W numerach 51-52/2022 oraz 3-4/2024 naszego dwutygodnika opublikowaliśmy dwa artykuły autorstwa Tomasza Mysłka pt. „Ostatni wolny partyzant”. Obydwa teksty były poświęcone postaci Józefa Grygi, pseudonim „Twardy” i „Partyzant” – zapomnianego partyzanta, który przez ponad dwadzieścia lat, do sierpnia 1966 r., ukrywał się i przemieszczał z bronią w ręku. A wcześniej zbrojnie walczył z komunistami, MO i UB i ich współpracownikami – w latach 1945-1947. Zgodnie z naszymi ustaleniami Gryga był najdłużej pozostającym w konspiracji i często przemieszczającym się z wioski do wioski polskim niepodległościowym partyzantem. Na kanwie tej historii powstał dokumentalny i edukacyjny film w reżyserii Tomasza Sommera i Macieja Dębały.
Premiera filmu „Gryga” miała miejsce 1 marca br. w Bieczu, rodzinnym mieście „Twardego”. W celu popularyzacji tej niemal zapomnianej dzisiaj postaci Maciej Dębała i Tomasz Mysłek opracowali i opublikowali poświęcony Józefowi Grydze obszerny biogram w popularnej internetowej „encyklopedii” – Wikipedii. Biogram ten, jak na standardy Wikipedii, został bardzo rzetelnie opracowany w oparciu o materiały źródłowe znajdujące się w archiwum cyfrowym Instytutu Pamięci Narodowej, a także w archiwach oddziałów IPN w Rzeszowie i Krakowie oraz na podstawie wspomnianych artykułów opublikowanych na łamach naszego pisma.
Niespodziewanie kilkanaście dni temu ten biogram został bezpowrotnie usunięty z zasobów Wikipedii. Szybkie śledztwo przeprowadzone przez reżyserów filmu doprowadziło do zdumiewającego finału. Okazało się, że hasło „Józef Gryga” usunął – na podstawie własnego widzimisię – użytkownik Wikipedii ukrywający się pod pseudonimem „Hoa binh”. Ten internetowy neokomunistyczny cenzor, choć bardzo pragnie pozostać anonimowy, jest już dość dobrze znany w środowisku osób zajmujących się edycją treści publikowanych w Wikipedii. Znany jest przede wszystkim ze swojej gorliwości w usuwaniu treści, które w jego mniemaniu są „fałszywe”, gdyż on ma inne poglądy na naszą najnowszą historię.
Jak działa Wiki?
Żeby dobrze zrozumieć mechanizmy, które towarzyszą edycji treści publikowanych na stronach popularnej bazy wiedzy, czyli Wikipedii, warto uświadomić sobie, że ten projekt już dawno nie jest tym, do czego został stworzony. Wikipedia powstała 15 stycznia 2001 r. jako projekt pomocniczy pisanej przez ekspertów i już nieistniejącej Nupedii. Od roku 2003 jej właścicielem jest organizacja non-profit – Wikimedia Foundation.
Jak czytamy w haśle poświęconym Wikipedii (oczywiście na Wikipedii ;)):
Wikipedia to wielojęzyczna encyklopedia internetowa działająca zgodnie z zasadą otwartej treści. Wykorzystuje oprogramowanie MediaWiki (haw. wiki – „szybko”, „prędko”), wywodzące się z koncepcji WikiWikiWeb, umożliwiające edycję każdemu użytkownikowi odwiedzającemu stronę i aktualizację jej treści w czasie rzeczywistym. Słowo Wikipedia jest neologizmem powstałym w wyniku połączenia wyrazów wiki i encyklopedia. Slogan Wikipedii brzmi: „Wolna encyklopedia, którą każdy może redagować”.
Idea jest bardzo piękna, gdyż zakłada, że każdy niezależny badacz może mieć wpływ na redagowanie treści haseł, tak aby te treści mogły być coraz bardziej obszerne, a zarazem rzetelne. Rosnąca popularność tego projektu sprawiała jednak, że określone środowiska „poprawiaczy historii” musiały być coraz bardziej zaniepokojone zbyt – w ich mniemaniu – liberalnym podejściem do kwestii redakcji treści.
– Podobne problemy mieliśmy już przy okazji hasła dotyczącego sprawy Jedwabnego – mówi Tomasz Sommer, współautor filmu o Józefie Grydze. – Dziś Wikipedia stała się przedsięwzięciem, które jest pod specjalnym nadzorem. Czasy, kiedy była ona redagowana przez pasjonatów, którzy „po godzinach” społecznie redagowali hasła, już dawno minęły.
Redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” mówi, że pewne tematy są tam pod szczególną „opieką” i kontrolą określonych środowisk. – Takim tematem jest na przykład historia państwa Izrael, w tym również stosunki polsko-żydowskie. Redakcją haseł z tym związanych zajmują się ludzie powiązani z izraelskim wywiadem wojskowym.
Wojna o Grygę
W opisywanym przypadku usunięcia hasła poświęconego Józefowi Grydze mamy raczej do czynienia z lewicowymi fanatykiem, który z założenia odrzuca i dezawuuje działania, które mają na celu przywrócenie dobrego imienia i należnego upamiętnienia żołnierzom niepodległościowego podziemia z lat 1944-1956, popularnie nazywanych „Żołnierzami Wyklętymi”. Świadczy o tym styl i treść dyskusji, jaką ww. cenzor prowadził z autorem hasła, które usunął.
W uzasadnieniu swojej decyzji, w trakcie dyskusji z użytkownikami, przedstawił typowy lewicowy sposób patrzenia na problematykę polskiej niepodległościowej partyzantki, czyli dezawuowanie i sprowadzanie ich działalności do obraźliwych określeń typu „rabunek”, „pospolity bandytyzm” etc. Próby przywrócenia należnej partyzantowi pamięci nazywa „fantazją autorów” i o Józefie Grydze pisze tak:
„Pospolity bandyta, który »w latach 1954–1964 co kilkanaście miesięcy dokonywał już w pojedynkę zaopatrzeniowych napadów na wiejskie spółdzielcze sklepy GS« [to cytat z tekstu o Grydze w Wikipedii]. »Żołnierz antykomunistycznego podziemia« z 5 klasami podstawówki, który uaktywnił się po 1945 roku, dokonując rabunków po wsiach. Wcześniej to tylko jakieś domniemania, że w czasie okupacji prawdopodobnie miał jakieś kontakty z AK, że prawdopodobnie należał do jakiejś organizacji podziemnej tam lub owam. Hasło napisał zięć Krula, opierając się w przypisach wyłącznie na linkach do proputinowskiego i antysemickiego pisemka Najwyższy Czas! oraz na sygnaturach teczek w archiwum IPN. Tak więc WP:WER. Dziwi też, że ten rzekomy »ostatni na ziemiach polskich partyzant, który ukrywał się i przemieszczał wraz z bronią palną, a także ostatni schwytany przez MO i SB partyzant powojennego antykomunistycznego podziemia«, mimo że zmarł w 1997, nie został po 1989 roku zrehabilitowany ani odznaczony. Nie został też odznaczony ani upamiętniony przez IPN w ostatnich latach, żadnych pośmiertnych orderów za 10-letnich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Lalek dostał. Inka dostała. Łupaszka dostał. Nawet tak mocno kontrowersyjne postaci jak Kuraś mają jakieś swoje tablice. A ostatni partyzant nie, nic, null? Nie nagrodzili go za te napady na GS-y? Coś tu mi śmierdzi mocno…”. Hoa binh (dyskusja) 12:56, 8 sie 2024 (CEST).
W reakcji na ten stek oszczerstw współautor hasła o Józefie Grydze – Maciej Dębała, powołał się na materiał źródłowy, w tym przede wszystkim na materiały archiwalne wytworzone przez komunistyczne UB i SB, a zgromadzone w IPN, co wywołało kolejną lawinę drwin i oszczerstw:
„Poprosimy o poważne źródła. Film, który nakręciliście sobie do spółki z niejakim panem Tomaszem Sommerem i wyświetliliście w gminnym domu kultury, na premierę zapraszając Tomasza Mysłka i Józefa Śreniowskiego (których w linku wyżej nazwaliście niezgodnie z prawdą historykami), to nie jest wiarygodne źródło. Gdyby IPN miał znać Grygę, to znałby go już dawno, a nie czekał do 2024 roku na »odkrycie« twoje i Sommera”. Hoa binh (dyskusja) 07:50, 21 sie 2024 (CEST).
„Pięknie, nauczyłeś się szukać teczek w archiwum IPN! I wciąż tam czytamy o osobie dokonującej bandyckich napadów na sklepy po 1945. Jakoś nie widzę tam tego, coś pisał w haśle – że był to w czasie okupacji żołnierz AK, a po wojnie ostatni »żołnierz« antykomunistycznego podziemia walczący z bronią w ręku. W podlinkowanych dokumentach IPN-owskich nie ma o tym ani słowa. To tylko i wyłącznie wasza fantazja. Jakoś dziwne, że do roku 2024 roku Instytut Pamięci Narodowej nie słyszał o ostatnim żołnierzu wyklętym i dopiero »Najwyższy Czas!« go odnalazł w tegoż IPN-u archiwach, co nie?”. Hoa binh (dyskusja) 11:24, 21 sie 2024 (CEST).
Co dalej?
Na apel Tomasza Sommera opublikowany w mediach społecznościowych już zgłosiły się do naszej redakcji osoby, które zajmując się społecznie pracą na rzecz Wikipedii doskonale znają osobę skrywającą się pod nickiem „Hoa binh”. Cieszy się on wątpliwą sławą gorliwego „poprawiacza historii”. Dzięki pomocy tych osób, już udało nam się zidentyfikować tę personę. W tej chwili autorzy filmu rozważają podjęcie stosownych kroków, w tym również na drodze prawnej, w celu przywrócenia hasła w jego pierwotnej wersji do sieci.
Rząd powinien zmusić dzieci do udziału w lekcjach „edukacji seksualnej” wbrew woli rodziców – sugeruje „edukatorka seksualna” odpowiedzialna za przygotowanie podstawy programowej do nowego, obowiązkowego przedmiotu, który już w przyszłym roku wejdzie do polskich szkół.
Aktywistka z rządowego zespołu ds. wdrożenia w Polsce obowiązkowej „edukacji seksualnej” daje przy tym do zrozumienia, że prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami powinno podlegać ograniczeniom ze strony państwa oraz instytucji międzynarodowych i powołuje się na orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wedle którego rodzice powinni mieć swobodę wychowywania swoich dzieci co najwyżej „po zajęciach w szkole i podczas weekendów”! Nasza Fundacja bije na alarm i mobilizuje Polaków do oporu wobec totalitaryzmu, który od 1 września 2025 zapanuje w szkołach.Jak już informowaliśmy kilka dni temu, wedle zapowiedzi Minister Edukacji Narodowej „edukacja seksualna” będzie przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach od 1 września 2025 roku. Dla zmylenia rodziców i uśpienia czujności będzie się ona ukrywać pod nazwą nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”.
Ostrzegaliśmy już również, że rząd Tuska wyznaczył na koordynatora zespołu wdrażania „edukacji zdrowotnej” do polskich szkół seksuologa Zbigniewa Izdebskiego – odznaczonego niemieckim medalem za rozwój „edukacji seksualnej”. Izdebski to również współpracownik instytutu, którego twórca przeprowadzał pedofilskie eksperymenty na dzieciach oraz uczeń seksuologa, który popierał legalizację seksu dorosłych z dziećmi.
Zadaniem zespołu koordynowanego przez Izdebskiego jest wdrożenie do polskiego systemu edukacji niemieckich standardów „edukacji seksualnej”, wedle których należy zachęcać uczniów do rozwiązłości seksualnej, masturbacji, oglądania pornografii, oddawania się praktykom homoseksualnym oraz aborcji. Jednym z członków tego zespołu jest „edukatorka seksualna” Antonina Kopyt. Jak napisała w mediach społecznościowych:
„Edukacja seksualna musi być obowiązkowa. Jeśli chcemy, żeby poziom świadomości i wiedzy wzrósł, to to musi być obowiązkowy przedmiot. Dopóki nie będzie, ludzie będą się z niego zwalniać, a te zajęcia będą na samym dole szkolnej hierarchii.”
Antonina Kopyt, współodpowiedzialna za powstanie podstawy programowej do obowiązkowej od 1 września 2025 r. „edukacji seksualnej” w polskich szkołach, używa przy tym pojęcia „systemowa edukacja seksualna”. Taka „systemowa edukacja” to innymi słowy „edukacja” narzucona uczniom i ich rodzinom siłą przez rząd i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Antonina Kopyt sugeruje w swoich wypowiedziach medialnych, że organy państwa powinny zmuszać dzieci do udziału w „edukacji seksualnej” wbrew woli rodziców.
Jak twierdzi Antonina Kopyt, prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami nie jest nieograniczone, gdyż dzieci mają swoje „prawa”, takie jak np. „prawo do nauki”. Kopyt uważa, że rodzic, który nie lubi osobiście twórczości np. Adama Mickiewicza, nie może z tego powodu zwolnić swojego dziecka z lekcji języka polskiego. Analogicznie – rodzic nie może zwolnić dziecka z „edukacji seksualnej”, gdyż na tego typu lekcjach będzie omawiana rzekomo „neutralna światopoglądowo” wiedza, do której każde dziecko ma „prawo”. W związku z tym, „edukacja seksualna” musi być obowiązkowa, tak samo jak obowiązkowe są lekcje polskiego, matematyki czy geografii.
Antonina Kopyt przywołuje przy tym sytuację, o której my wielokrotnie już pisaliśmy. Chodzi o sprawę chrześcijańskiej rodziny z Niemiec, która nie wyraziła zgody na udział swoich dzieci w deprawacyjnych zajęciach z „edukacji seksualnej”, które w Niemczech są przymusowe dla wszystkich uczniów. Niemiecki sąd skazał za to rodziców na grzywnę i więzienie, argumentując, iż:
„…prawo rodziców do edukacji swoich dzieci i ich prawo do wolności religii podlegają ograniczeniom wynikającym z obowiązku zapewnienia przez państwo dzieciom edukacji”.
Kopyt opublikowała tę argumentację sądu w swoich mediach społecznościowych i przypomniała przy tym, że wyrok niemieckiego sądu został potwierdzony przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, który orzekł, że „nikt nie może być pozbawiony prawa do nauki”. Odmowa udziału dziecka w „edukacji seksualnej” jest więc pozbawianiem go „prawa do nauki”. Antonina Kopyt cytuje także inny fragment orzeczenia, w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka twierdzi, iż rodzice, którzy odmówili udziału swoich dzieci w „edukacji seksualnej”:
„mieli swobodę nauczania swoich dzieci po zajęciach w szkole i podczas weekendów i w rezultacie ich prawo w tym zakresie nie było nieproporcjonalnie ograniczone.“
Osoba odpowiedzialna za stworzenie podstawy programowej do „edukacji seksualnej” w Polskich szkołach sugeruje wprost – państwo zmusi nasze dzieci do udziału w lekcjach deprawacji wbrew woli rodziców.
Nasza Fundacja ostrzega i alarmuje przed tym od 11 lat, gdyż to co dzieje się obecnie w Polsce zostało już zrealizowane na Zachodzie, szczególnie w Niemczech, gdzie opracowano i stworzono totalitarne „Standardy Edukacji Seksualnej”. Jak pisze Antonina Kopyt, przywołując kolejne cytaty z orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciwko chrześcijańskiej rodzinie z Niemiec:
„Rodzice mogą wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, wtedy gdy oni mają swój czas z dzieckiem. Tego prawa nikt im nie ogranicza.”
Właśnie takie „prawo” chcą zagwarantować polskim rodzicom „edukatorzy seksualni” – prawo do wychowywania swoich dzieci w weekendy i po zajęciach w szkole. W szkole, w której obowiązkowa i przymusowa będzie deprawacja seksualna. „Edukatorka seksualna” Antonina Kopyt argumentuje totalitaryzm w jeszcze jeden sposób:
„Rodzice nie mogą unikać tematów, które po prostu są obecne w świecie, bo dzieci muszą być na nie przygotowane.”
Na jakie to „tematy obecne w świecie” musi przygotować dzieci przymusowa, państwowa „edukacja seksualna”? Spójrzmy na profil Antoniny Kopyt na Facebooku i na to, o czym „edukuje” ona swoich odbiorców w mediach społecznościowych (kilka fragmentów):
„- Swingowanie polega na tym, że dwie osoby, będące ze sobą w związku, decydują się na aktywność seksualną z innymi osobami – z udziałem lub w obecności partnera_ki. Swing może polegać na wymianie osób partnerskich pomiędzy dwiema parami, zaproszeniu osoby trzeciej do trójkąta czy też grupowych spotkań, w których biorą udział pary i single.”
„- Terminy [zespół uchwytu śmierci i zespół martwej pochwy] dotyczą możliwych efektów regularnej, intensywnej masturbacji, często wykonywanej w jeden dominujący sposób (…) W przypadku death grip syndrome chodzi przeważnie o bardzo mocny chwyt podczas stymulacji penisa (…) Przy death vagina syndrome najczęściej wspomina się o długotrwałym używaniu mocnych ustawień wibratorów (…) Co robić, jeśli zauważysz u siebie coś podobnego? Najpierw poczekaj i nie panikuj. Warto na jakiś czas zmienić rodzaj i siłę stymulacji (…) szukaj przyjemności w różnych aktywnościach i różnych miejscach w ciele.”
Antonina Kopyt, która w ramach zespołu powołanego przez rząd Tuska pracuje nad podstawą programową do nowego, obowiązkowego przedmiotu, tłumaczy także swoim odbiorcom:
„Mamy wiele wyznań, religii i porządków moralnych. O ile tego jednak nie dookreślamy, to w Polsce jako pierwsza będzie się nam zapewne kojarzyła doktryna Kościoła Rzymsko-Katolickiego. I jest przynajmniej kilka spraw, które według jego nauki są grzechem, a według medycyny i psychologii są zdrowym, rozwojowym zachowaniem. [takim zachowaniem według „edukatorów seksualnych” oraz współczesnej medycyny i psychologii jest np. regularna masturbacja lub oddawanie się aktom homoseksualnym] Ale nie mów, że one nie są grzechem. Są. Nie musi Cię to obchodzić. Nie musisz mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Masz prawo mieć swój system i według niego oceniać, co jest według Ciebie złe, a co nie.”
Na tym właśnie będzie polegać totalitarna „edukacja seksualna”, która już od 1 września 2025 będzie obowiązkowym przedmiotem w polskich szkołach. Jej celem jest dokonanie w umysłach i sumieniach uczniów rewolucji moralnej oraz zanegowanie prawa rodziców do wychowania własnych dzieci. Prawda o tym zagrożeniu musi jak najszybciej dotrzeć do Polaków, w szczególności do rodziców, który w zdecydowanej większości są obecnie całkowicie nieświadomi sytuacji. Dlatego nasza Fundacja opublikowała właśnie krótką broszurę, której celem jest uświadomienie polskim rodzicom jak wielkie zagrożenie czeka na ich dzieci poprzez przymusowe lekcje deprawacji, mające już od 1 września 2025 r. ukrywać się pod mylącą nazwą „edukacji zdrowotnej”. Broszura wyjaśnia czym jest „edukacja seksualna” oraz na czym polegają jej pedofilskie standardy stworzone dla polskich dzieci w Niemczech. Broszurę można za darmo pobrać z naszej strony w wersji elektronicznej w formie pliku PDF. Już teraz można również zamówić broszurę w tradycyjnej formie papierowej. Możemy wysłać Panu pocztą tyle egzemplarzy, ile zdoła Pan skutecznie rozprowadzić w swoim środowisku (np. w swojej parafii, w duszpasterstwie, w pracy, w szkole, wśród rodziny, znajomych i przyjaciół). Prosimy o wypełnienie formularza na naszej stronie. Od środy mamy już wiele zbiorowych zamówień i wciąż dochodzą kolejne.
Chcemy, aby ta publikacja szybko trafiła do jak największej liczby rodziców w Polsce i zmobilizowała jak najwięcej osób do działania. Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dotarcie z broszurą do rodziców i ostrzeżenie Polaków przed ogromnym zagrożeniem, jakim jest przymusowa deprawacja ich dzieci, którą rząd Tuska chce wprowadzić już od 1 września przyszłego roku.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW Z wyrazami szacunku Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
O eurokołchozie i chrześcijaństwie. Grzegorz Braun wyjaśnia wątpliwości
Wystąpienie polskiego Posła do PE i Prezesa Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna podczas I Zjazdu Kobiet Prawicowych w dniach 24-25.08.2024 w Krakowie.
16 minut.
================================
Migawki:
Instytucje tworzące „Projekt Globalizacji” tworzą to celowo, to nie „wypadki przy pracy”.
Nieprawda, że „globalizacja da się naprawić!”.
Kij jest grubszy o wiele mocniejszy od marchewki.
MOC – dla niewielu, a fasadowo, dla sług – szeroka oferta korupcyjna
Mit o szczepieniach ratujących życie został po raz kolejny obalony. … W nowym badaniu australijski farmakolog wykazał wyraźne korelacje statystyczne
Wiedeń 05.09.2024 r.
Pojawiło się kolejne badanie wskazujące na „szczepienia” preparatem z mRNA jako przyczyną nadmiernej śmiertelności w Europie.
Mit o szczepieniach ratujących życie został po raz kolejny obalony. … W nowym badaniu australijski farmakolog wykazał wyraźne korelacje statystyczne między nadmierną śmiertelnością w UE a tzw. szczepieniami przeciwko Covid-19. Pracował z danymi Eurostatu z 31 krajów za okres od marca 2023 r. do stycznia 2024 r.
Nadmierna śmiertelność w krajach Europy w procentach.
Nie będę tu analizował badania australijskiego farmakologa Raphaela Latastera, gdyż nie każdy jest zainteresowany szczegółami statystycznymi. Dociekliwi mają możliwość sprawdzić detale – dlatego podałem link do tego badania.
Chciałbym podkreślić odwagę naukowca, który musi zdawać sobie sprawę, że ryzykuje karierą zawodową, a nawet własną wolnością, by ogłosić światu często niepopularne tezy, szczególnie wśród osób będących u władzy.
Patriota, który inicjuje zmiany, jest człowiekiem rzadkim, odważnym, znienawidzonym i pogardzanym. Jeśli jego sprawa zakończy się sukcesem, dołączą do niego tchórze, bo wtedy bycie patriotą nic nie kosztuje.
Mark Twain
Odwaga stała się deficytowym towarem. W czasach kiedy w ponoć Wielkiej Brytanii za samo polubienie jakiegoś artykułu można trafić za kratki, kiedy w Brazylii zabrania się pod karą zaglądania na platformę X, we Francji blokuje się niezależną platformę Rumble i aresztuje się właściciela niezależnego ciągle jeszcze Telegramu, by szantażować go groźbą 20 lat więzienia, bycie odważnym wymaga nie tylko silnego charakteru – trzeba być idealistą wierzącym w takie wartości jak wolne słowo.
Rząd warszawski zamierza „szczepić” dzieci, mając wiedzę o tym, że szczepionka HPV jest jedną z najbardziej toksycznych mikstur jaką wyprodukował przemysł farmaceutyczny.
„..Nie ma żadnego naukowego dowodu na to, że szczepionka przeciw HPV zapobiega rakowi szyjki macicy. Szczepionka nie jest ani konieczna, ani skuteczna, ani bezpieczna. Jest bezużyteczna i niebezpieczna” – prof. Carlos Alvarez-Dardet, ekspert ds. szczepień z hiszpańskiego Uniwersytetu w Alicante….”
Od dłuższego już czasu kolejne rządy warszawskie próbują okaleczyć i pozabijać polskie dzieci, czemu służą tak zwane „szczepionki”, czyli mieszaniny przeróżnych trucizn które nie zapobiegają żadnym chorobom, tylko je wywołują!!
Tylko Polska i Bułgaria prowadzi terrorystyczne szczepienia dzieci, zmuszając do nich rodziców groźbą ogromnych kar finansowych! Jest to działalność przestępcza, gwałcąca postanowienia polskiej Konstytucji!
Obecny rząd warszawski kontynuuje świecką tradycję okaleczania i zabijania polskie dzieci, tym razem szczepionką HPV, którą chce podawać dzieciom w szkołach, jeszcze w tym roku! Z całego świata płyną alarmistyczne dane dotyczące skutków zdrowotnych tej szczepionki. Powodują one ogrom szkód zdrowotnych, w tym zgonów.
Oto niektóre z chorób wywoływanych przez truciznę HPV:
Zaburzenia układu krwionośnego i limfatycznego 2,9% = 1 na 34 Zaburzenia żołądkowo-jelitowe 13,4% = 1 na 7 Zaburzenia ogólne i stany w miejscu podania 3.8% = 1 w 33 Zaburzenia układu odpornościowego 2,4% = 1 na 50 Zakażenia i zarażenia pasożytnicze 52,9% = 1 na 2 Urazy, zatrucia i powikłania proceduralne 8,0% = 1 na 12 Zaburzenia metabolizmu i odżywiania 1.7% = 1 na 59 Zaburzenia mięśniowo-szkieletowe i tkanki łącznej 6.8% = 1 na 14 Zaburzenia układu nerwowego 9,4% = 1 na 10 – Dolegliwości w czasie ciąży, porodu i okresie okołoporodowym 2,0% = 1 na 50 Zaburzenia psychiczne 4,4% = 1 na 22 Zaburzenia czynności nerek 2,7% = 1 na 37 Zaburzenia płodności i piersi 24,8% = 1 na 14 Zaburzenia oddechowe, klatki piersiowej i śródpiersia 5,5% = 1 na 18 Zaburzenia tkanki skórnej i podskórnej 7,4% = 1 na 13.
Od 2006 roku do 14 marca 2019 roku do amerykańskiego systemu zgłaszania raportów o powikłaniach poszczepiennych VAERS zgłoszono już 61 552 zdarzeń niepożądanych po szczepionce przeciw HPV, w tym 480 zgonów. (132) Liczba skutków ubocznych bazy VAERS stale rośnie, a dane zawarte w niej dotyczą jedynie USA.
Włochy 2007 r. Włoscy naukowcy w wyniku analizy danych dotyczących szczepienia przeciw wirusowi HPV, oświadczyli, że: „w chwili obecnej nie ma dowodów na to, że wdrożenie masowej kampanii szczepień może skutecznie zmniejszyć zachorowalność na raka szyjki macicy.”
Niemcy 2008 r. Grupa 13 wybitnych niemieckich naukowców poddała analizie badania i statystyki opublikowane przez producenta szczepionki GARDASIL®. Zaprezentowali oni dowody manipulacji, jakich dopuścił się producent szczepionki, aby osiągnąć zawyżone dane na temat skuteczności szczepionki. (151) Na podstawie tej analizy wezwali oni niemiecki Stały Komitet ds. Szczepień Instytutu Roberta Kocha (STIKO) do ponownej oceny zaleceń dotyczących szczepień przeciwko wirusowi HPV (nr 222/2008).
Holandia 2008 r. Zespół Kok’a z Centrum Medycznego Erasmusa – Szpital Uniwersytecki w Rotterdamie – opublikował w 2008 roku artykuł w holenderskim czasopiśmie Tijdschrift Voor Geneeskunde (Holenderski Dziennik Nauk o Zdrowiu), w którym kwestionuje przydatność szczepionek GARDASIL® i CERVARIX® w Holandii ze względu na brak wystarczających danych, dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek przeciwko HPV. (152)
Austria 2008 r. Po kryzysie wywołanym śmiercią nastolatki po podaniu szczepionki GARDASIL®, austriacka minister zdrowia, Dr. Andrea Kdolsky, zwołała posiedzenie Federalnej Komisji Zdrowia w celu omówienia bezpieczeństwa szczepionki i jej wyłączenia z kalendarza szczepień.
Japonia 2013 r. Ministerstwo Zdrowia Japonii 14 czerwca 2013 r. wycofało rekomendację dla szczepionki przeciwko wirusowi HPV (GARDASIL® i CERVARIX®). Decyzja była podjęta na podstawie dowodów naukowych (156) przedstawionych przez niezależnych naukowców oraz zgłoszeń wielu ciężkich powikłań poszczepiennych.
Francja 2013 r. Tylko 45 % francuskich lekarzy rekomenduje szczepienie przeciwko wirusowi HPV.158 Francuscy działacze organizacji IPSN (Institut pour la Protection de la Santé Naturelle), wśród nich prof. Henri Joyeux – chirurg onkolog, proszą wszystkich Europejczyków o poparcie ich petycji w sprawie zaprzestania masowych szczepień dzieci (dziewczynek i chłopców) przeciwko wirusowi HPV. Petycja zebrała ponad 350 000 podpisów. (159) W 2010 r. Francja zakazała reklamy GARDASIL®u.
Wszystkie podane wyżej dane pochodzą z obszernego artykułu opublikowanego na stronie Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców. Zachęcam rodziców do zapoznania się z tym materiałem i do nie uleganiu propagandzie rządu warszawskiego, będące piramidą kłamstw., których celem jest oszukanie rodziców i nakłonienie ich do poddania dzieci toksycznej procedurze „szczepień”
Szanowny Panie, Rząd postanowił zaprowadzić w Polsce najbardziej aborcyjny reżim w Europie. Uczynił to, chociaż – także dzięki naszym wspólnym wysiłkom – przegrał w lipcu batalię o przyjęcie proaborcyjnych przepisów przez Sejm.Profesjonalna aktywność Ordo Iuris w obronie Konstytucji i życia jest teraz niezbędna. Od naszego zaangażowania i poświecenia zależy dzisiaj życie setek tysięcy dzieci! Premier Donald Tusk rzucił wyzwanie państwu prawa i cywilizacji życia. Pomijając Sejm, Senat i Prezydenta, w ubiegły piątek (30 sierpnia) ogłosił wraz z ministrami zdrowia i sprawiedliwości „wytyczne”, które mają przekształcić Polskę w kraj o najbardziej brutalnym prawie aborcyjnym w Europie. Polscy lekarze w polskich szpitalach mają zabijać dzieci na chwilę przed narodzinami, a podstawą do śmiertelnego zastrzyku lub ćwiartowania ma być zaświadczenie lekarza psychiatry. Bezprawie „wytycznych” jest tak oczywiste, że choć ogłaszał je premier i dwóch ministrów, to pod opublikowanym tekstem… nie widnieje żaden podpis. Nie wymaga tłumaczenia, że życie dzieci nienarodzonych jest w Polsce pod ochroną prawną. Stanowi o tym nie tylko ustawa z 1993 roku, ale – przede wszystkim – Konstytucja RP i szereg jednoznacznych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Po dokładnej analizie „wytycznych”, zdecydowaliśmy o przygotowaniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Chcemy, by TK orzekł o niekonstytucyjności wydania wytycznych. Jednocześnie przedstawimy posłom i Prezydentowi gotowy wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu Donalda Tuska, Adama Bodnara oraz Izabeli Leszczyny, którzy dopuścili się wydania aktu normatywnego wprowadzającego „aborcję na zaświadczenie” z pominięciem konstytucyjnego trybu ustawodawczego. Wobec tych samych polityków kierujemy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia urzędniczego, oczekując przeprowadzenia pełnego postępowania karnego.Wiemy, że władza ignorująca zasady demokratyczne gotowa jest zdusić wszelkie procedury kontrolne i karne, aby chronić swoich ministrów i premiera. Jednak zakładamy, że nadejdzie kiedyś czas, by politycznie umorzone postępowania wszcząć na nowo i rzetelnie przeprowadzić, a winnych łamania Konstytucji i zabijania dzieci ukarać.Do lekarzy i szpitali trafi już niebawem pogłębiona analiza „wytycznych”. Wyjaśnimy w niej lekarzom, dyrektorom szpitali i ordynatorom, że wytyczne są sprzeczne z obowiązującymi lekarzy przepisami ustawowymi i po prostu nie wolno ich stosować.Działanie w oparciu o bezprawne wytyczne jest łamaniem prawa, za które to lekarze, a nie członkowie rządu, będą ponosić odpowiedzialność. Jednocześnie oferujemy wszystkim lekarzom szkolenia i bezpłatną pomoc prawną, bo zarówno Konstytucja RP, jak i wiążące Polskę prawo międzynarodowe jednoznacznie potwierdzają, że nikt nie ma prawa zmuszać lekarza i szpitala do zabijania dzieci nienarodzonych. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Co dokładnie się stało?Zacznijmy od wielkiego sukcesu obrońców życia. Po naszej wielkiej kampanii „Zadzwoń do posła”, po mocnym liście Episkopatu Polski, odczytywanym w dniu Marszu dla Życia i Rodziny w Warszawie, oraz po powszechnym poruszeniu Polaków, 12 lipca Sejm odrzucił proaborcyjną ustawę, która miała dokonać „depenalizacji” – czyli zniesienia kar za dokonanie aborcji w Polsce. To była klęska radykalnej lewicy i osobiście premiera.Jeszcze w sierpniu Donald Tusk mówił na niesławnym Campusie Polska, że „w tej kadencji parlamentu nie będzie większości dla legalnej aborcji”. Nie oznaczało to jednak, że polityk uznał wolę parlamentu. Przeciwnie – postanowił z rażącym naruszeniem zasad praworządności i Konstytucji zadrwić z demokracji parlamentarnej i zaprowadzić aborcyjny reżim za pomocą decyzji samego rządu. Premier 30 sierpnia – wraz z Ministrem Sprawiedliwości Adamem Bodnarem i Minister Zdrowia Izabelą Leszczyną – ogłosił „wytyczne” dla szpitali, w których stwierdzono, że lekarze muszą dokonywać aborcji u kobiet, które zgłoszą się do szpitala choćby z zaświadczeniem psychiatry o dowolnym zagrożeniu szeroko rozumianego zdrowia psychicznego. Taka interpretacja przesłanki „zagrożenia życia lub zdrowia” matki oznacza nieograniczony dostęp do aborcji w Polsce. Proszę sobie wyobrazić, że w Wielkiej Brytanii co roku zabija się ponad 200 tys. dzieci nienarodzonych, z czego aż 98% (!) to aborcje z powodu zagrożenia dla zdrowia psychicznego matki.Radykalizm tego rozwiązania oburzył nawet lewicowych publicystów. Jedni wskazywali, że zaświadczenia będą mogli równie dobrze wydawać diabetolodzy (cukrzyca ciężarnych) i dermatolodzy (ryzyko rozstępów), inni oburzali się na sam niekonstytucyjny tryb wprowadzania tak poważnych zmian prawa.Donald Tusk wie, że jeśli lekarze zastosują się do wytycznych, to w praktyce będzie to oznaczać „aborcję na życzenie” w Polsce – i to do samego końca ciąży. Dziecko będzie można zabić nawet na dzień przed porodem, w ogóle nie podejmując próby jakiegokolwiek leczenia matki!Równolegle rząd próbuje zastraszyć lekarzy. Minister Zdrowia zagroziła, że wystarczy, że któryś z lekarzy poprosi o weryfikację lekarskiego „zaświadczenia aborcyjnego” przez drugiego specjalistę , a szpital może zostać surowo ukarany. Aby groźba była realna, wcześniej NFZ nałożył karę w wysokości aż 550 tys. zł na Pabianickie Centrum Medyczne, którego lekarze odmówili dokonania aborcji wobec braku właściwego zaświadczenia lekarskiego. Z kolei Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar przygotował wytyczne dla prokuratury, sugerując prokuratorom, w jaki sposób mają prowadzić postępowania w sprawach związanych z aborcją.Proszę sobie wyobrazić, że Donald Tusk był na konferencji prasowej tak szczery, że zadeklarował, że prokuratura nie będzie stała po stronie „naszym zdaniem złych i bardzo restrykcyjnych zapisów”. Ponownie zatem okazuje się, że według premiera obowiązywać ma „prawo tak, jak my je rozumiemy”.Ogłoszone wytyczne mają nakłonić szpitale i lekarzy do stosowania się do wykładni prawa, która nie znajduje oparcia w obowiązujących przepisach oraz orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, a nawet rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wytyczne nie mieszczą się w ogóle w katalogu konstytucyjnych źródeł prawa powszechnie obowiązującego (przede wszystkim ustaw i rozporządzeń). Nie spełniają też kryteriów aktów prawa wewnętrznego, ponieważ nie ma ustawowej podstawy do ich wydania, ani nie są skierowane do podmiotów służbowo podległych premierowi czy ministrowi. Wydanie ich stanowi zatem przekroczenie uprawnień, które – naruszając porządek prawny i konstytucyjny oraz łamiąc sumienia lekarzy – godzi w interes publiczny i prywatny.Liczymy na to, że niekonstytucyjność „wytycznych” potwierdzi Trybunał Konstytucyjny. Przygotowywany przez nas wniosek do TK przekażemy wszystkim podmiotom uprawnionym do wszczęcia postępowania prowadzącego do stwierdzenia niekonstytucyjności „wytycznych”. Szczególnie liczymy na gotowość obrony Konstytucji i życia ze strony Prezydenta RP, pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, a także posłów na Sejm. Równolegle uruchamiamy internetową petycję do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, w której wzywamy głowę państwa do skorzystania ze swoich uprawnień i złożenia wspomnianego wniosku.Wierzę, że prędzej czy później przeprowadzone zostanie także uczciwe postępowanie karne, w którym rozpoznane zostanie nasze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez premiera i dwoje ministrów przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego (nadużycia uprawnień), albo też cała trójka zostanie pociągnięta skutecznie do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu. Bezprawne „wytyczne” to jednak nie wszystko. Działaczki Aborcyjnego Dream Teamu,które zajmują się nielegalną dystrybucją pigułek aborcyjnych (za co jedna z nich została na razie nieprawomocnie skazana), zapowiedziały, że wkrótce otworzą pierwszą w Polsce klinikę aborcyjną. Jedna z nich stwierdziła w rozmowie z mediami, że za rządów PiS „pewnie natychmiast zostałybyśmy wsadzone do aresztu”, ale dziś „obawy są mniejsze”. Zamierzają przy tym… zwrócić się do władz Warszawy o udostępnienie im lokalu należącego do miasta. Przygotowaliśmy już w tej sprawie internetową petycję do Prezydenta Warszawy, w której wzywamy Rafała Trzaskowskiego do odrzucenia prośby o udostępnienie miejskiego lokalu na nielegalną działalność aborcyjną. Jeśli zapowiedzi aborcjonistów zostaną wprowadzone w życie, podejmiemy niezbędne kroki prawne, by ich „klinika” została jak najszybciej zamknięta. Nie mam wątpliwości, że to nie wszystkie wyzwania jakie staną przed nami w najbliższych tygodniach. Po ogłoszeniu wytycznych wykupiono już 4 domeny internetowe z hasłem „aborcjomat”. Wkrótce dowiemy się zapewne o powstaniu portalu, na którym będzie można zamówić lekarskie zaświadczenie do aborcji bez wychodzenia z domu…Przed nami zatem kluczowy moment w walce o życie i przyszłość naszej Ojczyzny – o to, czy Polska będzie nadal chronić życie swoich najmłodszych i najbardziej bezbronnych obywateli, czy raczej dołączy do grona państw mordujących masowo własne dzieci…Czeka nas ogrom pracy. Nie udźwigniemy tego wysiłku bez wsparcia naszych Przyjaciół i Darczyńców. Ale wspólnie możemy doprowadzić do prawdziwego tryumfu obrony życia i uratowania setek tysięcy dzieci. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Liczba aborcji w Polsce rośnie z każdym miesiącem
Choć od października 2020 roku – gdy świętowaliśmy wspólnie wielkie zwycięstwo cywilizacji życia, jakim był niewątpliwie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, poszerzający zakres prawnej ochrony życia w Polsce – prawo w naszym kraju się nie zmieniło, to jednak liczba dzieci zabijanych w polskich szpitalach rośnie z każdym kolejnym miesiącem. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w polskich szpitalach faktycznie niemal całkowicie skończono z zabijaniem dzieci. O ile w 2020 roku dokonano 1074 legalnych aborcji, to w roku 2021 – nie licząc stycznia, gdy wciąż czekaliśmy na publikację wyroku TK – wykonano zaledwie 32 aborcje. Od 2022 roku obserwujemy już jednak gwałtowny wzrost liczby dokonywanych aborcji i obecnie znajdujemy się w sytuacji, w której realnie grozi nam nie tylko powrót do statystyk sprzed wyroku TK, ale wręcz ich wielokrotne przebicie. W roku 2022 przeprowadzono w polskich szpitalach 161 aborcji a w roku 2023 było ich już 425. Jak to możliwe? Otóż spośród tych 425 aborcji aż 423 dokonano pod pretekstem zagrożenia dla życia lub zdrowia kobiety. To oznacza tylko jedno – lekarze uwierzyli aborcjonistom i proaborcyjnym politykom i zaczęli masowo uznawać zaświadczenia od psychiatrów. Ci wypisują kobietom skierowania na aborcję – oficjalnie ze względu na zagrożenie zdrowia psychicznego matki. W rzeczywistości przyczyną jest zdiagnozowana choroba lub niepełnosprawność dziecka albo po prostu to, że ciąża jest „niechciana”. Tymczasem jest oczywiste, że aborcja nie jest lekiem na depresję. Istnieje szereg badań wskazujących, że może być zupełnie odwrotnie. Metaanaliza z 2013 roku wskazała, że aborcja nie zmniejsza ryzyka zaburzeń psychicznych. Istnieją natomiast istotne zależności statystyczne między aborcją a uzależnieniami czy skłonnościami samobójczymi. Fińska analiza przypadków samobójstw związanych z ciążą z lat 1978-1994 wskazała, że odsetek samobójstw kobiet po zabiegu aborcji był dwukrotnie wyższy od odsetka samobójstw po samoczynnym poronieniu. Z kolei przegląd badań z lat 1995-2009 zawiera konkluzje stwierdzające istotną korelację między dokonaniem aborcji a zwiększonym ryzykiem wystąpienia problemów psychicznych, których część można powiązać z dokonaniem aborcji przez matkę.Poza tym, matkom kierowanym na aborcję przez nierzetelnych psychiatrów często w ogóle nie oferuje się leczenia, a odpowiedzialność za czyn aborcji przerzuca się na lekarzy ginekologów. W sejmie wygrało życie Mimo rosnących statystyk aborcyjnych w polskich szpitalach oraz mimo tego, że aborcjonistki wciąż prowadzą bez przeszkód nielegalną dystrybucję pigułek aborcyjnych przez internet – lewicowym politykom wciąż jest mało. Rząd Tuska podejmuje kolejne próby ustawowego ograniczenia prawnej ochrony życia w Polsce.Ilekroć Sejm lub rząd zajmują się aborcyjnymi projektami, nasi eksperci przygotowują memoranda i opinie dla posłów. W lipcu przyczyniliśmy się do odrzucenia przez Sejm proaborcyjnego projektu autorstwa Lewicy depenalizującego pomocnictwo w przeprowadzeniu aborcji. Nasza analiza projektu wskazująca na jego niezgodność z prawem oraz nacisk społeczny, do którego wezwaliśmy naszych sympatyków, pomogły niektórym konserwatywnym parlamentarzystom podjąć właściwą decyzję i głosować za życiem. W ramach akcji „Zadzwoń do posła” mobilizowaliśmy Sympatyków Instytutu Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny do dzwonienia i pisania e-maili do posłów, by poruszyć ich sumienia. O naszej akcji pisały największe lewicowe media, które z niepokojem odnotowywały, że maile, zachęcające naszych Sympatyków do wywierania presji na parlamentarzystów trafiły do ok. miliona osób w całej Polsce.Wcześniej, podczas kwietniowych głosowań nad ustawami aborcyjnymi, byliśmy przed sejmem z wielkim dzwonem „Głos nienarodzonych”, którego budzące sumienia posłów bicie było słychać w Sejmie. Wzięliśmy także udział w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Dziedzictwa Św. Jana Pawła II oraz w marszu środowisk pro-life, który przeszedł tego dnia ulicami Warszawy.Także dzięki naszemu zaangażowaniu, rządowi nie udało się do dziś zdobyć w Sejmie większości dla niekonstytucyjnych ustaw proaborcyjnych. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Rząd chce zmusić lekarzy do zabijania dzieci!Wobec fiaska demokratycznej procedury parlamentarnej, Donald Tusk wprowadza w Polsce „aborcję na życzenie” poprzez wydanie nieznanych Konstytucji „wytycznych”.Choć nie są one formalnie źródłem powszechnie obowiązującego prawa w Polsce, to mają wymusić łamanie prawa i zabijanie dzieci nienarodzonych przez system represji i sankcji finansowych nakładanych na szpitale.W dokumencie stwierdzono wprost, że zdaniem rządu (albo minister zdrowia – czego nie wiadomo, bo pod dokumentem opublikowanym na stronach ministerstwa nie widnieje żaden podpis) aborcja ze względu na stan zdrowia psychicznego kobiety jest dopuszczalna i do jej przeprowadzenia wystarczy opinia jednego lekarza. Minister Leszczyna zagroziła też lekarzom, że za próby weryfikacji decyzji psychiatrów o skierowaniu na aborcję – a więc także chociażby za pochylenie się nad możliwymi przeciwwskazaniami po stronie kobiet – szpitale będą karane finansowo. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny – jeszcze pod przewodnictwem powszechnie szanowanego w obozie dzisiejszej władzy Andrzeja Rzeplińskiego – w wyroku z 7 października 2015 r. potwierdził, że zmuszanie personelu medycznego do uczestnictwa w aborcjach jest niezgodne z Konstytucją i z międzynarodowym standardem ochrony wolności sumienia pracowników służby zdrowia.Kolejny głos sprzeciwu płynie również od innego byłego prezesa TK i byłego Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Andrzeja Zolla, który w niedawnym wywiadzie dla Rzeczpospolitej wyrażał oburzenie faktem, że inny lekarz (w tym wypadku dokonujący aborcji) ma nie mieć prawa sprawdzać, czy są przesłanki do przeprowadzenia aborcji i nie ma prawa odmówić jej wykonania nawet gdy nie zgadza się ze stanowiskiem lekarza wydającego zaświadczenie do wykonania aborcji. Jego wiedza lekarska (nawet nie poglądy na kwestie ochrony życia) nie mają mieć żadnego znaczenia!Nic dziwnego, że rządowe wytyczne budzą sprzeciw nie tylko w środowiskach pro-life, ale także wśród osób, które popierają szeroki dostęp do aborcji. Pierwotnie ministerstwo chciało, by opublikowane wytyczne były przygotowane przez naukowców, jednak środowisko ginekologów nie chciało zgodzić się z radykalnym kursem politycznym Izabeli Leszczyny. Na firmowanie swoim nazwiskiem tak bezprawnego i nieludzkiego dokumentu nie chciał się zgodzić między innymi krajowy konsultant ds. ginekologii prof. Krzysztof Czajkowski, który został zwolniony dwa tygodnie temu. Prof. Czajkowski był przewodniczącym zespołu, odpowiedzialnego wcześniej za opracowanie wytycznych, których niebędąca lekarzem minister Leszczyna nie zaakceptowała, określając je jako „niesatysfakcjonujące”. Wydane finalnie wytyczne ignorują poglądy wielu uznawanych przez aktualną władzą autorytetów prawniczych – zarówno tych którzy stoją po stronie życia, jak i tych, którzy opowiadają się za „prawem do aborcji”. Nawet znana zwolenniczka aborcji, prof. Eleonora Zielińska (która kilka lat temu została nagrodzona „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka” przez ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich… Adama Bodnara) pisała w swojej opinii prawnej, że w przesłance aborcyjnej zagrożenia życia lub zdrowia matki „chodzi o sytuacje poważnie stwarzające ryzyko utraty zdrowia, a nie o jakieś błahe powody”. Zwracała też uwagę na kwestię przemilczaną przez wytyczne, że „niebezpieczeństwo powikłań związanych z samym zabiegiem przerwania ciąży rośnie w miarę jej zaawansowania” i że zwłaszcza w ciąży zaawansowanej muszą zostać zważone ryzyka wiążące się z kontynuowaniem ciąży i z jej przerwaniem. Oczekiwane przez minister Izabelę Leszczynę związanie lekarza jednym zaświadczeniem może więc narażać lekarzy na odpowiedzialność za błąd w sztuce lekarskiej. Nawet rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski – który niedawno w internetowym Kanale Zero prowadził rozmowę z Gizelą Jagielską, która otwarcie chwali się zabijaniem setek dzieci w szpitalu w Oleśnicy – przyznał, że wytyczne oznaczają w praktyce wprowadzenie w Polsce najbardziej liberalnych przepisów w Unii Europejskiej, ironizując przy tym, że domena „aborcjomat” jest w internecie wolna. To po tym wpisie wykupiono (o czym już wspominałem) 4 domeny z hasłem „aborcjomat”. ..Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Klinika aborcyjna w Warszawie za publiczne pieniądze?! Zanim jednak powstaną strony, na których będzie można bez wychodzenia z domu otrzymać nierzetelne zaświadczenie od psychiatry kierujące na aborcję, w Warszawie może stanąć pierwsza klinika aborcyjna… Aborcjonistki z Aborcyjnego Dream Teamu zapowiedziały, że 28 września (w tzw. Dniu Bezpiecznej Aborcji) chcą otworzyć stacjonarne miejsce, w którym będą pomagać kobietom w dokonywaniu aborcji farmakologicznych. Aborcyjna „przychodnia” ma się nazywać „Abotak!”, a aktywistki ADT już zaczęły zbiórkę pieniędzy na jej powstanie. Chcą zebrać łącznie 150 000 zł. W międzyczasie mają zwrócić się do Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z prośbą o udostępnienie im lokalu miejskiego na prowadzenie tej jawnie nielegalnej działalności. Art. 152 kodeksu karnego stanowi jednoznacznie, że za dokonywanie nielegalnej aborcji oraz za pomocnictwo w aborcji grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Czym zatem miałoby być owe „pomocnictwo w aborcji”, jeśli nie właśnie tym, co zamierzają zrobić aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu, które mówią otwarcie, że „kobiety będą mogły liczyć na farmakologiczne przerwanie ciąży bez podawania przyczyny”?Obiecuję Panu, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, by nie dopuścić do powstania i funkcjonowania tej „kliniki”. Jeśli zapowiedzi aborcjonistek faktycznie się urzeczywistnią, uruchomimy wszelkie dostępne drogi prawne, by ją zamknąć. Na razie przygotowaliśmy petycję do Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, wzywając go do odrzucenia prośby aborcjonistek o udostępnienie miejskiego lokalu. W tekście petycji przypominamy, że bezprawność działalności prowadzonej przez Aborcyjny Dream Team potwierdził już Sąd Okręgowy Warszawa-Praga, który w ubiegłym roku skazał jedną z liderek ADT za pomocnictwo w aborcji. Prezydent Warszawy musi pamiętać o tym, że zwracające się do niego aktywistki chcą w miejskim lokalu prowadzić działalność, za którą zostały już skazane!Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskStańmy w obronie dzieci nienarodzonych! One nie mogą się obronić…Przed nami kluczowy moment w batalii o życie tysięcy nienarodzonych Polaków, którzy nie mogą sami walczyć o własne życie. Dlatego to my musimy dziś głośno wołać w ich imieniu i zatrzymać nawałnicę barbarzyńskiej cywilizacji śmierci, zabijającej własne dzieci, bo jak mówił św. Jan Paweł II „naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości”.Aby stawić czoła rządowi i potężnemu, globalnemu lobby aborcyjnemu, potrzebujemy Pana wsparcia. Bez niego nie będziemy w stanie zatrudniać najlepszych prawników, gotowych do pracy na tak wielu frontach wojny o życie, rodzinę i wolność. Nasi analitycy muszą każdego dnia monitorować prace rządu, Sejmu i Senatu, licznych organizacji międzynarodowych oraz przygotowywać szczegółowe analizy powstających aktów prawnych, które mają często kluczowe znaczenie nie tylko w kontekście decydowania o możliwych do podjęcia krokach prawnych w związku z bezprawnymi atakami na życie, ale także przekonują często decydentów, prawników i ekspertów do dołączenia do armii obrońców życia – a nawet są w stanie przyczynić się do porażki proaborcyjnych projektów w parlamencie. Nasi adwokaci stają w obronie lekarzy i pracowników służby zdrowia, zmuszanych do zabijania dzieci w polskich szpitalach. Zawsze świadczymy im bezpłatną pomoc prawną. Jednak będziemy mogli to dalej zrobić tylko z pomocą ludzi takich jak Pan.Konkretnym kosztem jest też organizowanie masowego sprzeciwu społecznego, nagłaśnianie zagrożeń w mediach, kampanie informacyjne w mediach społecznościowych. Wiele z organizacji pro-life zajmuje się jedynie tym. W naszym przypadku nie jest to fundament naszej działalności, ale także i ta działalność wiąże się z koniecznością ponoszenia konkretnych wydatków. Już teraz musimy też zarezerwować dodatkowe środki na walkę o ukaranie Tuska, Bodnara i Leszczyny za ogłoszenie bezprawnych wytycznych, na nacisk na Prezydenta Dudę, Sąd Najwyższy i posłów, którzy mogą złożyć wniosek do TK w tej sprawie, na promocję petycji do Prezydenta Dudy i Prezydenta Trzaskowskiego, na analizy prawne i szkolenia dla lekarzy i pracowników służby zdrowia, na ewentualną batalię prawną o zamknięcie aborcyjnej kliniki w Warszawie. Wszystko to są poważne koszty, których nie unikniemy i których nie udźwigniemy bez Pana wsparcia. Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie bronić prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk Z wyrazami szacunkuP.S. Gdy proaborcyjne ustawy trafiały pod obrady sejmu, Instytut Ordo Iuris był częścią szerokiej koalicji środowisk pro-life, które wspólnie prowadziły akcję nacisku na polityków oraz kampanie medialne nagłaśniania bezprawności projektów. Ale teraz przyszedł czas na batalię czysto prawną. Na tym polu zostajemy niemal sami. Donald Tusk powiedział „sprawdzam” i chce przetestować, czy w Polsce nadal obowiązuje prawo i czy wymiar sprawiedliwości jest w stanie zapewnić jego przestrzeganie. Rola prawników jest w tej sytuacji nie do przecenienia, bo nawet jeśli obecny rząd bezprawnie lekceważy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, to nadal jest wiele ośrodków władzy sądowniczej, gotowych do obrony fundamentów polskiego ładu prawnego. Dlatego nasza praca jest dziś kluczowa. Obiecuję Panu, że nie odpuścimy walki o życie nienarodzonych i o „ład prawny”, który uznaliśmy za priorytet naszej działalności już w momencie tworzenia nazwy Instytutu Ordo Iuris.Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji. Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815 www.ordoiuris.pl
r Krucjata Różańcowa za Ojczyznę 6.09.24 Nowy Jork – comiesięczny Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę By antyk2013 on 06/09/2024 Od maja 2015 roku w każdy Pierwszy Czwartek miesiąca jest w Nowym Jorku na Manhattanie Msza Święta w rycie tradycyjnym (trydenckim) za naszą Ojczyznę Polskę. Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej z Góry Karmel, godz. 19.00 Pół godziny przed Mszą Świętą modlimy się jedną część Różańca Świętego za Ojczyznę. Przychodzą na tą Mszę Świętą również obcokrajowcy różnych nacji, podtrzymują nas na duchu modlitwą szczerze podziwiając Polskę. Po Mszy Świętej mamy zawsze spotkanie w salce przy kościele, mały poczęstunek, zawsze wszystkich zapraszamy i zawsze prosimy o wsparcie modlitewne dla Polski atakowanej ze wszystkich stron. Mam ufność, że – z pomocą Bożą – będzie dobrze.
Zbliża się kolejna rocznica wydarzeń nazywanych, dla zmylenia przeciwnika, czyli nas wszystkich, zamachami na Amerykę. Tym, co ja nazywam od kilkunastu już lat „atakami 9/11”. To był rzeczywiście zamach, ale nie na Bogu ducha winnych przypadkowych turystów i pracowników wież World Trade Center, a na wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, a także w dalszej konsekwencji, co widzimy chyba wreszcie dobitnie dzisiaj, na wszystkich obywateli wolnego świata.
Nie raz pisałem, że zburzenie trzech budynków w Nowym Jorku i poważne zdewastowanie jednego w Waszyngtonie, miało na celu daleko dalej idące konsekwencje, aniżeli śmierć ponad 3000 osób i nie miało prawa być postrzegane przez ludzi myślących, jako zamach świata islamskiego na chrześcijaństwo, czy – swoiście pojmowaną – demokrację. Mam nadzieję, że zrozumieli to moi Czytelnicy już dawno, iż skłócenie islamu z chrześcijaństwem było elementem znacznie szerszego planu wrogów obu tych religii, co zresztą wyraźnie można było dostrzec podczas ostatnich wydarzeń w Anglii i części Północnej Irlandii. Te same ośrodki rujnowały starożytną kulturę Syrii, Afganistan, Libię, Irak, zamierzają zniszczyć Iran i Liban. Są obecne w Sudanie, Somalii i równają z ziemią Strefę Gazy.
Ten tekst nie ma być rozwinięciem moich siedmiu już książek na ten temat, co najwyżej ich przypomnieniem, dla tych zwłaszcza, którzy obudzili się dopiero wczoraj lub nadal śpią w swoich kokonach dobrobytu. Czas Waszych przodków odszedł w zapomnienie, to Wy dzisiaj odpowiadacie przed sobą, Waszymi dziećmi i Historią, za własne uczynki. Od tego, co zrobicie zależy przyszłość następnych pokoleń Polaków.
Do każdej walki musimy stawać dobrze uzbrojeni, w innym przypadku będziemy skazani na wyniszczenie. Musicie się dobrze uzbroić, aby wiedzieć nie tylko z kim walczyć, ale i o co się bić. Za motto mojego wydawnictwa wziąłem sobie, już 17 lat temu, słowa Arcybiskupa Marcela Lefebvre, które z uporem Wam dedykuję: „Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła”.
Niechaj będą one dla Was drogowskazem zwłaszcza dzisiaj, ponad dwie dekady po 11 września 2001 roku, kiedy wykluwa się na gruzach dziesiątków podbitych państw zatruty owoc tej zbrodni założycielskiej Nowego Porządku Świata. Nie dajcie sobie wmawiać, że „nie będziecie mieli nic i będziecie szczęśliwi”. Zobaczcie, jak już jesteście nieszczęśliwi, a to dopiero początek tego świata, który Wam zaprojektowali bandyci, wyjątkowe kanalie i niedouczeni osobnicy, którzy okłamują Was, że nadal żyjecie w państwie prawa i dobrobytu.
Dziś, w przededniu 23 rocznicy 9/11 zachęcam Was do spotkania z ludźmi, którzy od lat mówią Wam prawdę – rzeczy, o których nie chce się słuchać, ale które kiedyś usłyszeć trzeba.
Nie słuchajcie wrogów swoich, osobników bez dorobku i kręgosłupa moralnego, a ludzi mających do przekazania rzeczywiste wartości. Dlatego, zapraszam do udziału w Targach Książki Patriotycznej, które będą się odbywały cyklicznie, w każdą sobotę, w innym mieście, nie tylko zresztą naszego kraju. W najbliższą sobotę, 7 września, zachęcam do przybycia, w godzinach od 10 do 20, do Ośrodka Kultury „Zodiak” w Rzeszowie (ul. Mieszka I 48/50), gdzie spotkacie wielu patriotów, polskich twórców, osoby zasługujące w tych trudnych czasach na miano prawdziwych przewodników. Ich dorobek mówi sam za siebie. Przybywajcie!
Nawiązując do tytułu jednego z moich ostatnich felietonów, przypominam dobitnie, że w tym szczególnie dramatycznym okresie swojej historii, jak może nigdy wcześniej, Polska potrzebuje pasterzy, a nie pastuchów.
Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu
BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!
WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.
Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).
Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie: Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).
Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był j e d y n ą Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.
Krucjata Różańcowa za Ojczyznę prosi: Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu
Jako przedstawiciele Kościoła walczącego wychodzimy na Publiczny Różaniec św. WYNAGRADZAJĄCY Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej 7 września 2024 r. o godz.17:00 w Łomży na Starym Rynku
Tak toczymy duchową bitwę o Polskę wolną od publicznego obrażania Boga i Matki i POKÓJ BOŻY w sercach Polaków i na świecie Zaczynamy o 16:45 Koronką do Miłosierdzia Bożego za braci błądzących i dusze w czyśćcu cierpiące
Starania o zbawienie dusz zaczynajmy WYNAGRODZENIEM i POKUTĄ Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie! Krucjata Różańcowa za Ojczyznę DOŁĄCZ: https://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/
Na podstawie danych dotyczących niskiego zagrożenia Covid-19 dla dzieci i młodzieży można było stwierdzić wszystko już na początku tak zwanej pandemii, ale oczywiście nie było to pożądane ze względów politycznych. W rzeczywistości niepokojąca liczba rodziców zdecydowała się zaszczepić swoje dzieci, nie znając dokładnych skutków ubocznych i potencjalnych następstw. Ale co gorsza: firmy farmaceutyczne potrzebowały także osób do badań klinicznych, którzy narażali swoich protegowanych na związane z nimi ryzyko. Każdy, kto spojrzy na „rekompensatę wydatków”, zauważy, że niemowlęta i dzieci można mieć tanio.
Ludzie na ogół biorą udział w eksperymentach i testach tylko dlatego, że muszą – lub dlatego, że czeka ich nagroda. Nie tylko studenci martwią się o eye-tracker w godzinach potrzebnych na naukę przedmiotów lub marnują czas na inne „nauki”. Badania nad narkotykami są postrzegane jako źródło dochodu dla zdesperowanych, ponieważ oferują „rekompensatę wydatków”. Oczywiście dotyczy to również badań klinicznych z udziałem dzieci i niemowląt.
W czasach korony dzieci faktycznie uznawano za „przyczyny pandemii” i w ten sposób poświęcano je programowi, który przynosił korzyści przemysłowi farmaceutycznemu, ale powodował poważne szkody dla populacji na wszystkich poziomach. Jeśli chcesz wiedzieć, co trzeba zrobić, aby zachęcić rodziców do ryzykowania zdrowia swojego potomstwa w ramach badań nad szczepionkami, możesz dowiedzieć się więcej od dostawców takich jak „ Be Well Clinical Studies ” w USA: można ich znaleźć na ich stronie internetowej szereg bieżących i przeszłych badań leków, w tym informacje na temat „rekompensaty za wydatki”.
W związku z tym od stycznia 2023 r. w Lincoln (Nebraska) prowadzone jest badanie dotyczące szczepień dzieci na Covid-19 , podczas którego eksperymentalną szczepionkę podaje się zdrowym niemowlętom w wieku od 12 tygodni do 6 miesięcy, aby następnie zbadać możliwą reakcję immunologiczną na podstawie próbki krwi . Dodatek „za czas i podróż” wynosi „do 1800 dolarów”. Można tam również przeczytać:
Odkrycia mogą pomóc w opracowaniu szczepionki pediatrycznej, która będzie w stanie chronić niemowlęta przed zachorowaniem w przypadku kontaktu z SARS-CoV-2, czynnikiem sprawczym COVID-19.
Wyobraź sobie, że jesteś tak wyprany z mózgu, że przy odrobinie pecha poświęcasz zdrowie i życie własnego dziecka – żywej istoty na świecie, która powinna być dla Ciebie najważniejsza, która niewinnie i całkowicie bezbronnie jest od Ciebie zależna. Czy ci rodzice czują się jak bohaterowie, gdy pozwalają Wielkiej Farmie wstrzykiwać swoim potomkom niebezpieczne i jeszcze niezbadane substancje dla większego dobra? Kogo przyciągają zdania typu „Twoje dziecko może wziąć udział w ważnych badaniach nad eksperymentalną szczepionką przeciwko koronawirusowi (COVID-19)”?
Badania dla dzieci: 3000 dolarów dla rodziców, przytulanka dla dziecka
Nie mniej przewrotne wydaje się badanie dotyczące szczepień dzieci, które wcześniej przeprowadzono w Lincoln od końca lata 2022 r. W tamtym czasie „ Be Well ” zamyślił się: „Historia Covid-19 stale się rozwija. Weźcie udział w ogólnokrajowej akcji, aby chronić nasze dzieci przed tą groźną chorobą.” Zamiast prawidłowo informować o minimalnym zagrożeniu dla dzieci przez Covid-19, podawano jedynie „ilości przypadków”, czyli informację o pozytywnych testach, która nie ma żadnego związku ani znaczenia.
Badanie to było skierowane do dzieci – rodzicom zaoferowano „ponad 3000 dolarów” w ramach rekompensaty za udział w badaniu przez dwa lata.
Badanie „Koliber” przeprowadzone zostały przez producenta szczepionek Novavax, które obejmowało dzieci w wieku od szóstego miesiąca życia, małe dzieci do piątego roku życia i dzieci do jedenastego roku życia. Należy sprawdzić bezpieczeństwo i skuteczność dwóch dawek szczepionki. Film „Be Well” pokazuje między innymi, jakim „hitem” byłaby „przytulanka Covid”, którą dzieci otrzymały za udział, i jak bardzo byłyby podekscytowane faktem, że jako pierwsze użyją tych eksperymentalnych substancji do wstrzyknięcia.
Zbyt często udane zabiegi pielęgnacyjne stosowane przez pedofilów pokazują, jak łatwo jest przekonać dziecko, aby zniosło fałszywe, niebezpieczne i przestępcze działania. Czy zatem powinniśmy z tego powodu świętować? Jest mało prawdopodobne, aby młodym uczestnikom wyjaśniono konsekwencje nieudanego testu szczepionki; Małe dzieci również nie mają pojęcia, co oznaczałaby dla nich utrzymująca się przez całe życie niepełnosprawność ruchowa lub poznawcza.
Stopień, w jakim poświęcenie dziecka, które nigdy nie może wyrazić „świadomej zgody”, jest moralnie akceptowalne w badaniach klinicznych, jest kwestią etyczną, na który Big Pharma nie zwraca uwagi. Fakt, że rodzice poświęcają własne dzieci i narażają je na ryzyko, ponieważ nie kwestionują kłamliwej narracji o niebezpiecznym Covid-19 lub praktykach przemysłu farmaceutycznego, dla którego zysk zawsze był najważniejszym priorytetem, powinny zdecydowanie być napiętnowane.
W chwili, gdy to czytasz, ONZ pracuje nad propozycją legalizacji dziecięcej pornografii.
Dążą do tego, aby tworzenie i posiadanie materiałów o charakterze jednoznacznie seksualnym z udziałem dzieci było legalne, pod warunkiem, że będą one „prywatne”.
==============================
Tak, dobrze przeczytałeś. Sam nie mogłem w to uwierzyć, ale jest to tak realne, że chciałem jak najszybciej do Ciebie napisać, i poprosić Cię o pomoc w powstrzymaniu tego szaleństwa.
Właśnie zapoznaliśmy się z najnowszym traktatem ONZ dotyczącym cyberprzestępczości, który może pozwolić oprawcom na wykorzystywanie dzieci pod pretekstem „konsensualnego” lub „prywatnego” dostępu do treści seksualnych.
Wyobraźmy sobie obrazy dzieci generowane przez sztuczną inteligencję lub nieletnich poddawanych wyzyskowi — wszystko to mogłoby zostać potencjalnie zalegalizowane.
Sam pomysł, że ONZ może usprawiedliwiać ochronę osób konsumujących takie plugastwo, jest nie do pojęcia. To bezpośrednie zagrożenie dla każdego dziecka, w tym Twoich dzieci, wnuków, siostrzeńców… Chodzi o świat, w którym te dzieci dorastają i o ich bezpieczeństwo, które powinno być priorytetem.
Podpisanie tego traktatu może otworzyć drogę do normalizacji najbardziej przerażających form wykorzystywania dzieci.
Nie możemy pozwolić, aby bezpieczeństwo dzieci było zagrożone przez osoby, które postrzegają je jako obiekty swoich perwersyjnych pragnień.
To jednak nie wszystko. Ten traktat to nie tylko jakiś wymysł ONZ, lecz ideologiczne tsunami.
Wszędzie, gdzie spojrzymy, pojawia się subtelny nacisk na seksualizację dzieci—tak, aby zatrzeć granice pedofilii.
Warsztaty, podczas których nastolatkowie uczą się, jak „bezpiecznie sekstować”. Publiczne wydarzenia, na których dzieci występują w skąpych kostiumach. To nie są odosobnione przypadki.
To część szerszej agendy, której traktat ONZ nadałby globalną legitymację.
Czy chcesz, aby Twoje dziecko dorastało w świecie, w którym takie zachowania są normą?
ONZ chce zalegalizować „dobrowolną” pornografię dziecięcą. Nawet jeśli jest ona generowana przez sztuczną inteligencję lub produkowana samodzielnie przez nieletnich, otwiera wrota dla oprawców i drapieżników.
Jakiego rodzaju perwersja opanowała biurokratów z ONZ? Jakiemu zdeprawowanemu lobby oni służą?
Nie miejmy złudzeń–jeśli na to pozwolimy, to tylko kwestia czasu, zanim zaczną naciskać na jeszcze więcej: obniżenie wieku, w którym prawo dopuszcza współżycie, a także obronę „praw” tych, którzy żerują na naszych dzieciach.
Na świecie działają już organizacje, które dokładnie nad tym pracują.
Ten koszmar jeszcze się nie rozpoczął, a my nie możemy obudzić się, gdy będzie już za późno.
Oni nawet tego nie ukrywają. Ich propozycja jest jasna:
Zgodnie z artykułem 14 Konwencji Narodów Zjednoczonych przeciwko cyberprzestępczości, kraje mogą zdecydować się na dekryminalizację produkcji, dystrybucji i posiadania treści przedstawiających dzieci wykorzystywane seksualnie, o ile nie dotyczą one „prawdziwej” osoby ani nie pokazują rzeczywistego „seksualnego wykorzystywania lub niegodziwego traktowania dzieci”.
Materiały przechowywane do, jak to określają, „prywatnego użytku i za obopólną zgodą zaangażowanych osób” również stałyby się legalne.
Jak można w ogóle brać to pod uwagę? To nie tylko przerażające – to bezpośredni atak w bezpieczeństwo naszych dzieci.
Stoimy na krawędzi przepaści. Jeśli ten traktat zostanie przyjęty, ochrona, która zapewnia bezpieczeństwo naszym dzieciom, ulegnie zniszczeniu.
Co nam wtedy pozostanie?
Świat, w którym drapieżcy są chronieni przez prawo, a my nie mamy jak obronić naszych dzieci.
Jeśli nic nie zrobimy, tak będzie wyglądała przyszłość, którą odziedziczą po nas kolejne pokolenia. Wchodzimy na niebezpieczną ścieżkę, która może nas doprowadzić do katastrofy.
Twoje dziecko zasługuje na bezpieczną przyszłość, w której może dorastać otoczone miłością i szacunkiem, wolne od wszelkiego rodzaju wyzysku.
To jest nasza walka i nasza odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń!
Musimy się zjednoczyć i upewnić, że ONZ nas usłyszy – głośno, wyraźnie i w sposób, którego nie da się zignorować.
Oczekuje się, że traktat zostanie formalnie przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne we wrześniu tego roku i następnie będzie mógł być podpisany przez poszczególne kraje.
Dziękuję za wsparcie w tej kolejnej kluczowej walce,
Ignacio Arsuaga z całym zespołem CitizenGO
P.S. Czy jesteś tak, jak ja przerażony tym, co planuje ONZ? Czy będziesz biernie obserwować, jak pozbawiają nasze dzieci ochrony przed oprawcami i narażają je na ogromne niebezpieczeństwo? Podpisz tę pilną petycję już teraz i udostępnij ją wszystkim, których znasz! Musimy chronić nasze dzieci przed tym zagrożeniem!
Więcej informacji:
Kolejny krok w stronę legalizacji pedofilii? Powstał nowy, niebezpieczny traktat ONZ o cyberprzestępczości
Iniekcje mRNA przeciwko COVID-19 „wpływają na każdy możliwy aspekt ludzkiej patologii” – wynika z ustaleń dużej japońskiej metaanalizy, która łączy eksperymentalne zastrzyki z „nagłym i niespodziewanym” globalnym wzrostem zachorowań na ponad dwieście chorób.
Niepokojące odkrycia przedstawiono opinii publicznej podczas konferencji prasowej , na której czołowi japońscy naukowcy zajmujący się medycyną przedstawili „tysiące prac badawczych” wiążących szczepionki mRNA przeciwko Covid-19 z wieloma skutkami ubocznymi, w tym gwałtownym wzrostem liczby rzadkich i agresywnych form raka.
Naukowcy przeanalizowali 3071 prac naukowych na temat skutków ubocznych szczepionki przeciwko COVID-19 i odkryli, że 201 chorób jest obecnie znacznie bardziej rozpowszechnionych wśród zaszczepionej grupy niż przed wprowadzeniem szczepionki.
Kazuhiro Haraguchi, były minister spraw wewnętrznych, oficjalnie przeprosił naród japoński, oświadczając : „Miałeś rację, szczepionki zabijają miliony naszych bliskich”.
Japonia rozumie jednak, że przeprosiny nie wystarczą i rząd zlecił tysiącom naukowców zbadanie szczepionek pod każdym możliwym kątem.
Podczas konferencji prasowej grupa badawcza Vaccine Issues Study Group, złożona z czołowych japońskich naukowców zajmujących się medycyną, przedstawiła szczegółowo ustalenia oparte na systematycznym przeglądzie najważniejszych prac naukowych.
Emerytowany profesor Masanori Fukushima z Uniwersytetu w Kioto stwierdził, że zakres i skala szkód wyrządzonych przez szczepionki przeciwko COVID-19 są „bezprecedensowe” w historii medycyny.
„Systematyczny przegląd literatury ujawnił szokujące informacje” – powiedział Fukushima reporterom.
„W tysiącach artykułów opisano skutki uboczne po szczepieniu, wpływające na każdy możliwy aspekt ludzkiej patologii, od okulistyki po psychiatrię” – powiedział.
„Na przykład, skorygowany o wiek współczynnik umieralności z powodu białaczki wzrósł. I są znaczące odkrycia dotyczące raka piersi, raka jajnika itd. Zaburzenia psychiczne, objawy psychiatryczne, depresja, mania, lęki, pojawiały się w dużych ilościach, ale to nie ma końca” – powiedział.
Szczepionki na COVID-19 są obecnie oficjalnie najniebezpieczniejszym lekiem w historii medycyny, ale nikomu w świecie zachodnim nie wolno o tym mówić bez narażenia się na zarzut bycia teoretykiem spiskowym.
Profesor Fukushima, który opublikował 208 prac naukowych , ostrzega, że lekarze chcący ujawnić tajne informacje są uciszani przez wielkie koncerny farmaceutyczne.
Fukushima ma też przesłanie dla globalistycznych baronów (Billa Gatesa, Klausa Schwaba i Anthony’ego Fauciego), którzy promowali szczepionki.
Wzywając do gruntownego przeglądu wiedzy biologicznej, stwierdził: „ Szczerze mówiąc, muszą wrócić i powtórzyć egzaminy z biologii w szkole podstawowej, a następnie przejść do egzaminów wstępnych do szkoły średniej i na studia ” .
Ta drastyczna rada sugerowała, że osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji nie posiadały niezbędnej wiedzy biologicznej, aby zrozumieć pełne spektrum skutków szczepień.
Profesor Yasufumi Murakami z Uniwersytetu Naukowego w Tokio nazwał szczepionki „toksycznym genem” i wezwał do pilnego zakazu stosowania szczepionek mRNA na całym świecie.
„Bardzo jasne jest, co się dzieje, gdy poda się człowiekowi toksyczny gen” –powiedział, zanim wyraźnie przedstawił długoterminowe czynniki ryzyka.
Naukowcy, należący do najbardziej poważanych na świecie, twierdzą również, że organizacje międzynarodowe, takie jak ONZ, a także wiele rządów świata, biorą udział w zakrojonych na szeroką skalę działaniach tuszujących, mających na celu ukrycie prawdziwej skali tej katastrofalnej utraty życia.
Nowe definicje śmierci wprowadzają „szarą strefę”. Widzimy, iż w przypadku chorego u którego można wysunąć podejrzenie śmierci pnia mózgu, mamy do czynienia z żywym człowiekiem, a nie zwłokami, ponieważ wszystkie czynności fizjologiczne istotne dla potrzymania życia w jego ciele poza świadomością i zdolnością do jej ekspresji ruchowej i werbalnej u niego występują albo udaje się je w większości przypadków przywrócić. Niestety, według procedur uważa się, że jeśli pacjent jest bez kontaktu i nie ma odruchów z pnia mózgu, to znaczy, że nie ma świadomości, a co za tym idzie – nie żyje. To są nieuprawnione przejścia i uproszczenia, które mają zgodnie z prawem i w majestacie prawa arbitralnie potwierdzić, że ktoś zmarł – mówi o. Jacek Norkowski OP, doktor medycyny, filozof, wykładowca teologii moralnej, autor książki „Medycyna na krawędzi. Ewolucja definicji śmierci człowieka w kontekście transplantacji narządów”.
Wielebny Ojcze Jacku, kiedyś lekarze przeżywali ogromne dramaty, kiedy nie mogli pomóc swoim pacjentom. Dzisiaj dla wielu z nich nie jest to dramat, tylko… No właśnie nie wiem jak to nazwać… Cały ten mechanizm opisuje Ojciec w swojej książce „Medycyna na krawędzi. Ewolucja definicji śmierci człowieka w kontekście transplantacji narządów”. Dowiadujemy się z niej, jak system tak zwanej publicznej służby zdrowia, system wielkich koncernów medycznych zaczął dostrzegać w śmierci pacjenta możliwość zarobku…
Na pewno jest nadal bardzo wielu lekarzy, którzy głęboko przeżywają fakt, że nie mogą pomóc swoim pacjentom. Nadal jest wielu lekarzy poczuwających się do tego, że mają służyć dobru chorego. Nadal działa wielu lekarzy kierujących się rzymską zasadą Salus aegroti suprema lex esto, czyli: „dobro chorego niech będzie najwyższym prawem”.
Lekarze działają jednak w różnych systemach opieki zdrowotnej. Wszystkie one narzucają pewne standardy i wzorce leczenia. W Polsce nazywa się je procedurami. Co ciekawe jednak, owe procedury w naszym kraju nie są ściśle związane z wymogami prawnymi, to znaczy: nie ma odpowiedzialności prawnej lekarza za jakiś błąd, za jakieś zaniechanie, jeśli powoła się on na swoją wiedzę bądź na praktyki przyjęte w szpitalu, gdzie pracuje.
W wielu innych krajach, na przykład w Stanach Zjednoczonych, takie procedury są wyraźnie i konkretnie określone. Można więc pociągać lekarza do prawnej odpowiedzialności, jeśli nie działał on według procedur.
Procedury niekiedy bronią interesu pacjenta i po to tak naprawdę zostały początkowo wprowadzone. Przez lata sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie. Obecnie lekarze postępują według z góry narzuconych schematów, żeby uniknąć poważnych problemów prawnych.
Jeśli wobec chorych, na przykład z urazem mózgu, mamy skodyfikowane określone sposoby postępowania, to lekarzowi trudno się z nich wyłamać. Mało tego: w wielu krajach – albo zgodnie z prawem, albo z pominięciem czy też obejściem prawa – interesy pacjentów z urazem mózgu, z zaburzeniami świadomości bądź innych ciężko chorych bywają, najdelikatniej mówiąc, naruszane. Krótko mówiąc, otwierają się drzwi dla eutanazji. To jest właśnie krawędź medycyny, o której piszę w mojej książce. Lekarze przestają działać dla dobra konkretnego pacjenta i zaczynają wdrażać działania, które nie służą jego dobru, a nawet mogą doprowadzić do pozbawienia go życia.
Jak w praktyce wygląda „realizacja” wspomnianych przez Ojca procedur?
Podam przykład. Lekarz, bądź nawet kilku lekarzy może orzec, że człowiek jest w stanie wegetatywnym bez podawania konkretnych dowodów na to. Tak samo może się dziać np. w przypadku braku odruchów pniowych oraz braku oddechu u pacjenta. Lekarze bardzo często mówią wówczas, że to świadczy o zatrzymaniu funkcji pnia mózgu. Najczęściej towarzyszy temu stwierdzony na podstawie powierzchownych badań brak świadomości, bardzo często mylony z brakiem kontaktu. W rzeczywistości zaś brak kontaktu nie oznacza jednak automatycznie braku świadomości!
Lekarze mogą orzekać również śmierć pacjenta na podstawie zatrzymania krążenia sprowokowanego przez uprzednie wyłączenie respiratora. Jest to tak zwana śmierć krążeniowa.
Co ciekawe: po przywróceniu krążenia przy użyciu specjalistycznej aparatury można od takiego pacjenta pobierać organy! Pacjent jest wtedy sztucznie utrzymywany w stanie „braku świadomości”. Gdyby orzeczono śmierć, a chory na przykład odzyskałby świadomość i zaczął rozmawiać z osobami w jego otoczeniu – a takie przypadki zdarzają się – byłby problem…
Brzmi to przerażająco…
Istnieją dwa sposoby orzekania śmierci w odniesieniu do dawców narządów. Robi się to albo na podstawie kryteriów neurologicznych, albo na podstawie zatrzymania krążenia.
Obowiązująca w Polsce definicja z 2019 roku, zawarta w załączniku do obwieszczenia ministra zdrowia, opiera się na przyjętej 7 lat wcześniej definicji z Montrealu. Głosi ona, że śmierć rozumiana jest jako trwała utrata przytomności i wszystkich funkcji pnia mózgu. Ta definicja dla wielu ludzi brzmi bardzo przekonująco. Niestety, mało kto zadaje sobie pytanie: właściwie to na jakiej podstawie orzeka się, że pacjent nieprzytomny – nawet jeśli stwierdzono u niego utratę czynności pnia mózgu – na pewno jest martwy?
No właśnie… Utrata czynności pnia mózgu… W swojej książce „Medycyna na krawędzi” wielokrotnie Ojciec podkreśla, że jeśli ktoś jest martwy, to nie przyjmuje pokarmów; jeśli ktoś jest martwy, to gdy delikatnie przecięlibyśmy mu skórę nożem, rana mu się nie zagoi, etc. W przypadku osób, u których stwierdzono „brak czynności pnia mózgu” mamy do czynienia zarówno z przyjmowaniem pokarmów, z gojeniem się ran jak i wieloma innymi „zjawiskami”, które występują jedynie u ludzi żywych…
Osoby spełniające wstępne kryteria śmierci pnia mózgu mogą przejść okres dojrzewania – bo takie przypadki zostały zanotowane – a kobiety mogą urodzić dziecko!
Można więc powiedzieć, iż przesłanki, o których mówię, zaprzeczają naukowości. Bardzo często słyszymy, że to „sztuczne życie”; że tak naprawdę pacjent jest martwy, ponieważ to aparatura sztucznie podtrzymuje jego funkcjonowanie i spełnia funkcje życiowe zamiast organizmu. No, przepraszam bardzo: respirator mechanicznie wpycha powietrze do płuc pacjenta, ale wydech wykonuje sam pacjent przez żywe płuco, przez to, że jest ono elastyczne i póki pacjent żyje, ma naturalną zdolność wydechu. Gdyby pacjent nie żył, to nie byłoby ani jednego wydechu. Pacjent nadąłby się jak balon, a po pewnym czasie jego płuca mogłyby się rozerwać, nic więcej.
Zgadzam się z Ojcem, że lekarze w gruncie rzeczy chcą dobra pacjenta, ale – niestety – system bardzo często zmusza ich aby robili to, co robią, o czym przekonaliśmy się chociażby w czasie tzw. pandemii koronawirusa. W związku z tym pojawia się kluczowe pytanie: kto i na jakiej podstawie stworzył te procedury? Dlaczego lekarz może orzec, iż na kanwie takich czy innych objawów ktoś umarł, mimo że człowiek wykazuje funkcje życiowe?
Procedury, o których rozmawiamy, stworzył przede wszystkim Komitet Harwardzki. Został on powołany po to, aby – jak sam stwierdził – zdefiniować nieodwracalną śpiączkę jako śmierć człowieka bez podania uzasadnienia tego kroku oraz po to, aby można było zgodnie z tak sformułowanym prawem pobierać legalnie narządy od pacjentów jeszcze żyjących.
Podobnie postępowano w sprawie kolejnych kryteriów śmierci. Nadal brakowało narządów do przeszczepów, więc wprowadzono definicję zgonu na kanwie kryteriów sercowych, to znaczy: pobierano narządy od osób, które w momencie wyrażenia zgody na bycie dawcą, miały zachowane różne odruchy nerwowe, a nawet normalny poziom świadomości. Cierpiały jednak na różne choroby neurologiczne powodujące, że ich jakość życia jest bardzo niska. Wówczas orzeczono, że jeśli się zgodzą na zostanie dawcami, to odłączy się od nich respirator, by zatrzymać akcję serca i po czasie od 2 do 5 minut uznać, że chory nie żyje, ponieważ doszło do nieodwracalnego ustania czynności pnia mózgu.
Jest to również fałszywe, niezgodne z danymi medycznymi podejście! Przecież w warunkach hipotermii ludzie potrafią odzyskać świadomość po zatrzymaniu krążenia na kilkadziesiąt minut. Takich przykładów jest dużo! W związku z tym reżim dwu- czy pięciominutowy, o którym mówiłem, jest łatwy do obalenia pod względem naukowym. W tym czasie na pewno nie u wszystkich pacjentów dochodzi do nieodwracalnego ustania czynności pnia mózgu! Jest wiele przykładów na to, że do auto-resuscytacji u pacjentów, którzy mają zatrzymaną akcję serca, dochodzi nawet po 10 minutach. Dowodzi to, że organizm próbuje wrócić do normalnego funkcjonowania.
Aby pobrać organy od pacjenta z orzeczoną śmiercią z powodu zatrzymania akcji serca, po kilku minutach od stwierdzenia zgonu – mimo, iż nadal istnieje szansa, że odzyska on świadomość – uruchamia się specjalistyczną aparaturę, która rozpoczyna sztuczne krążenie i natlenianie krwi bez inicjowania akcji serca. Co wówczas się dzieje z mózgiem? Mózg może odzyskać normalną czynność, czyli pacjent może odzyskać świadomość. Co w związku z tym nakazują procedury? Zastosowanie dużych dawek środków znieczulających albo mechaniczne zablokowanie tętnic dochodzących do mózgu, aby pacjent po prostu się nie wybudził. Mówimy tu o człowieku, u którego już orzeczono śmierć na podstawie kryteriów sercowych.
Tak więc obok kryteriów neurologicznych śmierci pnia mózgu mamy przesłanki śmierci sercowej. Te jednak jeszcze bardziej zaprzeczają temu, czego mają dowodzić, czyli że doszło do śmierci dawcy. W obu przypadkach nie dochodzi do rzeczywistej śmierci dawcy!
Problem polega również na tym, że z medycyny wyparto filozofię oraz jakikolwiek głębsze myślenie. Śmierć dla wielu lekarzy to po prostu trwała utrata przytomności, świadomości i wszystkich funkcji pnia mózgu. Po pierwsze, jest to od strony filozoficznej łatwe do podważenia. Życie człowieka zaczyna się zanim wykształci się u niego mózg, zanim jest on w stanie wytworzyć świadomość. Utożsamianie życia człowieka ze świadomością jest bardzo arbitralne.
Czym zatem jest śmierć?
Niektórzy autorzy procedur próbowali to zdefiniować. Ich zdaniem, śmierć to ustanie zdolności organizmu do tego aby być w stanie skoordynowanym, czyli stanowić zintegrowaną całość. Organizm – ich zdaniem – jest albo całością, albo go nie ma. Albo funkcjonuje jako całość, albo nie funkcjonuje w ogóle, czyli nie żyje.
Nowe definicje śmierci wprowadzają „szarą strefę”. Widzimy, iż mamy do czynienia z żywym człowiekiem, a nie zwłokami, ponieważ wszystkie czynności poza świadomością działają albo udaje się je przywrócić u większości pacjentów prawidłowo leczonych. Niestety, według procedur uważa się, że jeśli pacjent jest bez kontaktu, to znaczy, że nie ma świadomości i nie ma odruchów pniowych w tym – odruchu oddechowego, a co za tym idzie – nie żyje. To są nieuprawnione przejścia w rozumowaniu i uproszczenia, które mają zgodnie z prawem i w jego majestacie arbitralnie potwierdzić, że ktoś zmarł. Co gorsza, panuje przekonanie, że skoro prawo tak mówi, to nie ma problemu…
Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Pacjenci, o których mówiłem, mogą się wybudzić. Znane są przypadki, że człowiek przygotowany do pobrania narządów otwiera oczy i zaczyna rozmawiać, jest coraz bardziej reaktywny i świadomy. Takim pacjentem był np. Zachariasz Dunlap ze Stanów Zjednoczonych, u którego komisja orzekła śmierć. Miały być od niego pobrane narządy. Przyjechała rodzina, a wśród krewnych – kuzyni pielęgniarze. To oni zauważyli, iż Zachariasz reaguje na bodźce. Zbadali go i nie zgodzili się na pobranie narządów do przeszczepu. Po kilku dniach „zmarły” został wybudzony, a następnie rehabilitowany. Przyznał on, że wszystko słyszał! Słyszał jak stoi nad nim komisja lekarska i orzeka, że nie żyje.
To wszystko jest pokłosiem wyrzucenia ze świadomości wielu ludzi czynnika, który powoduje, że człowiek jest zintegrowanym organizmem. Tym czynnikiem jest nieśmiertelna dusza. Przez wieki głoszono, że życie to akt duszy, która jest formalnym, dominującym czynnikiem w każdej żywej istocie, i że to ona daje życie, bo pochodzi od Stwórcy.
Jeśli spojrzymy na ciała dawców, nie mamy wątpliwości – to żywe, zintegrowane organizmy. Mówienie, że jest inaczej oznacza po prostu fałsz naukowy i filozoficzny. Wmawianie nam, że osoba, u której stwierdzono tzw. śmierć mózgu to zaledwie „zwłoki z bijącym sercem” czy jakiś zbiór tkanek i narządów to kłamstwo, coś nagannego etycznie.
Pozwolę sobie jeszcze dodać jedną rzecz o paradoksie wynikającym z tych wszystkich definicji i przyjętej praktyki. Mówi się o trwałej utracie przytomności bez centralnego zbadania stopnia świadomości u pacjenta; mówi się o utracie wszystkich funkcji pnia mózgu, a jednocześnie ignoruje to, że pacjent ma zachowane funkcje hormonalne; że ma zachowane działanie przysadki mózgowej; że ma zachowane działanie ośrodka naczyniowo-ruchowego (bo tylko wtedy jest stabilny krążeniowo i tylko wtedy można pobierać narządy); że ma działanie ośrodka temperatury etc. Ignoruje się więc to, że pień mózgu wykonuje szereg czynności, wmawiając coś wręcz przeciwnego.
Tak samo mówi się o braku przytomności i braku świadomości mimo niewykonania ani czynnościowego rezonansu magnetycznego, ani badania opartego na specjalnych bodźcach, które odczytujemy jako rodzaj EEG, czyli przez zastosowanie tzw. potencjałów wywołanych. Na ogół tu chodzi o zdolność do rozumienia mowy ludzkiej, reakcję na własne imię etc. Takie testy można zrobić. Takie testy są opisane już dawno, a mimo wszystko ich się nie przeprowadza.
Nie sprawdza się zatem w ten sposób, jaki jest poziom świadomości u chorego. Ignoruje się fakt, że pień mózgu wykazuje mnóstwo czynności. Wmawia się, że pacjent nie ma świadomości i żadnych funkcji pnia mózgu; że wszystko zostało nieodwracalnie przez pacjenta utracone. Dzieje się to na podstawie arbitralnych decyzji i błyskawicznie, coraz częściej w czasie kilkunastu godzin po wystąpieniu objawów.
Nie jest to rzetelna medycyna. Na pewno nie ma to etycznego uzasadnienia. Nie ma tutaj żadnej próby zrozumienia, czym jest fenomen życia. Po prostu są procedury i to one są ostateczną wyrocznią…
Przywołam tutaj przypadek Terri Schiavo, która w 2005 roku po kilkunastu latach życia w stanie wegetatywnym została poddana „eutanazji” polegającej na zaniechaniu żywienia i pojenia pacjenta. Ta kobieta konała z głodu i pragnienia przez kilka tygodni. Słowo eutanazja trzeba tutaj wziąć w cudzysłów, ponieważ moim zdaniem dokonano na niej brutalnego morderstwa…
Morderstwa zgodnego z prawem i w majestacie prawa. To pokazuje, że kryteria, o których rozmawiamy, są fałszywe (w przypadku Terri Sciavo chodziło o wystąpienie tzw. stanu wegetatywnego, który charakteryzuje się tym, że pacjent samodzielnie oddycha i dlatego, nie można u niego postawić diagnozy śmierci pnia mózgu). Gdyby były prawdziwe, nie dochodziłoby do tego typu strasznych przypadków. Nie byłoby tak, że pacjent zaczyna mówić, że pacjent tak jak Terri Schiavo zaczyna płakać…
Płakała, uśmiechała się…
To był niewątpliwie stan minimalnie świadomy. Swojego czasu wprowadzono tę nową, jednostkę chorobową, mówiącą, że chory wprawdzie zdradza zdolność do kontaktu z otoczeniem, ale robi to niekonsekwentnie. Te nową jednostkę chorobową nazwano stanem minimalnie świadomym. Czasami w takim stanie jest zdolny, czasami nie jest zdolny do nawiązania kontaktu. Natomiast gdy tego kontaktu się nie stwierdza, mówi się wtedy o wystąpieniu stanu wegetatywnego, co jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że pacjent nie ma świadomości. W krajach takich ja Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania można go całkiem legalnie pozbawić życia przez zagłodzenie i zatrzymanie podawania wody i pokarmu.
Jest to więc działanie systemowe. Jedni nazwą to eutanazją, inni celowym przemysłem śmierci, inni morderstwem. Podobnie dzieje się w przypadku osób wytypowanych na dawców. Tam dochodzi do jeszcze większych nadużyć. U młodych osób przy dobrym leczeniu – zwłaszcza jeśli chodzi o urazy mechaniczne pnia mózgu – szansa na wyjście ze szpitala, wyzdrowienie, powrót do aktywnego życia jest duża i wynosi powyżej 60 procent. Profesor Jan Talar w Polsce miał wiele przypadków młodych ludzi typowanych do dawstwa narządów, ponieważ uznano, że doszło u nich do śmierci mózgu. Jednak po rehabilitacji budzili się, żyli, kończyli szkoły wyższe, zakładali rodziny, wracali do normalnego życia. Takich przykładów na świecie jest wiele, nie tylko w Polsce. Ci ludzie mieli wielkie szczęście, że wymknęli się systemowi, który chciał pozbawić ich życia. Niestety, system na ogół jest bardzo skuteczny i pozbawia szansy tych, którzy mogliby je dalej aktywnie prowadzić.
Oczywiście istnieją przypadki, że pacjent cierpi na nieodwracalne zmiany; że ma uszkodzonych wiele narządów. Tacy pacjenci jednak – jakkolwiek to nie zabrzmi – sami umrą i nikt nie musi im w tym „pomagać”. Organizm mocno uszkodzony zakończy swoje życie.
Pętla proceduralna jednak coraz bardziej się zaciska. Jeden przykład z ostatnich lat – Alfie Evans. Placówki z całego świata wręcz błagały Brytyjczyków, aby wysłać do nich tego chłopczyka, ponieważ chciały podjąć się jego leczenia, chciały go ratować. I co? Sąd w Wielkiej Brytanii powiedział „NIE”, a dziecko zostało zabite na oczach całego świata…
Niestety, w Wielkiej Brytanii sąd ma taką władzę i na ogół decyduje, że pacjenta można pozbawić życia, jeśli jest on w stanie wegetatywnym.
Ale przecież Alfie przytulał się do taty, płakał, cierpiał…
No właśnie… Złamano zasady domagające się rzeczywistej troski o każdego pacjenta i nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że na małe dziecko wydano wyrok śmierci żonglując przy tym różnymi pojęciami, które nie miały jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistości.
Wielokrotnie z ust Ojca padły tutaj słowa: narządy, organy, dawca. O to w tym wszystkim chodzi? To jest naprawdę wyznacznik tego, że procedury są jakie są, a lekarze i sądy robią to, co robią?
Z jednej strony chodzi o narządy, bo to ogromny, lukratywny biznes i ogromne pieniądze. Z drugiej jednak, szpitale i państwa chcą zaoszczędzić na leczeniu. Istnieje bowiem „obawa”, że pacjent w stanie wegetatywnym spędzi długie tygodnie w szpitalu, co pociągnie za sobą ogromne koszty. Żeby takie sytuacje nie miały miejsca, orzeka się ich śmierć i „problem zostaje rozwiązany”.
Bóg zapłać za rozmowę
Tomasz D. Kolanek
„Medycyna na krawędzi. Ewolucja definicji śmierci człowieka w kontekście transplantacji narządów”
[W kilku miejscach zamieniłem słowo Papież na Franciszek. Bo wstyd. md]
Papież Franciszek całuje dłoń Wielkie Imama z Meczetu Niepodległości w Dżakarcie Fot. . EPA/ADITYA AJI / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Podczas wizyty w Dżakarcie Franciszek m.in. pocałował w dłoń Wielkiego Imama Meczetu Niepodległości i cytował wiersz polskiej noblistki.
Organizacja wizyty papieża Franciszka w tak gigantycznej metropolii, jaką jest stolica Indonezji Dżakarta, gdzie codziennością są olbrzymie korki i chaos na ulicach, to nadzwyczaj trudne wyzwanie logistyczne. Miliony mieszkańców miasta, w którym przebywa papież, żyją swoim życiem; w tłoku i pośpiechu.
Wokół miejsc, do których przyjeżdża Franciszek, gromadzą się setki osób. Tak jest w rejonie nuncjatury apostolskiej, gdzie papież nocuje. W środę wieczorem Franciszka wracającego po całym dniu intensywnych spotkań witały tam tłumy. Papież pozdrawiał i błogosławił zebranych. Jeszcze większe tłumy zebrały się wcześniej przed stołeczną katedrą, gdzie papież spotkał się z indonezyjskim duchowieństwem.
W czwartek rano setki ludzi stały przed Meczetem Niepodległości- miejscu spotkania międzyreligijnego z udziałem papieża. Także tam zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. W dziesięciomilionowej stolicy o wizycie papieża przypominają watykańskie flagi na trasie jego przejazdu oraz jego zdjęcia wyświetlane na wielkich telebimach na placach między kolejnymi reklamami.
Papież całuje w dłoń imama
Papież Franciszek, składający wizytę w Indonezji, odwiedził w czwartek Meczet Niepodległości w Dżakarcie, największy w Azji. Podczas spotkania międzyreligijnego apelował: „Niech nikt nie ulega fascynacji fundamentalizmem i przemocą, niech wszyscy będą zafascynowani marzeniem o wolnym, braterskim i pokojowym społeczeństwie i ludzkości”.
W przemówieniu wygłoszonym w meczecie Istiqlal przy placu Merdeka Franciszek zwrócił uwagę na to, że konkurs na projekt świątyni, mieszczącej 120 tysięcy osób, wygrał chrześcijanin Friedricha Silaban. Jak dodał, świadczy to o tym, że w historii narodu Indonezji i jego kulturze meczet, podobnie jak inne miejsca kultu, „jest przestrzenią dialogu, wzajemnego szacunku, zgodnego współistnienia religii i różnych wrażliwości duchowych”.
Franciszek, zachowując się w charakterystycznym dla siebie stylu, ucałował dłoń Wielkiego Imama. Wydarzeniem o mocnej symbolicznej wymowie była wizyta papieża i wielkiego imama w podziemnym, zbudowanym niedawno Tunelu Przyjaźni, łączącym Meczet Niepodległości ze stojącą naprzeciwko katedrą Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej.
Franciszek cytuje Szymborską
Franciszek w Dżakarcie zacytował słowa wiersza Wisławy Szymborskiej: „różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody”.
Franciszek powiedział, że „głoszenie Ewangelii nie oznacza narzucania lub przeciwstawiania swej wiary wierze innych, ale dawanie i dzielenie się radością spotkania z Chrystusem, zawsze z wielkim szacunkiem i miłością braterską do wszystkich”.
Franciszek przytoczył także słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Dżakarcie 35 lat temu, w których zachęcał on indonezyjskie duchowieństwo, aby „nawet najbardziej odległe wyspy mogły «radować się» słysząc Ewangelię, której jesteście prawdziwymi głosicielami, nauczycielami i świadkami”. – Ja również ponawiam to wezwanie i zachęcam was do kontynuowania waszej misji mocni w wierze, otwarci na wszystkich w braterstwie i bliscy każdemu we współczuciu – powiedział Franciszek.
==================
mail:
Kościół, który kleci Franciszek, nie jest Kościołem katolickim. Te „krople” nie są czyste !