Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów – konferencja w Niemczech

Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów – konferencja w Niemczech

Eksplozja „nagłych i nieoczekiwanych” – konferencja w Niemczech

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polecane, Polityka, Polska, Świat, Ważne AlterCabrio https://ekspedyt.org/2023/01/04/eksplozja-naglych-i-nieoczekiwanych-konferencja-w-niemczech/

Na konferencji prasowej, która odbyła się na krótko przed Bożym Narodzeniem, niemiecka konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (partia AfD) opublikowała dane, które można uznać za najważniejsze jak do tej pory, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

___________***___________

Medialna cenzura: niemiecka partia ujawnia koronny dowód, czyli dane dotyczące „szczepionki”, wybuch „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów (wideo)

Niemiecka konserwatywna partia AfD opublikowała dane, które można uznać za najbardziej krytyczne jak dotąd, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

Na konferencji prasowej, która odbyła się na krótko przed Bożym Narodzeniem, niemiecka konserwatywna Alternatywa dla Niemiec (partia AfD) opublikowała dane, które można uznać za najważniejsze jak do tej pory, i które wskazują na szkody, jakie zastrzyki mRNA przeciw covid wyrządzają populacjom na całym świecie.

Dzięki niemieckiemu systemowi statystycznemu śledzenia urazów poszczepiennych, naukowcy zajmujący się danymi byli w stanie przeprowadzić badania porównawcze dotyczące wielu rodzajów urazów poszczepiennych, porównując dane z 2016r. z pierwszym kwartałem 2022r. I chociaż liczba zgłoszeń dotyczących szczepionek na Covid prawdopodobnie zaniżona jest o około 90 procent, niemieckie dane zebrane przed wprowadzeniem szczepionek mRNA na Covid pozwalają na utworzenie użytecznej grupy porównawczej przed i po rozpoczęciu tej kampanii szczepień.

„W 2021 roku natknęliśmy się na różne wzrosty”, wyjaśnia Martin Sichert, rzecznik ds. polityki zdrowotnej AfD, jedynej niemieckiej partii politycznej, która sprzeciwia się nakazom szczepień. „W przypadku raka, w przypadku chorób jelit i tak dalej. Jednak znaleźliśmy również liczby, które są tak szokujące, że powiedzieliśmy, ja powiedziałem, że to musi być tematem naszej konferencji prasowej”.

Sickert i jego analityk danych, Tom Lausen, odkryli ogromny wzrost nagłych i nieoczekiwanych zgonów. Od prawie roku krążą niepotwierdzone historie z firm ubezpieczeniowych o oszałamiającym wzroście liczby przypadków nadmiernych zgonów. Mimo to publikacja tych danych wydaje się być pierwszą zawierającą skorelowane liczby potwierdzające to, o czym mówią nam krążące opowieści.

„W 2017 roku było 14 zgonów dziennie. W 2018 roku było 14 zgonów dziennie. W 2019 roku było 18 zgonów dziennie. Potem, w 2021 roku, nagle następuje skok do 97 zgonów dziennie. W rzeczywistości od pierwszego kwartału 2021r. mamy w każdym kolejnym kwartale więcej „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów niż we wszystkich poprzednich latach razem wziętych. Więc to więcej niż czterokrotny wzrost „nagłych i nieoczekiwanych”, które tu widzimy” – powiedział Sickert. „To było absolutnie niespodziewane i naprawdę szokujące. A więc tak naprawdę, oznacza to, że każdego dnia dochodziło do 70 lub więcej „nagłych i nieoczekiwanych” zgonów”.

Brzmi to jak lista urazów poszczepiennych zgłoszonych do amerykańskiego systemu VAERS, gdzie już dawno temu liczba zgłoszonych urazów po szczepionkach na Covid przewyższyła liczby ze wszystkich raportów o urazach dla wszystkich innych szczepionek łącznie od początku zgłoszeń. Nie mówiąc już o zgonach.

Niemieckie dane zostały ujawnione dzięki prośbie AfD o dostęp do informacji skierowanej do KBV, stowarzyszenia reprezentującego wszystkich niemieckich lekarzy, którzy otrzymują ubezpieczenie. To również 72 miliony osób objętych ustawowym ubezpieczeniem zdrowotnym w Niemczech.

Jednak informacje te zostały zakwestionowane przez tradycyjne media oraz ZI, medyczny instytut badawczy w Niemczech, w zakresie interpretacji danych. Każdy, kto śledził historię Covid i późniejszą debatę na temat szczepionek, z pewnością wie, że dane mogą kłamać i były szeroko wykorzystywane w tym celu przez ostatnie trzy lata. Doskonałe opracowanie na temat publikacji tych danych można znaleźć tutaj: ważne jest, aby czytać komentarze tam, gdzie toczy się otwarta dyskusja.

Jak słusznie zauważa autor, A MidWestern Doctor, Big Pharma uzyskała szczególny rodzaj przywileju braku krytycznego myślenia, przez co wykazanie, że szczepionka może kiedykolwiek być winna czemukolwiek, stało się prawie niemożliwe. Ten punkt wyjścia i zmowa mediów głównego nurtu, połączona z cenzurą i zalewem propagandy, praktycznie gwarantuje, że nawet tak wstrząsające dane, jak ta publikacja AfD, nie doczekają się szerokiego, wyważonego nagłośnienia.

Ale poniższy wykres upraszcza wszystkie klucze dostarczone przez KBV i jest łatwy do odczytania dla laików zajmujących się danymi. A eksplozja zgonów od 2021 roku jest wyraźna.

Jednak chociaż korelacja nie dowodzi związku przyczynowego, jest bardzo podejrzana. „Nie możemy powiedzieć, że jest to na pewno spowodowane szczepieniem, ale jest to jeden z czynników, o których wiemy, że pojawił się w pierwszym kwartale 2021r.”, mówi Sickert. „Dopóki nie zostanie udowodnione coś przeciwnego, podejrzenie, że istnieje związek, jest tak silne, że podawanie tych szczepionek powinno zostać zawieszone, tak jak w przypadku wszystkich innych leków”.

Sickert i Lausen wskazywali palcem na Instytut Roberta Kocha i Instytut Paula Ehrlicha za to, że nie wykonały swojej pracy w zakresie oceny danych w celu zapewnienia bezpieczeństwa produktów medycznych. Twierdzą, że w rzeczywistości instytuty te zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby nie oceniać danych w celu ustalenia bezpieczeństwa tych eksperymentalnych szczepionek. Co więcej, Instytut Paula Ehrlicha przyznaje, że ponad 90 procent zgonów i zdarzeń niepożądanych nie jest zgłaszanych przez lekarzy, ale przez krewnych, co prawdopodobnie prowadzi do poważnego niedoszacowania.

Sickert wezwał do wznowienia sekcji zwłok jako jasnego i łatwego sposobu zrozumienia przyczyny śmierci i wykazania możliwych powiązań ze statusem szczepień.

Obejrzyj konferencję prasową Alternative für Deutschland, z tłumaczeniem od RAIR Foundation USA [ang]:

[to można w oryginale. MD]

Część pierwsza:

Część druga: 

Część trzecia:

Część czwarta:

Część piąta:

______________

Media Blackout: German Party Reveals Smoking Gun ‘Vaccine’ Data, Explosion of ‘Sudden and Unexpected’ Deaths (Videos), Miranda Sellick, January 3, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Zgony wśród 30 procent. W Niemczech wzywają do badań
„Mówimy o znaczącej liczbie, która powoduje konieczność systematycznego podejścia do tego problemu” – powiedział Kubicki. Zdaniem polityka FDP władze sanitarne powinny „regularnie” przeprowadzać sekcje zwłok wszystkich osób, które zmarły w […]

______________

‘… nagle’ czyli najnowszy dokument Stew Peters’a
Dokument traktujący o szczepieniach, konsekwencjach przedstawianych przez między innymi balsamistów i lekarzy, informatorów wojskowych i wielu innych ludzi pomagających ludzkości w toczącej się wojnie informacyjnej. […]

______________

Tsunami zgonów czyli trzy krótkie filmy o…
Prokuratura Europejska (EPPO) wszczęła dochodzenie w sprawie zakupów szczepionek przeciwko koronawirusowi przez UE, co prawdopodobnie zwróci uwagę na rolę w tej sprawie przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. […]

______________

„Bezpieczne i skuteczne” czyli instrukcje na czas apogeum
Po tej serii wydarzeń pokazano reportera BBC, który publicznie stwierdził: „Dla wprowadzenia was w kwestie dziennikarskie. Po prostu nie dyskutujemy, w ramach polityki redakcyjnej, nie debatujemy z antyszczepionkowcami, bez względu […]

Tagi: AFD, Alternative für Deutschland, Big Pharma, c19, cenzura w mediach, covid, Instytut Paula Ehrlicha, Instytut Roberta Kocha, KBV, Martin Sichert, mRNA, nagłe zgony, Niemcy, NOP, powikłania poszczepienne, Tom Lausen, zgony poszczepienne

==========================

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

===========================================

pokutujący łotr: Ciekawe, czy znajdzie się odważny, który pokaże te dane takiemu prof. Simonowi, który bez wstydu popisuje się teraz na Pejsbuku poradami “pana doktora” dla “naszych seniorów” cierpiących na choroby wieńcowe i miażdżycę. Co jeść, czego unikać itd. i różne odmóżdżone starowinki stokrotnie dziękują na forum za te “bezcenne rady pana profesora”. Powiedzieć że mdli, gdy to się czyta, to mało. Oczywiście ani słowa o tym, ilu “naszych seniorów ” oddało ducha wskutek słuchania porad “drogiego pana profesora” sprzed dwóch lat, gdy nakazywał im miesiącami siedzieć w domach z dala od swych lekarzy, rodzin czy strawy duchowej w Kościele, strasząc ich i ogłuszając swym “autorytetem” nakazywał odcinać od płuc życiodajny tlen przez zakładanie na usta brudnej ścierki i nie chodzić do parków i lasów, o szczypawkach nie wspominając. Cała nadzieja, że jest kara Boża na takich.

Niesamowite: Wspólnota Świętego Idziego wylewa krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI

Potwierdzenie: Łapa USA za wygnaniem Ratzingera z Watykanu

Date: 4 gennaio 2023Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2023/01/04/potwierdzenie-lapa-usa-za-wygnaniem-ratzingera-z-watykanu/

Niesamowite: Wspólnota Świętego Idziego wylewa krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI

Sant'Egidio Côte d'Ivoire - Home | Facebook

Piero Laporta (generał dywizji Korpusu Inżynierów, od roku 2010 na emeryturze) – 3 stycznia 2023 

Obserwując mętność włoskiego dziennikarstwa – od roku 1994, Piero Laporta zajął się w działalnością publicystyczną, nie ograniczając się do tematów wojskowych, co byłoby naturalne, biorąc pod uwagę wykonywaną wówczas pracę (Biuro Polityki Wojskowej Sztabu Generalnego Obrony – Ufficio Politica Militare dello Stato Maggiore della Difesa). Współpracował z wieloma gazetami i czasopismami, włoskimi i nie tylko (Libero, Il Tempo, Il Giornale, Limes, World Security Network, ItaliaOggi, Corriere delle Comunicazioni, Arbiter, Il Mondo). Dziś współpracuje z gazetą La Verità. Prowadzi bloga http://www.pierolaporta.it o nazwie OltreLaNotizia. https://www.vipiu.it/leggi/author/pierolaportagmail-com/

===============================

Ciarki mnie przechodzą, kiedy obserwuję, jak przed mikrofonem RAI, cerber ze Wspólnoty Świętego Idziego leje krokodyle łzy po śmierci Benedykta XVI.

Wracają wspomnienia, gonią się nawzajem, pędzą – podczas gdy ów miodowy głos usiłuje wyślizgać drogę, która Benedykta XVI prowadzi do nieba.

Tenże głos sprawia, że wracam pamięcią do pewnego licznego kręgu rzymskiego – aktywnego do dnia dzisiejszego; do prominentnego emisariusza rządu USA – trzymającego łapy w finansach (gdzie pozostaje do dziś) oraz w polityce włoskiej – do postaci z najwyższych szczebli National Security Agency, który chełpił się dymisją, do której wkrótce miał być zmuszony Benedykt XVI, podczas gdy mijały pierwsze tygodnie jego pontyfikatu.

Robił to z nonszalancją i arogancją, z których filtrował projekt autorstwa kogoś jeszcze ważniejszego niż jego własna – i tak potężna – organizacja.

Dzisiejszego poranka, telewizja przypomina mi również dni, w których ów – udający prożydowskiego – pewny siebie mason i autentyczny efebofil był udręką podczas ostatnich miesięcy życia św. Jana Pawła II, opowiadając się za oszczerczą tablicą w Yad Vashem, mającą na celu oczernienie JE Czcigodnego Piusa XII, tego samego wielkiego papieża, który w 1947 roku został nominowany przez dziadków kustoszy Yad Vashem do Pokojowej Nagrody Nobla.

Po wyborze Benedykta XVI, w środowisku owej rzymskiej koterii, która lawiruje pod hasłami “Bóg umarł” i “Jezus jest feikniusem”, zapanowała panika – jak na dworze faraona, kiedy Morze Czerwone zamknęło się.

Mafia z St Gallen? – Bez żartów, był to listek figowy dla rzeczonej, rzymskiej koterii – kopuły demonów, która odizolowała Benedykta XVI, zostawiając go samego, podczas gdy siepacze z NSA [National Security Agency] biczowali prawdę, by następnie ją ukrzyżować.

[por.: Kiedy papież Benedykt XVI [Ratzinger] nie mógł „ani kupować ani sprzedawać”… To SWIFT decyduje i wybiera?? Eutanazja kard. Martini. md]

To, co stało się zaraz potem – wojny, zamachy na Syrię, Libię, Tunezję, Egipt, Kaukaz i Rosję, gazy paraliżujące i wirusy – całe to plugastwo, które pochorowało i zubożyło ludzkość, nie byłoby niemożliwe, gdyby Kościół zdołał zachować swój wolny, autorytatywny i czysty głos, wolny od przyjaźni z pułkownikami argentyńskimi, a także od uklęknięć przed brytyjskimi bractwami skupionymi wokół antypapieskiej królowej.

Niegodziwcy jednak zawsze zapominają o elementarnym i oczywistym fakcie: Morze Czerwone zamknęło się – dobrzy zginęli, źli również; a Sędzia jest tylko jeden. https://www.pierolaporta.it/santegidio-coccodrilla-s-s-benedetto-xvi-incredibile/ https://www.maurizioblondet.it/una-conferma-mano-usa-dietro-la-cacciata-di-ratzinger/

&&&

Wspólnota Świętego Idziego powstała wkrótce po zakończeniu II Soboru Watykańskiego: https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

WARTO PRZYPOMNIEĆ: Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego https://web.archive.org/web/20180130124105/http://ram.neon24.pl/post/142151,wielki-bluff-o-katokomuchach-od-sw-idziego

Wielki bluff: O kato-komuchach od św. Idziego. To oni usuwają i wyznaczają papieży?

To oni usuwają i wyznaczają papieży?

Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego.

[Przepraszam: Poniższy tekst jest wyciągnięty z Archiwów. Widzę w nim powtórki. Nie będę ich usuwał, by nie namącić więcej. Pozatem – te powtórki warte przeczytania – tak tekst jest AKTUALNY. M. Dakowski]

26.01.2018 https://web.archive.org/web/20180130124105/http:/ram.neon24.pl/post/142151,wielki-bluff-o-katokomuchach-od-sw-idziego

RAM        26 styczeń 2018   

Wspólnotę św. Idziego – stworzoną i kierowaną przez włoskiego polityka (był ministrem ds. współpracy międzynarodowej w rządzie Mario Monti’ego – powołanym do życia po eliminacji rządu Berlusconi’ego), historyka i wykładowcę o nazwisku Andrea Riccardi określa się często jako „ONZ z Zatybrza”.  

  Wspólnota św. Idziego https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

Andrea Riccardihttps://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Riccardihttp://www.andreariccardi.it/biografia/     Stwarzyszenie działa również w Polsce. Organizuje od pewnego czasu tzw. „korytarze humanitarne”, przerzucające migrantów do Europy.   Przeglądając stronę Wspólnoty (publikowaną także w języku polskim) dowiadujemy się, że kilka miesięcy temu Andrea Riccardi przyjechał do Warszawy z okazji nadania mu tytułu „Człowieka Pojednania”. Nagroda została odebrana 28 maja 2017 w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Polska wersja artykułu mówi:

„Wyróżnienie przyznawane jest przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom działającym na rzecz zbliżenia, poznania i pojednania chrześcijan i Żydów w Polsce. W ceremonii wziął udział m.in. kard. Kazimierz Nycz, który wyraził swoją wielką sympatię dla laureata oraz założonej przez niego Wspólnoty Sant’Egidio, a także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Fotografie z uroczystości:   http://laboratorium.wiez.pl/wp-content/uploads/2017/05/z-dyplomem_www-OK.jpgwww.santegidio.org/immagini/news/3/DSC01281.jpg

Laudację na cześć laureata wygłosił prof. Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Nazwał w niej Andreę Riccardiego człowiekiem wizji. Zaznaczył, że tytuł Człowieka Pojednania został przyznany założycielowi Wspólnoty Sant’Egidio ze względu na jego osiągnięcia w pracy społecznej na rzecz potrzebujących, podtrzymywanie „ducha Asyżu”, formację młodzieży w duchu otwartości i wpływ na polski dialog, a zwłaszcza dialog chrześcijańsko-żydowski. – Jego dzieło – Wspólnota Saint’Egidio wciąż się rozwija, przynosi owoce i rozszerza działalność na cały świat – powiedział.  Stanisław Krajewski zaznaczył, że Riccardi razem ze wspólnotą żywo reaguje na problem kryzysu uchodźczego, angażując się w organizację korytarzy humanitarnych”. Andrea Riccardi w Warszawie: wiara, która nie chroni się za muramihttp://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/21272/Andrea-Riccardi-w-Warszawie-wiara-kt%C3%B3ra-nie-chroni-si%C4%99-za-murami.html

Stanisław Krajewskihttps://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Krajewski_(filozof)    

Inne wystąpienia Nycza we Wspólnocie św. Idziego w Polsce:   Kard Nycz: Ewangelia nie stawia warunków wstępnych http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/18044/Kard-Nycz-Ewangelia-nie-stawia-warunk%C3%B3w-wst%C4%99pnych.html    

Zaś w styczniu 2018, z okazji 104 Światowego Dnia Migranta (czyżbyśmy faktycznie obchodzili już 104 razy takowe święto?) pan Kazimierz Nycz, figurujący w polskim Kościele jako kardynał – podczas celebracji liturgii razem ze Wspólnotą św. Idziego stwierdził:    „Papież Franciszek każdemu z nas przypomina, także w tegorocznym orędziu na Dzień Migranta i Uchodźcy, że spotkanie z migrantem, spotkanie z uchodźcą jest dla każdego chrześcijanina okazją do spotkania z Chrystusem”. „Są tacy uchodźcy, którzy potrzebują radykalnej pomocy m.in. medycznej, której nie mogli uzyskać w swoim kraju z powodu wojny. Dla nich stworzone są korytarze humanitarne we Włoszech i Francji, aby nie zabrakło serca chrześcijańskiego i pomocy”

Kardynał Nycz: Przyjmijmy uchodźców, żeby przyjąć Chrystusa http://www.santegidio.org/pageID/3/itemID/23936/langID/pl/Kardyna%C5%82-Nycz-Przyjmijmy-uchod%C5%BAc%C3%B3w-%C5%BCeby-przyj%C4%85%C4%87-Chrystusa.html

Watykański „Il Sismografo”: Nycz nawołuje do pomocy migrantom Cardinal Urges Support for Migrants on Epiphany http://ilsismografo.blogspot.it/2018/01/polonia-cardinal-urges-support-for.html    

W tymże kontekście informacyjnym interesującą rzeczą jest zapoznanie się z tym, co o Wspólnocie św. Idziego pisał znakomity watykanista włoski Sandro Magister. W swym artykule z roku 1998 – noszącym wiele mówiący tytuł „Sant’Egidio story. Il grande bluff” –  „San’Egidio story. Wielki bluff” – Magister pisze:   „Robią za demiurgów pokoju. Kandyduje się ich do nagrody Nobla. Są w łaskach papieża. Są najbardziej świętowanymi w świecie włoskimi katolikami.Ich twierdza znajduje się na rzymskim Zatybrzu, na placu św. Idziego, w dawnym klasztorze karmelitanek, posiadającym także kościół. Na bramie nie ma jednak żadnej tabliczki. Obok funkcjonuje snobistyczna kawiarnia „Pane, amore e fantasia”, z szyldem imitującym taśmę filmową i fotografią Giny Lollobrigidy, ale i tam nie napisano, że jest własnością Sant’Egidio.Również ich Msza, odprawiana w sobotni wieczór jest potajemna. Odbywa się ona za zamkniętymi drzwiami w pobliskiej bazylice Santa Maria in Trastevere, do której członkowie Wspólnoty docierają poprzez labirynt pomieszczeń i podwórek wewnętrznych, a to dlatego, że tak bazylika jak i prawie że wszystkie przylegające do niej budynki należą do stowarzyszenia, wraz z dwoma antycznymi gmachami usytułowanymi na placu.

Wspólnota św. Idziego jest i nie jest widoczna. Wiadomo, że jej członkowie ofiarują ciepłe posiłki bezdomnym i że pomagają osobom starym nie posiadającym rodziny. (…)

Kiedy amerykański sekretarz stanu – Madeleine Albright przebywała w Rzymie – spędziła więcej czasu z nimi niż u papieża. Wychodząc ze spotkania ze Wspólnotą dokonała jej betatyfikacji  stwierdzając: «Wonderful people». Sant’Egidio posiada znakomicie pracujące biuro PR i wszyscy wyrażają się o niej z zachwytem.Co do reszty – wspólnota jest jak legendarny Opus Dei, tzn. nieprzenikniona. Nawet w Watykanie nie wiedzą czym społeczność ta zajmuje się, kiedy jej członkowie znajdują się wyłącznie we własnym gronie.Również papież nie jest w te sprawy wtajemniczony, pomimo, że jest ich przyjacielem. Gdyby wiedział, że praktycznie rzecz biorąc Wspólnota zniosła sakrament pokuty, zastępując go publicznymi imprezami mea culpa, odbywanymi podczas ich spotkań – zbeształby ich surowo.Gdyby znał ich dziwactwa jak chodzi o materię małżeństwa i prokreacji – nie pozostałby obojętny. Gdyby wiedział, że podczas ich mszy homilię wygłasza zawsze Andrea Riccardi – założyciel stowarzyszenia i jego szef, który nie jest księdzem, więc nie powinien głosić kazań (istnieje niedawno opublikowany kategoryczny tego zakaz) – wezwałby ich do posłuszeństwa.To ci od św. Idziego w roku 1986 zorganizowali międzyreligijny meeting w Asyżu, z udziałem papieża modlącego się razem z Dalaj Lamą, metropolitami prawosławnymi, pastorami protestanckimi, mnichami buddyjskimi, żydowskimi rabinami, muzułmańskimi mufti, oraz guru i szmanami wszelkich możliwych wierzeń. Od tamtego momentu, każdego roku wspólnota powtarza model Asyżu w różnych miastach. (…) Stanowią one crescendo widowiskowych choreografii wraz z uroczystościami transmitowanymi na cały świat i kalejdoskopem sławnych gości zapraszanych z 5 kontynentów – calkowicie opłacanych i rozpieszczanych. Koszt jednego meetingu to pół miliona dolarów które pochodzą z subwencji rządowych i prywatnych”.

Nawiązując do okoliczności powstania i pierwszych lat funkcjonowania wspólnoty – Magister stwierdza:   „Ale pomimo tego rodzaju referencji i sugestywnych obrzędów – profil katolicki Wspólnoty św. Idziego pozostaje efemeryczny a jej ścieżki kręte.Oficjalną datą jej powstania jest 7 luty 1968 rok. Jednakże w owym momencie nie wydarzyło się nic nowego. Przyszli członkowie stowarzyszenia należeli wtedy do jednego z kół GS, tj. Gioventù Studentesca (Młodzieży Studenckiej) –  organizacji założonej przez księdza Luigi Giussani, która po przejściu nawałnicy z roku 1968 przyjęła nazwę Comunione e Liberazione. Riccardi poznał ją w swych latach gimnazjalnych, w Rimini. Po powrocie do Rzymu, przyszły założyciel Sant’Egidio nawiązał kontakty z członkami GS uczącymi się w rzymskich liceach im. Virgilio, Dante i Mamiani”.

Oto jak Sandro Magister opisuje kolejne przekształcenia społeczności:   „Rozpoczyna się faza monastyczna w zyciu wspólnoty. (…) Również z powodu młodego wieku wszyscy są stanu wolnego. Wyobrażają się więc jako 'bezżenni dla Królestwa Niebieskiego’ i 'mnisi na pustyni miasta’. Swych leaderów nazywają przeorem i przeoryszą i mianują także ich zastępców. Mieszkają w małych zespołach, podzieleni wg. płci. (…) Ich dni upływają pod szyldem 'ora et labora’, gdzie 'labora’ oznacza zajmowanie się posiłkami dla ubogich, sprzątanie w domach ludzi starych i opiekę pozaszkolną dla dzieci z peryferii.  

Ale i faza monastyczna przemija szybko. W lecie 1978 roku, podczas rekolekcji członkowie Wspólnoty św. Idziego zwierzają się sobie i wyznają, że prowadzą zdecydowanie zbyt ożywioną wewnątrzwspólnotową aktywność seksualną.Od tego czasu przestaje sie mówić o 'nowym monastycyzmie’ i odbywają się pierwsze uroczystości weselne. Obowiązuje jednak całkowite posłuszeństwo niekwestionowanemu 'opatowi’, którym jest Riccardi i który w międzyczasie ukończył prawo oraz jako samouk zaczął studiować historię ze szczególnym naciskiem na historię Koscioła Katolickiego. Zrobił to zresztą aż do zdobycia stołka nauczyciela akademickiego.Jakby za sprawą magii – historię studiują również inni ważni członkowie (płci męskiej) stowarzyszenia. Wyróżnia ich nie tylko chęć studiowania historii Kościoła, ale fakt, że członkowie Wspólnoty pragną ją tworzyć.Rok 1978 to rok trzech papieży: umiera Paweł VI, a po interregnum papieża Albino Luciani – wstępuje na tron Jan Paweł II. Podczas dwóch ostatnich preconclave, a w szczególności ostatniego – Wspólnotę sw. Idziego odwiedza mnóstwo kardynałów ze wszystkich kontynentów; staje się ona miejscem nieoficjalnych schadzek, podczas których omawia się posunięcia wyborcze.

Aktywiści społeczności organizują kampanię na rzecz kardynała wikariusza Rzymu – Ugo Poletti. Conclave rozczarowuje ich – wygrywa nieznany im Polak – Karol Wojtyła. Wystarczy jednakże zaledwie kilka tygodni by odrobić straty. Członkowie stowarzyszenia analizują dokładnie mapę pierwszej papieskiej wizyty, która ma odbyć się w rzymskiej parafii w dzielnicy Garbatella. Na trasie znajduje się przedszkole z pomieszczeniem, którego okna wychodzą na ulicę. Przez tydzień członkowie wspólnoty uczą dzieci śpiewać po polsku i nakazują im śpiewać także w niedzielę, podczas gdy do budynku zbliża się papież. Wojtyła słyszy śpiew, zatrzymuje się i wchodzi do środka by poznać szczegóły wydarzenia. W ten sposób rodzi sie idylla pomiędzy Janem Pawłem II i Wspólnotą św. Idziego. (…)

Lata osiemdziesiąte są fazą stopniowego podboju Kościoła – aż do jego szczytu. W roku 1986 Wspólnota otrzymuje uznanie kanoniczne. Jednakże jeszcze ważniejsze są bezpośrednie kontakty nawiazane z niektórymi kluczowymi osobistościami watykańskimi. Trzy z nich są do tej pory wielkimi zwolennikami Sant’Egidio. Pierwszą jest sekretarz osobisty Jana Pawła II – Stanisław Dziwisz – wszechmocne factotum; następnie kardynał Roger Etchegaray – latający ambasador papieski, wysyłany na gorące fronty światowe; trzecim zaś jest kardynał Achille Silvestrini, ważny pracownik kurii. (…)Jeszcze innym opiekunem Wspólnoty św. Idziego był jezuita i arcybiskup Mediolanu – Carlo Maria Martini, nazywany członkiem honorowym stowarzyszenia. W roku 1975, Martini – pracujący wówczas w Rzymie jako rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego – natknął się na Wspólnotę i został nią zafascynowany do tego stopnia, że był w niej aktywny przez 4 lata. Zajmował się staruszkiem mieszkającym na Zatybrzu i odprawiał Mszę w rzymskim rejonie Alessandrino. Martini’emu towarzyszyła wiernie z ramienia Wspólnoty młoda jej członkini Gina Schilirò, zaś Maura de Bernart kilka lat wcześniej zdobyła dla sprawy ks. Vincenzo Paglia (dzisiejszy biskup, zwolennik Bergoglia)”.

W swym bardzo ciekawym tekście Sandro Magister opisuje dziwaczne obyczaje wewnętrzne, obowiązujące w stowarzyszeniu a także walki pomiędzy jego leaderami. Całkowicie niecodzienne było również „domowe hodowanie” księży związanych ze wspólnotą. Zacytujmy i tym razem watykanistę:

„Sant’Egidio dysponuje około tuzinem księży. Pomijając Vincenza Paglię i Ambrogio Spreafico (Paglia był wieloletnim proboszczem rzymskiej bazyliki Santa Maria in Trastevere) – cała reszta duchownych „urosła w domu” – bez zaliczenia seminariów diecezjalnych. O tym, kto ma zostać księdzem decyduje wspólnota, tj. Andrea Riccardi. A do wyświęcenia takich księży wystarcza zaprzyjaźniony biskup, w oczekiwaniu na chwilę, w której biskupem zostanie jeden z nich. Kandydatem jest Paglia”. (Przypominam, że artykuł pisany jest w roku 1998).   O doradcy duchowym (już od lat ’70) Wspólnoty św. Idziego – biskupie Vincenzo Paglii (odpowiedzialnym za sprofanowanie katedry w Terni), mówi post:   Bergoglio i Paglia otwierają Kościół na eutanazję – I Paglia poszedł do nieba razem z trans i gejami

[A tu arcy-pedał [to ten w czarnej czapeczce] ze swym kochankiem i oczywiście innymi z Sodomy:

Mural znajduje się na ścianie katedry diecezjalnej Terni-Narni-Amelia we Włoszech.

Więcej: Watykański arcybiskup Vincenzo Paglia postacią erotycznego pedalskiego muralu w katedrze Terni- Narni. MD]

http://ram.neon24.pl/post/141038,bergoglio-i-paglia-otwieraja-kosciol-na-eutanazje

Vincenzo Paglia

https://it.wikipedia.org/wiki/Vincenzo_Pagliahttp://www.santegidio.org/pageID/2386/langID/it/orator/234/Vincenzo-Paglia.html

Ambrogio Spreaficohttps://it.wikipedia.org/wiki/Ambrogio_Spreafico  

Ze Wspólnotą związany jest także arcybiskup Matteo Zuppi, który był zastępcą proboszcza Paglii w bazylice zatybrzańskiej. Po śmierci kardynała Carlo Caffarry (Bolonia), będącego jednym z 4 autorów „dubia” – biskupi włoskiego regionu Emilia Romagna zaproponowali na jego następcę mons. Francesco Cavinę, biskupa diecezji Carpi, ex pracownika watykańskiego Sekretariatu Stanu, który jednakże (w przeszłości) podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami w Watykanie otwarcie skrytykował Franciszka w jego obecności. 6 miesięcy po tym zajściu, do Bolonii (jako arcybiskup metropolita) przyjechał mons. Matteo Zuppi, rzymianin, asystent kościelny Wspólnoty św. Idziego.

]    Schizma w Watykanie i krucjata online http://ram.neon24.pl/post/140318,schizma-w-watykanie-i-krucjata-online

Matteo Zuppihttps://it.wikipedia.org/wiki/Matteo_Maria_Zuppi    

Swój artykuł Sandro Magister kończy słowami:   „Wspólnota nie jest liczebna. Ale jej aktywiści określają się jako 'mrówki zdolne do realizacji wielkich spraw przy pomocy małych środków’. Są potężnym lobby. Będą mieli wpływ na przyszłe conclave. Nikt z kościelnych bonzów nie chce mieć w nich wrogów. Riccardi zaś często mówi do swoich: 'Musimy robić wrażenie, że jesteśmy czymś więcej niż to, czym jesteśmy. Naszym cudem jest wielki bluff'”.

Sant’Egidio story. Wielki bluff Sant’Egidio story. Il grande bluff http://espresso.repubblica.it/attualita/cronaca/1998/04/09/news/sant-egidio-story-il-grande-bluff-1.542   Ciekawie scharakteryzował Wspólnotę także dziennikarz Stefano Zurlo, który napisał:  

Pauperyzm i marketing. Poparcie dla Trzeciego Świata, ale bez utraty zażyłości z władzą. Wspólnota posiada znakomite wejścia do instytucji, które się liczą; do biur, z których zarządza się i do najmocniej akredytowanych zakrystii…”

Również papież nie jest w te sprawy wtajemniczony, pomimo, że jest ich przyjacielem. Gdyby wiedział, że praktycznie rzecz biorąc Wspólnota zniosła sakrament pokuty, zastępując go publicznymi imprezami mea culpa, odbywanymi podczas ich spotkań – zbeształby ich surowo.

Gdyby znał ich dziwactwa jak chodzi o materię małżeństwa i prokreacji – nie pozostałby obojętny. Gdyby wiedział, że podczas ich mszy homilię wygłasza zawsze Andrea Riccardi – założyciel stowarzyszenia i jego szef, który nie jest księdzem, więc nie powinien głosić kazań (istnieje niedawno opublikowany kategoryczny tego zakaz) – wezwałby ich do posłuszeństwa.

To ci od św. Idziego w roku 1986 zorganizowali międzyreligijny meeting w Asyżu, z udziałem papieża modlącego się razem z Dalaj Lamą, metropolitami prawosławnymi, pastorami protestanckimi, mnichami buddyjskimi, żydowskimi rabinami, muzułmańskimi mufti, oraz guru i szmanami wszelkich możliwych wierzeń. Od tamtego momentu, każdego roku wspólnota powtarza model Asyżu w różnych miastach. (…) Stanowią one crescendo widowiskowych choreografii wraz z uroczystościami transmitowanymi na cały świat i kalejdoskopem sławnych gości zapraszanych z 5 kontynentów – calkowicie opłacanych i rozpieszczanych. Koszt jednego meetingu to pół miliona dolarów które pochodzą z subwencji rządowych i prywatnych”.

Nawiązując do okoliczności powstania i pierwszych lat funkcjonowania wspólnoty – Magister stwierdza:

„Ale pomimo tego rodzaju referencji i sugestywnych obrzędów – profil katolicki Wspólnoty św. Idziego pozostaje efemeryczny a jej ścieżki kręte.

Oficjalną datą jej powstania jest 7 luty 1968 rok. Jednakże w owym momencie nie wydarzyło się nic nowego. Przyszli członkowie stowarzyszenia należeli wtedy do jednego z kół GS, tj. Gioventù Studentesca (Młodzieży Studenckiej) –  organizacji założonej przez księdza Luigi Giussani, która po przejściu nawałnicy z roku 1968 przyjęła nazwę Comunione e Liberazione. Riccardi poznał ją w swych latach gimnazjalnych, w Rimini. Po powrocie do Rzymu, przyszły założyciel Sant’Egidio nawiązał kontakty z członkami GS uczącymi się w rzymskich liceach im. Virgilio, Dante i Mamiani”.

Oto jak Sandro Magister opisuje kolejne przekształcenia społeczności:  

„Rozpoczyna się faza monastyczna w zyciu wspólnoty. (…) Również z powodu młodego wieku wszyscy są stanu wolnego. Wyobrażają się więc jako 'bezżenni dla Królestwa Niebieskiego’ i 'mnisi na pustyni miasta’. Swych leaderów nazywają przeorem i przeoryszą i mianują także ich zastępców. Mieszkają w małych zespołach, podzieleni wg. płci. (…) Ich dni upływają pod szyldem 'ora et labora’, gdzie 'labora’ oznacza zajmowanie się posiłkami dla ubogich, sprzątanie w domach ludzi starych i opiekę pozaszkolną dla dzieci z peryferii.  

Ale i faza monastyczna przemija szybko. W lecie 1978 roku, podczas rekolekcji członkowie Wspólnoty św. Idziego zwierzają się sobie i wyznają, że prowadzą zdecydowanie zbyt ożywioną wewnątrzwspólnotową aktywność seksualną.

Od tego czasu przestaje sie mówić o 'nowym monastycyzmie’ i odbywają się pierwsze uroczystości weselne. Obowiązuje jednak całkowite posłuszeństwo niekwestionowanemu 'opatowi’, którym jest Riccardi i który w międzyczasie ukończył prawo oraz jako samouk zaczął studiować historię ze szczególnym naciskiem na historię Koscioła Katolickiego. Zrobił to zresztą aż do zdobycia stołka nauczyciela akademickiego.

Jakby za sprawą magii – historię studiują również inni ważni członkowie (płci męskiej) stowarzyszenia. Wyróżnia ich nie tylko chęć studiowania historii Kościoła, ale fakt, że członkowie Wspólnoty pragną ją tworzyć.

Rok 1978 to rok trzech papieży: umiera Paweł VI, a po interregnum papieża Albino Luciani – wstępuje na tron Jan Paweł II.

Podczas dwóch ostatnich preconclave, a w szczególności ostatniego – Wspólnotę sw. Idziego odwiedza mnóstwo kardynałów ze wszystkich kontynentów; staje się ona miejscem nieoficjalnych schadzek, podczas których omawia się posunięcia wyborcze.

Aktywiści społeczności organizują kampanię na rzecz kardynała wikariusza Rzymu – Ugo Poletti. Conclave rozczarowuje ich – wygrywa nieznany im Polak – Karol Wojtyła. Wystarczy jednakże zaledwie kilka tygodni by odrobić straty. Członkowie stowarzyszenia analizują dokładnie mapę pierwszej papieskiej wizyty, która ma odbyć się w rzymskiej parafii w dzielnicy Garbatella. Na trasie znajduje się przedszkole z pomieszczeniem, którego okna wychodzą na ulicę. Przez tydzień członkowie wspólnoty uczą dzieci spiewać po polsku i kazują im śpiewać także w niedzielę, podczas gdy do budynku zbliża się papież. Wojtyła słyszy śpiew, zatrzymuje się i wchodzi do środka by poznać szczegóły wydarzenia. W ten sposób rodzi sie idylla pomiedzy Janem Pawłem II i Wspólnotą św. Idziego. (…)

Lata osiemdziesiąte są fazą stopniowego podboju Kościoła – aż do jego szczytu. W roku 1986 Wspólnota otrzymuje uznanie kanoniczne. Jednakże jeszcze ważniejsze są bezpośrednie kontakty nawiazane z niektórymi kluczowymi osobistościami watykańskimi. Trzy z nich są do tej pory wielkimi zwolennikami Sant’Egidio. Pierwszą jest sekretarz osobisty Jana Pawła II – Stanisław Dziwisz – wszechmocne factotum; następnie kardynał Roger Etchegaray – latający ambasador papieski, wysyłany na gorące fronty światowe; trzecim zaś jest kardynał Achille Silvestrini, ważny pracownik kurii. (…)

Jeszcze innym opiekunem Wspólnoty św. Idziego był jezuita i arcybiskup Mediolanu – Carlo Maria Martini, nazywany członkiem honorowym stowarzyszenia. W roku 1975, Martini – pracujący wówczas w Rzymie jako rektor Papieskiego Instytutu Biblijnego – natknął się na Wspólnotę i został nią zafascynowany do tego stopnia, że był w niej aktywny przez 4 lata. Zajmował się staruszkiem mieszkającym na Zatybrzu i odprawiał Mszę w rzymskim rejonie Alessandrino. Martini’emu towarzyszyła wiernie z ramienia Wspólnoty młoda jej członkini Gina Schilirò, zaś Maura de Bernart kilka lat wcześniej zdobyła dla sprawy ks. Vincenzo Paglia (dzisiejszy biskup, zwolennik Bergoglia)”.

W swym bardzo ciekawym tekście Sandro Magister opisuje dziwaczne obyczaje wewnętrzne, obowiązujące w stowarzyszeniu a także walki pomiędzy jego leaderami. Całkowicie niecodzienne było również „domowe hodowanie” księży związanych ze wspólnotą. Zacytujmy i tym razem watykanistę:

„Sant’Egidio dysponuje około tuzinem księży. Pomijając Vincenza Paglię i Ambrogio Spreafico (Paglia był wieloletnim proboszczem rzymskiej bazyliki Santa Maria in Trastevere) – cała reszta duchownych „urosła w domu” – bez zaliczenia seminariów diecezjalnych. O tym, kto ma zostać księdzem decyduje wspólnota, tj. Andrea Riccardi. A do wyświęcenia takich księży wystarcza zaprzyjaźniony biskup, w oczekiwaniu na chwilę, w której biskupem zostanie jeden z nich. Kandydatem jest Paglia”. (Przypominam, że artykuł pisany jest w roku 1998).   

O doradcy duchowym (już od lat ’70) Wspólnoty św. Idziego – biskupie Vincenzo Paglii (odpowiedzialnym za sprofanowanie katedry w Terni), mówi post:

Bergoglio i Paglia otwierają Kościół na eutanazję – I Paglia poszedł do nieba razem z trans i gejami

http://ram.neon24.pl/post/141038,bergoglio-i-paglia-otwieraja-kosciol-na-eutanazje

Vincenzo Paglia

https://it.wikipedia.org/wiki/Vincenzo_Paglia

http://www.santegidio.org/pageID/2386/langID/it/orator/234/Vincenzo-Paglia.html

Ambrogio Spreafico

https://it.wikipedia.org/wiki/Ambrogio_Spreafico

Ze Wspólnotą związany jest także arcybiskup Matteo Zuppi, który był zastępcą proboszcza Paglii w bazylice zatybrzańskiej. Po śmierci kardynała Carlo Caffarry (Bolonia), będącego jednym z 4 autorów „dubia” – biskupi włoskiego regionu Emilia Romagna zaproponowali na jego następcę mons. Francesco Cavinę, biskupa diecezji Carpi, ex pracownika watykańskiego Sekretariatu Stanu, który jednakże (w przeszłości) podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami w Watykanie otwarcie skrytykował Franciszka w jego obecności. 6 miesięcy po tym zajściu, do Bolonii (jako arcybiskup metropolita) przyjechał mons. Matteo Zuppi, rzymianin, asystent kościelny Wspólnoty św. Idziego. 

Schizma w Watykanie i krucjata online

http://ram.neon24.pl/post/140318,schizma-w-watykanie-i-krucjata-online

Matteo Zuppi

https://it.wikipedia.org/wiki/Matteo_Maria_Zuppi

Swój artykuł Sandro Magister kończy słowami:

„Wspólnota nie jest liczebna. Ale jej aktywiści określają się jako 'mrówki zdolne do realizacji wielkich spraw przy pomocy małych środków’. Są potężnym lobby. Będą mieli wpływ na przyszłe conclave. Nikt z kościelnych bonzów nie chce mieć w nich wrogów. Riccardi zaś często mówi do swoich: 'Musimy robić wrażenie, że jesteśmy czymś więcej niż to, czym jesteśmy. Naszym cudem jest wielki bluff'”.

Sant’Egidio story. Wielki bluff

Sant’Egidio story. Il grande bluff

http://espresso.repubblica.it/attualita/cronaca/1998/04/09/news/sant-egidio-story-il-grande-bluff-1.542

Ciekawie scharakteryzował Wspólnotę także dziennikarz Stefano Zurlo, który napisał:

„Pauperyzm i marketing. Poparcie dla Trzeciego Świata, ale bez utraty zażyłości z władzą. Wspólnota posiada znakomite wejścia do instytucji, które sie liczą; do biur, z których się zarządza i do najmocniej akredytowanych zakrystii.

Ich hasłem jest stwierdzenie, że chrześcijaństwo ma na celu wyzwolenie ostatnich. Ubogimi sa dla nich nade wszystko ci, którzy nie są w stanie związać końca z końcem; którym brakuje pieniędzy by dobrnąć do końca miesiąca. Krótko mówiąc – rzeczywistość odczytywana jest przy pomocy lunety katolicyzmu demokratycznego.

Jest to doskonałe menù dla lewicy, chociaż wspólnota umie być wszechpartyjną. Zjawisko to było dobrze widoczne, kiedy Paglia został biskupem diecezji Terni, tj. 2 kwietnia 2000. Jego konsekracja odbyła się w Bazylice św. Jana na Lateranie w Rzymie, w obecności tysięcy osób. Paglia obszedł cały kościół, jakby był papieżem, po to by zebrać gromkie oklaski wiernych, wśród których znajdowali się politycy wszystkich partii. Paglia, a wraz z nim jego przyjaciele i współpracownicy mają taką właśnie naturę: wydają się być bliscy prawicy, centrum i lewicy. Faktycznie, Wspólnota św. Idziego będąca superwyszkolonym lobby – prosi o pieniądze wszystkie kolejne rządy. 

Tyle że jej serce należy do lewicy – w kontekście papuperyzmu, który faworyzuje miotających się na dnie drabiny społecznej, tj. tam, gdzie ubogi nie jest ubogim w duchu, ale tym, który niczego nie posiada.

Natomiast Wspólnocie św. Idziego niczego nie brak. Obfituje w finansowania, w aprobatę i poparcie ze strony ważnych gazet. O ile Comunione i Liberazione oraz Opus Dei znajdowały się nieustannie na celowniku dzienników lewicowych, preparujących oskarżenia graniczące z science fiction, o tyle Sant’Egidio i jej leaderzy byli zawsze hołubieni, a wspólnota dostawała znaczącą pomoc w związku z jej projektami: dla przykładu 600 milionów lirów na walkę z Aids w Mozambiku – wartość czeku od Billa Gates’a, przesłanego przez prezydenta Microsoft Italia – Roberta Paolucci.

Apostołowie powszechnego pokoju świetnie umieją sprzedać się. (…) Riccardi i Paglia czują się jak u siebie w domu nie tylko w stolicach państw afrykańskich, ciemiężonych przez nędzę i walki, ale także na salonach, które liczą się”.

Centrum władzy Monti’ego jest Wspólnota św. Idziego – czerwone lobby fałszywych ubogich

Il centro di potere di Monti è la comunità di Sant’Egidio lobby rossa dei finti poveri

http://www.ilgiornale.it/news/interni/centro-potere-monti-comunit-santegidio-lobby-rossa-dei-finti-869754.html

W roku 2014 (już po Synodzie) Andrea Riccardi, apelował by „zmienić zarząd Kościoła”. Stwierdził wtedy:

„Dykasteriami powinny kierować osoby zsynchronizowane z Franciszkiem. Aktualny rząd jest rządem Benedykta XVI i to właśnie w strukturze rządu Franciszek spotyka się z najsilniejszym oporem w stosunku do projektowanych przez siebie zmian”.

Riccardi: „Należy zmienić zarząd Kościoła”

Riccardi: Va cambiato il governo della Chiesa

http://www.lastampa.it/2014/10/22/vaticaninsider/ita/inchieste-e-interviste/riccardi-va-cambiato-il-governo-della-chiesa-vr2YR2kVu22CGCDhQDbPxI/pagina.html

Wspólnotę św. Idziego odwiedzili George W. Bush i Ivanka Trump:

Bush do Wspólnoty: Jesteście armią współczujących

Bush a Sant’Egidio: siete l’esercito dei compassionevoli

http://www.santegidio.org/news/rassegna/2007/0610_004805_IT.htm

In occasione della sua visita in Italia, il presidente degli Stati Uniti George W. Bush incontra una delegazione internazionale della Comunità di Sant’Egidio

http://www.santegidio.org/news/attualita/2007/0609_bush_IT.htm

Ivanka Trump in visita a Sant’Egidio

http://www.santegidio.org/pageID/64/langID/it/itemID/27724/Ivanka-Trump-in-visita-a-Sant-Egidio.html

Wnioski na temat katokomunistów z Sant’Egidio nasuwają się same.

Wielki bluff: O katokomuchach od św. Idziego

RAM        26 styczeń 2018 

Wspólnotę św. Idziego – stworzoną i kierowaną przez włoskiego polityka (był ministrem ds. współpracy międzynarodowej w rządzie Mario Monti’ego – powołanym do życia po eliminacji rządu Berlusconi’ego), historyka i wykładowcę o nazwisku Andrea Riccardi określa się często jako „ONZ z Zatybrza”.

Wspólnota św. Idziego

https://en.wikipedia.org/wiki/Community_of_Sant%27Egidio

Andrea Riccardi

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Riccardi

http://www.andreariccardi.it/biografia/

Stwarzyszenie działa również w Polsce. Organizuje od pewnego czasu tzw. „korytarze humanitarne”, przerzucające migrantów do Europy.

Przeglądając stronę Wspólnoty (publikowaną także w języku polskim) dowiadujemy się, że kilka miesięcy temu Andrea Riccardi przyjechał do Warszawy z okazji nadania mu tytułu „Człowieka Pojednania”. Nagroda została odebrana 28 maja 2017 w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Polska wersja artykułu mówi:

„Wyróżnienie przyznawane jest przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów osobom działającym na rzecz zbliżenia, poznania i pojednania chrześcijan i Żydów w Polsce. W ceremonii wziął udział m.in. kard. Kazimierz Nycz, który wyraził swoją wielką sympatię dla laureata oraz założonej przez niego Wspólnoty Sant’Egidio, a także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Fotografie z uroczystości:

http://laboratorium.wiez.pl/wp-content/uploads/2017/05/z-dyplomem_www-OK.jpg

www.santegidio.org/immagini/news/3/DSC01281.jpg

Laudację na cześć laureata wygłosił prof. Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Nazwał w niej Andreę Riccardiego człowiekiem wizji. Zaznaczył, że tytuł Człowieka Pojednania został przyznany założycielowi Wspólnoty Sant’Egidio ze względu na jego osiągnięcia w pracy społecznej na rzecz potrzebujących, podtrzymywanie „ducha Asyżu”, formację młodzieży w duchu otwartości i wpływ na polski dialog, a zwłaszcza dialog chrześcijańsko-żydowski.– Jego dzieło – Wspólnota Saint’Egidio wciąż się rozwija, przynosi owoce i rozszerza działalność na cały świat – powiedział.  Stanisław Krajewski zaznaczył, że Riccardi razem ze wspólnotą żywo reaguje na problem kryzysu uchodźczego, angażując się w organizację korytarzy humanitarnych”. 

Andrea Riccardi w Warszawie: wiara, która nie chroni się za murami

http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/21272/Andrea-Riccardi-w-Warszawie-wiara-kt%C3%B3ra-nie-chroni-si%C4%99-za-murami.html

Stanisław Krajewski

https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Krajewski_(filozof)

Inne wystąpienia Nycza we Wspólnocie św. Idziego w Polsce:

Kard Nycz: Ewangelia nie stawia warunków wstępnych

http://www.santegidio.org/pageID/3/langID/pl/itemID/18044/Kard-Nycz-Ewangelia-nie-stawia-warunk%C3%B3w-wst%C4%99pnych.html

Zaś w styczniu 2018, z okazji 104 Światowego Dnia Migranta (czyżbyśmy faktycznie obchodzili już 104 razy takowe święto?) pan Kazimierz Nycz, figurujący w polskim Kościele jako kardynał – podczas celebracji liturgii razem ze Wspólnotą św. Idziego stwierdził: 

„Papież Franciszek każdemu z nas przypomina, także w tegorocznym orędziu na Dzień Migranta i Uchodźcy, że spotkanie z migrantem, spotkanie z uchodźcą jest dla każdego chrześcijanina okazją do spotkania z Chrystusem”.

„Są tacy uchodźcy, którzy potrzebują radykalnej pomocy m.in. medycznej, której nie mogli uzyskać w swoim kraju z powodu wojny. Dla nich stworzone są korytarze humanitarne we Włoszech i Francji, aby nie zabrakło serca chrześcijańskiego i pomocy”

Kardynał Nycz: Przyjmijmy uchodźców, żeby przyjąć Chrystusa

http://www.santegidio.org/pageID/3/itemID/23936/langID/pl/Kardyna%C5%82-Nycz-Przyjmijmy-uchod%C5%BAc%C3%B3w-%C5%BCeby-przyj%C4%85%C4%87-Chrystusa.html

Watykański „Il Sismografo”: Nycz nawołuje do pomocy migrantom

Cardinal Urges Support for Migrants on Epiphany

http://ilsismografo.blogspot.it/2018/01/polonia-cardinal-urges-support-for.html

W tymże kontekście informacyjnym interesującą rzeczą jest zapoznanie się z tym, co o Wspólnocie św. Idziego pisał znakomity watykanista włoski Sandro Magister. W swym artykule z roku 1998 – noszącym wiele mówiący tytuł „Sant’Egidio story. Il grande bluff” –  „San’Egidio story. Wielki bluff” – Magister pisze:

„Robią za demiurgów pokoju. Kandyduje się ich do nagrody Nobla. Są w łaskach papieża. Są najbardziej świętowanymi w świecie włoskimi katolikami.

Ich twierdza znajduje się na rzymskim Zatybrzu, na placu św. Idziego, w dawnym klasztorze karmelitanek, posiadającym także kościół. Na bramie nie ma jednak żadnej tabliczki. Obok funkcjonuje snobistyczna kawiarnia „Pane, amore e fantasia”, z szyldem imitującym taśmę filmową i fotografią Giny Lollobrigidy, ale i tam nie napisano, że jest własnością Sant’Egidio.

Również ich Msza, odprawiana w sobotni wieczór jest potajemna. Odbywa się ona za zamkniętymi drzwiami w pobliskiej bazylice Santa Maria in Trastevere, do której członkowie Wspólnoty docierają poprzez labirynt pomieszczeń i podwórek wewnętrznych, a to dlatego, że tak bazylika jak i prawie że wszystkie przylegające do niej budynki należą do stowarzyszenia, wraz z dwoma antycznymi gmachami usytułowanymi na placu.

Wspólnota św. Idziego jest i nie jest widoczna. Wiadomo, że jej członkowie ofiarują ciepłe posiłki bezdomnym i że pomagają osobom starym nie posiadającym rodziny. (…)

Kiedy amerykański sekretarz stanu – Madeleine Albright przebywała w Rzymie – spędziła więcej czasu z nimi niż u papieża. Wychodząc ze spotkania ze Wspólnotą dokonała jej beatyfikacji  stwierdzając: «Wonderful people».

Sant’Egidio posiada znakomicie pracujące biuro PR i wszyscy wyrażają się o niej z zachwytem.

Co do reszty – wspólnota jest jak legendarny Opus Dei, tzn. nieprzenikniona. Nawet w Watykanie nie wiedzą czym społeczność ta zajmuje się, kiedy jej członkowie znajdują się wyłącznie we własnym gronie.

Don Ferulci – I warto było? WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (33)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (33)

Don Ferulci – I warto było?

Jean-Baptiste Lefevre, mając pieniądze, wynajął niezgorszą kwaterę, na dodatek przyzwoicie umeblowaną i z góry za trzy miesiące opłacił i locum i wikt i opierunek, czym wprawił w niekłamany zachwyt gospodarzy.

Siedział teraz na łóżku, przy zawartych na wewnętrzną zasuwę drzwiach i napawał się widokiem stosu złotych, nowiuśkich i lśniących, jakby dopiero co wyszły spod sztancy mincerza, monet.

Naraz posłyszał delikatne pukanie do drzwi. Przyrzucił złoto rogiem wypłowiałej kapy, powstał, podszedł do wejścia, odsunął zasuwę i zerknął przez szparę. W progu stała młodziuchna córka gospodarzy, tak na oko może ze czternaście-piętnaście lat licząca, ale nadzwyczaj powabna i wspaniale rozwinięta.

– Czegoż to chcesz, moja piękna?

– Matka pyta, czy byście czegoś nie przekąsili. Nie zeszliście na śniadanie na dół, to mnie tu przysłała.

– Zaspałem, ciężki dzień miałem i minioną noc ciężką. Ale dziękuje za pamięć. Powiedz matce, że owszem, że chętnie bym coś zjadł. A jak ci na imię, moja ty cudna?

– To akurat nie tajemnica – uśmiechnęła się zalotnie – Florine. Ależ się pan umiesz przypodchlebić dziewczynie! No, no!

– Pięknie!

– Co pięknie?

– Pięknie masz na imię.

Florine zrobiła niewinną minkę.

– A dasz mi buziaka na rozbudzenie apetytu?

Florine się zaczerwieniła po samo czoło.

– Panie… jakby to ojciec posłyszał, to by was chyba zarąbał siekierą…

– A zarąbał już kogoś?

– A czy ja wiem?! – Florine odzyskawszy rezon, roześmiała się perliście.

– To się dowiedz, bo jeśli nie zarąbał, to pozwolisz mi się pocałować w te słodkie usteczka. Dobrze?

Dziewczyna, chociaż prawie dziecko jeszcze, nie wyglądała na pierwszą naiwną.

– A cóż bym z tego miała?

– O! Widzę, że mówisz do rzeczy! Miałaś już jakichś chłopców?

– Jak dotąd, to jeszcze nie.

– Prawda li to?

– Najszczersza!

– Zatem jesteś najzwyczajniej w świecie łasa na pieniądze.

– Może tak… może nie… może i wy mi się, panie, podobacie – tyłek macie zgrabny – co nie wyklucza, że pieniądze również – znów się roześmiała. – Parę monet, na jakiś uroczy prezencik?…

– Przecie nie chcę ci wianka zabierać, a tylko o całusa proszę.

– To i cóż z tego? I całus ma swoją cenę. Nie stać was, panie, na mnie. Ot co!

– Przecie ci się podobam. Samaś tak rzekła.

– Ba! – wzruszyła ramionami.

Student przez jakiś czas patrzył jej w oczy, a ona nie odwracała wzroku. W końcu to on oczy spuścił i jakby odpowiadając na wcześniejsze wątpliwości dziewczyny, zawołał:

– Mnie?! Mnie nie stać?? Na dziesięć, na sto takich jak ty stać mnie! I to nie tylko na pocałunek!

Podniecony do granic możliwości, bo Florine, drocząc się z nim, niby to przypadkiem, uniosła nieco suknię, odsłaniając zgrabną kostkę i odrobinę cudnie toczonej łydki, nie bacząc, co robi, gwałtownie odrzucił na bok róg kapy, odsłaniając przed dziewczęciem cały ów stos złotych monet.

Florine aż zaniemówiła z wrażenia.

– No? I co teraz? Mogę cię pocałować?

Córka gospodarzy odzyskawszy spokój, nie odpowiedziała mu na owo pytanie.

– Zaraz przyniosę śniadanie.

Obróciła się na pięcie i wybiegła na korytarz.

Wtedy dopiero student uświadomił sobie, że głupio zrobił, ujawniając swoje bogactwo, ale co się stało, to się nie odstanie. Pomyślał, że najlepiej będzie, jeśli zmieni stancję. Postanowił zająć się tym zaraz po obiedzie. Chociaż żal mu było tracić tego, co już tutaj z góry opłacił.

Florine wróciła ze śniadaniem. Była bardzo miła. Niedwuznacznie dawała chłopakowi do zrozumienia, że odwiedzi go, gdy ciemności zapadną…

Jean-Baptiste ostatecznie więc uznał, iż niepotrzebnie się wyląkł. Przecie lepiej pielęgnować takiego lokatora jak on, niż się go pozbywać. Spodziewał się kradzieży, i owszem, ale nie tego, że zaraz ktoś zechce go zamordować. I to w centrum Paryża, gdzie raczej trudno byłoby pozbyć się trupa.

Florine tymczasem zaś wciąż się do niego umizgiwała, co już rozwiało jego ostatnie wątpliwości i rozterki.

– A niech tam, zostaję… chociaż wygląda, że młódka chce mnie troszkę oskubać… ale dla jej urody, warto na to pozwolić, absolutnie warto… – rozmarzył się.

– Co, panie, powiedzieliście? – panna nie dosłyszała.

– Że śniadanie smaczne. No, chodźże teraz do mnie, kruszyno – odrzekł.

Wytarł gębę rękawem, objął dziewczynę w talii i przyciągnąwszy do siebie, namiętnie pocałował w usta.

Nie broniła się, a i jeszcze odwzajemniła pocałunek.

Jean-Baptiste już nie mógł doczekać się nocy…

* * *

– Merde!1 – zaklął pod nosem Ambroise, ojciec Florine, potykając się o wyszczerbiony zębem czasu stopień schodów prowadzących na pięterko.

– Cicho, stary… – towarzysząca mu żona, Amália, szturchnęła męża w bok.

Ciemno było, choć oko wykol. Para szła po omacku. Wreszcie dotarli do właściwych drzwi. Stary poskrobał w nie delikatnie raz i drugi. Nie było reakcji.

– Chyba śpi.

– Cicho, stary!

Pocisnął klamkę. Drzwi uchyliły się bezszelestnie. Za dnia, pod nieobecność studenta, który wyszedł powałęsać się po mieście, Amália zadbała o to, żeby nie skrzypiały. Chociaż niebo było mroczne, noc bezksiężycowa, to w pomieszczeniu było odrobinę jaśniej niż na schodach.

Żona zatrzymała się przy wejściu, mąż zaś na palcach skierował się w stronę posłania, na którym spoczywał Jean-Baptiste. Jeszcze krok… jeszcze krok… dotarł na miejsce. A potem, zza pasa u spodni wyciągnął siekierę, odchylił się nieco do tyłu i jednocześnie odrobinę w bok, żeby wziąć lepszy zamach, po czym na oślep zadał leżącemu potężny cios. Najwyraźniej przypadek to sprawił, bo morderca nie był w stanie ocenić, w którą część ciała celuje, ale akurat trafił prosto w głowę, a ta rozpękła się na pół niczym dojrzała dynia. Rzygnęły dokoła rozbryzgi krwi i mózgu.

Amália drżąc z emocji, skrzesała ogień i zapaliła knotek łojowej świeczki. Uniosła ją do góry i nieomal zemdlała na widok, tego, co ujrzała na posłaniu. Zrobiło się jej niedobrze i zwymiotowała w kącie.

– Nie rozczulaj się stara! Już dobrze po północy, a przed nami wiele pracy. Ciężkiej!

Zawinęli trupa w prześcieradło i pled, omotawszy mu pierwej głowę szmatą, żeby zatamować krwawienie, i zaczęli go zwlekać po schodach, do piwnicy. Nielekki był, choć niezapasiony i młody. Po śmierci jakby ważyło się więcej, chociaż to subiektywne odczucie.

W loszku czekała już na zwłoki dość płytka grobowa jama wykopana nieopodal jednej ze ścian. Wtłoczyli w nią nieboszczyka i przysypali ziemią, którą na końcu bardzo starannie udeptali, a na koniec posypali po wierzchu warstwą kurzu, w który się jeszcze za dnia zaopatrzyli, zbierając go po kątach i zakamarkach.

Na pomysł bowiem, iżby zamordować lokatora i nielicho się przez to obłowić, wpadli natychmiast po tym, jak córka im powiedziała, że student pochwalił się przed nią wielką stertą złota.

Kobieta poświeciła – było idealnie, ziemia w piwnicy wyglądała na nieruszaną.

– Wracamy, stary, wracamy na górę. Trzeba posprzątać.

Pospołu, chociaż to mężczyźnie niezbyt wypadało, szorowali podłogę, zeskrobywali krew i odpryski mózgu ze ścian. Robili to szybko, ale zarazem starannie i solidnie. Kiedy zaczęło świtać, uporali się z robotą.

Zakrwawioną pościel zwinęli w tobół i upchnęli do przepaścistego kuchennego pieca. Mieli zamiar, roznieciwszy ognień spalić ją, tak by żaden ślad się nie ostał, a przy okazji wykorzystać też jakoś, żeby całkiem nie poszła na zmarnowanie, więc przynajmniej ugotować na niej śniadanie.

* * *

Florine obudziła się, jak na nią, bardzo późno, kiedy słonce jęło już zaglądać przez okno do jej izdebki. Zdziwiła się, że nikt jej nie budził, żeby zapędzić do pomocy w kuchni, albo posłać na targ.

Była też zła, bo z wieczora zaplanowała sobie, że po północy odwiedzi studenta i pobaraszkuje z nim trochę. Ale zaraz po zmroku usnęła tak mocno i spała tak twardo, że cały plan wziął w łeb.

W końcu podniosła się z posłania, twarz, szyję i uszy obmyła w glinianej misce o chabrowobłękitnej szklistej polewie, a potem pomaszerowała do kuchni.

W piecu buzował ogień, a śniadanie miało być lada chwila gotowe.

– Córko, a idźże obudzić młodzieńca. Powiedz, żeby zszedł, bo posiłek czeka.

– Dobrze, matko – odpowiedziała Florine. Posłusznie skinęła głową, wyszła z kuchni i pomaszerowała schodami do góry.

Nie minęło dłużej niż chwil parę i do uszu starych doleciał głos dziewczęcia:

– Chodźcie tu czym prędzej.

– I po cóż to? – odkrzyknął ojciec.

– Jego tu nie ma!

– Jak to nie ma?

– Zwyczajnie! Ulotnił się. I nawet pościel ukradł! A tyle przecie miał złota!

Starzy nie śpiesząc się, weszli na pięterko.

– A to ci łajdak! – zapiszczała skrzekliwie matka. – A to łotr! Na pościel, mówisz, się złakomił?

– Ano tak.

– Przebolejemy, w końcu zapłacił za trzy miesiące z góry.

– Ale ja miałam… – zaczęła Florine.

– Coś miała? Nadzieje, że się będziesz z nim gziła? I parę sou2 ci wpadnie do kieszeni fartuszka?

Dziewczyna nic już nie powiedziała, tylko zawstydzona spuściła głowę.

– Gdy nam o jego bogactwie powiedziałaś, matce się zamarzyło, żeby mu czynsz podnieść. Ale się ulotnił. Widzisz? Nic z twoich planów stara – rzekł Ambroise i porozumiewawczo mrugnął do żony…

* * *

Ambroise i Amália odczekali aż Florine wybierze się na targ. Kiedy już drzwi się za nią zamknęły, drżącymi rękami rozsupłali worek z pieniędzmi, wysypali je na stół i napawali ich widokiem. Teraz już mogli być spokojni o przyszłość nie tylko własną, ale i córki.

Naraz, skądś z ulicy, do ich uszu doleciał odgłos ciężkich kroków kogoś, kto najwyraźniej zmierzał w stronę drzwi ich domu.

Czym prędzej zatem zgarnęli złoto do worka, ten mocno związali rzemieniem i wsunęli za kredens.

Ktoś zastukał w futrynę.

Gospodarz podniósł się więc zza stołu i otwarł pukającemu. W wejściu stał mężczyzna, cały ubrany na czarno, według najnowszej kastylijskiej mody, z jednym tylko barwnym akcentem bogatego stroju, karmazynowym piórem egzotycznego ptaka u kapelusza, wskazującym na to, iż pewnie musiał odwiedzić Nową Hiszpanię, Nowy Świat odkryty za Oceanem i wpatrywał się zimnym wzrokiem w twarz pana Ambroise’a.

– Jestem diuk don Ferulci de Atanas de Piserente y Diofio.

– Witam, witam niziuchno, w naszych skromnych progach, książę miłościwy – gospodarz aż zgiął się w pałąk.

Don Ferulci spojrzał na niego jakimś dziwnym wzrokiem, po czym zapytał:

– Czy nie zawitał do was młody człowiek, student?

– Nie, panie! – razem wykrzyknęli mąż i żona.

– A to… to jakiś wasz znajomy, panie?… – wybąkał Ambroise.

– Poniekąd.

– I cóż to znaczy?

– Posiadał coś, co do niego nie należało.

– A do kogo, jeśli wolno zapytać? – Ambroise jeszcze bardziej się zgiął, tak że zdawało się, iż wkrótce dotknie nosem podłogi.

– Nie wasza to rzecz – ozwał się groźnie i opryskliwie zarazem przybysz.

– Ale jego nie ma, panie – z lękiem wyszeptała żona gospodarza.

– Taak?

– Tak… właśnie… uciekł dzisiejszej nocy…

– O?! – zdziwił się szlachcic. – A miał jakiś powód po temu? Jak domniemywacie? Ale, ale! A cóż to skrywacie za kredensem? – don Ferulci wypatrzył skrawek rzemienia wystający ze skrytki.

– Eee, nic takiego.

– Czyżby? – zapytał szlachcic, ironicznie się uśmiechając. – Jeśli to rzeczywiście nic takiego, to wyciągnijcie to na wierzch.

Ambroise miał zamiar się postawić, sprzeciwić, czy chociażby zaprotestować, ale kiedy spostrzegł, że dłoń przybysza spoczęła na rękojeści szpady, w milczeniu podszedł we wskazane miejsce i wywlókł worek na środek izby. Z przerażenia strumyk potu spływał mu wzdłuż kręgosłupa, zęby dzwoniły, a włosy na przedramionach zjeżyły się i uniosły.

– A teraz go otwórz i pozwól, że zajrzę do środka.

– Proszę.

Don Ferulci rozchylił brzegi tobołka.

– Nie, to nie moje. Możesz zachować zawartość.

Gospodarz odetchnął z ulgą. Wraz ze szlachcicem zerknął do wnętrza worka i osłupiał ze zdumienia. Worek był aż po wręby napełniony nie złotem, lecz wyszlifowanymi przez wodę rzecznymi kamieniami…

– I warto było? – zapytał don Ferulci, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z domu, głośno trzasnąwszy drzwiami…

Tuż za progiem minął wracającą z targu Florine. Leciuchno się do niej uśmiechnął i zlustrował od stóp do głów.

– Idealna – przemknęło mu przez myśl…

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Merde – gówno, przekleństwo francuskie.

2Drobna moneta francuska.

Co wolno powiedzieć – a co zrobić – w sprawie znanego, wysoko umocowanego pedofila?

Co wolno powiedzieć – a co zrobić – w sprawie znanego pedofila?

Pisemne wezwanie do Terlikowskiego. Chodzi o oskarżenia pod adresem ministra Czarnka

jmk, kas 4.01.2023, https://www.tvp.info/65480903/minister-edukacji-i-nauki-przemyslaw-czarnek-wezwal-pisemnie-tomasza-terlikowskiego-do-przeprosin-za-slowa-o-powtornym-gwalcie-na-ofierze-pedofila

Minister poprosił, by Tomasz Terlikowski „znalazł w sobie pokłady honoru” (fot. PAP/Tomasz Waszczuk)

Dzisiaj wystosowałem pisemne wezwanie do Tomasza Terlikowskiego, aby mnie przeprosił – w ten sposób szef MEiN Przemysław Czarnek odniósł się w środę w Telewizji Republika do słów Tomasza Terlikowskiego, że „uczestniczy w ponownym gwałcie” na nieletniej ofierze pedofila.

Fałszywe kazanie Terlikowskiego

Gdy ujawniono przypadek pedofilii w szeregach Platformy Obywatelskiej, jej obrońcy, z Tomaszem Terlikowskim na czele, zastosowali dokładnie tę…

zobacz więcej

W ubiegłym tygodniu Radio Szczecin ujawniło, że pełnomocnik marszałka Olgierda Geblewicza do spraw uzależnień Krzysztofa F. został skazany za pedofilię i nakłanianie dzieci do zażywania narkotyków. Jak podało Radio Szczecin, Krzysztof F. był kandydatem Platformy Obywatelskiej w wyborach do Sejmiku i mężem zaufania Rafała Trzaskowskiego.

Ofiarami była dwójka nastoletnich dzieci znanej parlamentarzystki, a do przestępstwa doszło w 2020 roku. Sprawca został skazany na 4 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Mimo że wyrok zapadł w 2021 roku, Platforma Obywatelska i jej politycy ukrywali ten fakt.

Więcej na ten temat:

Marszałek z PO o pedofilu Krzysztofie F.: Ta sprawa nie powinna być przedmiotem debaty publicznej

Zamieść sprawę pod dywan? Sprawa pedofila z Urzędu Marszałkowskiego [WIDEO]

Jeszcze w poniedziałek Radio Szczecin alarmowało, że informacje na temat pedofila i biogram wciąż można znaleźć na stronie internetowej urzędu marszałka Geblewicza.

 „We współpracy z organizacjami pozarządowymi dał się poznać jako rzetelny, pełen zrozumienia partner, nastawiony na wspólną realizację celów związanych z przeciwdziałaniem patologii społecznych w zakresie problemów wynikających z uzależnień oraz związanych ze stosowaniem przemocy” – zachwalano w nim przestępcę.

Przeczytaj też: SP wzywa marszałka Geblewicza do „honorowego złożenia dymisji”

 Część internautów skrytykowała też matkę ofiar, która ich zdaniem nie zareagowała na krzywdę wyrządzaną własnym dzieciom.

Sprawę skazania Krzysztofa F. skomentował w programie „Jedziemy” w TVP Info minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Minister został zapytany o stanowisko Olgierda Geblewicza, według którego „sprawa dotyczy pedofilii, a więc nie powinna być przedmiotem debaty publicznej ze względu na dobro ofiary”.

Zdaniem Czarnka, „środowisko lewicowo-liberalne w Polsce, które jawnie opowiada się za demoralizacją, dzisiaj wstydzi się tego, że prawomocnie skazywane są osoby, które są wprost z tego środowiska i są blisko związane z liderami tego środowiska, z szefami partii bądź kandydatami na prezydenta tej partii”.

Lista pedofilów związanych z PO coraz dłuższa

Pełnomocnik marszałka ds. uzależnień Krzysztof F. został skazany na 4 lata i 10 miesięcy pozbawienia wolności za doprowadzenie małoletniego w wieku…[—-]

– To jest wstyd, który oni mają. Ale szkoda, którą ma społeczeństwo, polega na tym, że przez tak długi okres nikt o tym nie wiedział, było to ściśle ukrywane. To, że sąd w sposób niejawny rozpatrywał tę sprawę po to, żeby nie naruszać dóbr ofiary – to jest zupełnie jasne. My o ofierze też nie rozmawiamy. Mówimy nie o ofierze, ale o sprawcy – o pedofilu, który został uznany za pedofila prawomocnym orzeczeniem sądu – i jako taki powinien być pokazany, żeby wszyscy się wystrzegali kontaktu z nim, ponieważ jest niebezpieczny dla społeczeństwa – ocenił.

Dodał, iż „ukrywanie faktu, że jest to pedofil skazany prawomocnym wyrokiem sądu jest działaniem na szkodę społeczeństwa”.

Sprawdź także: Zdemaskował pedofila w PO, zarzucono mu złamanie etyki. Duklanowski odpowiada prof. Kmieciakowi

Tomasz Terlikowski na Twitterze oskarżył ministra o „uczestnictwo w nagonce na rodziców dziecka” a nawet „w ponownym gwałcie na dziecku”. W odpowiedzi Czarnek wezwał Terlikowskiego do przeprosin.

 W środę w Telewizji Republika minister Przemysław Czarnek pytany było o tę sprawę. Szef MEiN powiedział, że obdarza Terlikowskiego „chrześcijańską miłością bliźniego” i że mu wybacza. – Natomiast proszę, aby stanął na wysokości zadania, znalazł te ogromne zapewne pokłady honoru, które ma, i przeprosił – podkreślił. Czarnek powiedział, że nie mówił ani o rodzicach, ani o dziecku.

Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu: „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.

Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu: „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.

4 stycznia 2023 http://kresywekrwi.blogspot.com/2023/01/2011-rok-kyma-sawura-w-tarnopolu.html?m=0

2011 – Rok Kłyma Sawura w Tarnopolu, partnerskim mieście Elbląga

Dziś przypomnimy wam o inicjatorze Rzezi Wołyńskiej, mordercy…
Pułkownik Ukraińskiej Powstańczej Armii, Dmytro Klaczkiwski…
Był to także dowódca UPA-Północ, członek Prowydu OUN, czyli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów… zbrodniarz wojenny.

Co ciekawe w latach 1939–1940 pełnił funkcję przewodniczącego Junactwa OUN, które zostało reaktywowane na Ukrainie po 1989 roku. (Tzw. Junacy UPA, to byli młodzi zwyrodniali zbrodniarze w wieku od 8 do 18 lat z tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów, którzy będąc częścią ukraińskiej czerni, wchodzili do polskich miejscowości, które wcześniej spacyfikowały bandy UPA, a Junacy UPA, kończyli akt zbrodni, dobijając swoje polskie ofiary w sposób czasem wielokrotnie przewyższający zwyrodnialstwo starych, zaprawionych w rzeziach rezunów UPA, a następnie ograbiając do cna wymordowane przez siebie polskie ofiary banderowskiego ludobójstwa.)

Podczas III Konferencji OUN, która miała miejsce w dniach 17–23 lutego 1943, należał do działaczy wskazujących, jako największych wrogów Polaków. 

W czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę dowództwa UPA-„Piwnicz” w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji wymordowania polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat.

„(…) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat (…) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi. „

Tak więc słowa rozkazu o wymordowaniu Polaków od 16 do 60 roku życia, które kilka lat temu prezydent Czech Milos Zeman przypisał Stepanowi Banderze, w rzeczywistości wypowiedział inny zwyrodnialec, a mianowicie Dmytro Kłaczkiwskij – Kłym Sawur

 

A tak dodatkowo… to ma on swój pomnik w mieście Równe… którego miastem partnerskim jest Piotrków Trybunalski, Radomski i Zabrze… natomiast drugi pomnik znajduje się w Zbarażu, który współpracuje z miastami takimi jak Bolesławiec, Głubczyce czy Miedźna. Wstyd…

 

 

 

Pomnik zwyrodniałego, ukraińskiego ludobójcy Dmytro Kłaczkiwskiego, pierwszego dowódcy UPA, w Zbarażu


 Zapomniałbym! Tarnopolska Rada Obwodowa poświęciła rok 2011 Dmytrowi Klaczkiwskiemu! 

15 Kwietnia 2011 r. Już wtedy partnerskie miasto Elbląga, Tarnopol ogłosił Rok 2011, rokiem Jewhena Konowalca, pierwszego szefa OUN i Dmytro Klaczkiwskiego, dowódcy UPA Północ, który wraz z Romanem Szuchewyczem wydał rozkaz rzezi polskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej. 

Rok 2011 był rokiem Jewhena Konowalca, pułkownika armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, szefa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Ponadto przez cały rok odbywać się będą liczne imprezy ku czci pierwszego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii Kłyma Sawura. Takie decyzje podjęli deputowani Tarnopolskiej Rady Obwodowej 14 kwietnia.
Właściwie rok Jewhena Konowalca został ogłoszony z okazji 120 rocznicy jego urodzin.
 – Rada regionalna zaleca administracji regionalnej opracowanie i przedstawienie do zatwierdzenia listy działań mających na celu uczczenie roku bohatera i zapewnienie ich finansowania w ciągu dwóch tygodni – powiedział szef rady regionalnej Ołeksij Kajda.

Za tą decyzją opowiedziało się 66 posłów na 68 obecnych. Poparli go także regionaliści. Witalij Szafranski z frakcji Ukraińskiej Partii Ludowej podkreślił znaczenie upamiętnienia w regionie 100 rocznicy urodzin rodowitego Zbarażanina Dmytra Klaczkiwskiego, lepiej znanego pod pseudonimem Klym Sawur.
– Był pierwszym dowódcą UPA – mówi zastępca. – Po nim dowództwo nad ukraińskimi rebeliantami objął Roman Szuchewycz.

Decyzję tę poparło również 66 posłów. Zamiast tego lokalni wybrani przedstawiciele nie poparli inicjatywy libertarian, by zakazać umieszczania sowieckich symboli na instytucjach państwowych regionu.

Pomniki Klaczkiwskiego to wstyd i hańba!
Wołyń pamiętamy! i przypominamy że oprócz Polaków ginęli także Ukraińcy, Rosjanie, Ormianie, czy Żydzi, albo nawet Czesi z rąk szowinistów z pod znaku UPA!

Taką samą hańbą było również ogłoszenie przez władze Tarnopola roku pamięci tego zwyrodniałego rzeźnika naszych rodaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. A jeszcze większą hańbą, a nawet zdradą stanu jest utrzymywanie jakichkolwiek relacji z banderowskimi władzami Tarnopola i niesienie im jakiejkolwiek pomocy, w momencie, gdy raz po raz rzucają pod naszym adresem kolejne zniewagi w postaci, kolejnych uchwał, gloryfikujących i wynoszonych przez nie na piedestał chwały, największych morderców naszych rodaków, takich jak Dmytro Kłaczkiwśkij, Konowalec, Bandera, Szuchewycz i wielu innych bez żadnej refleksji, zastanowienia i choćby minimalnego poczucia zażenowania wobec nas, którego nie mają wcale.

I można by to wszystko skwitować uśmiechem politowania, gdyby półgłówki z elbląskiego ratusza, wodzone za nos, jak dzieci w ciemnym lesie, przez zimnych, cynicznych nazistów z Tarnopola, robiły to co robią na własny koszt i we własnym imieniu. Wiemy jednak dobrze, że tak nie jest, albowiem wszystko co czynią w swoich kundlich stosunkach z banderowskimi władzami Tarnopola, robią wyłącznie na Nasz koszt i w naszym imieniu, nie pytając nas ani o zdanie w tej kwestii, ani też nie posiadając na to żadnych plenipotencji od kogokolwiek, wierząc naiwnie, że prowadzenie takiej polityki, przyniesie im i nam wszystkim na dłuższą metę coś dobrego. Mylą się, bo tak nie będzie nigdy. Śmiertelną iluzję, w jakiej żyją, biorąc za rzeczywistość, z którą nie ma ona nic wspólnego.

Za przestrogę tym politycznym naiwniakom bez żadnej wyobraźni, niech posłużą słowa mera Lwowa, ulubieńca bezrozumnych polskojęzycznych yelit Andrija Sadowego, wypowiedziane 1 stycznia tego roku w czasie uroczystości ku czci ukraińskiego zbrodniarza wojennego Stepana Bandery, który stwierdził, iż całe obecne pokolenie Ukraińców wyrosło na kulcie tego bohatera samostijnej.

Mer Sadowy – niestety dla nas – się nie mylił. Na kulcie ukraińskich ludobójców wyrosło bowiem całe nowe pokolenie neobanderowców, gotowych iść w ślady rezunów ćwiartujących kobiety w ciąży, czy nabijających na widły niemowlęta. Cywilizowany świat ogniem i mieczem powinien wyplenić ideologię morderców z Ukrainy, na co czekają ,,polskie” władze? Na kolejny Wołyń? Ostatnie czerwone lampki alarmu palą się już ognistą barwą ostatniego ostrzeżenia! Ani grosza wsparcia dla banderowskiej Ukrainy. Jeśli ma być banderowska, niech jej nie będzie wcale, gdyż jeśli banderowska Ukraina się ostoi, nie będzie nas Polaków, jak stwierdził to jasno i bez ogródek we wrześniu 1939 roku sam prowydnyk Stepan Bandera, mówiąc:

 

 
Polacy nie chcą samostijności

Ukrainy, bo wiedzą, że tylko

Ukraina może im zadać

śmiertelny cios i rozwalić Polskę. 

 

Ale polskojęzyczne pseudo elity zarządzające nad Wisłą krajem przemarszu z woli amerykańskiego hegemona, nienawykłe do samodzielnego myślenia, jak widać nie potrafią do dziś pojąć swoimi ptasimi móżdżkami, tych jakże prawdziwych słów przywódcy OUN – UPA, które jak widać przerastają ich wyobrażenia i zdolności pojmowania, które mają bardzo, ale to bardzo ograniczone. I kolejne nie tyle już nawet zniewagi, czy splunięcia im przez banderowców w twarz, co jawne już kolejne defekacje robione prosto na ich głowy, biorą dalej za gesty przyjaźni i dobrej woli ze strony pogrobowców UPA, oblizując się przy tym z uśmiechem na twarzach, jak po degustacji czekoladek Lindta. Biedny jest naród i kraj, skazany na zagładę, mający takich sterników. Polska A.D. 2023, idąca na dno jak Titanic, którego ,,pasażerowie” robią sobie jeszcze pamiątkowe selfie, ginąc wraz z nim.

Jacek Boki – 4 Styczeń 2023 r.

Źródła:

 Facebook

На Тернопіллі проголосили Рік Коновальця і Савура 

https://te.20minut.ua/Podii/na-ternopilli-progolosili-rik-konovaltsya-i-savura-10196234.html

Prowadzenie tego bloga to moja pasja ale także wielogodzinna praca. Jeśli uważasz, że to co robię ma sens to możesz wesprzeć mnie w tym co robię, za co serca już teraz dziękuję.

PKO BP SA Numer konta: 44 1020 1752 0000 0402 0095 7431

Organizacje LGBT w Polsce działalność, finansowanie, sieć powiązań

Organizacje LGBT w Polsce działalność, finansowanie, sieć powiązań

Warszawa, październik 2019

Całość szukać tu: Fundacja Mamy i Taty

Spis treści

Wstęp

Ogólna charakterystyka organizacji

1. Podstawowe informacje 10

2. Źródła finansowania 11

3. Grantodawcy 17

4. Współpraca z samorządami 18

5. Współpraca z biznesem 19

6. Przepływy finansowe między organizacjami 20

7. Powiązania polityczne organizacji LGBT 21

8. Inne powiązania organizacji LGBT 24

9. Znaczenie kluczowych organizacji dla środowiska LGBT 25

10. Relacje osobowe i organizacyjne w środowisku LGBT 25

11. Media zainteresowane tematem LGBT 26

12. Organizacje LGBT w mediach społecznościowych 27

Kluczowe organizacje o zasięgu ogólnopolskim

I. Fundacja im. Stefana Batorego 28

II. Kampania Przeciw Homofobii 36

III. Miłość Nie Wyklucza 47

IV. Lambda Warszawa 53

V. Fundacja Replika 60

VI. Fundacja Trans-fuzja 63

Organizacje regionalne

VII. Fundacja Wolontariat Równości 70

VIII. Stowarzyszenie Grupa Stonewall 79

IX. Stowarzyszenie na rzecz osób LGBT „Tolerado” 84

X. Lambda Szczecin 91

XI. Kultura Równości 96

XII. Stowarzyszenie Stan Równości 100

XIII. Fundacja Akceptacja 103

XIV. Stowarzyszenie Queerowy Maj 107

XV. Fundacja Równość.org.pl 110

XVI. Stowarzyszenie Fabryka Równości 113

XVII. Fundacja na Rzecz Różnorodności Polistrefa 116

2XVIII. Stowarzyszenie Tęczówka 119

XIX. Prowincja Równości 123

XX. Stowarzyszenie Marsz Równości w Lublinie 126

XXI. Płocki Marsz Równości 129

XXII. Marsz Równości w Rzeszowie 132

XXIII. Stowarzyszenie Tęczowe Opole 134

XXIV. Stowarzyszenie Instytut Równości 136

XXV. Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności 138

XXVI. Stowarzyszenie Tęczowy Białystok 141

XXVII. Stowarzyszenie Równość na Fali 144

Organizacje „tematyczne”

XXVIII. Fundacja Wiara i Tęcza 148

XXIX. Stowarzyszenie My Rodzice 150

XXX. Akceptacja Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i

Transpłciowych

XXXI. Fundacja Tęczowe Rodziny 156

XXXII. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego (PTPA) 159

XXXIII. Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej 163

XXXIV. Stowarzyszenie Bears of Poland 168

XXXV. Fundacja REFFORM 170

XXXVI. Fundacja Cicha Tęcza 174

XXXVII. Stowarzyszenie Sistrum Przestrzeń Kultury Lesbijskiej 176

XXXVIII. Stowarzyszenie „Klub Sportowy Chilli” 179

XXXIX. Stowarzyszenie Voces Gaudii 180

IL. Stowarzyszenie Profilaktyki Zdrowotnej „Jeden Świat” 182

Wsparcie Fundacji Mamy i Taty

3Wstęp

W 2010 roku Fundacja Mamy i Taty przygotowała raport: „Przeciw wolności i demokracji. Strategia polityczna lobby LGTB w Polsce i na świecie: cele, narzędzia, konsekwencje.”

W raporcie tym Fundacja przewidywała, iż strategia lobby politycznego LGBT będzie rozwijać się w następujących kierunkach:

1.dążenie do penalizacji tzw. mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną,

2.wprowadzenie do szkół tzw. edukacji seksualnej uwzględniającej poglądy ideologów LGBT na kwestię orientacji seksualnej,

3.zrównanie związków partnerskich z małżeństwem,

4.przyznanie parom homoseksualnym prawa do nieograniczonej adopcji dzieci.

5.zaostrzenie walki z ludźmi, środowiskami i instytucjami nie zgadzającymi się z poglądami środowiska LGBT i wyrażającymi publicznie swój sąd w tej sprawie.

Punkty te stały się otwartymi postulatami środowiska LGBT i stanowią istotną oś sporu światopoglądowego w Polsce.

Obecnie prezentujemy dokument opisujący finansowanie i powiązania polityczne organizacji LGBT.

Dobro powraca!! Wywiad z Krzysztofem Falińskim

Dobro powraca!!

Wywiad z Krzysztofem Falińskim – kandydatem do Sejmiku Województwa.

http://www.ebarlinek.pl/nowosci,artykuly,6,1,wywiad_z_krzysztofem_falinskim_k,695.html

Przedstawiamy wywiad z Krzysztofem Falińskim – kandydatem do Sejmiku Województwa.

Krzysztof Faliński, syn Józefa Jerzego Falińskiego? Czy to Pana motyw do kandydowania?

W pewnym sensie tak, nie można nie być synem własnego ojca. Ale przede wszystkim jestem Krzysztofem Falińskim, który uważa, że w dzisiejszych czasach nie można stać z boku. Nie można bezczynnie godzić się z ograniczaniem czy hamowaniem swobód i oddolnych inicjatyw.

Przez wiele lat w samorządzie współpracowałem z osobami dyskryminowanymi i wykluczonymi oraz ze wspierającymi te osoby organizacjami. Utwierdziło mnie to z jednej strony w przekonaniu o potrzebie otwartości, zrozumienia, pomagania, a z drugiej w ogromnym szacunku do pracy społecznej.

Bycie radnym daje mi szansę na wsłuchiwanie się i realne wspieranie ruchów społecznych i obywatelskich. Według mnie to właśnie w oddolnych inicjatywach, prócz najlepszej wiedzy i kompetencji społeczników, znajduje się dobro. To z niego płynie chęć niesienia pomocy i działania na rzecz potrzebujących lub na rzecz własnej społeczności.

A dobro, bezinteresowność, szacunek do pracy to wartości bardzo mi bliskie, wyniesione z domu, zaszczepione właśnie przez ojca i przez mamę, przez rodzinę. Pojedynczy dobry człowiek może wiele, ale wielu dobrych ludzi może jeszcze więcej. Chciałbym mieć szansę tych ludzi słuchać i wspierać.

Uważa Pan, że nadchodząca kadencja samorządowa to Pana czas i miejsce?

Uważam, że przeszedłem długą drogę zawodową, która pozwoliła mi nabyć wiedzę i kompetencje w obszarach bliskich mi jako człowiekowi. Chciałbym móc to wykorzystać i przydać się w miejscu, w którym ustala się ważne kierunki pracy samorządu regionalnego.

Moje doświadczenia zawodowe to w dużym stopniu praca z potrzebującymi wsparcia oraz w obszarach związanych z profilaktyką zdrowia w różnych jego aspektach. Początki mojej zawodowej drogi to Ośrodek Pomocy Społecznej w Barlinku, Środowiskowy Dom Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi, specjalistyczne usługi opiekuńcze w miejscu zamieszkania.

Później pracowałem jako inspektor ds. jakości usług medycznych w Regionalnym Szpitalu Onkologicznym w Szczecinie oraz jako specjalista ds. promocji zdrowia w Zachodniopomorskim Centrum Organizacji i Promocji Zdrowia w Szczecinie.

Od 2004 roku jestem związany zawodowo z Urzędem Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego w Szczecinie, gdzie zajmowałem stanowiska od inspektora po dyrektora, cały czas w obszarze profilaktyki oraz spraw społecznych. Obecnie jestem Pełnomocnikiem Marszałka ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Praca urzędnika wyższego szczebla dała mi możliwość diagnozowania problemów i potrzeb społecznych oraz kreowania zintegrowanej polityki wsparcia zarówno osób potrzebujących, jak i działających na ich rzecz organizacji pozarządowych.

Ale pełną świadomość problemów, dysfunkcji, zagrożeń dała mi praca terapeuty. Jestem psychoterapeutą, specjalistą terapii uzależnień, trenerem interpersonalnym, trenerem procesów grupowych. Wiedzę i doświadczenie zdobywałem m.in. w Instytucie Psychologii Zdrowia w Warszawie, Dolnośląskim Centrum Psychoterapii we Wrocławiu, Centrum Podejścia Skoncentrowanego na Rozwiązaniach w Warszawie, Krajowym Centrum ds. AIDS, Stowarzyszeniu Na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, Polskim Towarzystwie Psychologicznym. Jako terapeuta pracowałem w Zachodniopomorskim Towarzystwie Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych „Powrót z U” w Szczecinie, a obecnie w Centrum Terapeutycznym Symetria w Szczecinie.

Moja praca zawodowa i terapeutyczna to obszary bardzo trudne, często związane z ludzką krzywdą i cierpieniem. Uzależnienie, przemoc, dyskryminacja, wykluczenie społeczne. To obliguje mnie do stałej pracy nad sobą. Uczy empatii, wrażliwości, równowagi.

[—]

Prawie 25 lat pracy w różnych obszarach, to bogaty dorobek. Co uznaje Pan za swój największy sukces? Ma Pan na swoim koncie nagrody, wyróżnienia?

Nigdy nie przywiązywałem wagi do nagród, nie jestem typem kolekcjonera. Nie było czasu aby się o nie starać, zgłaszać czy aplikować. Jak na tyle lat pracy nie ma ich wiele. Ale jest taka, która cieszy mnie szczególnie. Jest to złota „Czerwona Kokardka”. To wyróżnienie przyznawane za działania na rzecz poprawy jakości życia osób żyjących z HIV, chorych na AIDS oraz za działania profilaktyczne w dziedzinie HIV i AIDS w Polsce. „Czerwona kokardka” jest symbolem solidarności z osobami żyjącymi z HIV i AIDS, ich rodzinami i bliskimi. Złote odznaczenie przyznawane jest przez grono nosicieli i osób chorych. Z dumą znalazłem się w gronie innych odznaczonych, wśród których są na przykład pani Jolanta Kwaśniewska czy ksiądz Arkadiusz Nowak. To odznaczenie jest dla mnie naprawdę ważne. Myślę, że podobnie ucieszyłby mnie jedynie Order Uśmiechu.

To chyba dość daleko idąca skromność. Są przecież sukcesy związane z Pana realnym wpływem na rozwiązania prawne, np. zmiany dotyczące sprawców przemocy w ustawie o przemocy w rodzinie. Jest zaszczepienie na teren naszego województwa idei terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach. Są ciekawe wojewódzkie kampanie społeczne dotyczące jazdy pod wpływem alkoholu, niekontrolowanego zażywania leków bezreceptowych czy używania substancji psychoaktywnych. Są wykłady dla słuchaczy uniwersytetu trzeciego wieku. Jest praca biegłego sądowego. Nie ma zatem powodu do takiej skromności. Może mniej skryty będzie Pan w opowiedzeniu, co Pana fascynuje prywatnie?

Mam to szczęście, że moje prywatne zainteresowania łączę w dużym stopniu z działalnością zawodową. Interesują mnie obszary związane z psychologią, psychoterapią, profilaktyką uzależnień. Pracuję społecznie, prowadząc stowarzyszenie „Równość na Fali”, nastawione na przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji. Mam szczęście współpracować ze świetnymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Bardzo lubię ludzi, bardzo lubię też zwierzęta. Z racji licznych obowiązków mogę zapewnić opiekę jedynie mało wymagającemu kotu, ale bardzo kocham psy. Ostatnio organizowałem warsztaty dla właścicieli agresywnych psów. Z zainteresowaniem śledzę działania na rzecz dzikich zwierząt, np. ochrony wilków. Moją pasją w czasie wolnym są od zawsze podróże. Lubię odwiedzać inne kraje, poznawać inne kultury, smakować nowych kuchni. Z tego smakowania zrodziła się moja kolejna pasja – gotowanie. Od ponad roku prowadzę w Szczecinie własną restaurację – Marshal food. [—]

Jak zachęci Pan wyborców do oddania na siebie głosu?

Staram się być dobrym i uczciwym człowiekiem, wierzę w dobro w innych ludziach, wierzę w bezinteresowność, w czyste intencje. Chcę słuchać, widzieć, wiedzieć i pomagać. Liczę na głosy tych wyborców, którzy zgadzają się ze mną, że dobro powraca.

[Artykuł sponsorowany] 15-10-2018 Redakcja

8.01.2023 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

08.01.2023 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

02/01/2023 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

7.01.23 KIELCE – Pierwsza Sobota Różaniec święty wynagradzający i modlitwa za Ojczyznę

7.01.23 KIELCE – Pierwsza Sobota Różaniec święty wynagradzający i modlitwa za Ojczyznę

03/01/2023 przez antyk2013

W kościele pod wezwaniem Trójcy Świętej w Kielcach, ul. Jana Pawła II 7 o godz. 17.30 Różaniec Święty przed Najświętszym Sakramentem, Msza święta o godz. 18.00

Rok 2023 będzie pełen „nadmiarowych śmierci ”? [Dr Wilson Chin] umiera po tych samych zastrzykach c-19, które wciskał dzieciom.

Krzywdzący dzieci lekarz [Dr Wilson Chin] umiera po tych samych zastrzykach c-19, które wciskał dzieciom.

Rok 2023 będzie pełen „nadmiarowych śmierci ”?

Młodzi i zdrowi ludzie nigdy nie zwykli po prostu „umierać” w tak zdumiewającym tempie…

https://gloria.tv/post/71MdKeBcBih43hMsmLVjZ9nNM

Ethan Huff ( Natural News )

Dr Wilson Chin, urodzony w Hongkongu, przeszkolony w Wielkiej Brytanii lekarz, który praktykował medycynę w Queensland w Australii, nie żyje po tym, jak został „zaszczepiony” na covid. Chin był agresywnym promotorem szczepień covid będąc jednym z pierwszych, którzy zaczęli wstrzykiwać dzieciom w wieku poniżej 12 lat – po zatwierdzeniu odmiany mRNA (messenger RNA) firmy Pfizer dla dzieci w wieku 5-11 lat.

U pierwszych dwóch dziewczynek, którym Chin wstrzyknął zastrzyki , rozwinęły się natychmiastowe konwulsje i początkowo sądzono, że zmarły w jego klinice. Chin szybko jednak oświadczył fanatykowi Nine News i „reporterowi” MacKenzie Colahanowi, że dziewczynki mają się dobrze i że ich niekorzystne wyniki nie miały nic wspólnego z „strzałami”. W następstwie skandalu Chin jęczał i narzekał w mediach na „groźby”, które rzekomo otrzymywał. Potem nadeszły święta i Chin podobno „zmarł nagle” w Wigilię Bożego Narodzenia lub w jej pobliżu w wieku 34 lat. Raporty wskazują, że śmierć Chin była „powiązana medycznie” i „niezwiązana ze zdrowiem psychicznym” [w jasnym języku: „nie popełnił samobójstwa” MD]. Na podstawie okoliczności możemy jedynie przypuszczać, że Chin zmarł nagle z powodu zastrzyków, do których agresywnie popychał innych i sam je przyjmował.

Reporterkę ABC News , Ericę Gonzalez, spotyka podobny los jak Chin; umiera „nieoczekiwanie”
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy to wszystko się działo, niespodziewanie zmarła inna wybitna postać, reporterka ABC News , Erica Gonzalez. Oficjalna data śmierci Gonzalez to 21 grudnia, zaledwie trzy dni przed śmiercią Chin. I podobnie jak jego, śmierć pani Gonzalez nosi podręcznikowy podpis nagłej śmierci „po dźgnięciu„, prawdopodobnie związanej z incydentem sercowym.

Cztery dni wcześniej reporter CNN Drew Griffin również zmarł nagle, chociaż sieć obwiniła o to jego „długą walkę” z rakiem. Następnie mamy Daxa Tejera, innego reportera ABC News , który zmarł nagle na atak serca 23 grudnia. W powiązanych wiadomościach dane z Australii pokazują, że odkąd zastrzyki covidowe zostały wprowadzone pod koniec 2020 roku, liczba urodzeń w Down Under spadła o zdumiewające 71 procent.„W grudniu 2021 r. liczba urodzeń była co najmniej o 11 000 mniejsza niż w jakimkolwiek innym miesiącu od 1975 r., czyli od najdalszego okresu wstecz, jaki można znaleźć w Internecie” — wskazują raporty.

Nadmiar zgonów jest również poza wykresem w Australii, gdzie 144 650 z nich zgłoszono między styczniem 2022 r. a wrześniem 2022 r. Historyczna średnia dla tego okresu to 124 664 zgonów. „W związku z tym w 2022 r. odnotowano prawie 20 000 dodatkowych zgonów, czyli około 16% wzrost w stosunku do średnich historycznych”, zauważa The Covid Blog . Tymczasem rząd Australii nadal kłamie na ten temat. Twierdzi, że populacja Australii w jakiś sposób wzrosła do 26 milionów na dzień 30 czerwca 2022 r., mimo że liczba zgonów znacznie wzrosła, a liczba urodzeń znacznie spadła.

„Rząd prawdopodobnie użyje danych dotyczących imigracji, aby uzasadnić to kłamstwo”, mówi The Covid Blog. „Kraj przyjął 395 000 imigrantów od czerwca 2021 do czerwca 2022, co stanowi wzrost o 171% w stosunku do liczby imigrantów rok wcześniej. Ale nawet te liczby przybywających imigrantów są znacznie niższe niż w 2020 r. (509 600) i 2019 r. (547 310). Rekordowa liczba Australijczyków opuściła kraj w 2019 r. (315 200). Jednak w kolejnych latach liczba ta znacznie spadła”.

Niestety dla „w pełni zaszczepionych”, którzy wciąż żyją, rok 2023 prawdopodobnie będzie dla nich bardzo złym rokiem. Degradacja odporności pogorszy się w nadchodzących miesiącach, prowadząc do jeszcze większej liczby zgonów i potencjalnego dalszego spadku populacji o 50 procent do końca 2024 r.
„Przyznano, że każdy kraj zachodni uległ „TPTB” i zakasał rękawy przy stawkach powyżej 70%”, mówi „The Covid Blog „. „Ale jeśli ten 96-procentowy odsetek podwójnie zaszczepionych, jak twierdzi rząd australijski, jest prawdziwy, oznacza to całkowitą likwidację całego kraju bez jednego wystrzelenia przez wroga. Witamy w Wielkim Resecie”.

Zaszczepieni nie wiedzieli, że mandaty na szczepionki będą wyrokami śmierci – młodzi i zdrowi ludzie nigdy nie zwykli po prostu „umierać” w tak zdumiewającym tempie

( Natural News ) Czytanie tej powiązanej historii w Daily Mail w czwartek rano złamało mi serce. Donosząc, że właśnie zmarł „ Wielki Bohater ”, 47-letni, odznaczony dowódca operacji specjalnych Navy SEAL Robert Ramirez III, który został znaleziony martwy w swoim domu w San Diego miesiąc po przejęciu elitarnej SEAL Team One, komentatorzy historia nie marnowała czasu, docierając do tego, czego historia zaniedbała. Ponieważ najczęściej cytowanym komentarzem do historii z „ Lori w Teksasie ”, były; „Prawdopodobnie dostał wymuszony na nim zastrzyk mRNA”, wszystkie pozostałe komentarze i odpowiedzi z najwyższymi głosami pokazują, dlaczego globaliści powinni trząść się w swoich szatańskich butach jako ludzie na całym świecie szybko budzą się do swojego „ ludobójstwa za pomocą skrzepów ”. I chociaż wojskowi niedawno twierdzili, że śmierć Ramireza nastąpiła w wyniku samobójstwa , komentatorzy oryginalnej historii widzieli, co ukrywa wojsko i rząd. „Oczywiście, że dostał zastrzyk. Był w wojsku i na stanowisku kierowniczym. To było nakazane. Nie wiedział, że będzie to wyrok śmierci! “ „Dosłownie jesteśmy świadkami, jak NWO ciągnie pop-op w zwolnionym tempie na całym świecie, a jednak tylko niewielki procent z nas jest na tyle przytomny, by to zauważyć. Surrealistyczne. To tak, jakbyśmy dzielili się odcinkiem Twilight Zone, ludzie!” „Najlepszą rzeczą w byciu teoretykiem spiskowym jest brak zapalenia mięśnia sercowego”.

„Niech zgadnę…. Zmarł nagle! Atak serca lub we śnie. “ „Zaszczepiony do nowego grobu. Czego nie mogli zrobić talibowie, zrobili vax”. „Twój rząd zabija cię, zmuszając do dźgnięcia, tragicznie”. „Umarł nagle… wyszukaj w Google”. „Żadnego faulu, z wyjątkiem faulu obowiązkowego dźgnięcia. ” „Wszyscy o tym myślimy; czy był leczony przez mNRA? (Oczywiście, że był!) Poza tym zdrowe, młode osoby nigdy nie odchodziły w takim tempie”. „AR-15 jest zdecydowanie mniej śmiercionośny niż mRNA C19”.

„Nigdy nie myślałem, że będę się tak martwić o swoją oczekiwaną długość życia w wieku 51 lat. Wygląda na to, że dotarcie tak daleko w dzisiejszych czasach przekracza wszelkie szanse. Moje najszczersze kondolencje dla jego rodziny i przyjaciół.”

Z kmdr. Śmierć Ramireza nadeszła w tym samym czasie, co cała masa „nagłych zgonów ”, takich jak niedawna śmierć zawodnika NFL Pittsburgh Steelers Franco Harrisa, który zmarł niespodziewanie zaledwie kilka godzin po udzieleniu wywiadu radiowego, w którym powiedział ankieterowi, że „ czuł się świetnie ”, ostrzegaliśmy zaledwie kilka dni temu w tym artykule ANP , że „rok 2023 będzie pełen„ nadmiaru śmierci ”” i wyraźnie obserwujemy, jak to się teraz rozwija. Warto zauważyć, że jak donosi Health Impact News w tym nowym artykule , Franco Harris był także rzecznikiem CDC, wzywając Amerykanów do wykonywania „ zabójczych szpryc ”.
Z tym czy innym elementem rządu Stanów Zjednoczonych „wspierającym badania nad zwiększeniem funkcji koronawirusa od Ukrainy po Wuhan w Chinach„ i całą drogę powrotną do Karoliny Północnej, a globaliści właśnie pokazują nam swój „ podręcznik ” na kolejną „ katastroficzną zarazę ” ostrzeżenie, że ich najnowsza broń biologiczna prawdopodobnie właśnie została wypuszczona na nas, biorąc pod uwagę, że zaledwie kilka miesięcy po ich „ Wydarzeniu 201 ” rozpętało się całe piekło COVID, ilekroć Bill Gates i WHO przeprowadzają ćwiczenia symulujące unicestwienie rasy ludzkiej, powinniśmy bardzo uważać. Ponieważ z poparciem wśród Amerykanów dla gwałtownie spadających „ zastrzyków z zakrzepami”, jak wskazał dr Joel Hirschhorn w tej nowej historii ANP , globaliści zdecydowanie muszą ujawnić nowy plan, aby ponownie przestraszyć otępiałe masy i chętne do ustawienia się w kolejce ich „ strzałów ”, większość nie mając pojęcia, że te dźgnięcia mogą sprowadzić na nich wyrok śmierci, ponieważ tak wielu ludzi na całym świecie dowiaduje się o tym o wiele za późno.

I choć na szczęście szczepionki nie zabijają wszystkich, inni o wiele za późno dowiadują się, że „ zastrzyki od zakrzepów ” dość często wiążą się z niszczycielskimi skutkami ubocznymi, takimi jak te, na które cierpi teraz piosenkarka / performerka Celine Dion, znana jako „w pełni zaszczepiony” i obecnie cierpi na niezwykle rzadką chorobę zwaną „ zespołem sztywnej osoby ”, która jest jednym z wymienionych skutków ubocznych wstrzyknięcia informacyjnego RNA (mRNA) firmy Pfizer dla grypy Fauci .
I chociaż firma Pfizer w pełni wiedziała o związku między swoimi szczepionkami a „ syndromem sztywnej osoby ” już na początku 2021 r., kiedy amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) oficjalnie dowiedziała się o związku w kwietniu 2021 r., dlaczego ludziom NIGDY TEGO NIE POWIEDZIELI, że przyjmowanie ich szczepionek może prowadzić do tak katastrofalnych skutków ubocznych? Cóż, ponieważ zrobienie tego spowodowałoby „wahanie się przed szczepionkami” i gwałtowny spadek zysków wielkiej mafii farmaceutycznej, a oni na pewno nie mogliby tego teraz mieć, prawda.
Poszliśmy dalej i umieściliśmy kilka filmów poniżej, niektóre faktycznie stworzone przez ludzi, którzy zostali zranieni przez „ dźgnięcie ” i teraz mówią o tych urazach , więcej słów ostrzeżenia dla tych, którzy wciąż mogą myśleć o przyjęciu swoich śmiertelnych zastrzyków od tych, którzy rzeczywiście rzucili się, by to zrobić. Z jednym filmem, w którym lekarz ostrzega nas, że niezliczona liczba kanadyjskich lekarzy nie żyje, prawdopodobnie z powodu „ zabójczego strzału ”, jak widzimy w innym filmie, jedna gadająca głowa proszczepionkowców ma teraz płuca pełne skrzepów krwi, podczas gdy inne wideo dowodzi, że obecnie krąży strasznie dużo „ choroby ”.
AllNewsPipeline.com

Prezydenckie plany na 2023 r. Wśród priorytetów wizyta w Davos, do Schwaba po wytyczne !

Prezydenckie plany na 2023 r. Wśród priorytetów wizyta w Davos, do Schwaba po wytyczne !

https://m.pch24.pl/prezydenckie-plany-na-2023-r-wsrod-priorytetow-wizyta-w-davos/

Na początku roku prezydent uda się do Szwajcarii, gdzie weźmie udział w WEF – World Economic Forum – w Davos – zapowiedziała szefowa KPRP Grażyna Ignaczak-Bandych. Wizyta prezydenta na imprezie Klausa Schwaba to jeden z głównych punktów programu na 2023 rok. 

Jak zapowiedziała szefowa prezydenckiej kancelarii, uczestnictwo Andrzeja Dudy w forum stojącym za ideą Wielkiego Resetu COVID-19 będzie „okazją, wzorem lat ubiegłych, na oficjalne i mniej oficjalne rozmowy z ważnymi gospodarczo partnerami”.

Jak poinformowała Ignaczak-Bandych, zaplanowano również udział prezydenta Dudy w V Konferencji ONZ w Katarze. „Trwają także intensywne przygotowania do szczytu NATO. Zaplanowany jest również udział w Szczycie Inicjatywy Państw Trójmorza w Bukareszcie. Ponadto kontynuowana będzie dotychczasowa polityka w Afryce i Azji, która to związana jest z wymianą gospodarczą oraz odkrywaniem nowych rynków zbytu dla polskich produktów” – podkreśliła szefowa KPRP.

===========

Co naprawdę wydarzyło się w Davos? Oto plan globalistów na najbliższe lata

Kompletny odlot! Światowe Forum Ekonomiczne zaleca… podniesienie cen paliw, aby „ratować demokrację”

Ukraina. Wysocy rangą urzędnicy zamieszani w defraudację setek milionów z eksportu zboża. „Doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych”…

Ukraina. Wysocy rangą urzędnicy zamieszani w defraudację setek milionów z eksportu zboża. „Doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych”

https://nczas.com/2023/01/04/ukraina-wysocy-ranga-urzednicy-zamieszani-w-defraudacje-setek-milionow/

„Urzędnikom zamieszanym w sprawę doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych; rozważany jest rodzaj środka zapobiegawczego”…

===========================

Wysocy rangą urzędnicy ukraińskiej służby celnej są zamieszani w defraudację setek milionów hrywien, pochodzących z eksportu ukraińskiego zboża – poinformowała we wtorek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

SBU wspólnie z ukraińskim Biurem Bezpieczeństwa Gospodarczego (BBG) ujawniła przestępczy proceder, w którego organizację zamieszanych było 10 wysokich rangą urzędników, w tym zastępca szefa jednego z wydziałów ukraińskiej Państwowej Służby Celnej oraz kierownictwo tej służby w obwodzie odeskim.

Rozwinęli oni na szeroką skalę mechanizm uchylania się od płacenia podatków za eksport ukraińskiego zboża. W efekcie państwo straciło setki milionów hrywien (1 hrywna to ok. 0,12 zł – PAP).

W celu realizacji procederu założono ponad 370 fikcyjnych podmiotów gospodarczych. Za ich pośrednictwem nieuczciwi „przedsiębiorcy” masowo kupowali pszenicę od rolników prywatnych, przedsiębiorstw rolnych i dużych holdingów. Aby zatrzeć ślady łańcuchów dostaw i uniknąć płacenia obowiązkowych danin do budżetu, „przedsiębiorcy” sprzedawali produkty z jednej podstawionej firmy do drugiej, a następnie zbywali zboże eksporterom w celu jego sprzedaży za granicę – podała SBU.

Jak wynika z dokumentów śledztwa, funkcjonariusze BBG wykryli ten proceder na wczesnym etapie i ostrzegli Państwową Służbę Celną pisemnie. Celnicy nie zareagowali na czas i dopuścili do sprzedaży ponad 1 mln ton produktów zbożowych. Ustalono, że zboże było eksportowane przez porty w Odessie, Czarnomorsku i Piwdennym – poinformowała służba.

Podczas 30 przeszukań w pomieszczeniach administracyjnych centrali Państwowej Służby Celnej, na terenie portów oraz w miejscach zamieszkania podejrzanych, stróże prawa znaleźli notatki, dokumenty w formie elektronicznej i telefony komórkowe z dowodami machinacji.

Urzędnikom zamieszanym w sprawę doręczone zostaną powiadomienia o uznaniu za podejrzanych; rozważany jest rodzaj środka zapobiegawczego. Trwa śledztwo mające na celu ustalenie wszystkich okoliczności przestępstwa i określenie dokładnych strat dla budżetu państwa – zaznaczono w komunikacie SBU.

Cień zbrodniczej bredni

Cień zbrodniczej bredni

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  3 stycznia 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5313

Skazanie doktora Zbigniewa Martyki przez Sąd Lekarski w trybie kiblowym na roczne zawieszenie prawa wykonywania zawodu, wywołało spory rezonans w części opinii publicznej. Konkretnie w tej części, która czuje się zaniepokojona postępami komunistycznej rewolucji, jaka przewala się przez Amerykę Północną i Europę, a której elementem była tresura podjęta przy okazji i pod pretekstem epidemii zbrodniczego koronawirusa. Promotorzy komunistycznej rewolucji zintensyfikowali pod tym pretekstem tresurę całych narodów do zachowań stadnych. Jak wiadomo, taka tresura jest tym skuteczniejsza, im bardziej masowy przybiera charakter, dlatego też każdego, kto próbuje się z tresury wyłamać, promotorzy rewolucji energicznie piętnują przy pomocy zwerbowanych na tę okazję hunwejbinów, wśród których – jak się okazuje – znalazł się też Sąd Lekarski.

Charakterystyczna przy tym jest recydywa stalinowskich metod, o których renesansie świadczył nie tylko wyrok, ale również jego uzasadnienie. Doktor Martyka został bowiem skazany za „głoszenie poglądów niezgodnych z aktualnym stanem wiedzy medycznej”. To uzasadnienie jest absurdalne z samej swojej istoty, bowiem nauka polega między innymi na kwestionowaniu aktualnego stanu wiedzy, bez czego niemożliwy były jakikolwiek postęp. Gdyby „aktualny stan wiedzy” w zakresie medycyny nie był kwestionowany, gdyby nie głoszono poglądów z tym stanem sprzecznych, to pewnie do tej pory w akademiach medycznych uczono by najskuteczniejszych formuł zamawiania chorób lub ich odczyniania przy pomocy guseł.

Jestem pewien, że mnóstwo ludzi byłoby z tego zadowolonych, bo mogliby się z tego doktoryzować, habilitować, podobnie jak za pierwszej komuny doktoryzowali się i habilitowali z centralizmu demokratycznego, a więc czegoś, czego nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Wtedy też tworzyły się hierarchie, w ramach których funkcjonowały również sądy, pilnujące, by nie pojawiły się jakieś zagrażające temu stanowi rzeczy idee. Na straży tamtego porządku stała partia i jej zbrojne ramię w postaci Służby Bezpieczeństwa, która z każdym niepokornym jegomościem robiła tak zwany porządek. W czasach stalinowskich na przykład, nazywało się to „kontrrewolucyjną agitacją”, która mogła obejmować nie tylko spiżowe prawdy, zatwierdzane i podawane masom do wierzenia na kolejnych zjazdach partii, ale też spiżowe prawdy naukowe, na przykład – fantasmagorie ulubieńca Józefa Stalina, Trofima Łysenki, który przez Ojca Narodów został uznany za przedstawiciela nowej postępowej nauki, mianowicie – „nauki przodującej”. Kto w tę przodującą naukę powątpiewał, to znaczy – nie okazywał na jej widok odpowiedniego entuzjazmu, a co gorsza – jeśli ośmielił się podawać w wątpliwość ustalone przez nią raz na zawsze spiżowe prawdy, to mógł wylądować w dole z wapnem, a w najlepszym razie – dostać dziesięć lat łagru, który nauczyłby go pokory wobec osiągnięć nauki przodującej.

Pan doktor Martyka w dole z wapnem jeszcze nie wylądował, ani nawet w łagrze w Gostyninie, ale przecież jesteśmy dopiero na początku drogi, więc wszystko dopiero przed nami. W koszmarnych czasach XIX-wiecznych nikomu takie metody dyskusji naukowych jeszcze nie przychodziły do głowy, bo z poglądami sprzecznymi z aktualnym stanem wiedzy dyskutowano na sympozjonach i bez udziału sądów, czy bezpieki. Teraz jednak płomienni szermierze wolności badań naukowych, czy w ogóle – wolności słowa – podkulili pod siebie ogony i pochowali się w mysie dziury – bo oficerowie prowadzący najwyraźniej surowo przykazali im siedzieć w domu.

Jakże zresztą inaczej, kiedy przez Europę i Amerykę Północną znowu kroczy w triumfalnym pochodzie nauka przodująca, której koryfeusze, przyglądając się niewielkiej przestrzeni między swymi nogami, co i rusz odkrywają coraz to nowe płcie, z czego powstaje straszliwa wiedza, obrastająca nie tylko w prężne i cwane kadry, ale również w dogmaty, na straży których coraz częściej zaczynają stawać policje, prokuratury i niezawisłe sądy, przywołujące niedowiarków do porządku przy pomocy oskarżeń o uprawianie „mowy nienawiści”? A co to jest ”mowa nienawiści”? To proste, jak budowa cepa. „Mowa nienawiści”, to wypowiedzi i poglądy sprzeczne, a przynajmniej odstające od zatwierdzonych przez rozmaite Judenraty – między innymi przez Judenrat „Gazety Wyborczej”. Bo odpowiednią atmosferę – podobnie jak w czasach stalinowskich – tworzą postępowe media, sterowane niechybnymi rękami potomstwa przedstawicieli ówczesnej awangardy ludu pracującego miast i wsi. O tej chwalebnej ciągłości świadczy nie tylko kontynuacja kadrowa, ale również mechanizm propagandy, polegający na tym, by nadzorcy i kaci prezentowali się w charakterze ofiar.

Oto niedawno minęła kolejna rocznica zamordowania prezydenta Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza. Z jakichś sekretnych przyczyn prezydent Narutowicz nie został – w odróżnieniu od innych polityków II Rzeczypospolitej – potępiony i skazany na damnatio memoriae przez żydokomunę, ale nawet zachował w PRL swoje ulice. Z okazji tej kolejnej rocznicy, na łamach swojej gazety, głos zabrał pan redaktor Adam Michnik, piętnując „szczujnie”, czyli psiarnie, jakie trzymała endecja, a teraz trzyma Ciemnogród, prześladujący szlachetny Jasnogród, którego najlepszym przedstawicielem w naszym bantustanie jest właśnie Judenrat „Gazety Wyborczej”. To był właśnie przykład tego, znanego z czasów stalinowskich, mechanizmu komunistycznej propagandy, polegającego na tym, że organizatorzy polowań na czarownice użalają się nad swoim losem zwierzyny łownej.

Bo przecież jest publiczną tajemnicą, że w ostatnich 30 latach nie było ani jednej nagonki na osoby lub środowiska broniące swobody wypowiedzi i swobody badań naukowych, w której Judenrat wspomnianej gazety nie odgrywałby zgodnej z leninowskimi normami życia partyjnego, roli jej organizatora, a przynajmniej – uczestnika – jeśli organizatorem został wcześniej kto inny – na przykład stary żydowski grandziarz finansowy, nawiasem mówiąc – współwłaściciel spółki wydającej wspomnianą żydowską gazetę dla Polaków. Judenrat tradycyjnie stoi w awangardzie walki z „homofobią” i innymi orwellowskimi myślo-zbrodniami. Zgodnie ze swoim przeznaczeniem stanął tedy po stronie gówniarstwa z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, które oskarżyło o rozliczne myślo-zbrodnie panią prof. Ewę Budzyńską i zażądało usunięcia jej z uczelni.

Powtórzyła się w ten sposób historia z czasów stalinowskich, kiedy to ówcześni hunwejbini zainicjowali nagonkę na prof. Władysława Tatarkiewicza pod pretekstem wygłaszania przez niego „czysto politycznych wystąpień o charakterze wyraźnie wrogim budującej socjalizm Polsce”. Teraz pretekst był inny; już nie „kontrrewolucyjna agitacja”, tylko myślo-zbrodnie na tle moczopłciowym. Gówniarstwo z Uniwersytetu Śląskiego nie chciało słuchać opinii sprzecznych z rozpowszechnionymi w środowiskach gówniarskich, które – jak to gówniarstwo – w czasach stalinowskich i teraz było i jest bardzo podatne na spiżowe prawdy głoszone przez kontynuatorów Trofima Łysenki, którzy tym razem doskonalą się w genderactwie i innych zbrodniczych bredniach, kładących się coraz gęstszym cieniem na polskich uniwersytetach. I władze Uniwersytetu Śląskiego tchórzliwie przyznały rację gówniarstwu. Tchórzliwie – bo pewnie w obawie, że w przeciwnym razie ich również wytupie ono z sal wykładowych. Tak właśnie działa mechanizm szczujni w służbie komunistycznej rewolucji, której (…) Judenrat „Gazety Wyborczej”, podobnie jak inne Judenraty, pełni „z okiem bystrym i ręką niechybną”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Czarownica katolickiej królowej. WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (32).

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (32)

Czarownica katolickiej królowej

Królowa-matka, jeszcze do niedawna regentka, siedziała na prostym, solidnym drewnianym krześle z czarnego dębu, którego oparcie i siedzisko, wypchane trawą morską, obite było również czarnym niczym heban jaszczurem1, przymocowanym do drewnianej konstrukcji mosiężnymi, grubo posrebrzanymi gwoździami tapicerskimi o okrągłych łebkach bez zdobień, o średnicy co najmniej półcalowej.

Była to kobieta otyła, o – pozornie – pospolitej, nalanej twarzy z podwójnym podbródkiem, policzkach grubo pokrytych różem i obfitych wargach, powiększonych jeszcze żywą czerwienią pokrywającej je barwiczki. Fryzurę miała nieskomplikowaną. Ondulowane, niegdyś jasnokasztanowe, a teraz dość już gęsto przetykane siwizną włosy zaczesane były do tyłu i skryte pod czarną mantylką, tak udrapowaną, iż skrywała ledwie czubek głowy, a większa jej część opadała na kołnierz i plecy.

Biżuterię też miała skromną – złotą obrączkę nałożoną na kciuk prawej dłoni, kolczyki w kształcie łez z osadzonymi w nich okazałymi perłami, zwieszające się z uszu i naszyjnik – również z pereł – okalający jej bawolą nieomal szyję.

Za to suknia prezentowała się wspaniale. Czarna, dość udatnie maskująca bardziej niż obfite piersi i wielgachny brzuch królowej, ozdobiona była ogromnym białym kołnierzem z tiulu i koronki, bardziej przypominającej zwiewną mgiełkę niż tkaninę, wycinanym w zaokrąglone zęby. Takież same, tegoż kroju i barwy, miała i mankiety, sięgające wyżej niż do połowy przedramienia. Wcięcie skromniuchnego dekoltu maskowała czarna atłasowa róża.

Ta pospolitość twarzy, o której wspomnieliśmy wyżej, była jednak myląca. Oczy Marii, ciemnoorzechowej barwy, błyszczały inteligencją, a uśmiech zawierał w sobie mieszaninę uprzejmości i chytrości zarazem. Obserwator jednakowoż nie był w stanie ocenić, co w nim przeważało.

Ci, którzy pamiętali ją z czasów młodości, twierdzili, że była prześliczną, szczupłą i zgrabną dziewczyną, tyle że obecnie królowa nie zachowała nawet śladu dawnej urody.

Kto się Medyceuszce baczniej przyjrzał, musiał dojść do wniosku, iż ma do czynienia z kobietą nie tylko nad wyraz inteligentną, ale i jednocześnie niebezpieczną. Taką, której lepiej schodzić z drogi, albo – jeśli byłoby to niemożliwe – przynajmniej nisko się kłaniać. Możliwie jak najniżej.

W bliskości władczyni, na równie skromnym krześle, siedziała druga kobieta, stanowiąca całkowite – przynajmniej z wyglądu, bo co tam miała w duszy, któż mógł wiedzieć – przeciwieństwo Marii.

Była to niewiasta szczupła, żeby nie powiedzieć chuda. Tak na oko mogąca się zbliżać do pięćdziesiątki. Włosy czarne, smagła cera, ogromne, również czarne oczy bardziej upodabniały ją do Cyganki niż do Włoszki, którą była.

Ubrana była również na czarno, a jedyny jasny akcent tworzył ogromny kołnierz z białej, najdelikatniejszej koronki okalający jej szyję.

Była to wdowa po dopiero co zamordowanym Concinim. Od czasu do czasu nerwowy tik wykrzywiał jej usta. Nie umiała ukryć tego, że się boi, że się bardzo boi. Doskonale bowiem rozumiała, że skoro syn się uratował, to przyszedł czas, by zająć się żoną… czyli właśnie nią, Leonorą Dori, markizą Concini…

Ktoś ostro załomotał do drzwi i, nie czekając na zaproszenie, pchnął je z całej siły, aż rozwarły się na oścież. Stanął w nich, z dłonią na rękojeści szpady, wytwornie ubrany, ale zabezpieczony półpancerzem, faworyt Ludwika XIII, Charles d’Albert, diuk de Luynes, a za nim, w korytarzu, stało jeszcze kilku uzbrojonych żołnierzy.

– Z rozkazu króla – powiedział do Leonory, jednocześnie sztywno skłaniając głowę przed Medyceuszką. – Pani, powstań. Udasz się ze mną.

– Dokąd, panie? Dokąd? – drżącym głosem zapytała Leonora.

– Tam, gdzie twoje miejsce. Do więzienia.

Królowa nie mogła się powstrzymać:

– A cóż ona takiego zrobiła? Zabieracie ją za to, że zawsze mnie kochała, że zawsze była mi wierna?

– Najjaśniejsza Pani – diuk ponownie sztywno, mechanicznie, skłonił głowę – nie moja to sprawa, nie mnie oskarżać, nie mnie decydować.

– Och! Łajdaku! To ty, wężu, szczujesz króla przeciwko mnie, przeciwko wszystkim, którzy mnie szanują i są mi wierni! Teraz zaś się wypierasz, jakoby nie było w tej tragedii twojej sprężyny! O nikczemniku!

Drzwi za wychodzącymi zatrzasnęły się z hukiem…

* * *

Urzędnik królewski o pomarszczonej twarzy i złych, wyłupiastych, oczach barwy wyblakłego cynamonu, wpatrywał się w głębokie, czarne, niczym smolista bezksiężycowa noc, oczy Leonory Dori, którą z Blois sprowadzono na powrót do Luwru. Świdrował ją wzrokiem, jakby próbował wwiercić się w jej mózg i wyssać stamtąd wszystkie jej myśli i uczucia. Ale oczy kobiety były puste.

– Wiesz, pani, o co się ciebie oskarża?

– Nie, panie. Nie mam pojęcia.

– O crimen laesae maiestatis

– A cóż to takiego?

– Lèse-majesté. A w twoim ojczystym języku lesa maestà.

– O zbrodnię obrazy majestatu? Ależ to jakaś bzdura! Wszak sama Najjaśniejsza Pani zaświadczyć może, że osoby bardziej oddanej Koronie niż ja nie było i nie ma na dworze.

– Hm… to ty, pani tak uważasz… Wszelako nie jest to zarzut jedyny…

– Więc cóż jeszcze mi się zarzuca?

– Blasphème. Bluźnierstwo.

Leonora skuliła się w sobie, zrozumiawszy, że to już nie przelewki, że król naprawdę zawziął się na jej głowę.

– No i jest jeszcze jeden zarzut. Najpoważniejszy. Mniej czy bardziej łączący się z dwoma poprzednimi.

– Jakiż to? – zapytała drżącym z przerażenia szeptem ulubiona dama dworu królowej.

– Jesteś pani judaizantką, na dobitkę oddającą się przeklętej żydowskiej kabale i parającą czarami. I to wespół z żydem, który najpierw się ochrzcił, a potem popadł w apostazję, do wiary żydowskiej jawnie wracając, z Elijahem Montalto2.

– Przecie on był oficjalnym lekarzem królowej! – zakrzyknęła Leonora, po czym raptownie zamilkła…

Przesłuchujący ją, który do tej pory notował wszystko, co mówiła, teraz spojrzał na nią bacznie i z przerażeniem patrzył na nienormalne zachowanie oskarżonej.

Mięśnie jej rąk, nóg, szyi i wreszcie całego tułowia jęły się dziwnie, nierytmicznie, dość chaotycznie kurczyć, skurcze zaś owe po jakimś czasie przeistoczyły się w drgawki. Gdy te ustały całe ciało Leonory jeden potężny ścisnął spazm, wraz z którym z jej krtani wydobył się głośny, nieartykułowany, chrapliwy głos, który przeszedł w krótki krzyk, trwający dwie-trzy sekundy. Po czym kobieta przestała oddychać, równocześnie siniejąc na twarzy. Jej usta nabrały barwy leśnych jagód, a policzki stały się szarofiołkowe. Spomiędzy zaciśniętych szczęk pociekł jej strumyczek śliny i spływał po brodzie aż na piersi. Rychło jednak ów strumyczek przemienił się w nader obfity ślinotok podbarwiony krwawo, a spod sukni przesłuchiwanej, na kamienną posadzkę więziennej izby wypłynęła struga moczu, zbierając się w kałużę.

Kiedy zdawało się, iż kobieta zaczyna się uspokajać, powróciły straszliwe konwulsje mięśni i drgawki całego ciała, którym rzuciły o ziemię i trzęsły czas jakiś. Z gardła Leonory jęło się wydobywać chrapliwe rzężenie, a ona sama zapadła jakby w sen somnambuliczny, nienaturalny, dziwny, przerażający…

Przesłuchujący, co sił w nogach, wybiegł na korytarz, głośno przyzywając księży, albowiem uznał, iż w oskarżoną wstąpił demon, a to, co widział, to były objawy opętania przez złego ducha…

* * *

Dwóch duchownych pochylonych nad leżącym na posadzce wysztywnionym ciałem Leonory, markizy d’Ancre, żarliwie się modliło, odmawiając egzorcyzmy przepisane kościelnym rytuałem i obficie skrapiało kobietę wodą święconą.

Minęła jednak dobra godzina, nim wreszcie otworzyła oczy. Nie wiedziała wszakże, gdzie jest ani co się z nią działo. Owa niepamięć utwierdziła księży w przekonaniu, iż mają tu do czynienia ze zdemonizowaniem i to typu possessio, a nie tylko zwykłym nękaniem przez moce nieczyste, z którymi zapewne była w kontakcie na bieżąco. To bowiem, iż doznała napadu podczas przesłuchania, uznano za formę pomocy, jakiej udzielił jej diabeł, iżby nie mogła, czy też nie musiała, odpowiadać na niewygodne i pogrążające ją pytania…

* * *

Leonora popadła w niełaskę, a co gorsza, wstępne badanie zdawało się potwierdzać wcześniejsze przypuszczenia, dotyczące jej występków. Dlatego też, by nie mogła kontaktować się z nikim i ewentualnie mataczyć w śledztwie, 4 maja przeniesiono ją do Bastylii, a 11 tegoż miesiąca translokowano do Conciergerie.

Co prawda król jej nienawidził, lecz jednocześnie zażyczył sobie, iżby proces markizy przeprowadzony był, jak należy, absolutnie uczciwie. Dochodzenie powierzono tedy dwom rzetelnym urzędnikom sądowym o nieposzlakowanej opinii, panom Jeanowi Courtin i Guilhemowi Deslandes.

Śledztwo, badanie oskarżonej, przepytywanie świadków, ciągnęło się od trzeciej dekady maja aż do pierwszych dni lipca 1617 roku. Sam proces zaś odbył się w siedzibie paryskiego Parlamentu. Przewodniczył mu Nicolas Verdun w asyście czterech innych sędziów i czternastu ławników.

Tak więc, ostatecznie, małżonkę markiza Conciniego jednak oskarżono o czary. To, iż rzeczywiście parała się magią, potwierdziły zeznania świadków, które nie do końca musiały być rzetelne, ale mogły mijać się z prawdą, choćby z czystej zawiści i nienawiści, bo wszak była kimś, od kogo zależał los i kariera niejednej osoby, a nawet i osobistości we Francji. A jak nie od markizy, to od jej męża. Chociaż wcale nie musiało tak być. Bynajmniej.

A nie były to oskarżenia błahe, albowiem Leonorze zarzucano uprawianie obrzydliwych i okrutnych satanistycznych obrzędów, jak choćby składania krwawych ofiar ze zwierząt. I byli świadkowie o nieposzlakowanej opinii, którzy zeznali, że markiza pewnej nocy zarżnęła w kościele koguta na ofiarę diabłu.

Niejasności, brak pewności do końca… sąd chciał być rzetelny. Nie oparto się zatem wyłącznie na zeznaniach świadków, lecz zarządzono jeszcze szczegółową rewizję w mieszkaniu markizy. I odkryto liczne diaboliczne amulety, księgi, w tym i żydowskie, i wonczas było już pewne i wiadome, iż zeznania świadków były jak najprawdziwsze. Owa rewizja przypieczętowała zły los, jaki miał unicestwić Leonorę…

Sąd nie mógł tedy postąpić inaczej i dlatego 7 lipca wydał wyrok śmierci. Może gdyby była młodsza, gdyby nie cierpiała na dziwną przypadłość, objawiającą się drgawkami, krwawą pianą toczącą się z ust i snem somnambulicznym, może gdyby nie była aż tak blisko z królową, to nawet małżeństwo ze znienawidzonym przez wszystkich Concinim, nie przesądziłoby o wymierzeniu jej kary ostatecznej. Niestety… było inaczej… I te diabelskie amulety i te żydowskie księgi…

Dlatego orzeczono, że ponad wszelką wątpliwość wyrzekła się wiary, parała czarami i oddawała cześć diabłu, a za to szło się na stos… Lecz mając na względzie jej pozycję, Leonora nie została skazana na spalenie żywcem, jak każda inna, pospolita czarownica. 8 lipca ścięto ją na Placu de Greve, a dopiero później martwe ciało przywiązano do słupa, wokół którego ułożono stos drew i chrustu i podłożono ogień…

Nim ją ścięto, jeden z sędziów zadał jej pytanie, jak to było możliwe, że udało się jej zdobyć tak ogromny wpływ na królową-regentkę. Czy dokonała tego przy pomocy magii? A jeśli tak, to jakiej?

Jej odpowiedź była zwięzła:

– Cóż, mogłam przy użyciu swojej inteligencji skutecznie oddziaływać tylko na ludzi o słabych umysłach… Niemniej zgrzeszyłam. Sromotnie zgrzeszyłam. Przyznaję, dopuściłam się ohydnych przestępstw, lecz spójrzcie, dobrzy ludzie, paryżanie – tu zakreśliła dłonią krąg, wskazując na pień i topór katowski i przygotowany w pobliżu stos drew i chrustu, czekający na jej trupa – jak straszną zgotowano mi pokutę…

Zamilkła na chwilę, a potem łamiącym się głosem dodała jeszcze te kilka słów:

– Zgrzeszyłam, żałuję i kajam się, błagając Zbawiciela, aby po mojej śmierci okazał mi miłosierdzie… To, co ze mną zamierza się tutaj uczynić, jest po stokroć słuszne, albowiem ani ludzka, ani Boska sprawiedliwość nie może dozwolić na to, by występki, a szczególnie takie jak moje, pozostały nieukarane… Zatem kacie… czyń swoją powinność…

Towarzyszący jej ksiądz rozpoczął recytację Psalmu 130 De profundis clamavi ad te, Domine… Z głębokości wołam do Ciebie, Panie...

Ale w tym samym momencie gdzieś pośród tłumu, który był zamilkł, jakiś męski głos zagłuszył go błazeńską piosenką, którą chciał na koniec obrazić i dotknąć tę, która za chwil parę miała stanąć przed Sędzią Sprawiedliwym:

A jak umrę, a jak umrę,

Nic nie wezmę, tylko trumnę.

Tylko trumnę wezmę sobie.

I będę w niej leżeć w grobie.

Na cmentarzu będę w trumnie,

Wyprężona leżeć dumnie.

Idiotyzm słów, a zarazem ich niestosowność względem całej tej sytuacji, była taka, że na markizę po spopieleniu nie czekała żadna trumna, ponieważ jej prochy miał roznieść wiatr…

* * *

Pan Jerzy Białecki, obejrzawszy krwawy spektakl na Placu de Greve, boleśnie przeżywszy owo widowisko, pokręcił głową i, zwróciwszy się do studenta, rzekł:

– Odechciało mi się już oglądania tego twojego Paryża. Wracamy na kwaterę, a skoro jutrzejszy dzień zaświta, ruszamy w podróż i wracamy do Polski. A ty, chłopcze, jeśli chcesz, możesz jechać ze mną. Wyedukowany jesteś na tyle, iż mógłbym cię zatrudnić jako preceptora mojego syna. Biedy mieć nie będziesz. Dach nad głową, przyodziewek, utrzymanie i jeszcze tyle grosza, że będziesz miał z czego zaoszczędzić, a jeśli kiedyś pomyślisz, by powrócić w swoje rodzinne strony, to nie jako nędzarz, jakim teraz jesteś, ale człek dość zamożny. U nas jest normalnie. Czarami to się najwyżej babki jakieś po wsiach, po lasach i uroczyskach zajmują, zamawiaczki-szeptuchy, ale nikt poważny, a tutaj? Tu się co drugi diuk czy hrabia do diabła modli, król jest jakoby ich papieżem, a królowa – papieżycą.

– Panie, wszak i na waszym dworze bywało, a może i bywa podobnie!

– To znaczy?

– A doktor Tvardovius u nieboszczyka króla Zygmunta Augusta? A panowie Olbracht Łaski, John Dee i Edward Kelley, których na dworze swym nieboszczyk król Stefan mile gościł?

– Wyjątki. W Polsce wyjątki. Tutaj zaś, niestety, reguła…

Student przeciw temu, co usłyszał, nie miał już żadnego argumentu, więc zamilkł.

* * *

Noc była jakaś dziwna, gorąca i duszna, przesycona zapachem parującej ziemi, nieczystości wylewanych wprost z okien na ulicę, końskich odchodów, potu i moczu.

Tu i tam poszczekiwał pies. Okna kamienic były ciemne, czasem tylko było słychać szybkie kroki jakiegoś zapóźnionego przechodnia.

Chociaż Jur spał w samej cieniuchnej płóciennej koszuli, na dodatek rozpiętej na piersiach i famurałach, zwanych też pludrami, i tak dusił się od gorąca i przewracał z boku na bok, nie mogąc usnąć.

Wreszcie nad ranem, gdy niebo poczęło zmieniać barwę z ciemnogranatowej na szarą, zapadł w sen gorączkowy, pełen jakichś krwawych majaków. Rzucał się na łożu i pojękiwał. Niby spał, a jednocześnie miał świadomość tego, że śpi. Próbował się tedy ocknąć, oprzytomnieć, lecz bezskutecznie. W półsennym majaku owładnęło nim na dodatek paraliżujące poczucie zagrożenia. Lęk przydusił mu piersi. Straszliwy lęk.

Nie wiedział, czy dźwięk, który dobiegł jego uszu, to majak, czy jawa. Zaskrzypiały drzwi. A potem kroki… stawiane ostrożnie… powolutku… od czasu do czasu delikatne trzeszczenie podłogi. Ktoś zbliżył się do łoża… zatrzymał… pochylił i nasłuchiwał.

Panu Jerzemu Białeckiemu wreszcie udało otworzyć się oczy. Tyle że zrobił to – niestety – za późno. Jean-Baptiste Lefevre lewym przedramieniem z całych sił przydusił go, wgniatając mu krtań w szyję, a prawą jął na oślep zadawać ciosy sztyletem w korpus leżącego. Dźgał i dźgał bez opamiętania, aż pan Jerzy zwiotczał, zacharczał ostatni raz i zamilkł.

Teraz student rzucił się w stronę podróżnego kufra należącego do szlachcica. Kufer nie był zamknięty, więc jednym szarpnięciem podniósł wieko. Macał po wierzchu, po omacku, szukając czegoś. Z piersi mu się wyrwało westchnienie ulgi. Znalazł to, czego szukał… znalazł pieniądze…

– Ej, a czego tu buszujesz po nocy?

Uszu studenta dobiegł głos sługi zadźganego szlachcica. Nie spanikował. Szedł powoli w jego stronę, a gdy zbliżył się na wyciągnięcie ramienia, gwałtownie pochylił się do przodu i, wbijając mu sztylet prosto w serce, charczącym szeptem powiedział:

– Ciebie…

Sługa osunął się na podłogę i gwałtownie rzucając nogami, darł palcami jej surowe deski. Po dłuższej chwili i on znieruchomiał.

Student starannie wytarł sztylet w ubranie trupa i nie spiesząc się, ruszył w kierunku wyjścia…

* * *

– Asfiksja przez zagardlenie, chyba, bo ślad na szyi niewyraźny, a kość gnykowa nienaruszona – powiedział jeden z lekarzy oglądających zwłoki pana Jerzego Białeckiego. – No, a później nóż… Ale że aż tyle ciosów? I to gdzie popadnie? Najwięcej w przedramiona. Albo się strasznie bał, dopuszczając się zbrodni, albo jakiś wariat…

– Ten drugi zaś tylko nóż. Celnie, prosto w serce… I tylko raz…

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Jaszczur – miękka, ale solidna i trwała skóra cielęca lub owcza.

2Eliasz Montalto (1567-1616).

Obóz jeniecki na świeżym powietrzu czyli „przyjazna dla klimatu” strefa nadzorowana. „15 min. miasta”.

Obóz jeniecki na świeżym powietrzu czyli „przyjazna dla klimatu” strefa nadzorowana

https://ekspedyt.org/2023/01/02/oboz-jeniecki-na-swiezym-powietrzu-czyli-przyjazna-dla-klimatu-strefa-nadzorowana/ AlterCabrio

A jeśli zużyjesz wszystkie swoje 100 przepustek, którymi ktoś określa, czy możesz wchodzić do różnych stref, zostaniesz ukarany grzywną. Twoja tablica rejestracyjna zostanie rozpoznana, system zauważy, że dostałeś się we własnym mieście w miejsce, do którego nie masz wstępu. I nałoży na ciebie 100 funtów, 80 funtów lub jakąkolwiek inną grzywnę.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu RAIR Foundation USA na temat tzw. 15-minutowych miast, które już zdążyły zdobyć przydomek obozów jenieckich na świeżym powietrzu. W materiale pojawiają się twierdzenia, że przyniesie to jeszcze gorsze skutki niż niedawne lockdowny. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________ 

Uwaga na Agendę 2030 ONZ: „15-minutowe miasta” to kolejny globalistyczny plan by cię kontrolować, karać, inwigilować i więzić (wideo)

Podobnie jak w przypadku covid, ci, którzy kwestionują program globalistów i ich nową, nadzorowaną strefę „przyjazną dla klimatu”, zostaną nazwani „ekstremistami i teoretykami spisku”.

Nowe plany kontrolowanej przez lewicę rady hrabstwa Oxfordshire dotyczą podziału brytyjskiego miasta Oksford na sześć „15-minutowych miast” [15-minute cities]. Mówi się, że w tych nowych „inteligentnych” dzielnicach załatwienie większości spraw niezbędnych do życia będzie możliwe w ramach piętnastominutowego spaceru lub przejażdżki rowerem, więc mieszkańcy nie będą potrzebowali samochodu.

Aby przejąć dalszą kontrolę nad życiem ludzi, globaliści forsują fałszywą ideę, że te miasta „uratują planetę” i pomogą całej ludzkości. Zamiast tego są dla nich niczym więcej niż sposobem ograniczania, przymusu, kar pieniężnych, karania, inwigilacji i ograniczania podstawowego prawa do swobodnego przemieszczania się mieszkańców.

Ludzie nie zdają sobie sprawy, że mieszkańcom będzie wolno przebywać tylko w strefie do 15 minut drogi od ich miejsca zamieszkania, a osoby naruszające te przepisy będą karane grzywną. Na przykład, zgodnie z nowymi propozycjami, jeśli którykolwiek ze 150 000 mieszkańców Oksfordu opuszcza wyznaczoną dzielnicę na okres ponad 100 dni w roku, może zostać ukarany grzywną w wysokości 70 funtów. Ponadto rząd będzie śledził i kontrolował każdy twój ruch za pomocą smartfonów i technologii rozpoznawania twarzy, wyjaśnia brytyjska dziennikarka Katie Hopkins:

Więc jeśli twoja matka, na przykład, jest tutaj, nie byłbyś w stanie tak po prostu pójść i zobaczyć się z nią. Wszystko to odbywałoby się za pośrednictwem tzw. E-Gates [bramki elektroniczne wykorzystujące technologię rozpoznawania twarzy do sprawdzania tożsamości] oraz rozpoznawania tablic rejestracyjnych. W twojej okolicy będziesz mógł przebywać tylko w tej 15-minutowej strefie, do której zostałeś przydzielony. System rozpoznawania tablic rejestracyjnych będzie wiedział, czy opuszczasz swoją strefę. I będziesz mógł wystąpić o pozwolenie, zezwolenie na opuszczenie swojej strefy i wyjazd do innej strefy. Ale będziesz mógł to zrobić tylko około 100 razy w roku.

A jeśli zużyjesz wszystkie swoje 100 przepustek, którymi ktoś określa, czy możesz wchodzić do różnych stref, zostaniesz ukarany grzywną. Twoja tablica rejestracyjna zostanie rozpoznana, system zauważy, że dostałeś się we własnym mieście w miejsce, do którego nie masz wstępu. I nałoży na ciebie 100 funtów, 80 funtów lub jakąkolwiek inną grzywnę.

Globaliści lubią przedstawiać swoje 15-minutowe miasta jako stworzone dla „ludzi, środowiska i większego dobra”. Hopkins ostrzega jednak, że te twierdzenia to nic innego jak sposób na kontrolowanie ludzi. Co więcej, ograniczenia te pochodzą od wysoko postawionych polityków i bogatych instytucji, które nie przestrzegają własnych zasad. I dopiero po lockdownach covidowych, pomysł wcześniej nie do wyobrażenia, zamknięcia ludzi w ich lokalnych obszarach dla większego dobra, mógł zyskać popularność” – jak donosi Spiked.

#Oxford2040 przedstawia ideę 15-minutowego miasta, w którym codzienne potrzeby znajdują się w odległości 15-minutowego spaceru od domu.

Daje to możliwość budowania silnych społeczności lokalnych.

Czy zgadzasz się z tym? Wyraź swoją opinię już dziś: https://t.co/ShHTuf1SMepic.twitter.com/7lg5KKspfV — Rada Miasta Oksfordu (@OxfordCity) 18 października 2022r.

Jak zwykle, to przeciętni ludzie poniosą koszty 15-minutowego miasta. „Będą pozwolenia, kary i prawie na pewno wszechobecny nadzór. Ale jeśli ktoś sądził, że lockdowny covidowe pozbawiły ludzi swobód, podzieliły rodziny i przyjaciół oraz nałożyły na nich nudne, nienaukowe zasady, to nowe 15-minutowe miasta będą mieć jeszcze gorszy efekt, wyjaśnia Hopkins.

Agenda 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych

Koncepcja „15-minutowego miasta” ma kluczowe znaczenie w Agendzie 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych i ich zielonej agendzie Net Zero [zeroemisyjność -tłum.]. Światowe Forum Ekonomiczne również forsuje tę nową koncepcję. Oksford, który ogłosił „kryzys klimatyczny”, ma nadzieję, że ich 15-minutowe miasta pomogą osiągnąć wizję rady „Oxford z zerową emisją dwutlenku węgla” do 2040r.

Jednak, jak już wcześniej informowała RAIR Foundation USA, „socjalistom forsującym te skandaliczne propozycje zależy znacznie mniej na środowisku niż na kontrolowaniu ciebie”. Agenda 2030 ONZ to nic innego jak globalna tyrania rządu, która zniewala całą ludzkość, nazywając ten program „zrównoważonym rozwojem” i „równością”.

W lutym 2022r. węgierski premier Viktor Orbán próbował ostrzec obywateli przed Wielkim Resetem WEF i równoległą Agendą 2030 ONZ (wcześniej Agendą 21). Planują zmienić świat – gdzie własność jest przestarzała, prywatność nie istnieje, a ich globalistyczne organizacje przejmą pełną kontrolę. Orbán podkreślił znaczenie przygotowania swojego kraju na nadchodzący „poważny test w warunkach skrajnych, znacznie większy niż ta pandemia”:

…[A] około roku 2030, kiedy na świecie nastąpią różnego rodzaju duże zmiany, o których nie mam teraz czasu mówić, ale od Ameryki po Unię Europejską wiele się wydarzy.

Ten [okres] około 2030 roku będzie próbą dla wszystkich narodów i wystawi je na poważną próbę w warunkach skrajnych, znacznie większą niż ta pandemia.

Do tego czasu w 2030r. nasz naród, nasza wspólnota narodowa, w tym jej gospodarka, musi być w stanie [pozwalającym nam] stawić czoła tym wyzwaniom natychmiast, a nawet wykorzystać je do pomyślnego rozwoju! To wszystko przed nami…

Agenda 2030

W tamtym czasie większość mediów zignorowała część przemówienia premiera Orbána, która nawiązywała do oenzetowskiej „Agendy 2030”, faszystowskiego planu korporacyjno-rządowego. W latach 90. Organizacja Narodów Zjednoczonych opracowała „Agendę 21”, swój tak zwany plan pokonania „zmian klimatycznych”. W 2015 został przemianowany przez socjalistów na „Agendę 2030”. Nie miał nic wspólnego ani z „globalnym ociepleniem”, ani z przekształcaniem naszego świata zgodnie z ich socjalistyczną wizją. A zeszłoroczne forsowanie Agendy 2030 nie dotyczyło tylko zmian klimatu, ale strategii tak zwanego „zrównoważonego rozwoju” na całym świecie.

Ten dokument opisuje nic innego jak przejęcie przez globalny rząd każdego kraju na całej planecie. Ustalone 17 „celów” Agendy 2030 to hasła faszystowskiego programu korporacyjno-rządowego, który uwięzi ludzkość w niszczycielskim cyklu ubóstwa, jednocześnie wzbogacając najpotężniejsze globalistyczne korporacje i jednostki.

Dysydenci zostaną zmiażdżeni

Hopkins ostrzega, że ​​wszelki sprzeciw wobec planów globalistów zderzy się z pełną mocą lewicowej sitwy. Podobnie jak w przypadku Covid, ci, którzy kwestionują program globalistów i ich nową, nadzorowaną strefę „przyjazną dla klimatu”, zostaną nazwani „ekstremistami i teoretykami spisku”. Co więcej, wyjaśnia, robią to tak, że każdy, kto wypowiada się przeciwko programowi, „jest wrogiem”, który „może wyrządzić krzywdę i powinien być nadzorowany” i uciszony.

=====================

[Te filmiki w oryginale. MD]

Zobacz, jak Katie Hopkins omawia najnowszy program globalistów, 15-minutowe miasta Oxfordshire:

 Również Alex Jones szczegółowo opisuje 15-minutowe inteligentne miasta:

Alex omawia artykuły napisane przez TruthTalk: „Narzędzia technokracji: inteligentne miasta” autorstwa Gabriala z sieci Libre Solutions.

[Niektórzy] Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę.

[Niektórzy] Ukraińcy twierdzą, że założyli Polskę.

Według kontrowersyjnego przewodnika Kraków to staro-ukraińskie miasto, a Mikołaj Rej i Jan III Sobieski to Ukraińcy [por na samym dole]

7.05.2010 https://www.rp.pl/historia/art7214631-ukraincy-twierdza-ze-zalozyli-polske

Autorzy „Ukraińskich miejsc w Polsce” piszą, że w 999 r. Kraków „dostał się pod polską okupację”

Nazwa „Polska” pochodzi od ukraińskiego plemienia Polan – czytamy w przewodniku „Ukraińskie miejsca w Polsce” wydanym właśnie przez prężną lwowską fundację Ukraina-Ruś związaną ze środowiskiem ukraińskich nacjonalistów. Wśród znanych Ukraińców publikacja wymienia m.in. poetę Juliusza Słowackiego i królów Zygmunta Augusta oraz Stanisława Augusta Poniatowskiego.

– Zrobiliśmy swoisty przekrój Polski, zaznaczywszy miejsca, gdzie odbywały się ważne wydarzenia w życiu ukraińskiego narodu – wyjaśniał lwowskiemu portalowi Zaxid.net Rostysław Nowożeniec, prezydent fundacji Ukraina-Ruś i deputowany obwodu lwowskiego wybrany z listy Bloku Julii Tymoszenko.

Jak czytamy w portalu Kresy.pl, Nowożeniec tłumaczył, że idea przewodnika narodziła się po podróżach na „nasze etniczne ziemie do Polski”. – Trzeba brać przykład z Polaków, którzy przyjeżdżając do Lwowa, zawsze wiedzą, gdzie pokłonić się swoim przodkom, zostawiając tam biało-czerwoną wstążkę – mówił.

– Ten przewodnik jest potrzebny po to, aby Ukraińcy wiedzieli, gdzie w Polsce trzeba przyczepić wstążkę niebiesko-żółtą.

Przewodnik powstał na podstawie publikacji Swiatosława Semeniuka, historyka Towarzystwa Naukowego im. Tarasa Szewczenki. Twierdzi on, że od V do X w. niemal pół Europy zamieszkiwały plemiona ukraińskie. Miały zajmować terytoria 14 dzisiejszych państw, m.in. 90 proc. Rumunii, niewiele mniej Czech i Węgier, połowę Austrii, Niemiec i Litwy oraz całe południe i wschód Polski.

Podczas promocji przewodnika, która odbyła się w siedzibie Lwowskiej Rady Obwodowej, Semeniuk przekonywał, że Ukraińcy mieszkają na terytorium Polski od ponad półtora tysiąca lat. Zgodnie z jego teorią historyczną w przewodniku można przeczytać, że: „Kraków to staro-ukraiński gród, który w 999 roku pod naciskiem Niemców dostał się pod polską okupację. Pierwszymi biskupami krakowskimi byli Prohor i Prokop, pierwszą zaś chrześcijańską świątynią – bizantyjska świątynia św. Jerzego”.

– Tego nie można komentować, to można tylko wykpić – ocenia dr Stanisław Stępień, historyk i dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu. Dodaje, że jak się ma pieniądze, to można dziś wydawać różne bzdury. Jako przykład podaje książkę sprzed kilku lat, której autor udowadniał, że Ukraińcy to najstarszy naród świata, a swoją nazwę wzięli od biblijnego miasta Ur w starożytnej Mezopotamii. – Polemizowanie z czymś takim jest dla historyka uwłaczające – uważa Stępień.

Tak samo jak z twierdzeniem, że skoro pod Kijowem żyło plemię Polan, to są to ci sami Polanie, którzy byli założycielami Polski. Historyk wyjaśnia, że od rozległych pól brało wówczas nazwę wiele plemion.

– Matka Jana III Sobieskiego była wojewodzianką ruską z rodu Daniłowiczów, ale pisanie, że król Polski to znany Ukrainiec, przekracza granice absurdu – komentuje dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu. Dodaje, że młode demokracje często idealizują swoją przeszłość.

===========================

mail: EK:

„Dodaje, że młode demokracje często idealizują swoją przeszłość”

TO nie tak prosto 

To długofalowe zamierzenie co najmniej od lat 90-tych. Gdy tylko Polska „otwarła‘ się na Wschód. 

W 2007r byłam tam i poznałam m.in. człowieka z mieszanej rodziny. Z racji tego,  ze mówił po polsku przyjechał tu na BEZPŁATNE STUDIA (wikt i opierunek też) a potem zajął się „stosunkami polsko ukraińskimi.”

Polegało to na tym, ze wyszukiwał nazwiska wielkich Polaków urodzonych na Kresach, dorabiał im „odpowiednie” pochodzenie i publikował w tamtejszej prasie lub czasopismach naukowych. Posuwał się nawet do tego, ze angażował mego naiwnego znajomego, który mu wyszukiwał w polskich bibliotekach mało znane teksty o takich Polakach –on to tłumaczył, dorabiał odpowiednie pochodzenie i publikował jako własne (już dawno zauważyłam ze tam –w Rosji oczywiście tez- nie istnieje pojęcie własności intelektualnej (czy jakiejkolwiek innej).

O święta naiwności!

=====================================

Pod Batohem, w czasie (wykonanej w dniach 3–4 czerwca 1652 na rozkaz Chmielnickiego)  rzezi polskich jeńców zginął Marek Sobieski, brat Jana, późniejszego króla Polski.
Tyle to wspólnego  miał Jan III z ówczesnymi i dzisiejszymi hajdamakami.

UE: Plany zielonych komunistów w akcji: Czeka nas węglowa masakra i obowiązkowe remonty budynków

UE: Plany zielonych komunistów w akcji: Czeka nas węglowa masakra i obowiązkowe remonty budynków

https://zmianynaziemi.pl/comment/666019#comment-666019

Źródło:

Najbliższe lata przyniosą dla nas wszystkich znaczące i niekorzystne zmiany.  Czeka nas szalona dekarbonizacja i obowiązkowa renowacja energetyczna budynków na ogromną skalę. Do tego rozważa się limity CO2 dla każdego, które mają być liczone przez banki na podstawie naszych transakcji. Rysuje się przed nami świat, który wygląda jak fabuła dystopijnego serialu Black Mirror.

Unia Europejska nie odpuszcza ze swoim szalonym planem popełnienia ekonomicznego samobójstwa. Zachowujemy się niczym wyznawcy jakiegoś kultu, którzy mają tak wyprane mózgi, że celowo się zabijają dla wyznawanej ideologii głoszonej przez charyzmatycznego guru. Z czymś takim mamy właśnie do czynienia w Europie, która postanowiła zniszczyć swój przemysł i dobrobyt mieszkańców. Obłędne działania dotkną kolejnych dziedzin życia co może uczynić życie w zielonym komunizmie UE równie nieznośnym jak kiedyś życie w czerwonej komunie ZSRR.

 Dekarbonizacja stała się obsesją unijnych decydentów. Ich zdaniem 75% zasobów budowlanych w UE jest nieefektywnych energetycznie i będzie musiała być dostosowana do nowych norm. Długoterminowy cel jest taki, że każdy istniejący budynek w UE do 2050 r. będzie bezemisyjny.

Każdy kraj członkowski ustanowi wkrótce „Krajowy Plan Renowacji Budynków”. Co 2 lata będą wymagane sprawozdania z postępów prac. Wejdą w życie „paszporty renowacji”, które będą udostępniane właścicielom budynków. Przed nami renowacje budynków na ogromną skalę. Każdy budynek będzie posiadał świadectwo charakterystyki energetycznej wg. unijnego wzoru. Każde ogłoszenie sprzedaży lub wynajmu mieszkania musi mieć w treści zawartą klasę energetyczną. Świadectwo energetyczne będzie musiało wisieć w widocznym miejscu w każdym budynku publicznym!

 Nowe budynki będą musiały posiadać stacje ładowania samochodów elektrycznych oraz miejsca dla rowerów. Będzie promowane przejście na „miękką mobilność” czyli przesiadkę na rower. Mamy być biedni jak Chińczycy 30 lat temu i pedałować wszędzie siłą własnych mięśni. 

 Od 2030 każdy nowy budynek, również mieszkalny, będzie musiał być bezemisyjny, zgodnie z wytycznymi UE. Co rozumiane jest jako bezemisyjność? Ma to być dom niegenerujący emisji gazów cieplarnianych, ogrzewany ze źródeł odnawialnych wytwarzanych na miejscu lub w pobliżu (wiatr, słońce, energia geotermalna, biomasa). Powstaną też tak zwane „normy portfela hipotecznego” czyli mechanizmy motywujące wierzycieli hipotecznych do ulepszania energetycznego budynków objętych hipotekami oraz do zachęcania potencjalnych klientów do zwiększenia efektywności energetycznej ich nieruchomości.

 Każdy nowy budynek będzie miał obowiązek przedstawienia „śladu węglowego”. Wielki plan renowacji budynków obejmie przegląd krajowych zasobów budowlanych. Każde państwo członkowskie będzie przedkładać swój plan renowacji budynków. Zapowiadane są konsultacje społeczne na szeroką skalę. Jedynymi budynkami wyłączonymi z programu renowacji będą budynki obronne, sil zbrojnych, miejsca religijne, obiekty tymczasowe oraz budynki wolnostojące do 50m2.

 Nowe budynki będą musiały posiadać panele fotowoltaiczne. Każdy nowy budynek mieszkalny deweloperski będzie musiał posiadać instalację wbudowanego okablowania dla co najmniej 50% miejsc parkingowych, aby umożliwić zamontowanie stacji ładowania w każdym momencie. Obowiązkowe będą również parkingi dla rowerów.

Każdy budynek w UE będzie miał swoje oznaczenie energetyczne od A do G jak sprzęt AGD. Najwyżej będzie klasa A0 oraz A+ – budynek bezemisyjny wnoszący pozytywny wkład netto do sieci energetycznej. Od 2025r. każdy nowy budynek mieszkalny będzie musiał posiadać system inteligentnego ciągłego monitorowania i sterowania dystrybucją, magazynowaniem i wykorzystaniem energii. Państwa UE ustanowią kary za naruszanie dyrektywy. Przewidziane kary mają być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.

 Zakazane będzie opalanie domów węglem czy drewnem. Zdelegalizowane zostaną kominki a z czasem również piece gazowe. Jedyną preferowaną metodą ogrzewania będzie prąd elektryczny. Nad naszymi domami będą latały drony, które będą sprawdzały czy ktoś nie ośmiela się ogrzewać spalaniem czegokolwiek, a po wykryciu dymu posesję nawiedzą smutni panowie z policji lub straży miejskiej. 

 Doprowadzi to do tego, że ludzi nie będzie stać na posiadanie domów i będę się ich pozbywać przenosząc się do blokowisk. Taki jest zresztą długoterminowy cel klimatystów, którzy chcą stworzyć „15 minutowe miasta”, czyli getta dla nas z których nie będzie wolno wyjechać. Klimatyczne lockdowny są częścią planu tych niebezpiecznych ludzi.

 Chcą nas pozbawić samochodów, domów, każdemu z nas przydzielić limit CO2 a niepokornym wyłączać cyfrową walutę CBDC, która zostanie wdrożona w najbliższym czasie po likwidacji gotówki. Jesteśmy na kursie i ścieżce do ziszczenia się scenariusza, który uczyni życie w UE prawdziwym koszmarem.

Jeśli nic nie zrobimy, a nic na to nie wskazuje, że coś z tym zrobimy, to po prostu zostaniemy zniszczeni, albo zmuszą nas do ucieczki z Europy…