Friday Funnies: Morning in America


Friday Funnies: Morning in America

„Prouder, Stronger, Better”

Dr. Robert W. Malone Feb 20
 
READ IN APP
 

Schumer is dirtying the American flag – by using it as a rug… again.






Until our government breaks away from this mindset that we have to feed the world, we can’t fix agriculture in the USA.

America First.



Reagan could tell a joke like no other…

Politicians and diapers should be changed frequently, and for the same reason.”

As long as there are final exams, there will be prayer in schools.

Politics is the second oldest profession and it bares a striking resemblance to the first oldest profession.

Just to show you how youthful I am, I am going to campaign in all thirteen states.



“If you want to tell people the truth, make the laugh, otherwise they will kill you”

Attributed to either George Bernard Shaw or Oscar Wilde














Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid


Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share








You’re currently a free subscriber to Malone News.

For the full experience, upgrade your subscription.

Upgrade to paid

Po co publikują dokumenty Epsteina?

Autor artykułu Marek Wójcik 18. lutego 2026 po-co-publikuja-dokumenty-epsteina

Wyobraź sobie, że jesteś szantażowany. Stoisz wysoko w hierarchii władzy, jesteś prezydentem USA. W ciągu jednego roku premier maleńkiego kraju odwiedza cię siedem razy i grozi opublikowaniem kompromitujących materiałów, jeśli nie spełnisz jego wielkiego marzenia i nie zaatakujesz silnie uzbrojone państwo – wroga tego szantażysty. Masz do wyboru wywołać trzecią wojnę światową lub odebrać szantażyście jego moc i samemu opublikować te materiały. W obu przypadkach skutek musi być katastrofalny.

Tak, Trump nie dążył do pokazania dokumentów śledztwa tej ohydnej zbrodni, ale wyraził w końcu zgodę na ich publikację. W ten sposób Netanyahu został wystrychnięty na dudka i nie ma już czym grozić swojemu „przyjacielowi” [no, usunięciem z Urzędu we wstydzie – oraz śmiercią – można zawsze. MD].

Zaczernione w dokumentach nazwiska sprawców zostaną bez trudu rozpoznane nawet przez mainstreamowych pseudodziennikarzy. Jedni „odkryją” sprawstwo demokratów, inni republikanów. Tę grę medialno-polityczną znają chyba wszystkie narody naszego globu.

Co na temat Epsteina sądzi Tucker Carlson?
Źródło:
Telegram 16.02.2026 r. 15:49.

Jeśli moje, przedstawione na wstępie analizy są słuszne, zobaczymy wkrótce bardziej niezależną od koszernego ogona machającego psem, politykę Stanów Zjednoczonych. Zbliżające się na jesieni półmetkowe wybory (midterm 2026) w USA są poważną przeszkodą dla dyktatorskich zapędów Trumpa. Z reguły słuszne założenia, takie jak wyrzucenie z kraju nielegalnych migrantów nie musiały być przecież realizowane w takim pośpiechu, który nieuchronnie powoduje spadek poparcia dla takiej polityki. Jeszcze gorzej wypadła walka z wenezuelskimi rybakami na Morzu Karaibskim (według Trumpa Amerykańskim).

Ktoś wziął całą dokumentację i przekształcił ją w interaktywną grafikę, w której można kliknąć i zbadać wszystkie powiązania i „sieci spiskowe”. Jeśli znasz angielski, to możesz pobawić się w tropiciela śladów działalności Epsteina, klikając tutaj.
Źródło:
Telegram 13.02.2026 r. 20:58.

Oczywiście, że na wyspie Epsteina odbywały się często kryminalne orgie, które doprowadzały nieraz do śmierci ludzi. Nie wszyscy, którzy przebywali na tej wyspie, brali w nich udział. Jasne, że wśród multimilionerów są tacy, którzy szukają nielegalnych, czytaj zbrodniczych przeżyć. Z obawy przed wykryciem nie organizowali tego sami, a tu podawano im je na talerzu – nieraz nawet dosłownie. Ci, których takie „atrakcje” nie interesują przybyli na wyspę zboczeńców po to, by nawiązać ważne kontakty niekoniecznie cielesne. Miliarder nie musi lecieć na wyspy dziewicze, by zaznać przyjemności, może je sobie zapewnić we własnej okolicy.

Dla biedniejszych niedysponujących nawet milionem dolarów pobyt na tej wyspie wiązał się z przyspieszeniem kariery. Nikt im nie zarzuci antysemityzmu czy innej bzdury, by rzucać kłody na drodze ku szczytom władzy. Takie posłuszne marionetki ma praktycznie każde państwo w swoich ośrodkach władzy.

Chciałbym podkreślić, że samo przebywanie na wyspie Epsteina i także wspólne, zmontowane lub nie, zdjęcia nie są dowodami winy. Równie dobrze można zarzucić policjantom zachowanie kryminalne, skoro mają do czynienia z przestępcami.

Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com

Żydowski szariat: Globalny spisek „praw Noego”, część II.

Żydowski szariat: Globalny spisek praw Noego, część II.

Jeśli myślałeś, że Sharia jest zła,

to jeszcze nic nie widziałeś.

Jewish Shariah: The Global Conspiracy of the Noahide Laws, Part II

dropbox Paul Craig Roberts

Przez prawie pięćdziesiąt lat się działo coś niezwykłego. Pojawiło się publiczne prawo, całkiem bez kontroli. Co byś pomyślał, gdyby Kongres formalnie uhonorował przywódcę rabinicznego za promowanie uniwersalnego kodeksu prawnego wyciągniętego z prawa talmudycznego, a później osadzonego język w ustawie federalnej, deklarując te zasady moralnego fundamentu cywilizacji?

Dlaczego prezydenci obu partii wielokrotnie to potwierdzali i dlaczego przywódcy ewangeliczni nigdy poważnie nie badają implikacji jurysdykcyjnych?

W ten weekend Top Shelf Preserve wyciągnie te nici. Pyta, kto definiuje powszechne prawo moralne dla narodów, w jaki sposób ramy te osiągnęły ponadpartyjne uznanie instytucjonalne, a dlaczego prawie nikt nie ostrzegał przed teologicznym drobnym drukiem [fine print md]. Pełne dochodzenie jest dostępne wyłącznie dla subskrybentów I2I Premium

=============================================

W marcu 1983 roku prezydent Ronald Reagan stanął w Gabinecie Owalnym obok wiceprezydenta George’a H.W. Busha. Przed nimi leżał ozdobny, ceremonialny zwój. Przez cały dzień, podczas trzech oddzielnych ceremonii na Kapitolu, każdy członek Senatu i Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych złożył swój podpis na dokumencie. „Narodowy Zwój Honoru” uhonorował 81. urodziny rabina Menachema Mendla Schneersona, świętując jego „wizję i duchowe przywództwo światowe” oraz propagowanie Siedmiu Praw Noachidzkich jako uniwersalnych zasad moralnych dla całej ludzkości.

Podobnie jak chrześcijaństwo naucza, że cała flora i fauna Boża zostały stworzone, aby służyć ludzkości, Scneerson nauczał, że poganie istnieją wyłącznie po to, by służyć Żydom. Sneerson twierdził: „Cała rzeczywistość nie-Żyda to tylko marność. Jest napisane: »A obcy będą strzec i paść twoje trzody« (Izajasz 61,5). Całe stworzenie pogan istnieje tylko ze względu na Żydów”. 

Przy tysiącach odrębnych okazji Schneerson wprost twierdził, że nie-Żydzi są z natury bliżsi zwierzętom niż Żydom. 

Wracając do „Zwoju Honoru” Schneersona, podpisał go każdy członek Kongresu.  Każdy… jeden. W tym samym roku Reagan osobiście napisał do Schneersona, chwaląc „historyczną tradycję wartości i zasad etycznych, które stanowiły fundament społeczeństwa od zarania cywilizacji, kiedy znane były jako Siedem Praw Noachidzkich, przekazanych przez Boga Mojżeszowi na Górze Synaj”. [??? a co z dziesięciu Przykazaniami md??

Reagan nie chwalił Dziesięciu Przykazań ani Prawa Naturalnego zakorzenionego w teologii chrześcijańskiej. Popierał talmudyczne prawo rabiniczne.

Osiem lat później, w 1991 roku, Kongres uchwalił, a prezydent George H.W. Bush podpisał ustawę publiczną nr 102-14, formalnie deklarując, że Stany Zjednoczone zostały „oparte na Siedmiu Uniwersalnych Prawach Noego” i że te talmudyczne zasady „stanowiły fundament społeczeństwa od zarania cywilizacji”.

W ten sposób rząd USA oficjalnie przyjął ewidentnie fałszywą narrację historyczną i włączył ją do ustawy federalnej jako ustalony fakt. Ameryka przecież nie została zbudowana na prawie talmudycznym.

Podczas gdy „Amerykanie z Fox News” latami krzyczeli o pochodzeniu szariatu, rzeczywiste, obce ramy religijne zyskały w Ameryce większą władzę instytucjonalną niż islam. Ramy te wyraźnie nauczają, że dusze nie-Żydów są ontologicznie niższe od dusz Żydów i istnieją ostatecznie po to, by służyć Żydom. A ewangeliccy strażnicy nie tylko milczeli. Wielu aktywnie pomagało w ich promowaniu. 

CZYM SĄ PRAWA NOACHIDÓW?

Siedem Praw Noachidzkich nie pochodzi z Biblii. Pochodzą z Talmudu Babilońskiego, a konkretnie z Traktatów Sanhedryn 56a-60a, wyprowadzonych z rabinicznej egzegezy Księgi Rodzaju 2:16.

Siedem przykazań to: zakaz bałwochwalstwa, zakaz bluźnierstwa, zakaz zabójstwa, zakaz kradzieży, zakaz niemoralności seksualnej, zakaz spożywania mięsa wyrwanego z żywego zwierzęcia oraz obowiązek ustanowienia sądów.

Na pierwszy rzut oka wydają się one podstawowymi zasadami etyki cywilizacyjnej. Nie zabijaj, nie kradnij, ustanawiaj prawo i porządek. Kto mógłby się temu sprzeciwić? 

Oto, czego ewangeliccy strażnicy nie powiedzą ci nawet w drobnym druku.

Kara śmierci, o której nigdy nie słyszałeś.

Z samego Talmudu, Sanhedrynu 57a, pochodzi następujące stwierdzenie: „Noachida [poganin], który przekroczy te siedem przykazań, zostanie stracony przez ścięcie”. Jest to autentyczne, skodyfikowane prawo talmudyczne. Majmonides sformalizował je w swoim autorytatywnym kodeksie prawnym z XII wieku, Miszne Tora, w rozdziale zatytułowanym Hilchot Melachim 9:14. Nigdy nie zostało ono uchylone ani zrewidowane przez autorytety rabiniczne. Talmud określa ścięcie głowy jako metodę egzekucji nie-Żydów, którzy naruszają przykazania Noachidów, a średniowieczny konsensus rabiniczny potwierdził to stanowisko.

Różnica w egzekwowaniu, która ujawnia hierarchię. Te same fragmenty Talmudu, które ustanawiają te prawa, stanowią również, że są one egzekwowane wobec nie-Żydów surowiej niż analogiczne prawa żydowskie wobec Żydów. Według Sanhedrynu 57a i Encyklopedii Talmudit, nie-Żyd ponosi odpowiedzialność za bluźnierstwo „nawet z jednym z boskich atrybutów”, podczas gdy Żyd ponosi odpowiedzialność za bluźnierstwo tylko wtedy, gdy wymawia w całości Niewypowiedziane Imię. 

Nie-Żyd ponosi odpowiedzialność za aborcję płodu, podczas gdy Żyd nie ponosi odpowiedzialności w tych samych okolicznościach. Goj odpowiada za kradzież „nawet mniejszą niż [grosz]”, podczas gdy prawo żydowskie wymaga kradzieży o określonej minimalnej wartości, aby ponieść odpowiedzialność.

Standardy proceduralne również się różnią. Goj może zostać skazany i stracony na podstawie zeznań jednego świadka, podczas gdy prawo żydowskie wymaga dwóch świadków w sprawach zagrożonych karą śmierci.

Goj nie wymaga ostrzeżenia przed egzekucją, podczas gdy prawo żydowskie wymaga, aby oskarżony został ostrzeżony bezpośrednio przed popełnieniem czynu i potwierdził otrzymanie ostrzeżenia. Talmud ustanawia dwupoziomowy system prawny z jednym zestawem standardów dla Żydów i bardziej surowym dla wszystkich innych.

Kto decyduje, co stanowi bałwochwalstwo? Nie ty decydujesz, czy twój kult stanowi bałwochwalstwo. Twój kościół nie decyduje. Twoja tradycja teologiczna nie decyduje. To autorytety rabiniczne podejmują tę decyzję.

Historycznie rzecz biorąc, wiele z nich orzekało, że chrześcijański kult trynitarny stanowi bałwochwalstwo na mocy pierwszego prawa Noachidów.

Średniowieczny autorytet Majmonides uważał chrześcijaństwo za problematyczne z punktu widzenia ścisłego monoteizmu. W ramach surowych ram noachidzkich, egzekwowanych przez sądy rabiniczne, ortodoksyjne chrześcijaństwo trynitarne mogło zostać uznane za naruszenie kary śmierci. Czcisz Jezusa jako Boga, a autorytety rabiniczne mogłyby orzec, że narusza to zakaz bałwochwalstwa. Przewidzianą karą jest śmierć przez ścięcie. 

To nie jest teoria spiskowa. To proste orzecznictwo talmudyczne, skodyfikowane przez autorytatywne źródła rabiniczne. Tymczasem większość Amerykanów nie ma pojęcia, że przez prawie pięćdziesiąt lat zorganizowana kampania zapewniła bezprecedensowe instytucjonalne uznanie prawa talmudycznego na najwyższych szczeblach amerykańskiego rządu. Operacja była systematyczna, dobrze finansowana i zadziwiająco skuteczna.

Operacja Dostępu do Białego Domu

Rabin Abraham Shemtov był stałym ambasadorem Schneersona w Waszyngtonie od lat 70. do 90-tych. XX wieku. Nie był okazjonalnym gościem, lecz stałym uczestnikiem. Jego rola była wyraźnie rozumiana w kręgach Chabadu jako „ambasadora Rebbego w Białym Domu”.

 Shemtov regularnie przewodził delegacjom Chabadu, spotykając się z urzędującymi prezydentami, i utrzymywał osobiste relacje z każdym prezydentem, od Richarda Nixona po Billa Clintona. W 1984 roku prezydent Reagan mianował go członkiem Narodowej Rady Doradczej ds. Edukacji Dorosłych. Z powodzeniem lobbował w Kongresie za uchwaleniem corocznych rezolucji „Dnia Edukacji USA” i zapewnił Schneersonowi Złoty Medal Kongresu w 1995 roku, czyniąc Schneersona pierwszym przywódcą religijnym, który kiedykolwiek otrzymał to wyróżnienie.

Nie była to okazjonalna kurtuazja międzywyznaniowa. Był to zinstytucjonalizowany dostęp na najwyższych szczeblach władzy, konsekwentnie utrzymywany przez dekady przez obie administracje, zarówno republikańską, jak i demokratyczną. Każdy prezydent od Jimmy’ego Cartera w 1978 roku wydawał coroczne proklamacje z okazji „Dnia Edukacji USA” ku czci Schneersona. Clinton chwalił program Noachidów. George W. Bush uhonorował spuściznę Schneersona. Obama wydawał proklamacje niezmiennie. Trump entuzjastycznie popierał tę tradycję. Biden to podtrzymał. 

Przez prawie pół wieku władza wykonawcza promowała talmudyczne prawo rabiniczne jako fundament moralny Ameryki, przy dwupartyjnym poparciu, a establishment ewangelicki nie zareagował.

Instytut Kodeksu Noachidów posiada oficjalny status konsultacyjny przy Radzie Gospodarczej i Społecznej ONZ. Upoważnia to organizację do udziału w posiedzeniach ONZ, do występowania na forach ONZ oraz do składania pisemnych oświadczeń organom ONZ. W listopadzie 2015 roku, w tym samym roku, w którym ONZ przyjęła Agendę 2030, Instytut zorganizował w siedzibie ONZ szczyt zatytułowany „Mobilizacja etyki kulturowej i religijnej na rzecz Agendy 2030”. Szczyt zgromadził przedstawicieli ONZ, przywódców religijnych różnych wyznań oraz przedstawicieli rządów, aby omówić integrację etyki religijnej z globalnymi celami rozwoju.

Ronald Perelman, mający miliardy dolarów i prezes MacAndrews & Forbes Holdings, jest osobistym uczniem rabina Abrahama Shemtova.

Schneerson osobiście nazywał Perelmana „swoim partnerem” w działalności charytatywnej. Perelman pełni funkcję krajowego przewodniczącego Amerykańskich Przyjaciół Lubawicz i jest głównym dobroczyńcą finansowym spraw Chabadu. Oto miliarder i finansista z wewnętrznego kręgu ruchu, który skutecznie lobbował na rzecz Prawa Publicznego 102-14. Udokumentowałeś dostęp instytucjonalny przez pięć dekad. Posiadasz status konsultacyjny ONZ. Masz proklamacje prezydenckie od każdej administracji. Śledź pieniądze, dostęp i pozycjonowanie instytucjonalne, a zobaczysz, że to głęboko, głęboko tkwi w globalnym aparacie władzy. 

TEOLOGICZNA TRUCIZNA

Jak wspomniano powyżej, człowiek, który otrzymał wszystkie te rządowe zaszczyty, którego nauki były chwalone przez prezydentów i zapisane w prawie federalnym, nauczał wyraźnie, że nie-Żydzi posiadają fundamentalnie niższe dusze i istnieją ostatecznie po to, by służyć Żydom. 

To jest fundamentalna teologia Chabadu. Tanja jest fundamentalnym tekstem chasydyzmu Chabadu, napisanym w 1796 roku przez założyciela ruchu. Schneerson nauczał na podstawie tego tekstu przez całe życie i nigdy mu nie zaprzeczył. 

Tanja naucza, że Żydzi posiadają dwie dusze: duszę zwierzęcą, jak wszyscy ludzie, oraz duszę boską, określaną jako „rzeczywisty fragment Boskości”. Poganie posiadają tylko jedną duszę, duszę zwierzęcą, i nawet ta dusza jest „z natury mniej święta niż ludzka dusza Żyda”. Tanja wyraźnie stwierdza o duszach pogan: „nie zawierają one żadnego dobra”. [To samo w Polsce głosi otwarcie Engelking, dawna kochanka Boniego. md]

Dalej czytamy: „Dusze narodów pogańskich pochodzą z trzech nieczystych kelipotów [skorup duchowej nieczystości]”. Z tomu Likkutei Sichos, zbioru wykładów Schneersona, pochodzą następujące bezpośrednie cytaty: „Różnica między Żydem a nie-Żydem wynika z powszechnego zwrotu: »Rozróżniajmy«. Mamy tu do czynienia z sytuacją całkowicie odmiennych gatunków.

1 428

Ciało osoby żydowskiej jest zupełnie innej jakości niż ciała wszystkich narodów świata”. I dalej: „Cała rzeczywistość nie-Żyda jest tylko marnością. „Całe stworzenie nie-Żyda jest tylko dla Żydów” (niektóre z nich wskazałem w Części 1 w zeszłym tygodniu). Nawet dobre uczynki nie-Żydów są podejrzane w tym kontekście. Stanowisko talmudyczne, potwierdzone w nauczaniu Chabadu, głosi, że „wszelka dobroczynność uczyniona przez nie-Żydów służy jedynie powiększeniu ich pychy”.

Nie-Żydzi nie mogą czynić prawdziwie dobrych uczynków, ponieważ ich dusze pochodzą z nieczystości. Nie jest to nauka jakiegoś marginalnego ekstremisty, którego Chabad odrzucił. Jest to teologia człowieka, który otrzymał podpisy wszystkich członków Kongresu na Narodowym Zwoju Honoru z 1983 roku, Złoty Medal Kongresu, coroczne proklamacje prezydenckie przez prawie pięćdziesiąt lat, pochwały Reagana jako przykład „wiecznej ważności” oraz federalne uznanie poprzez Ustawę Publiczną 102-14 podpisaną przez Busha.

A ewangelicy nie powiedzieli ani słowa. Ewangelicy (jak Mike Huckabee (na zdjęciu poniżej) współpracowali z Chabadem w inicjatywach międzywyznaniowych, a przywódcy ewangelikalni uczestniczyli w wydarzeniach z okazji Dnia Edukacji, a uczelnie chrześcijańskie gościły prelegentów Chabadu. Ci sami ochroniarze, którzy napisali czterdzieści artykułów o teologii islamskiej, nigdy nie ostrzegli swoich ludzi, że czczą przywódcę religijnego, który nauczał, że dusze pogan są z natury niższe i istnieją po to, by służyć Żydom.

obraz.png

Jak wyjaśniłem w Części I, wielu wyznawców Chabadu wierzy, że Schneerson jest Mesjaszem, nawet po jego śmierci w 1994 roku. Niektórzy uważają, że tak naprawdę nie umarł, lecz „zniknął” i pozostaje fizycznie obecny, lecz niewidzialny. Inni wierzą, że umarł, ale zmartwychwstanie. 

Artykuł w Haaretz z 2007 roku udokumentował wyznawców Chabadu, którzy wierzą, że Schneerson jest wcielonym Bogiem. Jeden z nich wyjaśniał: „Rebe jest połączeniem Boga i człowieka. Rebe jest Bogiem, ale jest też fizyczny”. 

Żółte banery w całym Izraelu do dziś głoszą: „Niech żyje Rebe Król Mesjasz na wieki”.

DLACZEGO JEST GORSZE NIŻ SZARIA

Ewangeliccy przywódcy spędzili dekady ostrzegając przed szariatem. Napisali książki o pełzającym szariacie, uchwalili antyszariatowe ustawodawstwo na szczeblu stanowym i zebrali fundusze na to zagrożenie. 

Prawo noachidzkie zyskało jednak w Stanach Zjednoczonych pozycję instytucjonalną, jakiej szariat nigdy nie zdołał osiągnąć, i pod kilkoma istotnymi względami stanowi jeszcze bardziej podstępne zagrożenie dla cywilizacji zachodniej. Szariat nie ma oficjalnego poparcia ze strony rządu USA. Spotyka się z aktywnym sprzeciwem prawnym; wiele stanów uchwaliło ustawy antyszariatowe, świadomość społeczna jest wysoka, a instytucje ewangelickie jednolicie się mu sprzeciwiają.

 Prawo noachidzkie uzyskało jednomyślne uznanie Kongresu na mocy dokumentu z 1983 roku podpisanego przez wszystkich członków i ustawy publicznej 102-14 z 1991 roku, proklamacji prezydenckich wydawanych corocznie przez prawie pięćdziesiąt lat przez każdą administrację, statusu konsultacyjnego ONZ, udokumentowanego dostępu do Białego Domu przez dekady, wsparcia finansowego miliarderów i zerowego sprzeciwu ewangelików. Strażnicy milczeli, podczas gdy wielu aktywnie uczestniczyło w obchodach Dnia Edukacji. Przejęcie instytucjonalne już nastąpiło.

Harmonia międzyreligijna. 

Oszustwo jest gorsze niż przejrzysty podbój, ponieważ przynajmniej w przypadku szariatu wiesz, z czym się mierzysz. Zgodnie z szariatem konwertyci osiągają pełną równość. Arab i muzułmanin z Nigerii stoją na równi przed prawem islamskim. System jest religijny, a nie rasowy

Prawo Noachidów opiera się na teologii duszy rasowej, zgodnie z którą Żydzi posiadają dusze boskie, a poganie jedynie dusze zwierzęce, skażone nieczystością. 

Nie można tego zmienić poprzez konwersję. Nawet poganie, którzy przechodzą na judaizm, są rozumiani w kategoriach kabalistycznych jako posiadający dusze pogańskie, które należy „dostosować”. Nie ma drogi do równości. System ustanawia stałą hierarchię opartą na urodzeniu, łącząc prawo religijne z determinizmem biologicznym.

Szariat ma wysokie standardy dowodowe dotyczące kary śmierci i szeroką ochronę proceduralną. Prawo Noachidów, skodyfikowane w Talmudzie, nakłada surowsze kary na pogan za identyczne czyny. Zgodnie z szariatem, interpretacja odbywa się w społecznościach muzułmańskich, gdzie islamscy uczeni debatują i rozwijają prawo. Zgodnie z prawem Noachidów, jedynie autorytety rabinackie mogą interpretować prawa obowiązujące nie-Żydów. Nie-Żydzi nie mają głosu. 

Szariat przyznaje chrześcijanom status „Ludu Księgi”. Chrześcijanie żyją jako dhimmi pod rządami islamu, które są podporządkowane i niesprawiedliwe, ale mogą praktykować chrześcijaństwo. Prawo Noachidów wtłacza chrześcijaństwo w kategorie talmudyczne.

 Twoja wiara jest albo akceptowalna, jeśli autorytety rabinackie przyznają wyjątek, albo jest bałwochwalstwem karanym śmiercią. Nie możesz powoływać się na autorytet Chrystusa. Otrzymujesz status, jaki przyznaje ci rabiniczna interpretacja.

Zwolennicy szariatu są szczerzy i mówią: „Zastąp swój system naszym”. Zwolennicy Noachidów twierdzą, że „twój system zawsze był nasz, po prostu o tym nie wiedziałeś”.

Prawo Publiczne 102-14 głosi, że Ameryka została „założona na” Siedmiu Prawach Noachidów. Jest to ewidentnie fałszywe. Cywilizacja zachodnia rozwinęła się z filozofii grecko-rzymskiej, teologii chrześcijańskiej i oświeceniowej teorii politycznej. Jednak twierdzenie to jest obecnie ujęte w prawie federalnym. Historyczna narracja została przepisana. To nie podbój, ale coś gorszego: twierdzenie, że podbój już się dokonał, a ty tego nie zauważyłeś.

NIEZGODNOŚĆ CYWILIZACYJNA.

Sedno konfliktu teologicznego polega na tym, że klasyczne chrześcijaństwo protestanckie naucza, że narody odpowiadają bezpośrednio przed Chrystusem. Wielki Nakaz Misyjny posyła uczniów do wszystkich narodów, aby nauczali je przestrzegać wszystkiego, co nakazał Chrystus. Chrystus ma pełnię władzy w niebie i na ziemi. 

Teologia noachicka naucza, że narody odpowiadają zgodnie z rabiniczną interpretacją Tory. Poganie są związani prawami ustanowionymi za pośrednictwem żydowskich kategorii przymierza. Autorytety rabiniczne definiują, co stanowi naruszenie.

To fundamentalny spór o suwerenność.

Kto ma prawo definiować uniwersalne prawo moralne? Chrystus czy rabini? Teologia chrześcijańska czy jurysprudencja talmudyczna? Nie można zaakceptować zarówno autorytetu Chrystusa, jak i równoległego systemu prawnego opartego na przymierzu, który pomija Chrystusa, by związać narody jurysdykcją rabiniczną. Kiedy moralne fundamenty twojej cywilizacji zostaną zredefiniowane jako zawsze talmudyczne, kiedy Kongres je ogłosi, kiedy prezydenci je proklamują, kiedy zostaną osadzone w prawie federalnym, nie masz do czynienia z hipotetycznym przyszłym zagrożeniem, lecz z dokonanym podbojem ideologicznym. Wielka Ewa*) szeroko mówi o pochodzeniu szariatu, ostrzega przed wpływami islamu, bije na alarm o zagrożeniach dla wolności religijnej i organizuje polityczny opór wobec obcych religijnych systemów prawnych.

*) „Big Eva” (skrót od Big Evangelicalism – „Wielki Ewangelikalizm”)
————————————————–

Ale jeśli chodzi o prawo Noachidów, otrzymujesz ciszę. Nie dostajesz żadnych artykułów od The Gospel Coalition analizujących prawo publiczne 102-14, żadnych rezolucji ERLC sprzeciwiających się federalnemu uznaniu prawa talmudycznego i żadnych felietonów Russella Moore’a ostrzegających kongregacje. Zamiast tego mamy pozytywny udział, ewangelikalnych przywódców obecnych na obchodach Dnia Edukacji, partnerstwa międzyreligijne z Chabadem i profesorów seminariów chwalących moralne przywództwo Schneersona. Strażnicy uznali, że krytyka czegokolwiek związanego z żydowskim przywództwem religijnym równa się antysemityzmowi. Filosemityzm stał się akceptowalną formą religijnej kapitulacji.

Ci sami przywódcy, którzy krzyczeli o uzyskaniu przez organizację islamską statusu konsultacyjnego ONZ, milczeli, gdy osiągnęła go organizacja noachicka. Kiedy ktoś dokumentuje instytucjonalne przejęcie i problemy teologiczne, strażnicy odpowiadają samym oskarżeniem: jesteś antysemitą, skoro w ogóle podnosisz te kwestie.

Oskarżenie działa jak klisza zamykająca myśl, która ucisza dociekania, zanim rozpocznie się analiza. Tak właśnie wygląda kontrolowana opozycja. Pasterze, którzy powinni bić na alarm, zamiast tego współpracują z tym, czemu rzekomo sprzeciwiają się w innych kontekstach. Podczas gdy teoretycy spiskowi gonią za fantazjami o gilotynach szariatu, urzędnicy rządowi USA podpisują się pod systemem prawnym fałszywej religii, która – ironicznie rzecz biorąc – obejmuje faktyczną dekapitację.

Pytanie nie brzmi, czy prawo Noachidów zostanie wdrożone jutro poprzez jakąś dramatyczną transformację. Pytanie brzmi, dlaczego zagraniczny religijny system prawny, który naucza o ontologicznej niższości nie-Żydów, zyskał większą legitymację instytucjonalną w USA niż jakikolwiek inny, podczas gdy ewangelikanie nie tylko milczeli, ale aktywnie uczestniczyli.

===========================================

Czytasz tę analizę, ponieważ niewielu innych ją opublikuje. My dokonaliśmy innego wyboru. Dlatego subskrybujesz I2I. To udokumentowana, dobitna analiza, której strażnicy zdecydowali, że ich odbiorcy nie powinni widzieć. Zasługujesz na to, by wiedzieć, co popierali twoi przywódcy, twierdząc, że bronią cywilizacji chrześcijańskiej.

Siedem przykazań Noachidów rządzi Ameryką [światem???]

Prawa Noachidów

Prawa Noachidów

Paul Craig Roberts  paulcraigroberts.org/the-noahide-laws

Czy słyszałeś kiedyś o Prawach Noachidów?   Prawdopodobnie nie. Oto one: dropbox.com/Feb-14.pdf

Nie, nie są one antysemicką teorią spiskową. Można je znaleźć w HJ Res 104, wspólnej rezolucji przyjętej przez Izbę Reprezentantów i Senat, a następnie podpisanej przez prezydenta George’a W. Busha, nadającej jej status prawa publicznego.  Wspomniany powyżej artykuł stwierdza, że ustawa ta podporządkowuje Amerykanów prawu żydowskiemu, które traktuje nie-Żydów z pogardą.

Według cytowanego powyżej artykułu, w żydowskich doktrynach rabina Menachema Schneersona, zwolennika HJ Res 104, nie-Żydzi są gorsi od Żydów i istnieją tylko po to, by im służyć. Nie-Żydzi mają jedynie dusze zwierzęce, w przeciwieństwie do dusz żydowskich, które „mają w sobie prawdziwy fragment Boskości”.

Autor artykułu dostrzega cywilizacyjną niezgodność między prawami Noachidów, zatwierdzonymi przez rząd USA, a chrześcijaństwem:

„Główny konflikt teologiczny między chrześcijaństwem a judaizmem jest następujący: klasyczne chrześcijaństwo protestanckie naucza, że narody odpowiadają bezpośrednio przed Chrystusem. Wielki Nakaz Misyjny posyła uczniów do wszystkich narodów, aby nauczali je przestrzegać wszystkiego, co nakazał Chrystus. Chrystus ma wszelką władzę w niebie i na ziemi.

Teologia noachicka naucza, że narody odpowiadają zgodnie z rabiniczną interpretacją Tory. Poganie są związani prawami ustanowionymi za pośrednictwem żydowskich kategorii przymierza. Autorytety rabini definiują, co stanowi naruszenie. (Tyle w kwestii historycznego mitu „wartości judeochrześcijańskich”).

„To fundamentalny spór o suwerenność. Kto ma prawo definiować uniwersalne prawo moralne? Chrystus czy rabini? Teologia chrześcijańska czy jurysprudencja talmudyczna? Nie można akceptować zarówno autorytetu Chrystusa, jak i równoległego systemu prawnego opartego na przymierzu, który pomija Chrystusa, by związać narody jurysdykcją rabiniczną. Kiedy moralne podstawy waszej cywilizacji zostaną zredefiniowane jako zawsze talmudyczne, kiedy Kongres je ogłosi, kiedy prezydenci je proklamują, kiedy zostaną osadzone w prawie federalnym, nie mamy do czynienia z hipotetycznym przyszłym zagrożeniem, lecz z dokonanym podbojem ideologicznym ”. dropbox.com/scl/fi/lr3uiu4482uvit2op3ifb/Feb-14

Zafascynowany twierdzeniami zawartymi w artykule, zbadałem prawa Noachidów. Istnieją, podobnie jak wspólna rezolucja Kongresu je popierająca, podobnie jak ich poparcie ze strony prezydentów Cartera, Reagana, obu Bushów, Clintona, Obamy, Bidena, a z pewnością także Trumpa, ponieważ lobby izraelskie wymaga rezolucji popierającej te prawa co roku.

Oto niektóre informacje uzyskane w wyniku moich badań:

Ustawa publiczna 102-14 (HJ Res. 104), uchwalona 20 marca 1991 r. i ustanowiona 26 marca 1991 r. „Dniem Edukacji USA”. Podpisana przez prezydenta George’a H.W. Busha, ta wspólna rezolucja uznała wagę wartości etycznych, w szczególności odwołując się do Siedmiu Praw Noachidzkich jako fundamentu cywilizacji, a jednocześnie oddając hołd wysiłkom edukacyjnym rabina Menachema Mendla Schneersona.

Rząd Stanów Zjednoczonych pod rządami prezydentów Reagana, Busha i Clintona stworzył, posługując się eufemizmem edukacji (na przykład Wspólna Rezolucja Izby Reprezentantów nr 173 i Ustawa Publiczna nr 102-14), podwaliny pod ustanowienie talmudycznych „sądów sprawiedliwości”, którymi mieli zarządzać uczniowie następcy Szneura Zalmana w Chabadzie, rabina Menachema Mendla Schneersona. rublev-museum.livejournal.com

Ustawa publiczna 102-14 pierwotnie była rezolucją HJ Res 104, wspólną rezolucją przyjętą przez Izbę Reprezentantów i Senat, a następnie podpisaną przez Prezydenta, co nadało jej status prawa publicznego . Wspólne rezolucje mogą stać się prawem publicznym po ich uchwaleniu, mając taką samą moc prawną jak ustawy. Określenie „prawo publiczne” potwierdza ich formalne uchwalenie. Rozbieżności wynikają z niezrozumienia procesów legislacyjnych lub terminologii. Zapoznanie się z oficjalnymi dokumentami Kongresu lub stronami internetowymi rządów pozwala na wyjaśnienie statusu i historii legislacyjnej ustawy. justanswer.com/5th-legal-opinion-needed-please-text-public-law

Czy Prawa Noachidów zostały uznane przez jakiekolwiek rządy? Przykazania Noachidów są uznawane przez przywódców w wielu krajach.   asknoah.org/have-the-noahide-laws-been-recognized-by-any-governments   

Uniwersalność tych zasad i ich globalne znaczenie zostały uznane w 1982 r. przez prezydenta Ronalda Reagana, gdy mówił o „wiecznej ważności Siedmiu Praw Noachidzkich [jako] kodeksu moralnego dla nas wszystkich, bez względu na wiarę religijną” (Proklamacja z okazji Narodowego Dnia Refleksji, 4 kwietnia 1982 r.).

Siedem lat później, w 1989 roku, prezydent George H.W. Bush nie tylko ogłosił, że te „wartości biblijne stanowią fundament cywilizowanego społeczeństwa”, ale także uznał, że „społeczeństwo, które ich nie uznaje lub nie przestrzega, nie może przetrwać”.

Zrozumiał, że te „zasady moralnego i etycznego postępowania, które stanowiły podstawę wszystkich cywilizacji, pochodzą częściowo z wielowiekowych Siedmiu Praw Noachidzkich”. I przy okazji zauważył ich pochodzenie: „Prawa Noachidzkie to w rzeczywistości siedem przykazań danych człowiekowi przez Boga, zapisanych w Starym Testamencie…” (Proklamacja 5956 – Dzień Edukacji, USA 1989 i 1990, 102 Stat. 3016, 14 kwietnia 1989 r.)

Zarówno Senat, jak i Izba Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych w 1991 roku, jednomyślnie i ponadpartyjnie, uznały, że ta „historyczna tradycja wartości i zasad etycznych… na których zbudowano nasz wielki Naród… stanowiła fundament społeczeństwa od zarania cywilizacji, kiedy znana była jako Siedem Praw Noachidzkich”. Kongres Stanów Zjednoczonych zrozumiał, że „najnowsze osłabienie tych zasad… doprowadziło do kryzysów, które nękają i zagrażają strukturze cywilizowanego społeczeństwa”. W związku z tym ostrzegali nas, że „bez tych wartości i zasad etycznych gmach cywilizacji stoi w poważnym niebezpieczeństwie powrotu do chaosu”. (Public Law 102-14, 102d Congress, 1. sesja, HJ Res. 104)

Inni światowi przywódcy przyłączyli się do apelu o dalsze przestrzeganie i znajomość tych praw. Na przykład Herman Van Rompuy, prezydent Unii Europejskiej, napisał (w lipcu 2014 r.), że dąży do większego „rozpowszechniania uniwersalnych wartości znanych jako Prawa Noachidów”, a generał dywizji Michael Jeffery, gubernator generalny Australii, ubolewając w liście z 2008 r. nad rozpadem rodzin oraz nadużywaniem narkotyków i alkoholu we współczesnym społeczeństwie, napisał, że wierzy, iż przestrzeganie fundamentalnych wartości Praw Noachidów może być antidotum na te bolączki społeczne. Wystarczy spojrzeć na spustoszenie, w którym żyjemy dzisiaj, aby uznać słuszność tych prawdziwych twierdzeń.

===========================

Komentarze PCR:

Dla mnie nie jest jasne, czy prawa Noachidów są niezależne od poglądów ich pomysłodawców na temat wyższości Żydów.

Wydaje się oczywiste, że wiele rządów USA uznało, że Stany Zjednoczone zostały zbudowane na fundamencie praw żydowskich. Czy te administracje prezydenckie rozumiały, co podpisują, czy też żydowscy sponsorzy kampanii twierdzili, że podpisanie tej petycji   przyniesie im ogromne żydowskie wsparcie finansowe i wiarygodny żydowski głos?   Czy reprezentacja syjonistyczna – neokonserwatyści z podwójnym obywatelstwem z administracji Reagana, Busha i innych – wykorzystała propagandę, że Izrael jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie i wiernym sojusznikiem Ameryki, aby zmusić Kongres i amerykańskich prezydentów do uchwalenia prawa, które implikuje moralne rządy Izraela nad Ameryką?

Czy Kongres i prezydenci USA oświadczyli, że Ameryka opiera się na prawie żydowskim, które definiuje nie-Żydów jako sługi Izraela? Jeśli tak, to czy nasi prezydenci zostali w to wmanewrowani, nie rozumiejąc tego?

Pytanie, które pozostaje, brzmi: czy religijne deklaracje, niezależnie od ich źródła, mają jeszcze jakiekolwiek znaczenie? Czy musimy się martwić, jak religia w naszych czasach niewiary religijnej wystawia nas na dominację i ucisk ze strony Żydów?   Czy Żydzi w ogóle potrzebują wiary religijnej, by nami rządzić, skoro mają Holokaust, starannie pielęgnowany status ofiary i niewiarygodną moc swoich pieniędzy, by finansować amerykańskie kampanie polityczne, które decydują o tym, kto zasiada w Kongresie i Białym Domu?

Czy religia, podobnie jak wszystko inne, nie została wyparta przez siłę pieniędzy?

W XII wieku Alain z Lille oświadczył: „Teraz nie liczy się Cezar, liczy się tylko pieniądz”. 

Czyż nie tak wygląda nasza sytuacja dzisiaj?

Ameryka: Archiwum Epsteina a walka wściekłych psów pod brudnymi dywanami

Ameryka: między archiwum Epsteina, a porwaniem Nancy Guthrie…

17.02.2026 Jacek K. Matysiak tysol/ameryka-miedzy-archiwum-epsteina-a-porwaniem

W rezultacie mamy dla wyznawców demokracji bardzo przykrą wiadomość. „Elity” które obwieszczają na głośnych sztandarach równość i demokrację nie będą ukarane za popełnione zbrodnie ponieważ są ponad prawem i tak naprawdę nie obowiązują ich żadne normy moralne. Co gorsze Pam Bandi, prokurator generalny, oświadczyła przed komisją Kongresu, że nie będzie aresztowań, bo musiała by aresztować “wszystkich”.

W centrum zainteresowania Amerykanów pozostaje skandal związany z archiwum Epsteina przykrywany jednak przez ostatnie 2 tygodnie emocjami wokół porwania w   Tucson, Arizona 84 letniej Nancy Guthrie, matki gwiazdy NBC News Savannah Guthrie. Nieco dalej w tle żyje jeszcze afera z morderstwem Charlie Kirk, Minnesota z korupcją, deportacją nielegalnych imigrantów i wiszący konflikt z Iranem.

Do tego dochodzą walki obozu Trumpa w kraju i zagranicą, czyli przepychanki z hamulcową opozycją Demokratów w Kongresie,  ciągle żarzące się zgliszcza wojny na Ukrainie w których globaliści chcą wysmażyć szybką centralizację i sojuz UE. Zaskoczona lewica odpiera  konsekwentną likwidację przez Trumpa globalnych szaleństw, jak wirus klimatyczny. Przypomnijmy, że to nacjonalista Putin uderzając na Ukrainę zlikwidował globalny wirus Covid-19. Teraz krajom UE zagraża wirus centralizmu atakujący ich suwerenność, tożsamości narodową i wolności obywatelskie. Do tej walki globaliści zaprzęgnęli siły imigracji, spory religijne i lokalne wojny (Ukraina).

W rezultacie mamy dla wyznawców demokracji bardzo przykrą wiadomość. Elity które obwieszczają  na głośnych sztandarach równość i demokrację nie będą ukarane za popełnione zbrodnie ponieważ są ponad prawem i tak naprawdę nie obowiązują ich żadne normy moralne. Co gorsze Pam Bandi, prokurator generalny, oświadczyła przed komisją Kongresu, że nie będzie aresztowań, bo musiała by aresztować “wszystkich”

Czyli powtórka  z skandalu ze szczepionkami “C-19”, nie ma winnych. A z uwolnionych informacji wypełzają sugestie okropności: seksualne wykorzystywanie dzieci, transhumanizm, handel ludźmi, orgie, rytualne zboczenia, homoseksualizm i seksualne niewolnictwo, są nawet podejrzenia o kanibalizm! Wychodzące na światło dzienne okropności elit biurokratycznego zła przypomina czasy Republiki Weimarskiej w Niemczech.

Czy Epstein żyje?

Z pewnością Epstein (dziadek Juliusz z Białegostoku, jak obecnego szefa NEF (Larry Fink) z Davos i potężnego BlackRock) wiedział, że ma dużo kart, informacji odnośnie bardzo wpływowych ludzi. Pewnie wielu z nich nie chciało żeby on zeznawał w sądzie. Wiedział, że wielu wpływowych ludzi chciałoby się go pozbyć, aby wszystkie ohydne kompromaty i skandale nie wypłynęły na światło dzienne. Dlatego sugestia, że będąc międzynarodowym operatorem pewnie stworzył system niebezpiecznych dla kumpli zabezpieczeń. Treścią ich byłoby ostrzeżenie, że jeśli zostanie  zamordowany zostaną uwolnione dane i informacje o najcięższych przestępstwach w których światowe “autorytety”  uczestniczyły. Stąd ten scenariusz ostatecznego “zejścia” Epsteina budzi pytania…

Właśnie dlatego wersja śmierci Epsteina (”jestem Polakiem”) wzbudza zapytania  szczególnie z całym tym cyrkiem w więzieniu, kiedy akurat w większości przestał działać system monitoringu, a strażnicy więzienia akurat zasnęli. A już kompletną petardą było medialne ogłoszenie jego śmierci poprzedniego dnia!

Komentatorzy szaleją, niedawno krążyło zdjęcie “zarośniętego” Epsteina w towarzystwie obstawy w Izraelu, jednak okazało się, że to dzieło AI. Pojawia się pytanie czy ciało powieszonego w więziennej celi należało do Epsteina, czy też podrzucono kogoś innego. Znany amerykański patolog dr Michael Baden wyraził opinię, że ofiara mogła być najpierw uduszona na co wskazywały uszkodzenia kości szyi. Internauci komentują, że ofiara na więziennym zdjęciu ma inną krzywiznę nosa itd… 

Skandaliczne archiwum Epsteina…

Trzeba przyznać, że w ostatniej kampanii wyborczej Trump obiecał ujawnienie archiwum Epsteina, jednak po zwycięstwie argumentował, że skrzywdziłoby to zbyt wielu ludzi (pewnie też jego przyjaciół). Z pomocą przyszedł tu jednak Kongres, który na wniosek republikanina z Kentucky Thomasa Massie, demokraty Ro Khanna z Kalifornii w listopadzie 2025 r. przegłosował ustawę HR4405 nakazującą prokuraturze ujawnienie papierów Epsteina. 55-letni Massie jest republikaninem, ale chodzi własnymi drogami. Trump obiecał, że w nadchodzących wyborach będzie popierał jego konkurenta. Massie jest też znany z izolacjonistycznego stanowiska i głosowań za obcięciem finansowania pomocy dla Izraela (i innych krajów) i skupieniu się na własnych problemach. Przypomnijmy, że Demokraci za prezydentury Bidena nie chcieli dotknąć afery Epsteina, a teraz udają “sprawiedliwych”…

Trwa uwalnianie milionów dokumentów i zdjęć, członkowie Kongresu mają dostęp do nie zaczernionych oryginałów (z wyjątkiem nazwisk ofiar) co również  powoduje sensację i liczne nadinterpretacje (coś jak z polską “Listą Wildsteina”, czy ciągle ukrywaną aferą podkarpacką). Prokurator Generalny Pam Bondi i jej zastępca Todd Blanche uwolnili też listę wszystkich ludzi związanych z rządem i światem politycznym, którzy występują w archiwum Epsteina. Sęk w tym, że obejmuje ona ludzi z którymi Epstein był w zażyłych kontaktach jak i tych którzy byli tylko wymieniani w owej korespondencji. Lista obejmuje setki nazwisk polityków, celebrytów, ludzi biznesu, też ludzi już nie żyjących. Sporo jest tam Demokratów  ze świata polityki i z Hollywood ok. 130-150 czołowych Demokratów i 90-110 Republikanów też polityków i darczyńców jak Musk, Adelson, czy Thiel, są tam też nazwiska spoza Ameryki.

Z ujawnianych informacji Epsteina rysuje się obraz wyalienowanych elit bez moralnych zahamowań, bez chęci dzielenia losu, tożsamości i interesów swoich wyborców i odbiorców. Widać wyraźnie, że amerykańskie i zachodnie elity przestały postrzegać siebie jako część Narodu z którego poparcia i pracy wyśmienicie żyją. Zatraciły swoją lokalność, patriotyzm i dbałość o wspólny narodowy interes. Czują się obywatelami świata, wzajemnie powiązanej globalistycznej kasty. Są światowymi turystami ze swoimi prywatnymi odrzutowcami, jachtami i rozpasanymi żądzami znanymi nam ze źródeł o satanistach.  Samo istnienie państw narodowych trąci dla nich prowincjonalizmem, reliktem z pogardzanej przeszłości. W swoich krajach ci liderzy udają, że są blisko problemów swoich wyborców i odbiorców, mówią o odpowiedzialności, poświęceniu i moralności. Jednak kiedy są między sobą jawią się zepsutymi moralnie, odciętymi od własnych narodowych korzeni dekadentami. W sumie im więcej wypłynie informacji z papierów Epsteina tym większa szansa na to, że wyborcy wreszcie się obudzą…

Czy Trump był przyjacielem Epsteina?

W archiwum nazwisko Trumpa widnieje aż 38,000 razy  w 5,300 plikach związanych z Epsteinem. Obaj obracali się wśród elit Nowego Jorku i obydwaj mieli słabość do pięknych młodych kobiet („New York Times”). Problem w tym, że Epstein do realizacji swoich potrzeb polował również na nieletnie dziewczyny. Wszyscy z nowojorskiego światka i z Florydy  o tym wiedzieli, ale to Trump miał na tyle odwagi aby zabronić mu wstępu do jego klubu golfowego i następnie zaraportowania jego pedofilskich wyczynów policji w Palm Beach na Florydzie w lipcu 2006 r. o czym przypomniał w wywiadzie z 2019 r. ówczesny szef policji Michael Reiter. Po wszczęciu postępowania przeciwko Epsteinowi w sprawie wykorzystywania nieletnich dziewcząt Trump zadzwonił do szefa policji z podziękowaniami za akcję policji jednocześnie wskazując na współpracownicę Epsteina, Ghislaine Maxwell określając ją “evil”.

Jednak prokurator Acosta był naciskany, aby ulgowo potraktował Epsteina gdyż związany jest on z wywiadem chodziło o wywiad  Mossad  i CIA. Trump z pewnością “wychylił” się i przez to naraził się na późniejsze działania Epsteina, który przeciwdziałał jego szansom w pierwszych wyborach prezydenckich w 2016 r. wspierając zaprzyjaźnioną Hillary Clinton. Trump przecież dobrze wiedział, że Epstein jest dobrze umocowany w Deep State i może się zemścić.

Przypomnijmy, że jego partnerka (burdel mama) Ghislaine Maxwell, jest córką superszpiega Mossadu, jak również brytyjskiego MI6 i nawet KGB, byłego brytyjskiego parlamentarzysty i magnata prasowego Roberta Maxwella. Maxwell był czeskim Żydem, poniósł śmierć rzekomo skacząc do wody ze swojego jachtu, po czym otrzymał wspaniały pogrzeb w Jerozolimie w obecności najwyższych czynników państwowych Izraela. Ghislaine Maxwell po śmierci Epsteina została skazana w 2021 r. na 20 lat za organizowanie nieletnich dziewcząt do celów seksualnych. Po ogłoszonej „śmierci” Epsteina okazało się, że zostawił on ok. $500 mln, z czego już wypłacono ponad $125 mln jego ponad 100 ofiarom.

Epstein reprezentował banki Rothschildów…

Mimo, że od 2008 r. Epstein był skazanym za przestępstwa pedofilskie stały przed nim otwarte salony bogatych i sławnych. Za grubą forsę negocjował deale dla europejskich bankierów jak np. w 2016 r. dla Ariane de Rothschild szefowej Edmond de Rothschild Group., która od 1999 r. była żoną Benjamin de Rothschild. Jej bank Edmond de Rothschild Europe w Luksemburgu został oskarżony o nadużycia finansowe i osobą negocjującą obniżenie kary był Jeffrey Epstein za swoją pomoc żądający $25 mln! (grudzień 2015 r.). Epstein nie ukrywał swoich koneksji, przeciwnie w 2016 r. pisał do miliardera Peter Thiel: “Jak pewnie wiesz, ja reprezentuję Rothschildów”. Występował też jako rozjemca i doradca w sporach i kłótniach między bankierskim rodzinami Rothschildów w Paryżu i Genewie (2018 r.). Kiedy wymagała tego sytuacja podesłał Rothschildom głównego prawnika Obamy Kathryn Ruemmler aby pomogła im wynegocjować niższą karę. Kathryn utrzymywała z Epsteinem bliski kontakt czego dowodem są ich maile. Ostatnio pracowała dla Goldman Sachs, ale po ujawnieniu maili szybko odeszła z pracy.

Wielkie nazwiska klientów Epsteina…

Z papierów Epsteina powoli wyłania się sposób jakim operują nasze elity, a tych informacji będzie więcej. Wśród potężnych i bogatych Ameryki i świata przejawia się wiele postaci pożądających przygód z nieletnimi, jak były książę Wielkiej Bryhtanii, Andrzej, który podobno nawet przekazywał Epsteinowi tajne informacje rządowe. Dalej człowiek wirus Bill Gates, który podobno od rosyjskich prostytutek zaraził się chorobą weneryczną i prosił Epsteina o antybiotyki dla swojej wtedy żony, Bloomberg News ocenia Gates na $106 mld, co czyni go 17-tym najbogatszym człowiekiem na świecie.  Inni sławni przyjaciele Epsteina to były premier Izraela Ehud Barak, z Dubaju magnat portowy Sultan Ahmed bin Sulayem, miliarder Leslie Wexner (Victoria’s Secret). Też sekretarz handlu w rządzie Trumpa, Howard Lutnick, sąsiad Epsteina w NYC, który wcześniej zarzekał się, że zerwał kontakty z Epsteinem w 2005 r. Jednak wyszło na jaw, że Lutnick odwiedził w 2012 r. z żoną i dziećmi, Epsteina na jego wyspie Little Saint James w celach biznesowych (podpisanie kontraktów). Trump był tą informacją nieco zaskoczony, podkreślając, że on sam tam nigdy nie był. Forbes ocenia majątek Lutnicka na $2,7 mld.

Oczywiście wśród częstych gości Epsteina jest były prezydent Bill Clinton, ale i doradca Trumpa z pierwszej kadencji  prowadzący “War Room” TV Steve Bannon, który przeprowadził z Epsteinem długi interesujący wywiad. Dalej mamy brytyjskiego polityka lorda Peter Mandelson, któremu Epstein wypłacił $75,000, wiadomość ta doprowadziła do skandalu w partii Pracy, którą on kierował w latach 2008-2010. W 2024 roku mianowany ambasadorem do Waszyngtonu, który to urząd właśnie stracił.

Konferencja bezpieczeństwa w Monachium…

Globalistyczna lewica europejska została w swoich zapędach tworzenia nowego sojuza zaskoczona przez niespodziewaną drugą kadencję Trumpa, który przeżył dwa zamachy na swoje życie, aby pomieszać jej szyki. Trumpa nie interesuje ideologia, tym bardziej lewicowa. Interesuje go odbudowa potęgi Ameryki i szybko podejmuje odważne kroki, czy to zamykając granice (“bez granic nie ma państwa”), czy za pomocą zagranicznych inwestycji (do $17 tryl., po polsku bln.). Chce przywrócić ekonomiczną i produkcyjną potęgę Ameryki. Dlatego podejmuje działania aby skończyć z burżuazją zmian klimatycznych odrzucając regulacje klimatyczne wprowadzone za Obamy, w tym te duszące rozwój przemysłu motoryzacyjnego, co ma przynieść $1,3 tryl. (bln.) oszczędności. 

Oczywiście globalistyczna lewica nie śpi i broni się jak tylko może.  Na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium wystąpił gubernator Kalifornii i demokratyczny aspirant do prezydentury w 2028 r. Gavin Newsom, którego przeregulowanie kalifornijskiej ekonomii może ten najbogatszy stan doprowadzić do upadku. Newsom zapewnił swoich lewicowych kolegów w Europie, żeby się nie przerażali  bo Trump jest zjawiskiem przejściowym i zostały mu tylko 3 lata. Za 3 lata Newsom obiecał powrót Ameryki do zielonego wariatkowa. Dodajmy, że kariera ”zielonego”  postępowego Newsoma była dotowana przez biznes naftowy rodziny Getty, którego prawnikiem i przyjacielem był ojciec gubernatora…

Na Konferencji głos zabrał szef amerykańskiego MSZ-tu Marco Rubio argumentując, że naiwne życzeniowe myślenie po zakończeniu zimnej wojny o końcu historii, nieskrępowanym wolnym handlu, otwartych granicach, doprowadziło do dzisiejszego kryzysu deindustrializacji, masowej imigracji i niszczenia podstaw zachodniej cywilizacji.

Jacek K. Matysiak                                                                                                               Kalifornia, 2026/02/17

Sunday Strip: Eat Real Food. And other true stories.

Sunday Strip: Eat Real Food

and other true stories

DR. ROBERT W. MALONE FEB 15
 
READ IN APP
 

In my younger days, that would be me – and it certainly was my mother!

Not so much now – we avoid all things sugar as much as possible.

The benefit? No more pre-diabetes and other chronic diseases.

For the past four years, we have kept off the 40-50 pounds we each lost. How we do it isn’t rocket science…














With this harsh winter, farmers need all the support they can get. Which is why Celine Dion is doing her bit by:

EIEIO













Zoom. Zoom.


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid

Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share

Amerykanie ledwo wiążą koniec z końcem

Amerykanie ledwo wiążą koniec z końcem.

Dramatyczne doniesienia z USA

W USA rośnie liczba osób odpłatnie oddających osocze krwi, by opłacić rachunki i wydatki domowe. W ubiegłym roku Amerykanie zarobili w ten sposób 4,7 mld dol. – poinformowała telewizja NBC News. Punkty poboru osocza wyrastają w dzielnicach klasy średniej, w tym na przedmieściach. W USA rośnie liczba osób odpłatnie oddających osocze krwi, by opłacić rachunki i wydatki domowe.

oprac. Katarzyna Kalus 13 lutego 2026, money.pl/oddaja-krew-zeby-zaplacic-rachunki

elevenlabs.io/player

W punktach poboru plazmy w całych Stanach Zjednoczonych każdego dnia pojawia się ok. 200 tys. osób. W zeszłym roku Amerykanie sprzedali ok. 62,5 mln litrów osocza, o ponad 30 proc. więcej niż w 2022 roku.

NBC News wskazuje, że zjawisko nasila się w związku z rosnącymi kosztami życia, a przedstawiciele klasy średniej szukają dodatkowego źródła dochodu. Punkty poboru powstają w podmiejskich galeriach handlowych oraz w miasteczkach uniwersyteckich. Obecnie w całym kraju ok. 1200 takich punktów.

Stany Zjednoczone są największym eksporterem plazmy na świecie i dostarczają ok. 70 proc. osocza, które jest wykorzystywane do produkcji leków. Zdaniem ekspertów niemożliwe byłoby zaspokojenie zapotrzebowania na plazmę bez zachęty finansowej. W większości krajów odpłatne oddanie osocza nie jest dozwolone.

Amerykańskie przepisy umożliwiają oddawanie osocza dwa razy w tygodniu. Proces, trwający około godziny, polega na odfiltrowaniu osocza z krwi. Najczęściej występującymi skutkami ubocznymi są zmęczenie oraz zawroty głowy. Firmy przekonują, że działalność przynosi korzyści zarówno pacjentom, jak i dawcom.

Friday Funnies: Promises, Promises…

Friday Funnies: Promises, Promises…

And other true stories

DR. ROBERT W. MALONEFEB 13
 
READ IN APP
 




I had to look this one up…




BREAKING NEWS!

The FBI has made its first arrest in the Epstein case!


















Pro tip: Searching for „X” for Valentine’s Day memes is not a good idea. 

Not xure when my eyes will recover… Yuck!



Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid



Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share



In the United Lounge, getting ready to fly back from Austin – it has been a long week with a lot of fun and exciting stuff happening. More on that later!

Stay tuned!

Larry Johnson: Porozumienia nie będzie

Rozmawialiśmy z wieloletnim analitykiem i oficerem CIA. Larry C. Johnson obecnie zajmuje się analizą współczesnych konfliktów oraz zjawiska terroryzmu. Jest autorem szeregu artykułów, w tym na łamach „New York Times”. 

Amerykańska partia wojny

Jak wiemy, analizował Pan wydarzenia związane z wojną na Ukrainie, cały ten konflikt od samego początku. Chciałbym zatem przede wszystkim zapytać o to czy w Stanach Zjednoczonych istnieje coś takiego jak partia wojny, partia wspierająca kontynuowanie tej wojny na Ukrainie?

– Cóż, doszło do ogromnego spadku poparcia dla stanowiska Stanów Zjednoczonych w tej sprawie. Na początku specjalnej operacji wojskowej w lutym 2022 roku można było powiedzieć, że większość obywateli Stanów Zjednoczonych, może 80%, a może 90%, uznawała, że Rosja dokonuje zbrodni wojennych , a Ukraina jest stroną kompletnie niewinną. Większość Amerykanów nie znała historii. Po prostu powtarzali to, co im się mówiło. Obecnie poparcie dla strony ukraińskiej wynosi zapewne jakieś 30 do 40%. Chodzi mi o poparcie aktywne, bo kolejne 30 do 40% Amerykanów powiedziałoby, że nie obchodzi ich żadna ze stron. Jest jeszcze jakieś 20% tych, którym bliższe jest stanowisko rosyjskie, takich jak ja. 

Ukraina jako siła zastępcza

Tak to wygląda w społeczeństwie czy wśród ekspertów. A w administracji? 

– To już zupełnie inna para kaloszy. Zdecydowana większość administracji nie tylko opowiada się za wojną przeciwko Rosji, ale też kontynuuje szerzenie nieprawdy na temat całej tej sprawy. Szczególnie celuje w tym CIA. Seymoura Hersha znam od 45 lat i uważam go za swojego bliskiego przyjaciela, ale chyba jest on teraz na mnie trochę wściekły, bo w ostatnim swoim artykule powoływał się na źródła w administracji, ale sądzę, że tak naprawdę cytował źródło z CIA. I usłyszał od niego rzeczy kompletnie zmyślone, zapewne fałszywe. Na przykład w jego artykule sprzed kilku tygodniu pojawiła się informacja, że w Rosji doszło do zakłóceń telefonii komórkowej i dostępu do internetu. Tymczasem utrzymuję regularny kontakt z wieloma ludźmi w Rosji i w tych dniach również miałem z nimi ten kontakt. Nikt nie miał kłopotów z łącznością komórkową czy internetem.

Podobnie jest z twierdzeniem o kłopotach rosyjskiej gospodarki. Miałem okazję w ciągu ostatnich ponad dwóch lat, od grudnia 2023 roku, być sześciokrotnie w Moskwie i raz w Petersburgu. Zobaczyłem tam żyjący dostatnio kraj, pełne sklepy i nieźle radzących sobie ludzi. Wciąż utrzymuję kontakty z wieloma różnymi osobami z Rosji; z amerykańskimi emigrantami, którzy tam się przeprowadzili, ale też z niektórymi z moich nowych rosyjskich przyjaciół. Z gospodarką jest tam wszystko w porządku. Tymczasem mamy kręgi wywiadowcze oszukujące prezydenta i opowiadające mu coś wręcz przeciwnego, a na dodatek utrzymujące, że Rosja ponosi masowe ofiary. To też nie jest prawda, ale oni chcą w to wierzyć. Wierząc w to, uznają, że ciągle jest dla nich jakaś nadzieja. A to dlatego, że fundamentem amerykańskiej polityki w stosunku do Rosji jest traktowanie Ukrainy jako siły zastępczej do walki z tą Rosją. Bez względu na to, co stanie się z narodem ukraińskim, za to z przekonaniem, że ma on umierać za nasze interesy. 

Kłamstwa wywiadów

Ale kręgi wywiadowcze też wydają się podzielone. Mam na myśli choćby opinie wyrażane przez Tulsi Gabbard. Jak to więc w rzeczywistości wygląda? Czy nie jest tak, że na przykład CIA popiera wojnę na 100%, ale inne służby są bardziej sceptyczne?

– Cóż, Tulsi w tych sprawach nie ma żadnych wpływów. Powinna wydawać jakieś polecenia, bo przecież koordynuje działania wszystkich służb wywiadowczych. Niestety, jak do tej pory nie była wystarczająco stanowcza, a szkoda. CIA zajmuje się przede wszystkim dostarczaniem analiz. I tu pojawia się problem. Mówię to jako były analityk, który miał dostęp do danych wywiadowczych ze wszystkich źródeł. Miałem wgląd do komunikatów wytwarzanych w Departamencie Stanu, w Agencji Wywiadu Wojskowego i innych wojskowych służbach wywiadowczych. Miałem dostęp do wszystkich ich depeszy, a także do informacji przekazywanych przez Narodową Agencję Wywiadu, komunikatów innych krajów, które udawało nam się przejmować, a także wywiadu satelitarnego. Obecnie dostarczaniem tego ostatniego zajmuje się Narodowa Agencja Wywiadu w Geoprzestrzeni. Moja praca polegała na zbieraniu tego wszystkiego i zestawianiu na tej podstawie obrazu rzeczywistej sytuacji. Obecnie czegoś takiego nie mamy. Jeśli robiono by to uczciwie, to można by na przykład porównać liczbę nowych cmentarzy i nowych grobów na nich, które powstają w Rosji, z liczbą tych, które powstają na Ukrainie. Byłaby to żmudna robota, ale przecież jesteśmy bez problemu w stanie to zrobić. O ile mi wiadomo, nikt o czymś takim nie pomyślał.

Zamiast tego powołujemy się na źródła zewnętrzne, takie jak działająca w Wielkiej Brytanii Mediazona. Zajmują się one po prostu katalogowaniem wszystkich nekrologów publikowanych w rosyjskich gazetach, w 90 czy 91 obwodach i republikach. Mają w związku z tym posiadać dość dokładne liczby poległych po stronie rosyjskiej. Nikt czegoś takiego nie robi po stronie ukraińskiej. W efekcie politycy na Zachodzie są okłamywani. Przekonuje się ich, że Rosja ponosi ogromne straty, a Ukraina strat nie ma prawie w ogóle. Wmawia się im, że Rosja dłużej tego nie wytrzyma. Tymczasem prawda jest całkowicie odwrotna. To Ukraina ponosi straty na wielką skalę, zaś straty Rosji są minimalne. Na dodatek to Rosja jest w stanie rekrutować i utrzymywać kolejnych żołnierzy. Tymczasem nawet najbardziej sprzyjające Ukrainie źródła na Zachodzie otwarcie przyznają, że na dezercję decyduje się miesięcznie od 20 do 40 tysięcy żołnierzy ukraińskich. W pewnym momencie po prostu zabraknie im ludzi. Niestety mamy jeszcze establishment medialny uparcie wspierający tą wojnę. Sądzę, że jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest to, że zarabia się na tym pieniądze. Przecież zarabiają na tym wszyscy ci różni doradcy, zwycięzcy kontraktów i dostawcy sprzętu wojskowego. 

Skorumpowani kongresmeni

W jaki sposób amerykańskie służby specjalne i wywiadowcze sprawują nad Ukrainą kontrolę? Zacznijmy od organów antykorupcyjnych na Ukrainie. Pojawia się wiele opinii, że  ich struktury kontrolowane są przez FBI. Czy, Pańskim zdaniem, to prawda? 

– Nie. Wątpię, by FBI było tam jakoś wyraźnie obecne. Przez jednego z moich bliskich przyjaciół i byłych partnerów biznesowych, który pozyskał te dane od sygnalistów na Ukrainie, dowiedziałem się, że ukradziona została kwota co najmniej 48 miliardów dolarów. Część tych pieniędzy trafiła do kieszeni amerykańskich kongresmenów, zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. Okazuje się, że pieniądze otrzymywali przede wszystkim Republikanin Lindsey Graham i Demokrata Chuck Schumer. Czy mam na to dowody? Nie. Dowiedziałem się jednak o tym z wiarygodnego źródła. Zaryzykowałbym też twierdzenie, że środki płynące z Ukrainy do Stanów Zjednoczonych następnie przetransferowano gdzieś dalej. Wytransferowano je przez kraje bałtyckie. Nie zdziwiłbym się, gdyby sowite wynagrodzenie za takie usługi finansowe otrzymywała Kaja Kallas, Ursula von der Leyen i inni podobni. Poziom korupcji jest tu po prostu astronomiczny. Przepływ pieniędzy ze Stanów Zjednoczonych został narazie wstrzymany. Jednak CIA nadal bardzo aktywnie zaangażowana jest we wspieranie ukraińskich operacji wywiadowczych i militarnych. 

Budanow jako aktyw CIA

A co można powiedzieć na temat nowej postaci w administracji Zełenskiego, jaką jest Kiriłł Budanow? Czy sądzi Pan, że jest on nadal aktywem CIA? W przeszłości był przecież przez CIA kontrolowany. Czy nadal jest dla niej takim zasobem? 

Nie zauważyłem, by nastąpiło tu jakieś zerwanie współpracy. Celem każdego oficera wywiadu, niezależnie od tego o jakim wywiadzie mówimy – czy będzie to wywiad polski, ukraiński, brytyjski czy amerykański – jest tworzenie relacji i przyjaznych stosunków. Chodzi tu o powiązania osobiste. Można je wykorzystywać w równie osobistych celach. Może w nich występować element tego, czego nie sposób już określić mianem prawdziwej przyjaźni. Niewykluczone, że przez te cztery lata powstały jednak i takie przyjaźnie. Budanow z pewnością jest podatny na wpływy amerykańskie, wpływy CIA. Istnieją dowody na to, że CIA w pewnych sprawach forsuje na Ukrainie własne plany, niekoniecznie związane z planami Donalda Trumpa. 

CIA nie chce pokoju

Czy to oznacza, że CIA może zablokować porozumienie pokojowe lansowane przez Donalda Trumpa?

– Owszem. Jednak porozumienie pokojowe w wersji Donalda Trumpa nie jest możliwe do zaakceptowania przez Rosję. Uważam, że wszyscy powinni to zrozumieć. Władimir Putin od 14 czerwca 2024 roku bardzo jasno definiuje rosyjskie warunki zakończenia tej wojny. Nie chodzi w nich tylko o militarną rezygnację przez Ukrainę z Krymu, Doniecka, Ługańska, Zaporoża i Chersonia. Przede wszystkim chodzi o to, by wojska NATO i całe NATO trzymały się z dala od Ukrainy. Ukraina nie mogłaby brać udziału w kolejnych ćwiczeniach wojskowych NATO bez porozumienia z Rosją i jej zgody. Prawa ludności rosyjskojęzycznej powinny zostać całkowicie przywrócone, podobnie jak przywrócona powinna zostać Cerkiew prawosławna. Nie chodzi zatem o jakiś jeden postulat. Nie chodzi też wyłącznie o terytorium. Ci na Zachodzie, którzy twierdzą, że chodzi o jakieś roszczenia terytorialne, po prostu nie rozumieją problemu. Zdobycie terytorium to środek do osiągnięcia celu, a nie cel sam w sobie. 

Palenie pieniędzmi w ukraińskim piecu

A co z amerykańskimi interesami gospodarczymi na Ukrainie? Niedawno na przykład słyszeliśmy, że Ronald Lauder otrzymał koncesje i pozwolenia na wydobycie litu w tym kraju. Czy sądzi Pan, że nadal istnieje w Stanach Zjednoczonych grupa oligarchów planująca robienie tam interesów? 

– Jestem pewien, że chcieliby tam robić interesy. Utrudniają im to jednak mocno Rosjanie, postępując w kierunku Sum, Połtawy, Charkowa, Chersonia, Zaporoża. Im więcej terenów zajmie Rosja, tym mniej możliwości ściągnięcia inwestycji zagranicznych będzie miała Ukraina. Jak Pan pewnie wie, Rosja chętnie zaangażuje się w rozwój i odbudowę resztek Ukrainy, które będzie okupowała po zakończeniu wojny. Wówczas ci inwestorzy zagraniczni będą mieli w Rosji chętnego do współpracy partnera. Obecnie jednak ci, którzy inwestują w nadziei na zachowanie prawa własności do jakichś terenów czy zasobów na Zaporożu, w obwodzie donieckim czy chersońskim, mogą równie dobrze spalić całe swoje oszczędności przed domem. Miałoby to podobną wartość. Wie Pan, nie wierzę, żeby ta wojna zakończyła się w drodze negocjacji. Zakończy się środkami militarnymi. 

Nie będzie żadnego rozejmu

Nie będzie zawieszenia broni?

– Nie będzie. Rozejm jest dla Rosji niedopuszczalny. Wie Pan, jestem zdziwiony tym wizerunkiem Rosji na świecie jako ryczącego niedźwiedzia, sprytnego, twardego i nieustępliwego. Z mojego doświadczenia wynika, że Rosjanie są trochę naiwni i łatwowierni. Byli zbyt ufni – potwierdził to Putin – gdy okazało się, że zostali oszukani przez Angelę Merkel i Françoisa Hollande’a w sprawie pierwszego i drugiego porozumienia mińskiego. Rosjanie są zatem w takich sprawach nieco naiwni. Przypominają mi pewną postać z amerykańskich kreskówek – Charliego Browna. Zgubą dla Charliego Browna była pewna czarnowłosa dziewczyna o imieniu Lucy. Wołała go ona zawsze i namawiała, żeby kopnął piłkę, która trzymała w rękach. Charlie biegł, żeby kopnąć tą piłkę i wtedy ona ją odsuwała, a ten leciał i przewracał się na tyłek. Podobnie wyglądało to z Rosją i Europą. Europa była tu niczym Lucy: taką złośliwą, wredną małą dziewczynką. Putin i Rosja byli niczym Charlie Brown – ufni i wierzący w dobre intencje. Podbiegali więc do tej piłki i nie mogli w nią trafić. Sądzę, że od tamtej pory nauczyli się już, że nie można ufać Lucy – Europie.

Parę tygodni temu miałem rozmowę z Siergiejem Karaganowem, który jest najważniejszym zwolennikiem odwrócenia się Rosji od Europy i zwrócenia się przez nią na wschód. Postrzega on Europę, z którą Rosja wcześniej współistniała, jako cierpiącą na schizofrenię kobietę, będącą jednocześnie masową zabójczynią. Nagle zatem zdali sobie oni sprawę, że nie można budować z nią żadnego związku. Zwrócili się w kierunku Chin, rozwoju Syberii. 

Witkoff i Kushner niewiele znaczą

Faktycznie. Co w takim razie z inicjatywami dyplomatycznymi? Jeśli nie wierzymy w zawieszenie broni, czy tym bardziej w porozumienie pokojowe, to jaki jest cel wysiłków podejmowanych na ich rzecz przez powiedzmy Steve’w Witkoffa czy Jareda Kushnera? 

– Cóż, Witkoff i Kushner mają dostęp do uszu Trumpa, ale nigdy nie dysponowali prawdziwą władzą polityczną w Stanach Zjednoczonych. Wie Pan, podczas mojej pierwszej rozmowy z Siergiejem Riabkowem, rosyjskim dyplomatą i wiceministrem spraw zagranicznych, w grudniu 2023 roku, doskonale pamiętam jak skarżył się on, że Rosjanie nie mają z kim rozmawiać. W czasach administracji Bidena nie było żadnych kanałów łączności na wyższym poziomie dyplomatycznym między Moskwą a Waszyngtonem. To bardzo niebezpieczne. Inauguracja prezydentury Donalda Trumpa została przychylnie przyjęta przez większość przedstawicieli władz rosyjskich. Sądzę, że przynajmniej na samym początku mieli oni wielkie nadzieje, że Trump wykaże się wolą rozmów i będą mogli zawrzeć z nim wzajemnie korzystny układ.

Uważam jednak, że obecnie pojawia się coraz więcej wątpliwości co do wiarygodności Donalda Trumpa. Miał on bowiem szereg okazji, by wykonać różne gesty w kierunku Rosji pokazujące szczerość intencji Stanów Zjednoczonych. Mógł przywrócić bezpośrednie połączenia lotnicze, przywrócić obowiązywanie porozumienia o otwartych przestworzach, Mógł zwrócić majątek skonfiskowany przez Baracka Obamę. Ambasada rosyjska miała coś w rodzaju dacz, na terenach wiejskich w stanach Maryland i w okolicach Nowego Jorku, w których mogli odpoczywać i zrelaksować się w weekendy rosyjscy dyplomaci. Majątków tych jednak nie zwrócono. Poziom dyplomatów wysyłanych do Moskwy też nie wskazuje, by traktowano ten kierunek priorytetowo, bo inaczej wysłaliby tam do pracy kogoś znacznego i wpływowego. Nadal zamrożone są rosyjskie aktywa. Nikt ich nie rozmroził. Mamy zatem cały szereg ruchów, które Stany Zjednoczone mogły wykonać, lecz tego nie zrobiły. Rosja nie odpowiadała na to jakimiś zdecydowanymi ruchami. Jeśli byłbym na miejscu Rosjan i otrzymałbym z Waszyngtonu propozycję rozmowy, domagałbym się potwierdzenia poważnego podejścia do owych negocjacji, żądając na przykład najpierw zniesienia zakazu podróżowania do Stanów Zjednoczonych. Jeśliby tego nie zrobiono, można by od razu stwierdzić, że nie jest się traktowanym poważnie.

To jeszcze bardziej rzuca się w oczy w kontekście ataku sprzed kilku tygodni z 28 grudnia na oficjalną rezydencję Władimira Putina, w której według niektórych doniesień miała przebywać jego córka. Ten atak za pomocą dronów przeprowadzony został jeśli nie całkowicie, to przynajmniej częściowo, przez CIA współdziałającą z władzami ukraińskimi. Ukraińcy nie byliby w stanie namierzyć tej rezydencji. Dokonano tego z pomocą amerykańską. Trzeba zatem się w tym momencie zatrzymać i zadać sobie pytanie czy Stany Zjednoczone są w tej sytuacji prawdziwym, wiarygodnym partnerem. Jeśli to ja doradzałbym prezydentowi Putinowi, odpowiedziałbym, że nie; że Stanom Zjednoczonym nie można ufać. Że powinny one najpierw dowieść, iż poważnie myślą o posuwaniu się naprzód. W innym przypadku traci się tylko czas. 

Ukraińcy się tylko cofają

Czy oznacza to, że bez wsparcia wywiadu amerykańskiego, nawet przy utrzymaniu wsparcia znacznie słabszego wywiadu europejskiego, Ukraina musiałaby zrezygnować z dalszych działań zbrojnych? Czy bez amerykańskiego wsparcia Ukraińcy nadal mogliby kontynuować walkę? 

– Ich działania na froncie polegają głównie na tym, że niczym za kierownicą samochodu – zawracają i jadą do tyłu. To robi Ukraina. Ukraina nie przeprowadziła żadnych operacji ofensywnych, dzięki którym byłaby w stanie przejąć i utrzymać kontrolę nad jakimś obszarem. Wie Pan, udało się jej jedynie odnieść kilka pyrrusowych zwycięstw. Ukraińcy zajmowali jakiś kawałek terenu na tydzień czy dwa tygodnie, a następnie byli z niego wypierani, a wielu z nich ginęło w trakcie wycofywania się.

Poza tym nie istnieje coś takiego, jak wywiad europejski. Mamy wywiad brytyjski, wywiad francuski, wywiad niemiecki czy wywiad polski. Z mojego doświadczenia, które wprawdzie pochodzi sprzed jakiegoś czasu, Polska zawsze miała jedne z najskuteczniejszych służb wywiadowczych, lepsze od na przykład brytyjskiej MI6. Polacy są jednak na tyle inteligentni, że nie rozpowiadają o tym, nie opowiadają każdemu jacy to są wspaniali. Ale w rzeczywistości ich osiągnięcia datują się jeszcze czasów II wojny światowej, kiedy to właśnie polski wywiad i kadry wojskowe pozyskały pierwszą maszynę szyfrującą Enigma i wykonały pierwsze kroki wiodące w kierunku złamania jej kodów. Nie zrobili tego ani Brytyjczycy, ani Francuzi. Pierwsi byli właśnie Polacy. Chodzi mi o to, że musimy ustalić, który z krajów europejskich zająłby się Ukrainą, bo – jak wspomniałem – nie ma czegoś takiego jak struktura wywiadowcza Unii Europejskiej. To tak, jak by komisja zajmująca się hodowlą wielbłądów, postanowiła wyhodować konia. 

Kallas na paraolimpiadzie 

Cóż, Ursula von der Leyen ogłosiła jakiś czas temu plan powołania jakiegoś wywiadu europejskiego, choć oczywiście byłoby to dla UE dość trudnym zadaniem. 

– Mam nadzieję, że pozwolą się tym zająć Kai Kallas, bo wznosi ona głupotę na nowy poziom. Wie Pan, to przypomina sytuację, w której mamy normalną olimpiadę dla sprawnych sportowców z określonymi możliwościami. I mamy paraolimpiadę dla tych z defektami fizycznymi, czy z ograniczonym ilorazem inteligencji, którzy mogą w niej uczestniczyć. Jeśli zatem zamierzają stworzyć instytucję wywiadowczą, to byłaby to raczej służba parawywiadowcza, swoista paraolimpiada, do której pasowałaby Kaja Kallas. 

Deep state

Wracając do Stanów Zjednoczonych, chciałbym Pana zapytać o pojęcie deep state. Jest ono dzisiaj dość powszechne. Czy, jeśli mówimy o Ukrainie, to ten deep state ogranicza się do CIA, czy może jest czymś więcej? 

– To coś więcej. Deep state to zasiedziała biurokracja, ludzie, którzy są na stanowiskach od więcej niż dwudziestu lat, znajdują się w zasobach Senior Executive Service, czyli wyższego korpusu urzędniczego lub Senior Intelligence Service, czyli wyższego korpusu wywiadowczego. To stanowiska będące odpowiednikiem generała czy admirała w armii. Ich wielkie wpływy wynikają z długotrwałego sprawowania stanowiska. To ludzie, którzy zaczęli swoją pracę powiedzmy w 1995 roku, w wieku 30 lat i dziś mają około 60 lat. Są na stanowiskach od trzydziestu lat i wiedzą jak wszystko funkcjonuje. Są w stanie przeciwstawić się prezydentowi. Teraz mają dodatkowo tą przewagę, że mają do czynienia z Donaldem Trumpem i jego syntezą arogancji z ignorancją, brakiem zrozumienia tego jak działa rząd. Mogą zatem na różne sposoby omijać wykonywanie jego poleceń i życzeń. 

[To bardzo naiwne. Nie sądzę, by w to wierzył. Deep state to potęga Zła. Mirosław Dakowski]

Kiedy skończy się wojna

Czy mógłby Pan pokusić się o prognozę na temat tego konfliktu na rok 2026? Czy realne jest przypuszczenie, że Ukraina jest już militarnie tak wycieńczona, że wojna może zakończyć się w tym roku? 

– Myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że może się skończyć do sierpnia.

Tak szybko?

-Tak. 

Skończy się definitywnie czy nastąpi nowa eskalacja? To dla nas, w Polsce, bardzo istotna kwestia. Niektórzy twierdzą, że możliwa jest jej eskalacja, czyli że mogą się w nią zaangażować niektóre kraje europejskie. 

– Właściwie kraje europejskie już są w niej zaangażowane. Polska też jest zaangażowana. Macie już jakieś 10 tysięcy polskich żołnierzy, których określam mianem najemników, i którzy zginęli podczas walk na Ukrainie. 10 tysięcy to naprawdę duża liczba. W sumie jestem zaskoczony, że rodziny poległych jakoś bardziej nie protestują przeciwko takiej polityce. Odwróćmy to nieco, jeśli Pan pozwoli: to ja mam do Pana pytanie. Może Pan mi to wytłumaczy. Gdy spoglądamy wstecz, możemy zrozumieć niektóre animozje między Polską a Rosją, nawet jeśli Rosja to co innego niż Związek Radziecki. To Sowieci dokonali mordu w lesie katyńskim.

Ale przecież to Stiepan Bandera i jego ruch dokonał ludobójstwa, w wyniku którego w roku 1943 i 1944 zginęło 140 tysięcy Polaków. Dlaczego zatem Polska zdecydowała się na współpracę z banderowcami, którzy odpowiedzialni byli za zamordowanie znacznie większej liczby Polaków niż Rosjanie czy Sowieci? Tym bardziej, że obecni Rosjanie to przecież coś innego niż wczorajsi Sowieci. 

Kto zakończy konflikt?

Cóż, mamy tu oddziaływanie dwóch czynników. Jeden z nich ma charakter zewnętrzny. Jak zapewne Pan wie, Polska znalazła się od roku 1989 czy 1990 roku pod kontrolą czynników zewnętrznych. Drugi ma charakter wewnętrzny. Rzecz jasna, polskim społeczeństwem da się nietrudno manipulować. Do niedawna wystarczało całkiem proste przekonywanie o istnieniu zagrożenia rosyjskiego, zagrożenia o charakterze odwiecznym. Uważam więc, że pewne siły zewnętrzne wykorzystały realne nastroje, prawdziwe emocje istniejące w Polsce, w polskim społeczeństwie. To się jednak już kończy. Szczerze mówiąc, Panie Larry, powiedziałbym, że – według sondaży – znaczna większość Polaków występuje nawet przeciwko finansowemu wspieraniu Ukrainy. Można powiedzieć, że od 2022 roku sporo się w tej materii zmieniło. Wróćmy jednak znów do Stanów Zjednoczonych. Chciałbym zapytać Pana o to kto podejmuje tam realne decyzje. Wyobraźmy sobie, że istnieje rzeczywista wola zakończenia konfliktu na Ukrainie. Kto mógłby tego dokonać, skoro wiemy już, że nie byłby to Donald Trump?

– Cóż, Trump mógłby jednak podjąć taką decyzję, lecz jest z tym pewien problem. Jeżeli byłoby to porozumienie polityczne pomiędzy Trumpem a Putinem, to obowiązywałoby tylko przez czas, w którym obaj oni będą żywi i sprawować będą władzę. Najprawdopodobniej Trump opuści swój urząd przed Władimirem Putinem. Oznacza to, że kiedy zabraknie Trumpa, dalsze przestrzeganie porozumienia zależeć będzie od tego kto zostanie następnym prezydentem. Jestem zatem przekonany, że Rosja nalegać będzie na porozumienie prawnie wiążące, które miałoby zakończyć wojnę. Byłby to zatem dokument wymagający ratyfikacji przez amerykański Senat, dwie trzecie zasiadających w nim senatorów. To oznacza, że potrzebne byłyby głosy 66 lub 67 senatorów popierających środki gwarantujące pokój z Rosją. Nie widzę obecnie takich 67 senatorów. Mamy za to wielu takich, którzy nadal przekonują stanowczo do możliwej wojny z Rosją, a szczególnie sieją nienawiść wobec Putina. Dlatego właśnie nie sądzę, że może dojść do jakiegokolwiek porozumienia. Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, to nie widzę obecnie wśród parlamentarzystów woli politycznej zawarcia tego rodzaju porozumienia. Myślę, że wśród tych, którzy uzależnieni są od tego co nazywam kompleksem militarno-przemysłowym, nic nie zmieni się w ich sercach i umysłach, nawet jeśli Rosja odniesie druzgocące zwycięstwo nad Ukrainą, co – jak wierzę – musi się stać. 

Sojusz północny nierealny

A co z tymi, którzy postrzegają Rosję jako potencjalnego sojusznika w rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami? Chodzi mi o koncepcję „sojuszu północnego” przeciwko Chinom. 

– Nie, absolutnie nie. Wie Pan, to był jeden z czynników prowadzących do obecnej polityki wspierania Ukrainy przeciwko Rosji. Pierwotny plan zakładał wykorzystanie Ukrainy jako proxy przeciwko Rosji. Rosja miała po swojej porażce zwrócić się o wsparcie do Stanów Zjednoczonych. Gdyby to zrobiła, mieliśmy zyskać możliwość wykorzystania jej jako klina atakującego Chiny. Tymczasem wojna i amerykańska reakcja na specjalną operację wojskową wywołały dokładnie odwrotne efekty. Doprowadziły bowiem do przyspieszenia i wzmocnienia sojuszu chińsko-rosyjskiego. Poskutkowały tym, że Rosja i Chiny zaczęły aktywnie współpracować w celu stworzenia alternatywnego systemu finansowego służącego handlowi i regulowaniu należności, żeby nie być zmuszonym do korzystania z dolara czy systemu SWIFT. Ma on zostać następnie udostępniony krajom Globalnego Południa, które też zaczną go wprowadzać. Stany Zjednoczone wierzyły, że mają monopol na wywieranie presji na Rosję i oczywiście na Chiny, że mogą używać przymusu do zmuszenia ich do przyjęcia swoich warunków. Efekt tymczasem był dokładnie odwrotny. Przyspieszono ich oddzielenie się od systemu, wzmocniono BRICS. Widzieliśmy to rok temu, gdy Trump ogłosił swoje cła na Chiny, a sekretarz skarbu Scott Bessent wierzył, że ten ruch może uderzyć w Chiny, które nie mogą rzekomo żyć bez nas, tak bardzo nas potrzebują. Zachowywali się niczym żyjący w iluzji facet, który był kiedyś bogaty, ale już nie jest; był gwiazdorem atletyki, ale teraz jest gruby i zaniedbany. Ma piękna żonę – modelkę, którą wykorzystuje i obraża. I pewnego dnia ona oznajmia mu, że od niego odchodzi. Mówi mu: – Dzięki wielkie, bardzo ceniłam ten związek, ale już mi się on nie podoba. Odchodzę, mam lepsza ofertę. Tak zachowują się teraz Stany Zjednoczone.

Gdy Bessent z Trumpem nakładali te cła na Chiny, uznali, że będą one błagalnie prosić: – Błagam, nie róbcie tego! Tymczasem Chiny stwierdziły: – W porządku, nie ma problemu. Zwiększyły swój handel z Azją, zwiększyły handel z Afryką, z Ameryką Środkową i Ameryką Południową. Zwiększyły też obroty z Europą. Ich gospodarka zaczęła wzrastać, zamiast się kurczyć. A Stany Zjednoczone siedziały i zachowywały się jak ten dzieciak mówiący: – Zabieram piłkę i nie będziecie mieli czym grać. W odpowiedzi usłyszały: – Nie ma problemu, mamy takich piłek pod dostatkiem. Nie potrzebujemy twojej piłki. Żyjemy w czasie dramatycznej zmiany ekonomicznej i politycznej, transformacji, która przyniesie nowy świat, który ja określam mianem wielo-węzłowego. Nazywam go tak, bo bieguny są zjawiskiem dwuwymiarowym, a tu mamy wielokrotne węzły pozostające poza kontrolą Stanów Zjednoczonych, zarówno gospodarcze, jak i polityczne. Szczerze mówiąc, Ukraina jest symptomem tego procesu. Zniszczenie Ukrainy jest w pewnym sensie zniszczeniem starego ładu światowego. 

Stać na własnych nogach

Tymczasem w Polsce nasze elity polityczne wciąż dzielą się na dwa obozy. Jeden spogląda na Waszyngton jako podstawowego gwaranta naszego bezpieczeństwa. Drugi zapatrzony jest w Brukselę i Berlin, postrzegając je jako takich gwarantów bezpieczeństwa. Jeśli byłby Pan doradcą polskiego premiera, co by Pan mu doradził?

– Wskazałbym mu na trzecią opcję: Polskę twardo stojąca na własnych nogach, zdolna do obrony i nie liczącą na nikogo. Wydaje mi się, że Sikorski jest w tym pierwszym obozie, stawiającym wszystko na Stany Zjednoczone. Wydaje mi się też, że obecnemu prezydentowi nie bardzo jest po drodze z Unią Europejską. Co zatem proponuje? Wie Pan, moje doświadczenia z Polakami wskazują na to, że jesteście silni i wytrwali. Jedyny wasz problem to kompleks niższości, na który cierpicie. Zawsze uważaliście się za gorszych od Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków, podczas gdy w rzeczywistości uważam, że jesteście od nich lepsi.

Powinniście zacząć zdawać sobie z tego sprawę i przestać ulegać Francuzom, Brytyjczykom, a szczególnie Niemcom. Oni dają wam zły przykład. Na Boga – nie bądźcie tacy jak oni! Bądźcie niepodlegli. Uważam, że Polska powinna zawrzeć sojusz z Rosją, bo przecież Polacy są bardzo religijni, choć są katolikami. Rosjanie są również bardzo religijni, choć ich wiarą jest wschodnie prawosławie. Jedni i drudzy są jednak chrześcijanami. Jedni i drudzy wierzą w Jezusa Chrystusa. Od tego można zacząć. Zacznijcie od tego, że i wy i oni wierzycie i żyjecie zgodnie z zasadami, które głosił Jezus. Dzięki temu wasze narody będą mogły współpracować. To mógłbym doradzić polskiemu premierowi i polskiemu prezydentowi. 

Ostatnie pytanie: mam wrażenie, że w Stanach Zjednoczonych wciąż możecie mniej lub bardziej swobodnie głosić swoje przekonania. Tymczasem w Europie mamy przypadek pułkownika Jacques Bauda.

-Tak, znam Jacquesa. 

Jak Pan wie, został on objęty sankcjami Unii Europejskiej, choć jest obywatelem szwajcarskim. Moje pytanie brzmi zatem: czy w Stanach Zjednoczonych nadal niezależni eksperci, tacy jak Pan, mogą swobodnie wygłaszać swoje opinie i czy tak będzie również w przyszłości?

– Być może tak nie będzie. Wie Pan, zmiany, które zaszły w Stanach Zjednoczonych, nie były aż tak fatalne jak te, do których doszło w Europie, ale zmierzają one w tym samym kierunku. Już dziś wszelkie próby krytyki syjonistów, których ja traktuję na równi z nazistami, uznawane są za mowę nienawiści. Mamy tu taki ruch, który popiera mordowanie kobiet i dzieci, bo twierdzi w jednej ze swoich ksiąg, że wszyscy obcy są Amalekitami, a ich Bóg powiedział im, że wszystkich takich można zabijać. Proszę wybaczyć, ale nie chcę w czymś takim uczestniczyć. Jeśli ktoś ma taką wiarę, taką religię – to ja jestem przeciwko niej. Wychodzę z założenia pochodzącego z tej części Pisma Świętego, która mówi, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Że w rzeczywistości cała ludzkość stworzona została przez Boga. Oznacza to, że nie mogę wedle uznania zacząć zabijać stworzeń boskich, bo po prostu uznam, że mam prawo do decydowania o życiu i śmierci. Niestety żyjemy obecnie w czasach, w których brakuje odpowiedzialności, nawet odpowiedzialności ograniczonej.

Dzieje się tak dlatego, że ludzie nie postępują już według zasady, że to co czynią tutaj, na Ziemi, będzie miało wpływ na ich losy po śmierci, że nadejdzie jakiś czas sądu.

Dominuje podejście wyjątkowo nihilistyczne, według którego nie ma znaczenia co czynimy. Możemy robić, co tylko zechcemy, jeśli tylko siły nam na to pozwolą. Przestaliśmy myśleć o konsekwencjach. Stąd mamy Jeffrey’a Epsteina i tą jego hałastrę. Oni też uznali, że wolno im wszystko. Widzimy to też na przykładzie Izraela mordującego ponad 70 tysięcy palestyńskich cywilów, jak przyznała pewnego dnia Armia Obrony Izraela. Widzimy to na przykładzie Stanów Zjednoczonych dokonujących jednostronnej inwazji na Wenezuelę i porywających jej prezydenta. Wydaje nam się, że mamy władzę, więc możemy wszystko. Zdaję sobie sprawę z tego, że podobną krytykę można skierować również wobec Rosji. Uważam jednak, że przypadek rosyjski jest nieco bardziej zniuansowany. Przede wszystkim z uwagi na to, że Zachód zrobił wiele, by ją sprowokować. Wie Pan, to jak w meczu piłkarskim. Jeden piłkarz popycha drugiego, a sędzia tego nie widzi. Za którymś razem ten popchnięty popycha tego, który zaczął. Sędzia to dostrzega i wyciąga czerwoną kartkę, bo nie widzi winowajcy całego zamieszania. 

Może dzieje się tak dlatego, że zabrakło nam sędziego w stosunkach międzynarodowych.

– To prawda, to bardzo dobre stwierdzenie. 

Dziękuję. 

Rozmawiał Mateusz Piskorski

Sunday Strip: Just the Facts Ma’am

Sunday Strip: Just the Facts Ma’am.

DR. ROBERT W. MALONE FEB 8


Just the facts…

liberal women report lower levels of happiness and life satisfaction compared to conservative and moderate women. According to the 2024 American Family Survey, only 12% of liberal women aged 18–40 said they were “completely satisfied” with their lives, compared to 37% of conservative women. 

Similar disparities were found in mental health and feelings of loneliness, with liberal women being the least happy and loneliest group in the survey.

2020 Pew Research Center study found that 56% of white liberal women aged 18–29 had been diagnosed with a mental health condition by a medical professional, more than double the rate among conservative women (27%) in the same age group.











U nas się mówiło: Proszę najpierw ten pan z syfilisem, a potem pani z zastarzałą

rzeżączką..]

============












Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid


Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share

A true COVID hero!
My Friend Brad – in 2023.


Invite your friends and earn rewards

If you enjoy Malone News, share it with your friends and earn rewards when they subscribe.

Invite Friends

Marszałek Sejmu wyautowany przez ambasadora USA Rosa.

Marszałek Sejmu wyautowany przez ambasadora USA.

Otrzeźwienie -duża część Polaków właśnie zobaczyła, gdzie kończy się wolność słowa warszawskich polityków.

To, co wydarzyło się w ostatnich kilkudziesięciu godzinach wokół wypowiedzi marszałka Sejmu Włodzimierz Czarzasty, reakcji ambasadora USA Tom Rose oraz powściągliwego stanowiska Donalda Tuska, okazało się czymś znacznie większym niż kolejną polityczną awanturą. To był zbiorowy moment „aha”- nie intelektualny, lecz doświadczalny. Nie dlatego, że ktoś obraził Donald Trump. Nie dlatego, że ambasador zerwał kontakty z marszałkiem Sejmu. Ale dlatego, że po raz pierwszy w XXI wieku  tak jasno i publicznie pokazano, iż obce państwo może wyznaczyć granice tego, co wolno mówić polskim politykom — i zrobić to bez żadnej reakcji państwa. To nie była dyplomacja. To była demonstracja hierarchii.

Wpis ambasadora USA nie był zwykłą uwagą dyplomatyczną. Nie był „wyrażeniem zaniepokojenia”. Był sygnałem władzy, jeśli polski polityk krytykuje prezydenta USA, poniesie konsekwencje. Konsekwencje nie w zamkniętej rozmowie, nie w nocie dyplomatycznej, tylko publicznie, na X, na oczach wszystkich.

I właśnie to dotarło do ludzi. Mniejsza o treść krytyki lub personalia.
Tylko sam fakt pokazania granicy: „a więc tak wygląda nasza suwerenność”. Reakcje internautów bardzo szybko przestały dotyczyć Czarzastego jako osoby. Skupiły się na jednym odczuciu: „Właśnie zobaczyliśmy, jak to naprawdę działa”.

Powtarzały się te same myśli:
„To nie partnerstwo, tylko układ silniejszy–słabszy”.
„Obcy ambasador mówi, co wolno polskiemu marszałkowi”.
„Dziś USA, jutro każdy, kto ma więcej siły”.
„Można Czarzastego nie lubić, ale to już jest za daleko”.

To nie była wojna partii politycznych i ich zwolenników. To był instynktowny sygnał nagiej prawdy. Czarzasty jest tylko pretekstem.
Cała reszta była komunikatem skierowanym do wszystkich:
gdzie są granice,
kto je wyznacza,
kto musi się z nimi liczyć.

 Najbardziej uderzające było to, czego nie usłyszeliśmy ze strony polskiego państwa. Nie padło zdanie: „To jest ingerencja w nasze sprawy”. Było za to milczenie, unikanie tematu, gaszenie emocji bez nazwania przyczyny. I wtedy wielu ludzi zrozumiało coś bardzo prostego- te granice są znane, wszyscy je czują, nikt nie chce ich głośno nazwać.

Dlatego to otrzeźwienie było potrzebne. Mam nadzieję, że nie pójdzie na marne. Bo dopóki żyjemy w opowieściach o „pełnej suwerenności”, „partnerstwie opartym na wartościach”, dopóty żyjemy w iluzji. Ta iluzja pękła. Lepiej zobaczyć gorzką prawdę raz, niż przez lata karmić się wygodnym kłamstwem. Za kilka dni pojawi się nowy temat. Nowa burza w mediach. Nowa awantura.

Ale ten moment warto zapamiętać. Bo Polacy nie zostali  „upokorzeni” przez jedną wypowiedź. Polacy zobaczyli mechanizm, w którym od dawna funkcjonują. I jeśli ta świadomość zostanie — to byłby to jeden z ważniejszych momentów ostatnich lat.

Bo każda realna zmiana zaczyna się nie w deklaracjach, tylko w widzeniu rzeczy takimi, jakie są.

USA: Armia „Unii” Lincolna była bardziej zbrodnicza niż Izraelskie Siły Obronne

Armia Unii Lincolna była bardziej zła niż Izraelskie Siły Obronne

[dla młodzieży: Wojna secesyjna w latach 1861–1865 w USA. „Unia” lub „Północ”, to jankesi, demokraci) a Konfederacja lub „Południe” nie chciało z nimi… ]

Paul Craig Roberts

paulcraigroberts.org/lincolns-union-army-was-more-evil-than-the-israeli-defense-force

Niedawno ktoś przysłał mi egzemplarz książki Waltera Briana Cisco War Crimes Against Southern Civilians (Zbrodnie wojenne przeciw cywilom Południa). Dopóki nie zacząłem czytać tej książki, uważałem izraelską „armię obrony” za ostateczny przykład barbarzyństwa. Izraelczycy usprawiedliwiają strzelanie matkom i niemowlętom w głowę tym, że wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, a niemowlęta dorosną i staną się terrorystami, a matki będą miały więcej dzieci, które również dorosną i staną się terrorystami, i że lepiej zabić matki i niemowlęta, zanim to nastąpi.

Izraelczycy to przyznają, ale jeśli goje to powtarzają, są zbywani jako antysemici. Pozostaje to więc wiedzą, którą znamy, ale której nie wolno nam powtarzać.

Najwyraźniej historycy stosują tę samą politykę wobec zbrodni wojennych zadanych cywilom Południa przez Armię Unii Lincolna, która była niczym innym jak zorganizowaną bandą szabrowników, morderców i gwałcicieli, sprawiających, że izraelska „Armia Obrony” wygląda jak życzliwi chrześcijanie.

Aż do inwazji Lincolna na Skonfederowane Stany Ameryki wojna w cywilizowanym świecie Zachodu była ograniczona do walczących. Lincoln złamał kodeks cywilizowanej wojny i prowadził wojnę przeciw cywilnej ludności Południa. Amerykanie i Brytyjczycy zastosowali tę praktykę w wojnie przeciw Japonii i Niemcom. Dzisiejsza broń nuklearna oznacza, że wojna jest totalna i prowadzona przeciw całej ludzkości. Dziś mamy sytuację, w której niezgoda między elitami dwóch krajów może doprowadzić do zagłady ludzkości.

Udokumentowane relacje w książce Cisco o wojnie przeciw cywilom Południa są przerażające. W Missouri na przykład ludność całych hrabstw została zmuszona pod karą śmierci do opuszczenia domów, przedsiębiorstw i majątków oraz przesiedlenia do Kansas. Był to precedens dla izraelskiego wypędzenia Palestyńczyków z Palestyny.

W Nowym Orleanie generał Benjamin Butler, jeden z wielu niekompetentnych i przepełnionych nienawiścią politycznych nominatów Lincolna, który nigdy nie dowodził żołnierzami, odpowiedział kobietom skarżącym się na złe traktowanie ojców, mężów, synów i braci, ogłaszając, że kobiety mają być „traktowane jak kobieta ulicy uprawiająca swój zawód”. Zaproszenie Butlera skierowane do jego żołnierzy, by gwałcili kobiety Południa, zdumiało brytyjskiego premiera lorda Palmerstona, który potępił to w przemówieniu przed Parlamentem Brytyjskim.

Tak jak wszyscy Palestyńczycy są terrorystami, tak mężczyźni Południa w miastach pod jurysdykcją Armii Unii byli rozstrzeliwani lub wieszani pod pretekstem, że wszyscy mężczyźni Południa są partyzantami wspierającymi opór Konfederacji.

Kiedy żołnierze Unii pojawiali się w południowym mieście, miasto mogło się spodziewać całkowitego ograbienia i spalenia do fundamentów. Cisco podaje przykład za przykładem.

Kiedy armia Lincolna pojawiała się na plantacji, czarne niewolnice były bezlitośnie gwałcone za to, że niewolnicy nie zbuntowali się przeciw panom, wspierając tym samym wysiłek wojenny Południa.

Wojna Lincolna przeciw Południu była wojną nienawiści. Wielu oficerów i generałów Unii było indoktrynowanymi produktami Chaty wuja Toma, propagandowej publikacji demonizującej Południe jako społeczeństwo właścicieli niewolników źle traktujących niewolników — tak jak faktycznie czynili to żołnierze Unii. Nienawiść wzniecona przez północnych abolicjonistów doprowadziła do najgorszych zbrodni wojennych w historii ludzkości.

Skorumpowani historycy, zajęci upiększaniem oficjalnej narracji, utrzymali w ukryciu prawdziwą historię tak zwanej „wojny secesyjnej”, która nie była wojną domową, lecz inwazją jednego kraju na drugi.

Gdy dorastałem na Południu, wiedzieliśmy, że nasi przodkowie straszliwie cierpieli z rąk Jankesów, ale pozostawiono nam pomniki, takie jak posągi Roberta E. Lee i Stonewalla Jacksona, które mówiły nam, że stawiliśmy opór agresji z Północy napędzanej chciwością. Północ zamierzała zmusić Południe do opłacenia swojej industrializacji poprzez taryfę Morrilla i dlatego nie pozwoliła Południu wystąpić z Unii mimo konstytucyjnego prawa do secesji.

Ale posągi zostały usunięte, wymazując publiczne odniesienia do oporu Południa wobec inwazji.

Kiedy niezwykły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln poszedł na wojnę przeciw Konfederacji, poszedł na wojnę przeciw Konstytucji Stanów Zjednoczonych. To Lincoln zniszczył Stany Zjednoczone stworzone przez ojców założycieli jako unię suwerennych stanów, które w ramach Konstytucji posiadały większość władzy rządzącej.

Jak Lincoln powtarzał raz po raz, jego wojna przeciw Południu była wojną o zmuszenie Południa do płacenia taryfy niezbędnej do sfinansowania industrializacji Północy. Lincoln nigdy nie powiedział, że poszedł na wojnę, aby wyzwolić niewolników — przynajmniej nie podczas wojny. Proklamacja Emancypacji była środkiem wojennym mającym wywołać bunt niewolników, który zmusiłby południowe oddziały do opuszczenia frontu i powrotu do domów, by chronić rodziny. Proklamacja dotyczyła jedynie niewolników na terenach kontrolowanych przez Południe. Jak zauważył sekretarz stanu Lincolna, proklamacja nie obejmowała żadnych obszarów pod kontrolą Unii.

Wojna Lincolna przeciw Południu wyprzedziła o stulecie wojnę Izraelskich Sił Obronnych przeciw Palestyńczykom.

Zawsze sądziłem, że upadek amerykańskiej moralności nastąpił w XX wieku, ale książka Cisco jasno pokazuje, że amerykańska moralność załamała się w latach 1860–1865 oraz w następującej po nich dekadzie Rekonstrukcji, podczas której wszystko, co miało wartość na Południu, zostało skradzione przez Północ.

Południe nie podniosło się po grabieży i bezinteresownym zniszczeniu aż do czasów po II wojnie światowej.

Wobec bezprecedensowej krzywdy wyrządzonej ludności Południa przez Waszyngton, niezwykłe jest to, że armia Stanów Zjednoczonych nie istniałaby, gdyby nie dobrowolne zaciąganie się mężczyzn z Południa. To ludzie, którzy nic nie wiedzą o swojej historii ani o udręce przodków ze strony rządu, któremu oddają życie. Jeśli to nie jest całkowita porażka świadomości historycznej, to co nią jest?

W 1863 roku, gdy generał Robert E. Lee, dowódca Armii Północnej Wirginii, dokonał pierwszej konfederackiej inwazji na terytorium Unii, zwrócił się do swoich żołnierzy:

„Obowiązki narzucone nam przez cywilizację i chrześcijaństwo nie są mniej zobowiązujące w kraju wroga niż w naszym własnym. Dowódca uważa, że nie mogłaby spotkać armii — a przez nią całego naszego narodu — większa hańba niż popełnianie barbarzyńskich okrucieństw wobec nieuzbrojonych i bezbronnych oraz bezmyślne niszczenie prywatnej własności, które naznaczyły działania wroga w naszym kraju. Trzeba pamiętać, że prowadzimy wojnę jedynie przeciw uzbrojonym mężczyznom i że nie możemy mścić się za krzywdy, jakie wycierpiał nasz lud, nie poniżając się w oczach wszystkich, których obrzydzenie wzbudziły okrucieństwa naszych wrogów, i nie obrażając Boga, do którego należy zemsta.”

Kiedy Lee poddał swoją głodującą i bosą armię, której Konfederacja nie była już w stanie zaopatrzyć, generał Unii Philip Sheridan chciał dokonać masakry poddających się żołnierzy i musiał zostać upomniany przez generała Granta. Gdy tylko Konfederacja została pokonana, republikański rząd w Waszyngtonie wysłał zbrodniarzy wojennych Unii Sheridana i Tecumseha Shermana, by zniszczyli Indian Równin. Stada bizonów zostały wybite, by pozbawić Indian pożywienia, a republikanie użyli wojny biologicznej przeciw głodującym Indianom.

Dziwne, prawda, że historycy mogą być tak skrajnie skorumpowani, twierdząc, iż Unia walczyła w imieniu czarnych, a gdy tylko wojna się skończyła, zwróciła się ku zniszczeniu innego narodu kolorowego.

Żołnierz Unii z Illinois napisał do domu, że żołnierze Unii tak znęcali się nad czarnymi z Południa, iż „wielu z nich nauczyło się nienawidzić Jankesów tak samo jak nasi południowi bracia. Armia staje się straszliwie zdeprawowana. Jak ludzie w domu będą mogli z nimi żyć po wojnie, jest — jak sądzę — kwestią otwartą. Jeśli nie zdegenerujemy się w naród złodziei, nie będzie to z braku przykładu danego przez armię Unii.”

Jedyna cywilizacja, jaka istniała w Ameryce Północnej w XIX wieku, była na Południu — i zły zbrodniarz wojenny Abraham Lincoln ją zniszczył.

A pomnik Lincolna nie został usunięty.

USA tną pomoc dla zboków. Koniec finansowania aborcji i ideologii gender

USA tną pomoc zagraniczną.

Od lutego koniec finansowania

aborcji i ideologii gender

6.02.2026 .tysol/usa-tna-pomoc-zagraniczna-koniec-finansowania-aborcji-i-ideologii-gender

Stany Zjednoczone obejmą niemal całość niemilitarnej pomocy zagranicznej nowymi ograniczeniami. Z programów finansowanych przez USA zniknie wsparcie dla aborcji, ideologii gender oraz polityk DEI. Nowe regulacje mają wejść w życie 26 lutego 2026 roku

USA

USA / fot. FreePik

Stany Zjednoczone wprowadzają daleko idące ograniczenia w niemilitarnej pomocy zagranicznej. Nowe regulacje wykluczają finansowanie aborcji, ideologii gender oraz programów różnorodności, równości i włączenia (DEI). Zmiany ogłosił Departament Stanu, publikując trzy akty obejmujące niemal całość tego rodzaju wsparcia.

Zapowiedź podczas Marszu dla Życia

Decyzję poprzedziła zapowiedź wiceprezydenta JD Vance’a wygłoszona podczas Marszu dla Życia w Waszyngtonie. Polityk mówił wówczas o „historycznym rozszerzeniu” Mexico City Policy – zasad wprowadzonych po raz pierwszy za prezydentury Ronalda Reagana, zakazujących finansowania organizacji promujących aborcję poza granicami USA.

Cztery dni później Departament Stanu przedstawił szczegóły regulacji. Ograniczenia obejmą wszystkie niemilitarne programy pomocy zagranicznej o łącznej wartości około 30 mld dolarów.

Aborcja, gender i DEI bez wsparcia

Nowe przepisy eliminują także finansowanie działań związanych z ideologią gender oraz politykami różnorodności, równości i włączenia. W dokumencie wskazano, że ideologia gender „zastępuje biologiczną kategorię płci koncepcją zmiennej, subiektywnej tożsamości”.

Regulacje zakazują wspierania m.in. warsztatów, wydarzeń czy produkcji filmowych promujących tę ideologię. Ograniczenia obejmą również pomoc bilateralną oraz agendy ONZ, które – aby otrzymać środki z USA – będą musiały wykluczyć z programów promocję aborcji, ideologii gender oraz DEI.

Poparcie amerykańskich biskupów

Zmiany pozytywnie oceniła Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych. W opublikowanym oświadczeniu biskupi podkreślili:

Popieramy solidne finansowanie autentycznej pomocy zagranicznej, która ratuje ludzkie życie i afirmuje życie, oraz z uznaniem przyjmujemy nowe polityki, które zapobiegają kierowaniu pieniędzy podatników do organizacji zajmujących się kolonizacją ideologiczną oraz promujących aborcję lub ideologię gender za granicą.

Wejście w życie i wcześniejsze cięcia

Nowe regulacje mają wejść w życie 26 lutego 2026 roku, o ile nie zostaną zablokowane na drodze prawnej. Ogłoszone zmiany nie obejmują obowiązujących grantów, które już wcześniej zostały znacząco ograniczone.

W 2025 roku anulowano 87 proc. dotacji nadzorowanych przez USAID – agencję rozwojową USA, która została następnie włączona do Departamentu Stanu.

Maski zdjęte: Akta Epsteina odsłaniają izraelską kontrolę i sieć szatańskich elit.

Dugin: Maski zdjęte: Akta Epsteina odsłaniają izraelską kontrolę i sieć szatańskich elit.

„Obudziliśmy się w innym świecie.”

5 lutego 2026 arktosjournal.com/p/masks-off-epstein-files-expose-israeli

[Ludzie się skarżą, że programy tłumaczące odmawiają tłumaczenia. Że takie anty-semitnictwo. Ależ – poproś GROK’a, on w paręnaście sekund daje wynik. Nie sprawdzam z oryginałem – „wierzę Grokowi” MD]

============================================================

Poniższy transkrypt pochodzi z najnowszego wykładu prof. Aleksandra Dugina w programie Radio Sputnik Escalation Show:

Prowadzący Radio Sputnik, Escalation Show:

Departament Sprawiedliwości USA w końcu opublikował listy Epsteina: 3 miliony plików, które dziennikarze teraz aktywnie przeszukują. Niektóre rzeczy wyglądają strasznie, inne komicznie – zwłaszcza gdy pojedyncze nazwiska wyrywa się z kontekstu. Znaleźli tam Żyrinowskiego, Lenina, a nawet postacie z filmów i kreskówek.

  • Aleksandrze, w zeszłym roku wspominałeś, że Twoje imię pojawiło się w jednej z korespondencji. Jak podsumować całą tę historię i jak ją interpretować, skoro informacja rozchodzi się błyskawicznie zarówno w rosyjskich, jak i zagranicznych mediach?

Aleksander Dugin: Moim zdaniem nie należy bagatelizować tego, co się dzieje. Globalna sieć pedofilska zaangażowana w tortury, gwałty, morderstwa, a nawet kanibalizm i „czarne msze” właśnie została zdemaskowana.

Ta sieć obejmowała elity obu amerykańskich partii – od George’a Busha seniora po Baracka Obamę, Clintonów i Billa Gatesa. Ich własny udział, a także udział wielu europejskich liderów w tej strukturze został potwierdzony.

Wielu z nich teraz ustępuje, bo przynależność do wewnętrznego kręgu Epsteina i wizyty na jego wyspie to w zasadzie całkowita kompromitacja dla każdego polityka, postaci publicznej, naukowca, myśliciela, filozofa, ekonomisty czy biznesmena. W istocie – znajomość z Epsteinem, Ghislaine Maxwell i ich otoczeniem w jakiejkolwiek formie równa się przyznaniu do działalności przestępczej.To jest ekstremalnie poważne. Po pierwsze: najważniejsze jest to, że współczesna zachodnia elita jest tak zdegenerowana moralnie, że nikt na Zachodzie nie ma już prawa pouczać własnego społeczeństwa ani dyktować czegokolwiek innym narodom. Ci degeneraci – pedofilska, liberalna, globalistyczna elita – po prostu nie mają prawa otwierać ust. Uważam, że jest niemoralne prowadzić z nimi jakiekolwiek negocjacje albo siedzieć przy jednym stole z ludźmi splamionymi „listą Epsteina”. Ludzie, którzy szanują własną godność, nie mogą znajdować się w tej samej przestrzeni co ci, którzy tę godność jawnie depczą. To kwestia honoru: osoby z listy Epsteina całkowicie utraciły prawo do szacunku i możliwość kontaktów z przyzwoitymi ludźmi. W rosyjskim slangu kryminalnym jest na to określenie – byt’ zakontachennymбыть законтаченным „być skończonym”, „być całkowicie zdyskredytowanym”. Ludzie, którzy brali udział w wykorzystywaniu dzieci, są zdyskredytowani pod każdym względem. To pierwsze kolosalne wnioski. Teraz próbują trochę wyciszyć ten skandal, ale będzie on miał naprawdę tektoniczne konsekwencje.

Prowadzący: Czy zachodni politycy i urzędnicy naprawdę wyjdą z tego bezkarnie? Czy skończy się tylko na głośnych dymisjach, jak Peter Mandelson w Wielkiej Brytanii czy Miroslav Lajčák na Słowacji?

Aleksander Dugin: Nie mogę powiedzieć na pewno, ale pytanie brzmi: kto ich osądzi? Aby osądzić ludzi zaangażowanych w tak monstrualne zbrodnie przeciwko dzieciom, kobietom i niewinnym ludziom – w tym groźby pogrzebania pod polami Trumpa nieletnich dziewcząt, które próbowały protestować – musi dojść do rewolucji. Muszą pojawić się ludzie całkowicie wolni od jakichkolwiek kontaktów z tym środowiskiem. Okazuje się, że Musk i Bannon – nie wspominając o samym Trumpie – też są w to uwikłani. Trump jest całkowicie splamiony tym kręgiem, łącznie z pierwszą damą. Kto może ich naprawdę osądzić? Osądzenie ich to osądzenie całego współczesnego Zachodu i elit, które teraz rządzą światem.

Co więcej, to dwaj prominentni politycy – republikanin Thomas Massie i demokratka Ro Khanna – którzy nie mieli z tym nic wspólnego, zdołali przepchnąć decyzję o publikacji mimo oporu elit.

Trump kiedyś twierdził, że te dokumenty nie istnieją, a teraz okazuje się, że istnieją i stanowią wyrok na zachodnie elity. Jak ich osądzić, skoro oni sami są władzą? W takich sytuacjach ludzie zwykle szturmują Bastylię, dokonują zamachów stanu i wychodzą na ulice w gniewie. Jeszcze tego nie widać, ale to wystarczający powód do antyelitarnej rewolucji w USA i innych krajach. Nie znam precedensu w historii, żeby coś takiego uszło na sucho.

Druga obserwacja: wielu ludzi nie szło na wyspę Epsteina tylko po zaspokojenie perwersji. Szli tam jak na „dział kadr” światowego rządu – po to, by popełnić przestępstwo nagrane na kamerę i stać się obiektem szantażu. Bez tego „dossier” z wyspy nie da się wejść do elity.

To systematyczne zdyskredytowanie zachodnich polityków – konieczny „bilet” do władzy.Trzecia sprawa: centrum tej operacji. W plikach Epsteina duża część dokumentów nie dotyczy wcale gwałtów, tylko światowego rządu. Jest tam korespondencja o zamachach stanu w Rosji i na Ukrainie. Na Ukrainie plan się udał, Epstein był z tego zadowolony. W Rosji w 2012 roku planowano usunięcie Putina i zastąpienie go opozycją – wymieniani są m.in. Ilja Ponomariew i Aleksiej Nawalny. Pojawia się też moje nazwisko w kontekście konserwatywnych, tradycyjnych kręgów w Rosji, które popierają wielobiegunowość i odrzucają zachodnią hegemonię.

I tu wychodzi najstraszniejsza rzecz, która wywołała ogromny skandal w USA: za tym wszystkim stoi Izrael. Izraelskie służby specjalne kierowały i koordynowały całą tę działalność. Ojciec Ghislaine Maxwell był oficjalnym rezydentem Mossadu w USA. Wyłania się jasny obraz: Izrael używał kompromitujących materiałów do kontrolowania amerykańskiej, a być może światowej polityki. Ameryka uważała się za suwerenną, a Izrael za sojusznika – nagle okazuje się, że jest dokładnie na odwrót. To Izrael sterował polityką amerykańską poprzez szantaż.

W plikach Epstein i jego otoczenie otwarcie używają syjonistycznego, rasistowskiego języka: „Czy na imprezie będziemy tylko my, czy będą też ci cholerni goje?” Epstein odpowiada: „Niestety, goje też będą”. To jawny udział w syjonistycznym planie kontrolowania Zachodu. Wcześniej mówili o tym tylko marginalni teoretycy spiskowi – teraz Ameryka zobaczyła na własne oczy, że może być narzędziem w rękach małego państwa.To, co opublikowano, to dopiero połowa materiałów. Pojawiły się też (choć na krótko) dokumenty dotyczące samego Trumpa, Melanii, burmistrza Nowego Jorku, europejskich elit, rodziny królewskiej (w tym księcia Andrew) i ludzi z otoczenia Macrona. Elon Musk też tam był.

Prowadzący: Trump właśnie napisał na Truth Social, że nigdy nie był na wyspie Epsteina i nawet się do niej nie zbliżył – w odpowiedzi na żart Trevora Noah na gali Grammy. Czy ma sens teraz machać pięściami, skoro internet wszystko pamięta?Aleksander Dugin: Trump albo oszalał, albo jest całkowicie nieodpowiedzialny. W tej kadencji zmienił zdanie już tyle razy: najpierw obiecywał publikację akt, potem twierdził, że ich nie ma, a teraz – gdy je zmuszono do publikacji – mówi, że istnieją, ale on nie ma z nimi nic wspólnego. Czy można traktować poważnie taką osobę? Starszy mężczyzna uwikłany w takie sprawy ciągle kłamie i prowadzi nieprowokowaną agresję przeciwko suwerennym państwom. Jego słowa straciły wszelki sens. Jest częścią tej sieci i naturalnie będzie się wypierać oczywistości. Ale dokumenty zostały opublikowane na stronie Departamentu Sprawiedliwości i każdy może je sprawdzić.To bez wątpienia gigantyczny skandal, który prowadzi do logicznego wniosku: skoro wiemy już na pewno, że Ameryka jest kontrolowana przez Mossad i agresywny syjonizm, to właśnie teraz ma sens publikacja tych materiałów.(Tłumaczenie oddaje treść oryginalnego tekstu zamieszczonego na Arktos Journal – jest to głównie transkrypcja wypowiedzi Dugina z komentarzem redakcyjnym.)

USA – wojna domowa 2.0 już się rozpoczęła

USA – wojna domowa 2.0 już się rozpoczęła

Autor: It’s Time To Accept That Civil War 2.0 Has Already Started, Brandon Smith, February 2, 2026

podał: AlterCabrio , 4 lutego 2026

Wojna domowa 2.0 już się rozpoczęła, w formie dobrze finansowanego, skrajnie lewicowego powstania, podobnego do tego, które miało miejsce w Rosji w 1917 roku. Brak reakcji konserwatystów był raczej mało imponujący i jestem tu, aby ostrzec: zbliżamy się do punktu, z którego nie ma powrotu.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Czas zaakceptować, że wojna domowa 2.0 już się rozpoczęła

W lipcu 1917 roku, gdy w Europie szalała I wojna światowa, rosyjski Piotrogród zmagał się ze szczególnym niepokojem w postaci zakrojonej na szeroką skalę rebelii bolszewickiej. Do miasta wkroczyło z całego kraju nawet 500 000 protestujących, agitatorów i prowokatorów, wielu z nich uzbrojonych. Opanowali oni duże połacie metropolii, porwali prywatne pojazdy i skonfiskowali prywatne budynki.

Niektórzy radzieccy przywódcy, w tym Włodzimierz Lenin, nazwali to wydarzenie „przedwczesnym” i nie poparli go publicznie, co mogło być celową próbą uniknięcia bezpośredniej reakcji. Oficjalne historyczne wyjaśnienie jest takie, że powstanie nabrało własnego życia, ale scena była już przygotowana, a komunistyczni agitatorzy osiągnęli dokładnie to, czego chcieli, czego wymagała ich strategia:

Ofiara z ludzi.

Starcia z władzami doprowadziły do ​​śmierci setek protestujących i kilku ofiar wśród policjantów. Władze rosyjskie wysłały siły zbrojne do regionu, aby aresztować bolszewickich przywódców, a ruch musiał się wycofać. Ostatecznie jednak główny cel powstańców został osiągnięty. Niezależnie od tego, czy działania były spontaniczne, czy zaplanowane, celem metodologii komunistycznej jest zawsze wywołanie przemocy ze strony rządu, która następnie może zostać wykorzystana do wywołania społecznego współczucia i wzmocnienia rewolucji.

Większość „normalsów” nie musi przyłączać się do rewolucji, wystarczy ich przekonać, by trzymali się z daleka. I właśnie to w dużej mierze wydarzyło się kilka miesięcy później, w październiku 1917 roku, kiedy rozpoczął się czerwony terror. Nastąpiło pięć lat wojny domowej.

Komuniści, którzy od dawna twierdzili, że są niewinnymi ofiarami carskiego „imperializmu”, rozpoczęli serię morderstw, gdy tylko umocnili swoją władzę polityczną. Ich ideologiczni przeciwnicy byli systematycznie łapani i eliminowani. Nie ma dokładnych danych na temat liczby zabójstw, ponieważ zniszczono dokumentację, ale szacunki wskazują, że rewolucjoniści i tajna policja aresztowali i rozstrzelali około miliona dysydentów politycznych w pierwszych latach rządów komunistycznych.

To ludobójstwo blednie jednak w porównaniu z 10 milionami ofiar rosyjskiej wojny domowej. Nie wspominając o uwięzieniu i masowym mordowaniu milionów chrześcijan przez reżim ateistyczny w ciągu następnych kilkudziesięciu lat.

Historia rzadko się „powtarza”, ale nasza współczesna dynamika polityczna brzmi dość znajomo. Wiele taktyk stosowanych przez lewicowców w Rosji na początku XX wieku jest dziś stosowanych w USA. W rzeczywistości twierdzę, że są one niemal identyczne i że rewolucja w stylu bolszewickim ma miejsce właśnie teraz.

Co ciekawe, bolszewicy stanowili niewielką mniejszość w rosyjskim społeczeństwie. W szczytowym okresie, w 1917 roku, liczyli zaledwie 400 000 „oficjalnych” członków.

[MD: Sprawdziłem:

Luty/marzec 1917 → ~24 000

Kwiecień 1917 → ~80 000

Czerwiec/lipiec 1917 → ~150 000–200 000

Koniec lipca 1917 (VI Zjazd) → ~240 000

Październik 1917 → ~350 000 (niekiedy podaje się nawet 400–450 tys.)
===================================================================

Politycznie popierało ich około 23% społeczeństwa [to chyba też propagandowo przesadzone md] , ale to wciąż niewielki ruch w porównaniu ze 150 milionami rosyjskich obywateli, którzy z trudem prowadzili codzienne życie.

Gdyby rosyjscy konserwatyści (nacjonaliści, chrześcijanie i obrońcy praw własności prywatnej) zbuntowali się i podjęli masowe działania, by powstrzymać bolszewików na początku 1917 roku, ich społeczeństwo mogłoby uniknąć masowych mordów, które spadły na nie od 1918 roku. Być może nie popierali ówczesnych rządów, ale komunistyczna alternatywa była o wiele gorsza.

Zamiast tego konserwatyści czekali, aż agenci Czeka staną u ich progu, a wtedy było już za późno na skuteczną walkę. Jak przygnębiająco zauważył Aleksandr Sołżenicyn w swojej książce „Archipelag Gułag”, większość Rosjan sprzeciwiła się sowieckiej władzy, ale nie miała odwagi chwycić za broń, gdy było to najbardziej potrzebne. W ten sposób będący w mniejszości bojowi komuniści byli w stanie zdominować naród liczący setki milionów. Jak ostrzegał Sołżenicyn:

„Nie kochaliśmy wystarczająco wolności. A co gorsza – nie zdawaliśmy sobie sprawy z prawdziwej sytuacji… Zasłużyliśmy absolutnie na wszystko, co wydarzyło się później”.

Komuniści oczywiście nie osiągnęli takiego sukcesu sami. Jak opisał to uczony Antony Sutton, przedstawiając obszerne dowody w swojej książce „Wall Street And The Bolshevik Revolution”, cieszyli się wsparciem finansowym i logistycznym różnych globalnych elit (od Rockefellerów, przez Morganów, po Harrimanów) w trakcie rewolucji i po dojściu do władzy.

Cel? Stworzenie modelu ateistycznego i relatywistycznego państwa autorytarnego. Systemu, który globaliści zamierzają kiedyś wykorzystać do przejęcia władzy nad całym światem. Ich plan w dużej mierze opiera się na braku działania ze strony patriotów. To może być słabość, ale lewacy mają powody, by ostatnio czuć się ośmieleni.

Wojna domowa 2.0 już się rozpoczęła, w formie dobrze finansowanego, skrajnie lewicowego powstania, podobnego do tego, które miało miejsce w Rosji w 1917 roku. Brak reakcji konserwatystów był raczej mało imponujący i jestem tu, aby ostrzec: zbliżamy się do punktu, z którego nie ma powrotu.

Aktywiści są finansowani przez gigantyczną grę pozorów organizacji pozarządowych, ukrytych za innymi organizacjami pozarządowymi. Koordynują swoje działania za pośrednictwem ukrytych serwerów Discord. Otrzymują rozkazy i wymieniają się informacjami w terenie za pośrednictwem szyfrowanych czatów Signal. Są szkoleni w agitacji i destabilizacji poprzez anonimowe spotkania online prowadzone przez tajnych koordynatorów aktywistów. Dopuścili się brutalnych ataków na agentów ICE setki, jeśli nie tysiące razy, i niewielu z nich kiedykolwiek zostało pociągniętych do odpowiedzialności. To nie jest zachowanie oddolnego ruchu protestacyjnego, to zachowanie armii tajnych agentów ze specjalnymi zabezpieczeniami.

Ważne jest, aby zrozumieć, że „protesty” są w rzeczywistości ściśle skoordynowaną kampanią partyzancką – nie są to szczerzy obywatele korzystający ze swoich praw obywatelskich. Na razie ich deklarowaną motywacją jest powstrzymanie deportacji nielegalnych imigrantów, ale to tylko pretekst do ich powstania. Gdyby ICE zaprzestało działań jutro, opłacani aktywiści po prostu wymyśliliby kolejny pretekst do rozbicia kraju. Ułagodzenie ich niczego nie da.

To wrodzy bojownicy, którzy próbują zapewnić sobie dominację i zwiększyć swoją liczebność poprzez zwracanie na siebie uwagi. Ich celem jest zniszczenie świata zachodniego. Nie można na to pozwolić.

Najprostszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie wrogich organizacji pozarządowych przez rząd, jednak instytucje te są chronione przez osobowość prawną i mają takie same prawa konstytucyjne jak poszczególni obywatele. Proces dochodzenia i ścigania ich zajmuje czas – czas, którego nie mamy.

Nawet gdyby Trump wykorzystał ustawę Insurrection Act [1807r., ustawa federalna, która pozwala głowie państwa na użycie wojska i federalizację Gwardii Narodowej na terytorium kraju -AC] i wysłał wojsko, nie ma wystarczającej liczby żołnierzy, aby zamknąć więcej niż kilka amerykańskich miast. Ci, którzy liczą na to, że stan wojenny rozwiąże problem, oszukują samych siebie. W konsekwencji lewicowcy mogą zyskać większe poparcie: stan wojenny byłby dla reszty świata dowodem na to, że administracja jest rzeczywiście „faszystowska”.

Przebieg wojny nie będzie zależał od interwencji rządu, więc nie wstrzymujcie oddechu w oczekiwaniu na skuteczne egzekwowanie prawa. Prawda jest taka, że ​​większość aresztowań aktywistów i tak kończy się ich powrotem na ulicę. Ich aparat wsparcia musi zostać trwale usunięty, albo ONI SAMI muszą zostać trwale usunięci z tego równania.

O wszystkim zadecydują zwykli konserwatyści. Jeśli zorganizują się licznie, jeśli stworzą mechanizm finansowania umożliwiający szybkie przemieszczanie ludzi i zaopatrzenia po kraju, i jeśli opracują odpowiednie wytyczne dotyczące przywództwa i szkolenia, to istnieje szansa na pokój, po prostu prezentując potężny środek odstraszający. Jeśli nie, przynajmniej będą dostępne środki do stłumienia rebelii.

Jeśli konserwatyści zostaną w domu i odmówią ochrony jakiegokolwiek skrawka terytorium za swoją bramą, stracą wszystko. To nieuniknione. Strona, która chce wygrać, zawsze będzie miała przewagę nad stroną, która „chce po prostu by zostawiono ich w spokoju”.

Protesty będą się rozprzestrzeniać na inne miasta, podobnie jak ostatnio w Minneapolis. Organizacje pozarządowe będą próbowały sprowokować kolejne przypadki śmierci aktywistów z rąk agentów federalnych. Im bardziej społeczeństwo nie będzie kontrolowało aktywistów, tym bardziej będą się ośmielać i tym bardziej będą się oni liczyć w przekonaniu, że stanowią większość.

Jeśli protesty utkną w martwym punkcie, ale organizacje nie zostaną zmiażdżone, aktywiści powrócą do zamachów i ataków terrorystycznych w stylu Weather Underground, dopóki nie zdemoralizują społeczeństwa i nie odzyskają sił. Wniosek? Jeśli lewica polityczna naprawdę nie zacznie się BAĆ konsekwencji, to nie zaprzestanie, dopóki nie przeprowadzi własnej czystki „Czerwonego Terroru”.

Efektem końcowym nie będzie „bałkanizacja”. Pomysł ten mógł się sprawdzić podczas pandemii, ale na tym etapie jest już za późno na ‘rozwód’ w całym kraju. Lewicowcy nigdy nie pozwolą konserwatystom żyć w pokoju w stanach republikańskich. Pozwolenie, by miasta Demokratów rządziły całymi stanami, w których przeważają hrabstwa republikańskie, jedynie legitymizowałoby postępowych ekstremistów i zaszkodziłoby sprawie konserwatystów. Ta walka toczy się o cały kraj, a nie o jego fragmenty.

Nie będzie to też wojna „frakcji”. To bzdura w stylu teorii SHTF preppersów. Granice nie mogłyby być bardziej wyraźne. „Fałszywy paradygmat lewicy/prawicy” to martwy relikt ery Rona Paula. Już nie istnieje, przynajmniej nie w odniesieniu do podstawy piramidy. Zdecydowana większość postępowców i Demokratów popiera ekstremizm „przebudzonych” [woke]. Popierają czystkę. Są lojalnymi żołnierzami globalizmu. Jedność z nimi oznacza zniewolenie.

Lewicowcy, globaliści i ich sojusznicy nie będą rozróżniać między MAGA, libertarianami a centrystami. Ostatecznie potraktują każdego jako wroga zasługującego na eliminację. Nie będą też dzielić i walczyć w zwarciu, jak przewidują niektórzy konserwatyści, przynajmniej dopóki najpierw nas się nie pozbędą.

Ostatecznie los Stanów Zjednoczonych i cywilizacji zachodniej spoczywa na kruchych barkach ruchu konserwatywnego, który ma środki do walki, ale niekoniecznie wolę. Wiecznie czekają na idealny scenariusz rodem z Hollywood, w którym będą mogli bronić się z czystym sumieniem w uczciwej walce, będąc ewidentnym i niezaprzeczalnym tym „dobrym facetem”. Wiecznie czekają na idealny moment, by się zbuntować – moment, który nigdy nie nadejdzie.

Patrioci również planowali i trenowali przez dekady pod pretekstem, że konserwatyści będą powstańcami, a nie kontrrewoltą. Kontrrewolta jest o wiele trudniejsza i wymaga znacznie większych zasobów. Ale wiecie co? Nie zawsze wybieracie wojny, w których walczycie. Czasami wojna wybiera was i musicie się dostosować.

Z pewnością są osoby, które zrobią, co w ich mocy. Ja będę wśród nich, podobnie jak wielu moich znajomych. Ale wielkim pytaniem, wielką niewiadomą, nieprzewidywalnym czynnikiem jest to, czy przeciętni Amerykanie masowo wyjdą z domów i dadzą jasny sygnał, że nie będą dłużej tolerować chaosu.

_________________

It’s Time To Accept That Civil War 2.0 Has Already Started, Brandon Smith, February 2, 2026

Więcej: Brandon Smith

Friday Funnies: Life Hacks and… Reality

Friday Funnies: Life Hacks and…

Reality

DR. ROBERT W. MALONE JAN 30





True story, and frankly, whose else is sick of it?…







“Just the facts, ma’am…”


How this all relates to Clinton and the Epstein probe:

In its Jeffrey Epstein probe, the House Oversight Committee chairman sought sworn testimony and documents from Bill Clinton concerning the nature, frequency, and purpose of his contacts with Epstein, including travel records, calendars, correspondence, and any Clinton Foundation records reflecting Epstein-linked meetings or donations. 

From Hillary Clinton, the committee requested testimony and records focused on institutional oversight, including whether Epstein or his associates had access to the State Department, and sought emails, visitor logs, and related records to assess how Epstein maintained elite access and whether federal agencies failed to properly scrutinize or restrict him.

None of this has been forthcoming…


Introducing a new comedy theme- Coffee Humor!









Ok. Enough of that. Things are getting a bit too personal. But while we are on the topic…..



Turning to masks once again …









I still don’t drink Bud – but it brought a tear to my eye.




On Monday, February 2, 2026, the groundhog will acknowledge the ice,
stress that it is “complex,” “systemic,” and “not new,”
and will assure the public that experts are aligned. 

Then he must convene a task force to study it.

After six weeks of hearings, a press conference, and a strongly worded statement about equity for shadows,
he concludes the future was frozen,
but good news: the ice is 
historicunprecedented, and someone else’s fault

He will then go back underground to draft the narrative.

Working to control the messaging, until spring becomes a misinformation problem.



Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid


Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share


You’re currently a free subscriber to Malone News. For the full exp

J.D. Vance: Aborcja to jak pogańskie ofiary z ludzi!

J.D. Vance na Marszu dla Życia: aborcja to jak pogańskie ofiary z ludzi!

pch24.pl/j-d-vance-na-marszu-dla-zycia-aborcja-to-jak-poganskie-ofiary-z-ludzi

W starożytnym pogańskim świecie porzucanie dzieci było czymś rutynowym. (…) Dziedzictwem naszej cywilizacji jest jednak coś innego – fakt, że, jak mówi Pismo Święte, każde życie jest „cudownie i wspaniale stworzone” przez naszego Stwórcę – powiedział wiceprezydent USA J.D. Vance 23 stycznia podczas Marszu dla Życia w Waszyngtonie.

Vance po raz drugi jako wiceprezydent USA wziął udział w Marszu dla Życia – odbywającej się od 53 lat corocznej manifestacji pro-life w Waszyngtonie, będącej jedną z największych tego typu na świecie. Wydarzenie odbywa się zawsze w styczniu, w okolicy rocznicy niesławnego wyroku Roe v. Wade z 1973 r., który uznawał zabijanie dzieci nienarodzonych za rzekome „prawo” kobiety. Na szczęście w 2022 r. Sąd Najwyższy USA uchylił to orzeczenie, a było to możliwe dzięki nominacjom sędziów o poglądach pro-life podczas pierwszej kadencji prezydenta Trumpa.

Amerykański wiceprezydent w swoim tegorocznym przemówieniu porównał aborcję do składania ofiar z ludzi w pogańskich społeczeństwach oraz wskazał na kilka zwycięstw pro-life osiągniętych w pierwszym roku administracji Trump–Vance. – W starożytnym pogańskim świecie porzucanie dzieci było czymś rutynowym – powiedział Vance, odnosząc się do „ofiar z dzieci składanych przez Majów”. – Znakiem barbarzyństwa jest traktowanie dzieci jak niedogodności, które można odrzucić, zamiast jak błogosławieństw, którymi są i które należy pielęgnować. Dziedzictwem naszej cywilizacji jest jednak coś innego – fakt, że, jak mówi Pismo Święte, każde życie jest „cudownie i wspaniale stworzone” przez naszego Stwórcę – dodał, cytując słowa Psalmu 139.

Polityk zauważył, że Marsz dla Życia nie dotyczy wyłącznie kwestii politycznej. – Chodzi o to, czy pozostaniemy cywilizacją pod panowaniem Boga, czy też ostatecznie powrócimy do pogaństwa, które dominowało w przeszłości – kontynuował.

Niestety dziś wielu młodym ludziom przedstawia się posiadanie dzieci i zakładanie rodziny jako obciążenie. W rzeczywistości jednak jest to dar od Boga, o czym wiedzą obrońcy życia. – Dziś skrajna lewica w tym kraju mówi młodym ludziom, że małżeństwo i dzieci są przeszkodami, że zachęcanie naszych młodych ludzi do zakładania rodziny jest nieodpowiedzialne, a nawet niemoralne – z powodu „zmian klimatycznych” czy innych powodów. Mówią nam, że samo życie jest ciężarem, ale my tutaj, na tym marszu (…) wiemy, że to kłamstwo – powiedział Vance. – Wiemy, że życie jest darem, wiemy, że dzieci są bezcenne, ponieważ je znamy, kochamy i widzimy, jak potrafią przemieniać nasze rodziny – dodał.

Wiceprezydent zaznaczył, że rodzina jest nie tylko źródłem wielkiej radości, ale także częścią Bożego planu dla rodzin, dzielnic, wspólnot i całego kraju. Dodał, że traktowanie każdego z godnością nie zawsze jest łatwe ani wygodne, ale jest rzeczą słuszną.

W swoim przemówieniu Vance wspomniał, że on i jego żona Usha spodziewają się czwartego dziecka pod koniec lipca. Dodał, że pragnął, aby w Stanach Zjednoczonych było więcej rodzin i więcej dzieci. – Macie wiceprezydenta, który praktykuje to, co głosi – podkreślił.

Polityk pochwalił się także osiągnięciami administracji Trump–Vance w kwestii obrony życia. Były to m.in. odcięcie finansowania aborcji z pieniędzy podatników, zakończenie rządowych aresztowań działaczy pro-life za samo modlenie się przed klinikami aborcyjnymi oraz wzmocnienie ochrony sumienia dla ludzi wierzących. – Zlikwidowaliśmy przepisy z czasów Bidena i zapewniliśmy, że żadna zakonnica, żadna pielęgniarka, żaden farmaceuta i żaden lekarz nie muszą zostawiać swojej wiary i wartości za drzwiami miejsca pracy – zapewnił.

Mimo iż Vance – nawrócony na katolicyzm – otwarcie opowiada się za życiem, to w przeszłości sugerował poparcie dla dostępu do tabletek aborcyjnych i ponownie podkreślił, że administracja Trump–Vance nie poprze federalnego zakazu aborcji.

Źródło: lifesitenews.com

„Każde dziecko jest darem od Boga”. Przesłanie Donalda Trumpa na Marsz dla Życia

„Każde dziecko jest darem od Boga”.

Przesłanie Donalda Trumpa

na Marsz dla Życia

pch24.pl/kazde-dziecko-jest-darem-od-boga-przeslanie-donalda-trumpa-na-marsz-dla-zycia

Z okazji corocznego Marszu dla Życia w Waszyngtonie – jednej z największych manifestacji pro-life na świecie – prezydent USA Donald Trump zwrócił się do uczestników w specjalnym przemówieniu wideo. – Chcę podziękować każdemu z was, kto wyszedł tego zimowego dnia – pięknego dnia, ale jednak zimowego – aby stanąć w obronie nienarodzonych – powiedział Trump.

Marsz dla Życia to odbywająca się od 53 lat coroczna manifestacja pro-life w Waszyngtonie i jedna z największych tego typu na świecie. Wydarzenie odbywa się zawsze w styczniu, w okolicy rocznicy niesławnego wyroku Roe v. Wade z 1973 r., który uznawał zabijanie dzieci nienarodzonych za rzekome „prawo” kobiety. Na szczęście w 2022 r. Sąd Najwyższy USA uchylił to orzeczenie, a było to możliwe dzięki nominacjom sędziów o poglądach pro-life podczas pierwszej kadencji prezydenta Trumpa.

Przez 53 lata studenci, rodziny, patrioci i ludzie wierzący przyjeżdżali do Waszyngtonu z każdego zakątka kraju, aby bronić nieskończonej wartości oraz nadanej przez Boga godności każdego ludzkiego życia – powiedział Trump w materiale wideo opublikowanym z okazji tegorocznego Marszu dla Życia. – Chcę podziękować każdemu z was, kto wyszedł tego zimowego dnia – pięknego dnia, ale jednak zimowego – aby stanąć w obronie nienarodzonych – zaznaczył.

Urzędujący prezydent USA sam wziął udział w Marszu dla Życia w 2020 r., w czasie swojej pierwszej kadencji. – Sześć lat temu miałem zaszczyt zostać pierwszym prezydentem w historii, który osobiście wziął udział w tym marszu. Od tego czasu dokonaliśmy bezprecedensowych postępów w ochronie niewinnego życia i we wspieraniu instytucji rodziny jak nigdy dotąd – podkreślił gospodarz Białego Domu.

Trump wspomniał o swoich nominacjach sędziów Sądu Najwyższego, dzięki czemu „ruch pro-life odniósł największe zwycięstwo w swojej historii”, oraz o zatrzymaniu przymusowego finansowania aborcji z pieniędzy podatników w kraju i za granicą. Teraz – jak zaznaczył – trwa walka „nad odbudową kultury wspierającej życie trwa w każdym stanie, każdej społeczności i w każdej części naszej pięknej ziemi”.

Wśród swoich sukcesów amerykański przywódca wymienił także rządowe wsparcie dla adopcji i rodzin zastępczych oraz rozpoczęty w 2025 r. program wpłaty rządowego wsparcia w wysokości tysiąca dolarów na specjalne konto inwestycyjne każdego urodzonego dziecka.

Prezydent zadeklarował również obronę wolności religijnej w czasie swojej kadencji – Przywracamy wiarę w Ameryce. Przywracamy Boga. (…) Z waszą pomocą i wsparciem będziemy nadal walczyć w obronie odwiecznej prawdy, że każde dziecko jest darem od Boga. Dziękuję i niech Bóg błogosławi Amerykę – zakończył swojej przemówienie Trump.

W tym roku głównym mówcą podczas marszu jest wiceprezydent J.D. Vance.

Źródło: x.com, PCh24.pl AF

The Profound Impact of Profanity: How Swearing Affects the Brain, Emotions and Soul

The Profound Impact of Profanity:

How Swearing Affects

the Brain, Emotions and Soul

by Gary Isbell January 13, 2026 returntoorder/the-profound-impact-of-profanity-how-swearing-affects-the-brain-emotions-and-soul/

The Profound Impact of Profanity: How Swearing Affects the Brain, Emotions and Soul
The Profound Impact of Profanity: How Swearing Affects the Brain, Emotions and Soul

It is a peculiar irony of modern life that while most people strive to improve their lives with technology and sophistication, language is sliding comfortably into the gutter. Profanity has become the linguistic wallpaper today, increasingly commonplace among the youth and emblematic of a shift toward a lifestyle that is as casual as it is vulgar.

Tragically, swearing has taken up permanent residence in the repertoire of the masses, especially among the youth. Unlike mathematics or history, it is not a subject taught in a classroom—at least, not in the traditional sense.

Instead, it is absorbed through osmosis from peers, parents, and, most aggressively, social media and Hollywood. There is a rich contradiction here: society largely condemns the use of expletives, turning up its nose at their rude offensiveness, yet simultaneously consumes them with a voracious appetite.

Swear words are sanctioned and restricted under the vague assumption that harm will befall society if they are used, especially if they become a habit. Yet the exact nature of this harm—whether to the speaker, the listener or society at large—remains ever so vague.

Swearing is done to vent. Sharp, jagged words release pressure valves of anger, frustration, or even exuberant excitement. There is a pervasive notion that no other collection of sounds is quite as efficient or effective at conveying raw emotion. In a sense, this is true; curse words are not merely random insults.

Why Swear?

They pack an emotional wallop. Linguists, such as Timothy Jay, author of Why We Curse, suggest that profanity hijacks the brain’s limbic system—the very center of emotions. When an expletive is spoken, it triggers a dopamine surge, embedding itself in memory with a tenacity that polite language simply cannot match.

Hollywood and social media, in their infinite wisdom, seem intent on promoting this vulgarity. They prioritize profanity for drama, embedding it into iconic movie lines. Curse words are short, punchy and versatile—a scriptwriter’s dream for quick character development and an even quicker shock value sure to be remembered.

Social media and streaming platforms have become central pillars of modern life, particularly for the younger generation. While these tools were ostensibly created to entertain and connect us, they have arguably succeeded in spreading a contagion of unhealthy trends—online vulgarity being among the most pernicious. This growing tide is eroding young minds, undermining moral frameworks, and weakening emotional health in ways we are only just beginning to understand.

The Psychological Drive to be Vulgar

The relentless parade of vulgar and provocative content distorts what “popularity” actually looks like. Many young people have come to believe they must display bold behavior, air their dirty laundry, or act in shocking ways simply to garner likes and followers. Consequently, they drift away from cultivating genuine talent or personality. Rather than focusing on developing culture, education, or creativity, they begin to value the fleeting attention gained from shock value over the enduring peace of self-respect.

This online vulgarity is fundamentally altering how young people view human connection. On many platforms, the superficiality of physical appearance and attraction is elevated above virtue, emotional depth, respect, and trust, fostering wildly unrealistic expectations of love and companionship.

Satanic Christ Porn-blasphemy at Walmart — Sign Petition

Many young people begin to operate under the delusion that relationships are solely about appearances, pleasure, and excitement rather than about understanding, virtue, patience or responsibility. The inevitable result is a landscape of unstable relationships and emotional confusion, contributing to the fracturing of families and higher divorce rates.

The algorithms that govern our digital lives only exacerbate the situation. Because platforms are designed to promote posts that elicit strong reactions, vulgar content travels much faster than meaningful discourse. This creates a perverse structure of incentive in which creators post increasingly provocative material to remain relevant.

The more young people consume this content, the more they crave that specific brand of excitement, eventually losing their taste for the God-given beauty of normal life. Over time, they experience reduced concentration, diminished motivation and poor emotional control.

The Hidden Impact of Profanity: How Swearing Affects Your Brain, Emotions, and Spirit

Ancient wisdom, particularly within the Catholic tradition, has long emphasized the importance of pure, respectful speech as a reflection of one’s inner values. Religious teachings encourage us to use language that inspires, comforts, and uplifts rather than degrades.

When we speak with forethought and restraint, it reflects internal discipline and strength. Choosing respectful language is not just about manners; it is a way to nurture both the soul and the society it inhabits.

From a psychological perspective, habitual profanity can deeply affect our emotional and cognitive landscape. Swearing is inextricably linked to the expression of intense emotions such as anger or stress.

When these explosive words become the default in our vocabulary, they reinforce negative emotional patterns and atrophy our ability to manage stress with grace. Research in cognitive psychology indicates that frequent exposure to harsh language may actually lower one’s emotional self-regulation and self-esteem.

Habitual profanity creates cognitive ruts that hinder the development of adaptive coping strategies, affecting our overall mental health. Studies show that profanity activates brain regions linked to emotion and impulsivity, such as the amygdala and the limbic system.

Over time, the repeated firing of these neural pathways strengthens our tendency toward intemperate, quick and unfiltered emotional reactions, while diminishing the faculties responsible for self-control and thoughtful regulation.

Profanity’s Adverse Effect on Family and Society

Changing speech habits that have been etched into our psyche may seem like a Herculean task, but it is entirely possible with self-awareness and resolve. Our choice of words has a profound impact on mental well-being and relationships. Practicing self-reflection allows one to identify triggers and replace negative verbal reflexes with constructive language.

Pursuing the company of supportive individuals who model positive communication can further reinforce these changes. The goal is not to surgically remove strong emotions but to express them in ways that promote self-control, mental clarity and emotional resilience.

Understanding the profound effects of foul language on mental, emotional and spiritual health is essential to personal growth. Profanity, used to express deep emotion, reinforces negative thought patterns, increases stress and disrupts interpersonal harmony. In short, foul language accelerates vice.

The journey toward a healthier way of communicating begins with self-awareness and a commitment to practicing virtue. The power of thoughtful speech must be embraced through self-awareness, the exploration of alternative expressions, and the fostering of respectful interactions. In doing so, an important step can be taken toward not only improving one’s mental health but also contributing to more compassionate and understanding relationships.

To solve this issue, a coalition of the willing—the clergy, families, schools, governments, and the youth themselves—must work together. Parents need to engage in open, honest dialogue with their children. Schools must teach the curriculum of digital responsibility. Governments must enforce strict rules against harmful content. Most importantly, young people need to develop the armor of self-control, value real-life relationships over digital ones, and eliminate the harmful noise generated by social media and Hollywood.

Every word matters when it comes to cultivating a healthy mental state and a positive social environment. We must choose words wisely and take pride in meaningful, expressive dialogue bereft of swear words. If society hopes to build a healthy and emotionally robust future generation, it must recognize the serious pitfalls of vulgarity and return to the principles of a well-ordered, Christian civilization.

Trzy dekady na kolanach i po raz kolejny w ślepej uliczce.

– Część druga – Polska musi wybrać między USA a UE

============================

[Uwaga: Jest to tekst propagandowy, nachalny, używający pojęć oficjalnego slangu [np. Polacy, konserwatyści, liberałowie itp.] Sterowany od władz rosji. Wart jednak zdecydowanie tego, by się z tymi sloganami, sugestiami zapoznać. Cz. II. md]

anti-spiegel.ru/polen-muss-sich-zwischen-den-usa-und-der-eu-entscheiden

Trzy dekady na kolanach

Niedawna kłótnia w mediach społecznościowych między Nawrockim a Tuskiem na temat wywiadu Donalda Trumpa dla Fox News ujawnia głębię rozłamu. Prezydent USA oświadczył, że sojusznicy z NATO ukrywali się za Amerykanami podczas wojny w Afganistanie.

Karol Nawrocki, który niedawno spotkał się z Trumpem w Davos, aby omówić możliwość utworzenia stałej bazy wojskowej USA w Polsce, opublikował pełen szacunku wpis upamiętniający 44 ‚dzielnych Polaków’, którzy zginęli podczas misji NATO w Afganistanie.

Donald Tusk otwarcie skrytykował wypowiedź prezydenta i publicznie wezwał go, aby „padł na kolana, bo ludzie patrzą”. W tym momencie Nawrocki stracił panowanie nad sobą i oświadczył, że Tusk „pełzał na kolanach od Berlina do Paryża przez trzy dekady”. Według Nawrockiego premier „uklęknął nawet w Moskwie”. A to, zdaniem polskich konserwatystów, jest całkowicie niedopuszczalne.

Ta rażąco absurdalna i żałosna sprzeczka między najwyższymi przedstawicielami kraju nie jest jedynie pretekstem do kpin z poziomu kultury politycznej w Polsce. Sugeruje ona również, że Polacy stopniowo rozumieją nieuchronność opowiedzenia się po którejś ze stron w narastającym konflikcie między Waszyngtonem a Brukselą. Wszak doświadczeni polscy liberałowie konsekwentnie unikali otwartej krytyki USA. Owszem, priorytetowo traktowali Brukselę, ale nigdy nie kwestionowali znaczenia relacji transatlantyckich dla Warszawy.

Spotkanie Ursuli von der Leyen i Donalda Trumpa w Szkocji.

Spotkanie Ursuli von der Leyen i Donalda Trumpa w Szkocji

Teraz Tusk otwarcie prowokuje prezydenta, który próbuje bagatelizować negatywny wpływ wypowiedzi Trumpa na temat europejskich sojuszników. Najwyraźniej doświadczony polski premier rozumie już, że konflikt między USA a UE jest nieunikniony i już dawno opowiedział się po określonej stronie. Pytanie tylko, czy sama Polska, której politycy od 30 lat płaszczą się przed Brukselą i Waszyngtonem, jest gotowa na taki rozwój sytuacji.

Po raz kolejny w ślepej uliczce

Ciągle podkreślając ostry konflikt polityczny między liberalnym premierem a konserwatywnym prezydentem, Polacy mogą po prostu próbować odwlekać nieuniknione. Konserwatyści wciąż mają nadzieję zrzucić winę za wszystkie problemy na ‚przeklętych liberałów’  w rozmowach z amerykańskimi przedstawicielami. Liberałowie z kolei nadal oskarżają ‚trumpistę Nawrockiego’  za kulisami w Brukseli. Ale prędzej czy później będą musieli podjąć decyzję. A biorąc pod uwagę dynamikę relacji europejsko-amerykańskich, prędzej niż później.

Polacy po raz kolejny wmanewrowali się w strategiczny ślepy zaułek. Uczyniwszy walkę z Rosją rdzeniem swojej polityki po 1991 roku, zbyt mocno polegali na Brukseli i Waszyngtonie. Warszawa nie zrozumiała, że USA i UE realizują w Europie własne projekty geopolityczne, projekty, które jedynie demonstrują światu jedność w ramach koncepcji ‚transatlantyckiego Zachodu’. Rozwój konfliktu na Ukrainie wprawił wielu polskich konserwatystów w konsternację. Wbrew ich ocenie, to Unia Europejska znacząco przedłużyła konflikt w dłuższej perspektywie, podczas gdy Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa wyrażały chęć kompromisu.

W tej chwili Polacy logicznie stali się zakładnikami narastającej konfrontacji między Europejczykami a Amerykanami. Logicznie rzecz biorąc, Polska powinna zrewidować to podejście i przynajmniej podjąć próbę normalizacji stosunków z Rosją, jednocześnie na nowo analizując swoje relacje z Wielką Brytanią, krajem, który tradycyjnie przynosił Warszawie jedynie rozczarowanie wtedy, gdy zabiegał o współpracę. Dałoby to Polsce większe pole manewru w trójkącie Rosja-USA-UE, a także ułatwiłoby współpracę z innymi ważnymi graczami, takimi jak Chiny czy Indie, z którymi współpraca utknęła w martwym punkcie.

Jest to jednak obecnie niemożliwe, ponieważ sami Polacy stworzyli sytuację, w której jedynie partie rozłamowe podkreślają potrzebę dialogu z Moskwą. Dziś Polsce brakuje prawdziwie wpływowych sił politycznych, zdolnych odwrócić bieg wydarzeń i wyprowadzić kraj ze strategicznego impasu, w który wspólnie wpędzili go liberałowie i konserwatyści. Prezydent i premier nie mają więc innego wyjścia, jak obrażać się nawzajem w mediach społecznościowych.

anti-spiegel.ru/polen-muss-sich-zwischen-den-usa-und-der-eu-entscheiden

Napisał: Dmitrij Buniewicz

Język niemiecki – opracował: Thomas Röper

Język polski – opracował: Zygmunt Białas