Kardynał z telefonem podczas ostatniego konklawe

Kardynał z telefonem podczas ostatniego konklawe mającego na celu wybór papieża Leona, podaje książka „The Election of Pope Leo XIV”. Gerard O’Connell i Elisabetta Pique.

reuters/cardinal-found-with-phone-during-secret-conclave-elect-pope-leo

WATYKAN, 1 marca (Reuters) – 

Konklawe , na którym w maju ubiegłego roku wybrano papieża Leona XII na głowę Kościoła katolickiego, zostało przerwane, gdy u jednego ze 133 kardynałów biorących udział w obradach znaleziono telefon komórkowy. Było to poważne naruszenie bezpieczeństwa, jak wynika z książki.

Gdy duchowni przygotowywali się do pierwszego głosowania w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie , wyposażonej w sprzęt zagłuszający, mający uniemożliwić komunikację z zewnątrz, funkcjonariusze służb bezpieczeństwa odebrali sygnał aktywnego połączenia komórkowego.

Jak wynika z nowej książki „The Election of Pope Leo XIV” autorstwa dwóch wieloletnich korespondentów watykańskich, kardynałowie patrzyli na siebie z niedowierzaniem, po czym jeden ze starszych duchownych odkrył, że ma w kieszeni telefon i oddał go.W książce nie podano nazwiska kardynała ani nie wskazano, że miał jakiś powód, by zatrzymać telefon. Napisano, że chwila ta wywołała u niego „dezorientację i przygnębienie”.

NARUSZENIE BEZPIECZEŃSTWA BYŁO „LEPSZE NIŻ FIKCJA”

Jak piszą autorzy, Gerard O’Connell i Elisabetta Pique, scena ta była „niewyobrażalna nawet w filmie i nigdy wcześniej nie widziana w historii współczesnych konklawe”. Jeden z takich filmów, hit z 2024 roku „Konklawe” , przedstawiał splątaną sieć intryg podczas fikcyjnego wyboru papieża. Zeszłoroczne bezprecedensowe odkrycie telefonu było na swój sposób bardziej zaskakujące niż wszystko, co pokazano w tym filmie, powiedział O’Connell agencji Reuters.

„Rzeczywistość była lepsza od fikcji” – powiedział. Kardynałowie biorący udział w konklawe składają ślubowanie, że nie będą komunikować się ze światem zewnętrznym i oddadzą swoje telefony oraz wszystkie inne urządzenia komunikacyjne na czas trwania obrad, które mogą trwać kilka dni. Biuro prasowe Watykanu nie odpowiedziało na prośbę o komentarz na temat nowej książki, która ujawnia kulisy jednych z najbardziej tajnych wyborów na świecie.

Tylko dwóch czołowych kandydatów na papieża

Kardynałowie zebrali się na dwudniowym konklawe w dniach 7-8 maja [ 2025 r.] w atmosferze wielkiego zainteresowania ze strony świata, aby wybrać następcę papieża Franciszka, który zmarł w kwietniu po 12 latach przewodzenia Kościołowi liczącemu 1,4 miliarda członków. Wiele spekulacji w tamtym czasie skupiało się na możliwości wyboru przez kardynałów nowego papieża z Azji lub Afryki , biorąc pod uwagę fakt, że konklawe było najbardziej zróżnicowanym geograficznie wydarzeniem w historii, w którym brali udział duchowni z 70 krajów.Jednakże, jak wynika z książki, w której po raz pierwszy ujawniono szczegóły dotyczące głosów kardynałów, oparte na informacjach z wywiadów z duchownymi biorącymi udział w projekcie, żaden z kandydatów z tych regionów nie zyskał dużego poparcia.Chociaż kardynałom surowo zabrania się ujawniania szczegółów tajnego głosowania na konklawe bez zgody przyszłego papieża, to jednak dziennikarze często w kolejnych latach stopniowo wydobywają informacje od duchownych.

Jak czytamy w książce, w trakcie konklawe natychmiast wyłoniło się dwóch faworytów. Jednym z nich był włoski kardynał Pietro Parolin , wieloletni urzędnik watykański, uznawany przez wiele mediów za jednego z głównych faworytów. Drugim był amerykański kardynał Robert Prevost, postać w większości nieznana poza kręgami kościelnymi, która miała się wyłonić jako papież Leon X, pierwszy papież z USA.

Już podczas pierwszego głosowania na konklawe, które odbyło się wieczorem 7 maja, Prevost otrzymał od 20 do 30 głosów, co według książki było niezwykle dużą liczbą. Filipiński kardynał Luis Antonio Tagle , który przed wyborami był również uważany za faworyta, otrzymał na konklawe mniej niż 10 głosów.W czwartej turze głosowania, po południu 8 maja, Prevost wygrał, zdobywając 108 głosów. Tagle siedział obok Prevosta podczas liczenia głosów i podał przyszłemu papieżowi pastylkę na kaszel, aby ukoić gardło, jak donosi książka.

Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń „Wielkiego Izraela”

Grzegorz Braun @GrzegorzBraun_

Moje stanowisko wobec napaści na Iran nie zmienia się.

Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń „Wielkiego Izraela”, jeśli ostatecznie zatryumfuje na Bliskim Wschodzie, będzie tym łatwiej i tym bardziej bezwzględnie egzekwowana również wobec nas w Europie Środkowej.

13 cze 2025 Teheran – Warszawa, wspólna sprawa

270,7 tys. wyświetleń

O stanie Stanów. MEM-y

Ilu, spośród 320 000 000 Amerykanów, naprawdę czuje się zagrożonych przez Iran?

—————————————————-

——————————————-

———————————————-

————————————-

————————————–

—————————————————

———————————

——————————————————————

——————————————-

———————————————-

———————————————–

————————————————————————

Wojna z Iranem «w imię Epsteina». Ilu, spośród 320 mln. Amerykanów, czuje się zagrożonych przez Iran?

Wojna z Iranem «w imię Epsteina»

Date: 28 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/wojna-z-iranem-w-imie-epsteina/

Massimo Viglione

Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły bombardowanie Iranu. Trump powiedział, że robi to „w celu obrony Amerykanów”.

Chciałbym wiedzieć dwie rzeczy:

1) Ilu, spośród 320 000 000 Amerykanów, naprawdę czuje się zagrożonych przez Iran?

2) Dlaczego zawsze atakuje się Iran, a nigdy Arabię Saudyjską?

Te dwa naiwne pytania mogłyby zostać zadane przez jakiegoś dzieciaka.

Każdy zaś, kto nie jest już dzieckiem, powinien domyślić się, że owo bombardowanie – w pewien sposób – ma związek z wyspą Epsteina. Można nawet powiedzieć, że zostało przeprowadzone “w imię Epsteina” oraz wszystkiego, co kryło się i kryje za tą postacią. Nie będę precyzował dlaczego: byłoby to całkowicie bezcelowe, jako że słowa nie mają mocy tam, gdzie brakuje wyczucia w ocenie sytuacji.

Muszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że „władcy świata” – tj. ci, którzy dysponują najbardziej aktywnymi i wszechmocnymi służbami specjalnymi na świecie – ci, którzy prowadząc wojny nie znają litości i zawsze wygrywają – ci, którym wszystko uchodzi na sucho – zawsze jednak owe wojny prowadzą prosząc o pomoc swych służących zza oceanu. Trochę jak barowy awanturnik, który kiedy decyduje się na bójkę, prosi o pomoc większego i silniejszego od siebie.

Od wczoraj krąży wiadomość, że do końca roku UE chce rozpocząć wojnę z Rosją. Kilka dni temu, w rocznicę wybuchu wojny na Ukrainie, budynki rządowe w Rzymie zostały oświetlone na żółto i niebiesko. Jakby chcieli powiedzieć: nie tylko niekończące się miliardy euro, nie tylko ciągłe prowokacje wobec Rosji (która niczego złego nam nie zrobiła), ale także niekończące się pranie mózgu mas, aby przygotować je na przyszłość ustaloną przez “władców świata”.

Rola włoskich i europejskich niewolników – polityków, finansistów i dziennikarzy – jest najbardziej haniebna ze wszystkich.

A co robią masy? – Wesoło podążają za telewizyjnym błaznem, który – mimo upływu osiemdziesięciu lat od tamtych wydarzeń – nadal indoktrynuje je w kwestii „ruchu oporu”, antyfaszyzmu i, oczywiście, szczepień.

Owo społeczeństwo nieuchronnie zmierza ku swojemu przeznaczeniu. A kiedy to nastąpi, każdy znajdzie się w miejscu i w sytuacji, na którą sam zapracował. Kto nie potrafi myśleć, kto nie chce słuchać, kto nie dostrzega znaków i powiązań, zasługuje na los, który go czeka; podobnie jak ten, kto myśli, słucha, dostrzega, ale nie protestuje – akceptując wszystko i podążając zaobecnymi wszędzie, bez wyjątku – sługami owego demonicznego i antyludzkiego systemu.

System Epsteina to nie tylko niepohamowana korupcja moralna i zbrodniczy satanizm praktykujący ofiary z ludzi. To coś znacznie więcej: to mentalne niewolnictwo ślepców, którzy sami skazali się na upadek w otchłań, niczym świnie opętane przez demony z przypowieści ewangelicznej.

Taka jest prawdziwa rola Epsteina, który stworzył armię orków Mordoru, aby podporządkować sobie, tak elity jak i bezkształtne masy. Kto potrafi, niech ucieka przed tym, co „w imię Epsteina”.

Ratunek nie nadejdzie od jakiegoś polityka, ale wyłącznie od Pana Boga. I będzie przeznaczony dla tych, którzy staną po Jego stronie.

Czyli „W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”.

==================================

INFO: marcotosatti/guerra-alliran-nel-nome-di-epstein-massimo-viglione

facebook.com/massimo.viglione

wikipedia/Massimo_Viglione

Największy, najbezczelniejszy terrorysta świata

=====================================

=======================

Pomoc humanitarna:

—————————–

Israel Defense Forces @IDF :

Israel has the right to defend itself.

===================================

Co najmniej 85 osób zginęło w izraelsko-amerykańskim nalocie na szkołę podstawową dla dziewcząt w Minabie:

Szkoła padła ofiarą „trzech ataków rakietowych„.

========================================================

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz do władz Iranu: Przestańcie atakować Izrael!!

—————-

Serio!!

Nowa wspaniała normalność

Nowa wspaniała normalność

orwell

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis 28 lutego, wpis nr 1397 dziennikzarazy

Zacząłem zaglądać wstecz we wpisy swego „Dziennika Zarazy”. W moim wieku czytam trochę siebie, nie tylko, by poprawić styl, ale z powodu postępującej sklerozy mogę chłonąć własne testy jako nowość i czasem przychodzi mi zaciekawić się własnymi przemyśleniami. Po prostu czytam je jak nowe treści, co daje mi możliwość obcowania z samym sobą jak z innym człowiekiem.

Właśnie zastanawiałem się nad nową częścią zbioru. Papierowe wydanie „Dziennika zarazy” zamknąłem zatrzaskując drzwi pandemii, nawet czekając do jej oficjalnego, formalnego domknięcia, choć de facto pandemię zakończyła wojna na Ukrainie, kiedy to z dnia na dzień wirusa zastąpił Putin. Moja książka, spisane pandemiczne zapiski dają, nawet choćby i jedynie z mojej, indywidualnej perspektywy, pewne świadectwo ogólnych trendów, kiedy każdy może się przejrzeć w okruchach mego własnego lustra, by przypomnieć siebie „z tamtych lat”. Jak to wszystko szło, jak człowiek się zmieniał w swoim stosunku do pandemii, ale także jak rodziły się zręby tzw. „nowej normalności”, którą obiecywał system w resecie kwarantanny. Normalność była tu obietnicą, choć słowo „nowa” było pewnym niedopowiedzianym ostrzeżeniem, groźbą. Nikt, poza zdeklarowanymi postępakami, nie uważa nowości za zawsze lepszy stan. Tak i miało się to wtedy.

Nowa część zbioru czyli przepisane na karty książki me cotygodniowe felietony po-pandemiczne miałyby dać świadectwo nie tyle już pandemii, co właśnie tej nowej normalności, onej ówczesnej obietnicy, która – wierzę, że do dziś – kształtuje swoje następstwa i nas wszystkich. Bo, moim zdaniem, pandemia była preludium, które skatalizowało proces przemian, przyspieszając podskórne do tej pory procesy. Nazbierało się tego znowu kilkaset tekstów, które – jak to w dzienniku – nie są premedytacją wszechwiedzy z perspektywy czasu, tylko powolnym szkicowaniem zdarzeń, których wzór widzi się dopiero, kiedy odejdzie się od płótna zdarzeń bieżących. I takim aktem mogłaby być druga część mego dziennika o nowej normalności, kolejnym etapie zarazy.

Nie wiem czy go wydam, ale zajrzałem wstecz, by zobaczyć przez chwilę refleksji, jak wygląda ta „nowa normalność” w działaniu, czyli jak kształtuje się świat popandemiczny. I znalazłem tam kilka ważnych, przynajmniej dla mnie, czynników opisujących nowy, wcale nie wspaniały świat. To wszystko dać może nam perspektywę na przyszłość. Inaczej czeka nas nieodgadniony mrok za horyzontem i wynikające z tego przeświadczenie o naszym braku wpływu na swój los. Zacznijmy więc od podstaw, czyli czego nas nauczyła, a właściwie do czego nas przyzwyczaiła pandemia, co otworzyło nasze dusze i losy na nowe, zobaczymy czy przypadkowe, czy zaplanowane poruszenia świata.

Utrata poczucia sprawczości

Tak, to był jeden z ciekawszych momentów. Do tej pory lud demokratyczny był usypiany kołysanką o swojej sprawczości, wszak to przed jego kartką wyborczą miały klękać co jakiś czas elity pod wszelkimi szerokościami demokratycznej utopii. Pandemia pokazała, że to wszystko ułuda, co spowodowało kilka rozwarstwień. Jedni wpadli w depresję społeczną, niektórzy na stałe (co spowodowało ich odejście od form aktywności społecznej, a już na pewno politycznej), inni wyparli tę refleksję, co jeszcze bardziej uodporniło tę grupę na wszelkie trzeźwiejące sygnały rzeczywistości.

To postawy ekstremalne, ale króluje hipokryzja zamkniętych oczu – lud nie tyle wyparł pandemiczne dowody utraty wpływu na swój los, ale wyparł całą epokę to przejawiającą. Po prostu pandemii nie było, nie robiliśmy z siebie durniów, ludzie nie umierali opuszczeni przez bliskich i lekarzy. Nic się nie działo – wymazaliśmy.

Nikt, łącznie z mediami nie chce do tego wracać, żadnych rozliczeń, raportów – obiecywanych od kilku lat – na podsumowanie działań i efektów. Milczenie winnego i ofiary zarazem. Temat pandemii, jeśli już się pojawia z rzadka, to tylko w kontekście foliarstwa – ot, jakiemuś tam politykowi, czy lekarzowi zarzuci się, że należał do sekty wątpiącej aktywnie, tak jakby naruszał jakiś ustalony aksjomat, z zasadności którego, nie ma się w ogóle co tłumaczyć. Tylko tak wraca się do tamtych czasów. Jako do ostrzeżenia, przypomnienia czerwonej linii, kiedyś ustalonej z góry, którą obecnie zasypuje może pył zapomnienia, ale którą zawsze można odkurzyć. Czeka tam na swój użytek i kolej, zaś usłużni przypominacze dla higieny i wprawy zawsze mogą się do niej odwołać.

Ale kryzys poczucia utraty sprawczości, bez jego konsekwencji, jak choćby zarzewia buntu, jest najlepszą inwestycją systemową w nową normalność. Leży zakorzeniony na dnie pogwałconych pandemicznie dusz, z poczuciem, że jednak godzimy się na wszystko, jeśli tylko nas pocisnąć. Jest to nauczka na przyszłość, gwarant, że jak się powtórzy taka sytuacja, to zawsze system może do niej powrócić, z przewidywanymi dla nas skutkami.

Barter aksjologiczny

Drugim przełomem było przyspieszenie, ba – ostentacja procesu wymiany wolności za obietnicę bezpieczeństwa. Tak, bezpieczeństwa, które z pandemicznego można było w jeden dzień wymienić na zagrożenie wojenne, drugiego jeźdźca Apokalipsy. Wcześniej proces zawłaszczania wolności był bardziej usubtelniony, w pandemii przestano się cackać z pulardą. Właściwie to niewielu widziało, że z czegoś przed pandemią rezygnuje, zjawiska postępowały osmatycznie, tiptopkami – w pandemii dokonano wielkiego skoku w tym obszarze.

Impasem do tej ostentacji był strach, jednocześnie zbiorowy i jednocześnie indywidualny. Panikowany lud nakręcał się sam i każdego z osobna. A więc sami już odzwyczajeni od uprawiania, identyfikowania swych wolności, a co dopiero mówić o ich bronieniu, łatwo rezygnowaliśmy z nieuświadomionych, bo nie uprawianych wartości za rzecz witalną, jaką jest obietnica bezpieczeństwa. Pytanie tylko czy była to obietnica spełniona? Wydaje się, że nie.

Świat, tak samo jak w pandemii z powodu postępowania władz, niezwiązanego z wirusem, tak i w czasach nowej normalności stał się miejscem bardziej niebezpiecznym. Cały więc pogrzeb na nic. Wolność rozmywa się codziennie, zaś bezpieczeństwa wcale nie przybywa. To powoduje coraz większe zaciąganie długu utraty wolności – trzeba jej oddać coraz więcej, by pojawiły się jakieś ułamkowe choćby efekty (złudzenia?) w obszarze bezpieczeństwa. Na razie trud to daremny, a więc może się za bardzo nie staramy z tą wymianą? A może to w ogóle ta wolność, źle uprawiana i destrukcyjna dla wojennego poziomu zagrożeń jest właśnie… powodem naszych zagrożeń? Może trzeba nas jeszcze bardziej przycisnąć, by się udało. I powtarza się przetrenowany dryl wirusowy – sam lud wzywa do większych obostrzeń wobec siebie, a właściwie głównie wobec tych nieprawomyślnych, których niefrasobliwość, mylona z wolnością, wciąż nie daje nam wyjść na prostą. Obecnie wirusa wyparły wmuszane deklaracje poglądów sprowadzające wszelkie wątpliwości do reductio ad Putinum. Na wzór pandemicznych powstają nowe „procedury” czystości sanitaryzmu anty-onucowego, których jak nie przestrzegasz, to zostaniesz potępiony, na razie tylko ostracyzmem medialnym, coraz częściej – społecznym, a w niektórych krajach postępowego Zachodu – więzieniem.

Handel ten idzie na całego, jest to wymiana niesymetryczna – tracimy więcej niż zyskujemy. Wolności ubywa, bezpieczeństwo zostało zredukowano do odruchów na poziomie przetrwania: piękna lekcja z pandemii, a to była tylko szkoła elementarna posłuszeństwa.

Opresja jako samoobsługa

Należy przypomnieć, że w pandemii system nie byłby w stanie utrzymywać sanitaryzmu, gdybyśmy się sami nie pilnowali. Jedni drugich. Ja to pamiętam i raczej nie zapomnę tej samoobsługi, kapowania, dyżurnego podglądania. Teraz ten stan przeszedł w permanencję. Mamy całe kodeksy może już nie zachowań prostych i rozpoznawalnych (jak noszenie lub nie maseczki), ale zestawów poglądów. Od razu sprzęgniętych z etykietowaniem i jego konsekwencją – ostracyzmem. Sami dajemy się wpychać na siłę w bańki polskiego gara, jesteśmy pilnowani przez usłużnych wzmożonych, acz równie gotowanych, ciągnięci w dół do gotującego się wywaru polskiego piekielnego rosołu.

Media spełniają tu prymarną rolę, ale te nie atakują niepoprawnych wprost. Wyznaczają ich tylko jako cel, dają kamienie obleg do społecznych rąk odbiorców, by ci sami wykonywali rytuał kamienowania. Wtedy media wychodzą na umiarkowane, zaś okrutne wyroki wykonuje lud, który mylić się przecież nie może. W ten sposób nie tylko integrują się bańki społecznego przekazu, ale i archipelagi aksjologiczne. Proste zatoki ustalonych pojęć, identyfikujących się haseł, gotowe listy wrogów, od czasu do czasu medialnie odświeżanych przez mainstream. Jest to nudne i powtarzalne jak komunikaty z głośnika więziennego, ale staje się to głównym elementem wokół którego integrują się ludzie. Prostym i prymitywnym, ale takie mamy społeczne czasy – coraz mniej subtelne, coraz bardziej trybalne, jaskiniowe.

Ten trend produkuje całe grupy wyrzutków, pozbawionych społecznej zdolności honorowej, z którymi nie krzyżuje się nawet broni w sporach. Wyklęci też łączą się w samoobronne grupy, tak samo najeżone ostrożnościowymi procedurami, ale są – jak to gnębieni – paradoksalnie bardziej wolni, gdyż wciąż szukają uzasadnienia swych postaw w kierunkach bliskich szlachetności, którą formuje udręka pochodząca od bliźnich.

Oba te trendy prowadzą do samozaspokajanego podziału społecznego, nieufności w relacjach, pochodzących z etykietowania a priori, zanim bliźni otworzy usta. Społeczne podziały mnożą się w permutacjach podsuwanych wariantów rozmytych tożsamości, grupowa identyfikacja jest wręcz niemożliwa, od kiedy progresywizm przenicował wszelkie aksjomaty pojęć podstawowych. Rządzącym jest łatwiej – znowu, coś jak za pandemii. Ludowi jest gorzej, bo został pozbawiony (i sam się na to zgodził w tej samoobsłudze) podstawowych filarów samoidentyfikacji.

Internalizacja

Obecne czasy „nowej normalności” pogłębiają rozpoczęty za pandemii przyspieszający proces internalizacji. Chodzi o to, że dusza leniwa i nieposzukująca szybko godzi się z absurdami rzeczywistości narzuconej, gdyż konflikt między światem, a naszą wolną wolą, która podszeptuje, że to nie tak – prowadzi do niepokoju poznawczego. Aby pozbyć się tego stresu – i za kowida, i teraz – człowiek często nie tylko przyjmuje nakazy rzeczywistości wmuszonej, ale i sam uruchamia proces quasi-poznawczy, który prowadzi go do przekonania, że do tej akceptacji doszedł sam, broń Boże nie powodowany propagandą, czy zewnętrznym przekonywaniem. Po prostu sam to sobie wymyślił. Wtedy czuje się sam autorem własnych już wtedy ograniczeń, bierze je za swoje dzieło, wyraz właśnie wolnej woli, choć jest to odruch samoobrony leniwej duszy przed konfliktem poznawczym. Często więc wybierany jest kompromis, który nie jest wyborem złotego środka, tylko przyjęciem zewnętrznych norm i uzasadnień – w całości.

I mamy rzesze takich ludzi, którzy uważają, że do wszystkie doszli sami, że reprezentują swoje własne, indywidualne przekonania. W rzeczywistości mamy tłumy gadające kalkami, dosłownymi, powtarzalnymi zaklęciami, które chyba tylko dlatego tego nie słyszą, bo siebie nawzajem nie słuchają. Im wystarczy tylko potwierdzenie hasła i odzewu, by zidentyfikować się co do przynależności do ulubionego plemienia, co jest narkotycznym pocieszeniem w czasach suflowanej samotności. Tam później nie ma żadnej wymiany informacji – są tylko rytualne zaśpiewy potwierdzające przynależność przy trybalnym ognisku. Rytuał powtarzalności, bez treści.

Wdrukowane pojęcia-cepy są już wydrążone ze znaczeń. Nie poddają się weryfikacji w toku dyskursu, bo ten byłby dla nich zabójczy, a więc naruszałby integralność grupy. Byłby więc śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi poszukujących ukojenia w plemiennych bańkach. Jest więc niedopuszczalny. Staje się dogmatem, nad którym się nie dyskutuje, raz gdzieś przez kogoś ustalonym i pewnym na tyle, że każdy, kto go kwestionuje podnosi rękę na wspólnotową świętość.

I znowu – przetrenowane za kowida wzmożenie dziś przechodzi w nową normalność, budując społeczności niewolnicze, które zanurzone we własnych rytuałach, nie widzą już strażników, krat i głośnika w celi. I wcale już nie trzeba tu wielkiego strachu, skoro to kręci się samo.

Wojna, która leczy pandemię

Wymiana strachu z powodu wirusa na strach z powodu wojny to zabieg techniczny tylko. Mechanizm strachu jest podobny, choć ludzie wojny boją się bardziej niż zarazy. W tej drugiej mają jakąś nadzieję, że przestrzegając norm i procedur uchronią się do złego. Z wojną już nie jest tak prosto – nie wiadomo kiedy cię może dopaść, chociaż możesz być niewinny, ostrożny, zapobiegliwy i odporny. Plecak ucieczkowy nie uratuje cię przed bombą.

Mamy jednak do czynienia z doskonałym fenomenem. Tak jak całe grupy ludzi, którzy utyskują na dezinformację mogą jednocześnie uchwalać prawo, że biologiczny mężczyzna może rodzić dzieci, tak podżegacze wojenni mogą jednocześnie być gołąbkami pokoju, straszącymi okropnościami wojny.

Mamy tu do czynienia z pewnym zabiegiem, który z wojny czyni żywioł nie do ujarzmienia, jakby ją wywoływały siły przyrody, nie zaś poczynania konkretnych grup i ludzi. Ot, wojna to taka wiedźma, przylatuje na miotle śmierci nie wiadomo skąd, zmiata miliony do niebytu, odlatuje, my zaś odbudowujemy pokolenia i miasta. Nie ma winnych, nie ma narzędzi do powstrzymania tego fenomenu.

Z drugiej strony wciska się spanikowanym, że trzeba się opierać wojennie w imię jakichś domniemanych wartości, sprawiedliwego pokoju, jakby były jakieś argumenty przewyższające przetrwanie. Jasne, trzeba się bronić, zbroić i odstraszać, ale po co mnożyć wzmożenie wojenne agresywnymi deklaracjami, że „nigdy nie pozwolimy”, że tak tej wojny nie możemy skończyć, że nie ma pokoju za wszelką cenę? Przypomina to jako żywo deklaracje ministra Becka w przededniu II wojny światowej, że jest coś więcej niż pokój, że jest honor. Po czym nie uratowaliśmy ani pokoju, ani honoru, o milionach ofiar takiej deklaracji nie wspominając.

Powtarzam do znudzenia cenną uwagę Orwella, że za wojnę nie do końca odpowiadają żołnierze, że jak się już zacznie, to już nie jest ważne kto pierwszy strzelił, spalił dom, zgwałcił. Po prostu uruchomiła się już bezwzględna maszyna przestępstw i odwetu. Winni okropieństwom wojny są ci, którzy powodują jej nieuchronność. W swych rachubach na geopolityczne przewagi, chęci zarobienia, podpuszczania ludu przeciwko wrogowi, tylko po to, by utrzymać się u władzy.

I mamy teraz, przypomnę handel wolnością za bezpieczeństwo, czasy coraz bardziej niebezpieczne, zaś animatorzy tego procesu siedzą sobie bezpiecznie patrząc jak narody na siebie hałłakują, nie oni przecież będą ginąć na tych wojnach. Wiadomo – można codziennie zaklinać samych siebie, że mamy wojnę królestw, że mieszają się karty świata, który staje się wielobiegunowy i zawsze przy tym dochodziło do wojen, gdy mocarstwa weryfikowały siłę swych konkurentów. Ale powoduje to cichą zgodę ludu na czas wojenny, znowu – coś takiego jak za kowida, ot przyszedł z Wuhan jakiś patogen, ani myśmy winni, ani nic na to nie poradzimy. A było jak wiemy inaczej: nie było, oprócz operacji propagandowej, żadnej pandemii. Ofiary miały inne, premedytacyjne źródło leżące w odgórnej i międzynarodowej decyzji o nieleczeniu. Ale ofiary były. Lud został strachem zmobilizowany do zachowań karnych. Teraz nowa normalność powtarza ten cykl, tyle, że w jeszcze większej intensywności.

Do czegoś jesteśmy przygotowywani, może będziemy musieli być szczęśliwsi, kiedy nie będziemy mieli niczego. Ale zawsze pozostaje pytanie – skoro mamy nie mieć nic, to kto będzie miał wszystko?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Maria Wiernikowska, grzyby, Grzegorz Braun, antysemityzm i szajba „Wyborczej”.

[ Wiernikowska opisała prawdę. I była taką optymistką... To Ania B. została już „pisarką”… Ja ją pamiętam z jej młodości, gdy nijak, mimo wyjaśnień, nie rozróżniała zrabowanych tysięcy od milionów [FOZZ]. Poczytną damą i pisarką została też Madame Bonja z poematu Szpota „Banja w Paryżu”.. md]

Bezpieczne loty

Bezpieczne loty

Autor artykułu Marek Wójcik 27. lutego 2026 bezpieczne-loty

Wydawałoby się, że po pięciu latach skutki walki z jedyną uznawaną wtedy chorobą, stopniowo stracą na aktualności. A jednak incydenty spośród skutków walki ze zmyśloną pandemią związane z utratą przytomności pilotów podczas lotu wcale nie schodzą na plan dalszy.

Załogi samolotów, a zwłaszcza piloci, należą do najczęściej zaszczepionych grup zawodowych. Podlegają również ścisłemu nadzorowi medycznemu. Od czasu rozpoczęcia kampanii szczepień wielokrotnie dochodziło do nagłych i nieoczekiwanych zachorowań, a nawet zgonów. Incydenty te dotyczą obecnie młodszej grupy wiekowej, drugich pilotów.

Takim wstępem został opatrzony dzisiejszy artykuł na tkp.at: Dalsze sytuacje awaryjne w trakcie lotu z powodu nagłych zachorowań pilotów. Źródło.

A co, jeśli powiem ci, że to ty jesteś tym „śladem węglowym”, który chcą zredukować?

Nie zamierzam was straszyć niebezpieczeństwem lotów samolotami. Podobnie w ruchu drogowym zdarzają się wypadki spowodowane incydentem medycznym, czyli, kiedy kierowca zasłabnie podczas prowadzenia pojazdu. Życie jest niebezpieczne i zawsze kończy się śmiercią.

W maju ubiegłego roku Report24.news opublikował artykuł na temat problemów związanych z poszczepiennymi reakcjami pilotów samolotów:

W lutym 2025 roku Airbus Lufthansy przelatywał przez europejską przestrzeń powietrzną bez żadnej kontroli człowieka przez przerażające 10 minut. Kapitan opuścił kokpit, aby skorzystać z toalety, gdy jego 38-letni drugi pilot nagle stracił przytomność. Ponad 200 niczego niepodejrzewających pasażerów zostało narażonych na to poważne zagrożenie bezpieczeństwa podczas lotu z Frankfurtu do Sewilli, podczas gdy samolot dryfował praktycznie bez kontroli człowieka. Źródło. [no, leciał na automatycznym pilocie. To co innego. md]

Pracowałem dla firmy Pfizer przez 17 lat.
Nie opracowaliśmy leku, opracowaliśmy rynki.
Jeśli lek leczy astmę, niszczymy go.
Pieniądze pochodzą z chorób przewlekłych.
Leczenie nie jest dobre dla biznesu.
Peter Rost.

Pomimo tych incydentów, nikomu nie chcę odradzać podróży samolotami. Ja też już leciałem dwa lata temu samolotem. Ryzyko wypadku nadal jest niewielkie, a również przed plandemią dochodziło do katastrof lotniczych. Nie po to, żeby straszyć, piszę na ten temat. Chcę jedynie zwrócić uwagę na jedną z wielu konsekwencji „ratowania” planety przed wyimaginowanym wirusem.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Od Rothschildów po Bohemian Grove, media głównego nurtu udowadniają, że mamy rację

Od Rothschildów po Bohemian Grove,

media głównego nurtu

udowadniają, że mamy rację

Autor: Kit Knightly

Wpisał: AlterCabrio , 28 lutego 2026

Umieszczenie w nagłówku dużej gazety tekstu „Proszę zignorować moje wielkie, złowrogie sekrety!” jest tak samobójczo złym posunięciem PR-owym, że aż śmiesznym, zwłaszcza w ustach członka rodziny, która doprowadziła do tego, że nigdy nie pojawia się w gazetach.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Od Rothschildów po Bohemian Grove, media głównego nurtu spieszą się, żeby udowodnić, że mamy rację. Po raz kolejny

Ledwie wczoraj po południu opublikowaliśmy artykuł zatytułowany „Epstein i nadchodząca operacja psychologiczna pn. «era odpowiedzialności»”, w którym twierdziliśmy, że akta Epsteina są wykorzystywane do opowiadania historii o fałszywej odpowiedzialności klasy rządzącej.

Oto w skrócie cała narracja. System jest sprawiedliwy i traktuje wszystkich równo. Stara Gwardia jest zła, korupcja wykorzeniana, odpowiedzialność spada na dziadków z tego klubu. Niczym #MeToo na sterydach.

(…)

…i chyba można bezpiecznie założyć, że ta era udawanej odpowiedzialności jeszcze dość długo potrwa, a jakiś podupadający członek amerykańskiej klasy wyższej prawdopodobnie będzie musiał posypać głowę popiołem, aby popchnąć tę narrację do przodu.

Cóż, od tego czasu media głównego nurtu – jak to często bywa – pospieszyły się z publikacją dowodów mających na celu potwierdzenie tezy Off-Guardian.

Oto dziwaczny błąd strategiczny bankierki baronowej Ariane de Rothschild, o którym mowa w artykule na pierwszej stronie Telegraph:

Umieszczenie w nagłówku dużej gazety tekstu „Proszę zignorować moje wielkie, złowrogie sekrety!” jest tak samobójczo złym posunięciem PR-owym, że aż śmiesznym, zwłaszcza w ustach członka rodziny, która doprowadziła do tego, że nigdy nie pojawia się w gazetach.

Połączmy to ze znaczącą, nieocenzurowaną wzmianką o Rothschildach w aktach Epsteina:

jak zapewne wiecie reprezentuję Rothschildów

…i to budzi podejrzenia.

A jeśli to nie pomoże, to na pewno pomoże to – „The New York Post” opublikował „ujawnioną” listę uczestników Bohemian Grove:

New York Post

@nypost

Super-secretive Bohemian Grove society members allegedly leaked as who’s who of celebrity elite revealed https://trib.al/SQhmGuU

Zdjęcie

·

2,5 mln wyświetleń

Wyświetl cytaty

Mirosław Dakowski

Texas Tornado

@14TexasTornado

·

I’m saving the goyim from being forced to view the shittiest web design in human history

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

MSOElevator

===========================================================

Podobno wyciekły dane niektórych członków elitarnego, supertajnego klubu mężczyzn z siedzibą w regionie winiarskim Kalifornii. Wśród nich znajdują się nazwiska byłego prezentera nocnych programów Conana O’Briena, miliardera i byłego burmistrza Nowego Jorku Michaela Bloomberga oraz byłego dyrektora generalnego Google’a Erica Schmidta.

BoGro [Bohemian Grove] zawsze było w stylu staromodnego Alexa Jonesa (wiesz, tego dobrego Alexa Jonesa, zanim pojawiła się ogolona głowa i nastał agresywny trumpizm), ale że trafiło to na pierwszą stronę the Post jest po prostu dziwne.

Lista rezygnacji powiązanych z Epsteinem wydłuża się, ale czy któreś z tych nazwisk rzeczywiście należą do elity? A może są to polityczni nieudacznicy i nic nieznaczące osoby?

Rothschildowie i Bohemian Grove zaczynają przyciągać uwagę głównego nurtu, ale dla mnie wygląda to na spisek mający na celu stworzenie z „elity” papierowych celów, aby można było zacząć ich obalać.

______________

From the Rothschilds to Bohemian Grove, the MSM rushes to prove us right. Again, Kit Knightly, Feb 27, 2026

Azulai. Człowiek godzien Nobla. MEM-y VI.

———————-

Dla młodzieży:

Liga Antydefamacyjna, Liga przeciw Zniesławieniom[a], ADL (od ang. Anti-Defamation League) – której celem jest walka z nienawiścią i uprzedzeniami wobec Żydów[b]. Jedna z najstarszych i najważniejszych organizacji żydowskich na świecie.

===================================================

——————————————

——————————————

————————————————————————————


Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

NA Ukrainie, dupku… MEM-y V.

————————

———————————————————-

——————————————————————————

Nyyyyyyyyyyyyyyy… O nas zapomnieli? Co za antysemityzm..
—————————————————-

Блядь

——————————————-

to na Ukrainie, dupku…


Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Dno piekła. Izabela BRODACKA

Dno piekła

Izabela BRODACKA

Jak mówi ludowe przysłowie dobrymi intencjami jest wybrukowane dno piekła. Dlatego nigdy nie warto było usprawiedliwiać dobrymi intencjami działań komunistów, którzy chcieli – tak przynajmniej twierdzili- osiągnąć sprawiedliwość społeczną. Osiągnęli terror, nędzę i wymordowali miliony ludzi nie zbliżając się ani trochę do realizacji swego deklarowanego szczytnego celu. Natomiast złe intencje – twierdzę – podsycają ogień w tym piekle. Podsycając ludzką zawiść udaje się przeforsować wiele idiotycznych, kryminogennych, a nawet groźnych w swych konsekwencjach ustaw. Te ustawy nie poprawiają sytuacji ogólnej, w tym sytuacji zazdrośników, stwarzają tylko pozory działania na ich korzyść.

Oczywiste jest na przykład, że nieprawidłowy jest fakt posiadania po kilkanaście mieszkań przez włodarzy wielkich miast. Nieprawidłowy jest przede wszystkim sposób w jaki dochodzą do ich uzyskania. Jak można podejrzewać otrzymują mieszkania jako łapówki za korzystne dla deweloperów decyzje lokalizacyjne. Aby skanalizować oburzenie społeczne tym faktem proponuje się obecnie rozwiązania, które nie tylko nie usuną problemu lecz jak zwykle uderzą w najbiedniejszych. Takim chybionym rozwiązaniem jest podatek katastralny, za którego wprowadzeniem opowiada się ostatnio nawet lewica. Jasne jest przecież, że posiadający po kilkanaście mieszkań prominenci znajdą sposób na ustawowe zwolnienie ich od tego podatku, a w ostateczności będzie ich na jego opłacanie stać. Podatek uderzy w biednych emerytów, którzy chcieliby dożyć swoich dni we własnym zbyt dużym na ich potrzeby mieszkaniu czy domu, albo chcieliby zachować nieruchomość dla dzieci i wnuków. Ich naprawdę nie będzie stać na płacenie 10 tysięcy rocznie, a taka kwota podatku wynika z symulacyjnych obliczeń. Tyle trzeba byłoby płacić za spore mieszkanie przy ustaleniu stopy podatkowej na poziomie około 1%. Zbyt niska stopa podatkowa sprawia natomiast, że obsługa podatku jest zbyt kosztowna w stosunku do uzyskiwanych z niego przychodów.

Kolejnym chybionym rozwiązaniem jest dyskutowane ostatnio wprowadzanie opłat od pustostanów. Ludzie nie wynajmują posiadanych nie zajętych mieszkań, choć mogliby na wynajmie skorzystać, bo prawo nie chroni ich własności przed dzikimi lokatorami. Wolą więc trzymać mieszkanie puste dla dzieci czy wnuków i opłacać za nie czynsz czy opłatę remontową niż ryzykować, że ktoś im to mieszkanie zajmie, nic im nie będzie płacił i będą musieli za niego ponosić koszty eksploatacyjne w obawie przed zadłużeniem i zlicytowaniem mieszkania. Natychmiastowe eksmisje na bruk dzikich lokatorów uregulowałyby tę sprawę. Na rynku pojawiłoby się dużo więcej mieszkań do wynajęcia. Ceny wynajmu spadłyby z korzyścią dla ludzi niezamożnych, których nie stać na zakup własnego mieszkania. Kto jak kto ale lewica powinna to dobrze rozumieć i popierać. Nasza lewica jest jednak lewicą ideologiczną i to tylko w kwestiach obyczajowych. Skupia swe zainteresowania na promowaniu zboczeń płciowych natomiast los najbiedniejszych nic ją nie obchodzi.

Henry Hazlitt, amerykański publicysta i ekonomista (polecam jego książki ) twierdzi, że wszelkie ulgi czy przepisy przyjmowane na korzyść określonej grupy społecznej z czasem zaczynają działać na jej niekorzyść, obracają się przeciwko niej. Dobrym przykładem są przepisy zakazujące zwalniania kobiet w ciąży. Rozsądny prywatny przedsiębiorca woli zatrudnić starego alkoholika niż młodą sprawną kobietę, która prędzej czy później zajdzie w ciążę i będzie blokować mu etat kolejnymi urlopami macierzyńskimi. Przepisy chroniące kobiety utrudniają zatem tym kobietom znalezienie dobrej pracy.

Jak donosi prasa,  od 2026 roku w trosce o „dobrostan zwierząt” planowane jest wprowadzenie zmian w transporcie nad Morskie Oko, ograniczających wykorzystanie koni. Zamiast pełnej trasy, konie będą pracować w charakterze atrakcji turystycznej tylko na krótszym, płaskim odcinku (Palenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza) a dalej turystów zabiorą elektryczne samochody. Nietrudno przewidzieć, że dla koni, które stracą pracę, oznacza to finał w rzeźni. Nikt nie zmusi górala do utrzymywania bezużytecznego konia.

To samo dotyczyłoby psów gdyby przeszedł projekt przymusu budowania dla każdego psa dwudziestometrowego zadaszonego kojca. Większość z nich nie zostałaby nawet humanitarnie uśpiona, lecz oberwałaby siekierą w łeb. Trudno wymagać od rolników, dla których zabijanie zwierząt jest gospodarską koniecznością, aby roztkliwiali się akurat nad psami jeżeli z przyczyn niefortunnych pomysłów aktywistów ochrony zwierząt mieliby na tym tracić pieniądze.

Te rozwiązania zgodnie z wywodami Hazlitt’a, wbrew intencjom ustawodawców, działają na szkodę rzekomo chronionych. Są więc tylko głupie. Niektóre ustawy czy zarządzenia są jednak nie tylko głupie lecz wręcz kryminogenne gdyż prowokują do przestępstwa. Kryminogenny jest system prywatnych schronisk dla zwierząt, gdyż prowadzący dostaje opłatę za odłowienie błąkającego się psa czy kota, a potem losem zwierzęcia nikt się nie interesuje. Takie schroniska są wspaniałym biznesem dla krewnych i znajomych królika, a wiele z tych schronisk jest prawdziwą mordownią dla zwierząt. Lepiej byłoby gdyby prowadzący schronisko zatłukł i zakopał zwierzaka. Niektórzy jednak nie karmią i nie poją zwierząt skazując je na okrutną śmierć z głodu i pragnienia. Miłośnicy zwierząt zgłaszali wielokrotnie ten problem lecz władze gmin odpowiadały, że wszystko działa zgodnie z przepisami. Sprawa schroniska w Sobolewie też była wielokrotnie zgłaszana władzom. Jednak dopiero skandal wywołany przez pewną celebrytkę (niejaką Dodę i chwała jej za to) sprawił, że los psów zainteresował media i opinię publiczną. Trzeba jednak rozumieć, że nie jest to sprawa jednostkowa lecz systemowa, a przepisy obowiązujące w sprawie bezdomnych zwierząt są nie tylko głupie, są wręcz kryminogenne, bo prowokują dręczenie zwierząt w imię obłudnej troski o ich los. Prywatne schronisko dla zwierząt może dla niektórych z nich okazać się właśnie dnem piekła.

Czemu rząd upadł/nieupadł? MEM-y IV.

———————————————————————–

——————————————–

————————————————————

———————————————

————————————————————————-

—————————————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

„Teoria spisku”. MEM-y III.

—————————————————————-

————————————————-

————————————-

Na „małą” – 300 ha??

======================================

————————————————–

————————————————————————-

———————————-

———————————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Mistrzostwa w Meksyku. Kto zostanie królem strzelców? MEM-y II.

———————————————-

————————————————

——————————

—————————————————

————————————————————–

Bo te 3 % to byli „swoi”

——————————-

———————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Koledzy polskich aborterek aresztowani w Czechach

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W drugiej części tej wiadomości przekażę najnowsze informacje o Leli, pacjentce szpitala w Olsztynie, gdzie chcą zabić jej 15-tygodniowe dziecko. Sprawa ma swoją kontynuację – spieszę przekazać Panu, co udało mi się ustalić.

Ale najpierw ważna wiadomość: koledzy polskich aborterek zostali aresztowani w Czechach. Tamtejsza policja rozbiła szajkę, która zajmowała się zabijaniem polskich dzieci – gdy matki przyjeżdżały do Czech na aborcję. Zatrzymanym grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Czeska policja i prokuratura prowadzą postępowanie dotyczące działalności placówki aborcyjnej w miejscowości Bílovec. Pracownicy kliniki, w tym 62-letni ginekolog, robili aborcje ze złamaniem nawet czeskiego – fatalnego – prawa. Tworzyli grupę, która za nic miała jakiekolwiek regulacje i nie dość że masowo mordowała polskie dzieci, to jeszcze działała jak mafia. Jedna z zatrzymanych osób usłyszała m.in. zarzut wprowadzania w błąd oraz zatajenia istotnych informacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Natomiast główny zarzut to przekraczanie terminu wykonywania aborcji (12 tygodni na życzenie i 24 tygodnie z przesłanki eugenicznej), a także niedopełnianie obowiązków informacyjnych i łamanie procedur.

Wspieram

To właśnie prawdziwa natura morderców. Oficjalnie utrzymują oni, że ratują kobiety, pomagają matkom i niosą ulgę w trudnych sytuacjach. W rzeczywistości zabijają maleńkie dzieci, są chciwi i nie istnieje dla nich żaden system wartości. Nie trzymają się żadnego prawa, nawet najbardziej permisywnego. Zawsze chcą zabić więcej i bez limitów.

Do czeskich klinik regularnie wysyła Polki Aborcyjny Dream Team, grupa polskojęzycznych feministek, które prowadzą także ośrodek Abotak na ul. Wiejskiej w Warszawie. Reklamują wyjazdy, pomagają je organizować i kontaktują z klinikami po drugiej stronie granicy. Klinika w Bilovcu miała stronę internetową w języku polskim, chwaliła się także, że część personelu porozumiewa się po polsku, więc może przyjmować matki z naszego kraju. I mordować ich dzieci.

Obecnie w rękach czeskich organów ścigania znajduje się dokumentacja dotycząca aborcji wielu pacjentek z Polski. Niektóre z nich mogą się spodziewać wezwań na przesłuchanie – na mocy przepisów, które umożliwiają współpracę organów ścigania w różnych państwach Unii Europejskiej (w tym wypadku pomiędzy Polską a Czechami).

Jak Pan myśli, jak zachowa się Aborcyjny Dream Team, gdy kobiety zaczną dostawać wezwania na przesłuchania? Czy zapewni im pomoc prawną, czy raczej umyje ręce i będzie udawać, że nie ma ze sprawą nic wspólnego? Twoje ciało, twoja sprawa – twój wyjazd, twoja sprawa. My przecież do niczego cię nie namawiałyśmy… Prawda…?

Szanowny Panie,

Zdajemy sobie sprawę, że polskojęzyczni aborterzy są częścią większej grupy, która działa na terenie wielu państw – z pominięciem prawa, obchodząc przepisy lub otwarcie je łamiąc. Już od blisko roku Fundacja Życie i Rodzina regularnie pikietuje ich ośrodek, gdzie próbują prowadzić swoją odrażającą działalność. Pokazujemy prawdę o aborcji, odstraszamy kobiety, które chcą wejść do środka i zabić dziecko tabletkami, prowadzimy publiczne modlitwy przed wejściem i nie pozwalamy zabijać dzieci w ciszy. Gdy państwo zamyka oczy na aborcyjne bezprawie, działaniami obywatelskimi zastępujemy niewydolne instytucje. Jesteśmy na pierwszej linii.

Wspieram

Tymczasem Aborcyjny Dream Team próbuje dotrzeć do szpitala w Olsztynie, bo chce zabić tabletkami dziecko Leli, Gruzinki, o której pisałam w poprzedniej mojej wiadomości do Pana. Dziecko Leli ma już 15 tygodni – nawet proaborcyjni ginekolodzy odradzają robienie samodzielnej aborcji na tak zaawansowanym etapie, jednak dla Natalii Broniarczyk i spółki to żaden problem.

Całkiem na poważnie, aborterki chcą przedostać się na oddział i przekazać tabletki z nielegalnego źródła, aby Gruzinka mogła samodzielnie je zażyć. Taka aborcja zabije dziecko i sprawi, że Lela też może umrzeć. 

Ważna informacja: w chwili obecnej Lela NIE znajduje się w stanie zagrożenia życia. Jest w dalszym ciągu hospitalizowana i poddawana presji, aby zabić swoje dziecko.

Chciałabym także, aby wiedział Pan, że do Fundacji Życie i Rodzina zgłosili się pierwsi świadkowie wydarzeń w szpitalu w Olsztynie. Osoby te w poufnej rozmowie przekazały, że o tym, jak wygląda sytuacja Leli, huczy cały oddział. I jest to sytuacja zupełnie inna niż opisywana przez lewicowe media i organizacje. Dysponuję w tej chwili kontaktami do tych osób. Jeśli dojdzie do tej aborcji, natychmiast złożymy zawiadomienie do Prokuratury, a osoby te zgłosimy jako świadków, aby zeznali, co widzieli i słyszeli na oddziale.

Wspieram

Trzymam rękę na pulsie i proszę o modlitwę, aby nikt nie zabił tego dzieciątka.

Z wyrazami szacunku,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jak sam Pan widzi, Fundacja Życie i Rodzina mierzy się obecnie z potężnymi wyzwaniami. Możemy być silni, gdy otrzymujemy Pańskie wsparcie – modlitewne i finansowe. W tym wymagającym czasie – z serca za nie dziękuję.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Po co wam porodówki. Macie MNIE. MEM-y I.

————————————————–

————————————————-

———————————-

—————————————————————————

To Marcin Plichta – a sąd – „w tej kraj”

=======================================

————————————————–

———————————————————————–

———————————-

Mafia zboczonych satanistów panoszy się w Watykanie

Arcybiskup Viganò przeciwko możliwej nominacji dla Edgara Peña Parra

Date: 27 febbraio 2026 Author: Uczta Baltazara

Oto kontrowersje dotyczące arcybiskupa Edgara Peña Parra (obecnie Substytuta ds. Ogólnych Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej), o których mowa w artykule na stronie Marco Tosatti z 27 lutego 2026 roku. Artykuł dotyczy pogłoski mówiącej, że Peña Parra może wkrótce zostać mianowany Nuncjuszem Apostolskim we Włoszech przez papieża Leona XIV. Autor publikacji, a przede wszystkim Carlo Maria Viganò uważają tego rodzaju posunięcie za skandaliczne i zamiast tego domagają się procesu kanonicznego przeciwko Peña Parra..wikipedia.org/wiki/EdgarParra

Główne zarzuty według artykułu Marco Tosattiego (27.02.2026) i cytowanego w nim Viganò

Artykuł opiera się na wieloletniej narracji Viganò i przywołuje starsze oskarżenia (głównie z lat 2018–2019), które autor uważa za niewystarczająco zbadane przez media głównego nurtu i Watykan.

Kluczowe punkty oskarżeń:

  • Peña Parra miał być już przed święceniami kapłańskimi (lata 90.) sygnalizowany jako „notoryczny homoseksualista” – do tego stopnia, że opuścił seminarium, bo rektorzy uważali go za homoseksualistę (powołanie na starszy artykuł L’Espresso z 2018).
  • Wenezuelski dziennikarz Gastón Guisandés López (wówczas związany z pismem „Qué Pasa” w Maracaibo) opublikował w latach 90. / na początku 2000. dwa artykuły opisujące tzw. gejowską lobby wśród duchownych diecezji Maracaibo – wymieniając wśród ~16 księży również Edgara Peña Parra.
  • Guisandés López miał dwukrotnie prosić o audiencję u ówczesnego nuncjusza w Wenezueli (mons. Aldo Cavalli lub wcześniejszego – bez skutku.
  • Następnie wysłał oficjalny list-denuncjację do nuncjatury, opisujący wszystkie zarzuty (w tym molestowanie seminarzystów / nieletnich).
  • Według Viganò zarówno ten list, jak i wyniki lokalnego dochodzenia kanonicznego / wstępnego znajdują się w aktach Sekretariatu Stanu – i on sam widział je na własne oczy, gdy był w Watykanie.
  • Guisandés López w 2019 potwierdził osobiście dziennikarzom Infovaticana i Stilum Curiae wszystkie fakty, artykuły i sam list denuncjacyjny.
  • Viganò w 2019 (m.in. w wywiadzie dla Washington Post) i później oskarżał Peña Parra o udział w „homoseksualnej lobby”, a także o molestowanie seminarzystów (od co najmniej 2002 roku według niektórych relacji anglojęzycznych).
  • Najcięższy wniosek Viganò (przytaczany w artykule): zamiast nominacji na nuncjusza Peña Parra powinien stanąć przed sądem kościelnym, zostać usunięty ze wszystkich funkcji i ukarany najsurowszą karą – jako sygnał prawdziwej zmiany.

Źródło podstawowe: marcotosatti/mons-pena-parra-nuovo-nunzio-in-italia-attacco-durissimo-dellarcivescovo-carlo-maria-vigano/

Kontekst szerszy – wcześniejsze fale oskarżeń (2018–2020)

Oskarżenia Viganò wobec Peña Parra nie są nowe – pojawiają się już w jego słynnym „Testimonium” z 22/26 sierpnia 2018 (gdzie pisze: „Otrzymałem niepokojące informacje na jego temat” w kontekście Honduraskim / Maradiaga).

Najostrzejsza eskalacja nastąpiła w czerwcu 2019:

  • Wywiad Viganò dla Washington Post (10 czerwca 2019) – zarzuty o homoseksualizm, molestowanie seminarzystów i korupcję
  • Potwierdzenie przez Guisandésa Lópeza dla mediów tradycjonalistycznych (Infovaticana, Stilum Curiae)

Większość mainstreamowych mediów katolickich i świeckich (New York Times, Catholic Herald, Washington Post) uznała wtedy, że nie jest w stanie niezależnie potwierdzić zarzutów i nie opublikowała ich w pełnej formie.

Źródła z tamtego okresu:

Stan obecny (luty 2026)

  • Nie ma publicznie znanego kanonicznego procesu karnego wobec Peña Parra w Watykanie w związku z tymi zarzutami (ani za pontyfikatu Franciszka, ani po 2025).
  • Peña Parra pozostaje jedną z najpotężniejszych postaci w Kurii – codziennie spotyka się z papieżem, jest nr 3 w Sekretariacie Stanu.
  • Oskarżenia Viganò są traktowane przez środowiska tradycjonalistyczne i sedewakantystyczne jako dowód na całościową korupcję obecnego kierownictwa Kościoła.
  • Środowiska prourządowe / umiarkowane uważają je za niepotwierdzone ataki polityczne na Franciszka i jego współpracowników.

Najnowszy post Viganò na X (luty 2026) wprost odnosi się do hipotezy o nuncjaturze włoskiej i powtarza żądanie procesu.

……………………..

„Un Dossier sugli scandali finanziari – e non solo – alla Santa Sede, diffuso dall’Arcivescovo Carlo Maria Viganò. E una ‘Lettera da Berlicche’” korazym/un-dossier-sugli-scandali-finanziari-e-non-solo-alla-santa-sede-diffuso-dallarcivescovo-carlo-maria-vigano-e-una-lettera-da-berlicche/

Data publikacji: 2 listopada 2020 r. Autor tekstu na korazym.org: Vik van Brantegem

Główna treść i struktura artykułu

Artykuł prezentuje i komentuje dossier (raport / memoriał) sporządzone i upublicznione przez arcybiskupa Carlo Marię Viganò (byłego nuncjusza apostolskiego w USA). Dossier dotyczy szeregu skandali finansowych, seksualnych i korupcyjnych w Watykanie, z naciskiem na pontyfikat Franciszka. Tekst na korazym.org udostępnia ten dokument (pochodzący z bloga Marco Tosatti – Stilum Curiae) i łączy go z osobnym tekstem: fikcyjną „Listą z Berlicche” autorstwa Aldo Marii Valliego (blog Duc in altum), napisaną w stylu korespondencji szatana (diabła Berlicche) do kardynała, który ma zostać fałszywym papieżem.

Autor korazym.org opisuje całość jako „quadro chiarissimo, inequivocabile ed inquietante” (wyraźny, jednoznaczny i niepokojący obraz) obecnego stanu Kościoła.

Kluczowe elementy dossier Viganò (według artykułu)

Viganò przedstawia systemową korupcję, szantaż i infiltrację w Kurii Rzymskiej, nazywając ją „deep church” powiązaną z „deep state”, masonerią i globalizmem. Główne wątki i oskarżenia:

  1. Edgar Peña Parra (od 2018 Substytut Sekretariatu Stanu – trzecia najważniejsza osoba w Watykanie)
    1. Najcięższe i najbardziej szczegółowe zarzuty.
    2. Już przed święceniami kapłańskimi (1985) sygnalizowany jako notoryczny homoseksualista → expulsja z seminarium San Tommaso d’Aquino w Caracas.
    3. 1990: molestowanie dwóch seminarzystów w parafii San Pablo w Maracaibo → zgłoszone policji, pisemne potwierdzenie od rektora Enrique Pérez.
    4. 1992: współudział w morderstwie dwóch osób (medyka i Jairo Pérez) na wyspie San Carlos – ofiary porażone prądem podczas praktyk homoseksualnych, ciała znalezione nagie. Oskarżony o udział: José Severeyn. Tuszowanie przez biskupa Roberto Lückert Leon (fałszywe dokumenty) i arcybiskupa Roa Pérez.
    5. Mimo tych faktów – błyskawiczna kariera dyplomatyczna (m.in. Honduras 2002–2007 blisko Maradiagi i Pinedy, Kenia, Genewa, Meksyk, nuncjusz w Pakistanie 2011, Mozambiku 2015).
    6. Nominacja na Sostituto w 2018 na osobistą rekomendację Óscara Andrésa Rodrígueza Maradiagi.
    7. Oskarżenie o spowodowanie strat finansowych Watykanu powyżej 100 mln euro w latach 2018–2019 poprzez tajne, nieautoryzowane negocjacje.
  2. Kardynał Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga (Honduras, kluczowy doradca papieża, członek C9 – Rady ds. reformy Kurii)
    1. Oszustwo finansowe wobec wdowy po ambasadorze Hondurasu, Marthy Alegría Reichmann.
    2. Przyjmowanie pieniędzy od George’a Sorosa (650 tys. USD w 2015 od Open Society Foundations dla organizacji PICO i FPL na wpływanie na biskupów USA w kierunku zmiany nauczania Kościoła).
    3. Tuszowanie skandali seksualnych i finansowych swojego biskupa pomocniczego Juana José Pinedy.
  3. Juan José Pineda (były biskup pomocniczy Tegucigalpy)
    1. Sieć homoseksualna, kontakty z prostytutami, wykorzystywanie funduszy diecezjalnych na prezenty (mieszkania, samochody, motocykle, podróże).
    2. 48 seminarzystów oskarżyło go w 2017 o molestowanie seksualne.
    3. Samobójstwo jednego seminarzysty po nadużyciach.
    4. Spotkania seksualne w rezydencji Maradiagi (Villa Iris).
    5. Raport apostolski Alcidesa Casaretto do papieża Franciszka – bez realnych konsekwencji.
    6. Usunięty w 2017 bez podania przyczyny.
  4. Inni wymienieni hierarchowie i mechanizmy tuszowania
    1. Kardynałowie: Tarcisio Bertone, Pietro Parolin, Leonardo Sandri, Fernando Filoni – znali dossier, ale nic nie zrobili.
    2. Giovanni Angelo Becciu – usunięty w 2020 w związku ze skandalem finansowym (Londyn), ale według Viganò Peña Parra jest znacznie gorszy i bardziej szantażowalny.
    3. Fabián Pedacchio (sekretarz osobisty Bergoglio), Gustavo Zanchetta i inni jako część „lawendowej mafii”.
    4. Mechanizm: szantaż seksualny + korupcja finansowa → kontrola nad nominacjami i decyzjami.
  5. Wniosek Viganò: Bergoglio otacza się skorumpowanymi i szantażowalnymi ludźmi albo celowo (demolka Kościoła na rzecz „NGO filantropijnej”), albo sam jest szantażowany. Cytat: „Questa non è la Chiesa di Cristo, ma un’antichiesa massonica” (To nie jest Kościół Chrystusa, lecz antykościół masoński).

Druga część artykułu – „Lettera da Berlicche” (Aldo Maria Valli)

Fikcyjna satyra / dystopia w formie listu diabła Berlicche do kardynała X (przyszłego fałszywego papieża). Instrukcje destrukcji Kościoła:

  • łamanie protokołu,
  • zaprzeczanie bóstwu Chrystusa,
  • traktowanie dziewictwa Maryi jako mitu,
  • promowanie modernizmu, dialogu międzyreligijnego, lobby homoseksualnego, masowej imigracji jako narzędzi rozbicia tradycyjnego katolicyzmu.

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Skandaliczne miliony kardynała Maradiagi dakowski.pl/archiwum/pliki/

babylonianempire/vigano-watykan-znajduje-sie-dzis-w-rekach-dwoch-ekstremalnie-zdeprawowanych-postaci

babylonianempire/kardynalowie-powinni-zrobic-aby-oczyscic-kosciol-po-smierci-franciszka

Certyfikat celebryty

Szanowni Państwo! 
Oto dziewiąty w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU. 
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

www.mtodd.pl


Certyfikat celebryty   9/2026(763)

Obecny rząd/nierząd zaspakaja potrzeby zwłaszcza tych, którzy potrzebują zarobić/ukraść – nie napracować się. W Spółkach Skarbu Państwa są takie stanowiska w obfitości. Mała niedogodność polegała na tym, że ubieganie się o stanowisko w radzie nadzorczej firmy, wymaga posiadania doktoratu, ale potrzeba matką wynalazku. Stąd popularność Collegium Tumanum, którego dyplom kupić można było, jak kapustę na straganie. 

Tytuł celebryty nie wymaga nakładów finansowych. Zostać może nim byle bloger, pod warunkiem jednak, że będzie wiedział skąd wiatr wieje. Jest bowiem pewna „zagwozdka”, póki się nie jest celebrytą, nikt twoich wpisów czytać nie będzie, bo inteligentnym jakieś wypociny nie przypadną do gustu, a ci gustu pozbawieni, celebrytę poznają po tym, że już jest celebrytą, bo się za niego podał. A żeby się nim stać, trzeba na wypisywać sporo wulgaryzmów pod adresem jakiegoś „faszysty”, lub innego „przyjaciela Putina”.

Nie wiem doprawdy, jak to się stało, że jeszcze nie zostałam zaliczona, do tych ostatnich i aresztowana. Minęła właśnie czwarta rocznica napaści Putina na Ukrainę i nikt dotąd nie zapytał dlaczego wybrał on właśnie datę 24 lutego. Bo zamierzał uczcić moje imieniny, ale spóźnił się o dwa dni. Odkąd włada nami Demokracja Warcząca, tego dnia, co roku, o szóstej rano czekam na uzbrojony patrol, ale nikt nie przychodzi. Oj, chyba żadna ze mnie celebrytka. Na razie nigdzie tego nie ogłaszam, a swoją drogą mam nadzieję, że Putin odpowie za swoje czyny.

Kredyt dla kretynów

‒ Czy ty rozumiesz o co chodzi z tym sejfem? – spytała Małgorzata.

‒ To takie miejsce do trzymania, między innymi, gotówki – odpowiedział DUCH CZASU.

‒ Nie to miałam na myśli, tylko te miliardy „oferowane” nam przez Unię Europejską

‒ Oferowane, powiadasz? To tak jak bym ci oferował kredyt na bliżej nieokreślony procent, pod warunkiem, że kupisz ode mnie to, co ci każę za cenę, której zażądam.

‒ Podobno z przeznaczeniem na zbrojenia.

‒ Rzeczywiście, co jak co, ale zbroić, to Niemcy się lubią. Mają milenijne tradycje. Bez tego nie wywołaliby ani pierwszej, ani drugiej Wojny Światowej.

‒ Sami tego kredytu nie biorą.

‒ Wystarczy, że znaleźli frajerów, którzy im to sfinansują.

‒ Podobno jest już jakaś polska firma zbrojeniowa…

‒ Która przygarnie miliony? Firma-krzak ukryta za Poncjuszem Piłatem, zarejestrowana w miejscu niedostępnym dla nieuprawnionych, podzieli szmal między tych, co trzeba według instrukcji z Berlina.

‒ Z tych przeznaczonych dla Niemców?

‒ W porozumieniu z nimi, rzecz jasna.

‒ Duży przekręt, to duże ryzyko.

‒ Dlatego beneficjenci zrobią wszystko, żeby „europejska” mafia, której służą, nie straciła władzy w Generalnej Guberni.

Friday Funnies: „I Speak Jive” [MEM-y, nie bój się…]

Friday Funnies: „I Speak Jive”

Exit Stage left – Gruesome Newsom

Dr. Robert W. Malone Feb 27, 2026





[Brag i bragging – oznaczają przechwalanie się. asshat, arsehat – dupek; arogant. md]














Finding good Newsom jokes today is like shooting fish in a barrel!



OK- for those that missed the actual video, here it is! Comedy doesn’t get much better!



The World’s a Stage and Newsom is Front and Center

He doesn’t govern so much as he tours. Every microphone becomes a spotlight, every press appearance a carefully staged scene, while the state he’s supposed to manage simmers on the back burner. Wildfires flare, water systems creak, rolling blackouts hum — but those aren’t cues for him, just background noise to the next photo op. The problem with living under the lights is that they don’t just illuminate, they expose. When you build a career on visibility, every crack shows in high definition. The real work waits in the wings while the roadshow rolls on, polished optics and soundbites front and center. In a world where attention is currency, overexposure is the cost.

He stands in the limelight while backstage, the theater is ablaze.

  • from: Worlds Amiss






Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.


Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share