Klęska postępowego kościoła neo-katolickiego w Holandii

„Chcieliśmy zadowolić społeczeństwo i straciliśmy naszą tożsamość”. Bp Mutsaerts o holenderskiej drodze upadku

pch24.pl/holenderska-droga-upadku-kosciola-chcielismy-zadowolic-spoleczenstwo-i-stracilismy-nasza-tozsamosc

Próba dostosowania wiary do trendów kulturowych doprowadziła do ogołocenia praktyki religijnej i osłabienia tożsamości katolickiej. Taką diagnozę Kościołowi w Holandii wystawił bp Robertus Mutsaerts. Wskazał, że upadek tamtejszego Kościoła związany jest z wypaczeniem reform proponowanych przez Sobór Watykański II i forsowaniem przez biskupów własnej wizji Kościoła.

Obecnie zaledwie 2 proc. holenderskich katolików uczestnicy w niedzielnej Mszy świętej, podczas gdy w niektórych częściach tego kraju odsetek ten wynosił niegdyś 96 proc.

Bp Mutsaerts przypomina, że Kościół holenderski znajdował się początkowo w wyjątkowo silnej pozycji. W czasach jego młodości, obecnie ma 68 lat, w diecezjach takich jak jego rodzinna ‘s-Hertogenbosch, niemal cała ludność identyfikowała się jako katolicka, a praktyka religijna stanowiła ważną część codziennego życia. Jednak po Soborze Watykańskim II kraj ten przeszedł radykalną przemianę. Bp Mutsaerts zauważa, że z „najposłuszniejszego ucznia” Kościół w Holandii stał się jednym z najbardziej buntowniczych, zdecydowanym na głęboką reformę Kościoła. Rezultatem nie była odnowa, lecz gwałtowny upadek: praktyka sakramentalna drastycznie spadła w ciągu zaledwie kilku lat.

Według bp. Mutsaertsa problem nie był wyłącznie duszpasterski, ale także kulturowy. Wielu członków Kościoła zachłysnęło się „ideałami lat sześćdziesiątych”, takimi jak tzw. wyzwolenie seksualne, charakteryzującymi się silnym sprzeciwem wobec autorytetu i zasad, próbując dostosować przesłanie chrześcijańskie do ówczesnego klimatu. W tym kontekście pojawiły się inicjatywy takie jak „Katechizm holenderski”, zawierający niejednoznaczne sformułowania w kluczowych kwestiach wiary i osoby Jezusa, a wpływ teologów postępowych się ugruntował. Jednocześnie liturgia była przedmiotem ciągłych zmian, które sam biskup określa jako „katastrofalne” ze względu na ich wpływ na postrzeganie sacrum.

Dla bp. Mutsaertsa punktem zwrotnym stały się kwestie doktrynalne. „Zaczęto relatywizować obiektywną prawdę i to był główny problem” – wyjaśnia. Od tego momentu kryzys stał się nieunikniony. Hierarcha przywołał postać kard. Bernardusa Alfrinka, ówczesnego arcybiskupa Utrechtu, który otwarcie wzywał do zniesienia obowiązkowego celibatu kapłańskiego oraz do wprowadzenia innych nieortodoksyjnych reform, które – jak twierdził – wynikały z postanowień Soboru Watykańskiego II. Papież Paweł VI doprowadził do jego rezygnacji, jednak szkoda została już wyrządzona, a postępowy „projekt reform” w Holandii doprowadził do całkowitego załamania praktykowania wiary. „Wskaźnik spowiedzi spadł wówczas z 90 proc. do mniej niż 10 proc. w ciągu dwóch lat” – wspomina bp Mutsaerts. Podkreśla, że próba uczynienia Kościoła bardziej akceptowalnym przez społeczeństwo przyniosła ostatecznie odwrotny skutek. „Chcieliśmy zadowolić społeczeństwo i straciliśmy naszą tożsamość” – stwierdza holenderski biskup. Zauważa, że wraz z zanikiem różnicy między wiarą katolicką a dominującym sposobem myślenia Kościół przestał oferować coś własnego i utracił zdolność do zachowania wiernych.

Holenderski biskup wskazuje na bezpośrednie podobieństwo do obecnej sytuacji w Niemczech. Jego zdaniem tak zwana „niemiecka droga synodalna” powiela „te same tematy i te same idee”, które już kilkadziesiąt lat temu wypróbowano w jego kraju, odchodząc od doktryny i wypaczając nauczanie Kościoła poprzez dostosowanie jej do współczesnych trendów kulturowych. Dlatego ostrzega, że upieranie się przy tej drodze doprowadzi do „katastrofalnych” skutków. Doświadczenie holenderskie, zauważa bp Mutsaerts, nie jest hipotezą, lecz konkretnym precedensem tego, co dzieje się, gdy doktryna ulega rozmyciu w imię dostosowania.

Bp Mutsaerts nie wyklucza możliwości ponownego ożywienia Kościoła w Holandii. Zwraca uwagę, że po dziesięcioleciach kryzysu nastąpiła pewna zmiana kursu, częściowo dzięki interwencji Watykanu w mianowaniu biskupów o bardziej konserwatywnych poglądach doktrynalnych. Jest wśród nich m.in. kardynał Willem Eijk, który publicznie broni tradycyjnego nauczania katolickiego w kwestiach takich jak małżeństwo i seksualność. Bp Mutsaerts wskazuje, że zaczynają pojawiać się pewne oznaki odnowy. „Młodzi ludzie, co jest niesamowite, pojawiają się w naszych kościołach wszędzie. Liczby są niewielkie, ale coś się dzieje” – zauważa. Dodaje, że jeszcze kilka lat temu nie spodziewał się tej zmiany: „Wielu z przychodzących to licealiści i z jakiegoś powodu zdecydowana większość z nich to chłopcy, młodzi mężczyźni”. Według biskupa, po osiągnięciu dna, Kościół w Holandii może powoli rozpocząć nowy etap.

Źródło infovaticana.com, lifesitenews.com / KAI

Iran trzyma Amerykę za gardło. [uzup.]

Iran trzyma Amerykę za gardło

====================================================================

Ten pan skopiował tekst z babylonianempire/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo i zapomniał o tym napisać. Wystrzegajmy się plagiatorów ! MD

Jarek Ruszkiewicz  dez-informacja/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo

Redaktor Baltazara:

On zerżnął od Rosjanina, nie od Uczty. Nie podał ani autora, ani linku.

Myśmy tę pozycję zauważyli u Pana. Jako że w przeszłości, Ruszkiewicz podawał jako swoje teksty Blondeta, pofatygowaliśmy się, żeby poszukać prawdziwego autora artykułu i żeśmy go znaleźli. A potem opublikowaliśmy tłumaczenie, oddając sprawiedliwość autorowi tekstu. Ot co.

[No, wiec to ptaszysko łykające żabę ma więcej znaczeń.. MD]

=========================================

babylonianempire/iran-trzyma-ameryke-za-gardlo

======================================

Iran trzyma Amerykę za gardło

Date: 27 marzo 2026Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Autor tekstu: Aleksandr Nosowicz — http://rusfact.ru/node/153078

(UWAŻAĆ na polskich – ZAWODOWYCH – PLAGIATORÓW!)

===========================================

Teheran przejął strategiczną inicjatywę w tej wojnie, zamykając Cieśninę Ormuz. Stany Zjednoczone nie są obecnie w stanie wycofać się, przeprowadzić inwazji lądowej ani zrobić sobie przerwy w działaniach. Z tego powodu Amerykanie doświadczają upokorzeń bez precedensu w historii ich „globalnej hegemonii”.

We wtorek, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaszokował rynki i opinię publiczną wpisem w mediach społecznościowych, w którym ogłosił, że rozmowy pokojowe z Iranem są w toku i przebiegają pomyślnie. W następstwie owych rozmów, Pentagon ogłosił nawet rozejm odnośnie bombardowania infrastruktur energetycznych Iranu.

Jednak reakcja Teheranu jest naprawdę zaskakująca w kontekście globalnej sceny politycznej. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że nie prowadzi żadnych rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, ani bezpośrednio, ani za pośrednictwem pośredników. Komunikaty Waszyngtonu dotyczące negocjacji i zawieszenia broni mają na celu wyłącznie zyskanie na czasie i obniżenie cen ropy. Innymi słowy, był to gest dobrej woli. Biały Dom zaproponował Irańczykom wymianę: my przestaniemy bombardować wasze elektrownie na kilka dni, wy udacie, że o to poprosiliście, a w zamian odblokujecie Cieśninę Ormuz dla naszych tankowców.

A Iran, jak się wydaje, wysłał Biały Dom do diabła.

Tego jeszcze nie było. „Światowy hegemon” prosi o dialog z krajem, który ogłosił pariasem, zasypywał rakietami, którego przywódców zrównał z bandą terrorystyczną i wszystkich zabił. A „kraj-parias” odrzuca wyciągniętą „rurkę pokoju” i gardzi kontaktami z „błyszczącym miastem na wzgórzu”.

Jest oczywiste, że Iran ma wszelkie powody, by tak reagować. Jak można rozpocząć negocjacje z krajem, który je przerywa, zabijając negocjatorów? Z krajem, który rozpoczyna inwazję wojskową po tym, jak strony uścisnęły sobie dłonie przy stole negocjacyjnym?

Należy jednak podkreślić, że Irańczycy mają nie tylko potencjał, ale i korzyść w tym, by odrzucić propozycję Amerykanów. Teheran przejął strategiczną inicjatywę w tej wojnie. Stany Zjednoczone nie dysponują obecnie dobrymi posunięciami na szachownicy – dysponują wyłącznie złymi.

Operacja powietrzna zakończyła się niepowodzeniem. Planowano zniszczyć Iran w ciągu kilku dni, ale bombardowania trwają już prawie miesiąc, a Islamska Republika Iranu stawia opór. Aby wygrać wojnę, Stany Zjednoczone i Izrael muszą walczyć na poważnie, czyli przeprowadzić operację lądową. Tylko że nikt jej nie przygotował. Dlaczego – patrz wyżej: wierzyli, że Iran upadnie w ciągu kilku dni.

Przygotowanie się do inwazji lądowej wymaga czasu. Ale również Iran przez cały ten czas będzie się przygotowywał. A zatem albo Amerykanie rzucą się do walki dysponując siłami nieprzygotowanymi do tego, albo będą musieli zmierzyć się ze starannie zaplanowaną odpowiedzią na agresję. W obu przypadkach, dla amerykańskich żołnierzy będzie to krwawa rzeź.

Ale jaka jest alternatywa wobec poświęcenia marines? Scenariusz inercyjny: bombardowanie Iranu z powietrza, aż wyczerpie on swoje zasoby? Również w tym przypadku zakładano, że nie ma on żadnych zasobów, a reżim ajatollahów upadnie przy pierwszym ataku.

Jednak operacja trwa już prawie miesiąc, a jej końca nie widać, i nie wiadomo, komu wcześniej wyczerpią się zapasy: wojskom irańskim czy też Amerykanom zabraknie rakiet.

Jeszcze ważniejsze jest to, ile czasu minie, zanim wyczerpie się cierpliwość sojuszników Stanów Zjednoczonych w Zatoce Perskiej. Irańczycy atakują amerykańską obecność na ich terytorium, Cieśnina Ormuz jest zamknięta i nie mogą dostarczać ropy. Jeśli ta sytuacja będzie się przedłużać, arabscy szejkowie prędzej czy później stracą cierpliwość i będą negocjować bezpośrednio z Irańczykami. Teheran postawi podstawowy warunek: zerwanie sojuszu z Waszyngtonem i wycofanie amerykańskiej obecności z ich krajów, co oznacza wydalenie Amerykanów z regionu.

Taki sam warunek, tj. wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Bliskiego Wschodu – a co za tym idzie, rezygnacja z kontroli nad światowym przemysłem naftowym – będzie miał kluczowe znaczenie przy negocjacjach z USA, o ile życzenie Trumpa by do nich doszło, urzeczywistni się.

Iran może sobie pozwolić na narzucenie takich warunków, ponieważ obecnie działa z pozycji siły, trzymając przeciwnika za gardło. Amerykanie natomiast występują w roli przegranych, co jest dla nich nie do zniesienia: postawili wszystko na zero (ruletka) i przegrali. Wszystkie możliwe rozwiązania są fatalne. Wycofanie się ze świata islamskiego jest nie do pomyślenia: co stanie się z ropą, co stanie się z Izraelem? Przeprowadzenie inwazji lądowej to gwarantowana tragedia dla narodu amerykańskiego, a nikt nie może zagwarantować sukcesu interwencji. Kontynuowanie obecnej polityki może doprowadzić do wyrzucenia Amerykanów z regionu. Gdziekolwiek się nie spojrzy – wszędzie trudności.

INFO: http://rusfact.ru/node/153078

Recepta Spinellego

Recepta Spinellego

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 28 marca 2026 michalkiewicz

Podczas ostatniego spotkania Rady Europejskiej, kilka państw wyraziło zaniepokojenie prawdopodobnymi następstwami „Epickiej furii” – kiedy już się ona zakończy. Chodzi o kolejną falę migracji z rejonu Bliskiego Wschodu – bo „Epicka furia” i spowodowane nią zniszczenia, stanowią znakomity pretekst do przeniesienia się do Europy, by wreszcie skorzystać z tamtejszego socjalu i żyć sobie z niego aż do śmierci.

Zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli coś złego może się stać, to na pewno się stanie, więc prawdopodobieństwo kolejnego migracyjnego tsunami rośnie z dnia na dzień, razem z cenami ropy i gazu. Tym razem jednak przywódcy państw członkowskich UE sprawiali wrażenie odporniejszych na własną propagandę politycznej poprawności, która w roku 2015 kazała im witać migrantów kwiatami i otwartymi ramionami. Nie wszyscy jednak w propagandę politycznej poprawności uwierzyli – bo Węgry Wiktora Orbana migrantów nie wpuszczały, co ściągało na nie lawinę krytyki ze strony mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu, a swoje mądrości etapu czerpią z Judenratu, który w ich kreowaniu ma własny interes.

Judenrat, jak wiadomo, od ponad stu lat pozostaje w awangardzie rewolucji komunistycznej jako, że Żydowie właśnie w komunizmie upatrzyli sobie najprostszy sposób na uchwycenie i ugruntowanie władzy mniejszości nad większością. Ta skłonność nasiliła się po II wojnie światowej, w następstwie której zmieniła się stratyfikacja społeczna diaspory żydowskiej. Wymordowany został żydowski plebs, w następstwie czego społeczność żydowska zdominowana została przez osobniki inteligentniejsze, którym łatwiej było przetrwać – no a teraz mają ambicję przewodzenia światu.

Jak wychlapał były dyrektor Narodowego Centrum Walki z Terroryzmem, Józio Kent, udział Stanów Zjednoczonych w „Epickiej furii” nastąpił wskutek „presji”, jaką na administrację prezydenta Trumpa wywarł Izrael oraz wpływowe w USA izraelskie lobby. Oficjalna wersja rozmowy telefonicznej premiera Netanjahu z prezydentem Trumpem była zgoła inna. Według niej premier Netanjahu zwrócił uwagę prezydenta Trumpa, że trafia się okazja, by jedną kulą zabić sporą grupę irańskich dostojników – a z tej okazji prezydent Trump skwapliwie skorzystał. Jednak taka zachęta, to nie żadna „presja” – a po drugie – co miałoby mieć z tym wspólnego izraelskie lobby w USA?

Nie trzyma się to wszystko kupy, więc w tej sytuacji muszę odwołać się do mojej ulubionej teorii spiskowej, według której izraelski premier i wspomniane lobby dało prezydentu Trumpu do zrozumienia, że jeśli natychmiast nie rozkaże lotniskowcom, by zrobiły w Iranie marmoladę, to świat dowie się o najdrobniejszych szczegółach igraszek Donalda Trumpa z panienkami na wyspie Epsteina, wskutek czego będzie on miał przechlapane nie tylko w Kongresie, ale i w samym Białym Domu. Poszlaką wspierającą tę wersję był spektakularny udział Pierwszej Damy USA w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w charakterze przewodniczącej amerykańskiej delegacji. Podobnie w XIX-wiecznej Francji, cesarzowa Eugenia, zniecierpliwiona prawdziwą zapamiętałością swego małżonka Napoleona III do panienek, zażądała od niego zgody na to, by mogła przewodniczyć obradom Rady Ministrów. Cesarz, gwoli uniknięcia piekła w pałacu, oczywiście się zgodził. Ten przykład pokazuje, że często losy świata mogą zależeć od różnych plugawych okoliczności.

Wróćmy jednak do migrantów, którzy – w miarę, jak w coraz to nowych krajach wprowadzany jest socjal – chętnie próbują skorzystać z okazji, by się na niego załapać. Trudno się tedy dziwić, że argusowe oko promotorów komunistycznej rewolucji natychmiast tę skłonność zauważyło i postanowiło wykorzystać ją dla potrzeb rewolucyjnych. Przypomnijmy, co na ten temat sądził włoski komuszek Alfiero Spinelli, będący jednym ze świątków, czczonych w Eurokołchozie. Uważał on, że trzeba zniszczyć historyczne narody europejskie, bo właśnie one stanowią przyczyną wszystkich europejskich zgryzot.

W odróżnieniu jednak od wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera, czy Józefa Stalina, nie miał on na myśli ani fizycznej eksterminacji, ani przesiedlenia na Syberię, żeby tam spokojnie sobie powymierały śmiercią naturalną, tylko przerobienia ich na „nawóz historii”, czyli uwstecznienia tych historycznych narodów do poziomu narodowości. Jak wiadomo, jest to możliwe; tak właśnie po eksterminacji czeskiej szlachty po bitwie pod Białą Górą w 1620 roku, narodowi czeskiemu narzucono szlachtę niemieckojęzyczną, co na prawie 300 lat zahamowało jego rozwój, cofając go do poziomu narodowości – aż do czeskiego odrodzenia narodowego w wieku XIX.

Przerobienie historycznych europejskich narodów na „nawóz historii” ma się dokonać nie tylko przy pomocy ich demoralizowania, ale również – rozwadniania ich tożsamości poprzez wpompowywanie w nie kolejnych fal obcych kulturowo i cywilizacyjnie migrantów. Jeśli chodzi o demoralizowanie, to proces ten jest dość zaawansowany, o czym świadczy kryzys demograficzny w Europie, połączony z propagandą seksualnych dewiacji, która zaczyna trafiać nawet do wyższych kręgów hierarchii Kościoła katolickiego.

Już papież Franciszek pozwolił na „błogosławienie” par homoseksualnych, a J. Em. kardynał Krajewski, świeżo mianowany metropolitą łódzkim twierdzi, że „osobom LGBT” należy się „szacunek”. Z jakiego powodu? Czyżby sodomczykowie kładli jakieś szczególne zasługi dla Ludzkości? Nic o tym nie wiadomo, więc chyba dlatego, że swoje potrzeby seksualne zaspokajają w sposób nietypowy. Jeśli jednak cos takiego ma zobowiązywać wszystkich do okazywania im „szacunku”, to jasne, że daleko z tym nie zajedziemy. Postępowi hierarchowie powiadają, że taki kategoryczny nakaz wypływa z Ewangelii. Czy jednak wszystkie takie kategoryczne zalecenia ewangeliczne powinniśmy brać dosłownie? Na przykład Pan Jezus poradził bogatemu młodzieńcowi, żeby sprzedał wszystko, co ma i rozdał ubogim. Już na pierwszy rzut oka widać, że wszyscy nie mogliby tak zrobić nawet nie dlatego, że by im się nie chciało, ale dlatego, że gdyby wszyscy chcieli sprzedać swoje mienie, to kto by je kupił? Chyba, że Żydowie, którzy Pana Jezusa mają za nic, w dodatku za pół darmo, bo przy takiej masowej podaży inaczej by być nie mogło.

Inna sprawa, że dzięki takiej operacji Żydowie mogliby przepoczwarzyć się w szlachtę, utrzymującą w poddaństwie mniej wartościowe narody, a właściwie już nie żadne „narody”, tylko „nawóz historii”.. Czy nie w tym kierunku zmierza słynny „dialog z judaszyzmem”, w który zabawiają się purpurates? Tego dokładnie nie wiemy, ale właśnie dlatego warto zachować pewne minimum ostrożności, bo zwłaszcza dzisiaj, kiedy w następstwie „synodalności”, której nikt nie potrafi nawet precyzyjnie zdefiniować, mogą czekać nas różne niespodzianki, niekoniecznie miłe.

Stanisław Michalkiewicz

Pod palmami. MEM-y V.

:pod palmami

——————

——————————————-


———–

———————————-

——————————–

—————————

——————–

—————————-

——————————————

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Uczony za kratami – rozmowa z prof. Aleksandrem Gaponienką

Uczony za kratami – rozmowa z prof. Aleksandrem Gaponienką

Gdzie się podziała „zwykła przyzwoitość”? Taka była moja pierwsza reakcja, zaraz po przeczytaniu odpowiedzi profesora Aleksandra Gaponienki na pytania, które miałam możność dosłać mu do celi więziennej.

„Common decency” to orwellowska fraza, która określa podstawową przyzwoitość; elementarz cywilizacji, to Antygona, która nie słucha Kreona i idzie pochować brata; to współczucie; to zwykłe człowieczeństwo, które przyznaje innemu te same prawa co sobie. Spójrzmy na północ, w kierunku Rygi na Łotwie, gdzie od lutego 2025 roku więziony jest profesor Gaponienko. Aleksander Gaponienko ma 72 lata i 27 stycznia został skazany na 10 lat więzienia, co – biorąc pod uwagę ciężkie warunki aresztu – jest równoznaczne z wyrokiem dożywocia.

Jego zbrodnia? Oczywiście, chodzi o délit d’opinion! Odważył się myśleć i opinie głosić, a co gorsza jego analizy zostały przez publikę docenione! Władze dają teraz przykład, ale uwaga – sąd rejonowy bierze na siebie odpowiedzialność i nie dostosowuje się do zaleceń instancji wyższych. Możemy więc słusznie wnioskować, że na Łotwie wraca się do lokalnych królestw. Wiadomo, że rewolucja pożera własne dzieci, dlatego bliskie jest widmo ukraińskiego scenariusza.

Logiczny ciąg dalszy: profesor Gaponienko stanie się męczennikiem, a potem symbolem dla nowych pokoleń. Przynajmniej poświęcenie nie pójdzie na marne, bo z myślami jest podobnie jak z przepływem wody: pewnych żywiołów nie da się zatrzymać. Zachęcam do czytania  książek profesora Gaponienki, bo skoro jest tak represjonowany, to na pewno dlatego, że trafia w sedno.

Jeszcze słowo o istocie sprawy. Jakie straszne opinie odważył się on wyrazić? Przede wszystkim należy zrozumieć, że jego przewina wynika z praw boskich: urodził się w ZSRR, w Melitopolu na Zaporożu. Jego ojciec był Ukraińcem, matka Polką, a jego językiem ojczystym jest rosyjski. I jak tu go określić? Z radzieckim paszportem osiedlił się na Łotwie, gdzie w 1978 roku uzyskał dyplom na Wydziale Ekonomicznym Łotewskiego Uniwersytetu Państwowego, a następne lata poświęcił badaniom naukowym i uczeniu. Po napisaniu kilkuset artykułów i kilkudziesięciu książek, Aleksander Gaponienko zaangażował się w działalność polityczną, między innymi w obronę praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. I to właśnie ta ostatnia aktywność przyczyniła się do jego uwięzienia, bo po rozpadzie ZSRR, a zwłaszcza po pojawieniu się zachodnich wpływów rosyjskojęzyczna ludność krajów bałtyckich zaczęła być piętnowana i pozbawiana praw przez własne rządy.

Każdy, kto zna sytuację na Ukrainie, dostrzeże analogię pomiędzy metodami i celami stosowanymi na Łotwie i na Ukrainie: zakaz mówienia po rosyjsku, ograniczanie praw, nasilenie supremacji, aresztowania protestujących… Wyobraźmy sobie na chwilę na Zachodzie, że Madryt odbiera obywatelstwo Katalończykom, Berno zabrania mieszkańcom Jury używania języka francuskiego lub że Belgia aresztuje przedstawicieli mniejszości niemieckojęzycznej. Koncepcja praw mniejszości podlega prawu międzynarodowemu i oczywiście dotyczy także mniejszości rosyjskojęzycznych.

Zanim zakończę i w końcu pozwolę Wam przeczytać ten cenny wywiad – cenny, ponieważ profesor Gaponienko ewidentnie naraża się na represje w sytuacji bezbronności – muszę podkreślić, że nawet jeśli nie wszystkie odpowiedzi lub myśli nam się podobają, ważne jest, aby zrozumieć, że – o ile nie chcemy używać siły – tylko przez dialog możemy mieć nadzieję na wyłonienie się syntezy, która przełamie początkową sprzeczność. Odmowa nauki to cecha tchórza.

Aleksandra Klucznik-Schaller

ZSRR został rozwiązany 26 grudnia 1991 roku, a już w 1992 roku założył Pan Centrum Inicjatyw Demokratycznych, organizację na rzecz ochrony praw ludności rosyjskojęzycznej na Łotwie. Jakie okoliczności uzasadniały tę inicjatywę? Czy antagonizmy pomiędzy różnymi społecznościami były aż tak silne?

– Pozycjonuję się w społeczeństwie jako rzecznik interesów Rosjan na Łotwie. Robię to, ponieważ zostałem wybrany na członka Rady Miasta Rygi, wiceprzewodniczącego Rosyjskiej Wspólnoty Łotwy i współprzewodniczącego Parlamentu Niereprezentowanych (Nie-obywateli) Łotwy. Na podstawie tych mandatów zaapelowałem do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona o rozwiązanie problemu nie-obywateli na Łotwie. Odwiedził on nasz kraj i przeprowadził rozmowy z prezydentem Andrisem Birziišem. Przyjęto program ONZ na rzecz eliminacji bezpaństwowości. Na podstawie tego mandatu zorganizowałem w 2012 roku referendum w sprawie nadania językowi rosyjskiemu wyższego statusu na Łotwie. Absolutnie cała pełnoprawna ludność rosyjska opowiedziała się w tym referendum za podniesieniem statusu swojego języka ojczystego. Odbyło się wiele innych, całkowicie legalnych działań. Aktualnie Rosjanie na Łotwie nie mają statusu prawnego, a wszystkie ich protesty są wyciszane. Ci, którzy je organizują, są dyskredytowani. Jedną z głównych metod ich dyskredytacji jest nazywanie rosyjskich aktywistów „nikczemnymi agentami Kremla”. Termin ten został ukuty przez takie organizacje jak Hudson Institute i Warsaw Institute. Są one częścią służb wywiadowczych, które monitorują, dyskredytują, ścigają i eliminują obrońców rosyjskich interesów żyjących w diasporze, a dokładniej – w rozproszeniu.

Fakt, że zachodnie think-tanki, takie jak Hudson Institute i Warsaw Institute (który publikuje po angielsku), określają Pana mianem agenta wpływów Kremla. Czytałam również, że władze Łotwy oskarżają Pana o próbę obalenia rządu. I nie jest to Pana pierwsze aresztowanie. Był Pan aresztowany również w 2015 i 2018 roku. Czy może Pan skomentować akty oskarżenia?

– Z inicjatywy tych i innych podobnych instytucji w 2015 roku wszczęto przeciwko mnie pierwszą sprawę karną. Powodem była moja krytyka marszów legionistów Waffen-SS, które odbywały się corocznie 16 marca w Rydze. Pomimo uznania żołnierzy SS za zbrodniarzy przez Trybunał Norymberski, bez skrupułów gloryfikują oni morderstwa popełnione w czasie wojny. Parlament Europejski i sesje Zgromadzenia Ogólnego ONZ potępiły gloryfikację zbrodniarzy, która trwa w Rydze do dziś. Za moją publiczną krytykę zostałem skazany na karę więzienia w zawieszeniu i dozór kuratora. Drugi proces był konsekwencją publikacji antywojennej broszury III wojna światowa: widok z bloku mieszkalnego Purvciems (Purvciems to dzielnica Rygi zamieszkana głównie przez Rosjan). Moja krótka publikacja była odpowiedzią na znany film dokumentalny BBC III wojna światowa: widok z pokoju wojennego. Film przedstawiał scenariusz, w którym Rosjanie na Łotwie buntują się w odpowiedzi na dyskryminację, Brytyjczycy wysyłają niszczyciel na Morze Bałtyckie, aby stłumić bunt, a Rosja przeprowadza atak nuklearny na okręt. Film BBC był emitowany dziesiątki razy w łotewskiej telewizji, podsycając strach społeczny i rusofobię. Działo się to za rządów Joe Bidena, a USAID finansował w BBC właśnie takie projekty. Zostałem skazany w pierwszej instancji za tego rodzaju broszurę, bo uznano moją krytykę polityczną za krytykę Łotyszy. To zdumiewająca hipokryzja, ponieważ broszura nawet nie wspominała o Łotyszach, a jedynie o „łotewskiej elicie politycznej”. Powtórzyli tę samą taktykę, którą sąd zastosował w pierwszym procesie. Wówczas sąd zrównał legionistów SS z Łotyszami, mimo że w czasie wojny byli zarówno „czerwoni”, jak i „biali” Łotysze. Ale prawa logiki nie mają zastosowania do Rosjan na Łotwie. Postępowanie w drugim procesie wciąż trwa. Nawiasem mówiąc, sprawa w pierwszym procesie również nadal toczy się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Czekam na decyzję. Kontynuuję opowieść o moim procesie karnym za obronę interesów Rosjan łotewskich. W lutym 2025 roku zostałem aresztowany za wystąpienie online podczas dyskusji w Instytucie Krajów WNP. Podczas mojego 13-minutowego wystąpienia nakreśliłem koncepcję etnobójstwa, rozwiniętą w 1944 roku przez Polaka Rafała Lemkina, która stała się podstawą orzeczeń Trybunału Norymberskiego (1945) oraz Konwencji o zapobieganiu i karaniu ludobójstwa (1948). Następnie stwierdziłem, że dyskryminację etniczną Rosjan można zdefiniować jako etnobójstwo. Sąd orzekł, że te czysto naukowe twierdzenia były, po pierwsze – oszczercze, a po drugie – dostarczały Władimirowi Putinowi teoretycznych narzędzi do zniszczenia Łotwy. Nieważne, że dyskryminacja Rosjan na Łotwie została udokumentowana w decyzjach ONZ, Rady Europy i OBWE. Sąd Rejonowy w Rydze uznał decyzje tych autorytatywnych organów międzynarodowych za prawnie nieważne. Sędzia arogancko zignorował orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nawet orzeczenie senatu Sądu Najwyższego Łotwy, które nakazywały udowodnienie takich oskarżeń. Uważam to za polityczny nakaz partii Sojusz Narodowy, która opowiada się za budową czystego etnicznie społeczeństwa na Łotwie. Opierając się na tak wątłych dowodach i lekceważąc prawo międzynarodowe i krajowe, Sąd Okręgowy w Rydze skazał mnie 27 stycznia na 10 lat więzienia. Biorąc pod uwagę, że mam już 72 lata, a więźniowie polityczni w łotewskich więzieniach nie odsiadują wyroków dłuższych niż dwa lata, to czysty wyrok dożywocia. Po prostu dlatego, że opowiadałem się za prawem Rosjan do zachowania swojej zbiorowej podmiotowości – to znaczy do nauczania swoich dzieci w języku ojczystym, do zachowania zbiorowej pamięci i przekazywania jej swoim dzieciom, do czci grobów przodków i do otrzymywania informacji w języku ojczystym bez cenzury. Właśnie to prezydent USA Donald Trump nazwał utratą przez Europę jej cywilizacyjnego rdzenia, oddzieleniem elit rządzących od mas i pogardą dla demokracji. Nic dodać, nic ująć.

Jakie są warunki Pana przetrzymywania?

– W więzieniu odmówiono mi opieki medycznej, o którą prosiłem z powodu ciężkiej infekcji nerek. Przez ponad trzy miesiące krzyczałem z bólu i nie mogłem spać w nocy, a w mojej głowie pojawiały się myśli samobójcze. Lekarz więzienny odmówił przyjęcia mnie, ponieważ jestem Rosjaninem. Nikt nie interweniował w tej tragicznej sytuacji. Potem przyszedł agent specjalny i zaproponował, że przepisze mi leki, jeśli sam się skompromituję lub pomogę oskarżyć innego rosyjskiego aktywistę. Odmówiłem. Prokurator, do którego napisałem, zaczął tuszować ten przestępczy spisek. Miejscowy lekarz, „dr Mengele”, zrezygnował z pracy w więzieniu. Sędzia kategorycznie odmówił zbadania tortur. Łotwa znajduje się pod nadzorem Komitetu ONZ ds. Tortur, ponieważ te przerażające zbrodnie są tam popełniane systematycznie. Chwała Guantanamo blednie w porównaniu z „bohaterskimi” czynami Łotewskiej Służby Bezpieczeństwa. Mszczą się również na mnie za skargę, którą wniosłem do Międzynarodowego Trybunału Karnego w 2012 roku przeciwko dowódcom tej agencji wywiadowczej za prześladowanie rosyjskich aktywistów. Następnie przedstawiałem raporty na ten temat na kilku sesjach OBWE w Warszawie. Raporty są dostępne online na stronie internetowej organizacji. Kwestia ta została poruszona w książce Prześladowania obrońców praw człowieka w państwach bałtyckich. Jest ona dostępna bezpłatnie online, również w języku angielskim (academia.edu). Jednak europejskie media zazwyczaj unikają dyskusji na ten temat.

Pisał Pan obszernie o odrodzeniu się łotewskiego faszyzmu. Czy mógłby Pan rozwinąć tę kwestię? Czy można dostrzec paralelę z ruchami banderowskimi na Ukrainie?

– Pytania dotyczące Ukrainy są drugorzędne w kontekście mojego procesu. Wspominam, że Rosja oświadczyła, iż celem operacji specjalnej jest zniszczenie reżimu nazistowskiego na Ukrainie, a nie ochrona ludności rosyjskiej. Wynika to z oświadczenia prezydenta Władimira Putina. Dlatego Rosja nie jest zainteresowana uzasadnianiem swoich działań na arenie międzynarodowej koncepcjami ludobójstwa i ludobójstwa etnicznego. Rosja nie podpisała Statutu Rzymskiego i nie jest członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego. Konstytucja Rosji stanowi, że została ona utworzona przez wielonarodowy naród rosyjski, a nie przez naród rosyjski. Krytykowałem nawet Rosję za jej niespójność. Wyznaczono im cel walki z nazizmem, ale rosyjskie prawo karne nie zawiera przepisu o karaniu za zbrodnię „nazizmu”. Jest przepis o rozpowszechnianiu idei nazistowskich, ale nie o budowaniu reżimu nazistowskiego.

Dwa główne cele rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie to demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy. Chciałabym, abyśmy skupili się na pojęciu denazyfikacji. Czy jest to koncepcja, którą należy ściśle wiązać z II wojną światową, czy też można ją rozszerzyć, obejmując pewien rodzaj supremacji opartej na tożsamości?

– Wydaje mi się, że rosyjskie elity przypisują denazyfikacji takie samo znaczenie, jak orzeczenia Trybunału Norymberskiego. Musimy jednak pamiętać, że trybunał potępił ideologię nazistowską, ale nie nazistowski reżim polityczny. NSDAP nie została potępiona jako partia przestępcza; odpowiedzialność spadała jedynie na najwyższych funkcjonariuszy partyjnych, i to nawet wtedy w postaci grzywien i krótkoterminowych zakazów zajmowania stanowisk kierowniczych. Rosyjskie nauki społeczne nie podejmują tych kwestii. Większość badaczy koncentruje się na pracach anglosaskich uczonych. Sprowadzają oni jednak nazizm do zjawiska czysto niemieckiego i wykluczają z badań jego inne europejskie warianty. Wykazałem to w mojej monografii Europejski faszyzm. Problemy identyfikacji i przezwyciężania oraz w monografii Azjatycki faszyzm. Wnioski z nauki. Wydaje się, że to właśnie za te książki anglosaskie elity skazały mnie na śmierć. I uczyniły to rękoma łotewskich służb specjalnych.

Sformułował Pan definicję etnobójstwa Rosjan. Czy może Pan ją rozwinąć? W rzeczywistości czy nie powinniśmy mówić o słowianobójstwie? Co odróżnia ukraińską i rosyjską grupę etniczną?

– Czy możemy mówić o etnobójstwie Słowian? Nie sądzę, żeby to było podejście heurystyczne. Czesi, Słowacy i Bułgarzy również są Słowianami. Ale uczestniczyli w ludobójstwie Rosjan, Ukraińców i Białorusinów podczas II wojny światowej. Uczestniczyli również w ludobójstwie Żydów. To ostatnie było najczęściej pośrednie, jako że byli oni poplecznikami niemieckich nazistów. Ludobójstwo to polityka, którą realizuje każda elita rządząca, gdy nie jest w stanie zapewnić rozwoju własnej grupy etnicznej i zaczyna ukierunkowywać ją na grabież, zniewolenie i zniszczenie innej grupy etnicznej. Starcie Rosji ze zjednoczoną Europą na terytorium Ukrainy nie jest niczym nowym. Hordy europejskich zdobywców pojawiały się już wcześniej: w XIII wieku szwedzcy i niemieccy krzyżowcy; w XVI wieku Polacy i Litwini; w XVII i XVIII wieku Szwedzi, Prusacy i Polacy; w XIX wieku Francuzi ze swoimi „dwunastoma” narodami; w XX wieku Niemcy i Austriacy w I wojnie światowej oraz Niemcy i „dwanaście” narodów europejskich w II wojnie światowej. Rosjanie wygrali wszystkie te wojny. Odniosą zwycięstwo również w XXI wieku.

Wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko stwierdził niedawno, że Rosja jest zaniepokojona ewentualną blokadą Kaliningradu przez NATO. Czy Morze Bałtyckie jest obszarem, na którym mogłyby dojść do konfrontacji?

– Czy to będzie bitwa na wybrzeżu Morza Bałtyckiego? Nie jestem zawodowym wojskowym, ale myślę, że nie. Kraje bałtyckie to strategiczny ślepy zaułek. Stacjonujące tam jednostki NATO odgrywają symboliczną rolę i nie wezmą udziału w walkach – zostaną ewakuowane. Wzniecenie tam konfliktu leży wyłącznie w interesie Wielkiej Brytanii. A nawet wtedy, wiedząc, że Rosja ma absolutną przewagę w broni jądrowej, Londyn spróbuje zorganizować prowokację, używając sił zastępczych. Masowe aresztowania rosyjskich aktywistów na Łotwie i surowe kary dla nich wskazują, że robi się wszystko, by zorganizować tego rodzaju prowokację. Czy wiecie, ilu rosyjskich aktywistów trafiło ostatnio do łotewskich więzień? Ponad pięćdziesięciu. Moja sprawa jest głośna, ale rosyjskojęzyczne gospodynie domowe siedzą w więzieniach za wieszanie wstążek i zasłon w kolorach flag rosyjskiej i łotewskiej, jako symbolu przyjaźni między narodami rosyjskim i łotewskim. To nie jest tylko figura retoryczna, to są fakty. Fakty które odpowiadają na pytanie czy faktycznie doktryna ruskiego miru stanowi drogowskaz dla rosyjskiego kierownictwa. Nie, nie stanowi.

W ramach Klubu Izborskiego brał Pan udział w opracowywaniu doktryny ruskiego miru. Czy mógłby Pan rozwinąć tę doktrynę?

– Klub Izborski nie jest think tankiem Kremla. To klub osób o podobnych poglądach, które nie otrzymują wsparcia finansowego, organizacyjnego ani informacyjnego od rządu. Moje spojrzenie na obecną sytuację z Rosjanami różni się od spojrzenia moich kolegów. Opisałem to w mojej monografii Jak odbudować naród rosyjski, opublikowanej pod koniec 2024 roku. Publikacja liczy ponad 1000 stron i nie da się jej streścić w jednym wywiadzie. Można ją jednak znaleźć online na wspomnianym portalu.

Rozmawiała Aleksandra Klucznik-Schaller

Aleksandr Gaponienko (ur. 21 lutego 1954) – profesor ekonomii, obrońca praw człowieka i mniejszości narodowych w krajach bałtyckich, więzień polityczny Centralnego Więzienia Karnego w Rydze.

Myśl Polska, nr 13-14 (29.03-5.04.2026)

Płonący lotniskowiec

Płonący lotniskowiec

28. marca 2026

Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/plonacy-lotniskowiec

Nie ma wątpliwości, że przyszło nam żyć w historycznym momencie, kiedy decydują się losy przyszłego świata. Każdy dzień przynosi zaskakujące wiadomości, które wywracają nasze dotychczasowe pojmowanie świata. Kiedy ponad trzy dekady temu upadł i to całkiem zasłużenie ZSRR, jego konkurent USA pozostał jedynym hegemonem świata. Swoją władzę opierały Stany Zjednoczone na bezspornej potędze militarnej oraz powszechnej akceptacji dolara jako waluty stosowanej do wszystkich większych transakcji międzynarodowych.

Dolar traci swoją przywódczą rolę. Nic dziwnego – przy tak wielkich długach, że rząd USA musi zaciągać nowe, by spłacić procenty od tych długów. Każdy, kto żyje ponad stan, wie, jak to się musi skończyć.

Koniec ery petrodolara jest również końcem hegemonii USA.

Naćpaj się z odrobiną pomocy od moich przyjaciółśpiewał Joe Cocker na Woodstock w roku 1969. Dzisiaj jest ta rada jak najbardziej aktualna. Gdy „przyjaciel” namówi cię na udział w awanturze, to zostaną ci jedynie prochy, by jakoś to dalej ciągnąć. Upadek idei petrodolara nie jest jedynym kłopotem Trumpa. Jego potęga militarna staje się powoli mitem, którym zawsze była. Wystarczyło tupnąć i dotychczas wszyscy wrogowie kulili ze strachu ogon. Ta powszechna opinia o przeważającej potędze militarnej USA topnieje z każdym nowym incydentem na Bliskim Wschodzie.

Cóż z tego, że technicznie rzecz biorąc, USA ma najsilniejszą flotę i najwięcej lotniskowców ze wszystkich krajów na świecie? Taki potężny okręt z tysiącami żołnierzy, z samolotami i helikopterami na pokładzie, z dużym zapasem rakiet balistycznych oraz z najbardziej wyrafinowaną technicznie obroną przeciwrakietową, okazuje się pomimo eskorty wielu okrętów wojennych możliwym celem ataków. Według Pentagonu dwa tygodnie temu amerykańska perła marynarki wojennej lotniskowiec USS Gerald R. Ford został zaatakowany przez pralki na pokładzie, których pożar sprawił, że to cacko nadaje się jedynie do naprawy mającej trwać około roku. Tu trzeba dodać, że także ochrona przeciwpożarowa tego okrętu stała na najwyższym możliwym poziomie.

Iran twierdzi, że trafił lotniskowiec USA – Pentagon milczy o tym, co naprawdę się stało!

Po wstępnym przeglądzie „pożarowych” szkód na najdroższym lotniskowcu świata dokonanym na greckiej wyspie Kreta okazało się konieczne odesłanie tej „łódki” na poważniejszą naprawę do chorwackiego Splitu na Adriatyku. Tak więc Iran pozbył się w ten prosty sposób jednego kolosa US Navy.

Wyrafinowana technika ma poważną wadę – jest bardzo kosztowna i może zostać zniszczona przy użyciu wielokrotnie tańszych środków. Nie ma 100% ochrony, o czym przekonał się Izrael i pobliskie kraje arabskie. Nie można przewidzieć wszystkich możliwych wariantów ataku. Zawsze jest jakaś luka w obronie i tę wykorzystuje właśnie Iran.

19.03.2026 r. Amerykańskie okręty przeciwminowe opuszczają Zatokę Perską i nagle pojawiają się w Malezji.
Źródło.

Także sprzymierzone z Iranem oddziały Hezbollah (uznane przez USA i Izrael za terrorystyczne, podczas gdy terrorystą jest właśnie USrael) przynoszą poważne straty Izraelowi. Można o tym przeczytać we wczorajszym artykule na tkp.at: Armia izraelska poniosła największe straty czołgów od ponad 40 lat. Źródło.

W Europie również odczuwamy skutki tej wojny.

Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Garść memów. MEM-y IV.


——————-

——————————————————-

———————————————–

—————————————

——————————-

—————————————————

———————-

——————————–

———————————————–

————————————————————-

—————————————

———————————-

————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Czy polscy biskupi zmieniają doktrynę wiary?

Czy polscy biskupi zmieniają doktrynę wiary?

Izabela BRODACKA

O teologii nie ośmieliłabym się zwykle pisać. I tym razem nie będzie to właściwie tekst o teologii. Będzie o polityce i próbie usprawiedliwienia czegoś, czego nie da się usprawiedliwić. To brzmi niejasno i tajemniczo.

Zatem po kolei. Napiszę o skandalu. Jego niechlubnymi bohaterami są polscy biskupi. Otóż w ubiegłym tygodniu Konferencja Episkopatu Polski, najwyższy organ władzy kolegialnej Polskiego Kościoła Katolickiego, wydał list przeznaczony do przeczytania z ambon w minioną niedzielę.

Wielu księży jednak nie zdecydowało się go przeczytać. I chwała im za to. Bogu dzięki mamy jeszcze wierzących, inteligentnych i odważnych kapłanów. A co było w tym liście? Były słowa skandaliczne i sformułowania budzące grozę, bo kwestionujące doktrynę katolicką i dwu tysiącletnią tradycję Kościoła. Napisano bowiem, że nadal obowiązuje starotestamentalne przymierze Boga z Żydami, że oni są nadal narodem wybranym, że są naszymi starszymi braćmi w wierze, że judaizm jest najbliższym wyznaniem dla katolicyzmu, ba, że jest częścią naszej wiary.

W ten sposób, de facto, biskupi zakwestionowali ofiarę Chrystusa, Jego nauczanie, a także twierdzenia Świętego Pawła, Św. Piotra, Ojców i Świętych Kościoła, papieży i doktorów teologii o nowym przymierzu i warunkach zbawienia. Św. Piotr w swoim I liście, w jego II rozdziale wprost napisał o odrzuceniu przez Boga narodu żydowskiego, który nie uznał w Chrystusie Mesjasza, a Bóg nawiązał nowe przymierze z kościołem, nowym „ludem wybranym i umiłowanym”.

Natomiast w rzeczonym liście biskupów jest mowa o antysemityzmie. O wielowiekowych prześladowaniach Żydów wynikających z nauczania Kościoła. Głównym inspiratorem tego listu jest ksiądz kardynał Grzegorz Ryś. Tak, ten sam, który naucza, że antysemityzm jest grzechem, ale antypolonizm nim nie jest. A co z antysemityzmem wobec Arabów, którzy przecież też są semitami? O tym już ksiądz kardynał nie mówi.

W tym liście jest napisane o antysemityzmie, z którym musimy walczyć. Wprost napisano: „Antysemityzm jest śmiertelnym deficytem miłości i największym grzechem”. Jak się wydaje problem polega na tym, że w Polsce, szczęśliwie, problem antysemityzmu nie występuje. Dzięki Bogu Żydzi nie są prześladowani, mogą żyć, pracować, działać publicznie w każdej dziedzinie życia i wyznawać swoją wiarę i swoje poglądy bez przeszkód.

W Europie Zachodniej, na przykład w Niemczech i we Francji jest, niestety, inaczej. Odnotowuje się tam liczne akty terrorystyczne, czynne napaści na synagogi, akty bezczeszczenia żydowskich grobów i manifestacje antyżydowskie. W Polsce natomiast Żydzi cieszą się, szczęśliwie, pełną swobodą. Michael Schudrich jest nazywany naczelnym rabinem Polski. [muszę skorygować: To nieprawda. Ten człowiek może być „naczelnym” rabinem tylko dla swej gromadki talmudystów w Polsce. MD]

Jest gościem honorowym wszystkich państwowym uroczystości, sadzanym w pierwszym rzędzie, obok najwyższych polskich dostojników państwowych. W Polsce nikt nie napada na synagogi. Muzeum żydowskie Polin ma szczodre finansowanie z budżetu państwa, Dni Kultury Żydowskiej, są to imprezy finansowane z budżetów miast i wspierane przez polskie władze państwowe i samorządowe.

Inaczej wyglądają losy chrześcijan w Palestynie i w Izraelu [i w Libanie.. md] . Chrześcijanie są tam mordowani i rugowani. Na Zachodnim Brzegu Jordanu pozostała już tylko jedna wioska chrześcijańska. A jej mieszkańcy są napadani w swych domach, bici i zabijani, a ich domostwa są grabione i podpalane przez nowych żydowskich osadników izraelskich.

Przywódca Izraela, premier Benjamin Netanjahu został uznany przez trybunał międzynarodowy, po długim i skrupulatnie prowadzonym procesie, za zbrodniarza przeciwko ludzkości. Największa świętość chrześcijan, Bazylika Grobu i Zmartwychwstania Pana Jezusa została zamknięta przez władze Izraela. Izrael rozpętał nową wojnę z Iranem. Wcześniej zamienił w gruzowisko Strefę Gazy mordując dziesiątki tysięcy jej cywilnych mieszkańców. W tym kobiety dzieci i starców.

I w takiej sytuacji geopolitycznej, w przeddzień Wielkanocy, największego święta chrześcijan, polscy biskupi zarzucają katolikom antysemityzm i gloryfikują „żydowski naród wybrany”. Robią jeszcze coś zupełnie niewyobrażalnego i piramidalnie kuriozalnego. Nawołują polskich katolików do apostazji.

Tak. Tak. Niestety, to nie jest ponury żart. Otóż w tym liście piszą o kategorycznej potrzebie masowego odwiedzania synagog przez katolików w dniu 13 kwietnia, w 40 rocznicę pobytu papieża Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, w której padło historyczne stwierdzenie papieża, że ”Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze” [nie padło!! to też kłamstwo. md] i modlenia się w nich! Polscy biskupi nawołują swoich wiernych do zmiany miejsca sprawowania kultu! A jak to mogłoby wyglądać w przypadku każdej kobiety? Jak wiadomo kobiety nie mogą przebywać i modlić się w głównym pomieszczeniu synagogi. Są odsyłane na balkon, gdzie przebywają z dziećmi i gdzie nie ma atmosfery modlitwy. W synagodze modlą się tylko mężczyźni.

Niestety podwaliny pod takie przekonania i tego typu apele biskupów położył nasz polski papież Jan Paweł II. Najpierw w 1986 roku w synagodze rzymskiej, a później w 2000 roku, w Moguncji gdy zwrócił się do dwóch najwyższych przedstawicieli judaizmu, rabina aszkenazyjskiego i rabina sefardyjskiego tymi słowy : „Wy jesteście naszymi starszymi braćmi w wierze”. Słowa te znalazły zresztą odzwierciedlenie w nowym Katechizmie Kościoła Katolickiego.

Zastanówmy się jednak jaki był doraźny, polityczny cel wystosowania takiego listu przez Episkopat Polski? Wszystko wskazuje na to, że biskupi chcieli usprawiedliwić aktualne polityczne i militarne działania syjonistów izraelskich. Skoro są oni nadal narodem wybranym, a przymierze z Bogiem wciąż obowiązuje, to wszelka krytyka ich, choćby najbardziej zbrodniczych działań, jest grzechem antysemityzmu, a ich wojny i okrucieństwo są uzasadnione i usprawiedliwione. W tym kontekście nazwanie głównego pomysłodawcy i autora tego koszmarnego listu, księdza kardynała Grzegorza Rysia, „rysiem w owczej skórze” jest najdelikatniejszym epitetem na jaki polski katolik może sobie pozwolić.

Atak pod fałszywą flagą na żydowskie ambulanse w Londynie

Atak pod fałszywą flagą na żydowskie ambulanse w Londynie

Date: 27 marzo 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/atak-pod-falszywa-flaga-na-zydowskie-ambulanse-w-londynie/

Na podst.: craigmurray.org.uk/the-london-ambulances-attack-of-course-it-was-a-false-flag

Craig Murray w artykule z 24 marca 2026 roku przedstawił tezę, że pożar czterech ambulansów żydowskiej organizacji Hatzola w północnym Londynie był klasyczną operacją pod fałszywą flagą (false flag), najprawdopodobniej zorganizowaną lub wykorzystaną przez izraelskie służby (Mossad lub powiązane struktury) w celu zdyskredytowania Iranu i uzasadnienia eskalacji wojny.

Po upływie kilku dni od publikacji (obecny stan na 27 marca 2026) dysponujemy nowymi faktami – w tym aresztowaniami – które pozwalają na jeszcze głębszą, wielowątkową analizę. Poniżej rozbijam argumentację krok po kroku, uwzględniając zarówno poszlaki Murraya, jak i kontr-fakty z śledztwa policyjnego, mediów oraz źródeł izraelskich i europejskich.

1. Kontekst zdarzenia – co dokładnie się wydarzyło?

W nocy z 22 na 23 marca 2026 (ok. 1:40 GMT) na Highfield Road w Golders Green (dzielnica o dużej populacji żydowskiej) trzech zamaskowanych sprawców oblało substancją palną i przyspieszaczem i podpaliło cztery ambulanse Hatzola Northwest (organizacja wolontariacka świadcząca usługi medyczne przede wszystkim społeczności żydowskiej, ale też ogółowi mieszkańców). Eksplozje spowodowały kanistry z gazem medycznym. Nikt nie został ranny. Policja Metropolitalna (Met) natychmiast zakwalifikowała incydent jako „przestępstwo z nienawiści antysemickiej” i przekazała śledztwo jednostce antyterrorystycznej.

Kilka godzin później na Telegramie pojawiło się wideo z roszczeniem odpowiedzialności od nieznanej wcześniej grupy Harakat Ashab al-Yamin al-Islamia (HAYI)„Islamski Ruch Ludzi Prawej Ręki”. Grupa ta wcześniej (od ok. 9 marca 2026) zgłaszała drobne incydenty wandalizmu wobec żydowskich obiektów w Belgii i Holandii.

Murray słusznie zwraca uwagę na brak ofiar – w żadnym z ataków przypisywanych HAYI nikt nie zginął ani nie został ranny. Dla rzekomo „państwowej” grupy terrorystycznej jest to statystycznie nietypowe (zwłaszcza przy użyciu przyspieszacza i kanistrów).

2. Kluczowe poszlaki wskazujące na false flag (rozbudowa argumentów Murraya)

Murray buduje tezę na kilku warstwach, które po aktualizacji wciąż trzymają się mocno:

  • Nagłe „narodzenie” grupy HAYI Grupa nie istniała przed marcem 2026 (czyli przed eskalacją wojny USA/Izrael–Iran). Pojawiła się „w pełni uformowana” wraz z pierwszymi atakami. Izraelskie think tanki i ministerstwa (m.in. Ministerstwo Diaspory, MSZ Izraela, INSS, BICOM, Joe Truzman z Foundation for Defense of Democracies) natychmiast (w ciągu godzin) opublikowały raporty łączące ją z irańskimi milicjami i „Axis of Resistance”. Koordynacja była tak precyzyjna, że Murray nazywa to „błyskawiczną kampanią hasbara”. Europejskie źródła (m.in. Wikipedia, holenderskie media) cytują ekspertów, którzy widzą HAYI raczej jako „fikcyjną przykrywkę” – ale niekoniecznie irańską.
  • Błędy językowe i graficzne jako „podpis” fałszerza Manifest HAYI w języku angielskim i arabskim nazywa Palestynę „Ziemią Izraela” („The Land of Israel” / أرض إسرائيل) – termin typowo syjonistyczny, nigdy nie używany przez autentyczne grupy islamskie ani irańskie. Irańczycy komunikują się po persku (farsi), a nie arabsku w kontekście propagandowym. Logo grupy wygląda na wygenerowane przez AI: błędy w kaligrafii arabskiej, „gibberish” w niektórych fragmentach.
  • Holenderski antropolog polityczny Younes Saramifar (VU University Amsterdam) w wywiadzie dla NOS stwierdził wprost: grupa jest „całkowicie nieznana”, nie wygląda na profesjonalną strukturę, a błędy językowe wskazują na autorów, dla których arabski nie jest ojczystym. To jeden z najmocniejszych argumentów Murraya – fałszerz nie był native speakerem arabskiego, ale chciał brzmieć „islamsko-radykalnie”.
  • Brak logicznego motywu Iranu Iran nigdy nie atakował ambulansów ani szpitali (nawet izraelskich). Atak w Londynie – w kraju, którego społeczeństwo w większości sprzeciwia się wojnie z Iranem – przyniósłby Teheranowi wyłącznie straty wizerunkowe. Murray pyta retorycznie: „Jaki zysk miałby osiągnąć Iran?”. Z kolei Izrael od miesięcy bombarduje placówki medyczne w Gazie i Libanie – ma udokumentowaną motywację do eskalacji narracji „irański terroryzm w Europie”.
  • Ideologiczny timing Atak nastąpił kilka godzin przed wystąpieniem komisarza Met Sir Marka Rowleya na zbiórce funduszy dla Community Services Trust (CST) – organizacji, którą Murray oskarża o systematyczne wyolbrzymianie antysemityzmu. Rowley powiedział: „Jest za wcześnie, by przypisać to państwu irańskiemu”, ale podkreślił „poważny wpływ”. Idealne tło do podbicia narracji o „zagrożeniu irańskim w UK”.

3. Nowe fakty po artykule Murraya – aresztowania i ich wpływ na teorię

25 marca 2026 (dwa dni po ataku) Met aresztowała dwóch brytyjskich obywateli (45 i 47 lat) w związku z podpaleniem – podejrzani o podpalenie z zamiarem narażenia życia. Są to lokalni Brytyjczycy, nie obcokrajowcy ani irańscy agenci.

Implikacje dla teorii false flag:

  • Osłabia wersję „bezpośredniego irańskiego ataku” – policja nie mówi już o „irańskich agentach”, a o lokalnych sprawcach.
  • Nie obala teorii Murraya – false flag nie wymaga obcokrajowców. Mossad historycznie rekrutował lokalnych aktywiści lub prowokatorów (por. Lavon Affair 1954, gdzie izraelscy agenci rekrutowali egipskich Żydów). Dwóch Brytyjczyków mogło działać na zlecenie, pod wpływem manipulacji online lub za pieniądze. HAYI mogło być „marką” stworzoną do przejęcia odpowiedzialności.
  • Brak dalszych aresztowań – policja nadal szuka „trzech podejrzanych” z CCTV (sprawców było trzech). Aresztowani mogą być tylko wykonawcami.

Rząd brytyjski (Keir Starmer) natychmiast zareagował: spotkanie z liderami społeczności żydowskiej, obietnica sfinansowania nowych ambulansów. To klasyczna reakcja na „antysemicki incydent” – wzmacnia narrację, której Murray się obawia.

4. Kontrargumenty i szerszy kontekst

  • Wersja izraelska i mainstreamowa: Izraelskie ministerstwa i think tanki (BICOM, MEF) konsekwentnie łączą HAYI z Iranem, wskazując na podobieństwo logo do Hezbollah/Kata’ib Hezbollah i dystrybucję wideo przez kanały pro-irańskie. Niektórzy analitycy widzą HAYI jako „decentralizowaną sieć proxy” dającą Iranowi plausible deniability.
  • Sceptycyzm europejski: Holandia i Belgia traktują grupę jako „obscure” i „niezorganizowaną”. Wikipedia podaje, że europejskie służby podejrzewają fikcyjność grupy stworzonej przez Iran – ale Murray odwraca to: fikcyjność tak, ale stworzona przez Izrael.
  • Historyczne precedensy false flag: Izrael ma w dorobku operacje pod fałszywą flagą (Lavon Affair – podpalenia w Egipcie z winy „arabskich nacjonalistów”). Mossad wielokrotnie oskarżany o prowokacje w Europie dla mobilizacji diaspory i opinii publicznej.

5. Podsumowanie – czy to wciąż przekonująca false flag?

Teza Murraya nie została obalona przez aresztowania – wręcz przeciwnie, lokalni sprawcy pasują do modelu „proxy false flag”, gdzie państwo-sponsor nie zostawia śladów. Najsilniejsze elementy to:

  • językowe i graficzne błędy („Ziemia Izraela” + AI-logo),
  • błyskawiczna izraelska kampania medialna,
  • brak motywu Iranu,
  • perfekcyjny timing polityczny.

Brak twardych dowodów sądowych (jak w każdej teorii false flag na tym etapie). Śledztwo policyjne może ujawnić więcej (np. telefony, kontakty online sprawców). Jeśli okaże się, że HAYI to tylko „marka” bez realnej struktury, a sprawcy to brytyjscy „użyteczni idioci” – teza Murraya zyska na sile.

Murray nie oskarża samej Hatzoli o współudział (podkreśla, że organizacja świadczy cenną służbę). Potępia atak na społeczność żydowską. Jego analiza pozostaje jednym z najostrzejszych i najbardziej spójnych głosów sceptycznych wobec oficjalnej narracji w momencie, gdy media głównego nurtu skupiają się wyłącznie na „antysemickim terroryzmie irańskim”.

Jeśli pojawią się kolejne fakty (np. zarzuty wobec aresztowanych lub analiza cyfrowa wideo HAYI), analiza będzie wymagała dalszego pogłębienia. Na razie poszlaki wskazują na celową manipulację narracją wojenną.

INFO: craigmurray.org.uk/the-london-ambulances-attack-of-course-it-was-a-false-flag

Nawet Grok się nawrócił… MEM-y III.

—————————————————

————————————————————

—————————————

Oczywiście – celnie okrojone…

——————————————————-

——————————————–

——————————————–

—————————————

——————————————————-

Płk Douglas Macgregor wyjaśnia: Dlaczego Trump jest teraz zdesperowany

Pułkownik Douglas Macgregor wyjaśnia: Dlaczego Trump jest teraz zdesperowany

Bezlitosna analiza impasu w wojnie z Iranem

W pełnym emocji wywiadzie udzielonym sędziemu Andrew Napolitano w jego programie „Judging Freedom” 26 marca 2026 r. były pułkownik armii amerykańskiej Douglas Macgregor przedstawił bezkompromisową ocenę amerykańsko-izraelskiej operacji wojskowej przeciwko Iranowi.

Macgregor, doświadczony strateg wojskowy i ostry krytyk polityki interwencjonistycznej, wyjaśnia, dlaczego prezydent Donald Trump zmaga się z coraz większą presją w obliczu niespodziewanie przedłużającego się konfliktu – i jakie katastrofalne skutki dalsza eskalacja może mieć dla USA, regionu i światowej gospodarki.

[wywiad gadany – w oryginale. md]

Fundamentalna krytyka polityki zagranicznej USA

Pułkownik rozpoczyna swoją analizę od fundamentalnej krytyki amerykańskiej polityki zagranicznej:

Niewypowiedziane wojny i agresja prewencyjna stały się niestety normą, bez żadnego oporu ze strony społeczeństwa amerykańskiego. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do bezprawnego użycia siły przez państwo.

Aby stworzyć prawdziwie wolne społeczeństwo, należy fundamentalnie odrzucić zasadę prawa inicjatywy. Macgregor przywołuje słowa Thomasa Jeffersona i retorycznie stawia pytanie, czy czasami konieczna jest zmiana lub obalenie własnego rządu, aby kochać kraj – i czy największe zagrożenie dla wolności nie zbliża się właśnie teraz.

Nieudana strategia blitzkriegu

Sednem rozmowy jest aktualna sytuacja w Zatoce Perskiej:

Trump stoi w obliczu podwójnego upokorzenia – zarówno w kraju, jak i za granicą. Jego pierwotny plan krótkiej, zdecydowanej kampanii mającej na celu ścięcie irańskich przywódców, demontaż rządu i wywołanie wewnętrznych niepokojów zakończył się spektakularną porażką.

Zamiast tego nastąpiła długa i wyczerpująca faza bombardowania, podczas której cele wybierano z powodów militarnych i innych.

Teraz Trump planuje pięciodniową przerwę w celu przygotowania „ofensywy ostrzegawczej” z powietrza za pomocą rakiet i bomb – ostatni desperacki krok w celu odzyskania inicjatywy.

Ograniczenia opcji militarnych

Macgregor podkreśla, że ​​ofensywa lądowa z udziałem dużych kontyngentów wojsk nigdy nie miała miejsca i nie jest realistyczna.

Iran ma 93 miliony mieszkańców i jest mniej więcej wielkości Europy Zachodniej. Inwazja wymagałaby ogłoszenia stanu wyjątkowego, przywrócenia poboru i co najmniej 12-18 miesięcy przygotowań z udziałem dwóch do trzech milionów żołnierzy – scenariusz nie do pomyślenia z politycznego i militarnego punktu widzenia.

Jedyna pozostała „opcja lądowa” jest niezwykle ograniczona: chodzi o zajęcie kilku strategicznych wysp w Cieśninie Ormuz, w tym wyspy Kharg (w transkrypcji określanej jako „Wyspa Car”), wyspy Kish lub wyspy Keshm, a także mniejszych wysepek u wybrzeży Bandar Abbas.

Na tych wyspach stacjonują jednostki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wyposażone w łodzie motorowe i pociski rakietowe. Ale nawet tutaj ich przydatność jest wątpliwa.

Cieśnina Ormuz i wojna gospodarcza

Macgregor zauważa, że ​​Cieśnina Ormuz została zamknięta nie w wyniku działań militarnych Iranu, lecz z inicjatywy Lloyd’s of London:

Żaden armator bez ubezpieczenia nie odważyłby się wysłać przez wąski przesmyk tankowców wartych setki milionów dolarów.

Irańczycy sprytnie to wykorzystali, pozwalając na przepływanie statkom z krajów niezwiązanych sojuszem, takich jak Chiny, Indie i Japonia – pod warunkiem zapłaty za ropę.

Osłabia to petrodolara i pokazuje, że konflikt toczy się na dwóch poziomach: wojny ekonomicznej, którą USA już przegrywają, oraz nowej, asymetrycznej formy wojny, prowadzonej przez Iran.

Nowa wojna: rakiety i drony

Pułkownik zestawia klasyczny amerykański model wojny z czasów II wojny światowej – lotniskowce, niszczyciele, okręty podwodne i samoloty z baz w regionie, a nawet ze Stanów Zjednoczonych i Diego Garcia – z irańską odpowiedzią w XXI wieku:

Ogromne ilości precyzyjnie kierowanych pocisków i bezzałogowych systemów (dronów), które można wystrzeliwać z podziemnych obiektów oddalonych nawet o 1000 mil.

Iran nie potrzebuje ani sił powietrznych, ani marynarki wojennej, a jedynie armii, rakiet i dronów.

Strategia ta wysunęła amerykańską flotę daleko w morze, wymusza stałe uzupełnianie paliwa w powietrzu nad Irakiem, Arabią Saudyjską i innymi obszarami i okazała się niezwykle skuteczna.

Irańskie systemy obrony powietrznej są nadal skuteczne poniżej pułapu 15 000 stóp, co sprawia, że ​​misje śmigłowców lub samolotów Osprey są niezwykle ryzykowne.

Krytyka historii sukcesu Trumpa

Dwa dni wcześniej Trump oświadczył, że wojna została „wygrana”, że Irańczycy nie mają ani marynarki wojennej, ani sił powietrznych i nie mogą nic zrobić przeciwko amerykańskim samolotom nad Teheranem.

Macgregor obala te twierdzenia, uznając je za absurdalne i nieaktualne.

Użyte wskaźniki – zniszczone czołgi, okręty i samoloty, określone na podstawie raportów pilotów lub zdjęć satelitarnych – są takie same, jak te, które zawiodły już w wojnie w Wietnamie i Iraku.

Od czasu obalenia szacha Iran nie dysponował znaczącymi siłami powietrznymi.

„Zatopiona flota” składa się ze starych fregat i setek małych, załogowych lub bezzałogowych łodzi wyposażonych w pociski i materiały wybuchowe – celów, które można bombardować tygodniami bez całkowitego ich unieszkodliwienia.

Prawdziwe straty są często wyolbrzymiane lub przypisywane fikcyjnym twierdzeniom, jak to miało już miejsce w Kosowie w 1999 r.

Globalne konsekwencje gospodarcze

Globalne skutki gospodarcze są jeszcze bardziej dramatyczne.

Zakłócenia w dostawach ropy naftowej i gazu mają wpływ na cały świat: pojawiają się kryzysy żywnościowe, paliwowe, nawozowe i paszowe.

Wielka Brytania za dwa tygodnie zostanie bez rezerw ropy naftowej, Indie zamykają przemysł, a na stacjach benzynowych tłoczą się miliony ludzi, Japonia zmaga się z podobnymi problemami.

Lepiej przygotowane są tylko Chiny, ze względu na duże rezerwy strategiczne.

Irańczycy doskonale wiedzieli, że globalna presja na Waszyngton, by zakończył wojnę, będzie wzrastać.

W tym samym czasie gospodarka USA stoi na krawędzi załamania: budżet obronny wzrósł z biliona do 1,5 biliona dolarów, a inflacja i kruchość systemów finansowych dają o sobie znać.

Minister finansów Janet Yellen lub podobne osoby (w transkrypcji „Besson”) po prostu drukowałyby pieniądze i skupowały własne długi – a to byłby przepis na przyszłą katastrofę.

Cele strategiczne i krytyka

Macgregor uważa, że ​​prawdziwym celem wojny nie są negocjacje, lecz zniszczenie Iranu i późniejszy podział jego zasobów – zwłaszcza ropy naftowej i gazu – między USA i Izrael.

Jest to powtórka nieudanej strategii wobec Rosji na Ukrainie, gdzie sankcje okazały się nieskuteczne, a Rosja czerpała zyski nawet ze sprzedaży ropy.

Stany Zjednoczone dysponują obecnie jedynie około 10 000 lekkozbrojnymi żołnierzami piechoty, którzy mogliby uczestniczyć w ewentualnych operacjach na wyspach. Jest to niezwykle niebezpieczna misja obarczona dużym ryzykiem dla żołnierzy.

Sytuacja amunicyjna i rzeczywistość wojskowa

Odnosząc się do kwestii amunicji, Macgregor powołuje się na analizę Royal United Services Institute (RUSI):

Izrael stoi na skraju upadku; osiem na dziesięć rakiet przebija izraelski system obronny.

USA borykają się również z niedoborem wysokiej jakości systemów, takich jak THAAD i PAC-3; po kilku tygodniach muszą uciekać się do „głupich bomb” z bombowców B-52 – bombardowań obszarowych jak w czasie II wojny światowej, które jednak nie pozwalają wygrać wojny.

Same ataki powietrzne nigdy nie rozstrzygnęły wojny; prawdziwa okupacja Iranu nie miałaby sensu strategicznego i w dłuższej perspektywie doprowadziłaby do powstania wrogiego państwa.

Najlepszym przykładem jest Irak: po okupacji Bagdad znajduje się na linii frontu przeciwko USA i wspiera Teheran.

Krytyka doradców wojskowych

Pułkownik ostro krytykuje doradców, takich jak ten, który szepnął Trumpowi w wózku golfowym, że dwie jednostki ekspedycyjne marynarki wojennej mogą przejąć wyspy takie jak Iwo Jima i doprowadzić do „upadku reżimu”.

Takie analogie do II wojny światowej są niebezpieczne i ignorują rzeczywistość: wiele wysp Pacyfiku zostało kupionych po niepotrzebnie wysokich cenach, Okinawa była krwawą łaźnią i doprowadziła do wybuchu bomby atomowej.

Ta wojna nie służy interesom Ameryki, a wyłącznie Izraela i jego wpływowych lobbystów w USA.

Siły zbrojne USA miałyby zostać zdegradowane do roli „sił najemnych” działających na rzecz interesów zagranicznych – ocenę tę podzielił się również młody żołnierz piechoty morskiej w wywiadzie dla Tuckera Carlsona.

Możliwe konsekwencje upadku Iranu

Nawet jeśli „ofensywa kończąca wojnę” odniesie sukces i państwo irańskie upadnie, nadal grozi chaos:

Efekt uboczny: Turcja, Syria, Półwysep Arabski i w końcu Europa.

Rosja i Chiny nie zaakceptują trwałego zamknięcia Cieśniny Ormuz i rozwiązania Rady Współpracy Zatoki Perskiej.

Państwa Zatoki Perskiej zniknęłyby, a odbudowa regionu zajęłaby dziesięciolecia.

Krytyka społeczna w USA

Macgregor kończy gorzką refleksją na temat społeczeństwa amerykańskiego:

Zniesienie obowiązkowej służby wojskowej i utworzenie armii składającej się wyłącznie z ochotników umożliwiło prowadzenie wojen bez poważnych konsekwencji społecznych – ciężar ten ponosi mniej niż jeden procent Amerykanów.

Od czasów Ronalda Reagana i George’a H.W. Busha mało kto przejmuje się żołnierzami.

George W. Bush krzyknął „Idźcie na zakupy” dopiero po 11 września.

Dziś warto zadać sobie pytanie, czy ta wojna ma rzeczywiście sens dla USA.

Wniosek

Podsumowując, pułkownik Macgregor maluje ponury obraz:

Trump jest zdesperowany, ponieważ wojna nie idzie zgodnie z planem, ani pod względem militarnym, ani gospodarczym, kończy się amunicja, świat cierpi, a presja polityczna w kraju rośnie.

Zapowiedziana ofensywa to ostateczny rzut kością – niosący ze sobą nieobliczalne ryzyko dla amerykańskich wojsk, światowej gospodarki i stabilności całego regionu.

Czy doprowadzi to do upragnionego „zwycięstwa”, czy też przyniesie jedynie dalsze upokorzenie, pozostaje pytanie.

Analiza Macgregora stanowi mocny apel o rozwianie złudzeń i zastanowienie się nad kosztami wojny, która nigdy nie leżała w żywotnym interesie Stanów Zjednoczonych.

Izrael: A-to-my??? MEM-y II.

——————————————————————-

—————————————————————-

—————————–

—————————————————————————————–

——————————————————-

——————————————————-

————————————————————-

————————————————

Właściciel OnlyFans porno-Radvinsky obiecał 11 milionów dolarów izraelskiemu lobby

archive.ph/2025.10.20-093217


Leonid Radvinsky był właścicielem popularnej platformy subskrypcyjnej dla twórców pornografii. 43-latek zmarł po walce z rakiem. Majątek Radvinsky’ego szacuje się na 3,8 mld dol. „Kontrowersyjny” porno-baron urodził się w Odessie na Ukrainie, ale dorastał w Chicago.

====================================================

rollingstone.com/politics/politics-news/onlyfans-owner-leonid-radvinsky-11-million-aipac

Właściciel OnlyFans, Leonid Radvinsky, zaprzecza, jakoby zobowiązał się przekazać miliony na rzecz lobby pro-izraelskiego, mimo że pojawił się w wewnętrznych dokumentach AIPAC, uzyskanych przez The Lever Autorstwa :Nikki McCann Ramirez

Według wewnętrznej listy darczyńców, uzyskanej przez The Lever , miliarder i właściciel OnlyFans , Leonid Radvinsky, wraz z żoną, zadeklarowali w zeszłym roku 11 milionów dolarów na rzecz potężnego lobby pro-izraelskiego, American Israel Public Affairs Committee ( AIPAC) . Radvinsky zaprzeczył, jakoby dokonał lub zadeklarował taką darowiznę. 

Według poufnych dokumentów wewnętrznych, z którymi zapoznał się The Lever, AIPAC odnotował ogromną kwotę 90 milionów dolarów zebranych w miesiącu następującym po ataku Hamasu na Izrael 7 października. Jedna wpłata wyróżniała się: deklaracja wpłaty 11 milionów dolarów od „Pana Anonima” i Katie Chudnovsky, największa wpłata wymieniona w dokumentach. The Lever potwierdziło, że dane osobowe wymienione obok darowizny wskazują na to, że „Pan Anonim Anonim” to Radvinsky,  właściciel platformy subskrypcyjnej OnlyFans, która jest powszechnie kojarzona z treściami porograficznymi. Chociaż niektóre osoby wymienione w dokumentach potwierdziły, że przekazały darowizny na rzecz AIPAC, Radvinsky i dwie inne osoby zaprzeczyły, jakoby były darczyńcami. 

„Nie przekazałem ani nie zadeklarowałem przekazania 11 milionów dolarów” – powiedział Radvinsky portalowi The Lever, dodając, że oświadczenie „dotyczy mnie / mojej fundacji / mojej rodziny”. Właściciel OnlyFans odmówił wyjaśnienia, dlaczego on i jego żona widnieją jako darczyńcy, ani przedstawienia dokumentacji potwierdzającej przelew bankowy od Chudnovsky’ego na rzecz organizacji. Radvinsky nie odpowiedział natychmiast na dodatkowe pytania zadane przez Rolling Stone. 

Założony w 1963 roku AIPAC jest najpotężniejszą organizacją lobbingową pro-izraelską w Stanach Zjednoczonych. Choć od dawna ma wpływ na politykę rządu USA wobec Izraela, w 2022 roku grupa ogłosiła utworzenie powiązanego super PAC, który będzie bezpośrednio uczestniczył w wyborach. W ciągu swojej krótkiej działalności super PAC przeznaczył dziesiątki milionów dolarów na walkę z progresywnymi kandydatami krytykującymi Izrael. Od wybuchu wojny izraelsko-hamasowskiej , która doprowadziła do śmierci ponad 1200 Izraelczyków i ponad 25 000 Palestyńczyków, AIPAC podjął skoordynowane działania w celu zapewnienia dalszego wsparcia dla Izraela ze strony rządu USA.

Ponieważ międzynarodowe sądy, obrońcy praw człowieka i organizacje praw człowieka krytykują odwetowy atak Izraela na Strefę Gazy jako rażące naruszenie praw człowieka, a nawet potencjalne ludobójstwo , AIPAC nadal naciska na ustawodawców, aby poparli polityczne i wojskowe wsparcie dla tego kraju. Na swojej stronie internetowej grupa posiada całe centrum zasobów poświęcone relacjonowaniu wojny izraelsko-Gazy. Strona zawiera centra telefoniczne i mailowe, które pomagają odwiedzającym skontaktować się z prawodawcami, narzędzia do obsługi mediów społecznościowych oraz listy pro-izraelskich mediów, osób wpływowych i reporterów

Na początku tego miesiąca The Intercept opublikował raport, z którego wynika, że ​​komitet działań politycznych AIPAC przekazał w listopadzie 95 tys. dolarów przewodniczącemu Izby Reprezentantów Mike’owi Johnsonowi — wkrótce po tym, jak pomógł on zapewnić uchwalenie pakietu pomocowego dla Izraela o wartości 14 miliardów dolarów 3 listopada. Chociaż atak z 7 października i trwająca wojna stały się centralnym punktem strategii lobbingowej i zbierania funduszy AIPAC, oczekuje się, że w tym roku organizacja będzie pracować nad utrzymaniem swoich wpływów poprzez inwestowanie w wybory, szczególnie w obliczu narastającej krytyki roli Stanów Zjednoczonych we wspieraniu izraelskiej ofensywy w Strefie Gazy.

.  

Wojenne MEM-y I.

———————————————–

———————————————–

———————————————————–

—————————————————

—————————————————

—————————————

————————————————————-

————————————————

———————————————

Jak – i w które strony – płyną nasze pieniądze „na obronę Ukrainy”.

Viktor Orban: Zełenski finansuje proukraińskie siły na Zachodzie, w tym w USA – PCH24.pl

Filip Obara


pch24.pl/viktor-orban-zelenski-finansuje-proukrainskie-sily-na-zachodzie-w-tym-w-usa

Premier Węgier Viktor Orban powiedział w opublikowanym w piątek na Facebooku nagraniu, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski „płaci złotem i dolarami tym, którzy wspierają ukraińską wojnę”. Zaznaczył, że znaczna część wysyłanych rzekomo z Ukrainy sum trafiła do przeciwników prezydenta Donalda Trumpa w USA.

– Zełenski przesyłał pieniądze proukraińskiemu kandydatowi w wyborach prezydenckich w USA mierzącemu się z Donaldem Trumpem. Ukraińskie fundusze były używanie do wspierania kampanii Demokratów – powiedział Orban.

Komentując śledztwo w sprawie zatrzymanego na terenie Węgier ukraińskiego konwoju bankowego stwierdził, że „pieniądze płyną nie tylko z Zachodu na Ukrainę, ale też w przeciwnym kierunku”.

– Śledztwo w sprawie ukraińskiego konwoju z pieniędzmi odkryło, że pieniądze płynęły nie tylko z Zachodu na Ukrainę, ale też w przeciwnym kierunku. Ze zubożałej Ukrainy wysyłano miliardy dolarów na Zachód, przez Węgry. Znaczna część tej sumy trafiała do USA. Zełenski płaci ukraińskim złotem i dolarami tym, którzy chcą wspierać ukraińską wojnę – uważa węgierskie premier.

 To samo robią teraz na Węgrzech. Chcą tu proukraińskiego rządu, wysyłają swoich agentów, pomagają proukraińskiej opozycji – podkreślił Orban. Dodał, że węgierskie władze „położą temu kres”.

Węgierska agencja antyterrorystyczna przeprowadziła 5 marca nalot na dwa opancerzone pojazdy należące do ukraińskiego państwowego banku Oszczadbank, które transportowały przez Węgry gotówkę z Austrii na Ukrainę w ramach rutynowego przejazdu. Zatrzymano siedmiu pracowników banku oraz skonfiskowano ok. 82 mln dolarów w gotówce i złoto. Po ponad dobie zatrzymanych deportowano na Ukrainę i objęto zakazem wjazdu do strefy Schengen. Zarekwirowany ładunek pozostaje na Węgrzech.

Władze Węgier podały, że prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy przez przewoźników z Ukrainy. Portal śledczy VSquare, powołując się na źródła bliskie sprawie, ujawnił następnie, że celem operacji nie było egzekwowanie prawa, ale wywołanie kryzysu dyplomatycznego między Węgrami i Ukrainą, który mógłby przynieść korzyści premierowi Orbanowi w przedwyborczej kampanii.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.

Źródło: PAP / Jakub Bawołek, Budapeszt

Homeworking – zdalna praca Pentagonu

Homeworking – zdalna praca Pentagonu

Autor artykułu Marek Wójcik 27. marca 2026

world-scam./homeworking-zdalna-praca-pentagonu

Donald Trump zasłużył jako nieugięty pacyfista, na pokojową nagrodę Nobla.

W najnowszym artykule zatytułowanym „Ataki Iranu zmuszają amerykańskich żołnierzy do pracy zdalnej” dziennik „The New York Times” naprawdę pominął najważniejsze informacje. Artykuł wspomina, że przed wybuchem konfliktu z Iranem Pentagon dysponował w regionie około 40 000 żołnierzy, a obecnie wielu z nich zostało rozproszonych w wyniku irańskiej kampanii bombowej w Zatoce Perskiej – nawet aż do Europy – i musi „pracować zdalnie”.

Powyższy cytat pochodzi z wczorajszego artykułu na ZeroHedge.com: Pentagon przyznaje, że znaczna część działań wojennych w Iranie jest nadzorowana przez personel „pracujący zdalnie”. Źródło.

„Pacyfista” bawi się w wojnę.
Źródło.

Do podboju dużo mniejszego Iraku w roku 2003 zmobilizowano około 300 tysięcy żołnierzy (250 000 żołnierzy amerykańskich wspieranych przez około 45 000 żołnierzy brytyjskich, 2000 australijskich i 200 polskich). Teraz Pentagon wysyła przeciwko Iranowi najwyżej 70 tysięcy, grożąc przy tym boosterem – to takie skojarzenie z wojną biologiczną sprzed 6 lat – 10 tysięcy dodatkowych żołnierzy.

Tymczasem szykuje się kolejna blokada na Morzu Czerwonym, która zamknie okrętom dostęp do Kanału Sueskiego.

Jemen jest gotowy militarnie do przystąpienia do wojny po stronie Iranu i otwarcia kolejnego frontu przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi poprzez wprowadzenie blokady morskiej na Morzu Czerwonym.

Większość z nas uważa, że nasz świat zwariował. Zabijamy nieznanych nam ludzi na podstawie spreparowanych w tym celu zarzutów. Dzielimy świat na wrogi i przyjazny, chociaż po obu stronach są ludzie tacy sami jak my. Po obu stronach propaganda wojenna tworzy z normalnych ludzi potwory, które trzeba zniszczyć. Tak naprawdę, jedynie garstka zbrodniarzy podjudza do takiej nienawiści, ponieważ dostrzega swoje korzyści na prowokowaniu tragedii świata.

Problemy świata zaczęły się, gdy zebry w białe paski zaczęły nienawidzić zebr w czarne paski.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Koniec trumpizmu

Koniec trumpizmu

Autor artykułu Marek Wójcik 26. marca 2026 world-scam/koniec-trumpizmu

Trump odnosi jedynie sukcesy i nigdy nie popełnia błędów, dlatego należy znaleźć tych, którzy „naprawdę” zawinili. Niektórzy twierdzą, że sposób z kozłem ofiarnym jest starszy niż same kozły. Na początku marca Trump uzasadnił operację (furii szaleństwa) między innymi konsultacjami ze Stevem Witkoffem i swoim zięciem Jaredem Kushnerem. Zapewne dostał niezłą reprymendę od zięcia, dlatego wczoraj przypisał tę inicjatywę amerykańskiemu ministrowi obrony Pete’owi Hegsethowi: „Pete, to ty byłeś pierwszy. To ty powiedziałeś: «Zróbmy to»”. Doświadczenie mi mówi, że w końcu winnym okaże się Putin.

Źródło.

Powodów do zmartwień nie brakuje. Raport „New York Timesa” na temat skali zniszczeń w amerykańskich bazach w całym regionie:

🔹 Największe straty poniosły najwyraźniej amerykańskie bazy w Kuwejcie, położone w pobliżu Iranu.

🔹 W wyniku ataku na port Shuaiba zniszczono centrum operacji taktycznych armii, w wyniku czego zginęło sześciu amerykańskich żołnierzy.

🔹 Irańskie drony i pociski uderzyły również w bazę lotniczą Ali Al Salem, uszkadzając hangary lotnicze.

🔹 W Camp Buehring uderzono podobno w obiekty paliwowe i serwisowe.

🔹 Zniszczono system radarowy wczesnego ostrzegania w bazie lotniczej Al Udeid.

🔹 Iran zaatakował również siedzibę Piątej Floty Marynarki Wojennej USA w Bahrajnie.

🔹 W bazie lotniczej Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej irańskie pociski i drony uszkodziły sprzęt łącznościowy oraz kilka samolotów tankujących. Źródło: Telegram, 26 marca 2026 r., godz. 03:40.

Tysiące młodych Amerykanów wysyła się na pewną śmierć jako ofiary krwi dla „Wielkiego Izraela”. Umrą, a to nie przyniesie korzyści ani bezpieczeństwu narodowemu, ani interesom gospodarczym Ameryki – zyskają na tym częściowo syjonistyczni pedofile i miliarderzy-filantropi. Źródło.

Najpoważniejszym problemem w negocjacjach pokojowych jest brak chętnych do pertraktacji. Nic dziwnego, skoro „koalicja Epsteina” wymordowała większość irańskich negocjatorów. Nie z takimi problemami walczył skutecznie pan prezydent. Skoro władze w Teheranie odmawiają jakichkolwiek pertraktacji, to najwyższa pora wymyślić takowe. Po co? Żeby pomóc rodzinie i przyjaciołom w spekulacjach giełdowych. Działa to na krótko, ale wystarczy wiedzieć, co powie wkrótce Trump na temat Iranu, żeby odpowiednio zainwestować na wzrost lub spadek cen ropy, by w tak łatwy i nielegalny sposób dorobić się fortuny.

Stąd właśnie dowiadujemy się o tak dobrych „negocjacjach” pokojowych oraz o wielkim prezencie od irańskich przywódców dla Trumpa.

Wielki obrońca pokoju prowadzi twarde negocjacje z Iranem!
Źródło.

Sytuacja, w którą Trump sam siebie – z niewielką pomocą przyjaciela Beni [Bibi?? md] – wmanewrował, jest rzeczywiście trudna. Skąd mógł wiedzieć, że najsilniejsza na świecie armia ulegnie zacofanemu, dzięki sankcjom USA, Iranowi.

Mądra strategia, wieloletnie przygotowanie militarne do takiej sytuacji oraz wspomagający sprzymierzeńcy, bez konieczności utraty niezależności przez Iran i oczywiście odwaga, to najważniejsze powody przegranej przez agresorów wojny.

Najnowsza okładka The Spectator World.

Jedynym sposobem dla Trumpa, żeby wyjść z tej dramatycznej sytuacji, byłoby odwrócenie uwagi od wojennej katastrofy przez publikację wszystkich dokumentów ze śledztwa Epsteina.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Gospodarcze reperkusje konfliktu bliskowschodniego

Gospodarcze reperkusje konfliktu bliskowschodniego

Konflikt ciągle się rozwija, ale jego dotychczasowe rezultaty będą się ciągnąć latami.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

Wojna na Bliskim Wschodzie ciągle się rozszerza & eskaluje bez widoku na jej zakończenie, ale już teraz jej rezultaty są dramatyczne dla Świata.

W nadchodzącym sezonie rolniczym na półkuli północnej niedostatek nawozów sztucznych spowoduje spadek urodzaju. Mało tego, wzrost cen & spadek dostaw materiałów pędnych zmniejszy możliwość kultywacji gleby, zwłaszcza w dużych gospodarstwach rolnych.

Nie trzeba być jasnowidzem, by pojąć, że spowoduje to niedostatek produktów rolnych & ogromny wzrost ich cen.

Na większości terytorium świata przełoży się to po prostu na głód.

Nawet w ciągle jeszcze bogatych krajach Zachodu, spowoduje to dalszą pauperyzację najbiedniejszych warstw społecznych.

W najbliższej przyszłości będziemy obserwować coś w rodzaju lawiny, która nabierać będzie szybkości i zmiatać wszystko na swej drodze.

Nawet gdyby konflikt zakończył się dziś, to przemożne jego konsekwencje trwać będą latami. Naprawa samej tylko infrastruktury naftowej i gazowej na Półwyspie Arabskim zajęłaby kilka lat. A konflikt ciągle narasta bez realnych perspektyw na zakończenie.

Jeśli tempo eskalacji utrzyma się, to wystarczy jeszcze tylko kilka tygodni akcji kinetycznej przeciwników, by nastąpiły nieodwracalne zmiany w obszarze konfliktu.

Już dziś, obok zniszczeń we wspomnianej infrastrukturze, następuje odpływ siły roboczej z Trzeciego Świata, która stanowi większość zatrudnionych. Odpływ kadry technicznej i kierowniczej z powrotem na Zachód, zamyka możliwości funkcjonowania przemysłu wydobywczego & przetwórczego. Możliwości transportu z regionu w szeroki świat, są już de facto nieistniejące dzięki zamknięciu cieśniny Ormuz.

Na polecenie Teheranu, Huti z Jemenu rozpoczęli blokadę Morza Czerwonego, zamykając ostatni szlak transportu morskiego z regionu.

Te blokady nie tylko uniemożliwiają eksport produktów naftowych z regionu, ale też utrudniają zaopatrzenie w importowane produkty, na których te pustynne obszary opierają swą fizyczną egzystencję.

Jakby tego było mało, niezbędną do życia wodę produkuje się w obiektach odsalających wodę morską. Ich zniszczenie, lub odcięcie od źródeł energii, spowodować może totalną apokalipsę dla regionu.

Jak więc z tego krótkiego przeglądu wynika, przyszłość regionu rysuje się w coraz czarniejszych barwach. A co za tym idzie, przyszłość świata nie wygląda zachęcająco!

A przecież to dopiero początek!

Nierealne cele militarne armii USA w Iranie

Larry Johnson: Nierealne cele militarne armii USA w Iranie – szczegółowa analiza

W niedawnym wywiadzie z byłym analitykiem CIA i gospodarzem sonar21.com Larrym Johnsonem, rzuca on światło na wysoce nierealistyczne i ryzykowne plany militarne Stanów Zjednoczonych w konflikcie z Iranem. Johnson, doświadczony ekspert w dziedzinie wywiadu i wojskowości, ostro krytykuje rozbieżność między oficjalnymi oświadczeniami Waszyngtonu a brutalną rzeczywistością militarną i geopolityczną. Opierając się na obecnych ruchach wojsk, oświadczeniach publicznych i historycznych tendencjach, ostrzega przed potencjalną katastrofą, która może wpłynąć nie tylko na siły zbrojne USA, ale na całą globalną gospodarkę.

Podcast z Danielem Davisem z formatu „Deep Dive” koncentruje się wokół pytania, czy Stany Zjednoczone rzeczywiście przygotowują się do wojny lądowej z Iranem – czy też jest to mieszanka oszustwa, wewnętrznej kalkulacji politycznej i strategicznej pomyłki. Johnson krok po kroku obala te plany i pokazuje, dlaczego nawet ograniczone operacje, takie jak zajęcie wysp w Zatoce Perskiej, są militarnie niepraktyczne.

https://youtube.com/watch?v=RMamThk86Cw%3Ffeature%3Doembed

Tuszowanie strat i rzeczywistość wojny

Johnson zaczyna od konkretnych dowodów na zatuszowane straty USA. Jest przekonany, że oficjalna wersja zestrzelenia tankowca KC-135 to „bezczelne kłamstwo”: samolot został zestrzelony nie w wyniku zderzenia, lecz przez irański pocisk. Podobny sceptycyzm wyraża w odniesieniu do doniesień o rzekomym zestrzeleniu myśliwca F-18 marynarki wojennej USA przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Podczas gdy dowództwo wojskowe USA (CENTCOM) temu zaprzecza, Johnson argumentuje, że kłamstwo jest powszechne w czasie wojny – zwłaszcza gdy pilot katapultuje się nad terytorium Iranu, a akcja ratunkowa jest w toku.

Jeszcze bardziej uderzający jest przypadek lotniskowca USS Gerald R. Ford. Oficjalnie „pożar pralni” unieruchomił okręt na ponad rok. Johnson uważa to za absurd: zwykły pożar pralni nie mógł zniszczyć stalowych konstrukcji na wiele godzin i wywołać 30-godzinnego pożaru. Zdjęcia pokazywały uszkodzenia zewnętrzne, które bardziej wskazywały na uderzenie pocisku lub drona. Jako porównanie przytacza incydent na USS Forrestal z 1967 roku, gdzie awaria amunicji trwała 19 godzin – w tym przypadku rzekomo trwała 11 godzin dłużej. Rząd po prostu nie chce przyznać się do uszkodzeń bojowych, aby uniknąć uznania własnej słabości.

Negocjacje jako fasada – Iran dyktuje warunki

Pomimo wszystkich publicznych sygnałów z Białego Domu – od „15-punktowego planu pokojowego” po rzekome pięciodniowe zawieszenie broni – Johnson nie dostrzega rzeczywistej woli Iranu do negocjacji. Teheran już dwukrotnie zgodził się na negocjacje i został następnie zaatakowany. Panuje całkowity brak zaufania. Iran stawia teraz własne żądania i oczekuje, że Stany Zjednoczone je spełnią, zanim rozmowy w ogóle się rozpoczną. Oświadczenia irańskich urzędników, w tym rzecznika Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, wcale nie brzmią jak kapitulacja, a raczej jak pewność siebie: „Stany Zjednoczone negocjują same ze sobą”.

Johnson ujawnił również element manipulacji: optymistyczne zapowiedzi Trumpa w poniedziałek doprowadziły do ​​spadku cen ropy i wsparły notowania giełdowe – najwyraźniej była to umowa z insiderami, o której inwestorzy z Wall Street zostali wcześniej poinformowani. W rzeczywistości masowe transporty lotnicze mające na celu rozmieszczenie sił specjalnych rozpoczęły się już 12 marca. Twierdził, że jest to sprzeczne z autentycznymi działaniami na rzecz pokoju.

Masowe ruchy wojsk – przygotowania do podboju wysp?

Johnson szczegółowo analizuje ruchy obserwowane od 12 marca: ponad 35 lotów transportowych C-17 z baz amerykańskich (lotniska Hunter Army, bazy wspólnej Lewis-McChord, Fort Bragg, Oceana, Fort Campbell) do baz w Jordanii i Izraelu. W działania zaangażowane są elitarne jednostki, takie jak 75. Pułk Rangerów, Delta Force, SEAL Team 6, 82. Dywizja Powietrznodesantowa oraz oddziały 160. Pułku Lotnictwa Operacji Specjalnych (Night Stalkers). Dodatkowo, pod koniec marca spodziewane jest przybycie dwóch jednostek ekspedycyjnych piechoty morskiej (31. i 11. MEU).

Prawdopodobne cele: wyspa Charg (w północnej części Zatoki Perskiej, główny irański terminal naftowy obsługujący 90% irańskiego eksportu) oraz wyspa Keszm (w najwęższym miejscu Cieśniny Ormuz). Johnson ostrzega: To nie jest „zwykła operacja polegająca na przemieszczaniu się między wyspami”. Charg jest płaski i odsłonięty, Keszm zamieszkuje około 150 000 Irańczyków. Garstka amerykańskich marines lub rangersów (realnie tylko 800–1000 żołnierzy na jednostkę MEU) stanęłaby w obliczu przytłaczającej przewagi wroga. Iran od lat fortyfikuje ten region – za pomocą min, dronów, okrętów podwodnych, motorówek i pocisków nadbrzeżnych.

Nawet generał Keith Kellogg (były doradca Trumpa) i Lindsey Graham promowali ten pomysł, powołując się na „rzymskie legiony” i desantowe siły szybkiego reagowania. Johnson ripostuje sucho: Okręty musiałyby zbliżyć się na kilka mil do irańskiego wybrzeża – stając się „łapkami na pożarcie” irańskich ataków. Zajęcie okrętów nie tylko otworzyłoby Cieśninę Ormuz, ale wręcz ją całkowicie zamknęło: Iran już teraz grozi zaminowaniem całej Zatoki. Co więcej, okręty nie są zaprojektowane do długotrwałej okupacji – linie zaopatrzeniowe nie byłyby bezpieczne, a ludność cywilna mogłaby stać się katastrofą wizerunkową.

Johnson powołuje się na własne szkolenie w CIA: To, co wydaje się wykonalne na papierze, zawodzi w praktyce z powodu terenu, pogody, logistyki i odporności człowieka. 800 marines przeciwko uzbrojonej populacji liczącej dziesiątki tysięcy ludzi? To kończy się jak misja Custera – tylko bardziej nowocześnie, z dronami i pociskami.

Kontekst historyczny: USA jako agresor

Johnson obala narrację o „47 latach irańskiej agresji”. W rzeczywistości Stany Zjednoczone namawiały Saddama Husajna do ataku na Iran w 1980 roku, dostarczały broń chemiczną i dzieliły się informacjami wywiadowczymi – co doprowadziło do śmierci setek tysięcy Irańczyków. Później Stany Zjednoczone uzbroiły organizację terrorystyczną MEK (Mudżahedin-e-Khalq) i wykorzystały ją do przeprowadzenia ataków w Iranie. Prawdziwymi „potworami” w regionie nie jest Teheran, ale Waszyngton.

Konsekwencje ekonomiczne i globalne

Operacja miałaby katastrofalne skutki. Iran już teraz pompuje więcej ropy (1,5 miliona baryłek dziennie zamiast 1,1 miliona) i sprzedaje ją po wyższej cenie (97 dolarów zamiast 47 dolarów). Zamknięcie Cieśniny Ormuz podniosłoby ceny ropy do 150–200 dolarów, podwoiłoby ceny benzyny w USA i wywołało globalny kryzys. Łańcuchy dostaw helu, kwasu siarkowego i nawozów uległyby załamaniu. Iran już zapowiada zmiany w przepisach dotyczących żeglugi i pobieranie opłat tranzytowych w juanach – cios dla petrodolara.

Nawet brytyjscy eksperci (były szef MI6 i były minister obrony) mówią teraz o „wojnie nie do wygrania”. Johnson uważa, że ​​Trump jest w pułapce: posłuchał rad Izraela i teraz może tylko eskalować. Jeśli to się nie powiedzie, będą szukać kozłów ofiarnych takich jak Tulsi Gabbard.

Wnioski: Krótkowzroczność militarna i porażka strategiczna

Larry Johnson maluje jasny obraz: plany USA są nie tylko niepraktyczne, ale wręcz samobójcze. Elitarne jednostki bez odpowiedniego zabezpieczenia, niewystarczająca logistyka, niedoceniana obrona Iranu oraz zignorowana lekcja z Ukrainy i Bliskiego Wschodu: drony i wojna asymetryczna sprawiają, że konwencjonalna przewaga jest bezwartościowa. Zamiast zmiany reżimu czy kontroli nad ropą naftową, wisi w powietrzu globalna katastrofa gospodarcza – wraz z utratą wszelkiej wiarygodności, jaką Stany Zjednoczone mogłyby mieć jako potęga militarna.

Johnson kończy ostrzeżeniem: Każdy, kto planuje takie operacje bez zrozumienia realiów ludzkich, logistycznych i geopolitycznych, powtarza błędy minionych wojen – tyle że tym razem stawka jest wyższa dla całego porządku świata. Nadchodzące dni pokażą, czy zwycięży rozsądek, czy pycha.

Nowy świat powstaje, podczas gdy stary umiera. Wielobiegunowość.

© AP Photo / Vahid Salemi

Pepe Escobar: Nowy świat powstaje, podczas gdy stary umiera.

Autorstwa Pepe Escobara

15-punktowy plan przedstawiony Iranowi przez ekipę Trumpa jest od początku skazany na porażkę.

Jest to wymuszona kapitulacja: dokument kapitulacji podszywający się pod „negocjacje”.

Plan, który nie jest planem – stawiającym żądania i jednocześnie błagającym o miesięczne zawieszenie broni – obejmuje: zerowe wzbogacanie uranu na terytorium Iranu; całkowity demontaż obiektów w Natanz, Isfahanie i Fordow; eksport całego wzbogaconego uranu z Iranu; drastyczne ograniczenia programu rakietowego; brak finansowania dla Hezbollahu, Ansarallah i irackich milicji; oraz całkowite otwarcie Cieśniny Ormuz.

Wszystko to w zamian za niejasne „zniesienie groźby wznowienia sankcji”.

Jedyną realistyczną reakcją Iranu na te nagromadzone pobożne życzenia może być rozpowszechnienie przez pana Khorramshahr-4 swojej wizytówki wśród wybranych celów – zgodnie z zasadą stosowania odstraszania ekonomicznego i militarnego w celu dyktowania rzeczywistych warunków.

A warunki są naprawdę trudne:

Zamknięcie WSZYSTKICH baz wojskowych USA w Zatoce Perskiej; gwarancja, że ​​nie będzie dalszych wojen; zakończenie wojny z Hezbollahem; zniesienie WSZYSTKICH sankcji; reparacje za szkody wojenne; nowy porządek w Cieśninie Ormuz (już obowiązujący: pobieranie opłat, tak jak Egipt w Kanale Sueskim); program rakietowy pozostanie nienaruszony.

Wniosek: Diaboliczna machina eskalacji nadal działa.

Klub członkowski z opłatą wstępu w Petro-yuan

Tymczasem ceny ropy naftowej i gazu ziemnego ulegają gwałtownym wahaniom, które wpływają na waluty, akcje, surowce, łańcuchy dostaw i obawy o inflację. To już teraz wymykający się spod kontroli globalny wstrząs gospodarczy o katastrofalnych skutkach, który ujawnia się właśnie teraz.

Przed wojną Iran wydobywał nieco poniżej 1,1 miliona baryłek ropy dziennie, które sprzedawano po 65 dolarów za baryłkę z rabatem 18 dolarów: w praktyce tylko 47 dolarów. Teraz Iran zwiększył produkcję do 1,5 miliona baryłek dziennie i sprzedaje ją po 110 dolarów (i rośnie), głównie Chinom, z rabatem do 4 dolarów.

I to nie obejmuje nawet sprzedaży petrochemicznej: ta stale rośnie i trafia do wielu nowych klientów. Co gorsza, wszystkie płatności realizowane są za pośrednictwem alternatywnych mechanizmów. Co prowadzi nas do zaskakującego faktu: w praktyce oznacza to de facto zniesienie sankcji.

A teraz święty Graal tej wojny: Cieśnina Ormuz. Jest de facto otwarta, ale z punktem poboru opłat kontrolowanym przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Punkt z pewną osobliwością: prawem weta w sprawie listy gości. To jak wejście do ekskluzywnego, prywatnego klubu.

Aby uzyskać zezwolenie IRGC, tankowiec musi uiścić opłatę: 2 miliony dolarów za statek. Oto jak to działa: Kontaktujesz się z brokerem powiązanym z IRGC. Broker przekazuje IRGC najważniejsze informacje: właściciela statku, banderę narodową, manifest ładunkowy, miejsce przeznaczenia, listę załogi oraz dane transpondera AIS.

IRGC przeprowadza weryfikację przeszłości. Jeśli nie masz powiązań ze Stanami Zjednoczonymi, nie przewozisz ładunków związanych z Izraelem i nie pływasz pod banderą „państwa agresora”, kwalifikujesz się. Na przykład Japonia i Korea Południowa nie przeszły jeszcze kontroli.

Następnie płacisz opłatę. Gotówką – w dowolnej walucie, jaką posiadasz – ale najlepiej w juanach. Albo w kryptowalucie.

To złożony mechanizm. IRGC korzysta z wielu adresów, mostów między-łańcuchowych do innych sieci, punktów obsługi klienta w jurysdykcjach daleko poza zasięgiem USA oraz integracji ze wszystkimi możliwymi kanałami rozliczeniowymi w juanach.

Po uiszczeniu opłaty, IRGC wyda zezwolenie radiowe VHF – obejmujące konkretny przedział czasowy powiązany z wąskim, 5-milowym korytarzem morskim na irańskich wodach terytorialnych, między Keszm a małą wyspą Larak, gdzie marynarka wojenna IRGC będzie mogła wizualnie zidentyfikować Twój statek. Możesz wtedy kontynuować. Statek eskortowy nie jest wymagany.

Wszystko to dotyczy obecnie tankowców z Chin, Indii, Pakistanu, Turcji, Malezji, Iraku, Bangladeszu i Rosji. Niektóre z nich nie muszą płacić pełnej opłaty. Inne korzystają ze zwolnień – na szczeblu międzyrządowym (jak w przypadku Sri Lanki i Tajlandii, uznanych za „kraje przyjazne”). Jeszcze inne nie płacą nic.

Witamy zatem w klubie członkowskim, gdzie opłata wstępu jest w dużej mierze płacona w petrojuanach. Wystarczył jeden krok ze strony Iranu, aby osiągnąć to, czego nie udało się osiągnąć na niezliczonych szczytach globalnych: ustanowienie alternatywnego systemu płatności – pod ostrzałem, pod ekstremalną presją i wdrożonego w najbardziej dotkliwym wąskim gardle na świecie.

Każda opłata za przejazd uiszczona w petrojuanie omija petrodolar, SWIFT i sankcje USA – wszystko naraz. Irański parlament uchwali ustawę instytucjonalizującą pobór opłat jako „opłatę bezpieczeństwa”. Nikt się tego nie spodziewał – i to tak szybko: zalegalizowanej monetyzacji wąskiego gardła. Bez oddania jednego strzału. Na tym właśnie polega handel w ramach de-dolaryzacji.

Problemem jest to, co nie jest transportowane przez Cieśninę Ormuz: nawozy. Ponad 49% mocznika przeznaczonego na eksport pochodzi z Zatoki Perskiej. Do produkcji amoniaku potrzebny jest gaz ziemny; jednak Katar powołał się na siłę wyższą po ataku syndykatu Epsteina na Południowy Pars i irańskich atakach odwetowych. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej koncentruje się na ropie naftowej, ponieważ ropa zasila skarb państwa i w dłuższej perspektywie stanowi podstawę systemu rozliczeń energetycznych po zniesieniu dolara, w pełni wspieranego przez strategiczne partnerstwo między Rosją a Chinami.

Nic więc dziwnego, że imperium chaosu i grabieży kompletnie oszalało. W mgnieniu oka, w ciągu trzech tygodni, Petroyuan przejął kontrolę nad najważniejszym na świecie morskim korytarzem komunikacyjnym – korytarzem, który został de facto sprywatyzowany. CENTCOM będzie zatem z całych sił dążył do zniszczenia tego punktu poboru opłat, niczym Terminator, próbując wszystkiego, od bombardowania obiektów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wzdłuż wybrzeża i ustanowienia eskorty morskiej dla alianckich tankowców, po rozpętanie lawiny sankcji przeciwko pośrednikom w punktach poboru opłat.

CENTCOM nie jest w stanie zbombardować precedensu ustanowionego przez Petroyuan, który właśnie wszedł w życie. Całe Globalne Południe obserwuje i analizuje sytuację. Ta cała szalona wojna w rzeczywistości pomaga w stworzeniu nowej infrastruktury płatniczej. Finansowy wymiar wojny jest nawet ważniejszy niż jakiekolwiek przełomy w dziedzinie rakiet.

Co czeka Radę Współpracy Zatoki Perskiej

Katar wielokrotnie ostrzegał Trumpa 2.0, że atak na irańską infrastrukturę energetyczną zniszczy również jego własną infrastrukturę energetyczną w Dosze. I dokładnie tak się stało. Minister energii Kataru, al-Kaabi, ogłosił, że codziennie ostrzegał sekretarza energii USA Chrisa Wrighta, a także dyrektorów ExxonMobil i ConocoPhillips.

Na próżno. Katar ostatecznie stracił 17% swoich mocy LNG: 20 miliardów dolarów utraconych przychodów i do pięciu lat na naprawę szkód. Al-Kaabi: Cena ropy może wzrosnąć do 150 dolarów za baryłkę, a ta wojna może „pociągnąć za sobą światowe gospodarki”.

Zapuszczamy się w krainę absurdu, gdy staje się jasne, że atak na irańskie złoże naftowe South Pars przyniósł mniej niż zerową przewagę strategiczną. Wręcz przeciwnie, kontratak ten poważnie wpłynął na sektor energetyczny w Zatoce Perskiej. Jednak przewrotność naprawdę rządzi. Kto ostatecznie na tym skorzystał? Amerykańskie firmy gazowe.

Iran liczy – i to jest niezwykle ambitne – na to, że monarchie Zatoki Perskiej w końcu się tym zajmą. To tak, jakby Teheran jasno mówił: jeśli nauczycie się z nami robić interesy, pozwolimy wam dalej robić własne.

Nowe zasady obejmują zarówno omijanie petrodolara przez Radę Współpracy Zatoki Perskiej, jak i likwidację amerykańskich centrów danych. A jeśli Rada Współpracy Zatoki Perskiej będzie dążyć do nowego porozumienia w sprawie bezpieczeństwa, lepiej będzie zwrócić się do Chin. Jednocześnie Rada Współpracy Zatoki Perskiej musi nauczyć się radzić sobie z tym szokiem naftowym, który stale dokonuje rewizji premii za ryzyko dla jej dostaw energii. Termin „strukturalny restart” nawet nie zaczyna go opisywać.

Obecnie pewne jest tylko jedno: Rada Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) w znacznym stopniu przyczyni się do załamania międzynarodowego systemu finansowego, gdyż przygotowuje się do wycofania co najmniej 5 bilionów dolarów z rynku amerykańskiego, aby zapewnić sobie przetrwanie.

Podsumowując, po ataku na złoże gazu Południowy Pars – największe na świecie – i „punkt poboru opłat” w Cieśninie Ormuz, to właśnie powszechne rozliczenia oparte na juanach i złocie dają strategicznemu partnerstwu Rosji i Chin przewagę, która jeszcze kilka tygodni temu byłaby nie do pomyślenia.

Długa i kręta droga petro-złota

Strategiczne partnerstwo umacnia nic innego, jak tylko nowy, powstający globalny mechanizm rozliczeniowy, w którym transakcje Petroyuan będą przesyłane bezpośrednio do fizycznego złota.

Podczas gdy Rosja sprzedaje ogromne ilości ropy naftowej i gazu, nie ucierpiawszy na wojnie ze swoim sojusznikiem Iranem, Chiny, wiodący operator rafinerii, kupują rosyjską energię, jednocześnie starając się wspierać swoich partnerów z Azji Południowo-Wschodniej poza dolarem amerykańskim.

Rosja zamienia płatności w juanach na giełdzie w Szanghaju na fizyczne złoto. Iran gromadzi płatności w juanach w Ormuzie i wykorzystuje je do finansowania kontraktów na ropę naftową w juanach, które są wymienialne na złoto. Chiny budują skarbce i korytarze złota za granicą. Nowy Trójkąt Primakowa, RIC (Rosja-Iran-Chiny), kontroluje rzeczywistą energię fizyczną i złoto.

To jest zatem najważniejsza lekcja, jaką można wyciągnąć z wojny syndykatu Epsteina z Iranem. Rosja i Chiny osiągnęły Świętego Graala: dominację energetyczną i oparty na złocie układ juanowy, który na zawsze ominie petrodolara.

W praktyce architektura tworzona od lat 90. przez „niezbędny naród” ujawnia dziś widoczne strukturalne pęknięcia, podczas gdy rynki globalne na bieżąco aktualizują każdą możliwą wersję modelu.

To tak, jakby Persowie zreinterpretowali Sun Tzu, Clausewitza i Kutuzowa (pogromcę Napoleona) w zupełnie nowej, hybrydowej formie. A co więcej, w zaledwie trzy tygodnie osiągnęli to, czego nie udało się osiągnąć przez lata spotkań na szczycie.

Petrodolar jest przestarzały. Alternatywne systemy płatności już działają. Globalne Południe obserwuje na bieżąco, jak imperium niekończących się bombardowań może zostać sparaliżowane przez zdecentralizowaną wojnę na wyniszczenie, prowadzoną przez suwerenne państwo dysponujące jedną pięćdziesiątą imperialnego budżetu obronnego.

Wielobiegunowość nie powstanie dzięki garniturom czytającym dokumenty w gabinetach. Wielobiegunowość powstanie na polu bitwy, pod ostrzałem, wbrew wszelkim przeciwnościom.

Źródło: Pepe Escobar: Nowy świat zajęty rodzeniem się, podczas gdy stary umiera