Ile wynosi realna pensja przeciętnego Polaka?

Ile wynosi realna pensja przeciętnego Polaka? GUS podaje nowe dane

04.06.2025 Sławomir Cedzyński tysol/ile-wynosi-realna-pensja-przecietnego-polaka

Główny Urząd Statystyczny opublikował nowe dane na temat mediany wynagrodzeń w grudniu zeszłego roku. Widać różnicę w stosunku do informacji o średniej zarobków, które nie do końca odzwierciedlały zawartość portfeli przeciętnego Polaka.   

Średnia i mediana wynagrodzeń

Średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej za kwiecień, zgodnie z informacjami GUS, wynosiło 8,8 tys. zł brutto. W sektorze przedsiębiorstw nawet więcej, bo 9 tys. zł. Przeciętnemu Polakowi nierzadko ciężko było utożsamić się z takimi danymi, ponieważ w skład średniego wynagrodzenia wchodziły również uposażenia najwyższej zarabiających prezesów i dyrektorów.    

W środę GUS podał z kolei dane o medianie wynagrodzeń w gospodarce narodowej w grudniu 2024 r. Wyniosła ona 7 tys. 266,80 zł i można ją uznać za realną pensję przeciętnego Kowalskiego. Mediana wynagrodzenia, czyli środkowa wartość zarobków, oznacza bowiem, że połowie zatrudnionych zostało wypłacone wynagrodzenie nie wyższe niż wspomniana kwota, a druga połowa otrzymała wynagrodzenie nie niższe od niej

Różnice w przeciętnych zarobkach

Stąd średnia pensja wzrosła miesiąc do miesiąca o blisko 9 proc., a mediana jedynie o nieco ponad 6 proc. Wynika z tego, że najlepiej opłacani pracownicy dostali więcej w stosunku do swoich stałych zarobków niż ci słabiej zarabiający.  

Ile wyniosła mediana wynagrodzeń kobiet i mężczyzn (kwoty brutto, grudzień 2024r.)?

  • Kobiety – 7 124,50
  • Mężczyżni – 7 424,50

Jaka była mediana wynagrodzeń najlepiej i najmniej zarabiających (kwoty brutto, grudzień 2024r.)?

  • 10 proc. pracowników z najwyższymi – 15 tys. 116 zł.
  • 10 proc. najniżej zarabiających 4,3 tys. zł.

Gdzie można było najlepiej zarobić?

  • Sektor górniczy – 15 779 zł. 
  • „Informacja i komunikacja” – 13 544 zł.
  • Finanse i ubezpieczenia 12 677 zł.

Gdzie zarabiało się najmniej?

  • Zakwaterowanie i gastronomia – 5 597 zł.
  • Administrowanie i działalność wspierająca, np. sprzątanie 6 tys. 691 zł 
  • Inna działalność usługowa – 6 tys. 928 zł.
     
  • Autor: Sławomir Cedzyński

Mamy to! Ale nadal jesteśmy 1,78 kroku nad przepaścią…

Mamy to! Ale nadal jesteśmy 1,78 kroku nad przepaścią…

Filip Obara pch/mamy-to-ale-nadal-jestesmy-1-78-kroku-nad-przepascia

W wyborach prezydenckich AD 2025 walka była zacięta, a strona rządowa nie cofała się przed żadnym bezeceństwem, by przechylić szalę na swą korzyść i pchnąć Polskę w przepaść. Ale pamiętajmy, że od tej przepaści dzieli nas zaledwie 1,78 punktu procentowego!

Kampania wyborcza wyniosła na powierzchnię nieprawdopodobną ilość mętów społecznych i pokazała, że pogarda i poczucie wyższości to jedyne, czego możemy oczekiwać od zakompleksionych pseudo-elit z serduszkami w klapach.

Przebieg minionej kampanii wyborczej jest dowodem na to, że nastąpiła w Polsce zasadnicza różnica jakościowa. Na plus. Zasługę za to przypisałem (w pierwszej części wyborczego podsumowania – link na końcu) zjawisku społecznemu, jakim jest Konfederacja oraz Krzysztofowi „Stańczykowi” Stanowskiemu. Ale czy w Polsce faktycznie będzie lepiej? To już trudniejsze pytanie. Żeby było – to strona szanująca porządek naturalny i kochająca Ojczyznę musiałaby zrozumieć, jak dała się zapędzić w kozi róg…

Nienawiść z serduszkiem w klapie

Jest to podsumowanie społeczne, dlatego z ulgą zrezygnuję z omawiania nienawiści, którą zieją elity polityczno-medialne, a przejdę od razu do tej, która niczym bezbrzeżne szambo wybiła w społeczeństwie – przede wszystkim w internecie, gdyż nie każdy miał odwagę, by wyrażać swoje poglądy patrząc innym prosto w oczy.

Pisząc o agresji, z jaką zwolennicy Koalicji Chlorku Potasu reagują na patriotów i katolików, wyróżnię kilka punktów opisujących ten problem:

1) Nieuzasadnione poczucie wyższości.

Jak powiedział prof. Jerzy Vetulani: „Nie poznawaj ludzi po stopniach czy tytułach. Jest wielu wybitnych ludzi wśród robotników czy sprzątaczek i wielu idiotów wśród profesorów”.

      I tak, niczym mantra powracają co parę lat dane, które pokazują, że ludzie z wyższym wykształceniem głosują na postkomunistyczną wierchuszkę, której celem jest zniszczenie polskich obyczajów narodowych, przetrącenie społeczeństwu kręgosłupa moralnego i wprowadzenie nas na „europejskie” salony, w których zbrodnię nazywa się prawem, a zło dobrem.

Pozowanie Kingi Gajewskiej z workiem ziemniaków stało się wręcz symbolicznym wyrazem pogardy, jaką zakompleksione pseudo-elity żywią dla tzw. przeciętnego Polaka. Podczas kampanii mogliśmy obserwować naszych znajomych, ludzi z wyższym wykształceniem, nauczycieli szkolnych i akademickich, tych, którzy powinni tworzyć polskie elity i którzy powinni rozumieć, co służy dobru wspólnemu. Tymczasem lwia część tych ludzi nie tylko głosowała na Rafała Trzaskowskiego, ale i dawała reszcie świata do zrozumienia, że tylko on zapewni „powagę” naszemu państwu, natomiast po drugiej stronie są ciemnota, zaścianek, faszyzm itd.

2) Przyznawanie sobie prawa do agresji…

Trudne do policzenia byłyby te wszystkie naparzanki, w których wyborcy Trzaskowskiego uznawali, że sami mają prawo wulgarnymi słowami obrzygiwać drugą stronę, natomiast – gdy ktoś odpowiedział im twardo i nie wdając się w bezsensowne dyskusje – to nagle zmieniali front i wznosili lament, że „wy, straszni prawicowcy, używacie argumentów ad personam”, choć sami nie podawali żadnych argumentów poza wyzwiskami pod adresem Karola Nawrockiego.

3) … i odmawianie drugiej stronie prawa do reakcji.

Jest to stała zasada lewicowego modus operandi. Oni, w swoim mniemaniu, działają w imię jakiejś bliżej nieokreślonej wyższej racji i dlatego w ich wydaniu agresja, nie tylko słowna, jest uzasadniona. Natomiast my – ludzie normalni, którzy uznają obiektywny porządek rzeczy – powinniśmy odpowiadać „kulturalnie”, czyli de facto siedzieć cicho.

Lewicowość jest zaprzeczeniem rozumu

W sensie historycznym możemy oczywiście mówić, że wybito nam elity, więc mamy takie, jakie mamy, a w związku z tym – czego oczekiwać od reszty społeczeństwa. Ale to nic nie wyjaśnia.

Bezpośrednia przyczyna leży gdzie indziej i można podzielić ją na dwie kategorie: moralną i poznawczą. Po pierwsze, nasze wybory polityczne są często podyktowane po prostu tym, jak żyjemy, a osoby o lewicowym światopoglądzie próbują usprawiedliwiać swój niemoralny styl życia aspirowaniem do grona „światłych” progresywistów (pisałem o tym w tekście Co wybory polityczne mówią o naszej moralności?).

Bardziej pierwotna jest druga przyczyna – poznawcza.

Lewicowy światopogląd opiera się na dwóch błędach intelektualnych: subiektywizmie i pozytywizmie prawnym. Dla lewicowca nie istnieje żaden obiektywny porządek, któremu ma moralny obowiązek się podporządkować. Nie ma prawa naturalnego. Nie ma porządku natury. Natomiast całe prawodawstwo jest uznaniowym dziełem człowieka. Ponad prawem państwowym czy międzynarodowym nie ma żadnego innego prawa.

Lewicowiec (a może raczej lewak) to człowiek z zasady niezdolny do rozumnego postrzegania obiektywnej rzeczywistości. To człowiek, który przekreślił samą nawet zdolność rozumu do odkrywania prawdy i do poznania jako takiego. Dla lewaka wszelkie rozumienie rzeczywistości nie opiera się na odczytaniu tego, co realnie istnieje oraz tych praw, które realnie obowiązują w sposób nadrzędny wobec prawa stanowionego, lecz na abstrakcyjnych konstruktach intelektualnych.

Ten brak zdolności poznawczych sprawia, że zwolennicy Koalicji Chlorku Potasu są niezdolni do odróżniania faktów od propagandy. Stają się polem do nieograniczonych manipulacji ze strony rządu, służb i mediów. Choćby uzyskali nie wiem ile dyplomów i przeczytali nie wiem ile książek, to popełniając ten podstawowy błąd (odrzucając rozum jako władzę duszy i narzędzie obiektywnego poznania), nigdy nie staną się zdolni do krytycznej refleksji.

Praktycznie cała kampania Trzaskowskiego oparta była na jego zręcznych kłamstwach na każdy temat oraz na oczernianiu głównego kontrkandydata. Strona rządowa nie cofnęła się nawet przed bezprawną prowokacją ABW, która zainspirowała nagonkę i w ostateczności sprokurowanie listy niezweryfikowanych, naciąganych bądź wprost kłamliwych zarzutów pod adresem Karola Nawrockiego. Każdy średnio rozgarnięty człowiek na pierwszy rzut oka widział, że to śmierdzi. Ale nie lewak. Bo lewak nie postrzega obiektywnej rzeczywistości. Nie myśli samodzielnie. Nie poddaje informacji krytycznej ocenie. Lewak przypisuje wybrane fakty do szablonów myślowych, które mu wpojono. Jeżeli pasuje – to prawda. Jeżeli nie – to kłamstwo i należy zacząć pluć i bić na oślep. Wiem, trochę upraszczam, ale właśnie z takim rodzajem agresji mieliśmy do czynienia.

Normalność zapędzona do narożnika

Last but not least… bardzo wiele o stanie społeczeństwa polskiego w drugiej dekadzie XXI wieku powiedział nasz stosunek do rozdmuchanej sprawy ustawek kibicowskich, w których brał udział Karol Nawrocki.

Ujawnił się przy tej okazji istotny podział. Z jednej strony mamy Polaków – znów, w pewnym uproszczeniu – którzy wolą mężczyznę z krwi i kości, który, jak trzeba potrafi dać po gębie i obronić słabszego. Z drugiej tych, do których przemawia wymuskany laluś, który z ciepłym uśmiechem bryluje na salonach. W tej kwestii absurdalne zarzuty celnie punktował Sławomir Mentzen, wskazując, że Nawrocki w młodości brał udział w ustawkach, co jest co najwyżej dowodem, że potrafi po męsku stanąć do walki, natomiast potem zajął się innymi (bardziej odpowiednimi dla poważnego dorosłego człowieka) sprawami – zrobił doktorat, został dyrektorem muzeum i prezesem IPN.

Czy naprawdę staliśmy się aż takimi mazgajami i mięczakami, że bardziej razi nas to, że ktoś w młodości brał udział w dobrowolnych bójkach niż to, że po drugiej stronie stoi obślizły patologiczny kłamca bez kręgosłupa, który co dwie godziny zmienia poglądy i proponuje politykę szkodliwą dla dobrych obyczajów Polaków?

Światowa lewica od kilku dekadach pierze nam mózgi fałszywym przekonaniem, że przemoc jako taka jest zła. Do tego dochodzi cała pedagogika wstydu i wmawianie nam, że Kościół i cywilizacja białego człowieka to instytucje z natury zbrodnicze. I kolejny element – wpojenie nam błędnego przekonania, że należy szanować każdy pogląd. Otóż nie, nie należy szanować błędu i kierować się jakąś szczególną kurtuazją względem osób, które publicznie propagują błąd ze szkodą dla państwa, społeczeństwa bądź jakiejś określonej grupy społecznej, np. dzieci.

Przy okazji tych wyborów mieliśmy do czynienia ze zwyczajowym szantażem, którego ukoronowaniem jest tupeciarskie powoływanie się na… Ewangelię. Lewacy wprost lubują się w cytowaniu (bez zrozumienia) wyrwanych z kontekstu cytatów w rodzaju „nadstaw drugi policzek” czy „nie sądźcie, byście nie byli sądzeni”. Osobiście usłyszałem zarzut, że „wyśmiewam się z przegranego”, gdy udostępniłem mem na temat „dwugodzinnego prezydenta”. Musiałem tłumaczyć, że to polityka, twarda gra, walka z ludźmi, którzy w normalnym państwie zostaliby osądzeni za zdradę stanu i powieszeni.

Czas na coming out… konserwatystów

Kim jest konserwatysta? To człowiek, który uznaje obiektywny porządek naturalny i prawo naturalne. To człowiek, za którym stoi rzeczywistość, ponieważ ma na tyle pokory, żeby ją przyjąć bez dyskusji. Jeżeli z prawa moralnego wynika coś, co nie jest na moją korzyść – to czuję się w obowiązku zmienić swoje postępowanie, a nie tworzę jakichś konstruktów umysłowych mających usprawiedliwić moje błędy. Jeżeli urodziłem się mężczyzną, to jestem mężczyzną i stoję przed wyzwaniem wypracowania pozytywnej identyfikacji z własną płcią. Konserwatyzm to normalność. Te dwa słowa to de facto synonimy.

Konserwatyzm nie jest jedną z „opcji” światopoglądowych i nie może być równouprawnienia pomiędzy konserwatyzmem a liberalizmem, tak jak nie może być uprawnienia pomiędzy prawdą a błędem. Tolerancja oznacza znoszenie zła, a nie usunięcie kategorii moralnych w imię promowania „różnorodności”. Za nami stoi prawda, nie dlatego, że ustawiliśmy się w kręgu jakiegoś lepiej wykształconego środowiska, ale dlatego, że – mówiąc Norwidem – mieliśmy pokorę, by uklęknąć i zaczerpnąć ze źródła.

Dlatego nie musimy się przed nikim tłumaczyć, dlaczego jesteśmy normalni i dlaczego popieramy kandydata (nawet na zasadzie mniejszego zła), który zapewni mniejszą szkodę na naszych – opartych na normalności – obyczajach narodowych. Nie jesteśmy żadnymi homofobami czy ksenofobami, lecz zachowaliśmy zmysł moralny i to jest nasza zaleta, a naszą zasługą i dowodem wysokiego morale jest to, że wciąż (choć już w niewielkim stopniu) jesteśmy zdolni do ostracyzmu społecznego wobec osób promujących zło, choćby w postaci zaburzeń psychicznych na tle seksualnym i płciowym.

Zboczeńcy obnoszą się w Polsce z przekonaniem, że muszą „wyjść z szafy”, ale spójrzmy prawdzie w oczy. To my daliśmy się zamknąć w szafie. To my zgodziliśmy się na zostawienie religijności w kruchcie. To my godzimy się na to, żeby normalność była zrównywana z aberracją i to my daliśmy sobie wmówić, że nie możemy używać przemocy przeciwko tym, którzy nam zagrażają.

Znajomy wykładowca akademicki napisał jakiś czas temu na Facebooku, że jako człowiek „spokojny i nieruchawy” jest „nieskłonny do manifestacji i publicznych protestów”, ale gdyby w Polsce miał wydarzyć się wariant rumuński, to „chyba nie usiedzi”. Gdy to przeczytałem, pomyślałem, jak bardzo daliśmy się zastraszyć i wpędzić w poczucie wstydu; jak bardzo staliśmy się bierni i niezdolni do reagowania na zło; jak zamknięto nam usta frazesami o szacunku i dialogu, podczas gdy zło należy zwalczać, a nie z nim dialogować.

Dlatego – w konkluzji tego podsumowania – dochodzę do przekonania, że czas milczenia się skończył. Nie znaczy to oczywiście, że należy w przypływie entuzjazmu wyjść na ulicę, by spalić się jak raca przy pierwszej lepszej potyczce. Nie. Mamy być roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie i nie podkładać się przeciwnikowi partyjniactwem albo pruderią. Mamy być ponad wojną plemienną, a naszą największą bronią są rozum i przekonanie o tym, że stoi za nami wyższy i niezmienny porządek. To jest nasza przewaga. Nie bójmy się odwoływać do podstawowych pojęć, które kompromitują ideologów. To jest grunt, na którym nasz przeciwnik nie ustoi, bo zbudował swoje pozycje na piasku, a utrzymuje się wyłącznie siłą manipulacji i instytucjonalnej przewagi państwa, które zbuntowało się przeciwko Bogu i Jego prawu. Ale w dyskusji i w praktyce życia społecznego musimy podejmować rękawicę i zacząć przechodzić do ofensywy. W przeciwnym wypadku ani się obejrzymy, a nie będzie już czego ratować i nie będzie już nawet… mniejszego zła.

Filip Obara

Podsumowanie polityczne:

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani – Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani – Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Filip Obara:

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani

– Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Filip Obara https://pch24.pl/filip-obara-alez-to-byla-kampania-najwieksi-wygrani-grzegorz-braun-i-krzysztof-stanowski/

Ależ to była kampania! Po raz pierwszy w życiu śledziłem wyścig wyborczy z uczuciami innymi niż obrzydzenie, znudzenie i zmęczenie. W sensie społeczno-medialnym to zasługa zjawiska, jakim jest Konfederacja (wnosząca do polityki pewną szczerość i autentyczność) oraz jednoosobowo – Krzysztofa Stanowskiego, który przyjął na siebie rolę Stańczyka i rozbroił sztywny od kłamstw i gry pozorów dyskurs polityczny. Za największego wygranego na polu aktywizacji konserwatywnego elektoratu uważam Grzegorza Brauna, który – w przeciwieństwie do Sławomira Mentzena – wykazał się odwagą i roztropnością godnymi męża stanu.

Opadły pierwsze emocje po wyborach. Mamy prezydenta, który nie jest długopisem Tuska i co do którego możemy mieć nadzieję, że nie będzie tak podporządkowany Kaczyńskiemu, jak ustępujący Andrzej Duda. Zyskaliśmy czas na skonsolidowanie sił antysystemowych, a pierwszym krokiem powinno być podsumowanie i rozliczenie wewnętrzne – zarówno polityczne (które proponuję w tym tekście), jak społeczne (któremu poświęcę tekst następny).

Wreszcie ktoś mówi: SPRAWDZAM

Prywatnie napisałem już, że gdybym miał taką możliwość, to ogłosiłbym Krzysztofa Stanowskiego człowiekiem roku. Uważam, że nikt po roku 1989 nie zrobił tyle dla Polski, co on. Dlaczego? Dlatego, że nie zrobił NIC i głośno o tym powiedział. W przeciwieństwie do tych, którzy nie zrobili nic, a krzyczą coś wręcz przeciwnego. Pokazał, że król (czyli system polityczno-medialny jako taki) jest nagi i żadne zaklęcia tego zmienią. Jest błaznem w najlepszym tego słowa znaczeniu. On wymusił na wszystkich kandydatach (oprócz Trzaskowskiego, co było poważnym potknięciem i poważnym punktem dla Bążura) pojawienie się w studiu i stanięcie do normalnej, długiej i szczerej rozmowy. On obnażył w brawurowym stylu absurdy dominującej propagandy. On przebił balon nadętej retoryki partyjnej i pokazał, że to już nie działa. On wreszcie przyspieszył śmierć telewizji formatującej myślenie Polaków na korzyść dwóch największych partii politycznych.

Po drugie, Konfederacja jako zjawisko społeczne. Młode pokolenie, dochodząc do głowy, pokazało, że można inaczej – że można stawiać na naturalność stylu bycia i na autentyczność. Młode pokolenie nie kupuje politycznego fałszu. Głosem tego pokolenia stał się nie tylko Stanowski, ale też Sławomir Mentzen, który słusznie wypomniał Karolowi Nawrockiemu, że niepotrzebnie wstydzi się swojej przeszłości, dzięki której może tylko zyskać u każdego człowieka, który nie uległ fałszywemu przekonaniu, że wszelka przemoc jest zła.

Najmilsze zaskoczenie

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Grzegorz Braun jako bezkompromisowy trybun ludowy, którego ulubionym narzędziem jest publiczna dintojra, zachowa się tak, jak się zachował. Nie spodziewałem się tego również po nestorze polskich antysystemowców – Januszu Korwinie-Mikke. Przepraszam, nie doceniłem.

Tymczasem okazało się, że to właśnie oni dwaj mieli na tyle roztropności, by rozeznać, co jest stawką tych wyborów (nie obalenie systemu, lecz zmniejszenie oddziaływania zła na nasz kraj) i na tyle odwagi, by nie wymigiwać się frazesami na temat „własnego rozumu”, które stały się istną misą Piłata dla Sławomira Mentzena i Ewy Zajączkowskiej-Hernik.

Braun chodzący na finiszu kampanii po wszystkich telewizjach i przekonujący, że należy głosować na Karola Nawrockiego zachował się jak prawdziwy mąż stanu, który rozumie, że dobro Polski jest ważniejsze niż interes jego frakcji, a nawet jego własny wizerunek w oczach nadgorliwców, którzy uważają (niezgodnie z katolicką teologią moralną i wielowiekową praktyką Kościoła), że głosowanie na mniejsze zło pociąga za sobą winę uczestniczenia w tym złu. Natomiast Korwin dowiódł, że mam słuszność, gdy pół żartem pół serio powtarzam parafrazę słów marszałka Piłsudskiego: Kto za młodu nie był korwinistą, ten na starość będzie świnią.

Konfederacja…

W dalszej kolejności należy wymienić tych polityków Konfederacji, którzy również stanęli na wysokości zadania i wprost poparli Karola Nawrockiego, a więc Krzysztofa Bosaka, Annę Bryłkę czy Roberta Winnickiego (dziś aktywnego w roli komentatora życia publicznego). Wszyscy oni pokazali, że odróżniają taktykę od strategii. Strategia zakłada obalenie systemu, ale taktyka doraźnie i jednorazowo przemawiała za tym, żeby poprzeć konkretnego kandydata gwarantującego mniejsze spustoszenia w naszym kraju.

… i neo-Konfederacja?

Obrońcy Mentzena przekonują, że powiedział, iż „nie widzi powodu, by głosować na Trzaskowskiego”. No, proszę Państwa, trudno, żeby widział! I to, że większość jego wyborców zagłosuje na Nawrockiego (o ile można wierzyć sondażom) było od początku oczywiste. Nie chodziło o to, żeby kogoś przekonać, że Trzaskowski jest zły, ale o to, by zaktywizować ludzi do pójścia do wyborów.

Mentzen wpisał się w pokrętną retorykę o „własnym rozumie”, „własnym sumieniu” oraz o tym, że nie można „przekazać głosów”, bo wyborcy nie są „workami ziemniaków”. Celem tej retoryki było odwrócenie uwagi. Bo nie chodziło przecież o żadne „przekazywanie głosów”, ani mówienie komukolwiek co ma robić, jak ma myśleć i jak głosować. Chodziło to, żeby wykazać się męstwem i roztropnością i powiedzieć głośno, na kogo SAMEMU się głosuje. Wyborcy zrobią, co będą chcieli, ale od poważnego polityka mieliśmy w takich okolicznościach prawo wymagać, że nie będzie owijał w bawełnę – że postawi na Polskę, a nie na własny interes.

Moim zdaniem Menzten nadużył zaufania części wyborców i pokazał, jak bardzo jest oderwany od rzeczywistości. Uwierzył, że stał się trzecią siłą w Polsce, a pamiętają Państwo, że niejedna taka gwiazda „trzeciej siły” zgasła równie szybko, jak wybuchła na firmamencie. Od polityka wymagam jasnego stanowiska wynikającego z zimnej kalkulacji, a nie uzewnętrzniania swoich dylematów, wylewania żalów na poprzednie rządy (mimo całej tych żalów zasadności), jak robiła to Zajączkowska, i wałkowania, dlaczego jest na kogoś obrażony.

I jeszcze jedno, z diabłem się nie rozmawia. Po wizycie Trzaskowskiego u Mentzena pojawiło się wiele komentarzy, że rozjechał gospodarza. Nie szedłbym aż tak daleko, ale jedno jest pewne – ten obślizgły, patologiczny kłamca jest typem człowieka, który wbije ci nóż między żebra ze słodkim, cieplutkim uśmiechem, a ty mu jeszcze za to podziękujesz. Z takim człowiekiem się nie rozmawia. Takiemu człowiekowi nie daje się głosu. Takiego człowieka się zwalcza.

Uważam, że Mentzen sam zapędził się w kozi róg. Najpierw wbił sobie do głowy, że musi być za wszelką cenę „neutralny”, a potem już tylko wikłał się, de facto grając va banque w grę, w której stawką było dobro Polski. Jego zachowanie oceniam jako skrajnie nieodpowiedzialne i jako objaw niedojrzałości politycznej, żeby nie powiedzieć mocniej – megalomanii. Odniósł oczywiście zwycięstwo medialne i PR-owe, zmuszając nas do dokładnego śledzenia każdego swego kroku i każdego słowa i sprowadzając do siebie obu potencjalnych przyszłych prezydentów. Ale nawet podczas drugiego spotkania z Nawrockim nie zdecydował się przekazać poparcia, lecz zachowywał się, jakby chciał wszem wobec zademonstrować: Oto ja, Sławomir Mentzen, cudowne dziecko Konfederacji, spotykam się z przyszłym prezydentem, patrzcie, jaki jestem ważny, patrzcie, ile mogę!

Na koniec wypada zapytać czy Mentzen straci politycznie przez swoje zachowanie? Odpowiedź brzmi: Nie. O ile cwaniactwo, pycha i głupota są nagradzane w demokracji, o tyle nie straci. 

Antykampania Bążura

O kampanii Trzaskowskiego nie ma co pisać, ponadto, co już padło wyżej – zarówno on, jak i jego środowisko, robili wszystko, by zaorać własne szanse. Byli o tyle skuteczni, że podsycali nienawiść w swoich wyznawcach i w zakompleksionych pseudo-elitach równających do zgniłego Zachodu, ale w oczach każdego myślącego człowieka ośmieszali się i de facto pomogli Karolowi Nawrockiemu zostać prezydentem.

Za komentarz niech posłużą słowa Szczepana Twardocha, którego o głosowanie na Nawrockiego trudno podejrzewać: Czy liberalny komentariat zdobył się już na refleksję nad swoją rolą w czasie kampanii wyborczej? Ile głosów na swojego kandydata pozyskał profesor Hartman nazywający wyborców Nawrockiego debilami, nieukami i faszystami? Ilu przysporzyła mu Manuela Gretkowska wdzięcznie opowiadająca o ludziach głosujących na wdychanie własnych pierdów, ilu profesor Bilewicz twierdzący, że głosujący na Nawrockiego stoją po stronie morderców z Jedwabnego i wszyscy inni, w których pogarda do połowy obywateli własnego kraju wygrywa z rozumem?

Kampania Nawrockiego?

I tu dochodzę do osobliwego wniosku, bo o kampanii Nawrockiego nie sposób powiedzieć coś więcej, niż o kampanii Trzaskowskiego. W debatach dawał radę, był przytomny i sprawny. Ale jednocześnie nie wychodził poza zakres bogo-ojczyźnianych komunałów, tak dobrze znanych z retoryki PiS-u. Gdyby nie został dociśnięty przez Mentzena, to prawdopodobnie nawet nie odciąłby się od najmroczniejszych kart rządów tzw. Prawa i Sprawiedliwości.

Miejmy nadzieję, że jako prezydent nie będzie tak zachowawczy jak w kampanii. Wielokrotnie sam sobie zaszkodził. Wiadomo, że grał o głosy osób niezdecydowanych, które dają wiarę pomówieniom telewizyjnym i zwracają uwagę na rzekome „potknięcia wizerunkowe” i tylko tak potrafię sobie wytłumaczyć pewne jego zachowania. Gdyby nie świadomość tej (żenującej w swojej istocie) cechy ustroju demokratycznego, to nie miałby moim zdaniem powodu, by wstydzić się ani swoich ustawek (na co Mentzen słusznie zwrócił uwagę), ani tego, że wsadza sobie w zęby jakieś woreczki nikotynowe. Zamiast zasłaniać twarz, a potem się tłumaczyć – wrzuciłby zdjęcie Clinta Eastwooda żującego tytoń i splunął na karawanę szczekaczy.

Pierwsza taka kampania – oby nie ostatnia!

Polska scena polityczna po raz pierwszy od wielu lat wyraźnie się zmieniła i pilnujmy tego standardu. Mam nadzieję, że Krzysztof Stanowski znajdzie sposób, by umilić nam kolejne kampanie, również parlamentarne, a te wszystkie zakazane polityczne mordy zblatowane z systemem zrozumieją, że ich czas się kończy, a przynajmniej kończy się czas, gdy mogą bez żadnej żenady kłamać, mataczyć i robić z ludzi idiotów.

Sposób prowadzenia kampanii sporo powiedział o politykach i ugrupowaniach antysystemowych. Zachęcam do wyciągania wniosków i dzielenia się nimi w komentarzach, mając świadomość, że wiele z nich będzie polemiczna względem moich! Natomiast w następnym tekście zaproszę Państwa do podsumowania już nie kampanijnego, lecz społecznego, ponieważ wybory te pokazały przede wszystkim, jak głęboka przepaść cywilizacyjna dzieli dziś Polaków…

Filip Obara

Odetchnijmy… MEM-y III.

Śliczne, ciepłe i mądre życzenia, prawda? md

===================

Jak zwykle – „rozumni i światli” mają mocne poparcie swoich.

===============================================

Z cyklu: (Kobieco-lewicowa empatia:

============================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

UWAGA: Politycy [sataniści?] planują wznowić prace nad aborcją. Podpisz apel do Prezydenta.


UWAGA: politycy planują wznowić prace nad aborcją
RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Czy zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich sprawia, że nie musimy się obawiać o ochronę życia dzieci? Absolutnie nie. Politycy koalicji biorą się za aborcję.

Choć po niedzieli polska prawica triumfuje, nie można osiadać na laurach. Wręcz przeciwnie, musimy podwoić wysiłki.

Rząd Donalda Tuska – jeśli przetrwa – będzie chciał się wykazać przed swoimi wyborcami. A co to oznacza? Presję na legalizację aborcji.

Nie wierzy Pan? Dziś Prokurator Generalny Adam Bodnar poinformował, że zawnioskował o odebranie immunitetu Europosłowi Grzegorzowi Braunowi w związku z jego interwencją wobec Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy.

Poseł ma mieć postawione zarzuty. Tymczasem aborterka chodzi na wolności, choć zabiła dziecko chlorkiem potasu. Przecież ona powinna dawno być w więzieniu…

To nie wszystko.

Już teraz środowiska lewicowe podnoszą głowy i żądają szybkich prac nad ustawami, które pozwolą na zabijanie dzieci w łonach matek bez ograniczeń.

Sejmowa komisja nadzwyczajna ds. aborcji, której przewodniczy Dorota Łoboda  (wywodząca się z obozu Marty Lempart), planuje kontynuować prace nad projektami ustaw o legalnej aborcji. Rozmawiają z koalicjantami i wiedzą na pewno, że chcą uchwalić którąś z czterech ustaw, które mają w szufladach.

Piszę do Pana już teraz, bo Fundacja Życie i Rodzina jest zawsze na pierwszej linii frontu walki o życie. Nie możemy czekać, aż będzie za późno.

Presja ze strony aborcjonistów rośnie, a więc musimy odpowiedzieć presją społeczeństwa, które chce chronić życie.

Nowy Prezydent Karol Nawrocki musi zobaczyć, że dziesiątki tysięcy Polaków mówią jasno: NIE dla aborcji, TAK dla życia.

Dopóki istnieje ten skrajnie lewicowy rząd – życie nienarodzonych dzieci będzie zagrożone każdego dnia. Ale mamy w rękach potężne narzędzie: petycję do prezydenta.
I to właśnie teraz jest moment, by działać.

Bardzo Pana proszę o złożenie podpisu pod petycją do Prezydenta Elekta Karola Nawrockiego o weto do każdej proaborcyjnej ustawy, która może jeszcze w tym roku trafić na jego biurko: 

https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-ratuj-zycie-poczetych-dzieci/.

Bardzo proszę też o pozbieranie podpisów pod petycją w wersji papierowej, kartę do zbiórki należy pobrać tutaj: 

https://twojepetycje.pl/wp-content/uploads/2024/10/1KARTA-DO-PODPISOW_PREZYDENT-PETYCJA-10.2024-1.pdf.

Po pozbieraniu podpisów proszę przysłać karty na adres:

Fundacja Życie i Rodzina

ul. Wolska 84/86 lok. 418, 01-141 Warszawa.

Z pewnością widział Pan, jak brudna i nienawistna była ostatnia kampania wyborcza. Jednak teraz rozpocznie się jeszcze większa presja i szantaże na prezydenta, aby podporządkował się i poszedł na jakiś układ z aborterami. Aby temu zapobiec, musimy pokazać jak największe poparcie dla życia. Jeszcze raz bardzo proszę o pozbieranie podpisów pod petycją – na papierze lub poprzez Internet.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jeszcze raz podaję linki. Petycja do podpisania w Internecie: https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-ratuj-zycie-poczetych-dzieci/, karta do zbierania podpisów na papierze: https://twojepetycje.pl/wp-content/uploads/2024/10/1KARTA-DO-PODPISOW_PREZYDENT-PETYCJA-10.2024-1.pdf.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Rewolucja w USA [prawda o kowid] , o której milczą polskie media

Rewolucja w USA, o której milczą polskie media – dr Piotr Witczak

Autor: AlterCabrio , 3 czerwca 2025

Jeśli była jakaś inżynieria genetyczna i jakieś badania gain of function, to dotyczyły konkretnie białka kolca. Dotyczyły zaplanowania akcji, która miała na celu wprowadzenie powszechnie do organizmów ludzi materiału genetycznego, który będzie zmieniał nasze komórki w fabryki toksyny, właśnie tego białka kolca. I nad tym były jakieś projekty prowadzone i raczej szukano uzasadnienia w obrębie wirusów, koronawirusów, które już gdzieś krążą, żeby uzasadnić konieczność wprowadzenia tego typu technologii w nasze organizmy. Mówią już wprost, mówią naukowcy z Japonii, mówi Peter McCullough ze Stanów Zjednoczonych i jego środowisko, i jeszcze kilku innych niezależnych naukowców, o broni biologicznej. Czyli ja stoję na stanowisku, że Chiny współpracując z pewną grupą wysoko postawionych ludzi w Stanach Zjednoczonych, jeszcze z poprzedniej władzy, opracowali zamach na ludzkie życie i zdrowie poprzez opracowanie sz…ki, która jest preparatem genetycznym, która powoduje dużo różnych powikłań, bardzo różnorodnych, trudnych do rozpoznania. I właściwie to przyspiesza progres różnych chorób przewlekłych populacji.

Dlatego tak trudno jest to obecnie rozpoznać. Bardzo trudno jest to zbadać. Mimo, że jest bardzo wiele doniesień naukowych, które to dokumentują. Więc to był cel. Natomiast Chiny współpracując z pewnymi ważnymi osobistościami, wpływowymi ludźmi, wpływowymi grupami zrobiły taką inscenizację, spektakl na cały świat poprzez wpływ na media, po to, żeby ludzi wystraszyć, żeby ludzie weszli w narrację potężnej, groźnej infekcji, która zabija.

A tak naprawdę to brak dostępu do terapii takich, które skutecznie kontrują objawy grypopodobne, zatrzymanie, zahamowanie właściwie powszechnego dostępu do, w przypadku zapalenia płuc, już nadkażeń, do antybiotyków, czy z opóźnieniem te antybiotyki były podawane. Oczywiście, lockdowny i ogromny strach. Uważam, że jest niedoceniona ta pandemia strachu, celowo skoordynowana.

−∗−

REWOLUCJA W USA, O KTÓREJ MILCZĄ POLSKIE MEDIA

Piotr Witczak ujawnia: Nowy minister zdrowia rozpętuje medyczną rewolucję
Robert F. Kennedy wprowadza zmiany, które wstrząsają światem.

00:00:00 Start
00:00:56 Czy KORONA wyszła z laboratorium?
00:07:11 Czy WOJNA i KORONA są powiązane?
00:12:31 Fragment sponsorowany
00:13:26 O co chodzi z KORUPCJĄ?
00:19:11 Czy wszystko wychodzi przez WYBORY?
00:25:28 Skutki niskich URODZEŃ w Polsce
00:29:53 Czy PREPARAT jest powiązany z AUTYZMEM?
00:39:19 Czy USA przeprowadzi BADANIA?
00:47:11 Dlaczego w PREPARATACH znajdują się metale ciężkie?
00:56:04 Czy dzięki USA coś się zmieni?
01:00:37 Jakie są komentarze po całej SYTUACJI?
01:09:48 Czy jest szansa na POWTÓRKĘ?
01:13:28 Czy Witczak uważa, że WSZYSTKIE preparaty są ZŁE?
01:22:15 Czy w NIEMCZECH jest mniej obowiązkowych preparatów?

https://youtube.com/watch?v=fIE24cnWBw0%3Fsi%3DJZuwBqy-JSKm6Klk

[poniżej to wklejone md]

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Autor: AlterCabrio , 4 czerwca 2025

Prawa Polska odetchnęła z ulgą – wróg odstępuje od oblężenia. Nie stało się to jednak z powodu działania służb państwa polskiego, ale jakby wbrew im. Nie należy się łudzić – wielka korporacja zachodnia ma środki do tego, aby zdobyć poparcie polityków i urzędników dowolnego szczebla, tym bardziej, że dysponuje zasobami braci. Procedury państwa rzekomo demokratycznego nie powstrzymałyby planów korporacji. To nie państwo ani prawo zmusiły Lidl do odstąpienia, Episkopat również nie przyczynił się do obrony warmińskiego sanktuarium, choć miał taką możliwość i powinność. Oficjalne czynniki państwowe i kościelne nie stanęły na wysokości zadania. Zdecydowało o tym oddolne pospolite ruszenie Polaków w obronie Gietrzwałdu.

−∗−

Obraz tytułowy: Obrona Częstochowy, January Suchodolski, ok.1854 r. LINK

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Dnia trzeciego czerwca 2025 roku przedstawiciele Lidl Polska wydali oficjalne oświadczenie, które przesłali również do Gazety Olsztyńskiej. W oświadczeniu Lidl Polska oznajmił, że wycofuje się z planu budowy centrum dystrybucyjnego w Gietrzwałdzie. Oficjalnym powodem są względy prawno-proceduralne.

Prawa Polska odetchnęła z ulgą – wróg odstępuje od oblężenia. Nie stało się to jednak z powodu działania służb państwa polskiego, ale jakby wbrew im. Nie należy się łudzić – wielka korporacja zachodnia ma środki do tego, aby zdobyć poparcie polityków i urzędników dowolnego szczebla, tym bardziej, że dysponuje zasobami braci. Procedury państwa rzekomo demokratycznego nie powstrzymałyby planów korporacji. To nie państwo ani prawo zmusiły Lidl do odstąpienia, Episkopat również nie przyczynił się do obrony warmińskiego sanktuarium, choć miał taką możliwość i powinność. Oficjalne czynniki państwowe i kościelne nie stanęły na wysokości zadania. Zdecydowało o tym oddolne pospolite ruszenie Polaków w obronie Gietrzwałdu.

Większość Polaków wciąż nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia gietrzwałdzkiego sanktuarium. Nie uczy się tego na lekcjach historii ani religii. Modernistyczny Kościół jakby wstydził się tradycji zarówno katolickiej, jak i narodowej. Nie dziwi to, jeśli pozna się źródła i charakter modernizmu, czyli wiodącego nurtu współczesnego Kościoła. To zbiór najbardziej szkodliwych herezji, wywodzących się z gnostyckiej ezoteryki, wrogiej narodom i państwo narodowym. Moderniści nie lubią bronić tożsamości narodowej i niepodległości państwowej, za to świetnie dogadują się z protestantami, judaistami i masonami. Narodowcy powinni więc traktować modernistów jako docelowych sojuszników, ale nie swoich, lecz wrogów narodu. Gietrzwałd był świadkiem objawień Najświętszej Maryi Panny w 1877 roku. Potwierdziła swoją królewską godność, a przemawiając po polsku, dała narodowi polskiemu, niemczonemu, ruszczonemu i uciskanemu przez zaborców duchową siłę do podtrzymania wiary i obudzenia świadomości narodowej wśród ludu. Było to po Powstaniu Styczniowym i w czasie Kulturkampfu, gdy polskość i katolicyzm na ziemiach polskich prześladowane były ze szczególną zajadłością.

Współcześnie mamy podobne prześladowania wobec Polaków i katolików w państwie formalnie polskim, choć okupowanym przez Unię i lewactwo. Objawienia gietrzwałdzkie przyszły do nas w chwili najgłębszego moralnego upadku, marazmu i beznadziei. Do nowego sanktuarium zaczęły zjeżdżać rzesze pielgrzymów ze wszystkich zaborów, dzięki czemu spotkali się Polacy z różnych dzielnic. Miało to dobroczynny skutek dwojaki. Ożywienie uczuć patriotycznych w prostym ludzie polskim zaowocowało późniejszą odbudową państwa i zjednoczeniem narodu, zaś odnowa moralności przyniosła wzmocnienie rodzin i eksplozję demokratyczną w narodzie polskim, dzięki czemu miał kto to państwo zakładać, podtrzymywać, bronić, i w nim pracować. Objawienia w Gietrzwałdzie przyczyniły się walnie do odbudowy Polski, z czego chwalebnych owoców korzystamy po dziś dzień, choć w większości nieświadomie.

Wiedzą za to o tym nasi wrogowie, wie pruska hydra, wiedzą masoni. Jeśli ktoś wierzy, że o lokalizacji wielkich magazynów śmieci tuż obok sanktuarium decydowały wyłącznie kwestie ekonomiczne, bardzo jest naiwny. Owszem, ekonomia być może okazała się wiodąca dla urzędników i polityków, jednak z pewnością nie dla zleceniodawców. Oni pieniędzy mają tak dużo, że mogliby je sprzedawać w swoich sklepach, robią to zresztą pośrednio, pod postacią produktów.

Tu raczej chodzi o trzy rzeczy. Pierwsza, uderzyć w znienawidzoną wiarę katolicką, a szczególnie w Najświętszą Pannę, Królową Nieba, i zarazem Królową Polski. Druga, uderzyć w polskiego ducha, przetrącić Polakom moralny kręgosłup. Trzecia, zbadać, co jeszcze można zrobić Polakom, ile można im zabrać, jak bardzo im szkodzić, w jakim stopniu zniewolić, na jaką zuchwałość i brutalność wobec siebie pozwolą.

Co do elit, masoni osiągnęli pełne powodzenie. Aparat państwowy współpracował, większość tzw. elit społecznych okazała obojętność, episkopat zachował dyskretne milczenie. Stosunek pseudoelit, formalnie polskich i formalnie katolickich pokazał, czym kierują się ci ludzie – posłuszeństwem wobec układów, nastawionych na korupcję i kolaborację z wrogiem. Te zdradzieckie tendencje maskowane są poprawnością polityczną, która pozwala udawać, że nie chce się nikogo urazić, a w istocie skrywającą cynizm, podłość i tchórzostwo.

Zawiedli się jednak masoni ludem polskim. Ten pokazał, że wciąż są w jego łonie ludzie, będący Polakami nie tylko z nazwy, ale z sumienia, i katolikami nie tylko z obrzędu, lecz z wiary gorliwej. Mało tego, napaść wroga na Gietrzwałd tak wielkim odbiła się echem wśród Polaków w Polsce i na świecie, że jęk bólu przeszedł przez wszystkie polskie dziedziny. Zaraz jednak rozległ się okrzyk gniewu, i między tymi, co z serca są Polakami krążyć zaczęły wici. Masoni swoją wiedzę o Polakach czerpią z obserwacji pseudoelit, które sami nam podsunęli i zdeprawowali, myślą więc, że cały naród już ogarnęła ta sama patologia. Tu jednak sroga ich spotkała odprawa, lud polski stanął w obronie swoich świętości. Wpierw liczyli, że przeminą protesty, że wzorem tak wielu kapitulacji polskich i niepolskich przepchną swoją sprawę przez urzędy i trybunały.

Polacy jednak zaczęli się grupować, zawiązał się Ogólnopolski Komitet Obrony Gietrzwałdu, w Sejmie powstał Zespół Parlamentarny ds Obrony Gietrzwałdu. Zaczęto prowadzić akcję propagandową, pikiety pod sklepami Lidla w całej Polsce, zapowiedziano nawet protest pod jego niemiecką siedzibą. Jednocześnie obrońcy Kościoła i polskości korzystali ze wszystkich dostępnych środków prawnych.

Same jednak pokojowe protesty ani procedury nie odstraszyłyby masonów. Łamali oni już konwencjonalny opór w wielu krajach, dziś tam jest zamordyzm i mowa nienawiści.

Można mniemać, że głównym powodem ich rejterady jest gwałtowna zmiana nastrojów społecznych w Polsce, które już rzutują na politykę, a rzutować będą jeszcze bardziej. Zdecydowane wystąpienia Prezesa i posłów Konfederacji Korony Polskiej co prawda zostały potępione przez pseudoelity, ale wyraźnie poparte przez naród. Masoni przekonali się, że niedługo obrona krzyża może tak wyglądać, że do modlących się przy różańcu dołączą gniewni woje Chrobrego, Krzywoustego i Jagiełły. Zaiste, pomoc wszystkich ich diabłów mogła nie wystarczyć, gdyby na budowie zaczęły dziać się cuda.

_______________

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci, Bartosz Kopczyński, 4 czerwca 2025

============================================

Co chciał wybudować Lidl w okolicach Gietrzwałdu? 

Przypomnijmy: Lidl chciał wybudować składowisko tysięcy ton niebezpiecznych odpadów nieopodal słynnego sanktuarium maryjnego w Gietrzwałdzie – miejsca jedynych w Polsce potwierdzonych przez Kościół objawień.

W Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia pn. „Budowa Centrum Dystrybucyjnego LIDL Gietrzwałd wraz z infrastrukturą techniczną”, która dotyczyła planowanej inwestycji, wskazano, że rocznie zbierane miałyby być następujące ilości odpadów:

  • „75 ton opakowań zawierających pozostałości substancji niebezpiecznych lub nimi zanieczyszczonych
  • 75 ton opakowań z metali zawierających niebezpieczne porowate elementy wzmocnienia konstrukcyjnego, np. azbest
  • 150 ton materiałów i tkanin zanieczyszczonych substancjami niebezpiecznymi
  • 500 ton zużytych urządzeń zawierających m.in. freony i HCFC (organiczne związki z grupy freonów) 
  • 250 ton zużytych urządzeń zawierających inne niebezpieczne elementy
  • 500 ton nieorganicznych odpadów zawierających substancje niebezpieczne
  • 500 ton organicznych odpadów zawierających substancje niebezpieczne
  • 250 ton lamp fluorescencyjnych i innych odpadów zawierających rtęć
  • 300 ton urządzeń zawierających freony
  • 300 ton baterii i akumulatorów
  • 350 ton innych zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych zawierających niebezpieczne składniki”.

Obiekt miał mieć długość 440 m, szerokość 150 m, a wysokość 24 m.

„To będzie ogromny budynek, stanowiący dominantę w historycznym układzie krajobrazowym Gietrzwałdu” – mówił nam Jerzy Szmit, były marszałek województwa.

Niepokojące były także dane dotyczące planowanego ruchu. Wynikało z nich, że spokojną, urokliwą wieś czeka nie lada rewolucja. „Centrum będzie pracować 7 dni w tygodniu/24 h/doba. Ruch pojazdów dobowy: osobowych – 180, TIR-ów – 160 (miejsc parkingowych na 299 os. i 148 TIR, każde miejsce parkingowe użyte będzie raz na dobę). Pojazdy będą wyjeżdżać na DK16, która od Gietrzwałdu do Ostródy jest jednopasmowa, bez pobocza” – takie były założenia inwestycji.

Protestujący przeciw inwestycji – m.in. Komitet Obrony Gietrzwałdu – alarmowali również, że poprzez niwelacje gruntów i przez prace ziemne zniszczona zostałaby rzeźba chronionego terenu. Fakt, iż Lidl wycofał się z realizacji tej niezwykle szkodliwej inwestycji, wynika przede wszystkim z ogromnego zaangażowania mieszkańców, którzy niejednokrotnie organizowali wiele akcji protestacyjnych. 

W miłującym pokój świecie

W miłującym pokój świecie

4.06.2025 Stanisław Michalkiewicz nczas/w-milujacym-pokoj-swiecie

Wysiłki sztabów wyborczych panującego nam miłościwie od ponad 20 lat duopolu, by w związku z wyborami prezydenckimi doprowadzić obywateli naszego nieszczęśliwego kraju do stanu onieprzytomnienia, nie do końca się udały.

Frekwencja w pierwszej turze osiągnęła 67,31 proc., a więc była tylko o 5 proc. wyższa niż frekwencja w „kontraktowych” wyborach parlamentarnych w 1989 roku, a w dodatku różnica między obywatelem Trzaskowskim Rafałem, reprezentującym niezmiennie zadowolony ze swego rozumu Jasnogród, a obywatelem Nawrockim Karolem, mianowanym „kandydatem obywatelskim” przez Naczelnika Państwa, obywatela Kaczyńskiego Jarosława, nie przekroczyła 2 proc.

Jakby tego było mało, prawie 15 proc. głosów zebrał kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen, a największą siurpryzą było ponad 6 proc. głosów poparcia zebranych przez Grzegorza Brauna, któremu eksperci początkowo nie dawali nawet złamanego procenta, wskutek czego niezależne media głównego nurtu posłusznie pomijały go w notowaniach, a kiedy już nie mogły, to przynajmniej go „nie doszacowywały”.

Na kłopoty „marsze”

Ciekawe, czym zakończyła się druga tura, bo można było odnieść wrażenie, że sztaby już nie wiedzą, jak tumanić suwerenów i planowały „marsze”. W jednym mieli maszerować patrioci-folksdojcze, a w drugim, konkurencyjnym – patrioci-szabesgoje, jako że jego organizatorem jest ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, które wespół ze Stronnictwem Pruskim tworzy wspomniany duopol. Wysyp patriotów-folksdojczów na pierwszy rzut oka może dziwić, ale podobnie rzeczy zdarzały się u nas i wcześniej – żeby wspomnieć np. „patriotów-księży”. Jak się okazuje, patriotów u nas nie brakuje.

Tak czy owak, druga tura wyborów wszystko wyjaśniła, chyba że promotorzy demokracji kierowanej uczynią i u nas cud nad urną, jaki zdarzył się w Rumunii – czego też wykluczyć nie można – bo kto to wdział, żeby w demokracji pozostawiać suwerenom swobodę wyboru? Suwerenowie – owszem – mogą sobie głosować, ale przecież nie tak, jakby im się chciało, tylko tak, jak powinni, żeby było dobrze.

Myślę, że wśród folksdojczów-patriotów znajdą się siły, które sprawią, że i nasz nieszczęśliwy kraj stanie się bardziej przewidywalny – jako że nieprzewidywalność zasmuca Reichsfuhrerin Urszulę Wodęleje, co z kolei może wzbudzać jaskółczy niepokój w głębi serca gorejącego obywatela Tuska Donalda, który ma tu pilnować interesu. Jak tam będzie, tak tam będzie, bo – jak mówił dobry wojak Szwejk – jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.

Ameryka traci serce…

Tymczasem poza naszym nieszczęśliwym krajem, który – za sprawą sztabów wyborczych i funkcjonariuszy Propaganda Abteilung z niezależnych mediów głównego nurtu – zdaje się pogrążać w stanie onieprzytomnienia wyborczego, jest jeszcze reszta świata, w którym nurtują procesy co najmniej tak samo doniosłe i brzemienne w skutki jak zwycięstwo któregoś z obecnych faworytów. Oto po zawarciu przez Stany Zjednoczone umowy „mineralnej” z Ukrainą Ameryka jakby straciła serce do kończenia wojny, jaką do niedawna cały miłujący pokój świat prowadził z Rosją do ostatniego Ukraińca. Nie tylko serce – ale jakby również i zainteresowanie tą całą wojną, która w związku z tym może przekształcić się w „wojnę zapomnianą”, jakich wiele ślimaczy się na świecie.

Ponieważ natura nie znosi próżni, zwłaszcza próżni politycznej, to po osłabieniu przez Amerykę żywego zainteresowania tą wojną sprawy w swoje ręce próbuje wziąć Europa, która wyłoniła z siebie „koalicję chętnych”. Nazwa tej koalicji wprost zmusza do postawienia pytania – chętnych do czego? Pewne światło na tę sprawę rzucił amerykański generał Kellogg, wyjaśniając, że chodzi o wysłanie na Ukrainę „sił pokojowych”, które zajęłyby tereny na prawym brzegu Dniepru, uniemożliwiając w ten sposób rosyjskiemu prezydentowi Putinowi zajęcie również tej części Ukrainy.

Warto dodać, że „koalicję chętnych” tworzą Angielczykowie, którzy w styczniu zawarli z Ukrainą „stuletnie partnerstwo”, Francja, Niemcy – no i właśnie; generał Kellog wspominał również o naszym nieszczęśliwym kraju, którego premier, obywatel Tusk Donald, wziął nawet udział w sławnej pielgrzymce do Kijowa, podczas której nie tylko wyznaczono mu miejsce w osobnym wagonie, ale i nie dopuszczono do konfidencji, przy rozrywkach, jakim podobno oddawali się przedstawiciele państw poważnych. Oczywiście obywatel Tusk Donald w związku z wyborami prezydenckimi zaklinał się, że o wysłaniu naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę mowy być nie może, a wtórował mu wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz – ale czy zarówno jeden, jak i drugi wytrwa w swojej zatwardziałości również po wyborach, zwłaszcza gdy Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje chwyci za słuchawkę? Wprawdzie obywatel Nawrocki Karol podpisał Sławomirowi Mentzenowi cyrograf, że na wysłanie naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę się nie zgodzi – ale czy ktoś będzie go o to pytał, nawet gdyby wygrał II turę wyborów prezydenckich? Wszak generał Kellogg dawał do zrozumienia, jakby sprawa była przesądzona, a skoro tak, to nie sądzę, by Naczelnik Państwa próbował wierzgać przeciwko ościeniowi.

Ale ewentualna wysyłka naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę to jedna sprawa, a sprawą drugą jest kształt „sprawiedliwego pokoju”, który ma być wynegocjowany przez stronę ukraińską i rosyjską pod auspicjami Stolicy Apostolskiej. Czy Leon XIV przekona zimnego ruskiego czekistę Putina, by oddał prezydentowi Zełeńskiemu Krym oraz resztę terytoriów zajętych przez armię rosyjską i – przypomnę – już oficjalnie wcielonych do Federacji Rosyjskiej, czy też sprawiedliwy charakter pokoju zostanie zrealizowany w jakiś inny sposób? Generał Załużny, ongiś głównodowodzący ukraińską armią, a obecnie ambasador Ukrainy w Londynie, podaje taką możliwość w wątpliwość i trudno się z nim nie zgodzić, a zwłaszcza w sytuacji gdy „wszyscy” pragną „zakończenia wojny”. Zmuszenie Rosji, by oddała to, co zajęła, oznaczałoby raczej kontynuowanie wojny, i to przez dziesięciolecia, a nie jej zakończenie. W tej sytuacji jak tu zadośćuczynić sprawiedliwości? Nie ma rady, tylko trzeba będzie obmyślić Ukrainie jakąś rekompensatę, co dla „koalicji chętnych” a także dla USA może być o tyle łatwiejsze, że ani Wielka Brytania, ani Francja, ani nawet Niemcy, nie mówiąc o USA, z Ukrainą nie graniczą. Z Ukrainą graniczy tylko jedno państwo wchodzące w skład „koalicji chętnych”, czyli Polska.

Jak zrealizować „sprawiedliwy pokój”?

Żeby jednak zrealizować „sprawiedliwy pokój” tym kosztem, trzeba będzie wymyślić jakąś formułę, która by przynajmniej części naszych obywateli nie kojarzyła się z kolejnym rozbiorem, tylko przeciwnie – z wkroczeniem na mocarstwowy „szlak jagielloński”. Bąka w tej sprawie puścił kilka lat temu w przemówieniu z okazji 3 maja sam pan prezydent Andrzej Duda, stręcząc naszemu mniej wartościowemu krajowi, będącemu „sługą narodu ukraińskiego”, przesławną „unię” z Ukrainą. Potem, najwyraźniej skarcony przez kogoś starszego i mądrzejszego, już o tym nie wspominał – ale co się powiedziało, to się powiedziało. Jeszcze za głębokiej komuny Janusz Wilhelmi przestrzegał, by nie ulegać pierwszym odruchom – bo mogą być uczciwe – ale być może pan prezydent Duda o tym zapomniał, tym bardziej że odruch, któremu mógł wtedy ulec, nie był wcale „uczciwy”, tylko zwyczajnie – głupi.

Jak widzimy, najważniejsze dopiero przed nami, tym bardziej że dzięki dotychczasowemu futrowaniu Ukrainy pieniędzmi i bronią bez żadnej kontroli tamtejsi oligarchowie przejmują rozmaite przedsiębiorstwa w naszym nieszczęśliwym kraju, nawet bez konieczności uruchamiania tutaj „wołynki”, która zawsze, dzięki niezwykle licznej ukraińskiej diasporze, wziętej przez Polskę na swoje utrzymanie, zawsze jest przecież możliwa, gdyby nasz mniej wartościowy naród tubylczy chciał stanąć dęba. Chyba nikt przytomny nie wyobraża sobie, by nasza niezwyciężona armia stanęła po stronie wyrzynanych? Przeciwnie – pod zwierzchnictwem Volksdeutsche Partei, do której doszlusowało wielu tubylczych banderowców, prędzej by spacyfikowała nasz mniej wartościowy naród tubylczy, jak to było w 1981 roku.

A potem, tzn. po 80 latach, może ktoś te wszystkie szczątki ekshumuje – albo i nie, bo po co rozdrapywać stare rany, co to właśnie pozarastały błoną podłości? „Wołynka” z 1943 roku poucza nas bowiem, że zbrodnia popłaca. Jakże inaczej, skoro żadna z polskich sił politycznych nie formułuje żadnego, niechby najbardziej powściągliwego programu powrotu Polski na tamte terytoria? Co innego takie Węgry – no ale tamtejsza bezpieka, w odróżnieniu od naszej swołoczy, co to wysługuje się każdemu w zamian za obietnicę dalszego pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym, przeszła na stronę umęczonego narodu węgierskiego, czego nie może ścierpieć nie tylko Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, ale i europejskie Judenraty.

A skoro o Judenratach mowa, to niepodobna nie zahaczyć o poczynania bezcennego Izraela, który właśnie, na oczach całego miłującego pokój i sprawiedliwość świata, kontynuuje operację „ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej” w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. Ale to tylko drobiazg niewątpliwy w porównaniu z cierpliwym i metodycznym urzeczywistnianiem przez bezcenny Izrael idei „wielkiego Izraela”. Ta idea ma bardzo stary rodowód, wywodząc się z kontraktu, jaki pewien mezopotamski koczownik zawarł ze Stwórcą Wszechświata. W zamian za to, że koczownik będzie Stwórcy Wszechświata słuchał i mu kadził, Stwórca Wszechświata zobowiązał się do wydzielenia potomstwu wspomnianego koczownika obszaru „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Pierwsza faza, obejmująca doprowadzenie zamieszkujących tam narodów do stanu obezwładnienia, właściwie już się zakończyła, a teraz przychodzi pora na rozwiązanie ostateczne.

Tu jednak na przeszkodzie stoi złowrogi Iran i właśnie wywiad amerykański przed kilkoma dniami doniósł, że nie bacząc na zaklęcia prezydenta Trumpa, który zamierza prowadzić ze Złowrogim Iranem jakieś „rozmowy”, izraelski premier Beniamin Netanjahu podjął decyzję o przeprowadzeniu uderzenia na Iran, i to nie takiego rytualnego, jak to miało miejsce w konflikcie między Indiami i Pakistanem, tylko prawdziwego. Ciekawe, co w takiej sytuacji zrobią amerykańscy twardziele; czy odważą się sprzeciwić bezcennemu Izraelowi, czy też z podkulonymi ogonami poddadzą się izraelskiemu przewodnictwu? Tego jeszcze nie wiemy, ale uczeni radzieccy wynaleźli bardzo prosty sposób przewidywania przyszłości: wystarczy trochę poczekać. Więc czekamy – bo cóż innego możemy zrobić?

Francja. Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Wygrała równość i inkluzywność

[jednak bełkot o inkluzywności został… md]

Wiktor Seredyński motoryzacja/zlikwidowali-wszystkie-strefy-czystego-transportu-wygrala

O Strefach Czystego Transportu mówi się od wielu lat, a dyskusje na temat równego traktowania kierowców wciąż nie milkną. W jednym z europejskich krajów zwyciężyła idea inkluzywności promowana przez środowiska progresywne. Ostatecznie rząd podjął decyzję o likwidacji „stref niskiej emisji” (ZFE).


Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.

Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francuskie Zgromadzenie Narodowe zagłosowało za likwidacją wszystkich stref czystego transportu, krytykowanych za brak widocznej poprawy jakości powietrza i wykluczenie społeczne.

Strefy ZFE początkowo miały poprawić jakość powietrza w aglomeracjach, lecz ostatecznie uznano je za nieskuteczne i niesprawiedliwe dla mniej zamożnych obywateli.

Decyzja rządu jeszcze musi zostać zatwierdzona przez Senat i Radę Konstytucyjną, a sytuację w dalszym ciągu komentują przedstawiciele wszystkich stron politycznych.

Niebawem minie rok, odkąd w Warszawie funkcjonuje pierwsza Strefa Czystego Transportu. Niebawem do tego grona dołączy Kraków i wszystko wskazuje na to, że wprowadzeniem SCT zainteresowane są także inne miasta wojewódzkie. We Francji działa około czterdziestu takich obszarów, jednakże sposób ich wdrażania oraz kryteria stosowania różnią się w zależności od regionu. Pierwsze ZFE (Zones à Faibles Émissions) wprowadzono w 2019 r., a przepisy zostały rozszerzone w 2021 r.

Strefy ekologiczne zostały powołane na mocy dekretu z czerwca 2016 r. Każde miasto samodzielnie decyduje, czy kierowcy muszą posiadać specjalną plakietkę Crit’Air, a także określa, jakie pojazdy spalinowe – w zależności od spełnianych norm emisji – mogą wjeżdżać do strefy. Poziom 0 zarezerwowany jest dla pojazdów elektrycznych, a poziom 5 dla pojazdów najbardziej zanieczyszczających środowisko.


Znaki drogowe we Francji informujące o ograniczeniach dostępu dla określonych typów pojazdów oraz godzinach obowiązywania ruchu, widoczne piktogramy autobusów, samochodów i motocykli, przejrzyste oznaczenia czasowe i wyjątki.

Pojazdy klasyfikowane były według sześciu poziomów.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


SCT do likwidacji. Zgromadzenie Narodowe podjęło decyzję


Jak informuje Le Figaro, francuskie Zgromadzenie Narodowe podjęło w ubiegłą środę decyzję o likwidacji wszystkich działających we Francji stref czystego transportu. Ich celem była poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie emisji CO2 generowanych z pojazdów spalinowych. Według Santé Publique France, każdego roku dochodziło do około 40 tys. zgonów spowodowanych chorobami układu oddechowego.

Francuskie prawo nakładało obowiązek tworzenia stref ZFE we wszystkich aglomeracjach liczących ponad 150 tys. mieszkańców. Obowiązek posiadania plakietki Crit’Air dotyczył nie tylko mieszkańców, lecz także turystów. Kara za brak winiety lub złamanie zakazu wjazdu mogła sięgać nawet 135 euro, czyli około 570 złotych.


Naklejka ekologiczna Crit'Air umieszczona w lewym dolnym rogu szyby samochodu, jasna zielona etykieta z symbolem auta i kodem QR, tło lekko rozmyte.

Winieta Crit’Air zezwalała na wjazd do obszarów objętych zakazem. Jej brak wiąże się z mandatem w wysokości do 135 euro.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francja znosi strefy czystego transportu


Strefy ZFE są krytykowane niemal przez wszystkie ugrupowania francuskiej sceny politycznej. Wśród głównych zarzutów pojawia się brak zauważalnej poprawy jakości powietrza, a także wykluczenie tej części społeczeństwa, której nie stać na zakup nowszego, bardziej ekologicznego auta.

Wszyscy są za poprawą jakości powietrza, ale uważamy, że nie można tego robić kosztem wykluczenia społecznego


argumentował Ian Boucard, poseł LR (Republikanie).

Minister ds. transformacji ekologicznej w rządzie Emmanuela Macrona, Agnès Pannier-Runacher, przekonywała, że strefy niskiej emisji przyczyniły się do zmniejszenia liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Zaproponowała, aby ZFE obowiązywały wyłącznie w Lyonie i Paryżu, jednak propozycja ta nie została przyjęta. Za zniesieniem stref niskiej emisji zagłosowało 98 francuskich parlamentarzystów, przeciw było 51.

Jak po cichu, zadem, Australia wycofuje się ze szpryc. USA, Dania też.

https://blog.maryannedemasi.com/p/australia-quietly-pivots-on-covid

Nie było konferencji prasowej ani medialnego blitz. Właściwie, nie było żadnego ogłoszenia.

Jednak około 2 maja [na stronie rządowej jest data 2 czerwca] 2025 r. australijski Departament Zdrowia po cichu wycofał  zalecenie  szczepienia przeciwko COVID-19 zdrowych dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia.

Zmiana została wprowadzona do internetowej aktualizacji Australijskiego Podręcznika Szczepień – nie było nagłówka, oświadczenia ministra ani kampanii medialnej informującej opinię publiczną.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia szczepień australijskie władze ds. zdrowia ogłosiły, że dziecko nie potrzebuje szczepionki, chyba że cierpi na choroby współistniejące.

Australia dołącza do rosnącej listy krajów wycofujących się z powszechnego podejścia do szczepień populacji niskiego ryzyka.

W USA urzędnicy ds. zdrowia pod przewodnictwem Sekretarza HHS Roberta F. Kennedy’ego Jr. niedawno wycofali rutynowe zalecenia dotyczące szczepień przeciwko COVID-19 dla zdrowych dzieci i kobiet w ciąży.

CDC pozostawia teraz tę kwestię „ wspólnemu podejmowaniu decyzji ” – milcząco przyznając, że poprzednie uniwersalne podejście mogło być przesadzone.

Tymczasem Dania była o krok przed innymi.

Firma przestała zalecać szczepienie zdrowym dzieciom już w 2022 r., powołując się na dane pokazujące, że ciężki przebieg COVID-19 u dzieci jest niezwykle rzadki, a korzyści płynące z masowych szczepień nie przewyższają szkód.

Zmiana polityki Australii może być spóźniona, ale uderzające jest to, jak cicho została przeprowadzona — i jak wiele jest w niej ukrytych ustępstw.

Przez lata każdy, kto kwestionował potrzebę szczepienia zdrowych dzieci, był odrzucany jako antynaukowy lub niebezpieczny. Teraz te same władze, które szeroko promowały szczepionki, po cichu się z tego wycofują.

A zdarzenia niepożądane, które krytycy podnieśli na początku — zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie osierdzia i inne powikłania poszczepienne — nie są już kwestią marginalną. Są uwzględniane w oficjalnych ocenach ryzyka.

Zmiana ta następuje w momencie, gdy ramy prawne i regulacyjne, które umożliwiły szybką akceptację szczepionek mRNA, są poddawane coraz większej kontroli.

W Australii dr Julian Fidge, lekarz rodzinny i były farmaceuta, wytoczył proces, w którym zakwestionował legalność zatwierdzenia szczepionki.

Twierdzi, że szczepionki mRNA firm Pfizer i Moderna powinny zostać sklasyfikowane jako „organizmy genetycznie modyfikowane” zgodnie z ustawą o technologii genetycznej z 2000 r . i w związku z tym przed wprowadzeniem na rynek wymagana jest licencja Urzędu Regulacji Technologii Genetycznej (OGTR).

Sąd jednak oddalił sprawę z przyczyn proceduralnych, orzekając, że dr Fidge nie miał podstaw prawnych do jej kontynuowania.

Sprawa ta zwróciła jednak uwagę na to, czy produkty te nie były kierowane za pośrednictwem niewłaściwej ścieżki regulacyjnej.

To pytanie jest obecnie w centrum petycji obywatelskiej w USA, złożonej do FDA w styczniu 2025 r., w której twierdzono, że agencja „niesłusznie i nielegalnie” zatwierdziła szczepionki mRNA przeciwko COVID-19, traktując je jako konwencjonalne leki biologiczne, a nie terapie genowe.

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

04/06/2025 antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

=========================================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców.

Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści

Jak zmieniało się poparcie dla kandydatów w ciągu 1 czerwca.

Okazuje się, że przez cały dzień prezydentem był Karol Nawrocki. Sondaż Exit Poll OGB dla Telewizji Republika

Gaza Tribunal. The Sarajevo Declaration.

We, the members of the Gaza Tribunal, having gathered in Sarajevo from 26 to 29 May 2025, declare our collective moral outrage at the continuing genocide in Palestine, our solidarity with the people of Palestine, and our commitment to working with partners across global civil society to end the genocide and to ensure accountability for perpetrators and enablers, redress for victims and survivors, the building of a more just international order, and a free Palestine. 

We condemn the Israeli regime, its perpetration of genocide, and its decades-long policies and practices of settler colonialism, ethno-supremacism, apartheid, racial segregation, persecution, unlawful settlements, the denial of the right to return, collective punishment, mass detention, torture and cruel and inhuman treatment and punishment, extrajudicial executions, systematic sexual violence, demolitions, forced displacement and expulsions, ethnic purges and forced demographic change, forced starvation, the systematic denial of all economic and social rights, and extermination. 

We are horrified by the Israeli regime’s systematic devastation of Palestinian lives, lands, and livelihoods, including its intentional destruction of all sources and systems for food, water, healthcare, education, housing, culture, as well as mosques, churches, aid facilities, and refugee shelters, and its targeting of medical personnel, journalists, aid workers, and United Nations staff, and its direct targeting of civilians, including children and older persons, women and men, girls and boys, persons with disabilities and those with medical conditions. 

We demand an immediate withdrawal of Israeli forces and an end to the genocide, to all Israeli military action, to forced displacement and expulsions, to settlement activities, to the siege of Gaza and restrictions on movement in the West Bank. We call for the immediate and unconditional release of all prisoners, including the thousands of Palestinian women, men and children held in abusive Israeli detention facilities. We insist on the immediate resumption of massive humanitarian aid to all of Gaza without restriction or interference, including food, water, shelter, medical supplies and equipment, sanitary equipment, rescue equipment, and construction materials and equipment. We call as well for a complete withdrawal of all Israeli forces from all Lebanese and Syrian territory. 

We call for an end of the smearing of UNRWA and other humanitarian workers, for the free and unhindered access of UNRWA and all other United Nations and humanitarian organizations in all areas of Gaza and the West Bank, for full compensation by the Israeli regime for damage caused to UN and humanitarian facilities, alongside full compensation and reparations to the Palestinian people, and for full accountability for the harassment, abduction, torture, and murder of UNRWA and other humanitarian workers and their families. 

We call on all governments and on regional and international organizations to end the historic scandal of inaction that has characterized the past nineteen months, to urgently respond with all means at their disposal to end the Israeli assault and siege, to uphold international law, to hold perpetrators to account, and to provide immediate relief and protection to the people of Palestine. 

We denounce the continued complicity of governments in the perpetration of Israeli war crimes, crimes against humanity, and genocide in Palestine, and the shameful role of many media corporations in covering up the genocide, dehumanizing Palestinians, and in the dissemination of propaganda fueling anti-Palestinian racism, war crimes, and genocide. 

We equally denounce the wave of persecution and crackdowns on human rights defenders, peace activists, students, academics, workers, professionals, and others, perpetrated by Western governments, police agencies, the private sector, and educational institutions. We honor those who, despite this persecution, have had the courage and moral convictions to stand up and speak out against these historic horrors, and we insist on the full protection of the human rights of free expression, opinion, assembly, and association, as well as the right to defend human rights without harassment, retaliation, or persecution. 

We reject the unjust tactic of smearing as “antisemites” or “supporters of terrorism” all those who dare to speak up and act to defend the rights of the Palestinian people and to condemn the injustices and atrocities of the Israeli regime and its perpetration of apartheid and genocide, or those who criticize the ideology of Zionism. We stand in solidarity with all those who have been smeared or punished in this way. 

We are convinced that the struggle against all forms of racism, bigotry, and discrimination necessarily includes the equal rejection of Islamophobia, anti-Arab and anti-Palestinian racism, and antisemitism. It also includes an acknowledgment of the horrific effects that Zionism, apartheid, and settler-colonialism have had and continue to have on the Palestinian people. We commit to fighting all such scourges. 

We also reject the destructive ideology of Zionism, as the official state ideology of the Israeli regime, of the forces that colonized Palestine and established the Israeli state on its ruins, and of pro-Israel organizations and proxies today. We insist, in the words of the Universal Declaration of Human Rights, that all human beings are born free and equal in dignity and rights, and that there are no exceptions to this rule. We call for decolonization across the land, an end to the ethno-supremacist order, and the replacement of Zionism with a dispensation founded on equal human rights for Christians, Muslims, Jews, and others. 

We are inspired by the courageous resistance and resilience of the Palestinian people in the face of over a century of persecution, and by the growing movement of millions standing in solidarity with them around the world, including the principled advocacy and nonviolent action of thousands of Jewish activists who have rejected the Israeli regime and its ethnonationalist ideology, and have declared that the Israeli regime neither represents them nor acts in their name. 

We recognize the right of the Palestinian people to resist foreign occupation, colonial domination, apartheid, subjugation by a racist regime, and aggression, including through the use of armed struggle, in accordance with and as recognized in international law and as affirmed by the United Nations General Assembly. 

We recall that the Palestinian right to self-determination is jus cogens and erga omnes (a universal rule not subject to exception and binding on all states) and is non-negotiable and axiomatic. We recognize that this right includes political, economic, social, and cultural self-determination, the right to return and full compensation for all harms suffered in a century of persecution, to permanent sovereignty over natural resources, and to non-aggression and non-intervention. We respect Palestinian aspirations and full Palestinian agency and leadership over all decisions affecting their lives, and we stand in solidarity with them. 

We are gravely concerned at the direction of international relations, international politics, and international institutions, and by attacks on those international institutions that have challenged genocide and apartheid in Palestine. We believe that the normative foundations of the global order, grounded in human rights, the self-determination of peoples, peace, and the international rule of law, are being sacrificed at the altar of ruthless political realism and obsequious deference to power, with the people of Palestine left undefended and vulnerable on the front lines. We insist that another world is possible and intend to fight to bring it about. 

We fear that the nascent and flawed international normative order, built up since the Second World War, with human rights at its center, is at risk of collapse as a result of the sustained attack waged on the system by the Israeli regime’s Western allies in their quest to buttress Israeli impunity. We pledge to oppose this attack and to work to protect and advance the project of building a world in which human rights are governed by the rule of law, beginning with the struggle for Palestinian freedom. And we believe that the weaknesses and inequities hard-wired into the international system from the start, including the geopolitical right of exception codified in the United Nations Security Council veto, the disempowerment of the General Assembly, and the structural obstacles that mitigate against the enforceability of International Court of Justice (ICJ) decisions, must be reformed and rectified. 

We demand immediate action to isolate, contain, and hold accountable the Israeli regime through universal boycott, divestment, sanctions, a military embargo, suspension from International organizations, and the prosecution of its perpetrators, and we commit ourselves to this cause. We equally demand individual criminal accountability for all Israeli political and military leaders, soldiers, and settlers implicated in war crimes, crimes against humanity, genocide, or gross violations of human rights, as well as accountability for all persons and organizational actors guilty of complicity in the regime’s crimes, including external proxies of the Israeli regime, government officials, corporations, arms manufacturers, energy companies, technology firms, and financial institutions. 

We applaud the International Court of Justice (ICJ) for its ongoing historic genocide case against the Israeli regime and for its landmark advisory opinion findings on the illegality of the Israeli occupation, of the apartheid wall, and of the Israeli practice of apartheid and racial segregation, and its findings that the rights of the Palestinian people are not dependent upon or subject to negotiation with their oppressor and that all states are obliged to abstain from treaty, economic, trade, investment, or diplomatic relations with Israel’s occupation regime. We celebrate the principled action of South Africa in bringing to the ICJ the historic genocide case against the Israeli regime. 

We call on all states to ensure the implementation of all provisional measures adopted by the ICJ in the genocide case against Israel, to fully respect the findings of the ICJ in its advisory opinion of July 2024, to comply with all elements of the United Nations General Assembly resolution of 13 September 2024 (A/ES-10/L.31/Rev.1), ending all arms trade with and implementing sanctions on the Israeli regime, and to support accountability for all Israeli perpetrators. We urge civil society organizations and social movements around the world to initiate and strengthen campaigns to support the ICJ’s decisions and opinions on Palestine, and to press their own governments to abide by them. 

We similarly applaud the International Criminal Court for (albeit belatedly) issuing arrest warrants for two senior Israeli regime leaders and call on the ICC to both expedite action on these cases and to issue further warrants for other Israeli perpetrators, both civilian and military. We call on all ICC State Parties to urgently act on their obligations to arrest these perpetrators and hand them over for trial, and we demand that the United States lift all ICC sanctions and cease all obstruction of justice. 

We express our gratitude and admiration to the independent special procedures of the United Nations Human Rights Council for their expert contributions and for their strong and principled voices in holding the Israeli regime to account and defending the human rights of the Palestinian people. They have shown themselves to be the conscience of the organization, and we call on the United Nations and all member states to defend and support these mandate holders without fail. We applaud, as well, the principled action of those United Nations agencies that have acted to defend the rights of the Palestinian people and to provide aid and relief to the survivors of genocide in Palestine in the face of unprecedented risks and obstacles, foremost among them, UNRWA. 

We believe that the world is approaching a dangerous precipice, the front edge of which is in Palestine. Dangerous forces in both the public and private spheres are pushing us toward the abyss. The events of the past nineteen months, and our own deliberations, have convinced us that both key international organizations and most countries of the world, whether acting individually or collectively, have failed in defending the human rights of the Palestinian people and in responding to the Israeli regime’s genocide in Palestine. We are convinced that the challenge of justice now falls to people of conscience everywhere, to civil society and to social movements, to all of us. As such, our work in the coming months will be dedicated to meeting this challenge. Palestinian lives are at stake. The international moral and legal order is at stake. We must not fail. We will not relent.

Wojna na Ukrainie jest utrzymywana dzięki terrorowi NATO

Wojna na Ukrainie jest utrzymywana dzięki terrorowi NATO

Komentarz Bodo Schickentanza.

https://apolut.net/ukraine-krieg-wird-mit-nato-terror-aufrecht-gehalten-von-bodo-schickentanz

Misterna konstrukcja kłamstw „wojny na Ukrainie” jest podtrzymywana przez terror NATO.

„Pierwszą ofiarą wojny jest prawda”. Wszyscy to wiemy i mamy nadzieję, że wszyscy się zgodzimy, że to powiedzenie, niezależnie od tego, kto je wypowiedział, nie czyni go ani bardziej istotnym, ani bardziej dokładnym; wyraża ono obiektywny fakt. Ja (12) już wzywałem do sprostowania tego powiedzenia w jednym z moich codziennych postów tutaj na „apolut”, które powinno teraz brzmieć: „Podstawowym warunkiem wstępnym każdej wojny jest kłamstwo!” To z kolei pokrywa się z logiką dedukcyjną, cytatem Juliana Assange’a: „Jeśli kłamstwa prowadzą nas do wojny, to tylko prawda może przynieść nam pokój!”.

Wszyscy znamy wydarzenia z ostatnich kilku dni, z ukierunkowanymi „aktami sabotażu” z perspektywy NATO lub podobnymi „atakami terrorystycznymi” z perspektywy Rosji, co jest po prostu wynikiem zwykłego „perspektywicznego spojrzenia”. Ostatecznie, tak czy inaczej, jest to eufemizm śmierci i zniszczenia, co nie jest niczym niezwykłym w czasie wojny. Jednak samo to jest cynizmem, którego już nawet nie postrzegamy jako takiego, ponieważ, parafrazując żart: „Na wojnie i w miłości wszystko jest dozwolone!”

Ataki Ukrainy na cele w Rosji są z pewnością uzasadnione z perspektywy wojskowo-technicznej i „logiki wojny”, ale byliśmy tuż przed wznowieniem „rozmów pokojowych w Stambule” 2 czerwca 2025 r. i z tej perspektywy ta „fala ataków” nabiera tak gorzkiego smaku, że „twarz Schweppesa” (Autor ma tu na myśli miny aktorów grających w reklamach napoju chłodzącego po jego wypiciu –przyp tłum) to nic w porównaniu z tym, co stało się z moim wyrazem twarzy, gdy uświadomiłem sobie, co wydarzyło się dzień przed negocjacjami między Ukrainą a Rosją, głęboko w głębi Rosji.

Cała sprawa staje się jeszcze bardziej obrzydliwa, gdy ukraińskie służby specjalne przypisują sobie zasługi za te rzekomo „bohaterskie czyny”. Pewnie zastanawiacie się, drodzy czytelnicy, dlaczego tak to widzę? Cóż, powiem tak: ukraińskie „akty terrorystyczne” zawsze mają w sobie coś osobliwego, i to działa w obie strony. Mamy grupę nurków amatorów, którzy w pijackim nastroju używają żaglówki, aby wysadzić rurociąg Nord Stream na głębokości 80 metrów na Morzu Bałtyckim, co na pierwszy rzut oka jest tak absurdalne technicznie, że każdy, kto ma choćby odrobinę pojęcia o nurkowaniu i wysadzaniu, będzie się śmiał do rozpuku.

Z drugiej strony mamy te ukierunkowane ataki terrorystyczne, na przykład na salę koncertową pod Moskwą (1) lub rosyjskich żołnierzy, takich jak Igor Kirillov i inne przypadki (2), które pokazują doskonałe planowanie i wykonanie, które wyraźnie wskazują na działania służb specjalnych i zostały przeprowadzone z precyzją. Podczas gdy teraz wiemy na pewno, że „opowieść nurka amatora” otaczająca eksplozję Nord Stream jest jedynie historią maskującą, mającą odwrócić uwagę od prawdziwego winowajcy (CIA), inne działania, w tym obecne ataki w Rosji, wyraźnie noszą znamiona profesjonalnych agencji wywiadowczych. Intrygujące pytanie brzmi, o jakich agencjach wywiadowczych mówimy?

Cóż, drodzy czytelnicy, znamy doniesienia tak zwanych samozwańczych mediów jakościowych, które przypisują to ukraińskim służbom specjalnym SBU i HUR, ponieważ tak donoszą ukraińskie „źródła”, co jest oczywiste, ponieważ wtedy wszystko jest w porządku w wypaczaniu „reguł wojny”. Ale najpóźniej po artykułach w „The Times” i „The New York Times”, które już omówiłem w codziennej dawce (3), nawet tak zwani samozwańczy „kwalifikowani dziennikarze” powinni byli się obudzić na tyle, aby zbadać, czy to rzeczywiście prawda, jak donoszą nasi dzielni „ukraińscy bojownicy o wolność całej Europy”. Przypomnijmy pokrótce, że obie gazety „Times” szczegółowo informowały o tym, jak intensywnie członkowie NATO, Wielka Brytania i USA, byli i z pewnością nadal są zaangażowani w wojnę ukraińską, i przypomnijmy sobie, że ci „profesjonaliści NATO” wyrazili obawę, że wszystko, co zaplanowali i przygotowali, zadziałałoby o wiele lepiej, gdyby Ukraińcy nie zachowali się tak głupio. Obecny przypadek ataków na lotniska i linie kolejowe w Rosji pokazuje stopień doskonałości, który, po raz kolejny, bardzo śmierdzi zaangażowaniem CIA i MI6, a nawet NATO, co czyni go wysoce wybuchowym, ponieważ my tutaj na Zachodzie jesteśmy „Koalicją Aniołów Pokoju”, którzy chcą w końcu zakończyć wojnę, prawda?

Fakt, że wyrafinowani „prezenterzy wiadomości” „głównego nurtu” faktycznie informują, że nie sposób stwierdzić, czy bliskość ataków ma związek z rozmowami pokojowymi odbywającymi się w Stambule następnego dnia, jest tak głęboko, ewidentnie GŁUPI, że aż chce się zacząć gryźć tapicerkę swojego telewizyjnego fotela.

Ale nasi samozwańczy tak zwani „kwalifikowani dziennikarze” mogą to pominąć bez krytyki, wzruszając ramionami i zapraszając do swoich programów zwykłych ekspertów aktorów, z których wszyscy mają trudności z powstrzymaniem się od złośliwych, zwycięskich uśmiechów. Tego uczono ich w transatlantyckich organizacjach pozarządowych i think tankach, z których WSZYSCY się wyłonili, i we wszystkich głównych gazetach i stacjach telewizyjnych, od początku całej tej „farsy ukraińskiej” klasyfikują wszystko tak „neutralnie i profesjonalnie” i robią to w ciągłej pętli, więc wcale nie dziwi fakt, że tapicerka zwykłych „głównych konsumentów” nie wykazuje oznak gryzienia, podczas gdy my w „wolnych mediach” już przegryzliśmy się do płyty wiórowej, do której tapicerka jest mocno przyszyta zszywkami, i to już służy nam jako patyk do żucia, abyśmy mogli trochę dać upust naszemu gniewowi w obliczu oczywistego kłamstwa, zanim My, podobnie jak ja, drodzy czytelnicy, zamierzamy pisać przeciwko temu potopowi KŁAMSTW o wojnie na Ukrainie, które nie mieszczą już wszystkich skór bydlęcych w dużej rzeźni, w zasadzie wszystkie są już w ciągu dnia, a mimo to dominacja opinii głównego nurtu „zaprzeczających prawdzie”, która z kolei jest podstawą polityki rządowej, wygrywa w naszym „dyktatura głupoty”, której „koalicja niewinnych baranków” pozuje ramię w ramię z naszym głównym błaznem Wołodomirem Zełenskim, którego niewidoczny nos Pinokia dotarł już i stał się utrapieniem dla obcych galaktyk, na „szczycie przed NATO” w Hadze, a nasz „model ubioru wojskowego” i aktor prezydencki Zełenski kaszle do mikrofonów konferencji prasowej na temat negocjacji, które obecnie odbywają się w Stambule:

Jeśli Rosja zamieni spotkanie w Stambule w pustą rundę rozmów, musi nastąpić nowy poziom nacisku, nowe sankcje, i to nie tylko ze strony Europy; musimy pracować nad wspólnymi sankcjami na szczeblu G7”. praca, w tym ze Stanami Zjednoczonymi i ze wszystkimi na świecie, którzy chcą pokoju. Jest bardzo, bardzo ważne, aby każdy z naszych partnerów popierał właśnie to podejście. Sankcje przeciwko Rosji są konieczne! Ważne jest, aby poważnie ograniczyć handel ropą z Rosją i korzystanie z tankowców. Sankcje, w tym sankcje wtórne, taryfy i limity cenowe, mogą zadziałać i popchnąć Rosję w stronę pokoju. Bez presji Putin będzie po prostu kontynuował grę ze wszystkimi, którzy chcą zakończyć tę wojnę.

Rozmowy w Stambule właśnie się zakończyły i czekam na pełny raport ministra lub burmistrza. Wymienili dokumenty za pośrednictwem strony tureckiej, a my przygotowujemy nowe uwolnienie jeńców wojennych. Nadchodzący szczyt NATO może wzmocnić bezpieczeństwo Europy lub, jeśli wyśle ​​zły sygnał, tylko zachęci Putina. Klucz do trwałego pokoju jest jasny: agresor nie może otrzymać żadnej nagrody za wojnę. Putin nie może otrzymać niczego, co usprawiedliwiłoby jego agresję. Każda nagroda pokazałaby mu tylko, że wojna się opłaca. Zyski geopolityczne są dla Rosji równie ważne jak pieniądze lub terytorium, jeśli Putin będzie decydował, kto i gdzie dołączy do NATO. Infrastruktura NATO czy nie, apetyt Rosji na wojnę będzie tylko rósł. Nasz wspólny cel jest przeciwieństwem celu Rosji: całkowite zakończenie głodu agresji. Ukraina robi swoją część i jestem wdzięczny wszystkim partnerom, którzy robią swoją część, i musimy działać jako zjednoczona wspólnota euroatlantycka. Szczyt NATO w czerwcu to właściwe miejsce i właściwy czas, aby wysłać jasny komunikat. Rosja nic nie zyska na tej wojnie. Potrzebne są zdecydowane decyzje. Decyzje dla Europy, nie dla Putina. Wszyscy musimy współpracować, aby to się naprawdę udało, a jest to wykonalne. Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagają. Dziękuję bardzo!

Nie wiem jak wy, drodzy czytelnicy, ale ja po tych słowach wiedziałem, że prawdopodobnie nadszedł czas na wizytę u dentysty, ponieważ już dotarłem do metalowego zawieszenia płyty wiórowej, która jest granicą tego, co znośne, podobnie jak ta kolekcja kłamliwych banałów od naszego jadowitego krasnala z Kijowa.

Wyniki negocjacji w Stambule były zasadniczo przewidywalnie słabe. Wymiana więźniów i w inny sposób utwardzone stanowiska, które nasze tak zwane samozwańcze „kwalifikowane dziennikarstwo” naturalnie przypisuje nie atakom w Rosji, które miały miejsce dzień wcześniej, ale raczej memorandum ogłoszonemu przez Rosję, które absolutnie bezkompromisowo stwierdza żądania, które Rosja zawsze chciała uczynić przedmiotem negocjacji. „Zaprzeczający prawdzie” z naszego „głównego nurtu jakościowego” nie potrafią w ogóle tego wyjaśnić. W istocie uważają to za oburzające i dowód na to, że Rosja wcale nie chce pokoju. To z kolei wynika po prostu z faktu, że za pośrednictwem transatlantyckich „politycznych i wojskowych ekspertów-klaunów” wszyscy zawsze byli indoktrynowani, że negocjacje z Rosją mogą prowadzić do sukcesu tylko „z pozycji siły” i że ta pozycja została szybko zademonstrowana. DZIWNE?! Dlaczego to nie zadziałało?

Pozostała klika NATO „Koalicji Pokojowych Hipokrytów”, jako „koronacja warczenia”, oficjalnie zaprosiła naszą „miliardową skrzynkę na datki” przebraną za prezydenta Ukrainy na prawdziwy szczyt NATO w Hadze w dniach 24 i 25 czerwca 2025 r., co w zasadzie sygnalizuje rodzaj wcześniejszej pochwały dla „członkostwa w NATO”, co również tworzy mocną podstawę do negocjacji w sprawie dalszych negocjacji pokojowych w Stambule, które zostały przełożone na przyszły tydzień. A Rosjanie wrzeli i mieli ku temu wszelkie powody, ponieważ pomimo oczywistego absurdu, są ponownie przedstawiani jako ci, którzy nie chcą zawrzeć pokoju w zachodnim „głównym nurcie jakości”. Propagandowy zamach stanu najwyższej rangi.

Po raz kolejny polecam i nigdy nie znudzę się tym, by robić to raz po raz, wykład prof. Jeffreya Sachsa (4) w Parlamencie UE (5), ponieważ mówi w nim wszystko, co można powiedzieć o całej tej farsie ukraińskiej, dotyczącej NATO, Majdanu, „rosyjskiej agresywności”, agencji wywiadowczych, geostrategii i nie tylko. Niech Jeffrey Sachs przez jeden dzień zwiedzi wszystkie kanały i formaty zamiast zwykłych transatlantyckich ekspertów, a całe tak zwane samozwańcze „dziennikarstwo wysokiej jakości” wybuchłoby ze wstydu, zakładając, że nadal ma sumienie, co jest już wątpliwe.

FAKT JEST TAKI: „Zaprzeczający prawdzie” mainstreamowi są grabarzami rozumu i pokoju.

Bodo Schickentanz

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Artykuł ukazał się 3 czerwca 2025 roku na stronie : https://apolut.net/ukraine-krieg-wird-mit-nato-terror-aufrecht-gehalten-von-bodo-schickentanz/

Źródła i przypisy:

(1) Atak na Crocus City Hall (marzec 2024)

• Opis: 22 marca 2024 r. uzbrojeni mężczyźni zaatakowali Crocus City Hall w Krasnogorsku pod Moskwą, zabijając ponad 140 osób i powodując pożar (web:13, Spiegel, 2024). Państwo Islamskie (ISIS-K) wzięło odpowiedzialność (OpenMinds, 2025; web:13).

• Oskarżenia przeciwko Ukrainie:

• Władze rosyjskie (FSB, RT, 2024) twierdziły, że sprawcy byli kontrolowani przez ukraińskie służby wywiadowcze i planowali ucieczkę na Ukrainę (web:13). X-posts (@RusBotschaft, 2024) poparło tę narrację (post:0).

• Wolne media (infobrics.org, 2024) spekulowały na temat zaangażowania CIA/Ukrainy, bez dowodów (web:16).

• Dowody przeciwne:

• NYT i FAZ (2024) potwierdzają odpowiedzialność ISIS-K na podstawie ostrzeżeń wywiadu USA (web:13). Ukraina (Zelensky, 2024) odrzuciła zarzuty (web:8).

• Brak wiarygodnych dowodów na zaangażowanie Ukrainy (web:13). Mearsheimer (2024) ostrzega przed rosyjską dezinformacją uzasadniającą odwet (rubikon.news).

• Ocena: Pomimo rosyjskich narracji (RT), atak nie jest potwierdzonym ukraińskim aktem terrorystycznym. ISIS-K pozostaje głównym źródłem (web:13).

(2) Celowe zabójstwa rosyjskich oficerów wojskowych

Ukraińskie służby wywiadowcze (SBU, HUR) przeprowadziły kilka zabójstw rosyjskich oficerów i osób prorosyjskich od 2014 r., często określanych jako „operacje specjalne” (web:21). Przykłady:

• Igor Kirillov (grudzień 2024):

• Szczegóły: generał porucznik Kirillov, szef rosyjskich sił obrony NBC, zginął w wyniku wybuchu bomby samochodowej w Moskwie (post:0, post:1).

• Rola Ukrainy: SBU przyznała się do odpowiedzialności za operację (web:21). Posty X (@rebew_lexa) spekulują na temat amerykańskich laboratoriów biologicznych jako motywu (post:1), niepotwierdzone (web:13).

• Reakcja: Rosja (Zakharova) potępiła to jako „akt terrorystyczny” (post:0). Spiegel (2024) potwierdza zaangażowanie SBU (web:13).

• Zaur Gurziyev (maj 2025):

• Szczegóły: Major Gurziyev, odpowiedzialny za bombardowanie Mariupola (2022), zginął w wyniku eksplozji w Stawropolu (post:2, post:4).

• Rola Ukrainy: przypisywana SBU (web:13). Posty X (@krone_at, @alexander_raue) świętują strajk przeciwko rosyjskim zbrodniarzom wojennym (post:2, post:5).

• Reakcja: Rosja klasyfikuje to jako „terroryzm” (web:13). Wolne media (The Grayzone) widzą to jako część wojny kierowanej przez CIA (web:23).

• Mikhail Filiponenko (listopad 2023):

• Szczegóły: Prorosyjski poseł w Ługańsku, były dowódca separatystów, zginął w wyniku wybuchu bomby samochodowej (web:21).

• Rola Ukrainy: SBU i ruch oporu zorganizowały atak (web:21).

• Reakcja: Władze rosyjskie mówiły o „ukraińskim terrorze” (web:21).

• Aleksandr Zacharczenko (sierpień 2018):

• Szczegóły: Przywódca „Donieckiej Republiki Ludowej” zginął w wyniku bombardowania w Doniecku (web:10, web:18).

• Rola Ukrainy: SBU podejrzewa, ale nie potwierdziło (bpb.de, 2021; web:10). NZZ (2018) mówi o wewnętrznych walkach o władzę lub operacji ukraińskiej (web:10).

• Reakcja: Rosja oskarżyła Ukrainę, bez dowodów (web:18).

• Inne przypadki:

• Aleksandr Bednow („Batman”, 2015): przywódca milicji Ługańska, zabity przez ostrzał (web:10).

• Michaił Tołstych („Giwi”, 2017): dowódca Doniecka, wyeliminowany przez atak rakietowy (web:10).

• Arseniy Pavlov („Motorola”, 2016): przywódca milicji w Doniecku, zabity przez bombę (bpb.de, 2021).

• Przypisywany SBU/HUR, częściowo z grupami oporu (web:10, web:21). Grayzone (2024) widzi szkolenie CIA za takimi operacjami (web:23).

(3) https://apolut.net/two-times-finally-tell-the-truth-but-no-one-understands-it-von-bodo-schickentanz/

(4) Wykład prof. Jeffreya Sachsa w Parlamencie UE na zaproszenie Michaela von der Schulenburga (BSW) https://www.youtube.com/watch?v=JVr862yJHIg

(5) Jeffrey Sachs (*1964), amerykański ekonomista i profesor Columbia, jest Żydem i krytykuje politykę Izraela, zwłaszcza wojnę Netanjahu w Strefie Gazy (53 900 zabitych, 2025). Wzywa do rozwiązania dwupaństwowego i uważa okupację za apartheid. Jego żydowska etyka kształtuje jego stanowisko: „Rasizm Netanjahu jest niezgodny z judaizmem”. Izrael oczernia go jako „nienawidzącego samego siebie”, a główny nurt nazywa jego krytykę ludobójstwa „przesadną”. Wolne media chwalą jego odwagę. Krytyka Sachsa ujawnia, jak narracje (AIPAC) usprawiedliwiają wojny.

(6) Wskazówka YouTube poza konkursem: Więcej od Bodo Schickentanza na temat „MAINZ freeTV Best of”: https://www.youtube.com/@MAINZfreeTV-Bestof

Gietrzwałd obroniony! Protesty katolików pokonały Lidl. Wycofuje się z Gietrzwałdu

Lidl Polska ogłasza. Decyzja

ws. inwestycji w Gietrzwałdzie

Mnóstwo kontrowersji wywołał pomysł Lidla o inwestycji w Gietrzwałdzie. Teraz gigant poinformował o ostatecznej decyzji ws. przedsięwzięcia. Przekazano, że nie dojdzie ono do skutku.

==================================

Mateusz Domański 3 czerwca 2025, o2/lidl-polska-oglasza-decyzja-ws-inwestycji-w-gietrzwaldzie

Lidl Polska wydał specjalne oświadczenie ws. inwestycji, do której miało dojść w okolicach Gietrzwałdu.

Okolice Gietrzwałdu były jedną z wielu opcji [ależ bezczelnie kłamią!! md] , które rozważaliśmy pod kątem budowy nowego obiektu, jednak umowa przedwstępna na zakup gruntu pod potencjalne centrum dystrybucyjne przestała wiązać strony z dniem 31 maja br. Ze względu na przeciwności organizacyjne i logistyczne nie planujemy inwestycji w tej lokalizacji – przekazali przedstawiciele Lidl Polska, cytowani przez olsztyn.com.pl

Jednocześnie wskazano, że obecnie Lidl Polska zamierza skupić się na „budowie nowego centrum dystrybucyjnego w województwie małopolskim, a konkretnie w Skawinie”.

Kontrowersje wokół pomysłu Lidla

Kontrowersje wokół planowanej budowy centrum dystrybucyjnego Lidla w Gietrzwałdzie trwały kilkanaście miesięcy.

Miały one związek z następującymi czynnikami:

  1. Bliskość Sanktuarium Maryjnego: Gietrzwałd jest miejscem jedynych w Polsce objawień maryjnych uznanych przez Kościół katolicki. Planowana budowa centrum dystrybucyjnego w odległości około 800 metrów od sanktuarium budziła obawy o zakłócenie duchowego charakteru tego miejsca.
  2. Obawy ekologiczne: Inwestycja miała powstać na terenie Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Pasłęki. Planowano przeładunek około 150 tysięcy ton odpadów rocznie, w tym 3 tysiące ton odpadów niebezpiecznych, co budziło sprzeciw ekologów i mieszkańców.
  3. Procedury administracyjne: Decyzja środowiskowa została wydana przez wójta Gietrzwałdu w grudniu 2022 roku, a zainteresowane strony zostały poinformowane jedynie za pomocą ogłoszenia. W styczniu 2025 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego, co skutkowało koniecznością ponownego rozpatrzenia sprawy.
  4. Protesty społeczne: Mieszkańcy Gietrzwałdu, organizacje ekologiczne oraz środowiska katolickie organizowały protesty i pikiety przed sklepami Lidla w całej Polsce, domagając się rezygnacji z inwestycji.