Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie? [Groźne perspektywy, czy fantazje?]

[z dużym wahaniem umieszczam ten artykuł; ale takie perspektywy też trzeba wziąć pod uwagę MD]

Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie?

Ta strona internetowa opiera się na wsparciu czytelników

Czy Trump podjął złą decyzję o wojnie?

Paul Craig Roberts

Propaganda, którą Amerykanie słyszą o tym, jak mocno Waszyngton i Izrael uderzają w Iran, wydaje się nie być poparta dowodami. Wygląda na to, że Marynarka Wojenna USA, którą Trump miał użyć do eskortowania tankowców przez Cieśninę Ormuz, musiała zostać przeniesiona poza zasięg irańskich rakiet. Wygląda na to, że amerykańskie bazy w naftowych państwach-miastach już nie funkcjonują, a Stany Zjednoczone będą operować z odległych Włoch. Co więcej, retoryka Trumpa nie wspiera propagandy wojennej. Mówi teraz o wojnie w kategoriach miesięcy zamiast kilku dni, ale Stany Zjednoczone i Izrael, głupio spodziewając się szybkiego upadku Iranu, nie zgromadziły wystarczającej liczby rakiet na wojnę trwającą miesiące. Dlatego Trump zaczął wspominać o „wojskach lądowych”, których wcześniej, jak twierdził, nie było w planach. Biorąc pod uwagę ogromne rozmiary Iranu – Iran jest większy niż Francja, Niemcy, Hiszpania i Wielka Brytania razem wzięte – Stany Zjednoczone nie mają wystarczającej liczby żołnierzy i wątpliwe jest, aby Izrael zaryzykował swoją obecność. Izraelczycy sprytnie wykorzystali zachodnie wojska przeciwko Irakowi i Libii oraz siły arabskie do obalenia Syrii.

Nawet nieliczni komentatorzy, z których wielu to doświadczeni wojskowi, mówią o Rosji, Chinach czy Indiach jako mediatorach konfliktu i o tym, jak doprowadzić go do końca za pomocą mediacji. Najwyraźniej nigdy nie zastanawiali się nad tym, jak można mediatować konflikt, gdy jedna strona, izraelsko-amerykańska, zamierza zniszczyć drugą. W jaki sposób Iran zamierza mediować w tej sprawie? Dla Iranu jest to konflikt egzystencjalny. Przetrwanie Iranu jako suwerennego państwa zależy wyłącznie od zwycięstwa Iranu. Rząd irański, który poddałby się mediacji, poddałby się unicestwieniu Iranu jako państwa. Byłby to rząd zdrajców.

Nigdy nie rozumiałem, jak rząd irański mógł być tak kompletnie źle poinformowany, by sądzić, że chodzi o to, czy Iran wzbogacał uran do produkcji broni jądrowej. Kwestia nuklearna nigdy nie była niczym więcej niż pretekstem do zniszczenia Iranu. Prawdziwym problemem zawsze było usunięcie Iranu z drogi Wielkiego Izraela. Poprzednim pretekstem była „wojna z terroryzmem”, którą syjonistyczni Bush i Obama wykorzystali do zniszczenia Iraku i Libii, a która została wykorzystana do zniszczenia Syrii. Syjoniści jasno dali do zrozumienia, że ​​ich celem jest Wielki Izrael. Sam Netanjahu i kilku izraelskich ministrów pokazywało w telewizji mapy Wielkiego Izraela, terytorium obejmującego muzułmański Bliski Wschód. To nowe określenie amerykańskiej wojny o Wielki Izrael w XXI wieku zostało zapoczątkowane przez syjonistyczny reżim Donalda Trumpa. Jak to możliwe, że rząd irański uważał, że Waszyngton jest w jakikolwiek sposób zainteresowany negocjowaniem umowy o broni niejądrowej z Iranem? Tak jak Rosja i Chiny zdają się nie rozumieć doktryny Wolfowitza, tak Iran zdaje się nie rozumieć planu Wielkiego Izraela. Nie ma żadnej możliwości, aby jakikolwiek rząd irański wynegocjował wyjście z Wielkiego Izraela. Ale spójrzmy, jak Iran ponownie oddaje zwycięską kartę i wraca do negocjacji.

Według posiadanych przeze mnie informacji, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA ostrzegł prezydenta Trumpa, aby nie inicjował wojny, jeśli nie zgromadzono wystarczających zapasów broni. Jednak Trump, przekonany przez kogoś, być może Netanjahu, że wystarczy kilka pocisków i bomb, a upadek irańskiego rządu umożliwi narzucenie władzy marionetkowego władcy, takiego jak syn byłego amerykańskiego marionetkowego władcy Iranu.

Jak wiedzą moi wierni czytelnicy, zawsze obawiałem się, że syjonistyczni neokonserwatyści sprzymierzeni z Izraelem, którzy kontrolują amerykańską politykę zagraniczną od czasów George’a W. Busha, zbyt mocno naciskają na Rosję, Chiny i Iran. Plan syjonistycznych amerykańskich neokonserwatystów, zakładający amerykańską hegemonię światową i izraelską hegemonię na Bliskim Wschodzie, prowadzi do nuklearnego Armagedonu.

Moim zdaniem Rosja, Chiny i Iran są źle rządzone przez przywódców, którzy przedkładają nadzieje nad rzeczywistość i dlatego nie rozumieją, że są celem amerykańskiej i izraelskiej hegemonii. To prawie tak, jakby nigdy nie czytali doktryny Wolfowitza ani nie mieli pojęcia o syjonistycznej doktrynie Wielkiego Izraela.

Staram się zachować optymizm. Ale Rosja i Chiny, które mają powstrzymywać amerykańską neokonserwatywną agresję, całkowicie zawiodły w swoich obowiązkach. W rezultacie Putin prowadzi wojnę na Ukrainie, której nie chce wygrać. Chiny udają, że mogą uniknąć wojny, mimo że ich import ropy naftowej został zmniejszony o 50% przez wojnę, której Chiny mogłyby zapobiec. Rząd Iranu, próbując uniknąć wojny, która dla każdego inteligentnego człowieka była oczywista, po raz drugi poddał się amerykańskim „negocjacjom” i znów został oszukany i zaatakowany z zaskoczenia. Wygląda na to, że Rosją, Chinami i Iranem nie kierują ludzie kompetentni i mający kontakt z rzeczywistością. Czy zanim Rosja i Chiny ockną się i ockną, ich jedyną opcją będzie broń jądrowa?

Glenn Greenwald wskazuje na hipokryzję prezydenta Donalda Trumpa i jego zwolenników z kampanii Make Israel Great Again, którzy twierdzą, że zmiana reżimu za pomocą bomb i pocisków nie jest wojną.   Prawdziwe pytanie brzmi jednak, czyj reżim zostanie zmieniony?   Iranu czy Trumpa? greenwald/trump-iran-war-is-an-open-ended-regime

Twierdzenie Trumpa, że ​​Iran to „domek z kart”, który się zawali, już okazało się błędne. Jeśli irańskie rakiety przetrwają Trumpa i Izrael, amerykańskie bazy i szatański Izrael zostaną zmiażdżone, chyba że Iran będzie miał niekompetentny rząd, który nie rozumie, że walczy o przetrwanie Iranu i głupio zgodzi się na zawieszenie broni. Dopływ ropy zostanie wstrzymany, a winą obarczony zostanie Trump. Inflacja w Ameryce wzrośnie, zatrudnienie spadnie, spadki na giełdzie wyczerpią majątek, a jeśli Trump nie będzie w stanie przekupić jakiegoś głupiego kraju, by najechał Iran (choć nie zrobiłoby to żadnej różnicy), jedyną alternatywą dla utraty twarzy jest atak atomowy na Iran lub nakazanie Izraelowi dokonania tego za zgodą prezydenta Trumpa.

Jeśli Trump będzie musiał ratować się bronią atomową, kiedy obiecano nam trzydniowy okres bez wojny, Trump i Stany Zjednoczone będą skończeni. Trump będzie skończony również, jeśli przegra wojnę z wyboru, którą głupio rozpoczął w roku wyborów parlamentarnych.

Oczywiście, nie powinniśmy tak mówić, ale fakty są faktami.

Tymczasem reżim Trumpa nadal utwierdza swoją władzę nad resztą świata. Trump jest jeszcze bardziej bezczelny w swoim twierdzeniu o hegemonii Waszyngtonu niż syjonistyczni neokonserwatyści, którzy kontrolowali amerykańską politykę zagraniczną w imieniu Izraela w XXI wieku. Zastępca sekretarza stanu oświadczył, że Waszyngton nie pozwoli Indiom stać się silnym rywalem Ameryki, takim jak Chiny. Tyle w kwestii suwerenności narodowej Indii. https://www.rt.com/india/633990-us-wont-allow-india-to/  

Trump oświadcza, że ​​„musi brać udział w wyborze następnego przywódcy Iranu”.   Według Trumpa, buduje on demokrację w Iranie, ale ludzie nie mogą sami wybrać swojego przywódcy.

Trump oświadcza, że ​​zmiana reżimu na Kubie „to tylko kwestia czasu”. Najpierw Trump zmieni reżim w Iranie, a potem zmieni reżim na Kubie.

Innymi słowy, „Prezydent Pokoju” stał się „Prezydentem Wojny”.

Traci zwolenników Trumpa.   Baza Trumpa jest podzielona. Trump stracił Marjorie Taylor Green i Thomasa Masseya, swoich najskuteczniejszych zwolenników w Kongresie. Trump stracił Tuckera Carlsona, swojego najskuteczniejszego zwolennika w mediach. 

Jeśli okaże się, że Trump pozwolił szatańskiemu premierowi Izraela sprowokować go do rozpoczęcia wojny, którą   przegra w roku wyborów parlamentarnych, nie będzie nikogo, kto obroniłby Trumpa przed impeachmentem.

Powiedz mi, czy to świadczy o inteligencji prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Wojna, którą Trump rozpoczął w imieniu Izraela, niesie ze sobą wiele zagrożeń. Jednym z nich jest to, że aby uniknąć porażki, Trump lub Izrael mogą użyć broni jądrowej.

Pamiętajmy, że Stany Zjednoczone nie były w stanie pokonać Korei Północnej i Chin w wojnie koreańskiej. Stany Zjednoczone przegrały wojnę w Wietnamie. Stany Zjednoczone w Afganistanie nie były w stanie pokonać kilku tysięcy słabo uzbrojonych talibów. Prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone pokonają kraj tak duży i pozornie spójny, jak Iran, jest niewielkie.

W każdym kraju jest pełno zdrajców, w tym w Iranie, gdzie „postępowcy” są przekupieni i opłacani przez Waszyngton i Izrael. Możliwe, że tym „postępowcom” uda się zdradzić naród irański. Jeśli im się to uda, a Iran upadnie, wzrost ego Trumpa sprawi, że kolejne cele staną się Rosja i Chiny.

Zarówno Putin, jak i Xi wystawili swoje kraje na próbę obalenia ich przez Trumpa. Każdy z nich mógłby z łatwością, niewielkim kosztem, zapobiec izraelsko-amerykańskiemu atakowi na Iran.  

To było takie proste. Rosja, Chiny i Iran musiały tylko ogłosić porozumienie o wzajemnym bezpieczeństwie. Atak na jedno państwo to atak na wszystkie. Nawet egoiści tacy jak Trump i Netanjahu wiedzą, że nie mogą jednocześnie toczyć wojny z Rosją, Chinami i Iranem. 

Ale Iran po raz drugi zaufał negocjacjom z Waszyngtonem, które ponownie zostały wykorzystane do podstępnego ataku na Iran.   Putin wierzy, że jego „specjalne stosunki z Donaldem Trumpem” zapewnią Rosji wzajemny pakt bezpieczeństwa, który zakończy konflikt na Ukrainie. Chińskie władze najwyraźniej nie potrafią myśleć dalej niż umowy handlowe. Dlatego jeśli ten obraz przywódców Rosji i Chin jest prawdziwy, a Trump odniesie zwycięstwo nad Iranem, Trump prawdopodobnie rozpocznie większe wojny.

Przez ćwierć wieku, a właściwie dłużej, obserwowałem, jak głupi Arabowie, zajęci walką i wzajemnym wyprzedaniem, są masakrowani przez syjonistyczne siły amerykańskie, sformowane przeciwko nim przez Izrael. Przez ćwierć wieku obserwowałem, jak Rosja, Chiny i Iran nie dostrzegają śmiertelnego zagrożenia dla ich narodowego bytu, jakie stwarza Waszyngton i jego marionetkowe państwa NATO. Rosyjscy komentatorzy, tak postępowi w swoim myśleniu, łudzą się, że Rosja w jakiś sposób doprowadziła do rozłamu między Ameryką a Europą. Co za nonsens.

Poza Aleksandrem Duganem, niezwykle trudno jest znaleźć w Rosji inteligentny komentarz na temat wyzwań, przed którymi stoi kraj.

Chiny zdają się być zagubione w przekonaniu, że Chiny zwyciężają, nic nie robiąc i czekając na agresora.   To działa tylko wtedy, gdy agresor współpracuje.

Być może Donald Trump, sprawdzony i niezawodny agent Izraela w czasie wojny, zostanie usunięty z urzędu po wyborach uzupełniających. Jeśli tak się stanie, perspektywa wojny nuklearnej w okresie przejściowym zmniejszy się.   Jeśli nie, a Iran utrzyma władzę, Stany Zjednoczone po raz drugi w historii prawdopodobnie uciekną się do użycia broni jądrowej. Myślę, że to by wykończyło Amerykę.

Kto zakończy wojnę w Zatoce Perskiej?

Kto zakończy wojnę w Zatoce Perskiej?

10. marca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/kto-zakonczy-wojne-w-zatoce-perskiej

Myślę, że wojna jest już praktycznie skończona. Nie mają marynarki wojennej, łączności, sił powietrznych” – powiedział Trump telefonicznie w rozmowie z CBS News, powtarzając oceny zniszczeń poniesionych w bitwie, które przedstawił w poprzednich dniach. Źródło.

Marynarka wojenna i lotnictwo Iranu nie odegrały w tej wojnie żadnej znaczącej roli. Nawet gdyby USA zakończyły swoje zbrodnicze ataki na Iran, nikt nie zabroni Iranowi wysyłać kolejne rakiety na bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych w rejonie Zatoki Perskiej i do Izraela.

„Bo do tanga trzeba dwojga”. Jednostronna decyzja agresora nie zakończy tej rozpętanej przez koalicję Epsteina wojny.

Przebili gniazdo os młotkiem i teraz stoją tam, krwawią i zastanawiają się, dlaczego osy nie umierają, jak planowano. Cytat z kolejnej relacji tkp.at na temat wydarzeń dotyczących przebiegu tej wojny: Dzień 11. izraelsko-amerykańskiej wojny agresywnej przeciwko Iranowi. Źródło.

Kiedy sześć lat temu w czasie, gdy Trump wysłał w kierunku Bagdadu rakietę, która zabiła irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, jeździłem samochodem po ulicach Tel Awiwu i nie przyszło mi nawet do głowy, że te ulice mogą w przyszłości tak wyglądać:

Aktualne zdjęcie jednej z ulic Tel Awiwu.

Bombardowanie Izraela jest najważniejszą bronią przeciwko terroryzmowi tego państwa. Blisko 80 lat ten zaborczy karzeł syjonizmu narzuca swoją wolę wszystkim sąsiadom, aż doszło do wielkiej wpadki: zaatakowali państwo, które potrafi się odwzajemnić.

Wystarczyło kilka dni, by Tel Awiw wyglądem przypominał krajobraz Strefy Gazy.

Przyzwyczajeni do walki z „terroryzmem” i poskramianiem gojów syjoniści nie odbierają spadających rakiet na ich miasta jako karę. To jest ich droga do panowania nad światem podludzi, których nazywają gojami.

Minister Ben-Gvir – zwolennik wielkiego Izraela uciskającego wszystkie pobliskie nacje, uskarża się, że żadna organizacja charytatywna nie stanie w obronie krzywdzonych Żydów.

Ben_Gvir:
„Gdzie są organizacje zajmujące się prawami człowieka w obliczu tego, co dzieje się w Izraelu?
Te organizacje straciły swoją neutralność”.

Kiedy budowano kanał Sueski, podobną logikę prezentował Kali w książce Sienkiewicza: Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, to jest zły uczynek. Dobry — to jak Kali zabrać komu krowy.

Niektórzy z nich tańczyli tydzień temu. Dzisiaj kryją się na stacjach metra przed irańskimi rakietami.
Źródło:
Telegram 09.03.2026 r. 18:38.

Trump przerażony grożącym upadkiem giełdy próbuje swojej wypróbowanej taktyki wycofania się, jak to było w po ogłoszeniu wielkiego dnia wojny celnej w kwietniu. Tym razem może to na chwilę złagodzić spadki indeksów na giełdzie. Kiedy dotrze do inwestorów, że nie ma on żadnej kontroli nad wojną, którą rozpętali pro-syjonistyczni globaliści, wtedy nikt nie będzie już reagował na słowa „wybawiciela” Izraela..

Henry Kissinger kiedyś powiedział: „Bycie wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale bycie jej przyjacielem jest fatalne” (ang. It may be dangerous to be America’s enemy, but to be America’s friend is fatal).

Osobisty udział Trumpa w wyborze nowego przywódcy Iranu. Zapewne mówili po persku – stąd taki wybór.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Kiedy Zachód negocjuje, to tylko odwracanie uwagi

Thomas Röper anti-spiegel.ru/wenn-der-westen-verhandelt-ist-das-nur-ein-ablenkungsmanoever

Nigdy nie ufaj Zachodowi!

Kiedy Zachód negocjuje, to tylko odwracanie uwagi.

Wojna w Iranie po raz kolejny pokazała, jak niebezpieczne są negocjacje z Zachodem. Zachód po prostu używa negocjacji, aby uśpić czujność przeciwnika i wprowadzić go w fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a następnie go oszukać, a nawet zaatakować.

Anti-Spiegel  9 marca 2026

Wojna iracko-irańska z zeszłego lata i obecna mają wspólny mianownik, o którym niemieckie media nie informują. W obu przypadkach trwały negocjacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i w obu przypadkach negocjacje postępowały, choć powoli. W obu przypadkach, zaledwie kilka dni po rzekomo udanych spotkaniach, Stany Zjednoczone niespodziewanie rozpoczęły bombardowanie Iranu.

Nic więc dziwnego, że po tym doświadczeniu Iran stracił zainteresowanie negocjacjami ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami zachodnimi, które przynajmniej werbalnie popierają amerykańskie ataki.

Ktokolwiek myśli, że jest to specyfika Donalda Trumpa i w żadnym wypadku nie jest typowe dla polityki Zachodu, jest w błędzie, ponieważ historia jest pełna podobnych przykładów. Rosyjska telewizja wskazała na niektóre z nich w swoim cotygodniowym przeglądzie wiadomości w niedzielny wieczór, a ja przetłumaczyłem rosyjski reportaż.

========================================

Stany Zjednoczone chcą wybierać światowych przywódców według własnego gustu.

W zeszłym tygodniu wskazaliśmy, że Izrael zaatakował Iran jako pierwszy. Było to w sobotę, 28 lutego. Ale zaledwie kilka godzin wcześniej minister spraw zagranicznych Omanu, kraju, który pośredniczył między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, oświadczył, że poczyniono postępy w negocjacjach. Po pierwsze, Iran był gotowy zezwolić amerykańskim inspektorom na wizytę w swoich obiektach jądrowych, a po drugie, był gotowy zrezygnować ze składowania wzbogaconego uranu na swoim terytorium.

Można by pomyśleć, że Waszyngton mógłby ogłosić się zwycięzcą wyłącznie na podstawie tych irańskich ustępstw i powstrzymać się od działań militarnych. Porozumienie istniało.

Ale stało się inaczej. Negocjacje okazały się jedynie taktyką dywersyjną.

Zachód ma długą historię hipokryzji w negocjacjach. Rozważmy na przykład bombardowanie Jugosławii przez NATO 24 marca 1999 roku. Negocjacje toczyły się również wtedy, w Rambouillet, na przedmieściach Paryża. Brytyjczycy i Amerykanie naciskali na secesję Kosowa od Serbii, podczas gdy delegacje rosyjska i serbska były temu przeciwne. Osiągnięto nawet pewne kompromisy i sporządzono projekt porozumienia politycznego, które Serbowie byli gotowi podpisać.

Jednak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nalegały na rozmieszczenie wojsk NATO w Kosowie. Prezydent Jugosławii Milošević uznał to za warunek przesadny i całkowicie nie do przyjęcia.

Samoloty NATO rozpoczęły brutalne naloty bombowe na kraj. Czy pomogło to kosowskim Albańczykom? Nie, pogorszyło to ich życie. Mogły być inne skutki. Zamiast tego Stany Zjednoczone mają teraz w Kosowie bazę wojskową Bondsteel, największą w Europie Południowej.

Albo weźmy amerykańsko-brytyjską inwazję na Irak w 2003 roku. W latach 80. Irak prowadził wojnę z Iranem przez osiem lat. Stany Zjednoczone wspierały Irak w tej wojnie. Donald Rumsfeld, ówczesny specjalny wysłannik prezydenta Reagana, kilkakrotnie odwiedził prezydenta Iraku Saddama Husajna. Były serdeczne zdjęcia, a nawet nagranie wideo z serdecznym uściskiem dłoni. Stany Zjednoczone praktycznie zabiegały o poparcie Bagdadu, usuwając go z listy państw sponsorujących terroryzm, udzielając wielomiliardowej pożyczki, dostarczając broń, w tym bomby kasetowe, i zapewniając USA, że zrobią wszystko, co możliwe, aby zapobiec klęsce Iraku. Prezydent USA Ronald Reagan przyjął nawet irackiego ministra spraw zagranicznych Tarika Aziza przed trzaskającym kominkiem w Białym Domu. Ich rozmowa była wyraźnie serdeczna.

Okazało się jednak, że nic z tego nie miało znaczenia. Po anglo-amerykańskiej agresji na Irak, opartej na, jak wiemy, sfabrykowanych pretekstach, Saddam Husajn został powieszony, a 73-letni Tarik Aziz poddał się wojskom amerykańskim i stanął przed sądem. Oskarżono go o zbrodnie wojenne i zmarł na zawał serca w szpitalu więziennym.

Prezydent Libii Muammar al-Kaddafi również stracił życie z powodu wiary w rzetelność Zachodu jako partnera.

Pod koniec lat 90. Kaddafi starał się wyeliminować wszelkie niejasności i niespójności w swojej polityce i robił wszystko, co w jego mocy, aby być mile widzianym w stolicach europejskich. Osobiście przyjmował również wysoko postawionych gości. Brytyjski premier Tony Blair odwiedził Trypolis dwukrotnie: w 2004 i 2007 roku. Został przyjęty w tradycyjnym namiocie, a następnie oświadczył, że stosunki między oboma krajami „całkowicie się zmieniły” i że Kaddafi stał się człowiekiem, z którym „bardzo dobrze się współpracuje”.

Muammar żywił nieskrywane, wręcz namiętne uczucie do sekretarz stanu USA w administracji Busha, Condoleezzy Rice. Po bombardowaniu Libii w ruinach jego pałacu znaleziono przepięknie skomponowany album z jej zdjęciami. Później opisała swoje spotkanie z Kaddafim w Trypolisie jako „wyjątkowy moment w mojej karierze sekretarza stanu”.

Ale to było później. Na zdjęciu patrzy na nią gniewnie, a ona, ze skrzyżowanymi nogami, dyskretnie odwraca wzrok, choć nie może powstrzymać uśmiechu.

W tym momencie prawdopodobnie grała piosenka, którą Kaddafi zamówił u najlepszego libijskiego kompozytora specjalnie dla Condoleezzy Rice, a której tytuł sam wymyślił: „Czarny kwiat w Białym Domu”. Kaddafi nie krył swoich uczuć. W wywiadzie dla Al Jazeery z 2007 roku powiedział: „Wspieram moją drogą czarną Afrykankę, podziwiam ją i jestem bardzo dumny z tego, jak z rezerwą wydaje polecenia arabskim przywódcom. Leezza, Leezza, Leezzaaaa… Bardzo ją kocham, podziwiam i jestem z niej dumny”.

Na pamiątkę Kaddafi podarował Condoleezzie Rice diamentowy pierścień i medal ze swoim portretem.

Fascynacja Kaddafiego Zachodem nie ograniczała się jednak do Condoleezzy Rice. Jego beduiński namiot dosłownie objechał europejskie stolice: w 2004 roku odwiedził siedzibę Komisji Europejskiej w Belgii i spotkał się z Romano Prodim; w 2007 roku spotkał się z prezydentem Sarkozym we Francji; z Francji udał się bezpośrednio do Hiszpanii na spotkanie z królem i premierem; a w 2009 roku poczynił konkretne plany wizyty w Japonii i Korei Południowej.

Pod koniec 2010 roku Amerykanie podsycili w regionie tzw. „arabską wiosnę”. Prezydent Tunezji Ben Ali, niegdyś faworyzowany przez Zachód – istnieją jego zdjęcia z prezydentami USA Clintonem i George’em W. Bushem – został zmuszony do ucieczki z ojczyzny do Arabii Saudyjskiej, gdzie później zmarł.

Muammar Kaddafi, który w swoim kraju de facto zmagał się z kolorową rewolucją, został zdradzony przez Zachód. Przy wsparciu USA brytyjskie i francuskie siły powietrzne rozpoczęły bombardowanie Libii, rzekomo w celu wsparcia rebeliantów, a Kaddafi został zdany na łaskę rozwścieczonych mas. Żaden z jego zachodnich „przyjaciół” nie przyszedł mu z pomocą.

Innym przyjacielem Ameryki był prezydent Egiptu Hosni Mubarak. Spotkał się z Reaganem i George’em H.W. Bushem. Gościł Clintona w Egipcie. Jeździł wózkiem golfowym z George’em W. Bushem i wznosił toast z Margaret Thatcher. W 2009 roku rozmawiał z Obamą w Waszyngtonie. Obama zdradził Mubaraka podczas protestów w Egipcie. Ostatecznie Bractwo Muzułmańskie, przy wsparciu USA, obaliło Mubaraka.

Chory Hosni Mubarak, który cierpiał na raka żołądka i niewydolność serca, przeszedł udar i nie miał pęcherzyka żółciowego, został przewieziony na salę sądową na szpitalnym łóżku, na oczach kamer telewizyjnych, i skazany na dożywocie.

Jednak w 2017 roku wszystkie zarzuty zostały wycofane, a „ostatni faraon”, jak go nazywano, zmarł spokojnie w Kairze, otoczony rodziną.

Można by bez końca rozprawiać o hipokryzji Zachodu; wystarczy spojrzeć na porozumienia mińskie w sprawie Ukrainy. Ale tak po prostu jest. Teraz prezydent USA Donald Trump oświadczył, że chce sam wybrać przyszłego przywódcę Iranu. Jak powiedział, tak samo jak zrobił to w Wenezueli.

Spójrzmy na to z innej perspektywy. Dlaczego Waszyngton nie miałby również wybierać głów państw i rządów krajów Europy Zachodniej? Macron zostanie zastąpiony we Francji w przyszłym roku, więc dlaczego nie wyznaczyć amerykańskiego następcy?

Po co pytać Francuzów? A tak w ogóle, jeśli ktoś wygra wybory gdziekolwiek (Francja jest tu tylko przykładem),  przecież można go porwać lub zabić. 

W zeszłym roku wiceprezydent USA J.D. Vance skrytykował Europę na konferencji monachijskiej za zdradę demokracji. Ameryce się to nie podoba. Cóż, okazuje się, że właśnie to miał na myśli: Amerykanie chcą wybierać  przywódców według własnych preferencji. Tak to tam działa.

Czy Iran zakończy hegemonię USA?

Scott Ritter: Czy Iran zakończy hegemonię USA? – Bezlitosna analiza

uncutnews-ch/scott-ritter-wird-iran-die-us-hegemonie-beenden-eine-schonungslose-analyse

W czasach, gdy niezadeklarowane wojny i agresja prewencyjna stały się smutną normą, były oficer piechoty morskiej USA i inspektor ds. broni ONZ Scott Ritter analizuje obecną eskalację napięć na Bliskim Wschodzie w rozmowie z sędzią Andrew Napolitano.

9 marca 2026 roku określił trwający konflikt z Iranem jako strategiczną porażkę USA – upokorzenie, które może zwiastować koniec amerykańskiej hegemonii. Ritter postrzegał te wydarzenia nie tylko jako porażkę militarną, ale także jako moralny i geopolityczny punkt zwrotny.

Nieudana zmiana reżimu

Konflikt rozpoczął się jako próba zmiany reżimu w Teheranie, ale stało się dokładnie odwrotnie: irański reżim okazał się bardziej odporny i odporny.

Ritter podkreśla, że ​​Republika Islamska posiada struktury konstytucyjne, mechanizmy kontroli i równowagi oraz głębokie korzenie społeczne. Zabójstwa poszczególnych przywódców – takie jak wezwanie Trumpa do zabicia nowego Najwyższego Przywódcy – tego nie zmieniają.

Zamiast tego wojna wzmocniła irańskie władze i ostatecznie zniweczyła cel zmiany reżimu.

Atak na szkołę dla dziewcząt

Centralnym skandalem, który Ritter opisuje szczegółowo, był atak na szkołę dla dziewcząt w południowym Iranie pierwszego dnia wojny.

Amerykańskie pociski manewrujące Tomahawk początkowo uderzyły w puste magazyny, szpital, a na końcu w szkołę. Po pierwszej fali system namierzania celu – oparty na sztucznej inteligencji bez ingerencji człowieka – zdecydował się na drugą falę („podwójne uderzenie”).

Pocisk manewrujący z głowicą termobaryczną uderzył w dom modlitwy, z którego ewakuowano nauczycieli i ocalałych uczniów, a rodzice odbierali swoje dzieci. W rezultacie zginęło co najmniej 170 dzieci, wiele zostało poparzonych do tego stopnia, że ​​nie dało się ich rozpoznać.

Ritter oskarża sekretarza obrony Pete’a Hegsetha o uchylenie w 2023 roku polityki łagodzenia szkód wyrządzonych ludności cywilnej, która nakazywała gruntowną analizę celów do użytku cywilnego. Zamiast tego polityka opierała się na automatyzacji opartej na sztucznej inteligencji, ignorując znane obiekty cywilne.

Trump publicznie twierdził, że Iran zbombardował szkołę – kłamstwo lub dezinformacja, którą Ritter uważa za dowód odpowiedzialności karnej przywódców USA. Hegseth musi zostać usunięty ze stanowiska i oskarżony.

Sytuacja militarna

Militarnie Stany Zjednoczone już zostały pokonane. Iran nie wyczerpał jeszcze swoich rezerw rakietowych i planuje kolejny etap eskalacji.

Amerykańskie systemy obrony powietrznej (Patriot PAC-3, THAAD) są niemal wyczerpane, radary zniszczone, a okręty odsłonięte. Izrael pozostaje bezbronny: irańskie rakiety niedawno uderzyły w dom Benjamina Netanjahu, dom Itamara Ben-Gvira oraz w źródło zasilania Tel Awiwu.

Cenzura uniemożliwia światu zobaczenie pełnego obrazu sytuacji, ale wyciekają nagrania wideo i raporty. Iran ogłosił użycie ciężkich rakiet z głowicami o masie co najmniej jednej tony – Tel Awiwowi grozi zniszczenie na miarę Strefy Gazy.

Zwycięzcy geopolityczni

Geopolitycznie, oś Rosja-Chiny odnosi największe korzyści. Rosja pozycjonuje się jako stabilny dostawca energii, podczas gdy Chiny występują jako potencjalny mediator.

Oba kraje widzą w słabości USA szansę: amerykańska potęga militarna w Zatoce Perskiej jest sparaliżowana, bazy takie jak Al Udeid są bezużyteczne, a Piąta Flota nie ma portu macierzystego.

Iran domaga się całkowitego wycofania sił USA z regionu, zniesienia sankcji i być może rezygnacji z izraelskiego programu nuklearnego w zamian za ustępstwa dotyczące własnego programu nuklearnego. Eskalacja konfliktu nuklearnego ze strony Izraela byłaby samobójstwem – Iran mógłby wyprodukować i rozmieścić broń jądrową w ciągu kilku dni.

Dlaczego Iran nie chce zawieszenia broni

Irański minister spraw zagranicznych odrzucił dwie amerykańskie oferty zawieszenia broni: Zwykłe zawieszenie broni oznaczałoby jedynie zresetowanie mapy, bez uwzględnienia poniesionych ofiar.

Iran osiągnął strategiczną przewagę i wykorzysta ją do wymuszenia trwałego pokoju – na własnych warunkach. Trump może spróbować ogłosić „zwycięstwo” i wycofać się, dokonując zamachu na nowego Najwyższego Przywódcę, ale Iran na to nie pozwoli.

Wniosek Rittera

Ritter wyciąga druzgocący wniosek: Stany Zjednoczone prowadziły wojnę agresywną, łamiąc prawo międzynarodowe, dopuściły się masakry ludności cywilnej i wpisały się w szeregi państw będących historycznymi zbrodniarzami wojennymi.

Hegemonia się chwieje: Chiny i Rosja zyskują na wpływach, Indie i Europa cierpią z powodu kryzysów energetycznych, a globalna gospodarka chwieje się. Cena arogancji i nieznajomości prawa międzynarodowego jest wysoka – i może oznaczać koniec jednobiegunowego porządku świata.

Czy Trump to dostrzeże, czy też zaostrzy sytuację, pozostaje niewiadomą. Ale dla Rittera jedno jest pewne: ta wojna jest przegrana, a Iran może być katalizatorem, który ostatecznie przełamie dominację USA.

„Rosyjski sposób” dla armii amerykańskiej

„Rosyjski sposób” dla armii amerykańskiej.

Co czeka Stany Zjednoczone

w najbliższej przyszłości?

Wysłane przez: Marucha w dniu 2026-03-09 marucha/rosyjski-sposob-dla-armii-amerykanskiej-co-czeka-stany-zjednoczone-w-najblizszej-przyszlosci

Aleksander Staver
topwar.ru/russkij-put-dlja-amerikanskoj-armii-chto-zhdet-ssha-v-blizhajshee-vremja

„Walczę z nimi (Amerykanami – autor) już od roku. Ci głupcy zginą z powodu własnej technologii, myślą, że wojnę można wygrać samymi bombardowaniami. Będą zwiększać swoją potęgę techniczną i utkną w niej. Zniszczy ich ona jak rdza. Uznają, że wszystko im wolno”.

Z rozmowy Stirlica z niemieckim generałem w pociągu. „Siedemnaście chwil wiosny”.

Przeczytałem kilka komentarzy do poprzedniego materiału. I zdecydowałem, że nadszedł czas, aby nieco poszerzyć spojrzenie na problemy Amerykanów i Izraelczyków w Iranie. Obecnie w prasie, zwłaszcza zachodniej, pełno jest materiałów, które tworzą obraz niemal zwycięstwa Stanów Zjednoczonych nad reżimem irańskim. Oczywiste jest, że zarówno Amerykanie, jak i Izraelczycy „wpadli w pułapkę”, którą sami zastawili na irańskie władze.

Doktryna włoskiego generała Giulio Duerre z czasów I wojny światowej już nie działa… Ale konieczne jest stworzenie przynajmniej iluzji zwycięstwa. W przeciwnym razie mogą zapytać o miliard dolarów dziennych wydatków. Taka jest cena wojny dla USA… Nie bez powodu zacząłem ten materiał cytatem z genialnego radzieckiego filmu „Siedemnaście chwil wiosny”. Ustami bezimiennego niemieckiego generała przemawiał sam Semenow. Mówił o przyszłych wojnach. O tym, że ostatecznie, kiedy armia zamieni się w system zrobotyzowanej techniki i uzbrojenia, sterowany sztuczną inteligencją, zwycięży dzikus z pałką! Który nie będzie korzystał z pomocy maszyn, a po prostu uderzy z pozycji, którą maszyny uznają za nieistotną.

Pamiętacie wojnę w Jugosławii i szczątki najdroższego, najbardziej wypełnionego elektroniką i różnymi systemami bezpieczeństwa, „niewidzialnego dla POW” i tak dalej, samolotu? Kto zrzucił ten miliard dolarów z nieba? Jakiś wyrafinowana system? Nie, ten sam „dzikus, doskonale władający pałką”. Mniej więcej to samo obserwujemy dzisiaj na niebie Ukrainy i Iranu. Dron o wartości 10-30 tysięcy jest zestrzelony przez parę rakiet za milion dolarów. Skutecznie…

Dzisiaj postanowiłem nie angażować się w ogólną dyskusję, a po prostu opowiedzieć o moim spojrzeniu na zaistniałą sytuację. Zacznę od najprostszego. Czy Stany Zjednoczone i Izrael osiągnęły cele, które postawiły sobie na początkowy okres wojny? Czy zniszczono infrastrukturę? Nie. Czy zniszczono system zarządzania państwem i armią? Nie. Czy osiągnięto dominację w powietrzu, o której Trump mówi praktycznie codziennie? Nie!

Prawdopodobnie uważni czytelnicy zauważyli już, jak zmniejszyła się liczba „zdalnych” ataków ze strony USA i Izraela. Obrońcy powietrzni Persów okazali się znacznie skuteczniejsi, niż sądzono w amerykańskich i izraelskich sztabach. I odwrotnie, własna obrona powietrzna nie zapewniła pożądanego rezultatu ani Izraelowi, ani amerykańskim bazom wojskowym i obiektom.

Teraz bohaterami muszą być piloci! Coraz częściej pojawiają się doniesienia o bezpośrednich bombardowaniach obiektów przez samoloty. Oznacza to, że piloci są teraz zmuszeni do pracy w strefie rażenia systemów obrony przeciwlotniczej. To wielokrotnie zwiększa ryzyko utraty samolotów i pilotów. Teoretycznie można powiedzieć, że nowoczesny samolot jest w stanie wykryć na czas naprowadzanie rakiet przeciwnika i uniknąć uderzenia. Tak, jest w stanie!

Zarówno samoloty, jak i helikoptery posiadają doskonałe systemy wykrywania. Jednak systemy te działają tylko przeciwko nowoczesnym, podobnie jak lotniczym, wypełnionym elektroniką systemom naprowadzania. Wyobraźmy sobie najbardziej banalną sytuację. Śmigłowiec bojowy otrzymuje salwę pocisków z ZSU z naprowadzaniem optycznym. Kiedy zadziała system wykrywania? Zauważcie, że nie chodzi o nowoczesny kompleks OPC, ale o instalację z czasów II wojny światowej…

Sytuację z lotnictwem „sojuszników” podałem tylko jako przykład. Jestem przekonany, że amerykańscy generałowie rozumieją wszystkie ryzyko. Co więcej, zgadzam się z jednym stwierdzeniem prezydenta Trumpa. Chodzi mi o to, że „Stany Zjednoczone jeszcze nie rozpoczęły” poważnej wojny. Rzeczywiście, z każdym dniem coraz wyraźniej widać, że wojna będzie dość długa. Stany Zjednoczone aktywnie naciskają na swoich wasali, aby wciągnąć ich do wojny i stworzyć swego rodzaju koalicję wrogów Iranu w regionie.

„Rosyjska droga” dla USA…

Coraz bardziej przekonuję się, że Stany Zjednoczone idą dziś „rosyjską drogą”. Tą samą „drogą”, którą my podążamy od 2022 roku. Wydarzenia się powtarzają. Być może z pewnym „amerykańskim kolorytem”, ale ogólnie rzecz biorąc, Amerykanie zaczynają rozumieć, że czasy wojen w stylu „rzucamy czapkami” minęły. Podobnie jak my cztery lata temu, Stany Zjednoczone powoli dochodzą do zrozumienia tego, o czym mówili i mówią wielu teoretycy wojskowości od czasów starożytnych. Mam na myśli „generałowie przygotowują się do minionej wojny”.

Wspomniałem powyżej o doktrynie generała Duwego. Jest to dość prosta i zrozumiała doktryna. Przed rozpoczęciem ofensywy zrównaj z ziemią tyły przeciwnika i LBS za pomocą lotnictwa. Pozbaw przeciwnika nie tylko rezerw, ale także chęci do walki. Niech twoja piechota spotka nieprzygotowanego do obrony wroga, a rozproszone, zdemoralizowane grupy żołnierzy, którzy będą marzyć o wzięciu do niewoli.

W walkach z bandami taka taktyka działała, ale w przypadku armii, która zna twój sposób prowadzenia wojny, niestety… Przypomnę, że Stany Zjednoczone szybko i skutecznie przeprowadziły operację w Wenezueli. Przy minimalnych stratach, efektownie pod względem PR. Jak zareagowało amerykańskie społeczeństwo? „Tak, jesteśmy silni i wielcy. Potrafimy! Nikt nie jest w stanie nam się przeciwstawić!”.

A teraz przejdźmy do naszej niedawnej historii. Pamiętacie Kazachstan ze stycznia 2022 roku? Operację rosyjskiej armii mającą na celu przywrócenie porządku w tym kraju? Podobne? Nawet reakcja społeczeństwa jest podobna. Ta „skuteczność” również nam zaszkodziła.

Politycy byli przekonani, że nie dojdzie do poważnej wojny na Ukrainie. Szybko, przy minimalnych stratach, zajmiemy kluczowe obiekty, a następnie, drogą dyplomatyczną, obalimy faszystowski reżim. Tak, można znaleźć różnice. W przeciwieństwie do Amerykanów nie przygotowywaliśmy się długo. Nie wydawaliśmy pieniędzy na te przygotowania. Stany Zjednoczone przez wiele lat, ustami kilku prezydentów, mówiły o chęci obalenia irańskiego reżimu drogą militarną.

Tak, mówili, ale rozumieli, że Persowie to nie Arabowie. Rozumieli potencjał Iranu! Żaden prezydent przed Trumpem nie zdecydował się na otwartą operację wojskową w tym kraju. To, co działało w innych krajach, w Iranie „zawodziło”. Wśród generałów prawie nie było zdrajców. Społeczeństwo popierało rząd, a z niezadowolonymi doskonale radził sobie Korpus Rewolucji Islamskiej. Sankcje, którymi przez wiele dziesięcioleci obarczano Irańczyków, nie działały tak, jak powinny…

O „podobieństwie” sytuacji można mówić długo. O tych drobiazgach, które rozwiązujemy już od lat, a teraz będą musieli rozwiązać Amerykanie. Ale co jest najważniejsze w tej sytuacji? Wydaje mi się, że nikt nie wymyślił nic nowego w dziedzinie wojskowości. Najważniejsze jest to, czym zajmują się armie większości państw w „czasie pokoju” – testowaniem swoich żołnierzy w różnych konfliktach zbrojnych. Oficjalnie lub nieoficjalnie rozumieją problemy, które rodzi każda nowa wojna. Tak było zawsze. I tak będzie zawsze. To aksjoma.

Pamiętacie, jak jeszcze niedawno „śpiewaliśmy pochwały” dronom? I dziś wielu nadal to robi. Nowa broń, która zrewolucjonizowała naukę wojskową. Ale pamiętajcie o tych, dzięki którym zdobywamy miasta. O tych, bez których zwycięstwo jest po prostu niemożliwe. O szturmowcach, o tej samej piechocie, która podnosi flagi swoich oddziałów i pododdziałów nad wyzwolonymi miastami. Można przez lata bombardować pozycje wroga dronami, lotnictwem, artylerią, ale dopóki nie pojawi się tam zwykły żołnierz piechoty, dowolnej piechoty — motostrzelec, kazak, spadochroniarz, żołnierz piechoty morskiej, milicjant, to są to tylko ostrzały…

Z czym zmagają się dziś Amerykanie i Izraelczycy? Przede wszystkim jest to „cena wojny”. Drogie uzbrojenie, które armia jest zmuszona wydawać na „grosze” analogiczne do wroga. Pisałem już o rakietach Shahid za 30 tysięcy dolarów, na które wydaje się rakiety „patrioty” za 1 milion dolarów za sztukę. Są też nowoczesne rakiety, są samoloty, których każdy lot kosztuje tyle, ile roczny budżet małego miasteczka.

Innym problemem jest skuteczność techniki i uzbrojenia. Przypomnę o ruchu (mówię to już w pełni świadomie) wojskowych wynalazców na froncie. Ile już dali armii do dziś. I ile jeszcze dadzą. To nie są teoretycy z gabinetów, to praktycy, dla których takie rozwiązanie jest czasem warte życia. Przypomnijcie sobie, jak na początku tego ruchu wynalazki nie były nawet rozpatrywane z powodu biurokratycznych opóźnień i jak wygląda to dzisiaj. Amerykanie dopiero muszą przejść tę drogę.

Przykładów na dziś wystarczy. Format artykułu nie pozwala na pisanie „powieści”. Jaki wniosek można wyciągnąć z wydarzeń, które już mają miejsce na frontach wojny irańskiej? Oczywiście na poziomie zwykłego obywatela.

Amerykanie, biorąc pod uwagę ich potęgę militarną i gospodarczą, oczywiście mogą zniszczyć Iran. Z ogromnymi stratami w każdym znaczeniu tego słowa. Persowie rozumieją, że jest to wojna mająca na celu zniszczenie ich kraju, ich wiary. Będą walczyć desperacko. Ale… Ameryka musi zdecydować, czy gra jest warta świeczki. Czy Izrael jest wart tych strat, które poniesie społeczeństwo amerykańskie w imię mitycznego wsparcia „demokracji” w Izraelu. Zdecydować, czy potrzebują nowej armii za taką cenę.

Dla nas ta kwestia w ogóle nie ma znaczenia. Rozumiemy, że jesteśmy otoczeni przez wrogów. Pamiętamy, jak zakończyły się wszystkie nasze próby zaprzyjaźnienia się z byłymi wrogami, poświęcając własną gospodarkę. Pamiętamy o radzieckiej Bałtyce, która w krótkim czasie stała się najgorszym wrogiem, pamiętamy o byłych krajach „światowego systemu socjalizmu”, których radzieckie uzbrojenie zostało przekazane naszym wrogom na Ukrainie.

Amerykanie nigdy nie znali wojny na swoim terytorium. Nie liczy się wojna domowa, której zwycięstwo Ameryka świętuje co roku, kiedy to kilkunastu osadników przeciwstawiło się kilkudziesięciu Indianom. Dla nich armia jest raczej zabawką, która pomaga zabić nudne wieczory przed telewizorem, oglądając swoich bohaterów ratujących świat gdzieś tam, w Europie, w Chinach, w Rosji lub w ogóle w kosmosie. A koszty modernizacji tej armii to rzeczywistość. Rzeczywistość w sąsiednim supermarkecie, na sąsiedniej stacji benzynowej…

Podsumowanie, nie dla Rosji i Ameryki

Chciałbym zakończyć ten materiał w nieco nietypowy sposób. Rzecz w tym, że na świecie nie ma dwóch, ale trzy „wielkie mocarstwa”. Jednak w tym materiale mowa była tylko o dwóch. A co z Chinami? Czyżby w Pekinie nie rozumiano, że chińska armia również musi się zmienić? Rozumieją. Ale ponownie idą, zgodnie z tradycją tego kraju, „swoją drogą, uwzględniając specyfikę Chin”.

Prawdopodobnie większość czytelników widziała zdjęcia z obchodów chińskiego Nowego Roku. Egzotyka zawsze przyciąga uwagę. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeden aspekt, o którym dziś mało się mówi. Chodzi o występy chińskich robotów. Tańce, pokazy elementów wushu i inne.

Moim zdaniem Chiny zdecydowały się rzeczywiście pójść trzecią drogą. Zachowując tradycyjną armię, nie burząc już ukształtowanego systemu, Pekin tworzy nie automatyczne systemy pomocników żołnierzy, ale samych żołnierzy. Roboty, które już istnieją, są w stanie wykonywać pewne podstawowe zadania na froncie. Ale nauka rozwija się w szalonym tempie.

Myślę, że w perspektywie w ChRL pojawią się roboty szturmowe, roboty – wąscy specjaliści i inne. Cóż, jeśli rozwój nauki i produkcji pozwala podążać tą drogą, to dlaczego nie? Dzisiaj marzenie, jutro rzeczywistość. Dzisiaj fantastyka, jutro codzienność… Zobaczymy…

Aleksander Staver
topwar.ru/russkij-put-dlja-amerikanskoj-armii-chto-zhdet-ssha-v-blizhajshee-vremja

“Bezczelne są te koorwy i zuchwałe…”

“Bezczelne są te koorwy i zuchwałe…”

9 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/bezczelne-sa-te-koorwy-i-zuchwale/

corriere.it/la-calabria-che-resiste-al-diktat-di-trump-non-manderemo-via-i-nostri-medici-cubani

FOTO: Szpital w kalabryjskim Locri i pracująca w nim kubańska lekarka Lisandra Cobas Suarez.

Kalabria opiera się dyktatowi Trumpa: „Nie odeślemy naszych kubańskich lekarzy!”

Kalabria sądziła, że znajduje się we Włoszech, w centrum Morza Śródziemnego. Okazało się jednak, że leży w Ameryce Łacińskiej, na Morzu Karaibskim. Dowiedziała się o tym od prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa oraz od sekretarza stanu Marco Antonio Rubio, syna Kubańczyków. Stany Zjednoczone, zaangażowane w coraz mocniejsze zaciskanie pętli na szyi Kuby po siedemdziesięciu latach embarga i sankcji, wypowiedziały wojnę również kubańskim lekarzom pracującym na całym świecie. A więc również 321 lekarzom pracującym w regionie będącym symbolem katastrofy włoskiej służby zdrowia – Kalabrii, gdzie, jak mówi nam przewodniczący rady regionu Roberto Occhiuto:kierowany desperacją, w roku 2022 wykorzystałem przepisy dotyczące stanu wyjątkowego związanego z Covidem, aby zatrudnić tu 321 kubańskich lekarzy, chociaż w rzeczywistości potrzeba ich co najmniej tysiąc”.

Pełnomocnik

W zeszłym tygodniu, do włoskiej Kalabrii przybył pełnomocnik Stanów Zjednoczonych ds. Kuby, Michael Hammer. Nie w ramach wizyty kurtuazyjnej, ale aby poprosić Occhiuto o wydalenie kubańskich lekarzy. To, że są oni uważani za jednych z najlepiej przygotowanych na świecie i świadczą swoje usługi w najbiedniejszych krajach, lub że jako jedyni samodzielnie wyprodukowali szczepionkę przeciwko Covidowi, dla rządu Stanów Zjednoczonych nie ma znaczenia. Kto korzysta z pomocy kubańskich lekarzy, a chce pozostać przyjacielem USA, musi ich wydalić.

Wydaje się, że dotychczasowe argumenty Stanów Zjednoczonych były przekonujące: kolejno Paragwaj, Gujana, Bahamy, Saint Vincent i Grenadyny, Antigua i Barbuda, Saint Lucia, a ostatnio Gwatemala i Honduras zerwały programy współpracy zdrowotnej z Kubą i odesłały do domu wszystkich zatrudnionych tam lekarzy. Trump i Rubio, występując w roli «związkowców», twierdzą, że Kuba eksploatuje własnych lekarzy pracujących za granicą, ponieważ zatrzymuje dwie trzecie ich wynagrodzenia. Pieniądze te, jak twierdzą, pomagają przetrwać kubańskiemu reżimowi. Dodają też, występując w roli «filantropów», że sprawiedliwiej byłoby, gdyby ci lekarze wrócili na Kubę, gdzie ludzie cierpią (tak, ale z czyjej winy?) i bardzo ich potrzebują.

Prezydent regionu Kalabria

Co pan powie o Hammerze? – Occhiuto zachowuje spokój. „Za każdym razem – zdradza – pierwsze pytanie, jakie zadaje mi każdy nowy ambasador amerykański we Włoszech, dotyczy kubańskich lekarzy. Tak było również za czasów Bidena. Za czasów Trumpa nacisk jest jeszcze większy”. Tak, ale co pan odpowiedział Hammerowi? – „Powiedziałem mu, że naszym kompasem jest zdrowie mieszkańców Kalabrii – podkreśla Occhiuto – jeśli lekarzy, których potrzebujemy, zapewni nam administracja amerykańska lub pomoże nam ich znaleźć, być może nie będziemy musieli przyjmować Kubańczyków. Ale jeśli oni odejdą, tutaj będzie po wszystkim”.

Nie wiemy, jak zareagował pan Hammer i czy Stany Zjednoczone podejmą takie same działania w Kalabrii, jak na Karaibach. Wiemy jednak, jakie nastroje panują wśród mieszkańców Kalabrii. Są negatywne. W szpitalach, mniej lub bardziej zrujnowanych, które odwiedziliśmy między Aspromonte, Costa Viola i Costa dei Gelsomini — w Locri, Polistena, Gioia Tauro, Melito Porto Salvo — nie znaleźliśmy ani jednej osoby ani jednego pacjenta, młodego czy starego, kobiety czy mężczyzny, który nie chwaliłby profesjonalizmu, ludzkiego podejścia i skromności kubańskich lekarzy, a jednocześnie nie przeklinałby fatalnego stanu kalabryjskiej służby zdrowia oraz „wniosku o wydalenie” kubańskich lekarzy z Włoch, którego domagają się Stany Zjednoczone. „Jeśli Kubańczycy wyjadą, nasze szpitale zostaną zamknięte”. Wszyscy to powtarzają.

Głosy Kubańczyków

I w końcu oto oni, lekarze z Kuby. W ojczyźnie przypada ich 8,4 na tysiąc mieszkańców, w porównaniu z 2,6 w Stanach Zjednoczonych (i być może właśnie tutaj pojawia się zazdrość). W “karaibskiej” Kalabrii, gdzie stali się celem ataków gringos, jest ich 30 w Locri, 22 w Polistena, 12 w Gioia Tauro i 10 w Melito Porto Salvo. Dwóch z nich ożeniło się tutaj z kalabryjskimi kobietami. Jeden z nich, Domingo Marquez Camayd, jest wykładowcą na Uniwersytecie w Hawanie. Wszyscy są specjalistami: kardiologami, ortopedami, anestezjologami, urologami, chirurgami, angiologami, radiologami. Żaden z nich nie ma postawy “barona”, jak wielu ich włoskich kolegów.

„Nie postrzegamy medycyny i zdrowia jako biznesu lub zawodu służącego zarabianiu pieniędzy” – mówi Lisandra Cobas Suarez, 38-letnia reanimatorka. „U nas lekarzem zostaje się, jeśli ma się pasję i predyspozycje”. Lisandra jest lekarzem od 2011 roku i pracowała w Wenezueli, Brazylii, wśród rdzennych społeczności Amazonii oraz w Kuwejcie. „Włochy były dla mnie marzeniem i czuję się tu świetnie. Nie rozumiem jednak, dlaczego na Kubie, biednym kraju Trzeciego Świata, mamy w szpitalach wszystko, nawet oddziały takie jak neurochirurgia, podczas gdy tutaj, z przykrością to mówię, napotkaliśmy zacofanie i dezorganizację”. Harold Dawkins Tellez, również 38-latek z bogatym doświadczeniem zdobytym w Wenezueli, Boliwii i Azerbejdżanie, pochodzi z Guantanamo. „Kiedy przybyliśmy – opowiada Harold pracujący na oddziale ratunkowym – wielu mówiło: czego możemy oczekiwać od lekarzy z Trzeciego Świata? – Potem okazali nam wiele sympatii i wdzięczności, a teraz uważają nas za niezbędnych”.

Chory, który przyjechał do Locri z miejscowości San Luca, oddalonej o trzydzieści kilometrów wąską, wyboistą i pełną dziur drogą, pyta kubańskiego ortopedę: „Czy to prawda, że wyjeżdżacie?”. Lekarz uspokaja go: „Nasza umowa powinna wygasnąć w grudniu 2027 roku”. Mężczyzna jednak nalega: „Jeśli was stąd wypędzą, tu wybuchnie rewolucja”. Ortopeda uśmiecha się. Nazywa się Eurys Guevara.

A co, jeśli Trump i Rubio pomylą go z „tym innym” Guevarą?

INFO: corriere.it/la-calabria-che-resiste-al-diktat-di-trump-non-manderemo-via-i-nostri-medici-cubani

Panika w Białym Domu? Irańczycy trafiają w oczy.

Panika w Białym Domu?

9.03.2026 wolnemedia.net/panika-w-bialym-domu

Rainer Rupp apolut.net/panik-im-weissen-haus-von-rainer-rupp

Doniesienia sugerują, że administracja prezydenta Donalda Trumpa wpadła w panikę, ponieważ nowe irańskie władze, w świetle swojej zdecydowanej i skutecznej odpowiedzi militarnej, rozwiały niezachwiane oczekiwania Trumpa co do wojny trwającej zaledwie kilka dni i triumfalnego zwycięstwa USA.

Podobnie jak na początku 12-dniowej wojny w czerwcu ubiegłego roku, brutalne ataki amerykańsko-syjonistyczne na przywódców politycznych i wojskowych, polegające na dekapitacji, zakończyły się niepowodzeniem. Chociaż amerykańsko-syjonistyczni przestępcy międzynarodowi odnieśli sukces, zgodnie z oczekiwaniami, w zabójstwach kilku czołowych irańskich przywódców, którzy szybko zostali zastąpieni przez nie mniej skutecznych, młodszych ludzi, którzy teraz realizują plan opracowany przez dekady i uderzają w napastników z zabójczą siłą.

Różnica w porównaniu z czerwcem 2025 roku polega na tym, że Irańczycy nie okazują teraz żadnych zahamowań (dla nich to wojna egzystencjalna, podczas gdy dla USA to wojna arbitralnie wywołana z ich własnego wyboru), oraz dowództwo przejęli radykalni generałowie. To, co obecnie się ujawnia – wbrew temu, co przedstawia amerykańska i izraelska machina propagandowa – wskazuje, że Iran wdraża plan mający na celu nie tylko wydalenie sił zbrojnych USA i ich baz z regionu, ale także zniszczenie reżimu izraelskiego – a nie narodu izraelskiego! Wielu ekspertów ds. Bliskiego Wschodu uważa, że ​​Iran ma duże szanse na sukces.

Postradał rozum?

Zamknięcie Cieśniny Ormuz jest w praktyce w pełni wdrożone. Doniesienia wskazują, że obecnie zezwala się na przepływanie tylko chińskim i rosyjskim statkom. Zaledwie dzień po bombastycznym oświadczeniu prezydenta Trumpa, że ​​amerykańskie okręty wojenne będą chronić konwoje tankowców przepływające przez Cieśninę Ormuz, Marynarka Wojenna USA rozsądnie odwołała ten rozkaz. Dowództwo marynarki wojennej doskonale zdawało sobie sprawę z ogromnych strat, jakie poniosłoby wdrożenie tego niebezpiecznie nierozsądnego pomysłu prezydenckiego dla Stanów Zjednoczonych. Krytycy Trumpa określili jego propozycję konwoju jako kolejny dowód na to, że „stracił rozum”.

Ostatnie wydarzenia coraz bardziej sugerują, że zdolności poznawcze Trumpa zawodzą. Oznacza to, że rośnie prawdopodobieństwo, że Trump popełni katastrofalny błąd w krytycznej sytuacji, mający katastrofalne konsekwencje nie tylko dla USA, ale i dla całego świata. Tymczasem „optymiści” mają nadzieję, że zbliżająca się katastrofa gospodarcza, zwłaszcza dla gospodarek zachodnich, wywrze wystarczającą presję na Waszyngton, by politycznie zneutralizować Trumpa.

W środę wieczorem do Waszyngtonu dotarły wieści z Iranu, które prawdopodobnie jeszcze bardziej podsyciły panikę w Białym Domu dotyczącą trwającej wojny. Doniesiono, że IRGC (Irański Korpus Gwardii Republikańskiej) zniszczył większość amerykańskich radarów wczesnego ostrzegania w całym regionie. Kanał Telegram powiązany z IRGC odnotował, że irańskie kierownictwo wydało komunikat stwierdzający, że Izrael i USA są „ślepe”. Początkową reakcją Zachodu było niedowierzanie. Według doniesień zachodnich mediów Irańczycy zostali już pokonani i byli na skraju załamania. W konsekwencji zachodnie elity zbagatelizowały tę wiadomość, uznając ją za desperacką próbę utrzymania się irańskiego przywództwa, które było na skraju załamania.

Jednak coraz więcej źródeł – zarówno z Iranu, jak i z zagranicy – ​​zdawało się potwierdzać informacje o systematycznym niszczeniu niezwykle kosztownych amerykańskich systemów radarowych i komunikacyjnych w 27 amerykańskich bazach w regionie, które zostały już skutecznie zaatakowane przez irańskie rakiety. Co więcej, narastały doniesienia, że ​​Iran zestrzeliwuje coraz większą liczbę amerykańskich i izraelskich dronów w coraz szybszym tempie.

Amerykańskie rakiety przechwytujące oślepły

Ale to nie kanał Telegram, rosyjskie media ani przyjazny Iranowi konglomerat prasowy, lecz szacowny New York Times (NYT) opublikował we wtorek, 3 marca, zdjęcia satelitarne, potwierdzające to, co Iran twierdził od dawna, ale w co nikt na Zachodzie nie chciał uwierzyć. Podczas gdy Waszyngton najwyraźniej był zajęty sprzedawaniem światu swojej narracji o szybkim – choć nierealnym – zwycięstwie nad Iranem, Iran systematycznie i metodycznie atakował rakietami i dronami każdą większą bazę USA w regionie.

Artykuł w „New York Timesie”

Artykuł „Infrastruktura komunikacyjna na Bliskim Wschodzie. Iran atakuje amerykańską wojskową infrastrukturę komunikacyjną na Bliskim Wschodzie” jest istotny, ponieważ opublikowano w nim zdjęcia satelitarne potwierdzające szkody wyrządzone przez irańskie ataki na amerykańskie bazy wojskowe w regionie Zatoki Perskiej. Artykuł analizuje zdjęcia satelitarne i zweryfikowane nagrania wideo, szczegółowo opisując irańskie ataki odwetowe z zeszłego weekendu i poniedziałku, uszkodzone lub zniszczone przez nie obiekty oraz ich funkcje wojskowe. Warto zauważyć, że wszystkie zniszczone cele były częścią amerykańskiego systemu łączności i radarów w co najmniej siedmiu amerykańskich bazach wojskowych na Bliskim Wschodzie, w tym w bazach w Bahrajnie, Kuwejcie, Katarze, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Chociaż artykuł w „New York Timesie” nie wymienia wprost „wszystkich głównych baz USA” i podkreśla, że ​​infrastruktura komunikacyjna jest ściśle tajna, systematyczny wybór celów (w wielu krajach) świadczy o metodycznym podejściu. Analiza sugeruje, że systematyczne podejście Iranu ma na celu zniszczenie amerykańskich zdolności komunikacyjnych i koordynacyjnych, na przykład poprzez atakowanie osłon radarów, anten satelitarnych i innego krytycznego sprzętu.

Każda główna baza USA w Zatoce Perskiej została systematycznie i metodycznie zdemontowana przez Iran.

Bahrajn. Serce Piątej Floty. Bijące centrum nerwowe amerykańskiej potęgi morskiej na całym Bliskim Wschodzie – trafione.

Al Udeid, Katar. Radar AN/TPY-2 o wartości 1,1 miliarda dolarów – „oko, które widzi wszystko” – zlikwidowany za jednym zamachem.

Obóz Arifyan, Kuwejt. Ali Al Salem. Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej. Bazy w Emiratach.

Terminale SATCOM obrócone w gruzy. Osłony anten radarowych rozerwane jak skorupki jajek. Anteny satelitarne po prostu zmiecione z powierzchni ziemi.

Cała infrastruktura wykrywania i śledzenia pocisków wroga, systemy AN/TPY-2, które synchronizują każdą baterię Patriotów i każdą baterię THAAD na całym obszarze działań – zniszczone z chirurgiczną precyzją. To nie był przypadek. To nie był szczęśliwy zbieg okoliczności. Ale mistrzowski architektoniczny demontaż.

Iran nie tylko zbombardował bazy USA. Iran zmapował system nerwowy, który sprawia, że ​​amerykański system obrony przeciwrakietowej staje się jednym, oddychającym organizmem – a następnie, baza po bazie, w pięciu krajach jednocześnie, zdemontował go z zimną krwią.

To nie odwet, to doktryna

Trzy dekady skrupulatnych badań nad tym, jak działa amerykańska machina wojenna – jak działa, jak widzi, jak komunikuje się i koordynuje ze swoimi komponentami. A kiedy nadszedł ten moment, Teheran nie zawahał się – uderzył amerykańską machinę prosto w oko. Stare władze prawdopodobnie zawahałyby się przed podjęciem tego zdecydowanego kroku, ale nowe, młodsze kierownictwo chciało w końcu podjąć stanowczą decyzję.

Wstępny wynik jest taki, że amerykańskie pociski przechwytujące są teraz bezużyteczne. Co więcej, amerykańskie rezerwy pocisków przechwytujących są już na wyczerpaniu. Magazyny są puste. [przesada: Puścieją md]

Marynarka Wojenna USA nie może eskortować konwojów przez Cieśninę Ormuz bez popełnienia samobójstwa. A Korea Południowa, która do tej pory uważała się za chronioną przez amerykańskie systemy obrony przeciwrakietowej, musi teraz czuć się całkowicie odsłonięta i bezbronna.

Państwa wasalne USA w Zatoce Perskiej, które do tej pory wierzyły, że bazy amerykańskie zapewniają im najwyższą ochronę, muszą, w świetle płonących instalacji naftowych i zniszczonych baz USA, dojść do otrzeźwiającego wniosku, że armia amerykańska nie zapewnia ani ochrony, ani bezpieczeństwa w ich krajach, a wręcz przeciwnie: irańskie ataki odwetowe na agresora i państwo zbójeckie, czyli USA. Waszyngton zbudował najdroższą, najbardziej złożoną i pozornie niezniszczalną architekturę militarną w historii ludzkości. Iran właśnie w ciągu kilku dni przedstawił plan jej demontażu.

Autorstwo: Rainer Rupp
Tłumaczenie: Paweł Jakubas (proszę o jedno „Zdrowaś Maryjo” za moją pracę)
Źródło zagraniczne: Apolut.net

Sojusznicy? – Strach się bać…

Sojusznicy? – Strach się bać…  

Date: 8 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara https://

=======================================================

Od Sigonelli przez ostrzeżenie Gheddafi’ego po operację “Mani Pulite” i wygnanie do Tunezji

Bettino Craxi, lider Włoskiej Partii Socjalistycznej (PSI) i premier Włoch w latach 1983–1987 https://it.wikipedia.org/wiki/Bettino_Craxi, wszedł w ostry konflikt z administracją Ronalda Reagana za swoją niezależną politykę śródziemnomorską. Dwa kluczowe wydarzenia z lat 1985–1986 stały się symbolem owej konfrontacji i – według licznych poszlak – przyczyną długofalowej amerykańskiej zemsty.

Incydent w Sigonelli (1985)

Po porwaniu statku „Achille Lauro” przez palestyńskich terrorystów (zabito amerykańskiego pasażera), siły USA przechwyciły sprawców na pokładzie egipskiego samolotu i chciały ich przetransportować do Ameryki. Craxi odmówił ekstradycji, twierdząc, że przestępstwo popełniono na włoskim statku, więc jurysdykcja należy do Włoch. Doszło do bezpośredniej konfrontacji na bazie NATO w Sigonelli: włoskie siły (karabinierzy i VAM) zablokowały amerykańskim komandosom Delta Force dostęp do samolotu. Craxi publicznie oświadczył, że Włochy nie będą „wasalami” i że „jeśli myślą, że mnie podepczą, złamię im kości – Włochy muszą być autonomiczne”.

Incydent zakończył się kompromisem, ale zniszczył zaufanie Waszyngtonu. Craxi stał się dla Amerykanów „człowiekiem, który powiedział im »nie«”.

babylonianempire/sigonella-85-ostatnie-randka-wloch-z-niepodlegloscia

Ostrzeżenie Gheddafi’ego (rok 1986)

Kilka miesięcy później, w kwietniu 1986 r., Craxi posunął się jeszcze dalej. Gdy Reagan przygotowywał operację „El Dorado Canyon” (bombardowanie Libii po zamachu w berlińskiej dyskotece La Belle) wikipedia/Operation_El_Dorado_Canyon, włoski premier osobiście ostrzegł libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego. Dzięki temu Gheddafi uniknął śmierci (choć zginęła jego adoptowana córka Hanna). Fakt ten potwierdzili później libijski minister spraw zagranicznych Abdel Rahman Shalgham oraz Giulio Andreotti. Była to jawna demonstracja przyjaźni Craxi z reżimem libijskim i kolejny policzek dla USA, które właśnie żądały solidarności NATO.

……….

Noc, podczas której Bettino Craxi ostrzegł Gheddafiego

W przeddzień 14 kwietnia 1986 roku szef włoskiego rządu Bettino Craxi poinformował libijskiego przywódcę Muammara Gheddafiego, że amerykański bombardowanie Trypolisu jest nieuchronne. Wczoraj (to artykuł archiwalny z roku 2008) przypomniał o tym libijski minister spraw zagranicznych Mohammed Abdel-Rahman Shalgam podczas konferencji zorganizowanej przez włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Pałacu Farnesina z okazji niedawno podpisanego traktatu o przyjaźni włosko-libijskiej.

„Nie sądzę, że zdradzam tajemnicę, jeśli powiem, że Włochy poinformowały nas dzień wcześniej, że dojdzie do amerykańskiej agresji przeciwko Libii” – powiedział Shalgam, który doskonale pamięta te wydarzenia, ponieważ wówczas był ambasadorem Libii we Włoszech.

Atak amerykańskiego lotnictwa rzeczywiście miał miejsce w nocy z 14 na 15 kwietnia 1986 roku. Został on zarządzony przez ówczesnego prezydenta USA Ronalda Reagana w odwecie za zamach z 5 kwietnia w berlińskiej dyskotece „La Belle”, popularnej wśród amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech (wówczas jeszcze podzielonych murem). Zamach spowodował śmierć 3 osób i ranił 250.

Odpowiedzialnością obarczono agentów libijskich, a odwet przybrał formę „precyzyjnego” ataku: bombowce F-111 wystartowały z baz w Lakenheath i Upper Heyford w Wielkiej Brytanii i zbombardowały w Trypolisie niektóre instalacje wojskowe, koszary Bab el Azizia, rezydencję samego Gheddafiego oraz niektóre dzielnice cywilne.

Jednocześnie inne samoloty należące do VI Floty (stacjonującej na Morzu Śródziemnym, z dowództwem we Włoszech) zbombardowały koszary i bazę wojskową w Bengazi. Cały atak trwał zaledwie 12 minut; zginęło około dwudziestu osób, w tym adoptowana córka pułkownika Gheddafiego – mała dziewczynka.

Były to czasy, gdy włoskie rządy pozwalały sobie na gesty autonomii wobec sojusznika zza Atlantyku. Już wcześniej wiedzieliśmy, że rząd włoski nie udzielił Stanom Zjednoczonym prawa przelotu nad terytorium Włoch w celu przeprowadzenia ataku na Libię (żaden inny rząd europejski poza Wielką Brytanią Margaret Thatcher nie wyraził na to zgody). Teraz dowiadujemy się, że rząd Craxi poszedł jeszcze dalej i wykorzystał dostępne kanały, by ostrzec libijskiego przywódcę o zbliżającym się ataku.

„Stany Zjednoczone wykorzystały bazę na Lampedusie, ale zrobiły to wbrew woli rządu włoskiego, ponieważ Rzym był przeciwny użyciu przestrzeni powietrznej i morskiej do agresji” – dodał minister Shalgam. „O wszystkim zostałem osobiście poinformowany”.

Słowa libijskiego ministra znalazły liczne potwierdzenia. Przede wszystkim ze strony Giulio Andreottiego, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Włoch: obecny na konferencji we włoskim ministerstwie spraw zagranicznych, potwierdził, że rząd włoski ostrzegł Libię. Określił on nalot na Trypolis i Bengazi w 1986 roku jako „inicjatywę całkowicie niewłaściwą, błąd o charakterze międzynarodowym”.

Margherita Boniver, wówczas odpowiedzialna za sprawy zagraniczne we Włoskiej Partii Socjalistycznej Bettina Craxi’ego, również potwierdza: Włochy nie tylko odmówiły prawa przelotu, ale wykorzystały wszystkie dostępne kanały, by ostrzec Gheddafiego. To właśnie była słynna noc, podczas której Amerykanom zabroniono lądowania w bazie NATO w Comiso na Sycylii.

Ostrzeżenie najprawdopodobniej uratowało życie pułkownikowi – owej nocy nie dał się zaskoczyć w swojej rezydencji: być może chodziło o minuty – dodaje senator SDI, Cesare Marini, który – jak twierdzi – od dawna wiedział, w jaki sposób Włochom udało się „zapobiec zamordowaniu Gheddafiego” (wspominał o tym już w 2003 roku podczas posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych i Obrony Senatu).

………………..

Dwa powyżej opisane tj. gesty – obrona suwerenności w Sigonelli i uratowanie Kaddafiego – stworzyły trwały motyw zemsty.

Jak pisano później: „Celem był Bettino Craxi, człowiek, który w Sigonelli odważył się powiedzieć Amerykanom »nie«”.

…………………………..

Operacja «Mani Pulite» (1992–1994) – „ukryta reżyseria” USA?

W lutym 1992 r. wybuchła największa w powojennych Włoszech afera korupcyjna – operacja „Mani Pulite” (Czyste Ręce) prowadzona przez mediolański zespół prokuratorów pod wodzą prokuratora Antonia Di Pietro. W ciągu dwóch lat upadła cała I Republika: rozpadły się chadecja (DC), socjaliści Craxi’ego i inne partie rządzące od 1945 r.

Craxi został skazany za korupcję, stracił immunitet parlamentarny i w 1994 r. uciekł do Tunezji (Hammamet), gdzie zmarł w 2000 r. w przekonaniu, że padł ofiarą politycznej zemsty.

Na podstawie ujawnionych dokumentów i zeznań wielu źródeł wskazuje, że za kulisami stała amerykańska „reżyseria”:

  • Bezpośrednie kontakty konsulatu USA z prokuratorami. Były ambasador USA Reginald Bartholomew (w latach 1993–1997) ujawnił przed śmiercią, że musiał interweniować, by przerwać „zbyt bliskie” powiązania konsulatu w Mediolanie z zespołem Di Pietro. Twierdził. że peracja „poszła za daleko”, naruszając prawa oskarżonych. Bartholomew zorganizował nawet spotkanie włoskich sędziów z amerykańskim sędzią Sądu Najwyższego Antoninem Scalią, który skrytykował włoskie aresztowania prewencyjne.
  • Wiedza z wyprzedzeniem i wsparcie logistyczne. Konsul USA w Mediolanie Peter Semler już pod koniec 1991 r. wiedział od Di Pietro o planowanych aresztowaniach Craxi’ego oraz chadecji. Di Pietro wielokrotnie podróżował do USA (podróże organizowane przez ambasadę i United States Information Agency). Po aferze otrzymał nagrodę od firmy Kroll (powiązanej z amerykańskimi służbami).
  • Depesze dyplomatyczne i ocena Waszyngtonu. W 1993 r. dyplomata Daniel Serwer pisał: „Mówi się, że jeden z protagonistów sędziowskiej inkwizycji może być marionetką sterowaną przez USA”. Amerykanie nie bronili swoich dotychczasowych sojuszników (Craxi, Andreotti, Martelli), bo „nadeszła godzina oczyszczenia”. Obserwatorzy USA monitorowali pracę prokuratorów, twierdząc, że „coś tam było”.
  • Ostatnie słowa Craxi’ego z wygnania. W Hammamet (Tunezja), Craxi zostawił notatkę: „Nigdy nie powiedziałem, że Di Pietro został wyszkolony przez CIA, ale jego działanie było silnie wspierane przez rząd amerykański”. Bruno De Mico informował prokuratora Davigo już w lipcu 1992 r., że „amerykańskie środowiska” chcą współpracy w sprawie Ligresti i Craxi.

Syn Bettino Craxi’ego, Bobo Craxi, mówił wprost o „niepokojącym splocie między mediolańskim pool’em prokuratorów a konsulatem amerykańskiego sojusznika” i domagał się komisji śledczej. Córka, Stefania Craxi stwierdzała: „prawda powoli wychodzi na jaw”.

Podsumowanie – dlaczego „amerykańska reżyseria” jest bardzo prawdopodobna?

Nie ma „dymiącego rewolwera” (ostatecznego dowodu), ale poszlaki są liczne i spójne: wcześniejsze konflikty, tj. ten w Sigonelli i ten związany z ostrzeżeniem Kaddafiego, wiedza amerykańskich dyplomatów o dochodzeniu z wyprzedzeniem, bliskie kontakty prokuratora Di Pietro z USA, rezygnacja Waszyngtonu z obrony sojuszników, a wreszcie ucieczka Craxi’ego właśnie do Tunezji – kraju zaprzyjaźnionego z Gheddafim. Operacja Mani Pulite nie tylko zniszczyła Craxi’ego, ale otworzyła drogę do prywatyzacji włoskiego majątku na warunkach korzystnych dla zachodnich (w tym amerykańskich) kapitałów.

Jak podsumował jeden z komentatorów: „Bez udziału czynników międzynarodowych nie da się obalić całej klasy rządzącej i zdestabilizować kraju”. Zemsta za Sigonellę i za ostrzeżenie dla Kaddafiego przyszła z opóźnieniem – ale była miażdżąca. To nie przypadek, lecz logiczna konsekwencja polityki suwerenności, za którą Bettino Craxi zapłacił życiem i śmiercią na wygnaniu w tunezyjskim Hammamet.

………………

Cofnijmy się jeszcze do roku 1980…

Katastrofa nad Usticą: Bettino Craxi ostrzega Muammara Kadafiego

Katastrofa lotnicza nad wyspą Usticą, która miała miejsce 27 czerwca 1980 roku, pozostaje jedną z największych zagadek w historii włoskiej awiacji. Samolot DC-9 linii Itavia, lecący z Bolonii do Palermo, eksplodował w powietrzu, powodując śmierć wszystkich 81 osób na pokładzie.

Przez lata pojawiały się liczne teorie spiskowe, w tym ta, że katastrofa była wynikiem pomyłki podczas próby zestrzelenia samolotu libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego. W kontekście owych wydarzeń kluczową rolę miało odegrać ostrzeżenie ze strony ówczesnego premiera Włoch, Bettino Craxiego.

Według relacji Giuliano Amato, byłego premiera Włoch, w wywiadzie udzielonym w 2023 roku, katastrofa nad Usticą była spowodowana francuskim pociskiem, który miał trafić w samolot Kadafiego. Plan zakładał, że libijski przywódca zostanie zestrzelony w ramach operacji wojskowej, jednak Craxi, dowiedziawszy się o tym, ostrzegł Kadafiego, co pozwoliło mu na uniknięcie zagrożenia. W rezultacie, pocisk trafił w cywilny samolot Itavia, mylnie wzięty za samolot przywódcy libijskiego.

Amato wezwał także prezydenta Francji Emmanuela Macrona do przeprosin za ową tragedię, podkreślając, że Francja powinna wziąć odpowiedzialność za incydent, który miał miejsce w kontekście napiętych relacji międzynarodowych w rejonie Morza Śródziemnego w tamtym czasie.

…………….

Cały FILM: “Hammamet”: .raiplay.it/video/2021/09/Hammamet

it.wikipedia.org/wiki/Hammamet_(film)

wikipedia.org/wiki/Hammamet_(film)

INFO: Opracowanie AI na podstawie tekstów:

https://www.ilgiornale.it/news/interni/ci-fu-regia-occulta-degli-usa-dietro-mani-pulite-rivelazioni-833119.html

ilmessaggero.it/politica/craxi_film_figli_favino_news_marcello_sorgi_libro

tempi.it/dove-voleva-arrivare-il-nostro-eroe-di-pietro/ https://ilmanifesto.it

repubblica.it/fiori_ustica_missile_francese_contro_gheddafi_giuliano_amato_intervista

…………………….

babylonianempire/o-tym-jak-wygladal-proceder-gnojenia-wspolczesnych-wloch-1

https://babylonianempire/o-tym-jak-wygladal-proceder-gnojenia-wspolczesnych-wloch-2

babylonianempire/o-katastrofie-wloskiego-dc-9-itavia

Condividi:

Trajdos: Agresja

Trajdos: Agresja

Do niedawna tzw. demokracje liberalne na czele z USA prowadziły jawną i bezczelną krucjatę ideologiczną. Kto nie odpowiadał ich wzorcom i praktykom ustrojowym, mentalnym, obyczajowym – musiał być usunięty, a przynajmniej napiętnowany jako oczywiste zło.

Sypały się przewroty, zamachy, nagonki, sankcje, a w razie wyższej konieczności czyli głębszego strachu przed „zarazą” ideową – wojny prewencyjne. Narzucano „właściwe” rządy, tj. marionetkowe, skundlone, uległe, a najlepiej – korupcyjne. Za pomocą rozmaitych manewrów i kampanii ogłupiających osiągano trwałą degenerację obyczajową i triumf dewiacji wszelkich kategorii. Skuteczności tego pseudo-porządku upadłościowego pilnowała i pilnuje „tolerancja represywna” w stylu Marcusego.

W ostatnim czasie system przemocy globalnej został udoskonalony. Nadal obowiązuje ideologia degeneracyjna (szczególnie w Eurokołchozie), ale amerykański hegemon światowy w dobie Trumpa przyjął prostszą procedurę. Kto występuje przeciw interesom USA w skali globalnej lub Izraela w skali regionalnej (kryterium zagrożenia jest czysto uznaniowe) podlega wojennej likwidacji. Apelacji się nie uwzględnia. Stosowane jest agresja jawna, nawet bez opakowania w jakikolwiek sensowny pretekst. Sprawcy łamią z premedytacją wszelkie normy prawa międzynarodowego.

Trump zilustrował kilkakrotnie, jakimi metodami należy wprowadzić ten ład przemocy. W Wenezueli postanowił zniewolić kraj „tanimi” środkami: poprzez bandyckie porwanie prezydenta Nicolasa Maduro, a następnie opanowanie złóż i rafinerii nafty, czyli podstawowego źródła dochodu.

Motywy ideologiczne zostały na razie pod kocem. Najeźdźcy formalnie nie naruszyli poprzedniego ustroju (rodzimego socjalizmu wprowadzonego przez Zjednoczoną Socjalistyczną Partię Wenezueli PSUC od 1999 r.) i utrzymali praktycznie cały poprzedni aparat administracyjny. Jednak warunki postawione przez agresora: potulność i uległość rządu wenezuelskiego wobec Waszyngtonu oraz oddanie bogactwa narodowego w pacht koncernom USA oczywiście niweczą sens przetrwania poprzedniego systemu. Jest to neokolonializm w formie krystalicznej. Lud wenezuelski dlatego uparcie popierał Chaveza i Maduro przez 27 lat, bo wprowadzając państwowy monopol w przemyśle naftowym kierowali większość zysków na cele opieki społecznej, powszechnego zatrudniania i taniej edukacji. Tę politykę torpedowały kolejne sankcje i blokady USA, ale jednak trwała. Skoro obecnie nafta znalazła się w szponach agresora, rządy PSUC nie mają uzasadnienia. Przewiduję bunty biednych i głodnych, oczywiście daremne.

W wariancie brutalniejszym (Iran) złamanie oporu mężnego narodu i państwa wymaga dłuższej wojny ludobójczej. Cel ten sam: stworzenie władz marionetkowych o właściwym (dla agresorów) obliczu ustrojowym i przejęcie kolejnych bogactw naftowych. USA zupełnie jawnie zagarniają wszelkie możliwe zasoby energetyczne na świecie. W ordynarnej propagandzie ważne miejsce zajmuje odpowiednia nomenklatura. „Specjalna operacja wojskowa” Rosji na Ukrainie nazywana jest przez Zachód „zbrodniczą wojną”, a zbrodnicza wojna wywołana przez USA oraz Izrael w Iranie określana jest jako „operacja” lub „interwencja”. Orwellowskie ministerium prawdy działa bez zarzutu. Masy poddanych, pardon – obywateli „wolnego świata” przełkną każdą brednię.

Kompletny blamaż ONZ w obliczu tych jawnych agresji pozwolił Trumpowi na utworzenie podręcznej atrapy w postaci Rady Pokoju (?). Zgłosiły tam akces państwa o bardzo zróżnicowanych ustrojach oraz interesach. Wszystkie przypuszczają, że pod peleryną USA będzie bezpieczniej, a może nawet uda się coś zarobić. Np. bohatersko broniące niepodległości od 2010 r. Węgry Victora Orbána znalazły się tam dlatego, że administracja Trumpa na złość UE wsparła Fidesz także w perspektywie najbliższych wyborów. Moją uwagę wzbudziła obecność Alijewa z Azerbejdżanu i Paszyniana z Armenii. Kilkakrotnie pisałem o Armenii w „Myśli Polskiej” w ubiegłym roku. Jest to świetny przykład, czego można się spodziewać po Radzie Pokoju. Trump pyszni się wymuszeniem w 2025 r. „historycznego” pojednania między Armenią a Azerbejdżanem. Komentowałem to wydarzenie.

Polega ono na całkowitej kapitulacji Armenii pokonanej przez spółkę turecko-azerską. Musiała się zrzec praw do stratowanego wojną Arcachu (Górskiego Karabachu). Nie wolno jej przypomnieć o losie okręgu Nachiczewania, gdzie Azerowie wyczyścili nawet groby Ormian [sic]. Mało tego. Armenia akceptowała eksterytorialną de facto szosę nad Araksem na linii Azerbejdżan-Turcja, która odcina ją od dotąd życzliwego Iranu. Oto pokój w stylu Trumpa. Za to USA dostaną spory udział w nafcie Azerbejdżanu i swobodę w eksploatacji gospodarczej Armenii.

Najazdy na słabsze i mniejsze państwa będą zjawiskiem trwałym. Za uległością polityczną pójdzie zniewolenie gospodarcze. Rządy marionetkowe i neokolonialne szybko wyzbędą się iluzji, że parasol ochronny USA będzie wieczny. Nadejdzie gorzkie rozczarowanie. Liczne wydarzenia z XX w., o których pisałem kiedyś obszerniej, dowodzą, że Amerykanie porzucali nawet najwierniejszych protegowanych z zimną konsekwencją. Upartym miłośnikom sojuszy z USA dedykuję odnowę pamięci o losach wielu krajów w Indochinach, Chinach i Ameryce Łacińskiej. A jak zachowały się Stany Zjednoczone wobec arcy-wiernego prezydenta Egiptu Hosni Mubaraka w 2011 r.? Typowo.  Jedna zasada będzie obowiązywać stale: kto chce być po prostu inny i niezależny, nawet jeśli nikomu nie zagraża – zostanie zgładzony.

Tadeusz M. Trajdos Emerytowany profesor  IH PAN

Obrzydliwy Ambasador USA [i Izraela??] w Polsce grozi Braunowi

Burza po decyzji Brauna. Ambasador USA w Polsce reaguje.

Burza Róży w żydowskim nocniku.

08.03.2026 21:45 tysolburza-po-decyzji-brauna-ambasador-usa-w-polsce-reaguje

Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie i wpisał się do księgi kondolencyjnej po śmierci Alego Chameneiego. Decyzja szefa Konfederacji Korony Polskiej spotkała się z ostrą krytyką ambasadora USA w Polsce.

Thomas Rose

Thomas Rose / fot. Przemysław Keler/ prezydent.pl

Wizyta Grzegorza Brauna w ambasadzie Iranu w Warszawie

W piątek 6 marca 2026 r. Grzegorz Braun odwiedził ambasadę Iranu w Warszawie, gdzie złożył wpis do księgi kondolencyjnej w związku ze śmiercią najwyższego przywódcy tego kraju Alego Chameneiego. Irański przywódca zginął 28 lutego 2026 r. po amerykańsko-izraelskich atakach.

Konfederacja Korony Polskiej opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia oraz nagrania z wizyty Grzegorza Brauna w ambasadzie Iranu w Warszawie.

Thomas Rose reaguje

Do wizyty Brauna w ambasadzie Iranu odniósł się w mediach społecznościowych ambasador USA w Polsce Thomas Rose. Amerykański dyplomata w ostry sposób skrytykował nagranie ukazujące piątkowe zdarzenie. Nazwał je „obrzydliwym”.

„Ameryka i Donald Trump nie zapomną, kto jest ich przyjacielem, a co ważniejsze, kto nim nie jest” – napisał Rose.

Fizyka, arytmetyka i logika a „zwycięska wojna” USA

Thomas Röper  anti-spiegel.ru/teil-3-das-problem-der-usa-mit-raketen/

Anti-Spiegel  8 marca 2026

Czy Trump niszczy hegemonię USA?

Część 3: Problem rakietowy USA

Stany Zjednoczone nie są przygotowane na długą wojnę, ponieważ mają poważny problem z liczbą posiadanych rakiet. Dlatego plan administracji Trumpa zakładał pokonanie Iranu szybkim „uderzeniem dekapitacyjnym”.

Odkąd ten plan się nie powiódł, armia amerykańska boryka się z wieloma problemami.

W ciągu ostatniego tygodnia wielokrotnie powtarzałem w wywiadach i w programie „Tacheles”, że to, czy USA, czy Iran wygra wojnę, zależy od tego, komu pierwszemu skończą się rakiety. Choć Stany Zjednoczone, z ich gigantycznym budżetem wojskowym uważane są  za niemal niezwyciężone, nie jest to prawdą. W ostatnich latach Stany Zjednoczone stały się zbyt pewne siebie i dlatego polegały na niezwykle drogich systemach uzbrojenia, które charakteryzują się również bardzo długim czasem produkcji i są trudne w utrzymaniu.

Opłaciło się to amerykańskim producentom broni, gwarantując im ogromne zyski. Teraz jednak mści się to w wojnie przeciwko Iranowi, który skupił się na masowej produkcji tańszej broni.

Stany Zjednoczone mają szczególnie poważny problem z obroną powietrzną, ponieważ od 2022 roku wraz ze swoimi sojusznikami dostarczyły Ukrainie tak duże ilości rakiet Patriot, że państwa europejskie otwarcie przyznają, że w swoich arsenałach mają jedynie absolutne minimum rakiet Patriot do obrony. A amerykańskie magazyny nie są już „zapełnione po brzegi”. Sytuacja nie jest dużo lepsza w przypadku innych amerykańskich systemów obrony powietrznej.

Do tego dochodzi widmo niedoboru pocisków manewrujących Tomahawk.

Aby zrozumieć problem, musimy przyjrzeć się liczbom, ponieważ najlepiej strzeżona tajemnica amerykańskiej potęgi militarnej nigdy tak naprawdę nie była tajemnicą; można ją znaleźć całkiem otwarcie w komunikatach prasowych Lockheed Martin, w budżecie USA i raportach wyspecjalizowanych ośrodków analitycznych, takich jak CSIS.

THAAD

THAAD to najdroższy system obrony powietrznej w USA, a jednocześnie uważany za najlepszy. Został opracowany do przechwytywania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu, a także, w pewnym stopniu, międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Na świecie działa tylko osiem baterii THAAD, ale podobno tylko siedem jest aktywnych.

Standardowy protokół przewiduje wystrzelenie dwóch pocisków przechwytujących na każdy cel. Bateria składająca się z 48 pocisków wyczerpuje się zatem po zestrzeleniu 24 celów, a koszt każdego pocisku THAAD wynosi około 13 milionów dolarów.

Stany Zjednoczone produkują 96 pocisków przechwytujących THAAD rocznie. To osiem miesięcznie, czyli zaledwie dwa tygodniowo.

W pierwszym tygodniu wojny Iran wystrzelił ponad 500 pocisków balistycznych. Pojedynczy irański atak rakietowy mógłby zniszczyć całą roczną produkcję USA w ciągu kilku minut. Podczas 12-dniowej wojny z Iranem w czerwcu 2025 roku zużyto około 150 pocisków przechwytujących, co stanowiło 28 procent światowego zapasu i ponad półtoraroczną produkcję.

Chociaż nie wszystkie 500 pocisków balistycznych wystrzelonych przez Iran zostało przechwyconych przez THAAD, liczba ta ilustruje problem, z jakim borykają się Stany Zjednoczone, zwłaszcza że – jak zobaczymy – sytuacja z innymi systemami obrony powietrznej jest również niepewna.

Problem „oczu”

Problemem nie są jednak tylko pociski, ale także „oczy”, czyli radary. Radary AN/TPY-2 systemu THAAD to cud techniki, kosztujące 500 milionów dolarów każdy. Ich naprawa jest trudna. Według dostępnych informacji radar w Jordanii jest uszkodzony, co skłoniło rząd niemiecki do rozważenia wysłania baterii Patriot do Jordanii, z uwagi na stacjonowanie tam wojsk niemieckich. Radar w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest zniszczony.

Co więcej, uszkodzony został kluczowy radar wczesnego ostrzegania w Katarze, wyceniony na 1,1 miliarda dolarów. Radar ten był w stanie bardzo wcześnie wykryć wystrzelenie pocisków, pomagając obronie przeciwlotniczej przygotować się na nadlatujące pociski irańskie. Jednak obecnie radar wydaje się niesprawny.

Produkcja nowych radarów tego typu zajmuje lata, a naprawy są również skomplikowane i czasochłonne.

Ogólnie rzecz biorąc, awaria radaru nie tylko zmniejsza zasięg, ale także tworzy „luki geometryczne” w strefach obrony przeciwlotniczej, umożliwiając falom uderzeniowym przedostanie się przez nie z powodu niewykrycia (lub zbyt późnego wykrycia).

Fizyka jest silniejsza niż pieniądze.

Od dawna wskazuję, że zachodni przemysł zbrojeniowy ma problem. Na Zachodzie przywykliśmy do myślenia, że ​​wszystko można rozwiązać pieniędzmi. Widać to po gigantycznym budżecie, jaki Pentagon wydaje corocznie, a także w dyskusjach w Europie o celu 5% PKB na obronność i wysiłkach UE na rzecz szybkiej modernizacji potencjału wojskowego.

Problem polega jednak na tym, że wielu rzeczy potrzebnych do modernizacji nie da się po prostu kupić „w locie”.

Niedobór pocisków THAAD skłonił firmę Lockheed Martin do ogłoszenia w komunikacie prasowym 29 stycznia, że ​​podpisała z Pentagonem umowę o czterokrotnym zwiększeniu produkcji pocisków THAAD z 96 do 400 sztuk rocznie. W tym celu ma powstać nowy zakład produkcyjny w Arkansas. Będzie on jednak w pełni operacyjny dopiero za siedem lat, do 2033 roku.

Innymi słowy, na razie nie rozwiązuje to obecnego problemu.

Problemem nie są pieniądze; Problemem są prawa fizyki i łańcuchy dostaw. Silniki rakietowe na paliwo stałe THAAD są również wykorzystywane w pociskach ziemia-powietrze PAC-3 (Patriot), SM-3 i PrSM, a silniki do THAAD są w tej samej kolejce produkcyjnej co te.

Kolejnym problemem są głowice naprowadzające. Obecnie dla całej branży produkuje się maksymalnie 500 sztuk rocznie.

Rezultatem są długie czasy oczekiwania, o których czasami dyskutuje się w niemieckich mediach, na przykład przy zamawianiu nowych systemów Patriot dla niemieckich sił zbrojnych. Zamówiony dziś pocisk przechwytujący ma zostać dostarczony około 2030 roku.

Zbyt wielu przeciwników

Przez dekady Stany Zjednoczone opierały swoją przewagę militarną na takim stopniu, że nikt nie odważyłby się rzucić im wyzwania w wojnie konwencjonalnej. Jednak od 2022 roku Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie zaczęły dostarczać Ukrainie ogromne ilości pocisków Patriot. Patriot jest głównym „koniem roboczym” amerykańskiego systemu obrony powietrznej.

Teraz Stany Zjednoczone nagle stoją w obliczu co najmniej trzech stref konfliktu: Europy, gdzie Zachód prowadzi wojnę z Rosją na Ukrainie; Bliskiego Wschodu, gdzie Stany Zjednoczone bombardowały Huti i obecnie prowadzą wojnę z Iranem; oraz Azji, gdzie zbliża się konfrontacja z Chinami o Tajwan i, szerzej, o dominację regionalną.

Ale Stany Zjednoczone nie przygotowały się, tworząc oddzielne zapasy wystarczającej ilości broni dla każdej strefy konfliktu. Zamiast tego zapasy Pentagonu są scentralizowane, co oznacza, że ​​Stany Zjednoczone wykorzystują cały swój arsenał na wszystkie konflikty. To wystarczało na jeden poważny konflikt. Ale teraz, z Ukrainą i Iranem, są już dwa – i nikt nie wie, co stanie się z Chinami i Tajwanem.

Jeśli USA przeniosą rakiety Patriot z Europy na Bliski Wschód, wschodnia flanka NATO pozostanie bez ochrony. Jeśli wycofają rakiety Aegis z Japonii lub pociski THAAD z Korei Południowej, dla Pekinu otworzy się okno możliwości.

Liczy się już nie „potęga wirtualna”, czyli kwoty w budżecie wojskowym, ale „potęga realna”, czyli ilość dostępnej broni i przede wszystkim maszyn dostępnych w fabrykach.

Obecnie pojawiają się doniesienia, że ​​USA chcą przenieść systemy obrony powietrznej THAAD z Korei Południowej na Bliski Wschód, ponieważ najwyraźniej po prostu nie docenili Iranu.

Ale każdy pocisk wystrzelony dziś w irański cel jutro będzie nieosiągalny dla Tajwanu, Guamu lub Korei Południowej. Chiny oczywiście bardzo uważnie obserwują gwałtowne wyczerpywanie się amerykańskich arsenałów.

Problem polega na tym, że wojna z Iranem trwa tylko od około siedmiu dni, podczas gdy rozszerzenie produkcji pocisków THAAD zajmie 2555 dni.

Wielkie wojny to zawsze bitwy na wyniszczenie, wojny o materiały. Tak było w czasie I wojny światowej, ale także II wojny światowej, kiedy Niemcy – wspierane, dobrowolnie lub nie, przez gospodarkę wojenną całej Europy – przegrały wojnę nie tylko z powodu jej rozmiarów i woli oporu Związku Radzieckiego, ale także dlatego, że stanęły w obliczu potęgi przemysłowej trzech supermocarstw: USA, Związku Radzieckiego i Imperium Brytyjskiego.

Nie jest zatem niczym nowym, że o losach wielkich wojen często decyduje logistyka. Zgodnie z prawami matematyki, USA jak dotąd przegrywały w tej dziedzinie, ponieważ polegały na niezwykle drogich systemach uzbrojenia, trudnych w utrzymaniu i naprawie, podczas gdy ich przeciwnicy wybierali tańsze, łatwiejsze w utrzymaniu i szybko wymienialne systemy uzbrojenia.

Dotyczy to nie tylko Iranu, ale także Rosji, która produkuje znacznie więcej broni i amunicji niż cały Zachód razem wzięty. Podczas gdy zachodnia propaganda twierdzi, że Rosja stoi na krawędzi militarnej klęski na Ukrainie, w rzeczywistości, pomimo strat poniesionych w wojnie, ma ona obecnie na przykład o tysiąc czołgów więcej w zapasach niż przed wojną.

Skoro wiemy, że rezerwy THAAD topnieją jak śnieg na słońcu, musimy przyjrzeć temu, czym Pentagon próbuje wypełnić luki w obronie powietrznej.

Możliwe alternatywy

Po pierwsze, mamy Patriota z pociskami PAC-3, konia roboczego amerykańskiej i zachodniej obrony powietrznej. To ostatnia linia obrony, a na świecie istnieje znacznie więcej systemów Patriot niż systemów THAAD, a jego produkcja jest lepiej zorganizowana.

Problem polega jednak na tym, jak wspomniano, że PAC-3 i THAAD wykorzystują te same rakiety na paliwo stałe. Drastyczne zwiększenie produkcji Patriotów w celu szybkiego uzupełnienia niedoborów THAAD przypomina próbę upieczenia dwóch różnych ciast z jednym workiem mąki. Wybór jednego systemu automatycznie spowalnia produkcję drugiego.

Stany Zjednoczone dysponują również pociskami Aegis i SM-3/SM-6, które chronią amerykańskie okręty wojenne, a ich wyrzutnie MK-41 mogą być również rozmieszczone na lądzie. Ta rodzina pocisków stanowi jedyną poważną alternatywę dla THAAD pod względem skuteczności. Pentagon mógłby zatem wysłać niszczyciele do Zatoki Perskiej lub zainstalować wyrzutnie MK-41 na lądzie (Aegis Ashore).

Problem polega jednak na tym, że pocisk SM-3 kosztuje od 12 do 25 milionów dolarów. Geografia również odgrywa rolę, ponieważ Marynarka Wojenna USA nie może „pożyczać” swoich pocisków siłom lądowym w nieskończoność, nie narażając swoich grup lotniskowców na Pacyfiku na bezbronność wobec Chin.

Stany Zjednoczone dysponują również systemem David’s Sling, izraelskim systemem, którego skuteczność plasuje się pomiędzy Patriotem a THAAD i który sprawdził się już w walce z pociskami balistycznymi.

Problemem są jednak ograniczone zdolności produkcyjne Izraela. W przypadku poważnej wojny Izrael potrzebuje każdego pocisku przechwytującego i jest zależny od dodatkowych dostaw pocisków ziemia-powietrze z USA. Nadzieja, że ​​Izrael zniweluje powstającą lukę w globalnej obronie powietrznej sił zbrojnych USA, byłaby zatem iluzją.

Znaczenie strat w wojnie z Iranem

Po nieudanym ataku dekapitacyjnym na Iran, pierwsze dni wojny pokazały, że Iran był w stanie atakować bazy amerykańskie na całym Bliskim Wschodzie, a także infrastrukturę naftową i gazową krajów, które umożliwiają Stanom Zjednoczonym walkę z Iranem z ich terytorium, praktycznie bez przeszkód.

Stany Zjednoczone zaprzeczają poważnym stratom i twierdzą, że nie poniosły praktycznie żadnych strat, ale zdjęcia ze specjalistycznych satelitów zdolnych do wykrywania pożarów pokazały nagły wybuch pożarów w bazach amerykańskich na całym Bliskim Wschodzie oraz w infrastrukturze naftowej i gazowej krajów arabskich. Co więcej, fakt, że ważny amerykański szpital wojskowy w Landstuhl w Niemczech nagle przeniósł wszystkich pacjentów cywilnych do innych szpitali i priorytetowo potraktował zbiórki krwi, powinien być kolejnym dowodem na to, że sytuacja w Iranie jest dla USA znacznie gorsza niż donoszą zachodnie media.

Stany Zjednoczone zaprzeczają poważnym stratom i twierdzą, że nie poniosły prawie żadnych strat, ale zdjęcia ze specjalistycznych satelitów zdolnych do wykrywania pożarów pokazały, jak liczne pożary nagle wybuchły w bazach amerykańskich na całym Bliskim Wschodzie oraz w infrastrukturze naftowej i gazowej krajów arabskich. W związku z tym, po kilku dniach walk, USA musiały zmienić strategię i zamiast pocisków (nadlatujących irańskich pocisków) zaatakowały „strzelców” (irańskie wyrzutnie). Zaatakowały one irańskie wyrzutnie rakiet, co spowodowało, że Iran jest teraz w stanie wystrzeliwać mniej pocisków dziennie.

Nie wynika to z niedoboru irańskich pocisków, ale raczej z niedoboru (mobilnych) wyrzutni. Fakt, że USA nie były jeszcze w stanie poważnie uszkodzić irańskich zapasów, jest widoczny w utrzymującej się wysokiej intensywności irańskich ataków dronów.

Pocisk manewrujący Tomahawk

Na dodatek Stany Zjednoczone borykają się z problemem pocisków manewrujących Tomahawk, które jak wiadomo odgrywają kluczową rolę w amerykańskich atakach na inne kraje. Problem jest tu bardzo podobny do tego z pociskami ziemia-powietrze.

Według publicznie dostępnych informacji, Stany Zjednoczone posiadają około 4000 pocisków Tomahawk, wystrzeliwanych głównie z okrętów. USA wystrzeliły ponad 135 z nich przeciwko Huti w Jemenie. W 2025 roku doszło również do ataków Tomahawk na Nigerię.

Dokładna liczba pocisków Tomahawk użytych w wojnie z Iranem nie jest znana. Amerykańskie okręty wojenne wystrzeliły pociski Tomahawk w cele irańskie, a amerykańskie wojska lądowe użyły systemu rakietowego HIMARS, z którego wiele zostało również dostarczonych Ukrainie.

Przed rozpoczęciem wojny z Iranem Stany Zjednoczone zgromadziły znaczącą obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, w tym 13 niszczycieli Marynarki Wojennej. Gdyby wszystkie pociski znajdowały się w zasięgu, mogłyby wystrzelić od 150 do 250 pocisków Tomahawk, według analizy think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych. Gdyby w atak zaangażowano również jeden z czterech okrętów podwodnych typu Ohio przebudowanych na wyrzutnie pocisków manewrujących, mogłyby zostać wystrzelone dodatkowe 154 Tomahawki. Nie jest jasne, czy taki okręt podwodny brał udział w atakach.

W najgorszym przypadku oznaczałoby to, że Stany Zjednoczone wystrzeliłyby 400 pocisków Tomahawk – 10 procent swojego globalnego arsenału – w ciągu zaledwie jednego tygodnia wojny z Iranem.

W przypadku pocisków Tomahawk jest podobnie jak z systemem obrony powietrznej: produkcja nowych zajmuje bardzo dużo czasu. Firma RTX Corporation, która produkuje pociski Tomahawk, ogłosiła niedawno podpisanie umowy z Pentagonem na zwiększenie rocznej produkcji Tomahawków z obecnych 90-100 do ponad 1000 sztuk w ramach wieloletniego programu.

Również w tym przypadku, zanim ta decyzja odniesie zauważalny skutek, miną lata, podczas gdy Stany Zjednoczone szybko wyczerpują swoje zapasy Tomahawków.

Czy Chiny pomagają Iranowi?

Jak wspomniano, Chiny bardzo uważnie obserwują to wszystko.

Ponieważ Iran jest dla Chin bardzo ważnym dostawcą ropy, kluczowe jest zrozumienie, że wojna USA z Iranem jest w rzeczywistości przede wszystkim wojną z chińską gospodarką. Jeśli Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad Iranem i będą mogły kierować jego eksportem ropy, Chiny albo otrzymają mniej ropy, albo będą musiały za nią znacznie więcej zapłacić. Rosnące ceny energii wpływają na gospodarkę, czego Europa doświadcza obecnie w związku z de-industrializacją.

Ponieważ Iran jest dla Chin bardzo ważnym dostawcą ropy, ważne jest zrozumienie, że wojna USA z Iranem jest w rzeczywistości przede wszystkim wojną z chińską gospodarką. Właśnie na tym polega strategia bezpieczeństwa Trumpa: Stany Zjednoczone chcą „rzucić wyzwanie” Chinom gospodarczo, ale w miarę możliwości uniknąć wojny z Chinami. Biorąc pod uwagę uszczuplone arsenały USA, nie jest to zaskakujące, ponieważ Stany Zjednoczone nie mogłyby powtórzyć scenariusza z Ukrainą w przypadku przejęcia Tajwanu przez Chiny i wymusić na Chinach kosztownej wojny zastępczej, zalewając Tajwan bronią. USA już teraz nie mają niezbędnej broni, a wojna z Iranem dodatkowo zaostrza ten problem.

Pekin jest zatem naturalnie zadowolony, gdy USA wystrzeliwują swoją amunicję na Bliskim Wschodzie, a wcześniej na Ukrainie, ponieważ każdy wystrzelony tam amerykański pocisk to o jeden pocisk mniej, którego USA mogłyby użyć w potencjalnej wojnie o Tajwan.

Według doniesień chińskie samoloty transportowe ponownie latają do Iranu. Może spróbujemy zgadnąć, co przewożą…

Sprawiedliwa napaść i kara

Sprawiedliwa napaść i kara

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)    8 marca 2026

Trudno się dziwić, że skoro całym światem wstrząsnęła amerykańsko-izraelska napaść na Iran, opatrzona pretensjonalnym, kabotyńskim kryptonimem „Epicka furia”, to musiało się to przełożyć również na sytuację w naszym nieszczęśliwym kraju. Przymiotnik „epicka” oznacza coś nadzwyczajnego, czy nawet – heroicznego. Tymczasem w izraelsko-amerykańskiej napaści na Iran niczego heroicznego, ani nawet nadzwyczajnego nie ma. Przeciwnie – jest to zwyczajny napad rabunkowy, jakich tysiące dokonują się codziennie w rozmaitych ciemnych zaułkach miast. Rabunkowego charakteru tej napaści nie zmienia bowiem kontekst, nazwijmy to, „ideowy”.

Chodzi mi oczywiście o ideę „Wielkiego Izraela”, z którą „czuje się związany” premier izraelskiego rządu jedności narodowej Beniamin Netanjahu. Ma ona bardzo stary rodowód, bo sformułowana została we biblijnej Księdze Rodzaju, a obecnie jest już bardzo zaawansowana w realizacji. W myśl tej idei, terytoria leżące między Nilem a Eufratem mają stanowić obszar Wielkiego Izraela.

Jak widzimy, wszystkie państwa leżące na tym obszarze zostały już politycznie obezwładnione z inicjatywy Izraela, który wykorzystał w tym celu potęgę osiłka w postaci Stanów Zjednoczonych i teraz, w następnym etapie, trzeba będzie je tylko okupować i inkorporować do Izraela. Na przeszkodzie realizacji tego etapu stał tylko złowrogi Iran, więc Izrael wykorzystał dorobek swego agenta w USA, niejakiego Epsteina, by zmłotować prezydenta Donalda Trumpa do napaści na ten kraj, najwyraźniej dając mu do zrozumienia, że w przeciwnym razie wyjdą na jaw rozmaite śmierdzące dmuchy.

W charakterze marchewki występuje oczywiście irańska ropa, na której prezydent Trump chciałby położyć rękę, jak to się stało w przypadku Wenezueli. To jest ten „heroiczny” charakter napaści. Jakie wnioski może z tego wyciągnąć świat? Po pierwsze – że wracamy do bismarckowskiej doktryny „siła przed prawem”. Wystarczy uzbroić się w „ponaddźwiękowe dzidy, kobaltowe proce”, żeby z „heroiczną furią” obrabować każdego, kto się akurat nawinie. W takim razie potencjalne ofiary mają dwie możliwości – albo zgodzić się na płacenie haraczu gangsterom, albo też zaopatrzyć się w „ponaddźwiękowe dzidy i atomowe proce” – bo są one w stanie ostudzić „epicką furię” każdego gieroja. Pokazuje to przykład Korei Północnej, której ani Izrael, ani Amerykańscy twardziele nie zaczepiają. Nie chciałbym tam, co prawda, mieszkać, ale nie da się ukryć, że Korea Północna jest państwem suwerennym, które nie kuca ani przed Żydami, ani przed amerykańskimi twardzielami.

Nasza chata, naturalnie z kraja, więc Książę-Małżonek wyraził „solidarność” – ale nie z napadniętym Iranem, tylko z „naszymi sojusznikami”, czyli emiratami arabskimi znad Zatoki Perskiej, które Iran w odwecie zaczął ostrzeliwać swoimi „ponaddźwiękowymi dzidami”. Nie obyło się oczywiście bez zasmrodzenia smrodkiem dydaktycznym, żeby uchronić wyznawców Volksdeutssche Partei oraz Prawa i Sprawiedliwości przed dysonansem poznawczym. O ile bowiem Rosja z powodu „napaści” na Ukrainę, została przez wszystkich mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu, ponad podziałami potępiona – o tyle nie ma u nas nikogo, kto by się odważył potępić sprawców „epickiej furii”.

Przyczynę wskazuje rewolucyjna teoria, według której wojny, podobnie jak walki o pokój, dzielą się na „sprawiedliwe” i „niesprawiedliwe”. Sprawiedliwą jest wojna, ewentualnie „epicka furia”, którą prowadzimy my, a w ostateczności – nasi sojusznikowie – przeciwko krajom ukazanym nieubłaganym palcem, jako „nieprzyjacielskie”. Natomiast wojna lub walka o pokój, jaką prowadziliby nasi nieprzyjaciele przeciwko nam, albo naszym, niechby nawet przymusowym, sojusznikom, jest oczywiście „niesprawiedliwa”. Zgodnie tedy z dialektyką marksistowską, ta sama wojna może być sprawiedliwa i niesprawiedliwa jednocześnie.

Tedy w ramach rewolucyjnej teorii, pojawiają się u nas teorie odpryskowe, w myśl dyrektywy Klucznika Gerwazego: „Gdy wielki wielkiego dusi, my duśmy mniejszych – każdy swego”. Tedy pan prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski wystąpił z teorią, że „Epicka furia” tak naprawdę ma na celu „osłabienie Rosji”, a jeśli chodzi o nasz nieszczęśliwy kraj – to godzi w złowrogiego Grzegorza Brauna. Jak twierdził książę Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”, nie ma to jak teolog – „i oświeci i uspokoi”. Ale w ostatnich czasach nie tylko teologia stała się dyscypliną akademicką. Obok studiów genderowych, dyscypliną akademicką jest również politologia – no i widzimy, że też nie pozostaje w tyle.

A skoro już o teologii mowa, to właśnie 1 marca została ogłoszona wiadomość, iż na podstawie dekretu Episkopatu Polski, w naszym nieszczęśliwym kraju zostały ustanowione finansowe kary kościelne za rozmaite myślozbrodnie. Górna granica została na razie ustalona na poziomie prawie 100 tys. złotych – ale z pewnością nie jest o ostatnie słowo. Znacznie ciekawsze są delikty, za które może być wymierzona finansowa kara, Są to między innymi „herezja”, „schizma”, czy „apostazja”. O co tu może chodzić?

Pewne światło na tę sprawę rzuca deklaracja J. Em. Grzegorza kardynała Rysia, że myślozbrodnią, a więc rodzajem „herezji” może być antysemityzm. Dotychczas antysemitnikom wiele rzeczy uchodziło płazem – ale teraz system został uszczelniony. Jak nie ze strony nienawistnego sądu państwowego, to ze strony trybunału kościelnego na myślozbrodniarza spadnie finansowa kara – oczywiście w maksymalnie dopuszczalnym wymiarze. Jak to będzie wyglądało w praktyce, kto będzie te należności ściągał? To nie jest jasne, bo wiadomo tylko, kto karę może wymierzyć – ale nie wiadomo, kto ją z delikwenta ściągnie. Czy Urząd Skarbowy, komornik sądowy, czy jeszcze ktoś inny? W przypadku antysemityzmu sprawa wydaje się stosunkowo prosta. Penitent podczas spowiedzi przyznaje, że wie, iż nie lubią go Żydowie, no to i on nie lubi Żydów. Znaczy – antysemitnik. Tedy spowiednik może mu przysolić karę w maksymalnej wysokości – ale pod absolucją. W takiej sytuacji ukarany zaniesie forsę w zębach, bo inaczej pójdzie do piekła i cały czas będzie bolało.

No dobrze – ale co będzie w przypadku „apostazji”? Szczerze mówiąc, nigdy nie mogłem się nadziwić tym, którzy dokonują urzędowej apostazji. Skoro przestali wierzyć w Stwórcę Wszechświata, to z jakiego powodu żądają, by delegaci Pana Boga na Polskę wydali im stosowną bumagę? Ale to jest jedna z tajemnic natury ludzkiej, o której pisał św. Jan Maria Vianney, dziwując się, dlaczego ludzie nagminnie dopuszczają się jednego z głównych grzechów, mianowicie zazdrości, chociaż – w odróżnieniu od pozostałych grzechów głównych – nie dostarcza on grzesznikowi ani chwili przyjemności, tylko od początku – same udręki? W tej sytuacji jedynym wyjaśnieniem karalności apostazji mogą być przygotowania do wprowadzenia w Polsce podatku kościelnego. W przypadku apostazji delikwent wprawdzie podatku kościelnego już by nie płacił, ale za to musiałby zapłacić, dajmy na to, 100 tys. złotych za akt apostazji. Kto wie, czy w tych warunkach będzie się ona w ogóle opłacała, bo podatek kościelny może być skalkulowany znacznie przystępniej. Coś takiego mogła wymyślić kanclerska głowa – albo handlowa.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Gigantyczna strata USA. Radar systemu przechwytywania rakiet za pół mld dolarów…

Gigantyczna strata USA. Radar za pół mld dolarów…

wiadomosci.wp.pl/potezny-cios-w-tarcze-antyrakietowa-jak-iran-zniszczyl-radar-usa

Siły irańskie zaatakowały amerykańskie bazy i zniszczyły warty pół miliarda dolarów radar w Jordanii. To potężny cios dla Stanów Zjednoczonych.

Nowe zdjęcia satelitarne z kilku kluczowych baz wojskowych na Półwyspie Arabskim sugerują, że Iran dąży do osłabienia obrony powietrznej poprzez niszczenie amerykańskich radarów. Tanie drony operujące nisko z łatwością ominęły radary śledzące obiekty balistyczne w wysokich partiach atmosfery.

Jakie będą tego dalsze konsekwencje?

Radar jest kluczowym elementem zaawansowanego systemu przechwytywania rakiet, który służy do atakowania i niszczenia pocisków balistycznych lecących w kierunku celu. Jego koszt wynosi około pół miliarda dolarów.

Ten zniszczony znajdował się w bazie lotniczej Muwaffaq Salti w Jordanii, ponad 800 kilometrów od Iranu.

Jakie znaczenie dla obrony ma zniszczony sprzęt?

Radar AN/TPY-2 to fundament działania systemu THAAD.

USA dysponują łącznie zaledwie ośmioma takimi bateriami, Zjednoczone Emiraty Arabskie – dwiema, a Arabia Saudyjska – jedną. Urządzenie to odpowiada za wykrywanie i precyzyjne naprowadzanie pocisków na nadlatujące rakiety.

CNN podkreśla, że strata tej jednostki to cios operacyjny. Bez tych niezwykle czułych „oczu” amerykańskie wyrzutnie stają się w dużej mierze ślepe, co drastycznie obniża skuteczność tarczy.

Kratery widoczne na zdjęciach satelitarnych dowodzą, że celowano w sprzęt wielokrotnie, z niszczycielskim skutkiem. Eliminując tak zaawansowane instalacje, siły Iranu pozbawiają przeciwnika zdolności wczesnego ostrzegania. Skutecznie torują sobie w ten sposób drogę dla kolejnych potężnych fal uderzeniowych.

Źródło: CNN

Scott Ritter i ppułk Daniel Davis: Iran atakuje bazy USA jak żaden inny wróg wcześniej

Scott Ritter i podpułkownik Daniel Davis:

Iran atakuje bazy USA jak żaden inny wróg

W poważnej rozmowie na kanale „Daniel Davis Deep Dive” z 6 marca 2026 roku, były inspektor ds. uzbrojenia ONZ i oficer wywiadu Korpusu Piechoty Morskiej USA Scott Ritter oraz podpułkownik Daniel Davis (emerytowany żołnierz Armii USA) analizują obecną eskalację wojny z Iranem.

Ritter, uważany za jednego z najwybitniejszych ekspertów wojskowych, opisuje konflikt jako katastrofalną porażkę dla USA i Izraela. Wywiad koncentruje się na kłamstwach rządu USA, nielegalnej wojnie, lepszej asymetrycznej obronie Iranu i zbliżających się globalnych konsekwencjach. Jest to zjadliwa krytyka polityki USA pod rządami prezydenta Trumpa.

Kłamstwo przed wojną – paralele z Irakiem 2003

Ritter zaczyna od osobistej refleksji: W 2003 roku, jako inspektor ds. uzbrojenia w Iraku, ujawnił kłamstwa administracji Busha na temat broni masowego rażenia – i nie zdołał zapobiec wojnie. Dziś czuje się, jakby przeżywał ten sam koszmar na nowo. Stany Zjednoczone okłamały opinię publiczną, aby rozpocząć „wojnę z wyboru”, która nigdy nie powinna była zostać stoczona.

Atak na Iran – niespodziewany atak pod fałszywą flagą zawieszenia broni – był zbrodnią wojenną („perfidią” według Konwencji Genewskich). Najwyższy Przywódca Ali Chamenei (ajatollah Chamenei) został zamordowany, co można porównać do ataku na papieża lub patriarchę prawosławnego Rosji.

Ritter podkreśla: Chamenei wydał fatwę przeciwko broni jądrowej, którą uznali nawet Obama (w JCPOA z 2015 roku) i Tulsi Gabbard, przedstawicielka wywiadu narodowego Trumpa. Z powodu jego śmierci i zagrożenia egzystencjalnego, fatwa ta stała się nieaktualna – Iran ma teraz religijne prawo do rozwoju broni jądrowej.

450 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60 procent może w ciągu kilku tygodni stać się materiałem nadającym się do produkcji broni.

Nieudany plan zmiany reżimu

Plan USA miał być blitzkriegiem: Ścięcie głowy Chameneiego pierwszego dnia, upadek reżimu, mianowanie nowego prorosyjskiego przywódcy – wszystko na kilka dni przed otwarciem giełdy.

Zamiast tego Iran nie poddał się, lecz odpowiedział atakiem z pełną siłą. IRGC (Gwardia Rewolucyjna) codziennie ostrzeliwuje precyzyjnie rakiety i drony amerykańskie bazy w Kuwejcie, Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Jordanii i innych miejscach.

Zniszczono pięć systemów radarowych THAAD (najnowocześniejszy amerykański system obrony powietrznej), wyłączono wart 1,1 miliarda dolarów radar wczesnego ostrzegania w Al Udeid.

Ritter: „Iran demoluje nas kawałek po kawałku – to największe zniszczenia amerykańskiej infrastruktury wojskowej od czasów wojny secesyjnej”.[1861–1865 md]

Iran korzystał z rosyjskiego i chińskiego wywiadu, aby zapewnić sobie precyzję. Przewaga powietrzna USA? Tylko teoretyczna – Iran nie uzyskał przewagi powietrznej, ale systematycznie demontował amerykańską obronę powietrzną.

Zasoby broni dalekiego zasięgu (pociski rakietowe) są na wyczerpaniu; piloci wkrótce będą musieli latać blisko [ nawet nad Iranem]– duże ryzyko zestrzelenia.

Iran ma 20 lat przygotowań – USA bombardują puste budynki

Ritter porównuje to do Pustynnej Burzy (1991): USA zniszczyły budynki, ale Irakijczycy je odbudowali.

Od czasu gróźb Cheneya z 2005 r. Iran podjął środki ostrożności: utworzono 12 autonomicznych okręgów wojskowych, zbudowano setki podziemnych bunkrów i przygotowano plany ewakuacji newralgicznego sprzętu.

Zbombardowane zakłady (np. Midnight Hammer) często stały puste – a Iran nadal produkuje.

Drony: Iran używa obecnie dronów FPV (z obrazem dla sterującego), które atakują cele amerykańskie i kurdyjskie znajdujące się 15-20 km w głąb lądu.

Bombardowania zabijają cywilów (np. 170 uczennic pierwszego dnia) – na podstawie map celów sprzed 15 lat. Brak aktualnych danych wywiadowczych, brak kuzynów – masowe morderstwo bez uzasadnienia.

Nielegalna wojna i naruszenie konstytucji

Żadnej rezolucji Kongresu, żadnego mandatu ONZ – oczywista wojna agresywna („najwyższa zbrodnia międzynarodowa” po Norymberdze).

Marco Rubio twierdzi, że doszło do „nadmiernego przestrzegania” Ustawy o uprawnieniach wojennych – Ritter to obala: Nie było bezpośredniego zagrożenia, trwały negocjacje (Oman), Iran negocjował w dobrej wierze.

Trump żąda „bezwarunkowej kapitulacji” – absurdalne bez wojsk lądowych. Żadna armia nie jest w stanie tego wyegzekwować.

Ritter: USA nie mają już żadnych sojuszników – zdradzają wszystkich (Kurdów, państwa Zatoki Perskiej, Izrael).

Iran łamie obietnicę ochrony złożoną przez USA: monarchie Zatoki Perskiej zdają sobie sprawę, że USA chronią jedynie Izrael.

Paralele z Irakiem, Libanem, Ukrainą – i wymiar religijny

Ritter obala narracje: Iran zajął ambasadę w 1979 r. z powodu tortur stosowanych przez CIA/SAVAK za czasów szacha (zainstalowanego przez USA w 1953 r.).

Bejrut 1983: USA interweniują w wojnie domowej.

Irak: nielegalna inwazja, opór uzasadniony.

Dziś: USA robią to samo na Ukrainie – zabijają tysiące Rosjan, dostarczając na Ukrainę broń.

Wojna religijna? Ritter: Izrael i chrześcijańscy syjoniści (kręgi Trumpa) dążą do biblijnego „Wielkiego Izraela”.

Amerykańscy oficerowie mówią o „czasach ostatecznych” – to czysta pycha („Bóg potrzebuje naszej pomocy”).

Aktualizacja z Ukrainy: Rosja wygrywa wojnę na wyniszczenie

Krótka dygresja: Ukraina podupada gospodarczo i politycznie.

Rosja wygrywa ze stosunkiem strat 10:1, rozszerza swoją armię i dominuje w wojnie dronów (jednostki Rubikonu).

Drony zmieniają wszystko – Zachód tego nie rozumie.

Rosja korzysta na chaosie naftowym na Bliskim Wschodzie – pojawiają się nowe rynki.

Wniosek: USA przegrywają – Iran stawia opór

Ritter: Ta wojna jest przegrana.

Żadnej zmiany reżimu, amunicja się kończy, bazy zostają zniszczone, globalna gospodarka (ropa kosztuje >120 dolarów za baryłkę) chwieje się.

Iran odniósł asymetryczne zwycięstwo – dzięki przygotowaniom, sojuszom (Rosji i Chin) i determinacji.

USA ryzykują wojnę lądową (82. Dywizja Powietrznodesantowa?) – to samobójstwo.

Cena: utrata wiarygodności, izolacja i potencjalnie Iran posiadający broń nuklearną.

Ten wywiad to brutalny rachunek sumienia: USA rozpoczęły nielegalną, nieplanowaną wojnę – i całkowicie ją przegrywają.

Ritter i Davis domagają się: prawdy zamiast propagandy.

Następne dni i tygodnie zadecydują o losie Bliskiego Wschodu – i globalnego porządku.

Syn Trumpa na front !!! MEM-y V.

——————————————————————————————-

———————————————-

———————————————————————————–

———————————————

———————————————————————————

————————————————————

—————————————————————

————————————————–

Izraelski dziennikarz o wojnie przeciw Iranowi

gold.com/editorials/guest/davidz

Alon Mizrahi, izraelski dziennikarz, jeden z najbardziej godnych Żydów na świecie:

„Jesteśmy świadkami historii. Iran, ku zaskoczeniu wszystkich, niszczy amerykańskie bazy tak gruntownie, na tak dużą skalę i tak zdecydowanie, że świat nie jest na to gotowy.

W ciągu czterech dni Iran zdołał rozszerzyć swoją strefę militarnej dominacji w regionie. Iran zniszczył najcenniejsze i najdroższe na całym świecie bazy wojskowe, mienie i sprzęt.

Amerykańskie bazy w Bahrajnie, Kuwejcie, Katarze i Arabii Saudyjskiej należą do największych obiektów wojskowych na świecie. Budowa tych obiektów kosztowała biliony dolarów przez kilka dekad. Mówimy o tym, że większość wydatków wojskowych realizowanych przez ponad 30 lat poszła w marne.

Widzimy, jak radary kosztujące setki milionów dolarów każdy zostają zniszczone w jednej chwili. Obserwujemy całe bazy wojskowe opuszczane, palone, rabowane i niszczone. I mówię wam, o ile wiem, USA nigdy nie doświadczyły takich zniszczeń w całej swojej historii, może poza Pearl Harbor, ale to był tylko jeden atak.

Żaden wróg w konwencjonalnej wojnie nigdy nie zrobił tego amerykańskim siłom zbrojnym, jak robi to Iran teraz. Trudno w to uwierzyć. Sytuacja militarna jest tak poważna, że cenzura blokuje niemal wszystkie nowe informacje o tej wojnie. Jeśli zauważyłeś, każdego dnia otrzymujemy coraz mniej informacji.

Trzydzieści pięć lat temu, podczas pierwszej wojny w Iraku, pokazano nam niekończące się nagrania z Iraku. Wtedy inteligentne bomby i kamery były nowością, ale każdej nocy pokazywano nam nocne nagrania. Teraz prawie wcale nie widzimy żadnych filmów.

Zrozum to! Rzekomo jest to największa na świecie potęga militarna, posiadająca największe możliwości powietrzne, a czwartego dnia amerykańskiej ofensywy, rzekomo przełamując irańską obronę, nie widzimy żadnych oznak amerykańskiej dominacji na irańskim niebie. Gdzie są wszystkie nagrania wideo naszych samolotów przelatujących nad Teheranem lub jakąkolwiek inną częścią Iranu?

Amerykańscy żołnierze nawet nie mogą marzyć o postawieniu stopy na irańskiej ziemi. A by zrozumieć, jak desperacka jest ta wojna, już czwartego dnia słyszysz najbardziej szalone propozycje i pomysły administracji Trumpa. Proponują wysłanie wojskowej eskorty dla tankowców naftowych opuszczających Zatokę Perską. O czym ty w ogóle mówisz! Chcesz wysłać amerykańskie okręty w strefę zniszczenia przez tysiące irańskich rakiet? TERAZ nikt nie może przejść przez Cieśninę Ormuz.

Irańczycy przygotowują się do tego od dziesięcioleci. [Propagandziści Izraela i pomocników md] …afiszują się z pomysłem uzbrajania kurdyjskich milicji do inwazji na Iran. O czym ty w ogóle mówisz? Widziałeś mapę Iranu!? Wygląda na to, że administracja Trumpa nigdy nie widziała mapy Iranu! Wiesz, jak rozległe to jest? Co oznacza inwazja na Iran!? Czy myślisz, że milicja licząca 10 000 osób mogłaby najechać Iran!? A może nawet 50 000? A może 100 000? Iran ich pochłonie.

USA i Izrael już przegrały tę wojnę. USA i Izrael mogą zabić miliony cywilów w ich domach. Mają potężne bomby i mogą wysadzać budynki, ale nie wygrają tej wojny. Infrastruktura wojskowa i broń Iranu są głęboko pod ziemią na terenie całego IRANU. Ani Amerykanie, ani zwłaszcza Izraelczycy nie mają szans dotrzeć do tego wszystkiego. Są w poważnych tarapatach.

Zaczęli coś, czego nie mają szans dokończyć. Gdy to wszystko się skończy, USA nigdy nie wrócą do Azji Zachodniej. Nie będzie obecności Amerykanów na Bliskim Wschodzie. Mówię ci to teraz z całą pewnością.”

gold.com/editorials/guest/davidz

Wojna potrwa do końca świata? Nie doszacowano zaciekłości Bestii

Wojna potrwa do końca świata?

Nie doszacowano zaciekłości Bestii

Autor: CzarnaLimuzyna, 6 marca 2026

AIX

O którą wojnę chodzi i o jaką Bestię? O wojnę, która znikła w chaosie wojen proxy. Głupcy ogłosili koniec historii, a po chwili koniec końca, gdy tymczasem nic nigdy się nie zmieniło w sposób zasadniczy.

Aby zrozumieć co się dzieje w historii należy zrozumieć czynnik duchowy, który jest kluczowy, związany zazwyczaj z religią prawdziwą – katolicką i religiami antychrysta – wprost albo w wersji proxy czyli ujawniający się przy pomocy ideologii – mieszanki fałszywej religii i polityki vide satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie.

Nad relacją z Izraelem i wypełnianiem proroctw czuwa Paula White, pastor w wydaniu żeńskim i doradca duchowy Donalda Trumpa.

Politycy trzeciej eRP połknęli pigułkę gwałtu?

Politycy polskojęzyczni od dłuższego czasu sprawiają wrażenie jakby połknęli pigułkę gwałtu. Z „ostrożności procesowej” należy jednak dodać, że całkiem niemała część zachowuje się inaczej, pozując na alfonsów. Pytaniem zasadniczym jest czy któryś z nich cokolwiek rozumie ?

To akurat sprawdzić łatwo. Wystarczy im zadać jedno bolesne pytanie – pytanie Marka Chodorowskiego o trzy projekty Bestii: Izrael, Unię i Ukrainę, których geopolityczne fiasko może poprawić los Polski.

A która wojna jest nasza?

Wojna, którą prowadzi przeciwko nam książę tego świata, grzesząc przeciw Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu przed początkiem czasów.

O autorze: CzarnaLimuzyna

==============================================

  1. pokutujący łotr 6 marca 2026
  2. Bardzo dobry, mocny tekst. Zwłaszcza przypadła mi do gustu ta “satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie” oraz “połknięcie pigułki gwałtu” przez politykierów polskich. Dwa nośne, zręczne idiomy, a opisują całą tragedię w jakiej utkwił świat i my razem z nim.
  3. Bezcenny też jest filmik z wrzaskami tej syjonistycznej wariatki, która napędza drugie wariactwo: zalęgłe w starczej łepetynie jej pupila, z rudymi kłakami i czerwonymi plamami rozkładu, jak się podejrzewa, na szyi. Nawet porządnych okularów nie potrafiła sobie sprawić.
  4. Jednak – zgodnie z tym, co powiedział ks. Bąk – my “mamy nad nimi niewidzialną przewagę”. To kolejny wart zapamiętania idiom. Bo my jeszcze w Polsce – tu i ówdzie – mamy Wiarę, tę prawdziwą, katolicką. A Bogu nawet garstka rycerzy wystarczy do przeprowadzenia Jego, a nie ich planu.

Arabski miliarder z ZEA Al Habtoor opublikował list otwarty do Trumpa: „Kto ci pozwolił zamienić nasz region w pole bitwy?” 

Mario Nawfal @MarioNawfal


Wybitny miliarder z ZEA Khalaf Ahmad Al Habtoor właśnie opublikował list otwarty do Trumpa. To brutalnie prawdziwe.

„Kto dał wam prawo do wciągnięcia naszego regionu w wojnę z Iranem? Kto ci pozwolił zamienić nasz region w pole bitwy?” 

Al Habtoor jest ważną postacią: miliarderem, byłym dyplomatą, głosem politycznym w Zatoce Perskiej. Kiedy mówi, przywódcy ZEA słuchają.

Gulf Cooperation Council – w skrócie GCC): Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

=================================================

Oto jego pytania:
\
 Czy to była twoja decyzja czy presja Netanjahu?
\
 Czy obliczyłeś straty uboczne przed wystrzeleniem?
\
 Umieściliście kraje GCC w samym sercu niebezpieczeństwa, którego nie wybrali
Wasze inicjatywy „Rady Pokoju” były finansowane przez państwa Zatoki Perskiej. Teraz jesteśmy atakowani. Gdzie poszły te pieniądze?
\
 Obiecałeś, że nie będzie wojen. Prowadziłeś operacje w 7 krajach: Somalii, Iraku, Jemenie, Nigerii, Syrii, Iranie, Wenezueli
\
 658 nalotów w twoim pierwszym roku = cała kadencja Bidena (którego krytykowałeś)
\
 Wojna kosztuje 40-65 miliardów dolarów na operacje, prawdopodobnie 210 miliardów dolarów łącznie
\
 Twój wskaźnik aprobaty spadł o 9% w ciągu 400 dni
Amerykanom obiecano pokój. Mają wojnę finansowaną z ich podatków


Najbardziej ostra linia:
 „Zanim wyschnie atrament na waszej inicjatywie Rady Pokoju, znajdujemy się w obliczu eskalacji militarnej, która zagraża całemu regionowi. Dokąd więc poszły te inicjatywy?”

 Al Habtoor nie jest przypadkowym krytykiem. Jest z establishmentu. Połączeni. Kiedy elity Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaczynają publicznie kwestionować decyzje Trumpa, najbliżsi arabscy sojusznicy Ameryki mówią „nie podpisaliśmy się pod tym”.
List kończy się: „Prawdziwe przywództwo nie jest mierzone decyzjami wojennymi, ale mądrością, szacunkiem dla innych i dążeniem do osiągnięcia pokoju”.

Rosyjska informacja, ale i propaganda: Straty agresorów w ciągu 4 dni takie, jak na Ukrainie w ciągu 4 lat.

tsargrad.tv/news/takaja-katastrofa-vpervye-to-chego-bojalsja-tramp-iran-udaril-v-centr-ssha-poteri-za-4-dnja-kak-na-ukraine-za-4-goda-udar-na-desjatki-mlrd

To pierwsza taka katastrofa. Trump obawiał się, że Iran „uderzy w samo serce Stanów Zjednoczonych”. Straty w ciągu 4 dni są takie same, jak na Ukrainie w ciągu 4 lat. Cios wart dziesiątki miliardów.

Stany Zjednoczone poniosły kolosalne straty w niecałe cztery dni wojny z Iranem. Co więcej, końca walk nie widać – potwierdzili Trump i szef Pentagonu, którzy zauważyli, że będą potrzebować znacznie więcej niż szacowane wcześniej cztery tygodnie, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę operację lądową.

To pierwsza taka katastrofa – wydarzyła się to, czego Trump tak się obawiał. Iran „uderzył w serce Stanów Zjednoczonych”, uderzając w najsłabszy punkt amerykańskiego prezydenta – jego portfel i reputację. Straty poniesione w ciągu czterech dni są równe stratom poniesionym na Ukrainie w ciągu czterech lat. To cios wart dziesiątki miliardów.

Najcięższy cios

Ciężkie walki na Bliskim Wschodzie wkraczają w czwarty dzień. Wzajemne ataki rakietowe i dronów powodują znaczne straty po obu stronach konfliktu – Iran jest zmuszony odeprzeć nie tylko atak amerykańskiej grupy lotniskowców, ale także Izraela i jego sojuszników, sąsiadów z USA.

Tel Aviv i Waszyngton, które publicznie dążyły do ​​zmiany reżimu w Teheranie, zabiły Najwyższego Przywódcę i członków jego rodziny, a także szereg wysoko postawionych urzędników, liderów i dowódców w ataku terrorystycznym, ale teraz temu zaprzeczają, twierdząc, że nigdy nie był to ich cel.

Szef Pentagonu stwierdził również, że operacja Epic Fury jest najbardziej złożoną i precyzyjną operacją w historii USA. Zasugerował też, że może trwać 6 tygodni lub dłużej, co jest sprzeczne z pierwotnymi planami.

Ta właśnie operacja grozi, że stanie się największym wstydem w historii kraju dla Trumpa i Stanów Zjednoczonych. Katastrofa już wisi w powietrzu, ale tendencja ta pogarsza się z każdym dniem. Iran znalazł najsłabszy punkt agresora – system finansowy. Formalnie, jak zauważyli niektórzy eksperci, „uderzył w samo serce Stanów Zjednoczonych”, co oznacza, że ​​rozbił to, czego Stany Zjednoczone broniły, rozpętując kolejną krwawą wojnę – wojnę o pieniądze. Co więcej, to Iran uderza, a Ameryka się jakoś broni.

„Szokująca matematyka” – prawie wszystko zostało obliczone

Pierwsze dni wojny ewidentnie nie potoczyły się zgodnie z planem koalicji euro-izraelsko-amerykańskiej. Iran z powodzeniem zaatakował nie tylko statki i infrastrukturę wojskową w Izraelu (w tym, wstępnie, obiekty nuklearne w Dimonie), ale także amerykańskie bazy wojskowe na całym Bliskim Wschodzie (kilka godzin temu atak trafił w największy w regionie węzeł kontenerowy, port Salalah w Omanie). Oczywiście sam Iran poniósł ogromne straty podczas intensywnych ataków rakietowych – pomoc wojskowa raczej nie może się z nią równać. To sprawia, że ​​straty poniesione przez samych Amerykanów wydają się jeszcze bardziej imponujące.

Iran przeszedł z masowego wystrzeliwania rakiet balistycznych na drony. I słusznie. Drony są tanie i łatwo dostępne. Tymczasem Amerykanie próbują je zestrzelić drogimi rakietami Patriot, z których każda kosztuje 4 miliony dolarów i których zapasy są ograniczone. <…> Irańskie drony zaatakowały zbiorniki magazynowe terminalu naftowego w porcie Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co spowodowało zawieszenie wszystkich operacji portowych. – pisze obserwator wojskowy Michaił Diegtiariow, autor kanału Sztabu Generalnego.

I to po pierwsze.

Drugie – pierwszego dnia konfliktu irańskie pociski Shahed uderzyły w drogi amerykański radar, całkowicie go niszcząc. Całkowity koszt wynosi 20 000 dolarów w porównaniu z 1,1 miliarda dolarów (wliczając eksploatację i konserwację, aż 20 miliardów dolarów, według ekspertów). Porty, złoża ropy naftowej i strategiczne obiekty wojskowe w USA i Izraelu płoną.

Według agencji Reuters, „centrum danych Amazon w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostało unieruchomione w wyniku ataków Iranu”. Dubaj traci około miliona dolarów za każdą minutę przerwy w działaniu lotniska.

Najwyraźniej Iran metodycznie i krok po kroku podważa roszczenia Emiratów do miana „Szwajcarii Azji”. I już przynosi to efekty. Z każdym dniem coraz bardziej. PS. Jeśli to się utrzyma, sieć bankowa kraju może się załamać. A to byłaby katastrofa. – komentuje obserwator wojskowy Jurij Podolyaka.

Oczywiście, są też szkody spowodowane ogniem własnym agresorów. Podczas odparcia ataku na bazę lotniczą w Ad Dhafra (ZEA) zniszczona została grupa myśliwców F-15. Całkowite straty, wliczając koszt pocisków przeciwlotniczych, wyniosły 306 milionów dolarów.

Co więcej, Emiraty Arabskie zdołały zużyć większość swoich pocisków przeciwrakietowych w ciągu pierwszych dwóch dni, atakując zarówno rzeczywiste cele, jak i wabiki (koszt każdego to tylko około 300 dolarów). Koszt najprostszego pocisku przeciwrakietowego waha się od 500 000 do 1 miliona dolarów .

Iran od początku wojny wystrzelił w amerykańskie cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich drony i pociski rakietowe o wartości szacowanej na 177–360 milionów dolarów. Dla porównania, Zjednoczone Emiraty Arabskie wydały od 1,45 do 2,28 miliarda dolarów na pociski przechwytujące, próbując je zestrzelić. <…> Zatem Zjednoczone Emiraty Arabskie wydały od pięciu do dziesięciu razy więcej na obronę niż Iran na atak. – zauważyła Kelly Grieco, starsza pracownica naukowa w American Stimson Center.

Co więcej, Iranowi udało się uszkodzić lotniskowiec USS Lincoln czterema pociskami balistycznymi. Lista jest długa.

W sieci pojawiła się strona internetowa obliczająca w czasie rzeczywistym koszty operacji wojskowych USA w Zatoce Perskiej. Co sekundę budżet USA wydaje 4400 dolarów na wojnę w Zatoce Perskiej . W momencie publikacji (w ciągu pierwszych trzech dni działań wojennych) Pentagon wydał 1,9 miliarda dolarów na bombardowania . Bez wystrzeliwania drogich pocisków, wstępne szacunki kosztów kampanii bombowej wynoszą około 220 milionów dolarów dziennie .

To, między innymi, nie uwzględnia rzeczywistych strat w personelu, sprzęcie, infrastrukturze i systemach obrony powietrznej. A co najważniejsze, te dwa miliardy nie obejmują nawet kosztów rozmieszczenia wszystkich grup uderzeniowych lotniskowców i ich wielomiesięcznego utrzymania.

Łącznie do 3 marca Stany Zjednoczone mogłyby wydać prawie 75 miliardów dolarów na przygotowanie i rozpoczęcie operacji wojskowej, co stanowi równowartość lub przewyższenie transze pieniędzy przeznaczonych dla Ukrainy. Według szefa Pentagonu, do zakończenia operacji pozostało jeszcze co najmniej pięć do sześciu tygodni, które nie zostały uwzględnione w budżecie wojskowym.

Nawiasem mówiąc, według źródeł jawnych, koszt jednego dnia wojny USA w Wietnamie wyniósł 120,5 miliona dolarów, a w Korei 27 500 dolarów . Jedyną wojną, w której Stany Zjednoczone poniosły znaczne straty finansowe, była II wojna światowa. Ale tylko po uwzględnieniu inflacji. Jeśli porównamy stan gospodarki, budżety i wydatki bezpośrednie, suma ta nawet nie zbliża się do kosztów operacji irańskiej.

Blokada – Europa jest najgorsza

A nie wspomnieliśmy jeszcze o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, gdzie utworzył się korek z około 150-ciu statkami naftowymi i handlowymi. To już odbiło się negatywnie na światowej gospodarce (Amerykanie ponieśli straty, ale oczywiście zyskali też dzięki rosnącym cenom ropy). Europejczycy ponieśli największe straty.

Iran nie upadł. Ale giełdy upadają, od Korei Południowej po Europę. A giełdy zawsze wyczuwają, w którą stronę wieje wiatr. Maklerzy mają o wiele więcej agentów ochrony niż samych maklerów. Wszystko będzie po stronie Rosji i wszystko będzie po myśli Rosji.

W rezultacie cena ropy Brent wynosi 83 dolary i nadal rośnie. Cena gazu w Europie wynosi 750 dolarów po raz pierwszy od 2023 roku. Rosyjska ropa Urals kosztuje ponad 63 dolary za baryłkę.

Aby zrozumieć te liczby: budżet Rosji opiera się na średniej rocznej cenie ropy Urals wynoszącej 59 dolarów za baryłkę, przy wolumenach zbliżonych do średniej z zeszłego roku. Tymczasem nasze wolumeny dostaw ropy są obecnie znacznie wyższe. To prawda, kurs rubla do dolara jest wyższy (co jest niekorzystne dla budżetu). Ale ogólnie rzecz biorąc, budżet (z kilkumiesięcznym opóźnieniem) zostanie wypełniony dochodami z ropy naftowej i gazu, nawet przekraczając założony cel. A co najważniejsze, nasza ropa jest teraz [na rynkach md] jak świeże bułeczki w dzień targowy. A z każdym dniem blokady Cieśniny Ormuz nasza sytuacja będzie się tylko poprawiać.

Wojna Trumpa w Iranie pozbawiła go jakiejkolwiek przewagi ekonomicznej nad Rosją. Dopóki ceny ropy będą rosły, a rynki będą odczuwać wyraźny niedobór podaży, jakiekolwiek nowe „przewagi naftowe nad Rosją” nie wchodzą w grę.

Nadal jestem zdumiony radością Kijowa z powodu rozpoczęcia ataków na Iran. Dla nich to tylko kłopoty. Rosja nie tylko zyskała nowe źródło dochodu, by kontynuować wojnę, ale po tak drastycznym przekroczeniu systemu obrony przeciwrakietowej, jakie obserwujemy na Bliskim Wschodzie, praktycznie nie ma nadziei na jakiekolwiek nowe, masowe dostawy [na Ukrainę md] w przyszłości.

Wojna w Iranie: Mam trzynaście pytań

Wojna w Iranie: Mam kilka pytań

[dla przypomnienia: Ja publikuję artykuły z różnych opcji. Bo meRdia tego nie robią. md]

Autor: Andrea Drescher tkp.at/krieg-im-iran-ich-habe-fragen

Do tych, którzy sympatyzują z Trumpem i USA i poważnie uważają, że sytuacja w Iranie dotyczy ludzi lub praw człowieka, mam kilka pytań. Dokładnie trzynaście pytań i jestem bardzo ciekawa odpowiedzi.

Punkt widzenia Andrei Drescher.

  1. Dlaczego Arabia Saudyjska nie jest bombardowana? Między innymi, homoseksualiści są tam kamienowani. A o prawach kobiet nawet nie wspomnę.
  1. Dlaczego islamista Al-Dżolani, poszukiwany za 10 milionów dolarów, jest teraz, pod innym nazwiskiem, najlepszym przyjacielem Zachodu, szanowanym prezydentem Syrii i może bezkarnie mordować Alawitów, Druzów i innych?
  1. Gdzie i kiedy prawa człowieka odgrywały jakąkolwiek rolę dla USA? Czy istnieje jakiś inny powód ich wojen poza prawami do „górnictwa” – czyli zasobami naturalnymi lub innymi korzyściami?
  1. Od kiedy mordowanie dzieci prowadzi do poprawy sytuacji mieszkańców kraju – w Iraku, według Madeleine Albreight, USA uznały śmierć 500 000 dzieci za „wartą zachodu”?
  1. Od kiedy i gdzie wprowadzenie demokracji w formie zmiany reżimu doprowadziło do powstania czegokolwiek innego niż „państwa upadłe”?
  1. Od kiedy prawa kobiet odegrały jakąkolwiek rolę dla USA – poza uzasadnieniem wojen agresywnych, które naruszają prawo międzynarodowe?
  1. Jak bardzo poprawiła się sytuacja kobiet w Afganistanie podczas okupacji USA? Cóż – z pewnością bardziej skorzystały na masowym wzroście upraw narkotyków, które ograniczono po przejęciu władzy przez talibów.
  1. Od kiedy „naruszenia praw człowieka” są atakiem na USA?
  1. Ile wojen rozpoczął Iran od czasu swojego powstania jako Republika Islamska? Mam na myśli ROZPOCZĘTE, a nie prowadzone, ponieważ musiał się bronić?
  1. Od kiedy to zapobiega się rozwojowi broni jądrowej, zabijając najważniejszego przywódcę religijnego, który publicznie i surowo tego zakazał w fatwie z 2003 roku?
  1. Kto założył lub przynajmniej „przejął” i finansował islamistyczne organizacje terrorystyczne, takie jak „Państwo Islamskie”, „ISIS”, „Al-Kaida” i wszystkie inne?
  1. W którym kraju Bliskiego Wschodu mieszka największa społeczność żydowska, będąca jednocześnie częścią rządu?
  1. Od kiedy Izrael twierdzi, że Iran jest już tuż od użycia broni jądrowej: 1984 – 1995 – 2006 – 2012 – 2015 – 2018 – 2025 lub 2026?

Jak wspomniano na początku: jestem ciekawa odpowiedzi.

Nie żebym w jakikolwiek sposób podziwiała reżim mułłów lub chciała bronić tamtejszej sytuacji. Zrozumiałe jest, że irańscy wygnańcy nie są zachwyceni tym rządem i nie są z niego zadowoleni. Dlatego żyją na wygnaniu. Nie odczuwają jednak bezpośrednio skutków bombardowań – w przeciwieństwie do ponad 150 dzieci w szkole dla dziewcząt, których wolność – eee, przepraszam – przyniosły im dobre amerykańskie lub izraelskie bomby.

Fakt, że wielu z nich pragnie powrotu szacha, który został ustanowiony przez USA w zamachu stanu w 1953 roku i który rządził krwawym reżimem przeciwko własnemu narodowi z pomocą wyszkolonej przez Mosad organizacji SAVAK – świadczy w najlepszym razie o braku wiedzy historycznej.

Wiedza historyczna mogła być zdobyta.

Interesujące informacje na temat sytuacji w Iranie, a także historii kraju, można znaleźć w filmie „Geo-Strategia #1: Iran’s Strategy Matrix” Jiang Xueqina na kanale „Predictive History” z 24 kwietnia 2024 roku.

Jiang Xueqin, według ChatGPT, jest chińskim pedagogiem, reformatorem edukacji i autorem, znanym przede wszystkim z krytyki tradycyjnego chińskiego systemu egzaminacyjnego. Jego ówczesne przewidywania dotyczące wyborów prezydenckich w USA, potencjalnej wojny z Iranem – i jej możliwego wyniku – dowodzą, że „historia predyktywna” – analiza danych historycznych w celu przewidywania przyszłych wydarzeń lub trendów – może być rzeczywiście użyteczna.

Nic dziwnego, że „krytyczne wobec systemu” prawicowe media głównego nurtu, takie jak Achgut, Nius, Apollo News, Junge Freiheit i inne, które wiernie trzymały się racji stanu państwa – słowa klucz: „Izrael może wszystko, a USA prawie wszystko” – głośno świętują śmierć Chameneiego.

Pobieżna lektura większości tych doniesień ujawnia brak wiedzy historycznej.

To, jak dalece niektórzy pozostają „wierni” faktom, przypomina oświadczenia Tagesschau i innych mediów na temat koronawirusa… Młody twórca kanału YouTube „Die zweite Agitation und Agitor live” (Wtórna Agitacja i Agitator na żywo) przedstawił doskonałą analizę wypowiedzi jednego z tych „krytyków systemu” w swoim filmie „Jak bezczelnie Julian Reichelt kłamie! Najgłupsza propaganda wojenna przeciwko Iranowi ujawniona”.

Jak zawsze, dr Michael Lüder w swoim filmie „Angriff aufs Iran: Armageddon im Orient?” (Atak na Iran: Armageddon na Wschodzie?) przedstawia rzetelną i odważną ocenę tej wojny, która narusza prawo międzynarodowe – choć treść prezentuje w sposób znacznie bardziej emocjonalny, niż się do tego przyzwyczaiłem.

Biorąc pod uwagę potencjalne konsekwencje tych ataków na ludzi i ludzkość, jest to więcej niż zrozumiałe.

Ten tekst również powstał w napadzie gniewu z mojej strony, w reakcji na wypowiedzi niektórych tak zwanych krytyków systemu.

Głosy rozsądku

Na Facebooku znalazłem następujące oświadczenie Komunistycznej Partii Austrii (KPÖ):

Nasza solidarność jest z narodem irańskim – nie z mułłami ani zbrodniarzami wojennymi w Waszyngtonie i Tel Awiwie.

Günther Hopfgartner, Przewodniczący KPÖ

Potępiamy wszelkie interwencje wojskowe USA i Izraela w Iranie. Takie ataki nie służą interesom narodu irańskiego, lecz są wyrazem imperialistycznej polityki mocarstwowej, która prowadzi wojnę i destabilizuje kraj pod pretekstem negocjacji w sprawie bezpieczeństwa i programu nuklearnego.

Represje ze strony reżimu mułłów w Iranie nie mogą być instrumentalizowane w celu legitymizacji polityki zagranicznej lub celów imperialistycznych. KPÖ już wcześniej podkreślała kluczową rolę narodu irańskiego. Protesty w Iranie wynikają z ubóstwa ekonomicznego, nierówności społecznych i ucisku politycznego ze strony rządzącego reżimu. Nie są one wynikiem zewnętrznej manipulacji.

Nasza solidarność jest z narodem irańskim, z demokratycznymi, postępowymi ruchami w Iranie – nie z autorytarnymi władcami ani z zewnętrznymi interwencjami wojskowymi.

Rozwiązanie głębokiego kryzysu społecznego, gospodarczego i politycznego w Iranie może pochodzić jedynie z wnętrza kraju i oddolnych inicjatyw. Każda interwencja zagraniczna – czy to ze strony Stanów Zjednoczonych, Izraela, czy innych mocarstw – niszczy życie i źródła utrzymania, zaostrza kryzysy i podsyca napięcia nacjonalistyczne.

Kategorycznie odrzucamy nową wojnę na Bliskim Wschodzie.

Strategie wojskowe, czy to pod płaszczykiem nierozprzestrzeniania broni jądrowej, walki z terroryzmem, czy „transformacji reżimów autorytarnych”, prowadzą w praktyce do katastrofalnych skutków humanitarnych i politycznych – a nie do pokoju, demokracji czy postępu społecznego.

Z przyjemnością się tym dzielę, mimo że Komunistyczna Partia Austrii (KPÖ) w moich oczach zawiodła podczas pandemii.

Ale, uczciwie mówiąc, istnieją również takie głosy rozsądku w patriotyczno-konserwatywnym obozie krytyków systemu. Oto kilka przykładów.

Stefan Magnet z AUF1 napisał publicznie: „Sprzeciw wobec wojny jest nie do negocjacji. Nie oznacza to »ale tylko kilka pocisków« ani »ale mogę pokonać złych facetów«”. Krytyczne słowa szybko usłyszał i odczytał również Jürgen Elsässer z Compact i Info-Direkt. Każdy, kto mnie zna, dobrze wie, że mam niewiele wspólnego z tymi trzema mediami w kwestiach politycznych.

Tucker Carlson opublikował doniesienia o aresztowaniu agentów Mossadu w Katarze i Arabii Saudyjskiej za rzekome planowanie podłożenia bomb w tych krajach. Oliver Janich zwraca uwagę na powiązania Rothschildów z Iranem.

Nagłówek w Der Status brzmi: „Destabilizacja zagraża również Europie – konflikt z Iranem: grozi pożoga – AfD i FPÖ domagają się deeskalacji” – po tym, jak poszczególni posłowie AfD, tacy jak Robert Teske (AfD Turyngia) i Torben Braga (AfD Turyngia), szybko zajęli jasne stanowisko przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, ale spotkali się z ostrą reakcją ze strony niektórych swoich zwolenników.

Dziś przeczytałem w „Stern”: „Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Lider AfD Tino Chrupalla skrytykował ataki USA i Izraela na Iran. „Nie celebruję ataków rakietowych, niezależnie od tego, w który kraj są wymierzone i kto je przeprowadza. Nie można tego celebrować, ponieważ zawsze giną cywile, a to można tylko potępić” – powiedział Chrupalla w programie RTL/NTV „Frühstart” (Wczesny start).

Lider AfD Chrupalla krytykuje ataki na Iran – i nazywa Trumpa „prezydentem wojennym”. Roger Köppel z „Die Weltwoche” zajmuje jasne stanowisko w swoim nagłówku: Mongolski atak na Zachód: Bibi Netanjahu i Trump bombardują mułłów i po raz kolejny łamią prawo międzynarodowe. Celem jest przejęcie władzy na Bliskim Wschodzie i zapewnienie Waszyngtonowi pieniędzy i ropy. Jego „Weltwoche” Dzisiejszy „Daily” był jasnym oświadczeniem popierającym prawo międzynarodowe.

Dziękuję wszystkim głosom rozsądku, zarówno tym wymienionym z imienia, jak i tym anonimowym.

A teraz?

Nikt nie wie, co wydarzy się dalej w Iranie. Ale jedno jest – moim zdaniem – niezaprzeczalne: jeśli pozwolimy, aby zasada „dobrzy ludzie mogą zrzucać bomby” stała się akceptowaną zasadą w „porządku międzynarodowym opartym na zasadach”, którym NATO i Stany Zjednoczone często uzasadniają swoją politykę zagraniczną i działania militarne, to Nowy Porządek Świata definitywnie zwycięży.

Czy chcemy do tego dopuścić?

+++

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Niniejszy artykuł został opublikowany po raz pierwszy 3 marca 2026 roku na stronie tkp.at.