Trump topi trumpizm

Wielomski: Trump topi trumpizm

Adam Wielomski

konserwatyzm.pl/wielomski-trump-topi-trumpizm

Gdy piszę te słowa trwa dziewiętnasty dzień trzydniowej izraelsko-amerykańskiej Specjalnej Operacji Demokratycznej przeciwko Iranowi. Oczywiście, z przekąsem piszę o „trzech dniach” przypisywanych Putinowi i parafrazuję nazwę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Ale już tylko parafraza nam została, gdyż na naszych oczach Donald Trump dokonuje unicestwienia wszystkich założeń trumpizmu.

Dlaczego topi? Dlatego, że obiecał Amerykanom nie wszczynać żadnych wojen, a nawet zakończyć tę na Ukrainie. Został wybrany pod hasłami izolacjonistycznymi, pod hasłami walki z ideologią globalistyczną, pod hasłami walki z neokonserwatywną agresywną i imperialną polityką zagraniczną. Teraz okazał się Georgem Bushem 2.0. Najpierw był akt państwowego terroryzmu w postaci ataku na Wenezuelę i porwania jej prezydenta. Amerykanie nie cieszyli się tym zwycięstwem, gdyż zapachniało neokonserwatyzmem, ale akcja była szybka i zwolennicy prezydenta jakoś mu to wybaczyli.

Teraz Trump uwikłał USA w absolutnie „nieswoją wojnę”, toczoną za Izrael i dla Izraela, którą najprawdopodobniej sprokurowali dwaj syjoniści: związany z Chabadem zięć Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff. Dzielnie pomagał im w tym dziele nawiedzony religijnie fanatyk ewangelikalny Pete Hegseth, stojący na czele tzw. chrześcijańskich syjonistów w ruchu trumpowskim. Powiedzmy sobie szczerze, że ruch MAGA nie przetrzyma tej wojny, dzieląc się na MAGA „właściwy”, skupiający amerykańskich patriotów spod znaku „America First!”, ze skłonnością do izolacjonizmu i dobrowolnej rezygnacji z hegemonii nad światem, aby podzielić się rządami z Chinami i Rosjanami w postaci tzw. koncertu mocarstw.

Druga część MAGA to chrześcijańscy i niechrześcijańscy syjoniści, którzy wierzą, że Jahwe dał Abrahamowi i jego potomstwu wszystkie ziemie od Nilu w Egipcie po Eufrat w Iraku i dla wypełnienia tej dosłownie interpretowanej obietnicy gotowi są podpalić świat. [Ależ „dzieci” Abrahama to wszyscy Arabowie i różne plemiona tam mieszkające od tysiącleci ! Por.: Abraham a Izrael. Całe potomstwo Abrahama już otrzymało ziemię „od rzeki egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat”, Izrael chce ją odebrać ! md]

Niestety, w Białym Domu górę wzięła frakcja budowniczych Trzeciej Świątyni i oczekiwania na mesjasza – ale nie tego samego, który już dawno się ujawnił i został ukrzyżowany 2.000 lat temu. Dla tego apokaliptycznego celu USA ma wzniecić III wojnę światową. Z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć, że tak irracjonalna idea może mieć za Oceanem kilkadziesiąt milionów fanatycznych zwolenników. Przy Pecie Hegsecie, ambasadorze amerykańskim w Izraelu Mike’u Huckabeem i osobistej doradczyni do spraw duchowych prezydenta Trumpa Paulą White irańscy ajatollahowie to wolterianie, wolnomyśliciele i religijni sceptycy. Za całym tym biznesem stoi w cieniu ateista Bibi Netanjahu i śmieje się z szaleńców z USA, którzy dali się wciągnąć w wojnę za Izrael, a właściwie to dla ratowania głowy Bibiego ściganego w Jerozolimie za łapówkarstwo przez cały batalion prokuratorów.

Po rozkładzie ruchu MAGA nie widzę szans na wygranie przez Republikanów tzw. wyborów cząstkowych do Kongresu w przyszłym roku, w wyniku czego Donald Trump straci większość parlamentarną. Nie widzę też szans na wygrane wybory prezydenckie przez J.D. Vance’a, acz widać, że racjonalnie nie wychyla się i nie wypowiada, nie chcąc być obciążonym klęską trumpizmu. Ale ludzie i tak będą go z Donaldem Trumpem już zawsze kojarzyć. Przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie więc demokrata.

Izraelsko-amerykańska wojna napastnicza na Iran stała się katalizatorem przemian w polityce światowej. Od samego początku Trump słusznie twierdził, że czas hegemonii amerykańskiej skończył się, gdyż pozycja USA w świecie spada z powodu szybkiego wzrostu znaczenia innych państw. Własny potencjał nie spada, rośnie, lecz świat rośnie szybciej. Dlatego trzeba się panowaniem nad światem podzielić. Stąd była polityka paktowania z Putinem, inicjatywa grupy G5, Rady Pokoju, etc. Była to polityka racjonalna i sam ją osobiście chwaliłem.

Niestety, dla Bibiego i za poradą zięcia, Trump sam pogrzebał swoją własną koncepcję porządku światowego, wkraczając na drogę podbojów głoszoną przez wrogich mu neokonserwatystów. Ale świat się zmienił i do hegemonii USA nie ma powrotu. Europa nie uznaje już hegemonii amerykańskiej. Pod naciskami Trumpa na wojnę Wielka Brytania zgodziła się wysłać… 8 żołnierzy w celu ewentualnego rozbrajania min morskich. Pełne poparcie militarne zadeklarowały tylko Estonia i Albania, ale jakoś nie spodziewam się, aby Siódma Flota imperium estońskiego przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść amerykańską. Stany Zjednoczone zostały same, osamotnione i izolowane w świecie, który nie ma żadnego pomysłu jak wygrać tę wojnę nie wysyłając na wieloletnie walki w górach armii lądowych, gdzie czekają na nią milionowa armia perska i całe tabuny dronów najróżniejszych rodzajów.

Co więcej, świat już wie, że amerykańskie bazy nie chronią własnego terytorium. Gorzej, niczym czerwona płachta na byka przyciągają pociski balistyczne i drony przeciwnika na własne terytorium. Obrona przeciwlotnicza satrapii arabskich szejków nie radzi sobie, co grozi upadkiem petrodolara i dedolaryzacją gospodarki, a to może spowodować ekonomiczny cyklon w USA. Po odcięciu importu żywności i zniszczeniu fabryk odsalania wody w satrapiach może zapanować głód i pragnienie, co może skończyć się rewolucją polityczną.

Po trzech tygodniach słyszymy, że amerykańskie arsenały są puste, a przemysł amerykański potrzebuje miesięcy lub nawet lat, aby je odbudować. Uruchomiono żelazne rezerwy pocisków manewrujących Tomahawk, trzymane na wypadek wojny z Chinami. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Amerykanie wyprowadzili całą produkcję do Azji, bo było tam taniej i w warunkach globalnego rynku taniej było wszystko sprowadzać. Pomysł genialny, o ile… nie prowadzi się wojny z Azją.

Iran oczywiście tej wojny militarnie nie wygra, ale remis jest możliwy, co dla Iranu byłoby sukcesem, a dla USA klęską. Kto tę wojnę wygra? Typuję Chiny. W pewnym momencie Xi Jinping zostanie przez wyczerpane walczące strony poproszony o pośrednictwo w negocjacjach. Wyjdzie z tych negocjacji jako imperator świata, który podyktował pokój.

Adam Wielomski

Przełożona podróż Trumpa do Chin i konsekwencje z perspektywy Pekinu

Thomas Röper anti-spiegel.ru/trumps-verschobene-chinareise-und-die-folgen-aus-der-sicht-pekings

USA i Chiny

Przełożona podróż Trumpa do Chin i konsekwencje z perspektywy Pekinu

Trump przełożył planowaną podróż do Chin z kwietnia na maj z powodu wojny w Iranie. To, co brzmi jak błaha wiadomość, ma globalne znaczenie polityczne – nie tylko z chińskiej perspektywy.

Anti-Spiegel  31 marca 2026

W kontekście wojny iracko-irańskiej niemieckie media jedynie, w najlepszym razie, wspomniały mimochodem, że prezydent USA Trump przełożył długo planowaną i bardzo ważną podróż do Chin. Pierwotnie planowano ją na kwiecień, ale według Białego Domu przełożono ją na maj, choć Chiny nie potwierdziły jeszcze nowej daty. Ta pozornie błaha informacja ma istotne implikacje geopolityczne, które korespondent TASS w Chinach zbadał w przetłumaczonym przeze mnie artykule.

USA–Chiny: Iran jako przeszkoda, czyli dlaczego Trump nie pojechał do Pekinu

Korespondent TASS Andrej Kirillov relacjonuje z Pekinu przełożoną wizytę prezydenta USA w Chinach: Co poszło nie tak z Trumpem i jak Chińczycy odbierają przełożenie wizyty?

Fiasko Białego Konia

Oczywiste jest, że Donald Trump pracował w show-biznesie, zanim wszedł do polityki. Jest utalentowanym reżyserem, organizatorem i mózgiem wielkich spektakli z elementami dramatycznymi i komediowymi, tragicznym chórem i profesjonalną obsadą. Jego wizyta w Pekinie, ogłoszona podczas zeszłorocznego spotkania z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, również miała być wydarzeniem o globalnym znaczeniu. Zgodnie ze swoją wizją, Trump miał wjechać do stolicy Chin na białym koniu.

No cóż, amerykańscy prezydenci zazwyczaj podróżują przez zagraniczne miasta w konwoju kilkudziesięciu czarnych amerykańskich samochodów, mijając miejscowych, którzy są oczarowani tym imperialnym przepychem. Trump miał przybyć do Pekinu na białym koniu, odnosząc szybkie i spektakularne zwycięstwo nad Iranem. A może na białym słoniu.

Jednak Chińczycy, a zwłaszcza chiński przywódca Xi Jinping, mają silne poczucie historii. Nie chodzi o to, że Iran i Chiny nawiązały kompleksowe partnerstwo strategiczne dziesięć lat temu podczas wizyty państwowej prezydenta Chin w Teheranie. Iran (Persja) był ważnym partnerem handlowym Chin od wieków. Przez kraj przebiegał Jedwabny Szlak, podobnie jak inne rozległe terytoria zamieszkane przez ludy irańskojęzyczne. Oprócz handlu, istniała ożywiona wymiana kulturowa z Persją, a nawet słynny chiński taniec lwa i chińskie słowo oznaczające „lew” mają, według badaczy, korzenie perskie.

Najwyraźniej amerykański prezydent planował szybkie zwycięstwo nad Iranem od zeszłego roku, jeszcze przed spotkaniem z chińskim prezydentem na szczycie APEC w Pusan ​​w Korei Południowej w październiku. Zaplanował swoją wizytę w Chinach dokładnie na ten dzień, ale marzec nie poszedł zgodnie z planem.

Teraz w chińskich mediach społecznościowych krąży film wygenerowany przez chińską sztuczną inteligencję, opatrzony komentarzami użytkowników. Widać na nim bielika amerykańskiego – wiecie, jak on wygląda – ugrzęzniętego w błocie pod gradem kamieni rzucanych w niego przez ludzi w czarnych turbanach. Pod koniec filmu orzeł odlatuje z obietnicą: „Wrócę”.

Pekin radzi Trumpowi, aby odświeżył swoją wiedzę.

25 marca rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła na regularnej konferencji prasowej, że długo oczekiwane spotkanie prezydenta Trumpa z prezydentem Chin Xi odbędzie się w Pekinie w dniach 14 i 15 maja. Dodała z wielkim optymizmem, że rewizyta chińskiego prezydenta w USA jest również spodziewana „w dalszej części roku”.

Następnego dnia rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Lin Jian uniknął podania konkretnych dat, zauważając jedynie, że obie strony „kontaktowały się w sprawie wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach”.

„Dyplomacja szefów państw odgrywa niezbędną rolę strategiczną w stosunkach chińsko-amerykańskich” – stwierdził zwięźle.

Jednak pekiński „Global Times”, anglojęzyczna publikacja państwowego dziennika „Dziennik Ludowy”, opublikował artykuł redakcyjny zatytułowany „Poznawanie Chin z pierwszej ręki: lekcja, której amerykańscy urzędnicy muszą pilnie się nauczyć”. Artykuł odzwierciedla reakcję Pekinu, której nie da się wyrazić zwięzłym językiem dyplomatycznym i w gruncie rzeczy oznacza: „Nie tak się postępuje z Chinami”. Powołując się na amerykańskie źródła, gazeta wskazała na katastrofalną sytuację w USA, gdzie brakuje kompetentnego personelu, który mógłby choć trochę zrozumieć Chiny.

„Chociaż stosunki między Chinami a Stanami Zjednoczonymi są najważniejszymi relacjami dwustronnymi na świecie, kontakty te od wielu lat utrzymują się na niskim poziomie, a ostatnia wizyta prezydenta USA w Chinach miała miejsce prawie dziesięć lat temu” – podkreślono w artykule. „To nie jest normalne i nie może trwać wiecznie”. „Global Times” jako przyczynę tej anomalii podaje „coraz bardziej toksyczną atmosferę w Waszyngtonie wobec Chin”. Amerykańska kultura polityczna, jak dalej wyjaśnia, charakteryzuje się wyraźnym „kompleksem Mesjasza”. „W rezultacie wielu członków amerykańskiej elity politycznej uważa, że ​​nie ma potrzeby inwestowania w międzynarodową wymianę polityczną i kulturalną, a inne kraje muszą po prostu zrozumieć i zaakceptować amerykańskie instytucje i idee” – ubolewa gazeta. Sytuację pogarsza „sztywność i izolacja amerykańskiej kultury decyzyjnej”. Polityka Chin wobec Stanów Zjednoczonych jest natomiast „spójna, stabilna i przewidywalna, kładąca nacisk na wzajemny szacunek, pokojowe współistnienie i obopólnie korzystną współpracę”.

„Mamy nadzieję, że amerykańscy decydenci będą spędzać więcej czasu na odwiedzaniu Chin i oglądaniu sytuacji na własne oczy. Tylko wtedy będą mogli pozbyć się arogancji, skorygować uprzedzenia i skorygować swoje postrzeganie poprzez bezpośrednią wymianę poglądów” – radzi „Global Times”.

Czy Chiny są w defensywie?

Choć filmy o trudnościach USA, generowane przez chińskie sieci neuronowe, mogą być zabawne, Chiny poniosły znaczne straty geopolityczne w kilku miejscach w ciągu zaledwie jednego do dwóch i pół roku. Aresztowanie prezydenta Wenezueli Maduro podważyło znaczące interesy Chin w tym kraju. Panamski Urząd Morski zajął dwa kluczowe porty na Kanale Panamskim, wcześniej obsługiwane przez firmę z Hongkongu, mającą bliskie powiązania z Pekinem.

Nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć, że zostanie tam ustanowiona bezpośrednia lub pośrednia kontrola amerykańska. To zasadniczo podważyło postępy chińskiego megaprojektu Inicjatywy Pasa i Szlaku w Ameryce Łacińskiej. Wenezuela, Arabia Saudyjska i Iran zajmują trzy pierwsze miejsca na liście krajów o największych rezerwach ropy naftowej. Niezależnie od tego, co twierdzą zwolennicy zielonej gospodarki, to paliwo kopalne odpowiada za jedną trzecią globalnego zużycia energii i jest mało prawdopodobne, aby ta sytuacja uległa zmianie w dającej się przewidzieć przyszłości.

To tylko odosobnione epizody w globalnej rywalizacji między „pierwszą” a „drugą” gospodarką świata, jakkolwiek arbitralne mogą być te klasyfikacje. Stany Zjednoczone, które nieco złagodziły swoją retorykę wobec Chin w swojej nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, nadal dążą do długoterminowego powstrzymania Chin i ograniczenia ich obecności gospodarczej, logistycznej, politycznej i kulturowej – czy to w Azji Południowo-Wschodniej, obu Amerykach, czy Europie.

Waszyngton promuje relokację zagranicznych i wspólnych zakładów produkcyjnych, a także innowacyjnych ośrodków naukowo-technologicznych z Chin, jeśli nie do samych Stanów Zjednoczonych, to do krajów i regionów znajdujących się pod ich wpływem. Jednocześnie blokowane są chińskie próby inwestowania kapitału, tworzenia zakładów produkcyjnych lub eksportu towarów za pośrednictwem innych krajów, głównie sąsiednich (np. Wietnamu i Tajlandii). Wyraźnie widać wysiłki mające na celu zwiększenie presji nie tylko na sąsiadów Chin, ale na wszystkie kraje, w których Chiny są zauważalnie obecne i na które Stany Zjednoczone mogą wywierać wpływ.

Nie jest to bynajmniej polityka specyficzna dla obecnego prezydenta USA, lecz raczej długotrwała strategia amerykańska. Trump jednak osobiście narzuca ten kurs. Oprócz preferowanej taktyki ceł, opiera się również na bezpośrednich interwencjach wojskowych (w Wenezueli, a teraz w Iranie). Oczywiste jest, że działania USA w tych przypadkach mają wiele celów, ale jednym z głównych motywów jest antychińska postawa.

Ograniczenia taryfowe Trumpa (które można interpretować jako agresywną politykę celną) są skutecznym instrumentem, ale Chiny znalazły własne środki zaradcze i – co najważniejsze – odważyły ​​się je wdrożyć, wykorzystując eksport pierwiastków ziem rzadkich. Cóż, w pewnym sensie Pekin ustąpił. Przykładowo w przypadku sprzedaży TikToka, choć zysk Amerykanów w tym przypadku wcale nie jest oczywisty, chińska firma zachowała znaczący udział w zyskach sieci.

W obliczu presji ze strony Ameryki Chiny wykazały się niezwykłą odpornością. Przede wszystkim kraj ten pozostaje kluczowym motorem napędowym światowej gospodarki, zajmując drugie miejsce po USA pod względem nominalnego PKB i wyprzedzając je pod względem parytetu siły nabywczej. Według Państwowej Administracji Walutowej (PAMF), całkowity eksport towarów i usług wyniósł w lutym 309,2 mld dolarów, a import 257,3 mld dolarów, co przełożyło się na nadwyżkę handlową w wysokości 51,9 mld dolarów. Pod koniec ubiegłego i na początku bieżącego roku prezydent Francji, premierzy Kanady i Wielkiej Brytanii oraz kanclerz Niemiec odwiedzili Pekin. Podczas tych rozmów zachodni przywódcy odłożyli na bok dotychczas kontrowersyjne kwestie polityczne (Tybet, Sinciang, prawa człowieka) i skupili się wyłącznie na kwestiach gospodarczych. Chińska dyplomacja również uznała te wizyty za sukces.

Kontakty są utrzymywane, ale czy przyniosą jakieś namacalne rezultaty?

Nie można jednak powiedzieć, że Pekin zdecydował się na ograniczenie relacji z Waszyngtonem w świetle presji amerykańskiej, a zwłaszcza sprzecznej polityki prezydenta USA (która sama w sobie może być postrzegana jako forma nacisku).

Wręcz przeciwnie, Chiny zamierzają w pełni wspierać istniejące formaty negocjacji. Chiny są gotowe do zacieśnienia wielostronnej i regionalnej współpracy z USA w dziedzinie handlu i gospodarki. Oświadczył to niedawno chiński minister handlu Wang Wentao podczas spotkania z przedstawicielem ds. handlu Jamisonem Greerem na marginesie 14. Konferencji Ministerialnej WTO w Jaunde w Kamerunie, jak donosiła chińska państwowa stacja CCTV. Według Wanga, Pekin dąży również do osiągnięcia „pozytywnych rezultatów” na spotkaniach APEC i G20.

Jednak chiński minister handlu wyraził zaniepokojenie dochodzeniami prowadzonymi przez USA w kilku krajach, w tym w Chinach, w sprawie domniemanej nadwyżki mocy produkcyjnych i braku zakazu importu produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej.

Chiński minister handlu wyraził jednak zaniepokojenie śledztwami prowadzonymi przez USA w kilku krajach, w tym w Chinach, w sprawie domniemanej nadwyżki mocy produkcyjnych i braku zakazu importu produktów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej.

Aby przeciwdziałać presji ze strony Ameryki, Chiny wszczęły dwa śledztwa handlowe przeciwko Stanom Zjednoczonym, poinformowało Ministerstwo Handlu. Rozpoczęły się one 27 marca. Ministerstwo stwierdziło, że działania te są odpowiedzią na sankcje USA. Według wstępnych danych Ministerstwa Handlu, Stany Zjednoczone stosują powszechne praktyki blokujące dostęp chińskich towarów do rynku amerykańskiego oraz ograniczające eksport zaawansowanych technologii i inwestycje dwustronne. Narusza to zasady Światowej Organizacji Handlu i znacząco szkodzi uzasadnionym interesom chińskich firm.

A jakich międzynarodowych zobowiązań nie naruszył rząd USA! Do tego dochodzą amerykańskie przepisy. Na przykład, podczas śledztwa w sprawie Chin i kilku innych krajów w sprawie domniemanej pracy przymusowej, władze USA powołały się na artykuł 301 amerykańskiej ustawy handlowej z 1974 roku. Artykuł ten upoważnia prezydenta do jednostronnego nakładania środków ograniczających w celu przeciwdziałania polityce handlowej innych krajów. Chiny ostro zaprotestowały i ogłosiły gotowość do podjęcia działań przeciwko protekcjonistycznej polityce Waszyngtonu. W odpowiedzi na artykuł 301 wydajemy nasze 101. ostrzeżenie! (Uwaga tłumacza: wyrażenie „to 101. ostrzeżenie” oznacza po rosyjsku, że jest to ostatnie ostrzeżenie).

To nie tak, że chińscy Laobaixingowie (chińscy Meierowie, Müllerowie i Schmidtowie) cierpliwie i po cichu akceptują wszelkiego rodzaju wstrząsy na froncie polityki zagranicznej. Również w tym przypadku użytkownicy mediów społecznościowych krytykują rząd za skrajną powściągliwość Chin w reagowaniu na różne problemy, w tym kryzys irański. W odpowiedzi odpowiednie władze publikują w mediach społecznościowych własne filmy, tłumacząc swoim współobywatelom, że Chiny produkują pojazdy elektryczne, które z powodzeniem podbijają rynki zagraniczne, że chińskie roboty antropomorficzne są bezkonkurencyjne, a ich mechanizmy obronne z każdym dniem stają się silniejsze. A wszystko to, jak twierdzą, dzieje się w imię wzmocnienia potęgi państwa.

Nawiasem mówiąc, w zeszłym roku Departament Handlu USA zakazał importu i sprzedaży samochodów z dostępem do internetu, wyprodukowanych w Chinach lub wykorzystujących chińską technologię.

A gdyby prezydent USA rzeczywiście udał się do Pekinu, miałby wiele do omówienia z prezydentem Chin. Zwłaszcza że sam Trump niedawno oświadczył na forum inwestycyjnym w Miami, że Chiny zasługują na powszechny szacunek, niezależnie od osobistych odczuć.

„Spójrzcie na Chiny, jak dobrze sobie radzą, jak dobrze prosperują w produkcji” – powiedział. „Trzeba szanować to, co robią. Niezależnie od tego, czy się je lubi, czy nie, trzeba je szanować”. Prezydent USA potwierdził, że planuje wizytę w Chinach w maju i oświadczył, że utrzymuje dobre stosunki z prezydentem Chin.

Tajemnica negocjacji

Tajemnica negocjacji

1. kwietnia 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/tajemnica-negocjacji/

Wiem, na czym polegają tajemne pertraktacje USA z Iranem. Trump nas nie okłamuje, on naprawdę prowadzi rozmowy w sprawie zawieszenia broni. Niekoniecznie z ludźmi sprawującymi realną władzę w Iranie, ale jednak. Dlaczego nie udało się żadnemu z dziennikarzy dotrzeć do tych negocjatorów? Odpowiedź jest prosta: ponieważ strona amerykańska ma taki zwyczaj, że usuwa wszelkich świadków negocjacji. Zgodnie z zasadą, że dobry negocjator, to martwy negocjator. Taktykę tę Amerykanie udoskonalili, pertraktując dawno temu z Indianami. Domyślam się, że zgodnie z tradycją częstowali mediatorów wodą ognistą.

Jeśli ktoś się do tej pory nie zorientował, chciałbym zwrócić uwagę na dzisiejszą datę… Dalej będzie już w miarę poważnie.

Pomysł na negocjacje nie jest wcale zły. Może pomóc Trumpowi wyjść z twarzą z tej awantury, na którą namówili go najlepsi przyjaciele. Może pomóc, ale nie pomoże, o ile Iran nadal będzie odpalał swoje ponoć dawno zużyte zasoby rakiet i wysyłał drony. A Iran nie zamierza po raz drugi dogadać się z odwiecznymi wrogami. Bo i po co? Żeby w najbliższej przyszłości zostać narzędziem pomagającym w budowie trzeciej świątyni dla wyznawców Mojżesza?

Według „Wall Street Journal”, doniesienia o fałszywych wiadomościach dotyczących negocjacji, wyolbrzymione zagrożenia militarne oraz „terapia rozmową” prezydenta USA nie są już w stanie powstrzymać spadku wartości akcji ani wpłynąć na ceny ropy.

Mądry człowiek może dać się raz nabrać. Zdezorientowany, da się nabrać i drugi raz, ale za trzecim będzie już bardziej ostrożny. To właśnie dlatego mówi się, że kłamstwo na krótkie nogi. Nie róbmy wariata z prezydenta USA. Może się tak właśnie zachowuje, ale nie chcemy przecież, by wyłgał się przed karą, jeśli daj Boże stanie kiedyś przed sądem.

Nadal uważam, że gdyby dzisiaj prezydentem była Kamala Haris, to także doszłoby do wojny z Iranem, a mielibyśmy dodatkowo pełną gamę tęczy, inwazji nachodźców, integrację polityczną USA ze Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich, przymus szczepionkowy histerię klimatyczną i powiększony podatek za wydychanie dwutlenku węgla.

Trump uciekł do Indii po tym, jak rozwalił z Bibi Bliski Wschód, Iran i gospodarkę światową. Chciał rozpocząć nowy biznes, zaczynając całkiem na dole. Dlaczego w Indiach? Ponieważ w Indiach nie ma ICE.
Źródło: Telegram 31,03,2026 r. 10:23.

Teraz wybór broni należy do Trumpa. Albo pozwoli, żeby skończył w zakładzie psychiatrycznym, albo podtrzymując amerykańską tradycję, pozostawi przyjaciela szantażystę na Bliskim Wschodzie własnemu, niezbyt godnemu pozazdroszczenia losowi i opublikuje wszystkie dokumenty sprawy wyspy E., którymi go Bibi szantażował. Odejdzie w niesławie, ale przynajmniej nie jako ten, który doprowadził świat do katastrofy zagłady. I jeszcze jedno: niech da sobie spokój z pokojową nagrodą Nobla – naprawdę nie ma o co walczyć. To żadna chluba stać w jednym szeregu obok zbrodniarza Baracka Obamy i donosiciela Bolka.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

A. Dugin: U steru mocarstwa stoi osoba wyraźnie chora psychicznie, z urojeniami, zrujnowaną psychiką i ewidentną demencją. UE to niewolnicy. Część trzecia (i ostatnia)

A. Dugin: USA zaczynają tracić grunt pod nogami – część trzecia (i ostatnia)

==================================================

Moderator: Wspomniał Pan już o Europie w pierwszej połowie rozmowy, która znów znalazła się w niezwykle dziwnej sytuacji. Najpierw Trump poprosił Europejczyków o pomoc, potem obraził się na Starmera za zaoferowanie pomocy w „nieodpowiednim momencie” i tak dalej.

Europejskie orły

——————————————————–

Pańskim zdaniem, czy Europa nadal posiada jakąkolwiek niezależność – nie tylko w stosunku do Trumpa, ale także w kontekście wojny w Zatoce Perskiej, ponieważ to ona najbardziej ucierpi? Czy nadal ma ona jakikolwiek wpływ na bieżące wydarzenia polityczne?

Aleksander Dugin: W tym kontekście, trzymając się metafory wyspy Epsteina, Europa jest czymś w rodzaju wspólnika, strażnika lub pomocnika w przerażających zbrodniach popełnionych przez głównych sprawców. Mają ograniczony zakres wolności, ale w istocie są jedynie pracownikami tej wyspy. Nie są głównymi przestępcami, ale nie są też zwykłymi ofiarami. W głębi duszy chcieliby być wśród „pierwszej kategorii”, ale wiedzą, że w każdej chwili mogą zostać porzuceni i stać się ofiarami.

Belgijski premier powiedział, że istnieje różnica między wasalem a niewolnikiem, ale w rzeczywistości jej nie ma: wasal jest traktowany z szacunkiem, ale wymaga całkowitego podporządkowania; niewolnik nie otrzymuje szacunku. Właśnie taka jest sytuacja Europy. Gdyby Trump był życzliwy, nazwałby ich „lojalnymi wasalami”, jak to czasami robi. Kiedy jest zły, traktuje swoich pracowników jak niewolników – nie poklepuje ich po plecach, ale gryzie i bije.

Pozycja wasala-niewolnika jest taka: pan jest szalony, ale co można zrobić? Można czekać, aż trafi do szpitala psychiatrycznego, sabotować operacje, twierdzić, że twój departament nie jest zamieszany w działalność przestępczą. Wtedy zostanie się zwolnionym albo ostatecznie padnie ofiarą. Pole manewru UE jest ograniczone: chcą, żeby horror się skończył, żeby szaleniec zniknął, żeby mogli stać się dumnymi wasalami. Dopóki Trump traktuje ich jak zbuntowanych niewolników, próbują uciec na wyspę Epsteina i sami stają się ofiarami tych samych sił, którymi Trump manipuluje wedle własnego uznania.

W tym przypadku następuje de-subiektywizacja wszystkich, z którymi Trump wchodzi w interakcje: on jest jedynym podmiotem. Traktuje każdego, kto może zostać uprzedmiotowiony, wykorzystany, zabity lub zgwałcony. Europa zajmuje pozycję pośrednią: w istocie są również „gośćmi” na wyspie, którzy w każdej chwili mogą zostać przekształceni ze sprawców w ofiary.

My, Chiny i wielki Iran, który demonstruje swoją godność i wolę, by nie stać się przedmiotem, odmawiając de-subiektywizacji – sprzeciwiamy się temu rozpętanemu szaleńcowi. Nasz potencjał, nasza strategiczna broń jądrowa, nasza gospodarka, nasza wola, nasz prezydent i nasz naród, oddani tradycyjnym wartościom, a nie wartościom Epsteina. Mówimy o suwerenności i nie jesteśmy gotowi być wasalami, nawet jeśli jesteśmy rozpieszczani. Próbowaliśmy tej roli w latach 90. i wiemy, jak się kończy.

W. Putin i D. Trump – zaczęło się kiedyś obiecująco

—————————————————————————-

Każde negocjacje z nami i Chinami to dla Trumpa poważne obciążenie psychologiczne, ponieważ ma do czynienia z podmiotami. Odprzedmiotowienie nas nie jest takie łatwe i to jest główny problem. Musimy teraz, udzielając Iranowi maksymalnego wsparcia, opracować kontr-strategię, ponieważ nie możemy pozwolić na taki porządek świata: musimy zastanowić się, jak okiełznać tego szaleńca i sprowadzić go do bezpiecznej strefy. Wielu debatowało nad dalekowzrocznością naszego prezydenta, kiedy powiedział, że Kamala Harris byłaby lepsza. Wszyscy uważaliśmy to za ironię, wierzyliśmy, że Trump dotrzyma obietnic. Okazuje się, że nasz prezydent przejrzał szum medialny. Jest zadziwiająco dalekowzroczny.

Mamy teraz do czynienia z globalną katastrofą: balansujemy na krawędzi wojny nuklearnej, ponieważ u steru mocarstwa stoi osoba wyraźnie chora psychicznie, z urojeniami, zrujnowaną psychiką i ewidentną demencją. To niebezpieczne dla wszystkich, więc musimy zastanowić się, jak się chronić. Nawiasem mówiąc, Europa powinna zwrócić się do nas, ponieważ jesteśmy przewidywalni.

Moderator: Kontynuujmy od tego momentu. Pomijając osobowość Trumpa, widzimy, że to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie – szok energetyczny i gospodarczy – nieuchronnie prowadzi Europę do katastrofy. Praktycznie wszyscy eksperci to mówią. Europejczycy idą jak baranki na rzeź.

Jaki jest powód takiego zachowania? Czy to wynik krótkowzroczności i dekadencji elit, które po prostu nie rozumieją, że ten kryzys przyniesie im jedynie zubożenie i upadek, czy też celowa zdrada ze strony kierownictwa UE, takiego jak von der Leyen i inni, którzy doskonale wiedzą, do czego to prowadzi, ale mimo to kontynuują? Jak wytłumaczyć prawdziwie samobójczą postawę Europy?

Aleksander Dugin: Po prostu nie mają wyboru. Naprawdę. Są po prostu częścią tego systemu, zwykłymi pracownikami.

Moderator: Ale czy nie mogliby się zbuntować przeciwko Trumpowi, wesprzeć pozycje Iranu, Rosji, Chin itd.? Wyobraża pan to sobie?

Aleksander Dugin: Nie, oczywiście, że nie. Co, Macron – ten zwinny polityk o niejasnym kierunku, czy pracownik BlackRock Merz, który wygląda jak Himmler w koszmarze, czy absolutny idiota Starmer – czy oni powołają się na europejską suwerenność? Wszyscy, którzy mogli – Schröder w Niemczech czy politycy we Francji, tacy jak Mitterrand i Chirac – odeszli. Ci politycy byli suwerenni: choć postępowali zgodnie z zasadami zachodniego, atlantyckiego świata, posiadali prawdziwą suwerenność.

Od tego czasu seria zmian w elitach sprowadziła ich do roli jedynie personelu pomocniczego. Być może są próżni, ale nie reprezentują ani interesów społeczeństwa europejskiego, ani niezależnej geopolityki. Są częścią systemu amerykańsko-centrycznego, pozbawionego jakiejkolwiek wolności. Globalistyczni przywódcy USA grzecznie maskowali to podporządkowanie elit UE: mówili o multilateralizmie, twierdząc, że opinie partnerów mają znaczenie. To jak wiadomość na automatycznej sekretarce: „Twoja opinia jest dla nas ważna”, ale w rzeczywistości – zachowaj ją dla siebie.

Moderator: Czy to zatem głupota, czy zdrada?

Aleksander Dugin: To wynik długoterminowych wysiłków; To nie tylko głupota czy zdrada – Europa utraciła suwerenność po 1945 roku. Gdy tylko Stany Zjednoczone stały się supermocarstwem, przejęły odpowiedzialność za najpilniejsze problemy militarne, polityczne, a następnie gospodarcze Europy, a kompetencje Starego Świata zmalały.

Oczywiście europejscy przywódcy często próbowali uwolnić się od tej amerykańskiej hegemonii i ustanowić Europę suwerennym podmiotem z własnymi interesami, celami i wartościami – pomyślmy o de Gaulle’u, który całkowicie wycofał się z NATO. Ale ponieśli porażkę, ponieważ Waszyngton powiedział: „Dlaczego chcecie się odłączyć? Dzielimy wspólne wartości; jesteście naszymi partnerami”. Nazywano ich partnerami, ale w rzeczywistości pozostali wasalami, których traktowano „dobrze”. „Nie potrzebujecie własnej tożsamości; to nasza sprawa; pomyślimy za was”. Jak mawiało niemieckie przysłowie: „Zostawcie nam swoje sumienie; Führer pomyśli za was” – dziś jest tak samo: „Przywódcy europejscy, Waszyngton pomyśli za was”.

Teraz mają szaleńca na czele tego porządku. Oczywiście nie spodziewali się, że będą posłuszni kompletnie niezrównoważonemu władcy, który otwarcie ich upokarza. Wysysa z nich energię, a na pytanie: „Dlaczego?” odpowiada: „Bo chcę. Nie ma już prawa międzynarodowego, jestem tylko ja i moja moralność”. Jeśli chcą ropy, mogą udać się do Cieśniny Ormuz i wypowiedzieć wojnę Irańczykom; to nie jego problem.

Może wkrótce ogłosić: „Wygrałem, Ameryka zadała decydujący cios, Iran już nie istnieje, umywam ręce”. I wszystko pozostanie po staremu: bomby na Izrael, wybuchy nowych baz – ale Trump będzie twierdził, że to wszystko fake newsy. Już teraz mówi, że wszystkie szkody, jakich doświadcza Izrael, są spowodowane przez sztuczną inteligencję, ani jeden pocisk nie przebił „Żelaznej Kopuły”, wszystko jest w porządku.

W tym halucynacyjnym, solipsystycznym świecie można ogłosić zwycięstwo, a Europa musi ponieść konsekwencje.

Donald i Melania Trumpowie

Donald i Melania Trumpowie – podobno żyją w separacji

=========================================

Gdzie mają się zwrócić? Nie ma pola manewru. Ci przywódcy nie lubią Trumpa, a kto mógłby go lubić? Kiedy patrzę na Melanię Trump, zastanawiam się: Co jej chodzi po głowie? Z kim spędziła życie? To naprawdę przerażające. Jak można kochać kogoś takiego? Można ich tolerować, będąc niewolnikiem, ale nic więcej. Jej surowa mina pokazuje, że wie: sytuacja jest bardzo zła; jest ofiarą. Być może nawet wysyła sygnały, mówiąc: „Jestem jasnowidzem, wizjonerem” – w rzeczywistości krzyczy: „Ratuj mnie!”.

Moderator: Więc wie więcej niż my…

Aleksander Dugin: Z pewnością wie więcej, a ta wiedza zatruwa jej życie. Ale zostawmy ją na boku. Jeśli chodzi o Europę, to nie jest ona nawet ukochaną żoną, ale czymś o wiele bardziej niefortunnym na tej wyspie Epsteina, w którą przekształcił się cały Zachód.

Przywódcy europejscy są „w pułapce”: nie chcieli tego; marzyli o innym statusie, chcieli ustalać zasady, ale im się nie udało. Nie mam dla nich żadnej litości – zasłużyli na to, co ich spotyka, a nawet na gorsze rzeczy. Dlatego musimy polegać wyłącznie na własnych siłach, wygrać tę wojnę, zbliżyć się do naszych sojuszników – Iranu, Korei Północnej, Chin – i szukać innych partnerów dla wielobiegunowego świata.

Musimy przekonać wszystkich, którzy wciąż posiadają odrobinę suwerenności, co ich czeka, jeśli ta hegemonia się utrzyma, i zbudować nasz wielobiegunowy świat. Jeśli w Europie wybuchną rewolucje i liberalne, globalistyczne elity zostaną obalone – cóż, myślę, że wyciągniemy do nich pomoc, nawet „rurociąg” pomocy, a może nawet kilka. Ale najpierw muszą uwolnić się od swojej zależności.

Narody Europy cierpią podwójnie: rządzą nimi szaleńcy, którzy z kolei podlegają jeszcze gorszemu szaleńcowi. Wyobraźcie sobie, jak oni muszą się czuć. A najgorsze jest to, że nawet nie są już karmieni. Wasale i niewolnicy kiedyś mieli co jeść; teraz pan odmawia im jedzenia. Epstein i Bill Gates kiedyś dyskutowali o tym, co zrobić z biednymi, i doszli do wniosku, że należy ich wyeliminować.

Być może właśnie tak ten plan się teraz realizuje.

geopolitika.ru/de/die-usa-beginnen-zu-verlieren

Opracował: Zygmunt Białas

A. Dugin: Mieliśmy również różne osobowości – niektóre graniczące z niestabilnością psychiczną. Cz. II

A. Dugin: USA zaczynają tracić grunt pod nogami – część druga

geopolitika.ru/de/die-usa-beginnen-zu-verlieren Opracował: Zygmunt Białas

================================

Aleksander Dugin: On [Trump] to wszystko zaczął; to on rozpoczął atak na Iran. To on sprowokował te kontr-środki, które teraz dotykają jego sojuszników – Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Bahrajn, Kuwejt – a teraz mówi: „Umywam ręce. Mam dość ropy. Jeśli macie problemy, sami brońcie swoich tankowców w Cieśninie Ormuz”. To zupełnie niezrozumiałe. Widzieliśmy różnych przywódców w Ameryce i Europie, i mieliśmy tu również różne osobowości – niektóre graniczące z niestabilnością psychiczną, to się zdarza.

Ale to, co widzimy dzisiaj, u osoby u steru Ameryki, jest naprawdę niepokojące, ponieważ w jej działaniach nie ma absolutnie żadnej logiki. Dziś jedno, jutro drugie, pojutrze co innego. Jeszcze się przeciwko nam nie zwrócił, nie skierował na nas swojej agresywnej złości – wręcz przeciwnie, powstrzymuje się od działania w tej sprawie; najwyraźniej uważa, że konieczne jest podejście etapowe.

Aleksander Dugin

Ma już dwa aktywne fronty: Amerykę Łacińską (Wenezuelę i Kubę), wobec której stosuje sankcje i blokadę. Jest bezpośrednio zaangażowany w wojnę na Bliskim Wschodzie, która wydaje się nie mieć końca, a następne w kolejności są Chiny i Tajwan. Ukraina nie jest już dla niego problemem. Ale jeśli te agresywne działania odniosą sukces, wszystko przeniesie się bliżej domu. Musimy jasno zdać sobie sprawę: Iran jest teraz tarczą dla nas i dla Chin, bo my jesteśmy następni. A dla Trumpa, nawet w jego stanie, rozpoczęcie agresji na wszystkich frontach byłoby zbyt dużym wysiłkiem.

Ale musimy wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Wszelkie wyobrażenia o tym, że możemy się pogodzić z tym systemem, znaleźć wspólny język – to już przeszłość.

Próbowaliśmy i, nawiasem mówiąc, zrobiliśmy to dobrze. Bo kiedy pojawił się Trump, miał dość sensowny plan działania i otaczali go całkiem porządni, poważni i konsekwentni ludzie. Teraz wyrzucił ich wszystkich – ostatnich zaledwie wczoraj. Mówi: „Zostali mi tylko przyjaciele: Mark Levin, Laura Loomer i Lindsey Graham, a wszyscy inni, którzy nie lubią moich przyjaciół, są znienawidzeni przez całą Amerykę, w tym konserwatystów, prawicowców i lewicowców”. Po pierwsze, ta trójka – są brzydcy, nawet fizycznie – a po drugie, całkowicie odpychający; nie mają charyzmy.

Wszyscy porządni ludzie z bliskiego otoczenia Trumpa odeszli lub przestali komentować: J.D. Vance, Tucker Carlson, Megyn Kelly – wszyscy zajęli nowe stanowisko.

Właśnie to chciałem powiedzieć: Trump jest w beznadziejnej sytuacji. Musimy to zrozumieć. Jego zachowanie na wojnie i w polityce międzynarodowej ogólnie jest niezwykle niebezpieczne. Musimy być niezwykle ostrożni w tej sytuacji.

Moderator: Omówmy to bardziej szczegółowo, ponieważ w pańskich słowach jest wiele aspektów, które zasługują na uwagę. Zacznijmy od ataku USA i Izraela na Iran oraz irańskich ataków odwetowych na monarchie Zatoki Perskiej. Według najnowszych informacji PKB Kuwejtu i Kataru spadło już o 14% i nadal spada: rafinerie są zamykane, a cały przemysł naftowy w regionie popada w stagnację. Najwyraźniej Iran robi to celowo. Nawet zgodnie ze słowami Donalda Trumpa, które pan zacytował, zgadza się on, że monarchie Zatoki Perskiej nie interesują go już jako źródło ropy.

Moje następne pytanie: Kto pana zdaniem korzysta na tym konflikcie? Publiczne, formalne powody były pretekstem – wszyscy wiemy, że nikt już nie mówi o irańskiej broni jądrowej. Jak opisałby pan pierwotną ideę stojącą za tym konfliktem? Kto pierwotnie miał wygrać, kto chce wygrać i jak?

Aleksander Dugin: Wydaje mi się, że działamy na kilku poziomach: geopolityki, ekonomii i ideologii religijnej. Generalnie uważamy, że ideologia religijna to dziwactwo, które nic nie znaczy, ponieważ zwyciężają tylko siły materialne. To błąd. Trzech uczestników tego konfliktu jest silnie zmotywowanych apokaliptycznymi wizjami, a wizje te są diametralnie różne.

Z jednej strony mamy ideę „Wielkiego Izraela”, której orędownikiem jest Netanjahu: to wojna dni ostatecznych, którą prowadzi on przeciwko tzw. Amalekitom – Iranowi. W tej walce Mesjasz ma się pojawić na końcu, a w tym celu przygotowuje się pewne rytuały.

Sanhedryn został ponownie ustanowiony, sprowadzono czerwone krowy na ofiarę, a budowa Trzeciej Świątyni jest przygotowywana. Arcykapłan, który nie dotyka ziemi, jest niesiony na palankinie. Trwają przygotowania do zburzenia meczetu Al-Aksa, a dwa dni temu, po raz pierwszy w historii Izraela, zakazano nabożeństw w czasie Ramadanu. Taka jest rzeczywistość izraelskiej polityki, która wszelkimi sposobami dąży do realizacji mesjańskiego projektu.

Chrześcijański syjonizm w otoczeniu Trumpa również stał się dominującą siłą. Paula White, liderka ewangelikalnych dyspensacjonalistów, odprawia nabożeństwo w Białym Domu i ogłasza, że proroctwo końca świata się spełnia i dlatego Izrael jest tak ważny: Módlmy się za Izrael i zabijajmy wszystkich jego wrogów. Nie należy lekceważyć skali fanatyzmu religijnego w Izraelu i USA. Wcześniej wydawał się on drugorzędny; dziś jest czynnikiem w polityce na wysokim szczeblu. Iran reaguje w ten sposób, postrzegając Trumpa i Netanjahu jako Adżajala – Antychrysta. Geopolityka schodzi tu na drugi plan.

Mimo to jest w tym pewna logika. Jeśli Trump chce zapewnić sobie wyłączną hegemonię USA, jest zainteresowany zerwaniem więzi gospodarczych Rosji ze światem. W tym miejscu kontynuuje linię Bidena: sankcje, zakaz kupowania naszej ropy, ataki na nasze tankowce – on to wszystko promuje.

Z drugiej strony, jedyną pozostałą opcją jest odcięcie drugiego globalnego centrum energetycznego – Bliskiego Wschodu. Ameryka ma własną ropę i gaz, i jest gotowa sprzedać je po bardzo wysokiej cenie. Do tego Wenezuela, którą Trump już uważa za okupowaną i zaanektowaną wraz ze wszystkimi jej zasobami. To alternatywne źródło energii na świecie – radykalny, jednobiegunowy model hegemoniczny.

Sposób, w jaki to wszystko się rozgrywa, przypomina paranoiczny, postmodernistyczny serial albo serial o krwiożerczym zabójcy. Mieszanka radykalnej eschatologii napędzającej Izrael, geopolitycznej konfrontacji i zmiany w bilansie energetycznym maluje ponury obraz: Rosja jest odcinana od świata, drugie źródło zasobów jest paraliżowane, a wszystko po to, by Ameryka mogła ugruntować swoją pozycję globalnego hegemona w nowej „erze mesjańskiej”.

Spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem zostało przełożone na 14-15 maja br.

————————————————-

Moderator: Kontynuujmy naszą rozmowę z innej perspektywy. Trump ma odwiedzić Chiny za niecałe trzy tygodnie. Z jednej strony Pekin jest oficjalnie najważniejszym geopolitycznym przeciwnikiem USA. Z drugiej strony Waszyngton nie może obejść się bez Chin: Chiny są źródłem ważnych surowców i pierwiastków ziem rzadkich. Bez nich amerykański przemysł – od lotnictwa po zaawansowane technologie – nie mógłby funkcjonować.

Jak Pana zdaniem ten dylemat mógłby zostać rozwiązany w Waszyngtonie i Pekinie? Co ta wizyta mogłaby tak naprawdę zmienić? Krążą nawet pogłoski, że Chiny mogłyby zmusić USA do zmiany polityki wobec Bliskiego Wschodu, wykorzystując swoją bazę surowcową jako narzędzie nacisku. Co Pan o tym sądzi?

Aleksander Dugin: Po pierwsze, Trump ogłosił dziś, że nie pojedzie do Chin: jego plan się zmienia. To, co było planowane zaledwie trzy tygodnie temu, jest teraz odkładane na czas nieokreślony – a tu liczy się każda minuta. Niedawno widziałem, jak mówił w zachodnich mediach społecznościowych, że nie jedzie; najpierw powinni wysłać statki.

Zasadniczo ma to swoją racjonalną stronę: Chiny są potężnym biegunem w wielobiegunowym świecie, z którym należy się liczyć, tak jak z Rosją, z powodów ekonomicznych, politycznych, militarnych i nuklearnych. Jednocześnie widać wyraźnie, że Trump tego nie chce. Nie chce się z nikim ani z niczym układać – ani z mocarstwami drugiej, ani pierwszej kategorii. Ale nie odważy się jeszcze na otwarty konflikt z Chinami: coś go powstrzymuje – być może resztki dawnego intelektu. Nie jest tak naprawdę gotowy, by wejść na tak cienki lód konfrontacji.

W jego mniemaniu świat jest egocentryczny: istnieje tylko jeden punkt decyzyjny – on sam. To poważna forma paranoi, przekonanie, że liczy się tylko własne „ja” i jest wszechmocne, a wszystko inne jest przedmiotem jego woli, która musi się podporządkować. Każdy, kto się nie podporządkowuje, wyzwala w nim gniew, mściwość i destrukcyjną żądzę.
To działa w przypadku słabszych celów: zadziałało w przypadku Maduro, a także w zamordowaniu całego irańskiego kierownictwa, Izrael uzyskał wsparcie w zniszczeniu Gazy, Kuba ma zostać przejęta, a europejscy partnerzy są upokarzani. Gdziekolwiek może, prowadzi paranoiczną politykę centralizmu – robi to.

Uważa Indie i Japonię za niewolników. Najwyraźniej jego doświadczenia na wyspie Epsteina – jego absolutna dominacja nad dziećmi, słabszymi, ofiarami – zaszczepiły w nim tak potworne, przestępcze zachowania. Trump zachowuje się, jakby był otoczony przez ofiary Epsteina. Epstein kazał swoim ofiarom wybić zęby, żeby nie gryzły – wyobraźcie to sobie! A Trump brał udział w tych pedofilskich orgiach. Co mu chodzi po głowie? Z kim mamy do czynienia? Teraz Ameryka jest tym przerażona.

Z taką osobą mamy do czynienia. Jak postrzega Rosję i Iran? Myślę, że postrzega nas i Chiny jako bardzo niebezpiecznych konkurentów, którzy mogliby być świadkami tych zbrodni i zareagować. Dlatego uważam, że naprawdę nas nienawidzi. Ale coś powstrzymuje go przed bezpośrednim atakiem: zbyt wiele zależy od Chin i Rosji w gospodarce, wojsku i polityce. I jest jeszcze jeden front. A może to już w ogóle nie jest front – mam na myśli Europę.

geopolitika.ru/de/die-usa-beginnen-zu-verlieren

Opracował: Zygmunt Białas

Irańska grupa Handala zhakowała pocztę elektroniczną szefa FBI

Irańska grupa Handala zhakowała pocztę elektroniczną szefa FBI

Date: 31 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara

Atak na skrzynkę e-mailową szefa FBI, Kasha Patela, to nie tylko włamanie: to sygnał strategiczny. Irańska grupa Handala włamała się do prywatnej skrzynki e-mailowej dyrektora FBI Kasha Patela i opublikowała informacje dotyczące jego życia prywatnego z ostatnich kilku lat. Nie ujawniono żadnych danych zastrzeżonych, ale skutki są druzgocące: pokazano, że nawet najwyższe szczeble amerykańskich służb bezpieczeństwa są podatne na ataki.

FOTO: Strona internetowa używana przez Handala Hack Team – grupę hakerów powiązaną z Iranem, która przyznała się do włamania na prywatne konto e-mailowe dyrektora FBI Kasha Patela.

=====================================================

Cyberatak na Kasha Patela, dyrektora FBI, ujawnia strategię systematycznej destabilizacji, która wykracza daleko poza zwykłe włamania.

27 marca 2026 roku, grupa hakerów powiązana z rządem irańskim przyznała się do włamania na osobiste konto e-mailowe Kash Patela – dyrektora FBI. Handala Hack Team opublikowała na swojej stronie internetowej serię zdjęć Patela, jego życiorys oraz archiwum zawierające ponad 300 wiadomości e-mail. Skradzione e-maile wydają się pochodzić z okresu od 2011 do 2022 roku i obejmują korespondencję osobistą, zawodową oraz dotyczącą podróży. Nie są to zatem dokumenty operacyjne FBI, ale nie umniejsza to wagi i symbolicznego znaczenia owej operacji.

Wkrótce po zajściu FBI potwierdziło akcję w oficjalnym oświadczeniu: „FBI ma świadomość, że osoby o złych zamiarach próbują uzyskać dostęp do prywatnych wiadomości e-mail dyrektora Patela, i podjęliśmy wszelkie niezbędne kroki w celu ograniczenia potencjalnych zagrożeń związanych z tą działalnością. Informacje, o których mowa, mają charakter archiwalny i nie dotyczą żadnych danych rządowych”. Jednak tego rodzaju bagatelizowanie sprawy przez instytucję nie oddaje w pełni całej sytuacji.

Nie jest to pierwszy raz: Patel znalazł się na celowniku już w roku 2024

To nie pierwszy raz, kiedy hakerzy wspierani przez Iran uzyskali dostęp do prywatnych informacji Patela. Pod koniec 2024 roku, kiedy ten oczekiwał jeszcze na mianowanie na stanowisko dyrektora FBI, urzędnicy rządowi poinformowali go, że stał się celem irańskiej operacji hakerskiej i że niektóre z jego prywatnych wiadomości zostały ujawnione.

Analitycy ds. cyberbezpieczeństwa uważają, że Iran posiadał wspomniane pliki już od dłuższego czasu i strategicznie wybrał moment ich ujawnienia. Jak stwierdził Alex Orleans z Sublime Security: „Wygląda to na coś, co trzymali w zanadrzu na odpowiedni moment. Irańscy gracze gromadzą wszelkiego rodzaju materiały, czekając na odpowiednią okazję”.

Czym jest Handala?

Nazwa grupy nawiązuje do postaci Handali – ikony palestyńskiego ruchu oporu, która powstała dzięki rysunkowi politycznemu z 1969 roku i stała się symbolem tożsamości palestyńskiej. Jednak za ową fasadą ideologiczną kryje się znacznie bardziej złożona struktura. Handala Hack to internetowa postać prowadzona przez Void Manticore (znanego również jako Red Sandstorm i Banished Kitten), podmiot powiązany z irańskim Ministerstwem Wywiadu i Bezpieczeństwa (MOIS). Inne pseudonimy powiązane z tym samym podmiotem to Karma i Homeland Justice, wykorzystywane w operacjach wymierzonych przeciwko Izraelowi i Albanii.

Od momentu pojawienia się grupy w grudniu 2023 roku, w następstwie ataków z 7 października, Handala zaatakowała dziesiątki izraelskich i amerykańskich celów. Podczas wojny z Iranem w 2026 roku, grupa ta stała za cyberatakiem na amerykańską firmę z branży technologii medycznej Stryker Corporation, określanym jako najpoważniejszy atak cybernetyczny w czasie wojny, jaki kiedykolwiek przeprowadzono przeciwko Stanom Zjednoczonym.

Ich strategia operacyjna jest wyrafinowana: funkcjonuje celowe rozdzielenie między operacjami wstępnego dostępu, prowadzonymi przez wyspecjalizowane jednostki, a publicznymi kampaniami destrukcyjnymi, podpisywanymi przez hakerów-aktywistów. Schemat ten pozwala na prowadzenie działań destabilizujących przy zachowaniu możliwości wyparcia się zaangażowania państwa.

Wykradzione informacje: mniejsza ilość danych niejawnych, więcej broni psychologicznej

Z technicznego punktu widzenia skradzione materiały obejmują zdjęcia, szczegóły dotyczące podróży oraz starsze wiadomości z okresu ponad dziesięciu lat. Żaden z tajnych systemów FBI nie został naruszony. Wśród opublikowanych e-maili znajdują się wiadomości o charakterze rodzinnym, dotyczące podróży na Kubę, a także dotyczące podatków osobistych i mieszkań, które Patel próbował wynająć w Waszyngtonie ponad dziesięć lat temu.

Ale nie chodzi tu o wartość operacyjną danych. Gil Messing z Check Point wyjaśnił, że operacja typu „hack-and-leak” wymierzona w Patela stanowi część irańskiej strategii mającej na celu wprawienie amerykańskich urzędników w zakłopotanie oraz „sprawienie, by poczuli się bezbronni”. Irańczycy, jak powiedział, „wykorzystują wszystkie dostępne środki”. To jest wojna psychologiczna. To jest przesłanie: nikt nie jest bezpieczny, nie wyłączając szefa FBI.

Odwet: eskalacja cykliczna

Kontekst ma kluczowe znaczenie. Handala oświadczyła, że atak jest bezpośrednią odpowiedzią na operację FBI z poprzedniego tygodnia, w ramach której skonfiskowano kilka domen grupy, oskarżając ją o „operacje psychologiczne” oraz o to, że jest emanacją irańskiego Ministerstwa Wywiadu. Amerykańscy prokuratorzy formalnie oskarżyli irańskie Ministerstwo Wywiadu (MOIS) o kierowanie grupą Handala. Jednak po przejęciu stron przez FBI, irańscy operatorzy informatyczni nadal kontynuowali mszczenie ofiar i rozpowszechnianie propagandy, a grupa szybko powróciła online na nowych domenach. Jest to najbardziej podstępna cecha wojny hybrydowej: uderzać, ponosić konsekwencje, reorganizować się i uderzać ponownie, poruszając się w cieniu niczym rój, którego nie da się całkowicie zneutralizować.

Wojna hybrydowa: cyfrowy front, który przebiega przez prywatne e-maile

Przedstawiony przypadek jest symboliczny dla głębokiej przemiany samego pojęcia konfliktu. Wojna hybrydowa, łącząca konwencjonalne operacje wojskowe, cyberataki, dezinformację, operacje psychologiczne i presję gospodarczą, posiada obecnie stabilny front oraz okres trwania całkowicie odmienny od frontu wojny konwencjonalnej.

Są to konflikty, które przeplatają się z innymi obszarami świata, z innymi frontami, nie zawsze dającymi się umieścić w tym samym obszarze starć. Wystarczy wspomnieć, że w komunikatach opublikowanych online przez grupę, Handala oferowała nagrody i otwarcie nakłaniała swoich „partnerów” z meksykańskiego kartelu do popełniania aktów przemocy wobec ich celów. Jest to eskalacja, która przekształca hakowanie w narzędzie konkretnego zagrożenia fizycznego. Grupa Handala groziła również bezpośrednio irańsko-amerykańskim i irańsko-kanadyjskim aktywistom za pośrednictwem poczty elektronicznej, twierdząc, że udostępniła ich adresy domowe agentom operacyjnym w ich krajach. Nie chodzi już wyłącznie o kradzież danych: to zastraszanie, to przymus, to wojna.

Achillesa pięta danych logowania

To nie pierwszy raz, kiedy hakerzy włamują się na konta osobiste wysokich rangą urzędników. Do znanych wcześniejszych przypadków należą włamanie do konta Gmail dyrektora kampanii Hillary Clinton w 2016 roku oraz do konta AOL ówczesnego dyrektora CIA Johna Brennana w roku 2015. Schemat jest zawsze ten sam: konto prywatne jako furtka. Handala systematycznie wykorzystuje wykradzione dane logowania i zhakowane konta VPN do uzyskania wstępnego dostępu, podejmując setki udokumentowanych prób ataków brute-force na infrastrukturę VPN firm i instytucji rządowych.

Wniosek jest przykry: osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe nie mogą sobie pozwolić na rozdzielanie swojej prywatnej “higieny” cyfrowej od tej zawodowej. Niezabezpieczony prywatny e-mail to otwarte okno na życie osoby, która z definicji powinna być strażnikiem tajemnic państwowych.

Atak na skrzynkę e-mailową Kash Patela stanowi element spójnej, ciągłej i coraz bardziej agresywnej strategii Iranu, mającej na celu destabilizację amerykańskich instytucji, gromadzenie informacji przydatnych dla wywiadu, podsycanie propagandy oraz wywołanie poczucia bezbronności nawet wśród najwyższych rangą przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa. Według analityków, strategia irańska wydaje się celowo pozostawać poniżej postrzeganych tzw. „czerwonych linii”unikając destrukcyjnych ataków na krytyczną infrastrukturę amerykańską, jednocześnie wciąż uderzając w gospodarkę, reputację i psychikę przeciwników.

W tymże scenariuszu, cyberbezpieczeństwo nie może być traktowane wyłącznie jako kwestia techniczna. Jest to kwestia doktryny, kultury instytucjonalnej oraz ochrony ludzi, a nie tylko danych. Każdy, kto pełni kluczowe funkcje w zakresie bezpieczeństwa narodowego, jest z definicji celem o wysokiej wartości. Jego konta osobiste, rodzina, przemieszczanie się: wszystko to może potencjalnie stać się bronią w rękach przeciwnika.

INFO: darksideitalia.it/attacco-handala-kash-patel-fbi-guerra-ibrida-iran

Financial Times: „Broker Pete Hegseth’a próbował zainwestować w sektor obronny przed atakiem na Iran”

Financial Times: „Broker Pete Hegseth’a próbował zainwestować w sektor obronny przed atakiem na Iran”

Date: 31 marzo 2026

Author: Uczta Baltazara babylonianempire/financial-times-broker-pete-hegsetha-probowal-zainwestowac-w-sektor-obronny-przed-atakiem-na-iran/

INFO: ilfattoquotidiano.it/hegseth-broker-investimenti-difesa

Szef Pentagonu jest jednym z głównych zwolenników operacji „Epic Fury”. W lutym, jego doradca finansowy z Morgan Stanley skontaktował się z firmą BlackRock w celu rozważenia wielomilionowej inwestycji w fundusz „Defense Industrials Active ETF”

Pete Hegseth, sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, jest jednym z głównych zwolenników wojny z Iranem i był jednym z najbardziej zagorzałych orędowników ataku na Teheran w administracji Trumpa. Teraz okazuje się, że makler pracujący dla niego próbował zainwestować ogromne kwoty w duże przedsiębiorstwa sektora obronnego na kilka tygodni przed rozpoczęciem operacji „Epic Fury”.

Donosi o tym Financial Times: według trzech osób znających fakty, w lutym, doradca szefa Pentagonu z Morgan Stanley skontaktował się z BlackRock, aby rozważyć wielomilionową inwestycję w fundusz „Defense Industrials Active ETF” zarządzany przez tę firmę – zanim rozpoczęła się interwencja wojskowa. https://www.ft.com/content/744ea8dc-6d93-4fe9-a5e3-36de4f5d06db?syn-25a6b1a6=1

Jak podaje londyński dziennik, firmy BlackRock, Morgan Stanley i Pentagon odmówiły komentarza w tej sprawie. Według BlackRock fundusz akcyjny o wartości 3,2 mld dolarów, oznaczony symbolem IDEF, zajmuje się „poszukiwaniem możliwości wzrostu poprzez inwestowanie w przedsiębiorstwa, które mogą skorzystać na zwiększeniu wydatków publicznychna obronność i bezpieczeństwo w kontekście fragmentacji geopolitycznej i konkurencji gospodarczej”. Jego główne udziały obejmują konglomeraty zbrojeniowe RTX, Lockheed Martin i Northrop Grumman, które zaliczają Departament Obrony Stanów Zjednoczonych do swoich największych klientów, a także firmę Palantir, specjalizującą się w integracji danych, która odgrywa kluczową rolę w strategiach Pentagonu.

Inwestycja, o której mówił broker Hegseth’a, ostatecznie nie doszła do skutku, ponieważ wspomniany fundusz – uruchomiony w maju ubiegłego roku – nie był jeszcze dostępny do nabycia dla klientów Morgan Stanley. Fundusze ETF są zaprojektowane tak, aby można je było kupować i sprzedawać równie łatwo jak akcje zwykłe, ale ich rosnąca liczba zmusiła większość dużych platform brokerskich i handlowych do oferowania jedynie podzbioru spośród ponad 14 000 obecnie istniejących funduszy ETF.

Nie wiadomo, czy makler Hegsetha znalazł później alternatywny fundusz inwestycyjny skupiający się na sektorze obronnym. FunduszIDEF, notowany na giełdzie Nasdaq, odnotował w ciągu ostatniego roku wzrost o 28%; nie skorzystał jednak na konflikcie na Bliskim Wschodzie, a wręcz przeciwnie – w ciągu ostatniego miesiąca stracił na wartości prawie 13%. Fakt, że broker Hegsetha był gotowy do przeprowadzenia takiej transakcji właśnie wtedy, gdy departament kierowany przez samego sekretarza obrony przygotowywał się do rozpoczęcia zakrojonej na szeroką skalę kampanii wojskowej, może wywołać nowe i ostre polemiki.

INFO: ilfattoquotidiano.it/hegseth-broker-investimenti-difesa

Globalny kryzys energetyczny czy kapitulacja Iranu za pięć tygodni?

Globalny kryzys energetyczny czy kapitulacja Iranu za pięć tygodni?

Autor: Global Energy Crisis Or Iranian Surrender In Five Weeks?, Brandon Smith, March 30, 2026

Wpisał: AlterCabrio , 31 marca 2026

Innymi słowy, jedną z największych katastrof, jakie mogą spotkać Stany Zjednoczone w wyniku tej wojny, jest to, że ideologicznie obłąkani Demokraci i lewicowcy odzyskają wystarczającą siłę polityczną po wyborach, by zakłócić wszelkie praktyczne reformy i ostatecznie przywrócić koszmar przebudzenia [woke], którego byliśmy świadkami za rządów Bidena. Jeśli to się stanie, masowe, gwałtowne niepokoje w Ameryce są nieuniknione. Nie wspominając już o tym, że wojna z Rosją na Ukrainie znów stanie się przedmiotem debaty.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Globalny kryzys energetyczny czy kapitulacja Iranu za pięć tygodni?

Ostatnim razem, gdy globalne rynki energetyczne doświadczyły szoku podobnego do tego, który możemy zobaczyć w tym roku, miało miejsce podczas arabskiego embarga naftowego z 1973 roku. Napięcia rosły po wojnie Jom Kipur, kiedy arabska koalicja przypuściła niespodziewany atak na Izrael. Kraje OPEC połączyły siły, aby odciąć dostawy ropy do sojuszników Izraela, w tym do Stanów Zjednoczonych. Spowodowało to zamrożenie około 15% eksportu ropy do Ameryki, co wywołało spekulacje rynkowe, gromadzenie zapasów i inflację cen.

Infekcja rozprzestrzeniła się na rynki azjatyckie, od dawna uzależnione od Bliskiego Wschodu w zakresie surowców energetycznych. Spowodowało to spowolnienie produkcji przemysłowej, a wiele rządów wprowadziło reglamentację i kontrolę cen.

Obrazy długich kolejek samochodów na stacjach benzynowych i ludzi napełniających dodatkowe zbiorniki pozostają wryte w zbiorową pamięć każdego, kto żył w tamtych czasach. Jednak prawdziwym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych nie były niedobory podaży, lecz perspektywa gwałtownego wzrostu cen na rynku.

Stagflacja w połączeniu z lukami w łańcuchach dostaw zostały zaostrzone przez panikę społeczną. Rynki akcji również pogrążyły się w recesji w oczekiwaniu na spowolnienie gospodarcze. Embargo obowiązywało zaledwie pięć miesięcy, ale szkody były rozległe.https://www.youtube.com/embed/IIwiAp-Yvvk?si=f7hNip2SU1R9Y22s&start=880


Od lat 70. XX wieku sytuacja zmieniła się diametralnie. Stany Zjednoczone są znacznie mniej zależne od surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu, jednak wszelkie wstrząsy w globalnym handlu ropą naftową mogą mieć negatywny wpływ na rynki amerykańskie. Co więcej, arabscy ​​producenci ropy naftowej są obecnie w dużej mierze sprzymierzeni z USA, co oznacza mniejsze ryzyko długotrwałego przestoju z powodu konfliktu.

W przypadku Cieśniny Ormuz bezpośrednie szkody dla Ameryki są minimalne. Tylko 7% wszystkich dostaw ropy do USA faktycznie przepływa przez cieśninę Ormuz, a ropa wenezuelska pomaga wypełnić tę lukę. Większe zagrożenie ma swoje korzenie w globalizmie i współzależnym systemie handlowym.

Na przykład sojusznicy USA, tacy jak Australia, Indie, Japonia czy Filipiny, są bardzo narażeni na zamknięcie cieśniny Ormuz. Australia jest obecnie o miesiąc od niedoborów dostaw, a kraj ma niewielkie lub żadne wsparcie. Filipiny ogłosiły już stan wyjątkowy i wprowadziły politykę racjonowania żywności; dysponują zapasami awaryjnymi na około dwa miesiące. Japonia obecnie korzysta ze strategicznych rezerw ropy naftowej i zwiększa wykorzystanie energii z węgla.

Chiny stoją w obliczu poważnego zagrożenia, ponieważ 15% ich dostaw ropy pochodzi bezpośrednio z irańskich odwiertów, a około 35% ich całkowitych dostaw ropy jest transportowane przez cieśninę Ormuz. Chiny dysponują rezerwami na około 4 miesiące, zanim kryzys uderzy w nie z siłą pociągu towarowego.https://www.youtube.com/embed/0iMdSJPM6Y8


Większość azjatyckich krajów, których gospodarka opiera się na dostawach ropy naftowej i gazu ziemnego przez cieśninę Ormuz, ma około dwóch miesięcy, zanim zaczną się u nich pojawiać kolejki na stacjach benzynowych i inne zjawiska podobne do tych z 1973r.

Iran twierdzi, że zamierza przepuścić przez cieśninę „statki nienależące do wrogich państw”, ale w tym tygodniu, po ogłoszeniu tego komunikatu, zatrzymał już wiele chińskich statków. Jest prawdopodobne, że warunki wojenne utrzymają się co najmniej przez kolejny miesiąc, a w najgorszym przypadku Ormuz może pozostać zamknięty znacznie dłużej niż do daty granicznej dla wielu zagrożonych krajów. Im dłużej trwa wojna, tym większe prawdopodobieństwo kaskady rynkowej.

Zauważyłem, że niektórzy „przewidywacze” – opłaceni i przekupieni – dodają do tych wydarzeń własną propagandę, w tym twierdzenie, że Zachód jest na skraju upadku z powodu zamknięcia Ormuzu. W rzeczywistości Wschód jest o wiele bardziej narażony na tę wojnę pod względem gospodarczym niż Zachód. Mimo to, Stany Zjednoczone ponoszą pewne ryzyko, a jego wysokość zależy od tego, jak długo potrwa konflikt.

Kryzys energetyczny, zagrożenia wyborcze i globalna wojna gospodarcza

Jak zauważyłem w październiku 2024 roku w artykule „Rada Atlantycka ma wielkie plany wojny między USA a Iranem”, globaliści podejmują skoordynowane działania, aby wciągnąć Amerykanów i Europejczyków w długotrwałe konflikty z Iranem i Rosją. Jak zauważyłem w 2024 roku:

Media głównego nurtu donoszą, że Iran zhakował strategie wyborcze kampanii Trumpa i przekazał je obozowi Harris. Amerykańskie agencje wywiadowcze rozpowszechniają również pogłoski, że Iran współpracował przy zamachu na Trumpa. Czy te twierdzenia są prawdziwe? Niewiele jest publicznych dowodów na ich poparcie.

Może Iran naprawdę chce obalić Trumpa. A może to element spisku mającego na celu zapewnienie, że Trump poprze pełnowymiarową wojnę z Iranem, jeśli wygra wybory. Trump wielokrotnie powtarzał, że zamierza zakończyć wojnę na Ukrainie po powrocie do Białego Domu. To zniweczyłoby ponad dekadę planowania Rady Atlantyckiej. Ale co, jeśli uda im się wciągnąć USA w inny konflikt z takim samym potencjałem na wojnę światową? To właśnie jest Iran – kolejny kluczowy element…

Chciałbym zauważyć, że „wojna światowa” może przybierać różne formy. Może to być wojna z użyciem broni ekonomicznej, a nie nuklearnej. Może to być seria wojen zastępczych, które narastają i rozprzestrzeniają się.

Teatr ukraiński służy jako wojna zastępcza, w której Rosja pośrednio angażuje się w działania NATO, a Rosja jest teraz zmuszona utrzymywać swoją pozycję militarną znacznie dłużej, niż się spodziewała, po znacznie wyższych kosztach. Iran ma potencjał, by stać się drugą Ukrainą, ale taką, w której to Stany Zjednoczone są zmuszone do wydatkowania zasobów wojskowych i gospodarczych, podczas gdy Rosja i Chiny przeciągają koszty.

W moim artykule z czerwca 2025r. pt. „The Iran Trap: Everyone Wants Americans To Fight Their Wars For Them” przewidziałem:

„Iran otrzyma mnóstwo broni i informacji wywiadowczych z Rosji, co przedłuży konflikt…”

Kreml zasadniczo przyznał, że to już się dzieje. Iran wykazał się nietypową precyzją w niektórych atakach rakietowych właśnie dlatego, że ma dostęp do rosyjskich danych wywiadowczych i namierzania satelitarnego. Rosjanie mogliby równie dobrze kierować strategicznymi operacjami Iranu, o ile nam wiadomo. Argumentowałem również, że:

„Na froncie politycznym nastąpi głęboki podział między konserwatystami pro-izraelskimi a konserwatystami antywojennymi. Trump straci znaczną część swojego elektoratu, jeśli USA wyślą wojska. Amerykanie mogą nienawidzić lewicowców na tyle, że w 2026 roku jeszcze nie będzie to miało znaczenia, ale nie dadzą też neokonserwatystom wolnej ręki”.

Innymi słowy, jedną z największych katastrof, jakie mogą spotkać Stany Zjednoczone w wyniku tej wojny, jest to, że ideologicznie obłąkani Demokraci i lewicowcy odzyskają wystarczającą siłę polityczną po wyborach, by zakłócić wszelkie praktyczne reformy i ostatecznie przywrócić koszmar przebudzenia [woke], którego byliśmy świadkami za rządów Bidena. Jeśli to się stanie, masowe, gwałtowne niepokoje w Ameryce są nieuniknione. Nie wspominając już o tym, że wojna z Rosją na Ukrainie znów stanie się przedmiotem debaty.

Dla dużych obszarów Azji katastrofa będzie dotkliwa w sposób natychmiastowy, obejmując załamanie gospodarcze, reglamentację i prawdopodobnie niepokoje społeczne. A dzięki globalizacji kryzys gospodarczy w Azji ma potencjał rozprzestrzenienia się na gospodarki zachodnie.

Kraje BRIC straciły znaczną część swojej przewagi nad dolarem amerykańskim, jaką miały 10 lat temu (posiadane przez Chiny zasoby dolara i obligacji skarbowych zmniejszyły się o połowę, a eksport z Chin do USA znacząco spadł), ale nadal mogą angażować się w wystarczająco dużo wojen gospodarczych poprzez zakłócenia w handlu, by siać spustoszenie na rynkach amerykańskich.

Jak wspominałem w ostatnich artykułach, jakiekolwiek zakłócenie handlu Yen-Carry będzie obecnie prawdopodobnie największym zagrożeniem dla gospodarki USA, a może ono zostać wywołane przez wysokie ceny energii w Japonii; nie jako atak, ale jako podstawowa konsekwencja współzależności rynkowej. Wszystko to zależy od prawdziwych celów działań USA w Iranie.

Czy celem jest okupacja i całkowita zmiana reżimu? Cóż, właśnie tego chcą neokonserwatyści i Izrael. Realizacja takiego projektu mogłaby zająć lata i wymagałaby maksymalnego zaangażowania wojsk lądowych USA. Gdyby jednak Trump zamierzał przeprowadzić okupację, myślę, że wysłałby dziesiątki tysięcy żołnierzy już pierwszego dnia.

Czy celem jest po prostu zniszczenie irańskiej zdolności do projekcji siły militarnej poza granicami kraju, czy przejęcie kontroli nad Cieśniną Ormuz? Na tym etapie wycofanie się nie wchodzi w grę (Ormuz nie może pozostać w rękach Irańczyków bez uzyskania nad nimi przewagi). Zatem byłby to najłatwiejszy cel do osiągnięcia przy minimalnych operacjach lądowych USA, co prowadzi nas do najlepszego scenariusza…

Klucz do zakończenia wojny z Iranem w pięć tygodni

Ciągle słyszymy o międzynarodowych konsekwencjach zamknięcia Ormuz, ale media rzadko wspominają o tym, że to Iran jest NAJBARDZIEJ narażoną gospodarką ze wszystkich. Na razie irańskie statki z ropą nadal przepływają przez cieśninę, a te jednostki stanowią podstawę irańskiej gospodarki. Strategiczne szacunki sugerują, że bez stałego przepływu tych tankowców irańska gospodarka całkowicie załamałaby się w ciągu pięciu tygodni.

W rzeczywistości z Iranu wyciekają już informacje sugerujące, że właśnie trwa krach gospodarczy. To przyspieszy gotowość reżimu islamskiego do negocjacji.

Jeśli tego nie zrobią, strategią Trumpa będzie lądowa inwazja na wyspę Kharg wraz z kilkoma innymi wyspami, które Iran wykorzystuje do zabezpieczania Cieśniny Ormuz. Wyspa Kharg obsługuje około 96% irańskiego eksportu ropy naftowej, co czyni ją największą słabością reżimu.

Ale co, jeśli Kharg stanowi zbyt duże ryzyko? Amerykańska opinia publiczna brzydzi się nawet minimalnymi stratami w ludziach, dlatego politycznie nie jesteśmy przygotowani do przetrwania długotrwałej wojny. Jest inny sposób, i jest on o wiele bezpieczniejszy…

Irańskie statki towarowe mogą zostać przejęte przez amerykańską blokadę Zatoki Perskiej, daleko od wąskich wód Ormuzu. Okręty mogłyby zostać zniszczone, ale podejrzewam, że Departament Obrony będzie starał się uniknąć wycieków ropy i katastrof ekologicznych. Zamiast tego najlepszym rozwiązaniem jest przejęcie irańskich tankowców, a następnie przekierowanie ropy do krajów zagrożonych niedoborem. Iran ma możliwość wyłączenia śledzenia GPS dla swoich statków (flota cieni), ale nie pomogłoby mu to w manewrowaniu w obliczu całkowitej blokady USA.

Innymi słowy, twierdzę, że Stany Zjednoczone mogłyby odwrócić sytuację i wykorzystać zależność Iranu od Cieśniny Ormuz przeciwko niemu. Z irańską gospodarką w ruinie, nie będą już w stanie kupować pocisków rakietowych ani dronów w celu zaopatrzenia z Rosji i Chin. Nie będą w stanie opłacić zasobów logistycznych dla swojego wojska ani stłumić niepokojów społecznych.

Irańczycy zostaliby zmuszeni do negocjacji, a wojna szybko by się zakończyła, przy minimalnym ryzyku dla wojsk amerykańskich. To jedyna opcja, jaką widzę, aby przywrócić rynki energii do normalnego funkcjonowania w ciągu kilku miesięcy, zapobiegając jednocześnie globalnemu kryzysowi. Trump powinien traktować wszelkie apele o długoterminową okupację terytorium z podejrzliwością. Nie ma potrzeby tego rodzaju zaangażowania militarnego. Wojnę można szybko rozstrzygnąć środkami ekonomicznymi.

_______________

Global Energy Crisis Or Iranian Surrender In Five Weeks?, Brandon Smith, March 30, 2026

Warto porównać:

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa
Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w […]

***

Cieśnina Ormuz – bardzo dziwne przeciąganie liny
W ciągu kilku godzin od pierwszych nalotów bombowych w ramach „Epic Fury” zachodnie źródła donosiły, że Iran zamknął cieśninę Ormuz. Następnie Iran stwierdził, że tego nie zrobił, ale groził, że […]

Włochy uniemożliwiły bombowcom USA korzystanie z bazy na Sycylii

Włochy uniemożliwiły bombowcom USA korzystanie z bazy w Sigonelli

FOTO: Samolot wojskowy USA podczas lądowania w bazie wojskowej w Sigonelli, w prowincji Katania, 7 marca 2026 r., ANSA/Orietta Scardino

[już nie, kotek md]

———————————————————

Date: 31 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara; INFO: roma.corriere.it/italia-nega-usa-sigonella-crosetto

Kilka amerykańskich bombowców było już w drodze na Sycylię, gdy plan ich lotu został przekazany włoskim siłom powietrznym.

Luciano Portolano, szef sztabu włoskich sił zbrojnych, poinformowany przez Siły Powietrzne, że bombowce amerykańskie są już w drodze do Włoch – a ich celem jest lądowanie w sycylijskiej bazie w Sigonelli, z zamiarem ponownego wystartowania (w kierunku Iranu) – przekazał tę informację ministrowi obrony Guido Crosetto. Ponieważ ze strony Stanów Zjednoczonych nie wpłynęły wcześniej żadne wnioski o zezwolenie ani też nie przeprowadzono konsultacji z rządem włoskim, Crosetto odmówił zgody na lądowanie samolotów. Zajście miało miejsce w piątek 27 marca 2025 (ale ujawnione zostało jedynie dzisiaj, tj. 31 marca, przez włoski dziennik Corriere della Sera).

Sigonella jest jedną z wielu amerykańskich baz wojskowych znajdujących się we Włoszech, których użytkowanie regulują dwie umowy dwustronne podpisane przez rządy Włoch i Stanów Zjednoczonych w 1954 roku. Umowy te są jednak objęte tajemnicą państwową, dlatego ich szczegółowa treść nie jest znana.

Według źródeł rządowych cytowanych przez gazetę „La Repubblica”, Stany Zjednoczone nie zareagowały ani nie zgłosiły protestu po odmowie ze strony Włoch, dlatego na razie wydaje się, że udało się uniknąć kryzysu dyplomatycznego.

Nie jest to jednak pierwszy przypadek w historii, w którym pojawia się Sigonella. Baza ta jest bowiem dobrze znana z wydarzenia, które miało miejsce 10 października 1985 roku, po tym jak czterech radykalnych bojowników palestyńskich porwało włoski statek wycieczkowy „Achille Lauro”.

Podczas porwania, zabito i wrzucono do morza niepełnosprawnego amerykańskiego turystę (Żyda), dlatego ówczesny prezydent Ronald Reagan postanowił wkroczyć do akcji. Kiedy czterech bojowników przewożono egipskim Boeingiem, dwa amerykańskie samoloty wojskowe zbliżyły się do niego i poprosiły rząd włoski, na czele którego stał Bettino Craxi, o pozwolenie na lądowanie w Sigonelli. Zaraz po lądowaniu doszło do spięcia między amerykańskimi siłami specjalnymi a włoskimi karabinierami.

Reagan zwrócił się do Craxiego z prośbą o ekstradycję porywaczy. Craxi odmówił, wyjaśniając, że przestępstwa popełniono na wodach międzynarodowych i na włoskim statku, a zatem powinny być ścigane przez Włochy. Reagan ustąpił, a kryzys, który przeszedł do historii jako „kryzys w Sigonelli”, ucichł.

INFO: roma.corriere.it/italia-nega-usa-sigonella-crosetto

babylonianempire/sigonella-85-ostatnie-randka-wloch-z-niepodlegloscia

babylonianempire/sojusznicy-strach-sie-bac

Condividi:

Iran równa Izrael z ziemią, Trump panikuje, gdy marines atakują Kharg i Ormuz

uncutnews-ch/iran-macht-israel-dem-erdboden-gleich-trump-geraet-in-panik-waehrend-us-marines-kharg-und-hormuz-ins-visier-nehmen-larry-johnson

Iran równa Izrael z ziemią, Trump panikuje, gdy amerykańscy marines atakują Kharg i Ormuz | Larry Johnson

Konflikt na Bliskim Wschodzie osiągnął dramatyczny poziom eskalacji w marcu 2026 roku. W ramach operacji True Promise 4 (Prawdziwa Obietnica 4), Iran wraz z sojusznikami, takimi jak Hezbollah i jemeńscy Huti, rozpoczął zmasowany ostrzał Izraela. Jednocześnie zamknięcie Cieśniny Ormuz grozi destabilizacją globalnych dostaw energii. W niedawnym wywiadzie były analityk CIA Larry Johnson analizuje sytuację jako asymetryczną wojnę na wyniszczenie, w której Izrael i państwa Zatoki Perskiej są coraz bardziej zagrożone ze względu na mniejszą głębię strategiczną i wyczerpaną obronę powietrzną. Rząd USA pod przewodnictwem prezydenta Trumpa reaguje sprzecznymi sygnałami – od gróźb operacji lądowych po panikę wywołaną rosnącymi cenami ropy.

Asymetria wojny: skala, głębokość i trwałość

Larry Johnson wyjaśnia tę dynamikę prostym porównaniem: duże terytorium (Iran) może absorbować i kontynuować ataki każdego dnia, podczas gdy mały kraj (Izrael, około 22 000 km²) szybko osiąga swoje granice obrony. Izrael ma tylko kilka dużych ośrodków miejskich – Jerozolimę, Hajfę i Tel Awiw – gdzie mieszka ponad połowa ludności. Nie ma dziesiątek rozproszonych elektrowni ani rafinerii, jak Iran.

Każde uderzenie w izraelską infrastrukturę, taką jak zakład chemiczny Ramat Hov niedaleko Dimony czy rafineria w Hajfie, ma zatem znacznie poważniejsze skutki niż porównywalne szkody w Iranie. Johnson podkreśla: „Izraelowi bardziej szkodzi utrata jednego zakładu chemicznego niż odebranie Iranowi dziesięciu”. Iran dysponuje potencjałem strategicznym, podczas gdy zdolność Izraela do przetrwania jest znacznie niższa – pomimo dużego obciążenia dla irańskiej ludności.

Codziennie napływają doniesienia o milionach Izraelczyków szukających schronienia w schronach przeciwbombowych. Izraelskie systemy obrony przeciwrakietowej (Żelazna Kopuła, Proca Dawida) wykazują znaczące słabości: według doniesień, nawet 80% irańskich pocisków je przebija. Hezbollah koordynuje ataki z Libanu, a Huti z Jemenu używają nawet broni hipersonicznej, takiej jak Palestyna 2, która może dotrzeć do Izraela w zaledwie około 15 minut.

Duże straty dla Sił Obronnych Izraela i ostrzeżenia wewnętrzne

Armia Izraela (IDF) znajduje się pod ogromną presją. Obecny szef sztabu zaalarmował gabinet bezpieczeństwa: IDF jest na skraju załamania, a system rezerwy nie będzie w stanie go dłużej utrzymać. Brakuje nowych przepisów dotyczących poboru, rezerwistów i przedłużenia służby. Bez nich armia wkrótce nie będzie w stanie wypełniać swoich rutynowych obowiązków.

Straty w Libanie są szczególnie dramatyczne: Hezbollah zniszczył 21 czołgów Merkava (najnowocześniejszych czołgów armii Izraela) w ciągu jednego dnia, a osiem kolejnych zostało już wcześniej zniszczonych. W sumie od początku ofensywy w południowym Libanie zniszczono lub unieruchomiono ponad 100 czołgów. Przypomina to porażkę z 2006 roku, ale według Johnsona jest ona jeszcze poważniejsza. Izraelowi nie udało się ostatecznie pokonać Hamasu w Strefie Gazy ani Hezbollahu – pomimo ogromnej przewagi materialnej.

Głosy w Izraelu potwierdzają kryzys: były rzecznik praw obywatelskich Sił Obronnych Izraela ostrzegł, że to, co czeka Izrael w kolejnej fazie wojny, jest „przerażające”. Johnson cytuje hebrajskojęzyczne media, które otwarcie dyskutują o tej niepewnej sytuacji.

Wyczerpanie obrony przeciwlotniczej w Izraelu i państwach Zatoki Perskiej

Państwa Zatoki Perskiej (ZEA, Bahrajn, Arabia Saudyjska) i Izrael wystrzeliły tysiące pocisków przechwytujących w ciągu zaledwie jednego miesiąca – oficjalnie nawet 2400 w samym regionie Zatoki Perskiej. Johnson podważa te dane: całkowity zapas nowoczesnych pocisków PAC-3 (Patriot) na świecie wynosił maksymalnie około 4620 na koniec 2025 roku. Znaczna część została już zużyta na Ukrainie i w poprzednich konfliktach. To, co jest teraz wystrzeliwane, to prawdopodobnie starsze warianty PAC-2, a nawet PAC-1 – imponujące wizualnie, ale często nieskuteczne militarnie.

Konsekwencja: Obrona powietrzna państw Zatoki Perskiej jest w dużej mierze wyczerpana. Iran może atakować cele bez ograniczeń. Doniesienia mówią o atakach na amerykańskie centra dowodzenia w Emiratach, atakach dronów na Piątą Flotę USA i uszkodzeniach infrastruktury. Rzecznik Iranu jednoznacznie odpowiedział na groźby Trumpa: Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta dla „wrogiego ruchu”; ataki na irańskie obiekty doprowadzą do jej całkowitego zamknięcia, w połączeniu z odwetem na infrastrukturze energetycznej w Izraelu i sojusznikach USA.

Państwa Zatoki Perskiej pod presją: kruche struktury

Johnson opisuje monarchie Zatoki Perskiej jako pozbawione odporności. Zjednoczone Emiraty Arabskie – pomimo futurystycznych wieżowców – czasami nie mają nowoczesnego systemu kanalizacyjnego; ścieki są codziennie wywożone ciężarówkami. 83% dochodów z ropy naftowej, turystyki, handlu i finansów zostało utracone z powodu konfliktu. Dubaj i inne ośrodki cierpią ogromnie.

Jeszcze mniejszy i bardziej narażony jest Bahrajn, z liczną populacją szyitów i przywódcą, który opuścił kraj. Johnson przewiduje, że ZEA lub Bahrajn mogą się rozpaść jako państwa w nadchodzących miesiącach. Arabia Saudyjska i inne kraje nie mają prawdziwego, organicznego fundamentu politycznego – polegają na dominacji plemiennej i dochodach z ropy naftowej. Z kolei tylko Irak i Iran wybierały swoich przywódców (choć w ograniczonym zakresie).

Iran wykorzystuje tę sytuację, aby zmienić równowagę sił w Zatoce Perskiej – być może nawet we współpracy z Turcją.

Polityka USA pod rządami Trumpa: sprzeczności i ryzyko eskalacji

Prezydent Trump wysyła sprzeczne sygnały: z jednej strony mówi o negocjacjach z „nowym, lepszym reżimem” w Iranie, z drugiej grozi „unicestwieniem” elektrowni, pól naftowych i wyspy Kharg (centralnego irańskiego portu eksportującego ropę naftową). Jednocześnie rząd USA najwyraźniej planuje operacje lądowe – w tym z udziałem piechoty morskiej i spadochroniarzy – mające na celu „otworzenie” Cieśniny Ormuz lub odzyskanie [zrabowanie md] 450 kilogramów wzbogaconego uranu.

Johnson uważa, że ​​takie plany są wysoce problematyczne z punktu widzenia logistycznego i wątpliwe z wojskowego punktu widzenia:

Operacja lądowa na Chargu lub otwarcie cieśniny n ie bierze pod uwagę miny, podwodne drony, okręty podwodne, artylerię nadbrzeżną i pociski.
Atak w głąb Iranu (np. na składy wzbogaconego uranu) wymaga rozległego wsparcia lotniczego, magazynów paliwa i wiąże się z wysokim ryzykiem ofiar – podobnie jak miało to miejsce w przypadku poprzednich operacji USA (operacja Eagle Claw w 1980 roku, nalot na Bin Ladena).
Idea kontroli nad ropą naftową stoi w sprzeczności z wcześniejszymi złagodzeniami sankcji, które miały na celu zwiększenie jej przepływu.

Johnson uważa to za „panikę kryjącą się za agresją”. Uważa, że ​​działania te są częściowo motywowane wizerunkowo i stanowią zagrożenie dla amerykańskich żołnierzy, nie przynosząc żadnych wyraźnych korzyści militarnych.

Konsekwencje ekonomiczne i globalne: stagflacja i zmiana wielobiegunowa

Zamknięcie Cieśniny Ormuz (przez którą normalnie przepływa około 20% światowej ropy naftowej) spowodowało gwałtowny wzrost cen ropy. W USA benzyna w niektórych regionach (Kalifornia) wzrosła do ponad 6 dolarów za galon. Ceny oleju napędowego wzrosły jeszcze bardziej. To napędza inflację, koszty transportu, ceny nawozów i łańcuchy dostaw – z ryzykiem stagflacji podobnej do tej z lat 70. XX wieku.

Pomimo sankcji Iran nadal czerpie zyski z eksportu do Chin (częściowo za pośrednictwem chińskich tankowców od których pobiera opłaty za przejazd). Państwa Zatoki Perskiej ponoszą ogromne straty. W dłuższej perspektywie konflikt przyspiesza transformację w kierunku wielobiegunowego porządku świata: Chiny czerpią korzyści ze sprzedaży pojazdów elektrycznych, a Rosja i Iran umacniają swoją pozycję. Udział dolara w światowych rezerwach walutowych stale spada. Johnson postrzega to jako początek nowego porządku gospodarczego i politycznego – porównywalnego z rozwojem Chin po 1972 roku.

Nawet lotniskowce takie jak USS Gerald Ford (który najwyraźniej został poważnie uszkodzony przez pożar) i wysokie wieżowce tracą na znaczeniu w dobie broni hipersonicznej i dronów.

Wnioski: Punkt zwrotny z niepewnym wynikiem

Larry Johnson maluje obraz wojny, której Izrael i wspierane przez USA państwa Zatoki Perskiej z trudem mogą toczyć na dłuższą metę. „Oś oporu” (Iran, Hezbollah, Huti, irackie milicje) demonstruje koordynację i wytrwałość. Wewnętrzne ostrzeżenia Izraela i wyczerpane systemy obronne wskazują na poważne trudności.

Polityka USA wydaje się sprzeczna i ryzykowna. Nie wiadomo, czy operacja lądowa zostanie rozpoczęta, czy negocjacje zostaną podjęte – ale wstrząsy gospodarcze (ceny ropy naftowej, inflacja) już teraz wpływają na gospodarkę światową. Konflikt może trwale zmienić sytuację polityczną na Bliskim Wschodzie i globalny porządek gospodarczy. Johnson ostrzega: Nadchodzące tygodnie i miesiące będą kluczowe – z wysokim ryzykiem dalszej eskalacji.

Katastrofalny eksperyment medyczny

Marek Wójcik – blog

1232. Katastrofalny eksperyment medyczny

30. marca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/katastrofalny-eksperyment-medyczny

Dzisiaj mija dokładnie 6 lat od czasu, kiedy napisałem mój pierwszy artykuł tego blogu. Do dzisiaj powstało w każdej z trzech wersji językowych ponad 1.200 artykułów i nie zanosi się na to, żebym szybko z tym skończył.

Świat wyraźnie przyspieszył od tych sześciu lat. Taka ilość celowo wywołanych katastrof, jak plandemia, masowa broń biologiczna rozprzestrzeniana przy pomocy strzykawki, wojna z rodziną (gender), wojna zastępcza na Ukrainie, chemitrails, sztucznie wywołane pożary, powodzie i trzęsienia ziemi (HAARP), oszustwo klimatyczne, wojna migracyjna, liczne operacje psyop, powszechna cenzura i manipulacja, nadużywanie prawa, negowanie wszelkich ustalonych przez wieki reguł i wreszcie wojna w Zatoce Perskiej, to są jedynie słowa kluczowe, opisujące nasze czasy. Takie zestawienie pozwala łatwiej dostrzec cały las, kiedy my koncentrujemy naszą uwagę na poszczególnych drzewach.

Mój blog jest jedną z wielu prób wyjaśnienia, kto za tymi katastrofami stoi. Dlatego strona mojego blogu nosi nazwę world – scam, czyli oszustwo na skalę całego świata. Dzisiejszy artykuł jest kolejnym, dotyczącym jednego z tych drzew. Plandemia nie została dotychczas rozliczona – to jest otwarta rana, którą jej twórcy-ludobójcy najchętniej zamietliby pod dywan.

„840 tysięcy Amerykanów zginęło z powodu szczepionki” – epidemiolog ujawnia przemilczane fakty naukowe.
Można włączyć polskie napisy.

Ta rozmowa stanowi połączenie wieloletnich badań, danych ze świata rzeczywistego i analiz z pierwszej ręki, tworząc kompleksowy opis zaplanowanej z góry globalnej katastrofy zdrowia publicznego.

ZNACZNIKI CZASU:

00:00 — Najgorszy eksperyment medyczny w historii.

04:04 — Jak Hulscher to sobie wyobrażał: styczeń 2020.

06:59 — Oś czasu mRNA: UNC, Ralph Baric i zysk funkcji.

10:24 — Planowanie w czasie pandemii: Połączenie Event 201.

11:38 — Dlaczego to nigdy nie była szczepionka: Odkrycie terapii genowej.

15:06 — Kryzys związany z zapaleniem mięśnia sercowego i nieodwracalne blizny na sercu.

23:16 — Turbo Cancer: ponad 100 badań, 136 000 dodatkowych zgonów z powodu raka.

23:25 — Integracja genowa: Rak pęcherza moczowego w stadium 4 u 31-letniej kobiety.

27:10 — „Zostaliśmy zaatakowani”: ocena wywiadowcza Davida.

31:24 — Zeznania przed Kongresem: Co widzą ustawodawcy.

40:38 — Dlaczego ludzie nadal nie potrafią tego zaakceptować: Psychoza masowa.

44:10 — Co robi w tej sprawie Fundacja McCullough. Źródło.

Przedstawiono tysiące dowodów na fałszywą pandemią. Ci, którzy nie chcą tego wiedzieć, ignorują te doniesienia. Są wspierani przez zawsze przecież „prawdomówne” media. Strategia ignorancji jest, jak widać skuteczna – nikt nie poniósł odpowiedzialności za uśmiercenie milionów ludzi na świecie przez wstrzyknięcie eliksiru śmierci. Zwolennicy lockdownów i paniki wirusowej argumentują, że większość zaszczepionych przecież nadal żyje. Oczywiście. Gdyby wszyscy umierali po tym środku masowej zagłady jak po podaniu cyjanku potasu, zbrodnia byłaby zbyt ewidentna. Dlatego wojskowi planiści koronnego wirusa zdecydowali się na rozpowszechnianie wielu różnie groźnych serii preparatu i przeżycie było zależne jedynie od tego, na jaki rodzaj dawki się trafiło.

Zakłamanie rzeczywistości spowodowane strachem i związane z nim odrzucenie przez ludzi podstawowych zasad logicznego myślenia jest zjawiskiem psychologicznym sprytnie wykorzystanym przez tych, którzy zaplanowali dla nas ten kompleksowy las „przypadkowych” zdarzeń, będących zbrodnią wobec ludzkości.

Dla wszystkich, którzy myśleli, że maski chronią: oto wasz „schron przeciwlotniczy” na III wojnę światową.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Dokąd uciekną kowboje?

Dokąd uciekną kowboje?

31. marca 2026 Autor artykułu Marek Wójcik

Wczoraj nastąpiła fundamentalna zmiana strategicznej sytuacji w Zatoce Perskiej. Atak na stację uzdatniania wody w Kuwejcie ukazuje zupełnie inną rzeczywistość niż ta przedstawiana w zachodniej telewizji. W kranach mieszkań najbogatszego niegdyś państwa świata zabrakło wody i długo jej nie będzie.

Przerwy w dostawie prądu są dla ludzi przyzwyczajonych do stałych dostaw energii wielkim problemem. Wielogodzinne alarmy rakietowe, są także dużym obciążeniem dla ludności. Jednak widmo śmierci z pragnienia bije wszystkie te koszmarne sytuacje na głowę. Człowiek bez wody przeżyje najwyżej trzy dni – potem nadchodzi okrutna śmierć. Kuwejt nie jest w stanie dostarczyć wody dla wszystkich mieszkańców. Straż pożarna i tak przeciążona gaszeniem pożarów spowodowanych irańskimi pociskami, nie poradzi sobie z tym dodatkowym obciążeniem. Do tego trzeba uwzględnić, że ten kraj importuje 98% żywności i jedyna droga dla kontenerowców z pożywieniem prowadzi przez Cieśninę Ormuz.

Al Jazeera podała, że Iran uszkodził elektrownię i zakład odsalania wody w Kuwejcie.
Źródło.

To jest także wojna medialna. We wczorajszym artykule na ZeroHedge czytamy:

Irańskie wojsko zaprzeczyło w poniedziałek, jakoby stało za niedawnym atakiem na zakład odsalania wody w Kuwejcie. Nazwało atak amerykańsko-izraelską operacją pod fałszywą flagą, mającą na celu „destabilizację i zniszczenie regionu”.

„Brutalna agresja reżimu syjonistycznego na zakład odsalania wody w Kuwejcie, przeprowadzona w ostatnich godzinach pod pretekstem oskarżenia Islamskiej Republiki Iranu, jest oznaką nikczemności i zepsucia syjonistycznych okupantów” – ogłosiła w oświadczeniu Kwatera Główna irańskiej armii Chatam al-Anbija. Źródło.

Planowana przez USA inwazja na Iran ma wyglądać w ten sposób według ściśle tajnych planów Pentagonu:

„Nawet nie zdają sobie sprawy, że nadchodzimy…” Źródło.

Ansar Allah – Huti w Jemenie pokazali już, jak potrafią walczyć z ponoć największą potęgą świata. Armia Iraku także czeka z uderzeniem na Kuwejt, aż pojawi się kilka tysięcy kowbojów. Amerykanie próbowali już 46 lat temu odbić zakładników z Iranu. Akcję nazwano wtedy Orli Szpon i poniosła sromotną porażkę. Źródło.

Wbijanie gwoździ do własnej trumny.

Upadające imperium z reguły nie uczy się na własnych błędach, ponieważ nie traktuje ich jako błędy.

Z 12-dniowej wojny w czerwcu ubiegłego roku, kiedy premier państwa umieszczonego tam, gdzie sobie tego życzy, błagał o zakończenie konfliktu, wyciągnęli wniosek, że Iran wystrzelił już większość posiadanych rakiet. Dlatego byli tak zaskoczeni eskalacją konfliktu na całą Zatokę Perską po tym, jak wymordowali irańskich przywódców.

Amerykańskie bazy wojskowe opustoszały na Bliskim Wschodzie po irańskich atakach. Wojsko przeniosło się do hoteli, w które również trafiają irańskie rakiety. Trumpowi będzie coraz trudniej wskazać miejsce na wypas krów pilnowanych przez kowbojskie siły zbrojne.

Nie jestem zwolennikiem NATO, a jeszcze bardziej skostniałej Mumii Europejskiej. Jednak w tym przypadku uważam, że słusznie czynią, pokazując pełną izolację dwóch krajów nieudolnie realizujących politykę bezsensownej ekspansji.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Duch [klęsk] Churchilla podąża za Trumpem

Duch Churchilla podąża za Trumpem

Date: 30 marzo 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/duch-churchilla-podaza-za-trumpem/

Istnieje pewna kwestia, która zjednoczyła Zachód tuż po zakończeniu II wojny światowej, a mianowicie kult Churchilla, którego Trump pozostaje zagorzałym wielbicielem – do tego stopnia, że na swoim biurku trzyma popiersie owego angielskiego mężu stanu.

Ale gdyby Hitler – w swojej patologicznej obsesji na punkcie “Lebensraum’u” – zaczął najpierw od pokonania Wielkiej Brytanii, zamiast połamania sobie zębów na Związku Sowieckim, dziś o Churchillu mielibyśmy zupełnie inne wyobrażenie: wcale nie jako o polityku, który z ogromną determinacją ocalił imperium brytyjskie, ale jako o elitarnym konserwatyście i podżegaczu wojennym, który wpędził swój kraj w poważne kłopoty. Churchill wiedział, że może liczyć na Stany Zjednoczone i ich zamiar przystąpienia do konfliktu: jego determinacja była determinacją lokalnego wielmoży, który miał zapewnione wsparcie.

Nie skupiajmy się jednak zbytnio na tym fakcie, ponieważ istnieje coś, co mogłoby połączyć Trumpa i Churchilla o wiele silniej: to właśnie ten ostatni – pełniąc funkcję pierwszego lorda Admiralicji w latach 1911–1915 – był pomysłodawcą operacji desantowej w Dardanelach, znanej również jako kampania na półwyspie Gallipoli, która zakończyła się jedną z najbardziej upokarzających porażek w historii Anglii. wikipedia.org/wiki/Gallipoli_campaign

Chcąc przejąć kontrolę nad Cieśniną Dardanelską, która znajdowała się wówczas w rękach Turcji – ówczesnego Imperium Osmańskiego i sojusznika państw centralnych – aby umożliwić przepływ statków i dostaw do i z Rosji, Churchill zaplanował i przeforsował tęże szaloną próbę inwazji, sądząc, że armia turecka jest zdezorganizowana, słaba i niemal anachroniczna.

Pomysł polegał na sforsowaniu cieśniny przez flotę angielsko-francuską, która następnie miała wysadzić siły inwazyjne, które w wyobraźni Churchilla miały w krótkim czasie dotrzeć do Stambułu. Zakładano, że zdecydowana akcja morska w połączeniu z desantem szybko wywoła bunt ludności przeciwko rządowi Envera Paszy i zmusi Osmanów do kapitulacji.

Były to jednak złudzenia, ponieważ dowództwo nad tureckimi oddziałami sprawowali oficerowie niemieccy, a także dlatego, że forty w Dardanelach były bronione przez doskonałe działa firmy Krupp – w szczególności przez haubice kalibru 152 mm, które były również bardzo mobilne i mogły być nieustannie przemieszczane, co pozwalało uniknąć ostrzału morskiego; i wreszcie dlatego, że Turcy – w momencie, gdy zostali zaatakowani – w ogóle nie myśleli o buncie.

Już sama wstępna kampania morska okazała się katastrofą – wiele okrętów zostało poważnie uszkodzonych lub zatopionych, w tym trzy pancerniki i jeden krążownik liniowy. Doprowadziło to do wniosku, że kwestii tej nie da się rozwiązać wyłącznie z daleka, tj. przy pomocy ciężkiej artylerii okrętowej i konieczne będzie przeprowadzenie zakrojonej na szeroką skalę operacji desantowej: efektem tego było 250 tysięcy ofiar śmiertelnych [z obu stron md] na przestrzeni roku bezsensownych starć, aż do momentu, gdy wojska Ententy zostały zmuszone do wycofania się, ale stało się to nie wcześniej niż po zastąpieniu Churchilla przez lorda Balfoura, któremu – po zakończeniu wojny – zawdzięczamy zaaranżowanie Bliskiego Wschodu w sposób, jaki znamy.

W zeszłym tygodniu, Douglas MacGregor zwrócił uwagę na niepokojące podobieństwo do tego, co administracja Trumpa próbuje osiągnąć podczas wojny z Iranem. Ostrzega on, że jakiekolwiek siły amerykańskie, które spróbują wylądować na którejś z wysp Zatoki Perskiej lub na wybrzeżu Cieśniny Ormuz, poniosą katastrofalne straty z powodu potężnej siły ognia, jaką dysponuje Iran. I nie chodzi tu tylko o uzbrojenie: podobnie jak w przypadku Dardaneli, irańskie wybrzeże jest dość niedostępne i otoczone górami, więc trudno będzie przedostać się dalej niż na pierwsze odcinki plaży – nawet jeśli okręty zdołają dotrzeć do nich na odpowiednią odległość – nie ulegając wcześniej zniszczeniu lub zatopieniu przez irański ostrzał.

Jak pisze znany komentator: „Arogancja prezydenta, który uchylił się od służby wojskowej podczas wojny w Wietnamie, w połączeniu z infantylną i psychotyczną postacią sekretarza ds. wojny oraz hollywoodzkim wizerunkiem bohatera w stylu Churchilla, to przepis na katastrofę”.

Trump ma wprawdzie popiersie Churchilla na swym biurku, ale jest nader mało prawdopodobne, by posiadał jakąkolwiek wiedzę historyczną i zdawał sobie sprawę z tego, że jego idol był sprawcą bezsensownej rzezi, która kosztowała go stanowisko. Prawdopodobnie nie wie też, że to właśnie Churchill przekonał administrację Eisenhowera do rozpoczęcia operacji zmiany reżimu w Iranie w roku 1953, po tym jak premier Mohammad Mossadeq znacjonalizował przemysł naftowy kraju, znajdujący do tamtej pory w rękach Brytyjczyków, jak również takich wpływowych akcjonariuszy, jak dynastia Sabaudów. Ale to już inna historia. To MI6 przeprowadziło całą operację, która wyniosła na tron szacha, tak uwielbianego przez światowe magazyny plotkarskie, a który w rzeczywistości był niczym innym jak okrutnym dyktatorem.

Tak więc, (mówiąc obrazowo) duch Churchilla unosi się nad głową Trumpa: niemal jako alfa i omega trwających sto lat wysiłków zmierzających do podporządkowania.

INFO: ilsimplicissimus2/lombra-di-churchill-insegue-trump

Bliski koniec Izraela? Jaki??? Nie odejdzie bez zbrodni.

Bliski koniec Izraela?

Ryszard Kulczyński

Właśnie ukazał się najnowszy wywiad Glenna Diesena z pułkownikiem Lawrence Wilkersonem, który zawiera niezwykle krytyczną i niepokojącą analizę konfliktu z Iranem i przyszłości Izraela.

Pułkownik Wilkerson zdobył doświadczenie z pierwszej ręki w sercu amerykańskiej potęgi: Jako oficer Armii Stanów Zjednoczonych, profesor, a później kluczowa postać w szkoleniu wojskowym, ale przede wszystkim jako szef sztabu Colina Powella (2002-2005), w procesie decyzyjnym podczas wojny w Iraku.

Zarządzanie Trumpa i wpływ Netanjahu 

Wilkerson uważa, że prezydent Trump jest „po szyję” w kryzysie, w którym nie wie, jak sobie poradzić i że wykorzystuje ciągłe odliczanie do niszczenia irańskiej infrastruktury aby po prostu „kupić czas.”

Według pułkownika Trump został wciągnięty do tej wojny przez Benjamina Netanjahu, który najwyraźniej nie ma współczucia dla amerykańskiego prezydenta i jest gotów „zabrać go ze sobą do piekła.”

Krytyka amerykańskiej strategii wojskowej

Wilkerson nazywa kierownictwo obecnego dowództwa wojskowego „najgorszym”, jakie kiedykolwiek widziano. Potępia niewłaściwe użycie sił operacji specjalnych (takich jak Rangers i 160 Pułk Lotnictwa Operacji Specjalnych) w próbach szybkich uderzeń na wyspy w Zatoce Perskiej, mających na celu naśladowanie tego, co wydarzyło się w Wenezueli.

Twierdzi, że nie ma jasnej misji i że przywódcy wojskowi marnują miliardy bez rezultatów.

Możliwy upadek Izraela

Jednym z najpotężniejszych aspektów wywiadu jest przepowiednia, że Izrael zniknie jako państwo żydowskie w Lewancie.

Izrael może zniknąć i rozpocząć atak nuklearny:

Wilkerson przytacza kilka oznak tego zbliżającego się upadku:

Kryzys personalny:
Wezwanie dodatkowych 400 000 rezerwistów jest postrzegane jako akt desperacji, biorąc pod uwagę, że 30% z poprzednich 300 000 nie zgłosiło się.

Porażka militarna: 
IDF nie udało się pokonać Hamasu w Gazie i ponosi ciężkie straty w Libanie przeciwko Hezbollahowi.

Upadek wewnętrzny: 
Wilkerson opisuje izraelskie przywództwo ogarnięte histerią i wojsko na skraju upadku strukturalnego.

Ryzyko nuklearne: 
pułkownik przytacza informacje otrzymane od profesora Teda Postola, zgodnie z którymi istnieje 75-80% prawdopodobieństwo, że Iran ma już broń jądrową i technologię montażu jej na rakietach. [MAEA zaprzecza. Rozsądek również md]

Wyraża również obawę, że Netanjahu, jeśli zostanie zapędzony do kąta, może zdecydować się „wypuścić dżina z butelki” i jako pierwszy użyć broni jądrowej, wywołując globalną wymianę z udziałem Rosji i Chin.

Globalne konsekwencje gospodarcze

Wilkerson ostrzega, że świat jest już w recesji i zmierza w kierunku globalnej depresji.
Blokada Cieśniny Ormuz, gdzie utknęło około 4000 statków, zakłóca dostawy kluczowych surowców, takich jak hel (niezbędny do wyrafinowanych chipów) i mocznik, rzucając światową gospodarkę na kolana.

Ocena przywództwa USA

Analiza kończy się ostrym atakiem na przywództwo Waszyngtonu, charakteryzującym je jako zbiór „głupców” i „pawianów” (w szczególności cytując takie postacie jak Pete Hegseth i Mike Johnson), którzy używają religii jako broni politycznej i nie mają wiedzy technicznej, szczególnie w krytycznych obszarach, takich jak zarządzanie energią jądrową.

Według Wilkersona ta „imperialna arogancja” wynika z błędnej interpretacji końca zimnej wojny, fałszywie postrzeganej jako zwycięstwo militarne, a nie sukces dyplomatyczny.

Zagadka Iran–USA–ZEA–Pakistan

Zagadka Iran–USA–ZEA–Pakistan

To, co się teraz dzieje, to przetwarzanie globalnego systemu operacyjnego. A nowy system operacyjny działa na platformie Petroyuan.

Piekielna machina eskalacji dociera do strefy rozpaczy.

Sekretarz Wiecznych Wojen, mianowany przez pawiana barbarzyństwa, który twierdzi, że jest „zmęczony wygrywaniem”, rozważa kilka scenariuszy „inwazji lądowej” równolegle z niszczycielską kampanią bombardowań, która rzekomo ma zadać „ostateczny cios” Iranowi.

Wyspa Kharg to taktyka dywersyjna: jest zbyt oddalona od głównego celu. Przejęcie statków po wschodniej stronie Cieśniny Ormuz jest niewykonalne: nieuchronnie spotkałoby się to z gradem pocisków przeciwokrętowych.

Pozostają dwa scenariusze: zdobycie Abu Musy oraz dużej i małej wyspy Tunb na północ od Zjednoczonych Emiratów Arabskich (do których prawa zgłaszają Zjednoczone Emiraty Arabskie) lub strategiczna mała wyspa Larak (na wschód od większej wyspy Keszm), część korytarza morskiego, gdzie marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej kontroluje przepływ tankowców, które uiściły opłatę za przejazd w Cieśninie Ormuz.

Jedyną drogą do Larak jest droga przez Keszm.

Keszm jest większy niż Okinawa. Podczas II wojny światowej zdobycie Okinawy zajęło trzy miesiące, 184 000 żołnierzy i co najmniej 12 500 ofiar. Keszm jest usiany niezliczonymi irańskimi pociskami przeciwokrętowymi i dronami, ukrytymi na przestrzeni setek kilometrów w klifach i jaskiniach.

Teraz o trzech wyspach irańskich, do których roszczenia zgłaszają również Zjednoczone Emiraty Arabskie.

ZEA odrzuca nawet możliwość zawieszenia broni z Iranem. Ich ambasador w USA, Yousef al-Otaiba, opublikował podżegający do wojny felieton, w którym domagał się „ostatecznego wyniku” wojny – czyli pokonania „irańskiego zagrożenia”. Później potwierdził, że Abu Zabi zamierza poprowadzić „koalicję chętnych”, aby ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz (która nie jest zamknięta, a jedynie dla narodów wrogo nastawionych do Iranu).

Tak naprawdę liczy się aspekt „podążania za pieniędzmi”: Yousef al Otaiba potwierdził zaangażowanie inwestycyjne ZEA na kwotę 1,4 biliona dolarów w imperium chaosu – [USA md] obejmuje to liczne transakcje w obszarach energetyki, infrastruktury AI, półprzewodników i produkcji.

Piekielna machina eskalacji działa na pełnych obrotach. Teheran skrupulatnie przeanalizował każdą formę bezpośredniego zaangażowania ZEA – zarówno w wybuch wojny, jak i w obecną eskalację konfliktu. Abu Zabi nie tylko gości amerykańskie bazy wojskowe, ale także umożliwiło Stanom Zjednoczonym wykorzystanie niektórych własnych baz lotniczych do ataków na Iran i pomogło wrogim podmiotom w tworzeniu baz danych celów, wykorzystując infrastrukturę sztucznej inteligencji Emiratów.

Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Abu Zabi jest de facto kluczowym sojusznikiem osi syjonistycznej w Zatoce Perskiej.

Teheran pokazuje Abu Zabi drogę do piekła

ZEA de facto przystępuje do wojny z Iranem. Nic więc dziwnego, że Teheran określił już pięć kluczowych celów swojego śmiercionośnego kontrataku – jak donosi agencja prasowa Fars:

  • Kompleks Jebel Ali do produkcji energii elektrycznej i odsalania w Dubaju
  • Elektrownia jądrowa Barakah w Abu Zabi
  • Elektrownia Al Taweelah
  • Stacja M w Dubaju
  • Park Solarny im. Mohammeda bin Rashida

Ataki na te pięć potwierdzonych celów spowodowałyby rozległe przerwy w dostawie prądu, sparaliżowałyby odsalanie wody i zamknęły centra danych w Emiratach. Teheran z góry pokazuje Abu Zabi, że jeśli amerykańscy marines rozpoczną operację w Ormuzie z terytorium Emiratów, to droga do piekła będzie niechybna.

Abu Zabi nie wiedziałoby, co je spotkało. Dodatkowym celem mógłby być ponownie rurociąg Habshan-Fujairah: 380 kilometrów lądem, łączący pola naftowe Abu Zabi z portem Fujairah nad Zatoką Omańską, transportujący 1,5 miliona baryłek dziennie – z całkowitej produkcji wynoszącej 3,4 miliona baryłek – i omijający Cieśninę Ormuz.

Dla Abu Zabi sojusz z imperium chaosu jest kategorią bezwzględną – ze względu na już zadeklarowane 1,4 biliona dolarów. Dżabal Ali musi działać z pełną prędkością, ponieważ ZEA jest centralnym węzłem w – obecnie de facto niedziałającym – korytarzu IMEC (Indie–Bliski Wschód–Europa), który jest w istocie izraelskim korytarzem łączącym Europę z Indiami przez Emiraty.

Grupa AD Ports w Abu Zabi posiada 30-letnią koncesję w Akabie, jedynym jordańskim porcie towarowym. DP World of Dubai posiada 30-letnią koncesję o wartości 800 milionów dolarów w Tartusie w Syrii, kluczowym porcie we wschodniej części Morza Śródziemnego. Oznacza to, że ZEA jest znaczącym graczem na ważnych szlakach morskich między Azją a Europą.

ZEA jest obecnie skutecznie wypychane z i tak już podupadającego IMEC. Cenne ładunki do i z Azji nie przepływają już przez Dżabal Ali, ale przez porty w Omanie, Arabii Saudyjskiej (koleją do Jordanii, a następnie do Syrii, Turcji i Europy) lub w Katarze (trasą lądową do Arabii Saudyjskiej). Powstaje zupełnie nowy korytarz logistyczny.

Dżabal Ali do tej pory korzystał z wizerunku niezastąpionego centrum przeładunkowego w Azji Zachodniej, generując znaczne zyski z rocznego wolumenu handlu wynoszącego 1 bilion dolarów. Ten model biznesowy chyli się ku upadkowi – wraz z błyszczącą maszyną do prania brudnych pieniędzy w Dubaju.

Niejasna rola Pakistanu

Imperium chaosu polegało – i może nadal polegać – na wykorzystaniu przewidywalnej odmowy Teheranu zaangażowania się w pośrednie „negocjacje” na temat wojny w Pakistanie jako uzasadnienia dla kolejnego „ostatecznego ciosu”.

Wszystko to nie wydaje się zakłócać starannego planowania Teheranu, gdyż główne cele pozostają niezmienne: stworzenie nowego porządku geopolitycznego i bezpieczeństwa w Azji Zachodniej, utrzymanie odstraszającej siły Iranu zdobytej w wyniku ataków oraz ustanowienie dominacji nad arabskimi petro-monarchiami i „kultem śmierci” w Azji Zachodniej.

ZEA chce przystąpić do wojny? Z punktu widzenia Teheranu to idealne rozwiązanie: idealne uzasadnienie zniszczenia całej kluczowej infrastruktury.

Można było przewidzieć, że 15-punktowy plan ekipy Trumpa, przekazany za pośrednictwem Pakistanu, był skazany na porażkę od samego początku. Był to wymuszony akt kapitulacji – dokument kapitulacji podszywający się pod „negocjacje”.

Teheran odmówił dalszej rozmowy z duetem „Heckle and Jeckle”, Witkoffem i Kushnerem, których irańscy dyplomaci uważają za zdrajców. Para ta nie była nawet w stanie zrozumieć hojnych propozycji Iranu sformułowanych w Genewie i przetłumaczonych na uproszczony angielski przez omańskich dyplomatów.

Natychmiast trzeba było zmienić narrację: teraz wiceprezydent JD Vance miał omówić plan i rzekomo spotkać się z przewodniczącym irańskiego parlamentu Ghalibafem w Islamabadzie.

Ale i to się nie powiodło – głównie dlatego, że nie można ufać pakistańskiemu dowództwu wojskowemu.

„Pawian barbarzyństwa” [ Pakistan] twierdził, że Iran zaoferował mu osiem tankowców z ropą naftową. Tankowce te przepłynęły przez Cieśninę Ormuz pod banderą Pakistanu i zostały „zaoferowane” Amerykanom dopiero później. Nic dziwnego, że Iran wstrzymał tranzyt ropy do Pakistanu przez Cieśninę Ormuz.

Najważniejszym sojusznikiem Langley w Pakistanie jest generał armii, dowódca generalny Asim Munir – członek grupy, która obaliła i uwięziła byłego premiera Imrana Khana. Munir utrzymuje bezpośredni kontakt z Trumpem.

Obaj rozmawiali długo o Iranie, przy czym Munir wykorzystywał nieoficjalne kanały komunikacji między Teheranem a duetem Witkoff-Kushner – wszystko pod pretekstem „negocjacji”.

Munir jest zagorzałym anty-szyitą, wręcz salafickim w swoich poglądach i ma bardzo bliskie powiązania z Arabią Saudyjską, która namawia Trumpa do całkowitego zaatakowania Iranu.

Ponure perspektywy dla Rady Współpracy Zatoki Perskiej

Wszystko to wydarzyło się po tym, jak rosyjskie kanały wywiadowcze dostarczyły Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej potwierdzonych informacji, że „szybka” wojna syndykatu Epsteina, której celem była zmiana reżimu w Teheranie, była w pełni wspierana przez Arabię ​​Saudyjską – finansowana przez Arabię ​​Saudyjską, ZEA i Katar.

Ponadto większość używanych pocisków ma zasięg zaledwie 200–300 mil – co oznacza, że ​​zostały wystrzelone z państw będących monarchiami naftowymi Rady Współpracy Zatoki Perskiej.

To jasno pokazuje, co może czekać państwa Rady Współpracy Zatoki Perskiej – z wyjątkiem Kataru i Omanu, które zajęły neutralne stanowisko i nie udostępniają swojego terytorium do ataków.

Kuwejt jest fikcją i w dłuższej perspektywie może zostać wchłonięty przez Arabię ​​Saudyjską lub Irak.

Bahrajn jest siedzibą dużej amerykańskiej bazy wojskowej, która została zniszczona. Jeśli szyicka większość podejmie działania, Bahrajn może znaleźć się w irańskiej strefie wpływów – lub, alternatywnie, pod kontrolą Arabii Saudyjskiej.

ZEA pod rządami MbZ to projekt w odwrocie. Model Dubaju już umarł – gospodarka portowa, system finansowy, centrum prania pieniędzy. W dłuższej perspektywie Emiraty mogą powrócić do Omanu, tak jak przed 1971 rokiem.

Iraccy analitycy już otwarcie dyskutują o możliwych reorganizacjach terytorialnych: Bahrajn z powrotem przyłączony do Iranu, Kuwejt do Iraku, Emiraty do Omanu, Arabia Saudyjska mogłaby przejąć Katar.

Arabia Saudyjska pozostaje decydującym czynnikiem. Uderzające jest to, że Rijad nie jest częścią grupy mediatorów (Turcja, Egipt, Pakistan).

MbS wspierał ataki USA przed wojną i teraz mógł sam interweniować. W takim przypadku Iran zniszczyłby całą saudyjską infrastrukturę energetyczną, a Huti zablokowaliby Morze Czerwone.

Kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) mogłyby odegrać kluczową rolę w potencjalnym załamaniu się światowego systemu finansowego, gdyż byłyby zmuszone do masowego wycofania kapitału ze Stanów Zjednoczonych.

Chiny i Petro-yuan

Chiny uważnie śledzą rozwój sytuacji. Obalenie Asada zerwało kluczowe ogniwo Inicjatywy Pasa i Szlaku.

Chiny polegały na połączeniu kolejowym między Iranem, Irakiem i Syrią, aby ominąć wąskie gardła na morzu. Kontrola Iranu nad Cieśniną Ormuz mogłaby teraz stanowić gospodarczy kontratak.

Iran zinstytucjonalizował petro juan jako system płatności w Ormuz. Osiemdziesiąt procent dochodów z ropy naftowej było już przetwarzane w juanach. Teraz system obejmuje również opłaty transportowe, omijanie dolara, sankcji i SWIFT – co stanowi jedno z najpoważniejszych wąskich gardeł w światowej gospodarce.

ZEA nie korzysta z tego rozwoju. Globalny system operacyjny jest przepisywany – i działa na platformie Petro0yuan.

Źródło: Zagadka Iranu, USA, ZEA i Pakistanu

Wojna, której Trump nie może wygrać – koniec imperium

Wojna, której Trump nie może wygrać – koniec imperium

Aleksander Dugin o wojnie eschatologicznej i irańskiej strategii oporu.

Z definicji Trump nie mógłby wygrać wojny z Iranem. I nie może. Pytanie tylko, jak dokładnie ją przegra. To, co mówi, jest niemal bez znaczenia. To po prostu agonia – nie tylko jego osobista agonia, ale agonia całego systemu.

Lobby izraelskie, mimo swojej niezwykłej skuteczności, pociągnie Trumpa w dół. A on pociągnie je w dół ze sobą. To gwarantowane wzajemne zniszczenie.

W lobby syjonistycznym wszystko jest niezwykle racjonalne i starannie wykalkulowane – aż do momentu, gdy nastąpi ostateczny akt: przyjście Mesjasza. To jest weksel, na którym wszystko jest zbudowane. Jest on wystawiony na przyszłe wydarzenie. Jeśli ta przyszłość się nie ziści, wszystko się zawali.

Chrześcijański syjonizm jest jeszcze gorszy: wszystko opiera się w nim na czystej halucynacji (wniebowzięcie ich kościoła itd.), która nie może się wydarzyć, bez względu na to, jak bardzo się tego pragnie.

W ten sposób suma racjonalnych kroków podjętych przez siły, które przejęły kontrolę nad Trumpem, kończy się irracjonalnym akordem. Nieuchronnie.

Iran ma swoją własną eschatologię. Ale nie na niej polega; opiera się na oporze. Cokolwiek Irańczycy mogą sobie wymarzyć, właśnie teraz bronią swojej ojczyzny przed inwazją robactwa, morderców i koalicji Epsteina. Po upadku kompromisowego przywództwa, w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej pozostały tylko najtwardsze, najbardziej nieugięte siły – ludzie, którzy nie mają nic do stracenia i nic do negocjacji. A już najmniej z robactwem, mordercami i koalicją Epsteina.

Irańczycy głęboko gardzą tchórzliwymi, chwiejnymi Arabami. A sztuczny raj, który ci Arabowie tak pieczołowicie zbudowali – z łatwością go zniszczą. Już go niszczą. Dotarcie do Izraela jest trudniejsze, ale oni również tam dotrą.

Z jeszcze większym zapałem gotowi są wysadzić w powietrze światową gospodarkę, systemy energetyczne i handel, zerwać kable internetowe na dnie Cieśniny Ormuz i zatopić tak zachwalaną flotę zachodnią – wojskową i cywilną – przy użyciu tanich dronów morskich.

Syjoniści postępują eschatologicznie; szyici bronią się eschatologicznie. Irańczycy nie żyją w oczekiwaniu na przyszłość. Stawiają desperacki opór, wszelkimi możliwymi sposobami, tu i teraz.

Widząc to, Trump zachwiał się. Oczywiście, nie wierzy w żadnego mesjasza, ani w czasy zbawienia, ani w Amaleka, ani w Goga i Magoga. Wierzy w siebie i w ryzykowne, nieskrępowane spekulacje giełdowe. To nie fanatyzm religijny, a raczej egocentryczna psychopatia na tle ogólnego wyczerpania starczego i konsekwencji jego burzliwych eskapad na wyspie Epsteina, które pozostawiły głębokie blizny.

Niewykluczone, że Trump w ostatniej chwili zdecyduje się porzucić ten kurs – który ewidentnie zmierza ku katastrofie – zrzucić winę za wszystko na alkoholika Hegsetha i spróbować płynąć na fali, z której właśnie zsuwa się po linie. Ale wtedy musiałby poświęcić syjonistów. Upubliczniliby nagrania z akt Epsteina, ale wtedy Trump mógłby się tym nie przejmować. Albo mógłby ich nie poświęcić i po prostu pójść na dno jak kamień. Albo mógłby umrzeć z powodu stresu. Nie jest już młody. Już zasypia na konferencjach prasowych i czasami nie rozpoznaje ludzi wokół siebie. Śmiał się z Bidena, ale lata robią swoje.

W tej chwili najważniejsze jest to, że Iran wytrzyma – że wytrzyma jeszcze chwilę. Od tego zależy los ludzkości. Wszystko stoi na krawędzi ostatecznego upadku, ale ten, kto upadnie pierwszy, daje stronie przeciwnej szansę na przegrupowanie się i podjęcie działań.

Jednocześnie, tech-bracia z Doliny Krzemowej mają swoją własną eschatologię. Prezes NVIDII ogłosił przedwczoraj, że sztuczna inteligencja ogólna (AGI) już istnieje; w konsekwencji, osobliwość, przed którą ostrzegał Elon Musk, nadeszła. Ludzie nie są już potrzebni, konkludują chłodno tech-bracia – i być może mają własny plan wobec tych eschatologicznych bitew. To nie przypadek, że ich ideolog, Peter Thiel, podróżuje po Europie, wygłaszając wykłady na temat „Antychrysta i Katechona”. Mówiąc „Antychryst”, ma na myśli Sorosa, globalistów i Gretę Thunberg (co jest prawdą); mówiąc „Katechon”, ma na myśli siebie i Sztuczną Inteligencję Ogólną (AGI) – co jest całkowicie błędne, ponieważ to również jest Antychryst, tylko bardziej zaawansowany, współczesny.

Źródło: Wojna, której Trump nie może wygrać

„Świat pójdzie swoją drogą”

Świat pójdzie swoją drogą

Autor artykułu Marek Wójcik 29. marca 2026 world-scam/swiat-pojdzie-swoja-droga

Tytuł artykułu jest cytatem z wiersza Adama Asnyka Daremne żale z roku 1877 (Gietrzwałd!).

Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.

Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Zniknionych mar szeregu:
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.

Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe…
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę!

Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą!
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.

Trzymanie się usilnie mitu byłej potęgi USA niczego już nie zmieni. Upadł „szereg zniknionych mar” – kto dzisiaj wierzy w obronną tarczę made in USA? Praktycznie wszystkie amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej, które samą swoją obecnością miały odstraszać, budzą teraz strach wśród uciekających stamtąd żołnierzy.

W Iraku ambasada USA nakazała wszystkim swoim obywatelom opuszczenie tego okupowanego od 23 lat kraju i ostrzegła, żeby w żadnym wypadku nie zbliżali się do baz wojskowych, budynku ambasady (największej na świecie ambasady USA) i konsulatu.

Ambasada Stanów Zjednoczonych w ufortyfikowanej „Zielonej Strefie” w Bagdadzie po ataku dronów 14 marca 2026 r.

Szacuje się, że USA przekazała do Iraku po roku 2003 od 12 do 40 miliardów dolarów. Oczywiście, że głównie w celu eksploatacji irackich zasobów naftowych.

Teraz ten okupowany niewdzięczny kraj „zdradza” Stany Zjednoczone i iracka armia czynnie wspiera proirańskich bojowników, atakujących wszystko, co ma wspólnego z USA. Liga Arabska zażądała od Iraku oświadczenia wsparcia koalicji Epsteina. Odpowiedziało jej milczenie.

Dolary, którymi AIPAC korumpuje polityków w USA.

Miało to być kolejne łatwe zwycięstwo jak w Libii lub Syrii, lub akcja porwania prezydenta Wenezueli. Odwaga i mądrość Persów doprowadziła do sytuacji, w której USA znalazło się w pułapce bez wyjścia. Jakiekolwiek próby rozwiązania tej patowej sytuacji mogą jedynie dalej pogrążyć Stany Zjednoczone i ich prezydenta. Czas gra na korzyść Iranu. Pomimo poważnych strat wśród ludności cywilnej. Prognozowany wynik jesiennych wyborów w USA nie wygląda dobrze dla partii Republikańskiej. W latach 70. Jan Pietrzak w swoim kabarecie drwił z propagandy telewizji w PRL-u, mówiąc o amerykańskim ropociągu na Alasce: … przecieka i przecieka! Do czego się nie wezmą, to spieprzą! Jak to doskonale opisuje dzisiejszą politykę Białego Domu, chociaż zapewne nie odzwierciedla opinii pana Pietrzaka.

Profesor Mohammed Marandi wykłada na Uniwersytecie w Teheranie. Z powodów jego wywiadów USreal wpisał go na listę osób zakwalifikowanych do usunięcia.

Iran niszczy saudyjską bazę lotniczą, zadając potężny cios Trumpowi i Izraelowi | Mohammad Marandi.
Można włączyć polską ścieżkę dźwiękową.

Koalicji Epsteina kończy się amunicja, brakuje drogich rakiet do obrony przed dużo tańszymi irańskimi pociskami i dronami. Opierali się na brutalnej sile, która znacznie osłabła z ich własnej przyczyny.

Ambasada Iranu w RPA opublikowała zdjęcia dwóch dowódców, którzy wydali rozkaz ataku na szkołę, w wyniku którego zginęło 170 dzieci, i napisała:
„Zapamiętajcie tych dwóch przestępców. Leigh R. Tate, dowódca, oraz Jeffrey E. York, pierwszy oficer okrętu USS Spruance, którzy trzykrotnie wydali rozkaz wystrzelenia pocisków Tomahawk, zabijając 168 niewinnych dzieci w szkole w Minab.
Czy oni sami nie mają dzieci?”

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Iran niszczy saudyjską bazę lotniczą – ciężki cios dla Trumpa i Izraela

Iran niszczy saudyjską bazę lotniczą i nie tylko – ciężki cios dla Trumpa i Izraela – Mohammad Marandi

W nocy 28 marca 2026 roku konflikt na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrzył. Iran odpowiedział szeroko zakrojoną kampanią odwetową na wcześniejsze ataki USA i Izraela na jego infrastrukturę – w tym huty stali, uniwersytety i obiekty cywilne.

Szczególną uwagę poświęcono ciężkiemu atakowi na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej, gdzie stacjonują wojska amerykańskie.

Profesor Mohammad Marandi, irański politolog i stały gość debat międzynarodowych, przeanalizował te wydarzenia w obszernym wywiadzie udzielonym amerykańskiemu analitykowi Danny’emu Haiphongowi.

Marandi podkreśla irański punkt widzenia: Iran nie rozpoczął tej wojny, nie chce eskalacji, ale zdecydowanie odpowiada na agresję.

.

===================================

Atak na bazę lotniczą Prince Sultan – symboliczna i militarna porażka

Baza Lotnicza Prince Sultan (PSAB), położona na południe od Rijadu, jest jedną z najważniejszych baz USA w regionie. Służy jako centrum operacji lotniczych, tankowania w powietrzu i nadzoru.

W nocy 28 marca 2026 roku irańskie rakiety i drony zaatakowały bazę. Według źródeł amerykańskich, rannych zostało od 12 do 15 amerykańskich żołnierzy, kilku z nich poważnie (niektórzy z urazami mózgu). Co najmniej dwóch żołnierzy było w stanie krytycznym.

Jeszcze poważniejsze są straty materialne: trafionych zostało kilka samolotów KC-135 Stratotanker – samolotów mających kluczowe znaczenie dla powietrznego tankowania samolotów myśliwskich. Niektóre z nich zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone.

Raporty wskazują, że uszkodzeniu lub zniszczeniu uległo osiem tankowców. Dodatkowo, co najmniej jeden samolot E-3 Sentry AWACS (Airborne Warning and Control System) został poważnie uszkodzony lub zniszczony.

System ten jest niezbędny do obserwacji przestrzeni powietrznej, koordynacji ataków i wykrywania wrogiej obrony powietrznej. Utrata tak cennych celów znacząco osłabia zdolność operacyjną Sił Powietrznych USA w regionie Zatoki Perskiej.

Iran ostrzegł cywilów i personel cywilny, aby opuścili ten obszar przed atakiem – Marandi wielokrotnie podkreśla tę praktykę, aby podkreślić różnicę w porównaniu z atakami drugiej strony.

Z bazy korzysta również Arabia Saudyjska, co jest symbolem ścisłej współpracy wojskowej między państwami Zatoki Perskiej a USA.

Marandi uważa, że ​​skuteczne przełamanie obrony powietrznej pomimo ingerencji USA i Arabii Saudyjskiej jest dowodem odporności Iranu.

Dalsze irańskie ataki na państwa Zatoki Perskiej i cele gospodarcze

Atak na Arabię ​​Saudyjską był częścią szerszej fali odwetu. Iran wystrzelił setki pocisków w kierunku Zatoki Perskiej, trafiając w infrastrukturę w kilku krajach.

Zjednoczone Emiraty Arabskie: Zakład aluminium Emirates Global Aluminium (EGA) w Al Taweelah (strefa ekonomiczna Khalifa w Abu Zabi) doznał „znacznych uszkodzeń”. Zakład jest jednym z największych producentów aluminium na świecie, produkującym ponad 1,6 miliona ton rocznie. Kilku pracowników zostało rannych, a produkcja jest poważnie zakłócona lub tymczasowo wstrzymana. Iran nazwał atak ukierunkowaną odpowiedzią na ataki na irańskie zakłady przemysłowe.

Kuwejt: Zgłoszono pożary na międzynarodowym lotnisku i w hucie stali. Kuwejt jest uważany za szczególnie dotknięty, ponieważ jego infrastruktura wojskowa została już wcześniej poważnie uszkodzona.

Bahrajn: Zaatakowano również fabrykę aluminium Aluminium Bahrain (Alba), gdzie potwierdzono uszkodzenia.

Marandi wyjaśnił, że Iran celowo atakował infrastrukturę, w której stacjonują siły USA lub która wspiera wojnę z Iranem (poprzez wykorzystanie przestrzeni powietrznej, baz i logistyki).

Podkreślił, że ciosy te nie były bezładne, lecz stanowiły proporcjonalną, a nawet nieproporcjonalną reakcję mającą na celu powstrzymanie dalszej agresji.

Jednocześnie oskarżył zachodnie „główne media” (MSNBC, Fox News, BBC, CNN) o to, że początkowo bagatelizowały szkody i dopiero teraz, gdy nie dało się już dłużej zaprzeczać zniszczeniom, częściowo je przyznały.

Główne przesłanie Marandiego: Iran nie rozpoczął wojny i nie chce jej eskalacji.

Profesor Marandi wielokrotnie powtarzał: „Iran nie rozpoczął tej wojny”.

Ataki na irańskie huty stali (w wyniku których zginęli pracownicy), uniwersytety w Teheranie i Isfahanie, szpitale, posterunki policji, a zwłaszcza szkołę w Minab (gdzie według doniesień zginęło 168 lub więcej dziewcząt) wymusiły reakcję.

Określił je jako celowe próby zniszczenia irańskiego społeczeństwa obywatelskiego, młodzieży i spójności społecznej.

Szczególnie krytycznie odniósł się do bombardowań dziennikarzy (w Libanie, a wcześniej w Strefie Gazy i Jemenie), ratowników medycznych i placówek medycznych.

Media zachodnie ignorowałyby te ofiary lub bagatelizowały je, określając je jako „straty uboczne w bastionach Hezbollahu i Hamasu”.

Marandi nazwał zachodnich dziennikarzy „żołnierzami ludobójstwa”, którzy służyli narracji „koalicji Epsteina” (jego polemiczne określenie pro-izraelskiego sojuszu USA, Izraela i niektórych elit).

Zwrócił uwagę na jedność społeczeństwa irańskiego: pomimo ataków rakietowych na zgromadzenia i miasta, ludzie pozostali na ulicach, a młodzi ludzie nie poddali się.

Jest to silniejsze niż w latach 80. podczas wojny w Iraku.

Iran wyjdzie z tego konfliktu silniejszy, podczas gdy druga strona będzie popełniać kolejne błędy w ocenie sytuacji.

Rola Trumpa, Netanjahu i „lobby syjonistycznego”

Marandi wyraził pogląd, że prezydent Donald Trump faktycznie szukał wyjścia z sytuacji, ale uniemożliwiało mu to „lobby syjonistyczne” i Benjamin Netanjahu.

Jako przykład podał rezygnację Joe Kenta, który wyraził podobną krytykę.

Polityka ta służy interesom nie amerykańskim, lecz izraelskim.

Państwa Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, ZEA, Kuwejt, Bahrajn) stają się coraz bardziej niejednoznaczne, ponieważ ich infrastruktura i gospodarka są niszczone.

Ich armie są niewielkie i uzależnione od najemników oraz wsparcia Zachodu.

Załamanie gospodarcze może doprowadzić do wewnętrznych niepokojów i ewentualnych zmian reżimów – nie w Iranie, ale w tych krajach.

Globalna katastrofa gospodarcza jako konsekwencja eskalacji

Centralna i szczególnie szczegółowa część analizy Marandiego skupia się na globalnych konsekwencjach gospodarczych.

Ataki na zakłady naftowe, gazowe, aluminiowe i petrochemiczne, w połączeniu z zaburzeniami w Cieśninie Ormuz i potencjalnie na Morzu Czerwonym, grożą wywołaniem poważnego kryzysu:

Ceny ropy mogą wzrosnąć do 150–200 dolarów za baryłkę, a nawet więcej.

Niedobory LNG, nawozów i surowców sparaliżowałyby fabryki.

Łańcuchy dostaw zostałyby zakłócone na tygodnie lub miesiące, ponieważ statki musiałyby okrążać Afrykę.

Marandi ostrzegł, że jeśli USA podejmą dalsze działania (np. okupację wysp lub rajdy komandosów), Iran odpowie jeszcze ostrzej – trwale uszkodzi tankowce, elektrownie i infrastrukturę eksportową.

Wówczas Cieśnina Ormuz straci na znaczeniu, a globalna depresja trwająca kilka lat stanie się nieunikniona.

Jemen (Ansar Allah/Houthi) oficjalnie włączył się do wojny i ostrzelał rakietami Izrael.

Irackie grupy oporu mogłyby zaatakować Kuwejt lub Arabię ​​Saudyjską.

Nikt nie uratuje tych małych państw Zatoki Perskiej, z których niektóre mają mniejszą populację niż duże irańskie miasto.

Oś oporu pozostaje nienaruszona.

Marandi odrzucił zachodnią narrację, że „oś oporu” (Iran, Hezbollah, Huti, grupy irackie, Hamas) uległa rozpadowi.

Wręcz przeciwnie: Hezbollah nadal zaciekle atakuje Izrael (straty izraelskie w atakach na czołgi Merkava idą w miliony), Huti otworzyli nowy front, a Iran stawia opór mimo miesiąca ataków.

Zachodnie media uwikłały się w myślenie życzeniowe – o „upadającym Iranie”, „zaginionych rakietach” lub „osłabionym Hezbollahu”.

Zamiast tego widoczna jest siła ideologii cywilizacyjnej, antyhegemonicznej i nastawionej na ofiarę, opartej na takich wartościach jak wsparcie dla Palestyny, Kuby czy Wenezueli.

Podkreślił wymiar religijny i kulturowy: pamięć o Karbali i imamie Husajnie kształtuje kulturę oporu przeciwko ciemiężycielom.

To wyjaśnia, dlaczego Iran nie rozpada się pomimo bombardowań, lecz jednoczy się.

Perspektywy: eskalacja czy otchłań?

Marandi zakończył swoją wypowiedź ponurym ostrzeżeniem: USA i Izrael uwikłały się w spiralę błędnych kalkulacji.

Każda dalsza eskalacja (np. operacje lądowe) doprowadzi do większej liczby ofiar śmiertelnych, zniszczenia infrastruktury i ostatecznie do globalnej katastrofy.

Iran nie ma wyboru – chodzi o przetrwanie.

Mimo to Teheran powstrzymuje się, aby nie dopuścić do całkowitego załamania światowej gospodarki.

Wywiad z Mohammadem Marandim ukazuje jasną irańską kontr-perspektywę wobec narracji zachodnich.

Pokazuje dynamikę eskalacji, militarne porażki USA i ich sojuszników, ryzyko gospodarcze i głęboką motywację ideologiczną Iranu.

Pozostaje pytanie, czy w ciągu najbliższych godzin lub dni nastąpi dalsza eskalacja czy deeskalacja.

Jedno jest pewne: wydarzenia ostatnich 24 godzin po raz kolejny pokazały, jak krucha jest sytuacja bezpieczeństwa regionalnego i jakie ma to globalne implikacje.

Świat z zainteresowaniem – i niepokojem – obserwuje sytuację w regionie Zatoki Perskiej.

Pustosłowie i przypowieści: Niebezpieczny bełkot Trumpa

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

Autor: Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

Wpisał: AlterCabrio, 29 marca 2026

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

Pustosłowie i przypowieści: bełkot Trumpa

„Same kłamstwa i żarty, a jednak człowiek słyszy to, co chce słyszeć, a resztę ignoruje”
„Bokser”, Paul Simon

Słuchanie Donalda Trumpa jest jak wpatrywanie się w płytę kręcącą się na gramofonie i odkrywanie, że umysł wiruje wraz z oczami. Coś, co tu gra, przyprawia o szaleństwo, nie w sensie Patsy Cline, która śpiewała „Crazy” o utraconej miłości, ale raczej w sensie oryginalnego tytułu piosenki – „Stupid” – według Willy’ego Nelsona, autora.

Trump jest jak gangster Vincent Gigante, który przechadzał się po Greenwich Village w kapciach, piżamie i szlafroku, próbując przekonać prokuratorów federalnych, że jest szalony. Bełkot Trumpa to podobny wybryk. Tylko bardzo głupi człowiek dałby się na to nabrać. Irańczycy nie są głupi i my też nie powinniśmy być.

Jego ostatnia czcza gadanina pojawiła się wczoraj rano, kiedy po kilku dniach gróźb „zniszczenia” irańskiej sieci energetycznej, jeśli ten nie otworzy Cieśniny Ormuz w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, oświadczył, że odkłada takie ataki na pięć dni, ponieważ USA i Iran przeprowadziły „produktywne rozmowy”. Powiedział:

Poleciłem Departamentowi Wojny odroczenie wszelkich ataków militarnych na irańskie elektrownie i infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, pod warunkiem powodzenia trwających spotkań i dyskusji.

Niedługo potem Iran zaprzeczył, jakoby takie negocjacje miały miejsce. Materiał irańskiej PRESSTV brzmiał: „Negocjujemy z wrogami za pomocą uderzeń o dużej sile rażenia”, jednocześnie bombardując Izrael falami pocisków.

Trzeba mieć ogromne kłopoty z pamięcią, żeby zapomnieć o tym, że Trump w przeszłości używał „negocjacji” jako pretekstu do ataku na Iran. To podstępny kłamca i to prawdopodobnie kolejna rażąca taktyka opóźniająca, która potrwa dzień, dwa, a może nawet pięć.

Staje się to szczególnie prawdziwe, gdy Simplicius i inni donoszą, że 82. Dywizja Powietrznodesantowa USA „otrzymała instrukcje rozmieszczenia”, a piechota morska kieruje się do Iranu. Istnieje również prawdopodobieństwo, że Pakistan potajemnie wysyła wojska amerykańskie do Iranu od wschodu.

27 lutego, dzień przed atakiem USA i Izraela na Iran, zadałem pytanie: „Czy to tylko zbieg okoliczności, że podczas gdy Trump gromadzi siły uderzeniowe na zachód i południe od Iranu, Pakistan atakuje Afganistan, który to kraj rozciąga się wzdłuż 950-milowej wschodniej granicy Iranu?”

W odpowiedzi na takie ataki Trump stwierdził: „Pakistan [który ma około 170 głowic nuklearnych] radzi sobie znakomicie”.

Kiedy amerykańskie media głównego nurtu donoszą, że Trump rozważa opcje dotyczące wojsk w Iranie, można być niemal pewnym, że już podjął taką decyzję. Właśnie usłyszałem od znajomego, że jego syn, żołnierz, otrzymał wszystkie szczepienia, a jego jednostka jest wysyłana na misję. Dokąd? Nie potrafi powiedzieć.

Ta wojna nieubłaganie zmierza w kierunku niezwykle niebezpiecznej fazy, a ponieważ Amerykanie i rosnąca liczba żołnierzy amerykańskich sprzeciwiają się jej, rośnie ryzyko ataku pod fałszywą flagą w USA, który wywołałby oburzenie Amerykanów wobec Iranu. Były analityk CIA, Ray McGovern, właśnie ostrzegł przed taką możliwością.

Przez lata panował powszechny konsensus wśród mediów głównego nurtu i niezależnych, że dwukrotne objęcie przez Trumpa urzędu prezydenta było zerwaniem z tradycją, ponieważ jest on osobliwą postacią bez żadnego doświadczenia politycznego itd. Tę opinię wyrażali zarówno ci, którzy go kochają, jak i ci, którzy go nienawidzą. Ja od lat argumentuję coś przeciwnego: że od samego początku jest postacią establishmentu, w kostiumie scenicznym, że tak powiem. Niewielu się z tym zgadza. Niedawno napisałem:

Niektórzy twierdzą, że to dlatego, że jest zupełną anomalią i udało mu się dwukrotnie zostać prezydentem dzięki dziwnemu zrządzeniu losu. Jeśli tak jest, byłby to pierwszy i drugi raz w historii nowożytnej, kiedy to się zdarzyło. Człowiek bez politycznego doświadczenia, komiczny żart rodem z reality show, napuszony, gruby imprezowicz z dziwacznie farbowanymi włosami, który mówi jak dziewczyna z Doliny Wschodniego Wybrzeża, kobieciarz, bardzo bogaty nowojorski handlarz nieruchomościami itd. zdobywa głosy przeciętnych Amerykanów, którzy tracą pracę w rolnictwie i fabrykach i są wściekli na rząd. Podawano najróżniejsze wyjaśnienia tej „anomalii”, z tym jednym wyjątkiem, że poza wyglądem anomalią to nie było.

Wygląda na to, że coraz więcej osób podziela tę opinię. W niedawnym artykule „Seeing Trump Clearly” Craig Murray, były brytyjski dyplomata, pisarz i szkocki obrońca praw człowieka, który uczestniczył w procesie ekstradycyjnym Juliana Assange’a i relacjonował jego przebieg, napisał:

Pocieszające jest widzieć Trumpa jako błazna, akceptować prezentowaną powierzchowność pyskatego i niewykształconego ignoranta, który miota się między opcjami politycznymi i nie rozumie świata geopolityki.

Ale to bzdura.

Murray twierdzi, że mimo iż Trump sprawia wrażenie klauna, byłoby strasznym błędem brać to za prawdę, ponieważ Trump jest bezwzględny i bardzo niebezpieczny, a jego celem jest zniszczenie Palestyńczyków w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, Iranu i Irańczyków, a jednocześnie wspiera przejęcie Libanu i Syrii przez Izrael na rzecz Wielkiego Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Tak, to prawda, że ​​Trump i jego skorumpowana rodzina również dorabiają się na Bliskim Wschodzie, dokonując zabójczych interesów finansowych, ale jego polityka jest częścią długoterminowej strategii USA. Co najważniejsze, Murray pisze [podkreślenie moje]:

Niezbędne jest, aby nie stracić z oczu ponadpartyjnego charakteru długoterminowego planu Stanów Zjednoczonych. W bardzo realnym sensie Trump kontynuuje – choć znacznie przyspieszył – politykę Bidena, który chronił i umożliwiał ludobójstwo w Strefie Gazy. Sukces tej polityki USA jest fenomenalny. Wystarczy pomyśleć, że zaledwie 18 miesięcy temu syjonistyczni „prezydenci” Al-Dżolani z Syrii i Aoun z Libanu nie byli u władzy. Obaj zostali wyniesieni do władzy w wyniku działań militarnych wspieranych przez USA, przez działania Izraela przeciwko Hezbollahowi oraz przez aktywność sił HTS sponsorowanych przez CIA i MI6. Wprowadzeni przez Bidena, są teraz centralnym elementem strategii Trumpa.

To samo można powiedzieć o ponadpartyjnym charakterze strategii USA wobec ukraińskiej wojny zastępczej przeciwko Rosji i agresywnych posunięć wobec Chin, przewidywanych dziesięć lat temu przez nieżyjącego już, wybitnego dziennikarza Johna Pilgera w jego poruszającym filmie dokumentalnym „Nadchodząca wojna z Chinami”.

=======================================================

Pewnego wieczoru mężczyzna wybrał się na spacer po swojej dzielnicy mieszkalnej w małym, bardzo liberalnym (Partia Demokratyczna) miasteczku w Nowej Anglii. Nie spotkał nikogo poza wiewiórką, kilkoma wronami i stadem czarnych sępów krążących nad głową.

Gdy wracał do domu, z bocznych drzwi dużego domu, na którym od lutego 2022 roku wisiała flaga Ukrainy, wyszedł mężczyzna. Rozpoznał w nim mężczyznę, który przekazał lokalnej bibliotece dużą kolekcję książek o CIA, Rosji, Philipie Agee (byłym dysydencie CIA) itp.

Mężczyzna zaczął rozrzucać żelki na trawniku. Spacerowicz zapytał go, co robi, a mężczyzna odpowiedział, że robi to, aby powstrzymać Irańczyków przed inwazją. Spacerowicz powiedział: „Ale Irańczycy nas nie najeżdżają”. Na co mężczyzna odparł: „Widzisz? To działa. Rosjanie boją się żelek”.

______________

Palaver and Parable: Trump’s Babble, Edward Curtin, Mar 29, 2026

◊===========================<>

Warto porównać:

Ray McGovern: główny w Białym Domu to patologiczny narcyz i Neron naszych czasów
Autor poniżej zamieszczonej analizy, której warto posłuchać, to Ray McGovern, amerykański pisarz i analityk polityczny, emerytowany oficer wywiadu, który pracował w CIA za kadencji 7 prezydentów USA (od JFK do […]

***

Koniecznie pamiętać:

Historia czterech operacji psychologicznych: Czy Iran ZAWSZE był członkiem klubu?
Czy to wszystko, o co toczy się ta wojna? Nie, prawdopodobnie nie. Prawdopodobnie istnieje wiele narracji i wiele grup interesu, które dążą do korzyści, ale nawet cynicznie prowadzone wojny mogą […]

Zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w Arabii Saudyjskiej

[ AWACS – samolot wczesnego ostrzegania md]

Zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w Arabii Saudyjskiej: nowa eskalacja w konflikcie z Iranem


Amerykański E-3 Sentry, znany jako AWACS, to kluczowy element wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej. Jego utrata stanowi poważne osłabienie dla sił USA, które
od dekad opierają swoje operacje w regionie na możliwościach tego typu
maszyn. AWACS-y, dzięki zaawansowanym systemom radarowym, dostarczają
danych o ruchach powietrznych i morskich, co jest nieocenione w trudnym
środowisku bliskowschodnim.

Atak na bazę Prince Sultan był niezwykle precyzyjny. Według dostępnych informacji, Iran użył zaawansowanych technologicznie rakiet i dronów, co pozwoliło na jednoczesne uderzenie w kilka celów. Obok E-3 Sentry, zniszczone lub uszkodzone zostały także
inne amerykańskie maszyny, w tym tankowce powietrzne KC-135R. To
pokazuje, że Iran posiada zdolność do przeprowadzenia złożonych operacji
wojskowych, które mogą skutecznie zakłócić działania jednego z
najpotężniejszych militarnie państw na świecie.



Konsekwencje tego incydentu są wielowymiarowe. Po pierwsze, zniszczenie AWACS-a to nie tylko cios w amerykańską obecność militarną w regionie, ale także poważny sygnał dla
innych krajów zaangażowanych w konflikty na Bliskim Wschodzie. To
również ważny test dla amerykańskiej strategii obronnej, która musi
teraz uwzględnić możliwość dalszych ataków tego typu.



 



Po drugie, incydent ten może mieć
długotrwałe skutki dla sytuacji geopolitycznej w regionie. Zatoka
Perska, będąca kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej, staje się
coraz bardziej niestabilna. Ataki na amerykańskie instalacje wojskowe
mogą skłonić inne kraje do przemyślenia swojej obecności i zaangażowania
w regionie. Dodatkowo, nie można wykluczyć wzrostu napięć między Iranem
a sąsiednimi państwami arabskimi, które obawiają się rosnącej potęgi
militarnej Teheranu.



 



Dla Stanów Zjednoczonych, które od lat
starają się utrzymać przewagę technologiczną i militarną nad Iranem,
incydent ten jest poważnym wyzwaniem. Władze w Waszyngtonie będą musiały
podjąć decyzję, jak zareagować na tak bezpośrednie naruszenie ich
interesów. Możliwości są rozmaite – od dyplomatycznych protestów po
potencjalne działania odwetowe. Każda z opcji niesie jednak ze sobą
ryzyko dalszej eskalacji konfliktu.
Iran, z kolei, zademonstrował swoją zdolność do strategicznego myślenia i wykorzystania nowoczesnych technologii wojskowych. Atak na bazę w Arabii Saudyjskiej to jasny
sygnał, że Teheran nie zamierza ustępować w swoim dążeniu do zwiększenia
wpływów w regionie. W obliczu międzynarodowych sankcji i presji ze
strony Zachodu, Iran pokazuje, że jest gotów na bezpośrednią
konfrontację wojskową, jeśli uzna to za konieczne.Podsumowując, zniszczenie amerykańskiego AWACS-a w bazie Prince Sultan to wydarzenie, które może mieć
dalekosiężne skutki dla bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej i całym Bliskim
Wschodzie. W obliczu narastających napięć, społeczność międzynarodowa
będzie musiała znaleźć sposób na złagodzenie sytuacji i zapobieżenie
dalszej eskalacji konfliktu. Jedno jest pewne – 27 marca 2026 roku
zapisze się na kartach historii jako dzień, który zmienił układ sił w
regionie.
Źródła:



defencesecurityasia.com/en/iran-strike-destroyed-… 
foxnews.com/live-news/us-israel-iran-war-stra… 



theaviationist.com/iranian-attack-on-p… 



airandspaceforces.com/us-forces-saudi-arabia-… 



militarywatchmagazine.com/article/most-valuable-u… 



/defence-blog.com/iranian-missile-hits-u-s-e-3-awa…