Aresztowali księdza za maila do Gizeli Jagielskiej i wiozą w konwoju z Krosna do Oleśnicy

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Dziś o 6:00 rano w Polskę ruszył nietypowy konwój. Z aresztu w Krośniedo aresztu w Oleśnicy przewożono księdza, który napisał obraźliwego maila do Gizeli Jagielskiej, znanej dolnośląskiej aborterki.

Ksiądz Grzegorz pracuje w jednej z podkarpackich parafii. Wczoraj w godzinach popołudniowych przebywał w swoim rodzinnym domu w Krośniena obiedzie. Policjanci wiedzieli skądś, że jest właśnie tam, a nie na plebanii, więc pojechali pod ten adres. Gdy byli na miejscu, kapłan akurat chwilę wcześniej wyruszył już w drogę powrotną na parafię. Tymczasem przerażona Mama księdza obserwowała, jak radiowóz na sygnale podjeżdża pod jej dom.

Chwilę później zadzwoniła do syna, by przekazać mu, że przyszli panowie, pytają o niego, a w dodatku chcą zabrać laptop i telefon.

Ksiądz natychmiast wrócił, wylegitymował się, został aresztowany i osadzony w areszcie w Krośnie bez możliwości kontaktu z nikim z zewnątrz. Policjant, który zabierał komputer i telefon, wspomniał bliskim księdza, że to tylko część większej akcji: „dziś mamy kilka zatrzymań w sprawie tej kobiety, która zabija dzieci w 9. miesiącu ciąży”.

Policja zdecydowała, że nie przesłucha podejrzanego na komisariacie w Krośnie, co byłoby normalnym postępowaniem w takich sytuacjach. W zamian za to zapadła decyzja, że wcześnie rano policjanci będą konwojowali księdza do aresztu w Oleśnicy, gdzie odbędą się czynności w sprawie. Podróż między Krosnem a Oleśnicą to 6 godzin samej jazdy, nie licząc postojów, prawie 500 km odległości i znaczne koszty dla Policji.

Jednak potraktowano księdza jak niebezpiecznego przestępcę i zawieziono w konwoju na drugi koniec Polski.

Właśnie teraz, gdy czytacie te słowa, specjalny konwój przewozi księdza z aresztu w Krośnie do aresztu w Oleśnicy. Tak, dobrze zrozumieliście: przez całą szerokość Polski, 500km, prawie 6h jazdy. Na czynności. Bo czynności prowadzone są w Oleśnicy i nie dało się przesłuchać księdza na komendzie w miejscu jego zamieszkania. Trzeba było zorganizować konwój.

Policja może nie mieć pieniędzy na spinacze do papieru, oszczędza się ksero i przypomina o gaszeniu światła na korytarzach komisariatu, ale konwój przez całą Polskę dla duchownego, który napisał maila do szpitala, jednak udało się zorganizować.

Widziałem e-maila, którego ksiądz napisał do szpitala. Nie da się obronić treści ani formy, w jakiej autor zwrócił się do Gizeli Jagielskiej. Widzę jednak gigantyczną różnicę pomiędzy niewłaściwym mailem, a zamordowaniem dziecka w 9. miesiącu jego życia płodowego. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z czymś, co oczywiście nie powinno mieć miejsca.

Ale w drugim – z prawdziwą zbrodnią.

Tymczasem aborterzy z Oleśnicy chodzą wolni po świecie, a organy ścigania nie kwapią się, aby ich ująć. A nawet więcej – Gizela Jagielska deklaruje, że dalej robi aborcje aż do porodu, a dla polityków rządu Donalda Tuska stała się prawdziwą bohaterką.

Drogi Panie,

Chlorku potasu używa się m.in. do wykonywania kary śmierci w USA. Ból u skazańca jest wówczas tak potworny, że, nawet biorąc pod uwagę kontekst egzekucji, już dawno uznano, że osobie skazanej na śmierć trzeba wcześniej podać dwa inne środki – znieczulające.

 Roztwór chlorku jest silnie drażniący, w kontakcie z nerwami wywołuje ból, gwałtowne skurcze, duszność i w konsekwencji zatrzymanie akcji serca. Jednym z producentów płynu do iniekcji z chlorkiem potasu jest firma Pfizer. W 2016 roku ten gigant farmaceutyczny ogłosił, że od tej pory będzie sprzedawać niektóre swoje preparaty, w tym właśnie chlorek potasu, tylko tym dystrybutorom, którzy nie przekażą ich do więzień do egzekucji. Pfizer nie chciał mieć już żadnego związku z tak drastycznym zadawaniem bólu, nawet wobec więźniów po prawomocnych wyrokach amerykańskich sądów.

Czy firmy produkujące chlorek potasu na polski rynek farmaceutyczny zdają sobie sprawę z tego, że ich produktu używa się do mordowania dzieci?

Gizela Jagielska wstrzyknęła chlorek potasu maleńkiemu Felkowi bez żadnego znieczulenia. Potem matka chłopca rodziła jego martwe ciałko przez 6 godzin.

Teraz Jagielska dalej chodzi na wolności, a Policja i Prokuratura pokazowo ścigają księdza, który napisał do aborterki nieprzyjemnego maila.

Fundacja Życie i Rodzina otoczyła opieką Rodzinę Księdza, trzymamy rękę na pulsie i będziemy przekazywać Panu nowe wiadomości w tej sprawie. Jestem głęboko przejęty tym, co wyprawia obecna władza, tak źle nie było już dawno…

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Krzysztof Kasprzak
Krzysztof Kasprzak
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Proaborcyjne państwo używa Pańskich podatków do ścigania kapłana wzburzonego mordem na dziecku, za to puszcza wolno aborterów. Proszę pamiętać, aby rozliczając PIT uratować choć 1,5% podatku i odpisać go na ratowanie życia dzieci. KRS 0000270261, a w polu cel szczegółowy: Fundacja Życie i Rodzina 25447.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Mordercy z Abotak. Rada Warszawy nie zajmie się „przychodnią”. Niewygodne – bo wybory…

Niewygodny temat w czasie kampanii?

Rada Warszawy nie zajmie się przychodnią Abotak

Proaborcyjne aktywiszcza wyobrażały sobie zapewne, że dzięki życzliwości władz Warszawy uzyskają strefę buforową wokół aborcyjnej placówki Abotak – na razie jednak ich nadzieje zostały rozwiane. Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego M.St. Warszawy nie zajmie się jutro tym tematem.

Przychodnia Abotak

Przychodnia Abotak
Fot. Fundacja Życie i Rodzina / Portal X

Chodzi o wprowadzenie przepisów na wzór brytyjskiego „knebla” zakładanego tym, którzy ośmieliliby się protestować, stać z transparentami czy choćby modlić się w myślach w pobliżu placówek aborcyjnych. W Wielkiej Brytanii przepisy są tak restrykcyjne, że kolejne osoby otrzymują wyrok bezwzględnego więzienia za samą cichą modlitwę. Nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa, prawem do zgromadzeń – jest to po prostu uleganie proaborcyjnemu lobby i niedopuszczanie do głosu nikogo, kto ośmieliłby się zakwestionować swoiste „dogmaty” aborcjonistów.

Warszawska placówka Abotak to również element silnego nacisku na władze. Jak bowiem inaczej interpretować fakt otwarcia jej w bliskim sąsiedztwie Sejmu, jeśli nie jako demonstracyjny pokaz poczucia bezkarności?

To jednak nie wystarczy propagatorom aborcji. W dniu jutrzejszym (24 kwietnia) Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy miała dyskutować o utworzeniu wokół placówki Abotak tzw. strefy buforowej. Sprawa miała także zostać postawiona na sesji Rady Miasta.

Swoją obecność zapowiedziała Fundacja Życie i Rodzina, aby nie dopuścić do wprowadzenia przepisów chroniących tych, którzy otwarli nielegalny ośrodek aborcyjny pod Sejmem.

Dziś pojawiła się jednak informacja, która wskazuje na to, że aborcjoniści przeliczyli się. Rafał Trzaskowski zrzucił temat z debaty. Komisji Bezpieczeństwa nie będzie, a w trakcie sesji nie jest planowany punkt poświęcony Abotak i ewentualnemu utworzeniu strefy buforowej.

Jak podkreśla Krzysztof Kasprzak na Portalu X:

Przestępcy z Aborcyjnego Dream Teamu muszą obejść się smakiem, a my niezmiennie powtarzamy: zamknąć tę budę! Zamknąć Abotak! Aresztować aborterów i rozbić szajkę trudniącą się przemytem środków do aborcji i mordowaniem polskich dzieci. Nie ma zgody na pseudoklinikę na Wiejskiej, nie ma też zgody na zakaz protestów przeciw temu bezprawiu!

Funkcjonowanie placówki Abotak nie ma żadnych podstaw prawnych, a wprowadzanie jakichkolwiek „stref buforowych” chroniących tego rodzaju instytucje byłoby jawną deklaracją proaborcyjnych poglądów obecnego prezydenta Warszawy i kandydata na urząd Prezydenta RP. Być może spadający w sondażach Rafał Trzaskowski przestraszył się, że mogłoby to doprowadzić do odrzucenia jego kandydatury przez część potencjalnych wyborców i stąd wycofanie się z wprowadzania specjalnej ochrony dla placówki Abotak.

Źródło: Portal X

Polski profesor szacuje, ile każdy imigrant kosztuje Polskę, mówi, że imigranci chcą „zemsty” na Europie

Polski profesor szacuje, ile każdy imigrant kosztuje Polskę,

mówi, że imigranci chcą „zemsty” na Europie

Źródło: https://rmx.news/article/polish-professor-estimates-how-much-each-migrant-costs-poland-says-immigrants-want-revenge-against-europe/

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 23

Polska nie tylko musi odmówić masowej migracji ze względu na koszty społeczne, ale kraj po prostu nie może sobie na nią pozwolić. Z powodu tej rzeczywistości nie może być kompromisu w sprawie masowej imigracji, mówi polski profesor i prawnik Witold Modzelewski, który pracuje na Uniwersytecie Warszawskim.

W rozmowie na kanale FMC27NEWS na YouTube, prof. Witold Modzelewski powiedział, że może podać ostrożne szacunki, ile kosztuje Polskę dziennie każdy migrant. Jego zdaniem kwota ta wynosi 150 złotych (PLN), czyli 35 euro dziennie.

„Jeśli wybierzemy politykę asymilacji – asymilację tych, którzy nas wybiorą i zgodzimy się ich tu mieć – to w dzisiejszej rzeczywistości nie chodzi tylko o jedzenie. Przecież tym ludziom trzeba zapewnić miejsce do życia…. trzeba ich objąć państwowym parasolem finansującym tzw. służby bezpieczeństwa. Gdyby przyjąć dzisiejsze realia kosztów, to szacuje się je na 150 zł dziennie. To jednak zaniżone szacunki” – powiedział prof. Modzelewski.

Jednak w innych krajach, takich jak Niemcy, te szacunki kosztów są znacznie wyższe, częściowo z powodu wyższych kosztów utrzymania. Modzelewski może również nie uwzględniać w swoich szacunkach pomocy społecznej, kosztów medycznych, kursów integracyjnych i edukacji.

Jak zaznaczył profesor, kwota ta dotyczy wydatków bezpośrednich, a będą też wydatki pośrednie.

„Od kogo możemy zabrać, aby to sfinansować? Nie ma od kogo zabrać. Dlatego odłóżmy ten problem na bok, jako taki, na który nas nie stać i w którym nie będziemy uczestniczyć” – stwierdził profesor.

Stwierdził, że nawet jeśli założymy, że polskie społeczeństwo chciałoby wziąć na siebie część kosztów wspierania migrantów ze względów humanitarnych, to Polski na to nie stać.

Prof. Modzelewski podkreślił, że Polska nie ponosi żadnej odpowiedzialności za przestępczą przeszłość kolonialną „Starej Europy”. Zwrócił uwagę, że ludzie, którzy obecnie zamieszkują Europę poprzez przekaz pokoleniowy „chcą się zemścić”.

„Ich bunt trwa dziś, ale motywem jest przeszłość. A my nie możemy w tym uczestniczyć” – powiedział profesor. „Nie mamy nic wspólnego z kolonialną przeszłością starego Zachodu i nie szukajmy niczego wspólnego. Jeśli ktoś chce wciągnąć nas w zbiorową odpowiedzialność za te zbrodnie, za wieki obiektywnych krzywd, to musimy powiedzieć „nie”.

Pierwsza masowa impreza satanistyczna w Polsce

Pierwsza masowa impreza satanistyczna w Polsce

Kto jest odpowiedzialny za skalę deprawacji w III RP?

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 23

Kogo powinno się obwiniać w tym, że absolwenci szkół podstawowych w „przodującym kraju świata”, USA, opuszczają mury szkoły jako pół-analfabeci? Bez wahania można obarczyć odpowiedzialnością system edukacji oraz nauczycieli.

Przechodząc do głównego wątku, dziś otrzymałem poniższą wiadomość:

Salve Maria!

Publiczne bluźnierstwa, wychwalanie Szatana, atakowanie świętości – to wszystko ma się odbyć w prestiżowej Hali Stulecia we Wrocławiu.

Jeśli nie zgadzasz się na bluźnierczy terror zespołów Behemoth, Rotting Christ i Satyricon, przyjdź na Różaniec publiczny jako zadośćuczynienie za satanistyczny spęd:

GDZIE: Hala Stulecia, ul. Wystawowa, od strony Iglicy

KIEDY: 25 kwietnia (piątek), godz. 18:00

Prześlij SMSa dalej! Niech będzie nas jak najwięcej!

Do zobaczenia,
W Jezusie i Maryi,

Maciej Maleszyk
Instytut Ks. Piotra Skargi

===================================

Oprotestowywana powyżej impreza będzie rzeczywiście masową. Ma się odbyć w największej europejskiej hali widowiskowej, mogącej pomieścić wiele dziesiątków tysięcy widzów.

Była ona wybudowana przez Niemców dla upamiętnienia stulecie zwycięstwa Prus w wojnie prusko-francuskiej. Była ona świadkiem nazistowskich wieców i przemówień Hitlera. Po wojnie w Polsce „ludowej”, nosiła ona miano Hali Ludowej. Po uzyskaniu przez Polskę „wolności” i nazwaniu Jej III Rzeczpospolitą, jej „patriotyczni” władcy, za niemieckie srebrniki (wtedy jeszcze zwane Deutsche Mark) powrócili, do oryginalnej niemieckiej nazwy. Od tego czasu coraz więcej miejsc we Wrocławiu otrzymuje niemieckie nazwy. Tylko srebrniki są już w postaci Euro.

W tym miejscu, jak poprzednio, wato zadać pytanie, kogo należy obarczyć odpowiedzialnością za taki stan rzeczy w Polsce i Wrocławiu. Za to, że szaleje tu globalizm, złodziejstwo, korupcja, kłamstwo i satanizm? Fakt, że jeszcze nie w skali Zachodu, ale szybko zbliżając się do jego poziomu? 

Taki katolicki kraj, z Kościołem, który mieni się być obrońcą uciśnionych Polaków, z „największym z rodu Słowian”, którego pontyfikat pokrywał się czasowo z III RP?

Nie czuję się na siłach odpowiedzieć na to pytanie. Zacytuję tylko sentencję z Biblii:

„Po owocach go poznacie”.

KAT z Oleśnicy: „Ja po prostu pracuję”.[popr.]

Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>

Liczne siły policji pilnują od kilku dni szpitala w Oleśnicy. Policjanci ochraniali szpital nawet w nocy. Wszystko po to, aby Gizela Jagielska, która zabiła 9-miesięcznego Felka zastrzykiem w serce, mogła niezakłócenie zabijać kolejne dzieci na swoim oddziale.

„Ja po prostu pracuję” – mówi publicznie Jagielska, która chwali się dokonywanymi przez siebie aborcjami i otwarcie opowiada o narzędziach śmierci, za pomocą których odbiera życie dzieciom w zależności od etapu ich rozwoju w łonie matki. Aborcjonistów takich jak Jagielska wspiera m.in. Rafał Trzaskowski, który jednocześnie jak ognia unika publicznych pytań o zabójstwo Felka bojąc się o wyniki sondaży i głosy setek tysięcy ludzi, którzy są wstrząśnięci zabójstwem chłopczyka. Trzaskowski właśnie odwołał kolejne spotkanie z wyborcami w Oleśnicy.
Dlatego zorganizowaliśmy dużą akcję billboardową ukazującą Polakom co dla polskich dzieci będą oznaczały rządy Trzaskowskiego. Proszę Pana o wsparcie tej kampanii.

''Ja po prostu pracuję'' [foto]

Jak wynika z relacji medialnych, nawet 7 radiowozów policji jednocześnie (!) parkowało przed wejściem do szpitala w Oleśnicy w ostatnich dniach, aby pilnować „spokoju” aborcjonistki Gizeli Jagielskiej i jej zespołu, który dokonuje aborcji na dzieciach na żądanie do końca ciąży. Wystarczy przyjść do szpitala z zaświadczeniem od pro-aborcyjnego psychiatry, że ciąża rzekomo zagraża bliżej niesprecyzowanemu „zdrowiu psychicznemu” kobiety, i już można zabić dziecko nawet w terminie porodu w 9-tym miesiącu ciąży. 

Tak właśnie zabito 9-miesięcznego Felka, któremu Gizela Jagielska wykonała zastrzyk z trucizny w serce.
Jak powiedziała Jagielska dla Wirtualnej Polski, komentując obecność policji pod szpitalem:

„Ja po prostu pracuję. Idę do poradni patologii ciąży, gdzie będę przyjmowała pacjentki do aborcji.”

Aborcja to dla Gizeli Jagielskiej „po prostu praca”. Kilka miesięcy temu informowaliśmy o wstrząsającym nagraniu, które Jagielska udostępniła w internecie. Na video widać kobietę, której zespół Jagielskiej wykonuje aborcję tzw. metodą próżniową, polegającą na wyssaniu żywego dziecka z łona matki i rozerwaniu go na kawałki za pomocą specjalnej maszyny ssącej. Makabryczne video ukazuje, jak przezroczysta maszyna wypełnia się krwią i szczątkami maleńkiego ciała dziecka. Jagielska z dumą podsumowała: „Tak robi to #teamolesnica”. 

Z kolei na innym nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać Jagielską i jej asystentkę „Paulę”, która tłumaczy jak używa się takiej maszyny i jak za jej pomocą wyssać dziecko z wnętrza matki. „Lekarki” pokazują przy tym do kamery specjalistyczne narzędzia śmierci używane w trakcie aborcji w zależności od wieku dziecka w łonie matki:

„To są odpowiednie [narzędzia] do wieku ciąży. One po prostu różnią sie wielkością.”

Panie Mirosławie, to co robi Jagielska i jej zespół znajduje się obecnie pod szczególną ochroną policji, pod protekcją rządu oraz pod opieką prokuratora generalnego Adama Bodnara. Nie jest to jednak pojedynczy, odosobniony przypadek. To, co teraz, na naszych oczach, dzieje się w Oleśnicy, ma fundamentalne znaczenie dla całej Polski.

Szpital w Oleśnicy jest modelową placówką, która ma wyznaczać standardy dla wszystkich innych szpitali w Polsce. Dlatego dostał taką ochronę, co przypomina sytuacje z krajów Zachodu, gdzie aborcyjne ośrodki zagłady cieszą się przywilejami prawnymi, a wokół nich istnieją specjalne „strefy buforowe” uniemożliwiające jakiekolwiek działania przeciwko aborcji lub pomoc kobietom. Za wejście na teren takiej strefy grozi więzienie. Przekonali się o tym liczni obrońcy życia, tacy jak np. Mary Wagner i Linda Gibbons z Kanady, które spędziły w więzieniach wiele lat swojego życia za próby namówienia kobiet wchodzących do ośrodków aborcyjnych do tego, aby nie zabijały swoich dzieci.  

Tak jak Oleśnica mają docelowo wyglądać wszystkie szpitale w Polsce – mają być ośrodkami aborcyjnej zagłady dzieci, w których wszystkie niechciane, nieplanowane, lub podejrzane o chorobę dzieci będzie można mordować na żądanie do końca ciąży. Takie są wytyczne rządu Tuska i prokuratora generalnego dla szpitali. Aborcja ma być domyślną procedurą proponowaną kobietom w ciąży. 

To, czy aborcjonistom uda się zrealizować te mordercze plany, zależy od naszej postawy– od reakcji i mobilizacji Polaków.

Nagłośnione przez naszą Fundację zabójstwo 9-miesięcznego Felka oraz niedawna interwencja europosła Grzegorza Brauna w szpitalu w Oleśnicy, który próbował powstrzymać Gizelą Jagielską przed dokonywaniem kolejnych aborcji, wywołały setki tysięcy komentarzy w internecie. Do ogromnej liczby ludzi dotarło czym jest aborcja i do czego prowadzi „kompromis” w sprawie aborcji, wedle którego niektóre dzieci nie zasługują na ochronę ze względu na doraźne interesy partyjne i polityczne.  

Cieszy nas to przebudzenie tak wielu osób i środowisk, ale werbalne oburzenie i komentarze w internecie to za mało. Potrzebne są konkrety i realne zaangażowanie na rzecz prawdziwej zmiany – wprowadzenia w Polsce skutecznej i dającej się egzekwować ochrony dzieci przed aborcją oraz instrumentów prawnych umożliwiających ściganie dzieciobójców. Równolegle trzeba walczyć o sumienia i świadomość naszego społeczeństwa, aby aborcja stała się dla Polaków czymś nie do pomyślenia.



Dlatego organizujemy kolejne akcje i kampanie nie tylko w Oleśnicy, ale w całej Polsce.

Nasi wolontariusze prowadzą regularne działania pod wejściem do szpitala w Oleśnicy. Takie akcje często trwają przez kilka godzin jednego dnia, dzięki czemu docieramy z prawdą o aborcji i modlitwą do wielu osób wchodzących do środka, w tym do kobiet, które przyjeżdżają tam aby zamordować swoje dziecko. W ciągu najbliższego tygodnia akcje informacyjno-modlitewne odbędą się również w co najmniej 15 innych miastach. Szczegółowy harmonogram można znaleźć na naszej stronie
Trwa także nasza kampania billboardowa. Wywiesiliśmy właśnie nowe, wielkie billboardy m.in. przy trasie S8 i autostradzie A18. Widoczne z daleka wielkoformatowe plakaty ukazują prawdę o aborcji i Rafała Trzaskowskiego, który ją popiera. Warto w tym momencie zauważyć, że Rafał Trzaskowski już po raz drugi w ostatnim czasie odwołał swoje spotkanie wyborcze z mieszkańcami Oleśnicy. Kandydat aborcyjnej koalicji na Prezydenta RP miał pojawić się w Oleśnicy w najbliższy piątek 25 kwietnia, ale jak podają media, do wizyty po raz kolejny nie dojdzie.
 Trzaskowski jak ognia unika pytań o zabójstwo Felka w Oleśnicy bojąc się o wyniki sondaży i głosy setek tysięcy ludzi, którzy są wstrząśnięci zabójstwem 9-miesięcznego chłopczyka.
Konieczne jest budzenie sumień kolejnych osób oraz mobilizacja społeczeństwa do bezkompromisowego sprzeciwu wobec zabijania dzieci w łonach matek. Aby dalsze działania były możliwe, kluczowa jest stała i regularna pomoc finansowa. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 14 000 zł.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł lub dowolnej innej kwoty, jaka jest obecnie dla Pana możliwa, aby umożliwić dotarcie z prawdą do kolejnych Polaków i przebudzenie naszego społeczeństwa do aktywnej walki o życie.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW


Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Bracia i Mistrzowie z włoskiej masonerii opłakują Franciszka

Włoska masoneria opłakuje Franciszka

farmazony

Wielka Loża Włoch wydała niezwykły hołd dla Franciszka, uznając go za człowieka, który „wcielił w życie wartości braterstwa, pokory i dążenia do planetarnego humanizmu”.

Czyniąc to, potwierdzają, że Franciszek był spełnieniem masońskich aspiracji, prowadząc Kościół z powrotem do lat 60. XX wieku.

Loża chwali encyklikę Franciszka Fratelli tutti jako manifest masońskiej i rewolucyjnej triady Libertas, Aequalitas, Fraternitas.

Twierdzą oni, że jego „wiara” była zgodna z ich własną „masońską metodą inicjacyjną, opartą na ścieżce wolnej od dogmatów” i obejmowała jego wątpliwości i dialog oraz jego promocję „planetarnego sumienia” – wszystko to klasyczny kod dla religii człowieka.

Sekta Massonic rozpoznaje we Franciszku człowieka według własnego serca: tego, który starał się „zmienić Kościół”, wprowadzając do historii [rzekome] „rewolucyjne nauczanie świętego Franciszka”.

Oto oryginalny tekst:

Francis, the Pope of the Poor and Forgotten [’The Last Ones’]

Nekrolog od Wielkiej Loży Włoch Starożytnych, Wolnych i Uznanych Masonów, Włochy

Wielka Loża Włoch Starożytnych, Wolnych i Uznanych Masonów przyłącza się do powszechnej żałoby z powodu śmierci papieża Franciszka, pasterza, który poprzez swoje magisterium i życie ucieleśniał wartości braterstwa, pokory i dążenia do planetarnego humanizmu.

Wielka Loża Włoch Starożytnych, Wolnych i Uznanych Masonów przyłącza się do powszechnej żałoby po śmierci papieża Franciszka, pasterza, który poprzez swoje nauczanie i życie ucieleśniał wartości braterstwa, pokory i dążenia do planetarnego humanizmu. Pochodzący z „końca świata” Jorge Mario Bergoglio wiedział, jak zmienić Kościół, wnosząc rewolucyjne nauczanie świętego Franciszka z Asyżu w obecny moment historii.

W tym czasie żałoby nasza Wspólnota pragnie oddać hołd wizji papieża Franciszka, którego dzieło ma głęboki oddźwięk w zasadach masonerii: centralne miejsce osoby, szacunek dla godności każdego człowieka, budowanie solidarnej wspólnoty, dążenie do wspólnego dobra. Jego encyklika Fratelli tutti jest manifestem. Libertas, Aequalitas, Fraternitas [Wolność, Równość, Braterstwo] to potrójna oś systemu wartości masonerii.

Przezwyciężenie podziałów, ideologii i dominującej jednej myśli w celu uznania bogactwa różnic i budowania ludzkości zjednoczonej w różnorodności – to było gorące pragnienie Franciszka i jest to właśnie projekt realizowany przez Wielką Lożę Włoch.

Papież Franciszek wiedział, jak pogodzić wiarę i rozum, komplementarne wymiary ludzkiego doświadczenia, odnawiając anzelmiańską zasadę credo ut intelligam [wierzę, abym rozumiał]. Wiara zdolna do kwestionowania samej siebie, do przyjmowania wątpliwości i do dialogu, który odnajdujemy również w masońskiej metodzie inicjacyjnej, opartej na drodze wolnej od dogmatów i popartej nieustannym poszukiwaniem prawdy.

Rządy Franciszka postawiły w centrum ubogich i zapomnianych, wraz z troską o planetę i etyką rozwoju opartą na godności ludzkiej. To również znajduje odzwierciedlenie w masońskiej konstrukcji „wewnętrznej świątyni”, opartej na tolerancji, solidarności i oporze wobec nienawiści i ignorancji, i znajduje głęboki odpowiednik w pracy duszpasterskiej Bergoglio, który swoją „łagodną rewolucją” pokazał, że pokora i dialog są narzędziami autentycznej siły. Zgodnie z „ekonomią Franciszka” i wizją „wspólnego domu”, masoneria wspiera zaangażowanie na rzecz zrównoważonej, sprawiedliwej i zjednoczonej przyszłości.

W czasach naznaczonych poważnymi kryzysami, Wielka Loża Włoch zgadza się z apelem papieża Franciszka o „planetarne sumienie”, które uznaje ludzkość za wspólnotę przeznaczenia. Czcimy jego pamięć, kontynuując pracę na rzecz etyki powściągliwości, szacunku dla innych i budowy Świątyni opartej na solidarności, wolności myśli i powszechnym braterstwie.

Luciano Romoli
Wielki Mistrz Wielkiej Loży Włoch Starożytnych, Wolnych i Uznanych Masonów
Rzym, 22 kwietnia 2025 r.

„Sukcesy oporu”. Małopolska rezygnuje z Centrów Integracji Cudzoziemców

„Sukcesy oporu”.

Małopolska rezygnuje z Centrów Integracji Cudzoziemców

23.04.2025 tysol/sukcesy-oporu-malopolska-rezygnuje-z-centrow-integracji-cudzoziemcow

„Pierwsze sukcesy oporu wobec inżynierii społecznej pod przykrywką „masowej migracji” i tzw. Paktu Migracyjnego już za nami!” – pisze na platformie X Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości. Potwierdzono już oficjalnie, że w Małopolsce nie powstaną Centra Integracji Cudzoziemców.

Imigranci w Hiszpanii, zdjęcie poglądowe

Imigranci w Hiszpanii, zdjęcie poglądowe / PAP/EPA

Małopolska bez Centrów Integracji Cudzoziemców

Marszałek Małopolski Łukasz Smółka w połowie kwietnia potwierdził nieoficjalne doniesienia medialne i uciął spekulacje ws. Centrów Integracji Cudzoziemców. 

Małopolska nie będzie brała udziału w naborze organizowanym przez MSWiA w ramach realizacji centrów integracji dla cudzoziemców  – przekazał Łukasz Smółka.

Centra Integracji miały powstać w Krakowie, Tarnowie, Nowym Sączu i Oświęcimiu. Projekt miał być finansowany z funduszy UE, jednak zarzucenie jego realizacji było tłumaczone zbieżnością z istniejącym już programem „Żyj i pracuj w Małopolsce”. Jednak tajemnicą poliszynela jest, że rzeczywiste zarzucenie projektu miało związek m.in. ze społecznymi protestami.

„Sukcesy oporu”

Powyższe informacje skomentował Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości. 

Pierwsze sukcesy oporu wobec inżynierii społecznej pod przykrywką „masowej migracji” i tzw. Paktu Migracyjnego już za nami! Dzięki naszej determinacji udało się zablokować pierwsze próby budowy infrastruktury dla migrantów w kilku miejscowościach! To dopiero początek– napisał Robert Bąkiewicz na platformie X. Dodał, że „#RuchObronyGranic działa skutecznie” i zaapelował do swoich odbiorców o wsparcie poprzez zapisanie się do ruchu bądź wsparcie finansowe. 

Potrzebujemy Ciebie, by kontynuować walkę! Nie pozwól, by o Twojej przyszłości decydowali biurokraci z Brukseli i politycy realizujący ich agendę – podsumował Robert Bąkiewicz.

A Doubling of Children with Severe Disabilities. It isn’t „just” autism !

A Doubling of Children with Severe Disabilities

It isn’t „just” autism

Robert W Malone MD, MS Apr 17, 2025


Secretary Kennedy gave his first press conference, which was focused on autism. Although what he had to say was immediately vilified by mainstream media, he didn’t say anything completely wrong or was an untruth.

In fact, the word vaccine never left his mouth.

The only criticism that the left can wield is that, at times, Kennedy spoke of profound autism without clearly defining that he was speaking of that specifically. Those critics are taking specific phrases out of context to make the case that Sec. Kennedy isn’t educated on autism. Which, of course, is anything but the truth. Knowing Sec. Kennedy as I do, he assumes people are smart enough to keep up with his train of thought. Clearly, that isn’t the case for those on the left or maybe they just want to take phrases out of context to make him look stupid. What a shock to learn that the left wants to politicize what Kennedy said <insert sarcasm>.

The big elephant in the room with autism research is that in 2013, the DSM-5, or Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, Fifth Edition, which is the primary classification system for mental health conditions used by clinicians and researchers in the United States, decided to broaden the definition of autism to include those who have what they previously called “subtypes” of autism compiled into what is now known as “autism spectrum disorder” (ASD) and removed autism as a stand-alone diagnostic from the DSM-5.

Over the late 20th and then early 21st century, some researchers began to question whether autism was a spectrum. In 1994, the definition of autism expanded in the DSM-IV – to include conditions once considered separate from autism. In 2013, The various subtypes (including Asperger’s syndrome) were unified under the single diagnosis of Autism Spectrum Disorder (ASD), explicitly framing autism as a continuous spectrum. As herein lies the rub. No data shows that these “subtypes” have the same patterns of behavior or even the exact etiology.

Below are definitions of all the syndromes that are now considered autism:

The consequence of combining multiple disorders or syndromes into a single diagnosis was a significant increase in autism cases since 1994. This is not to say that the percentage of autism hasn’t grown – it has, but it can also be true that the new ASD criteria also increased documented cases.

However, there is a much larger issue at hand. To address this epidemic and hopefully discover a cure for those already affected, understanding the actual causes of autism is essential.

Finding the forest through the trees

Some of what is now considered autism has some genetic component,- but many of the other subtypes don’t. Now – the study of the cause is almost impossible unless one studies each “subtype” of autism individually. Currently, the research funded tends to bin them all as one, making the study of a single subtype very difficult.

The etiology of ASD involves a complex interplay between inheritance and environmental factors influenced by epigenetics.

The study of the cause of ASD has become almost impossible -due to the combining of multiple disorders and syndromes. ASD is not one disorder, genetic disease or syndrome; therefore- it has a myriad of causes. Unless those subtypes are clearly defined and studied individually, the study of ASD etiology will be extraordinarily complex and, frankly, will not yield results that will withstand the test of time.

Profound autism
is a term used to describe a subset of individuals on the autism spectrum who have the most significant challenges and support needs. This classification is relatively new and is gaining traction among clinicians, researchers, and advocacy organizations to distinguish those with the highest dependency and care requirements from others on the spectrum

There has been a doubling of profound autism rates: Over a 16-year period (2000–2016), the rate of profound autism among 8-year-olds in the U.S. nearly doubled—from 0.27% to 0.46% (2.7 to 4.6 per 1,000 children). Profound autism is defined by significant intellectual disability (IQ < 50), being nonverbal or minimally verbal, and requiring substantial support for daily living. These aren’t cases that can be overlooked. The doubling of profound autism rates is real; it is not due to a change in the DSM-5 criteria for diagnosis.

The CDC reported in 2023 that 26.7% of children diagnosed with autism met criteria for profound autism, highlighting that a significant minority of autism cases are severe.

The IDEA database is from the U.S. Department of Education’s IDEA special education enrollment, which tracks students receiving special education services in schools. It documents that the number of children identified with disabilities severe enough to receive federal support has doubled in the last fifty years.

The IDEA database breaks this data down by disability, as shown in graph #2 below:

Unfortunately, as the DSM manual changes, so do definitions. This makes it difficult to track specific syndromes or disabilities.

However, a breakout of the autism data looks like this (graph #3). It is probably a safe assumption that most of these children will fit under the criteria of profound autism.

Remember, this data represents children who have disabilities so severe that they require special government dollars to help them function at school. It does not represent all children with autism or disabilities. So, this graph documents that 2% of all school children have autism severe enough to justify special needs funding.

The Biden Administration’s FY 2025 budget included $15.7 billion for IDEA, with $14.4 billion allocated for the main „Grants to States” program.

That is less than 40% of special education costs in the United States. Each child is allocated $1810.00 for special services in the United States. That means that the United States spends over 36 billion annually on special education.

„The request would provide an average of $1,810 for each of the 7.9 million children with disabilities who are estimated to be served in 2025. Under this Request, the Federal contribution toward meeting the excess cost of special education and related services would remain well below the 40 percent level authorized by the IDEA.”

This does not include all those children with ASD who don’t fit the criteria of being disabled. Those who are struggling for help

Beyond the question of autism, why have the rates of children with disabilities doubled over the past fifty years?

It is hard to believe this is all due to better diagnoses and reporting.

Secretary Kennedy is right. Something or things is (are) poisoning our children. It is making them susceptible to diseases, as well as chronic conditions, all of which can lead to less quality of life and even early death.

Furthermore, these environmental toxins are causing neurologic damage. There is a compounding effect of so many toxins and insults to the brain resulting in neuroinflammation, which leads to neurological development issues (see my past substack here on glyphosate). This can happen in the developing fetus and the child.

This is unacceptable.

Mainstream media, big pharma, big food, big Ag can scream, they can threaten, they can even try to get Secretary Kennedy fired, but in the end,

they have to step out of the way and let HHS do its job.

The American people deserve answers now.

Wielomski: Błąd CIA w Europie.

Wielomski: Błąd CIA

Adam Wielomski https://konserwatyzm.pl/wielomski-blad-cia/

Ze wszystkich liberalnych mediów w Polsce, szczególnie zaś tych, które należą do kapitału niemieckiego lub są zarządzane przez proniemiecki rządu Donalda Tuska, od kilku tygodni kapie prawdziwa nienawiść do Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa i jego współpracowników. 

Są to te same liberalne media, które od 1989 roku codziennie tłoczyły nam do głowy, że Stany Zjednoczone stoją na czele „wolnego świata” i „społeczności międzynarodowej”. Dziś te same media twierdzą, że USA „zdradziły” tzw. wolny świat, a Trump to właściwie jest agentem, marionetkę czy muppetem Władimira Putina.

Przyznam zupełnie szczerze, że przez jakieś trzydzieści lat – tyle bowiem zajmuję się komentowaniem polityki – błędnie pojmowałem strukturę agentury CIA w Europie i w Polsce, do czego muszę się po prostu przyznać. Widzę to teraz znakomicie, gdy jakby na zawołanie, jakby na naciśnięcie jednego guzika wszystkie wielkie liberalne i proplatformerskie media dosłownie wymiotują nienawiścią do Stanów Zjednoczonych.

Stało się to praktycznie jednego dnia, jakby za wszystkim był jeden guzik i jeden naciskający tenże guzik. Wydawało mi się dotąd niemożliwe, aby w Polsce upowszechniła się amerykanofobia, jakże podobna do rusofobii. A jednak. Jak to możliwe? Jak CIA do tego dopuściła, skoro wydawało się, że trzyma w mocnej garści europejski, a szczególnie polski establiszment polityczny i medialny – ten sam, który nie bez złośliwości określam w moich filmach mianem „elitki infantylno-agenturalnej”?

Wiem, gdzie popełniłem błąd, wskutek którego jestem teraz tak zaskoczony. Przez całe dziesięciolecia widziałem jak każdy polski polityk, dziennikarz i urzędnik stawał na baczność przed ambasadą USA, jak realizował na wyścigi interesy amerykańskie, bez wahania poddając polskie, jako mniej istotne przy „wielkim bracie”. Nie mając osobiście żadnych kontaktów z CIA błędnie pojmowałem jej strukturę działania. Byłem przekonany, że CIA ma w Polsce swoje centrum z którego zarządza swoją (całkiem liczną, jak mniemałem) agenturą. Stąd byłem przekonany, że gdy rząd Donalda Tuska spróbuje dokonać wolty geopolitycznej i opowie się przeciw Stanom Zjednoczonym i NATO, a po stronie niemiecko-francusko-brytyjskiej koncepcji Europejskiej Unii Obrony, to zostanie wywrócony. Spodziewałem się, że rzucą się na niego wszystkie liberalne media, a pośród posłów koalicji rządzącej zostaną obudzone rozmaite „śpiochy” i rząd ten z dnia na dzień straci większość rządową. Dziś rząd Tuska – obok Brytyjczyków, Francuzów i Niemców – stoi w forpoczcie rozmontowania NATO, usunięcia amerykańskich wpływów w Europie, federalizacji Unii Europejskiej i stworzenia Europejskiej Unii Obrony. Gdzie więc był mój błąd?

Wszystko wskazuje na to, że system działał inaczej. Amerykańskie CIA miało swoje centrum w Niemczech i to za pośrednictwem Niemiec i niemieckiego wywiadu BND (niem. Bundesnachrichtendienst) zarządzało Polską, Europą środkowo-wschodnią, a może i innymi państwami europejskimi. CIA działało za pośrednictwem Niemców. Tak jak w systemie feudalnym król nie miał bezpośrednich kontaktów z pomniejszymi feudałami i z drobnym rycerstwem, lecz wydawał rozkazy jakiemuś wielkiemu feudałowi, który przekazywał je swoim lennikom. System ten posiadał jedną przewagę, a mianowicie był bardzo tani w obsłudze, nie wymagając utrzymywania ogniw pośredniczących. Miał jednakże i pewną wadę. W epoce feudalnej królowie-suzereni od czasu do czasu mieli problem z nielojalnymi wobec nich wielkimi wasalami. Gdy na przykład wielki wasal króla Francji, rządzący Akwitanią lub Prowansją buntował się, to wszyscy jego pomniejsi lennicy nie podążali za królem, lecz – zgodnie z prawem lennym – za swoim bezpośrednim zwierzchnikiem. W tej sposób zdrada osoby stojącej wysoko w drabinie feudalnych zależnością mogła pociągnąć za sobą zdradę ¼ całego kraju.

Do takiej właśnie zdrady doszło teraz w Niemczech. Nie, wbrew temu co się często twierdzi na polskiej prawicy, powtarzając tezy niemieckiej AfD, współczesne Niemcy nie były okupowane przez Amerykanów. Tak, miały słabą armię i znajdowały się pod parasolem militarnym Stanów Zjednoczonych, co pociągało za sobą niesamodzielność w stosunkach dyplomatycznych. Lecz Berlinowi ten stan odpowiadał, ponieważ nie musiał łożyć na obronę narodową, mogąc te pieniądze głupio wydać na cele socjalne, budując niemieckie państwo dobrobytu. Samodzielność kosztuje i przyszły kanclerz Friedrich Merz podjął już decyzję o uznaniu rządów Trumpa za powód do ogłoszenia międzynarodowej i militarnej samodzielności, pomimo kosztów remilitaryzacji Rzeszy… przepraszam, Republiki Federalnej Niemiec.

Decyzja o rozmontowaniu NATO i budowy – wraz z Francją i Wielką Brytanią – własnej Europejskiej Unii Obrony była deklaracją samodzielności politycznej i militarnej, za którą poszło uniezależnienie się BND od CIA. W prawie feudalnym nazywało się to „felonią”, czyli aktem nieposłuszeństwa wasala wobec swojego seniora. W wyniku tej felonii Niemiec, zgodnie z logiką feudalną, za swoim bezpośrednim seniorem (a nie dalekim władcą zwierzchnim) poszli pomniejsi wasale. Właśnie dlatego felonia BND wobec CIA spowodowała opowiedzenie się agentury „wolnego świata” w Polsce za Niemcami, Unią Europejską i Europejską Unią Obrony, a przeciwko Stanom Zjednoczonym.

I myk, w ciągu tygodnia Polska z patologicznie proamerykańskiego państwa stała się równie patologicznym wrogiem antychrystusowej „osi zła” Stany Zjednoczone – Federacja Rosyjska. Wszystkie liberalne media i liberalna klasa polityczna, które dwa miesiące temu klękały przed ambasadorem Stanów Zjednoczonych, teraz już go nie szanują i składają hołd lenny jednej jedynej Komisji Europejskiej, która pod przywództwem wielkiej Niemki Ursuli von der Leyen prowadzi świat po promienistej drodze globalizmu i walki z Rosją do ziemskiego raju.

Ta radykalna zmiana nastrojów nie nastąpiła w Warszawie, lecz w Berlinie. W Polsce wykonywane są tylko rozkazy, które podjęto kilkaset kilometrów dalej na zachód.

Adam Wielomski

To był papież globalista

Papież globalista nie żyje

Autor: AlterCabrio , 22 kwietnia 2025

«W październiku 2020r. oficjalna strona internetowa WEF zwróciła uwagę na encyklikę papieża, dokument liczący 43 000 słów, który opowiadał się za Wielkim Resetem światowej gospodarki w odpowiedzi na pandemię covid-19. Wezwanie papieża do bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego systemu gospodarczego znalazło oddźwięk u wielu osób, które uważają, że obecny model ekonomiczny utrwala nierówności i degradację środowiska.»

«Połączenie ideologii Franciszka i Schwaba to sprytny sposób na stworzenie masowego poparcia, zwłaszcza wśród młodych i biedniejszych ludzi na całym świecie, dla masowego ataku na własność prywatną i stabilną klasę średnią, co wydaje się niezbędne dla globalnego korporacyjnego Wielkiego Resetu, globalnego technokratycznego faszyzmu narzuconego odgórnie.»

−∗−

The Globalist Pope is Dead, A Lily Bit, Apr 21, 2025

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Papież globalista nie żyje

Dlaczego papież Franciszek był koniem trojańskim globalistycznego autorytaryzmu i dlaczego Kościół przyjął marksizm kulturowy.

TL;DR: Papież Franciszek opowiadał się za „opcją preferencyjną na rzecz ubogich”, katolicką zasadą stawiającą na pierwszym miejscu potrzeby marginalizowanych, inspirowaną takimi postaciami jak Dom Hélder Câmara. Jest to zgodne z jego poparciem dla Wielkiego Resetu, inicjatywy Światowego Forum Ekonomicznego kierowanej przez Klausa Schwaba w celu redystrybucji bogactwa i przekształcenia kapitalizmu po covid-19. Jednak połączenie ideałów społecznej sprawiedliwości Franciszka z globalistyczną agendą Schwaba jest mylące. Reklamowane jako dążenie do równości i zrównoważonego rozwoju, maskuje technokratyczny plan centralizacji władzy, erozji własności prywatnej i ustanowienia dwupoziomowego społeczeństwa, w którym to elity utrzymują kontrolę.

Dobrze, że uwolniliśmy się od papieża Franciszka, papieża, który od pierwszego dnia przymilał się do Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i ich globalistycznej agendy. Zanim ktokolwiek uroni łzę nad Jorge Mario Bergoglio, ujawnijmy, kogo on naprawdę reprezentował: elity forsujące nowy porządek świata według instrukcji WEF.

Franciszek był lojalnym sojusznikiem wizji WEF, szczególnie ich programu „Great Reset”, mającego na celu przekształcenie światowej gospodarki pod pozorem odbudowy po covid. WEF, kierowane przez Klausa Schwaba, jest centrum dla miliarderów, prezesów i polityków planujących scentralizowaną kontrolę, a Franciszek był ich duchowym cheerleaderem.

Jego encyklika Laudato Si’ z 2015r. jest praktycznie manifestem WEF, papugującym ich obsesję na punkcie zmian klimatycznych i zrównoważonego rozwoju, aby uzasadnić odgórne reformy gospodarcze. Sam Schwab chwalił encyklikę, powołując się na nią jako na kamień węgielny ich programu ochrony środowiska.

Następnie jest Rada ds. Inkluzywnego Kapitalizmu, grupa powiązana ze Światowym Forum Ekonomicznym, do której Franciszek chętnie dołączył w 2020r. Wspierana przez globalistycznych graczy wagi ciężkiej, takich jak Lynn Forester de Rothschild, i korporacyjnych gigantów, takich jak Mastercard, ta rada promuje „kapitalizm interesariuszy” — hasło WEF dla korporacji, które zgrywają miłych, jednocześnie zacieśniając swoją władzę. Franciszek nie tylko to poparł, ale użyczył temu napędzanemu przez elity projektowi moralnego ciężaru Watykanu, dostosowując Kościół do rebrandingu kapitalizmu WEF.

Był również w stałym kontakcie korespondencyjnym z Davos. Jego spotkania z postaciami globalistycznymi, takimi jak Christine Lagarde, byłą szefową MFW, i jego apele o umorzenie długów dla biednych krajów, odzwierciedlają propozycje WEF dotyczące restrukturyzacji globalnego systemu finansowego. To nie są katolickie kwestie do rozmów. Są one wprost wyjęte z globalistycznego scenariusza Schwaba.

Retoryka Franciszka na temat współpracy międzynarodowej, jedności międzywyznaniowej i „nowej gospodarki” odzwierciedla dążenie Światowego Forum Ekonomicznego do bezgranicznego, zuniformizowanego świata, w którym to elity wydają rozkazy. Nie tylko przyglądał się tym pomysłom — był w pełni zaangażowany, wykorzystując papiestwo jako pralnię dla agendy Światowego Forum Ekonomicznego pod pozorem współczucia. Milczenie Watykanu w kwestii bezpośredniego poparcia dla „Wielkiego Resetu” jest tylko formalnością. Działania Franciszka krzyczą o wiernym oddaniu.

Papież Franciszek był wtyczką [inside man] WEF, odziewając ich władzę w szaty pokory. Jego pontyfikat stawiał sprawy globalistyczne ponad duchową misję Kościoła, a dowody na to są niezaprzeczalne. W chwili gdy schodzi ze sceny, nie opłakuj go — świętuj koniec papieża, który służył Davos bardziej niż boskości.

Ale jak to się stało?

Czerwony Biskup

Mało kto wie, że wizja dystopijnej przyszłości Klausa Schwaba została zainspirowana katolickim biskupem, którego poznał w Brazylii w latach 70. Biskup ten, znany jako „Czerwony Biskup”, służy jako łącznik między rozległą globalistyczną siecią Schwaba a wpływową władzą polityczną papieża Franciszka.

Arcybiskup Brazylii Dom Hélder Câmara, „Czerwony Biskup”, nie był typowym księdzem katolickim. Popierał model kubański pod rządami Castro i rewolucję kulturalną Mao, która doprowadziła do śmierci lub zniszczenia milionów Chińczyków w czystce na wrogach Mao. Był wybitną postacią w rozprzestrzenianiu ruchu kościelnego znanego jako „Teologia Wyzwolenia” w latach 60. i 70.

Powiązania polityczne Héldera Câmary uległy z czasem znacznej transformacji. W 1934r. Câmara był mocno zaangażowany w faszystowski ruch wspierający Mussoliniego w Brazylii znany jako Brazylijska Akcja Integralistyczna (AIB). Jako młody ksiądz katolicki był nawet członkiem Rady Najwyższej AIB. W 1936r. awansował na stanowisko osobistego sekretarza założyciela AIB, Plinio Salgado, i został mianowany sekretarzem krajowym organizacji.

Przypominająca Czarne Koszule Mussoliniego lub Brunatne Koszule Hitlera z lat 20. XX wieku, AIB w Brazylii wystawiła grupy paramilitarne znane jako Zielone Koszule, które brutalnie atakowały komunistów na ulicach w latach 30. XX wieku.

Kiedy Hélder Câmara został wyświęcony na księdza na początku lat 30., donoszono, że nosił Zieloną Koszulę pod sutanną. Później, gdy brazylijski autor próbował napisać biografię Câmary, który wówczas został biskupem, zarówno Câmara, jak i Kościół interweniowali, aby zapobiec jakiejkolwiek wzmiance o jego wcześniejszym profaszystowskim aktywizmie, który pozostaje ciekawym aspektem jego historii.

Po zakończeniu II wojny światowej w 1946r. Hélder Câmara przeszedł znaczącą przemianę ideologiczną. Odszedł od swoich wcześniejszych faszystowskich skłonności popierających Mussoliniego czy Hitlera i przyjął pro-marksistowski „progresywizm” jako asystent generalny brazylijskiej Akcji Katolickiej. Grupa młodzieżowa tej organizacji, JUC, otwarcie poparła rewolucję kubańską Castro w 1959r.

W 1963r. frakcja JUC znana jako Ação Popular (AP), którą Câmara darzył sympatią, określiła się jako socjalistyczna i wezwała do „uspołecznienia środków produkcji”. Katolicka grupa AP przyjęła statuty, które chwaliły rewolucję sowiecką i uznawały „kluczowe znaczenie marksizmu w teorii i praktyce rewolucyjnej”.

W latach 1964–1985 Dom Hélder pełnił funkcję arcybiskupa Olindy i Recife w północno-wschodniej Brazylii.

Teologia Wyzwolenia: radykalne odejście Kościoła w stronę marksizmu i roli ofiary

Hélder Câmara odegrał kluczową rolę w ruchu, który szybko zyskał globalną sławę, nie tylko w Kościele katolickim, ale także wśród innych wyznań. Ruch ten został później nazwany Teologią Wyzwolenia przez peruwiańskiego księdza Gustavo Gutierreza.

Koncepcja „wyzwolenia” opierała się na idei, propagowanej przez tych księży, że istota chrześcijaństwa zakorzeniona jest w przesłaniu, że „Bóg ma szczególną miłość do ubogich”.

Według tego ruchu Kościół katolicki miał obowiązek wspierać proces wyzwolenia uciskanych i wyzyskiwanych społeczności w Trzecim Świecie. Było to radykalne odejście od poprzedniego stanowiska Kościoła. Księża zaczęli tolerować stosowanie przemocy wobec dyktatorów, takich jak Somoza z Nikaragui, a niektórzy nawet chwycili za broń i dołączyli do grup marksistowskich, takich jak sandiniści w latach 70.

Gustavo Gutierrez otwarcie opowiadał się za „zniesieniem obecnej niesprawiedliwej sytuacji i stworzeniem nowego społeczeństwa, bardziej wolnego i humanitarnego”.

Celem było wymuszenie wyzwolenia najbiedniejszych członków społeczeństwa w rozwijającym się świecie i redystrybucja bogactwa. Wspierane przez komunistów ruchy partyzanckie w krajach, w których dominuje katolicyzm, dostrzegały wartość w księżach, którzy nadawali swoim wojnom legitymację społeczną wykraczającą poza ideologię marksistowską. Sam Gutierrez stwierdził, że „teologia wyzwolenia ma swoje korzenie w rewolucyjnej bojowości”.

Ojciec Leonardo Boff, brazylijski zwolennik społecznego aktywizmu Héldera Câmary w Kościele, posunął się nawet do stwierdzenia: „Proponujemy marksizm, materializm historyczny w teologii”.

Boff i inni zwolennicy teologii wyzwolenia rozszerzyli swój program poza reformę rolną, obejmując teraz wsparcie dla radykalnych inicjatyw dotyczących zmian klimatycznych jako część swojej misji wyzwoleńczej. Ruch ten rozprzestrzenił się globalnie z Ameryki Łacińskiej do Afryki i Azji, wpływając na różne ruchy społeczne, takie jak ANTIFA, BLM i szerzej na Zieloną Agendę. Nade wszystko teologia wyzwolenia Héldera Câmary przyczyniła się do stworzenia klimatu społecznego, który promuje ideologię „ofiary”, która jest punktem centralnym dla wielu współczesnych ruchów społecznych.

Zaskakujący duet kształtuje światopogląd Klausa Schwaba

Klaus Schwab niedawno publicznie opowiedział o dwóch mężczyznach, którzy wywarli głęboki wpływ na jego życie. Jednym z nich był Henry Kissinger, który był mentorem Schwaba w czasie jego pobytu na Harvardzie pod koniec lat 60. Jednak drugi mężczyzna był dla wielu zaskoczeniem: Dom Hélder Câmara.

Podczas gdy Kissinger był znany ze swojej kontrowersyjnej roli jako Sekretarz Stanu w Gabinecie Nixona, gdzie brał udział w spisku mającym na celu obalenie lewicowych rządów w krajach takich jak Chile i Argentyna, praca Câmary skupiała się na mobilizacji biednych przeciwko uciskającym rządom. Pomimo ich bardzo odmiennych podejść, obaj mężczyźni wywarli trwały ślad na życiu i myśleniu Schwaba.

W 2010r. Schwab opublikował książkę zatytułowaną „The World Economic Forum: A Partner in Shaping History – The First 40 Years 1971-2010”, która była pełnym samozadowolenia sprawozdaniem z historii organizacji. W książce Schwab docenia znaczącą rolę, jaką Kissinger odegrał w wyborze mówców i gości na elitarne spotkania biznesowe organizowane przez Forum.

Dom Hélder Câmara na WEF w 1974r. (Źródło: WEF)

Podczas wizyty w Brazylii w 2013r. papież Franciszek mówił o głębokim wpływie, jaki Dom Hélder Câmara miał na Kościół w Brazylii. W swoim kolejnym dziele Evangelii gaudium, również opublikowanym w 2013r., Franciszek przyjął język Teologii Wyzwolenia, która była ściśle związana z Câmarą i innymi obrońcami ubogich.

W swoim piśmie Franciszek podkreślił znaczenie „opcji preferencyjnej na rzecz ubogich”, którą uważał za istotną dla przesłania Ewangelii. To sformułowanie może brzmieć wzniośle, ale co ono właściwie oznacza?

„Bez preferencyjnej opcji na rzecz ubogich głoszenie Ewangelii(…) jest narażone na niezrozumienie lub zatopienie” – papież Franciszek

Termin „opcja preferencyjna na rzecz ubogich” jest znaczącym pojęciem w katolickiej nauce społecznej. Podkreśla moralny obowiązek stawiania na pierwszym miejscu potrzeb zmarginalizowanych i zubożałych członków społeczeństwa. Zasadę tę popierało wiele wpływowych postaci, w tym Dom Hélder Câmara, który został pochwalony przez papieża Franciszka za swój wkład w Kościół w Brazylii.

W 2014 roku Klaus Schwab zaprosił papieża Franciszka do wystąpienia na spotkaniu w Davos. Od tego czasu papież utrzymywał korespondencję ze Schwabem i został uznany za współautora Agendy przez WEF.

W październiku 2020r. oficjalna strona internetowa WEF zwróciła uwagę na encyklikę papieża, dokument liczący 43 000 słów, który opowiadał się za Wielkim Resetem światowej gospodarki w odpowiedzi na pandemię covid-19. Wezwanie papieża do bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego systemu gospodarczego znalazło oddźwięk u wielu osób, które uważają, że obecny model ekonomiczny utrwala nierówności i degradację środowiska.

„W poruszającej, liczącej 43 000 słów encyklice opublikowanej w zeszłą niedzielę papież położył nacisk na wysiłki zmierzające do ukształtowania tego, co zostało nazwane Wielkim Resetem światowej gospodarki w odpowiedzi na spustoszenie spowodowane przez covid-19” — Światowe Forum Ekonomiczne

Preferencyjna opcja na rzecz ubogich, jak to określił papież Franciszek, jest zatem fundamentalnym aspektem jego wizji bardziej sprawiedliwego i inkluzywnego społeczeństwa globalnego. Jest to przypomnienie, że potrzeby i godność najbardziej bezbronnych członków społeczeństwa powinny być na pierwszym planie wszelkich wysiłków na rzecz promowania ludzkiego rozkwitu.

W 2015r. papież Franciszek, który często przedstawiał się jako obrońca ubogich, wyraził zgodę na oficjalny proces beatyfikacyjny Héldera Câmary, zainicjowany przez Kongregację do Spraw Kanonizacji. Od tego czasu obecny papież zajął szereg bezprecedensowych stanowisk politycznych w różnych kwestiach społecznych, w tym opowiadał się za środkami mającymi na celu zwalczanie globalnego ocieplenia, promował stosowanie szczepionek przeciwko covid-19, wspierał równość płci, opowiadał się za migracją, a także opowiadał się za redystrybucją bogactwa od bogatych do biednych. Działania te doprowadziły do ​​kontrowersji w pontyfikacie Franciszka.

Przywiązanie Papieża do Wielkiego Resetu

Można się zastanawiać, dlaczego Klaus Schwab, założyciel najbardziej wpływowego na świecie forum poświęconego globalizacji korporacyjnej, przyjął z aprobatą założyciela Teologii Wyzwolenia i „liberalnego” papieża Franciszka, pierwszego w historii papieża jezuitę, który w subtelny sposób ożywił te idee.

Oczywiste jest, że Schwab tak naprawdę nie popiera marksizmu. Jest powszechnie uważany za „Ojca Chrzestnego Globalizacji”.

Połączenie ideologii Franciszka i Schwaba to sprytny sposób na stworzenie masowego poparcia, zwłaszcza wśród młodych i biedniejszych ludzi na całym świecie, dla masowego ataku na własność prywatną i stabilną klasę średnią, co wydaje się niezbędne dla globalnego korporacyjnego Wielkiego Resetu, globalnego technokratycznego faszyzmu narzuconego odgórnie.

W listopadzie 2020r. papież Franciszek oświadczył, że potrzebna jest nowa „sprawiedliwość społeczna” i że własność prywatna nie jest czymś oczywistym w chrześcijaństwie. „Zbudujmy nową sprawiedliwość społeczną i przyznajmy, że tradycja chrześcijańska nigdy nie uznała prawa do własności prywatnej za absolutne i niezmienne” – powiedział Franciszek. Nie rozwinął tematu.

W październiku 2020r. papież opublikował encyklikę Fratelli Tutti, w której wyraził swoje poglądy na temat własności prywatnej. W swoim piśmie podkreślił, że zdolności biznesowe, postrzegane jako dar od Boga, powinny być ukierunkowane na pomoc innym i wykorzenienie ubóstwa. Podkreślił również, że prawo do własności prywatnej powinno być zawsze podporządkowane powszechnemu przeznaczeniu dóbr ziemskich, zapewniając każdemu prawo do ich użytkowania.

„Prawo do własności prywatnej zawsze wiąże się z podstawową i nadrzędną zasadą podporządkowania wszelkiej własności prywatnej powszechnemu przeznaczeniu dóbr ziemskich, a zatem prawem wszystkich do ich użytkowania.” — Papież Franciszek

Co ciekawe, jest to zgodne z ideami przedstawionymi przez Schwaba ze Światowego Forum Ekonomicznego w jego książce z 2020r. pt. The Great Reset, w której przewiduje on nadejście ery postpandemicznej, w której nastąpi masowa redystrybucja bogactwa od bogatych do ubogich i od kapitału do pracy.

„Przede wszystkim era po pandemii zapoczątkuje okres masowej redystrybucji bogactwa, od bogatych do biednych i od kapitału do pracy”. – Klaus Schwab

Według Schwaba era wolnorynkowego neoliberalizmu jest już przestarzała, a do wdrożenia zrównoważonej polityki środowiskowej konieczna jest znacząca interwencja rządu. Na oficjalnej stronie WEF organizacja Schwaba, w słynny sposób, przedstawiła przyszłość, w której żadna jednostka nie jest właścicielem czegokolwiek. Prezentują oni film przedstawiający ich wizję świata w 2030r., w którym ludzie nie posiadają niczego, ale są szczęśliwi. Film sugeruje, że ludzie będą wynajmować wszystko, czego potrzebują.

Wielka fuzja: opakuj faszyzm w komunizm, a potem dodaj trochę cukru

Aby zrozumieć, dlaczego Hélder i Kissinger to intrygująca kombinacja dla globalistycznej agendy, musimy zbadać koncepcję komunizmu. Teoretycznie komunizm ma na celu stworzenie społeczeństwa bezklasowego, w którym środki produkcji są własnością i są kontrolowane przez całą społeczność, co skutkuje sprawiedliwym i równym podziałem zasobów. Jednak wdrożenie komunizmu często prowadziło do otwarcie autorytarnych reżimów i niepowodzeń gospodarczych. To coś, co byłoby trudnym produktem do sprzedania nawet osobom o minimalnych zdolnościach poznawczych.

Kraje takie jak Związek Radziecki i Wenezuela próbowały wprowadzić komunizm, ale poniosły porażkę, ponieważ rząd przejął środki produkcji, co doprowadziło do braku innowacji i wydajności. Chiny przyjęły inne podejście, nawiązując współpracę z przemysłem, co pozwoliło kapitalizmowi zakorzenić się i ukształtować. Doprowadziło to do bardziej wydajnej i innowacyjnej gospodarki, ale z nadal obecnym autorytaryzmem.

W Chinach przyjęto unikalne podejście, pozwalając kapitalizmowi rozkwitnąć, umożliwiając gałęziom przemysłu wzrost i kształtowanie społeczeństwa. Gdy te branże osiągną pewien poziom wielkości i wpływów, chiński rząd zaprasza je do wejścia w partnerstwo, zasadniczo czyniąc je przedłużeniem państwa. Prowadzi to do formy autorytaryzmu, którą można opisać jako „faszyzm high-tech”, w którym rząd jest powiązany z różnymi branżami. Z punktu widzenia opinii publicznej ten system jawi się jako „komunizm oparty na systemie zaufania społecznego”.

Po II wojnie światowej faszyzm został zintegrowany z komunizmem, ponieważ jeśli chcesz wdrożyć go globalnie, potrzebujesz uwodzicielskiego przesłania, które masy przyjmą, szczególnie młodsze pokolenie. Potrzebujesz czegoś w rodzaju „Hej ludzie, zróbmy wszystko sprawiedliwie dla wszystkich <3”, co jest niesamowicie atrakcyjne dla ogłupionej młodej i szerokiej publiczności. I właśnie do tego został wykorzystany papież Franciszek.

Kluczowym jest aby zdać sobie sprawę, że dwupoziomowe społeczeństwo jest konieczne. Musi istnieć poziom kapitalistów, którzy cieszą się wszystkimi korzyściami ekstremalnego bogactwa, a nie tylko zwykli ludzie. Dlatego postacie takie jak Mark Zuckerberg i Larry Fink, a także wielu innych liderów przemysłu i technologii, chętnie rywalizują o możliwość partnerstwa z państwem. Obiecano im stały monopol w następnym długim cyklu.

Jak już wspomniałam w kilku innych artykułach, państwo od dawna jest w mariażu z bankowością centralną, cieszącą się wiecznym monopolem przez ostatnie 400 lat. Teraz, wraz z nadchodzącym pojawieniem się cyfrowych walut banków centralnych (CBDC), mają szansę na wieczne umocnienie tego monopolu.

Oprócz tego tworzą nowy, wieczny monopol z Big Tech, dlatego tytani przemysłu chętnie się przyłączają. Rozkoszują się ideą życia na wysokim poziomie rozkwitu bez żadnej konkurencji. Ci, którzy najbardziej lubią autorytarnych osobników, to kapitaliści kompradorscy, którym trudno jest konkurować i tworzyć rzeczywistą wartość. Ci, którzy cieszą się bogactwem i mają niską etykę, są do tego szczególnie przyciągani.

Dlatego reklamują Wielki Reset jako utopię równości, ochrony środowiska, walki z ubóstwem i powszechnej miłości, abyście połknęli haczyk i wyrazili zgodę na ich chytry plan wyczerpania i zmonopolizowania całego zbiorowego bogactwa i dóbr, które zgromadziliście przez ostatnie 80 lat.

_____________________

The Globalist Pope is Dead, A Lily Bit, Apr 21, 2025

−∗−

Warto porównać:

Umarł papież… ale czego?
Można jednak wskazać dobroczynne skutki, wynikające z pontyfikatu Franciszka. Przez 12 lat jego posługi na Stolicy Piotrowej zaszła bardzo istotna przemiana. Wcześniej bowiem odstępstwo nie była widoczne aż tak wyraźnie, […]

_____________________

Trzech tenorów czyli kto kołysał Klausa
Kiedy Schwab został po raz pierwszy uznany przez Kissingera jako potencjalny przyszły przywódca globalistów, stosunkowo młody wtedy Niemiec miał wkrótce zostać przedstawiony Galbraithowi i Kahnowi. Zbiegło się to z pracą […]

_____________________

WEF i Wielki Reset czyli gdzie szukać inspiratorów
“Niemniej jednak wydaje mi się, że Światowe Forum Ekonomiczne zostało wypchnięte na pierwszy plan przez jeszcze bardziej wpływowe siły drugoplanowe. Nawiasem mówiąc, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, Klaus Schwab, sam dostarcza […]

Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

23/04/2025 przez antyk2013

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej.

Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

===============================================

ZAMOŚĆ –  o godz. 15-tej Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Niedziela, Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

27.04.25 Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

23/04/2025 przez antyk2013

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.
Zapraszamy 27 kwietnia, niedziela, na 102 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14-tej, pod pomnikiem św. Jana Pawła II.

Msza Święta w intencji Ojczyzny zostanie odprawiona w katedrze siedleckiej o godzinie 16.00. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. Szczegóły na plakacie.

Z Panem Bogiem,

Andrzej Woroszyło

Umarł papież… ale czego?

Umarł papież… ale czego?

Autor: AlterCabrio, 22 kwietnia 2025

Można jednak wskazać dobroczynne skutki, wynikające z pontyfikatu Franciszka. Przez 12 lat jego posługi na Stolicy Piotrowej zaszła bardzo istotna przemiana. Wcześniej bowiem odstępstwo nie była widoczne aż tak wyraźnie, można więc było mieć uzasadnione wątpliwości co do charakteru kryzysu Kościoła.

Publiczna działalność Franciszka wszystko uczyniła jawnym. W pełnej krasie objawiła się najpierw herezja, potem apostazja władzy Kościoła i wielu jego członków, przez władzę wspieranych. Wcześniej można było podejrzewać dobre intencje władzy i nadużycia oddolne jakichś nadgorliwych utrwalaczy zmian soborowych, teraz zaś widać, że powodem kryzysu Kościoła jest Rewolucja, inicjowana i prowadzona przez jego ośrodki władzy. Dziś cała ohyda spustoszenia stała się tak już jasna i jawna, że nie dostrzegać tego może jedyne ten, kto nie chce się przebudzić, albo ten, kto sam jest na usługach lucyferycznej władzy synodalnej.

−∗−

Umarł papież… ale czego?

W Poniedziałek Wielkanocny, dnia 21 kwietna 2025 roku rano swoją ziemską wędrówkę zakończył Pontifex Maximus, namiestnik Chrystusa na Stolicy Piotrowej, następca świętego Piotra, papież, głowa Kościoła Katolickiego, biskup Rzymu, Franciszek, pierwszy tego imienia, jednak wbrew zwyczajowi bez przypisanej liczby porządkowej. Być może Franciszek nie chciał, aby byli kolejni Franciszkowie, a może aby w ogóle byli kolejni papieże. Sam Franciszek preferował tytuł biskupa Rzymu. Miejscem pochówku nie będzie Watykan, lecz bazylika Santa Maria Maggiore, związana bardziej z Rzymem, niż całym Kościołem, również tradycyjne zwyczaje pogrzebowe nie zostaną dochowane, na rzecz minimalizmu.

Nie zamierzam tu analizować dokładnego dorobku Franciszka jako papieża, a jest on znaczny i doniosły, w tym sensie, że dla życia i historii Kościoła Katolickiego działania Franciszka mają i będą miały wielkie znaczenie. On sam uważał swój pontyfikat za dokończenie procesu, rozpoczętego przez Sobór Watykański II, a co najpełniej wyraża proces synodalny. Opinie na temat działalności zmarłego Pontifexa można generalnie podzielić na dwie grupy: pochwalno – afirmatywne i krytyczne.

Te drugie zwykle powodują się niejasnością, wieloznacznością i niekonsekwencją Franciszkowych wypowiedzi, dokumentów i poczynań. Analizowałem niejeden dokument, stworzony przez Franciszka bądź jego ludzi. Wbrew obiegowej opinii po stronie krytyków, nie uważam, aby cała działalność Franciszka była niespójna, chaotyczna i niezrozumiała. Jestem głęboko przekonany, że od samego początku wszystkie jego poczynania były bardzo głęboko przemyślane i konsekwentnie przeprowadzane, a dokumenty bardzo starannie redagowane, tak, aby Franciszek lub jego naśladowcy mogli się na nie powoływać jako na nauczanie papieskie, czyli autorytet Kościoła Katolickiego, dokonując dalszych postępów na drodze, rozpoczętej podczas Soboru Watykańskiego II.

Droga tamtego soboru, dziś kontynuowana przez drogę synodalną Franciszka polega na całkowitej przemianie Kościoła, tak, aby był ten nowy Kościół czymś zupełnie innym, realizującym całkowicie inne cele, w sprawach istotowych przeciwne do celów katolickich. Znamy jego nazwę, która nie była jeszcze podana za czasów Vaticanum Secundum, ujawnił ją natomiast pontyfikat Franciszka – kościół synodalny.

Ów nowy twór, czy raczej nowotwór, powstać ma na bazie Kościoła Katolickiego, w ten sposób, że wykorzysta jego strukturę organizacyjną, zewnętrzne przejawy funkcjonowania, tytuły pojęć z podmienionym znaczeniem, i autorytet Chrystusowego ciała mistycznego, trwającego nieprzerwanie od Ostatniej Wieczerzy, przenoszącego Objawienie, którym Bóg w Trójcy Jedyny tchnął życie w świat na początku dzieła Stworzenia. Wszystko to jednak w kościele synodalnym ma być jeno imitacją, zewnętrznymi przymiotami, skradzionymi prawdziwemu Kościołowi.

Prawdziwy cel ma jednak być ukryty, maskowany przez pseudo-katolickie pozory, gdyby bowiem został ujawniony wprost, zostałby odrzucony, nawet przez najbardziej naiwnych dobroludzistów, ślepo wpatrzonych w zewnętrzne splendory i wsłuchanych w czułe słówka, podawane przez synodalnych oszustów. Jest to bowiem cel, przyjęty przez księcia ciemności, ojca kłamstwa, niosącego niegdyś prawdziwe światło, dziś fałszywe oświecenie, upadłego anioła Lucyfera, obmyślany przezeń po strąceniu z nieba, wraz z jego wojskiem upadłych aniołów, które stały się demonami. Oni to, mając wciąż anielską naturę i inteligencję, znajomość natury ludzkiej, kierując się niezrównaną pychą i nienawiścią do wszystkiego, co Bóg stworzył dążą bez ustanku i pracowicie do zniweczenia Bożego planu. Bogu spodobało się założyć Kościół, aby ten prowadził ród ludzki do celów, lapidarnie zapisanych w naszej Bogarodzicy: „(…) na świecie zbożny pobyt, po żywocie rajski przebyt”. Lucyfer zaś z demonami postanowił ten prawdziwy Kościół zniszczyć. Uderzał zrazu wściekłymi prześladowaniami, a gdy to się nie powiodło, i zamiast wygasić liczbę wiernych, zwiększyły jego siłę, wypuścił liczne gnostyckie herezje, uwodzące dusze pięknem fałszywych opisów i obietnic. Gdy jednak i z tych prób Kościół wyszedł zwycięsko, nawracając ludzi, przejmując stare narody i tworząc nowe, wierne Słowu, Lucyfer z demonami jął knuć, jakby tu uderzyć od środka, przejąć stanowiska, dające władzę w Kościele i zmienić Kościół Chrystusowy w swój własny, lucyferyczny.

Wpierw umyślił rozbić Kościół na mniejsze części, które łatwiej będzie mu pochłonąć dla siebie, a przy tym skłócić narody i skierować do wzajemnej walki. Konflikt i wrogość to jest bowiem jego duchowy pokarm, a wraz z pokusami dla ludzi tworzą główne narzędzia, jakimi Lucyfer z demony bawi się ludźmi, stąd zwie się go również diabłem – tym, który dzieli. Od pierwszego kontaktu z człowiekiem – skuszenia Ewy posługuje się wciąż tymi sposobami, wykorzystując wszelkie ludzkie słabości. Rozbijając Kościół na części posługuje się ludzką pychą i żądzą władzy. Tak udała mu się Wielka Schizma Wschodnia, trwająca po dziś dzień. Następnym wielkim osiągnięciem była tzw. Reformacja, czyli bunt Lutra, za pomocą którego skusił świeckich władców wielkimi zyskami, pochodzącymi z rabunku dóbr, służących Kościołowi, a także czymś jeszcze silniejszym – żądzą połączenia w jednym ręku władzy świeckiej i duchowej, czyli decydowania o tym, w co muszą wierzyć poddani. Połowa Europy poszła za tą pokusą, tworząc państwowe kościoły protestanckie, co wprowadziło do centrum łacińskiej Europy wpływy azjatycko – gnostyckie. W późniejszych czasach, bardziej nam współczesnych państwa te odeszły od wiary, zachowując władzę, i z lubością rzuciły się w obydwie światowe wojny, rujnujące chrześcijańską Europę.

To był jednak wciąż wstęp do głównego planu Lucyfera. Walcząc z narodami, realizuje bowiem wielki plan polityczny – buduje jedno państwo globalne – Republikę Świata, rządzoną na sposób totalitarnie absolutny, która zarządzać będzie wszystkimi ziemskimi zasobami, procesami i ludźmi, w każdym wymiarze, nawet najbardziej intymnym, jak kojarzenie par, płodność, zrodzenie i wychowanie potomstwa. Dopóki Kościół pozostaje Katolicki, przekazuje wiarę i naukę w Boga w Trójcy Jedynego i realizuje Jego plan, czyli dla każdego człowieka obowiązek i możliwość zaludnienia ziemi i czynienie jej sobie poddaną. Różnica między planem Boskim a lucyferycznym jest taka, że u Boga każdy człowiek ma taki obowiązek i możliwość, a u Lucyfera tylko wąska kasta wybranych, a cała pozostała ludzkość ma być ich niewolnikami.

Na tym więc polega walka o ludzkie dusze od początku dziejów, a w naszym horyzoncie historycznym – taka jest oś większości konfliktów, rozdzierających chrześcijaństwo od czasów buntu Lutra. Oznacza to, że większość obecnych procesów, określających nasz świat toczy się nieprzerwanie od ponad 500 lat, zaplanowana została przez Lucyfera i jego demony, realizowana jest rękami ludzi, będących jego ziemskimi sługami. Z nich tylko niewielka część tych najwyżej stojących świadoma jest swojego diabelskiego posłannictwa, i ta właśnie grupa tworzyć chce tą panującą nad światem kastę. Większość nie ma tej świadomości, słuchając tylko swoich lucyferycznych panów, już to przez omyłkę, już to przez ślepe posłuszeństwo władzy, już to dla splendorów i apanaży, już to dając ponieść się rozpaczy i beznadziei na skutek własnych, niewyznanych grzechów.

Współczesnymi narzędziami Lucyfera do realizacji jego planów są wszystkie ośrodki władzy, mające cele globalne – ONZ i jej agendy, Unia Europejska i jej przybudówki, sieci globalnego kapitału. Na przeszkodzie tych celów stoją dwa byty – narody, mające swoje państwa oraz Kościół Katolicki. Narody wzbraniają się przed wcieleniem do globalnego obozu niewolników, a Kościół jest jedyną instytucją o zasięgu globalnym, która nie realizuje celów lucyferycznych, lecz Boskie. Tak więc doświadczenie Lucyfera walki z Kościołem prowadzi go do logicznego wniosku – nie należy teraz atakować Kościoła od zewnątrz, ale przejąć go od wewnątrz, aby użyć do swoich politycznych celów – budowy lucyferycznej Republiki Świata.

Ludzie potrzebują w coś wierzyć, globalne państwo też potrzebuje systemu i organizacji wierzeń, tak więc logiczne i racjonalne rozumowanie z punktu widzenia Lucyfera prowadzi do wniosku, że najlepszą strategią, prowadzącą do budowy Republiki Świata będzie równoległa budowa nowej religii całego świata i kościelnej struktury organizacyjnej. W tym celu Kościół Katolicki należy przejąć od środka, usunąć zeń katolicką doktrynę, czyli Tradycję, wywodzącą się od Chrystusa i apostołów, wprowadzić w to miejsce nową doktrynę lucyferyczną, to samo zrobić w centrach sterowania innymi religiami, następnie połączyć w jedno struktury administracyjne różnych związków wyznaniowych i podpiąć je pod Światowy Mózg. Plany takie istniały już na progu nowożytności pod postacią idei Różokrzyżowców.

Ewoluowały one później, wzbogacając się i rozbudowując o idee noahickie, pansofii, Iluminatów, masonów, martynistów, palladystów, anarchistów, socjalistów, komunistów, neomarksistów, postmodernistów, transhumanistów, posthumanistów i wielu innych pomysłów, które znalazły swoją syntezę we współczesnym globalizmie, którego jak dotąd ukoronowaniem jest ideologia Zrównoważonego Rozwoju, a wiodącą polityka społeczną – inkluzja, czyli włączenie wszystkich we wszystkie procesy, czyli de facto połączenie wszystkich ludzi i ich wszystkich spraw z jedną władzą. Tak więc na naszych oczach następuje kulminacja trwających ponad 500 lat konsekwentnych działań, których częścią jest posoborowie i proces synodalny.

Zrozumieć pontyfikat Franciszka i wyrobić sobie pogląd na jego rolę można dopiero po uwzględnieniu tej perspektywy. Wówczas można zrozumieć meandry i zawiłości zarówno dokumentów Franciszka i jego nominatów, jak i decyzje, przez co bardziej świadomą część katolików postrzegane jako kontrowersyjne. To wszystko będzie niezrozumiałe bez przyjęcia faktu dwoistości roli Jorge Bergoglio, który przybrał imię Franciszka. Będziemy wciąż błądzić, jeśli uznamy, że jego formalna nominacja i wewnętrzna intencja są tym samym. To znaczy, dopóki będziemy uważać biskupa Rzymu Franciszka, który faktycznie sprawuje urząd papieża – głowy Kościoła Katolickiego za kontynuatora Tradycji, wywodzącej się od Chrystusa i apostołów, będziemy błędnie interpretować poczynania Franciszka jako papieża.

Wszystko natomiast zacznie pasować, gdy zrozumiemy, co Franciszek rzeczywiście nam przekazuje. Jego umocowanie nie bierze się z Tradycji apostolskiej, ale z tradycji soborowej, rozpoczętej podczas Vaticanum Secundum. Jego autorytet zaś nie wynika z tego, że jest namiestnikiem Chrystusa i następcą świętego Piotra, ale z tego, że ma autorytet władzy. Katolicka zasada głosi, że Kościół jest tam, gdzie papież, który zawsze pozostaje wierny Chrystusowi.

Zasada synodalna stanowi, że kościół synodalny jest tam, gdzie znajduje się władza, biskupa Rzymu i synodu, dającego pozór demokracji. Łącznik z Tradycją został zerwany, władza w Watykanie zdobyła stanowisko papieża i wypowiedziała posłuszeństwo Chrystusowi, domagając się bezwarunkowego posłuszeństwa od wiernych, ale nie informując ich o swojej apostazji, przeciwnie, zapewniając o ciągłości tradycji. Nie jest to jednak Tradycja Kościoła, lecz tradycja Rewolucji, zrywającej ze wszystkim, co było wcześniej, nawet z Bogiem, aby zbudować nowy własny porządek. Człowiek, uważany przez wiernych za papieża może się więc uważać za udzielnego, absolutnego władcę, mogącego zostać, kim mu się podoba, i robić, co zechce. Franciszek wolał wpuszczać do Kościoła obce kulty, drewniane figurki demonów, bluźnierców, heretyków, dewiantów, grzeszników wszelkiej maści, i od nikogo nie domagać się nawrócenia. Franciszek mógł rozwijać pogańskie kulty żywiołów i oddawać pokłon Planecie, i zarazem likwidować tradycyjną katolicką praktykę.

Franciszek mógł inkluzyjnie otwierać się na wszystkich, poza katolikami, których raczył nie słuchać i marginalizować. Franciszek łaskawie doceniał poglądy wszystkich wierzeń, obcych i sprzecznych wobec Kościoła, i równocześnie usuwał katolicką doktrynę, z moralnością dotyczącą czystości i małżeństwa na czele. To jest właśnie proces synodalny – można być, kim się chce, i żadne wcześniejsze zasady nie wiążą, gdy ma się władzę, można więc wszystko, a poddani muszą słuchać. Można formalnie być papieżem, a jednocześnie wcielać się w role całkiem z nim sprzeczne: naczelnego rabina Kościoła Katolickiego, głównego imama chrześcijaństwa, pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Watykanu, wielkiego mistrza loży synodalnej, ojca chrzestnego inkluzyjnej rodziny globalnej. Można przepraszać za domniemane grzechy Kościoła Katolickiego w Kanadzie na indiańskich dzieciach, po czym pominąć całkowitym milczeniem oczywistą fałszywość tych oskarżeń. A przy tym wszystkim można, a może raczej trzeba ściśle współpracować z ponadnarodowymi organizacjami globalnymi przy wprowadzaniu reżimu sanitarnego, kapitalizmu inkluzywnego, organizacji celowych i planowych migracji z Globalnego Południa do Europy i USA.

Istota procesu synodalnego polega więc na tym, aby zmienić Kościół Katolicki tak, aby nie należał już do Chrystusa, ale do Lucyfera; aby jednocześnie wierni nie zorientowali się w tej zmianie; wszelki opór został stłumiony; o aktualnej doktrynie i moralności swobodnie decydowała synodalna klika władzy, nie związana żadnymi zasadami poza zleceniami swoich ukrytych panów. Najwyraźniej rolę promotora tego procesu przyjął na siebie Jorge Bergoglio, zostając Franciszkiem. Przyszłość zdecyduje, czy jego wybór na Stolicę Piotrową zostanie uznany za ważny, czy będzie w ogóle znajdował się w poczcie papieży, a jeśli tak, jaki dopisek zostanie mu dodany do imienia – czy może Haereticus, czy Apostata, czy Anti-Catholicus, czy też może Magnus, jeśli synodaliści utrzymają władzę odpowiednio długo. Należy raczej spodziewać się, że historia Kościoła uzna poczesną rolę Franciszka i nie zostanie on zapomniany.

Należy tu odpowiedzieć na oczywisty zarzut, cisnący się na usta każdemu, nie tylko obrońcom Franciszka – „o zmarłych dobrze albo wcale”. Czy więc powinniśmy milczeć o wadach i głosić jedynie same dobre strony? Być może jako człowiek prywatny miał wiele zalet i ujmującą osobowość, ale nie znając Franciszka prywatnie, niczego o tym nie mogę powiedzieć. Mogę więc wypowiadać się tylko o faktach, które są publiczne, czyli powszechnie znane, i o dokumentach oficjalnych, więc podpisanych i ogłoszonych. Skoro mówimy o sprawach publicznych, dotyczących miliardów ludzi i tysięcy lat historii, tego nie można pominąć milczeniem, nawet bowiem, gdy oficjalne rozkaz władzy nakazuje milczeć, obowiązuje nadal i zawsze posłuszeństwo zasadom pierwotnym, wcześniejszym i ważniejszym, niż współczesna władza. W przypadku Kościoła jest to wierność Chrystusowi i jego Objawieniu, a ta nakazuje mówić prawdę. Ani bowiem papież, ani biskup Rzymu nie jest Bogiem, i ani jego urząd, ani żadna inna władza nie ma takiego prawa, aby prawdy zakazać, a nakazać głoszenie fałszu. O publicznej działalności Franciszka, oceniając z punktu widzenia katolickiego nie mogę powiedzieć niczego pozytywnego, choć bardzo bym chciał.

Był to pontyfikat podmiany katolicyzmu na lucyferyzm według masońskich wzorców, maskowany zawiłą, ezoteryczna mową Gnozy, na modłę Kabały. Biorąc pod uwagę konsekwencję i komplementarność działań Franciszka i jego grupy, wszystko wskazuje na to, że było to działanie zawczasu przemyślane, przygotowane, zaplanowane, skoordynowane.

Nie można więc, jak sądzę, przypisać Franciszkowi błędu czy nieświadomości. Katolicy powinni więc we Franciszku uszanować inteligencję i rozmach zamiarów i uznać go za godnego przeciwnika – reprezentanta religii sobie wrogiej. Nie odczuwam żadnej satysfakcji ni radości z powodu odejścia Franciszka. Przeciwnie – ogarnia mnie smutek. Dopóki bowiem żył, miał czas i możliwość naprawić nie tylko to, co sam uczynił, ale również ten zamęt, jaki zapanował w Kościele po Soborze Watykańskim II. Skoro tego nie uczynił, wszyscy wierni powinni teraz szczerze modlić się za jego duszę, mając nadzieję, że jako robotnik ostatniej godziny zdołał chociaż na łożu śmierci nawrócić się na wiarę katolicką.

Można jednak wskazać dobroczynne skutki, wynikające z pontyfikatu Franciszka. Przez 12 lat jego posługi na Stolicy Piotrowej zaszła bardzo istotna przemiana. Wcześniej bowiem odstępstwo nie była widoczne aż tak wyraźnie, można więc było mieć uzasadnione wątpliwości co do charakteru kryzysu Kościoła. Publiczna działalność Franciszka wszystko uczyniła jawnym. W pełnej krasie objawiła się najpierw herezja, potem apostazja władzy Kościoła i wielu jego członków, przez władzę wspieranych. Wcześniej można było podejrzewać dobre intencje władzy i nadużycia oddolne jakichś nadgorliwych utrwalaczy zmian soborowych, teraz zaś widać, że powodem kryzysu Kościoła jest Rewolucja, inicjowana i prowadzona przez jego ośrodki władzy. Dziś cała ohyda spustoszenia stała się tak już jasna i jawna, że nie dostrzegać tego może jedyne ten, kto nie chce się przebudzić, albo ten, kto sam jest na usługach lucyferycznej władzy synodalnej. Nikt o zdrowych zmysłach i dobrej woli nie może już dziś zaprzeczać temu, co zostało potwierdzone przez liczne fakty i dokumenty. Najlepszym dowodem z faktów jest sytuacja Kościoła niemieckiego, a dowodem z dokumentów deklaracja doktrynalna Fiducia supplicans oraz dokument, kończący I Sesję synodu o synodalności, a oprócz tego wiele, wiele innych. Miejmy nadzieję, że ten pontyfikat doczeka się rzetelnej monografii, uwzględniającej wszystkie przejawy lucyferyzacji Kościoła.

Ta jawność i oczywistość daje solidną nadzieję na przyszłość, i to coraz mniej odległą. Następny papież, biorąc pod uwagę aktualny skład Kolegium Kardynałów, złożonego przeważnie z nominatów Franciszka będzie kontynuował dzieło swojego poprzednika. Widząc zaawansowanie destrukcji Kościoła, jakie pozostawił właśnie zmarły Pontifex, jego następca będzie miał już niewiele do zrobienia w dziele zniszczenia. Pozostanie mu postawienie kropki nad i w postaci zmiany słów konsekracji, i wówczas w większości świątyń katolickich ustanie odprawianie Najświętszej Ofiary, i katolicki świat powróci do mroków pogaństwa. Lecz Kościół nie jest dziełem ludzkim, leż Boskim, i jego głową nie jest papież, będący tu na ziemi jeno namiestnikiem, lecz Chrystus.

Bramy piekielne nigdy nie przemogą Kościoła, więc cios, jaki w umysłach synodalistów ma być ostatecznym, okaże się szokiem, po którym na nowo zacznie bić serce i powróci puls tam, gdzie już zapanowała martwica tkanek. Wszystkich wątpiących należy więc pocieszać: nil desperandum, jeszcze tylko trochę pracy przed likwidatorami Kościoła, i zacznie się jego chwalebna odbudowa.

Tym zaś, którzy w kościelnych strukturach pełnią jakąś funkcję rzeczywistość postawi wybór, przed którym nie będą mogli się wyłgać niewiedzą, nieświadomością czy neutralnością. Nie tak dawno temu pewien 61-letni ksiądz z Niemiec, niejaki Thomas Schmollinger, w efekcie kryzysu wewnętrznego, polegającego m. in. na braku akceptacji Kościoła, który blokuje kobietom kariery kościelne rozważał już konwersję do kościoła starokatolickiego. Odkrył jednak swoje powołanie – rozśmieszanie ludzi, i jako katolicki kapłan odbył kurs na klauna, finansowany częściowo przez jego diecezję. Jak sam twierdzi ów kapłan, „jako ksiądz powinienem mieć prawo być klaunem dla innych”.

W nadchodzącej przyszłości, jeśli nowy biskup Rzymu podejmie testament Franciszka i będzie wdrażał synodalność, każdy hierarcha, kapłan i inna osoba konsekrowana będzie zmuszona do udzielenia odpowiedzi na pytanie, po czyjej stronie się znajduje.

Wybór będzie prosty – albo wybiorą Chrystusa, i wówczas będą musieli powrócić do jasnego, tradycyjnego nauczania nauki katolickiej i krzewienia czynami Chrystusowej wiary, albo wybiorą władzę, i wówczas będą mogli i musieli zostać nieśmiesznymi klaunami lucyferycznego kościoła synodalnego. Innej możliwości nie będzie.

______________

Umarł papież… ale czego?, Bartosz Kopczyński, 22 kwietnia 2025

Franciszek mianował 110 nowych kardynałów, którzy „myślą” tak samo, jak i on. A którędy będzie prowadził wentylację Duch Święty??

Michalkiewicz o wyborze nowego papieża:

„Zobaczymy, którędy będzie prowadził wentylację Duch Święty” [VIDEO]

22.04.2025 ktoredy-bedzie-prowadzil-wentylacje-duch-swiety

Tomasz Sommer i Stanisław Michalkiewicz rozmawiają o papieżu Franciszku. / Foto: YT/screen
Tomasz Sommer i Stanisław Michalkiewicz rozmawiają o papieżu Franciszku. / Foto: YT/screen

W najnowszej rozmowie na kanale Tomasza Sommera na Rumble Stanisław Michalkiewicz pokusił się o ocenę pontyfikatu papieża Franciszka. Znany publicysta spróbował przewidzieć też, kto według niego może zająć miejsce zmarłego w ostatnie święta Wielkanocne Ojca św.

– Budził on tak zwane kontrowersje, i to po obydwu stronach „żelaznej kurtyny” – tak zaczął swój wywód na temat osoby Franciszka Stanisław Michalkiewicz. – Chcę przypomnieć, że wprawdzie Judenrat uznawał papieża Franciszka za zasadniczo postępowego, no bo dopieszczał te dwa podstawowe oddziały proletariatu zastępczego, czyli kobiety wyzwolone i sodomczyków. No więc był zasadniczo postępowy, ale z kolei nie chciał słuchać prezydenta Zeleńskiego, tylko różnych myślozbrodni się dopuszczał, w związku z tym budził kontrowersje.

Stanisław Michalkiewicz przypomniał również, że Franciszek „tak od razu uwierzył w opowieści Światowej Organizacji Zdrowia o zbrodniczym koronawirusie, że aż urządził taką celebrację jednoosobową na placu św. Piotra”.

– To jeszcze nic w porównaniu z tą synodalnością. Nikt nie wie, o co tu naprawdę chodzi – mówił dalej Michalkiewicz. – A tu chodzi o to podobno, że wszyscy będą mówić naraz i wszyscy mają wszystkich słuchać. No i mamy wspólnie maszerować. Nie wiadomo dokąd, wie pan. Może na manowce?

„Nie wierzę w przepowiednie!”

– Zobaczymy, kto będzie następcą papieża Franciszka, bo to już w sobotę ma być pogrzeb. Co ważne, on nie chciał być pochowany w grotach watykańskich, tylko w Santa Maria Maggiore – kontynuował Michalkiewicz. – On się podobnie zachowywał, jak Mahatma Gandhi. Mahatma Gandhi też takim ostentacyjnym ubóstwem epatował, dopóki się nie wygadał – przypadkowo zresztą, przed jakimiś Anglikami – że nic nie jest tak kosztowne, jak stworzenie wrażenia ubóstwa i prostoty. Nie posądzam, oczywiście, papieża Franciszka o hipokryzję! On tak się przyzwyczaił do tego, że taki jest ubogi…

– Niektórzy wieszczą, że będzie teraz ten papież czarny, a jak czarny, to już ostatni – włączył się w rozmowę Tomasz Sommer. I zasugerował, że potem to już czeka nas koniec świata.

– Panie Tomaszu, to są przepowiednie. Ja tam nie bardzo w te przepowiednie wierzę – odpowiedział redaktorowi naczelnemu „Najwyższego czasu!” Michalkiewicz.

– Większą wagę przywiązuje do tych statystyk, według których papież Franciszek mianował 110 nowych kardynałów, którzy myślą tak samo, jak i on. Na przykład kardynał Ryś, jego Eminencja, to on jak myśli, to myśli prawidłowo. Widać wyraźnie, że tych 110 na 140 chyba, czy 138 głosujących, robi różnicę. To tak, jakby Duch Święty został wpakowany w kaftan bezpieczeństwa i nie będzie mógł wiać, kiedy chce, tylko kiedy trzeba. Zobaczymy, którędy będzie prowadził wentylację Duch Święty – dodał Michalkiewicz.

Papież a Szajbus Bajbus

Tomasz Sommer zwrócił przy okazji uwagę na to, z czego słynny był papież Franciszek.
– Z tego, że on całował wszystkich po rękach, a nawet po butach – wyjaśnił redaktor naczelny nczas.info.
– A Żydów to, proszę Pana… Co z Żydami robić? Całować ich po rękach i nosić na rękach! – ocenił Stanisław Michalkiewicz.

– Ale też nie wiem, czy pan pamięta, że miała tutaj swoje zasługi nasza słynna posłanka, teraz europosłanka, Szajbus Bajbus, która podprowadziła Pontifexowi tego molestowanego, który potem się okazał oszustem. I nawet oszusta w rękę pocałował – przypomniał Sommer.

– Moja faworyta, Joanna Scheuring-Wielgus… – na chwilę rozmarzył sie Michalkiewicz. – Zawiozła tego skrzywdzonego, a papież Franciszek go w rękę pocałował. Na szczęście tylko w rękę! A potem się okazało, że on – ten pokrzywdzony – wydy..ł i moją faworytę.

– Nie, panie Stanisławie, nie! – zaoponował Sommer. – Ona to przecież na tym karierę zrobiła. Przecież ona się go pozbyła, a że był „tym”, to tylko na lepsze wyszło, bo nie trzeba było szmalcu dzielić.

– Dostąpiła zaszczytu obsztorcowania Pontifexa Maximusa – dorzucił znany publicysta.

– Wprawdzie przy pomocy oszusta, ale to się okazało potem – wtrącił Sommer.

– A co to komu szkodzi, panie Tomaszu? Każda droga do zwycięstwa jest dobra. W słusznej sprawie wolno więcej. A Szajbus Bajbus tylko w słusznych sprawach występuje – spuentował Michalkiewicz.

Czy papież całował Rothschildów?

– Nie wiem, czy Pan jest świadomy, ale tutaj Pana złowrogi Demagog na fake newsie przyłapał – zaskoczył Michalkiewicza Sommer. – Bo Pan napisał, że w Yad Vashem papież całował po rękach członków rodziny Rothschildów i Rockefellerów. A to nie ich, tylko jakichś innych. Ja panu wymienię, bo oni (czyli Demagog) to sprawdzili, spenetrowali: Abraham Harszalom, Czawa Szik, Józef Gotdenker, Moshe H. Elion, Eliezer Grünfeld i Sonia Tunik-Geron.

– Tunik… Żeby Tunin chociaż, a to Tunik. Panie Tomaszu, a co to za różnica? – zapytał publicysta.

– No żadna, ale spenetrował to Demagog, jak rentgen kości – odparł redaktor naczelny „Najwyższego czasu!”.

– Coś podobnego. Aj, aj, aj. I nieubłaganym palcem mi wytknął. Panie Tomaszu, ja to już nie pamiętam tej sprawy, ale jakby papież pocałował w rękę Rothschilda, to ja to rozumiem. Gdyby jeszcze Rothschild złożył ofiarę jakąś, to ja to rozumiem! – dodał Michalkiewicz.

Cała rozmowa tutaj:

https://twitter.com/i/status/1914677881071903173

Kilka zdań o chlorku potasu… Nie tylko morderstwo, ale wcześniej tortury.

Kilka zdań o chlorku potasu…

https://www.salon24.pl/u/okop/1438957,kilka-zdan-o-chlorku-potasu

kemir

Lewackie kreatury nazywające siebie ludźmi i „demokratami” miłującymi praworządność i wolność aborcyjną, w skandalicznej historii morderstwa nienarodzonego dziecka w Oleśnicy mają czelność posługiwać się argumentem o o rzekomym akcie miłosierdzia wobec dziecka, które cierpiało podobno z powodu poważnej choroby łamliwości kości.

Ponieważ „lubię wiedzieć” powertowałem trochę internet w poszukiwaniu odpowiedzi czym jest i co powoduje słynny już chlorek potasu, wstrzyknięty przez tzw. „lekarkę” z Oleśnicy.

Przyznam, że jestem głęboko wstrząśnięty. Pomijając rozważania i naukowe wywody z dziedziny chemii dotyczące chlorku potasu, dowiedziałem się, iż chlorek potasu używany jest do wykonywania wyroków śmierci, jako składnik zastrzyku trucizny oraz w weterynarii do usypiania zwierząt. W Stanach Zjednoczonych, gdzie – jak wiemy – kara śmierci jest dopuszczoną przez prawo karą dla zbrodniarzy i morderców, w zasadzie jedynym sposobem przeprowadzania egzekucji jest wstrzyknięcie skazanemu trucizny. Jakiej?

Ano chlorku potasu właśnie. Ale…  nie wolno podać chlorku potasu zbrodniarzowi BEZ WCZEŚNIEJSZEGO ZNIECZULENIA!

Dlaczego? Ponieważ chlorek potasu powoduje bardzo bolesny zawał serca, a właściwie nie tyle sam chlorek, co wyzwolenie przez niego wielkich ilości histaminy, która powoduje z kolei niszczenie organizmu na poziomie komórek. To ona boleśnie zabija, jeśli Kcl jest za dużo. To są jednak detaliczne rozważania farmaceutyczno – chemiczne: generalnie przyjęło się, że śmierć powoduje chlorek potasu. Bardzo bolesną, niehumanitarną śmierć w cierpieniu.

Zatem względy humanitarne wymagają, żeby skazańcowi podać przez wstrzyknięciem chlorku potasu znieczulenie. Procedura wykonania kary śmierci polega zatem na iniekcji trzech substancji: najpierw usypiającego barbituranu (najczęściej tiopentalu), potem zwiotczającego mięśnie pankuronium i wreszcie zatrzymującego akcję serca chlorku potasu. Podobną procedurę wykonują weterynarze przy tzw. usypianiu zwierząt. Znieczulenie, później chlorek. Żeby zwierzę nie cierpiało…

Reasumując: pies, kot i zbrodniarz muszą zostać najpierw znieczuleni, żeby nie powodować i nich cierpienia. Ale dziecko w brzuchu, gotowe do porodu, można uśmiercić zabójczym chlorkiem bez znieczulenia i nazywa się to „zmniejszeniem jego cierpienia”.

Notkę szczególnie dedykuję zaczadzonemu, salonowemu lewactwu, które chyba nie wie co mówi i co czyni. 

Z tego artykułu dowiedziałeś się że:
– chlorek potasu używany jest do wykonywania wyroków śmierci i „usypiania” zwierząt.
– ze względu na to, że iniekcja KCl powoduje śmierć cierpieniach, skazańcom i zwierzętom podaje się środek znieczulający.
– lewactwo twierdzi, że „doktor” Jagielska ulżyła gotowemu do porodu dziecku w cierpieniach.

The synodal revolution and the destructuring of the Papacy. Archbishop Viganò.

“He Will Have to Account for the Crimes He Has Committed” – Archbishop Carlo Maria Viganò Publishes Scathing Response to News of Pope Francis’s Death

He-will-have-account-crimes-he-has-committed

Archbishop Carlo Maria Viganò was a frequent critic of Pope Francis during his reign. Viganò frequently spoke out against the pope’s support for open borders and socialism.

In response to Vigano’s constant condemnation, Pope Francis had him excommunicated in July 2024 for schism.

Archbishop Vigano stood up against the destruction of the church, COVID mandates that crushed individual rights worldwide, and stolen elections. He called out the Pope for his destructive actions against the Church and others like support for the World Economic Forum. For this, he was „excommunicated” from the Holy Catholic Church. [Only from Francis „synod-church”].

On Monday, following Francis’s death, Carlo Maria Viganò published a scathing [kostyczny] report on Francis reign over the Catholic Church. Viganò did not hold back.

In 2018, Eugenio Scalfari reported the words that Bergoglio supposedly confided to him about his vision of the afterlife:

“Sinful souls are not punished: those who repent obtain God’s forgiveness and join the ranks of souls who contemplate him, but those who do not repent and cannot therefore be forgiven disappear. There is no hell, sinful souls simply disappear”.

These heretical ravings are directly opposed to the Catholic Faith, which teaches us that there is a particular Judgment for everyone, which Bergoglio could not escape. His soul has therefore not disappeared, nor has it dissolved: he will have to account for the crimes he has committed, first of all having usurped the throne of Peter in order to destroy the Catholic Church and loose so many souls.

But if this non-pope and anti-pope can no longer harm the Mystical Body, his heirs still remain, the subversives whom he has invalidly created “cardinals” and who have long been organizing themselves to ensure a continuator of the synodal revolution and the destructuring of the Papacy. In support of them are also the conservative Cardinals and Bishops who have been careful not to question the legitimacy of Jorge Bergoglio. It is on these people that the greatest responsibility for the outcome of the next “conclave” falls.

Here is his tweet.

Arcivescovo Carlo Maria Viganò @CarloMVigano

In 2018, Eugenio Scalfari reported the words that Bergoglio supposedly confided to him about his vision of the afterlife: “Sinful souls are not punished: those who repent obtain God’s forgiveness and join the ranks of souls who contemplate him, but those who do not repent and cannot therefore be forgiven disappear. There is no hell, sinful souls simply disappear”. These heretical ravings are directly opposed to the Catholic Faith, which teaches us that there is a particular Judgment for everyone, which Bergoglio could not escape. His soul has therefore not disappeared, nor has it dissolved: he will have to account for the crimes he has committed, first of all having usurped the throne of Peter in order to destroy the Catholic Church and loose so many souls. But if this non-pope and anti-pope can no longer harm the Mystical Body, his heirs still remain, the subversives whom he has invalidly created “cardinals” and who have long been organizing themselves to ensure a continuator of the synodal revolution and the destructuring of the Papacy. In support of them are also the conservative Cardinals and Bishops who have been careful not to question the legitimacy of Jorge Bergoglio. It is on these people that the greatest responsibility for the outcome of the next “conclave” falls.

Zdjęcie

·

343,6 tys. wyświetleń

Kto Żydom nie oddaje Polski, ten jest nominowany na ruskiego agenta. Mówi Grzegorz Braun.

Kto Polski Żydom nie sprzedaje,

ten jest nominowany na ruskiego agenta

Autor: CzarnaLimuzyna, 22 kwietnia 2025

Nie jest polskim interesem odgrywanie roli strony wojującej i grubego płatnika cudzych wojen. Wielka gra imperiów nas do tego popycha i trzeba, szanowni państwo, strzec się i nie dać się wepchnąć w taką sytuację, na taką pozycję.Grzegorz Braun na kanale “Bez Tajemnic”.

O oskarżeniach o agenturalność, wczoraj i dziś

W pokoleniu moich dziadków, jak komuniści sadzali, Żydzi bili i krzywoprzysiężnie sądzili, no to wtedy oni zostawali faszystami, niemieckimi agentami.

A mój stryjeczny dziadek Jerzy, członek władz Polskiego Państwa Podziemnego, po wojnie 10 lat w więzieniach, z których wyszedł bez oka, bez zębów. Mój dziadek, blizny na jego plecach, no to oni to wszystko zaliczali i jeszcze ich właśnie nominowali na faszystów i kolaborantów niemieckich. Dlaczego? No dlatego, że nie kolaborowali z Sowietami.

I tak jest dzisiaj. Kto nie chce być amerykańskim lokajem, kto nie zdradza Polski na rzecz mocarstw zachodnich i kto Polski Żydom nie sprzedaje, ten zostanie nominowany na ruskiego agenta. I to jest po prostu norma, która mnie nie zaskakuje o tyle, że tak zawsze bywało.

Wojna hybrydowa przeciw Polsce

Sytuacja jest wojenna i jednym z frontów wojny, która niewypowiedziana jest, toczona z polskim narodem, to jest pakt migracyjny eurokołchozowy.

To jest wojna hybrydowa na całego, to jest dążenie do tego, żebyśmy byli zmarginalizowani we własnym kraju, żeby powstały getta, enklawy, jakieś kalifaty nadodrzańskie przy jednoczesnym promowaniu banderowskiej piątej kolumny, ślązakowskiej szóstej kolumny w Polsce.

To są bardzo niebezpieczne rzeczy, a konkretnie Centra Integracji Cudzoziemców, no nie na mojej wachcie, nie za mojej kadencji. Nie będzie takich rzeczy, nie będzie, bo ja nie podpiszę budżetu, w którym by były przewidziane wypadki.

Niewolnicza mentalność naszych przywódców… Ks. prof. Stanisław Koczwara

Niewolnicza mentalność naszych przywódców…

– ks. prof. Stanisław Koczwara

Autor: AlterCabrio , 21 kwietnia 2025

Chciałoby się usłyszeć podobny z Gniezna, z tej kolebki polskiej państwowości, z ust polskiego prezydenta, który w przeciwieństwie do amerykańskiego jest katolikiem. Więc tym bardziej winien on przypomnieć nam i światu koronację króla Bolesława Chrobrego, jako wielkie wydarzenie historyczne, jako wielką politykę, które wpisane w wielki jubileusz chrześcijaństwa nabierają waloru wielkich dzieł Bożych, Res Gestae Dei, nabierają waloru zbawczego.

Lecz znając niewolniczą mentalność naszych przywódców, którzy nigdy nie będą orłami, tymi wolnymi ptakami szybującymi po przestworzach wolnego świata, nie liczę na takie orędzie.

−∗−

Niewolnicza mentalność naszych przywódców… – ks. prof. Stanisław Koczwara

Kazanie wygłoszone 20.04.2025

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!