Opieka zdrowotna dla Ukraińców kosztuje miesięcznie 300 milionów, a nie są to pełne dane.

Posted by Marucha w dniu 2022-09-15 (Czwartek) https://marucha.wordpress.com/2022/09/15/opieka-zdrowotna-dla-ukraincow-kosztuje-miesiecznie-300-milionow/

Przebywający w naszym kraju uchodźcy z Ukrainy mogą liczyć na pełen pakiet świadczeń socjalnych, w tym także na ubezpieczenie zdrowotne. Minister do spraw integracji społecznej Agnieszka Ścigaj przyznała, że miesięcznie kosztuje to polskich podatników co najmniej 300 milionów złotych, a nie są to pełne dane.

Przedstawicielka rządu Mateusza Morawieckiego była gościem Roberta Mazurka w radiu RMF FM. Prowadzący wywiad przypomniał w jego trakcie, że według szacunków Narodowego Funduszu Zdrowia na świadczenia zdrowotne dla ukraińskich uchodźców potrzebnych jest blisko 200 mln zł miesięcznie.

Według Ścigaj kwota ta jest jednak jeszcze większa. Tak naprawdę zaspokojenie potrzeb Ukraińców w zakresie opieki medycznej wymaga każdego miesiąca wydatków rzędu 300 mln zł. Minister dodała przy tym, że nie są to wciąż pełne wyliczenia.

Ze słów minister ds. integracji społecznej wynika, iż rządzący nie posiadają dokładnych danych, bo „Polska tak bardzo szybko przyjęła Ukraińców i włączyła ich w swoje systemy, bo my nie stworzyliśmy jak inne kraje takiego funduszu, oprócz funduszu pomocowego, który by był stricte dedykowany na tą pomoc socjalną, ale włączyliśmy w system edukacji, system ochrony zdrowia”.

W kwietniu do kwestii wydatków na opiekę zdrowotną dla uchodźców odnosił się minister zdrowia Adam Niedzielski. Twierdził wówczas, że na ten cel konieczne jest przeznaczenie wspomnianych blisko 300 mln zł.

Rozmowa Ścigaj z Mazurkiem dotyczyła nie tylko wydatków na służbę zdrowia. Była posłanka ruchu Kukiz’15 nie potrafiła więc odpowiedzieć czym dokładnie zajmuje się w rządzie, natomiast zapowiedziała, że już niedługo „pokaże konkretne mieszkania” w ramach zapowiadanego programu mieszkaniowego dla Ukraińców.

Na podstawie: rmf24.pl, wprost.pl
http://autonom.pl

„Fit for 55” czy „Putin” – kto nam zakręca kurki i podnosi ceny?

„Fit for 55” czy „Putin” – kto nam zakręca kurki i podnosi ceny?

Energia staje się dobrem luksusowym, wręcz reglamentowanym, co tłumaczone może być zarówno „dobrem planety/klimatu”, jak i np. „solidarnością energetyczną z Ukrainą”.

Wmawianie Europejczykom, że przymusowa redukcja konsumpcji energii to wynik wojny na Ukrainie znakomicie tłumi wszelkie głosy sprzeciwu wobec drożyzny, postępującego wykluczeniu energetycznego i strategii klimatycznego zaciskania… kabla. Tymczasem, wbrew pozorom, nie ma mowy o żadnej sytuacji nadzwyczajnej, a cięcia w dostępie do energii dla przemysłu i gospodarstw domowych są prostym wynikiem przemyślanej strategii mającej zmienić strukturę konsumpcji energetycznej w Europie, równocześnie komponując się z globalistycznym trendem przetrwania kapitalizmu w formie tak zwanego „Zerowego Wzrostu”.

Luksusowa energia

Projekt ten przewiduje m.in. dalsze rażące różnicowanie nie tylko dochodów, ale także możliwości ich wykorzystywania w dotychczasowy sposób, m.in. przy mało zróżnicowanym klasowo zużyciu energii. Ta stać się ma dobrem luksusowym, wręcz reglamentowanym, co tłumaczone może być zarówno „dobrem planety/klimatu”, jak i np. „solidarnością energetyczną z Ukrainą itp. Efekt ma być jednak ten sam – zostaniemy zmuszeni, by zużywać mniej i to pomimo faktu, że jednocześnie radykalnie ograniczona zostanie dywersyfikacja energetyczna, zaś niemal cały system, przynajmniej dla gospodarstw domowych, oparty zostanie o prąd.

Zasady te, jawnie, obficie i publicznie wykładane w literaturze przedmiotu, zostały legislacyjnie dookreślone w strategii klimatycznej Unii Europejskiej, w tym ze szczególną dobitnością w przyjętej w lipcu 2021 r. Wersji pakietu Fit for 55. Równolegle ze wzmożoną spekulacją na rynkach gazowych kontraktów długoterminowych (gas futures) oraz uprawień do emisji dwutlenku węgla (EU ETS) doprowadziło to od II kw. 2021 r., do wolniejszej, a następnie do skokowej podwyżki cen energii jesienią ubiegłego roku. Na długo, przypomnijmy, nawet przed początkiem straszenia „najazdem Putina na Ukrainę”.

Zmniejszyć konsumpcję

Komisja Europejska już w 2013 r. podnosiłaEuropejskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa powinny mieć możliwość obniżenia rachunków i uzyskiwania dalszych korzyści, jeśli pomogą złagodzić presję w systemie energetycznym poprzez dostosowanie ich zapotrzebowania tak, aby zużywać energię w okresach, gdy jest ona relatywnie tania lub szerzej dostępna”. W następnych latach coraz natarczywsze domaganie się „odpowiedzi popytowej”, czyli mówiąc wprost redukcji konsumpcji, zamieniało się w zniecierpliwienie i żądania „likwidacji barier utrudniających społeczeństwom zrozumienie dobrodziejstw życia „mniej energochłonnego”. To zaś na skalę makrogospodarczą miało zostać uzyskane w postaci promowania dywestycji, nie poszczególnych przedsiębiorstw, ale globalnej gospodarki jako całości.

Pytanie nie brzmi więc czy wzrost cen można było przewidzieć, bo wiemy, że był przewidywany i wprost zakładany bezpośrednio w ramach dyskusji nad Fit for 55. Istotniejsze w jakim celu strategicznym prowadzona jest polityka celowego i świadomego doprowadzenia do wzrostu cen, a w efekcie do redukcji konsumpcji energii. Otóż kluczowy dla manipulowania podażą energii i administracyjnego regulowania popytu na nią jest fakt, że element popytowy całego schematu istnieje nie tylko w formie zapotrzebowania na energię jako na jedno z wielu dostępnych dóbr, ale przede wszystkim jako na sposób korzystania z dóbr innych. Inny słowy, choć bezpośrednio doceniamy (zwłaszcza dziś…) szczególnie energię cieplną, to w normalnych warunkach nasze zapotrzebowanie na różne nośniki energii wiąże się ze współczesną cywilizacją techniczną, przede wszystkim masową produkcją przemysłową, ale także naszą indywidualną potrzebą podróży, komunikacji, rozrywki. Jeszcze prościej, uświadamiamy sobie rolę np. elektryczności w naszym życiu dopiero włączając telewizor i podłączając ładowarkę. I właśnie taką inżynierię popytową funduje nam Unia Europejska, a w praktyce całość systemu zachodniego. Równie restrykcyjne są bowiem np. założenia „British Energy Security Strategy” z 7. kwietnia 2022 r. Nie uciekniemy zatem przez transformacją energetyczną jedynie wychodząc z UE. Konieczne byłoby całkowite odcięcie się od Zachodu, zupełnie niewyobrażalne w obecnym stanie świadomości Polaków.

Zero zdziwień

Kluczowymi momentami okazały się pandemia COVID-19, kiedy dokonano próbnego wystudzenia systemu, a następnie wojna na Ukrainie, pod której pretekstem można było wystąpić z programem radykalnego ograniczenia konsumpcji, motywując go „względami etycznymi/humanitarnymi”, bądź zwalając winę na „rosyjską agresję energetyczną”, cokolwiek w danym momencie i środowisku lepiej sprzedaje się propagandowo. Zapisy o redukcji zapotrzebowania na gaz ziemny poprzez obniżenie temperatury w mieszkaniach znalazły się już w osławionym unijnym „A 10-Point Plan to Reduce the European Union’s Reliance on Russian Natural Gas” z 3. marca 2022 r., nb. popieranym zdecydowanie również przez władze III RP, choć uważanym przez nie za zbyt mało radykalny. Już w tym wariancie była mowa o redukcji konsumpcji energii przemysłowej o 5-10 proc. i indywidualnej nawet do 14 proc. i to przy założeniu zmniejszonych, ale ciągłych dostaw rosyjskiego gazu. Nie może więc być mowy o żadnym zaskoczeniu, obecna sytuacja, odbierana przez zwykłych ludzi jako kryzys i nadchodzący energetyczny Armagedon, jest bowiem w istocie konsekwentną realizacją wizji przedstawianych lata temu i wdrażanych jawnie od miesięcy. A zatem w tymże duchu jawności zobaczmy (i poczujmy…) co jeszcze czeka nas w najbliższym czasie i to nie przez Putina, ale dobrowolnie, w wyniku głosowania demokratycznie wybranych przedstawicieli Europy…

Zaciskanie kabla

Zdecydowaną większością głosów (469 za, 93 przeciw i 82 wstrzymujących się), 14. września Parlament Europejskipodniósł unijny cel redukcji zużycia energii końcowej i pierwotnej, tak aby kraje członkowskie musiały wspólnie zapewnić REDUKCJĘ ZUŻYCIA ENERGII finalnej o co najmniej 40% do 2030 roku i 42,5% w zużyciu energii pierwotnej w porównaniu z prognozami z 2007 roku. Odpowiada to odpowiednio 740 i 960 mln ton ekwiwalentu ropy naftowej (Mtoe) w przypadku końcowego i pierwotnego zużycia energii. Państwa członkowskie powinny ustalić wiążące wkłady krajowe, aby osiągnąć te cele”. Dla wyjaśnienia: zużycie finalne nośnika energii to takie, w wyniku którego nie wytwarza się już innych nośników, czyli np. produkcja ciepła. Zużycie energii pierwotnej danej jednostki równa się z kolei sumie energii potrzebnej do zaspokojenia wszystkich jej potrzeb energetycznych (ogrzewanie, oświetlenie i zasilanie urządzeń elektrycznych, gotowanie posiłków, grzanie wody, klimatyzację). I jeszcze dla załapania skali: jak podawał GUS w Polsce „całkowite zużycie energii pierwotnej WZROSŁO w latach 2010–2020 z 100,5 Mtoe do 101,8 Mtoe (0,1%/rok). Finalne zużycie energii WZROSŁO w analizowanym okresie z 65,6 do 70,5 Mtoe, co oznacza średnie roczne tempo wzrostu 0,7%”. Łapią Państwo? Przez dekadę ROSŁO 0,1 i 0,7 procenta rocznie. A teraz mamy w osiem lat zbić zużycie o 40 i 42,5 procenta!

Oczywiście też entuzjastycznie przegłosowano dalsze zaostrzenie i przyspieszenie celu klimatycznego, zatwierdzając „zwiększenie udziału energii odnawialnej w końcowym zużyciu energii w UE do 45% do 2030 roku, w ramach rewizji dyrektywy w sprawie odnawialnych źródeł energii (RED)”, czyli poprzez wymuszanie większego udziału m.in. technologii wodorowej i biopaliw w transporcie, budownictwie, ciepłownictwie i chłodnictwie. Wszystkie te założenia i tak jednak mogą okazać się naprawdę zbyt mało… ambitne. Jeśli bowiem rosyjskiego gazu faktycznie w ogóle nie będzie na rynku europejskim, wówczas ceny tego nośnika energii do grudnia wzrosną średnio o co najmniej kolejne 86 proc., dzięki czemu uda się wymusić redukcję popytu o przynajmniej 84 proc. I to dopiero będzie satysfakcjonujący cel energetyczny, klimatyczny i transformacyjny!

Szczęśliwej zatem „zimy solidarności”, jak nazwali to europosłowie.

FIT for 85…

Konrad Rękas

===============================

mail:

Skrzepy we krwi zaszczepionych „przeciw Covid-19”. Analizy, zdjęcia.

Skrzepy we krwi zaszczepionych przeciw Covid-19

Portal Natural News publikuje wyniki analizy elementarnej ICP-MS po szczepieniu, porównując skrzepy z ludzką krwią … odkrycia ujawniają, że te skrzepy NIE są skrzepami „krwi”.

Obecnie publikujemy wyniki testów laboratoryjnych ICP-MS, które porównują skład pierwiastkowy ludzkiej krwi ze składem pierwiastkowym próbki skrzepu pobranej z ciała osoby, która otrzymała szczepionkę covidową, a następnie zmarła. Ten skrzep został dostarczony przez balsamistę Richarda Hirschmana, a te skrzepy są szeroko zgłaszane w ciałach ludzi, którzy „zmarli nagle” w tygodniach lub miesiącach po otrzymaniu jednego lub więcej szczepień covidowych.

Według rygorystycznej analizy opartej na danych dotyczących nadmiaru zgonów – podsumowanych przez Steve’a Kirsha z Substack – obecnie około 10 000 osób umiera każdego dnia z powodu szczepionek covidowych. Do tej pory na całym świecie prawdopodobnie miało miejsce od 5 do 12 milionów zgonów, a ponieważ te samoorganizujące się skrzepy nadal przybierają rozmiar i masę w ciałach tych, którzy otrzymali eksperymentalne zastrzyki leku mRNA, jest pewne, że wiele osób, które jeszcze nie zmarły z powodu szczepionek, doświadczy śmierci w nadchodzących miesiącach i latach.

Kirsch z grubsza oszacował, że obecnie umiera 1 osoba na każde 1000 dawek szczepionek covidowych, które są podawane. Liczba ta prawie na pewno wzrośnie z czasem, ponieważ skrzepy, które powodują tak wiele zgonów, wydają się nadal „rosnąć” (samoorganizować się) wewnątrz naczyń krwionośnych i tętnic ofiar szczepionek. Tak więc ostateczne żniwo szczepionek covidowych będzie doświadczane jeszcze przez okres kilku lat i może być o rząd wielkości wyższe, potencjalnie 1 na 100 lub nawet 1 na 10, chociaż będziemy musieli uważnie obserwować nadmiar zgonów w ciągu najbliższych kilku lat.

Do tej pory na całym świecie podano ponad 12 miliardów dawek szczepionki covidowej. W Stanach Zjednoczonych podano ponad 600 milionów dawek, a Kirsch szacuje, że 600 000 Amerykanów prawdopodobnie zostało już zabitych przez szczepionki covidowe w samych Stanach Zjednoczonych. Dla porównania, to około 12 razy więcej niż całkowita liczba ofiar amerykańskich żołnierzy w wojnie w Wietnamie.

Oto zdjęcie, które zrobiłem jednemu z tych skrzepów, pod mikroskopem laboratoryjnym:

Poszukiwanie tajemnicy skrzepów poszczepionkowych

Dr Jane Ruby była jednym z badaczy stojących na czele prób określenia składu tych skrzepów, a także ich mechanizmu działania w powodowaniu zgonu u ofiar. Dr Ruby połączył nas z Hirschmanem i pomógł zorganizować próbki skrzepów, które przetestowaliśmy za pomocą ICP-MS w naszym akredytowanym przez ISO, zatwierdzonym przez 17025 laboratorium, które specjalizuje się w analizie żywności i wody.

Nasze laboratorium jest akredytowane, audytowane, kontrolowane i walidowane do testowania ICP-MS w próbkach żywności i wody, a także w innych obszarach, takich jak analiza ilościowa kannabinoidów w próbkach ekstraktu z konopi. Jednak zakres akredytacji naszego laboratorium nie obejmuje konkretnie ludzkich próbek biologicznych, ponieważ nie oferujemy takich badań publicznie. Niemniej jednak rutynowo testujemy próbki karmy dla psów i kotów, które oczywiście składają się z mięsa zwierzęcego i zmielonych naczyń krwionośnych, tkanki mięsnej, chrząstki i innych struktur biologicznych pochodzenia zwierzęcego, i używamy dokładnie tych samych metod przygotowywania próbek, trawienia, analizy i raportowania dla próbek skrzepów poszczepionkowych. Rutynowo testujemy również próbki wołowiny, drobiu, ryb i innych mięs. Dlatego jesteśmy bardzo pewni dokładności tych wyników. Ponadto nie zaobserwowaliśmy żadnych błędów podczas procesu przygotowywania próbki. Cały skrzep został rozpuszczony w kwasie azotowym, co oznacza, że jego pierwiastki trafiły do roztworu i mogły być analizowane za pomocą ICP-MS.

Oto zdjęcie niektórych skrzepów znalezionych w ciele zmarłego:

Te testy ICP-MS zostały przeprowadzone 23 czerwca tego roku. Opóźniliśmy publiczne opublikowanie wyników, aby dać czas na podzielenie się tymi liczbami z kolegami i zaproszenie do opinii innych. Te pliki PDF zostały również udostępnione prywatnie dr Jane Ruby i innym. Nikt z doświadczeniem w tej dziedzinie nie wskazał żadnych widocznych problemów lub obaw związanych z tą analizą. Jeśli już, analiza ICP-MS jest dość prosta: próbki są „trawione” do kwasu azotowego, kwas ten jest nebulizowany w strumieniu cieczy, który przechodzi przez palnik plazmowy, zostaje zjonizowany, a następnie skierowany przez zespół kwadrupolowy, który sortuje pierwiastki według ich stosunku masy do ładunku. Każdy pojedynczy element jest skanowany i liczony na PMT (Photo Multiplier Tube), który przekłada poszczególne elementy na prąd elektryczny, który można dokładnie policzyć. Wyniki te są mapowane na podstawie zewnętrznych wzorców, które są identyfikowalne NIST, aby zapewnić bardzo dokładne krzywe kalibracyjne, co oznacza, że dane ilościowe są niezwykle wiarygodne.

Użyliśmy 0,4528 grama skrzepu jako masy próbki w tym przypadku:

Aby uzyskać podkład na temat ICP-MS i dlaczego jest tak dokładny, zobacz ten artykuł NIH.

Wyniki analizy ICP-MS ujawniają, że skrzepy te nie są zbudowane z krwi – nie są „skrzepami krwi”

Chociaż zamierzamy przeprowadzić więcej testów na skrzepach i próbkach krwi, dane, które widzimy do tej pory, jasno pokazują, że te skrzepy nie są „skrzepami krwi”. Nie są po prostu zbudowane z zakrzepłej krwi.

Skąd to wiemy? Ponieważ proporcje pierwiastków i gęstości są bardzo różne. Rozważ poniższą tabelę porównawczą, opartą na naszych wynikach ICP-MS (patrz pełne wyniki poniżej) i zwróć uwagę na wyraźne różnice między stężeniami pierwiastków we krwi a skrzepem wśród odżywczych elementów „markerowych”, takich jak żelazo i magnez:

Jak widać, próbka skrzepu po szczepieniu zawiera tylko 4,4% żelaza, które można zobaczyć we krwi ludzkiej. Już samo to jest potwierdzeniem, że ten skrzep nie jest „skrzepem krwi”. Ponadto należy zwrócić uwagę na prawie całkowity brak potasu (K) w próbce skrzepu. Skrzep zawiera mniej niż 0,6% potasu w postaci krwi ludzkiej. Podobnie jest z magnezem.

Kilka elementów przewodzących prąd elektryczny znajdowało w powyższym skrzepie

Oprócz elementów odżywczych pokazanych powyżej, zauważyliśmy szczególny wzór wśród pierwiastków przewodzących prąd elektryczny, takich jak sód (Na), aluminium (Al) i cyna (Sn). W poniższej tabeli należy zauważyć, że wyniki cyny i sodu pochodzą z oddzielnego raportu „półkwantowego”, który jest mniej dokładny niż analiza „pełnokwantowa” zastosowana dla wszystkich innych elementów pokazanych tutaj. Zasadniczo liczby półkwantowe są dokładne pod względem względnych stężeń z jednej próbki do drugiej, ale nie są porównywane ze skalibrowanymi próbkami zewnętrznymi, więc rzeczywiste (bezwzględne) zgłoszone stężenie nie ma przedziału ufności wyników pełnokwartościowych:

Ponieważ sód jest prawie o 50% wyższy w skrzepie, a cyna wykazuje wzrost o 588%, możemy jedynie stwierdzić, że samoorganizujący się skrzep jest w rzeczywistości „zbieraniem” lub zagęszczaniem pewnych pierwiastków z krążącej krwi podczas montażu skrzepów. Warto zauważyć, że wiele z tych elementów jest przewodzących. Aluminium, na przykład, jest najczęstszą alternatywą dla miedzi do stosowania w okablowaniu elektrycznym. Sód jest metalem alkalicznym, który jest wysoce przewodzący, a cyna jest stosowana jako główny składnik stopów lutowniczych używanych do produkcji lub naprawy płytek drukowanych.

Możesz zobaczyć liczby dotyczące przewodności elementarnej w tej tabeli referencyjnej przewodności elektrycznej z Angstrom Sciences.

Jeden wniosek jest niezbity: skrzep jest prawie całkowicie pozbawiony kluczowych elementów markerowych (wskaźnikowych), które byłyby obecne w ludzkiej krwi (takich jak żelazo i potas), i wykazuje znacznie wyższe stężenia pierwiastków stosowanych w elektronice i obwodach.

Zachęcamy czytelnika do wyciągnięcia własnych wniosków z wyjaśnienia, które się za tym kryje, zauważając jedynie, że patenty dr Charlesa Liebera mogą być szczególnie interesujące.

Analiza ta, w szczególności, nie odpowiada na pytanie, czy te skrzepy są „żywe” czy martwe (jak włosy i paznokcie). Moja własna profesjonalna opinia jest taka, że te skrzepy nie są żywymi strukturami. Wydają się być samoorganizującymi się martwymi biostrukturami, z tego, co widzimy do tej pory. Ale to tylko wstępna ocena i może się zmienić wraz z dodatkowymi obserwacjami lub odkryciami. Priony, na przykład, są samoorganizującymi się, ale także nieożywionymi biostrukturami. Priony to nieprawidłowo złożone białka, które rozprzestrzeniają się w mózgu (lub innych regionach), powodując zmiany morfologiczne, które zmieniają zarówno normalną strukturę, jak i funkcję komórek neurologicznych. Coś nie musi być żywe, aby się samoorganizować. Nawet wirusy, jak opisuje tradycyjna wirusologia, są martwymi strukturami, które jednak same się gromadzą i mogą „rosnąć” pod względem wielkości i masy pod względem ich zagregowanej populacji.

Poniższe zdjęcie mikroskopowe, wykonane w naszym laboratorium przy powiększeniu około 1500 x, pokazuje coś, co wydaje się być powtarzającą się strukturą na drucianym występie z jednego z tych skrzepów. Na wypadek, gdybyś się zastanawiał, to nie jest ludzki włos. Jest podłączony do skrzepu:

Porównaj wyniki ICP-MS

Dla tych, którzy nie są zaznajomieni z jednostkami zgłaszanymi tutaj:

ppb = części na miliard
ppm = części na milion
1000 ppb = 1 ppm (ponieważ system metryczny)

Jednostkami używanymi przez przyrząd są masa ponad objętość (m/v), a „masa” to technicznie stosunek masy do ładunku (m/z).

Oto zrzut ekranu sekcji z raportu PDF z wynikami ICP-MS dla żywej krwi ludzkiej:

Możesz również pobrać pełny dokument PDF do analizy krwi tutaj.

A oto zrzut ekranu z wynikami analizy skrzepów, pokazujący analizę ICP-MS dla skrzepu poszczepiennego:

Na koniec możesz pobrać pełny dokument PDF z analizą ICP-MS dla skrzepu tutaj.

Wkrótce pojawią się kolejne wyniki analiz, w tym dodatkowe obrazy mikroskopowe.

Źródło:

https://www.naturalnews.com/2022-08-17-elemental-analysis-results-released-vaccine-clot-composition-not-blood-clots.html Źródło: NaturalNews

Śmiertelna pułapka internetu czyha na dzieci. Pornografia. Uzależnienie. Cyber-przemoc. Gry śmierci. Uwodzenie.

Sidła zastawione! Śmiertelna pułapka internetu czyha na dzieci. Pornografia. Uzależnienie. Cyber-przemoc. Gry śmierci. Uwodzenie.

https://pch24.pl/sidla-zastawione-smiertelna-pulapka-internetu-czyha-na-dzieci/

Dzieci, które nie umieją jeszcze bezpiecznie korzystać z internetu, mogą wpaść w śmiertelną pułapkę.

Bardzo aktualnym przykładem jest tu tragedia 12-letniego Archiego Battersbee, który stał się ofiarą igrania ze śmiercią podczas tzw. internetowego wyzwania, zwanego „Blackout Challenge” (w polskim tłumaczeniu „utrata przytomności”). Do tej pory ta demoniczna zabawa kosztowała życie już siedmioro dzieci. A to nie jedyny „wilczy dół”, do którego mogą wpaść nasze pociechy, kiedy bez żadnej kontroli, swobodnie serfują w sieci.

7 kwietnia 2022 roku rodzice znaleźli Archiego w stanie nieprzytomności. Leżał, bez oznak życia, na podłodze w rodzinnym domu. Zabrano go do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, iż mózg nastolatka uległ bardzo poważnym uszkodzeniom wskutek niedotlenienia. Dziecko podłączono do aparatury podtrzymującej życie. Po jakimś czasie dyrekcja szpitala podjęła decyzję o odłączeniu Archiego od tej aparatury, gdyż zdaniem lekarzy pień mózgu umarł i chłopca nie da się uratować. Rodzice nie zgadzali się z decyzją szpitala. Podali sprawę do sądu, który rację przyznał jednak lekarzom. Archiego 7 sierpnia odłączono od aparatury, niedługo po tym przestał oddychać.   

Rozpoczęło się dochodzenie jak doszło do tej tragedii. Ostatecznie ustalono, że nastolatek dał się namówić do udziału w tzw. „wyzwaniu”, upowszechnionym na portalu społecznościowym Tik Tok. Wyzwanie to, zwane z angielska „Blackout Challenge” (utrata przytomności) polega na możliwie najdłuższym wstrzymaniu oddechu. Wówczas to w mózgu pozbawionym tlenu powstają halucynacje, podobne do wizji narkotycznych. Kiedy jednak człowiek zbyt długo nie oddycha, wówczas najpierw traci przytomność, a potem umiera.

Do tej pory, na całym świecie, ujawniono co najmniej 7 przypadków zgonów dzieci, które „bawiły się” w „Blackout Challenge”. Ich rodzice złożyli pozwy do sądów przeciwko platformie Tik Tok, oskarżając ją o nie zablokowanie śmiercionośnego challengu. Szefowie Tik Tok bronią się podając, iż zablokowano możliwość wyszukiwania hasła Blackout. Gracze znaleźli jednak tzw. „obejście”. Wyzwanie „utrata przytomności” nie jest bynajmniej pierwszym takim igraniem ze śmiercią za pośrednictwem internetu. Wcześniejsze grupowe „wyciskanie” adrenaliny w mediach społecznościowych, też miało tragiczne skutki.

Uzależnienie

Internet jest pełen pułapek i sideł zastawionych na dzieci, nieświadomych czyhających tam na nie niebezpieczeństw. Samo długotrwałe przebywanie w odrealnionym, cyfrowym świecie prowadzi do uzależnienia. Dziecko uzależnione od internetu, traci kontakt z rzeczywistością, a kiedy pozbawi się go dostępu do sieci, staje się agresywne. Czasem tak bardzo, iż potrafi zranić, albo nawet zabić. Świeża jest tragedia, do której doszło w tym roku, w domu położonym niedaleko hiszpańskiego miasteczka Elche. Kiedy rodzice, z powodu złych wyników w nauce, odcięli dostęp do internetu swojemu 15-letniemu synowi, ten wpadł w szał i zastrzelił całą swoją rodzinę – rodziców i brata.

Skala problemu uzależnienia od bycia w sieci widoczna jest chociażby bo gwałtownie rosnącej liczbie psychiatrycznych oddziałów odwykowych od interentu na całym świecie, również w Polsce. Ministerstwo zdrowia uruchomiło niedawno program „Terapia dla dzieci i młodzieży uzależnionych od nowych technologii cyfrowych”. Już 12 dużych ośrodków zdrowia psychicznego w całej Polsce bierze udział w tym programie. Ośrodki te znajdują się na ogół w dużych miastach, takich jak m.in. Warszawa, Wrocław, Białystok, Szczecin, Łódź, Toruń czy Siemianowice Śląskie.

Pornografia

Jednym z największych niebezpieczeństw grożących dzieciom, poruszających się w sieci, jest wszechobecna tam pornografia, która bardzo mocno degeneruje młode umysły i szybko je uzależnia. Według badań naukowych mózg dziecka nie jest przygotowany na zmierzenie się z treściami pornograficznymi, które czynią w nim wielkie spustoszenie. Te przedwczesne i nieuporządkowane doznania seksualne, mają bardzo negatywny wpływ na późniejsze – życie dorosłe. – Osoby, które miały wczesny kontakt z pornografią, np. w wieku 12 lat bądź wcześniej, o wiele częściej wskazują na problemy związane z czerpaniem satysfakcji w związku małżeńskim – powiedział podczas jednego z wykładów wybitny specjalista – dr hab. Piotr Rzymski z Zakładu Medycyny Środowiskowej na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Niestety te problemy są częstym powodem rozbicia małżeństwa. Z danych statystycznych wynika również, że osoby uzależnione od pornografii o wiele częściej, niż osoby nie uzależnione, dopuszczają się gwałtów i przemocy wobec kobiet.

Rozwiązaniem dla rodziców są na pewno odpowiednie programy, które blokują strony pornograficzne oraz tego rodzaju reklamy. Jedną z najskuteczniejszych takich zapór są przeglądarki internetowe, produkowane przez firmy profesjonalnie zajmujące się tworzeniem programów antywirusowych. Pomysłowość naszych dzieci jest jednak ogromna i potrafią one skutecznie poradzić sobie z różnego rodzaju blokadami stron, dlatego nieodzowna jest rodzicielska kontrola. Co jakiś czas trzeba zasiąść do komputera naszej pociechy i sprawdzić czy wszystko jest w porządku, bo bez tego zdrowego monitoringu, nasza pociecha może stać się dla nas ciężkim utrapieniem. Wystarczy, że same naturalne przemiany rozwojowe w wieku nastoletnim są dla rodziców poważnym wyzwaniem, po co więc sobie jeszcze dokładać. Pewien mądry i wesoły człowiek powiedział „Kto przeżyje trudy wieku nastoletniego swoich dzieci – temu czyściec będzie darowany”. I tej nadziei się trzymajmy.

Gry śmierci

Inną „toksyną” związaną z komputerem, grasująca nie tylko w przestrzeni internetu, są agresywne gry komputerowe. Pełno w nich przemocy, krwawych i brutalnych scen. Oglądnie, a do tego jeszcze uczestnictwo w zabijaniu na ekranie, wulgarny język gier, nie może pozostać bez negatywnego wpływu na umysły graczy. Cyfrowe gry są coraz bardziej nasycone wszelkiego rodzaju dewiacjami i agresją. Ich bohaterowie to przeważnie seryjni mordercy, psychopaci, zombi, wampiry i demony. Godziny, które gracze spędzają w takim ciemnym towarzystwie, na pewno im nie służą. Jak mówi stare, mądre przysłowie „Z kim przestajesz takim się stajesz”.  

Kiedy któregoś razu odwiedzałem kuzyna, wszedłem do pokoju jego nastoletnich synów, żeby się z nimi przywitać. Obaj grali właśnie na komputerze w bardzo drastyczną grę. Gdy zobaczyłem na ekranie monitora skalę okrucieństwa i przemocy, aż zimny pot mnie oblał. Poczułem się jakbym znalazł się nagle w przedsionku piekła. Zapytałem chłopaków jak mogą na to patrzeć i to wiele godzin. Jeden z nich odpowiedział ze spokojem „To tylko gra”. Jak muszą być znieczulone sumienia osób uczestniczących w tych cyfrowych igrzyskach śmierci? Jak stępiona ludzka wrażliwość?  

Uwodzenie

Dla pedofilów sieć internetowa stała się siecią, którą łowią dzieci. Te szatańskie łowy doczekały się nawet swojej anglojęzycznej nazwy – grooming. Pedofil tworzy profil na ulubionym portalu społecznościowym upatrzonej ofiary. Podaje się tam za dziecko, najlepiej rówieśnika osoby małoletniej, którą chce skrzywdzić. Zwyrodnialec obserwuje ofiarę, stara się zdobyć jej zaufanie poprzez przyjazne rozmowy, wysyłanie  swoich fałszywych zdjęć. Wszystko to, aby wyłudzić od dziecka jego adres zamieszkania lub szkoły. Kiedy mu się to uda, wówczas może już uderzyć.

Cyberprzemoc

Agresja w internecie przejawia się na wiele sposobów i ma wiele imion. Trollowanie to różnego typu nieprzyjazne zachowania wobec innych użytkowników portali społecznościowych, prowadzone w celu rozbicia ich dyskusji. Flamingiem nazywa się sprowadzanie rozmowy do tonu jak najbardziej agresywnego i wulgarnego. Doskonale znany hejt to obraźliwe, nienawistne wypowiedzi kierowane wobec innych osób. Można by tu jeszcze długo wymieniać te angielskie imiona nienawiści, obecnej w sieci. Ale może lepiej sobie tego oszczędźmy. Dość powiedzieć, że przemoc w internecie nie jest wirtualna, ale realna. Do tego stopnia, że potrafi zabić.

Mój przyjaciel, opowiedział mi historię dziewczyny o bardzo kruchej psychice, która po zawodzie miłosnym, targnęła się na swoje życie. Odratowano ją. Przeszła terapię, stanęła na nogi. Zdawało się, że poukłada sobie życie. Niestety internetowi hejterzy przypuścili na nią atak. Jeden z tych nienawistników napisał „jest nieudacznikiem, nawet samobójstwa nie potrafi popełnić”. To było jak kamieniowanie. Policja podała w komunikacie, że druga próba samobójcza była niestety skuteczna. Ale tak naprawdę to nie ona się zabiła – zabiła ją ludzka nienawiść, zwana internetowym hejtem.

Nie pozostawiajmy dzieci samych z cyfrową hydrą

Najnowsze badania wskazują, że współczesny rodzic jest bardzo często nieobecny w cyber świecie swojego dziecka. W 60 proc. domów rodzice nie stawiają dzieciom żadnych granic w korzystaniu z internetu, a wiadomo, że dzieci same sobie tych granic nie postawią.  Siedzą, czy leżą godzinami ze wzrokiem utkwionym w ekran monitora lub smartfona. Trwanie w takim bezruchu jest częstym powodem nadwagi, lub innej skrajności – niedowagi, gdyż dziecko urzeczone wirtualną rzeczywistością, nie da rady oderwać się od niej, nawet na posiłek. Brak ruchu, świeżego powietrza prowadzi do utraty zdrowia, osłabienia odporności. Wady wzroku to obecnie wśród dzieci i młodzieży prawdziwa plaga, a to też efekt obciążania wzroku gapieniem się w ekran z bliskiej odległości. Kolejnym „efektem ubocznym” braku ograniczania przez rodziców czasu, które dzieci spędzają przy monitorach, jest brak snu naszych pociech. Niewyspanie odbija się niezdrowa czkawką w postaci braku zdolności koncentracji, co prowadzi do słabych wyników w nauce i wzmożonej nerwowości, a nawet depresji i nerwic.

Warto więc znaleźć czas dla dziecka. Nie wykręcać się sianem, że muszę dużo pracować, zarabiać, mam inne obowiązki. Jeżeli nie znajdziemy czasu dla dziecka, to możemy je – stracić. Cóż wówczas będą znaczyły nasze pieniądze, praca i obowiązki? Przecież czas przeżyty z osobą bliską, to czas najlepiej przeżyty. Postarajmy się więc wyrwać swoje dziecko, choć na krótki czas, ze świata wirtualnego i zainteresować go światem realnym, który jest bez porównania piękniejszy i ciekawszy. Mogą w tym pomóc wspólne spacery, sporty, gry, zabawy na świeżym powietrzu, w otoczeniu przyrody. Dobrze jest też pomóc dziecku w odkrywaniu jego talentów i zachęcić, aby je rozwijało. Wspólne, dobre spędzanie czasu razem z dzieckiem buduje zdrową relację, która jest podstawą, do tego, aby dziecko nie bało się nam powiedzieć o swoich problemach i radościach, również do tego, aby wysłuchało naszej opowieści o Stwórcy, świecie i prawdziwym sensie życia. 

Adam Białous

W ramach darmowej pomocy daliśmy Ukrainie 200 tys. ton węgla. [Raczej 431 tys. ton]. Ukraina właśnie nam sprzedaje 100 tys. Rząd PiS dziękuje.

Jarek Adamski https://czyztak.pl/kategoria/gospodarka/ramach-darmowej-pomocy-dalismy-ukrainie-200-tys-ton-wegla-ukraina-wlasnie-nam-sprzedaje-100-tys-rzad-pis-dziekuje/

W Polsce nie ma węgla, Polska sprowadza błoto z węglem z różnych kierunków świata. Jednocześnie wciąż eksportujemy węgiel Polski. Ten z Bogdanki trafia np. do Ukrainy. Przy okazji wielkiego wsparcia dla naszego wschodniego sąsiada, w postaci miliardów Euro, przekazujemy także np. 200 tys. ton węgla w ramach pomocy. [tylko w I półroczu 2022 poszło na Ukrainę 431 tys. ton a nie 220 tys. zob na końcu md]

W sobotę Ukraina przekazała, że sprzeda nam 100 tys. ton węgla.

Ukraina jest gotowa, by rozpatrzeć możliwość wprowadzenia kwot eksportowych węgla do Polski – oświadczył w sobotę ukraiński premier Denys Szmyhal. Chodzi o 100 tys. ton we wrześniu, które teraz są krytycznie potrzebne naszym polskim partnerom – mówił premier Ukrainy.

Mamy wystarczające zapasy węgla, więc możemy pomóc naszym polskim braciom przygotować się do tej zimy – oświadczył w sobotę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

W następstwie wczorajszych uzgodnień z premierem Mateuszem Morawieckim przeprowadziłem naradę na temat wsparcia naszych polskich braci tej jesieni i zimy w kwestii współpracy energetycznej – powiedział Zełenski na opublikowanym w sobotę wieczorem nagraniu.

W pierwszym półroczu 2022 r. z polskich kopalń wyeksportowano i wywieziono do innych krajów Unii Europejskiej 981 tys. ton węgla – wynika z odpowiedzi wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika na interpelację poselską Joanny Muchy z Polski 2050, do której dotarł „Fakt”.

Z tego 560 tys. ton trafiło do Czech, 220 tys. – na Ukrainę (w ramach pomocy), a 10 tys. ton do Niemiec. Dla porównania, w 2020 r. Polska eksportowała ponad 1,03 mln ton węgla, w zeszłym roku – 2,08 mln ton.

Obecnie nie ma przepisów, które zabraniałyby eksportu i wywozu węgla z Polski. Eksport tego surowca regulują stosowne umowy handlowe, które zostały zawarte przez spółki przed wybuchem wojny na Ukrainie. Należy podkreślić, że zerwanie tych umów naraziłoby poszczególne spółki na kary – mówi wiceminister Pyzik

===================

tylko w I półroczu 2022 poszło na Ukrainę 431 tys. ton a nie 220 tyś jak podał min. Piotr Pyzik. https://twitter.com/Bob_Gedron/status/1569411549445464068

===============

Astronomiczne zarobki żydowsko-ukraińskiego króla pornografii.

Jakkolwiek Żydzi stanowią zaledwie dwa procent amerykańskiej populacji, są prominentnie obecni w przemyśle pornograficznym.

https://www.bibula.com/?p=136200

Jedna z największych platform internetowych oferujących pornografię, wypłaciła swojemu właścicielowi pół miliarda dolarów (433 miliony funtów), donosi BBC News.

Leonid Radvinsky, ukraiński Żyd, określany przez niektórych jako król ukraińskiej pornografii, otrzymał w ciągu 18 miesięcy 433 miliony funtów dywidendy: 246 milionów w 2021 roku i kolejne 233 miliony od listopada 2021.

W tym czasie dwa miliony „twórców” platformy OnlyFans, zarobiło 4 miliony dolarów, rozbierając się, uczestnicząc w aktach i scenach pornograficznych, często najbardziej wyuzdanych, perwersyjnych i okrutnych.

Platforma pornograficzna wielokrotnie była krytykowana za nieprzestrzeganie sprawdzania wieku, zarówno „twórców”, czyli osób dostarczających zdjęcia i filmy pornograficzne, jak i odbiorców.

W 2021 roku BBC News wykazało, że platforma dopuszcza do umieszczania treści pornograficznych z udziałem niepełnoletnich, a nawet dzieci stają się „twórcami” treści o charakterze seksualnym, używając fałszywych dowodów tożsamości, za pomocą których mogły z łatwością założyć sobie konto.

OnlyFans, założona w 2016 roku osiągnęła 220 milionów użytkowników i ponad dwa miliony „twórców”, a w czasie tzw. pandemii odnotowała 128% wzrost popularności wśród „fanów”.

Leonid Radvinsky (l. 40) już będąc nastolatkiem prowadził, z terenu Stanów Zjednoczonych, nielegalną działalność internetową oferując hasła do stron internetowych specjalizujących się w najbardziej wyuzdanej i brutalnej pornografii  – ujawnił w zeszłym roku Forbes.

W wieku 21 lat został oskarżony – przez Microsoft i Amazon – za wysyłanie miliardów email spamowych, którą to działalność prowadził już przez kilka lat jako niepełnoletni. Używał on wykradzionej bazy danych użytkowników Hotmail.

Od 2016 roku skupił się na rozbudowywaniu platformy OnlyFans, która – jak widać – przysporzyła mu największych zysków.

Radvinsky unika rozgłosu, prasy i mediów, dbając o rozwijanie biznesu. Wpisuje się on w ramy gangu prowadzącego przemysł pornograficzny, który stał się domeną żydowskich „przedsiębiorców”.

Żydowska specjalność

Jak pisze znawca tematu, żydowski profesor Nathan Abrams, na łamach żydowskigo pisma The Jewish Quartely, „Jakkolwiek Żydzi stanowią zaledwie dwa procent amerykańskiej populacji, są prominentnie obecni w przemyśle pornograficznym”.

Abrams, opisując rolę właścicieli jak i „twórców”, dodaje, że „Żydzi stanowią większość aktorów występujących w filmach pornograficznych tworzonych w latach 1970-1990, a Żydówki znaczącą liczbę porno-stars.”

Po okresie papierowych wydań pism pornograficznych – w której to „przedsiębiorczości” od końca XIX wieku dominowali – w dzisiejszej dobie internetowego rozwoju Żydzi skorzystali z możliwości rozbudowując swoje imperia, oferując „twórcom” możliwości zarobku i „sławy”.

Prof. Nathan Abrams pisze: „Tak jak Żydzi nadreprezentatywnie uczestniczyli w radykalnych ruchach, tak i teraz nadreprezentatywnie obecni są w przemyśle pornograficznym.”

Motorem: nienawiść i zysk

Z czego wynikają takie ukierunkowania tej specyficznej nacji? Prof. Nathan wyjaśnia: „Żydowskie zaangażowanie w przemysł porno jest rezultatem atawistycznej nienawiści do chrześcijańskiego autorytetu.”

W swoisty sposób zgadza się z prof. Abramem nijaki Al Goldstein, wydawca pornograficznego pisma Screw, założonego w 1968 roku jako konkurencja dla Playboya: „JEDYNYM powodem, dla którego Żydzi są w biznesie pornograficznym, jest to, że wydaje nam się, iż Chrystus jest do kitu [w oryginale: sucks, co ma bardziej obraźliwe znaczenie], katolicyzm jest do kitu. Nie wierzymy w autorytaryzm.”

Prof. Nathan Abram podsumowuje celnie, pisząc: „Żydzi próbują osłabić dominującą w Ameryce kulturę chrześcijańską poprzez działalność wywrotową przeciwko moralności.”

Jak widać ze swobodnie działającego przemysłu pornograficznego, przy bierności płochliwych, ogłupionych i przekupionych chrześcijan, udaje się im z łatwością osiągnąć zamierzone cele.

Oprac. www.bibula.com
2022-09-15

ZOB. RÓWNIEŻ:

oraz

oraz

oraz

oraz

oraz

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Zielona Rewolucja zjada.. szkło!! Więc… samochody podrożeją…

[a to tytuł tego żurnalisty MD:] „Europa musi się szykować na samochody bez szyb. W sam raz na zimę”. [artykulik napisany głupawo, niby prześmiewczo.

Ale.. szkło jest znane od początku cywilizacji ludzkiej. Wytapiano je w ognisku. I teraz – „zielona rewolucja” nas chce go pozbawić… Mirosław Dakowski]

======================================

https://spidersweb.pl/autoblog/samochody-bez-szyb-kryzys-braki-szkla/

Samochody bez szyb mogą niedługo stać na przyfabrycznych parkingach, bo nadciąga kolejny kryzys w branży dostaw. Tym razem będzie problem ze szkłem.

Od dwóch lat słowo kryzys jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Półprzewodniki, ropa, gaz, stal, metale szlachetne. Tego wszystkiego brakuje, przez co biedni producenci nie mogą oferować klientom podstawowych wersji swoich samochodów, bo mają na nich zbyt niską marżę. Pomimo tych braków koncerny motoryzacyjne zanotowały w zeszłym roku gigantyczne zyski. Nie wyszliśmy jeszcze z tych kryzysów, a okazuje się, że nadciąga kolejny. Tym razem zabraknie szyb, bo jest problem z produkcją szkła. Producenci już zacierają ręce.

Samochody bez szyb nadciągają [to ma być dowcip? Chodzi tylko o zwiększenie ceny!! md]

Wall Street Journal informuje, że Volkswagen zaczyna gromadzić szyby, żeby przygotować się na nadciągający kryzys z dostępnością szkła. Dodatkowo szuka nowych dostawców szkła spoza Europy. Niedobór szkła ma być spowodowany sankcjami nałożonymi na Rosję. Z ich powodu gaz ziemny, który jest używany do produkcji szkła, znacznie podrożał i jest go mniej. Dodatkowo Europa przygotowuje się na trudną zimę, więc w zachodnich państwach tworzone są plany jak ja przetrwać w obliczu niedoboru gazu. Jeden z planów zakłada zmniejszenie dostaw gazu ziemnego do zakładów produkcyjnych, dzięki czemu obywatele będą mogli mieć ciepło w swoich domach i mieszkaniach.

Dlatego Volkswagen gromadzi tyle szklanych komponentów ile może, bo za dwa miesiące ich cena może wystrzelić w powietrze. [i o to chodzi, frajerzy!!! MD]

Kryzys w branży szklanej dotknie wszystkich

Tych, którzy i tak nie kupują nowego samochodu, więc wydaje im się, że kryzys ze szkłem ich nie dotyczy, spieszę z wyjaśnieniem, że są w błędzie. Nie zliczę branż, w których szkło jest potrzebne — budowlana, farmaceutyczna, spożywcza to tylko niektóre z nich. Problemem jest również to, że pieców i maszyn formujących szkło nie da się po prostu zatrzymać ot tak, bo znajduje się w nich płynne szkło, które po ustaniu ogrzewania stwardnieje i popsuje maszyny. Zakłady produkcyjne szukają innych metod ogrzewania, ale okazuje się, że nie dość, że są kosztowne, to wymagają czasu. [sic!! MD]

Oprócz producentów motoryzacyjnych ten problem dotyka browary. Szykują nam się trudne czasy. Nie dość, że  ze względu na ceny prądu i opału trzeba będzie siedzieć po ciemku w zimnie, to jeszcze zabraknie piwa, a w samochodzie trzeba będzie jeździć w kasku. [Aż wstrząsa mnie głupota tego komentarza… MD]

Biden podpisuje rozkaz wykonawczy mający na celu rozpętanie trans-humanistycznego piekła na Amerykę i świat

[publikuję z pewnym wahaniem: Może ktoś z USA sprawdzi, czy rzeczywiście Józio taki papier podpisał. Bo TO rzeczywiście piekielne.. Mirosław Dakowski]

https://gloria.tv/post/iqqtsANneywT4Gkytx7t1cqBV
Jeśli ktokolwiek potrzebował dowodu, że siły pchające dźwignie za bezmyślnym kretynem, który siedzi w Owalnym Gabinecie, są w pełni zgodne z agendą Światowego Forum Ekonomicznego / Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczącą tyranii biomedycznej i transhumanizmu, nie szukaj dalej niż zarządzenie wykonawcze, które podpisał Joe Biden w poniedziałek 12 września.
Po cichu zdobywszy podpis Bidena na tym dokumencie, jego opiekunowie mogli dać nam najbardziej złowieszczy znak, że stoimy na progu technokratycznego systemu bestii jednego świata. Przygotuj się, aby zająć stanowisko, ponieważ za chwilę stanie się o wiele bardziej intensywne.
Orwellowski tytuł tego dokumentu, Zarządzenie wykonawcze w sprawie rozwoju innowacji w dziedzinie biotechnologii i bioprodukcji na rzecz zrównoważonej, bezpiecznej i bezpiecznej amerykańskiej biogospodarki , zapewni, że jego znaczenie przeleci ponad głowami 99 procent mediów, nawet konserwatywnych.
Przeczytają to i ziewają. Błagam wszystkich czytających ten artykuł, aby nie popełniali tego samego błędu.
Ze względu na tajemny język naukowy, w którym napisano ten dokument, nawet większość z tych, którzy poświęcają czas na jego przeczytanie i przestudiowanie (zapewniam, że nie Biden) nie zrozumie w pełni tego, co jest zlecane przez Biały Dom.
Właśnie tam staramy się pomóc.
Karen Kingston, były pracownik firmy Pfizer i obecny analityk branży farmaceutycznej i urządzeń medycznych, pomaga nam rozszyfrować, co się dzieje w tym zarządzeniu.
Kingston stwierdził w poście na Twitterze:
„Pozwólcie mi czytać między wierszami dla Ameryki. Rozporządzenie wykonawcze Bidena z 12 września 2022 r. deklaruje, że Amerykanie muszą zrzec się wszystkich praw człowieka, które stoją na drodze transhumanizmu. Standardy bezpieczeństwa badań klinicznych i świadoma zgoda zostaną wyeliminowane, ponieważ staną na drodze do powszechnego uwolnienia technologii edycji genów potrzebnych do połączenia ludzi z AI, aby osiągnąć społeczne cele Nowego Porządku Świata, zbrodnie przeciwko ludzkości są nie tylko legalne, ale obowiązkowe”.
Oto jeden z najbardziej niepokojących fragmentów rozporządzenia wykonawczego Bidena:
„Musimy opracować technologie i techniki inżynierii genetycznej, aby móc pisać obwody dla komórek i przewidywalnie programować biologię w taki sam sposób, w jaki piszemy oprogramowanie i programujemy komputery… w tym za pomocą narzędzi komputerowych i sztucznej inteligencji…


Patrick Wood, ekonomista i autor kilku książek o technokracji, od czterech dekad śledzi ruchy transhumanistyczne i globalne ruchy technokratyczne. Powiedział mi, że Kingston nie przesadza.
Powiedział, że to EO jest dowodem na to, że gałąź wykonawcza jest teraz własnością przemysłu biomedycznego/farmaceutycznego. Odtąd to Katy zablokuje drzwi.
„Transhumaniści z Big Pharma całkowicie przejęli politykę rządu i fundusze podatników, aby promować swój własny antyludzki program hakowania oprogramowania życia” – powiedział mi Wood. „To również wyraźnie pokazuje, kto ma władzę i kto ustala politykę w Ameryce”.
Wstrzyknięcia mRNA, które już weszły do ciał co najmniej 70 procent dorosłych w USA (i mniejszego odsetka dzieci) wyznaczają „bramę do transhumanizmu”. Powiedzieli nam o tym Kingston, a także nieżyjący już dr Zev Zelenko i dr Robert Malone, współtwórca platformy mRNA.
LeoHohmann.com była jedną z pierwszych stron, które dały ostrzeżenie na byłego dyrektora medycznego Moderny, Tal Zaksa, który powiedział światu prosto w grudniu 2017 roku, że „ Zhakowaliśmy oprogramowanie życia ” i że ta edycja genów mRNA biotechnologia zostałaby włączona do szczepionek, aby leczyć i zapobiegać wszelkim chorobom. Widzieliśmy, jak dobrze działają, kiedy miliony chorują, a dziesiątki tysięcy umiera po otrzymaniu dwóch lub więcej dawek zastrzyków Covid oferowanych przez Moderna i Pfizer. Gdy FDA i CDC są teraz całkowicie na pokładzie, ta technologia mRNA jest stosowana w wielu innych szczepionkach, w tym w szczepionkach przeciw grypie.
Nakaz wykonawczy z 12 września został bez wątpienia wprowadzony jako wsparcie dla dalszych eksperymentów na populacji ludzkiej i spodziewam się, że przemysł szczepionkowy wykorzysta go do maksimum. Wkrótce zobaczymy powrót mandatów szczepienia, tym razem bardziej zaciekle nadzorowanych i egzekwowanych niż wcześniej.
Ten EO mógł również zostać zsynchronizowany, przynajmniej częściowo, w oczekiwaniu na nowy traktat pandemiczny, który administracja Bidena ma nadzieję, że przejdzie w przyszłym roku przez Światową Organizację Zdrowia ONZ. Traktat ten przeniesie suwerenność w sprawach „nagłych sytuacji zdrowotnych” z poziomu krajowego na WHO.
Wood powiedział, że zamierzonymi konsekwencjami EO jest przesunięcie granicy modyfikacji genetycznej wszystkich żywych istot, a zwłaszcza ludzi. Wierzy, że to ostatecznie wywoła największą publiczną reakcję we współczesnej historii.
„Biden zobowiązuje się nie tylko do finansowania, ale także do transformacji całego rządu, aby wesprzeć ten antyludzki plan od góry do dołu” – pisze Wood. „Automatycznie blokuje również każdą agencję lub dział przed sprzeciwem”.
Poniżej przedstawiamy tylko kilka najważniejszych informacji zacytowanych bezpośrednio z dokumentu:
-Termin „biotechnologia” oznacza technologię, która ma zastosowanie lub jest możliwa dzięki innowacjom nauk przyrodniczych lub opracowywaniu produktów.
-Termin „bioprodukcja” oznacza wykorzystanie systemów biologicznych do opracowywania produktów, narzędzi i procesów na skalę komercyjną.
-Termin „biogospodarka” oznacza działalność gospodarczą wywodzącą się z nauk przyrodniczych, szczególnie w obszarach biotechnologii i bioprodukcji, obejmującą przemysł, produkty, usługi i siłę roboczą.
-Termin „dane biologiczne” oznacza informacje, w tym powiązane deskryptory, pochodzące ze struktury, funkcji lub procesu systemu biologicznego (systemów biologicznych), które są mierzone, gromadzone lub agregowane w celu analizy.
-Termin „kluczowe obszary badań i rozwoju” obejmuje podstawowe badania i rozwój wschodzących biotechnologii, w tym biologię inżynieryjną; inżynieria predykcyjna złożonych systemów biologicznych, w tym projektowanie, budowanie, testowanie i modelowanie całych żywych komórek, komponentów komórkowych lub systemów komórkowych; ilościowe i oparte na teorii multidyscyplinarne badania mające na celu maksymalizację konwergencji z innymi technologiami prorozwojowymi; oraz nauki regulacyjne, w tym opracowywanie nowych informacji, kryteriów, narzędzi, modeli i podejść do informowania i wspomagania podejmowania decyzji regulacyjnych. Te priorytety w zakresie badań i rozwoju powinny być połączone z postępami w modelowaniu predykcyjnym, analityce danych, sztucznej inteligencji, bioinformatyce, wysokowydajnych i innych zaawansowanych systemach obliczeniowych, metrologii i normach opartych na danych oraz innych technologiach wspomagających nauki o życiu.
-Termin „nauki przyrodnicze” oznacza wszystkie nauki, które badają lub wykorzystują żywe organizmy, wirusy lub ich produkty, w tym wszystkie dyscypliny biologii i wszystkie zastosowania nauk biologicznych (w tym biotechnologię, genomikę, proteomikę, bioinformatykę oraz badania farmaceutyczne i biomedyczne, oraz technik), ale z wyłączeniem badań naukowych związanych z materiałami radioaktywnymi lub toksycznymi chemikaliami niepochodzącymi z biologii, lub syntetycznymi analogami toksyn.

Oznacza to, że ludzie będą wydobywać dane w celu ich najbardziej osobistego posiadania, ich właściwości DNA i genomu, a rząd nie zapewni żadnej ochrony.
W rzeczywistości będzie wspierany i postrzegany jako zielone światło dla praktyków biomedycznych na całym świecie. Celem technokratycznych właścicieli Agendy 2030 jest katalogowanie, mapowanie i monitorowanie każdej żywej istoty na ziemi.
Zostało to nakreślone na początku 2000 roku przez nieżyjącą już badaczkę Rosę Koire i ułożone w formie książkowej w 2011 roku za pomocą „ Za zieloną maską: Agenda ONZ 21 ”. Koire była demokratką, ale rozumiała, że obalenie Ameryki, a właściwie każdego narodu dawniej wolnego świata, nie zostanie dokonane przez lewicę czy prawicę, ale przez ponadnarodowych globalistów, którzy nie są przywiązani do żadnego konkretnego narodu. W rzeczywistości ci globaliści nienawidzą modelu państwa narodowego, który dominuje nad światem od tysięcy lat. Ich celem jest „globalne zarządzanie” i mówią to głośno we własnych dokumentach.
Nie bać się.
Nie daj się zastraszyć.
Prawda nie zostanie pokonana.
Ludzkość zwycięży te antyludzkie eugeniki, ponieważ mamy żywe dusze i jesteśmy stworzeni na obraz Świętego Boga z indywidualną wolną wolą.
Dzięki temu my, ludzie, jesteśmy w stanie nawiązać osobistą więź z Jezusem Chrystusem i jedynym Trójjedynym Bogiem Biblii. Ci, którzy łapią przynętę globalistów i poddają się światowemu systemowi, w istocie oddadzą swoje człowieczeństwo w zamian za puste obietnice bezpieczeństwa i ochrony. Staną się transludźmi, tracąc w pewnym momencie zdolność łączenia się z Bogiem. To bardzo duży krok i decyzja, która prędzej czy później stanie przed każdym człowiekiem, gdy ta technologia się rozwinie. Twoja dusza będzie zależeć od wyboru, którego dokonasz. Czy pójdziesz za Bogiem, czy za człowiekiem?
Przede wszystkim jest to walka duchowa.
Musimy nadal ujawniać złowrogi program transhumanistyczny, że ci globalistyczni drapieżcy zrobili wszystko, co w ich mocy, aby ukryć je w naukowym języku ojczystym, o którym wiedzą, że zachwyci i zmistyfikuje przeciętnego człowieka. Odszyfrowaliśmy to dla Ciebie w tym artykule od dwóch najlepszych chrześcijańskich ekspertów na ten temat dostępnych obecnie na świecie – Karen Kingston i Patricka Wooda. [No, tu już wyraźnie przersadzili!! M. D.]

Dlaczego Watykan popiera globalistów.?!?

Globalna konkurencja dla Chrystusa https://dorzeczy.pl/religia/343630/globalna-konkurencja-dla-chrystusa.html

Paweł Chmielewski  22-09-11

Kościół katolicki przez wszystkie wieki w absolutnym centrum swojego przepowiadania stawiał Ewangelię. Dzisiaj jej miejsce zajmują coraz częściej „zrównoważony rozwój” i inne świeckie programy przebudowy społeczeństw. Stolica Apostolska ma nadzieję, że pomoże to wypracować nowy globalny porządek – nadzorowany przez jakąś formę światowego rządu.

Światowe Dni Młodzieży są co do zasady wielkim spotkaniem młodzieży katolickiej z biskupem Rzymu. W Lizbonie w 2023 r. mówić będzie się jednak nie tylko o „programie”, jaki ma Jezus Chrystus dla każdego człowieka.

Drugim z wielkich tematów będzie… „Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. „Agenda…” jest programem Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjętym w 2015 r. przez wszystkie państwa członkowskie. Stanowi w prostej linii kontynuację „Milenijnych Celów Rozwoju”, które skupiona w ONZ „społeczność międzynarodowa” zobowiązała się zrealizować już wcześniej. Zgodnie z „Agendą…” do roku 2030 państwa członkowskie mają osiągnąć 17 celów, takich jak położenie kresu biedzie i głodowi, ochrona środowiska naturalnego czy walka o sprawiedliwość płciową. Stolica Apostolska nie jest członkiem ONZ i nie podpisała „Agendy…”. Na ŚDM w Lizbonie jednak to ten dokument – jak napisali kościelni organizatorzy w ogłoszonym 22 kwietnia „liście zobowiązującym” – ma być „głównym celem” zgromadzonych katolików.

Wskazano konkretnie na cele „Agendy…” dotyczące zdrowia, edukacji, ekonomii, ekologii oraz równości płci. Pod tym ostatnim punktem, jak głosi „Agenda…”, kryje się m.in. postulat „zapewnienia powszechnego dostępu do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych”. Z dokumentów pomocniczych, do których odsyła ONZ celem wyjaśnienia treści tych haseł, wynika, że obejmują one m.in. aborcję, antykoncepcję i gender mainstreaming. To oczywiście żadna tajemnica. ONZ od dawna lansuje koncepcję uznania aborcji czy „zmiany płci” za podstawowe prawa człowieka. W 2020 r. stosowne agendy ONZ wyraziły ostrą krytykę wobec Polski w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego dotyczącym zakazu aborcji eugenicznej. Bazując na sporządzonym wcześniej proaborcyjnym biuletynie, ONZ sugerowała, że Polska „torturuje” kobiety, nie pozwalając na realizację rzekomego prawa. Później tego rodzaju aktywność ONZ wobec naszego kraju była jeszcze wiele razy ponawiana. Również w 2020 r. Organizacja ogłosiła obszerny biuletyn poświęcony konieczności implementacji na całym świecie genderyzmu.

Sojusz z globalistami

Można byłoby pomyśleć, że powiązanie celów katolickich ŚDM z „Agendą 2030” to wypadek przy pracy, bo Watykan nie będzie przecież promować wśród młodzieży aborcji ani LGBT. Być może nie będzie, choć trudno tu o kategoryczne sądy: papieskie wsparcie dla proaborcyjnych demokratów w USA czy wysiłki Franciszka na rzecz pozyskania przychylności tęczowych środowisk każą wątpić w istnienie nieprzekraczalnych granic w omawianych kwestiach.

ŚDM w Lizbonie odsyłają nas jednak do zupełnie innego pytania: Dlaczego jedno z centralnych ewangelizacyjnych przedsięwzięć Kościoła katolickiego nie tylko zamierza skupiać się na Chrystusie i Maryi, lecz także jako „główny cel” stawia sobie włączenie się w rewolucyjną „Agendę 2030”? Innymi słowy:Dlaczego Stolica Apostolska podejmuje bliską współpracę z globalistycznymi organizacjami głoszącymi jawnie antychrześcijańskie poglądy? Odpowiedź zdaje się kryć w użytym przed chwilą przymiotniku „globalistyczny”.

Stolica Apostolska od wielu lat, a od początku pontyfikatu Franciszka w szczególności, włącza się chętnie w najrozmaitsze inicjatywy o globalistycznym charakterze, nie bacząc wcale na ich zgoła niechrześcijańskie konotacje i cele – tak jakby sam fakt ich globalnego zasięgu wszystko tłumaczył i uzasadniał. Watykan nierzadko sam rozpoczyna tego rodzaju przedsięwzięcia. W 2020 r. papież powołał do życia „Globalny Pakt Edukacyjny”, który promuje podejmowanie działań na rzecz wykształcenia przyszłych pokoleń w duchu powszechnego braterstwa i walki z dyskryminacją; z założenia odchodzi się tu od różnic konfesyjnych, które muszą ustąpić wspólnocie trudzącej się na rzecz budowy sprawiedliwości i pokoju.

/…/

https://tygodnik.dorzeczy.pl/_thumb/47/b5/c8d3da1682c43ebd06d267bcf36b.jpeg

Książka REQUIEM DLA AMELII EARHART [popr.]

Szanowni Państwo
Informuję, że wprowadziłem dziś do sprzedaży elektroniczną wersję książki REQUIEM DLA AMELII EARHART
Zachęcam do zakupu, a poniżej umieszczam urywek jednego z rozdziałów
Sławomir M. Kozak 

Na rynku pojawiła się w roku 2021, mało reklamowana książka, napisana przez Roberta Ballard’a i Christophera Drew, zatytułowana „W głębinach. Wspomnienia człowieka, który odkrył wrak Titanica”. (…) Poza opisem życia prywatnego, w wielu miejscach niezwykle osobistym oraz ogromnego dorobku naukowego, na kartach książki znalazło się wiele ciekawych opowieści o podwodnych wyprawach tego niezwykłego eksploratora.
Człowiek, który dokonał wspaniałych odkryć, wiernie w książce przedstawionych, ostatni rozdział, zatytułowany „W poszukiwaniu Amelii”, poświęcił jedynej, nieudanej misji swego życia. To niewątpliwie największa porażka tego wybitnego poszukiwacza wraków. (…)Ballard, w książce, z żalem pisze o tym, że kiedy składał opinii publicznej buńczuczne zapewnienia, iż znajdzie ślady tej wyprawy, powodowały nim „instynkt sprzedawcy i brawura, dzięki którym przez lata udawało mi się gromadzić fundusze i budzić zainteresowanie moimi eskapadami”. Pokora była mu rzeczywiście obca. W rozmowie z Washington Postpowiedział „zajmuję się odnajdywaniem różnych rzeczy. Nieznajdowanie mnie nie interesuje”. Kanadyjskiemu National Post rzucił „w tej branży porażka nie wchodzi w rachubę”. W nagraniu promującym film mający powstać dla National Geographic złożył, jak sam przyznał „odważną deklarację” mówiąc wprost „jeżeli ten samolot istnieje, znajdę go”.
Nie znalazł, choć drony krążące nad wyspą zrobiły ponad 3000 zdjęć, na których przejrzysta woda pozwalała dostrzec wszystko do głębokości 20 metrów. Analizowano je na niezwykle wyrafinowanych przeglądarkach. Zespół pracował nieprzerwanie, na statku badawczym Nautilus, przez trzy doby. Pod wodą jakichkolwiek śladów szukały najnowocześniejsze pojazdy podwodne, uzbrojone w niezwykle czułe sonary i kamery – Herkules oraz Argus, urządzenia opuszczane ze statku potrafiły badać teren znajdujący się 3600 metrów poniżej lustra wody. Poza tym, wokół wysepki krążyła autonomiczna łódź Ben, przeczesując tereny przybrzeżne.Tymczasem, wszelkie odkrycia i systematyczne oddalanie się od rzeczywistych rejonów mogących potwierdzić obecność załogi Electry, to efekty kolejnych wypraw organizacji TIGHAR, która kręci się już wokół własnego ogona, ale jako popierana przez część amerykańskiego establishmentu i sponsorów, stara się z każdej wyprawy przywieźć jakieś wykopalisko, dzięki któremu kolejne miliony dolarów płyną szerokim strumieniem, mając za zadanie kierowanie poszukiwań w miejsca, w których ludzie ci z pewnością nie odnajdą prawdziwych artefaktów tej wyprawy. Tłumią jednak przy tej okazji krzyk sumień nielicznych, znających prawdę polityków, nie pozbawiając przy tym nadziei przeciętnych amerykańskich obywateli, mogących wierzyć w to, że dzięki ich datkom na ten zbożny cel, ich bohaterka kiedyś się odnajdzie.
Przypomina to trochę sytuację, w której „im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było”. 

Zaszufladkowano do kategorii Kultura

Sejm upamiętnił Elżbietę II. Grzegorz Braun: „Ja w aklamacjach takich uchwał udziału brać nie mogę”. Podał trzy powody.

https://nczas.com/2022/09/15/sejm-upamietnil-elzbiete-ii-braun-ja-w-aklamacjach-takich-uchwal-udzialu-brac-nie-moge-posel-konfederacji-wyjasnil-powody-video/

Poseł Konfederacji Braun wygłosił z mównicy sejmowej oświadczenie poselskie, w którym wyjaśnił, dlaczego nie brał udziału w aklamacji uchwały upamiętniającej Elżbietę II. Posłowie przyjęli ją w środę.

– W trybie oświadczenia poselskiego odpowiadam na pytania, które dotarły do mnie dzisiejszego popołudnia i wieczora, dlaczego sprzeciwiłem się przyjmowaniu uchwały czczącej pamięć nieboszczki Elżbiety brytyjskiej, dlaczego nie wziąłem udziału w aklamacji, przez którą przyjęta została ostatecznie ta uchwała – mówił w środę Grzegorz Braun.

– Odpowiedź jest bardzo, dla mnie, prosta, jednocześnie skonkretyzowana w kilku punktach. Punkt pierwszy taki, że jako starający się trzymać rzeczywistości, również historycznej, polski patriota nie odczuwam żadnych sentymentów wobec korony brytyjskiej, jako takiej, pomny wszystkich aktów podstępnego przeniewierstwa i agresji w XX w. przejawianej, chociażby właśnie na niwie dyplomatycznej, ze strony Imperium Brytyjskiego wobec Polaków – argumentował polityk.

Drugi punkt taki: Elżbieta Windsor, wcześniej Sachsen-Coburg-Gotha, księstwo niemieckie, dynastia protestancka, z mojego punktu widzenia, dla mnie monarchisty-realisty, to dynastia uzurpatorów na tronie brytyjskim, przynależnym słusznie Stuartom i Karol spadkobierca, jak zauważa pan prof. Jacek Bartyzel, gdyby miał krztynę przyzwoitości, to nie tytułowałby się Karolem III, bo ten tytuł historycznie przynależy Karolowi Edwardowi Stuartowi, nota bene po kądzieli wnukowi króla Jana III Sobieskiego – wyliczał.

– Więc to drugi powód, jako monarchista, legitymista, choć nie ekspert w tej dziedzinie, nie mogę sygnować dokumentu i podpisywać się pod czymś, co po prostu z mojego punktu widzenia jest świadectwem historycznej nieprawdy – dodał.

A trzeci punkt taki, że ta nieszczęsna Elżbieta, za duszę której mogę westchnąć, niech spoczywa w pokoju, świeć Panie nad jej duszą, była głową fałszywego kościoła. I, cóż, nic tego faktu nie zmieni, nie wymaże. Ja w aklamacjach takich uchwał udziału brać nie mogę – oświadczył Grzegorz Braun.

Uchwała upamiętniająca Elżbietę II

W środę Sejm przyjął przez aklamację uchwałę ws. upamiętnienia królowej Elżbiety II. Wcześniej, głosowaniu przez aklamację sprzeciwili się posłowie Konfederacji: Artur Dziambor, Krzysztof Bosak oraz Grzegorz Braun, a także poseł KO Tomasz Aniśko. Sejm sprzeciw odrzucił.

[—-]

Prosta droga do HIPERINFLACJI. Morawiecki doskonale wie, co robi.

https://nczas.com/2022/09/15/na-drodze-do-hiperinflacji-morawiecki-doskonale-wie-co-robi-video/

Premier Mateusz Morawiecki doskonale wie, że podwyższanie pensji minimalnej o 20 proc. to prosta droga do hiperinflacji. Doskonale wie, bo niedawno sam o tym mówił. Teraz podwyżkę o 20 proc. wprowadza.

Dlaczego to robi?

Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie, zgodnie z którym od 1 stycznia 2023 r. minimalne wynagrodzenie ma wynosić 3490 zł brutto, a od 1 lipca 2023 r. minimalne wynagrodzenie za pracę ma wynieść 3600 zł brutto.

3600 zł brutto oznacza, że pracodawca realnie musi miesięcznie płacić ok. 4300 zł. Do pracownika trafi ok. 2750 zł, a resztę, czyli ok. 1550 zł pożre państwo.

Proponowana przez rząd podwyżka płacy minimalnej w 2023 r. w warunkach galopującej inflacji i kryzysu energetycznego uderzy w przedsiębiorców i zatrudnienie. Nakręcanie spirali płacowo-cenowej to droga w bardzo złym kierunku.

Od lipca 2023 r. płaca minimalna wzrośnie o 19,6 proc. Jeszcze w kwietniu br., podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Morawiecki mówił, że tego typu działania prowadzą do hiperinflacji.

Otóż mamy także takich polskich twórców inflacji. To ci, którzy proponują, aby natychmiast podnieść wynagrodzenia np. o 20 proc. To są twórcy inflacji. Oni proponują taki scenariusz, z jakim mieliśmy do czynienia w Turcji. Niektórzy mają krótką pamięć, ale przypomnijmy sobie. Rok, dwa lata temu Turcja to inflacja na poziomie 12-15 proc. Brzmi znajomo? Dziś w Turcji inflację mamy na poziomie 60 proc. A więc ci, którzy proponują takie recepty, chcą doprowadzić do hiperinflacji. Dlaczego? Zapytajcie ich– mówił Morawiecki.

Dziś Morawiecki proponuje właśnie takie recepty, czyli doskonale wie, co robi. Dlaczego? Dlaczego Morawiecki chce doprowadzić do hiperinflacji?

Zmarł Profesor MIECZYSŁAW GOGACZ

Dnia 13 września 2022 roku
w wieku 95 lat zmarł
Profesor
MIECZYSŁAW
GOGACZ

Nabożeństwo żałobne odprawione
zostanie 21 września 2022 r. o godzinie 11:00
w Kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Lasku Bielańskim,
po którym nastąpi odprowadzenie Zmarłego, na
Cmentarz Wolski przy ul. Wolskiej 180/182 do grobu rodzinnego,
o czym zawiadamiają pogrążeni w głębokim smutku:
Rodzina i Przyjaciele

================================

mail:

 Całe życie walczył intelektualnie z marksizmem; zaproponował nowy nurt w filozofii „tomizm konsekwentny”.

Uczył myślenia na KUL-u, potem w ATK, później UKSW. Zostawił wielu uczniów.

==========================

mail:

Ostatnie 10 lat spędził u bonifratrów na Sapieżyńskiej, którzy 3 lata temu podnieśli koszty pobytu i uczniowie składali się, gdyż emerytura profesora była zbyt niska.

Pisałem do kancelarii Mateuszka o pomoc; odpisali że nie mogą, gdyż nie był działaczem opozycyjnym !

Mają tam szczególną definicję opozycji.
Dobrego dnia życzę
Marek P. P.

Agencja CDC przyznaje, że w 2021 roku NIE PROWADZIŁA analizy skutków „szczepionek”

Kryminalna agencja CDC przyznaje, że w 2021 roku NIE PROWADZIŁA analizy skutków „szczepionek”

https://www.bibula.com/?p=136181

Dyrektor agencji federalnej CDC przyznaje w końcu, że agencja podawała fałszywe informacje na temat monitorowania bezpieczeństwa szczepionki COVID-19

Dr Rochell Walensky, szefowa skorumpowanej agencji CDC („Centra Kontroli i Prewencji Chorób” – Centers for Disease Control and Prevention), ujawniła w liście opublikowanym 12 września br., że agencja CDC nie analizowała raportów o zdarzeniach niepożądanych tzw. szczepionek przeciwko Covid-19, w niemal całym 2021 roku.

Wcześniej, CDC twierdziła, że zaczęła prowadzić analizę w lutym 2021 roku, co okazało się całkowitym kłamstwem. Teraz agencja CDC, po raz pierwszy otwarcie przyznej, że podawała wcześniej fałszywe informacje.

Walensky w liście stwierdza wprost, iż „CDC przeprowadziło analizę PRR w okresie od 25 marca 2022 r. do 31 lipca 2022 r.”, czyli dopiero od końca marca bieżącego roku. Walensky odnosząc się do oświadczenia złożonego przez pismo Epoch Times, przyznała się do stawianych zarzutów pisząc, że „PRR nie były prowadzone między 26 lutego 2021 roku a 30 września 2021 roku”. Nie podano czy badania były prowadzone pomiędzy wrześniem 2021 r. a marcem 2022 r.

Analiza PRR (Proportional Reporting Ratio) jest jednym z podstawowych rodzajów analizy prowadzonej na podstawie raportów zebranych w systemie VAERS, mającym rejestrować zdarzenia niepożądane tzw. szczepionek przeciwko Covid-19.

Agencja CDC kierowana przez panią Walensky obiecywała w kilku wcześniejszych dokumentach datujących się jeszcze z początku 2021 roku, że przeprowadzi i na bieżąco przeprowadza, analizę zdarzeń niepożądanych tzw. szczepionek. Oznacza to, że w niemal całym roku 2021, kiedy to rozpoczęto i rozpętano największą w historii kampanię wyszczepiania ludzkości, agencja odpowiedzialna za badanie niepożądanych skutków tych produktów, nie zainteresowała się nimi. Pokrywa się to z wielokrotnymi oświadczeniami tej agencji, która na liczne zapytania w tamtym czasie odpowiadała, że „nie znajduje niepokojących sygnałów” o niebezpieczeństwie szczepionek. Przynajmniej w tym aspekcie mówiła prawdę: nie znajduje niebezpiecznych sygnałów, gdyż nie sprawdza ich, nie analizuje i nie bada….

System VAERS pokazuje śmiertelne przypadki będące wynikiem zastosowania WSZYSTKICH rodzajów szczepionek. Zagadka dla „sprawdzaczy faktów”: jakie to nowe produkty zaczęto stosować począwszy od 2021 roku?…

Jedna z ikon agencji CDC, dr John Su, który współpracuje z CDC w ramach tzw. komitetu doradczego i przyczynił się do „autoryzacji” tzw. szczepionek, do ich lansowania, propagandy i manipulacji danymi, w rozmowie z pismem The Epoch Times powiedział – bo uważał, że dalej jest taka obowiązująca narracja – że CDC prowadziło analizę PRR i że „kontynuuje ją do dziś”. Dr John Su pomylił się jednak, nie przewidując, że pewne aspekty narracji zmieniły się i CDC zaprzeczyło twierdzenim dr Su.

W obliczu astronomicznych skutków ubocznych, których tylko drobna część jest rejestrowana przez system VAERS – szacuje się, że wskaźnik niedoszacowania URF wynosi 41, czyli że w systemie jest zarejestrowanych 41x mniej zdarzeń, a niektóre obliczenia wskazują, że niedoszacowanie może dochodzić do 100x – agencje federalne próbują nieco zmienić ton, narrację i wycofać się z wcześniej głoszonych kłamstw [zob. np. „CDC: kryminalna agencja cenzuruje samą siebie„].

Nowy list dyrektor CDC, dr. Walensky, datowany na 2 września i wysłany 6 września do senatora Rona Johnsona (R-Wis.), pokazuje, że Walensky jest świadoma, iż jej agencja podawała fałszywe informacje.

Senator Johnson odpowiedział zwracając się dr Walensky, że „z powodu Twojego braku dostarczenia tych analiz do Kongresu i narodu amerykańskiego, opinia publiczna nie może zweryfikować Twojego twierdzenia.”

List dr Walensky nie wyjaśnił dlaczego nie przeprowadzano analizy PRR, a CDC nie dostarczyła Kongresowi – na żądanie Senatora – danych.

Sen. Johnson dodał, że „ogólny brak przejrzystości CDC jest nie do przyjęcia, szczególnie w świetle niespójnych oświadczeń CDC w tej sprawie.”

Jednak CDC jest tylko jedną z wielu agencji rządowych ukrywających dane. Również agencja FDA (Food and Drug Administration – „Agencja Żywności i Leków”), czyli kryminalna jednostka autoryzująca leki, szczepionki, w tym genetyczne preparaty zwane „szczepionkami przeciwko Covid-19”, wprost odmówiła udostępnienia wyników swoich badań nad zdarzeniami zarejestrowanymi w systemie VAERS, o które zwróciło się pismo The Epoch Times.

Właśnie kilka dni temu FDA „autoryzowała” zmodyfikowane tzw. szczepionki przeciwko Covid – które będą promowane jesienią tego roku, a wiele państw już zamówiło setki milionów dawek – i tym razem szczelny krąg decydentów samodzielnie podjął decyzję, nawet nie fatygując się aby zaprosić i spytać się o opinię komitetu doradczego. Te zmodyfikowane „szczepionki” nie były badane na ludziach, lecz były „testowane” na ośmiu myszach, których na dodatek nie poddano sekcji zwłok.

Na podstawie takich właśnie „badań” już wkrótce ruszy kolejna propaganda wyszczepień, bowiem wszystkie szczepionki są „bezpieczne i skuteczne”.

Każdy kto potrafi czytać, a nawet tylko samodzielnie myśleć, powinien przynajmniej z ostatnich lat wreszcie wyciągnąć wniosek: NIE WOLNO WIERZYĆ ŻADNYM zapewnieniom żadnego rządu, który w jakimkolwiek stopniu promował niebezpieczne preparaty zwane „szczepionkami”.

Oprac. www.bibula.com
2022-09-14 Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY MD]

Kongres Przywódców Religijnych w Kazachstanie. Owocem międzyreligijnego dialogu jest apostazja.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Nowymi listami kontynuujemy reagować na Kongres Przywódców Religijnych w Kazachstanie. Przedstawiamy krytyczną analizę hinduizmu, zwracamy uwagę na katastrofalne skutki dialogu międzyreligijnego dla chrześcijaństwa, a także ujawniamy prawdziwy cel udziału w tym Kongresie pseudopapieża  Franciszka Bergoglia.

Krytyczną analizę hinduizmu – patrz wideo: https://bcp-video.org/pl/uczestnicy-vii-kongresu/

Chcielibyśmy poprosić o publikację. 

Z góry dziękujemy. 

Z poważaniem, 

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

————————————————

BKP: Uczestnicy VII Kongresu Religijnego w Kazachstanie, rękę na serce! 

Część 3: Hinduizm

wideohttps://vkpatriarhat.org/pl/?p=19751  https://kongres.wistia.com/medias/8f6vue52dh

https://rumble.com/v1jiuhsviikongres-3.html  ugetube.com/watch/Zd4auej5bS3FpF1

bitchute.com/video/9gAvtDaY2ixE/

W pierwszej części wspomnieliśmy o chrześcijaństwie, w drugiej o buddyzmie, a teraz, w trzeciej części, o hinduizmie i międzyreligijnym dialogu.

Hinduizm jest pogańską religią, która czci zwierzęta jako bogów, wierzy w reinkarnację, czyli w przewcielenie ludzi do zwierząt, wężów lub owadów. Wprowadza system kastowy, w którym pariasi są mniej warci niż jakiekolwiek zwierzę czy owady! Z powodu reinkarnacji nie mogą być zabijane ani komary, ani szczury. Z drugiej strony ale hindusi napadali chrześcijańskie wioski i wymordowali je. Był to konkretny przykład tak zwanego hinduskiego „niestosowania przemocy”, o której jednak wielbiciele Gandhiego milczą.

Krowie jest oddawana boska cześć, ponieważ jest uważana za boginię. Gandhi napisał odę do krowy, w której twierdzi, że z krowy jest święte nawet jej łajno. Dlatego wielu guru smaruje się tym łajnem. Niezrozumiałe jest, dlaczego papież Jan Paweł II dawał Gandhiego chrześcijanom za wzór i sam demonstracyjnie poszedł, aby uczcić jego prochy. Ten papież zezwolił również sakralnej kapłance zrobić sobie na czole tz. świętą kropkę i nałożyć na szyję rytualny wieniec, co oznaczało poświęcenie się demonom.

Liberalni teolodzy manipulująco twierdzą, że podobno mamy tego samego Boga co hindusi. Chociaż wszyscy mamy jednego Boga, który stworzył wszechświat i człowieka, ale hindusi Go nie czczą. Wręcz przeciwnie czczą demony w zwierzętach.

Joga – to ukryta pułapka religii hinduskiej. Nie można łączyć jogi z wiarą chrześcijańską! To samo dotyczy zenu, które jest odpowiednikiem jogi w japońskich naukach!

Założycielka katolickiego ruchu Focolare, Chiara Lubich, otrzymała od hinduistów i buddystów w geście jedności kilka honorowych doktoratów. Na znak tej jedności wraz z nimi medytowała i twierdziła, że doświadczyła duchowych wibracji. Jeśli ten „wibrujący duch”, którego przyjęła Chiara Lubich, przeniknął również do całego ruchu Focolare, to trzeba za to publicznie pokutować! Nie można usprawiedliwiać to gestami Jana Pawła II, np. w Asyżu w 1986 roku, bo nimi dopuścił się apostazji.

Transcendentalna medytacja

Transcendentalna medytacja jest formą jogi. Kto brał w niej udział, otrzymał natychmiast podczas wprowadzającej ceremonii tzw. mantrę. Mantra – to zazwyczaj imię jakiegoś pogańskiego ducha – demona. U medytujących często występują stany halucynacyjne. Transcendentalna medytacja jest drogą nie tylko odstępstwa od Chrystusa, ale także utraty zdrowia!

Ojciec Jacques Verlinde pracował jako jądrowy chemik. Kiedy w 1968 roku poznał Maharishi Mahesh Yogi, propagatora transcendentalnej medytacji, jego życie się od podstaw zmieniło. Spędzał całe miesiące na medytacji prawie bez jedzenia i bez snu. Doświadczył „samadhi”, ale za tym wszystkim czuł „ogromną pustkę”.

Po swoim nawróceniu i egzorcyzmu Verlinde woła: „Chcę z całą powagą przestrzec przed próbami wprowadzenia jogicznych praktyk, mantry i innych wschodnich obrzędów w chrześcijańskim środowisku. Ktoś może dzisiaj zarzucić mi, że jestem nietolerancyjny. Jednak opierając się na moim osobistym doświadczeniu, nie mogę mówić inaczej. Przypuszczam, że moje doświadczenie było ekstremalne, ale na tym polega jego zaleta: pomaga otworzyć oczy. Te medytacje czynią z człowieka medium. Prędzej czy później człowiek stanie się ofiarą demonicznych istot”.

Na gruncie hinduizmu działają różni guru, których ludzie czczą jako bogów (Sai Baba, Maharishi Mahesh, Sri Chinmoy…). Również na bazie hinduizmu szerzą się różne sekty, z których najbardziej znaną jest sekta Hare Kryszna.

Międzyreligijny dialog

Pan Jezus Chrystus nie posłał apostołów prowadzić międzyreligijny dialog z poganami i światem, ale nakazał im głosić Ewangelię, czyli wypełniać misję. Za pogaństwem stoi duch kłamstwa i śmierci. Dlatego misję można porównać do działania ratowników w sytuacji zagrożenia życia. Tutaj ale chodzi o życie wieczne. Nie można prowadzić z zagrożonymi dialogu. Trzeba pośredniczyć w jejich zbawieniu. Tym zbawieniem dla każdego człowieka jest tylko Jezus Chrystus, nikt inny.

Kto odrzuci tę jedyną daną przez Boga możliwość zbawienia, zginie. Dlatego musimy głosić poganom Ewangelię. Pan Jezus mówi do Pawła: „Posyłam cie do pogan, abyś otworzył im oczy i odwrócił od ciemności do światła, od władzy szatana do Boga, aby otrzymali odpuszczenie grzechów” i zostali zbawieni(Dz 26:18).

Cały system międzyreligijnego dialogu opiera się na kłamstwie:

1) Należy fałszywie założyć, że poganie mają równowartościową drogę do zbawienia – a to jest kłamstwo.

2) Nie wolno im głosić Ewangelii w jej pełni i mocy, aby mogli się nawrócić i zostać zbawieni – to jest przestępstwo.

3) Nie wolno głosić, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem – takie stanowisko jednak jest zdradą prawdy, Chrystusa i Kościoła.

4) Trzeba twierdzić, że hinduistyczne i buddyjskie praktyki nas wzbogacają – ale to wielkie oszustwo.

Nie tylko że są likwidowane misje, ale sami mnisi pośredniczą w antymisjach buddyzmu i hinduizmu w samym sercu chrześcijaństwa. Wielu katolickich zakonników zaprasza pogańskich mnichów do swoich klasztorów, stając się w ten sposób najbardziej efektywnymi szerzycielami apostazji. To tak, jakby pasterze, zamiast szukać zagubionych owcy, wprowadzali do owczarni wilki, które następnie rozrywają biedne owce w samej owczarni.

Prawdziwy misjonarz, który postawi jako fundament, centrum i szczyt głoszenie zbawienia w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, nie będzie prowadzić dialogu. On wręcz przeciwnie, głosi Chrystusa w mocy Ducha, a dusze są wyrwane spod władzy szatana i w ten sposób zbawione (Dz 26:18). Za to trzeba zapłacić cierpieniem, a często męczeństwem, czego dowodzą japońscy, chińscy i koreańscy męczennicy.

Owocem międzyreligijnego dialogu jest apostazja

Apostazja od Chrystusa do pogaństwa ma dwa etapy. W pierwszym etapie główną rolę odgrywa historyczno-krytyczna metoda. Dzięki tej metodzie duch ateizmu podczas fałszywej formacji w seminariach jest systematycznie wlewany do dusz przyszłych księży. Stopniowo niszczy zbawczą wiarę i stosunek do Boga. System tej metody tworzy duchową próżnię.

Na drugim etapie, poprzez tak zwany międzyreligijny dialog, w tę próżnię zostaje przyjęta „nowa”, fałszywa duchowość. I tak w duchową próżnię wkracza duch pogańskich religii. Tego pogańskiego ducha  należy już bezkrytycznie i z szacunkiem przyjąć. Tutaj już się na żadnen dialog nie pozwala. Tu jest dyktat ducha kłamstwa i śmierci. W ten sposób jest bezpośrednio w seminariach zatruwane przyszłe kapłaństwo.

Kościół zachodni jest śmiertelnie sparaliżowany przez ducha II Watykańskiego Soboru. Sobór nie sprzeciwiał się herezjom modernizmu, lecz przeciwnie, historyczno-krytyczną metodą otworzył im drzwi. Sobór, co więcej, wprowadził fałszywy szacunek dla pogaństwa, a tym samym dla ich demonów, których poganie czczą.

Jakie jest rozwiązanie? Jedynym rozwiązaniem jest potępienie herezji modernizmu i zniesienie międzyreligijnego dialogu. To otworzy drzwi do prawdziwej ewangelizacji i misji.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

8.09.2022

Uczestnicy VII Kongresu Religijnego w Kazachstanie, rękę na serce! Część 3: Hinduizm

vkpatriarhat.org/en/?p=22242  /english/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15602  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12299  /español/

vkpatriarhat.org/cz/?p=48770  /čeština/

==========================

mail, 15 IX. Oto, co Franio powiedział na końcu:”„Bracia, siostry, naród kazachski, otwarty na jutro i będący świadkiem tylu minionych cierpień, ze swoją niezwykłą wieloreligijnością i wielokulturowością daje nam przykład przyszłości. Zaprasza nas do jej budowania, nie zapominając o transcendencji i braterstwie, adoracji Najwyższego i akceptacji bliźniego. Podążajmy tak dalej naprzód, pielgrzymując razem po ziemi jako dzieci nieba, tkacze nadziei i budowniczy zgody, posłańcy pokoju i jedności!” – zaapelował papież

Proroctwo Marksa, realizacja Schwaba. Śpiewają – Macrony.

Proroctwo Marksa, realizacja Schwaba. Śpiewa Macron.

Adam Wielomski https://konserwatyzm.pl/wielomski-proroctwo-marksa/

Do zapowiedzi Klausa Schwaba o „wielkim resecie”, e-rewolucji technologicznej i nieuniknionym przerwaniu „łańcuchów dostaw”, w wyniku którego dojdzie do pauperyzacji  całych narodów i kontynentów, dołączył ostatnio Emmanuel Macron.

W szeroko relacjonowanym wystąpieniu Macron rzekł: „Zasadniczo żyjemy pod koniec ery obfitości, będziemy musieli wyciągnąć konsekwencje ekonomiczne. To koniec produktów i technologii, które wydawały się nam wiecznie dostępne”. Następnie, za Schwabem, powtórzył, że „dojdzie do przerwania łańcuchów dóbr” z powodu rozpadu dotychczasowego porządku międzynarodowego i z powodu konieczności zadbania o klimat. Swoje wystąpienie zakończył stwierdzeniem, że obawia się „populizmu”, lecz powszechna pauperyzacja jest „ceną za naszą wolność i nasze wartości”.

Nieprzypadkowo połączyłem tę wypowiedź Emmanuela Macrona z zapowiedziami Klausa Schwaba, ponieważ związki towarzyskie tych dwóch osób są znane, a sam Macron – obok premiera Kanady Jeana Trudeau, premier Finlandii Sanny Marin i szefowej niemieckiego MSZ z Zielonych Annaleny Baerbock – uważany jest za najlepszego wykonawcę agendy globalistycznej. Wypowiedzi o zbliżającej się rewolucji ekonomiczno-społecznej polityków powiązanych ze Schwabem i Davos jest ostatnio zbyt wiele, aby je zlekceważyć.

O ile stypendyści Światowego Forum Ekonomicznego mówią nam tylko o kryzysie i powszechnej pauperyzacji narodów, końcu świata kultury konsumpcyjnej, to Klaus Schwab – nie musząc studiować słupków poparcia społecznego – zupełnie otwartym tekstem informuje nas, że rzecz nie tkwi tylko w tym, że z powodu wariactwa klimatycznego świat zbiednieje. Rzecz w tym, że radykalnie zmieni się podział bogactwa. Zaniknie dotychczasowa klasa średnia, która zostanie ekonomicznie zdegradowana do roli dawnego proletariatu, proletariusze zostaną prekariuszami, a licząca kilka czy kilkanaście tysięcy osób elita finansistów i właścicieli międzynarodowych korporacji dorobi się takich pieniędzy, jakich jeszcze nigdy nie widziano.

Słowem, w agendzie globalistycznej nie tyle mówi się o zbiednieniu świata, co o radykalnej rewolucji w rozłożeniu własności między ludźmi. W efekcie jakieś 2/3 z nas ma nie posiadać nic i wegetować na tzw. dochodzie gwarantowanym, który w Polsce miałby wynosić 1.300 PLN miesięcznie. W sam raz, aby przeżyć bez możliwości jakiegokolwiek rozwoju, niczym hinduska kasta niedotykalnych.

Część krytyków agendy globalistycznej, tych prawicowych i wolnorynkowych, mówi w tym kontekście o „komunizmie korporacyjnym”, czyli sytuacji, gdy korporacje będą właścicielami wszystkiego, a ogół będzie żył w kompletnej nędzy i bez szans na wydostanie się z niej. Jako dla historyka myśli politycznej pojęcie „komunizmu korporacyjnego” brzmi głupio, gdyż komunizm zakłada zniesienie własności – poprzez jej uspołecznienie (wersja Marksa) lub upaństwowienie (wersja Lenina) – gdy tymczasem tutaj właścicielami wszystkiego będzie nieliczna garstka globalnych biznesmenów i finansistów, czyli osób prywatnych, mających nieprawdopodobną wręcz własność prywatną do dyspozycji. Nie jest to żaden marksizm, lecz faktycznie sama koncepcja z Karolem Marksa ma całkiem sporo wspólnego, choć nieco od innej strony niż wiele osób sądzi.

Karol Marks przewidując w połowie XIX wieku przyszłość, obserwując procesy ekonomiczne zachodzące na jego oczach, sformułował przypuszczenie bardzo podobne do tego, które dziś formułuje Klaus Schwab: dojdzie do zjawiska „koncentracji kapitału” („akumulacji”), w wyniku której zaniknie klasa średnia (drobnomieszczaństwo i oparta o samodzielne średnie gospodarstwa klasa rolników). Dotychczasowa klasa średnia ulegnie pauperyzacji i z posiadaczy niewielkich i ograniczonych środków produkcji spadnie do poziomu najemnych robotników, pozbawionych własności. Równocześnie kapitalistów, naucza Marks, będzie liczebnie coraz mniej, lecz będą posiadaczami coraz większych fortun. W ostatecznym rozrachunku dojdzie do sytuacji w której własność będzie posiadało na całym świecie kilka czy kilkanaście tysięcy osób, a reszta będzie proletariatem. Stąd jego nadzieja, że miliardy spauperyzowanych na samym końcu wywiozą na taczkach te kilkanaście tysięcy kapitalistów. Tę defenestrację czy „wytaczkowanie” z budynków wielkich korporacji Marks nazywał rewolucją.

Gdy czytamy książki Klausa Schwaba, słuchamy różnych Macronów i Trudeau, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to wypisz wymaluj analiza przyszłości ekonomicznej świata pióra Marksa! To, co Schwaba i Marksa różni, to sympatia i antypatia do zantagonizowanych grup: gdy Karol Marks sympatyzował całym sercem z proletariatem, to Klaus Schwab jednoznacznie jest po stronie garstki kapitalistów. Nie tyle jest po ich stronie, co jest nawet nadwornym ideologiem ich „interesów klasowych”. Obydwaj jednak zgodnie prognozują zbliżanie się momentu, gdy zniknie całkowicie klasa średnia i naprzeciwko siebie zostanie garstka posiadaczy wszystkiego i miliardy ludzi bez niczego. Obydwaj zdają sobie też sprawę, że będzie to moment kluczowy dla historii: albo masy się zbuntują, albo zostaną spauperyzowane i własność zostanie skupiona w rękach globalnej elity.

Cały błąd Marksa polegał na braku cierpliwości: wbrew temu co sam pisał, że rewolucja dokona się dopiero po objęciu przez rynek całego świata, czekał na rewolucję pod koniec XIX wieku i chyba wierzył, że jeszcze jej dożyje, a Lenin dokonał jej w kraju… rolniczym i przedkapitalistycznym, czyli w carskiej Rosji.

Karol Marks pomylił się o jakieś 150 lat, gdyż rządy znajdywały przez półtora wieku środki do obrony klasy średniej przez pauperyzacją. Wraz z neoliberalizmem rządy powiedziały „niech zadecyduje rynek”. I zamiast neoliberalnej teorii „skapywania” bogactwa od najbogatszych do najbiedniejszych mamy Schwabów i Macronów, uczących nas, że mamy milczeć i klepać biedę, patrząc na limuzyny, którymi jeżdżą globalni finansiści. Może przez uchyloną szybę rzucą nam niedopałek papierosa…

Mieszkania+ dla Ukraińców. Polaku – won pod most?

14 września 2022, https://chart.neon24.info/post/169271,mieszkania-ukraincy

Rząd załatwi „niedrogie mieszkania komunalne” przesiedleńcom z Ukrainy. A czynsze zostaną zapłacone z budżetów samorządów.

Zakrzyczeć krytykę

Pierwszą próbą obdarowania Ukraińców polskimi mieszkaniami była marcowa deklaracja Polskiego Funduszy Rozwoju o „bezpłatnym udostępnieniu uchodźcom z Ukrainy 650 mieszkań, zbudowanych przez PFR Nieruchomości w ramach rządowego programu mieszkaniowego (…) w 3 lokalizacjach: Krakowie, Dębicy oraz Mińsku Mazowieckim”, wraz z umeblowaniem i wyposażeniem.

Nawet w panującym wówczas powszechnym pobudzeniu pro-kijowskim informacja ta wzbudziła na tyle negatywne reakcje, że… nie, no oczywiście nie wycofano się z osadzania Ukraińców, tylko zwymyślano wszystkich krytyków od „siewców fake newsów w służbie kremlowskiej propagandy”. Tymczasem dziś okazuje się, że analogiczna strategia ma zostać wdrożona w całym kraju, na milionową skalę i oczywiście za pieniądze podatników.

Zamieszkają na koszt samorządów

Nowy pomysł właśnie zaanonsowała minister ds. integracji społecznej Agnieszka Ścigaj z dietetycznej formacji Polskie Sprawy, należącej do PiS-owskiej Zjednoczonej Prawicy. Zdaniem przedstawicielki władz III RP chodzi o to, by „osoby uciekające przed wojną zaczęły się w miarę usamodzielniać” dzięki uzyskanej od polskiego rządu pracy i właśnie samodzielnemu lokum.

Mieszkania dla Ukraińców mają zostać pozyskane od developerów oraz prywatnych właścicieli dysponujących pustostanami i zaadaptowane na koszt państwa, przy współudziale samorządów, które wyszukiwałyby odpowiednie nieruchomości i pomagały szczęśliwym ukraińskim lokatorom ponosić obciążenia związane z ich zarządem i utrzymaniem. Od strony formalno-prawnej miałaby to być forma dzierżawy realizowanej w imieniu gmin przez TBS-y. Co warto podkreślić, po zawarciu takiej trójstronnej umowy „w tym momencie gmina przejmuje obowiązek płacenia czynszu, a następnie reguluje sobie odpłatność w zależności od dochodów i możliwości tego, komu to mieszkanie przydzieli” – oświadczyła minister Ścigaj. No, to kamień z serca, bo już można by się obawiać, że to sami biedni ukraińscy przybysze będą musieli płacić. Ale nie, spokojnie, to jednak pójdzie z naszych podatków, przez budżety samorządów.

Mają pracować w administracji

Żeby jednak przesiedleńcy dostawali coś poza finansowanymi przez nasz mieszkaniami i zasiłkami – rząd chce też wymóc na samorządach, by to obywatele Ukrainy w pierwszej kolejności znajdowali zatrudnienie np. w podmiotach publicznych realizujących zadania polityki społecznej. Jak niedwuznacznie wynika z wypowiedzi min. Ścigaj – podobnie jak w kwestii pomocy lokalowej byłaby to forma rządowej propozycji nie do odrzucenia, zwłaszcza wobec mniejszych samorządów. Rząd chce ewidentnie rozprowadzić wielomilionową rzeszę Ukraińców po kraju, obarczając zadaniem ich utrzymywania społeczności lokalne. Skądinąd wyraźnie koliduje to z centralistyczną polityki Prawa i Sprawiedliwości, pozbawiającą samorządy znacznej części dochodów. Teraz dodatkowym elementem nacisku w interesie rządu – mieliby być w terenie Ukraińcy. I co równie ważne – rząd przestaje już opowiadać bajki o „powrocie imigrantów na Ukrainę”. Przeciwnie, programem ma być objęte na początek co najmniej 1,2-1,5 mln przesiedleńców, jego czas trwania został wstępnie zakreślony na „5-6 lat”.

Apartamenty dla Ukraińców zamiast przychodni

Trwałość przesiedlenia Ukraińców do Polski potwierdza polityka samorządów bezpośrednio sterowanych przez PiS, które jak np. województwo lubelskie. Oto jak zapowiedział marszałek Jarosław Stawiarski, z dostępnej dla regionu puli tzw. środków europejskich zostało przeznaczone „5 mln zł na gruntowny remont i stworzenie 10 mieszkań w dobrym standardzie i specjalistycznych punktów, które pozwolą uchodźcom z Ukrainy spokojnie przebyć czas pożogi wojennej”. Przebudowywany gmach mieścił poprzednio placówkę ochrony zdrowia, filię Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy, teraz jednak na pewno lepiej posłuży naszym drogim ukraińskim gościom…

Na biednych nie trafiło

Ci z pewnością będą zobowiązani, dotąd bowiem musieli kupować mieszkania za gotówkę. W 2021 r. to właśnie Ukraińcy stanowili najliczniejszą grupę cudzoziemców nabywających nieruchomości w PolsceNie dziwi więc, że od 7 lat to właśnie oni są największą grupą kupujących z obcym paszportem. W 2021 r. sfinalizowali transakcje dotyczące co najmniej 4,5 tys. mieszkań. Pod względem metrażu obywatele Ukrainy kupili ich więcej niż łącznie obywatele kolejnych 16 krajów, w tym m.in. Niemiec, Białorusi, Rosji, Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii” podali eksperci GetHome.pl. Trend ten jest powszechnie znany, a wśród przybyłych już po wybuchu wojny również zauważalni byli klienci dysponujący dużą ilością gotówki, co wskazuje na ich zainteresowanie stałym pobytem i działalnością w Polsce. Co ważne, ostatnie przepisy ograniczające cudzoziemcom zakup nieruchomości w strefie przygranicznej, są już od dawna martwą literą, raz ze względu na znane nastawienie MSWiA, a dwa nie dotycząc nieograniczonego prawa do nabywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. No, a teraz dostaną lokale na koszt gmin…

Polaku won pod most?

Ceny mieszkań na rynku wtórnym (ok. 14 proc. wyższe niż w zeszłym roku), podobnie jak i stawki najmu (wzrost nawet do 50 proc. w stosunku do 2021 r.) są i tak aż nadto napędzane przez inflację. Obietnica min. Ścigaj podatkowego finansowania rządowo-samorządowego eldorado mieszkaniowego dla cudzoziemców tylko ten trend wzrostowy umocni.

Jednocześnie zaś wbrew ponawianym obietnicom rząd PiS nie zrobił niczego dla wyjścia z kryzysu polskiego mieszkalnictwa.

Jak jeszcze w marcu 2022 r. ogłosiła Najwyższa Izba KontroliRealizacja rządowego programu Mieszkanie Plus nie przyniosła oczekiwanych efektów, tym samym nie wpłynęła znacząco na poprawę warunków i rozwiązanie problemów mieszkaniowych lokalnych społeczności. Rząd deklarował, że do końca 2019 roku wybuduje 100 tysięcy mieszkań – jednak do użytku oddano nieco ponad 15 tys. mieszkań, a 20,5 tys. znajdowało się w budowie (stan na koniec października 2021 r.). Głównymi przyczynami zmniejszającymi efektywność programu Mieszkanie Plus były: brak skutecznych i spójnych ze sobą rozwiązań prawnych, a także opieszałość we wdrażaniu aktów wykonawczych”. Tymczasem „Brak stabilności mieszkaniowej jest jednym z najistotniejszych problemów w Polsce, determinującym w znacznym stopniu wybory rodzinne, zawodowe, a także w sferze jakości i komfortu życia Polaków”.

Cóż, widocznie dzieje się tak dlatego, że dla rządu III RP ważniejsze są jakość i komfort życia ukraińskich przesiedleńców w Polsce.

To Zbawiciel!! – Czy rzeczywiście??

Michael D. O’Brien, Ojciec Eliasz, str. 123 inn.

Orvieto.

Weszli do bocznej kaplicy. Na ścianach zobaczyli cztery monumentalne freski przedstawiające koniec świata. Były namalowane w bardzo jaskrawych kolorach w stylu, który wydawał się niezwykle nowoczesny jak na czasy autora.

— 1499 do 1500 Billy odczytał napis na tablicy z brązu. To są freski Luki Signorellego. Kim był? Uczniem Piera della Franceski. jego dzieła podziwiał Michał Anioł. Namalował apokalipsę.

Ale strasznie nieatrakcyjna! To malowidło to Piekło. Uff! Nienawidzę tłumów. Ta zgraja na obrazie nie zebrała się chyba na mecz piłkarski. Nie zamieniłbym się z tym gościem na wyobraźnię nawet za milion funtów. To jest straszne.

—Tak. Myślę, że to właśnie chciał przekazać. Horror potępienia.

—Wygląda na to, że są tu wszystkie grzechy śmiertelne. Zobaczmy, może znajdę tu pijaństwo. Oczywiście, tutaj jest, obok nieczystości. Niech spojrzę na twarze pijaków. Wiedziałem! Wiedziałem! On wygląda dokładnie tak jak ja.

]Żartobliwe uwagi Billy’ego nie pomogły w rozładowaniu napięcia wywołanego wstrząsającym wrażeniem, które robiły te sceny. Oni wyglądają cholernie ludzko, jak na mój gust. Diabły także.

Eliasz podszedł do następnego malowidła. Jego uwagę przykuła centralna postać obrazu, postać Chrystusa. Jakże to dziwne, pomyślał, widzieć obraz przedstawiający Pana z szatanem szepczacym do Jego ucha i z rękami penetrującymi jego szaty. Czy to jest dłoń Chrystusa, czy diabła, ta, która wystaje z pofałdowanej szaty?

To nie było literalne odzwierciedlenie sceny biblijnej. Chociaż może mogłoby to być artystyczne przedstawienie kuszenia na pustyni?

Było jednak coś dziwnego w sposobie, w jaki Chrystus przyzwalał na objęcie przez szatana i słuchał go z tak wielką uwagą. Wpatrywał się w malowidło przez dłuższą chwilę.

Nagle przesłanie obrazu stało się jasne, jak scena widziana przez soczewki, które ujawniają pełny obraz dopiero po nastawieniu ostrości. Zamazane kształty rzeczywistości złożyły się w wyraźny, przeszywający krajobraz moralnej katastrofy. Postać, którą obejmował szatan, nie była Chrystusem, ale Antychrystem.

Eliasz zrozumiał, dlaczego don Matteo chciał, by zobaczył ten obraz. Teraz już wiedział, dlaczego stary zakonnik nie ujawnił mu powodu, dla którego miał tu przyjechać. Don Matteo chciał, aby Eliasz sam odkrył sekret malowidła, a przez ten proces zrozumiał mechanizmy postrzegania zła.

– Na co tak patrzysz? zapytał Billy.

– Na Antychrysta.

– To jest Antychryst? To jest Pan.

– Przyjrzyj się uważnie i pomódl się w trakcie.

Billy posłuchał i po kilku minutach aż go wstrząsnęło.

– Teraz to widzę.

– Wygląda na to, że obraz ma wiele znaczeń powiedział Eliasz. Na pierwszy rzut oka to narracja dramatyczna, na drugi: moralna lekcja na temat grzechu i zdrady Jeszcze na innym poziomie artysta dotyka głębszej percepcji w duszy patrzącego. Chce. abyśmy usłyszeli bezdźwięczne słowa alarmu, ostrzeżenia.

– To może trochę przesada. Jak ci piętnastowieczni malarze mogli być takimi światłymi teologami?

– Niektórzy byli, a wśród nich znaleźli się także mistycy. W tamtych czasach cywilizowany świat był katolicki. Życie trwało krócej, a wieczność czaiła się tuż za zakrętem. Zbawienie i potępienie przeplatały się w atmosferze codziennego życia. Dlatego artysta był zmuszony do przekazania niecierpiącego zwłoki ostrzeżenia. Myślę, że chciał powiedzieć, iż skoro tak łatwo dajemy się zwieść kilku pociągnięciom pędzla, sztuce, która w swojej naturze jest medium iluzji, to jak bardzo jesteśmy podatni na moc zmysłów.

– Nie mógłby Antychryst z krwi i kości z lepszym skutkiem stworzyć pozoru dobroci, ukrywając swoje powiązanie ze złem?

– Teoretycznie tak, ale musiałby być niezłym magikiem. Ten Antychryst jest podobny do tradycyjnych przedstawień Chrystusa. Czyż nie mógłby także naśladować Chrystusa w życiu publicznym?

– Przypuśćmy że to możliwe. Nie mogę jednak uwierzyć, że człowiek, który jest do tego stopnia zły, byłby zdolny do ogłupienia całego świata na długo. A gdyby świat chciał być ogłupiony?

– Przecież są jeszcze miliony wiernych, którzy czuwają. Na pewno go rozpoznają.

– Tak sądzisz? Żyjemy w czasach wielkiej apostazji. Nigdy dotąd w historii Kościoła nie było tak powszechnego odchodzenia od wiary. Czy za kilka lat będzie ją można odnaleźć gdziekolwiek na ziemi?

– Jesteś raczej pesymistą, Dawidzie. Pismo Święte mówi, że gdyby czas nie został skrócony, to nawet wybrani zostaliby zwiedzeni.

– No dobrze, przypuszczam, że oko może być zwiedzione, ale co z rozumem? Każdy solidny chrześcijanin mógłby powiedzieć ci, kiedy twój hipotetyczny Antychryst głosi fałszywą naukę. Czyż nie tak?

– A jeśli przez jedno czy dwa pokolenia przed jego pojawieniem się nauczanie katolickie zostałoby „rozmydlone”? Co by się stało, gdyby wyrosło pokolenie religijnych analfabetów, którzy nie potrafiliby odróżnić religijnej prawdy od religijnych sentymentów?

– W porządku. To może się zdarzyć. Już widzę twój niezbyt subtelny punkt widzenia. Ty myślisz, że jesteśmy tym pokoleniem.

— Tak Jest jeszcze inne ważne przesłanie w tym dziele sztuki.

— Zaczekaj chłopaku! Dusza ma moc, bo może rozpoznać rzeczy niewidoczne dla oczu i rozumu, nie sądzisz? Nawet gdyby Antychryst zwiódł nasze oczy swoim wyglądem i zwiódł także nasze umysły słodkimi kłamstwami, czyż nie ma w nas gdzieś głęboko czegoś, co by nie dało nam spokoju? Taki dzwonek ostrzegawczy, który dzwoni i dzwoni dopóty, dopóki nie odpowiemy?

– Zgadzam się. Wiesz jednak dobrze, tak jak i ja, że ten system ostrzegawczy może być wyłączony. Grzech może zakryć go jedną warstwą po drugiej i w konsekwencji już nic nie słyszymy. Zapominamy, że nawet kiedykolwiek istniał.

Billy westchnął głęboko.

– Muszę napić się kawy- zakomunikował uroczyście.

Wyszedł, zostawiając Eliasza samego z malowidłami.

Drożyzna zatrzymuje tramwaje i autobusy

Drożyzna zatrzyma tramwaje i autobusy

Miejską komunikację mogą zatrzymać podwyżki cen energii elektrycznej. Według nowych stawek eksploatacja tramwajów, trolejbusów czy autobusów elektrycznych staje się nieopłacalna.

13.09.2022 https://www.rp.pl/transport/art37050041-drozyzna-zatrzyma-tramwaje-i-autobusy

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Poznaniu musiałoby zapłacić za prąd w przyszłym roku 178 mln zł zamiast niecałych 40 mln jak w obecnym – wynika z przetargu, który prawdopodobnie zostanie unieważniony. – Zaproponowane przez oferenta stawki są drastycznie wysokie, w naszej ocenie spekulacyjne – stwierdził prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

W Kutnie Miejski Zakład Komunikacyjny, eksploatujący sześć autobusów elektrycznych, otrzymał ofertę na dostawy energii za cenę niemal dziesięciokrotnie wyższą od płaconej obecnie. Z kolei Lublin musiał ogłosić kolejny już przetarg na prąd dla elektrobusów i trolejbusów, bo zwycięzca poprzedniego wycofał się z podpisania umowy, uznając, że zaoferował energię za tanio. Natomiast MPK Wrocław dołoży do diesla dla autobusów: nowy dostawca prawdopodobnie będzie chciał ustalić ceny na podstawie notowań hurtowych, kształtowanych w znacznym stopniu przez dominujący na rynku Orlen, a nie giełdowych jak dotychczas.

Wobec galopujących kosztów zakupu prądu i diesla eksploatacja tramwajów, trolejbusów czy autobusów elektrycznych staje się kompletnie nieopłacalna.

Drożeje także eksploatacja autobusów na gaz. – Dochodzi do absurdalnych sytuacji, w których użytkowanie ich w miastach jest ograniczane do minimum, a w zamian na trasy wysyłane są starsze pojazdy z silnikami na olej napędowy – mówi Aleksander Kierecki, szef branżowego serwisu TransInfo.

Samorządy alarmują, że ich budżety, najpierw spustoszone przez pandemię, a teraz drenowane przez Polski Ład, nie są w stanie udźwignąć tak ogromnego wzrostu kosztów miejskiej komunikacji. Konieczne będą duże podwyżki cen biletów. Prawdopodobnie także cięcia w rozkładach jazdy i ograniczanie nakładów na inwestycje w nowy tabor.

Ks. Władysław Gurgacz. Sługa Maryi w oddziale Wyklętych

https://pch24.pl/ks-wladyslaw-gurgacz-sluga-maryi-w-oddziale-wykletych/

73 lata temu w Krakowie wykonano wyrok komunistycznego sądu na ks. Władysławie Gurgaczu, kapelanie nowosądeckiej Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców. Wraz z nim stracono Stefana Balickiego i Stanisława Szajnę. Przypominamy rozmowę, jaką o wiernym słudze Chrystusa i patriocie przeprowadził w roku 2014 z Joanną Wieliczką-Szarkową Krzysztof Gędłek.

Wszelka działalność patriotyczna ks. Władysława Gurgacza, jego antykomunizm wynikały z wiary w Boga. Piętnując komunistyczny reżim przypominał, że jest on nie do pogodzenia z Bożym porządkiem – mówi PCh24.pl Joanna Wieliczka-Szarkowa, historyk, autorka książki pt. „Żołnierze Wyklęci”.

Ksiądz Władysław Gurgacz wychował się w katolickim domu. Jaki wpływ miała jego duchowość na działalność patriotyczną i antykomunistyczną?

Ksiądz Gurgacz napisał kiedyś do swojej matki, że dla niego „pieśń lasu była pierwszą i najtrwalszą w skutkach nauką religii”. Jego pobożność była naturalna, a duchowość bardzo głęboka. Wyróżniała go żarliwość w modlitwie i całkowite oddanie się w opiekę Maryi (stąd zresztą potem jego pseudonim „Sem” od SM – Servus Mariae, Sługa Maryi). Jego pomysłem była też pierwotna nazwa oddziału, w którym działał – Pierwszego Podhalańskiego Oddziału Partyzantów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Różańca Świętego, zmieniona później na „Żandarmerię”.

Ksiądz Gurgacz nie tylko głosił porywające kazania czy rekolekcje, nie tylko był obleganym spowiednikiem, ale także utalentowanym pisarzem i malarzem, a może nade wszystko mistykiem. Dla niego „świat Bożych prawd i świat działania łaski – w ogóle przeżyć wewnętrznych – był bardziej rzeczywisty niż ten zewnętrzny”. Wszelka jego działalność patriotyczna, czyli automatycznie również antykomunistyczna, wynikała z wiary w Boga. Nie wahał się publicznie, ostro piętnować narzuconego Polsce reżimu, bo rozumiał jego istotę, to iż komunizm jest złem, niesie człowiekowi zniewolenie i nie da się go pogodzić z Bożym porządkiem.

Był bardzo zdolny, interesował się między innymi filozofią.

Władysław Gurgacz wcześnie odkrył swoje powołanie i od 17. roku życia był związany z Towarzystwem Jezusowym. To jezuici przygotowywali go najpierw do matury, a potem w ich kolegiach uzupełniał wykształcenie humanistyczne, aby studiować filozofię, która go bardzo zajmowała, i w końcu teologię. Gruntowne studia pod kierunkiem ojców-profesorów dały mu intelektualną i duchową siłę do przeciwstawienia się zbrodniczej ideologii. Dzielił się nią ze swymi żołnierzami, prowadząc dla partyzantów wykłady z filozofii.

Dlaczego ks. Gurgacz zdecydował się zostać kapelanem Wyklętych w oddziale Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej pod dowództwem Stanisława Pióro „Emira” na Podhalu?

Na początku 1948 roku „Emir” przyszedł do ks. Gurgacza z prośbą o spowiedź. Mówiąc księdzu o działalności PPAN, pytał o ocenę moralną różnych czynów, między innymi o kwestię odebrania sobie życia w razie niebezpieczeństwa, kiedy wolno i czy wolno zabić bliźniego, i o sens działalności podziemnej. Poprosił też jezuitę o duchową opiekę nad partyzanckim oddziałem leśnym, który chciał utworzyć z zagrożonych aresztowaniem członków swojej organizacji. Ks. Gurgacz przyłączył się do „chłopców z lasu” – jak napisał pierwszy jego biograf ks. Stanisław Szymański – po gruntownej rozwadze z miłości dla Boga i z miłości tych ludzi, dla których nie było miejsca w Ojczyźnie. Chciał być z nimi, gdy cierpieli i chciał ratować ich dusze.

Jaką rolę pełnił ks. Gurgacz w oddziale? Powiedział podobno kiedyś, że nie może opuścić żołnierzy, bo wówczas mogliby zejść na złą drogę.

Jeden z żołnierzy oddziału Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, Tadeusz Ryba „Jeleń”, który ostatni raz widział się z nim na tydzień przed aresztowaniem, powiedział, że ks. Gurgacz był z nimi w najtrudniejszych chwilach i nigdy ich nie opuścił. Dodawał im wiary, otuchy. Nawoływał do nieprzelewania bez potrzeby polskiej krwi. Nigdy nie przygotowywał, ani nie uczestniczył w żadnej akcji zbrojnej, ale zawsze wspierał ich moralnie tłumacząc sens oporu wobec komunistów. Kapelan prowadził dla partyzantów wykłady z historii i filozofii, a w każdą niedzielę i święta przy okazji Mszy św. głosił kazania na tematy wyłącznie ewangeliczne.

W jakich okolicznościach ks. Gurgacz dostał się w ręce UB?

Aresztowania członków PPAN zaczęły się latem 1948 roku, dzięki działalności konfidenta ps. „Wicher”, czyli Janiny Mendel, nazywanej przez partyzantów „kapitan Miłą”. Ci, którzy ocaleli schronili się na Hali Łabowskiej. Po roku, wobec zagrożenia likwidacją, partyzanci, podzieleni na grupy, zdecydowali o przedostaniu się na Zachód. Ks. Gurgacz przydzielony do oddziałku Stefana Balickiego „Byliny” wyjechał do Krakowa, gdzie zaplanowano akcję rekwizycyjną w państwowym banku w Krakowie. Zakończyła się ona jednak ujęciem partyzantów na gorącym uczynku. Zatrzymany został także ks. Gurgacz, choć w samej akcji nie brał udziału, ale kiedy dowiedział się, że innych aresztowano, nie skorzystał z możliwości ucieczki. Miało to miejsce wieczorem 2 lipca 1949 roku w mieszkaniu przy ul. Krótkiej 3 w Krakowie.

Czy śledztwo, jakiemu został poddany, było bardzo brutalne?

Kapelana poddano krótkiemu, ale brutalnemu śledztwu. Już na pierwszym przesłuchaniu został pobity. Stosowano też wobec niego tzw. konwejer, czyli przesłuchanie trwające bez przerwy przez kilkanaście lub więcej godzin. Żadna z tych metod nie złamała kapłana, który odważnie bronił sensu działalności partyzantów.

Ksiądz Gurgacz zachował niezłomną postawę także podczas samego procesu, gdy twardo zarzucał komunistom zbrodnie.

Komuniści urządzili członkom PPAN pokazowy proces, w sierpniu 1949 roku przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Relacjonowany obszernie przez prasę i radio był seansem nienawiści wobec niepodległościowego podziemia i Kościoła uosabianego przez „zdemoralizowanego i wykolejonego księdza-bandytę”.

Postawa ks. Gurgacza w czasie rozprawy była wyrazem jego niezłomności i najgłębszej wiary. Zdecydowanie bronił współoskarżonych i samej idei organizacji. Wiemy o tym z relacji świadków, bo protokół został sfałszowany. Nie zapisano w nim nawet ostatnich słów ks. Gurgacza: „Ci młodzi ludzie, których tutaj sądzicie, to nie bandyci, jak ich oszczerczo nazywacie, ale obrońcy Ojczyzny! Nie żałuję tego, co czyniłem. Moje czyny były zgodne z tym, o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zadecydowały bagnety NKWD”. Gdy usłyszał, że razem ze Stefanem Balickim „Byliną” i Stanisławem Szajną „Orłem” został skazany na karę śmierci, stwierdził: „Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć?…. Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

W jaki sposób go zamordowano?

Ksiądz Gurgacz oraz jego towarzysze „Bylina” i „Orzeł” zostali zamordowani 14 września 1949 roku na dziedzińcu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, w rogu między murem a więzienną piekarnią. Według naocznego świadka, wszyscy zginęli od „strzału katyńskiego”, w tył głowy, przy czym ksiądz Gurgacz został dobity drugim strzałem, gdyż pierwszy nie był śmiertelny. Wyrok wykonał Władysław Szymaniak wymieniony w protokole jako „dowódca plutonu egzekucyjnego”.

Ksiądz męczennik został pochowany na Cmentarzu Rakowickim, razem ze swoimi „chłopcami z lasu”, w grobie, który miał być zapomniany, ale tak się nie stało dzięki przyjaciołom i współwięźniom kapelana. Dziś stoi na nim brzozowy krzyż i napis: „Attritus pro Deo et Patria” – „Starty dla Boga i Ojczyzny”.

Rozmawiał: Krzysztof Gędłek