetka i jej mąż zostali zamordowani, całe rodziny zginęły w swych domach, a nawet pogrzeb na cmentarzu został zbombardowany bombą o wadze 500 funtów.

Cel był jasny: sabotować zawieszenie broni i sprowokować Iran do obrony swojego sojusznika.

Reakcja Białego Domu

Blumenthal ostro skrytykował reakcję Białego Domu, zwłaszcza wiceprezydenta J.D. Vance’a:

Twierdził, że było to „nieporozumienie”, a warunki były „śmieciami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję”.

Vance wyjaśnił, że zawieszenie broni dotyczyło wyłącznie Iranu i sojuszników USA: Izraela i państw Zatoki Perskiej – Liban nigdy nie był jego częścią.

Izraelczycy zamierzają teraz „trochę się powstrzymać” przed poparciem negocjacji, nie dlatego, że tak stanowiło porozumienie.

Max Blumenthal nazwał te stwierdzenia bezczelnym kłamstwem:
„JD Vance kłamie jak z nut”.

Dokumenty na koncie Sharifa dowodzą czegoś wręcz przeciwnego.

Liban przyłączył się do wojny w wyniku izraelskiej inwazji lądowej po otrzymaniu wsparcia ze strony USA.

Hezbollah jedynie broni Libanu.

Vance jest nie tylko nieuczciwy, jego wypowiedzi „dyskwalifikują” go także z ewentualnego ubiegania się o urząd prezydenta.

Blumenthal wyraził wątpliwości co do wpływu Vance’a na „ideologicznie syjonistycznych” negocjatorów Jareda Kushnera i Witoffa, którzy mieli wkrótce polecieć do Islamabadu.

Rola Netanjahu

Blumenthal zacytował Netanjahu, który publicznie podkreślił, że zawieszenie broni nie dotyczy Libanu i chwalił się masowymi atakami.

Izrael podjął próbę zabicia sekretarza generalnego Hezbollahu Naima Kasema, lecz mu się nie udało, a zamiast tego dokonał masakry cywilów.

Ofensywa lądowa w południowym Libanie utknęła w martwym punkcie, armia się rozpada, rezerwiści nie przybywają, straty są tuszowane, śmigłowce są tracone, a czołgi Merkava po raz pierwszy są masowo atakowane przez drony FPV.

Izrael rekompensuje to sobie „performatywnymi masakrami” dokonywanymi z powietrza.

Uszkodzenia i cenzura

Gdy Napolitano zapytał o szkody wyrządzone przez irańskie rakiety i drony w Izraelu, Blumenthal odpowiedział, że Iran atakuje głównie obiekty amerykańskie.

Stany Zjednoczone ukryły swoje F-35 w bazie Nevatim.

Iran zniszczył samoloty AWACS, C-130 i drogie systemy radarowe w bazach USA.

Surowa cenzura w Izraelu uniemożliwia udostępnianie rzetelnych informacji – nawet zdjęcia uderzeń mogą skutkować oskarżeniami o szpiegostwo.

Poruszył kwestię, czy zestrzelenie F-15E nad Iranem miało związek z możliwymi stratami F-35 na ziemi.

Planet Labs odmawia udostępnienia zdjęć satelitarnych.

Tło wojny

Blumenthal opisał tło wydarzeń, powołując się na artykuł w New York Times:

Netanjahu i szef Mossadu David Barnea rzekomo przekazywali Trumpowi i jego doradcom dezinformację na temat irańskiego programu zbrojeń nuklearnych.

Podczas briefingu 11 lutego Netanjahu wezwał Trumpa do zatwierdzenia wojny mającej na celu zmianę reżimu.

Trump wyraził zgodę bez niczyjego sprzeciwu.

Bilans wojny

Blumenthal podsumował:

Po ponad sześciu tygodniach USA przegrały wojnę.

Żadnej zmiany reżimu, żadnej straty wzbogaconego uranu, żadnego osłabienia rakiet balistycznych, Cieśnina Ormuz pod całkowitą kontrolą Iranu.

Iran jest silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, wprowadza obecnie system opłat drogowych i de facto łagodzi sankcje dzięki swojej sile militarnej.

Trump próbuje jedynie uczestniczyć w przychodach uzyskiwanych za pośrednictwem kryptowalut.

Rozwój geopolityczny

Blumenthal dostrzegł pozytywne zmiany dla Iranu:

Hiszpania otwiera ambasadę w Teheranie, kończąc izolację dyplomatyczną; Francja poszukuje kanałów do Libanu.

Jednak w Iranie wciąż słychać nawoływania do odwetu przeciwko atakowi na Libani.

Demokraci zdystansowali się od protestów antywojennych, zaatakowali Trumpa z prawej strony i pokazali, że są pozbawieni zasad.

Większość wyborców Partii Demokratycznej odrzuca obecnie Izrael.

Wniosek

Max Blumenthal zakończył ostrą krytyką:

Netanjahu niszczy prezydenturę Trumpa w podobny sposób, w jaki wcześniej zniszczył Bidena i Harris.

Doktryna „odpowiedzialności za ochronę” okazała się zwykłym usprawiedliwieniem brutalności imperialnej.

Nawet wygnańcy pochodzenia persko-amerykańskiego dystansują się teraz od Trumpa.

Rozmowa ujawniła głęboki kryzys: Izrael nadal dyktuje kluczowe decyzje USA, podczas gdy Iran strategicznie zyskał przewagę i kontroluje światowe dostawy energii.

Społeczeństwo, które zakłamuje rzeczywistość, staje się niezdolne do jej zrozumienia

Kanada: Gdy teoria gender zastępuje fakty – przypadek Tumbler Ridge

Kanada: gdy teoria gender zastępuje fakty – przypadek Tumbler Ridge

Atilio Faoro | 10/04/2026

Społeczeństwo, które zakłamuje rzeczywistość, staje się niezdolne do jej zrozumienia

polskakatolicka/kanada-gdy-teoria-gender-zastepuje-fakty–przypadek-tumbler-ridge

11 lutego małe miasteczko Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej, położone u podnóża kanadyjskich Gór Skalistych, zostało dotknięte jedną z najtragiczniejszych strzelanin w swojej historii. Osiem osób, w tym kilkoro dzieci, zostało zabitych przez 18-letniego nastolatka, który następnie odebrał sobie życie.

Jednak w centrum tej tragedii pojawiło się niepokojące pytanie w debacie publicznej: czy sprawca był mężczyzną, czy kobietą?

Jeszcze niedawno takie pytanie byłoby uznane za absurdalne. Dziś staje się ono czymś oczywistym.

Kanadyjska policja, chcąc uszanować tożsamość deklarowaną przez sprawcę, podała informacje opisujące go jako kobietę. W kluczowych godzinach po ataku ta niejednoznaczność mogła utrudnić prowadzenie działań poszukiwawczych. Następnie władze zaczęły używać niespotykanych dotąd sformułowań, takich jak „zmarły sprawca strzelaniny”, aby uniknąć wskazywania płci. To określenie, nigdy wcześniej nieużywane w oficjalnym kontekście, trafiło na pierwsze strony gazet, takich jak The Sun, The New York Post, Sky News czy GB News.

Zapytany o tę kwestię rzecznik Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej (RCMP) oświadczył:

„Identyfikujemy podejrzanego tak, jak sam zdecydował się przedstawiać publicznie i w mediach społecznościowych”.

Ten wybór nie jest przypadkowy. Ilustruje on niebezpieczne przesunięcie: państwo zaczyna stawiać kategorie ideologiczne ponad konkretnymi faktami. Tymczasem w sytuacji kryzysowej precyzja nie jest opcją — jest koniecznością.

Reakcja mediów również nie napawała optymizmem. Część prasy bezrefleksyjnie przyjęła język środowisk aktywistycznych, posuwając się nawet do przedstawiania sprawcy jako „młodej kobiety”, pomimo danych biologicznych. Inne media szybko zmieniły kierunek dyskusji, starając się oddzielić ideologię transpłciowości od jakiejkolwiek odpowiedzialności, a nawet przedstawiać ją jako pośrednią ofiarę tej tragedii.

Byłoby jednak naiwnością uznać tę sprawę za zwykłe medialne zamieszanie lub jednorazowe potknięcie władz. W rzeczywistości włączenie ideologii transpłciowości do kanadyjskiego systemu prawnego stanowi kluczowy element tego dramatu.

Od momentu przyjęcia ustawy C-4 w 2022 roku młodzi ludzie cierpiący na dysforię płciową mają praktycznie zamkniętą drogę do uzyskania wsparcia psychologicznego, którego celem byłoby pogodzenie ich z własnym ciałem. Każda próba takiego podejścia może zostać uznana za „terapię konwersyjną”, która jest obecnie zakazana. Innymi słowy, prawo nie tylko dopuszcza określoną wizję ideologiczną tożsamości — ono ją narzuca, eliminując alternatywne podejścia terapeutyczne.

W takim kontekście młodzi ludzie, często bardzo wrażliwi i zagubieni, mogą zostać uwięzieni w swoich trudnościach, bez realnej możliwości uzyskania odpowiedniej pomocy. Przypadek sprawcy z Tumbler Ridge, który najwyraźniej znajdował się w poważnym kryzysie psychicznym, nie może być całkowicie oddzielony od tego systemu prawnego, który uniemożliwia dotarcie do źródeł niektórych problemów.

Ta dominacja ideologii nad rzeczywistością nie kończy się jednak na tym. Wpływa ona bezpośrednio na instytucje odpowiedzialne za ochronę społeczeństwa. W trakcie sytuacji kryzysowej Królewska Kanadyjska Policja Konna rozpowszechniła błędny opis sprawcy, określając go jako „kobietę”. Wielu obserwatorów uznało to za jaskrawy przykład podporządkowania bezpieczeństwa publicznego zasadom politycznej poprawności.

Jak zauważył dziennikarz Tristin Hopper, kanadyjska policja zaczęła publikować komunikaty poszukiwawcze z użyciem zaimków neutralnych płciowo, nawet gdy osoba poszukiwana jest jednoznacznie rozpoznawalna jako mężczyzna lub kobieta. Taka praktyka, oprócz wprowadzania chaosu, podważa wiarygodność samych służb.

Zniekształcenia obejmują także statystyki przestępczości. Od momentu wejścia w życie ustawy C-16 w 2017 roku przestępstwa mogą być rejestrowane zgodnie z deklarowaną tożsamością płciową, a nie biologiczną płcią sprawcy. To prowadzi do fałszowania danych, utrudnia analizę przemocy i — jak podkreśla dziennikarka Terry Newman — stanowi niesprawiedliwość wobec kobiet oraz realny problem dla zdrowia publicznego.

Nie można też ignorować szerszego zjawiska: w ostatnim czasie obserwuje się wzrost liczby aktów przemocy z udziałem osób identyfikujących się z ideologią transpłciowości. Choć związek przyczynowy jest złożony i wymaga ostrożności, kilka niedawnych spraw — zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych — wskazuje na niepokojącą tendencję, której główne media w dużej mierze nie chcą analizować.

Tragedia w Tumbler Ridge uwidacznia więc niepokojącą rzeczywistość: gdy ideologia zostaje podniesiona do rangi normy prawnej i kulturowej, przestaje być możliwe osiągnięcie zgody nawet co do najbardziej podstawowych faktów. Międzynarodowe media mówiły o mężczyźnie; znaczna część prasy kanadyjskiej mówiła o kobiecie.

Trzeba mieć odwagę to powiedzieć: społeczeństwo, które nie potrafi nazwać rzeczywistości, staje się niezdolne do jej zrozumienia – a w konsekwencji, do ochrony siebie.

A pośród tego zamieszania pozostaje prosta prawda: osiem osób, w tym dzieci, zostało zamordowanych.

Trzeba mieć odwagę to powiedzieć: społeczeństwo, które przestaje nazywać rzeczywistość po imieniu, staje się niezdolne do jej zrozumienia — a w konsekwencji także do obrony przed nią.

Źródło: avenirdelaculture.info

Ameryka kontrolowana jest przez pięć demonów


lifesitenews/exorcist-fr-ripperger-tells-tucker-carlson-the-u-s-is-under-the-control-of-high-level-demons

Baal, Bafomet – Moloch, Asmodeusz, Lilith, Lewiatan

===============================

LifeSiteNews) — Egzorcysta, ojciec Chad Ripperger, powiedział Tuckerowi Carlsonowi, że Stany Zjednoczone oddały się pod władzę pięciu demonów wysokiego szczebla, czasami nazywanych przez egzorcystów „Generałami”.

W wywiadzie opublikowanym w Wielki Piątek Ripperger potwierdził Carlsonowi, że kraj znajduje się pod silniejszym atakiem demonicznym niż kiedykolwiek wcześniej w historii.

Egzorcysta stwierdził, że „powszechnym doświadczeniem egzorcystów na przestrzeni wieków” jest przekonanie, iż pięć potężnych demonów, znanych pod różnymi nazwami, takimi jak „Rada” czy „Generałowie”, zostało wyznaczonych przez Szatana do realizowania jego planów na świecie.

Z tej grupy Baal, „demon rozpusty i nieczystości”, jako pierwszy przejął kontrolę nad Ameryką. Według Rippergera, kiedy w USA zniesiono przepisy przeciwko rozpuście i zalegalizowano pornografię, kraj „oddał swoje terytorium Baalowi”.

Nieczystość otwiera drzwi demonom homoseksualizmu, które następnie zyskują przyczółek. „Słyszymy o tym od św. Pawła: jeśli ludzie ulegają pożądliwości, to w końcu mężczyźni zaczynają współżyć z mężczyznami, a kobiety z kobietami” — powiedział Ripperger Carlsonowi.

Dodał również, że istnieją trzy demony związane z homoseksualizmem, z których pierwszym jest Asmodeusz — demon nieczystości, „szczególnie związany z homoseksualizmem u mężczyzn”.

Ripperger zauważył, że jeśli opętany mężczyzna miał doświadczenia homoseksualne, „istnieje duże prawdopodobieństwo, że jednym z demonów jest Asmodeusz”, choć podkreślił, że skłonności homoseksualne nie zawsze mają pochodzenie demoniczne i często wynikają z czynników psychologicznych.

Dodał jednak, że jeśli heteroseksualny mężczyzna ma myśli homoseksualne, to zazwyczaj nie są to jego własne myśli, lecz mają pochodzenie demoniczne.

Jednym z obecnych problemów naszej kultury jest to, że „kształtujemy dewiantów”, ponieważ media formują umysły ludzi, tworząc niewłaściwe skojarzenia — kontynuował Ripperger. Zjawisko to nasiliło się zwłaszcza wraz z rozpowszechnieniem pornografii, którą niektórzy mężczyźni wiążą ze swoją orientacją. Jedno z badań wykazało, że im częściej ktoś ogląda pornografię, tym większe prawdopodobieństwo, że określi się jako osoba biseksualna.

Egzorcysta wyjaśnił dalej, że kobiety pozostają pod wpływem dwóch demonów związanych z homoseksualizmem: Lilith — demona homoseksualizmu działającego u kobiet lesbijskich „bardziej pasywnych i kobiecych” — oraz Lewiatana, „demona homoseksualizmu o bardziej agresywnym charakterze”, który działa u bardziej męskich kobiet lesbijskich.

Kiedy w USA zalegalizowano „małżeństwa” jednopłciowe, kraj został — według Rippergera — oddany pod władzę tego homoseksualnego „poziomu wpływu demonicznego”.

Ostatnim z pięciu „generałów” jest demon ofiary z dzieci, znany egzorcystom głównie jako Bafomet, ale także jako Moloch. Ofiara z dzieci w USA dokonuje się przede wszystkim poprzez aborcję, a więc kiedy zalegalizowano zabijanie nienarodzonych, kraj został oddany temu demonowi.

Te pięć demonów sprawuje obecnie władzę nad Ameryką, „więc ich wpływ jest niezwykle silny” — powiedział Ripperger.

Wiemy, że tak jest między innymi dlatego, że niezwykle trudno jest zakazać aborcji w USA — „jak wyrywanie zębów bez znieczulenia”.

„To jest po prostu brutalnie trudne do przeprowadzenia, a dzieje się tak dlatego, że demony wzmacniają ludzi, aby utrzymać ten stan rzeczy, ponieważ demony kochają aborcję” — powiedział Ripperger Carlsonowi.

Carlson przyznał na początku wywiadu, że jako protestant był „wychowany w przekonaniu, że egzorcyzmy to coś dziwacznego, co Kościół łaciński robi z powodów jakichś osobliwych kultów”. Jednak gdy zaczął czytać Pismo Święte, z zaskoczeniem odkrył, że pierwszym cudem Jezusa Chrystusa w Ewangelii Marka jest wypędzenie demona.

„Wypędzanie demonów nie jest czymś przypadkowym, jest centralne dla Ewangelii” — zauważył Carlson.

O. Ripperger podkreślił, że w istocie około 23 procent Ewangelii dotyczy tego, jak Chrystus „zajmuje się demonami”.

W trakcie rozmowy z Carlsonem Ripperger poruszył również kwestie natury demonów, sposobów ich oddziaływania na ludzi, wpływu demonicznego na osoby publiczne, podobieństw między psychologią komunistyczną a diaboliczną oraz tego, jak ludzie stają się opętani.