Rząd permanentnej wojny

Rząd permanentnej wojny

2. czerwca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/rzad-permanentnej-wojny

Wielu z nas zastanawia się jaką faktyczną władzę ma prezydent Stanów Zjednoczonych? Jest, jak sam to nazywa najpotężniejszym człowiekiem na świecie, czy miota się pomiędzy wpływami oligarchów organizujących permanentne spiski? A może ulega szantażowi największego sprzymierzeńca USA? Czy decyzje prezydenta, zwłaszcza te dotyczące wojny, są wynikiem jego wybujałego ego, a może realizuje demoniczny plan wykorzystania swoich wspaniałych „kart” made in China?

Najbardziej udane posunięcia Donalda Trumpa, to są spekulacje jego najbliższych na giełdzie. Jeśli jego chaotyczne wypowiedzi i ich kierunek jest wcześniej znany wybrańcom nieuczciwej fortuny, to jaki problem postawić na rosnące, albo zależnie od kapryśnych intencji pana prezydenta malejące akcje ropy? W ten sposób można „zarobić” olbrzymie pieniądze.

27 maja 2026 r. na rutherford.org został opublikowany artykuł: Rząd permanentnej wojny: kto tak naprawdę rządzi w Waszyngtonie? Źródło.

Konstytucja miała trzymać władzę na krótkiej smyczy. Kongres miał wypowiadać wojnę, kontrolować finanse, ograniczać władzę wykonawczą i odpowiadać przed społeczeństwem. Prezydent miał egzekwować prawo, a nie rządzić dekretami, prowadzić niewypowiedziane wojny ani służyć jako fasada dla imperium. Sądy miały służyć kontroli nadużyć władzy, a nie przyklepywać najgorsze nadużycia państwowego bezpieczeństwa narodowego.

Pokój nigdy nie wchodził w grę.

Każdy współczesny prezydent odziedziczył te same uprawnienia wojenne, te same tajne agencje, ten sam aparat reagowania kryzysowego, te same systemy nadzoru, tych samych dostawców sprzętu obronnego, te same zmilitaryzowane siły policyjne i to samo dwupartyjne uzależnienie od władzy bez ponoszenia odpowiedzialności. Trump nie stworzył stałego rządu wojennego. Odziedziczył go, pielęgnował, powiększał, czynił z niego broń i, jak każdy prezydent przed nim, stał się jego sprzedawcą.

Gdyby Trump przegrał wybory w roku 2024, to zamiast nadętego narcyza egocentryka, mielibyśmy bezmyślną wykonawczynię wszelkich poleceń Deep State. Także wojnę w Iranie. Migranci byliby przyjmowani do Stanów z otwartymi ramionami, ilość płci wzrosłaby kilkukrotnie i wprowadzono by pewnie dodatkowo podatek od tlenu w powietrzu.

Nie zamierzam usprawiedliwiać Trumpa, chcę jedynie pokazać, że wprowadził co prawda własny styl zwany trumpizmem, polegający na nieobliczalności i łamaniu wszelkich tradycji, będących ponoć bazą konserwatyzmu, to najważniejsze decyzje geopolityczne są podejmowane w niekoniecznie białym domu. Ten nieznany dom, gdzie snute są plany wojen, nazwałbym czarnym domem, ze względu na intencje stojące za tymi decyzjami. Wcale nie musi znajdować się na terenie Stanów Zjednoczonych.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Całun Turyński a furia satanistów z TVP

Całun Turyński a furia satanistów z TVP

[To z mego Archiwum, 31.03.2013 md]

Izabela Brodacka

Wczoraj stacje telewizyjne miały pokazać Całun Turyński. To jedna z ostatnich decyzji Benedykta XVI . Poprzednia prezentacja miała miejsce w 1973 roku. Bardzo żałuję ale nie udało mi się trafić na  żadną z tych audycji.
     
Wszystkie ślady pozostawione na Całunie zgodne są z biblijnym opisem męki, śmierci i pogrzebu Pana Jezusa.

W badania tego małego kawałka płótna zaangażowało się wiele autorytetów naukowych z całego świata.

W 1988 roku naukowcy z USA  i Wielkiej Brytanii ustalili datę powstania całunu na lata 1260- 1390. Zacierali ręce zwolennicy tezy, że Całun jest fałszerstwem. Tymczasem w 2009 roku  profesor Guilio Fanati wykazał, że te wyniki są całkowicie błędne. Metodą datowania izotopem  węgla (C14 ) ustalono wiek o wiele późniejszych łat na Całunie, a nie płótna Całunu.

Potem stwierdzono, że ewentualny fałszerz Całunu musiałby operować techniką laserową. Zwolennicy teorii o średniowiecznym fałszerstwie tej relikwii powoływali się na błąd ortograficzny  w napisie umieszczonym na monecie, znalezionej na lewym oku postaci z Całunu ( lepton Piłata bity tylko  w 29 roku n.e. i to przez pół roku)

Podczas prac archeologicznych w XX wieku znaleziono jednak  w Jerozolimie dwie identyczne monety, z ortograficznym błędem popełnionym przez grawera z czasów Tyberiusza.[Chodzi o pisanie w koine (greka) Kaizar przez C. md]. Błąd grawera stał się więc jednym z dowodów autentyczności Całunu. Znaleziono również pyłki kwiatów rosnących w Izraelu, oraz typowy i unikalny osad wapienny z grobowców z pierwszych wieków naszej ery.

Są setki innych argumentów za autentycznością Całunu. Wielu naukowców, którzy byli ateistami, w wyniku badania Całunu nawróciło się na chrześcijaństwo. Miedzy innymi Barrie Schwarz , fotograf żydowskiego pochodzenia, który przystąpił w 1978 roku jako sceptyk do projektu STURP ( Shroud of Turin Research Project ), a w wyniku własnych badań uwierzył i się nawrócił.

Widziałam wywiad z nim, w którym powiedział, że w konwersji wspierała go jego „żydowska mama”, a to dla Żyda jest niezwykle ważne.  
 Profesor Bruno Fabbiani z Politechniki w Turynie, który bada sprawę Całunu od 1998 roku oświadczył, że  Całun Turyński oraz  obraz utrwalony w źrenicy Matki Boskiej z Guadalupe,  to  dwa wizerunki, o których można z całą pewnością powiedzieć, że nie są dziełem ludzkim..

[A ci sataniści z TVP nie dali transmisji, argumentując, że jest przecież w RAI – więc nie potrza… md]

Izraelizacja armii amerykańskiej postępuje

Izraelizacja armii amerykańskiej postępuje

Date: 3 giugno 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/izraelizacja-armii-amerykanskiej-postepuje

Dziękuję Kongresie, dziękuję prezydencie Trump!

Niewielu Amerykanów zna historię tego, jak rozwinęła się relacja Izraela z USA oparta na zasadzie „ogon macha psem” („wag the dog” – czyli mały podmiot manipuluje większym). Zwycięska wojna Izraela z sąsiadami w 1967 roku pokazała planistom wojskowym w Waszyngtonie, w jaki sposób przewaga jakościowa w uzbrojeniu może umożliwić małemu krajowi przeciwstawienie się znacznie większym i pozornie potężniejszym przeciwnikom. Izrael był wówczas w dużej mierze zaopatrywany w broń francuską, która podobno przewyższała radziecki sprzęt znajdujący się w rękach Syrii i Egiptu.

W konsekwencji, w 1968 roku, przy silnym wsparciu podatnego na wpływy lobbystów Kongresu, syjonistycznie nastawiony prezydent USA Lyndon B. Johnson zatwierdził dotychczas blokowaną sprzedaż myśliwców F-4 Phantom Izraelowi, ustanawiając precedens dla ciągłego wsparcia przez USA Przewagi Jakościowej Wojsk Izraela (Qualitative Military Edge – QME) nad jego arabskimi i chrześcijańskimi sąsiadami.

Pięć lat później, po wojnie Jom Kippur w 1973 roku, Stany Zjednoczone i Izrael doszły do porozumienia, w którym milcząco przyjęły doktrynę aktywnego utrzymywania przez USA izraelskiej QME. Po tej wojnie Stany Zjednoczone również zwiększyły czterokrotnie pomoc zagraniczną dla Izraela, skutecznie zastępując Francję jako największego dostawcę broni dla tego kraju.

To de facto zobowiązanie do utrzymania przewagi jakościowej Izraela zostało następnie wyraźnie określone przez prezydenta Ronalda Reagana i było potwierdzane przez każdą kolejną administrację USA od tego czasu. Znaczne dodatkowe dostawy broni za rządów prezydentów Baracka Obamy, Joe Bidena i Donalda Trumpa wspierały nawet izraelskie ludobójstwo w Gazie i jego ataki na niezagrażającą Syrię i Liban. Polityka ta była częściowo uzasadniona początkowo amerykańską strategią zimnej wojny polegającą na przeciwstawianiu się arabskim państwom klienckim Związku Radzieckiego, a także rosnącą siłą izraelskiego lobbystów w USA. Dziś Izrael jest zdecydowanie największym beneficjentem amerykańskiej zagranicznej pomocy wojskowej, otrzymując corocznie gwarantowane 3 miliardy dolarów plus wiele dodatkowych rodzajów broni na potrzeby konkretnych operacji i inicjatyw, które wielu powiązało z umożliwieniem polityki systematycznej agresji Izraela i popełnianiem zbrodni wojennych.

To, co niegdyś postrzegane było jako forma gwarancji bezpieczeństwa dla Izraela, stało się potworem. Izrael wykorzystuje wsparcie uzyskiwane dzięki tej relacji do rozpoczynania wojen przeciwko swoim sąsiadom, w tym ostatnio przeciwko Libanowi, Syrii i Iranowi. Biały Dom i Kongres niezmiennie dostarczają Izraelowi wszelkiej broni, o jaką zabiega, a także zapewniają pieniądze na jego gospodarkę i wsparcie polityczne w organizacjach międzynarodowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych. Lobby Izraelskie, uważane za najpotężniejszą grupę wpływową w polityce zagranicznej działającą na Kongres i Biały Dom, wykorzystuje swój dostęp do władzy, aby nieustannie zwiększać swoją rolę w rozwoju broni, zaspokajając to, co Izrael postrzega jako zagrożenia wobec siebie. A premier Benjamin Netanjahu stał się dominującym partnerem w tej relacji, w tym w kwestii podejmowania decyzji o wojnie i pokoju.

Obecnie, Izrael i jego przyjaciele w Waszyngtonie dążą do pełnej integracji wielu aspektów funkcjonowania naszego wojska na różnych poziomach z izraelskimi odpowiednikami. Żaden inny „sojusznik” USA, za jaki państwo żydowskie technicznie nie uchodzi, w tym członkowie NATO, nie ma takiego dostępu i możliwości wpływania na rozwój wydarzeń.

Ci, którzy uważają, że Izrael ma zbyt dużą władzę, mają rację, ponieważ jest on nawet na tyle silny, by zlikwidować pierwszą poprawkę do Konstytucji (wolność słowa), zarówno poprzez tłumienie, jak i kryminalizowanie tego, co uważa za krytykę pod swoim adresem. Niewielu Amerykanów zdaje sobie sprawę, że mimo iż Izrael jest powszechnie znany jako główne mocarstwo nuklearne, członkom amerykańskiego rządu nie wolno stwierdzać tego faktu, ponieważ byłoby to żenujące dla państwa żydowskiego i prawdopodobnie uruchomiłby ograniczenia prawne dotyczące broni, jaką USA mogą mu dostarczać.

A ironia polega na tym, że Izrael ma tę broń tylko dlatego, że wykradł paliwo nuklearne i timery ze Stanów Zjednoczonych. Prezydent John F. Kennedy próbował powstrzymać ten program nuklearny i wielu uważa, że został zamordowany przez Izrael w odwecie!

babylonianempire/o-tym-jak-spor-z-usa-nieomal-zniszczyl-izraelski-program-nuklearny

I ta jednokierunkowa ulica, na której zyskuje tylko Izrael, staje się jeszcze gorsza! Zgodnie z historią, którą niedawno opisałem, Kongres rozważa uchwalenie ustawy, która przyzna Amerykanom służącym w izraelskiej armii pełne świadczenia zapewniane przez rząd USA, takie jak edukacja, praca i opieka medyczna, tak jakby służyli w armii amerykańskiej. W rzeczywistości, przepisy aktualnie przechodzące przez Kongres po raz pierwszy w historii Ameryki zrównałyby służbę w obcej armii – zarówno prawnie, jak i w praktyce – ze służbą w siłach zbrojnych USA, ale tylko wtedy, gdy tą obcą armią jest Izrael. middleeastmonitor/us-bill-to-grant-americans-serving-in-israeli-army-same-rights-as-us-troops

Ustawa Izby Reprezentantów 8445, sponsorowana przez republikańskich kongresmenów Guya Reschenthalera z Pensylwanii i Maxa Millera z Ohio, zmieniłaby istniejące przepisy tak, aby Amerykanie, którzy zaciągają się do Izraelskich Sił Obronnych (IDF), byli traktowani „w taki sam sposób jak służba w umundurowanych służbach” USA. Nic dziwnego, że wielu z tych „Amerykanów” to również obywatele Izraela posiadający podwójne obywatelstwo. Jeśli zmiany wejdą w życie, rezultatem będzie znaczne i unikalne zmniejszenie różnicy między Izraelem a USA w zakresie praw i świadczeń, przy czym świadczenia będą płynąć tylko w jednym kierunku, tj. na rzecz interesów Izraela i na koszt amerykańskiego podatnika!

Oprócz tego, najnowszym prezentem amerykańskiego rządu dla Izraela, sponsorowanym przez Izbę Reprezentantów USA (co jest pomyłką nazewniczą, ponieważ Izba jest tak naprawdę Zachodnim Knesetem), jest ustawa National Defense Authorization Act (NDAA) na rok 2027, opublikowana 13 maja. Sekcja 224 wersji ustawy przyjętej przez Izbę, zatytułowana „Inicjatywa Współpracy Technologicznej w Dziedzinie Obronności USA-Izrael”, integruje „amerykańsko-izraelskie badania i rozwój w dziedzinie obronności, współprodukcję systemów uzbrojenia, umowy licencyjne, AI (sztuczną inteligencję), energię kierunkową, integrację danych i obronę przeciwrakietową”. Tworzy ona ramy dla „dwustronnych badań i rozwoju, współprodukcji broni, wspólnych przedsięwzięć, umów licencyjnych i pozornie każdego rodzaju współpracy amerykańsko-izraelskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego”. Skutkiem będzie całkowite połączenie funkcjonalności armii amerykańskiej z armią izraelską.

armedservices.house.gov/fy27_ndaa_chairmans_mark_-_final

Można stwierdzić, że realizacja tej umowy spowoduje jeszcze silniejsze i nieodwracalne powiązanie armii amerykańskiej z izraelską niż 200 miliardów dolarów pomocy wojskowej, jaką Izrael otrzymał od Stanów Zjednoczonych od momentu swojego powstania w 1948 roku. Krytycy zwracają uwagę, że sekcja 224 doprowadziłaby do połączenia amerykańskiego i izraelskiego sektora obronnego w wielu obszarach o szczególnym znaczeniu dla przyszłych pól bitewnych, w tym w zakresie systemów autonomicznych i cyberwojny. Znacząco zwiększyłoby to również wpływy Izraela w Stanach Zjednoczonych, wykraczając poza te, jakie ten kraj już posiada dzięki lobby izraelskiemu i swojej dominacji w mediach głównego nurtu. Umożliwi to Izraelowi rozbudowę lub uruchomienie nowych zakładów koprodukcyjnych, podobnie jak miało to już miejsce w wielu stanach, dając rządowi izraelskiemu dodatkową przewagę dzięki tworzeniu miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, a tym samym zyskując sojuszników w Kongresie, których okręgi wyborcze są tym objęte. Skutkiem tego mógłby być Biały Dom popierany przez Kongres, który byłby jeszcze bardziej skłonny do wypowiedzenia wojny w oparciu o fantazje o „Wielkim” Izraelu (Eretz) ludzi takich jak Netanjahu i jego szalony szef służb bezpieczeństwa Itamar Ben-Gvir.

Kongres chronicznie prosyjonistyczny dokonał tej zmiany w relacjach po cichu, niemal w tajemnicy. Chociaż dokonano tego wyraźnie za pośrednictwem Białego Domu i przywództwa Netanjahu, zrealizowano to bez wiedzy i zgody narodu amerykańskiego, przed którym rząd USA jest rzekomo odpowiedzialny. I, oczywiście, wszystkie koszty integracji poniesie amerykański podatnik. Co ciekawe, należy również zauważyć, że integracja armii amerykańskiej z armią izraelską następuje w czasie, gdy amerykańska opinia publiczna wyraża bezprecedensowy poziom nieufności i niechęci do izraelskiego rządu. To nie przypadek, ponieważ Netanjahu dąży do stworzenia nierozerwalnych więzów prawnych i administracyjnych między obydwoma krajami, przy czym Izrael jest obciążony niewieloma zobowiązaniami.

Ben Freeman z Quincy Institute zauważa, że: „Zmiana ta wyeliminuje mechanizmy kontroli politycznej i dyplomatycznej, dzięki którym relacje te podlegają publicznej odpowiedzialności, przenosząc je z widocznego corocznego głosowania nad pomocą do nieprzejrzystej machiny zamówień obronnych, gdzie nadzór jest ograniczony, a odpowiedzialność polityczna minimalna. W rezultacie relacje w dziedzinie obronności staną się jednocześnie głębsze i mniej przejrzyste. A wszystko to dzieje się w czasie, gdy izraelskie siły zbrojne wielokrotnie wykorzystywały amerykańską broń w atakach, które naruszały międzynarodowe prawo humanitarne w Strefie Gazy, a Izrael wielokrotnie łamał zawieszenia broni (podobnie jak same Stany Zjednoczone) w niepotrzebnej wojnie administracji Trumpa z Iranem”.

No i proszę bardzo. Stany Zjednoczone pogrążają się w spirali upadku, którą zapoczątkował ich własny rząd w zmowie z niewielkim państwem stosującym apartheid, specjalizującym się w zbrodniach takich jak tortury, ludobójstwo i różne inne zbrodnie przeciwko ludzkości. Gdzie i jak to wszystko się skończy? – Zapytajcie Donalda Trumpa!


Philip M. Giraldi, doktor filozofii, jest dyrektorem wykonawczym Council for the National Interest, organizacji edukacyjnej dążącej do prowadzenia polityki zagranicznej USA na Bliskim Wschodzie, która lepiej służyłaby interesom Ameryki.

INFO: unz.com/pgiraldi/the-israelization-of-the-united-states-military-is-proceeding

Mam nadzieję, że kogoś jeszcze oprócz mnie zainteresują te fakty

Mam nadzieję, że kogoś jeszcze oprócz mnie zainteresują te fakty.

Paul Craig Roberts

Agencja Responsible Statecraft poinformowała, że ​​Izrael, za pośrednictwem firmy Bridges Partners, płaci około 7000 dolarów za artykuł 14–18 influencerom w mediach społecznościowych. Influencerzy ci bronią izraelskich zbrodni wojennych i zniesławiają domniemanych „antysemitów”, którzy o nich piszą. Raport, złożony na podstawie ustawy o rejestracji agentów zagranicznych (FARA), sugeruje, że Izrael płaci tym influencerom w ramach kampanii o nazwie „Projekt Esther”. ( LINK )

Podejrzewam, że Victor Davis Hanson ze Stanford University może być jednym z takich opłacanych influencerów.

To podejrzenie przyszło mi do głowy, gdy przeczytałem zaprzeczenie Hansona w „Daily Signal”, jakoby mały kraj taki jak Izrael mógł wpływać na rząd USA – pomimo dwumiesięcznych wizyt Netanjahu w Białym Domu, jego wielokrotnych wystąpień przed Kongresem USA, gdzie otrzymywał owacje na stojąco za swoją ludobójczą politykę w Strefie Gazy i jego ponownego potwierdzenia syjonistycznej polityki Wielkiego Izraela, pomimo pewności, z jaką minister bezpieczeństwa Netanjahu oświadczył, że Izrael „nie pozwoli” Trumpowi zawrzeć porozumienia pokojowego z Iranem, ponieważ Izrael chce „zniszczyć nie tylko rzekome zawieszenie broni w Libanie, ale także rozmowy na temat Iranu”, biorąc pod uwagę, że minister bezpieczeństwa Izraela określił politykę Izraela jako „niekończącą się i wszechogarniającą wojnę regionalną” dla Wielkiego Izraela. (LINK)

Sam Netanjahu nakazał izraelskiej armii przymusową ewakuację 200 000 mieszkańców południowego Libanu, ponieważ Izrael zamierza go zaanektować. Pomimo zawieszenia broni Trumpa, Israel Palestine News donosi: „Od początku marca Izrael systematycznie niszczy wioski w południowym Libanie i stopniowo posuwa się na północ, kontrolując obecnie około jednej piątej terytorium kraju”.

Netanjahu twierdzi również, że nakazał izraelskiej armii zajęcie 70% Strefy Gazy – ignorując zawieszenie broni Trumpa. Jego słuchacze domagali się całkowitego zajęcia tego obszaru. Netanjahu powiedział: „Tak, 100%, ale stopniowo”. ( LINK )

Reed Rubinstein, sam będący Żydem i doradcą prawnym Departamentu Stanu USA, oświadczył w oficjalnym oświadczeniu Departamentu Stanu, że amerykański atak na Iran został przeprowadzony w ramach zbiorowej samoobrony izraelskiego sojusznika USA. Rubinstein w ten sposób przeinacza izraelsko-amerykański akt agresji, nazywając go „samoobroną”. ( LINK )

Victor Davis Hanson, najwyraźniej dobrze opłacany agent izraelskiego lobby, ignoruje wszystkie te informacje i porównuje przebicie się Hamasu przez „nieprzekraczalną barierę” do Izraela z izraelskim ludobójstwem Palestyńczyków.

Żałosny Hanson uważa, że ​​1200 ofiar ze strony Izraela – które według niektórych Izraelczyków same padły ofiarą izraelskich ataków na Hamas, mających na celu zapobieżenie wykorzystywaniu Izraelczyków jako zakładników w negocjacjach – to tyle samo, co dziesiątki lub setki tysięcy palestyńskich cywilów zabitych w wyniku ciągłych izraelskich ataków na Palestynę, pomimo rzekomego „zawieszenia broni” Trumpa – kolejnego izraelsko-amerykańskiego oszustwa.

Kilku izraelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa publicznie oświadczyło, że Hamas nie byłby w stanie przełamać bariery, gdyby Izrael nie nakazał swoim siłom bezpieczeństwa wycofania się. Te izraelskie oświadczenia rodzą pytanie, czy atak Hamasu został zainscenizowany, aby dać Izraelowi uzasadnienie dla ludobójstwa na Palestyńczykach.

Ale Hanson, niezależnie od tego, czy jest opłacany, indoktrynowany, czy po prostu głupi, nie przejmuje się faktami. Jest taki sam jak Trump, Partia Republikańska, konserwatyści, Demokraci, liberałowie, lewica i zachodnie media. Nikogo nie obchodzą fakty.

Mnie tak.

Źródło: Mam nadzieję, że ktoś oprócz mnie interesuje się faktami.

Tajemnica Całunu Turyńskiego staje się jeszcze większa – do jego powstania użyto energii, której nie ma na Ziemi

Tajemnica Całunu Turyńskiego staje się jeszcze większa – do jego powstania użyto energii, której nie ma na Ziemi

[Tajemnica – tylko dla tych, co wbrew faktom negują cuda. md]

Posted by Marucha w dniu 2026-06-03 marucha/tajemnica-calunu-turynskiego-staje-sie-jeszcze-wieksza-do-jego-powstania-uzyto-energii-ktorej-nie-ma-na-ziemi

Całun Turyński to jeden z najbardziej kontrowersyjnych i jednocześnie najdokładniej badanych artefaktów w historii ludzkości. Jest to płótno lniane o długości około 4,4 metra i szerokości 1,1 metra, na którym widoczny jest słaby, negatywowy obraz mężczyzny w pozycji leżącej – z przodu i z tyłu. 

Postać posiada cechy zgodne z opisem ukrzyżowania: rany na nadgarstkach i stopach, ślady po biczowaniu, ślad po koronie cierniowej oraz ranę w boku. Krew widoczna na materiale jest autentyczna, a nie namalowana.

To, co jednak czyni Całun wyjątkowym, to sposób powstania obrazu. Nie ma na nim śladów farby, pędzla ani barwników. Na dodatek okazało się, ze stworzenie tego odcisku wymaga energii, której nie ma na ZIemi!

Naukowcy potwierdzili to już w latach 70. XX wieku podczas projektu STURP (Shroud of Turin Research Project). Obraz jest niezwykle płytki – obejmuje zaledwie górną warstwę włókien lnu, na głębokość około 0,2 mikrona. Nie wykazuje kierunkowości typowej dla malowania ani zniekształceń charakterystycznych dla odcisku ciała owiniętego tkaniną.

Historia Całunu sięga co najmniej XIV wieku, kiedy to po raz pierwszy pojawił się w dokumentach w Lirey we Francji. W 1578 roku trafił do Turynu we Włoszech, gdzie pozostaje do dziś, przechowywany w katedrze św. Jana Chrzciciela. Wielu badaczy twierdzi jednak, że płótno może być znacznie starsze. W 2022 roku włoscy naukowcy z wykorzystaniem techniki rozpraszania promieni rentgenowskich (WAXS) stwierdzili, że struktura degradacji lnu jest zgodna z próbkami z I wieku n.e.

Sugerują oni, że wcześniejsze datowanie radiowęglowe z 1988 roku mogło być zakłócone przez zanieczyszczenia lub późniejsze naprawy tkaniny. Tamto badanie, przeprowadzone w trzech laboratoriach (Arizona, Oxford, Zurych), wskazało na okres 1260–1390 r., co zbiegło się z pierwszymi wzmiankami historycznymi. Kontrowersja trwa do dziś – część ekspertów uważa, że próbka pochodziła z miejsca naprawionego po pożarze w 1532 roku, co mogło wpłynąć na wynik.

Największą zagadką pozostaje mechanizm powstania obrazu. W 1978 roku zespół STURP wykluczył malowanie, drukowanie, wypalanie czy użycie oparów. Obraz nie zawiera pigmentów ani spoiw. Koloryzacja wynika z utlenienia i odwodnienia celulozy we włóknach lnu – proces ten przypomina żółknięcie starego papieru, ale jest ekstremalnie precyzyjny.

W 2011 roku naukowcy z włoskiej agencji ENEA (Ente Nazionale per le Nuove Tecnologie, l’Energia e lo Sviluppo Economico Sostenibile) pod kierunkiem Paolo Di Lazzaro przeprowadzili eksperymenty z laserami excimerowymi emitującymi ultrafiolet. Udało im się odtworzyć podobny efekt na małych fragmentach lnu: płytką, żółtawą koloryzację bez uszkodzenia głębszych warstw. Jednak aby uzyskać obraz na całej powierzchni odpowiadającej sylwetce dorosłego człowieka, potrzebne byłoby gigantyczne źródło energii.

Według ich obliczeń wymagane byłoby około 34 000 miliardów watów (czyli 34 terawatów) promieniowania ultrafioletowego w czasie rzędu 1/40 miliardowej części sekundy. To moc, której ludzkość nie jest w stanie wygenerować nawet dziś – przekracza ona kilkukrotnie całkowitą produkcję energii elektrycznej na całej Ziemi w danym momencie.

Taki impuls musiałby być idealnie jednorodny, kierunkowy i pozbawiony ciepła, w przeciwnym razie tkanina spłonęłaby lub uległa deformacji. Żadne znane zjawisko naturalne – ani korona wyładowania, ani reakcja chemiczna ciała po śmierci – nie jest w stanie tego w pełni wyjaśnić. Badacze ENEA podkreślają, że obraz na Całunie ma właściwości, których nie da się odtworzyć żadną znaną techniką artystyczną ani laboratoryjną w pełnej skali.

Dodatkowym elementem są ślady krwi. Analizy wykazały obecność hemoglobiny, bilirubiny i albumin – substancji typowych dla prawdziwej krwi człowieka w stanie agonalnym. Krew pojawiła się na płótnie przed obrazem ciała, co sugeruje, że najpierw doszło do kontaktu z ranami, a dopiero potem powstał wizerunek. Obraz koduje także informacje trójwymiarowe – gdy w 1898 roku Secondo Pia zrobił pierwsze zdjęcie, negatyw ujawnił realistyczny, trójwymiarowy portret, jakby tkanina zarejestrowała mapę odległości od ciała. Żaden malarz średniowieczny nie mógłby osiągnąć takiego efektu bez wiedzy o fotografii, która powstała dopiero wieki później.

Naukowcy proponują różne hipotezy: od promieniowania elektromagnetycznego emitowanego w momencie śmierci, przez reakcję Maillarda (reakcję aminokwasów z cukrami), po teorie korony plazmowej. Żadna z nich nie wyjaśnia wszystkich cech jednocześnie – płytkości, braku dyfuzji, precyzji i energii. Niektórzy badacze, jak John Jackson z STURP, sugerują, że mogło dojść do krótkiego, intensywnego wybuchu promieniowania UV lub cząstek naładowanych, które wypaliły obraz bez kontaktu mechanicznego. Taki scenariusz pasowałby do opisu zmartwychwstania w tradycji chrześcijańskiej, jednak nauka nie może potwierdzić ani wykluczyć natury nadprzyrodzonej.

Całun Turyński pozostaje wyzwaniem dla materialistycznego obrazu świata. Jest badany przez fizyków, chemików, biologów, historyków i ekspertów od obrazowania cyfrowego. Mimo dziesiątek tysięcy godzin analiz, setek publikacji i milionów dolarów wydanych na badania, mechanizm powstania obrazu wciąż nie został odtworzony. W 2025 roku pojawiły się nowe prace, m.in. symulacje 3D pokazujące, że draperie tkaniny na rzeczywistym ciele dają zniekształcenia, których na Całunie nie ma – co dla niektórych jest argumentem za modelem artystycznym, ale dla innych dowodem na nietypowy proces.

Niezależnie od tego, czy Całun jest autentycznym płótnem pogrzebowym Jezusa z Nazaretu, czy średniowiecznym arcydziełem nieznanego geniusza, pozostaje symbolem granicy między nauką a wiarą. Pokazuje, jak daleko możemy zajść w poznawaniu świata i jak wiele wciąż pozostaje tajemnicą. W erze sztucznej inteligencji, fizyki kwantowej i eksploracji kosmosu Całun przypomina, że niektóre pytania wymagają pokory. Może nigdy nie poznamy pełnej prawdy, ale samo poszukiwanie – rygorystyczne, interdyscyplinarne i otwarte – czyni go jednym z najbardziej inspirujących obiektów w dziejach nauki.

Źródła:

https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/fronda_prawdziwe_obl…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ca%C5%82un_Tury%C5%84ski
https://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/tajemnica-calun…
https://zabno.diecezja.tarnow.pl/index.php/archiwum-wiado…
https://radioglos.pl/wiadomosci/regionalne/13758-tajemnic…

https://innemedium.pl

Uczeni izraelscy już dobre kilka lat temu wyjaśnili, iż Całun został namalowany bodajże w XIX wieku.
Admin

Stojąc u bram piekielnych.

3 Czerwca 2026 magnapolonia.org/michalkiewicz-stojac-u-bram-piekielnych

Stanisław Michalkiewicz: Stojąc u bram piekielnych

   Już czwarta osoba została zatrzymana w związku z wysyłaniem fałszywych alarmów do straży pożarnej i policji. Z wcześniejszych deklaracji prokuratury i pana ministra Kierwińskiego wiedzieliśmy, że sprawa jest „rozwojowa”, ale tempo zatrzymań pokazuje, że jest wyjątkowo rozwojowa. I słusznie – bo jak jest rozkaz, żeby zatrzymywać, to policja zatrzyma każdego, kto akurat się nada. Wykona plan i pokaże, że nie bierze pieniędzy za darmo. Z kolei z komunikatu prokuratury wyłania się zagadkowy obraz „organizacji przestępczej”, która właśnie przy pomocy wspomnianej fali zatrzymań, jest rozgramiana.

Przyzwyczailiśmy się bowiem, że celem organizacji przestępczych jest osiąganie jakichś korzyści materialnych – a tu nic z tych rzeczy. Z fałszywych alarmów, po których policja wchodzi do mieszkania razem z drzwiami i futryną, żadna organizacja przestępcza korzyści materialnych nie odniesie, nawet, gdyby składała się ze stolarzy i cieśli. Tymczasem z przecieków wynika, że żadnych stolarzy, ani cieśli w tej organizacji przestępczej nie ma.

Składa się ona z 20-latków, którzy podobno nawet się wzajemnie nie znają, ale mimo to przestrzegają „ścisłej hierarchii” i nawet „kontrolują wykonywanie zadań”, które chyba sami sobie nawzajem stawiają – chociaż z ostatnich komunikatów wynika, że prokuratura dostała rozkaz skierowania energicznego śledztwa  w kierunku wykrycia powiązań wspomnianej organizacji przestępczej z „obcymi służbami”.

Czegoś takiego się spodziewałem od samego początku, tylko w naiwności swojej myślałem, że energiczne śledztwo od razu, po nitce do kłębka, wykaże, że do straży pożarnej i na policję dzwonił Putin – ale rozumiem, że napięcie trzeba dozować stopniowo, jak w filmach Hitchcocka – najpierw wybucha bomba atomowa, a potem napięcie narasta. Poza tym, natychmiastowe wykrycie Putina jako sprawcy fałszywych alarmów,  mogłoby wzbudzić wątpliwości, czy to aby na pewno prawda, podczas gdy w sytuacji, gdy energiczne śledztwo będzie posuwało się po nitce do kłębka, to jest szansa, że żadne wątpliwości się nie pojawią.

Inna sprawa z tą zagadkową organizacją przestępczą. Gdyby nie to, że śledztwo jest energiczne, a policja wykonując rozkaz zatrzymywania, wykazuje nadzwyczajną gorliwość, to można by powiedzieć, że przypomina ona opis dziwnego samochodu w pijackim monologu Antoniego Słonimskiego: „Wsiadam na rogu do samochodu – ale to jakiś dziwny samochód, Kierownicy nie ma, kół nie ma, nie ma nawet karoserii, tylko stoi jakiś facet i bije mnie po mordzie.” Któż jednak może na pewno wiedzieć, czy w epoce sztucznej inteligencji nie pojawią się takie dziwne organizacje przestępcze?

Podejrzliwcy, którzy nie brakuje, zwłaszcza w opozycji – bo mikrocefale stanowiące środowisko entuzjastów Volksdeutsche Partei obywatela Tuska Donalda i formacji kierowanych przez jego aktualnych kolaborantów, wierzą we wszystko, co powie pan minister Kierwiński, a nawet – obywatel Żurek Waldemar – więc wspomniani podejrzliwcy wysuwają podejrzenia, że skoro pan minister Kierwiński dostał od obywatela Tuska Donalda rozkaz wyłapania nieznanych sprawców, to policja od razu łapie tych, co są akurat pod ręką, a dopiero potem niezależna prokuratura będzie musiała sprokurować im jakieś powiązania.

Z kim? Niechby nawet i z Putinem. Tak było za pierwszej komuny, więc dlaczegóż by nie powtórzyć tego tricku i teraz  tym bardziej, że Putin jest dobry na wszystko, a już specjalnie – na przykrycie operacji podjętej przez stare kiejkuty, gwoli przekonania pana prezydenta Karola Nawrockiego, by nie dopuszczał się „antypaństwowego” czynu w postaci publikacji „Aneksu”?

Obywatelską odpowiedzialnością wykazał się Wielce Czcigodny pan marszałek Czarzasty Włodzimierz, który – po ostrzeżeniu ze strony pana generała Marka Dukaczewskiego, że publikacja „Aneksu” byłaby czynem „antypaństwowym” – na wszelki wypadek nawet nie otworzył worka z Pandorą, żeby nie padło nań jakieś podejrzenie, podobnie też zachowała się posągowa pani Kidawa-Błońska Małgorzata – co pokazuje, że jak ktoś w młodości nasiąknął świadomą dyscypliną, to trąci nią również w wieku dojrzałym.

Ani w jednym, an i w drugim przypadku nie trzeba było organizować żadnych fałszywych alarmów, ani wchodzenia do mieszkania razem z drzwiami i futryną – podczas gdy w przypadku pana prezydenta Karola Nawrockiego takiej pewności widocznie nie było – bo o panu redaktorze Tomaszu Sakiewiczu nawet nie ma co wspominać.

Wprawdzie Naczelnik Państwa Kaczyński Jarosław dawał do zrozumienia, że w tym całym „Aneksie” to nie ma żadnych rewelacji, tylko kiepska „publicystyka” – ale wypadki pokazały, że niestety jego też trzeba dyscyplinować – bo w przypadku mianowania pana sędziego Zbigniewa Kapińskiego na I Prezesa Sądu Najwyższego, czynił panu prezydentowi gorzkie wyrzuty – chociaż nominacja ta została ogłoszona już po fałszywych alarmach.

Tymczasem okazało się, że pan prezes Kapiński wcale nie należy do Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, które w dodatku uważa go za „neosędzię” – chociaż trudno powiedzieć, dlaczego właściwie,  bo przy orzekaniu w sprawie oświadczenie lustracyjnego „Kukuńka” zachował się na poziomie – co na tamtym etapie musiał przyznać nawet Judenrat „Gazety Wyborczej”. Jak pamiętamy, niezawisły sąd uznał wtedy, że Kukuniek złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, że nie był konfidentem SB i że to SB produkowała na niego fałszywe kompromaty.

Wprawdzie trochę to kolidowało z wcześniejszymi przechwałkami Kukuńka, że „kupił sobie same oryginały”, ale niezawisły sąd tym przechwałkom nie dał wiary i w rezultacie zaordynował Kukuńkowi taką kurację przeczyszczającą, jakby go ktoś skropił hyzopem. Zatem teraz już chyba można ujawnić, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i trzeba tylko sprowadzić do naszego nieszczęśliwego kraju złowrogiego Zbigniewa Ziobrę, żeby można było odprawować pełną  liturgię przywracania praworządności z obywatelem Żurkiem Waldemarem, jako głównym celebransem.

Wstępem mogłoby być zdemaskowanie rozgramianej właśnie zagadkowej organizacji przestępczej, że działała na rozkaz Putina, nawet gdyby nie udało się udowodnić, że to on osobiście dzwonił do straży pożarnej i na posterunki policji. Zresztą – dlaczego właściwie nie można by tego udowodnić?

Liturgia praworządności przewiduje różne procedury, przy pomocy których można każdemu udowodnić wszystko, a odpowiednio pouczony niezawisły sąd już tam będzie wiedział, czemu dać wiarę, a czemu nie. W tej sytuacji nie ma rady, jak poczekać najpierw na wyniku energicznego śledztwa, no a potem – na konfesaty podejrzanych, którzy w całej rozciągłości ujawnią powiązania ze złowrogim Putinem, dzięki czemu stare kiejkuty pozostaną poza wszelkim podejrzeniem, a „Aneks” nie ujrzy światła dziennego – bo i po co go publikować, skoro wiadomo, że ciekawość, to pierwszy stopień do piekła?

Zachód, USA, UE i NATO przekształciły się w sieć terrorystyczną

Zachód, USA, UE i NATO przekształciły się w sieć terrorystyczną.

Zachód, USA, UE i NATO przekształciły się w sieć terrorystyczną.

Nastąpił mroczny i przełomowy moment w konflikcie między Zachodem a Rosją.

Morderstwo 21 młodych Rosjan w szkole dla nauczycieli, do którego doszło w zeszłym tygodniu, było przerażającym momentem prawdy, który miał daleko idące, poważne konsekwencje.

Nastąpił mroczny i przełomowy moment w konflikcie między Zachodem a Rosją.

Ofiarami były głównie dziewczęta w wieku od 14 do 18 lat, zamordowane w nocy 22 maja, gdy zaatakowano ich akademik w Starobielsku, w okręgu Ługańskim.

Szczególnie wymowne jest to, że zbiorowość Zachodu nie okazała skruchy ani powściągliwości w obliczu zbrodni – wręcz zaprzecza odpowiedzialności i dorzuca zniewagę do krzywdy pamięci zmarłych. Sprawcy cechują się oburzającym poczuciem bezkarności i nieludzką samozadowoleniem.

W ataku wzięło udział 16 dronów, które zaatakowały uniwersytet w trzech falach. Nie ma wątpliwości, że nalot był celowy. To oznacza, że ​​był to masowy mord z zimną krwią – akt terroryzmu.

Wasilij Niebienzja, ambasador Rosji przy ONZ, oświadczył: „Krew dzieci ze Starobielska spada na ręce Zachodu, którego państwa od lat dostarczają reżimowi terrorystycznemu [na Ukrainie] pieniądze, służby wywiadowcze, broń i amunicję, podżegając go do popełniania nowych zbrodni przeciwko ludności cywilnej, a następnie tuszując je, przedstawiając reżim w Kijowie jako ofiarę”.

Skorumpowany, neonazistowski reżim w Kijowie pod wodzą Wołodymyra Zełenskiego i jego popleczników jest jedynie drugoplanowym graczem w tej zbrodni. Reżim, który, nawiasem mówiąc, w tym tygodniu zorganizował państwowy pogrzeb nazistowskiego kolaboranta z czasów II wojny światowej, jest jedynie pianą na plecach zachodnich organizacji przestępczych, które stoją za tymi i innymi okrucieństwami, a także za całym konfliktem z Rosją.

Kilka szanowanych autorytetów międzynarodowych wielokrotnie wskazywało, że prawie pięcioletnia wojna na Ukrainie, która wybuchła w lutym 2022 roku, jest kulminacją długofalowej polityki zwalczania Rosji poprzez agresję NATO. Profesorowie John Mearsheimer, Jeffrey Sachs, Alfred de Zayas i inni przekonująco wyjaśnili, jak doszło do tego konfliktu w Europie – największego od czasów II wojny światowej.

Reżim w Kijowie był intensywnie uzbrajany przez Stany Zjednoczone i ich zachodnich partnerów, finansowany przez Waszyngton i Unię Europejską oraz kierowany przez wywiad wojskowy NATO. Ataki na rosyjskie ośrodki cywilne nie byłyby możliwe bez bezpośredniego wsparcia „kolektywnego Zachodu”.

Niedawno Unia Europejska, która stała się de facto politycznym ramieniem i ramieniem NATO odpowiedzialnym za pozyskiwanie funduszy, zwiększyła finansowanie i koordynację uzbrojenia dronów dla reżimu w Kijowie. Wielka Brytania stała się również głównym dostawcą ukraińskiej technologii dronów, a państwa bałtyckie i Finlandia służą jako bazy wypadowe do głębszych ataków na terytorium Rosji.

Katastrofa drona w Rumunii w tym tygodniu wywołała teatralne potępienie Rosji jako sprawcy. Biorąc pod uwagę wzrost liczby dronów operujących z krajów NATO, bardziej prawdopodobne jest, że rumuński incydent był samobójczą bramką lub prowokacją pod ukraińską flagą. Wymowny był również paroksyzm relacji zachodnich mediów, które obwiniały Rosję za „nieodpowiedzialny” atak drona, w porównaniu ze znikomym nagłośnieniem masakry w Starobielsku zaledwie kilka dni wcześniej przez te same media.

Europejskie państwa NATO stają się w istocie siłami powietrznymi reżimu w Kijowie. Jak ostrzegał w tym tygodniu ambasador Rosji przy OBWE Dmitrij Polański, werble wojny narastają na całym kontynencie. Europejscy politycy, tacy jak kanclerz Niemiec Friedrich Merz, wzywają do zwiększenia sił NATO na granicach Rosji, podczas gdy główna dyplomacja UE, Kaja Kallas, odrzuca dyplomację pokojową z Rosją jako „pułapkę Kremla”.

Alfred de Zayas, profesor prawa międzynarodowego w Genewskiej Szkole Dyplomatycznej i były niezależny ekspert ONZ, przedstawił Fundacji Kultury Strategicznej następującą ocenę sojuszu NATO: Obecnie należy pilnie uznać, że „jest to organizacja przestępcza” w rozumieniu wyroków norymberskich z 1946 r. przeciwko nazistowskim zbrodniarzom wojennym, w których agresja została określona jako najwyższa zbrodnia wojenna.

De Zayas zauważa, że ​​Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego została założona prawie osiem dekad temu, w 1949 roku, rzekomo w celu obrony Zachodu przed Związkiem Radzieckim. Ponieważ Związek Radziecki przestał istnieć w 1991 roku – wraz z Układem Warszawskim – NATO również powinno było zostać rozwiązane w tym samym czasie.

„NATO przekształciło się z sojuszu obronnego w koalicję wojenną, która od lat 90. XX wieku dopuściła się odrażających zbrodni w Jugosławii, Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii i innych krajach” – powiedział. „Chociaż siły NATO od lat 90. XX wieku dopuszczały się zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, obecnie kluczowe jest, aby globalna opinia publiczna uznała NATO za zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa ludzkości”.

Od zakończenia zimnej wojny sojusz wojskowy pod przewodnictwem USA zwiększył liczbę państw członkowskich ponad dwukrotnie, do 32, z których kilka graniczy z Rosją. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych, regionalne organizacje bezpieczeństwa powinny podlegać Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Jednak NATO uważa się za stojące ponad prawem. Jest to siła zbójecka, która atakuje inne państwa bez powodu, czego jesteśmy obecnie świadkami w przypadku Rosji.

De Zayas wyjaśnia: „Nie jest to prawowita organizacja regionalna w rozumieniu artykułu 52 Karty Narodów Zjednoczonych, ponieważ działa wbrew celom i zasadom ONZ i nieustannie dopuszcza się zbrodni agresji, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości”.

Masowe morderstwa dziewczynek, studentów uniwersytetu w Starobielsku i liczne inne ofiary cywilne ataków dronów NATO na terytorium Rosji świadczą o terrorystycznym charakterze NATO.

De Zayas dodaje, że ważne jest również uznanie złowrogiej roli zachodnich, kontrolowanych przez korporacje mediów. Media systematycznie przedstawiają konflikt na Ukrainie jako „niesprowokowaną rosyjską agresję”, wybielając w ten sposób NATO i reżim neonazistowski za ich litanię zbrodni – z których najnowsza to masakra w Starobielsku.

„Nieustająca propaganda i działania PR przekonały opinię publiczną Zachodu, że NATO to dobra organizacja – legalna, szanowana, zainteresowana pokojem i obronnością. To totalne pranie mózgu” – powiedział de Zayas.

„Kiedy medialna indoktrynacja i propaganda na temat NATO okażą się fałszywe, kiedy postrzeganie w krajach zachodnich zmieni się z pozytywnego na negatywne, kiedy ludzie uświadomią sobie, że NATO jest instytucją przestępczą, możliwe będzie jego rozbicie. Ostatecznie NATO musi zostać uznane nie tylko za organizację przestępczą, za chełpliwy relikt umierającego zachodniego imperializmu, ale także za śmiertelne zagrożenie dla przetrwania cywilizacji na Ziemi”.

Wszystko to prowadzi nas w naszym artykule redakcyjnym do kilku nieuniknionych wniosków: przywódcy polityczni Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, którzy celowo umożliwili tę agresję NATO, muszą zmierzyć się z tym samym zarzutem. Są zbrodniarzami wojennymi.

Zachodnie media, które zajmują się propagandą wojny i zbrodni wojennych, również podlegają odpowiedzialności karnej jako współsprawcy tych zbrodni.

Co więcej, teraz jest bardziej niż kiedykolwiek jasne, że Rosja toczy wojnę z agresywnym, kolektywnym Zachodem i jego przejawami, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską, NATO i reżimem w Kijowie. Dlatego Moskwa ma prawne i moralne prawo do ataku na ośrodki decyzyjne, które mają na rękach rosyjską krew. Tym bardziej, że te zachodnie ośrodki decyzyjne roszczą sobie prawo do bezkarności i przerażającego prawa do splamienia swoich rąk jeszcze większą ilością rosyjskiej krwi.

Źródło: The Collective West, USA, UE i NATO, przekształciło się w sieć terrorystyczną

O czym myślą rosyjscy stratedzy? „Użycie broni jądrowej może uratować ludzkość przed globalną katastrofą”…

Zdjął ze swojej strony ale kopia wisi

[Nie wszystkie błędy automatycznego tłumacza złapałem MD]

==========================================================

Ciężkie, ale niezbędne rozwiązanie

Użycie broni jądrowej może uratować ludzkość przed globalną katastrofą

================================

Siergiej Karaganow

Podzielę się kilkoma przemyśleniami, które pielęgnowałem przez długi czas, a one powstały po niedawnym Zgromadzeniu Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej – jednej z najciekawszych w swojej 31-letniej historii.

Rosnące zagrożenie

Nasz kraj, jego przywództwo, wydaje mi się stoi przed trudnym wyborem. Coraz wyraźniej widać, że starcie z Zachodem nie skończy się, jeśli odniesiemy częściowe lub nawet miażdżące zwycięstwo na Ukrainie.

Jeśli całkowicie wyzwolimy regiony Doniecka, Ługańska, Zaporoża i Chersoń, będzie to minimalne zwycięstwo. Trochę większym sukcesem będzie wyzwolenie całego Wschodu i Południa dzisiejszej Ukrainy w ciągu roku lub dwóch. Ale i tak nadal będzie kawałek jego jeszcze bardziej rozgoryczonej ultra-nacjonalistycznej populacji, napompowanej bronią – krwawiącą raną, która zagraża nieuniknionym komplikacjom, ponownie wojnie. Prawie najgorsza sytuacja może się rozwinąć, jeśli cena potwornych ofiar wyzwolimy całą Ukrainę i pozostaniemy w ruinach z największą częścią ludności, która nas nienawidzi. Jego „reedukacja” potrwa ponad dekadę.

Każda z tych opcji, zwłaszcza ta ostatnia, odwróci uwagę Rosji od pilnie koniecznej zmiany jej duchowego, ekonomicznego, wojskowo-politycznego centrum na wschód od Eurazji. Utkniemy w beznadziejnym zachodnim kierunku. A terytoria dzisiejszej Ukrainy, przede wszystkim centralne i zachodnie, opóźnią zasoby – menedżerskie, ludzkie, finansowe. Regiony te były głęboko dotowane w czasach sowieckich. Wrogość z Zachodem będzie kontynuowana, będzie wspierać powolną wojnę domową w partyzancie.

Bardziej atrakcyjną opcją jest wyzwolenie i zjednoczenie Wschodu i Południa oraz nałożenie kapitulacji Ukrainy z całkowitą demilitaryzacją, stworzenie bufora, przyjaznego państwa. Ale taki wynik jest możliwy tylko wtedy, gdy i kiedy będziemy mogli złamać wolę Zachodu, aby wtargnąć i wesprzeć juntę kijowską, sprawi, że będzie się strategicznie wycofać.

I tutaj podchodzę do najważniejszej, ale niemal nieomówionej kwestii. Głęboka, nawet główna przyczyna kryzysu ukraińskiego, podobnie jak wiele innych konfliktów na świecie, ogólny wzrost zagrożenia militarnego – przyspieszająca porażka współczesnych elit rządzących stworzona przez globalizację ostatnich dziesięcioleci – w przeważającej części potwierdza w Europie (portugalscy kolonizatorzy zwani miejscowymi kupcami, którzy im służyli – S.K.). Tej porażce towarzyszą bezprecedensowo szybkie zmiany w układzie sił na świecie na rzecz globalnej większości, której lokomotywą gospodarczą są Chiny i Indie, a także rola wsparcia wojskowo-strategicznego wysunęła Rosję.

To osłabienie rozwściecza nie tylko imperialno-kosmopolityczne elity (Biden i Co), ale także przeraża imperialno-narodowy (Trump). Zachód stracił szansę, jaką miał przez pięć stuleci, aby wyssać bogactwo ze świata, narzucając przede wszystkim porządek polityczny, gospodarczy i ustanawiając swoją dominację kulturową. Tak więc szybki koniec defensywnej, ale agresywnej konfrontacji rozgrywającej się przez Zachód nie jest spodziewany. Ten upadek pozycji moralnych, politycznych i gospodarczych narasta od połowy lat 60., został przerwany przez upadek ZSRR, ale z odnowionym wigorem w latach 2000 (porażki Amerykanów i ich sojuszników w Iraku, Afganistanie, a także 2008 – początek kryzysu zachodniego modelu gospodarczego) stał się kamieniem milowym.

Aby powstrzymać to poślizgnięcie się, Zachód tymczasowo się skonsolidował. USA zamieniły Ukrainę w szokową pięść, aby związać ręce Rosji, wojskowo-polityczny trzon nie-kolonializmu świata niezachodniego, który jest wyzwolony z kajdan neokolonializmu. Idealnie byłoby, gdyby Amerykanie chcieli oczywiście po prostu wysadzić nasz kraj, dramatycznie osłabiając się w ten sposób i rosnące alternatywne supermocarstwo – Chiny. My, lub nie rozumiemy nieuchronności zderzenia, lub, włóczni siły, wahaliśmy się przy uderzeniu wyprzedzającym. A poza tym, zgodnie z nowoczesną, głównie zachodnią myślą wojskowo-polityczną, nieumyślnie zawyżył próg użycia broni jądrowej, niedokładnie ocenił sytuację na Ukrainie i nie całkiem z powodzeniem rozpoczął operację specjalną.

Ponosząc porażkę w środku, zachodnie elity zaczęły aktywnie karmić chwasty, które przeszły siedemdziesiąt lat dobrobytu, sytości i pokoju – wszystkich tych antyludzkich ideologii: zaprzeczenia rodziny, ojczyzny, historii, miłości między mężczyzną a kobietą, wiary, służących najwyższym ideałom, wszystkiego, co stanowi istotę człowieka. Brakuje tych, którzy stawiają opór. Celem jest nałożenie na ludzi obowiązku zmniejszenia ich zdolności do stawiania oporu coraz bardziej ewidentnie niesprawiedliwym i szkodliwym dla człowieka i ludzkości, do współczesnego kapitalizmu „globalizacji”.

Wzdłuż osłabionych USA kończy Europę, inne kraje zależne, próbując wrzucić je do pieca konfrontacji po Ukrainie. Elity w większości tych stanów straciły swoje punkty odniesienia i, panikując z powodu porażki własnych pozycji wewnątrz i na zewnątrz, posłusznie prowadzą swoje kraje do starcia. Jednocześnie, z powodu większej porażki, poczucia bezsilności, wielowiekowej rusofobii, degradacji poziomu intelektualnego i utraty kultury strategicznej, ich nienawiść jest niemal bardziej wściekła niż w Stanach Zjednoczonych.

Wektor rozwoju większości krajów zachodnich wyraźnie pokazuje ruch w kierunku nowego faszyzmu i (jak dotąd) „liberalnego” totalitaryzmu.

Co więcej, a co najważniejsze, będzie tylko gorzej. Rozejm jest możliwy, ale prześladowanie nie jest. Złośliwość i rozpacz będą nadal wzrastać wraz z manewrami. Ten wektor Zachodu jest jednoznacznym znakiem dryfu w kierunku rozpętania III wojny światowej. Już się zaczyna i może wybuchnąć w pełnoprawnym pożarze z powodu wypadku lub rosnącej niekompetencji i nieodpowiedzialności kręgów rządzących Zachodem.

Wprowadzenie sztucznej inteligencji, robotyzacja wojny zwiększa zagrożenie nieumyślną eskalacją. Maszyny mogą wymknąć się spod kontroli zdezorientowanych elit.

Sytuację pogarsza „strategiczny pasożytnictwo” – przez 75 lat względnego pokoju ludzie zapomnieli o okropnościach wojny, przestali się bać nawet broni jądrowej. Wszędzie, ale szczególnie na Zachodzie, instynkt samozachowawczy osłabł.

Przez wiele lat zajmowałem się historią strategii nuklearnej i doszedłem do jednoznacznego, choć nie do końca naukowo, zaskakującego, wniosku. Pojawienie się broni jądrowej jest wynikiem interwencji Wszechmogącego, który był przerażony, gdy zobaczyli, że ludzie, Europejczycy i Japończycy, którzy do nich dołączyli, rozpętali dwie wojny światowe w ciągu jednego pokolenia, które pochłonęły dziesiątki milionów istnień ludzkich, i przekazali broń Armagedon ludzkości, która okazała strach przed piekłem, że istnieje. Na tym strachu spoczęł względny świat ostatnich trzech czwartych wieku. Teraz ten strach zniknął. Nie do pomyślenia dzieje się w kategoriach wcześniejszych pomysłów na temat odstraszania nuklearnego – rządzące kręgi grup krajów w przypływie rozpaczliwej wściekłości rozpętały wojnę na pełną skalę w podziemiach nuklearnego supermocarstwa.

Należy przywrócić strach przed eskalacją nuklearną. W przeciwnym razie ludzkość jest skazana na zagładę.

Teraz na polach Ukrainy decyduje się nie tylko i nawet nie tyle, co będzie Rosją, przyszłym porządkiem świata. Ale fakt, że zwykły świat pozostanie w ogóle lub na planecie będą radioaktywne ruiny, trujące pozostałości ludzkości.

Złamawszy wolę Zachodu do agresji, nie tylko ocalimy siebie, w końcu wyzwolimy świat z pięciowiecznego zachodniego jarzma, ale także zbawimy całą ludzkość. Popychając Zachód do katharsis i odrzucając jego elity z hegemonii, sprawimy, że wycofa się, zanim nastąpi globalna katastrofa. Ludzkość będzie miała nową szansę na rozwój.

Proponowana decyzja

Oczywiście przed nami ciężka walka. Konieczne jest rozwiązywanie problemów wewnętrznych – aby w końcu pozbyć się zachodniego centryzmu w umysłach i od ludzi Zachodu w warstwie menedżerskiej, od porośla i własnego myślenia. (Jednak Zachód tutaj, nie chcąc tego, pomaga nam w pełni.) Trzystuletnia podróż w Europie dała nam wiele przydatnych rzeczy, pomogła nam stworzyć naszą wspaniałą kulturę. Uważnie zachowamy w nim oczywiście europejskie dziedzictwo. Ale czas wracać do domu, do siebie. Aby zacząć, używając nagromadzonego bagażu, aby żyć swoim umysłem. Nasi przyjaciele Midowitów dokonali ostatnio prawdziwego przełomu, nazywając Rosję w Koncepcji Polityki Zagranicznej państwową cywilizacją. Dodano – cywilizacja cywilizacji, otwarta zarówno dla Północy, jak i Południa, Zachodu i Wschodu. Teraz głównym kierunkiem rozwoju jest Południe, Północ, przede wszystkim Wschód.

Konfrontacja z Zachodem na Ukrainie, bez względu na to, jak się kończy, nie powinna odwracać naszej uwagi od strategicznego ruchu wewnętrznego – duchowego, kulturalnego, gospodarczego, politycznego, wojskowo-politycznego – do Uralu, Syberii, Wielkiego Oceanu. Potrzebujemy nowej strategii Ural-Syberia, która obejmuje kilka potężnych projektów fortyfikacji, w tym oczywiście utworzenie trzeciej stolicy położonej na Syberii. Ruch ten powinien być częścią pilnie niezbędnego sformułowania „rosyjskiego snu” – obrazu Rosji i świata, do którego chcesz dążyć.

Wiele razy pisałem, a ja nie jestem sam, że wielkie państwa bez wielkiego pomysłu przestają tak być lub po prostu nigdzie nie pójść. Historia jest usłana cieniami i grobami jej utraconych mocy. Ta idea powinna być stworzona z góry, bez polegania na tym, jak robią to głupcy lub leniwi ludzie, że będzie pochodzić z dołu. Musi spełniać najgłębsze wartości i aspiracje ludzi i, co najważniejsze, poprowadzić nas wszystkich do przodu. Ale sformułowanie tego jest obowiązkiem elity i przywództwa kraju. Opóźnienie takiego wymarzonego pomysłu było niedopuszczalne opóźnione.

Ale aby przyszłość się odbyła, konieczne jest przezwyciężenie oporu sił przeszłości – Zachodu. Jeśli tego nie zrobi, prawie na pewno rozpocznie się pełna skala i prawdopodobnie ostatnia wojna światowa dla ludzkości.

A potem podchodzę do najtrudniejszej części tego artykułu. Możemy walczyć przez kolejny rok lub trzy, poświęcając tysiące naszych najlepszych ludzi i tysiące i szlifując dziesiątki i setki tysięcy ludzi uwięzionych w tragicznej historycznej pułapce terytorium, które obecnie nazywa się Ukrainą. Ale ta operacja wojskowa nie może zakończyć się zdecydowanym zwycięstwem bez narzucenia Zachodu strategicznego odwrotu, a nawet kapitulacji. Musimy zmusić Zachód do porzucenia prób odwrócenia historii, porzucenia prób przejścia do globalnej dominacji i zmuszenia go do zaangażowania się w siebie, do przetrawienia obecnego kryzysu wielopoziomowego. Z grubsza rzecz biorąc, konieczne jest, aby Zachód po prostu „spadł” i nie ingerował w Rosję i świat, aby iść naprzód.

A do tego konieczne jest przywrócenie utraconego poczucia samozachowawczości w nim, przekonując, że próby wyczerpania Rosji poprzez podżeganie do niej Ukraińców przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego dla samego Zachodu. Konieczne będzie przywrócenie wiarygodności odstraszania nuklearnego, obniżenie nieakceptowalnie ustalonego progu użycia broni jądrowej, obliczanie, ale szybkie wchodzenie po schodach odstraszania-eskalacji. Pierwsze kroki zostały już podjęte przez odpowiednie oświadczenia prezydenta i innych przywódców, początek rozmieszczenia broni jądrowej i ich lotniskowców na Białorusi oraz zwiększenie zdolności bojowych strategicznych sił odstraszających. Na tej drabinie jest dużo kroków. Naliczyłem kilkanaście dwóch. Sprawa może również trafić do ostrzeżenia rodaków i wszystkich ludzi dobrej woli o konieczności pozostawienia swoich miejsc zamieszkania w pobliżu obiektów, które mogą stać się celami uderzeń nuklearnych w krajach udzielających bezpośredniego wsparcia reżimowi w Kijowie. Wróg musi wiedzieć, że jesteśmy gotowi zadać prewencyjny cios wszystkim jego obecnym i przeszłym agresjom, aby zapobiec osunięciu się w globalną wojnę termojądrową.

Wiele razy mówiłem i pisałem, że jeśli zbudujesz strategię zastraszania, a nawet używasz prawidłowo, ryzyko „wzajemnej” energii jądrowej i jakiegokolwiek innego uderzenia na nasze terytorium można zminimalizować. Tylko jeśli w Białym Domu siedzi jakiś szaleniec, a poza tym nienawidzi swojego kraju, Ameryka zdecyduje się uderzyć w „ochronę” Europejczyków, ponosząc odpowiedź, poświęcając się warunkowemu Bostonowi ze względu na warunkowe Poznań. I o tym zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie doskonale wiedzą, po prostu wolą o tym nie myśleć. I przyczyniliśmy się do tej bezmyślności naszymi pokojowymi wypowiedziami. Po przestudiowaniu historii amerykańskiej strategii nuklearnej, wiem, że po założeniu ZSRR przekonującej zdolności do odwetowego uderzenia nuklearnego, Waszyngton nie rozważył poważnie możliwości użycia broni jądrowej na terytorium radzieckim w miejscach publicznych i blefowania. Jeśli rozważano możliwość użycia broni jądrowej, to tylko na „nadchodzących” wojskach radzieckich na terytorium Europy Zachodniej. Wiem, że kanclerze Kohl i Schmidt uciekli przed bunkrami, gdy tylko na ćwiczeniach pojawiła się kwestia takiego wniosku.

Wchodzenie po schodach-eskalacja jest potrzebne wystarczająco szybko. Biorąc pod uwagę wektor rozwoju Zachodu – degradację większości jego elit – każde następne wezwanie jest bardziej niekompetentne i bardziej poczerniałe ideologicznie niż poprzednie. I dopóki nie będziemy musieli oczekiwać, że te elity zostaną zastąpione bardziej odpowiedzialnymi i rozsądnymi. Stanie się to dopiero po katharsis – odrzuceniu ambicji.

Nie sposób powtórzyć „ukraińskiego scenariusza”. Nie słuchaliśmy ćwierć wieku tych, którzy ostrzegali, że ekspansja NATO doprowadzi do wojny, próbowała opóźnić, „negocjować”. W efekcie otrzymali poważny konflikt zbrojny. Teraz cena niezdecydowania jest o rząd wielkości wyższa.

Ale co, jeśli się nie wycofają? Czy w końcu straciłeś poczucie samozachowawczości? Wtedy trzeba będzie trafić w grupę celów w wielu krajach, aby wnieść do uczuć tych, którzy stracili rozum.

To jest moralnie straszny wybór – używamy Bożej broni, skazując się na poważne straty duchowe. Ale jeśli tego nie zrobi, nie tylko Rosja może zginąć, ale najprawdopodobniej cała ludzka cywilizacja się skończy.

Będziesz musiał dokonać tego wyboru sam. Nawet przyjaciele i sympatycy na początku nie będą wspierać. Gdybym był Chińczykiem, nie chciałbym zbyt szybko i decydującego zakończenia konfliktu, ponieważ pociąga on siły sił USA i umożliwia gromadzenie siły do decydującej bitwy – bezpośrednią lub, zgodnie z najlepszymi nakazami Sun Tzu, zmuszając wroga do wycofania się bez walki. Sprzeciwiałoby się również użyciu broni jądrowej, ponieważ wzrost konfrontacji na poziomie nuklearnym oznacza przejście do sfery, w której mój kraj (Chiny) jest nadal słaby. Ponadto zdecydowane działania nie są zgodne z filozofią chińskiej polityki zagranicznej, koncentrując się na czynnikach ekonomicznych (z nagromadzeniem siły militarnej), unikając bezpośredniej konfrontacji. Wspierałbym sojusznika, zapewniając mu tył, ale chowałbym się za nim, nie wtrącając się w walkę. (Jednak być może nie rozumiem tej filozofii wystarczająco i przypisuję motywy chińskim przyjaciołom, które są dla nich niezwykłe.) Gdyby Rosja użyła broni jądrowej, Chińczycy by ją potępili. Ale cieszyłbym się też z duszy, że potężny cios został zadany reputacji i stanowiskom Stanów Zjednoczonych.

A jaka byłaby nasza reakcja, gdyby (nie daj Boże!) Czy Pakistan uderzył w Indie lub odwrotnie? Będziemy przerażeni. Będziemy zasmuceni, że nuklearne tabu jest zepsute. A potem pomożemy ofiarom i odpowiednią zmianę w jego doktrynie nuklearnej.

Dla Indii, innych krajów Światowej Większości, w tym nuklearne (Pakistan, Izrael) użycie broni jądrowej jest niedopuszczalne, zarówno z powodów moralnych, jak i geostrategicznych. Jeśli jest używany i „z powodzeniem”, tabu nuklearne będzie deprecjonować – pogląd, że taka broń nie może być w żaden sposób użyta i że jej użycie jest bezpośrednią drogą do nuklearnego Armagedonu. Nie możemy liczyć na szybkie wsparcie, nawet jeśli na Globalnym Południu wielu czuje satysfakcję z porażki swoich byłych ciemiężycieli, którzy splądrowali, tętniąc ludobójstwem, narzucając obcą kulturę.

Ale ostatecznie zwycięzcy nie są oceniani. Zbawcy są dziękowani. Europejska kultura polityczna nie pamięta dobra. Ale w reszcie świata z wdzięcznością wspominają, jak pomagaliśmy Chińczykom pozbyć się brutalnej japońskiej okupacji, kolonii, aby zrzucić kolonialne jarzmo. Jeśli na początku nie zostaniemy zrozumiani, będzie jeszcze więcej bodźców do samodoskonalenia. Ale nadal istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie można wygrać, aby rozsądzić wroga bez ekstremalnych środków, zmusić go do wycofania się. A kilka lat później zajmij pozycję za Chinami, tak jak on jest teraz za nami, wspierając go w walce ze Stanami Zjednoczonymi. Wtedy ta walka może obejść się bez wielkiej wojny. I razem wygramy dla dobra wszystkich, w tym mieszkańców krajów zachodnich.

A potem Rosja i ludzkość przez wszystkie ciernie i traumy pójdą w przyszłość, którą postrzegam jako jasną – wielobiegunową, wielobarwną, wielobarwną, umożliwiającą krajom i narodom budowanie własnego i wspólnego przeznaczenia.

Autorytaryzm Zełenskiego kontra absolutna władza Zachodu: Kto rządzi na Ukrainie?

Autorytaryzm Zełenskiego kontra

absolutna władza Zachodu:

Kto rządzi na Ukrainie?

Paweł Kucharkin o tym, dlaczego nie da się już dłużej ukrywać dyktatorskiego stylu namiestnika w Kijowie

tass-ru/opinions

Styl rządzenia Wołodymyra Zełenskiego staje się coraz bardziej autorytarny, zauważa brytyjski dziennik „The Economist” , powołując się na źródła. Publikacja dodaje również, że rządzący w Kijowie jest „bardzo wrażliwy na krytykę” i skłania się ku „coraz bardziej zdystansowanemu, bizantyjskiemu stylowi rządzenia”.

Czy to staje się oczywiste dopiero teraz? Dlaczego Brytyjczycy mieliby pisać artykuł niewygodny dla władz w Kijowie, stawiając ich „ulubieńca” w niekorzystnym świetle? 

Żadnych złudzeń

Prasa zachodnia zawsze służy jako papierek lakmusowy dla nastrojów elit, a mit jej niezależności jest tworzony dla zwykłego człowieka. Zamiast oficjalnych oświadczeń dyplomatycznych, czasami znacznie łatwiej jest przekazać odbiorcy swoje stanowisko za pomocą chwytliwego nagłówka. Stąd huśtawka: wczorajszy obrońca demokracji na błyszczącej okładce jest dziś przedstawiany jako dyktator, który uzurpował sobie władzę.

Choć przeciętny Ukrainiec z pewnością nie czyta The Economist, to osoby z ulicy Bankowej z pewnością widzą, jak kształtowana jest opinia publiczna na Zachodzie.

Źródło problemu

Wszystkie działania Europy mają na celu utrzymanie Ukrainy jako narzędzia, państwa marionetkowego w geopolitycznych rozgrywkach. Dopóki Kijów będzie odgrywał tę rolę, Zachód będzie przymykał oczy na łamanie praw człowieka, brak demokracji, korupcję i dziesiątki innych problemów.

Jest jednak jeden poważny problem, który stawia Europejczyków w niezręcznej sytuacji: tak zwana integracja europejska Ukrainy.

Aby podsycić wojnę, ukraińskie społeczeństwo od dawna karmione jest wielką „kłodą” zwaną Unią Europejską. Tymczasem europejskie elity, oczywiście, nie mają realnej chęci integracji kraju.

Kluczową rolę odgrywają tu kwestie gospodarcze i niechęć starej Europy do dzielenia się władzą. O ile Węgry od dawna głośno [jedynie.. ] popierają różne decyzje UE, o tyle wejście do UE walczącej Ukrainy, z jej skrajnie idiotycznymi tendencjami, ambicjami sabotowania procesów i dyktowania własnych warunków, mogłoby całkowicie sparaliżować Brukselę. Właśnie dlatego, na przykład, kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaproponował przyznanie Kijowowi jedynie statusu „członka stowarzyszonego” – bez prawa głosu i bezpośredniego dostępu do budżetu UE. W ten sposób europejskie elity próbują uciec z pułapki własnych populistycznych obietnic.

Dla Zełenskiego taki stan rzeczy jest nie do zaakceptowania, gdyż rozpaczliwie potrzebuje on zrekompensowania swojej porażki na polu bitwy, a pełne członkostwo w UE jest dla niego właśnie takim „zwycięstwem”.  

Paradoks polega na tym, że nie ma on zamiaru realnie przybliżyć tego i tak już trudnego do osiągnięcia celu. Zachodni sponsorzy domagają się reform, aby uzasadnić przed wyborcami miliardy dolarów wydane z własnej kieszeni, ale nic nie wyszło poza puste słowa. Oczywiście, Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO) prowadzą śledztwa, ale czy ktokolwiek został faktycznie ukarany? I ten trend nie pochodzi z Kijowa, lecz z jego własnego serca.

Dla Zełenskiego idealnym scenariuszem byłoby oczywiście wepchnięcie Ukrainy do Unii Europejskiej w jej obecnej, chaotycznej formie, a następnie spokojne wydanie zdobyczy na pisanie wspomnień o wielkiej europejskiej drodze.  

Zyskowny styl

Ekipa Zełenskiego, dla osobistych korzyści, wciągnęła Ukrainę w otwarty konflikt z Rosją, czerpiąc zyski z działań Zachodu. Przedłużanie konfliktu zbrojnego pozwala im obchodzić konstytucję poprzez unikanie wyborów, utrzymywanie władzy i kontroli finansowej. Zachód przytaknął i nikt w kraju nie jest w stanie im się przeciwstawić.

Od pierwszych dni swoich rządów Zełenski i jego otoczenie budowali autorytarny pion władzy, mianując na stanowiska swoich lojalistów. Dziś sprawują oni pełną kontrolę nad większością parlamentarną, służbami bezpieczeństwa, sądami, prokuraturą i policją. Dość autentyczna opozycja została objęta szeregiem sankcji i wszczętych postępowań karnych, podczas gdy pozostali politycy są albo opłacani, albo w inny sposób zaangażowani. Podjęto nawet próbę odwołania Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP), ale zakończyło się to międzynarodowym skandalem i niepowodzeniem.

Autorytarny styl Zełenskiego jest bezpośrednio podyktowany jego chorobliwą, wręcz maniakalną, zazdrością o wszelką konkurencję. Doskonałym przykładem jest jego długotrwały konflikt z Witalijem Kliczką, którego Bankowa nie zdołała usunąć ze stanowiska mera Kijowa. Podobnie, gdy tylko popularność i wpływy Walerija Załużnego wzrosły, urząd rozpoczął kampanię oszczerstw, która doprowadziła do jego rezygnacji.

Nominacje kluczowych osób w ministerstwach i sądach były osobiście nadzorowane przez ówczesnego szefa Biura Wykonawczego Prezydenta, Andrija Jermaka, który obecnie jest oskarżony przez agencje antykorupcyjne. Zełenski osobiście nęka liderów frakcji na spotkaniach, a w momentach krytycznych, takich jak próba ograniczenia uprawnień Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO), odwiedza Radę Najwyższą, aby wywierać presję na deputowanych.

„Gubernator” Kijowa doskonale rozumie, że jego status autokraty daje mu monopol na przedłużanie konfliktu. To z kolei zapewnia mu pozycję polityczną w oczach Zachodu. 

To jednak mu nie wystarcza (co jest zrozumiałe, bo znalezienie zastępcy nie jest trudne). Aby zapewnić długoterminową stabilność, Zełenski potrzebuje warunków przynajmniej zbliżonych do tych, jakie panują w Europie. Integracja europejska mogłaby to zapewnić. Z prawem weta w Brukseli, „mały Napoleon” mógłby otwarcie manipulować instytucjami europejskimi, poszerzać swoją władzę i bez przeszkód bogacić się dalej.

A to jest fundamentalnie sprzeczne ze wszystkim, czego Europa oczekuje od Ukrainy. Nie potrzebuje ona niepokornego gracza przy swoim stole.

Żądania i sztuczki

Źródła donoszą, że Zachód domaga się od Kijowa zakończenia śledztwa w sprawie korupcji na wysokim szczeblu, co bezpośrednio wiąże się z możliwością integracji europejskiej. Wymaga to przyjęcia ustaw, które rozszerzyłyby uprawnienia Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO), skutecznie odbierając Zełenskiemu kontrolę nad siłami bezpieczeństwa i wymiarem sprawiedliwości.

U podstaw tej presji leży tzw. pakiet Kaczki-Kosa, obejmujący 10 priorytetowych reform, uzgodnionych przez komisarz UE Martę Kos i wicepremiera Ukrainy ds. integracji europejskiej Tarasa Kaczkę. Wszystkie te postanowienia mają na celu oddanie wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania pod zewnętrzne zarządzanie.

Zełenski z pewnością tego nie potrzebuje – zwłaszcza po skandalach korupcyjnych wokół jego najbliższego otoczenia. Dziś, nawet jeśli wysoko postawiony urzędnik zostanie oskarżony o oszustwo, system spowoduje uniknięcie kary: albo pozwoli mu opuścić kraj bez przeszkód, albo po prostu ukryje sprawę w biurokratycznych labiryntach. To ugruntowana praktyka bezkarności, której jesteśmy świadkami.

Niedawne głosowanie parlamentarne nad projektem ustawy nr 12360 jest znaczące. Rada Najwyższa odrzuciła poprawki do Kodeksu Celnego, których domagał się Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w celu rozszerzenia bazy podatkowej. Głosowanie nad przyznaniem Kijowowi dostępu do europejskiej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro zakończyło się jednak sukcesem. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę pełną kontrolę urzędu prezydenta nad parlamentem. Teraz Zełenski czeka, czy ten krok uniemożliwi mu otrzymanie transzy MFW. Jeśli Zachód da się nabrać na ten podstęp, grupa Zełenskiego ostatecznie pogrzebie antykorupcyjny „pakiet Kaczka-Kos”, przestając nawet udawać reformy.

Brytania i jej ślad

Londyn korzysta na naciskaniu na Ukrainę w kierunku integracji europejskiej, ponieważ po Brexicie Wielka Brytania nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Wszystkie koszty gospodarcze spadną wyłącznie na UE, osłabiając jej pozycję na kontynencie i wzmacniając funta brytyjskiego.

Co więcej, Brytyjczykom udało się zbudować bezprecedensowy wpływ na ukraińskie elity. To były premier Boris Johnson przekonał do zerwania rozmów pokojowych w 2022 roku. Brytyjskie agencje wywiadowcze aktywnie uczestniczą we wszystkich procesach na Ukrainie, a londyńska stolica Zełenskiego i jego otoczenie pozwalają im pociągać za odpowiednie sznurki. Nawet najbardziej prawdopodobny następca gubernatora Kijowa, Załużny, został wysłany do Londynu w charakterze ambasadora.

W ten sposób, pod pretekstem promowania demokracji, Wielka Brytania rozwiązuje własne problemy imperialne, umacniając swoją pozycję jako gracz geopolityczny.

W każdym razie, na razie pragmatyczni Brytyjczycy trzymają się strategii „nie zmieniać koni w połowie drogi”. Stąd ich obrona działań Kijowa. Ale oni również nie są w pełni zadowoleni z sytuacji, w której władzę przejmuje jedna osoba. Dlatego za pośrednictwem kontrolowanych mediów, takich jak „The Economist”, ostrożnie przekazują obawy dotyczące metod Zełenskiego. Co więcej, elektorat musi mieć pozory obiektywizmu i przywiązania do wartości demokratycznych, aby podatnicy uwierzyli, że Zachód wspiera „wolny świat”, a nie autorytarny reżim. Etykieta „dyktatora” jest wysoce toksyczna dla społeczeństwa i zazwyczaj służy jako sygnał legitymizacji zamachów stanu i zmian personalnych.

Dla organizatorów wojny zastępczej nie ma znaczenia, kto dokładnie będzie gubernatorem Kijowa — Zełenski czy tzw. „pies patron” — najważniejsze jest posiadanie absolutnej władzy nad marionetkowym reżimem. 

Koniec ery tzw. sztucznego mięsa? – Upadki gigantów branży “cultivated meat”

Koniec ery tzw. sztucznego mięsa? – Upadki gigantów branży “cultivated meat” w roku 2025

Date: 2 giugno 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/koniec-ery-tzw-sztucznego-miesa-upadki-gigantow-branzy-cultivated-meat-w-roku-2025

Rok 2025 przejdzie do historii rynku foodtech jako moment pęknięcia bańki w sektorze mięsa hodowlanego (cultivated meat). W przeciągu kilku tygodni świat obiegła wiadomość o upadku dwóch najbardziej obiecujących firm, tj. Believer Meats i Meatable. Mimo rekordowych funduszy, prestiżowych regulacyjnych zgód i lat wytężonej pracy, obydwa przedsięwzięcia legły w gruzach, pozostawiając po sobie długi, pozwy i pytania o przyszłość całej technologii.

1. Upadek Believer Meats: 390 milionów dolarów i pozwolenie USDA nie wystarczyły

Jako pierwsza, w grudniu 2025 roku, upadła izraelska spółka Believer Meats (dawniej Future Meat Technologies). Dla obserwatorów branży był to szok, ponieważ firma uchodziła za faworyta do wprowadzenia mięsa z laboratorium na szeroką skalę. Jak opisuje portal Protein Production Technology, spółka pozyskała ponad 390 milionów dolarów od gigantów takich jak ADM Ventures, Tyson Ventures czy S2G Investments.

Co poszło nie tak? – Believer dokonał rzeczy niemożliwej – jako jeden z pierwszych uzyskał zgodę amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) na komercyjną sprzedaż kurczaka hodowanego w bioreaktorach. Wydawało się, że otwiera to drzwi do rynku. Firma zainwestowała w ogromną fabrykę w Karolinie Północnej. Jednak zakład nigdy nie zainicjował produkcji komercyjnej.

Kluczowym powodem okazał się konflikt z wykonawcą – firmą Gray Construction. Ta złożyła pozew o 34 miliony dolarów za niezapłacone faktury. Gray zarzuca Believerowi niewypłacalność i próbę przejęcia obiektu. Zatrzymanie produkcji poprzedziły zwolnienia w kadrze zarządzającej i w fabryce. Co więcej, w artykule cytowany jest Eshchar Ben-Shitrit z Redefine Meat, który pointuje problem całej branży:

„Firmy produkują komórki, ale produkcja komórek to nie produkcja mięsa. Komórki nie wnoszą prawie nic do smaku ani tekstury.”

Believer, mimo „kreatywności i serca” – jak napisała na LinkedIn wiceprezes Anne Shubert – nie zdołał przełożyć technologii na opłacalny ekonomicznie produkt.

2. Meatable: holenderski sen zakończony fiaskiem

Zaledwie kilkanaście dni później, 19 grudnia 2025, inwestorzy otrzymali kolejny cios. Holenderski startup Meatable ogłosił zakończenie działalności. Informację tę, zgodnie z relacją EU-Startups, podał kluczowy udziałowiec – fundusz Agronomics, który wyzerował wycenę swoich udziałów (z 13,6 mln euro do zera).

Meatable był dumą holenderskiego ekosystemu biotechnologicznego. Firma zasłynęła tym, że jako pierwsza w UE zorganizowała legalną degustację mięsa hodowlanego. Jej technologia opierała się na unikalnej metodzie przekształcania pluri-potencjalnych komórek macierzystych (PSCs) w mięśnie i tłuszcz w błyskawicznym tempie.

Dlaczego Meatable upadło? – Artykuł wskazuje jednoznacznie: brak dalszego finansowania. W 2025 roku ani dotychczasowi inwestorzy, ani nowi nie chcieli już dokładać kapitału. O ironio, Meatable zdążyło jeszcze przejąć platformę Uncommon Bio i dostać dofinansowanie z programu InvestEU – czytamy w zestawieniu Komisji Europejskiej. Firma miała też umowę z Tajlandią na budowę fabryki w Singapurze. Jednak 85,3 miliona euro (ponad 100 mln dol.) łącznych funduszy okazało się niewystarczające, by firma stała się rentowna.

3. Szerszy obraz: krach inwestycji i „zima foodtechu”

Dane przytoczone w artykule o Believer Meats wskazują na ogromny trend spadkowy:

  • Inwestycje w mięso hodowlane w 2021 roku: 989 mln dolarów.
  • W 2024 roku: zaledwie 55 mln dolarów.

To ponad 90%. W tym samym czasie inwestycje w alternatywną żywność (w tym roślinne zamienniki) spadły o 67%. Okres tanich pieniędzy i entuzjazmu dobił końca, a firmy takie jak Believer czy Meatable potrzebowałyby jeszcze lat, by obniżyć koszty pożywki hodowlanej (które stanowią lwią część wydatków) do poziomu konkurencyjnego wobec mięsa tradycyjnego.

Problemem nie są już tylko regulacje, ale czysta matematyka. Jak słusznie zauważył cytowany ekspert, komórki nie dają smaku ani tekstury – to wciąż wymaga domieszki białek roślinnych. Klienci nie akceptują drogiego „mięsa”, które nie przewyższa roślinnych burgerów.

Inne zlikwidowane firmy z branży (przykłady)

  1. SCiFi Foods (USA) – W czerwcu 2024 roku startup produkujący hybrydowe burgery (hodowlane + roślinne) ogłosił zamknięcie z powodu niemożności skalowania produkcji. Firma spaliła 22 miliony dolarów. https://agfundernews.com/scifi-foods-shuts-down-citing-inability-to-commercialize-cultivated-meat
  2. New Age Meats (USA) – W lipcu 2023 roku firma zwolniła cały personel i zaprzestała działalności po tym, jak nie udało jej się domknąć rundy finansowej. Specjalizowała się w hodowlanym boczku i kiełbasach. https://www.fooddive.com/news/new-age-meats-shuts-down-cultivated-meat-layoffs
  3. Eat Just – oddział GOOD Meat (USA) – Na razie nie zbankrutował, ale w 2024 roku zamroził budowę dużej fabryki i przeszedł drastyczne zwolnienia, próbując przetrwać. Wiele wskazuje, że może podzielić los Believer. https://www.bloomberg.com/news/articles/2024-03-14/eat-just-s-good-meat-suspends-facility-construction-in-layoffs

Podsumowanie: śmierć lansowanej technologii?

Likwidacja Believer Meats i Meatable to nie tylko historia dwóch firm – to sygnał ostrzegawczy dla całego sektora cultivated meat. Mimo wsparcia UE (InvestEU), rządów Holandii i USA oraz prywatnych funduszy, technologia okazała się zbyt droga i zbyt skomplikowana, by w perspektywie dekady konkurować z rolnictwem czy nawet zamiennikami roślinnymi.

Jak podsumowuje portal Protein Production Technology, głównym problemem nie są już pozwolenia, ale ekonomia. Dopóki koszt pożywki i bioreaktorów będzie wyższy niż wartość produktu, a smak nie będzie odróżnialny od roślinnego odpowiednika, kolejne „Believery” będą upadać. Rok 2025 był prawdopodobnie końcem złotej ery laboratoryjnych steków.

INFO: https://www.proteinproductiontechnology.com/post/believer-meats-collapses-despite-major-regulatory-wins-and-us-390-million-in-funding\

https://www.eu-startups.com/2025/12/dutch-cultivated-meat-startup-meatable-hut-down-operations-after-failing-secure-funding/

https://investeu.europa.eu/investeu-operations/investeu-operations-list/meatable_en (AI)

Trump chroni Netanjahu przed więzieniem

Trump chroni Netanjahu przed więzieniem

Autor artykułu Marek Wójcik 3. czerwca 2026 world-scam/trump-chroni-netanjahu-przed-wiezieniem

Dwa ze źródeł podały, że Trump twierdził, iż pomógł uchronić Netanjahu przed więzieniem — nawiązując do jego wsparcia podczas procesu korupcyjnego Netanjahu. Podsumowując wypowiedź Trumpa do Netanjahu, amerykański urzędnik powiedział: „Jesteś pieprzonym wariatem. Siedziałbyś w więzieniu, gdyby nie ja. Ratuję ci tyłek. Wszyscy cię teraz nienawidzą. Wszyscy nienawidzą Izraela z tego powodu ”.

Cytat z wczorajszego artykułu na ZeroHedge.com: Trump podobno ostro skrytykował Netanjahu w rozmowie telefonicznej i zażądał rozejmu w Libanie: „Jesteś cholernie szalony, ratuję ci tyłek”. Źródło.

Takie „przecieki” o rozmowie telefonicznej są z reguły inscenizowane w celu manipulowania opinią publiczną. W tym przypadku uważam, że chodzi o poprawę katastrofalnie niskiego wsparcia dla polityki Trumpa wśród zwolenników MAGA przed jesiennymi wyborami w USA. Nie byłoby trudno wykryć, kto doniósł do prasy treść podsłuchanej rozmowy telefonicznej w gabinecie owalnym. W tej sprawie nie będzie jednak śledztwa.

We wczorajszym wydaniu izraelskiego Haaretz czytamy:

Podczas gdy Trump po swoim oświadczeniu napisał na Truth Social, by podziękować premierowi Netanjahu za zgodę na powstrzymanie się od przeprowadzenia „dużego nalotu na Bejrut” i stwierdził, że ich rozmowa była „bardzo owocna”, serwis Axios poinformował później, że prezydent „ostro skrytykował” premiera podczas tej „pełnej przekleństw” rozmowy za to, że ten naraził na szwank rozmowy z Iranem poprzez eskalację działań przeciwko Hezbollahowi.

Polityka to teatr z kiepską obsadą aktorską i doprowadzonym do absurdu wykorzystywaniem psychologicznych tricków w relacjach publicznych. Gdzie te czasy aktorów prezydentów takich jak Ronald Reagan? Wtedy byliśmy przynajmniej profesjonalnie manipulowani.

Będziemy walczyć z Iranem do ostatniego Amerykanina!

Oczekiwane nadejście Mesjasza okaże się nadejściem końca terrorystycznego państwa niosącego śmierć i zagładę dla narodów, które udzieliły im kiedyś pomocy. Pomocy, dla uchodźców przed holokaustem, którego teraz sami dokonują.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Kto kopie tę dużą piłkę? MEM-y VII.

————————————

——————-

—————————–

————————————–

————————————–

————————————————-

——————————————–

———————————–

————————————————-

—————————————-

—————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Mojżesz ściąga dane z chmury na tablet. MEM-y VI.

———————————————–

——————

—————————–

—————————

———————————–

————————

————————————–

———————————-

—————————————-

————————————–

Około – religijne. MEM-y V.

————————————

——————————————

————————————–

—————————————–

——————————–

——————————-

——————————————-

—————————-

————————————

—————————

Iran i USA wymieniają kolejne ciosy w Zatoce Perskiej

Iran i USA wymieniają kolejne ciosy w Zatoce Perskiej

3 czerwca 2026 r.przez Larry C. Johnson sonar21/iran-and-the-us-trade-more-blows-in-the-persian-gulf

Napięcie między USA a Iranem pozostaje bardzo napięte po wymianie ognia między obiema stronami późnym wieczorem 2 czerwca (wczesnym rankiem 3 czerwca w Zatoce Perskiej). Najwyraźniej zaczęło się, gdy amerykański helikopter próbował zatrzymać irański tankowiec zmierzający do portu Bandar Abbas. Amerykański helikopter wystrzelił pocisk Hellfire , który według doniesień trafił w maszynownię i unieruchomił tankowiec. Ponadto USA zaatakowały również irańską wieżę komunikacyjną na wyspie Keszm.

Iran nie tracił czasu i odpowiedział… Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wydał następujące oświadczenie:

Późnym wieczorem wczoraj wieczorem wojska amerykańskie zaatakowały irański tankowiec w pobliżu Cieśniny Ormuz rakietą Hellfire, uszkadzając maszynownię.

W odpowiedzi na tę agresję i naruszenie przepisów Cieśniny Ormuz, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzelał rakietami wrogi syjonistyczno-amerykański statek „Panaya”.

W ramach wznowienia agresji amerykański wróg zaatakował również stację łączności IRGC na wyspie Keszm.

W odpowiedzi na tę agresję, baza lotnicza i baza śmigłowców, zlokalizowane w jednym z krajów regionu (Kuwejt), a także siedziba Piątej Floty Stanów Zjednoczonych w Bahrajnie, stały się celem ataku rakietowego i dronów Sił Powietrzno-Kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Ostrzegaliśmy wcześniej, że w przypadku agresji reakcja będzie inna i ostrzejsza, i odpowiednio zareagowaliśmy. Te reakcje powinny służyć jako nauczka.

Potwierdzamy, że podważanie bezpieczeństwa Cieśniny Ormuz będzie kosztować inwazyjną armię amerykańską wysoką cenę.

Chociaż CENTCOM twierdził, że siły amerykańskie zestrzeliły wszystkie irańskie pociski, nagranie wideo z Kuwejtu przedstawia inną wersję wydarzeń, z co najmniej trzema widocznymi uderzeniami pocisków. Nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych.

Mimo przemocy, przedstawiciele władz USA w dużej mierze zignorowali starcia, chociaż CENTCOM wydał następujące oświadczenie.

Prezydent Trump, który zazwyczaj reaguje na takie incydenty publikując zjadliwy komentarz lub grożąc Iranowi, nie powiedział ani słowa o tym incydencie. Kilka godzin przed incydentem Trump opublikował następujący wpis:

Tak więc, pomimo przemocy, administracja Trumpa podtrzymuje pozory, że zależy jej na zawarciu porozumienia pokojowego z Iranem.

Marcello i ja odbyliśmy naszą regularną wtorkową pogawędkę:

O colapso da ordem mundial: Irã, Líbano i Cuba num único tabuleiro

Spędziłem godzinę z Piotrem Kurzinem… komentujący na jego kanale YouTube nie byli zachwyceni jego pytaniami:

PILNE: IRAN ATAKUJE KUWEJT I BAHRAJN | z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Nagrałem kolejny odcinek z Sulaimanem Ahmedem tuż po tym, jak pojawiły się doniesienia o wznowieniu przemocy na linii Iran-USA:

NAJNOWSZE INFORMACJE: DUŻA EKSPLOZJA W DUBAJU, KUWEJCIE I BAHRAJNIE, ALERTY W ARABII SAUDYJSKIEJ Z BYŁYM BIUREM CIA LARRYM JOHNSONEM

Udało mi się też wygospodarować pół godziny na rozmowę z Mario Nawfalem:

PILNE: IRAN ATAKUJE KUWEJT – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

W poniedziałek rano w końcu udzieliłem wywiadu pakistańskiemu dziennikarzowi telewizyjnemu:

Rozmowy Iran-USA w obliczu rosnących napięć regionalnych | Wojna rosyjsko-ukraińska | Poza granicami | 01-06-2026

Rosja prowadzi zapowiadaną masową kampanię bombardowań

Za pośrednictwem Reutersa

Rosja prowadzi zapowiadaną masową kampanię bombardowań: Na Ukrainie zginęło co najmniej 18 osób, a ponad 100 zostało rannych.

Autorstwa Tylera Durdena

Kreml spędził większą część ubiegłego tygodnia na wzywaniu zagranicznych dyplomatów i osób niezrzeszonych do ewakuacji stolicy Ukrainy, ostrzegając przed nieuchronną eskalacją nalotów w odpowiedzi na roje dronów, które Ukraina wysłała w zeszłym miesiącu na Moskwę i inne rosyjskie cele – szczególnie atak na akademik w Starobielsku.

„W odpowiedzi na ataki terrorystyczne reżimu w Kijowie, rosyjskie siły zbrojne rozpoczęły zakrojony na szeroką skalę atak, wykorzystując precyzyjną broń dalekiego zasięgu z powietrza, lądu i morza – w tym hipersoniczne pociski aero-balistyczne i drony szturmowe ” – poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON). „Cele ataku zostały osiągnięte. Wszystkie zamierzone cele zostały trafione” – dodało.

W wyniku tych niszczycielskich nocnych ataków Ukraina informuje o śmierci co najmniej 18 osób i rannych ponad 100. Trwający kilka godzin atak był niewątpliwie jednym z największych i najbardziej śmiercionośnych od ponad roku.

Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o wysłaniu ponad 640 dronów i ostrzelaniu 73 pociskami różnych miast, w tym Kijowa i Dniepru, a także kilku miast na wschodzie kraju, w tym Charkowa i Zaporoża. Ukraina twierdzi, że przechwyciła większość tych pocisków, ale mimo to dziesiątki z nich przebiły i skutecznie zaatakowały cele.

Mer Kijowa Witalij Kliczko potwierdził później, że w stolicy Ukrainy zginęło sześć osób, a co najmniej 66, w tym dwoje dzieci, zostało rannych.

Zapanował chaos, gdy ludzie uciekali do schronów podczas nocnego „masowego ataku wroga”. Burmistrz ostrzegał podczas ataku: „W mieście doszło do eksplozji. Obrona przeciwlotnicza w akcji! Zostańcie w schronach!”

Obwód dniepropietrowski w centralnej Ukrainie również poniósł dużą liczbę ofiar: co najmniej 12 osób zginęło, a 36 zostało rannych . Gubernator obwodu poinformował, że wśród rannych są dzieci.

Moskwa nie przyznała się do spowodowania ofiar wśród ludności cywilnej w kolejnym nocnym ataku, ale przedstawiła go jako część zapowiadanych „systematycznych i konsekwentnych ataków” na ukraińską infrastrukturę wojskową .

Prezydent Putin i wysocy rangą wojskowi ogłosili w zeszłym miesiącu, że ataki na „ośrodki decyzyjne” zostaną przeprowadzone w odpowiedzi na atak na akademik w Ługańskiej Republice Ludowej 22 maja, w którym zginęło 21 osób – głównie nastoletnich dziewcząt – a 70 zostało rannych.

Przedstawiciele Kremla oświadczyli, że rosyjskie siły zbrojne mają „prawo zniszczyć każdą infrastrukturę wspierającą terroryzm”.

Tłumaczenie „X” : Rosyjskie drony i pociski zaatakowały stolicę Ukrainy, Kijów i inne miasta, zabijając co najmniej 18 osób i raniąc ponad 100, według władz. Nastąpiło to po kilku dniach ostrzeżeń o planach Moskwy dotyczących poważnego ataku. https://reut.rs/4uaeKO0

Pomimo tej wyraźnej eskalacji, rozmów pokojowych wciąż nie widać, po części dlatego, że uwaga Białego Domu jest obecnie skupiona wyłącznie na konflikcie z Iranem i kryzysie w Cieśninie Ormuz. Rosja tymczasem skorzystała na kryzysie irańskim dzięki zniesieniu przez Waszyngton sankcji na eksport ropy naftowej i wynikającemu z tego wzrostowi cen tego surowca.

Prezydent Trump jest na co dzień zajęty dyplomatyczną wymianą zdań z Teheranem, która obecnie pozostaje w impasie, w związku z czym trwająca wojna na Ukrainie najwidoczniej zeszła na dalszy plan, jeśli chodzi o priorytety rządu .

***

Źródło: Rosja grozi masowym bombardowaniem: co najmniej 18 zabitych, ponad 100 rannych na Ukrainie

Nazistowska Ukraina w Unii Europejskiej?

Nazistowska Ukraina w Unii Europejskiej?

Konrad Rękas konserwatyzml/nazistowska-ukraina-w-unii-europejskiej

Polskie problemy z Ukrainą to nie tylko historia i ideologia. Nie możemy tracić z oczu także gospodarki. Powracający jak bumerang koncept ekspresowego przyjęcia Ukrainy do Unii Europejskiej jest skrajnie niekorzystny dla Polski i nie do zaakceptowania z punktu widzenia naszego interesu narodowego nie tylko dlatego, że w Kijowie czci cię Banderę i Melnyka, ale także ze względu na polski interes ekonomiczny.

Ukraina wchodzi – Polska wychodzi

Po pierwsze ukraińska akcesja oznaczałaby zwiększenie możliwości przekazywania do Kijowa środków pochodzących bezpośrednio ze składek dotychczasowych państw członkowskich do budżetu unijnego, co zmniejszyłoby ogólnie dostępną pulę i tak już zresztą znacznie ograniczoną ideologicznymi wymogami i zmniejszającą się konkurencyjnością unijnej gospodarki. Po drugie wchłonięcie Ukrainy uniemożliwi stosowanie choćby minimalnych czy czasowych ograniczeń dla ukraińskiego importu rolno-przemysłowego. Byłaby to wreszcie instytucjonalizacja dawnej niemieckiej wizji Mittleuropy, źródła zaopatrzenia i taniej siły roboczej dla lepiej rozwiniętych regionów kontynentu. Polski punkt widzenia powinien być zatem w tej kwestii prosty: Ukraina wchodzi do UE – Polska wychodzi.

EURO-majdan 12 lat później…

Skądinąd zresztą nawet bez formalnej akcesji trwają zarówno ekonomiczna eksploatacja Ukrainy przez zachodni kapitał sprzymierzony z miejscowymi oligarchami, jak i ich wspólna ekspansja na rynki europejskie. Anschluß Ukrainy miałby zatem przede wszystkim charakter deklaracji politycznej i jest zapewne trzymany w rezerwie, jako ostatnia próba podtrzymania wojny i utrudnienia normalizacji na Ukrainie. Trudno się przy tym oprzeć refleksji. Wszak to właśnie „europejskie aspiracje” były jednym z haseł propagandowych, którymi uzasadniano przewrót w Kijowie w 2014 roku. Tymczasem minęło 12 lat, państwo jest w stanie rozpadu, zniszczone wojną i jeszcze bardziej rozgrabione, a Ukraińców nadal łudzi się „powrotem do Europy”…

Naziści na straży Europy?

Co ciekawe, w Polsce mamy do czynienia z gwałtownym przebudzeniem opinii publicznej w sprawie prawdziwego oblicza ideowego współczesnej Ukrainy. Pajacowanie Zełeńskiego przestaje wreszcie przesłaniać pokraczną mordę nazizmu rozpanoszonego w Kijowie. Politowanie może przy tym budzić skwapliwe przyłączanie się polityków głównego nurtu (w tym zwłaszcza PiS) do coraz głośniejszych potępień banderyzmu, których nikt już nie ośmiela się nad Wisłą nazywać „powielaniem kremlowskich narracji”.

Ukraina jest dziś  państwem bezpośrednio odwołującym się do ideologii i praktyki nazistowskiej, w takim też duchu buduje swoją politykę edukacyjno-wychowawczą, kulturalną i historyczną. Żołnierze Sił Zbrojnych Ukrainy mają być jak bandyci z UPA i Waffen-SS Hałyczyna i takie są oficjalne deklaracje władz w Kijowie. I nikt, absolutnie nikt w Polsce nie może dziś udawać, że jest tym zaskoczony.

Zmądrzeli czy im kazali?

Jako sceptyk wyrażam jednak wątpliwość czy przynajmniej część nagle oświeconych działa tylko z obawy o utratę resztek wiarygodności, czy też znowu instrukcje przyszły z zagranicy. Czy zatem prezydent Karol Nawrocki, Przemysław Czarnek i reszta PiS-u, a także Krzysztof Bosak nie odkochali się w Kijowie po SMS-ach z przekazem dnia z wiadomych ambasad?

Stany Zjednoczone wycofują się z Europy i jest to proces, którego na dłuższą metę nie powstrzyma nawet ewentualna zmiana w Białym Domu po odejściu Donalda Trumpa. Czas globalnej hegemonii USA przemija bezpowrotnie i Amerykanie muszą skracać swoje fronty i odrywać się od nieprzyjaciela, niczym Niemcy po Łuku Kurskim. Dla obecnej administracji priorytetem jest nowy podział wpływów z Chinami i utrzymanie całego kontynentu obu Ameryk pod kontrolą USA. Jedyny wyjątek tradycyjnie czyni się tylko dla syjonistycznej okupacji Palestyny, jednak z pewnością nie dla Polski, Ukrainy czy w ogóle Europy.

Zawsze przeciw Polakom

Oczywiście też władza establishmentu III RP jest legitymizowana nie bezpośrednio przez Stany Zjednoczone, ale przez niemiecką gospodarkę i europejską biurokrację, dlatego właśnie Warszawa jest znacznie wrażliwsza na instrukcje płynące z Londynu, Berlina i Brukseli niż na sympatie obecnego lokatora Białego Domu. Stąd też należy odnotować tych niewzruszonych, nadal przekonujących, że „ciągle jeszcze nie pora”, że „nie ma co rozdrapywać”, no i oczywiście, że „Ukraina walczy za nas!”. Po pierwszym ogłuszeniu ukraińską bezczelnością pojawiły się też znowu próby usprawiedliwień, wyciągnięto na stół listę rzekomych win polskich, a nawet rytualnie powrócono do doszukiwania się jakichś lepszych stron ukraińskiego nazizmu (sic!), no przecież rzekomo był on przede wszystkim skierowany przeciw Rosji, co zresztą jest historycznie nieprawdą, ponieważ ukraińscy naziści zawsze za swój główny cel uważali przede wszystkim eksterminację Polaków i budowę swoich totalitarnych reżimów na ziemiach z Polaków oczyszczonych.

Decyzje nie zapadają w Warszawie

Wszystkie wyszukane i wielopoziomowe analizy możliwych motywów, celów i długofalowych skutków ukraińskiej polityki historycznej i bieżącej o tyle nie mają znaczenia, że przecież od przeszło dekady stałe i oczywiste pozostają dwa fakty:

1. Kijów nie liczył się, nie liczy i nie będzie liczyć z polskimi opiniami, naszą wrażliwością historyczną ani oczekiwaniami.

2. Kijów jest zupełnie słusznie przekonany, że pomimo takiej postawy nadal będzie otrzymywać od III RP wszystko czego zażąda, bowiem decyzje o polskiej pomocy nie zapadają w Warszawie, tylko w Londynie, Berlinie i Brukseli.

To jest aż takie proste.

A czy po tylu upokorzeniach, kosztach i stratach zafundowanych Polakom Wołodymyr Zełeński będzie nadal kawalerem Orderu Orła Białego – to już naprawdę ma dalszorzędne znacznie. Najwyższe polskie odznaczenie państwowe dostało w ostatnich dekadach tylu łajdaków, że jeden mniej czy więcej wróg Polaków z błękitną wstęgą na podkoszulku większej różnicy nie robi.

Konrad Rękas

Pół- religijne. MEM-y III.

Wygrał a Saladynem !

——————————-

—————————–

==============================

——————————————-

———————————————–

——————————

————————————————–

—————————————