Zmarli nie mają «święta»

Zmarli nie mają ‘święta’ – ks. Marek na niedzielę

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Filozofia, Polityka, Polska, WiaraAutor: AlterCabrio, 30 października 2022

Od lat komunistycznych ten dzień, którego nie mogli spokojnie przeżyć, musieli zafałszować chociażby w nazwie. Nie ma w tym ani prawdy, ani logiki, ani sensu. Zmarli nie mają ‘święta’. My wiemy, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy i śmierć nie jest unicestwieniem.

________***________

Ks. Marek Bąk: Czyściec to szansa po śmierci dla tych, którzy utracili ją za życia

O tzw. Święcie Zmarłych:

‘Od lat komunistycznych ten dzień, którego nie mogli spokojnie przeżyć, musieli zafałszować chociażby w nazwie. Nie ma w tym ani prawdy, ani logiki, ani sensu. Zmarli nie mają «święta». My wiemy, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy i śmierć nie jest unicestwieniem. A proponowana nam fałszywa interpretacja mówiła o tym jakoby umarli mieli ‘święto’, czyli sprowadzali ludzi do tych, którzy nie mają przyszłości. No, więc taka nazwa to jest obłęd, ale ten obłęd proponowany spłyca naszą katolicką wizję tego, co się dzieje.’

Tego dnia należy upomnieć się o własną świętość, pobudzić siebie do świętości. Tak, jak to św. Maksymilian Kolbe mówił: «Muszę być świętym. Muszę być wielkim świętym».’

‘Łaska czyśćca, to jest wielka łaska. Przecież bez czyśćca ludzie masowo poszliby do piekła. To jest ta szansa w Wieczności dana na to, by przysposobić się do przebywania z Panem Bogiem, by osiągnąć również siebie samego. Człowiek ma «głód Boga» i ma «głód siebie».’

Również o: święcie 2 listopada, ‘wymianie dóbr’ z duszami czyśćcowymi, o czyśćcu jako gwarancji Nieba, testamentach, o związkach niesakramentalnych jako ‘defekcie cywilizacyjnym’, o próbie zbawianiu siebie przy pomocy ‘wspólnika grzechu’, powrocie do podstawowej wiary, również o tragedii zniewieściałych mężczyzn i potrzebie zakończenia ‘dziejów samozakłamywania się’.

https://youtube.com/watch?v=TnhAdVrS-_

−∗−

Abp Viganò: Watykan musi wycofać swoje poparcie dla „zgubnych” zastrzyków przeciw COVID

Abp Viganò: Watykan musi wycofać swoje poparcie dla „zgubnych” zastrzyków przeciw COVID

Uwaga Redakcji [The Remnant]: Poniżej zamieszczamy tekst listu wysłanego przez Arcybiskupa Carlo Maria Viganò do kardynała Luisa Ladarii Ferrera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w sprawie moralnego charakteru i fizycznych niebezpieczeństw związanych ze szczepieniami przeciw COVID-19 oraz instrukcji Kościoła dla wiernych dotyczących ich stosowania.

List ten został skierowany również do przedstawicieli Stolicy Apostolskiej, w tym do kardynała Pietro Parolina, sekretarza stanu Jego Świątobliwości; kardynała Petera Turksona, kanclerza Papieskiej Akademii Nauk i Papieskiej Akademii Nauk Społecznych; oraz arcybiskupa Vincenzo Paglii, przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia.

Eminencjo,

W ubiegłym roku, 23 października 2021 roku, napisałem list do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, który został również przesłany Eminencji, w którym wyraziłem – co już uczyniłem publicznie – moje bardzo mocne zastrzeżenia co do różnych niezwykle kontrowersyjnych aspektów dotyczących moralnej zasadności stosowania eksperymentalnych surowic genowych produkowanych przy użyciu technologii mRNA.

W tym liście, który został napisany z pomocą wybitnych naukowców i wirusologów, podkreśliłem potrzebę aktualizacji „Uwag o moralnych uwarunkowaniach stosowania niektórych szczepionek przeciw COVID-19” [dokument Kongregacji Nauki Wiary  zaakceptowany przez Franciszka – w dalszym tekście określany jako „Uwagi”- dop. tłumacza], ze względu na dowody naukowe, które pojawiły się już wtedy, a co więcej, zostały zadeklarowane przez samych producentów preparatu.

Proszę pozwolić mi, Eminencjo, ponowić mój apel w świetle ostatnich deklaracji złożonych przez firmę Pfizer w Parlamencie Europejskim oraz publikacji oficjalnych danych przez światowe organizacje medyczne.

Przede wszystkim przypominam, że dokument Dykasterii, której Eminencja przewodniczy, został promulgowany 21 grudnia 2020 r., przy braku pełnych danych o naturze surowicy genowej i jej składników, a także bez wyników badań jej skuteczności i bezpieczeństwa. Temat „Uwag” został ograniczony do „moralnych aspektów stosowania szczepionek przeciw COVID-19, które zostały opracowane z linii komórkowych pochodzących z tkanek uzyskanych z dwóch płodów, które nie zostały mechanicznie przerwane.” Kongregacja podkreśliła:

Nie zamierzamy oceniać bezpieczeństwa i skuteczności tych szczepionek, chociaż jest to etycznie istotne i konieczne, ponieważ ocena ta należy do obowiązków badaczy biomedycznych i agencji farmaceutycznych„. Bezpieczeństwo i skuteczność nie były więc przedmiotem „Uwag”, które wyrażając opinię o „moralnych aspektach stosowania” nie uznały za stosowne wypowiadać się na temat „moralnej strony produkcji” tych leków.

Bezpieczeństwo i skuteczność poszczególnych szczepionek należało ustalić po okresie eksperymentów, które zwykle trwają kilka lat. Ale w tym przypadku władze sanitarne zdecydowały się na przeprowadzenie eksperymentu na całej populacji, odchodząc od normalnej praktyki środowiska naukowego, przepisów międzynarodowych i prawa poszczególnych państw.

Wyniki, które obecnie wyłaniają się z oficjalnych danych opublikowanych we wszystkich krajach, które wprowadziły kampanię masowych szczepień, są bezsprzecznie katastrofalne. Okazuje się, że ludzie, którzy zostali poddani szczepieniu eksperymentalną surowicą, nie tylko nie zostali ochronieni przed zarażeniem wirusem, ani przed poważnymi formami choroby, ale w rzeczywistości stali się bardziej podatni na COVID-19 i jego warianty ze względu na nieodwracalne osłabienie ich systemów odpornościowych spowodowane technologią mRNA.

Dane podkreślają również poważne krótko- i długoterminowe skutki, takie jak bezpłodność, wywoływanie poronień u kobiet w ciąży, przenoszenie wirusa na dzieci poprzez karmienie piersią, rozwój poważnych chorób serca, w tym zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia, powrót  nowotworów, które wcześniej zostały wyleczone, oraz cały szereg innych wyniszczających chorób. Liczne przypadki nagłych zgonów – które do niedawna uparcie uważano za niemające związku z zaszczepieniem surowicą – ujawniają konsekwencje wielokrotnego przyjmowania dawek, nawet u osób młodych, zdrowych i sprawnych fizycznie.

Personel wojskowy, który jest rygorystycznie badany ze względów bezpieczeństwa, wykazuje taką samą częstotliwość występowania działań niepożądanych w wyniku podania surowicy. Niezliczone badania potwierdzają obecnie, że surowica może powodować formy nabytego niedoboru odporności u tych, którzy ją otrzymują. Na całym świecie lawinowo rośnie liczba zgonów i ciężkich patologii poszczepiennych. Szczepionki te spowodowały więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki razem wzięte w ciągu ostatnich trzydziestu lat. I nie tylko to: w wielu państwach, liczba osób, które zmarły po szczepieniu jest znacznie wyższa niż liczba osób, które zmarły z powodu COVID.

Kongregacja Nauki Wiary (obecnie Dykasteria), chociaż nie wyraziła opinii na temat skuteczności i bezpieczeństwa surowic, określiła je jednak jako „szczepionki”, przyjmując za pewnik, że dają one odporność i ochronią ludzi przed czynnym i biernym zarażeniem. Ale ten element został teraz zdezawuowany przez deklaracje, które pochodzą od wszystkich światowych władz sanitarnych i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które teraz mówią, że ci, którzy zostali zaszczepieni, mogą sami się zarazić i zarażać innych ludzi w stopniu wyższym, niż ludzie, którzy nie zostali zaszczepieni, a także, że ich systemy odpornościowe zostały drastycznie osłabione, a nawet całkowicie zrujnowane.

Preparaty, które zostały określone jako „szczepionki”, nie odpowiadają zatem oficjalnej definicji szczepionki, do której przypuszczalnie odnoszą się „Uwagi”. Szczepionka” jest definiowana jako preparat, który powoduje produkcję przeciwciał przez organizm, nadając mu określoną odporność na określoną  infekcję (wirusową, bakteryjną lub pasożytniczą). Definicja ta została obecnie zmodyfikowana przez WHO, ponieważ w przeciwnym razie nie byłoby możliwe włączenie preparatów anty-COVID do definicji szczepionki, ponieważ preparaty te nie powodują produkcji przeciwciał i nie dają odporności na chorobę zakaźną wywoływaną przez Sars-CoV-2.

Należy zaznaczyć, że obecność tlenku grafenu zarówno w tzw. „szczepionkach”, jak i we krwi osób zaszczepionych, została obecnie udowodniona ponad wszelką wątpliwość, mimo że nie ma naukowego uzasadnienia dla jego obecności ani zastosowania na ludziach ze względu na jego toksyczność. Wyniszczający wpływ tlenku grafenu na organy osób, które zostały poddane szczepieniu, jest obecnie oczywisty i prawdopodobnie firmy farmaceutyczne zostaną wkrótce pociągnięte za to, do odpowiedzialności.

Eminencja z pewnością wie, że opatentowano już technologię z wykorzystaniem samoskładających się nanostruktur tlenku grafenu w celu umożliwienia śledzenia i zdalnego kontrolowania obiektów, w szczególności w celu monitorowania parametrów życiowych każdego pacjenta, poprzez połączenie  z „chmurą internetową” za pośrednictwem sygnału Bluetooth emitowanego przez te nanostruktury. Na dowód, że informacje te nie są wynikiem obsesji jakichś teoretyków spiskowych, Eminencja powinien wiedzieć, że Unia Europejska wybrała jako zwycięzców konkursu, dwa projekty poświęcone innowacjom technologicznym, zatytułowane: „Mózg ludzki i grafen”. Te dwa projekty otrzymają po miliardzie euro dofinansowania w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

„Szczepionki” przeciw COVID-19 były przedstawiane jako jedyna możliwa alternatywa dla śmiertelnej choroby. Było to od samego początku kłamstwo i perspektywa ostatnich dwóch lat to potwierdziła. Istniały i istnieją alternatywne metody leczenia, ale były one metodycznie bojkotowane przez firmy farmaceutyczne – ponieważ są one zbyt tanie i nie przynoszą im zysków. Alternatywne metody leczenia były dyskredytowane przez publikacje naukowe, finansowane przez Big Pharma, które później zostały wycofane, ponieważ były oparte na jaskrawo sfałszowanych danych.

Co więcej, okazało się, że COVID-19 jest – co było wiadome i oczywiste – sezonową formą koronawirusa, która jest uleczalną i nie zagrażającą życiu, formą grypy, która powoduje tylko minimalną liczbę zgonów wśród osób, które już mają jakieś inne schorzenia. Wieloletni monitoring koronawirusa nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości, a także eliminuje element „nagłego zagrożenia pandemicznego”, który wykorzystano jako pretekst do narzucenia „szczepionek”.

Normy międzynarodowe określają, że lek eksperymentalny nie może być dopuszczony do dystrybucji, chyba że nie ma innej skutecznej alternatywy leczenia. To dlatego agencje farmaceutyczne na całym świecie uniemożliwiły stosowanie iwermektyny, osocza hiperimmunologicznego i innych metod leczenia, których skuteczność została udowodniona. Nie ma potrzeby przypominać Waszej Eminencji, że wszystkie te agencje, wraz z WHO, są niemal w całości finansowane przez firmy farmaceutyczne i powiązane z nimi fundacje, a na najwyższych ich szczeblach istnieje poważny konflikt interesów.

W ostatnich kilku dniach, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen musiała odpowiedzieć przed Parlamentem na temat finansowania PNRR (krajowy plan odbudowy i rozwoju)  laboratoriów we Włoszech i Grecji, w których pracuje jej mąż. Nie można też zapomnieć, że ta sama przewodnicząca odmówiła przekazania Europejskiemu Trybunałowi Obrachunkowemu wiadomości tekstowych, które wymieniła z dyrektorem generalnym firmy Pfizer, Albertem Bourlą, na temat umów na dostawy. Wiadomości te, wciąż  nie zostały ujawnione.

Narzucenie eksperymentalnego serum odbyło się poprzez skoordynowane zastosowanie metod, które nie miały precedensu w najnowszej historii, z wykorzystaniem technik masowej manipulacji, które są dobrze znane ekspertom w dziedzinie psychologii. W tej operacji terroryzmu medialnego i pogwałcenia naturalnych praw jednostek, której towarzyszył niedopuszczalny szantaż i dyskryminacja, hierarchia katolicka zdecydowała się stanąć po stronie systemu, czyniąc się promotorem „szczepionek”, dochodząc nawet do punktu zalecania ich jako „moralnego obowiązku”.

Media umiejętnie wykorzystały duchowy autorytet papieża i jego wpływy medialne, aby potwierdzić narrację głównego nurtu, a to stanowiło istotny element sukcesu całej kampanii szczepień, przekonując wielu wiernych do poddania się szczepieniu ze względu na zaufanie, jakim darzyli papieża.

Obowiązek szczepień nałożony na pracowników Stolicy Apostolskiej, wzorowany na regulacjach wprowadzonych w innych krajach, potwierdził absolutną zgodność Watykanu ze skrajnie niedbałymi i lekkomyślnymi postawami, które są całkowicie pozbawione jakiejkolwiek naukowej zasadności. Naraziło to Państwo Watykańskie na ewentualną odpowiedzialność prawną, co dodatkowo obciąży jego skarb. Nie należy też wykluczać możliwości, że wierni mogą wnieść zbiorowe pozwy przeciwko własnym duszpasterzom, którzy zostali przemianowani na sprzedawców niebezpiecznych preparatów.

Po ponad dwóch latach, Kościół nie uznał za konieczne, wydania jakiegokolwiek oświadczenia w celu skorygowania „Uwag”, które w świetle nowych dowodów naukowych są już przestarzałe i zasadniczo sprzeczne z twardymi faktami. Ograniczając się do ściśle moralnej oceny stosowania szczepionek, Kongregacja Nauki Wiary nie wzięła pod uwagę proporcjonalności między korzyściami płynącymi z zastosowania surowicy genowej – które nie miały miejsca – a krótko- i długoterminowymi niekorzystnymi skutkami ubocznymi, które obecnie są widoczne dla wszystkich.

Ponieważ obecnie jest oczywiste, że preparaty sprzedawane jako szczepionki nie dają żadnych znaczących korzyści, a wręcz przeciwnie – mogą powodować bardzo wysoki odsetek zgonów lub poważnych chorób nawet u osób, dla których COVID nie stanowi poważnego zagrożenia, nie można już uznać za uzasadnione, żadnych prób wykazania proporcjonalności między ryzykiem a korzyściami, eliminując w ten sposób jedno z założeń, na których opierały się „Uwagi”: „Moralność szczepień polega nie tylko od obowiązku ochrony własnego zdrowia, ale także od obowiązku dążenia do dobra wspólnego. W przypadku braku innych środków powstrzymania lub nawet zapobieżenia epidemii, dobro wspólne każe zalecać szczepienia, zwłaszcza w celu ochrony najsłabszych i najbardziej narażonych” (uwaga nr. 5).

Wiemy już dobrze, że nie ma „braku innych środków”, a surowica ani nie zatrzymuje epidemii, ani jej nie zapobiega. To sprawia, że „szczepionka” z mRNA produkowana z abortowanych linii komórkowych jest nie tylko moralnie niedopuszczalna, ale także absolutnie niebezpieczna dla zdrowia człowieka, a w przypadku kobiet w ciąży, także dla zdrowia ich nienarodzonych dzieci.

Kościół, wyrażając moralną ocenę szczepionek, nie może pomijać wielu elementów, które przyczyniają się do sformułowania ogólnego osądu. Kongregacja nie może ograniczyć się do ogólnej tezy o moralnej legalności preparatu jako takiego – legalności, która jest całkowicie wątpliwa, nie biorąc pod uwagę jego nieskuteczność, braku badań, jego geno-toksyczności i rakotwórczości oraz dowodów na niekorzystne skutki skutki uboczne.

Zamiast tego Kongregacja musi jak najszybciej wypowiedzieć się na ten temat. Obecnie, gdy  wykazano całkowitą bezużyteczność surowicy „dla powstrzymania lub nawet zapobieżenia epidemii”, nie można jej już podawać i istotnie, istnieje moralny obowiązek, aby władze sanitarne i firmy farmaceutyczne wycofały ją jako coś niebezpiecznego i szkodliwego, a poszczególni wierni odmówili szczepienia.

Ponadto uważam, Najczcigodniejsza Eminencjo, że nadszedł czas, aby Stolica Apostolska definitywnie zdystansowała się od tych prywatnych podmiotów i międzynarodowych korporacji, które uwierzyły, że mogą wykorzystać autorytet Kościoła katolickiego do poparcia neo-maltuzjańskiego projektu Agendy 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych i Wielkiego Resetu Światowego Forum Ekonomicznego. Nie można tolerować sytuacji, w której głos Kościoła Chrystusowego nadal współuczestniczy w planie redukcji globalnej populacji opartym na chronicznej patologizacji ludzkości i narzucania bezpłodności. Jest to tym bardziej konieczne w obliczu skandalicznego konfliktu interesów, na jaki narażona jest Stolica Apostolska, przyjmując sponsoring i finansowanie od architektów tych zbrodniczych planów.

Nie powinno umykać uwadze Waszej Eminencji, że istnieją bardzo poważne konsekwencje dla Kościoła Świętego z powodu lekkomyślnego wsparcia dla narracji „psycho-pandemicznej”. Wykorzystanie słów i przemówień Franciszka, by skłonić wiernych do przyjęcia surowicy, która nie tylko okazała się bezużyteczna, ale wręcz poważnie szkodliwa,  podważyło autorytet Watykanu, nakłonionego do propagowania leczenia opartego na danych, które okazały się niepełne i sfałszowane.

To lekkomyślne i co najmniej niezrozumiałe zachowanie, wiązało się z ingerencją najwyższego autorytetu kościelnego w dziedzinę ściśle naukową, która jest „w gestii badaczy biomedycznych i agencji farmaceutycznych”. Jak po tej zdradzie, wierni katolicy i ci, którzy patrzą na Kościół jako na wiarygodnego przewodnika, będą mogli z jakąkolwiek dozą spokoju i zaufania, uznać w przyszłości stanowisko Kościoła za rzetelne i wiarygodne?

Jak będzie możliwym naprawienie szkód wyrządzonych tym, którzy nie mając ani wykształcenia medycznego, ani kompetencji w tej dziedzinie, poddali się zabiegowi, który w istocie zagroził ich zdrowiu lub doprowadził do przedwczesnej śmierci, tylko dlatego, że został im zalecony przez papieża, biskupa lub proboszcza, który powiedział im, że jeśli nie zostaną zaszczepieni, nie będą mogli przyjść do kościoła, służyć do Mszy ani śpiewać w chórze?

Hierarchia katolicka doświadczyła w ostatnich latach upadku, który jest wprost proporcjonalny do poparcia, jakiego udzieliła ideologii globalistycznej. Jej zaangażowanie we wsparcie kampanii szczepionkowej nie jest odosobnionym przypadkiem, sądząc po udziale Stolicy Apostolskiej w inicjatywach klimatycznych – które również opierają się na fałszywych przesłankach, nie mających w sobie nic naukowego – oraz przedsięwzięciach trans-humanistycznych.

Nie jest celem, dla którego nasz Pan umieścił Kościół na ziemi. Kościół musi przede wszystkim głosić Prawdę, trzymając się z dala od niebezpiecznych związków z możnymi tego świata, a tym bardziej z tymi spośród nich, którzy są notorycznie wrogo nastawieni do nauki Chrystusa i moralności katolickiej. Jeśli hierarchia nie otrząśnie się z tego służalczego zniewolenia, jeśli nie odkryje w sobie na nowo odwagi i godności, by przeciwstawić się mentalności świata, zostanie zmiażdżona i padnie ofiarą własnej niezdolności do bycia przeszkodą i znakiem niezgody.

Jestem pewien, Eminencjo, że zechcecie rozważyć szczególną powagę tych tematów, a także pilną potrzebę oświeconej interwencji, wiernej nauczaniu Ewangelii i salus animarum, które jest i pozostaje suprema lex Kościoła.

In Christo Rege,

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
Były Nuncjusz Apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki
18 października 2022 r.

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (Oct 21, 2022) – „Abp. Viganò: The Vatican must withdraw its support of the ‘disastrous’ COVID shots”

Potworna cisza po nagłej śmierci [pod TIR-em] ks. Tadeusza Kiersztyna [2012]

Potworna cisza po nagłej śmierci ks. Tadeusza Kiersztyna

Ks. Tadeusz Kiersztyn zginął pod kołami TIR-a w sierpniu 2012 roku.

https://www.salon24.pl/u/salve/487135,nastala-potworna-cisza-po-naglej-smierci-ks-tadeusza-kiersztyna

W dniu 22 sierpnia 2012 roku zmarł od ran poniesionych w wypadku samochodowym ks. Tadeusz Kiersztyn, gorący orędownik Aktu Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Oficjalne źródła podały, że był to wypadek samochodowy. Jego pojazd został najechany przez “TIRa”. [rozjechany.. MD]

Ks. Tadeusz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego Rozalii Celakówny.

Rozalia Celakówna pod wpływem modlitwy i bogatego życia wewnętrznego miała wizje, dzięki którym zrodziła się w niej idea poświęcenia się Sercu Jezusa oraz Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Rozalia Celakówna widziała w swoich wizjach Chrystusa  królem Polski.

Już przed II wojną światową, w roku 1938 prymas August Hlond wyznaczył komisję, która miała potwierdzić prawdziwość jej doznań lub im zaprzeczyć.  

5 listopada 1996 kardynał Franciszek Macharski rozpoczął w archidiecezji krakowskiej jej proces beatyfikacyjny, który na szczeblu diecezjalnym zakończył się 17 kwietnia 2007 roku, po czym akta wysłane zostały do Watykanu.

W międzyczasie ks. T. Kiersztyn został jej postulatorem i również gorącym zwolennikiem intronizacji Chrystusa Króla.

Ks. Kiersztyn był również autorem wielu opracowań na temat spraw Kościoła. Należał do nielicznych kapłanów, którzy odważyli się wypowiadać o Soborze Watykańskim Drugim, jako przyczynie zła w Kościele Rzymskim.

ks.Tadeusz Kiersztyn – Prawda o Intronizacji Chrystusa Króla Polski

 Śmierć tego właśnie księdza jest kolejną nagłą śmiercią i należy on do tej grupy kapłanów Kościoła Katolickiego w Polsce, w okresie i po II Wojnie Światowej, po ks. Popiełuszce i innych, których nagła i tajemnicza śmierć do dnia dzisiejszego nie została wyjaśniona.  

Jeżeli śmierć ta jest zbrodnią, to ks. Tadeusz jest już zbawiony, jako ten, który oddał życie za Chrystusa.

 I tu nasuwa się proste pytanie, jeśli to było morderstwo :

 Komu naraził się aż tak bardzo ks. Tadeusz Kiersztyn, że musiał zginąć?

 Zastanówmy się nad jego słowami w opracowaniu: „Czas prawdy!”:

 …„Liberalizm jest nie tylko absolutnym buntem wobec Boga, wobec Jego władzy i wobec Jego praw, które są obiektywne, sprawiedliwe i niezmienne, ale jest najbardziej wyrafinowanym z dotychczasowych – totalitaryzmem, niosącym ludzkości niewyobrażalną w skutkach niewolę fizyczną i duchową. Trzeba przy tym pamiętać, że jego piewcy, podobnie jak antyczne Syreny, przemawiają językiem zdolnym uwieść masy ludzkie, bo strojnym w piękne hasła i piękne obietnice”….

 Ksiądz Tadeusz Kiersztyn zalecał, aby dokonać Aktu Intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 Czy to przesłanie komuś przeszkadzało?

 Czy samochód stał się narzędziem mordu?

Trudno przypuszczać, że to był wypadek.

Ks. Kiersztyn wyrażał się jasno:

„Zdajecie sobie sprawę w jakim my żyjemy teraz świecie, w jakiej cywilizacji. Bo panowanie szatana, tak samo jak panowanie Boga, jest panowaniem duchowym, ale sprawowanym poprzez ludzi. I panowanie szatana dokonuje się dzisiaj w świecie poprzez ludzi – poprzez partie, poprzez struktury żydomasońskie, poprzez różne organizacje, które są lucyferyczne – nie tylko realizując idee, ale i uprawiając kult religijny (…)

 I w tych najwyższych już kręgach jak Bilderberg, Komisji 300, nie wiem czyście słyszeli o Bohemii (Bohemian Grove, przyp. M.P.) – miejsce kultyczne, gdzie raz do roku cała śmietanka świata i tych przywódców i liderów światowych, ludzi „namaszczonych” – zbiera się aby oddawać kult Lucyferowi. I to jest ukryte, oni z tym się ukrywają, ale często możecie zobaczyć ten znak (satanistyczne 2 palce),

Sekretarz USA: Elektrownia atomowa w Polsce da miejsca pracy dla 100 tys. Amerykanów

Sekretarz USA: Elektrownia atomowa w Polsce da miejsca pracy dla 100 tys. Amerykanów

https://www.bibula.com/?p=136938

Budowa elektrowni atomowej w Polsce da 100 tys. miejsc pracy dla amerykańskich pracowników – oświadczyła sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm. W piątek ogłoszono, że budową pierwszej elektrowni atomowej w Polsce zajmie się amerykański koncern Westinghouse.

Pierwsza polska elektrownia atomowa będzie [ma być… MD] zbudowana w oparciu o amerykańska technologię.  Sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm wyraziła opinię, że wybór polskiego rządu powoduje „ogromne wzmocnienie relacji”.

„Premier Polski Mateusz Morawiecki ogłosił, że Polska wybierze rząd USA i firmę Westinghouse dla pierwszej części swojego projektu nuklearnego wartego 40 mld dol., tworząc lub utrzymując 100 tys. miejsc pracy dla amerykańskich pracowników” – napisała Granholm w piątek na Twitterze.[…]

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

https://nczas.com/2022/10/30/grabarz-czlowieczenstwa-brudna-prawda-o-czlowieku-z-ktorym-spotkal-sie-morawiecki/

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mariusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.

Hupka i Czaja wiecznie żywi. Putin i Tuski tyż…

Hupka i Czaja wiecznie żywi

Stanislaw Michalkiewicz – October 28, 2022 https://www.goniec.net/2022/10/28/michalkiewicz-hupka-i-czaja-wiecznie-zywi/

No i jak tu nie wierzyć, że Putin jest dobry na wszystko? Wracając z Podlasia, gdzie miałem serię spotkań z tamtejszą publicznością, usłyszałem w radio RMF FM reklamę – jak się okazało – rządową. Rząd się tam przechwalał, jak to dba o obywateli, ile tarcz ochronnych dla nich przygotował, żeby włos im nie spadł z głowy – a jednocześnie przestrzegł, żeby nie wierzyć w “putinowską propagandę”.

        Najwyraźniej autor tego reklamowego tekstu uważał, że jak tylko ktoś nie basuje rządowi “dobrej zmiany”, to na pewno jest agentem Putina. Nie jest to może pomysł specjalnie oryginalny, bo i za pierwszej komuny partia szantażowała obywateli podobnie. Komu się polityka partii i rządu nie podobała, to lał wodę na młyn zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców: Hupki i Czai.

        W 1968 roku, kiedy nasza 3 kompania zmotoryzowana Studium Wojskowego UMCS w Lublinie słabo wykonała ostre strzelanie, pułkownik Kwaśniewski kazał zrobić zbiórkę i przez zaciśnięte zęby – bo miał taki sposób mówienia – przestrzegł, że każdy żołnierz, który nie wykona strzelania, będzie uważany za agenta Bundeswehry. Jak widzimy, transformacja ustrojowa to i owo zmieniła. Kiedyś Hupka i Czaja, a teraz Putin – ale mechanizm został taki sam, bo po co go zmieniać, skoro działał i za komuny i teraz?

   W ogóle, w miarę zbliżania się przyszłorocznej kampanii wyborczej, Putin wkracza u nas w samo centrum politycznego dyskursu. Kiedy wspólnik pana Marka Falenty, zażywający obecnie statusu “małego świadka koronnego” (“nie brak świadków na tym świecie – twierdził Rejent Milczek) powiedział, że pan Falenta sprzedał podsłuchane nagrania Putinowi, to Donald Tusk od razu wpadł w samołówkę i zaczął domagać się sejmowej komisji śledczej, a generał Dukaczewski powiedział nawet, że oto mamy dowód, iż podmianka na pozycji lidera politycznej sceny w 2015 roku została przeprowadzona przez Putina. Jeśli pan generał Dukaczewski naprawdę tak myśli, to można podejrzewać, że te wszystkie stare kiejkuty niewiele były i są warte. Nawiasem mówiąc, właśnie niezawisła prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA w Starych Kiejkutach. Jak pamiętamy, delikwenci byli tam przewożeni z bazy w Guantanamo na Kubie na lotnisko w Szymanach, a stamtąd – do Starych Kiejkutów, gdzie oprawiali ich amerykańscy oprawcy, podczas gdy stare kiejkuty stały na świecy – za co dostały 15 mln dolarów, które odebrały w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie, zapakowane w kartony.

Domyślam się, że gdyby prokuratura kogoś w tej sprawie oskarżyła, to Nasz Najważniejszy Sojusznik pokazałby jej ruski miesiąc, a więc coś w rodzaju Putina i to w całej straszliwej postaci – więc nie wiemy nawet, czy z tych 15 milionów coś kapnęło dla ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego czy ówczesnego premiera Leszka Millera. Daj im Boże jak najlepiej, chociaż gdyby się pochwalili, to mielibyśmy gotowe wzory do naśladowania w charakterze autorytetów moralnych. Kto się bowiem prostytuuje na życzenie Naszego Najważniejszego Sojusznika, to jest autorytetem moralnym, podczas gdy nawet dawanie posłuchu “putinowskiej propagandzie” jest potępiane bez komentarza nawet przez radio RMF FM, chociaż uchodzi ono za rozgłośnię zaprzyjaźnioną raczej z obozem zdrady i zaprzaństwa. Czego jednak nie robi się dla Polski, zwłaszcza za pieniądze? Skoro dla Polski można nawet zabijać ludzi, to dlaczegóż powstrzymywać się przed prostytuowaniem?

   Wróćmy jednak do Donalda Tuska, który najwyraźniej w ferworze nie zauważył zastawionej na niego pułapki. Oto bowiem już następnego dnia “mały świadek koronny” zeznał, że syn byłego premiera, pan Michał Tusk, odebrał od niego reklamówkę z “Biedronki” w której znajdowało się 600 tys. euro tytułem łapówki. Pan Michał Tusk oczywiście energicznie zaprzeczył, ale wtedy świadek uzupełnił, że scena wręczania łapówki została nagrana i to z dźwiękiem aż przez dwie kamery, co młody pan Tusk nawet widział, ale podobno nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

To trochę podważa wszystkie zaprzeczenia, ale ma też plusy ujemne z punktu widzenia prokuratury, która – jak to wyjaśnił pan wiceminister Kaleta – podobno jeszcze nie zebrała dowodów i dlatego nie postawiła Michału Tusku, a może i Donaldu, żadnych zarzutów. Najwyraźniej nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go – to znaczy – by na przyszły rok Donald Tusk nie tylko odstąpił od żądania komisji śledczej, ale w ogóle – niczym stary towarzysz Wardęga z nieśmiertelnego poematu “Towarzysz Szmaciak” — “zwijał się jak w ukropie, by ratować chłopię”. W tej sytuacji otwiera się pole do działania dla pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który w maju za oceanem znalazł punkt oparcia u tamtejszych Żydów nie tylko  do wysadzenia w powietrze Donalda Tuska, którego Naczelnik Państwa uznał oficjalnie za porte-parole Republiki Federalnej Niemiec na Polskę, ale – kto wie? — może i samego Naczelnika, bo rząd premiera Morawieckiego cieszy się poparciem już tylko 26 procent indagowanych obywateli. Czyżby skrycie sympatyzowali z Putinem? Ładny interes! W każdym razie pan Trzaskowski też szykuje się do przyszłorocznych wyborów, zabiegając o względy sodomczyków i gomorytek, które najwyraźniej zaczynają tworzyć potężne polityczne lobby. Oto przypadkowo dowiedziałem się, że za namową pana Rabieja, który sam ma – jak mówił dowódca naszej zmotoryzowanej kompanii — “tendencje inklinacyjne”, chciał szpital miejski przy ul. Solec w Warszawie przerobić na hotel dla sodomczyków i gomorytek ze wszystkich 77 płci. Dlaczego sodomczykowie i gomorytki nie mogłyby bzykać się w zwyczajnych hotelach – tajemnica to wielka – ale na szczęście udało się ten szpital uratować.

        Tymczasem liczba agentów Putina rośnie i niedawno trafił na nią Książę-Małżonek za swoje dziękczynienie dla USA po eksplozjach przy bałtyckich gazociągach. Rządowa telewizja nakręciła specjalny film, w którym go bezlitośnie  zdemaskowała. To oczywiście dobrze, ale i niedobrze, bo jak już go zdemaskowała, to drugi raz zdemaskować go  nie może, a tymczasem do wyborów jeszcze rok i Książę-Małżonek może wymyślić coś jeszcze gorszego. Na razie w sukurs i Księciu i Donaldu Tusku ruszył Judenrat “Gazety Wyborczej”, na której łamach pan red. Tomasz Piątek, najwyraźniej już zdetoksowany, demaskuje Naczelnika Państwa, jak to stare kiejkuty dawały mu pieniądze. Czy z tych, które dostały za tajne więzienia CIA – tego nie wiemy, chociaż umorzenie śledztwa w tej sprawie przez prokuraturę otwiera pole do domysłów. Okazuje się, że niełatwo udelektować Naszego Największego Sojusznika, to znaczy – może i łatwo – tylko potem pojawiają się rozmaite zgryzoty. Ale już Voltaire zauważył, że kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku.

   Tymczasem Putin nowym fake-newsem wzburzył nie tylko światową opinię, ale i zdenerwował generałów w Pentagonie. Chodzi o “brudną bombę”, która miała przygotować Ukraina. Oczywiście Ukraina zaprzecza, ale tamtejsza wicepremierka wystąpiła z dramatycznym apelem, by uchodźcy, Boże broń, nie wracali do kraju, zwłaszcza w zimie. Najwyraźniej coś wie, czego my jeszcze nie wiemy. Tymczasem na Biegunie Północnym uformował się wir polarny, który – jak twierdzą eksperci — może sprawić, że zima albo będzie ciepła, albo będzie mroźna. Słowem — “kiedy na świętego Prota jest pogoda albo słota, to w świętego Hieronima będzie deszcz, albo go nima”.

        Jak widzimy, poruszone zostały nawet Moce, a tu pan Dawid Podsiadło, najwyraźniej pozazdrościł pannie Jamroży, która niedawno przypomniała sobie, jak to została zgwałcona, a wcześniej ogłosiła dokonanie apostazji. Pan Podsiadło jak dotąd żadnego zgwałcenia sobie nie przypomniał, więc właśnie głosił, że sposobi się do apostazji.

I Putin i “brudna bomba” i apostazja… Co my biedni teraz zrobimy?

Stanisław Michalkiewicz

Antysemityzm okiem Mędrców Syjonu. Oto, co Kongres Żydów bał się opublikować.

Antysemityzm okiem Mędrców Syjonu. Czego Kongres Żydów bał się opublikować?

Posted by Marucha w dniu 2022-10-29 https://marucha.wordpress.com/2022/10/29/antysemityzm-okiem-medrcow-syjonu-czego-kongres-zydow-bal-sie-opublikowac/

Współczesny świat boryka się z wieloma strasznymi problemami. Na naszych oczach społeczeństwo coraz bardziej oddala się od Boga, zagłębiając w spirali przemocy i wszelkich wynaturzeń. Niewinni cierpią głód i choroby, pogłębiają się nierówności i niesprawiedliwość. Wojny i krwawe konflikty wybuchają praktycznie na całym globie, w kilka chwil niosąc zniszczenie całych wsi i miasteczek.

Kaprys wysoko postawionych władców świata wystarczy, by odebrać życie setkom, tysiącom bezbronnych. Przyznanie się do Chrystusa w wielu miejscach równe jest z wyrokiem śmierci. Jednocześnie, miliony niewinnych giną co roku za milczącym przyzwoleniem postępowego społeczeństwa. Wolność i godność człowieka zostały zapomniane.

W obliczu tak wielu strasznych sytuacji mogłoby się wydawać, iż trudno jest stwierdzić która z nich jest największym problemem. Głód, dotykający dzieci w zubożałych krajach, zmuszający je do podejmowania niewolniczej pracy? Nieludzki wyzysk, wyciskający życie? Krwawe prześladowania chrześcijan, którzy tak często płacą życiem za swoją miłość do Chrystusa? Istnieje grupa ludzi, którzy nie muszą zadawać sobie podobnych pytań. Ludzie ci są bowiem święcie przekonani iż znają odpowiedź. Zajmują się i pochylają z wielką pieczołowitością oraz troską nad straszną skazą Ziemi, którą jest… antysemityzm.

Antysemityzm. Największa bolączka ludzkości.

To właśnie antysemityzm był przedmiotem żarliwej dyskusji Żydów podczas wiedeńskiej konferencji z 2018 roku. Owocem ich pracy stał się Katalog „An end to Anti-Semitism”. Mogłoby się wydawać, iż publikacja poruszająca tak ważki temat powinna szybko obiec świat. Wówczas każdy mógłby zrozumieć, z jak ważną kwestią mamy do czynienia oraz jak należy postępować aby żaden Żyd nie poczuł się urażony. O to przecież chodzi, prawda?

Okazało się, że jest zupełnie na odwrót, a żydowskie plany nie miały trafić pod strzechy zwykłych zjadaczy chleba. Sprzeciw wobec wydania polskiego tłumaczenia wyraził sam… Europejski Kongres Żydów.

Europejski Kongres Żydów mówi „NIE!”

Gdy pod koniec 2019 roku odezwał się do naszego Wydawnictwa rodak (serdeczne ukłony i podziękowania dla Dex Dextera – ojca chrzestnego tej publikacji) mieszkający za granicą, z informacją, że przełożył na język polski osławiony już raport z konferencji wiedeńskiej z 2018 roku i chce, żebyśmy, jako niezależna i niemająca strachu przed konsekwencjami poruszania tematów na literę „ż” oficyna, wydali na rynku polskim dokument podsumowujący, uruchomiliśmy całą procedurę – sprawdzenie tłumaczenia, korekta i redakcja tekstu. Tekstu budzącego grozę i niepokój, a zawierającego wiele odniesień do panującej rzeczywistości.

Jednocześnie, aby było „po bożemu”, wystąpiliśmy o zgodę na wydanie tłumaczenia raportu „An end to Anti-Semitism”, jako utworu zależnego, do wydawcy – Europejskiego Kongresu Żydowskiego. 7 lipca, po długim czasie oczekiwania, otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź:

W imieniu Europejskiego Kongresu Żydowskiego pragnę poinformować, że ani Państwo ani Wydawnictwo 3DOM nie otrzymali zgody na publikację materiałów z konferencji „Koniec z antysemityzmem – katalog zagadnień do walki z antysemityzmem” jako pracy zależnej. Dodatkowo pragnę potwierdzić, że licencja CC 4.0, na której opu#blikowano powyższy tytuł, nie zezwala na komercyjną reprodukcję materiałów. Na koniec chciałbym poinformować, że jeśli zdecydują się Państwo na publikację utworu pochodnego z naruszeniem warunków licencji i bez wyraźniej zgody Europejskiego Kongresu Żydowskiego, będziemy zmuszeni rozważyć podjęcie kroków prawnych.

Johanan Seynave / Europejski Kongres Żydowski

Wydawało się, że już wszystko stracone. Na szczęście konsultowaliśmy się z największymi tuzami, jeśli chodzi o prawo autorskie w Polsce, i wspólnie wypracowaliśmy model wydawniczy, aby polski Czytelnik zapoznał się z tymi przerażającymi metodami i planami żydowskiej supremacji, wykorzystującej odmienione przez wszystkie przypadki słowo „antysemityzm” – wyjaśnia Wydawca, Tomasz Grzegorz Stala.

Protokół Mędrców Syjonu 2.0, czyli wielkie zaskoczenie

Wydawnictwo 3DOM musiało stoczyć długi i wymagający bój, aby niniejsza publikacja mogła trafić do rąk polskiego Czytelnika. Okazało się, iż Żydzi nad wyraz zaciekle strzegą swoich sekretów. Starania polskiego wydawnictwa przyniosły jednak upragniony rezultat, a pozycja „Mędrcy Syjonu. Nowe Otwarcie” w końcu trafiła do sprzedaży.


Jest to książka zaskakująca na każdym kroku. Ten, kto sądzi iż zna zamiary Żydów z pewnością będzie wielokrotnie zdziwiony. Dokument opracowany w trakcie żydowskiej konferencji wprawił w osłupienie samego Radosława Patlewicza, który opracował niejedną publikację w tej tematyce. Jak sam przyznaje, Autor nie mógł wyjść ze zdumienia, pochylając się nad opracowanymi przez Żydów treściami.

Gdy mój wydawca, Tomasz Grzegorz Stala, zaproponował, abym dokonał analizy i udzielił komentarza do raportu z konferencji Europejskiego Kongresu Żydów w Wiedniu z 2018 roku pt. „Koniec z antysemityzmem! Katalog środków zwalczania antysemityzmu”, podchodziłem do tego pomysłu dosyć sceptycznie. Myślałem, że zarówno sama konferencja, jak i pisemny katalog zaleceń (zwany dalej Katalogiem), będący jej plonem, niczego nowego nie wniosły; że stanowią
kolejne, ubrane w piękne słowa, wykwity myślenia życzeniowego.

Po prostu spodziewałem się, że w Katalogu znajdę owijanie w bawełnę oraz politycznie poprawne slogany o miłości, tolerancji i potrzebie walki z prześladowaniami Żydów.

Przyznaję – myliłem się. I to sromotnie! Zagłębiając się w treść kolejnych rozdziałów, wielokrotnie zachodziłem w głowę ze zdumienia. Okazało się, że nie jest to zwykły tekst przeciwko „antysemitom”, ale szczegółowy program opanowania świata. Myślałem: „ale jak to, oni serio piszą o swoich planach tak dosłownie, bez ogródek?”.

Antysemityzm i „robocze definicje”

Podążając w ślad myśli Konfucjusza, autorzy Katalogu wprowadzają i podkreślają znaczenie „roboczych definicji”, zmieniających znaczenie używanych dotychczas słów. Czym bowiem jest dla nich antysemityzm? Czy chodzi o słownikową, nieuzasadnioną niechęć? Encyklopedia PWN wyjaśnia rzeczowo, czym jest antysemityzm:

Antysemityzm – wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia żydowskiego; prześladowania i dyskryminacja Żydów jako grupy wyznaniowej, etnicznej lub rasowej oraz poglądy uzasadniające takie działania.

Żydowska wersja owej definicji różni się od słownikowej w sposób co najmniej znaczny. Od 2016 roku, Żydzi twierdzą bowiem iż:

Antysemityzm to pewien sposób postrzegania Żydów, który można wyrazić jako nienawiść do Żydów. Związane zaś z tym słowne i fizyczne zachowania skierowane są w stosunku do: osób żydowskiego lub nieżydowskiego pochodzenia, i/lub ich własności, żydowskich instytucji społecznych oraz obiektów religijnych.

Akty przestępcze uznawane są za antysemickie, gdy celem wybranych ataków są ludzie lub własność taka jak: budynki, szkoły, miejsca kultu, cmentarze – wybrane, ponieważ są lub są postrzegane jako żydowskie bądź są kojarzone z Żydami – wyjaśnia z kolei „raport”.

Czy antysemityzm, ten palący problem ludzkości, jest zatem czymś ściśle określonym, zdefiniowanym? Najwyraźniej nie. Aby akt uznano za antysemicki, wystarczy luźne skojarzenie, cień posądzenia o niechęć wobec Żydów.

Jak podkreśla Autor, druga definicja, opracowana przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) znacząco rozszerza pojęcie antysemityzmu. Patlewicz przypuszcza, iż to maksymalne rozmycie pojęć i wrzucenie wszystkich przypadków do jednego worka jest jednym z celów społeczności żydowskiej opracowującej Katalog. Dzięki temu bicz antysemityzmu może zawisnąć praktycznie nad każdym karkiem.

Antysemityzm biczem na niepokornych?

Co jakiś czas żydzi „wysypują się” ze swoim prawdziwym zdaniem na temat „antysemityzmu”, jako po prostu skutecznego narzędzia zwalczania wrogów „narodu wybranego”. Przykładowo, 14 sierpnia 2002 roku była Minister Edukacji Izraela Shulamit Aloni w wywiadzie dla radia „Democracy Now”, zapytana, dlaczego amerykańscy przeciwnicy polityki Izraela wobec Palestyńczyków nazywani są „antysemitami”, z rozbrajającą szczerością odpowiedziała:

Cóż, to jest sztuczka, zawsze jej używamy. Kiedy w Europie ktoś krytykuje Izrael, wtedy wyciągamy Holocaust. Kiedy w tym kraju ludzie krytykują Izrael, wtedy są antysemitami. Jak wiesz, nasza organizacja jest silna, ma dużo pieniędzy. Powiązania pomiędzy Izraelem i amerykańsko-żydowskim establishmentem są bardzo silne. I oni mają siłę, co jest w porządku. To utalentowani ludzie, mają siłę i pieniądze i inne rzeczy, a ich nastawienie brzmi: „Izrael to mój kraj na dobre i na złe”. I oni nie są gotowi słuchać krytyki. Jest bardzo łatwo obwiniać ludzi, którzy krytykują pewne działania rządu Izraela jako antysemitów, i podnosić kwestię Holocaustu i cierpienia Żydów. Jest to po to, aby usprawiedliwiać wszystko, co robimy Palestyńczykom – czytamy.

Dociekanie prawdy… antysemityzmem?

Negacjonizm to propagandowy dyskurs, który neguje rzeczywistość historyczną oraz zakres Holokaustu (Szoa), czyli eksterminacji Żydów przez nazistów i ich współpracowników podczas II wojny światowej. Negacjonizm odnosi się w szczególności do wszelkich prób twierdzenia, że Holokaust (Szoa) w ogóle się nie wydarzył. Negacjonizm może obejmować publiczne negowanie lub poddawanie w wątpliwość stosowania podstawowych metod zagłady (np. komór gazowych, masowych rozstrzelań, głodzenia i torturowania) lub zamiaru dokonania ludobójstwa na narodzie żydowskim.

Negacjonizm w swych różnych formach jest przejawem antysemityzmu. Usiłowanie zaprzeczania ludobójstwu Żydów jest próbą oczyszczenia narodowego socjalizmu i antysemityzmu z winy i odpowiedzialności za ludobójstwo na narodzie żydowskim. Formy negacjonizmu mogą również obejmować obwinianie Żydów za wyolbrzymianie lub wymyślenie Zagłady dla celów politycznych lub finansowych, jak gdyby była ona wynikiem żydowskiego spisku.

W tym przypadku celem negacjonizmu jest przerzucenie odpowiedzialności na Żydów i ponowna legitymizacja antysemityzmu. Celem negacjonizmu często bywa rehabilitacja otwartego antysemityzmu oraz promowanie ideologii politycznych i tworzenie warunków, które sprzyjają zaistnieniu takiego samego zdarzenia, jakiemu negacjonizm zaprzecza – czytamy w Katalogu.

Jak zauważa Patlewicz, ową rzekomą negacją Holokaustu tudzież „minimalizowaniem jego znaczenia” jest już samo porównywanie liczby ofiar żydowskich do innych nacji mordowanych przez Niemców. Najwyraźniej żydowska narracja o wyższości śmierci Żydów nad zgonami innych ras trwa i ma się dobrze.

Oczywiście, antysemityzmem jest również poruszanie niewygodnego tematu żydowskiej kolaboracji z najeźdźcą. Żydzi, którzy sprzedawali własnych pobratymców Niemcom lub przyczyniali się do ich zabijania w obozach to temat tabu, którego poruszać nie wolno. Wszystko to podchodzi bowiem pod uświęcony antysemityzm, straszliwą zbrodnię z nienawiści.

Antysemityzmem w Kościół

Katalog sporządzony przez Żydów nie tylko przedstawia problemy społeczności, ale podaje na tacy gotowe rozwiązania. Są one wymienione prosto i bez ogródek. Właśnie w tym miejscu, jak zauważa Autor, robi się wręcz gorąco, gdy Żydzi zaczynają wymieniać swoje pomysły rozwiązań:

  • Pozbawianie autorytetu postaci cieszących się powszechnym szacunkiem lub np. niektórych świętych, pełniących de facto rolę „wzorcowych” antysemitów. Wskazują oni bowiem drogę członkom ugrupowań i instytucji religijnych. Przykładami tutaj są Jan Chryzostom, Marcin Luter i inni.
  • Usuwanie antysemityzmu z religijnych doktryn i prawd wiary.
  • Usuwanie antysemityzmu z prywatnych przekonań członków grup i organizacji religijnych

W tym fragmencie Żydzi wprost postulują eliminację z doktryny religijnej pamięci o przywódcach religijnych, a nawet osobach uznanych za święte, jeżeli autorytatywnie uznali ich działalność za „antysemicką”. Jest to prawdziwy skandal, zwłaszcza zważywszy na podane personalne przykłady osób, które powinny zostać „pozbawione autorytetu”. Jan Chryzostom jest wszak świętym katolickim i prawosławnym, a także jednym z ojców Kościoła prawosławnego. Z uwagi na jego dokonania, wymazanie go z historii w praktyce równałoby się z likwidacją prawosławia – zauważa Radosław Patlewicz.

To wszystko jest jedynie początkiem jakże nowatorskich idei i pomysłów, które Żydzi raczyli zgromadzić w swoim Katalogu. W dokumencie zgromadzono koncepcje działania przeciwko antysemityzmowi na każdej możliwej płaszczyźnie, od edukacji, przez wpływ na rządy i instytucje państwowe aż po wspólnoty religijne. W książce „Mędrcy Syjonu. Nowe Otwarcie” znajdziemy gotowe recepty rozwiązywania problemów, jak również tak subtelne smaczki, jak poniższy cytat:

W przypadku grup religijnych, w których poziom antysemityzmu nie jest zbyt wysoki, można opracować i zastosować strategie działania od wewnątrz – dotyczy to m. in. Kościoła katolickiego w Polsce.

Mowa zatem o mieszaniu w Kościele od wewnątrz. Nie wznoszeniu go w zgodzie z naukami Chrystusa, a egoistyczną, żydowską doktryną. Choć brzmi to jak teoria spiskowa, w rzeczywistości jest to fragment żydowskiego Katalogu, opracowanego w celu zwalczania antysemityzmu. Zagłębiając się w lekturę „Mędrców…” łatwo zrozumieć, dlaczego Europejski Kongres Żydów wzbraniał się przed jego publikacją.

Spędziłem kilkanaście godzin przygotowując się do tego tekstu i pisząc go. Jeśli uważasz go za wartościowy, udostępnij go by inni mogli skorzystać z tej pracy i wiedzy.

http://sredniowieczny.pl/

Kim oni są?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view

Małgorzata Todd

Szanowni Państwo!
       URSULA VON DER LEYEN dla „prawdziwych Europejczyków”, to nieomylna wyrocznia, której deklaracje obowiązują tak długo, póki sama ich nie zmieni, a przynajmniej do końca dnia ich emisji, bo następnego nikt już przecież nie pamięta, co powiedziała, bo i po co? Dla mniej wykształconych z mniejszych miast, którzy liznęli trochę angielskiego, a nie znają niemieckiego, to WON TEN LIAR. Dla nas prostaczków to hasło brzmi po polsku: WON KŁAMCZUCHO!
       Radek S jest znany powszechnie jako były minister tego i owego. Wypisuje w internecie różne bzdury sprzeczne jedne z drugimi, a mimo to, albo właśnie dzięki temu, popularność jego nie maleje. Publicyści zastanawiają się, kiedy i dlaczego zmienił poglądy. A skąd wiadomo, że w ogóle kiedykolwiek jakieś poglądy miał? Może jest po prostu durniem, jakiego lobby rusko-pruskiemu udało się umieszczać na eksponowanych stanowiskach, dla kreciej roboty na szkodę Polski wyłącznie?
       W moim mieście panoszy się pewien tęczowy dupek, który chce być tytułowany „dupiarzem”. Tu też nikt nie ma wątpliwości, co do jego małego rozumku. I znowu, może właśnie o to chodzi tym, którzy go wylansowali?
       Durniowi brak świadomości, że się kompromituje, może i dobrze, ale przy. okazji kompromituje, nas wszystkich, zarówno „prawdziwych Europejczyków”, jak i prostaczków, nie umiejących wymienić pięćdziesięciu paru płci wyszczególnionych w UE.
       Czy przy takiej konkurencji, człowiek myślący zdroworozsądkowo ma jeszcze jakieś szanse zaistnienia w świadomości publicznej? Chcę wierzyć, że tak, dlatego chodzę na spotkania z mądrymi ludźmi i wszystkich do tego zachęcam.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Panegiryk Bergoglio z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia SW II potwierdził, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją.

Panegiryk Bergoglio z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia Soboru Watykańskiego II, potwierdził, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją.

REPETITA JUVANT Powtarzanie prowadzi do dobra

https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/6214-vigano-slams-the-post-conciliar-church-on-the-birthday-of-vatican-ii

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

„Kościół soborowy”- już samo to określenie, stawia się poza Tradycją Kościoła Chrystusowego. Stosując określenie, które charakterystyczne jest dla propagandy ideologicznej, niedawny panegiryk Bergoglia z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia Ekumenicznego Soboru Watykańskiego II, potwierdził po raz kolejny, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją, która zrodziła się prawie niezauważalnie z Soboru i która w ciągu tych sześćdziesięciu lat, prawie całkowicie przysłoniła Kościół Chrystusowy, przejmując Jego najwyższe szczeble i uzurpując sobie Jego autorytet.”kościół soborowy” uważa się za spadkobiercę Soboru Watykańskiego II, w odróżnieniu od pozostałych dwudziestu soborów ekumenicznych, które go poprzedzały w ciągu wieków. Jest to  główna cecha jego tożsamości. Lekceważy Wiarę poprzednich Soborów, proponując doktrynę sprzeczną z tą, której nauczał Nasz Pan, którą głosili Apostołowie i którą przekazał Kościół Święty. Lekceważy ich Moralność, zastępując Ją moralnością sytuacyjną. Wreszcie, lekceważy te Sobory – w Liturgii, którą jako modlitewny wyraz lex credendi, pragnie dostosować do nowego magisterium,  traktując „nową liturgię” jako najpotężniejsze narzędzie indoktrynacji wiernych. Wiara ludu została naukowo skorumpowana przez zafałszowanie Mszy Świętej dokonane przez Novus Ordo, dzięki czemu błędy zawarte w tekstach SW II nabrały kształtu i rozprzestrzeniły się jak zaraza.

Jeśli jednak „kościół soborowy” chętnie powtarza, że nie chce mieć nic wspólnego ze „starym Kościołem”, a tym bardziej ze „starą Mszą”, uznając oba te elementy za odległe i nie do przyjęcia właśnie dlatego, że są niezgodne z urojonym „duchem Soboru”;  to w oczywisty sposób przyznaje się do utraty więzi i ciągłości z Traditio, która jest koniecznym warunkiem – zamierzonym przez samego Chrystusa – dla sprawowania władzy i autorytetu przez Hierarchię, której członkowie, od Papieża  do najbardziej anonimowego biskupa, są Następcami Apostołów i jako tacy muszą myśleć, mówić i działać tak jak Oni.To radykalne zerwanie z przeszłością – przywoływane ponuro przez prymitywną mowę tego, który używa neologizmów takich jak „zacofanie” i rzuca anatemy na „babcine koronki” – nie ogranicza się oczywiście do form zewnętrznych, choć one są również częścią precyzyjnej i nieprzypadkowej substancji  – ale rozciąga się na same fundamenty Wiary i Prawa Naturalnego, dokonując prawdziwego wywrócenia instytucji kościelnej, wywrócenia, które zaprzecza woli boskiego Założyciela.Pytając, „Czy mnie kochasz?”, kościół bergogliański – ale jeszcze wcześniej kościół soborowy, choć mniej bezwstydnie, ale zawsze grając na tysiącu znaczeń – „pyta sam siebie o siebie”, ponieważ „styl Jezusa polega nie tyle na udzielaniu odpowiedzi, co na zadawaniu pytań”. Możemy sami zadać sobie pytanie, jeśli poważnie potraktujemy te zatrważające słowa. Na czym, zatem, polega Boskie Objawienie i ziemska posługa Naszego Pana, przesłanie Ewangelii, przepowiadanie Apostołów i Magisterium Kościoła? Czyż właśnie nie na odpowiadaniu na pytania grzesznego człowieka, który jest głodny odpowiedzi, głodny Słowa Bożego i potrzebuje poznać wieczne Prawdy i wiedzieć, jak dostosować się do Woli Pana, aby osiągnąć szczęście w Niebie?

Nasz Pan nie zadaje pytań, ale naucza, napomina, nakazuje i rozkazuje. Bo jest Bogiem, Królem, Najwyższym i Wiecznym Kapłanem. Nie pyta nas, kto jest Drogą, Prawdą, Życiem, ale wskazuje Siebie, jako Drogę, Prawdę i Życie, jako Bramę dla swojej owczarni, jako Kamień węgielny.  Podkreśla również swoje posłuszeństwo Ojcu w ekonomii Odkupienia, ukazując nam Swoją świętą uległość jako przykład do naśladowania.”Czy mnie miłujecie?”, pyta Nasz Pan inkluzywnych kardynałów,  synodalnych biskupów,  ekumenicznych hierarchów; a oni odpowiadają jak goście weselni: ” Kupiłem wieś i mam potrzebę wyniść a oglądać ją: proszę cię, miej mię za wymówionego” (Łk 14, 18). Są dużo pilniejsze, dużo bardziej satysfakcjonujące zobowiązania, dzięki którym można uzyskać prestiż i aprobatę społeczną. Nie ma czasu na naśladowanie Chrystusa, a tym bardziej na karmienie Jego owiec, a jest nawet gorzej, jeśli te owce są uparte w swoim „zacofaniu”, cokolwiek to znaczy.Z tego też powodu nie istnieją już [dla nich] inne Sobory poza ich SW II; który przez fakt, że jest jedynym, do którego się odwołują, pokazuje, że jest obcy, jeśli nie całkowicie przeciwny w formie i treści temu, czym były wszystkie sobory ekumeniczne czyli jednym głosem jednego Mistrza, jednego Pasterza. Jeśli głos ich soboru nie jest zgodny z głosem Magisterium, które go poprzedzało; jeśli kult publiczny nie może wyrażać się w tradycyjnej formie, ponieważ uważają to za sprzeczne z „nową eklezjologią” „nowego Kościoła”, rozdźwięk między przed i po SWII, istnieje i jest niezaprzeczalny. Co więcej, oni są z tego dumni, przedstawiając się jako innowatorzy czegoś, co non est innovandum(czego nie wolno zmieniać)Aby ludzie nie widzieli, że istnieje wiarygodna i bezpieczna alternatywa, wszystko, co reprezentuje i przypomina przeszłość, należy oczernić, ośmieszyć, zbanalizować i wreszcie usunąć,  stosując „kulturę unieważniania”, którą dziś przyjęła ideologia „przebudzenia”. Stąd  niechęć do starożytnej liturgii, do solidnej doktryny, do heroizmu świętości poświadczonej czynem , a nie wyłożonej w opasłych, bezdusznych proklamacjach.Bergoglio mówi o „Kościele, który słucha”; ale właśnie mówiąc, że „po raz pierwszy w historii  sobór poświecił się zakwestionowaniu samego siebie, na refleksji nad własną naturą i misją”, pokazuje, że właśnie on sam to chce zrobić. Chce się wyrzec dziedzictwa Tradycji i zaprzeczyć własnej tożsamości, „po raz pierwszy w historii” właśnie. Ta budowa tożsamości ma polegać na tym, że „lepsze”, ma zająć miejsce „gorszego”, które ma być poprawione, ale nie dotyczy to bynajmniej słabości i niewierności Jego poszczególnych członków, ale ” własnej natury i misji”, którą Nasz Pan ustanowił raz na zawsze i której kwestionowanie nie należy do Jego sług.

A jednak Bergoglio stwierdza: „Powróćmy do Soboru, aby wyjść poza siebie i pokonać pokusę wpatrywania się w samych siebie, która jest światowym sposobem bycia”, chociaż ta propozycja „powrotu do Soboru” jest właśnie najbardziej bezczelnym dowodem jego wpatrywania się w samego siebie i zerwania z przeszłością.Tym sposobem, wieki największej ekspansji Kościoła – podczas których ścierał się on z heretykami i uściślał doktrynę dotyczącą kwestionowanych przez nich prawd – są uważane za wstydliwy okres „klerykalizmu”, o którym należy zapomnieć. Zapomnieć, ponieważ  te wszystkie heretyckie błędy znajdujemy właśnie w wypaczeniach soboru. Odległa przeszłość – ta rzekoma chrześcijańska starożytność, „wieki pierwotne”, „braterska agapa” – w narracji soborowej są całkowitym historycznym fałszerstwem, które celowo ukrywa żywe świadectwo pierwszych chrześcijan i ich Pasterzy, którzy byli prześladowani i męczeni z powodu swojej wiary, odmowy palenia kadzidła pod pomnikiem Cezara, ich moralnego postępowania w przeciwieństwie do zepsutych zwyczajów pogan. To konsekwentne świadectwo, nawet kobiet i dzieci, powinno zawstydzić tych, którzy bezczeszczą Dom Boży, oddając cześć pachamamie, aby ulegać amazońskim urojeniom zielonego ładu, dając zgorszenie niewinnym i obrażając Boski Majestat swoimi bałwochwalczymi aktami. Czy to właśnie nie jest  „wpatrywaniem się w samego siebie”, które doszło już do punktu łamania Pierwszego Przykazania, aby tylko realizować własne ekumeniczne bujdy?Nie dajmy się zwieść tym uwodzicielskim słowom, które nie zostały rzucone przypadkowo. Kościół Chrystusowy nigdy nie był „wpatrzony w siebie”, lecz w Chrystusa, ponieważ jest  Mistycznym Ciałem, którego Głową jest Chrystus, a bez Głowy nie może istnieć. Z drugiej strony, ta rozpaczliwie światowa, pozbawiona nadprzyrodzonych horyzontów wersja Kościoła, która określa się jako „kościół soborowy”, jest bezwzględnie „wpatrzona w siebie”. Sprawuje ona swoją władzę poprzez oszustwo, przedstawiając się jako zwolennik powrotu do czystości swoich początków, po wiekach, w których Kościół, rzekomo zamknął się „w obudowie wygód i przekonań”, a jednocześnie udaje, że jest w stanie fałszować nauczanie, które Chrystus nakazał wiernie przekazywać.Jakież to niby „wygody” wyróżniały dwutysiącletnią historię Oblubienicy Baranka?  Chyba takie jak; nieprzerwane prześladowania, które cierpiała, krew przelaną przez Jej męczenników, walki toczone przeciwko Niej przez heretyków i schizmatyków oraz zaangażowanie Jej sług w szerzenie Ewangelii i moralności chrześcijańskiej? A jakie trudności może mieć „kościół soborowy”, który licząc na przetrwanie; nie ma żadnych przekonań, gorliwie ulega wymaganiom świata, podąża za zieloną ideologią i transhumanizmem, błogosławi związki homoseksualne, mówi, że jest gotów przyjąć grzeszników bez żądania ich nawrócenia oraz zgadza się z potężnymi tego świata nawet w popieraniu propagandy szczepień?Jest coś strasznie egocentrycznego, typowego dla lucyferiańskiej pychy, w twierdzeniu, że jesteśmy lepsi od tych, którzy nas poprzedzili, niesłusznie zarzucając im autorytaryzm, którego ten, który przemawia, jest najlepszym przykładem i którego cel jest diametralnie sprzeczny ze zbawieniem dusz.Kolejnym przejawem „wpatrywania się w siebie” jest chęć narzucenia Kościołowi struktury demokratycznej, która obala zasadniczo monarchiczny (wręcz powiedziałbym imperialny) ustrój pożądany przez Chrystusa. Istnieje Kościół nauczający (Ecclesia docens) złożony z Pasterzy pod przewodnictwem Papieża oraz Kościół uczący się (Ecclesia discens) złożony z Ludu Bożego, wiernych.Likwidacja ustroju hierarchicznego – który Bergoglio określa jako „brzydki grzech klerykalizmu, który zabija owce, nie prowadzi ich, nie sprawia, że rosną” – ma na celu inne i o wiele poważniejsze oszustwo, w istocie prawdziwy przewrót w ciele kościelnym. Jest to  udawanie, że można podzielić się władzą tych, na których spoczywa odpowiedzialność za przekazywanie autentycznego Magisterium, z tymi, którzy, nie są wyświęceni, a więc nie wspomagani łaską stanu i mają prawo być prowadzeni na bezpieczne pastwiska.Słowo magister niesie w sobie ontologiczną wyższość tych, którzy uczą, nad tymi, którzy uczą się tego, czego jeszcze nie wiedzą. 

Pasterz z pewnością nie może decydować wraz z owcami, w którym kierunku je poprowadzi, ponieważ jako stado nie wiedzą, dokąd iść i są narażone na ataki wilków. Przekonanie, że stawianie sobie pytań „o własną naturę i misję” może stanowić powrót do źródeł, jest kolosalnym kłamstwem: „Wy jesteście przyjaciele moi, jeśli czynić będziecie, co ja wam rozkazuję.” – powiedział Chrystus (J 15, 14).I tak samo muszą rozkazywać Jego Słudzy, którzy jako tacy, dopóki pozostają Mu poddani, sprawują zastępczą władzę Głowy Mistycznego Ciała. Są oni Sługami (łac. minister = sługa, od minus oznaczające hierarchiczną niższość), podlegającymi władzy swego Mistrza. Tak więc Hierarchia katolicka jest Magister(nauczyciel) w nauczaniu tylko tego, co jako Minister(sługa) otrzymała od Chrystusa i zazdrośnie powinna tego strzec.Potwierdzenie tej demokratycznej i antyhierarchicznej wizji „kościoła soborowego” znajdujemy przede wszystkim w jego liturgii, w której służebna rola celebransa jest niemal zanegowana na rzecz „ludu kapłańskiego”, co w teorii określił Lumen Gentium, a  czarno na białym zostało sformułowane w heretyckim  art. 7 Institutio Generalis Mszału Montiniego z 1969 r.: „Wieczerza Pańska lub Msza Św. jest świętą synapsą lub zgromadzeniem ludu Bożego, któremu przewodniczy kapłan,  aby obchodzić pamiątkę Pana. Obietnica Chrystusa odnosi się zatem do zgromadzenia Kościoła Świętego: „Gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18: 20).” Co to jest, jeśli nie właśnie „wpatrywanie się w samego siebie” do tego stopnia, że modyfikuje samą definicję Mszy zgodnie z „duchem Soboru” i w sprzeczności z dogmatycznymi kanonami Soboru Trydenckiego i całego Magisterium przed SW II?Kościół nie jest i nie może być demokratyczny ani „synodalny”, jak niektórzy lubią Go dziś eufemistycznie nazywać. Święty Lud Boży nie „istnieje po to, by prowadzić innych”, ale raczej po to, by istniała Hierarchia, która zapewnia mu nadprzyrodzone środki do osiągnięcia wiecznego celu, i aby ci „inni” – liczni, ale nie wszyscy – mogli zostać doprowadzeni przez Opatrzność Bożą do jednej owczarni pod przewodnictwem jednego Pasterza. „A ja mam inne owce, które nie są z tej owczarni; te też muszę prowadzić” (J 10, 16).Zdecydowane potępienie przez kardynała Muellera zagrożenia, jakie niesie ze sobą heretyckie podejście do synodalności – którego złowrogie owoce są już widoczne – jest w tym sensie uzasadnione i świadczy o poważnym niepokoju wielu pasterzy, rozdartych między wiernością katolickiej ortodoksji a zdradą dokonywaną przez jej najbardziej niegodnych współczesnych strażników. Nie byli oni być może przeciwni „kościołowi soborowemu” i przeciw „soborowi”  – dopóki jego niszczący wpływ na życie poszczególnych  wiernych, na całe ciało kościelne i na świat, nie stał się aż tak oczywisty.Jednak dzisiaj, w obliczu dowodów na najbardziej kompletną i katastrofalną porażkę SW II i jego nieszczęsnej decyzji o porzuceniu Świętej Tradycji, nawet najbardziej zachowawczy i umiarkowani członkowie Hierarchii są zmuszeni przyznać bardzo ścisłą korelację pomiędzy celem, który został wyznaczony, środkami, które zostały przyjęte i rezultatem, który został uzyskany. Rzeczywiście, właśnie biorąc pod uwagę cel, który chciano osiągnąć, powinniśmy zadać sobie pytanie, czy to, co entuzjastycznie ogłoszono nam jako „soborową wiosnę”, nie było jedynie pretekstem, za którym w rzeczywistości krył się milczący plan skierowany przeciwko Kościołowi Chrystusa.Wierni nie tylko nie uczestniczą z większą świadomością w Świętych Tajemnicach, jak im obiecano, ale uważają je za zbędne, sprowadzając uczestnictwo we Mszy Św. do najniższego poziomu. Nie można też powiedzieć, że młodzi ludzie mogą znaleźć coś ekscytującego lub heroicznego wybierając kapłaństwo lub życie zakonne, ponieważ oba te powołania zostały zbanalizowane, pozbawione swojej specyfiki, sensu ofiary i poświęcenia na wzór naszego Pana, które musi nieść ze sobą każde prawdziwie katolickie działanie. Życie świeckie stało się barbarzyńskie ponad wszelką miarę, a wraz z nim moralność publiczna, świętość małżeństwa, szacunek dla życia i porządek Stworzenia.

Jednocześnie, propagandyści SW II wychodzą naprzeciw wyzwaniom bioinżynierii, transhumanizmu, marzą o masowo produkowanych istotach podłączonych do globalnej sieci, tak jakby manipulowanie ludzką naturą nie było satanistyczną aberracją, niegodną jakiegokolwiek rozważania. Słyszymy ich jak perorują, że „wykluczenie migrantów jest obrzydliwe, jest grzechem, jest przestępstwem”, podczas gdy organizacje pozarządowe, Caritas i stowarzyszenia opieki społecznej czerpią zyski z handlu nielegalnymi imigrantami na koszt państwa i odmawiają opieki nad własnymi obywatelami, którzy zostali opuszczeni przez instytucje i są nękani przez kryzysy wywołane przez System. Wzywają „suwerenne” narody do rozbrojenia i sprawiają, że obywatele wstydzą się swojej tożsamości, ale rozprawiają o legalności wysyłania broni na Ukrainę, dla rządu, który jest marionetką Nowego Porządku Świata, finansowanym przez organizacje globalistyczne i inne „elitarne” instytucje.Inny bardzo poważny błąd teologiczny, który fałszuje prawdziwą naturę Kościoła, leży w zasadniczo sekularystycznych podstawach soborowej eklezjologii, nie tylko w odniesieniu do wizji instytucji Kościoła i Jego roli w świecie, ale także w zerwaniu  hierarchicznej komplementarności, między duchową władzą Kościoła a świecką władzą państwową, z których obie mają swoje źródło w Panowaniu Chrystusa. Temat ten, pozornie złożony, a traktowany pobieżnie przez uczonych SW II, był przedmiotem niedawnej interwencji Josepha Ratzingera,  którą planuję omówić w osobnym eseju.„Ty, który nas kochasz – mówił Bergoglio w homilii na „Wspomnienie św. Jana XXIII” – uwolnij nas od domniemania samowystarczalności i od ducha światowej krytyki. Zapobiegaj wykluczeniu nas z jedności. Ty, który z miłością nas karmisz, wyprowadź nas z zamknięcia, jakim jest samozachwyt. Ty, który pragniesz, abyśmy byli zjednoczoną owczarnią, zachowaj nas od form polaryzacji i „izmów”, które są dziełem szatana.”Te słowa są wyrazem niesłychanej bezczelności, wręcz szyderstwa. Otóż nadszedł czas, aby duchowni i wierni „soborowego kościoła” zadali sobie pytanie; czy to nie „soborowy kościół”  zakłada, że może być samowystarczalny, karmi światową krytykę wyśmiewając dobrych katolików jako sztywnych i nietolerancyjnych, świadomie wyklucza się z jedności z Tradycją i z dumą grzeszy samozachwytem?

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup 26 października 2022 r

tłum. Sławomir Soja

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – to strefa Brudnego Idiotyzmu.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – strefa Brudnego Idiotyzmu.

Apel do radnych i oświadczenie SKCh im. Ks. Piotra Skargi wobec groźby wykluczenia setek tysięcy kierowców z Krakowa

#ekologizm #ideologia klimatyczna #kraków #samochód #strefa czystego transportu

https://pch24.pl/apel-do-radnych-i-oswiadczenie-skch-im-ks-piotra-skargi-wobec-grozby-wykluczenia-setek-tysiecy-kierowcow-z-krakowa/ 28 X 2022

Władze samorządowe uderzają w podstawowe, konstytucyjne prawa mieszkańców, dążąc do wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu na terenie całego Krakowa. Pomijając manipulacyjny wydźwięk samego tytułu projektu, nie możemy milczeć wobec realnej groźby wykluczenia z ruchu samochodowego w Krakowie setek tysięcy mieszkańców. W związku z tym, Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi publikuje oficjalne stanowisko w tej sprawie i apeluje do radnych z wszystkich klubów o głosowanie przeciwko uchwale.

=================

Oświadczenie Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w sprawie ograniczania praw obywateli do swobodnego korzystania z pojazdów samochodowych.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża zdecydowany sprzeciw wobec podejmowania przez władze samorządowe Miasta Krakowa kolejnego działania uderzającego w prawa obywateli, właścicieli samochodów, Mieszkańców, osób odwiedzających Kraków oraz osób prowadzących w Krakowie działalność gospodarczą.

Procedowana obecnie uchwała w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie nie jest pierwszą inicjatywą krakowskiego samorządu o antyobywatelskim i antyekonomicznym kierunku. Zamierzenia objęcia całego miasta, w jego administracyjnych granicach, tzw. Strefą Czystego Transportu są całkowitym zaprzeczeniem racjonalnego działania i gospodarskiego podejścia do zagadnienia organizacji transportu w mieście.

Zmiany te jednocześnie stanowią dla dużych grup mieszkańców drastyczne ograniczenie prawa do korzystania z własności i prawa do swobodnego przemieszczania się. Budzi to poważne wątpliwości w zakresie zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej szeregu przepisów projektu uchwały Rady Miasta, zawartego w druku nr 2990. Przede wszystkim, należy wskazać na wysoce prawdopodobną niezgodność § 4, § 5 oraz § 6 rzeczonego projektu uchwały z art. 32 Konstytucji, a więc z punktu widzenia ujętej w nim zasady niedyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym, bez względu na jej przyczynę, a także na wysoce prawdopodobną niezgodność całości projektu uchwały z art. 52 ust. 1 Konstytucji w związku z ust. 3 tegoż artykułu, który przewiduje jako wyłączony dla wprowadzenia tego typu ograniczeń tryb ustawowy. W systematyce ustawy zasadniczej przepis ten widnieje w katalogu wolności i praw osobistych, co dodatkowo nasuwa wątpliwości w zakresie nieuprawnionej ingerencji w życie prywatne obywatela ze strony organu samorządu terytorialnego.

Na inicjatywę wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu należy spojrzeć także z punktu widzenia interesów zdecydowanej większości mieszkańców, która nie należy do najbardziej majętnych obywateli Krakowa. Już dzisiaj w Krakowie obserwujemy skutki wprowadzenia, a później rozszerzania, strefy płatnego parkowania, która drastycznie zmniejszyła dostępność komunikacyjną wielu obszarów miejskich. Efektem tych decyzji władz miasta stało się wyludnienie znacznych rejonów Krakowa, upadek małych i średnich firm z różnych branż, a przez to skazanie centrum podwawelskiego grodu na uzależnienie od jednego sektora gospodarczego – turystyki – branży podatnej na wahania koniunkturalne, czego doświadczaliśmy w czasie tzw. pandemii.

Niebezpieczny dla osób zamieszkujących całą aglomerację krakowską upadek placówek handlowych i usługowych w centrum oznacza skazanie tych osób na utratę tysięcy miejsc pracy oraz na korzystanie z galerii handlowych, które staną się głównym beneficjentem zmian w organizacji komunikacji.

Nieracjonalny pomysł zamykania miasta dla samochodów, ukrywany pod zwodniczą nazwą „strefy czystego transportu”, to uderzenie w ludzi biednych, starszych i chorych, często poruszających się starszymi modelami pojazdów lub w ogóle nie posiadających własnych samochodów i korzystających z pomocy bliskich w dowozie do placówek służby zdrowia, miejsc kultu religijnego czy instytucji administracji publicznej.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża głębokie zaniepokojenie wobec projektowanej dalszej degeneracji ekonomicznej i społecznej Krakowa w wyniku ewentualnego wdrożenia nowego pomysłu władz samorządowych, ograniczającego dostęp znacznej części pojazdów do miasta. W myśl naszych celów statutowych, zawsze będziemy upominać się o rodzinę, własność i wolność obywateli, którym zagrażają promotorzy totalitarnych rozwiązań.

Podkreślamy, że ideologicznie argumentowane wyrzucanie samochodów z granic administracyjnych Miasta Krakowa dokonuje się w czasie, gdy władze miasta nie potrafią zorganizować sprawnego układu węzłów przesiadkowych typu „Parkuj i Jedź”, w zastępstwie wdrażając ograniczenia poprzez likwidację miejsc postojowych i windując taryfy w strefie płatnego parkowania.

Obok zaniedbań w budowie systemu „Parkuj i Jedź”, nie widać determinacji władz Krakowa w zapewnianiu miejsc rekreacji i obszarów parkowych na osiedlach położonych poza centrum miasta, na których – z przyzwoleniem władz – dopuszczono do zagęszczenia zabudowy mieszkaniowej bez zabezpieczenia terenów zielonych i parkingów. Wobec tych zaniechań, deklaracji o dbaniu o jakość powietrza nie można traktować poważnie.

Wątpliwości w procedowanej uchwale w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie budzą podane w uzasadnieniu wyrywkowe dane, mówiące o tym, że w 2021 r. transport drogowy był drugim w kolejności największym źródłem emisji zanieczyszczeń pyłem PM 10, a jego udział wynosił blisko 40 proc. Permanentne wskazywanie jednego „winnego” za zanieczyszczanie powietrza w mieście i nakładanie na tej podstawie kar na wszystkich właścicieli aut należy traktować jako manipulację, służącą wyłącznie uzasadnianiu bolesnych społecznie i ekonomicznie działań władz miasta, które wytrwale milczą np. na temat ruchu lotniczego odbywającego się nad Krakowem i jego wpływie na jakość powietrza w mieście.

Równie niewiarygodnie przedstawiają się wyliczenia ekonomicznych skutków regulacji procedowanej w związku z ideą ustanowienia w Krakowie Strefy Czystego Transportu.

W uzasadnieniu projektu uchwały o SCT uwzględnione zostały wydatki na ustawienie niezbędnego oznakowania strefy, natomiast pominięto podanie danych o wiele istotniejszych. W dokumencie przedłożonym Radzie Miasta Krakowa nie ma nawet przybliżonej prognozy skutków likwidacji miejsc pracy, obniżenia wpływów z podatków po spadku aktywności gospodarczej czy kosztów społecznych, związanych z wymianą samochodów na droższe pojazdy dopuszczane do ruchu lub preferowane w strefach czystego transportu.

Mając na względzie podane powyżej argumenty, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi uważa, że podjęcie uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie będzie skutkowało negatywnie dla dalszego funkcjonowania całego miejskiego organizmu, z którego dzisiaj korzystają nie tylko sami Mieszkańcy, ale także przybywające często do Krakowa osoby z terenu aglomeracji oraz turyści.

Apelujemy do przedstawicieli Mieszkańców – wszystkich Radnych zasiadających w Radzie Miasta Krakowa – o odrzucenie w całości przedłożonej przez Prezydenta Miasta Krakowa uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie jako aktu prawnego nieuzasadnionego ekonomicznie i szkodliwego społecznie.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi

Kraków, 28 października A.D. 2022

Halloween to święto szatana

Halloween to święto szatana

28.10.2022 Bogusław Rogalski https://prawy.pl/122681-dr-rogalski-halloween-to-swieto-szatana-felieton/

Ostatniego dnia października przez szkoły w Europie przetacza się fala niebezpiecznych dla młodego pokolenia halloweenowych antywartości, które są zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Amerykańskie pseudo święto zawitało niestety także do Polski. Orszaki dziecięcych truposzy, duchów, wampirów i czarownic biegają po naszych szkołach w ramach niby zabawy. W mniej lub bardziej świadomy sposób wychwalane jest jednak zło. Czy do takich wartości powinna odwoływać się szkoła w przeddzień Wszystkich Świętych? Ponurych, psychodelicznych postaci rodem z horrorów? Szkoła powinna stać na straży prawdziwych wartości i dobra, opartych na naszych tradycjach i zwyczajach, a nie bezwiednie hołdować obcym i destrukcyjnym dla rozwoju dziecka praktykom. To jej obowiązek, o czym zapomina wielu nauczycieli i rodziców. Gra idzie o dusze naszych dzieci i to dosłownie.

Halloween, co to za dziwo?

Deborah Lipsky, była satanistka i okultystka, której cudem po wielu latach udało się nawrócić mówi wprost, że „ Halloween to wielkie święto dla czcicieli szatana, którzy mogą dać upust drwinom z Kościoła i uroczystości Wszystkich Świętych. W tym dniu wzywa się demony i potępieńców. Nawet niewinny strój naszych dzieci przebierających się za truchła, chodzących od domu do domu i zbierających cukierki, w gruncie rzeczy naraża je na demoniczne działanie.

Halloween opiera się na wyśmiewaniu Boga i jego Świętych. Tak więc nie warto uczestniczyć w tej zabawie, w której nagrodę stanowią cukierki. Lepszym rozwiązaniem jest zignorowanie Halloween i skupienie się na uroczystości Wszystkich Świętych.”

Halloween, co to za dziwo? To importowane z obszaru kultury anglosaskiej „święto”, które w polskich realiach wyraźnie kontrastuje z chrześcijańską tradycją Wszystkich Świętych. Pierwotnie zwyczaj ten nawiązywał do magiczno – satanistycznych kultów celtyckich kapłanów (druidów), praktykujących spirytyzm (kontakt z duchami zmarłych osób), a nawet składanie ofiar z ludzi ku czci bóstwa śmierci. Według ludowych przekonań dusze zmarłych mają tego dnia odwiedzać swoje domy. Z czasem to jesienne „święto” nabrało ponurych skojarzeń z duchami, wiedźmami, koboldami, czarnymi kotami, czarownicami, demonami, stając się okazją do przebłagania nadprzyrodzonych sił. Tę pogańską tradycję przejęli sataniści, którzy noc Halloween (z 31 października na 1 listopada) łączą z „czarnymi mszami” i orgiami seksualnymi, związanymi z demonicznym kultem. Od średniowiecznych czasów wierzono, że przed piekielną mocą czarownic i wszelkiego rodzaju złem chroni zapalenie świecy w wydrążonej dyni, która po dziś jest symbolem Halloween i jednocześnie jej rekwizytem. Nosi ona nazwę Jack-o`-lantern, od przezwiska nocnych strażników lub imienia człowieka ukaranego za paktowanie z diabłem (według irlandzkiej legendy), noszącego w jesienne noce latarnię z dyni aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wydrążona dynia ma kształt demonicznej głowy z zapaloną świecą w środku. Oto, co oferuje naszym dzieciom inwazja na Europę anglosaskiego „święta” promocji zła. Najwyższy czas, aby rodzice i szkoła obudzili się z tego demonicznego letargu ukazując dzieciom prawdziwe wartości.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Stara to prawda, na której wychowano wiele pokoleń Polaków, aczkolwiek wydaje się być często zapominana. Dantejskie sceny odgrywane w Halloween są tego przykładem. Myślę, że bohaterowie narodowi, którym zapalamy w listopadzie znicze, przewracają się w grobach widząc jak ich potomkowie kultywują w szkołach obcą, satanistyczną tradycję.

Zadaniem szkoły nie jest wyłącznie kształcenie, ale przede wszystkim wychowanie. Jakie wychowanie? Na jakich wartościach powinno się ono opierać? Nie jesteśmy pokoleniem pierwszym ani też ostatnim w naszym kraju. Nie wzięliśmy się znikąd, nie żyjemy też w społecznej, czy historycznej próżni. Jesteśmy częścią Narodu o tysiącletniej historii, którą budowały kolejne pokolenia w trwającej wciąż sztafecie pokoleń. Przekazujmy więc dzieciom to, co dobre i piękne, co stanowi wartość samą w sobie. W sferze ducha przekazujmy zaś wartości chrześcijańskie, bo to one ukształtowały naszą kulturę i obyczaje.

To dlatego tak ważne jest wychowanie dzieci i młodzieży do prawdziwych wartości, a nie w opozycji do nich. Po rodzinie, szkoła ma największą w tej mierze misję do spełnienia. Polska szkoła powinna wychowywać opierając się najlepszych polskich tradycjach, wszak Polacy nie gęsi… jak pisał poeta. Skończmy wreszcie z tym halloweenowym zaczadzeniem i stwórzmy w naszych środowiskach oddolny ruch rodziców i nauczycieli, którego wspólnym mianownikiem będzie „szkoła wolna od Halloween”.

W pogoni za „ułudą władzy”

Stanisław Michalkiewicz 27 października 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5273

W ramach przygotowania do przyszłorocznych Dni Młodzieży w Lizbonie, w Krakowie odbywa się sympozjon, w których biorą udział biskupi z 30 państw europejskich. Potępili wojnę na Ukrainie, stwierdzając, że doprowadziła do niej „ułuda władzy i chciwość nielicznych”, ale przezornie nie precyzując, czyja „ułuda” do tego doprowadziła, ani kim są ci „nieliczni”, którzy tak dokazują. Jeśli chodzi o „ułudę” to warto przypomnieć spostrzeżenie XVII-wiecznego francuskiego aforysty, że „trudniej jest nie dać rządzić sobą, niż rządzić innymi” – ale każdy chce się o tym przekonać osobiście, tak samo, jak o trafności spostrzeżenia, że pieniądze nie dają szczęścia. Na pierwszy rzut oka można się domyślać, że chodzi o zimnego ruskiego czekistę Putina, ale on jest tylko jeden, a przecież wprawdzie chodzi o „nielicznych”, ale jednak tworzących grupę. Kto w takim razie poza Putinem odczuwa „ułudę władzy”?

Myślę, że Księża Biskupi oceniają sytuację pod tym względem nazbyt optymistycznie, bo ludzie odczuwający tę ułudę wcale nie są tacy nieliczni – o czym świadczą nie tylko ogromne liczby kandydatów stających do demokratycznych wyborów w każdym nieszczęśliwym kraju, ale również kły i pazury nagminnie używane w walce politycznej. W odróżnieniu od innych krajów, na przykład – od Ukrainy – gdzie walce o władzę w roku 2014 towarzyszyła strzelanina, Polska wydaje się miejscem safandulskim, co może wynikać z wielu przyczyn. Na przykład stąd, że – w odróżnieniu od Ukrainy – Stany Zjednoczone nie wyłożyły 5 mld dolarów na przeprowadzenie zmiany ekipy rządzącej – bo gdyby wyłożyły, to kto wie, jakby to wszystko w 2015 roku wyglądało. Tymczasem u nas zmiana na pozycji lidera sceny politycznej dokonała się dzięki straszliwemu spiskowi kelnerów pod kierownictwem pana Marka Falenty, który – jak sądzę – wprawdzie musiał korzystać z pomocy pierwszorzędnych fachowców pragnących zachować anonimowość, ale już o pieniądze musiał starać się na własną rękę, sprzedając materiały podsłuchowe Putinowi – o czym poinformował nas jego wspólnik, zażywający statusu „małego świadka koronnego”. Jak tam naprawdę było – tak tam było – i nie o to chodzi, byśmy takie kwestie tu rozstrzygali, bo przecież zastanawiamy się, dlaczego u nas zmiany ekipy trzymającej władzę przebiegają tak łagodnie, że nie tylko trup się nie ściele, ale nawet nikogo nie wsadzają do turmy. Wprawdzie Donald Tusk się odgraża, że wszystkich powsadza i w ogóle – będzie ich dusił gołymi rękami – „ale my wiemy, że to bajki i że to tylko niecny zwód” – jak głosiła piosenka popularna za moich czasów w kołach wojskowych. Sęk bowiem w tym, że bezpieczniacy, którzy w Magdalence przygotowali transformację ustrojową, ustanowili jednocześnie niepisaną zasadę konstytuującą III Rzeczpospolitą: „my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych”. Dzięki temu, w naszej, podszytej bezpieczniakami młodej demokracji, widowisko przekomarzania – bo przecież jakaś „walka” musi dla oka się odbywać – przebiega łagodnie i w rezultacie wszystko kończy się wesołym oberkiem, bez względu na to, czy do steru dorywa się obóz zdrady i zaprzaństwa, czy też obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm.

Wróćmy jednak do wojny, której wszyscy się sprzeciwiają, chociaż opinie na temat przyczyn, jakie ją wywołały, są podzielone. Na przykład papież Franciszek wyraził przekonanie, że przyczyną tego konfliktu było „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji” – za co został pryncypialnie skrytykowany przez pana red. Terlikowskiego, pilnującego linii wyznaczonej przez Pana Naszego z Waszyngtonu. Co prawda – o czym już wspominałem – ten konflikt przypomina kryzys karaibski z roku 1962. Jak pamiętamy wszystko zaczęło się od tego, że w roku 1959 Fidel Castro obalił kubańskiego prezydenta Fulgencio Batistę, objął władzę i na dzieńdobry znacjonalizował wszystkie amerykańskie przedsiębiorstwa, robiące na Kubie kokosowe interesy. Toteż John Kennedy, który w 1961 roku wygrał wybory prezydenckie w USA, pozwolił CIA na przeprowadzenie tajnej operacji, w celu przywrócenia na Kubie prawa i porządku. Ta operacja przybrała postać inwazji w Zatoce Świń, która się nie udała. Ale Fidel się wystraszył, że następna może się udać, więc na wszelki wypadek zacieśnił stosunki z Sowietami, co Chruszczow wykorzystał do zainstalowania na Kubie, 90 mil od USA, sowieckich rakiet z głowicami atomowymi. Kuba była państwem suwerennym, podobnie, jak Ukraina, więc mogła się przyjaźnić, z kim tylko chciała i na swoim własnym terytorium mogła sobie instalować taka broń, jaka jej się podobała – ale prezydent Kennedy, którego z tego powodu nikt nawet nie podejrzewa o to, że był zbrodniarzem wojennym, zarządził morską blokadę Kuby, wskutek czego świat stanął na krawędzie wojny nuklearnej. Wszystko na szczęście skończyło się wesołym oberkiem, więc jeśli to przypominam, to tylko dlatego, żeby w pryncypialnych ocenach moralnych również zachowywać pewien umiar, bo pryncypialność – owszem – ale jednak w granicach przyzwoitości.

Warto o tym pomyśleć właśnie teraz, kiedy za sprawą nowego ruskiego generała, który przejął na Ukrainie dowodzenie, Rosja przyjęła strategię zmierzającą do pozbawienia Ukrainy zdolności nie tylko do prowadzenia wojny, ale w ogóle – do jakiegokolwiek normalnego funkcjonowania. Najwyraźniej „siłowiki”, które i wcześniej krytykowały Putina, że na Ukrainie tylko bawi się w wojnę, zamiast prowadzić ją naprawdę, zaczynają przejmować inicjatywę. W związku z tym pani Urszula von der Layen, która obecnie kontynuuje wojnę hybrydową przeciwko Polsce ogłosiła, że Ukraina potrzebuje co najmniej 4 mld euro miesięcznie. Unia gotowa jest wyłożyć 1,5 mld euro – a resztę kto? Przypominać to zaczyna sytuację, gdy grupa przyjaciół bankietuje w restauracji; jedzą, piją lulki palą – aż o 11 zjawia się kelner z rachunkiem. Wtedy gwar cichnie, śmiech zamiera i każdy z niepokojem spogląda na innych.

Toteż media przyniosły wiadomość o zagadkowych rozmowach, jakie przeprowadził amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin z ruskim ministrem obrony Sergiuszem Szojgu. O czym rozmawiali – tego oczywiście nie wiem, ale pamiętam, jak sekretarz Austin mówił w Kijowie, że celem tej wojny jest „osłabienie Rosji” – a my, jak gdyby nigdy nic, nadal pielęgnujemy „ułudę”, że chodzi o dobro wkręconej w maszynkę do mięsa Ukrainy. Co mógł mówić Szojgu, też możemy się domyślić, bo już na początku wojny Putin powiedział, że jednym z jej dwóch celów jest demilitaryzacja” Ukrainy, to znaczy gwarancja, że nie zostanie ona przyjęta do NATO. W dodatku teraz zbliżają się w Ameryce wybory do Izby Reprezentantów, w których o „ułudę władzy” ubiegają się liczni ambicjonerzy z Partii Komu…, to znaczy, pardon – oczywiście Demokratycznej i z Partii Republikańskiej, która opowiada się za ograniczeniem pomocy dla Ukrainy. Gdyby w tych wyborach zwyciężyli Republikanie, to kwestia, kto zapłaci 4 mld euro miesięcznie stałaby się jeszcze bardziej paląca, a w tej sytuacji pojawia się na horyzoncie możliwość „zamrożenia” konfliktu – o czym już przed kilkoma miesiącami wspominała ambasadoressa USA przy NATO.

Czy Księża Biskupi też tak sobie pomyśleli, wychodząc ze swoim „potępieniem” wojny? W końcu każda wojna toczy się o pokój, więc i ta nie jest wyjątkiem.

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

October 26, 2022 https://www.bibula.com/kleksy/?p=478

To tylko przykładowe informacje z ostatnich 2 dni… wcale nie trzeba było ich wyszukiwać, gdyż są powszechnie dostępne… Podobnych jest dużo więcej, lecz media z reguły milczą o masowej fali “nagłych i niespodziewanych” oraz oczywiście “niewyjaśnionych” zgonów, podając jedynie zgony celebrytów, bo trudno o ich odejściu milczeć. O prawdziwej lawinie zgonów motłoch maseczkowo-szczepionkowy nie dowie się z tych zakłamanych mediów.

 ====================

Wieloletni brytyjski dziennikarz prowadzący swój program radiowy zmarł nagle w poniedziałek (24 października) podczas prezentowania swojego codziennego segmentu na antenie – poinformowała jego stacja radiowa.

Tim Gough, 55 lat, zmarł wczesnym rankiem w poniedziałek, podczas gdy jego program “Tim Gough at Breakfast” był emitowany na żywo. Przyczyną nagłego zgonu podejrzewa się zawał serca.[…]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 W poniedziałek (24 października) zmarł nagle Ash Carter, były sekretarz obrony USA podczas administracji Obamy. Carter zmarł w wieku 68 lat po nagłym ataku serca – poinformowała we wtorek jego rodzina w oświadczeniu. […]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 8 września 18-letnia Kayla Rose Lumpkins zasnęła i nigdy się nie obudziła. Jej matka, Renee Greer, poszła obudzić ją następnego dnia i odkryła, że córka zmarła we śnie.

Według Renee, jej córka była fizycznie zdrowa, dopóki nie otrzymała “zastrzyku przypominającego” (booster).

“Miała dwie [szczepionki]. Potem miała trzecią na dobrą sprawę 7 miesięcy przed [8 września]. Mówię wam wszystkim, że była zdrowa. Z jej szalonym harmonogramem; chórem, teatrem, treningiem, porannymi rozgrzewkami, próbami, występami w połowie czasu gry w piłkę nożną, przedstawieniami, koncertami, doskonaleniem się w jej dodatkowych zajęciach szkolnych i wszystkim innym, co robiła, nie było mowy, żeby była chora. Gdyby była, nie byłaby w stanie tego zrobić. Wciąż czekam, aby się czegoś dowiedzieć” – powiedziała zrozpaczona matka.

Renee podejrzewa w swoim poście, że śmierć córki spowodowana została przyjęciem preparatu genetycznego mRNA oferowanego jako “szczepionka przeciwko kowid”. Jej post został usunięty.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Nawet wysokonakładowe mainstreamowe gazety zaczynają wspominać o prawdziwej pandemii: pandemii zaszczepionych. Według The Sacramento Bee (pismo założone w 1857 roku jest największą codzienną gazetą w tym mieście, piątą największą gazetą w stanie Kalifornia i 27 największą gazetą w USA), w artykule pt “Śmierć z powodu zawału serca gwałtownie wzrosła wśród młodych Amerykanów podczas drugiego roku pandemii COVID”. Oczywiście w tymże “drugim roku pandemii kowida” nie chodzi o to, że jakiś wyimaginowany kowid zabija młodych dorosłych Amerykanów, lecz padają oni nagle i niespodziewanie jako efekt “szczepionek przeciwko kowid”.

“W drugim roku pandemii, dramatyczny wzrost liczby zawałów rozłożył modele mające przewidywać liczbę zgonów. Śmiertelne ataki serca wśród dorosłych w wieku 25-44 lat wzrosły o 29,9% w stosunku do przewidywań. Śmierć z powodu ataku serca wzrosła o 19,6% dla dorosłych w wieku 45-64 lat i o 13,7% dla osób w wieku 65 lat i starszych. Naukowcy z Cedars-Sinai stwierdzili, że te nadmiernie wysokie wskaźniki zgonów związanych z atakiem serca utrzymywały się przez cały czas trwania pandemii, co stwarza możliwość, że COVID-19 może wywołać lub przyspieszyć chorobę wieńcową.” – pisze kalifornijska gazeta. Podając te dane, media dalej trzymają się niewzruszonej narracji, że “kowid” i “wirus powodujący kowida” powodują te nagłe zgony, podczas gdy są to właśnie przyjęte do organizmu groźne preparaty.

Te genetyczne ludobójcze mikstury zabijają ludzi szybko i wolniej. Nikt nie wie jak reaguje organizm na różnego rodzaju toksyny, nikt nie zna granicy której przekroczenie kończy się nagłym kryzysem, albo staje sie bodźcem do nieco wolniejszego niszczenia organów. Dla tych odporniejszych “szczepionka” znajdzie swoją drogę poprzez wyzwolenie swej skuteczności poprzez długofalowe choroby autoimmunologiczne czy choroby nowotworowe.

Właśnie dowiadujemy się, że spotkały się w Waszyngtonie dwie gnidy odpowiedzialne za rozpętanie i podtrzymywanie histerii “pandemii”, szczepionkowy terror i śmierć niezliczonej liczby osób. Minister Śmierci Adam Niedzielski podpisał podczas wizyty porozumienie o współpracy z siecią amerykańskich ośrodków onkologicznych National Comprehensive Cancer Network (NCCN). Skurw… którzy doprowadzili do chorób będą teraz prowadzili “edukację i prewencję nowotworów”. Nie wątpimy, że jedną z “prewencji” będą kolejne “szczepionki”, a “leczenie” będzie polegało na stosowaniu innych silnych trucizn. Opornych, którzy przetrwają wszystkie fazy “prewencji i leczenia” w ostatniej podłączy się do respiratora i może poda się uniwersalny Remdesivir.

W ten sposób niemal wszyscy będą zadowoleni: statystyki “ofiar kowida” powiększą się – a jest to niezbędne w utrzymywaniu narracji, bo “Covid będzie z nami latami“; fundusze emerytalne zaoszczędzą na wypłatach; firmy farmaceutyczne powiększą astronomiczne zyski; ministerstwa “zdrowia” będą miały pełne ręce roboty; szpitale będą miały niezliczoną liczbę klientów-pacjentów; zarządy cmentarzy i firmy kamieniarskie powiększa obroty. Same radości. Tylko rodziny będą opłakiwały zmarłych, ale te prywatne smutki nikogo nie obchodzą.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Niedzielski spotkał się z Faucim

Minister zdrowia Adam Niedzielski, który jest ekonomistą i nie posiada wykształcenia medycznego, pojechał do Stanów Zjednoczonych spotkać się z niesławnym dr. Anthonym Faucim. Obaj są wielkimi orędownikami masowego wciskania ludziom eksperymentalnych preparatów terapii genowej zwanych marketingowo „szczepionkami COVID-19”.

Anthony Fauci nazywany jest czasami „pierwszym lekarzem USA” i odpowiada za rozkręcanie w tym państwie histerii pandemicznej i pandemicznego zamordyzmu. Promował zasłanianie ust i nosa maseczkami, które wywoływały wdychanie do płuc rozmnożonych na maseczkach zarazków i wydychniętego wcześniej dwutlenku węgla, ale także „szczepienia” błyskawicznie zatwierdzonymi warunkowo preparatami mRNA. Jest również odpowiedzialny za destrukcyjną dla psychiki, zdrowia i ekonomii izolację osób z dodatnim wynikiem testu, o którym sam jego twórca mówił, że nie nadaje się do diagnostyki.

W przeszłości dr Fauci dokonywał wysoko śmiertelnych eksperymentów medycznych na bezbronnych dzieciach – głównie sierotach i maluchach z biednych rodzin. 

Do dziś nie wykazuje żadnych oznak wyrzutów sumienia. Pastwił się też nad psami, co widać na poniższym zdjęciu. 

Wracając do spotkania w Stanach Zjednoczonych… Cóż takiego ustalili Niedzielski i Fauci? „Minister zdrowia Adam Niedzielski i dr Anthony Fauci podczas spotkania w Waszyngtonie rozmawiali o potrzebie przekonywania ludzi do szczepień. Uznali, że jakikolwiek przymus jest niewskazany. Poziom wyszczepienia przeciw COVID-19 w Polsce i USA jest podobny” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Zdrowia.

Rozumiecie? Po miesiącach masowego łamaniach praw człowieka, przymuszania do „szczepień” dyskryminacjami, represjami i szantażami, nagle uznali, że „przymus jest niewskazany”. Ciekawe, kiedy wezmą pełną odpowiedzialność prawną za swoje decyzje, które doprowadziły do nadmiarowych zgonów liczonych w setkach tysięcy.

Znienawidzony przez Amerykanów Anthony Fauci jest „na wylocie” i wkrótce odejdzie z rządu federalnego. Minister Niedzielski porządzi dłużej, zapewne do wiosennych wyborów, o ile rząd Morawieckiego nie upadnie wcześniej.

Autorstwo: Maurycy Hawranek Źródło: WolneMedia.net

Tolkien, Kucharczyk, Kossak, Zamoyska, Woroniecki – dużo nowości!


Tolkien, Kucharczyk, Kossak, Zamoyska, Woroniecki – dużo nowości!
Wydawnictwo Dębogóra <sklep@debogora.com>

Przedstawiamy Państwu kolejne nowości książkowe w naszej księgarni – w tym tygodniu jest ich bardzo dużo!

Są wśród nich książki autorów takich jak J.R.R. Tolkien, Grzegorz Kucharczyk, Zofia Kossak, Bp Athanasius Schneider, Jadwiga Zamoyska, Jacek Woroniecki OP, Bp George Hay – każdy znajdzie coś dla siebie.

Wszystkie nowości znajdziecie tutaj, a poniżej prezentujemy najciekawsze z nich.

Masowa wycinka drzew na południu Polski. Masakra przyrodnicza na Podhalu!

Masowa wycinka drzew na południu Polski. Masakra przyrodnicza na Podhalu!

https://portal-polski.pl/masowa-wycinka-drzew-masakra/14998/

Na południu Polski trwa wielka wycinka drzew. Ceny węgla spowodowały, że górale ruszyli do lasów. Na południu Polski ponad 80 procent z nich jest w rękach prywatnych!

Na Podhalu, Spiszu, Orawie i Pieninach ruszyła masowa wycinka drzew. Górale z powodu cen węgla gromadzą opał na zimę. Sytuacja jest krytyczna gdyż w tym rejonie ponad 80 procent wszystkich lasów jest w rękach prywatnych i taka wycinka jest niestety legalna.

W samym powiecie tatrzańskim aż 82 proc. wszystkich lasów (4420 hektarów) należy do właścicieli prywatnych. Pozostałe 18 proc. to tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego. Podobnie jest w powiecie nowotarskim.

Inflacja i ceny opału widać także w cenach drzewa opałowego. Na wiosnę 2022 roku 1 kubik drewna (1 m3.) kosztował w Małopolsce około 200 złotych. Obecnie cena wzrosła do 450 złotych za metr.

Ceny węgla powodują, że wycinka trwa nawet na terenach bardzo atrakcyjnych przyrodniczo i turystycznie. Straty ekologiczne takich działań mogą być odczuwalne ponad 25 lat.

Wycinka drzew może też nasilić groźne zjawiska takie jak powodzie czy wichury. Wiosenne roztopy na ziemiach pozbawionych drzewostanu będą gwałtowniejsze a co za tym idzie ryzyko powodzi będzie większe.

ZUS przerwał [wreszcie!!] wypłacanie pieniędzy z polskiego budżetu 80 tysiącom Ukraińców

ZUS przerwał [wreszcie!!] wypłacanie pieniędzy z polskiego budżetu 80 tysiącom Ukraińców

#500 plus dla ukraińców #imigracja #imigranci #Polska #przesiedleńcy #uchodźcy #Ukraina #Ukraińcy #wojna

24 października 2022 https://pch24.pl/zus-przerwal-wyplacanie-pieniedzy-z-polskiego-budzetu-80-tysiacom-ukraincow/

Po weryfikacji przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych co piąty imigrant z Ukrainy pobierający wcześniej w Polsce świadczenie „500+”, utracił prawo do tego zasiłku. Powodem było nieprzestrzeganie warunków otrzymywania pieniędzy z polskiego budżetu, przede wszystkim stałe przebywanie poza naszym krajem.

Co piąty uchodźca, który wcześniej uzyskał w Polsce 500 plus na dziecko, stracił już prawo do pobierania tych środków – ustalił portal money.pl. „Podobnie jest z rodzinnymi kapitałami opiekuńczymi dla Ukraińców – ZUS odbiera im to świadczenie. Powodem są wyjazdy z Polski na okres dłuższy niż 30 dni. ZUS sprawdza, gdzie faktycznie mieszkają rodziny z Ukrainy, które wnioskowały o te świadczenia” – czytamy.O przyznanie zasiłku „500+” złożyło dotychczas wnioski 440 tys. ukraińskich matek, mówią statystyki. chodzi o okres rozliczeniowy biegnący przez rok od maja obecnego roku.

W wyniku podjętych działań na 440 tys. przyznanych świadczeń wychowawczych „500+” na okres świadczeniowy 2022/2023 i 18 tysięcy rodzinnych kapitałów opiekuńczych przyznanych obywatelom Ukrainy wstrzymaliśmy wypłatę świadczeń dla ponad 80 tysięcy obywateli Ukrainy z uwagi na nieprzebywanie w Polsce – poinformował Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy ZUS.

Aby otrzymywać świadczenie „500+”, należy faktycznie zamieszkiwać wraz z dzieckiem czy nieletnim do 18. roku życia na terenie naszego kraju.

Z kolei świadczenie o wysokości 12 tysięcy złotych w ramach rodzinnych kapitałów opiekuńczych Polska przyznaje na drugie i następne dziecko.

„W czerwcu – gdy bardzo duża grupa uchodźców wróciła do swoich domów na Ukrainę, a co trzeci wybrał emigrację do innych państw UE lub Kanady – zmieniały się warunki udzielania świadczeń. Według nowych przepisów ci, którzy opuszczali Polskę na dłużej niż 30 dni – bez względu na to, gdzie jechali – automatycznie tracili prawo do świadczenia na dzieci” – pisze money.pl.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych wzywał uchodźców do stawiania się w swoich oddziałach w ciągu 3 dni i potwierdzania miejsca zamieszkania. Ci, którzy tego nie zrobili, automatycznie stracili prawo do pobierania pieniędzy.

ZUS uzyskuje dane na temat beneficjentów zasiłków od Straży Granicznej oraz tak zwanych osób trzecich, które informują o wyjazdach Ukraińców do swojego kraju czy też do innych państw.

Chociaż mało kto z rządu o tym publicznie mówi, nasze możliwości finansowe pomagania uchodźcom z Ukrainy są już na skrajnym wyczerpaniu. Tymczasem kolejni uchodźcy cały czas do nas napływają. Jak poinformował w weekend w rozmowie w RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych Paweł Szefernaker na 23 tys. Ukraińców, którzy codziennie przekraczają naszą granicę, 5 proc. podaje się za uchodźców. W skali miesiąca daje to 34,5 tys. osób” – podaje money.pl.

Źródło: money.pl

==============

Mail: Oh, jak szybko się połapali,  że są dojeni, a miliony z kieszeni podatników już nie wrócą.  Brawo, rząd! D.K.

========================

Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpoczął masowe odbieranie świadczeń 500+ Ukraińcom. Proceder nielegalnego pobierania świadczeń kwitł wśród osób które przyjechały do Polski tylko po to by zarejestrować się jako świadczeniobiorca.

Wśród wielu Ukraińców trwał proceder turystyki socjalnej. Obywatele Ukrainy chętnie przyjeżdżali do Polski tylko w celu pobierania świadczeń socjalnych. O problemie tym wielokrotnie donosili między innymi radni z Przemyśla.

Po nabyciu świadczeń osoby takie wracały na Ukrainę pobierając nadal pieniądze polskich podatników.

Po pierwszych kontrolach ZUS odkryto ponad 80 tysięcy przypadków wyłudzania świadczeń przez Ukraińców. Zasiłki takie jak 500 plus są wstrzymywane, jednak obywatele Ukrainy póki co nie ponoszą konsekwencji za swój przestępczy proceder.

Franciszek – już jawnie anty-papież? Powołał aborcjonistkę i muzułmanina do Papieskiej Akademii Życia.

Franciszek – już jawnie anty-papież? Powołał aborcjonistkę i muzułmanina do Papieskiej Akademii Życia. Katoliccy lekarze reagują

https://nczas.com/2022/10/27/franciszek-powolal-aborcjonistke-i-muzulmanina-do-papieskiej-akademii-zycia-katoliccy-lekarze-reaguja/

Papież Franciszek mianował niedawno nowych członków do Papieskiej Akademii Życia. Wśród powołanych znalazła się Mariana Mazzucato – feministka walcząca o legalny dostęp do aborcji oraz muzułmanin. Grupa lekarzy katolickich wyraziła zaniepokojenie nowymi nominacjami.

Papież Franciszek mianował 14 nowych członków zwyczajnych do Papieskiej Akademii Życia i sześciu nowych członków Rady Zarządczej tej instytucji. Wśród powołanych znalazła się Mariana Mazzucato.

Trudno zrozumieć, co kierowało Ojcem Świętym, gdy powoływał Marianę Mazzucato na członka Papieskiej Akademii Życia. Instytucja ta została powołana jeszcze przez papieża Jana Pawła II, by zajmować się studiami nad ochroną życia, a tymczasem feministka Mazzucato, którą Franciszek „wpuścił” do PAŻ, jest radykalną aborcjonistką.

Poza Mazzucato wśród nominowanych znalazło się jeszcze kilka kontrowersyjnych postaci. Mowa m.in. o muzułmaninie Saadzie Al-Dinie Mosaadzie Helaly’ym – wykładowcy prawa islamskiego na sunnickim Uniwersytecie Al-Azhar w Kairze.

Katoliccy lekarze zaniepokojeni

Lekarze z Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich również nie rozumieją, co kierowało papieżem. Wystosowali komunikat zatytułowany Akademia życia: nie mogę już milczeć!.

W tekście krytykują przede wszystkim powoływanie do papieskiej akademii „naukowców zajmujących się aborcją, do pewnego stopnia obrońców eutanazji lub krytyków Humanae vitae”.

Lekarze twierdzą, że nominacje są „przeciwieństwem tego, czego chciał Jan Paweł II”, czyli założyciel PAŻ. „Członkowie Akademii muszą promować i bronić zasad związanych z wartością życia i godnością osoby ludzkiej, interpretowanymi zgodnie z Magisterium Kościoła” – czytamy.

Autorzy listu zauważają, że jest wyjście z tej sytuacji, bo członkostwo w Papieskiej Akademii Życia w każdej chwili może zostać cofnięte „w przypadku publicznego i celowego działania lub oświadczenia wyraźnie sprzecznego ze [wspomnianymi] zasadami lub poważnie uwłaczającego godności i wiarygodności Kościoła katolickiego oraz samej Akademii”.

Kanta „Projekt wiecznego pokoju” – zrabowany [?] z Czytelni Akademickiej we Lwowie – podarował Macron papieżowi..

Kanta „Projekt wiecznego pokoju” – zrabowany z Czytelni Akademickiej we Lwowie – podarował Macron papieżowi..

Na audiencji u papieża gościł prezydent Francji. Macron rozmawiał z Franciszkiem m.in. o Ukrainie…

https://pch24.pl/na-audiencji-u-papieza-goscil-prezydent-francji-macron-rozmawial-z-franciszkiem-m-in-o-ukrainie/ 24 października 2022

Prawie godzinę trwało spotkanie papieża Franciszka z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, zorganizowane w poniedziałek w Watykanie. Jednym z tematów rozmowy była inwazja Rosji na Ukrainę. Małżonka głowy państwa przekazała Ojcu Świętemu, że pamięta o nim w modlitwach.

Prezydent wręczył papieżowi pierwsze francuskie wydanie rozprawy filozoficznej Immanuela Kanta „Projekt wiecznego pokoju” z 1796 roku. Na pierwszej stronie książki widnieje pieczątka „Czytelnia Akademicka we Lwowie”.

Emmanuel Macron rozmawiał także z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kardynałem Pietro Parolinem i szefem dyplomacji arcybiskupem Paulem Richardem Gallagherem.

Watykańskie biuro prasowe poinformowało w komunikacie, że tematem rozmów Macrona w Sekretariacie Stanu była wojna na Ukrainie, a zwłaszcza sytuacja humanitarna w tym kraju. Dyskutowano także o Kaukazie Południowym, Bliskim Wschodzie i Afryce.

Po audiencji w Watykanie Emmanuel Macron udał się na spotkanie z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą. W niedzielę rozmawiał z nową premier Giorgią Meloni, której rząd został zaprzysiężony dzień wcześniej.

(PAP)/oprac. FA

=====================

mail:

Francuski prezydent przypomniał papieżowi o polskim Lwowie.

=============================

przypomniał  nie tylko papieżowi, ale i światu.

Żaden polityk z Polski na taki gest by się nie odważył. 

Ukraina OCZYWIŚCIE bez przerwy wygrywa.

Ramin Mazaheri

https://thesaker.is/why-ukraine-is-always-winning-the-war/

 Polityka redakcyjna mediów amerykańskich( i polsko-języcznych-dop. tłumacza),  w jednym temacie nie zachwiała się nigdy: Ukraina bez przerwy wygrywa wojnę.

Od pierwszego tygodnia, kiedy rozbite zostały ukraińskie siły powietrzne i marynarka wojenna, po zeszłotygodniowe rozbicie sieci elektrycznej – tak najwyraźniej wygląda w języku ukraińskim słowo „zwycięstwo”. Rosjanie mogą przejmować terytorium za terytorium, ale sugerowanie, że ukraińskie zwycięstwo jeszcze nie nastąpiło, jest w amerykańskiej przestrzeni medialnej, verboten.

Jaki jest sens czytania amerykańskich relacji z wydarzeń na Ukrainie, skoro są one tak bardzo absurdalne?

Sens jest taki: dowiedzieć się, co myśli Ameryka. Jeśli się łudzi, to – czy nam się to podoba, czy nie – taka jest prawda, a w uczciwym dziennikarstwie, prawda zawsze pisze się sama.

Rozmawiałem z polskim taksówkarzem, który wydał mi się niezwykle inteligentny, i to nie tylko dlatego, że miał irańskiego szwagra, a więc znał i szanował irańską kulturę. Ten wieloletni imigrant był bardzo proukraiński i antyrosyjski, co jest jego prawem i nie zaskakuje, był w tym typowym Polakiem, był także żarliwie proamerykański. Jednakże, zauważył, że Amerykanie są najbardziej podatnym na propagandę narodem na świecie. Powiedział, że  powtarzają oni wyłącznie to, co usłyszeli w wiadomościach telewizyjnych.

Odrzucanie krytyki wrogów to jedna rzecz, ale krytyka przyjaciół zasługuje na pewną refleksję.

Osobiście, również spotkałem się z takim samym żelaznym zachowywaniem dogmatu: Amerykanie mówią mi, że dopiero w ostatnich tygodniach usłyszeli, aby ktoś  zasugerował myśl, że wojna nie idzie Ukraińcom po ich myśli. Zgadzam się z tym, chociaż sam jeszcze nie słyszałem takiej uwagi (poza wywiadami z analitykami politycznymi w mojej pracy w PressTV), a gdy poruszyłem ten temat w prywatnych rozmowach, spotkało się to z wieloma dziwnymi spojrzeniami.
Amerykanów bardzo cieszy powtarzanie: „Hej, słyszeliście? Ukraińcy wygrywają wojnę! Ciągle!” Jednak moją rolą w USA jest bycie malkontentem. Gdy tylko dyskusje skręcają w stronę polityki, lamentuję.

Kiedy pojawia się temat Ukrainy, zaczynam od tego, że od ponad dekady mieszkam we Francji, a ponieważ Francja znajduje się w centrum europejskiej dyplomacji – od 2014 roku zajmuję się relacjonowaniem sytuacji na Ukrainie. Na wzmiankę o tym, że Ukraina istniała przed lutym 2022 roku, w ich oczach widać zdumienie.

Podobnie, ktoś niedawno pogratulował mi irańskiej rewolucji. Cóż za miła rzecz dla mojego  ucha. Dziękuję! Niestety, osoba ta miała na myśli obecne zamieszki związane z prawem hidżabowym, a nie rok 1979. Osoba ta była przekonana, że te protesty wywołały (kontr-) rewolucję. Jeśli chodzi o Iran, to amerykańska postawa „ta informacja nie może nawet na chwilę przeniknąć do mojego umysłu” zaczyna się już wcześniej – pojawia się przy pierwszym krnąbrnym słowie, które wypowiadam.

Przywołuję Iran, aby pokazać pewien wzór myślenia: Ukraina zawsze wygrywała, wygrywa obecnie i będzie wygrywać w przyszłości, bo USA zawsze wygrywają każdą wojnę, na którą się wybrały.

Przecież USA bez przerwy wygrywały wojnę w Afganistanie. Jedyny spór, jaki kiedykolwiek dopuszczono do dyskusji, dotyczył ich totalnego odwrotu w sierpniu 2020 roku – czy był on źle zaplanowany, czy nie? Jeśli to pierwsze, to całkowite zwycięstwo USA zostało haniebnie (choć tylko nieznacznie) splamione źle zaplanowanym odwrotem USA.

Stany Zjednoczone również bez przerwy wygrywały wojnę w Iraku. Szok i szacunek(operacyjna nazwa amerykańskiej agresji na Irak) panowały od początku do końca, a koniec był rzeczywiście totalnym szokiem, gdyż tak niewiele pozytywów ta wojna przyniosła Irakijczykom czy Amerykanom. Był to jednak znowu niepodważalny i niesamowity akt amerykańskiego zwycięstwa.

Bałkańska katastrofa, jaką jest Libia? Przecież to kolejne zwycięstwo. Assad, który wciąż rządzi w Syrii? Oczywiście zwycięstwo, choć nie pytajcie o wyjaśnienia. Zimne wojny w Iranie, na Kubie, w Wenezueli, Korei Północnej, Nikaragui i każdym innym zrewolucjonizowanym kraju? Zwycięstwo jest tak blisko, że amerykańskie media już je widzą i upierają się przy tym.

Nie można winić przeciętnego Amerykanina za te głupie polityczne błędy. Wszystkie te miejsca są tak odległe i tak dalekie od złudnego, codziennego wyścigu szczurów, tej strzelnicy sportowej jakim jest amerykańskie życie, a informacje, do których mają dostęp, są  niewiarygodnie jednostronne.

Zaniedbanie może rzeczywiście być grzechem, ale musimy wiedzieć, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z rzeczywistym złem po stronie zwykłych Amerykanów. Wcale nie byłem zszokowany wynikami sondażu dotyczącego polityki zagranicznej, który wykazał, że 79% Amerykanów chce pokoju z Iranem. Jest to jedna z dwóch kwestii dotyczących polityki zagranicznej, która uzyskała największą jednomyślność. O jeden punkt procentowy wyprzedziła go chęć większej kontroli ustawodawczej nad zdolnością władzy wykonawczej do prowadzenia wojny – po prostu Amerykanie chcą pokoju.

Błąd popełniany przez przeciętnego Amerykanina nie wynika ani ze złośliwością, ani z zaniedbania, ale z naiwności – jego oczekiwania, że media zdominowane przez własność prywatną, a nie publiczną, będą kiedykolwiek konsekwentnie produkować dziennikarstwo, które przynosi korzyści ludziom, a nie ich bogatym właścicielom. Nazwijmy to zachodnią demokracją liberalną lub amerykańską drogą, lub neoliberalizmem. Historia pokazuje, że takie podejście zawsze zawodziło, zawodzi i na 99% będzie zawodzić w przyszłości.

Amerykańskie media i politycy wiedzą, za które sznurki pociągnąć, aby powodować   naiwność. Zauważcie, że to zawsze „naród ukraiński” jest przeciwko „Putinowi” – nie ma żadnego narodu rosyjskiego. Putin, oczywiście, też nie jest prawdziwą osobą – to potwór.

Po której stronie może stanąć zapracowana matka, zwłaszcza gdy próbuje prowadzić miłą pogawędkę z innymi zapracowanymi matkami? Jedyne co może zrobić, to kupić za 25$  pro-ukraińską świeczkę zapachową i wystawić ją z dumą w oknie ….

W Stanach Zjednoczonych, to Ukraina zawsze będzie wygrywać wojnę, bez względu na to, co faktycznie się będzie w tej wojnie działo. Gdy przegrana będzie już bezdyskusyjna, to nieistotne – USA z pewnością będą już w trakcie wygrywania kolejnej wojny.

Ramin Mazaheri

tłum. Sławomir Soja

Ramin Mazaheri jest głównym korespondentem PressTV w Paryżu i mieszka we Francji od 2009 roku. Był reporterem w Stanach Zjednoczonych, relacjonował wydarzenia z Iranu, Kuby, Egiptu, Tunezji, Korei Południowej i innych krajów. Jego najnowsza książka to „France’s Yellow Vests: Western Repression of the West’s Best Values”. Jest również autorem książki „Socialism’s Ignored Success: Iranian Islamic Socialism”, a także „I’ll Ruin Everything You Are: Ending Western Propaganda on Red China’.