Rzeczpospolita przedzawałowa. Jak wprowadzić JOW?

Rzeczpospolita przedzawałowa

Jarosław Warzecha


salon24.pl/u/jaroslawwarzecha/rzeczpospolita-przedzawalowa

System wyborczy w naszym pięknym Kraju jest chory. A razem z nim jest chora cała najjaśniejsza Rzeczpospolita. To przecież użycie metody d’Hondta sprawiło, że do Sejmu RP wszedł niejaki poseł Czarzasty, choć jako pierwszy na liście wyborczej dostał prawie dwa razy mniej głosów niż ostatni na tej liście – Czarzasty 22 332 głosy, Łukasz Litewka 40 651 głosów.

 To dzięki wadliwej w naszych warunkach społecznych i politycznych metodzie d’Hondta, taki poseł Czarzasty, mimo swojej, mówiąc bardzo oględnie mało chwalebnej przeszłości i politycznej i nie tylko ( choćby afera Rywina), został marszałkiem sejmu i tym samym drugą osobą w Państwie. Sytuacja absolutnie kuriozalna, nie do pomyślenia w kraju demokratycznym – chyba, że jest to demokracja „ taka jak my ją rozumiemy”.

 Metoda d’Hondta w naszym Kraju nie oddaje rzeczywistych preferencji społecznego poparcia w wyborach do sejmu. Jest poza tym szczególnie podatna na wyborcze manipulacje, fałszerstwa.

 Konstytucjonaliści nie tylko w Polsce, od dawna, jeżeli nie od zawsze twierdzą, że im prostszy system wyborczy, tym wierniej oddaje prawdziwe poparcie wyborców i tym trudniejszy do sfałszowania.

 W wyborach prezydenckich i senackich od początku sprawdza się znakomicie system większościowy. Wielu przyzwoitych posłów zdarło głos w walce o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych i wprowadzanie jednoznacznych zasad systemu większościowego – wygrywa ten kto ma największą liczbę głosów.

 Czy system większościowy może mieć swoje słabości? Oczywiście. Jak każdy system stworzony przez człowieka. Nawet najmocniejsze banki nie są w stu procentach bezpieczne.

 Oczywiste, że wprowadzenie zmian w ordynacji wyborczej to zmiana Konstytucji. A to wymaga co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Senat: Bezwzględna większość głosów. 

 Art. 96 ust. 2 Konstytucji, mówi między innymi, że wybory do Sejmu są Proporcjonalne. I to jest ta istotna przeszkoda we wprowadzeniu JOW.

 Pytanie zatem zasadne – czy różni czarzaści mają dalej dewastować Państwo Polskie, czy też czas najwyższy by uzdrowić stan przedzawałowy Rzeczypospolitej?

  To oczywiste, że do tego będzie potrzeba daleko, a nawet bardzo daleko posuniętych kompromisów politycznych i morza, jeżeli nie oceanu dobrej woli, ze strony polityków dla których Polska jest rzeczywiście najważniejsza.

 Tym bardziej, że główne prawo Murphy’ego mówi : „Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie źle”.  A ono także w polityce, naszej polskiej, sprawdziło się już wielokrotnie.

Burza na szczycie UE [czyli w nocniku]. Orban zablokował gigantyczną pożyczkę dla Ukrainy

Burza na szczycie UE. Orban zablokował gigantyczną pożyczkę dla Ukrainy

19.03.2026 15:32 tysol/burza-na-szczycie-ue-orban-zablokowal-gigantyczna-pozyczke-dla-ukrainy

Weto Węgier wobec wielomiliardowej pożyczki dla Ukrainy wywołało ostrą reakcję unijnych przywódców. Viktor Orban uzależnia swoją decyzję od wznowienia dostaw ropy, podkreślając, że chodzi o bezpieczeństwo jego kraju.

Viktor Orban

Viktor Orban / PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS

Orban blokuje decyzję UE

Premier Węgier Viktor Orban zablokował 90 miliardów euro pożyczki dla Ukrainy podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Decyzja wywołała oburzenie wśród unijnych liderów.

Jak relacjonowało RMF, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa skrytykował ten ruch podczas zamkniętych rozmów. Jest to niedopuszczalne – ocenił stanowisko Węgier.

Zmiana stanowiska Budapesztu

Spór dotyczy zmiany stanowiska Węgier. W grudniu ubiegłego roku Orban zgodził się na udzielenie Ukrainie pożyczki, jednak teraz ją blokuje. W tle jest trwająca kampania wyborcza.

Zdaniem części unijnych polityków takie działanie narusza zasadę lojalnej współpracy między państwami członkowskimi.

Żadne państwo członkowskie wcześniej nie przekroczyło tej czerwonej linii – alarmuje Antonio Costa.

Z oceną przewodniczącego zgodzili się inni liderzy, w tym premier Donald Tusk.

Ropa kluczowym warunkiem

Jeszcze przed szczytem Orban zapowiedział, że Węgry nie poprą żadnych korzystnych decyzji dla Ukrainy, dopóki nie zostaną wznowione dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń.

Transport rosyjskiej ropy został wstrzymany pod koniec stycznia po uszkodzeniu infrastruktury w wyniku rosyjskiego ataku na Ukrainę. Kijów poinformował, że rurociąg jest naprawiany, jednak Węgry i Słowacja oskarżają Ukrainę o celowe blokowanie tranzytu.

Słowacja nie blokuje, UE reaguje

Mimo podobnej sytuacji Słowacja nie zdecydowała się na zablokowanie pożyczki. Antonio Costa podziękował premierowi tego kraju za respektowanie wcześniejszych ustaleń.

„Kwestia przetrwania”

Orban jasno stawia warunki dotyczące relacji z Ukrainą.

Dopiero po odblokowaniu tranzytu ropy będzie można otworzyć nowy rozdział – powiedział Viktor Orban.

Premier Węgier podkreślił, że brak dostaw surowca to dla jego kraju „kwestia przetrwania”.

Vaginet wpada w furię [epicką?]

Vaginet wpada w furię

Stanisław Michalkiewicz  19 marca 2026 michalkiewicz

Nie jest dobrze. Po wtorkowym spotkaniu u pana prezydenta Karola Nawrockiego z udziałem prezesa NBP Adama Glapińskiego w sprawie programu SAFE i alternatywy, rozpętała się furia – z tą różnicą, że tym razem nie chodzi o Wielki Izrael, tylko o Generalną Gubernię. Obywatel Tusk Donald skomentował propozycję, by pieniądze w kwocie 180 mld złotych dla naszej niezwyciężonej armii wygenerować z rezerw NBP, szacowanych na ponad bilion złotych – jako „program SAFE zero złotych” . Głównym argumentem było to, że NBP przez ostatnie lata nie odnotowywał zysków, tylko straty.

Ale jeśli nawet NBP nie odnotowywał zysków, które – w przypadku odnotowania – musiałby przekazać rządowi na pożarcie, to nie znaczy, że nie ma rezerw. Te rezerwy są, zarówno w obcych walutach, jak i w postaci ponad 500 ton złota. Prezes Glapiński w dzień po spotkaniu u prezydenta wspominał, że jeśli cena złota by rosła, np. w związku z „Epicką furią”, albo innymi furiami, to z samej różnicy ceny można wygenerować pieniądze. Ale obywatelu Tusku Donaldu, podobnie, jak Księciu-Małżonku, nic nie przemawiało do przekonania. Przeciwnie – vaginet obywatela Tuska Donalda najwyraźniej zmobilizował stado autorytetów moralnych, zależnych albo od vaginetu, albo od starych kiejkutów, albo wreszcie – od Sanhedrynu, który w Polsce ma przecież swoje żywotne interesy, a także prześwietną Generalicję naszej niezwyciężonej armii.

Całe to towarzystwo zaczęło oskarżać pana prezydenta Nawrockiego jeśli nie o ignorancję – na tym odcinku wyróżniał się zwłaszcza pan prof. Leszek Balcerowicz, który najwyraźniej przyzwyczaił się do przytłaczania wskazanych mu nieubłaganym palcem osób swoim mniemanym autorytetem. Ci, którzy nawet mniemanym autorytetem nikogo nie byliby w stanie przytłoczyć, jak na przykład Wielce Czcigodny pan Trela – dawniej z SLD, obecnie z Lewicy – bez ceregieli oskarżają pana prezydenta o „zdradę”. Widać, że poruszone zostały Moce niebieskie, ziemskie i piekielne – a ta sytuacja skłania do postawienia pytania o przyczyny takiej zapamiętałości i determinacji.

Najwyraźniej w całej tej sprawie nie chodzi o pieniądze dla naszej niezwyciężonej, bo prezes NBP wskazał na źródła alternatywnego finansowania. To, że mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to rozpoznają się po zapachu, nie przyjmują tego do wiadomości, to jeszcze nie dowód, że żadnych pieniędzy nie ma. Nikt bowiem nie zaprzecza, że NBP ma rezerwy szacowane na ponad bilion złotych, a w tej sytuacji uruchomienia 20 procent z nich nie jest przedsięwzięciem niewykonalnym. Żeby ominąć konstytucyjny zakaz finansowania deficytu budżetowego kredytem NBP, wystarczyłoby – jak to miało miejsce w latach poprzednich – że Bank Gospodarstwa Krajowego wyemituje obligacje na sumę 180 mld złotych – co jest legalne – a następnie NBP, w ramach „inwestowania” swoich avoirów, „zainwestuje” w te obligacje – co też jest legalne – i po krzyku.

Jak pisze w książce „Złoto, banki, ludzie – krótka historia pieniądza” nieżyjący już amerykański ekonomista Murray Rothbard, System Rezerwy Federalnej kreuje pieniądze dosłownie z niczego. Zapisuje sobie, dajmy na to, że ma 100 mld dolarów. Tych pieniędzy fizycznie nie ma, ale to nic nie szkodzi, żeby z tej puli napożyczać forsy bankom komercyjnym. Banki komercyjne kredytują z tych pożyczek firmy i obywateli, i w ten sposób z niczego rodzą się prawdziwe pieniądze – bo firmy i obywatele muszą spłacać długi naprawdę. Powoduje to oczywiście inflację – ale to jest „podatek emisyjny” – jak ją nazywał noblista Milton Friedman. Kombinacja z rezerwami NBP aż taka kozacka nie jest, bo te rezerwy rzeczywiście istnieją. Zatem nie o pieniądze tu chodzi.

A jeśli nie o pieniądze, to o co?

Snop światła na tę sprawę rzuca „mechanizm warunkujący”, jakim obwarowana jest pożyczka SAFE. Chodzi o to, że Komisja Europejska pod byle pretekstem – jak to było w przypadku KPO – może wstrzymywać wypłaty kolejnych transz pożyczki. W ten sposób może dyscyplinować nieszczęsnego dłużnika, by skakał przed nią z gałęzi na gałąź. Po drugie – jak w niepojętym przypływie szczerości wychlapała Wielce Czcigodna Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, mająca w vaginecie obywatela Tuska Donalda fuchę pełnomocnika do spraw SAFE – cztery do pięciu procent” od tych prawie 44 miliardów euro od razu powędruje na Ukrainę. To oczywiście nieprawda, bo nie „cztery do pięciu”, tylko prędzej piętnaście – a jak będzie trzeba – to i 50 procent tej sumy trafi na Ukrainę.

Ale to by jeszcze nie uzasadniało aż takiej determinacji, jakiej dowody składa obywatel Tusk Donald, zadowolony ze swego rozumu Książę-Małżonek i zmobilizowane stado mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu. Ponieważ z obfitości serca usta mówią, to wyjaśnienie przyczyn tego zacietrzewienia przyszło od rzecznika Komisji Europejskiej, który wychlapał, że Komisja Europejska Polsce kazała przyjąć program SAFE. To znaczy – przykazała vaginetowi obywatela Tuska Donalda, który otrzymał zadanie wkręcenia naszego nieszczęśliwego kraju w ten program. Bo trzeba nam wiedzieć, że chociaż oprocentowanie SAFE jest podobno „korzystne”, to z uwagi na wieloletni termin spłaty, Polska musiałaby oddać Komisji Europejskiej prawie dwa razy tyle, ile by dostała. Obywatelu Tusku Donaldu to oczywiście nie przeszkadza, bo w roku 2070 prawdopodobnie będzie on już starym nieboszczykiem, podobnie jak i Książę-Małżonek, chociaż sprawia wrażenie niezwykle żywotnego.

Ale co z naszym nieszczęśliwym krajem? Ano – SAFE zostało pomyślane jako instrument trwałego uzależnienia Polski od Komisji Europejskiej, w której coraz więcej kompetencji zagarnia dla siebie Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje. Najwyraźniej musiała opatrzyć rozkaz przyjęcia przez Polskę programu SAFE zagrożeniem, że w przeciwnym razie powyrywa Donaldu Tusku i Księciu-Małżonku nogi z tyłka. Może nie dosłownie, chociaż i tego wykluczyć z góry przecież nie można – ale mogła uzależnić od tego możliwość kontynuowania świetnych karier. Toteż ze zrozumieniem w tej sytuacji przyjmujemy do wiadomości pogróżki obywatela Tuska Donalda, że w razie zawetowania ustawy o SAFE, vaginet przystąpi do realizowania „Planu B”, to znaczy – wzięcia tej pożyczki na tak zwany „rympał”, bez oglądania się na żadne konstytucyjne dyrdymały.

W tej sytuacji Polska zostałaby, wraz z całą naszą niezwyciężoną armią, wprowadzona na świetlisty szlak, wiodący do Generalnej Guberni – bo w IV Rzeszy taki właśnie los wypadł naszemu nieszczęśliwemu krajowi. Tymczasem, kiedy „takie oto zabawy i spory” się u nas odbywają, „Epicka furia” powoli ogarnia również Europę i to w pobliżu naszego nieszczęśliwego kraju. Właśnie Rumunia zaoferowała Amerykanom swoje terytorium, jako kolejną bazę do ataku na złowrogi Iran. O ile pamiętam, to na terenie Rumunii jest amerykańska baza, podobna do tej u nas, w Redzikowie na Pomorzu. Skoro zatem „Epicka furia” zatacza coraz szersze kręgi, to w pewnym momencie może objąć nie tylko Rumunię, ale i nasz nieszczęśliwy kraj.

Stanisław Michalkiewicz

Girls School Bomber. MEM-y II.

———————————

——————————————

——————————————–

—————————————-

—————————————————-

————————————————

———————————————

——————————————

——————————

———————————————–

Niezamierzone [przez USA] konsekwencje irańskiego oporu

Niezamierzone konsekwencje irańskiego oporu

przez Thierry’ego Meyssana voltairenet-org/article 17 marca 2026 r.

Stawiając opór nielegalnemu atakowi Izraela i Stanów Zjednoczonych na swój kraj, Irańczycy doprowadzili do ujawnienia się „papierowego tygrysa”. W ciągu kilku dni udowodnili, że wyrafinowana i droga broń Pentagonu nie nadaje się do ich wysoce ekonomicznego stylu prowadzenia wojny. Zdestabilizowali globalny rynek ropy naftowej, który gwarantuje dolara amerykańskiego. Wreszcie, przedstawili nową koncepcję, nad którą zastanawiają się wszyscy przeciwnicy dominacji anglosaskiej. Skłoniła ona już Chiny do całkowitej rewizji planów obronnych w przypadku ataku USA na Tajwan.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja)

Wojna z Iranem jest inna niż wszystkie. Po raz pierwszy nie ma znaczenia, które cele zostaną zniszczone. Bohaterowie koncentrują się na ekonomicznych konsekwencjach swoich działań. To doświadczenie rewolucjonizuje sposób prowadzenia wojny i skłoniło już Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą do rewizji planów bojowych.

Dron Shahed kosztuje około 35 000 dolarów. Aby mu przeciwdziałać, Stany Zjednoczone musiałyby wystrzelić dwa pociski Patriot, każdy kosztujący 3,3 miliona dolarów. Jeśli pozwolą dronowi Shahed trafić w cel – jakikolwiek – będzie to oznaczać, że nie są w stanie obronić siebie ani swoich sojuszników. Wystrzeliwując drona, Iran prawie na pewno zmusi Stany Zjednoczone do wydania 6,6 miliona dolarów, czyli około 188 razy więcej niż wynosi irańska inwestycja.

Stany Zjednoczone posiadają system antydronowy Merops, ale znajduje się on dopiero w fazie testów na Ukrainie od półtora roku. Systemy te są również rozmieszczone wzdłuż granic Polski i Rumunii. Pentagon zdecydował się na odsłonięcie wschodniej granicy NATO, aby wprowadzić Merops do Zatoki Perskiej.

„Otrzymaliśmy konkretną prośbę ze strony Stanów Zjednoczonych o pomoc w ochronie” przed irańskimi systemami dronów – powiedział 12 marca niewybrany ponownie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ukraińscy oficerowie natychmiast udali się do Zatoki Perskiej.

Co więcej, Stany Zjednoczone od lat eksperymentują z laserami przeciw-dronowymi. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie, ale na razie nie wiadomo, jak ta broń mogłaby zostać wykorzystana, nie mówiąc już o masowej produkcji. Upłynie wiele lat, zanim Pentagon użyje jej na polu bitwy.

Co więcej, zapasy rakiet Patriot kurczą się na naszych oczach. Nawet jeśli Pentagon utrzymuje dostępne zapasy w tajemnicy, wszystkie inne możliwości sprowadzenia Patriotów na Bliski Wschód są ujawniane. Wiadomo jedynie, że amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy może produkować nie więcej niż 700 jednostek rocznie, podczas gdy Iran wystrzelił już kilka tysięcy pocisków Shahed.

Tutaj skupiamy się wyłącznie na misjach niszczenia dronów Shahed. Obrona Stanów Zjednoczonych i Izraela przed pociskami dalekiego zasięgu to nie tylko problem finansowy, ale i krótkoterminowy: wyczerpywanie się zapasów pocisków przechwytujących THAAD, których tygodniowo można produkować zaledwie około dziesięciu  [ 1 ] .

W każdym razie Stany Zjednoczone oficjalnie wydały 5,6 miliarda dolarów na amunicję w ciągu pierwszych dwóch dni nielegalnej wojny z Iranem  [ 2 ] . Kwota ta wzrosła do 11,3 miliarda dolarów zgodnie z oświadczeniem Pentagonu dla Kongresu z 10 marca. W przypadku 1444 zabitych Irańczyków odpowiada to kosztowi około 8 milionów dolarów na ludzkie życie od 12 marca, zgodnie z danymi irańskiego Ministerstwa Zdrowia  [ 3 ] . Najdroższa wojna w historii.

Dla porównania, Irańczycy doświadczyli dwóch poważnych traum: I wojny światowej – w której w Iranie zginęło więcej ludzi niż w Niemczech i Francji razem wziętych – która pochłonęła około 6 milionów ofiar. Wojna narzucona im przez Irak pochłonęła co najmniej 500 000 ofiar. Zrozumiałe jest zatem, że obecne kilkaset ofiar nie powali tego kraju na kolana.

Kolejną irańską innowacją jest odwet Teheranu na sąsiadach. Opierając się na prawie międzynarodowym i oświadczeniach przywódców Izraela i USA, Iran zaatakował amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej i Lewancie. Nie mam tu na myśli ataków libańskiego Hezbollahu (Partii Boga) i irackiej Saraya Awliya al-Dam (Brygady Krwawych Strażników), a jedynie ataki irańskie.

Iran z niepokojem przypomniał Zachodowi o rezolucji 3314 (XXIX) z 14 grudnia 1974 r.  [ 4 ] . Przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ bez głosowania, wyjaśnia ona pojęcie agresji, o którym mowa w Karcie San Francisco. Prasa międzynarodowa, zdominowana przez Anglosasów, przekonała się, że prawo międzynarodowe zabrania wjazdu na terytorium obce. Na tej podstawie Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło rosyjską specjalną operację wojskową na Ukrainie. Iran ożywił ten zapomniany tekst.

Tekst ten upoważnia do użycia siły w celu wsparcia „ludów podległych reżimom kolonialnym lub rasistowskim”, podobnie jak ma to miejsce w przypadku rosyjskiej pomocy dla republik Donbasu (artykuł 7). Zakazuje on nie tylko agresji na Iran ze strony Izraela i Stanów Zjednoczonych, ale także udziału w takiej agresji państw trzecich, na terenie których znajdują się bazy wojskowe Izraela lub USA (artykuł 3). Wynika z tego, że Iran ma prawo do odwetu na terytoriach państw Zatoki Perskiej i Lewantu.

Widzimy, że państwa te są zaniepokojone reakcją Iranu i że ich gospodarki są sparaliżowane. Państwa te, głównie te w Zatoce Perskiej, są znaczącymi producentami ropy naftowej. Dlatego starają się uwolnić od Izraela i Stanów Zjednoczonych, które wcześniej zapewniały im bezpieczeństwo, a teraz ponoszą odpowiedzialność za ich nieszczęście. Gdyby ich pragnienie niepodległości skłoniło je do sprzedaży ropy nie w dolarach amerykańskich, ale w innych walutach, wartość dolara gwałtownie spadłaby. W rzeczywistości wartość ta nie jest gwarantowana przez PKB Stanów Zjednoczonych, ale przez międzynarodowy rynek węglowodorów.

Kiedy prezydent Nicolás Maduro został porwany, podkreślaliśmy, że Stany Zjednoczone nie dążyły do ​​przejęcia znacznych rezerw ropy naftowej tego kraju, lecz do przywrócenia handlu ropą opartego na dolarze. To, co odniosło sukces w Wenezueli, może zakończyć się porażką na Bliskim Wschodzie i oznaczać początek końca Stanów Zjednoczonych.

To, co dzieje się obecnie na Bliskim Wschodzie, nagle staje się inspiracją dla wszystkich krajów, które narzekają na dominację Stanów Zjednoczonych, począwszy od Chin.

Pekin przygotowuje się do konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią o swój region Tajwanu. Należy pamiętać, że Chiny nie zamierzają okupować tej wyspy, ale uważają każdą próbę przyznania jej niepodległości za akt agresji  [ 5 ] . Z perspektywy Chin Czang Kaj-szek nie miał prawa do secesji, a Tajwan pozostaje regionem chińskim. Kuomintang, partia następcza Czang Kaj-szeka, zgodziła się, a jedynie bardzo mała Demokratyczna Partia Postępowa (DPP) prezydenta Lai Ching-te dąży do niepodległości. Ta kwestia pojawia się tylko dlatego, że Stany Zjednoczone ją podnoszą.

Pekin właśnie zdał sobie sprawę, że prawo międzynarodowe zezwala na odwet przeciwko amerykańskim bazom wojskowym w regionie Azji i Pacyfiku w przypadku agresji ze strony USA. W jednej chwili Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zrewidowała wszystkie swoje plany [5]. Nie skierowała już pocisków w stronę Tajwanu, lecz w stronę 24 amerykańskich baz wojskowych w regionie.

Wszystkie państwa, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe i przewidują problemy, z jakimi borykają się obecnie państwa Zatoki Perskiej i Lewantu, podążają za tym trendem. Nie ma wątpliwości, że wkrótce zakwestionują obecność tych baz.

Abstrahując od konfliktu irańskiego, wydaje się obecnie, że irański model oporu narzuca się wszystkim, którzy spodziewają się konfliktu militarnego z Waszyngtonem, i że rewolucjonizuje on nasze pojmowanie równowagi sił.

Ważne jest, aby zrozumieć, że Stany Zjednoczone dały się zmanipulować własnej propagandzie. Były przekonane, że wydarzenia po upadku banku Ayandeh spowodowały ponad 40 000 ofiar, wszystkie przypisywane Gwardii Rewolucyjnej. To oczywiście całkowita nieprawda. Większość ofiar była wynikiem ataków ISIS i paniki wywołanej przez snajperów na dachach, w wyniku której zginęli zarówno protestujący, jak i policjanci. Rzeczywista liczba ofiar jest co najmniej sześciokrotnie niższa.

Przekonywali również samych siebie, że wszyscy ci demonstranci byli „antyrządowi”, zakładając, że ci, którzy domagali się zwrotu aktywów bankowych, byli z konieczności przeciwni ajatollahowi Aliemu Chameneiemu. W ten sposób wrzucili do jednego worka protestujących ekonomicznie, przeciwników religijnego totalitaryzmu i tych, którzy chcieli być rządzeni na wzór zachodni. Teraz odkrywają, że można dać się zrujnować systemowi bankowemu, żywić urazę do mułłów, fascynować się około czterdziestoma zachodnimi kanałami telewizyjnymi nadającymi amerykańskie seriale w języku perskim, a mimo to bronić swojego kraju.

Ta błędna kalkulacja, porównywalna z tą, która w 1979 r. doprowadziła do rezygnacji i ucieczki szacha Rezy Pahlawiego oraz do zorganizowania powrotu imama Ruhollaha Chomeiniego z Francji, obecnie prowadzi ich do klęski militarnej, a nawet do ich upadku.

Thierry Meyssan Tłumaczenie Horsta Frohlicha. Korekta Wernera Leuthäussera.

Kompleks gazowy Ras Laffan w Katarze zniszczony – Iran jednym atakiem obnażył szaleństwo europejskiego Zielonego Ładu

Kompleks gazowy Ras Laffan w Katarze

został zniszczony –

Iran jednym atakiem obnażył

szaleństwo europejskiego Zielonego Ładu

19/03/2026 – zmianynaziemi/kompleks-gazowy-ras-laffan-w-katarze-zostal-zniszczony-iran-jednym-atakiem-obnazyl

Przez lata unijni urzędnicy przekonywali, że gaz ziemny to bezpieczny pomost między węglową przeszłością a odnawialną przyszłością. Wystarczyła jedna salwa irańskich rakiet, by ten most runął. Atak na Ras Laffan w Katarze – największy obiekt skraplania gazu na świecie – nie jest tylko kolejnym epizodem bliskowschodniego konfliktu. To brutalny rachunek wystawiony Europie za dekadę energetycznego szaleństwa.

18 marca 2026 r. irańskie pociski uderzyły w kompleks Ras Laffan Industrial City. QatarEnergy potwierdziła „rozległe uszkodzenia”. Wybuchły pożary, instalację ewakuowano, produkcję LNG wstrzymano. To nie był pierwszy atak – już 2 marca drony irańskie zmusiły Katar do zawieszenia eksportu. Ale marcowy uderzenie rakietowe to już zupełnie inna skala zniszczeń. Ras Laffan odpowiada za około 20% światowej produkcji skroplonego gazu ziemnego. Jego główni odbiorcy to Europa i Azja. Trudno o bardziej czuły punkt całej globalnej energetyki.

Tło konfliktu jest złożone. Pod koniec lutego 2026 r. Izrael zaatakował irańskie pole gazowe South Pars – to samo, które Iran współdzieli z Katarem. Teheran odpowiedział uderzeniami na infrastrukturę Zatoki Perskiej. Prezydent Trump zagroził publicznie, że jeśli Iran ponownie zaatakuje Ras Laffan, Stany Zjednoczone zniszczą całe South Pars. Jednocześnie powstrzymał Izrael przed dalszymi nalotami na irańskie instalacje naftowe. Katar wydalił irańskich dyplomatów. Arabia Saudyjska zgłosiła ataki na własne rafinerie. Region płonie – i to dosłownie.

Skutki dla rynków energii są natychmiastowe i dotkliwe. Ceny ropy Brent od początku konfliktu wzrosły o ponad 20 dolarów, oscylując między 92 a 103 dolarami za baryłkę. Gaz ziemny w Europie – notowany na giełdzie TTF – drożeje w tempie, którego analitycy HSBC nie przewidywali nawet w czarnych scenariuszach. Wzrosty sięgają 40% powyżej prognoz na cały 2026 rok. Cieśnina Ormuz jest częściowo zablokowana. Europejskie elektrownie gazowe, które miały być filarem transformacji energetycznej, stoją przed widmem przestojów. Niemcy, Holandia, Polska – kraje, które w ostatnich latach postawiły na import LNG jako alternatywę dla rosyjskiego gazu – mogą wkrótce zmierzyć się z poważnymi problemami z dostawami energii.

I tu dochodzimy do sedna. Przez ostatnie kilkanaście lat Komisja Europejska budowała Zielony Ład na fundamencie, który okazał się piaskiem. Gaz miał być paliwem przejściowym – czystszym od węgla, tańszym od atomu, łatwiejszym do wdrożenia niż OZE w skali przemysłowej. Po 2022 roku, gdy Rosja zakręciła kurek, Bruksela z entuzjazmem zastąpiła rosyjskie dostawy katarskim i amerykańskim LNG. Nikt nie zadał głośno pytania: co się stanie, gdy Bliski Wschód stanie się areną kolejnej wojny? Teraz pytanie zadaje sama rzeczywistość – i odpowiada na nie płonącym kompleksem w Katarze.

Zielony Ład nie był tylko programem klimatycznym. Był projektem politycznym opartym na założeniu, że świat pozostanie w miarę stabilny, a handel energią będzie funkcjonował wedle reguł wolnego rynku. Geopolityka to założenie właśnie skasowała. Europa uzależniła się najpierw od Rosji, potem od Zatoki Perskiej, i za każdym razem płaci cenę tej naiwności. System handlu emisjami ETS, nakładany na europejski przemysł i energetykę jak kaftan bezpieczeństwa, w obliczu kryzysu okazuje się narzędziem autodestrukcji. Włochy i Niemcy już żądają jego zawieszenia. Debaty w Parlamencie Europejskim i Radzie UE z 19–20 marca mogą przynieść decyzje, które jeszcze miesiąc temu byłyby nie do pomyślenia.

Osiem państw – Hiszpania, Holandia, Dania i inne – ostrzega przed krokiem wstecz w polityce klimatycznej. Ale gdy obywatele stają przed perspektywą blackoutów i rachunków za energię, które pożerają połowę pensji, ideologiczne zobowiązania klimatyczne szybko tracą na wadze. Węgiel, przez lata przedstawiany w Brukseli niemal jako substancja toksyczna, nagle wraca na salony jako gwarancja bezpieczeństwa energetycznego.

Dla Polski to moment, który może zmienić krajową politykę energetyczną. Spółki węglowe notowane na GPW – LW Bogdanka i Jastrzębska Spółka Węglowa – znalazły się w zupełnie nowej sytuacji rynkowej. Rosnące ceny węgla energetycznego i koksowego, połączone z możliwym zawieszeniem lub ograniczeniem ETS, oznaczają wyższe marże i odbudowę pozycji sektora, który jeszcze niedawno był skazywany na likwidację. Bogdanka dostarcza węgiel do elektrowni, które teraz mogą być jedyną realną rezerwą mocy. JSW produkuje koks dla hutnictwa, które w warunkach kryzysu energetycznego może wrócić do sprawdzonych technologii. Polskie bloki gazowe o łącznej mocy około 3000 MW mogą stanąć z braku surowca. Kopalnie, które jeszcze rok temu zasypywano pod presją unijnych regulacji, nagle okazują się aktywem strategicznym.

Nie należy jednak popadać w euforię. Powrót do węgla to rozwiązanie doraźne, nie strategiczne. Polska potrzebuje energetyki jądrowej, rozbudowy OZE i uniezależnienia się od jakichkolwiek zewnętrznych dostaw paliw – niezależnie czy płyną z Rosji, Kataru czy Stanów Zjednoczonych. Kryzys pokazuje tylko, że droga do tej niezależności była blokowana przez regulacje, które bardziej służyły interesom politycznym niż realnym potrzebom bezpieczeństwa.

Atak na Ras Laffan to nie lokalny incydent. To zwierciadło, w którym Europa powinna przejrzeć się bez retuszu. Obraz jest nieprzyjemny: kontynent, który przez lata mylił pobożne życzenia z polityką energetyczną, stoi teraz przed konsekwencjami własnych decyzji. Komisja Europejska ma szansę wyciągnąć wnioski. Pytanie, czy ideologia okaże się silniejsza niż rzeczywistość.

Źródła:

https://www.reuters.com/world/middle-east/qatarenergy-rep…

https://www.aljazeera.com/news/2026/3/18/qatar-says-iran-…

https://www.bbc.com/news/articles/c93j37egjdeo

https://www.cnbc.com/2026/03/18/iran-war-qatar-ras-laffan…

https://www.bbc.com/news/articles/c78x83lpgngo

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-03-18/qatar-…

Od sodomii do genderyzmu – historia ideologizacji zaburzeń płciowych

Od sodomii do genderyzmu – historia ideologizacji zaburzeń płciowych

W ostatnich dekadach tzw. „ruch LGBT” stał się jednym z najbardziej wpływowych nurtów kulturowych i politycznych Zachodu. Jednak – jak wskazują niektórzy analitycy – jego rozwój coraz częściej wykracza poza pierwotne postulaty dotyczące ochrony przed dyskryminacją i przyjmuje formę szerokiego projektu ideologicznego, do którego akceptacji, społeczeństwa nie są już zachęcane, ale zmuszane. Analiza opublikowana przez Instytut Ordo Iuris wskazuje, że współczesny aktywizm dewiacyjny jest elementem głębszej transformacji kulturowej, której celem jest zmiana rozumienia rodziny, płci i ludzkiej seksualności.

Od sodomii do genderyzmu – historia ideologizacji zaburzeń płciowych. Według autorów opracowania ruch dewiacyjny początkowo odwoływał się do retoryki praw obywatelskich. Aktywiści przedstawiali swoje postulaty jako walkę o równość wobec prawa i ochronę przed dyskryminacją. Z czasem jednak agenda zaczęła się rozszerzać.

Jak zauważają autorzy analizy, hasła emancypacyjne przekształciły się w szeroki projekt zmiany norm społecznych – od redefinicji małżeństwa po promowanie nowych koncepcji płci i seksualności. W tym ujęciu nie chodzi już wyłącznie o prawa jednostek, lecz o przebudowę całego porządku kulturowego. Proces ten można obserwować w wielu krajach zachodnich, gdzie w ciągu ostatnich lat rozszerzano zakres przywilejów dla związków jednopłciowych oraz wprowadzano nowe regulacje dotyczące tożsamości płciowej.

Krytycy współczesnego aktywizmu LGBT zwracają uwagę, że jego rozwój łączy się z rozpowszechnieniem ideologii określanej jako „gender”. W jej ramach płeć nie jest już traktowana jako biologiczna cecha człowieka, lecz jako konstrukt społeczny, który można dowolnie definiować.

Tego typu koncepcje – zdaniem ich przeciwników – prowadzą do podważenia podstawowych kategorii antropologicznych i kulturowych. Tradycyjne rozumienie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, ukierunkowanego na rodzinę i wychowanie dzieci, zostaje zastąpione wizją relacji opartych wyłącznie na indywidualnym wyborze. Według analizy takie zmiany mogą prowadzić do osłabienia instytucji rodziny i zatarcia różnic między różnymi formami relacji społecznych.

Autorzy opracowania wskazują, że współczesny aktywizm sodomicko-genderowy działa często poprzez stopniowe przesuwanie granic akceptacji społecznej. Najpierw pojawia się postulat tolerancji i ochrony przed przemocą, następnie żądanie pełnej równości prawnej, a w kolejnym etapie – zmiana definicji instytucji takich jak małżeństwo czy rodzina. W efekcie dochodzi do sytuacji, w której – jak twierdzą krytycy – tradycyjne normy społeczne zaczynają być przedstawiane jako przejaw dyskryminacji, a sprzeciw wobec nowych idei bywa marginalizowany lub stygmatyzowany.

Debata o ruchu dewiacyjnym stała się dziś jednym z najważniejszych sporów kulturowych w świecie zachodnim. Z jednej strony zwolennicy podkreślają potrzebę ochrony praw mniejszości seksualnych. Z drugiej – krytycy wskazują na konsekwencje cywilizacyjne i kulturowe związane z redefinicją podstawowych pojęć dotyczących człowieka i rodziny.

Według autorów analiz publikowanych przez Ordo Iuris współczesna promocja homoseksualizmu i tzw. „płynnej płci” w ramach ideologii genderyzmu/neołysenkizmu nie jest wyłącznie spontanicznym ruchem społecznym. W ich ocenie ma ona charakter ideologiczny i stanowi element szerszej strategii zmiany norm społecznych.

Z tej perspektywy współczesna promocja dewiacji nie jest jedynie kwestią indywidualnych wyborów czy praw mniejszości. Krytycy tego nurtu postrzegają ją jako projekt kulturowy, który zmierza do osłabienia tradycyjnej rodziny oraz zakwestionowania biologicznego i społecznego rozumienia płci i seksualności człowieka, tak by przekształcić społeczeństwo w plastyczną masę, którą można potem urobić w dowolnym kierunku.

Dlatego spór o aktywizm dewiacyjny nie dotyczy wyłącznie polityki czy prawa. W rzeczywistości jest to debata o fundamentach cywilizacji. O tym, czym jest rodzina, kim jest człowiek i jakie wartości mają stanowić podstawę ładu społecznego w przyszłości. Biorąc pod uwagę, że sporowi towarzyszą też starcia związane z aborcją i eutanazją, jest to bój cywilizacji z antycywilizacją. Bój w którym każdy z nas musi opowiedzieć się po jednej ze stron.

USA jak w narkotycznym cugu. „The Spectator” wieszczy rychły koniec trumpizmu

USA jak w narkotycznym cugu. „The Spectator” wieszczy rychły koniec trumpizmu

pch24.pl/usa-jak-w-narkotycznym-cugu-the-spectator-wieszczy-rychly-koniec-trumpizmu

Życie wyborcy Donalda Trumpa przypomina codzienność uzależnionego od heroiny: przeżywasz regularne napady przerażenia i śmiertelnego zagrożenia, których ostatecznym rezultatem jest – w najlepszym razie – powrót do normalności – pisze Christopher Caldwell na łamach brytyjskiego konserwatywnego tygodnika „The Spectator”.

„Rok temu, cła wprowadzone w Dzień Wyzwolenia, niemal doprowadziły do paraliżu amerykańskiej gospodarki, zanim Chiny łaskawie odpuściły sobie tę sprawę. Potem pojawiła się jeszcze bardziej lekkomyślna decyzja o przyłączeniu się do Izraela w bombardowaniu irańskiej instalacji jądrowej w Fordow” wymienia publicysta.

Caldwell przekonuje, że wraz atakiem na Iran z 28 lutego, szczęście w końcu opuściło Donalda Trumpa. Jego niefrasobliwe decyzja skończyła się dla wszystkich fatalnie: polityk wciągnął Stany Zjednoczone w kolejną długą wojnę na Bliskim Wschodzie, doprowadził do kryzysu paliwowego na całym świecie i spowodował globalny wzrost nastrojów antyamerykańskich. Do tego potężnie zachwiał zaufaniem sojuszników z NATO.

Co najbardziej istotne, decyzję o zaatakowaniu Iranu Trump zdradził oczekiwania swojego własnego żelaznego elektoratu. Influencerzy, którzy uważani byli dotychczas za rzeczników trumpizmu – Joe Rogan, Tucker Carlson, Megyn Kelly, Candace Owens – zareagowali na inwazję z niedowierzaniem. W konsekwencji „Trump może bawić się prezydenturą przez następne trzy lata (o ile nie dojdzie do impeachmentu), ale wzajemny szacunek między nim a jego ruchem został zerwany, a jego rewolucja zasadniczo dobiegła końca” – ocenia publicysta.

Caldwell sugeruje, że spadek notowań Trumpa wynika przede wszystkim z jego charakteru; przekonaniu o własnej nieomylności, czy absolutnej niewrażliwości na nawet najmniejszą krytykę. Charyzmatyczna aura prezydenta USA z jednej strony pozwoliła wygrać wybory, ale w dłuższej perspektywie – doprowadziła do szeregu katastrofalnych decyzji. Brytyjski autor sugeruje, że w ten sposób na naszych oczach objawia się słabość amerykańskiego systemu prezydenckiego, którego pierwotny charakter przywróciła „kontrrewolucja” MAGA.

Paradoksalnie – tłumaczy publicysta – trumpizm był ruchem na rzecz demokracji. Donald Trump szedł do wyborów z hasłem rozprawienia się z „głębokim państwem” (ang. deep state), rozumianym jako nieformalna władza ukryta w sieci powiązań pomiędzy władzami uniwersyteckimi, liderami opinii, tajnymi służbami, organizacjami pozarządowymi czy instytucjami finansowymi. Ponowny wybór Donalda Trumpa oznaczał powrót do pierwotnej wersji systemu pomyślanego przez Ojców Założycieli, gdzie decyzji prezydenta nie ogranicza silne „społeczeństwo obywatelskie” ze swoimi instytucjami.

„Właśnie dlatego przed 1788 rokiem nikt nie odważył się wprowadzić systemu prezydenckiego na wzór amerykański i właśnie dlatego postępowcy ograniczyli uprawnienia prezydenta poprzez stworzenie „głębokiego państwa”. Bez tego istnieją w rzeczywistości tylko dwa zabezpieczenia przed samowolną władzą wykonawczą. Po pierwsze, społeczeństwo musi wybrać osobę o nienagannym charakterze i oddanej sprawie publicznej, a po drugie, osoba ta musi przestrzegać konstytucji” – podkreśla Caldwell.

Zdaniem autora, Amerykanie nie spodziewali się, że wady charakteru Trumpa mogą stanowić dla nich zagrożenie w sferze polityki zagranicznej. Dzisiaj politykę Stanów Zjednoczonych wobec Iranu kształtuje na dobrą sprawę zięć Trumpa, Jared Kushner blisko związany z premierem Izraela, oraz jego przyjaciel z branży nieruchomości, Steve Witkoff. Żaden z nich nie został zatwierdzony przez Senat, jak to jest wymagane w przypadku czołowych dyplomatów i członków gabinetu, a Kushner nie opublikował nawet oświadczenia majątkowego.

„Nie można winić Netanjahu za to, że wykorzystał tę sytuację – prawdopodobnie jego kraj już nigdy nie będzie miał do czynienia z tak łatwowiernym prezydentem” – podkreśla Caldwell. Choć Trump niejednokrotnie wykazał się zaskakująca umiejętnością wychodzenia z sytuacji kryzysowych, to – zdaniem publicysty – „nie pozwoli to jego ruchowi przetrwać”. Prezydent USA wydaje się bowiem kompletnie ignorować sygnały płynące z wnętrza własnego elektoratu.

„Trump realizuje obecnie politykę tych samych ekspertów z think tanków i propagatorów demokracji, z którymi obiecał walczyć. Wygląda na to, że minęło już wiele miesięcy, odkąd ludzie, w imieniu których prowadził kampanię, choćby przemknęli mu przez głowę” – konkluduje Caldwell.

Źródło: spectator.com

PR

Cieśnina Ormuz – bardzo dziwne przeciąganie liny

Cieśnina Ormuz – bardzo dziwne przeciąganie liny

The Strait of Hormuz – A Very Strange Tug-of-War, Kit Knightly, Mar 18, 2026

Autor: AlterCabrio , 18 marca 2026

W ciągu kilku godzin od pierwszych nalotów bombowych w ramach „Epic Fury” zachodnie źródła donosiły, że Iran zamknął cieśninę Ormuz.

Następnie Iran stwierdził, że tego nie zrobił, ale groził, że to zrobi.

Wtedy wkroczyli zachodni ubezpieczyciele, wymuszając zamknięcie cieśniny poprzez odmowę ubezpieczania statków przepływających przez cieśninę…

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Źródło: AI

Cieśnina Ormuz – bardzo dziwne przeciąganie liny

Od czasu, gdy USA i Izrael rozpoczęły wojnę – przepraszam, „ukierunkowaną, ograniczoną operację bojową” – trudno było o jakieś konkretne fakty.

W bardziej niż zwyczajowo niejasnej narracji wojennej, powiedziano nam, że Iran wygrywa ORAZ przegrywa, w zależności od tego, kogo zapytaliśmy. To wojna o zmianę reżimu, ale jednocześnie nią nie jest. Zginęło wielu irańskich urzędników, a niektórzy wrócili. Netanjahu również przez chwilę nie żył. Mówiło się też o taktycznej broni nuklearnej.

Nigdzie ta mgła wojny nie jest tak gęsta jak w Cieśninie Ormuz, na temat której nie sposób uzyskać *ekhem* odpowiedzi.

Relacja jest tak dynamiczna i pełna sprzeczności, że przywołuje obrazy skomplikowanej gry „tak, i…”, w którą grają członkowie grupy improwizacyjnej, którzy mają zupełnie inne cele wobec tej historii i potajemnie się nienawidzą.

W ciągu kilku godzin od pierwszych nalotów bombowych w ramach „Epic Fury” zachodnie źródła donosiły, że Iran zamknął cieśninę Ormuz.

Następnie Iran stwierdził, że tego nie zrobił, https://x.com/AJENews/status/2031775096101015743ale groził, że to zrobi.

Wtedy wkroczyli zachodni ubezpieczyciele, wymuszając zamknięcie cieśniny poprzez odmowę ubezpieczania statków przepływających przez cieśninę.

Następnie Donald Trump powiedział, że armia amerykańska ubezpieczy statki i zaoferowała im również eskortę wojskową.

Potem powiedziano nam, że Iran nie może zamknąć Cieśniny, nawet gdyby chciał, ponieważ jego flota została całkowicie zniszczona.

Następnie prasa podała, że ​​Iran zaminował Cieśninę „około tuzinem min”, pomimo że irańscy urzędnicy całkowicie temu zaprzeczyli.

Co dziwniejsze, nawet sekretarz wojny USA, Pete Hegseth, zaprzeczył obecności min, mówiąc na konferencji prasowej: „Nie mamy na to żadnych dowodów”.

Co nasuwa ciekawe pytanie: skoro oba rządy zaangażowane w tę wojnę twierdzą, że nie ma min, to kto twierdzi, że miny są? I dlaczego?

Kto podważa decyzje Pentagonu i irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych? I dlaczego zdecydowana większość prasy daje wiarę tym słowom?

Niestety, jeśli na miejscu znajdują się miny, Marynarka Wojenna USA nie jest w stanie nic z tym zrobić, ponieważ we wrześniu wycofała ze służby cztery trałowce, a następnie w styczniu opuściła nimi ten obszar.

Biorąc pod uwagę, że zaminowanie Cieśniny przez Iran jest oczywistym potencjalnym rezultatem każdego konfliktu, a to konflikty, w którym Stany Zjednoczone zapewne brały udział dziesiątki razy w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, jest to tak niewiarygodna „niekompetencja”, że można ją uznać za swoisty autosabotaż.

Niektórzy politycy sugerowali ostatnio, że można użyć dronów do usuwania min, aby utrzymać linię handlową otwartą, ale prasa natychmiast położyła kres tym pomysłom, donosząc, że „drony do usuwania min nie eliminują ryzyka związanego z oczyszczaniem Ormuz”.

W związku z tym prasa i politycy toczą debatę na temat najlepszego sposobu usunięcia min, których obecność nie została potwierdzona, a obie strony oficjalnie twierdzą, że te nie istnieją.

Tymczasem Iran oferuje bezpieczne przejście przez Cieśninę statkom z Chin, statkom [podmiotów] płacących w juanach lub po prostu każdemu, kto grzecznie poprosi. Co zdaje się sugerować, że mówią prawdę o braku min.

Co ponownie nasuwa pytanie, dlaczego mediom tak bardzo zależy na obecności tych min.

Wszystkie te sprzeczności generują listę pilnych pytań:

  • Czy Cieśnina Ormuz jest otwarta czy zamknięta?
  • Jeśli zamknięta, kto ją zamknął i w jaki sposób?
  • Dlaczego Marynarka Wojenna USA nie jest w stanie utrzymać otwarcia Cieśniny?
  • Czy Iran ma jeszcze jakieś okręty wojenne? Czy zostały zatopione?
  • Czy rozmieszczono miny? I ile ich jest?
  • Czy w przypadku rozmieszczenia min Iran mógłby zaoferować bezpieczne przejście, tak jak rzekomo to robi?

…na które albo nie ma żadnej odpowiedzi, albo jest ich mnóstwo, i w dodatku sprzecznych.

Wydaje się oczywiste, że znaczna część establishmentu chce zamknięcia Cieśniny Ormuz, a przynajmniej wmówienia wszystkim, że jest zamknięta. Ogólne powody są oczywiste: podniesienie cen, kultywowanie niedoborów i paniki. Chaos. A jeszcze lepiej, kosztowny chaos. Najlepszy rodzaj chaosu.

Ale wygląda też na to, że Donald Trump i jego otoczenie nie chcą zamknięcia Cieśniny i twierdzą, że jest otwarta i można ją utrzymać otwartą.

Stąd możemy jedynie przypuszczać, że te wzajemne oskarżenia –

„zamknięta!”

„Nie, jest otwarta”

„Zdecydowanie zamknięta – i zaminowana!”

„Nie, otwarta, otwarta, otwarta, otwarta”

„Zamknięta, zamknięta, zamknięta, zamknięta – wszędzie miny…”

Dwóch kierowców kłóci się o kierownicę, podczas gdy samochód szaleńczo lawiruje po drodze.

Ta walka o kierunek rozwoju wydarzeń wydaje się trwać. Jeszcze wczoraj Trump błagał sojuszników z NATO o pomoc w utrzymaniu cieśniny otwartej. Wygląda jednak na to, że nie zamierzają mu pomóc.

Prasa planuje z wyprzedzeniem, przewidując, że skutki gospodarcze zamknięcia Ormuzu będą się utrzymywać również po zakończeniu wojny.

Nagłówek z Financial Times

Dlaczego Ormuz będzie nas prześladować długo po zakończeniu tej wojny

I dalej stwierdza…

Trump nie jest w stanie ponownie otworzyć tego ważnego szlaku morskiego, ogłaszając zwycięstwo i odchodząc. Zamiast tego jego wojna z Iranem – a konkretnie kwestia Cieśniny Ormuz – zdefiniują resztę jego prezydentury i mogą dręczyć jego następców.

Dzieje się tak, ponieważ zamknięcie cieśniny stwarza zarówno natychmiastowy kryzys, jak i długoterminowy dylemat strategiczny. Obecny problem polega na tym, że im dłużej jest ona zamknięta, tym większe jest zagrożenie globalną recesją. Przyszły dylemat polega na tym, że Iran zdaje sobie sprawę, że kontrola nad Cieśniną Ormuz daje mu całkowitą kontrolę nad światową gospodarką. Nawet jeśli na krótko rozluźni swoją kontrolę, może ją ponownie zacieśnić w przyszłości.

Widzicie?

W ruchu rodem z filmu „Wag the Dog” [idiom. odwracanie uwagi -AC] ubezpieczyli tę narrację przed każdym, czy to przed Pezeshkianem/Trumpem/Hegsethem/Netanjahu, czy przed każdym, kto nagle stwierdzi, że wojna się skończyła i w ten sposób pokrzyżuje plany.

Mówią nam, że nawet jeśli to się stanie, nawet jeśli strony dojdą do porozumienia i zakończą działania wojenne, to i tak będziemy „prześladowani” przez Ormuz i będziemy „odczuwać skutki zamknięcia” długo po zakończeniu walk.

To wszystko wyjaśnia, prawda?

Zamknięcie Cieśniny Ormuz ma kluczowe znaczenie dla szerszego kontekstu.

Możliwe, że na czas nieokreślony.

Pytanie brzmi, co będzie dalej.

_________________

The Strait of Hormuz – A Very Strange Tug-of-War, Kit Knightly, Mar 18, 2026

Ropa mocno drożeje. Płoną rafinerie

Ropa mocno drożeje. Płoną rafinerie

w państwach Zatoki Perskiej

po nocnych atakach Iranu

19.03.2026 nczas/ropa-mocno-drozeje-plona-rafinerie-w-panstwach-zatoki-perskiej-po-nocnych-atakach-iranu

NCZAS.INFO | Bliski Wschód, mapa polityczna. Obrazek ilustracyjny. Źródło: AlpamayoPhoto / E+ / Getty
NCZAS.INFO | Bliski Wschód, mapa polityczna. Obrazek ilustracyjny. Źródło: AlpamayoPhoto / E+ / Getty

Iran, w odpowiedzi na izraelskie bombardowania pól gazowych Pars, zaatakował w czwartek dwie rafinerie należące do Kuwejckiej Narodowej Spółki Naftowej (KNPC), a także zakład przetwórstwa ropy naftowej w Janbu w Arabii Saudyjskiej – poinformowała agencja AFP, powołując się na doniesienia służb informacyjnych rządów obu państw.

„Jeden z oddziałów operacyjnych w rafinerii należącej do KNPC Mina Abdullah został zaatakowany przez bezzałogowce. Wybuchł pożar” – powiadomił rząd Kuwejtu w serwisie X.

Obraz

Druga rafineria spółki, Mina Al-Ahmadi, również została wcześniej zaatakowana przez drona. Nikt nie doznał obrażeń – przekazał emigracyjny opozycyjny portal Iran International. Państwowa agencja KUNA poinformowała, że oba pożary ugaszono.

Iran ostrzelał także w czwartek rafinerię SAMERF w porcie Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego w Arabii Saudyjskiej. Resort obrony w Rijadzie powiadomił, że trwa ocena szkód, nie podając jednak szczegółów – przekazała agencja Reutera. Wcześniej ministerstwo poinformowało, że został przechwycony pocisk balistyczny wymierzony w port.

Zaatakowana rafineria należy do saudyjskiego giganta naftowego Saudi Aramco i Mobil Yanbu Refining Company Inc., spółki zależnej ExxonMobil. Zakład znajduje się około 200 km na zachód od Medyny.

Czwartek jest 20. dniem wojny na Bliskim Wschodzie. Konflikt rozpoczął się 28 lutego nalotami Izraela i USA na Iran, który odpowiedział atakami na Izrael i państwa Bliskiego Wschodu, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne, zwłaszcza lotniska i infrastrukturę petrochemiczną. Nocne irańskie ataki spowodowały gwałtowny wzrost cen paliw.

NCZAS.INFO | Miesięczny wykres notowań ropy BRENT na 19 marca 2026 r. Źródło: stooq.pl
NCZAS.INFO | Miesięczny wykres notowań ropy BRENT na 19 marca 2026 r. Źródło: stooq.pl

Gaz w Europie bardzo mocno drożeje

Będzie bieda. Gaz w Europie bardzo mocno drożeje

19.03.2026 nczas/bedzie-bieda-gaz-w-europie-bardzo-mocno-drozeje

NCZAS.INFO | Tankowiec transportujący gaz skroplony LNG / fot. ilustracyjne / foto: YT / DW Planet A
NCZAS.INFO | Tankowiec transportujący gaz skroplony LNG / fot. ilustracyjne / foto: YT / DW Planet A

Ceny gazu w Europie bardzo mocno wzrosły w czwartek w reakcji na ataki Iranu na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej – informują maklerzy.

Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są na poziomie 71,47 euro za MWh, wyżej o 30,76 proc., po wzroście wcześniej o 35 proc.

NCZAS.INFO | Notowania gazu ICE Dutch TTF Natural Gas około godziny 9.00 w dniu 19 marca 2026 roku. Źródło: investing.com
NCZAS.INFO | Notowania gazu ICE Dutch TTF Natural Gas około godziny 9.00 w dniu 19 marca 2026 roku. Źródło: investing.com

Iran nie odpuszcza z atakami na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej.

W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru – Ras Laffan – wybuchł pożar.

Władze katarskie powiadomiły, że pożar spowodował „znaczne” szkody.

Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG).

„W zasadzie dostawy LNG z Kataru mogłyby być niedostępne przez miesiące, a w najgorszym wypadku nawet przez lata” – powiedział Arne Lohmann Rasmussen, główny analityk AS Global Risk Management Ltd. „Dla rynku gazu kryzys nie skończy się tylko dlatego, że skończy się wojna i Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta” – podkreślił.

Prezydent USA Donald Trump poinformował w mediach społecznościowych, że USA odpowiedzą Iranowi odwetem, jeśli katarskie instalacje LNG zostaną ponownie zaatakowane.

Obiekty gazowe Habshan w Abu Zabi również zostały zamknięte po tym, jak spadły na nie odłamki z przechwyconego pocisku.

Dziś. Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

19.03.25 Bielsko-Biała –

Msza Święta i Różańcowy szturm

do Nieba za Ojczyznę

18/03/2026 antyk2013

Nasze Różańce święte uratują Polskę!

Zapraszamy w czwartek do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – Msza Święta za Ojczyznę godz.17-tej parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Głównego Patrona Polski). Po Mszy Świętej adoracja Najświętszego Sakramentu i Różaniec święty za Ojczyznę.

Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie.

„Postrach duchów piekielnych”. Skąd ten tytuł?

„Postrach duchów piekielnych”. Skąd ten tytuł?

„Postrach duchów piekielnych”. Skąd ten tytuł?

ANF | 19/03/2024 polskakatolicka/postrach-duchow-piekielnych-skad-ten-tytul

Choć szczegółowa biografia z życia świętego Józefa nie jest nam znana, to jednak z Pisma Świętego i tradycji dowiadujemy się o jego niezachwianej wierze, wytrwałości, godnej podziwu czystości i wyjątkowej pokorze. Kościół w swej mądrości pozostawił wiernym spuściznę w postaci szeregu pięknych wezwań ku jego czci, zwanych Litanią do św. Józefa. Zawarte w nich żywe wezwania zbliżają nas do świętego i przypominają o jego licznych cnotach. Szczególnie intrygująca i tajemnicza jest inwokacja „Postrachu duchów piekielnych”. Skąd ten tytuł?

Szlachetne powołanie

Będąc Opiekunem Najświętszej Maryi Panny oraz Żywicielem Świętej Rodziny, Józef otrzymał od Boga łaskę do wypełnienia tak odpowiedzialnego zadania-powołania z pewnością możemy go sobie wyobrazić jako wzniosłą ikonę męskości i filar siły, który siałby straszliwy strach wśród sił ciemności, mając pod swoją opieką szlachetne zadanie.

Litania do św. Józefa

Ślub czystości

W pismach Sługi Bożej Marii z Agredy, opisanych szczegółowo w „Mistyczne Miasto Boże”, czytamy, że św. Józef pochodził z Nazaretu.  Miał skromny, a zarazem dystyngowany wygląd, co czyniło go bardzo urodziwym młodzieńcem. Z Maryją Panną łączył go trzeci stopień pokrewieństwa. W wieku dwunastu lat złożył ślub czystości, który – ku radości Maryi również ślubującej Bogu czystość – odnowił w małżeństwie. Józef miał trzydzieści trzy lata, gdy pojął Dziewicę za żonę.

Warto dodać, że wcześniej kapłan Symeon zgromadzić miał w świątyni wszystkich młodych mężczyzn z domu Dawida, aby spośród nich wybrać małżonka dla Maryi. Rozdał im suche patyki, modląc się o Boży znak i wtedy piękne białe lilie, symbol czystości, wyrosły z gałązki Józefa. Nad jego głową zaś pojawił się biały gołąb. Oba niezwykle wydarzenia były dla Symeona dowodem na to, że Józefa na opiekuna Maryi wybrał sam Bóg.

Św. Józef jest przykładem czystego mężczyzny: nieskalanego w myślach, duszy i ciele. Został przeznaczony na męża Świętej Dziewicy poczętej bez grzechu pierworodnego. Nie wydaje się już zatem dziwne, że duchy piekielne kulą się ze strachu i przerażenia w obecności tak czystego i świętego męża. 

Powodzenie misji Chrystusa zależało od św. Józefa

To właśnie on otrzymał wzniosłe zadanie ochrony małego Jezusa. Bóg stał się człowiekiem, aby odkupić ludzkość i obdarzyć ją życiem wiecznym przez Ciało i Krew Chrystusa. Aby wypełnić tę misję, Bóg raczył powierzyć swojego Syna św. Józefowi, aby ten otoczył Go ojcowską opieką. Jakże świętym człowiekiem musiał być mąż Maryi, by otrzymać taką misję! 

Obrońca Kościoła

Ochrona Maryi i Jezusa dowiodła jego waleczności i hartu ducha, dlatego w litanii wzywamy św. Józefa także jako opiekuna Kościoła Świętego. Kościół ten, narodzony z Wody wypływającej z przebitego boku Chrystusa i pielęgnowany z matczyną miłością przez Maryję, właśnie w św. Józefie – zaiste pogromcy duchów piekielnych – znalazł obronę przed złośliwymi zasadzkami szatana. Oddajemy więc dziś św. Józefowi szczególną cześć zwaną protodulią, wywyższając go spośród wszystkich innych świętych i aniołów. Wyżej od niego w Boskiej hierarchii świętych stoi jedynie Matka Boża.

Patron dobrej śmierci

Bezgrzeszne ciało Maryi pozostało bez skazy nawet w wieku siedemdziesięciu lat; św. Józef zmagał się jednak ze starością, bólem i przemijaniem. W końcu nie miał już sił by pracować i pogodził się ze swoim losem, oddając się kontemplacji tajemnic, których był depozytariuszem oraz praktykowaniu cnót. Oblubieniec Matki Bożej zmarł ostatecznie w wieku sześćdziesięciu lat.

Jak podaje tradycja, w ostatnich chwilach życia, św. Józefowi towarzyszyła Maryja i Jezus. Czy można wyobrazić sobie lepszą śmierć? Naturalne jest więc, że Kościół Katolicki ogłosił św. Józefa także patronem umierających. Od wieków katolicy modlą się do niego prosząc o dobrą śmierć.

Wiedząc zatem o tylu wspaniałych darach, które możemy otrzymać od Boga za wstawiennictwem św. Józefa, nie wahajmy się pokornie prosić go o pomoc i ochronę.

Znaki łask uzyskanych za wstawiennictwem św. Józefa

  • Po pierwsze, ci, którzy go wzywają, otrzymają od Boga, za jego wstawiennictwem, dar czystości i nie dadzą się zwyciężyć pokusom zmysłów;
  • Po drugie, otrzymają szczególne łaski, które uwolnią ich od grzechu;
  • Po trzecie, zdobędą prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy;
  • Po czwarte, czeka ich dobra i szczęśliwa śmierć, a w tej decydującej chwili będą obronieni przed atakami szatana.
  • Po piąte, będą uwolnieni od cierpień cielesnych, gdy będzie to dla nich stosowne i znajdą pomoc w utrapieniach.
  • Po szóste, jeśli się ożenią, zostaną pobłogosławieni potomstwem;
  • Po siódme, demony będą się bardzo bały chwalebnego imienia Świętego Józefa.

Wiedząc zatem o tylu wspaniałych darach, które możemy otrzymać od Boga za wstawiennictwem św. Józefa, nie wahajmy się pokornie prosić go o pomoc i ochronę.

Źródło: www.americaneedsfatima.org

Trump coraz bardziej kręci. Zaakceptował atak na pole gazowe South Pars, a teraz twierdzi, że „nie wiedział”

Trump coraz bardziej kręci. Zaakceptował atak na pole gazowe South Pars, a teraz twierdzi, że „nie wiedział”

19.03.2026 nczas/trump-coraz-bardziej-kreci-zaakcpetowal-atak-na-pole-gazowe-south-pars-a-teraz-twierdzi-ze-nie-wiedzial

Prezydent USA Donald Trump zapewnił w środę wieczorem, że USA nie wiedziały o izraelskim ataku na irańskie złoże gazowe South Pars, co jest niemożliwe. Zapowiedział jednocześnie, że jeśli Iran jeszcze raz uderzy w katarskie obiekty LNG, to USA wysadzą w powietrze całe złoże South Pars.

„Izrael, rozzłoszczony tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, agresywnie uderzył w duży obiekt znany jako złoże gazowe South Pars w Iranie. Została zaatakowana stosunkowo niewielka część całości. Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku i Katar w żaden sposób ani w żadnej formie nie był w to zaangażowany, ani nie miał pojęcia, że do tego dojdzie” – napisał Trump w serwisie Truth Social.

„Niestety Iran nie wiedział ani o tym, ani o żadnych innych istotnych faktach dotyczących ataku na South Pars i w sposób nieuzasadniony i niesprawiedliwy zaatakował część obiektu gazowego LNG Kataru. IZRAEL NIE PRZEPROWADZI WIĘCEJ ATAKÓW na to niezwykle ważne i cenne złoże South Pars, chyba że Iran nierozsądnie zdecyduje, by zaatakować bardzo niewinny w tym przypadku Katar. W takim przypadku USA, za pomocą i zgodą Izraela albo bez, wysadzą w powietrze całość South Pars z taką siłą i mocą, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział” – dodał.

„Nie chcę autoryzować tego poziomu przemocy i zniszczenia ze względu na długoterminowe skutki dla przyszłości Iranu, ale jeśli LNG Kataru zostanie ponownie zaatakowane, nie zawaham się. Dziękuję za uwagę. Prezydent DONALD J. TRUMP” – zakończył wpis.

Wcześniej tego dnia przedstawiciele władz amerykańskich, cytowani przez dziennik „Wall Street Journal”, powiedzieli, że Trump wydał zgodę na środowy izraelski atak na South Pars, ale nie chce więcej uderzeń na obiekty energetyczne w Iranie.

Trump wiedział zawczasu o planowanym izraelskim ataku i poparł uderzenie, chcąc w ten sposób wysłać sygnał Teheranowi w związku z blokowaniem przez Iran cieśniny Ormuz – czytamy. Prezydent uważa, że Iran odebrał ten sygnał i obecnie jest przeciwny atakom na irańską infrastrukturę energetyczną – przekazały źródła.

Faytuks News @Faytuks

There’s no chance that the US administration wasn’t aware of the Israeli attacks against the South Pars Gas Field today [something US and Israeli officials have confirmed] Trump is trying to mitigate the fall-out from a possible uncontrolled escalation in attacks on oil and gas infrastructure across the middle east.

===============================

President Trump, in a post this evening, threatens to „massively blow up the entirety of [Iran’s] South Pars Gas Field at an amount of strength and power that Iran has never seen or witnessed before” if Iran attacks Qatari LNG facilities again.

Zdjęcie

Mirosław Dakowski

Dan Dan @Daniering8

No US or Israeli officials have confirmed this. Anonymous reporting during this war have largely been false. This is the same nonsense with the Israeli strike on Doha and anonymous reporting claiming US prior knowledge.

The Widow’s Son @widowssun33

yeah someone should have stopped that post being sent out for sure. At least hes not fake though i mean id rather have this kind of immaturity than just being lied to my face like a bush or other do

Aletheia @Parmenides5BCE

Mitigating the fallout if necessary, but first trying to prevent further escalation, probably fruitlessly.

Trend Sniper @SnipingTrends

It’s likely the GCC asked him to put out that message, and Netanyahu also agreed The GCC did the equivalent of “putting their honor on the line” earlier today… so if attacked more they’ll have no choice but to enter the war fully This is their last chance at an off-ramp

=========================================

W głównym irańskim zakładzie gazowym, położonym w Bandar Kangan nad Zatoką Perską, doszło w środę do pożaru w wyniku ataku. Irańska telewizja przekazała, że część zakładów została trafiona pociskami USA i Izraela. Izraelskie media donosiły natomiast, że atak na South Pars został przeprowadzony przez Izrael za zgodą Stanów Zjednoczonych.

Jak przypomniała agencja AFP, South Pars/North Dome to największe znane złoże gazu na świecie, dzielone przez Iran z Katarem. Dostarcza ono około 70 proc. gazu ziemnego zużywanego przez Iran, który eksploatuje je od końca lat 90. XX wieku.

W środę w wyniku irańskiego ataku na najważniejszą instalację gazową Kataru – Ras Laffan – wybuchł pożar. Władze katarskie powiadomiły, że pożar spowodował „znaczne” szkody. Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG). W 2025 roku QatarEnergy wyeksportował 80,97 mln ton LNG.

Ameryka nie ma żadnych sojuszników poza Izraelem

/tsargrad.tv/u-ameriki-net-sojuznikov-krome-izrailja

Ameryka nie ma żadnych sojuszników poza Izraelem

Wojna na Bliskim Wschodzie to upomnienie dla Rosji. Głównym tematem dyskusji jest stosunek USA do sojuszników i gotowość do ich zawiedzenia. Nie będzie ochrony ani jednolitej odpowiedzi ze strony NATO, co oznacza, że ​​nadszedł czas, aby nasz kraj podjął niewygodne decyzje militarne.

Iran przeprowadził ataki rakietowe na szereg krajów Bliskiego Wschodu.

Oprócz Izraela, zaatakowano amerykańską bazę morską w Bahrajnie, rafinerie ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej, lotniska w Abu Zabi, Kuwejcie, Iraku, wieżowce w Dubaju i Bahrajnie, bazę Bundeswehry w Jordanii oraz porty morskie.

Wszystkie te kraje są strategicznymi partnerami Stanów Zjednoczonych.

Dopiero w listopadzie 2025 r. Arabia Saudyjska podpisała ze Stanami Zjednoczonymi „historyczne” porozumienie obronne, którego celem jest wzmocnienie partnerstwa obronnego i odstraszanie zagrożeń.

Jordania, Bahrajn i Kuwejt od ponad 20 lat posiadają status „głównego sojusznika spoza NATO” (MNNA), co wiąże się z bliską współpracą obronną. Katar uzyskał podobny status cztery lata temu. Piąta Flota USA stacjonuje w Bahrajnie, gdzie również doszło do niszczycielskich ataków.

W 2017 roku Zjednoczone Emiraty Arabskie podpisały umowę o współpracy obronnej ze Stanami Zjednoczonymi, która „zapewnia armii USA możliwość lepszego reagowania na szereg scenariuszy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i ich okolicach, jeśli zajdzie taka potrzeba”. Nie jest to umowa o wzajemnej obronie, ale stanowi, że obecność wojsk amerykańskich w Zjednoczonych Emiratach Arabskich służy jako środek odstraszający dla potencjalnych agresorów.

Ogólnie rzecz biorąc, Stany Zjednoczone mają obowiązek chronić swoich sojuszników. Jednak w marcu 2026 roku to amerykańskie bazy stały się głównym celem irańskiego kontrataku.

Izrael i Stany Zjednoczone nie mogły tego nie zrozumieć. Dzień wcześniej irański Sztab Generalny ogłosił, że nie przeprowadził i nie przeprowadza ataków dronów na terytorium swojego zaprzyjaźnionego sąsiada, Omanu. Amerykański komentator polityczny Tucker Carlson stwierdził, że agenci Mossadu zostali zatrzymani w dwóch krajach Zatoki Perskiej. Planowali oni eksplozje w tych państwach, aby zrzucić winę na Iran.

Wszystko to dowodzi, że USA i Izrael wciągają swoich sojuszników w niepotrzebną wojnę za wszelką cenę. Trump nazwał irańskie ataki na Bahrajn, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie „największą niespodzianką”, ale to, czy można mu ufać, to pytanie retoryczne.

Artykuł 5 NATO

Wojna wisiała w powietrzu wśród sojuszników NATO. Wielka Brytania potwierdziła, że ​​jej baza wojskowa na Cyprze została zaatakowana przez irańskiego drona. Ataki mogły również zostać przeprowadzone na amerykańsko-turecką bazę lotniczą Incirlik w Turcji (Turcja pospiesznie zdementowała tę plotkę).

Turcja jest członkiem NATO. Cypr jest najbliższym sojusznikiem Sojuszu, który zainicjował proces przystąpienia do NATO.

Tymczasem słynny Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego wyraźnie stanowi:

„…Zbrojna napaść na jedną lub więcej Stron w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim… Jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, każda ze Stron, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, udzieli pomocy Umawiającej się Stronie zaatakowanej, podejmując natychmiast takie indywidualne lub wspólne działania, jakie uzna za konieczne, włączając w to użycie siły zbrojnej…”

To właśnie na Artykuł 5 powołało się kierownictwo NATO w odpowiedzi na ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r.

Wraz z dojściem Trumpa do władzy, blok stracił resztki swojej sprawczości. Kiedy Sekretarz Generalny NATO, Mark Rutte, mówi: „Donald Trump jest bardzo ważny dla NATO i bardzo oddany NATO… Europa powinna być wdzięczna Trumpowi za to, że nas obudził”, to jest to wypowiedź niewolnika skierowana do wasala. Amerykański przywódca traktuje NATO z całkowitym brakiem szacunku.

Już w 2016 roku, podczas swojej pierwszej kampanii wyborczej, Trump zakwestionował Artykuł 5 NATO:

„Estonia to przedmieście Sankt Petersburga. Czterdzieści procent Estonii to Rosja. Nie jestem pewien, czy chciałbym ryzykować wojnę nuklearną, aby bronić miejsca, które jest przedmieściem Sankt Petersburga.”

W 2018 roku, podczas swojej pierwszej kadencji, Trump kwestionował potrzebę obrony Czarnogóry, która niedawno przystąpiła do NATO: „To malutki kraj z bardzo agresywnymi ludźmi. Mogą się wściekać i – gratulacje! – mamy III wojnę światową”.

Rok później prezydent USA niespodziewanie odwołał swoją ostatnią konferencję prasową i przedwcześnie opuścił szczyt NATO.

To właśnie Trump wywierał presję na Stany Zjednoczone, aby obniżyły swój bezpośredni wkład do wspólnego budżetu NATO (przeznaczony na siedzibę główną i ogólne operacje) z 22% do 16%, zmuszając Europejczyków do pokrycia różnicy.

Podczas kampanii wyborczej w 2024 roku Trump powiedział, że jeśli Rosja zaatakuje „sojusznika, który nie płaci”, to nie tylko nie będzie go chronił, ale wręcz „będzie zachęcał Rosję, żeby robiła, co jej się żywnie podoba”.

Czy Trump będzie bronił któregokolwiek członka NATO? Pytanie jest retoryczne.

Uzasadnione cele

Stany Zjednoczone potrzebują silnej Europy jeszcze mniej niż swoich sojuszników w krajach Zatoki Perskiej.

Zjednoczona Unia Europejska bez poważnych wewnętrznych sprzeczności jest potężnym blokiem handlowym i produkcyjnym, który mógłby przejąć sporą część amerykańskiego tortu.

  1. Silna Europa dyktuje własne zasady (podatki cyfrowe, normy środowiskowe, kary antymonopolowe dla Apple i Google), które uderzają bezpośrednio w USA. Silna Europa mogłaby nawet przyjąć protekcjonizm, broniąc się przed amerykańskimi towarami i usługami.
  2. Silna Europa może na przykład powiedzieć „nie” amerykańskim sankcjom wobec Chin lub prowadzić własną politykę na Bliskim Wschodzie.
  3. Silne euro stanowi potencjalne zagrożenie dla dominacji dolara.

Zatem, zdaniem Trumpa, Europa musi być wystarczająco silna, aby kupować amerykańskie towary, w tym broń i LNG, ale jednocześnie wystarczająco słaba, aby nie mieć własnej, zjednoczonej armii i, w idealnym przypadku, globalnych centrów produkcyjnych.

Cała broń, jaką Europa może obecnie produkować, zostanie skierowana przeciwko Rosji, co – znów podążając logiką Trumpa – osłabi Europę, wciągając ją jeszcze głębiej w wojnę.

Zdecydowana większość ciężkiej broni i amunicji jest obecnie dostarczana do Kijowa przez Polskę i Rumunię. Dostawy te opiewają na dziesiątki miliardów dolarów i obejmują tysiące sztuk sprzętu.

Polski, niegdyś zacofany przemysł zbrojeniowy, stał się jednym z najszybciej rozwijających się sektorów w Europie. Produkcja amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm wzrośnie z 30 000 sztuk w 2022 roku do 300 000 sztuk w 2028 roku – dziesięciokrotnie. Polska obecnie rozszerza produkcję południowokoreańskich czołgów K2 Black Panther, samobieżnych haubic K9 Thunder i innego sprzętu.

Polska naśladuje sąsiednie kraje bałtyckie. W 2025 roku na Litwie rozpoczęła się budowa zakładu Rheinmetall produkującego te same pociski kalibru 155 mm (inwestycja o wartości około 180 milionów euro). Kraj aktywnie rozwija również produkcję dronów, dążąc do stania się regionalnym centrum systemów bezzałogowych.

Estonia buduje państwowy park przemysłu obronnego, w którym prywatne firmy będą mogły produkować amunicję i materiały wybuchowe. Rząd utworzył specjalny „Fundusz Obrony” o wartości 100 milionów euro, aby wspierać startupy wojskowe.

Łotwa zatwierdziła państwową strategię rozwoju przemysłu obronnego do roku 2036. Celem jest zwiększenie udziału krajowych zamówień publicznych w sektorze zbrojeniowym do 30% i zwiększenie udziału sektora obronnego w PKB do 5%.

Rumunia, wykorzystując tę ​​okazję, staje się największym centrum logistyki wojskowej w Europie Wschodniej i rozwija swój przemysł zbrojeniowy, wykorzystując technologie niemieckie i południowokoreańskie.

Wiadomo, komu ten sprzęt zostanie sprzedany i z kim będzie toczyła się walka.

Kraje bałtyckie, Polska i Rumunia są wykorzystywane przez Stany Zjednoczone w taki sam sposób, jak terytoria monarchii arabskich.

Lekcje i wnioski

Ostatnie doświadczenia arabskie pokazują, że nikt nie spieszy się z obroną sojuszników własnym kosztem. Nie ma pilnych dostaw obrony powietrznej. Nie wysyła się natychmiast żadnych wojsk. Nie ma nawet żadnych znaczących zapowiedzi, poza tą o „wielkiej niespodziance”.

Jedynym krajem, którego Stany Zjednoczone będą nadal bronić wszelkimi możliwymi środkami, jest Izrael. Izrael od dawna jest de facto władcą amerykańskich elit, a dzięki kompromitującym materiałom Epsteina dosłownie trzyma Waszyngton za gardło.

Prawdziwe imperium chroni swoje peryferie i wasali. Pseudo-imperium chroni tylko swojego pana.

Reszta ich sojuszników jest dla nich zbędna. A Rosja ma pełne prawo wykorzystać ten zbędny materiał, przeprowadzając celowe ataki na fabryki wojskowe, magazyny i centra logistyczne. Kraje bałtyckie, Polska i Rumunia stają się naszymi prawowitymi celami. Czas wyciągnąć z tego wnioski.

Po raz pierwszy w historii syjoniści zamknęli główne sanktuarium chrześcijaństwa

tsargrad.tv/vpervye-v-istorii-sionisty-zakryli-glavnuju-svjatynju-hristianstva

Po raz pierwszy w historii syjoniści zamknęli główne sanktuarium chrześcijaństwa.

Władze Izraela zrobiły coś bezprecedensowego. Zamknęły najświętsze miejsce chrześcijaństwa, Bazylikę Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Stało się to tuż przed najważniejszymi świętami chrześcijańskimi – Wielkim Tygodniem i Wielkanocą.

Decyzja o zamknięciu Bazyliki Grobu Pańskiego zapadła wcześniej w kontekście wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem, rzekomo ze względów bezpieczeństwa. W internecie krążą nawet zdjęcia lądowania rakiety w pobliżu jednego z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich. „New York Times” doniósł, że fragment rakiety spadł kilkaset metrów od kościoła.

Szczególnie znamienne jest to, że reżim Netanjahu zdecydował o zamknięciu cerkwi w przededniu najważniejszych dni dla prawosławnych – Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Konstantin Małofiejew, założyciel grupy firm Cargrad oraz cerkiewnik i dobroczyńca cerkwi św. Bazylego Wielkiego, wprost nazywa to bezprecedensowym wyzwaniem antychrześcijańskim, przewyższającym absurdalność obostrzeń związanych z COVID-19 z 2020 roku.

Nigdy wcześniej w historii chrześcijaństwa nie wydarzyło się coś podobnego. Bazylika Grobu Pańskiego była zamknięta dla parafian, ale nigdy wcześniej jej drzwi nie były zamknięte dla duchowieństwa. Tym razem syjoniści chcą zamknąć Miejsce Najświętsze również dla księży. Co więcej, nie ma znaczenia, do jakiego wyznania należą. O zamknięciu kościoła donoszą również katolickie publikacje.

Cel syjonistów jest jasny. Pod pretekstem obaw o bezpieczeństwo, izraelski reżim próbuje zakłócić zstąpienie Świętego Ognia w Bazylice Grobu Pańskiego w Wielką Sobotę.

„Jednak Bóg nie daje się wyśmiewać. W 1579 roku próbowali uniemożliwić prawosławnemu patriarsze wejście do Bazyliki Grobu Pańskiego. Wtedy Święty Ogień zstąpił z zewnątrz, przeciął kolumnę i zawstydził prześladowców. Teraz jest mnóstwo ognia. Jeszcze przed karą Bożą wiele innych plag mogło spaść na Izrael z Nieba. Dlaczego chcą dodać chrześcijańską nienawiść do swojej wojny z muzułmanami?” – mówi Konstantin Małofiejew.

Obecnie w Jerozolimie trwają trudne negocjacje z władzami w sprawie otwarcia kościoła dla duchowieństwa. Oby Bóg dał władzom opamiętanie. Konstantin Małofiejew podkreśla ważną kwestię: Bazylika Grobu Pańskiego otrzymała swoją nazwę w średniowieczu. Pierwotnie nazywała się kościołem Zmartwychwstania Pańskiego. Miało to miejsce w IV wieku, za panowania cesarza rzymskiego Konstantyna i jego matki Heleny, których życie i wiara są bezpośrednio związane z tym świętym miejscem.

„Chrystus zmartwychwstał! I dzisiejsi syjoniści nie mogą ukryć ani zataić tej prawdy, tak jak ich przodkowie, którzy ukrzyżowali Chrystusa dwa tysiące lat temu, nie uczynili tego.”

– zauważa Konstantin Małofeev.

Bazylika Grobu Pańskiego znajduje się w dzielnicy chrześcijańskiej Starej Jerozolimy. To właśnie tutaj znajdowała się Golgota, miejsce ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, oraz grób, w którym został pochowany i zmartwychwstał. W 326 roku cesarz rzymski Konstantyn Wielki, na polecenie swojej matki Heleny, zlecił wykopaliska w miejscu, gdzie obecnie znajduje się świątynia. Po odkryciu Krzyża Życiodajnego, rozpoczęto w tym miejscu budowę kościoła. Został on konsekrowany 13 września 335 roku.

W swojej długiej historii Bazylika Grobu Pańskiego przeszła wiele ucisków. Przetrwała również liczne prześladowania chrześcijan. W obecnej formie istnieje od 1149 roku.

Agresja na Iran grozi globalnym kryzysem nawozowym i drożyzną żywności

Konflikt w Iranie grozi globalnym kryzysem nawozowym i drożyzną żywności

18/03/2026 zmianynaziemi/konflikt-w-iranie-grozi-globalnym-kryzysem-nawozowym-i-drozyzna-zywnosci

Eskalacja konfliktu w Iranie stwarza zagrożenie dla światowych rynków nawozów sztucznych. Eksperci ostrzegają, że zakłócenia w transporcie przez Cieśninę Ormuz mogą spowodować gwałtowny wzrost cen żywności i zagrożić bezpieczeństwu żywnościowemu krajów rozwijających się. Problem dotyczy nie tylko bieżących dostaw, ale również fundamentalnych słabości globalnego systemu produkcji rolnej.

Około jedna czwarta światowej produkcji nawozów przechodzi przez Cieśninę Ormuz, strategiczny szlak wodny łączący Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim. Każde zaburzenie w tym rejonie natychmiast przekłada się na światowe rynki. Już w pierwszych dniach konfliktu ceny urei – jednego z najważniejszych nawozów azotowych – wzrosły o 19 procent. To tylko początek potencjalnych perturbacji, które mogą dotknąć rolników na całym świecie.

Zależność rolnictwa od nawozów sztucznych jest ogromna. W ostatnich latach nawóz stanowił od 33 do 44 procent kosztów produkcji kukurydzy oraz od 34 do 45 procent kosztów uprawy pszenicy. Dla rolników każdy wzrost cen nawozów bezpośrednio uderza w rentowność gospodarstwa. Skok cen nawozów to nie tylko kwestia logistyki – to zagrożenie dla stabilności finansowej milionów gospodarstw rodzinnych na całym świecie.

Sytuacja jest szczególnie poważna dla krajów Afryki subsaharyjskiej, gdzie użycie nawozów jest już i tak niskie. Wzrost cen będzie zmuszać rolników do ograniczenia stosowania nawozów, co doprowadzi do spadku plonów i pogorszenia bezpieczeństwa żywnościowego. Kraje, które już borykają się z niedostatkiem żywności, mogą stanąć przed dramatyczną sytuacją. Dla najbiedniejszych społeczności wzrost cen żywności oznacza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i przetrwania.

Problem sięga jednak głębiej niż sama dostępność nawozów. Siarka, będąca kluczowym składnikiem do wzrostu roślin, jest głównie produktem ubocznym przetwarzania ropy naftowej i gazu. Jeśli przepływy energii przez Cieśninę Ormuz zostaną zakłócone, produkcja siarki spadnie razem z eksportem paliw. Oznacza to, że kryzys nawozowy uderzy nie tylko w dostęp do gotowych nawozów, ale również w możliwość ich produkcji w innych regionach świata. Światowy system rolniczy okazuje się bardziej kruchy, niż mogłoby się wydawać.

Ekonomiści zwracają uwagę na dodatkowy problem. Wzrost cen żywności historycznie koreluje z niepokojami społecznymi i destabilizacją polityczną. Banki centralne, skupiające się przede wszystkim na inflacji paliwowej, mogą niedoceniać wpływu niedoboru nawozów na ogólny wzrost cen. Co istotne, kryzys nawozowy nie ujawnia się z taką natychmiastowością jak szoki paliwowe. Jego skutki będą narastać stopniowo, ale systematycznie, co może utrudnić szybką reakcję na kryzys.

„Konflikt w Iranie” ujawnia fundamentalną słabość współczesnego rolnictwa – jego uzależnienie od nawozów sztucznych i od kilku krytycznych szlaków handlowych. Dla wielu krajów rozwijających się oznacza to brak alternatywy i podatność na zewnętrzne wstrząsy. Rolnicy na całym świecie są uzależnieni od stabilnych dostaw i cen nawozów, a każde zaburzenie w tym łańcuchu dostaw odbija się na portfelach konsumentów.

Obecna sytuacja pokazuje, że świat potrzebuje bardziej odpornych systemów rolnych. Zmniejszenie zależności od nawozów sztucznych, inwestycje w zrównoważone praktyki rolnicze i dywersyfikacja źródeł nawozów to nie tylko kwestie środowiskowe – to imperatywy bezpieczeństwa żywnościowego. Bez zmian w podejściu do rolnictwa kolejne kryzys będzie tylko kwestią czasu, a jego cena będzie płacona przez najuboższych.

Źródła:

https://www.livescience.com/planet-earth/iran-war-could-c…

https://www.reuters.com/business/energy/how-does-iran-war…

https://www.nbcnews.com/business/consumer/iran-war-fertil…

https://theconversation.com/how-the-iran-war-could-create…

https://blog.ucs.org/kathryn-anderson/iran-war-shows-why-…

https://www.cfr.org/articles/the-iran-wars-hidden-front-f…

Scott Ritter: Czy urzędnikom USA można postawić zarzuty zbrodni wojennych?

Scott Ritter: Czy urzędnikom USA można postawić zarzuty zbrodni wojennych?

Podsumowanie i analiza transkrypcji wywiadu Scotta Rittera z sędzią Andrew Napolitano w programie Judging Freedom z 17 marca 2026 r. Skupiono się na głównych zarzutach: ataku USA na szkołę dla dziewcząt w Minab (Iran), możliwych zbrodniach wojennych i szerszym kontekście wojny z Iranem prowadzonej przez USA.

W ramach trwającego amerykańsko-izraelskiego ataku wojskowego na Iran, który rozpoczął się pod koniec lutego 2026 r., 28 lutego 2026 r. doszło do jednego z najtragiczniejszych wydarzeń: w wyniku ataku rakietowego zniszczona została szkoła podstawowa dla dziewcząt Shajarah Tayyebeh (lub podobnie nazwana) w nadmorskim mieście Minab nad Zatoką Perską, niedaleko Cieśniny Ormuz.

Według irańskich źródeł i niezależnych raportów zginęło ponad 160–175 osób, w tym co najmniej 160–170 dziewcząt w wieku od 6 do 12 lat i nauczycielek.

Budynek był kiedyś częścią opuszczonej bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), ale został opuszczony około 2016 roku, odbudowany, oddzielony murami, przekształcony w szkołę i wyposażony w place zabaw i murale.

Na mapach Departamentu Obrony USA wyraźnie oznaczono to miejsce jako szkołę i szpital (część kompleksu).

Scott Ritter, były inspektor ONZ ds. broni i oficer wywiadu marynarki wojennej USA, opisuje atak jako celową zbrodnię wojenną i obarcza bezpośrednią odpowiedzialnością sekretarza obrony Pete’a Hegsetha.

Przebieg ataku według relacji Rittera

Była baza IRGC (Brygady Rakietowej Arif) była od lat znana i intensywnie monitorowana przez Marynarkę Wojenną USA (5. Flota w Bahrajnie) – za pomocą dronów, satelitów, przechwytywania sygnałów i HUMINT (np. wywiadów z rybakami).

Wszystkie istotne dane zebrano w „Target Deck” (katalogu celów), który był regularnie aktualizowany.

Od 2016 r. teren ten był wykorzystywany do celów cywilnych: w części północnej mieściła się szkoła z osobnym wejściem, w części centralnej szpital – obie miejscowości znajdowały się na „listach osób nieobjętych strajkiem”.

Mimo to kompleks został zaatakowany już pierwszego dnia wojny czterema pociskami manewrującymi Tomahawk (z okrętów i łodzi podwodnych Aegis):

  • Trzy cele: zawaliły się dwa magazyny i były budynek głównej siedziby (obecnie budynek szkoły).
  • Czwarty pocisk manewrujący (z kamerą na pokładzie) wystrzelił, przesłał obraz i został przeprogramowany zgodnie z BDA (Battle Damage Assessment), ponieważ ruchy (ewakuacja dzieci i nauczycieli) zostały zinterpretowane jako „personel IRGC”.
  • Po pierwszym uderzeniu uczniowie uciekli do wzmocnionego pokoju modlitewnego („Bezpiecznego Pokoju”).
  • W ostatnim uderzeniu użyto amunicji przeciwpancernej o podwójnym działaniu (350 funtów tytanowej łuski, 450 funtów materiału wybuchowego), która roztrzaskała się na tysiące ostrych odłamków, odparowując/kalecząc ludzi. Dodatkowo, użyto resztkowego materiału pędnego (JP-10) do uzyskania efektu wybuchu paliwa i powietrza → burzy pożarowej; 69 dzieci uległo spaleniu.

Ritter: Nie było to niedopatrzenie, lecz wynik przemyślanej polityki.

Odpowiedzialność i droga do zbrodni wojennych

Ritter oskarża Pete’a Hegsetha o rozwiązanie Jednostki ds. Łagodzenia Szkód Cywilnych (jednostki Departamentu Obrony powołanej w 2023 r. w celu zapobiegania ofiarom wśród ludności cywilnej) w marcu 2025 r. (wkrótce po inauguracji Trumpa) – pod pretekstem, że chcieli być „śmiercionośni”, nie chcieli „głupich zasad użycia siły” ani „oświeconych” przeglądów JAG.

Zamiast tego: „Zabijamy rzeczy. Niszczymy rzeczy”.

Celem było „Szok i przerażenie”: więcej celów psychologicznych, które miałyby zmusić Irańczyków do zmiany reżimu (w tym zabicie Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego).

W tym celu wykorzystano sztuczną inteligencję (Claude), która przeszukała stare dane i zasugerowała nieaktualne cele, takie jak kompleks Minab – bez ingerencji człowieka, ponieważ jednostka redukująca ryzyko nie działała.

Ritter nazywa Hegsetha „chodzącym, gadającym zbrodniarzem wojennym”, który łamie amerykańską ustawę o zbrodniach wojennych z 1996 r., konwencje genewskie (protokół dodatkowy z 1977 r.), podręcznik prawa wojennego Departamentu Obrony oraz zasadę rozróżnienia (wojskowe i cywilne).

Zamiar był jasny: „Brak szacunku do zasad”, „zwiększona śmiertelność”, komendy w rodzaju „bez litości”.

Szerszy kontekst wojny

Trump został poddany presji ze strony Netanjahu 11 lutego 2026 r.; Szefowie Połączonych Sztabów i Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard ostrzegali: Nie ma bezpośredniego zagrożenia, nie ma programu nuklearnego, Iran zaatakuje bazy, Cieśnina Ormuz zostanie zamknięta, zmiana reżimu się nie powiedzie.

Zignorowany na rzecz „pochlebców” takich jak Hegseth, Rubio, Bessent; JD Vance tchórzliwie milczał.

Irańskie kontrataki: Precyzyjne uderzenia w izraelską infrastrukturę (rafinerie, elektrownie, bazy), panika w Izraelu, możliwa masowa emigracja (do 20% populacji), długotrwały koniec państwa żydowskiego jako takiego → Palestyna jako większość.

Brak obaw przed użyciem broni jądrowej przez Izrael: Zmusiłoby to Iran i Pakistan do eskalacji; zamiast tego konieczna byłaby kontrola ze strony Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i rozbrojenie, jak w RPA.

Joe Kent (dyrektor NCTC, weteran MAGA) zrezygnował: „Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia” – wojna służy Izraelowi, a nie USA.

Wnioski i perspektywy

Ritter żąda: postawienia Hegsetha przed sądem amerykańskim (ustawa o zbrodniach wojennych), postawienia Trumpa w stan oskarżenia (blokada ułaskawień), sądów międzynarodowych (brak przedawnienia).

Wojna ta jest nielegalną wojną agresywną („najwyższą zbrodnią międzynarodową” zgodnie z Norymbergą).

Trump zaprzecza, że ​​USA ponoszą odpowiedzialność („Iran zbombardował własną szkołę”), ale Departament Obrony potwierdza, że ​​to USA dokonały ataku.

Ritter uważa to za strategiczną porażkę USA, upokorzenie i moralny upadek.

Niniejszy artykuł opiera się na wypowiedziach Rittera z wywiadu; niezależne źródła (np. AP, NYT, Bellingcat) potwierdzają zaangażowanie Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem rakiet Tomahawk i nieaktualnych danych wywiadowczych, podczas gdy Trump/Hegseth zaprzeczają temu lub prowadzą dochodzenie.

Debata na temat zbrodni wojennych pozostaje bardzo aktualna.

Kłamali w sprawie zamachu bombowego w szkole w Iranie i będą kłamać dalej

Kłamali w sprawie

zamachu bombowego

w szkole w Iranie

i będą kłamać dalej

Przypomnijcie sobie wszystkich hasbarystów i apologetów imperium, którzy twierdzili, że to niecelny irański pocisk trafił w szkołę. Przypomnijcie sobie, jak agresywnie i jednolicie wszyscy forsowali to kłamstwo, łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych. A potem zrozumcie, że będą tak kłamać przez całą wojnę.

Caitlin Johnstone

13 marca 2026 r.

Czytanie Tima Foleya :

Jak donoszą źródła, trwające wewnętrzne dochodzenie armii USA wykazało, że Stany Zjednoczone są odpowiedzialne za atak rakietowy Tomahawk na irańską szkołę dla dziewcząt, w wyniku którego zginęło co najmniej 175 osób na początku amerykańsko-izraelskiej ofensywy.

Przypomnijcie sobie wszystkich hasbarystów i apologetów imperium, którzy twierdzili, że to niecelny irański pocisk trafił w szkołę. Przypomnijcie sobie, jak agresywnie i jednolicie wszyscy forsowali to kłamstwo, łącznie z prezydentem Stanów Zjednoczonych . A potem zrozumcie, że będą tak kłamać przez całą wojnę.

Pamiętacie, jak sekretarz wojny Pete Hegseth chwalił się, że Stany Zjednoczone pozbyły się „głupich zasad walki” mających chronić ludność cywilną, i jak stanowczo mówił: „To nigdy nie miała być uczciwa walka i nie jest uczciwa. Bijemy ich, gdy leżą na ziemi, i tak właśnie powinno być”.

Te słowa brzmią teraz nieco inaczej, gdy wiemy, że mówił o masowych mordach małych dziewczynek.

Z perspektywy czasu myślę, że nikogo nie powinno dziwić, że facet, który napisał książkę zatytułowaną „Amerykańska krucjata”, natychmiast zmienił tytuł na Sekretarza Wojny i zainicjował krucjatę przeciwko światu muzułmańskiemu.

Policja stanu Queensland rozpoczęła aresztowania protestujących, którzy wykrzykiwali nielegalne hasło „Od rzeki do morza Palestyna będzie wolna”. Jednemu z demonstrantów postawiono zarzuty, za które grozi mu kara do dwóch lat więzienia.

Jak już mówiłem , to nowe prawo stanowe Queensland to najbardziej absurdalny atak na wolność słowa w historii Australii, a poprzeczka jest postawiona bardzo, bardzo wysoko. Syjonizm zatruwa nasz kraj i doprowadza wszystko do szaleństwa. Nie ma większego zagrożenia dla wolności słowa w naszym społeczeństwie niż Izrael i jego zwolennicy.

Wszyscy w mediach społecznościowych wyśmiewają najnowszą wersję wydarzeń , jakoby Iran planował atak dronów na Kalifornię. Wielu uważa to za oczywistą prowokację pod fałszywą flagą. 

To całkowicie rozsądne założenie, ale warto wspomnieć, że Iran miałby pełne prawo zbombardować Stany Zjednoczone już teraz. Świadczy to tak bardzo o tym, jak bardzo Amerykanie są oderwani od rzeczywistości i okrucieństw, jakich ich rząd dopuszcza się wobec innych krajów, że możliwość bombardowania Stanów Zjednoczonych przez Iran, podczas gdy Teheran zamienia się w ludzką rzeźnię, budzi nawet wątpliwości. 

Od kiedy zajmuję się komentowaniem, słyszę, jak eksperci i analitycy twierdzą, że Iran zamknie Cieśninę Ormuz, jeśli zostanie zaatakowany przez Stany Zjednoczone. Nikogo to nie zaskoczyło. Wiedzieli, że tak się stanie, i mimo wszystko postanowili rozpocząć tę wojnę.

To szaleństwo, jak ogromna część religii chrześcijańskiej została zrewidowana i zrestrukturyzowana tak, że teraz koncentruje się wyłącznie na udzielaniu wsparcia militarnego narodowi młodszemu od Dolly Parton.

„Chrześcijański syjonizm” stał się główną siłą polityczną dopiero w latach 70. XX wieku. Przez dwa tysiąclecia chrześcijaństwo funkcjonowało bez żadnego współczesnego państwa o nazwie „Izrael”, na które można by zwrócić uwagę, a nawet po całkowitym powstaniu tego państwa w 1948 roku większość chrześcijan przez dekady nie zwracała na nie większej uwagi. Dopiero gdy dziwacy tacy jak Jerry Falwell i Billy Graham zaczęli wmawiać chrześcijanom, że Bóg nakazuje im głosować na polityków, którzy wyślą helikoptery Apache do Tel Awiwu, ten psychotyczny światopogląd zyskał znaczącą akceptację w świadomości społecznej.

I w tym momencie faktycznie przekształciło się w zupełnie inną religię. Dla tych odłamów chrześcijaństwa centralną postacią nie był już Jezus, Biblia ani Kościół, ale to zupełnie nowe państwo etniczne, rządzone przez zachodnich imigrantów, które nie może istnieć bez nieustannej przemocy militarnej. Spalili dwa tysiące lat teologii i tradycji, spalili wszystko doszczętnie, a na ich miejscu zbudowali religię końca XX wieku, której sednem jest wysyłanie amerykańskiej machiny wojennej do Azji Zachodniej.

Nie twierdzę, że chrześcijaństwo było wspaniałą religią, która nie robiła nic złego przed pojawieniem się chrześcijańskiego syjonizmu, ale niewątpliwie było to zupełnie inna wiara od tej, która uznaje militarne wsparcie dla współczesnego państwa Izrael za swoją centralną i naczelną wartość. I to po prostu dziwne, jak rzadko ludzie to zauważają i o tym mówią.

Doszło do kolejnego ataku na synagogę , tym razem w Michigan. Według doniesień dokonał go mężczyzna, którego członkowie rodziny zostali zabici przez izraelskie siły w Libanie.

Ryan Grim z Drop Site donosi : „Mężczyzna, który dziś wjechał ciężarówką wypełnioną materiałami wybuchowymi w synagogę w Michigan, nazywał się Ayman Ghazaleh, według źródła znającego sytuację. Ghazaleh opublikował w nocy zdjęcia członków swojej rodziny, w tym małych dzieci, które zginęły w niedawnym izraelskim ataku na miasto Mashghara w Libanie”.

Już wiesz, o co chodzi.

Krok 1: Pomóż Izraelowi mordować dzieci w ludobójstwach i wojnach agresywnych. 

Krok 2: Czekaj na reakcję w postaci ataków ekstremistów na zachodzie. 

Krok 3: Wykorzystaj reakcję łańcuchową, aby uzasadnić autorytarną politykę wewnętrzną w imię walki z terroryzmem. 

Krok 4: Powtórz czynności od kroku 1.

Zbudowali całe imperium, wydobywając zasoby i siłę roboczą z globalnego Południa, aby zapewnić obywatelom centrum imperium chleb i igrzyska, które są na tyle tanie, aby powstrzymać ich przed zgilotynowaniem miliarderów, którzy są właścicielami i zarządzają wszystkim.