Obrona (tania a skuteczna) przed upałem

Co roku w porze upałów te parę prostych rad przypominam. Dziś, 10 lipca 2024 musiałem być w mieście, Warszawie. Upał. Z obrzydzeniem i przerażeniem widziałem okna od południa – zasłonięte grubymi zasłonami – od wewnątrz !! Oraz pudła zewnętrzne klimatyzatorów -odsłonięte, w pełnym słońcu. Masz, kretynie, zrozumieć, że „klima” musi być w cieniu, najlepiej od północnej strony budynku!! A zasłony – biała, ja zawsze promuję stare, dziurawe prześcieradła – przytrzymywane przez zamykane ramy okienne – ale od zewnątrz.

Poniżej stary tekst, jeśli męczy cię upał – przeczytaj całość…

kto zastosował i skorzystał – proszę o wiadomość. Bo męczy mnie koszmar, że gadam do słupa

==============================

[dla NOWYCH CZYTELNIKÓW i dla tych, co mają dobrą pamięć, ale krótką — POWTARZAM stary tekst:

Proste instrukcje, jak bez użycia „klimy” mieć o 8-12 stopni niższą temperaturę w mieszkaniu.

Zadziwia jednak, że mimo paru dziesiątków tysięcy otwarć tego artykuliku w poprzednich latach – są czytelnicy, którzy czytali, ale nie rozumieją, nie stosują…To nie sprawa IQ, lecz jakaś lekko-myślność… Powtarzam więc w 2019…. 2022…

A TV takich rad nie daje. Woli bredzić o „Zielonym Ładzie”. ]

=========================

Obrona (tania) przed upałem

[ „Wieszam” dopiero teraz – bo u mnie tak wyrosło dzikie wino na ścianie południowej i wschodniej domu (warstwa liści 30-40 cm, trzeba dobrze podlewać, bo intensywnie paruje, a przez to schładza ścianę), że upałów  nie zauważyłem na sobie.

Dla tych, co mają płaski dach i „smykałkę”, jest nowość – pod koniec tekstu.]

W mieszkaniu czy domu:

a)      Okna, na które pada słońce (południowy wschód do połudn. -zachodu) zasłaniać na dzień białym materiałem (np. prześcieradło) na zewnątrz. Umocować (przycisnąć) przy zamykaniu okna. Nigdy wewnątrz, bo wtedy całe ciepło gromadzi się w mieszkaniu. W dzień wszystkie okna zamknięte (nie wchodzi upał).

b)       na noc (lub zawsze, gdy temperatura zewn. niższa od wewnętrznej) otwierać okna – wietrzyć. Chłodzić też strychy!

c)      pić dużo wody chłodnej – do trzech litrów dziennie, by się nie odwodnić (raczej nie z lodówki, bo powoduje ból gardła).

2. Siedzieć w domu (lub lesie, jeśli możliwe). Kto musi być na ulicy – unikać godzin południowych. Odzież najjaśniejsza – odbija ciepło. Koniecznie kapelusz słomkowy (czyli jasny i przewiewny).

2a. Kąpiele częste w wannie, w letniej wodzie (by czuć miły chłodek, nie zimno!!)

3. Na dalsza metę: Obsadzić południowe ściany domu pnączami (bluszcz, dzikie wino). 

Przykład działania: Jeśli słońce ogrzewa goły mur do 40-60 st.C, to pod pnączami jest o 20 do 30 stopni C mniej!!

W moim domu utrzymuję temperaturę wnętrza (sposobami 1 ab, 3) o 10-12 st.C poniżej temperatury zewnętrznej.  A w szpitalu, którego dyrektor nie zdecydował się na tak proste rozwiązania, właśnie (znów, jak co roku!!) rośnie umieralność małych pacjentów: komplikacje po-operacyjne, zakażenia, serce… U innych, silniejszych znacznie rośnie czas zdrowienia, a więc też czas pobytu w szpitalu. [Temperatura w salach chorych – do 36o. Klimatyzację ma.. dyrektor techniczny. ]


Nie wstydźmy się rozwiązań prostych!

————————-

Poniżej „dla zaawansowanych”:

Zasłona termiczna – rolety konwekcyjne.

Cel: wielokrotne zmniejszenie mocy nagrzewania pomieszczeń w lecie, klimatyzacja z zerowym poborem energii elektrycznej.

Nagrzewanie następuje zwykle poprzez szyby wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Sposób:

Zasłony okienne charakteryzujące się tym, że:

Cechy zasłony:

1)      Umieszczona na zewnątrz szyb lub murów w odległości 8-10 cm.

2)      Boczne umocowanie (prowadnice) ażurowe, szczególnie u góry urządzenia

3)      Po pełnym zasłonięciu szeroka szpara u góry, dla poprawienia konwekcji.

4)      Zasłona musi być biała, plastik trwały, sztywny, niepodatny na deszcz , wiatr i UV

5)      Zaciąganie z wewnątrz, w taniej wersji przez sznurek, identycznie, jak obecnie w roletach wewnętrznych.

6)      W czasie pracy zasłony, lufciki i okna powinny być zamknięte

Dodatkowo:

1.     Działa też ocieplająco w zimie, przeciw wiatrom. Wtedy ażur z boków oraz szparę z góry należy zasłonić. Np. przypinać na zatrzaski

2.     Podobne zasłony mogą też chronić te mury, które w lecie ulegają nadmiernemu nagrzaniu: Ściany południowe (S) do E oraz W.

 Koszt inwestycji ok. 100 razy niższy, niż klimatyzacji. Pozatem: Zero kosztów energii elektrycznej w czasie użytkowania.

Zastosowanie zasłon zapewnia obniżenie temperatury wewnętrznej o 5-12o C w porównaniu z nie-stosowaniem. Ta ostatnia wartość przy wietrzeniu w sytuacji, gdy temperatura zewn. niższa od wewnętrznej (tz<tw), czyli praktycznie w nocy.

Mirosław Dakowski, Anin, maj 2008

Przypadki szczególne:

a)      kto ma kotłownię swoją, a w niej np. 13 oC, a w mieszkaniu np. 24 oC, to powinien otworzyć wszystkie drzwiczki kotła i włączyć pompkę obiegową. Schłodzi mieszkanie o stopień lub lepiej.

b)      kto dusi się pod płaskim, nie-(lub źle-) izolowanym dachem, ma kupić folię zagrzejnikową ( w sklepach hydraulicznych). Ma ona 3 mm pianki, na niej folia Alu. Wyłożyć dach tą folią (Alu na wierzch!) , umocować cegłami czy deskami. Zdejmować przed burzą, bo to prowizorka… Zyski: 4 – 6 stopni niższa temp. w pokojach.

Można ew. wyłożyć białą folią – plandeką. Przycisnąć mocniej. To taniej, trwalej i gorzej termicznie. Pod folie – bardzo dobrze wpuszczać wodę np. ze zraszacza postaci rurki z dziurkami, stosowany w ogródkach. Mały strumień wody nie obciąży licznika, czyli kieszeni, a skutek – świetny!

A NAJLEPIEJ: Uszczelnić dach, na wierzchu posiać trawę, wśród niej inne, wyższe zioła. Podlewać, najprościej – z perforowanego węża – kropelkami.

To idealnie chłodzi.

============================

Wprowadzenie tych zasad dla koszmarnie projektowanych i „tanio” budowanych domów poza miastami w USA pozwoliłoby na szybkie wyłączenie jednej trzeciej reaktorów jądrowych – one pracują „na klimatyzacjęmilionów tych podmiejskich bud.

Samotność w czasach pięciu tysięcy znajomych

Samotność w czasach pięciu tysięcy znajomych

Krzysztof Bielejewski 27.06.2026 wolnemedia/samotnosc-w-czasach-pieciu-tysiecy-znajomych

Nie wiem, kiedy dokładnie to się stało. Prawdopodobnie gdzieś pomiędzy wynalezieniem przycisku „Obserwuj”, serduszka pod zdjęciem śniadania i przekonaniem, że człowieka można zastąpić powiadomieniem.

Jeszcze trzydzieści lat temu samotność wyglądała zupełnie inaczej. Człowiek siedział na ławce przed blokiem, patrzył w dal i był samotny w sposób staromodny, niemal szlachetny. Sąsiadka przynosiła rosół, ktoś zapukał do drzwi, listonosz zamienił dwa zdania, a pies przynajmniej udawał zainteresowanie losem właściciela.

Dzisiaj człowiek ma pięć tysięcy znajomych, siedem komunikatorów, cztery konta społecznościowe, dwa smartfony, zegarek mierzący puls, lodówkę wysyłającą powiadomienia i sztuczną inteligencję gotową napisać mu wiersz na każdą okazję.

I nigdy jeszcze nie był tak samotny.

To naprawdę niezwykłe osiągnięcie cywilizacji. Wynaleźliśmy technologię, która pozwala rozmawiać z Australią bez opóźnienia, ale coraz częściej nie wiemy, jak odezwać się do sąsiada zza ściany. Możemy obejrzeć śniadanie nieznajomego z Buenos Aires, lecz od miesięcy nie zapytaliśmy własnej matki, czy wszystko u niej w porządku.

WHO uznała samotność za jedno z największych wyzwań zdrowotnych naszych czasów. Według najnowszego raportu aż jedna osoba na sześć na świecie doświadcza chronicznego osamotnienia, a jego skutki wiążą się z ponad 870 tysiącami zgonów rocznie. To mniej więcej sto osób na godzinę. Nie od wirusa, nie od wojny, lecz od czegoś, czego nie da się sfotografować rezonansem magnetycznym.

Brzmi absurdalnie?

Bo samotność jest chyba najbardziej absurdalną chorobą współczesności. Można umrzeć z braku rozmowy w epoce, która nigdy nie przestaje gadać.

Nasz gatunek osiągnął poziom komunikacji godny międzyplanetarnej cywilizacji. Wysyłamy sobie emoji przedstawiające emocje, których już nawet nie próbujemy przeżywać. Składamy życzenia urodzinowe ludziom, których numer telefonu dawno usunęliśmy. Gratulujemy sukcesów osobom, których twarzy nie rozpoznalibyśmy w kolejce po bułki.

To nie są znajomości. To jest katalog kontaktów z funkcją powiadomień.

Profesor Bogdan de Barbaro powiedział kiedyś bardzo trafnie, że kontakty internetowe bywają bardziej środkiem znieczulającym niż lekarstwem na samotność. Coś w tym jest. Smartfon przypomina tabletkę przeciwbólową. Na chwilę pomaga. Potem ból wraca jeszcze mocniej.

Zresztą proszę spojrzeć na współczesne kawiarnie. Przy jednym stoliku siedzi para zakochanych. Oboje patrzą w telefony. Przy drugim grupa studentów. Każdy przewija własny ekran. Przy trzecim ojciec z córką. Dziewczynka pokazuje mu filmiki z TikToka. Ojciec odpowiada, wysyłając służbowego maila. Kelner przynosi rachunek. To jedyny moment, kiedy wszyscy podnoszą wzrok.

Psychologowie mówią dziś o FOMO – lęku, że coś nas ominie. Ja mam wrażenie, że cierpimy raczej na FOMO odwrotne. Paniczną obawę, że przez chwilę moglibyśmy zostać sami ze sobą.

Samotność ma dwie twarze. Pierwsza jest piękna. To ta, kiedy jedzie się nad jezioro z książką. Kiedy siedzi się na ganku podczas letniej burzy. Kiedy człowiek przez godzinę nic nie mówi i nagle odkrywa, że świat wcale nie potrzebuje nieustannego komentarza. Ta samotność leczy.

Ale jest jeszcze druga. Ta, która zaczyna się wieczorem, kiedy telefon milczy już trzeci dzień. Kiedy chorujesz i nie bardzo wiesz, komu powiedzieć, że gorączka przekroczyła trzydzieści dziewięć stopni. Kiedy sukces nie ma komu sprawić radości, a porażka nie ma z kim zostać podzielona. To już nie jest samotność. To jest osamotnienie, i ono boli naprawdę.

Badania pokazują, że przewlekłe poczucie izolacji zwiększa ryzyko chorób serca i udaru o około jedną trzecią, przyspiesza rozwój demencji, pogarsza odporność i znacząco zwiększa ryzyko depresji. Amerykański Surgeon General porównał wpływ chronicznej samotności na zdrowie do wypalania kilkunastu papierosów dziennie. To jedna z tych metafor, które brzmią przesadnie, dopóki nie zajrzy się do statystyk.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś innego. Najbardziej samotni nie są wcale staruszkowie siedzący na parkowych ławkach. Najbardziej samotni okazują się młodzi. Ludzie, którzy teoretycznie mają cały świat na wyciągnięcie kciuka. Młodzi mężczyźni, nastolatki, studenci. Pokolenie wychowane w przekonaniu, że zawsze ktoś będzie online. Okazało się, że online nie oznacza razem.

Być może największym oszustwem XXI wieku było wmówienie nam, że liczba kontaktów zastąpi więzi. Że algorytm wie, z kim powinniśmy się przyjaźnić. Że aplikacja zastąpi przypadkowe spotkanie. Że serduszko pod zdjęciem jest dowodem troski.

Nie jest. Serduszko kosztuje pół sekundy. Przyjaźń kosztuje czas, a czasu nikt już nie chce wydawać. Wolimy inwestować go w produktywność, rozwój osobisty, kolejne kursy, szkolenia i aplikacje uczące… uważności. To dopiero jest dowcip naszych czasów. Instalujemy program, który przypomina nam, żeby przez pięć minut dziennie pobyć ze sobą, bo sami już o tym nie pamiętamy.

Może dlatego samotność stała się epidemią. Nie dlatego, że ludzie zniknęli. Lecz dlatego, że przestaliśmy być dla siebie obecni.

Nie chodzi o to, żeby nagle wyrzucić telefon do Wisły, zamieszkać w Bieszczadach i hodować kozy, choć przyznaję, że po niektórych dyskusjach internetowych brzmi to kusząco. Chodzi raczej o coś znacznie prostszego. O telefon wykonany nie dlatego, że wypada. O kawę bez patrzenia co trzydzieści sekund na ekran. O spacer z kimś, kto nie musi być sfotografowany. O wizytę u rodziców bez pretekstu w postaci zepsutego kranu. O rozmowę, która nie kończy się słowami: „Dobra, muszę już lecieć”.

Może największym luksusem XXI wieku nie będzie elektryczne Ferrari ani wakacje na Marsie. Może największym luksusem stanie się człowiek, który usiądzie naprzeciwko ciebie, schowa telefon do kieszeni i przez godzinę będzie naprawdę obecny.

Proszę zwrócić uwagę, jakie to dziś ekstrawaganckie. Milioner może kupić jacht. Miliarder może kupić wyspę, ale nawet najbogatszy człowiek świata nie kupi sobie prawdziwej przyjaźni z dostawą następnego dnia.

Na szczęście można ją jeszcze wyhodować. Tylko trzeba na chwilę wyłączyć Wi-Fi i włączyć… człowieka.

Autorstwo: Krzysztof Bielejewski
Źródło: StudioOpinii.pl

Ukrainofile w amoku

Ukrainofile w amoku.

Jacek Tomczak konserwatyzm/ukrainofile-w-amoku

 “Lepiej wykształceni” i “bardziej racjonalni” dostali opętańczego szału na wieść o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Oczywistość tej decyzji, podważalnej jedynie poprzez odniesienie do “opłacalności godności” nie stwarzała przestrzeni do merytorycznych argumentów.

1. Wyobraźmy sobie co spotkało by Żyda, który pochwaliłby w Izraelu niemieckiego polityka, chcącego nadać jednej z jednostek wojskowych imię “Bohaterów SS”. Więzienie? Czy tylko anatema?

W Polsce obrońcy decyzji Włodymyra Zełenskiego nie mają jakiegokolwiek problemu z sięganiem po coraz bardziej kuriozalne racjonalizacje swojej postawy.

2. “Lepiej wykształceni” i “bardziej racjonalni” dostali opętańczego szału na wieść o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Oczywistość tej decyzji, podważalnej jedynie poprzez odniesienie do argumentów dotyczących “opłacalności godności” nie stwarzała przestrzeni do merytorycznych argumentów.

Liberalny mainstream porzucił fascynację koncepcją Jerzego Giedroycia, prowadzącą do imperatywu pomagania Ukrainie – on po prostu wyraża interes ukraiński.

3. Każdy powód jest dobry, by zapomnieć o rzezi wołyńskiej. Teraz tłumaczy się to wojną – tak, jakby trwała ona od ponad 80 lat.

“Retoryczne ustępstwo na rzecz prawdy” sprawia, że przedstawiciele mainstreamu powiedzą: “Oczywiście, o ofiarach trzeba pamiętać” tudzież wyrzucą z siebie inny pusty slogan, jednocześnie konsekwentnie robiąc wszystko, by temat rzezi nie miał jakiejkolwiek rangi i znaczenia.

To, że Order Orła Białego miał człowiek, który rzeźników z UPA uważa za bohaterów, a nie otrzymał go nieodżałowanej pamięci ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, niestrudzony bojownik o prawdę i pamięć historyczną, jest świadectwem tego gdzie zabrnęło państwo polskie w swoim stosunku do rzezi wołyńskiej.

4. Mainstream nagle przypomniał sobie o istnieniu “interesu narodowego”, dowodząc sprzeczności odebrania odznaczenia Zełenskiemu z tym interesem.

Nie ma “interesu”, jeśli nie ma narodu. Nie ma narodu, jeśli nie ma godności. Nie ma godności, jeśli honoruje się tych, którzy gloryfikują naszych katów.

Czasem abecadło jest zbyt trudne.

5. Brytyjski filozof Roger Scruton pisał, że rozmaici rewolucjoniści krytykują cywilizację zachodnią, jednak będąc niezdolnymi do zaproponowania jakiejkolwiek alternatywy, poprzestają na nihilizmie, objawiającym się destrukcją.

Liberalny mainstream wykazał się takim właśnie nihilizmem po odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy: zwyzywał od “ruskich” i “nacjonalistów” (polskich, więc tych złych) prezydenta Karola Nawrockiego – jak codziennie, “na Kremlu otworzyły się butelki od szampana”. Jednocześnie przedstawiciele tego mainstreamu często domagają się, by “nie zawłaszczać patriotyzmu”, tak jakby chcieli zaproponować swój własny model tegoż.

Ich “patriotyzm”, jak się wydaje, zatrzymał się w fazie dekonstrukcji wszystkiego co polskie.

6. Podchodząc krytycznie do istnienia narodów jako wspólnot nieokreślonych i abstrakcyjnych, przedstawiciele mainstreamu występują w imieniu “ludzkości” – nieporównywalnie bardziej niedookreślonej i abstrakcyjnej.

Co ciekawe, nawet z punktu widzenia “świata bez narodów” (bez pamięci historycznej, tożsamości, bohaterów, katów), czyli z perspektywy mainstreamu bezwarunkowe wspieranie Ukrainy jest szkodliwe dla “ludności, która żyje na tym obszarze”

Jacek Tomczak

Utrata głębi

Utrata głębi

Autor: Loss of Depth, Todd Hayen, Jun 27, 2026

Wpisał: AlterCabrio, 27 czerwca 2026

Jak długo kultura może przetrwać na tak płytkiej glebie? „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya oferuje mrożący krew w żyłach plan. W tej dystopii społeczeństwo kreuje szczęście poprzez uwarunkowania genetyczne, konsumpcjonizm, seks bez zobowiązań, a przede wszystkim somę – idealny środek farmaceutyczny, który zapewnia euforię bez kaca, dysfunkcji fizycznych czy zaburzeń. Soma nie tylko uśmierza ból; niweluje wszelką potrzebę głębi, refleksji czy zmagań.

Utrata głębi

Co, na litość boską, stało się z naszą młodzieżą? Nie całą, jeszcze nie – ale choroba szybko się rozprzestrzenia. Jakie to zarazy zapanowały?

Mógłbym wymienić kilkanaście, ale ta, która niepokoi mnie najbardziej – i która wypływa ze wszystkich pozostałych – to utrata głębi. Mam na myśli ciche porzucenie jakiegokolwiek prawdziwego dążenia do sensu, zanik celu i powolna śmierć prawdziwej pasji.

Czy jestem tylko alarmistą? Czy większość ludzi by się sprzeciwiła i powiedziała, że ​​przesadzam? Możliwe.

Ludzie prawdopodobnie mówią podobne rzeczy o młodych od wieków – o moim pokoleniu sprzed pięćdziesięciu lat, o poprzednim i tak dalej, sięgając tysiąca lat wstecz, a może i więcej. Być może ten dryf ku duchowej płytkości rozpoczął się pokolenia temu.

Podejrzewam, że ludzkość od dawna podążała bardzo powolną trajektorią ku wewnętrznej pustce, choć schyłek ten nie był stały ani gwałtowny aż do połowy XIX wieku. Od tego czasu, zwłaszcza w związku z zanikiem świadomości duchowej, proces ten dramatycznie przyspieszył.

Przyczyny są splątane i przesadnie zdeterminowane. Trudno zrzucić winę na jakąkolwiek pojedynczą zmianę kulturową – zanik wiary w Boga, moralny rozpad społeczeństwa czy rozkwit smartfonów i mediów społecznościowych. Brzmię jak stary kaznodzieja na mównicy, z Biblią w jednej ręce, grożący pięścią w niebo, głoszący kazanie o ogniu i siarce.

Prawdę mówiąc, pod pewnymi mierzalnymi względami ludzkość się poprawiła. Nie tolerujemy już rutynowych okrucieństw, które kiedyś uważaliśmy za normalne: systemowego podporządkowania kobiet, otwartej akceptacji niewolnictwa, bezmyślnego stosowania tortur jako publicznego widowiska czy brutalnego traktowania dzieci i osób chorych psychicznie.

Średnia długość życia wzrosła, umiejętność czytania i pisania jest powszechna, a podstawowe prawa człowieka zyskały na znaczeniu w wielu częściach świata. Jednak trudno mi pogodzić te korzyści z głębszym rozkładem, który obserwuję.

Może jestem po prostu niepoprawnym pesymistą. A może po pozornym optymizmie po II wojnie światowej – kiedy wydawało się, że w końcu możemy pogodzić się z wiekami brzydoty – sprawy po cichu wymknęły się spod kontroli.

Rozejrzyj się wokół: skandal Epsteina i jego cienie, to, co wielu określa mianem ludobójstwa w Strefie Gazy, eksplozja silnych narkotyków syntetycznych, powszechny handel dziećmi, szerząca się pornografia, która wypaczyła całe pokolenia, niekończące się wojny zagraniczne, normalizacja państw policyjnych i to, co wydaje się lekkomyślną, wręcz bezmyślną próbą zranienia lub zabicia dużej części globalnej populacji poprzez nowatorską interwencję farmaceutyczną forsowaną z bezprecedensowym przymusem. Wygląda na to, że diabeł w końcu zasiadł na tronie, którego pragnął od tysiącleci.

Ale odbiegam od tematu – czy aby na pewno? Wróćmy do młodych i ich pozornego porzucenia celu i poszukiwania sensu. W swojej praktyce spotykam wiele osób między osiemnastym a trzydziestym rokiem życia. Większość wykazuje oznaki tej osobliwej zombi-patii.

Nie zrozumcie mnie źle – według konwencjonalnych, współczesnych standardów, wielu z nich odnosi sukcesy. Gonią za dobrze płatnymi karierami, które obiecują błyszczące zabawki, luksusowe domy, drogie samochody i atrakcyjnych partnerów. Jednak pod powierzchnią ich związki często są dysfunkcyjne, ich własne dzieci zdają się zmierzać w kierunku tej samej pustki, a prawdziwe zadowolenie jest rzadkością.

Tak, terapeuci zajmują się głównie osobami z problemami, więc nie mogę twierdzić, że mam idealną próbkę. Mimo to obserwuję ten sam schemat w życiu osobistym, w mediach społecznościowych, w filmach i telewizji, a także w szerszej kulturze. To jest wszędzie.

Ci młodzi ludzie skupiają się na zarabianiu jak największej ilości pieniędzy przy jak najmniejszym wysiłku, noszą najlepsze ubrania, na jakie ich stać, mają największy dom i najmodniejszy samochód oraz chcą znaleźć najbardziej atrakcyjnego partnera, jakiego można znaleźć.

Niewielu interesuje się głębszym mechanizmem świata, w którym żyją – poza wygodnymi obiektami oburzenia (Trump, rzecz jasna, i niemal wszystko, co się z nim wiąże). Hobby rzadko wykraczają poza treningi na siłowni. Nauka dla samej nauki, podróże jako autentyczna eksploracja, a może jakiekolwiek poważne zaangażowanie w religię lub duchowość dla wewnętrznego rozwoju? Prawie nie istnieją. Świadome poszukiwanie sensu i celu po prostu nie wchodzi w grę.

Czy są szczęśliwi? Nie sądzę. Niektórzy wmawiają sobie, że są, dopóki strumień natychmiastowej gratyfikacji materialnej płynie. Przez krótkie chwile dopływy dopaminy udają szczęście. Ale to uczucie szybko zanika, pozostawiając ich jeszcze bardziej pustymi niż wcześniej.

Jak długo kultura może przetrwać na tak płytkiej glebie? „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya oferuje mrożący krew w żyłach plan. W tej dystopii społeczeństwo kreuje szczęście poprzez uwarunkowania genetyczne, konsumpcjonizm, seks bez zobowiązań, a przede wszystkim somę – idealny środek farmaceutyczny, który zapewnia euforię bez kaca, dysfunkcji fizycznych czy zaburzeń. Soma nie tylko uśmierza ból; niweluje wszelką potrzebę głębi, refleksji czy zmagań.

Obywatele pozostają spokojni i produktywni właśnie dlatego, że nigdy nie konfrontują się z dyskomfortem, stratą ani wielkimi pytaniami egzystencji. „Szczęście”, które ono zapewnia, jest stabilne i nieskończone – dopóki rzadki Dzikus spoza systemu nie wniesie prawdziwego uczucia, w którym to momencie krucha iluzja pęka.

W naszym świecie współczesne odpowiedniki somy (niekończące się przewijanie [scrolling], konsumpcja, farmaceutyki i starannie wyselekcjonowane oburzenie) zdają się działać w podobny sposób: utrzymują zombi-równowagę znacznie dłużej, niż można by się spodziewać, właśnie dlatego, że pozbawiają duszę wszystkiego, co prawdziwe.

Mimo to istnieją jaskrawe wyjątki. Nie każdy młody człowiek w pełni poddał się schematowi narzuconemu przez panującą agendę. Wielu, którzy zajmują się poważną sztuką lub muzyką, kieruje się zupełnie innym paradygmatem – takim, który ceni twórczość, piękno i wewnętrzną eksplorację bardziej niż zewnętrzne kryteria.

To samo często dotyczy tych, których pociąga kunszt rzemieślniczy, głębokie dociekania filozoficzne, autentyczna służba społeczna zakorzeniona we współczuciu lub jakakolwiek zdyscyplinowana ścieżka duchowa wymagająca konfrontacji z samym sobą. Są też jednak te rzadkie dusze, które z jakiegoś tajemniczego powodu po prostu nigdy nie połknęły tej trucizny – być może chronione przez rodzinę, temperament lub po prostu upór i łaskę.

Jednak trend ten jest wyraźny i przyspiesza.

Społeczeństwo, które traci głębię wśród młodych, ostatecznie traci swoją przyszłość. Bez celu, pasji i woli zmagania się z sensem, dryfujemy w stronę huxleyowskiego zastoju – wygodnego, wydajnego i głęboko pustego.

Prawdziwe pytanie nie brzmi, czy ta utrata rzeczywiście ma miejsce. Pytanie brzmi, czy wystarczająco dużo z nas wciąż pamięta, jak odczuwa się głębię, i czy potrafimy ją wystarczająco mocno modelować, aby ci, którzy przyjdą po nas, rozpoznali jej brak – i zaczęli na nowo jej szukać.

_________________

Loss of Depth, Todd Hayen, Jun 27, 2026

Kanadyjski Kościół anglikański ogłasza oficjalną “liturgię” towarzyszącą praktyce eutanazji

Kanadyjski Kościół anglikański ogłasza oficjalną “liturgię” towarzyszącą praktyce eutanazji

Date: 27 giugno 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/kanadyjski-kosciol-anglikanski-oglasza-oficjalna-liturgie-towarzyszaca-praktyce-eutanazji

Kościół anglikański w Kanadzie podjął krok, który jeszcze kilka lat temu byłby trudny do wyobrażenia nawet w najbardziej “progresywnych” wyznaniach chrześcijańskich. Jego Synod Generalny zatwierdził do „użycia próbnego” specjalną “liturgię” przeznaczoną dla osób, które zdecydowały się na eutanazję, znaną w Kanadzie jako „pomoc medyczna w umieraniu” (MAiD). Dokument zawiera modlitwy, które należy odczytać tuż przed podaniem środków śmiertelnych, jak również modlitwy po śmierci pacjenta.

Ten 66-stronicowy tekst (do którego link poniżej) wykracza daleko poza oferowanie wskazówek duszpasterskich dla pacjentów nieuleczalnie chorych. Zawiera on pełny zestaw obrzędów religijnych dostosowanych do chwil poprzedzających i następujących po eutanazji, takich jak spowiedź, nałożenie rąk, namaszczenie olejem, Komunia Święta, błogosławieństwa oraz specjalne modlitwy za tych, którzy zdecydowali się zakończyć swoje życie poprzez interwencję medyczną.

We wstępie przyznano, że wielu anglikanów uważa, iż eutanazja „może rzeczywiście być sprzeczna z Bożymi zamierzeniami wobec ludzkości”. Jednak zamiast podejmować próbę rozstrzygnięcia owej kwestii teologicznej, deklarowanym celem publikacji jest “zapewnienie duchowego wsparcia” tym, którzy podjęli tego rodzaju decyzję.

W dokumencie wielokrotnie podkreśla się, że nie ma on na celu błogosławienia decyzji o skorzystaniu z eutanazji. Niemniej jednak krytycy prawdopodobnie będą kwestionować, czy otaczanie śmierci wspomaganej fragmentami Pisma Świętego, błogosławieństwami, sakramentami oraz oficjalną liturgią kościelną nie nadaje jej nieuchronnie moralnej legitymizacji.

Jeden z najbardziej uderzających fragmentów stwierdza, że osoby decydujące się na eutanazję „mogą rzeczywiście być gotowe na odejście” oraz że pragną „umrzeć godnie, z łaską i błogosławieństwem Boga oraz w obecności Kościoła u ich boku”.

Ceremonia obejmuje chwilę ciszy bezpośrednio przed zabiegiem medycznym. Pacjent może wówczas modlić się: „Ojcze, oddaję się w Twoje ręce. Święty Boże, wierzę w Ciebie. Ufam Ci. Kocham Cię”.

Po przeprowadzeniu eutanazji liturgia przewiduje modlitwy tradycyjnie związane z chrześcijańskim towarzyszeniem umierającym. Wśród nich znajduje się prośba: „Przyjmij ich teraz do raju, gdzie nie będzie już smutku, płaczu ani bólu, lecz tylko pokój i radość”.

Inna modlitwa stwierdza, że zmarły został „uwolniony od wszelkich trosk” i prosi Boga, by obdarzył go „szczęściem i pokojem na zawsze”.

W niektórych materiałach uzupełniających tekst idzie jeszcze dalej.

Jedna z modlitw wyraża wdzięczność za to, że członkowie rodziny mogli być przy zmarłym w chwili podania śmiertelnego zastrzyku, i kończy się stwierdzeniem, że „ich ostatnim darem dla niego było doprowadzenie go bezpiecznie do domu”.

Decyzja ta stawia Kościół anglikański w Kanadzie w bezprecedensowej sytuacji w historii chrześcijaństwa.

Nowość nie polega na tym, że Kościół towarzyszy człowiekowi w ostatnich chwilach życia – co od wieków stanowi część posługi chrześcijańskiej – ale na stworzeniu oficjalnego rytuału dla praktyki, którą tradycja chrześcijańska od dawna uważa za niezgodną z przekonaniem, że życie ludzkie jest darem od Boga i nie powinno być celowo kończone przez ludzkie ręce.

Liturgia została zatwierdzona do stosowania na okres próbny, podczas którego do maja 2027 r. będą gromadzone opinie z diecezji w całej Kanadzie. Następnie poprawiona wersja mogłaby zostać przedstawiona Synodowi Generalnemu Kościoła w roku 2028 w celu ewentualnego przyjęcia na stałe.

“Liturgie duszpasterskie w obliczu śmierci w kontekście eutanazji”:

anglican.ca/trial-use-ministry-with-sick-and-dying-maid

INFO: europeanconservative.com/canadas-anglican-church-unveils-official-liturgy-for-assisted-suicide

Nowy raport ujawnia prawdziwą skalę zniszczeń w siedzibie Piątej Floty USA w Bahrajnie

Nowy raport ujawnia prawdziwą skalę zniszczeń w siedzibie Piątej Floty USA w Bahrajnie

Przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.

Symplicjusz 27 czerwca 2026 r. simplicius/new-report-reveals-true-extent-

Dziennik WSJ opublikował kolejną „bombę” dotyczącą rozmiaru zniszczeń, jakie Iran wyrządził amerykańskim bazom regionalnym, co potwierdzają szczegółowe nowe zdjęcia satelitarne:

https://www.wsj.com/world/middle-east/iran-us-naval-base-bahrain-e87bbca3

Najbardziej szokującym odkryciem raportu były informacje na temat bazy amerykańskiej NSA (Naval Support Activity) w Bahrajnie, gdzie mieści się Kwatera Główna Piątej Floty.

Położona niecałe 240 kilometrów od południowego wybrzeża Iranu, baza NSA Bahrajn od ponad trzech dekad jest ostoją amerykańskiej potęgi morskiej na Bliskim Wschodzie. Baza może pomieścić każdy typ okrętu floty amerykańskiej i odegrała kluczową rolę w przeciwdziałaniu irańskiemu przemytowi broni, minowaniu i atakom na tankowce.

Donoszą, że Kwatera Główna Piątej Floty USA stała się „bezużyteczna” – przynajmniej częściowo – po tym, jak została uderzona potężnym pociskiem balistycznym:

Sam ten budynek, według raportu, szacowany jest na 200 milionów dolarów. Całkowita wartość pozostałej części bazy w Bahrajnie była dwukrotnie wyższa:

Zniszczenia tej kwatery głównej i innych baz były tak poważne, że Stany Zjednoczone najwyraźniej rozważają przeniesienie niektórych z nich „dalej na zachód” zamiast ich odbudowy:

Wojsko rozważa obecnie modernizację bazy w Bahrajnie,zmniejszenie obecności USA w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej oraz przeniesienie niektórych baz lub funkcji baz na zachód, poza zasięg irańskich rakiet i dronów,twierdzą urzędnicy zaznajomieni z obradami.

Zaatakowane struktury mogą nie zostać odbudowane.Węzły dowodzenia i kontroli mogą zostać przeniesione pod ziemię. Urzędnicy stwierdzili, że potencjał wojskowy może zostać rozproszony w całym regionie, choć zastrzegli, że nie podjęto jeszcze żadnych decyzji.

Według szacunków CSIS szkody w bazach mogą wynieść aż 5 miliardów dolarów:

Kontroler Pentagonu Jay Hurst powiedział w zeszłym miesiącu Kongresowi, że szacunkowe koszty wojny, wynoszące wówczas29 miliardów dolarów, nie uwzględniają zniszczeń w bazach amerykańskich.

Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych oszacowało w raporcie opublikowanym we wtorek, że całkowity koszt wojny wyniósł około 40 miliardów dolarów. Szacunek ten uwzględniał straty w amerykańskich bazach na poziomie od 2,2 do 5,1 miliarda dolarów, w oparciu o struktury zidentyfikowane przez CSIS jako uszkodzone.

Baza przypominała małe amerykańskie miasto, ze wszystkimi jego atrakcjami i ekscesami:

„Jesteśmy tam od ponad 50 lat, a baza rozwijała się wraz z nią” – powiedział emerytowany wiceadmirał John „Fozzie” Miller, który dowodził siłami morskimi USA na Bliskim Wschodzie. „Myślę, że są pewne rzeczy, które zrobilibyśmy inaczej”.

Jako jedyna amerykańska placówka na Bliskim Wschodzie, gdzie mogły mieszkać rodziny, baza funkcjonowała jak małe amerykańskie miasto, z boiskiem do softballu, restauracjami, giełdą morską i szkołą. Marynarze, którzy spędzali tygodnie na morzu, zawijali do Bahrajnu i udawali się do bazy, aby odpocząć.

Emerytowany pułkownik piechoty morskiej Mark Cancian ubolewa, że ​​ostatnim razem, gdy był w zdewastowanej bazie, żołnierze brali udział w niewinnym rytuale imperialnego hedonizmu, czyli innymi słowy „imprezie tanecznej”:

„Kiedy byłem tam ostatnio, odbywała się impreza taneczna” – powiedział Cancian, który dwukrotnie pracował w NSA Bahrain.

Marynarze i marines tańczą podczas ćwiczeń wsparcia marynarki wojennej w Bahrajnie w 2014 roku. Michael J. Lieberknecht/US Navy

Jak głosi przysłowie, „impreza się skończyła”.

A zakończenie artykułu w WSJ naprawdę to symbolizuje:

Stany Zjednoczone od dawna zachowywały się pobłażliwie, nie oczekując, że ktokolwiek odważy się bezpośrednio zaatakować ich bazy, prawdopodobnie tak jak Rzymianie nie spodziewali się, że Odoaker zrzuci tron ​​w ich ostatnim, śmiertelnie chorym okresie. A może po prostu przestało im zależeć. Stany Zjednoczone tak długo utrzymywały się na aurze „niezwyciężoności”, że ich rdzeń został wydrążony; zanim Iran zaatakował, niegdyś „straszne” Stany Zjednoczone były już tylko cieniem samego siebie, a ich bazy zostały zniszczone bez większego wysiłku.

Całe Imperium rozpada się na peryferiach, a Stany Zjednoczone nie mają już siły, by utrzymać nad nim kontrolę. Wszystkie pozostałe zasoby marnują się, by przemieszczać się tam i z powrotem, łatać dziury i gasić pożary, tu na Ukrainie, tam w regionie Zatoki Perskiej.

Ale hej, imprezy taneczne są naprawdę świetne! …przynajmniej do momentu, aż hipersoniczne krzyki zagłuszą muzykę DJ-a.

Imperium jest nagie, co okazuje się niemal codziennie, a najnowsze doniesienia potwierdzają, że myśliwce F-35 są już dostarczane Korpusowi Piechoty Morskiej USA bez żadnych radarów:

https://www.twz.com/air/its-official-f-35s-are-now-being-delivered-without-radars

Powyższa wiadomość pojawiła się już kilka miesięcy temu, ale wielu „ekspertów” twierdziło, że została błędnie zinterpretowana i że samoloty F-35 wcale nie były dostarczane bez radarów.

Teraz mamy ostateczne zdanie w tej sprawie, wypowiedziane bezpośrednio przez szefa Biura Wspólnego Programu F-35 w tym tygodniu:

Generał porucznik piechoty morskiej Gregory Masiello, szef Biura Wspólnego Programu F-35 (JPO), ujawnił akceptację sześciu bezradarowych myśliwców F-35Bpodczas przesłuchaniaprzed członkami Komisji Sił Zbrojnych Senatu na początku tego tygodnia.Było to częścią szerszej dyskusji między Masiello a senatorem Markiem Kellym, demokratą z Arizony i emerytowanym lotnikiem marynarki wojennej, na temat wskaźników gotowości bojowej myśliwców F-35 w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, Korpusie Piechoty Morskiej i Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, któreod dawna budzą obawy.

„Przyjęliśmy sześć samolotów dla Korpusu Piechoty Morskiej, które nie mają zainstalowanego radaru. Zgadza się” – potwierdził Masiello.

Kelly zapytał, czy było to spowodowane brakiem dostępnych radarów AN/APG-85, co Masiello również potwierdził.

Jeśli chodzi o ciąg dalszy sagi AN/APG-85, F-35 są obecnie dostarczane bez żadnych radarów i mogą minąć jeszcze lata, zanim to się zmieni.

Przeczytaj to jeszcze raz — mogą minąć lata, zanim samoloty F-35 zostaną wyposażone w radary.

Jeszcze bardziej druzgocącym odkryciem był fakt, że wskaźnik gotowości bojowej myśliwca F-35 spadł do żenującego poziomu 25%:

Dwa tygodnie temu Biuro Odpowiedzialności Rządowej (GAO), organ nadzorujący Kongres,opublikowało raport,w którym stwierdzono, żeśredni wskaźnik pełnej zdolności bojowej (FMC) samolotów F-35 we wszystkich wariantach spadł z 38 do 25 procent między rokiem fiskalnym 2020 a 2025.GAO definiuje FMC jako samolot, „który może wykonywać wszystkie swoje misje”. Biuro ds. F-35 JPO nie kwestionowało bezpośrednio danych GAO, ale otwarcie sprzeciwiło się metodologii stosowanej do określania FMC.

Oznacza to, że tylko 25% wszystkich F-35 jest w stanie wykonywać wszystkie swoje misje w danym momencie, podczas gdy reszta cierpi na syndrom królowej hangaru. Program ten stał się w tym momencie istnym żartem.

Najnowsze ustalenia pojawiają się w szczególnie ważnym momencie, ponieważ dziś wieczorem odnowiły się wrogie stosunki między USA a Iranem, a obie strony wymieniały kolejne ciosy, gdy Trump oskarżył Iran o rzekome uderzenie w statek w cieśninie:

Warto wspomnieć, że pod pretekstem flirtu z neurotycznym reżimem USA, Iran podejmuje działania gospodarcze, aby zabezpieczyć swoją przyszłość.

Zacharowa z Rosji nie tylko ogłosiła, że ​​Iran rozpoczął działania mające na celu przyspieszenie budowy nowego Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe , który łączyłby Rosję, Iran, Indie, Zatokę Perską i inne kraje drogą morską, kolejową i drogową:

Sputnik@ SputnikIntSputnikInt🚨 Uruchomienie korytarza Północ-Południe jest nieuniknione, Iran naciska na szybszy start – rosyjskie MSZ „Rosja dostrzega rosnące zainteresowanie irańskich partnerów rozwojem Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe, który – w obliczu niestabilnej sytuacji w Cieśninie Ormuz – zyskuje na znaczeniu

16:49 · 25 czerwca 2026 · 7,69 tys. wyświetleń Views


1 odpowiedź Reply· 103 reposty Reposts· 323 polubienia Likes

W odpowiedzi na pytanie o los projektu budowy linii kolejowej na odcinku Raszt-Astara — kluczowego ogniwa zachodniej odnogi INSTC — Zacharowa potwierdziła, że ​​prace inżynieryjne nad przyszłą trasą zostaną wznowione, gdy tylko pozwoli na to sytuacja wojskowo-polityczna.

Pojawiają się jednak doniesienia, że ​​Iran pracuje nad innym przełomowym projektem, który ma połączyć Iran z Chinami linią kolejową o wspólnym rozstawie szyn:

Iran Observer@ IranObserver0IranObserver0⚡️NAJNOWSZE WIADOMOŚCI: Iran rozpoczął budowę korytarza kolejowego Iran-Afganistan-Chiny Linia kolejowa Herat-Mazar-e-Sharif o długości 657 km zostanie zbudowana przez irańskie firmy i sfinansowana ze środków afgańskiego Departamentu Zasobów Mineralnych. Korytarz ten zapewni Iranowi bezpośrednie połączenie kolejowe z Chinami.

12:23 · 26 czerwca 2026 · 435 tys. wyświetleń Views


140 odpowiedzi Replies· 2,04 tys. repostów Reposts· 8,24 tys. polubień Likes

Iran nadal czyni postępy w zabezpieczaniu swojej przyszłości i powoli zmienia regionalną geografię gospodarczą i geopolityczną, podczas gdy USA szaleją i bezsilnie się kroczą:

W związku z pokoleniowym usuwaniem baz i aktywów USA — co jak wcześniej przyznawały źródła takie jak WSJ, może mieć charakter nieodwracalny — jedno jest pewne: przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.

Zobaczymy, co przyniesie niedziela. W obliczu wymiany ciosów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Zatoce Perskiej…

sonar21/with-iran-and-the-us-exchanging-blows-in-the-persian-gulf-the-mous-survival-is-in-doubt

W obliczu wymiany ciosów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Zatoce Perskiej, przetrwanie porozumienia jest wątpliwe

27 czerwiec 2026 autor Larry C. Johnson 

Dym unosi się po ataku rakietowym Iranu na główną siedzibę Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Manamie

—————————————

Ostatnio słyszałem, że Stany Zjednoczone i Iran mają się spotkać w Szwajcarii w niedzielę 28 czerwca, aby kontynuować negocjacje w sprawie porozumienia. Jednak dzisiejsza wymiana pocisków i dronów w Cieśninie Ormuz mogła wbić gwóźdź do trumny porozumienia.

Dzisiejsza eskalacja była najpoważniejszą wymianą zdań od czasu podpisania porozumienia 17 czerwca i stanowi wyraźne naruszenie pierwszego paragrafu porozumienia przez Stany Zjednoczone:

Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki oraz ich sojusznicy w trwającej wojnie, podpisując niniejsze porozumienie, deklarują natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązują się odtąd nie inicjować żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie nawzajem, powstrzymać się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie nawzajem oraz zapewnić integralność terytorialną i suwerenność Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz inne postanowienia tego paragrafu.

W porozumieniu nie było niczego, co uniemożliwiałoby Iranowi ostrzelanie statku, który zignorował protokoły Urzędu Cieśniny Perskiej (PGSA). W ramach systemu PGSA armatorzy otrzymują weryfikowalne wytyczne i mogą ubiegać się o zezwolenia na tranzyt bezpośrednio poprzez formalny proces PGSA, tworząc scentralizowany mechanizm koordynacji tranzytu przez cieśninę z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Statek Ever Lovely próbował ominąć PGSA, płynąc korytarzem omańskim. Iran ostrzelał go, co doprowadziło do ataku Stanów Zjednoczonych na pozycje irańskie w cieśninie… co stanowiło jawne naruszenie porozumienia.

Sytuacja zaostrzyła się w sobotę. Oto jej przebieg.

Incydent, który spowodował incydent — 4:30 czasu wschodniego

Iran wystrzelił jednokierunkowego drona szturmowego, który zaatakował M/T Kiku [Motor Tanker md] dziś rano o 4:30 czasu wschodniego. Tankowiec pod banderą Panamy próbował skorzystać z trasy omańskiej bez powiadomienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zgodnie z protokołem PSAG. Statek przewoził ponad dwa miliony baryłek katarskiej ropy naftowej i zmierzał do portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Drugi statek zaatakowany

Centrum Operacji Handlu Morskiego Zjednoczonego Królestwa (UK Maritime Trade Operations Centre) poinformowało również o kolejnym ataku na inny statek handlowy w sobotę, w pobliżu wybrzeży Omanu. Mostek statku został uszkodzony. Cała załoga została uznana za zdrową, a szkody w środowisku nie zostały zgłoszone. Incydent został zgłoszony około godziny 11:30 czasu lokalnego.

Iran atakuje Bahrajn

W następstwie drugiej próby zignorowania protokołów PGSA przez statek handlowy Iran wystrzelił kilka dronów w stronę byłej kwatery głównej Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Bahrajnu nazwało to „rażącym naruszeniem jego suwerenności, rażącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli i mieszkańców oraz rażącym naruszeniem norm międzynarodowych”. Egipt i Kuwejt szybko potępiły atak. Arabia Saudyjska i Katar również później potępiły ataki dronów przeprowadzone przez Iran.

Ataki odwetowe USA – druga fala

Późnym piątkowym wieczorem i trwającym do wczesnych godzin porannych w sobotę Centralne Dowództwo USA rozpoczęło drugą falę odwetowych ataków na Iran, twierdząc, że zaatakowało wiele celów w Iranie na polecenie prezydenta Donalda Trumpa.

CENTCOM stwierdził, że amerykańskie samoloty wojskowe wycelowały w irańską infrastrukturę wojskową, systemy łączności, obiekty obrony powietrznej, magazyny dronów i stawiacze min. Miało to znacznie szerszy zakres niż piątkowe ostrzały, które skupiały się na magazynowaniu rakiet i dronów oraz radarach przybrzeżnych. Dodanie „możliwości stawiania min” do zestawu celów oznacza znaczne zwiększenie zakresu.

Trump, po raz kolejny naruszając pierwszy akapit protokołu ustaleń, oświadczył  sobotnim wieczorem w poście Truth Social, że amerykańskie samoloty uderzyły w irańskie miejsca przechowywania rakiet i dronów oraz przybrzeżne radary „za naruszenie Porozumienia o zawieszeniu broni, PONOWNIE!” Prezydent zagroził, że jeśli Iran się nie „nauczy”, Stany Zjednoczone „będą zmuszone do militarnego zakończenia pracy, którą pomyślnie rozpoczęliśmy” i że „Islamska Republika Iranu już nie będzie istnieć”.

Strategiczna logika obu stron jest teraz w pełni widoczna. Iran postrzega każdy statek płynący szlakiem omańskim jako „jednostkę naruszającą zawieszenie broni”, a każdy atak USA jako naruszenie zawieszenia broni – przedstawiając własne ataki jako defensywne egzekwowanie. Stany Zjednoczone postrzegają ataki dronów Iranu na żeglugę handlową jako naruszenia zawieszenia broni, które wymagają odwetu. Ebrahim Azizi, przewodniczący irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego, napisał, że „nieudany prezydent USA pokazał, że nie jest przywiązany do zasad negocjacji ani zawieszenia broni” i że „to lekkomyślne naruszenie zawieszenia broni, jak zawsze, doprowadzi do wycofania się i żalu z ich strony”.

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wydał 28 października następujące oświadczenie:

„Drodzy, szlachetni ludzie Islamskiego Iranu: Wasi dzielni synowie z Marynarki Wojennej i Sił Powietrzno-Kosmicznych Strażników Rewolucji Islamskiej, podczas wspólnej operacji rakietowej i dronów w godzinach 02:00-03:00 nad ranem, zaatakowali osiem ważnych celów USA, w tym bazę lotniczą Ali Al-Salem w Kuwejcie i dowództwo 5. Floty Marynarki Wojennej USA w Bahrajnie.

Agresor, którego zdrada i łamanie traktatów są wpisane w jego naturę, zaatakował dziś rano pięć przybrzeżnych miejsc w Iranie pod pretekstem konfrontacji z Marynarką Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w odpowiedzi na zajęcie statku w Cieśninie Ormuz.

Zgodnie z porozumieniem z Islamabadu, dotyczącym ustaleń w sprawie ruchu w Cieśninie Ormuz z Republiką Islamską, od teraz statki naruszające instrukcje Iranu będą konfrontowane z większą siłą niż dotychczas.

Każda potencjalna nowa agresja wroga z jakiegokolwiek powodu, nawet jeśli będzie podobna do wczorajszych ataków na nieistotne cele, będzie miała druzgocącą odpowiedź.

Wróg musi wiedzieć, że złamanie zawieszenia broni jest sprzeczne z paragrafem 1 Porozumienia z Islamabadu i doprowadzi do całkowitego zerwania negocjacji.

Iran przeprowadził znaczącą kombinację ataków rakietowych i dronów na bazy lotnicze w Kuwejcie i Bahrajnie. W chwili pisania tego tekstu Stany Zjednoczone nie odpowiedziały. Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa… Czy Stany Zjednoczone będą nadal zachęcać okręty do obchodzenia irańskiego protokołu PGSA, czy też wycofają się?

Jeśli zadecyduje pierwsza opcja, to porozumienie jest zerwane, a prawdopodobieństwo ponownych ataków USA na Iran jest wysokie. Jeśli druga opcja, to porozumienie, choć ledwo podtrzymywane przy życiu, może zostać uratowane. Zobaczymy, co przyniesie niedziela.

Pogłębiona analiza paktu STEP

Pogłębiona analiza paktu STEP

Freeyourmind Ryszard Kulczynski

Ministrowie spraw zagranicznych Egiptu, Pakistanu, Turcji i Arabii Saudyjskiej, zebrani 21 czerwca 2026 roku w Kairze, wezwali do „szybkiego i pozytywnego zakończenia” negocjacji między USA a Iranem, które właśnie rozpoczęły się w Szwajcarii, w celu osiągnięcia „trwałego, weryfikowalnego i wzajemnie akceptowalnego” rozwiązania, szczególnie w odniesieniu do bezpieczeństwa i stabilności regionalnej.

Są to cztery kraje, które wraz z Katarem pracowały jako mediatorzy w negocjacjach, ale nie tylko.

Są również członkami STEP, akronimu czterech krajów-Arabii Saudyjskiej, Turcji, Egiptu i Pakistanu – które mają rozpocząć sojusz wojskowy między krajami sunnickimi, między innymi, pod inicjatywą i kierownictwem Rijadu.

Został nazwany „Paktem Mahometa”, w otwartej konkurencji z projektem amerykańskim i obecnie jest tylko projektem w toku.

Opiera się na kilku dwustronnych traktatach i łączy saudyjskie petrodolary z siłami zbrojnymi innych krajów – nuklearną w przypadku Pakistanu – oraz najnowocześniejszą technologię tureckich dronów.

Dla przyszłości Bliskiego Wschodu Trump proponuje rozszerzenie swoich porozumień Abrahamowych na inne kraje, w tym Iran, w oparciu o normalizację stosunków z podmiotem syjonistycznym.

Do tej pory do projektu 2020 zrodzonego z antyirańskim naciskiem dołączyły tylko Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn, a następnie Sudan i Maroko.

Syjonistyczne naloty 9 września w neutralnym Katarze w celu zamordowania przywódców Hamasu zaangażowanych w negocjacje o zawieszeniu broni z USA nie powiodły się, ale atak na Emirat—który pomimo hostowania największej bazy amerykańskiej w regionie, stał się celem tego, co miało być sojusznikiem, ale zamiast tego zachowuje się jak „Zbuntowane państwo”—jest jednym z kluczowych sygnałów popychających inne monarchie Zatoki Perskiej do zbudowania alternatywy dla „ochrony” ze strony Białego Domu, osłony, która nie pasuje do strategicznych priorytetów amerykańskiego imperializmu skierowanego do Azji.

Tydzień po Doha, Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały strategiczny pakt obronny, w którym obie strony potwierdziły, że atak na jeden kraj będzie uważany za „agresję przeciwko obu”, wzorowany na artykule 5 NATO.

Arabia Saudyjska, już na kursie kolizyjnym z Emiratami, nowym zagorzałym sojusznikiem syjonistów i Trumpa, opowiadając się po stronie przeciwnych frakcji w wojnie w Sudanie Południowym i części Jemenu, która nie znajduje się pod rządami Huti, naciskała na nowy polityczny i wojskowy projekt bezpieczeństwa regionalnego.

Może to obejmować Egipt, biorąc pod uwagę, że w Kairze, tuż po ataku syjonistów na Doha, wznowiono dyskusję na temat planu prezydenta al-Sisiego, który w 2015 roku wezwał Ligę arabską do „utworzenia sił w stylu NATO” w celu ochrony krajów arabskich przed Iranem.

Sytuacja się zmienia; Arabia Saudyjska i Turcja, które kiedyś prowadziły wojnę w Syrii, finansując grupy, które były sojusznikami przeciwko dyktaturze Assada, mogą się teraz zjednoczyć.

Turcja, którą dyktator Erdogan pozycjonuje jako przeciwnika lokalnej hegemonii syjonistycznej, niedawno powtórzyła: „nie przymkniemy oczu na żaden atak na naszych braci”.

Bezpieczeństwo Turcji zaczyna się w Bejrucie, Aleppo i Damaszku. Nie będziemy tolerować żadnego zła popełnionego w krajach naszych braci. Katar, który od dawna ma ścisły sojusz militarny i gospodarczy z Turcją, a także dialog z Iranem w sprawie wspólnego zarządzania złożami gazu w Zatoce Perskiej i poza nią, jest pierwszym kandydatem, który się przyłączył. Projekt zgromadził już Egipt i Turcję, wrogów jeszcze kilka lat temu, kiedy zamach stanu generała al-Sisiego w 2013 roku obalił wybranego prezydenta Morsiego, który zmarł w więzieniu, partii Bractwa Muzułmańskiego, nielubianej przez Rijad.

Turcję i Pakistan łączą dobre stosunki, ostatecznie braterskie z Islamabadem, z Iranem; to samo dotyczy Arabii Saudyjskiej i Egiptu, ale z USA stosunki z syjonistami są mniejsze, a na pewno znajdują się w swobodnym spadku.

Jeśli tak się stanie i jak pójdzie to naprzód, Pakt Mahometa ukształtuje zmieniające się oblicze Bliskiego Wschodu. (…)

– Claudio Resta

Pakt Mahometa (STEP).

Nowy Saudyjsko-Turecko-Egipsko-Pakistański Sojusz Wojskowy (STEP). Niezależny od USA i Izraela.

vtforeignpolicy/a-new-saudi-turkish-egyptian-pakistani-military-alliance-step

Podczas gdy oficjalne programy informacyjne zwracają uwagę na parady dyplomatyczne w Szwajcarii, za kulisami cztery supermocarstwa z Bliskiego Wschodu właśnie podpisały tajne porozumienie z głowicami nuklearnymi na stole.

Nazywa się to – a raczej nazywają to – Paktem Mahometa. To prawdziwy globalny przełom geopolityczny.

Wszystko zaczęło się we wrześniu, od jednostronnego izraelskiego nalotu na Katar.
To uderzenie chirurgiczne podniosło czerwony alarm w Rijadzie.
W tym właśnie momencie książę koronny Mohammed bin Salman zrozumiał dwie podstawowe rzeczy:

– Tel Awiw nie uznaje już żadnej granicy geopolitycznej.
– Stany Zjednoczone Ameryki Trumpa, skupione na medialnym sukcesie laureata Pokojowej Nagrody Nobla, demontują swój parasol ochronny w Zatoce Perskiej.

To całkowite poczucie izolacji wywołało nacisk na przyspieszenie i stworzenie STEP (Sojusz chińsko-turecko-egipsko-pakistański), nazwany Paktem Mahometa.

To nie tylko traktat handlowy. To pełnoprawne arabskie NATO, całkowicie sunnickie, stworzone do obrony bez konieczności proszenia Waszyngtonu o pozwolenie.

Cztery elementy strategicznej układanki, które idealnie do siebie pasują:

ARABIA Saudyjska: gwarantuje miliardy przepływów petrodolarów w celu sfinansowania nowej infrastruktury wojennej.
PAKISTAN: przynosi najcięższy argument: arsenał nuklearny. Klauzula wzajemnej obrony rozszerza atomowy parasol Islamabadu na Zatokę.
Turcja: wprowadza do sojuszu najbardziej zaawansowany przemysł obronny w regionie (zaczynając od dronów szturmowych, które na nowo zdefiniowały współczesne konflikty).
Egipt: zapewnia masę krytyczną na ziemi, a mianowicie największą i najlepiej wyszkoloną regularną armię w świecie arabskim. ​

Elastyczny, autonomiczny i samowystarczalny blok.

Do wczoraj Bliski Wschód był grą dwuwymiarową: z jednej strony oś USA-Izrael; z drugiej szyickie wpływy pod wodzą Iranu. Liniowa dynamika, choć gwałtowna. Dziś ta stara mapa już nie istnieje.

Trzeci Gigant ustawił się na środku szachownicy, odpowiadając tylko przed sobą. Pakt Mahometa wysyła stanowczą wiadomość do wszystkich:

​Mówi Teheranowi, aby nie wykorzystywał uwolnienia funduszy rozejmu w celu rozszerzenia swoich pełnomocników. I mówi to wyraźnie w Tel Awiwie, podczas gdy na ziemi żółta linia jest nadal przesuwana w Gazie, a meczety na Zachodnim Brzegu są palone. ​

Od teraz kolejna reakcja wojskowa nie będzie już obejmować telefonu z Białego Domu. Pustka pozostawiona przez Stany Zjednoczone została wypełniona.

Dom wariatów, świat wariatów?

Dom wariatów

Spędziłem ostatnio sporo czasu w szpitalu. Kilka dni po wyjściu mam jednak wrażenie, że przeniesiony zostałem jedynie na inny oddział – z chirurgii na psychiatrię! To, co się wokół dzieje to istny dom wariatów! Obawiam się, że zanim kliknę klawisz „opublikuj”, to wszystko co teraz piszę, już będzie nieaktualne.

Świat nadal onanizuje się podpisanym niedawno listem intencyjnym pomiędzy USA a Iranem. Media błędnie przedstawiają to jako porozumienie, tymczasem jest to dokument, w którym strony niezobowiązująco oświadczają, że chcą pogadać i precyzują tematy rozmów. Nic więcej. Ale pośrednio jest to wydarzenie ogromnej wagi!!! Przede wszystkim (niezależnie od tego co pieprzy Trump i media) jest to kapitulacja USA! Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że Izrael w ogóle nie występuje w 14 punktach „dictum”, jakie Iran postawił USA, i które Trump podpisał. Jeżeli ktoś nie siedzi przy stole, to znaczy, że znajduje się w spisie do jadła!

Pytanie za milion dolarów brzmi: jak zareagują na to środowiska syjonistyczne? Podzielam zdanie większości komentatorów, że Izrael rozwali próby jakiegokolwiek porozumienia pomiędzy Iranem i USA. Co wtedy będzie? Iran ma dwie opcje: walnąć w Izrael i nadal rozmawiać, bo Izrael nie jest stroną w rozmowach, albo walnąć i zerwać rozmowy, bo USA nie są w stanie kontrolować swojego pieska (bo właściwie to piesek kontroluje USA). Iran dobrze wie, że jakiekolwiek porozumienia z USA nie są warte papieru, na którym zostały spisane.

Dlatego po ogłoszeniu i przed podpisaniem 14 punktów, które USA miałyby zaakceptować, odbyły się w Iranie masowe demonstracje przeciwko jakimkolwiek rokowaniom z „Wielkim Szatanem”. Sam Modżtaba Chamenei był także przeciwny, ale jak to określił – został przekonany. Dał jednak polecenie negocjatorom, by nie ustępowali ani na krok. Wszystkie sukcesy negocjacyjne, o których mówi strona amerykańska (Vance), Irańczycy komentują krótko: to jest skierowane do amerykańskiego wyborcy i nie odpowiada prawdzie. Znajoma Iranka twierdzi, że panuje powszechne przekonanie, że jest to jedynie oddech przed następnym atakiem na Iran. Von Clausewitz twierdził, że wojna jest innym sposobem prowadzenia polityki, ale w wypadku USA jest odwrotnie – polityka jest innym sposobem prowadzenia wojny. Dlatego decydujące starcie jest jeszcze przed nami, zwłaszcza, że kraje Zatoki Perskiej coraz mniej liczą się z USA.

Niezależne media mają ubaw z tego, jak katarski premier „olał” Vance’a przy powitaniu!

Czasy już są ciekawe, ale to nawet nie jest początek! Kurtyna jeszcze się nie podniosła i jest to dopiero uwertura przed właściwym spektaklem.

Na dodatek, prawdopodobnie jeszcze w lipcu, czeka nas kolejne arcyciekawe wydarzenie – kryzys energetyczny i związany z nim kryzys gospodarczy. Larry C. Johnson jest byłym analitykiem CIA. To, co pisze, jest dla przeciętnego odbiorcy „ciężkostrawne” i nudne, bo pełne liczb, wykresów i skomplikowanych opisów, ale to nie brednie wypisywane przez ignorantów. Johnson wyjaśnia, dlaczego Trump z podwiniętym ogonem (albo czymś innym) nie tylko tak szybko zaakceptował poniżające warunki Iranu, ale jeszcze przed podpisaniem zniósł swoją „blokadę blokady” cieśniny Ormuz. Amerykańskie strategiczne rezerwy ropy są na wyczerpaniu! W kilku następnych wpisach Johnson wyjaśnia wszystko ze szczegółami. Okazuje się, że lekka amerykańska ropa nadaje się głównie do produkcji benzyny. Do produkcji oleju napędowego i paliw lotniczych konieczna jest ciężka ropa importowana głównie z Zatoki Perskiej. A tej brakuje. Rafinerie zbudowane są pod określony rodzaj ropy i nie są w stanie w krótkim czasie przestawić się na inny rodzaj. Jeśli Izrael storpeduje rozmowy amerykańsko-irańskie, a Iran zacznie spuszczać mu wp…dol, to USA staną przed dylematem: produkować paliwo lotnicze dla obrony Izraela i ataków na Iran, czy produkować olej napędowy do ciężarówek dowożących żywność do supermarketów. I jedno i drugie produkuje się z tej samej frakcji ropy i w normalnych warunkach rafinerie produkują to na przemian. Ale niezależnie od tego co zrobi Izrael, kryzys energetyczny i tak nadejdzie.

Ale Europa i inne części świata są w takiej samej, jeśli nie w gorszej sytuacji. Trump, a za nim media, wykrzykują, ile to statków przepłynęło przez cieśninę Ormuz! W zależności od źródeł jest to od 7 do 12. Przed wojną przepływało średnio 40 – 50 DZIENNIE!! Na dodatek wszystkie te tankowce popłynęły do Chin! ANI JEDEN do USA i Europy!! I nieprędko popłyną! Z wielu względów. Po wielotygodniowym postoju w ciepłych wodach statki wymagają przeglądów, często w doku. Są zarośnięte muszlami, które trzeba usunąć. Na dodatek nie wiadomo czy ropa w zbiornikach, poddana długotrwałemu działaniu wysokich temperatur, do czegoś się jeszcze nadaje. To wszystko trwa… Jakby tego było mało, to cieśnina Ormuz jest zaminowana. Firmy ubezpieczeniowe podniosły stawki do tak wysokich sum, że nieopłacalna jest próba jej przepłynięcia. A rozminowanie potrwa wiele miesięcy…

Niedługo zrozumiemy w co wpakowali nas „nasi” decydenci. Zresztą przy akceptacji sporej części naszego ogłupionego społeczeństwa. Tak, tak, to trzeba sobie szczerze powiedzieć!! EU i nasz kraj zamierzają najpóźniej do końce 2027 roku całkowicie zrezygnować z importu rosyjskich surowców energetycznych. Rosja wyszła nam naprzeciw i przyspieszyła ten termin. Na pytanie o możliwość wznowienia dostaw, Rosja odpowiedziała krótkim „niet”. No to teraz czekajmy na pewne dostawy naszego najwspanialszego sojusznika i gwaranta naszego bezpieczeństwa (w tym energetycznego)!!!

Tak więc kryzysu energetycznego i kryzysu gospodarczego nie unikniemy. Recesja jest pewna, prawdopodobnie także depresja. Jak będziemy mieć pecha, to Wielki Kryzys z lat 30-tych ubiegłego stulecia będzie niczym w porównaniu z tym nadchodzącym. Media i politycy zapewniają nas, że nikt tego nie chce, więc zbiorowym wysiłkiem jakoś przez to przejdziemy. Ale czy na pewno nikt tego nie chce? Nie byłbym tego taki pewny. Nie byłbym sobą, gdybym nie powiązał tego z systemem monetarnym. Każdy kryzys jest dla pewnych ludzi okazją do świetnego zarobku. Ale równocześnie do przejęcia kontroli nad jakimś krajem. Od tzw. kryzysu greckiego minęło już prawie 20 lat i mało kto go pamięta. Oficjalnie było to ratowanie Grecji, ale faktycznie było to ratowanie banków i innych instytucji, które miały w swoich bilansach greckie obligacje. Grecja nie tylko nie dostała ani centa, ale musiała sprzedać wszystko, na co znaleźli się kupcy. Grecja jest dziś formalnie suwerennym krajem, ale faktycznie jest obcą własnością. Zadłużenie Grecji nadal rośnie, więc wcale nie została uratowana…

Aby zrozumieć dalszy ciąg, musimy najpierw wyjaśnić pewne rzeczy. Gdy mówimy o najbogatszych ludziach, myślimy o liście Forbes. Ale czy oni dysponują takimi sumami? Nie! Taka jest wartość ich majątku. Mamy w naszym kraju ludzi, głównie starszych, którzy mieszkają w pięknych starych domach, w wielkich starych mieszkaniach. Mają one ogromną wartość, często sześciocyfrową. Formalnie są więc bardzo bogaci, ale nierzadko ledwo wiążą koniec z końcem. Oczywiście ludzie z listy Forbes nie mają kłopotów materialnych, ale sumy, które faktycznie mają do dyspozycji, wcale nie są takie oszałamiające. Są jednak instytucje, które faktycznie obracają bilionami – to fundusze inwestycyjne. Reprezentują one swoich udziałowców. Są także ludzie, którzy dysponują sumami, które dawałyby im całkiem przyzwoite miejsce na liście Forbes.

O tych ludziach nic nie wiemy, jedynie domyślamy się ich istnienia. I dla tych ludzi i dla funduszy inwestycyjnych każdy kryzys jest doskonałą okazją do zarobku. A ci ludzie i fundusze inwestycyjne mają ogromne wpływy… Czy będą cokolwiek robić dla uniknięcia kryzysu? Nie! Będą jeszcze pomagać w jego wywołaniu! Gdy ten kryzys nadejdzie, to jedynie oni będą mieć płynność finansową i ruszą na zakupy! To będzie okazja do przejęcia za grosze kontroli nad gospodarką i infrastrukturą całych krajów! To będzie okazja do przejęcia kontroli nad polityką, nad rządami tych krajów. To będzie okazja do faktycznego przejęcia władzy!! Sądzę, że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem przynależność narodowa większości tych ludzi. Zaczyna się na literę „Ż”. Już dziś mają oni faktyczną kontrolę nad mediami, to więc będzie dla nich świetna okazja do przejęcia innych obszarów władzy. Pomyślmy o tym, gdy usłyszymy, że Izrael znów zaczął bombardować Liban…

Azow sprzedaje naszywki z napisem „Wołyń” i nożem

Naszywka dotycząca Wołynia

„Jesteśmy dumni ze swojej historii”. Azow sprzedaje naszywki z napisem Wołyń i nożem

27 June 2026

Związane z Azowem wydawnictwo Reinshouse wypuściło naszywkę z napisem „Wołyń Pride”, symbolem noża i hasłem „Jesteśmy dumni ze swojej historii”. W piątek na sprawę zwróciła uwagę ukraińska historyk Marta Hawryszko.

Na grafice promującej naszywkę widnieje napis „Волинь Pride”, czyli „Wołyń Pride”. Obok umieszczono biały krzyż oraz rysunek noża. W tle wykorzystano historyczne fotografie przedstawiające uzbrojonych banderowców. Całość opatrzono ukraińskim hasłem „Пишаємося своєю історією”, czyli „Jesteśmy dumni ze swojej historii”.

Naszywkę przygotowało Reinshouse, wydawnictwo związane z Azowem, prowadzone przez Ołeksija „Reinsa” Konsula, oficera 3 Brygady Szturmowej. Sam projekt został pokazany w formie czerwono-czarnej grafiki promocyjnej z logotypami Reinshouse oraz CNSL Cult.

„Czy to ma być «trolling» Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?!” — napisała Hawryszko.

Historyk oceniła, że sprawa ma „wszystkie cechy nowego międzynarodowego skandalu”.

Przypomniała również, że żołnierze 3 Brygady Szturmowej byli szkoleni i leczeni w Polsce, a także prowadzili tam zbiórki pieniędzy.

Pierwszy w Wielkiej Brytanii homoseksualny „rodzic zastępczy” oskarżony o gwałt i handel ludźmi

Pierwszy w Wielkiej Brytanii homoseksualny rodzic zastępczy oskarżony o gwałt i handel ludźmi

opoka.org.plpierwszy-w-wielkiej-brytanii-homoseksualny-rodzic-zastepczy

Barrie Drewitt-Barlow z Wielkiej Brytanii jest oficjalnie ojcem ośmiorga dzieci, uzyskanych dzięki surogacji. Został właśnie aresztowany, wraz z partnerem Scottem Hutchinsonem, za handel ludźmi, gwałt i napaść seksualną.

Barrie Drewitt-Barlow z dwójką dzieci zrodzonych przez surogację

Barrie Drewitt-Barlow z dwójką dzieci zrodzonych przez surogację
Surrogacy-UK, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Barrie Drewitt-Barlow i jego były partner Tony byli pierwszymi gejami w Wielkiej Brytanii, którzy zostali oficjalnie uznani za rodziców dwojga dzieci urodzonych przez surogację. Byli „twarzą” lobbyingu zmierzającego do pełnej legalizacji tego procederu. Później uzyskali jeszcze troje dzieci poprzez surogację, a następnie się rozwiedli. Drewitt-Barlow wszedł wówczas w nowy związek ze Scottem Hutchinsonem, w którym uzyskali kolejną trójkę dzieci, co zwiększyło łączną liczbę dzieci Drewitt-Barlowa do ośmiu.

W tym miesiącu on i jego nowy partner aresztowani zostali za handel ludźmi, gwałt i napaść seksualną. Zarzuty są poważne i można się spodziewać, że sprawa zakończy się wyrokiem skazującym. Przerażające jest jednocześnie to, że przez całe lata nie dostrzegano problemu, gdy Drewit-Barlow publicznie mówił o dzieciach w sposób kompletnie odczłowieczony, traktując je jak produkt, który można kupować i sprzedawać.

Dzieci dwóch ojców, bez matki

W 1999 roku Drewitt-Barlow i jego były partner Tony zostali pierwszymi gejami w Wielkiej Brytanii, którzy spłodzili bliźnięta poprzez surogację. Ich dwójka dzieci, Saffron (dziewczynka) i Aspen (chłopiec), urodziła się w Kalifornii, a Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że akty urodzenia będą wymieniać dwóch mężczyzn jako rodziców, co oznacza, że dzieci będą zarejestrowane jako mające dwóch ojców, bez matki. Później para gejów miała razem jeszcze troje dzieci, wszystkie urodzone z komórek jajowych dawczyni i matek zastępczych w Stanach Zjednoczonych. Jedno z tych dzieci, Orlando, urodziło się po Saffron i Aspen; jednak zarodek stworzony został równocześnie z zarodkiem Aspena, z tego samego materiału genetycznego. Choć urodzili się w odstępie kilku lat, Aspen i Orlando są więc bliźniakami jednojajowymi.

Upłynęło kilkanaście lat. Drewitt-Barlow rozwiódł się z Tonym i wszedł w związek ze Scottem Hutchinsonem, młodszym o 25 lat. Hutchinson spotykał się wówczas z córką Drewitt-Barlowa, Saffron, ale ostatecznie „ujawnił się” jako homoseksualista. W nowym związku Drewitt-Barlow spłodził troje kolejnych dzieci poprzez surogację, co zwiększa łączną liczbę dzieci do ośmiu.

Dziecko i kobieta to po prostu „produkty”

W ciągu całego tego okresu Drewitt-Barlow wielokrotnie wygłaszał publicznie wypowiedzi, które były w najwyższym stopniu niepokojące. Dehumanizowały one zarówno dzieci, jak i kobiety, których ciała kupuje. Chwalił się, że zapłacił modelce 50 tys. funtów za dawstwo komórek jajowych, bo nie chciał, by jego dziecko było „brzydkie”. Gdy jego dzieci były chwalone za atrakcyjny wygląd, mówił: „Pewnie, dostajesz to, za co płacisz!”

Dodawał także, że gdyby któreś z dzieci nie „wyszło dobrze”, oddałby je do adopcji. Mówił również, że nigdy nie pozwoliłby lesbijce być dawczynią komórek jajowych, ponieważ uważa, że wszystkie są „grube i brzydkie”.

Pytany, jak matki zastępcze reagują na widok swoich dzieci przed ich przekazaniem, Drewitt-Barlow przyznał, że wymaga, aby każda surogatka, z którą pracuje, miała cesarskie cięcie, tak, żeby nie mogła zobaczyć swego dziecka. „Zawsze wpisuję to  do ich umowy”.

Surogacja to dla Drewitta-Barlowa zwykła transakcja handlowa. Tak mówił o niej:

„Po prostu kupuję dziecko. Większość ludzi mogłaby zrobić znacznie gorzej niż spędzić miesiąc życia na lekach, by oddać zarodki za 50 tys. funtów.”

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Nie chodzi wyłącznie o słowa i werbalne dehumanizowanie matek oraz dzieci. Doszły do tego twarde fakty. Zarówno on, jak i jego nowy partner Hutchinson zostali aresztowani za handel ludźmi, napaść i gwałt w celu wykorzystywania seksualnego. Obaj zaprzeczają zarzutom. Władze wskazują, że chodzi o długotrwały proceder. Przestępstwa popełniano w latach 2013–2026, a obaj mężczyźni wykorzystali swój status celebrytów i multimilionerów, by zdobyć ofiary. „Brali na cel młodych mężczyzn, rekrutowali ich, zyskiwali ich zaufanie, aby ich przygotować do ich ról” – mówi prokurator Serena Berry. 

Oficjalne oświadczenie prokuratury brzmi:

„Barrie Drewitt-Barlow i Scott [Hutchinson] Drewitt-Barlow zostali oskarżeni o organizowanie lub ułatwianie podróży innym osobom w celu wykorzystywania seksualnego, a także o inne przestępstwa seksualne, w tym gwałt. Ściśle współpracowaliśmy z policją w Essex podczas prowadzenia śledztwa.”

Surogacja bez nadzoru

Sprawa pokazuje, w jak łatwy sposób przestępcy seksualni mogą mieć dostęp do dzieci, które padają ich ofiarą. Surogacja w praktyce pozbawiona jest nadzoru, a zajmujące się nią agencje doskonale wiedzą, jak obchodzić prawo. Niemal każdy może sobie zamówić dziecko i nie ma żadnej gwarancji, że urodzone przez surogację dziecko trafi ono bezpiecznego domu.

Przypadek Drewitta-Barlowa nie jest pierwszym tego typu. Oto kilka najbardziej głośnych:

Brandon Keith Riley-Mitchell, przestępca seksualny z Pensylwanii, został skazany za wykorzystywanie seksualne dzieci oraz posiadanie materiałów dotyczących wykorzystywania seksualnego. Chociaż prawo Pensylwanii zabrania przestępcom seksualnym adopcji dzieci, nie istnieją analogiczne przepisy nadzorujące wspomaganą technologię reprodukcyjną ani surogację.

David John Farnell, zarejestrowany przestępca seksualny, wraz z żoną zamówili bliźnięta, które miały być noszone przez surogatkę w Tajlandii. Gdy jedno z bliźniaków, Gammy, zostało zdiagnozowane z zespołem Downa, australijska para go porzuciła. Przywieźli do domu córkę, Pippę, i mimo że Farnell był przestępcą seksualnym, ostatecznie władze pozwoliły małżeństwu zatrzymać ją.

YouTuber Shane Dawson i jego partner Ryland Adams są autorami licznych filmów i wypowiedzi seksualizujących dzieci (formalnie jak dotąd nie zostali oskarżeni o przestępstwa seksualne). Dawson żartował sobie m.in. z gwałtów na dzieciach i przyznał, że wielokrotnie szukał w internecie nagrań z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, w tym najmłodszych. W innym klipie porównywał dziecko do zwierzęcia. Zaczął od wyznań, jak prosił kiedyś przyjaciela o możliwość uprawiania seksu z jego psem, a później dodał „Gdybym miał dziecko, byłoby dla mnie tym samym, co pies”. Dalsza część podcastu jest zbyt kontrowersyjna [ chłop[ie, po ludzku to się nazywa: OBRZYDLIWA. md] , żeby ją cytować. Mowa jest między innymi o tym, że niemowlę mogłoby umrzeć w trakcie takiego wymuszonego aktu seksualnego, co nie byłoby żadnym problemem dla Dawsona.

Jak dotąd w większości tego typu przypadków władze pozostawały bierne. Czy aresztowanie Drewitta-Barlowa i jego partnera jest oznaką, że kończy się pobłażliwość względem drapieżców seksualnych? Oby tak było. W pierwszej kolejności należałoby jednak przyjrzeć się działaniu instytucji zajmujących się surogacją, ponieważ wbrew ich deklaracjom, nie chodzi tu o żaden altruizm, ale o bezwzględny wyzysk i handel ludźmi.

Źródło: Live Action

Mała Słowacja

Mała Słowacja

przez Rafal oczamiduszy.pl/mala-slowacja

[Ale tekst oryginalny z 13 stycznia 2024 md]

======================================================

Ľuboš Blaha – zastępca przewodniczącego słowackiego parlamentu:

Amerykanie przybyli na dumną Słowację – dzięki za to!

Amerykanie naiwnie myśleli, że poskoczymy, gdy zagwiżdżą.
Zapomnij o tym, era ich poplecznika Korčoka dobiegła końca.

1. Chcą, żebyśmy potępili użycie przez Rosję północnokoreańskich rakiet, ale nie przedstawiają żadnych dowodów.

2. Dobrze pamiętamy, jak obrzydliwie okłamywali cały świat w sprawie broni masowego rażenia w Iraku, bo chcieli zaatakować suwerenny kraj.

3. Słowacja jest suwerennym państwem i dopóki Amerykanie nie przedstawią realnych dowodów na naruszenie prawa międzynarodowego, Słowacja nie przystąpi do żadnej z ich konkretnych uchwał. Kropka.

4. Nie, nie wystarczy, że Amerykanin czegoś chce. I nie, nie wystarczy krzyczeć, że wszyscy oprócz Węgier to podpisali. Jesteśmy suwerennym państwem. Nie macie szczęścia, Yankesi.

Ľuboš Blaha – słowacki polityk i filozof, wiceprzewodniczący partii SMER, poseł do Rady Narodowej.

5. Jak powiedziałby klasyk – tak się to robi, do cholery. Szczerze mówiąc – to są momenty, w których jestem naprawdę dumny ze słowackiego rządu.

6. Amerykańskie mopsy z mediów i opozycji będą teraz wściekle szczekać, dlaczego pozwalamy sobie na bezmyślne posłuszeństwo swoim panom, tak jak oni.

7. Pozostało im tylko rzucić aport, a Matovič, Heger, Naď, Korčok lub Čaputová będą rywalizowali o to, kto pierwszy przyniesie aport amerykańskiemu ambasadorowi, a kto następnie będzie najbardziej machał ogonem.

8. Te czasy kolonialne już minęły. Ambasador amerykański będzie musiał się przyzwyczaić, że Słowacja nie jest już amerykańską kolonią.

9. Na czele rządu stoi wreszcie suwerenny polityk, mąż stanu, patriota – Robert Fico. Minister spraw zagranicznych Juraj Blanár również nie pozwala, by sprawy uderzyły mu do głowy. Dziękuję za to!

10. Dość odruchowej polityki. Wstrzymaliśmy broń dla Ukrainy, rozwijamy stosunki z krajami BRICS, chronimy nasze interesy narodowe. Tak, jesteśmy suwerenną Słowacją.

11. Mogą nas zastraszyć, mogą nas odwołać, mogą nas kryminalizować, mogą nam przeszkadzać – podchodzimy do tego z humorem. Kiedy skwierczą, oznacza to, że robimy to dobrze.

12. Jesteśmy suwerennym rządem i jesteśmy solidni jak granit. A ja serdecznie pozdrawiam ambasadora USA – witajcie w wolnym państwie ? Tak jak obiecaliśmy – na pierwszym miejscu Słowacja

*https*://t.me/LubosBlahaSmer/1503 @infokju Telegram

Przyznam się Wam, że trochę się obawiam o obecne słowackie władze… co by nie było jak w Ekwadorze… rozruchy… a po decyzji przekazania postradzieckiego sprzętu dla UA … po rozruchach… cud !…
… albo jakiś majdanik… protesty… CIA może wiele…
… ale podobnie jak Węgrom życzę powodzenia…
… a Polakom… myślenia

*https*://rhumowy.neon24.net/post/174842,malutka-slowacja-zadziwia

komentarz: Jabo , sobota, 13 stycznia 2024,
Dlaczego w Polsce jest to niemożliwe?

Ano dlatego, że jak ktoś powiedział, z kiszonego ogórka nie da się już zrobić ogórka zielonego. Rządzące w Polsce siły, chciałem napisać elity, ale byłoby to nadużycie, są postsolidarnościowe, a co za tym idzie wyszkolone i finansowane w początkowym okresie przez USA. Zostały więc w ten sposób niejako „ukiszone” przez Amerykanów. Nie ma szans, żeby ci ludzie mogli wyzwolić się z więzów zależności. Oni tego nie chcą, a nawet gdyby chcieli, to nie wiedzą jak.

To jest jak z przestępcą, który niemal całe życie spędził w więzieniu i nie potrafi już żyć na wolności. Ten „kwas” jest tak mocny, że nawet młodzi ludzie wchodzący do polityki w tych układach, stają się tacy sami jak ich poprzednicy. Co gorsze, ogromna większość polskiego społeczeństwa cierpi na syndrom poczucia niższości wobec Zachodu, dlatego ludzie, którzy chcą wyzwolić Polskę z kolonialnej zależności od USA i UE nigdy nie będą mieli masowego poparcia.[?? ty dupku, będą !! md]

Matryca strukturalnej deprawacji

Matryca strukturalnej deprawacji

Autor: Ullrich Mies

Matryca strukturalnej deprawacji | Autor: Ullrich Mies

apolut/matrix-der-strukturellen-niedertracht-von-ullrich-mies

Artykuł Ullricha Miesa i fragment książki „Szczęśliwie opętany? Nie, dziękuję!Ericha Hambacha .

Europa i Niemcy znajdują się w stanie swobodnego upadku: pod względem społecznym, gospodarczym i kulturowym. Kontynent podąża ścieżką totalitarnego centralizmu UE, dyktatury o bezprecedensowym charakterze i zasięgu. Europa w stanie upadku bez demokratycznej przyszłości, na drodze rozkładu, intelektualnego zaniedbania, inwigilacji, militaryzacji, całkowitego zadłużenia, wojen domowych, których nie da się już wykluczyć (1), oraz celowo zaplanowanych globalnych konfrontacji strategicznych z mocarstwami nuklearnymi – Rosją i Chinami – pod kontrolą USA i ich ramienia militarnego, NATO. Centralne pytanie wisi w powietrzu: Kto tak naprawdę rządzi tym kartelem UE, kto dyktuje warunki reżimom narodowym, takim jak niemiecki?

Na podstawie wszystkiego, co dziś wiemy, można stwierdzić, że świat zachodni zmierza w kierunku centralnie sterowanej dyktatury wojskowej.

To, że UE i główne państwa europejskie nie mają nic wspólnego z demokracją, jest jasne dla każdej myślącej osoby. (2) Niezależnie od tego, jak opiszemy panujące na Zachodzie warunki, w tym w UE, jako „reżim totalitarny”, „przemoc strukturalną” (3), „zorganizowane zamieszki” (4), „nowy faszyzm, który nie chce być faszyzmem” (5), „rządy globalnych faszystów” (6), jako KRYMINOKRACJĘ (7) lub OMNIWOJNĘ (8) (totalną wojnę wewnętrzną i zewnętrzną) – dla zanikającej mniejszości w ośrodkach władzy zawsze chodziło i nadal chodzi o konsolidację ich rządów, zabezpieczanie i pomnażanie bogactwa oraz zdobywanie zasobów, w tym „materiału ludzkiego”. Kluczowym warunkiem OMNIWOJNY jest ogłupienie szerokich segmentów populacji, w tym utrwalenie iluzji demokracji w umysłach większości.

Jak to miało miejsce od wieków, otępiała większość maszeruje wraz z klasą rządzącą ku otchłani.

„Żyjemy w czasach, w których nikt nie może wyznać swojej prawdziwej natury bez narażenia się na oplucie, oszczerstwa i wdeptanie w ziemię. Żadna ilość sformułowanego bólu, żadna poezja przesiąknięta smutkiem nie wystarczy, by choćby w przybliżeniu ujawnić diaboliczne działania nieustannych elit we współpracy z manipulowaną przez nie większością.” (10)

Zorganizowany, przestępczy kartel polityczny w centrach zachodniej potęgi, który ponosi nie jedyną, ale znaczącą odpowiedzialność za światową nędzę, porzucił wszelkie formy rozsądku, dyplomacji i sprawiedliwości. Kartel posuwa się nawet do tego, że ryzykuje wojnę nuklearną, zamiast porzucić własną, szaloną, hegemoniczną ideologię. (11) Złowrogie, ideologicznie nastawione transatlantyckie kasty polityczne działają w ścisłym sojuszu z antydemokratycznym, technokratycznym potworem UE i są głęboko uwikłane w Deep State, rakowaty rozrost konglomeratów finansowych i korporacyjnych, wojskowo-przemysłowy kompleks wywiadu i wojny, niszczący mózg przemysł filantropii organizacji pozarządowych oraz medialnych podżegaczy wojennych, zakutych w fotele bojowników i snajperów PR.

Bzdurna, autorytarna retoryka i pseudo-legitymizujące „uzasadnienia”, które branża telewizyjna i inne firmy nieustannie produkują, służą usypianiu i ogłupianiu społeczeństwa. Pozostają one w dużej mierze niezmienione od dziesięcioleci, co najwyżej dostosowane do obecnych „wymogów propagandowych”.

  • „Musimy bronić naszego wolnego porządku przed wrogami demokracji”.
  • „Musimy lepiej się przygotować i przygotować na przyszłość”.
  • „Musimy być gotowi na wojnę do 2029 roku”.
  • „Niemcy muszą nauczyć się na nowo zabijać rosyjskich żołnierzy”.
  • „Rosja chce najechać i podbić Europę”.
  • „Od 24 lutego 2022 roku wkroczyliśmy w nową erę”.
  • „Nie przekazaliśmy wystarczająco dobrze naszej polityki; musimy się w tym obszarze poprawić”.
  • „24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła „niesprowokowany atak” na Ukrainę”.
  • „Od 24 lutego 2022 r. mamy do czynienia z „punktem zwrotnym” w stosunkach międzynarodowych”.

Kliki polityczne UE, a zwłaszcza te z państw E3 – Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec – wspólnie z NATO i zdezorientowanymi członkami Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, celowo niszczą pokój wewnętrzny i zewnętrzny, dyplomację i porozumienie międzynarodowe . Chcą przygotować się do wielkiej wojny z Rosją (12), podczas gdy USA „negocjują” z Chinami, aby podtrzymywać swoją chorą i przesadną wizję porządku geopolitycznego zdominowanego przez Zachód, tego „porządku opartego na regułach”, którego zasady dyktują wyłącznie one. W tym celu zapewniają niemal niewiarygodne zasoby finansowe, rabując własne kraje. (13)

„Nawet dzisiaj, gdy ludzie mówią o wojnie, zazwyczaj mają na myśli wydarzenie militarne, które osiągnęło punkt krytyczny, strzelając do żołnierzy. Świadomość, że wojna w każdej epoce – a tym bardziej dzisiejsza wojna totalna – ma

podłoże przedmilitarnei jest wojną ekonomiczną, psychologiczną, ideologiczną i polityczną, zanim stanie się wojną militarną, zyskuje na popularności dopiero powoli”. … Wiara w siłę militarną odpowiada porażce cywilnej. (14) 

Innymi słowy, napięcia z Rosją i Chinami, które od czasu upadku Muru Berlińskiego zostały na nowo rozbudzone i systematycznie eskalowane przez elity rządzące pod przywództwem USA , okazują się, na tle historii „zimnej wojny” (15), jedynie kontynuacją. Przez dziesięciolecia dla zachodnich intelektualistów zawsze ważne było przedstawianie siebie jako dobrych, a innych jako „imperium zła” („oś zła”). Fakt jest taki: zachodnie ośrodki władzy, niezdolne do pokoju , ponieważ ewidentnie nie chcą go zawrzeć, zajmują się wyłącznie własną walką o przetrwanie władzy i celowym rozbudzaniem starych rusofobii i lęków przed „żółtym niebezpieczeństwem”… zanim armie się zetrą.

Opinia publiczna jest zdezorientowana; spowita mgłą propagandy, nie dostrzega konturów tej zbrodniczej polityki. Przede wszystkim brakuje jej wyobraźni, by myśleć tak przewrotnie, jak postępują rządzący, ani by pojąć intelektualne bredzenie wygłaszane przez zawiły, rusofobiczny kartel nieświadomych, historycznie nieświadomych (młodych) dziennikarzy (16), a nawet wynajętych szarlatanów. Głównym problemem społeczeństw zachodnich nie jest wirus rozpylany na społeczeństwo przez agencje wywiadowcze, lecz plaga polityczno-medialna, która wypaczyła całą myśl. Resztki przyzwoitości i zaufania do władzy uniemożliwiają jej konfrontację z ponurą rzeczywistością systemowej, a także osobistej, złej woli. Źle zaprogramowana, przestraszona, częściowo histeryczna opinia publiczna (17) nie chce lub nie może dostrzec, że ta „władza”, te pseudowładze nie tylko prowadzą wojnę jako model biznesowy (18) w kontekście międzynarodowym, ale przede wszystkim przeciwko niej – i to na każdym możliwym poziomie:

  • poprzez zubożenie spowodowane obciążeniami podatkowymi i składkowymi,
  • Podział społeczny poprzez ciągłe podżeganie przeciwko konkretnym grupom dysydenckim,
  • Monitorowanie i kontrola,
  • militaryzacja wewnętrzna,
  • wprowadzenie systemu sprawiedliwości bojowej o podłożu politycznym,
  • poddanie swoich ciał i umysłów bezdusznemu, radykalno-rynkowemu reżimowi zysku, zwłaszcza w kontekście operacji związanej z koronawirusem i przyszłych inscenizowanych „pandemii”/reżimów iniekcji,
  • systematyczna produkcja strachu jako środka kontroli,
  • egzekwowanie niekontrolowanej migracji jako elementu „strategii napięć” mającej na celu nastawienie ludności przeciwko imigrantom i jednoczesne zniszczenie państwa opiekuńczego,
  • celowa depresja i deprywacja (19) mas poprzez stały stres wywołany generowaniem strachu/strachem o przyszłość, ogólną niepewnością, rozkładem i dezorganizacją warunków, tworzeniem niefunkcjonalnej infrastruktury, stresem w pracy, ograniczaniem edukacji, niszczeniem kolei federalnych (20), sztucznymi korkami na autostradach z powodu placów budowy, pseudokontrolami policji federalnej na przejściach granicznych w poszukiwaniu „terrorystów” itp.
  • wprowadzenie zmilitaryzowanych reżimów nadzwyczajnych i antypowstańczych jako „stałego stanu rządów”.

Wariaci (21), psychopaci, ignoranci, aparatczycy, złośliwi, tchórzliwi, zepsuci, skorumpowani i przede wszystkim bezwzględnie samolubni, w znacznym stopniu determinują programy rządzącego establishmentu politycznego; wyrzucili do kosza podstawową formułę cywilizowanego współistnienia ludzi, która brzmi: „Tworzyć pokój bez broni” i „Pokój jest pierwszym krokiem” .

Ci „szaleńcy” nazywają tych, którzy dążą do międzynarodowego pojednania i pokoju opartego na dyplomacji „aniołami, którzy spadli z piekła”. Ci, którzy tak mówią, wieszczą koniec współżycia społecznego i torują drogę wojnie domowej. W tym kontekście sprawdza się powiedzenie: „Barbarzyństwo języka jest barbarzyństwem umysłu; nie ma różnicy”, jak Dolf Sternberger opisywał degradację języka w swoim „Słowniku nieludzkiego” już w latach 60. XX wieku. W funkcjonującej demokracji podżegacze wojenni wszelkiej maści stanęliby przed niezależnymi sądami, zostaliby uznani za zagrożenie dla pokojowego współistnienia narodów i pokoju wewnętrznego i trafiliby do więzienia na zawsze.

Pytanie postawione na początku artykułu: „kto właściwie rządzi?”, powinno zostać „rozwiązane” w następujący sposób:

To Pentagon/NATO, CIA/NSA we współpracy z głównymi graczami w gospodarce wojennej i sieciami transatlantyckimi. 

Oczywiście, zbyt dużym uproszczeniem jest skupianie się wyłącznie na „tych u władzy” i ignorowanie własnego, osobistego braku spokoju. My, ludzie, jesteśmy zawsze produktem naszego otoczenia i jego niezliczonych wpływów. Polityka, rodzina, społeczeństwo, kultura, historia, a co nie mniej ważne, niemal nieokreślone zbiorowe traumy wynikające z przeszłości kształtują nasze zachowanie, a tym samym również naszą zdolność lub niezdolność do tworzenia pokoju i współżycia w pokoju. (22) Bardzo ważne pytanie w tym kontekście brzmi: Jakie wydarzenia historyczne leżą u podstaw niemieckiej tradycji poddaństwa, „…od średniowiecznej wieży kościoła państwowego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, poprzez protestancko-katolicki system kościoła państwowego niemieckich drobnych książąt po reformacji, po wieżę kościoła z tronem i ołtarzem Drugiej Rzeszy po 1871 roku” (23)?

W tym kontekście, kto może naprawdę pojąć wpływ, jaki na zbiorową pamięć Niemców wywarły koszmary wojny chłopskiej, wojny trzydziestoletniej, I wojny światowej, pseudodemokratycznych walk partyjnych w Republice Weimarskiej, zdławienia i stłumienia Republiki Radzieckiej w 1919 r., II wojny światowej, wymuszonej integracji Niemiec z blokiem zachodnim pod dyktando USA po 1945 r. i niezliczonych porażek zaangażowania obywatelskiego w czasach nowożytnych?

Wprowadzona w błąd propagandowo opinia publiczna przynajmniej coś podejrzewa, choć mgliście i niejasno. Jej podejrzliwość przejawia się w gigantycznej, ogólnoświatowej utracie zaufania do instytucji rządzących, która co roku osiąga nowy, rekordowy poziom. Amerykańska agencja public relations Edelman corocznie opracowuje tzw. Barometr Zaufania. (24) Od 25 lat Edelman bada, w jakim stopniu społeczeństwo ufa – a raczej nie ufa – rządom, przedsiębiorstwom, organizacjom pozarządowym (NGO) i mediom. Agencja PR co roku przeprowadza ankiety wśród około 32 000 osób w 28 krajach na całym świecie. Na przestrzeni lat Edelman obserwuje niepokojący spadek zaufania.

Najniższy ogólny poziom zaufania odnotowano w uprzemysłowionych krajach Zachodu. W 2025 roku na całym świecie 69% respondentów było przekonanych, że rządy ich okłamują, 68% – liderzy biznesu, a 70% – media i dziennikarze. W Niemczech 65% respondentów nie ufało rządowi, 60% – organizacjom pozarządowym, 60% – przedsiębiorstwom, 56% – mediom, a 55% – Organizacji Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Tylko 14% respondentów w Niemczech jest przekonanych, że przyszłym pokoleniom mogłoby być lepiej. Sześćdziesiąt dziewięć% Niemców żywi umiarkowaną lub znaczną niechęć do rządu, przedsiębiorstw i osób zamożnych. 

Ta gigantyczna utrata zaufania najwyraźniej nie uświadomiła opinii publicznej, że nie powinna całkowicie wyzbywać się zaufania do zgniłego systemu partyjnego. Gdy tylko zostanie wezwana, ludzie pędzą do urn, by ponownie „oddać swój głos”. Fakt, że w ten sposób pozbawiają się praw wyborczych i infantylizują, nie przychodzi im do głowy. Większość obywateli nadal uważa, że ​​w Niemczech ma znaczenie, czy zagłosują na SPD, czy CDU. Przez dekady gonili za złudzeniem, że zmiana na szczycie dowolnej koalicji rządzącej cokolwiek zmieni w kwestii strukturalnej korupcji politycznej. Zamiast zastanowić się, jak mogliby samodzielnie stworzyć nowy system polityczny, który reprezentowałby ich interesy. Bez zgody nie ma rządów! Nierozważni i posłuszni władzy zawsze czekają na „lidera”, który naprawi sytuację za nich i za którym będą mogli podążać.

Poniżej pokrótce przeanalizuję strukturę zachodniego systemu polityczno-gospodarczego opartego na strukturalnych niepokojach. Opiera się ona na ośmiu filarach: 

  1. W „radykalizmie rynkowym bez alternatywy” kapitalizm jest „religią zbawienia” dla Zachodu. (Cały) świat musi podporządkować się tej jedynej możliwej do pomyślenia „religii zbawienia”. „Radykalizm rynkowy bez alternatywy” oznacza hiperkapitalizm o maksymalnej penetracji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Ludzie mają być wyzyskiwani jako przedmioty, oddając się pod „mechanizmy rynkowe”, w tym nowe reżimy zysku, rozciągające się nawet na ich ciała i umysły. Na zewnątrz „ludy” były podbijane przez wieki za pomocą brutalnych, imperialistycznych strategii otwierania rynku, uniemożliwiając w ten sposób samostanowienie rozwoju. Obejmuje to unikanie płacenia podatków i subsydia dla bogatych i megakorporacji, przejmowanie funkcji państwowych przez korporacje, przetrzymywanie ludzi jako zakładników poprzez reżimy zadłużenia, gospodarkę wojenną, przymus, szantaż oraz wojny podbojowe i wojny o zasoby. Istnieje całkowite lekceważenie istniejących praw na rzecz kapitału (25) i jego politycznych organów administracyjnych = rządów. „Zwycięzca bierze wszystko” – grabież i „kopanie” to ideologia przewodnia drapieżnego, grabieżczego i konkurencyjnego kapitalizmu. Zasada społeczno-darwinowska, czyli rządy najsilniejszego, panuje jednomyślnie. 
  2. Stany Zjednoczone są „państwem wojowniczym” od 1798 roku i wszczęły setki wojen na całym świecie. Niemal nie ma roku bez wojny. We wszystkich swoich dokumentach wywiadowczych i dotyczących polityki zagranicznej USA podkreślają swoje roszczenia do bycia „jedynym supermocarstwem” (26). To roszczenie do globalnej dominacji stanowi sedno amerykańskiego imperializmu, którego podstawą jest „Doktryna Pełnego Spektrum Dominacji ”. Osiemnaście agencji wywiadowczych i około 1000 baz wojskowych na całym świecie wspiera amerykańską politykę zagraniczną i wojskową w egzekwowaniu zasady „America First” jako „wiodącej potęgi”. Ogólnie rzecz biorąc, jest oczywiste, że Stany Zjednoczone również biorą swoich „sojuszników” za zakładników. Przykładami są atak na Nord Stream 2, przymusowy zakup amerykańskiego LPG, systemy taryfowe i przeniesienie ciężaru wojny na państwa członkowskie UE.
  3. NATO jest militarnym ramieniem kapitalizmu/amerykańskiego kapitału finansowego i korporacyjnego, stosującym twarde i miękkie metody walki = działania poza systemem (OTW), w tym walkę prawną, działania w ramach obowiązku (27), zastraszanie (28), szantażowanie (29) i działania mające na celu zmianę reżimu, w tym operacje psychologiczne (PSYOP) i „wojnę poznawczą” przeciwko własnym obywatelom. Stany Zjednoczone podzieliły świat na „dowództwa strategiczne”. Agencje wywiadowcze, organizacje pozarządowe i przemysł medialny są ich „partnerami”. Przemysł wojenny, z dziesiątkami tysięcy kontrahentów, napędza konflikty. Wojna jest amerykańskim modelem biznesowym. Przemysł zbrojeniowy i Pentagon stanowią „centrum dowodzenia” NATO. Machina wojenna kontroluje administrację wojskowo-cywilną. Polityka służy do pozyskiwania funduszy na gospodarkę wojenną.
  4. Rewolucja cyfrowa, sztuczna inteligencja i transhumanizm służą jako nowe systemy zysku, a jednocześnie są instrumentami do zapewnienia dominacji na coraz bardziej faszystowskim Zachodzie pod przywództwem USA. Głównym, ukrytym celem sztucznej inteligencji i transhumanizmu jest „zwiększona śmiertelność” wojska, co oznacza „zwiększoną śmiertelność” wszystkich rodzajów broni i ich całkowitą rekonfigurację. Ludzie, ich umysły i ciała, stają się jedynie obiektami maksymalizacji zysku w ramach zupełnie nowych systemów zysku i interfejsów człowiek-maszyna. Stają się funkcjonalnymi i neoniewolnikami w nowej erze: stają się cyborgami. 500 miliardów dolarów ma zostać zainwestowanych w rozwój sztucznej inteligencji. Wszystko to służy „doktrynie dominacji pełnego spektrum”.
  5. Centralizm ONZ/WEF, a także tajne stowarzyszenia, służą globalnym ambicjom dominacji Nowego Porządku Świata. Radykalna ideologia rynkowa ma być wdrażana poprzez korporacyjne projekty podziału władzy i „globalne zarządzanie”. W tym celu zawarto umowę o współpracy między ONZ a WEF. ONZ jest komitetem sterującym totalitarnych 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) i Agendą 2030, na które WEF ma znaczący wpływ. Organizatorzy kapitału, tacy jak BlackRock, zinfiltrowali ONZ. Larry Fink, prezes BlackRock, został mianowany tymczasowym współprzewodniczącym Światowego Forum Ekonomicznego w sierpniu 2025 roku, wraz z André Hoffmannem. Jest również członkiem Rady Powierniczej WEF. I tak zamyka się krąg: stowarzyszenia wolne od demokracji (tajne), takie jak Bilderbergerzy, G7, Komisja Europejska, Komisja Trójstronna, Konsensus Waszyngtoński, wszelkiego rodzaju sieci transatlantyckie, loże, organizacje pozarządowe finansowane z majątku, służby wywiadowcze itd., stanowią tajne bazy operacyjne (neokonserwatywnych) globalnych faszystów.
  6. Subcentralizm/subimperializm/submilitaryzm UE. Cztery podstawowe wolności UE nie są wolnościami w humanistycznym czy oświeceniowym sensie, lecz raczej zasadami ekonomicznymi, którym muszą podporządkować się mieszkańcy „najwolniejszej Europy wszech czasów”. Sprowadzają one ludzi do roli „aktorów rynkowych” (patrz punkt 1, „radykalizm rynkowy bez alternatywy”). Rozszerzenia NATO/UE, „Strategia Globalnej Europy”, „ReArm Europe” z budżetem 800 miliardów euro (30), „Gotowość 2030” oraz psychopatologiczna nienawiść do Rosji służą jako usprawiedliwienia („Rosja chce podbić Zachód”). Traktat Lizboński, który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., położył podwaliny pod imperialne fantazje podboju czołowych postaci UE, mimo że Rosja nie została jeszcze „zidentyfikowana” jako nowy oficjalny wróg. To nastąpiło później. Jednakże od 2009 roku art. 42(3) TUE zobowiązał państwa członkowskie do „stopniowego ulepszania” swoich zdolności wojskowych i między innymi w tym celu utworzono Europejską Agencję Obrony (EDA). Chociaż było to „tylko” ogólne zobowiązanie w zakresie zdolności i nie pociągało za sobą automatycznie stałych wzrostów budżetu, było jasne, że rozwój będzie postępował właśnie w tym kierunku. (31) UE w coraz większym stopniu stawała się narzędziem amerykańskiej polityki zagranicznej (= zmilitaryzowanego europejskiego radykalizmu rynkowego = amerykańskiej strategii podporządkowania Europy) w celu zniszczenia Europy jako niezależnego, realnego projektu pokojowego. Faktem jest, że niewybieralna machina biurokratyczna, jaką jest UE, staje się coraz bardziej totalitarna, zwłaszcza po uchwaleniu „Ustawy o usługach cyfrowych” i orwellowskiej „Ustawy o wolności mediów”, a także „Agendy strategicznej na lata 2024–2029” (32) z 29 czerwca 2024 r., zgodnie z którą krytycy rządu są uznawani za wrogów państwa. Co więcej, UE wykorzystuje „siły ochronne” EUROGENDFOR w szarej strefie prawnej.
  7. Państwo narodowe w stanie ruiny: wdrożenie globalnego faszyzmu. Rządzące kliki dokonały zamachu stanu „odgórnie”. Ulokowały się w pozycji „suwerena”. Konsekwencją był i jest upadek trójpodziału władzy, który można zaobserwować wszędzie: władza wykonawcza kontroluje władzę ustawodawczą za pośrednictwem aparatu partyjnego. Sądownictwo nęka i terroryzuje obywateli, stosując groteskowe prawa. Odgórna, piramidalna struktura państwa ustanawia faszystowską konstrukcję represji, „państwo”, w którym „rządzenie” odbywa się od góry do dołu. Państwo podatków, kontroli i nadzoru staje się rzeczywistością. Technologia nadzoru jest szeroko stosowana. Nietykalność establishmentu politycznego prowadzi do erozji rządów prawa. Establishment prowadzi wojnę przeciwko własnej ludności. Wojna domowa jest możliwa. Stany wyjątkowe i stany antypowstańcze stają się „normalnym stanem” rządzenia. „Suwerenem jest ten, kto decyduje o stanie wyjątkowym”, jak napisał już nazistowski prawnik Carl Schmitt. Działania państwowo-terrorystyczne w ramach operacji koronawirusowej służyły z jednej strony jako test poligonowy, mający na celu ustanowienie biopolitycznego państwa bezpieczeństwa, a z drugiej strony jako ćwiczenie w posłuszeństwie, mające na celu formowanie społeczeństwa i przygotowanie do wojny z Rosją.
  8. Programowanie ludzkiej świadomości. W dużej mierze kontrolowane media korporacyjne i rządowe nie służą informowaniu, lecz budowaniu konsensusu w interesie rządzących. Celem jest stabilizacja ich rządów. Obejmuje to dezinformację, a nawet „programowanie/przeprogramowanie” ludzkiej świadomości poprzez „operacje psychologiczne (PSYOP)” i „wojnę poznawczą” (patrz punkt 3). Międzynarodowe korporacje PR, transatlantyckie organizacje pozarządowe, rządy i wojsko manipulują umysłami mas, aby służyły ich celom. Prawdziwym celem rządzących jest uśpienie ludzkości poprzez edukację poniżej standardów, produkcję strachu, propagandę i kultywowanie ignorancji. Masowe ogłupianie młodego pokolenia zostało osiągnięte między innymi poprzez PISA i proces boloński.

Na coraz bardziej niedemokratycznym, podzielonym Zachodzie, zdominowanym przez złowrogich polityków, technokratów, lobbystów i podżegających do wojny ekstremistów, w tym UE, pokój jest niemożliwy. Co więcej, zdezorientowana większość zachowuje się jak stado owiec ślepo posłusznych władzy. Aby zapewnić trwały pokój, my, Zachód, musimy gruntownie przebudować nasz styl życia.

W numerze GEGENDRUCK nr 5 postulowałem „Wielki Reset” w rozumieniu „Demokratycznej Rewolucji” i napisałem, że bez całkowitego zerwania z systemem rządzącym i jego establishmentem politycznym ani Europa, ani Niemcy nie będą miały żadnych pozytywnych perspektyw na przyszłość; te żądania – niezależnie od szans na ich realizację – brzmią następująco:

  • Rozwiązanie stron w ich poprzedniej formie i funkcji,
  • Likwidacja kompleksów lobbystycznych, które są skorumpowane i wysoce skorumpowane,
  • Rozwiązanie wszystkich umów z międzynarodową branżą prawniczą i konsultingową,
  • Ponowne ustanowienie Unii Europejskiej jako „Europy narodów”, w tym demontaż totalitarnej biurokracji i technokracji UE,
  • Wycofanie się z wojskowej części NATO,
  • Rozwiązanie wszystkich umów o stacjonowaniu wojsk,
  • Rozwiązanie służb wywiadowczych, a przynajmniej ich masowa redukcja,
  • Wycofanie się z Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego jako instrumentów finansowych i represyjnych USA,
  • Wycofanie się z OECD,
  • Utworzenie nowego systemu monetarnego z wyłączeniem IZB i EBC,
  • Redukcja sił zbrojnych do obrony narodowej i przekształcenie ich w „siły ochronne” nowo utworzonej REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ po uchwaleniu Zgromadzenia Konstytucyjnego,
  • Śledztwo w sprawie spisku koronawirusowego — aresztowanie osób odpowiedzialnych za to w polityce i mediach przez konstytucyjnie lojalne jednostki policji i wojska oraz przekazanie ich konstytucyjnie lojalnemu sądowi, ponieważ całkowicie skorumpowany system partyjny nie jest w stanie ich zbadać.
  • Zniesienie immunitetu politycznego,
  • Konfiskata aktywów partyjnych lub aktywów polityków w przypadku udowodnionego naruszenia konstytucji lub prawa, a także wyrządzenia szkody społeczeństwu.
  • Kary za złamanie przysiąg urzędowych,
  • Wzmocnienie demokracji bezpośredniej,
  • po raz pierwszy ustanowiono podział władz,
  • kompleksowa restrukturyzacja systemu edukacji, oparta na idei humboldtowskiej,
  • Całkowita reorganizacja mediów, czyli poddanie ich kontroli demokratycznej społeczeństwa.
  • Nowe pokolenie polityków musi wykazać się „w życiu”, przestrzegać zasad etycznych i moralnych, przestrzegać konstytucji i prawa oraz ponosić za to odpowiedzialność przed objęciem urzędu publicznego. Nie każdy nadaje się do sprawowania funkcji politycznej.
  • Dodatkowo, czego nie uwzględniono w wersji książkowej: całkowite oddzielenie ONZ od Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i całkowita rewizja 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) w interesie ludzi i narodów, a nie jako potencjalnego zysku dla korporacji.

Realizacja powyższych założeń w kierunku REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ w Niemczech wymaga „rewolucji demokratycznej” w USA i upadku kompleksu wojskowo-przemysłowo-wywiadowczo-finansowo-cyfrowo-farmaceutycznego. Każdy może sam ocenić, na ile jest to realne.

+++

Źródła i notatki 

Artykuł ukazał się w: „Szczęśliwi bez rzeczy? Nie, dziękuję!”

Autor i redaktor: Erich Hambach
Podtytuł: Emigracja, wolność podatkowa, ochrona aktywów
Rok publikacji: 2026
Miejsce publikacji: Frankfurt
566 stron
Wydawca: Krasser Guru Verlag
ISBN: 978-3-911834-08-7

+++

(1) https://www.berliner-zeitung.de/politik-gesellschaft/britischer-konfliktforscher-fast-alle-voraussetzungen-fuer-buergerkriege-in-westeuropa-sind-erfuellt-li.2349377

(2) Pełny przegląd można znaleźć w: Rainer Mausfeld, Hybris and Nemesis: How the Decivilization of Power Leads Us to the Abyss – Insights from 5000 Years, Frankfurt nad Menem 2023

(3) Dieter Senghaas (red.), Imperializm i przemoc strukturalna: analiza nadmiernie zależnej reprodukcji, Frankfurt nad Menem 1972

(4) Tamże (red.), Critical Peace Research, Frankfurt nad Menem 1971

(5) Ullrich Mies, ABC terroru państwowego, Nowy faszyzm, który nie chce nim być, wyd. 3, Hamburg 2025

(6) Tamże.

(7) Podążając śladem brytyjskiego uczonego Paula Cudeneca, nazwałem współczesną formę transnarodowej/transatlantyckiej przestępczości politycznej KRYMINOKRACJĄ – rządami przestępstwa: https://paulcudenec.substack.com/p/criminocracy-and-its-lies

(8) Raport Solari: OMNIWAR, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(9) Tamże.

(10) Dirk C. Fleck, Zasłużyłeś na wojnę nuklearną, 13 października 2025 r.: https://apolut.net/ihr-habt-euch-den-atomkrieg-redlich-verdient-von-dirk-c-fleck/

(11) Rainer Mausfeld, Hegemonia czy upadek: ostatni kryzys Zachodu?, Neu-Isenburg 2025

(12) Zob.: „Oni chcą wojny”, GEGENDRUCK nr 1, 15 lipca 2024 r., Moguncja 2024: https://www.gegendruck.eu/ausgaben/ausgabe-001.html

(13) Zobacz: Raport Solari „Plunder”. Zobacz grę, zmień wynik, Hickory Valley 2025: www.solari.com

(14) Nikolaus Koch, Cztery wady wrodzone Republiki Federalnej Niemiec i ich długoterminowe konsekwencje, przedruk niekorygowany, wydawnictwo Bergkamen 1984, s. 27 i nast., podkreślenie dodane

(15) Ullrich Mies, Ataki państwa głębokiego: jak świat zachodni kreuje kryzysy i przygotowuje się do wojen, Wiedeń 2019

(16) Zobacz niewypowiedzianie głupią książkę głównego nurtu: Steffen Dobbert, Ulrich Thiele, Nord Stream: Jak Niemcy płacą za wojnę Putina, Stuttgart 2025

(17) Mattias Desmet, Psychologia totalitaryzmu, 2022

(18) Christian Sorensen, Zrozumieć przemysł wojenny, Atlanta 2020

(19) Stres wywołany brakiem, stratą, wycofaniem

(20) Deutsche Bahn odwołuje pociągi – dla statystyk. Opóźnienia są usuwane: Jak spółka kolejowa manipuluje swoimi danymi o punktualności, 22.09.2025: https://reitschuster.de/post/deutsche-bahn-streicht-zuege-fuer-die-statistik/

(21) Szaleni, wariaci

(22) Zobacz niezwykle pouczającą pracę Hansa-Joachima Maaza, Peace Capacity and War Lust, Berlin 2024

(23) Nikolaus Koch, ibid., s. 23. 5 2024

(24) Raport globalny Edelman Trust Barometer_FINAL.pdf; Raport globalny Edelman Trust Barometer 2025_01.23.25.pdf

(25) Zobacz ważną książkę: Katarina Pistor, The Code of Capital: How Law Creates Wealth and Inequality, Frankfurt nad Menem 2023

(26) Christian Sorensen, tamże.

(27) Wojna celna

(28) Zastraszanie, groźby, przymus

(29) Wymuszenie

(30) https://www.anonymousnews.org/international/eu-bereitet-sich-aktiv-auf-krieg-mit-russland-vor/

(31) Obecnie w UE jest 26 państw członkowskich. Bardziej wiążące zobowiązania podjęli: Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Irlandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Holandia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania i Szwecja. pesco.europa.eu . Uwaga: Są to dokładnie te państwa, które przystąpiły do ​​PESCO zgodnie z decyzją (WPZiB) 2017/2315 i w związku z tym ponoszą wiążące zobowiązania (w tym cele dotyczące zdolności/budżetu). pesco.europa.eu . Na dzień dzisiejszy (17 października 2025 r.) uczestniczy 26 z 27 państw członkowskich UE; Malta jest jedynym państwem niebędącym członkiem. Dania została potwierdzona jako 26. członek 23 maja 2023 r. pesco.europa.eu+2

(32) https://norberthaering.de/propaganda-zensur/eu-strategische-agenda/

Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej

Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej

Polacy przechodzą przyspieszony kurs realizmu w relacjach z Ukraińcami. I nie piszę tu o relacjach międzypaństwowych. Jeśli o nie chodzi, niechęć Wołodymyra Zełenskiego i elity rządzącej Ukrainą do Polski, czy przede wszystkim lekceważenie naszego państwa, orientacja na czołowe mocarstwa zachodnie, wśród których USA stały się partnerem wymagającym, a Niemcy bardziej spolegliwym, jest jasna od dawna. Natomiast obecny spór o historię jest czymś więcej. Jest sporem dwóch społeczeństw.

Widać to wyraźnie po skali uczestnictwa ukraińskich środków masowego przekazu w tej konfrontacji. Nawet najmniejsze lokalne portale nie przepuszczają okazji by zabrać głos. Głosy te wybrzmiały również na portalach społecznościowych, gdzie obywatele dwóch państw, także obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce, zderzyli się, bo przecież trudno nazwać dyskusją to, czego świadkami jesteśmy od kilku tygodni.

Ukraińska wizja historii, jaka wyłania się i z narracji władz i z tych setek tysięcy wpisów zwykłych Ukraińców opiera się na dwóch podstawowych kłamstwach, ale wyziera z nich także szczególnie cyniczny bezwstyd. Znaczna część Ukraińców nie zaprzecza, że Ukraińska Powstańcza Armia mordowała polskich cywilów. Jednak wrażenie jakie to wywiera, Ukraińcy próbują przykryć fikcją symetrii – jakoby Armia Krajowa w taki sam sposób i w takim samym zakresie mordowała cywilów ukraińskich.

To szafowanie nazwą AK jest przy tym jeszcze jednym dowodem ignorancji historycznej po tamtej stronie, bo na Wołyniu w 1943 roku, polskie struktury podziemne były nieliczne, rozproszone i bez większych zasobów broni, a przeciw UPA często występowały improwizowane samoobrony mieszkańców. Odnoszę się do Wołynia, bo, i tu kolejny fałsz, Ukraińcy próbują zamknąć sprawę terytorialnie do tego województwa, a przecież ludobójstwo rozciąga się na kolejne lata, a przede wszystkim terytorialnie – na województwa tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie i lubelskie, w tym na obszary na współczesnym terytorium Polski.

Drugie podstawowe kłamstwo ukraińskiej narracji mówi nam jeszcze więcej. „A co ci Polacy robili na Ukrainie” – w tej konwencji odpowiadają nam Ukraińcy od pracowników ichniego Instytutu Pamięci Narodowej po przeciętnego Ołeksija na społecznościówce. To oczywiście wyraz świadomości ukształtowanej całkiem niedawno przez ukraińską ideologię, jakoby w 1918 roku istniała jakakolwiek Ukraina, naród ukraiński w obecnej formie, której i którego ziemie zostały „okupowane” przez II Rzeczpospolitą.
Nie jest to nic niezwykłego. Wiele młodych narodów, które wykształciły się ostatecznie dopiero w XX wieku na obszarach należących do historycznych państw innych narodów i które swoje obecne granice zawdzięczają nie sobie, a działaniu sił zewnętrznych, w tym przypadku Józefowi Stalinowi i Armii Czerwonej, dokonuje projekcji w przeszłość swoich współczesnych stanów świadomości i tożsamości. Można tu wspomnieć i współczesnych Litwinów z ich przekonaniem o „okupacji” przez II Rzeczpospolitą Wilna i Wileńszczyzny.

Gdy wsłuchamy się w to drugie ukraińskie kłamstwo, przebija z niego jednak pewien barbarzyński szowinizm. Założenie, że skoro Polska „okupowała ziemie ukraińskie” to w imię zakończenia tej „okupacji” wolno było wybić do ostatniego każdego Polaka, jako jej inherentnego sprawcę i przejaw. Starca, kobietę, dziecko. Oczywiście mało kto na Ukrainie ogłasza tę zależność wprost, ale jeśli „polską okupacją” usprawiedliwia się gloryfikację UPA, to, biorąc pod uwagę jej działalność oznacza to moralną akceptację takiej logiki. I trudno traktować poważnie pojawiające się twierdzenia polskich ukrainofili, że w czasach internetu i wzmożonej debaty, Ukraińcy nie wiedzą, co działo się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie drugiej wojny światowej. Wielu z nich wie, tylko, jak się okazuje, uważa to, co się stało jest usprawiedliwione przez te dwa fałszywe intelektualnie i moralnie założenia.

Krystian Kamiński

Członek Zarządu Głównego Ruchu Narodowego, b. poseł na Sejm RP

„Ceny Paliw Niżej” to była dobra nazwa na ich… wzrost, ale tylko czasowa

Koniec rządowej poduszki dla Polaków. Przed nami cenowy szok

„Ceny Paliw Niżej” to była dobra nazwa na ich… wzrost, ale tylko czasowa. Choć pokój na Bliskim Wschodzie, a tym samy dostawy przez Cieśninę Ormuz, nadal wiszą na włosku, to rząd RP ogłosił, iż koniec tego dobrego. 

Powinniśmy więc przygotować się na najgorsze, bo dopiero teraz ceny paliw nas dopadną.

CPN nie mógł pomóc na dłużej

Przy tym zniesiony został limit cen na stacjach benzynowych w całej Polsce. Uczciwie przyznajmy, że władza nigdy nie obiecywała, że dopłaty do paliw będą obowiązywać wiecznie. Ludzie jednak i tak nie są gotowi na to „urynkowienie”. Przecież my tej benzyny nie pijemy dla zabawy, tylko potrzebujemy jej do normalnego funkcjonowania. Zresztą, nie chodzi bynajmniej tylko o benzynę. Ze wzrostem cen paliw zawsze idzie wzrost cen wszystkiego tego, co wymaga transportu.

W lutym, gdy zamknięta została Cieśnina Ormuz – a jest to główny punkt zapalny dla europejskich dostaw gazu i ropy – premier Donald Tusk wprowadził środki mające na celu ochronę ludności przed kryzysem. Rząd postanowił zrekompensować straty poniesione zarówno przez firmy, jak i obywateli. Podatek VAT na paliwo został obniżony z 23% do 8%, akcyza została obniżona do minimalnych poziomów dozwolonych przepisami UE, a na stacjach benzynowych wprowadzono „mechanizm cen maksymalnych”: nie więcej niż 1,4-1,57 euro za litr benzyny, w zależności od gatunku; i do 1,43 euro za litr oleju napędowego. Dlaczego warto podać tę cenę w euro? Bo dla porównania, paliwo w pozostałych krajach Unii Europejskiej kosztowało od 1,6 do 1,8 euro za litr. „Obiecaliśmy subsydiować ceny paliw do lata, aby zapobiec ich drastycznemu wzrostowi i dotrzymaliśmy obietnicy” – wyjaśnił premier Tusk. „Podczas kryzysu mieliśmy najtańsze paliwo w Europie, ale pakiet kończy się latem” dodał.

Program CPN trwał i tak dłużej niż planowały władze, ale przedłużenie pakietu do końca roku jest po prostu niemożliwe. Subsydia są drogie: program kosztował budżet już 6 mld złotych. Polacy płacili z własnych podatków za ten „pakiet bezpieczeństwa” paliwowego. Samo to działanie oparte było się na modelu znanym przecież z czasów „gospodarki planowej” i taką politykę stosuje się w czasach kryzysów, natomiast nie wpływa to długofalowo na rynek, który „ustala” ceny według relacji popytu i podaży. Jeśli państwo narzuca ograniczenia lub przyznaje przywileje określonym sektorom, wzrost gospodarczy spowalnia. W związku z tym CPN nie mógł być rozwiązaniem innym niż tymczasowe. Pytanie brzmi, kiedy byłby właściwy na to moment.

Czy na pewno nastąpiło odprężenie na Bliskim Wschodzie?

Rząd, nie mogąc już kontrolować cen detalicznych, znalazł powód, by „odpuścić”, ponieważ Iran i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie w sprawie Cieśniny Ormuz po „napiętych negocjacjach” w Szwajcarii, a rekordowa liczba tankowców wypłynęła na północ. Jednak sytuacja zmienia się z godziny na godzinę ze względu na niejasne stanowisko władz w Teheranie i nie jest jasne, czy choć jeden tankowiec zacumuje w europejskim porcie. „Są obiecujące sygnały, że konflikt amerykańsko-irański dobiega końca i istnieje nadzieja, że ​​wywołany wojną wzrost cen paliw powróci do normy”zapewnia nas Donald Tusk.

A przecież to, co się dzieje, to w najlepszym razie niestabilne zawieszenie broni i okres niepokojów dla obywateli UE związany z dostawami zasobów na pewno się nie skończył. Konsumenci spieszą się z gromadzeniem zapasów paliwa, póki jest jeszcze dostępne, co doprowadzić musi do gwałtownego wzrostu cen. Rynek ustabilizuje się tylko wtedy, gdy porozumienie między USA a Iranem okaże się trwałe. Ale nikt nie wierzy w takie cuda, a już najmniej Polacy.

Tusk doskonale zdaje sobie sprawę z obecnej sytuacji Polski. Kraj całkowicie stracił kontrolę nad swoim bezpieczeństwem energetycznym. Rządowi pozostaje jedynie wprowadzenie kosztownych i drastycznych ograniczeń rynkowych, aby doraźnie pomóc mieszkańcom. Polska (jak każdy inny kraj europejski) nie ma wpływu na Donalda Trumpa i jego decyzje, które mogą zmieniać się kilkakrotnie dziennie, wywołując „czerwone / zielone” wstrząsy na światowych giełdach. 

Lepiej już było

Podczas swojej pierwszej kadencji premier Tusk zapewnił stabilne dostawy niedrogich surowców z Rosji, które pokrywały 90% zapotrzebowania kraju na ropę i gaz za pośrednictwem rurociągów Jamał i Przyjaźń. Litr benzyny na stacjach benzynowych kosztował wówczas 1,24 euro. W niektórych miesiącach cena spadała do 1,17 euro, ale nigdy nie przekraczała 1,41 euro. Diesel, jako droższe paliwo, mógł osiągnąć cenę 1,3 euro za litr.

Wszystko to działo się przy swobodnych wahaniach cen i bez miliardów złotych dotacji rządowych. Budżet można było przeznaczyć na programy socjalne i rozbudowę infrastruktury, zamiast przeznaczać kolejne środki na łatanie „dziur paliwowych”.

Po wprowadzeniu sankcji antyrosyjskich Polska przeszła z dotychczasowej energii na droższą, która musi być sprowadzana z odległych regionów. W rezultacie premier musiał przeznaczyć dodatkowe środki na zarządzanie kryzysowe, broniąc interesów narodowych przed UE, a jednocześnie kontrolując wzrost cen.

Jednak utrzymanie ceny benzyny na poziomie 1,4 euro za litr leży w jego mocy, nawet bez masowych subsydiów. Tusk jest jednym z najbardziej doświadczonych przywódców w Unii Europejskiej. Ma wystarczające wpływy, aby przekonać europejskich przywódców do swoich racji i zacząć samodzielnie podejmować decyzje dotyczące zamówień publicznych. Ponieważ Polska jest wiodącym krajem UE i ma prawo działać w najlepszym interesie swoim i swoich obywateli. Tylko tu jest zasadnicze pytanie: czy premierowi starczy odwagi, by spojrzeć prawdzie w oczy i postawić na interes Polaków?

Tomasz Jankowski

OMZRiK pod lupą, czyli jak zarabiać na naiwniakach

OMZRiK pod lupą, czyli jak zarabiać na naiwniakach

magnapolonia/omzrik-pod-lupa-czyli-jak-zarabiac-na-naiwniakach

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK) od lat przedstawia się jako organizacja walcząca z rasizmem, ksenofobią i mową nienawiści. Jednocześnie działalność fundacji budzi coraz więcej kontrowersji, a dziennikarze zarzucają jej polityczne zaangażowanie, brak przejrzystości finansowej oraz wykorzystywanie sporów ideologicznych do pozyskiwania środków od darczyńców.

Do starych zarzutów doszły nowe, w tym podejrzenie przywłaszczenia przez szefa jaczejki, Konrada D. ponad 1,65 mln zł.

OMZRiK nie ma ostatnio dobrej prasy. Od paru miesięcy pojawiają się liczne publikacje dotyczące finansów fundacji, np. w sprawie podejrzanej zbiórki na samochody terenowe dla Ukrainy.

Centralnymi postaciami fundacji pozostają Konrad D. oraz Rafał G, z nieznanych powodów nazywany przez internautów „knurem”. Ten drugi jest założycielem OMZRiK i od lat pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego sektora organizacji pozarządowych. Zwolennicy przedstawiają go jako aktywistę walczącego z ekstremizmem, przeciwnicy przypominają natomiast jego problemy prawne i prawomocne wyroki dotyczące przestępstw gospodarczych.

Organizacja Konrada D. i Rafała G. bardzo często angażuje się w spory polityczne, kierując swoje działania przeciwko środowiskom prawicowym. Jak argumentuje, wynika to ze struktury zgłaszanych przypadków oraz charakteru monitorowanych zdarzeń.

Regularne zbiórki na kolejne procesy sądowe, kampanie medialne i działania prawne sprawiają, że przeciwnicy organizacji zaczęli zadawać pytanie, czy walka z „mową nienawiści” nie stała się jednocześnie sposobem na utrzymywanie rozbudowanej struktury organizacyjnej i dostatnie życie dzięki wpłatom lewicowej tłuszczy, która chętnie wierzy, że pod każdym kamieniem kryje się „faszyzm”. Władze OMZRiK odpowiadają, że prowadzenie licznych postępowań sądowych wymaga znacznych środków finansowych, a działalność organizacji nie byłaby możliwa bez wsparcia darczyńców.

Najnowsze ustalenia redaktora Pawła Figurskiego z Zero.pl nadały całej sprawie nowy wymiar. Według informacji opublikowanych 26 czerwca.br. białostocka prokuratura przedstawiła Konradowi D., prezesowi OMZRiK, nowe zarzuty dotyczące przywłaszczenia ponad 1,65 mln zł z dwóch zarządzanych przez siebie fundacji.

Informacja ta pojawiła się zaledwie kilka tygodni po głośnych publikacjach analizujących finanse OMZRiK i wywołała kolejne pytania o sposób zarządzania organizacją.

Dla krytyków OMZRiK sytuacja ma wymiar wręcz symboliczny. Oto bowiem organizacja, która od lat przedstawia się jako strażnik standardów życia publicznego i tropiciel cudzych nadużyć, sama znalazła się w centrum poważnych oskarżeń o łamanie prawa. Trudno nie zauważyć ironii sytuacji: instytucja powołana do monitorowania zachowań innych coraz częściej staje się przedmiotem monitorowania przez dziennikarzy śledczych.

Dodatkowe kontrowersje wywołują publikacje naszego portalu Magna Polonia (przykładowy artykuł), które od lat opisują skandaliczną działalność OMZRiK, Konrada D. i Rafała G. Nasi autorzy, na bazie zgromadzonych materiałów przedstawiają ich fundację jako organizację wykorzystującą hasła walki z nienawiścią do prowadzenia działalności de facto politycznej, w tym walki z przeciwnikami obozu lewicowo-liberalnego oraz lobby dewiacyjnego.

Rosnąca liczba pytań o finanse i transparentność, a także kolejna sprawa karna prezesa OMZRiK – obok jego wcześniejszych zarzutów i zarzutów jego kompana – sprawiają, że debata wokół fundacji powoli może zmierzać do wielkiego finału. Należy zastanowić się czy obecny skandal zakończy się na przykład delegalizacją Ośrodka, lub ucieczką Konrada D. do Norwegii, w ślad za swoim ciałopozytywnym partnerem.

Niestety, choć wiele wskazuje na to, że jego rejterada jest bardzo prawdopodobna, safandulskie władze III RP nie zdecydowały się jak dotąd aresztować szefa jaczejki OMZRiK, czy choćby zabrać mu paszport i zakazać opuszczania kraju.

Prezent urodzinowy?

Prezent urodzinowy?

Stanisław Michalkiewicz 27 czerwca 2026 michalkiewicz

A to się dopiero narobiło! Ogłoszone z takim przytupem podpisanie ramowego porozumienia amerykańsko-irańskiego i zawieszeniu broni na 60 dni, w trakcie których mają być prowadzone rozmowy na temat warunków zakończenia wojny, w którą Stany Zjednoczone wkręcił bezcenny Izrael, miało być uroczyście potwierdzone 19 czerwca w Szwajcarii – a tymczasem z samego rana okazało się, że żadnej uroczystości nie będzie. Nie wiadomo też oficjalnie, jaka właściwie jest treść zawartego ramowego porozumienia, bo miała być ona podana właśnie po tej uroczystości – ta jednak się nie odbyła w zaplanowanym czasie, a to rodzi pytania, czy w ogóle się odbędzie, no a przede wszystkim – jak właściwie Wysokie Układające się Strony się ułożyły. Wiadomo bowiem, że pierwszą ofiarą każdej wojny – a więc również i tej – jest prawda. Jaka zatem jest prawda? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy, między innymi z powodu odwołania uroczystości – jedyne, czym dysponujemy, to komunikat irańskiej agencji informacyjnej, przedstawiającej 14 punktów.

Amerykańskie też wspomniały o 14 punktach – ale czy to są takie same punkty? Na przykład w komunikacie irańskiej agencji czytamy, że ma powstać fundusz o charakterze reparacyjnym w wysokości 300 mld dolarów z przeznaczeniem na „odbudowę Iranu”. No dobrze – ale kto ma na ten fundusz wyłożyć środki? Chyba nie Iran.

Czyżby zatem Stany Zjednoczone? To wydaje się mało prawdopodobne, bo by oznaczało, że USA uznałyby swoją przegraną w tej wojnie, a przecież nie raz słyszeliśmy zapewnienia prezydenta Donalda Trumpa, że to Iran przegrał a Stany Zjednoczone, jak zresztą zwykle – wygrały. Ale to drobiazg w porównaniu z punktem pierwszym, który mówi o 60-dniowym zawieszeniu broni „na wszystkich frontach”, a więc również – w Libanie. Tymczasem zaraz po ogłoszeniu, że porozumienie zostało „zawarte”, minister bezpieczeństwa bezcennego Izraela oświadczył, że – po pierwsze – Izrael nie uczestniczył w żadnych negocjacjach z Iranem, a w tej sytuacji to porozumienie go nie dotyczy.

Po drugie – że Izrael nie podlega Stanom Zjednoczonym, więc jeśli nawet poczyniły one z Iranem jakieś ustalenie, to one Izraela wiązać w żaden sposób nie mogą. Wreszcie – po trzecie – że Izrael nie spocznie, aż zlikwiduje Hezbollah. Premier Netanjahu aż tak radykalnej retoryki nie używał, ale w zasadzie wszystko to potwierdził, a poza tym bombardowania Libanu i Bejrutu nie zostały bynajmniej przerwane. Co w tej sytuacji zrobi złowrogi Iran? Czy otworzy dla żeglugi Cieśninę Ormuz – co zapowiadał prezydent Donald Trump – czy też wykorzysta ten pretekst do dalszego utrzymywania blokady – tego jeszcze nie wiemy. Wygląda zatem na to, że trudno powiedzieć, czy porozumienie rzeczywiście zafunkcjonuje i w jakim zakresie – czy też nie zafunkcjonuje wcale.

Prezydent Trump dał wprawdzie upust swojej irytacji i nawet rozpowszechniał pogłoski, jakoby obsztorcował premiera Netanjahu – ale nie bardzo mi się w te pogłoski chce wierzyć. Po pierwsze dlatego, że gdyby rzeczywiście zdobył się na taką zuchwałość, to już następnego dnia amerykańscy Żydowie zrobiliby z niego marmoladę, a kto wie, czy nie objawiłyby się jakieś wstydliwe zakątki z wyspy Epsteina. Nic takiego – o ile mi wiadomo – nie nastąpiło, zatem i pogłoski o obsztorcówie wcale nie muszą być prawdziwe.

Tymczasem nieustępliwe stanowisko Izraela ma swoje źródło w tym, że w październiku mają się tam odbyć wybory parlamentarne, od wyniku których zależy nie tylko los rządu jedności narodowej, ale również, a może nawet przede wszystkim – osobisty los Beniamina Netanjahu. Czy pozostanie on u steru na następną kadencję, czy też do głosu dojdą jego izraelscy wrogowie, którzy przecież nie ukrywali pragnienia wtrącenia go do lochu.

Tymczasem, dopóki rząd jedności narodowej prowadzi wojny, to cieszy się wysokim poparciem w kraju. Żydowie popierają swojego premiera na podobnym poziomie, co Niemcy Adolfa Hitlera zaraz po pokonaniu przezeń Francji w roku 1940. W tej sytuacji premier Netanjahu nie ma żadnego powodu, by przejmować się reakcjami amerykańskiego prezydenta, bo i on wie i my wiemy, że Stany Zjednoczone żadnego kuku Izraelowi zrobić nie mogą.

Bardzo tedy możliwe, że to całe porozumienie, to tylko taki prezent, jaki prezydent Donald Trump zrobił sobie na 80-te urodziny – a co z tego wyniknie, to się dopiero przekonamy.

Tymczasem pan prezydent Karol Nawrocki wrócił już z Waszyngtonu, przywożąc stamtąd ustne zapewnienie prezydenta Trumpa nie tylko o zamiarze przysłania do naszego nieszczęśliwego kraju 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale dał do zrozumienia, że gotów jest nawet utworzyć u nas stałą amerykańską bazę. Na podstawie tych skrzydlatych wieści vaginet obywatela Tuska Donalda odbył specjalne posiedzenie, powierzając wicepremieru i ministru obrony Władysławu Kosiniaku-Kamyszu zadanie stworzenia takiej bazy – oczywiście w porozumieniu ze stroną amerykańską. Jeśli tedy prezydent Karol Nawrocki nie ocenił przesadnie udzielonych mu w przelocie zapewnień prezydenta Trumpa, to by znaczyło, że porozumienia amerykańsko-rosyjskie z 1997 roku o środkach „budowy zaufania” już nie obowiązują.

Przypomnę, że to właśnie te porozumienia, iż zachodnia broń jądrowa nie będzie przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej oraz – że na terytorium państw nowo przyjętych do NATO nie będą zakładane stałe bazy Sojuszu, umożliwiły rozszerzenie w roku 1999 NATO na obszar Europy Środkowej bez żadnych negatywnych reakcji rosyjskich. Więc jeśli nawet USA rzeczywiście uznałyby tamte porozumienia za nieważne, to co na to powie Rosja? Na razie nie mówi nic – być może dlatego, że prezydent Trump co innego powiedział panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a co innego – Putinowi – z którym przecież co i rusz prowadzi „bardzo dobre rozmowy”.

Na razie jedynym rezultatem postępu na tym odcinku jest mianowanie pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej kolejnym wiceministrem obrony narodowej. Rozumiem, że w ten sposób przestała oan pełnić funkcję pełnomocnika vaginetu obywatela Tuska Donalda do spraw SAFE. Warto tedy przypomnieć, że to właśnie ona z dużą pewnością siebie twierdziła, że „ani złotówka” z pożyczki SAFE nie pójdzie na Ukrainę, podczas gdy obywatel Tusk Donald mówił zupełnie coś innego – że mianowicie jest „dogadany” z prezydentem Zełeńskim co do partycypowania Ukrainy w środkach pochodzących z tej pożyczki. Skoro tedy pani Sobkowiak-Czarnecka już została odsunięta od SAFE, to znaczy, że obywatel Tusk Donald był lepiej od niej poinformowany. W tej sytuacji czekamy, kto zostanie kolejnym pełnomocnikiem rządu do spraw SAFE. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w tych okolicznościach stosowną nominację na to stanowisko otrzymał Wielce Czcigodny Paweł Kowal. Wtedy mielibyśmy pełną jasność, co jest grane.

Stanisław Michalkiewicz

Strzelanina w Cieśninie jeszcze się nie skończyła, ale…

Strzelanina w Cieśninie jeszcze się nie skończyła, ale…

27 czerwca 2026 Larry C. Johnson sonar21/the-shooting-in-the-strait-aint-over-but

Niecały tydzień po podpisaniu przez USA i Iran memorandum o porozumieniu, niektóre statki uwięzione na terenie cieśniny perskiej pospiesznie ruszyły w drogę korytarzem, a wiele z nich próbowało skorzystać z alternatywnej trasy po południowej stronie Cieśniny, wzdłuż wybrzeża Omanu. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) skoordynowała tę alternatywną trasę z Omanem – biegnącą wzdłuż wybrzeża Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Półwyspu Musandam, omijając centralne przejście zaminowane przez Iran. Trasa ta była istotna, ponieważ całkowicie omijała wyznaczony przez Iran korytarz, biegnący bliżej irańskich wód terytorialnych.

Jednakże Iran i Oman uzgodniły we wtorek, 24 czerwca 2026 r., nowe ramy (wspólną grupę roboczą) dotyczące przyszłej administracji Cieśniny Ormuz. Oba kraje zgodziły się powołać wspólną grupę roboczą z udziałem swoich ministerstw spraw zagranicznych w celu omówienia:

  • Przyszłe zasady żeglugi i administrowania cieśniną.
  • Usługi świadczone (np. bezpieczeństwo, pilotaż).
  • Koszty powiązane (zgodnie z normami międzynarodowymi).

Oba państwa podkreśliły swoją suwerenność nad wodami terytorialnymi w cieśninie.

Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wydała w czwartek ostrzeżenie przed korzystaniem z nowej trasy. W oświadczeniu opublikowanym przez irańską państwową agencję prasową IRNA, przedstawiciele marynarki wojennej stwierdzili, że trasa została ustanowiona bez powiadomienia i uzgodnień z Iranem, nazywając ją „niedopuszczalną i całkowicie niebezpieczną”.

Według Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej:

Jedyną autoryzowaną trasą przejścia przez Cieśninę Ormuz jest ta ogłoszona przez Islamską Republikę Iranu. Ruch statków poza tymi trasami jest wyjątkowo niebezpieczny i zabroniony. Osoby naruszające zakaz zostaną ukarane.

Według prywatnej firmy ochroniarskiej Ambrey, dzień wcześniej Gwardia groziła jednemu tankowcowi przez radio, a żołnierz ostrzegał: „Jesteście w zasięgu moich rakiet i być może (ja) do was strzelę”.

W czwartek Ever Lovely , statek pod banderą Singapuru, operujący we flocie tajwańskiego Evergreen Marine, próbował przepłynąć przez cieśninę wąskim kanałem u wybrzeży Omanu, zgodnie z trasą wyznaczoną przez brytyjskie Biuro Bezpieczeństwa Operacji Handlowych na Morzu (UKMTO). Ever Lovely został zaatakowany przez drona należącego do potężnego irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Iran rzekomo zestrzelił w czwartek co najmniej cztery drony w kierunku statków przepływających przez cieśninę. Jeden z nich uderzył w górny pokład Ever Lovely .

W piątek Stany Zjednoczone zaatakowały Iran w „odpowiedzi” na ataki na statek handlowy w Cieśninie Ormuz przeprowadzone dzień wcześniej:

Irańska agencja IRIB poinformowała, że ​​o godzinie 23:15 na molo Taheroui w Sirik usłyszano eksplozję. Źródło wojskowe podało, że eksplozje zostały spowodowane przez pocisk uderzający w obszar mola, dodając, że około pięć godzin wcześniej z Sirik oddano kilka strzałów ostrzegawczych w kierunku statków naruszających przepisy w Cieśninie Ormuz. Doniesienia wskazują również, że wcześniej z okolic Karpanu w kierunku cieśniny wystrzelono dwa pociski ostrzegawcze.

Dowództwo Centralne USA poinformowało, że jego siły przeprowadziły ataki na Iran 26 czerwca w odpowiedzi na irański atak z poprzedniego dnia na singapurski statek towarowy M/V Ever Lovely, który wypływał z Cieśniny Ormuz u wybrzeży Omanu. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że amerykańskie samoloty obrały za cel irańskie składy rakiet i dronów oraz pozycje radarów przybrzeżnych po tym, jak statek został trafiony jednokierunkowym dronem bojowym.

Chociaż CENTCOM przedstawił to jako potężny atak na Iran, a amerykańskie media nagłośniły to jako akt poważnego odwetu, odpowiedź USA wyrządziła niewielkie szkody i można ją zasadnie interpretować jako symboliczny gest, a nie karę.

Dział Public Relations IRGC wydał następujące oświadczenie:

Po złamaniu zawieszenia broni w południowym Libanie przez reżim izraelski, łamiący traktat reżim USA również po raz kolejny złamał swoje zobowiązania.

Pod różnymi pretekstami, w tym pod pretekstem tranzytu statku oskarżonego o nawigację nielegalną trasą w Cieśninie Ormuz, Stany Zjednoczone przeprowadziły atak powietrzny na wybrzeża Islamskiej Republiki Iranu.

W odpowiedzi na tę agresję Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zaatakowała pozycje, w których stacjonowały amerykańskie siły terrorystyczne w regionie.

Zgodnie z artykułem 5 Porozumienia z Islamabadu odpowiedzialność za regulację żeglugi przez Cieśninę Ormuz spoczywa na Islamskiej Republice Iranu.

Stany Zjednoczone próbowały jednak złamać to zobowiązanie, namawiając różne strony do jego złamania. Otrzymały odpowiednią odpowiedź i taka sama będzie miała miejsce w przyszłości. Jeśli agresja się powtórzy, reakcja Iranu będzie szersza.

Zamiast oznaczać powrót do wojny, tę wymianę ognia można najlepiej określić jako militarny teatr polityczny. Uważam, że Iran, dzięki informacjom wywiadowczym od Rosjan lub Chińczyków, dowiedział się o wydaniu przez Stany Zjednoczone rozkazu powrotu do strefy wpływów (CONUS) samolotów, pojazdów i żołnierzy, którzy zostali rozmieszczeni w regionie w ramach przygotowań do ataku z 28 lutego.

Ze względu na ograniczone szkody wyrządzone przez atak USA, uważam, że Iran zdecydował się na ograniczoną reakcję, zamiast eskalować konflikt i narazić się na ryzyko anulowania rozkazu o ponownym rozmieszczeniu przez Stany Zjednoczone.

Na razie Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, a statki chcące przepłynąć przez cieśninę przestrzegają nowej polityki Iranu.


Rozpocząłem poranek od rozmowy z Nimą na temat incydentu (w czasie naszej rozmowy nie dysponowałem informacjami, które właśnie przedstawiłem):

Larry Johnson: Alarm rakietowy w ZEA! Dubaj i Zatoka Perska nagrzewają się TERAZ

Ray i ja wystąpiliśmy regularnie z sędzią Napolitano przy okrągłym stole INTEL:

Okrągły stół INTEL z Johnsonem i McGovern – podsumowanie tygodnia 26 czerwca

Jeśli masz już dość słuchania o sytuacji w Zatoce Perskiej, to powinieneś sprawdzić mój najnowszy artykuł na Counter Currents … Przeprowadziłem wywiad z Andriejem Martianowem na temat wojny na Ukrainie:

Andriej Martyanow |

Mario i ja omówiliśmy ograniczoną reakcję Iranu na rzekomy atak USA:

PILNE: IRAN ODPOWIADA PO AMERYKAŃSKIM BOMBARDOWANIU – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Chciałbym mieć informacje, które przedstawiłem powyżej, kiedy rozmawiałem z Sulaimanem. Uważał, że atak USA był poważniejszy i twierdził, że Iran się wycofuje… Nie zgodziłem się z tym:

PILNE: IRAN ODPOWIADA NA ATAK USA, LIBAŃSKA ARMIA ATAKUJE PROTESTUJĄCYCH, z udziałem CIA Larry’ego Johnsona

Eskalacja pod pretekstem ożywienia gospodarczego: Dlaczego Kijowowi obiecano kolejne miliardy

Eskalacja pod pretekstem ożywienia gospodarczego: Dlaczego Kijowowi obiecano miliardy

Andriej Nizamutdinow o tym, dlaczego Bruksela nie może wyskoczyć z ukraińskiego pociągu

Andrey Nizamutdinov , TASS Observer 26 czerwca, tass-ru/opinions

Uczestnicy konferencji w Gdańsku© REUTERS/ Lukasz Głowala

W Gdańsku odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Według premier Ukrainy Julii Swyrydenko, podpisano 160 umów o wartości ponad 10 miliardów euro. Jednak bliższe przyjrzenie się wynikom i przemówieniom uczestników konferencji ujawnia, że ​​pod pretekstem rozmów o odbudowie Ukrainy Europa przygotowuje eskalację konfliktu na szeroką skalę.

Z Kijowa – z wdzięcznością

Przypomnijmy, że spotkaniu w Gdańsku towarzyszył skandal: Prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o cofnięciu najwyższego polskiego odznaczenia Wołodymyra Zełenskiego, Orderu Orła Białego. Powodem były długo opóźniane starania prezydenta Ukrainy o gloryfikację ukraińskich kolaborantów hitlerowskich, którzy odpowiadali za zagładę dziesiątek tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.

Zełenski demonstracyjnie wysłał Order do Warszawy w paczce pocztowej, nie mogąc powstrzymać się od jawnie niegrzecznych uwag pod adresem Nawrockiego. Idąc w jego ślady, jego poprzednicy na stanowisku prezydenta, a także obecni podwładni, pospieszyli z odesłaniem polskich odznaczeń.

Stolice europejskie starały się zignorować skandal. „Na Ukrainie czczą nazistów, tych, którzy mordowali Rosjan, Polaków, Żydów i innych. Z jednej strony Polakom to się bardzo nie podoba. Z drugiej strony planują odbudowę Ukrainy, która czci tych samych nazistów. To paradoksalna sytuacja. Ale najbardziej paradoksalny w tej sytuacji jest brak reakcji ze strony innych stolic europejskich” – skomentował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.

Moim zdaniem, takie zachowanie obecnych europejskich przywódców jest w pełni uzasadnione ich priorytetami politycznymi. Praktycznie zaprzyjaźnili się z liderem kijowskiego reżimu neonazistowskiego i zainwestowali w niego tyle pieniędzy, że są gotowi nadal go chronić, dopóki służy on ich celom. Najprawdopodobniej to Europejczycy doradzili zarówno Warszawie, jak i Kijowowi, aby całkowicie unikali eskalacji skandalu, a jednocześnie stanowczo odradzili Zełenskiemu podróż do Gdańska, aby nie prowokować dodatkowo gęsi… pardon, białego orła.

Nie pojechał. Zostawił nawet w domu żonę, która również miała przemawiać na konferencji. Zamiast Zełenskiego do Gdańska udała się premier Ukrainy Swyrydenko. Najwyraźniej, zgodnie z jej instrukcjami, podziękowała Polakom trzykrotnie, a premierowi Donaldowi Tuskowi osobiście dwukrotnie podczas przemówienia otwierającego, raz po polsku.

Co więcej, na początku swojego wystąpienia Sviridenko dwukrotnie podziękowała uczestnikom konferencji, a następnie, kontynuując swoje wystąpienie, jeszcze pięciokrotnie obsypała wdzięcznością „partnerów Ukrainy”.

Ogólnie rzecz biorąc, w powietrzu czuć dobrą wolę, a ludzie są dobrzy.

Rekonstrukcja? Nie, militaryzacja.

Atmosferę nieco ostudzili protestujący, którzy zgromadzili się na Targu Rybnym, aby zaprotestować przeciwko szerzeniu ideologii Bandery na Ukrainie. Poparł ich Jarosław Kaczyński, lider czołowej polskiej partii opozycyjnej, Prawa i Sprawiedliwości, który ogłosił decyzję o zrzeczeniu się ukraińskiego Orderu Jarosława Mądrego.

Uczestnicy konferencji starali się jednak zignorować te drobiazgi i skupili się na najważniejszym problemie: kto i ile zaspokoi potrzeby Kijowa. Na przykład minister energetyki Denys Szmyhal narzekał, że na Ukrainie, pod nadzorem jego ministerstwa, „łączne niezaspokojone potrzeby wynoszą 650 milionów euro”. Partnerzy zadeklarowali, że dołożą swoją hojność: Szwecja zadeklarowała 137 milionów euro, Norwegia 77 milionów euro, Litwa 4 miliony euro, Estonia nieco ponad 2 miliony euro, a Islandia 0,55 miliona euro.

Wielka Brytania zobowiązała się do sfinansowania dostaw paliwa jądrowego dla ukraińskiej firmy Energoatom w wysokości 210 milionów funtów (około 243,38 miliona euro). Dodatkowe 65 milionów funtów (75,33 miliona euro) jest planowane na „projekty w sektorach energii odnawialnej i bankowości”.

Republika Czeska ogłosiła gotowość wysłania misji gospodarczej na Ukrainę w celu zbadania możliwości udziału czeskich firm w powojennej odbudowie.

Przemówienie inauguracyjne wygłosiła jednak, jak można było się spodziewać, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Przypomniała , że ​​UE przeznaczyła już 200 miliardów euro na pomoc gospodarczą i wojskową dla Ukrainy i przygotowała dodatkowe 90 miliardów euro na lata 2026 i 2027. Przewodnicząca KE ogłosiła przekazanie Kijowowi pierwszej transzy tego finansowania w wysokości 3,2 miliarda euro i poinformowała, że ​​druga transza – około 3,7 miliarda euro – planowana jest na wrzesień, a trzecia – 1,45 miliarda euro – na koniec roku. 

Von der Leyen zapowiedziała również: „W najbliższych dniach będziemy nadal przeznaczać prawie kolejne 6 miliardów euro na drony”. Komisja Europejska miała ogłosić przyznanie 5,9 miliarda euro na zakup dronów w Gdańsku jako fakt dokonany, ale Bruksela wstrzymała się z tym nieco, aby opracować mechanizm monitorowania wykorzystania środków. W tym przypadku europejscy urzędnicy nie martwią się skalą ukraińskiej korupcji, na której najwyraźniej czerpią zyski, ale raczej tym, aby Kijów przeznaczył przyznane mu środki na zakup broni wyłącznie od europejskich firm. Wyraźnie stwierdził to rzecznik Komisji Europejskiej Balázs Ujváry.

Marzenia o „stalowym jeżozwierzu”

W rzeczywistości von der Leyen już wcześniej stwierdziła, że ​​głównym celem UE nie jest odbudowa Ukrainy, lecz zakrojona na szeroką skalę militaryzacja Europy, w której Kijów jest przedstawiany jako „stalowy jeżozwierz” atakujący Rosję. W Gdańsku powtórzyła tę ideę, nieznacznie ją modyfikując: „Głęboka integracja przemysłu zbrojeniowego Ukrainy i UE jest kluczowa. Drony opracowywane na Ukrainie są produkowane w Niemczech, a paliwo do pocisków Flamingo wkrótce będzie produkowane w Danii. Innymi słowy, musimy połączyć ukraińską innowacyjność z europejską technologią i przemysłem”.

Nie jest tak, że von der Leyen podniosła zasłonę tajemnicy; wręcz przeciwnie, powtórzyła tajemnicę poliszynela: Unia Europejska przestała być sponsorem Ukrainy, stała się bezpośrednim uczestnikiem konfliktu i przygotowuje się do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.

Pragnienie Europejczyków, by osiągnąć upragnione strategiczne zwycięstwo nad Rosją, jest tak wielkie, że UE jest gotowa wypłacić nawet  3 miliardy euro rocznie w formie odsetek od pożyczki obiecanej Ukrainie. Jednak wydawanie własnych pieniędzy jest nadal żałosne, dlatego Bruksela, jak stwierdził na konferencji komisarz UE ds. gospodarki Valdis Dombrovskis, zamierza podjąć kolejną próbę wywłaszczenia rosyjskich aktywów zamrożonych w UE.

Na ścieżce eskalacji

W Gdańsku praktycznie nie było prób odejścia od generalnej linii „Brukselskiego Komitetu Regionalnego”. Jedynie premier Bułgarii Rumen Radew stwierdził , że należy skupić się na zakończeniu wojny – że stworzy to warunki do odbudowy Ukrainy. Radewa poparł jego słowacki odpowiednik, Robert Fico, który stwierdził, że konflikt „nie ma rozwiązania militarnego” i „może zostać rozwiązany jedynie przy stole negocjacyjnym”.

Niestety, te oświadczenia były głosem wołającego na puszczy. Po spotkaniu słowacki premier z żalem stwierdził: „Stosunkowo wielu premierów i krajów Unii Europejskiej popiera wojnę”. Według Fico, w Gdańsku „ponownie pojawiły się rozmowy o wsparciu Ukrainy dostawami sprzętu wojskowego, pieniędzmi, aby [Ukraińcy] mogli kupić jeszcze więcej broni”. 

Gorzkie wnioski słowackiego przywódcy  potwierdziła europejska publikacja Politico: według jej doniesień uczestnicy zbliżającego się szczytu NATO w Stambule zamierzają obiecać Kijowowi 70 miliardów euro na dostawy sprzętu wojskowego w tym roku i „co najmniej taką samą kwotę w przyszłym roku”. Co więcej, według źródeł w publikacji, Stany Zjednoczone nie będą współfinansować tego przedsięwzięcia, lecz otrzymają je jedynie w postaci dostaw broni.

Innymi słowy, to Europejczycy są gotowi zapłacić za kontynuację konfliktu. Odbudowa infrastruktury energetycznej, służącej potrzebom ukraińskiej armii i przemysłu zbrojeniowego, a także ich integracja z europejskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, wpisuje się w eskalację działań UE.

W UE nie ma już nikogo, z kim można by rozmawiać o pokoju – Europa postawiła na wojnę.