| Ręce precz od dzieci! Kliknij tutaj i pomóż nam powstrzymać homoseksualistów, którzy chcą kupować bezbronne dzieci! Szanowni Państwo! Zwykliśmy mówić, że zachodnie społeczeństwa już wkrótce będą wstydzić się tego, że pozwalały na aborcję tak, jak teraz wstydzą się akceptacji poprzednich pokoleń dla niewolnictwa i handlu ludźmi. Nie sądziliśmy jednak, że z kupowaniem i sprzedażą ludzi ponownie będziemy mieli do czynienia w XXI wieku. I to w środku Europy… |
![]() |
| fot. tiktok.com/Newyorksurrogate/portiazwicker/screenshoot) |
| Tymczasem w Brukseli, w której mają swoją siedzibę wszelakie instytucje unijne i międzynarodowe, przed kilkoma dniami odbyły się… targi surogacji. Więcej o tym pożałowania godnym wydarzeniu piszemy na portalu Marsz.info! To, niestety, kolejny tego rodzaju event, który organizowany jest w Belgii. W jego trakcie homoseksualne „pary” dokonywały zakupu dzieci. Sama nazwa imprezy również jest bardzo wymowna: „Opcje rodzicielskie dla europejskich gejów”. Niestety, zdemoralizowane społeczeństwa zachodniej Europy w żaden sposób nie podjęły walki o odwołanie kolejnej edycji targów surogacji. Na zachód od Odry przeciwko nim – w dobitny sposób – wypowiedziała się jedynie parlamentarzystka z… Włoch, Simona Baldassarre. Nie są znane dokładne statystyki, ile dzieci zostało sprzedanych podczas tej i poprzednich edycji tego obrzydliwego wydarzenia. Cykliczność imprezy pozwala jednak sądzić, że handel dziećmi jest niezwykle popularny, a zwolennicy tęczowej ideologii regularnie pojawiają się tam, aby spełnić swoje „marzenie” o nabyciu dziecka. Targi surogacji niosą za sobą również inny bolesny aspekt, na który homoseksualni mężczyźni zapewne nie zwracają w ogóle uwagi. To wydarzenie uwłacza godności kobiet, a w szczególności tych, które będą zmuszone do oddania swoich pociech całkowicie obcym ludziom. W zbrodniczym procederze surogacji kobieta traktowana jest jak przedmiot – inkubator, którego zadaniem jest podtrzymywanie życia maleństwa. Ignorowana jest także więź, która nawiązuje się przez czas trwania ciąży pomiędzy matką i dzieckiem. Zwolennicy homoideologii za nic mają również destrukcyjne dla psychiki kobiety zerwanie tej więzi i odebranie siłą dziecka, które przez dziewięć miesięcy nosiła pod swoim sercem. Podkreślmy więc to z całą mocą: homoseksualni mężczyźni, którzy decydują się na kupno dziecka, nie tylko przykładają rękę do handlu ludźmi, powracając tym samym do niechlubnych tradycji poprzednich pokoleń. Ich egoizm niszczy również życie oraz zdrowie – zarówno psychiczne, jak i fizyczne – kobiet, które wciągnięte zostały do zbrodni surogacji. Musimy podjąć stanowcze kroki, aby wyznawcy ideologii LGBT nie wprowadzili swoich chorych pomysłów w naszym kraju. Jesteśmy przekonani, że zapatrzeni w Zachód zwolennicy tych absurdalnych idei już szukają możliwości, aby belgijskie rozwiązania przeszczepić do Polski. Czas więc powiedzieć stanowczo: ręce precz od polskich dzieci! Dlatego właśnie TERAZ prosimy o NATYCHMIASTOWE wsparcie naszej codziennej pracy dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą! Wasza pomoc da nam narzędzia do walki z kolejnymi pomysłami ideologów spod znaku sześciobarwnej tęczy. Tak, jak skutecznie bronimy polskie dzieci przed adopcją przez „pary” homoseksualne, tak również zablokujemy każdą próbę kupna dziecka. Kliknij tutaj i zatrzymajmy handel dziećmi! Ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza – mawiał święty Jan Paweł II. Tymczasem zwolennicy ideologii LGBT próbują wejść z butami w kolejną dziedzinę naszego życia. Dziedzinę, która do tej pory łączyła zwaśnione społeczeństwa – futbol. |
![]() |
| fot. Wikimedia Commons/enviro warrior from england/CC BY-SA 2.0 |
| Już za dwa miesiące kibice na całym świecie emocjonować będą się największą sportową imprezą – mistrzostwami świata w piłce nożnej. Niestety, zgromadzeni na stadionach i przed telewizorami będą oglądali piłkarzy grających w opaskach z symbolem ideologii LGBT. Dokładnie sprawie przyglądamy się na portalu Marsz.info! Kolorowy znak chce ubrać jeden z najlepszych napastników świata i kapitan reprezentacji Anglii – Harry Kane. W jego ślady planują pójść także liderzy reprezentacji Niemiec, Holandii czy Szwajcarii. Na szczęście kapitan reprezentacji Polski, Robert Lewandowski nie założy na ramię symbolu sprzeciwu wobec Bożego zamysłu. „Lewy” nie jest jedyny: kapitanowie Serbii i Chorwacji także nie będą promować kampanii środowisk LGBT. Do tego grona należy także jeszcze kilka innych drużyn – w tym faworyci do końcowego triumfu – Portugalczycy i Hiszpanie. Wiadomo więc, komu powinniśmy kibicować w zbliżających się mistrzostwach. Natomiast, gdyby do turnieju zakwalifikowali się Węgrzy, także i oni z pewnością opowiedzieliby się po właściwej stronie. |
![]() |
| fot. Pixabay |
| Tamtejsi homoseksualiści uznali, że prawo w ich kraju jest zbyt „opresyjne” i masowo emigrują do Niemiec, a w szczególności do Berlina. Więcej o exodusie węgierskich homoseksualistów piszemy na portalu Marsz.info! Wszystkiemu „winna” jest Konstytucja Węgier zakazująca adopcji dzieci przez zwolenników tęczowej ideologii, a także zakaz promocji homoseksualizmu i „zmiany płci” przez osoby niepełnoletnie. Choć powyższe zapisy są czymś naturalnym i jak najbardziej logicznym, to przerosły one zdolności poznawcze węgierskich homoseksualistów, którzy uznali, że lepiej im będzie w Berlinie. W mieście, w którym znajduje się spora grupa imigrantów, których religia stanowczo sprzeciwia się kontaktom homoseksualnym. Chcemy pokazać naszym rodakom jeszcze więcej absurdów ideologii LGBT, takich jak ucieczka z bezpiecznych Węgier do Niemiec, czy wkraczanie na neutralny grunt międzynarodowego sportu. Dlatego jeszcze raz bardzo prosimy o PILNE wsparcie naszej pracy dobrowolnym datkiem w wysokości 30 zł, 60 zł, a jeśli mają Państwo taką możliwość nawet kwotą 100 zł lub 200 zł, albo większą! Waszą pomoc przeznaczymy na rozpowszechnienie tych pilnych wiadomości wśród Polaków. Czas powstrzymać promocję ideologii LGBT! Kliknij tutaj i wesprzyj nas w walce z tęczową ideologią! Już teraz serdecznie dziękujemy za Państwa pomoc, nieocenione wsparcie i hojność, które przekazują Państwo na rozwój naszego wspólnego projektu! Z pozdrowieniamiRedakcja portalu Marsz.info |
PS. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Swoją pomoc mogą Państwo przekazać klikając w ten link! |
Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Dugin: Zaczęło się…
Wciągu ostatnich kilku dni na Ukrainie doszło do znaczących zmian układu sił. Trzeba się nad tym całościowo pochylić.
Kontrofensywa Kijowa zakończyła się porażką w regionie chersońskim, lecz początkowym sukcesem w obwodzie charkowskim. Właśnie sytuacja na Charkowszczyźnie i wymuszone wycofanie się sił sojuszniczych stanowi przełomowy moment. Jeśli odłożymy na bok efekty psychologiczne i całkowicie uzasadnione zakłopotanie patriotów, należy stwierdzić, że w całej historii Specjalnej Operacji Wojskowej (SOW) doszliśmy do punktu bez odwrotu.
Jak jeden mąż, wszyscy (w Rosji) sugerują podjęcie przełomowych działań, które mogłyby przełamać obecny stan; część tych propozycji jest całkiem racjonalna. Nie rościmy sobie tu pretensji do jakiejś oryginalności, lecz postaramy się jedynie podsumować najważniejsze wątki i rekomendacje oraz umiejscowić je w globalnym kontekście geopolitycznym.
III. wojna światowa
Znajdujemy się na progu III wojny światowej, do której uparcie popycha nas (Rosję) Zachód. Nie jest to już obawa czy przewidywania, lecz fakt. Rosja walczy z kolektywnym Zachodem, z NATO i jego sojusznikami (choć nie wszystkimi – Turcja i Grecja mają odrębne stanowisko, a szereg państw europejskich, przede wszystkim Francja i Włochy, lecz nie tylko, nie chcą brać udziału w wojnie z Rosją).
Groźba III wojny światowej jest jednak coraz bliższa.
Kwestią otwartą jest, czy dojdzie do użycia broni jądrowej. Jednak prawdopodobieństwo atomowego Armagedonu rośnie z dnia na dzień. Stało się całkiem jasne to, co otwarcie przyznają niektórzy amerykańscy wojskowi (niedawno, na przykład, były dowódca wojsk Stanów Zjednoczonych w Europie, gen. Ben Hodges), że Zachód nie zadowoli się nawet naszym (Rosji) całkowitym ustąpieniem z terytorium dawnej Ukrainy, lecz będzie próbował nas dobijać na naszych ziemiach, żądając od Rosji „bezwarunkowej kapitulacji” (Jens Stoltenberg), „deimperializacji” (Hodges) i rozczłonkowania.
W 1991 roku Zachód cieszył się z rozpadu ZSRR i naszej ideowej kapitulacji, a przede wszystkim przyjęcia przez nas zachodniej ideologii liberalnej, systemu politycznego i gospodarki pod nadzorem zachodnich kuratorów. Obecnie Zachód taktuje, jako czerwoną linię, sam fakt istnienia suwerennej Rosji, nawet tej w granicach Federacji Rosyjskiej.
Kontrofensywa Sił Zbrojnych Ukrainy na Charkowszczyźnie to uderzenie Zachodu wprost w Rosję. Wszyscy wiedzą, że natarcie zostało zorganizowane, przygotowane i przeprowadzone pod dowództwem i kuratelą Stanów Zjednoczonych i NATO. Chodzi nie tylko o wykorzystanie natowskiego sprzętu, lecz także bezpośrednie wsparcie zachodniego satelitarnego wywiadu wojskowego, najemników i instruktorów. Według Zachodu, miał to być początek naszego końca.
Skoro pokazaliśmy słabość w obronie kontrolowanych przez nas obszarów obwodu charkowskiego, to można zwyciężać nas i dalej. To nie po prostu jakiś niewielki sukces kontrofensywy Kijowa, lecz pierwsze widoczne zwycięstwo prowadzonego przez NATO „Drang nach Osten”. (Czyli mamy do czynienia ze wznowieniem realizacji zamrożonego od II. WŚ Generalplan Ost – przyp. JR).
Można oczywiście złożyć to wszystko na karb przejściowych „trudności technicznych” (Rosji) i odłożyć rzeczywistą analizę sytuacji na później. To byłoby jednak jedynie opóźnianie uświadomienia sobie istniejącego faktu, które mogłoby nas wyłącznie osłabić i zdemoralizować.
Trzeba zatem chłodno przyznać: Zachód wypowiedział nam (tj. Rosji) wojnę i już ją prowadzi. My tej wojny nie wybraliśmy, my jej nie chcieliśmy. W 1941 roku też nie chcieliśmy wojny z nazistowskimi Niemcami i do ostatniej chwili nie chcieliśmy w nią uwierzyć. Ale w obecnej sytuacji, gdy de facto prowadzona jest ona przeciwko nam, nie ma to już decydującego znaczenia.
Teraz ważne jest tylko zwycięstwo w niej, które obroni prawo Rosji do istnienia.
Koniec SOW (Specjalna Operacja Wojskowa)
Zakończyła się SOW jako ograniczona operacja mająca na celu wyzwolenie Donbasu i niektórych obszarów Noworosji.
Przekształciła się ona stopniowo w całkowitą wojnę z Zachodem, w której sam kijowski nazistowski reżim odgrywa rolę wyłącznie instrumentalną. Nie powiodła się próba jego spacyfikowania i wyzwolenia niektórych kontrolowanych przez ukraińskich nazistów terenów Noworosji, przy jednoczesnym zachowaniu istniejącej geopolitycznej równowagi sił na świecie, swoista operacja techniczna; udawanie, że po prostu kontynuujemy SOW, temat peryferyjny w opinii publicznej, nie ma już po prostu sensu.
Wbrew naszej woli, znaleźliśmy się na wojnie i dotyczy to każdego obywatela Rosji: każdy z nas jest na celowniku wroga, terrorysty, snajpera, grupy dywersyjnej.
Jednocześnie sytuacja jest taka, że, nawet jeśli bardzo byśmy chcieli, nie jest już możliwy powrót do warunków sprzed 24 lutego 2022 roku. Wydarzyło się coś nieodwracalnego; nie mają już sensu jakiekolwiek ustępstwa czy kompromisy z naszej strony. Wróg zaakceptuje wyłącznie naszą całkowitą kapitulację, zniewolenie, rozczłonkowanie i okupację. Nie mamy zatem po prostu wyboru.
Zakończenie SOW oznacza konieczność głębokiej transformacji całego systemu polityczno-społecznego współczesnej Rosji, przestawienia kraju na tory wojenne: w polityce, gospodarce, kulturze, sferze informacyjnej. SOW mogła być wprawdzie istotną, ale nie jedyną treścią życia publicznego Rosji. Wojna z Zachodem podporządkowuje sobie wszystko.
Front ideologiczny
Rosja znalazła się w stanie wojny ideologicznej. Wartości, na gruncie których stoi globalistyczny Zachód – LGBT, legalizacja dewiacji i narkotyków, łączenie człowieka z maszyną, totalne przemieszczenie ludności w wyniku niekontrolowanej migracji itd. – są nierozłącznie związane z jego militarno-polityczną hegemonią i systemem jednobiegunowym. Liberalizm zachodni i wojskowo-polityczna oraz ekonomiczna dominacja Stanów Zjednoczonych i NATO to jedno i to samo.
Walka z Zachodem i jednoczesne przyjmowanie (nawet częściowe) jego wartości, w imię których prowadzi on przeciw nam wojnę na wyniszczenie, jest po prostu absurdem.
Własna, całościowa ideologia nie tylko byłaby dziś dla nas „pożyteczna”. Jeśli nie będziemy jej mieli, przegramy. Zachód będzie nas nadal atakować z zewnątrz, rękoma uzbrojonych i wytresowanych ukraińskich nazistów, ale także od wewnątrz – rękoma piątej, liberalnej kolumny, rozkładającej świadomość i degenerującej dusze młodego pokolenia Rosjan. W tej sytuacji, nie mając ideologii, która wyraźnie określi, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, będziemy niemal bezsilni.
Ogólny zarys ideologii należy ogłosić natychmiast, a jej istotą powinno być całkowite i bezpośrednie odrzucenie ideologii Zachodu, globalizmu i totalitarnego liberalizmu, wraz z jego wszystkimi instrumentalnie traktowanymi podgatunkami – neonazizmem, rasizmem i ekstremizmem.
Mobilizacja (rozpoczęła się w 6 dni po ukazaniu się artykułu – przyp. JR)
Mobilizacja jest nieuchronna. Wojna dotyczy wszystkich i każdego z osobna. Mobilizacja nie oznacza jednak przymusowego wysyłania na front poborowych. Tego akurat można uniknąć, choćby przez sformowanie pełnowartościowego ruchu ochotniczego, ze wszystkimi niezbędnymi ulgami i państwowym wsparciem.
Warto postawić na weteranów i liczyć na szczególne wsparcie bojowników Donbasu. Rosja ma też zwolenników za granicą, choć niewielu. Nie powinniśmy wahać się przed sformowaniem antynazistowskich, antyglobalistycznych brygad międzynarodowych składających się z porządnych ludzi z krajów Wschodu i Zachodu.
Przede wszystkim jednak nie można nie doceniać Rosjan. Jesteśmy narodem – bohaterem. Nie raz i nie dwa pokonywaliśmy w naszej historii straszliwych wrogów, płacąc za to ogromną cenę. Tym razem też zwyciężymy, jeśli tylko wojna przeciwko Zachodowi stanie się wojną narodową. Wygrywamy właśnie wojny narodowe, do udziału w których budzi się naród-olbrzym.
Mobilizacja zakłada całkowitą zmianę polityki informacyjnej. Trzeba unieważnić normy czasów pokoju (w istocie będące ślepym kopiowaniem zachodnich programów rozrywkowych oraz strategii wiodących do rozkładu społeczeństwa). Telewizja i wszystkie media powinny stać się patriotycznymi narzędziami mobilizacji czasu wojny. Wszystkie koncerty powinny odbywać się dla frontu, znajdowanie się na tyłach ma być również działaniem dla frontu. Powoli tak już się dzieje, lecz dotyczy to na razie niewielkiego odsetka kanałów. A tak powinno być wszędzie.
Kultura, informacja, edukacja, oświata, polityka, sfera socjalna – wszystko to powinno jednogłośnie działać na rzecz wojny, czyli pracować dla Zwycięstwa.
Gospodarka
Każde suwerenne państwo może emitować tyle waluty narodowej, ile potrzebuje. Pod warunkiem, że jest prawdziwie suwerenne. Wojna z Zachodem sprawia, że traci wszelki sens dalsza gra w gospodarce według jego zasad. Gospodarka czasu wojny musi być suwerenna. Na rzecz Zwycięstwa wydawać trzeba tyle środków, ile potrzeba. Warto jedynie zwracać uwagę, by emisja środków koncentrowała się na określonej sferze, przeznaczona była na cele strategiczne. Korupcja w tych warunkach powinna zostać uznana za zbrodnię wojenną.
Wojna i komfort to rzeczy sprzeczne. Trzeba wyrzec się komfortu jako celu, jako życiowej orientacji. Prawdziwe wojny na pełną skalę wygrywają wyłącznie narody gotowe cierpieć niedostatek.
W warunkach takich zawsze pojawia się nowa plejada ekonomistów, których celem jest uratowanie państwa. To najważniejsze. Dogmaty, szkoły, metody, podejścia są drugorzędne.
Gospodarkę taką można określić mianem mobilizacyjnej, lub po prostu wojennej.
Nasi sojusznicy
Na każdej wojnie bardzo ważną rolę odgrywają sojusznicy. Dziś Rosja nie ma ich wielu, jednak jacyś są. Chodzi tu przede wszystkim o te kraje, które odrzucają jednobiegunowy, liberalny porządek zachodni. O zwolenników wielobiegunowości, takich jak Chiny, Iran, Korea Północna, Serbia, Syria, Republika Środkowoafrykańska, Mali, a także w pewnym stopniu Indie, Turcja, szereg krajów islamskich, afrykańskich i latynoamerykańskich (przede wszystkim Kuba, Nikaragua, Wenezuela).
Do pracy z nimi należy zaangażować całe posiadane przez nas zasoby, dyplomację nie tylko profesjonalną, ale także publiczną. A do tego również potrzebna jest ideologia. Powinniśmy przekonać sojuszników, że postanowiliśmy nieodwracalnie zerwać z globalizmem i hegemonią zachodnią i gotowi jesteśmy iść do końca w budowaniu świata wielobiegunowego. Powinniśmy być w tej sprawie konsekwentni i zdecydowani. Czasy półtonów i kompromisów się skończyły. Wojna Zachodu przeciwko Rosji dzieli ludzkość na dwie różne strony barykady.
Czynnik duchowy
Centralnym punktem rozpoczętego światowego starcia jest aspekt duchowy i religijny. Rosja znalazła się w stanie wojny z walczącą z Bogiem cywilizacją antyreligijną, która odrzuca podstawy wartości duchowych i moralnych – Boga, Cerkiew, rodzinę, płeć, człowieka. Niezależnie od wszelkich różnic między prawosławiem [on katolicyzmu zupełnie nie dostrzega?? md] a tradycyjnym islamem, judaizmem, hinduizmem czy buddyzmem, wszystkie religie i zbudowane na nich kultury uznają boską prawdę, duchową i etyczną godność człowieka, czczą tradycje i instytucje – państwo, rodzinę, wspólnotę.
Współczesny Zachód wszystko to unieważnił, zastępując wirtualną rzeczywistością, skrajnym indywidualizmem, likwidacją płci, wszechobecną inwigilacją, totalitarną „kulturą kasowania”, społeczeństwem postprawdy.
Na Ukrainie kwitnie otwarty satanizm i czysty rasizm, a Zachód wszystko to wspiera.
Mamy do czynienia z tym, co prawosławni mędrcy określają mianem „cywilizacji Antychrysta”. Dlatego rola Rosji polega na zjednoczeniu wierzących różnych wyzwań w tej decydującej bitwie.
Nie można czekać aż światowy wróg zniszczy wasz dom, zabije waszego męża, syna czy córkę… W pewnej chwili będzie już za późno. Nie daj Boże, byśmy dożyli takiej chwili.
Ofensywa wroga na Charkowszczyźnie to właśnie coś takiego. Początek prawdziwej wojny Zachodu przeciwko nam.
Zachód pokazuje, że ma zamiar rozpocząć przeciwko nam wojnę na wyniszczenie – III. wojnę światową. Powinniśmy skoncentrować cały nasz wielki, narodowy potencjał, by odeprzeć ten atak. Wszystkimi sposobami – myślą, mocą wojenną, gospodarką, kulturą, sztuką, mobilizacją wewnętrzną wszystkich struktur państwa i każdego z nas.
prof. Aleksander Dugin
Źródło: https://ug.tsargrad.tv/articles/nachinaetsja-glavnaja-statja-aleksandra-dugina_625556.
========================================
To trzeba koniecznie przeczytać, aby dowiedzieć się i zrozumieć, o co walczy Rosja…i co z tego dla nas wynika..
Pius XII: ODEZWA DO NARODU POLSKIEGO
Jeżeli zaś te ojcowskie Nasze zlecenia i pragnienia kierujemy do wszystkich Pasterzy świętego Kościoła i do ich owczarni, najbardziej zwraca się myśl nasza do tych, co w polskich stronach życie pędzą. Skoro bowiem Andrzej Bobola z ich narodu wyszedł i ich ziemię nie tylko blaskiem rozlicznych cnót, ale i krwią męczeńską uświetnił, jest on dla nich wspaniałą ozdobą i chlubą. Niechże więc idąc za jego świetlanym przykładem nadal bronią ojczystej wiary przeciw wszystkim niebezpieczeństwom, niech usiłują obyczaje do norm chrześcijańskich dostosować, niech to sobie mają mocnym przekonaniem za największą chwałę swojej Ojczyzny, jeżeli przez nieugięte naśladowanie niezachwianej cnoty przodków to osiągną, żeby Polska zawsze wierna była dalej „przedmurzem chrześcijaństwa”.
Zdaje się bowiem wskazywać „historia, […] jako świadek czasów, światło prawdy [. . .] i nauczycielka życia, że Bóg tę właśnie rolę narodowi polskiemu przeznaczył. Niechże więc mężnym i stałym sercem usiłują tę rolę wypełnić, unikając wrogich podstępów i zwalczając przy pomocy łaski Bożej wszystkie przeciwności i próby. Niech spoglądają na nagrodę, jaką Bóg obiecuje tym wszystkim, co nie szczędząc wysiłków z najwyższą wiernością i gorącą miłością żyją, działają i walczą dla zachowania i rozszerzenia na ziemi Bożego Królestwa pokoju.
Przy tej sposobności, przez słowa tej encykliki nie możemy nie zwrócić się wprost do wszystkich bardzo nam drogich synów Polski, zwłaszcza do tych świętych kapłanów, którzy dla imienia Jezusa Chrystusa cierpienia i utrapienia ponieśli. Postępujcie nadal mężnie, ale z tą odwagą chrześcijańską, która idzie w parze z roztropnością i z tą mądrością, która umie bystro patrzeć i przewidywać Wiarę katolicką i jedność zachowujcie. Wiara niech będzie przepasaniem bioder waszych”; niech ona głoszona będzie po całym świecie”, niech dla was i dla wszystkich będzie tym „zwycięstwem, które zwycięża świat”. A czyńcie to wszystko „patrząc na Jezusa, który nam W wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nić bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga”.
Tak postępując i to osiągnięcie, żeby Wszyscy Święci, osobliwie ci, co z waszego rodu wyszli, z tego wiekuistego szczęścia jakim się obecnie cieszą wraz z Królową Polski, Bożą Rodzicielką Maryją na was i na ukochaną Ojczyznę waszą łaskawie spoglądali, by opiekować się nią i jej bronić.
Żeby się to szczęście ziściło, pragniemy gorąco Czcigodni Bracia, byście wszyscy ze wszystkimi wiernymi całego świata, zwłaszcza w czasie obchodu tej wiekowej rocznicy, gorące do Boga zanosili prośby, by raczył łaskawie obfitsze dary i pociechy osobliwie tym zsyłać, którzy w większych niebezpieczeństwach żyć muszą i cięższych na drodze Bożej doznają trudności. Przez te same jednomyślne prośby starajmy się i to u miłosierdzia Bożego wybłagać, żeby wreszcie zapanował wśród wszystkich narodów upragniony pokój i żeby święte prawa oraz zadania Kościoła, które też prawdziwemu dobru ludzkiego społeczeństwa jak najbardziej służą, znalazły u wszystkich należne uznanie i na prawnej drodze wszędzie a szczęśliwie weszły w życie.
By do tego wszystkiego jak najrychlej doszło, z waszymi modłami łączymy nasze najgorętsze prośby i udzielamy Wam, Czcigodni Bracia, oraz całemu chrześcijańskiemu ludowi na zadatek łask Bożych i na znak życzliwości ojcowskiej, płynącego z głębi serca Apostolskiego błogosławieństwa.
Rzym, Bazylika św. Piotra, dnia szesnastego miesiąca maja
W trzechsetną rocznicę, kiedy to św. Andrzej Bobola otrzymał palmę męczeństwa w roku 1957
a dziewiętnastym Naszego Pontyfikatu.
Pius pp XII,
PIUS XII: Dziś w niejednym kraju wiara katolicka już to omdlewa i podupada, już to prawie zupełnie wygasa. ZADANIA KAPŁANÓW I ŚWIECKICH.
PIUSa XII : INVICTI ATHLETAE CHRISTI
[ENCYKLIKA O ŚW. ANDRZEJU BOBOLI, 1957]
Dziś, co jest dla Nas powodem wielkiego bólu, w niejednym kraju wiara katolicka już to omdlewa i podupada, już to prawie zupełnie wygasa. Nauka Ewangelii niemałej liczbie ludzi jest nieznana, u innych zaś, co gorsza, spotyka się z zupełnym odrzuceniem pod pozorem, że jest całkowicie obca tym, którzy idąc z postępem czasu, urabiają sobie przekonanie, że na ziemi bez Boga, tj. przez własny rozum i przez własne siły wszystko, czym żyją i przez co działają, posiąść mogą, swoją mocą podbijając pod swoją wolę i władze, dla pożytku i rozwoju ludzkości, wszystkie pierwiastki i żywioły tej ziemi.
Inni znów do tego dążą, żeby z dusz ludzi prostych i nieuczonych albo też takich, którzy już dotknięci są zarazą błędów, wyrwać do ostatka tę wiarę chrześcijańską, która dla rozmaitych biedaków jest w tym śmiertelnym życiu pociechą i w tym celu zwodzą ich obietnicami jakiegoś nadzwyczajnego szczęścia, które w tym ziemskim wygnaniu jest dla nas zupełnie niedostępne. Dokądkolwiek bowiem oczy obróci i dążyć zaczyna ludzka społeczność, jeżeli od Boga odchodzi, nie tylko nie osiąga upragnionego spokoju i zgody, ale wpada w taką rozterkę i niepokój, jak człowiek trawiony gorączką, oddając się pogoni za bogactwem, za wygodnym i przyjemnym życiem, które wyłącznie sobie ceni, chce pochwycić coś, co przed nią ciągle ucieka i buduje na tym, co się zapada.
Albowiem bez uznania Najwyższego Boga i Jego świętego prawa nie może istnieć wśród ludzi żaden ład, ani żadne prawdziwe szczęście. Brakuje bowiem podstawy zarówno do prywatnego, jak i do należycie prowadzonego społecznego życia. A ponadto, jak wam dobrze wiadomo, Czcigodni Bracia, tylko niebieskie wiekuiste, a nie znikome i przemijające dobra tej ziemi, mogą duszy przynieść pełne nasycenie. I dlatego też twierdzić nie można, co wielu zuchwale i lekkomyślnie rozpowiada, że nauka chrześcijańska przygasza światło naturalnego ludzkiego rozumu, kiedy przeciwnie dodaje mu blasku i siły, bo go od pozorów prawdy odwraca a kieruje na pole szerszych i wyższych rozumień.
Nie można więc mieć Boskiej ewangelii, tj. nauki Chrystusowej, którą Kościół katolicki z powołania i obowiązku swego wykłada, za coś wstecznego i pokonanego dzisiejszym postępem, ale za coś żywego i żywotnego, co samo jedno może wskazać ludziom pewną i prosta drogę do sprawiedliwości, do prawdy i do wszelkiej cnoty oraz zabezpieczyć ich spokój i zgodę wzajemną, dodając ich prawom i instytucjom społecznym silne i nienaruszalne podpory.
Kto to wszystko roztropnie rozważy, łatwo zda sobie sprawę, czemu Andrzej Bobola chętnie i mężnie podjął tyle prac, tyle cierpień, żeby wśród swoich ziomków zachować nienaruszoną wiarę, a obyczaje ich na takie pokusy i niebezpieczeństwa narażone od zgubnych podstępów obronić i niezmordowanie według zasad chrześcijańskiej cnoty urobić.
ZADANIE KAPŁANÓW I ŚWIECKICH
Skoro zaś, jak powiedzieliśmy już, Czcigodni Bracia, wiara katolicka i dzisiaj w wielu stronach wystawiona jest na poważne niebezpieczeństwa należy ją wszelkimi siłami bronić, wykładać i szerzyć. W tej wielkiej i tak doniosłej pracy powinni Wam być pomocą nie tylko słudzy ołtarza którzy to z obowiązku usilnie czynić mają, ale i świeccy katolicy, na tyle szlachetni i ofiarni, żeby nie lękali się stanąć do pokojowej walki o Bożą chwałę. Im zuchwalej ludzie nienawidzący Boga i nauki chrześcijańskiej występują przeciw Chrystusowi i założonemu przezeń Kościołowi, tym gorliwiej powinni nie tylko kapłani, ale wszyscy katolicy i żywym słowem i przez pisma rozpowszechnić wśród ludu, a najbardziej przez świetlany przykład życia swego, im się przeciwstawiać, zachowując zawsze poszanowanie dla osób, ale stając mężnie w obronie prawdy.
A choćby w tej pracy spotkać ich miały różne przeciwności, oraz utrata czasu i mienia, niech nigdy nie cofają się wstecz, zachowując zawsze w pamięci to słowo: mężne działanie i znoszenie cierpienia jest dziełem tej cnoty chrześcijańskiej, której sam Bóg najwyższą zapłatę, tj. wiekuiste szczęście obiecuje. A pamiętać trzeba, że w tej cnocie,jeśli rzeczywiście chcemy ją coraz bardziej ku doskonałości kierować, zawsze znajdzie się odrobina męczeństwa. Nie tylko, bowiem krwi rozlewem wydajemy Bogu świadectwo naszej wiary, ale i mężnym a wytrwałym opieraniem się pokusom oraz wielkoduszną ofiarą z siebie i ze wszystkiego, co mamy, złożoną Temu, który tu jest naszym Stwórcą i Odkupicielem, a w niebie będzie kiedyś nie kończącą się radością.
Niechże, więc, wszyscy jako we wzór wpatrują się w męstwo Świętego Męczennika Andrzeja Boboli. Niech nieugiętą jego wiarę i sami zachowują i na wszelki sposób bronią. Niech tak naśladują jego apostolską gorliwość, żeby starali się najusilniej, stosownie do swego stanu, Królestwo Chrystusowe na ziemi umacniać i we wszystkich kierunkach rozszerzać. [—-]
Rzym, Bazylika św. Piotra, dnia szesnastego miesiąca maja
W trzechsetną rocznicę, kiedy to św. Andrzej Bobola otrzymał palmę męczeństwa w roku 1957
a dziewiętnastym Naszego Pontyfikatu.
Pius pp XII,
Nowa amerykańsko-rosyjska zmiana dotarła na ISS. „Łagodzą tam napięcia”. Anna Kikina na Crew Dragon też.
Na podst.: Mateusz Mitkow https://space24.pl
Rakieta nośna Sojuz-2.1 po raz kolejny z powodzeniem wystartowała z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Tym razem jej zadaniem było wyniesienie na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) dwóch Rosjan i jednego Amerykanina w ramach amerykańsko-rosyjskiej kooperacji, która ma na celu m.in. złagodzenie napięcia między stronami.
Do startu doszło dnia 21 września. Rakieta wyniosła w przestrzeń kosmiczną rosyjski, załogowy statek kosmiczny Sojuz MS-22, na pokładzie którego znaleźli się rosyjscy kosmonauci Siergiej Prokopjew i Dmitrij Pietielin oraz amerykański astronauta Francisco Rubio. Pojazd rozpoczął dokowanie do rosyjskiej części ISS. Ich pobyt na międzynarodowej stacji zaplanowano na 188 dni.
W ramach kooperacji, oprócz rosyjskiego startu z Amerykaninem na pokładzie zobaczymy także po pierwszy raz w historii obywatelkę Rosji – Annę Kikinę, lecącą na pokładzie pojazdu Crew Dragon firmy SpaceX. Nie będzie to jedyna wymiana załóg, gdyż jak donosi rosyjska agencja prasowa TASS, umowa polegać ma także na kooperacji przy kolejnych dwóch lotach. [tyż będą łagodzić… MD]
Oj, q… jak wesoło…. Wesołych Świąt !!

















====================================

[muwiom]

Prezydent Przemyśla alarmuje: Ukraińcy wyłudzają świadczenia z MOPS i ZUS.
„Dlaczego nasze prawodawstwo nie zauważyło problemu drenowania polskiego systemu pomocy socjalnej?”
Prze wrz 26, 2022 obywatele Ukrainy przyjeżdżający do Przemyśla po świadczenia socjalne/ fot. Facebook/Wojciech Bakun
– Nie da się nie zauważyć procederu, który dzieje się od pewnego czasu, a który okresowo przybiera na sile. Nie da się nie zauważyć zorganizowanych transportów kobiet z dziećmi, które na kartkach mają zapisane procedury jakim muszą się poddać żeby otrzymać pomoc materialną i finansową. Osoby te codziennie formują kolejkę przed Urzędem Miejskim, następnie udają się do MOPSu i ZUSu celem złożenia wniosków o świadczenia. Następnie zorganizowanym transportem wracają na Ukrainę. Organizacje udzielające pomocy humanitarnej zdążyły już się zorientować i wstrzymały udzielanie pomocy takim osobom. Pytanie dlaczego jeszcze nasze prawodawstwo nie zauważyło problemu drenowania polskiego systemu pomocy socjalnej? – alarmuje prezydent Przemyśla.
Bakun podkreśla, że jest za niesieniem pomocy, ale powinna być to pomoc dla faktycznych uchodźców, którzy uciekają przed wojną. – Chyba nie chodzi o to, żeby całe społeczności przerzuciły się na nasz system opieki społecznej? Nie tędy droga! Od początku udzielając pomocy staraliśmy się to robić jak najmądrzej, stąd apel do posłów, senatorów, ministrów, aby pochylili się nad tym procederem, bo jako samorząd nie mamy żadnych instrumentów żeby jemu zapobiegać. Możemy jedynie zgodnie z prawem rejestrować te osoby w systemie PESEL, co otwiera drogę do korzystania z całego wachlarza instrumentów wsparcia – pisze.
Prezydent Przemyśla zapowiada, że wystosuje pismo do posłów, senatorów i ministrów z apelem o uszczelnienie systemu pomocy i zapobieganie procederowi drenowania systemu.
W broszurze „Stop Ukrainizacji Polski”, wydanej przez partię Grzegorza Brauna, czyli Konfederację Korony Polskiej, znajduje się postulat, aby udzielać pomocy faktycznym uchodźcom wojennym, a nie włączać Ukraińców do polskiego systemu opieki społecznej.
Ten zdroworozsądkowy postulat jest atakowany jako wytwór „ruskich onuc”. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że to autorzy broszury mają rację, a system stworzony przez rząd Prawa i Sprawiedliwości otworzył Ukraińcom furtkę do wyłudzeń i życia na koszt Polaków.
Z jakiej racji Polacy mają wypłacać świadczenia socjalne Ukraińcom mieszkającym na Ukrainie? Czy twórcy tego systemu są tak nieudolni, że nie przewidzieli do czego on doprowadzi? A może jako „słudzy narodu ukraińskiego” mamy utrzymywać Ukraińców na Ukrainie? A kto przeciw, ten ruska onuca, tak?
Źródło informacji: Facebook/Wojciech Bakun
=========================
mail:
To samo widzą u siebie Niemcy:
Merz wirft Ukrainern „Sozialtourismus“ vor
Zapewne większość w Przemyślu to ukraińscy Cyganie i podobna hołota,
ale ci zamożniejsi wolą wyłudzać eurosy, niż złotówki
Cukerbergów do pionu !
Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!” 27 września 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5256
„Nie zadzieraj z Texasem!” Takie hasło – przestrogę umieszczają teksańczycy na pamiątkowych gadżetach, na przykład – breloczkach do kluczyków samochodowych. Wprawdzie inne stany, zarówno w USA, jak i w Unii Europejskiej, też wygłaszają buńczuczne slogany, że na przykład – nie oddadzą „ani guzika” – ale potem ktoś ściąga z nich portki razem z kalesonami. W Teksasie chyba jest inaczej i kiedy pierwszy raz tam przyjechałem, uderzył mnie nie tylko tamtejszy rozmach, ale i widoczne przywiązanie do wolności.
Dzisiaj wolność jest oczywiście na ustach wszystkich, ale zdecydowana większość cierpliwie znosi coraz to nowe jej ograniczenia, wprowadzane głównie pod pozorem bezpieczeństwa. Tak właśnie postanowili niedawno nasi Umiłowani Przywódcy, którzy – jak głoszą fałszywe pogłoski – dlatego tak szastają forsą, że pozastawiali lichwiarzom rozmaite krajowe bogactwa naturalne.
Czy to jest przygotowanie do budowy Ukropolin, jako formy realizacji ustawy nr 447 – o tym się przekonamy, chociaż z pewnością taka proklamacja nowej „unii” byłaby okraszona z jednej strony jakimiś hurrapatriotycznymi deklamacjami, a z drugiej… Nie wierzę niezdementowanym informacjom – mawiał rosyjski minister spraw zagranicznych, książę Gorczakow. Wspominam o tym, bo właśnie Ukraińska Cerkiew Prawosławna energicznie zdementowała fałszywe pogłoski o planowanej kanonizacji Stefana Bandery – ale dlatego, że był on podobno wyznania grekokatolckiego, więc Cerkiew Prawosławna kanonizować go nie może. Ale przecież na Cerkwi Prawosławnej świat się nie kończy, bo przecież jest wiele innych wyznań, ot, choćby to, które przypisywane jest Stefanowi Banderze, więc wykluczyć niczego nie można, zwłaszcza w sytuacji, gdy prezydent Zełeński nawołuje, by tymi „kontrowersyjnymi” sprawami zajęli się „historycy”.
O, to to! Historyków na świecie nie brakuje, zwłaszcza takich „światowej sławy”, jak np. Jan Tomasz Gross, czy pan prof Grabowski, więc jak się czymś zajmą, to mogą dojść do nieoczekiwanych wniosków, które profani będą musieli nolens volens zaakceptować. Dzięki temu papież Franciszek mógłby udelektować Naszego Pana z Waszyngtonu, no i oczywiście – prezydenta Zełeńskiego – gdyby na złość Putinowi, co to chciał „denazyfikacji” Ukrainy, kanonizował Stefana Banderę jako santo subito.
Ale przywołuję postać księcia Gorczakowa również dlatego, że niedawno niemiecka minister do spraw europejskich, pani Anna Lurhmann, energicznie zdementowała sugestie Naczelnika Państwa, jakoby Niemcy budowali IV Rzeszę. Nie chcemy budować IV Rzeszy – powiedziała pani minister. To oczywiście bardzo ładnie – ale w takim razie co Niemcy chcą budować? W umowie koalicyjnej trzech partii tworzących aktualny niemiecki rząd, do którego pani Anna należy, zapisano intencję budowania europejskiego państwa o strukturze federalnej.
To zresztą nic nowego, bo ta sprawa została przesądzona w traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku. Traktat ten zmienił formułę funkcjonowania Wspólnot Europejskich z konfederacji, czyli związku państw, na federację, czyli państwo związkowe. Taką Unię Europejską stręczył nam przed referendum w sprawie Anschlussu w roku 2003 nie tylko szef Volksdeutsche Partei Donald Tusk, ale i Naczelnik Państwa, który po 20 latach bredzi coś o „Europie Ojczyzn”, której już dawno nie ma i chyba nie będzie, bo przecież na gmachu w Brukseli nie na darmo uhonorowano włoskiego komuszka Spinellego, który przecież głosił potrzebę likwidacji historycznych europejskich narodów.
No, może nie wszystkich, bo – jak powiedział na zebraniu gauleiterów w roku 1943 Adolf Hitler – te wszystkie małe państwa powinny z Europy zniknąć, bo tylko Niemcy mogą sprawować tu skuteczne przywództwo. A pod jakim hasłem – to już sprawa nieistotna, bo to zależy od etapu. Raz to może być „Herrenvolk”, a innym razem – co podkreśla pani Anna – „projekt pokoju”. Ale i „projektem pokoju” ktoś przecież musi kierować, podobnie, jak Herrenvolkiem, czy demokracją, więc – jak powiadają gitowcy – „wszystko gra i koliduje”. O ile jednak Adolfowi Hitlerowi wydawało się, że najłatwiej będzie zjednoczyć Europę siłą, to na obecnym etapie, to znaczy – po klęsce Adolfa Hitlera – okazało się, że jeszcze lepszą, a przede wszystkim – bezpieczniejszą metodą – jest tak zwane „pokojowe jednoczenie” które polega na przekupywaniu biurokratycznych gangów okupujących poszczególne europejskie bantustany. Proces ten rozpoczyna się etapem umizgów, który potem przechodzi w etap surowości, w jaki właśnie wkraczamy. Toteż Naczelnik kwiczy teraz o IV Rzeszy, ale to są tylko takie bezsilne złorzeczenia, podobnie jak ogłoszony niedawno program „dążenia” do „reparacji”.
Rozgadałem się o tym całym Eurokołchozie, a przecież chciałem o Teksasie, którego władze właśnie uznały, że praktykowanie przez cukerbergów cenzurowania mediów społecznościowych jest „nielegalne”. Rozumiem, że było nielegalne również wtedy, kiedy cukerbergi ocenzurowały prezydenta USA Donalda Trumpa, który mimo nadymania się potęgą, nie mógł nic na to poradzić i tylko się żalił na swoją dolę przed współczującą publicznością.
Tymczasem cukerbergi cenzurują media społecznościowe i u nas, więc warto by postawić pytanie, czy u nas cenzurowanie jest legalne, czy też nielegalne – jak w Teksasie? Art. 54 ust 2 konstytucji expressis verbis zakazuje prewencyjnego cenzurowania środków społecznego przekazu i ta zasada obowiązuje nie tylko organy władzy publicznej, ale również – prywatne przedsiębiorstwa, działające na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Aż dziw bierze, że ci wszyscy obrońcy konstytucji, z Kukuńkiem na czele, nie zauważyli tego słonia w menażerii, tylko kicają, ale w całkiem innych sprawach, mianowicie w sprawie uwolnienia sędziów od wszelkiej odpowiedzialności za ich dokazywanie.
Tymczasem, zgodnie z obowiązującą w cywilizowanym świecie zasadą indywidualizacji odpowiedzialności karnej i cywilnej, powinni odpowiadać własnym majątkiem za szkody wyrządzone sprzecznym z prawem wyrokiem. Tymczasem przestępcza solidarność przebierańców właśnie się objawiła w wyroku Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka, do którego zaskarżyła Polskę pani Rabczewska, czyli „Doda”. Kiedy jeszcze była naturalną przyjaciółką niejakiego „Nergala”, co to uważany jest za delegata Belzebuba na Polskę, a w każdym razie – na województwo pomorskie – wypsnęła się jej opinia, że prędzej uwierzyłaby w dinozaury, niż w Biblię, napisaną przez facetów naprutych winem i palących jakieś zioła. Została za to skazana przez niezawisły sąd na jakąś karę odwołała się od tego do wspomnianego Trybunału, który uznał, że w ten sposób doznała ona ograniczenia swobody wypowiedzi i nakazał polskim podatnikom zrzucić się dla niej na 10 tys. euro – chociaż podatnicy z tym wyrokiem nie mieli nic wspólnego. Skoro – jak się okazuje – „Dodzie” wolno było wygłaszać opinie na temat dinozaurów i Biblii, to dlaczego inne opinie są bezkarnie cenzurowane w społecznościowych mediach kierowanych przez cukerbergów?
Dlaczego pan prezydent Duda, co to przysięgał dwa razy na konstytucję, ani rząd „dobrej zmiany” na to nie reaguje? Nawet jeśli boi się cukerbergów, których przeląkł się nawet buńczuczny i krzykliwy Donald Trump, no to chyba ich polskich pomagierów, którzy te cenzuralne praktyki stosują, aż tak się nie boi? Dlaczego zatem niezależna prokuratura przy pomocy ABW jeszcze ich nie zatrzymała i nie zwróciła się do niezawisłych sądów, by ich aresztowały, bo jasne jest, że w tym przypadku obawa matactwa graniczy z pewnością? Miejmy nadzieję, że te pytania nie spotkają się z głuchym i – co tu ukrywać – tchórzliwym milczeniem zarówno ze strony władz państwowych, jak i bezpieki i prokuratury, które powinny chronić konstytucyjny porządek przez bezprawnymi zamachami, nawet ze strony cukerbergów i ich funkcjonariuszy.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Prego!!









Inflacja, polityka i neo-liberalna ekonomia – a wymiana grup władzy.
Rząd Morawieckiego przypomina helikopter rozrzucający nad Polską stosy pieniędzy.
Wojciech Błasiak http://jow.pl/inflacja-polityka-i-neoliberalna-ekonomia-a-wymiana-grup-wladzy/ 8 września 2022
Inflacja w Polsce przekroczyła już 16% w skali rocznej i rośnie dalej. W odniesieniu zaś do żywności wynosi około 40%, sądząc po codziennej obserwacji cen. Jest dużo wyższa od inflacji w strefie unijnych krajów euro, która wyniosła w lipcu 8,9%. Jest to nade wszystko efekt polityki polskiego rządu. Na to nakłada się groteskowy sposób zwalczania inflacji przez Narodowy Bank Polski zgodnie z doktryną neoliberalnej ekonomii.
Przyczyny inflacji
Wyjściową przyczyną światowej, europejskiej i polskiej inflacji był absurdalny sposób zwalczania pandemii Covid-19 w postaci lockdownów. Skutki bezsensownych i nieskutecznych epidemicznie zakazów aktywności konsumenckiej i gospodarczej, w tym produkcyjnej, wzmacniane były międzynarodowymi konsekwencjami zrywania łańcuchów dostaw i zakłóceniami cyklów produkcyjnych. Tłumiło to aktywność gospodarczą i redukowało poziom produkcji i usług, a więc globalną, regionalną i krajową podaż towarowo-usługową. W przypadku Polski, acz w różny sposób również w skali międzynarodowej, mieliśmy do czynienia z osłoną finansową gospodarki, w postaci tzw. tarczy antycovidowej, czyli wpompowywania pieniędzy do podmiotów gospodarczych, aby uchronić je przed bankructwem. W Polsce wpompowano w ten sposób około 250 mld zł w ciągu dwóch lat. O tyle zwiększono więc wypłacalny popyt, bez jakiejkolwiek podaży produktów i usług. Był to potężny bodziec inflacyjny.
W naukach ekonomicznych rozróżnia się bowiem dwa rodzaje inflacji ze względu na jej przyczyny. Pierwszym rodzajem jest inflacja popytowa. Inflacja popytowa to ogólny wzrost cen wywołany nadwyżką ilości pieniądza na rynku, w stosunku do wartości produktów i usług oferowanych na tym rynku, czyli podaży rynkowej. W polskich warunkach poza rządową polityką tzw. tarczy antycovidowej, ten rodzaj inflacji jest stale wzmagany rządową polityką socjalnych wypłat oraz wszelakich dopłat, dotacji i subwencji, poczynając od programu „500 plus”. W pierwotnej wersji ten program wypłat na drugie i dalsze dzieci pobudził polską gospodarkę, po latach neoliberalnego osuszania z pieniędzy. Natomiast jego rozdmuchiwania, poczynając od tzw. piątki Kaczyńskiego z wypłatami na pierwsze już dziecko niezależnie od wysokości dochodów i zwolnienia od płacenia podatków dochodowych dla młodych ludzi do 25 roku życia, wzmaga inflację popytową.
Jest ona pobudzana nieustannie rozszerzaną polityką dopłat, dotacji i subwencji, od dotacji do zakupu węgla kamiennego już poczynając. Dopłata do węgla to kompletna paranoja ekonomiczna, gdyż ceny węgla drastycznie wzrosły po wprowadzeniu embarga na import węgla rosyjskiego i konieczności jego importu z zamorskich kontynentów. Brakło bowiem nagle 10 mln ton tego importu. Paranoja zaś polega na tym, że Polska posiadając 85% zasobów węgla kamiennego Unii Europejskiej, likwidowała jego wydobycie uzależniając się przez lata od importu z Rosji. Braki węgla w Polsce, to tak jakby w Arabii Saudyjskiej brakło piasku. Polska ma bowiem zasoby węgla kamiennego wystarczające nam na ponad 700 lat.
Rząd Mateusza Morawieckiego, przypomina przysłowiowy już helikopter latający i rozrzucający nad Polską stosy pieniędzy. Jest to w istocie krótkowzroczna i nieodpowiedzialna polityka przekupywania wyborców partii rządzącej Prawa i Sprawiedliwości. A że za rok będą wybory parlamentarne, więc przekupywanie wyborców poprzez szastanie publicznym groszem nie ustanie. To wszystko, w warunkach narastającej recesji, z zagrożeniem globalną depresją gospodarczą, bardzo źle wróży Polsce. W sytuacji zaś groźby narastania światowego i europejskiego chaosu, stworzy realne zagrożenie bezpieczeństwa ekonomicznego, energetycznego i biologicznego Polaków.
Do tego dochodzą skutki wojny rosyjsko-ukraińskiej w postaci przybycia do Polski około 4 mln obywateli Ukrainy, którzy otrzymali prawo wymiany swych ukraińskich pieniędzy hrywien na polskie złotówki. I to nie w kantorach wymiany, tylko w bankomatach, jak to obserwuję w bankomacie PKO BP w swoim mieście. Na ten temat panuje oficjalna cisza, a wręcz rządowa zmowa milczenia, więc nie wiadomo jaka jest skala tej wymiany i na jakich warunkach wymiany walut. A jest to de facto import wojennej inflacji ukraińskiej.
Drugim rodzajem inflacji jest inflacja kosztowa, która wynika ze wzrostu kosztów wytwarzania produktów i usług. Ich ceny rosną by zrównoważyć rosnące koszty, a nie by zrównoważyć popyt z podażą. Acz nazywanie tego rodzaju inflacji, inflacją kosztową jest już mylące, gdyż wzrost cen jest wywołany nade wszystko nie wzrostem kosztów, ale światową spekulacją finansową. Ceny rosną, gdyż są poddane gigantycznym i to globalnym praktykom spekulacji cenowej. Dotyczy to tak surowców energetycznych, jak i surowców mineralnych oraz produktów rolnych. A spekulują poprzez ich zakupy i sprzedaż z użyciem tzw. pochodnych papierów wartościowych głównie wielkie banki i fundusze finansowe oraz wielkie koncerny.
Ekspert energetyczny, Andrzej Szczęśniak, opisał jeszcze w 2021 roku taką wielką gazową spekulację cenową, którą dzisiaj zrzuca się na karb rosyjskiej agresji na Ukrainę. Otóż w 2021 roku w ciągu jednego roku cena gazu w Polsce, w warunkach państwowego monopolu PGNiG, wzrosła ponad 6-krotnie, z 75 zł za MWh do 458 zł, przy tych samych kosztach i niewielkich zmianach popytu. Rząd udał, że tego nie widzi. Polscy zaś dziennikarze i publicyści jak zwykle stchórzyli przed niewygodną dla władzy prawdą. A dochody PGNiG z tytułu wydobycia gazu i ropy wzrosły 40-krotnie, z 210 mln zł do 8,1 mld zł. PGNiG poniósł sobie ceny monopolowe, gdyż tak podskoczyły ceny światowe. Tak się tworzy z niczego inflację spekulacyjną.
Ta inflacja spekulacyjna rośnie na znaczeniu w związku z agresją Rosji na Ukrainę. Ta wojna z jednej bowiem strony zakłóca strumienie popytu i podaży wszelkich surowców i produktów rolnych, a z drugiej jest znakomitym pretekstem do spekulacji ich cenami przez wielkie banki, fundusze finansowe i koncerny.
„Walka z inflacją” banku centralnego a emisja pieniądza
W odpowiedzi na narastającą inflację w Polsce Narodowy Bank Polski rozpoczął od 2021 roku podwyżki swoich stóp procentowych, które decydują o stopach procentowych kredytów banków komercyjnych. Stopy procentowe NBP podwyższał już 11 razy, a we wrześniu 2022 roku najważniejsza stopa referencyjna NBP wzrosła do 6,75%. Oznacza to wzrost oprocentowania wszystkich kredytów w bankach komercyjnych.
Powstaje pytanie, co to ma naprawdę wspólnego z ograniczaniem inflacji w Polsce? Otóż nic, a co najwyżej niewiele. Wzrost oprocentowania kredytów ogranicza bankową emisję pieniądza czyli tworzenie pieniądza kredytowego dla gospodarki i ludności. Banki tworzą bowiem pieniądze udzielając kredytów. Tworzą pieniądz w formie długu. Gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa ograniczają pożyczki bankowe, gdyż są one drogie, a więc następuje zmniejszenie emisji pieniądza. Wszystkie jednak już udzielone kredyty, które trzeba spłacać stają się droższe. W Polsce zdecydowana większość kredytów dla gospodarstw domowych to kredyty hipoteczne. Prawdopodobnie to około 70% udzielanych kredytów. Wzrost oprocentowania kredytów to oczywiście większe comiesięczne raty i zmniejszenie możliwości zakupów gospodarstw domowych. Obniża to bowiem ich wypłacalny popyt. I tylko w tym względzie ma to wpływ na inflację popytową, acz w obliczu groźby niewypłacalności właścicieli kredytów hipotecznych.
Problem w tym, że emisja pieniądza to zarówno emisja pieniądza kredytowego przez banki komercyjne w formie długu, jak i emisja pieniądza poprzez rządowy deficyt budżetowy, drogą emisji pieniędzy rządowych, czyli Skarbu Państwa. W Polsce zaś główny dotychczas strumień inflacji to inflacja popytowa, tworzona emisją pieniądza rządowego poprzez deficyt budżetowy. I wzrost stóp procentowych banku centralnego, a w konsekwencji stóp procentowych banków komercyjnych, prowadzący do obniżenia emisji pieniądza kredytowego banków, nie ma wpływu ani na wysokość inflacji popytowej, ani kosztowo-spekulacyjnej. A uderza nade wszystko w już zaciągnięte kredyty hipoteczne.
Neoliberalna ekonomia i jej panowanie
„Walka z inflacją” poprzez podwyżki stóp procentowych banku centralnego to klasyczny dogmat neoliberalnej ekonomii. Ten przykład pokazuje absurdalność naukową i szkodliwość gospodarczą tej ekonomii. I to wcale nie najgroźniejszą, gdyż jej dogmaty „wolnego rynku”, „deregulacji” czy „prywatyzacji” i „desocjalności”, są jeszcze groźniejsze gospodarczo i politycznie. Problem w tym, iż neoliberalne dogmaty są podstawą myślenia i podejmowania decyzji w kluczowych instytucjach państw, w tym Polski.
W Polsce ideologiczny wirus neoliberalizmu całkowicie sparaliżował kapitał państwowy i gospodarcze funkcje państwa. Zamrożenie państwowych inwestycji przemysłowych przez ostatnie 30 lat, do chwili obecnej włącznie, to wynik wyłącznie paraliżu mentalnego i decyzyjnego, powodowanego całkowitym panowaniem w dyskursie publicznym ideologii ekonomicznego neoliberalizmu. W polskich warunkach neokolonialnej struktury przemysłu zdominowanej podwykonawczym i montowniczym oraz surowcowym charakterem wobec głównie gospodarki Niemiec, tylko narodowa polityka przemysłowa oparta o kapitały państwowe, jest w stanie przełamać neokolonializm przemysłowy, a tym samym drenaż ekonomiczny polskiej gospodarki. Tymczasem przez ostatnie 7 lat rządów PiS, tak jak przez poprzednie 25 lat rządów postsolidarnościowych i postkomunistycznych, nawet nie sformułowano programu takiej polityki. Myślę, że to jest poza horyzontem wyobraźni premiera Mateusza Morawickiego, o prezesie Jarosławie Kaczyńskim już nie wspominając. I z tymi grupami władzy i opozycji politycznej inaczej nie będzie. To nie mieści im się w głowach. I nie tylko to.
W wydanej w tym roku książce „The New Economics. A Manifesto”, znakomity australijski ekonomista Steve Keen, jeden z 12 ekonomistów na świecie, którzy przewidzieli Globalny Kryzys Finansowy z 2007-2008 roku, tak podsumował swą krytykę neoliberalizmu: „Uważam neoklasyczną ekonomię nie tylko za złą metodologię analizy ekonomicznej, ale za egzystencjalne zagrożenie dla dalszego istnienia kapitalizmu – i ogólnie cywilizacji ludzkiej. Musi odejść”.
Problem w tym, że jak to sam oceniał 85% samodzielnej kadry w naukach ekonomicznych świata zachodniego to neoliberałowie. W pół-peryferyjnej Polsce, świecącej odbitym blaskiem zachodniej nauki, jest to prawdopodobnie nawet 95 do 99%. Globalny Kryzys Finansowy był jednak tak wielkim szokiem, że pojawiły się zasadnicze wyłomy w niektórych kluczowych instytucjach międzynarodowych, choć nie w ekonomii akademickiej.
Moje propozycje dla polskich nauk ekonomicznych, zawarte w książce „Zdrada węglowa i jej narodowa alternatywa” z 2021 roku, były i są następujące: „Odrzucenie ideologii neoliberalizmu musi rozpocząć się na poziomie instytucji centralnych państwa, gdzie trzeba dokonać wyjściowej koncentracji rozproszonych anty-neoliberalnych sił intelektualnych i naukowych. Trzeba dokonać wyłomu w powszechnej dominacji neoliberalizmu ekonomicznego w naukowym i politycznym dyskursie publicznym. Należy rozważyć możliwość powołania nowej państwowej uczelni wyższej o charakterze nade wszystko politechnicznym, acz również z rozbudowanym wydziałem szeroko rozumianych nauk społecznych, z naukami ekonomicznymi w roli głównej”.
Tworzenie nowych grup przywództwa narodowego Polski
Budowa nauk społecznych, z naukami ekonomicznymi w roli głównej, obok odbudowy nauk politechnicznych, jest bowiem warunkiem stworzenia narodowej alternatywy rozwoju dla zatrzaśniętej współcześnie w neokolonialnej i peryferyzującej klatce historycznej Polski. Panowanie wirusa neoliberalizmu ekonomicznego, jest tylko jednym z tego przejawów. Ta neokolonialna klatka historycznej niemocy jest zbudowana na neokolonialnej mentalności politycznych, kulturowych i naukowych grup przywództwa narodowego. Przywództwa negatywnego, opartego na braku misyjności narodowej, braku poczucia odpowiedzialności narodowej i niskim poziomie ideowo-etycznym.
Jeśli bowiem rząd Morawickiego podejmuje z piątku na sobotę 25 września 2020 roku decyzję o całkowitej likwidacji polskiego górnictwa węgla kamiennego, to jakich słów użyć, aby go scharakteryzować? Użyłem wówczas określenia zdrada narodowa, ale nawet to nie oddaje skali wręcz szaleństwa tej decyzji dla obecnego i przyszłych pokoleń. Kim trzeba być, aby zdecydować w kilkudziesięcioosobowej, a prawdopodobnie kilkunastoosobowej rządowej grupie o likwidacji największego bogactwa naturalnego Polski, a w istocie narodu polskiego? Jaką trzeba mieć w sobie pychę i butę oraz arogancję, ale i pogardę dla własnego społeczeństwa, aby o czymś takim samemu zdecydować? Jak trzeba być zniewolonym umysłowo i podległym mentalnie i intelektualnie, aby wykonać polecenie elit brukselsko-niemieckich o likwidacji dostępu do 52 mld ton węgla kamiennego, który zapewnia bezpieczną i tanią samowystarczalność energetyczną na 725 lat? I jak nisko trzeba upaść jako społeczeństwo, aby przyzwalać choćby tylko na publiczne głoszenie takich pomysłów? Jak nisko upadła polska nauka, polskie media i ich dziennikarze oraz publicyści, nie mówiąc o polskiej kulturze, aby pogodzić się milcząco z tak haniebną decyzją?
A jak nisko upadliśmy jako społeczeństwo i państwo, gdy w zamachu pod Smoleńskiem Władimir Putin zamordował nam prezydenta i wszystkich dowódców rodzajów broni Wojska Polskiego? Jak bowiem nisko trzeba upaść, aby oficjalnie i publicznie powtarzać za Kremlem, że był to wypadek, gdyż 40 centymetrowa brzoza urwała skrzydło 90. tonowemu samolotowi i na wysokości 5,25 metra wywróciła go półbeczką do góry, przy kilkunastometrowej długości skrzydeł? Jak nisko trzeba upaść, żeby to USA wysyłało swoich naukowców polskiego pochodzenia, aby ci skierowali uwagę na możliwość zamachu, gdyż polskie uczelnie wyższe i polscy naukowcy bali się podjąć tego tematu? Jak nisko trzeba upaść jako państwo, aby przez 12 lat dać sobie bezkarnie kraść wrak polskiego samolotu i jego czarnych skrzynek?
Ale to tylko dwa z licznych przykładów konsekwencji negatywnego przywództwa narodowego. I nie wyrwiemy się z tej neokolonialnej klatki, jeśli nie rozpoczniemy od wymiany grup przywództwa politycznego. Bo choć jest to klatka li tylko mentalna, to jej istnienie gwarantuje instytucja wyborów proporcjonalnych opartych o partyjne listy wyborcze. Jest to współczesne „liberum veto” naszego ustroju partyjnej oligarchii wyborczej, który gwarantuje nieustanną wyborczą reprodukcję kompradorskiej miernoty politycznej w postaci partyjnych grup władzy politycznej, a nie pozwala na możliwość startu wyborczego polskim obywatelom. Jak obalić to współczesne liberum veto?
Osobiście liczę już tylko na niespodziewane zbiegi okoliczności, jaki być może utworzy narastający chaos światowy i europejski. A podtrzymuje mnie od lat na duchu znakomita konstatacja światowej sławy francuskiego historyka Fernanda Braudela, iż należy „nie myśleć tylko w kategoriach czasu krótkiego, nie sądzić, że najbardziej autentyczni są aktorzy czyniący wiele hałasu; bo są też inni aktorzy, skłonni do milczenia”, zaś „rzeczywistość społeczna to zwierzyna znacznie bardziej przebiegła niż zwykło się sądzić”.
KATASTROFA w UE: W Azji energia tańsza nawet 20-krotnie. W USA siedem razy mniej za gaz.
KATASTROFA w UE: Gwałtownie rosnące ceny energii miażdżą biznes. Przestajemy być konkurencyjni. W Azji energia tańsza nawet 20-krotnie. W USA siedem razy mniej za gaz.
Kryzys energetyczny, będący następstwem m.in. tzw. zielonej unijnej polityki, zbiera tragiczne żniwo. Z powodu kosmicznych cen energii firmy głowią się, jak pozostać konkurencyjnym. W Azji energia jest nawet 20 razy tańsza.
Europa, w imię „walki z globalnym ociepleniem”, od lat prowadzi politykę antywęglową. Z węgla można tanio produkować prąd, ale eko-lobbyści tego zabronili, nakładając nowe podatki w postaci chociażby ETS.
Do tego nałożyła się rosyjska agresja na Ukrainę, w następstwie której Rosja zakręciła kurek z gazem dla Europy i jesteśmy świadkami gospodarczej katastrofy. Na razie raczkującej.
Europa przestaje być konkurencyjna. Firmy się wynoszą
Za względu na koszty energii europejski przemysł staje się coraz mniej konkurencyjny. Pierwsze firmy już wynoszą się z Europy – w dużym stopniu ograniczając tutaj produkcję.
Producent stali ArcelorMittal znacznie redukuje działalność w dwóch niemieckich zakładach i przenosi je do amerykańskiego Teksasu. Na podobny krok zdecydowała się holenderska firma OCI, zajmująca się chemikaliami. Także stawia na wolnościowy Teksas.
Ekspansję w USA, kosztem europejskiej, planuje duński potentat jubilerski Pandora. Z kolei Tesla poinformowała, że z uwagi na ceny energii wstrzymuje plany produkcji baterii samochodowych w Niemczech.
W Azji energia tańsza nawet 20-krotnie. W USA siedem razy mniej za gaz
Producent tworzyw sztucznych Covestro AG wskazuje, że w obecnej sytuacji nie ma szans na nowe inwestycje w Europie. Pokazuje rachunki, z których wynika, że tylko za energię w 2022 roku firma zapłaci 2,2 miliarda euro. Jeszcze w 2020 roku koszty były czterokrotnie niższe.
Dodaje, że jeśli nic się nie zmieni, to przeniesie się do Azji, gdzie na rynku spot można zakontraktować energię 20 razy taniej niż aktualnie w Europie.
„W przypadku wielu chemikaliów import z USA lub Chin jest już tańszy niż produkcja lokalna” – konkluduje Covestro.
Także Volkswagen, największy producent samochodów w Europie, ostrzega, że może skończyć z produkcję w Niemczech i Europie Wschodniej. W Europie za gaz płaci się aż siedem razy więcej niż w USA.
Mercedes Benz AG przewiduje, że ceny energii na rynku europejskim będą jeszcze wyższe. W ostatnich tygodniach podjął decyzję o zwiększonej produkcji kluczowych części samochodowych. Będzie je magazynować na wypadek, gdyby koniecznością było w najbliższym czasie zamknięcie fabryki. I zwolnienie pracowników.
Francuska firma Duralex poważnie zastanawia się nad wstrzymaniem działalności na pięć miesięcy. Ma nadzieję, że do tego czasu politycy „coś” wymyślą i ceny energii się ustabilizują. Politycy o tym „czymś” mówią od kilku tygodni, ale efektów na razie nie widać.
„Kontynuowanie produkcji po obecnych cenach byłoby aberracją finansową” – powiedział Jose-Luis Llacuna, prezes Duralex, czyli firmy, która eksportuje swoje produkty do 110 krajów.
„Przed nami spektakularne bankructwa albo chleb po 12 złotych”
Problemy mamy także na polskim podwórku. Upadają firmy, które to nie zostały objęte programem „zamrożenia cen”, a u których energia stanowi lwią część kosztów. Na przykład w Pszowie zamknęła się piekarnio-cukiernia z 50-letnią tradycją.
– Przed nami spektakularne bankructwa albo chleb po 12 złotych – mówiła niedawno w rozmowie z „Business Insider” Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Wiesław Żelek, właściciel piekarni w Kamieniu Pomorskim, wskazuje, że w jego przypadku cena gazu od maja wzrosła o 760 proc. Szczeciński piekarz Andrzej Wojciechowski rachunki za energię ma o tysiąc procent wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Andrzej Wodzyński, właściciel Grupy Tubądzin, produkującej płytki ceramiczne dla połowy Europy, uważa, że ceny energii będą miały „katastrofalne” następstwa.
„W obliczu obecnych poziomów cenowych, mówimy już nie tylko o głębokim spadku rentowności i wspieraniu naszej produkcji przez obce podmioty, ile o zagrożeniu dla dalszego istnienia branży ze względu na szybko postępującą utratę płynności, konieczność gwałtownego ograniczania, a nawet całkowitego wygaszania produkcji, redukcję zatrudnienia i wstrzymanie współpracy z kooperantami” – pisze w liście do polityków Wodzyński.
To przykłady pierwsze z brzegu. Z takimi problemami, jak Grupa Tubądzin czy piekarnie, w Polsce w najbliższym czasie zmagać się będzie mnóstwo firm. Nadchodzi kryzys energetyczny, jakiego nie widziano od wielu pokoleń. Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy jest tzw. zielona polityka prowadzona pod pretekstem „walki z globalnym ociepleniem”. Wszyscy za to drogo (za)płacimy.
=====================
mail:
„Rosja zakręciła kurek z gazem dla Europy”
Nie Rosja zakręciła kurek, tylko Europa postanowiła dać nauczkę Rosji.
Demokratyczna Europa obraziła się na Rosję, bo ta robi porządek z
banderowcami.
Tymczasem Rosja wysyła gaz nawet na Ukrainę, z którą podobno walczy.
Węgry mają męża stanu. To Orban: W globalnej wojnie gospodarczej każdy kraj chroni swoje własne interesy.
[a Polacy – Kaczora… md] https://nczas.com/2022/09/26/orban-w-globalnej-wojnie-gospodarczej-kazdy-kraj-posiada-swoje-wlasne-interesy/
Zachodnie sankcje nałożone na Rosję w związku z atakiem na Ukrainę zmieniły lokalny konflikt zbrojny w globalny konflikt gospodarczy – powiedział w poniedziałek w parlamencie premier Viktor Orban.
W globalnej wojnie gospodarczej każdy kraj posiada swoje własne interesy; dla Węgier najważniejsze są ochrona bezpieczeństwa, gospodarki i suwerenności – dodał Orban, twierdząc, że Zachód stoi po stronie wojny, a Węgry – po stronie pokoju.
Premier powiedział też, że wojna na Ukrainie będzie się przedłużać, jako że Kijów jest wspierany przez UE i USA bronią i pieniędzmi, a Rosja posiada niewyczerpane rezerwy. Wezwał jednocześnie do natychmiastowego zawieszenia broni i rozpoczęcia rozmów pokojowych.
Zaznaczył, że drastyczny wzrost cen energii nie jest winą gospodarki, ale wynikiem decyzji politycznych. Przywołał sytuację w USA, gdzie ceny gazu i energii elektrycznej są dużo niższe niż w Europie.
Sankcje poważnie szkodzą Europie; zostały wprowadzone niedemokratycznie przez biurokratów – stwierdził Orban. Potwierdził jednocześnie informacje medialne sprzed kilku dni o przygotowaniu narodowych konsultacji na temat sankcji nałożonych na Rosję.
Premier powiedział również, że rząd węgierski udzielił największej w UE pomocy w zakresie cen energii. Obiecał, że wsparcie to będzie poszerzane w następnych miesiącach.
Orban wystąpił w poniedziałek przed Zgromadzeniem Narodowym, prezentując „Sprawozdanie z decyzji rządu podjętych między sesjami parlamentu”.
Krakowscy rektorzy winni się kajać. 75. rocznica procesu przeciwko niepodległościowym działaczom Zrzeszenia WiN oraz PSL.
Józef Wieczorek
10 września 2022 roku minęła 75. rocznica procesu krakowskiego przeciwko niepodległościowym działaczom Zrzeszenia WiN oraz PSL. Wśród oskarżonych było kilku naukowców. Najwyższy wymiar kary otrzymał członek WiN Eugeniusz Ralski (biolog), ale karę śmierci zamieniono na dożywotnie więzienie i po amnestii wyszedł na wolność w 1956 roku. Karol Buczek (historyk, kartograf) i Henryk Münch (historyk) zostali skazani na karę 15 lat więzienia, a Karol Starmach (hydrobiolog) na dziesięć lat więzienia, ale kary im ostatecznie zmniejszono.
Niestety, do skazania naukowców przyczynili się rektorzy uczelni wyższych Krakowa: F. Walter, T. Marchlewski (rektor i prorektor UJ), S. Skowron (dziekan Wydziału Lekarskiego UJ), W. Goetel, I.R. Stella-Sawicki (rektor i prorektor Akademii Górniczej), Zygmunt Sarna (rektor Akademii Handlowej), Adam Krzyżanowski (dyr. Wyższej Szkoły Nauk Społecznych), potępiający swoich kolegów za działalność niepodległościową.
O procesie informują liczne opracowania historyczne oraz tablica na ul. Senackiej 3, o czym pamiętają krakowianie (lecz nie rektorzy) w rocznicę procesu. Rektor UJ przed laty objaśniał mi, że UJ obchodzi Akademicki Dzień Pamięci 6 listopada. Ale to jest rocznica haniebnej niemieckiej Sonderaktion Krakau, a nie haniebnej postawy rektorów w procesie krakowskim, którą wykazali m.in. ocaleni więźniowie KL Sachsenhausen: Adam Krzyżanowski, Teodor Marchlewski, Stanisław Skowron, Izydor Roman Stella-Sawicki, Franciszek Walter, i to m.in. wobec współwięźnia tego obozu Karola Starmacha.
Ofiary z KL Sachsenhausen pozostały w pamięci, ale pamięć o postawie akademików w procesie krakowskim została wymazana. Sądownie wyroki z procesu 1947 roku unieważniono w 1992 roku, ale niegodziwej postawy rektorów nie można unieważniać. Do szkół wprowadza się przedmiot Historia i Teraźniejszość, argumentując słusznie, że młodzi nie znają najnowszej historii. Ale kto oświeci polskie środowisko akademickie w zakresie historii, aby w teraźniejszości zachowywali się jak trzeba?
Ponad milion Ukraińców pobiera SOCJAL w Polsce.
26.09.2022 https://prawy.pl/121890-ilu-ukraincow-pobiera-socjal-w-polsce-
1 066 453 osoby – dokładnie tylu Ukraińców otrzymało z budżetu Polski świadczenie jednorazowe w wysokości 300 złotych „na start”, daje to łączną kwotę 320 milionow złotych.
Warto przypomnieć, że wspomniane świadczenia wypłacane były w związku z nadawaniem obywatelom Ukrainy numerów PESEL. Według oficjalnych danych na taki krok zdecydowało się 1 milion 264 tysiące osób,. 558 tysięcy z nich to osoby pełnoletnie.
To jednak nie koniec „hojności” Prawa i Sprawiedliwości finansowanej z kieszeni polskich podatników.
Do końca lipca br. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyznał prawo do świadczenia wychowawczego (500+) na 420 tys. dzieci – uchodźców z Ukrainy na okres świadczeniowy 2021/2022 (trwający do końca maja 2022 roku) oraz na 403,82 tys. dzieci – uchodźców z Ukrainy na okres świadczeniowy 2022/2023 (rozpoczęty w czerwcu br.). Łącznie do końca lipca br. wypłacono świadczenia wychowawcze na kwotę 866,65 mln złotych – podkreślił wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed.
Jakby tego było mało Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłacał środki w ramach tzw. rodzinnego kapitału opiekuńczego. W tym przypadku mowa o 15,44 tysiącach dzieci uchodźców z Ukrainy. Na ten cel wydano 32,31 miliona złotych.
Kontenerowiec wpływa do Elbląga.

Kaczyński wprost: Chcieliśmy myśleć o dojściu do władzy – no to musieliśmy ratyfikować ten traktat [Lizbonę].
Sommer: „Pan powiedział, że dla władzy sprzeda Pan Polskę”
Szerokim echem w mediach społecznościowych odbiło się nagranie ze spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS szczerze odpowiedział na pytanie o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego.
Wypowiedź polityka skomentował Tomasz Sommer.
– W 2008 roku Sejm i Senat wyraził zgodę na ratyfikację traktatu lizbońskiego, pomimo sprzeciwu polskich środowisk patriotycznych, na kanwie której powstał Obywatelski Komitet Europa Wolnych Ojczyzn – Akcja Polska przekształciły się później w Europę Wolnych Ojczyzn – Partię Polską. Czy z perspektywy lat nie uznaje pan dzisiaj ratyfikacji traktatu lizbońskiego za błąd? – zapytano Jarosława Kaczyńskiego.
Polityk ustosunkował się do tego pytania w szczerych prostych słowach. – Polityka to jest niestety sfera konieczności a nie sfera wolności. Nic się na to nie poradzi – stwierdził.
– Myśmy wtedy w gruncie rzeczy nie mieli innego wyjścia, jeżeli chcieliśmy myśleć o perspektywie dojścia do władzy środowisk patriotycznych, a – oczywiście oddając pełen szacunek innym środowiskom – my jesteśmy tym najsilniejszym i tym jedynym, które miało i ma szansę na władzę, no to musieliśmy ratyfikować ten traktat, bo Polacy w ogromnej większości łączyli z Unią bardzo wielkie nadzieje i w żadnym razie nie chcieli wyjścia z Unii – dodał Kaczyński.
W dalszej części swojej wypowiedzi dodał, że „po prostu tak było, że nie mogliśmy wtedy uczynić niczego innego, inaczej byśmy zamknęli drogę dla polskich patriotów do władzy na bardzo wiele lat”.
– Bo my, co do Platformy Obywatelskiej żadnych złudzeń żeśmy nie mieli. Tyle na takie pytanie mogę powiedzieć – zakończył.
Do słów naczelnika odniósł się Sommer:
„Jak Jarosław ma do wyboru władzę i niepodległość to wybiera to pierwsze. A wiecie dlaczego? Bo jest patriotą. Nie Panie Jarosławie. Pan powiedział, że dla władzy sprzeda Pan Polskę” – skwitował Tomasz Sommer.
„Mój piąty booster nie zadziałał, ponieważ ty nie wziąłeś pierwszego”. Poczwórnie zaszczepiony szef Pfizera ma ponownie „kowida”.
Poczwórnie zaszczepiony szef Pfizera ma ponownie „kowida”. Zapowiada przyjęcie kolejnego boostera…
Jak pisaliśmy przed miesiącem, szef koncernu farmaceutycznego Pfizer, dr weterynarii Albert Bourla, „zachorował na Covid”. Po przyjęciu czterech dawek cudownego preparatu mającego – jak sam twierdził – mieć „100% skuteczność przeciwko przypadkom Covid-19 w [badaniach] Południowej Afryce. 100%!”, ponownie zachorował.
Teraz dowiadujemy się, że po zaledwie pięciu tygodniach od poprzedniej choroby, Bourla oznajmia, że: „zdiagnozowany zostałem pozytywnie na COVID.” Dodał, że „czuję się dobrze i nie mam symptomów” i usprawiedliwia się od razu pisząc, że „nie przyjąłem jeszcze nowego boostera, ponieważ przestrzegam zaleceń CDC aby poczekać 3 miesiące od poprzedniego przypadku COVID, który miałem w połowie sierpnia. Co prawda zrobiliśmy wielki postęp, ale wirus jest ciągle z nami.”

Wpis szefa Pfizera z 24 września 2022… Zaszczepiłem się 4 razy… Mam znowu Covid… Planuję kolejnego boostera…

Wpis szefa Pfizera z 15 sierpnia… Zaszczepiłem się 4 razy… Mam Covid…

Wpis z 1 kwietnia 2021 r.: „BioNTech szczepionka przeciwko COVID19… 100% skuteczna… 100%!”
Hmm. Ciekawe o jakim to „postępie” ten sprytny biznesmen mówi? Szczepionka – kowid. Booster – kowid. Kolejny booster – kowid. A później może oddział szpitalny, Remdesivir, wentylator…. Oto kolejność rzeczy…
Jak widać, przeżywamy pandemię zaszczepionych, którą zaszczepione media i politycy przerobili na long covid i setki innych chorób, w tym na „tajemnicze” nagłe zgony, szczególnie młodych ludzi.
DODATEK: Pani dr Rochell Walensky, szefowa CDC pochwaliła się przyjęciem nowego boostera, testowanego na 8 myszach, a więc w pełni bezpiecznego. Good luck!
Komentarze internautów pod wpisem pani Walensky są bardzo budujące i na dotychczasowe 1579 wpisów znaleźliśmy dosłownie kilka pozytywnych. Oto kilka wybranych wypowiedzi (teraz już przekraczających 11 tysięcy):
„A dlaczego nosisz zupełnie bezużyteczną maseczkę?”
„Ten produkt był testowany na 8 myszach.”
„…Teraz na 9…”
„Nawet mój system operacyjny iOS nie ma tak częstych aktualizacji…”
„Mam nadzieję, że nie padniesz na zawał serca jak mój brat po przyjęciu trzeciej dawki Pfizera”
„Niektórzy z tych ludzi biorą boostery częściej niż ja obcinam włosy u fryzjera”
„Czy ty żartujesz ze mnie? Ile miałaś dotychczas tych ukłuć? Jestem na tyle stary aby pamiętać gdy mówiono: 'Jedna szczepionka załatwi to” (guberantor Kaliforni), i że szczepionka to „ślepa uliczka dla wirusa”. Czy spodziewasz się, że uwierzymy w twoją dezinformację?”
„2021: Przyjmij jednorazową szczepionkę i będziesz 100% zabezpieczony przed infekcją z zerową możliwością rozprzestrzeniania wirusa na innych!
2022: Pospiesz się i weź swojego piątego boostera, jeśli ostatni miałeś 2 miesiace temu”
„I dlatego zainwestowałem w akcje koncernu opracowującego leki antyrakowe (35% zysk od lutego br.)”
„NAUKA [2021-22]:
1. Zaszczep się
2. Weź boostera
3. Zachoruj na Covid
4. Wróćc do punktu 1.”
„To zdjęcie wcale nie gwarantuje, że przyjęłaś szczepionkę.”
„Nikt już temu wszystkiemu nie wierzy.”
„Jeśli wierzysz w medyczny produkt, który był testowany na 8 myszach (z fatalnym wynikiem) a nie na ludziach, to powinnaś natychmiast zrezygnować.”
„Wygląda na to, że zawierzasz teoretykom konspiracji z Youtuba i Twittera.”
„A ty zawierzasz kryminalnym dealerom prochów.”
„Nie, nie wierzę ludziom, którzy wmawiają, że inwermektyna jest sposobem na Covid. A ty?”
„Śmieszne to jest, ale inwermektyna została dodana do listy [produktów zalecanych przez CDC w ramach leczenia Covid]”
„Jestem niezaszczepiony i obserwuję WSZYSTKICH WOKÓŁ zaszczepionych, którzy łapią kowid bądź inne medyczne przypadłości. Te 'szczepionki’ najwyraźniej zabijają układ odpornościowy.”
Zaszczepiony mówi do niezaszczepionego:
„Mój piąty booster nie zadziałał, ponieważ ty nie wziąłeś pierwszego”
I na koniec prawdziwy obraz pokazujący stan współczesnych społeczeństw: zapatrzeni w medialne wydarzenia nie widzą prawdziwej tragedii: zgonów zaszczepionych, w tym niewinnych dzieci.
Oprac. www.bibula.com
2022-09-25 Wesprzyj naszą działalność
Publiczny Różaniec WYNAGRADZAJĄCY w I sobotę miesiąca 1-10-2022, Łomża
Publiczny Różaniec WYNAGRADZAJĄCY w I sobotę miesiąca1-10-2022, Łomża,

Choć złą sprawę szatan poprze…
Choć złą sprawę szatan poprze… – Stanisław Michalkiewicz
Coś takiego zdarza się wprawdzie rzadko, ale przecież się zdarza. Zresztą Biblia przytacza przykłady zdarzeń jeszcze bardziej nieprawdopodobnych – że na przykład oślica Balaama przemówiła ludzkim głosem, więc dlaczego mielibyśmy się dziwować z powodu tego, że pan prezydent Duda przemówił w Organizacji Narodów Zjednoczonych w imieniu całego świata, przyćmiewając w ten sposób nwet amerykańskiego prezydenta Józia Bidena, który przemawiał tylko w imieniu własnym? Takie przynajmniej wrażenie można było odnieść ogladając “Wiadomości” w rządowej telewizji, która zrelacjonowała tylko to, co mówił prezydent Duda, no i to, co potem jeszcze dorzucił prezydent Biden. Co mówili inni – tego nie wiemy, ale to żadna strata, bo cóź mogliby powiedzieć inni, skoro przecież prezydent Duda – po pierwsze – przemówił w imieniu całego świata, a po drugie – powiedział wszystko, co trzeba? Jakieś dodatkowe przemówienia byłyby tylko czczą gadaniną, więc słusznie rządowa telewizja nie obciażała nam nimi pamięci, o ile w ogóle ktokolwiek jeszcze ośmielił się odezwać. W szczególności nie osmielili się odezwać przedstawiciele Rosji, którzy tylko, w miarę, jak pan prezydent Duda Rosję piętnował, schylali głowy coraz niżej tak, że w końcu w ogóle nie było ich widać.
Ta scena może być uznana za symboliczną, bo po ogłoszeniu przez zimnego ruskiego czekistę Putina częściowej mobilizacji w Rosji, ostateczne zwycięstwo Ukrainy nie budzi już niczyich wątpliwości. Tak uważają wszyscy eksperci wojenni, więc sprzeciwianie się im byłoby co najmniej niegrzeczne, a poza tym cuchnęłoby ruskimi onucami. Na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy to ostateczne zwycięstwo nastąpi, ale co do tego, że nastąpi, wątpliwości mieć nie można, bo przecież nastąpić musi. Po pierwsze dlatego, że wiadomo, iż kiedy tylko jakieś państwo, a już Rosja w szczególności, ogłosi mobilizację, to wkracza na drogę prowadzącą ku katastrofie. Po drugie bowiem, ogłoszenie mobilizacji rezerwistów spowodowało nie tylko masową ich ucieczkę z Rosji, a ci, którzy na razie nie uciekli, demonstrują na ulicach przeciwko wojnie. Przyznam, że łatwość, z jaką można z Rosji uciec, trochę mnie zaskakuje, bo na przykład z Polski już tak łatwo uciec nie można.
Ale w Polsce panuje demokracja, podczas gdy w Rosji – jak to zauważył prezydent Józio Biden – panuje autorytaryzm, więc jakieś różnice muszą być. Wreszcie minister Szojgu powiedział – po trzecie – że dzięki mobilizacji do armii zostanie wcielonych 300 tysięcy żołnierzy. Ciekawe, skąd minister Szojgu ich weźmie, skoro jak nie uciekli, to zginęli na Ukrainie? Bo przecież na Ukrainie Rosjanie stracili już co najmniej 100 tysięcy żołnierzy, nie licząc tych, którzy znajdowali się w zniszczonych czołgach, pojazdach opancerzonych, czy w obsłudze jednostek artylerii. Od razu widać, że to buńczuczne przechwałki, więc trudno odmówić słuszności pani Annie Applebaum, małżonce Księcia-Małżonka, kiedy wychodząc z tych przesłanek przewiduje nieuniknioną klęskę Rosji. Nie wiemy jeszcze tylko, jak wielka to będzie klęska, podobnie jak nie wiemy, jak wielkie będzie nieuniknione ostateczne ukraińskie zwycięstwo. Mamy tu dwie możliwości: program minimum i program maksimum. W ramach programu minimum Rosjanie zostaną rozgromieni i wyparci z okupowanych terytoriów, łącznie z Krymem.
Program maksimum zaś zakłada demilitaryzację europejskiej części Rosji, co wymagałoby chyba zajęcia Kremla przez ukraińską załogę i przejęcia przez nią wszystkich aktywów Federacji Rosyjskiej, z arsenałem jądrowym włącznie. Nie ulega wątpliwości, że wtedy zaistniałyby warunki do ostatecznego rozwiązania przez Stany Zjednoczone kwestii chińskiej. Rozwiązywanie kwestii chińskiej dokonywałoby się bowiem nie tylko na przedpolach leżących w znacznej odległości od terytorium Stanów Zjednoczonych, no i w dodatku odbywałoby się rękoma Ukraińców, którym Stany Zjednoczone dostarczyłyby tyle broni i amunicji, ile tylko byłoby trzeba. Krótko mówiąc, operacja ostatecznego rozwiązania kwestii chińskiej odbyłaby się zgodnie z doktryną elastycznego reagowania, więc rewolucyjna praktyka byłaby całkowicie zgodna z rewolucyjną teorią.
Wszystko zatem zmierza we właściwym kierunku, czyli – ku lepszemu – a w tej sytuacji Putin, chociaż oczywiście jest zbrodniarzem wojennym, chcąc nie chcąc musi odegrać w tym swoją rolę, która napisała mu Historia. W ten sposób znalazł się on w sytuacji odwrotnej, niż Medea, której Owidiusz przypisuje postępowanie według zasady video meliora, proboque deteriora sequor, co się wykłada, że widzę i pochwalam lepsze, podążam za gorszym. Putin odwrotnie – ani nie pochwala lepszego, bo gdyby pochwalał, to zgodziłby się bez szemrania na przyjęcie Ukrainy do NATO i zainstalowanie tam amerykańskich pocisków jądrowych, podobnych do tych, które w swoim czasie Chruszczow zainstalował na Kubie, co tak zirytowało prezydenta Kennedy`ego, że aż zarządził blokadę morską Kuby. Tymczasem Putin zbuntował się przeciwko tym pokojowym projektom, więc podążył za gorszym, ale niezależnie od jego intencji wszystko będzie musiało zakończyć się wesołym oberkiem, czyli ostatecznym zwycięstwem Ukrainy. Ilu Ukraińców to zobaczy – to sprawa osobna, ale przecież chodzi o pokój i demokrację, a nie ma takich poświęceń, jakich nie można by dokonać dla pokoju i demokracji, zwłaszcza gdy poświęcać się mają Ukraińcy, czy inni Irokezi – na przykład my. Jak pisał poeta w wierszu o świętej ulicy Wiślnej w Krakowie, “choc złą sprawę szatan poprze, wszystko się zakończy dobrze”. Wtedy co prawda chodziło o “przygody pederastów”, ale pederaści, czy nie pederaści – zasada jest nie tylko słuszna, ale i uniwersalna.
A jakie może być to dobre zakończenie? To proste, jak budowa cepa. Rozgromienie Rosji, przystąpienie do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej przez ukraińskie mocarstwo atomowe – oczywiście nie na własną rękę, co to, to nie; żadnych samowolek tu być nie może, tylko wszystko ma się odbywać pod ogólnym nadzorem prezydenta Józia Bidena, który dniem i nocą pracuje, by całemu światu przychylić nieba, a jeśli wszystko dobrze pójdzie, do już wkrótce u jego boku stanie pan prezydent Andrzej Duda, który już pokazał, że jest przywódcą nie jakiejś tam rangi europejskiej, jak nie przymierzając – Donald Tusk – tylko przywódcą rangi światowej – co cały świat miał okazję obejrzeć sobie na żywo w rządowej telewizji w Warszawie. Dobry kogut w jajku pieje – powiada perskie przysłowie i słuszna jego racja, bo jak pamiętamy, w roku 2015 pan Andrzej Duda na światowego przywódcę jeszcze nie wyglądał. Jednakże ludzie rosną wraz z krajem, więc nic dziwnego, że i on się wyrobił.
Stanisław Michalkiewicz
Za: MagnaPolonia – magnapolonia.org (23 września 2022) | https://www.magnapolonia.org/choc-zla-sprawe-szatan-poprze/
Fratelli d’Italia: „Tak” dla naturalnej rodziny. „Nie” dla lobby LGBT. „Tak” dla krzyża. „Nie” dla przemocy islamu. „Nie” dla biurokratów w Brukseli.
————–
[Wkrótce zobaczymy, co z tych haseł zrealizują. MD]
=========================
Ostre przemówienie Meloni hitem sieci. „Tak dla rodziny, nie dla lobby LGBT!”
Spełnił się koszmar lewicowych mediów i brukselskich urzędników. Wybory we Włoszech wygrała prawica. Internet błyskawicznie obiegają teraz nagrania ostrych przemówień Giorgii Meloni, nowej premier. – Tak dla tożsamości płciowej, nie dla ideologii gender. Tak dla krzyża, nie dla przemocy islamu. Tak dla bezpiecznych granic, nie dla masowej imigracji. Tak dla zatrudnienia naszych obywateli, nie dla międzynarodowych finansjer – woła z mównicy na nagraniach włoska polityk.
Blok centroprawicy wygrał wybory parlamentarne we Włoszech otrzymując łącznie około 41-45 proc. głosów – wynika z sondażu exit poll telewizji RAI, podanego w niedzielę tuż po zamknięciu lokali wyborczych.
Najwięcej głosów, od 22 do 26 proc. uzyskała prawicowa partia Bracia Włosi [nie, to znaczy dosł.: „Bracia Włoch” md] (Fratelli d’Italia) Giorgii Meloni.
Użytkownicy sieci przypominają teraz nagrania z jej wystąpień, w których Włoszka jasno przedstawiała swoje poglądy.
– Nie ma kompromisów. Albo jesteś na tak, albo jesteś na nie. „Tak” dla naturalnej rodziny. „Nie” dla lobby LGBT. „Tak” dla tożsamości płciowej. „Nie” dla ideologii gender. „Tak” dla kultury życia. „Nie” dla czeluści śmierci. „Tak” dla krzyża. „Nie” dla przemocy islamu. „Tak” dla bezpiecznych granic. „Nie” dla masowej imigracji. „Tak” dla zatrudnienia dla naszych obywateli. „Nie” dla dużych międzynarodowych finansjer. „Tak” dla suwerenności ludu – na wideo z czerwca mówiła do zebranych.
Na koniec Meloni mówiła coś, co na pewno nie spodobało się unijnym urzędnikom: „Nie” dla biurokratów w Brukseli. I „tak” dla naszej cywilizacji. I „nie” dla tych, którzy chcą ją zniszczyć. (…) Niech żyje Europa patriotów!
– Jestem Giorgia, jestem kobietą, jestem matką, jestem chrześcijanką! – deklarowała innym razem Giorgia Meloni, a słowa te są rozpowszechniane w sieci.


