Determinacja Iranu, by wyrwać się…

Determinacja Iranu, by wyrwać się z zachodniego systemu powstrzymywania

Alastair Crooke Determinacja Iranu, by wyrwać się z panoptikum zachodniego powstrzymywania

Wydaje się prawdopodobne, że negocjacje nie doprowadzą do porozumienia.

Tymczasowe zawieszenie broni w Azji Zachodniej jest obecnie zagrożone. Pierwotnie planowano wstrzymanie działań zbrojnych na „wszystkich frontach”, w tym w Libanie – był to jeden z dziesięciu warunków wstępnych negocjacji w sprawie trwałego zawieszenia broni, postawionych przez Iran. W związku z tym Trump potwierdził, że 10-punktowy plan Iranu stanowi „praktyczną podstawę” do rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji z Iranem.

Iran jednak uznał te punkty za warunki wstępne, a nie za punkty wyjścia do rozpoczęcia negocjacji.

CBS podało, że Trump został poinformowany, że irańskie warunki, które zaakceptował w czwartek, będą miały zastosowanie do całego regionu Bliskiego Wschodu – i zgodził się, że dotyczy to również Libanu. Mediatorzy poinformowali, że zawieszenie broni obejmie Liban, a oświadczenie premiera Pakistanu Szehbaza Szarifa również je uwzględniało. Minister spraw zagranicznych Araghchi również potwierdził, że Liban został uwzględniony.

Jednak stanowisko Trumpa uległo zmianie po rozmowie telefonicznej z Netanjahu. Według izraelskiego korespondenta Ronana Bergmana, piszącego w „Yedijot Aharonot”, Netanjahu nagle i z opóźnieniem zaostrzył sytuację: W Izraelu zarówno władze wojskowe, jak i polityczne otrzymały polecenie udowodnienia braku zawieszenia broni ze strony Hezbollahu poprzez przeprowadzenie zmasowanego ataku na gęsto zaludnione obszary mieszkalne w Libanie – w wyniku którego zginęło i zostało rannych ponad 1000 osób, głównie cywilów.

Jednocześnie z atakami na Liban, Izrael ogłosił inicjatywę polityczną – bezpośrednie rozmowy z rządem libańskim, skoncentrowane na rozbrojeniu Hezbollahu i normalizacji stosunków między Libanem a Izraelem – aby poprzeć żądanie Netanjahu dotyczące „krótkiego okna czasowego na kolejne ataki na Hezbollah, zanim Amerykanie spróbują rozszerzyć ten sam duch spokoju na Liban” – pisze Anna Barsky w „Ma’ariv”. „Oceny w Izraelu sugerują częściowe amerykańskie zrozumienie tej potrzeby; ale nie jest to bynajmniej pewne”.

Alon Ben David, wybitny izraelski korespondent wojskowy, zauważył, że inicjatywa premiera może doprowadzić do wojny domowej w Libanie, dodając w nawiasie, że „zawsze taki był cel”.

Jednak stanowisko Iranu przeczy „zrewidowanemu” stanowisku USA, zgodnie z którym Liban nigdy nie był integralną częścią żądania „zawieszenia broni na wszystkich frontach”. Dla Teheranu to kwestia „zawieszenia broni dla wszystkich albo zawieszenia broni dla nikogo”. To takie proste.

Negocjacje powinny się odbyć tylko wtedy, gdy Trump będzie w stanie zawetować dążenia Netanjahu do dalszych rund bezpardonowych bombardowań w Libanie. Czy Trump rzeczywiście ma możliwość kontrolowania Netanjahu, który (podobno wraz z niektórymi państwami Zatoki Perskiej) nadal chce, aby Trump „posunął się do ostateczności, do obalenia złowrogiego reżimu”, jak zauważa Ronen Bergman?

Ale rzeczywistość dla USA jest ponura:

„Stany Zjednoczone utraciły swoją obecność dominującą na morzu i bazy wojskowe w regionie Zatoki Perskiej; praktycznie wyczerpał się cały arsenał broni dalekiego zasięgu, podobnie jak obrona powietrzna, która okazała się szokująco nieskuteczna”.

„Tak wygląda decydująca strategiczna porażka”.

Jak ujął to Ben Rhodes, były zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA: „Trudno jest przegrać tak krótką wojnę w tak dotkliwy sposób”.

To, co skłoniło Trumpa do przejścia od wpisu we wtorek wieczorem, w którym napisał: „Cała cywilizacja zginie tej nocy”, do zgody na negocjacje oparte na 10-punktowym planie Iranu zaledwie kilka godzin później, – pozostaje spekulacją. Być może jednak zestawienie zdjęć zestrzelonego helikoptera z nieudanej próby prezydenta Cartera w 1980 roku, mającej na celu uwolnienie amerykańskich zakładników z Iranu, z wrakiem amerykańskiego samolotu w pobliżu Isfahanu z sobotniej (4 kwietnia) nieudanej próby pozyskania wzbogaconego uranu z tunelu pod Isfahanem, opowiada własną historię.

Jak zauważa jeden z komentatorów, jedyną rzeczą, której brakuje w późniejszej scenie z 1980 roku, jest obecność zamordowanego Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego. Prezydent Carter, jak powszechnie wiadomo, stał się polityczną ofiarą tego wydarzenia.

Pamiętajmy również, że obecna wojna rozpoczęła się od niespodziewanego ataku mającego na celu zabicie Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego – i zakładano, że będzie to krótka wojna, trwająca zaledwie kilka dni. Relacja „New York Timesa” ze spotkania z 11 lutego 2026 roku, na którym Netanjahu przekonał Trumpa do przyłączenia się do ataku na Iran, potwierdza, że ​​„prezydent najwyraźniej myślał, że będzie to bardzo krótka wojna… i w żadnym momencie obrad przewodniczący [generał Caine] nie powiedział prezydentowi wprost, że wojna z Iranem to fatalny pomysł… [generał Caine] ciągle pytał: »A co potem?«. Mimo to pan Trump często zdawał się słyszeć tylko to, co chciał usłyszeć”.

To, co Trump chciał usłyszeć na briefingu 11 lutego, było ściśle powiązane z głęboko zakorzenionymi ambicjami Netanjahu: „Iran wyróżniał się” – zarówno dla Trumpa, jak i Netanjahu. „[Trump] postrzegał Iran jako wyjątkowo niebezpiecznego przeciwnika i był gotów podjąć ogromne ryzyko, aby zrealizować swoje pragnienie demontażu irańskiej teokracji” – donosił „The New York Times”.

Ani Trump, ani Netanjahu – pomimo trzygodzinnego oficjalnego briefingu 11 lutego – nie przewidzieli zdecydowanej reakcji Iranu w formie natychmiastowych ataków na bazy amerykańskie w Zatoce Perskiej, które nastąpiły po zabiciu Najwyższego Przywódcy, chociaż możliwość taka została wyraźnie wskazana we wcześniejszych ostrzeżeniach Iranu.

Cały plan ataku z 11 lutego, zatwierdzony w Sali Sytuacyjnej Białego Domu, opierał się na uderzeniach polegających na dekapitacji, dalekosiężnych atakach powietrznych i raczej intuicyjnym (a nie opartym na dowodach) przekonaniu, że po nich nastąpi wewnętrzne powstanie — takie, które doprowadzi do upadku państwa.

Nic więc dziwnego, że Trump desperacko poszukuje teraz wyjścia z izraelskiego zamieszania, które mu się przytrafiło. Podobnie jak Carter, stoi w obliczu politycznej i militarnej ruiny. Jednak każde poważne wyjście wymagałoby znacznych ustępstw – ustępstw, które stoją w sprzeczności z jego gorzkimi uczuciami wobec Iranu i narodu irańskiego.

Wydaje się prawdopodobne, że negocjacje nie doprowadzą do porozumienia. Iran jest w trakcie burzenia 70-letniego paradygmatu, zmuszając Stany Zjednoczone – groźbą problemów gospodarczych i rynkowych – do zawarcia umowy, która oznaczałaby „wyzwolenie” Iranu spod panoptikonu amerykańskiej i izraelskiej opresji. Czy będzie to oznaczać więcej cierpienia i śmierci (więcej wojny), czy mniej? Oto jest pytanie.


Źródło: Determinacja Iranu, by wyrwać się z panoptikum zachodniego powstrzymywania 360°

Iran odpowiada na blokadę Ormuzu przez Trumpa

Iran odpowiada na blokadę Ormuzu przez Trumpa

negocjacje zakończyły się definitywnym fiaskiem
Wywiad z prof. Mohammadem Marandim

Świat z zapartym tchem obserwuje sytuację. W miarę jak napięcia w Zatoce Perskiej rosną, nowy, niezwykle kontrowersyjny wywiad z irańskim politologiem i członkiem delegacji, prof. Mohammadem Marandim, wywołuje globalną sensację.

Marandi, który sam uczestniczył w nieudanych negocjacjach w Islamabadzie, maluje jasny obraz: morska blokada Cieśniny Ormuz narzucona przez prezydenta Trumpa jest nie tylko nieskuteczna wobec Iranu, ale również poważnie wpłynie na globalną gospodarkę. Negocjacje dobiegły końca – a Teheran jest przygotowany na ewentualną eskalację.

Nieudane negocjacje w Islamabadzie

Profesor Marandi przebywał na miejscu w Islamabadzie jako członek irańskiej delegacji. Opisuje atmosferę wielkiego sceptycyzmu, panującą nawet podczas lotu. Irańczycy nie spodziewali się przełomu.

Mimo to przeprowadzono istotne dyskusje i osiągnięto postęp – aż do nagłego zwrotu akcji pod koniec dnia.

Według Marandiego, Stany Zjednoczone przedstawiły maksymalistyczne żądania i nie wykazały się żadną dobrą wolą. Wręcz przeciwnie: podczas negocjacji dwa amerykańskie okręty wojenne próbowały wpłynąć do Cieśniny Ormuz – akt prowokacji, który spotkał się z atakami dronów i ostrzeżeniami ze strony irańskiej. Okręty wycofały się.

Jednocześnie Marandi relacjonuje atmosferę zagrożenia: „Washington Post” otwarcie nawoływał do zabójstwa członków delegacji. W locie powrotnym konieczne było podjęcie środków bezpieczeństwa; samolot nie wylądował w Teheranie, lecz w Meszhedzie, a niektórzy kontynuowali podróż pociągiem.

Marandi szczególnie krytycznie ocenia rolę wiceprezydenta J.D. Vance’a: nieustannie rozmawiał z Benjaminem Netanjahu przez telefon i składał mu raporty. Netanjahu ostatecznie sabotował negocjacje.

„Kto tu naprawdę rządzi?” – pyta retorycznie Marandi. Dla niego to jasne: politykę USA dyktuje lobby syjonistyczne i Izrael, a nie interesy amerykańskie.

Blokada Trumpa – wypowiedzenie wojny obarczone wysokim ryzykiem

Natychmiast po fiasku rozmów Trump ogłosił całkowitą blokadę Cieśniny Ormuz. Zagroził zatopieniem wszystkich irańskich statków.

Marandi uważa, że ​​środek ten jest w dużej mierze nieskuteczny i nieproduktywny.

Irańska marynarka wojenna jest w dużej mierze nienaruszona. Prawdziwe jednostki bojowe to szybkie łodzie szturmowe, stacjonujące w podziemnych tunelach wzdłuż wybrzeża, które w razie potrzeby można masowo rozmieścić.

Irańskie rakiety, obrona przeciwlotnicza i siły powietrzne nie zostały zniszczone – w przeciwnym razie Trump mógłby dokonać inwazji już dawno temu.

Jeśli USA podejmą próbę wyegzekwowania blokady, Iran zagrozi masowymi atakami rakietowymi.

Marandi zwraca uwagę, że Marynarka Wojenna USA zawsze utrzymywała dużą odległość od wybrzeży Iranu. Skuteczna blokada z dużej odległości (1000–1500 km) byłaby niezwykle kosztowna i trudna do wyegzekwowania.

Iran już zapowiedział, że nie będzie już pozwalał na przepływanie statków z wrogich państw, natomiast państwa przyjazne (takie jak Chiny i Rosja) nadal będą mogły być eskortowane.

Poważne konsekwencje dla światowej gospodarki i sojuszników USA

Marandi ostrzega stanowczo: blokada drastycznie pogłębi światowy kryzys energetyczny.

Rezerwy praktycznie nie istnieją – Rosja i Iran w dużej mierze sprzedały już swoje zapasy na wolnym rynku. Ceny wyraźnie rosną, a rezerwy strategiczne państw zachodnich są eksploatowane.

Państwa Zatoki Perskiej są szczególnie dotknięte: Emiraty Arabskie, Katar i inne państwa praktycznie nie mogą korzystać ze swoich portów. Arabia Saudyjska musi uciekać się do droższych tras przez Morze Czerwone.

Marandi przewiduje: Jeśli kryzys będzie się przedłużał i nadejdą letnie upały, monarchie Zatoki Perskiej ze słabą infrastrukturą mogą upaść.

Sam Iran jest o wiele silniejszy: kraj produkuje około 90% własnej żywności, ma duże obszary rolnicze, góry, lasy i tamy.

Może handlować przez granice lądowe z Pakistanem, Afganistanem, Turkmenistanem, Irakiem, Turcją i przez Morze Kaspijskie.

Jeszcze przed wojną Iran aktywnie przestawił się na import ryżu z Indii do Pakistanu.

Irańska odporność i jedność narodowa

Centralnym punktem analizy Marandiego jest wewnętrzna siła Iranu.

Podczas wojny młodzi ludzie masowo chronili swymi ciałami krytyczną infrastrukturę (elektrownie, mosty).

Delegacja powróciła z Islamabadu całą grupą, mimo gróźb śmierci – nikt się nie wycofał.

Żaden wysoko postawiony oficer ani urzędnik rządowy nie poddał się ani nie zrezygnował ze stanowiska w czasie wojny.

Marandi ostro krytykuje zachodnie media: ukrywają one drugie ludobójstwo w Libanie, bagatelizują ataki Izraela i systematycznie rozpowszechniają kłamstwa na temat Iranu.

Zachodnie media są współwinne zbrodni wojennych.

Perspektywy: Kto ma inicjatywę?

Marandi jest pewien: Iran nie przegrał wojny, lecz utrzymał strategiczną przewagę.

USA i Izrael nie osiągnęły żadnego ze swoich celów.

Trump faktycznie szuka „drogi wyjścia”, ale powstrzymują go Netanjahu i lobby.

Blokada jest aktem desperacji, który zaszkodzi Ameryce i jej sojusznikom bardziej niż Iranowi.

Iran jednocześnie przygotowuje się do kolejnej rundy – militarnie, gospodarczo i społecznie. Morale w armii i wśród ludności jest wysokie.

Marandi jest przekonany: Iran przetrwa ten konflikt dłużej niż USA.

Światowa opinia publiczna coraz bardziej zwraca się przeciwko Waszyngtonowi i Tel Awiwowi.

Wywiad z prof. Mohammadem Marandim to imponujący dowód determinacji Iranu i bezwzględna analiza obecnej dynamiki władzy.

Podczas gdy Trump zaostrza blokady i groźby, Iran wydaje się przygotowany i strategicznie lepszy.

Nadchodzące tygodnie pokażą, czy blokada Cieśniny Ormuz okaże się rzeczywiście wyczekiwaną bronią, czy też kolejnym poważnym błędem strategicznym USA.

Cały świat patrzy.

„Straszna blokada morska” w Cieśninie Ormuz – czy strategiczna katastrofa

„Straszna blokada morska” w Cieśninie Ormuz – prof. John Mearsheimer ostrzega przed strategiczną katastrofą

Świat z zapartym tchem obserwuje sytuację. W miarę jak napięcia w Zatoce Perskiej rosną, długi i niezwykle emocjonujący wywiad z uznanym amerykańskim politologiem, profesorem Johnem Mearsheimerem, staje się viralem.

Wpływowy realista z Uniwersytetu Chicagowskiego przedstawia ponury obraz obecnej polityki USA pod rządami prezydenta Trumpa: blokadę morską Cieśniny Ormuz, nieudane negocjacje w Islamabadzie i głęboki kryzys strategiczny Stanów Zjednoczonych.

Mearsheimer mówi o ślepej uliczce, w której Ameryka nie tylko ryzykuje przegraną w wojnie z Iranem, ale także naraża się na poważne szkody dla światowej gospodarki i własnej pozycji na świecie.

W szczegółowej rozmowie z Danielem Davisem Mearsheimer bezlitośnie analizuje najnowsze wydarzenia.

Prezydent Trump ogłosił całkowitą blokadę Cieśniny Ormuz i zagroził zniszczeniem każdego irańskiego statku, który ją ominie. Środek ten wszedł w życie dziś rano i ma na celu sparaliżowanie gospodarki Iranu – po sześciu tygodniach walk i późniejszych negocjacjach w Islamabadzie, które nie przyniosły porozumienia.

https://youtube.com/watch?v=fEAi0O4x7Hc%3Ffeature%3Doembed

Nieudane negocjacje w Islamabadzie

Mearsheimer określa negocjacje pod przewodnictwem wiceprezydenta JD Vance’a jako katastrofalną porażkę.

Chociaż Trump początkowo zasygnalizował gotowość do negocjacji w oparciu o 10-punktowy plan Iranu, Vance ostatecznie przedstawił maksymalistyczne żądania USA (plan 15-punktowy). Irańczycy je odrzucili.

Dla Mearsheimera nie był to przypadek: USA znajdowały się w słabej pozycji, szukały „drogi ucieczki”, ale pod silnym wpływem Izraela realizowały twardą linię – również za sprawą bezpośrednich kontaktów Netanjahu z Vance’em.

Profesor szczególnie krytycznie ocenia rolę Izraela i lobby pro-izraelskiego.

Netanjahu aktywnie próbował sabotować negocjacje, zmuszając Izrael do kontynuowania ataków na pozycje Hezbollahu w Libanie, pomimo uzgodnionego zawieszenia broni.

Mearsheimer mówi o wyraźnej próbie zapobieżenia jakiejkolwiek deeskalacji.

W tym samym czasie postacie takie jak Jared Kushner i inni „zagorzali syjoniści” byli obecni w tle, aby pilnować, by Vance zachowywał się zgodnie z procedurami.

Blokada – „straszna opcja”

Mearsheimer uważa, że ​​wprowadzona blokada Cieśniny Ormuz jest wysoce problematyczna ze strategicznego punktu widzenia.

Nie ugnie to Iranu, ale przede wszystkim spowoduje ogromne szkody w światowej gospodarce.

Irańska ropa naftowa jest niezbędna na rynku światowym – nawet same Stany Zjednoczone złagodziły sankcje, aby wprowadzić na rynek więcej ropy.

Ameryka strzela sobie w stopę tą blokadą.

Ceny ropy naftowej i benzyny już zauważalnie rosną.

Mearsheimer ostrzega: Jeśli blokada potrwa dłużej, nieuchronnie nastąpi poważna recesja, a nawet globalna depresja porównywalna z tą z 1929 roku.

Szczególnie dotknięte są kraje Azji Wschodniej, takie jak Japonia (93% importu ropy przez Ormuz) i Korea Południowa (45%).

Wstrząsy gospodarcze rozprzestrzeniłyby się na cały świat – dotyczyłoby to m.in. wyższych cen żywności z powodu zakłóceń w dostawach nawozów.

Strategiczna porażka USA

Analiza Mearsheimera sprowadza się do miażdżącego wniosku: Stany Zjednoczone już strategicznie przegrały wojnę z Iranem.

Żaden z czterech pierwotnych celów nie został osiągnięty:

Żadnej zmiany reżimu w Iranie.
Żadnego zniszczenia pocisków balistycznych.
Żadnego zakończenia irańskiego programu nuklearnego.
Żadnego zaprzestania wspierania Hezbollahu, Hamasu i Huti.

Zamiast tego Iran faktycznie kontroluje teraz Cieśninę Ormuz – pozycję, której nie miał przed wojną.

Irańczycy znajdują się dziś w lepszej pozycji strategicznej niż przed 27 lutego 2026 r.

Mearsheimer podkreśla: Nikt nie jest w stanie przedstawić mu wiarygodnego scenariusza, w jaki sposób USA mogłyby odwrócić sytuację.

Nawet opcja nuklearna – rozważana najwyraźniej przez niektórych Izraelczyków – według jego szacunków nie doprowadziłaby do oczekiwanego rezultatu, ponieważ znaczna część irańskiej infrastruktury znajduje się pod ziemią.

Wpływy Izraela i wewnętrzna dynamika polityczna

Mearsheimer uważa, że ​​Netanjahu znajduje się w rozpaczliwej sytuacji.

Po militarnej i politycznej porażce ataku na Iran, Iran „migocze” i szuka radykalnych rozwiązań.

Dla Netanjahu Iran jest „Moby Dickiem” – obsesją.

Jednocześnie profesor ostro krytykuje fakt, że wysoko postawieni politycy amerykańscy, tacy jak Lindsey Graham i generał Jack Keane, nadal naciskają na eskalację konfliktu, nie przedstawiając realistycznej strategii.

Konsekwencje globalne: rozpad sojuszy

Szczególnie alarmujący jest wpływ na sojusze amerykańskie.

Trump obraził Europę, Japonię, Koreę Południową i państwa Zatoki Perskiej, publicznie krytykując je za brak poparcia.

Mearsheimer ostrzega: USA tracą wiarygodność jako wiarygodny partner.

Kraje Azji i Europy zaczynają już rozważać alternatywy – w tym własne środki odstraszania nuklearnego (Japonia, Korea Południowa) lub niezależną europejską architekturę bezpieczeństwa.

Z kolei Chiny i Rosja wydają się być odpowiedzialnymi aktorami, podczas gdy USA sprawiają wrażenie coraz bardziej odizolowanych i nieprzewidywalnych.

Perspektywy: Titanic na kursie kolizyjnym

Mearsheimer porównuje obecną sytuację do Titanica zmierzającego w stronę góry lodowej.

Trump jest pod ogromną presją: z jednej strony Izrael i lobby odrzucające jakiekolwiek rozwiązania kompromisowe, z drugiej strony zbliżająca się globalna katastrofa gospodarcza.

Kluczowe pytanie na nadchodzące tygodnie brzmi: Czy Trump będzie miał odwagę zerwać stosunki z Izraelem i zawrzeć umowę, czy też z powodów polityki wewnętrznej eskaluje napięcia, wciągając tym samym światową gospodarkę w otchłań?

Profesor kończy rozmowę otrzeźwiającym stwierdzeniem: Jest to „całkowicie przygnębiająca” analiza – ale konieczna, aby dać wyraz prawdzie.

W tym wywiadzie profesor John Mearsheimer przedstawia jedną z najostrzejszych i najbardziej spójnych krytyk bieżącej polityki zagranicznej USA.

Czy ostrzeżenia zostaną wzięte pod uwagę, czy eskalacja będzie kontynuowana, okaże się w nadchodzących dniach i tygodniach.

Cały świat patrzy, a zegar tyka.

Po nieudanych negocjacjach w Islamabadzie – przegrany stawia warunki

Po nieudanych negocjacjach w Islamabadzie

– przegrany stawia warunki

Moon of Alabama pisze: Pierwsza runda rozmów między USA a Iranem zakończyła się fiaskiem i nie przyniosła postępu. Amerykańscy negocjatorzy całkowicie źle ocenili swoje stanowiska i próbowali stawiać warunki.

J.D. Vance niewiele powiedział o tym, co wydarzyło się podczas 21 godzin negocjacji, sugerując, że przedstawił Irańczykom ofertę ‚przyjmij albo odrzuć’, aby raz na zawsze zakończyli swój program nuklearny. „Wyraźnie określiliśmy nasze granice” – powiedział Vance reporterom – „na co jesteśmy gotowi się zgodzić”. Dodał: „Zdecydowali się nie zaakceptować naszych warunków”.

Stany Zjednoczone – jak dotąd – przegrały wojnę. Żaden z ich celów wojennych nie został osiągnięty. Ich próby kradzieży irańskiego wzbogaconego uranu doprowadziły do największych strat w siłach powietrznych od czasów wojny w Wietnamie. Nie są w stanie dyktować warunków:

Negocjacje w Islamabadzie niewiele różnią się od tych, które zakończyły się impasem w Genewie pod koniec lutego.  Głównym narzędziem nacisku Trumpa jest obecnie groźba wznowienia poważnych działań wojennych. W końcu kruche dwutygodniowe zawieszenie broni kończy się 21 kwietnia. Choć groźba wznowienia działań wojennych w nadchodzących dniach może być przywoływana, nie jest to szczególnie realny wybór polityczny dla Trumpa – i Irańczycy o tym wiedzą.

Trump ogłosił zawieszenie broni w zeszłym tygodniu głównie po to, aby złagodzić ból związany z utratą 20% światowych rezerw ropy naftowej, co doprowadziło do wzrostu cen benzyny i niedoborów nawozów, a także helu do produkcji półprzewodników. Akcje na giełdzie rosły w oczekiwaniu na porozumienie, nawet niepełne lub niezadowalające. Gdyby wojna została wznowiona, rynki spadłyby prawdopodobnie, niedobory pogłębiły się, a inflacja – już na poziomie 3,3% – niemal nieuchronnie wzrosła. A to prowadzi do najpilniejszego problemu: ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wyspa Kharg

Po zakończeniu negocjacji Donald Trump wskazał na platformie X na tekst, w którym autor twierdzi, że jego najlepszym kolejnym krokiem w kierunku ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz jest blokada morska Iranu. Jest to pomysł prawnika Johna Solomona – jego artykuł wyróżnia się niezwykłą ignorancją:

„Jeśli Iran odrzuci ostateczną ofertę złożoną przez Stany Zjednoczone w sobotę, Trump może zbombardować Teheran, cofając go do ‚epoki kamienia łupanego’, jak zapowiedział. Albo mógłby powtórzyć swoją skuteczną strategię blokady, aby zdusić i tak już słabnącą irańską gospodarkę i wywrzeć presję dyplomatyczną na Chiny i Indie, odcinając je od jednego z kluczowych źródeł ropy naftowej.

Jak na ironię, ogromny lotniskowiec USS Gerald Ford, który przewodził blokadzie Wenezueli, znajduje się obecnie w Zatoce Perskiej po krótkiej przerwie na naprawy i odpoczynek załogi po śmiertelnym pożarze. Teraz dołącza do USS Abraham Lincoln i innych dużych okrętów wojennych”.

=========================================

W rzeczywistości znajduje się USS Gerald Ford, z niesprawnymi toaletami i spaloną pralnią na Morzu Śródziemnym. Musiałby przepłynąć przez Kanał Sueski, Cieśninę Bab al-Mandab i Cieśninę Ormuz, aby dotrzeć do Zatoki Perskiej. Bab al-Mandab jest kontrolowany przez Huti, a Ormuz przez Iran. Powodzenia!

Pomysł zniesienia irańskiej blokady Cieśniny Ormuz poprzez blokadę samego Iranu nie pochodzi od Johna Solomona, lecz od ekscentrycznego neokonserwatysty, emerytowanego generała Jacka Keane’a:

„Jeśli wojna się wznowi i wystarczająco osłabimy pozostałe zdolności militarne Iranu, armia amerykańska mogłaby zająć wyspę Kharg – lub ją zniszczyć” – napisał Keane w felietonie w ‚New York Post’. – „Alternatywnie, Marynarka Wojenna USA mogłaby ustanowić blokadę i odciąć Teheranowi drogę eksportu. Jeśli zachowamy infrastrukturę Kharg, ale przejmiemy kontrolę fizyczną, będziemy mieli Iran wzięty za gardło” – dodał. – „To byłby ostateczny środek, którego potrzebujemy, aby przejąć jego zapasy wzbogaconego uranu i zlikwidować jego zakłady wzbogacania”.

Kharg nie jest tak istotny dla irańskiego eksportu, jak zakładają fanatycy z Waszyngtonu. Przez osiem lat wojny iracko-irańskiej Kharg pozostawał zamknięty, podczas gdy irański eksport ropy naftowej nadal płynął. Każda próba blokady Iranu wymagałaby użycia siły, aby uniemożliwić indyjskim, chińskim i rosyjskim statkom wpływanie do irańskich portów.

Oznaczałoby to również mniej ropy na rynkach światowych. Historycznie rzecz biorąc, blokady morskie potrzebują miesięcy, a nawet lat, aby przynieść efekty. To więcej czasu, niż Trump może politycznie przetrwać.

/uncutnews.ch/verlierer-versucht-bedingungen-zu-stellen

Napisal: Moon of Alabama

Opracował: Zygmunt Białas

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Larry C. Johnson

Krótka odpowiedź na moje pytanie brzmi: Nie! Stany Zjednoczone, pomimo gróźb Trumpa, nie wyślą swoich okrętów w pobliże irańskiego wybrzeża…

Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) przekonała się o tym na własnej skórze w marcu. W marcu Lincoln CSG zbliżył się na odległość 210 mil od południowego wybrzeża Iranu, ale został zmuszony do wycofania się na pozycję około 700 mil od irańskiego wybrzeża po ataku roju irańskich pocisków i dronów. Dlatego wszelkie próby przechwycenia tankowca miały miejsce setki mil od wybrzeży Iranu.

Przechwycenie tankowca zazwyczaj odbywa się poprzez atak lotniczy śmigłowców. Oznacza to, że Stany Zjednoczone polegają na okrętach zdolnych do przenoszenia i startowania śmigłowców. Obecnie tylko trzy grupy okrętów Marynarki Wojennej USA spełniają te kryteria: Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) oraz dwie Jednostki Ekspedycyjne Piechoty Morskiej (MEU) Korpusu Piechoty Morskiej USA – 11. i 31.

W skład 31. Jednostki Morskiej Jednostki Morskiej wchodzi USS Tripoli (LHA-7) – okręt desantowy klasy America. Służy on jako główna platforma dla lotnictwa morskiego (w tym samolotów F-35B Lightning II, samolotów MV-22 Osprey i śmigłowców), a także pełni funkcje dowodzenia i kontroli. Wspiera go USS New Orleans (LPD-18) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio. Przybył on wraz z okrętem Tripoli i transportuje dodatkowych żołnierzy piechoty morskiej, pojazdy i sprzęt, a także USS Rushmore (LSD-47) – okręt desantowy klasy Whidbey Island. Rushmore przepływał przez Cieśninę Malakka na początku kwietnia i jest w drodze do grupy na Morzu Arabskim, dostarczając dodatkowy ciężki sprzęt i jednostki desantowe.

Okrętem flagowym 11. Jednostki Morskiej (MEU) jest USS Boxer (LHD-4) – okręt desantowy klasy Wasp. Wspiera on lotnictwo morskie za pomocą samolotów F-35B, AV-8B Harrier (w niektórych konfiguracjach), Ospreyów i śmigłowców. Wspierają go USS Portland (LPD-27) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio – oraz USS Comstock (LSD-45) – okręt desantowo-dokowy klasy Whidbey Island. Boxer ARG/11. Jednostkę Morską (MEU) wyposażono w dodatkowy personel liczący 4000–4500 osób (piechotę morską i marynarzy) i jest on zaprojektowany tak, aby okresowo pokrywał się z 31. Jednostką Morską.

Oznacza to, że w sumie siedem okrętów jest w stanie wystrzelić jeden lub więcej helikopterów w celu przeprowadzenia operacji przejęcia. To, co wydaje się prostą misją, staje się problematyczne, gdy tankowce znajdują się 700 mil lub więcej od wybrzeża Iranu… Zlokalizowanie i śledzenie statku, nawet dużego tankowca, jest trudne. Im dalej tankowiec znajduje się od wybrzeża Iranu, tym proporcjonalnie większy staje się obszar poszukiwań, co utrudnia znalezienie i namierzenie celu. To nie Karaiby, a już na pewno nie Wenezuela.

Tym ogłoszeniem Trump dał właścicielom tankowców, którym zezwolono na opuszczenie Zatoki Perskiej, wystarczająco dużo czasu na wprowadzenie na pokład zespołów ochrony wyposażonych w ręczne zestawy przeciwlotnicze (MANPADS) odpalane z ramienia. Jeśli którykolwiek z tych tankowców pływa pod banderą Chin lub Japonii, każda próba abordażu mogłaby zostać uznana za akt wojny przez te kraje. Nie sądzę, aby dowództwo CENTCOM naprawdę rozważyło problemy i zagrożenia, które pojawią się, jeśli to dowództwo faktycznie wykona tę misję.

Jeśli nie rozumiesz różnicy między LHA, LHD, LPD i LSD (nie, nie chodzi o narkotyk), oto wyjaśnienie trzech głównych typów okrętów desantowych marynarki wojennej USA, o których mowa powyżej. [UWAGA: LHA i LHD to ten sam typ okrętu desantowego.]

LPD – Dok Transportu Amfibii (klasa San Antonio)
Te statki transportują marines, pojazdy i barki desantowe. Posiadają duży pokład studzienny do wodowania pojazdów amfibijnych lub małych łodzi. Posiadają również mały pokład lotniczy dla helikopterów i samolotów MV-22 Osprey.

LSD – Dock Landing Ship (klasa Whidbey Island)
Te statki specjalizują się w transporcie i wodowaniu ciężkich barek desantowych, pojazdów i sprzętu z dużego pokładu. Posiadają mniejszy pokład lotniczy, przeznaczony głównie dla śmigłowców.

LHD – Okręt desantowo-szturmowy (klasa Wasp)
To największe okręty desantowe, pełniące funkcję „mini lotniskowców”. Posiadają ciągły pokład lotniczy dla śmigłowców, samolotów MV-22 Osprey i (w niektórych przypadkach) myśliwców F-35B, a także pokład szybowy.

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Bonus: LHA – okręt klasy America (np. USS Tripoli (LHA-7))
W kontekście 31. MEU: USS Tripoli to nowoczesny okręt desantowy klasy America, podobny do LHD, ale bardziej zoptymalizowany pod kątem operacji powietrznych, z większym pokładem lotniczym i, w niektórych wariantach, mniejszą pojemnością pokładu studziennego.

Źródło: Czy decyzja Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały ponad 307 placówek medycznych w Iranie, kontynuując długą tradycję

Co dalej po Islamabadzie?

Co dalej po Islamabadzie?

Autor artykułu Marek Wójcik 13. kwietnia 2026 world-scam/co-dalej-po-islamabadzie

Według amerykańskich służb wywiadowczych irański arsenał rakietowy pozostał w dużej mierze nienaruszony pomimo trwających od tygodni nalotów.
Źródło.

Z najnowszego raportu wynika, że według ocen amerykańskich służb wywiadowczych Iran nadal dysponuje arsenałem liczącym tysiące pocisków balistycznych, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z twierdzeniami, jakoby trwające od tygodni wspólne ataki wojskowe Stanów Zjednoczonych i Izraela znacznie osłabiły potencjał strategiczny tego kraju. W przeciwieństwie do USA Iran wykazał dobrą wolę do pertraktacji. Nie przyzwyczajone do traktowania przeciwników jak godnych siebie, Stany Zjednoczone usiłowały narzucić Iranowi mocno odbiegającą od rzeczywistości wizję Donalda Trumpa. Wyobraźmy sobie, Berlin w maju 1945, kiedy władze III Rzeszy żądają natychmiastowej kapitulacji aliantów. Wiem, mocno tu przesadzam, jednak sposób argumentowania USA przypomina tamtą sytuację przed podpisaniem kapitulacji Niemiec.

Podczas zaściankowych rozmów pokojowych w Islamabadzie, agencja informacyjna Fars doniosła, że marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wystosowała ostrzeżenie do niszczyciela rakietowego klasy Arleigh Burke (seria IIA) należącego do Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, zidentyfikowanego jako USS Michael Murphy (DDG-112), który płynął z Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w kierunku Cieśniny Ormuz.

Według doniesień Iran przekazał za pośrednictwem pakistańskiego pośrednika, że statek stanie się celem ataku w ciągu 30 minut, jeśli będzie kontynuował swoją podróż. Okręt zawrócił.

Imperium jeszcze chyba nie wie, że przegrało na całej linii. Jeszcze żyje marami z przeszłości, kiedy wystarczyło tupnąć, by skłonić przeciwnika do ustępstw.

O braku porozumienia i możliwych tego konsekwencjach możemy przeczytać w niedzielnym artykule na ZeroHedge zatytułowanym: Vance opuszcza Islamabad, podczas gdy rozmowy z Iranem utknęły w martwym punkcie w sprawie broni nuklearnej. Źródło.

Upadek imperium to długi i zasłużony, proces. Długo będzie trwało, zanim byli żandarmi świata uświadomią sobie, że jest po wszystkim i ich rola polega na zarządzaniu bankructwem, do którego się sami przyczynili.

Jak można zrozumieć błędnie stosowaną strategię „pozytywnego myślenia” przez Donalda Trumpa? Warto obejrzeć film z roku 2017, który to analizuje.

Kościół, do którego uczęszcza rodzina Trumpów, wyjaśnia wszystko, co trzeba wiedzieć o Donaldzie.
Można włączyć polskie napisy.

Idea pozytywnego myślenia nie polega na odrzucaniu wszystkiego, co tobie nie pasuje. Każdy popełnia błędy, nawet jego nienoblowska mość Donald Trump. Jeśli nie przyjmie tego do wiadomości – nie oczekuję wcale, że się do błędów przyzna – to będzie ich coraz więcej popełniał. I to się właśnie dzieje. Jeden Trumpo-sukces, za drugim i każdy coraz bardziej tragiczny. Zostało mu niewiele czasu na odblokowanie wąskiego gardła, jakim jest Cieśnina Ormuz. Za kilka tygodni nie będzie już możliwości powstrzymania, przynajmniej na krótko, światowego kryzysu naftowego i spowodowanego przez to krachu na giełdzie.

Strategia Trumpa pozwoliła znaleźć sponsorów na kolejny program Artemis. Tak więc mamy i pozytywne aspekty tego szaleństwa.

Znaleziono nowych sponsorów dla misji kosmicznej Artemis. Pragną pozostać anonimowi, ponieważ kierują się jedynie miłością do postępu technicznego.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska płaci.

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska inwestuje setki milionów dolarów w rozbudowę infrastruktury dla żołnierzy USA

13/04/2026 zmianynaziemi/amerykanska-baza-wojskowa-we-wroclawiu-rosnie-w-oczach-polska-inwestuje-setki-milionow

Wrocław-Starachowice Airport staje się jednym z najważniejszych punktów logistycznych NATO w Europie Środkowej. Trwa rozbudowa kompleksu wojskowego, który docelowo ma obsługiwać amerykańskie wojska i sprzęt kierowane na wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Według informacji przekazanych przez polski resort obrony, Warszawa przeznaczyła ponad 500 milionów dolarów na modernizację i rozbudowę czterech baz wojskowych, w których stacjonują amerykańskie siły zbrojne. Znaczna część tych środków trafia właśnie na Dolny Śląsk.

Prace budowlane przy terminalu cargo i infrastrukturze kolejowej na terenie wrocławskiego lotniska rozpoczęły się wiosną tego roku. Inwestycja obejmuje między innymi budowę bocznicy kolejowej przystosowanej do przeładunku ciężkiego sprzętu wojskowego, rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców oraz modernizację systemów łączności i zabezpieczeń.

Jak podkreślał wiceminister obrony Cezary Tomczyk, Polska w pełni finansuje amerykańską obecność na swoim terytorium. Według jego słów, jest to jedna z najbardziej wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa kraju w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.

Amerykanie systematycznie zwiększają swoją obecność wojskową w Polsce od 2014 roku, czyli od aneksji Krymu przez Moskwę. Wrocławska baza jest kluczowym elementem tego procesu, ponieważ stanowi punkt przerzutu żołnierzy i sprzętu do krajów bałtyckich oraz na Ukrainę.

Portal Stars and Stripes, powołując się na dokumenty Pentagonu, informuje że tylko w ostatnich miesiącach Polska wydała 56 milionów dolarów na zabezpieczenie sił i systemy łączności w bazie używanej do transportu amerykańskich dostaw wojskowych do Polski. Dodatkowe 35 milionów dolarów przeznaczono na rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców w pobliskiej miejscowości.

Całkowita wartość inwestycji w infrastrukturę bazową przekracza 284 miliony dolarów. Pieniądze trafiają również do innych lokalizacji, między innymi do bazy w Powidzu, gdzie powstaje magazyn paliwa oraz modernizowana jest infrastruktura kolejowa w Świętoszowicach.

Eksperci wojskowi oceniają, że wrocławska baza ma strategiczne znaczenie dla całego systemu obrony NATO. Lotnisko może obsłużyć największe amerykańskie samoloty transportowe, w tym maszyny typu C-5 Galaxy i C-17 Globemaster III, które są w stanie przewozić ciężki sprzęt bojowy, w tym czołgi i opancerzone pojazdy rozpoznawcze.

Rosnąca obecność wojsk USA w Polsce jest elementem szerszej strategii wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu. Amerykanie znacząco zwiększyli liczbę żołnierzy stacjonujących w naszym kraju, a infrastruktura logistyczna ma zapewnić możliwość szybkiego przemieszczania posiłków w razie kryzysu.

Wrocławska baza, jako największy tego typu obiekt w regionie, ma zapewnić Polsce i sojusznikom strategiczną głębokość obrony. Przedstawiciele polskiego rządu wielokrotnie podkreślali, że inwestycja w amerykańską obecność wojskową to inwestycja w bezpieczeństwo narodowe.

Jednak ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie wskazują na coś dokładnie odwrotnego. Atakowane są głównie bazy USA a Amerykanie nie są w stanie bronić swoich sojuszników skupiając się tylko na obronie Izraela. 

Oprócz tych zagrożeń, krytycy tych planów zwracają uwagę na wysokie koszty, jakie ponosi polski podatnik. Jednak zdaniem analityków wojskowych, korzyści w postaci rzekomo wzmocnionego bezpieczeństwa znacznie przewyższają wydatki. Baza we Wrocławiu ma być w pełni operacyjna w ciągu najbliższych dwóch lat.

Źródła:

https://usa.news-pravda.com/russia/2026/03/28/716533.html

https://www.stripes.com/branches/army/2024-10-22/poland-a…

https://nato.news-pravda.com/world/2026/04/06/98932.html

https://nato.news-pravda.com/russia/2026/04/06/98913.html

https://www.stripes.com/theaters/europe/2023-12-08/us-mil…

Takiego „antychrystka” nikt się nie spodziewał…

Takiego „Antychrysta” nikt się nie spodziewał…

Paweł Chmielewski pch24.pl/takiego-antychrysta-nikt-sie-nie-spodziewal

Urzędnicy Pentagonu grożą Watykanowi i sugerują, że porwą papieża. Donald Trump obraża Leona XIV i chce, żeby mu służył. Później przedstawia samego siebie jako Pana Jezusa. Protestancka władza to zło – tak jak laicka albo ateistyczna. Tylko katolicka władza daje wiarygodną gwarancję rozsądnych rządów.

Gdzie jest kontrrewolucja Trumpa?!

Wydawałoby się, że powinno być dobrze: Ameryka ma naprawdę konserwatywnego prezydenta. Jest chrześcijaninem – wprawdzie nie praktykuje, ale rozumie wagę wiary dla życia społecznego i państwowego, chętnie zaprasza duchownych na różne spotkania, uczestniczy w modlitwach, ma dobre relacje z wieloma biskupami. Donalda Trumpa otacza też grono katolickich – i konserwatywnych – polityków, jak JD Vance czy Marco Rubio. W kampanii wyborczej zapowiadali walkę z ideologiami w rodzaju gender – i te zapowiedzi powszechnie oceniano jako szczere.
Okazuje się jednak, że dobrze wcale nie jest. Zabijanie dzieci nienarodzonych w Ameryce cały czas się szerzy. Wprawdzie niektóre stany wprowadziły ograniczenia, ale legalne pozostaje wysyłanie pigułek wczesnoporonnych pocztą. Wielusettysięczna ofiara z dzieci jest składana diabłu każdego roku również za rządów Trumpa.

Sodomickie pseudo-małżeństwa pozostają legalne. Mężczyźni i kobiety mają swobodę publicznego zaprzeczania naturze, zawierania jednopłciowych związków i adoptowania dzieci.
Dzieci można zresztą kupować. Procedura in vitro kwitnie i generuje gigantyczne przychody. Nikt nie kiwnął nawet palcem, by ją ukrócić.
To samo dotyczy innych moralnych plag współczesności: antykoncepcji, rozwodów, pornografii, eutanazji…

Stany Zjednoczone przed rządami Trumpa były krajem moralnej degrengolady – i nim pozostały.

Co więcej, Ameryka nie zmieniła swojej polityki wojennej.

Prowadziła agresywne wojny albo je wspierała (Izrael) i nadal tak robi. Trump doprowadził wprawdzie do unormowania sytuacji w Strefie Gazy, kończąc regularne ludobójstwo ludności palestyńskiej – ale napadł na Iran. W atakach ginie ludność cywilna, a prezydent groził wyniszczeniem całej cywilizacji, co w ocenie takich ekspertów jak politolog John Mearsheimer jest po prostu „ludobójczą intencją”, której należałoby się spodziewać od Adolfa Hitlera (sic – to jego słowa), a nie od prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Do tego dochodzi ewidentny ANTYCHRYSTIANIZM obecnej amerykańskiej władzy.

Urzędnicy Pentagonu w styczniu grozili Watykanowi. Do mediów wyciekły konkretne informacje: spotkano się z nuncjuszem apostolskim w USA, kardynałem Christophem Pierrem, po to, by zakomunikować mu „wielkość” Ameryki. Jeden z urzędników miał wspomnieć o Awinionie, co jest oczywistą sugestią siłowego podporządkowania sobie Watykanu…
Nieco później szef Pentagonu, Pete Hegseth, zaprosił na wykład do swojego urzędu pastora Douga Wilsona. Wilson uważa, że trzeba zakazać katolickiego publicznego kultu, takiego jak procesje Bożego Ciała czy procesje Maryjne…

Z kolei sam Donald Trump opublikował w połowie kwietnia obszerny wpis na Truth Social, w którym obraża papieża Leona XIV. Zarzuca mu „słabość” i domaga się, by podporządkował się polityce Stanów Zjednoczonych.

Chwilę później Trump opublikował wizerunek, gdzie jest przedstawiony jako… Mesjasz. Ubrany jak Pan Jezus, uzdrawia chorego, a w pobliżu modlą się klęczący ludzie. Co ciekawe, na niebie widać żołnierzy amerykańskich jako aniołów. Charakterystyczne: jeden z nich miał być chyba Statuą Wolności, ale AI „zawiodła” i dorobiła mu dodatkowe ręce. W efekcie wygląda jak diabeł idący fałszywemu Mesjaszowi-Trumpowi z pomocą…

Protestanckie błędy Trumpa

Nie ma wątpliwości, że Donald Trump prowadzi arogancką, antykatolicką politykę, która motywowana jest religijnie błędami protestantyzmu: władca świecki czuje się „bogiem na ziemi”. Jego administracja ogranicza tylko te złe moralnie zjawiska, które są potępiane przez większość społeczeństwa – na przykład otwarcie szkodliwą i po prostu skrajnie głupią ideologię gender. Tam, gdzie grzech i niemoralność są już powszechnie obecne, wygodne czy intratne – nie wykonuje się żadnych ruchów. Nie ma kontrrewolucji rozumianej jako aktywna próba walki ze złem – podążanie za oczekiwaniami elektoratu to wszystko, na co można liczyć.

Szczególnym przykładem szkodliwego wpływu religii protestanckiej na rządy Trumpa może być jego napaść na Iran. Wielu komentatorów dopatruje się w niej wpływów chrześcijańskiego syjonizmu: część protestantów wokół Trumpa miałaby zachęcać go do ataku na Iran, wierząc, że Bóg tego oczekuje, bo leży to w interesie Izraela. Nie wiadomo, oczywiście, czy ta teza jest prawdziwa: inni komentatorzy wskazują na chęć uderzenia w Iran celem osłabienia jednego z istotniejszych sojuszników Chin; jeszcze inni mówią o szantażu ze strony Izraelczyków, którzy mieliby kontrolować wpływowych Amerykanów poprzez różne haki, zwłaszcza w kontekście afery Epsteina. Jeżeli religia ma wpływ na wojny Trumpa, jest to w każdym razie bardzo zły wpływ.

Dlaczego jednak z Trumpem jest tak niedobrze? Przyczyna jest dość prosta: bo Trump nie jest katolikiem!

Zaraz, zaraz, powie ktoś: przecież jego poprzednik, Joe Biden, BYŁ katolikiem, ale jego polityka była fatalna…

To prawda! Joe Biden należał do Kościoła katolickiego, ale odrzucał katolickie nauczanie, w tym kluczowe dla tych rozważań nauczanie na temat poddania polityki państwowej logice Ewangelii. Był zatem FAŁSZYWYM katolikiem.

Żeby państwo mogło dać wiarygodną gwarancję prowadzenia dobrej polityki, rządzący nie może być ani ateistą, ani „chrześcijaninem” ani „letnim” czy „liberalnym” katolikiem. Musi być rzeczywistym katolikiem – to znaczy uznawać nad sobą autorytet papieża i Tradycji Kościoła katolickiego.

Inaczej gwarancji nie będzie – bo też skąd miałaby zostać wzięta? Dotykam tu fundamentalnego zagadnienia politycznego: dlaczego władca miałby czynić raczej dobro niż zło? Przecież nie dlatego, że dobro bardziej mu się opłaca. Dobro może być długoterminowo lepsze dla państwa, ale dla niego – już niekoniecznie. Gdyby Donald Trump zaczął prowadzić politykę kontrrewolucyjną w obszarze pornografii, aborcji albo homomałżeństw, mógłby narobić sobie kłopotów. Z jego perspektywy, lepiej jest tolerować zło. Albo nawet czynić zło, tak jak w przypadku wojny na Bliskim Wschodzie.

Tylko papież

Poza biskupem Rzymu nie ma na świecie żadnego autorytetu, który byłby uprawniony do określania tego, co jest dobrem, a co złem. I Sobór Watykański mówi jasno: papież ma najwyższą władzę w sprawach doktryny i moralności. Innymi słowy, tylko on jest „autoryzowany” przez Boga do tego, by przekładać Ewangelię na język polityki. Pośrednio taki autorytet mają też biskupi, ale zawsze zasadza się to na autorytecie następcy św. Piotra. Papieże mogą się mylić – w kwestiach czysto politycznych niejednokrotnie się zresztą mylili. Niemniej jednak, ze względu na Tradycją Kościoła katolickiego jest to relatywnie trudne – łatwiej się nie mylić niż się mylić, jeżeli ma się dostęp do tej Tradycji. Ponadto, w kwestiach fundamentalnych, jak prawo do życia czy małżeństwo, papież nie może się mylić, o ile tylko wypowiada się w uroczysty sposób. Dlatego polityk, który słucha Kościoła katolickiego i rzeczywiście akceptuje autorytet papieża, będzie prowadził lepszą albo nawet znacznie lepszą politykę.

Polityk, który nie akceptuje autorytetu papieża, musi szukać definicji dobra i zła na własną rękę. Może się zdarzyć, że podejmie dobre decyzje – w końcu ma rozum, odnosi się do jakiejś tradycji kulturowej albo religijnej. Może jednak być tak, że jego polityka stanie się skrajnie wypaczona.

Na przykład protestanccy władcy Prus wyniszczali polskich katolików. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własną definicją dobra i zła. Za dobre uznawali to, co służyło ich pruskim interesom.
Anglicy w latach 60. XX zalegalizowali z kolei mordowanie dzieci nienarodzonych. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własnym rozumieniem wolności.

Stany Zjednoczone za Donalda Trumpa realizują katastrofalną wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie, bo nie słuchają tego, co na temat wojny i pokoju mówi papież. Tak samo było w przeszłości. Jan Paweł II próbował odciągnąć George’a Busha od wojny z Irakiem, bezskutecznie. Dla amerykańskich protestanckich prezydentów katolicka moralność nie ma znaczenia. Dla pseudo-katolickiego prezydenta USA, Joe Bidena, również nie miała znaczenia. Dlatego pomimo protestów ze strony papieża Franciszka, pomagał Izraelowi w ludobójstwie Palestyńczyków.

Katolickość rządzących – nawet szczera – nie daje, oczywiście, całkowicie pewnych gwarancji prowadzenia moralnej polityki. Rządzący zawsze może ulec złu. Niemniej jednak, w sytuacji w której w pełni akceptuje autorytet papieski, ryzyko jest znacznie mniejsze. Polityka powinna opierać się na minimalizacji ryzyka zła.

Władca, który nie jest katolikiem, prawie na pewno zaakceptuje w jakiejś dziedzinie bestialstwo. Rzymianie akceptowali brutalne formy niewolnictwa i dzieciobójstwo. Niemcy nazistowscy ludobójcze praktyki. Sowieccy komuniści wywłaszczenia i ludobójstwo. Liberalni laicyści aborcjonizm czy genderyzm. Protestanccy syjoniści agresywne i bałwochwalcze wojny.

Dla prowadzenia moralnej polityki nie może być nic lepszego, niż autentycznie katolicka władza. Papież Leon XIV nieustannie przypomina, że Jezus Chrystus jest Księciem Pokoju. Pokój nie oznacza tylko zaprzestania prowadzenia wojen. Pokój jest też poszanowaniem natury i tradycji. Pokój narusza ten, kto zrzuca bomby. Narusza ten, kto zabija dzieci nienarodzone. Niweczy go ten, kto wyszydza małżeństwo i deprawuje ludzi.

Tylko katoliccy rządzący mogą prowadzić autentyczną politykę pokoju, bo tylko oni uznają nad sobą autorytet tego, kto jest jedynym człowiekiem uprawnionym przez Boga do orzekania o dobru i złu.

Paweł Chmielewski

Szczegóły farsy w Islamabadzie

Thomas Röper anti-spiegel.ru/die-gespraeche-endeten-ergebnislos-die-wichtigsten-differenzen-zwischen-dem-iran-und-den-usa/

Rozmowy zakończyły się bez rezultatu: Główne różnice między Iranem a USA

Anti-Spiegel 12 kwietnia 2026

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin.

Iran i USA nie osiągnęły porozumienia podczas rozmów w Islamabadzie, po czym delegacje obu krajów opuściły kraj.

Rzecznik irańskiego MSZ oświadczył, że strony osiągnęły porozumienie w niektórych kwestiach, ale nie zgodziły się co do dwóch lub trzech kluczowych kwestii.

TASS podsumowuje główne punkty zakończonych rozmów.

Przebieg rozmów

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin, z czego delegacje spędziły 14 godzin na dialogu. Następnie kontynuowano kontakty na szczeblu grupy technicznej.

Strony wymieniły liczne wiadomości i SMS-y, poinformował rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei na portalu X.

Rozmowy dotyczyły różnych aspektów kluczowych tematów negocjacyjnych, w tym Cieśniny Ormuz, kwestii nuklearnej, reparacji wojennych, zniesienia sankcji oraz całkowitego zakończenia wojny z Iranem i w regionie.

Zakończenie i wyjazd delegacji

Rozmowy między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Islamabadzie zakończyły się bez porozumienia, jak poinformowała irańska agencja prasowa Tasnim rano 12 kwietnia.

Szczegóły dotyczące ewentualnej nowej rundy rozmów pozostają niejasne, poinformowała agencja.

Delegacja USA wraca do USA po bezowocnych rozmowach z przedstawicielami Iranu w Islamabadzie, poinformował wiceprezydent USA J.D. Vance.

Delegacja irańska również opuściła Islamabad po rozmowach z USA, poinformowała Tasnim.

Islamabad będzie nadal pośredniczyć w dialogu między USA a Iranem i oczekuje, że obie strony będą nadal przestrzegać zobowiązań zawieszenia broni, oświadczyło pakistańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

„Niezwykle ważne jest, aby wszystkie strony wypełniły swoje zobowiązania dotyczące zawieszenia broni” – oświadczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Nieporozumienia i nieprzekraczalne granice

Iran i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie w kilku kwestiach. „Jednak opinie różniły się w dwóch lub trzech kluczowych kwestiach i ostatecznie negocjacje nie doprowadziły do ​​porozumienia” – powiedział Baghaei.

Według niego sytuacja w Cieśninie Ormuz zmieni się dopiero wtedy, gdy Stany Zjednoczone osiągną rozsądne porozumienie z Iranem.

Iran przedstawił Pakistanowi wszystkie swoje żądania dotyczące rozpoczęcia negocjacji z USA, w oparciu o wcześniej zaproponowany 10-punktowy plan – powiedział Baghaei.

Rząd irański przedstawił rozsądne propozycje podczas konsultacji z USA w Islamabadzie i jest gotowy nie spieszyć się z negocjacjami, ponieważ piłka jest teraz po stronie Waszyngtonu, poinformowała agencja prasowa Tasnim, powołując się na źródło.

Vance ze swojej strony podkreślił, że przedstawiciele USA wykazali się elastycznością i gotowością do kompromisu podczas rozmów z Iranem prowadzonych za pośrednictwem Pakistanu, „ale niestety nie udało nam się osiągnąć żadnego postępu”.

„Bardzo jasno określiliśmy nasze granice i powiedzieliśmy, gdzie jesteśmy gotowi na ustępstwa, a gdzie nie. Wyraziliśmy się tak jasno, jak to tylko możliwe. Ale oni postanowili nie pójść nam na rękę” – powiedział wiceprezydent.

Stany Zjednoczone przedstawiły Iranowi swoje ostateczne propozycje pokojowe, a decyzja teraz należała do Teheranu: „Wyjeżdżamy stąd i pozostawiliśmy bardzo prostą propozycję. Chodzi o zrozumienie, jaka jest nasza ostateczna i najkorzystniejsza oferta [dla Teheranu]”.

Waszyngton nie widzi jeszcze ze strony Teheranu żadnej woli do porzucenia programu zbrojeń jądrowych: „Pytanie brzmi: czy widzimy po ich stronie gotowość nie tylko teraz lub za dwa lata do nierozwijania broni jądrowej, ale w perspektywie długoterminowej? Jeszcze tego nie widzieliśmy i wciąż mamy nadzieję, że zobaczymy”.

Carlson o pokojowym mordowaniu

drugα ɐuoɹʇs mєdαlu

3 753 wyświetlenia

Piękny widok. MEM-y III.

————————————————

————————————–

——————————–

———————————————–

——————————————

————————————

USA odrzuca rozsądne wyjście z sytuacji

uncutnews-ch/trump-lehnt-ausweg-ab-krieg-mit-dem-iran-wird-weitergehen

Trump odrzuca wyjście z sytuacji; wojna z Iranem będzie kontynuowana (wideo)

Jak się spodziewałem, negocjacje między USA a Iranem zakończyły się fiaskiem. Chociaż JD Vance przewodził zespołowi USA, nigdy nie miał nad nim kontroli…

Słyszałem od osoby bezpośrednio zaangażowanej w ten cyrk w Islamabadzie, że izraelscy agenci – Steve Witkoff i Jared Kushner – zadbali o to, by J.D. Vance nie posłuchał rozsądku i nie przyjął oferty złożonej przez Iran. Rola Izraela w sabotowaniu delegacji USA stała się oczywista w wyjaśnieniach Vance’a dotyczących fiaska negocjacji, kiedy fałszywie oskarżył Iran o odmowę zaniechania rzekomego dążenia do posiadania broni jądrowej. To tylko odgrzewana syjonistyczna propaganda.

Stany Zjednoczone nie zaakceptowały trzech irańskich warunków: kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zakończenia izraelskich ataków na Liban i Hezbollah, zniesienia zamrożenia aktywów irańskich oraz utrzymania suwerenności nad dostawami wzbogaconego uranu.

W ciągu ostatniego tygodnia wielokrotnie powtarzałem w wywiadach na ten temat, że stanowisko Iranu w tych kwestiach nie podlega negocjacjom.

Oto oświadczenie niedawno wydane przez irański rząd:

„Amerykański wróg – który jest podły, złośliwy i nieuczciwy – próbował osiągnąć przy stole negocjacyjnym to, czego nie udało mu się osiągnąć wojną”.

Żądania te obejmują przekazanie wzbogaconego uranu i otwarcie Cieśniny Ormuz bez potwierdzonej irańskiej suwerenności nad nią.

Iran postanowił odrzucić te warunki i kontynuować świętą obronę swojej ojczyzny wszelkimi niezbędnymi środkami, zarówno militarnymi, jak i dyplomatycznymi.

Co dalej? Przede wszystkim mam nadzieję, że irańska delegacja w Islamabadzie dostanie lot powrotny samolotem pod rosyjską lub chińską flagą. Nie wykluczam możliwości, że Izrael i Stany Zjednoczone spróbują zniszczyć irański samolot pasażerski w drodze powrotnej do Teheranu.

Iran nie podejmie żadnych nowych działań militarnych przeciwko Izraelowi ani Stanom Zjednoczonym… Zaczeka z zadaniem pierwszego ciosu, a następnie przeprowadzi zmasowany odwet. Uważam, że Iran zdał sobie już sprawę, że Stany Zjednoczone są zbyt silnie kontrolowane przez lobby syjonistyczne, by działać w interesie narodu amerykańskiego.

Żądanie Iranu, by Stany Zjednoczone wycofały swoje bazy w Zatoce Perskiej, zostanie zrealizowane siłą… Iran zaatakuje pozostałe bazy i w przyszłości uniemożliwi ich obsadzenie załogą przez armię USA. Saudyjczycy i ZEA będą musieli podjąć decyzję w tym tygodniu… Albo będą dążyć do pojednania z Iranem i przetrwać, albo staną po stronie USA i Izraela i staną w obliczu katastrofy gospodarczej.

Prawdziwy rozwój sytuacji, ten, który wywrze największą presję na Trumpa, rozpocznie się w poniedziałek rano, kiedy amerykańska giełda ponownie się załamie… a cena ropy naftowej ponownie wzrośnie do poziomu trzycyfrowego.

J.D. Vance faktycznie wyświadczył Iranowi przysługę, jako pierwszy zerwał kontakt i wycofał się. To stawia Iran w bardzo korzystnym świetle w oczach Globalnego Południa; to znaczy, Iran był skłonny do negocjacji, ale Stany Zjednoczone odmówiły negocjacji w dobrej wierze i wycofały się.

Źródło: Trump odmawia zjazdu z autostrady, wojna z Iranem będzie kontynuowana

Kto jeszcze ufa USA?

Kto jeszcze ufa USA?

Autor artykułu Marek Wójcik 11. kwietnia 2026 world-scam/to-jeszcze-ufa-usa

Panie Trump, wiarygodność to nie produkt PR. Nie można jej sobie przypisać ani wymusić. Można ją tylko roztrwonić. I właśnie to dzieje się w USA. Kłamstwo nie zostało powtórzone raz, nie dwa, ale wielokrotnie, w ten sam sposób, z różną treścią w Wietnamie, Iraku I, Iraku II, a teraz w Iranie. I każdy, kto wciąż powtarza tę samą zmyśloną historię, nie powinien być zaskoczony, gdy w końcu nikt już w nią nie uwierzy.

A ja myślałem, że pan jest prezydentem pokoju, panie Trump. Wybaczcie moją naiwność.

==================

Tymi słowami zwraca się do prezydenta USA Uwe Froschauer – niemiecki specjalista od psychologii ekonomicznej – w opublikowanym w środę artykule: Kto jeszcze uwierzy w to, co pan lub USA mówi, panie Trump? Źródło.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że wypowiedzi Donalda Trumpa są znacznie poniżej poziomu przekupki na targu – nie ubliżając tej jak najbardziej godnej szacunku grupie społecznej. Jeżeli on naprawdę wierzy w to, co mówi, to trzeba jednak przyznać rację tym, którzy chcą go odwołać na podstawie 25. poprawki do konstytucji (sekcja 4) ze stanowiska prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nawet zaprzedani izraelskiemu AIPAC kongresmeni, nie chcieliby, żeby ich kraj nazywano Stany Zjednoczonej Głupoty.

Król Donald Trump, ostatni.

Nie będę tu cytował jego idiotycznych konfabulacji, wystarczy, że mainstream się tym skrzętnie zajmuje. W końcu Trump nigdy nie był ich faworytem. Mój blog przedstawia głównie te fakty, które media chcą przed nami ukryć. Na przykład oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Iranu także ogłoszone w środę. Źródło. Nie, nie znam języka farsi używanego w Iranie. Nie potrafię nawet przeczytać tego tekstu. Używam po prostu narzędzi opartych na wyjątkowo sztucznej inteligencji.

Zwycięstwo!
Źródło.

Wszystkie strony konfliktu ogłosiły porażające przeciwnika zwycięstwo. Podobnie jak na Ukrainie, gdzie Kijów jest o krok od przejęcia władzy na Kremlu. Tak samo tutaj. Wielkie zwycięstwo Trumpa. Iran ugiął się i otworzył Cieśninę Ormuz, która została zamknięta z powodu działań wojennych koalicji Epsteina. Czyli napraw szkody, które sam spowodowałeś, a poddani będą przed tobą chylić czoła. Królu Ameryki, jesteś Wielki! Jak wielki? To się okaże w listopadzie po ogłoszeniu wyników wyborów połówkowych.

Bardzo przyda się Trumpowi manipulacja wyborcza z roku 2020. Tym razem nikt nie musi ponosić tak wielkiego ryzyka – to społeczeństwo samo oceni, komu warto oddać głos. Sytuacja polityczna w USA jest bardzo podobna do tej w wielu krajach Europy. Żadna z większych partii nie zamierza po wygranych wyborach spełniać obietnic. Przynajmniej nie tych oświadczonych publicznie. Zakupione przez AIPAC wsparcie to już zupełnie inna kwestia. Podobnie wpływy Deep State, pozostaną nienaruszone, niezależnie od wyników wyborów.

Wiesz, jestem naprawdę świetny. Powstrzymałem wiele wojen. Powstrzymałem zniszczenie Iranu; dziewiąta wojna została powstrzymana. Biden nie był taki. Lubię Iran, a oni lubią mnie. Kocham ich, a oni kochają mnie. Wszystko idzie dobrze. Iran jest bardzo miły, kiedy mnie słucha.

On jest rzeczywiście świetny: powstrzymał wojnę, którą sam wywołał. Więcej takich polityków, a zabraknie na świecie krajów, które można bezkarnie bombardować.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Autor artykułu Marek Wójcik 12. kwietnia 2026 world-scam/rozmowy-pokojowe-przez-sciane/

Zdecydowali się na pokojowe rozmowy. Nie są one bezpośrednie, ponieważ USA ma taki niemiły zwyczaj, że do tej pory po prostu mordowali irańskich mediatorów. Wiceprezydentowi ze Stanów nic nie grozi. Iran jest cywilizowanym krajem. To Stany Zjednoczone zerwały z długą tradycją trwającą od tysięcy lat, według której wysłannicy, także wroga, są nietykalni. Mediatorzy obu pertraktujących krajów nie siedzą twarzą w twarz przy jednym stole.

Dzieci ze szkoły podstawowej w Minab, które poniosły śmierć męczeńską, w towarzystwie Mohammada Baghera Ghalibafa – przewodniczącego irańskiego parlamentu – podczas lotu do Islamabadu.

Iran nie ma żadnych kart – twierdzi egocentryczny prezydent USA. A ja mogę pokazać kilka kart, które działają na korzyść Iranu.

  1. Przełamanie tarczy obronnej Izraela i wspomagających go amerykańskich okrętów wojennych. Źródła izraelskie podają, że 80% irańskich rakiet przebija się przez żelazną kopułę;
  2. Zniszczenie praktycznie wszystkich amerykańskich baz wojskowych rejonu Zatoki Perskiej;
  3. Zniszczenie systemów radarowych USA;
  4. Pełna kontrola nad przepływem statków przez Cieśninę Ormuz;
  5. Trzymanie na dystans od Zatoki Perskiej trzech lotniskowców USA;
  6. Nieistniejąca ponoć obrona przeciwpowietrzna Iranu jest w stanie zestrzelić nowoczesne, „niewidzialne” dla radaru myśliwce USA i Izraela;
  7. Największą kartą Iranu jest czas. Nawet gdyby w najbliższym czasie odbywały się wybory (planowany termin to luty 2028 r.), władze Iranu nie muszą się martwić brakiem poparcia.
Mieszkańcy miejscowości w prowincji Malaga w Hiszpanii spalili kukłę izraelskiego premiera Netanjahu.
Źródło: Telegram 11.04.2026 r. 07:14.

Jakimi kartami dysponuje prezydent Trump? Doprowadził do katastrofalnej sytuacji, gdzie ma wybór, aby przyznać się do porażki wojny z Iranem i stracić i tak już mocno zagrożoną popularność, lub kontynuować wojnę, która musi zakończyć się jeszcze większą porażką.

Nie żal mi go, ponieważ tym razem to on podjął najgłupszą decyzję swojego życia, kiedy wsparł agresję Izraela wobec Iranu. Wyznawcy teorii wielowymiarowych szachów, w które gra Trump pomijają jeden decydujący element jego polityki: nie słucha, wręcz oskarża mądrych doradców, jeśli ich rady nie pasują do chorej i nierealnej koncepcji zwycięskiej wojny z Iranem.

Niezgoda.

======================================================

Jak wyjść z twarzą z takiej sytuacji opisuje poniższa wschodniofryzyjska opowieść:

Fryzowie wschodni piszą do Chińczyków:
„Niniejszym wypowiadamy wam wojnę. Mamy 5000 żołnierzy i 500 czołgów”.
Niedługo potem Chińczycy odpowiedzieli:
„Drodzy mieszkańcy Fryzji Wschodniej, akceptujemy wojnę. Mamy pięć milionów żołnierzy i 500 000 czołgów”.
Po krótkich konsultacjach Fryzowie Wschodni odpisali:
„Drodzy Chińczycy, niestety musimy odwołać wojnę, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby łóżek dla wszystkich więźniów”.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<

Burdel na pięciu kółkach w Pakistanie

uncutnews-ch./die-usa-beginnen-mit-der-minenraeumung-in-der-meerenge-als-gefaelligkeit-gegenueber-der-uebrigen-welt-waehrend-der-hormus-kanal-weiterhin-ein-zentraler-streitpunkt-in-den-verhandlun

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz jako „przysługę” dla reszty świata, podczas gdy Cieśnina Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym w negocjacjach. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, Stany Zjednoczone się wycofują, a dalsze informacje wkrótce.

Autorstwa Tylera Durdena

Streszczenie:

  • CENTCOM potwierdza, że ​​dwa trałowce oczyszczają cieśninę ; Iran twierdzi, że odesłał okręty wojenne.
  • Prezydent Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania cieśniny” jako przysługę dla reszty świata .
  • Rozmowy pokojowe w Pakistanie rozpoczynają się pośrednio pod przewodnictwem Vance’a, a po stronie irańskiej – Ghalibaf, Arachchi – mają być kontynuowane jutro.
  • W sobotę odbędą się kolejne izraelskie ataki na Liban. Hezbollah poprze rozmowy w Pakistanie, ale odrzuci „odrębne porozumienie” zawarte bezpośrednio z Izraelem .
  • Trump o rozmowach i możliwych większych przyszłych atakach na Iran: „Nie ma potrzeby planu B”, ponieważ irańskie „wojsko zostało pokonane” .

* * *

Rozmowy trwają, Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym.

Irańskie media wyrażają ostrożny optymizm co do postępów rozmów.

Informują o postępach we wdrażaniu zawieszenia broni w Libanie, o negocjacjach technicznych wykraczających poza ogólne oświadczenia, a obecnie o wymianie projektów tekstów mających na celu odnotowanie postępów w formie pisemnej.

Trzeba przyznać, że strona amerykańska była dotychczas znacznie bardziej powściągliwa, a gdy tylko porozumienia zostaną sfinalizowane, kwestie sporne mogą stać się bardziej widoczne.

Jak podała półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, po około godzinie do głównych negocjatorów dołączyły zespoły ekspertów .

Jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, powołując się na swojego reportera na miejscu, rozmowy techniczne w Islamabadzie koncentrowały się na Cieśninie Ormuz , możliwym przedłużeniu zawieszenia broni i stopniowym łagodzeniu sankcji.

„Kwestia Cieśniny Ormuz jest jednym z punktów, co do których istnieją znaczne różnice zdań” – dodał, wyjaśniając, że delegacja amerykańska „utrudniała postęp” podczas pisemnej fazy wymiany zdań, „swoimi zwykłymi wygórowanymi żądaniami”.

Jak twierdzą przedstawiciele władz USA i Pakistanu zaznajomieni ze sprawą , w rozmowach w dużej mierze zignorowano zasadnicze kwestie, które zdaniem administracji Trumpa były przyczyną wojny .

Do kwestii tych należy zaliczyć wsparcie, jakiego Iran udziela zbrojnym sojusznikom, oraz irańskie programy nuklearne i rakietowe, które stanowiły podstawę podanych przez Trumpa powodów ataku na Iran, który miał rozpocząć się 28 lutego.

„Mamy dobrą wolę, ale nie mamy zaufania” – powiedział Ghalibaf reporterom po przybyciu do Islamabadu, jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars.

„Jeśli strona amerykańska będzie gotowa na rzeczywiste porozumienie w nadchodzących negocjacjach i będzie gotowa uznać prawa narodu irańskiego, to dostrzeże również chęć osiągnięcia porozumienia z naszej strony”.

Agencja Tasnim poinformowała, że ​​w skład 71-osobowej delegacji z Teheranu wchodził również prezes Banku Centralnego Republiki Islamskiej, Abdolnaser Hemmati.

W programie znalazły się również los irańskich zapasów uranu i produkcji rakiet, a także sankcje USA wobec Republiki Islamskiej i ogólna obecność wojskowa na Bliskim Wschodzie. Wiele z tych kwestii to te same, których obie strony nie były w stanie rozwiązać w negocjacjach w lutym, przed wybuchem wojny.

Irański wiceminister spraw zagranicznych Kazem Gharibabadi stwierdził, że Teheran przystąpił do negocjacji z pozycji siły , argumentując, że wojna z Iranem nie przyniosła Stanom Zjednoczonym żadnych decydujących korzyści strategicznych.

Trump – jak wyjaśnimy szczegółowo poniżej – jasno dał do zrozumienia, że ​​uważa, iż Iran „nie ma żadnych atutów”.

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz

Wydawałoby się, że potwierdzając wcześniejsze oświadczenia prezydenta Trumpa o „oczyszczeniu cieśniny”, Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) potwierdziło, że dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe rozpoczęły 11 kwietnia operację rozminowywania Cieśniny Ormuz , w związku z rozpoczęciem rozmów pokojowych między Waszyngtonem a reżimem irańskim.

Dziś rozpoczęliśmy budowę nowego przejścia i wkrótce udostępnimy ten bezpieczny szlak morski branży żeglugowej, aby promować wolny handel” – powiedział w sobotę w oświadczeniu dowódca CENTCOM admirał Brad Cooper.

Nie jest jasne, czy miało to związek z misją usuwania min przez CENTCOM.

Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania” cieśniny jako „przysługę” dla reszty świata.

Wcześniejsze doniesienia zdają się potwierdzać, gdyż trzech przedstawicieli władz USA poinformowało dziennikarzy „Wall Street Journal”, że w sobotę dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, co oznaczało pierwsze przejście amerykańskich okrętów wojennych przez ten szlak wodny od początku wojny, która miała miejsce sześć tygodni temu .

Prezydent Trump wykorzystał media społecznościowe, aby wyjaśnić, co się dzieje. Najpierw jednak wyjaśnił kilka kwestii „mediom fake news”…

Fałszywe media straciły wszelką wiarygodność – choć tak naprawdę nigdy jej nie miały. Z powodu swojego ogromnego „syndromu Trumpa” (czasami zwanego TDS!)lubią twierdzić, że Iran „wygrywa”, mimo że wszyscy wiedzą, że przegrywa, i to mocno!

Ich marynarka wojenna nie istnieje, ich siły powietrzne nie istnieją, ich obrona przeciwlotnicza nie istnieje, ich radary nie działają, ich fabryki rakiet i dronów zostały w dużej mierze zniszczone, podobnie jak same rakiety i drony, a co najważniejsze, ich wieloletni „przywódcy” nie żyją już wśród nas, chwała Allahowi!

Jedyne, co im pozostało, to groźba, że ​​statek może „osiąść” na jednej z ich min morskich, chociaż wszystkie 28 stawiaczy min również leży na dnie morza.

Kiedy już wszystko z siebie wyrzucił, potwierdził operację otwarcia cieśniny:

Zaczynamy właśnie oczyszczać Cieśninę Ormuz – jako przysługę dla krajów na całym świecie, w tym Chin, Japonii, Korei Południowej, Francji, Niemiec i wielu innych.

Niesamowite, ale brakuje im odwagi i woli, żeby wykonać tę pracę samemu.

Jednakże bardzo interesującym faktem jest, że puste tankowce z wielu krajów zmierzają w stronę Stanów Zjednoczonych, aby zostać załadowane ropą.

Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump

Ale jeszcze nie skończył. Kilka minut później opowiedział krótszą, bardziej zwięzłą wersję tej samej historii:

Media podające fałszywe informacje są SZALONE albo po prostu SKORUMPOWANE!

Stany Zjednoczone całkowicie zniszczyły irańską armię, w tym całą marynarkę wojenną i siły powietrzne, a także wszystkie inne siły zbrojne. Irańskie kierownictwo jest NIEŻYWE!

Cieśnina Ormuz wkrótce zostanie ponownie otwarta, a puste statki popłyną do Stanów Zjednoczonych, aby zostać „w pełni załadowane”.

Ale jeśli wierzyć fake newsom, przegrywamy!

Podczas rozmów Iran wyraźnie poinformował pakistańskiego mediatora, że ​​jeśli statek będzie kontynuował podróż, zostanie zaatakowany w ciągu 30 minut, co zagrozi negocjacjom między Iranem a USA.

Nie odnotowano jednak żadnych incydentów podczas przepływu statków przez cieśninę, a całą akcję opisano jako misję mającą na celu ochronę wolności żeglugi .

(Udany) moment podjęcia tej akcji – tuż na początku rozmów w Islamabadzie – jest bez wątpienia pokazem siły w obliczu delikatnych negocjacji.

Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepływa przez Cieśninę Ormuz: Axios

W momencie rozpoczęcia pośrednich rozmów w Islamabadzie Barak Ravid z Axios informuje o szokującym i zaskakującym rozwoju wydarzeń, który jednak nie został jeszcze potwierdzony:

Tłumaczenie „X” : Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepłynęło w sobotę przez Cieśninę Ormuz, poinformował amerykański urzędnik. Działanie to nie było skoordynowane z Iranem. To pierwszy taki przypadek od początku wojny.

Jeśli to prawda, czy jesteśmy świadkami nagłego, jeszcze większego nacisku Trumpa, zanim jeszcze negocjacje się rozpoczęły? Wygląda na to, że Irańczycy zauważyli przepływ kilku amerykańskich okrętów wojennych. Albo powstrzymali się od ataku w interesie pokoju, albo rzeczywiście zrobili to „potajemnie”, a irańskie możliwości są tak osłabione, że mogli „to przegapić”. A może to próba skomplikowania negocjacji? Sabotaż? W końcu Ravid od dawna jest oskarżany o realizację izraelskich celów w swoich reportażach.

Rozmowy rozpoczną się pośrednio, przy mediacji Pakistanu.

W sobotę po południu (czasu lokalnego) w Islamabadzie rozpoczęły się rozmowy na najwyższym szczeblu między USA a Iranem od rewolucji islamskiej w 1979 roku. Wiceprezydent J.D. Vance spotkał się z Shehbazem Sharifem na krótko przed negocjacjami, a Sharif i inni pakistańscy przywódcy przyjęli również wysokich rangą urzędników irańskich. Delegacji irańskiej przewodniczą przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi . Rozmowy między obiema stronami rozpoczęły się pośrednio .

Pakistan jasno dał do zrozumienia, że ​​dąży do ułatwienia bezpośrednich negocjacji między USA a Iranem, aby całkowicie zakończyć sześciotygodniową wojnę na Bliskim Wschodzie. Sharif pochwalił zaangażowanie obu stron w konstruktywny dialog i „wyraził nadzieję, że rozmowy te staną się trampoliną do trwałego pokoju w regionie” – poinformowało jego biuro w komunikacie prasowym.

„Oprócz Vance’a, w spotkaniu dwustronnym uczestniczyli również specjalny wysłannik Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner” – donosi CNN. „Według komunikatu prasowego biura premiera Pakistanu, Sharifowi towarzyszyli wicepremier i minister spraw zagranicznych senator Mohammad Ishaq Dar oraz minister spraw wewnętrznych senator Syed Mohsin Raza Naqvi. Spotkanie nie zostało upublicznione”.

CNN podaje również interesujący szczegół dotyczący liczby przedstawicieli Iranu, którzy udali się na spotkanie: „Irańska delegacja w Islamabadzie składa się z 71 osób, w tym negocjatorów, ekspertów, przedstawicieli mediów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, jak podaje Tasnim”. Według najnowszych informacji:

Teheran postawił podobno dwa główne warunki. Kwestia zamrożenia funduszy została już zaakceptowana przez Waszyngton. Chociaż nie doszło do nalotów na Bejrut, ataki w południowym Libanie trwają i są obecnie przedmiotem negocjacji.

Poniżej: Ghalibaf (przewodniczący parlamentu) – Araghchi (minister spraw zagranicznych) – Ahmadian (sekretarz Rady Obrony) – Hemmati (prezes Banku Centralnego)

Walki w Libanie trwają, lecz kontakty dyplomatyczne są rzadkie.

Walki w Libanie nie ustały jeszcze całkowicie, co budzi obawy, że rozmowy w Pakistanie mogą się załamać po tym, jak Teheran zagroził wycofaniem się na początku tego tygodnia, jeśli Izrael będzie kontynuował ataki. W sobotę libańskie Ministerstwo Zdrowia podniosło liczbę ofiar śmiertelnych niespodziewanych izraelskich ataków w środę do 357, sugerując, że liczba ta może wzrosnąć, ponieważ akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwa już kilka dni.

Pojawiła się jednak rzadka iskierka nadziei w kwestii kontaktów dyplomatycznych: według międzynarodowych doniesień ambasadorowie Libanu i Izraela w Stanach Zjednoczonych przeprowadzili rozmowę telefoniczną – był to pierwszy bezpośredni kontakt między tymi dwoma krajami – przed rozmowami o zawieszeniu broni, które miały się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Tymczasem Iran potwierdził, że koordynuje działania z Libanem, aby zapewnić przestrzeganie zobowiązań zawieszenia broni na wszystkich frontach, powiedział rzecznik MSZ w państwowej telewizji z Islamabadu, gdzie wysocy rangą urzędnicy amerykańscy i irańscy prowadzą rozmowy w celu zakończenia sześciotygodniowej wojny. Jednocześnie libańscy urzędnicy bliscy Hezbollahu poinformowali agencję Reuters, że grupa popiera dialog w Pakistanie i uważa go za właściwą drogę naprzód, odrzucając jednocześnie odrębną rundę rozmów zaplanowaną na przyszły tydzień w Waszyngtonie .

Tłumaczenie „X” : Powiedziałem @nytimes, że liczebność i skład irańskiej delegacji wskazują, „że nie przybyli, aby blokować postęp”, lecz są tam z pełnym upoważnieniem i powagą, aby osiągnąć porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Tak liczna delegacja ekspertów zostałaby wysłana tylko wtedy, gdyby negocjacje znajdowały się w końcowej fazie porozumienia, a nie po to, aby ostrożnie przetestować grunt. Teheran i Waszyngton mogły poczynić większe postępy w rozmowach, niż jest to publicznie znane, podczas nieoficjalnych mediacji Pakistanu w ostatnich tygodniach.

Izraelskie naloty trwają sporadycznie: „Libańska agencja informacyjna NNA donosi, że izraelski nalot na miasto Kfar Sir w dystrykcie Nabatieh zabił cztery osoby, w tym ratownika medycznego, i ranił cztery inne” – napisała w sobotę Al Jazeera. „W kolejnym izraelskim ataku na miasto Zefta, również w dystrykcie Nabatieh, zginęły trzy osoby, w tym członek libańskiej obrony cywilnej, a dwie zostały ranne”. Doszło do trzeciego ataku na Toul i Nabatieh, w którym zginęły trzy osoby, a kilka innych zostało rannych.

Trump: „Nie potrzeba żadnego planu awaryjnego”, ponieważ irańska armia została „pokonana”

„Nie potrzeba planu awaryjnego” – powiedział Trump reporterom w piątek, pytany o możliwe dalsze kroki, jeśli rozmowy z Pakistanem zakończą się fiaskiem, jak donosił The Hill , opuszczając Waszyngton i udając się na Florydę. „Wojsko zostało pokonane”.

„Ich wojsko zniknęło. Praktycznie wszystko zamknęliśmy” – dodał Trump. Te słowa sugerują, że postrzega proces pokojowy z Pakistanem jako realną opcję. Jednak, jak donosiliśmy my i inni, Pentagon obecnie zwiększa obecność wojsk w regionie. Wywołało to spekulacje, że poważny atak USA może być nieuchronny, a szczyt w Islamabadzie służy jako przykrywka dla trwających przygotowań wojskowych.

Tłumaczenie „X” : NOWE: Amerykańscy urzędnicy poinformowali WSJ, że samoloty niedawno dotarły na Bliski Wschód, a w najbliższych dniach może tam przybyć od 1500 do 2000 żołnierzy z elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej Armii USA, wraz z tysiącami marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej. Grupa uderzeniowa lotniskowca USS George H.W. Bush i 11. Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej wciąż są w drodze do tego regionu i prawdopodobnie dotarcie tam zajmie ponad tydzień.

A jednak rzeczywistość jest taka, że ​​Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, przez którą przepływa jedynie niewielki strumień „sprawdzonych i zatwierdzonych” statków, rzekomo płacących Teheranowi wysokie opłaty tranzytowe – przed czym ostrzegał Trump. Iran domaga się zniesienia sankcji wobec Pakistanu. Gdyby Stany Zjednoczone się do tego zastosowały, Iran znalazłby się w lepszej sytuacji niż na początku wojny, co byłoby równoznaczne ze zwycięstwem odniesionym w konflikcie.

***

Źródło: USA rozpoczynają rozminowywanie cieśniny jako „przysługę” dla RoW, ponieważ Ormuz pozostaje kluczowym punktem spornym w rozmowach

„Fiasko misji Sisco”. Powtórka.

[Żartobliwy tytuł – bo tak to brzmiało z pół wieku temu. md]

Fiasko rozmów z Iranem. Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił Islamabad

12.04.2026 nczas/fiasko-rozmow-z-iranem-wiceprezydent-usa-j-d-vance-opuscil-islamabad/

Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił w niedzielę Islamabad po fiasku rozmów z Iranem na temat pokoju na Bliskim Wschodzie – poinformowała agencja AFP.

Wcześniej na konferencji prasowej Vance mówił, że „wraca do Stanów Zjednoczonych bez osiągnięcia porozumienia” po 21 godzinach rozmów z Iranem, w których pośredniczył Pakistan.

– Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych – powiedział Vance.

– Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków – dodał.

– Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje – mówił wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.

Irańska prasa potwierdziła, że w Islamabadzie nie osiągnięto porozumienia. Według agencji Tasnim nadmierne żądania strony amerykańskiej utrudniły wypracowanie ram ugody. Z kolei irańska Prees TV podała, że różne kwestie, w tym cieśnina Ormuz i sprawa irańskiego programu nuklearnego, były punktami spornymi w rozmowach USA z Iranem.

Tasnim powołała się na anonimowe źródło, które stwierdziło, że „dopóki USA nie zgodzą się na rozsądne porozumienie, sytuacja w cieśninie Ormuz nie zmieni się”. Źródło agencji podkreśliło, że „Iran nie spieszy się z negocjacjami”.

Irańska telewizja państwowa IRIB w komunikatorze Telegram napisała o „nierozsądnych żądaniach” USA. „Delegacja irańska prowadziła niestrudzone i intensywne negocjacje przez 21 godzin, broniąc interesów narodu irańskiego. Pomimo licznych inicjatyw z jej strony, nierozsądne żądania strony amerykańskiej uniemożliwiły postęp w negocjacjach. W związku z tym rozmowy zostały zakończone” – poinformowała IRIB.

Rozmowy pokojowe USA i Iranu w Islamabadzie rozpoczęły się w sobotę po południu. Władze Pakistanu były mediatorem w negocjacjach, które zaczęły się od osobnych spotkań premiera tego kraju Shehbaza Sharifa z delegacjami Iranu i USA.

Na czele irańskiej delegacji stał przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf, a w jej skład wchodzili także m.in. minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Z kolei amerykańską delegację tworzyli wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner.

W sobotę upłynęło sześć tygodni od chwili, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. Dwa dni później rozpoczęła się izraelska operacja zbrojna w południowym Libanie, która – jak deklaruje rząd premiera Benjamina Netanjahu – ma doprowadzić do rozbicia finansowanego przez Iran terrorystycznego ugrupowania Hezbollah.

Z wtorku na środę Iran i USA zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni, czego efektem było rozpoczęcie rozmów pokojowych.

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Tyler Durden

Streszczenie:

Iran jasno dał do zrozumienia, że ​​walki w Libanie muszą się zakończyć, w przeciwnym razie rozmowy w Pakistanie będą „bezsensowne” – podczas gdy jego delegacja przybędzie do „zablokowanego” Pakistanu. Coraz głośniej mówi się o trwających lotach transportowych Pentagonu na Bliski Wschód.

Trump grozi dalszymi działaniami militarnymi, jeśli Iran nie będzie „współpracował”, twierdząc, że Iran „nie ma żadnych kart” – mimo że rozmowy między Izraelem a Libanem zaplanowane są na przyszły tydzień w Waszyngtonie. Delegacja USA pod przewodnictwem Vance’a udaje się do Islamabadu. Jednocześnie przewodniczący parlamentu wysuwa nowe żądania wobec Libanu.

Lloyd’s: „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami w celu zabezpieczenia przejść, ale tylko na zasadzie indywidualnej oceny każdego przypadku”. W ciągu ostatnich 24 godzin przez przejście przepłynęło kilka tankowców, głównie powiązanych z Iranem i Chinami.

Po kilku dniach poszukiwań i akcji ratunkowych liczba ofiar śmiertelnych w Libanie, do której doszło w środę po izraelskich „niespodziewanych” atakach, wzrosła do ponad 300. Nadal trwają odosobnione ataki „Sił Obronnych” Izraela na południu i wschodzie kraju.

Czy ruch w Cieśninie Ormuz wróci do normy do końca kwietnia?
Tak 21% · Nie 80%

Delegacje obu stron przybywają do Islamabadu

Jak poinformowała w piątek irańska telewizja państwowa, delegacja wysoko postawionych irańskich urzędników przybyła do stolicy Pakistanu Islamabadu przed rozmowami na temat zawieszenia broni ze Stanami Zjednoczonymi.

============================

==================================================

Jak podała na swojej stronie internetowej państwowa stacja telewizyjna IRIB, delegacji będzie przewodniczył przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, a towarzyszyć jej będą minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi i inni przedstawiciele służb bezpieczeństwa i gospodarki.

Iran potwierdził swoje stanowisko, że rozmowy rozpoczną się wyłącznie wtedy, gdy Waszyngton zaakceptuje irańskie warunki wstępne.

Wiceprezydent Vance opuścił w piątek USA i udał się do Pakistanu, gdzie czeka go największe wyzwanie w karierze: wynegocjowanie porozumienia z Iranem w celu rozwiązania sporu nuklearnego i zakończenia wojny.

„To wielka sprawa dla JD. Idzie na Super Bowl” – powiedział przedstawiciel USA w rozmowie z Axios.

Vance będzie przewodniczył amerykańskiej delegacji w Pakistanie w sobotę. Towarzyszyć mu będą specjalny wysłannik Steve Witkoff i Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.

Będą próbować umocnić tymczasowe zawieszenie broni uzgodnione w tym tygodniu.

Przed wylotem Air Force Two do Islamabadu Vance oświadczył, że Trump nie weźmie udziału w rozmowach, ale przekazał swojemu zespołowi „dość jasne wytyczne”.

Powiedział: „Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, jeśli Irańczycy są gotowi negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Jeśli spróbują nas oszukać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty”.

Trump twierdzi, że Iran „nie ma kart”

…ale czy Biały Dom naprawdę w to wierzy? Zasugerował, że Irańczycy zginęliby, gdyby nie zgodzili się na negocjacje (mając na myśli wcześniejsze groźby zniszczenia całej „cywilizacji”).

============================================

Jeśli chodzi o kwestię siły negocjacyjnej, Fox News kilka dni temu donosiło:

Dr.Sam Youssef Ph.D.,M.Sc.,DPT. @drhossamsamy65

Fox News just admitted that Donald Trump’s ceasefire made clear that he accomplished none of his objectives in Iran.

=================================

Trump ostrzega, że ​​ataki na Iran będą kontynuowane, jeśli Teheran nie będzie współpracować.

Prezydent Trump potwierdził w wywiadzie dla „New York Post” , że przygotowuje armię amerykańską do przeprowadzenia dużej operacji przeciwko Iranowi, jeśli Teheran nie ustąpi, a rozmowy w Pakistanie zakończą się fiaskiem.

„Dowiemy się za około 24 godziny. Wkrótce się dowiemy” – powiedział Trump „Washington Post”, zapytany, czy uważa rozmowy za udane.

Jeszcze przed spotkaniem istniały silne rozbieżności w sprawie 10-punktowego planu, a teraz obie strony są reprezentowane w Islamabadzie. Kluczowym punktem spornym pozostaje to, czy Liban jest stroną dwutygodniowego porozumienia o zawieszeniu broni.

Co więcej, spekuluje się, że rozmowy mogą służyć jedynie jako „przykrywka” dla większej koncentracji sił militarnych Pentagonu w regionie. Jednocześnie siły irańskie prawdopodobnie również wykorzystają tę okazję do reorganizacji swoich pozycji.

Ghalibaf wzywa do zakończenia ataków w Libanie

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, uważany za jedną z kluczowych postaci politycznych w kraju, oświadczył, że żadne negocjacje nie odbędą się, dopóki nie zostaną spełnione następujące warunki:

  1. Zawieszenie broni w Libanie
  2. Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów: „Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów przed rozpoczęciem negocjacji”.

Ceny ropy naftowej zareagowały na te oświadczenia wzrostem.

Jednocześnie, pomimo rozmów o zawieszeniu broni, sporadyczne ataki Izraela na terytorium Libanu trwają. Negocjacje między Izraelem a Libanem mają się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Nie jest jasne, czy Teheran spełni swoje żądania, skoro jego delegacja dopiero co przybyła do Pakistanu. Co najmniej rozmowy mogłyby się rozpocząć w formie pośredniej, biorąc pod uwagę nową sytuację w Iranie.

Trump ostrzegał wcześniej, że Iran nie powinien pobierać opłat za przepływ przez Cieśninę Ormuz.

Najnowsze wydarzenia według źródeł:

Mimo komentarzy dotyczących Libanu, delegacja irańska weźmie udział w jutrzejszych negocjacjach.

Amerykańska i irańska delegacja techniczna przybyła do Pakistanu dziś rano.

MAŁO INFORMACJI O PRZYJEŹDZIE DELEGACJI IRAŃSKIEJ DO PAKISTANU

Czy te rozmowy stanowią jedynie przykrywkę dla rozbudowy sił zbrojnych?

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że Waszyngton potrzebował czasu na rozmieszczenie większych kontyngentów wojsk – w tym wojsk marynarki wojennej i powietrznodesantowych – prawdopodobnie w celu przeprowadzenia operacji ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wydaje się to prawdopodobne, gdyż stanowiska obu stron pozostają rozbieżne, co sprawia, że ​​szanse na ostateczne porozumienie są nikłe.

Dwutygodniowy okres można było więc wykorzystać także na przezbrojenie i reorganizację sił zbrojnych. Najwyraźniej USA nie były przygotowane na siłę i czas trwania irańskich kontrataków na amerykańskie bazy i sojuszników w Zatoce Perskiej.

Otwarte dane dotyczące lotów wojskowych między USA, Europą i Bliskim Wschodem wskazują na dalszą rozbudowę potencjału militarnego w okresie poprzedzającym rozmowy.

Trwające walki w Libanie

Kluczowym pytaniem pozostaje, czy Izrael i Liban rzeczywiście rozpoczną formalne negocjacje o zawieszeniu broni. Są one zaplanowane na przyszły tydzień w Departamencie Stanu USA w Waszyngtonie.

Masowe ataki Izraela na początku tego tygodnia zagroziły zawieszeniu broni z Iranem, zanim jeszcze oficjalnie weszło ono w życie.

Wysoko postawione źródła w irańskich służbach bezpieczeństwa stwierdziły, że jeśli Izrael ponownie zaatakuje Bejrut, negocjacje między USA i Iranem zostaną zerwane.

Izrael kontynuował ataki w piątek, podczas gdy Hezbollah kontynuował ostrzał rakietowy północnego Izraela.

W środę z Libanu wystrzelono około 70 rakiet po tym, jak w wyniku masowych ataków izraelskich zginęło ponad 300 osób, a ponad 1150 zostało rannych.

Możliwe są również walki lądowe na południu, podczas gdy IDF będzie kontynuował ataki powietrzne.

Według Al Jazeery izraelski nalot uderzył w miasto Al-Tayri w południowym Libanie, a kolejny w miasto Sahmar w zachodniej Dolinie Bekaa. Donoszono również o silnych atakach w Nabatieh.

Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassem oświadczył, że grupa „pozostanie niezłomna” i że „opór będzie kontynuowany do ostatniego tchnienia”.

Pochwalił obronę przed atakiem lądowym, stwierdzając: „Wróg był zaskoczony metodami oporu, elastycznością wojowników i ich zdolnościami obronnymi”. Jednocześnie podkreślił: „Nie wrócimy do poprzedniej sytuacji i apelujemy do odpowiedzialnych, aby nie czynili żadnych dobrowolnych ustępstw”, potępiając jednocześnie „krwawą zbrodnię” ze środy.

Delegacja irańska przybywa do Pakistanu

Podczas gdy USA i Iran przygotowują się do rozmów, sytuacja w Libanie pozostaje czynnikiem krytycznym, który może w każdej chwili ulec eskalacji.

Pakistańskie media podają, że irańska delegacja już przybyła, a rozmowy mają się rozpocząć w sobotę, równocześnie z przybyciem delegacji amerykańskiej pod przewodnictwem wiceprezydenta J.D. Vance’a oraz wysłanników Witkoffa i Kushnera.

Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia przybycia poszczególnych czołowych irańskich urzędników, ale oczekuje się, że minister spraw zagranicznych Araghchi pojawi się osobiście.

Jednocześnie pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o wewnętrznych napięciach w delegacji irańskiej:

Naczelny dowódca Strażników Rewolucji stara się ograniczyć wpływy Ghalibafa i Aragchiego w negocjacjach. Wiodący irańscy urzędnicy spierają się o skład i uprawnienia delegacji.

W Islamabadzie obowiązują surowe środki bezpieczeństwa podczas spotkania. Miasto zostało skutecznie odgrodzone, a władze ogłosiły dwudniowy dzień wolny od pracy.

Pakistański urzędnik powiedział dziennikowi „Guardian” : „Naszym priorytetem jest zapewnienie sprawnego przebiegu rozmów. Nie chcemy być postrzegani jako czynnik zakłócający. Naszą rolą jest mediacja”.

Prezydent Iranu Masud Pezeshkian jasno dał do zrozumienia, że ​​negocjacje nie mają sensu, dopóki trwają izraelskie ataki na Liban.

Dziennik „ Washington Post” informuje, że rząd USA chce również w ramach rozmów doprowadzić do uwolnienia Amerykanów przetrzymywanych w Iranie.

Status Cieśniny Ormuz

Trump stwierdził, że Iran „bardzo źle” wywiązuje się z obowiązku przepuszczania ropy przez Cieśninę Ormuz i ostrzegł przed opłatami za przepływ.

Pewien irański poseł stwierdził wcześniej, że niektóre statki będą musiały zapłacić nawet dwa miliony dolarów. Dane pokazują, że większość statków, które ostatnio przepływały przez cieśninę, miała powiązania z Iranem. Wiele innych nadal unika tego szlaku.

„Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić sobie przejazd, ale tylko na zasadzie indywidualnej” – powiedziała Bridget Diakun z Lloyd’s List Intelligence dziennikowi „The New York Times” .

„Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Agencja Reuters wskazuje, że według aktualnych danych śledzenia, większość statków, które w ciągu ostatnich 24 godzin przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, miała powiązania z Iranem. Jednak większość statków nadal unika przepływania przez ten szlak wodny, ponieważ jest on nadal zagrożony.

Trzy tankowce – supertankowiec do przewozu ropy naftowej o ładowności 2 milionów baryłek, tankowiec bunkrowy i mniejszy tankowiec – opuściły wody irańskie w ciągu ostatnich 24 godzin, zgodnie z oddzielnymi analizami danych z platform Kpler i Lloyd’s List Intelligence” – podaje Reuters . „ W ciągu ostatniej doby wypłynęły również cztery masowce – w tym jeden przewożący rudę żelaza z Iranu do Chin ”.

Wieczorem, podczas rozmów w Islamabadzie, Iran przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz. „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić bezpieczeństwo żeglugi – ale tylko w indywidualnych przypadkach” – powiedziała „The New York Times” Bridget Diakun, starsza analityczka ds. ryzyka i zgodności w Lloyd’s List Intelligence. „Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Źródło: Trump „przygotowuje” armię USA na wypadek niepowodzenia rozmów, ogłaszając, że Iran „nie ma kart”, gdy delegaci przybywają do Islamabadu

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts ma rację

Akurat Paul Craig Roberts opublikował tekst, z którym się całkowicie zgadzam. Potwierdza on także to, co już od dawna twierdzę na moim blogu: niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie i pokojowa koegzystencja zarówno z USA jak i z całym Zachodem. Celem Zachodu jest dominacja, wyzysk i całkowite podporządkowanie się reszty świata. Celem reszty świata jest pokojowa współpraca. Praktycznie nikt nie zwrócił uwagi na przemówienie, które amerykański minister spraw zagranicznych Marco Rubio wygłosił 14.02.2026 na konferencji „bezpieczeństwa” w Monachium. To niewiarygodne, że w 21 wieku można wygłosić tekst, który bardziej pasuje do przełomu 18 i 19 wieku, czyli do okresu największej zachodniej ekspansji kolonialnej! To najlepiej dowodzi tego, że od tego okresu sposób myślenia i cele Zachodu nie uległy zmianie.

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts

Doszedłem do wniosku, że nie ma na świecie żadnego, zaangażowanego w ważne wydarzenia rządu, który opierałby się na rzeczywistości. Zacznijmy od Izraela, Waszyngtonu, Iranu, Rosji i Chin.

Brak realizmu ze strony Izraela wynika z syjonistycznego planu Wielkiego Izraela – Izraela rozciągającego się od Nilu w Egipcie po Pakistan, obejmującego cały muzułmański Bliski Wschód. Plan ten jest siłą napędową obecnej wojny izraelsko-amerykańskiej przeciwko Iranowi, a Turcja, Liban i Arabia Saudyjska czekają na swoją kolej. Izrael z powodzeniem wykorzystał już Waszyngton do zniszczenia Libii, Iraku i Syrii jako sprawnie funkcjonujących państw arabskich. Bliski Wschód to rozległy obszar zamieszkały przez liczne narody.  Izrael jest niewielki, ma małą populację i nie ma możliwości zajęcia i kontrolowania tak dużego obszaru, jakim jest Bliski Wschód. 

Jednak program syjonistyczny jest nadrzędnym celem rządu izraelskiego. Nikt w Waszyngtonie, Europie, Rosji, Indiach, Chinach i na Bliskim Wschodzie nie rozumie, że dopóki Wielki Izrael jest programem syjonistycznym, pokój na Bliskim Wschodzie jest całkowicie niemożliwy.  Jednak żaden rząd, nawet Iran, nie jest na tyle osadzony w rzeczywistości, by dostrzec ten rażący fakt i zaproponować wynegocjowanie rezygnacji Izraela z Wielkiego Izraela. Zamiast tego negocjacje skupiają się na wynegocjowaniu rezygnacji Iranu z prawa do wzbogacania uranu i produkcji rakiet. Takie negocjacje w niczym nie powstrzymują izraelskiej agresji. Ułatwiają ją.

Brak realizmu ze strony Iranu przejawia się w przekonaniu – czego dowodem jest irański program 10 punktów – że pokój można osiągnąć bez uwzględnienia planów syjonistycznych.  Iran wierzy, że jeśli 10 punktów zostanie zaakceptowanych i wdrożonych, nastąpi pokój. Jednak 10 punktów Iranu nie zawiera żadnego odniesienia do syjonistycznego planu Wielkiego Izraela, wyrażonego przez amerykańskich syjonistycznych neokonserwatystów jako zniszczenie dla Izraela siedmiu krajów w ciągu pięciu lat. Najwyraźniej rząd irański nie rozumie, że pokój na Bliskim Wschodzie zależy od jednej i tylko jednej rzeczy – porzucenia przez Izrael syjonistycznego planu.

Państwa Zatoki Perskiej, Turcja i Arabia Saudyjska podzielają brak realizmu Iranu w kwestii Wielkiego Izraela. Bliski Wschód nigdy nie zjednoczył się przeciwko izraelskiemu zagrożeniu i godził się na to, by być pokonywanym jeden po drugim. Głupie państwa Zatoki Perskiej zawarły nawet sojusz z Izraelem i Ameryką przeciwko swoim muzułmańskim braciom.

Brak realizmu Putina polega na tym, że nie potrafi on zrozumieć, iż „główną przyczyną konfliktu” nie jest brak porozumienia o wzajemnym bezpieczeństwie z Zachodem, lecz hegemoniczne dążenia Waszyngtonu. Tak jak Izrael dąży do hegemonii na Bliskim Wschodzie, tak Waszyngton dąży do hegemonii nad całym światem. Plany Waszyngtonu nie są bardziej realistyczne niż plany Izraela, jednak doktryna Wolfowitza pozostaje decydującym czynnikiem w amerykańskiej polityce zagranicznej. Putin nie rozumie, że kiedy negocjuje z Waszyngtonem, negocjuje z amerykańską hegemonią. Trump nie wyrzekł się amerykańskiej hegemonii. Niedawno rozszerzył amerykańską hegemonię na Iran, Cieśninę Ormuz, Wenezuelę, Grenlandię i Kubę. Egzekwuje amerykańską hegemonię nad Rosją za pomocą sankcji, a nad Chinami za pomocą gróźb sankcji, ceł i konfliktu z Tajwanem.

Chiński brak realizmu polega na przekonaniu Xi, że dzięki polityce nieangażowania się Chiny mogą przetrwać dłużej niż ich przeciwnicy.  Xi posunął się nawet do tego, że usunął z chińskiej armii wszystkich oficerów, którzy byliby gotowi walczyć za Chiny, i zastąpił ich politykami, którzy będą kierować się złudzeniami Xi, a nie realiami wojskowymi. To sprawiło, że Chiny stały się bezużytecznym sojusznikiem dla Rosji i Iranu. Niepowodzenie tych trzech krajów w zawarciu wzajemnego traktatu o bezpieczeństwie sprawiło, że każdy z nich znalazł się w izolacji, a tym samym stał się łatwiejszym celem dla amerykańskiej hegemonii. Spośród tych trzech krajów tylko Iran jest gotowy do walki.

Błędem Waszyngtonu jest to, że zaniedbanie suwerenności Stanów Zjednoczonych pozwoliło Izraelowi wciągnąć Amerykę w wojnę na Bliskim Wschodzie w pierwszej ćwierci XXI wieku, co kosztowało biliony dolarów i życie wielu Amerykanów. Wpływy izraelskie w USA są dominujące w finansach, mediach, na uniwersytetach i w branży rozrywkowej, gdzie Amerykanie przyswajają syjonistyczny światopogląd.  Wielu Amerykanów, o czym świadczą „chrześcijańscy syjoniści”, konserwatyści z hasłem „nie możesz być Amerykaninem, jeśli nie kochasz Izraela” oraz uległość Kongresu USA wobec każdego żądania Izraela, jest bardziej Izraelczykami niż Amerykanami.

Iran nie rozumie, że nie toczy wojny z Ameryką. Ameryka jest jedynie marionetką Izraela. Iran toczy wojnę z Wielkim Izraelem. W związku z tym 10-punktowy program Iranu jest bezwartościowy, ponieważ nie odnosi się do syjonistycznych planów. Te 10 punktów przysłużyło się Trumpowi, a nie Iranowi. Dało Trumpowi możliwość wycofania się, zanim musiałby złamać swoją obietnicę zniszczenia irańskiej cywilizacji. 

Iran świętuje „historyczne zwycięstwo, ponieważ Trump zaakceptował 10-punktowy plan”.  Ale Trump nie zaakceptował irańskiego planu.  Powiedział, że zaakceptował go jako podstawę do negocjacji, to samo, co wielokrotnie powtarzał Rosjanom. W perspektywie krótkoterminowej zwycięstwo należy do Trumpa, a nie do Iranu.  Iran przyrzekł, że nie zaakceptuje zawieszenia broni, ale jednak to zrobił.

W rzeczywistości nie ma żadnego zawieszenia broni. Izrael natychmiast zbombardował cywilne dzielnice mieszkalne w chrześcijańskim mieście w Libanie, zabijając i raniąc około 2000 cywilów. Iran natychmiast ogłosił, że cieśnina została ponownie zamknięta.

Najwyraźniej Netanjahu dąży do zniszczenia Iranu, a nie do pokoju. Trump będzie musiał zmierzyć się z Netanjahu, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. Iran twierdzi, że zawieszenie broni obejmuje Liban. Izrael i wiceprezydent USA Vance twierdzą, że tak nie jest. Niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, Vance dał Netanjahu zielone światło do kontynuowania ataku na Liban. Jeśli Iran dostosuje swoje 10 punktów do interpretacji Vance’a i Netanjahu, wejdzie w negocjacje, rezygnując już z jednego ze swoich 10 punktów. Skoro nie ma zawieszenia broni, czy mogą być negocjacje? Jeśli nie, to gdzie jest wyjście dla Trumpa?

Lekceważenie, jakim Netanjahu obdarzył prezydenta Stanów Zjednoczonych, wskazuje, że jest on przekonany, iż – jak twierdzą izraelscy premierzy – „Izrael kontroluje Amerykę”. Jeśli Trump nie złamie izraelskiej kontroli nad Ameryką, najprawdopodobniej uwikłamy się w wojnę z Iranem.