Zarzuty karne przeciwko Fauci i spółce: Przestępstwa COVID-19 trafiają do prokuratorów stanowych – o morderstwo, terror, napaść

Zarzuty karne przeciwko Fauci i spółce: przestępstwa COVID-19 trafiają na biurko prokuratorów – morderstwo, terror, napaść

Źródło: Nicolas Hulscher; https://uncutnews.ch/strafanzeigen-gegen-fauci-co-covid-verbrechen-landen-auf-dem-tisch-der-generalstaatsanwaelte-mord-terror-koerperverletzung/

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 11

Pętla prawna się zaciska: Anthony Fauci i kilkunastu innych wysokich rangą urzędników amerykańskiej służby zdrowia stanęło w obliczu poważnych zarzutów karnych w coraz większej liczbie stanów USA. Chodzi o nic innego jak o morderstwo, terroryzm, handel ludźmi – i systematyczną przemoc medyczną wobec własnej populacji podczas pandemii koronawirusa.

8 kwietnia 2025 r. Vires Law Group wraz z Former Feds Group Freedom Foundation złożyły formalne wnioski o przedłużenie terminu ważności postępowania karnego w ArizoniePensylwanii . Żądanie: kompleksowe dochodzenia karne przeciwko czołowym federalnym urzędnikom zajmującym się COVID-19.

Oskarżenie:


Oskarżeni mają być przyczyną dużej liczby zgonów poprzez stosowanie śmiercionośnych protokołów szpitalnych , odmawianie ratujących życie terapii , przymus medycznyukrywanie alternatywnych metod leczenia. Raporty opierają się na relacjach ponad 80 ofiar i ich rodzin , uzupełnionych o obszerną dokumentację i dowody.

Jest to część skoordynowanej ofensywy ogólnokrajowej : Podobne informacje opublikowano już na Florydzie, w Teksasie, Luizjanie, Missouri i Oklahomie . Według doniesień medialnych, w co najmniej dwóch stanach toczą się już lokalne postępowania karne na szczeblu hrabstw .

Wyszczególnione osoby:

  • Dr Anthony Fauci (były dyrektor NIAID)
  • Dr Francis Collins (były dyrektor NIH)
  • Dr Deborah Birx (była koordynatorka ds. COVID w Białym Domu)
  • Dr Rochelle Walensky (była dyrektor CDC)
  • Dr Stephen Hahn (były komisarz FDA)
  • Dr Cliff Lane , dr Janet Woodcock , dr Peter Hotez , dr Robert Redfielddr Peter Daszak , dr Ralph Baric , dr Rick Bright – a także inni urzędnicy i personel medyczny.

Lista domniemanych przestępstw:

  • Morderstwo / Zabójstwo z winy umyślnej / Nieumyślne spowodowanie śmierci
  • Obrażenia ciała
  • Nadmierne wykorzystywanie i zaniedbywanie osób potrzebujących opieki
  • Porwanie / Handel ludźmi
  • Przymus kryminalny
  • Udział w organizacji korupcyjnej
  • Naruszenia przepisów antymafijnych
  • terroryzm

Podczas gdy Departament Sprawiedliwości USA milczy , rośnie presja na prokuratorów generalnych poszczególnych stanów, aby podjęli działania. Epidemiolog Nicolas Hulscher z Fundacji McCullough podkreśla znaczenie tych procesów: „Te pozwy są próbą wymierzenia sprawiedliwości wielu rodzinom, które straciły bliskich i których cierpienie było ignorowane”.

Główne przesłanie: jeśli zawiodą władze federalne, przywództwo przejmą stany. Tym razem nie są sądzeni drobni aktywiści, lecz najbardziej wpływowi urzędnicy służby zdrowia w kraju.

Friday Funnies: It’s Witchcraft. Just blame it all on Al Gore…

Malone News

Malone News

Friday Funnies: It’s Witchcraft

Just blame it all on Al Gore…

Robert W Malone MD, MS Apr 11, 2025

























(Don’t listen to the fact-checkers, we all know that the internet is witchcraft).





https://www.youtube-nocookie.com/embed/NWylG48zWBc?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0




=======================================================

Discussion about this post

James Goodrich J Goodrich News Letter

When I discuss the China tariffs with Trump haters I can’t help but ask, why do we in the United States want to trade with communist China after what they did to us regarding Covid? Really, objectively, this is a country that released a biological weapon, a manufactured, fabricated super virus produced in a lab in Wuhan, and they released it upon the entire world deliberately. They knowingly flew infected people all around the world resulting in millions of people dying. They lied about it. Xi Jinping the communist strong man, that butcher that slave holder, systematically covered it up and didn’t bat an eye as he knowingly allowed infected people to fly out of Beijing and Shang Hai, into Australia, Europe, America, and they spread that virus all over the world. Then to add insult to injury they tried to maximize profit, money, take economic advantage, because they sold us and the world masks and pharmaceuticals. So why would we want to trade with them. I’ll tell you why, because we had a president that was completely compromised, he was on the take, a media that was compromised, they were on the take. They lied to us. The FBI lied, our intelligence agencies lied, the CIA lied, the NSA lied. They knew it came from that lab in Wuhan. Our own government was implicated in it, led by Obama, Fauci and his boss Francis Collins. We funded it, we supported it. We aided and abetted in this crime.

So honestly 125 % isn’t nearly enough, 500% isn’t enough for causing the spread of this death and destruction. Nothing against the Chinese people, they are good hard working people, but this Chinese government, this brutal communists regime in Beijing needs to be bankrupted and they need to collapse just like the old Soviet Union. This is Trumps clear end game and God bless him, I hope, it will work! J.Goodrich

Ujemna skuteczność szczepień. Ryzyko zachorowania na grypę i kowid jest znacznie wyższe w przypadku osób zaszczepionych.

Ujemna skuteczność szczepień

Cleveland Clinic: ryzyko zachorowania na grypę jest znacznie wyższe w przypadku osób zaszczepionych.

=================================

Jeśli ktoś chce zmaksymalizować swoje szanse na zarażenie się COVID-19, powinien zaszczepić się jak największą liczbą dawek szczepionki przeciwko COVID-19, w ten sposób zwiększy szanse na zarażenie się COVID-19

===========================================

MARIUSZ JAGÓRA APR 11 [czyli: ujemna-skutecznosc-szczepien ]
Zdjęcie

Cleveland Clinic w Ohio jest prywatną, niekomercyjną organizacją opieki zdrowotnej, zatrudniającą znaczną liczbę pracowników i działającą w wielu lokalizacjach. Na dzień 31 grudnia 2024 roku Cleveland Clinic zatrudniała na całym świecie łącznie 82 608 osób, w tym ponad 5 743 lekarzy i badaczy oraz 20 160 zarejestrowanych pielęgniarek i zaawansowanych dostawców praktyk, z czego ok 55 000 w samym Ohio.

Od kilku lat Cleveland Clinic prowadzi obowiązkowy program szczepień przeciwko grypie, który wymaga od pracowników corocznego zaszczepienia się (zwolnienie z obowiązku jest możliwe tylko z przyczyn medycznych lub religijnych). W tym roku klinika przeprowadziła prospektywne badanie kohortowe, do którego włączono pracowników Cleveland Clinic Health System (CCHS) zatrudnionych w Ohio. Celem badania była ocena skuteczności szczepionki przeciw grypie w sezonie wirusowym 2024-2025.

Wynik pokazały, że skuteczność szczepionki przeciwko grypie była ujemna i wynosiła -26,9%, innymi słowy, przyjęcie szczepionki przeciw grypie zwiększało prawdopodobieństwo zachorowania na grypę o 26,9%. 

Badanie nie precyzuje, ile pieniędzy przemysł farmaceutyczny zarobił na sprzedaży szczepionki o negatywnej skuteczności, nie wymienia też skutków ubocznych, które wystąpiły po tej podaniu.

Spośród 53 402 pracowników, 43 857 (82,1%) otrzymało szczepionkę przeciw grypie, z czego 1079 osób zachorowało (2,02%). Skumulowana zapadalność na grypę rosła szybciej wśród osób zaszczepionych niż niezaszczepionych.Po uwzględnieniu czynników takich jak wiek, płeć, praca w zawodzie pielęgniarki klinicznej oraz miejsce zatrudnienia, analiza wykazała, że osoby zaszczepione miały istotnie większe ryzyko zachorowania na grypę w porównaniu z niezaszczepionymi, a skuteczność szczepionki oszacowano na -26,9%. Wyniki badania wskazują, że wśród dorosłych w wieku produkcyjnym szczepienie przeciw grypie wiązało się z niemal 27% wyższym prawdopodobieństwem wystąpienia choroby w sezonie infekcji wirusowych atakujących układ oddechowy.

Ta sama klinika przeprowadziła w kwietniu 2023 roku badanie dotyczące skuteczności szczepień przeciwko Covid-19. Badaniem objęto pracowników Cleveland Clinic zatrudnionych w momencie, gdy pojawiła się biwalentna (dwuskładnikowa) szczepionka przeciwko COVID-19, badano skumulowaną zapadalność na COVID-19 w ciągu kolejnych 26 tygodni. W trakcie badania wśród 51 017 pracowników COVID-19 wystąpił u 4424 (8,7%), ale co ciekawe, ryzyko zachorowania na COVID-19 wzrastało również wraz z liczbą otrzymanych wcześniej dawek szczepionki – im większa liczba wcześniej otrzymanych szczepionek, tym większe ryzyko zachorowania na COVID-19.. Badanie pokazało również, że osoby, które miały naturalną odporność nabytą przez zarażenie wariantem Omikron chorowały rzadziej, niż te, które nie przebyły infekcji.

Zgodnie więc z danymi z Cleveland, jeśli ktoś chce zmaksymalizować swoje szanse na zarażenie się COVID-19, powinien zaszczepić się jak największą liczbą dawek szczepionki przeciwko COVID-19, w ten sposób zwiększy szanse na zarażenie się COVID-19, pomijając kwestie możliwości wystąpienia skutków ubocznych.


Co ukrywają: Inscenizacja na Siewiernym, trumny Ofiar, oraz Zespół Parlamentarny.

Co ukrywają: Inscenizacja na Siewiernym, trumny Ofiar, oraz Zespół Parlamentarny.
[17 kwiecień 2023. Przypominam kolejny raz, bo Prezes i Minister brną w KŁAMSTWO. MD 
[kwiecień 2016, przypominam w szósta rocznicę, bo nowych FAKTÓW nam wrogowie bronią, ale muszą pamiętać, że Naród nie podda się.

Rok 2025: Czytelnicy donoszą: WSZYSTKIE ABSOLUTNIE WSZYSTKIE odnośniki W TEKŚCIE są zablokowane. MD: Trudno, to specyfika internetu. Nie mam sił, by szukać i naprawić. W papierowej książce [jest dostępna w Wyd. Bolinari] są teksty artykułów, ale też nie ma intern. odnośników . MD]
=====================

Zygmunt Białas
   Prof. M. Dakowski 24 marca 2013 O inscenizacji i o Zespole A. Macierewicza   …Bo o Raportach MAK i Millera nie warto nawet pisać… „Katastrofa”, której nikt nie widział, nikt nie słyszał, i nie zachowały się żadne dowody. MAREK TOMASZ  Pierwsza część wywiadu  z prof. Mirosławem Dakowskim
        
Prof. Mirosław Dakowski:

Laudetur Iesus Christus!
         Poruszyło mnie, gdy przeczytałem to katolickie rozpoczęcie tekstu inż. Krzysztofa Cierpisza: Zawiadomienie do Prokuratury Generalnej o porwaniu Delegacji do Katynia cz.I wysłanego do Prokuratur, Generalnej i Wojskowej.   Odczytałem to tak: W sensie ludzkim, proporcji sił, wobec Planistów i sprawców tej Zbrodni stoimy na pozycji oczywiście przegranej. ONI mają struktury tajne, rządy, media, pieniądze. Jednak Chrystus jest PRAWDĄ, ON zwycięży. Dlatego można i należy śmiało prawdy szukać. Za wszelką cenę. Zygmunt Białas: Już prawie trzy lata minęły od dnia, w którym nastąpiły wydarzenia wykraczające poza nasze wyobrażenie o tym, co (jeszcze) może się stać. Co Pan, Panie Profesorze, myślał w pierwszych chwilach i potem w następnych dniach po tej niebywałej tragedii? MD: W sobotę, 10 kwietnia 2010 r. w czasie mego wykładu na uczelni w dalekim mieście dostałem sms-a o treści: Donek i Putin zabili nam Prezydenta. Sądzę, że te parę słów oddaje pierwsze wrażenie większości uczciwych Polaków. Mało kto poszedł wtedy za dyrektywą ministra R. Sikorskiego ujawnioną przez gen. Sł. Petelickiego: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Ten kierunek „badań” nachalnie podchwyciły służalcze w stosunku do władz media. Wielu badaczy usiłowało przez te trzy lata wykryć, co naprawdę się stało. Mimo, iż starano się zniszczyć wszelkie dowody, tak w Polsce, jak w Rosji, a wrak jednego z samolotów zrabowano, inne zaś (Jak-i URVIS, URYNA [sic!]  i ew. Tu-102) gdzieś pochowano. Możemy się pochwalić jedynie osiągnięciem cząstkowym: Z okruchów informacji i dezinformacji ustaliliśmy ze 100 % pewnością, co się nie stało. Oraz – kto i w których swych odkryciach, analizach i wnioskach – na pewno kłamie. Natomiast na temat: CO SIĘ STAŁO? – po trzech latach nie ma jeszcze wiarygodnej odpowiedzi. Jest jedynie kilka hipotez. To będzie tematem całej naszej rozmowy, dla mnie podsumowującej, a może kończącej mój udział w śledztwie. ]
ZB: Adresatem naszego wywiadu jest Czytelnik, który zajęty swymi codziennymi obowiązkami, nie ma zbyt wiele czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń związanych z tragedią i śledztwem. Proszę więc, by zechciał Pan wyjaśnić temu Czytelnikowi, dlaczego nie przyjmował Pan konsekwentnie ustaleń moskiewskiego MAK, komisji Millera oraz polskiej prokuratury. ]  

       MD: Jest zdecydowanie gorzej, niż Pan sugeruje: Czytelnik nie tylko nie ma zbyt wiele czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń związanych z tragedią i śledztwem, ale na swoje nieszczęście, czytuje Gie Wu, ogląda, choćby biernie, bez analizowania różne TVN-y. W każdym mieszkaniu ciągle, z wielu odbiorników, sączy się dezinformacja. O ile lepiej mieliśmy za Stalina”: W akademiku (sypialnie na ośmiu studentów) gadał niewyłączalny kołchoźnik. Ale był tylko jeden, można było zresztą dyskretnie przeciąć druty, lub „rozumieć go na opak”. Teraz – masz „wybór” między „Tańcem z (..)-iazdami” a teleturniejem lub dyskusją ekspertów (od prania mózgów). Dużą część ludzi już ten wybór zadowala. Dlatego możliwe jest wciśniecie ludziom jako ich własnego poglądu, że: „ja to już rzygam tym Smoleńskiem”. I temu musimy stawić czoło. Co do ustaleń MAK czy Millera: Ilość ewidentnych kłamstw w raportach MAK i Millera była tak duża, że nikt krytyczny śledzący literaturę przedmiotu tym organom nie wierzył. Istnieje poważna literatura na ten temat, omówienie jej przekracza jednak objętością możliwości tej rozmowy. Śledzenie literatury przedmiotu jest niestety możliwe jedynie na uczciwych portalach internetowych, ciągle zanieczyszczanych przez agentów oraz tzw. trolle. Samodzielne śledzenie sprawy wymaga jednak sporo czasu i krytycyzmu, czyli wysiłku. Wyniki analiz tych raportów podsumował Łażący Łazarz, może dość brutalnie, ale precyzyjnie: „MAK w dupie”. [por.Mak w dupie]  Mój wkład we wczesną fazę walki przeciw oficjalnej dezinformacji, był prosty: Ośmieliłem się (a było to w czasie wielu okrutnych, odstraszających skrytobójstw ludzi znających się na sprawie i dających temu wyraz)  złożyć zeznania w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej [Zeznania świadka M. Dakowskiego dla Prokuratury Wojskowej] w sprawie dla fizyka najprostszej, to znaczy z argumentami opartymi o prawa zachowania obowiązujące w całym Wszechświecie i o geometrię, też identyczną dla całego Wszechświata: – Brzoza (zwana później pancerną lub kevlarową) nie mogła urwać skrzydła, bo byłaby na to parę rzędów wielkości (sto do tysiąca razy) za słaba. Potwierdziło to później wielu badaczy, a szczególnie prof. W. Binienda poprzez zaawansowane obliczenia i użycie programów komputerowych sprawdzonych w obliczeniach dotyczących lotnictwa i lotów kosmicznych. – Żaden duży samolot, w tym Tu-154, nie mógłby się poderwać, gdyby zahaczył skrzydłem na wysokości 5,6 metra, bo musiałby ogonem wyryć w ziemi rów, którego nie ma na zdjęciach terenu. Prosty brak miejsca… – Sławna „beczka” musiałaby zostać wykonana, ze względu na geometrię (duża rozpiętość skrzydeł samolotu)pod ziemią. A takie figury są w akrobatyce lotniczej nieznane. – Potwierdzona zdjęciami obecność śmieci, toreb plastikowych, gniazd ptasich, drewnianych budek w najbliższej okolicy „pancernej brzozy” wyklucza możliwość, że obszar ten się znalazł w strumieniu gazów z silników odrzutowych. Rozrzut rozłożonych na złomowisku części metalowych wyklucza „śmierć na skutek przeciążeń (przyspieszeń) rzędu 40-100 g”, jak konkluduje np. MAK. Późniejsze relacje rodzin pomordowanych dotyczące oględzin zwłok (m. in. Anny Walentynowicz) potwierdziły w pełni moje wcześniejsze analizy i zeznania w prokuraturze. Mówię o oględzinach w Moskwie, tj. przed jakąś niewyobrażalną, satanistyczną orgią, która nastąpiła później, a w wyniku której np. czaszka Anny Walentynowicz została pokruszona, a w kilku ekshumowanych ciałach znaleziono jakieś  rękawiczki, niedopałki, rękawy, śmieci. Analizy nielicznych dostępnych zdjęć i złomowiska koło lotniska Siewiernyj wykazały w ciągu następnych dni  przemieszczanie się tam i dziwne zmiany różnych elementów metalowych.
Np. „ścianka” pochodząca rzekomo z Tu, która ma na niektórych zdjęciach 7, na innych 9 czy 10 okienek uznawana jest oficjalnie, a także przez bezkrytycznych dziennikarzy i filmowców za ten sam element (analizy Yurko). Udowodniono również jednoznacznie wcześniejszą inscenizację na tej scenie (wcześniejszą – tj. przed czasem „katastrofy”, oficjalnie zresztą nieokreślonym, chyba celowo i szyderczo). Ośmiesza to raporty oficjalne, ale jest też trudnością dla spójności hipotezy „dwuwybuchowej”.
ZB: 6 lipca 2010 roku powstał Zespół Parlamentarny d/s wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej kierowany przez posła PiS Antoniego Macierewicza. To budziło nadzieję Polaków i – zdaje się – także Pana Profesora na gruntowne i w miarę szybkie dotarcie do prawdy o okolicznościach śmierci polskich delegatów udających się do Katynia. Jak Pan z dzisiejszej perspektywy ocenia działania Zespołu?
MD:  Strona podejrzana o planowanie i wykonanie zbrodni zrabowała i nie oddaje nawet po latach najważniejszych dowodów: Gdzieś, tam są wszystkie rejestratory, kokpit, reszta wraku. Kokpit „znikł”, a przecież w nim każdy przyrząd ma swój unikalny numer i charakterystykę. O „zabawie kota z poraniona myszką w wykonaniu tajnych struktur „tamtejszych” powiem więcej w II części tej rozmowy. Jednak ujawnienie wielu, bardzo ważnych dla śledztwa, spraw leży w mocy polityków opozycji, tak z otoczenia JK, jak i AM. Oczywiście nie wspominam tu o „grupie rządzącej”, bo jest już pewne, że grupa ta zajęta jest od początku, a może i wiele wcześniej, mataczeniem i niszczeniem dowodów ( jeśli za początek przyjmiemy ranek 10 kwietnia). Konieczne są przesłuchania (w procedurach z jasnymi konsekwencjami karnymi, a choćby moralnymi, za ew. przemilczenia czy kłamstwa) osób z otoczenia Prezydenta i z jego kancelarii. Dla przykładu niezbędne są zeznania i dokumenty pisane i filmowe na temat losu prezydenta od rozmowy z prez. Grybauskaite aż do hipotetycznego„wejścia na pokład Tu101”  w sobotę. Czy na przykład córka , pani Marta Kaczyńska, rozmawiała bezpośrednio z Ojcem w tym czasie? Czy min. Sasin oraz pani Zofia Kruszyńska – Gust [por. np.Gdzie jest Zofia Kruszyńska – Gust ‑ocalała z katastrofy”? ] rozmawiali z nim w piątek wieczorem będąc razem, w tym samym pokoju?? Kto Go (z małżonką?) wiózł w sobotę na Okęcie? Gdzie zdjęcia, filmy, zeznania? Czemu takie, oczywiste i narzucające się pytania taktowane są przez wszystkich Graczy Oficjalnych (czyli tak przez grupę rządzącą, jak i polityków opozycji) jako naruszenie tabu, ważnego dla  ROZGRYWAJĄCYCH? Przecież jasne odpowiedzi na wiele takich pytań mogłyby znacznie zmniejszyć podejrzenia rozsądnych analityków o świadome ukrywanie ważnych faktów i spraw –zarówno  przez otoczenie Jarosława Kaczyńskiego jak i (odmiennie – nie wiemy jednak, czemu?) otoczenie Antoniego Macierewicza. Nie nam oceniać motywy ukrywania pewnych wątków przez AM i JK. Nie znamy przecież przyczyn. Stwierdzam jednak, że to ukrywanie jest widoczne od kwietnia 2010 roku oraz że jest ono przeszkodą do poznania i ujawnienia prawdy.
Co do lansowanej jako jedyna prawda „hipotezy dwu-wybuchowej” nawet A. Macierewicz mówi: “Podkreślam, że to jest hipoteza. Nie mamy zamiaru twierdzić, że to jest ostatnie słowo, także ze strony zespołu parlamentarnego, ale jest to jedyna całościowa hipoteza”. Otóż jest to hipoteza, ale nie jedyna – i zdecydowanie nie całościowa. Nie są dostępne jakiekolwiek dowody na to, gdzie był i co robił Prezydent Lech Kaczyński od czwartku przed południem, gdy (nagle?) poleciał do Wilna i widział się i rozmawiał z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite. Niektóre z udostępnionych zdjęć z tej wizyty są dla specjalistów od fotografii komputerowej ewidentnymi fotomontażami. Np. na udostępnionej (po około dwóch latach od Zdarzenia!) kopii zdjęcia z rozmowy tych dwojga prezydentów, głowa prez. LK została doklejona do innego korpusu (analiza Yurko na poszczególnych szeregach pikseli). Faktem jest, że nie ma możliwości obejrzenia i profesjonalnej analizy filmów z Wilna z czwartku, 8 kwietnia, szczególnie z drugiej części wizyty i z opuszczenia Wilna (Odlot? Jakim samolotem? A może odjazd? Z jakimi osobami towarzyszącymi?). Niedostępne są protokoły, zdjęcia, filmy, listy osób towarzyszących i ich zeznania, protokoły BOR-u itp. Charakterystyczne, że sugestie o zmanipulowaniu relacji fotograficznych spotkania LK z prez. Grybauskaite przyszły z Rosji, od „źródeł” zwanych „Gorożanin iz Bernauła”, a ewidentnie związanych ze strukturami tajnymi („siłowniki”) Rosji. Szerzej o tym aspekcie gry Planisty z różnymi grupami w Polsce – w II części tej rozmowy. Nie było śledztwa ani nie wyjaśniono publicznie, kto podrzucił sfabrykowane zdjęcia prezydenta LK w samolocie do Smoleńska, które zostało „znalezione” w Chicago, w rodzinie Wojciecha Seweryna, który zginął w tej – no cóż – nie mogę użyć innego określenia – ZBRODNI. Nie ma wyników śledztw na temat tego, kto , jak i dlaczego usunął zapisy monitoringów z Okęcia oraz z Siewiernego. Wykazałem w poprzednich analizach (matematycznie), że prawdopodobieństwo, iż były to zdarzenia niezależne, jest nieskończenie małe [por.O pożytkach i niebezpieczeństwach używania LOGIKI ]. Planista i wykonawcy tego oczywistego elementu Zbrodni nie są nawet poszukiwani, zarzuty nie są sformułowane. Nie istnieją, nie są zebrane precyzyjne zeznania Rodzin (ostatnie dni, telefony, sms-y, transport „na lotnisko” itp. Próby ich zbierania są konsekwentnie blokowane. Szerzej o tym w II części rozmowy [mam nadzieję].
Zbrodnia Smoleńska ma wiele cech wspólnych ze zbrodnią w World Trade Center, popełnioną osiem lat wcześniej, zwaną w skrócie 9/11. Widać, że Planista „Smoleńska” wzorował się tak na jej przygotowaniu, przeprowadzeniu, jak i przygotowaniu całej dezinformacji , „śledztwa” i powoli cedzonych późniejszych „rewelacji”. W USA jednak tak rodziny ofiar, jak stowarzyszenia pilotów, kontrolerów lotów, prawników itp. mają zagwarantowany przez konstytucję dostęp do danych źródłowych. Jest on utrudniany, ale możliwy. Stąd istnienie wielu analiz, książek, filmów dokumentujących rzeczywisty przebieg zbrodni, wykazujących, że planowanie, przebieg i „otoczka medialna” zbrodni 9/11 były zupełnie inne, zdecydowanie różne od opowieści oficjalnych podawanych zaraz po Zdarzeniu, czy po latach opublikowanych w oficjalnym „Raporcie Rządowym”. Wyciszanie tych analogii przez tutejszy rząd i podległe mu media nie dziwi. Zadziwiło nas jednak , gdy min. Antoni Macierewicz z powaga zaprosił do badań w Zespole Parlamentarnym „eksperta” Kushnera z USA. Człowiek ten bowiem badał 9/11, a potem podpisał skłamany Raport Rządowy. Raport ten powstawał w bólach, zdaje się ok. 2-ch lat, Kushner więc, gdyby był uczciwy, mógł w tym czasie przypomnieć sobie podstawy fizyki ze szkoły średniej (chyba tam fizyki uczą?). Np. o tym, że ciało na Ziemi spada z przyspieszeniem g=1 tylko wtedy, gdy nie napotyka na żaden opór. A przecież te dwa budynki WTC stały na 47 stalowych kolumnach każdy, które się nie spaliły, ani nie roztopiły, bo nie było takiej temperatury ani czasu na to. Filmy z destrukcji dwóch z trzech wież WTC wskazują, że przyspieszenie wynosiło g=1. Dodatkowo – są filmy, na których widać 11 błysków kontrolowanej destrukcji jednej z tych wież. Zapominalskim przypominam, iż trzecia wieża WTC-7 zawaliła się „ze strachu”, bez ingerencji „okrutnej Al-Kaidy”. Pogrzebała pod sobą nierozliczone papiery dłużne wartości setek miliardów dolarów (może więcej?). O dziesiątkach ton złota, o diamentach ledwie wspomnę – to detale. Ale nie odnalazły się pod gruzami, mimo, iż nie są łatwopalne. To słoń. A sprawa polska wygląda tak, że AM indagowany publicznie, czemu zaprasza i nagłaśnia kłamcę, który oszukuje swój naród, więc tym bardziej nie będzie miał oporów w oszukaniu obcego narodu, odpowiedział że on (AM) zajmuje się sprawą smoleńską, nie zaś wątpliwościami i hipotezami w kwestii 9/11. To zły znak dla Polaków. Najważniejszym wnioskiem ogólnym na temat minionych trzech lat z częściowo zakłamanego, a częściowo kulawego śledztwa, jest ten, że nie wolno ograniczać się do badania, choćby najbardziej szczegółowego, tzw. „ostatnich sekund lotu”. Konieczne jest zdecydowane wykroczenie poza te, dziwacznie narzucone, także Zespołowi Parlamentarnemu, ograniczenia. Konieczne jest na przykład udokumentowanie, jakie samoloty związane z tą misją startowały tego ranka z Okęcia, oraz co, czy kogo wiozły – i dokąd. Wiele przemilczeń i przekłamań tzw. „świadków” ujawniła grupa świetnych, krytycznych analityków, którzy skupili się wokół Free Your Mind-a, czyli, co wiemy od paru miesięcy, dr. Pawła Przywary. Kapitalna jest jego książka „Czerwona strona Księżyca”, w której te różne ważne pytania są postawione, a ukrywane przez oficjalnych śledczych (zapewne z panicznego strachu) zagadnienia są nagłośnione. Jestem przekonany, że testem na uczciwość i odwagę każdego analityka Zbrodni Smoleńskiej jest sposób merytorycznego odniesienia się do konkretnych problemów postawionych w tej pracy, oraz do spraw podniesionych przez analityków tej grupy. Zaś imputowanie im „agenturalności”, czy bycia „sektą” jest świadectwem paniki, że Prawda, która zapewne jest straszniejsza od naszych podejrzeń, może ujrzeć światło dzienne. Naciski na odsuwanie od oficjalnych konferencji osób z grupy stawiającej szerzej pytania o „Smoleńsk” nie powinny się powtórzyć. Nie dlatego, że to wstyd, bo wstyd czy bezwstyd jest odczuciem subiektywnym. Ale dlatego, że takie naciski utrudniają dojście do prawdy – i sugerują chęć jej ukrycia.
ZB: Mec. Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna, który zginął 10 kwietnia 2010 roku, powiedziała niedawno: „Wszystkie dokumenty, które przesyłane są z Rosji, poświadczają nieprawdę. Nie mówię jedynie o materiałach dotyczących sekcji zwłok, ale o wszystkich dokumentach rosyjskich”. Eksperci Zespołu Parlamentarnego traktują jednak rosyjskie materiały bardzo poważnie, badają je i wyciągają daleko idące wnioski, jak chociażby o dwóch wybuchach w Tu-154M 101, które miałyby być przyczyną katastrofy na Siewiernym. O czym to świadczy?
MD: Wyżej przeanalizowałem pewien zły znak dla Polaków. Innym złym znakiem jest to, iż ograniczono prace ZP jedynie do analiz danych otrzymanych od MAK. Szansa, że dane te nie są sfałszowane, jest bliska zero. Przyznała to nawet mec. Małgorzata Wassermann, córka posła który zginął w zamachu. Była zawsze dotąd ostrożna w słowach, ocenach i czynach.  Część tych prac jak dla przykładu analizy porównawcze prof. Biniendy wytrzymałości brzozy i skrzydła Tu-154 są doskonałe. Ale fakt, że ZP unika kwestii POCZĄTKU, tj. badania tego, co działo się w Warszawie w nocy, potem na Okęciu, brzmi alarmująco.
Dla przykładu: – Co działo się z Prezydentem w piątek i sobotę rano, – Jak, kiedy, kto dowiózł wszystkich, którzy zginęli/zaginęli? Szerzej poruszę te ważne kwestie w II części rozmowy. – Co działo się czy stało z hangarem nr. 21 [por.Był sobie hangar – tajemnicze Okęcie 2010] na Okęciu, z nagraniami wszystkich monitoringów (Okęcie i Siewiernyj), – Gdzie są filmy, zdjęcia, wywiady dziennikarzy sprzed „odlotu”. – Czemu nie ma – i nie usiłowano uzyskać – zeznań obsługi Okęcia, od kontrolerów lotu do bufetowych i sprzątaczek włącznie. Narzuca się wniosek, który muszę tu powtórzyć, że AM coś ważnego i groźnego stara się ukryć. Odmienna jest sytuacja JK. Dla przykładu nie umożliwił on analizy fonograficznej „rozmowy z bratem”, o której wszyscy piszą, że odbyła się z pokładu samolotu”.  Znów porównajmy ze wzorcową dla „Smoleńska” zbrodnią 9/11. Udowodniono, że rozmowy z telefonów komórkowych wykonane rzekomo w czasie lotu porwanych samolotów :
1)były niemożliwe, niewykonalne technicznie, 2)    sfałszowane, wykonane ze zgromadzonych wcześniej autentycznych zdań i rozmów danej osoby.
Ad 1: Przy tej prędkości, jaka mają samoloty rejsowe (800 – 900 km/h) i wysokości, na jakiej latają, próba połączenia się z komórki (stan technologii na 2001r. ) musi doprowadzić do „efektu domina”, tj. usiłowanie połączenia się z wieloma stacjami bazowymi, nad którymi przelatuje samolot prowadzić musi do zablokowania aparatu, do niemożności rozmowy. To wykazano doświadczalnie, nie tylko „teoretycznie”. Ad 2: Przykłady: Syn (Mark Bingham) dzwoni do swej matki – i parokrotnie przedstawia się jej z imienia i nazwiska. Staruszka tego nie zauważa – tak zajęta jest straszną treścią rozmowy. Te rozmowy zostały zmontowane z autentycznych głosów osób, którym je potem przypisano. Były dopasowywane na żywo do reakcji rozmówcy. W razie kłopotów z sensem – „porwany” proponował wspólne odmawianie psalmów, a w tym czasie przygotowywano kolejną odpowiedź. Ta technika jest opanowana, znana fachowcom.
Dużo bardzo przekonywujących przykładów można znaleźć w książce Sławomira Kozaka „Operacja dwie wieże” i w następnych jego książkach na podobne tematy [Wyd. AURORA]. Por. rozdział Mit Shanksville” i „Telefony, telefony”. Tam też są dostępne filmy wyjaśniające wiele oszustw (i sposobów ich przeprowadzenia) w oficjalnej, rządowej wersji „ataku na Pentagon”. Filmy ilustrują wyniki analiz pilotów z grupy „Pilots for 9/11 Truth”, kontrolerów ruchu, itd. Niemożliwe, by Jarosław Kaczyński tych spraw nie znał lub by je zlekceważył. Analiza jego rozmowy z Bratem przez specjalistów od fonografii jest kluczowa dla ukierunkowania śledztwa smoleńskiego. Podobnie – nie wyjaśniono, czemu (ew.: i kto??) opóźniono przyjazd JK na Siewiernyj („po katastrofie”), czemu „ciało LK było zimne”? Narzuca się hipoteza, iż JK „musiał” poczekać, by ciało dowieziono z lodówki na „miejsce katastrofy”. Przypominam, że wiarygodnych zdjęć ciał  ofiar na złomowisku BRAK.
ZB: Rosyjskie materiały są też podstawą śledztwa prokuratorów z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Czy oni nie znają wartości ruskich dokumentów? Kiedyś polscy śledczy powstrzymali skutecznie żądania ekshumacji zwłok, utajnili wiele ważnych informacji, później uczestniczyli w aferze trotylowej, a teraz szukają śladów alkoholu u 32 ofiar tragedii. Czy oni nie widzą tego, że kpią z ludzkiego rozumu i wystawiają Polaków na bezgraniczną cierpliwość?  
          MD: Sądzę, że prokuratorzy poddawani są ogromnym naciskom. Oczywiście, jak w całym resorcie sprawiedliwości”, decydują tam sprawdzeni jeszcze w latach 80-tych towarzysze. Na pewno do Tej Sprawy selekcja kadr była jeszcze ostrzejsza, bo to kadry decydują o wszystkim”. Jednak jest tam grupa osób profesjonalnych, uczciwych, może też obawiających się odpowiedzialności karnej w przyszłości, które zapewne w swoim mniemaniu „robią co mogą. Za sygnały ich istnienia uważam, może paradoksalnie, zabawne perypetie z niemożnością zmierzenia „wysokości brzozy”, opisane na przykład tu: Gang Olsena na tropie, czyli przygód gamoni w mundurach ciąg dalszy . Wybrano sprawę zupełnie marginalną, bo od dawna jest oczywiste, iż udział pancernej brzozy w czymkolwiek jest hipotezą oszukańczą i dawno ośmieszoną. Sygnał ten odczytuję jako: „No widzicie, ludzie, że nic nie możemy…” Może jednak jestem zbyt pobłażliwy? Mam nadzieję, że dokumenty „w sprawie” są tam chronione i czekają na lepsze czasy, a nie są niszczone, jak zapisy monitoringów z Okęcia i Siewiernego zniszczone przez nieznanych sprawców. Bezkarnie!
ZB: Polskie organy władzy nie podjęły decyzji o otwarciu trumien, które przybyły z Moskwy. Trzy tygodnie później pisał Pan Profesor: „Kto wie, co jest w tych trumnach?”  Władze nie spieszyły się jednak z przeprowadzeniem ekshumacji. I co się okazało teraz, gdy otworzono dziewięć trumien? – Sześć ofiar pochowanych było w niewłaściwych grobach. Poległy śp. ksiądz prof. Ryszard Rumianek leży dotąd nie wiadomo w której trumnie. I jak można przejść do porządku dziennego, gdy osoba historyczna już za swego życia, rozpoznana przez rodzinę w prosektorium w Moskwie, była pochowana bez twarzy w nie swojej trumnie?
MD:  Przypominam, że już w maju 2010 alarmowałem, m. in. w tekście Kto wie, co jest w trumnach? i listach poufnie dostarczonych Jarosławowi Kaczyńskiemu i Antoniemu Macierewiczowi [listy są tu:  FYM: Wywiad z prof. M. Dakowskim ], o możliwości dostarczenia z Moskwy w trumnach czegokolwiek, np. ścierwa psów czy kamieni i cegieł. Były przecież takie precedensy (katastrofy Ił-ów 62 pod Warszawą). Argumentowałem Im o konieczności otwarcia wszystkich trumien, jako dostępnych nam, a ważnych dowodów rzeczowych w sprawie. Nie doczekaliśmy się reakcji. Te podejrzenia potwierdziły oględziny ciał w Moskwie porównane z jakąś niewyobrażalną, satanistyczną orgią, która nastąpiła później, a w wyniku której np. czaszka Anny Walentynowicz została pokruszona. Wrócimy do tego.
         Niestety – wspólny front matactwa, zbrodni i tchórzostwa czy niemocy zablokował na razie tę sprawę.  
ZB: Dziękuję Panu Profesorowi za udzielenie wywiadu, który – jestem o tym przekonany – wzbudzi zainteresowanie Czytelników. Wierzę, iż zechcą oni zadać następne pytania, które – zebrane przeze mnie – będą postawione Panu w drugiej części naszej rozmowy.
MD: Winien jestem wyjaśnienie, czemu używam określenia „Zbrodnia Smoleńska”. Początkowe przypuszczenie, t.j. hipoteza, że była to zaplanowana zbrodnia, zamieniło się w ciągu paru pierwszych tygodni analiz w fakt udowodniony. Najpierw poprzez analizę zdjęć wskazujących jednoznacznie na inscenizację, oraz ze względu na manipulację przez Rosjan i pomagających im przedstawicieli rządu RP „czasem zdarzenia” i „świadkami”, podstawianymi i przedstawianymi bez wyboru spójności i sensowności ich wypowiedzi. Natomiast przymiotnik smoleńska używam jedynie w sensie popularnym, przyjętym w świadomości Polaków. Jest to podobne do faktu, iż pojęcie „Katyń” zwykle odnosimy też do innych miejsc zbiorowych mordów Polaków przez sowietów, np. również do nie zbadanej sprawy zatopienia barek na Morzu Białym. Ten temat ciągle jest tabu. Zupełnie nie wiemy (po trzech latach!), gdzie wymordowano najpierw 96 osób, Polaków (a doszły skrytobójstwa). Nie wiemy nawet, czy mordowano ich w jednym miejscu i czasie. Natomiast nazywanie tej zbrodni „warszawską”, jak chce Krzysztof Cierpisz, byłoby podwójnie mylące: – nie mamy dotąd przekonywujących dowodów, że nastąpiło to w Warszawie, np. na Okęciu, czy w Hangarze nr 21 w kompleksie wojskowym lotniska Okęcie. Por.Był sobie hangar . Może następowało to w wielu miejscach. Termin Zbrodnia Warszawska” zakłada więc coś, co na razie jest tylko hipotezą. A zbrodni w Warszawie popełniono już tyle że tracimy jednoznaczność określenia sprawy.

***
Gloria Patri, et Filio, et Spiritui sancto.
Sicut erat in principio, et nunc, et semper
et in saecula saeculorum,
Amen.

Zbrodnia Smoleńska a Zło Absolutne

Zbrodnia Smoleńska a Zło Absolutne

Mirosław Dakowski   8.04.2016.

[ Przypominam kolejny raz. A to już 15 lat !!! Ten i następny artykuł – to mój wkład do książki „Maskirowka smoleńska”. Umieszczam, bo Piko ośmielił się wspomnieć o tej – zagłuszanej – Zbrodni. Czemu tak mało publicystów o tym strasznym kłamstwie pisuje – nie rozumiem. MD]

[Przypominam kolejny raz – z okazji sześciolecia ZBRODNI oraz panoszenia się KŁAMSTWA w oficjalnych me®diach – i wśród polityków.

Oby ostatni! MD]

====================================

Rok 2025: Czytelnicy donoszą: WSZYSTKIE ABSOLUTNIE WSZYSTKIE odnośniki W TEKŚCIE są zablokowane. MD: Trudno, to specyfika internetu. Nie mam sił, by szukać i naprawić. W papierowej książce [jest dostępna w Wyd. Bolinari] są teksty artykułów, ale oczywiście też nie ma intern. odnośników . MD]

======================================

Niestety – nie ostatni. KŁAMSTWO jest trudne do zabicia, ma wiele „Żyć’. 17 kwiecień 2023.

Te wywiady, analizy były po ich opublikowaniu wiele lat temu – posłane do Prezesa Kaczyńskiego, ministra Macierewicza. Są też w mojej książce „O to, co najważniejsze”. Poniższe adresy internetowe mogą być już zniszczone – przecież w Internecie panują prawa dżungli. Nie sprawdzałem. MD]

===================

 Mirosław Dakowski 2.4.2013 [przypominam Zbrodnia Smoleńska a Zło Absolutne  – wobec totalnej dezinformacji w mediach – te szelągi, prezesi.. brrr. MD]

===================

Druga część wywiadu  z prof. Mirosławem Dakowskim

Zygmunt Białas:Pół roku temu, w październiku 2012 roku, pisał Pan Profesor o stanie naszej wiedzy o przyczynach i okolicznościach tragedii smoleńskiej:„Prawda w ogólnych zarysach jest już poznana. I nie uda się już jej schować, zdeformować”.– Czy te słowa nie są wypowiedziane niejako 'na zapas’? Co my – zainteresowani sprawą, a także ogół społeczeństwa – wiemy o tym niebywałym wydarzeniu?

Prof. Mirosław Dakowski: W ciągu trzech lat, które mijają od Zbrodni, zaktywizowało się w Polsce i wśród Polonii co najmniej kilka setek uważnych, krytycznych i dalekowzrocznych analityków. Ujawnili swe spostrzeżenia i odkrycia w Internecie, bo media drukowane oraz radio i TV są dla nich zamknięte.

W sposób naturalny połączyli się w różne grupy, badające różne aspekty sprawy. Na początku cześć ludzi poszła śladami „rewelacji fotograficznych” doc. Amielina, współpracownika KGB lub za podrzucanymi wspomnieniami różnych „dziadków leśnych”, z których na przykład jeden był tak blisko gazów odrzutowych „polskiej tuszki”, że aż musiał złapać się za karoserię samochodu.

Ta piana dezinformacji szybko została zdmuchnięta. Wiele uczyniono dla wykazania, co  z podawanych wieści na pewno było fałszywką, tj. co z oficjalnych opowieści było sprzeczne z prawami logiki, fizyki, techniki – awioniki itp. Dla przykładu: pancerna brzoza, beczki podziemne, „czasy zdarzenia” itp.

Pozostały dwa kierunki poszukiwań:

Jeden usiłujący wyrwać czy rozszyfrować jak najwięcej informacji z przesłanych (elektronicznie? ) przez MAK ułomków danych z rejestratorów zrabowanych przez stronę rosyjską.  Ta grupa badaczy przyjęła jako pewnik, że Tu154 M-101 rzeczywiście był tam i „rozbił się” koło Siewiernego. Szukano więc dowodów na wybuchy, „trotyl i nitroglicerynę”, ew. szukano wysokości, na których jakieś przyrządy ( tj. ich zapisy, przesłane przez MAK! ) umilkły. Kierunek ciekawy, wyniki warte poważnej dyskusji.

 Większość jednak szukała dalej w przestrzeni i w czasie, szczególnie tego, co mogło się dziać wcześniej, np:

– wizyta prez. Lecha Kaczyńskiego w Wilnie we czwartek,

– ostatnie znane godziny życia wszystkich ofiar Zbrodni, a nawet

– losy hangaru nr. 21 na Okęciu oraz

– żołnierzy z tym związanych (żyją? Ilu „popełniło samobójstwa” w piątek?).

To tylko przykłady.  Ponieważ Internet jest pojemny, ale i bezkrytyczny, każdy z badaczy pisał swoje uwagi i spostrzeżenia i uważał, że „zadanie wykonał”. Analitycy uważali, że ktoś te wszystkie rewelacje (szczególnie ”jego!”) analizuje, a przyczynki zbiera – i krytyczna synteza się z czasem pojawi. Tymczasem czytało to sto do tysiąca osób, góra kilkanaście tysięcy, a 90% szybko zapomniało… Oczywiście agenci różnych „mocy” czytają uważniej.  A miliony ludzi czerpią swą „wiedzę” od etatowych kłamców i agentów, rozłożonych równomiernie w całym spektrum oficjalnej polityki i mediów.

Ogromnym sukcesem dr. Pawła Przywary (Free Your Mind) było opublikowanie książki zatytułowanej „Czerwona strona Księżyca„. Niestety, ku mojemu zdziwieniu, a potem niesmakowi (bardziej niż rozbawieniu), książka została przemilczana czy zakazana nie tylko przez stronę oficjalną, „rządową”, ale także przez przywódców Zespołu Parlamentarnego, czyli zwolenników „hipotezy dwuwybuchowej”. Spośród nich wypowiadały się na ten temat (zjadliwie) tylko osoby (harcownicy) nie zajmujące się badaniami, ograniczonymi zresztą wyraźnie „odgórnie” przez polityków.

ZB:Był Zamach na delegację udającą się do Katynia. To wydaje się oczywiste dla każdego, kto potrafi (i chce) logicznie myśleć. Jednakże ciągle nieznane są nam polityczne przyczyny i motywacje. Kto wydał wyrok? Czy sojusznicze NATO, BND, CIA wiedziały o planach zamachowców? Czy podzieliły się wiedzą ze swymi rządami?

I potem po 10 kwietnia 2010 roku… Czy zachodnie służby mają zdjęcia, filmy czy inne dowody zbrodni? Jeśli tak, to dlaczego je ukrywają? Dlaczego nasze państwo zostało pozbawione jakiejkolwiek pomocy?

MD:  Umowy i pakty międzynarodowe, NATO

Niebo nad Ziemią jest naszpikowane satelitami badawczymi, filmującymi w trybie ciągłym na różnych długościach fal, szpiegowskimi, bazowymi dla GPS i tak dalej. Nie ma skrawka planety, który by nie był ciągle obserwowany, a obserwacje są starannie zapisywane.

Żadne powłoki chmur czy niespodziewane gęste mgły nie są przeszkodą. Rejestruje się przecież na wielu różnych długościach fal, też w podczerwieni. Dlatego jest pewne, że istnieją zapisy losów wszystkich rejsów samolotów, też w okolicach Witebska i Smoleńska.

Mają je na pewno: wojska rosyjskie, NATO, armia USA i CIA, Francja, BND (Bundesnachrichten Dienst). Osoby związane z tą ostatnią formacją usiłowały nawet przed rokiem „pohandlować” – obiecywali takie filmy za ujawnienie konkretnych wtyk „Informacji” (która, jak wiadomo, „nie istnieje”) w Niemczech [wtyki może w Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV) ]. „Informacji”, która kiedyś była filią GRU. [Dla smakoszy: Sprawa agenta Nymphe i jej reperkusje polityczne]. Ostatecznie – targ nie doszedł do skutku, a zresztą i tak znani nam analitycy Zbrodni do ew. materiałów z BND dostępu by nie uzyskali.

Skupmy się jednak nad następująca implikacją tej „przezroczystej atmosfery”:

W przypadku, gdyby „Zdarzenie smoleńskie” było „niespodzianką” dla służb szpiegowskich Zachodu, to plany i dowody wykonania egzekucji na prezydencie państwa NATO, na generalicji NATO, mogłyby doprowadzić do światowej destabilizacji, nawet, gdyby zbrodni dokonał jakiś obcy, nie zaś armia będąca pod kontrolą rządu kraju od stulecia miłującego pokój nade wszystko. Musiały więc wcześniej nastąpić dyskretne konsultacje. Na jakim szczeblu, i na jakim poziomie niejawności, nie nam na razie rozważać.

Faktem jest, że żaden czerwony alert” w siłach NATO nie został ogłoszony. Czy przypadkiem jest, że akurat tak się złożyło, iż rankiem 10 kwietnia wszystkie siedem satelitów obserwujących okolice Smoleńska były oślepione lub poza obszarem aktywności? Jak w przyszłości zostanie oceniona ta bierność NATO – zobaczymy . Por.: Ile satelitów widziało okolice Smoleńska 10/04?   Polacy widzą jednak, ile naprawdę warte są obecne „pakty militarne” i „sojusznicy”.

ZB:Mój najbliższy rozmówca Andrzej Kisiel (nick: @Kisiel) napisał po pierwszej części naszego wywiadu: „Oczekiwałbym wątku dotyczącego wprowadzenia materiałów ze śledztwa rosyjskiego /zasobów rosyjskich służb za pośrednictwem ruskich blogerów…” Proszę więc, by Pan Profesor podzielił się swymi uwagami na temat roli GRU i Putina, i przedstawił – starannie przemilczane przez oficjalne media – fakty związane z działalnością Gorożanina iz Bernauła.

MD:Generalny Planista

Charakterystyczne, że sygnały o ukrywaniu wielu zdarzeń istotnych dla wyjaśnienia sprawy napływają też od struktur tajnych „siłowników” rosyjskich. Konsekwentnie nie nazywam ich „służbami”, bo nie wydaję się, by służyły np. Rosji, lecz albo sobie, albo swym jeszcze tajniejszym przywódcom. Mówię teraz o ich tubie, przekazującej poprzez Gorożanina iz Bernauła np. zdjęcia z rosyjskiej strony tzw. „śledztwa”. Część tych zdjęć, np. niektórych  „trupów”, wygląda na fałszywki, a obiekty – na przygotowane kukły polane krwiopodobną cieczą. Ale nie wszystkie. Część zdjęć wygląda na oryginalne z MAK, a rozdzielczość i precyzja sygnalizują takie ich pochodzenie – i staranne przygotowanie. To wygląda na fragment scenariusza, który nazwaliśmy „gra kota z poranionymi myszkami”.

Użyję tu rozróżnień zaproponowanych przez Rolexa (por. np. tu:  Hipoteza i analiza: KASYNO) . Dzieli on wroga na trzy klasy: Planistę, Gracza i Hazardzistę – idiotę. Do myszek mogą należeć ludzie z wszystkich trzech powyższych klas. Tak niektórzy w Rosji, jak wykonawcy w Polsce, oczywiście, a szczególnie z grupy „Gracza” i „Hazardzisty”. Najgorsze i najboleśniejsze jest jednak to, że do myszek należą zwykli, uczciwi Polacy, którym zależy na odkryciu Prawdy i ukaraniu zbrodniarzy. Wszystkich.

Spróbuję ustalić, kto jest tym Ostatecznym Planistą. Już teraz, po trzech latach, nie jest to niemożliwe.

W niedawno opublikowanej książce Masoneria 2012 Stanisław Krajski ukazuje jądro wszystkich „struktur tajnych” w kilku imperiach i państwach, w czasie ostatnich dwóch stuleci. Z tej tajności wynika (czy to pokusa naturalna??) tendencja, by stać się prawdziwym Panem Imperium, a za tym Panem Świata. O tej pokusie napisano dziesiątki poważnych rozpraw, a także opisano ją czy sparodiowano w setkach Bondów i podobnych produkcjach oraz w tysiącach komiksów.

Najtajniejsze w wojskowych strukturach tajnych były i są loże z grupy lóż „francuzów”, czyli najmocniej oddanych „synowi Poranka”, to jest Lucyferowi. Taka była i jest dalej – Loża Propaganda Due (P2). Podobne loże w krajach Europy Środkowej i Wschodniej St. Krajski nazwał – chyba hipotetycznie – loże P3. Otóż ich istnienie w strukturach wojskowych, a szczególnie w sprywatyzowanym GRU (Главное Разведительное Управление) i ich filii na Białorusi, w Polsce itp. jest zauważalne, nie tylko wyczuwalne. One zapewne są tym Centralnym Planistą. A posługują się –  całą organizacją państw, na których pasożytują.

Wrócimy więc do Gorożanina, jednej z ich tub: Poza starannie dozowanymi „przeciekami” z dokumentacji Zdarzenia, jeden z jego awatarów czy wykonawców, podrzuca nam fotomontaże z czwartku (8 kwietnia) z wizyty LK u prezydent Litwy Dalii Grybauskaite. Sugerując, że pani G. też jest „w tym umoczona”.  Nie wiem, dlaczego ten wątek nie został (zdaje się) w Polsce przedyskutowany ani rozwinięty. Zdjęcia z portali rządowych na Litwie i w Polsce nie przesądzają sprawy i są bardzo wątpliwe [co do ich autentyczności.] , a świadkowie i uczestnicy tej wizyty – są starannie ukrywani [np. Sasin. md w 2016]. Tymczasem ew. wyjaśnienia byłyby konieczne, znacznie zmniejszyłyby ilość niewiadomych.

Sformułuję to tak:  Gdyby w tej wizycie i po niej nie było mrocznych momentów, może dni, to Antoni Macierewicz czy Jarosław Kaczyński mogliby je dawno wyjaśnić, a fakty i dokumentację opublikować. Siły uczciwych i odważnych badaczy przydałyby się do dalszych prac, a nie do marnowania się w „próżnych dywagacjach”. Tak jednak się nie stało. Dzieje się to z ludźmi, z którymi znam się od dawna, których w większości lubię i poważam. Ale od Tamtego Czasu reagują, jakby byli sparaliżowani, na uwięzi wzroku piekielnej Kobry.

W „zdarzeniu smoleńskim” od początku jego rozgrywania i nagłośnienia widać staranne dozowanie „zdarzeń medialnych” (jak kiedyś to określił nieoceniony Geremek), by widz /słuchacz musiał mieć wątpliwości, ale nie mógł ich rozwiązać, ew. nie mógł swoich podejrzeń ugruntować.  W przypadku „zdarzenia smoleńskiego” brak na złomowisku kokpitu, ciał, foteli, przemieszczają się różne ścianki, które „robią” za tą samą w różnych śledztwach. Te fakty też raczej nie są „niedoróbkami”, lecz przekazują ten sam sygnał: Przedstawiamy wam „argument nie do odrzucenia”.

Ten scenariusz widać przy wielu zbrodniach: Litwinienkę można było przecież pchnąć gdzieś w ciemnej ulicy zaostrzonym pilnikiem w serce, a ciało podrzucić za niewielką opłatą do jakiegoś klubu pederastów czy burdelu, gdzie przerażeni klienci i zszokowane pracownice by zaświadczyły, że wtoczył się sam – a potem okazało się, że chyba przypadkiem wbił się na swój pilnik.

Wariant z Po-210 jest miliony razy droższy oraz bardziej niebezpieczny dla wykonawcy, a pozostawia ślad. Daje jednak satysfakcję, że wiecie, co to znaczy, że to my, ale nie śmiejcie tego udowodnić”. A sprawca jest nagradzany – w tym wypadku miejscem w Dumie państwowej.

Podobnie z wysadzeniem w powietrze budynków z mieszkańcami w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku we wrześniu 1999 roku. W Riazaniu milicja przypadkiem, na skutek czujności mieszkańców bloku, aresztowała sprawców – byli to funkcjonariusze FSB, ale worki z heksogenem zamieniły się podczas badań w Moskwie w … cukier. Znów, jak zwykle: „Wiecie, bójcie się, ale nie odważycie się czegoś udowodnić”.

ZB:W Pańskim portalu  www.dakowski.pl znajduje się wiele tekstów związanych z bezczeszczeniem zwłok ofiar tragedii smoleńskiej. Mamy dowody na loże satanistyczne w GRU, u Gorożanina – twierdzi Pan Profesor. – Proszę przedstawić te fakty, które przecież nie są na ogół znane Czytelnikom.

MD:  Może trochę dziwić, czemu w tutejszych mediach zapadła cisza, gdy udowodniono, po tych niewielu z dopuszczonych, ekshumacjach, że już po okazaniu ciał Ofiar zbrodni rodzinom, odbyła się na tych zwłokach jakaś orgia, zupełnie nie mająca sensu ekonomicznego, geopolitycznego czy PR-owskiego.

W niechlujne jej ukrywanie zostały co prawda wciągnięte osobniki rodzaju Arabskiego i Tuska („zakaz otwierania trumien w Polsce”), ale to marginesy sprawy.

Istotny jest meta-sens całej Zbrodni, w tym tej orgii:  To NIENAWIŚĆ w stanie absolutnym, oddanie czci Złemu.  O satanizmie Lenina, Dzierżyńskiego czy Zinowiewa i całej tej bandy pisało dużo myślicieli, głównie rosyjskich. Z „lżejszych”, jeśli można tego terminu użyć, por. Rozkoszna dupa Lenina oraz Wiara a wiedza – CzK i Lenin .

Na temat czynnego satanizmu połączonego z perwersjami w rządach USA, władzach NATO jest sporo dokumentów prokuratury amerykańskiej, np. w sprawach „Project Monarch”, czy „MK-Ultra”. O bezkarności wysoko (bardzo wysoko…) postawionych opiekunów mordercy – pedofila Marc Dutroux czy podobnych w Sądzie Najwyższym w New South Wales  (Australia) można, choć z trudem, znaleźć dokumenty.  Te kręgi na pewno tworzą  wspólny front z lożami nazwanymi P3 w Azjopie, jak lubią perwersyjnie nazywać „swój” kontynent ci „władcy”. Zbudowali sobie przecież nawet stolicę – ASTANA (Satana). Por.: Czy Miasto Szatana będzie stolicą masońskiej Eurazji?

Czy ich rozkazy będą rzeczywiście dla wszystkich „argumentem nie do odrzucenia”? – To będzie zależało od nas wszystkich, od naszej determinacji.

 ZB:  W pierwszej części naszego interview mówił Pan Profesor: „Nie istnieją, nie są zebrane precyzyjne zeznania Rodzin (ostatnie dni, telefony, sms-y, transport na 'lotnisko’ itp.). Próby ich zbierania są konsekwentnie blokowane„. – Kto blokuje te próby? Dlaczego? Jakie znaczenie mają zeznania bliskich ofiar dla wyjaśnienia tragicznych wydarzeń?

MD:Ankiety wśród Rodzin Ofiar.

Po trzech latach okazało się, że nikt nie przeprowadził najprostszych badań ankietowych wśród Rodzin. Fakt, iż nie zrobił tego ani rząd ani opozycja parlamentarna, świadczy, iż po wynikach takiej ankiety spodziewają się czegoś niewygodnego dla nich czy może strasznego. Jedną z list istotnych pytań można znaleźć pod: Pytania. 8-10 kwietnia 2010 (z uzupełnieniami)

Nie przeprowadzili takich ankiet prokuratorzy „prowadzący” śledztwo smoleńskie (cudzysłów wskazuje, iż większość myślących Polaków widzi pozorność tego „śledztwa”). Nie prowadziły też inne organy do tego powołane. Ale na nie od dawna przestaliśmy liczyć.  Powtarzam jednak ze smutkiem, że nie prowadzili też politycy opozycji ani głośni z „niezależności” dziennikarze czy pisma. Muszę stwierdzić, iż nie zdali egzaminu na Polaka.

My, szeregowi „badacze z internetu” usiłowaliśmy namówić harcerzy z ZHP oraz ZHR, a także niektóre zakony. Były to jednak próby indywidualne, niespójne. Bezskutecznie. A to tylko ok. 100 rozmów… Pół żartem mówiliśmy, że nieufność oficerów łatwiej rozproszą energiczne a zgrabne druhny, a w Rodzinach – skromne zakonnice.

Nie udało się przeprowadzić tego poufnie – a były już także działania zniechęcające. Ja nie mam więcej sił. Proszę więc wreszcie JAWNIE wszystkich, którzy zechcą pomóc:

Znajdźcie spójną grupę ankieterów– są bardzo potrzebni, a  na wyniki czekamy. Trud chyba nie tak wielki.

ZB:W październiku ub.r. odbyła się I Naukowa Konferencja Smoleńska w Warszawie. Pański referat zatytułowany „Informacje, jakie można uzyskać metodami logiki i fizyki o zdarzeniu smoleńskim 10/4” nie został przyjęty na konferencję. Podobnie potraktowano pracę dr. Pawła Przywary (FYM-a). Czy można to odrzucenie rozumieć jako brak gotowości kręgów naukowych czy decyzyjnych do swobodnej (i poważnej) rozmowy na temat tragedii narodowej?

MD: Z przebiegu zdarzeń w ostatnich trzech latach można wydedukować, iż:

1) Jarosław Kaczyński (dalej, tylko dla prostoty, używam skrótów JK oraz AM) od ranka 10 kwietnia, a może wcześniej, dostał, usłyszał czy zobaczył „argument nie do odrzucenia”, po którym był na tyle przybity, iż działał jakby we śnie. JK nie pozwolił zbadać fachowcom „telefonicznej rozmowy z Bratem w samolocie”, która budzi dużo podejrzeń. Nie kazał natychmiast udokumentować, nie zrobił sensacji, gdy już w Polsce po otwarciu trumny Brata zobaczył nogę w generalskim mundurze, z lampasem. Tu pasuje generał Kwiatkowski ze względu na wzrost. To tylko nieliczne przykłady z wielu podobnych.

2) Inny  „argument nie do odrzucenia” musiał zadecydować, że AM ze sporą grupą wybranych badaczy postanowił założyć końskie okulary. Nie chciał widzieć, skąd pochodzą „elektroniczne zapisy zdarzeń” (a pochodzą z MAK); zrobił prawie wszystko, by NIKT nie zajął się dokładnie zbadaniem przygotowań do wizyty w Katyniu, przygotowań lotu oraz jazdy pociągiem i samochodami, czy to w kancelarii Prezydenta, czy wreszcie na Okęciu, a także, by nie wchodzono poza quasi -dogmat o „rozbiciu tutki” – i badano tylko kilkadziesiąt sekund tego „zdarzenia medialnego”.

Wygląda na to, że w tych ramach pozwolono im na wszelkie „obliczenia” i hipotezy, bo wszystko to da się później podważyć. Stąd taka panika w drużynie AM i w służącej jej grupie dziennikarzy, szczególnie z GaPol-a, gdy pojawiają się (liczne i częste) wskazania na niewyjaśnione Zjawiska Dalsze (w czasie i przestrzeni).

3)  Czy da się takąmaskirowkę” uprawiać dalej? – TAK, ale aż do całkowitej kompromitacji i ośmieszenia tej grupy ludzi. I utraty zaufania Polaków do niej. 

ZB:Ponad pół roku temu zwrócił Pan uwagę na rozproszenie poszczególnych grup, poszukujących prawdy o Smoleńsku. Postulował Pan zorganizowanie parodniowych, zamkniętych warsztatów dla kilkunastu lub więcej osób z 'różnych obozów’. Stwierdzał Pan, iż „forum wspólnego dochodzenia do prawdy przyspieszy jej ujawnienie”. Czy są już jakieś efekty Pańskich starań. I jeszcze chciałem zapytać tu o rolę i znaczenie Tajnych Kompletów (www.tajnekomplety.com ).

MD:WARSZTATY. –  W październiku 2012 powstał projekt zorganizowania warsztatów dla wszystkich, którzy w ciągu minionych dwóch i pół roku wnieśli wkład w badania „Smoleńska”.  Nie użyłem tu oczywistego dla nas terminu „zbrodnia”, by życzliwie zaprosić też członków Komisji Millera/Laska czy jezuitę/lotnika/inżyniera (O. Krzysztof  Mądel), a nawet pana Pawła A. z Canady, który jako argumentów w dyskusji używa opowieści, jak to codziennie wykonuje parę beczek w powietrzu. [dodaję w 2016: To Paweł Artymowicz, z rodziny „powiązanej” [—] , a dane do głupawych analiz dostawał od krewnych uplasowanych w „komisji” Millera czy Laska Smoleńskiego. ]

Uzgodnione i opracowane wyniki tych dyskusji zostaną spisane (oczywiście z podaniem „głosów odrębnych”) i opublikowane w Internecie i w postaci książki.  Istnieje zalążek zespołu programowego i opracowującego wyniki Warsztatów. Sygnalizowałem już te propozycję, m.in. na „Tajnych Kompletach” (TK, por. Mgła smoleńska ). Ale Tajne Komplety  też od czasu do czasu borykają się z hakerami.

         Takie warsztaty mogą być owocne jedynie, gdy będą wolne od nacisków politycznych, finansowych, a także od Policjitajnych, widnych i dwupłciowych. Dlatego od przeszło pół roku szukamy zamożnych Polaków, którzy zechcieliby sfinansować ten projekt. Ktoś doświadczony doradził, by pieniądze zbierał jeden z zamożnych, nie zaś uczony w podartych portkach. Chętniej dadzą, zamożny jest dla podobnych bardziej wiarygodnym.

Zwróciłem się z tą propozycją pośrednio do czterech osób, dwóch z Polski i dwóch z Ameryki. Z Polski – do jednej przez jego syna, z którym bywałem wcześniej w bliskim kontakcie, a do drugiej – przez księdza, znanego, a zaufanego tej rodziny. Do jednego pana z Ameryki przez poważna osobę, mającą jego telefon osobisty, więc potrafiącą obejść „barierę goryli”, zresztą w spódnicach. Żadnych reakcji. Czwarta osoba zamożna odpowiedziała, ale… na temat wpływu kolejności rodzenia się bliźniaków na ich przyszłe, kluczowe decyzje. Tym się ośmieszyła i wykluczyła.

Przyznaję: Nigdy nie potrafiłem wyrwać czy wyżebrać grantów, nawet na naprawdę kluczowe badania. Więc ten „rezonans” jest zapewne moją winą. Ale straciłem nadzieję na poufne załatwienie sprawy. Dlatego proszę czytelników, którzy uznają racjonalność zorganizowania WARSZATÓW, o aktywność i pomoc. [w 2016 zorganizowanie takich WARSZTATÓW byłoby łatwe dla obozu władzy. Jednak pisma, prośby do Min. Macierewicza, czy dr. Berczyńskiego nie znalazły (na razie) odzewu.].

Ponieważ okazuje się, że ogromna większość twórczych i płodnych analityków żyje po prostu w biedzie materialnej, uznaliśmy za konieczne sfinansowanie tych 10-14 dniowych WARSZATÓW, jak i w razie potrzeby kosztów dojazdu.  Z tych ostatnich względów spotkanie to odbędzie się w Polsce, oczywiście „na osobności” i koniecznie bez obecności dziennikarzy. Rozbawiło mnie, gdy wyliczono, iż tańsze byłoby spotkanie nad Morzem Czerwonym, ale zrezygnowaliśmy z tej propozycji ze względu na bezpieczeństwo podróży w chmurach (dzięki, Clouds!).

Wtyki na pewno będą – ale przy jawności prac nie są one szkodliwe. A osoby wrzaskliwe, utrudniające prace, wyprosimy. Bez żadnej dyskusji. Oceniam (wstępnie) sumę potrzebną na taką imprezę i na opracowanie i wydanie materiałów na ok. 25 tysięcy euro lub dolarów. To „lub” wskazuje, że potrzebna suma oszacowana jest mało precyzyjnie.

Celem WARSZATÓW, poza uzgodnieniem strony merytorycznej oraz ustaleniem dalszych kierunków poszukiwań DOWODÓW, jest też zbadanie kompetencji i dobrej woli głośnych w mediach „speców” od Laska-Millera, oraz przetestowanie chęci wyjścia poza hipotetyczną „ostatnią minutę Tu-101” badaczy zaakceptowanych i lansowanych przez Przewodniczącego Zespołu Parlamentarnego. [To się w woju nazywało „rozpoznanie bojem”, o ile pamiętam].  Dla nas wszystkich to będzie sprawdzian horyzontów, odwagi i determinacji.

Co do Tajnych Kompletów” – to są one tak „tajne”, że można je jedynie wspierać. I propagować. I korzystać – szczególnie cenne są dla tych, którzy wolą słuchać, niż czytać. Oczywiście „eskimosi” znają ich adresy i szukają ew. słabości – i atakują… O poczuciu naszego bezpieczeństwa niech świadczy fakt, że wersję roboczą tego wywiadu umieściłem w bezpiecznych miejscach, na wypadek, gdybym nagle zechciał się pokroić piłą łańcuchową.

ZB:Miesiąc po tragedii, w maju 2010 roku, mówił Pan: „W tym kretyńskim systemie, zwanym urągliwie 'demokracją’, to MY jesteśmy suwerenem. Czyli jakoś wybrani (zresztą oszukańczo) politycy nie mają prawa ZA NAS decydować o utracie NIEPODLEGŁOŚCI. (…) A my, dla przeżycia jako NARÓD, a nie jako biomasa, musimy znać PRAWDĘ.  I ją poznamy”. – Czy teraz po trzech latach powtórzyłby Pan te słowa. Czy nie czuje się Pan zawiedziony postawą SUWERENA? Tu postawię Panu dwa zasadnicze pytania:

— CZY POZNAMY PRAWDĘ O SMOLEŃSKU?

— CZY ZACHOWAMY NIEPODLEGŁOŚĆ?

MD: Ponieważ nasze siły ludzkie są znikome wobec sił WROGA, od dawna odwołujemy się do Trójcy Świętej. Za przewodem księdza Stanisława Małkowskiego promujemy Krucjatę za Ojczyznę, Krucjatę o poświęcenie Rosji przez Papieża zgodnie z żądaniami Matki Bożej w Fatimie, oraz Intronizację Jezusa Króla Polski – przez takich władców, jakich w Polsce mamy czy mieć będziemy.

Sanabiles fecit Deus nationes – przekonuje i udowadnia Feliks Koneczny.

ZB:Dziękuję za rozmowę! Choć Pan Profesor wspominał, że nie będzie wracał do spraw związanych ze Smoleńskiem, to jednak wierzę, że jeszcze wiele razy zabierze głos na temat wydarzeń okropnych i mrocznych, a przecież tak ważnych w życiu naszym i naszej Ojczyzny. W imieniu Czytelników i swoim życzę Panu pomyślności w działalności społecznej i w życiu osobistym!

MD:  Pisze Pan o mnie: „wspominał, że nie będzie wracał do spraw związanych ze Smoleńskiem...”. To był zwrot retoryczny, służący temu, by uświadomić Polakom, na przykład o pół wieku ode mnie młodszym, że Serenissima Was potrzebuje! Teraz.

Tak długo, jak walczyć o Nią będzie siedmiu, nawet trzech, to Ona żyć będzie.

Z Panem Bogiem

Mirosław Dakowski

Wielki Piątek 2013 r.

========================================

Aneks:

Протоерей Grzegorz Gorodieńcew.


„O istocie zbrodni rytualnych”, Wyimki:

Mordy rytualne to potężny, powstały już dawno temu, ale obecnie wyostrzony w doskonały oręż diabła używany w niewidzialnej, zażartej walce o dusze chrześcijańskie. Tak można rozpoznać mord rytualny.(…)

BUDOWA HIERARCHII WSPÓŁUDZIAŁU

Jest rzeczą oczywistą, że istnieją bezpośredni zleceniodawcy i wykonawcy zabójstw; są także ci, którzy nie brali w nich bezpośredniego udziału, ale wiedzieli o wszystkim i kryli przestępców; są i tacy, którzy prawdy nie znali, ale na podstawie dostępnych informacji, wrodzonej inteligencji i innych zdolności mogliby się jej domyśleć, a jednak wierząc ślepo, że wszystko to jest czczym wymysłem, również bronili zabójców; i wreszcie istnieją osoby nieświadome niczego, poinformowane tylko o fakcie przestępstwa, ale zachowujące całkowitą obojętność i milczenie, przez co bezwolnie sprzyjające pośrednio ukrywaniu sprawców i dokonywaniu nowych podobnych zbrodni, które zawsze łatwiej popełnić w atmosferze obojętności i braku jakiegokolwiek (w tym dostępnego dla każdego) duchowego sprzeciwu wobec przestępców.(…)

TEATRALNA JAWNOŚĆ

Przestępcy usiłują zawiadomić o zbrodni rytualnej, najczęściej o zabójstwie, jak największy krąg osób, rozgłaszając mord przez posłańców (tych najętych i tych nieświadomych), słowem i obrazem, z pomocą telewizji i prasy.(…)

ODWRÓCENIE UWAGI

Nas, Rosjan, uważa się pewnie za idiotów, niezdolnych do zrozumienia, co mianowicie kryje się za tą nachalną otwartością, jawnością (widocznością, pokazywaniem w telewizji) przestępców rytualnych, która w naszych czasach osiągnęła apogeum przy wykorzystaniu techniki SMS.

Otóż, zawiadomiwszy nas jakąkolwiek drogą (obecnie najczęściej przez SMS) o przestępstwie tego rodzaju (rytualnym), jego uczestnicy starają się – jakby paradoksalnie to nie wyglądało – wszelkimi sposobami zaprzeczyć temu faktowi, że zabili…

Osiągnąć to można (i osiągano) np. drogą negacji moralnego znaczenia dokonanego przestępstwa rytualnego. Wbrew faktom zmienia się jego charakter, sprawców i ich motywy, określając je jako całkowicie niezwiązane z rytuałem, a dokonane albo przypadkiem, „zwykłym wypadkiem”, albo dla rzekomych korzyści materialnych, lub w wyniku porachunków gangsterskich.

Zresztą dysponują też innymi sposobami ukrycia rytualnego charakteru przestępstwa. Na przykład przez odwrócenie od niego uwagi i skierowanie jej na zupełnie inny przedmiot.

Oczywiście jednak najbardziej oburzającym dla nas, a najbardziej pociągającym dla uczestników (sprawców) tych czynów jest to, że niekiedy wręcz – przedstawiają owe przestępstwa jako nieistniejące. Udaje się to dzięki niepojętej naszej głupocie… „

To był fragment komentarza  A-TEM-a, link: http://www.marektomasz.salon24.pl/442723,partactwo-rosjan

==========================

Poniższe drobne uwagi – to relacja z „panicznego ukrywania – i usiłowań „przebicia się” md]

 [Wywiad pojawił się na Salonie24, w neo-NE (tu na razie STARANNIE ukryte w dziale „polityka”), na „Obiektywnie” (wszędzie w blogu p. Białasa), może jeszcze gdzieś, więc uznałem, że i u mnie przyda się kopia. Część pierwsza jest tu: Co ukrywają: Inscenizacja na Siewiernym, trumny Ofiar, oraz Zespół Parlamentarny  

Umieszczono też (wreszcie!)  mój wywiad na ten temat na Tajnych Kompletach

Wobec TOTALNIEGO ignorowania sprawy przez meRdia drukowane i Trelewizje, to i tak kropla w morzu dezinformacji. Mirosław Dakowski]

=======================

mail:

Maskirowka smoleńska – śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10.04

Maskirowka smoleńska – śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10.04

Kategoria: Archiwum

Autor: piko, 11 kwietnia 2025

10.04.2025 minęło 15 lat od tragicznego zdarzenia, znanego oficjalnie jako tragedia smoleńska, katastrofa smoleńska lub zamach smoleński. Delegacja złożona z najważniejszych polityków III RP, dowódców WP i znakomitych przedstawicieli społeczeństwa zginęła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, w drodze na uroczyste obchody Katyńskie.

Poniżej zamieszczam jeden z dwóch moich tekstów, które znalazły się w książce:

maskirowka smoleńska – śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10.04

wydanej w listopadzie 2018 r.

Książka zawiera teksty, opracowania, analizy pochodzące z blogerskiego śledztwa, prowadzonego na portalu salon24.pl i nie tylko. Dzięki @Rolexowi, jego zdecydowaniu i zaangażowaniu oraz kontaktom, niewielka część naszych opracowań, mogła zostać zebrana w formie książkowej. Wielkie podziękowania również dla wydawnictwa Bollinari (wydawca Warszawskiej Gazety) za podjęcie się tego zadania.

Książka jest dedykowana śp. blogerowi 3ZET (Paweł Ludwicki).

Poniższy tekst pierwotnie miał być wstępem do książki. Grono jednak zdecydowało, że mógłby on zniechęcić a nawet obrazić niektórych czytelników więc przesunięto go na koniec.

Drugi tekst znalazł się w rozdziale „Usiądźmy wygodnie w fotelu i porozmawiajmy o fotelach”.

https://piko2017.wordpress.com/2017/05/17/usiadzmy-wygodnie-w-fotelu-i-poczytajmy-o-fotelach/embed/#?secret=JJkiGfm3p2#?secret=1aatEY73Ql

POSŁOWIE. CO NIE WYDARZYŁO SIĘ W SMOLEŃSKU

Bloger @Piko Piotr …

Pomysł napisania książki poświęconej Smoleńskowi zrodził się w połowie 2017 roku podczas jednego z wielu spotkań szczególnego grona osób, a książka ta miała początkowo nosić tytuł „Co nie wydarzyło się w Smoleńsku”. Co to za grupa, skąd pomysł na kolejne opracowanie związane ze Smoleńskiem i dlaczego taki przewrotny tytuł? Odpowiedź znaleźliście państwo – w co chcę wierzyć – w kolejnych rozdziałach książki, która ostatecznie została zatytułowana: „Maskirowka smoleńska. Śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10-04”. Praca nie ma jednego autora; jest dziełem długoletnich zbiorowych dociekań, które za cel postawiły sobie wyjaśnienie, co faktycznie stało się 10.04.2010 r. z oficjalną delegacją udającą się do Katynia na uroczystość upamiętnienia 70 rocznicy Zbrodni Katyńskiej.

Tę zbiorowość stanowili blogerzy – zarówno osoby anonimowe posługujące się pseudonimem, jak i osoby znane z imienia i nazwiska, które w internecie, prowadziły tzw. śledztwo blogerskie. Od razu dociekliwemu czytelnikowi mogą nasunąć się następujące wątpliwość:

– jaka jest wiarygodność takiego zespołu, który nie ma osobowości prawnej, biura z adresem, listy pracowników, ani żadnego zarządu, który jest ciałem poza formalną kontrolą?

– co z wiarygodnością danych, co z weryfikacją źródeł, co z niebezpieczeństwem skierowania śledztwa na fałszywe tory?

– co z kompetencjami, fachowością, wiedzą na tematy lotnicze i pokrewne?

Rozumiem te zastrzeżenia, więc nawet po przedstawieniu faktów, analiz i opinii, jeśli jakieś wątpliwości jeszcze pozostały, należy je rozwiać. Jak działaliśmy?

Po pierwsze żeby cokolwiek móc zbadać musi być:

– określony cel (np.: co tam się stało lub nie mogło się stać), oraz „kierownik projektu”,

– platforma umożliwiająca wymianę poglądów,

– grono osób, które chce poświęcić swój czas i pracę na zajmowanie się problemem,

– określona metodyka działania.

„Kierownikiem projektu”, umownie nazwijmy „Smoleńsk”, był w zasadzie bloger FYM, czyli FreeYourMind. Dlaczego piszę w zasadzie? Ponieważ nikt mu tego kierownictwa nie zlecił, pojawiło się ono w sposób naturalny i spontaniczny. Również z uwagi na działanie w sieci, „kierownictwo” miało charakter rozproszony. Polegało to na tym, że oprócz osoby wiodącej, każdy z uczestników śledztwa sam prowadził swoje analizy i dociekania. Blog FYMa był głównym miejscem weryfikacji informacji, ścierania się opinii, powstawania wniosków. Taki sposób procedowania zapewniał obiektywizm, wzajemną kontrolę i usuwanie błędów. Można paradoksalnie powiedzieć, że działając niezależnie, wspólnie odkrywaliśmy, co mogło się zdarzyć 10.04.2010, a co nie mogło.

Platformą na której działaliśmy była sieć internetowa a w szczególności portal salon24.pl, blog FYMa i zaprzyjaźnione blogi. Blogi były otwarte dla każdego (poza trollami i głupkami), kto chciał się podzielić informacją i wyrazić jakąś opinię.

Osoby które działały po pierwsze cechował zdrowy rozsądek, logiczne rozumowanie na zasadzie przyczyna-skutek, skrupulatna analiza wszystkich informacji związanych z jednym zdarzeniem. Z tego co wiem byli to zarówno humaniści (historycy, medioznawcy, dziennikarze, socjolodzy, prawnicy) jak i fizycy, osoby po technicznych studiach, graficy komputerowi czy z medycznym wykształceniem. I jeszcze jedna istotna cecha – podczas całego śledztwa sprawa zaangażowania politycznego po jakiejkolwiek ze stron (PO v PiS) nie miała miejsca. Z tego co widziałem wszyscy byli politycznymi realistami, czyli sceptyczni do obu stron konfliktu.

Metoda działania była prosta, jasna i oczywista. Cała nasza praca opierała się na białym wywiadzie – danymi wejściowymi do analiz były zdjęcia i filmy z wrakowiska, wszelkie relacje uczestników zdarzeń poprzedzających 10.04.2010 oraz około-wypadkowych i oficjalne raporty. Cały ten materiał był analizowany pod kątem spójności, miejsca, czasu następstwa zdarzeń i logiki. Porównywany był z podobnymi zdarzeniami w historii wypadków. Takie podejście do problemów uwalniało nas na przykład od analizy jakie siły działały na brzozę i skrzydło, i czy beczka była możliwa, czy nie.

Wystarczyło wykazać, że rozkład części na wrakowisku jest nie fizyczny, że na podstawie udostępnionych zapisów rejestratorów ten lot nie mógł przebiegać jak oficjalnie opisano, i że brak soków na nieszczęsnej brzozie wskazuje, że musiała polec dużo wcześniej niż 10.04.2010.

Na koniec chciałbym podzielić się refleksją powstałą przy okazji rozmów na tzw. trudne tematy w tym oczywiście i o Smoleńsku, czyli:

Jak odbieramy informację, dlaczego w taki a nie w inny sposób?

Uzmysłowienie sobie jak postrzegamy rzeczywistość, jak rozumiemy zachodzące w niej zjawiska i procesy zależy między innymi od tego, jak odbieramy informację, jak ją analizujemy, i jakie wnioski wyciągamy. Na podstawie rozmów, kontaktów, dyskusji mogę zaryzykować twierdzenie, że w kwestii odbioru informacji przeciętną, statystyczną osobę cechuje:

  1. Jednostronność przyswajanej informacji
  2. Niechęć do konfrontowania jej z innym źródłem
  3. Pewność o swojej odporności na propagandę i wpływ mediów na widzenie świata
  4. Bezrefleksyjne przyjmowanie opinii „autorytetów medialnych” i „autorytetów moralnych”
  5. Brak samodzielnego wnioskowania – przyjmowanie gotowych wyjaśnień, opinii
  6. Przyswojenie podawanych kalek jako własnych poglądów
  7. Dwubiegunowe widzenie polityki w RP
  8. Wiara w demokrację jako źródło wszelkiego dobra i naturalny regulator stanów nieustalonych
  9. W analizie zagadnień historyczno-politycznych (i nie tylko) zerwany związek przyczyna – skutek
  10. Ucieczka od wniosków mogących zburzyć stworzony obraz
  11. Wiara, że “przecież wszyscy nie mogą się mylić”
  12. Utrata zainteresowania przekazem medialnym – „wszyscy kłamią”.

Kolejność punktów nie jest przypadkowa – ukazuje drogę od jednostronności do obojętności. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż pokazanie jak jest. Generalnie przyczyny dzielę na wewnętrzne i zewnętrzne. Pierwsze dotyczą natury ludzkiej i warunków w jakich się dojrzewało i funkcjonuje. Powstają z następujących powodów:

  1. Człowiek w „procesie edukacyjnym” jest z reguły formatowany przez poglądy edukatorów oraz środowiska w których się obraca
  2. Człowiek jest istotą z reguły leniwą a wszelkie analizy, rozważania, szukanie źródeł kosztują sporo wysiłku
  3. Człowiek zwłaszcza uwikłany w trudy codziennej egzystencji nie ma ochoty na głębsze rozmyślania – przyjmuje rozwiązania proste i pozornie oczywiste, pasujące do jego wyobrażeń
  4. Dwa, a nie daj Boże większa ilość punktów widzenia, wprowadzają dysonans poznawczy, który wprawia w stres – trzeba przyjąć jakąś postawę a to jest męczące (punkt 2.), a czasami wręcz niemożliwe, jeżeli wymaga przewartościowania dotychczasowych poglądów
  5. Powiązanie określonych poglądów z pozycją: ekonomiczną, polityczną, towarzyską, rodzinną – inaczej mówiąc – konformizm
  6. Cechy takie, jak łatwowierność, podatność na wpływ innych, brak własnego zdania, ignorancja
  7. Wynik ociężałości umysłowej

Druga przyczyna określona jako zewnętrzna, to jest świadome działanie właścicieli sceny medialnej uniemożliwiające wolny dostęp do rynku mediów. Póki co nie ma możliwości, aby jeden człowiek (bądź grupa ludzi) powiedziała coś innym (dużej grupie) bez pozwolenia jakiegoś organu państwowego, czyli trzeciej osoby w postaci funkcjonariusza państwowego. Jest drobny wyjątek w postaci Internetu, ale to zapewne niedługo się skończy, bo staje się on pokaźnym źródłem niekoncesjonowanej informacji oraz ułatwia swobodną wymianę myśli. W naszym przypadku zaowocowała materiałem, którego niewielka część została zaprezentowana w tej książce.

Jak mają się powyższe rozważania do „Katastrofy Smoleńskiej”? Mają się tak jak do każdej innej sprawy, która pojawia się w obiegu medialnym, bo przecież ta „katastrofa” miała wyłącznie przebieg medialny. Nikt jej nie widział, nikt jej nie sfilmował. Znamy ją jedynie z relacji typu: „ktoś powiedział, że inna osoba powiedziała, że coś widziała” oraz z obrazu wrakowiska. Mógłby ktoś zaprotestować: „są przecież zapisy w różnych rejestratorach, są ofiary”. Tak są, tylko jak się przyjrzy im dokładniej, to układanka pod tytułem „Katastrofa w Smoleńsku” nie składa się w spójny obraz.

Kończąc proszę Cię, Czytelniku, abyś usunął na bok ze swojej głowy wszelkie narracje wobec Smoleńska, jakie ci się w niej zagnieździły, wszelkie stereotypy i spróbował z czystym umysłem przemyśleć dokładnie to, co staraliśmy się Ci przekazać.

Tagi:10.04.2010

Dziś, piątek: Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

11.04.25 Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

11/04/2025 przez antyk2013

Nasze Różańce święte uratują Polskę!

Zapraszamy w piątek do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – Msza Święta za Ojczyznę godz.17-tej parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Głównego Patrona Polski).

Po Mszy Świętej Droga krzyżowa oraz adoracja Najświętszego Sakramentu i Nowenna z Ojczyznę „Polska na Skale”.

Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie.

Poza prawdą nie ma sensu

Poza prawdą nie ma sensu

AlterCabrio, 11 kwietnia 2025 https://ekspedyt.org/2025/04/11/poza-prawda-nie-ma-sensu/

Prawda jest pierwszym darem od Boga. Człowiek znający prawdę jest szczęśliwy. Zna cel, ma motyw by żyć. Prawda jest koniecznością. Nieomylną konstruktorką wszystkiego. Prawdy nie da się zastąpić, nie ma swojej alternatywy. Jest świętą dyktaturą.

To jest egzamin. Egzamin dla ludzkości. W ogóle prawda jest egzaminem ludzkich wyobrażeń, działań i zaniechań. Dawniej, gdy te możliwości gromadzenia energomaterii były ograniczone, ludzie zasadniczo dysponowali tym, co było im potrzebne do przetrwania. Ale od czasu rewolucji przemysłowej, upowszechnienia mechanizacji, ludzkość jest w stanie wytwarzać dużo więcej dóbr niż jest w stanie spożyć natychmiast, czyli ma nadmiar. Coś, czego zasadniczo nie było w historii. I to ma bardzo duże konsekwencje dla ludzkości. Dla ludzkich działań, zaniechań i zamiarów. A mianowicie, taką ma konsekwencję, że skutki działań i zaniechań są odsunięte w czasie. Bo wtedy, kiedy tej energomaterii było akurat tyle, żeby przetrwać, to jakikolwiek błąd objawiał się bardzo szybko. To znaczy skutki tego błędu bardzo szybko odbijały się na życiu ludzi, i co było bardzo często bolesne, ale pozwalało stanąć w prawdzie, czyli zweryfikować, czy te działania, które zostały podjęte służą przetrwaniu czy nie.

−∗−

POZA PRAWDĄ NIE MA SENSU: ks. Marek Bąk – Bartosz Kopczyński – Marek Skowroński

Wrocław: Wmurowanie kamienia węgielnego pod kościół Bractwa św. Piusa X.

Wrocław: Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kościoła

Uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego nowej świątyni budowanej we Wrocławiu

Feria Secunda Quartae Hebdomadae Quadragesimae, die 31. Martii MMXXV, Vratislaviae in Polonia, lapis primarius novae ecclesiae sub Sanctae Familiae titulo construendae a R.P. Carolo Stehlin benedictus est atque positus, quod idem auctoritate Fraternitatis Sacerdotalis Sancti Pii X., R.P. Davide Pagliarani ejusdem Fraternitatis tunc superiore generali – tymi słowami rozpoczyna się akt erekcyjny sporządzony z okazji poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego kościoła pw. Świętej Rodziny we Wrocławiu.

Poświęcenia dokonał przełożony Dystryktu Polski, ks. Karol Stehlin FSSPX. Uroczystość zgromadziła kapłanów z przeoratu poznańskiego oraz około dwustu osób z prawie pół-tysięcznej grupy wiernych z kaplicy wrocławskiej. Na uroczystości pojawili się także przedstawiciele władz miasta, urzędów i świata nauki, na czele z wiceprezydentem miasta Wrocławia Jakubem Mazurem. Nie zabrakło także pracowników wrocławskiej firmy Cermag Construction, która buduje nasz kościół; reprezentował ją jej prezes, pan Artur Wawszczyk.

Uroczystość rozpoczęła się od podpisania aktu erekcyjnego kościoła, na którym podano datę, miejsce wydarzenia, a także wymieniono celebransa, obecnego przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, duszpasterza kaplicy, architektów, fundatorów i wykonawców. Akt został włożony do metalowej tuby wraz z aktualnymi publikacjami wydanymi przez Bractwo oraz pieniędzmi, które obecnie są w użyciu (jest to stary zwyczaj, który ma na celu upamiętnić daną epokę w tzw. kapsule czasu). Następnie wzdłuż zarysu murów powstającego kościoła ruszyła procesja, dochodząc do miejsca przyszłego prezbiterium, w którym ustawiono krzyż – znak zapowiadający centrum świątyni oraz przypominający o celu jej powstawania. Po poświęceniu miejsca przeznaczonego na prezbiterium procesja ustawiła się przy wejściu do przyszłego kościoła, gdzie na stole przykrytym białym obrusem leżał przygotowany kamień węgielny – symbol Chrystusa, na którym wszystko się wspiera. Pośród śpiewu psalmów, Litanii do wszystkich świętych i błagalnych oracji, kamień przyozdobiony wyrytymi krzyżami oraz złotym napisem, podającym wezwanie kościoła i rok rozpoczęcia budowy, został poświęcony. Tuż przed jego wmurowaniem w wyżłobionym otworze ks. Piotr Świerczek FSSPX (duszpasterz kaplicy wrocławskiej i autor niniejszej relacji – przyp. red. WTK), złożył tubę z aktem erekcyjnym i symbolicznymi „świadkami” naszych czasów. Kierownicy budowy w firmowych strojach ustawili kamień na właściwym miejscu, uprzednio kładąc na mur zaprawę. Użyto do tego specjalnych kielni z pamiątkowym grawerunkiem, przygotowanych specjalnie na tę okazję. Dopełnieniem całego obrzędu było obejście przez celebransa płyty przyszłego kościoła i poświęcenie fundamentów. Przez ten czas kapłani i wierni modlili się, dziękując Panu Bogu za rozpoczętą budowę oraz prosząc o jej szczęśliwe ukończenie.

Chociaż tego dnia od rana padało i mało kto wierzył, że się rozpogodzi, to jednak na uroczyste poświęcenie kamienia na niebie zza gęstych chmur ukazały się błękitne prześwity z delikatnymi promieniami zachodzącego słońca. Było to przecież tylko poświęcenie pierwszego kamienia, stąd i pogoda była „skromniejsza”. Najwyraźniej niebo czeka na uroczyste „błogosławieństwo” do dnia konsekracji kościoła.

Dzień poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego był we Wrocławiu dniem wielkiej radości. Dla podkreślenia radosnego charakteru tego wydarzenia uroczystość uwieńczył poczęstunek dla wszystkich: grochówkę i słodkie przekąski przygotowała parafialna grupa matek i córek. Nieopodal stołów z jedzeniem na pulpicie została wyłożona kronika, a zaproszeni goście i wierni chętnie wpisywali się do tej księgi pamiątkowej, zaczynającej się wspomnieniem pierwszego spotkania wiernych na działce w celu jej uporządkowania. Odbyło się ono w lipcu 2023 r. i wówczas rosły tu trawa i chaszcze; dziś wiele się zmieniło, ale przecież to dopiero początek tych dobrych zmian. Dopomóż nam Boże dokończyć to wielkie dzieło, które rozpoczęliśmy z łaskawości Twojej! Amen.

wmurowanie_kamienia_wegielnego_001

wmurowanie_kamienia_wegielnego_002

wmurowanie_kamienia_wegielnego_003

wmurowanie_kamienia_wegielnego_004

wmurowanie_kamienia_wegielnego_005

2025-03-31a

wmurowanie_kamienia_wegielnego_006

wmurowanie_kamienia_wegielnego_007

wmurowanie_kamienia_wegielnego_008

wmurowanie_kamienia_wegielnego_009

wmurowanie_kamienia_wegielnego_010

wmurowanie_kamienia_wegielnego_011

wmurowanie_kamienia_wegielnego_012

wmurowanie_kamienia_wegielnego_013

wmurowanie_kamienia_wegielnego_014

wmurowanie_kamienia_wegielnego_015

wmurowanie_kamienia_wegielnego_016

wmurowanie_kamienia_wegielnego_017

wmurowanie_kamienia_wegielnego_018

wmurowanie_kamienia_wegielnego_019

Niemcy zawrócili do Polski ponad 10 tys. migrantów. Oficjalne dane „tutejszych” zdecydowanie niższe.

Niemcy zawrócili do Polski ponad 10 tys. migrantów

11.04.2025 tysol/niemcy-zawrocili-do-polski-ponad-10-tys-migrantow

W ciągu 14 miesięcy Niemcy zawróciły do Polski ponad 10 tysięcy migrantów. To oficjalne dane, które przedstawiła Interia na podstawie informacji od Policji Federalnej.

kontrola graniczna Niemcy zawrócili do Polski ponad 10 tys. migrantów

kontrola graniczna / PAP/Marcin Bielecki

Jak przypomina portal, migranci mogą być przekazywani Polsce na podstawie obowiązującej od 10 lat procedury dublińskiej lub procedury readmisji. Ta pierwsza obejmuje migrantów, którzy złożyli wniosek azylowy w Polsce i następnie wyjechali do Niemiec. W tym przypadku cały proces zwrócenia imigranta do naszego kraju jest czasochłonny i wymaga udziału polskiego Urzędu do Spraw Cudzoziemców

Procedury przekazywania imigrantów

Szybszym rozwiązaniem jest procedura readmisji. Dotyczy migrantów, którzy przebywają w Niemczech nielegalnie, a wcześniej byli w Polsce. Readmisja odbywa się na podstawie porozumienia polsko-niemieckiego. 

W obu przypadkach strona niemiecka musi poinformować polskie służby o przekazaniu migrantów. Jednak Interia informuje, że jest również trzecia możliwość zawrócenia migranta do Polski, bez wiedzy naszych służb. Chodzi o cofnięcie migranta w wyniku kontroli, która wcale nie musi odbywać się w pasie granicznym.

Oficjalne liczby są niższe

Straż Graniczna przekazała, że w ubiegłym roku w wyniku readmisji i w procedurze dublińskiej od stycznia do końca maja do Polski wjechało 290 imigrantów. Niemców poprosiliśmy o dane od czerwca 2024 do końca lutego 2025. Wynika z nich, że w ciągu 14 miesięcy, które obejmują te statystyki, to łącznie 1077 osób.

Lecz jak się okazuje, niemiecka kontrola wcale nie musi odbywać się w pasie granicznym. Jeśli danemu migrantowi udało się zatem przejechać przez Polskę i dotrzeć do Niemiec, to w teorii powinien móc tam złożyć wniosek o azyl. Natomiast jeśli został wykryty przez „mobilną” kontrolę graniczną, to z perspektywy Niemiec po prostu odmówiono mu wjazdu na ich terytorium.

Taki migrant trafia więc z powrotem na otwartą granicę z Polską, a Niemcy – w ramach kontroli granicznej – nie muszą informować naszych służb, że kogoś zawracają do Polski. Brak takiego obowiązku potwierdził Interii rzecznik Straży Granicznej ppłk Andrzej Juźwiak.

Niemcy zawrócili do Polski ponad 10 tys. migrantów

W odróżnieniu od procedury dublińskiej i readmisji zwroty w procedurze kontroli granicznej idą w tysiące. I tak w czerwcu ubiegłego roku dane Policji Federalnej Niemiec za okres od stycznia do końca maja 2024 mówią o zawróceniu do Polski 4617 osób.

Teraz Interia dotarła do danych za okres od czerwca 2024 do końca lutego 2025. Według informacji przekazanej przez Christinę Maul z Komendy Głównej Policji Federalnej wjazdu do Niemiec odmówiono 5726 osobom. 

Franciszek pogratulował parze królewskiej 20-lecia „ślubu”. Ale Kamilę wciąż obowiązuje sakramentalne małżeństwo sprzed lat

Franciszek pogratulował parze królewskiej 20-lecia ślubu. Ale Kamilę wciąż obowiązuje sakramentalne małżeństwo sprzed lat

pch24/franciszek-pogratulowal-parze-krolewskiej-20-lecia-slubu-ale

(fot. ABACA / Abaca Press / Forum)

Papież Franciszek przyjął podczas krótkiej audiencji w Watykanie króla Karola III i królową Kamilę. Papież pogratulował parze 20 lat razem. Kamila Parker-Bowles jest jednak wciąż złączona sakramentalnym małżeństwem ze swoim mężem Andrew Parker-Bowlesem, z którym wzięła katolicki ślub w 1973 r.

Podczas nieco ponad 20-minutowego spotkania, Franciszek i król Karol wymienili wzajemne życzenia powrotu do zdrowia. Jak czytamy w oświadczeniu Watykanu, „podczas spotkania papież złożył Ich Królewskim Mościom najlepsze życzenia z okazji rocznicy ślubu i odwzajemnił życzenia Jego Królewskiej Mości dotyczące szybkiego powrotu do zdrowia”.

Król i królowa świętują 20-lecie ślubu cywilnego. Para zalegalizowała związek w 2005 r. we Włoszech. Jednak z perspektywy katolickiej, papieskie gratulacje wyglądają co najmniej kontrowersyjnie.  

W 1973 r. Kamila Rosemary Shand, ochrzczona we wspólnocie anglikańskiej, wyszła za mąż za katolika, oficera kawalerii Andrew Parkera-Bowlesa. Uroczystość miała charakter katolicki, a ślubu udzielał katolicki ksiądz. Para zobowiązała się do wychowania dzieci w wierze Kościoła. Oznacza to, że zostały spełnione warunki małżeństwa mieszanego, a Kościół katolicki uważa je za ważne w oczach Boga i nierozerwalne.

Para rozwiodła się w 1995 r. Z perspektywy Prawa Kanonicznego, małżeństwo Kamili wciąż obowiązuje, ponieważ nie stwierdzono nieważności jego zawarcia. Dlatego też związek Karola III z królową Kamilą, z perspektywy nauki Kościoła, jest związkiem cudzołożnym.

Co ciekawe, wspólnota anglikańska również nie uznawała małżeństwa rozwódki z członkiem rodziny królewskiej. To właśnie na kanwie skandalu obyczajowego w 1936 r. z korony zrezygnował król Edward VII. Kryzys konstytucyjny wywołał jego związek z amerykańską rozwódką Wallis Simpson.

Jako następca tronu, również książę Karol nie mógł zawrzeć związku małżeńskiego z rozwódką Parker-Bowles. Dopiero w 2002 r. hierarchia Kościoła Anglii zezwoliła osobom rozwiedzionym na „ponowne małżeństwo” we wspólnocie anglikańskiej. Król Karol III, jako brytyjski monarcha, jest również głową Kościoła Anglii.

Źródło: lifesitenews.com / vaticannews.va
PR

Kontrola  Ministerstwa „Zdrowia” w szpitalu za… chęć ratowania pacjenta !

Fundacja Pro-Prawo do życia
 Ministerstwo Zdrowia postanowiło przeprowadzić kontrolę w szpitalu związaną z zabójstwem Felka w 9-miesiącu ciąży.
Tyle tylko, że kontrola ma odbyć się w szpitalu… w Łodzi, gdzie personel chciał objąć Felka specjalistyczną opieką lekarską, a nie w szpitalu w Oleśnicy, gdzie Felka okrutnie zabito!
Jest to świadome działanie polityczne, zgodne z wytycznymi ministerstwa zdrowia, ministerstwa sprawiedliwości i prokuratora generalnego, wedle których szpitale mają zabijać niechciane dzieci, a nie ratować ich życie.
Jednocześnie środowiska polityczne odpowiedzialne za ten stan rzeczy jak ognia boją się rozmowy na ten temat w trakcie kampanii wyborczej. 
Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia odwołali zaplanowane na ten tydzień propagandowe wiece wyborcze, które miały odbyć się w Oleśnicy.
Z kolei Karol Nawrocki mówił publicznie, że popiera „kompromis aborcyjny”, a jego sztab deklaruje, że nie chcą zmieniać barbarzyńskiego prawa zezwalającego na zabójstwa dzieci w łonach matek. Dlatego trzeba działać dalej – wywierać presję, budzić sumienia i doprowadzić do powstrzymania mordowania dzieci w Polsce!
Minister Zdrowia Izabela Leszczyna zleciła kontrolę NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta w szpitalu w Łodzi w związku z zabójstwem Felka w 9-miesiącu ciąży, do którego doszło w szpitalu w Oleśnicy. Ktoś mógłby zapytać – dlaczego kontrola będzie właśnie tam i co to ma w ogóle wspólnego z całą sytuacją?
To dlatego, że to właśnie do szpitala w Łodzi trafiła najpierw pani Anita, mama Felka. Tam, wedle oświadczenia prof. Sieroszewskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, zaoferowano jej zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie i urodzenie żywego Felka, a następnie objęcie chłopca specjalistyczną pomocą lekarską i terapią. Innymi słowy – w Łodzi chciano pomóc zarówno mamie jak i dziecku. 

Jednak mama Felka za namową aktywistów aborcyjnych pojechała do Oleśnicy, gdzie świadomie i celowo zabito Felka w 9-miesiącu ciąży wykonując mu zastrzyk w serce z chlorku potasu. 

Państwowi urzędnicy zachowują się dokładnie według wytycznych prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, w świetle których odmowa zabicia dziecka w łonie matki powinna być karana szczególnie gorliwie i z całą surowością. Samo zaś zabijanie dzieci poprzez aborcję ma być tolerowane, a przepisy prawa mają być naginane i interpretowane tak, aby dzieciobójcy nie ponieśli za to odpowiedzialności.

Niedawno kontrole Ministerstwa Zdrowia odbyły się w szeregu szpitali, w których odmówiono zamordowania dziecka poprzez aborcję.
Po tych kontrolach NFZ nałożył m.in. 300 000 zł kary na szpital we Wrocławiu i 250 000 zł kary na szpital w Pabianicach za odmowę zabicia dziecka w łonie matki.
W tym samym czasie liczba aborcji w szpitalu w Oleśnicy rośnie, a dzieci zabijane są tam za pomocą okrutnych i nieludzkich metod. Starsze dzieci, na późnym etapie ciąży, poprzez zastrzyk z trucizny w serce, młodsze dzieci poprzez maszynę ssącą, która wysysa dziecko z macicy i rozrywa je przy tym na strzępy. 

Panie Mirosławie, praktyki te przypominają zbrodnie i eksperymenty dokonywane na więźniach obozów koncentracyjnych. Zastrzykiem z trucizny zamordowany w Auschwitz został św. Maksymilian Kolbe. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Jednocześnie politycy odpowiedzialni za ten stan rzeczy jak ognia unikają tematu aborcji w kampanii wyborczej i nabierają wody w usta, gdy zostaną zapytani o zabijanie dzieci w łonach matek. 

Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia niespodziewanie i w ostatniej chwili odwołali zaplanowane na ten tydzień wiece wyborcze, które miały odbyć się w Oleśnicy. To wszystko w sytuacji, gdy media w całej Polsce ciągle piszą o nagłośnionej przez nas sprawie zabójstwa Felka w oleśnickim szpitalu.

Z kolei kandydat PiS na prezydenta RP Karol Nawrocki publicznie mówił, że prywatnie „jest katolikiem i jest za życiem”, ale jako polityk będzie otwarty na „kompromis” w sprawie aborcji. Kilka dni temu szef sztabu Karola Nawrockiego Paweł Szefernaker powiedział, że jego środowisko polityczne nie zamierza zmieniać prawa i obejmować polskich dzieci ochroną przed aborcją. Jak mówił Szefernaker:

„Dzisiaj jest prawo, które zakłada pewne sytuacje, w których ta aborcja jest dozwolona. Nie chcemy tego zaostrzać, to trzeba jasno powiedzieć, ale potrzebny jest w tej sprawie w Polsce nowy kompromis.”

Taką sytuacją, w której aborcja jest dozwolona i tolerowana w ramach „kompromisu”, było zabójstwo 9-miesięcznego Felka w Oleśnicy.
Dlatego nasza Fundacja nie ustaje w organizacji kolejnych działań, akcji i kampanii na rzecz przemiany serc Polaków, obudzenia sumień i powstrzymania aborcji.

Od dawna organizujemy regularne akcje pod szpitalem w Oleśnicy, modląc się i ukazując prawdę o okrucieństwie, które dzieje się za murami tego szpitala. Policja i urzędnicy rozwiązują nasze legalne zgromadzenia i zabierają nam plakaty. Nasi działacze wielokrotnie byli pod szpitalem atakowani, w tym przez agresywnych napastników uzbrojonych w niebezpieczne narzędzia takie jak noże i tasaki. Przed sądem w Oleśnicy toczy się przeciwko naszym wolontariuszom 14 spraw sądowych za mówienie prawdy o aborcji pod szpitalem. 

Mimo to nie poddawaliśmy się i nie poddamy. Będziemy tam, dopóki wszystkie dzieci i ich rodziny będą mogły czuć się bezpiecznie, gdyż aborcja to nie tylko zabójstwo dziecka, ale również zagrożenie dla matek.
Chcemy być także w innych miejscowościach w Polsce, w dużych miastach i małych miasteczkach, i docierać do kolejnych osób z prawdą o zabijaniu dzieci w łonach matek. Chcemy, aby aborcja stała się dla Polaków czymś nie do pomyślenia. W najbliższym czasie planujemy m.in.:
– zorganizować mobilne kampanie informacyjne z wykorzystaniem furgonetek, które będą mobilizować do działania przeciwko aborcji w trakcie trwania kampanii wyborczej, aby obudzić sumienia polityków w kwestii zabijania dzieci,
– powiesić nowe, wielkoformatowe billboardy w dobrych miejscach reklamowych, które będą widziane przez tysiące osób dziennie,
– przeprowadzić uliczne akcje informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe,
– rozprowadzić kolejne egzemplarze naszego przewodnika „Jak rozmawiać o aborcji?”,
– kontynuować kampanię Ocalone.org, w ramach której świadczymy pomoc kobietom w trudnej sytuacji życiowej przymuszanym do aborcji.
Potrzebujemy na te działania ok. 17 000 zł. Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, i umożliwienie nam dalszej walki o życie i głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Ukraińcy w roli pracowników banku. Pół-skuteczni.

„Pracownicy banku” najbliższe lata spędzą za kratami

pracownicy-banku-najblizsze-lata-spedza-za-kratami

(fot. Policja)

Konsultant miał zabezpieczyć pieniądze 66-latki. Ostatecznie wszystkie oszczędności zniknęły, ale w sprawie policja zatrzymała trzech Ukraińców.

Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu, gdy do 66-letniej mieszkanki powiatu opolskiego zadzwonił oszust, podający się za „pracownika banku”. Poinformował kobietę, że ktoś włamał się na jej konto, próbował wyłudzić kredyt oraz przelać jej oszczędności.

— Rozmówca twierdził, że zauważył podejrzane przelewy wykonane z jej rachunku, jednak rzekomo udało mu się zwrócić środki na jej konto. W celu „zablokowania” konta i ochrony środków, polecił 66-latce udać się do banku, wypłacić pieniądze i wpłacić je w bankomacie na „bezpieczne konto” przy użyciu specjalnych kodów, które jej podał — relacjonuje starszy aspirant Katarzyna Bigos z policji w Opolu Lubelskim.

Nieświadoma zagrożenia kobieta zaufała oszustowi i przelała wszystkie pieniądze. Następnego dnia zorientowała się, że padła ofiarą przestępstwa, w wyniku którego straciła 20 tys. zł.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Opola Lubelskiego i Poniatowej. W poniedziałek, w związku z prowadzonym śledztwem, zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 19, 20 i 23 lat — obywateli Ukrainy, którzy kontaktowali się z pokrzywdzoną. Zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności.

Policja ostrzega — oszuści coraz częściej wykorzystują metodę tzw. spoofingu.

— Gdy oszust dzwoni do ofiary, podając się za pracownika banku, na ekranie telefonu może pojawić się numer wraz z nazwą prawdziwego banku, co usypia czujność. Rzekomy konsultant informuje o podejrzanych transakcjach na koncie. Aby „zapobiec” przelewom, stosuje różne formy manipulacji, by w końcu przejąć oszczędności rozmówcy — mówi starszy aspirant Katarzyna Bigos.

Jan Matejko: Si Deus nobiscum, quis contra nos! Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!

Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!

szkolanawigatorow.pl/jesli-bog-z-nami-ktoz-przeciwko-nam

Kraków, 10 kwietnia 2025

Do Dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie

Profesora Andrzeja Szczerskiego

Szanowny Panie Dyrektorze,

W 1882 roku Jan Matejko postanowił podarować Narodowi „Hołd pruski” – swoje wielkie dzieło, które możemy podziwiać w Sukiennicach. Nasz Wielki Mistrz przekazał je w nadziei, że zapoczątkuje ono zbiory Zamku Królewskiego na Wawelu.

Jak dobrze wiemy „Hołd pruski” na dobre na wzgórzu wawelskim nie zagościł, a wola Matejki jest spełniona jedynie w sposób formalny, a nie rzeczywisty, gdyż obraz jest depozytem Muzeum Zamku Królewskiego prezentowanym w oddziale Muzeum Narodowego w Sukiennicach.

Niestety to w trakcie przechowywania w Sukiennicach obraz został wyraźnie okaleczony.

Jan Matejko umieścił bowiem na ramie obrazu tabliczkę z napisem „Si Deus nobiscum, quis contra nos!” (Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!).

Owa inskrypcja zniknęła bezpowrotnie już po śmierci Jana Matejki, wiele lat temu, bo najprawdopodobniej między rokiem 1900 a 1902. Zauważył to w swej książce o Matejce, krakowski badacz pan doktor Henryk Marek Słoczyński (Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie 2000), który podsumował ten fakt takim oto zdaniem:

„Od początku stulecia widzowie oglądają niekompletne dzieło, a usunięcie inskrypcji drastycznie zniekształca recepcję przesłania artysty”.

Szanowny Panie Dyrektorze, uważam, że mijająca dzisiaj okrągła rocznica 500-lecia „Hołdu pruskiego” jest wspaniałą okazją do tego, by oddać także hołd największemu malarzowi naszych dziejów. Apeluję, by uczynić jego dzieło ponownie kompletnym i usunąć drastyczne zniekształcenie jego przesłania.

Proszę, by z racji pełnionej funkcji i w imię dbałości o powierzone Panu w opiekę dzieła, zadbał Pan o przywrócenie napisu, który wieńczył matejkowski obraz: „Si Deus nobiscum, quis contra nos!”

Z wyrazami szacunku, licząc na szybką reakcję i odpowiedź

                                                                            Wojciech Lipski

===================

mail:

Si Deus nobiscum, quis contra nos!

Tekst ten pochodzi z  listu Św. Pawła do Rzymian (8.31)
i był dewizą Królestwa Polskiego.

Pedofilskie korzenie gender. Bardzo ciemna strona założyciela organizacji aktywistów gender WPATH.

Bardzo ciemna strona założyciela organizacji aktywistów gender

10.04.2025 tysol/bardzo-ciemna-strona-zalozyciela-organizacji-aktywistow-gender

W minionym roku światem wstrząsnęły informacje, które wyciekły z forum WPATH, organizacji lekarzy i aktywistów gender. Dzięki upublicznionym plikom dowiedzieliśmy się, że medycy razem z działaczami trans przez lata krzywdzili osoby niepełnosprawne, ofiary gwałtu i dzieci.

Teraz, dowiadujemy się z mediów, że jeden z głównych ekspertów WPATH normalizował pedofilię i kontakty seksualne nieletnich z dorosłymi, a WPATH używało w swoich „badaniach” fantazji erotycznych z… forum dla krzywdzicieli dzieci.

Człowiek z mocnym makijażem. Ilustracja poglądowa Bardzo ciemna strona założyciela organizacji aktywistów gender

Człowiek z mocnym makijażem. Ilustracja poglądowa / Pixabay

Vern L. Bullough, jeden z współzałożycieli organizacji WPATH, Światowego Stowarzyszenie na rzecz Zdrowia Transseksualistów, według doniesień medialnych, miał mieć powiązania ze środowiskiem pedofilskim. Według świeżo ujawnionych przez Reduxx (grupy medialnej krytycznej wobec ideologii gender) informacji, Bullough, prominentny seksuolog, był członkiem redakcji Paidika: The Journal of Paedophilia, pisma promującego kontakty seksualne dorosłych i nieletnich. Seksuolog miał też utrzymywać korespondencję z Lawrence’em Stanleyem, członkiem NAMBLA – grupy lobbującej za legalizacją pedofilii – i bronić go w sądzie, gdy ten został oskarżony o posiadanie pornografii dziecięcej. Bullough miał twierdzić, że sprzeciw wobec pedofilii to tylko „histeria” moralna, a pedofile są niesłusznie piętnowani w społeczeństwie. Te informacje to kolejny coś w WPATH, która przez wiele dekad ustala standardy opieki dla osób cierpiących na zaburzenia tożsamości płciowej.

Problemy WPATH

Światowe Stowarzyszenie na rzecz Zdrowia Transeksualistów to organizacja, która od lat uznawana była za autorytet w kwestii opieki nad transseksualistami. WPATH tworzyła (i nadal tworzy) „standardy opieki”, które wpływają na decyzje lekarzy, terapeutów i rodziców na całym świecie. Ale czy naprawdę dba o dobro ludzi?

W marcu 2024 roku do Internetu wyciekły nagrania i dokumenty z wewnętrznych rozmów członków WPATH, opublikowane w raporcie „WPATH Files”. Ujawnione pliki ujawniły szokującą prawdę: eksperci z organizacji wiedzieli, że ich metody – np. podawanie dzieciom blokerów dojrzewania i operacje „zmiany płci” – nie mają solidnych podstaw naukowych.

Najbardziej niepokojące było podejście WPATH do dzieci. WPATH przekonywało bowiem, że nieletni mogą świadomie zgodzić się na nieodwracalne zmiany w swoim ciele, takie jak operacje czy hormony, które mogą prowadzić do bezpłodności. W prywatnych rozmowach członkowie organizacji przyznawali, że dzieci nie rozumieją konsekwencji tych decyzji, ale mimo tej wiedzy publicznie promowali okaleczanie najmłodszych.

Raport o WPATH ujawnił też liczne manipulacje. Rodzicom wmawiano, na przykład, że jeśli nie zgodzą się na „tranzycję” dziecka, to dziecko może targnąć się na swoje życie. Taki szantaż budził strach i wywoływał presję, nie dając opiekunom prawdziwego wyboru. Również dorośli z problemami psychicznymi byli zachęcani przez ekspertów WPATH do kaleczących zabiegów, choć specjaliści prywatnie wiedzieli, że „zmiana płci” nie rozwiązuje cierpienia zaburzonych pacjentów. „Zmianę płci” polecano nawet zgwałconym kobietom, u których zaburzenia tożsamości płciowej były wynikiem traumy.

Teraz okazuje się, że WPATH była organizacją jeszcze bardziej bardziej zepsutą, niż dowiedziano się w minionym roku.

Pedofilskie korzenie gender

Jak w ostatnim tygodniu ujawnił portal Reduxx, od lat krytykujący ideologię gender, jeden ze współzałożycieli WPATH, miał przez lata wspierać środowiska pedofilskie i był nawet członkiem rady redakcyjnej pisma Paidika, które  w dośc powszechnej opinii promowało kontakty seksualne dorosłych z dziećmi. Vern L. Bullough bronił nawet pedofilów w sądzie.

Vern Bullough jest znanym naukowcem w dziedzinie seksuologii. Pracował jako dziekan na Uniwersytecie Stanowym w Buffalo oraz jako profesor historii na różnych uczelniach, w tym na California State University Northridge, gdzie założył Centrum Badań nad Seksualnością. Był też jednym z pierwszych prelegentów na konferencji WPATH w 1973 roku, kiedy WPATH działało jeszcze pod nazwą Erickson Educational Foundation. Mężczyzna miał współpracować wtedy z Johnem Money’em, innym kontrowersyjnym seksuologiem, który wypromował pojęcie „tożsamości płciowej”, a w ramach swoich „badań” zmuszał małych chłopców do symulowania aktów seksualnych, które fotografował.

Bullough napisał wiele książek, takich jak „Różnorodność seksualna w społeczeństwie i historii” (1976) oraz „Przebieranki, płeć i gender” (1993), które do dziś są używane na Gender Studies. Jego działalność wykraczała jednak daleko poza akademickie badania.

Bullough był bowiem członkiem redakcji Paidika: The Journal of Paedophilia – czasopisma, które otwarcie popierało związki seksualne między dorosłymi a dziećmi. W wywiadzie dla tego pisma w 1996 roku Bullough stwierdził nawet, że społeczeństwo wpadło w „histerię”, jeżeli chodzi o molestowanie dzieci, które według niego albo nie miało miejsca, albo nie było wcale problemem. Seksuolog twierdził dodatkowo, że pedofile są niesłusznie obwiniani za różne problemy społeczne i rodzinne, i nazwał ich „kozłami ofiarnymi”.

Bullough utrzymywał też regularną korespondencję z Lawrence’em Stanleyem, ważnym członkiem NAMBLA – organizacji lobbującej za legalizacją kontaktów seksualnych między dorosłymi mężczyznami a młodymi chłopcami. Stanley, prawnik i wydawca biuletynu o pedofilskich relacjach, już w 1987 roku wysłał Bulloughowi artykuł pt. „Histeria otaczająca pornografię dziecięcą i pedofilię”, który później ukazał się w Paidika i w… Playboyu. Bullough nie tylko pochwalił ten tekst, ale w liście z 1988 roku napisał do jego autora: „Jeśli masz dobre duplikaty materiałów (czyt. z pornografią dziecięcą) i nie wiesz, gdzie je wysłać, chciałbym powiększyć moją kolekcję”.

Obrona przestępcy

W 1989 roku Stanley, z którym ekspert WPATH wymieniał listy, został jednak złapany z setkami materiałów pornograficznych z udziałem dzieci, przedstawiającymi gwałty na dziewczynkach. W sądzie pedofil twierdził, że nie jest niczemu winny, a nagrania pedofilskie to niby materiały do jego „badań naukowych”. W 1991 roku Bullough stanął w obronie pedofila, pisząc list, w którym nazwał go „wiodącym profesjonalistą w dziedzinie seksualności” i zapewniał o jego „dobrym charakterze i uczciwości”. Seksuolog prosił nawet o zwrot skonfiskowanych materiałów do ich posiadacza, argumentując, że Stanley powinien móc je badać i publikować.

Stanley nie tylko zbierał jednak materiały pornograficzne z udziałem dzieci – mężczyzna aktywnie dzieci krzywdził. W 1998 roku pedofil został więc skazany w Holandii za molestowanie dzieci w wieku od 7 do 10 lat, a później uciekł do Brazylii, gdzie w 2002 roku aresztowano go za wykorzystywanie nieletnich dziewczynek do zdjęć pornograficznych sprzedawanych online.

Ideologia gender i pornografia

Bullough miał jednak nie poprzestać na bronieniu krzywdzicieli dzieci. Naukowiec zorganizował też bowiem Światową Konferencję Pornografii w 1998 roku na California State University, z finansowym wsparciem przemysłu „filmów dla dorosłych”. Jak dzisiaj wiadomo, jeden z (zszokowanych) uczestników ówczesnej konferencji wspominał później prezentację z udziałem zdjęć młodego chłopca trzymającego narządy płciowe fotografa pracującego nad filmem porno. Bullough uznał to za dopuszczalne, ponieważ fotograf miał zgodę rodziców.

Po śmierci Bullougha w 2006 roku jego nekrolog w Los Angeles Times napisał Eli Coleman, były prezydent WPATH, chwaląc zmarłego za wszechstronność w badaniach nad seksualnością. Teraz jednak, gdy organizacja WPATH została skompromitowana wyciekami z własnego forum, wszystko układa się w przerażającą całość.

Krzywdziciele dzieci

A to nie wszystko. Wśród plików, które wyciekły w minionym roku z WPATH były nie tylko dowody na to, że ideolodzy gender promowali krzywdzenie dzieci, osób chorych psychicznie i kobiet. Dzięki zeszłorocznemu wyciekowi informacji wiemy również, że WPATH posiłkowało się w swoich badaniach publikacjami z forum dla fetyszystów BDSM i pedofilów.

Internetowe forum, z którego korzystało WPATH, zostało założone m.in. przez skazanego pedofila Thomasa Pidela, i zawierało m.in. ponad 3000 opowiadań seksualnych o kastracji dzieci. WPATH cytowało materiały z forum, by uzasadnić wprowadzenie „tożsamości eunucha” jako kategorii płciowej u nieletnich, ignorując nieetyczny charakter takich pomysłów. 

Czy więc koneksje między krzywdzicielami dzieci a działaczami gender są jeszcze głębsze? Czy w najbliższych miesiącach lub latach poznamy jeszcze straszniejsze powiązania między najbardziej wpływową grupą transseksualistów i pedofilów? Ostatecznie, obie grupy łączy wspólne założenie, iż „dziecko może wyrazić zgodę”…

  • Autor: Waldemar Krysiak
  • Źródło: Reduxx

Pytanie do Brauna, Mentzena i Nawrockiego: „Czy lewica powinna wtrącać się do polityki”?

Pytanie do Brauna, Mentzena i Nawrockiego: „czy lewica powinna wtrącać się do polityki”?

Autor: CzarnaLimuzyna , 11 kwietnia 2025

Rozdział państwa od lewicy !!

Jednym z najbardziej dobitnych przykładów rozdzielenia lewicy od państwa jest Art. 256. KK zabraniający „Propagowania nazizmu, komunizmu, faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego” przewidując za ten czyn karę pozbawienia wolności do lat 3.

Niestety, od wielu lat zapis jest martwy. Artykuł, który można interpretować jako rozdział antypolskiej lewicy od państwa nie jest stosowany w praktyce. Umożliwiło to jawną recydywę totalitaryzmu, na domiar złego, implementowanego do polskiego prawa.

Sprawiedliwym, lecz niestety ograniczonym i silą rzeczy spóźnionym zastosowaniem zasady rozdzielenia lewicy od państwa były decyzje Trybunału Międzynarodowego w Norymberdze.

Przykłady propagowania i stosowania ideologii neokomunizmu i metod faszystowskich

– manifest komunistyczny z Ventotene włączony oficjalnie do podstawy programowej UE od 2017 roku.

ideologia niszczącego ładu nazywanego zielonym ufundowanym na oszustwie rzekomej szkodliwości emisji CO2, oszustwie zbieżnym ze starym komunistycznym postulatem ograbienia ludzi z własności i likwidacji podstawowych wolności – aktualnie pod szyldem ich dobrostanu ekologicznego.

faszystowskie praktyki Unii słusznie nazywanej eurokołchozem realizujące żelazną zasadę faszyzmu: wszystko w państwie – Unii, nic przeciw państwu – Unii, nic poza państwem – Unią.

ideologia neomarksizmu z całym zestawem postulatów k+ lgbtq+p, molestowania seksualnego dzieci,  zastąpienia edukacji indoktrynacją. Zapisanie tolerancji represywnej Marcusego w prawie.

– ideologia zrównoważonego rozboju (nazywana ideą zrównoważonego rozwoju) zbieżna z doktryną Wielkiego Resetu i manifestem Spinellego.

– część wspólna wszystkich dotychczasowych totalitaryzmów:  życie społeczne, gospodarcze i polityczne podporządkowane narzucanym odgórnie totalitarnym doktrynom likwidującym każdy przejaw indywidualnej i narodowej wolności prócz swobody czynienia rzeczy złych i głupich.

Który z wymienionych kandydatów jest za realnym rozdziałem państwa od totalitarnej teorii i totalitarnej praktyki lewicy?

Który z kandydatów jest w stanie, w praktyce, dążyć do zmiany domu wariatów i degeneratów na państwo – bezpieczny dom normalnych Polaków?

Jedyną receptą na uzdrowienie ustawodawstwa szeroko pojętego we wszystkich państwach świata i w naszym państwie polskim, jedyną receptą jest na uzdrowienie całej szeroko pojętej kultury prawnej i prawniczej jest właśnie powrót do poznania, do przyjęcia, do uszanowania i do aplikowania.Czyli dostosowania tego wspomnianego przez nas do początku rozmowy prawa naturalnego./link/ks.prof. Tadeusz Guz

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne

Yes, Bobby Kennedy is Crazy – But not in the Way You Think

Yes, Bobby Kennedy Is Crazy – But Not In The Way You Think.

It will take a „Greater Fool” like those who built this country to fix it.

ROBERT W MALONE MD, MS APR 10

Yes, Bobby Kennedy Is Crazy – But Not In The Way You Think.

It will take a „Greater Fool” like those who built this country to fix it.

Guest Editorial by Sofia Karstens

Our government is broken. It’s not working. Only a Cervantean Greater Fool with the zenith combination of imagination, courage, and strength to stand up and tilt at this windmill will give us a fighting chance. We are already off the cliff and we need a Quixotic hero right now or all hope will be lost.

We also need to trust the people we put into office; trust them to navigate this terrain effectively and to appoint people who will navigate this terrain effectively. RFK Jr. is in the lions’ den right now – not us. If he makes a wrong move and is eaten, who will we have? Strategy is so called for a reason – it’s not always comfortable, but if it were a choice between cake or death then it wouldn’t require strategy in the first place.

Senator Cassidy has the power to unilaterally block RFK Jr.’s picks for deputy, chief counsel, and other critical roles where he needs his generals. Senator Cassidy is and others involved in selection and confirmation oversight are a very real problem, and RFK can’t blow himself up right out of the gate; because then he can’t do anything. It is not optimal that he has to be strategic, but he does. That’s the reality. He is not all-powerful and he is up against political forces that are both powerful and entrenched.

Armchair quarterbacking is not helpful. People used to ask me about my friend Bill (Maher) “why doesn’t he just come out and say everything about everything? Why does he hold back he should just blow it all up…” Well, genius, partly because it’s not reasonable to expect him to suddenly be an extremist, or to agree with you about everything, partly because he’s an equal opportunity offender, and partly because then he’d be canceled and wouldn’t have a show. So how much is he going to get to say without a platform? Sometimes you need to keep your powder dry. Sometimes you need to live to fight another day. And sometimes that means preventing civil war. Including mini-civil-wars inside the civil war… even when you know everything might not be ideal internally, and inside baseball sucks.

Bobby is the only one with the testicular fortitude to even go up against these forces at his every expense… and right now he is exposed and has virtually no cover. So maybe we let him get the ball down the field before we ask him to blow himself up, after which he can’t advance any ball at all. Or, find someone else and see how long they last. You don’t turn your back on the person in the foxhole with you when you’re under fire from literally all directions. You certainly don’t turn around and shoot him in the face.

If we can give RFK a year he can course correct, but he’s performing triage right now, scalpel in hand… anything less than surgical precision and the patient will die on the table. We have to stop pulling at him whining about our stubbed toe.

What we all really need to do is look at how we might HELP Bobby accomplish this herculean lift against all odds. Instead of adding to the weight… perhaps we also could be strategic and ask ourselves what we can do… how we can help? “Ask not…” and all that…

We didn’t come all this way to dump the load onto Bobby and expect him to shoulder the entire burden. We still have work to do. Now, finally, the road has opened ever so slightly (not much – he’s not a magician) for us to do the work and make some progress… but don’t just walk away and expect him to do it all. This is OUR fight. ALL of us. We need to be asking ourselves how we can best support Bobby so he can support us. Help me help you, Jerry Maguire.

Here’s a thought… Bobby is hobbled and muzzled because people like Senator Cassidy can make a real problem for him if he tries to do too much too quickly… but we’re not. How about we give Bobby some cover and put out the information that Senator Cassidy can’t exploit to start swinging.

I’ll start:

The second case of a claimed “death from Measles” involved a girl in Texas who had not had Measles for 2 weeks. She had mono and tonsillitis for up to two months before the measles, came into the hospital with a tonsil problem post-measles, and after admission, developed complications (including sepsis) for which the hospital refused to give treatment according to the parent’s request, which could suggest this was an instance of medical malfeasance. The hospital put her on a bunch of protocols with the assumption that she had active Measles pneumonia, after which she died. For any of us who lived through Covid, from our perspective, that should sound familiar. And what will happen to RFK Jr. if he tries to open rigorous debate around this issue? The same thing happened then: optics and headlines which block the truth from making its way into the mainstream while distracting everyone with ad holmium attacks on and misinformation campaigns about Bobby.

Some of you might recall when Hank Aaron died, and RFK Jr. commented that it was another unexpected death following the Covid Jab. Immediately, a dozen mainstream media outlets attacked him, condemning him and “debunking” something he never said. He never said that the Moderna shot caused Aaron’s death. He made the factual observation that Aaron’s death was part of a wave of deaths among the elderly following acceptance of Covid vaccination. This is a fact.

The recent headlines about this unfortunate death are all of the “RFK Jr. Stoops to New Low by Falsely Tying Hank Aaron’s Death to Vaccine” variety. Citing the Fulton County coroner’s officeThe New York Times assured the public that “the Covid vaccine did not kill Hank Aaron.” NBC’s national wire service reported that the Fulton County coroner had determined that Aaron’s death was from “natural causes unrelated to the vaccine.”

The problem is, though… the fact checker lied when they said the coroner exonerated the Moderna vaccine. The Fulton County coroner’s office now denies that any of their staff ever saw Aaron’s body, much less conducted an examination. Candace, a spokesperson and investigator for the coroner, told RFK: “His body was never here. We declined jurisdiction. There was never any autopsy.” Candace explained that since Aaron’s personal physician assumed his death was from “natural causes,” there was never any necropsy or postmortem investigation.

Robert Kennedy cannot spend all day untangling everyone’s misinformation, misunderstanding, or simple LACK OF understanding. This is all very nuanced and complex even before you add the fact that the media are manipulating narratives, often contain enough false information to sink a ship, and further are being COORDINATED distinctly to make us all react precisely the way we are so that Bobby has no chance of making any progress. He’s trying to save us after we’ve fallen from a tall building, and all we keep doing is pulling on his cape.

A clever man never has to lie. Consider Bobby’s words: “The most effective way to prevent the measles is the MMR vaccine”. That is a true statement. Never did he advocate for anyone to get it. Never did he say preventing the measles was necessary or even advisable. Never did he suggest it was safe or effective. Never did he allude to downstream harms or vaccine-induced infections being acceptable. He said the MMR vaccine prevents measles infection… nothing more or less. He has to be more clever than the liars he is dealing with. He has to wait till he’s advanced the ball before he brings in us crazies. The circus can’t come in before our entrance… they’re not ready for us yet.

People aren’t trusting RFK Jr. because he didn’t go in and fix things in a day – those people are hobbling the entire medical freedom movement and everything for which we have worked… and I’m not unconvinced that isn’t the point. Please. Stop. Falling. For. It.

Only a Greater Fool believes he will succeed where all others have failed. Anyone willing to do that has to be a little bit crazy, and in a good way. If those men did not periodically exist throughout history… we would not have a country.

And we won’t have one again if someone like Bobby Kennedy doesn’t have a touch of the madness to take that risk for us. Only someone with a touch of madness can right this ship. He’s taken us this far. Let’s help him carry this ball over the finish line by trusting and supporting him.

The least we can do is stop lighting side fires while he’s battling the inferno alone without any water in the reservoir.


Upgrade to paid

Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a free or paid subscriber. We are deeply grateful to the decentralized network of paid subscribers that enables us to continue doing what we do to support freedom.

Tarcza Wschód – Braun przestrzega – to wyjęcie pieniędzy na niemiecką zbrojeniówkę

Braun przestrzega i kreśli pesymistyczną przyszłość Polski. „Można i należy tego nie popierać” [VIDEO]

10.04.2025 nczas/braun-przestrzega-i-kresli-przyszlosc-polski

Grzegorz Braun. Foto: PAP
Grzegorz Braun. Foto: PAP

Chodzi o wyjęcie pieniędzy z polskich kieszeni na niemiecką zbrojeniówkę – tak wspólny dług na zbrojenia, w Tarczę Wschód, ocenia wprost z Parlamentu Europejskiego Grzegorz Braun.

W marcu 2025 roku Parlament Europejski przegłosował rezolucję dotyczącą wzmocnienia obronności Unii Europejskiej, uznając Tarczę Wschód za projekt flagowy dla wspólnego bezpieczeństwa 27 krajów Unii.

Braun w swoim wystąpieniu nie pozostawił złudzeń, co do oceny projektu. – Od miesiąca wałkowany jest temat tzw. Tarczy Wschód, czyli fasadowego programu rozreklamowanego na użytek Polaków przez aktualną władzę – stwierdził. Według niego, promowanie projektu „przybiera formę szantażu moralnego wobec tych, którzy projektu nie popierają”.

Jak można nie popierać dozbrajania, fortyfikowania i umacniania naszej wschodniej flanki wobec strasznych zagrożeń, które dla kolejnych już rządów stają się alibi i usprawiedliwieniem wszystkiego, całej złej polityki? No można i należy tego nie popierać – argumentował Braun.

Głównym zarzutem Brauna wobec Tarczy Wschód jest jej wpływ na polskie finanse. – W istocie o co z tą tarczą chodzi? No chodzi o wyjęcie pieniędzy z polskich kieszeni na niemiecką zbrojeniówkę – stwierdził polityk. Według niego, „to akurat nie Polacy, nie polski przemysł, nie polska obronność będą głównym beneficjentem tych nowych podatków, nowych haraczy eurokołchozowych”.

Te kredyty spłacać będą nasze dzieci, wnuki do 2070 roku, to tak na początek, bo przypuszczam, że to nie będzie ostatnie słowo władz brukselskich, berlińskich i warszawskich – podsumował.

Braun dodał, że „do tego eurokołchozowego, europejskiego programu bezpieczeństwa zaproszona została już od razu Ukraina”, co według niego może prowadzić do przyszłych napięć.

My mamy spłacać kredyty, z których podniesie się w przyspieszonym tempie niemiecka zbrojeniówka, która na koniec dozbroi banderowców, z którymi dopiero, szanowni państwo, będziemy mieli jeszcze kłopoty – powiedział Braun.

Jak tam wojna na Ukrainie wygaśnie, czy przejdzie na jakiś wolny bieg, jak się ze sobą dogadają mocarstwa ponad naszymi głowami, no to Ukraińcy dopiero zaczną szerzej otwierać oczy i rozglądać się za winowajcami ich nieszczęścia – uważa.

Braun rysuje pesymistyczną wizję przyszłości Polski, o ile kraj nadal będzie podążać obecnym kursem.

Szykuje nam się wojna z dwóch stron: wojna obronna przeciwko banderowskiej resztówce po upadłej Ukrainie, a z drugiej strony wojna obronna przed Wehrmachtem Eurokołchozowym w fazie tworzenia – stwierdził.

Polski poseł do Parlamentu Europejskiego wyraził również sceptycyzm wobec projektów wspólnego bezpieczeństwa na poziomie europejskim. – Jestem więcej niż dalece sceptyczny wobec projektów wspólnego bezpieczeństwa, nad którym czuwać miałaby Reichsführerin von der Leyen i jej Rada Komisarzy Ludowych Eurokołchozowych – przestrzega.

Sądzę, że tylko Wojsko Polskie może i powinno być gwarantem naszego bezpieczeństwa. Strażnik na granicy, policjant na ulicy i inne służby. Tylko ich działanie, ich istnienie może dawać jakiekolwiek podstawy naszego bezpieczeństwa narodowego – podsumował Braun.

Niedziela. Białystok – Pokutny Marsz Różańcowy wyjątkowo tydzień wcześniej.

13.04.25 Białystok – Pokutny Marsz Różańcowy wyjątkowo tydzień wcześniej

BIAŁYSTOK : 13 kwietnia 2025r. godz.13.30

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Zapraszamy na Pokutny Marsz Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę!
Wyjątkowo w drugą niedzielę miesiąca – Palmową -– 13 kwietnia 2025r. godz. 13.30

Wyruszamy sprzed KATEDRY (ul. Kościelna 2) przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej pw.św. Rocha.

Na Różańcu św. będziemy się modlić wraz z Maryją Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Serdecznie zapraszamy.
Tadeusz Rosiński