Kabalistyczni bankierzy przedłużyli I wojnę światową o trzy lata

Kabalistyczni bankierzy przedłużyli I wojnę światową o trzy lata

Data: 19 giugno 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/kabalistyczni-bankierzy

FOTO: Edith Cavell, (1865-1915) 

Wszystkie wojny są wymyślane przez kabalistycznych bankierów centralnych dla władzy, zysku i “zabijania najlepszych z gojów w czasie wojny” (Talmud). “Wydarzenia na świecie nie dzieją się przez przypadek. One są tworzone po to, by się wydarzyć… większość z nich jest inscenizowana i zarządzana przez tych, którzy dzierżą kasę” (Denis Healey, były brytyjski minister obrony).

Dlaczego Hollywood kręci filmy o czarnej abolicjonistce Harriet Tubman, ale nie o Edith Cavell? – Wszystkie filmy realizują program polityczny Iluminatów. Obywatele pochodzenia europejskiego nie uczą się o swoich mistrzach, takich jak Louis McFadden czy Charles Lindbergh. Stany Zjednoczone są kabalistyczną żydowską (satanistyczną) kolonią i nie mają o tym pojęcia.

Niemcy i ich sojusznicy nie mieli środków, by walczyć dłużej niż rok.

Sir William Wiseman, szef brytyjskiego wywiadu i partner bankierów z banku Kuhn Loeb, zażądał od Niemców egzekucji pielęgniarki Edith Cavell za ujawnienie, że alianci zaopatrywali Niemcy.

12 października 1915 roku, Edith Cavell, 50-letnia brytyjska pielęgniarka i dyrektorka szpitala klinicznego w Belgii, została rozstrzelana przez niemiecki pluton egzekucyjny https://en.wikipedia.org/wiki/Edith_Cavell. Jej śmierć rozpaliła antyniemieckie nastroje w USA i spowodowała podwojenie poboru do wojska w Anglii.

Cavell pomogła w ucieczce kilku brytyjskim jeńcom wojennym. Zwyczajowo jej przestępstwo było karane trzema miesiącami więzienia. Dlaczego została zabita?

Według Eustace’a Mullinsa, Edith Cavell natknęła się na pewne niebezpieczne informacje. 15 kwietnia 1915 r. londyński The Nursing Mirror opublikował jej list, w którym ujawniła, że aliancka “Belgijska Komisja Pomocy” (odpowiedzialna za żywienie Belgii) w rzeczywistości przekazywała tysiące ton zaopatrzenia do Niemiec.

Sir William Wiseman https://en.wikipedia.org/wiki/Sir_William_Wiseman,_10th_Baronet – szef brytyjskiego wywiadu i partner bankierów z firmy Kuhn Loeb https://en.wikipedia.org/wiki/Kuhn,_Loeb_%26_Co.zażądał od Niemców egzekucji Cavell jako szpiega. Wiseman uważał, że “stawką była kontynuacja wojny”. Niemcy niechętnie się zgodzili, tworząc w ten sposób “jednego z głównych męczenników pierwszej wojny światowej”. (The Secrets of the Federal Reserve, s. 72-73) https://archive.org/details/eustace-mullins-secrets-of-the-federal-reserve_202401

Mówicie, że to dość cyniczne? – Nie bardziej cyniczne niż zburzenie World Trade Center, zamordowanie ponad 3000 Amerykanów w celu rozpoczęcia “wojny z terroryzmem”. Albo sfingowanie pandemii, zamknięcie świata i zatrucie milionów ludzi.

Powyższy przykład współpracy między walczącymi stronami został osiągnięty, ponieważ Wiseman ściśle współpracował z szefem Rezerwy Federalnej USA, Paulem Warburgiem. Brat Warburga, Max, był szefem niemieckiego wywiadu i bliskim przyjacielem cesarza Wilhelma.

Londyńscy bankierzy centralni wykorzystują wojny do osłabiania narodów i kolonizowania świata (w tym Wielkiej Brytanii, USA, Izraela itp.). Trudność w przeprowadzeniu I wojny światowej polegała na tym, że już wcześniej doprowadzili do bankructwa państwa europejskie, sprzedając im pancerniki i inne uzbrojenie. Europa nie mogła sobie pozwolić na wojnę!

Ustanowienie amerykańskiej Rezerwy Federalnej i ustawy o podatku dochodowym w 1913 r. rozwiązało ten problem. Pożyczki rządu USA sfinansowały pierwszą wojnę światową. Amerykanie płacili obu stronom konfliktu.

Oto jak to działa: Bankierzy stworzyli pieniądze z powietrza w oparciu o kredyty udzielone rządowi USA. Każdy dolar “pożyczony” rządowi USA był nowym dolarem w ich kieszeni.

Żaden naród nie jest wolny, jeśli nie kontroluje własnego zadłużenia, tj. nie może dowolnie drukować własnej waluty. Nie jesteśmy wolni. Centralny kartel bankowy kontroluje nas, grożąc wycofaniem naszego kredytu, tj. waluty, powodując zawirowania gospodarcze.

W JAKI SPOSÓB BANKIERZY WSPIERALI NIEMCY

Kolejną przeszkodą na drodze do wojny było to, że Niemcy i ich sojusznicy nie mieli środków, by walczyć dłużej niż rok.

Jak sugeruje odkrycie poczynione przez Edith Cavell, bankierzy rozwiązali ten problem poprzez handel z państwami “neutralnymi”, tj. Szwajcarią, Belgią, Holandią, Danią, Norwegią i Szwecją. W ten sposób, bankierzy umożliwili pośrednie dotarcie do Niemiec niezbędnych zasobów z Anglii, Stanów Zjednoczonych i Imperium Brytyjskiego.

Cała sprawa została udokumentowana w książce zatytułowanej Triumf sił nie-zbrojonych 1914-1918″ (1923) autorstwa kontradmirała M.W.W.P. Consetta, który był brytyjskim Attache Marynarki Wojennej w Skandynawii. Jego zadaniem było śledzenie ruchu zaopatrzenia (prowadzonego przez “siły nie-zbrojone”) niezbędnego do kontynuowania konfliktu. https://archive.org/details/in.ernet.dli.2015.47334

Na przykład Skandynawia była całkowicie zależna od brytyjskiego węgla. Tak więc szwedzka ruda żelaza, która stawała się niemieckimi łodziami podwodnymi zatapiającymi alianckie statki, docierała do Niemiec na statkach napędzanych brytyjskim węglem.

Niemcy potrzebowały gliceryny (tłuszczu zwierzęcego) do produkcji materiałów wybuchowych. Anglia nie miała problemów ze zdobyciem tej substancji, ponieważ kontrolowała morza. Po rozpoczęciu wojny popyt na te produkty ze strony krajów neutralnych “eksplodował”. Brytyjczycy nadal realizowali te zamówienia. Mogli je ograniczyć.

To samo dotyczy miedzi, cynku, niklu, cyny i wielu innych podstawowych produktów. Consett uważa, że gdyby zostały one objęte embargiem, wojna zakończyłaby się do 1915 roku.

Handel herbatą, kawą i kakao do krajów “neutralnych” również wzrósł gwałtownie, ale produkty te często nie były tam dostępne. Wszystkie trafiały do Niemiec z ogromnym zyskiem.

Protesty Consetta pozostały bez echa. Ministrem ds. Blokady był Robert Cecil, członek kabały Okrągłego Stołu (tj. bankierów centralnych). https://en.wikipedia.org/wiki/Minister_of_Blockade

Podobnie, bankierzy centralni finansowali stronę niemiecką za pośrednictwem swoich skandynawskich banków w wysokości 45 milionów funtów szterlingów. (p. 146.)

Narody alianckie stały się niewolnikami bankierów: “Pomimo ogromnych wpływów z podatków, brytyjski dług narodowy wzrósł dziesięciokrotnie. Rządowi nie udało się wykorzystać swojej siły przetargowej jako jedynego naprawdę ogromnego pożyczkobiorcy w czasie wojny, aby uzyskać pieniądze po niskich stopach procentowych. Francuski dług publiczny wzrósł z 28 miliardów do 151 miliardów franków...” (Davies, The History of Money ) Dług Stanów Zjednoczonych wzrósł z jednego miliarda do 25 miliardów dolarów. http://projects.exeter.ac.uk/RDavies/arian/amser/chrono14.html

I wojna światowa była prowadzona przez 27 narodów; zmobilizowała 66 103 164 ludzi, z których 37 494 186 stało się ofiarami (około 7 milionów zabitych). Jej bezpośrednie koszty szacuje się na 208 000 000 000 USD, a koszty pośrednie na 151 000 000 000 USD. Liczby te nie uwzględniają dodatkowych miliardów na spłatę odsetek, opiekę nad weteranami, emerytury i podobne wydatki…”.

 Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, że ludzkość znajduje się w zgubnym uścisku czcicieli szatana?

MISJA SPEŁNIONA

Wojna skończyła się równie tajemniczo, jak się zaczęła. W grudniu 1918 roku, Cesarstwo Niemieckie nagle “upadło”. Można się domyślić, co się stało. Bankierzy osiągnęli swoje cele i zamknęli dopływ pieniędzy. (Stąd naturalne poczucie zdrady odczuwane w Niemczech, zaostrzone przez uciążliwe reparacje podyktowane przez bankierów w Wersalu).

Jakie były cele bankierów? – Stary Porządek został zniszczony. Cztery imperia (rosyjskie, niemieckie, austro-węgierskie i osmańskie) legły w gruzach.

Bankierzy umieścili swoich bolszewickich pachołków w Rosji. (Sponsorowali wiele ruchów “rewolucyjnych”, aby ostatecznie kontrolować całą własność). Zapewnili, że Palestyna stanie się “żydowskim” państwem pod ich kontrolą. Izrael stanie się niekończącym się źródłem nowych konfliktów.

Ale co ważniejsze, za sprawą krwawych rzezi, takich jak Verdun (800 000 zabitych), optymistyczny duch chrześcijańskiej cywilizacji zachodniej, wiara w człowieka i Boga, otrzymały śmiertelny cios. Kwiat nowego pokolenia został wymordowany. (Zobacz “Testament młodości” Very Brittain, aby zapoznać się z poruszającą relacją z pierwszej ręki). https://archive.org/details/in.ernet.dli.2015.34310

Po wyczerpującej deflacji gospodarczej i kolejnej wojnie światowej, ludzkość była wystarczająco zdemoralizowana, by zaakceptować dyktaturę “rządu światowego” prowadzoną przez bankierów. Czy ktokolwiek może kwestionować, że filozofia banksterów jest satanistyczna?

Szerokie spojrzenie na historię ujawnia ten właśnie schemat. Zabójstwo austriackiego księcia Ferdynanda przez masońską grupę “Czarnej Ręki” (które rozpoczęło I wojnę światową) było zainscenizowanym wydarzeniem, “pretekstem”, tj. odpowiednikiem 11 września 2001 roku.

Bankierzy wspierali również nazistów podczas II wojny światowej, co dokumentuje Charles Higham w swojej niezwykłej książce “Trading with the Enemy” (1983). Na przykład Standard Oil Rockefellera dostarczał nazistom ropę naftową. https://archive.org/details/CharlesHighamTradingWithTheEnemyAnExposeOfTheNaziAmericanMoneyPlot

[W Polsce wydano kilka książek na te tematy – wielkich autorów:

Pierre de Villemarest – Źródła finansowe komunizmu i nazizmu, czyli w cieniu Wall Street

Antony C. Sutton – Wall Street i rewolucja bolszewicka i inne. md]

WNIOSEK

Współczesna historia jest opisem tego, jak centralny kartel bankowy przekształca swój monopol kredytowy w monopol władzy. Pociąga to za sobą zniszczenie naszych relacji z narodem, religią (Bogiem), rasą i rodziną. Oznacza to zastąpienie obiektywnej prawdy (Bóg, natura) ich dyktatem (poprawność polityczna itp.).

Potrzeba odwagi i jasności, aby zrozumieć, że jesteśmy myszami w ich eksperymencie laboratoryjnym. Zostaliśmy sprzedani przez naszych “przywódców”, ogłupieni przez nasze media i edukację oraz ogłupieni przez państwo opiekuńcze. (Nie potrafimy wręcz rozpoznać, co się dzieje, nie mówiąc już o działaniu.

Na razie mamy dobrobyt i myślimy, że jesteśmy wolni.

Jak powiedział Aldous Huxley:

“Naprawdę skutecznym państwem totalitarnym byłoby takie, w którym wszechwładna egzekutywa szefów politycznych i ich armia menedżerów kontroluje populację niewolników, KTÓRYCH NIE TRZEBA ZMUSZAĆ, ponieważ kochają swoją służalczość. Sprawić, by ją pokochali, to zadanie przypisane we współczesnych państwach totalitarnych ministerstwom propagandy, redaktorom gazet i nauczycielom”.  [Brave New World, Bantam Books, 1967, s. xii.].

Z drugiej strony, świadomość, że nasze społeczeństwo jest oszustwem, jest dziwnie wyzwalająca. Nie musimy już dłużej składać pokłonów jego plastikowym bogom. “Prawda czyni wolnym!”

INFO: https://henrymakow.com/001583.html

Bp Athanasius Schneider:„Fiducia supplicans” jest dokumentem głęboko szkodliwym, który wiedzie wiernych do grzechu i podważa Boże objawienie oraz niezmienną naukę Kościoła.

18 czerwca 2024 pch/bp-schneider-o-bledach-i-skandalu-fiducia-supplicans

Bp Athanasius Schneider o błędach i skandalu deklaracji „Fiducia supplicans”

„Fiducia supplicans” jest dokumentem głęboko szkodliwym, który wiedzie wiernych do grzechu i podważa Boże objawienie oraz niezmienną naukę Kościoła. Przyniesie poważne konsekwencje, grożąc zbawieniu i sprowadzając wielu na manowce. Portal PCh24.pl publikuje obszerną analizę JE bp. Athanasiusa Schneidera.

Problem błogosławienia par jednopłciowych i jego konsekwencje dla doktryny i życia Kościoła katolickiego

Dokument „Fiducia supplicans” ogłoszony przez Dykasterię Nauki Wiary 18 grudnia 2023 roku i zatwierdzony przez papieża dotyczy możliwości udzielania „prostych”, „spontanicznych”, „krótkich” i „pozaliturgicznych” błogosławieństw parom żyjącym w cudzołożnym związku kohabitacyjnym oraz parom tej samej płci.

Dokument ten w sposób głęboki i szkodliwy dotyka zarówno Kościoła katolickiego jako całości, jak i lokalnych społeczności katolickich.

1. Prawdziwe znaczenie błogosławieństwa

Zgoda na „błogosławienie” par jednopłciowych albo związków cudzołożnych nie wyraża autentycznej troski „duszpasterskiej”, bo takie „błogosławieństwo” nie jest błogosławieństwem w autentycznym znaczeniu biblijnym. Prawdziwe błogosławieństwo może zostać udzielone tylko tym, którzy proszą o nie, będąc gotowi do zaakceptowania nauki Kościoła dotyczącej tego, co ma zostać pobłogosławione – i którzy chcą pokutować i żyć zgodnie z nauczaniem Kościoła, jeżeli jeszcze tak nie żyją.

Ci, którzy w sposób dobrowolny odwrócili się od przykazań Bożych i prowadzą życie, które nie jest Mu miłe, obrażają Go i trwale odrzucają Jego łaskę. Nie mogą w efekcie przyjmować Bożego błogosławieństwa bez uprzedniej pokuty za swój grzeszny styl życia.

Święcenia kapłańskie udzielają kapłanowi duchowej mocy i autorytetu, co pozwala błogosławić dla celów moralnie godziwych, celów, które mieszczą się w prawdziwym znaczeniu błogosławieństwa, zgodnie z odwiecznym nauczaniem Kościoła. Kapłan nie może udzielać błogosławieństwa wychodzącego poza tę perspektywę, bo stanowiłoby to obrazę Boga, przekroczenie uprawnień, nadużycie autorytetu oraz złe wykorzystanie błogosławieństwa, które zostałoby udzielone z innych powodów niż te, dla których zostało w ogóle pomyślane.

Przykładowo – kapłan nie może błogosławić profesora filozofii, który zapowiada, że wygłosi wykład aprobujący ateizm, bo byłoby to równoznaczne z poparciem ateistycznych przekonań filozofa. Gdyby tak zrobił, kapłan stałby się współuczestnikiem propagowania ateizmu, co jest grzechem ciężkim. Błogosławieństwo byłoby niegodziwe, jako że byłoby sprzeczne z prawem naturalnym i prawdami objawionymi przez Boga.

Błogosławieństwo kapłańskie obejmuje błogosławienie przedmiotów, uświęcanie wiernych oraz przywoływanie Bożych darów i łask; w związku z tym termin „pobłogosławiony” jest równoznaczny z terminem „uświęcony”. Z tej przyczyny ci, którzy otrzymują błogosławieństwo, są wezwani do prawego życia. Dlatego przymykanie oczu na grzech homoseksualizmu – to znaczy na angażowanie się w akty homoseksualne – i posunięcie się do pobłogosławienia osoby, która identyfikuje się z homoseksualnym stylem życia, jest równoznaczne z pobłogosławieniem obrzydliwości. Nigdy w historii Kościoła kapłanom nie udzielono autorytetu ani władzy błogosławienia grzesznych sposobów życia, co byłoby tożsame z przyzwalaniem na nie i do nich zachęcaniem!

Kościół błogosławi poszczególne osoby i grupy (na przykład w błogosławieństwie udzielanym przez księdza na koniec celebracji liturgicznej), nawet jeżeli niektórzy z obecnych są w stanie grzechu. Kwestia dotyczy jednak „możliwości błogosławienia partnerów homoseksualnych” specjalnie wybranych na odbiorców błogosławieństwa przeznaczonego dla tych par, których trwający związek bezpośrednio zaprzecza prawdom objawionym przez Boga. Dokument „Fiducia supplicans” mówi, że w tym wypadku kapłan musi unikać „dociekania w sprawie ich sytuacji”, co ma oznaczać, że nie będzie pytać o ich sytuację ani jej z nimi omawiać. Oznacza to przymykanie oczu na wszelką możliwą błędną sytuację lub stan, w którym mogą żyć. Jednocześnie zakaz ten skutecznie powstrzymuje księdza przed wezwaniem ich do pokuty. W istocie takie „błogosławieństwo” nie tylko nie przyniesie żadnej korzyści, jako że nie da nic dobrego takim „parom”, ale przeciwnie, doprowadzi do zła, sprawiając, że osoby te uwierzą, że ich związek i wyrażanie homoerotycznej „miłości” nie tylko nie jest grzeszne, ale że jest też chciane przez Boga jako dobre.

2. „Błogosławienie” par jednopłciowych wyrządza ludziom krzywdę duchową

Jeżeli ludzie nie mają zamiaru prowadzić moralnego życia w zgodzie ze Słowem Bożym, to najpewniej nie będą prosić o błogosławieństwo. Jest tragedią, że „Fiducia supplicans” skłania „pary w sytuacjach nieregularnych i pary tej samej płci” do prośby o błogosławieństwo, pomimo woli kontynuowania sposobu życia w obiektywnym grzechu. W ten sposób dokument ten wywołuje skandal, pozwalając duchownym błogosławić tych, którzy otwarcie wiodą życie w grzechu i którzy mogą mieć zwyczaj popełniania grzechów ciężkich bez intencji nawrócenia.

Pary heteroseksualne, które żyją razem bez zawarcia małżeństwa, mają mieć możliwość otrzymania „prostego”, „spontanicznego”, „pozaliturgicznego” błogosławieństwa. Jeszcze poważniejsze jest błogosławienie par homoseksualnych, jako że grzech sodomii jest cięższy niż cudzołóstwo. „Błogosławienie” pary homoseksualnej logicznie i implicite oznacza błogosławienie jej grzesznego sposobu życia – a nade wszystko błogosławienie przekonania, że jest to wewnętrznie dobre i stąd moralnie i społecznie akceptowalne. Jeżeli takie związki są godziwe, to dlaczego „prostego” i „spontanicznego” błogosławieństwa nie miałyby otrzymać związki „poliamoryczne”?

Zgodnie z logiką „Fiducia supplicans” kapłan mógłby godziwie pobłogosławić żonatego mężczyznę i jego kochankę, księdza żyjącego w jawnym konkubinacie, członka gangu, który splamił się morderstwem i nie żałuje, albo dyktatora, który zagłodził na śmierć miliony ludzi.

Przywoływanie łaski Bożej dla osób żyjących w ewidentnie grzesznych sytuacjach bez wezwania ich do nawrócenia, znieczula duchowieństwo i świeckich na grzeszność aktów homoseksualnych oraz na grzeszne związki w ogóle. W efekcie grzech seksualny nie będzie już postrzegany jako pogwałcenie przykazania Bożego „nie cudzołóż”, ale jako akceptowalna rzeczywistość, którą trzeba raczej pobłogosławić niż potępić.

Ci, którzy bronią godziwości „Fiducia supplicans”, twierdzą, że pobłogosławienie pary homoseksualnej oznacza pobłogosławienie dwojga ludzi osobno, a nie ich związku. Jednak jak błogosławienie pary jednopłciowej może nie dotyczyć błogosławienia związku, który tę parę ze sobą wiąże? Błogosławienie mężczyzny i kobiety, którzy otrzymali sakrament małżeństwa, nie oznacza błogosławienia każdego z małżonków z osobna, ale również pobłogosławienie ich świętej więzi. List do Hebrajczyków mówi: „We czci niech będzie małżeństwo” (Hbr 13, 4). Jest to potwierdzeniem tego, co Bóg ustanowił i co umocnił nasz Pan Jezus Chrystus. Sakrament małżeństwa wiąże na całe życie wyłącznie jednego mężczyznę i jedną kobietę i jest jedyną instytucją pozwalającą na akceptowane przez Boga, moralne i zgodne z prawem, praktykowanie seksualności.

3.„Błogosławienie” par homoseksualnych zaprzecza misji Kościoła wzywania do nawrócenia

Jednym z prymarnych zadań Kościoła jest wzywanie grzeszników do pokuty: „w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom” (Łk 24, 47). Pierwszy apel, który dobitnie wygłasza nasz Pan Jezus Chrystus, brzmi: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4, 17). Kościół został założony, istnieje i rozwija się gwoli nawrócenia grzeszników, co otwiera ich na otrzymanie łaski uświęcającej od Boga. Nawracać się na katolicyzm bez pokuty i prowadzenia nowego, cnotliwego i czystego życia w Chrystusie, jest dla człowieka bezużyteczne. Kościół stale wzywa do pokuty praktykujących katolików, tak by mogli żyć w cnotliwy sposób. Lekceważenie wezwania do pokuty wyrządza Kościołowi i wiernym wielką szkodę.

Błogosławiąc parę homoseksualną duchowny lekceważy swój obowiązek wezwania homoseksualistów do pokuty. Podważa swój obowiązek wzywania do pokuty z właściwą temu miłością duszpasterską – nie tylko wobec par jednopłciowych, ale wszystkich, którzy popełniają grzechy seksualne i tych, którzy żyją w stanie grzechu seksualnego. „Błogosławienie” stanu grzechu umacnia błędne przekonania moralne grzeszników i ułatwia im grzech, co sprawia, że maleje ich szansa na nawrócenie. Tym samym ci, którzy wspierają takie błogosławieństwa, de facto zachęcają pary homoseksualne do kontynuowania grzesznego stylu życia, za co Bóg ich potępi. Ludzie, którzy wprowadzają „błogosławieństwa” dla par homoseksualnych, ponoszą ciężar odpowiedzialności za wielką duchową szkodę wyrządzoną takim osobom. Dlatego takie „błogosławieństwa” pasują do tradycyjnej definicji skandalu, bo prowadzą innych do grzechu.

Deklaracja „Fiducia supplicans” ewidentnie nie jest wyrazem autentycznej troski duszpasterskiej ani inicjatywą wyrastającą z prawdziwego miłosierdzia wobec ludzi, którzy żyją w sytuacjach zaprzeczających prawdom objawionym przez Boga. Celem troski duszpasterskiej jest przyniesienie korzyści ludziom poprzez pomoc grzesznikom w nawróceniu, pocieszenie strapionych, pomoc chorym i tak dalej. Z „błogosławienia” par jednopłciowych nie może wyniknąć żadne dobro; wręcz przeciwnie, jest to na kilku poziomach szkodliwe. Osoba o skłonnościach homoseksualnych, otrzymując tego rodzaju „błogosławieństwo” – podobnie jak ksiądz, który go udziela – milcząco ogłasza aktywność homoseksualną czymś akceptowalnym. To poważnie zagraża zbawieniu wiecznemu. Takie „błogosławieństwo” będzie niczym pieczęć dana im przez Kościół – pieczęć pozwalająca im chlubić się, że otrzymali „błogosławieństwo Kościoła” – i stanie się w ich życiu swoistym kamieniem milowym! Nie ma powodu, by nie udali się do kapłana więcej niż jeden raz by otrzymać takie „błogosławieństwo”. Osoba o skłonnościach homoseksualnych, która uczestniczy w „paradzie gejowskiej”, przebrana w strój queer, zaopatrzona w progejowskie symbole i slogany, może nawet wejść do katolickiego kościoła, prawdopodobnie wcześniej ustalając to z księdzem, stanąć w kolejce i poprosić o „proste” i „spontaniczne” błogosławieństwo.

Wszystko to stanowi znaczące wsparcie dla grup i lobbies „LGBTQ” i dla ich „gejowskiej dumy”, wynosząc praktykujących homoseksualistów do rangi akceptowalnej „społeczności” w obrębie samego Kościoła. Takie „błogosławieństwo” umacnia też „społeczności LGBTQ” w fałszywym przekonaniu, że ich grzeszny sposób życia jest dobry, co odwodzi ich od nawrócenia. Nade wszystko pomaga to usprawiedliwić ich walkę o uzyskanie „prawa” do ślubu, adopcji dzieci i normalizacji aktywności homoseksualnej. W tym sensie całe społeczeństwa, a jeszcze bardziej niektóre społeczności w Kościele, staną się de facto promotorami ideologii „LGBTQ”.

4. „Błogosławienie” par jednopłciowych konstytuuje sprzeczność między wiarą a praktyką Kościoła

Kiedy biskupi ogłaszają, że Kościół „błogosławi” pary jednopłciowe, w istocie twierdzą, że Kościół „błogosławi” grzech, za który Bóg ukarał Sodomę i Gomorę (Rdz 19, 1-29). Kiedy duchowny „błogosławi” osoby jako parę homoseksualną, oznacza to, że nie sprzeciwia ich długotrwałemu związkowi homoseksualnemu. Oznacza to de facto jego zgodę na grzeszną relację dwóch lub więcej osób, niezależnie od tego, na czym polega ich dewiacyjna praktyka seksualna.

Największym potencjalnym ryzykiem związanym z decyzją o „błogosławieniu” par homoseksualnych są możliwe dalsze konsekwencje. Nie ma sensu tłumaczyć, że takie „błogosławieństwo” jest „proste” i „spontaniczne” i że nie potwierdza więzi pomiędzy dwiema stronami, tak samo jak bezsensowne jest twierdzić, że nie ma ono znaczenia liturgicznego. Niewierzący i ludzie innych religii nie rozumieją znaczenia katolickich błogosławieństw, będą zatem całkiem naturalnie przypuszczać, że otrzymanie takiego „błogosławieństwa” oznacza zawarcie swego rodzaju kontraktu małżeńskiego. Jest dlatego bezcelowe utrzymywać, że decyzja o błogosławieniu par homoseksualnych „nie jest równoznaczna z sakramentem małżeństwa”. Zarówno bezpośrednie konsekwencje jak i długoterminowe implikacje wpisane w tę decyzję, które mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka, mają duże znaczenie na poziomie religijnym, moralnym, kościelnym i społecznym. Trudno będzie przeciwdziałać tym skutkom, a krzywda, którą wyrządzą, a która może stawać się coraz bardziej dotkliwa, będzie równie trudna do naprawienia.

Jeżeli dwóch świeckich w związku homoseksualnym może otrzymać „błogosławieństwo”, to nie ma żadnego powodu, by nie otrzymał go również homoseksualny ksiądz wraz ze swoim partnerem seksualnym. Będą zatem w Kościele katolickim osoby, tak świeckie jak i duchowne, które będą jawić się jako osoby mające „prawo” do życia w permanentnym stanie grzechu, podczas gdy władze kościelne nie tylko to lekceważą, ale nawet bezpośrednio zachęcają do takiego grzesznego sposobu życia. „Błogosławieństwa” staną się w ten sposób narzędziem moralnego zepsucia w społeczności wiernych, zwłaszcza wśród dzieci i ludzi młodych. Dlaczego ktokolwiek miałby stawać się członkiem kościoła, który de facto promuje i błogosławi grzech i homoseksualizm?

5. „Błogosławienie” par homoseksualnych i nadużycie słowa „dyskryminacja”

„Fiducia supplicans” jest wykorzystywana jako broń przeciwko wiernym katolikom – duchownym i świeckim na równi – jako że utrzymuje, iż „błogosławieństwa” są duszpasterską inicjatywą miłości i troski wobec osób o skłonnościach homoseksualnych, które doświadczają w Kościele dyskryminacji. Ci, którzy tak twierdzą, wprowadzają do języka chaos. „Dyskryminacja” jest dziś słowem, które ma opisywać niesprawiedliwe albo niemiłosierne zachowanie wobec innych; w tym sensie wszyscy katolicy zgodzą się, że miłosierdzie, we właściwym sensie tego słowa, należy okazać każdemu. Trzeba jednak rozróżniać pomiędzy dobrem a złem. Robią tak zarówno byty rozumowe, jak i z całą pewnością sam Bóg, jako że rozróżnia albo dyskryminuje pomiędzy złymi i dobrymi czynami, potępiając te pierwsze i błogosławiąc drugie. Ci, którzy oskarżają Kościół o „dyskryminację” wobec homoseksualistów, potępiają tym samym wszelkie rozróżnianie pomiędzy dobrym a złym zachowaniem.

6. „Błogosławienie” par jednopłciowych i propaganda ideologii gender

„Fiducia supplicans” jest również bronią, którą z łatwością wykorzystają wrogowie Kościoła i grupy „LGBTQ” w celu zepsucia społeczeństw i nakłonienia ich do akceptacji grzesznego sposobu życia. Mogą w prosty sposób wykorzystać ten dokument Watykanu jako potężne narzędzie domagania się prawnego statusu dla związków jednopłciowych w obszarze cywilnym oraz akceptacji takiego statusu w samym Kościele katolickim – tylko zaostrzając głębokie podziały, które już są obecne wewnątrz Kościoła.

„Fiducia supplicans” tworzy sytuację, w której prawowierni biskupi i księża posługujący w krajach, gdzie sodomia jest prawnie dopuszczalna, mogą otrzymać zakaz występowania przeciwko niej i stracić możliwość wzywania homoseksualistów do nawrócenia. Terapeuci mogą z kolei stracić możliwość leczenia tych, którzy o to proszą. Jak biskupi i księża mają mówić, że ich Kościół nie pozwala im na „błogosławienie” par homoseksualnych? Będzie się im wskazywać, że ich Kościół zgodził się na takie „błogosławieństwa”, a odmowa ich udzielenia stanowi „wrogie zachowanie” wymierzone w homoseksualistów. To otworzy drogę do stawiania ich przed sądem, wyrzucania i blokowania możliwości służenia jako księża.

7. „Błogosławieństwa” par jednopłciowych w ceremoniach podobnych do ślubu

„Fiducia supplicans” utrzymuje, że błogosławieństwo ma być „proste”, „spontaniczne” i „pozaliturgiczne”. Jednak partnerzy homoseksualni będą prawdopodobnie umawiać spotkanie z księdzem, by otrzymać takie „spontaniczne” i „pozaliturgiczne” błogosławieństwo. Mogą nawet zaaranżować „małżeństwo” homoseksualne w sądzie cywilnym albo w niekatolickim „kościele” tuż przed jego otrzymaniem. Może się nawet zdarzyć, że takie „błogosławieństwo” będzie poprzedzone przez kazanie. Co stanie temu na przeszkodzie, skoro „błogosławieństwo jest proste i spontaniczne”? Ksiądz może stworzyć „pozaliturgiczną” modlitwę dla „błogosławieństwa”, która może być relatywnie długa i zawierać poruszający, emocjonalny język przypominający język „oddawania się” w sakramencie małżeństwa. Terminy „prosty”, „spontaniczny” i „krótki” mogą być interpretowane na różne sposoby.

8. „Błogosławieństwa” par homoseksualnych i akceptacja innych grzesznych sytuacji

Władze świeckie, zwłaszcza w krajach, które zalegalizowały „homoseksualne” małżeństwa, oczywiście z radością przyjmą decyzję niektórych duchownych Kościoła katolickiego o „błogosławieniu” par homoseksualnych. Jeżeli ta praktyka stanie się w Kościele powszechna, trudno będzie ją zatrzymać. Czy „Fiducia supplicans” jest wstępem do jakiejś formy ceremonii małżeńskiej dla par jednopłciowych w Kościele? Biorąc pod uwagę łatwość, z jaką rozwinęły się te „błogosławieństwa”, można sądzić, że za publikacją [tej deklaracji] kryje się długoterminowy, szeroko zakrojony plan.

Ze względu na pozytywną reakcję wielu kościelnych i świeckich grup na „Fiducia supplicans” znaczenie tego „krótkiego” czy „prostego” błogosławieństwa może zostać łatwo rozszerzone poza pierwotnie deklarowane intencje. Tak jak zauważono wyżej (punkt 2), „Fiducia supplicans” otwiera drogę do nieskończonego szeregu grzesznych sytuacji. Jeżeli można „pobłogosławić” parę jednopłciową, to dlaczego „pobłogosławić” dwojga nieletnich o skłonnościach homoseksualnych, którzy poproszą o to księdza? Co zatrzyma „pobłogosławienie” dorosłego homoseksualisty, który przyprowadzi do kapłana nieletniego? Zgodnie z logiką „Fiducia supplicans” ksiądz nie może po prostu odmówić „błogosławieństwa”, jako że dokument nie mówi nic o wieku tych, którzy domagają się takiego „błogosławieństwa”. Dopytywanie się przez księdza o wiek stron może prowadzić do „wyczerpującej analizy moralnej”, a tego deklaracja zakazuje.

9. „Błogosławienie” par homoseksualnych i nadużycie posłuszeństwa kościelnego

Innym wyjątkowo szkodliwym efektem „Fiducia supplicans” jest to, że ci, którzy nie akceptują par homoseksualnych w samym sercu Kościoła katolickiego, będą teraz piętnowani jako ludzie odrzucający autorytet Kościoła. Tymczasem jest prawdą, że odrzucenie „błogosławienia” par jednopłciowych nie stanowi aktu nieposłuszeństwa wobec Kościoła, ale wyłącznie wobec tych władz w Kościele, które nadużywają udzielonego im przez Boga autorytetu. Odrzucenie udzielania takich „błogosławieństw” jest w istocie prawdziwym posłuszeństwem wobec Boga – a to Jemu należy być bardziej posłusznym.

Siłami, które doprowadziły do opublikowania tej deklaracji, są władze świeckie, grupy lobbingowe „LGBTQ” oraz środowiska antykościelne. Ich celem jest zasianie w samym sercu Kościoła ziarna wątpliwości. Będą bez cienia wątpliwości wywierać znaczący nacisk, by zmusić katolików do akceptacji i promowania [tej deklaracji]. Będą fałszywie powoływać się na obowiązek posłuszeństwa wobec nauczania Kościoła, a tych księży i wiernych, którzy krytykują „Fiducia supplicans” i odmawiają wdrożenia jej w życie, będą oskarżać o niewierność wobec papieża.

10. „Błogosławieństwa” par jednopłciowych i ich wpływ na dzieci i młodzież

Katoliccy rodzice i wychowawcy mierzą się dziś ze znaczącymi trudnościami w nauczaniu zdrowej katolickiej moralności, zwłaszcza moralności seksualnej. Dzieci i młodzież są nieustannie bombardowani ideami „LGBTQ” poprzez media społecznościowe, a co jeszcze gorsze – przez wiele szkół katolickich; a nawet przez katolickich duchownych. Teraz, z samego szczytu, „Fiducia supplicans” wysyła nastolatkom i młodzieży sygnał, że Kościół akceptuje i pochwala pary homoseksualne i ich związki. Katoliccy wychowawcy i katecheci, zwiedzeni przez praktykę „błogosławienia” par jednopłciowych, mogą łatwo zmienić swoje nauczanie na temat prawdziwej moralności katolickiej, aż po usprawiedliwianie i propagowanie, bezpośrednio albo pośrednio, homoseksualnego sposobu życia i dewiacji seksualnych w ogóle.

Konkluzja

„Fiducia supplicans” w poważny sposób narusza wiarę katolicką i moralność, przekształcając Kościół katolicki, co najmniej w praktyce, z przestrzeni wzywania grzeszników do nawrócenia – w przestrzeń akceptacji i umacniania tych homoseksualistów i cudzołożników, którzy prowadzą grzeszne życie i odmawiają pokutowania. Prorok Izajasz powiedział: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności… bo odrzucili Prawo Pana Zastępów” (Iz 5, 20; 24). To potępienie odnosi się szczególnie do tych pasterzy w Kościele, którzy wiodą ludzi na manowce.

„Fiducia supplicans” nie jest aktem ani autentycznie duszpasterskim, ani nauczycielskim, jako że podważa niezmienną Boską prawdę i stałe nauczanie Magisterium Kościoła odnośnie wewnętrznego zła aktów seksualnych poza obrębem ważnie zawartego małżeństwa, a zwłaszcza odnośnie aktów homoseksualnych. Utrudnia Kościołowi skuteczne ukazywanie oblicza Zmartwychwstałego Chrystusa i zachwycanie pięknem Jego prawdy całego świata.

Biskup Athanasius Schneider

Grzegorz Braun i jego gaśnica robią furorę w amerykańskim programie

Grzegorz Braun i jego gaśnica robią furorę w amerykańskim programie

19 czerwca 2024,

Ci, którzy się boją, umierają codziennie. Ci, którzy się nie boją, umierają tylko raz.

Polak

Prawie milion użytkowników obejrzało już wywiad amerykańskiego dziennikarza Claytona Morrisa z Grzegorzem Braunem, który pojawił się na kanale „Redacted”

„Lepiej mówi po angielsku niż Biden”


„Oooo!!! Polityk, który mówi z sensem! Niesamowite!”, „Ten człowiek przywraca wiarę w to, że jeszcze kiedyś będzie normalnie”, „Zazdroszczę Polakom Pana Brauna”, „Lepiej mówi w swoim drugim języku niż Biden w języku ojczystym” – tego rodzaju komentarze pisane przez widzów różnych narodowości (wśród nich są Amerykanie, Kanadyjczycy, Ukraińcy, Rosjanie, Niemcy, Serbowie, Turcy, Rumuni, mieszkańcy RPA…) pojawiły się pod wywiadem, w którym Grzegorz Braun, swobodnie posługując się językiem angielskim, jest po prostu… sobą. 

Amerykański dziennikarz pogratulował świeżo wybranemu na europosła Polakowi znakomitego wyniku, zauważając, że Polacy muszą być bardzo inteligentnym narodem, skoro Braun uzyskał taką liczbę głosów przy ogromnej nagonce medialnej bądź „banowaniu” głoszonych przez niego treści. 

Braun potwierdził, że faktycznie większość polskojęzycznych mediów nie zapraszała go do swoich programów, a jego wypowiedzi były w nich przeinaczane i wyrywane z kontekstu w taki sposób, aby Braunowi dorobić „gębę” ksenofoba, oszołoma i antysemity, a nie odnosić się do tego, co ma on do powiedzenia.
Wyjaśnił widzom kanału „Redacted”, że nie jest antysemitą, ale „judeorealistą”, w odróżnieniu od licznych polityków i dziennikarzy będących „judeoidealistami”.



Tysiąc gaśnic
Braun podzielił się z Morrisem swoimi poglądami na „koalicję covidowo-chanukową” w polskim Sejmie oraz wyznał, iż podpisał on już ponad tysiąc gaśnic. 

Ja tego nie inicjowałem, ludzie sami podchodzili do mnie po moich spotkaniach podczas kampanii wyborczej i przynosili gaśnice do podpisu. Uważam gaśnicę za bardzo dobry, pokojowy symbol – służy ona do ratowania przed stratami, do gaszenia pożarów
– stwierdził Braun.

Clayton Morris zareagował śmiechem i potwierdził, że gaśnica może być symbolem nie tylko polskim, ale także międzynarodowym jako znak tych, którzy nie chcą podpalenia świata, ale pokoju. 


Amerykański dziennikarz i polski polityk dyskutowali o tym, co oznacza dla Europy wysoki wynik Brauna w wyborach, stwierdzając, iż niewątpliwie jest to oznaką zmęczenia mieszkańców naszego kontynentu globalistycznymi projektami „eurokołchozu” i chęcią powrotu do koncepcji „Europy Ojczyzn”. Morris pytał Brauna także o relacje polsko-ukraińskie. Polski polityk stwierdził, że opowiada się za dobrymi relacjami z naszymi sąsiadami, jednak nigdy nie kosztem własnego kraju i dobrobytu jego obywateli. Uznał, że świadczona przez Polaków pomoc daleko wykroczyła poza to, co było konieczne i bezpieczne dla naszego państwa.

Pierwsza ma być Polska, polskie dzieci, polscy obywatele i polscy podatnicy, później dopiero możemy myśleć o reszcie świata – podkreślił.

W programie nie zabrakło także słynnego „szczęść Boże”, znaku firmowego Grzegorza Brauna. – God bless you – powiedział, żegnając się z widzami.

https://www.youtube.com/embed/-qmXN2s5ds8

Autor: Agnieszka Żurek,kor.

https://www.tysol.pl/a123475-god-bless-you-grzegorz-braun-i-jego-gaśnica-robią-furorę-w-amerykańskim-programie

Światowa Rada Zdrowia wzywa do całkowitego moratorium na szczepionki dla dzieci

Światowa Rada Zdrowia wzywa do całkowitego moratorium na szczepionki dla dzieci

Autor: AlterCabrio, 18 czerwca 2024

Zrozumieliśmy się, że harmonogram szczepień dla dzieci nie jest tym, co sądziliśmy. A teraz, patrząc krytycznie, mamy sytuację, w której właśnie dowiedzieliśmy się, że Światowa Rada Zdrowia [World Council for Health], obecnie organ międzynarodowy, wzywa do całkowitego moratorium na szczepionki dla dzieci. Pierwsza organizacja międzynarodowa, która do tego wezwała.

−∗−

Oprac. AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Światowa Rada Zdrowia wzywa do całkowitego moratorium na szczepionki dla dzieci

TRANSKRYPCJA

Dr Peter McCullough: Zrozumieliśmy się, że harmonogram szczepień dla dzieci nie jest tym, co sądziliśmy. A teraz, patrząc krytycznie, mamy sytuację, w której właśnie dowiedzieliśmy się, że Światowa Rada Zdrowia [World Council for Health], obecnie organ międzynarodowy, wzywa do całkowitego moratorium na szczepionki dla dzieci. Pierwsza organizacja międzynarodowa, która do tego wezwała.

Dlaczego? Ponieważ szczepionki piętrzą się jedna po drugiej. Są podawane w wielu salwach [salvos]. Jak się już dowiedzieliśmy, mają miejsce incydenty związane z brakiem bezpieczeństwa.

W 1986r. Stany Zjednoczone przyjęły ustawodawstwo, które zabezpieczyło producentów szczepionek. W przepisach tych stwierdza się, że szczepionki powodują nieuniknione szkody. Tak to jest zapisane.

Jakie więc szkody widzimy? Oczywiste jest, że gdy szczepionki podaje się podczas wielu wizyt, prawdopodobnie nie chodzi o pojedynczą szczepionkę ani o pojedynczy dodatek, ale jest to suma wszystkich szczepionek podanych jednocześnie.

Widzimy silny sygnał w kierunku zaburzeń neuropsychiatrycznych. Czyli zespół deficytu uwagi, zespół Aspergera, autyzm, drgawki, choroby alergiczne, astma, atopowe zapalenie skóry.

Gospodarz programu: A nawet zgony.

Dr Peter McCullough: Konieczność przerwania ciąży, zespół nagłej śmierci łóżeczkowej.

A teraz odwrotność, coś przeciwnego, czyli artykuły Mawsona, Hookera, Millera, Thomasa i starsze badanie Amiszów. Wszystkie pięć badań pokazuje, że najlepsze wyniki osiągają dzieci, które w sposób naturalny karmione są piersią, bez żadnych szczepionek.

Trzeba uwolnić się od tych rzeczy. Kiedy ja byłem dzieckiem, wskaźnik autyzmu wynosił jeden na 10 000. Obecnie jest to jeden na 36. Opublikowano około 200 opracowań wskazujących, że jest to rozregulowanie układu odpornościowego.

Gospodarz programu: Jeden na 36? Jeden na 36.

Dr Peter McCullough: Jeden na 36.

Rozregulowanie układu odpornościowego, które w fazie jatrogennej szczepionki, czasami z drgawkami gorączkowymi, gdzie czynniki zapalne przedostają się do mózgu, prawdopodobnie zmieniając go na stałe. No, i dalszy scenariusz, matki mówią nam, że z dzieckiem wszystko było w porządku, aż do czasu, gdy otrzymało kilka serii szczepionek. A potem rozwinął się u nich autyzm.

Te opisy są prawie na pewno prawidłowe. Nie możemy przypisać ich do żadnej pojedynczej szczepionki, ale mówię tu sumarycznie, że nie wygląda to dobrze.

Ta epidemia autyzmu to tsunami. Obecnie wiele, wiele matek, jak pokazuje to niedawne badanie Kaiser Family Foundation, około jednej trzeciej matek i młodych ojców – postępuje w sposób naturalny.

________________

World Council for Health Calling for Complete Moratorium on Childhood Vaccines, Alexandra Bruce, June 17, 2024

−∗−

Warto porównać:

Autyzm. Zagadka rozwiązana? – dr Piotr Witczak
«Fakty są takie, że w ciągu ostatniej dekady ilość osób z diagnozą autyzmu, czy spektrum autyzmu – z ASD, czyli zaburzenia ze spektrum autyzmu, to jest szersze pojęcie – wzrosła […]

−∗−

UE chce zacząć od naszych dzieci! Zgubna ideologia gender


Ideologia gender jest jedną z najbardziej szkodliwych doktryn wywodzących się z progresywno-sekularnego społeczeństwa.
To źródło bezpośredniego ataku na tradycyjną rodzinę, co prowadzi do upadku Zachodu w czasie rzeczywistym. Co w tym najgorsze?Unia Europejska próbuje aktywnie indoktrynować niewinne dzieci tymi wątpliwymi „ideami”, a zaczyna już od szkoły podstawowej.
Jeszcze kilka lat temu było to NIEWYOBRAŻALNE. Dziś pranie mózgów dzieci i młodzieży odbywa się na naszych oczach…
Ale dlaczego robią to bez konsekwencji?
Cóż, ideologia gender staje się teraz normą.Twierdzą, że muszą chronić nasze dzieci przed szkodliwymi ideologiami, takimi jak „niezdrowe stereotypy płciowe”.
To jest kompletnie absurdalne, prawda?
Przeczytaj: 8 Sposobów, w jakie UE promuje ideologię gender
Pobierz obrazki
P.S. –  Zgubna ideologia gender dokonuje bezpośredniego ataku na tradycyjną rodzinę! Chcą zacząć od naszych dzieci!

Wraz z moimi młodymi wolontariuszami bronimy honoru naszej wiary, zasad i postaw chrześcijańskich, na których zbudowano nasz kraj.

Misją kampanii Polska Katolicka, nie laicka jest promowanie społeczeństwa skoncentrowanego na Bogu i przeciwstawianie się grzechowi. Możesz nam w tym pomóc.

Jeżeli cenisz sobie nasze duchowe artykuły i inicjatywy modlitewne, rozważ możliwość przekazania darowizny na rzecz kampanii Polska Katolicka, nie laicka.

Wpłacając nawet niewielką kwotę pomagasz w realizacji naszych działań i umożliwiasz dalszy rozwój naszej organizacji. 

Dziękujemy! Niech Bóg Cię błogosławi.

Orwellian Chat Control Must Be Stopped – Now!

Chat Control Must Be Stopped – Now!

June 17, 2024 · Deutsche Version

Chat Control Must Be Stopped – Now!

With its legislative proposal known as “Chat Control,” the EU Commission is trying to establish an unprecedented mass-surveillance apparatus of Orwellian proportions in the European Union.

If EU citizens don’t stand up for privacy now, it may be too late.

This Wednesday, June 19, 2024, the EU Council could be voting on the controversial Chat Control bill.

Should it pass, the consequences would be devastating: Under the pretext of child protection, EU citizens would no longer be able to communicate in a safe and private manner on the Internet. The European market’s location advantage would suffer a massive hit due to a substantial decrease in data security. And EU professionals like lawyers, journalists, and physicians could no longer uphold their duty to confidentiality online. All while children wouldn’t be better protected in the least bit. On the contrary, Chat Control could have a negative impact on minors in particular.

What is Chat Control?

It doesn’t matter how the EU Commission is trying to sell it – as “client-side scanning,” “upload moderation,” or “AI detection” –, Chat Control is still mass surveillance. And regardless of its technical implementation, mass surveillance is always an incredibly bad idea, for a whole plethora of reasons. Here are just three:

1. Mass Surveillance is a Totalitarian Tool Incompatible with Democracy

2. Mass Surveillance Is Ineffective

3. Mass Surveillance Undermines Data Security

Of course, sharing CSAM is an absolutely intolerable, horrific crime that must be punished. Before CSAM can be shared online, however, a child must have suffered abuse in real life, which is what effective child protection should be trying to prevent (and what Chat Control does not focus on). For this and many other reasons, child protection organizations such as Germany’s Federal Child Protection Association are against Chat Control, arguing that it’s “neither proportionate nor effective.”

Besides, there’s no way of really knowing whether Chat Control would actually be (or remain) limited to CSAM. Once the mass-surveillance apparatus is installed, it could easily be extended to detect content other than CSAM without anyone noticing it. From a service provider’s point of view, the detection mechanism, which is created and maintained by third parties, essentially behaves like a black box.

What can you do?

Since the matter may be decided this Wednesday, June 19, 2024, time is a critical factor. If you’re a EU citizen, please consider contacting your government’s representative today, asking them to vote against Chat Control.

It may also help to take to the digital streets, spread the word online, and raise awareness for the EU’s dubious plan to establish an unprecedented mass-surveillance apparatus that would essentially nullify the right to data privacy and set a highly dangerous precedent in doing so.

What would Chat Control mean for Threema users in the EU?

While Threema would be subject to Chat Control, the business solution Threema Work would be out of scope according to our current knowledge. It’s still not entirely clear how Chat Control would have to be implemented by service providers, and it’s questionable whether such a blatant violation of the right to privacy would hold up in European courts.

What is crystal clear, however, is that there will never be a Threema version that’s spying on its users in any way, shape, or form. The reason Threema was created is to provide a highly secure, completely private, and anonymous means of communication. Once it’s no longer possible to offer such a service in the European Union, we will be forced to take consequences.

We will carefully consider all options (including legal actions, technical workarounds, etc.) first, and if we come to the conclusion that there’s no other way, we’ll call on fellow communication services to join us in leaving the EU.

NIE dla związków partnerskich!


Szanowni Państwo!
Z głębi serca dziękujemy za Państwa podpis pod naszym apelem do prezydenta o weto wobec ustawy o związkach partnerskich.
To właśnie dzięki zaangażowaniu osób takich jak Państwo, nasza akcja zyskała już naprawdę duże wsparcie. Liczba osób, które zdecydowały się dołączyć do naszej inicjatywy i razem z Państwem złożyć podpis pod apelem do prezydenta Dudy wynosi już ponad 16 tysięcy.
Jako katolicy mamy obowiązek bronienia chrześcijańskiej nauki i moralności, a jako Polacy musimy dbać o swoją Ojczyznę. Tą petycją wykazujemy swoją głęboką troskę o nasz kraj. 
Nie możemy pozwolić, aby Polska zapomniała o swoich korzeniach i podążyła drogą zachodniej Europy.
Musimy zdecydowanie sprzeciwić się planowanej ustawie o związkach partnerskich, gdyż jej wprowadzenie otworzyłoby drogę do dalszych, równie kontrowersyjnych zmian w polskim prawie. Wierzymy, że takie prawo mogłoby podważyć fundamenty tradycyjnej rodziny, stanowiącej kluczowy element naszej tożsamości narodowej. Nie możemy dopuścić, aby wartości, które od wieków stanowiły o sile naszego narodu, zostały zastąpione przez ideologie, które są nam obce.
Kwestia ta jest niezwykle ważna, ponieważ “ministra” Katarzyna Kotula poinformowała, że projekt ustawy już niedługo będzie gotowy.
Szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska ogłosiła, że koalicja rządząca dała „zielone światło” dla związków partnerskich. I chociaż “konserwatywna” część rządu zaprzeczyła tym doniesieniom,  musimy być gotowi na nadchodzące procedowanie projektu ustawy w parlamencie.

Właśnie dlatego Państwa podpis jest niezwykle ważny. Mamy nadzieję, że nadal możemy liczyć na Państwa pomoc w tej inicjatywie, ponieważ chcemy dotrzeć do kolejnych tysięcy Polaków.Wspieram promocję apelu do prezydenta!
Każdy nowy podpis to większa siła naszego apelu i lepsze szanse na skuteczną obronę wartości, które są nam wszystkim drogie. Większa liczba podpisów oznacza silniejszy przekaz do polityków koalicji rządzącej oraz prezydenta Dudy, przekaz mówiący, że Polacy nie zgadzają się na zmiany, które mogą zaszkodzić naszemu społeczeństwu.
Jeżeli mamy dotrzeć do kolejnych tysięcy naszych rodaków, potrzebujemy Państwa pomocy!
Dlatego gorąco zachęcamy Państwa do wsparcia promocji petycji w mediach społecznościowych.
Państwa pomoc daje nam możliwość dotarcia do setek kolejnych Polaków, których uświadomimy o zbliżającym się zagrożeniu dla polskich rodzin.Obecnie naszym zadaniem jest zebranie środków na drugi etap reklamy, dzięki czemu liczba osób sprzeciwiających się w naszym proteście związkom partnerskim wzrośnie o kolejne kilka tysięcy. Wierzymy, że z Państwa wsparciem uda nam się zebrać pozostałe 6 tysięcy złotych, które pozwolą nam kontynuować naszą misję.
Sprawmy razem, aby dziesiątki tysięcy naszych rodaków wyraziło swoje poparcie dla tej inicjatywy obrony rodziny przed dewiacją!Liczymy na Państwa wsparcie!
Chcę bronić rodziny – promuję petycję przeciwko związkom partnerskim!
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za Państwa podpis i wsparcie finansowe. Dzięki takim osobom jak Państwo, możemy skutecznie działać na rzecz obrony fundamentalnych wartości naszej Ojczyzny.
Pozdrawiamy
StawiamNaZycie.pl


WSPIERAM

TW „Alek” znów zadaniowany

TW „Alek” znów zadaniowany

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    18 czerwca 2024 michalkiewicz

Przy okazji ogólnopolskiego zlotu konfidentów na Placu Zamkowym w Warszawie z okazji kolejnej rocznicy 4 czerwca 1992 roku, kiedy to obalony został rząd premiera Olszewskiego w związku z ujawnieniem agentury w strukturach państwa, przemówił aktywizujący się ostatnio Aleksander Kwaśniewski, czyli Tajny Współpracownik SB „Alek”. Podobnie jak inni prominentni konfidenci w rodzaju Kukuńka, stanął na nieubłaganym gruncie poparcia dla Donalda Tuska, o którym z kolei krążą po mieście pogłoski, jakoby był Tajnym Współpracownikiem SB o pseudonimie „Oskar”, w związku z czym Jarosław Kaczyński na oczach całej Polski powiedział mu w Sejmie: „wiem jedno: jest pan niemieckim agentem”. Donald Tusk w rewanżu oskarża nie tylko byłego Naczelnika Państwa, ale i jego pretorianów, że są „agentami Putina” i w tym celu powołał zasłużonych starych kiejkutów do komisji badającej ruskie wpływy w – pożal się Boże! – „polityce” naszego bantustanu. To znaczy – stare kiejkuty, gwoli uniknięcia nadmiernej ostentacji, wyznaczyły Donaldu Tusku do komisji osoby podstawione, które wszelako „powinność swej służby rozumieją”. Kogóż tam nie ma! Jest pani Irena Lipowicz, która z ramienia Unii Wolności ambasadorowała w Austrii, a także maczała palce przy tworzeniu faszystowskiej regulacji kagańcowej, która została zakamuflowana jako „ochrona danych osobowych”. Słowem – grzeczna dziewczynka, na której można polegać.

Pani prof. Dominika Kasprowicz z UJ habilitowała się na podstawie wypracowania o „skrajnej prawicy” w Europie Zachodniej i Środkowej, więc też nie trzeba jej tłumaczyć, kto jest ruskim agentem. Kolejną osobą jest pani Katarzyna Bąkowicz, która naukowo zajmuje się „dezinformacją”. No, to już wszystko jasne. Dalej mamy pana Bartosza Machalicę’; „historyka i politologa”, obecnie na posadzie w IPN. Kolejnym członkiem jest pan dr hab. Adam Leszczyński z „Krytyki Politycznej”, postawiony akurat na stanowisku szefa Instytutu Myśli Narodowej Romana Dmowskiego. Już on tam zrobi tego całego Romana Dmowskiego na szaro, to znaczy – zdemaskuje go i razobłaczy! Kolejny członkiem jest pan prof. Grzegorz Motyka. Jego to już nie trzeba przedstawiać. To wybitna postać, a właściwie nie tyle „postać”, co posiedzieć. Dalej – pan Tomasz Chłoń. Jego życiorys w Wikipedii zaczyna się od 1987 roku, kiedy to „związał się” z dyplomacją. Z kim „związany” był wcześniej – tego możemy się domyślać. Jeśli chodzi o pułkownika Pawła Białka, to już niczego domyślać się nie musimy. Wszystko jasne. Ale pani Agnieszka Demczuk z UMCS co tam robi? Aaaa, ona też bada „propagandę i dezinformację”, podobnie jak pani Bąkowicz, więc jest w stanie wykonać, a przede wszystkim – naukowo uzasadnić każdy obstalunek. A pan Paweł Ceranka? Aaa, on nadzoruje archiwum MSZ, więc w razie potrzeby „każdy grzech palcem wytknie, zademonstruje; święte pieczęcie złamie, powyskrobuje” – pisze poeta.

Nad całością czuwa szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która wypączkowała z Wojskowych Służb Informacyjnych, pan generał Jarosław Stróżyk. Jakby tego było mało, to pan Bodnar zapewnia, że zawsze będą mogli dołączyć do komisji „prokuratorzy w stanie spoczynku”, co to demaskowali ruskich agentów. Tylko ruskich? A amerykańskich, niemieckich czy izraelskich nie demaskowali? Jeśli nawet kiedyś tam i demaskowali, to po 1990 roku już nie demaskowali, bo mieli zakazane., Ale jakby Donald Tusk im kazał, to też by zdemaskowali – bo cała komisja podlega oczywiście premieru Donaldu Tusku i dlatego właśnie jest „niezależna” i „apolityczna”. No a kto przygotowuje wskazówki dla Donalda Tuska? A któż by, jeśli nie Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen, która Reichsfuhreriną została m. in. dzięki poparciu europosłów PiS, którym surowo to przykazał sam Naczelnik Jarosław Kaczyński? Jak pamiętamy, niedawno Reichsfuhrerin przedstawiła krótką listę aktualnych wrogów Rzeszy: Zjednoczenie Narodowe Maryny Le Pen we Francji Alternatywę dla Niemiec i w Polsce – Konfederację, która obecnie jest chyba w fazie neutralizowania przez bezpiekę. Zjednoczenie Narodowe, raz dlatego, że Zjednoczenie, dwa – że narodowe, a trzy, że francuskie, a nie niemieckie. Tymczasem już Adolf Hitler w 1943 roku zapewniał, że tylko Niemcy potrafią prawidłowo zorganizować Europę, a nie jakieś francuskie żabojady.

Przeczytałem właśnie książkę Jerzego Roberta Elforda „Diabelska Gwardia” w postaci wspomnień oficera SS, który – jako oficer Legii Cudzoziemskiej – dowodzi batalionem Niemców, również w większości byłych SS-manów, we francuskich jeszcze Indochinach. Jest tam scena jego dyskusji z francuskimi dziennikarzami, którzy nie ukrywają swojej odrazy wobec „nazistowskiej kanalii”. „Doskonale zdawałem sobie sprawę, że idee »nazistowskiego ekstremisty« musiały brzmieć dość szalenie w uszach drobnomieszczańskich dziennikarzy, którzy zapewne nigdy w życiu nie poczuli zapachu prochu. Niemniej chcieli prawdy i właśnie im ją przekazałem. My Niemcy, możemy wierzyć i podążać tylko za zdecydowanymi i silnymi przywódcami. Nie ma to nic wspólnego z nazizmem. To nasze dziedzictwo. Poszlibyśmy za Juliuszem Cezarem, Attylą, Napoleonem czy Waszyngtonem z takim samym oddaniem, jakie okazaliśmy Adolfowi Hitlerowi”.

Nie bez powodu ceni on tylko jednego francuskiego generała. Nie Karola de Gaulle’a, tylko jego politycznego przeciwnika, generała Raula Salana, „le plus decore de tous les generaux d’armee francaise. Generał Salan, twórca i przywódca OAS, miał zdecydowane poglądy również na francuską degrengoladę. Zrzucić na Paryż dwie dywizje spadochroniarzy i w miesiąc byłoby po wszystkim. Współczesnym eunuchom w rodzaju prezydenta Emmanuela Macrona coś takiego w ogóle nie przychodzi go głowy, więc każdy, kto – zwłaszcza po latach – odwiedza Paryż, po powrocie mówi: „czarno to widzę”. Dlatego nie jestem pewien, czy Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen umieściła wśród wrogów Rzeszy Alternatywę dla Niemiec, bo chce ona kontynuować III Rzeszę, zamiast budować IV, czy z jakiegoś innego powodu. No a Konfederacja – to nic innego, jak wypadek przy pracy; stare kiejkuty zaspały, BND zaspała i pojawiło się coś, co nie miało prawa się tu pojawić. Na domiar złego, zaczęło wykazywać cechy trwałości, więc musiała zapaść decyzja o „neutralizacji”, która właśnie się odbywa. Czujny Judenrat „Gazety Wyborczej” wytropił jeszcze jednego wroga Rzeszy w naszym bantustanie, w postaci komitetu wyborczego „Polexit” Stanisława Żółtka, który program polityczny ma wpisany w nazwę.

Toteż wydobyty z naftaliny Tajny Współpracownik „Alek” natychmiast dostroił się do nowej mądrości etapu i zaproponował proste jak budowa cepa kryterium demaskowania ruskich agentów. Tak, jak za pierwszej komuny”, kiedy „Alek”, za pośrednictwem swoich oficerów prowadzących, wysługiwał się Breżniewowi, Andropowowi, Czernience czy Gorbaczowowi, było jasne, że kto jest przeciwko przewodniej roli partii i sojuszowi z ZSRR , jest „wściekłym psem imperializmu”, albo sługusem zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców, a konkretnie – Hupki i Czai, to teraz agentem Putina będzie każdy, kto się sprzeciwi nie tylko „pogłębianiu integracji”, ale „integracji” w ogóle.

Jak się okazuje, w bezpiece już postanowiono, a ta cała czereda „profesorów”, specjalistów od „dezinformacji” i tak dalej – to tylko taki listek figowy, który ma przykryć figę w straszliwej postaci.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Czerwiec to miesiąc Najświętszego Serca Jezusa, a nie „pychy zboczeńców” [gay pride]. Ogromne kampanie billboardowe z Najświętszym Sercem na całym świecie

Ogromne kampanie billboardowe z Najświętszym Sercem na całym świecie

Ogromne kampanie billboardowe z Najświętszym Sercem na całym świecie

18/06/2024 polskakatolicka/ogromne-kampanie-billboardowe-z-najswietszym-sercem-na-calym-swiecie

Nasze siostrzane organizacje z USA i Austrii prowadzą obecnie intensywne kampanie billboardowe, mające na celu przywrócenie czerwca jako miesiąca Najświętszego Serca Jezusa. Celem tej inicjatywy jest podkreślenie Królowania Chrystusa w miesiącu, który obecnie często jest zawłaszczany przez aktywistów ideologii LGBTQ.

Zwolennicy America Needs Fatima spotykają się z szerokim entuzjazmem wobec pomysłu umieszczenia blisko 175 billboardów na terenie Stanów Zjednoczonych w czerwcu. Celem jest szerzenie widocznej pobożności do Najświętszego Serca przez cały miesiąc, który tradycyjnie jest Mu poświęcony.

„Kiedy mój mąż i ja po raz pierwszy usłyszeliśmy o billboardach Najświętszego Serca Jezusa, które były umieszczane w całym kraju w zeszłym roku, poczuliśmy bardzo namacalną łaskę, jak powiew powietrza z Nieba, i wiedzieliśmy, że chcemy być częścią tego przedsięwzięcia” – powiedziała pani Therese Castle z Leray, Va., opowiadając o kampanii billboardowej, którą realizuje wraz z mężem.

Do tej pory w całym kraju pojawiły się billboardy z przesłaniem: „Czerwiec jest poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusa. Chrystus jest Królem!” Piękny obraz Najświętszego Serca zwraca uwagę milionów kierowców, przejeżdżających obok tych billboardów.

Boston, MA

Pittsburgh, PA

Cincinnati, OH

Los Angeles, CA

Początki Kampanii Billboardowej

Pittsburgh, PA

Kampania billboardowa miała skromne początki. W czerwcu 2022 roku, zwolennicy America Needs Fatima, państwo Domenick i Ruby Galatolo, zauważyli billboard promujący „Miesiąc dumy” w lokalnym centrum handlowym.

Zaniepokojona agresywnym przekazem, pani Galatolo postanowiła, że w następnym roku w tym samym miejscu pojawi się billboard Najświętszego Serca Jezusa z dumnym napisem: „Czerwiec jest poświęcony Najświętszemu Sercu Jezusa”.

Ku ich zaskoczeniu, w ciągu kilku minut otrzymali odpowiedzi ze znacznymi deklaracjami wsparcia. Wkrótce zostali zalani e-mailami i wiadomościami tekstowymi. Akcja szybko rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych i napływało coraz więcej obietnic od przyjaciół, krewnych, znajomi znajomych oraz zatroskanych katolików.

Katolickie stowarzyszenia wezwały do zbierania darowizn wśród rodzin i przyjaciół Kościoła, aby w pobliżu ich miejsc zamieszkania można było umieścić billboardy z Najświętszym Sercem Jezusa.

W krótkim czasie zwolennicy nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa umieścili billboardy w Miami, Chicago, Los Angeles, Milwaukee i innych miejscach.

Z jednego billboardu nagle wyrosły tysiące.

W następnym roku katolicy w północnej Florydzie byli mile zaskoczeni i zachęceni widokiem nie jednego, lecz wielu wielkich billboardów promujących nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa, które znajdowały się w pobliżu tras.

Nowy Jork, NY

Nowy Jork, NY

Orlando, FL

Fresno, CA

Wasau, WI

Kampania billboardowa w kolejnych krajach

W tym roku „Polska Katolicka, nie laicka” oraz siostrzana organizacja z Austrii dołączyły do kampanii promującej czerwiec jako Miesiąc Najświętszego Serca Jezusa.

Wielkie billboardy pojawiły się w 16 miejscach w samym centrum Warszawy oraz w 14 często odwiedzanych lokalizacjach w Wiedniu, St. Pölten i Linzu.

Do stworzenia billboardu wybrano piękny obraz Najświętszego Serca Jezusa z kościoła parafialnego w Münster w Tyrolu i opatrzono go napisem:

Czerwiec Należy do Najświętszego Serca Pana Jezusa!

W naszych coraz bardziej bezwzględnych czasach jest szczególnie ważne promowanie wiary również w taki sposób.

Wiedeń, Austria

Wiedeń, Austria

Warszawa, Polska

Źródła:

https://americaneedsfatima.org/news/massive-sacred-heart-billboard-campaign

https://tfp.at/2024/06/10/der-monat-juni-ist-dem-heiligsten-herzen-jesu-gewidmet

Diabelska pułapka islamskiej migracji. Ks. prof. Paweł Bortkiewicz o narzucaniu Polsce „uchodźców”

Pułapka islamskiej migracji. Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr o narzucaniu Polsce „uchodźców”

pch24/diabelska-pulapka-islamskiej-migracji

Kultura, która wdziera się w naszą przestrzeń wolności jest, zgodnie z samą nazwą, kulturą uległości. Uległości wymuszanej na nas. Spotyka się  kultura wolności chrześcijańskiej i europejskiej z kulturą podboju dążącą do naszej uległości, do naszego zniewolenia. To jest radykalna opozycja wobec której wszelkie inne różnice etniczne, społeczne, ekonomiczne są wtórne, trzeciorzędne i w końcu nieistotne. Istotnym sporem jest konflikt wolności z dążeniem do zniewolenia nas, do poddania nas uległości zupełnie obcej kulturze – mówi w rozmowie z PCh24.pl ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr.

Tomasz Kolanek, PCh24.pl: Wielebny Księże profesorze, czy diabeł jest najwybitniejszym teologiem?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr: Niewątpliwie można odnieść takie wrażenie. Wystarczy przywołać dwa fragmenty Pisma Świętego, gdzie diabeł zachowuje się jak teolog. Pierwszy fragment to scena z Raju, kiedy diabeł zadaje niezwykle sprytne, bardzo prowokacyjne, wręcz genialne pytanie: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” (Rdz 3, 1), a potem, gdy Ewa mu odpowiedziała dodał: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3, 4-5).

Pytanie diabła można było zrozumieć dwuznacznie. Ponadto było ono na tyle prowokacyjne, że zasiało w człowieku wątpliwości, które przerodziły się w wypaczoną decyzję wolności.
Jeszcze bardziej diabeł ujawnił swój wymiar teologiczny, jeszcze bardziej zaprezentował się jako biblista w scenie kuszenia Chrystusa, kiedy posłużył się Pismem Świętym:

„Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień” (Mt 4, 5-6). Diabeł wyrwał z kontekstu jedno zdanie z Biblii, aby uzasadnić poddanie się Boga Człowieka szatanowi.

Ta scena dobitnie pokazuje nam, że diabeł zna Biblię jak mało kto, ale wykorzystuje ją w sposób instrumentalny, cyniczny, wręcz perwersyjny.

Kościół od zawsze zachęca do czytania Pisma Świętego, ale nie na własną rękę. Biblia musi być czytana zgodnie i razem z Magisterium Kościoła. Jeśli ktoś robi inaczej, to może się to skończyć jak w przypadku protestanckich heretyków, prawda?

Zdecydowanie tak. Protestanci są najlepszym dowodem na to, że dowolność interpretacji Pisma Świętego może doprowadzić do radykalnego zdeformowania obrazu Pana Boga, Bożej Miłości, zbawienia oraz wypaczenia wizji Kościoła i człowieka.

Kościół od wieków przestrzega przed czytaniem Pisma Świętego na własną rękę. Przywołam tutaj tylko słowa Świętego Pawła Apostoła, który w jednym z listów podkreślił, że Pismo Święte nie jest do dowolnego wyjaśniania.

Widocznie już wtedy – 2000 lat temu w pierwotnej gminie chrześcijańskiej – istniały tendencje do tego, aby interpretować Pismo Święte według własnej miary rozumu, a nie według autorytetu Kościoła.

Zapytałem o te dwie kwestie, ponieważ dzisiaj mamy do czynienia z zalewem przestrzeni publicznej przez wyrwane z kontekstu fragmenty Pisma Świętego przez ludzi którzy Kościoła nienawidzą; którzy wzywali do niszczenia katolickich świątyń w czasie tzw. czarnych marszy; którzy nazywają Najświętszy Sakrament „opłatkiem” i którym przeszkadzają krzyże i bicie kościelnych dzwonów. Ci ludzie instrumentalnie wykorzystują Pismo Święte, aby uderzać w katolików w każdym temacie – aktualnie jest to kwestia przyjmowania nielegalnych imigrantów. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tego typu tendencje przybierają na sile? Dlaczego w końcu nie widać stanowczej odpowiedzi hierarchów na tego typu podłe ataki?

Pyta Pan, dlaczego tak się dzieje. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mogę jedynie powiedzieć, że najwidoczniej nienawiść do Kościoła, nienawiść do katolików, antychrześcijańskie zacietrzewienie odebrały niektórym zdolność logicznego myślenia. Być może ludzie ci dali sobie wmówić, że nauka Chrystusa to zło i w związku z tym nie cofną się przed niczym, aby „dowalić” Kościołowi, poniżyć katolików, obrazić duchownych etc.

Mamy tutaj do czynienia z jakimś strasznym paradoksem polegającym na tym, że ludzie, którzy odrzucają Boga, szydzą z Kościoła, drwią z autorytetu Pisma Świętego w pewnym momencie sięgają po Biblię, aby wyrywać z kontekstu jej fragmenty i używać ich niczym pałki do atakowania katolików. To o takich ludziach Onufry Zagłoba w „Trylogii” Henryka Sienkiewicza mawiał „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na Mszę dzwoni”.

To jest po prostu perfidna forma manipulacji, która – jak słusznie Pan zauważył – nie spotyka się ze stanowczą odpowiedzią ze strony nas, katolików, ani tym bardziej biskupów Kościoła katolickiego. Trzeba pamiętać o tym, że Biblia jest naszą Świętą Księgą i w związku z tym manipulowanie Słowem Bożym nie może być traktowane tak jak traktują je wyżej opisani przez nas ludzie. Słowo Boże jest Święte! Słowo Boże ma swoje znaczenie, ma swoją wagę, ma swoją hermeneutykę, która jasno i precyzyjnie określa przede wszystkim interpretację Słowa Bożego, sytuuje je w kontekście etc. O tym wszystkim trzeba pamiętać i nieustannie to przypominać.

Nam, katolikom zabrania się ostrego wypowiadania na temat „wartości” strony lewackiej. Nas, katolików krytykuje się za jakiekolwiek ostre wypowiedzi i mocniejsze słowa. Jednocześnie my, katolicy przyzwalamy na to, żeby wrogowie Kościoła szydzili ze Słowa Bożego. I oni bardzo chętnie to robią – w sposób cyniczny i perwersyjny sięgają po Słowo Boże, aby uzasadniać tezy zupełnie nie Boże.

Powiem szczerze Księże profesorze, że dosłownie krew mnie zalewa, jak słyszę ludzi, o których rozmawiamy, gdy mówią, piszą etc., że „Jezus też był uchodźcą”. Mało tego! Ci sami ludzie piszą otwartym tekstem, że gdyby dzisiaj Święta Rodzina próbowała „przedostać się” do Polski, to „miliony polskich katoli” żądałyby, aby „zastrzelono ich”…

Ci ludzie robią to specjalnie, celowo i z premedytacją, aby nas sprowokować, zdenerwować i jeszcze bardziej rozgrzać i tak napięte emocje społeczne.

Odpowiem najspokojniej jak tylko się da. Polacy nie zastrzeliliby uchodźcy, o czym świadczą ostatnie dwa lata, kiedy mieliśmy do czynienia z ogromną falą realnych uchodźców ukraińskich. Oczywiście z Ukrainy do Polski przybyli również imigranci zarobkowi, dezerterzy i wiele osób, które niekoniecznie z powodu wojny opuścili swój kraj. W przeważającej części mieliśmy jednak do czynienia z uchodźcami. I co? Polacy widząc, że do naszej ojczyzny przybywają realni uchodźcy wojenni potrafili okazać im otwartość etniczną, otwartość gospodarczą etc.. Byliśmy w stanie podzielić się bogactwem narodowym. Byliśmy w stanie podzielić się przestrzenią naszych domów. Byliśmy w stanie dosłownie podzielić się chlebem i czymś do tego chleba. Byliśmy w stanie podzielić się z Ukraińcami pomimo podziałów, jakie istniały i nadal istnieją między nami.

Jedna rzecz była tutaj istotna: z Ukraińcami łączy nas pewna wspólna kultura. Mimo wielu różnic łączy nas pewien rdzeń kulturowy. Mimo wielu nadużyć, które zawsze w świecie ludzkim się zdarzają, wielu Ukraińców odpowiedziało na naszą gościnność swoją wdzięcznością. Oczywiście zdarzały się jakieś patologie, ale niestety taka jest natura ludzka. Nie każdy jest idealny, nie każdego stać na wdzięczność. Ukraińcy pokazali, że potrafią się asymilować. Podejmują pewną pracę, co pokazuje, że mają nie tylko prawa, ale i obowiązki. Ta symetria praw i obowiązków jest niezwykle ważna.

Natomiast w sytuacji tzw. uchodźców, o których dzisiaj mówimy w wymiarze politycznym… Uchodźców nie wiadomo skąd, nie wiadomo z jakich przyczyn… Uchodźców, których jedynym wspólnym mianownikiem jest pojęcie „nielegalny” – w stosunku do tych ludzi nie zostaje spełniony żaden z wyżej wymienionych elementów.

Nie zostaje spełniona żadna wspólnota kulturowa, nie zostaje spełniona możliwość symetrii praw i obowiązków. W ogóle nie ma mowy o tym, żeby roszczeniom towarzyszyły jakieś próby narzucania obowiązków. To jest sytuacja absolutnie nieporównywalna.
Chrystus Pan, który odbył przymusową migrację w wyniku prześladowań do Egiptu wraz ze swoją Rodziną podjął życie w ziemi egipskiej. Nie wiemy jak dokładnie ono wyglądało, ale na pewno nie było postawą roszczeniową. Przede wszystkim Chrystus wraz z Maryją i Józefem wrócił do domu rodzinnego w sytuacji, w której zaistniały ku temu stosowne warunki.

Nie ma tutaj żadnej, absolutnie żadnej analogii między tym obrazem biblijnym, a tymi obrazami, które są kreślone przez współczesnych ideologów.

Druga strona odpowie na powyższe argument Księdza profesora w sposób następujący: to wszystko dlatego, że Ukraińcy są biali, a uchodźcy to albo Murzyni, albo Arabowie…

Ukraińcy są biali, to fakt. Proszę jednak zauważyć, że w stosunku do nich są też pewne różnice i to istotne różnice będące cierniem czy zadrą związaną z naszą trudną historią. Mimo tego byliśmy i jesteśmy w stanie to pokonać.

Czytałem niedawno artykuł autorstwa Chantal Delsol, w którym wyraźnie ona stwierdziła, że Europejczycy jako Europejczycy rasistami nie są. Nie przeszkadza nam, czy ktoś jest takiej, czy innej rasy. Nam przeszkadza i będzie przeszkadzać agresywność i radykalna obcość kultury, która ma szczególne znamiona.

Najkrócej rzecz ujmując: ta kultura, która wdziera się w naszą przestrzeń wolności jest, zgodnie z samą nazwą, kulturą uległości. Uległości wymuszanej na nas.

Spotyka się więc kultura wolności chrześcijańskiej i europejskiej z kulturą podboju dążącą do naszej uległości, do naszego zniewolenia. To jest radykalna opozycja wobec której wszelkie inne różnice etniczne, społeczne, ekonomiczne są wtórne, trzeciorzędne i w końcu nieistotne. Istotnym sporem jest konflikt wolności z dążeniem do zniewolenia nas, do poddania nas uległości zupełnie obcej kulturze.

W tym miejscu z kolei druga strona odpowiedziałaby Księdzu profesorowi, że przecież papież Franciszek do Litanii Loretańskiej dodał wezwanie „Pociecho migrantów, módl się za nami”… Jak można w związku z tym mówić o obcej kulturze, skoro Matka Boża jest „pociechą” dla tych ludzi?

Jestem członkiem zgromadzenia zakonnego, które zajmuje się pracą wśród polskich emigrantów i Polaków żyjących w różnych krajach. Część z nich wyjechała z własnej woli, część została „opuszczona” przez państwo polskie w wyniku powojennych zmian granic, część otrzymała od komunistów „wilczy bilet” etc. Sama pociecha dla migrantów jest czymś jak najbardziej wskazanym.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że ci ludzie, o których mówimy najprościej są definiowani jako „nielegalni uchodźcy”, „nielegalni imigranci”. To nie jest kwestia migracji. To jest kwestia bardzo specyficznej grupy przemieszczającej się, która ma dwie cechy: nielegalność od strony prawnej i radykalną obcość od strony kulturowej. Obcość, w którą wpisana jest wojna kulturowa.

Tutaj nie jest rozwiązaniem pociecha dla tych ludzi. Tutaj trzeba by było sformułować obok wezwania „Pociecho migrantów” wezwanie „Obrończyni przed nielegalnymi uchodźcami”.

W pełni zgadzam się z Księdzem profesorem. Podejrzewam jednak, że takie wezwanie nie zostanie dodane do Litanii Loretańskiej, ponieważ Franciszek dopisując wezwanie „Pociecho migrantów” na pewno nie miał na myśli np. migrantów z Polski, tylko właśnie nielegalnych migrantów.

Szkoda, że Franciszek nie tylko w tym wypadku nie sięga do swoich poprzedników, np. do Świętego Jana Pawła II, który w adhortacji „Ecclesia in Europa” w punkcie 101. pisał o kryzysie migracyjnym. Dokument ten został wydany 28 czerwca 2003 roku – ponad 10 lat przed ogłoszeniem przez Angelę Merkel hasła „Herzlich Willkommen”. Papież w tym dokumencie zwracał uwagę na obowiązki kultury gościnności. Sam obowiązek gościnności wynika z potrzeby ludzkiego serca.

Jednocześnie papież bardzo wyraźnie zaznaczył, że do obowiązków rządów poszczególnych państw kierujących się roztropną troską o dobro wspólne powierzonych sobie społeczności należy prawne regulowanie ruchów migracyjnych, które mogą wyrażać się w konsekwencji w odmowie wjazdu. Migrant ma prawo do przemieszczania się, ale to nie oznacza, że każde państwo, każda wspólnota ma obowiązek przyjęcia tego migranta.

Jeżeli migrant zagraża bezpieczeństwu wspólnoty, to kierując się porządkiem miłości jesteśmy zobowiązani do chronienia bezpieczeństwa własnego domu, własnej rodziny, własnej wspólnoty narodowej.

Dobrze, żeby Franciszek podejmował nauczanie jasno i precyzyjnie wyrażone przez jednego ze swoich poprzedników.

I znowu, Księże profesorze, przywołam argument liberalnej lewicy i innych wrogów Kościoła. Oni w tym miejscu rozdarliby szaty i stwierdzili, że przecież Polacy też gwałcą, też kradną, też mordują, też są przestępcami, gangsterami etc. W ostatnim czasie w mediach społecznościowych mieliśmy do czynienia z jakimś dziwnym rozkoszowaniem się przez tych ludzi informacjami, że gdzieś na Zachodzie sąd skazał Polaka, który popełnił zbrodnię gwałtu bądź morderstwa. Pisali oni, że ciemnogród boi się migrantów, a przecież sami Polacy to takie i takie złesyny…

W przypadku Polaków opisane przez Pana zdarzenia to patologia radykalnie zaprzeczająca naszej kulturze. Patologia, którą należy wypalać gorącym żelazem.

Z kolei w przypadku islamistów są to cechy wpisane w ich kulturę i tutaj leży radykalna różnica. Dążenie do uległości, takie a nie inne traktowanie „niewiernych”, zasada tekijja, zasada ketman, stosunek do kobiet etc. – to nie są elementy, które wyizolowano z islamu. One stanowią jego integralną część.

W przypadku przedstawicieli kultury zachodniej, kultury chrześcijańskiej w tym Polaków mówimy więc o skrajnej patologii godnej potępienia i najsurowszego ukarania. Z kolei w przypadku kultury islamu mamy do czynienia z normą postępowania i to jest przerażające.

Jesteśmy wzywani do okazywania fałszywego miłosierdzia`- za wszelką cenę mamy przyjmować i pomagać nielegalnym imigrantom. Nieważne, skąd i kim oni są. Ważne, że my też jesteśmy złymi ludźmi i musimy za to zapłacić. Jak powinno wyglądać jednak prawdziwe, realne miłosierdzie z naszej strony dla nielegalnych imigrantów?

Obowiązuje nas porządek miłości, a więc przede wszystkim miłość własnej wspólnoty poczynając od wspólnoty rodzinnej.

Zauważmy, że Przykazanie Miłości Bliźniego mówi wprost: „Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego”. To jest bardzo realistyczny, bardzo konkretny punkt odniesienia dla nas. Musimy miłować dobrze pojętą miłością siebie samych. Musimy miłować tą miłością nasze rodziny, swój naród. Oczywiście w miarę możliwości człowiek może rozszerzać to serce dalej, ale w taki sposób, który nie będzie zagrażał tym dobrom, które stanowią pierwszorzędny przedmiot mojej miłości. Oznacza to, że mogę dzielić się swoim domem, ale nie mam obowiązku oddać tego domu obcym, zostać z niego wypędzonym i samemu stać się bezdomnym.

Miłość jest racjonalna. Miłość nie jest emocją kierowaną jakąś ideologią. Miłość jest autentyczna. Najczystsza miłość jest miłością życzliwości i dobrej woli, ale ta dobra wola musi opierać się na rozumie.

Często w dyskusji o imigrantach przywołuje się obraz miłosiernego Samarytanina. On rzeczywiście reaguje w potrzebie, ale proszę zauważyć, że rannego wędrowca przekazuje on do instytucji, jaką była gospoda.

Gospoda w tej przypowieści wcale nie była jakimś przypadkowym miejscem. To nie była tylko restauracja. W tamtych czasach gospoda pełniła również rolę pewnej placówki opiekuńczej. W gospodzie można było opatrzyć rany, przenocować etc. To była instytucja.
Miłosierny Samarytanin nie zabiera rannego wędrowca do swojego domu, nie wiąże się z nim na stałe. Owszem udziela mu konkretnej pomocy, asygnuje pewną kwotę pieniędzy, ale kieruje rannego do zorganizowanej instytucji. To jest działanie bardzo racjonalne i celowe, a nie chaotyczne i oparte wyłącznie na emocjach.

Uczmy się od miłosiernego Samarytanina.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Stan Kansas pozywa firmę Pfizer w sprawie o „wprowadzanie w błąd” i „zdarzenia niepożądane” związane ze szczepionkami na COVID.

Stan Kansas pozywa firmę Pfizer

Kansas złożył pozew w sprawie o „wprowadzanie w błąd” i „zdarzenia niepożądane” związane ze szczepionkami na COVID-19.

MARIUSZ JAGÓRA JUN 18

Stan Kansas złożył pozew przeciwko firmie Pfizer, Inc. w związku z domniemanymi naruszeniami ochrony konsumentów związanymi z produkcją przez firmę szczepionki przeciwko COVID-19, twierdząc, że firma reklamowała szczepionki jako bezpieczne, mimo że wiedziała, że są one związane z „poważnymi zdarzeniami niepożądanymi”.

W 69-stronicowym pozwie złożonym w Sądzie Okręgowym Hrabstwa Thomas czytamy, że Pfizer wprowadził opinię publiczną w błąd, twierdząc, jego szczepionka przeciwko COVID-19 jest bezpieczna i skuteczna, mimo iż firma wiedziała, że jest ona związana z poważnymi zdarzeniami niepożądanymi, w tym z zapaleniem mięśnia sercowego i osierdzia, nieudanymi ciążami, a jej skuteczność z czasem słabła i nie chroniła przed wariantami COVID-19. Pfizer zataił przed opinią publiczną te „krytyczne informacje dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności”. W pozwie zarzuca się, że „działania i oświadczenia firmy dotyczące szczepionki COVID-19” naruszyły ustawę o ochronie konsumentów w Kansas, niezależnie od tego, czy jakikolwiek konsument ostatecznie przyjął szczepionkę Pfizer przeciwko COVID-19, czy nie: „Pfizer musi zostać pociągnięty do odpowiedzialności za fałszywe przedstawianie korzyści płynących ze szczepionki COVID-19 przy jednoczesnym ukrywaniu i zatajaniu prawdy o zagrożeniach dla bezpieczeństwa szczepionki, jej słabnącej skuteczności i niezdolności do zapobiegania przenoszeniu wirusa”.

Pozew, złożony przez republikańskiego prokuratora generalnego Krisa Kobacha, zarzuca, że dzięki fałszywym oświadczeniom firmy na temat szczepionki, zarobiła ona rekordowe przychody dla firmy w wysokości około 75 miliardów dolarów w ciągu zaledwie dwóch lat. Firma Pfizer stosowała różne metody ukrywania „krytycznych danych” związanych z bezpieczeństwem i skutecznością szczepionki, w tym stosowanie umów z klauzulami o zachowaniu poufności, wydłużanie harmonogramów badań czy niszczenie grupy kontrolnej uczestniczącej w badaniu klinicznym szczepionki. Ponieważ Pfizer odślepił pierwotną grupę kontrolną i pozwolił jej uczestnikom na otrzymanie szczepionki Pfizer przeciwko COVID-19, ani Pfizer, ani rządowe organy regulacyjne i niezależni naukowcy nie mogą w pełni porównać bezpieczeństwa i skuteczności szczepionki Pfizer przeciwko COVID-19 z osobami niezaszczepionymi: „Szeroko zakrojone i agresywne wysiłki firmy Pfizer mające na celu ukrycie informacji o szczepionce COVID-19 są sprzeczne z jej publicznymi zobowiązaniami do przejrzystości i rodzą poważne pytania o to, co Pfizer ukrywa i dlaczego to ukrywa” – czytamy w pozwie.

W pozwie zarzuca się również, że Pfizer nie ujawnił ograniczeń swoich badań nad szczepionką na COVID-19: „Kiedy Pfizer ogłosił, że FDA zatwierdziła szczepionkę Pfizera przeciwko COVID-19 do stosowania w nagłych wypadkach, nie ujawnił, że jego badanie obejmowało tylko osoby zdrowe i wykluczało osoby ze schorzeniami. Pfizer kłamał składając oświadczenia dotyczące bezpieczeństwa swojej szczepionki przeciwko COVID-19 wiedząc, że nie ma uzasadnionych podstaw, aby twierdzić, że jest ona bezpieczna dla osób, u których zdiagnozowano COVID-19, które miały obniżoną odporność lub które były w ciąży lub karmiły piersią”.

Sędzia Kobach twierdzi, że Pfizer prowadził własną bazę danych zdarzeń niepożądanych, oddzielną od systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych szczepionek (VAERS), która zawierała przypadki zdarzeń niepożądanych zgłaszanych przez osoby indywidualne, przypadki zgłaszane przez organy służby zdrowia, przypadki opublikowane w literaturze medycznej, przypadki z programów marketingowych sponsorowanych przez Pfizera, badania nieinterwencyjne oraz przypadki poważnych zdarzeń niepożądanych zgłaszanych z badań klinicznych niezależnie od oceny przyczynowości. Baza danych zdarzeń niepożądanych firmy Pfizer zawierała znacznie więcej danych o NOPach niż baza VAERS. Pfizer nigdy nie opublikował danych o zdarzeniach niepożądanych ze swojej bazy danych”.

Pozew ma na celu nałożenie cywilnych kar pieniężnych, odszkodowań i nakazów sądowych, aby powstrzymać firmę Pfizer przed składaniem wprowadzających w błąd i zwodniczych oświadczeń na temat swojej szczepionki.

Nie jest to pierwszy pozew złożony przeciwko firmie Pfizer w związku ze szczepionką przeciwko COVID-19. W listopadzie 2023 r. prokurator generalny Teksasu Ken Paxton złożył podobny pozew przeciwko firmie, zarzucając jej stosowanie wprowadzających w błąd praktyk marketingowych i reklamowych.

W oświadczeniu dla mediów Pfizer powiedział: „Jesteśmy dumni, że opracowaliśmy szczepionkę na COVID-19 w rekordowym czasie w środku globalnej pandemii i uratowaliśmy niezliczoną liczbę istnień ludzkich. Od czasu pierwszej autoryzacji przez FDA w grudniu 2020 r. szczepionka Pfizer-BioNTech przeciwko COVID-19 została podana dla ponad 1,5 miliarda osób, wykazała korzystny profil bezpieczeństwa we wszystkich grupach wiekowych i pomogła chronić przed poważnymi skutkami COVID-19, w tym hospitalizacją i zgonem”.

Unijna dyrektywa azylowa koszmarna dla Polski. Cejrowski: Polexit – to jedyna odpowiedź

Unijna dyrektywa azylowa koszmarna dla Polski. Cejrowski: To jedyna odpowiedź

18.06.2024 nczas/unijna-dyrektywa-azylowa-koszmarna-dla-polski

Wojciech Cejrowski.
Wojciech Cejrowski. / foto: screen YouTube: Wojciech Cejrowski

Polska ma płacić imigrantom więcej niż na przykład polskim emerytom – tak wynika z dyrektywy azylowej narzucanej przez Unię Europejską. Wojciech Cejrowski uważa, że jest tylko jeden sposób na rozwiązanie problemu.

Wszystko wskazuje na to, że imigranci w Polsce mogą niedługo żyć jak pączki w maśle. Dostaną zakwaterowanie i solidny zasiłek na poziomie niemieckim, a do pracy nikt ich nie będzie zmuszał.

To za sprawą unijnej dyrektywy azylowej, której treść w mediach społecznościowych ujawnił były europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski. UE chodzi o to, by imigranci nielegalnie szturmujący bramy Europy dostawali w każdym z krajów członkowskich, w którym zostaną ulokowani, taki sam zasiłek. Ma to zapobiec ich „wtórnemu przemieszczaniu” do krajów, które oferują lepsze zasiłki socjalne.

CZYTAJ WIĘCEJ: Będziemy płacić imigrantom lepiej niż polskim emerytom? Szokujące zapisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego

Polski rząd, ustami minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk zapowiada, że unijną dyrektywę, która weszła w życie 14 maja 2024 roku, będzie renegocjować.

Gdyby jednak zapowiedzi Donalda Tuska i spółki o nieprzyjmowaniu imigrantów były prawdziwe, żadne renegocjacje nie byłyby potrzebne, bo Polska żadnych imigrantów w ramach paktu migracyjnego by nie przyjęła.

Dyrektywę azylową w ostrych słowach skomentował Rafał Ziemkiewicz. „Czyli tak: migrantom przysyłanym z Niemiec musimy zapewnić takie same zasiłki i warunki bytu jakie dają Niemcy. Jednocześnie, z uwagi na procedurę nadmiernego deficytu, musimy ściąć do pniaka emerytury, zasiłki i zarobki Polaków. Kto przeciwko, ten rasista i Putin. Aleście Polskę załatwili tym swoim Tuskiem i jego pacynkami, cymbały skończone…” – napisał publicysta.

Wpis ten skomentował Wojciech Cejrowski, który uważa, że wyjście w tej sytuacji jest jedno. „Polexit. To jedyna odpowiedź” – uważa Cejrowski.

Zbrodnicza decyzja NFZ. Gargantuiczna kara za odmowę aborcji. Leszczyna sprawcza.

Przełomowa decyzja NFZ. Gargantuiczna kara za odmowę aborcji. Leszczyna zapowiada kolejne

18.06.2024 nczas/zbrodnicza-decyzja-nfz-gargantuiczna-kara-za-odmowe-aborcji

Izabela Leszczyna z kosą.
Izabela Leszczyna z kosą. (kolaż)

NFZ ukarał Pabianickie Centrum Medyczne 550 tys. zł kary za odmowę wykonania tzw. aborcji. Poinformowała o tym w poniedziałek minister zdrowia Izabela Leszczyna. Szpital w Pabianicach nie zgadza się z karą i zapowiada wystąpienie do sądu przeciwko NFZ.

Minister zdrowia Izabela Leszczyna powiedziała w poniedziałek, że departament kontroli NFZ prowadzi postępowania kontrolne odmów tzw. aborcji, czyli zabijania dzieci nienarodzonych i 13 czerwca zakończył taką procedurę w Pabianickim Centrum Medycznym. Skutkiem kontroli było nałożenie na szpital kary 550 tys. zł.

Pabianickie Centrum Medyczne potwierdziło, że w 2023 r. NFZ prowadził kontrolę na Oddziale Ginekologiczno-Położniczym. Postępowanie dotyczyło realizacji i rozliczania świadczeń udzielonych pacjentce i zakończyło się nałożeniem kary umownej.

Szpital nie zgadza się nie tylko z decyzją NFZ, ale też z ustaleniami kontroli w placówce. Rzecznik prasowa szpitala Patrycja Socha przekazała stanowisko Pabianickiego Centrum Medycznego wobec nałożonej na placówkę kary.

„Pabianickie Centrum Medyczne Sp. z o.o. nie zgadza się z ustaleniami kontroli przeprowadzonej przez NFZ i nałożoną karą w wysokości 550 tys. zł. Szpital nie odmówił pacjentce prawa do wykonania aborcji, wskazał jedynie, że konieczne jest przedłożenie przez pacjentkę ostatecznych wyników diagnostycznych” – czytamy w oświadczeniu.

Według stanowiska spółki „szpital skorzysta z przysługującego mu prawa zgłoszenia, na piśmie, do prezesa NFZ odwołania od wyniku kontroli, tj. zastrzeżeń do treści zawartych w wystąpieniu pokontrolnym”.

Pismo w tej sprawie jest w przygotowaniu. Dalsze kroki spółki zarządzającej placówką zależą od stanowiska prezesa NFZ.

„W przypadku nieuwzględnienia odwołania szpitala od wyniku kontroli przez prezesa NFZ wystąpimy na drogę postępowania sądowego przeciwko Narodowemu Funduszowi Zdrowia wraz ze złożeniem do sądu wniosku umożliwiającego zablokowanie potrącenia kary przez NFZ” – napisała w oświadczeniu Socha.

W Pabianicach zaprzeczają też, żeby w przypadku pacjentki, której dotyczyła kontrola, lekarze powołali się na klauzulę sumienia.

„Zaznaczamy, że żaden z lekarzy Oddziału Ginekologiczno-Położniczego szpitala nie stosował w tym czasie ani nie stosuje obecnie tzw. klauzuli sumienia. Szpital podkreśla, że żadnej pacjentce nie odmówiono hospitalizacji i udzielenia świadczenia gwarantowanego polegającego na terminacji ciąży w uzasadnionych prawnie i medycznie przypadkach” – podkreśliła rzeczniczka szpitala.

W oświadczeniu napisała też, że w sytuacji pacjentki, której prawidłowość udzielonych świadczeń była przedmiotem kontroli NFZ, nie doszło do odmowy udzielenia świadczenia. Szpital podejmował wszelkie działania mające na celu kompleksowe zaopiekowanie się pacjentką, działał z poszanowaniem praw pacjenta i z należytą starannością.

Według minister zdrowia Izabeli Leszczyny w NFZ są jeszcze dwie inne kontrole domniemanej odmowy zabicia dzieci nienarodzonych. – Obawiam się, że tam też nałożenie kary będzie zasadne – grzmiała Leszczyna.

Szefowa resortu zdrowia, pytana o dostępność „zabiegów” zabijania dzieci w łonach matek, zgodnych z obecnym stanem prawnym oświadczyła, że placówki medyczne mają obowiązek tak zorganizować pracę, by przynajmniej jeden z lekarzy mógł wykonać „zabieg”. Wynika to z opublikowanej w Dzienniku Ustaw 15 maja nowelizacji rozporządzenia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.

Zgodnie z nowelizacją świadczeniodawca realizujący umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na udzielanie świadczeń w zakresie „położnictwo i ginekologia”, gdy zabicie nienarodzonego dziecka jest dopuszczalne przepisami prawa, jest zobowiązany do wykonywania „świadczeń zakończenia ciąży”.

Zmienione rozporządzenie przewiduje, że „świadczenie” to ma zostać wykonane „w miejscu udzielania świadczeń, niezależnie od powstrzymania się przez lekarza wykonującego zawód u tego świadczeniodawcy od wykonania świadczenia, z powołaniem się na klauzulę sumienia”.

Resort wprowadził również karę umowną, w wysokości do 2 proc. kwoty zobowiązania wynikającego z umowy za każde stwierdzone naruszenie wprowadzanego zobowiązania. W noweli jest też przepis umożliwiający rozwiązanie umowy w części albo w całości, bez zachowania okresu wypowiedzenia w razie naruszenia przez szpital nałożonego obowiązku.

To potężna zachęta do osiedlania się w Polsce migrantów socjalnych

Niesprawiedliwość gwarantowania migrantom lepszej opieki niż tym, na 
których koszt się to będzie odbywać, to jedno.

Kwintesencją tego pomysłu jest coś innego.

Regulacje prowadzące do wyrównania poziomu świadczeń w całej Unii, stworzą potężną zachętę do osiedlania się w Polsce imigrantów socjalnych, niechętnych podjęciu pracy a polujących na benefity. Dotąd takiej zachęty brakowało.

Co więcej, przy takim samym poziomie świadczeń nominalnych, korzystniej 
jest wydawać te same pieniądze w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii niż w 
Holandii lub Francji.

Może to stworzyć dodatkowo bodziec do przenoszenia się z Europy Zachodniej do krajów, gdzie za te same pieniądze kupią więcej, gdzie siła nabywcza euro jest większa. Gdzie w dodatku będą prestiżowo i materialnie górować nad dużą częścią autochtonów.

Stworzyłoby to potężny mechanizm „spontanicznego” obdzielenia nas 
ubogaceniem, ze wszystkimi jego, jakże uderzającymi, korzyściami.

ukłony

Przemysław Załuska

Wokół dyrektywy UE nakazującej nam płacenie imigrantom za nic-nie-robienie na poziomie zasiłków w Niemczech

Kontrowersje wokół nowej dyrektywy UE nakazującej płacenie imigrantom za nicnierobienie na poziomie zasiłków w Niemczech

2024-06-17 wokol-nowej-dyrektywy-ue-nakazujacej-placenie-imigrantom-za-nicnierobienie

W ostatnim czasie w mediach niemal niezauważona przeszła informacja dotycząca nowej dyrektywy Unii Europejskiej, która ma istotny wpływ na zasady przyjmowania ciągnących masowo na zasiłki cwanych nierobów z Azji i Afryki. Dyrektywa 2024/1346, przyjęta 14 maja 2024 roku, nakłada nowe standardy, które państwa członkowskie, w tym Polska, będą musiały wprowadzić do 12 czerwca 2026 roku. Niemcy zamiast zaprzestać płacenia zasiłków niepracującym przybyszom chcą zmusić wszystkie kraje w UE do płacenia im kieszonkowego na poziomie Niemiec, żeby nie uciekali do nich po pieniądze.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów dyrektywy jest brak możliwości wyboru kraju pobytu przez osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową. Oznacza to, że państwa członkowskie będą miały prawo decydować, gdzie umieścić tych, którzy szukają azylu. Z jednej strony ma to zapobiec zjawisku „asylum shopping”, czyli wybierania przez uchodźców kraju, który oferuje najlepsze warunki socjalne. Z drugiej strony, rodzi to pytania o sprawiedliwość i etyczność takiego podejścia, zwłaszcza w kontekście różnic w standardach życia w różnych krajach UE.

W przeciwieństwie do obywateli płacących podatki, którzy muszą zadbać sami o siebie, migranci będą mieli dodatkowo prawo do mieszkań zapewniających im odpowiedni standard życia. W wyjątkowych sytuacjach, takich jak wyczerpanie dostępnych miejsc, mogą być stosowane tymczasowe rozwiązania o niższym standardzie, ale nadal zapewniające dostęp do opieki zdrowotnej i godziwy poziom życia.

Dyrektywa gwarantuje również prawo do świadczeń materialnych, takich jak kieszonkowe, wyżywienie, odzież i artykuły higieny osobistej. Zrównanie kieszonkowego z poziomem obowiązującym w innych krajach członkowskich budzi szczególnie duże kontrowersje. Na przykład w Niemczech wynosi ono 502 euro miesięcznie, co oznacza, że taka kwota musi być również przyznawana w Polsce. Dla porównania, polscy emeryci i renciści często otrzymują świadczenia na znacznie niższym poziomie, co rodzi obawy o sprawiedliwość i moralność takich rozwiązań.

Dzieci osób ubiegających się o ochronę międzynarodową będą miały prawo do edukacji na takich samych zasadach jak obywatele danego państwa członkowskiego. Po określonym czasie, nie później niż sześć miesięcy od złożenia wniosku, imigranci zyskają również prawo do dostępu do rynku pracy.

Przybysze będą mieli prawo do otrzymania jasnych i zrozumiałych informacji na temat swoich praw i obowiązków, warunków przyjmowania, dostępnej pomocy prawnej i innych istotnych kwestii. Informacje te powinny być przekazywane w języku, który dana osoba rozumie, co ma na celu zapewnienie pełnego zrozumienia procesów azylowych i możliwości dostępnych dla uchodźców.

Dyrektywa 2024/1346 jest kontynuacją działań Unii Europejskiej mających na celu harmonizację standardów przyjmowania osób ubiegających się o ochronę międzynarodową w państwach członkowskich. Celem jest zapewnienie, że wszystkie osoby poszukujące ochrony w UE będą traktowane w sposób godny i sprawiedliwy, niezależnie od kraju, w którym złożą wniosek. Dyrektywa ma również na celu zmniejszenie różnic w procedurach azylowych i warunkach przyjmowania między poszczególnymi krajami, co ma ograniczyć wtórne przemieszczenia uchodźców w obrębie Unii Europejskiej.

Jednakże, wprowadzenie tych nowych standardów może napotkać na różne wyzwania. Krytycy argumentują, że kraje takie jak Polska, które borykają się z trudnościami gospodarczymi, mogą mieć problemy z wdrożeniem tych standardów bez odpowiedniego wsparcia finansowego ze strony UE. Istnieje również obawa, że zrównanie świadczeń materialnych z poziomem obowiązującym w bogatszych krajach członkowskich może przyciągnąć do biednych krajów większą liczbę cwaniaków chętnych na łatwe pieniądze, co zwiększy presję na ich systemy społeczne i gospodarcze.

Dla wielu obywateli, szczególnie tych, którzy sami zmagają się z trudnościami ekonomicznymi, nowe przepisy mogą wydawać się niesprawiedliwe. Fakt, że nielegalni imigranci mogą otrzymywać świadczenia na poziomie wyższym niż niektórzy emeryci i renciści w Polsce, jest szczególnie kontrowersyjny. Wielu ludzi obawia się, że będą musieli pracować ciężej, aby utrzymać system socjalny, który oferuje takie świadczenia imigrantom. Niemcy zamiast skończyć z wabieniem nierobów zasiłkami chcą po prostu zmusić wszystkich do popełnienia ich błędu, który skutkuje tam teraz licznymi atakami nożowników z krajów islamskich.

Polacy jeszcze się nie zorientowali co dla nich przyszykowali unijni decydenci.  „Kieszonkowe” dla nieroba z Azji czy Afryki, ma być wyższe niż zasiłek dla pełnoprawnego obywatela po 10 latach uczciwej pracy i tylko 1400 zł niższe niż wynagrodzenie ludzi ciężko pracujących na ten socjal za tak zwaną najniższą krajową.

Do tego nielegalni imigranci muszą dostać darmowe lokum i opiekę zdrowotna. Jednak ostatnie wyniki wyborów i to trzykrotnie, wskazują na to, że Polacy chcą być zrobieni w przysłowiowego człona i nadal nie pojęli co się wyprawia w UE i krajach członkowskich, co najwyraźniej skłania ich do głosowania na swoich oprawców, bo tak kazał im telewizor.

Miesiąc dumy z imigrantów

Miesiąc dumy z imigrantów

Autor: CzarnaLimuzyna , 18 czerwca 2024

Imigracja ma podobno wzmocnić polską demokrację zagrożoną odradzającym się rasizmem i radykalnym populizmem. Hasło ataku na polski ciemnogród dała pierwszy raz, kilkanaście lat temu, Gazeta Wyborcza drukując artykuł „Patriotyzm jest jak rasizm”. Diagnozę potwierdził rabin Schudrich mówiąc, że widział na własne oczy maszerujący po ulicach Warszawy, faszyzm.

Uśmiechnięte Ukropolin nie poddaje się i wbrew terrorowi skrajnej normalności świętuje ostatnio na potęgę. Był dzień konfidenta, a w ostatnią Niedzielę dzień zgnilizny. Przepraszam, „miesiąc”. Ogłoszono miesiąc dumy ze zgnilizny. Okazuje się, że nie ma przeszkód, aby do świątecznego kalendarium dołączyć inne ruchome święta. Chodzi o nieustannie atakowanych, przez straż graniczną i żołnierzy, imigrantów wśród których jest wielu chirurgów specjalizujących się w operacjach szyi, gardła i klatki piersiowej.

Jak napisał Sztab Generalny WP na Twitterze: W ostatnich dniach na polskie patrole nasiliły się ataki migrantów ze strony białoruskiej. Tylko w maju w bezpośrednich starciach z coraz bardziej agresywnymi zachowaniami poszkodowanych zostało 25 żołnierzy…

– Faszyści! Bestie w mundurach! -rozbrzmiewały głosy pełne oburzenia.

Do świątecznych obchodów włączyli się Niemcy robiąc nam prezent. Sprawę opisała Rzeczpospolita: „Straż Graniczna poinformowała, że niemiecka policja przywiozła i pozostawiła cudzoziemców w Polsce”.

“Przywiezienie i pozostawienie przez niemiecką Policję cudzoziemców w Polsce (Osinów Dolny) odbyło się z naruszeniem zasad współpracy obu służb i prawa regulującego kwestie przekazywania osób” – pisze w komunikacie umieszczonym na swoim profilu w serwisie X Straż Graniczna.

Wszystko to kropla w morzu potrzeb. Zanim nachodźcy zmienią Polskę minie kilka lat, kilka lat użerania się z Polakami, którzy nie chcą się dzielić tym co otrzymują z Unii.

Dwoją się i troją aktywiści, którzy pomagają w przewozach, a nawet dzielą się… butami.

Jak widać mój sarkastyczny ton nie jest przesadny. To się dzieje naprawdę.

Nie byle jakiego wysiłku dokonuje “przedstawiciel mniejszości etnicznej” Donald Tusk, który codziennie przepoczwarza się po kilka razy będąc równocześnie i za i przeciw. I to ten sam Tusk?- pytają niektórzy. Tak, ten sam. Jest lepszy od Morawieckiego.

Grafika: antytusk.pl

Tymczasem, nawarstwiły się pewne opóźnienia…

Nie zostało jeszcze uchwalone prawo do nienawiści. Jeszcze nie uchwalone, lecz dziennikarze TVP i TVN już je stosują!

„Ustawa o mowie nienawiści”, tak jak już wielokrotnie pisałem, ma być prawem do okazywania nienawiści ludziom normalnym, dając możliwość represjonowania Polaków za poglądy i postawę patriotyczną. Można ją porównać do prawa okupacyjnego lub regulacji państwa totalitarnego.

Ustawa nie została do tej pory uchwalona przez Szejm, ale wielu lewicowych funkcjonariuszy tzw. frontu ideologicznego stosuje ją w praktyce.

Jeden z przykładów opisał @BostonTea84

Kłamliwy, ohydny, podżegający do nienawiści wpis Karoliny Opolskiej, dziennikarki TVP. Apeluję do Rady Etyki Mediów o niezwłoczną interwencję, tj. o zdjęcie jej programów z anteny.

Dlaczego wpis jest kłamliwy?

WSZYSTKIE oficjalne źródła (zarówno dane policyjne, jak i rozmaite sondaże wiktymizacyjne, robione na reprezentatywnych próbach) niezmiennie wykazują, że biali Polacy mają jedne z najniższych wskaźników przemocy (w tym przemocy seksualnej) w Europie i na świecie.

Jeżeli ktoś chce przeczytać co napisała Pani Wytatuowana, to całość znajduje się pod tym linkiem.

Kończę dość konkretnym cytatem

Dzisiaj na X (dawniej Twitter) lewary oraz inne liberałki miotają w amoku epitetem “rasistowski” i z moralną wyższością kierują wyzwiska typu “rasista” pod adresem każdego, kto nie ma ochoty oglądać subsaharyjskich Murzynów i afgańskich pakoli u siebie na osiedlowym przystanku. Jest to idealna okazja, aby przypomnieć skalę lewarskiej hipokryzji w rzeczonym temacie. Otóż biali o poglądach lewicowych uciekają od “kolorowych imigrantów” do białych dzielnic i robią to częściej niż biali o poglądach konserwatywno-prawicowych. Innymi słowy, lewoskrętni na sztandarach mają wypisane obłąkańcze slogany, że “różnorodność jest naszą siłą”, po czym pakują walizki i bunkrują się w białych, izolowanych, homogenicznych rasowo enklawach. Niestety – nie wszystkich białych stać na luksus przeprowadzki. Ci mniej zamożni muszą żyć w towarzystwie Murzynów albo innych arabskich plemion i regularnie doświadczać dobrodziejstw ideologii multikulti, czyli konfliktów plemiennych, wybuchów bomb i granatów, syfu na ulicach, pospolitej przemocy oraz drastycznego spadku zaufania społecznego. Do refleksji.

Dopiszę jeszcze rzecz zasadniczą. Brak zgody na przyjmowanie Murzynów, Arabów, Azjatów, Żydów, Ukraińców lub kogokolwiek innego jest niezbywalnym prawem każdego normalnego Polaka, prawem narodu do decydowania kogo chce gościć na swojej ziemi, a kogo nie.

Ekumeniczna pułapka. Czy Franciszek zmieni prymat papieski? Projekt anglikanizacji Kościoła.

Ekumeniczna pułapka. Jak Franciszek zmieni prymat papieski? franciszek-a-prymat-papieski

Projekt anglikanizacji Kościoła katolickiego postępuje naprzód wielkimi krokami. Decydująca może być 1700. rocznica Soboru Nicejskiego, która przypada w przyszłym roku. Czeka nas poważny wstrząs, ale nie popadajmy w rozpacz. Chrystus Pan zapowiedział wielkie odstępstwo; ale zapewnił nas również o tym, że On zwycięży, a Jego Kościoła bramy piekielne nie przemogą. Nawet, jeżeli bramy te mają dziś postać relatywistycznego chrześcijaństwa.

Nowy dokument Franciszka

W czwartek 13 czerwca watykańska Dykasteria ds. Popierania Jedności Chrześcijan ogłosiła obszerny dokument syntetyczny dotyczący prymatu biskupa Rzymu. Nosi tytuł „Biskup Rzymu. Prymat i synodalność w ekumenicznych dialogach i w odpowiedziach na encyklikę Ut unum sint” i ma w sumie 150 stron. Tekst nie posiada żadnego autorytetu nauczycielskiego. Jest wyłącznie podsumowaniem ostatnich około trzydziestu lat dialogu, zwłaszcza tego, co wydarzyło się w ekumenizmie po publikacji encykliki Ut unum sint św. Jana Pawła II. To właśnie w tamtym dokumencie papież Wojtyła zapisał słynne zdanie, zgodnie z którym konieczne jest znalezienie „takiej formy sprawowania prymatu” pozwoliłaby na przeprowadzenie dzieła zjednoczenia chrześcijan. Dokument Dykasterii wskazuje, że kwestia prymatu papieża jest największym problemem dialogu ekumenicznego, na co zwrócił uwagę w 1967 roku św. Paweł VI.

Data publikacji dokumentu nie jest przypadkowa. Choć sama Dykasteria zwraca uwagę przede wszystkim na przypadającą w przyszłym roku okrągłą 30. rocznicę publikacji Ut unum sint, w istocie o wiele ważniejsza jest inna data. W 325 roku odbył się pierwszy sobór powszechny – Sobór Nicejski. W piśmiennictwie ekumenicznym ostatnich lat często zwraca się uwagę, że 1700. rocznica tego wydarzenia byłaby bardzo dobrym momentem na dokonanie jakiegoś rzeczywistego przełomu, takiego, który nie ograniczałby się tylko do teologicznej deklaracji podpisanej przez Kościół katolicki i jedną ze wspólnot niekatolickich, ale który dałby autentyczny impuls zjednoczeniu chrześcijan. Wydaje się, że dokument Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan ma ambicję przygotować grunt pod taką możliwość.

Niekatolicy przyjęli ten tekst bardzo różnie. W czasie prezentacji dokumentu w Rzymie obecni byli przedstawiciele Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego oraz Wspólnoty Anglikańskiej. W swoich komentarzach zwrócili uwagę na dużą wartość dokumentu i wyrazili nadzieję, że pozwoli on na faktyczne zmiany. O wiele ostrożniej rzecz ocenili protestanci niemieccy, wypowiadając się na temat tekstu z dyplomatyczną miałkością. Wynika to z faktu, że tekst Watykanu jest w gruncie rzeczy bardzo mało konkretny. Zwraca uwagę na różnorodne „przeszkody” dla zjednoczenia chrześcijan, ale tak naprawdę nie prezentuje żadnych rozwiązań, które mogłyby zadowolić większość niekatolików, zwłaszcza luteranów czy ewangelików reformowanych.

Dokument proponuje cztery obszary działania ekumenicznego na rzecz zmiany sposobu sprawowania prymatu.

Co miałoby się zmienić?

Po pierwsze, chodzi o dogmat o nieomylności papieskiej. W watykańskim tekście mówi się o możliwości „reinterpretacji” nauczania I Soboru Watykańskiego tak, aby oddzielić od siebie to, co w tym nauczaniu niezmienne, od tego, co tymczasowe. Nie padają jednak dosłownie żadne konkretne propozycje przeprowadzenia tego „rozróżnienia”. Stąd można zaryzykować stwierdzenie, że postulat ponownego odczytania Vaticanum I jest raczej formą dyplomatycznej zachęty do niekatolików, by aż tak bardzo nie przejmowali się dogmatem o nieomylności, przy jednoczesnej sugestii, że Kościół katolicki nie zamierza z tego rezygnować. Jako możliwą drogą tej reinterpretacji wskazuje się położenie nacisku na „nieomylność Kościoła” w ogóle – wskazanie, że papież nie stoi „ponad Kościołem”, to znaczy że jego nieomylność nie jest związana z żadną z politycznych funkcji, które sprawuje, ale wynika z faktu jego umiejscowienia w Kościele Chrystusowym. Czytelnik przyzna, że nie jest to zbyt precyzyjne: wydaje się, że ostatecznie propozycję można sprowadzić do pewnej zmiany języka, ale bynajmniej nie treści.

Drugą z propozycji jest zróżnicowanie postrzegania papieskiej władzy. Kościół katolicki miałby w dialogu ekumenicznym wskazywać na to, że powszechny prymat papieża jest wyraźnie odrębny od funkcji i zadań papieża jako biskupa Rzymu. Miałoby zostać też jasno podkreślone, że biskup Rzymu, jako patriarcha Zachodu czy raczej jako prymas Kościoła łacińskiego ma pewne partykularne zadania i związany z tym szczególny rodzaj władzy, która jest ograniczona właśnie do przestrzeni łacińskiej, nie obejmując bynajmniej tradycji wschodniej. Należałoby też wyraźnie oddzielić papieski prymat od czysto politycznych funkcji papieża jako głowy Państwa Watykańskiego. Dokument nie proponuje tu żadnych konkretnych rozwiązań, wskazując jedynie, że drogą tego rozróżniania mogłaby być także „decentralizacja” w Kościele katolickim, to znaczy zwracanie uwagi na odpowiedzialność doktrynalną, moralną i jurysdykcyjną biskupów w swoich diecezjach. Miałoby to pokazać prawosławnym czy protestantom, że różnego rodzaju mocne i arbitralne decyzje, jakie papież podejmuje jako biskup Rzymu czy patriarcha Zachodu nie musiałyby wcale dotyczyć ich samych.

Trzecią propozycją jest synodalność w dwóch wymiarach – ad intra oraz ad extra. Synodalność ad intra polegałaby na zmianie sposobu sprawowania władzy papieskiej poprzez położenie większego nacisku na różnorodne procesy konsultacyjne – zarówno z biskupami i świeckimi. Ponownie miałoby to pokazać niekatolikom, że papież nie chce sprawować tyrańskiej i autorytarnej władzy, ale szanuje Kościoły lokalne z ich własną tradycją, kulturą i odpowiedzialnością.

Synodalność ad extra miałaby zostać zrealizowana w postaci rozwiązania, które przyjmuje formę osobnej, czwartej propozycji: powołania ogólnoświatowego gremium chrześcijańskiego, w ramach którego cyklicznie obradowaliby papież oraz liderzy wielu różnych wspólnot niekatolickich. W gruncie rzeczy taka struktura już istnieje, a jest nią Światowa Rada Kościołów założona w 1948 roku. Składa się w większości z protestantów, z pewnym udziałem prawosławnych. Kościół katolicki nie jest członkiem Rady, jakkolwiek utrzymuje z nią stosunki. Dokument Dykasterii nie proponuje, by to się zmieniło, to znaczy by Kościół katolicki wszedł w skład tej rady; sugeruje się raczej stworzenie osobnego gremium, tak, by wszyscy chrześcijanie mogli obradować razem na zasadniczo tym samym poziomie, ale przy jednoczesnym uznaniu, że biskup Rzymu ma specjalną rangę związaną z wolą samego Jezusa Chrystusa. Wydaje się, że rok 2025, jako rok 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego, mógłby być momentem inicjującym pracę takiego gremium.

Gdzie kryje się niebezpieczeństwo?

Watykański dokument nie proponuje w teorii niczego rewolucyjnego; a jednak w projekcie Franciszkowego ekumenizmu kryje się niezwykle poważne niebezpieczeństwo. Zwraca uwagę, że w prezentacji dokumentu w Rzymie wzięli udział przedstawiciele Wspólnoty Anglikańskiej. Kontakty ekumeniczne z anglikanami są w ostatnim czasie najbardziej intensywne. Pisałem o tym w osobnym tekście na PCh24.pl. Przypomnę tylko, że w ubiegłym roku pozwolono anglikanom odprawić nabożeństwo w papieskiej Bazylice św. Pawła za Murami. W tym roku anglikanie odprawiali w bazylice św. Bartłomieja na Wyspie Tyberyjskiej. Kiedy w grudniu 2023 roku Dykasteria Nauki Wiary opublikowała deklarację Fiducia supplicans o błogosławieniu par LGBT… poszła w ten sposób anglikańską drogą, bo „Kościół” Anglii wydał analogiczną decyzję zaledwie kilka dni wcześniej.

Problem w tym, że anglikanie są niezwykle mocno oddaleni od autentycznej wiary. Dotyczy to zarówno spraw moralnych jak i tak fundamentalnych kwestii jak kapłaństwo. Jak miałaby wyglądać jedność z anglikanami w praktyce? Jeżeli będą uznawać prymat biskupa Rzymu, to siłą rzeczy będzie to oznaczać jakąś formę rzymskiej „autoryzacji” dla ich sposobu życia Ewangelią. Tym samym w Kościele katolickim musiałby zapanować… relatywizm eklezjologiczny i moralny. Okazałoby się nagle, że można być katolikiem – ale w zasadzie równie dobrze na przykład anglikaninem…

Justin Welby wcale tego zresztą nie ukrywa. W lutym 2023 roku przemawiał do przedstawicieli globalnej Wspólnoty Anglikańskiej w Ghanie. Mówił tam, że chrześcijanie mogą mieć pewność tylko co do kilku kwestii, takich jak trójjedyność Boga, Wcielenie w Chrystusie czy sakramentalny charakter chrztu. Wszystko inne, z kwestiami moralnymi na czele, to już tylko coś w rodzaju opinii wynikających z lokalnej tradycji i kultury, rzeczy, których obiektywnie nie da się jakoby rozpoznać. Taka anglikańska „jedność w różnorodności” jest w Kościele katolickim nie do pomyślenia. A przynajmniej powinna być nie do pomyślenia, bo dziś zaczyna to wyglądać inaczej. Wydaje się, że program „przemyślenia prymatu” może doprowadzić właśnie do przyjęcia koncepcji Welby’ego: katolicy czy już raczej chrześcijanie potrzebują uznania w jakiejś luźnej formie prymatu papieża, wiary w boskość Chrystusa, chrztu… reszta jest nieważna. To przekreślenie faktycznej jedności wiary i moralności w Kościele. Nie jest to teoretyczne niebezpieczeństwo. Franciszek przygotowuje pod to grunt już od dawna. O decentralizacji Kościoła, również doktrynalnej, pisał już w 2013 roku w adhortacji Evangelii gaudium; a przeprowadził ją w praktyce ogłaszając w 2016 roku Amoris laetitia a w 2023 Fiducia supplicans. Katolicy w Niemczech mają swoją moralność, w Polsce swoją, w Senegalu swoją… Anglikanizacja w czystej postaci.

Jeżeli tak miałaby wyglądać nowa jedność ekumeniczna, to pozostaje prosić Boga o to, by uratował przed nią Kościół katolicki. Pismo Święte zapowiada czasy wielkiego odstępstwa i błędów, które zalegną się w samym Kościele. Wiemy jednak, że zło nie zwycięży. Chrystus zapowiedział, że bramy piekielne Kościoła nie przemogą, a w naszych czasach przypomniała o tym Matka Boża w Fatimie, ogłaszając nieuchronny triumf Jej Niepokalanego Serca. W czasach kryzysów i burz bądźmy sługami Zbawiciela wiernymi i ufnymi. Wiernymi Jego Ewangelii i niezmiennej Tradycji Kościoła. Ufnymi w Opatrzność: Chrystus jest najwyższą Głową Kościoła! Nie popadajmy w rozpacz, bo tej chce tylko szatan. Diabeł marzy o tym, by poprzez błędy szerzone przez ludzi Kościoła doprowadzić katolików do apostazji i całkowitej rezygnacji. To pułapka i kłamstwo: błędy i relatywizm, które wdarły się do katolicyzmu, zostaną  ostatecznie wypalone, jak słoma – tyle są warte. Pozostając w widzialnym Kościele katolickim, opierając się zarazem błędom – jesteśmy z Chrystusem; a to oznacza zwycięstwo.

Paweł Chmielewski

What Comes After Liberalism? Nothing

What Comes After Liberalism? Nothing

by John Horvat IIJune 14, 2024

What Comes After Liberalism? Nothing

The crisis inside liberalism has prompted many to admit its numerous problems. However, most people accept liberalism as a default because they find nothing better to replace it.

Few know how to answer the stinging question: What comes after liberalism? Most replies either devise some plan within the liberal box (usually meaning more liberalism) or go illiberal by proposing an opposing authoritarian political philosophy with little chance of being implemented freely.

As a practical way of avoiding complications, they reason, liberalism suffices.

Liberalism’s Non-Liberal Elements

These choices represent a false dilemma. To explore the possibilities beyond liberalism, a proper understanding of liberalism must first be established.

Liberalism has two components that define it. The first involves limited government. It is a model that implements systems of rules rather than moral judgments. Thus, liberalism favors things like the rule of law, judicial review, representative government and free markets.

These systems of rules contributed to the prosperity of nations. Indeed, liberalism’s successes can be attributed to many of these systems. In themselves, there is nothing wrong with many (not all) of them since, when well applied, they are in accordance with the nature of things.

However, there is also nothing specifically liberal about most of these systems. They can trace their origins to the Christian order that existed in the West before liberalism.

A Return to Order that Once Existed

Thus, many, not all, of these systems were built upon pre-liberal foundations. For example, the rule of law came from the medieval systemization of constitutional and customary law. Unknown to the ancients, representative government began with the early Parliaments, Cortes and other representative bodies that flourished in medieval times. These bodies arose because essential decisions had to be made collectively, and public consent and recognition be given to any change of custom following the old maxim “what touches all must be approved by all (quod omnes tangit ab omnibus probetur).”

Free market economic theory was especially developed by the Late Scholastics at the School of Salamanca in Spain (1500-1650). Economist Joseph Schumpeter, referring to modern economics, notes, “‘It is all in A[dam] Smith’ was a favorite saying of [Alfred] Marshall’s. But we may also say: ‘It is all in the scholastics.’”

Many historians speak of a first Industrial Revolution, marked by an explosion of trade and innovation in the late medieval period.

Thus, any solutions to the present crisis need not exclude these wholesome, non-liberal systems that have proven to be successful.

Liberalism’s Problematic Part

The second component of liberal theory is more problematic. It consists of a philosophy of life that emphasizes individual autonomy, self-development and imagination. It refuses to define a meaning or purpose in life. It deliberately avoids the essential question of why and reduces everything to the simple how.

This individualist component tends to favor the materialistic aspects of life and minimize the spiritual and moral framework of custom, morals and religion that it views as restrictive to the individual.

In the name of liberation from authority, liberalism imposes an amoral, secular and nonmetaphysical model on nations in which God has no official role. This model entered modernity without being voted upon or chosen by populations. It is an assumed mentality that all must adopt outwardly to be considered part of the modern world. Woe to the person who dares challenge it.

This philosophy has practical consequences. By sidestepping tricky moral questions, liberalism creates a spiritual void that tends to empty life of meaning and purpose.

A Tepid, Lonely and Uninspired Society

Even those who defend liberalism, like David Brooks, admit that liberal societies, centered on the autonomous individual, are “tepid,” “lonely” and “uninspiring.” In a recent New York Times editorial, he notes how liberalism neglects “the loftier virtues, like bravery, loyalty, piety and self-sacrificial love.”

In his latest book, The Age of Revolutions, Fareed Zakaria admits, “The rational project of liberalism is seen by many as a poor substitute for the awesome faith in God that once moved human beings to build cathedrals and write symphonies.”

By centering everything on self, liberalism is uninspiring. It will always seek to advance the right to feel, think and do whatever the unbridled passions demand. It can create the illusion that people can build their own realities out of their fantasies.

Liberalism sets in motion a gradual process that will only end when all restrictions and morals are eliminated. Its evolutionary notion of progress will admit no return to the past.

For this reason, it has proven to be anti-Christian because its radicals always insist upon removing the ordered restraints Christian civilization imposed upon the destructive passions. This process is now far advanced.

The Internal Crisis Inside Liberalism

If liberal society has prospered at times, it was because, in addition to its systems, the moral infrastructure of a surviving Christian order subsisted in and sustained liberalism. As Patrick Deneen rightly observes, it lives off the fruits of the society it seeks to destroy.

The internal crisis in liberalism today stems from the exhaustion and crumbling of those sustaining Christian virtues and institutions that prevented collapse.

The past phases of liberalism severed the ties that connected the human soul to a transcendent order that speaks of existential purpose found in Faith, family and place. Its unbridled passions demanded the destruction of external structures—tradition, custom or community—that encumbered self-interest.

Today, postmodern liberalism’s unbridled passions seek to destroy those internal structures—logic, identity or unity—that impede instant gratification while destroying and polarizing society.

Thus, liberalism’s assault upon the surviving structures hurls society down the path toward nihilistic destruction. Its radical adherents now attack its non-liberal rules-based systems that they find unbearable.

What Comes After Liberalism?

With this background, one can answer the stinging question: What comes after liberalism?

Nothing.

When liberalism destroys itself, as the question insinuates, it will also destroy the template of looking for systems to sidestep the important questions of life. The failed amoral model that fuels the unbridled passions will no longer be an option.

Society will need to return to that hidden moral framework of Christian order that long sustained society—even under liberalism. The abandoned moral dimension will reassert itself. This return to family, community and Faith is the default position around which societies have always organized themselves after times of chaos. In those troubled times after liberalism, people can turn to God, who awaits with mercy and love.

There will be no need to invent a new radical philosophy or authoritarian regime to replace liberalism. In his moment of contrition, the prodigal son simply goes home. His long-grieving father awaits him there.

Christian order, which takes into consideration fallen human nature and natural law, is the most expressive platform to deal with the tyranny of unbridled passions. Its wisdom can orient the material and spiritual development of individuals and societies. This order provides an amazing amount of freedom to act in accordance with human nature and Divine Grace. It provides the conditions for Christ to return as a benevolent King.

There will be no need to discard those familiar non-liberal elements that originated in Christendom and promote human flourishing.

Indeed, no dominant political philosophy preceded the Enlightenment’s liberalism. None needs to succeed it today.

Christian civilization suffices.

„Kryzys klimatyczny” to mit, twierdzi laureat Nagrody Nobla John Clauser.

The ‘Climate Emergency’ Is a Myth, Says Nobel Prize Winner John Clauser. Here’s Why He’s Right

„Kryzys klimatyczny” to mit, twierdzi laureat Nagrody Nobla John Clauser. Oto dlaczego ma rację

dr Rudolph Kalveks Badania globalne, 17 czerwca 2024 globalresearch.ca/climate-emergency-myth-john-clauser

Wszystkie artykuły Global Research można przeczytać w 51 językach, aktywując przycisk Przetłumacz witrynę pod nazwiskiem autora (dostępne tylko w wersji komputerowej).

Aby otrzymywać codzienny biuletyn Global Research (wybrane artykuły),  kliknij tutaj .

Kliknij przycisk udostępniania powyżej, aby wysłać e-mailem/przesłać ten artykuł znajomym i współpracownikom. Śledź nas na Instagramie  i  Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał na Telegramie . Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

***

W niedawnym wykładzie fizyk, laureat Nagrody Nobla, John Clauser, ujawnił, że modele i analizy Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), na których politycy i aktywiści opierają się, aby poprzeć twierdzenia o „kryzysie klimatycznym”, nie spełniają podstawowych standardów naukowych zapytanie. Clauser otrzymał Nagrodę Nobla w 2022 roku za obserwacyjne pomiary splątania kwantowego i dobrze rozumie problem odróżnienia sygnału fizycznego od szumu tła.

Clauser pokazuje, że po skorygowaniu o podatne na błędy arytmetyczne i statystyczne IPCC, dane obserwacyjne nie potwierdzają braku równowagi sił, który rzekomo jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Co więcej, wyniki modeli klimatycznych są sprzeczne z zapisami obserwacyjnymi. Clauser omawia rolę konwekcji, chmur i ich zmienności w zapewnianiu mechanizmu ujemnego sprzężenia zwrotnego i proponuje, aby działał on jak termostat stabilizujący temperaturę powierzchni. Clauser dochodzi do wniosku, że twierdzeniom o „kryzysie klimatycznym” brakuje podstaw naukowych i że polityka Net Zero stanowi niepotrzebną przeszkodę.

Rysunek 1. Schematyczne przedstawienie globalnego średniego budżetu energetycznego Ziemi. Liczby wskazują najlepsze szacunki wielkości uśrednionych na świecie składników bilansu energetycznego wraz z ich zakresami niepewności (przedział ufności 5%-95%), reprezentującymi warunki klimatyczne na początku XXI wieku. Należy zauważyć, że ilości są wyrażone w postaci strumienia mocy (waty na metr kwadratowy lub W/m 2 ), który jest równy energii na sekundę na jednostkę powierzchni (dżule/s/m 2 ). (Źródło: raport IPCC AR6 WG 1, s. 934)

Wystąpienie Clausera jest dostępne na YouTube . Jednakże warto dokonać przeglądu argumentów z fizyki, które opierają się na danych obserwacyjnych dotyczących przepływów energii w atmosferze, aby obalić pogląd o kryzysie klimatycznym wywołanym antropogenicznym globalnym ociepleniem (AGW).

Przepływy energii w systemie klimatycznym

Warto zacząć od uproszczonego przedstawienia przepływu energii słonecznej docierającej do Ziemi, jej transformacji przez ziemski system klimatyczny i wynikającego z tego (głównie termicznego) przepływu energii opuszczającej ziemską atmosferę. Pokazano to na rysunku 1, zaczerpniętym z najnowszego raportu IPCC.

Wykres IPCC pokazuje brak równowagi energetycznej, będący różnicą pomiędzy przychodzącym promieniowaniem słonecznym w zakresie widzialnym i UV wynoszącym 340 W/m 2 pomniejszoną o ilość odbitą (100 W/m 2 ) pomniejszoną o wychodzące promieniowanie cieplne w zakresie podczerwieni (IR) (239 W/m2 ) . Twierdzony brak równowagi na szczycie atmosfery wynosi 0,7 W/m 2 (plus 0,2), a IPCC twierdzi, że powoduje to ciągłe ocieplenie systemu klimatycznego.

Tabela. 1. Góra przepływów energii w atmosferze. Energia przepływa górą atmosfery ziemskiej, z błędami jak na rysunku 1. Bilans oblicza się z jej składników.

Pomiary promieniowania niezbędne do tych obliczeń są przeprowadzane przy różnych długościach fal za pomocą przyrządów przenoszonych przez satelity, a błędy obserwacyjne są nieuniknione. Połączenie zakresów niepewności strumieni przychodzących, odbitych i wychodzących przedstawionych w tabeli 1, przy użyciu standardowej statystycznej reguły średniej kwadratowej, pokazuje, że margines błędu w obliczonej nierównowadze wynosi w rzeczywistości 3 W/m 2 , około 15 razy większy niż Margines błędu 0,2 W/m2, jak twierdzi IPCC. Krótko mówiąc, nie obserwuje się nierównowagi energetycznej. Twierdzona nierównowaga na poziomie 0,7 W/m 2 jest bagatelizowana przez błąd obserwacyjny i z naukowego punktu widzenia Clauser określa ją mianem „banialuki”.

Globalne ocieplenie dla dwóch kultur

Naturalna zmienność

Co ważne, metoda IPCC nie uwzględnia naturalnej zmienności przepływu energii słonecznej przenikającej do systemu klimatycznego. Jednym z kluczowych elementów wpływających na tę zmianę jest „albedo”, czyli proporcja światła słonecznego odbijanego przez chmury lub powierzchnię. Zasięg zachmurzenia, które zwykle pokrywa około dwóch trzecich powierzchni Ziemi, jest w rzeczywistości dość dynamiczny, w związku z czym albedo zmienia się z miesiąca na miesiąc w zakresie od 0,275 do 0,305. Clauser szacuje, że wynikająca z tego miesięczna zmiana energii odbitej mieści się w przedziale (95-105 W/m 2 ). Clauser zauważa, że ten zmienny miesięczny wzór nie jest dobrze odwzorowywany w modelach komputerowych Coupled Model Intercomparison Project (CMIP) używanych przez IPCC, w których zatem musi brakować kluczowych aspektów fizyki chmur.

Jest to istotne, ponieważ naturalna zmienność wprowadzana do systemu klimatycznego przez zmiany w chmurach i albedo przyćmiewa wpływ wtórnych gazów cieplarnianych, takich jak CO 2 . Co więcej, względna stabilność systemu klimatycznego Ziemi w obliczu wahań w napływie energii słonecznej wskazuje, że działają mechanizmy ujemnego sprzężenia zwrotnego.

Powierzchniowe przepływy ciepła i natura równowagi atmosferycznej

Zanim powrócimy do tematu chmur, kilka dodatkowych komentarzy na temat przepływów energii przedstawionych na rysunku 1. W termodynamice istotne jest rozróżnienie energii i ciepła. Pierwsza zasada termodynamiki stwierdza, że energia jest zachowana. Druga zasada termodynamiki stwierdza, że entropia nigdy nie maleje, a to z kolei oznacza, że ciepło przepływa tylko od obiektów cieplejszych do zimniejszych i nigdy odwrotnie. Aby zrozumieć fizykę procesów atmosferycznych, należy wziąć pod uwagę tę kierunkowość przepływów ciepła. Zatem strumień energii gazów cieplarnianych w dół powierzchni (339–347 W/m 2 ) pokazany na wykresie IPCC w rzeczywistości nie reprezentuje przepływu ciepła; raczej po prostu przeciwdziała części strumienia energii „górnej powierzchni” (395–400 W/m 2 ), w wyniku czego szybkość chłodzenia powierzchni przez promieniowanie jest określana na podstawie różnicy (56 +/-5 W /m 2 ). Możemy wykorzystać tę wiedzę, aby spojrzeć na bilans przepływów ciepła na powierzchni z odpowiedniej perspektywy, jak pokazano w tabeli 2.

Tabela. 2. Powierzchniowe przepływy ciepła. Pokazano przepływy ciepła w dół (w górę) przy powierzchni Ziemi wraz z ich błędami. Ciepło promieniowania to suma strumieni energii powierzchni w górę i w dół pokazana na rysunku 1.

Stosowane obecnie ogólne modele klimatu cyrkulacyjnego zostały zainspirowane pracami fizyka, laureata Nagrody Nobla, Syukuro Manabe, który w 1967 roku wprowadził paradygmat układu atmosferycznego jako znajdującego się w równowadze radiacyjnej i konwekcyjnej 1 . Z tabeli 2 wynika, że konwekcyjny przepływ ciepła utajonego i jawnego jest dwukrotnie ważniejszy niż promieniowanie w procesie chłodzenia powierzchni Ziemi. Włączenie konwekcji przez Manabe oznaczało wyraźną poprawę w porównaniu z wcześniejszą generacją modeli radiacyjnych. Można jednak zadać pytanie, czy w społeczności zajmującej się modelowaniem klimatu nadal utrzymuje się skłonność do prób zrozumienia dynamiki atmosfery wyłącznie w kategoriach promieniowania, a nie konwekcyjnych przepływów ciepła, i czy leży to u podstaw ciągłej niezdolności modeli klimatycznych do obserwacja meczu.

Wymuszanie radiacyjne i negatywne sprzężenie zwrotne

Wczesne prace Manabe, niedawno potwierdzone w udoskonalonych obliczeniach przeprowadzonych przez Happera i van Wjngaardena 2 , opisują wpływ gazów cieplarnianych w kategoriach „wymuszania radiacyjnego”, to znaczy ich przejściowego wpływu na górną część atmosfery (ToA). Balans energetyczny. Obydwa obliczają, że wymuszenie radiacyjne spowodowane podwojeniem CO 2 prowadzi do redukcji wychodzącego promieniowania cieplnego o około 3 W/m 2 przy bezchmurnym niebie. Stosując prawo Stefana-Boltzmanna, zgodnie z którym promieniowanie ciała doskonale czarnego wzrasta wraz z czwartą potęgą temperatury (mierzoną w stopniach Kelvina), mówi nam, że źródła promieniujące w atmosferze musiałyby podnieść temperaturę o około 0,75°C, aby wytworzyć dodatkowe promieniowanie kompensujące. Kluczowym pytaniem dla fizyki klimatu jest, jaka jest wymagana kompensacyjna reakcja na temperaturę powierzchni gruntu, aby przywrócić promieniowanie cieplne w ToA?

27 modeli klimatycznych CMIP używanych przez IPCC uwzględnia równowagową czułość klimatyczną (ECS) w zakresie wzrostu temperatury powierzchni gruntu od 1,8°C do 5,6°C na podwojenie CO 2 3 . Jest to od 2,5 do 7,5 razy więcej niż reakcja na temperaturę 0,75°C w atmosferze, co sugeruje obecność pewnych bardzo istotnych mechanizmów dodatniego sprzężenia zwrotnego włączonych do modeli CMIP, które zwielokrotniają początkowe wymuszenie.

Clauser dokonuje ogólnej obserwacji, opierając się na zasadzie Le Chateliera, że złożony układ fizyczny w równowadze zazwyczaj zawiera wiele mechanizmów ujemnego sprzężenia zwrotnego, które raczej przeciwdziałają niż wzmacniają wymuszanie, i kwestionuje podstawę rzekomych dodatnich sprzężeń zwrotnych IPCC.

Rzeczywiście, znacznie łatwiej jest zidentyfikować mechanizmy negatywnego sprzężenia zwrotnego niż pozytywne. Tabela 3 przedstawia oczywiste ujemne sprzężenia zwrotne w odpowiedzi na wzrost temperatury powierzchni o 1°C, po których następuje zastosowanie podstawowych fizyki do przepływów ciepła na rysunku 1.

Tabela. 3. Reakcje zwrotne na wzrost temperatury powierzchni. Odbicie słońca przez chmury szacuje się na 7% wzrost w 75 W/m 2 . Parowanie oszacowano na 7% wzrost w 82 W/m 2 . Wzrost temperatury powierzchni w oparciu o prawo Stefana-Boltzmanna zastosowane do wzrostu temperatury powierzchni od 15°C do 16°C.

Z zależności Clausiusa-Clapeyrona wynika, że zawartość pary wodnej nasyconej w powietrzu wzrasta o 7% przy wzroście temperatury o 1°C w porównaniu z obecną średnią światową wynoszącą około 15°C. Na tej podstawie IPCC szacuje dodatnie sprzężenie zwrotne na poziomie 1,3 W/m 2 spowodowane zwiększoną zawartością pary wodnej w atmosferze i wynikającą z tego absorpcją promieniowania powierzchniowego. Jednakże, jak wskazuje Clauser, relacja Clausiusa-Clapeyrona musi również prowadzić do porównywalnego wzrostu parowania, tworzenia się chmur i opadów, wraz z towarzyszącym przenoszeniem ciepła utajonego (parowania wody) z powierzchni gruntu. Wynikające z tego negatywne sprzężenia zwrotne równoważą wymuszenie radiacyjne. W szczególności (a) efekt zwiększonego odbicia słońca przez chmury ma bezpośredni wpływ na bilans energetyczny ToA oraz (b) fizyka konwekcji powoduje, że ogrzane powietrze rozszerza się, nabiera wyporu i wznosi się do tropopauzy (na wysokości około 11 km wysokość), jednocześnie uwalniając dodatkowe ciepło w postaci promieniowania cieplnego do przestrzeni kosmicznej. Chociaż część powierzchniowego promieniowania cieplnego zostanie pochłonięta przez atmosferę, z Tabeli 3 wynika, że zidentyfikowane ujemne sprzężenia zwrotne przewyższają dodatnie sprzężenie zwrotne obliczone przez IPCC.

Clauser zwraca uwagę, że ilość negatywnego sprzężenia zwrotnego od chmur zależy nie tylko od ich zasięgu, ale także od ich rozmieszczenia na powierzchni Ziemi i ich współczynnika odbicia. Większość chmur powstaje w wyniku silnej absorpcji światła słonecznego przez oceany, gdzie chłodzący wpływ odbić od chmur jest większy niż nad lądem. Podsumowując, ujemne sprzężenie zwrotne termiczne, konwekcyjne i zachmurzone tworzą mechanizm termostatyczny, który stabilizuje temperaturę powierzchni Ziemi przed wymuszeniem, niezależnie od tego, czy wynika to ze zmienności nasłonecznienia słonecznego (na przykład ze względu na zmiany zachmurzenia), czy przed wpływem gazów cieplarnianych. Clauser szacuje łączną siłę ujemnego sprzężenia zwrotnego netto w zakresie 7-14 W/m2 na 1°C, zgodnie z wielkościami podanymi w Tabeli 3.

Jeśli założymy, że całkowite ujemne sprzężenie zwrotne netto wynosi (10) W/m 2 na 1°C na powierzchni, w środku zakresu Clausera, byłoby to trzy razy większe niż wymuszenie radiacyjne spowodowane podwojeniem CO 2 przy bezchmurnym niebie wynoszący 3 W/m 2 , więc wzrost temperatury powierzchni niezbędny do zrównoważenia wymuszenia radiacyjnego oznaczałby ECS wynoszący zaledwie 0,3°C. Przy takim poziomie negatywnego sprzężenia zwrotnego zakres ECS od 1,8°C do 5,6°C stosowany przez IPCC zawyża wpływ CO2 od 6 do 19 razy.

Równoważnie, w tym zakresie ujemnych sprzężeń zwrotnych, zakres ECS od 1,8°C do 5,6°C oznaczałby, że wymagany jest wzrost strumienia ciepła z powierzchni w zakresie 18-56 W/m 2 , aby skompensować zaledwie 3 W/ m 2 wymuszenie radiacyjne w atmosferze. Gdzie trafia pozostała część strumienia ciepła? Pierwsza zasada termodynamiki oznacza, że energia ta nie może zniknąć, a druga zasada termodynamiki stanowi, że ciepło w atmosferze może zostać przeniesione jedynie na chłodniejszą powierzchnię (tj. wypromieniowane w przestrzeń kosmiczną). Wydaje się, że modele klimatyczne IPCC naruszają pierwszą lub drugą zasadę termodynamiki, a być może obie.

Wnioski

Podsumowując, Clauser argumentuje, że mechanizmy ujemnego sprzężenia zwrotnego w systemie klimatycznym Ziemi stabilizują temperatury przed ociepleniem w wyniku wzrostu wymuszenia radiacyjnego. W rezultacie nie ma antropogenicznego kryzysu klimatycznego związanego z globalnym ociepleniem wywołanego CO2 . Ujemne sprzężenia zwrotne służą podobnie do stabilizacji temperatury powierzchni przed ochłodzeniem. Taki mechanizm termostatyczny, który wykorzystuje termodynamiczne właściwości wody, może wyjaśnić, w jaki sposób bogata w wodę planeta, taka jak Ziemia, była gościnna dla życia na przestrzeni dziejów.

Narracja klimatyczna promowana przez IPCC i jej zwolenników opiera się na kiepskich statystykach, błędnym dobieraniu danych i niepełnym traktowaniu mechanizmów fizycznych, co obejmuje ignorowanie ważnych negatywnych informacji zwrotnych.

Analiza negatywnych informacji zwrotnych wskazuje, że 50% wzrost poziomu CO 2 z czasów przedindustrialnych (280 ppm) do obecnego poziomu (420 ppm) jest prawdopodobnie przyczyną jedynie około 0,15°C globalnego ocieplenia.

Fizyczne wyjaśnienie obserwowanych historycznych cykli ocieplenia i ochłodzenia Ziemi oraz ocieplenia obserwowanego od lat 70. XX wieku musi uwzględniać zmienność wywołaną wieloma innymi naturalnymi mechanizmami omawianymi w literaturze klimatycznej, takimi jak cykle słoneczne, cykle orbitalne/księżycowe, zmienność chmur , cykle oceaniczne, wulkany, zmienność ozonu, miejskie wyspy ciepła i tak dalej. Wykraczają one poza zakres tej notatki.

*

Uwaga dla czytelników: kliknij przycisk udostępniania powyżej. Śledź nas na Instagramie i Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał na Telegramie. Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

Doktor Rudolph Kalveks  jest emerytowanym dyrektorem. Jego doktorat dotyczył fizyki teoretycznej.

Notatki

  1. S. Manabe i RT Wetherald, Równowaga termiczna atmosfery przy danym rozkładzie wilgotności względnej, J. Atmos. Nauka . 24, 241 (1967). 
  2. van Wijngaarden, WA i Happer, W., 2020. Zależność promieniowania cieplnego Ziemi od pięciu najczęściej występujących gazów cieplarnianych.  Przedruk arXiv arXiv:2006.03098 . 
  3. Zelinka, MD, Myers, TA, McCoy, DT, Po-Chedley, S., Caldwell, PM, Ceppi, P., Klein, SA i Taylor, KE, 2020. Przyczyny wyższej wrażliwości klimatycznej w modelach CMIP6.  Listy dotyczące badań geofizycznych ,  47 (1), p.e2019GL085782. 

Wyróżnione zdjęcie pochodzi z TDSOryginalnym źródłem tego artykułu jest 

The Daily Skeptic Prawa autorskie ©  Dr Rudolph Kalveks ,  The Daily Sceptic , 2024


Komentuj artykuły Global Research na naszej stronie na Facebooku

Zostań członkiem Global Research

Dmytro Ushmaiev, „oligarcha” kupił polską fabrykę Calfrost i ją zamknął. “Boimy się o nasze życie”.

Ukraińcy kupili polską fabrykę i ją zamknęli. “Boimy się o nasze życie”

Paweł Kula 2024-06-17 superbiz/ukraincy-kupili-polska-fabryke-i-ja-zamkneli

Trwa dramat pracowników po upadku firmy Calfrost z Kalisza. Znany w regionie producent mrożonek został przejęty przez ukraińskiego oligarchę, który… zwolnił całą załogę. Z końcem czerwca kończy się ich okres świadczenia pracy, ale to nie koniec ich zmartwień. – Nie tylko straciłyśmy pracę, ale boimy się też o nasze życie – mówią „Super Expressowi” pracownice, które zimą jeszcze dostały wypowiedzenie umów o pracę. Skąd ten strach? – Po tym, jak sprawa trafiła do mediów dostajemy informację, że Ukraińcy nie są zadowoleni z rozgłosu – mówi nasza informatorka. Do sprawy odniósł się nawet prezydent Kalisza.

Upadek Calfrost w Kaliszu. Zatrudnieni tracą pracę

Tajemnicą poliszynela w Kaliszu było od dawna, że Calfrost jest niedoinwestowany i ma poważne kłopoty finansowe. Poza tym, Ukraińcy mieli być zainteresowani tylko produkcją lodów, a Calfrost specjalizował się w mrożonkach. Kupował warzywa i owoce od lokalnych rolników i sam czyścił, oparzał, blanszował, mroził i przechowywał. Po ubiegłorocznej podwyżce prądu, kłopoty na dobre dopadły Calfrost. Poprzedni właściciel o zwolnieniach nie mówił, tylko spółkę sprzedał.

Ukraińska spółka Three Bears przejmuje Calfrost i zwalnia wszystkich

Pracę w zakładzie przy ul. Wrocławskiej w Kaliszu, zajmującym się od 70 lat produkcją mrożonych warzyw i owoców, straciły 52 osoby.

Obecnie właścicielem spółki jest 48-letni Dmytro Ushmaiev. Jego pierwszą decyzją dotyczącą Calfrostu było… wygaśnięcie spółki. Pracownicy o wszystkim dowiedzieli się dopiero po kilku miesiącach. Domyślali się, że dzieje się coś złego, bo decyzje nowych władz spółki były irracjonalne dla pracowników. – Kazali czyścić magazyny, nie zamawiać towaru – mówi jedna z pracownic Calfrostu.

Wiosną dramat Calfrost zmienia się w skandal

Do sprawy odniósł się na m.in. Sławomir Mentzen, który będąc w Kaliszu rzekł, że to nieeleganckie, że nawet swoim pracownikom nowi właściciele nie powiedzieli dlaczego są zwolnieni.

– Nowy właściciel, nie podając przyczyny, zwolnił wszystkich pracowników. W marcu i kwietniu 2024 roku wręczono im wypowiedzenia – informacje tego rodzaju obiegły media i spowodowały oburzenie. Wyglądało na przejęcie spółki w celu jej zniszczenia. Jednak wcześniej wspomniane informacje o niedoinwestowaniu segmentu produkcji mrożonych warzyw rzucają nieco inne światło, a strona ukraińska mogła być ustawiona w negatywnym świetle bardziej niż na to zasługiwała.

Zwolnienie pracownicy Calfrost obawiają się o swoje życie

– Nie znamy tych ludzi, a oni znają nasze adresy. To ukraiński oligarcha, który podobno jest bardzo zły, że to wszystko wyszło poza mury zakładu. Boimy się o swoje dzieci – mówią i dodają, że właśnie dlatego chcą pozostać całkowicie anonimowi – ujawniono korespondentce „Super Express”.

Emocje studzi prezydent Kalisza – Na pewno będę chciał, żeby urzędnicy przyjrzeli się tej transakcji, bo jest to branża dla naszej gospodarki strategiczna – powiedział Krystian Kinastowski „Super Expressowi” i dodaje, że będzie interweniował u posłów i posłanek z regionu. Podkreślił ponadto, że „na terenie Kalisza mogą czuć się bezpiecznie”.