
—————————————–

———————————————–

—————————-

—————————————————————

————————————————————————-

—————————————-

{oczywiście to „polityk”; polityczka jest po drugiej stronie md}
———————————

———————————————————–

——————————————————-


—————————————–

———————————————–

—————————-

—————————————————————

————————————————————————-

—————————————-

{oczywiście to „polityk”; polityczka jest po drugiej stronie md}
———————————

———————————————————–

——————————————————-


Date: 28 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara na podst.: ws/@Proc
Aleksandr Dugin
Oś Netanjahu–Trump skupia się przede wszystkim na Iranie. Gdyby Iran upadł, prawdopodobnie – a nawet najprawdopodobniej – zwróciliby uwagę na wsparcie Ukrainy i na Rosję. Jednak zdesperowany opór Iranu odwraca ich główną uwagę. Obecnie nie mają czasu na Rosję – priorytetem jest Iran.
Oczywiście Trumpa już zupełnie nie interesuje „budowanie pokoju”, dlatego też uregulowanie stosunków z Rosją, jeśli ma w ogóle jakiś sens, to jest on bardzo pragmatyczny. Jego wojna to wojna z Iranem. Izrael uczynił tę wojnę wojną Trumpa. A Trump nie rezygnuje z tego. W ten sposób powstała jedna oś: USA/Izrael przeciwko Iranowi.
Pozostałym siłom regionalnym proponuje się dokonanie wyboru: i to trudnego — albo przyłączyć się do koalicji amerykańsko-izraelskiej, albo do Iranu (Ruchu Oporu). Nie ma mowy o stanowisku pośrednim, a jeśli ktoś spróbuje nalegać na neutralność, będzie bombardowany i atakowany z obu stron. Nie ma tu miejsca na neutralność. Pociąg już odjechał.
Druga oś: UE/Wielka Brytania/globalistyczni politycy w USA (przede wszystkim Partia Demokratyczna) przeciwko Rosji i na rzecz wsparcia reżimu kijowskiego. To prawdziwa i zaciekła wojna, do bezpośredniego udziału w której przygotowuje się większość krajów europejskich (z wyjątkiem Węgier i Słowacji). Partia Demokratyczna w USA promuje właśnie tę wojnę, dlatego Ukraina jest dla niej priorytetem.
Głównym celem obu stron jest wbicie klina między Iran a Rosję, aby nie zorientowały się, że toczą wojnę z tym samym przeciwnikiem. A głównym zarzutem USA i Izraela wobec UE i globalistów, a także głównym zarzutem UE i globalistów wobec USA i Izraela jest właśnie to, że prowadzą one dwie wojny przeciwko dwóm wrogom „cywilizacji Epsteina” jednocześnie, a nie po kolei. Ponieważ wojna z Iranem się przedłuża, Izrael stopniowo zamienia się w Gazę, a światowa gospodarka z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz wkrótce się załamie (w niektórych krajach wprowadzono już blokadę energetyczną), globalistom nie podoba się Trump, który z ich punktu widzenia „wystawia Ukrainę” i odwraca uwagę od głównego wroga – Rosji.
Tę linię podtrzymują sieci Sorosa, które ogólnie nienawidzą Trumpa i Netanjahu. Należy jednak pamiętać o jednym: właśnie ci, którzy najbardziej atakują Trumpa i Izrael za wojnę z Iranem, nie są przeciwni wojnie, ale opowiadają się za wojną z Rosją. Praktycznie wszystkie europejskie siły i całe kraje, które rzuciły się na Netanjahu, domagają się po prostu przesunięcia akcentów na korzyść reżimu Zełenskiego. W Stanach Zjednoczonych głośno o tym krzyczą demokraci.
Iran i Rosja doskonale rozumieją, że nie chodzi o to, kto na Zachodzie jest za wojną, a kto przeciw, ale o to, na kim Zachód chce się skupić w pierwszej kolejności. Oznacza to po prostu, że na pozostałych skupią się w drugiej kolejności. Nikt nie ma żadnych złudzeń. I oczywiście Rosja i Iran walczą po tej samej stronie i przeciwko temu samemu przeciwnikowi. Jakiekolwiek działania na powierzchni niczego nie zmieniają w istocie III wojny światowej. Mgła wojny. Negocjacje. Odwracanie uwagi. Rzucanie piasku w oczy.
Najważniejsze jest teraz, aby nie pozwolić wrogowi – zbiorowemu Zachodowi, cywilizacji Epsteina – pokonywać nas jednego po drugim. Do wojny należy przystąpić jak najszybciej i jak najbardziej radykalnie. Należy wspierać przyjaciół i sojuszników, przekonywać wahających się, wprowadzać społeczeństwo w stan wyjątkowy.
Bardzo wyraźnym przykładem jest wojna informacyjna prowadzona przez Iran, którą ten kraj znakomicie wygrywa. To tylko taka uwaga. Nie jest to krytyka. To spostrzeżenie.
Wiele zależy od Chin. Na razie kraj ten przyjmuje postawę wyczekującą, ale już wypuścił swoją najnowszą broń psychologiczną w postaci profesora Jiang Xueqina. Atakuje on świadomość światowych analityków swoimi przepowiedniami. To już całkiem nieźle.
Po raz pierwszy chińscy intelektualiści zaczęli mówić o spisku syjonistycznym, eschatologii, Sabbatai Zevi, Jakobie Franku, iluminatach, wielkiej geopolityce, światowych elitach kapitalistycznych.
Strategiczne myślenie Chin wysuwa się na pierwszy plan. Koniec z podejściem „win-win” i strategiami typu „panda”. Rzeczy zaczęto nazywać po imieniu.
babylonianempire/koniec-swiata-wedlug-jianga-pax-judaica-i-znamie-bestii
Pekin uderzy na Tajwan, ale nie wiadomo kiedy. Jeśli będzie czekał, aż inne siły wielobiegunowości osłabną lub, broń Boże, upadną, Chiny same nie przetrwają. Dlatego lepiej uderzyć właśnie teraz, otwierając trzeci front. Przeciwko temu samemu wrogowi. Ściśle i bezpośrednio temu samemu.
W tej chwili wróg się przygotowuje, ale nie jest jeszcze gotowy do prowadzenia aż trzech wojen jednocześnie. A jeśli ktoś jeszcze z grona wielobiegunowego otworzy dodatkowy front, siły wroga rozproszą się po całej planecie. Najwyższy czas rozpocząć powszechne, globalne powstanie przeciwko dyktaturze Baala. On wystarczająco się zdradził.
Nieprzypadkowo Peter Thiel, który doprowadził Trumpa do władzy, jeździ po świecie z wykładami o Antychryście. Wszyscy zobaczyli prawdziwe oblicze Zachodu – to Epstein. To zamordowane irańskie uczennice, to dziesiątki tysięcy niemowląt w Gazie. Nikt nie może powiedzieć: nie wiedziałem, nie widziałem, nie byłem w to wtajemniczony. To już nie przejdzie. Wszyscy widzieli i wszyscy wiedzą, a jeśli jeszcze nie walczą po naszej stronie frontu, to w istocie stają po stronie wroga. I stają się uzasadnionymi celami.
babylonianempire/peter-thiel-w-rzymie
Ameryka Łacińska wygląda na razie na wyraźnie słabe ogniwo, a haniebna kapitulacja przed ideami rewolucji i dziedzictwem Chaveza przez żałosnych tchórzy w rządzie Wenezueli przygnębia. Imieniem „Delsi” już nigdy więcej nikt nie będzie nazywał nikogo. Również nazwisko „Rodriguez” mocno ucierpiało. Lula i Brazylia, a także Meksyk i Kolumbia robią coś, aby pomóc Kubie, ale nie decydują się na bezpośrednie rzucenie wyzwania Stanom Zjednoczonym. Boją się. A nie ma się czego bać, jest już za późno.
W Afryce mamy wspaniałych bohaterów w postaci krajów Stowarzyszenia Sahelu (Burkina Faso, Niger, Mali), dumnej Etiopii oraz kilku innych reżimów, które nie ugięły się przed cywilizacją Baala (Republika Środkowoafrykańska, częściowo RPA). Budzi to ostrożny optymizm.
Sunnicki świat islamski jest podzielony, elita jest skorumpowana i zintegrowana z archipelagiem Epsteina, a masy są zdeprawowane przez idiotyczny salafizm i wahhabizm, które zmuszają muzułmanów do wyładowywania gniewu na niewinnych i do obrony interesów USA i Izraela. Osobną pozycję zajmuje dość suwerenny Pakistan (ale ma on swoją własną wojnę z talibami-Pasztunami) oraz Indonezja. Erdogan jest następny do likwidacji w planie syjonistów, ale będzie się wahał (jak zwykle).
Indie, będące filarem wielobiegunowości i państwem-cywilizacją, znalazły się w trudnej sytuacji. New Delhi postrzega Chiny jako głównego regionalnego rywala, a Modi i otaczająca go hindutva z wielką obawą podchodzą do islamu. To skłania Indie do sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, choć raczej nie należy się spodziewać bardziej aktywnej polityki z tej strony frontu.
[wiki: Hindutva to ideologia polityczna i forma nacjonalizmu hinduskiego, dążąca do ustanowienia kultury hinduskiej jako fundamentu tożsamości narodowej Indii (Hindu Rashtra). md]
Najbardziej adekwatnym krajem wydaje się Korea Północna, a najmniej adekwatnym – Japonia.
Trzecia wojna światowa toczy się między tymi, którzy chcą za wszelką cenę zachować i wzmocnić hegemonię zbiorowego Zachodu (zarówno w wersji dzikiej, trumpowskiej i syjonistycznej, jak i w globalistycznym modelu europejskim), a wielobiegunową ludzkością, czyli nami. Już trwa. Na pełnych obrotach.
Można oczywiście nadal udawać, że nic takiego się nie dzieje. Ale po co?
INFO: https://cont.ws/@Proc

————————————-

—————————————————–

——————————

——————————-

—————————-

————————–

————————————————-

—————————————————————-

————————————————–


————————————–

————————————————

————————————————–

——————————

——————————————————–

—————————————————————-

—————————————————————–

————————————————————————–

—————————————-

Slavik Jabłoński Z Bani nie ma wyjścia, absolutnie, tak!
=======================================================
Trump przyznał, że Iran zaatakował lotniskowiec USS Ford:
„Biegliśmy, by ratować życie”
Trump przyznał, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak z wielu kierunków na lotniskowiec USS Gerald R. Ford, zmuszając amerykański lotniskowiec do odwrotu pod presją.

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że siły irańskie przeprowadziły skoordynowany atak na USS Gerald R. Ford, zauważając, że ten największy na świecie lotniskowiec stał się celem wielotorowego ataku na Morzu Czerwonym, w ramach eskalacji odwetu Teheranu za agresję USA i Izraela, która rozpoczęła się 28 lutego.
Przemawiając w piątek na forum inwestycyjnym w Miami, Trump nazwał rozwijającą się sytuację „poważną” dla Marynarki Wojennej USA, stwierdzając, że skala i intensywność operacji szybko przekroczyły oczekiwania.
Była godzina pierwsza w nocy.„” – powiedział Trump, wspominając moment, w którym statek został zaatakowany „z 17 różnych stron”.
„Dowiedzieliśmy się, że mamy problem ” – dodał.
„Byli tu, byli tam. Uciekliśmy, by ratować życie, i wszystko się skończyło”.„Powiedział Trump, przytaczając historię dowódcy marynarki wojennej, który w tym czasie znajdował się na pokładzie.
Lotniskowiec USS Gerald R. Ford, stanowiący centralny element amerykańskiej projekcji siły morskiej, został wysłany do Azji Zachodniej w ramach agresji Waszyngtonu na Iran. Natychmiast po zgłoszeniu kolizji lotniskowiec został zmuszony do opuszczenia teatru działań wojennych w wyniku pożaru, który wybuchł na pokładzie 12 marca . W wyniku pożaru rannych zostało wielu członków załogi, około 200 marynarzy zostało rannych wskutek zatrucia dymem, a znaczne części okrętu uległy uszkodzeniu.
Po prawie dziewięciu miesiącach nieprzerwanego działania, naznaczonego narastającymi problemami technicznymi, w tym ciągłymi awariami systemów, które już wcześniej budziły obawy o niezawodność operacyjną okrętu w warunkach długotrwałego obciążenia, okręt wojenny początkowo wycofał się na grecką wyspę Kretę.
Pomimo przebiegu wydarzeń Pentagon upierał się, że szkody zostały wyrządzone przez „niezwiązanyz operacjami bojowymi” pożar w pralni , próbując przedstawić wycofanie wojsk jako normalny problem techniczny, a nie wynik działań wojskowych.
****
Irańscy urzędnicy kategorycznie odrzucili tę wersję, twierdząc, że jest to wyraźna próba ukrycia skutków irańskich działań odwetowych, które coraz bardziej obnażają słabości nawet najnowocześniejszych amerykańskich zasobów militarnych.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wyśmiał amerykańską wersję wydarzeń, mówiąc: „Jaki gigant militarny, w obliczu kryzysu, jest zmuszony opuścić pole bitwy z powodu pożaru pralni?”
Teheran wielokrotnie ostrzegał, że amerykańskie lotniskowce operujące na wodach regionalnych będą traktowane jako uzasadnione cele , podkreślając, że ich obecność stanowi bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności Iranu.
W tym kontekście irańscy urzędnicy i analitycy uważają nagłe wycofanie lotniskowca za wyraźny dowód, że ciągłe operacje rakietowe i dronów nakładają realne ograniczenia na siły amerykańskie, osłabiając zdolność Waszyngtonu do utrzymania kontroli pomimo jego miażdżącej przewagi technologicznej.
Irańskie wojsko poinformowało również o udanych atakach dronów i rakiet na inny amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln, co potwierdziło deklarowaną przez Teheran rozszerzającą się i skuteczną strategię odstraszania, która może zmienić równowagę militarną w regionie.

—————————————————

——————————-

——————————————-

—————————————-

—————————————-

—————————————————

———————————————-

———————————————-

———————–

——————————————————–


——————————-

——————————————————-

————————————-

———————————–

—————————————————-

——————————————————-

———————————————————————————-

—————————————–

————————————————–

———————————————-

———————————————
Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/aktualnosci/einstein-a-gang-epsteina

Na nikim nie robi już wrażenia określenie sił prowadzących wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie mianem koalicji czy też gangu Epsteina. Jako, że w aktach tego agenta globalistycznej kliki co najmniej kilkadziesiąt razy pojawiło się nazwisko obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, mało kto kwestionuje powody, dla których Donald Trump dokonuje marszu na Iran wspólnie i w porozumieniu z Benjaminem Netanjahu. Opowiadam o tym, politycznie samobójczym moim zdaniem posunięciu w pogadance „Epickie fiasko”. Prawdopodobnie, przyszłe opracowania, kiedy Trump zniknie już ze sceny politycznej, wykażą zasadność kierowanych wobec niego podejrzeń. Niemniej jednak, chciałbym wskazać na wątek zupełnie pomijany, a godny tego, by się nad nim pochylić.
Jak pisałem w książce „TerraMar utopia elit”, wspólniczka, a w moim przekonaniu prowadząca Epsteina Ghislaine Maxwell uruchomiła w latach 90. sieć lokali o nazwie Kit Kat Club, które prasa opisywała, jako „salony gromadzące kobiety ze świata sztuki, polityki i socjety”, pomagające paniom w biznesie i handlu. Nie oznacza to, że panie widywały tam tylko inne kobiety, kluby z ogromną przyjemnością odwiedzali mężczyźni, zwłaszcza ci „dobrze urodzeni”. U Ghislaine Maxwell bywał choćby Jeffrey Archer, torysowski poseł, który zdążył też być pisarzem, ale i obiektem różnego rodzaju oskarżeń o oszustwa podatkowe, aż trafił za kraty za krzywoprzysięstwo. Był również bliskim współpracownikiem konserwatywnego członka Parlamentu Harveya Proctora, któremu pomagał, finansując jego odbudowywanie wizerunku po tym, kiedy ten ostatni skazany został za akty „rażącej nieprzyzwoitości” wobec dwóch nastoletnich chłopców.
Nie ma tu miejsca na opisywanie dość poważnej intrygi, której autorem był jeszcze ojciec Ghislaine, a która sugerować miała, że padła ona ofiarą zbyt usilnych karesów Proctora i została przez niego w efekcie zgwałcona. Była to chyba pierwsza akcja Ghislaine w branży wywiadowczej, ona sama była wówczas bardzo młoda, rzecz nagłośniły zależne od Roberta media, ale sprawa spaliła na panewce, bo ktoś chyba zorientował się, że Proctor ma zupełnie inne skłonności i próba uwikłania go w gwałt na Ghislaine nikogo nie przekona, a dodatkowo może „spalić” dobrze zapowiadającą się agentkę. (…)
Najsłynniejszymi jednak gośćmi Kit Kat Club, a dokładniej jego filii w Nowym Jorku, byli niewątpliwie Donald Trump i Melania Knauss, którzy tam się ponoć poznali. To właśnie Ghislaine i Epsteinowi przypisywano doprowadzenie do spotkania tej, najsłynniejszej pary Ameryki. Z przyszłym prezydentem, który zaprzyjaźnił się z Ghislaine dużo wcześniej, wspólnie pojawili się po raz pierwszy na przyjęciu, w klubie Trumpa – Mar-a-Lago. Melania była od 16 roku życia modelką, w byłej jeszcze Jugosławii, gdzie się urodziła. Od wczesnych lat 90. robiła zawrotną karierę, początkowo w Mediolanie, a później w Paryżu.
Jak podaje Wikipedia, obecna pierwsza dama Ameryki „w 1996 przyjechała do Nowego Jorku z wizą turystyczną niepozwalającą na legalną pracę. Niedługo po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych wzięła udział w kolejnej rozbieranej sesji zdjęciowej; akty autorstwa Alexandre Alé de Basseville’a zostały opublikowane w 1997 w jednym z francuskich magazynów. (…) W roku 2000 wzięła udział w rozbieranej sesji zdjęciowej dla brytyjskiej edycji magazynu „GQ”, która odbyła się na pokładzie prywatnego odrzutowca należącego do Donalda Trumpa”. Nie wiemy, w jakiej mierze ta podniebna sesja pomogła jej w karierze modelki, faktem jest, że posiadała wówczas, według Wikipedii „wizę pracowniczą typu H1B, którą musiała odnawiać do 2001, kiedy to stała się posiadaczką zielonej karty, pozwalającej na stały pobyt w USA”. Niewątpliwie więc pomogła jej w zmianie statusu, bo już pięć lat później otrzymała obywatelstwo amerykańskie. Nie wiemy oczywiście, czy w karierze przed przybyciem do Stanów ktokolwiek ją wspierał, ale warto przyjrzeć się francuskiej scenie modowej tamtych lat.
Jak pisałem w tej samej książce, w słynnym czarnym notesie Epsteina znalazło się między innymi nazwisko Jean-Luc Brunel, które stało się powszechnie znane w grudniu 2020 roku, kiedy ten 74-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany przez policję na lotnisku Charlesa de Gaulle’a przed wejściem na pokład samolotu mającego lecieć do Senegalu. Paryscy prokuratorzy powiedzieli wówczas dziennikarzom, że Brunel został przesłuchany w ramach wszczętego rok wcześniej śledztwa w sprawie domniemanego gwałtu i napaści na tle seksualnym na nieletnich, molestowania seksualnego oraz handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego nieletnich dziewcząt. Początkowo prowadził w Paryżu agencję Karin Models, to dzięki niemu sławę zyskały takie modelki, jak Christy Turlington, czy Sharon Stone. Później założył agencję modelek MC2, która zdaniem prokuratorów służyła, jako przykrywka dla kręgu handlarzy seksualnych Epsteina. Nawiasem mówiąc, jako że nauki ścisłe były mu bliskie, całkiem prawdopodobne jest, iż odwołał się, tworząc tę nazwę, do słynnego równania Einsteina o równoważności energii i masy, nieprzypadkowo.
„E”, czyli energia, to przecież on sam – Epstein. MC2 może natomiast oznaczać dziewczęta, czyli masę naenergetyzowaną przez niego, zgodnie z założeniem, że masa bezwładna obiektu lub układu, jest miarą zawartej w nim energii.
Kiedy Epstein przebywał w więzieniu po raz pierwszy, w roku 2008, Brunel odwiedził go 70 razy. Służby zajęły się Brunelem, kiedy okazało się, że z księciem Andrzejem łączyła go, poza zwykłą znajomością, wspólna kochanka. Nie oznacza to, że był wymiarowi sprawiedliwości wcześniej nieznany. Jego postać przewijała się podczas pierwszej sprawy Epsteina, w kontekście gwałtów dokonywanych w latach 70, 80 i 90 ubiegłego wieku, ale we Francji okres przedawnienia za tego typu przestępstwa mija po 20 latach, a świadków tych zdarzeń nie było. Tym razem, po fali oskarżeń wobec Epsteina i księcia Andrzeja, przeciwko Brunelowi wystąpiły imiennie cztery kobiety. Pętla wokół niego zaczęła się zaciskać. Został oskarżony o gwałty na modelkach i handel nimi. Jesienią tamtego roku w jednej z gazet pojawiło się nieznane wcześniej zdjęcie Brunela, na tle dziewięciu dziewcząt, zrobione na należącej do Epsteina wyspie Little St. James. Podobno, w ciągu długoletniej współpracy z Epsteinem, dostarczył mu ponad 1000 młodych kobiet! Drobnym wydaje się w świetle tej informacji postawiony mu zarzut o przetransportowanie trzech 12-letnich sióstr, wprost z paryskiego osiedla do Stanów w formie „prezentu urodzinowego” dla Epsteina.
Zresztą, ten ostatni miał w Paryżu własne mieszkanie, które Brunel miał wykorzystywać do swych przestępstw. Wiadomo jednak, że nie ograniczał się do szaleństw w jednym miejscu, ponieważ w manifestach lotniczych wykazano co najmniej 25 jego podróży samolotami należącymi do Epsteina. Brunel taktownie odczekał ponad rok, a 19 lutego 2022 roku, wkrótce po tym, kiedy książę Andrzej zawarł ugodę z oskarżającą go kobietą, poszedł za przykładem Epsteina i w celi więzienia o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa La Sante, po prostu się powiesił. La Sante słynie z tego, że umieszcza się w nim szczególnie niebezpiecznych przestępców, to właśnie tam odsiaduje dożywotni wyrok niejaki Carlos, pseudonim „Szakal”, czyli super terrorysta Ramirez Sanchez. Jak podały władze, chociaż telewizja przemysłowa jest powszechnie stosowana na korytarzach i w bramach francuskich zakładów karnych, zdecydowana większość cel nie jest objęta monitoringiem wizyjnym. Ma to na celu zapewnienie pewnego stopnia prywatności oraz zagwarantowanie, że nie zostaną naruszone europejskie przepisy dotyczące praw człowieka. No, to mu zagwarantowali.
MC2 rozwiązano zaraz po śmierci Epsteina, we wrześniu 2019 roku, ale czynny pozostał oddział agencji w Tel Awiwie.
Naturalnie, nie wiemy, czy ścieżki Brunela i obecnej pierwszej damy USA kiedykolwiek się przecięły. Wydaje się jednak, że byłoby to nieprawdopodobne, gdyby modelka tej klasy i zarządca głównych europejskich wybiegów nie mieli okazji się nie tylko spotkać, ale wręcz współpracować. Warto też zwrócić uwagę na to, że Brunel zmuszony był ewakuować się z Europy na początku roku 2000 przenosząc swoje interesy do Stanów Zjednoczonych. W tym samym, jakże przełomowym dla Melanii roku. Wskazuję na to, jako na zupełnie inny, możliwy aspekt uzależnienia Trumpa od dokonań Epsteina i jego wspólników w ostatniej dekadzie ubiegłego jeszcze wieku. Nie uwalnia to prezydenta od związków z samym Epsteinem i nie usprawiedliwia jego niezrozumiałych dla świata posunięć politycznych oraz militarnych, ale być może rację miał Einstein mówiąc, że czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie.
Sławomir M. Kozak
jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się –
Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv

W miniony czwartek piekło zawyło z radości. W ośrodku Sant Pere de Ribes pod Barceloną lekarze zamordowali poprzez eutanazję 25-latkę Noelię Castillo Ramos.
Przyczyna? Depresja i brak sensu życia. To wystarczyło, aby młoda, śliczna dziewczyna dostała śmiertelny zastrzyk.

Kilka lat temu państwowe służby siłą odebrały Noelię rodzicom i umieściły w ośrodku dla młodzieży – pretekstem była dysfunkcja w rodzinie, a ośrodek miał stanowić miejsce, gdzie dziewczyna dostanie lepszą opiekę niż w domu. Tymczasem właśnie tam – w państwowej instytucji – Noelia padła ofiara zbiorowego gwałtu – najprawdopodobniej ze strony imigrantów z krajów muzułmańskich i Afryki Północnej.
Wspieram obronę życia – działam TERAZ
Zapadła na depresję. Próbowała odebrać sobie życie, jednak przeżyła próby samobójcze. Po skoku z piątego piętra została odratowana, ale stała się trwale niepełnosprawna – cierpiała na paraliż dolnych partii ciała i poruszała się na wózku inwalidzkim. Nie radziła też sobie z coraz głębszymi problemami psychicznymi. Dowiedziała się, że może się starać o eutanazję. Choć była w takim stanie psychicznym, w którym nikt nie powinien podejmować żadnych poważnych decyzji, hiszpańskie sądy przychyliły się do jej wniosku i wydały zgodę na wspomagane samobójstwo. Część rodziny Noelii walczyła, aby powstrzymać procedurę, ale nie udało im się.
W ostatnim czasie Noelia była odizolowana od rodziny i znajomych, na godzinę przed egzekucją nie wpuszczono do niej jej bliskiej przyjaciółki, która chciała wejść na oddział i z nią porozmawiać.
Jednym z ostatnich życzeń Noelii było, aby rodzice nie byli obecni podczas jej śmierci. Chciała też mieć na sobie najładniejszą sukienkę i makijaż, aby „umrzeć piękną”.
Pojawiają się doniesienia, że w ostatnich dniach miała przebłyski wątpliwości, czy poddawać się eutanazji, jednak otoczenie przekonało ją, że to właściwa droga. W tle może być sprawa pozyskania organów do przeszczepów – ciało młodej, fizycznie zdrowej dziewczyny, jeśli będzie poddane odpowiedniej premedykacji, stanowi rezerwuar wielu organów i tkanek, które przekazane do transplantacji stanowią źródło wysokiego zysku.
Podano jej serię zastrzyków, po których zadusiła się we śnie na śmierć.
To było zaplanowane i dokonane z zimną krwią morderstwo pod pretekstem problemów psychicznych.
Hiszpańscy lekarze zabili ofiarę gwałtu, sprawcy gwałtu chodzą bezkarni.
Szanowny Panie,
Morderstwo dokonane na Noelii to kolejny krok naprzód dla cywilizacji śmierci. Po raz pierwszy w Hiszpanii zabito pacjentkę ze względu na jej stan psychiczny. Tu nie ma mowy o ulżeniu w cierpieniu, jest po prostu pozbycie się osoby, która była ciężarem dla systemu opieki zdrowotnej. To państwo odebrało tę dziewczynę rodzicom i to ono odpowiada za jej tragiczne losy w ośrodku dla młodzieży. Nie osądziło i nie ukarało sprawców gwałtu ani osób odpowiedzialnych za to, co działo się w ośrodku, zabiło za to ofiarę gwałtu – jak likwiduje się wyrzut sumienia.
Ta mroczna rzeczywistość puka także do naszych drzwi – u nas, w Polsce. Diagnozy i opinie psychiatrów już są podstawą do zabijania – dzieje się to w trakcie aborcji z przesłanki psychiatrycznej. Depresja? Zabij dziecko. Reakcja organizmu na stres? Zabij. To uniwersalna rada na każdy problem z psychiką – o ile tylko kobieta jest w ciąży.
Psychiatria jest dziedziną medycyny, obecnie zaś staje się zaprzeczeniem medycyny, bo zamiast pomagać ludziom dojść do zdrowia, służy coraz częściej do wysyłania ludzi na śmierć.
W Fundacji Życie i Rodzina jesteśmy świadomi tego trendu, dlatego działamy z coraz większym rozmachem, aby powstrzymać marsz cywilizacji śmierci.
Nie przekonujemy przekonanych, choć byłoby to dla nas działanie komfortowe i całkiem przyjemne. Wychodzimy na pierwszą linię frontu w wojnie o życie. Spotykamy się z atakami, bo zło nie lubi być demaskowane i nie lubi, gdy napotyka opór.
Dziękuję Panu za wsparcie modlitewne i finansowe – bo stajemy naprzeciw ośrodków ZŁA, które mają budżety wielokrotnie większe niż my. Polegamy na Pańskiej pomocy, proszę być z nami i wspierać nas w tej walce.
Z wyrazami szacunku,
Kaja GodekFundacja Życie i Rodzina www.RatujZycie.pl |
PS – Psychologia mówi, że samobójstwo się popełnia… albo się je zapowiada – a takie zapowiedzi rzadko oznaczają faktyczne pragnienie śmierci, są raczej desperackim poszukiwaniem pomocy. Noelia mogła żyć, gdyby nie popychano jej celowo do eutanazji.
Musimy zrobić wszystko, aby podobne sytuacje nie stały się normą także w Polsce.
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Autor: pokutujący łotr, 28 marca 2026
===============================
Koniecznie proszę wysłuchać poniższe rozmowy. To fascynujące. Mirosław Dakowski
====================================================
Świetna akcja Młodzieży Wszechpolskiej!
Pan Piotr Walczak dzwonił kolejno do Biura Prasowego KEP i do Sekretariatu Archidiecezji Poznańskiej, dokąd go grzecznie acz natarczywie odesłano z Biura Konferencji, wykręcając się, że to jest przecież tylko taki list “do dowolnego wykorzystania przez księży diecezjalnych”.
W Poznaniu, sekretarz (chyba) Archidiecezji mówiący zaczepnym tonem, wdał się w scysję z dzwoniącym gdy sekretarzowi nie spodobał się termin “wiarołomni żydzi”. Zakrzykując rozmówcę, jak nie przymierzając “redaktorki” TVN, oznajmił, że wobec takiego określenia żydów, jego i dzwoniącego drogi “się rozchodzą”.
Po czym okazało się, że nie ma pojęcia o zatwierdzonych nawet przez papieża Franciszka tekstach modlitw Wielkopiątkowych, na które się powoływał.
Jednak ostateczna kompromitacja autorów Listu czekała przy trzecim telefonie, do Gminy Żydowskiej w Krakowie.

Konformiści, czyli Follow Me (“Idź za mną”)
———————————
W stolicy diecezjalnej Kardynała Rysia, sekretarka Gminy, po krótkiej konsultacji ze swym z szefem oznajmiła, że nic takiego jak jakieś modlitwy katolików z żydami w synagogach nie jest mile widziane.
====================================
Oto totalna osobista kompromitacja Kardynała Rysia i całej Konferencji Episkopatu Polski. Można powątpiewać, czy wiedzą, co mówią i co podpisują, skoro na koniec okazuje się, że żydzi wcale nie chcą nas widzieć w swoich synagogach.
Po czymś takim, kardynał Ryś powinien dobrowolnie zrzec się zarządzania jakąkolwiek diecezją, bo okazuje się że jest niekompetentny, niedoinformowany i kompromituje swój Urząd oraz cały Kościół. Tylko kto mu to powie?
Pokutujący Łotr
PS. Tropicielom “antysemityzmu polskiego” wyjaśniam, że piszę o “żydach” z małej litery jako wyznawcach religii, a nie narodzie (ten pisze się z dużej).
Próba dostosowania wiary do trendów kulturowych doprowadziła do ogołocenia praktyki religijnej i osłabienia tożsamości katolickiej. Taką diagnozę Kościołowi w Holandii wystawił bp Robertus Mutsaerts. Wskazał, że upadek tamtejszego Kościoła związany jest z wypaczeniem reform proponowanych przez Sobór Watykański II i forsowaniem przez biskupów własnej wizji Kościoła.
Obecnie zaledwie 2 proc. holenderskich katolików uczestnicy w niedzielnej Mszy świętej, podczas gdy w niektórych częściach tego kraju odsetek ten wynosił niegdyś 96 proc.
Bp Mutsaerts przypomina, że Kościół holenderski znajdował się początkowo w wyjątkowo silnej pozycji. W czasach jego młodości, obecnie ma 68 lat, w diecezjach takich jak jego rodzinna ‘s-Hertogenbosch, niemal cała ludność identyfikowała się jako katolicka, a praktyka religijna stanowiła ważną część codziennego życia. Jednak po Soborze Watykańskim II kraj ten przeszedł radykalną przemianę. Bp Mutsaerts zauważa, że z „najposłuszniejszego ucznia” Kościół w Holandii stał się jednym z najbardziej buntowniczych, zdecydowanym na głęboką reformę Kościoła. Rezultatem nie była odnowa, lecz gwałtowny upadek: praktyka sakramentalna drastycznie spadła w ciągu zaledwie kilku lat.
Według bp. Mutsaertsa problem nie był wyłącznie duszpasterski, ale także kulturowy. Wielu członków Kościoła zachłysnęło się „ideałami lat sześćdziesiątych”, takimi jak tzw. wyzwolenie seksualne, charakteryzującymi się silnym sprzeciwem wobec autorytetu i zasad, próbując dostosować przesłanie chrześcijańskie do ówczesnego klimatu. W tym kontekście pojawiły się inicjatywy takie jak „Katechizm holenderski”, zawierający niejednoznaczne sformułowania w kluczowych kwestiach wiary i osoby Jezusa, a wpływ teologów postępowych się ugruntował. Jednocześnie liturgia była przedmiotem ciągłych zmian, które sam biskup określa jako „katastrofalne” ze względu na ich wpływ na postrzeganie sacrum.
Dla bp. Mutsaertsa punktem zwrotnym stały się kwestie doktrynalne. „Zaczęto relatywizować obiektywną prawdę i to był główny problem” – wyjaśnia. Od tego momentu kryzys stał się nieunikniony. Hierarcha przywołał postać kard. Bernardusa Alfrinka, ówczesnego arcybiskupa Utrechtu, który otwarcie wzywał do zniesienia obowiązkowego celibatu kapłańskiego oraz do wprowadzenia innych nieortodoksyjnych reform, które – jak twierdził – wynikały z postanowień Soboru Watykańskiego II. Papież Paweł VI doprowadził do jego rezygnacji, jednak szkoda została już wyrządzona, a postępowy „projekt reform” w Holandii doprowadził do całkowitego załamania praktykowania wiary. „Wskaźnik spowiedzi spadł wówczas z 90 proc. do mniej niż 10 proc. w ciągu dwóch lat” – wspomina bp Mutsaerts. Podkreśla, że próba uczynienia Kościoła bardziej akceptowalnym przez społeczeństwo przyniosła ostatecznie odwrotny skutek. „Chcieliśmy zadowolić społeczeństwo i straciliśmy naszą tożsamość” – stwierdza holenderski biskup. Zauważa, że wraz z zanikiem różnicy między wiarą katolicką a dominującym sposobem myślenia Kościół przestał oferować coś własnego i utracił zdolność do zachowania wiernych.
Holenderski biskup wskazuje na bezpośrednie podobieństwo do obecnej sytuacji w Niemczech. Jego zdaniem tak zwana „niemiecka droga synodalna” powiela „te same tematy i te same idee”, które już kilkadziesiąt lat temu wypróbowano w jego kraju, odchodząc od doktryny i wypaczając nauczanie Kościoła poprzez dostosowanie jej do współczesnych trendów kulturowych. Dlatego ostrzega, że upieranie się przy tej drodze doprowadzi do „katastrofalnych” skutków. Doświadczenie holenderskie, zauważa bp Mutsaerts, nie jest hipotezą, lecz konkretnym precedensem tego, co dzieje się, gdy doktryna ulega rozmyciu w imię dostosowania.
Bp Mutsaerts nie wyklucza możliwości ponownego ożywienia Kościoła w Holandii. Zwraca uwagę, że po dziesięcioleciach kryzysu nastąpiła pewna zmiana kursu, częściowo dzięki interwencji Watykanu w mianowaniu biskupów o bardziej konserwatywnych poglądach doktrynalnych. Jest wśród nich m.in. kardynał Willem Eijk, który publicznie broni tradycyjnego nauczania katolickiego w kwestiach takich jak małżeństwo i seksualność. Bp Mutsaerts wskazuje, że zaczynają pojawiać się pewne oznaki odnowy. „Młodzi ludzie, co jest niesamowite, pojawiają się w naszych kościołach wszędzie. Liczby są niewielkie, ale coś się dzieje” – zauważa. Dodaje, że jeszcze kilka lat temu nie spodziewał się tej zmiany: „Wielu z przychodzących to licealiści i z jakiegoś powodu zdecydowana większość z nich to chłopcy, młodzi mężczyźni”. Według biskupa, po osiągnięciu dna, Kościół w Holandii może powoli rozpocząć nowy etap.
Źródło infovaticana.com, lifesitenews.com / KAI
====================================================================
Ten pan skopiował tekst z babylonianempire/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo – i zapomniał o tym napisać. Wystrzegajmy się plagiatorów ! MD
Jarek Ruszkiewicz dez-informacja/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo
Redaktor Baltazara:
On zerżnął od Rosjanina, nie od Uczty. Nie podał ani autora, ani linku.
Myśmy tę pozycję zauważyli u Pana. Jako że w przeszłości, Ruszkiewicz podawał jako swoje teksty Blondeta, pofatygowaliśmy się, żeby poszukać prawdziwego autora artykułu i żeśmy go znaleźli. A potem opublikowaliśmy tłumaczenie, oddając sprawiedliwość autorowi tekstu. Ot co.
[No, wiec to ptaszysko łykające żabę ma więcej znaczeń.. MD]
=========================================
babylonianempire/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo

======================================


Date: 27 marzo 2026Author: Uczta Baltazara 0 Commenti
Autor tekstu: Aleksandr Nosowicz — http://rusfact.ru/node/153078
(UWAŻAĆ na polskich – ZAWODOWYCH – PLAGIATORÓW!)
===========================================
Teheran przejął strategiczną inicjatywę w tej wojnie, zamykając Cieśninę Ormuz. Stany Zjednoczone nie są obecnie w stanie wycofać się, przeprowadzić inwazji lądowej ani zrobić sobie przerwy w działaniach. Z tego powodu Amerykanie doświadczają upokorzeń bez precedensu w historii ich „globalnej hegemonii”.
We wtorek, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaszokował rynki i opinię publiczną wpisem w mediach społecznościowych, w którym ogłosił, że rozmowy pokojowe z Iranem są w toku i przebiegają pomyślnie. W następstwie owych rozmów, Pentagon ogłosił nawet rozejm odnośnie bombardowania infrastruktur energetycznych Iranu.
Jednak reakcja Teheranu jest naprawdę zaskakująca w kontekście globalnej sceny politycznej. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że nie prowadzi żadnych rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, ani bezpośrednio, ani za pośrednictwem pośredników. Komunikaty Waszyngtonu dotyczące negocjacji i zawieszenia broni mają na celu wyłącznie zyskanie na czasie i obniżenie cen ropy. Innymi słowy, był to gest dobrej woli. Biały Dom zaproponował Irańczykom wymianę: my przestaniemy bombardować wasze elektrownie na kilka dni, wy udacie, że o to poprosiliście, a w zamian odblokujecie Cieśninę Ormuz dla naszych tankowców.
A Iran, jak się wydaje, wysłał Biały Dom do diabła.
Tego jeszcze nie było. „Światowy hegemon” prosi o dialog z krajem, który ogłosił pariasem, zasypywał rakietami, którego przywódców zrównał z bandą terrorystyczną i wszystkich zabił. A „kraj-parias” odrzuca wyciągniętą „rurkę pokoju” i gardzi kontaktami z „błyszczącym miastem na wzgórzu”.
Jest oczywiste, że Iran ma wszelkie powody, by tak reagować. Jak można rozpocząć negocjacje z krajem, który je przerywa, zabijając negocjatorów? Z krajem, który rozpoczyna inwazję wojskową po tym, jak strony uścisnęły sobie dłonie przy stole negocjacyjnym?
Należy jednak podkreślić, że Irańczycy mają nie tylko potencjał, ale i korzyść w tym, by odrzucić propozycję Amerykanów. Teheran przejął strategiczną inicjatywę w tej wojnie. Stany Zjednoczone nie dysponują obecnie dobrymi posunięciami na szachownicy – dysponują wyłącznie złymi.
Operacja powietrzna zakończyła się niepowodzeniem. Planowano zniszczyć Iran w ciągu kilku dni, ale bombardowania trwają już prawie miesiąc, a Islamska Republika Iranu stawia opór. Aby wygrać wojnę, Stany Zjednoczone i Izrael muszą walczyć na poważnie, czyli przeprowadzić operację lądową. Tylko że nikt jej nie przygotował. Dlaczego – patrz wyżej: wierzyli, że Iran upadnie w ciągu kilku dni.
Przygotowanie się do inwazji lądowej wymaga czasu. Ale również Iran przez cały ten czas będzie się przygotowywał. A zatem albo Amerykanie rzucą się do walki dysponując siłami nieprzygotowanymi do tego, albo będą musieli zmierzyć się ze starannie zaplanowaną odpowiedzią na agresję. W obu przypadkach, dla amerykańskich żołnierzy będzie to krwawa rzeź.
Ale jaka jest alternatywa wobec poświęcenia marines? Scenariusz inercyjny: bombardowanie Iranu z powietrza, aż wyczerpie on swoje zasoby? Również w tym przypadku zakładano, że nie ma on żadnych zasobów, a reżim ajatollahów upadnie przy pierwszym ataku.
Jednak operacja trwa już prawie miesiąc, a jej końca nie widać, i nie wiadomo, komu wcześniej wyczerpią się zapasy: wojskom irańskim czy też Amerykanom zabraknie rakiet.
Jeszcze ważniejsze jest to, ile czasu minie, zanim wyczerpie się cierpliwość sojuszników Stanów Zjednoczonych w Zatoce Perskiej. Irańczycy atakują amerykańską obecność na ich terytorium, Cieśnina Ormuz jest zamknięta i nie mogą dostarczać ropy. Jeśli ta sytuacja będzie się przedłużać, arabscy szejkowie prędzej czy później stracą cierpliwość i będą negocjować bezpośrednio z Irańczykami. Teheran postawi podstawowy warunek: zerwanie sojuszu z Waszyngtonem i wycofanie amerykańskiej obecności z ich krajów, co oznacza wydalenie Amerykanów z regionu.
Taki sam warunek, tj. wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Bliskiego Wschodu – a co za tym idzie, rezygnacja z kontroli nad światowym przemysłem naftowym – będzie miał kluczowe znaczenie przy negocjacjach z USA, o ile życzenie Trumpa by do nich doszło, urzeczywistni się.
Iran może sobie pozwolić na narzucenie takich warunków, ponieważ obecnie działa z pozycji siły, trzymając przeciwnika za gardło. Amerykanie natomiast występują w roli przegranych, co jest dla nich nie do zniesienia: postawili wszystko na zero (ruletka) i przegrali. Wszystkie możliwe rozwiązania są fatalne. Wycofanie się ze świata islamskiego jest nie do pomyślenia: co stanie się z ropą, co stanie się z Izraelem? Przeprowadzenie inwazji lądowej to gwarantowana tragedia dla narodu amerykańskiego, a nikt nie może zagwarantować sukcesu interwencji. Kontynuowanie obecnej polityki może doprowadzić do wyrzucenia Amerykanów z regionu. Gdziekolwiek się nie spojrzy – wszędzie trudności.
Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 28 marca 2026 michalkiewicz
Podczas ostatniego spotkania Rady Europejskiej, kilka państw wyraziło zaniepokojenie prawdopodobnymi następstwami „Epickiej furii” – kiedy już się ona zakończy. Chodzi o kolejną falę migracji z rejonu Bliskiego Wschodu – bo „Epicka furia” i spowodowane nią zniszczenia, stanowią znakomity pretekst do przeniesienia się do Europy, by wreszcie skorzystać z tamtejszego socjalu i żyć sobie z niego aż do śmierci.
Zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie, więc prawdopodobieństwo kolejnego migracyjnego tsunami rośnie z dnia na dzień, razem z cenami ropy i gazu. Tym razem jednak przywódcy państw członkowskich UE sprawiali wrażenie odporniejszych na własną propagandę politycznej poprawności, która w roku 2015 kazała im witać migrantów kwiatami i otwartymi ramionami. Nie wszyscy jednak w propagandę politycznej poprawności uwierzyli – bo Węgry Wiktora Orbana migrantów nie wpuszczały, co ściągało na nie lawinę krytyki ze strony mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu, a swoje mądrości etapu czerpią z Judenratu, który w ich kreowaniu ma własny interes.
Judenrat, jak wiadomo, od ponad stu lat pozostaje w awangardzie rewolucji komunistycznej jako, że Żydowie właśnie w komunizmie upatrzyli sobie najprostszy sposób na uchwycenie i ugruntowanie władzy mniejszości nad większością. Ta skłonność nasiliła się po II wojnie światowej, w następstwie której zmieniła się stratyfikacja społeczna diaspory żydowskiej. Wymordowany został żydowski plebs, w następstwie czego społeczność żydowska zdominowana została przez osobniki inteligentniejsze, którym łatwiej było przetrwać – no a teraz mają ambicję przewodzenia światu.
Jak wychlapał były dyrektor Narodowego Centrum Walki z Terroryzmem, Józio Kent, udział Stanów Zjednoczonych w „Epickiej furii” nastąpił wskutek „presji”, jaką na administrację prezydenta Trumpa wywarł Izrael oraz wpływowe w USA izraelskie lobby. Oficjalna wersja rozmowy telefonicznej premiera Netanjahu z prezydentem Trumpem była zgoła inna. Według niej premier Netanjahu zwrócił uwagę prezydenta Trumpa, że trafia się okazja, by jedną kulą zabić sporą grupę irańskich dostojników – a z tej okazji prezydent Trump skwapliwie skorzystał. Jednak taka zachęta, to nie żadna „presja” – a po drugie – co miałoby mieć z tym wspólnego izraelskie lobby w USA?
Nie trzyma się to wszystko kupy, więc w tej sytuacji muszę odwołać się do mojej ulubionej teorii spiskowej, według której izraelski premier i wspomniane lobby dało prezydentu Trumpu do zrozumienia, że jeśli natychmiast nie rozkaże lotniskowcom, by zrobiły w Iranie marmoladę, to świat dowie się o najdrobniejszych szczegółach igraszek Donalda Trumpa z panienkami na wyspie Epsteina, wskutek czego będzie on miał przechlapane nie tylko w Kongresie, ale i w samym Białym Domu. Poszlaką wspierającą tę wersję był spektakularny udział Pierwszej Damy USA w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w charakterze przewodniczącej amerykańskiej delegacji. Podobnie w XIX-wiecznej Francji, cesarzowa Eugenia, zniecierpliwiona prawdziwą zapamiętałością swego małżonka Napoleona III do panienek, zażądała od niego zgody na to, by mogła przewodniczyć obradom Rady Ministrów. Cesarz, gwoli uniknięcia piekła w pałacu, oczywiście się zgodził. Ten przykład pokazuje, że często losy świata mogą zależeć od różnych plugawych okoliczności.
Wróćmy jednak do migrantów, którzy – w miarę, jak w coraz to nowych krajach wprowadzany jest socjal – chętnie próbują skorzystać z okazji, by się na niego załapać. Trudno się tedy dziwić, że argusowe oko promotorów komunistycznej rewolucji natychmiast tę skłonność zauważyło i postanowiło wykorzystać ją dla potrzeb rewolucyjnych. Przypomnijmy, co na ten temat sądził włoski komuszek Alfiero Spinelli, będący jednym ze świątków, czczonych w Eurokołchozie. Uważał on, że trzeba zniszczyć historyczne narody europejskie, bo właśnie one stanowią przyczyną wszystkich europejskich zgryzot.
W odróżnieniu jednak od wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, czy Józefa Stalina, nie miał on na myśli ani fizycznej eksterminacji, ani przesiedlenia na Syberię, żeby tam spokojnie sobie powymierały śmiercią naturalną, tylko przerobienia ich na „nawóz historii”, czyli uwstecznienia tych historycznych narodów do poziomu narodowości. Jak wiadomo, jest to możliwe; tak właśnie po eksterminacji czeskiej szlachty po bitwie pod Białą Górą w 1620 roku, narodowi czeskiemu narzucono szlachtę niemieckojęzyczną, co na prawie 300 lat zahamowało jego rozwój, cofając go do poziomu narodowości – aż do czeskiego odrodzenia narodowego w wieku XIX.
Przerobienie historycznych europejskich narodów na „nawóz historii” ma się dokonać nie tylko przy pomocy ich demoralizowania, ale również – rozwadniania ich tożsamości poprzez wpompowywanie w nie kolejnych fal obcych kulturowo i cywilizacyjnie migrantów. Jeśli chodzi o demoralizowanie, to proces ten jest dość zaawansowany, o czym świadczy kryzys demograficzny w Europie, połączony z propagandą seksualnych dewiacji, która zaczyna trafiać nawet do wyższych kręgów hierarchii Kościoła katolickiego.
Już papież Franciszek pozwolił na „błogosławienie” par homoseksualnych, a J. Em. kardynał Krajewski, świeżo mianowany metropolitą łódzkim twierdzi, że „osobom LGBT” należy się „szacunek”. Z jakiego powodu? Czyżby sodomczykowie kładli jakieś szczególne zasługi dla Ludzkości? Nic o tym nie wiadomo, więc chyba dlatego, że swoje potrzeby seksualne zaspokajają w sposób nietypowy. Jeśli jednak cos takiego ma zobowiązywać wszystkich do okazywania im „szacunku”, to jasne, że daleko z tym nie zajedziemy. Postępowi hierarchowie powiadają, że taki kategoryczny nakaz wypływa z Ewangelii. Czy jednak wszystkie takie kategoryczne zalecenia ewangeliczne powinniśmy brać dosłownie? Na przykład Pan Jezus poradził bogatemu młodzieńcowi, żeby sprzedał wszystko, co ma i rozdał ubogim. Już na pierwszy rzut oka widać, że wszyscy nie mogliby tak zrobić nawet nie dlatego, że by im się nie chciało, ale dlatego, że gdyby wszyscy chcieli sprzedać swoje mienie, to kto by je kupił? Chyba, że Żydowie, którzy Pana Jezusa mają za nic, w dodatku za pół darmo, bo przy takiej masowej podaży inaczej by być nie mogło.
Inna sprawa, że dzięki takiej operacji Żydowie mogliby przepoczwarzyć się w szlachtę, utrzymującą w poddaństwie mniej wartościowe narody, a właściwie już nie żadne „narody”, tylko „nawóz historii”.. Czy nie w tym kierunku zmierza słynny „dialog z judaszyzmem”, w który zabawiają się purpurates? Tego dokładnie nie wiemy, ale właśnie dlatego warto zachować pewne minimum ostrożności, bo zwłaszcza dzisiaj, kiedy w następstwie „synodalności”, której nikt nie potrafi nawet precyzyjnie zdefiniować, mogą czekać nas różne niespodzianki, niekoniecznie miłe.
Stanisław Michalkiewicz
| : | pod palmami |
|---|

——————

——————————————-


———–

———————————-

——————————–

—————————

——————–

—————————-

——————————————

Gdzie się podziała „zwykła przyzwoitość”? Taka była moja pierwsza reakcja, zaraz po przeczytaniu odpowiedzi profesora Aleksandra Gaponienki na pytania, które miałam możność dosłać mu do celi więziennej.
„Common decency” to orwellowska fraza, która określa podstawową przyzwoitość; elementarz cywilizacji, to Antygona, która nie słucha Kreona i idzie pochować brata; to współczucie; to zwykłe człowieczeństwo, które przyznaje innemu te same prawa co sobie. Spójrzmy na północ, w kierunku Rygi na Łotwie, gdzie od lutego 2025 roku więziony jest profesor Gaponienko. Aleksander Gaponienko ma 72 lata i 27 stycznia został skazany na 10 lat więzienia, co – biorąc pod uwagę ciężkie warunki aresztu – jest równoznaczne z wyrokiem dożywocia.
Jego zbrodnia? Oczywiście, chodzi o délit d’opinion! Odważył się myśleć i opinie głosić, a co gorsza jego analizy zostały przez publikę docenione! Władze dają teraz przykład, ale uwaga – sąd rejonowy bierze na siebie odpowiedzialność i nie dostosowuje się do zaleceń instancji wyższych. Możemy więc słusznie wnioskować, że na Łotwie wraca się do lokalnych królestw. Wiadomo, że rewolucja pożera własne dzieci, dlatego bliskie jest widmo ukraińskiego scenariusza.
Logiczny ciąg dalszy: profesor Gaponienko stanie się męczennikiem, a potem symbolem dla nowych pokoleń. Przynajmniej poświęcenie nie pójdzie na marne, bo z myślami jest podobnie jak z przepływem wody: pewnych żywiołów nie da się zatrzymać. Zachęcam do czytania książek profesora Gaponienki, bo skoro jest tak represjonowany, to na pewno dlatego, że trafia w sedno.
Jeszcze słowo o istocie sprawy. Jakie straszne opinie odważył się on wyrazić? Przede wszystkim należy zrozumieć, że jego przewina wynika z praw boskich: urodził się w ZSRR, w Melitopolu na Zaporożu. Jego ojciec był Ukraińcem, matka Polką, a jego językiem ojczystym jest rosyjski. I jak tu go określić? Z radzieckim paszportem osiedlił się na Łotwie, gdzie w 1978 roku uzyskał dyplom na Wydziale Ekonomicznym Łotewskiego Uniwersytetu Państwowego, a następne lata poświęcił badaniom naukowym i uczeniu. Po napisaniu kilkuset artykułów i kilkudziesięciu książek, Aleksander Gaponienko zaangażował się w działalność polityczną, między innymi w obronę praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. I to właśnie ta ostatnia aktywność przyczyniła się do jego uwięzienia, bo po rozpadzie ZSRR, a zwłaszcza po pojawieniu się zachodnich wpływów rosyjskojęzyczna ludność krajów bałtyckich zaczęła być piętnowana i pozbawiana praw przez własne rządy.
Każdy, kto zna sytuację na Ukrainie, dostrzeże analogię pomiędzy metodami i celami stosowanymi na Łotwie i na Ukrainie: zakaz mówienia po rosyjsku, ograniczanie praw, nasilenie supremacji, aresztowania protestujących… Wyobraźmy sobie na chwilę na Zachodzie, że Madryt odbiera obywatelstwo Katalończykom, Berno zabrania mieszkańcom Jury używania języka francuskiego lub że Belgia aresztuje przedstawicieli mniejszości niemieckojęzycznej. Koncepcja praw mniejszości podlega prawu międzynarodowemu i oczywiście dotyczy także mniejszości rosyjskojęzycznych.
Zanim zakończę i w końcu pozwolę Wam przeczytać ten cenny wywiad – cenny, ponieważ profesor Gaponienko ewidentnie naraża się na represje w sytuacji bezbronności – muszę podkreślić, że nawet jeśli nie wszystkie odpowiedzi lub myśli nam się podobają, ważne jest, aby zrozumieć, że – o ile nie chcemy używać siły – tylko przez dialog możemy mieć nadzieję na wyłonienie się syntezy, która przełamie początkową sprzeczność. Odmowa nauki to cecha tchórza.
Aleksandra Klucznik-Schaller
ZSRR został rozwiązany 26 grudnia 1991 roku, a już w 1992 roku założył Pan Centrum Inicjatyw Demokratycznych, organizację na rzecz ochrony praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. Jakie okoliczności uzasadniały tę inicjatywę? Czy antagonizmy pomiędzy różnymi społecznościami były aż tak silne?
– Pozycjonuję się w społeczeństwie jako rzecznik interesów Rosjan na Łotwie. Robię to, ponieważ zostałem wybrany na członka Rady Miasta Rygi, wiceprzewodniczącego Rosyjskiej Wspólnoty Łotwy i współprzewodniczącego Parlamentu Niereprezentowanych (Nie-obywateli) Łotwy. Na podstawie tych mandatów zaapelowałem do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona o rozwiązanie problemu nie-obywateli na Łotwie. Odwiedził on nasz kraj i przeprowadził rozmowy z prezydentem Andrisem Birziišem. Przyjęto program ONZ na rzecz eliminacji bezpaństwowości. Na podstawie tego mandatu zorganizowałem w 2012 roku referendum w sprawie nadania językowi rosyjskiemu wyższego statusu na Łotwie. Absolutnie cała pełnoprawna ludność rosyjska opowiedziała się w tym referendum za podniesieniem statusu swojego języka ojczystego. Odbyło się wiele innych, całkowicie legalnych działań. Aktualnie Rosjanie na Łotwie nie mają statusu prawnego, a wszystkie ich protesty są wyciszane. Ci, którzy je organizują, są dyskredytowani. Jedną z głównych metod ich dyskredytacji jest nazywanie rosyjskich aktywistów „nikczemnymi agentami Kremla”. Termin ten został ukuty przez takie organizacje jak Hudson Institute i Warsaw Institute. Są one częścią służb wywiadowczych, które monitorują, dyskredytują, ścigają i eliminują obrońców rosyjskich interesów żyjących w diasporze, a dokładniej – w rozproszeniu.
Fakt, że zachodnie think-tanki, takie jak Hudson Institute i Warsaw Institute (który publikuje po angielsku), określają Pana mianem agenta wpływów Kremla. Czytałam również, że władze Łotwy oskarżają Pana o próbę obalenia rządu. I nie jest to Pana pierwsze aresztowanie. Był Pan aresztowany również w 2015 i 2018 roku. Czy może Pan skomentować akty oskarżenia?
– Z inicjatywy tych i innych podobnych instytucji w 2015 roku wszczęto przeciwko mnie pierwszą sprawę karną. Powodem była moja krytyka marszów legionistów Waffen-SS, które odbywały się corocznie 16 marca w Rydze. Pomimo uznania żołnierzy SS za zbrodniarzy przez Trybunał Norymberski, bez skrupułów gloryfikują oni morderstwa popełnione w czasie wojny. Parlament Europejski i sesje Zgromadzenia Ogólnego ONZ potępiły gloryfikację zbrodniarzy, która trwa w Rydze do dziś. Za moją publiczną krytykę zostałem skazany na karę więzienia w zawieszeniu i dozór kuratora. Drugi proces był konsekwencją publikacji antywojennej broszury III wojna światowa: widok z bloku mieszkalnego Purvciems (Purvciems to dzielnica Rygi zamieszkana głównie przez Rosjan). Moja krótka publikacja była odpowiedzią na znany film dokumentalny BBC III wojna światowa: widok z pokoju wojennego. Film przedstawiał scenariusz, w którym Rosjanie na Łotwie buntują się w odpowiedzi na dyskryminację, Brytyjczycy wysyłają niszczyciel na Morze Bałtyckie, aby stłumić bunt, a Rosja przeprowadza atak nuklearny na okręt. Film BBC był emitowany dziesiątki razy w łotewskiej telewizji, podsycając strach społeczny i rusofobię. Działo się to za rządów Joe Bidena, a USAID finansował w BBC właśnie takie projekty. Zostałem skazany w pierwszej instancji za tego rodzaju broszurę, bo uznano moją krytykę polityczną za krytykę Łotyszy. To zdumiewająca hipokryzja, ponieważ broszura nawet nie wspominała o Łotyszach, a jedynie o „łotewskiej elicie politycznej”. Powtórzyli tę samą taktykę, którą sąd zastosował w pierwszym procesie. Wówczas sąd zrównał legionistów SS z Łotyszami, mimo że w czasie wojny byli zarówno „czerwoni”, jak i „biali” Łotysze. Ale prawa logiki nie mają zastosowania do Rosjan na Łotwie. Postępowanie w drugim procesie wciąż trwa. Nawiasem mówiąc, sprawa w pierwszym procesie również nadal toczy się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Czekam na decyzję. Kontynuuję opowieść o moim procesie karnym za obronę interesów Rosjan łotewskich. W lutym 2025 roku zostałem aresztowany za wystąpienie online podczas dyskusji w Instytucie Krajów WNP. Podczas mojego 13-minutowego wystąpienia nakreśliłem koncepcję etnobójstwa, rozwiniętą w 1944 roku przez Polaka Rafała Lemkina, która stała się podstawą orzeczeń Trybunału Norymberskiego (1945) oraz Konwencji o zapobieganiu i karaniu ludobójstwa (1948). Następnie stwierdziłem, że dyskryminację etniczną Rosjan można zdefiniować jako etnobójstwo. Sąd orzekł, że te czysto naukowe twierdzenia były, po pierwsze – oszczercze, a po drugie – dostarczały Władimirowi Putinowi teoretycznych narzędzi do zniszczenia Łotwy. Nieważne, że dyskryminacja Rosjan na Łotwie została udokumentowana w decyzjach ONZ, Rady Europy i OBWE. Sąd Rejonowy w Rydze uznał decyzje tych autorytatywnych organów międzynarodowych za prawnie nieważne. Sędzia arogancko zignorował orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nawet orzeczenie senatu Sądu Najwyższego Łotwy, które nakazywały udowodnienie takich oskarżeń. Uważam to za polityczny nakaz partii Sojusz Narodowy, która opowiada się za budową czystego etnicznie społeczeństwa na Łotwie. Opierając się na tak wątłych dowodach i lekceważąc prawo międzynarodowe i krajowe, Sąd Okręgowy w Rydze skazał mnie 27 stycznia na 10 lat więzienia. Biorąc pod uwagę, że mam już 72 lata, a więźniowie polityczni w łotewskich więzieniach nie odsiadują wyroków dłuższych niż dwa lata, to czysty wyrok dożywocia. Po prostu dlatego, że opowiadałem się za prawem Rosjan do zachowania swojej zbiorowej podmiotowości – to znaczy do nauczania swoich dzieci w języku ojczystym, do zachowania zbiorowej pamięci i przekazywania jej swoim dzieciom, do czci grobów przodków i do otrzymywania informacji w języku ojczystym bez cenzury. Właśnie to prezydent USA Donald Trump nazwał utratą przez Europę jej cywilizacyjnego rdzenia, oddzieleniem elit rządzących od mas i pogardą dla demokracji. Nic dodać, nic ująć.
Jakie są warunki Pana przetrzymywania?
– W więzieniu odmówiono mi opieki medycznej, o którą prosiłem z powodu ciężkiej infekcji nerek. Przez ponad trzy miesiące krzyczałem z bólu i nie mogłem spać w nocy, a w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze. Lekarz więzienny odmówił przyjęcia mnie, ponieważ jestem Rosjaninem. Nikt nie interweniował w tej tragicznej sytuacji. Potem przyszedł agent specjalny i zaproponował, że przepisze mi leki, jeśli sam się skompromituję lub pomogę oskarżyć innego rosyjskiego aktywistę. Odmówiłem. Prokurator, do którego napisałem, zaczął tuszować ten przestępczy spisek. Miejscowy lekarz, „dr Mengele”, zrezygnował z pracy w więzieniu. Sędzia kategorycznie odmówił zbadania tortur. Łotwa znajduje się pod nadzorem Komitetu ONZ ds. Tortur, ponieważ te przerażające zbrodnie są tam popełniane systematycznie. Chwała Guantanamo blednie w porównaniu z „bohaterskimi” czynami Łotewskiej Służby Bezpieczeństwa. Mszczą się również na mnie za skargę, którą wniosłem do Międzynarodowego Trybunału Karnego w 2012 roku przeciwko dowódcom tej agencji wywiadowczej za prześladowanie rosyjskich aktywistów. Następnie przedstawiałem raporty na ten temat na kilku sesjach OBWE w Warszawie. Raporty są dostępne online na stronie internetowej organizacji. Kwestia ta została poruszona w książce Prześladowania obrońców praw człowieka w państwach bałtyckich. Jest ona dostępna bezpłatnie online, również w języku angielskim (academia.edu). Jednak europejskie media zazwyczaj unikają dyskusji na ten temat.
Pisał Pan obszernie o odrodzeniu się łotewskiego faszyzmu. Czy mógłby Pan rozwinąć tę kwestię? Czy można dostrzec paralelę z ruchami banderowskimi na Ukrainie?
– Pytania dotyczące Ukrainy są drugorzędne w kontekście mojego procesu. Wspominam, że Rosja oświadczyła, iż celem operacji specjalnej jest zniszczenie reżimu nazistowskiego na Ukrainie, a nie ochrona ludności rosyjskiej. Wynika to z oświadczenia prezydenta Władimira Putina. Dlatego Rosja nie jest zainteresowana uzasadnianiem swoich działań na arenie międzynarodowej koncepcjami ludobójstwa i ludobójstwa etnicznego. Rosja nie podpisała Statutu Rzymskiego i nie jest członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego. Konstytucja Rosji stanowi, że została ona utworzona przez wielonarodowy naród rosyjski, a nie przez naród rosyjski. Krytykowałem nawet Rosję za jej niespójność. Wyznaczono im cel walki z nazizmem, ale rosyjskie prawo karne nie zawiera przepisu o karaniu za zbrodnię „nazizmu”. Jest przepis o rozpowszechnianiu idei nazistowskich, ale nie o budowaniu reżimu nazistowskiego.
Dwa główne cele rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie to demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy. Chciałabym, abyśmy skupili się na pojęciu denazyfikacji. Czy jest to koncepcja, którą należy ściśle wiązać z II wojną światową, czy też można ją rozszerzyć, obejmując pewien rodzaj supremacji opartej na tożsamości?
– Wydaje mi się, że rosyjskie elity przypisują denazyfikacji takie samo znaczenie, jak orzeczenia Trybunału Norymberskiego. Musimy jednak pamiętać, że trybunał potępił ideologię nazistowską, ale nie nazistowski reżim polityczny. NSDAP nie została potępiona jako partia przestępcza; odpowiedzialność spadała jedynie na najwyższych funkcjonariuszy partyjnych, i to nawet wtedy w postaci grzywien i krótkoterminowych zakazów zajmowania stanowisk kierowniczych. Rosyjskie nauki społeczne nie podejmują tych kwestii. Większość badaczy koncentruje się na pracach anglosaskich uczonych. Sprowadzają oni jednak nazizm do zjawiska czysto niemieckiego i wykluczają z badań jego inne europejskie warianty. Wykazałem to w mojej monografii Europejski faszyzm. Problemy identyfikacji i przezwyciężania oraz w monografii Azjatycki faszyzm. Wnioski z nauki. Wydaje się, że to właśnie za te książki anglosaskie elity skazały mnie na śmierć. I uczyniły to rękoma łotewskich służb specjalnych.
Sformułował Pan definicję etnobójstwa Rosjan. Czy może Pan ją rozwinąć? W rzeczywistości czy nie powinniśmy mówić o słowianobójstwie? Co odróżnia ukraińską i rosyjską grupę etniczną?
– Czy możemy mówić o etnobójstwie Słowian? Nie sądzę, żeby to było podejście heurystyczne. Czesi, Słowacy i Bułgarzy również są Słowianami. Ale uczestniczyli w ludobójstwie Rosjan, Ukraińców i Białorusinów podczas II wojny światowej. Uczestniczyli również w ludobójstwie Żydów. To ostatnie było najczęściej pośrednie, jako że byli oni poplecznikami niemieckich nazistów. Ludobójstwo to polityka, którą realizuje każda elita rządząca, gdy nie jest w stanie zapewnić rozwoju własnej grupy etnicznej i zaczyna ukierunkowywać ją na grabież, zniewolenie i zniszczenie innej grupy etnicznej. Starcie Rosji ze zjednoczoną Europą na terytorium Ukrainy nie jest niczym nowym. Hordy europejskich zdobywców pojawiały się już wcześniej: w XIII wieku szwedzcy i niemieccy krzyżowcy; w XVI wieku Polacy i Litwini; w XVII i XVIII wieku Szwedzi, Prusacy i Polacy; w XIX wieku Francuzi ze swoimi „dwunastoma” narodami; w XX wieku Niemcy i Austriacy w I wojnie światowej oraz Niemcy i „dwanaście” narodów europejskich w II wojnie światowej. Rosjanie wygrali wszystkie te wojny. Odniosą zwycięstwo również w XXI wieku.
Wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko stwierdził niedawno, że Rosja jest zaniepokojona ewentualną blokadą Kaliningradu przez NATO. Czy Morze Bałtyckie jest obszarem, na którym mogłyby dojść do konfrontacji?
– Czy to będzie bitwa na wybrzeżu Morza Bałtyckiego? Nie jestem zawodowym wojskowym, ale myślę, że nie. Kraje bałtyckie to strategiczny ślepy zaułek. Stacjonujące tam jednostki NATO odgrywają symboliczną rolę i nie wezmą udziału w walkach – zostaną ewakuowane. Wzniecenie tam konfliktu leży wyłącznie w interesie Wielkiej Brytanii. A nawet wtedy, wiedząc, że Rosja ma absolutną przewagę w broni jądrowej, Londyn spróbuje zorganizować prowokację, używając sił zastępczych. Masowe aresztowania rosyjskich aktywistów na Łotwie i surowe kary dla nich wskazują, że robi się wszystko, by zorganizować tego rodzaju prowokację. Czy wiecie, ilu rosyjskich aktywistów trafiło ostatnio do łotewskich więzień? Ponad pięćdziesięciu. Moja sprawa jest głośna, ale rosyjskojęzyczne gospodynie domowe siedzą w więzieniach za wieszanie wstążek i zasłon w kolorach flag rosyjskiej i łotewskiej, jako symbolu przyjaźni między narodami rosyjskim i łotewskim. To nie jest tylko figura retoryczna, to są fakty. Fakty które odpowiadają na pytanie czy faktycznie doktryna ruskiego miru stanowi drogowskaz dla rosyjskiego kierownictwa. Nie, nie stanowi.
W ramach Klubu Izborskiego brał Pan udział w opracowywaniu doktryny ruskiego miru. Czy mógłby Pan rozwinąć tę doktrynę?
– Klub Izborski nie jest think tankiem Kremla. To klub osób o podobnych poglądach, które nie otrzymują wsparcia finansowego, organizacyjnego ani informacyjnego od rządu. Moje spojrzenie na obecną sytuację z Rosjanami różni się od spojrzenia moich kolegów. Opisałem to w mojej monografii Jak odbudować naród rosyjski, opublikowanej pod koniec 2024 roku. Publikacja liczy ponad 1000 stron i nie da się jej streścić w jednym wywiadzie. Można ją jednak znaleźć online na wspomnianym portalu.
Rozmawiała Aleksandra Klucznik-Schaller
Aleksandr Gaponienko (ur. 21 lutego 1954) – profesor ekonomii, obrońca praw człowieka i mniejszości narodowych w krajach bałtyckich, więzień polityczny Centralnego Więzienia Karnego w Rydze.
Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2026)
Płonący lotniskowiec
28. marca 2026
Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/plonacy-lotniskowiec
Nie ma wątpliwości, że przyszło nam żyć w historycznym momencie, kiedy decydują się losy przyszłego świata. Każdy dzień przynosi zaskakujące wiadomości, które wywracają nasze dotychczasowe pojmowanie świata. Kiedy ponad trzy dekady temu upadł i to całkiem zasłużenie ZSRR, jego konkurent USA pozostał jedynym hegemonem świata. Swoją władzę opierały Stany Zjednoczone na bezspornej potędze militarnej oraz powszechnej akceptacji dolara jako waluty stosowanej do wszystkich większych transakcji międzynarodowych.
Dolar traci swoją przywódczą rolę. Nic dziwnego – przy tak wielkich długach, że rząd USA musi zaciągać nowe, by spłacić procenty od tych długów. Każdy, kto żyje ponad stan, wie, jak to się musi skończyć.

Naćpaj się z odrobiną pomocy od moich przyjaciół – śpiewał Joe Cocker na Woodstock w roku 1969. Dzisiaj jest ta rada jak najbardziej aktualna. Gdy „przyjaciel” namówi cię na udział w awanturze, to zostaną ci jedynie prochy, by jakoś to dalej ciągnąć. Upadek idei petrodolara nie jest jedynym kłopotem Trumpa. Jego potęga militarna staje się powoli mitem, którym zawsze była. Wystarczyło tupnąć i dotychczas wszyscy wrogowie kulili ze strachu ogon. Ta powszechna opinia o przeważającej potędze militarnej USA topnieje z każdym nowym incydentem na Bliskim Wschodzie.
Cóż z tego, że technicznie rzecz biorąc, USA ma najsilniejszą flotę i najwięcej lotniskowców ze wszystkich krajów na świecie? Taki potężny okręt z tysiącami żołnierzy, z samolotami i helikopterami na pokładzie, z dużym zapasem rakiet balistycznych oraz z najbardziej wyrafinowaną technicznie obroną przeciwrakietową, okazuje się pomimo eskorty wielu okrętów wojennych możliwym celem ataków. Według Pentagonu dwa tygodnie temu amerykańska perła marynarki wojennej lotniskowiec USS Gerald R. Ford został zaatakowany przez pralki na pokładzie, których pożar sprawił, że to cacko nadaje się jedynie do naprawy mającej trwać około roku. Tu trzeba dodać, że także ochrona przeciwpożarowa tego okrętu stała na najwyższym możliwym poziomie.

Po wstępnym przeglądzie „pożarowych” szkód na najdroższym lotniskowcu świata dokonanym na greckiej wyspie Kreta okazało się konieczne odesłanie tej „łódki” na poważniejszą naprawę do chorwackiego Splitu na Adriatyku. Tak więc Iran pozbył się w ten prosty sposób jednego kolosa US Navy.
Wyrafinowana technika ma poważną wadę – jest bardzo kosztowna i może zostać zniszczona przy użyciu wielokrotnie tańszych środków. Nie ma 100% ochrony, o czym przekonał się Izrael i pobliskie kraje arabskie. Nie można przewidzieć wszystkich możliwych wariantów ataku. Zawsze jest jakaś luka w obronie i tę wykorzystuje właśnie Iran.

Także sprzymierzone z Iranem oddziały Hezbollah (uznane przez USA i Izrael za terrorystyczne, podczas gdy terrorystą jest właśnie USrael) przynoszą poważne straty Izraelowi. Można o tym przeczytać we wczorajszym artykule na tkp.at: Armia izraelska poniosła największe straty czołgów od ponad 40 lat. Źródło.
W Europie również odczuwamy skutki tej wojny.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

——————-

——————————————————-

———————————————–

—————————————

——————————-

—————————————————

———————-

——————————–

———————————————–

————————————————————-

—————————————

———————————-

————————–

Czy polscy biskupi zmieniają doktrynę wiary?
Izabela BRODACKA
O teologii nie ośmieliłabym się zwykle pisać. I tym razem nie będzie to właściwie tekst o teologii. Będzie o polityce i próbie usprawiedliwienia czegoś, czego nie da się usprawiedliwić. To brzmi niejasno i tajemniczo.
Zatem po kolei. Napiszę o skandalu. Jego niechlubnymi bohaterami są polscy biskupi. Otóż w ubiegłym tygodniu Konferencja Episkopatu Polski, najwyższy organ władzy kolegialnej Polskiego Kościoła Katolickiego, wydał list przeznaczony do przeczytania z ambon w minioną niedzielę.
Wielu księży jednak nie zdecydowało się go przeczytać. I chwała im za to. Bogu dzięki mamy jeszcze wierzących, inteligentnych i odważnych kapłanów. A co było w tym liście? Były słowa skandaliczne i sformułowania budzące grozę, bo kwestionujące doktrynę katolicką i dwu tysiącletnią tradycję Kościoła. Napisano bowiem, że nadal obowiązuje starotestamentalne przymierze Boga z Żydami, że oni są nadal narodem wybranym, że są naszymi starszymi braćmi w wierze, że judaizm jest najbliższym wyznaniem dla katolicyzmu, ba, że jest częścią naszej wiary.
W ten sposób, de facto, biskupi zakwestionowali ofiarę Chrystusa, Jego nauczanie, a także twierdzenia Świętego Pawła, Św. Piotra, Ojców i Świętych Kościoła, papieży i doktorów teologii o nowym przymierzu i warunkach zbawienia. Św. Piotr w swoim I liście, w jego II rozdziale wprost napisał o odrzuceniu przez Boga narodu żydowskiego, który nie uznał w Chrystusie Mesjasza, a Bóg nawiązał nowe przymierze z kościołem, nowym „ludem wybranym i umiłowanym”.
Natomiast w rzeczonym liście biskupów jest mowa o antysemityzmie. O wielowiekowych prześladowaniach Żydów wynikających z nauczania Kościoła. Głównym inspiratorem tego listu jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś. Tak, ten sam, który naucza, że antysemityzm jest grzechem, ale antypolonizm nim nie jest. A co z antysemityzmem wobec Arabów, którzy przecież też są semitami? O tym już ksiądz kardynał nie mówi.
W tym liście jest napisane o antysemityzmie, z którym musimy walczyć. Wprost napisano: „Antysemityzm jest śmiertelnym deficytem miłości i największym grzechem”. Jak się wydaje problem polega na tym, że w Polsce, szczęśliwie, problem antysemityzmu nie występuje. Dzięki Bogu Żydzi nie są prześladowani, mogą żyć, pracować, działać publicznie w każdej dziedzinie życia i wyznawać swoją wiarę i swoje poglądy bez przeszkód.
W Europie Zachodniej, na przykład w Niemczech i we Francji jest, niestety, inaczej. Odnotowuje się tam liczne akty terrorystyczne, czynne napaści na synagogi, akty bezczeszczenia żydowskich grobów i manifestacje antyżydowskie. W Polsce natomiast Żydzi cieszą się, szczęśliwie, pełną swobodą. Michael Schudrich jest nazywany naczelnym rabinem Polski. [muszę skorygować: To nieprawda. Ten człowiek może być „naczelnym” rabinem tylko dla swej gromadki talmudystów w Polsce. MD]
Jest gościem honorowym wszystkich państwowym uroczystości, sadzanym w pierwszym rzędzie, obok najwyższych polskich dostojników państwowych. W Polsce nikt nie napada na synagogi. Muzeum żydowskie Polin ma szczodre finansowanie z budżetu państwa, Dni Kultury Żydowskiej, są to imprezy finansowane z budżetów miast i wspierane przez polskie władze państwowe i samorządowe.
Inaczej wyglądają losy chrześcijan w Palestynie i w Izraelu [i w Libanie.. md] . Chrześcijanie są tam mordowani i rugowani. Na Zachodnim Brzegu Jordanu pozostała już tylko jedna wioska chrześcijańska. A jej mieszkańcy są napadani w swych domach, bici i zabijani, a ich domostwa są grabione i podpalane przez nowych żydowskich osadników izraelskich.
Przywódca Izraela, premier Benjamin Netanjahu został uznany przez trybunał międzynarodowy, po długim i skrupulatnie prowadzonym procesie, za zbrodniarza przeciwko ludzkości. Największa świętość chrześcijan, Bazylika Grobu i Zmartwychwstania Pana Jezusa została zamknięta przez władze Izraela. Izrael rozpętał nową wojnę z Iranem. Wcześniej zamienił w gruzowisko Strefę Gazy mordując dziesiątki tysięcy jej cywilnych mieszkańców. W tym kobiety dzieci i starców.
I w takiej sytuacji geopolitycznej, w przeddzień Wielkanocy, największego święta chrześcijan, polscy biskupi zarzucają katolikom antysemityzm i gloryfikują „żydowski naród wybrany”. Robią jeszcze coś zupełnie niewyobrażalnego i piramidalnie kuriozalnego. Nawołują polskich katolików do apostazji.
Tak. Tak. Niestety, to nie jest ponury żart. Otóż w tym liście piszą o kategorycznej potrzebie masowego odwiedzania synagog przez katolików w dniu 13 kwietnia, w 40 rocznicę pobytu papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, w której padło historyczne stwierdzenie papieża, że ”Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze” [nie padło!! to też kłamstwo. md] i modlenia się w nich! Polscy biskupi nawołują swoich wiernych do zmiany miejsca sprawowania kultu! A jak to mogłoby wyglądać w przypadku każdej kobiety? Jak wiadomo kobiety nie mogą przebywać i modlić się w głównym pomieszczeniu synagogi. Są odsyłane na balkon, gdzie przebywają z dziećmi i gdzie nie ma atmosfery modlitwy. W synagodze modlą się tylko mężczyźni.
Niestety podwaliny pod takie przekonania i tego typu apele biskupów położył nasz polski papież Jan Paweł II. Najpierw w 1986 roku w synagodze rzymskiej, a później w 2000 roku, w Moguncji gdy zwrócił się do dwóch najwyższych przedstawicieli judaizmu, rabina aszkenazyjskiego i rabina sefardyjskiego tymi słowy : „Wy jesteście naszymi starszymi braćmi w wierze”. Słowa te znalazły zresztą odzwierciedlenie w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Zastanówmy się jednak jaki był doraźny, polityczny cel wystosowania takiego listu przez Episkopat Polski? Wszystko wskazuje na to, że biskupi chcieli usprawiedliwić aktualne polityczne i militarne działania syjonistów izraelskich. Skoro są oni nadal narodem wybranym, a przymierze z Bogiem wciąż obowiązuje, to wszelka krytyka ich, choćby najbardziej zbrodniczych działań, jest grzechem antysemityzmu, a ich wojny i okrucieństwo są uzasadnione i usprawiedliwione. W tym kontekście nazwanie głównego pomysłodawcy i autora tego koszmarnego listu, księdza kardynała Grzegorza Rysia, „rysiem w owczej skórze” jest najdelikatniejszym epitetem na jaki polski katolik może sobie pozwolić.

Date: 27 marzo 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/atak-pod-falszywa-flaga-na-zydowskie-ambulanse-w-londynie/
Na podst.: craigmurray.org.uk/the-london-ambulances-attack-of-course-it-was-a-false-flag
Craig Murray w artykule z 24 marca 2026 roku przedstawił tezę, że pożar czterech ambulansów żydowskiej organizacji Hatzola w północnym Londynie był klasyczną operacją pod fałszywą flagą (false flag), najprawdopodobniej zorganizowaną lub wykorzystaną przez izraelskie służby (Mossad lub powiązane struktury) w celu zdyskredytowania Iranu i uzasadnienia eskalacji wojny.
Po upływie kilku dni od publikacji (obecny stan na 27 marca 2026) dysponujemy nowymi faktami – w tym aresztowaniami – które pozwalają na jeszcze głębszą, wielowątkową analizę. Poniżej rozbijam argumentację krok po kroku, uwzględniając zarówno poszlaki Murraya, jak i kontr-fakty z śledztwa policyjnego, mediów oraz źródeł izraelskich i europejskich.
1. Kontekst zdarzenia – co dokładnie się wydarzyło?
W nocy z 22 na 23 marca 2026 (ok. 1:40 GMT) na Highfield Road w Golders Green (dzielnica o dużej populacji żydowskiej) trzech zamaskowanych sprawców oblało substancją palną i przyspieszaczem i podpaliło cztery ambulanse Hatzola Northwest (organizacja wolontariacka świadcząca usługi medyczne przede wszystkim społeczności żydowskiej, ale też ogółowi mieszkańców). Eksplozje spowodowały kanistry z gazem medycznym. Nikt nie został ranny. Policja Metropolitalna (Met) natychmiast zakwalifikowała incydent jako „przestępstwo z nienawiści antysemickiej” i przekazała śledztwo jednostce antyterrorystycznej.
Kilka godzin później na Telegramie pojawiło się wideo z roszczeniem odpowiedzialności od nieznanej wcześniej grupy Harakat Ashab al-Yamin al-Islamia (HAYI) – „Islamski Ruch Ludzi Prawej Ręki”. Grupa ta wcześniej (od ok. 9 marca 2026) zgłaszała drobne incydenty wandalizmu wobec żydowskich obiektów w Belgii i Holandii.
Murray słusznie zwraca uwagę na brak ofiar – w żadnym z ataków przypisywanych HAYI nikt nie zginął ani nie został ranny. Dla rzekomo „państwowej” grupy terrorystycznej jest to statystycznie nietypowe (zwłaszcza przy użyciu przyspieszacza i kanistrów).
2. Kluczowe poszlaki wskazujące na false flag (rozbudowa argumentów Murraya)
Murray buduje tezę na kilku warstwach, które po aktualizacji wciąż trzymają się mocno:
3. Nowe fakty po artykule Murraya – aresztowania i ich wpływ na teorię
25 marca 2026 (dwa dni po ataku) Met aresztowała dwóch brytyjskich obywateli (45 i 47 lat) w związku z podpaleniem – podejrzani o podpalenie z zamiarem narażenia życia. Są to lokalni Brytyjczycy, nie obcokrajowcy ani irańscy agenci.
Implikacje dla teorii false flag:
Rząd brytyjski (Keir Starmer) natychmiast zareagował: spotkanie z liderami społeczności żydowskiej, obietnica sfinansowania nowych ambulansów. To klasyczna reakcja na „antysemicki incydent” – wzmacnia narrację, której Murray się obawia.
4. Kontrargumenty i szerszy kontekst
5. Podsumowanie – czy to wciąż przekonująca false flag?
Teza Murraya nie została obalona przez aresztowania – wręcz przeciwnie, lokalni sprawcy pasują do modelu „proxy false flag”, gdzie państwo-sponsor nie zostawia śladów. Najsilniejsze elementy to:
Brak twardych dowodów sądowych (jak w każdej teorii false flag na tym etapie). Śledztwo policyjne może ujawnić więcej (np. telefony, kontakty online sprawców). Jeśli okaże się, że HAYI to tylko „marka” bez realnej struktury, a sprawcy to brytyjscy „użyteczni idioci” – teza Murraya zyska na sile.
Murray nie oskarża samej Hatzoli o współudział (podkreśla, że organizacja świadczy cenną służbę). Potępia atak na społeczność żydowską. Jego analiza pozostaje jednym z najostrzejszych i najbardziej spójnych głosów sceptycznych wobec oficjalnej narracji w momencie, gdy media głównego nurtu skupiają się wyłącznie na „antysemickim terroryzmie irańskim”.
Jeśli pojawią się kolejne fakty (np. zarzuty wobec aresztowanych lub analiza cyfrowa wideo HAYI), analiza będzie wymagała dalszego pogłębienia. Na razie poszlaki wskazują na celową manipulację narracją wojenną.
INFO: craigmurray.org.uk/the-london-ambulances-attack-of-course-it-was-a-false-flag

—————————————————

————————————————————

—————————————

Oczywiście – celnie okrojone…
——————————————————-

——————————————–

——————————————–

—————————————

——————————————————-
