Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Sobotnie Obrazki z wystawy
Pięciu Polaków, w tym youtuber, zatrzymanych w Iraku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela
Pięciu Polaków,
w tym znany polski youtuber,
zatrzymanych w Iraku pod zarzutem
szpiegostwa na rzecz Izraela?
Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.
Pięciu Polaków zatrzymanych w Iraku
– Iracka Służba Bezpieczeństwa Narodowego poinformowała o aresztowaniu pięciu domniemanych izraelskich szpiegów posiadających polskie paszporty po odkryciu „podejrzanej komórki szpiegowskiej w kraju”. – pisze dziennikarz Defence24 Bartłomiej Wypartowicz.
Popularny profil zajmujący się konfliktami na świecie Clash Report publikuje wizerunki zatrzymanych.

Okoliczności zatrzymania
Według informacji wPolsce24 do zatrzymania doszło w samym sercu irackiej stolicy, gdzie od dni trwają burzliwe protesty. Pięciu mężczyzn z polskimi paszportami miało znaleźć się w samym centrum wydarzeń, co miało wzbudzić podejrzenia paramilitarnych oddziałów kontrolujących ulice.
===============================
Bartłomiej Wypartowicz @WypartowiczBa
Iracka Służba Bezpieczeństwa Narodowego poinformowała o aresztowaniu pięciu domniemanych izraelskich szpiegów posiadających polskie paszporty po odkryciu „podejrzanej komórki szpiegowskiej w kraju”. Na zdjęciu widzimy Dawida Fazowskiego, autora kanału „Przez świat na fazie”. W ostatnim czasie udało się na Bliski Wschód z grupą polskich turystów. Bardzo źle to wygląda.
Wojna potrwa do końca świata? Nie doszacowano zaciekłości Bestii
Wojna potrwa do końca świata?
Nie doszacowano zaciekłości Bestii
Autor: CzarnaLimuzyna, 6 marca 2026

AIX
O którą wojnę chodzi i o jaką Bestię? O wojnę, która znikła w chaosie wojen proxy. Głupcy ogłosili koniec historii, a po chwili koniec końca, gdy tymczasem nic nigdy się nie zmieniło w sposób zasadniczy.
Aby zrozumieć co się dzieje w historii należy zrozumieć czynnik duchowy, który jest kluczowy, związany zazwyczaj z religią prawdziwą – katolicką i religiami antychrysta – wprost albo w wersji proxy czyli ujawniający się przy pomocy ideologii – mieszanki fałszywej religii i polityki vide satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie.
Nad relacją z Izraelem i wypełnianiem proroctw czuwa Paula White, pastor w wydaniu żeńskim i doradca duchowy Donalda Trumpa.
Politycy trzeciej eRP połknęli pigułkę gwałtu?
Politycy polskojęzyczni od dłuższego czasu sprawiają wrażenie jakby połknęli pigułkę gwałtu. Z „ostrożności procesowej” należy jednak dodać, że całkiem niemała część zachowuje się inaczej, pozując na alfonsów. Pytaniem zasadniczym jest czy któryś z nich cokolwiek rozumie ?
To akurat sprawdzić łatwo. Wystarczy im zadać jedno bolesne pytanie – pytanie Marka Chodorowskiego o trzy projekty Bestii: Izrael, Unię i Ukrainę, których geopolityczne fiasko może poprawić los Polski.

A która wojna jest nasza?
Wojna, którą prowadzi przeciwko nam książę tego świata, grzesząc przeciw Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu przed początkiem czasów.
O autorze: CzarnaLimuzyna
==============================================
- pokutujący łotr 6 marca 2026
- Bardzo dobry, mocny tekst. Zwłaszcza przypadła mi do gustu ta “satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie” oraz “połknięcie pigułki gwałtu” przez politykierów polskich. Dwa nośne, zręczne idiomy, a opisują całą tragedię w jakiej utkwił świat i my razem z nim.
- Bezcenny też jest filmik z wrzaskami tej syjonistycznej wariatki, która napędza drugie wariactwo: zalęgłe w starczej łepetynie jej pupila, z rudymi kłakami i czerwonymi plamami rozkładu, jak się podejrzewa, na szyi. Nawet porządnych okularów nie potrafiła sobie sprawić.
- Jednak – zgodnie z tym, co powiedział ks. Bąk – my “mamy nad nimi niewidzialną przewagę”. To kolejny wart zapamiętania idiom. Bo my jeszcze w Polsce – tu i ówdzie – mamy Wiarę, tę prawdziwą, katolicką. A Bogu nawet garstka rycerzy wystarczy do przeprowadzenia Jego, a nie ich planu.
Na Węgrzech zatrzymano ukraiński konwój. Prawie 100 milionów dolarów, euro i 9 kilogramów złota [uzupełnione]
Na Węgrzech zatrzymano ukraiński konwój.
Prawie 100 milionów dolarów,
euro i kilogramy złota
6.03.2026 nczas/na-wegrzech-zatrzymano-ukrainski-konwoj-miliony-dolarow-euro-i-kilogramy-zlota
Na Węgrzech zatrzymano transport ogromnych pieniędzy z banku ukraińskiego do austriackiego. Zatrzymano również siedmiu konwojentów. Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha grzmi o „państwowym terroryzmie” i „wymuszeniu”.
Przed północą Sybiha napisał na X, że „w Budapeszcie władze węgierskie wzięły siedmiu obywateli Ukrainy jako zakładników”.
„Przyczyny, ich stan zdrowia i możliwość kontaktu z nimi pozostają nieznane. Tych siedmiu Ukraińców to pracownicy państwowego banku Oschadbank, którzy obsługiwali dwa samochody bankowe, kursujące między Austrią a Ukrainą i przewożące gotówkę w ramach regularnych przewozów między bankami państwowymi. Mówimy tu o węgierskich zakładnikach i kradzieżach pieniędzy. Jeśli to jest ta 'siła’, o której mówił dziś pan Orban, to jest to siła grupy przestępczej. To terroryzm państwowy i wymuszenia” – czytamy dalej.„Wysłaliśmy już oficjalną notę z żądaniem natychmiastowego uwolnienia naszych obywateli” – podkreślił szef ukraińskiego MSZ. „Zwrócimy się również do Unii Europejskiej z prośbą o jednoznaczne zakwalifikowanie bezprawnych działań Węgier, wzięcia zakładników i rozboju” – zapowiedział.
W oświadczeniu Oschadbanku czytamy, że pojazdy stoją w centrum Budapesztu, „w pobliżu jednego z organów ścigania Węgier”. Miejsce przebywania pracowników zaś pozostaje dla Ukraińców nieznane. „Oszczadbank domaga się natychmiastowego uwolnienia pracowników i mienia oraz ich powrotu na Ukrainę” – napisano.
Było to 40 mln. USD, 35 mln. euro i 9 kg. złota” .
Sytuacja między Węgrami a Ukrainą jest bardzo napięta. Aktualnie Węgry podejmują stanowcze działania w odpowiedzi na ukraińską próbę wywołania kryzysu energetycznego w kraju.
Ostatnio też prezydent Wołodymyr Zełeński zasugerował, że sam premier Węgier Victor Orban może być celem ataku ukraińskiej armii.

Węgierski rząd opublikował zdjęcia przechwyconej gotówki i złota, które przewozili ukraińscy inkasenci przez terytorium Węgier Na stronie banku, do którego należał pojazd inkasatorski, podano, że pracownicy rzekomo przewozili 40 milionów dolarów amerykańskich, 35 milionów euro oraz 9 kilogramów złota.
=====================================
Szef gabinetu Viktora Orbana Balazs Orban zażądał na platformie X odpowiedzi od władz Ukrainy, ponieważ relacja strony węgierskiej zdecydowanie różni się od oskarżeń Ukraińców.
„Żądamy odpowiedzi od władz Ukrainy! Zdjęcia przedstawiają tzw. operację 'ukraińskiego konwoju złota’. Władze węgierskie zatrzymały siedmiu obywateli Ukrainy – w tym byłego generała wywiadu – którzy przewozili 40 milionów dolarów, € 35 milionów dolarów i 9 kg złota z Austrii na Ukrainę w dwóch opancerzonych pojazdach do transportu gotówki przez Węgry” – napisał Balazs Orban.
Węgrzy wszczęli śledztwo
Poinformował ponadto, że węgierski urząd skarbowy wszczął dochodzenie w sprawie prania pieniędzy, a osoby podejrzane zostały wydalone z Węgier.
„Sytuację tę czyni jeszcze bardziej alarmującą fakt, że od stycznia przez Węgry w stronę Ukrainy przetransportowano podobno ponad 900 milionów dolarów, € 420 milionów dolarów i 146 kg złota” – pisał dalej Orban.
Podejrzane transporty
„Przemieszczanie się przez Węgry pojazdów opancerzonych wyładowanych gotówką i złotem nie jest typowym sposobem przeprowadzania legalnych transakcji finansowych. Prawdziwe pytanie jest proste: kto stoi za tymi pieniędzmi i co mają one przeznaczyć na sfinansowanie? Władze Węgier wszczęły pełne śledztwo. Teraz osoby odpowiedzialne muszą udzielić odpowiedzi” – dodał.
Ukraińcy nie chcą się tłumaczyć? [—-]
Prawda i piękno
Prawda i piękno 10/2026(764)

A po co to komu w XXI wieku?
Najwyraźniej zapotrzebowanie na piękno i prawdę skończyło się. O prawdzie nie ma co wspominać w dobie, kiedy na czele rządu stoi oficjalny łgarz, który kłamie bez przerwy i co dziwne socjologicznie, bez utraty zaufania swoich wielbicieli. Tym ludziom prawda do życia nie jest potrzebna, wystarczy „zgrabne” pustosłowie.
Przejdźmy zatem do zagadnienia piękna we współczesnym świecie, przynajmniej tym, który znamy. AI może udzielać prawidłowych odpowiedzi zarówno na temat prawdy, jak i piękna, ale kto by je brał pod uwagę. Jakieś tam „zgredy” oglądają jeszcze modelki w pięknych sukniach z tak długimi trenami, że suknie te nadają się jedynie do stąpania po pałacowych schodach. Wygenerowanie stroju praktycznego i pięknego zarazem, jest bardzo łatwe. Ale czy są jeszcze kobiety, które odważyłyby ubierać się pięknie? Wątpię.
Obawiam się, że nowe pokolenie zrezygnowało z poszukiwania prawdy i nie akceptuje już piękna, a praktyczność w ubiorze upatrują w tym, żeby się nie wyróżniać. Stąd wszyscy noszą czarne kufajki, jak nie przymierzając jakaś chińska armia.
Arabski miliarder z ZEA Al Habtoor opublikował list otwarty do Trumpa: „Kto ci pozwolił zamienić nasz region w pole bitwy?”
Mario Nawfal @MarioNawfal
Wybitny miliarder z ZEA Khalaf Ahmad Al Habtoor właśnie opublikował list otwarty do Trumpa. To brutalnie prawdziwe.
„Kto dał wam prawo do wciągnięcia naszego regionu w wojnę z Iranem? Kto ci pozwolił zamienić nasz region w pole bitwy?”
Al Habtoor jest ważną postacią: miliarderem, byłym dyplomatą, głosem politycznym w Zatoce Perskiej. Kiedy mówi, przywódcy ZEA słuchają.

Gulf Cooperation Council – w skrócie GCC): Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
=================================================
Oto jego pytania:
\ Czy to była twoja decyzja czy presja Netanjahu?
\ Czy obliczyłeś straty uboczne przed wystrzeleniem?
\ Umieściliście kraje GCC w samym sercu niebezpieczeństwa, którego nie wybrali
Wasze inicjatywy „Rady Pokoju” były finansowane przez państwa Zatoki Perskiej. Teraz jesteśmy atakowani. Gdzie poszły te pieniądze?
\ Obiecałeś, że nie będzie wojen. Prowadziłeś operacje w 7 krajach: Somalii, Iraku, Jemenie, Nigerii, Syrii, Iranie, Wenezueli
\ 658 nalotów w twoim pierwszym roku = cała kadencja Bidena (którego krytykowałeś)
\ Wojna kosztuje 40-65 miliardów dolarów na operacje, prawdopodobnie 210 miliardów dolarów łącznie
\ Twój wskaźnik aprobaty spadł o 9% w ciągu 400 dni
Amerykanom obiecano pokój. Mają wojnę finansowaną z ich podatków
Najbardziej ostra linia: „Zanim wyschnie atrament na waszej inicjatywie Rady Pokoju, znajdujemy się w obliczu eskalacji militarnej, która zagraża całemu regionowi. Dokąd więc poszły te inicjatywy?”
Al Habtoor nie jest przypadkowym krytykiem. Jest z establishmentu. Połączeni. Kiedy elity Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaczynają publicznie kwestionować decyzje Trumpa, najbliżsi arabscy sojusznicy Ameryki mówią „nie podpisaliśmy się pod tym”.
List kończy się: „Prawdziwe przywództwo nie jest mierzone decyzjami wojennymi, ale mądrością, szacunkiem dla innych i dążeniem do osiągnięcia pokoju”.
Związki homoseksualne i decydująca walka o małżeństwo i rodzinę
Związki homoseksualne i decydująca walka o małżeństwo i rodzinę

José Antonio Ureta | 06/03/2026 polskakatolicka/zwiazki-homoseksualne-i-decydujaca-walka-o-malzenstwo-i-rodzine
W lutym 2008 r. kardynał Carlo Caffarra, arcybiskup Bolonii we Włoszech, podzielił się spostrzeżeniami na temat głębokiej duchowej walki, przed jaką stoi Kościół. Po odprawieniu mszy świętej przy grobie Ojca Pio, w wywiadzie dla Tele Radio Padre Pio ujawnił, że napisał do siostry Łucji, ostatniej żyjącej widzącej z Fatimy, prosząc ją o modlitwę za jego misję utworzenia Papieskiego Instytutu Studiów nad Małżeństwem i Rodziną.
Co zaskakujące, siostra Łucja odpowiedziała długim listem, w którym ostrzegła: „Nadejdzie czas, kiedy decydująca bitwa między królestwem Chrystusa a szatanem będzie toczyć się o małżeństwo i rodzinę”. Ta zapowiedź nie tylko podkreśla powagę sytuacji, ale także zapowiada próby, przed którymi staną obrońcy rodziny.
Kontekst historyczny walki rodzinnej
Walka z chrześcijańskim małżeństwem nie jest niczym nowym; ma głębokie korzenie historyczne. Zaczęła się wraz z wprowadzeniem rozwodów podczas rewolucji protestanckiej, ewoluowała poprzez uchwalenie małżeństwa cywilnego podczas rewolucji francuskiej i nabrała tempa wraz z pojawieniem się idei wolnej miłości we wczesnych latach rządów Lenina. W latach trzydziestych dyskusje dotyczące kontroli urodzeń i antykoncepcji stały się bardzo popularne, a Pius XI odpowiedział na nie encykliką Casti Connubii, w której bronił tradycyjnego małżeństwa.
Jednak prawdziwe przyspieszenie tej walki można przypisać rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych, której katalizatorem były takie wydarzenia jak protesty w Paryżu w maju 1968 roku. Ruch ten, pod hasłem „Zakazane jest zakazywać”, nie tylko podważył istniejące normy dotyczące małżeństwa, ale także otworzył drzwi dla ruchu homoseksualnego. Wraz z legalizacją małżeństw osób tej samej płci w wielu krajach zachodnich uwaga skupiła się na ideologii gender, co jeszcze bardziej skomplikowało społeczne poglądy na temat seksualności.
Alison Jaggar, prominentna amerykańska feministyczna badaczka, stwierdziła bez ogródek: „Koniec biologicznej rodziny wyeliminuje również potrzebę tłumienia seksualności. Homoseksualizm, relacje lesbijskie oraz seks pozamałżeński przestaną być traktowane jako jedynie alternatywne formy życia — staną się czymś naturalnym i powszechnym. Ludzkość mogłaby wówczas powrócić do swojej pierwotnej, nieograniczonej i wielokierunkowej seksualności”.
Pojawienie się ruchu na rzecz praw osób homoseksualnych, zwłaszcza po wydarzeniach takich jak zamieszki w Stonewall w 1969 r., stanowiło punkt zwrotny w walce o uznanie i akceptację. Pierwsi zwolennicy ruchu zdawali sobie sprawę, że podstawową kwestią nie były tylko prawa, ale zmiana społecznego postrzegania moralności. Paul Varnell, dziennikarz popierający homoseksualizm, wyraził tę myśl, podkreślając, że zmiana moralnego osądu dotyczącego homoseksualizmu była kluczowa dla sukcesu ruchu.
Aby jednak ta strategia odniosła sukces, homoseksualizm musiał zostać zaakceptowany przez różne religie, zwłaszcza chrześcijaństwo. Aby to osiągnąć, ruch homoseksualny od lat siedemdziesiątych stworzył wiele stowarzyszeń specjalnie w tym celu. Jednym z najbardziej aktywnych obecnie jest ruch Soulforce, który dwadzieścia lat temu opisał swoją misję w następujący sposób:
„Uważamy, że religia stała się głównym źródłem fałszywych i podburzających informacji na temat lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Fundamentalistyczni chrześcijanie nauczają, że jesteśmy chorzy i grzeszni… Większość konserwatywnych i liberalnych wyznań odmawia nam zawarcia małżeństwa lub święceń kapłańskich. Kościół rzymskokatolicki naucza, że nasza orientacja jest obiektywnie nieuporządkowana, a nasze akty intymności wewnętrznie złe… Wierzymy, że nauki te prowadzą do dyskryminacji, cierpienia i śmierci. Naszym celem jest przeciwstawienie się tym tragicznym nieprawdom i ostatecznie zastąpienie ich prawdą, że my również jesteśmy dziećmi Boga, stworzonymi, kochanymi i akceptowanymi przez Boga takimi, jakimi jesteśmy”.
Walka wewnątrz Kościoła: przegląd historyczny
Pierwszym koniem trojańskim, który przeniknął do twierdzy katolickiej, próbując zastąpić tradycyjne nauczanie katolickie nową formułą LGBT, był amerykański jezuita, ojciec John J. McNeill. W swojej książce Kościół a homoseksualizm McNeill przedstawił radykalne idee sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem katolickim, twierdząc, że orientacja homoseksualna może być postrzegana jako część Bożego planu, a związki homoseksualne jako „pośrednictwo obecności Boga w naszym świecie”.
W 1977 roku Katolickie Towarzystwo Teologiczne Ameryki zleciło ojcu Anthony’emu Kosnikowi redakcję zbiorowego dzieła, w którym stwierdzono, że etyka seksualna Biblii musi być kontekstualizowana, sprzeciwiając się idei absolutnych prawd moralnych. Doprowadziło to do ponownej oceny przez postępowych teologów sposobu, w jaki Kościół podchodził do kwestii seksualności, miłości i związków, szczególnie w odniesieniu do osób z pociągiem do osób tej samej płci.
Ta ewolucja dyskursu teologicznego w postępowych kręgach katolickich sprzyjała tworzeniu grup wsparcia w Kościele pod pretekstem duszpasterskiej pomocy osobom odczuwającym pociąg do osób tej samej płci. Powstanie grup takich jak Dignity w 1971 r. stanowiło znaczący krok naprzód. Pomimo początkowego oporu organizacje tego typu rozprzestrzeniły się na całym świecie, promując ideę, że związki homoseksualne mogą być ważnym wyrazem miłości.

Pojawienie się tych grup interesu i ich ideologiczne podstawy stanowiły dylemat dla Kościoła. Chociaż tradycyjne nauki Kościoła pozostawały jasne, wpływ zmian społecznych i presja wewnętrzna doprowadziły do pogłębiającej się przepaści.
W 1975 r. Kongregacja Nauki Wiary wydała deklarację, w której ponownie stwierdzono, że stosunki homoseksualne są nieuporządkowane w kontekście nauczania Kościoła, zgodnie z którym stosunki seksualne powinny mieć miejsce wyłącznie w ramach małżeństwa między mężczyzną i kobietą, a ich pierwotnym celem jest prokreacja. Ponownie potwierdzono, że doktryna katolicka zawsze uważała akty homoseksualne za grzech ciężki, co potwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: „Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10) zawsze głosiła, że akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane (KKK 2357)”. Co więcej, pociąg do osób tej samej płci, z którego wynikają, jest „obiektywnie nieuporządkowany” (KKK 2358).
Następnie w 1986 r. kardynał Ratzinger wystosował list do biskupów, w którym ostrzegł przed naciskami na normalizację zachowań homoseksualnych w Kościele.
Zmiana paradygmatu papieża Franciszka w kwestii homoseksualizmu i jej reperkusje w Wielkiej Brytanii
Wraz z objęciem urzędu przez papieża Franciszka nastąpiła wyraźna zmiana w podejściu Watykanu do kwestii LGBT. Jego wypowiedź podczas konferencji prasowej w 2013 r.: „Jeśli ktoś jest homoseksualistą i szuka Pana z dobrą wolą, kim jestem, aby go osądzać?” wywołała falę poruszenia w Kościele i całym świecie. Wielu zinterpretowało te słowa jako znak akceptacji, wskazujący na potencjalną zmianę stanowiska Kościoła w sprawie homoseksualizmu.
Zmiana ta jest widoczna na przykład w programie nauczania edukacji seksualnej Life to the Full promowanym przez Catholic Education Service, agencję Konferencji Biskupów Katolickich Anglii i Walii. Filmy dla dzieci w wieku od 9 do 16 lat podważają nauczanie katolickie i niszczą niewinność dzieci poprzez fałszywe przedstawianie lub całkowite pomijanie katolickiej nauki o moralności seksualnej oraz przełamywanie ich naturalnej powściągliwości i poczucia wstydu.
Prezenterzy w filmach wypowiadają się pozytywnie o przepisach dotyczących związków partnerskich, związków osób tej samej płci i transpłciowości, podkreślając, że małżeństwa osób tej samej płci i adopcja przez pary homoseksualne są legalne w Wielkiej Brytanii, sprawiając wrażenie, że jedynym poważnym grzechem, jaki Kościół wiąże z homoseksualizmem, jest uprzedzenie wobec osób homoseksualnych
Kontrowersje wokół Fiducia Supplicans
Ruch homoseksualny domagał się od Kościoła katolickiego bardziej wyraźnych gestów otwartości, takich jak publiczne błogosławieństwo par homoseksualnych przez księży. Po szczegółowym zbadaniu tej kwestii Kongregacja Nauki Wiary, kierowana wówczas przez kardynała Ladarię, opublikowała 15 marca 2021 r. szczegółową odpowiedź (Responsum), w której stwierdza się, że błogosławieństwo wymaga, oprócz właściwej intencji osoby proszącej o nie, aby to, co jest błogosławione, było „obiektywnie i pozytywnie ukierunkowane na przyjęcie i wyrażenie łaski, zgodnie z zamysłem Boga zapisanym w stworzeniu i w pełni objawionym przez Chrystusa Pana”.
Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Gerhard Müller, pospiesznie opublikował notatkę, w której stwierdził, że dokument ten stanowi „doktrynalny skok”, ponieważ „żaden tekst biblijny, żaden z Ojców i Doktorów Kościoła, ani żaden wcześniejszy dokument Magisterium nie potwierdza jego wniosków”. Swoją opinię podsumował kategorycznie: „Błogosławienie rzeczywistości sprzecznej ze stworzeniem jest nie tylko niemożliwe, ale także bluźniercze”.

Z kolei kardynał Robert Sarah, były prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego, wezwał konferencje biskupów i wszystkich biskupów do sprzeciwu wobec Fiducia Supplicans. „Każdy, kto to robi, nie sprzeciwia się papieżowi Franciszkowi” – powiedział – „ale stanowczo i radykalnie sprzeciwia się herezji, która poważnie szkodzi Kościołowi, Ciału Chrystusa, ponieważ jest sprzeczna z wiarą i tradycją katolicką”.
Trwająca walka o małżeństwo i rodzinę
Podsumowując, musimy sprzeciwić się stosowaniu Fiducia Supplicans, tak jak św. Paweł sprzeciwił się św. Piotrowi, gdy ten chciał ponownie wprowadzić do wczesnego Kościoła praktyki synagogalne, które budziły oburzenie wiernych pogańskich. Albo tak jak św. Atanazy sprzeciwił się papieżowi Liberiuszowi i zdecydowanej większości biskupów z IV wieku, którzy ulegli herezji ariańskiej. Był prześladowany, ale dziś świeci na firmamencie Kościoła jako jedna z jego najjaśniejszych gwiazd.
Nasze dążenie jest takie samo: uczestniczyć w ostatecznej walce między Panem a królestwem szatana, która, jak napisała siostra Łucja do kardynała Caffarry, „będzie dotyczyła małżeństwa i rodziny”. Musimy walczyć z odwagą, wiedząc, że „Matka Boża już zmiażdżyła jego głowę”.
Źródło: tfp.org
Istotą postu nie jest przestrzeganie formalności, ale prawdziwe nawrócenie.
![]() |
| Już trzy tysiące lat temu prorocy napominali Izraelitów, że istotą postu nie jest przestrzeganie formalności, ale prawdziwe nawrócenie. Izajasz pisał: „Otóż pościcie wśród waśni i sporów i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości.” Dzisiaj kliki polityczne, które opanowały dziedzictwo chrześcijańskiego Zachodu, nawet nie udają, że poszczą. Przypuszczam, że nawet zapomnieli co to słowo oznacza. W swojej pysze oderwali się od rzeczywistości i wydaje im się, że to oni są twórcami zasad moralnych. 90% francuskiej klasy politycznej opowiedziało się za wpisaniem do konstytucji prawa do zabijania dzieci w łonie matki. Parlament Luksemburga właśnie próbuje zrobić to samo. A w Polsce? W Polsce premier nawołuje do wprowadzenia aborcji na życzenie, poprzedni rząd tolerował aborcje nielegalne i poszerzał furtki aborcyjne. Przez ostatnie 20 lat bezbożnicy zmieniali się u władzy z hipokrytami. Politycy i media polskojęzyczne od dziesięcioleci zajmują się deprawowaniem Polaków i niszczeniem narodu. Media docierają do milionów, a politycy dysponują policją i prokuraturą aby prześladować tych, którzy ośmielają się mówić prawdę. Wydaje się, że Izajasz pisał właśnie o nich: „…krwią splamione są wasze dłonie, a palce wasze – zbrodnią. Wasze wargi wypowiadają kłamstwa, a przewrotności szepce wasz język.” Możemy pomyśleć, że jesteśmy bezsilni wobec ogromu tych kłamstw i przemocy. To pokusa diabelska. Pod koniec XIX wieku państwo polskie nie istniało, a naród był rozdarty między zaborców. Matka Boska w Gietrzwałdzie wezwała Polaków do nawrócenia, a naród usłuchał. Nastąpiło odrodzenie moralne, demograficzne, a w konsekwencji polityczne. Zaczęło się nie od zdemoralizowanych elit politycznych, ale od zwykłych Polaków. Dzisiaj mamy podobną sytuację. Elity polityczne prześcigają się w serwilizmie wobec potęg, które chcą zniszczenia Polski. Ale my wiemy, że Królową Polski jest Najświętsza Maryja Panna, która wspomoże nas. Polska nie upadnie, jeśli będziemy wierni. Wielki Post jest znakomitą okazją, żeby tę wierność okazać i umocnić. Zderzając się z arogancją polityków i potęgą medialnych monopoli, niezwykle łatwo ulec wspomnianej pokusie bezsilności. Zdemoralizowane elity dokładnie na to liczą – chcą, aby nasza wiara i opór zamknęły się w czterech ścianach prywatnych domów. Tymczasem odrodzenie, które dokonało się po objawieniach w Gietrzwałdzie, nie działo się w ukryciu – w XIX wieku do Gietrzwałdu pielgrzymowały setki tysięcy ludzi, mimo obostrzeń zaborców. Prawdziwe nawrócenie narodu wymaga publicznego świadectwa. Zwolennicy aborcji i deprawacji liczą na to, że brak widocznego oporu zostanie odebrany przez społeczeństwo jako milcząca akceptacja dla ich działań. Ich plan zawodzi, gdy wychodzimy w przestrzeń publiczną. Modlitwa, połączona z pokazywaniem prawdy na ulicach miast, budzi sumienia tysięcy przechodniów i daje odwagę milczącej większości. Widok wolontariuszy na ulicach przełamuje bierność społeczeństwa i mobilizuje kolejne osoby do działania w obronie dzieci. W ten sposób przekuwamy wielkopostną modlitwę w twardy opór społeczny. Właśnie zaczął się marzec. Zaplanowaliśmy na ten miesiąc akcje modlitewne i informacyjne w blisko 100 miastach i miejscowościach Polski. Aby jednak ten oddolny ruch mógł skutecznie konfrontować się z medialno-politycznym systemem, sam zapał wolontariuszy nie wystarczy. Nasze akcje wymagają środków, organizacji i zaplecza. Pana wielkopostna jałmużna przekłada się tutaj na konkrety:– utrzymanie stałej logistyki naszych działań (paliwo, dojazdy, transport), – zakup nowych, wielkoformatowych bannerów, megafonów, głośników, namiotów, – druk broszur i ulotek, – szkolenie wolontariuszy, – kolejne kilometry jazdy furgonetek. Z otrzymywanych od darczyńców środków utrzymujemy w gotowości również nasze centrum prawne, gdyż każde nasze wyjście w przestrzeń publiczną spotyka się z prześladowaniami. Politycy chętnie wykorzystują podległe sobie służby, by cenzurować nasz przekaz i zastraszać wolontariuszy wezwaniami na komendy i procesami sądowymi. Pomoc darczyńców to osłona prawna dla naszych ludzi na ulicy. Podejmując decyzję o wsparciu, da Pan naszym wolontariuszom do rąk niezbędne narzędzia i zagwarantuje ochronę prawną. W ten zorganizowany sposób, wspólnymi siłami, przeciwstawimy się destrukcji naszego narodu: WPŁACAM Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Z wyrazami szacunku, Mariusz Dzierżawski Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080 NIP: 1231051050 REGON: 010083573 ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków |
Skroplony gaz LNG może nie popłynąć do Polski.
Gaz może nie popłynąć do Polski. Nieoficjalne doniesienia
06.03.2026 tysol/gaz-moze-nie-poplynac-do-polski
Spółka QatarEnergy z Kataru ogłosiła stan „siły wyższej” i wstrzymała produkcję gazu LNG [jest to metan skroplony. md] . Orlen miał otrzymać wiadomość o anulowaniu dwóch dostaw – informuje serwis money.pl.
QatarEnergy wstrzymuje produkcję
Przedstawiciele QatarEnergy poinformowali, że wstrzymują gazyfikację w fabrykach LNG w Zatoce Perskiej. Katarczycy powołali się na „siłę wyższą”, która zwalnia spółkę z kosztów, związanych z niedostarczeniem zakontraktowanych transportów LNG.
„QatarEnergy ogłasza siłę wyższą. W odpowiedzi na ogłoszenie przez QatarEnergy o wstrzymaniu produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG) i produktów pokrewnych, QatarEnergy ogłosiło stan siły wyższej wobec swoich dotkniętych kryzysem nabywców. QatarEnergy ceni relacje ze wszystkimi swoimi interesariuszami i będzie nadal przekazywać najnowsze dostępne informacje” – czytamy w komunikacie katarskiej spółki.
Polska nie otrzyma dwóch dostaw?
Według informacji podanych przez serwis money.pl decyzja spółki z Kataru oznacza, że dostawy gazu z Kataru do Polski są zagrożone.
„Orlen miał otrzymać wiadomość o anulowaniu dwóch dostaw zaplanowanych na kwiecień i maj” – podkreślono. Serwis przekazał, że potwierdził tę informację w dwóch niezależnych źródłach.
Gaz otrzymywany od spółki QatarEnergy stanowi niespełna 10 % wszystkich dostaw gazu do kraju.
Orban zapowiada wstrzymanie tranzytu. „Ukraińcom szybciej skończą się pieniądze niż nam ropa”
Orban zapowiada wstrzymanie tranzytu.
„Ukraińcom szybciej skończą się pieniądze
niż nam ropa”
6.03.2026 nczas/orban-zapowiada-wstrzymanie-tranzytu-ukraincom-szybciej-skoncza-sie-pieniadze-niz-nam-ropa

Węgry wstrzymają tranzyt ważnych dla Ukrainy towarów, dopóki kraj ten nie przywróci transportu rosyjskiej ropy naftowej rurociągiem „Przyjaźń” – ogłosił w piątek w radiu Kossuth premier Węgier Viktor Orban.
– Wstrzymaliśmy eksport oleju napędowego na Ukrainę, utrzymujemy eksport energii elektrycznej, ale wstrzymamy tranzyt przez Węgry ważnych dla Ukrainy towarów, dopóki nie uzyskamy zgody Ukrainy na dostawy ropy naftowej – powiedział Orban.
– Ukraińcom szybciej skończą się pieniądze niż nam ropa – dodał.
W ocenie węgierskiego premiera on sam i jego rząd „stoją na drodze Ukrainie, która z tego powodu chce się ich pozbyć”. – Nie mają innego wyjścia, więc stosują groźby. Będą mogli realizować swoje żądania, jeśli na Węgrzech powstanie proukraiński rząd – powiedział.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Władze zarzucają opozycyjnej partii TISZA, prowadzącej w niezależnych sondażach, zależność od Unii Europejskiej i Ukrainy. Lider ugrupowania Peter Magyar odrzuca oskarżenia i zapewnia, że jego rząd nie wysłałby na Ukrainę wojska i pomocy wojskowej ani nie poparłby przyspieszonej akcesji tego kraju do UE.
– Nie spełnimy wezwania do odejścia od rosyjskich zasobów energetycznych, nie będziemy płacić za cudzą wojnę i nie pozwolimy Ukrainie przystąpić do Unii Europejskiej – podkreślił w piątek Orban.
Do eskalacji sporu między Budapesztem i Kijowem doszło, gdy transportujący rosyjską ropę na Węgry przez Ukrainę rurociąg Przyjaźń został uszkodzony pod koniec stycznia w rosyjskim ataku. Władze w Kijowie zapewniają, że ropociąg jest remontowany, rząd Orbana utrzymuje jednak, że ukraińskie władze celowo wstrzymują przywrócenie tranzytu i nazywa te działania „szantażem”. W czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że rurociąg będzie sprawny za około półtora miesiąca.
W reakcji na wstrzymanie dostaw Węgry i Słowacja – która również otrzymywała ropę przez rurociąg Przyjaźń – uwolniły strategiczne rezerwy tego surowca i wstrzymały dostarczanie oleju napędowego na Ukrainę. Ponadto władze w Bratysławie zawiesiły dostawy energii elektrycznej na Ukrainę, a Węgry zagroziły podjęciem podobnej decyzji. Rząd w Budapeszcie zapowiedział też, że do czasu wznowienia transportu ropy będzie blokować 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji oraz unijną pożyczkę dla Kijowa o wartości 90 mld euro.
Węgierscy politycy, w tym Orban, w czwartek udostępnili w internecie nagranie, na którym Zełenski krytykuje niedawną decyzję Budapesztu o zablokowaniu unijnej pożyczki w wysokości 90 mld euro, mówiąc, że „da adres tej osoby (Orbana – przyp. red.) żołnierzom, żeby z nią porozmawiali po swojemu”.
nczas/szokujace-slowa-prezydenta-ukrainy-zelenski-grozi-orbanowi
„To zupełnie nowa sytuacja w Europie, gdy prezydent europejskiego kraju grozi premierowi państwa członkowskiego NATO i UE śmiercią lub morderstwem” – skomentował minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto. „Węgrom nie można grozić, podobnie jak premierowi Węgier” – dodał.
Następnie, w nocy z czwartku na piątek, minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha napisał na X, że władze Węgier wzięły w czwartek siedmiu obywateli Ukrainy, pracowników banku Oszczadbank SA, na zakładników. Oświadczył, że zatrzymani Ukraińcy jechali dwoma samochodami banku z Austrii do Ukrainy, przewożąc gotówkę w ramach regularnych przewozów. „Mamy tu do czynienia z wzięciem ich przez Węgry na zakładników i kradzieżą pieniędzy” – ocenił Sybiha.
Na Bali porwano syna szefa ukraińskiej mafii. Igor Komarow najpewniej stracił głowę.
Porwano syna szefa ukraińskiej mafii.
Policja dokonała makabrycznego przełomu
6.03.2026 nczas./porwano-syna-szefa-ukrainskiej-mafii

Igor Komarow najpewniej stracił głowę. I to dosłownie, choć zapewne z kilku przyczyn nie uda się tego ustalić już z całą pewnością.
28-letni Igor Komarow jest znany jako syn szefa ukraińskiej mafii. Został porwany 15 lutego na Bali, gdy przemieszczał się skuterem.
Grupa mężczyzn przeprowadziła operację „w stylu wojskowym” w nadmorskiej dzielnicy Bali Jimbaran. W tej dzielnicy jest wielu Rosjan i Ukraińców.
Na Bali przebywał ze swoją dziewczyną Yeą. Pojawiają się spekulacje, że zdjęcie opublikowane przez nią w walentynki mogło pomóc porywaczom w ustaleniu lokalizacji Komarowa.
Po porwaniu rozpoczęto szeroko zakrojone działania. 27 lutego policja ogłosiła odkrycie rozczłonkowanych części ludzkiego ciała, w tym odciętej głowy. Szczątki odnaleziono u ujścia rzeki Wos na południowo-wschodnim wybrzeżu Bali.
Analiza sądowo-medyczna ustaliła, że części cała należały do jednego mężczyzny, który zmarł około trzy dni przed odkryciem. Koroner w rozmowie z news.com.au przekazał, że dokonano też częściowego dopasowania tatuaży Komarowa do tatuaży na częściach ciała wyłowionych z rzeki.
– Niemożliwe jest zidentyfikowanie zmarłego z powodu zaawansowanego rozkładu. Jednak na podstawie cech czaszki mogę powiedzieć, że był rasy kaukaskiej – podkreślił koroner.
Rzecznik policji w komunikacie przekazał, że zatrzymano cudzoziemca w związku z porwaniem i podejrzeniem zabójstwa Igora Komarowa. Kolejnych sześciu podejrzanych, również obcokrajowców, jest poszukiwanych.
– Na początku zatrzymaliśmy jednego cudzoziemca o inicjałach CH, który wynajmował pojazdy, używając fałszywego paszportu. Po dalszym śledztwie wskazaliśmy sześciu innych cudzoziemców jako podejrzanych — RM, BK, AS, VN, SM i DH – przekazał jeden z policjantów.
Rosyjska informacja, ale i propaganda: Straty agresorów w ciągu 4 dni takie, jak na Ukrainie w ciągu 4 lat.

To pierwsza taka katastrofa. Trump obawiał się, że Iran „uderzy w samo serce Stanów Zjednoczonych”. Straty w ciągu 4 dni są takie same, jak na Ukrainie w ciągu 4 lat. Cios wart dziesiątki miliardów.
Stany Zjednoczone poniosły kolosalne straty w niecałe cztery dni wojny z Iranem. Co więcej, końca walk nie widać – potwierdzili Trump i szef Pentagonu, którzy zauważyli, że będą potrzebować znacznie więcej niż szacowane wcześniej cztery tygodnie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę operację lądową.
To pierwsza taka katastrofa – wydarzyła się to, czego Trump tak się obawiał. Iran „uderzył w serce Stanów Zjednoczonych”, uderzając w najsłabszy punkt amerykańskiego prezydenta – jego portfel i reputację. Straty poniesione w ciągu czterech dni są równe stratom poniesionym na Ukrainie w ciągu czterech lat. To cios wart dziesiątki miliardów.
Najcięższy cios
Ciężkie walki na Bliskim Wschodzie wkraczają w czwarty dzień. Wzajemne ataki rakietowe i dronów powodują znaczne straty po obu stronach konfliktu – Iran jest zmuszony odeprzeć nie tylko atak amerykańskiej grupy lotniskowców, ale także Izraela i jego sojuszników, sąsiadów z USA.
Tel Aviv i Waszyngton, które publicznie dążyły do zmiany reżimu w Teheranie, zabiły Najwyższego Przywódcę i członków jego rodziny, a także szereg wysoko postawionych urzędników, liderów i dowódców w ataku terrorystycznym, ale teraz temu zaprzeczają, twierdząc, że nigdy nie był to ich cel.
Szef Pentagonu stwierdził również, że operacja Epic Fury jest najbardziej złożoną i precyzyjną operacją w historii USA. Zasugerował też, że może trwać 6 tygodni lub dłużej, co jest sprzeczne z pierwotnymi planami.

Ta właśnie operacja grozi, że stanie się największym wstydem w historii kraju dla Trumpa i Stanów Zjednoczonych. Katastrofa już wisi w powietrzu, ale tendencja ta pogarsza się z każdym dniem. Iran znalazł najsłabszy punkt agresora – system finansowy. Formalnie, jak zauważyli niektórzy eksperci, „uderzył w samo serce Stanów Zjednoczonych”, co oznacza, że rozbił to, czego Stany Zjednoczone broniły, rozpętując kolejną krwawą wojnę – wojnę o pieniądze. Co więcej, to Iran uderza, a Ameryka się jakoś broni.
„Szokująca matematyka” – prawie wszystko zostało obliczone
Pierwsze dni wojny ewidentnie nie potoczyły się zgodnie z planem koalicji euro-izraelsko-amerykańskiej. Iran z powodzeniem zaatakował nie tylko statki i infrastrukturę wojskową w Izraelu (w tym, wstępnie, obiekty nuklearne w Dimonie), ale także amerykańskie bazy wojskowe na całym Bliskim Wschodzie (kilka godzin temu atak trafił w największy w regionie węzeł kontenerowy, port Salalah w Omanie). Oczywiście sam Iran poniósł ogromne straty podczas intensywnych ataków rakietowych – pomoc wojskowa raczej nie może się z nią równać. To sprawia, że straty poniesione przez samych Amerykanów wydają się jeszcze bardziej imponujące.
Iran przeszedł z masowego wystrzeliwania rakiet balistycznych na drony. I słusznie. Drony są tanie i łatwo dostępne. Tymczasem Amerykanie próbują je zestrzelić drogimi rakietami Patriot, z których każda kosztuje 4 miliony dolarów i których zapasy są ograniczone. <…> Irańskie drony zaatakowały zbiorniki magazynowe terminalu naftowego w porcie Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co spowodowało zawieszenie wszystkich operacji portowych. – pisze obserwator wojskowy Michaił Diegtiariow, autor kanału Sztabu Generalnego.
I to po pierwsze.
Drugie – pierwszego dnia konfliktu irańskie pociski Shahed uderzyły w drogi amerykański radar, całkowicie go niszcząc. Całkowity koszt wynosi 20 000 dolarów w porównaniu z 1,1 miliarda dolarów (wliczając eksploatację i konserwację, aż 20 miliardów dolarów, według ekspertów). Porty, złoża ropy naftowej i strategiczne obiekty wojskowe w USA i Izraelu płoną.

Według agencji Reuters, „centrum danych Amazon w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostało unieruchomione w wyniku ataków Iranu”. Dubaj traci około miliona dolarów za każdą minutę przerwy w działaniu lotniska.
Najwyraźniej Iran metodycznie i krok po kroku podważa roszczenia Emiratów do miana „Szwajcarii Azji”. I już przynosi to efekty. Z każdym dniem coraz bardziej. PS. Jeśli to się utrzyma, sieć bankowa kraju może się załamać. A to byłaby katastrofa. – komentuje obserwator wojskowy Jurij Podolyaka.
Oczywiście, są też szkody spowodowane ogniem własnym agresorów. Podczas odparcia ataku na bazę lotniczą w Ad Dhafra (ZEA) zniszczona została grupa myśliwców F-15. Całkowite straty, wliczając koszt pocisków przeciwlotniczych, wyniosły 306 milionów dolarów.
Co więcej, Emiraty Arabskie zdołały zużyć większość swoich pocisków przeciwrakietowych w ciągu pierwszych dwóch dni, atakując zarówno rzeczywiste cele, jak i wabiki (koszt każdego to tylko około 300 dolarów). Koszt najprostszego pocisku przeciwrakietowego waha się od 500 000 do 1 miliona dolarów .
Iran od początku wojny wystrzelił w amerykańskie cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich drony i pociski rakietowe o wartości szacowanej na 177–360 milionów dolarów. Dla porównania, Zjednoczone Emiraty Arabskie wydały od 1,45 do 2,28 miliarda dolarów na pociski przechwytujące, próbując je zestrzelić. <…> Zatem Zjednoczone Emiraty Arabskie wydały od pięciu do dziesięciu razy więcej na obronę niż Iran na atak. – zauważyła Kelly Grieco, starsza pracownica naukowa w American Stimson Center.
Co więcej, Iranowi udało się uszkodzić lotniskowiec USS Lincoln czterema pociskami balistycznymi. Lista jest długa.
W sieci pojawiła się strona internetowa obliczająca w czasie rzeczywistym koszty operacji wojskowych USA w Zatoce Perskiej. Co sekundę budżet USA wydaje 4400 dolarów na wojnę w Zatoce Perskiej . W momencie publikacji (w ciągu pierwszych trzech dni działań wojennych) Pentagon wydał 1,9 miliarda dolarów na bombardowania . Bez wystrzeliwania drogich pocisków, wstępne szacunki kosztów kampanii bombowej wynoszą około 220 milionów dolarów dziennie .

To, między innymi, nie uwzględnia rzeczywistych strat w personelu, sprzęcie, infrastrukturze i systemach obrony powietrznej. A co najważniejsze, te dwa miliardy nie obejmują nawet kosztów rozmieszczenia wszystkich grup uderzeniowych lotniskowców i ich wielomiesięcznego utrzymania.
Łącznie do 3 marca Stany Zjednoczone mogłyby wydać prawie 75 miliardów dolarów na przygotowanie i rozpoczęcie operacji wojskowej, co stanowi równowartość lub przewyższenie transze pieniędzy przeznaczonych dla Ukrainy. Według szefa Pentagonu, do zakończenia operacji pozostało jeszcze co najmniej pięć do sześciu tygodni, które nie zostały uwzględnione w budżecie wojskowym.
Nawiasem mówiąc, według źródeł jawnych, koszt jednego dnia wojny USA w Wietnamie wyniósł 120,5 miliona dolarów, a w Korei 27 500 dolarów . Jedyną wojną, w której Stany Zjednoczone poniosły znaczne straty finansowe, była II wojna światowa. Ale tylko po uwzględnieniu inflacji. Jeśli porównamy stan gospodarki, budżety i wydatki bezpośrednie, suma ta nawet nie zbliża się do kosztów operacji irańskiej.
Blokada – Europa jest najgorsza
A nie wspomnieliśmy jeszcze o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, gdzie utworzył się korek z około 150-ciu statkami naftowymi i handlowymi. To już odbiło się negatywnie na światowej gospodarce (Amerykanie ponieśli straty, ale oczywiście zyskali też dzięki rosnącym cenom ropy). Europejczycy ponieśli największe straty.
Iran nie upadł. Ale giełdy upadają, od Korei Południowej po Europę. A giełdy zawsze wyczuwają, w którą stronę wieje wiatr. Maklerzy mają o wiele więcej agentów ochrony niż samych maklerów. Wszystko będzie po stronie Rosji i wszystko będzie po myśli Rosji.
W rezultacie cena ropy Brent wynosi 83 dolary i nadal rośnie. Cena gazu w Europie wynosi 750 dolarów po raz pierwszy od 2023 roku. Rosyjska ropa Urals kosztuje ponad 63 dolary za baryłkę.
Aby zrozumieć te liczby: budżet Rosji opiera się na średniej rocznej cenie ropy Urals wynoszącej 59 dolarów za baryłkę, przy wolumenach zbliżonych do średniej z zeszłego roku. Tymczasem nasze wolumeny dostaw ropy są obecnie znacznie wyższe. To prawda, kurs rubla do dolara jest wyższy (co jest niekorzystne dla budżetu). Ale ogólnie rzecz biorąc, budżet (z kilkumiesięcznym opóźnieniem) zostanie wypełniony dochodami z ropy naftowej i gazu, nawet przekraczając założony cel. A co najważniejsze, nasza ropa jest teraz [na rynkach md] jak świeże bułeczki w dzień targowy. A z każdym dniem blokady Cieśniny Ormuz nasza sytuacja będzie się tylko poprawiać.
Wojna Trumpa w Iranie pozbawiła go jakiejkolwiek przewagi ekonomicznej nad Rosją. Dopóki ceny ropy będą rosły, a rynki będą odczuwać wyraźny niedobór podaży, jakiekolwiek nowe „przewagi naftowe nad Rosją” nie wchodzą w grę.
Nadal jestem zdumiony radością Kijowa z powodu rozpoczęcia ataków na Iran. Dla nich to tylko kłopoty. Rosja nie tylko zyskała nowe źródło dochodu, by kontynuować wojnę, ale po tak drastycznym przekroczeniu systemu obrony przeciwrakietowej, jakie obserwujemy na Bliskim Wschodzie, praktycznie nie ma nadziei na jakiekolwiek nowe, masowe dostawy [na Ukrainę md] w przyszłości.
Grzegorz Braun spędził 7,5 godziny w sądzie. „Miałem poczucie dobrze spełnionego obowiązku”
Grzegorz Braun spędził 7,5 godziny w sądzie.
„Miałem poczucie dobrze spełnionego obowiązku”
pch24.pl/grzegorz-braun-spedzil-7.5-godziny-w-sadzie-mialem-poczucie-dobrze-spelnionego-obowiazku

(fot. PAP/Paweł Supernak)
W procesie lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna warszawski sąd wysłuchiwał w czwartek wyjaśnień oskarżonego dotyczących przerwania skandalicznego wykładu promującego kłamstwa na temat rzekomego udziału Polaków w zbrodniach hitlerowskich, jaki odbył się w Niemieckim Instytucie Historycznym. Odpowiadał też na pytania odnoszące się m.in. do zgaszenia świec chanukowych w Sejmie.
Czwartkowa rozprawa przed sądem rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe rozpoczęła się o godz. 9 i trwała 7,5 godziny. Była to już trzecia rozprawa w tym procesie, a jednocześnie także trzecia, w trakcie której Grzegorz Braun składał wyjaśnienia. Po zakończeniu swobodnej wypowiedzi, Braun udzielił odpowiedzi na pytania oskarżenia oraz zaczął odpowiadać na pytania swoich obrońców.
Europoseł Braun składał wyjaśnienia dotyczące zarzutów odnoszących się do zdarzeń z maja 2023 r. w Niemieckim Instytucie Historycznym. Polityk zablokował wówczas wykład niejakiego Jana Grabowskiego o Holokauście, a w toku tej interwencji uszkodził mikrofon, uderzając nim o pulpit. Następnie podszedł do głośnika, przewracając go i krzycząc: „Dość tego!”.
Przed sądem w czwartek Braun mówił, że na organizowane w Instytucie wydarzenie przybył na publiczne zaproszenie, a działania, które wtedy podjął, „były absolutnie niezbędne, by powstrzymać obrażanie państwa i narodu polskiego, majestatu Rzeczypospolitej i dobrego imienia polskich patriotów poległych, cierpiących na różne sposoby za ojczyznę”.
Europoseł powiedział także, że „dezaktywował” mikrofon oraz sprzęt nagłaśniający, żeby mieć pewność, że „seans pogardy i nienawiści wobec Polski i Polaków” nie będzie kontynuowany. Ocenił również, że „zadziałał tak, jak było to możliwe w danych okolicznościach”, a także ma „poczucie dobrze spełnionego obowiązku”.
Najgłośniejszy z zarzutów, którego dotyczy proces, odnosi się do zgaszenia gaśnicą świec chanukowych w Sejmie w grudniu 2023 r. i skierowania jej strumienia na niejaką Magdalenę Gudzińską-Adamczyk. Prokuratura zarzuca europosłowi, że gasząc gaśnicą zapalone świece w świeczniku Chanuki, „obraził uczucia religijne wyznawców judaizmu”. Z kolei kierując strumień gaśnicy w stronę Gudzińskiej-Adamczyk, która miała podjąć „interwencję na rzecz ochrony porządku publicznego”, naruszył jej nietykalność cielesną oraz „spowodował u niej lekki uszczerbek na zdrowiu”.
Na czwartkowe popołudnie zaplanowane było przesłuchanie Gudzińskiej-Adamczyk. Do sądu wpłynął jednak wniosek o usprawiedliwienie jej nieobecności, który został przyjęty przez sędziego Marcina Brzostkę. Przy czym na początku czwartkowej rozprawy sędzia Brzostko poinformował, że jej pełnomocnik złożył wniosek o to, aby składanie przez nią zeznań odbywało się z wyłączeniem jawności oraz bez obecności oskarżonego [sic!! md] . O swojej decyzji sędzia poinformuje na kolejnej rozprawie.
W wyjaśnieniach Braun stwierdził, że został „napadnięty” przez kobietę, w czasie, gdy jako poseł przebywał w miejscu swojej pracy. Dodał, że zapisane w akcie oskarżenia słowa, które miał wypowiedzieć wtedy do Gudzińskiej-Adamczyk, wcale nie padły. Stwierdził również, że oba jego twierdzenia potwierdzają wykonane tego dnia nagrania.
Europoseł powiedział również, że nie przyznaje się do zarzutu „znieważenia przedmiotu czci religijnej”, ponieważ w jego ocenie świecznik chanukowy był „przedmiotem służącym manifestacji politycznej na gruncie reminiscencji historycznych”.
Podczas poprzedniej rozprawy europoseł złożył już wyjaśnienia odnoszące się do zarzutów dotyczących zajść w budynku Narodowego Instytutu Kardiologii w 2022 r., gdy w czasie tzw. pandemii koronawirusa wszedł z grupą osób na spotkanie dyrekcji placówki, aby zarejestrować ówczesnego dyrektora, a byłego ministra zdrowia, współodpowiedzialnego za politykę terroru pandemicznego, Łukasza Szumowskiego, który – jak twierdził Braun – był pijany i podjął ucieczkę przed politykiem.
Odniósł się wtedy również do zarzutu związanego z wyrzuceniem do kosza choinki bożonarodzeniowej w Sądzie Okręgowym w Krakowie w 2023 r.
Następne rozprawy zaplanowano na: 13 i 19 marca, 13 kwietnia, 22 i 28 maja oraz 19 i 26 czerwca. Podczas posiedzenia europoseł Braun będzie kontynuował odpowiadanie na pytania obrony oraz sędziego. Możliwe także, że wówczas zeznania złoży Gudzińska-Adamczyk.
Łącznie akt oskarżenia wobec Brauna w tej sprawie zawiera siedem zarzutów, a niektóre z nich są zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności.
Na różnych etapach są inne sprawy wobec Grzegorza Brauna. Ostatnio szef MS – prokurator generalny Waldemar Żurek informował o kolejnym wniosku do europarlamentu o uchylenie immunitetu Brauna. W tym przypadku – jak mówił – chodzi o zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim.
Źródło: PAP / Ewa Fiutka
Iran zbombardował centra danych Amazona
Iran zbombardował centra danych Amazona.
Świat zobaczył, jak krucha jest cyfrowa cywilizacja
05/03/2026 zmianynaziemi/iran-zbombardowal-centra-danych-amazona-swiat-zobaczyl-jak-krucha-jest-cyfrowa
Na początku marca 2026 roku drony wystrzelone przez Iran trafiły w serca cyfrowej infrastruktury Bliskiego Wschodu. Cel? Centra danych Amazon Web Services w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie.
To pierwszy udokumentowany przypadek w historii, gdy duża firma technologiczna poniosła fizyczne straty w wyniku działań wojennych. Skutki odczuły miliony użytkowników — od klientów banków po firmy kurierskie.
Żeby zrozumieć, co się stało, trzeba cofnąć się o kilka dni. 28 lutego 2026 roku Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły skoordynowane uderzenia na Iran w ramach operacji „Epic Fury” i „Roaring Lion”. Celem było zniszczenie irańskiego programu nuklearnego i balistycznego oraz obalenie przywództwa Islamskiej Republiki. W wyniku ataków zginął Najwyższy Przywódca Ali Chamenei, a wraz z nim kilku kluczowych dowódców wojskowych i urzędnicy państwowi. Iran nie zamierzał pozostać bez odpowiedzi.
W ciągu kolejnych dni irańskie rakiety i drony uderzyły w kilka państw Zatoki Perskiej — ZEA, Bahrajn, Arabię Saudyjską, Kuwejt i Katar. Teheran oskarżył te kraje o wspieranie operacji amerykańsko-izraelskiej. Wśród celów znalazły się jednak nie tylko obiekty wojskowe czy infrastruktura energetyczna. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wprost oświadczył, że centra danych Amazona zostały uderzone celowo, ponieważ infrastruktura chmurowa tej firmy miała rzekomo wspierać operacje wojskowe Stanów Zjednoczonych.
1 marca drony trafiły w centrum danych AWS w Dubaju. Doszło do bezpośrednich trafień serwerów, wybuchły pożary, wyłączyło się zasilanie. Dzień lub dwa później uderzone zostały kolejne 2 obiekty w ZEA, a w Bahrajnie dron eksplodował w pobliżu centrum danych, powodując uszkodzenia strukturalne i zalanie pomieszczeń przez automatyczne systemy gaśnicze. AWS potwierdził, że łącznie 3 obiekty w regionie poniosły poważne straty. Spółka przyznała, że to bezprecedensowe zdarzenie — żadna duża firma technologiczna nie doznała wcześniej fizycznych zniszczeń infrastruktury w wyniku działań wojennych.
Skutki były odczuwalne niemal natychmiast. W ZEA i Bahrajnie przestały działać aplikacje mobilne Abu Dhabi Commercial Bank i Emirates NBD — klienci nie mogli sprawdzić salda, wykonać przelewu ani dodzwonić się na infolinię. Firmy płatnicze Alaan i Hubpay zgłosiły całkowite przestoje — logowanie i transakcje stały się niemożliwe. Platforma Careem, popularna w regionie aplikacja do zamawiania przejazdów i dostaw, miała poważne problemy z łącznością. Zakłócenia dotknęły też oprogramowanie dla przedsiębiorstw firmy Snowflake. AWS zalecił klientom natychmiastowe tworzenie kopii zapasowych i przenoszenie obciążeń do innych regionów, ostrzegając jednocześnie, że pełne przywrócenie działania potrwa znacznie dłużej niż w przypadku typowych awarii — bo tym razem mamy do czynienia z fizycznymi zniszczeniami, a nie błędem oprogramowania.
Warto wiedzieć, jak zbudowana jest infrastruktura AWS, żeby zrozumieć, dlaczego mimo wszystko nie doszło do całkowitego paraliżu. Każdy region chmurowy Amazona składa się z co najmniej 3 stref dostępności — oddzielnych, fizycznie rozproszonych centrów danych, połączonych sieciami o bardzo niskich opóźnieniach. Teoria mówi, że utrata jednego centrum nie powinna mieć większego znaczenia dla działania całości. Praktyka okazała się trudniejsza — ataki uszkodziły 2 z 3 obiektów tworzących region ZEA, co przekroczyło zaprojektowany próg odporności.
Bliski Wschód stał się w ostatnich latach jednym z najważniejszych globalnych węzłów technologicznych. Microsoft zapowiedział inwestycje w ZEA sięgające 15 miliardów dolarów do 2029 roku. Amazon, Google i inne firmy budują tam kolejne obiekty, przyciągane rosnącym popytem na usługi chmurowe i sztuczną inteligencję. Ta koncentracja infrastruktury w jednym, niestabilnym geopolitycznie regionie okazała się teraz poważnym problemem.
Profesor Vili Lehdonvirta, zajmujący się ekonomią cyfrową, ocenił, że choć jest to pierwszy przypadek fizycznego zniszczenia chmury obliczeniowej w czasie wojny, nie jest to sytuacja zaskakująca. Skala inwestycji technologicznych na Bliskim Wschodzie sprawiła, że centra danych stały się naturalnym celem dla każdego, kto chce zadać ból gospodarczo i symbolicznie jednocześnie.
Eksperci z Center for Strategic and International Studies zwracają uwagę, że w erze, w której moc obliczeniowa stała się strategicznym zasobem, wrogowie coraz częściej będą celować nie w rafinerie czy mosty, ale właśnie w centra danych, kable światłowodowe i sieci energetyczne zasilające serwery.
Ataki zbiegły się z zamknięciem przez Iran Cieśniny Ormuz — jednego z kluczowych szlaków transportu ropy naftowej. Połączenie tych dwóch działań wywołało gwałtowny wzrost cen surowców i spadki na giełdach w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji. Rynki finansowe zareagowały nerwowo na perspektywę przedłużającego się konfliktu.
Odbudowa uszkodzonych centrów danych może potrwać tygodnie. Niestabilna sytuacja w regionie utrudnia sprowadzenie ekip technicznych i sprzętu. Amazon nie ujawnił szczegółowych kosztów zniszczeń ani harmonogramu napraw.
To, co wydarzyło się na początku marca 2026 roku, zmienia sposób myślenia o bezpieczeństwie infrastruktury technologicznej. Przez lata zakładano, że centra danych są bezpieczne, bo są nudne — duże, anonimowe budynki bez oznaczeń, poza zainteresowaniem mediów i wojska.
Okazuje się, że w świecie, gdzie chmura obliczeniowa zasila banki, szpitale, systemy płatności i aplikacje rządowe, te budynki są równie strategiczne jak elektrownie czy porty. A drony nie pytają o przeznaczenie budynku, zanim w niego uderzą.
Źródła:
https://www.cbsnews.com/news/amazon-drone-strike-aws-data…
seattletimes.com/business/amazon/iranian-dron…
fortune.com/irans-revenge-drones-damag…
Zeznania żydówki spod chanuki zostały utajnione?
Zeznania żydówki spod Chanuki zostały utajnione?
5 marca 2026
Na dzisiejszej rozprawie Grzegorz Braun dowiedział się, że Sąd ma zamiar utajnić zeznania świadka oskarżenia…
Bezczelna, bezczelna lub i niezrównoważona moja fałszywa oskarżycielka, tak czy inaczej obarczona jakimś poważnym deficytem albo intelektualnym albo moralnym – pełna zdolność do rozpoznania rzeczywistości, ale uporczywa skłonność do kłamstwa. (…) usiłuje nadać sobie w tym postępowaniu jakiś nadzwyczajny status, który nikomu nie przysługuje.
Czy ja mam wyrzucić czy wnioskować o wyrzucenie z sali pełnomocników moich fałszywych oskarżycieli? Żadną miarą. Niech tam grają w węża w telefonie, niech przysypiają, ale są.
Fragment wypowiedzi Grzegorza Brauna opublikowany na X
(…) usunięcia mnie z sali rozpraw na czas, kiedy będzie ona powtarzała swoje kłamstwa przeciwko mnie. Jest to istotne dla rozpoznania przez wysoki sąd charakteru i skali bezczelności żydowskiej, której jestem celem i ofiarą. To jest bezczelność.
To znaczy, że każdemu Żydowi wolno, powołując się na swoje fantasmagorie i omamy, oskarżyć każdego goja o dowolne bezeceństwo, po czym rezerwować sobie luksus powtarzania kłamstw nie do oczu oskarżonemu, ale w zaciszu sali, z której i państwo publiczno i zostalibyście usunięci.
Ja przypominam, że jest wielowiekową, wielotysiącletnią tradycją i zasadą i prawem Talmudu imperatyw kłamania w sądzie przeciwko gojowi. To jest imperatyw religijny w tradycji talmudycznej nierozdzielnie związany z imperatywem prawnym.
***
Ciąg dalszy wypowiedzi – Prawda versus Talmud
Mamy bowiem do czynienia z antycywilizacją, która nie rozróżnia władzy duchownej i władzy świeckiej. Jest to antycywilizacja stojąca na antypodach naszej cywilizacji łacińskiej. Przymiotem i imperatywem naszej cywilizacji jest jawność, jawność badania, dochodzenia prawdy, czy w trybie badań naukowych, czy w trybie badań kryminologicznych.
Nasza cywilizacja tym się wyróżnia, że nie ma u nas prawdy ezoterycznej… że prawda nie tylko jest ostatecznie niedyskusyjna, jest tam gdzie jest, a nie jest sytuacyjna, jak w antycywilizacji Talmudu, gdzie prawdą jest to, co dobre dla naszych w danym momencie, bo może się to zmienić.
W naszej cywilizacji prawda nie tylko w duchu i zgodnie z literą Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, prawda jest poznawana, jest do ustalenia. Ale nie dosyć na tym, prawda domaga się głoszenia, czy to na agorze publicznej, akademickiej, uniwersyteckiej, czy właśnie przed sądami.
I teraz od tego ogółu przechodząc do szczegółu, nasz system prawny, choć dalece dla mnie osobiście niezadowalający, niedoskonały, ale stoi przecież na gruncie jawności postępowania wysokiego sądu. Wysoki Sąd będzie przecież w swoim czasie ogłaszał wyrok w imieniu Rzeczypospolitej. I wszystkich obywateli, państwa tu obecność nie jest znakiem jakiejś próżnej ciekawości.
To w imieniu także tych tu zgromadzonych obywateli Rzeczpospolitej Polskiej będzie oferowany wyrok. I to jest dla wysokiego sądu oczywiście oczywiste.
I otóż bezczelna, bezczelna lub i niezrównoważona moja fałszywa oskarżycielka, tak czy inaczej obarczona jakimś poważnym deficytem. Albo intelektualnym, trudność z rozpoznaniem rzeczywistości, albo moralnym – pełna zdolność do rozpoznania rzeczywistości, ale uporczywa skłonność do kłamstwa. Otóż usiłuję nadać sobie w tym postępowaniu jakiś nadzwyczajny status, który nikomu nie przysługuje.
Nikomu nie przysługuje. Czy ja mam wyrzucić czy wnioskować o wyrzucenie z sali pełnomocników moich fałszywych oskarżycieli? Żadną miarą. Niech tam grają w węża w telefonie, niech przysypiają, ale są, ale są. Niech nawet powtarzają insynuacje o Belgii pod moim adresem.
Kłamstwa, po prostu kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa, niech powtarzają.To jest właśnie uciążliwy dla mnie osobiście, być może nieprzyjemny, ale format naszej cywilizacji. I o to się tutaj upominam, Wysoki Sądzie, żeby Wysoki Sąd nie implementował, nie inkorporował nieludzkich, rasistowskich zasad talmudyzmu, holokaustyzmu, to w wersji dla naiwnych świeckich, do tego postępowania.
Wnoszę o włączenie do materiału dowodowego niniejszej książki
LINK
Trump szantażowany przez Izrael?! I co z tego bzykania??
Trump szantażowany przez Izrael?!
Michalkiewicz: To są znakomite materiały
[VIDEO]
5.03.2026 nczas/trump-szantazowany-przez-izrael-michalkiewicz
Stanisław Michalkiewicz w rozmowie z „Najwyższym Czasem!” przeanalizował sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie. Krytycznie ocenia politykę prowadzoną przez Benjamina Netanjahu, który dąży do realizacji idei Wielkiego Izraela kosztem stabilności nie tylko regionu, ale być może także całego świata.
Michalkiewicz przedstawia teorię, zgodnie z którą głównym inicjatorem konfliktu i ataku na Iran jest Izrael, a do zaangażowania w tę operację Stanów Zjednoczonych mogły posłużyć materiały kompromitujące prezydenta Donalda Trumpa. Publicysta wskazuje, że premier Izraela, Benjamin Netanjahu, wykorzystał w tym celu haki zdobyte przez siatkę Jeffreya Epsteina, którego uważa za pracownika izraelskich służb.
Argumentuje, że zbieranie tajnych dokumentów od wpływowych osób przez Epsteina stanowi niezbity dowód na jego działalność szpiegowską na rzecz Tel Awiwu. Wprawdzie Trump nie pełnił wówczas funkcji publicznych i nie miał dostępu do sekretów wagi państwowej, jednak izraelski wywiad mógł zebrać kompromitujące nagrania o charakterze obyczajowym.
– Trump, którego nazwisko się przewija w aktach Epsteina, nie był żadnym funkcjonariuszem publicznym, w związku z tym od niego żadnych tajnych dokumentów Epstein nie mógł się domagać, natomiast bzykał panienki. To są znakomite materiały. Prawdopodobnie dużo nagrań się zachowało z tego bzykania – sugeruje Michalkiewicz.
– Netanjahu mógł podkręcić Trumpa: ’Wiecie, rozumiecie, wy tu uderzcie na ten Iran złowrogi, bo w przeciwnym razie będziecie mieli piekło w domu’. Myślę że pierwsza dama by nie była obojętna – dodał.[Gorzej, niż w domu: Mógłby utracić swój urząd. md]
Michalkiewicz twierdzi, że prawdziwym celem ataku jest usunięcie ostatniej przeszkody na drodze do stworzenia „Wielkiego Izraela”. Zgodnie z tą ideą terytorium owe miałoby sięgać od rzeki egipskiej aż po Eufrat. Publicysta zauważa, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Izraelowi, przy decydującym współudziale zbrojnym USA, udało się już obezwładnić wszystkie inne państwa ościenne, w tym Liban, Syrię oraz Irak.
– Złowrogi Iran pozostał jedynym liczącym się krajem, który krzyżuje te plany, dlatego premier Netanjahu postanowił przyspieszyć działania uderzeniowe, oficjalnie zasłaniając się powtarzanym od 50 lat argumentem o zagrożeniu ze strony irańskiego programu jądrowego – uważa Michalkiewicz.
Cała rozmowa do obejrzenia poniżej:
Łomża, sobota: Różaniec wynagradzający.

Co ukrywa Książę-Małżonek? [I gdzie? ]
Co ukrywa Książę-Małżonek?
Stanisław Michalkiewicz „Magna Polonia” 5 marca 2026 michalkiewicz
Postępowanie naszych Umiłowanych Przywódców nie tylko zaczyna coraz głębiej wkraczać w rejony psychiatryczne, ale coraz częściej wywołuje niezamierzony efekt komiczny. Na przykład 26 lutego Książę-Małżonek Sikorski Radosław wygłosił w Sejmie pogadankę, pretensjonalnie zatytułowaną: „expose”, a poświęconą „polityce zagranicznej” naszego bantustanu.
Już samo to wydarzenia dostarcza niezamierzonego efektu komicznego z tej przyczyny, że wszyscy wiedzą, iż uprawianie jakiejkolwiek polityki, a zwłaszcza – polityki zagranicznej – nasi Umiłowani Przywódcy mają od naszych większych i mniejszych sojuszników surowo zakazane. Na przykład obywatel Tusk Donald żadnej „polityki zagranicznej” nie uprawia, tylko wykonuje zadania zlecone mu jak nie przez Reichsfuhrerin Urszulę Wodęleje, to, przez niemieckiego kanclerza Fryderyka Merza, a w ostateczności – od jakiegoś funkcjonariusza BND, pracującego na kierunku polskim. Tym bardziej żadnej polityki zagranicznej prowadzić nie może Książę-Małżonek – a w tej sytuacji trudno się dziwić, że posłowie PiS opuścili salę. wie I nie zawiedli się, bo Książę-Małżonek w pewnym momencie zaczął przechwalać się medalami, jakie podczas zimowych Igrzysk Olimpijskich zdobyli zawodnicy występujący w barwach członkowskich bantustanów Unii Europejskiej. W tym miejscu nawet ministrowie z Kancelarii Prezydenta, którzy – podobnie jak i on sam – dotychczas usiłowali hamować narastające rozbawienie, nie wytrzymali i parsknęli zdrowym śmiechem.
Podobną sytuację opisuje Karol Olgierd Borchardt, jak to podczas upalnej pogody szef kuchni transatlantyka zadecydował się podać pasażerom chłodnik litewski. Panie siedzące przy kapitańskim stole ubrały się do obiadu bardzo lekko. Na biodrach miały plażowe fantazje, a biusty przesłoniły jakimiś improwizacjami. I stało się, że kiedy jedna z nich sięgnęła po sól, czy coś takiego, biała pierś uwolniła się z materiału i plusnęła prosto w talerz z chłodnikiem. Nieostrożna pani chwyciła serwetkę i opuściła jadalnię, a pasażerowie, którzy już-już mieli dać upust wesołości, na widok kapitana Mamerta Stankiewicza natychmiast przybrali solenne miny, a tylko sprawiali wrażenie, jakby się dusili. Tymczasem kapitan jadł spokojnie, starając się nie skończyć dania przed innymi biesiadnikami. Wreszcie obiad dobiegł końca, a pasażerowie mogli opuścić jadalnię i dać wyraz swej radości. Padali sobie w objęcia, zaśmiewali się do łez tym skwapliwiej, im dłużej musieli swoje rozbawienie hamować.
Podobnie zareagowali ministrowie z Kancelarii Prezydenta na olimpijskie przechwałki Księcia-Małżonka.
Bo Książę-Małżonek zachowuje się tak, jakby naprawdę myślał, że jest ministrem spraw zagranicznych uprawiającym jakąś politykę. Tymczasem ani wymyślanie Putinowi nie jest żadną polityką, ani pisanie na Twitterze nie jest żadną polityką, ani wreszcie nie jest żadną polityką wysługiwanie się ukraińskim oligarchom. Tymczasem Książę-Małżonek swoją służalczość posuwa do tego stopnia, że z miedzianym czołem powtarza propagandowe wynalazki ukraińskiego Sztabu Generalnego, że Ukraina „broni Europy”, a nawet świata przed rosyjskim imperializmem. Z punktu widzenia ukraińskiego ten wynalazek jest oczywiście całkowicie racjonalny – bo służy jako pozór uzasadnienia ukraińskiej postawy roszczeniowej wobec Europy – ale żeby taki duży chłopczyk, jak Książę-Małżonek wierzył w takie rzeczy i nie wstydził się głośno ich powtarzać – tego już chyba za wiele.
Podobnie z gadaniem o „sprawiedliwym pokoju” na Ukrainie. Co to konkretnie ma znaczyć? Ponieważ prezydent Zełeński nie chce – a chyba instynkt samozachowawczy podpowiada mu – że nie może zgodzić się na ustępstwa terytorialne bez ryzyka, że ukraińskie rezuny uriezają mu głowę, to zrozumiałe, a w tej sytuacji „sprawiedliwy pokój” może oznaczać tylko jedno – że Ukraina liczy na jakąś terytorialną rekompensatę. Tak najwyraźniej myśli wiceminister nauki w vaginecie obywatela Tuska Donalda Andrzej Szeptycki, stojąc na nieubłaganym gruncie „historycznych fracji”. Chodzi o to, że państwo ukraińskie jest wynalazkiem niemieckim. Niemcy w roku 1917 wykroili z części okupowanego przez siebie obszaru teren Ukraińskiej Republiki Ludowej, a Cesarstwo Austro-Węgierskie przekazało temu państwu część obszaru zagarniętego podczas rozbiorów Polski: Galicję Wschodnią, a także obszar dzisiejszego województwa podkarpackiego oraz małopolskiego – mniej więcej do Gorlic a także część województwa lubelskiego – aż do Podlasia.
Ciekawe, co w takim razie ma na myśli Książę-Małżonek, kiedy powtarza slogany o „sprawiedliwym pokoju” dla Ukrainy? Czy służalczość swoją wobec tego państwa gotów jest posunąć tak daleko, by w imieniu naszego bantustanu nie tylko podpisać zgodę na taką cesję terytorium, ale również – by przekonywać nas do tego tak samo arogancko, jak obecnie próbuje przekonywać do programu SAFE? Myślę, że Niemcom taka rekompensata dla Ukrainy kosztem Polski nic by nie przeszkadzała, a w tej sytuacji nie tylko obywatel Tusk Donald, ale i Książę-Małżonek mógłby za tym gardłować bez ryzyka, że narazi się swoim mocodawcom i zleceniodawcom.
Ciekawe, czy pan prezydent Karol Nawrocki mówiąc, że Książę-Małżonek w swoim expose był nie dość „asertywny” wobec Komisji Europejskiej. Jeszcze tego brakowało! Podejrzewam, że na samą myśl o takiej „asertywności” Książę-Małżonek prędzej splamiłby mundur bo obawia się, że razem z obywatelem Tuskiem zostałby zdmuchnięty, jak gromnica.
Tymczasem prezydent Donald Trump, najwyraźniej uskrzydlony wygłoszonym onegdaj orędziem o stanie państwa, odgraża się, że zakończy wojnę na Ukrainie do czerwca, a najpóźniej – do 4 lipca. Pewnie tak nie będzie – ale optymistycznie załóżmy, że amerykański prezydent jakimści sposobem tego dokona. Ponieważ obecnie kością niezgody są terytoria, to czy najprościej nie mógłby przekonać prezydenta Zełeńskiego do skorzystania z terytorialnej rekompensaty. I wilk byłby syty i owca cała – no a Polska ma przecież z Ukrainą umowę z 2 grudnia 2016 roku, więc czy choćby na tej podstawie nie mogłaby nieodpłatnie odstąpić Ukrainie opisaną wyżej część terytorium? Przy okazji można by załatwić dokończenie procesu zjednoczenia Niemiec według granicy z 1937 roku – bo o takiej właśnie wspomina art. 116 niemieckiej konstytucji, no a z reszty terytorium Żydowie mogliby realizować swoje roszczenia majątkowe, zgodnie z amerykańską ustawą nr 447. Ciekawe, jak taką propozycję potraktowałby Książę-Małżonek – no bo nie mam wątpliwości, że obywatel Tusk Donald tylko by temu przyklasnął? Szkoda, że o takiej możliwości nie wspomniał w swoim exposé – by byłby jeszcze weselej.
Stanisław Michalkiewicz







Aby jednak ten oddolny ruch mógł skutecznie konfrontować się z medialno-politycznym systemem, sam zapał wolontariuszy nie wystarczy. Nasze akcje wymagają środków, organizacji i zaplecza. Pana wielkopostna jałmużna przekłada się tutaj na konkrety:
