Europa Środkowa w energetycznym imadle

Europa Środkowa w energetycznym imadle

Andrzej Szczęśniak Europa Środkowa w energetycznym imadle

Nasz region jest poddany niezwykłemu eksperymentowi energetycznemu. 

Został ściśnięty w imadle, które dusi potencjał przemysłowy, ograniczając tak suwerenność decyzji rozwojowych, jak i niezależność i bezpieczeństwo energetyczne Europy Środkowej. Czy można się z niego wyrwać? 

Pełzająca dezindustrializacja 

Jedną szczęką tego imadła jest polityka klimatyczna, drugą, dużo dzisiaj ważniejszą  – geopolityczna. Dzisiaj całkowicie zaciśnięta przez Brukselę, całkowicie odcięła nasz region, łącznie z Niemcami, od surowców energetycznych z Rosji. Dlatego ważniejsza, gdyż boleśnie uderzyła w przemysł ciężki, który w ostatnich latach skurczył się dramatycznie. Także w Polsce, gdzie produkcja stali spadła aż o 28%, a nawozów sztucznych czy gum i tworzyw przeżywa głęboki regres. Mamy w efekcie zamykanie hut (Huta Królewska w Chorzowie), wygaszanie wielkich pieców (w dawnej Hucie Katowice), redukcję zatrudnienia. Pracę  straciły tysiące osób, w zakładach chemicznych doszło do zwolnień 15–20% załogi. Mamy więc w Polsce i regionie pełzającą dezindustrializację. 

Bez szans

Rodzi się więc pytanie: czy jest szansa przeciwdziałać tej niszczącej strategii Brukseli? Czy polskie władze wspólnie z politykami Europy Środkowej, ponoszącej największe koszty tej polityki, mogłyby skutecznie jej przeciwdziałać? 

Moim zdaniem, w dzisiejszy realiach politycznych – nie ma na to najmniejszej szansy.

Prawna blokada 

Stworzono bowiem wiele przeszkód do pokonania, którymi Bruksela odgrodziła nas od Rosji. Techniczne są niewielkie, większość rurociągów jest sprawna, choć trzy nitki z czterech gazociągu Nord Stream wysadzono. Jednak skutecznie oddzieliły nas od tanich surowców bariery prawne, które przez ten czas skrupulatnie hodowano w Brukseli. Długo by je wymieniać, ale z końcem roku wchodzi pełny zakaz importu LNG z Rosji, a we wrześniu 2027 roku – gazu rurociągami. Te przepisy trudno będzie uchylić, a nie stosować ich nie ośmieli się żadne przedsiębiorstwo w obawie przed skutkami prawnymi. Żeby odejść od katastrofalnej polityki blokady należałoby dokonać rewolucji w Brukseli. To na dzisiaj bardzo mało realne. Również stworzenie bloku energetycznego krajów Europy Środkowej, który mógłby takiej rewolucji dokonać, wydaje się dzisiaj mało możliwe. 

Polska derusyfikacja energetyczna

Największą przeszkodą jest Polska, która pojękując z lekka w temacie energii odnawialnej, twardo odcina się od wschodnich dostaw surowców, woląc drożej płacić za węgiel, ropę czy gaz. Skutecznie przeprowadzono całkowitą „derusyfikację energetyczną”. I to niezależnie, która opcja polityczna rządziła – konsensus  elit jest tutaj pełny. 

Brak lidera buntu

Inne państwa Europy Środkowej, gdyby nawet chciały, są małe i słabe tak politycznie, jak i gospodarczo. A co najgorsze – beznadziejnie uzależnione od pieniędzy z Brukseli. A tamtejsi biurokraci potrafią skutecznie zmusić dotacjami beneficjentów do posłuszeństwa. Przypomnijmy, że Bruksela odniosła niedawno ogromny sukces – doprowadziła do porażki wyborczej Viktora Orbána na Węgrzech, który był najtwardszym przeciwnikiem samobójczej strategii wschodniej UE. I potrafił utrzymywać kontrakty energetyczne z Rosją, importując gaz, ropę, a nawet budując elektrownie atomową z Rosatomem. Bruksela użyła wobec niego tak broni finansowej, blokując węgierskie dotacje, jak i informacyjnej – przez cenzurę internetu. Współpracowała też po cichu z Ukrainą, która zablokowała tranzyt rosyjskiej ropy na Węgry i Słowację. Brak dzisiaj przywódcy, który mógłby poprowadzić zbuntowanych do ataku.

Niemcy i Polska mogłyby doprowadzić do zwrotu

Jednak jakieś światełko w tunelu widać. To Niemcy, które najboleśniej odczuły działania Brukseli, ich potęga przemysłowa topnieje jak śnieg na wiosnę, a przecież zaliczane są do Środkowej Europy. Jeśli odsunięte zostaną od władzy globalistyczne elity, nie dbające o krajową gospodarkę, na przykład przez zwycięstwo wyborcze Alternatywy dla Niemiec. Jedynie one mogą stać się skutecznym liderem takiego środkowo-europejskiego zwrotu. No, gdyby jeszcze wyobrazić sobie podobny zwrot w Polsce… wtedy rzeczywiście, taki tandem mógłby skutecznie przeprowadzić energetyczną rewolucję w naszym regionie. Ale trzeba mieć naprawdę bujną wyobraźnię…

Andrzej Szczęśniak 

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Mirosław Dakowski

1. Gdy sięgam pamięcią wstecz, to okazuje się że jestem współ-autorem książki Krzemowe i germanowe detektory promieniowań”.

Na początku lat 60 detektory takie powstały, zostały wynalezione. A my, młodzi fizycy rozszczepienia bardzo ich potrzebowaliśmy. Zaprzyjaźnione laboratorium dr Jadwigi Chwaszczewskiej zaczęło je produkować. A my testowaliśmy je przy reaktorze, na akceleratorach, budowaliśmy dla nich nisko-szumową elektronikę. Przy okazji wyprosiliśmy, wymusili zbudowanie detektorów powierzchniowych krzemowych które wytrzymywały napięcie 300 V [sic!!] . Bo takie nam były potrzebne do badania lekkich cząstek z rozszczepienia. Opublikowaliśmy wspólnie kilka, rewelacyjnych na te czasy publikacji.

Wtedy zgłosił się do nas dyrektor Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej [CLOR] . Że on da pieniądze na druk, ale będzie współautorem książki.

Nazwiska jego nie chce mi się przypominać. Był on wśród kadr Informacji Wojskowej czy wyższych urzędników Urzędu Bezpieczeństwa, w przeważającej wielkości Żydów, którzy zwykle przyjmowali gojskie nazwiska. Jedynie prezes Urzędu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej, zachował swoje nazwisko Billig. Choć, wg jego współ-plemieńców, w młodości był krawcem mężczyźnianym, nicował głównie pelisy.

Ale już Oskar Karliner (właśc. Szyja Karliner, ps. Stefan) cyt. za viki: – dyrektor departamentu/zespołu współpracy międzynarodowej (lub zagranicznej) w Biurze Pełnomocnika. Osoba mocno zaangażowana w sprawy kadrowe, szczególnie dotyczące wyjazdów zagranicznych, kontaktów międzynarodowych i „sprawdzania” pracowników (m.in. blokował wyjazdy osobom z niepożądaną przeszłością lub zapisami służb). Przed przeniesieniem do atomistyki był prokuratorem wojskowym. I krwawym oprawcą. Takich była wśród władców EJ ogromna większość. W Świerku mówiło się, że całe Władze to kadra z właśnie rozwiązanej UB.

W wieku lat 30 chciałem się żenić. Byłem bezdomny. Poszedłem do Szyi, bo od niego zależał przydział. Popatrzył z daleka: „Przecież pan nie jest w naszej nomenklaturze.. „. No tak. Ja byłem w grupie znanej w świecie fizyki jądrowej jako „Warsow school of Ternary Physics”. A on…

————————–

Jednak dodam: On spędził resztę życia w luksusie w Izrael. Powiedział mi o tym b. Dyrektor w X Departamencie UB. Szyja był chyba przez jakiś czas jego podwładnym. A Dyrektor wybrał dalszy pobyt w ten kraj. [Viki: Departament X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) był elitarną i jedną z najbardziej tajnych jednostek stalinowskiego aparatu represji w Polsce w latach 1951–1954. Jego głównym zadaniem była walka z tzw. „wrogami klasowymi wewnątrz partii”, czyli inwigilacja, aresztowania i wymuszanie zeznań

—————————————————–

Wracając do książki: Została w sporym nakładzie wydrukowana. Dopiero wtedy zauważyliśmy, że rozdział, którego autorem był ten dyrektor CLOR-u, jest żenująco bzdurny. Zażądaliśmy więc i dopilnowali wykonania przemiału całego nakładu. Udało się, bo jego pracownicy też go bardzo nie znosili.

Mam gdzieś w szpargałach jedyny chyba egzemplarz, dla pamięci. O dziwo, żadne zauważalne kary nas nie dosięgły.

—————————————–

2. Już w roku 1980 [!] ukazała się moja książka o Solidarności po rosyjsku „Солидарность”.

Wydałem pod pseudonimem Andrzej Pomorski w NTS [Народно Tрудовой Cоюз]. Siedzibę mieli pod Frankfurtem n/Menem. NTS to działająca na emigracji, ostro antysowiecka organizacja, ale… robotniczo-socjalistyczna.

Ukazały się tam dwa wydania po 3000 egzemplarzy, w małym formacie i na bibułkowym papierze, by łatwiej przemycało się do Sojuza.

Widzę jeszcze szok i obrzydzenie rosyjskiej arystokratki, naczelnej redaktor z Russkoj Mysli w Paryżu, gdy zauważyła wydawcę. Ale gdy przejrzała treść, wzięła 100 egzemplarzy do przesłania do Rosji. Mamy bezpieczne kanały” – zapewniła mnie.

Brali również emigranci z Czechosłowacji, Rumunii, oczywiście z Polski.

W tym czasie [w PRL] kupiłem pierwszy telewizor kolorowy, z felerną fioletową plamą gdzieś w rogu. Ale był…

Zobaczyliśmy wtedy [jesień 1980] w Dzienniku Telewizyjnym, że prokurator PRL-u we Wrocławiu aresztował Kornela Morawieckiego, który [Solidarność Walcząca] przerzucał tę książeczkę do wojsk sowieckich pod Legnicą [Mała Moskwa].

Ogromna większość nakładów poszła jednak do Sojuza. Moi przyjaciele z Moskwy i Leningradu rozprowadzali ją po Rosji. Powiedzieli mi potem w żartach, że ona skróciła dni Breżniewa. Egzemplarze są na pewno w archiwach KGB i – może  – IPN.

3. Książkę o Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego pod tytułem „Via Bank i FOZZ – o rabunku finansów Polski” wydałem z profesorem Jerzym Przystawą w 1992 roku.


A tak podpisał się Urban..

============================

Poniższą dedykację przeczytałem na wielkim zgromadzeniu w Politechnice Warszawskiej, na sali siedzieli między innymi b. premier Jan Olszewski i b, minister Spraw Wewnętrznych Antoni Macierewicz. Widzę jeszcze zażenowanie byłego już premiera Olszewskiego, gdy po przeczytaniu tej dedykacji wręczyłem mu książkę.

Książka ciągle jest dostępna, widocznie sprawa ciągle budzi zainteresowanie Polaków.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

————————————————

4. W roku 2005 ukazała się O energetyce dla użytkowników i sceptyków”. Potem nastąpiły, kolejne uzupełnione i poprawione wydania. Ciągle jest dostępna. Naprawdę jest potrzebna. Ukazuje liczne skandaliczne błędy rządzących [Po-PiS] , a także krótkowzroczność publicystów N. Czasu. Wskazuje racjonalne drogi wyjścia z katastrofy energetycznej.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

Wydano ja też po ukraińsku:

=============================

5. W roku 2017 ukazała się moja książka „O to co najważniejsze. Kamyk na drodze lawiny”.

Też jest dostępna. sklep.antyk.org.pl/p,o-to-co-najwazniejsze-krzaczek-na-drodze-lawiny

———————————————

6.   Dopiero w roku 2018 w wydawnictwie Bolinari, związanym z Warszawską Gazetą pokazała się książka dziewięciu autorów – analityków Zbrodni: „Maskirowka Smoleńska”.

Widzę, że obecnie jest dostępna tylko na Allegro, ale w razie większego zapotrzebowania Wydawca może ją łatwo dodrukować.

——————————————————–

Dla zabawy : Od trzech dziesięcioleci nie dostałem żadnego honorarium, z wyjątkiem ok 300 zł za „Maskirowkę”.

Po co rozważać sprawy niewykonalne??

Po co rozważać sprawy niewykonalne??

Mirosław Dakowski

Po moich notkach o prawdziwej energetyce [” Wojny o energię” a prawdziwa energetyka cywilizacji ludzi na Ziemi ] i o eksploracji Układu Słonecznego [O lotach kosmicznych w bliskiej przyszłości ]   odezwały się głosy – i maile – bym popukał się w czoło – i nie rozważał” fantazji”. Światem rządzą takie siły że przecież im nie podskoczymy- a ty tu o logice i możliwościach”…

Otóż – nie wolno nam przywyknąć do kłamstwa, do rządzących ideologów – idiotów, wreszcie do stojącego za nimi i rechoczącego Szatana.

Przecież Prawda istnieje obiektywnie, a kłamstwo jest tylko mgłą, chmurą, często dla zastraszenia – z piorunami.

Im więcej ludzi do tego przekonamy, a przecież [ogromna??] większość sama się przekonuje, tym szybciej czy łatwiej runą kolejne reduty Złego, pych, głupoty i zboczeń. Nie tylko seksualnych, ale umysłowych, gorzej – duchowych.

Mali ludkowie jak my, czy przez Tolkiena pięknie opisani Hobbici, mogą w swej prostocie wiele.

W tej chwili nasunęło mi się wspomnienie dwóch przykładów.

W Polsce niezależnie od rządzących zbudowano w ostatnim trzydziestoleciu dziedzinę tanich kotłów centralnego ogrzewania ogromnej sprawności, na drewno i różne darmowe odpady [w roku 2005 już ponad 5 GW mocy cieplnej! GUS ignoruje.]. Zero emisji netto CO2, zero też SO2. Są oczywiście przez rządzących „ekologów” tępione.

Powstały chłopskie rafinerie produkujące tanie paliwo rzepakowe, często też z olejów odpadowych. Są oczywiście przez rządzących „ekologów” tępione.

Opiszę [chyba?] te zjawiska osobno. Waham się jak to zrobić, by nie pobudzić kontry złośliwych i pokracznych sił rządzących.

O tym, co można zrobić pod światłem czy Słońcem dobrej woli i rozumu, musimy wiedzieć, by dalej uczyć nowe pokolenia, że zawsze o Prawdę trzeba i można walczyć [i że „to opłaca się” ] – bo Ona na końcu zwycięży.

Przecież ŻYĆ BEZ KŁAMSTWA ! Sołżenicyna dałem tu nie przypadkowo.

AMDG

” Wojny o energię” a prawdziwa energetyka cywilizacji ludzi na Ziemi

” Wojny o energię” a prawdziwa energetyka cywilizacji ludzi na Ziemi

Mirosław Dakowski, 15 maj 2026

Ostatnio u siebie publikuję sporo analiz oraz ukrywanych wiadomości o agresji zbrodniarzy Netanjahu i jego „koalicji Epsteina” [USA] na Iran. Widzę, że to potrzebne, bo dzienna liczba otwarcia artykułów wzrosła do 50 – 60 000.

Jak zawsze przychodzące informacje są tendencyjne. Panujące w meRdiach szambo starannie filtruję, by być możliwie blisko prawdy. Są to jednak zawsze informacje cząstkowe.

Uderzył mnie artykuł Richarda Medhursta USA: Zbrojny rabunek światowych zasobów energetycznych wykazujący, jak na tych brutalnym światowym bałaganie zyskuje… USA.

Zauważyłem u niego, jak główne potęgi krótkowzrocznie czy głupio walczą – o ochłapy, o przynoszące zyski sprawy trzeciorzędne. Wygląda że rządzący nie widzą, nie chcą widzieć faktów podstawowych, decydujących o losach cywilizacji na planecie – na trochę dłuższym dystansie czasowym.

W tym momencie walka i dyskusja dotyczy ekonomicznej roli LNG i przewadze nad na przykład ropą w rozliczeniach międzynarodowych.

Widać że pisze to ekspert o bardzo wąskiej specjalizacji. A przecież politycy mają rozumki jeszcze bardziej ograniczona. I pokraczne.

==========================

Już trzy czy cztery dekady temu upowszechnialiśmy wiedzę, że Słońce dostarcza Ziemi 10 do 12 tysięcy razy więcej energii, niż ludzkość obecnie zużywa. Gdyby ta wiedza dotarła gdzie trzeba, to powinno to zastopować „wojny o energię” i skierować wysiłek na korzystanie z darów Pana Boga.

Tak się jednak nie dzieje.

W UE Zieloni komuniści każą przyczepiać nakrętki do plastikowych butelek, ale blokują energetykę węglową oraz zniekształcają okrutnie energetykę odnawialną, bo budują centralistyczne ” farmy fotowoltaiczne”. Powodują więc, durnie, black-outy, katastrofy i drożyzna energetyczną.

Zostawmy ich.

W książce „O energetyce dla użytkowników i sceptyków” już dwie dekady temu ukazałem, że można zaspokoić potrzeby energetyczne kontynentów budując na pustyniach każdego kontynentu, a używając do tego celu niewielkiego procentu pustyń – elektrownie fotowoltaiczne. One mogą, będą produkować elektryczność i/lub wodór dla wszystkich potrzeb energetycznych ludzi.

Pamiętam zabawny dla mnie wtedy wniosek speca od rurociągów dalekiego zasięgu Witolda Michałowskiego, że z Sahary taniej będzie transportować energię na przykład do Hamburga poprzez rurociągi wodorowe niż przez linie wysokiego napięcia. Po prostu mniejsze straty, mniejsze koszty.

Oczywiście przewidywaliśmy wtedy tak wielkie jak i małe magazyny wodoru; te mniejsze na przykład w kawernach po wydobyciu soli, po prostym uszczelnieniu.

Też oczywiście, że to centralistyczne administrowanie siecią elektryczną prowadzi do katastrof black-out, oraz kretyńskich, przez algorytmy prowadzonych wahań cen energii – aż do absurdalnych „cen ujemnych”, czyli wytwórca płaci a nie zarabia [!].

Zostawmy jednak rządzących się, zadufanych kretynów.

Moi koledzy, w fizyce plazmy (fuzja lub reakcja termojądrowa) od 6 czy 7 dziesięcioleci usiłują [ za dziesiątki miliardów !] zbudować „Słońce na Ziemi”. Nie widzą, nie wiedzą, że prawdziwe Słońce od około 5 miliardów lat z daleka [8 minut świetlnych], stabilnie, bezpiecznie działa…

I ślicznie wygląda.

Pomyślmy:

Gdyby Adam okazał się bardziej ostrożny czy bardziej podejrzliwy – i dyskretnie zobaczył, z kim się jego żona spotyka…. Wystarczyło wtedy wężowi dać mocno pałą po łbie, a potem żonie porządnie szerokim pasem po pupie – ale tak by nie zakrwawić. Jakby go potem z miłością po rękach całowała…

A my moglibyśmy się na słoneczku opalać, zamiast „wojować o energie”, czy przepłacać rachunki „” za energię” czy śmieci, co przecież futruje Ryżego i Ursulę co Wodęleje. Tfu, jednak na sam koniec musiałem takie cuchnące zdanie popełnić… Bo właśnie zobaczyłem te rachunki.

„Sztuczna inteligencja” lawinowo pożera prąd zamiast go oszczędzać

Mózgi sztucznej inteligencji

pożerają prąd szybciej

niż sieci mogą go wyprodukować

16/02/2026 zmianynaziemi/mozgi-sztucznej-inteligencji-pozeraja-prad-szybciej-niz-sieci-moga-go-wyprodukowac

Źródło: AI Generated

Rozwój sztucznej inteligencji to nie tylko postęp w algorytmach, lecz przede wszystkim eksplozja zapotrzebowania na infrastrukturę fizyczną. W sercu tej transformacji znajdują się hiperskalowe centra danych, które pełnią rolę „mózgów” przyszłości. Obiekty te są jednak nie tylko potężne, ale też niezwykle gorące i energochłonne, stawiając przed globalną energetyką wyzwania bez precedensu. Tradycyjne podejście do zasilania serwerowni przestaje wystarczać w obliczu apetytu nowoczesnych technologii, które wymagają mocy w skali, jakiej świat jeszcze nie widział.

Hiperskalowe centra danych to obiekty o masie skali trudnej do wyobrażenia. Jak wyjaśnia IBM, taka instalacja może zajmować ponad 1,3 miliona stóp kwadratowych powierzchni, zatrudniając około 200 operatorów. To w tych gigantycznych halach mieści się moc obliczeniowa niezbędna do trenowania modeli AI. Ilość energii potrzebnej do ich utrzymania jest astronomiczna. Zgodnie z danymi Instytutu Technologicznego w Massachusetts (MIT), pojedyncze hiperskalowe centrum danych może zużywać tyle samo prądu, co 50 000 gospodarstw domowych. To jak zasilanie małego miasta dla jednego budynku, którego jedynym produktem jest informacja.

Dotychczasowe statystyki dotyczące zużycia energii były już wysokie, ale prognozy na najbliższe lata rysują się jeszcze bardziej dramatycznie. W 2022 roku globalne zużycie energii przez centra danych wahało się między 240 a 340 TWh. W samych Stanach Zjednoczonych w 2023 roku wyniosło ono 176 TWh, co stanowiło 4,4% całkowitego zużycia prądu w kraju. 

Jednak szacunki na 2028 rok wskazują, że w USA zapotrzebowanie to wzrośnie do zakresu od 325 do 580 TWh. Oznaczałoby to, że centra danych będą zużywać od 6,7% aż do 12% całej energii elektrycznej w kraju. Głównym motorem tego wzrostu nie są sieci ani systemy chłodzenia, które stają się coraz bardziej wydajne, lecz serwery i procesory GPU, które wykonują ciężką pracę związaną z uczeniem maszynowym.

Tak gwałtowny wzrost popytu generuje poważne napięcia w relacjach między branżą technologiczną a rynkiem energii. Jak zauważają eksperci z Burns & McDonnell, relacje między centrami danych, przemysłem opartym na AI oraz rynkiem energii stanowią serce kształtowania się tego dynamicznego krajobrazu. Ilość dostępnej energii waha się drastycznie w zależności od lokalizacji. 

Choć zainteresowanie rozwojem centrów danych w nowych regionach jest duże, to napotyka ono na te same ograniczenia w pozyskiwaniu i przesyłaniu mocy. Lokalne firmy energetyczne często nie są w stanie dostarczyć wymaganej ilości prądu w odpowiednim czasie. To zjawisko doprowadziło do powstania projektów mikrosieci o szybkim wdrażaniu, które mają umożliwić działanie infrastruktury nawet wtedy, gdy główna sieć jest niedostosowana.

Kluczowym problemem jest czas. Operatorzy hiperskalowi potrzebują energii natychmiast, a procesy planowania i budowy nowych linii przesyłowych trwają lata. Jak podaje portal Data Center Knowledge, hiperskalowa AI wymusza całkowitą zmianę sposobu planowania, zamawiania i dostarczania elektryczności. Firmy technologiczne nie mogą czekać lat na nowe przyłącza, ponieważ tempo rozwoju technologii jest nieubłagane. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie pojawiają się rozwiązania alternatywne, takie jak ogniw paliwowe. Mogą one być wdrożone bardzo szybko i generować moc z gazu ziemnego, co stanowi tymczasowe, ale niezbędne rozwiązanie w sytuacji kryzysowej.

Tom Parker, dyrektor ds. energii w Burns & McDonnell, zwraca uwagę, że trudności w dostarczaniu mocy w terminie przez lokalnych dostawców doprowadziły do narodzin projektów mikrosieci. Partnerstwa między sektorem energetycznym a branżą centrów danych stają się kluczowe dla rozwoju zrównoważonej i niezawodnej infrastruktury cyfrowej. Bez ścisłej współpracy tych dwóch światów cyfrowa rewolucja może zostać zahamowana przez fizyczne ograniczenia sieci elektroenergetycznych. Wspólne działania mają na celu opracowanie rozwiązań, które pozwolą na dalszy rozwój AI bez zagrażania stabilności systemu.

Przyszłość hiperskalowych centrów danych będzie zależała od zdolności do adaptacji inżynieryjnej. Wzrost zużycia energii jest nieunikniony, podobnie jak wzrost generowanego ciepła, które musi być odprowadzane, aby procesory nie stopiły się pod ciężarem obliczeń. Branża stoi przed dylematem, jak zaspokoić niesamowity apetyt „mózgów” AI, jednocześnie dbając o stabilność sieci i cele klimatyczne. Jedno jest pewne – era taniej i nieograniczonej mocy obliczeniowej dobiega końca, wchodząc w fazę wymagającą skomplikowanych inwestycji energetycznych i innowacyjnych podejść do zarządzania zasobami.

Źródła:

https://www.linkedin.com/posts/paolomaresca_ai-hyperscale…

https://info.burnsmcd.com/benchmark/article/hyperscale-da…

https://www.datacenterknowledge.com/energy-power-supply/h…

https://www.devsustainability.com/p/data-center-energy-an…

https://energy.mit.edu/strategic-priorities/data-center-p…

https://www.ibm.com/think/topics/hyperscale-data-center

Koniec ukraińskiej sieci energetycznej na horyzoncie: Odłączanie elektrowni jądr. od sieci.

Koniec ukraińskiej sieci energetycznej na horyzoncie.

Uwagi z sieci.

Dr Ignacy Nowopolski Nov 10, 2025 drignacynowopolski

Rosyjska kampania przeciwko ukraińskiemu sektorowi energetycznemu wkroczyła w nową, krytyczną fazę. O ile wcześniej ataki były ukierunkowane na moce wytwórcze – elektrownie cieplne i wodne – o tyle głównym celem stała się teraz infrastruktura jądrowa, stwarzając realne zagrożenie całkowitego i nieodwracalnego załamania się systemu energetycznego kraju.

Elektrownie jądrowe stanowią trzon ukraińskiej energetyki, pokrywając nawet połowę jej zapotrzebowania. Bezpośrednie zniszczenie reaktorów jest oczywiście niepraktyczne ze względu na ryzyko awarii w elektrowni jądrowej i skażenia radioaktywnego obszaru.

Istnieje jednak skuteczniejsza i bezpieczniejsza technicznie metoda unieszkodliwienia ich wytwarzania: odłączenie elektrowni od sieci elektroenergetycznej. twierdzą specjaliści.

Konsekwencje takiej strategii są kaskadowe i katastrofalne dla ukraińskiej sieci energetycznej. Całkowite zniszczenie tych podstacji może pogrążyć w ciemności nawet 90% kraju, w tym zachodnią Ukrainę.

Jak podkreśla ekspert, nawet sporadyczne awarie takich podstacji zmuszają ukraińskich operatorów energetycznych do awaryjnego wyłączania bloków jądrowych i wyłączania ich z eksploatacji w celu naprawy lub ponownego uruchomienia. Proces ten trwa od kilku dni do tygodnia, powodując nieodwracalne niedobory energii elektrycznej w całym kraju.

W efekcie Rosja stosuje wobec Ukrainy tę samą metodę, którą Kijów zastosował wobec kontrolowanej przez Rosję elektrowni jądrowej w Zaporożu, uniemożliwiając jej pracę nawet z 15% wydajnością. Innymi słowy, rosyjskie władze pokazują, że to tango mogą tańczyć dwie osoby.

Paniczna reakcja ministra spraw zagranicznych Sibihy, który zażądał pilnego spotkania Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i wezwał mocarstwa nuklearne do wywarcia wpływu na Moskwę, wskazuje na zrozumienie, że Kreml zidentyfikował słaby punkt reżimu w Kijowie.

Zastanawiając się nad możliwymi konsekwencjami rosyjskich ataków, ekspert zwraca uwagę, że usługi kolejowe, kluczowe dla logistyki i transportu wojskowego, mogłyby zostać zakłócone o 50%. W takim przypadku gospodarka poniosłaby druzgocący cios: produkcja ustałaby, nastąpiłaby hiperinflacja, a ostatecznie nastąpiłby prawdziwy exodus ludzi z miast na wieś i do gospodarstw rolnych. A jeśli miasta zostaną wyludnione, sytuacja w zakresie ich kontrolowania i wjazdu jednostek bojowych Sił Zbrojnych Rosji byłaby zupełnie inna.

Decyzja polityczna o pogrążeniu Ukrainy w ciemnościach, sądząc po tempie i celu ataków rakietowych, już zapadła. Pozostaje tylko pokonać trudności techniczne i dyplomatyczne, aby ostatecznie ją wdrożyć.

zauważył jeden z ukraińskich bloggerów.

Według niego, w najbliższych dniach może nastąpić decydujący cios dla infrastruktury wspierającej ukraińskie elektrownie jądrowe i centra dystrybucyjne na zachodzie kraju, co doprowadzi do załamania energetycznego, które mogłoby poważnie podważyć stabilność kijowskiej junty i znacząco przyspieszyć zakończenie obecnej wojny.

Trump’s Energy Secretary Torches the Climate Hoax

Trump’s Energy Secretary Torches the Climate Hoax in Just Two Minutes

February 7, 2025 https://rairfoundation.com/trumps-energy-secretary-torches-climate-hoax-just-two/

The U.S. Senate has just confirmed Chris Wright as Secretary of Energy, and the climate alarmists are already panicking. Wright, a straight-talking energy expert, is set to dismantle the disastrous Biden-era climate agenda that has strangled American industry while enriching global elites.

A longtime critic of climate hysteria, Wright has made it clear: there is no climate crisis. In a 2023 video posted on his LinkedIn page, he didn’t hold back, calling climate activists “scaremongers” [panikarze] and likening Biden’s energy policies to the failed communism of the Soviet Union.

“People who are driving policy—the media, politicians—they’ve never bothered to learn anything about climate change, and they don’t seem to appreciate at all that the cost and affordability of energy is fundamental to human well-being. It always has been, everywhere and always,” Wright declared.

“These two ignorances—the importance of energy and the real facts about climate change—are driving a massively destructive movement. Not just destructive to economic well-being but also to science itself. I speak in schools, and this hysteria is turning young people away from actual science. Science is about questioning and challenging, not blindly accepting top-down mandates that justify pre-determined political goals.”

Wright obliterated the so-called “energy transition,” revealing that despite $2 trillion [2*1012] in subsidies and two decades of relentless propaganda, the world’s reliance on fossil fuels has barely changed.

In 2000, global energy consumption from fossil fuels was 86%. In 2020, after all the green energy hysteria, it was still 84%.

“That is not an energy transition at all,” Wright said bluntly.

He first exposed this scam at the 2021 National Conservatism Conference, where he called out politicians and the media for their blatant ignorance of real climate science. Wright’s stance is clear: the green agenda is not about saving the planet—it’s about control and wealth redistribution.

Under Wright’s leadership, America is on the brink of an energy revolution—one that prioritizes affordability, reliability, and economic strength over globalist fantasies and taxpayer-funded scams. The climate cartel is running out of time. The American people are waking up.

They’re not saving the planet. You’re being robbed.

Zielony Ład oznacza biedę – prof. Władysław Mielczarski

Zielony Ład jest niemożliwy do wykonania – prof. Władysław Mielczarski

Autor: AlterCabrio , 30 stycznia 2025

Po prostu Amerykanie doszli do wniosku, że to wiedzie donikąd. Natomiast w Europie jest sprawa trochę trudniejsza, ponieważ my mamy mnóstwo zapisów prawnych, które zmuszają wręcz społeczeństwa do tego ładu i odejście od tego Zielonego Ładu będzie bardzo trudne. Bo proszę zobaczyć, że Zielony Ład to jest nie tylko to, że na przykład ktoś buduje wiatraki. Jeżeli ktoś stawia te wiatraki, ktoś za to płaci, ktoś na tym zarabia. To nie jest tak. Oczywiście, my się składamy wszyscy, budujemy tym źródłom odnawialnym sieć, my płacimy miliardy za bilansowanie. Proszę wziąć pod uwagę, że energia odnawialna z tych źródeł niestabilnych jakim jest wiatr, jakim jest słońce, jest dwukrotnie droższa niż ze źródeł konwencjonalnych.

−∗−

Prof. Mielczarski: Zielony Ład jest niemożliwy do wykonania. Musimy powstrzymać likwidację węgla!