Sunday Strip: Ask Not What Your Country Can Do for You

Sunday Strip: Ask Not What Your Country Can Do for You.

Never forget what the State can and will do when its power is challenged.

Robert W Malone MD, MS Sep 01, 2024



This new Kennedy campaign ad just came my way, it is so powerful – that I had to share it here.

To find and share on Twitter, click on this link.
















A recent headline (true story):

The forces of Western hegemony are scared folks.

They can’t control the people, and they don’t like it very much.

I am afraid Brazil is just the tip of the iceberg.






Because who doesn’t like black bears?

https://www.youtube-nocookie.com/embed/5xufYmNy9mc?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0


Everyone has to have a boss.

(2006 GMC LBZ Duramax/Allison Dually flatbed, over 250K miles and still strong. Made in USA. Just unloaded a couple tons of hay.)


Fundamental principle of PsyWar.

Wystarczy jedna opinia lekarza – nawet psychiatry, by wydać wyrok śmierci na nienarodzone dziecko !! — nawet przez teleporadę! 

==========================

Skandal! Rząd premiera Donalda Tuska po raz kolejny łamie prawo i depcze Konstytucję! Tym razem celem ich brutalnych działań stały się nienarodzone dzieci – bezbronne, niewinne istoty, które nie mają głosu w tej okrutnej walce.

====================================

„Blanka Bąkiewicz, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Jestem zdruzgotana tym co się właśnie wydarzyło! 


Bezprawne wytyczne Donalda Tuska: zagrożone życie tysięcy nienarodzonych dzieci!

Premier, Donald Tusk bezwstydnie depcze konstytucyjne prawa i nasze najświętsze wartości, w desperackiej próbie wprowadzenia aborcji do Polski za wszelką cenę!

Po upokarzającej klęsce w Parlamencie, gdzie jego haniebne próby zmiany prawa aborcyjnego zostały odrzucone, teraz ucieka się do nieuczciwych i bezprawnych metod.

Wszystko, by żądające krwi aborcjonistki były zadowolone, że mogą “legalnie” i za publiczne pieniądze zabijać własne dzieci.

Dlatego właśnie w piątek Premier, wraz z Minister Zdrowia Izabelą Leszczyną i Ministrem Sprawiedliwości Adamem Bodnarem, ogłosili skandaliczne wytyczne, które mają na celu obejście prawa i stworzenie możliwości do przeprowadzania aborcji pod pretekstem przesłanki zdrowotnej, nawet tej psychicznej.

Swoimi wytycznymi zmuszają lekarzy i szpitale do zabijania niewinnych nienarodzonych dzieci, wszystko wbrew obowiązującemu prawu!

Wystarczy jedna opinia lekarza specjalisty – nawet psychiatry, by w jednej chwili wydać wyrok śmierci na nienarodzone dziecko. To otwiera drzwi do bezkarnego zabijania nienarodzonych dzieci pod pozorem dbałości o zdrowie psychiczne matki! 

To nie tylko niemoralne, to jest nielegalne! 

Jednak obecny rząd nie przejmuje się tym – próbując wymusić posłuszeństwo groźbami ścigania i karania lekarzy oraz szpitali. 

To działanie to bezprawie i hańba, które nie mają prawa istnieć w cywilizowanym państwie.

Wedle wytycznych lekarze nie mają mieć prawa odmówić aborcji a ci, którzy odmówią, są zagrożeni konsekwencjami prawnymi, bardzo wysokimi grzywnami bądź po prostu rozwiązaniem kontraktu z NFZ! 

Ministerstwo zdrowia również odbiera lekarzom prawo do powołania się na klauzulę sumienia. To nic innego jak tyrania rządu.

Podpisz petycję, w której wzywamy Prezydenta RP Andrzeja Dudę do natychmiastowego zaskarżenia tych wytycznych do Rzecznika Praw Obywatelskich! 

To jawna próba wprowadzenia aborcji na życzenie pod przykrywką troski o zdrowie matki.

Jako, że przesłanka zdrowotna nie ma ustalonego górnego limitu w ustawie – do aborcji będzie mogło dojść nawet w późnych etapach ciąży, kiedy dziecko jest już w pełni rozwinięte i zdolne do życia poza łonem matki.

W zeszłym roku ponad 400 dzieci zostało zabitych w Polsce na podstawie rzekomego zagrożenia zdrowia psychicznego matki.

Teraz Tusk i jego ministrowie chcą, aby to stało się normą, umożliwiając aborcję aż do dziewiątego miesiąca ciąży! 

Psychiatrzy, z których wielu jest związanych z lobby aborcyjnym, są gotowi wydawać takie zaświadczenia na poczekaniu — nawet przez teleporadę! 

To szaleństwo! Życie może zostać zakończone na podstawie kilku minut rozmowy przez telefon.

Nie możemy na to pozwolić! 

Nie możemy pozwolić na to, by rząd premiera Donalda Tuska zepchnął nasz kraj w moralną przepaść, gdzie życie ludzkie i wolność sumienia nie mają żadnej wartości.

Podpisz petycję do Prezydenta Andrzeja Dudy, domagając się, aby sprzeciwił się bezprawnym działaniom rządu i chronił życie nienarodzonych dzieci w Polsce. 

Prawda jest taka, że Donald Tusk wie, iż przegrał bitwę w Sejmie. Nie zdołał zdobyć poparcia potrzebnego do zmiany prawa, więc teraz nagina zasady, nadużywa swojej władzy i próbuje narzucić aborcję Polsce siłą. 

Ale wytyczne ministerialne nie są prawem!

Nie mają one żadnej mocy prawnej – jedynym źródłem prawa w Polsce są Konstytucja i ustawy, które zapewniają ochronę życia dla każdego.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał, że wszelkie wyjątki od tej ochrony muszą być ściśle interpretowane.

Mimo to obecny rząd jest zdeterminowany, by forsować swoje bezprawne plany, grożąc naszym lekarzom, szpitalom i przede wszystkim bezbronnym polskim nienarodzonym dzieciom!

Agencja ONZ CEDAW, która rzekomo broni praw kobiet – podpierając się skandaliczną opinią WHO – naciskała ostatnio na Polskę, aby uznano tutaj aborcję za „podstawowe prawo”.

Nic więc w tym dziwnego, że Donald Tusk, jak zawsze tchórzliwy i skłonny do ulegania presji wszelkich zagranicznych przedstawicieli, po raz kolejny zdradza Polki i Polaków.

Żarty się skończyły. Nie możemy pozwolić, aby ta desperacka, haniebna i niezgodna z prawem próba odniosła sukces.

Potrzebuję Twojej pomocy w tej walce! 

Życie niewinnych dzieci, nasze prawa i nasza Konstytucja muszą być chronione za wszelką cenę. Razem musimy stanąć w obronie, wyrazić sprzeciw i domagać się, by nasz rząd respektował rządy prawa i świętość życia.

Ale wiedz jedno — to walka o coś więcej niż jedną ustawę. To walka o duszę naszego narodu, o przyszłość, jaką zostawimy naszym dzieciom.

Jeśli teraz się nie zjednoczymy i nie podejmiemy zdecydowanych działań, oni po prostu przejadą po nas, łamiąc prawo i depcząc wartości, które są dla nas Polaków najcenniejsze.

Dlatego w tym przełomowym momencie w historii naszej Ojczyzny, Twoje zaangażowanie i wsparcie jest bardziej kluczowe niż kiedykolwiek. 

Wierzę, że razem możemy stanąć w obronie najbardziej zagrożonych, a zarazem najbardziej bezbronnych istot w społeczeństwie– nienarodzonych dzieci oraz wartości, które definiują nas jako ludzi. 

Każdy podpis to krok w kierunku ochrony niewinnych istot, które nie mają swojego głosu, by się bronić. Twoje zaangażowanie może uratować przyszłość tych dzieci i dać nadzieję na lepsze jutro. Proszę, podpisz petycję i dołącz do tej wspólnej walki o to, co najcenniejsze. Razem możemy dokonać wielkich rzeczy.

Podpisz petycję, w której apelujemy do Prezydenta RP Andrzeja Dudy o pilne zaskarżenie tych skandalicznych wytycznych do Rzecznika Praw Obywatelskich i podjęcie zdecydowanych działań w obronie życia! 

Dziękuję z całego serca za Twoje wsparcie i zaangażowanie. To dzięki takim osobom, jak Ty możemy wspólnie dokonywać realnych zmian. Razem mamy siłę, by bronić tego, co najważniejsze. 

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO 

PS: Pamiętaj, że liczy się każdy głos. Udostępnij petycję swoim znajomym i bliskim – razem możemy zdziałać jeszcze więcej! Dziękuję, że jesteś częścią tej ważnej inicjatywy.

Więcej informacji:

Zmiana prawa aborcyjnego mało realna, ale pomóc mają oficjalne wytyczne

https://www.prawo.pl/zdrowie/wytyczne-w-sprawie-aborcji-dla-lekarzy-i-szpitali,528798.html

Wytyczne dla szpitali i prokuratury w sprawie aborcji

https://www.gov.pl/web/premier/wytyczne-dla-szpitali-i-prokuratury-w-sprawie-aborcji

Konieczne gruntowne odrobienie lekcji 1 września

Świat się skończył. Gruntowne odrobienie lekcji 1 września

1.09.2024 Grzegorz Braun gruntowne-odrobienie-lekcji-1-wrzesnia

Szczęść Boże,

1 września w moim pokoleniu z mocno już nieaktualnym PESEL-em, data tak mocna, że bywały czasy, że może najmocniejsza w rocznym kalendarzu pamięci historycznej Polaków, bo też w życiu mojej rodziny, jak i wszystkich polskich rodzin, czasów moich dziadków, pradziadków, wszystko się liczyło przed 1 września 1939 i po 1 września 1939. Świat się skończył.

Przez dłuższy czas zdawało się, że ta data podwójnie przechodzi do historii, że staje się to data upamiętniająca, odnosząca się do czegoś, co odeszło do przeszłości. W ostatnich dekadach, w ostatnich latach, dylemat, dramat i tragedia dziejowa 1 września zdaje się na powrót aktualizować. Zdaje się i jest to poczucie coraz bardziej z każdym rokiem dojmujące, że możliwa jest powtórka z historii. I w związku z tym życzę moim rodakom – to proste – by się to nigdy nie wydarzyło. Co? No tu potrzebne jest gruntowniejsze odrobienie lekcji 1 września.

Myślę, że punkt pierwszy, który warto sobie wypisać na tablicy: nie od tego jest polityka i nie do tego służą, nie do tego są nam potrzebni przywódcy, mężowie stanu, by wprowadzali naród w uliczkę jednokierunkową, po to, żeby potem elokwentnie tłumaczyć, dlaczego się inaczej nie dało. Nie od tego jest rząd, ministrowie, parlamenty, żeby stwarzać sytuacje bez-alternatywne, a potem w pamiętnikach pisanych w Londynie czy Waszyngtonie objaśniać, dlaczego nie było alternatywy.

Polityka jest od tego, żeby mnożyć rozwiązania, żeby stwarzać opcje alternatywne, po to, żeby zachowywać swobodę decydowania o własnym losie, o losie narodu. 1 września 1939 roku wydarzyło się coś, co było rezultatem bezalternatywizmu w polityce. A wydarzyło się coś, co było kolejnym w naszej historii przyzwoleniem na zarządzanie losami Polaków przez naszych na przykład bezalternatywnych, a nielojalnych, nieuczciwych, fałszywych sojuszników. Zostaliśmy posadzeni na lewe sanki i oby nigdy więcej.

Druga lekcja, którą tak sam sobie przepowiadam, bo nieustannie prowadzę jakieś autokorepetycje z historii, (…) taka, że polityka nie jest od tego, żeby poobrażać sobie, jak to mówią ludzie, wszystkie sklepy przy własnej ulicy. Polityka nie do tego powinna służyć, by ostatecznie usytuować państwo, naród między młotem a kowadłem. A w 1939 roku to był nie tylko niemiecki młot i sowieckie kowadło. Przypominam, że zostaliśmy napadnięci przez cztery podmioty prawa międzynarodowego. Była to jeszcze Słowacja, o paradoksie – wtedy na krótko niepodległa, choć może nie w pełni suwerenna. I było jeszcze, uwaga, wolne miasto Gdańsk. Wolne miasto Gdańsk było czwartym państwem, jeśli państwem jest podmiot prawa międzynarodowego, które dokonało zbrojnej napaści na Rzeczpospolitą Polską i można powiedzieć, że się elita i zbrojne bojówki tego wolnego miasta Gdańska wyrywały, paliły do tej roboty i w ogóle mieli oni takie ambicje, że to poradzą sobie na Westerplatte, zanim nadejdą walne siły, zanim Wehrmacht dotrze do Gdańska, to już flaga III Rzeszy powiewać będzie nad polską placówką na półwyspie Westerplatte.

To się nie stało, ale faktem była zbrojna napaść. Jaka z tego lekcja?

Szanowni Państwo, mamy dzisiaj, jak wtedy, wrogów zewnętrznych i uwaga, mamy hodowanych pracowicie wrogów wewnętrznych. W 1939 roku Rzeczpospolita Polska i jej siły zbrojne, aparat państwowy, administracyjny, policyjny, to wszystko stało się obiektem napaści, nie tylko ze strony państw, ale także ze strony bojówek, ze strony jaczejek zorganizowanych, które wypowiedziały lojalność państwu polskiemu, nawet jeśli nie było podmiotu, wobec którego chciałyby być lojalne. Mam na myśli i ukraińskich banderowców, którzy napadali i mordowali Polaków mundurowych i cywilów właśnie już od 1 września 1939 roku. Mam na myśli komunistyczne bandy, które działały na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, a były inspirowane z zachodnich republik Związku Sowieckiego i były ich działania koordynowane przez Komintern i przez odpowiednie agendy armii sowieckiej. Żydzi wypowiedzieli lojalność państwu polskiemu. Właściwie trudno powiedzieć wypowiedzieli, bo o tej lojalności nigdy nie mogło być mowy poza jakimiś wyjątkami potwierdzającymi regułę. To były piąte kolumny działające w Polsce, nie tylko niemiecka piąta kolumna działała i można powiedzieć, że niemiecka z tego wszystkiego pewnie najmniejszy miał zasięg działania

I o tym wszystkim warto pamiętać.

1 września, warto o tym wspomnieć, no dlatego, że dzisiaj w Polsce, powiedziałem, hodowane są takie jaczejki, hodowane są zorganizowane formy zorganizowanej, jawnie, publicznie deklarowanej nielojalności wobec państwa polskiego. Jakieś kampusy, to przecież są zjazdy już nie Polaków lojalnych, ale eurokołchoźników, którzy najwyraźniej nie pragną być członkami suwerennego narodu Polaków, wolnych Polaków na własnym terytorium, podlegającym jurysdykcji wyłącznie najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej. I z tego trzeba wyciągać wnioski. Piątą kolumnę warto zwalczać zawczasu, warto rzeczy nazywać po imieniu.

Trzecia lekcja z 1 września na 1 września 1939 roku na rocznicę. Ta lekcja, której sam sobie udzielam. Szanowni Państwo, elita, elita sanacyjna, elita, która poprowadziła Polskę na wojnę wrześniową, to była elita, która z wyboru chciała być sama. Sama wobec tych wyzwań i wobec tych skrajnych zagrożeń. Sama bez pomocy nie tylko ludzkiej, ale i boskiej. To jest elita, która zawłaszczyła zwycięstwo, zawłaszczyła cud nad Wisłą w roku 1920. Dziś nie zrobię dygresji szerszej na ten temat, mówiłem o tym szereg razy. W roku 1920 nie tylko determinacja walczących, nie tylko żarliwa modlitwa cywilów, nie tylko wysiłek zbrojny, i wysiłek intelektualny na przykład polskich kryptologów, ale także cuda się zdarzyły, co zaświadczają zeznania bolszewików, którzy ulegli Mocom, których oni sami nie byli w stanie opisać w kategoriach fizykalnych. To osobna historia, są na ten temat jakieś publikacje niedostatecznie liczne, ale wracam do 1 września.

Po roku 1920 elita piłsudczykowska wybrała monopol na zwycięstwo 1920 roku i sobie to zwycięstwo przypisała. Uczynił to Piłsudski kosztem generałów, których zapakował potem do więzienia – generał Rozwadowski i inne ofiary siepaczy sanacyjnych – zwycięstwo roku 1920 zostało zawłaszczone. No i skoro tak, we wrześniu 1939 roku to wojsko z takimi wodzami i to państwo z takimi przywódcami zostało na swoim. Pan Bóg nikogo nie uszczęśliwia na siłę. Pan Bóg dał nam wolną wolę i szanuje, swoich decyzji i nie cofa, nie uszczęśliwia nas na siłę. No więc, jeśli jakąś lekcję możemy wyciągnąć, to byłaby to ta lekcja, która się streszcza w najdosłowniejszym rozumieniu tej mądrości potocznej, ludowej, jak trwoga to do Boga. Mnie osobiście, nie będę tego taił, trwoga ogarnia na co dzień, kiedy słucham podżegaczy wojennych, kiedy słucham tych mężów, mężyków i żon stanu, którzy z Warszawy przemawiając jakby dopominali się o kolejną lekcję wojny, którą pytanie, czy sami chcą pobrać, czy chcą tylko przymusić do pobierania tej lekcji naród polski po tylu wcześniejszych, tragicznych doświadczeniach.

A więc z jednej strony uważajmy na przyjaciół, uważajmy na sojuszników. Chroń nas Boże od nielojalnych sojuszników, bo z wrogami przecież jakoś zawsze sobie poradzimy sami. Uważajmy na piątą kolumnę, która butnie i bezczelnie deklaruje całkiem otwarcie, to jest właściwie zaleta tej sytuacji, że otwarcie, bez niedomówień deklaruje rozbrat z takimi kategoriami jak suwerenność, niepodległość, narodowość, polski patriotyzm.

No i nie byłbym sobą, gdybym nie skorzystał z tej okazji, by wezwać państwa do Gietrzwałdu. Do Gietrzwałdu przez zbliżającą się już w perspektywie trzyletniej rocznicę 150. tamtych i tajemniczych, i niezwykłych, i pięknych wydarzeń z roku 1877. Starajmy się wejść na tamtą gietrzwałdzką ścieżkę po to, by nie podążyć ku przepaści tej, która otworzyła się przed narodem polskim i 1, i 17 września 1939 roku. To mówię do Państwa w dzień pogodny, późno-letni, ja, przedstawiciel pokolenia urodzonych zaledwie 20 lat po tamtej wojnie światowej: od polityków oczekujcie nie tylko obietnic tego, co tam zrobią, co zagwarantują, do czego się zobowiążą. Od polityków oczekujcie Państwo także tej gwarancji, że są rzeczy, których na pewno nie zrobią. Których na pewno nie zrobią, niezależnie od tego, jakie mody, jakie doraźne koniunktury, czy naciski polityczne, by zaistniały.

W moim pojęciu, w moich przekonaniach, na moim horyzoncie myślenia politycznego wojna, której sprowadzenia na nasze terytorium sami byśmy pożądali, nie jest instrumentem, który by należał do instrumentarium polskiej polityki. Nie jestem pacyfistą, ale dziś pod koniec sierpnia 2024 roku uważam, że wszystko będzie lepsze od opcji wojennej. Przypominam, że właśnie pod koniec sierpnia 1939 papież Pius XII tak pięknie mówił do świata, ale ze szczególnym uwzględnieniem Polaków, w swoim przemówieniu radiowym nic nie będzie stracone przez pokój. Wszystko może być stracone przez wojnę. Ta diagnoza i dziś pozostaje w mocy.

Artykuł stanowi zapis nagrania udostępnionego przez Grzegorza Brauna. Tytuł nadała redakcja.

Czy uda się rozwikłać matactwa Imperium Kłamstwa

Rozwikłać matactwa ZIK

ZIK (Zachodnie Imperium Kłamstwa) i jego „filozofia”

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 1
 
READ IN APP
 

Wojna na Ukrainie, której Moskwa nie była gotowa toczyć, myśląc o ograniczeniu się do możliwie najłagodniejszej operacji wojskowo-politycznej mającej na celu zmianę wrogiego reżimu w kraju, z wyjątkiem Donbasu, stała się największym konfliktem zbrojnym w historii Europa po II wojnie światowej. Z potencjałem wciągnięcia świata w trzecią wojnę światową i zniszczenie nuklearne.

Bardzo istotne są różnice w podejściu do wojny ukraińskiej pomiędzy poszczególnymi krajami, nawet w obrębie tego samego bloku. Rządy zawsze wiedzą więcej niż ich obywatele. Cokolwiek piszą gazety, władze wszystkich krajów, z wyjątkiem kilku całkowicie „zielonych drani”, w pełni rozumieją, co się dzieje: Rosja próbuje wstać z kolan i stać się całkowicie suwerennym krajem, z którego opinią należy się liczyć ze względu na prawo i interesy narodowe, a także na sferę wpływów poza jego granicami.

Na Zachodzie często przytacza się liczbę 55, gdy mówimy o liczbie krajów wspierających Ukrainę. Mówimy o wiodących krajach zachodnich z Japonią i Koreą Południową oraz ich wasalami. Do tego zaliczyć trzeba także Turcję, która prowadzi własną politykę na Ukrainie i buduje obecnie flotę dla Kijowa. Prowadząc wojnę zastępczą z Rosją, przywódcy tej grupy, przede wszystkim Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, doskonale rozumieją, co dzieje się na Ukrainie i wokół niej, o co Rosja walczy i dlaczego może to dawać „zły” przykład innym.

Ich zadaniem jest zatem osiągnięcie takiego „pokoju”, aby ze wszystkich stron wyraźnie wyglądał jako porażka Rosji, tak aby nikt nigdzie nie nabrał zwyczaju rzucać wyzwania Zachodowi. Oczekują także destabilizacji Rosji, zmiany reżimu, a następnie, jeśli zajdzie taka potrzeba, zniszczenia kraju, aby bezpośrednio przejąć w posiadanie jego ogromne zasoby.

Jednak tą imponującą grupą krajów rządzą Waszyngton i Londyn, których interesy nie we wszystkim są zbieżne . Nie ma dużej różnicy między Stanami Zjednoczonymi z demokratami w Białym Domu a Londynem, skąd sprawuje się operacyjne przywództwo reżimu Zełenskiego. Do końca roku nie będzie między nimi poważnych sporów. W związku z listopadowymi wyborami w Stanach, amerykańskiej administracji potrzebny jest obraz, że jej kijowscy podopieczni mają się dobrze, a pieniądze włożone do ich kieszeni w Waszyngtonie i Kijowie nie idą na marne.

Ale po wyborach, jeśli Demokraci je przegrają, nie będzie wcześniejszej jednomyślności między Waszyngtonem (Trumpa/Vance’a/Kennedy)i Londynem w sprawie Ukrainy. Ponieważ Stany Zjednoczone Trumpa będą próbowały zawrzeć porozumienie z Rosją, aby skupić się na Chinach, pozostawiając Kijów pod opieką Europejczyków.

Dla Amerykanów – nawet dla Demokratów! — Ukraina już „strzeliła”. Przy pomocy Kijowa Stany Zjednoczone pokłóciły Europę z Rosją. Główny konkurent, Gazprom, został usunięty z europejskiego rynku energii. Wysokie ceny gazu sprawiły, że europejski przemysł, skupiony przede wszystkim w Niemczech, stał się nierentowny. Amerykanie ożywili NATO, zmuszając Europejczyków do większych wydatków na potrzeby wojskowe, zamiast pasożytować na Ameryce w tym zakresie.

Stany wciągnęły do ​​kontrolowanego przez siebie sojuszu dwa zaawansowane technologicznie i strategicznie położone kraje, Szwecję, a zwłaszcza Finlandię. Zarabiali na dostarczaniu Europejczykom amerykańskiej broni i będą to robić nadal w przyszłości. Amerykanie nie potrzebują tak bardzo samej Ukrainy, jeśli jednocześnie Rosja znajdzie się w uścisku Chin. 

Ale Wielka Brytania ma nieco inne plany . Londyn stara się przy pomocy Kijowa realizować swój projekt geopolityczny Global Britain, który, aby przyrósł zyski, potrzebuje większego terytorium i liczby ludności.

Ukraina i państwa członkowskie UE w Europie Wschodniej obawiają się, że Rosja może się w tym projekcie przydać. To strach przed Rosją popycha ich w objęcia Brytanii w czasie, gdy ameryka koncentruje się na Chinach, do których Brytyjczycy nie mają takiego samego antagonizmu jak stany zjednoczone, ponieważ nie konkurują z nimi.

Ponadto Londyn jest jeszcze bardziej zainteresowany zmianą reżimu w Rosji na „liberalny” niż Waszyngton. Ale do tego Brytyjczycy na Ukrainie potrzebują zwycięstwa, „pokoju” na najbardziej upokarzających dla Rosji warunkach: wycofania wojsk, kapitulacji terytoriów, odszkodowań itp.

Czynnik Trumpa

To może się nie zdarzyć za Trumpa. Oczywiście nowy prezydent stanów, zaniepokojony chińskim zagrożeniem, będzie się targował, ale prawdopodobne jest, że zgodzi się na „zamrożenie” konfliktu, przynajmniej na LBS. Jednocześnie większość krajów sponsorujących Ukrainę będzie oczywiście wspierać Waszyngton. A co będzie gdy będą musieli opuścić ukraińską flagę wiszącą nad Ministerstwem Obrony w Londynie, kto zrekompensuje Brytyjczykom ich ogromne inwestycje w nieudaną klęskę Rosji?

Sami Europejczycy nie będą w stanie długo utrzymać Ukrainy na powierzchni. Niemcy, którzy w nią najwięcej zainwestowali i poczuli się urażeni przez Ukraińców za rzekome podkopywanie Nord Streamów, zaczęli się tym męczyć, a ludzie byli już oburzeni – „ukrainizm” w Niemczech należy już do przeszłości . Francuzi bardziej PR-ują niż pomagają, Włosi boją się pogorszenia. Polacy, którzy dobrze rozumieją, że kiedy w Ukraińskich Siłach Zbrojnych zabraknie pary, zostaną pchnięci na wojnę z Rosją, która ma w swoim arsenale wiele śmiercionośnych rzeczy, nie przetrwają więc długo.

Jedynym ratunkiem dla Polski byłoby usunięcie agenturalnego reżimu w Warszawie i zastąpienie go AUTENTYCZNIE narodową, suwerenną władzą. Jednakże na obecnym “poziomie świadomości narodowej”, porównywalnej ze świadomością Buszmenów, szans na to praktycznie nie ma.

Donald Trump: „Dobrą rzeczą jest dogadać się z Rosją i Koreą Północną”

Donald Trump: „Dobrą rzeczą jest dogadać się z Rosją i Koreą Północną”

https://thepeoplesvoice.tv/donald-trump-getting-along-with-north-korea-russia-is-a-good-thing/

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 1
 
READ IN APP
 
Dzong Un, Trump i Putin

Były prezydent USA Donald Trump argumentował, że pozytywne zaangażowanie i „dogadywanie się” z Rosją i Koreą Północną byłoby  dobrą rzeczą” .

Wypowiedzi Trumpa były odpowiedzią na oskarżenia Kamali Harris. Podczas przemówienia z okazji przyjęcia nominacji Demokratów w Chicago w zeszłym tygodniu, skrytykowała ona Trumpa za jego relacje z północnokoreańskim przywódcą, twierdząc, że nie będzie „przytulać się do tyranów i dyktatorów takich jak Kim Dzong Un, którzy kibicują Trumpowi”.

W przemówieniu wygłoszonym w piątek na wiecu wyborczym w Pensylwanii kandydat Partii Republikańskiej chwalił się swoimi wysiłkami dyplomatycznymi mającymi na celu naprawienie stosunków Waszyngtonu z Pjongjangiem, nawiązując do spotkania z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem w 2019 r. w strefie zdemilitaryzowanej oddzielającej obie Koree.

„Dogadywałem się z Kim Dzong Unem z Korei Północnej. Pamiętajcie, że przeszedłem… jako pierwsza osoba, która kiedykolwiek przeszła z tego kraju” –twierdził Trump.

„Przyjrzeliśmy się również jego zdolnościom nuklearnym. Są bardzo znaczące” –dodał. „Wiesz, dogadywanie się to dobra rzecz. To nie jest zła rzecz”.

„Dogadywanie się” z Moskwą również nie jest „złą rzeczą”, powiedział Trump. Następnie ostro skrytykował obecną administrację, twierdząc, że prezydent Joe Biden ma bardzo niskie IQ „a może teraz w ogóle go nie ma”, ponieważ „całkowicie stracił rozum”.

Dogadywanie się z Rosją jest dobre, nie złe. Pamiętaj, dogadywanie się z tymi ludźmi jest mądre.

Kandydat Partii Republikańskiej powtórzył swoje twierdzenie, że „to, co dzieje się teraz w stosunkach z Rosją, nie wydarzyłoby się”, gdyby nadal piastował urząd.

Ilu najemników amerykańskich, polskich, innych zginęło na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie?

Amerykańskie „pomyłki” w polskim wydaniu…

Posted by Marucha w dniu 2024-09-01 marucha/amerykanskie-pomylki-w-polskim-wydaniu

Oficjalnie nikt nie zadaje pytań o liczbę żołnierzy amerykańskich bezpośrednio zaangażowanych w oba gorące konflikty. Tym ciekawsze są publiczne rozważania o liczbie tych, którzy już zginęli.

Poza propagandą chętnie przytacza się sukcesy, a porażka zasługuje na milczenie. Morris Clayton w swojej telewizji Redacted zaapelował do Amerykanów o nadsyłanie informacji o bliskich, którzy wyjechali jako żołnierze na Bliski Wschód, albo są na Ukrainie.

>https://yewtu.be/watch?v=5iIbanfah-E

Ciekawe wątki poruszył w jego programie autor czterech książek krytycznych o bezcelowości „wtykania nosa w cudze sprawy” administracji amerykańskiej ściśle współpracującej z Pentagonem.

Michael Scheuer – autor publikacji na ten temat, ma za sobą 22 lata pracy w administracji rządowej będąc zarazem pracownikiem służb wywiadu. Wywiad wyszukuje, analizuje źródła, by po wyciągnięciu wniosków przekazać rządowi do oceny i podjęcia decyzji. Jego książka „Imperial Hubris – Dlaczego Zachód Przegrywa Wojny?” nie doczekała się rangi bestselerowej. Będąc naocznym świadkiem wojny w Afganistanie, autor widział fiasko operacji nazwanej antyterrorystyczną. Przyczyna każdej przegranej tkwi w nieudolności dyplomacji amerykańskiej.

Nazywani dyplomatami, najczęściej nie mają pojęcia o podstawach funkcjonowania innych kręgów kulturowych. To, co zaoferowali po 1945 roku innym państwom, to przekupstwo z dużą domieszką arogancji. Wystarczyło, by nie wygrać żadnej wojny. Jak niedostosowani, nie zdradzają chęci przyswojenia, czym jest cywilizacja, myląc ją z rozwojem technologii podporządkowanej celom militarnym. W szczegółach M. Scheuer tak ujmuje swoje doświadczenia.

„W Afganistanie byliśmy przez 20 lat. Po incydencie 9/11 należało zamknąć granice, bo tak ryzykownej operacji nie dałoby się powtórzyć. W jednej z książek napisałem, by ludzie zrozumieli, że cokolwiek robimy w Afganistanie, czy Iraku będzie bezcelowe, jeżeli nie zostaną zamknięte granice.

Dzisiaj widać to najwyraźniej. Destabilizacja Iraku, Jemenu, Syrii, Somalii, Sudanu, Hondurasu, Nikaragui przez USA częściowo skutkuje falami napływających migrantów. Tylko skrajny idiota nie bierze pod uwagę, że członkowie Al-Kaidy, ISIS znajdują się wśród nich; do tego jeszcze ludzie wywiadu irańskiego, chińskiego, rosyjskiego i każdego innego wrogiego nam. Otwarte granice sprzyjają napływowi osób nam wrogich.

Największy hałas robi się wokół Chińczyków, tymczasem znajdujemy się w „zupie” przygotowanej na własne życzenie we własnym domu. Poparciem dla polityki Izraela przecięliśmy wszelkie związki ze światem islamu.

Nie wymaga gigantycznej sprawności umysłowej, by zdać sobie sprawę ze skutków otwarcia granic. Znane jest powszechnie powiedzenie „gdzie nie ma granic tam nie ma państwa”. Nikt przecież nie wie, kto dokładnie znalazł się u nas, ilu i jaką bronią dysponują. Do USA napływa broń przez Meksyk. Jeśli straż graniczna nie jest w stanie kontrolować którejkolwiek z granic, to rząd nie funkcjonuje na miarę powierzonej mu odpowiedzialności”.

Podobnie jak w Ameryce, do Polski napływają Azjaci, Afrykanie i Ukraińcy, organizując się w jednorodne środowiska. Ukraińcy kupują nieruchomości na wynajem, co pozwala im mieć kontrolę nad tym, z kim chcą utrzymywać kontakty, tworzyć przedsiębiorstwa transportowo-spedycyjne i handlowe. Centra dużych miast przejęte są przez zorganizowany proceder narkotykowy, rozrywkowo-nieobyczajny. Przy nim zawsze pokątnie radził sobie handel bronią, bo przecież wymuszanie „należności za transakcje” musi działać jak w urzędzie skarbowym – bezwzględnie.

Są już duże polskie miasta przypominające zagrożenia nowojorskie, gdzie po zmierzchu rządzi wytatuowana ferajna z rozwydrzonymi dziewczynami. Klubowe rozróby, pobicia do nieprzytomności dzieją się w bliskim sąsiedztwie komisariatów policji i siedzib urzędów władz miejskich. Przyzwolenie poprzez przymykanie oczu wskazuje na udział władzy w korzyściach. Dawne scenariusze filmowe o włoskich gangach są realnym udziałem mieszkańców, którzy nie zdołali wyprowadzić się ze śródmiejskich apartamentów w porę.

W ocenie amerykańskich realiów Michael Scheuer uważa, że trzeba byłoby mieć Chińczyków, Irańczyków i innych za głupców, gdyby nie skorzystali z tak łatwej możliwości wprowadzenia swoich ludzi na teren nieprzyjaciela, który nie przestaje odgrażać się wojną czy bombardowaniem – w przypadku Iranu. Zrządzeniem wyłącznie natury Ameryka ma tylko dwóch potężnych sojuszników – oceany Spokojny i Atlantyk.

W okresie zrównoważenia sił Wschód-Zachód nikomu nie przychodziła do głowy myśl o próbie ataku z morza. Al-Kaida nie podpłynęła do brzegów Ameryki pontonami, by jej zagrozić. Dzisiejsi nieznani przybysze do Europy (wszyscy w zbliżonym wieku poborowych) przypływają, przylatują samolotami, mając konkretne adresy, gdzie są zagospodarowywani, by niebawem sprowadzać kolejnych. Potyczki przy płocie granicznym są kosztownym spektaklem dla odwrócenia uwagi od postępującej lawinowo destabilizacji demograficznej i kulturowej dużych aglomeracji miast europejskich.

Rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie nasilił nastroje antyamerykańskie. Od Kabulu po Tel Awiw znaleźliby się chętni do wzięcia odwetu za lata okupacyjnej eksploatacji. W żadnych mediach nie ma miejsca na politykę międzynarodową, bo dominuje propaganda prowojenna, która wynika z całkowitego i bezkrytycznego podporządkowania się celom administracji amerykańskiej.

Scheuer zauważa żenującą zgodność tamtejszych partii, które kupione przez AIPAC poparcie dla Izraela, akcentują na konwencjach obecnością izraelskich flag. Dla obywateli jest to przejaw żenującej wasalizacji władzy, bo im dużo bardziej doskwiera irracjonalne finansowanie tych wojen i dozbrajanie obu państw prowadzących je – Izraela i Ukrainy.

Dyskrecja śmierci

Nieznanym, czy trzymanym w dyskrecji zjawiskiem jest bezpośredni udział żołnierzy polskich i amerykańskich w tych odległych regionach.

Na swoim blogu, M. Scheuer porusza temat wiarygodności uczestnictwa Amerykanów i przypadki ich śmierci. Analizując na swój sposób sytuację, Scheuer stawia trudne pytania.

„Oczywiście, że są w Gazie, tak jak siły NATO działają na Ukrainie, oni też tam są. Od samego początku tej wojny słyszymy o rozmaitych tajnych spotkaniach dużej liczby oficerów NATO w Kijowie – prawdopodobnie w bezpiecznych bunkrach podziemnych, ale jak wiemy, Rosjanie wiedzą o dwóch, trzech, może czterech z nich. Nie ma o tym najmniejszej wzmianki w prasie zachodniej, że któryś z bunkrów został ostrzelany, a tym bardziej o tym, że ktoś zginął. [Rosjanie wysyłają rakiety precyzyjnie sterowane, z bombami głęboko penetrującymi. Było parę takich ataków na centrum najemników w Jaworowie.md] Wspominał o tym MacGregor już od samego początku mówiąc o Izraelu, że nasze jednostki specjalne są tam zaangażowane. Jest ich wielu i szereg przypadków o ich zabiciu zostało potwierdzonych, przede wszystkim przez nieprzyjaciela. Poza tym, przez własne źródła, jakie ma MacGregor.

Uczestnictwa w dwóch wojnach nie da się zaprzeczyć, więc należy przyjąć, że są ranni, zabici i okaleczeni. Dlaczego więc nie ma informacji o tym? Co z ich rodzicami, żonami, siostrami, czy ich także nie poinformowano, albo zmuszono do milczenia? Odpowiedzi nie znam, ale nie jestem durniem, by wierzyć, że Amerykanie nie giną w tych wojnach, bo to szaleństwo.

Sam rząd potwierdza ataki Iranu na ośrodki amerykańskie w Iraku. Nie znamy przyczyn, ale też nigdy nie dowiedzieliśmy się, kto zginął, był ranny. Czyżby nie było żadnej uroczystości w Arlington? (Największy cmentarz wojskowy w USA). Jaką korzyść ma państwo ukrywające takie dane wypaczając obraz rzeczywistości przemilczaniem.

Jest niewiarygodne, żeby w dwóch wojnach udało się uniknąć jakichkolwiek ofiar. Nikt nie zaprzeczył wiadomości o zaatakowaniu przez Houtis lotniskowca Dwight Eisenhower (22 czerwca b.r.). Natychmiast po incydencie lotniskowiec opuścił rejon Morza Czerwonego w Cieśninie Bab-el Mandeb, obierając kurs na Morze Śródziemne. Ten manewr dowodził skuteczności wykonanego przez Houtis zadania.

Ciekawym byłby powód milczenia o układzie, jaki rząd zawarł z rodzinami żołnierzy , czy wystarczyło powiedzieć, że stracili życie tylko na jakichś ćwiczeniach.

Przeciętny człowiek nie zastanawia się nad tak odległymi od niego problemami. Pozostaje najistotniejszy fakt: wojnę wypowiedzieć może jedynie Kongres jako wyraziciel woli narodu. Jeśli dokonuje tego sam prezydent, jest to niezgodne z konstytucją. Po każdej przegranej wojnie Ameryka zostawia zdewastowane miejsce bez skrupułów.

Regułą jest – jak długo Ameryka świetnie prosperuje, nie brata się z nikim. Jednak w trudnym okresie swoją koniunkturę poprawia cudzym kosztem. Prowokacjami, zamachami kreuje się przeciwnika, usprawiedliwiając nieskończoną wojnę z terroryzmem. Żaden zacny przywódca utożsamiający się z interesem państwa i wyborców nie zaangażuje się w tak przestępczy proceder, dając dowód reprezentowania autentycznego wolego świata, a nie rządzonego przez zdemoralizowane zakresem władzy służby i wojsko” – kończy swoją wypowiedź M. Scheuer.

Identycznie w Polsce – nie sam marszałek Sejmu, ministrowie obrony, czy spraw zagranicznych, ani premier, lecz cały parlament, każdy z posłów imiennie musiałby wypowiedzieć się za, lub przeciw udziałowi Polski w wojnie.

Skandalem jest głosowanie nad „przyznaniem pomocy Ukrainie”, bo oznacza to głosowanie za udziałem i kontynuacją wojny, która grozi nam utratą terenu w prowokacyjnych roszczeniach Ukraińców. Pomijam oskarżenia o podżeganie i pomocnictwo w ludobójstwie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, za które znów przyjdzie nam płacić.

Do tej pory mamy do czynienia z indywidualnie zawłaszczonymi kompetencjami ministrów, którzy pozwalają na grabież militariów, a ich karkołomnie niebezpieczne wypowiedzi dowodzą, że na wzór amerykański jesteśmy jakoby zgodnie wspierającymi wojenny proceder bez wypowiedzenia wojny!

Opracowanie: Jola Na podstawie: YouTube.com https://wolnemedia.net

Szczepienia przeciwko HPV. Mity medyczne kontra fakty.

Ratujmy nasze dzieci

28 sierpnia 2024 Autor: dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz psnlin.pl/ratujmy-nasze-dzieci,szczepienia-przeciwko-hpv-mity-medyczne-kontra-fakty

Szczepienia przeciwko HPV. Mity medyczne kontra fakty.

List otwarty do Ministra Zdrowia, czyli cała prawda o szczepieniach HPV

Australijskie statystyki wskazują, że liczba zachorowań na raka szyjki macicy od rozpoczęcia programu szczepień w 2006-2018 r. nie tylko nie spadła, ale nawet nieznacznie wzrosła. Liczba nowych przypadków raka szyjki macicy na 100 000 kobiet (wskaźnik standaryzowany wiekowo do populacji australijskiej) w 2006 r. wynosiła 6,8, a w 2018 r. po wieloletnich szczepieniach dziewcząt australijskich wynosiła 7,3.

„List do Ministra Zdrowia, Pana doktora Adama Niedzielskiego, to swoiste podsumowanie tego, co najistotniejsze, ale ukrywane w kwestii szczepień anty HPV od momentu ich wprowadzenia w 2007 roku. Ponadto pokazuje, jak wielka jest skala celowej dezinformacji polskiego społeczeństwa w kwestii szczepień anty HPV, a także kulisy tego procederu. Nie wiem, czy Pan Minister lub ktokolwiek z posłów przeczyta ten list i nie mam żadnych oczekiwań względem tego. Wszystko, co robię, również ten list, jest przede wszystkim dla pacjentów i dla wszystkich, uczciwych ludzi, którzy chcą poznać całą, obiektywną prawdę dotyczącą szczepień anty HPV. Ponadto list ten ma po prostu być w przestrzeni publicznej, by w momencie, gdy szczepienia okażą się nieskuteczne, stanowić dowód nieuczciwego postępowania dzisiejszych propagatorów szczepień anty HPV. W momencie fiaska tych szczepień, ich wszystkie medialne wypowiedzi, a być może i dokumenty, które tworzyli, znikną, tak jak zniknęły ich wypowiedzi i dokumenty z okresu wprowadzania tych szczepień na rynek. A wówczas podstawią Wam oni pod nos nieliczne publikacje naukowe, w których sami przedstawiali lub uznawali poglądy, że szczepienia będzie można „rozliczyć” dopiero za kilkadziesiąt lat, udowadniając tym samym, że przecież zawsze przestrzegali społeczeństwo przed możliwością niepowodzenia szczepień anty HPV w zapobieganiu rakowi szyjki macicy i/lub innych nowotworów HPV zależnych. Ci, którzy dzisiaj Was oszukują, że dzięki szczepieniom raka szyjki macicy w wielu krajach już nie ma, za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będą Was przekonywać, że nigdy tak nie twierdzili”.

Sczepienia przeciw HVP - mity medyczne kontra fakty - PSNLiN-

Pobierz grafikę i uświadom znajomych#mce_temp_url#

Pełny list dr. Jacka Madeja (lekarza, ginekologa, który całe swoje życie zawodowe zajmuje się nowotworami dolnego odcinka narządu płciowego u kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem raka szyjki macicy) do Ministra Zdrowia z 2021 r. można przeczytać na stronie: https://kolposkopia.com/ list-otwarty-do-ministra-zdrowia-czyli- -cala-prawda-o-szczepieniach-hpv/ lub na stronie PSNLiN

Wszystkie leki wiążą się z ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych. Konwencjonalne terapie lekowe mają na celu leczenie istniejących, często poważnych chorób. Szczepionki stanowią szczególną kategorię leków, gdyż podawane są dzieciom zdrowym i dotyczą chorób zakaźnych możliwych do uniknięcia. Dlatego bezpieczeństwo szczepień jest rygorystycznym kryterium, a bilans korzyści i strat musi być każdorazowo wnikliwie przeanalizowany i tylko niewielki poziom ryzyka wystąpienia działań niepożądanych jest możliwy do zaakceptowania. Podkreśliła to również w 2002 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA).

Ponadto etyka medyczna wymaga, aby szczepienia były przeprowadzane za pełną i świadomą zgodą uczestnika lub jego opiekuna, stąd jest konieczność obiektywnego ujawnienia znanych lub przewidywalnych korzyści i zagrożeń związanych ze szczepieniem. Tymczasem sposób, w jaki szczepionki przeciwko HPV (wirusowi brodawczaka ludzkiego) są promowane, wskazuje, że takie informacje nie są przekazywane w oparciu o najlepszą dostępną wiedzę. Podczas gdy światowe autorytety medyczne twierdzą, że szczepionki przeciwko HPV są ważnym narzędziem profilaktyki raka szyjki macicy, badania kliniczne nie wykazują dowodów na to, że szczepienia przeciwko HPV mogą chronić przed tym nowotworem.

Podobnie, wbrew twierdzeniom, że rak szyjki macicy jest drugim, najczęściej występującym nowotworem u kobiet na świecie, istniejące dane pokazują, że dotyczy to tylko krajów rozwijających. W świecie zachodnim rak szyjki macicy jest rzadką chorobą o wskaźnikach śmiertelności (1.4-2.3/100 000 kobiet), które są kilkakrotnie niższe niż wskaźnik zgłaszanych poważnych działań niepożądanych (w tym zgonów) po szczepieniu przeciwko HPV.

A w Polsce? Aktualnie na stronie Ministerstwa Zdrowia czytamy informację: „HPV (Human Papilloma Virus) odpowiada za zachorowania na raka szyjki macicy, a także inne choroby nowotworowe. Przed zakażeniem HPV może uchronić szczepionka. Szczepienie jest najskuteczniejsze, jeśli nastąpi przed potencjalnym narażeniem na zakażenie HPV, do którego dochodzi głównie drogą kontaktów seksualnych. Dlatego powszechne programy szczepień przeciw HPV najczęściej wskazują na dziewczynki i chłopców w wieku 12-13 lat. W Polsce w powszechnym programie szczepień przeciw HPV bezpłatnie dostępne są 2 szczepionki: 2-walentna szczepionka Cervarix i 9-walentna szczepionka Gardasil 9. Wskazania do szczepień, oparto na udowodnionej skuteczności szczepień u kobiet w wieku 15-25 lat oraz wykazaniu immunogenności u dziewcząt i kobiet w wieku 9-25 lat. UWAGA! Aby poprawić skuteczność programu, rozpoczęliśmy pracę nad zwiększeniem dostępności do szczepień w POZ i uproszczeniem zasad realizacji programu dla świadczeniodawców”

Ze strony MZ można się także dowiedzieć o Kampanii społecznej pt. „Planuję Długie Życie” – HPV, można również znaleźć grafikę skierowaną do dzieci i młodzieży, która w sposób radośnie obrazkowy, jednocześnie strasząc zachorowaniem na raka, zachęca do szczepień przeciw HPV.

Więc? Oto kilka faktów na temat zakażeń HPV i szczepionek: Dr Lucija Tomljenovic w artykule z 2013 r. pt. „Polityka szczepień przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV) a medycyna oparta na dowodach: czy są ze sobą sprzeczne?” stwierdza, że nie ma istotnych danych wskazujących, że Gardasil lub Cervarix mogą zapobiegać jakiemukolwiek rodzajowi raka szyjki macicy, ponieważ zastosowany okres testowy był zbyt krótki, aby ocenić długoterminowe korzyści ze szczepienia przeciwko HPV. Najdłuższe dane z badań II fazy dla szczepionek Gardasil i Cervarix wynoszą odpowiednio 5 i 8,4 roku, podczas gdy rozwój inwazyjnego raka szyjki macicy trwa 20-40 lat od momentu zakażenia HPV. Obie szczepionki są jednak wysoce skuteczne w zapobieganiu przetrwałym zakażeniom HPV-16/18 i związanej z nimi śródnabłonkowej neoplazji szyjki macicy u 2/3 młodych kobiet, które nie były zakażone HPV w momencie pierwszego szczepienia. Niemniej jednak, chociaż rak szyjki macicy może być spowodowany trwałą ekspozycją na 15 ze 100 istniejących wirusów HPV poprzez kontakty seksualne, nawet trwałe infekcje HPV wywołane przez wirusy HPV „wysokiego ryzyka” zwykle nie prowadzą do natychmiastowych zmian przedrakowych, nie mówiąc już o raku szyjki macicy w dłuższej perspektywie. Wiadomo bowiem, że aż 90% zakażeń HPV ustępuje samoistnie w ciągu 2 lat, a spośród tych, które nie ustępują, tylko niewielki odsetek może rozwinąć się w raka w ciągu kolejnych 20-40 lat. Co więcej, dane z badań pokazują, że nawet wyższe stopnie zmian mogą z czasem ustąpić lub ustabilizować się. W związku z tym, przy braku długoterminowych danych obserwacyjnych, nie można stwierdzić, czy szczepionki przeciwko HPV mogą rzeczywiście zapobiegać niektórym nowotworom szyjki macicy, czy tylko je opóźniać. Ponadto żadna z dwóch szczepionek nie jest w stanie usunąć istniejących zakażeń HPV-16/18 ani zapobiec ich postępowi. Według FDA „uważa się, że zapobieganie zmianom przedrakowym szyjki macicy z dużym prawdopodobieństwem prowadzi do zapobiegania tym nowotworom”. Wydaje się więc, że nawet FDA przyznaje, że długoterminowe korzyści ze szczepień przeciwko HPV opierają się na założeniach, a nie na solidnych danych badawczych.

W innym artykule dr L. Tomljenovic z zespołem przedstawiła wyniki analizy wykonanych badań przed- i policencyjnych szczepionek przeciwko HPV w celu oceny dowodów na ich skuteczność i bezpieczeństwo. Stwierdzono, że badania te były niewłaściwie opracowane i niekompletne. Ponadto były to badania sfinansowane i przeprowadzone przez producentów szczepionki. Nie potwierdziły one także, że szczepionka przeciwko HPV zapobiegła choć jednemu przypadkowi raka szyjki macicy lub śmierci z powodu tego nowotworu. Natomiast skuteczne w zapobieganiu rakom szyjki macicy są badania cytologiczne. Około 90% zgonów z powodu tego nowotworu występuje w krajach rozwijających się, w których nie realizuje się programów rutynowych badań cytologicznych.

W Polsce, jako przykład skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek przeciw HPV w walce z rakiem szyjki macicy przy pomocy zakrojonego na szeroką skalę programu szczepień przeciw HPV wśród dziewcząt, stawia się Australię. Tymczasem oficjalne australijskie statystyki wskazują, że liczba zachorowań na raka szyjki macicy od rozpoczęcia programu szczepień w 2006-2018 r. nie tylko nie spadła, ale nawet nieznacznie wzrosła. Liczba nowych przypadków raka szyjki macicy na 100 000 kobiet (wskaźnik standaryzowany wiekowo do populacji australijskiej) w 2006 r. wynosiła 6,8, a w 2018 r. po wieloletnich szczepieniach dziewcząt australijskich wynosiła 7,3.

Bezpieczeństwo

Od 2006 do 2012 r. amerykański system rejestrujący poszczepienne działania nie pożądane VAERS – Vaccine Adverse Events Reporting System otrzymał łącznie 20 663 zgłoszeń NOP (niepożądanych odczynów poszczepiennych) po szczepionkach HPV, z których 8% było poważnych (1592), w tym wystąpiły 73 zgony, 348 NOP było zagrażających życiu, a 581 zdarzeń spowodowało trwałą niesprawność.

Warto zauważyć, że w porównaniu ze wszystkimi innymi szczepionkami podawanymi kobietom w wieku od 6 do 29 lat (grupa docelowa dla szczepionek HPV) w okresie po dopuszczeniu do obrotu w latach 2006-2012, same szczepionki Gardasil i Cervarix były związane z ponad 60% wszystkich reakcji zagrażających życiu; 82% przypadków trwałej niepełnosprawności u kobiet w wieku poniżej 30 lat również przypisano szczepionkom HPV. Łącznie, lista poważnych działań niepożądanych związanych ze szczepieniami przeciwko HPV w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Holandii, Francji i Irlandii obejmuje: zgony, drgawki, paraliż, parestezje, choroby demielinizacyjne ośrodkowego układu nerwowego (tj. stwardnienie rozsiane i ostre rozsiane zapalenie mózgu i rdzenia), poprzeczne zapalenie rdzenia, porażenie twarzy, Zespół Guillain-Barre, zespół przewlekłego zmęczenia, anafilaksja, choroby autoimmunologiczne (toczeń rumieniowaty układowy), zakrzepica żył głębokich, zatorowość płucna, zapalenie trzustki, zaburzenia widzenia i samoistne poronienia. Średni czas wystąpienia objawów niepożądanych wyniósł: 6 dni w przypadku zapalenia naczyń, 19 dni w przypadku tocznia, 55 dni – zapalenia stawów. Szczególnie niepokojące jest to, że amerykańska organizacja VAERS otrzymała 438 zgłoszeń nieprawidłowych wymazów cytologicznych, 143 zgłoszenia dysplazji szyjki macicy i 16 zgłoszeń raka szyjki macicy związanych ze szczepieniem przeciwko HPV. Analiza danych brytyjskiej Agencji Regulacyjnej ds. Leków i Produktów Opieki Zdrowotnej (MHRA) dotyczących bezpieczeństwa szczepionek pokazuje, że mogą istnieć uzasadnione powody do niepokoju. Na przykład całkowita liczba NOP zgłoszonych dla szczepionki Cervarix wydaje się 24-104 razy wyższa niż liczba zgłoszona dla innych szczepionek w brytyjskim harmonogramie szczepień.

Japońscy naukowcy przebadali 40 nastoletnich dziewcząt z objawami neurologicznymi po szczepieniu przeciwko HPV w postaci: bólów i zawrotów głowy, zmęczenia, bólów i osłabienia kończyn, uczucia zimna w nogach, zaburzenia menstruacji, trudności z utrzymaniem pionowej postawy ciała (nietolerancja ortostatyczna), omdleń, drgawek, zaburzeń chodu, astenii, osłabienia pamięci, koncentracji i trudności w uczeniu się. W badaniach mikroskopowych stwierdzono zmiany patologiczne w bezmielinowych włóknach nerwowych w skórze tych pacjentek. Do bazy WHO dotychczas zgłoszono ponad 124 000 potencjalnych skutków ubocznych szczepionek przeciwko HPV.

Na stronie Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców (https://psnlin.pl) zamieszczony jest film dokumentalny, pokazujący dramat duńskich dziewcząt okaleczonych szczepionkami przeciwko HPV.

Podsumowując, szczepienia przeciwko HPV są obecnie realizowane w ponad 100 krajach na całym świecie szczepionkami zatwierdzonymi w oparciu o nieprawidłowo przeprowadzone, sponsorowane przez producentów szczepionek badania kliniczne, które mają niewiele wspólnego z medycyną opartą na dowodach (Evidence Based Medicine). Podczas gdy dzieci/nastolatki nie są narażone na ryzyko śmierci z powodu raka szyjki macicy, natomiast są narażone na ryzyko śmierci i trwałych, upośledzających zdrowie chorób autoimmunologicznych lub neurodegeneracyjnych po szczepionkach, które do tej pory nie zapobiegły ani jednemu przypadkowi raka szyjki macicy, nie mówiąc już o śmierci z powodu tego nowotworu i mają tylko teoretyczny potencjał zapobiegania temu nowotworowi – chorobie, która może rozwinąć się 20-40 lat po ekspozycji na HPV i której można zapobiegać poprzez regularne wykonywanie badań cytologicznych

Bibliografia:

1. https://kolposkopia.com/list-otwarty-doministra-zdrowia-czyli-cala-prawda-oszczepieniach-hpv/

2. Food and Drug Administration (FDA), Workshop on non-clinical safety evaluation of preventative vaccines: Recent advances and regulatory considerations. 2002 [cited 2011 May 30], Available from:http://www.fda.gov/downloads/ biologicsbloodvaccines/newsevents/ workshopsmeetingsconferences/ transcriptsminutes/ucm054459.pdf

3. https://www.tandfonline.com/doi/full/10.31 09/07853890.2011.645353 L. Tomljenovic, C. A. Shaw, Human papillomavirus (HPV) vaccine policy and evidence-based medicine: Are they at odds?, Annals of Medicine, Vol. 45, 2013

4. https://www.gov.pl/web/zdrowie/hpv

5. L. Tomljenovic, J. P. Spinosa, C. A. Shaw, Human papillomavirus vaccines (HPV) as an option for preventing cervical malignancies, (How) Effective and safe?, Bentham Science, Volume 19, Issue 8, 2013

6. N. Z. Miller, Szczepienia. Przegląd ważnych badań. Streszczenie 400 artykułów naukowych dla rodziców i badaczy, Vivante, 2016

7. https://www.aihw.gov.au/ getmedia/5c42bc77-589b-42ef-9bbdfd91890e4920/aihw-can-149-NCSP-2022. pdf.aspx

8. https://psnlin.pl/news,polskiestowarzyszenie-niezaleznych-lekarzyi-naukowcow-nie-rekomendujeszczepionek-przeciwko-hpv-dl,227.html

9. D. A. Geier, M. R. Geier, A case-control study of quadrivalent human papillomavirus vaccine-associated autoimmune adverse events, Clin Rheumatol, 34 (7), 2015.

10. M. Gatto, N. Agmon-Levin i in., Human papillomavirus vaccine and systemic lupus erythematosus, Clin Rheumatol, 32 (9), 2013.

11. L. Tomljenovic, C. A. Shaw, Death after quadrivalent human papillomavirus (HPV) vaccination: causal or coincidental?, Pharmaceut reg affairs, S12, 2012.

12. M. Martínez-Lavín, Hypothesis: Human papillomavirus vaccination syndrome – small fiber neuropathy and dysautonomia could be its underlying pathogenesis, Clin Rheumatol, 34 (7), 2015.

13. L. Brinth, A. C. Theibel i in., Suspected side effects to the quadrivalent human papilloma vaccine, Dan Med J, 62 (4), 2015.

14. D. T. Little, H. R. Ward, Adolescent premature ovarian insufficiency following human papillomavirus vaccination: a case series seen in general practice, Journal of investigative medicine high impact case reports, 2 (4), 2014.

15. T. Kinoshita, R. T. Abe i in., Peripheral sympathetic nerve dysfunction in adolescent japanese girls following immunization with the human papillomavirus vaccine, Intern med 53 (19), 2014.

16. https://vigiaccess.org

Dr hab. n. med. Dorota Sienkiewicz

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców

Ratujcie własne dzieci. Chcą szczepić nawet chłopców na „raka szyjki macicy”

Ratujcie własne dzieci anthony 1 września 2024,

Myślenie podstawowe; Tylko prawda jest ciekawa

Prawie milion polskich dzieci zagrożonych jest śmiertelnie toksyczną „szczepionką” na HPV

W ramach rozszerzania programu szczepień przeciwko HPV (czyli trucia dzieci najbardziej toksyczną szczepionką na rynku), resort zdrowia planuje, by od 1 września program szczepień objął dzieci w wieku 9 – 10 lat.

Dzięki temu, będą mogły one przyjąć bezpłatnie szczepionkę. Resort zdrowie szacuje populację dzieci w wieku 10 lat na 384 tys., a dzieci w wieku 9 lat na 404 tys. W zeszłym tygodniu, wiceminister zdrowia Marek Kos na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia, zwrócił uwagę, że dołączenie tej grupy dzieci do programu, spowoduje duży wzrost zapotrzebowania na szczepionki. Dodał jednak, że Agencja Oceny Technologii Medycznych szacuje, że zaszczepi się maksymalnie 43 proc. populacji objętej programem.

W każdej szkole ma powstać gabinet szczepień w którym ludobójcy zwani medykami będą wpuszczać do ciał dzieci bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia preparat o udowodnionym naukowo braku skuteczności w zapobieganiu rakowi szyjki macicy, zaś powodujący dewastację zdrowia dzieci.

Australijskie statystyki wskazują, że liczba zachorowań na raka szyjki macicy od rozpoczęcia programu szczepień w 2006-2018 r.  nie spadła, ale   wzrosła. Liczba nowych przypadków raka szyjki macicy na 100 000 kobiet (wskaźnik standaryzowany wiekowo do populacji australijskiej) w 2006 r. wynosiła 6,8, a w 2018 r. po wieloletnich szczepieniach dziewcząt australijskich wynosiła 7,3.
W świecie zachodnim rak szyjki macicy jest rzadką chorobą o wskaźnikach śmiertelności (1.4-2.3/100 000 kobiet), które są kilkakrotnie niższe niż wskaźnik zgłaszanych poważnych działań niepożądanych (w tym zgonów) po szczepieniu przeciwko HPV. (więcej na ten temat w artykule dr nauk medycznych Doroty Sienkiewicz, tutaj: Szczepienia przeciwko HPV. Mity medyczne kontra fakty.

Skoro szczepionka przeciwko HPV nie zapobiega zachorowaniom na raka szyjki macicy, lecz przeciwnie: wzmaga zachorowania na co wskazują doświadczenia australijskie, to dlaczego polscy szarlatani „od szczepień” chcą zatruć polskie dzieci?

Odpowiedź jest oczywista: bo zostali skorumpowani przez producentów szczepionek! Media podają, że firmy farmaceutyczne wypłaciły polskim medykom i „naukowcom” pół miliarda złotych tylko w ciągu jednego roku. Szczególnie obficie futrowany jest kasą firm farmaceutycznych Paweł Grzesiowski, szef GIS, którego  opłacają  następujące koncerny:
Baxter, GSK, Novartis, MSD, Aventis Pasteur, Pfizer, Wyeth i Solvay. (Informacje na ten temat są dostępne publicznie, choćby pod linkiem: https://onlinelibrary.wiley.com/doi

Grzesiowski motywowany finansowo przez wymienione koncerny uwija się jak w ukropie, aby zapewnić rynek zbytu dla toksycznych produktów, licząc na nieświadomość rodziców których może zwieść fakt, że szczepień dokonuje się w szkołach, z czego mogą oni wyciągnąć wniosek, że szczepionki muszą być „skuteczne i bezpieczne”, skoro propagują je władze państwowe!



Apeluję do rodziców: nie dajcie się oszukać dilerom firm farmaceutycznych którzy opanowali stanowiska rządowe. Oni walczą o prowizje dla siebie od sprzedaży zabójczych preparatów, los waszych dzieci jest im zupełnie obojętny!

Każdy z Was który da się oszukać i zaszczepi własne dziecko, nieświadomie stanie się jego katem! Dziecko zostanie dozgonnie okaleczone, albo zginie!

Koniecznie przeczytajcie artykuł dr Doroty Sienkiewicz, w podanym wyżej linku. Jest on kopalnią wiedzy na temat ludobójczego preparatu zwanego szczepionką na HPV!


Anthony Ivanowitz 01.09.2024r. www.pospoliteruszenie.org 

Iluż wielkich działaczów wyjrzało z rozporka. Czyżby „Polska przyszłości”?

Ambitny program się załamuje

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    1 września 2024 michalkiewicz

Jeśli ktokolwiek jeszcze miał wątpliwości, czy Volksdeutsche Partei Donalda Tuska i jej działacze („iluż wielkich działaczów wyjrzało z rozporka” – zastanawiał się poeta), ma jakiś pomysł na państwo, to po ostatnim Campusie „Polska przyszłości”, musiał się ich wyzbyć. Jak wskazuje nazwa tej cyklicznej imprezy, organizowanej przez prezydenta Warszawy, pana Rafała Trzaskowskiego za pieniądze Fundacji Adenauera, ambicją organizatorów jest ukazanie jakiejś wizji przyszłości Polski. Nawiasem mówiąc, ta Fundacja Adenauera, to rodzaj listka figowego – a jak głosi popularna opinia, nie ma większego rozczarowania, kiedy po uchyleniu listka figowego, zobaczy się pod spodem figę. Chodzi o to, że według sprawozdania finansowego tej Fundacji, 95 procent środków, którymi ona dysponuje i przeznacza między innymi na finansowanie spędów urządzanych przez pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, pochodzi z subwencji rządu Republiki Federalnej Niemiec. Oczywiście na pieniądzach nie jest napisane, że pochodzą z niemieckiej centrali wywiadowczej BND – ale też nie jest napisane, że stamtąd nie pochodzą – więc wszystko jest możliwe. Nie to jest jednak najbardziej istotne, chociaż warto się zastanowić i nad tym, dlaczego rząd RFN drenuje swoich podatników, żeby panu prezydentowi Trzaskowskiemu sfinansować te wszystkie „campusy”, ale na razie rzućmy na to zasłonę litości.

Chodzi bowiem o to, że na tym całym Campusie został zaprezentowany prawdziwy program vaginetu Donalda Tuska. Zebrana tam młodzież przedstawiła bowiem prawdziwy program rządu w postaci piosenki, w której jak refren powtarzała się fraza, żeby „J…ć PiS!” Z jednej strony jest to program bardzo uproszczony, z którego w dodatku nie wynikają żadne widocznie korzyści dla polskiego państwa, ale z drugiej – nie można powiedzieć, żeby był to program mało ambitny. Rzecz w tym, że PiS to całkiem spora partia, licząca wiele tysięcy, a z sympatykami może nawet wiele milionów członków. Żeby tedy wszystkich wy….ć, trzeba się bardzo postarać – a nie wiadomo, czy młodzi ludzie, którzy pod batutą pana ministra Nitrasa dali wyraz swoim pragnieniom, przypadkiem nie przeceniają swoich w tym zakresie możliwości. Ciekawe, czy przed Campusem skonsultowali się z jakimiś doświadczonymi jebakami, czy też po staremu tylko mierzą siły na zamiary?

Nie jest to wcale takie oczywiste, bo już wcześniej z podobnym programem wystąpiła pani profesor Inga Iwasiów, nauczająca na Uniwersytecie Szczecińskim swoich studentów literatury. Habilitowała się ona z prozy Leopolda Tyrmanda, który w „Dzienniku 1954” rzeczywiście opisywał różne bliskie spotkania III stopnia z damami i to nie tylko wprowadzanymi przezeń w tak zwane „życie” panienkami, ale również – z damami doświadczonymi, w rodzaju pani Nuny, z którymi skrupulatnie przestrzegał form towarzyskich: „pani pozwoli” – i tak dalej. Jakie są praktyczne doświadczenia w tej dziedzinie pani prof. Ingi Iwasiów – tego, ma się rozumieć, nie wiem – ale na podstawie fotografii wykonanej przez panią Agatę Zbylut odnoszę wrażenie, że te sprawy zna ona raczej z literatury. Nic więc dziwnego, że formułuje programy polityczne trudno wykonalne, które ludzie młodzi – jak to młodzi – traktują jako propozycje do realizacji.

W tej sytuacji hasło rzucone przez młodzież zwabioną na Campus „Polska Przyszłości” przez pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i pana ministra Nitrasa spotkało się z rozmaitymi wątpliwościami, a nawet z krytyką. Bardzo możliwe, że pod wpływem tych krytycznych głosów zarówno pan Trzaskowski, jak i pan minister Nitras trochę się zreflektowali i oceniając bardziej realistycznie swoje możliwości, zaczęli się z tego ambitnego programu wycofywać. Czym innym jest bowiem penetrowanie torebek damskich, pozostawionych przez posłanki na sali plenarnej Sejmu – z czego w swoim czasie zasłynął pan Sławomir Nitras – a czym innym – peneracja w sensie dosłownym, a ramach bliskich spotkań III stopnia, w dodatku nie tylko z damami, ale i z działaczami PiS, co to z niejednego rozporka wyglądali.

Tymczasem, ku powszechnemu zaskoczeniu, Donald Tusk wcale się od tego ambitnego programu nie odciął, chociaż i on skomentował tę inicjatywę wymijająco, cytując piosenkę Jerzego Stuhra, że „śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej”, a w ogóle to „czasami człowiek musi, inaczej się udusi”. Ciekawe, skąd Donald Tusk może wiedzieć takie rzeczy, skoro wcześniej nie było słychać, żeby – w odróżnieniu od pana Stefana Niesiołowskiego, któremu fałszywe pogłoski przypisywały jakieś korupcyjne doświadczenia z damami („A Kostuś z pyskatą żonaty jest flądrą i romans ma z tkaczką z Pabianic” – głosił mową wiązaną dedykowany właśnie jemu poemat „Pan Karol i Kostuś”, autorstwa Janusza Szpotańskiego) – był bohaterem jakichś skandali obyczajowych. Finansowe, w rodzaju Amber Gold, to przecież zupełnie co innego.

Jaka w tej sytuacji będzie „Polska Przyszłości” – tego nie wiemy – bo widać, że ambitny program Volksdeutsche Partei na naszych oczach się właśnie załamuje i kto wie, czy w tej sytuacji Donald Tusk nie zostanie upokorzony przez samą Reichsfuhrerin Urszulę von der Leyen, która może upodobać sobie w kimś bardziej jednak jurnym, niechby nawet i w panu ministrze Nitrasie, który przynajmniej dobrze chciał? Ja wiem, że byłaby to ilustracja porzekadła, że „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, ale któż może przewidzieć, co zrobi rozczarowana kobieta?

Jak pisał Karol Olgierd Borhardt, jeśli ktoś chce przez życie przejść spokojnie, to powinien unikać irytowania trojga osób: kobiety, kucharza i człowieka z nożem. Tymczasem w obliczu rozporządzenia feministry od edukacji w vaginecie Donalda Tuska, Wielce Czcigodnej Barbary Nowackiej, od nowego roku szkolnego liczba lekcji religii w rządowych szkołach ma się radykalnie zmniejszyć, co podcina finansowe podstawy egzystencji nie tylko świeckich katechetów, ale i wielu księży z niewielkich parafii *), których głównym źródłem dochodu jest pensja nauczycielska.

W związku z tym Episkopat zwrócił się o pani prezes SN Manowskiej, by wniosła stosowną skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o to, że w myśl konkordatu, wszelkie zmiany w zakresie nauczania religii powinny dokonywać się w porozumieniu obydwu stron to znaczy – strony rządowej i kościelnej. Pani feministra Nowacka swoje rozporządzenie wydała bez jakiegokolwiek porozumienia, w poza tym – ma ono rangę niższą niż konkordat, który – jako umowa międzynarodowa – ma rangę ustawy. Pani Nowacka buńczucznie lekceważy te pogróżki i stwierdza, że „Episkopat wyje za kasą” – ale ciekawe, z jakiego klucza będzie ćwierkać, kiedy ktoś na oczach całej Polski, a nawet – całej Europy – ściągnie jej desusy?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).


*) MD: To podcina głównie normalne, katolickie wychowanie dzieci. Daje więc szansœ różnym zboczeńcom na ich deprawację.


Odtajniono: Poufne dokumenty firmy Pfizer ujawniają, że szczepionki mRNA to „amerykański system broni”

Poufne dokumenty FOIA firmy Pfizer ujawniają, że szczepionki mRNA to „amerykański system broni”

https://thepeoplesvoice.tv/confidential-pfizer-foia-documents-admit-mrna-vaccines-are-us-weapons-system/

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 1
 
READ IN APP
 

Szokujące dokumenty firmy Pfizer, uzyskane na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej (FOIA), ujawniły, że gigant Big Pharma starał się przez 75 lat zataić publikację szkodliwych informacji o skutkach ubocznych szczepionek, ponieważ ujawnienie tych informacji „utrudniłoby stosowanie najnowocześniejszej technologii w amerykańskim systemie uzbrojenia”.

Ze względu na wnioski FOIA firma Pfizer została zmuszona do opublikowania „Poufnego raportu” zatytułowanego „5.3.6 SKUMULOWANA ANALIZA RAPORTÓW O NIEPOŻĄDANYCH ZDARZENIACH PO UDZIELENIU AUTORYZACJI DOTYCZĄCYCH PF-07302048 (BNT162B2) OTRZYMANYCH DO 28 LUTEGO 2021 R.”

Pełny raport, zawierający szokujące informacje, jest dostępny tutaj .

Szczepionka mRNA została wprowadzona w połowie grudnia 2020 r. Zaledwie dwa miesiące później, w lutym 2021 r., „Pfizer otrzymał już ponad 1200 zgłoszeń zgonów rzekomo spowodowanych przez szczepionkę i dziesiątki tysięcy zgłoszonych zdarzeń niepożądanych”

Pfizer wiedział, że ich szczepionka zabija bezprecedensową liczbę osób, ale odmówił zaprzestania dystrybucji lub stosowania.

Co gorsza, Pizer chciał zablokować publikację tych raportów. Stanowi to umyślne masowe morderstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jednak w dokumencie udostępnionym na mocy ustawy FOIA pojawiły się nowe informacje, które wzbudziły zdziwienie badaczy.

Szczególne zaniepokojenie budzi sposób kodowania dokumentów stosowany przez Archiwum Narodowe.

Jak wyjaśnia Narodowe Archiwa, „Odtajnione dokumenty zazwyczaj zawierają redakcje, które wskazują części zawierające informacje nieudostępniane publicznie. Każda redakcja będzie powiązana z kodem redakcji, który podaje powód, dla którego informacja nie może zostać ujawniona”.

W całym dokumencie firmy Pfizer znajdziemy zmiany zakodowane jako „( B) (4) ”.

.1.1. Przegląd ogólny
Szacuje się, że od otrzymania pierwszego tymczasowego zezwolenia na dostawy awaryjne w dniu 1 grudnia 2020 r. do 28 lutego 2021 r. na całym świecie wysłano około (B) (4) dawek szczepionki BNT162b2.

PFIZER: 5.3.6 SKUMULOWANA ANALIZA RAPORTÓW O NIEPOŻĄDANYCH DZIAŁANIACH PO UDZIELENIU POZWOLENIA NA DOPUSZCZENIE
DO OBROTU PF-07302048 (BNT162B2) OTRZYMANYCH DO 28.02.2021

Strona kodowania redakcyjnego Narodowego Archiwum definiuje kod redakcyjny (B) (4) jako:

3.3 (b) (4) Ujawniać informacje, które mogłyby utrudnić zastosowanie najnowocześniejszej technologii w amerykańskim systemie uzbrojenia

Informacja, że ​​rząd uważa szczepionki mRNA za część „systemu uzbrojenia”, dodatkowo wzmacnia dowody przedstawione przez pracowników z Big Pharmy, którzy twierdzą, że szczepionki mRNA są „bronią biologiczną” mającą na celu wyniszczenie ludzkości.

Według Roberta F. Kennedy’ego Jr. szczepionki mRNA zostały opracowane przez armię amerykańską na wiele lat przed pandemią, a firmy Pfizer i Moderna otrzymały zapłatę za to, aby sprawiały wrażenie, że szczepionka pochodzi od przemysłu farmaceutycznego.

Msza „ekologiczna” zamiast Mszy Wszechczasów? Święty Pius V i bulla „Quo primum”

Msza „ekologiczna” zamiast Mszy Wszechczasów? Święty Pius V i bulla „Quo primum” msza-ekologiczna-zamiast-mszy-wszechczasow

Na jedenasty odcinek cyklu papieskiego PCh24.pl zapraszają prof. Marek Kornat i Tomasz D. Kolanek.

Kliknij TUTAJ i zobacz wszystkie opublikowane w tej serii rozmowy

Szanowny Panie profesorze, spotykamy się dzisiaj, aby porozmawiać o bulli św. Piusa V „Quo primum” wydanej w 1570 roku, w której papież promulgował pierwszy Mszał obejmujący całość liturgii, tzw. Mszał Rzymski. Dlaczego dopiero w 1570 roku Kościół katolicki doczekał się inicjatywy, która usystematyzowała czy też skodyfikowała Mszę Świętą?

Bulla „Quo primum” usystematyzowała Mszę Świętą pod względem jurydycznym, formalnym. Skodyfikowała zasady celebrowania Mszy Świętej, czyli najważniejszej publicznej modlitwy Kościoła, bo liturgia, o czym należy nieustannie przypominać w dzisiejszych czasach jest właśnie publiczną modlitwą Kościoła. Oczywiście to nie był pierwszy mszał w historii Kościoła, tylko doszło do ustanowienia mszału dla diecezji (i metropolii) rzymskiej (z którego celebruje papież) dla całego Kościoła, o ile w takich czy innych jego prowincjach nie zachowały się lokalne ryty mogące się wylegitymować dwustuletnią tradycją. Jednym z takich rytów jest np. ryt ambrozjański w metropolii mediolańskiej.

Jak do roku 1570 była sprawowana Msza Święta? Czy w każdej części świata, gdzie tylko znajdował się kościół wyglądała ona tak samo? A może w Paryżu Msza Święta była sprawowana inaczej niż na przykład w Berlinie, czy na ziemiach polskich?

Na typ polegała wielkość postanowień św. Piusa V, aby usunąć dowolność i rozbieżności. Msza więc powinna być taka sama w Paryżu jak i Krakowie, w Ameryce i w Azji. Jeden mszał, jeden język. W Kościele Katolickim od najdawniejszych czasów obowiązywał jednak uprawniony pluralizm rytów liturgicznych, co nie jest przejawem samowoli. Mamy więc ryty wschodnie jak choćby koptyjski, chaldejski czy ormiański, a na Zachodzie choćby ryt ambrozjański, czy lyoński. Ten równouprawniony pluralizm dopuszczający pewne (niewielkie) rozbieżności w formie celebrowania Mszy Świętej nie zaprzeczał zasadzie lex orandi, lex credendi, a więc „jak się modlimy, tak wierzymy”.

Czym wymienione przez Pana profesora ryty różniły się od rytu rzymskiego?

Można podać parę przykładów. W rycie ambrozjańskim mamy np. sześcio- a nie czterotygodniowy adwent. Adwentowe nabożeństwo wotywne o Najświętszej Maryi Pannie, czyli roraty, zna tylko Kościół w Polsce i na Węgrzech. Nie ma go np. we Francji. Msza o świcie w Niedzielę Wielkanocną, zwana rezurekcją nie jest znana szerzej na świecie tak jak w Polsce i krajach niemieckich (Austria, Bawaria). Dla Stolicy Apostolskiej było to wszystko uprawnioną różnorodnością.

Problem pojawił się w związku z rewolucją reformacyjną. Niestety w 1517 roku wybuchła ona i pod potężnym, coraz bardziej narastającym ciśnieniem herezji i błędu zaczęły wchodzić do liturgii złe obyczaje lub tak zwane dodatki zaciemniające istotę Mszy, wprowadzające rozmaite i niepotrzebne uzupełnienia. To się dzieje oddolnie w wielu diecezjach. Różne dodatkowe modlitwy, dodatkowe obrzędy i zwyczaje, które były „wdrażane” do Mszy Świętej w niemal całym Kościele na Zachodzie Europy, zyskały sobie prawo miejsca. Na Soborze Trydenckim, jak wiadomo, Kościół przeszedł do kontrofensywy – i to w wielkim stylu. Nie mógł więc nie odnieść się do tak wielkiego zagadnienia jak liturgia.

Co ma Pan na myśli?

Przede wszystkim zapadła decyzja ojców o zdefiniowaniu Mszy Świętej na nowo. Dokonano jej na historycznej i wiekopomnej XXII sesji Soboru w 1562 roku, kiedy to uszczegółowiono, sprecyzowano i zdefiniowano naukę o Eucharystii jako przebłagalnej ofierze, będącej Sakramentem Ołtarza. To jest sprawa fundamentalna. Sobór Trydencki powierzył papieżowi, biskupowi Rzymu skodyfikowanie Mszału poprzez przejrzenie lub rozpatrzenie przepisów i norm liturgicznych. To bardzo ważne. Opracowywanie mszy na nowo byłoby naonczas zresztą niemożliwe nawet do pomyślenia. Chodziło o SKODYFIKOWANIE obrzędów! Mszał istniał – jako mszał rzymski. Msza Święta – zdaniem ojców Soboru – wymagała korektur uporządkowujących obrzędy. Nic więcej nie wchodziło w rachubę.

Sprawa kluczowa. Otóż na Soborze Trydenckim przyjęto zasadę, że podstawą kodyfikacji będzie Mszał dla diecezji rzymskiej. Uważano bowiem, że przez to „Święty Kościół Rzymski” jaśniał będzie jako „Matka i Nauczycielka wszystkich innych Kościołów”, jak pisze św. Pius V.

Tam zresztą – czyli na dwór papieski – nie mógł się przedostać żaden błąd heretycki, bo papież z definicji strzeże depozytu wiary. Mogły się one przedostać do obrzędów w Niemczech, w Austrii, we Francji, w Hiszpanii, nawet w Polsce, ale nie w diecezji rzymskiej. Św. Pius V wolę Soboru wykonał. Trzeba wspomnieć, iż Mszał Rzymski z 1570 r. ma w swojej bulli promulgującej Quo Primum klauzulę „Sacro Concilio aprobante”, czyli „za zgodą Świętego Soboru”.

Nie powstawała więc żadna „Msza trydencka”, co sugeruje pośrednio, że podczas Soboru Trydenckiego stworzono jakąś nową na liturgię, którą niektórzy dzisiaj uważają za „starą”. Tak nie było. Dokonano wprawdzie pewnych zmian w Mszale, ale były one bardzo skromne, żeby nie powiedzieć kosmetyczne.  Nie ma więc podstaw do twierdzeń, jakie można przeczytać w gazetach liberalnych, że na Soborze Trydenckim stworzono Mszę Świętą, która rzekomo przez wieki ewoluowała. Jest to po prostu chore i absurdalne. Jest natomiast bezsporne, że nową mszę stworzono na Soborze Watykańskim II.

Czy mógłby Pan nakreślić definicję dogmatyczną Eucharystii, którą przyjęli ojcowie XXII sesji Soboru Trydenckiego?

Definicja ta zawiera wspaniałe, fenomenalne stwierdzenia – że Msza Święta jest to ofiara nowego i wiecznego Przymierza, w której Boski Zbawiciel i Pan Jezus Chrystus na Ołtarzu Krzyża bezkrwawo ofiaruje się Swojemu Boskiemu Ojcu, co Kościół odnawia i powtarza w bezkrwawej ofierze, którą prezbiter w osobie Chrystusa sprawuje za żywych i umarłych dla zbawienia dusz.

W czasie wymiany zdań, która ponoć przydarzyła się podczas XXII sesji Soboru Trydenckiego, o czym pisał w swoich książkach niedawno zmarły wybitny historyk francuski Jean Delumeau, miały paść głosy pytające czy należy trzymać się pojęcia Mszy Świętej jako ofiary. Jeden z biskupów włoskich miał na to odpowiedzieć, że nawet poganie mają ofiary i to oni je składają. Jeśli my katolicy uznamy, że jej nie mamy – będzie to już koniec Kościoła Katolickiego. W auli soborowej zawrzało. Ostatecznie niemal jednogłośnie zgodzono się, że Msza Święta jest ofiarą. Nie żadną ucztą, nie żadnym zgromadzeniem czy spotkaniem, tylko ofiarą. Ofiarą Krzyża odnawianą bezkrwawo, bo przecież krwawa ofiara była tylko jedna – na Golgocie. Wolą Soboru było wreszcie uwypuklenie, że Msza Święta jako publiczna modlitwa Kościoła stanowi centrum życia katolickiego. Obok ofiarnego charakteru ma ona charakter przebłagalny za grzechy, gdyż Chrystus Pan sprawuje urząd rzecznika ludzi wobec swego Ojca w niebie.

Poza tą definicją Sobór rozstrzygnął jeszcze kilka innych spraw o wielkiej wadze. Między innymi twardo i stanowczo obroniono wówczas msze prywatne kapłana. Trzeba pamiętać, że z mocy święceń każdy kapłan ma obowiązek codziennie sprawować Mszę Świętą z wyjątkiem Wielkiego Piątku, kiedy to Kościół Katolicki od zawsze wstrzymuje się od sprawowania Najświętszej Ofiary. Ojcowie Soborowi zdecydowali, że te Msze są tak samo ważne jak i te sprawowane dla ludu. W ten sposób sprzeciwiono się oskarżeniom reformatorów, którzy twierdzili, że Missae sine populo („Msze bez ludu”) są niepotrzebne czy też nawet nieważne.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kwestię języka. Sobór Trydencki postanowił rzecz, która potem posłużyła rewolucji dokonanej po Soborze Watykańskim II, czyli 400 lat później. Sobór nie postanowił, że język łaciński jest jedynym językiem, którym należy sprawować Mszę Świętą, tylko zalecił możliwość wprowadzenia języka narodowego na usilne życzenie wiernych. Tutaj powstaje pytanie: jak to rozumieć? Czy Kanon Rzymski można również przełożyć z łaciny na języki narodowe? Moim zdaniem nie ma ku temu podstaw, ale niestety nie napisano tego wprost w tekście soborowym.

Jak więc powinniśmy to interpretować?

Prawdopodobnie tak, że na usilne życzenie wiernych ojcowie soborowi upoważnili papieża, aby pozwolił czytać Epistołę i Ewangelię w języku narodowym, ewentualnie modlitwę Pater noster („Ojcze nasz”) przed Komunią Świętą również można by odmówić w języku narodowym. I tyle. Kanon zostaje po łacinie.

Po Soborze, mimo tego przepisu Stolica Apostolska zabroniła udzielania takiej zgody. Zatamowano więc próbę aplikacji języków narodowych. Utrzymano łacinę i koniec. Jeszcze jedna sprawa: w czasie Soboru Trydenckiego padały stwierdzenia ze strony protestantów oraz tych katolików, którzy domagali się zmian, aby Kanon Rzymski od słów Te igitur clementissime Pater do słów doksologii końcowej Ofiary Eucharystycznej odmawiać głośno. Ci, którzy się tego domagali twierdzili, że jest to niezbędne, aby tworzyła się wspólnota kapłana z wiernymi, czyli antycypowali argumenty, które padły po Soborze Watykańskim II.  Pius V kategorycznie sprzeciwił się temu uznając, że ta modlitwa musi być odmawiana w ciszy, ponieważ w tym czasie wierni powinni kontemplować tajemnicę Eucharystii.

Dodam tylko, że ciche odmawianie Kanonu Rzymskiego ma swoje ogromne zalety. Bywało jednak w polskiej praktyce tak, że wierni nie mieli książeczek, z których mogliby czytać tę modlitwę. W tym czasie więc organista śpiewał pieśni o Eucharystii ale i maryjne (np. w maju), a kapłan recytował modlitwy wstawiennicze po przeistoczeniu. Należy również podkreślić, że Sobór Trydencki potępił tych, którzy domagali się bezwzględnego odprawiania Mszy zawsze z Kanonem odmawianym głośno i zawsze w języku narodowym. Padły tu słowa anatemy.

Sobór Trydencki zezwolił jednak na odprawianie Mszy Świętej w rytach, które miały co najmniej 200 lat. Dlaczego?

Zebrała się komisja, którą powołał jeszcze papież Pius IV – wielki papież dyplomata, który przygotował politycznie warunki dokończenia Soboru. Uznała ona, że nie wolno naruszyć fundamentalnej zasady, która mówi o uprawnionym pluralizmie rytów liturgicznych, w związku z czym drobne odstępstwa są dopuszczone. Ponieważ jednak trucizna herezji mogła się przedostać do Kościoła zdecydowano, że wszystkie dodatki, jakie w ostatnich 200 latach zostały wprowadzone do celebracji Mszy Świętej należy usunąć. W ten sposób uznano, że Mszał Rzymski, z którego celebruje papież, a którego edycja typiczna była dostępna z 1470 roku, w więc tuż po wynalezieniu przez Gutenberga druku. Ten Mszał wzięła komisja i rozciągnęła na cały Kościół na Zachodzie. Ryty wschodnie zostały nietknięte. Tak zresztą to pozostało.

Pod koniec średniowiecza, wprawdzie z chwalebnych intencji, ale niezwykle, a nawet przesadnie rozrósł się śpiew sekwencyjny przed Ewangelią. W różnych częściach Europy Zachodniej ten śpiew sekwencyjny spowodował, że w roku liturgicznym było wykonywane do siedemdziesięciu sekwencji. Komisja, która pracowała z polecenia św. Piusa V postanowiła to usunąć i zostawić tylko pięć sekwencji, które są arcydziełami teologii, literatury i muzyki, mianowicie: na Wielkanoc sekwencję Victimae paschali laudes christiani; w uroczystość Zesłania Ducha Świętego Veni Sancte Spiritus; w uroczystość Bożego Ciała Lauda Sion Salvatorem. Do tego dochodzą jeszcze dwie sekwencje żałobne na święto Matki Bożej Bolesnej, czyli Stabat Mater Dolorosa oraz z Mszy pogrzebowej i żałobnej Dies irae. Dokonano poza tym niewielkich korektur graduału (psalmów) oraz oracji mszalnych. To właściwie wszystko. Niczego więcej nie zmieniano. Nie było tak, że komisja coś wykreślała, coś dopisywała, coś zmieniała – wedle życzeń wywołanych impulsem chwili.

Krąży taka opowieść, która chyba nie jest tylko anegdotą, mianowicie: gdy pracowała komisja po Soborze Watykańskim II i kreowała nową Mszę jeden z jej członków miał powiedzieć: „Chyba trochę za dużo rzeczy wyrzuciliśmy. Ludzie to źle przyjmą”. W odpowiedzi usłyszał od innego: „Zawsze coś można dodać”. Kardynał Ratzinger, później Benedykt XVI, mówił wprost, że po Soborze Watykańskim II Msza Święta została stworzona na nowo za biurkiem, co w moim odczuciu najlepiej oddaje to, co się stało kilkadziesiąt lat temu.

W czasach św. Piusa V niczego takiego nie było! Postanowiono, że Kanon Rzymski jest nietykalny i nie wolno nic do niego dodać ani nic usunąć. Jest wolny od błędu. Jeśli ktokolwiek twierdziłby, że jest inaczej – anathema sit!

Ale przez następne stulecia do Mszału Rzymskiego wprowadzano zmiany. Dokonywano ich również przed II Soborem Watykańskim? Na czym one polegały? Dlaczego papieża się na nie decydowali? Czy wprowadzając zmiany nie doszło do naruszenia bądź złamania zapisów bulli św. Piusa V?

Przede wszystkim były to zmiany arcy-kosmetyczne. Bulla Quo primum wydana w 1570 roku przez św. Piusa V była przedmiotem ingerencji jeszcze czterech papieży. A byli to Klemens VIII pod koniec XVI w., Urban VIII w pierwszej połowie XVII wieku oraz św. Pius X na początku XX wieku. Kościół – można tak powiedzieć – wiernie strzegł Mszału św. Piusa V jako wielkiego dzieła i największego skarbu.

Urban VIII zmodyfikował graduał. Czwartą, kluczową zmianą przeprowadził Jan XXIII. Jej przedmiotem było już naruszenie Kanonu Rzymskiego, bo na życzenie licznych biskupów dodano do niego zaraz po Najświętszej Dziewicy imię Jej Oblubieńca – św. Józefa. Należy dodać, że od momentu, kiedy kult św. Józefa silnie się rozwinął w Kościele pod koniec XIX wieku. Leon XIII był pierwszym adresatem petycji w tej sprawie. Odpowiedział jednak, że mimo iż cel jest chwalebny, to nie może go spełnić, ponieważ Kanon Rzymski ma być na wieki ten sam – bez zmian. Podobnej odpowiedzi udzielił Pius XII. Kiedy jednak petycja trafiła do Jana XXIII ten powiedział, że jak najbardziej może to zrobić i tak też uczynił. Była to ostatnia tego typu interwencja przed Soborem Watykańskim II jeśli o Kanon chodzi. Oczywiście Jan XXIII zmieniał jeszcze choćby upraszczając rubryki (choćby znosząc ryt półzdwojony). Skreślał niektóre święta. Znosił wigilie. Usunął dotychczasową modlitwę za Żydów w Wielki Piątek. Ale to wszystko nie ugodziło w korpus Mszy św. tak aby dać ludziom nowe obrzędy.

Patrząc na niektóre współczesne Msze Święte widzimy jednak totalną dowolność i de facto promocję tego, co Sobór Trydencki uznał za dodatki heretyckie…

Powiem tak: uważam oczywiście, że nowa Msza Święta jest ważna, ale jeśli dochodzi w czasie jej sprawowania do nadużyć, to przynosi więcej szkód niż pożytku… Niekiedy nadużycia mogą godzić w sakramentalną ważność obrzędów. To jednak występuje nie u nas, ale głównie na Zachodzie, gdzie ciśnienie liberalizmu pozostaje bardzo silne. Oczywiście jeżeli by się zdarzyło, że prezbiter, który celebruje nie wierzy np. w zmartwychwstanie Chrystusa to nie może z pewnością mieć intencji konsekrowania, czyli czynienia tego, co Kościół zawsze czynił. Albo jeżeli by było tak, że celebrans nie wyznaje wiary w transsubstancjację, czyli przeistoczenie, też można wnosić, że nie ma intencji. I sprawuje nieważnie. Jeżeli wreszcie sprawowana jest msza np. w tzw. wspólnotach charyzmatycznych bez jakiegokolwiek poszanowania Najświętszego Sakramentu to zachodzi tu jeszcze i zbezczeszczenie największej świętości.

Ten podział, jaki się wytworzył i zakorzenił w świadomości wiernych: nowa Msza i stara Msza. A nie po prostu Msza Święta? To samo tyczy się stwierdzenia Msza Trydencka. Wielu nie zdaje sobie sprawy, na co zwracał Pan już uwagę, że Msza Święta była sprawowana wiele wieków przed Soborem Trydenckim…

Msza Święta wyrosła ewolucyjnie. Niektóre zmiany możemy prześledzić. Przecież św. Piotr musiał sprawować Mszę i wszystko wskazuje na to, że czynił to w języku greckim. Najprawdopodobniej już wtedy mieliśmy do czynienia z elementami Kanonu Rzymskiego. Kanon – uczy Kościół – odzwierciedla wiernie nauką apostołów. Nakaz śpiewania Gloria czyli uroczystego hymnu pochwalnego ku czci Trójcy Przenajświętszej we mszach uroczystych nakazał papież Symmach, o który w niniejszym cyklu rozmawialiśmy. Modlitwy wstawiennicze dodawano potem, tak jak podział roku liturgicznego. Tu wielkie zasługi położył Grzegorz Wlk., o którym też mówiliśmy. Oczywiście opracowując nowe oficjum ku czci danego świętego, którego kanonizowano, wprowadzano nową kolektę, sekretę, postkomunię i tak dalej. Nie ma w tym niczego dziwnego. To naturalny rozwój. I wolno powiedzieć, że prowadził przez stulecia Kościół Duch Święty.

Dlaczego dzisiaj sformułowanie Msza Wszechczasów jest dzisiaj tak mocno krytykowane? Dlaczego pojawiają się wśród modernistów głosy zabraniające używania takiej nazwy?

Jeżeli stworzono nową Mszę, to aby ją narzucić wiernym, trzeba było wyeliminować Mszę wcześniejszą i zabronić jej sprawowania. Porównanie mszy „starej” z „nową” nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do tego, która wyraża doskonale największą tajemnicę wiary.

Ale Panie profesorze, rozmawiałem na ten temat z moim tatą i moją babcią, którzy całe życie należą do parafii św. Michała Archanioła w Chabielicach. Dowiedziałem się, że w momencie wejścia w życie nowej Mszy proboszczem parafii był ks. Piotr Siczek, który mimo zmian odprawiał tylko Mszę Wszechczasów, ponieważ mówił wprost: na takiej Mszy zostałem wychowany, tylko taką Mszę umiem sprawować i nie mogę zostawić parafian w tych niepewnych czasach, aby jechać kilkadziesiąt kilometrów, aby uczyć się, jak odprawiać nową Mszę…

Takich kapłanów z pewnością było bardzo wielu. Tak na przykład w mojej parafii na przykład św. Wawrzyńca w Goszczy pod Krakowem dopiero w 1989 roku do kościoła wstawiono stół. Wcześniej był tam normalny ołtarz. Tego typu odstępstwa od narzuconych nowych form pobożności były oczywiście jakoś tolerowane przez władze Kościoła mniej lub bardziej. Raczej po cichu.

Ale do czasu…

Tak, do czasu. To wszystko prędzej czy później zostało zmienione. W Warszawie przecież jeszcze za kard. Wyszyńskiego był normalny ołtarz w kościele katedralnym, który za jego następcy na urzęzie prymasa Józefa Glempa został rozebrany i postawiono tam stolec biskupi. Krótko mówiąc: tego typu zmiany były wytworem „ducha soboru” i większość z nich została dokonana bardzo często spontanicznie i znienacka. Niekiedy podstępem. Myślę, że warto tutaj dodać jeden szczegół, mianowicie katolicy świeccy w Wielkiej Brytanii zdobyli się na gest dużej wagi, mianowicie stworzyli listę, na której podpisało się mnóstwo intelektualistów by prosić Pawła VI o specjalny indult, jakim była zgoda na odprawianie nadal Mszy Wszechczasów. Paweł VI, co ciekawe, zgodził się na to. Stąd w Wielkiej Brytanii nie jest trudno znaleźć Kościół, w którym sprawuje się taką właśnie liturgię. Niestety, kiedy dowiedzieli się o tym katolicy we Francji, a konkretnie zwolennicy ruchu oporu katolickiego, którzy napisali identyczną petycję, tyle że dotyczącą właśnie Francji, to Paweł VI kategorycznie odmówił. Uznał, że dość już stwarzania wyjątków.

Dlaczego?

Odpowiedź nie jest trudna. Żeby nie rozszerzać indultu, bo w takiej sytuacji jego rewolucyjna reforma zostałaby obalona.

Ale chodzi przecież o centrum życia Kościoła! O Mszę Świętą!

Nie wątpię, że Paweł VI wierzył w skuteczność Mszy Świętej i w to wszystko, co Kościół czyni ją sprawując, ale jak widać reforma była ważniejsza… W 1972 roku na audiencji generalnej Paweł VI powiedział, że wzywa wszystkich kapłanów, aby z takim samym zapałem sprawowali nową Mszę jak sprawowali dotychczas Mszę Wszechczasów. Oczywiście było to pium desiderium.

Św. Pius V opatrzył jednak wieczystym indultem Mszę w bulli „Quo primum” orzekając mocno i stanowczo, że niech się nikt nie waży jej uchylić lub zmieniać. Jeśli by ktoś to uczynił, to jest to niebyłe i nieważne. Wielkie znaczenie, moim zdaniem, ma formuła sanacyjna bulli. Głosi zaś ona, że „nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu”. Kto to uczyni – ściąga na siebie gniew Boga Wszechmogącego. Słowa te mają kolosalne znaczenie, ponieważ oznaczają jednoznaczne poparcie moralne (i rozgrzeszenie) dla tych wszystkich, którzy domagają się sprawowania Mszy Wszechczasów obecnie. Był to wielki gest wielkiego papieża wobec przyszłych pokoleń – obdarzenie ich wielkim, niewzruszonym dobrodziejstwem Mszy Wszechczasów.

Dlaczego Msza Wszechczasów jest nazywana „nadzwyczajną formą rytu rzymskiego”? Moim zdaniem „nadzwyczajną formą rytu rzymskiego” jest „nowa Msza”, zaś Msza Wszechczasów – która jest z katolikami od początku istnienia Kościoła – powinna być nazywana „zwykłą, normalną formą rytu rzymskiego”…

Tak powinno być, ale papież Benedykt XVI – natrafiając na gigantyczny opór w swoich staraniach o uwolnienie Mszy – musiał z tego jakoś wybrnąć. Zafundował więc Kościołowi koegzystencję dwóch rytów. To jest sytuacja bez precedensu. Ale chciał Mszę uwolnić, a nowej nie mógł znieść nakazując biskupom i prezbiterom porzucenie mszału z 1969 r. To zresztą nie byłoby skuteczne. Zapewne nie byłoby wykonane.

Dlaczego dzisiaj należy dostać zgodę na możliwość odprawiania Mszy Wszechczasów? Co Watykan chce w ten sposób osiągnąć?

Formalnie do wprowadzenia dekretu Traditionis custodes nie trzeba było na to żadnej zgody – ani ordynariusza miejsca, ani Watykanu. Każdy kapłan miał prawo dokonać wyboru zgodnie z motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI, które było wspaniałym prezentem dla wiernych. Problem polega na tym, że w praktyce episkopaty niemiecki a najwyraźniej jego śladem też polski zawęziły interpretację Summorum Pontificum w sposób krańcowy. Odprawienie Mszy „trydenckiej” publicznie wymagało ujawnienia się grupy wiernych, która poprosi musi o zgodę biskupa (ordynariusza miejsca), ten zaś poruczy to konkretnemu duszpasterzowi. Oczywiście obowiązuje zasada opcji przy celebrowaniu przez kapłana prywatnych Mszy św. Tak oto każdy kapłan mógł odprawić, z którego Mszału chce. Miało to kolosalne znaczenie, ale ocena skuteczności Summarum Potificum w zakresie uzdrowienia Kościoła nie może być jednoznacznie optymistyczna. Dalej nie ustawały restrykcje i powtarzane bywało to samo zgrane hasło o „rozbijaniu jedności” za sprawą powrotu do tego co było przed rewolucją soborową. I tak przyszło Traditionis custodes, które powraca do wymogu zgody ordynariusza miejsca.

Dlaczego „powrót do tego co było przed rewolucją soborową” w ocenie progresistów, modernistów i wszelkiej maści liberałów jest niemożliwy? Przecież na zdrowy rozum nie byłoby takiego zamieszania, takich podziałów, takich niekończących się sporów, gdyby pozwolono środowiskom tradycji i wiernym chcącym uczestniczyć we Mszy Wszechczasów, że tak powiem „żyć własnym życiem”. A tak wraz z kolejnymi represjami w stosunku do nich mamy do czynienia z coraz głębszymi podziałami i rozbijaniem tzw. jedności, o którą rzekomo „postępowi” katolicy walczą…

Ci wszyscy, którzy dokonali rewolucji, albo wierzą w sens tej rewolucji – bronią jej zdobyczy i zakazują powrotu do tego co było przed nią. To oczywiste, ponieważ taka jest logika rewolucji. Nie ma mowy o żadnych ustępstwach i kroku wstecz. Tak było przez wieki, tak jest i obecnie.

Wielokrotnie podkreślał Pan w naszych rozmowach, że Mszy Świętej „nie tworzy się za biurkiem”, jednak nasi Czytelnicy zwracali uwagę, że w taki właśnie sposób – za biurkiem – powstała tzw. nowa Msza po II Soborze Watykańskim…

Tak było. Usuwano na ogromną skalę treści będące w mszale. Zmieniono ofertorium. Dano nowe czytania. Wymyślono nowe tzw. modlitwy eucharystyczne. Nakazano ustawić stoły. Potem zezwolono na komunię na rękę. Narzucono koncelebrę.

Rozmawiałem z wieloma kapłanami na temat zmian liturgicznych po II Soborze Watykańskim. Wielu z nich podkreślało, że na pewno na plus należy zaliczyć możliwość sprawowania Mszy Świętej w językach narodowych. Niestety wielu z nich tutaj zakończyło wymienianie „plusów”. Czy wyobraża Pan sobie Mszę Wszechczasów sprawowaną nie po łacinie, tylko po polsku?

Powiem wprost, gdyby tylko zmieniono język liturgii, ale już nie wprowadzono tych wielkim innowacji i skróceń – nie byłoby tak źle. Ale na języku rewolucja się nie zatrzymała.

Ja jednak nie uważam, że łacina jest przeszkodą w czasach, kiedy nie ma analfabetów. Mamy ogromną ilość ludzi pseudo-wykształconych, wypuszczanych przez pseudo-uczelnie, ale jednak nie analfabetów.

Na marginesie: lewicowy rząd w Polsce obecnej przekształca szkoły w fabryki analfabetów, ale to temat na inną dyskusję.

Skoro doszło do sytuacji, że nie ma analfabetów (jak dotychczas) –  to każdy może przeczytać sobie w mszaliku jaka jest treść kolekty, czy introitu. Nie powinien narzekać. Ja zresztą nie słyszałem, aby w Kościele przed rokiem 1962 gdzieś pisano petycje czy urządzano manifestacje, aby wymusić porzucenie łaciny.

Notabene łacina ma potężny wpływ na kulturę człowieka. Człowiek, który nie kojarzy z tego języka ani słowa, nie wie co znaczą słowa Sursum corda! na frontonie bazyliki św. Krzyża w Warszawie. Nie rozumie co znaczą słowa modlitwy maryjnej Sub Tuum praesidium. Z niczym mu się nie będzie kojarzyć tytuł noweli Żeromskiego „Ponad śnieg bielszym się stanę”. Itd.

I jeszcze jedno. Wstrząsające i wspaniałe wrażenie robi np. taka uroczystość w Rzymie jaką była uroczysta proklamacja dogmatu o Wniebowzięciu Najśw. Maryi Panny 1 listopada 1950 r. Olbrzymie tłumy śpiewały najpierw litanię loretańską po łacinie przy procesji obrazu „Salus Populi Romani” z Santa Maria Maggiore na Plac Św. Piotra. Potem kiedy Najwyższy Kapłan opuszczał to miejsce – Salve Regina. To byli ludzie z całego świata. Łączył ich w modlitwie jeden język. Nikt mi nie przetłumaczy, że to nie  było bardzo ważne. Dzisiaj oczywiście już niemożliwe.

Dlaczego zdecydowano, że Ołtarz ma zostać zastąpiony stołem?

Jest to skopiowane z protestanckich koncepcji sprawowania tzw. pamiątki Pana, co powinna sprawować (czy nawet celebrować) wspólnota. Musi więc ona gromadzić się wokół stołu. Problem ten jest logiczny i jasny. Tyle tylko, że liturgia to adoracja Stwórcy a nie manifestacja samozadowolenia ludzi.

Dlaczego na „nowej Mszy” kapłan prawie zawsze stoi plecami do Tabernakulum, w którym ukryty jest Najświętszy Sakrament? Podkreślam „prawie zawsze”, ponieważ sam uczestniczyłem w „nowych” Mszach Świętych, w których kapłan stał plecami do wiernych i odprawiał nowy ryt „po trydencku”. Czemu jednak miała służyć ta zmiana?

Ustawienie stołu zakłóciło przestrzeń sakralną, jaką jest prezbiterium. Celebrans nie może zachowywać się inaczej, jak stać za stołem, a więc tyłem do tabernakulum. Problemu o który Pan pyta – nie da się rozwiązać, jeżeli przyjmiemy, że ustawienie stołu ma pozostać jako innowacja nienaruszalna. A takie jest z pewnością przekonanie władz Kościoła dzisiaj.

Niestety coraz częściej można spotkać się z głosami, że „nowa Msza” jest nieważna; że to żadna Msza, tylko jakaś protestancka herezja; że nie dochodzi podczas jej sprawowania do Przeistoczenia etc. Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?

Jest nieważna, jeśli naruszona została materia lub forma sakramentu. To Kościół mówił zawsze. Jest też nieważna, kiedy celebrans nie ma intencji, o czym już mówiłem. Jeżeli wyłania się ksiądz, który mówi wyraźnie, że zmartwychwstanie dokonało się nie jako fakt historyczny tylko przeżycie duchowe apostołów to musimy przyjąć, że najpewniej jest o człowiek niewierzący. Jeżeli jego ordynariusz przynajmniej go nie suspenduje, to znaczy że pozwala mu sprawować sakramenty (zapewne nieważnie). Taką sytuację mamy wówczas ponad wszelką wątpliwość.  Zresztą – nadmienię – wyłonił się w Polsce ksiądz, który napisał obszerną książkę, z której jasno wynika, że nie wierzy w zmartwychwstanie. Nie będę wymieniał nazwisk. Ale reklamuje go „Tygodnik Powszechny”. Chce ten człowiek notabene uzyskać nawet habilitacje, ale przy trzech negatywnych recenzjach w przewodzie chyba mu się to na razie nie uda…

Czy w pierwszych latach obowiązywania w Kościele „nowej Mszy” mieliśmy do czynienia z taką ilością różnych nadużyć, a nawet profanacji i bluźnierstw, jak mamy do czynienia obecnie? Przecież praktycznie nie ma dnia, żebyśmy nie mogli znaleźć informacji o kolejnych kapłanach, którzy z Mszy Świętej robią jakiś show, jakiś event, jakieś dziwne zgromadzenie, w którym nie chodzi o oddanie czci Panu Bogu, tylko o dobrą zabawę…

W Polsce na pewno nie. Bronił kultu Wielki Prymas. Na Zachodzie – tak. Obecnie – po krótkim interludium papieża Ratzingera – występuje niewątpliwie przyzwolenie dla takich innowacji o jakich Pan mówi. One się nasilają. Stłumienie tego jawi się zgoła niemożliwe. Na pewno zaś nie jest do wyobrażenia bez stosowania przez Stolicę Apostolską (i ordynariuszy) sankcji karnych dla winnych nadużyć. No, ale skoro np. metropolita wiedeński odważył się usprawiedliwiać nikczemną profanację Ostatniej Wieczerzy przez tzw. kochających inaczej przy otwarciu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu – to czego tu oczekiwać?

Coraz częściej słyszymy głosy, że Watykan dąży do całkowitego zakazu sprawowania Mszy Wszechczasów. Jeśli tak się stanie, to co będzie to oznaczać dla Kościoła i dla wiernych? Zapytam wprost: czy może czekać nas nowa wielka schizma?

Jeżeli to nastąpi – będzie zwieńczeniem rewolucji, która trwa. Ale moim zdaniem nie zdoła to stłumić pragnienia licznych ludzi, aby się uświęcać i żyć dla Boga. To nie będzie możliwe, nawet kiedy wzmogą się prześladowania. Rozłamy są możliwe. Nie wiemy oczywiście na jaką skalę przybrać mogą postać jawną i formalną. Bo to że są faktycznie – nie ulega wątpliwości.  

Wraz z pomysłami całkowitego zakazu sprawowania Mszy Wszechczasów pojawiają się pomysły stworzenia nowych rytów, np. rytu ekologicznego. Czy oznacza to, że czeka nas kolejna rewolucja liturgiczna?

Tak. Wiem o tym. Słyszałem, że główny motyw tzw. mszy ekologicznej to ceremonia wnoszenia ziemi w jakieś donicy, czy miednicy do świątyni, aby za tę ziemię Bogu podziękować. No cóż. Nie mam zwyczaju obracać wielkich problemów w żarty, ale może skończymy tę rozmowę żartobliwie. A skoro tak, to doradzałbym tym, którzy tę maskaradę przygotowują, aby wykorzystali jeszcze tak ważne symbole historyczne jak sierp i młotek. Sierp to przecież symbol rolnictwa, młotek to godło klasy robotniczej. Cóż więcej potrzeba…

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Komuniści z UE chcą uczyć dzieci zabaw w drag queen. DragTivism.

Komuniści z UE chcą uczyć dzieci zabaw w drag queen

komunisci-z-ue-chca-uczyc-dzieci-zabaw-w-drag-queen

Unia Europejska finansuje warsztaty dla nastolatków, podczas których poznają oni tajniki bycia tzw. drag queen. Drag queen to zboczeni/chorzy psychicznie dorośli mężczyźni, którzy przebierają się za kobiety, by odgrywać scenki i erotyczne show przed dziećmi.

Komuniści z UE chcą uczyć dzieci zabaw w drag queen. DragTivism jr to program istniejący w ramach unijnego Erasmus+. Został skierowany do młodych osób, które nie skończyły jeszcze 18 lat. W jego  ramach, w dniach 1–10 września w Gironie w Hiszpanii odbędą się warsztaty, na których młodzi ludzie będą poznawać tajniki “zawodu” drag queen.

DragTivism jr otrzymał dofinansowanie z Unii Europejskiej o wartości 35 730 euro. Zgodnie z opisem imprezy, uczestnicy warsztatów będą próbowali „odkryć swoje alter ego”. Chodzi oczywiście o nawiązanie do neołysenkistowskiej koncepcji płynnej płci. Poza tym będą się także uczyć o „historii queer i tożsamości płciowej”.

Organizatorzy twierdzą, że wydarzenie to okazja, która daje „rówieśnikom z różnych krajów możliwość zbadania ekspresji płci jako formy sztuki, ale także formy aktywizmu”.

Konserwatyści i katolicy z całej Europy skrytykowali projekt za angażowanie nieletnich w wydarzenia o treściach o charakterze seksualnym. Premier Włoch Giorgia Meloni wezwała Komisję Europejską do zatrzymania projektu DragTivism Jr, aby “zapobiec wykorzystywaniu europejskich funduszy publicznych do finansowania projektów, które ryzykują narażeniem młodych ludzi na ideologię płciową i aktywizm LGBTQI+”.

Z kolei stowarzyszenie Citizengo uruchomiło internetową petycję do Komisji Europejskiej w celu natychmiastowego zablokowania wydarzenia. Według stowarzyszenia, celem tych finansowanych ze środków europejskich obozów letnich jest seksualizacja dzieci.

Na stronie Citizengo znajduje się ponadto informacja, że ostatni występ uczestników obozu w ramach tego projektu, który odbył się na początku tego roku, obejmował performance skąpo ubranego 16-latka tańczącego na scenie baru dla gejów, wykonującego seksualne ruchy. Dołączyła do niego dziewczyna ubrana jedynie w bieliznę i taśmę na sutkach.

Ktokolwiek w Polsce jest suwerenem, to nie jest nim naród. Maskirowka V.

===================

mail:

Autor pomija najważniejsze wydarzenie tamtych lat:
spotkanie W. Jaruzelskiego z Davidem Rockefellerem w Nowym Jorku dnia 25 września 1985 r. Spotkanie to odbyło się za wiedzą, a może i pod naciskiem Władimira Kriuczkowa, szefa wywiadu zagranicznego ZSRR.

„Krwawy cyrograf” Donalda Tuska. Śmiercionośna procedura ważniejsza niż Konstytucja

31 sierpnia 2024 krwawy-cyrograf-donalda-tuska-smiercionosna-procedura-wazniejsza-niz-konstytucja

„Krwawy cyrograf” Donalda Tuska. Śmiercionośna procedura ważniejsza niż Konstytucja

(Donald Tusk, fot. PAP/Paweł Supernak)

„Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia” – brzmi art. 18 polskiej Konstytucji. Jak się okazuje, w państwie rządzonym przez Donalda Tuska ten zapis ma przestać być respektowany, a lekarze mają ulec aborcyjnemu terrorowi i szaleństwu lewicowych rewolucjonistów.

Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2020, aborcja eugeniczna (na podstawie podejrzenia choroby lub wad w rozwoju dziecka) została zakazana i określona jako niezgodna z Konstytucją. Nienawiść wśród proaborcyjnych aktywistów, działaczy i niestety często nierozsądnej młodzieży, która wylała się na ulice polskich miast sprawił, że postulat legalizacji aborcji na życzenie stał się ważną polityczną obietnicą. Jej realizacja może przynieść trwałe korzyści polityczne, z której chce skorzystać niegdyś całujący pierścień papieski Donald Tusk.

Między innymi na tej fali oczekiwania legalizacji śmiercionośnej procedury aborcji szef Platformy Obywatelskiej uzyskał wysokie społeczne poparcie, które pozwoliło mu na nowo stać się premierem rządu. Dziś Tusk niestety zrealizował krwawy cyrograf i wydał wyrok na niewinne dzieci, którym ktoś będzie mógł nie pozwolić się urodzić. Postulaty radykałów ze Strajku Kobiet czy grupy Silnych Razem okazały się ważniejsze niż prawo do życia.  

W piątek premier Donald Tusk w towarzystwie ministra sprawiedliwości Adama Bodnara i szefowej resortu zdrowia Izabeli Leszczyny ogłosili swoje nowe, „krwawe wytyczne” dla lekarzy, szpitali i prokuratorów. Mają one umożliwić zabijanie dzieci nienarodzonych, pomimo obowiązującej ochrony prawnej, którą gwarantuje polska ustawa zasadnicza, a także orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Mamy zatem do czynienia z procedurą, która nie tylko wprost łamie prawo (działanie w oparciu o zalecenia, a nie zmianę ustawy), ale jednocześnie zachęca do łamania go przez lekarzy, szpitale czy nawet prokuratorów, którzy nie będą wszczynali postępowań za pomoc w aborcji.

„Krwawe wytyczne” Bodnara i Leszczyny, zaaprobowane przez Tuska de facto oznaczają możliwość dokonania aborcji w oparciu o dokument potwierdzający problemy psychiczne matki, wywołane ciążą. Ministrowie wraz z premierem chcą sytuacji, która nie jest „furtką” do wykonania aborcji, a otwarciem na oścież całej „bramy”. Jeśli lekarze, szpitale i prokuratorzy będą kierować się „krwawymi wytycznymi”, będzie to oznaczało pełną dostępność do aborcji na życzenie.

Co więcej, wytyczne Ministerstwa Zdrowia „nie regulują terminu, w jakim możliwe jest przerwanie ciąży”. A zatem psychiatra będzie mógł zdecydować o możliwości wydania wyroku śmierci na nienarodzone dziecko, niezależnie od etapu ciąży. W świetle tych zapisów, aborcja może być dostępna nawet w ósmym czy dziewiątym miesiącu ciąży (sic!).

Jeszcze kilkanaście lat temu Donald Tusk wraz z rodziną pozował do zdjęć na tle domowego ołtarzyka. Wówczas tym obłudnym zdjęciem miał przypodobać się katolickiej części wyborców. Dziś okazuje się bezwzględnym zwolennikiem zabijania dzieci nienarodzonych. Po fiasku podczas głosowania nad liberalizacją przepisów, robi wszystko (akceptując łamanie prawa lub jego obchodzenie), aby zadowolić rewolucyjną frakcję w swojej koalicji i przypodobać się antyklerykalnej grupie szaleńców, którzy na sztandary wzięli sobie postulat odbierania prawa do życia najbardziej bezbronnym istotom.

Dziś nikt już nie podejrzewa Donalda Tuska o religijność i wyznawanie wartości chrześcijańskich. Od lat idzie w parze z rewolucjonistami, globalistami, zwolennikami aborcji i różnej maści lewicowymi radykałami. W zasadzie stał się jednym z nich, stał się ich emanacją. Trzeba jednak pamiętać, że za podpisywanie „krwawych cyrografów” trzeba będzie kiedyś zapłacić, zdać z tego sprawę. Niezależnie od tego czy Donald Tusk ma w sobie jeszcze choćby odrobinę wiary katolickiej czy wartości chrześcijańskich, Sprawiedliwość przyjdzie. Każdy z nas będzie odpowiadał za swoje czyny. Wygląda jednak na to, że Tusk nie zdaje sobie z tego sprawy lub wprost lekceważy.

Grzechem ciężkim – wołającym o pomstę do nieba – jest aborcja. Tusk swoimi decyzjami wraz z kompanami otwiera autostradę do aborcji bez limitu i podania przyczyny, niezależnie od etapu ciąży. Módlmy się zatem o opamiętanie dla klasy rządzącej i porzucenie szaleńczych pomysłów legalizacji zabójstwa nienarodzonych dzieci na życzenie.

Could The Zionist State Of Israel Disappear Within A Year?

Could The Zionist State Of Israel Disappear Within A Year?
August 29, 2024
chuckbaldwinlive/Could-The-Zionist-State-Of-Israel-Disappear-Within-A-Year

In a stunning interview with Judge Andrew Napolitano, former CIA Analyst Larry Johnson quotes high-level Israeli government officials as stating their concern that if Israel maintains its current warmongering ways, the Zionist State could disappear within one year. Johnson also describes the radical religious zealotry of many Israelis behind the nation’s infatuation with war. (A very similar zealotry exists within a majority of evangelical churches, by the way.)
Johnson also explains why the miscreant Benjamin Netanyahu will never end Israel’s wars: He knows that as soon as the war(s) ends, he will be arrested and tried for multiple criminal acts within Israel (not counting the international war crimes of which he is accused) and probably spend the rest of his life in prison.

Netanyahu is purposely keeping Israel’s wars alive for his own personal self-preservation. Here are some of the excerpts from Judge Nap’s interview with Larry Johnson:
————————
Napolitano: Is Israel committing National Suicide, Larry?
Johnson: Sure appears that way. You know when you’re in a fight, and particularly in a war, the last thing you want to do is to be fighting a civil war, be warring against each other at home. You’ve got the head of the military, basically the Israeli military, the IDF spokesman, coming out and opposing Netanyahu. You’ve got the head of Mossad opposing Netanyahu, and Mossad is like the Israeli version of the CIA. You have the Shin Bet, which is, I describe it as, it’s like the FBI with a CIA twist, because it’s really, it’s not so much a law enforcement outfit as it is a domestic intelligence/domestic security outfit.
All of them are coming out and condemning Netanyahu. And Netanyahu in turn has been calling them cowards and weaklings.   And then in addition to that, you’ve got some very prominent members or former members of the Israeli Defense Force.
There’s General Yitzhak Brik, he put an op-ed in Haaretz over the weekend. And, boy, he didn’t pull any punches. He came out and said that Israel, if it keeps on this path, it’s going to collapse within a year, that the country will come apart at the seams. [Emphasis added]
Napolitano: Well, some of this stuff that General Brik said is strategic, and some of it is personal. For example, he said of Prime Minister Netanyahu, “He has lost his humanity, morality, norms, values and sense of responsibility.” That’s about as harsh as you can get. He’s not talking about Netanyahu’s personality; he’s talking about his decisions to slaughter innocents and to use reservists and the IDF with which to do so. Johnson: Right. Napolitano: Does Netanyahu and his crew have an academic or theological guru, a rabbi, who preaches all of this at the same time he preaches blowing up mosques and busloads of Arabs? Johnson: Yeah, not Netanyahu. Netanyahu, he’s all about power and taking care of himself. But the Smotrich and the Ben-Gvir, yes, this Rabbi Dov Lior, he’s been quite influential and quite extreme. So, there’s a religious dimension to this; we can’t discount that. I think the tendency is for many Western pundits not to delve into the religious aspects of this. But they’re real as far as these people are concerned. And that’s what’s driving them.
I mean, part of their premise is that they actually have a covenant with God, and that that was established 3,000 years ago, and they have a right to this land, and they have the right to do whatever they need to do to eliminate those who are not chosen of God to live there. And so, when you take a religious belief like that and then translate it into policy, of course you can kill Palestinian children, because they’re just refuse in the way that you need to clear out.   And so that’s part of what has the head of Shin Bet so alarmed. And he said, “Look, I grew up in a family of Holocaust survivors, and, you know, we believed in never again.” But he goes, “My G-d, what I’m seeing coming out of these Jewish mouths about Jewish supremacy, and not just that, ‘Hey, we’re smarter, we’re more accomplished,’ but actually, ‘We are human beings; you are not human beings.’” He says that mindset is what alarms him, and that has taken hold among a big segment within Israel. That’s the danger.
Napolitano: Is this a majority view, this Messianic belief? “God the Father gave us this land, and we can crush and destroy any thing or any person who stands in our way. We can establish our own morality because we are the chosen.”
Johnson: Yeah, apparently. At least it’s over 50% now within Israel. And again, that number may go up as Israelis who were secular are leaving Israel, coming back to the United States, going to Europe, going to other places, because they don’t embrace that. As they leave, that means those who do believe that become a larger percentage of the population. Note: Within a few months after October 7, it was well documented that over 500,000 Israelis had left Israel out of a total population of just over 9 million. But just yesterday, Col. Douglas Macgregor suggested to Judge Andrew Napolitano that Israel’s population today is 4½ to 5 million. If that’s true, it would mean that around half of the Israeli population has fled the country since Israel’s genocidal war against Gaza began.  The IDF are not killing guys that are decked out in body armor and carrying, you know, RPGs. They’re killing women and children by and large, and the images are appalling. They’re horrific. I mean, just in recent days, the actual pictures of babies burned. I mean it’s sickening. Babies missing chunks of their heads.
Now we heard the Israelis after October 7th talk about, “Oh, Hamas killed 40 children.” We’ve never seen a single picture; we’ve never heard a single name. But what’s coming out of Palestine is names and pictures that are horrific. And it’s establishing a reality. And this is taking a toll on these Israeli soldiers.
Napolitano: Netanyahu wants war! Netanyahu and his religious zealotry folks believe that this is the time God ordained for them to kill everybody that’s impeding them. Johnson: The United States could put a halt to this immediately. You tell Netanyahu, “Okay, the military aid is done, and we’re cutting you off economically. You’re not going to get another drop until you sit down and do a serious negotiation with the Palestinians.” Read this part of the interview again: General Yitzhak Brik, put an op-ed in Haaretz [an Israeli newspaper] over the weekend. And, boy, he didn’t pull any punches. He came out and said that Israel, if it keeps on this path, it’s going to collapse within a year.
This Israeli general is not the first Israeli to say this. And he won’t be the last. Many Middle East experts are saying that Israel is on a path of self-destruction. If Col. Macgregor is correct in suggesting that half of Israel’s population has already fled the country, the only logical reason for such a massive and spontaneous exodus would be because they expect the State of Israel to soon collapse. I urge readers to watch my three-message DVD on this very subject. These messages were delivered shortly after the start of the Israeli genocidal war against Gaza. The title of the DVD is End-Time Israel. And the radical warmongering doctrines of Christian Zionism in America are basically the same as the radical warmongering doctrines of Jewish Zionism in Israel. The only difference is the Jewish warmongers are going to war in an effort to bring forth the Messiah, while Christian warmongers are going to war in an effort to bring back the Messiah. But both Christian and Jewish Zionists believe that God wants them to kill all of the Palestinian people in the name of their Messiah. I ask my fellow evangelicals who are so enraptured (sorry for the pun) with Prophetic Futurism and who believe that Zionist Israel is Biblical Israel and that the land of Palestine belongs to Zionist Israel: Have you ever studied Romans Chapter Eleven without reading Scofield’s (or Ryrie’s or MacArthur’s) Zionist-inundated notes?  Here is what Romans Chapter Eleven really teaches about God’s chosen people and the land. Beyond that, have you ever met a Palestinian? Have you ever spoken with a Palestinian Christian? Have you ever seen a Palestinian family? Have you ever met a Palestinian pastor? Have you ever worshiped with a Palestinian Christian congregation?  I have. I met hundreds of them when I traveled and spoke across Palestine.   And let me tell you that, on the whole, you will not find a more gentle, humble, gracious, peace-loving people anywhere on earth. Palestinian Christians put American Christians to shame! And while Palestinian Christians are being slaughtered, American Christians cheer for the slaughterers. If the American people had endured one percent of what the Palestinians have endured under the heavy heels of Israeli occupation, they would have been in an all-out war decades ago. But I digress. Let’s go back to the Israeli general’s prediction that, if Israel continues on the same warmongering path, it could cease to exist within a year.
I believe Judge Napolitano was right when he said that, as long as Benjamin Netanyahu is prime minister, there will be no peace agreement, no stoppage of the war. And the truth is, the way the demographics of the Israeli population are shaping up, there would be no change to Israel’s war lust no matter who is prime minister. As many within Israel have said, Israel is a racist, apartheid state that is driven by the emotions of hate and Jewish supremacy. And when you look at U.S. policies regarding Israel and Palestine, it matters little who is elected president or elected to Congress. Israeli money controls them all. But my big question is for evangelical Christians: What are they going to do when Israel ceases to exist, as the Israeli general and Israeli Shin Bet chief predict? Everything they believe the Bible teaches regarding prophecy is Israel-based. EVERYTHING! The “bless Israel and be blessed” doctrine. The Pre-Tribulation Rapture. The Antichrist. The Seven-Year Tribulation. The Second Coming. The Millennium. The Old Testament King David reigning again in Jerusalem. The “everlasting” Jewish nation. It’s all Israel-based. Most evangelical pulpits, most evangelical colleges and seminaries, most evangelical authors, most evangelical radio broadcasters and television broadcasters, most evangelical podcasters, and most evangelical publishers are immersed in Israel-based prophecy. What are they going to do when God destroys godless Zionist Israel as He destroyed the apostate Old Covenant temple? And when I say destroy Zionist Israel, I’m not talking about the Jewish people; I’m talking about the Zionist government and state. For over one thousand years—before the Zionist state was created in 1948—Jews, Muslims and Christians in Palestine lived peacefully side by side. The creation of the Zionist state has led to nothing but the ethnic cleansing and genocide of the Palestinian people and has become nothing more than a breeding ground for war throughout the entire region. 
  I urge readers to read renowned Israeli historian Ilan Pappe’s blockbuster book, The Ethnic Cleansing of Palestine. Without a Zionist state, what would evangelical pastors and professors teach about the End Times? What would millions of evangelical Christians and thousands of evangelical churches do? Evangelicals are going to wake up one day and realize that everything John Darby and Cyrus Scofield told them about prophecy was a lie, that everything Dallas Theological Seminary taught them about prophecy was a lie, that every prophecy book they read was a lie, that every prophecy sermon they heard was a lie. What will they do on that day?  They will throw away Clarence Larkin’s charts. They will throw away Jerry Jenkins’ and Hal Lindsey’s books. And they will throw away John Hagee’s and Robert Jeffress’ prophecy DVDs. That’s what they will do.

GLOBALIZM ZŁA

Komentarze Eleison fsspxr/komentarze-eleison

biskup williamson

Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona


Komentarz Eleison nr DCCCXCIV (894) 31 sierpnia 2024

GLOBALIZM ZŁA

W swojej książce, dziś ocenzurowanej, „Hierarchia spiskowców: historia Komitetu 300”, dr John Coleman (ur. 1940), który od dawna zajmuje się badaniem zbrodniczych władców współczesnego świata, przedstawił listę dwudziestu środków, za pomocą których zamierzają oni narzucić światu swój Nowy Porządek Świata. Przedmiotem zainteresowania katolików powinno być uświadomienie sobie, jeśli jeszcze tego nie zrobili, jakimi przestępcami są dziś prawdziwi rządzący, którzy kontrolują naszych marionetkowych przywódców, ale sami są ukryci przed opinią publiczną. Katolicy muszą zdać sobie sprawę z tego, z jaką przebiegłością i koordynacją działają globaliści i jak blisko są osiągnięcia swoich całkowicie bezbożnych celów.

Bóg nie pozwoli im ostatecznie zwyciężyć, ale pozwoli im poddać nas surowej próbie, na którą – jak widać – zasługujemy.

1. Ustanowienie Jednego Rządu Światowego z jednym Kościołem i jednym systemem pieniężnym pod ich kontrolą.
2. Całkowite zniszczenie poczucia tożsamości narodowej i dumy z własnego narodu, ponieważ tylko w ten sposób ludzie zaakceptują Rząd Światowy ponad wszystkimi narodami.
3. Zniszczenie wszelkiej religii, zwłaszcza religii chrześcijańskiej, z jednym wyjątkiem: ich własnej nowej „religii”.
4. Ustanowienie technik kontroli myśli w celu stworzenia ludzkich robotów kontrolowanych z zewnątrz.
5. Zatrzymanie wszelkiej industrializacji, z wyjątkiem sektora komputerowego i usługowego. Potrzebne jest „postindustrialne społeczeństwo bez wzrostu”. Niezbędny przemysł można przenieść do niedrogich krajów Trzeciego Świata.
6. Promowanie konsumpcji, a nawet legalizacji narkotyków i przekształcenie pornografii w formę sztuki, tak aby stała się powszechnie akceptowana, a nawet postrzegana jako normalna.
7. Depopulacja dużych miast, na wzór masakr Pol Pota w Kambodży.
8. Tłumienie wszelkiego rozwoju naukowego, chyba że służy on celom globalistów.
9. Doprowadzenie do śmierci 3 miliardów ludzi do 2050 roku albo poprzez „ograniczone lokalne wojny” w krajach rozwiniętych, albo poprzez głód i choroby w krajach nierozwiniętych. Na przykład, populacja USA musi zostać zredukowana do 100 milionów do 2050 roku.
10. Osłabienie moralności ludzi i dalsza demoralizacja klasy robotniczej poprzez bezrobocie. Młodzież musi być zachęcana za pomocą narkotyków i dzikiej muzyki do buntu przeciwko status quo, co doprowadzi również do osłabienia i rozpadu rodziny.
11. Sprawienie, że ludzie nie będą już potrafili decydować o własnym losie, poprzez wystawianie ich na jeden kryzys za drugim. Ludzie muszą czuć się tak przytłoczeni decyzjami potrzebnymi do kierowania własnym losem, że staną się apatyczni.
12. Wprowadzanie nowych kultów religijnych i promowanie kultów już istniejących.
13. Promowanie Fundamentalizmu Chrześcijańskiego, który postrzega syjonistyczne państwo Izrael jako „Rasę Wybraną przez Boga”, aby Izrael otrzymał wsparcie w postaci, między innymi, ogromnych sum pieniędzy.
14. Naciskanie na rozprzestrzenianie się ekstremalnych sekt religijnych, takich jak Bractwo Muzułmańskie i Sikhowie, oraz przeprowadzanie eksperymentów kontroli myśli, tak jak zrobił to Jim Jones w swoim obozie śmierci w Jonestown w 1978 roku.
15. Doprowadzić do załamania światowej gospodarki, a tym samym do całkowitego chaosu politycznego.
16. Przejęcie kontroli nad całą krajową i międzynarodową polityką USA.
17. Udzielenie jak największego wsparcia instytucjom ponadnarodowym, takim jak ONZ, MFW, Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei, Międzynarodowy Trybunał w Hadze, przy jednoczesnym osłabieniu instytucji krajowych.
18. Infiltracja i przejęcie wszystkich rządów, tak aby usunąć podstawowe prawa każdego pojedynczego narodu.
19. Stworzenie międzynarodowego terroryzmu i negocjowanie z każdym terrorystą, który faktycznie działał.
20. Przejęcie kontroli nad wszystkimi instytucjami edukacyjnymi w USA, aby całkowicie je zrujnować.

Kyrie eleison.

Próby przedłużenia „administracji Bidena” przy pomocy kolejnej marionetki: Kamali Harris. Zupa NIC.

Próby przedłużenia „administracji Bidena” przy pomocy kolejnej marionetki: Kamali Harris

James Howard Kunstler: https://kunstler.com/clusterfuck-nation/the-significance-of-the-passage-of-time/

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 31
 
READ IN APP
 

Kamala mówiła, ale najważniejszą rzeczą , na którą zwróciłeś uwagę, była muzykalność jej głosu: dźwięczny, donośny, niczym głos któregoś z mniej znanych instrumentów dętych drewnianych, klarnetu altowego lub rogu basowego, wydający dźwięk przypominający widok kremowej dekoracji na dobrze znanej sałatce lodowej.

     Nie byłoby poprawnym rozwodzić się nad szczegółami wywiadu Kamali Harris dla CNN, więc kontynuuję. Nokturn trwał 18 minut, tyle przetrwało z 41 minut faktycznie nagranych przez CNN, więc możesz się trochę zastanawiać nad nutami, których nie zagrano. Leitmotivem w całym utworze było „moje wartości się nie zmieniły”, co oznaczało, zignoruj ​​każdy dysonans, jaki możesz wyczuć w aksamitnym tonie mojego głosu. Zwróć uwagę na znaczenie upływu czasu , nie na muzykę. Podsumowując, jak to bywa w przypadku nokturnów, miał on działanie usypiające.

     A teraz kandydatka Kamala Harris znów będzie się ukrywać w swoim autobusie wyborczym, co jest zupełnie innym stwierdzeniem niż, powiedzmy, ukrywanie się w piwnicy w stylu „Joe Bidena” z 2020 r. To różnica między szybkim pójściem donikąd a pójściem donikąd w ogóle — choć obie koncepcje odnoszą się do kondycji USA w ciągu czterech lat „Joe Bidena” (kochanego i czczonego przez swoich towarzyszy z Partii Chaosu, którzy wrzucili prezydenta pod ten sam autobus, w którym ukrywa się Kamala).

     Czy myślałeś, że Kamala nadal będzie unosić się na radosnych kłębach gorącego powietrza, które wyleciały z Demokratycznej Konwencji? Podobnie jak wiele sztuczek magicznych w repertuarze partii, ta była parodią sztucznej lewitacji, aby stworzyć pozory czegoś, co podtrzymuje, na przykład gospodarkę USA, gdy tak naprawdę nic pod nią nie ma. Nic prawdziwego, to znaczy. To, co nadaje gospodarce pozór wzniosłości, to „Joe Biden” wlewający rządowe pieniądze do dziesiątek powiązanych z partią organizacji pozarządowych jako czyste oszustwo. Głównym skutkiem tego jest inflacja, którą każdy zauważa. Tymczasem nikt nie zostaje podłączony do obiecanego szerokopasmowego Internetu, a tylko osiem stacji ładowania pojazdów elektrycznych zostaje zbudowanych za 7,5 miliarda dolarów przydzielonych Departamentowi Transportu.

      Obecny żart polega jednak na sztucznym podbijaniu głosów pani Harris w sondażach w celu uzasadnienia zbliżającego się oszustwa wyborczego, które ma zostać przeprowadzone za dwa miesiące, tak jak zaplanował to mistrz prawa wyborczego Marc Elias, obecnie opłacany przez Harris. Chodzi o próbę wyeliminowania wszelkich widocznych rozbieżności między rzeczywistymi wynikami sondaży a fałszywymi zebranymi głosami, które napłyną o drugiej w nocy 6 listopada.

     Jak się okazuje, notowania pani Harris zaczęły spadać w zeszłym tygodniu, ponieważ taktyka ukrywania kandydatki przed prasą przyniosła odwrotny skutek. Od 29 sierpnia szanse Nate’a Silvera na wygraną spadły do ​​42,7, a pana Trumpa do 56,7. Wyborcy zaczęli zauważać, że kandydatka nie reprezentuje niczego poza tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich czterech lat w Biden-Landzie — innymi słowy, otwartych granic, wojny dla interesów handlarzy bronią, rażącej cenzury, inflacji, załamania działalności gospodarczej i jawnych prześladowań politycznych Departamentu Sprawiedliwości. Martin Armstrong na przykład oszacował prawdziwy wynik Kamali Harris w sondażach na dziesięć procent. Ups.

     Jaki był więc efekt netto wywiadu CNN z panią Harris? Nie mogło to pomóc. Musieli wyciągnąć ją z ukrycia, biorąc pod uwagę znaczny upływ czasu w kampanii wyborczej. Nawet media informacyjne w środku kryzysu zaczęły narzekać na jej chowanie się w autobusie. Dana Bash była czasami zaskakująco surowa, gdy obecna wiceprezydent snuła domysły na temat jej planów „naprawienia” problemów Ameryki, pytając na przykład: „Dlaczego jeszcze tego nie zrobiliście?”. Odpowiedź brzmiała dziwacznie: „Możemy zrobić to, co do tej pory osiągnęliśmy”. Zrozumiano?

     Pewnie zastanawiasz się: jak pan Trump to rozegra? Najlepiej, żeby był uprzejmy i założył, że wyborcy widzą i rozumieją oczywiste: że Demokraci wystawili wyjątkowo nieodpowiedniego kandydata, który nie potrafi wytłumaczyć fiask ostatnich czterech lat. Nie musi tak mocno naciskać, żeby to wyglądało okrutnie. Jego własne intencje polityczne są całkiem jasną alternatywą dla czterech lat oszustw, żartów, wycieczek, tumanienia i przekrętów. Zainstalowanie pani Harris bez żadnego udziału lub głosów szeregowych członków partii było tak desperacką zniewagą dla „naszej demokracji”, jaką ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić, jak coś żywcem wyjętego ze starego radzieckiego biura politycznego, wybranie Andropowa lub Czernienki. Pan Trump powinien przypominać o tym publiczności przy każdej okazji, jeśli Demokraci będą dalej paplać o „naszej demokracji”, która wydaje się być wszystkim, co mają.

     Coś tam się wyślizguje, być może solidarność mediów informacyjnych. Nawet The New York Times zbeształ Kamalę Harris — Bret Stephens nazwał jej wywiad „niejasnym i pustym” następnego dnia. Jedno trzeba przyznać CNN: nie pokazało zbyt wiele bełkotu Kamali Harris w jej charakterystycznym stylu — aby załatać tę pustkę umysłową. Bełkot zbierał bardzo mieszane recenzje, w każdym razie, gdy oddzielisz go od fałszywej „radości”. Być może to właśnie śmiech jest tym, co jest w brakujących 23 minutach, które CNN wycięło z 41-minutowego nagrania.

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

Klaus Schwab mówi otwarcie, że WEF wywoła „erę szokujących wydarzeń”, aby doprowadzić do globalistycznego NWO

Klaus Schwab mówi, że WEF wywoła „erę szokujących wydarzeń”, aby doprowadzić do globalistycznego NWO

https://www.newstarget.com/2024-08-26-klaus-schwab-wef-era-shock-events-nwo.html

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 28
 
READ IN APP
 

Teraz, gdy „pandemia” koronawirusa z Wuhan (COVID-19) dobiegła końca, Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) zmienia bieg wydarzeń , planując zapoczątkować „erę szokujących wydarzeń”, które przyspieszą przejście do nowego porządku świata (NWO) pod przywództwem globalistów.

Światowe Forum Ekonomiczne ostrzega świat przed nadchodzącą erą szokujących wydarzeń, aby przygotować wszystkich na koszmar, który ma nastąpić niebawem, w tym na przekształcenie Stanów Zjednoczonych ze światowej superpotęgi w kolejną kontrolowaną przez globalistów dystopię trzeciego świata.

„Od czasu złagodzenia pandemii rzeczywistość jest taka, że ​​nie mieliśmy trwałego globalnego przywództwa w wielu kwestiach i trudno sobie wyobrazić, aby to się wkrótce zmieniło” – mówi WEF o tym, jak rozpada się obecny krajobraz polityczny. „Dzieje się tak częściowo dlatego, że supermocarstwa są strasznie obciążone wojnami globalnymi i wyzwaniami wewnętrznymi”.

Rozwiązaniem zaproponowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne jest oczywiście przejście od indywidualnych państw narodowych do globalnego systemu zarządzania, w którym wszystkie kraje świata są kontrolowane od góry do dołu, na wzór piramidy.

Ponieważ 2024 to kolejny rok wyborczy, WEF również się na tym skupia. Groźba „dezinformacji” rozprzestrzeniającej się w „największym roku wyborczym w historii” oznacza, że ​​świat potrzebuje globalnego systemu cenzury zarówno w Internecie, jak i na ulicach, według WEF.

„Ludzie stawiali opór we wszystkich systemach politycznych, kierując się przekonaniem, że musi istnieć lepszy, skuteczniejszy sposób rządzenia” – stwierdza Światowe Forum Ekonomiczne.

„W większości krajów, nawet po głosowaniu, obywatele nadal będą kwestionować swoich przywódców, zastanawiając się, czy mają oni zdolność do stawienia czoła licznym zagrożeniom po pandemii”.

Czytając między wierszami, WEF zasadniczo mówi, że niepokoje społeczne narastają z powodu polityk, które pomogło wdrożyć, a które tyranizują Nas, Ludzi i pozostawiają ludzi wściekłych i domagających się odpowiedzi. Zamiast opuścić pociąg tyranii, WEF chce go wzmocnić planami stłumienia każdego powstania lub rebelii, zanim zdąży się rozwinąć.

(Powiązane: Niektórzy opisują George’a Sorosa, Klausa Schwaba i Billa Gatesa jako „nieświętą trójcę” globalistycznych architektów, którzy chcą kontrolować świat: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.)

Więcej osób niż kiedykolwiek cierpi na choroby psychiczne z powodu destrukcyjnego globalizmu

WEF w pełni zdaje sobie sprawę, że jego globalistyczny program niszczy umysły ludzi, pozostawiając setki milionów, jeśli nie miliardy ludzi z coraz gorszą chorobą psychiczną. Kryzys zdrowia psychicznego znacznie się pogorszył w wyniku „pandemii” COVID i całej rządowej tyranii, która się z nią wiązała.

Według WEF istnieje „nowy rodzaj lęku”, który „prowadzi do poczucia wyobcowania, które utrudnia funkcjonowanie, a nawet prowadzi do samobójstwa. W dużej mierze jest to spowodowane takimi czynnikami jak histeria związana ze zmianą klimatu, nieustanne straszenie załamaniem gospodarczym lub globalnym kryzysem oraz nowymi twierdzeniami, że ponad 50 procent obecnej populacji pracowników zostanie zastąpionych przez roboty ze sztuczną inteligencją (AI) w ciągu najbliższych kilku lat.

Jeśli chodzi o inne „wydarzenia szokujące”, które przewiduje Światowe Forum Ekonomiczne, obejmują one zagrożenie:

1) Powstaje nowa globalna grupa ekstremistów, która ma siać chaos na całym świecie

2) Nowa cybernetyczna „pandemia”, która zniszczy Internet i prawdopodobnie wszystkie struktury elektroniczne

3) Katastrofy spowodowane globalnym ociepleniem, które niszczą całe społeczeństwa i ich gospodarki

Światowe Forum Ekonomiczne przewiduje, że podczas gdy świat jest „zajęty wieloma wielkimi wojnami i upadkiem przywództwa”, globaliści doprowadzą do powstania „nowej grupy ekstremistów”, która zostanie nowym światowym organem zarządzającym, a także do „nowej fazy terroryzmu”, która będzie trzymać ludzi w strachu i trzymać ich pod kontrolą.

„Ogromna globalna awaria IT w lipcu 2024 r. doprowadziła do strat w wysokości 5,4 mld USD” — mówi Martin Armstrong, pisząc dla Armstrong Economics . „Czy to był test?”

„Forum ostrzega, że ​​powinniśmy spodziewać się „większej skali” cyberataków, które zaatakują BANKI, szpitale i sprzedawców detalicznych i doprowadzą do wstrzymania usług na całym świecie. Loty zostaną zakłócone, a ludzie będą zmuszeni pozostać na miejscu”.

Najnowsze wiadomości o trwającym kontrolowanym niszczeniu obecnego porządku świata można znaleźć na stronie Collapse.news .