Belgia na drodze do stania się „państwem narkotykowym”

Belgia na drodze do stania się

„państwem narkotykowym”?

Prawnicy biją na alarm

Adrian Fyda


pch24.pl/belgia-na-drodze-do-stania-sie-panstwem-narkotykowym

Belgia wkrótce może stać się „państwem narkotykowym” – ostrzegają Bart Willocx, prezes Sądu Apelacyjnego w Antwerpii, oraz Guido Vermeiren, prokurator generalny regionów Antwerpia i Limburgia. Ich zdaniem do rosnącej przestępczości narkotykowej przyczyniają się eskalacja korupcji, przemocy i zastraszania, które to zjawiska coraz bardziej destabilizują społeczeństwo.

W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „The Guardian” sędzia Willocx podkreślił, że międzynarodową przestępczość narkotykową napędzają ogromne pieniądze. – Kwota środków przeznaczanych na wywieranie wpływu, korumpowanie i przekupywanie ludzi jest tak duża, że stanowi realne zagrożenie dla stabilności naszego społeczeństwa – powiedział.

Dodał, że belgijskie państwo stoi przed poważnym wyzwaniem i aby skutecznie walczyć z gangami narkotykowymi, musi znacząco zwiększyć nakłady na personel oraz inne zasoby.

Prokurator Vermeiren również ostrzegł przed narastającą skalą problemu. Jak stwierdził, Belgia „staje się państwem o ogromnej skali korupcji i wielu zagrożeniach”.

Port w Antwerpii jest obecnie jednym z głównych europejskich punktów przemytu kokainy. Według Europolu ponad 70 proc. kokainy trafiającej na rynek europejski przechodzi przez porty w Antwerpii i Rotterdamie. Tylko w 2023 r. służby przejęły aż 121 ton tego narkotyku.

W odpowiedzi na wzmożone kontrole sieci przemytników zaczęły zmieniać taktykę – przerzucają narkotyki do mniejszych portów i udoskonalają metody ich ukrywania. W efekcie w 2024 r. ilość kokainy przejętej w Antwerpii spadła do 44 ton.

Prawnicy wskazują, że równolegle rozwija się warta miliardy euro podziemna gospodarka tworzona przez siatki przestępcze działające od Dubaju po Amerykę Południową.

Mafie narkotykowe potrafią zapłacić pracownikowi portu ponad 250 tys. euro za przemieszczenie jednego kontenera. Jest to propozycja nie do odrzucenia, ponieważ odmowa często oznacza zastraszanie lub brutalne represje. – Otrzymywali listy i zdjęcia swoich dzieci. Dochodziło też do ataków na ich domy z użyciem domowej roboty materiałów wybuchowych – mówił prokurator Vermeiren.

Gangi wprowadzają do pracy w portach młodych ludzi, a następnie zmuszają ich do współpracy. Do zadań przemytniczych rekrutowane są nawet dzieci w wieku 13 lat.

W 2025 roku jeden z sędziów z Antwerpii napisał do komisji sprawiedliwości, domagając się pilnych działań, które zapobiegną przekształceniu kraju w „państwo narkotykowe”. Obecnie podobne ostrzeżenia formułują także inni sędziowie i prokuratorzy. Śledczy skarżą się na rosnącą skalę przemocy, w tym strzelaniny, porwania, tortury oraz pranie brudnych pieniędzy. Przykładowo w 2024 r. udaremniono próbę kradzieży ponad 1500 ton skonfiskowanej kokainy z magazynu celnego przez uzbrojonych napastników. Mafie narkotykowe planowały także porwanie ministra spraw wewnętrznych. W 2025 r. doprowadziły do licznych strzelanin.

Policjanci i personel medyczny mają być przekupywani lub zastraszani, by udostępniali poufne informacje, w tym adresy zamieszkania sędziów. Nawet przestępcy przebywający w więzieniach nadal koordynują działalność gangów, korzystając z przemycanych urządzeń.

[A dać surowe kary tym przestępcom i ich pomocnikom – klawiszom. md]

W związku z zagrożeniem belgijskie władze muszą zapewniać stałą ochronę wielu sędziom, policjantom i politykom. Sędzia Willocx przyznał, że wiąże się to z ogromnymi wyrzeczeniami. – Z dnia na dzień musisz opuścić dom i rodzinę, a następnie zamieszkać w miejscu, którego nikt nie zna – opisywał.

Według części obserwatorów niektórzy sędziowie, obawiając się o własne bezpieczeństwo, starają się unikać wydawania surowych wyroków wobec przestępców, wskazując na błędy proceduralne. Strach o życie własne i swoich bliskich, a także konieczność życia pod stałą ochroną sprawiają, że presja na wymiar sprawiedliwości rośnie.

Minister sprawiedliwości Annelies Verlinden zapowiedziała przeznaczenie dodatkowego miliarda euro na walkę z przestępczością narkotykową do 2029 r. W planach są także nowe rozwiązania, m.in. anonimizacja akt sądowych, które mają ograniczyć wpływ mafii narkotykowych na wymiar sprawiedliwości.

Źródło: brusselssingnal.eu

Odważny Słowak zgruzował Komisję Europejską

WolnośćTV @WolnoscTV

Odważny Słowak zgruzował Komisję Europejską

„Cały świat nas wyprzedzi, ludzie będą żyć coraz gorzej, gospodarka będzie w stagnacji i w upadku. A wy będziecie się cieszyć z turbin wiatrowych, elektrowni słonecznych i ładowarek elektrycznych, które są zupełnie bezużyteczne, gdy młode rodziny nie mogą sobie pozwolić nawet na dziecko. Chcemy tylko jednego pakietu – pakietu waszego odejścia. Nazwijmy go pakietem wolności, pakietem rezygnacji z tej niekompetentnej Komisji Europejskiej. Chcemy, byście zabrali ze sobą swoje ładowarki, panele słoneczne, elektrownie wiatrowe i uprawnienia do emisji.”

@MilanMazurek

7 644 wyświetlenia

Wojny AI: Nie jesteś do niej przygotowany

uncutnews-ch/die-ki-kriege-du-bist-nicht-vorbereitet

Wojny AI: Nie jesteś przygotowany

Trochę ponad rok temu napisałem „ Wojny dronów: Nie jesteś przygotowany”, w którym powiedziałem:

Nie, wojny dronów przyszłości to nie science fiction. Są jak najbardziej realne i dzieją się tu i teraz.

Jak ta przepowiednia się sprawdziła?

Przyjrzyjmy się nagłówkom z tego tygodnia, aby poznać najnowsze osiągnięcia w dziedzinie wojny dronów.

Jak wiedzą widzowie najnowszego odcinka programu „New World Next Week”, Iran przeprowadza ataki dronów kamikaze na centra danych AI, a Wujek Sam odpowiada (używając dronów zbudowanych według irańskiego modelu).

A teraz „ Wall Street Journal” donosi , że „Iran używa jednorazowych dronów szturmowych do atakowania systemów radarowych stanowiących podstawę amerykańskiej obrony przeciwrakietowej”. W artykule czytamy: „Jeden z najpoważniejszych ataków trafił w zaawansowany system radarowy wczesnego ostrzegania w Al-Udeid w Katarze, gdzie znajduje się największa amerykańska baza wojskowa w regionie”.

Tak, Irańczycy używają obecnie dronów wartych 20 000 dolarów, aby wyłączyć warte miliardy dolarów systemy obrony radarowej i możesz być pewien, że każda armia na świecie o tym wie.

Podsumowując: tak, wojna dronów się rozpoczęła i jak zawsze, to właśnie tutaj dowiedzieliście się o niej jako pierwsi.

Jak więc będzie wyglądać dalszy rozwój wojny w XXI wieku? Dobre pytanie. Oto odpowiedź…

KOMPLEKS BRANŻY SZTUCZNEJ INTELIGENCJI

Minęło ponad 60 lat, odkąd Eisenhower ostrzegał nas przed rozwojem kompleksu militarno-przemysłowego.

Choć wszyscy pamiętamy jego ostrzeżenie przed „uzyskiwaniem nienależnego wpływu, zamierzonego czy nie, przez kompleks militarno-przemysłowy”, samo przemówienie wspiera rozwój tego kompleksu bardziej, niż mogłoby się wydawać. „Uznajemy bezwzględną konieczność tego rozwoju” – dodał ostrożnie Eisenhower. Być może zdawał sobie już sprawę z tego, co stanie się z kolejnym prezydentem, który ośmieli się sprzeciwić dowódcom wojskowym.

Niezależnie od tego, termin „kompleks wojskowo-przemysłowy” szybko został przyjęty przez przeciwników wojny i służył im przez pokolenia. Trafnie podsumowuje on industrializację działań wojennych i pokazuje, jak ogromne majątki opierają się obecnie na produkcji (i użytkowaniu) broni wojskowej. Nie bez powodu Loudoun jest „najbogatszym hrabstwem w kraju w przeliczeniu na mieszkańca”.

Tak, jak przewidywano, stary dobry kompleks wojskowo-przemysłowy śmieje się wniebogłosy w drodze do banku, podczas gdy bomby spadają na Teheran.

Ale czasy się zmieniają. Raytheony, Lockheed Martiny i Northrop Grummany z dawnych lat są zastępowane przez nową generację handlarzy śmiercią: kontraktowych AI.

Nie powinno dziwić, że wszyscy dynamicznie rozwijający się dostawcy usług wojskowych – od Anduril i Helsing po Palantir, a nawet CHAOS Industries – pracują nad technologiami sztucznej inteligencji i autonomicznymi systemami uzbrojenia. Jak zauważyłem w artykule „Co właściwie robi Palantir?”, Anduril i Palantir wydały w zeszłym roku wspólny komunikat prasowy, w którym chwaliły się, jak obie firmy pracują nad „umożliwieniem naszym partnerom z rządu i przemysłu przekształcenia wiodących na świecie amerykańskich osiągnięć w dziedzinie sztucznej inteligencji w potencjał wojskowy i bezpieczeństwa narodowego nowej generacji”.

Oczywiście nie musimy czekać, aż ten przemysłowy kompleks sztucznej inteligencji ujawni się na polu bitwy.

Izrael już wykorzystuje sztuczną inteligencję w Strefie Gazy do identyfikowania i atakowania domniemanych przywódców Hamasu i ich kryjówek.

Ukraina już wykorzystuje drony ze sztuczną inteligencją – a także „półautonomiczne” roboty – w walce z Rosją.

A teraz, jak widzieliśmy w zeszłym tygodniu, irańskie pole bitwy wzmacnia narrację o wojnie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Wykorzystanie autonomicznej broni i systemów celowniczych opartych na sztucznej inteligencji szybko staje się kluczowym elementem irańskiej historii wojennej.

ANTROPICZNA OPERACJE PSYCHOLOGICZNE

Wszyscy śledziliśmy niedawny psycho-dramat pomiędzy firmą Anthropic, zajmującą się sztuczną inteligencją, a Departamentem Wojny, który rozgrywał się na pierwszych stronach gazet głównego nurtu.

Początkowo sekretarz obrony Hegseth zwrócił się do firmy Anthropic z prośbą o umożliwienie Pentagonowi ominięcia zabezpieczeń modelu sztucznej inteligencji „Claude”. Konkretnie, powiedziano nam, że „Pentagon, który zawarł z Anthropic kontrakt o wartości 200 milionów dolarów, żąda od firmy zniesienia ograniczeń, aby wojsko mogło wykorzystywać ten model do „wszelkich zgodnych z prawem celów”, jak podają dwa źródła zaznajomione z dyskusjami”.

Następnie dowiedzieliśmy się, że dyrektor generalny Anthropic, Dario Amodei, bohatersko oparł się tej presji i napisał długi wpis na blogu, w którym odmówił zgody na wykorzystanie Claude’a do masowej inwigilacji w kraju lub w całkowicie autonomicznej broni.

…Oczywiście, Amodei nie kwestionował samego kompleksu przemysłu sztucznej inteligencji. „Głęboko wierzę, że wykorzystanie sztucznej inteligencji do obrony Stanów Zjednoczonych i innych demokracji oraz do walki z naszymi autokratycznymi przeciwnikami ma kluczowe znaczenie” – rozpoczął swoje „odważne” oświadczenie, w którym sprzeciwił się Pentagonowi.

Aby mieć absolutną pewność, że ta kwestia nie zostanie pominięta, Amodei jest obecnie w trakcie swego rodzaju podróży przeprosinowej i w niedawnym wpisie na blogu dokłada wszelkich starań, aby wyjaśnić, że nie odważył się kwestionować przydatności sztucznej inteligencji w działaniach wojennych ani absolutnych uprawnień Pentagonu w zakresie decydowania o wykorzystaniu tej technologii na polu bitwy: „Jak wyjaśniliśmy w zeszły piątek, nie uważamy i nigdy nie uważaliśmy, że rolą Anthropic lub jakiejkolwiek innej prywatnej firmy bylby udział w decyzjach operacyjnych – to rola wojska”.

A tak przy okazji, chce ci też powiedzieć, że sztuczna inteligencja to przyszłość świata – „W końcu będzie w stanie zrobić wszystko, a my musimy się z tym pogodzić” – ale nie powinieneś obwiniać jej za utratę miejsc pracy. W tłumaczeniu: Pociąg sztucznej inteligencji musi jechać dalej!

Dramatyczna wymiana zdań między firmą zajmującą się sztuczną inteligencją a Departamentem Obrony, która zakończyła się uznaniem przez Pentagon Anthropic za „zagrożenie dla łańcucha dostaw” i nakazaniem usunięcia go z systemów wojskowych w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, jest oczywiście całkowicie pozbawiona sensu.

OpenAI Sama Altmana nie tylko po raz kolejny potwierdziło, że jego technologia sztucznej inteligencji może być wykorzystana przez podżegaczy wojennych jako broń, ale Claude z Anthropic odgrywa kluczową rolę w amerykańskich działaniach wojennych w Iranie.

Według ostatnich doniesień, mimo umieszczenia Claude’a na liście systemów przeznaczonych do wycofania, jest on obecnie łączony z systemem Maven Smart System armii USA – systemem wykrywania celów w czasie rzeczywistym opracowanym przez Palantir – w celu niezależnego generowania list uderzeniowych na potrzeby kampanii Epstein-Fury.

W trakcie planowania potencjalnego ataku na Iran, Maven, wspierany przez Claude’a, zasugerował setki celów, podał dokładne współrzędne lokalizacji i nadał im priorytety według ich ważności, jak poinformowały dwie osoby. Połączenie Mavena i Claude’a stworzyło narzędzie, które przyspieszyło tempo kampanii, ograniczyło zdolność Iranu do kontrataku i przekształciło tygodnie planowania działań bojowych w operacje w czasie rzeczywistym, jak powiedziała jedna z osób. Narzędzia sztucznej inteligencji oceniają również atak po jego rozpoczęciu, dodała osoba.

Niezależnie od realiów panujących na miejscu, spór między Anthropic a DoW pomógł utrwalić narrację na temat sztucznej inteligencji i wojny. Sztuczna inteligencja jest teraz oficjalnie kwestią bezpieczeństwa narodowego, a każda firma, która nie jest w 100% zaangażowana w działania podżegaczy wojennych, zostanie porzucona.

Kompleks przemysłowy AI już tu jest.

Ale co to znaczy?

AI I WIELKA SZACHOWNICA

Łatwo przewidzieć, jak rozwinie się opowieść o „kompleksie przemysłowym sztucznej inteligencji” w wielkiej walce między narodami.

Sztuczna inteligencja stała się kwestią bezpieczeństwa narodowego nie tylko USA, ale także Chin, Rosji, Korei Północnej, Wielkiej Brytanii i wszystkich innych złoczyńców i marionetek na dwuwymiarowej szachownicy.

Rosnące znaczenie sztucznej inteligencji na polu bitwy XXI wieku znajduje odzwierciedlenie nie tylko w coraz częstszym jej stosowaniu w systemach celowniczych i uzbrojeniu podczas trwającego konfliktu w Iranie, ale także w tym, co Iran wykorzystuje jako cele za pomocą autonomicznych dronów kamikaze.

Jak donosi James Evan Pilato w najnowszym numerze „New World Next Week”, Iran celowo atakuje komercyjne centra danych na Bliskim Wschodzie. W zeszłym tygodniu Amazon Web Services (AWS) potwierdził, że klaster centrów danych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – wewnętrznie oznaczony jako region ME-CENTRAL-1 (mec1-az2) – doświadcza problemów operacyjnych z powodu „lokalnych problemów z zasilaniem” wynikających z ataku.

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości: nie, ten atak na centrum danych nie był incydentem odosobnionym. W rzeczywistości Iran otwarcie przyznał, że atakowanie centrów danych jest kluczowym elementem jego strategii wojskowej na XXI wiek.

Jak donosi The Register, Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oficjalnie atakuje centra danych w ramach swojej strategii wojennej. Rozszerzył nawet listę celów, obejmując nie tylko centra danych Amazona w regionie, ale także obiekty Microsoftu.

W poście na Telegramie, przetłumaczonym z języka perskiego na angielski przez The Register za pomocą Tłumacza Google i Tłumacza Bing, agencja informacyjna Fars stwierdziła, że ​​Iran wysłał drony, aby zaatakować centrum danych Amazon w Bahrajnie, „aby ustalić rolę, jaką te centra odgrywają we wspieraniu działań wojskowych i wywiadowczych wroga”.

„Ataki te są częścią niedawnych operacji Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przeciwko centrom danych Amazon w Dubaju i innym strategicznym ośrodkom w regionie” – czytamy dalej w artykule, a następnie kończymy go słowami: „Amazon i Microsoft zadały potężny cios infrastrukturze technologicznej i informatycznej wroga za pomocą tych operacji”.

Jeśli Twoją naturalną reakcją na tę wiadomość jest: „O nie! Czy nikt nic nie zrobi z centrami danych?”, to masz szczęście! Tyler Durden z ZeroHedge jest podobno bardzo podekscytowany potwierdzeniem jego styczniowego artykułu zatytułowanego „Eksplozja w centrach danych AI będzie wymagać nowej generacji zabezpieczeń antydronowych” i równie podekscytowany, że będzie to dobrodziejstwem dla kompleksu przemysłu AI i powiązanego z nim sektora obronnego AI.

Kluczowym wnioskiem jest to, że analitycy z Wall Street i deweloperzy centrów danych właśnie otrzymali poważny sygnał ostrzegawczy: Planowana rozbudowa centrów danych wartych biliony dolarów wymaga środków bezpieczeństwa nowej generacji, w tym zaawansowanych technologicznie systemów wykrywania, śledzenia i kinetycznego przechwytywania dronów. Jest to następstwem wojny na Ukrainie i innych niedawnych konfliktów, które doprowadziły do ​​szybkiego rozwoju tanich, wielofunkcyjnych dronów konsumenckich, które można produkować masowo za ułamek kosztów konwencjonalnej amunicji sił powietrznych. Kilka tygodni temu wspomnieliśmy, że ta proliferacja dronów i łańcuchów śmierci opartych na sztucznej inteligencji dała czytelnikom wgląd w pole bitwy lat 30. XXI wieku.

Wierzymy, że Wall Street będzie teraz szukać „wojskowych jednorożców” specjalizujących się w systemach łagodzenia zagrożeń, czy to w detekcji, walce elektronicznej, czy obronie kinetycznej, ponieważ świat staje się coraz bardziej niestabilny, a potrzeba ochrony krytycznej infrastruktury centrów danych przed FPV i innymi zagrożeniami ze strony dronów staje się kwestią bezpieczeństwa narodowego. [Podkreślenie w oryginale.]

Tak?

Oczywiście, nie jesteś niedoinformowanym czytelnikiem Zero Hedge. Jesteś inteligentnym, bystrym subskrybentem Corbett Report i rozpoznajesz taktykę problem-reakcja-rozwiązanie, gdy ją widzisz.

Wiesz, że istnieje szeroki ruch społeczny przeciwko gigantom centrów danych, rozprzestrzeniający się po całym świecie niczym rak. Wiesz, że ludzie mają dość rosnących cen prądu, wyczerpywania się zasobów wody i degradacji środowiska. Wiesz, że mają już dość Palantira i innych firm z branży sztucznej inteligencji, które wykorzystują swoją technologię do szpiegowania nas wszystkich i prowadzenia swoich krwawych interesów za granicą. Zdajesz sobie sprawę, że nowe irańskie zagrożenie dla centrów danych daje strategom wojskowym idealną okazję do uznania tych centrów za niezbędne dla bezpieczeństwa narodowego, a zatem nietykalne.

A przede wszystkim, bez wątpienia podejrzewasz już, że ataki na centra danych, o których donoszą media, w rzeczywistości dowodzą, że ta irańska, ukraińska czy izraelska propaganda wojny ze sztuczną inteligencją wcale nie dotyczy dwuwymiarowej szachownicy. Wiesz raczej, że tak naprawdę chodzi o wojnę piątej generacji ze wszystkimi.

WOJNA (WSPIERANA PRZEZ SZTUCZNĄ INTELIGENCJĘ) PRZECIWKO NAM WSZYSTKIM

Tak, Chiny wprowadzają swój „Plan działania AI+”.

Tak, NATO dokonuje rewizji swojej strategii w zakresie sztucznej inteligencji, aby „promować rozwój i odpowiedzialne wykorzystanie sztucznej inteligencji na rzecz obronności i bezpieczeństwa Sojuszników”.

Tak, Ukraina wykorzystuje sztuczną inteligencję do automatyzacji ataków dronów na Rosję, co zwiększa czterokrotnie wskaźnik skuteczności.

I tak, amerykańscy poplecznicy Deep State, tacy jak Erik Prince i Alex Karp, publicznie pokazują, że są całkowicie zachwyceni przyszłością wojny wspieranej przez sztuczną inteligencję.

Ale ta rewolucja przemysłowego kompleksu sztucznej inteligencji nie ma w zasadzie nic wspólnego z teatrem wrestlingu zawodowego, który odbywa się na globalnej szachownicy 2D.

Jak już wiecie, prawdziwą bitwą jest wojna piątej generacji przeciwko wszystkim. A w przypadku 5GW to wy jesteście celem, a nie ajatollahowie w Iranie, Chińczycy, Rosjanie czy ktokolwiek inny, kto w tym tygodniu jest przedstawiany jako uosobienie zła na świecie.

Prawdziwe pytanie brzmi zatem nie jak ta technologia sztucznej inteligencji zostanie wykorzystana jako broń przeciwko „naszym” „wrogom” na globalnej szachownicy (kimkolwiek by oni nie byli), ale jak zostanie użyta jako broń przeciwko nam .

Czy nikt nie widzi rojów dronów, robotów humanoidalnych i autonomicznych robotów bojowych na polu bitwy i czy nikt nie wyobraża sobie, że technologia ta będzie wykorzystywana przez rządy na całym świecie przede wszystkim przeciwko ich własnym obywatelom ?

Oczywiście, są też sceptycy wobec sztucznej inteligencji. Ci, którzy uważają, że uczenie maszynowe, duże modele językowe, generatywna sztuczna inteligencja, autonomiczne systemy uzbrojenia i wszystkie inne nowatorskie technologie, które w ostatnich latach zaczęły całkowicie przekształcać nasz świat, to jedynie iluzja. To, że „sztuczna inteligencja” to sprzeczność sama w sobie, że nie ma w niej nic nowego, a systemy „sztucznej inteligencji” robią tylko to, do czego zostały zaprogramowane.

Ci sceptycy są w błędzie – pod względem technicznym , społecznym, ekonomicznym, psychologicznym i filozoficznym – i wkrótce stanie się to oczywiste.

Nawet jeśli negacjoniści sztucznej inteligencji mają rację, to istnieją pewne kwestie dotyczące nadchodzącej ery „wojny sztucznej inteligencji”, co do których wszyscy się zgadzają.

Po pierwsze, należy zauważyć, że niezależnie od tego, czy broń autonomiczna jest rzeczywiście autonomiczna w egzystencjalnym sensie aniołów tańczących na główce szpilki, czy nie, samo przekonanie o jej autonomii będzie niewątpliwie wykorzystywane w przyszłości do usprawiedliwiania poczucia winy za masakry na polu bitwy. „Nie, Stany Zjednoczone nie zabiły tych poddających się żołnierzy! To był wadliwy robot!”. Albo: „Nie, Izrael nie wymordował tej palestyńskiej rodziny z zimną krwią! To był robot Boston Dynamics z uszkodzonym kablem!”.

Po drugie, nikt nie zaprzecza, że ​​te generatywne narzędzia sztucznej inteligencji są obecnie wykorzystywane do rozpowszechniania realistycznych i spersonalizowanych dezinformacji na masową skalę w czasie rzeczywistym. Każdy, kto jest obecnie aktywny na Twitterze lub innej dużej platformie społecznościowej, może to potwierdzić… a przynajmniej tak zakładam. Sam nie jestem aktywny na tych platformach.

Ale obrazy generowane przez sztuczną inteligencję nie tylko oszukują twojego dziadka na Facebooku. Oszukują również media takie jak „The Tehran Times” , który właśnie opublikował zdjęcie satelitarne miejsca przed i po bombardowaniu – rzekomo amerykańskiej instalacji radarowej w Katarze, zniszczonej irańskimi pociskami.

Jedyny problem polega na tym, że to zdjęcie to po prostu fake news, deepfake wygenerowany przez sztuczną inteligencję, który nie odpowiada rzeczywistości. To samo dotyczy dramatycznego (ale zniekształconego przez sztuczną inteligencję) zdjęcia irańskiego ataku na bazę USA w Iraku:

I równie dramatyczny (ale też sztuczny) obraz momentu, w którym ciało ajatollaha Chamaneiego znaleziono w gruzach zbombardowanego budynku.

Jeśli, jak głosi stare przysłowie, pierwszą ofiarą wojny jest prawda, to wygląda na to, że w najnowszym konflikcie pierwszy strzał oddała sztuczna inteligencja.

Obawiam się, że przekraczamy obecnie próg ery wojny opartej na sztucznej inteligencji, tak jak w ostatnich latach przekroczyliśmy próg ery wojny dronów. Co więcej, nie będzie miało znaczenia, czy wierzysz w realność sztucznej inteligencji, czy nie, gdy będziesz wpatrywać się w lufę broni obsługiwanej przez rzekomo autonomicznego robota.

Witajcie w XXI wieku, drodzy bliźni! Podoba Wam się ta zapowiedź III wojny światowej?

Źródło: Wojny AI: Nie jesteś przygotowany

USA i Izrael bombardują irańskie szkoły i szpitale – bez „głupich zasad walki”.

„Zaatakujemy ich, gdy będą na ziemi”: USA i Izrael bombardują irańskie szkoły i szpitale – bez „głupich zasad walki”.

Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały 20 szkół i 13 szpitali w Iranie w ciągu tygodnia. Minister obrony USA Pete Hegzeth chwalił się, że rozpętał „śmierć i zniszczenie”, aby doprowadzić do upadku, bez „głupich zasad postępowania”.

Stany Zjednoczone i Izrael celowo niszczą obszary cywilne w Iranie, brutalnie bombardując szkoły, szpitale i obszary mieszkalne. Ich celem jest nie tylko zniszczenie państwa, ale także postawienie irańskiego społeczeństwa na kolana.

Sekretarz obrony USA  Pete Hegseth opisał strategię spalonej ziemi  na  konferencji prasowej w Pentagonie  4 marca.

„To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest. Uderzamy ich, gdy leżą, i tak właśnie powinno być” – chwalił się Hegseth.

Z dumą dodał, że Stany Zjednoczone i Izrael przez cały dzień zsyłały na Iran „śmierć i zniszczenie z nieba”.

Hegseth zauważył, że w ciągu pierwszych czterech dni wojny z Iranem (nazwanej operacją Epicka Furia) armia amerykańska użyła „dwa razy więcej sił powietrznych” niż podczas „szokującej i przerażonej” inwazji na Irak w 2003 r.

Na kolejnej konferencji prasowej 2 marca  Sekretarz Wojny USA potępił organizacje międzynarodowe,  takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, oświadczając: „Niezależnie od tego, co mówią tak zwane instytucje międzynarodowe, Ameryka rozpętuje najkrwawszą i najprecyzyjniejszą kampanię wojny powietrznej w historii”.

Hegseth chwalił się, że USA walczą bez „głupich zasad zaangażowania”. Według niego Pentagon celowo atakuje obszary cywilne i lekceważy zasady prowadzenia wojny.

USA i Izrael zbombardowały 20 szkół i 13 szpitali w Iranie w ciągu jednego tygodnia.

Według Światowej Organizacji Zdrowia,  Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały co najmniej 13 szpitali i placówek służby zdrowia w Iranie w ciągu pierwszych pięciu dni wojny, którą Donald Trump i Benjamin Netanjahu rozpoczęli 28 lutego. 

Według UNICEF-u,  w pierwszym tygodniu wojny Waszyngton i Tel Awiw zbombardowały co najmniej 20 irańskich szkół.

Zniszczyli  również zakład odsalania wody  , pozbawiając dostępu do wody dziesiątki irańskich wiosek.

USA i Izrael  zabiły ponad 1300 Irańczyków w pierwszym tygodniu  . 30% ofiar stanowiły dzieci.

Zarówno CNN  , jak i  New York Times  niezależnie potwierdziły, że armia amerykańska zbombardowała szkołę podstawową w mieście Minab w południowym Iranie pierwszego dnia wojny.

Stany  Zjednoczone zbombardowały szkołę dwukrotnie,  w odstępie 40 minut, aby mieć pewność, że nikt nie ocaleje.

Wojsko amerykańskie zabiło co najmniej 168 dzieci i 14 nauczycieli.

Minister obrony Hegseth opublikował  mapę obszarów  w Iranie zbombardowanych przez USA, a szkoła podstawowa w Minab wyraźnie znalazła się w strefie ataku.

Dokładnie to miał na myśli Hegseth, gdy chwalił się, że imperium USA „uderzy ich ponownie, gdy zajdzie taka potrzeba”, i to bez „głupich zasad walki”.

Masakra dokonana przez USA i Izrael jest tak drastyczna, że ​​nawet niektóre prawicowe media zachodnie, takie jak konserwatywny brytyjski dziennik The Telegraph, musiały przyznać, że „  Teheran to 'apokalipsa’ płonących szpitali  i dzieci pogrzebanych pod gruzami”, ponieważ USA i Izrael celowo bombardują obszary cywilne.

USA i Izrael chcą upadku państwa i rozpadu irańskiego społeczeństwa.

To, czego Waszyngton i Tel Awiw chcą w Iranie, to nie tylko zmiana reżimu; chodzi o zniszczenie państwa i upadek irańskiego społeczeństwa.

Niektórzy izraelscy urzędnicy otwarcie przyznali to w  raporcie Financial Times  .

Financial Times zacytował wypowiedź ministra obrony Izraela Israela Katza, który stwierdził, że „każdy przywódca mianowany przez irański reżim terrorystyczny… będzie jednoznacznym celem eliminacji”.

Plan Tel Awiwu zakłada zabicie wszystkich irańskich przywódców, tak aby kraj nie mógł być dłużej rządzony i pogrążył się w chaosie.

Potwierdził to również były wysoko postawiony funkcjonariusz izraelskiego wywiadu.

Financial Times przeprowadził wywiad z  Dannym Citrinowiczem  , który przez 25 lat pracował dla izraelskiego wywiadu wojskowego (IDI) i był szefem sekcji irańskiej w departamencie badań i analiz.

Citrinowicz powiedział FT, że Izrael dąży do „całkowitego zniszczenia tego reżimu, filarów tego reżimu, wszystkiego, co go spaja”.

Były szef wydziału analiz Iranu w izraelskim wywiadzie wojskowym powiedział, że Tel Awiw postrzega wojnę w następujący sposób (podkreślenie dodane):

Jeśli uda nam się dokonać zamachu stanu, to wspaniale. Jeśli uda nam się wyprowadzić ludzi na ulice, to wspaniale. Jeśli uda nam się wywołać wojnę domową, to wspaniale. Izraela w najmniejszym stopniu nie obchodzi przyszłość… [ani] stabilność Iranu.

Innymi słowy, USA i Izrael chcą powtórzyć w Iranie tę samą wojnę na wyniszczenie, jaką prowadzili w Strefie Gazy, a która  została uznana przez komisję ONZ za kampanię ludobójstwa  .

Wojna prowadzona przez USA i Izrael przeciwko Iranowi stanowi rażące naruszenie prawa międzynarodowego.

UNESCO, organizacja edukacyjna Organizacji Narodów Zjednoczonych, podkreśliła, że ​​bombardowanie irańskich szkół przez USA i Izrael „stanowi  poważne naruszenie  ochrony, do której szkoły mają prawo na mocy międzynarodowego prawa humanitarnego”.

Eksperci prawni jednoznacznie orzekli, że  wojna USA [ Izraela narusza prawo międzynarodowe  . Wskazali również, że Waszyngton prowadził negocjacje z Teheranem,Iran był gotowy na znaczne ustępstwa w zamian za porozumienie,  gdy Trump rozpoczął tę niespodziewaną wojnę agresywną i sabotował rozmowy.

Prestiżowa szkoła prawa Uniwersytetu Stanforda opublikowała  wywiad z  profesorem prawa międzynarodowego Allenem Weinerem, który stwierdził: „Z perspektywy prawa międzynarodowego uważam, że atak był ewidentnie nielegalny”.

Weiner podkreślił, że państwa mają prawo do samoobrony na mocy prawa międzynarodowego. Iran skorzystał z tego prawa.

Reżimy USA i Izraela twierdziły, że przeprowadziły „prewencyjne” ataki na Iran, ale Weiner podkreślił, że nie było to zgodne z prawem międzynarodowym.

Twierdził, że aby powołać się na samoobronę, państwo może uderzyć tylko wtedy, gdy ma dowody, że „znajduje się  w bezpośrednim niebezpieczeństwie ataku  ”.

W tym przypadku tak nie jest – podkreślił Weiner. Profesor prawa ze Stanford wyjaśnił:

Założenie, że Iran stanowi ogólne zagrożenie bezpieczeństwa dla interesów USA, nie stanowi bezpośredniego zagrożenia atakiem . Możliwość, że Iran w przyszłości zdobędzie broń jądrową lub międzykontynentalne rakiety balistyczne o zasięgu do kontynentalnych Stanów Zjednoczonych, również nie stanowi bezpośredniego zagrożenia atakiem.

Wojna USA i Izraela przeciwko Iranowi opiera się na kłamstwach.

Wszystkie argumenty, którymi administracja Trumpa próbowała usprawiedliwić tę nielegalną wojnę, upadły.

Pentagon  przyznał podczas zamkniętego przesłuchania  przed Kongresem, że Iran  nie  zaatakuje USA i Izraela jako pierwszy i że planuje jedynie działania odwetowe w ramach samoobrony.

Administracja Trumpa twierdziła również, że Iran jest o krok od stworzenia broni jądrowej. To również było nieprawdą.

Dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), Rafael Grossi, w wywiadzie dla CNN bardzo wyraźnie stwierdził, że  Iran  nie jest  na skraju posiadania broni jądrowej  .

Było to kolejne kłamstwo rozpowszechniane przez rząd USA w celu usprawiedliwienia nielegalnej wojny.

„Czy Irańczycy za kilka dni lub tygodni będą musieli zbudować lub posiadać bombę [jądrową]?” – pytała prezenterka CNN Becky Anderson Grossi.

„Nie” – odpowiedział wprost.

Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oświadczył: „Nigdy nie dysponowaliśmy żadnymi informacjami sugerującymi, że istnieje zorganizowany, systematyczny [irański] program budowy broni jądrowej”.

Źródło: „Bijąc ich, gdy leżą”: USA i Izrael bombardują irańskie szkoły i szpitale, „bez żadnych głupich zasad postępowania”

Tłumaczenie: LZ

Apatia i nienawiść, czyli powszechna śmierć cywilizacji [może raczej cywilizacja śmierci]

Apatia i nienawiść, czyli powszechna śmierć cywilizacji

Paweł Chmielewski pch24/pawel-chmielewski-apatia-i-nienawisc

(Oprac. PCh24)

Apatia i nienawiść. Tak można byłoby określić nić przewodnią współczesnej kultury: apatia wobec istnienia, nienawiść do własnego dziedzictwa, do samych siebie, do świata w ogóle. Na nienawiść choruje nie tylko Zachód, ale również Wschód. Nowoczesny świat dławi się apatią i nienawiścią.

  • Przyczyna jest prosta: brak Boga.

Kto wyjedzie z Polski, od razu to zobaczy: brudne ulice, zniszczone sklepy, grupy młodych, agresywnych, ciemnoskórych mężczyzn wałęsających się bez celu. To rzeczywistość wielu największych miast europejskich. Patrzą z głupkowatą miną na to, co ich otacza: kościoły, pomniki, piękne budynki. Nie wiedzą, co to jest. W ogóle ich to nie obchodzi. Gdyby mogli na tym zarobić choćby kilka euro, od razu by to wszystko spalili. Część jest może owładnięta świadomą niechęcią do Zachodu, którą sufluje im ideologia islamska, ale większość jest po prostu obojętna. Ktoś dał, oni biorą, to wszystko.

Skąd się tam wzięli? Przecież w większości nie przyjechali sami. Stworzono cały skomplikowany system, który pozwolił im przekroczyć europejskie granice, a później tu zostać: brak kontroli paszportowych, instytucja rozdawanego szeroką ręką azylu, świadczenia socjalne. Imigranci przyjeżdżają tu, bo chwytają istnienie – ale ktoś ich tu sprowadził. Spisek i teoria podmiany ludności? Może, ale w krajach zachodniej Europy ludzie od dekad konsekwentnie głosują na partie, które sprowadzają im na głowę niepracujących imigrantów. Nic się nie zmienia. Stworzony raz system trwa i jest podtrzymywany, a większość społeczeństwa biernie patrzy na tego efekty. Przyglądają się, jak przyjezdni zamieniają ich piękne miasta w cuchnącą ruinę. Są obojętni w obliczu dewastacji. Może zatem zwykła inercja i głupota?

Dewastacji ulegają nie tylko miasta, ale i całe narody. W Republice Federalnej Niemiec przyszło w 2025 roku na świat 650 tysięcy dzieci. Część z nich to dzieci z rodzin imigrantów, którzy nie mówią nawet po niemiecku. Równolegle do kraju sprowadzono około 250 tysięcy przybyszów. Jeszcze wyższej liczbie ludzi nadano niemieckie obywatelstwo. Społeczeństwo spokojnie patrzy, jak z niemieckiego zamienia się w coś zupełnie nowego. To w dłuższej perspektywie oznacza śmierć narodowej kultury. Większości to jednak nie obchodzi. Są wobec tej śmierci obojętni, a głosy krytyków uważają za niepotrzebny ekstremizm.

Giną też inne narody, z innych przyczyn – w tym naród polski. W 2025 roku urodziło się u nas 238 tysięcy dzieci, rekordowo mało. Główny Urząd Statystyczny w najczarniejszych scenariuszach nie przewidywał takiej zapaści. Wskaźnik dzietności wynosi obecnie 1,09. To oznacza, że przeciętna Polka ma w życiu jedno dziecko. Z dwojga Polaków robi się jeden – i tak dalej, aż do zaniku. W Europie przodujemy, ale inni nas gonią. Niemcy, Czesi, Włosi, Hiszpanie, Brytyjczycy – oni też nie chcą mieć dzieci. To nie jest problem tylko Zachodu, Europy czy USA. Dzieci nie mają też Rosjanie i Chińczycy, Koreańczycy i Japończycy. Rozwinięty świat zrezygnował z dzieci. Wszyscy dobrze wiedzą, że wymierają, dane są na wyciągnięcie ręki – ale są obojętni.

Mamy tendencję do narzekania na „zgniły Zachód”. To zrozumiałe, w końcu żyjemy na Zachodzie. Tak naprawdę zgniły jest również Wschód – również tam obserwujemy błyskawiczną zapaść cywilizacyjną. Odrzucenie genderyzmu przez Rosjan niewiele znaczy. Wznoszenie drapaczy chmur i budowa nowych portów w Chinach to jeszcze za mało. Rosjanie i Chińczycy, podobnie jak my, wymierają. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, różnią się tylko szczegóły – Zachód zabija się rękami imigrantów, Rosja pijaństwem i tak dalej. Wszyscy są na samobójczym torze.

Co łączy wszystkich, od Ameryki, przez Portugalię, Francję, Polskę, aż po Rosję i Chiny? Przede wszystkim: bezbożność. Boga zabito w liberalizmie i komunizmie, z różnych przyczyn, ale z tym samym skutkiem – dominacją kompletnego bezsensu.

Życie, takie jakie jest, bywa nieznośne. Bez perspektywy wieczności nie ma też żadnego celu. Trzeba to sobie poważnie uświadomić: bez Boga życie po prostu nie ma sensu. Można tylko stwierdzić, że się wydarza – ale trzeba przyznać, że nie posiada żadnej ukierunkowanej treści. Dlatego współczesny świat może podpisać się pod znanym tekstem poezji egipskiej sprzed trzech czy czterech tysięcy lat: „Mury ich zniszczone, nie pozostały żadne ślady, tak jakby ich nigdy nie było. Ciesz się w sercu swoim, póki nie napełni się radością po brzegi. Będziesz żywy, gdy będziesz podążał za pragnieniami swego serca. Spójrz, nikt, kto odszedł, już stamtąd nie wrócił”.

Korzystanie z życia celem maksymalizacji własnej przyjemności, oto jedyna racjonalna strategia w świecie bez Boga. Nie da się wymyślić nic innego. Etyka obowiązku, samopoświęcenia, ofiary – to wszystko jest zawieszone w próżni, jeżeli nie odnosi się do Stwórcy.

Skoro cały rozwinięty świat żyje dziś bez Boga, to w konsekwencji nie ma żadnego celu poza zwykłym trwaniem. Przecież każdy rozsądny nihilista przyzna, że tak naprawdę równie dobre (równie obojętne) byłoby nie istnieć. Na pytanie, dlaczego istnieje raczej coś niż nic, nihilista nie odpowiada. Nie wie, dlaczego: zresztą nawet go to nie obchodzi: „coś” jest przecież niczym. Nihilizm – a konsekwentny ateizm zawsze jest nihilizmem – to strukturalna obojętność wobec życia, która w przypadku niemożności „napełniania serca radością po brzegi” staje się koniecznie nienawiścią.

Ludzie pozbawieni perspektywy wieczności mogą przez całe swoje życie głosować na zdegenerowane formacje polityczne, które sprowadzają migrantów i walczą z rodziną, bo te formacje gwarantują im realizację jedynego rozsądnego celu życia w paradygmacie ateistycznym, czyli maksymalizacji własnej przyjemności. Francuscy nihiliści będą patrzeć, jak imigranci spalają ich Paryż – co ich to obchodzi? Przecież w ich perspektywie ten Paryż nie ma żadnego sensu. Niemieccy nihiliści zbudowali system zalewania własnego kraju imigrantami – i nie chce im się go zmieniać, bo to wymagałoby wysiłku. Po co się wysilać, skoro da się jeszcze wegetować? Polscy nihiliści przestali mieć dzieci, ale co z tego? Niech Polska się skończy – byleby nie teraz, póki żyją. Bo po co ma istnieć Polska? Rosyjski i chiński aparat władzy zadba o własne przetrwanie, ale długa perspektywa go nie interesuje – nie może go interesować, bo bez Boga nie ma żadnej „długiej perspektywy”.

Bezbożny nihilizm, który dominuje myślenie większości współczesnych ludzi w rozwiniętych krajach, jest samobójczą obojętnością wobec cywilizacji. Ta obojętność przeradza się w nienawiść, ilekroć ktoś stara się jej rzucić wyzwanie. Stąd ta wielka nienawiść do wierzących katolików, krytyków sodomii, aborcjonizmu, imigracjonizmu. Żywe trupy chcą spokojnie gnić dalej w swoim świecie pozbawionym znaczeń. Ci, którzy mówią im o Bogu i domagają się jakiegoś wysiłku, to jedyni, do których mogą odczuć nienawiść. Żywe trupy stanowią większość, mają masę – więc uchwalają różne prawa, które zamykają usta ich krytykom. Chcą spokojnie zgnić. Zachód i Wschód stał się zbiorowym Neronem. Podpala wszystko, z czego wyrasta – dla przyjemności.

Czy jest na to recepta?

Tylko jedna: wiara w Boga, silna na tyle, by nadać życiu sens. Nie wiem, jak można ją przywrócić w szerokiej skali. W życiu ludzkim zawsze istniały momenty, które z druzgocącą mocą objawiały niedoskonałość tego życia, jego zależność. Dziś to występuje bardzo rzadko: społeczność ludzka stała się niemal doskonała, bo wyeliminowała większość poważnych przykrości, które dotąd ją trapiły. Została tylko śmierć, ale śmiercią większość nie przejmuje się, zanim ona nie nadejdzie, a kiedy nadejdzie, nie da się już nią przejmować. Widzę tu aporię – trudność, której nie da się przekroczyć. To jednak również jakiś scenariusz. Rzym z tętniącego witalnością i potęgą centrum świata stał się we wczesnych wiekach średnich wynędzniałą osadą. Taki może być los całej rozwiniętej ludzkiej kultury.

Karmiące się nienawiścią i obojętnością trupy muszą zgnić. Są jednak również ci, którzy wierzą i chcą żyć. Skupmy się właśnie na tym. Niech żyją ci, którzy żyć chcą. Nie będzie to wielu? Trudno. Do nas należy konsekwentnie wypełnianie obowiązków, które wynikają z prostego faktu: Bóg istnieje i daje nam życie wieczne. Weźmy to życie. Twórzmy kulturę, która o tym opowiada.

Czy to się uda, a jeżeli się uda, to kiedy – tego nie wiemy, ale nasza jest praca, a owoce są Pana Boga.

Paweł Chmielewski

Mit ochronnego parasola

Mit ochronnego parasola

11. marca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik mit-ochronnego-parasola

Bezmyślna decyzja Trumpa, by pod naciskiem przyjaciela terrorysty, zaatakować Iran przyniosła światu wspaniały prezent. Pokazała, jak pokonać to upadające mocarstwo wydając zaledwie ułamek sumy w porównaniu z rozrzutnością budżetu militarnego USA. Iran nie musi wysyłać swoich żołnierzy na front, żeby wygrać tę wojnę. Bo frontu nie ma i nie będzie. Wystarczy, żeby wytrwale kontynuował taktykę, która w najbliższych dniach doprowadzi do upadku możliwości obrony powietrznej w rejonie wojny, głównie w Izraelu.

Chiny już wiedzą, w jaki sposób odzyskać Tajwan. Kilkaset dronów ogłupi każdy system amerykańskiej obrony powietrznej. To samo dotyczy Korei Północnej. 80 lat europejskiej geopolityki opartej na błędnej wierze w skuteczność amerykańskiego parasola obronnego, dopełnia obrazu naiwnej polityki krajów, które upadną razem ze swoim wielkim Bratem.

Nikt Europy nie musi napadać – sama potrafi siebie wykończyć.

Jeszcze Iran nie wystrzelił ani jednej rakiety hipersonicznej, przed którą nie ma ochrony. Dlaczego więc jeszcze nie zatopił amerykańskich lotniskowców? Żeby zostawić tę opcję otwartą. Prezentowanie przeciwnikowi wszystkich swoich możliwości nie jest dobrą strategią.

A Iran stosuje najlepszy z możliwych i skuteczny sposób pokonania przeciwnika.

Inwazja? Stany Zjednoczone potrzebowałyby więcej żołnierzy, niż wysłały w roku 2003 do Iraku, Czyli przynajmniej milion. Przyjrzyjmy się, jak wygląda przeciętny obywatel USA.

Zagros – tak nazywa się pasmo górskie, które taki żołnierz musiałby pokonać, żeby przedostać się w głąb Iranu. Długość ok. 1600 km, szerokość 200–300 km. Najwyższy szczyt Zard Kuh, 4548 m n.p.m. Ile lat szkolenia musiałby przejść taki mieszkaniec Dakoty, Kalifornii czy Utah, zanim będzie w stanie wykonać choćby proste zadanie?

No dobrze, żarty żartami w końcu USA ma ponad 1,34 miliona żołnierzy w służbie czynnej. Spora część z nich doskonale wyszkolona.

Widzicie jakąś możliwość zgromadzenia w pobliżu Iranu większej ilości żołnierzy bez ryzyka ostrzelania ich przez irańskie rakiety?

Dawno minęły czasy, kiedy żołnierze mieli możliwość dokonania bohaterskich czynów.na froncie. Większość z nich, zanim umrze, nie zobaczy przeciwnika. Zostają rozszarpani przez pociski i rakiety wystrzeliwane z odległości wielu kilometrów lub z dronów.

Dzisiejszy artykuł w tkp.at podaje szczegóły kolejnych wydarzeń wojny: Dzień 12 wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Źródło.

Sen o bezpieczeństwie chronionym mitem o potędze USA, śniony przez polityków niedostrzegających radykalnych zmian na świecie jest niebezpieczną hipnozą. Niebezpieczne będą skutki takiej bezwarunkowej wiary, że oni nas ochronią. Dramatyczne przebudzenie państw z rejonu Zatoki Perskiej powinno być ostrzeżeniem dla naiwnych wyznawców amerykańskiego parasola. Ten parasol naprawdę istnieje jakkolwiek jedyna realne jego część to szpikulec, który przebije bańkę mydlaną zaufania w mit, że jakieś państwo stanie w obronie tych, którzy naiwnie liczą na pomoc, sami przy tym niewiele robiąc, by wzmocnić własną siłę obronną.

Prawo międzynarodowe w tym umowy nie mają dla Trumpa przecież żadnej wartości. Dla niego liczy się jedynie siła, której wszyscy z wyjątkiem Iranu i dwóch potęg światowych boją się bez sprawdzania, czy to nie jest blef.

Pamięci ofiar z wyspy Epsteina.

Cóż my możemy zrobić, kiedy zdajemy sobie sprawę, jak blisko znaleźliśmy się miejsca, gdzie nie ma żadnego dobrego rozwiązania i światu grozi totalna zagłada?

Przede wszystkim nie dajmy się zastraszyć. Wiem, że nie jest to łatwe, ale co nam pomoże panika? Sprowadzi nasze życie do poziomu, w którym nie warto naprawdę żyć. Każdy z nas musi kiedyś umrzeć. Obawa przed śmiercią jest naturalnym odruchem człowieka. Życie natomiast w nieustannym poczuciu zagrożenia jest koszmarem, który sami sobie zadajemy.

Gdybym mógł, zniszczyłbym wszystkie czerwone przyciski, tak, żeby nie dało się ich użyć. Skoro nie mogę, więc jedyne co mi zostało to cieszyć się życiem jak długo je mam. Właśnie na tym polega nasz wkład we własnym nieszczęściu, że zadręczamy siebie i innych strachem, który nie powoduje przeciwdziałania potencjalnemu złu.

Mam na przykład propozycją dla firmy Lego jak, zamiast narzekać, zarobić na tworzeniu produktów przedstawiających rzeczywistość.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Mariusz Dzierżawski ma dzisiaj urodziny – kończy 70 lat.  W ramach „prezentu urodzinowego” po raz kolejny stanął przed sądem.

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie. 
Piszę do Pana, gdyż Mariusz Dzierżawski, założyciel naszej Fundacji, ma dzisiaj urodziny – kończy właśnie 70 lat.  W ramach „prezentu urodzinowego” po raz kolejny stanął przed sądem – właśnie odbyła się kolejna rozprawa w Zielonej Górze, w której jest oskarżony o mówienie prawdy w przestrzeni publicznej. Tylko w marcu będzie miał jeszcze 4 rozprawy. Średnio częściej niż jedna na tydzień, w różnych miastach na terenie całej Polski.Zdjęcie Mariusza Dzierżawskiego, który obchodzi dziś urodziny Mariusz Dzierżawski nie poddaje się jednak tym prześladowaniom i konsekwentnie walczy dalej w obronie dzieci już ponad 21 lat – w 2005 roku, wraz z grupą osób zaangażowanych w działania pro-life, powołał naszą Fundację Pro-Prawo do Życia.

Przez ten czas miliony Polaków zobaczyły prawdę o aborcji i ideologii LGBT na wielkoformatowych wystawach, bannerach, plakatach i furgonetkach. 

Kilka milionów Polaków podpisało się pod naszymi projektami ustaw „Stop aborcji” i „Stop pedofilii”. 

Każdego miesiąca prawda, modlitwa i mobilizacja do działania wybrzmiewa w około 100 miastach i miejscowościach w Polsce.

W dniu urodzin Mariusza Dzierżawskiego proszę Pana o dwie rzeczy:

1) Odpisanie na tego e-maila i napisanie krótkich życzeń dla Mariusza Dzierżawskiego (przekażę mu Pana wiadomość),

2) Wsparcie dalszych działań naszej Fundacji. Pana środki przeznaczymy nie tylko na organizację kolejnych akcji, ale również na ochronę prawną Mariusza Dzierżawskiego oraz innych naszych wolontariuszy, którzy są nieustannie wzywani na kolejne przesłuchania i rozprawy sądowe (w sumie przeciwko nam toczy się obecnie ok. 80 procesów).

Pana zaangażowanie umocni Mariusza Dzierżawskiego w dalszej walce, doda nadziei oraz pokaże mu, że nie jest sam w starciu z potężnym systemem, który chce abortować i deprawować dzieci.Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
WPŁACAM
Z wyrazami szacunku,
Kinga Małecka-PrybyłoPodpis e-maila: Kinga Małecka-PrybyłoFundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego OPP.

Marihuana niszczy pamięć. Mózg tworzy fałszywe wspomnienia.

Marihuana niszczy pamięć.

I nie tylko: po THC

mózg tworzy fałszywe wspomnienia

Adrian Fyda pch24.pl/marihuana-niszczy-pamiec-i-tworzy-falszywe-wspomnienia/


Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć, ale również sprzyja konfabulacjom. Badacze z amerykańskiego Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie odkryli, że jej aktywny składnik THC (tetrahydrokannabinol to główny związek psychoaktywny zawarty w konopiach) może powodować przywoływanie fałszywych „wspomnień”. Tym samym sięgający po ten narkotyk mogą być przekonani o realności wydarzeń, które nigdy nie miały miejsca. 

Amerykańscy naukowcy udowadniają, że marihuana może pogarszać pamięć potrzebną do realizacji codziennych zadań. Utrudnia na przykład obecność na zaplanowanych spotkaniach, zdolność śledzenia przebiegu rozmów, czy świadomość pochodzenia istotnych informacji. 

Przeprowadzone na grupie 120 osób testy wykazały, że przyjęcie THC powodowało z jednej strony zaburzenia pamięci operacyjnej – np. zapominanie rzeczy z listy do zrobienia, a z drugiej pamięci deklaratywnej, w tym prowadząc na przykład do fikcyjnego odpamiętywania „wydarzeń”, które nie miały miejsca. Co więcej, nie zauważono różnicy w przypadku przyjęcia 20 mg a 40 mg THC, co pokazuje, że już umiarkowana dawka może wywołać wspomniane skutki.

– Większość wcześniejszych badań analizowała tylko jeden lub dwa rodzaje pamięci, na przykład przypominanie sobie listy słów – mówi prof. Carrie Cuttler, autor badania przedstawionego na łamach „Journal of Psychopharmacology”. –To pierwsze badanie, które kompleksowo sprawdziło wiele różnych systemów pamięci jednocześnie, a nasze wyniki wskazują, że ostre odurzenie konopiami wydaje się szeroko zaburzać większość z tych systemów – wyjaśnia naukowiec.

Przyjęcie THC powodowało u uczestników badania zaburzenia pamięci werbalnej, wzrokowo-przestrzennej, prospektywnej, epizodycznej, a także dotyczącej źródeł informacji, fałszywych wspomnień i kolejności czasowej zdarzeń.

Najsilniejsze efekty zaobserwowano w przypadku powstawania fałszywych wspomnień oraz zapominania źródeł informacji.

Takie problemy mogą utrudniać ocenianie wiarygodności doniesień. Może to podważać wiarygodność informacji przekazywanych przez osoby, które spożyły THC – np. podczas przesłuchania świadków.

Z kolei zaburzenia pamięci prospektywnej mogą prowadzić do zapominania m.in. o lekach czy o ważnym spotkaniu. – To są rzeczy, na których nieustannie polegamy w codziennym życiu. Jeśli masz coś, o czym musisz pamiętać, żeby zrobić to później, prawdopodobnie nie chcesz być pod wpływem marihuany w momencie, gdy powinieneś sobie o tym przypomnieć – mówi prof. Cuttler.

Badacze uważają, że należy prowadzić dalsze badania pod kątem pamięci treści epizodycznej, czyli zdolności do przypominania sobie osobiście przeżytych wydarzeń. Ważne osobiste wspomnienia badani po THC potrafili przywołać bez zauważalnie większych trudności

Źródło: PAP/oprac. AF

Iran wysłał do USA „nakaz eksmisji”.

Pepe Escobar: Iran wysłał do USA nakaz eksmisji.

Nowy Najwyższy Przywódca Iranu, 57-letni Modżtaba Chamenei, wybrany przez Zgromadzenie Ekspertów, nie wypowiedział jeszcze publicznie ani jednego słowa.

IRGC przemawia za nim. Od samego początku Mojtaba był preferowanym kandydatem na następcę ajatollaha Chameneiego, człowieka, który w najdrobniejszych szczegółach zaplanował, jak złamać kręgosłup imperium.

IRGC pokazuje teraz całej planecie, a zwłaszcza Globalnemu Południu, co kryło się za „powściągliwością” zalecaną latami przez Chameneiego.

W ciągu kilku dni Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oślepił radary USA w całej Azji Zachodniej, uzbroił Cieśninę Ormuz i zdestabilizował światową gospodarkę, a także wysłał do Waszyngtonu żądanie, które w praktyce można by uznać za żądanie kapitulacji.

——————————————————–

Oto kilka najważniejszych warunków ewentualnego zawieszenia broni – zakładając, że Teheran kiedykolwiek zaufa Stanom Zjednoczonym w kwestii ich przestrzegania:

  1. Zniesienie wszystkich sankcji wobec Iranu i uwolnienie wszystkich zamrożonych irańskich aktywów.
  2. Uznanie prawa Iranu do wzbogacania uranu na własnym terytorium.
  3. Pełne odszkodowanie za szkody spowodowane narzuconą wojną.
  4. Ekstradycja irańskich piątych felietonistów za granicę i położenie kresu zorganizowanym kampaniom medialnym przeciwko Teheranowi.
  5. Żadnych ataków na Hezbollah w Libanie ani na Ansarallah w Jemenie.
  6. Zamknięcie wszystkich amerykańskich baz wojskowych w Azji Zachodniej.

Niech to dotrze do was. Oto mamy Iran, który w zasadzie każe samozwańczej, najbardziej przesadzonej, najpotężniejszej armii w historii świata poddać się.

A teraz połączmy to z oświadczeniem dowódcy sił powietrzno-kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Madżida Musawiego, że „Iran przechodzi na nową doktrynę rakietową po zneutralizowaniu amerykańskich systemów obrony powietrznej w regionie. Od teraz pociski z głowicami o masie poniżej 1 tony nie będą już używane. Fale ataków rakietowych będą częstsze i będą miały większy zasięg”.

W praktyce oznacza to, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wystrzeliwuje więcej pocisków rakietowych średniego zasięgu na paliwo stałe Kheibar Shekan, podobnie jak miało to miejsce wcześniej w tym tygodniu w Tel Awiwie i w bazie Piątej Floty USA w Bahrajnie.

Kod tej pierwszej operacji, co znamienne, brzmiał „Labbayk ya Khamenei”, co oznacza „Do usług, Chamenei”. Można to uznać za pierwszą irańską operację wyraźnie dedykowaną nowemu Najwyższemu Przywódcy. Cheibar Shekan – o zasięgu 1450 km – jego wyrzutnia porusza się po drogach; można go wystrzelić z ciężarówki w mniej niż 30 minut; lata z naprowadzaniem satelitarnym i jest zwrotnym pociskiem, który wykonuje zygzakowate manewry obronne przy prędkości, która według IRGC sięga Mach 10.

I tak: od teraz przenosi głowice o masie 1 tony. To podwaja promień rażenia i siłę rażenia każdego pocisku, niezależnie od tego, jak bardzo podwaja, potraja lub czterokrotnie zwiększa piekło przechwytywania między USA a Izraelem. Pocisk przechwytujący Patriot PAC-3 kosztuje 4 miliony dolarów. Pocisk przechwytujący THAAD kosztuje 12,7 miliona dolarów. Pocisk Arrow-3 kosztuje 3,5 miliona dolarów. Wszystkie zostały systematycznie niszczone, jeden po drugim, przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

W praktyce Epstein Group będzie musiała teraz rozmieszczać więcej pocisków przechwytujących, których nie posiada, na każdy nadlatujący pocisk, aby osiągnąć takie samo prawdopodobieństwo sukcesu.

Następnie mamy rakiety Chorramszahr-4: zasilane paliwem ciekłym, o zasięgu od 2000 do 3000 kilometrów, przenoszące jeszcze cięższe głowice bojowe o wadze od 1500 do 1800 kilogramów, z manewrowymi pojazdami powrotnymi sterowanymi ciągiem.

Mowa o najcięższych konwencjonalnych głowicach w arsenale irańskim, które są odpalane razem ze zmodernizowanymi głowicami Kheibar Shekan.

Wszystko w imię „Labbayk ya Khamenei”. Symbolika mówi sama za siebie.

Upokorzenie, nie negocjacje

Oto najnowsze, niezaprzeczalne fakty z pola bitwy.

Zakładając, że ktoś w Waszyngtonie z IQ wyższym od temperatury pokojowej zadał sobie trud, by wyjaśnić to Białemu Domowi, nic dziwnego, że Trump teraz chwali się, że wojna jest „całkowicie zakończona”. Nawiasem mówiąc, nastąpiło to po (podkreślenie moje) jego godzinnej konferencji telefonicznej z prezydentem Putinem, o którą poprosił Biały Dom.

Oświadczenie Moskwy, przekazane przez niezłomnego doradcę prezydenta Jurija Uszakowa, zawiera następujący fragment:

„Prezydent Rosji wyraził szereg pomysłów mających na celu szybkie polityczne i dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu irańskiego, uwzględniając m.in. kontakty, jakie utrzymywał z przywódcami państw Zatoki Perskiej, prezydentem Iranu i przywódcami kilku innych krajów”.

To dyplomatyczny żargon Putina, który wyjaśnia Amerykanom trudne fakty dotyczące życia i zgłasza się na ochotnika, by znaleźć tę nieuchwytną drogę ucieczki.

Załóżmy, że Teheran chce wziąć udział.

Według nieustannej manipulacji Waszyngtonu, przysłowiowi pochlebcy z Waszyngtonu namawiają Trumpa do „opracowania planu wycofania Stanów Zjednoczonych z wojny” i ogłaszają, że „wojsko w dużej mierze osiągnęło swoje cele” (choć nie jest to prawdą).

Faktem jest, że Biały Dom zwrócił się już do Turcji, Kataru i Omanu z prośbą o przekazanie Teheranowi amerykańskich propozycji zawieszenia broni.

Podsumowanie reakcji Iranu przedstawiono tutaj:

„Negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi nie są już przedmiotem obrad”.

Przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf: „Absolutnie nie dążymy do zawieszenia broni. Uważamy, że agresor musi zostać tak dotkliwie pokonany, aby wyciągnął wnioski i nigdy więcej nie pomyślał o ataku na drogi Iran”.

Co sprowadza nas z powrotem do pytania, dlaczego Trump, który nieustannie przechwala się, że „wygrywamy”, dzwoni do Putina, gdy wojna szaleje, i to zaledwie kilka godzin po tym, jak Putin potwierdził swoje „niezachwiane poparcie” dla Iranu i nowego Rahbara („przywódcy”), Modżtaby Chameneiego.

Nieunikniona odpowiedź brzmi, że Trump szuka strategii wyjścia. Zdecydowana większość świata, a także szereg podmiotów w państwach wasalnych, już teraz obwiniają Stany Zjednoczone za załamanie się światowej gospodarki.

Dzieje się tak, ponieważ cały rząd, powołany do życia przez zamordowanego ajatollaha Chameneiego, jest pewien, że zdoła położyć korporację Epsteina na kolanach, skąpanych we krwi.

Ajatollah Chamenei dokonał czegoś, co może przejść do historii jako największe zaskoczenie geopolityki XXI wieku. Cała zasługa należy się jego jasności wizji, wytrwałości, poświęceniu i zapierającej dech w piersiach skrupulatności planowania obecnie obowiązującej strategii obrony mozaikowej. Iran pod rządami Modżtaby Chameneiego – i jest to ogólnonarodowy konsensus – pragnie teraz jednoznacznego zwycięstwa. Imperium chaosu, grabieży i nieustającej agresji, z jego etyką „jeśli cię nie lubię, to cię zabiję”, musi zostać doszczętnie upokorzone.

Źródło: Pepe Escobar: Iran wysłał do USA nakaz eksmisji

Reportaż bez cenzury z procesu Grzegorza Brauna

Oczy i uszy na sali sądowej.

Reportaż bez cenzury z procesu Grzegorza Brauna

11.03.2026 Autor:Julia Gubalska nczas/oczy-i-uszy-na-sali-sadowej-reportaz-bez-cenzury-z-procesu-grzegorza-brauna

Grzegorz Braun
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun. / foto: PAP

To nie jest zwykły proces karny. To proces, który dotkliwie ujawnia patologię, jaka od lat przeżera nasz system: od władzy ustawodawczej, przez biurokrację w urzędach, po wymiar (nie)sprawiedliwości. To historyczne wydarzenia dla polskiego narodu, który masowo się budzi i murem stoi za liderem Konfederacji Korony Polskiej. Choć rozprawy są jawne, to Sąd chce przeprowadzić proces błyskawicznie, a media zamieść go pod dywan.

To chwile, w których prawda wybrzmiewa publicznie. Dlatego jako „Najwyższy Czas!” byliśmy obecni na dwóch kolejnych rozprawach Grzegorza Brauna, towarzysząc mu w drodze po sprawiedliwość. Wierzymy, że kwestia odzyskania Niepodległości jest niezwykle istotna dla naszych czytelników, dlatego poniższy reportaż bez cenzury relacjonuje dwa dni – 23 lutego i 5 marca – które spędziliśmy w sądzie z panem posłem Braunem.

Interweniował w imię narodu

23 lutego 2026 r. od godz. 8:30 przed budynkiem Sądu Rejonowego dla Warszawy Praga-Południe przy ul. Terespolskiej 15A licznie zaczęli gromadzić się przedstawiciele Szerokiego Frontu Gaśnicowego. Działacze partyjni i sympatycy dodawali otuchy Grzegorzowi Braunowi, a przebieg sprawy od początku do końca relacjonowały niezależne propolskie media. Po przedstawieniu stanowiska prokuratury głos zabrał oskarżony. Grzegorz Braun już na początku swojego wystąpienia zaznaczył, że nie zgadza się z interpretacją zdarzeń przedstawioną przez stronę oskarżycielską.

W swojej wypowiedzi podkreślał, że jego działania miały charakter symboliczny i były wyrazem sprzeciwu. Jak stwierdził: „Nie działałem z zamiarem naruszenia prawa, lecz w obronie wartości, które uważam za fundamentalne dla polskiej państwowości”. Oskarżony wielokrotnie odnosił się do kontekstu politycznego sprawy. Pamiętajmy, że to postępowanie sądowe jest elementem szerszego sporu ideowego, który toczy się w przestrzeni publicznej. Braun argumentował, że jego działania były formą manifestacji poglądów oraz protestu wobec zjawisk, które zagrażają suwerenności państwa i tradycyjnym wartościom.

W jednym z fragmentów swojej wypowiedzi powiedział: „Moje działanie było aktem sprzeciwu i symbolicznym gestem. Broniłem majestatu Rzeczypospolitej i wartości, które uważam za ważne”. Podczas rozprawy poruszono również kwestię motywów działania oskarżonego. Strona oskarżycielska wskazywała, że niezależnie od deklarowanych intencji czyn pozostaje czynem podlegającym ocenie prawnej. Prokurator stwierdził: „Intencje mogą być przedmiotem interpretacji, jednak prawo ocenia przede wszystkim skutki i charakter działania”. Z kolei Braun podkreślał, że jego działania nie były wymierzone w konkretne osoby, lecz miały charakter symboliczny i polityczny. „Nie był to akt agresji wobec kogokolwiek” – mówił.

W trakcie posiedzenia sądowego pojawiły się także odniesienia do wcześniejszych wydarzeń oraz do reakcji opinii publicznej. Oskarżony wskazywał, że jego działania spotkały się z szeroką aprobatą wśród narodu. W jego ocenie pokazuje to, że sprawa ma wymiar nie tylko prawny, lecz także polityczny i społeczny. „Ta sprawa jest elementem większego sporu o to, czym jest państwo i jakie wartości powinny je kształtować” – podkreślił. Sędzia prowadzący rozprawę wielokrotnie przypominał stronom o konieczności koncentrowania się na kwestiach prawnych oraz na faktach związanych z zarzutami.

Posiedzenie miało momentami dynamiczny charakter, ponieważ zarówno prokurator, jak i oskarżony przedstawiali rozbudowane argumenty, często odwołujące się do szerszego kontekstu społecznego i politycznego. Pod koniec rozprawy sąd wysłuchał końcowych wypowiedzi stron. Prokurator podtrzymał swoje stanowisko, wskazując, że materiał dowodowy jest – według jego opinii – wystarczający do oceny zachowania oskarżonego: „Zebrane dowody pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie, że czyn będący przedmiotem postępowania miał miejsce i został popełniony przez oskarżonego” – zaznaczył.

W tym miejscu należy odnotować zachowanie strony oskarżycielskiej, która od początku do końca reprezentowała postawę skrajnie lekceważącą. W sieci pojawiły się liczne zdjęcia mecenasa grającego w gry na telefonie podczas składania wyjaśnień przez oskarżonego, a także pani mecenas śpiącej na ławie. Wypowiedzi oskarżycieli były ciche i zwięzłe – zarówno sam oskarżony, jak i publiczność niejednokrotnie mieli problem, aby je usłyszeć.

Oskarżony przez Żydów

Grzegorz Braun w końcowym wystąpieniu ponownie podkreślił, że nie uważa swojego działania za przestępstwo. W jego ocenie był to akt obywatelskiego sprzeciwu oraz symboliczny gest o charakterze politycznym.

„Nie przyznaję się do winy w sensie moralnym – powiedział – ponieważ działałem w przekonaniu, że bronię dobra Rzeczypospolitej”. Podkreślił też wyraźnie – że fałszywie oskarżają go Żydzi: „Składanie wyjaśnień przed Wysokim Sądem rozpocząłem od wskazania faktów, których znajomość ukształtowała mój stan świadomości i moje stanowisko wobec ekscesu, jakim było pojawienie się w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej przedstawicieli sekty Chabad-Lubawicz wraz z asystą. Ta asysta to z jednej strony osoby pierwsze i drugie w państwie, marszałkowie izby niższej, wyższej Parlamentu Rzeczpospolitej Polskiej, ale także silna reprezentacja ministrów i generalnie politycznej elity, która w zmiennym składzie w tak niegodny sposób rządzi Polską. Ta asysta to również, na ile można się było zorientować z doniesień medialnych – bo przecież ja tam nikogo nie legitymowałem – przedstawiciele rozmaitych organizacji, które przedstawiają się same jako organizacje żydowskie. Jak się przedstawiają? No, na przykład post factum sygnując listy oskarżenia i potępienia wobec mnie. Jeden z takich listów sygnowany był chyba przez ponad setkę organizacji żydowskich w Polsce. Kto by się, Wysoki Sądzie, spodziewał, że aż ponad setka się uzbiera chętnych do tego, żeby mnie potępiać?

I teraz, dlaczego to jest istotne dla rozpoznania tej sprawy? Dlatego że najwyraźniej zorganizowana diaspora żydowska w Polsce, a chyba też i w świecie; ponieważ to potępienie, oburzenie, rozdzieranie szat i sięganie po kamienie (rzecz jasna w przenośni) w przestrzeni medialnej zatoczyło kręgi znacznie przekraczające zarys granic Rzeczypospolitej Polskiej. Więc te organizacje najwyraźniej utożsamiają się z dyskursem prowadzonym przez sektę Chabad-Lubawicz. Więc to jest istotne – że chociaż nie wszyscy Żydzi na co dzień utożsamiają się z programem ideowym i aktywnością sekty Chabad-Lubawicz i chociaż wielu z nich będzie wręcz podkreślać niszowość, wyjątkowość, marginalność tej formacji – to żeby mnie potępić, osądzić od czci i wiary i stawiać przed Wysokim Sądem, skrzyknęli się wszyscy. Nie ma zatem przesady. Jest tylko stwierdzenie faktu, że to Żydzi mnie oskarżają, Żydzi mnie szkalują, Żydzi pociągnęli mnie przed ten sąd w sposób tak bezczelny, jak tego przykład mieliśmy” – podsumował oskarżony.

Po pierwsze służba rodakom

Rozprawa zakończyła się zapowiedzią dalszego toku postępowania oraz analizą przedstawionych materiałów. Sąd poinformował, że decyzje w sprawie zostaną podjęte po szczegółowym rozpatrzeniu wszystkich argumentów oraz dowodów zaprezentowanych podczas rozprawy. W tym miejscu należy zaznaczyć, że pod koniec rozprawy z dnia 23 lutego oskarżony złożył wniosek o możliwość kontynuowania swoich wyjaśnień w późniejszym terminie, ponieważ naglił go termin zbliżającego się lotu do Brukseli w tym samym dniu.

Złożył więc wniosek o odroczenie rozprawy na późniejszy termin. Strona oskarżycielska posuwała się do bezczelnych wręcz sugestii, jakoby praca posła nie była niczym wyjątkowym i nie zwalniała oskarżonego z obecności na rozprawach.

„Nie sposób pominąć faktu, że Grzegorz Braun jest polskim posłem do Parlamentu Europejskiego i to wybranym głosami ponad 100 tysięcy obywateli. Sugerowanie przez przeciwników politycznych nieuczciwości w celu przewlekania postępowania dotyczącego, w mojej ocenie, błahych spraw oraz dyskusyjnych zarzutów, jest formą walki politycznej przeniesioną wprost na salę sądową. Oskarżony nie potrzebuje kreować roli do minus litis, on po prostu korzysta z przysługujących mu uprawnień, których Sąd ma obowiązek strzec za kulisami upolitycznionych pełnomocników pokrzywdzonego stowarzyszenia. Pismo dr Hanny Gajewskiej-Kraczkowskiej, adwokata dr Hanny Gajewskiej-Kraczkowskiej, adwokata Andrzeja Kraczkowskiego, należy uznać za nieuzasadnioną polemikę z decyzjami sądu oraz próbę obejścia elementarnych zasad procesu karnego. Wnoszę zatem nie tylko o procedowanie z poszanowaniem stanu zdrowia oskarżonego, ale i jego prawa do osobistego udziału w czynnościach, co jest jedyną gwarancją wydania sprawiedliwego wyroku. Takie pismo zostało do sądu skierowane” – mówił obrońca oskarżonego.

Grzegorz Braun około godziny 15:00 opuścił salę rozpraw, uzasadniając swoją decyzję służbą, jaką jest praca posła i tym, że nie może zawieść zaufania swoich rodaków, ponieważ pełni rolę wybranego przez nich przedstawiciela w Parlamencie Europejskim. Zapadła decyzja o kompromisie, wedle którego na kolejnej rozprawie, która odbyła się 5 marca, były kontynuowane wyjaśnienia oskarżonego oraz miało dojść do rozpoczęcia przesłuchań świadków.

Szeroki Front Gaśnicowy na warcie

W czwartek 5 marca 2026 roku odbyła się kolejna, III rozprawa. Sympatycy, wyborcy i działacze Konfederacji Korony Polskiej nie zawiedli Grzegorza Brauna, kolejny raz licznie gromadząc się przed budynkiem sądu już od godziny 8:30. Moją uwagę szczególnie przykuła okazała rycerska zbroja jednego z działaczy Szerokiego Frontu Gaśnicowego oraz towarzystwo górali, którymi prezes Korony chętnie się otacza. Dodawali otuchy swojemu liderowi, a przebieg sprawy od początku do końca relacjonowały niezależne propolskie media.

Mimo iż proces Brauna jest publiczny, otwarty dla wszystkich i ważą się na nim losy narodu, to jednak media głównego nurtu zdają się nie angażować w jego ogólnopolską promocję. Na szczęście były obecne niezależne media, które bez owijania w bawełnę relacjonują przebieg zdarzeń. Wraz z Markiem Skalskim reprezentowaliśmy „Najwyższy Czas!” jako przedstawiciele medialni. Z pierwszych minut poranka dało się słyszeć komentarze osób trzecich stojących w kolejce przed salą rozpraw, a także relacje na żywo. Po wejściu na salę sądową ujrzałam pomieszczenie wypełnione niemal po brzegi.

Należy tu zaznaczyć, że wysoka temperatura panująca na sali nie stwarza niestety korzystnych warunków do spokojnego procedowania, stąd co około 1–1,5 godziny sąd zarządzał przerwę w rozprawie. Obok dziennikarzy, rodzin i obserwatorów znajdowały się osoby nagrywające przebieg rozprawy własnymi kamerami. Trzecie posiedzenie w toczącym się procesie europosła dotyczy szeregu zarzutów, z których najgłośniej komentowanym jest incydent z grudnia 2023 roku, dotyczący zgaszenia świec chanukowych podczas obchodów Chanuki w Sejmie RP.

Przed wejściem na salę rozpraw Braun tradycyjnie udzielił krótkiej konferencji, w którą był zaangażowany również szerzej nagłaśniany monolog przed kamerami. Jak mówił podczas tej konferencji: „Rozstrzyga się, z której strony muru wszyscy się znajdziemy i czy przypadkiem nie będzie to mur otaczający Gazę” – powiedział przed wejściem do sądu, odnosząc się do szerszego kontekstu światowego.

Sam proces trwał blisko 7,5 godziny. Po otwarciu posiedzenia przewodniczący sędzia poprosił o kontynuowanie składania wyjaśnień przez oskarżonego. Grzegorz Braun – zgodnie z nagraniami i relacjami – rozpoczął od znanego sobie tonu obronnego, podkreślając, że postrzega to postępowanie jako część szerszego sporu o przyszłość państwa i narodu: „Nie stoję tutaj tylko w obronie własnej osoby, ale w obronie każdego Polaka, który ma prawo do samoobrony wobec narzuconych wzorców i oczekiwań” – mówił.

Następnie polityk odniósł się do poszczególnych zarzutów, zaczynając od najgłośniejszego – dotyczącego zgaszenia świec chanukowych w Sejmie. Z przekazów wideo wynika, że Braun próbował uzasadniać swoje zachowanie jako stanowczy sprzeciw wobec rytualnych manifestacji, które według niego naruszają porządek i prawo: „Nie pozwolę na to, by kultura polityczna była narzucana przez manifestacje, których treść – moim zdaniem – sprzeczna jest z konstytucyjnym porządkiem publicznym” – mówił Grzegorz Braun.

Po swobodnych wyjaśnieniach został poproszony o odpowiedzi na pytania przedstawicieli oskarżenia. Jak wynika z relacji z sali, prokurator wielokrotnie zadawał szczegółowe pytania dotyczące kolejnych zdarzeń z 2023 i 2024 roku, w których uczestniczył poseł. Momentami atmosfera na sali była napięta. Jeden z komentarzy podczas składania wyjaśnień brzmiał: „To nie są konkretne zarzuty – to polityczna interpretacja moich działań, które miały charakter obronny wobec arbitralnych i niekonstytucyjnych praktyk”. Strona oskarżenia zadawała również pytania o incydent w Niemieckim Instytucie Historycznym z maja 2023 roku, gdzie – według aktu oskarżenia – miał zakłócić wykład o Holokauście, przewrócić głośnik i krzyczeć do sali. Grzegorz Braun w odpowiedzi stwierdził, iż jego działania miały na celu odsłonić manipulację narracyjną.

Kopała Brauna, nie przyszła do sądu

W trakcie rozprawy stało się jasne, że Magdalena Guzińska‑Adamczyk – wskazywana w akcie oskarżenia jako osoba poszkodowana w związku z incydentem z gaśnicą – nie pojawiła się na sali. Jak relacjonowano na żywo, sąd uwzględnił jej wyjaśnienia przesłane wcześniej i zdecydował, że jej zeznania odbędą się na posiedzeniu zamkniętym, bez udziału Brauna czy jego obrońców.

I ten fakt zasmucił chyba najbardziej obecnych uczestników rozprawy, ponieważ czekali na moment, aż Żydówka-agresorka spojrzy Grzegorzowi Braunowi w oczy i odniesie się do nagrania, na którym wyraźnie widać, jak się na jego kierunku rzuciła, krzyczała i kopała. Do tego niestety z „przyczyn osobistych” agresorki nie doszło.

Nie powstrzymało to jednak pana Brauna od wyjaśnienia: „Ta pani – cywil, to agresor w sferze symbolicznej – bo uczestniczka tego talmudycznego, satanistycznego rytuału rasistowskiego”. Jak stwierdził pan Grzegorz Braun w swojej przemowie przed budynkiem sądu po zakończonej rozprawie, brak stawienia się Żydówki-agresorki w charakterze świadka to próba uniknięcia spojrzenia prawdzie prosto w oczy „po tym, jak się nakłamało w prokuraturze”. W sieci pojawiały się fragmenty transmisji, w których obrońca Brauna miażdżył wersje prokuratury, wskazując na momenty, kiedy to pokrzywdzona zaczęła atakować parlamentarzystę. Pan Grzegorz Braun nawiązał tu w swojej wypowiedzi do mrocznej i talmudycznej genezy święta Chanuki, które w żadnym wypadku nie powinno być świętowane w polskim Sejmie.

Zadał również pytanie o źródło przyzwolenia na pojawienie się nieobyczajnych bombek na choince w gmachu Sądu, która została przez niego usunięta, albowiem ta interwencja również znalazła się w akcie oskarżenia: „Notabene te stowarzyszenia sędziowskie nie wykazały – a w każdym razie ja o to zapytam Wysoki Sąd – ale nie zauważyliśmy żadnych umów, które by opiewały na przekazanie rozporządzania tym mieniem. Nie wiemy, czy to było na zasadzie użyczenia tych bombek, czy na zasadzie darowizny… jeśli darowizna, to ciekawy, nowy wątek. Wobec tego, czy to zostało zgłoszone do Urzędu Skarbowego? I jeżeli zostałoby zgłoszone, to czy to jest legalne? Czy się godzi sędziom przyjmować darowiznę w postaci choćby bombek (już pomijam, nieobyczajne i nielicujące z powagą sądów treści eksponowane na tych bombkach)? Bo jeżeli można dać bombkę, to można dać też kurę na rosół” – wyjaśniał Grzegorz Braun mediom przed kamerami, co zresztą powtórzył na sali sądowej. Pytanie o legalność występowania takich zjawisk jak bombki propagujące treści nawiązujące do konkretnych ideologii nie powinny bowiem mieć miejsca w siedzibach instytucji państwowych, podobnie jak świecznik chanukowy w Sejmie RP. Dopiero po ocenie podstawy ich pojawienia się tam należałoby przejść do analizy reakcji, do których posunął się Prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Przerwana wypowiedź o Żydach

Podczas ostatniej rozprawy oskarżony złożył wniosek o załączenie książki do materiału dowodowego: „Zapytam, czy zostanie uznane za stosowne włączenie tej książki jako całości do materiału dowodowego: »Reckless Rites. Purim and the Legacy of Jewish Violence« (Okrutne rytuały. Święto Purim i dziedzictwo żydowskiej przemocy), autor – Eliot Horowitz, którego, sądząc z nazwiska, nie będziemy podejrzewali o jakiś brzydki antysemityzm. To jest książka naukowa, wydana w Oksfordzie w roku 2006. Polecam. To jest książka jeżąca włos na głowie, która pokazuje na przestrzeni wieków praktykę żydowskiej rytualnej przemocy wywiedzionej z fałszywego kultu talmudycznego.

I ponieważ ta wojna rozpętana została, jak rozumiem, właśnie w duchu świąt purimowych – ponieważ w te święta żydowskie dzieci są zachęcane do tego, żeby powtarzały rytualny mord Hamana, jego jedenastu synów i wszystkich niezliczonych stronników za zgodą króla, który uległ urokom Estery (historia ze Starego Testamentu) – to znowu ważne, żeby Wysoki Sąd rozumiał, że ja występuję, mając świadomość realności zagrożeń wynikających z bezkarnego kultywowania, propagowania rasizmu właśnie przez talmudystów w kolejnych pokoleniach. Dziś Gaza i Iran – a przez wieki rytuał mordowania Hamana i jego stronników, zaczynając od jego potomstwa. Warto, żebyśmy rozumieli, z kim mamy do czynienia.

Mamy do czynienia z ludźmi, dla których wszyscy jesteśmy tyle warci, ile Haman i jego potomstwo. Warto rozumieć, że tak ci ludzie na nas patrzą i w związku z tym scenariusz ludobójstwa jest bardzo realny. A oczywiście bardzo realny jest scenariusz niewolnictwa, zniewolenia, poddania Polaków w woli żydowskich ludobójców, którzy – w czasie wolnym od ludobójstwa, od okrucieństwa bezpośredniego – dopuszczają się takiego okrucieństwa, jakim jest handel ludźmi, co również ma wielopiętrową, dziejową praktykę” – tłumaczył Grzegorz Braun.

„Moje poczucie zagrożenia wynikające z tego, że publicznie celebruje się rasistowski kult talmudyczny, jest zagrożeniem niewydumanym. Ja się tych ludzi lękam. Ja się ich osobiście boję – właśnie dlatego że przeczytałem te wszystkie książki i oglądałem doniesienia z frontów wojen, które Żydzi mieli fantazję wytoczyć w różnych stronach tego świata, sięgając po kij bejsbolowy, po lewar Imperium Amerykańskiego. Więc pozwoli Wysoki Sąd, że podyktuję do protokołu…?” – zapytał.

W tym miejscu jednakże wypowiedź oskarżonego została przerwana: „Nie zezwalam Panu” – odparł sąd. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie o przyczynę takiej decyzji. Jak widać, są tematy których nie można poruszać zbyt szeroko, nie wolno ich zgłębiać. A prawda nie może w polskich instytucjach w pełni wybrzmiewać publicznie.

Tkwienie Polski w Unii Europejskiej to jak zaszywanie się w worku z trupem. SAFE.

Profesor Marek Belka o SAFE

Jarosław Warzecha .salon24/jaroslawwarzecha/profesor-marek-belka-o-safe


 6 marca 2026 roku profesor Marek Belka gościł w programie „#BezKitu” na antenie TVN24.  Powiedział tam wprost, że spłata programu SAFE zmusi Polskę do przyjęcia Euro. Potwierdził tym samy opinię wielu innych ekonomistów.

 Można mieć szereg zastrzeżeń natury etycznej do osoby pana Marka Belki, ale znajomości mechanizmów ekonomicznych odmówić mu nie można.

 Nie ma wątpliwości, że poza wszystkimi ukrytymi mniej lub więcej klauzulami w SAFE, łącznie z całym mechanizmem warunkowości, czyli obrożą dla Państwa Polskiego natury politycznej, o czym już mieliśmy okazję się przekonać, nadrzędnym celem jest zmuszenie Polski do przyjęcia Euro.

 I nie pomogą tu zasoby polskiego złota, które pojedzie wtedy do Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem. I co równie ważne – nigdy stamtąd nie wróci. Także po rozpadzie Unii. A to jest możliwe prędzej niż niektórym się wydaje.

 To oczywista oczywistość, ale dla porządku dodam – przyjęcie przez Polskę Euro to koniec suwerenności. Tysiące razy ten temat był omawiany, więc nie ma go co rozwijać. Tak, państwo o potencjale Polski, które nie ma własnej waluty jest przedmiotem, a nie podmiotem na politycznej mapie świata, a tym bardziej Europy.

 W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że rząd już podjął jakieś zobowiązania i podpisał jakieś umowy dotyczące SAFE z niemieckim przemysłem, że podjął zobowiązania finansowania z SAFE dla potrzeb ukraińskich.

Mimo, że prezydent nie podjął jeszcze w sprawie ostatecznej decyzji. Nie wiem, czy to prawda. Jeżeli jednak, to jak takie działania nazwać? Bo może bezprawie to zbyt łagodnie?

 A tak na marginesie – ciągle mam w pamięci zdanie, które kiedyś upublicznił Rafał Ziemkiewicz, znakomity dziennikarz i człowiek dowcipny. Odwołując się do „Hrabiego Monte Christo” Aleksandra Dumasa powiedział : „Tkwienie Polski w Unii Europejskiej to jak zaszywanie się w worku z trupem.”

 Tyle, że Dantes zaszył się w tym worku, aby odzyskać wolność. Wychodzi na to, że my zaszywamy się, by zostać pogrzebanym?

Iran. Doktryna nie ma na celu zwycięstwa. Zaprojektowana, aby uniemożliwić przegraną.

Ryszard Kulczyński

Dalsze mordowanie przywódców Iranu jest bezskuteczne w obliczu obowiązującej doktryny obronnej.

Iran nie wypełnia samobójczej misji. Jest na autopilocie. Nikt w Teheranie nie może przejąć kontroli.

W 2003 roku generał dywizji Mohammad Ali Jafari obserwował, jak Stany Zjednoczone ścięły scentralizowaną strukturę dowodzenia Saddama Husajna w ciągu trzech tygodni. Następne cztery lata spędził w Centrum Studiów Strategicznych IRGC, projektując architekturę wojskową, której nigdy nie można będzie ściąć.

We wrześniu 2007 roku został mianowany dowódcą IRGC i natychmiast zrestrukturyzował całe wojsko Iranu w 31 autonomicznych dowództw prowincji, po jednym na prowincję, każde z niezależną kwaterą główną, dowództwem i kontrolą, arsenałami pocisków i dronów, flotyllami łodzi szybkiego ataku, zintegrowanymi milicjami Basij, wcześniej delegowanym organem startowym, składowaną amunicją i zapieczętowanymi rozkazami awaryjnymi.

Doktryna została zbudowana dla jednego scenariusza: śmierci najwyższego przywódcy.

Scenariusz ten został aktywowany 28 lutego 2026 roku. Doktrynę wprowadzono w życie w ciągu kilku godzin. Od tego czasu działa.

Pytanie, którego nikt nie zadał, brzmi: czy ktokolwiek w Republice Islamskiej może to wyłączyć? NIE. Powód jest konstytucyjny.

Artykuł 110 Konstytucji Iranu z 1979 roku przyznaje wyłączne dowodzenie nad wszystkimi siłami zbrojnymi Najwyższemu Przywódcy. Tylko on jest głównodowodzącym, sam mianuje i odwołuje przywództwo wojskowe. Żadna inna instytucja, ani prezydent, ani parlament, ani rada strażników, ani sądownictwo, nie ma konstytucyjnych uprawnień do wydawania rozkazów wojskowych lub unieważniania dyrektyw najwyższego przywódcy.

Ali Chamenei wydał rozkazy. Ali Chamenei nie żyje. Mojtaba Chamenei został mianowany następcą 8 marca 2026 roku. Nie odezwał się. Nie pojawił się. Nie wydał żadnego weryfikowalnego rozkazu. Został ranny w nalocie i nigdy nie zwrócił się do swojego narodu. Jedyny organ konstytucyjny, który mógłby zastąpić 31 autonomicznych poleceń, istnieje w urzędzie zajmowanym przez człowieka, który może nie być w stanie go wykonywać.

Ghalibaf (rzecznik irańskiego parlamentu) może odrzucić zawieszenie broni. Nie może nakazać IRGC zaprzestania działań. Pezeshkian może wydawać oświadczenia, ale nie może przeciwdziałać dowódcy prowincji Bushehr wystrzeliwującemu pociski przeciwokrętowe na tankowce. Rada opiekunów może weryfikować ustawodawstwo, ale nie może odwołać upoważnienia do strzelania wydanego przez zmarłego głównodowodzącego, którego rozkazy pozostają prawnie wiążące, dopóki żyjący Najwyższy Przywódca nie unieważni ich wyraźnie. Najwyższy Przywódca nie żyje.

31 autonomicznych centrów dowodzenia nie jest niesubordynowanych. Oni wypełniają rozkazy. Ostatnie rozkazy mówiły: „walcz niezależnie, czymkolwiek, co masz do dyspozycji, tak długo, jak to zajmie, nie czekając na instrukcje, które mogą nigdy nie nadejść”.

Rozkazy te miały przetrwać śmierć człowieka, który je wydał. Taki był cały cel dwudziestoletniego projektu Jafari.

KONSEKWENCJE

• Dla ubezpieczycieli: żaden kontrahent nie może zagwarantować zaprzestania działalności przez 31 niezależnych podmiotów.

• Dla dyplomatów: żaden sygnatariusz nie może wydać poleceń, których nie kontroluje.

• Dla planistów wojskowych: Iran nie ma żadnej kwatery głównej, której zniszczenie kończyłoby kampanię.

• Dla państw Zatoki Perskiej: każde stoi w obliczu lokalnego nękania ze strony szybko atakujących łodzi, dronów i pocisków przybrzeżnych sąsiedniej prowincji irańskiej bez żadnej centralnej koordynacji, którą można by przechwycić lub negocjować.

• Dla rynków: siedem klubów P & I wykluczyło prawdopodobieństwo, że wszystkie 31 autonomicznych centrów dowodzenia jednocześnie uszanuje jakąkolwiek umowę i oceniło to prawdopodobieństwo jako bliskie zera. Obliczenia te nie uległy zmianie, ponieważ mechanizm konstytucyjny, który mógłby wymusić zgodność, nie istnieje funkcjonalnie.

Doktryna nie miała na celu zwycięstwa. Została zaprojektowana, aby uniemożliwić przegraną. Jafari badał, jak giną scentralizowane armie. Zbudował doktrynę, który to wyklucza.

Maszyna działa bez pilota. Pilot nie żyje. A konstytucja mówi, że tylko pilot może ją wyłączyć.

https://t.me/+OrKXp2URkhMzZmI0

Anglosasi – największy wróg Polski. [Wrogów ci u nas dostatek].

Anglosasi – największy wróg Polski

Kamil Waćkowski myslpolska./wackowski-anglosasi-najwiekszy-wrog-polski

Myślałem, że nic nie przebije w serwilizmie wobec Anglosasów prezydentury Andrzeja Dudy. Niestety myliłem się. Szkolony przez Amerykanów prezydent Karol Nawrocki opłakiwał śmierć  ludzi dobrowolnie służących w armii Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Polskojęzyczni politycy nie opłakiwali i przemilczeli zabitych przez ukraińską rakietę dwóch Polaków, przemilczano także śmierć polskiego wolontariusza Damiana Sobola zabitego przez Siły Obrony Izraela.

Przy okazji agresji Izraela i SZA na Islamską Republikę Iranu nie brakuje ludzi, którzy wspierają tą agresję. Polacy od wieków są wykorzystywani przez Anglosasów ze szkodą dla interesów Polski. 

Anglosaski lęk

Mam jak najgorszą opinię na temat systemu politycznego w Polsce w XVII wieku, niemniej Bohdan Chmielnicki walczył z państwem polskim. Chmielnicki prawdopodobnie pisał listy do Olivera Cromwella, który wtedy rządził Anglią. Anglia pod rządami Cromwella była też w sojuszu ze Szwecją, która była wrogiem Polski w tamtym czasie. Głównym prowodyrem rozbiorów Polski były Prusy. Anglicy wielokrotnie wykorzystywali Prusaków / Niemców jako swoje proxy na terenie Eurazji. Anglicy bali się współpracy francusko-rosyjskiej z udziałem Polaków. 

Tragedia styczniowa

Królestwo Polskie powstało dzięki inicjatywie propolskiego cara Aleksandra I. Anglicy na Kongresie Wiedeńskim występowali przeciwko planom stworzenia Królestwa Polskiego. Z jednej strony mówili o oderwanych od rzeczywistości wizjach odrodzenia Polski w granicach sprzed rozbiorów, by wbić klin między Polakami a Rosjanami. Józef Konrad Korzeniowski to polski pisarz znany również jako Joseph Conrad z racji tego, że wiele lat życia spędził w Anglii. Wujkiem Korzeniowskiego był słynny Stefan Bobrowski (ten, co mówił o wylewaniu polskiej krwi, ażeby niemożliwe było porozumienie polsko-rosyjskie). Ojcem Józefa Konrada Korzeniowskiego był Apollo Korzeniowski. Apollo Korzeniowski także był zaangażowany w walkę o niepodległość Polski. Korzeniowscy mieli swoje majątki na Wołyniu. Młody Korzeniowski wspomniał, że ojciec przyjmował Anglików w okresie poprzedzającym wybuch powstania styczniowego. Wołyń ma wiele walorów przyrodniczych ,jednak nie sądzę, by Anglicy podziwiali tam przyrodę. Powstania stanowiły stratę dla Polski. Zyskali przede wszystkim Prusacy (powstanie przyczyniło się do zjednoczenia Niemiec), Anglicy, koła niechętne Polakom w Petersburgu (zdominowane przez bałtyckich Niemców).  Powstanie styczniowe zablokowało powstanie sojuszu francusko-rosyjskiego z Polakami jako junior partnerami.

Granice Namiera 

Infantylizacja edukacji w naszej ojczyźnie po 1989 roku wpoiła wielu ludziom (użyję tutaj pewnej hiperboli), że Józef Ignacy Paderewski tak pięknie grał na fortepianie, iż prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Woodrow Wilson tak się wzruszył, że postanowił dać Polsce niepodległość. Gra Paderewskiego na fortepianie z całą pewnością nie zaszkodziła sprawie polskiej, niemniej Wilson chciał osłabić upadające monarchię w Europie poprzez stworzenie wielu małych i średnich państw, w których SZA miałby wpływy. Brytyjski premier David Lloyd George powiedział słynne słowa ,,oddać Polakom śląski przemysł to jak dać małpie zegarek’’. Politycy brytyjscy sprzeciwiali się przyznaniu Górnego Śląska naszej ojczyźnie. Podobnie Wielka Brytania podchodziła do kwestii innych ziem na zachodzie  i północy. Z drugiej strony Wielka Brytania nic Polakom nie oferowała na wschodzie. George Curzon był ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii w latach 1919-1924. Prawdziwym autorem linii Curzona był Lewis Bernstein Namier (cioteczny dziadek braci Kurskich). Linia Curzona był niekorzystna dla Polski. Lauda, Wileńszczyzna były zdominowane etnicznie przez Polaków i z całą pewnością linia Curzona była niekorzystna dla Polski. 

Politycy sanacyjni, zakompleksieni i naiwni, uwierzyli w brytyjskie gwarancje. Polscy politycy powinni pójść drogą Królestwa Rumunii czy nawet Jugosławii, czyli grać na czas czy nawet próbować się dogadać z Moskwą (Wielka Brytania Rumunom chciała to samo zaoferować co Polsce, jednak Bukareszt nie był naiwny). 

Anglosasi przeciwko polskim granicom na zachodzie

Różni wariaci, hochsztaplerzy bredzą o zamachu w Smoleńsku. Ja nie znam się na fizyce, jestem politologiem, więc będę oceniał te kwestię z puntu widzenia politologicznego. Mam wiele zastrzeżeń co do prezydenta Władimira Putina, jednak z całą pewnością nie jest on wariatem, więc nie zdecydowałby się na tego typu działanie wobec Lecha Kaczyńskiego – nieudacznika na arenie międzynarodowej, który nie miał żadnych szans na reelekcję. Tymczasem w kwestii śmierci generała Władysława Sikorskiego – Naczelnego Wodza i premiera (na zdjęciu) na Gibraltarze 4 lipca 1943 roku nie wzbudza należytego zainteresowania. Zawsze przy tego typu zdarzeniach patrzę kto zyskuje. Zyskała jedynie Wielka Brytania. Mogła dalej mamić i wykorzystywać naiwnych Polaków. Wiele na to wskazuje, że Sikorski zdał sobie sprawę z okoliczności międzynarodowych i w tamtym czasie zdecydował się na bezpośredni sojusz z Josifem Stalinem. Miejsce Sikorskiego zajął Stanisław Mikołajczyk, który na początku był brytyjską, a potem amerykańską marionetką. Na temat poziomu oderwania od rzeczywistości tego człowieka świadczy fakt, że uznawał, że powstanie warszawskiego będzie stanowiło atut w rozmowach ze Stalinem. Anglosasi, a zwłaszcza Wielka Brytania sprzeciwiali się przyznaniu Polsce Wrocławia i Szczecina. Jednocześnie nie oferowali Polakom nic na wschodzie. Czy się komu to podoba czy nie, to, że Wrocław i Szczecin są w Polsce, zawdzięczamy ZSRR.

Neobanderowcy i „Solidarność”

Niemcy wspierali przez wiele lat Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Gdyby ZSRR nie wkroczył do Polski we wrześniu 1939 roku, Niemcy mieli plan B w postaci wykorzystania ukraińskich terrorystów. Po klęsce Niemiec to Anglosasi przejęli niemieckie zasoby na odcinku ukraińskim. To Anglosasi wspierali działania bandytów z UPA działających na terenie naszej ojczyzny i mordujących Polaków. Neobanderyzm wspierany i tolerowany jest w anglojęzycznej części Kanady, Stanach Zjednoczonych Ameryki i w Wielkiej Brytanii.

Anglosasi finansowali ,,Solidarność’’. To Anglosasi poprzez różne fundacje polityczne rozmontowali system władzy Polsce. Naiwny I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Edward Gierek wysyłał szereg działaczy partyjnych na studia na Zachód, a oni potem rozmontowali system polityczny PRL. 

Anglosaskie wzorce

Politycy wywodzący się z „Solidarności” [no nie.. to była i jest żydo-komunistyzna agentura. md] plus koniunkturaliści z PZPR doprowadzili do ludobójstwa ekonomicznego w naszej ojczyźnie. Po 1989 roku miliony Polaków z przyczyn ekonomicznych opuściło naszą ojczyznę. Anglosasi, Niemcy poprzez swoje aktywa w Polsce doprowadzili do grabieży polskiego przemysłu. Po 1989 roku nasza kultura, literatura, film przesiąknięte są prymitywnymi wzorcami anglosaskimi. Polska służba zdrowia nie działa idealnie, ale są kraje, w których działa źle, jak na przykład kraje anglosaskie. Nawet w sferze języka mamy do czynienia z penetracją przez Anglosasów. Coraz częściej mówi się ochrona zdrowia, a nie służba zdrowia. 

Wspólni patroni POPiS

Nadwiślańska klasa polityczna przesiąknięta jest różnymi grantojedami. Oprócz niemieckich fundacji politycznych w naszej ojczyźnie potężne są też jankeskie fundacje. Naiwni wyznawcy POPiS skaczą sobie do gardeł, tymczasem zarówno prezydent Karol Nawrocki, jak i premier Donald Tusk brali udział w programie International Visitor Leadership Program. Anglosasi od wieku wykorzystują naiwnych Polaków do realizacji swoich celów, do grania kartą polską.

Wbrew temu, co się mówi w polskojęzycznych mediach, Anglosasi są wrogami Polski, którzy za wszelką cenę będą podsycać w Polsce rusofobię, bo normalizacja stosunków polsko-rosyjskich stanowi zagrożenie dla ich interesów. W przypadku normalizacji relacji Moskwy i Warszawy położenie Polski byłoby nie przekleństwem, a korzyścią do czerpania ze szlaków transportowych. Normalizacja relacji z Federacją Rosyjską otworzyłaby możliwości wejścia Polski w kooperację z krajami Globalnego Południa. 

Kamil Waćkowski

Wojna III ? : Te same wyrazy powtarzać klika razy.

10.03.2026. – Płk Douglas Macgregor o wojnie w Iranie

uncutnews.ch/oberst-a-d-douglas-macgregor-warnt-wir-steuern-auf-den-dritten-weltkrieg-zu

W obliczu eskalacji wojny między USA, Izraelem i Iranem, emerytowany pułkownik Douglas Macgregor, były doradca sekretarza obrony za czasów pierwszej prezydentury Trumpa, przedstawił ponurą prognozę w obszernym wywiadzie. Postrzega obecny konflikt jako preludium do potencjalnej III wojny światowej i ostro krytykuje strategie Waszyngtonu i Tel Awiwu.

Macgregor argumentuje, że wojna nie tylko zakończy się klęską militarną Waszyngtonu, ale także znacząco osłabi globalną pozycję USA w perspektywie długoterminowej – z katastrofalnymi konsekwencjami dla Bliskiego Wschodu, światowej gospodarki i porządku międzynarodowego.

Odporność Iranu

Macgregor zaczyna od jasnej oceny konfliktu: wojna zakończy się źle dla USA i Izraela, podczas gdy Iran przetrwa jako potęga cywilizacyjna. Iran nie jest państwem, które może po prostu zniknąć. Nawet jeśli obecny reżim teokratyczny upadnie – co uważa rozmówca za możliwe, biorąc pod uwagę, że zmiany trwają od co najmniej dekady – wyłoni się nacjonalistyczny następca. Ludność pozostanie lojalna wobec swojego kraju i pewna jego przyszłości.

Pomysł, że bombardowania i zabijanie mułłów odmienią sytuację, jest absurdalny i halucynogenny. Wręcz przeciwnie, ogromne zniszczenia i ofiary cywilne wywołują traumę u milionów Irańczyków. Nikt nie będzie wdzięczny Stanom Zjednoczonym ani Izraelowi – wręcz przeciwnie, następny reżim prawdopodobnie zrobi wszystko, co w jego mocy, aby szybko opracować broń jądrową.

Ironia nuklearna

Właśnie na tym polega gorzka ironia polityki USA: pod pretekstem zapobiegania proliferacji broni jądrowej, maksymalna presja, a obecnie otwarta wojna, jedynie popchnęły Iran w tym kierunku. Fatwa ajatollaha Alego Chameneia przeciwko broni jądrowej z powodów religijnych straciła ważność wraz z jego śmiercią. Świecki lub nacjonalistyczny reżim mógłby porzucić tę powściągliwość i dojść do wniosku, że tylko broń jądrowa zapewnia ochronę przed zagrożeniami ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Krytyka polityki USA

Macgregor jest bardzo krytyczny wobec wiarygodności USA. Cytuje oświadczenia z negocjacji – w tym Jareda Kushnera – w których Iran upierał się przy swoim prawie do wzbogacania uranu na mocy Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT), które to prawo jest wyraźnie gwarantowane przez ten traktat. Strona amerykańska odpowiedziała po prostu: „Mamy prawo was powstrzymać”. Jest to rażące lekceważenie porozumień międzynarodowych.

Ruiny budynków w Gazie po atakach Izraela, październik 2023.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku działań Izraela wobec Palestyńczyków. Masowe przesiedlenia i zabójstwa są przedstawiane jako ‚niezbywalne prawo’ – tylko dlatego, że USA zapewniają broń i ochronę polityczną. Ten podwójny standard niszczy wszelką wiarygodność.

Narracje a rzeczywistość

Pułkownik zaprzecza powszechnie panującym narracjom. Nie ma dowodów na to, że Iran zamierza podbić region, użyć broni jądrowej przeciwko USA lub zagrozić Zachodowi. Dekady propagandy stworzyły zniekształcony obraz. Zamiast tego, to Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały najwięcej krajów w ciągu ostatnich 14 miesięcy – nie Iran.

Aktualny przebieg wojny

Wojna już przynosi realne konsekwencje. Irańskie pociski uderzają w cele w Tel Awiwie i Jerozolimie, amerykańskie bazy w Bahrajnie i innych krajach są atakowane, a amerykańscy żołnierze giną. Po kilku dniach wojny Iran nie wykazuje ani militarnego, ani politycznego wyczerpania.

Netanjahu twierdził nawet, że Trump wzywał do wojny przed swoją drugą kadencją, aby powstrzymać irański program nuklearny. Macgregor ripostuje pytaniem: „Kto tak naprawdę definiuje się tutaj poprzez destrukcję i fanatyzm?”

Przewidywane strategiczne wycofanie USA

W dłuższej perspektywie Macgregor spodziewa się strategicznego wycofania USA z regionu. Sojusznicy tacy jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Bahrajn przekonali się, że bliskie relacje z Waszyngtonem ich nie chronią – wręcz przeciwnie. Amerykańskie systemy obrony powietrznej okazały się niewystarczające, a amerykańskie bazy wojskowe są atakowane. Po wojnie kraje te mogłyby uprzejmie zwrócić się do USA o wycofanie wojsk.

Macgregor dostrzega podobne tendencje w Azji. W Korei Południowej i Japonii trwają już dyskusje na temat tego, dlaczego wojska amerykańskie nadal tam stacjonują, skoro nie mogą zagwarantować ochrony w razie kryzysu.

Konsekwencje ekonomiczne

Z gospodarczego punktu widzenia zbliża się poważny kryzys. Cieśnina Ormuz jest zablokowana. Ceny ropy wzrosły o jedenaście procent, a indeks Dow Jones spada. Kraje takie jak Japonia, która pozyskuje około 72% ropy naftowej z Zatoki Perskiej, Korea Południowa – 65%, Indie i Chiny po około 50%, zostałyby poważnie dotknięte – właśnie te państwa, które są jednymi z najważniejszych filarów światowej gospodarki. Rosja korzysta na tej sytuacji i dostarcza alternatywną ropę.

Stany Zjednoczone szkodzą w ten sposób nie tylko Iranowi, ale także swoim sojusznikom. Firmy ubezpieczeniowe odmawiają ubezpieczania tankowców. Niektóre chińskie statki nadal przepływają przez Zatokę Perską – ale jeśli Waszyngton spróbuje je również zatrzymać, bezpośrednia eskalacja jest nieuchronna.

Wojna światowa ‚o niskiej intensywności’

Macgregor opisuje sytuację jako „trzecią wojnę światową o niskiej intensywności” – preludium do III wojny światowej. Dalsza eskalacja, taka jak abordaż chińskich tankowców, mogłaby wywołać globalną eksplozję.

Broń jądrowa to przede wszystkim broń polityczna bez zastosowania militarnego. Stalin już zdał sobie sprawę, że służy ona przede wszystkim jako środek odstraszający. Państwa nieposiadające własnego potencjału nuklearnego byłyby w rezultacie narażone.  Właśnie to demonstruje obecnie Zachód: dwa mocarstwa nuklearne – Stany Zjednoczone i Izrael – zagrażają państwu nieposiadającemu broni jądrowej.

Ostrzeżenie przed strategicznym upadkiem

Podsumowując, Macgregor ostrzega, że Stany Zjednoczone pilnie potrzebują bardziej zrównoważonego przywództwa, takiego, które potrafi przebić się przez propagandę i zrozumieć świat poza własnymi granicami. Obecny kurs prowadzi do strategicznej porażki – a w Waszyngtonie mało kto zdaje się w pełni pojmować konsekwencje.

Konflikt ten to coś więcej niż wojna regionalna. Może on oznaczać koniec amerykańskiej dominacji w Zatoce Perskiej i zapoczątkować fundamentalną reorganizację globalnych relacji sił.

uncutnews.ch/oberst-a-d-douglas-macgregor-warnt-wir-steuern-auf-den-dritten-weltkrieg-zu

Opracował: Zygmunt Białas

Moja samotna walka z syjonizmem. Agnieszka Piwar.

Moja samotna walka z syjonizmem

Agnieszka Piwar 2026-03-10 piwar/moja-samotna-walka-z-syjonizmem

W obliczu niesprowokowanej i bezprawnej napaści USA i Izraela na Iran nie mogłam milczeć. Poznałam Iran bezpośrednio i wiem, że media głównego ścieku na potęgę kłamią na temat tego kraju. Do tej propagandy aktywnie włączają się także internetowi hejterzy – najczęściej anonimowi – którzy ze wzmożoną agresją atakują moją aktywność w mediach społecznościowych.

Ponadto jestem perfidnie atakowana przez dziennikarzy namaszczonych przez mainstream. Przykładowo, funkcjonariusz medialny Łukasz Jankowski, związany z Telewizją Republika i Radiem Wnet, zaapelował na platformie „X”, aby deportowano mnie z Polski.

Wzmożenie ataków nastąpiło po tym, jak opublikowałam artykuł demaskujący irańskich zdrajców, którzy w polskojęzycznych telewizjach opluwają swój kraj. Robią to po to, aby usprawiedliwiać brutalny atak Amerykanów i syjonistów na Iran. Agresję tych zbrodniarzy eufemistycznie nazywają „interwencją” i bezczelnie kłamią, że Irańczycy sami o nią prosili

W związku z tym, że mój artykuł uzyskał całkiem spore zasięgi, na moich profilach w mediach społecznościowych zostałam zbombardowana przez dziwne konta. Najczęściej, ale nie zawsze, były to fejkowe profile, które zostały założone tylko po to, aby torpedować niewygodne dla systemu publikacje. Było też sporo komentarzy zwykłych użytkowników, którzy mają totalnie wyprane mózgi przez propagandę płynącą z telewizora.

Wiele z tych komentarzy wyglądało tak, jakby pochodziły z jednej fabryki, której zadaniem jest kolportowanie i powielanie kłamstw o Iranie. Z tych kont atakowano mnie w następujący sposób.

Zarzucano mi, że bronię Iranu, w którym rzekomo morduje się kobiety za niezałożenie chusty na głowę. To bzdura. Nikt nie morduje kobiet za brak chusty. Ponieważ wielokrotnie przywoływano nazwisko Mahsy Amini, przypominam, że w internecie dostępne jest nagranie z monitoringu posterunku policji w Iranie, na którym wyraźnie widać okoliczności śmierci tej kobiety.

Z nagrania wynika, że nikt jej nie skatował – kobieta czekała obok innych osób w poczekalni na przesłuchanie, gdy nagle zasłabła i upadła. Podjęto natychmiastową reanimację, jednak niestety zmarła w szpitalu trzy dni później, prawdopodobnie z powodu niedotlenienia mózgu albo zawału serca. Była to oczywiście tragedia, która nie powinna się wydarzyć, jednak światowe media wykorzystały śmierć tej kobiety do rozpowszechniania narracji o rzekomym katowaniu irańskich kobiet za brak chusty.

Zarzucano mi, że bronię Iranu, który rzekomo morduje ludzi na ulicach. I tutaj pojawiają się rozbieżności wśród komentujących co do liczby ofiar. Najpierw podawano liczbę 5 tysięcy, potem 30 albo 50 tysięcy, a ostatnio mówi się już o 70 czy nawet 100 tysiącach. Niech więc w końcu oponenci Iranu ustalą jedną wersję – może od razu 6 milionów?

W każdym razie trolle pomijają kluczowy fakt. Otóż nie byłoby ofiar śmiertelnych w wyniku ostatnich zamieszek w Iranie, gdyby agenci CIA i Mossadu nie rozpętali regularnej bitwy na ulicach irańskich miast, doprowadzając do chaosu, potwornych zniszczeń i wielkiej tragedii.

I wreszcie zarzucano mi, że skoro piętnuję wiadomych irańskich imigrantów (czyli podobno jakichś opozycjonistów), którzy wyjechali z Iranu i teraz krytykują swój kraj, to znaczy, że tak samo potępiam działaczy „Solidarności” czy Polaków z opozycji, którzy wyjechali z ojczyzny w czasach PRL.

To porównanie jest wyjątkowo absurdalne. Otóż jako córka działaczy „Solidarności” uważam co najwyżej, że byli oni naiwni. Tak, dokładnie – moi rodzice byli w „Solidarności”, oboje dali się porwać temu zrywowi, a mój ojciec, Jarosław Piwar, był nawet aktywnym dziennikarzem podziemia. Jego nazwisko pojawia się w Encyklopedii Solidarności, co każdy może sprawdzić w internecie.

Wiem dokładnie, o czym mówiło się w moim rodzinnym domu, przez który przewijało się wielu działaczy „Solidarności”, w tym bardzo znane nazwiska. Nie cierpieli oni „komuny”, ale nigdy nie chcieli, aby Zachód „zainterweniował”, bombardując Polskę Ludową w ramach zaprowadzania demokracji.Tymczasem Iran jest dziś „wyzwalany” przez USA i Izrael za pomocą bomb i rakiet, które spadają między innymi na szpitale i szkoły, zabijając niewinnych cywilów – w tym dzieci. Żaden Irańczyk kochający swój kraj nigdy mnie poprałby takiej „interwencji”.

Co do zarzutów, że krytykując irańską „opozycję” za granicą, miałabym w ten sam sposób gardzić polską opozycją z czasów „komuny” – gdyby tak faktycznie było, redakcja słynnej „Bibuły”, działająca na emigracji w USA, nie przedrukowywałaby przez lata moich artykułów i wywiadów.

Istnieje zasadnicza różnica między emigracją czy opozycją a tymi, którzy publicznie popierają agresję USA i Izraela przeciw własnemu krajowi. Zdrajcy Iranu cieszący się publicznie z tej „interwencji” w praktyce popierają zrzucanie bomb na swoich rodaków.

Tymczasem na ulicach irańskich miast odbywają się właśnie manifestacje poparcia dla władz z udziałem milionów obywateli. Skandują oni hasła „śmierć USA” i „śmierć Izraelowi”, co wyraźnie pokazuje, że Irańczycy wcale nie prosili o tę „interwencję”. Jednak już tego w polskojęzycznej telewizji nie pokażą.

Agnieszka Piwar

tutaj można mnie wesprzeć

Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie? [Groźne perspektywy, czy fantazje?]

[z dużym wahaniem umieszczam ten artykuł; ale takie perspektywy też trzeba wziąć pod uwagę MD]

Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie?

Ta strona internetowa opiera się na wsparciu czytelników

Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie?

Paul Craig Roberts

Propaganda, którą Amerykanie słyszą o tym, jak mocno Waszyngton i Izrael uderzają w Iran, wydaje się nie być poparta dowodami. Wygląda na to, że Marynarka Wojenna USA, którą Trump miał użyć do eskortowania tankowców przez Cieśninę Ormuz, musiała zostać przeniesiona poza zasięg irańskich rakiet. Wygląda na to, że amerykańskie bazy w naftowych państwach-miastach już nie funkcjonują, a Stany Zjednoczone będą operować z odległych Włoch. Co więcej, retoryka Trumpa nie wspiera propagandy wojennej. Mówi teraz o wojnie w kategoriach miesięcy zamiast kilku dni, ale Stany Zjednoczone i Izrael, głupio spodziewając się szybkiego upadku Iranu, nie zgromadziły wystarczającej liczby rakiet na wojnę trwającą miesiące. Dlatego Trump zaczął wspominać o „wojskach lądowych”, których wcześniej, jak twierdził, nie było w planach. Biorąc pod uwagę ogromne rozmiary Iranu – Iran jest większy niż Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania razem wzięte – Stany Zjednoczone nie mają wystarczającej liczby żołnierzy i wątpliwe jest, aby Izrael zaryzykował swoją obecność. Izraelczycy sprytnie wykorzystali zachodnie wojska przeciwko Irakowi i Libii oraz siły arabskie do obalenia Syrii.

Nawet nieliczni komentatorzy, z których wielu to doświadczeni wojskowi, mówią o Rosji, Chinach czy Indiach jako mediatorach konfliktu i o tym, jak doprowadzić go do końca za pomocą mediacji. Najwyraźniej nigdy nie zastanawiali się nad tym, jak można mediatować konflikt, gdy jedna strona, izraelsko-amerykańska, zamierza zniszczyć drugą. W jaki sposób Iran zamierza mediować w tej sprawie? Dla Iranu jest to konflikt egzystencjalny. Przetrwanie Iranu jako suwerennego państwa zależy wyłącznie od zwycięstwa Iranu. Rząd irański, który poddałby się mediacji, poddałby się unicestwieniu Iranu jako państwa. Byłby to rząd zdrajców.

Nigdy nie rozumiałem, jak rząd irański mógł być tak kompletnie źle poinformowany, by sądzić, że chodzi o to, czy Iran wzbogacał uran do produkcji broni jądrowej. Kwestia nuklearna nigdy nie była niczym więcej niż pretekstem do zniszczenia Iranu. Prawdziwym problemem zawsze było usunięcie Iranu z drogi Wielkiego Izraela. Poprzednim pretekstem była „wojna z terroryzmem”, którą syjonistyczni Bush i Obama wykorzystali do zniszczenia Iraku i Libii, a która została wykorzystana do zniszczenia Syrii. Syjoniści jasno dali do zrozumienia, że ​​ich celem jest Wielki Izrael. Sam Netanjahu i kilku izraelskich ministrów pokazywało w telewizji mapy Wielkiego Izraela, terytorium obejmującego muzułmański Bliski Wschód. To nowe określenie amerykańskiej wojny o Wielki Izrael w XXI wieku zostało zapoczątkowane przez syjonistyczny reżim Donalda Trumpa. Jak to możliwe, że rząd irański uważał, że Waszyngton jest w jakikolwiek sposób zainteresowany negocjowaniem umowy o broni niejądrowej z Iranem? Tak jak Rosja i Chiny zdają się nie rozumieć doktryny Wolfowitza, tak Iran zdaje się nie rozumieć planu Wielkiego Izraela. Nie ma żadnej możliwości, aby jakikolwiek rząd irański wynegocjował wyjście z Wielkiego Izraela. Ale spójrzmy, jak Iran ponownie oddaje zwycięską kartę i wraca do negocjacji.

Według posiadanych przeze mnie informacji, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA ostrzegł prezydenta Trumpa, aby nie inicjował wojny, jeśli nie zgromadzono wystarczających zapasów broni. Jednak Trump, przekonany przez kogoś, być może Netanjahu, że wystarczy kilka pocisków i bomb, a upadek irańskiego rządu umożliwi narzucenie władzy marionetkowego władcy, takiego jak syn byłego amerykańskiego marionetkowego władcy Iranu.

Jak wiedzą moi wierni czytelnicy, zawsze obawiałem się, że syjonistyczni neokonserwatyści sprzymierzeni z Izraelem, którzy kontrolują amerykańską politykę zagraniczną od czasów George’a W. Busha, zbyt mocno naciskają na Rosję, Chiny i Iran. Plan syjonistycznych amerykańskich neokonserwatystów, zakładający amerykańską hegemonię światową i izraelską hegemonię na Bliskim Wschodzie, prowadzi do nuklearnego Armagedonu.

Moim zdaniem Rosja, Chiny i Iran są źle rządzone przez przywódców, którzy przedkładają nadzieje nad rzeczywistość i dlatego nie rozumieją, że są celem amerykańskiej i izraelskiej hegemonii. To prawie tak, jakby nigdy nie czytali doktryny Wolfowitza ani nie mieli pojęcia o syjonistycznej doktrynie Wielkiego Izraela.

Staram się zachować optymizm. Ale Rosja i Chiny, które mają powstrzymywać amerykańską neokonserwatywną agresję, całkowicie zawiodły w swoich obowiązkach. W rezultacie Putin prowadzi wojnę na Ukrainie, której nie chce wygrać. Chiny udają, że mogą uniknąć wojny, mimo że ich import ropy naftowej został zmniejszony o 50% przez wojnę, której Chiny mogłyby zapobiec. Rząd Iranu, próbując uniknąć wojny, która dla każdego inteligentnego człowieka była oczywista, po raz drugi poddał się amerykańskim „negocjacjom” i znów został oszukany i zaatakowany z zaskoczenia. Wygląda na to, że Rosją, Chinami i Iranem nie kierują ludzie kompetentni i mający kontakt z rzeczywistością. Czy zanim Rosja i Chiny ockną się i ockną, ich jedyną opcją będzie broń jądrowa?

Glenn Greenwald wskazuje na hipokryzję prezydenta Donalda Trumpa i jego zwolenników z kampanii Make Israel Great Again, którzy twierdzą, że zmiana reżimu za pomocą bomb i pocisków nie jest wojną.   Prawdziwe pytanie brzmi jednak, czyj reżim zostanie zmieniony?   Iranu czy Trumpa? greenwald/trump-iran-war-is-an-open-ended-regime

Twierdzenie Trumpa, że ​​Iran to „domek z kart”, który się zawali, już okazało się błędne. Jeśli irańskie rakiety przetrwają Trumpa i Izrael, amerykańskie bazy i szatański Izrael zostaną zmiażdżone, chyba że Iran będzie miał niekompetentny rząd, który nie rozumie, że walczy o przetrwanie Iranu i głupio zgodzi się na zawieszenie broni. Dopływ ropy zostanie wstrzymany, a winą obarczony zostanie Trump. Inflacja w Ameryce wzrośnie, zatrudnienie spadnie, spadki na giełdzie wyczerpią majątek, a jeśli Trump nie będzie w stanie przekupić jakiegoś głupiego kraju, by najechał Iran (choć nie zrobiłoby to żadnej różnicy), jedyną alternatywą dla utraty twarzy jest atak atomowy na Iran lub nakazanie Izraelowi dokonania tego za zgodą prezydenta Trumpa.

Jeśli Trump będzie musiał ratować się bronią atomową, kiedy obiecano nam trzydniowy okres bez wojny, Trump i Stany Zjednoczone będą skończeni. Trump będzie skończony również, jeśli przegra wojnę z wyboru, którą głupio rozpoczął w roku wyborów parlamentarnych.

Oczywiście, nie powinniśmy tak mówić, ale fakty są faktami.

Tymczasem reżim Trumpa nadal utwierdza swoją władzę nad resztą świata. Trump jest jeszcze bardziej bezczelny w swoim twierdzeniu o hegemonii Waszyngtonu niż syjonistyczni neokonserwatyści, którzy kontrolowali amerykańską politykę zagraniczną w imieniu Izraela w XXI wieku. Zastępca sekretarza stanu oświadczył, że Waszyngton nie pozwoli Indiom stać się silnym rywalem Ameryki, takim jak Chiny. Tyle w kwestii suwerenności narodowej Indii. https://www.rt.com/india/633990-us-wont-allow-india-to/  

Trump oświadcza, że ​​„musi brać udział w wyborze następnego przywódcy Iranu”.   Według Trumpa, buduje on demokrację w Iranie, ale ludzie nie mogą sami wybrać swojego przywódcy.

Trump oświadcza, że ​​zmiana reżimu na Kubie „to tylko kwestia czasu”. Najpierw Trump zmieni reżim w Iranie, a potem zmieni reżim na Kubie.

Innymi słowy, „Prezydent Pokoju” stał się „Prezydentem Wojny”.

Traci zwolenników Trumpa.   Baza Trumpa jest podzielona. Trump stracił Marjorie Taylor Green i Thomasa Masseya, swoich najskuteczniejszych zwolenników w Kongresie. Trump stracił Tuckera Carlsona, swojego najskuteczniejszego zwolennika w mediach. 

Jeśli okaże się, że Trump pozwolił szatańskiemu premierowi Izraela sprowokować go do rozpoczęcia wojny, którą   przegra w roku wyborów parlamentarnych, nie będzie nikogo, kto obroniłby Trumpa przed impeachmentem.

Powiedz mi, czy to świadczy o inteligencji prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Wojna, którą Trump rozpoczął w imieniu Izraela, niesie ze sobą wiele zagrożeń. Jednym z nich jest to, że aby uniknąć porażki, Trump lub Izrael mogą użyć broni jądrowej.

Pamiętajmy, że Stany Zjednoczone nie były w stanie pokonać Korei Północnej i Chin w wojnie koreańskiej. Stany Zjednoczone przegrały wojnę w Wietnamie. Stany Zjednoczone w Afganistanie nie były w stanie pokonać kilku tysięcy słabo uzbrojonych talibów. Prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone pokonają kraj tak duży i pozornie spójny, jak Iran, jest niewielkie.

W każdym kraju jest pełno zdrajców, w tym w Iranie, gdzie „postępowcy” są przekupieni i opłacani przez Waszyngton i Izrael. Możliwe, że tym „postępowcom” uda się zdradzić naród irański. Jeśli im się to uda, a Iran upadnie, wzrost ego Trumpa sprawi, że kolejne cele staną się Rosja i Chiny.

Zarówno Putin, jak i Xi wystawili swoje kraje na próbę obalenia ich przez Trumpa. Każdy z nich mógłby z łatwością, niewielkim kosztem, zapobiec izraelsko-amerykańskiemu atakowi na Iran.  

To było takie proste. Rosja, Chiny i Iran musiały tylko ogłosić porozumienie o wzajemnym bezpieczeństwie. Atak na jedno państwo to atak na wszystkie. Nawet egoiści tacy jak Trump i Netanjahu wiedzą, że nie mogą jednocześnie toczyć wojny z Rosją, Chinami i Iranem. 

Ale Iran po raz drugi zaufał negocjacjom z Waszyngtonem, które ponownie zostały wykorzystane do podstępnego ataku na Iran.   Putin wierzy, że jego „specjalne stosunki z Donaldem Trumpem” zapewnią Rosji wzajemny pakt bezpieczeństwa, który zakończy konflikt na Ukrainie. Chińskie władze najwyraźniej nie potrafią myśleć dalej niż umowy handlowe. Dlatego jeśli ten obraz przywódców Rosji i Chin jest prawdziwy, a Trump odniesie zwycięstwo nad Iranem, Trump prawdopodobnie rozpocznie większe wojny.

Przez ćwierć wieku, a właściwie dłużej, obserwowałem, jak głupi Arabowie, zajęci walką i wzajemnym wyprzedaniem, są masakrowani przez syjonistyczne siły amerykańskie, sformowane przeciwko nim przez Izrael. Przez ćwierć wieku obserwowałem, jak Rosja, Chiny i Iran nie dostrzegają śmiertelnego zagrożenia dla ich narodowego bytu, jakie stwarza Waszyngton i jego marionetkowe państwa NATO. Rosyjscy komentatorzy, tak postępowi w swoim myśleniu, łudzą się, że Rosja w jakiś sposób doprowadziła do rozłamu między Ameryką a Europą. Co za nonsens.

Poza Aleksandrem Duganem, niezwykle trudno jest znaleźć w Rosji inteligentny komentarz na temat wyzwań, przed którymi stoi kraj.

Chiny zdają się być zagubione w przekonaniu, że Chiny zwyciężają, nic nie robiąc i czekając na agresora.   To działa tylko wtedy, gdy agresor współpracuje.

Być może Donald Trump, sprawdzony i niezawodny agent Izraela w czasie wojny, zostanie usunięty z urzędu po wyborach uzupełniających. Jeśli tak się stanie, perspektywa wojny nuklearnej w okresie przejściowym zmniejszy się.   Jeśli nie, a Iran utrzyma władzę, Stany Zjednoczone po raz drugi w historii prawdopodobnie uciekną się do użycia broni jądrowej. Myślę, że to by wykończyło Amerykę.

Frajerstwo się uwija

Frajerstwo się uwija

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    10 marca 2026 michalkiewicz

27 lutego Sejm uroczyście potwierdził, że Polska jest i pozostanie „sługą narodu ukraińskiego” tak długo, jak to będzie konieczne. Skoro tak, to jasne, że Polska pozostanie sługą narodu ukraińskiego jeśli nawet nie na wieki, to w każdym razie – do końca swego własnego istnienia – bo któż na Ukrainie zrezygnowałby z takiego głupiego sługi? To potwierdzenie przybrało postać uchwały w sprawie „solidarności z Ukrainą i wsparciem dla osób będących ofiarami rosyjskiej agresji”. Solidarności – wiadomo; szczegóły precyzuje umowa z 2 grudnia 2016 roku, która cały czas obowiązuje.

Jeśli chodzi zaś o „ofiary”, to jestem pewien, że z nimi będzie tak samo, jak z „ocalałymi z holokaustu”, których liczba z roku na rok rośnie, bodajże w postępie geometrycznym. Z takiego wynalazku nikt dobrowolnie nie zrezygnuje tym bardziej, że na Ukrainie Żydowie coś tam mają do powiedzenia. Dlatego też Książę-Małżonek, mówiąc w swojej gawędzie, pretensjonalnie zatytułowanej, jako „exposé”, trafił kulą w płot, twierdząc, że „nie możemy” być „frajerami”. Nie tylko „możemy”, ale nawet musimy – o czym świadczy wspomniana uchwała Sejmu, którą Książę-Małżonek, jako najbardziej bufonowaty frajer Rzeczypospolitej, przecież popiera. Taki los wypadł nam.

Tego samego dnia Sejm uchwalił ustawę o SAFE, to znaczy – o pożyczce którą Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje kazała Polsce przyjąć („przyjmuj zaszczyt, psi synu, a nie, to w gardło wtłoczymy!” – pokrzykiwali Kozacy do kandydata na atamana). Patrząc na determinację obywatela Tuska Donalda, podobnie jak Księcia-Małżonka, czy funkcjonariuszy Propaganda Abteilung w niezależnych mediach głównego nurtu, nabieramy pewności, że tym razem Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, podobnie jak niemiecki kanclerz Fryderyk Merz nie chcą słyszeć o żadnym polskim safandulstwie. Ustawa ma być podpisana przez pana prezydenta Karola Nawrockiego.

W tym celu BND musiała uruchomić agenturę wśród prześwietnej Generalicji naszej niezwyciężonej armii, która dostała zadanie młotowania prezydenta Nawrockiego, by stosowną ustawę podpisał. Jeśli by tak się stało, to zwłaszcza w świetle przyjętej przez Sejm 27 lutego uchwały w sprawie wysługiwania się Ukrainie, gwałtownie rośnie ryzyko, że wszystko, co Polska kupi za tę pożyczkę, będzie musiało być „nieodpłatnie” przekazane Ukrainie. W ten sprytny sposób Niemcy, które pożyczki SAFE nie biorą, chcą upiec dwie pieczenie: polskimi rękami „wspierać” Ukrainę, a przy okazji uwiązać nasz nieszczęśliwy kraj w budowanej właśnie IV Rzeszy, jako Generalne Gubernatorstwo.

W tej sytuacji mamy dwie możliwości – albo Książę-Małżonek jest Pierwszym Frajerem Rzeczypospolitej i trzeba będzie na tę okoliczność obmyślić mu jakiś order Krzyża Zbolałego, albo nie jest frajerem, tylko łajdakiem, w dodatku bezczelnym, bo próbuje przytłaczać oponentów dętym autorytetem. Ciekawe, jak zachowa się prześwietna Generalicja naszej niezwyciężonej armii. Jeśli zaczęłaby pana prezydenta Nawrockiego młotować, byłby to pierwszy po stanie wojennym w roku 1981 przypadek takiego politycznego zaangażowania naszej niezwyciężonej. Ano, nie da się ukryć, że lepiej, przyjemniej, a przede wszystkim – bezpieczniej – jest schwycić za mordę własnych obywateli, niż szarpać się z obcymi agentami w ich obronie.

Inna sprawa, że chytry dwa razy traci, bo beneficjentem SAFE może być Ukraina, a prześwietna Generalicja tej forsy nawet nie powącha, oczywiście poza tym, co tam sobie załatwi na boku. W związku z tą powszechną mobilizacją pojawiły się fałszywe pogłoski, jakoby „Władek” Kosiniak-Kamysz dostał cynk, że vaginessy z koalicji !3 grudnia podjęły w czynie społecznym zobowiązanie, że po szczęśliwym przeforsowaniu u pana prezydenta Nawrockiego podpisu pod wspomnianą ustawą, każdemu dygnitarzowi – wszystko jedno – cywilnemu, czy mundurowemu – każda urządzi „nocowanko” – jak to zrobiła pani Julia Wieniawa w nagrodę za wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pana „Jurka” Owsiaka. „Któż widok ten opisać zdoła? Fiedin, Simonow, Szołochow? Ach, któż w ogóle go wytrzyma?!” – zastanawiał się poeta.

Ale to wszystko furda w porównaniu z paroksyzmami, jakie czekają naszą biedną Ojczyznę w związku z narastającym, politycznym zacietrzewieniem w środowisku nienawistnych sędziów. Jak wiadomo, obywatel Żurek Waldemar pod wpływem uczonych doradców, wykombinował „Plan „B””, czyli metodę „na rympał” ale zachowującą pozory legalności. Ponieważ pan prezydent Nawrocki odmówił podpisania nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, „Plan „B”” przewiduje mobilizację agentury, od której – jak podejrzewam – aż się roi w dwóch organizacjach skupiających nienawistnych sędziów: „Iustitia” i „Themis”. Te wyłoniłyby ze swego grona zaufany skład Krajowej Rady Sądownictwa, a właściwie – Krajowej Rady Konfidentów – zaś koalicja 13 grudnia dostałaby zadanie przyklepania tego składu, co nazywałoby się, że „Sejm wybrał”. W ten sposób obywatel Żurek Waldemar ominąłby pana prezydenta Nawrockiego, któremu mógłby pokazać „gest Kozakiewicza”.

W rezultacie na firmamencie pojawiłyby się dwie Krajowe Rady Sądownictwa; jedna uznawana przez pana prezydenta Nawrockiego, a druga – jako Krajowa Rada Konfidentów – uznaniem pana prezydenta Nawrockiego by się nie cieszyła. Wprawdzie konstytucja nie przewiduje żadnych czynności ze strony pana prezydenta, które byłyby wymagane do ważności takiej Rady – więc pozornie rympał obywatela Żurka Waldemara ma wszelkie widoki powodzenia – jednak musimy odwołać się tu do pełnej mądrości sentencji starożytnych Rzymian, którzy radzili: quidquid agis, prudenter agas et respice finem – co się wykłada, że cokolwiek czynisz, czyń rozsądnie i patrz końca.

Otóż jednym z ważnych zadań Krajowej Rady Sądownictwa jest rekomendowanie panu prezydentowi sędziów do mianowania. Nietrudno się domyślić, że skoro pan prezydent nie uznawałby Krajowej Rady Konfidentów, to nie uznawałby też żadnych rekomendacji z jej strony, a zatem żadnego sędziego rekomendowanego przez Krajową Radę Konfidentów by nie mianował. Ciekawe, w jaki sposób obywatel Żurek Waldemar zamierza sforsować tę przeszkodę? Ma dwie możliwości – albo starać się o zachowanie pozorów legalności i w tym celu wymusić na koalicji 13 grudnia, by przeforsowała w Sejmie uchwałę, że ci sędziowie będą mianowani przez Sejm – albo plunąć na pozory legalności i przy pomocy policji, powyrzucać z sądów przez okna tak zwanych „neosędziów” i na ich miejsce wprowadzić do gabinetów funkcjonariuszy rekomendowanych przez Krajową Radę Konfidentów – już bez fatygowania Sejmu.

Jak będzie – myślę, że tak, jak postanowi Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje. Sądzę, że taki dualizm sądowy w naszym bantustanie mógłby być jej nawet na rękę – bo doskonale wpasowuje się on w ogólny mechanizm obezwładniania naszego nieszczęśliwego kraju, podobnie, jak to było w wieku XVIII. Skoro po ewentualnym przyjęciu SAFE Polska byłaby całkowicie na łasce Komisji Europejskiej i luksemburskich przebierańców z TSUE – bo na tym właśnie polegają skutki „mechanizmu warunkującego” – to burdel i serdel w wymiarze sprawiedliwości musiałby doprowadzić do głębokiego kryzysu zaufania obywateli do własnego państwa. I o to właśnie Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, podobnie jak niemieckiemu kanclerzowi Fryderykowi Merzowi chodzi – żeby Polacy machnęli ręką na Rzeczpospolitą – bo wtedy bez oporów przyjmą przepoczwarzenie się jej w Generalne Gubernatorstwo – a ewentualnych oponentów weźmie za mordę albo nasza niezwyciężona, albo – stare kiejkuty, gotowe – jak wiadomo – na każde skinienie.

Jak widzimy, wszystko zostało znakomicie przemyślane i nawet – skoordynowane – chyba, że powtórzy się sytuacja z grudnia 2016 roku, kiedy to „ciamajdan” jako kulminacja „walki o demokrację” w naszym bantustanie, został zneutralizowany przez wysłannika prezydenta-elekta Donalda Trumpa, czyli Rudolfa Giulianiego. Jak pamiętamy, w przeddzień „ciamajdanu”, czyli 15 grudnia 2016 roku przyleciał on do Warszawy i korzystając z pretekstu, jakim był wspólny znajomy jego i Jarosława Kaczyńskiego, czyli Lejb Fogelman, odbył dwugodzinną rozmowę z Naczelnikiem, po czym siadł w samolot i odleciał do Ameryki. Najwyraźniej wiedział, co się świeci, bo przecież CIA coś tam musi wiedzieć. Toteż, kiedy Volksdeutsche Partei urządziła blokadę sali plenarnej Sejmu, by nie dopuścić do uchwalenia ustawy budżetowej i w ten sposób doprowadzić do skrócenia kadencji Sejmu, Naczelnik wyprowadził swoich posłów do Sali Kolumnowej i ci tam ustawę budżetową uchwalili, czego nie mógł przeboleć nienawistny pan sędzia Igor Tuleya.

Trzy dni później w dzienniku „Die Welt” ukazała się notatka, że trudno, nie udało się – i tylko posłom Volksdeutsche Partei nikt nie powiedział, że wojna się skończyła, więc nadal okupowali salę plenarną, aż wreszcie jakaś dobra dusza poinformowała ich, że już jest po wszystkim i mogą iść do domu. W ten sposób Nasz Najważniejszy Sojusznik, bez żadnych rozruchów, ani żadnej rewolucji, storpedował w zarodku knowania Naszej Złotej Pani z Berlina, która musiała 7 lutego 2017 roku przyjechać z gospodarską wizytą do Warszawy, po której nakazała odłożyć walkę o demokrację na rzecz walki o praworządność, którą niemiecka agentura w Polsce prowadzi a nawet eskaluje, do dnia dzisiejszego.

A nasza niezwyciężona stoi i się przygląda, bo najwyraźniej znikąd nie było rozkazu, by stanąć w obronie naszego nieszczęśliwego kraju. Czyżbyśmy znowu musieli liczyć na Naszego Najważniejszego Sojusznika?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Azerowie “napadli” na swe lotnisko dronem własnej produkcji

Azerowie “napadli” na swe lotnisko dronem własnej produkcji

Date: 9 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/azerowie-napadli-na-swe-lotnisko-dronem-wlasnej-produkcji

Narracja Baku trzeszczy w szwach: Dowody na azerskie pochodzenie dronów z Nachiczewanu

Zaledwie tydzień po podejrzanym ataku dronem na lotnisko w Nachiczewanie, oskarżycielska konstrukcja wyprodukowana przez Azerbejdżan przeciwko Iranowi zaczyna się kruszyć.

Po „gafie” na żywo Baku TV, również artykuł armeńskiego medium Azat TV potwierdza i rozwija szczegóły incydentu, ujawniając, że użyte drony nosiły jednoznaczne znamiona azerskiej produkcji krajowej.

Armeńska telewizja Azat TV opublikowała szczegółowy reportaż analizujący zdjęcia szczątków drona wyemitowane przez azerską państwową telewizję Baku TV. Wnioski z analizy z pewnością wywołają dyskusję i rzucają cień na wiarygodność rządu Ilhama Alijewa.

„Gafa” staje się dowodem: Napis „Istehsalat Birliyi”  na szczątkach drona

Centralnym elementem materiału Azat TV jest to, co wcześniej zauważył azerski dziennikarz Rahim Shaliyev: napis w języku azerskim „Istehsalat Birliyi” (oznaczający „Zjednoczenie Produkcyjne” / „Unia Produkcyjna”)wytłoczony na kluczowych komponentach zestrzelonego urządzenia.

Jak podkreśla Azat TV, jest to „standardowy znacznik towarów produkowanych na poziomie krajowym wewnątrz Azerbejdżanu”, co „mocno wskazuje, że drony nie były produkcji zagranicznej, lecz pochodziły z azerskiego przemysłu zbrojeniowego”. Publikacja określa to odkrycie – dokonane przez medium tak ściśle związane z rządem azerskim – jako „znaczącą i wstydliwą gafę”.

Azat TV zwraca też uwagę, że zdjęcia i klipy wideo z Baku TV, „szeroko rozpowszechnione”, wyraźnie pokazują szczątki z tymi oznaczeniami, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalnymi oskarżeniami kierowanymi pod adresem Teheranu.

====================================================

Rahim Shaliyev @rahimsaliyev

The drone allegedly sent by Iran has the Azerbaijani words “İstehsalat Birliyi” (“Production Association”) written on it. This can be clearly seen in the footage released by Azerbaijan’s propaganda outlet, Baku TV, showing the downed drone.

Immagine

I lettori hanno aggiunto informazioni contestuali

The Azerbaijani text appears on a plastic bag containing drone debris, not on the drone itself. This can be seen in the same Baku TV video referenced in the post: youtube.com/shorts/riLezuu…

VIDEO: https://www.facebook.com/reel

=============================

Reakcje i konsekwencje dyplomatyczne

Odkrycie następuje w momencie bardzo silnego napięcia dyplomatycznego. Kilka dni temu, ambasador Iranu w Azerbejdżanie, Mojtaba Damirchilou, w wywiadzie dla Baku TV (przytoczonym przez Report.az) wzywał do współpracy dwustronnej w wyjaśnieniu sprawy, stwierdzając: „Dlatego konieczne jest, aby obie strony pracowały razem: my potrzebujemy informacji, które macie wy, a wy potrzebujecie informacji, które mamy my”.

Pomimo owego apelu o przejrzystość, rząd azerski – za pośrednictwem prezydenta Ilhama Alijewa i podległych mu mediów – utrzymywał twardą linię oskarżeń, domagając się przeprosin i ukarania Iranu. Teraz, wobec dowodów na krajowe pochodzenie dronów, stanowisko Baku staje się coraz trudniejsze do obrony.

Implikacje: fałszywa flaga czy wewnętrzny błąd?

Opisana sytuacja otwiera drzwi do niepokojących scenariuszy na temat tego, co się wydarzyło:

  • Operacja pod fałszywą flagą – najcięższa hipoteza zakłada, że był to celowy akt przeprowadzony przy użyciu własnych dronów azerskich, mający stworzyć casus belli lub uzasadnić zaostrzenie polityki bezpieczeństwa, a przy okazji zyskać sympatię zachodnich mediów przeciwko Iranowi.
  • Nieudana operacja wewnętrzna – inna możliwość to nieudana akcja wewnętrzna lub zwykły błąd, po którym rząd próbował nieudolnie zrzucić winę na czynnik zewnętrzny, zanim zebrał pełne informacje.
  • Poważna niekompetencja – najmniej dramatyczna, choć i tak kompromitująca wiarygodność Baku wersja mówi, że władze oskarżyły Iran na podstawie błędnych informacji, bez przeprowadzenia właściwych weryfikacji, a państwowa machina propagandowa (przede wszystkim Baku TV) nieumyślnie ujawniła pomyłkę.

Azat TV kończy podkreślając, że „ujawnienie dokonane przez organ informacyjny tak ściśle powiązany z rządem azerskim”  komplikuje zrozumienie dynamiki bezpieczeństwa na obszarze południowego Kaukazu i uwypukla „kluczowe znaczenie niezależnej weryfikacji w regionach podatnych na geopolityczne komplikacje”. Również irańskie agencje informacyjne Tasnim News i Islam Times już podchwyciły sprawę, prezentując ją z perspektywy irańskiej.

ŹRÓDŁA: azat.tv/en/nakhchivan-drone-attack-azerbaijani-origin-revealed

tasnimnews.ir/media-slip-up-exposes-azerbaijan-republic-s-false-flag-against-iran

islamtimes/media-slip-up-exposes-azerbaijan-republic-s-false-flag-against-iran

Kto zakończy wojnę w Zatoce Perskiej?

Kto zakończy wojnę w Zatoce Perskiej?

10. marca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/kto-zakonczy-wojne-w-zatoce-perskiej

Myślę, że wojna jest już praktycznie skończona. Nie mają marynarki wojennej, łączności, sił powietrznych” – powiedział Trump telefonicznie w rozmowie z CBS News, powtarzając oceny zniszczeń poniesionych w bitwie, które przedstawił w poprzednich dniach. Źródło.

Marynarka wojenna i lotnictwo Iranu nie odegrały w tej wojnie żadnej znaczącej roli. Nawet gdyby USA zakończyły swoje zbrodnicze ataki na Iran, nikt nie zabroni Iranowi wysyłać kolejne rakiety na bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych w rejonie Zatoki Perskiej i do Izraela.

„Bo do tanga trzeba dwojga”. Jednostronna decyzja agresora nie zakończy tej rozpętanej przez koalicję Epsteina wojny.

Przebili gniazdo os młotkiem i teraz stoją tam, krwawią i zastanawiają się, dlaczego osy nie umierają, jak planowano. Cytat z kolejnej relacji tkp.at na temat wydarzeń dotyczących przebiegu tej wojny: Dzień 11. izraelsko-amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Źródło.

Kiedy sześć lat temu w czasie, gdy Trump wysłał w kierunku Bagdadu rakietę, która zabiła irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, jeździłem samochodem po ulicach Tel Awiwu i nie przyszło mi nawet do głowy, że te ulice mogą w przyszłości tak wyglądać:

Aktualne zdjęcie jednej z ulic Tel Awiwu.

Bombardowanie Izraela jest najważniejszą bronią przeciwko terroryzmowi tego państwa. Blisko 80 lat ten zaborczy karzeł syjonizmu narzuca swoją wolę wszystkim sąsiadom, aż doszło do wielkiej wpadki: zaatakowali państwo, które potrafi się odwzajemnić.

Wystarczyło kilka dni, by Tel Awiw wyglądem przypominał krajobraz Strefy Gazy.

Przyzwyczajeni do walki z „terroryzmem” i poskramianiem gojów syjoniści nie odbierają spadających rakiet na ich miasta jako karę. To jest ich droga do panowania nad światem podludzi, których nazywają gojami.

Minister Ben-Gvir – zwolennik wielkiego Izraela uciskającego wszystkie pobliskie nacje, uskarża się, że żadna organizacja charytatywna nie stanie w obronie krzywdzonych Żydów.

Ben_Gvir:
„Gdzie są organizacje zajmujące się prawami człowieka w obliczu tego, co dzieje się w Izraelu?
Te organizacje straciły swoją neutralność”.

Kiedy budowano kanał Sueski, podobną logikę prezentował Kali w książce Sienkiewicza: Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, to jest zły uczynek. Dobry — to jak Kali zabrać komu krowy.

Niektórzy z nich tańczyli tydzień temu. Dzisiaj kryją się na stacjach metra przed irańskimi rakietami.
Źródło:
Telegram 09.03.2026 r. 18:38.

Trump przerażony grożącym upadkiem giełdy próbuje swojej wypróbowanej taktyki wycofania się, jak to było w po ogłoszeniu wielkiego dnia wojny celnej w kwietniu. Tym razem może to na chwilę złagodzić spadki indeksów na giełdzie. Kiedy dotrze do inwestorów, że nie ma on żadnej kontroli nad wojną, którą rozpętali pro-syjonistyczni globaliści, wtedy nikt nie będzie już reagował na słowa „wybawiciela” Izraela..

Henry Kissinger kiedyś powiedział: „Bycie wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale bycie jej przyjacielem jest fatalne” (ang. It may be dangerous to be America’s enemy, but to be America’s friend is fatal).

Osobisty udział Trumpa w wyborze nowego przywódcy Iranu. Zapewne mówili po persku – stąd taki wybór.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

w MEM-ach łatwiej o prawdę

—————————

———————————————-

[Synek, dyć jest więcej afer do szantażu… ]

————————————

——————————————


—————————

——————————————–

———————–