Poznaj nasz nowy portal Obrona Nienarodzonych!

Wszystkie inicjatywy w obronie dzieci poczętych od teraz w jednym miejscu!
Przechodzę na stronę portalu!
Szanowni Państwo,
Każda inicjatywa ma swój początek. Nasza rozpoczęła się w 2024 roku, w chwili, gdy obecna władza po raz pierwszy podjęła próbę wprowadzenia ustaw liberalizujących „prawo” do zabijania dzieci nienarodzonych. W odpowiedzi na te działania powstała petycja „Obrona Nienarodzonych” — jasny i stanowczy apel o zatrzymanie zmian, które godziły w podstawową zasadę ochrony życia. To był moment mobilizacji, w którym tysiące osób zdecydowały, że nie pozostaną bierne wobec legislacyjnej ofensywy.
Dziś pod tą petycją widnieje już ponad 49 000 podpisów. To nie jest jedynie liczba w statystyce. To konkretne osoby, konkretne środowisko, które wyraziły sprzeciw wobec liberalizacji mordowania dzieci poczętych. To wspólnota ludzi, którzy uznali, że głos w obronie najsłabszych musi wybrzmiewać wyraźnie i konsekwentnie.
Gdy w Warszawie rozpoczęła działalność „przychodnia” aborcyjna AboTak, również nie pozostaliśmy obojętni. Przygotowaliśmy apel „Stop klinice śmierci” skierowany do Rzecznik Praw Dziecka, Moniki Hornej-Cieślak, domagając się podjęcia pilnej interwencji w tej sprawie i zamknięcia kliniki. W krótkim czasie apel ten podpisało ponad 30 000 osób.
Chociaż efektem naszych działań był sukces odrzucenia jednego z czterech projektów aborcyjnych przez Sejm, to nie możemy traktować tego jako ostateczne zwycięstwo. Ustawy koalicji rządzącej nadal znajdują się w parlamentarnej komisji, czekając na swój czas. Zeszłoroczne zapowiedzi premiera Donalda Tuska oraz marszałka Włodzimierza Czarzastego jednoznacznie wskazują, że temat ten powróci do Sejmu. 
To nie kwestia „czy”, lecz „kiedy”.
Dlatego właśnie teraz wchodzimy w nowy etap naszej działalności. Aby działać jeszcze skuteczniej, potrzebujemy stałego miejsca, w którym będziemy mogli gromadzić informacje, publikować analizy, dokumentować działania legislacyjne oraz koordynować nasze inicjatywy społeczne. Z tą myślą uruchomiliśmy portal Obrona Nienarodzonych.
Chcę poznać portal!
To przestrzeń, w której znajdują się wszystkie nasze akcje, petycje i apele. To również miejsce aktualnych wiadomości dotyczących obrony życia oraz rzetelnych informacji o działaniach środowisk cywilizacji śmierci. Chcemy, aby każdy, kto poszukuje sprawdzonych danych i spokojnej, merytorycznej analizy, mógł znaleźć je w jednym, wiarygodnym źródle.Rozwój portalu to nie tylko kwestia komunikacji. To element przygotowania na kolejną fazę sporu o ochronę życia w Polsce. Jeśli zapowiadane projekty ustaw ponownie trafią pod obrady, musimy być gotowi do natychmiastowej reakcji — organizacyjnej, informacyjnej i społecznej. Chcemy zorganizować jeszcze silniejszy i bardziej zdecydowany opór wobec ofensywy śmierci niż w poprzednich latach.
Możemy jednak istnieć i rozwijać się wyłącznie dzięki wsparciu naszych Darczyńców. Nie dysponujemy publicznymi dotacjami ani zapleczem wielkich instytucji. Naszą siłą jest wspólnota ludzi, którzy rozumieją, że obrona życia wymaga konsekwentnego działania i realnych środków. Każda darowizna pozwala nam utrzymywać i rozwijać portal, przygotowywać kolejne akcje społeczne, prowadzić monitoring legislacyjny oraz docierać z informacją do nowych osób.
Jeżeli mogą Państwo wesprzeć naszą działalność finansowo, będzie to realny wkład w budowanie silnego i dobrze zorganizowanego zaplecza obrony życia w Polsce.Dzięki temu, gdy projekty ustaw ponownie pojawią się w harmonogramie prac Sejmu, nie będziemy reagować improwizacją, lecz przygotowaną i skoordynowaną strategią działania. 
Gorąco zachęcamy — proszę zostać jednym z pierwszych Darczyńców naszego portalu!
Wspieram działalność portalu Obrona Nienarodzonych!
Dziękujemy, że są Państwo z nami i że wspierają Państwo działania na rzecz ochrony życia. Dziękujemy za zaangażowanie oraz za wierność wartościom, które przypominają, że każde życie ludzkie ma niezbywalną godność. Wierzymy, że wspólnie możemy sprostać wszystkim wyzwaniom.
Pozdrawiamy,
ObronaNienarodzonych.pl

Uczelnia „Sciences Po” Lyon. Morderstwo dokonane przez Antifę. Podejrzany to asystent posła lewicowej partii.

Morderstwo dokonane przez Antifę.

Podejrzany to asystent posła lewicowej partii

16.02.2026 Autor:BD nczas/morderstwo-dokonane-przez-antife-podejrzany-asystent-posla-lewicowej-partii/

23-letni student o poglądach prawicowych pobity na śmierć.
NCZAS.INFO | 23-letni student o poglądach prawicowych pobity na śmierć. / Fot. TF1/screen

Śmierć Quentina, zaatakowanego przez lewacką bojówkę, wstrząsnęła Francją, chociaż lewica usiłuje lewicową przemoc bagatelizować i rozmywać. Podejrzany o udział w linczu asystent posła lewicowej partii Zbuntowana Francja (LFI) Raphaëla Arnaulta, został na razie zawieszony w czynnościach. Chodzi o Jacquesa-Élie Favrota.

Do odwołania nie będzie miał wstępu do Palais Bourbon, bo jest podejrzany o udział w linczu Quentina Deranque’a. Jacques-Élie Favrot to asystent parlamentarny posła LFI Raphaëla Arnault, także bojówkarza i aktywisty tzw. „Młodej Gwardii”.

Do linczu doszło w czwartek w Lyonie (na marginesie konferencji Rimy Hassan). Jacques-Élie Favrot to „prominentna” postać „ruchu antyfaszystowskiego” w Lyonie i współzałożyciel, wraz z Raphaëlem Arnault, organizacji „Jeune Garde” (Młoda Gwardia), organizacji rozwiązanej przez rząd w 2025 roku. Jednak to nie policja ustaliła tożsamość uczestnika linczu na studencie, a prawicowa organizacja feministyczna Némésis (do której ochrony należał Quentin), która zidentyfikowała jednego z napastników jako asystenta posła.

Tymczasem w mediach francuskich trwa rozwadnianie aktu przemocy i radykalizmu Antify. W publicznej stacji France Info, lewicowy historyk Sylvain Boulouque mówił o „przywróceniu równowagi przemocy”, która ma być immanentną cechą prawicy.

Podobnie szef partii LFI, Jean-Luc Mélenchon, któy bezczelnie oświadczył – „to my jesteśmy atakowani”. Ten przekazał jednak „współczucie dla rodziny i bliskich”. Większość polityków wzywała po prostu do zachowania spokoju po śmierci Quentina, ale niektórzy wskazywali wprost na LFI jako partię wspomagającą lewackie bojówki.

Lewicowa eurodeputowana Rima Hassan, która przed tym linczem miała konferencję na uczelni Sciences Po Lyon, a przeciwko której protestował ruch Nemesis, wyjaśniała, że ​​jej „służby bezpieczeństwa nigdy nie uciekają się do przemocy” i że „ wydarzenia, o których donosiła prasa, miały miejsce w innym czasie i nie w pobliżu miejsca konferencji”, co nie jest do końca prawdą.

Quentin brał udział w manifestacji przeciw występowi radykalnej polityki Hassan na uczelni i po jej zakończeniu został dopadnięty przez około trzydziestu uzbrojonych bojówkarzy Antify. 23-letni Quentin pozostawał w śpiączce. Do ataku doszło w Lyonie w czwartek wieczorem, 12 lutego. Zmarł w wyniku odniesionych obrażeń dwa dni później. Pod hasłem „Sprawiedliwość dla Quentina” zdewastowano biura partii LFI w Metz i Lille.

Nemesis to prawicowy ruch feministyczny, który protestował przeciw Hassan z transparentem o treści „Islamolewica precz z naszych uniwersytetów”. Kilka kobiet zostało otoczonych i było wyzywanych przez zwolenników eurodeputowanej LFI. Doszło wówczas do pierwszych rękoczynów.

Po konferencji grupa została brutalnie zaatakowana przez aktywistów „antify”, którzy opuszczali salę. Prym wiedli bojówkarze „Młodej Gwardii”. Ofiara opuściła miejsce zdarzenia w towarzystwie przyjaciela, ale byli śledzeni, a następnie pobici na ulicy w 2. dzielnicy, poza zasięgiem wzroku przechodniów. Quentin stracił przytomność, doznał uszkodzenia mózgu i trafił do szpitala w stanie krytycznym.

Zmarły to konwertyta katolicki, który nawrócił też swoich rodziców. Był studentem matematyki, graczem tenisa i studiował także filozofię. Angażował się w działalność patriotyczną i sprawy swojej parafii.

Świadkowie twierdzili, że rozpoznali wśród atakujących członków „Jeune Garde” (Młodej Gwardii) i założonej po ich rozwiązaniu, organizacji „Etteons la flamme” (Zgaśmy Płomień). Némésis wśród napastników rozpoznał m.in. Jacques’a Eliego Favrota, asystenta parlamentarnego Raphaëla Arnaulta (LFI).

https://twitter.com/i/status/2022765012431855791

Wyszarpywanie prawdy. Epstein to przecież kontynuacja.

Aleksander Rybczyński – Wyszarpywanie prawdy

polskacanada.com/aleksander-rybczynski-wyszarpywanie-prawdy

Ujawnione w ostatnich dniach dokumenty z afery Epsteina, odsłaniające sieć wpływów, okultystycznych praktyk i wykorzystywania nieletnich przez elity obiegły świat. Te wstrząsające materiały kwestionują integralność zachodniej cywilizacji, poniżają najbardziej podstawowe wartości humanistyczne. Jak to możliwe, że coś tak potwornego działo się przez dziesięciolecia w samym sercu zachodniego establishmentu?

Mało tego; bulwersujące materiały dowodowe operacji “Lolita Express” były ukrywane przez lata, trzymane w archiwach, stojących na straży zakłamania i deprawacji. Sprawiedliwymi okazują się być jedynie wybitni artyści, ale ich odważne świadectwa prawdy były odrzucane, marginalizowane i ośmieszane.

Film Stanleya Kubricka ‘Eyes Wide Shut’ w artystycznej wizji przedstawił kulturę zbrodniczego rytuału elit, za co być może reżyser zapłacił życiem – zmarł nagle, sześć dni po pokazaniu finalnego cięcia filmu. Jego dzieło zostało początkowo odrzucone przez krytyków jako chora fantazja twórcy (dopiero dziś uznawane jest za arcydzieło). Podobnie oparty na faktach i doświadczeniu usuniętego z pracy śledczego film z 2023 roku ‘Sound of Freedom’ był wyszydzony przez propagandową ‘krytykę’ jako skrajnie prawicowa fantazja i teoria spiskowa. Okazuje się, że prawdę trzeba zawsze wyszarpywać.

Przykładem tego na zaśmieconym, polskim podwórku jest twórczość Andrzeja Juliusza Sarwy, autora wybitnego dzieła, jakim jest Kwadrologia, saga rodu Białeckich.

To historia zła ciągnąca się od XIV wieku po współczesność. Cztery tomy: “Wieszczba krwawej głowy”, “Cmentarz Świętego Medarda”, “Tuman krwawej mgły” i “Syn Cienistej Strony” nigdy nie zostały przez mainstream dostrzeżone. Są ignorowane, przemilczane przez środowisko literackie.

Ale teraz, gdy ujawniono dokumenty z afery Epsteina, brzmią jak komentarz do najświeższych skandali, pokazując mechanizmy władzy i zepsucia elit.

“Zło przychodzi podstępnie, jest modnie ubrane, zna wszystkie języki, ma dobre maniery i budzi zaufanie.” Czytając te słowa trudno nie pomyśleć o tym, jak przez dziesięciolecia działał Epstein, jego towarzystwo, odurzone władzą i pławiące się w luksusach. Wiadomo, że nad wszystkim czuwali mocodawcy, opętani ideą absolutnej kontroli nad światem i zamieszkującym go “motłochem”. Ich ochroną są skorumpowani, szantażowani i bezwolni politycy, przez manipulacje i najgorsze intrygi wyniesieni na najwyższe stanowiska.

Sarwa opisuje arystokratów urządzających dzikie orgie, ofiary z dzieci praktykowane przez możnych, okultystyczne rytuały elit, tajne loże kierujące biegiem dziejów, rozpustnych monarchów i ich haremy.

To nie fantazja, każda z tych informacji jest potwierdzona w przypisach, oparta na dokumentach historycznych. I nagle okazuje się, że to wszystko nie zniknęło wraz z XVIII wiekiem, że mechanizmy opisywane przez sandomierskiego pisarza w najlepsze kwitną dzisiaj, będąc potwarzą dla wszystkich, którzy zachowali choć odrobinę przyzwoitości.

Powieści Andrzeja Juliusza Sarwy są ignorowane, ostentacyjnie odsunięte z kanonu lektur, których zadaniem jest hipnotyzowanie wrażliwości, przeprowadzanie zabiegu lobotomii prawdy i eliminacja zdolności do samodzielnego myślenia. Dlaczego? Bo piętnują zło w każdym obszarze życia, opierając się na faktach historycznych, z którymi trudno dyskutować. Jak mówi sam autor: ‘Lepiej moje książki przemilczeć, bo przecież nawet mały kamyk może spowodować lawinę.

Czytając o Ludwiku XV i przepoczwarzającym się hrabim de Saint-Germain, o rewolucji francuskiej i jej bestialstwie, o magach i okultystach przy tronach władzy, o filozofach oświecenia parających się czarną magią, można zrozumieć, w jaki sposób współcześni stoczyli się na samo dno.

Andrzej Sarwa demaskuje szatański plan, rozciągnięty na wieki: “Oto nasza robota posuwa się co prawda do przodu, lecz z oporami, a można by wszystko przyspieszyć. Dwa filary ma katolicka Europa – Polskę i Francję. Jeden z nich jest już prawie zrąbany i niezadługo runie, wystarczy tylko lekko dmuchnąć”. To słowa z powieści, ale mechanizm opisany przez autora działa do dziś, jak dobrze naoliwiona gilotyna.

Książki Sarwy są źródłem tajemnej wiedzy, odsłaniają kulisy historii zmierzającej do kresu. W powieściach czas traci swoją monotonną wymierność, wieki mijają jak chwila, a ulotne momenty ciążą jak wieczność. Poznajemy nie tylko prawdę o zakłamywanych, mrocznych dziejach ludzkości, ale możemy nawet dowiedzieć się, od kiedy w Polsce działa przerażająca machina oblężnicza złego, bombardująca nasze serca, rozum i sumienie.

Saga rodu Białeckich to powieść przygodowa, sensacyjny thriller i świadczący o głębokiej erudycji autora esej historyczny.

Najważniejsze jednak, że te historyczne książki są powieściami współczesnymi. Fabuła, sięgając do mało znanych, odległych faktów, opisuje aktualną rzeczywistość cywilizacji na skraju zagłady i ostatecznego upadku. Afera Epsteina to tylko kulminacja długiej historii, kolejny element układający się w mozaikę, której pełnego obrazu wolelibyśmy nie oglądać.

Wydaje się, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, ale autor ma swoją odpowiedź na pytanie o nadzieję: “Ja nie mam nadziei, ja mam pewność, bo nie mam wątpliwości, że nad naszymi losami, od początku do końca czuwa Pan Bóg, który przybędzie i wszystko naprawi. Nadzieję trzeba mieć tylko, że to zwycięstwo jest blisko. Z zastrzeżeniem, że ‘blisko’ jest pojęciem, którego nie jesteśmy w stanie zdefiniować… Patrzmy więc uważnie, by rozpoznawać znaki czasów. Bądźmy czujni i przygotowani”.

Może właśnie teraz, gdy świat ma okazję poznać przerażające fakty o elitach i ich praktykach, nadszedł moment, by sięgnąć po te książki.

Wbrew tym, którzy próbują przemilczeć aferę albo wykorzystać ją jako element propagandowego perpetuum mobile, nadszedł moment prawdy. Czas, by miłośnicy literatury przestali się sugerować sztucznie tworzonym rynkiem księgarskim, stronniczymi recenzjami i promocją politycznie poprawnych wartości. Bo kiedy fikcja staje się rzeczywistością, warto ją poznać.

Aleksander Rybczyński

AR jest absolwentem historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Opublikował ponad dziesięć zbiorów wierszy, w tym debiutancki tomik “Jeszcze żyjemy”, za który otrzymał w 1983 Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Zajmuje się także krytyką artystyczną, prozą, publicystyką, dziennikarstwem, fotografią, filmem oraz pracą redakcyjną i wydawniczą. W przygotowaniu do druku sensacyjna powieść emigracyjna “Niewidoczna strona”

=======================================

PAKIET: Saga rodu Białeckich (4 tomy) – Andrzej J. Sarwa

Cena199,99 zł

=================

więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/Saga_rodu_Bialeckich_4_tomy_Andrzej_Sarwa

========================

Jeszcze więcej: ksiegarnia-armoryka.pl/publikacje-wydawnictwa-armoryka

POMNIK PIOTRA WIELKIEGO

POMNIK PIOTRA WIELKIEGO

Adam Mickiewicz

Z wieczora na dżdżu stali dwaj młodzieńce

Pod jednym płaszczem, wziąwszy się za ręce:

Jeden – ów pielgrzym, przybylec z zachodu,

Nieznana carskiej ofiara przemocy;

Drugi był wieszczem ruskiego narodu,

Sławny pieśniami na całej północy.

Znali się z sobą niedługo, lecz wiele –

I od dni kilku już są przyjaciele.

Ich dusze wyższe nad ziemne przeszkody,

Jako dwie Alpów spokrewnione skały:

Choć je na wieki rozerwał nurt wody,

Ledwo szum słyszą swej nieprzyjaciółki,

Chyląc ku sobie podniebne wierzchołki.

Pielgrzym coś dumał nad Piotra kolosem,

A wieszcz rosyjski tak rzekł cichym głosem:

„Pierwszemu z carów, co te zrobił cuda,

Druga carowa pamiętnik stawiała *.

Już car odlany w kształcie wielkoluda

Siadł na brązowym grzbiecie bucefała

I miejsca czekał, gdzie by wjechał konno.

Lecz Piotr na własnej ziemi stać nie może,

W ojczyźnie jemu nie dosyć przestronne,

Po grunt dla niego posłano za morze.

Posłano wyrwać z finlandzkich nadbrzeży

Wzgórek granitu; ten na Pani słowo

Płynie po morzu i po lądzie bieży,

I w mieście pada na wznak przed carową *.

Już wzgórek gotów; leci car miedziany,

Car knutowładny w todze Rzymianina,

Wskakuje rumak na granitu ściany,

Staje na brzegu i w górę się wspina.

Nie w tej postawie świeci w starym Rzymie

Kochanek ludów, ów Marek Aureli,

Który tym naprzód rozsławił swe imię,

Że wygnał szpiegów i donosicieli;

A kiedy zdzierców domowych poskromił,

Gdy nad brzegami Renu i Paktolu

Hordy najeźdźców barbarzyńskich zgromił,

Do spokojnego wraca Kapitolu.

Piękne, szlachetne, łagodne ma czoło,

Na czole błyszczy myśl o szczęściu państwa;

Rękę poważnie wzniósł, jak gdyby wkoło

Miał błogosławić tłum swego poddaństwa,

A drugą rękę opuścił na wodze,

Rumaka swego zapędy ukraca.

Zgadniesz, że mnogi lud tam stał na drodze

I krzyczał: „Cesarz, ojciec nasz powraca!”

Cesarz chciał z wolna jechać między tłokiem,

Wszystkich ojcowskiém udarować okiem.

Koń wzdyma grzywę, żarem z oczu świeci,

Lecz zna, że wiezie najmilszego z gości,

Że wiezie ojca milijonom dzieci,

I sam hamuje ogień swej żywości;

Dzieci przyjść blisko, ojca widzieć mogą,

Kori równym krokiem, równą stąpa drogą.

Zgadniesz, że dojdzie do nieśmiertelności *!

Car Piotr wypuścił rumakowi wodze,

Widać, że leciał tratując po drodze,

Od razu wskoczył aż na sam brzeg skały.

Już koń szalony wzniósł w górę kopyta,

Car go nie trzyma, koń wędzidłem zgrzyta,

Zgadniesz, że spadnie i pryśnie w kawały.

Od wieku stoi, skacze, lecz nie spada,

Jako lecąca z granitów kaskada,

Gdy ścięta mrozem nad przepaścią zwiśnie –

Lecz skoro słońce swobody zabłyśnie

I wiatr zachodni ogrzeje te państwa,

I cóż się stanie z kaskadą tyraństwa?”

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie” czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie”

czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

This Week in the New Normal #112: “What we’re not talking about when we talk about Epstein”, Off-Guardian, Feb 15, 2026

Podał: AlterCabrio, 16 lutego 2026

Do końca roku na ogromnych obszarach Francji zostanie wprowadzony całkowity zakaz używania pieców opalanych drewnem, kominków lub obu tych urządzeń. Karą za zignorowanie zakazu jest grzywna, która różni się w zależności od regionu, ale w przypadku kolejnych wykroczeń jest ona podwajana.

Chcesz palić drewnem w kominku we własnym domu w Lille? To będzie kosztować 1500 euro. Merci.

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

◊

„O czym nie mówimy, kiedy mówimy o Epsteinie” czyli w tym tygodniu w Nowej Normalności

„W tym tygodniu w Nowej Normalności” to nasz cotygodniowy wykres postępu autokracji, autorytaryzmu i restrukturyzacji gospodarczej na całym świecie.

1. Wdrożenie systemu rozpoznawania twarzy w Londynie

Brytyjska Policja Transportowa [BTP] rozpoczyna testy technologii rozpoznawania twarzy w czasie rzeczywistym na stacjach metra w Londynie:

https://platform.twitter.com/embed/Tweet.html?creatorScreenName=CzarnaLimuzyna&dnt=false&embedId=twitter-widget-0&features=eyJ0ZndfdGltZWxpbmVfbGlzdCI6eyJidWNrZXQiOltdLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X2ZvbGxvd2VyX2NvdW50X3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9iYWNrZW5kIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19yZWZzcmNfc2Vzc2lvbiI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZm9zbnJfc29mdF9pbnRlcnZlbnRpb25zX2VuYWJsZWQiOnsiYnVja2V0Ijoib24iLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X21peGVkX21lZGlhXzE1ODk3Ijp7ImJ1Y2tldCI6InRyZWF0bWVudCIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfZXhwZXJpbWVudHNfY29va2llX2V4cGlyYXRpb24iOnsiYnVja2V0IjoxMjA5NjAwLCJ2ZXJzaW9uIjpudWxsfSwidGZ3X3Nob3dfYmlyZHdhdGNoX3Bpdm90c19lbmFibGVkIjp7ImJ1Y2tldCI6Im9uIiwidmVyc2lvbiI6bnVsbH0sInRmd19kdXBsaWNhdGVfc2NyaWJlc190b19zZXR0aW5ncyI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdXNlX3Byb2ZpbGVfaW1hZ2Vfc2hhcGVfZW5hYmxlZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdmlkZW9faGxzX2R5bmFtaWNfbWFuaWZlc3RzXzE1MDgyIjp7ImJ1Y2tldCI6InRydWVfYml0cmF0ZSIsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfbGVnYWN5X3RpbWVsaW5lX3N1bnNldCI6eyJidWNrZXQiOnRydWUsInZlcnNpb24iOm51bGx9LCJ0ZndfdHdlZXRfZWRpdF9mcm9udGVuZCI6eyJidWNrZXQiOiJvbiIsInZlcnNpb24iOm51bGx9fQ%3D%3D&frame=false&hideCard=false&hideThread=false&id=2021581742902043045&lang=pl&origin=https%3A%2F%2Fekspedyt.org%2F2026%2F02%2F16%2Fo-czym-nie-mowimy-kiedy-mowimy-o-epsteinie-czyli-w-tym-tygodniu-w-nowej-normalnosci%2F&sessionId=f68c46d68cb0fdf36a035727730688116d06a785&siteScreenName=CzarnaLimuzyna&theme=light&widgetsVersion=2615f7e52b7e0%3A1702314776716&width=550px

Czyż nie jest to wspaniałe i wygodne? Oznacza to, że ​​mogą śledzić wszystkich przestępców, oszustów i oczywiście wszystkich innych – gdziekolwiek się znajdują.

I nie przejmuj się. Jest bardzo prawdopodobne, że nie znajdziesz się w gronie osób błędnie zidentyfikowanych.

2. Czy powszechny dochód podstawowy [UBI] jest już na horyzoncie?

W tym tygodniu Irlandia ogłosiła nowy program, w ramach którego państwo będzie wypłacać artystom wynagrodzenie. Ten plan „podstawowego dochodu na rzecz sztuki” to tylko najnowszy element narracji o dochodzie podstawowym.

Nastąpiło to tuż po stwierdzeniu ministra brytyjskiego rządu, że UBI będzie konieczne po tym, jak sztuczna inteligencja wyeliminuje tysiące miejsc pracy.

A wielki obrońca wolności słowa, sam Elon Musk, mówił o przyszłości „pracy opcjonalnej”, a laureaci Nagrody Nobla podzielają jego zdanie.

Śledźcie to uważnie.

3. Francja wprowadza zakaz używania otwartego ognia

Do końca roku na ogromnych obszarach Francji zostanie wprowadzony całkowity zakaz używania pieców opalanych drewnem, kominków lub obu tych urządzeń. Karą za zignorowanie zakazu jest grzywna, która różni się w zależności od regionu, ale w przypadku kolejnych wykroczeń jest ona podwajana.

Chcesz palić drewnem w kominku we własnym domu w Lille? To będzie kosztować 1500 euro. Merci.

A dlaczego? To przecież oczywiste – to przez zanieczyszczenie, zmiany klimatyczne i całą resztę.

Szczególnie jeśli chodzi o problem „rosnącego zaniepokojenia” zanieczyszczeniem powietrza w pomieszczeniach, które było tematem rozmów w Davos w zeszłym miesiącu, a co od ponad dwóch lat pozostaje pomniejszą kwestią.

Jest to bardzo poważnym problemem i nie wzbudzającym ani trochę politowania pretekstem do gromadzenia kolejnych danych osobowych. Dlatego miejsca takie jak Abu Zabi [Abu Dhabi], słynące przecież z humanitarnych osiągnięć w zakresie dobrostanu i praw człowieka, wdrażają czujniki monitorujące zanieczyszczenia. Aby zapewnić ludziom bezpieczeństwo.

…zwykłe, codzienne rzeczy zanieczyszczają powietrze w twoim domu, a czy wiesz, że wiele chorób może utrzymywać się w powietrzu przez WIEKI?

Przejrzysta sprawa.

4. Karty lojalnościowe mogą uratować ci życie

Monitorowanie może wykryć raka na wczesnym etapie. To jest właśnie to.

Duzi sprzedawcy detaliczni wykorzystujący karty lojalnościowe użytkowników do monitorowania ich nawyków zakupowych i udostępniający te dane brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) mogą przyczynić się do wykrywania wczesnych oznak raka.

Trwają szeroko zakrojone badania z udziałem 3000 ochotników, wykorzystujące dane z Boots i Tesco oraz we współpracy z „ekspertami” z Imperial College (zawsze chodzi o Imperial).

Za Daily Mail:

Teraz eksperci z Imperial College London współpracują z firmami Tesco i Boots, aby sprawdzić, czy dane z programów Clubcard i Advantage mogą ratować ludzkie życie.

Uważają, że każda postać choroby będzie miała swój własny wzorzec zakupów, taki jak częstotliwość, z jaką ludzie kupują środki przeciwbólowe i leki na niestrawność, a także ograniczają – lub zaczynają kupować – niektóre produkty spożywcze.

Złamanie tego kodu może umożliwić brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) wykrywanie większej liczby nowotworów na wcześniejszym etapie, podczas gdy leczenie stanie się tańsze i znacznie skuteczniejsze, a szanse przeżycia większe.

Poprzednie badanie przeprowadzone przez ten sam zespół wykazało, że można skutecznie wykorzystać historię zakupów do wykrycia raka jajnika na osiem miesięcy przed postawieniem pełnej diagnozy.

Ich rozszerzone badanie jest efektem opublikowania w środę przez rząd Narodowego Planu Walki z Rakiem, w którym przedstawiono, w jaki sposób ministrowie mają nadzieję ograniczyć liczbę zachorowań i poprawić jakość leczenia.

Oonagh Turnbull, szefowa kampanii na rzecz zdrowia i zrównoważonej diety w Tesco, powiedziała w oświadczeniu:

Mamy nadzieję, że dzięki zaangażowaniu naszych klientów z całej Wielkiej Brytanii i ich chęci udostępnienia danych z kart Tesco Clubcard, uda się uratować więcej istnień ludzkich poprzez wczesne wykrycie niektórych nowotworów, bazując na sukcesie pierwszego badania Cancer Loyalty Card.

Czy uważacie, że nowe badanie wykaże, że powinniśmy monitorować zwyczaje zakupowe ludzi?

Bo myślę, że to całkiem możliwe.

*

Ogólnie rzecz biorąc, był to dość intensywny tydzień dla nowo normalnej gawiedzi, a nie wspomnieliśmy nawet o rosyjskich „gołębiach szpiegowskich” ani o ponownym przystąpieniu Wielkiej Brytanii do UE.

______________

This Week in the New Normal #112: “What we’re not talking about when we talk about Epstein”, Off-Guardian, Feb 15, 2026

Co wykończy nas pierwsze? Dekadencja, demografia, klimat?

Klub Stańczyka

ul. Piękna 28/34, lok. uż. 4 00-547 Warszawa.

Szanowni Państwo,
Serdecznie zapraszam na spotkanie w Klubie Stańczyka pt. „Co wykończy nas pierwsze? Dekadencja, demografia, klimat?”. Spotkanie odbędzie się we wtorek – 17 lutego – o godz. 18:00.
Naszym gościem będzie dr hab. inż. Paweł Wawrzyński, informatyk i ekonomista. Naukowiec prowadzi badania w obszarze sztucznej inteligencji w Instytucie Badawczym IDEAS. Dr hab. Inż. Paweł Wawrzyński jest również pracownikiem akademickim na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej.Podczas spotkania nasz prelegent zwróci uwagę na główne wg niego zagrożenia dla naszej cywilizacji. Przedstawi je porównując do kontekstów historycznych i przykładów z przeszłości. Ważnym elementem dyskusji będzie kwestia zapaści demograficznej, która niedalekiej perspektywie może doprowadzić Polskę do potężnego kryzysu. 
Podczas spotkania dostępne egzemplarze najnowszej książki naszego gościa.
Uprzejmie proszę o potwierdzenie swojej obecności poprzez wypełnienie formularza: https://klubstanczyka.pl/wydarzenie/2717/

Z wyrazami szacunku
Paweł Ozdoba
Dyrektor Klubu Stańczyka

ul. Piękna 28/34, lok. uż. 4 00-547 Warszawa.

ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda

ROBIMY KULE – NIE GADAMY!

Husky1994


.salon24.pl/u/siberiandog/robimy-kule-nie-gadamy

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej.

image

Przeforsowany w ekspresowym tempie przez juntę Tuska program SAFE, w ramach którego Polska podżyruje kredyt w wysokości 185 mld złotych na zakupy uzbrojenia przez Unię Europejską jest dlatego pilny, że nie ma czasu by dłużej czekać na produkcję amunicji. Dotyczy to m.in. znanego producenta amunicji, czyli spółki kierowanej przez byłego posła Koalicji Obywatelskiej Pawła Poncyljusza, która wprawdzie nic nie wyprodukowała, ale jak się Poncyliusza dofinansuje, to Poncyliusz kule niechybnie wyprodukuje!

Wirtualna Polska odkryła, że ”Jednym z beneficjentów programu ma być spółka Polska Amunicja i to do niej ma trafić najwięcej pieniędzy z SAFE przeznaczonych na ten cel. Tyle że dziś to spółka prywatna, na czele której stoi Paweł Poncyljusz…”

Z dalszych informacji WP wynika, że spółka Pawła Poncyliusza „Amunicja Polska” nie posiada żadnej fabryki lub choćby warsztatu a jej przychód za ubiegły rok to 19 tysięcy złotych. Jest zatem prawdopodobne, że spółka „Amunicja Polska” działa w podziemiu, aby wróg się nie dowiedział. Jest więc zrozumiałe, dlaczego Poncyliusz ma „po cichu” otrzymać z programu SAFE aż 2,3 miliarda złotych!

Tej spółki byłego członka Platformy Obywatelskiej PIS się przyczepił, jak rzep psiego ogona. Bo czy w takiej Ameryce – której państwo Tuska nie jest wasalem – broni nie produkują firmy prywatne, że wspomnę choćby Elona Muska? Musk przecież buduje nawet rakiety na Marsa, więc dlaczego taki Poncyliusz nie mógłby wyprodukować zwykłych kul do kałaszy? Oczywiście – o ile się Poncyliusza dokapitalizuje z programu SAFE…

Bo cóż to znaczy 2,3 miliarda złotych, skoro państwo Tuska dokapitalizowało „Techno na balkonie” kwotą 200 tys. zł i hotel, w którym wiceprezesem jest małżonka towarzysza Czarzastego kwotą 400 tysięcy złotych. Co znaczy 2,3 mld zł na kule od Poncyliusza, skoro firma należąca do żony posła Łąckiego Wioletty – która prowadzi ośrodek wypoczynkowy w Pobierowie – otrzymała ponad milion złotych dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy (KPO)! Przecież w przypadku b. posła Poncyliusza chodzi o bezpieczeństwo Polski, które poseł Poncyliusz może zapewnić za 2,3 mld złotych!

Jednak bezpieczeństwu Polski sprzeciwiła się opozycja, która głosowała przeciwko podżyrowaniu przez Polskę kredytu Unii Europejskiej w kwocie 44 mld euro, co spotkało się z odporem śledczego Zembaczyńskiego z komisji Sroki: „Zdradzieckie mordy to mało. Targowica. Zdrajcy, wstydźcie się, osądzimy was” – wykrzykiwał b. producent naleśników. Tak więc ci, co głosowali przeciwko SAFE niechybnie zostaną osądzeni przez Kastę Niezwykłych Ludzi i pójdą do więzienia!

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej. Jak się bowiem okazuje – produkcja kul już ruszyła z kopyta – choć na razie bez fabryki, ale za to z Poncyliuszem…

Przypominam, że ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda Tuska…

https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/robimy-kule-nie-gadamy

Sunday Strip: Eat Real Food. And other true stories.

Sunday Strip: Eat Real Food

and other true stories

DR. ROBERT W. MALONE FEB 15
 
READ IN APP
 

In my younger days, that would be me – and it certainly was my mother!

Not so much now – we avoid all things sugar as much as possible.

The benefit? No more pre-diabetes and other chronic diseases.

For the past four years, we have kept off the 40-50 pounds we each lost. How we do it isn’t rocket science…














With this harsh winter, farmers need all the support they can get. Which is why Celine Dion is doing her bit by:

EIEIO













Zoom. Zoom.


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid

Thanks for reading Malone News! This post is public so feel free to share it.

Share

Midas. Kolejna płotka w planowym rabowaniu Ukrainy – minister energetyki, potem sprawiedliwości – w kajdanach. Nie zdążył do Izrael.

Skandal w ukraińskiej energetyce. Polityk zatrzymany przez NABU za korupcję

15.02.2026 tysol/skandal-w-ukrainskiej-energetyce-polityk-zatrzymany-przez-nabu-za-korupcje

Były minister energetyki Ukrainy został zatrzymany podczas próby opuszczenia kraju. Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy potwierdziło, że chodzi o Hermana Hałuszczenkę, który figuruje w śledztwie dotyczącym wielomilionowej afery korupcyjnej w sektorze energetycznym.

NABU potwierdza zatrzymanie byłego ministra

Były minister energetyki Ukrainy Herman Hałuszczenko został zatrzymany przy próbie opuszczenia kraju. Informację potwierdziło Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU).

Dziś, podczas przekraczania granicy, detektywi NABU zatrzymali byłego ministra energetyki w związku ze sprawą „Midas”. Trwają wstępne działania śledcze (…)

– oświadczyło NABU w komunikatorze Telegram. 

Wcześniej o zatrzymaniu informowały portale Ukrainska Prawda oraz RBK-Ukraina, powołując się na własne źródła.

W nocy (z 14 na) 15 lutego przy próbie przekroczenia granicy zatrzymany został były minister energetyki Herman Hałuszczenko. Doprecyzowano, że został wysadzony z pociągu – pisała wcześniej Ukrainska Prawda

Afera „Midas” i system łapówek

Śledztwo prowadzone przez NABU oraz Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP) dotyczy rozbudowanego mechanizmu korupcyjnego w ukraińskiej energetyce. Według ustaleń śledczych od kontrahentów państwowego operatora elektrowni jądrowych Enerhoatom pobierano łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów.

Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa. Jak ustalono, przez ten mechanizm przeszło około 100 mln dolarów.

Dotychczas zatrzymano pięć osób, a siedmiu kolejnym postawiono zarzuty.

Nazwiska w śledztwie

W sprawie figuruje także nazwisko Tymura Mindicza – biznesmena i współpracownika prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Według ustaleń śledczych uchodzi za organizatora procederu. Obecnie przebywa za granicą.

[dupku żołędny biedny… to boisz się napisać, że uciekł przez Polskę, z pomocą jej „władców” – do rodzinnego Izraela? gdzie wszyscy rabusie, pedofile itp – byle właściwie obrzezani, tj. nie muzułmanie, mają bezpieczną przystań. MD]

NABU poinformowało również, że udokumentowano przekazywanie pieniędzy byłemu wicepremierowi Ołeksijowi Czernyszowowi.

Prokuratorzy SAP wskazywali, że Mindicz nawiązał kontakty z ówczesnym ministrem energetyki, a późniejszym ministrem sprawiedliwości – Hermanem Hałuszczenką.

Za jego pośrednictwem miał sprawować kontrolę nad przepływami finansowymi w sektorze gazowym i energetycznym Ukrainy.

Według śledczych Hałuszczenko korzystał z usług Mindicza w celu prania pieniędzy za pośrednictwem pełnomocnika doradcy ministra energetyki Ihora Myroniuka.

SAFE – szlaban na POLEXIT

SAFE – szlaban na POLEXIT

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 14 lutego 2026

Nic tak nie cementuje związków, jak wspólny kredyt, szczególnie, jeśli jest to kredyt w rozmiarze giga i ze spłatą obliczoną na pokolenia.

Chcesz rozwodu?
No to się przygotuj na komornika, który puści z torbami nie tylko twoją drugą połowę, ale niestety i ciebie, a nawet wasze dzieci, jeśli za szybko uda wam się umrzeć.

Nie możesz patrzeć na tę swoją drugą połowę, z którą nieopacznie podpisałeś kwity w banku, tym bardziej, że ma facjatę jak przeszczepioną z Epsteina  i w dodatku szwargocze w języku esesmańskim?

No to będziesz patrzył całymi latami. Patrzył i płacił… i płacił…i płacił…

***

Nie ma przypadków – są tylko kajdanki.
Żeby jeszcze złote!
Ale to papierowe, a trzymające mocniej niż stalowe.

Dlatego też wspólnie i w porozumieniu, zbieranina spod znaków gwiazd czerwonej, niebieskiej i hakenkreuz’a, uprawia od kilku dni szantaż, z zastosowaniem epitetów o zakresie od głupca po zdrajcę, co śmieszy (mnie przynajmniej), bo wspomniana zbieranina, to właśnie kompozycja (staram się być uprzejmym) głupców i zdrajców (żeby tylko).

I to nie jest jej (zbieraniny) ostatnie słowo!

Polexit, który zbieraninie wydawał się fikcją, dziś grozi przemianą w realność i to przyspieszoną.
Śmiertelnie niebezpieczną dla projektu pod kryptonimem Mitteleuropa2.0 , którego podstawą ma być, sprawdzony już w praktyce, podział na nadludzi i podludzi.

Dlatego drukarz papieru, pcha się na chama do szynku na Wiejskiej, żeby interesu przypilnować.
I przypilnuje.

Bo w tym geszefcie żartów i nie ma i niesubordynacja jest od kary o jedno uderzenie serca.

Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna

Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna

15.02.2026 Janusz Korwin-Mikke nczas/ukraincami-opiekuje-sie-jakas-sila-tajemna/

NCZAS.INFO |
NCZAS.INFO | „Nabytki” terytorialne Ukrainy. Obrazek ilustracyjny. Źródło: JKM – prezes partii KORWiN/facebook

Z okazji rocznicy odebrania PRLowi Bełzu z okoliczmi – postanowiłem przybliżyć sylwetkę znanego post-stalinowskiego odnowiciela – śp. Mikity.

W 1950 śp.Mikita Chruszczow został przeniesiony z Kijowa do Moskwy, co natychmiast wykorzystał by (15-II-1951) załatwić u Stalina dla Ukrainy odebranie Polsce Bełzu.

Gdy po śmierci Stalina został I Sekretarzem KPZS (7-IX-1953) znów wykorzystał okazję, by (19-II-1954) zabrać Rosji i dać Ukrainie Krym.

Dlaczego Chruszczow tak promował Ukrainę? Dawniej wszyscy uważali, że po prostu był Ukraińcem. Otóż: to nie całkiem tak.

Chruszczow urodził się we wsi Kalinówka, na terenach uważanych przez Ukraińców za swoje – jednak obecnie znajdującej się w Rosji, 11 km od obecnej granicy. Jego nauczycielka, śp.Lidia Szewczenko, stwierdziła później, że nigdy nie widziała wioski biedniejszej od tej osady. Co jest potwierdzeniem mojej tezy, że bieda jest ważnym czynnikiem sukcesu: chłopak chciał się wybić – i został przywódcą drugiego co do ważności państwa na świecie. Rozważał wyjazd do USA – tam prezydentem by nie został, ale też zrobiłby karierę.

Czy był Rosjaninem – czy Ukraińcem? Był poddanym cesarza Aleksandra III, Imperatora WszechRusi. Znał rosyjski, mówił pewno miejscowym surżykiem, a gdy został komunistą, na pytanie o narodowość odpowiadał zapewne: „Jestem socjal-demokratą i nikim więcej”.

Chruszczow był początkowo typowym „działaczem” – ale nie „aparatczykiem” bo ponad pracę partyjną przedkładał wykształcenie. W 1937 został I Sekretarzem Kompartii Ukrainy – i wtedy przekonał się o potwornych stratach podczas Hołodomoru. I chyba to spowodowało, że odczuwał potem chęć zrekompensowania tego Ukraińcom.

W 1939 zaangażował się się najpierw w przyłączanie do USRS polskiej „Ukrainy Zachodniej, potem w bitwy o Kijów i Charków. Po wojnie domagał przyłączenia do Ukraińskiej SRS Zacurzonia – czyli Polesia i Rusi Czerwonej (Włodawa, Chełm i Zamość) wraz z częścią polskiej Galicji po Tarnów – i Łemkowyną. Stalin jednak nie chciał zadrażniać stosunków z Polakami i skończyło się na okolicach Bełzu.

Wymuszenie na członkach PolitBiura KC KPZS przyłączenia do Ukrainy Krymu, gdzie nie było nawet 1% Ukraińców, było niezłą sztuką – ale w tamtych czasach wszyscy mówili po rosyjsku, więc traktowano to jako drobną zmianę administracyjną.

Generalnie należy sądzić, że Ukraińcami opiekuje się jakaś siła tajemna. Wszyscy chyba chcą wynagradzać bitnych Kozaków – więc Ukraina rozrastała się terytorialnie dzięki dobrej woli carów i szczęśliwym zbiegom okoliczności. Oto mapa terytorialnego rozwoju Ukrainy – w/g niektórych Rosjan ogromna większość Ukrainy to podarunki rosyjskich carów i sowieckich genseków.

O tym jak Włodzimierz Sołowjow 130 lat temu przewidział powstanie Unii Europejskiej

O tym jak Włodzimierz Sołowjow

130 lat temu przewidział

powstanie Unii Europejskiej

pch24/o-tym-jak-wlodzimierz-solowjow-130-lat-temu-przewidzial-powstanie-unii-europejskiej

(S. Sdobnov, )

Włodzimierz Sołowjow (1853-1900) to rosyjski filozof prawosławny (4 lata przed śmiercią wyznał przed księdzem grekokatolickim wiarę katolicką uznając prymat papieża), którego marzeniem było zjednoczenie chrześcijan, a w szczególności włączenie Cerkwi Prawosławnej pod zwierzchnictwo Papieża. Doszedł on w ciągu swego życia do wniosku, że wszyscy chrześcijanie zgadzają się, iż Chrystus założył Kościół, lecz wielu popełnia błędy nie zważając na najistotniejszy tekst ewangeliczny mówiący o tym wprost, wyraźnie i formalnie, więc nieprzyjaciele prawdy mogą jedynie ten konstytucyjny fragment wycinać lub pomijać. Brzmi on następująco: ,,Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Bóg – człowiek w ten sposób chciał zjednoczyć ze sobą cały rodzaj ludzki moralnie i społecznie. Nie przemówił do każdego z apostołów osobno, nie wspominał o założeniu wielu narodowych kościołów, tylko o jednym wokół którego ludzkość zjednoczona z Bogiem ma tworzyć jedną, silną budowlę społeczną i dla tej jedności znaleźć podwalinę. Kolejnym potwierdzeniem dla władzy św. Piotra na Ziemi było dla Sołowjowa zapytanie Jezusa skierowane do uczniów: ,,Kim mienią być ludzie Syna człowieczego?”.

Odpowiedzi okazały się wszystkie błędnymi, tak więc prawda jest tylko jedna, a opinie na dany temat mogą być mnogie i sprzeczne. Wynika z tego, że Kościół Chrystusowy nie może być oparty na demokracji, tylko na autorytecie Piotra i jego następców. Kolejne pytanie skierowane do
apostołów potwierdza tę tezę: ,,Wy zaś kim mi być powiadacie”? Po tym nastąpiło milczenie, jedenastu uczniów nie wiedziało co powiedzieć, niektórzy z nich bali się wyrazić zdanie. Być może Filip nie pojmował kim jest Jezus, a może Tomasz miał co do Mistrza wątpliwości. Sobór
apostolski oddał głos najmądrzejszemu, bowiem wybranemu z łaski Bożej i Szymon Piotr pewny siebie rzekł: ,,Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”, nie radząc się przy tym nikogo, poszedł wprost za głosem swego sumienia.

Tymi argumentami rosyjski filozof przekonywał nieskutecznie przez całe życie swych rodaków, przyjmując komunię w Cerkwi nawet po wyznaniu wiary katolickiej. Warto przypomnieć, że w tamtym czasie w Rosji za konwersję z prawosławia na katolicyzm groziła kara od 8 do 12 lat katorgi. 

Włodzimierz Sołowjow pisał też o konieczności pojednania się z bratem (Polską) przez złożenie ofiary z narodowego egoizmu na ołtarzu Kościoła powszechnego. Było to według niego niezbędne, żeby utrzymać chrześcijański charakter Rosji. Rusyfikację nazywał nikczemnością, bowiem nie dotyczyła ona już tylko autonomii politycznej, lecz atakowała byt narodowy, samą duszę narodu polskiego. Naród polski według Sołowjowa miał w drugiej połowie XIX wieku wysoko rozwiniętą samoświadomość i prześcignął Rosję w kulturze intelektualnej, a także nie ustępował jej w aktywności naukowej i literackiej. Sołowjow pierwszy raz przybył do Warszawy na kilka dni w 1875 roku, jednak jak wynika z listu do księcia Certelewa potrafił już wtedy czytać polską poezję, więc na pewno spotykał Polaków wcześniej w Rosji. Oto fragment tej korespondencji:

,,Czuję się wspaniale.(…) Dla odpoczynku czytam po polsku Mickiewicza, w którym się absolutnie zakochałem. Musisz koniecznie nauczyć się języka polskiego, choćby dla niego samego, a są także inni”. Zachowało się również przemówienie filozofa pt. ,,Ku pamięci Mickiewicza” wygłoszone w czasie obiadu 27 grudnia 1898 roku, lecz ze względu na jego długość nie będę go przytaczał.

Benedykt XVI w swej książce pt. ,,Jezus z Nazaretu” wydanej w kwietniu 2007 roku odniósł się do najpopularniejszego dzieła Sołowjowa w następujący sposób:

,,Diabeł występuje jako teolog.(…). Włodzimierz Sołowjow wprowadził ten motyw do swej ,,Krótkiej opowieści o Antychryście”: Antychryst otrzymuje na uniwersytecie w Tybindze honorowy tytuł doktora teologii; jest wybitnym biblistą. W ten sposób Sołowjow drastycznie wyraził swój sceptycyzm w stosunku do pewnego typu erudycji biblijnej tamtych czasów. Wykład Pisma Świętego może w rzeczywistości stać się narzędziem Antychrysta. Sołowjow nie jest pierwszym, który to powiedział; jest to wewnętrzna treść samej historii kuszenia”.

Kilka stron dalej Papież znowu wspomina o antychrystusowej egzegezie i teologii:

,,Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła. Proponuje nam opowiedzenie się za tym, co rozumne, za prymatem świata zaplanowanego od początku do końca zorganizowanego, w którym Bóg może mieć miejsce jako sprawa prywatna, jednak bez możliwości wtrącania się w nasze istotne zamiary. Sołowjow przypisuje Antychrystowi książkę zatytułowaną ,,Otwarta droga do pokoju i dobrobytu świata” – która stanie się nową Biblią, a jej istotną treścią jest wielbienie dobrobytu i rozumnego planowania”.

,,Krótka opowieść o Antychryście” o której wspominał Benedykt XVI została wydana w 1898 roku, ma zaledwie 30 stron i jest również dostępna w wersji do słuchania na youtube. W niej Sołowjow przewidział powstanie zjednoczonej Europy.

Tuż przed napisaniem książki Włodzimierz w czasie pobytu w Egipcie doznał objawień, lecz tym razem były one inne od dwóch dotychczasowych, bowiem zobaczył w nich szatana i przekonał się o ontologicznej realności zła, co streścił następująco w wierszu:

Wszystko się rozpada,
Sen już przykro zwodzi,
Coś się zapowiada
I ktoś już nadchodzi.

Sama zaś ,,Opowieść o Antychryście” również zaczyna się poetycznie:

Choć imię dzikie – panmongolizm!
Mnie jednak mile ucho pieści,
Jakby majestat wzniosłej doli.
Od Boga danej, w nim się mieścił…

Potem pewna dama rozmawia z mnichem Pansofijem, który zaczyna snuć proroczą opowieść o wieku dwudziestym, o epoce wielkich wojen, bratobójczych walk i przewrotów. Po burzliwym XX wieku Europa się zjednoczy, aby dać odpór wzrastającej potędze zjednoczonej Azji.

Oto fragment wizji Rosjanina: ,,(…) stary, tradycyjny ustrój oddzielnych narodów traci powszechnie znaczenie i prawie wszędzie znikają ostatnie pozostałości starych monarchicznych instytucji. Europa w dwudziestym pierwszym wieku stanowi związek mniej lub więcej demokratycznych państw – Europejskie Stany Zjednoczone”.

Kilka stron dalej:

,… miało odbyć się w Berlinie międzynarodowe zgromadzenie założycielskie związku państw europejskich. Związek ten, ustanowiony po szeregu zewnętrznych i domowych wojen…, które poważnie zmieniły mapę Europy, narażony był na niebezpieczeństwo konfliktów – już nie między narodami, ale między politycznymi i społecznymi partiami. Koryfeusze wspólnej polityki europejskiej, należący do potężnego bractwa masońskiego, odczuwali brak wspólnej władzy wykonawczej. Osiągnięta z takim trudem jedność europejska mogła się lada chwila ponownie rozpaść. W radzie związkowej, czyli światowym zarządzie (Comite permanent universel), nie było zgody, ponieważ nie wszystkie miejsca udało się obsadzić prawdziwymi wtajemniczonymi masonami. Niezależni członkowie zarządu zawierali między sobą odrębne porozumienia i cała sytuacja groziła nową wojną. Wówczas ,,wtajemniczeni” postanowili utworzyć jednoosobową władzę wykonawczą z dostatecznym zakresem pełnomocnictw”.

Przypominam, że Włodzimierz Sołowjow napisał ten tekst w 1898 roku i zachęcam do zapoznania się z nim w całości.

Norbert Obara

Bibliografia:

Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007.
Sołowiow Włodzimierz, Wybór pism, Wydawnictwo W drodze, Poznań 1988.
Sołowjow Sergiusz, Życie i ewolucja twórcza Włodzimierza Sołowjowa, Wydawnictwo W
drodze, Poznań 1986.
Socci Antonio, Kościół czasu antychrysta, Wydawnictwo AA, Kraków 2019.

Totalne przewartościowania. Zmiana „ciepłych kłamstw”.

Davos 2026- tzw. cywilizowany Zachód przyznał, że pławił się w cieple własnej hipokryzji.

20 stycznia 2026 roku, na scenie w Davos, premier Kanady Mark Carney powiedział coś, co wcześniej żaden przywódca Zachodu nie odważył się wypowiedzieć tak brutalnie i otwarcie.

Przyznał, że „porządek międzynarodowy oparty na zasadach” – fundament, na którym Zachód budował swoją moralną wyższość przez ostatnie 30 lat – był w dużej mierze fikcją.  Nie drobną niedoskonałością. Nie chwilową hipokryzją, lecz użyteczną fikcją, w której wszyscy grzali się wygodnie, bo dawała wzrost, bezpieczeństwo i poczucie słuszności.
„Wiedzieliśmy, że historia porządku międzynarodowego opartego na zasadach była częściowo fałszywa: potężni zwalniali się z przestrzegania zasad, kiedy im to odpowiadało, a normy handlowe były stosowane asymetrycznie. Wiedzieliśmy również, że prawo międzynarodowe jest stosowane z różną surowością w zależności od tego, kto jest oskarżonym, a kto ofiarą.”
To był moment, w którym rdzeń Zachodu – nie jakiś marginalny krytyk, ale premier jednego z najbliższych sojuszników USA – publicznie powiedział: przez dekady żyliśmy w kłamstwie, które sami sobie wmawialiśmy. I wszyscy o tym wiedzieliśmy.

Jak działało to ciepłe kłamstwo? Stany Zjednoczone dostarczały: wolne szlaki morskie, stabilny dolar i system finansowy, parasol NATO, instytucje do rozwiązywania sporów. W zamian reszta świata – w tym Kanada, Europa, Japonia, Australia – zgadzała się na asymetrię. Milcząco akceptowała, że: prawo międzynarodowe jest gumowe dla silnych, sankcje to broń polityczna, nie sprawiedliwość, a reguły handlu i WTO nie obowiązują równo. Ale dopóki maszyna dawała dobrobyt i ochronę – nikt nie protestował. Grzaliśmy się – piszę w liczbie mnogiej, bo taka też była oficjalna narracja w Polsce- w tym cieple hipokryzji, bo było wygodnie. Carney powiedział to bez owijania w bawełnę: „Ta fikcja była użyteczna, a amerykańska hegemonia, w szczególności, pomogła zapewnić dobra publiczne – wolność szlaków morskich, stabilny system finansowy, bezpieczeństwo zbiorowe i wsparcie dla mechanizmów rozstrzygania sporów. Dlatego powiesiliśmy transparent w oknie. Uczestniczyliśmy w rytuałach i generalnie unikaliśmy wskazywania rozdźwięku między retoryką a rzeczywistością. Ta umowa już nie działa. Powiem wprost: jesteśmy w stanie zerwania, a nie transformacji.”

Co się zmieniło – i dlaczego to boli? Zmienił się styl hegemonii.  W erze Trumpa Stany przestały udawać, że chodzi o wspólne wartości i zasady. Zaczęły mówić wprost: „to jest usługa. Płaćcie więcej – za ochronę, za dostęp do rynku, za parasol bezpieczeństwa”. Albo nie będzie nic. System nie runął dlatego, że stał się brutalniejszy. Runął, bo przestał udawać, że nie jest. A każde imperium – nawet to „liberalne” – trzyma się na propagandzie. Gdy opowieść pęka, zostaje naga siła. Naga siła nie buduje sojuszy. Budzi strach, kalkulację i chęć ucieczki. Co naprawdę pęka? Nie NATO (jeszcze). Nie dominacja dolara (na razie). Nie łańcuchy dostaw (choć trzeszczą). Pęka wiarygodność. Zachód przez dekady powtarzał: „jesteśmy inni – opieramy się na zasadach, nie na czystej sile”.
Jeśli teraz premier Kanady mówi: „to była fikcja, w której wszyscy graliśmy” – to cała moralna podbudowa Zachodu się sypie. Bez wiarygodności zostaje tylko rachunek sił. Świat staje się cyniczny. A cyniczny świat jest niebezpieczny. To otwiera drzwi Rosji i Chinom. Bo Pekin i Moskwa nigdy nie sprzedawały  moralnego uniwersalizmu. Mówią wprost: interes, strefa wpływów, siła, stabilność za lojalność.  W świecie zmęczonym hipokryzją – brutalna szczerość zaczyna wyglądać na uczciwość. Nie dlatego, że jest dobra. Dlatego, że jest spójna. A spójność narracji nokautuje dziś propagandę chrześcijańskiego Zachodu.

To dopiero początek. Na razie to tylko słowa. Ale słowa poprzedzają czyny. Gdy najbliższy sojusznik USA publicznie mówi: „grzaliśmy się w cieple własnej hipokryzji i koniec z tym” – to znak, że elity Zachodu wiedzą: starej opowieści już nie da się ratować. To nie jest spór o cła, o 2% na NATO czy o Trumpa. To spór o to, czy Zachód ma jeszcze prawo moralne twierdzić, że reprezentuje coś więcej niż własny egoistyczny interes. 

Imperium nie pada, gdy traci armię czy gospodarkę. Pada, gdy traci wiarygodność. Siłę da się odbudować-czołgami, dolarami, sankcjami. Zaufania i wiarygodności – prawie nigdy. 

Davos 2026 może przejść do historii nie jako antyamerykański bunt, lecz jako chwila, w której Zachód spojrzał w lustro i zobaczył prawdę: jego największym wrogiem nie jest Rosja, nie są Chiny, nie jest nawet Trump. Największym wrogiem jest utracona wiarygodność. A kiedy świat przestaje wierzyć – zaczyna liczyć. I kalkulować. Bez sentymentów. 

Amerykanie ledwo wiążą koniec z końcem

Amerykanie ledwo wiążą koniec z końcem.

Dramatyczne doniesienia z USA

W USA rośnie liczba osób odpłatnie oddających osocze krwi, by opłacić rachunki i wydatki domowe. W ubiegłym roku Amerykanie zarobili w ten sposób 4,7 mld dol. – poinformowała telewizja NBC News. Punkty poboru osocza wyrastają w dzielnicach klasy średniej, w tym na przedmieściach. W USA rośnie liczba osób odpłatnie oddających osocze krwi, by opłacić rachunki i wydatki domowe.

oprac. Katarzyna Kalus 13 lutego 2026, money.pl/oddaja-krew-zeby-zaplacic-rachunki

elevenlabs.io/player

W punktach poboru plazmy w całych Stanach Zjednoczonych każdego dnia pojawia się ok. 200 tys. osób. W zeszłym roku Amerykanie sprzedali ok. 62,5 mln litrów osocza, o ponad 30 proc. więcej niż w 2022 roku.

NBC News wskazuje, że zjawisko nasila się w związku z rosnącymi kosztami życia, a przedstawiciele klasy średniej szukają dodatkowego źródła dochodu. Punkty poboru powstają w podmiejskich galeriach handlowych oraz w miasteczkach uniwersyteckich. Obecnie w całym kraju ok. 1200 takich punktów.

Stany Zjednoczone są największym eksporterem plazmy na świecie i dostarczają ok. 70 proc. osocza, które jest wykorzystywane do produkcji leków. Zdaniem ekspertów niemożliwe byłoby zaspokojenie zapotrzebowania na plazmę bez zachęty finansowej. W większości krajów odpłatne oddanie osocza nie jest dozwolone.

Amerykańskie przepisy umożliwiają oddawanie osocza dwa razy w tygodniu. Proces, trwający około godziny, polega na odfiltrowaniu osocza z krwi. Najczęściej występującymi skutkami ubocznymi są zmęczenie oraz zawroty głowy. Firmy przekonują, że działalność przynosi korzyści zarówno pacjentom, jak i dawcom.

Spalenie posągu BAAL-a to antysemityzm. MEM-y V.

——————————–

—————————————————————–

————————————————–

————————————————

———————————————-

————————————————

———————————————————————

==============================

Jan Cichocki

Europoseł Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz – LEKARZE


Dla tych co nie wiedzą, wczoraj w Parlamencie Europejskim głosowali PRZECIW poprawce, o treści:
„Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę”.
To, że w tym Parlamencie zasiada stado niedouczonych, zideologizowanych debili, to wiem.
Ale to są LEKARZE 

To ja się pytam: Kto im dał dyplom, skoro teraz głosują wbrew naturze i nauce

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Może ty zrobisz cesarskie na SOR? MEM-y IV.

—————————————–

————————————————–

————————————–

——————————————————————————

————————————————————

————————————-

—————————————-

O co gra Olga Tokarczuk. MEM-y III.

—————————-

————————————————–

—————————–

———————————————-

———————————————

———————————-

—————————————————–

Żaba: – Jest dobrze ! – MEM-y II.

[cóś nie taki… ]

———————————————-

—————————————

————————————————

——————————————————

——————————————————

———————————————

—————————————————

W TelAviv biały dym ! MEM-y I.

—————————————————————

———————————–

—————————————–

————————————-

——————————————–

——————————————————-

———————————————-

Czy można pytać o Rosję?

Czy można pytać o Rosję?

rower

14 lutego, wpis nr 1395

Mamy dziś do omówienia temat złożony z moich dwóch ulubionych wątków: rozważania o granicach wolności słowa i wątku drugiego – analizy przepastnych wód onucyzmu. Ten drugi omawiałem już wiele razy jako taktyczny chwyt dla mikrocefali, którym dwójmyślenie umożliwia wyznawanie dwóch (albo więcej!) najczęściej sprzecznych prawd na raz. Jak człowiek sobie utrwali, że istnieją (i powiększają się grupowo) grona takich obywateli, to się nie może już dziwić, że ludzie tak szybko i bezrefleksyjnie zmieniają zdanie.

Skoro mogą to robić na zamówienie, to sytuacja, że wyznają takie sprzeczności PO KOLEI jest jeszcze optymistyczna. Są tu pewne znamiona higieny, skoro wyznania jednej prawdy odczekują, aż wybrzmi ta druga, jest to i tak luksus, skoro takie prawdy sytuacyjne mogą występować na raz.

Tak się właśnie mieni swym blaskiem onucyzm. Jeszcze niedawno te same usta wypowiadały o Putinie prawdy przeciwne, choć teraz dałyby się pokroić, że zawsze wiedziano co to za kremlowski gagatek. Jak już tu próbowałem dowieść, stosunek do Rosji w wydaniu uśmiechniętych jest taktyczną funkcją stosunku Berlina do Rosji i nasza partia w serduszku jest w stanie zawrócić w tej sprawie w miejscu, zaś całe stada followersów na zasadzie wspomnianego dwójmyślenia łykają to jak pelikany zgniłe ryby. Szkoda nawet na to patrzeć, bo teraz się zrobiły wyścigi ludzi o pamięci własnych poczynań w rozmiarze pamięci rybki, pytającej się o kwestie zasadnicze swego gospodarza, jak w starym angielskim dowcipie: „to w którą stronę pływamy we czwartek?”.

Pani redaktor z Warszawy

Mamy teraz fajny przykład, jak mówi pewien cyklopowy polityk: „lepszy przykład niż wykład”, który nam to pokaże w zrozumiałym skrócie, zobaczymy dzięki temu jak to pomieszanie chodzi w realu, nie zaś w codziennym biadoleniu coraz bardziej zgorzkniałych w swych powtarzalnych analizach publicystów. Chodzi mi tu o wyjazd reporterki Marii Wiernikowskiej na reportaż po Rosji w ramach kanału Zero. Tzw. case jest symptomatyczny, ale lepiej nam wyjdzie jak zaczniemy od podstawowych kontekstów. Na początku sama pani reporterka.

Ja natrafiłem na panią Marię w 1997 roku we Wrocławiu w czasie powodzi tysiąclecia. Fala powodziowa szła na Wrocław, trochę bagatelizowana, ale szybko okazało się, że nie ma żartów. Kwestię komunikacji bezpośredniej przejęła wtedy mała lokalna telewizja Echo, co wykazało całkowitą niezdolność ramówkowej telewizji publicznej do działań spontanicznych i improwizowanych.

Było jak na dworcu w radiowęźle – nadawali na okrągło, komunikaty praktyczne, ludzie wchodzili z ulicy przed kamery i wzywali, żeby podwieźć leki na ul. Kołłątaja 27, IV piętro, drzwi po lewej i takie tam praktyczne rzeczy. I wtedy pojawiła się ONA – pani redaktorka z Warszawy, która ewidentnie przyjechała dla lansu, by chwycić ze stolicy „łamiący njus”, bo co oni tam na prowincji wiedzą jak się robi takie tematy. Zaczęła powoli wypychać spontan w utrwalone tory formatu, zaczęły chodzić plotki o płaceniu dzieciakom za skoki do wody z balkonu, by mieć dobry kadr.

Nie wiem jak to było, ale na pewno widziałem jak motorówka z panią redaktor z Warszawy wywoływała płynąc ulicami miasta takie fale, że wybijały one okna ocalałych jeszcze sklepów, nad czym zaraz ubolewała empatyczna dziennikarka. Doszliśmy do momentu ulubionego dla podgrzanych dziennikarzy, czyli do mediów które zdarzeń już nie relacjonują, ale… wywołują.

Nie lubiłem jej za to, choć pewnie na wyrost kompleksów prowincjusza, gdzieś mi zniknęła, choć pewnie jeździła po różnych niebezpiecznych miejscach. Pojawiła mi się nagle na przełomie wieków, kiedy wybuchła sprawa Klewek. Przypomnę – niejaki Lepper, szef Samoobrony, zawistował, że do PGR w Klewkach przyjeżdżają talibowie i robią interesy. W zamieszaniu nie bardzo było wiadomo, czy te rewelacje dotyczą talibów, którzy mieliby przyjechać po wąglik, którego wtedy świat się bał nie mniej niż COVID-a, czy byli to ich przeciwnicy, którzy mieli wymieniać się ich narkotykami za naszą broń. Tak czy siak – wszystko miało się dziać pod przykrywką polskich służb.

Jak redaktor z Warszawy zwariowała

Mainstream obśmiał te rewelacje, zaś pani Maria pojechała do Klewek dobić Leppera na miejscu domniemanej acz fałszywej zbrodni. I okazało się, że… rewelacje się potwierdziły. Świadkowie relacjonowali zdarzenia, pokazywali miejsca lądowania helikoptera z talibami (tak, latało się po Polsce wcale nie prywatnymi śmigłowcami). Wiernikowska, która pojechała po kompromaty dla mainstreamu zacukała się po tych rewelacjach, czego świadectwem jest jej książka pod symptomatycznym tytułem „Zwariowałam”. Nic więc dziwnego, że po takich deklaracjach mainstream zniknął ją na dłużej, bo nie po to się wysyłało taką panią Jandę z „Człowieka z marmuru”, żeby ona czegoś tam dochodziła.

Co ciekawe sprawa Klewek miała swój zaskakujący finał: ewidentny bezpieczniak w tej aferze p. Rudolf Skowroński zniknął do dziś, zaś taki co to nadał całą sprawę do mediów dostał wyrok 42 lat więzienia za kradzież telewizorów z hotelu. Był to, przypadkowy oczywiście, zbieg okoliczności trzech nowelizacji przepisów na temat kary łącznej, który akurat temu gościowi dał wyrok wyższy niż za morderstwa. Pan Bogdan Gasiński nie wyjdzie w 2051 roku, bo sąd w Świdnicy łaskawie wypuści go w tym roku. Takie są losy tych, co sypią rewelacje z działań prawdziwych służb.

Ale wróćmy – pani Wiernikowska jakoś sobie radziła jako tzw. niezależna, aż przygarnął ją kanał Zero. Wjechała do niego właśnie na Klewkach, opowiadając jak to „zwariowała”, ale potem, na zasadzie eksperckiej z wspomnianego 1997 roku, pociągnęła temat nowej powodzi tysiąclecia, zresztą w tych samych rejonach. Było z nią raczej cicho, ale teraz pojechała do Rosji i się zaczęło.

Stanowski – cel bezpośredni

Warto dodać jeszcze jeden kontekst – samego kanału Zero, który wysłał reporterkę w misję wręcz zdradziecką. Właściciel i zarządca kanału Zero, p. Stanowski, też miał – jak p. Maria – swoje falowanie przygód. Wjechał ze swym kanałem głównie przez drzwi kampanii wyborczej, gdy był – jak wspomniana telewizja Echo w czasie wrocławskiej powodzi – diamentem bezstronności na tle popiołów zaangażowania obu plemiennych przekaziorów. Wystarczyło tylko dać mikrofon i kamerę i każdy z kandydatów mógł się swobodnie wykazywać w uwodzeniu wyborców. No, tam swobodnie – niestety Stanowski (pierwszy zgrzyt) odstawił poprawnościową szopkę w przypadku kandydata Maciaka, którego najpierw zaprosił i po jednym zdaniu – wyprosił, bo ten nie chciał od razu zaetykietować Putina jako zbrodniarza. Potem Stanowskiemu szło różnie, miał wpadki z Braćmi Kamratami, a właściwie z tym co z nimi zrobił, po tym co Kamraci zrobili z, wyraźnie wystawionym przez niego na strzał, młodym dziennikarzem.

Tak czy siak – jego platforma, platforma, bo do kanału youtubowego właśnie chce dołożyć portal internetowy i telewizję, stała się niebezpieczną alternatywą dla plemiennego podziału mediów, zwłaszcza dla mainstreamowej formacji liberalnej. Ci atakowali Stanowskiego z różnych pozycji, ale sprytnie (a właściwie przez gapiostwo medialne Stanowskiego) od strony najczulszej – od pieniędzy.

Rynek reklam jest w Polsce zoligopolizowany, a po przejściu TVP w ręce rządu i po skoku rodziny Solorzów na imperium ojca i doszlusowaniu do mainstreamu – w mediach pieniądze dzielą obecnie rządzący. Mamy trzy brokernie medialne i są one równo rozprowadzone w finansowym pilnowaniu mediów co do zgodności z linią powiedzmy „michnikowską” i ta, na którą liczył i, uwaga!, dogadał się na słowo Stanowski, skrewiła i odmówiła mu współpracy w przeddzień debiutu i portalu, i telewizji naziemnej. Teraz na dobitkę przeszła ta banda do ataku merytorycznego za wysłanie pani Marii do Rosji, czyli doszlusował nasz nieśmiertelny onucyzm i koło się zamknęło. Kopa finansowego nikt z publiki nie zrozumie, za to, że Stanowski to ukryta onuca (a niedawno miał być propagatorem uniemożliwiającego taki zbieg banderyzmu) to już zrozumie każdy dwójmyśleniowy mikrocefal, o którym było na początku. Dobra – mamy konteksty, teraz do meritum.

Matuszka Rassija

Przyznam, że widziałem premierę tej serii Wiernikowskiej o Rosji, i już miałem pewne podejrzenia, że mainstream zareaguje. Ale pani Maria zaczęła lajtowo, bo od Kaliningradu, tfu – Królewca naszego piastowskiego. Była to taka śluza, przejściówka do Rosji właściwej, ale to już wystarczyło. Co zrobiła bowiem pani reporterka z Warszawy? Ano wzięła kamerę, mikrofon, niezły rosyjski i pojechała pogadać z onymi – ruskimi. Czyli z narodem, o którym mówi się również w Polsce wiele, ale nie daje się mainstreamowo doprowadzić do sytuacji, kiedy ten powie coś o sobie. A w sprawie tego jacy są ruscy (koniecznie z małej litery), co mówią, co myślą, albo właściwie nie myślą, to wylano u nas morza atramentu i nie będzie tu jedna z drugą Janda 2.0 weryfikować kosztownej i wielowątkowej bajeczki naszej. To jest główny powód tego ataku i na dziennikarkę, i na kanał, który ją posłał w bój. Nie może być konfrontacji prawdy czasu z prawdą ekranu.

Wiernikowska Rosjan nawet politycznie nie podpuszcza, bo wie, że od razu dostałaby bęcki od ostrożnych Moskalików. I nagle okazuje się, że Rosjanie mają po dwie nogi (no, oprócz jednego żołnierza), nie zieją z paszczy nienawiścią, mają swoje troski, również boją się wojny, mają o nas pojęcie zaczerpnięte ze swej propagandy, tak jak my o nich. Też recytują od czasu do czasu swoje wgrane medialnie formułki, ale te – patrząc na naszą agresję narracyjną wobec Rosji – wyglądają na bardziej oględne. Handlują, chodzą po ulicach, martwią się, cieszą jak… ludzie. I to jest główny problem, z którym walczy nasz mainstream. Co ciekawe, media pisowskie mają tu problem – z jednej strony są trochę wdzięczne Stanowskiemu za jego wsparcie w kampanii, z drugiej strony reportaże Wiernikowskiej równie nie pasują do przekazu mainstreamu na temat okropności Rosji, co przekaz pisowski, bo są one takie same. A więc Stanowskiego nie bronią przed atakiem swoich wrogów, co dowodzi kolejnego szwu spajającego POPiS. Ba – strony plemienne prześcigają się wręcz kto bardziej dołoży putinowskiemu narodowi, a każde odstępstwo od tej linii karane jest zarzutem onucyzmu, tak jak kiedyś za kowida obie strony trzymały się za gardło sanitaryzmu.

Oba plemiona są zgodne co do jednego. Jest wojna i kto to widział, żeby – jak na przykład w II wojnie światowej – ktoś z wrażego obozu jeździł po III Rzeszy i pytał się hitlerowskich Niemców jak się tam u nich żyje. Zgadza się – trudno to sobie wyobrazić. Ale, jak już pisałem, ta wojna na Ukrainie to dziwna wojna – strony ze sobą gadają na najwyższych szczeblach, boje się toczą, nawet strzela się do negocjatorów w podstępnych zamachach. Ludy są szczute, na ziemi, a pod spodem w rurociągach z Rosji bite są unijne rekordy zakupów. A więc jak do tej Rosji jeżdżą najważniejsi, to dlaczego nie mogą pojechać i dziennikarze? Ja wiem dlaczego – możni się dogadują ponad głowami rządzonych, ci zaś będą prędzej napuszczani jeden na drugiego niż da się im szanse pogadać ze sobą, bo Bóg (wojny) chyba tylko wie, do czego by to mogło doprowadzić. 

Akcja – reakcja

Co najlepsze – Wiernikowska po tym ataku za pierwszy odcinek dalej jeździ po Rosji, zwłaszcza już po tej właściwej i coś tam kręci. A więc sytuacja jest rozwojowa, bo jak przyjdą nowe odcinki, to rozlegnie się dopiero kwik. A już podglebie jest zrobione. Stanowski chce to jakoś rozminować zawczasu, bo pokazuje już tłumacząc (nie nauczył się po wpadce z Kamratami, że akurat on nie powinien tłumaczyć co autor miał na myśli) fragmenty przyszłych odcinków. Szykuje się znowu połączenie dużych, bo ciekawskich zasięgów z frontalnym atakiem za niepoprawność przekazu. Dostanie więc Stanowski kasę za oglądalność przyszłych odcinków, ale i bęcki od mainstreamu, które mogą nawet dojść do tego, że nie dostanie koncesji z powodów zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, jakim jest pokazywanie rosyjskich straganów z holenderskimi serami.

Popatrzmy na podstawowe reakcje mainstreamu. Najfajniejsze, że odezwała się w tej sprawie… ambasada ukraińska, tłumacząc głupim „pszekom”, że daj Boże, z głupoty, nie z wyrachowania wspierają takimi opowieściami Putina. Najcięższe zarzuty wytoczyła Wyborcza, która dowodziła, że sam fakt wpuszczenia Wiernikowskiej z jej swobodą poruszania po Rosji (a skąd to wiadomo?) ma dowodzić, że Stanowski dogadał się z Putinem o czym będzie mówiła i o co pytała Wiernikowska i ta dostała zgodę tylko pod warunkiem, że będzie lukrować Kremlowi. Okazało się także wprawnym OKO-iem, że Rosja ujęła się za Wiernikowską, co kompletnie zdemaskowało onucyzm Stanowskiego. Taka to intryga. Reszta stadka nadawała tę samą piosenkę w kilku wariantach – nie wolno mówić o normalnej Rosji, takiej nie ma, to przykrywka dla głupich Wiernikowskich, wpisywanie się w braunizm, zamęt poznawczy dla zdezorientowanej widowni. Tam wszyscy w Rosji to dyszący mordem niewolnicy, szykują się na nas i trzeba zbroić Ukrainę w niemieckich fabrykach za nasze pożyczone pieniądze. Do znudzenia.

Brylujący ostatnio Miller dołożył tu swoją zdroworozsądkową opinię, choć jego stanowisko świeci na tle mainstreamu tylko jak rak na bezrybiu. Nerwy puściły i wśród załogi u Stanowskiego, kiedy w ramach protestu przeciwko wycieczce Wiernikowskiej do Rosji szeregi jego kanału opuścił jeden z dziennikarzy. Ale nie dziwota, że tam są takie osobniki, ba – wielu zostało, jak widzę po składach ekspertów, co to nam tłumaczyli w przerwach pomiędzy wypowiedziami Bratów Kamratów co tam nieudolnie przesłuchiwane chłopy miały na myśli. Zwłaszcza w kwestii ukraińskiej. I w sumie biedny ten Stanowski – dla mainstreamu za putinowski, dla prawicy – za banderowski. I gdzie tu sobie teraz wykopać zasięgowy dołek? Może właśnie w Moskwie?           

Morały płynące

Jakie wnioski z tego płyną? Trzeba mnie się do tego odnieść, bo jestem w takim wieku, że nie gadam o faktach, które nie prowadziłyby do morału. Co my tu mamy? Ano znowu ktoś walnął w kamień, nie był to Stanowski, tylko ten z pałą wyrwaną z rąk Wiernikowskiej, co korzysta z takich okazji. I wylazło to towarzystwo spod kamienia, co tam cicho siedzi i wychodzi tylko od wielkiego dzwonu, ale wtedy masowo. W przerwach pomiędzy walnięciami hałłakują już tylko mediaworkerzy, zaś rozgrzani pożyteczni medialni idioci robią zasięgi. Przerwy są coraz rzadsze i krótsze, gdyż trzeba mnożyć przykrywki trosk dnia codziennego i w tych przerwach gra się taką medialną elevator music, takie plimkanie, nie przerywające snu. Ale jak pojawi się prawdziwy temat, to mamy rozpisane nuty na całą orkiestrę, narrację się wątkuje przez dni całe.

Tak jak z listą Epsteina (wymawiajmy proszę jak Einsteina), będzie tego towaru na miesiące. W międzyczasie załatwi się Iran, Wenezuela z Grenlandią przyschną, Trump opyli z Putinem Ukrainę i dogada się z Pekinem (rymnęło mi się…). A my będziemy siedzieć w milionach stron stenogramów i maili, tysiącach zdjęć i filmów łowiąc tego kogo chcemy wyłowić. Zawsze się ktoś znajdzie, czego dowodem jest ostatnia wypowiedź Pameli Bondi, pani prokurator generalnej USA, która na pytanie dlaczego ludzie ze zdjęć i filmów nie zostali jeszcze aresztowani, odpowiedziała z rozbrajającą szczerością: bo musielibyśmy posadzić wszystkich. Moim zdaniem – nie zaszkodziłoby. Byłaby to najszybsza wymiana elit w dziejach, kiedy mądrość tego świata przeszłaby na drugą stronę Styksu Epsteina, zaś lud położyłby na ich zamkniętych powiekach obole dziejowej sprawiedliwości. Ech… pomarzyć nie wolno?

I tak będzie u nas – pani Maria będzie słała swoje odcinki, oglądalność nabije kasę właścicielowi wprost proporcjonalnie do długodystansowego hejtu ze strony mainstreamu. Widzowie będą krzyczeli „ukrzyżuj go!”, choć tak naprawdę trzymającym sznury gotowe na Stanowskiego chodzi o rząd kasy i rząd dusz. A Rosja? Rosja dalej będzie przez nas nierozpoznana. I nie w kontekście tego o czym pisał kiedyś Churchill, że „Rosja jest zagadką owianą tajemnicą, ukrytą w enigmie”. To są fascynacje nie dość rozgarniętych umysłów zachodnich.

Co z Rosją, to my Polacy, jako Słowianie przez nią doświadczeni wiemy o wiele więcej niż pozornie naiwny Zachód. Ale obecnie jesteśmy magnesowani kłamstwem podobnym do tego pandemicznego – zamiast kowida mamy teraz Rosję, nieprzewidywalny wirus świata, trzeba się go bać, nie ma na niego lekarstwa, chyba, że wszyscy zaszczepimy się nań unijnym federacjonizmem. Że Rosja jest jednocześnie – jak Kaczyński – i słaba, i groźna, że zaraz tam podniesie się obywatelski żywioł i pogoni kagiebistę z Kremla. A to nas kompletnie oddala od tego jak tam w Rosji jest. I Rosja cieszy się z takiego naszego dysonansu poznawczego. Ciekaw jestem tylko czy pani redaktor choć na milimetr zmieni ten stupor polskiej opinii publicznej. Zobaczymy – poczekamy na kolejne odcinki, a to dopiero początek, nie tylko reportażowego, serialu.  

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.