Zarządzanie strachem, czyli wgnieciony Putin ante portkas

Zarządzanie strachem, czyli wgnieciony Putin ante portkas

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 29 marca 2024

Oczywiście, że portkas, bo priwislańska wierchuszka najwyraźniej się obawia, że jej się wspomniany Putin do d… dobierze, a d… ma to do sobie, że chroni się za portkami.

Kiedy „Poseł ze Śląska, oszust z Wrocławia!” (© Polscy Górnicy) trafnie zdiagnozował do ukrytego mikrofonu:

„Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”.
wszystko wydawało się nie tylko trafnie zdiagnozowane, ale i dokładnie zaplanowane:

ma być wojna i basta!

No i wojna wybuchła, a raczej – została wybuchnięta, bo wojny mają to do siebie, że same – nie wybuchają.
Nie wiem tylko, kto nazwał ją pełnoskalową i jakich jednostek w tej skali użył?

Milionów ofiar?
Bilionów zysków? (oczywiście, że zysków, bo wojny się prowadzi na kredyt, więc na wojnach kredytodawcy zarabiają).
***

Zarządzający nami kompradorzy, durniami (przynajmniej skończonymi) nie są, toteż do tej wojny potrzebuję tego no… poparcia.
Naszego poparcia, mianowicie.

Toteż gdy Samozajebisty Szymek, w rotacyjnym uniesieniu zapowiedział na lutowym spotkaniu wyborczym, że “wgnieciemy Putina w ziemię“, miał zapewne na myśli, że on wraz kolegami sobie na tym Putinie siądą i go tym sposobem w ziemię wgniotą.

Oczywiście pod warunkiem, że ziemia będzie miękka, a wgniatające d… twarde.

Potem tytułowe portki otrzepią i będą się mogli zająć sprawami naprawdę istotnymi, jak pigułka po, przed, w trakcie, a nawet – zamiast, że o ulubionym sprawdzaniu stanów kont nie wspomnę.

A całą resztą – to już my, kilkanaście milionów mężczyzn, zająć się mamy.

Że projekt biznesowy pt. Wojna jest traktowany poważnie, zasygnalizował wczoraj Władysław Nowobrodaty:

“uważam, że Europa powinna przestawić swój tryb gospodarki na tryb bezpośredniego zagrożenia wojną“.

Co się tłumaczy na polski:

„Biznes na wojnie będzie robiony!”, co już wiele lat temu przewidziała była posłanka PO, Beata Zasmarkana, znana z tego, że ją korupcyjnie molestował podwładny najświeższego, pisowskiego męczennika Mariusza.

Owszem, wspomniana Beata biznes swój widziała w wersji skromniejszej, bo zamiast na wojnie, użyła zwrotu na służbie zdrowia, ale też trafnie, bo takich lodów, jak patentem na Covida, to nikt przedtem w Kraju nad Wisłą nie ukręcił i do tego – na legalu, bo w tym projekcie to nawet Sanepid dawał kryszę (i paszport szczepionkowy w zestawie).

Ale że Covid przestał żreć, to nic innego naszym kompradorom nie pozostało, niż wojna, co potwierdził dziś Donald.

Nie, nie Trump, tylko ten, no… kaszubski:

w 5 zagranicznych gazetach potwierdził, bo w „El Pais”, “La Repubblica”, “Die Welt”, “Le Soir” i”Tribune de Geneve” oraz w jednej dla Polaków, ale też jakby zagranicznej, czyli “Gazecie Wyborczej”:

„wojna nie jest już pojęciem z przeszłości. Jest realna, w gruncie rzeczy zaczęła się ponad dwa lata temu.
To, co obecnie najbardziej niepokoi, to fakt, że możliwy jest dosłownie każdy scenariusz.
Takiej sytuacji nie mieliśmy od 1945 roku”

I że „Nie chcę nikogo straszyć”dodał – dowcipniś taki.

No, ale to pewnie takie kaszubskie poczucie humoru, którego mogę nie rozumieć.

Czy takie instrukcje przywiózł w zalakowanych kopertach od osoby znanej jako Dement One – nie wiem, ale przypuszczać mogę.
Jeszcze mogę (?)
***

Zastanawiam się tak przy Wielkim Piątku, czym my (te kilkanaście milionów polskich mężczyzna) mamy z Putinem w obronie interesów globalnych (eufemizm) wojować, skoro nawet zawodowa armia została sumiennie przez ferajnę z Nowogrodzkiej rozbrojona:

z czołgów, transporterów opancerzonych, artylerii, samolotów, a nawet – ręcznej broni przeciwpancernej i granatników, wraz zapasami amunicji?

A Kaszubi to rozbrajanie kontynuują , bo… wiadomo co.

Majtanie przed oczami podpisanymi umowami na dostawy sprzętu, które się dokonają za lat kilka, a nawet więcej, ma, owszem, siłę pijarową, ale siły ognia – nie.

I nawet, jeśli te dostawy dotrą, jadąc Norwidem – za późno, to i tak trzeba będzie za nie, nawet po latach, zapłacić.

Jak Pfizerowi, za zakontraktowane a nieodebrane szpryce, wycenione przez szulerów z BigPharma na 6 miliardów PLN.

***

Coś optymistycznego na koniec:

ponieważ Kaszuba zerwał z obowiązującą od czasów Magdalenkowych zasadą pacta sunt servanda (z kaszubskiego na nasze:
„my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych”),
Wirtualna Polska sygnalizuje, że w związku z wałkiem na NCBR (że też te pisowskie wałki musza się nazywać Narodowe?)

„wiele osób wyjechało już za granicę. – Wiemy, że były dyrektor przebywa w Szwajcarii – powiedział Szczerba. Zwrócił także uwagę, że podobne tendencje dzieją się teraz wokół Orlenu. – Masowo wykupują nieruchomości w Turcji po to, żeby uzyskać obywatelstwo tureckie. Wiadomo, że Turcja nie realizuje ekstradycji nawet wtedy, kiedy wnioskuje o to taki kraj jak Polska, więc trwa ucieczka”

Cieszmy się, że ci, nachapani uciekinierzy, z pewnością na żadną wojnę nie pójdą – ktoś przecież musi ocaleć, żeby móc rozkręcić nowy, Wielki Projekt:

Odbudowę Polski ze zgliszcz.

Banki przecież takiej okazji nie przepuszczą!

samozajebisty-szymek-ruszy-z-belki-startowej

https://dorzeczy.pl/opinie/554346/wgnieciemy-putina-w-ziemie-holownia-tlumaczy-swoje-slowa.html

https://www.rp.pl/polityka/art40085611-donald-tusk-nie-chce-nikogo-straszyc-ale-wojna-jest-realna-musimy-byc-gotowi

https://fakty.tvn24.pl/zobacz-fakty/francja-mowi-o-gotowosci-na-wojne-wladyslaw-kosiniak-kamysz-o-bezposrednim-zagrozeniu-wojna-st7843612

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Pfizer-kontra-Polska-W-brukselskim-sadzie-odbyla-sie-pierwsza-rozprawa-8658458.html

https://wiadomosci.wp.pl/masowo-wykupuja-nieruchomosci-w-turcji-trwa-ucieczka-7011137342658689v

============================

mail:

To ten od „wgniatania”:

Jak kłamią w sprawie „sfer czystego transportu”

niedlasct.pl/wyciekla-instrukcja-z-warszawskiego-ratusza

Wyciekła instrukcja z warszawskiego ratusza!

Wyciekła instrukcja z warszawskiego ratusza!

Piątek, Marzec 29, 2024

Czy zastanawialiście się dlaczego dyskusja o SCT z jej zwolennikami jest na tak niskim poziomie? Mamy odpowiedź!

https://www.youtube-nocookie.com/embed/EbjmO8540PY

Instrukcja do pobrania

Strona na FB

Zamieszczamy również infografiki opracowane przez StopKorkom:

Are We Not Witnessing the Second Deicide?

Are We Not Witnessing the Second Deicide?

by Plinio Corrêa de Oliveira March 29, 2024

Are We Not Witnessing the Second Deicide?
Are We Not Witnessing the Second Deicide?

Looking at the current crisis of the Faith, we can say that we are witnessing the crucifixion of the Holy Catholic Church. We are seeing a crime comparable to the deicide because the Church is the Mystical Body of Christ. Killing the Church is like killing Christ. The only reason she does not die now is because she is immortal.

Thus, the Church appears today like Our Lord during the Passion as she walks dripping with blood and staggering under the weight of the Cross as she proceeds to the top of Calvary.

For two thousand years, the Church staggered through tribulation. She represents two thousand years of glory and martyrdom! Today, she appears to us at the height of her deformation.

We have known the Church as the most beautiful of all institutions. Today, we see her deprived of her beauty and disfigured. She has lost everything. We could say that she is almost unrecognizable…precisely this Church, who took our sins upon herself and suffered for us!

Yes, today, we are witnessing the martyrdom of the Holy Roman Catholic Church.

We should mourn the situation of the Church every day, from the moment we wake up to when we go to bed. It should be a pain that weighs upon us in the depths of our being.

Oh, let us consider thus the Holy Roman Catholic Church founded by our Lord Jesus Christ! This Church descended from Heaven like a light upon the perfect city! What have her enemies done to her?

Excuse me, but the pain of this tragedy is such that it prevents me from speaking more…

Let us ask Our Lady to make us feel this pain to the depths of our souls.

Zamordowali w szpitalu w Pradze nie to dziecko

Zrobili aborcję nie tej matce

zamordowali w szpitalu nie to dziecko

Do tragicznej pomyłki doszło w czeskim Praskim Szpitalu Uniwersyteckim na Bulovce. Do placówki zgłosiły się dwie cudzoziemki, które zostały ze sobą pomylone. W efekcie jedna z nich straciła dziecko.

Obie pacjentki były w czwartym miesiącu ciąży, jednak jedna przyszła na badania kontrolne, a druga na zabieg wykonywany w przypadku chorób macicy lub aborcji (nie wiadomo, czy kobieta chciała przejść zabieg usunięcia ciąży).

Doszło do pomyłki i matki zostały pomylone przez lekarzy. Matka, która przyszła tylko na kontrole, straciła dziecko.

Rzeczniczka szpitala Eva Stolejda Libigerová w rozmowie z iDNES.cz stwierdziła, że w Klinice Ginekologii i Położnictw doszło do „zdarzenia niepożądanego”.

Szpital wyraził już „żal” z powodu „nieszczęśliwego zdarzenia”. Przeproszono także matkę, która straciła dziecko i jej rodzinę.

Sprawą zajmuje się już czeska policja. Winni pomyłki zostali zwolnieni przez władze szpitala.

Książę Harry jest zamieszany w porno handel ludźmi?

Książę Harry jest zamieszany w handel ludźmi?

magnapolonia.org/ksiaze-harry-jest-zamieszany

Brytyjski książę Harry trafił do pozwu przeciwko amerykańskiemu raperowi Seanowi “Diddy’emu” Combsowi, który oskarżony jest o handel ludźmi i stosowanie przemocy seksualnej.

Książę Harry jest zamieszany w handel ludźmi? Producent nagrań Rodney “Lil Rod” Jones złożył pozew przeciwko raperowi Diddy’emu na 30 mln dol., oskarżając go o napaść na tle seksualnym i zmuszanie do współżycia z prostytutkami. W innym postepowaniu ścigany jest za handel ludźmi.

W swoim pozwie Rodney Jones stwierdził, że znajomość z księciem Harrym i innymi gwiazdami dawała raperowi i jego współpracownikom wiarygodność — na imprezach Diddy’ego, na których dochodziło do handlu ludźmi, zjawiali się znani sportowcy, politycy, artyści i międzynarodowi dygnitarze.

Sprawa staje się ciekawsza, gdy połączymy ze sobą kilka kropek. Oto wczoraj agenci jednostki śledczej Homeland Security Investigations weszli z nakazem do domów Diddy’ego w Los Angeles i Miami i dokonali w nich przeszukań. Na terenie lądowały też śmigłowce. Nie wiadomo oficjalnie, czy raper był wtedy w domu. W jednym z przeszukiwanych posiadłości zatrzymano natomiast dwóch synów “artysty”.

W 2007 roku William i Harry pozowali do zdjęć wraz z Kanye Westem i Diddym po ich występie na “Koncercie dla Diany”. Cała czwórka przywitała się serdecznie, a Harry położył rękę na ramieniu Diddy’ego. W 2012 roku Diddy w jednym z wywiadów tak mówił o przedstawicielu brytyjskiej rodziny:

– Naprawdę nie mogę się doczekać, kiedy przyjadę do Wielkiej Brytanii, bo Londyn to jedno z moich ulubionych miast. Mam też nadzieję, że uda mi się spotkać księcia Harry’ego — to taki fajny facet (…). Potrzebuję go, żeby zabrał mnie do kilku dzikich klubów w Mayfair.

Jak wynika z dokumentów sądowych, Rodney “Lil Rod” Jones w okresie od września 2022 roku do listopada 2023 roku był w bliskich relacjach z raperem, mieszkał z nim i podróżował. Jego prawnicy informują, że znalazł się on pod wpływem narkotyków i pewnego razu miał “obudzić się nagi, z zawrotami głowy i zdezorientowany — leżał w łóżku z dwiema prostytutkami i panem Combsem”.

To nie pierwszy pozew przeciwko Seanowi “Diddy’emu” Combsowi. W listopadzie 2023 roku podobny złożyła jego była dziewczyna. Do rozprawy między raperem i Cassandrą “Cassie” Venturą nie doszło, choć kobieta utrzymywała, że gwiazdor latami molestował ją seksualnie, a w 2018 roku dopuścił się na niej gwałtu. Sprawa szybko zakończyła się porozumieniem. Diddy wypłacił jej “ośmiocyfrową kwotę za milczenie”.

Jak donosi „NBC News”, w sprawie powiązanej z przeszukaniami zostało również przesłuchanych kilku osób w Nowym Jorku. Agenci federalni zaplanowali też kolejne rozmowy. Mają one związek z oskarżeniami Diddy’ego o handel ludźmi, przemoc na tle seksualnym, stręczycielstwo, a także dystrybucję nielegalnych substancji i broni.

NASZ magnapolonia KOMENTARZ: Cały tzw. “showbiznes”, nie tylko w USA, to jeden wielki ściek, zbiorowisko osób upadłych moralnie. Naszym zdaniem należy całkowicie zresetować kulturę popularną i gruntownie oczyścić ją z degeneratów.

Gramatyka a arytmetyka: Brat wiceministra zatrudnił się w nieczynnym DPS-ie.

Brat wiceministra zatrudnił się w nieczynnym DPS-ie. Wyciągnął niezłą sumkę

29.03.2024 brat-wiceministra-zatrudnil-sie-w-nieczynnym-dps

Pieniądze, sto złotych.
Banknoty stuzłotowe. / Fot. PAP

Maciej Gramatyka, były wiceprezydent i obecny kandydat na prezydenta Tychów, zasłynął z pracy w nieczynnym Domu Pomocy Społecznej. Brat wiceministra cyfryzacji Michała Gramatyki (Polska 2050) zarobił z tego tytułu 100 tysięcy złotych. To wynik specjalnych umiejętności czy może innych czynników?

W 2022 roku, za pracę w nieczynnym DPS-ie w Kobiórze, Gramatyka otrzymał ponad 10 tys. zł. Rok później, w 2023 roku, na jego koncie pojawiło się już 94 545 zł. Łącznie, za pracę w nieczynnym DPS-ie, zarobił ponad 100 tys. zł.

Z prostej matematyki wynika, że w 2023 roku, ówczesny wiceprezydent Tychów zarabiał, na podstawie umowy o pracę z nieczynnym DPS-em w Kobiórze, prawie 8 tys. zł miesięcznie.

„Wprost” zapytał w Urzędzie Miasta, jakie obowiązki spoczywały na Gramatyce w nieczynnym DPS-ie. Odpowiedź była mocno wymijająca. Wskazano, że wszystko znajduje się w oświadczeniu majątkowym.

A skoro Gramatyka startuje obecnie na urząd prezydenta Tychów, to oświadczenie majątkowe jest publicznie dostępne. Wynika z niego, że w 2023 roku, oprócz dochodu z nieczynnego DPS-u, brat wiceministra zarobił prawie 213 tys. zł za posadę w Urzędzie Miasta, 71 tys. zł za posadę w Radzie Nadzorczej szpitala Megrez w Tychach. Ponadto pobrał 3 tys. zł diety za udział w posiedzeniach Rady Programowej Radia Katowice.

Maciej Gramatyka od 2010 roku był radnym Tychów. W latach 2014–2018 pełnił funkcję przewodniczącego rady miasta. Od 2018 roku do połowy października 2023 roku pełnił funkcję zastępcy prezydenta miasta Tychy ds. społecznych.

W połowie października 2023 roku, w wyborach parlamentarnych, dotychczasowy prezydent Tychów Andrzej Dziuba, zdobył mandat senatorski. To oznaczało zakończenie pracy na stanowisku wiceprezydenta m.in. dla Gramatyki, który jednak na długo nie pożegnał się z Urzędem Miasta, bo już 4 stycznia 2024 roku nowy wojewoda śląski powierzył mu sprawowanie funkcji prezydenta Tychów aż do kwietniowych wyborów samorządowych.

Amerykańskie szpilki przedwyborcze: Friday Funnies: Free Rent! MEMy

Friday Funnies: Free Rent!

More big Government picking winners and losers

ROBERT W MALONE MD, MS MAR 29
READ IN APP
 




“Way old, way old”


Name your favorite “depluralized” film.


[„ten po prawej… ]











A line from one of my favorite films.














Thank you for reading Who is Robert Malone. This post is public so feel free to share it.

”Who is Robert Malone” is a reader supported publication. Please consider a subscription to support our work.

Upgrade to paid

Invite your friends and earn rewards

If you enjoy Who is Robert Malone, share it with your friends and earn rewards when they subscribe.

Invite Friends

Feministra puściła bąka. Ojciec ostrzegał „przed taką minister”.

Ojciec ostrzegał „przed taką minister”. Szokująca zapowiedź Dziemianowicz-Bąk [VIDEO w NCz, mi się nie chce tego kopiować…]

29.03.2024 ojciec-ostrzegal-przed-taka-minister

[Minęły już niestety czasy, gdy do dobrego tonu należało nie natrząsanie się z nazwisk. Szkoda. MD]

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. / foto: PAP

Nowa władza chce wiedzieć, kto opiekuje się dzieckiem podczas nieobecności rodziców. – To informacja dla nas, dla systemu – zapowiada minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Rząd Tuska planuje wprowadzić dodatek w wysokości 1500 złotych dla rodziców, którzy potrzebują skorzystać z opieki nad dzieckiem. Wszystko ma być rejestrowane, nawet jeśli ktoś zdecyduje się powierzyć dziecko na przykład babci.

Na antenie Radia ZET o pomyśle władzy mówiła minister Dziemianowicz-Bąk. Jak podkreśliła, potencjalny opiekun miałby być weryfikowany przez system

– W naszej propozycji pojawia się rzeczywiście taki wymóg, żeby zawrzeć jakiegoś rodzaju umowę – mówiła minister.

Umowa miałaby być zawierana nawet pomiędzy rodzicami a dziadkami, ciociami czy wujkami dziecka. – Tak, żeby zgłosić, kto konkretnie opiekuje się dzieckiem. To nie jest tylko kwestia jakiegoś układu pomiędzy rodzicem, a osobą sprawującą opiekę, to jest także informacja dla nas, dla systemu, czy to dziecko jest powierzone o sobie bezpiecznej – twierdzi Dziemianowicz-Bąk.

Chodziło jej m.in. o to, czy babcia nie znajduje się np. w rejestrze pedofilów. – Oczywiście ja tu tutaj nie chce sugerować niczego, ale musimy dmuchać na zimne – powiedziała. Dodała, że wszystko to miałoby być działaniem na rzecz „bezpieczeństwa dzieci”.

Pomysł podpisywania umowy z najbliższą rodziną na opiekę nad dziećmi jawi się jako kompletne wariactwo. Lewica daje też do zrozumienia, że rodzice nie wiedzą, co jest dla dzieci najlepsze, a wie to oczywiście system z armią urzędników na czele, która będzie potencjalnego opiekuna sprawdzać. Dziemianowicz-Bąk i jej świta chcą ingerować w każdy aspekt rodzinnego życia i nawet się z tym nie kryją. Minister przecież mówi wprost, że najważniejsza jest „informacja dla nas, dla systemu”.

W tym miejscu możemy tylko przypomnieć niedawne opinie ojca Dziemianowicz-Bąk, Remigiusza Dziemianowicza. Pisał on, że jeżeli jego córka zostanie ministrem edukacji, to współczuje dzieciom, ponieważ „wpadną w pełen nowomowy nazi-bolszewicki socrealizm”. „Ale niech ludzie nie skarżą się potem że jest syf, ostrzegam przed taką minister” – skwitował.

Atomowy kamuflaż rzeczywistych problemów energetyki

Atomowy kamuflaż rzeczywistych problemów energetyki

Władysław Mielczarski 22 stycznia 2024, biznesalert

Po 15 latach, od 2009 roku, od kiedy rozpoczął się Polski Program Energetyki Jądrowej dalej nie wiadomo: (a) jaka to będzie technologia, (b) kto tę technologię dostarczy, (c) ile będzie kosztował projekt i (d) jak zostanie sfinansowany. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że projekt jądrowy to rodzaj igrzysk, które służą kamuflowaniu nadchodzących trudności: braku energii i w następstwie kryzysu gospodarki oraz degradacji życia społeczeństwa – pisze prof. Władysław Mielczarski w BiznesAlert.pl.

Rozbudowa Elektrowni Opole. Zdjęcie: PGE

Rozbudowa Elektrowni Opole. Zdjęcie: PGE

Jaka technologia jądrowa

Nie wystarczyło 15 lat Programu Polskiej Energetyki Jądrowej, aby zadecydować w jakiej technologii powstanie pierwsza polska elektrownia jądrowa. Były spotkania, listy intencyjne, a nawet zlecenia na wstępne określnie programu budowy, ale w dalszym ciągu nie wiadomo, jaka byłaby to technologia i kto dostarczy urządzenia do elektrowni jądrowej.

Dyskutuje się, że dostawcą ma być jedna z amerykańskich firm która zbankrutowała[1] w 2017 r. lub druga z Azji, która jest w sporze sądowym[2] z tą pierwszą o prawa do eksportu technologii. Na horyzoncie jest jeszcze trzeci: europejski dostawca ale konkretnej decyzji dalej nie ma. Można zastanawiać się: jakie będą kryteria wyboru dostawcy, procedury jego selekcji i czas, w jakim zostanie podpisana umowa? Czy można te prace sfinalizować w ciągu pięciu latach, aby później przystąpić do budowy elektrowni jądrowej? Budowa może trwać nawet kilkanaście lat, a zakończenie jej budowy to najwcześniej lata 2040-2045.

Jaki koszt elektrowni jądrowej

W dyskusjach pomija się możliwy koszt elektrowni jądrowej. Dostępne informacje wskazują[3], że koszty dwóch reaktorów w elektrowni Vogle w stanie Georgia, o mocy około 1200MW każdy, w podobnej technologii, jaka ewentualnie miałaby być w Polsce, kosztują ponad US$ 30 miliardów. To znaczyłoby, że planowana w Polsce pierwsza elektrownia to koszt ponad 135 miliardów zł (US$ 15 miliardów na jeden blok), a cena energii z takiej elektrowni jądrowej wynosiłby ponad 1000zł/MWh (1zł/kWh). Czy jesteśmy w stanie zagwarantować finansowanie dla pierwszej elektrowni jądrowej na poziomie 135 miliardów zł?

Od początku programu energetyki jądrowej dyskutuje się o „modelu finansowania”. I chociaż znane jest kilka modeli finansowania, chociażby takie jak: kontrakty różnicowe, francuskie Exeltium czy fińskie Monkala, a nawet rodzimy model SaHo, to w Polsce, ani firma EJ1 w swojej 15 letniej pracowitej działalności, ani administracja nie wskazały jaki model miałby realne zastosowanie, a to jest warunkiem niezbędnym dla rozpoczęcia realizacji inwestycji. Brak „modelu finansowania” stał się symbolem immobilizmu w realizacji programu jądrowego.

Kiedy możliwa budowa?

Biorąc pod uwagę czas budowy innych elektrowni jądrowych: Oikuluoto_3 – 18 lat (2005-2023), Vogle_3- 15 lat (2009-2024) czy Flamanville – 16 lat (2007-2023) oraz czas niezbędny na znalezienie „modelu finansowania”, podpisanie wszystkich umów i ewentualne obronienie decyzji środowiskowych przed sądami, co wszystko zajmie minimum 4-5 lat, można spodziewać się, że uruchomienia pierwszego bloku elektrowni jądrowej w Polsce byłoby możliwe po roku 2040, a realnie raczej po 2045 r. Czy wówczas będzie w Polsce jeszcze potrzebna elektrownia jądrowa?

Sygnalizowana katastrofa energetyczna

Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) w swoich ocenach stopnia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej[4] ostrzega przed nadchodzącymi brakami energii elektrycznej, o ile nie zostaną szybko podjęte inwestycje w nowe, przystosowane do ciągłej pracy moce wytwórcze. MKiŚ analizowało dwa główne scenariusze: (1) scenariusz wcześniejszego odstawienia istniejących konwencjonalnych jednostek wytwórczych biorących udział w mechanizmie centralnego bilansowania oraz (2) scenariusz nieuwzględniający wcześniejszego odstawienia.

Niezależnie od zakładanego scenariusza do roku 2031 należałoby zbudować ponad 4000MW nowych centralnie sterowanych jednostek wytwórczych, a do roku 2035 nowe moce powinny sięgać 10-12 tys. MW – Rys. 1. Jednostki te muszą być przystosowane do pracy ciągłej i sterowanej centralnie. Znane technologie wskazują, że mogą to być tylko elektrownie węglowe, gazowe lub jądrowe. Jednak trzeba brać pod uwagę, że dokonujemy dekarbonizacji, gaz ziemny jest w ograniczonych ilościach dla energetyki wielkoskalowej, a elektrowni jądrowej, w najbardziej optymistycznym scenariuszu, można spodziewać się w latach 2040 – 2045.

Rys. 1. Ekstrakt z dokumentu resortu klimatu. Grafika: MKiS.

Rys. 1. Ekstrakt z dokumentu MKiŚ [4], str. 24

Sprawozdanie MKiŚ również wskazuje na wystąpienie braków w dostawach energii elektrycznej szacowanych w 2030 r. na 246 godzin rocznie, a w roku 2035, niedobory te pogłębią się do nawet ponad 2100 godzin rocznie[5], co oznacza niedobory energii elektrycznej przez ponad trzy miesiące w ciągu roku, czego skutkiem będzie paraliż gospodarki.

Czy budowa 3-4 bloków elektrowni jądrowych o mocy całkowitej rzędu 4 tys. MW, jaka miałyby miejsce po 2040 roku, jest w stanie zaspokoić potrzeby nowych mocy wytwórczych i zapobiec nadchodzących brakom energii elektrycznej?

Dyskusja o lokalizacji

Zamiast podjęcia kluczowych decyzji dotyczących technologii, dostawcy, kosztów i sposobów finansowania trwa dyskusja nad możliwymi miejscami lokalizacji. Jako miejsce wskazywane są nadmorskie choczewskie lasy w pobliżu plaż Bałtyku. Budowa tam elektrowni to silna ingerencja w unikalne systemy ekologiczne, nie tylko jako miejsce lokalizacji elektrowni, ale również zrzucania do morza, w każdej godzinie, tysięcy ton ciepłej wody z otwartych układów chłodzenia, jakie planowane są w elektrowni jądrowej nad brzegiem Bałtyku.

Wybrane miejsce na elektrownię jądrową nad brzegiem Bałtyku jest również jedną z najgorszych lokalizacji ze względu na transport energii elektrycznej. Na północy Polski nie ma dużych odbiorców energii, tak że zachodzi konieczność przesyłu znacznych ilości energii elektrycznej na południe kraju, do linii geograficznej: Kraków-Katowice-Wrocław, gdzie znajdują się największe odbiory. Wymaga to budowy kilku linii najwyższych napięć (400kV) o długości 500-600km. Każda z linii 400kV wymaga wyznaczenia pasa technologicznego szerokości około 70m, o ograniczonym dostępie. Trudno sobie wyobrazić budowę 4-5 linii najwyższych napięć poprzez lasy Pomorza, tereny rolnicze Wielkopolski i gęsto zaludnioną Centralną Polskę oraz wycięcie szerokich pasów technologicznych pod tymi liniami.

Przesyłanie energii z elektrowni jądrowej będzie blokowało przesył energii z wiatraków morskich, których tylko w pierwszym etapie ma powstać prawie 6 tys. MW, a w kolejnych latach moce te będą wzrastać, mogąc osiągnąć nawet do 20 tys. MW. I chociaż energia z morskich wiatraków jest bardzo kosztowna, to od strony technicznej jest jedyną możliwość istotnego zwiększenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Do rozstrzygnięcia będzie dylemat: elektrownia jądrowa czy wiatraki morskie.

Podsumowanie

Dotychczasowe działania wskazują, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce może powstać nie wcześniej niż w latach 2040-2045. Do tego czasu, jak sygnalizuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska[6] w Polsce zabraknie energii elektrycznej, co może skutkować kryzysem gospodarki i degradacją poziomu życia społeczeństwa.

Rzeczywistym problemem przed jakim stoi polską energetyką jest zagwarantowanie energii elektrycznej w ciągu najbliższych 10 lat. Skupianie się na mało realnych projektach, takich jak elektrownia jądrowa, która ewentualnie powstałyby w bliżej nieokreślonej przyszłości, to kamuflowanie rzeczywistych problemów nadchodzących niedoborów energii elektrycznej i w następstwie głębokiego gospodarczego kryzysu.

[1] The New York Times, “Westinghouse files for Bankruptcy, in Blow to Nuclear Power”, 29 marca 2017 r, www.nytimes.com

[2] Korea Pro, “Unsolved Westinghouse lawsuit clouds South Korea’s nuclear plans”, 21 stycznia 2024, www.koreapro.org

[3] US Energy Information Administration, „First new U.S. nuclear reactor since 2016 is now in operation”, 1 sierpnia, 2023, www.eia.gov

[4] Ministerstwo Klimatu i Środowiska, „Sprawozdania z wyników monitorowania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej za okres od 1 stycznia 2021 r. do 31 grudnia 2022 r., www.bip.mos.gov.pl

[5] Jak w pkt. 4.

[6] Jak w pkt. 4.

Magazyny energii to klucz do transformacji energetycznej

Magazyny energii to klucz do transformacji energetycznej PGE

16 lutego 2023 biznesalert.pl/magazyny-energii

Spółki energetyczne coraz częściej inwestują w magazyny energii. Jest to spowodowane wzrostem udziału źródeł odnawialnych w wytwarzanej energii elektrycznej, co skutkuje coraz większym zapotrzebowaniem systemu, właśnie na magazynowanie. PGE właśnie rusza z projektem największego bateryjnego magazynu energii w Europie, który ma być jednym z filarów transformacji energetycznej – pisze Jędrzej Stachura, redaktor BiznesAlert.pl.

Magazyny energii. Fot. Eaton

Magazyny energii. Fot. Eaton

Magazyny energii to wciąż świeży temat w drodze ku transformacji energetycznej. Dzięki nim, energia może być magazynowana, gdy produkcja przeważa nad zużyciem, i wykorzystywana, gdy jest odwrotnie. To sprawia, że praca elektrowni nie musi być uzależniona od chwilowego zużycia.

Odnawialne źródła energii, a przede wszystkim energetykę wiatrową, wyróżnia zależność od warunków pogodowych. Ich niestabilność sprawia, że zaleta w postaci niskoemisyjności nieco blednie. Energetyka, w końcowym rozrachunku, nie może sobie pozwolić na brak stabilności, dlatego spółki coraz częściej umieszczają w swoich strategiach magazyny energii.

W ostatnich miesiącach liderem jeśli chodzi o otwieranie tych jednostek był Tauron. We wrześniu otworzył jeden magazyn w Cieszanowicach, a w listopadzie przyłączył do sieci elektroenergetycznej kolejny w Ochotnicy Dolnej w Małopolsce. – Magazyn energii w Cieszanowicach jest odpowiedzią na wzywanie w produkcji energii wiatrowej i zmienności w jej wytwarzaniu. Magazyn zbudowano na podstawie technologii LTO. Podstawowe parametry systemu to moc znamionowa – 3,16 MVA i pojemność użyteczna – 773,66 kWh. Sterowanie magazynu, w określonych przypadkach, odbywa się za pomocą dedykowanej dla tego aplikacji lub z poziomu Dyspozycji Stacyjnej wysokich napięć. Magazyn ma m.in. pozwolić na to, żeby pobrana energia z różnych źródeł odnawialnych mogła zostać zintegrowana – tłumaczy Tauron.

– Energia zmagazynowana w instalacji w Ochotnicy pozwoli na zaspokojenie dobowych potrzeb energetycznych 25 gospodarstw domowych. Magazyn ma przede wszystkim stabilizować napięcia w sieci dystrybucyjnej i wspierać funkcjonowanie prosumenckich instalacji fotowoltaicznych – dodaje.

Najwięksi w Europie

W lutym 2023 roku Polska Grupa Energetyczna ogłosiła przetarg na dostawę wielkoskalowego magazynu energii o nazwie BMEE Żarnowiec o mocy w przedziale 205-269 MW w Kartoszynie. – Projekt zlokalizowany w sąsiedztwie największej w kraju elektrowni szczytowo-pompowej Żarnowiec będzie też największym bateryjnym magazynem energii w Europie. Jego pojemność wyniesie około tysiąca megawatogodzin (1.000 MWh) – czytamy w komunikacie spółki.

Projekt ten jest więc jednym z największych tego typu w Europie. PGE zaznacza, że bateryjny magazyn energii elektrycznej w Żarnowcu wyróżnia się innowacyjnością. Świadczyć ma o tym przede wszystkim koncepcja jego współpracy z Elektrownią Szczytowo-Pompową Żarnowiec. – Umożliwi to pracę obu instalacji jako układu hybrydowego, w którym ładowanie energii lub rozładowywanie będzie realizowane w danym momencie przez jednostkę, która najbardziej efektywnie z ekonomicznego oraz technicznego punktu widzenia wykona swoją pracę.

Połączenie ESP oraz bateryjnego magazynu energii jest hybrydą dwóch technologii magazynowania energii o różniących się cechach. – Silną stroną ESP jest duża pojemność, z kolei przewagą technologii bateryjnej jest bardzo krótki czas reakcji. W zależności od potrzeby systemu elektroenergetycznego występującej w danej sytuacji, będzie można uruchomić pracę odpowiedniej instalacji zapewniając wymagany poziom parametrów w węźle Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE – przyp. red.). W tej sytuacji połączone technologie zasobników energii umożliwią zapewnienie w KSE elastyczności systemu w funkcji zmian w produkcji energii odnawialnej zależnej od warunków pogodowych – tłumaczy biuro prasowe PGE w odpowiedzi na pytania BiznesAlert.pl.

Magazyny i droga ku transformacji

Polska Grupa Energetyczna uznaje magazyny energii jako przyszłe źródło stabilnych przychodów oraz jedno z kluczowych rozwiązań w procesie transformacji energetycznej. Wzrost udziału odnawialnych źródeł energii w wytwarzanej energii elektrycznej pociąga za sobą zwiększenie zapotrzebowania systemu elektroenergetycznego na magazynowanie energii.

Spółka liczy na to, że we współpracy z innymi źródłami elastyczności, magazyny energii zapewnią stabilną pracę KSE w warunkach zmienności generacji niestabilnych źródeł odnawialnych przy jednoczesnym stopniowym wycofywaniu źródeł węglowych.

Trzy podstawowe aspekty budowy elektrowni jądrowej

Trzy podstawowe aspekty budowy elektrowni jądrowej

Władysław Mielczarski 30 stycznia 2024, biznesalert.pl/budowa-elektrownia-jadrowa

– Głównymi przeszkodami dla rozwoju polskich elektrowni jądrowych jest niewłaściwe zarządzanie, w szczególności oddzielenie projektowania od wykonawstwa, co może doprowadzić do wyboru różnych technologii w projekcie i przetargu. Projekt może również zostać opóźniony na skutek niejednoznacznej oceny środowiskowej wskazującej trzy opcje technologii chłodzenia, w tym dwie z chłodniami kominowymi oraz dwie lokalizacje elektrowni: w Choczewie i Żarnowcu – pisze prof. Władysław Mielczarski w BiznesAlert.pl.

Elektrownia jądrowa. Fot. Freepik

Elektrownia jądrowa. Fot. Freepik

  • Program Polskiej Energetyki Jądrowej powstał w styczniu 2009 roku. Po 14 latach, w roku 2023 nastąpiło zawarcie dwóch umów w sprawie elektrowni jądrowej w Polsce. W dniu 22 lutego 2023 roku Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) podpisały z Westinghouse Electric Company umowę rozpoczynającą wspólne działania.
  • Firmy budujące elektrownię i dostarczające wyposażenie zostaną określone po wyborze wykonawcy, które odbędzie się najprawdopodobniej w formie przetargu. Ponieważ nie zastosowano systemu „zaprojektuj i zbuduj”, to preferowana w projekcie technologia może być inna niż technologia wybrana w wyniku przetargu.
  • Od początku programu energetyki jądrowej dyskutuje się o „modelu finansowania”. Jednak realną opcją dla Polski jest finansowanie budowy elektrowni tylko poprzez kontrakty różnicowe.
  • Istotnym elementem jaki może wpływać na środowisko jest rozpływ wody zrzutowej oraz szkodliwych substancji, jakie mogą występować w wodach zrzutowych elektrowni.

Po opublikowaniu w Biznes Alert w dniu 22 stycznia 2024 roku artykułu „Atomowy kamuflaż rzeczywistych problemów energetyki” na temat kluczowej dla polskiej energetyki inwestycji otrzymałem sporo zapytań. Myślę, że projekt ten wymaga przekazania więcej informacji dotyczących trzech podstawowych aspektów: (a) technologii, (b) sposobu finansowania oraz (c) wpływu na środowisko.

Technologia elektrowni jądrowej

Program Polskiej Energetyki Jądrowej powstał w styczniu 2009 roku. Po 14 latach, w roku 2023 nastąpiło zawarcie dwóch umów w sprawie elektrowni jądrowej w Polsce. W dniu 22 lutego 2023 roku Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) podpisały z Westinghouse Electric Company umowę rozpoczynającą wspólne działania. Podpisana umowa (ang. Bridge Contract) zakłada przygotowanie założeń projektu.

Następnie w dniu 27 września 2023 roku, PEJ i konsorcjum Westinghouse – Bechtel podpisały umowę na zaprojektowanie elektrowni jądrowej w Polsce (ang. Engineering Services Contract), w ramach 18-miesięcznego kontraktu. W zakresie tej umowy znajdują się główne komponenty elektrowni, tj. wyspa jądrowa, wyspa turbinowa oraz towarzyszące jej instalacje i urządzenia pomocnicze, a także budynki administracyjne, czy też infrastruktura związana z bezpieczeństwem obiektu .
Należy wziąć pod uwagę, że zarówno pierwszy kontrakt (Bridge Contract), jak i drugi (Engineering Services Contract) nie są kontraktami na budowę elektrowni i dostawę wyposażenia.

Firmy budujące elektrownię i dostarczające wyposażenie zostaną określone po wyborze wykonawcy, które odbędzie się najprawdopodobniej w formie przetargu. Ponieważ nie zastosowano systemu „zaprojektuj i zbuduj”, to preferowana w projekcie technologia może być inna niż technologia wybrana w wyniku przetargu. Ta różnica może spowodować konieczność powtórzenia części prac projektowych.

Biorąc pod uwagę czas budowy innych elektrowni jądrowych: Oikuluoto_3 – 18 lat (2005-2023), Vogle_3- 15 lat (2009-2024) czy Flamanville – 16 lat (2007-2023) oraz czas niezbędny na uzgodnienie „modelu finansowania”, ogłoszenie i rozstrzygnięcie przetargu, podpisanie wszystkich umów, co zajmie minimum 4-5 lat, to można spodziewać się, że uruchomienia pierwszego bloku elektrowni jądrowej w Polsce byłoby możliwe po roku 2040, a realnie raczej po 2045 roku.
Konieczne jest wbudowanie do 2035 roku prawie 12000MW nowych, dyspozycyjnych mocy wytwórczych , niezbędnych dla zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego, jednak elektrownia jądrowa jaka powstałaby po 2040 roku nie rozwiąże problemów bezpieczeństwa energetycznego, a może tylko te problemy pogłębić poprzez skierowania większości zasobów na budowę tylko jednej elektrowni.

Modele finansowania – konieczny przetarg

Dostępne informacje wskazują , że koszty dwóch reaktorów w elektrowni Vogle w stanie Georgia, o mocy około 1200MW każdy, w podobnej technologii, jaka ewentualnie miałaby być w Polsce, kosztują ponad US$ 30 miliardów. Również informacje z budowy reaktorów w Hinkley Point wskazują na znaczne opóźnienia w realizacji i rosnące koszty, które osiągnęły już 33 miliardy funtów . To znaczyłoby, że planowana w Polsce pierwsza elektrownia to koszt ponad 135 miliardów zł (US$ 15 miliardów na jeden blok), a cena energii z takiej elektrowni jądrowej wynosiłby ponad 1000zł/MWh (1zł/kWh).

Od początku programu energetyki jądrowej dyskutuje się o „modelu finansowania”. Jednak realną opcją dla Polski jest finansowanie budowy elektrowni tylko poprzez kontrakty różnicowe, które są pomocą publiczną i z którą wiąże się szereg ograniczeń dotyczących uzyskiwania zgody na taką pomoc i sposobu organizowania przetargów.

Dla praktyki zamówień publicznych największe znaczenie mają obowiązki notyfikacyjne, mające obligatoryjne zastosowanie do wszelkich konkurencyjnych trybów postępowań o udzielenie zamówień o wartości co najmniej 250 milionów euro. Komisja Europejska jest jednak uprawniona do rozszerzenia tego obowiązku, jeżeli uzna, że dane oferty wymagałyby przeglądu ex ante ze względu na podejrzenie, że wykonawcy mogli skorzystać z subsydiów zagranicznych w ciągu trzech lat poprzedzających złożenie oferty. Regulacją w tej sprawie jest Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2560 z dnia 14 grudnia 2022 roku w sprawie subsydiów zagranicznych zakłócających rynek wewnętrzny, powszechnie nazywane FSR (akronim od terminu z języka angielskiego: „Foreign Subsidies Regulation”.

Aspekty środowiskowe

Lokalizacja

Raport oddziaływania na środowisko wykonany przez Główną Dyrekcję Ochrony Środowiska (GDOŚ) dotyczy następujących wariantów lokalizacji elektrowni jądrowej:

1. Lubiatowo- Kopalino (Choczewo), w trzech podwariantach dotyczących chłodzenia elektrowni:
a. Otwarty układ chłodzenia z użyciem wody morskiej
b. Zamknięty układ chłodzenie (chłodnie kominowe) z użyciem wody morskiej
c. Zamknięty układ chłodzenie (chłodnie kominowe) z użyciem odsalanej wody morskiej
2. Żarnowiec, w dwóch podwariantach chłodzenia elektrowni:
a. Zamknięty układ chłodzenie (chłodnie kominowe) z użyciem wody morskiej
b. Zamknięty układ chłodzenie (chłodnie kominowe) z użyciem odsalanej wody morskiej

Należy zwrócić uwagę, że z pięciu analizowanych opcji cztery przewidują chłodzenie w układzie zamkniętym z użyciem chłodni kominowych. Przeprowadzone przez GDOŚ analizy zakładają budowę reaktorów w technologii AP1000 o mocach brutto 1250MW. W przypadku wyboru innej technologii w przetargu na wykonawcę elektrowni może zachodzić konieczność aktualizacji części analiz środowiskowych.

Wody zrzutowe

Preferowanym układem chłodzenia wskazanym w analizach jest otwarty układ chłodzenia z użyciem wody morskiej co wiąże się z zrzucaniem ciepłej wody, po schłodzeniu reaktorów, do morza. W raporcie wpływu na środowisko określono temperaturę wody zrzutowej na około 10oC większą od temperatury wody morskiej.

Istotnym elementem jaki może wpływać na środowisko jest rozpływ wody zrzutowej oraz szkodliwych substancji, jakie mogą występować w wodach zrzutowych elektrowni. Badanie wpływu na środowisko wskazuje, że wpływ działania elektrowni jądrowej w układzie otwartym w lokalizacji Choczewo może sięgać ponad 12km, a wzrost temperatury w miejscu zrzutu wody chłodzącej może wynieść +3oC – Rys. 2.

Rys. 2. Przykłady wzrostu temperatury wody i stężenia chloru. Tom IV Raport oddziaływania na środowisko, str. 1091 oraz str. 1087, GDOŚ, 2023. Cytat.
Szczegółowe badania dotyczące wpływu wody zrzutowej z elektrowni pracujących w układzie otwartym na środowisko wskazują, że już wzrost temperatury wody o 2oC może mieć istotny negatywny wpływ na środowisko . Pomimo, że jak w przypadku przekazywania wody zrzutowej do rzek, wielkość wody zrzutowej w stosunku do całego przepływu wynosi około 12 procent, a stały przepływ wody w rzekach zapewnia mieszanie się ciepłej wody z chłodniejszą wodą z góry rzeki, to występuje negatywne oddziaływanie systemu chłodzenia na środowisko. W przypadku zrzucania wody z elektrowni do morza nie występuje stały przepływ wody chłodzącej, jak w przypadku rzek, a zatem nie występuje podobny efekt chłodzenia. Innym problemem jest występowanie prądów morskich mogących przemieszczać ciepłą wodę na płytsze obszary, gdzie jej oddziaływanie jest silniejsze.

Zrzuty wody chłodzącej powodują występowanie efektu „pióropusza termicznego”, co widać również na Rys. 2 zaczerpniętym z Raportu badania wpływu na środowisko dla elektrowni zlokalizowanej w gminie Choczewo. Jednak rozpływ ciepłej wody zrzutowej pokazany na Rys. 2 jest tylko wynikiem symulacji komputerowej. Rzeczywisty wpływ wody ciepłej wody zrzutowej może być znacznie większy.

Przykład rzeczywistego „pióropusza termicznego”, jaki tworzą ciepłe wody zrzutowe na rzece Wiśle, dla elektrowni o mocy o 50 procent mniejszej niż planowana elektrownia jądrowa jest pokazany jako zdjęcie z kamery termowizyjnej – Rys. 3.

Trzeba również brać pod uwagę, że elektrownia jądrowa, o wielkości 3*1250MW będzie zrzucała ponad 500 tys. ton (pół miliona ton na godzinę) ciepłej wody na godzinę o temperaturze większej od wody otoczenia o około 10oC. Jest to ponad 2,5x więcej od elektrowni Kozienice i ponad 4x więcej od elektrowni Połaniec, gdzie pomimo ciągłego napływu chłodnej wody z góry rzeki występują problemy z zrzutem ciepłej wody, a podniesienie temperatury wód rzeki wpływa negatywnie na florę i faunę.

Wydaje się, że konieczna jest dalsza dyskusja dotycząca wpływu planowanej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo, pracującej w układzie otwartym na środowisko i weryfikacja zalecanej lokalizacji.

Podsumowanie

Dotychczasowe działania wskazują, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce może powstać nie wcześniej niż w latach 2040-2045. Do tego czasu, jak sygnalizuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w Polsce zabraknie energii elektrycznej, co może skutkować kryzysem gospodarki i degradacją poziomu życia społeczeństwa.

Wybrane miejsce na elektrownię jądrową nad brzegiem Bałtyku nie tylko wpłynie negatywnie na środowisko, ale jest również jedną z najgorszych lokalizacji ze względu na transport energii elektrycznej. Na północy Polski nie ma dużych odbiorców energii, tak że zachodzi konieczność przesyłu znacznych ilości energii elektrycznej na południe kraju, do linii geograficznej: Kraków-Katowice-Wrocław, gdzie znajdują się największe odbiory. Wymaga to budowy kilku linii najwyższych napięć (400kV) o długości 500-600km.

Atom to przeszłość! Prof. Władysław Mielczarski rozsądnie o energetyce.

Atom to przeszłość! Prof. Władysław Mielczarski w „Rozmowie Niekontrolowanej”

Rozmowa Niekontrolowana Łukasz Warzecha

W najnowszym wydaniu programu moim gościem jest pan prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, także autor na portalu Biznesalert.pl. Rozmawiamy o tym, czy energetyka jądrowa ma sens, czy warto dopłacać do węgla, czy OŹE dadzą nam niezależność energetyczną oraz czy opłaca się mieć na dachu panele fotowoltaiczne.

====================================

Teksty prof. Mielczarskiego w serwisie Biznesalert: https://biznesalert.pl/author/wladysl…

==================================

Chętnie bym polemizował z prof. Mielczarskim, gdyby mnie p. Warzecha, czy podobni zaprosili:

Otóż mamy technologie, tanie i w większości sprawdzone, gromadzenia energii. Tak na najbliższe dni, jaki na zimę. Mówię o tym, [dawniej np. w sejmie], i piszę od trzydziestu lat. Pada ciągle na głuche i tępe uszy „rządzących”. .

https://sklep.antyk.org.pl/f/O+energetyce+dla,t/

30 zł

Z cyklu Collegium Humanum: „Nie ma drugiej takiej drukarni” dyplomów i tytułów. – Czy to fałszywy lub naiwny optymizm?

„Nie ma drugiej takiej drukarni”. Wykładowca uderza w Collegium Humanum

money/nie-ma-drugiej-takiej-drukarn

============================

[Oby tytuł nie okazał się zbyt optymistyczny. Mirosław Dakowski]

Przypadki kumoterstwa mogą się zdarzać. Nie sądzę jednak, żeby w Polsce istniała jeszcze druga taka „drukarnia” – mówi „Rzeczpospolitej” Rafał Adamus, radca prawny i profesor Uniwersytetu Opolskiego, odnosząc się do afery w Collegium Humanum.

"Nie ma drugiej takiej drukarni". Wykładowca uderza w Collegium Humanum
Collegium Humanum to prywatna uczelnia prowadząca m.in. programy MBA (East News, Tomasz Jastrzebowski/REPORTER)

– Dla mnie afera Collegium Humanum była dużym zaskoczeniem. Idea masowej symonii, czyli handlu dyplomami, a także sama jego skala są dla mnie szokujące – stwierdza prof. Adamus.

Przypomnijmy, że 32 osoby usłyszały zarzuty w sprawie afery Collegium Humanum. Prokuratura mówi o zorganizowanej grupie przestępczej, którą miał kierować rektor. Według śledczych grupa ta wydawała dyplomy ukończenia studiów podyplomowych, w tym MBA, w sytuacji, gdy osoby nie spełniały kryteriów, nie uczestniczyły w zajęciach, nie złożyły wymaganego egzaminu. Rektor Paweł C. został zatrzymany w lutym tego roku.

Afera Collegium Humanum. Naukowiec mówi o „drukarni”

– Istnieją zewnętrzne procedury kontrolne, choć nie wykluczam, że jednostkowe przypadki kumoterstwa mogą się zdarzyć. Tak samo jak przypadki zaniżania standardów na korzyść płacących studentów. Nie sądzę jednak, aby w Polsce istniała jeszcze taka „drukarnia” – podkreśla prof. Adamus w rozmowie z „Rzeczpospolitą.

Collegium Humanum to prywatna uczelnia założona w 2018 r. przez Pawła C., będącego również jej rektorem. Chwilę wcześniej zmieniły się przepisy, które pozwoliły zastąpić dyplomem MBA państwowy egzamin dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

„Newsweek” już w ubiegłym roku opublikował wyniki dziennikarskiego śledztwa, które wykazało, że w Collegium Humanum dyplom MBA można było uzyskać w dwa-trzy miesiące, gdy tymczasem program takich studiów powinien trwać trzy semestry. Tygodnik jeszcze za rządów PiS opublikował listę kilkudziesięciu osób powiązanych z władzą, które chwaliły się dyplomem z Collegium Humanum. Okazało się, że dyplomy MBA tej uczelni uzyskiwali także samorządowcy, menedżerowie i politycy związani również z innymi partiami, w tym również Koalicją Obywatelską.

Potępy nowoczesności: Sieć fotoradarów łapie 32 samochody jednocześnie. Ponad milion mandatów. M. inn. Warszawa, ul. Ostrobramska-Fieldorfa.

Mandat leci co 1,5 minuty. Tam kierowcy wpadają najczęściej. Gdzie uważać?

Tomasz Sewastianowicz auto.dziennik

Fotoradar i odcinkowy pomiar prędkości
Fotoradar i odcinkowy pomiar prędkości / Tomasz Sewastianowicz

Najskuteczniejszy odcinkowy pomiar prędkości „wystawia” mandat co 1,5 minuty. Sieć fotoradarów obejmuje ponad 580 urządzeń w tym francuskie przyrządy, które łapią 32 samochody jednocześnie. Do tego jest system, przed którym nie ostrzegają żadne znaki. Gdzie uważać?

Oto najbardziej zapracowane fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości. Ponad milion mandatów

Fotoradary zarejestrowały w 2023 roku 600 470 wykroczeń. Z kolei kamery odcinkowego pomiaru prędkości przyłapały ponad 320 tys. kierowców. Systemy RedLight działające na skrzyżowaniach ujawniły 44 978 przypadków przejechania na czerwonym świetle oraz 2157 naruszeń na przejazdach kolejowo-drogowych.

To oznacza, że wszystkie urządzenia systemu CANARD złapały ponad milion kierowców wliczając także namierzonych w 2024 roku. Które urządzenia okazują się żyłą złota?

Fotoradary nowej generacji. Sieć obejmuje 583 urządzenia

Dalszy ciąg materiału pod wideo

https://videotarget.pl/player/v2/stream/eyJzaXRlIjoxMDMyLCJwbGFjZW1lbnQiOjEwNDYsInRlbXBsYXRlIjo1LCJjb250ZXh0IjoxMjMsInR5cGUiOiJzdHJlYW0ifQ==?type=stream

Główny Inspektorat Transportu Drogowego wymienił najstarsze i najbardziej awaryjne fotoradary Fotorapid CM. Zamiast tych urządzeń w 2023 roku przy drogach stanęło 98 przyrządów Multaradar CD i 147 fotoradarów Mesta Fusion RN francuskiej firmy IDEMIA. W 2 lokalizacjach wprowadzono urządzenia TraffiStar SR390 do rejestracji przejazdu na czerwonym świetle.

Kodeks kierowcy. Mandaty. Punkty karne. Znaki drogowe

Fotoradar Mesta Fusion RN w miejscowości Dzierżenin DK 61 Fotoradar Mesta Fusion RN w miejscowości Dzierżenin DK 61 / Tomasz Sewastianowicz

Nowy fotoradar Mesta Fusion RN łapie 32 samochody jednocześnie

Francuski fotoradar to obecnie najnowocześniejsze tego typu urządzenie w Polsce. Potrafi jednocześnie namierzyć 32 samochody na 8 pasach ruchu i rozpoznawać tablice rejestracyjne dzięki systemowi ANPR. Odpowiednie ograniczenie prędkości jest automatycznie przypisywane dla różnych pasów i do każdego samochodu, na podstawie jego klasy.

Mesta Fusion RN nie tylko wychwytuje przekroczenia dozwolonych limitów. Umie też wyłapać jazdę: na zderzaku, z prędkością utrudniającą ruch (blokowanie), po buspasie, na zakazie, pod prąd, po chodniku czy pasem awaryjnym (np. kiedy inne auta stoją w korku), przekraczanie linii czy wyprzedzanie z niewłaściwej strony. Sprzęt można skonfigurować do rejestracji naruszenia zakazu ruchu ciężarówek. Przyrząd może jednocześnie rejestrować wykroczenia w trybie zbliżania się i oddalania – ta funkcja jest istotna m.in. ze względu na motocyklistów. Fusion RN ustawiony przy skrzyżowaniu wyłapie przejazd na czerwonym świetle. Jego uwadze nie umknie skręt w lewo z pasa do jazdy prosto lub w prawo. Złamanie zakazu zawracania też skończy się zdjęciem i mandatem.

Najbardziej zapracowane fotoradary – lokalizacje

Najbardziej zapracowane fotoradaryLiczba ujawnionych naruszeń
Autostrada A1, Gliwice11 004
Warszawa, ul. Ostrobramska-Fieldorfa10 246
Solec Kujawski10 081
Szczecin, ul. Gdańska-Basen Górniczy10 067
Warszawa, ul. Pułkowa7971

Odcinkowy pomiar prędkości – tam kierowcy wpadają najczęściej

Odcinkowy pomiar prędkości powiększył się o 40 nowych lokalizacji w 13 województwach. Urządzenia kontrolują ok. 180 km dróg, w tym autostrady i trasy szybkiego ruchu. Łącznie sieć CANARD liczy 75 zespołów OPP obejmujących nadzorem kamer ponad 400 km dróg.

Zaskakująco skuteczny okazuje się odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A4 między węzłami Kostomłoty a Kąty Wrocławskie uruchomiony w pod koniec lipca 2023 roku. Z danych wrocławskiego GDDKiA wynika, że średnio w ciągu doby węzłem Kąty Wrocławskie przejeżdża ok. 69 tys. pojazdów. A jak wyglądają statystyki mandatów?

Odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A4 – mandat co 1,5 minuty

Na 8-kilometrowym odcinku autostrady A4 obowiązuje ograniczenie do 110 km/h dla samochodów osobowych i do 80 km/h dla aut ciężarowych. Mandat dostaje każdy kierowca, którego średnia z przejazdu jest wyższa niż ten limit. W sumie odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A4 od uruchomienia 21 lipca do końca 2023 roku zarejestrował niemal 152,5 tys. naruszeń w 164 dni. Czyli OPP na A4 na dobę łapał 930 kierowców, a na godzinę 39. To daje mandat co 1,5 minuty! Dla porównania drugi pod względem skończoności OPP zamontowany na S7 ujawnił „tylko” 27,4 tys. wykroczeń.

Odcinkowy pomiar prędkościLiczba ujawnionych naruszeń
Autostrada A4, Kąty Wrocławskie, Kosomłoty152 475
Droga S7, Skomielna Biała, Naprawa (tunel Zakopianki)27 400
Droga S7, Falęcice, Nowy Gózd25 550

Odcinkowy pomiar prędkości nowej generacji na autostradzie A4 już łapie kierowców Odcinkowy pomiar prędkości nowej generacji na autostradzie A4 już łapie kierowców / GDDKiA

Przed systemem RedLight nie ostrzegają żadne znaki. Mandat 500 zł i 15 punktów karnych.

Systemy RedLight działające na skrzyżowaniach ujawniły 44 978 przypadków przejechania na czerwonym świetle oraz 2157 naruszeń na przejazdach kolejowo-drogowych. Przed tymi kamerami nie ostrzegają żadne znaki. Za przejazd na czerwonym świetle grozi mandat 500 zł i 15 punktów karnych.

Urządzenia Red-LightLiczba ujawnionych naruszeń w 2023 roku
Wrocław, ul. Gądowianka, Na Ostatnim Groszu, Bystrzycka12 588
Bielsko-Biała, ul. Sami Stok, Warszawska, Eugeniusza Kwiatkowskiego5301
Nowy Sącz, Al. Piłsudskiego, Królowej Jadwigi, Jana Kilińskiego4944

Warszawa – „Wirtualny Sztetl”. Żydzi będą edukować Polaków za pieniądze od Niemców.

Żydzi będą „edukować” Polaków za pieniądze od Niemców. Umowa z Muzeum POLIN podpisana

29.03.2024

Muzeum POLIN i niemiecka flaga.
Muzeum POLIN i niemiecka flaga. / Foto: Wojciech Kryński – Museum of the History of Polish Jews, CC BY-SA 3.0 pl, Wikimedia Commons / Pixabay (kolaż)

Umowę przekazania grantu na 1 mln euro podpisali w czwartek w Warszawie ambasador Niemiec Viktor Elbling i dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN Zygmunt Stępiński. Grant umożliwi realizację projektu „Pamięć, Edukacja, Dostępność”.

Realizacja projektu edukacyjnego „Pamięć, Edukacja, Dostępność” możliwa będzie dzięki 1 mln euro, przekazanego przez Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec. Uroczystość podpisania umowy o przekazaniu grantu odbyła się w czwartek w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Projekt służyć ma upowszechnianiu dziedzictwa polskich Żydów poprzez programy edukacyjne, szkolenia, umożliwianiu dostępu do kultury, budowaniu partnerstw lokalnych, rozbudowywaniu zasobów historycznych.

– Jestem niezwykle zobowiązany rządowi federalnemu Niemiec za przekazanie miliona euro na program „Pamięć, Edukacja, Dostępność”, który łączy działania edukacyjne, integracyjne i upowszechniające wiedzę o tysiącletniej obecności Żydów w naszej części Europy. Ambicją grantodawcy oraz zespołu Muzeum POLIN jest zapewnienie naszej publiczności doświadczenia, które zmieni jej sposób myślenia; tak, aby historia polskich Żydów stała się dla niej tak samo znacząca i żywa, jak ich własna – powiedział podczas czwartkowej uroczystości Stępiński.

Projekt skierowany jest przede wszystkim do młodzieży szkolnej, nauczycieli, a także społeczności lokalnych w całej Polsce. Celem jest poszerzanie wiedzy na temat historii i kultury polskich Żydów, a także walkę z antysemityzmem. Jak szacują organizatorzy, obejmie on ok. 70 tys. uczestników.

Stępiński przypomniał o historycznej wizycie kanclerza Republiki Federalnej Niemiec Willy’ego Brandta w Warszawie w grudniu 1970 r. Polityk udał się wówczas pod Pomnik Bohaterów Getta, wcześniej – przy Grobie Nieznanego Żołnierza – oddał hołd poległym w czasie II wojny światowej Polakom.

– Po złożeniu wieńca, Willy Brandt ukląkł na stopniach pomnika. Ten gest, mimo żelaznej kurtyny, obiegł światowe media. Obserwatorzy zinterpretowali je jako przyznanie się Niemiec do winy za Zagładę narodu żydowskiego. Działo się to wszystko o niepełne sto kroków od miejsca, w którym teraz przebywamy – powiedział dyrektor POLIN.

– Nie istnieją żadne dowody pozwalające uznać to zachowanie za zaplanowane przez specjalistów od wizerunku czy niemieckich polityków – twierdził, podkreślając, że niemiecki kanclerz decyzję o wykonaniu gestu podjął w drodze z Wilanowa, gdzie mieszkał w czasie wizyty. „Uświadomił sobie, że standardowe pochylenie głowy w tym wypadku będzie niewystarczające”. „Tym jednym, symbolicznym gestem dokonał dla stosunków niemiecko-żydowskich i polsko-niemieckich więcej niż wszyscy przed nim i wielu po nim (…) Uklęknięcie przed pomnikiem Natana Rapoporta otworzyło drogę do dialogu, porozumienia, a wreszcie pojednania”.

Do wizyty kanclerza nawiązał także Viktor Elbling, ambasador Niemiec. – Willy Brandt nie ponosił przecież bezpośredniej odpowiedzialności, ale należał do tamtej generacji. Opuścił Niemcy jako socjaldemokrata. Ale tym gestem brał na siebie odpowiedzialność za to, co się stało. Współcześnie powinniśmy zadawać sobie podobne pytanie choć, oczywiście, nie ponosimy winy osobiście. Ciąży na nas jednak odpowiedzialność jako na Niemcach. I nie jest to rodzaj odpowiedzialności, która się kiedyś kończy – zaznaczył.

W ramach projektu zaplanowano warsztaty edukacyjne dla uczniów i nauczycieli, przeprowadzane w szkołach, muzeach i online, działania skierowane do społeczności ukraińskiej w Polsce, a także programy dla szerokiej publiczności. Jednym z nich będzie „Muzeum na kółkach”, które „odwiedzi” 10 miejscowości w Polsce (głównie tych do 50 tys. mieszkańców); każdej wizycie towarzyszyć ma program kulturalny, przygotowywany we współpracy z lokalnymi partnerami projektu. Zaplanowano także „letnie spotkania z kulturą”, które odbywać się będą w plenerze, na terenie wokół muzeum.

Przygotowano także programy dla rodzin, które odbywać się będą przede wszystkim w Miejscu Edukacji Rodzinnej „U Króla Maciusia”, nawiązującego do myśli pedagogicznej Janusza Korczaka. Program dla młodzieży i nauczycieli oraz mniejszości narodowych obejmuje zajęcia Letniej Szkoły Otwartej, prowadzone online, a także międzynarodową konferencję o tematyce historycznej i metodologicznej. Wzmacnianiu kompetencji związanych z „edukacją antydyskryminacyjną” służyć mają zajęcia dla tzw. „multiplikatorów”, czyli osób, zaangażowanych i popularyzację i ochronę żydowskiego dziedzictwa kulturowego. Specjalne szkolenia z rozpoznawania i przeciwdziałania antysemityzmowi prowadzone będą także dla służb mundurowych.

– Muzeum POLIN prowadzi jeden z najbardziej rozbudowanych projektów edukacyjnych nie tylko w Polsce, ale także wśród europejskich, może nawet światowych muzeów. To możliwe dzięki temu, że instytucje, państwa podzielają naszą misję: przywracać i chronić pamięć o historii polskich Żydów, łącząc to z pewnymi współczesnymi elementami jak antydyskryminacja i potępienie wszystkich form wykluczenia. Rząd niemiecki jest naszym partnerem od lat; był on jednym z pierwszych donatorów muzeum, przeznaczył znaczącą dotację na przygotowanie i wykonanie wystawy stałej – przypomniał dyrektor Muzeum POLIN.

– Grant, który przekazała nam Republika Federalna Niemiec jest wyjątkowo ważny, pozwala nam bowiem kontynuować bez zakłóceń naszą działalność edukacyjną – dodał.

Projekt umożliwi także działania wewnątrz Muzeum, m.in. modernizację wybranych stanowisk multimedialnych czy przygotowanie nowych nagrań na audio-przewodniki po wystawie stałej, rozwijanie portali internetowych „Wirtualny Sztetl” i „Polscy Sprawiedliwi”, a także digitalizację zbiorów placówki.

Faryzeizm wiecznie żywy. Jak wyzwolić się z zakłamania w religii

28 marca 2024 pch24.pl/faryzeizm-wiecznie-zywy-jak-wyzwolic-sie-z-zaklamania

Faryzeizm wiecznie żywy. Jak wyzwolić się z zakłamania w religii

Religia nie może być niczemu podporządkowana, ani w nas, ani w życiu społecznym. To jest pryncypium, które wyzwala także dzisiaj z faryzeizmu. I tak musi pozostać na zawsze. Faryzeusze biblijni nie skorzystali z takiej propozycji, którą przedstawił im Jezus, a uczynił to w sposób nadzwyczajnie jednoznaczny. Nie możemy sądzić, że dzisiaj mogłoby być inaczej. Nie możemy oddać religii żadnej innej sile, niż siła jej czystości – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. prof. Janusz Królikowski z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Marta Dybińska: Księże Profesorze, kim byli faryzeusze w czasach Chrystusa?

Ks. prof. Janusz Królikowski: – Faryzeusze w czasach Chrystusa, właściwie i ściśle biorąc, stanowili ważne i wpływowe stronnictwo religijno-polityczne o bardzo określonej opcji teologicznej. Z przekonaniem oczekiwali Mesjasza, a więc byli bardzo mocno zakorzenieni w tradycji mesjańskiej Starego Testamentu, przy czym trzeba pamiętać, że byli mocno uwikłani w wizję mesjańską o charakterze politycznym. Oczekiwali Mesjasza jako wyzwoliciela politycznego, co bardzo odpowiadało narodowi znajdującemu się pod rzymską okupacją. Wolność polityczna to coś bardzo zasadniczego, często nawet jawiąc się jako coś pierwotnego, od czego wszystko zdaje się zależeć, łącznie z religią. Było to po ludzku zrozumiałe, ale dalece niewystarczające z punktu widzenia religijnego. Potrzebowało oczyszczenia i tego dokonywał Chrystus, choć faryzeuszom nie przychodziło to do głowy.

Faryzeusze i saduceusze mieli odmienne poglądy w kilku sprawach, bo np. ci pierwsi wierzyli w zmartwychwstanie, natomiast saduceusze – odrzucali zmartwychwstanie ciała. Jednak mimo różnic byli zgodni co do śmierci Chrystusa na krzyżu? I jedni, i drudzy krzyczeli: „Ukrzyżuj!”?

– Chrystus burzył wizję religijną i teologiczną zarówno faryzeuszy, jak również – w o wiele większym stopniu – saduceuszy. Ponieważ czynił to bardzo wnikliwie, opierając się w prezentowaniu swojej opcji na wyszukanej argumentacji, a nawet odwołując się do kompromitowania poglądów przeciwników, nie mogąc Mu sprostać, faryzeusze i saduceusze solidarnie postanowili Go zlikwidować. Można powiedzieć, że nic tak nie wstrząsa człowiekiem, jak otwarte wykazanie mu, że się myli. W odniesieniu do faryzeuszów i saduceuszów Jezus uczynił to niejednokrotnie i to publicznie, co więcej – uczynił to w odniesieniu do ich przekonań religijnych, które odgrywają najbardziej zasadniczą rolę w życiu człowieka, dlatego ich radykalna reakcja jest po ludzku uzasadniona. Doszło do tego, że zachowawcza opcja polityczna, której faryzeusze i saduceusze byli wręcz zakładnikami, skłoniła ich do decyzji o zlikwidowaniu Jezusa jako tego, kto burzył ich życiowe przekonania. Likwidacja Chrystusa jawiła się im jako jedyna droga prowadząca do wyzwolenia i obrony zajmowanego stanowiska. A więc i słowa: „Ukrzyżuj Go!”.

Można powiedzieć, że energii do działania dodawała faryzeuszom zazdrość i nienawiść?

– Ten wątek na pewno zasługuje na uwzględnienie. Jezus przyciągał do siebie zwolenników faryzeuszy, a więc osłabiał ich opcję i jej wpływy. Siła Jego nauczania dawała się jasno poznać. Faryzeusze tracili wielu zwolenników, a to budziło ich niepokój, a nawet zazdrość. Nauczanie Jezusa nie skłoniło faryzeuszów do zastanowienia się nad ich stanowiskiem, ale pobudziło ich do jego ślepej obrony. Przyznanie się do błędu boli, a więc nie zdecydowali się do niego. Wybrali drogę łatwiejszą, mimo iż zbrodniczą.

Czego faryzeusze i saduceusze oczekiwali od Chrystusa?

– Najprościej mówiąc, oczekiwali od Jezusa poparcia dla swoich idei. Różnili się jednak między sobą, a nawet zwalczali. Faryzeusze, owszem, kierowali się ideami religijnymi, ale interpretowali je w kluczu politycznym. Jezus reprezentował podobne idee religijne, ale nie interpretował ich politycznie. Perspektywa Jezusa była ściśle religijna. Faryzeusze idee religijne podporządkowali polityce. Saduceusze też myśleli religijnie, ale w sposób bardzo zawężony, gdyż wiele zagadnień religijnych do nich nie przemawiało, jak na przykład idea zmartwychwstania. Zdaje się, że myśleli mocno w kluczu materialistycznym. Oczywiście, także oczekiwali poparcia ze strony Jezusa, chociaż nie bardzo mogli się tego spodziewać. Nauczanie Jezusa szło po linii mocno duchowej.

Współcześnie zdarza się usłyszeć, że ktoś jest określany słowem „faryzeusz”. Co charakteryzuje faryzeuszy dwudziestego pierwszego wieku?

– Pojawiające się obecnie odwołanie do „faryzeuszy” i „faryzeizmu” oddaliło się mocno od tradycji biblijnej, chociaż do niej nawiązuje. Wskazuje ono głównie na fałszywą postawę, której cechą rozpoznawczą jest to, że co innego się mówi, a co innego robi. Nie musi to dotyczyć sfery religijnej, jak w faryzeizmie biblijnym, ale posiada sens o wiele szerszy, dotycząc każdej dziedziny życia. Wydaje się, że jednak sprzeczność w dziedzinie religijnej zachowała pierwszorzędne znaczenie. Faryzeusz dzisiejszy to ten, kto kłamie w dziedzinie postaw religijnych.

Jakie znaczenie dziś dla nas ma fakt, że Chrystus potępiał czyny faryzeuszy? 

– Jest to na pewno wezwanie do zastanowienia się nad potrzebą oczyszczenia w dziedzinie religijnej, aby nie podporządkować jej i jej zasad jakiemuś kryterium zewnętrznemu, przede wszystkim politycznemu. To religia, jako najwyższa zasada życia ludzkiego, ma stanowić zasadę krytyki wszelkich innych rzeczywistości, łącznie z polityką. Odwrócenie tego postępowania hermeneutycznego, oczywiście pojawiające się realnie, może być uznane za współczesny przejaw faryzeizmu. Czy nie zasługujemy nierzadko na takie samo potępienie, na jakie zasłużyli faryzeusze?

Jak przestać być faryzeuszem?

– Religia nie może być niczemu podporządkowana, ani w nas, ani w życiu społecznym. To jest pryncypium, które wyzwala także dzisiaj z faryzeizmu. I tak musi pozostać na zawsze. Faryzeusze biblijni nie skorzystali z takiej propozycji, którą przedstawił im Jezus, a uczynił to w sposób nadzwyczajnie jednoznaczny. Nie możemy sądzić, że dzisiaj mogłoby być inaczej. Nie możemy oddać religii żadnej innej sile, niż siła jej czystości.

W sensie szerszym wyzwolić się z faryzeizmu oznacza postawić na prawdę jako pierwotną zasadę codziennego życia. Życie ma być świadectwem dawanym prawdzie, a w ten sposób ma poddawać się uświęceniu dokonywanemu przez Boga. Demaskowany faryzeizm woła o autentyzm wszelkich naszych postaw.

Czego uczy nas przypowieść o faryzeuszu i celniku?

– Uczy nas stawania w prawdzie wobec Boga i wobec siebie, przede wszystkim w dziedzinie religii, co potem może zostać rozciągnięte na wszystkie inne dziedziny życia. Nie zdradzić religii, a zwłaszcza prawdy o prymacie Boga w życiu osobistym i społecznym, a zarazem o naszej małości z powodu grzechu, to pierwsze wskazanie przywołanej przypowieści. Uznanie tej podstawowej prawdy prowadzi do usprawiedliwienia przed Bogiem, jak zapewnił sam Chrystus.

Bóg zapłać za rozmowę

Marta Dybińska

Wołodymyr Zełenski: Ukraina nie ma już artylerii

28 marca 2024 zelenski-w-usa-ukraina-nie-ma-juz-artylerii

Wołodymyr Zełenski: Ukraina nie ma już artylerii

(fot. President Of Ukraine / Zuma Press / Forum)

Rosja na 100 proc. wykorzystuje przerwę we wsparciu USA dla Ukrainy; nie mamy już prawie w ogóle artylerii – powiedział w wyemitowanym w czwartek wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CBS prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Ostrzegł [postraszył… md] , że bez amerykańskiego wsparcia Ukraina przegra, a wojna bardzo szybko może „przyjść do Europy”.

[Uśśśś, niby dlaczego? Imperium chce wschodniej Ukrainy, która była pod jej władza od Potiomkina, a nie – „Europy”. Chce też by umowy Mińskie [nie wchodzenie Ukrainy do NATO czy UE] były utrzymane MD]

Zełenski rozmawiał z reporterem CBS pośród ruin osiedla w niezidentyfikowanym mieście na wschodzie Ukrainy. Prezydent przestrzegł jednak, że ukraińskie wojska nie będą w stanie wytrzymać dużo dłużej bez wsparcia ze strony USA i że pomoc potrzebna jest jak najszybciej, zwłaszcza w obliczu tego, że na przełomie maja i czerwca spodziewana jest duża rosyjska ofensywa.

„Przedtem musimy nie tylko przygotować się, nie tylko ustabilizować sytuację, bo nasi partnerzy czasem są zadowoleni, że ustabilizowaliśmy sytuację. Ale ja mówię, że potrzebujemy pomocy teraz” – powiedział Zełenski, dodając później, że „nie mamy już prawie w ogóle artylerii”.

Zaznaczył, że Rosja „na 100 procent” korzysta z przerwy w dostawach broni z USA wynikającej z trwającego od miesięcy impasu w Kongresie w sprawie pakietu pomocowego dla Ukrainy. Dodał, że najbardziej potrzebne są pociski rakietowe do obrony powietrznej oraz amunicja artyleryjska.

Pytany, czy podtrzymuje swoje wcześniej wyrażane zdanie, że bez wsparcia USA Ukraina przegra wojnę, Zełenski odpowiedział twierdząco, choć zauważył, że „to nie takie proste”. Dodał jednak, że w przypadku porażki Ukrainy wojna „może przyjść do Europy i do Stanów Zjednoczonych”. „Może przyjść do Europy bardzo prędko” – ocenił.

PAPpap logo / oprac. PR

Koniec z zasadą – „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”.

Tusk jednak wybrał „rewolucję”

28.03.2024 nczas/tusk

Donald Tusk.
Donald Tusk. / foto: PAP

Nad Polską zawisły ciemne chmury. Odchodzimy od tzw. systemu demokratycznego i wcale nie chodzi tu o jakieś łamanie prawa, ustaw, czy konstytucji. Naczelną zasadą tego systemu było bowiem – „wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych”.

Tak jest na całym „demokratycznym świecie”. W przypadku nie dającej się ukryć korupcji, czy złapaniu za rękę na łamaniu prawa, sprawy ciągną się latami, a nawet jeśli zapadają czasami wyroki, to więzienie jest luksusowe, wyroki niskie i szybko pojawiają się amnestie.

Można tu podać za przykład Francję i wyroki na prezydentów Chiraca, czy Sarkozyego. W pierwszym przypadku były prezydent po prostu nie doczekał kary, w drugim skończyło się na na bransoletce na nodze. Można też spojrzeć na sprawę pani Kali w PE. Spokojnie sobie „europosłuje”, chociaż bardziej dobitnych dowodów korupcji, jak w jej przypadku, już się znaleźć nie da.

Podobnie bywało i w Polsce. Kończyło się na „podszczypywaniu” poprzedniej ekipy, ciągnących się procesach, chowaniu się za immunitet. 13 grudnia nastąpił koniec tego typu „tradycji demokratycznej”. Niby można by sprawie przyklasnąć, ale, niestety, nie doszło do jakiejś „iluminacji” Donalda Tuska. Bardziej, przy zgodzie i za poduszczeniem UE i „możnych tego świata”, postawiono na ostateczne zniszczenie PiS. I to w tym celu nowa koalicja podstawową „zasadę demokracji” złamała.

Założono, że formacja Zjednoczonej Prawicy i jej podobne nigdy już do władzy nie zostaną dopuszczone. Taka zmiana systemu to już swoisty rodzaj „rewolucji”. Nietrudno sobie wyobrazić, że kolejna zmiana ekipy osadziłaby przecież w aresztach setki obecnych „rewolucjonistów” z PO, Lewicy, czy Trzeciej Drogi, a taki Bodnar „zarobiłby” pewnie z… 25 lat. Byłoby wreszcie „zielone światło” dla np. czyszczenia z lewicowych „złogów” sądów, uczelni, dyplomacji i nie pomogłaby by nikomu Bruksela, Berlin, ani ETPC, ani żaden ETS.

Tusk może i jest mściwy, ale nie jest wariatem. Musi mieć jakieś gwarancje, że żadna Zjednoczona Prawica do władzy już nie dojdzie. Wynika z tego, że ta koalicji władzy nie odda i to, co przypisywała władzy PiS (np. jakiś stan wojenny), sama w ostateczności zrealizuje.

Należy się przy tym spodziewać dużej determinacji obecnej ekipy, bo „powrót złej karmy” to miecz, który zawisłby praktycznie nad całą obecną koalicją 13 grudnia. I właśnie dlatego, by „polecieć historyczną zajawką” aktorki Szczepkowskiej: 13 grudnia skończyła się w Polsce demokracja!

Czy Prokuratorzy Europejscy będą ścigać za mowę nienawiści w Polsce?

Czy Prokuratorzy Europejscy będą ścigać za mowę nienawiści w Polsce?

Autor: AlterCabrio , 28 marca 2024 ekspedytczy-prokuratorzy-europejscy-beda-scigac

«Głównym celem konstruktorów integracji europejskiej była przemiana świadomości narodowej Europejczyków na świadomość paneuropejską i ukształtowanie tym samym nowego człowieka dla nadchodzącej ery globalizacji. Uświadamiał przy tym, że do realizacji utopii, a następnie do jej kontynuacji potrzebni są ludzie, z utopią łączy się konieczność wychowania nowego człowieka. Musi to być człowiek nowy, który zaaprobowałby negację pewnych praw naturalnych, stanowiącą sedno programu utopijnej doktryny.»

Właśnie dlatego Kościół wraz z katolickim państwem narodowym stoją na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi Europy, a każdy człowiek, który wierzy w prawdziwe wartości Europy, mówiąc o nich będzie oskarżany o rzekomą „mowę nienawiści”.

−∗−

Czy Prokuratorzy Europejscy będą ścigać za mowę nienawiści w Polsce?

Włodarze Unii Europejskiej wcale nie potrzebują zmiany traktatów, żeby stworzyć Państwo Europa. Ono powstaje na naszych oczach poprzez powolne, ale sukcesywne przejmowanie kompetencji państw narodowych i wychowywanie nowego człowieka – unijczyka. Władze krajowe tracą na znaczeniu, rosną natomiast kompetencje organów unijnych.

Po wyborach w 2023 roku i zwycięstwie ugrupowań, których liderem jest Donald Tusk, nadszedł czas na kolejny krok, który wraz z obecnym premierem wykonał minister Adam Bodnar. Jest nim skierowanie do Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej notyfikacji o przystąpieniu do Prokuratury Europejskiej (EPPO). O jego możliwej sile i tragicznym oddziaływaniu na Polskę możemy przekonać się już niebawem, a to za sprawą pułapki w zapisach Traktatu z Lizbony, dzięki której wkrótce może się okazać, że Polacy będą stawiani przed sądami za tzw. „mowę nienawiści” przez unijnych prokuratorów.

Drugie dno przepisów ustanawiających Prokuraturę Europejską

Pozornie sprawa przystąpienia do Prokuratury Europejskiej jest banalna, a w odczuciu przeciętnego obywatela wręcz konieczna. Prokuratura wszak będzie miała za zadanie prowadzić postępowania przygotowawcze, wnosić i popierać oskarżenia oraz wytaczać powództwa w sprawie przestępstw na szkodę budżetu UE, takich jak nadużycia finansowe, korupcja, pranie pieniędzy i transgraniczne oszustwa VAT-owskie. Niech tylko wystawi głowę ten, kto by nie chciał, żeby pieniądze z naszych podatków nie trafiały do wyłudzaczy i przestępców – przeciętny Polak nie zrozumie, dlaczego ktoś mógłby przeciwstawić się tak ważnym zadaniom Prokuratury Europejskiej – temu zaraz łeb odetnie propaganda zagranicznej władzy medialnej w Polsce. Tymczasem wszyscy powinniśmy przeciwstawić się pomysłowi przystąpienia do EPPO, bo jak to zwykle bywa z prawem stanowionym przez lewicę, za wzniosłymi sprawami kryją się zapisy, które mają ujarzmić polski lud tubylczy, który przecież jeszcze nie dorósł do „unijnej wersji Europy”. Jeżeli jednak ktoś głowę podniesie, to musi przekonać Polaków, że walka będzie dotyczyć ustanowienia nowej prokuratorskiej władzy, którą Bruksela uczyni swą nową oligarchią w Polsce. Ta zaś stanie w jednym rzędzie z mediami i kapitałem zagranicznym działającymi w Polsce. Bronić będą interesów zewnętrznych i posłużą jako narzędzia terroru ścinające głowy tych, którzy z projektem Mittelleuropy się nie zgadzają.

Jak będzie wyglądać skazywanie za mowę nienawiści?

Wspomnijmy sprawę niezbyt odległą dotyczącą prezesa Fundacji Pro – Prawo do Życia, Mariusza Dzierżawskiego, który został skazany za zniesławienie aktywistów LGBT. Czym aktywiści zostali zniesławieni? Informowaniem Polaków między innymi o wynikach badań naukowych dotyczących powiązań między homoseksualizmem a pedofilią. Na stronie fundacji możemy przeczytać: Sąd stwierdził, że to na nim [M. Dzierżawskim – przyp. aut.] spoczywa ciężar udowodnienia prezentowanych przez Fundację treści, po czym sędzia w ogóle nie odniósł się do przedstawianych na piśmie wniosków z poważnych artykułów naukowych, które potwierdzały tezy głoszone w trakcie akcji „Stop pedofilii”. Potem sąd odrzucił prawie wszystkie pytania, które obrońca próbował zadać świadkom oraz odmówił powołania kluczowego dla Fundacji świadka. Dowody na piśmie zostały przez sąd zignorowane, świadkom oskarżenia nie mogliśmy zadawać pytań, bo sąd je uchylał, a powołania istotnego świadka sąd odmówił¹. Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, skazał Mariusza Dzierżawskiego na rok ograniczenia wolności w wymiarze 20 godzin prac społecznych miesięcznie, nakazał przeproszenie pokrzywdzonych, a także zapłatę nawiązki na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej w wysokości 15 tys. zł oraz pokrycie kosztów sądowych. Skoro dzisiaj sąd skazuje obywatela za przedstawianie faktów naukowych na ulicach polskich miast, to co nas czeka po zmianach, które szykują nam uniokraci używając sformułowania „mowa nienawiści”? W zasadzie zablokuje to możliwość obrony prawdziwych wartości europejskich jakimi jest prawo do życia każdego człowieka czy opartej na katolickiej moralności. I o to właśnie chodzi!

Traktat lizboński z pułapką o wymiarze transgranicznym

Traktat z Lizbony powołał tzw. Prokuraturę Europejską w rozdziale 4 w artykule 69e. Autorzy traktatu, wiedząc jak ważna jest dla powołania Stanów Zjednoczonych Europy Prokuratura Europejska oraz znając realia związane z oporem rządów państw członkowskich, pozostawili zapis, w którym możemy przeczytać, że w przypadku braku porozumienia i w sytuacji gdy co najmniej dziewięć Państw Członkowskich pragnie ustanowić wzmocnioną współpracę na podstawie danego projektu rozporządzenia, informują one o tym Parlament Europejski, Radę i Komisję. W takim przypadku uznaje się, że upoważnienie do podjęcia wzmocnionej współpracy (…)². W ten sposób powołano Prokuraturę Europejską, do której nie weszła między innymi Polska, która pomimo tego miała większe sukcesy w walce z mafią VAT-owską niż większość krajów członkowskich wzmocnionych o prokuratorów europejskich. Moim jednak zdaniem nie brak efektywności Prokuratury Europejskiej był powodem rezygnacji z organu, który przecież mógł walczyć ze zorganizowaną przestępczością. Najbardziej prawdopodobną przyczyną była furtka, która pozwalała na poszerzenie zakresu działań Prokuratury Europejskiej. Ustęp 4 wspomnianego artykułu daje Radzie Europejskiej możliwość zmiany ustępu 1. Możemy tam przeczytać, że Rada Europejska może, jednocześnie lub później, przyjąć decyzję zmieniającą ustęp 1 w celu rozszerzenia uprawnień Prokuratury Europejskiej na zwalczanie poważnej przestępczości o wymiarze transgranicznym oraz odpowiednio zmieniającą w związku z tym ustęp 2 w odniesieniu do sprawców i współsprawców poważnych przestępstw dotykających więcej niż jedno Państwo Członkowskie. Rada Europejska stanowi jednomyślnie po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego i po konsultacji z Komisją³. Co to oznacza? Po pierwsze, że konstruktorzy tego traktatu dali sobie czas na przygotowanie zmian wśród opornych państw europejskich. Po drugie, wiedząc, że UE jest tak zaprojektowana (a w szczególności jej system wyborczy), że to i tak oni nadają jej kierunek oraz, że wcześniej czy później i tak do zmiany władzy w państwach zatrzymujących integrację dojdzie, zostawili sobie furtkę, która umożliwi rozszerzenie kompetencji Prokuratury Europejskiej w innych krajach, a następnie rozszerzenie jej kompetencji. Prawdopodobieństwo, że w każdym „demokratycznym” kraju członkowskim władza będzie przez następną dekadę wyłącznie uniosceptyczna jest równe zeru. Natomiast kiedy w uniolandzie, do władzy dojdzie już ta prounijna, świadomie lub nie, wprowadzi do swojego kraju Prokuraturę Europejską. Po trzecie, kiedy już takie państwo wejdzie do projektu EPPO, to uniosceptyków będzie można dyscyplinować już poprzez prokuratorskie struktury unijne. Prokuratorzy Europejscy w Polsce odnajdą jakieś wadliwe rozliczenie funduszy, które dzisiaj są powszechne i niszczą rynek europejski. Zaś specjalne polityczne komisje przyznające fundusze unijne wyszukają powody, żeby nie przyznawać pieniędzy firmom, które takich proeuropejskich, ale antyunijnych, ekstremistów wspierają.

Fundusze unijne tak zdominowały rynek, że bez nich nie sposób konkurować z innymi firmami, które z nich korzystają. Taki układ tworzy rynek zniewolony przez centralę, scentralizowaną gospodarkę, która powoli będzie niszczyła unijną utopię tak, jak komuna zniszczyła ZSRR.

Mamy zatem jeden pewnik, tylko odsunięty w czasie, niebawem Prokuratura Europejska będzie mogła śmiało ścigać w Unii ludzi za tzw. mowę nienawiści, a może jej to umożliwić zwrot „przestępczość w wymiarze transgranicznym”. Dlaczego?

Jak mowa nienawiści staje się transgraniczna

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już w swoim programie zawarła informację o poszerzeniu kompetencji EPPO. Prokuratura Europejska powinna mieć większą siłę i uprawnienia, powinna mieć możliwość prowadzenia postępowań w sprawach dotyczących terroryzmu transgranicznego i jego ścigania – komunikowała do europosłów zasiadających w Parlamencie Europejskim. Był to jeszcze etap, kiedy prowadzona przez nią Komisja Europejska starała się rozszerzyć kompetencje Prokuratury Europejskiej poprzez wykazanie, że terroryzm jest przestępstwem o wymiarze transgranicznym. Należy tu dodać, że w ten sposób rozpoczęła dzielną walkę z błędami unijnej polityki multi-kulti, a konsekwencjami błędów wielokulturowej utopii polityków z Brukseli są obciążeni wszyscy. Zgwałcone kobiety, atakowani cywile, czy też ofiary zamachów. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy nie była to wyrafinowana gra, która od początku była nastawiona na poszerzenie kompetencji EPPO w krajach europejskich? Jedno rozszerzenie zakresu spraw, którymi mogą zajmować się Prokuratorzy Europejscy, ułatwi bowiem otwarcie się społeczeństwa na kolejne, a Traktat z Lizbony i jego zapis o rozszerzeniu kompetencji EPPO jest niebitym dowodem, że taki plan był od początku.

We wrześniu 2021 roku Komisja Europejska wystosowała do Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej komunikat o tytule: Bardziej inkluzywna i bezpieczna Europa: rozszerzenie wykazu przestępstw UE o nawoływanie do nienawiści i przestępstwa z nienawiści. Jego autorką jest nikt inny jak przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. W jej komunikacie nie przeczytają państwo nic o Prokuraturze Europejskiej. Jest natomiast wiele o mowie nienawiści, która stała się problemem wagi najcięższej i, co najistotniejsze, odkryto tam wymiar transgraniczny mowy nienawiści. Transgraniczny wymiar przestępstw z nienawiści jest bezpośrednio związany z transgranicznym wymiarem nawoływania do nienawiści. Nienawiść przemieszcza się ponad granicami państw, prowadząc do spirali przemocy. Podobnie jak w przypadku nawoływania do nienawiści ideologie leżące u podłoża przestępstw z nienawiści mogą być rozwijane na arenie międzynarodowej i szybko rozpowszechniane w internecie – napisała Ursula von der Leyen⁴. W jej komunikacie wyszczególnione są zachowania związane z antysemityzmem, ale nie tylko. Możemy też przeczytać, że UE w ramach prawa karnego zapewni zdecydowaną reakcję w szczególności ze względu na płeć, orientację seksualną, wiek i niepełnosprawność⁴. Czytając te fragmenty miałem przed oczyma nienawistne hordy zwolenników aborcji na ulicach polskich miast w 2020 roku, które butelkami i kamieniami rzucały w ludzi broniących kościołów, ale niestety nie odnalazłem takich przykładów nienawiści w dokumencie Komisji Europejskiej. Pomimo, że chrześcijanie są na świecie najczęściej prześladowaną grupą społeczną (również w UE), to nie znalazłem w tym materiale choćby najmniejszej wzmianki na ich temat. Ujawniono natomiast brakujące ogniwo, które już niebawem poszerzy kompetencje Prokuratury Europejskiej. Oto terroryzm i mowa nienawiści stają się przestępstwami transgranicznymi. Przypomnę tylko, że Rada Europejska zgodnie z artykułem 69e ustęp 4 Traktatu z Lizbony może zmienić ustęp 1 w celu rozszerzenia uprawnień Prokuratury Europejskiej na zwalczanie poważnej przestępczości o wymiarze transgranicznym. Potrzeba już tylko jedności Rady Europejskiej. Widząc, że w wielu sprawach odpuszcza już osamotniony (między innymi przez poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości) w walce premier Węgier Wiktor Orban, obawiam się, że nastąpi to szybciej niż nam się wydaje.

Oczywiście nie dyskutuję tu ze stwierdzeniem, że mowa nienawiści i terroryzm mają charakter transgraniczny, staram się uzmysłowić, że było to sformułowanie kluczowe do dalszej realizacji planu Państwa Europa, kolejnym elementem układanki, który odbierze nam możliwości realnego przeciwdziałania próbie zniszczenia Polski.

Bomba z opóźnionym zapłonem

W Polsce wszystko odbywa się w sposób niezauważony. W grudniu 2023 roku rząd przyjął wniosek ministra sprawiedliwości o przystąpienie do Prokuratury Europejskiej, a w styczniu bieżącego roku skierował do Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej formalną notyfikację o przystąpieniu do niej. Tego samego miesiąca w Luksemburgu z przedstawicielami Prokuratury Europejskiej spotkali się pełniący obowiązki Prokuratora Krajowego Jacek Bilewicz oraz wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, a na koniec stycznia przyjechała do Polski prokurator europejska Laura Kövesi. W żadnym komunikacie nikt nie informował o planach Komisji Europejskiej o poszerzeniu kompetencji Prokuratury Europejskiej, nikt też nie mówił, czym są przestępstwa transgraniczne, o które mogą się poszerzyć kompetencje EPPO. W zasadzie nie dziwi tempo, w jakim minister Bodnar realizuje cel, jakim jest dołączenie do Prokuratury Europejskiej. Znając jego poglądy, dziwię się raczej wielu środowiskom politycznym, że nie robią z tego tematu ważnego tematu społecznego. Wszyscy znamy go ze ślepej wręcz obrony środowisk LGBT, które według niego były w Polsce prześladowane. Dziwne, bo do tej pory nie znam osobiście żadnego zwolnionego z pracy przez swoje skłonności homoseksualisty, znam natomiast kilka osób, które swą pracę straciły z powodu obrony wartości, które zbudowały silną Europę.

Inna droga dla rozszerzenia uprawnień Prokuratury Europejskiej

Zmiana Unii Europejskiej w coraz bardziej scentralizowany byt państwowy wiedzie dwiema drogami: oficjalną i nieeksponowaną. O tej drugiej metodzie napisałem powyżej, nazywa się ją w Unii drogą przenoszenia kompetencji. Jest ona niczym innym jak wykorzystywaniem prawa i organów unijnych do trwałych zmian zasad funkcjonowania UE poprzez jej wewnętrzne prawne regulacje. Pierwsza, oficjalna, dotyczy zmian tzw. Traktatów Unii Europejskiej, które są umowami międzynarodowymi dotyczącymi porządku organizacyjnego, prawnego Unii Europejskiej i wskazują jej tzw. wartości. Obecne zmiany przegłosowane w listopadzie 2023 roku przez Parlament Europejski, które wymagają między innymi akceptacji Rady Europejskiej, nazywane są przez swych autorów i zwolenników konstytucją Stanów Zjednoczonych Europy. Należy tu odrzucić jakiekolwiek podobieństwo ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Ktokolwiek przeanalizuje te dwa byty, szybko zauważy jak odmienne są to pomysły na państwowość. Powinniśmy też zwrócić uwagę na różnice wyznaniowe, kulturowe i historyczne tych dwóch obszarów. Wiara, kultura i historia Europy sprawiają, że mówienie o Państwie Europa jest zwykłą utopią, która doprowadzi do tragedii. O tym jednak napiszę innym razem. Wrócę do drogi oficjalnej. Ma ona wiele wad, jedną z nich jest jej czasochłonność. Przekonali się o tym „ojcowie założyciele” Unii Europejskiej, którzy nie dożyli realizacji planów, które sobie postawili. Niemniej widać jak krok po kroku, traktat po traktacie, przynosi efekty i realizuje się ich sen, w którym wymarzyli sobie fałszywy pokój dla Europy. Kontynuatorzy ich planu działają i krok po kroku osiągają kolejne jego cele, nawet jeżeli miałoby to oznaczać zniewolenie dla milionów Europejczyków!

Warto tu się na chwilę zatrzymać i wskazać czym jest integracja oraz jak pokój jest postrzegany przez elity niemieckie. O pokoju wspominał już w kontekście projektu Mitteleuropy Paul Anton de Lagarde, który stwierdził, że: pokój w Europie zapanuje wówczas, gdy Niemcy będą sięgać od Ems do ujścia Dunaju, od Dźwiny do Triestu, od Metz do Bugu, gdy zjednoczone siły niemieckie pokonają Francję i Rosję. Ponieważ cały świat chce pokoju, musi zaakceptować Niemcy w takich granicach⁵. W 1951 roku dowiedzieliśmy się też, jak Niemcy rozumieją integrację. Wtedy to minister handlu w rządzie Konrada Adenauera dr Seebolm pytał Czy wolna Europa chce się przyłączyć do Niemiec. Mówił o Niemczech jako o sercu Europy i o tym, że to członki organizmu powinny się dostosować do serca, a nie na odwrót⁶. W tym samym roku Adenauer miał uznawać utworzenie Europy silnej ekonomicznie i politycznie za jedyną drogę prowadzącą do odzyskania przez Niemcy wschodnich terytoriów⁶.

Polacy muszą pojąć, że rozumienie znaczeń poszczególnych słów przez niemieckie elity różni się od naszego, i trzeba zawsze analizować je przez pryzmat interesu niemieckiego. Dziwi to, że w świetle trudnych i krwawych historycznych relacji polsko-niemieckich nadal trzeba o tym przypominać.

Spójrzmy teraz na proponowane zmiany w traktatach. Wspominałem już o obecnym artykule Traktatu z Lizbony, który do rozszerzenia kompetencji Prokuratury Europejskiej wymaga jednomyślności Rady Europejskiej. Zostanie on całkowicie zastąpiony poprawką, która daje Parlamentowi Europejskiemu i Radzie w drodze rozporządzeń, zgodnie ze zwykłą procedurą ustawodawczą, określać zasady funkcjonowania Prokuratury Europejskiej. Inny będzie zatem sposób zmiany funkcjonowania EPPO. Pozostawi się w tym zakresie dobrowolność Państwu Europa. Patrząc na pozostałe zmiany, które odbiorą państwom członkowskim zasadę jednomyślności, będzie to w praktyce oznaczać, że europosłowie z Francji, Włoch, Luksemburga, Belgii, Holandii i Niemiec, stanowiący od początku grupę kierującą w UE, będą mogli w komitywie narzucić zasady działania Prokuratury Europejskiej. To nie wszystko, bo w ten sam sposób będą mogli decydować o wielu innych sprawach związanych z neokolonią Polska.

Wraz z przegłosowaniem przez Parlament Europejski poprawek Traktatu o funkcjonowaniu UE zmieniono również wiele zapisów wzmacniających kierunek ekoszaleństwa europejskiego. Pomimo kiepskich, na tle świata, wyników gospodarczych UE, ekoideologia stanie się obowiązującą doktryną prawną. Inne poprawki czynią z Unii Europejskiej wspólnotę już nie gospodarczą a ideologiczną. Przykładem jest kolejna przegłosowana poprawka w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej, gdzie w artykule 3 dodano punkt 2a o brzmieniu: Każdy ma prawo do autonomii cielesnej, do swobodnego, świadomego, pełnego i powszechnego dostępu do zdrowia i praw seksualnych i reprodukcyjnych oraz do wszystkich związanych z tym usług opieki zdrowotnej bez dyskryminacji, w tym do dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji⁷. Nowy wspaniały świat! Jeżeli te zmiany zostaną w dalszym procesie legislacyjnym zaaprobowane, to swoboda wypowiedzi stanie się ograniczona, a w zasadzie, w zależności od interpretacji przepisów przez prokuratury i sądy, nawet zakazana. Publicyści, politycy, działacze społeczni, jeżeli tylko urażą kogoś z jednej z faworyzowanych przez UE grup, zostaną publicznie oskarżeni i skazani, tak jak wspomniany w tym materiale prezes Mariusz Dzierżawski. Jeszcze raz powtórzę: to prawo szykowane jest dla wyznaczonej grupy ludzi, która utożsamia się z prawem naturalnym i prawdziwymi wartościami Europy. Tyrania ideologiczna będzie powszechnie obowiązującą doktryną w Europie, a system będzie oparty o zamkniętą kastę: sędziów i polityków, którzy – jak to pisał ojciec public relations Edward Bernays – w wielu przypadkach nawet sami nie będą świadomi istnienia grup nimi sterujących, bo istotną cechą społeczeństwa demokratycznego jest świadome i inteligentne sterowanie zachowaniami oraz opiniami tłumu. Ci, którzy manipulują tymi zachodzącymi w społeczeństwie procesami, tworzą niewidoczny rząd sprawujący rzeczywistą władzę nad krajem⁸. Czy sprawujący rzeczywistą władzę nad rządem dusz w Polsce są Polakami? A może Polakami wyłącznie posługują (między innymi przez poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości) tworząc oligarchiczny system władzy nad neokolonią? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom. Przypomnieć warto, kto w Polsce przyczynił się do dalszej drogi legislacyjnej tych skandalicznych poprawek. Została ona przegłosowana między innymi przez europosłów wybranych w Polsce takich jak: Łukasz Kohut, Róża Thun, Sylwia Spurek, Marek Balt, Marek Belka, Robert Biedroń, Włodzimierz Cimoszewicz, Bogusław Liberadzki i Leszek Miller. Zapamiętajmy te nazwiska – choć nie wiem, czy ktoś moich słów nie zinterpretuje jako mowy nienawiści.

Nowy wspaniały człowiek

Unia Europejska, która miała dbać o wymiar gospodarczy państw europejskich, stała się nagle organem nadzoru moralnego, który chce dyscyplinować wszystkich stosujących mowę nienawiści. Problem polega na tym, że twarde postawienie faktów może być też za taką mowę uznane. Wszyscy zaś, którzy w UE nie chcą być „fajni”, lecz pragną bronić prawdy, twardo pokazując fakty, w dodatku nie chcą zrozumieć, że wiara katolicka i jej zasady powinny znaleźć się na śmietnisku historii, będą musieli przyjąć do wiadomości, że Europa nie jest miejscem dla nich. No chyba że marzą o europejskim więzieniu! Twarde i zgodne z prawem naturalnym i prawdą obiektywną argumenty mogą ranić. Natomiast jak się zrani katolika, zbezcześci miejsca kultu, to nie są jeszcze akty nienawiści, bo przecież sądy uniewinniają ludzi dokonujących różnego rodzaju profanacji. O dziwo najczęściej sprawcami są ludzie związani ze środowiskiem LGBT. Zatem jak zrozumieć mowę nienawiści? Gdzie znaleźć jej definicję, która sprawi, że każda grupa społeczna będzie miała prawo poprzez dyskusję szukać prawdy? Niestety, nie o prawdę tu chodzi. Chodzi o władzę, którą można zdobyć, wykorzystując grupy mniejszościowe. Kosztem ma być cierpienie dzieci wykorzystywanych przez homoseksualnych pedofilów, a przyzwolenie na to jest osiągalne choćby rękami sądów skazujących za prezentowanie danych naukowych o przestępstwach pedofilii w tych środowiskach. Dzieci staną się „słusznymi” ofiarami, na ich cierpieniu zostanie zrealizowany utopijny projekt wizji integracji „ojców założycieli” – Państwo Europa. Niewielu wszak ludzi wie, że dla powstania Stanów Zjednoczonych Europy, jak ów projekt nazwał Martin Schultz, potrzeba nowego człowieka.

Prof. Jerzy Chodorowski pisał:

głównym celem konstruktorów integracji europejskiej była przemiana świadomości narodowej Europejczyków na świadomość paneuropejską i ukształtowanie tym samym nowego człowieka dla nadchodzącej ery globalizacji. Uświadamiał przy tym, że do realizacji utopii, a następnie do jej kontynuacji potrzebni są ludzie, z utopią łączy się konieczność wychowania nowego człowieka. Musi to być człowiek nowy, który zaaprobowałby negację pewnych praw naturalnych, stanowiącą sedno programu utopijnej doktryny⁹.

Właśnie dlatego Kościół wraz z katolickim państwem narodowym stoją na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi Europy, a każdy człowiek, który wierzy w prawdziwe wartości Europy, mówiąc o nich będzie oskarżany o rzekomą „mowę nienawiści”. Czy potrafimy jeszcze walczyć o zmianę kierunku, w którym podąża zjednoczona wokół utopijnego projektu Europa?

Źródła:

¹ Fundacja Pro – Prawo do życia, Proces Mariusza Dzierżawskiego przed sądem w Gdańsku, 2024.01.18

² Baza aktów prawnych Unii Europejskiej, Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską podpisany w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 r.

³ Baza aktów prawnych Unii Europejskiej, Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską podpisany w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 r.

⁴ Ursula von der Leyen, Bardziej inkluzywna i bezpieczna Europa: rozszerzenie wykazu przestępstw UE o nawoływanie do nienawiści i przestępstwa z nienawiści, 2021.12.21

⁵ A. Wolff-Powęska, E. Schulz, Przestrzeń i polityka w niemieckiej myśli politycznej, s. 34–35.

⁶ Michael, Adenauer zawsze myślał o integracji Europy przez pryzmat interesu Niemiec

⁷ Parlament Europejski, Wnioski Parlamentu Europejskiego w sprawie zmiany Traktatów. Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 22 listopada 2023 r. w sprawie propozycji Parlamentu Europejskiego dotyczących zmiany Traktatów (2022/2051(INL)), 2023.11.22

⁸ Edward L. Bernays, Propaganda, Wydawnictwo Wektory, 2020 r, s. 19

⁹ Jerzy Chodorowski, Rodowód ideowy Unii Europejskiej, wydanie I,  Dom wydawniczy “Ostoja”, 2005 rok,   s. 12

____________

Czy Prokuratorzy Europejscy będą ścigać za mowę nienawiści w Polsce?, Mariusz Piotrowski, 27 marca 2024

−∗−

Warto porównać:

Czerwony ład unijny czyli pełen wachlarz zakazów
Miesiąc miodowy z Unią Europejską już dawno za nami, a teraz rozwija się szara codzienność związku. Okazuje się więc, że związek ten nie jest ani z miłości, ani z rozsądku. […]

____________

Od ekologizmu do klimatyzmu
Trwające aktualnie protesty rolników stanowią doskonałą okazję ku temu, by przyjrzeć się ideologii, która jest dziś jednym z podstawowych źródeł ich obaw i problemów. Ideologia ta nie jest bowiem tym, […]