Abp Hector Aguer surowo o pontyfikacie Franciszka: Humanistyczny globalizm zamiast Chrystusa

Abp Hector Aguer surowo o pontyfikacie Franciszka: Humanistyczny globalizm zamiast Chrystusa

pch24/o-pontyfikacie-franciszka-humanistyczny-globalizm-zamiast-chrystusa

(Abp Hector Aguer / fot. Archidiecezja La Plata)

Papież Franciszek jest wrogiem Tradycji i prześladowcą tych, którzy za nią idą. To pontyfikat pełen sprzeczności, nacechowany głoszeniem horyzontalnego humanizmu, właściwego dla agendy globalistycznej. Taką surową ocenę przedstawił argentyński arcybiskup Hector Aguer.

Z krytyką dotychczasowego przebiegu pontyfikatu papieża Franciszka wystąpił argentyński hierarcha, abp Hector Aguer, były metropolita La Platy. Jego artykuł został napisany jeszcze przed hospitalizacją Ojca Świętego; portal „Rorate Coeli” opublikował go 11 marca, kiedy Stolica Apostolska poinformowała o polepszeniu kondycji papieża.

Obecny pontyfikat wyróżnia się prawdziwą sprzecznością: papież jest wrogiem Tradycji, prześladowcą tych, którzy za nią podążają i się z nią identyfikują. Prześladowanie to odbywa się na wiele sposobów: marginalizuje dobrych biskupów, dokooptowując im koadiutorów; wynosi do episkopatu postępowców; nagradza kardynalatem tych, którzy popierają jego projekty reformy Kościoła; promuje postępowe instytuty zakonne; podkopuje lub eliminuje te przywiązane do Tradycji. Znamienne jest, że wybrał niezwykłe imię Franciszka – obce w historii papiestwa – prawdopodobnie myśląc o świętym z Asyżu, uważając go za kościelnego reformatora” – napisał hierarcha.

„Wszystko to wywołuje u wielu ludzi potrzebę udawania: chcą uniknąć stania się obiektem zainteresowania papieża. Wzbudzają w sobie przywiązanie do Franciszka, stając się formalistami. W dużej mierze obecną sytuację wyjaśnia jezuicka tożsamość papieża, zwłaszcza jeżeli wziąć pod uwagę wzloty i upadki Towarzystwa Jezusowego na przestrzeni dziejów” – dodał.

„Wszystkie te postawy wywołują w wielu ludziach potrzebę udawania, aby uniknąć bycia obiektem zainteresowania papieża, albo też wzbudzają przywiązanie do niego, stając się oficjalistami. Jezuicka kondycja Franciszka w dużej mierze wyjaśnia tę sytuację, jeśli weźmiemy pod uwagę historyczne wzloty i upadki Towarzystwa” – zaznaczył argentyński arcybiskup.

„Nowość obecnego pontyfikatu jest szczególnie zauważalna w sferze teologicznej i doktrynalnej. Jeśli jest coś, co charakteryzowało [zawsze] Stolicę Rzymską, to była to dbałość o zachowanie granic Tradycji. Wielcy papieże zawsze wyróżniali się tą cechą. Bliski jest nam zbiór encyklik Leona XIII i dzieło św. Piusa X przeciwko modernizmowi (encyklika „Pascendi Dominici gregis”). Jego następca Benedykt XV kontynuował dzieło swojego poprzednika („Ad beattisimi apostolorum”). Pius XI promował kult Najświętszego Serca Pana Jezusa i ustanowił jego święto liturgiczne oraz święto Chrystusa Króla. Jego nauka o komunizmie (encyklika „Divini Redemptoris”) naznaczyła postawę Kościoła w XX wieku. Następnie musimy wskazać na pracę Piusa XII, ostrzegającego przed niebezpieczeństwami nouvelle théologie (encyklika „Humani generis”, 1950). Paweł VI boleśnie doświadczył reakcji w odpowiedzi na zdefiniowanie niemoralności sztucznej antykoncepcji (encyklika „Humanae vitae”, 1968). Jan Paweł II i Benedykt XVI byli prawdziwymi nauczycielami wiary” – stwierdził.

Inaczej z papieżem Franciszkiem, zauważył.

„Z drugiej strony u Franciszka mnożą się błędy i niejasności. Wiele do myślenia dały wywiadu papieża dla Eugenia Scalfariego, założyciela „La Repubblica”. [Papież miał powiedzieć], że pokutujące dusze otrzymują przebaczenie, a te, które uparcie trwają w grzechu, znikają. Nie ma zatem piekła, tylko zniknięcie potępionych… Nauczał też, że piekło jest powiedzeniem Bogu: „nie potrzebuję Cię, poradzę sobie sam”. Podobnie jest w przypadku diabła, jedynego, co do którego mamy mieć pewność, iż jest w piekle. Mariologia [Franciszka] ma deficyty: papież odrzuca tytuł Współodkupicielki, ponieważ, jak twierdzi, [Maryja] „nie jest boska”. Nie przepowiada wiedzy i miłości Jezusa Chrystusa, ale promuje humanizm horyzontalny, zgodny z agendą globalistyczną. Chętnie nawołuje do pokoju, krytykując proliferację broni atomowej. To roztropna postawa, jednak trzeba pamiętać, iż wojna nie jest złem absolutnym: istnieją także wojny sprawiedliwe. Także w tej kwestii Franciszek odbiega od Tradycji Kościoła” – czytamy w artykule.

Jak podsumował, przedstawiona synteza wydaje się „dość wymowna”.

Źródło: rorate-caeli.blogspot.com Pach

Gen. Komornicki: pokój trzeba zawrzeć! Nie możemy wchodzić w konflikt z USA

13 marca 2025 pch24/gen-komornicki-pokoj-trzeba-zawrzec-nie-mozemy-wchodzic-w-konflikt-z-usa

Gen. Leon Komornicki: pokój trzeba zawrzeć! Nie możemy wchodzić w konflikt z USA

Ukraina nie ma szans wygrać. Trzeba kończyć wojnę, podpisywać pokój i dać sobie pauzę strategiczną – przekonuje gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w rozmowie z Interią.

Generał przestrzega przed powielaniem narracji zachodnich polityków, których kraje znajdują się zupełnie innym położeniu niż Polska. Jak podkreślił, Warszawa nie ma żadnego interesu w pogarszaniu relacji ze Stanami Zjednoczonymi, których wsparcie w tej części świata jest kluczowe z perspektywy naszego bezpieczeństwa.

 – Nie możemy przyjmować narracji europejskiej i prowadzić polityki sprzecznej ze Stanami Zjednoczonymi. Powinniśmy popierać to, co robi Europa, ale nie oglądając się na nią (…) Trzeba konsolidować, pracować z Bałtami, Rumunią, Skandynawią i Turcją. W ślad za wypracowaniem strategii, zdefiniować nasze oczekiwania – przekonuje gen. Komornicki.

W ocenie wojskowego, dalsze osłabianie relacji europejsko-amerykańskich grozi sytuacją, gdy w przypadku ataku Rosji na kraje NATO, Stany Zjednoczone nie zadziałają zgodnie z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. To znaczy nie przybędą z interwencją w obronie atakowanego.

Amerykanie, w obecnej sytuacji, nie są zainteresowani wojnami, które ich tylko osłabiają – podkreśla generał.

W ocenie Komornickiego, w najlepszym interesie Polski jak i całej Europy leży jak najszybsze zakończenie działań zbrojnych na Ukrainie.

Ukraina nie ma szans wygrać. Trzeba kończyć wojnę, podpisywać pokój i dać sobie pauzę strategiczną. Europa i USA dostaną czas, ale Kreml ma go nieustannie. Na zapleczu buduje masową armię. Jeśli nie dojdzie do zawarcia pokoju, a rozłam w NATO będzie postępował, Rosja zaatakuje kraje bałtyckie. To może stać się pod koniec tego roku albo na początku przyszłego. Inwazja jest w ich planie – konkluduje generał. [A skąd to wiesz, pikuś?? md]

Źródło: interia.pl PR

„Chodziły tu Niemce”… Słowa wiersza znów aktualne w Gietrzwałdzie

„Chodziły tu Niemce”… Słowa wiersza znów aktualne w Gietrzwałdzie

Adam Białous pch24/chodzily-tu-niemce-slowa-wiersza-znow-aktualne-w-gietrzwaldzie

(Oprac. PCh24.pl)

Konflikt w sprawie budowy centrum logistycznego Lidla w Gietrzwałdzie trwa już kilka lat. Niemiecka firma zdecydowała się wybudować ten obiekt w sąsiedztwie Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, jedynego w Polsce, uznanego przez Rzym, miejsca objawień Maryi. Upór z jakim Lidl prze do realizacji swojej inwestycji przypomina upór Bismarcka, który podczas zaborów realizował antypolski i antykatolicki – kulturkampf. Co ciekawe, wkrótce po ostatnim objawieniu się Matki Bożej w Gietrzwałdzie, zakończył się on sromotną klęską, którą to zresztą podczas objawień Maryja zapowiedziała.  

Walka o ducha sanktuarium

Teren, na którym mają stanąć obiekty Lidla rozciąga się na obszarze ponad 40 hektarów. Są to ziemie byłego PGR-u Łajsy, obecnie należące do prywatnego właściciela. – Budowa się jeszcze nie zaczęła, więc można tę inwestycję zatrzymać. Magazyny Lidla maja stanąć bardzo blisko miejsca objawień. Widziałam specyfikację tej inwestycji, to prawdziwy moloch  – powiedziała PCh24.pl Agnieszka Żurek, autorka publikacji na temat konfliktu społecznego dotyczącego budowy hal magazynowych Lidla w Gietrzwałdzie.

Inwestycja spotkała się z ogromnym sprzeciwem społecznym, szczególnie katolików. Przeciw jej realizacji, w całej Polsce, odbyły się protesty. W sumie było ich aż 180.  Po raz pierwszy plany budowy magazynów Lidla zatrzymała decyzja wydana w lipcu 2023 roku przez Artura Chojeckiego, wojewodę warmińsko – mazurskiego, którą wstrzymał on pozwolenie udzielone na budowę przez wójta Gietrzwałdu. Obecnie rządzący zdjęli blokadę z pozwolenia wójta. Znów rozgorzał ostry spór, który intensyfikował się aż do 16 stycznia tego roku, kiedy to Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie cofnął pozwolenie wydane przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze na budowę magazynów Lidla w Gietrzwałdzie. Sąd stwierdził, że w pozwoleniu nie ma opinii na temat oddziaływania ogromnej inwestycji na środowisko. 

A zdaniem przeciwników budowy centrum logistycznego Lidla, wiele „towarów”, które ta niemiecka firma zamierza składować w Gietrzwałdzie, może bardzo zaszkodzić środowisku. „Istotną funkcją tego centrum logistyczno – dystrybucyjnego ma być funkcja magazynowania odpadów, które będą wytwarzane na miejscu oraz przywożone z innych placówek. Z dokumentacji dot. tej inwestycji wynika, że na terenie centrum (w hali, jak i na placach zewnętrznych) będą magazynowane odpady w ilości ok. 150 tys. ton rocznie, w tym odpady niebezpieczne ponad 3 tys. ton rocznie, w tym organiczne, baterie, odpady elektroniczne i lampy zawierające rtęć – czytamy na stronie internetowej społecznego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Gietrzwałdu.

Decyzji o budowie mega magazynu Lidla w Gietrzwałdzie sprzeciwia się także Parlamentarny Zespół ds. Obrony Gietrzwałdu, który 3 lutego wystosował wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie postępowania sprawdzającego, czy działania wójta gminy Gietrzwałd były zgodne z prawem administracyjnym. Przeciwko tej budowie protestują też lokalne organizacje ekologiczne oraz osoby, które zanim powstał pomysł budowy magazynów Lidla, kupiły działki budowlane, jak się dziś okazuje w sąsiedztwie tej wielkoskalowej, przemysłowej inwestycji.

Niemal wszyscy, którzy mieszkają w Gietrzwałdzie są przerażeni wizją 800 tirów, które w ciągu doby, mają docierać wąską, kręconą, jednopasmową jezdnią (droga krajowa nr 53 Olsztyn – Szczytno) do centrum logistyczno – dystrybucyjnego Lidla. Łatwo sobie wyobrazić jak wielkim obciążeniem byłoby to dla mieszkańców. Już teraz ta droga jest bardzo niebezpieczna i dochodzi na niej do wielu, często śmiertelnych, wypadków. Policja poinformowała, że w minionym roku na tej drodze doszło do 8 wypadków, w których 3 osoby zginęły i 6 zostało rannych. Doszło też do 93 kolizji. Na tej właśnie drodze swego czasu, o mały włos, nie stracił życia Wiktor Węgrzyn, komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Jak się okazuje ta „krajówka” na pewno szybko nie zostanie przebudowana do standardu drogi ekspresowej. W styczniu br. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Olsztynie poinformowała, że jeśli nie pojawią się dodatkowe przeszkody, to rozbudowa DK53 ruszy dopiero w drugiej połowie 2026 roku i potrwa 4 lata. 

„Przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej” – C.K. Norwid

Gietrzwałd w swojej historii nie raz doznał gwałtu ze strony Niemców. Podczas zaborów  prowadzony był tu przez władze pruskie haniebny kulturkampf. Jego zadaniem było krzewienie niemieckości, niemczyzny, kultury i gospodarki niemieckiej, tępienie polskości i katolickości. Szczególnie brutalne restrykcje dotknęły mieszkańców Gietrzwałdu po objawieniach Maryjnych, które trwały tu od czerwca do września 1877 roku. Wówczas ze wszystkich stron Polski do Gietrzwałdu zaczęły ciągnąć tłumy wiernych. Tak się dziwne złożyło, że był to szczytowy okres kulturkampfu. Prusacy jak tylko mogli utrudniali pielgrzymom dotarcie na miejsce objawień, nakładali kary na kapłanów, którzy tam odprawiali Msze św. Zamknęli do aresztu w Olsztynie księdza Augustyna Weichsela, proboszcza parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny (dziś sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej), który był gorącym propagatorem objawień Maryi w Gietrzwałdzie.

Katolicy narodowości niemieckiej, licznie wówczas zamieszkujący Warmię, bardzo opornie przekonywali się do autentyczności objawień Maryi w Gietrzwałdzie. Byli pod silnym wpływem niemieckiej prasy, która jawnie podważała prawdę o objawieniach. Nawet niemieccy duchowni nie dawali wiary w nieziemskie wydarzenie, które miało miejsce w Gietrzwałdzie. Pruska, państwowa prasa polityczna urabiała wrogą opinię wobec gietrzwałdzkich objawień i od razu wystąpiła z fałszywymi zarzutami pod adresem wizjonerek, proboszcza gietrzwałdzkiego i w ogóle duchowieństwa katolickiego. Wydarzenia w Gietrzwałdzie określały jako „zabobon, oszustwo, skandal, obłudę, obłęd religijny”.

Podczas II wojny światowej niemiecki okupant czynił podobnie. Kiedy przychodził czas kolejnych rocznic objawień Maryi, celebrowanych przed gietrzwałdzkim kościołem, niemieccy żołnierze otaczali miejscowość i nie wpuszczali nikogo, do tego jeszcze bezczelnie kłamiąc, że tam jest epidemia. Co ciekawe, również Sowieci, kiedy zimą roku 1945 zajęli Gietrzwałd, wojskowym kordonem odcięli wiernym dostęp do sanktuarium. Sprofanowali kościół urządzając w prezbiterium szalety. W świątyni trzymali konie. Bardzo dotkliwie pobili księdza proboszcza. Zamordowali też ks. Bruno Weichsela, kuzyna dawnego proboszcza gietrzwałdzkiego kościoła.

W miejscu, w którym oddycha się duchową, narodową, religijną i historyczną polskością nie może być niemieckiej, symbolicznej i rzeczywistej ekspansji… nie pozwólmy zadeptać polskiego ducha i polskich serc w tym świętym miejscu, choćby wójt otrzymał rocznie za m/kw hal 30 PLN – mówi historyk dr Jarosław Kowalski, mocno zaangażowany w działania dążące do zablokowania giga inwestycji Lidla w Gietrzwałdzie.

Słysząc tę wypowiedź polskiego patrioty, przychodzą mi myśl słowa wiersza Marii Konopnickiej, które niestety znów są bardzo aktualne

Chodziły tu Niemce,
Chodziły odmieńce:
Sprzedaj, chłopie, rolę,
Będziesz miał czerwieńce!
Zapłacimy chatę,
Zapłacimy pole…
Będziesz miał talarów
Na caluśkim stole!

Nie traćmy jednak nadziei, tak nie stracił jej chłop z wiersza Konopnickiej, który jednak nie uległ pokusie mamony i ziemi nie sprzedał. A na dodatek pouczył Niemca co dla Polaka znaczy dewiza narodowa „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Nie sprzedam ci roli…
Weź, Niemcze, talary…
Kto ziemię przedaje,
Nie naszej ten wiary! 

Również dr Jarosław Kowalski w swojej odezwie do braci i sióstr w katolickiej wierze wskazał Tą, pod której sztandarem Polacy zawsze zwyciężali: „Tak jednak – Jedyną nadzieją na zwycięstwo w tej batalii jest Matka Boża Gietrzwałdzka, która objawiła się Polakom w najcięższym czasie kulturkampfu i pomogła go zwyciężyć”.

Adam Białous

Plan depopulacji Polski – faza kolejna

Plan depopulacji Polski – faza kolejna

Autor: CzarnaLimuzyna , 5 października 2014

Ale gdy się myśli o tej dalekiej przyszłości tego narodu, proszę pana, a myślę, że pan też tak myśli, że my tu bez 50 milionów sobie rady nie damy.

Jedną z najbardziej okrutnych i skutecznych metod wojennych, stosowanych w historii wobec zaatakowanego kraju lub oblężonej twierdzy, było palenie plonów oraz zniszczenie zasiewów, czyli ziaren. Tak zaatakowany przeciwnik był często zmuszony poddać się lub umrzeć z głodu.

Współczesnym, najbardziej wartościowym zasiewem (ziarnem) jest najmłodsze pokolenie – dzieci i młodzież, których liczba decyduje o możliwościach biologicznego przetrwania narodu.

Mrzonki i tzw. myślenie życzeniowe nie zmienią sytuacji demograficznej Polski. Wyrwa pokoleniowa związana z zapaścią demograficzną i emigracją jest przerażająca. Od wielu lat głosy specjalistów są ignorowane.  Dwa lata temu, w ramach  prezentacji w senacie prof. Krzysztof Rybiński podał szokującą prognozę, że wedle najbardziej pesymistycznego wariantu ONZ, pod koniec wieku Polska będzie liczyć zaledwie 16 mln mieszkańców.

Jeżeli przewidywania demografów się spełnią, a na razie spełniają się zgodnie z realizowanym planem, to Polska już wkrótce okaże się ewenementem w skali światowej. Po utracie 10 mln obywateli w wyniku eksterminacji i zaboru wschodnich obszarów Rzeczpospolitej po II wojnie światowej, pozwolimy (bez walki) na redukcję naszych biologicznych zasobów o ponad 20 mln.

Aby uzmysłowić skalę omawianego zjawiska, zaprezentuję kilka wykresów obrazujących demograficzną przeszłość, teraźniejszość oraz prognozowaną przyszłość Polski.

Pierwszy wykres przedstawia liczbę urodzeń w II Rzeczpospolitej (w zakresie od 850 tys. do 1 mln rocznie), następnie urodzenia w okresie PRL (powojenny wyż, spadek i tzw. odbicie) oraz gwałtowny spadek aż do stanu zapaści w czasie tzw. III RP.

Drugi wykres obrazuje nam ubytek liczby ludności Polski w prognozie do 2050 roku.

Trzeci pokazuje ilość urodzeń od 1946 roku do roku 2050 (prognoza).

Wykres ur. 1921-2013
Prognoza ludności 1990-2050
Urodzenia 1946-2013 progn_2050

Przyczyną aktualnego, katastrofalnego stanu rzeczy jest kumulacja dwóch efektów: ubytków emigracyjnych młodych roczników oraz zmniejszającej się dzietności w wyniku wcielania w życie konkretnych, obliczonych na dziesięciolecia planów depopulacji Polski.

Niemiłe złego początki

Po echu wyżu z lat powojennych, sporządzane na podstawie ówczesnej dynamiki demograficznej, optymistyczne prognozy w latach 80. zakładały osiągnięcie przez Polskę 45 mln przed rokiem 2020. Równocześnie pojawiły się pierwsze propagandowe zwiastuny polityki antyrodzinnej w formie wyśmiewania rodzin posiadających więcej niż dwójkę dzieci oraz szydzenie z „dziecioróbstwa” Polaków.

Ten nienawistny trend znalazł swoje ujście nie tylko w „publicystyce”, ale przede wszystkim w realizacji planu depopulacji, wprowadzonego bezkarnie z powodu paraliżu umysłowego ogromnej części polskiego społeczeństwa.

Aktualna inercja ducha i umysłu utrudnia w dużym stopniu przeprowadzenie prostych analiz logicznych, powiązania przyczyny ze skutkiem oraz co najważniejsze, rozpoczęcie działań obronnych zakończonych likwidacją utworzonych struktur destrukcji, niszczących zasoby biologiczne Polski.

Struktury destrukcji – instytucje i prawo

W skład struktur destrukcji wchodzą instytucje, a także określające obszar ich działania prawo, które umożliwia stosowanie w różnych dziedzinach życia śmiertelnego algorytmu dla Polski.

Istotne są także główne źródła inspiracji oraz ośrodki zarządzające polityką depopulacyjną Polski.

Pierwszym źródłem jest program globalistów związanych z ideologią NWO, zapoczątkowany w latach 70. w ramach polityki zerowego wzrostu gospodarczego w określonych obszarach oraz planu depopulacji kontynentu afrykańskiego oraz poszczególnych krajów.

Drugim jest odnowiony przez Niemcy projekt „Mitteleuropa”, realizowany w stosunku do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, za pomocą instrumentów i narzędzi, jakie daje kierowana przez Niemcy UE oraz za pomocą ośrodków dywersji i propagandy (media, organizacje typu fundacje i think tanki).

Trzecim jest ideologia marksizmu kulturowego w formie feminizmu i gender, promująca społeczeństwo „otwarte i tolerancyjne”, wyzwolone od norm i wzorców kultury – kobieta bez męża, rodziny, dzieci – w ramach nowego modelu człowieka z prawem do dowolnej „orientacji” moralnej, płciowej i seksualnej.

Wymienione środowiska, mimo że działają niezależnie, osiągnęły efekt synergii, widoczny w formie zapaści cywilizacyjnej, ekonomicznej i demograficznej Polski.

Czwartym elementem układanki są wykonawcy – polskojęzyczna administracja znana pod wprowadzającą w błąd nazwą potoczną: „polski rząd”, wykonująca dyrektywy i zalecenia unijne oraz sugestie ośrodków typu ONZ i WHO. Odbywa się to w formie zmiany przepisów prawnych dotyczących rodziny, zdrowia oraz wolności gospodarczej i prywatnej.

W nikczemny proceder niszczenia Polski jest zaangażowany prawie cały establishment polityczny III RP, realizujący hasło przewodnie: Aby nie żyło się lepiej.

Na szczęście Polska nie jest jeszcze intelektualną pustynią i dzięki temu w niezależnym obiegu informacji pojawiły się wykłady, prelekcje, prezentacje mające na celu uświadomienie Polakom grozy sytuacji oraz ujawnienie źródeł poglądów, intencji i planów sprawców.

Publikacja materiałów ma na celu ukazanie założeń programowych wymienionych źródeł ideologicznych, wykazania tzw. sprawstwa kierowniczego Niemiec poprzez ścisłą analogię pomiędzy planami niemieckimi z okresu II wojny światowej a dzisiejszą polityką „stronnictwa pruskiego”. Zmieniły się metody, lecz intencje i cele geopolityczne naszych sąsiadów pozostały takie same. Działalność agentury rosyjskiej nie jest uwzględniona z racji działań uzupełniających w zupełnie innych obszarach niż omawiany.

Część czytelników zapewne zastosuje mechanizm obronny powtarzając mantrę o spiskowej teorii dziejów, i będą mieć rację. Tego typu działania zawsze mają charakter spisku. Nikt przecież nie powie, że celem jest likwidacja Polski i Polaków. Chodzi przecież o integrację, zrównoważony rozwój i transgraniczność.

Źródło pierwsze: NWO

Wymownym przykładem jest rozmowa z członkiem Klubu Rzymskiego prof. Meadowsem, autorem raportu „Granice wzrostu”. Wywiad z ideologiem NWO został wydrukowany w socjalistycznej „Kulturze” w 1975 r. Prof. Dennis L. Meadows podał w nim konkretną liczbę ludności dla Polski – 15 milionów obywateli, która według niego jest wielkością optymalną.

ANDRZEJ BONARSKI: Wydaje mi się, że „Granice wzrostu” nie uwzględniają różnic między typem gospodarki socjalistycznej i kapitalistycznej, że nie uwzględniają tempa (…)

PROF. DENNIS L. MEADOWS: Wolałbym odpowiedzieć nie bezpośrednio. Na przykład, jeżeli chodzi o Polskę, to sądzę, że macie zbyt duży przyrost ludności. 15 milionów ludności gwarantowałoby równowagę. Dalej: jeżeli chodzi o Polskę, widzę takie problemy – po pierwsze: właśnie zahamowanie eksplozji demograficznej (…)

A. B.: Jak wyobraża sobie Pan drastyczne zahamowanie rozrodczości?

D. L. M.: Państwo o ustroju socjalistycznym ma w tej mierze szczególne możliwości. Aparat administracyjny i społeczny może stworzyć warunki przeciwdziałające nadmiernemu przyrostowi ludności.

A. B.: Czy nie wydaje się Panu, że każda rodzina może chcieć kiedyś mieć dzieci i ma do tego prawo?

D. L. M.: Absurd.

A. B.: Nie sądzę, by dało się tak całkowicie lekceważyć tradycję i biologię.

D. L. M.: Łatwo ją zmienić.

 (…) ANDRZEJ BONARSKI “Kultura” z 12 stycznia 1975, s. 7

Źródło drugie: Uaktualniony niemiecki plan dla Polski – teoria spiskowa czy realpolitik?

Depopulacja –„pokojowy” wariant wyludnienia Polski w oparciu o wytyczne niemieckiej polityki demograficznej z 1939 roku.Źródło dokumentów: Zeszyty Oświęcimskie 2/58

Z referatu dr. Erharda Wetzla i dr. Gerharda Hechta, ekspertów Urzędu do Spraw Rasowo-Politycznych NSDAP : Wszystkie środki, które służą ograniczeniu rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. (…) Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia.

Hitlerowski plan polityki depopulacyjnej w stosunku do ludności polskiej przewidywał również: redukcje świadczeń chorobowych z tytułu ubezpieczenia społecznego; ograniczenie lecznictwa szpitalnego; zawieszenie zasiłków rodzinnych i świadczeń z tytułu macierzyństwa; obowiązujący na terenach włączonych do Rzeszy Niemieckiej zakaz zawierania małżeństw przez mężczyzn w wieku poniżej 28 lat i przez kobiety w wieku poniżej 24 lat.

(J. Kossecki Totalna wojna informacyjna XX wieku a II RP, Kielce 1997 s. 133.)

W roku 1942 doktor Wetzel w sprawie Rosjan pisał:  (…) Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające itp. należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. (…) Obok tej propagandy powinna być prowadzona na wielką skalę propaganda środków zapobiegawczych. Przemysł produkujący tego rodzaju środki musi zostać specjalnie stworzony.

Warto w tym momencie przypomnieć, że Niemcy są właścicielami ponad 80% mediów w Polsce, w tym 90% portali i prasy lokalnej.

Hitlerowcy zalecali również, by na roboty przymusowe do Niemiec wywozić przede wszystkim mężczyzn żonatych i kobiety zamężne, gdyż w ten sposób rozbija się rodziny, co wpłynie na zmniejszenie przyrostu naturalnego. (patrz dzisiejsza emigracja zarobkowa).

Źródło trzecie – lewicowy obłęd

W roku 2011 w Urbanowym „NIE” (nr 12) pojawił się artykuł pod wymownym tytułem „Dzieci do śmieci”. Autorka /Agnieszka Wołk-Łaniewska/ pod przewodnim hasłem „Róbcie studia zamiast bachorów” przytacza poglądy Davida Attenborough: „Attenborough jest patronem i twarzą organizacji Optimum Population Trust, która stawia sobie za cel przełamanie tabu związanego z kontrolą populacji ludzkiej. Na stronie organizacji można złożyć ślubowanie „Postaram się mieć nie więcej niż dwoje dzieci!” (…) Zjawisko prowokowanego i wspieranego przez katolicyzm nieopanowanego „rozmnażactwa”, które prowadzi do dewastacji Ziemi, Attenborough nazywa słoniem w salonie – czyli problemem, który mimo jego oczywistości wszyscy starają się ignorować”.

Dalej autorka ujawnia swoje poglądy: „W Polsce, gdzie przyrost naturalny jest minimalny – co jest jedną z niewielu dobrych rzeczy, które o naszym kraju można powiedzieć – każdego dnia jesteśmy przekonywani, że to prawdziwe nieszczęście, które doprowadzi ojczyznę do ruiny”. Oraz : „Wedle raportu Living Planet Report opracowywanego przez naukowców różnych dziedzin na polecenie światowego potentata ekologii, organizacji WWF, „pojemność” Polski wynosi między 13 a 20 mln ludzi”.

Diagnoza i przeciwdziałanie

Po czasach wojennych, saskich, okresie komunistycznej okupacji, minione 25 lat należy do najgorszych okresów w polskiej historii. Do strat poniesionych w obszarach polskiej własności prywatnej i publicznej należy dołączyć porażający bilans w wymiarze biologicznym i duchowym. Aktualne działania noszą znamiona „wojny bez wojny” i są obliczone na wyludnienie Polski.

Należy bezwzględnie podjąć błyskawiczną akcję uświadamiającą, a w „chwilę” potem rozpocząć działania obronne. Przeciwnik liczy na naszą słabość – konformizm, upadek ducha, zmęczenie i rezygnację z walki.

Przykład realnych działań obronnych:

„Węgierskie władze kontynuują wojnę przeciwko organizacjom pozarządowym.(…)

Mamy do czynienia nie z członkami społeczeństwa obywatelskiego, ale płatnymi działaczami politycznymi, którzy służą interesom obcych – mówił w lipcu o niektórych organizacjach pozarządowych premier Viktor Orban.

Zgodnie z wyznaczoną przez Orbana oficjalną linią rządu służby specjalne i policja prowadzą naloty na siedziby organizacji pozarządowych, rekwirując sprzęt i dokumentację księgową.

Od początku roku węgierskie władze prześwietliły w sumie kilkadziesiąt podmiotów (…)

W pierwszej kolejności uderzono w organizacje lewicowe, ekologiczne i promujące dewiacyjne zachowania, jak np. Kobiety dla Kobiet przeciw Przemocy czy Labrisz Lesbian Association. Norwegowie zawiesili więc wypłatę dotacji”.

Źródło: Polonia Christiana /budapesttime.hu, economist.com, AS/. Link.

Dane końcowe ; uzupełnienia

Podawany oficjalny stan ludności Polski jest zawyżony. Prof. Krystyna Iglicka-Okólska, rektor Uczelni Łazarskiego, uważa, że w ciągu 5 lat z Polski wyjedzie kolejne 500-800 tys. osób. Dołączą one do 2,1 mln obecnych emigrantów. Gus-owskie dane mówią, że od ponad roku za granicą przebywa ok.1,6 mln naszych rodaków. Zgodnie z przepisami UE, od przyszłego roku nie będą oni zaliczani do ludności Polski. Realna liczba Polaków wyniesie 37,1 mln, tak jak w 1984 r. /Gość Niedzielny/.

Z prognoz wynika, że w 2060 r. ogólna liczba ludności w Polsce spadnie do ok. 30 mln. Wtedy na 1000 pracujących przypadać ma prawie 700 emerytów. Obecnie wskaźnik ten wynosi 270. Pod względem dzietności na 223 kraje uplasowaliśmy się na 214. miejscu. Aby odbudować populację, trzeba, aby wskaźnik z aktualnego 1,3 podniósł się do 2,1. Według niektórych szacunków stopa urodzeń w  1942 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa wynosiła 18,6 promil, a więc była prawie dwukrotnie wyższa od aktualnej – 9,6 (2013)

Wykresy

przyrost naturalny 1950-2050

Spadek współczynnika dzietności poniżej 1.4 powoduje, że społeczeństwo  skazane jest na wymarcie.

________________________________________________________________________________

Wskaźnik płodności Izraela, Francji, Wielkiej Brytanii, USA, Rosji, Niemiec, Polski w latach 1960 -2012

Wskaźnik płodności wybranych krajów 1960- 2012
Dzietność 1990-2013

Aktualna piramida wiekowa Polski

Choinka 2013

_______________________________________

Źródła danych: Materiały GUS/ Mały Rocznik Statystyczny 2014/

Autorem motta jest prymas Polski ks. kard. Stefan Wyszyński.

Zginiemy. Co stoi za depopulacją Europy?

Zginiemy. Co stoi za depopulacją Europy?

Autor: AlterCabrio , 13 marca 2025 ekspedyt/zginiemy-co-stoi-za-depopulacja-europy

– Główną przyczyną załamania demograficznego jest fakt, że jesteśmy pierwszym społeczeństwem w historii ludzkości, w którym żyją «wyzwolone kobiety» – powiedział w rozmowie z „National Catholic Register”.

Chodzi tutaj o unikalny system indywidualnego wyboru partnera, całkowicie odmienny od małżeństw aranżowanych dominujących we wszystkich poprzednich społeczeństwach w historii ludzkości. Doszło do społecznego «wyzwolenia kobiet», ale zabrakło integracji tego zjawiska z reprodukcją. W efekcie społeczeństwa mogą upaść, a zmiany kulturowe związane z feminizmem – nie przetrwają.

−∗−

(fot. Pixabay)

Norweski badacz: Zginiemy. Kryzys demograficzny jest gorszy od II wojny światowej i czarnej śmierci

Kryzys demograficzny jest o wiele poważniejszy niż największe tragedie w całych dziejach ludzkości. Jeżeli nic nie zmienimy, po prostu znikniemy. Mówi o tym norweski badacz, Mads Larsen.

Mads Larsen jest badaczem na Uniwersytecie w Oslo; uzyskał doktorat na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. W swoich pracach wykorzystuje perspektywę ewolucyjną celem badania zmian kulturowych. Jego zdaniem rewolucja feministyczna doprowadziła do większego kryzysu demograficznego, niż II wojna światowa czy epidemie tzw. czarnej śmierci.

Larsen opublikował niedawno książkę pt. „Historie miłości od wikingów do Tindera. Ewolucja współczesnych ideologii łączenia się w pary, dysfunkcji randkowania i upadku demograficznego”. Norweski badacz wskazuje, że główną przyczyną współczesnej zapaści demograficznej jest rewolucja seksualna związana z feminizmem.

– Główną przyczyną załamania demograficznego jest fakt, że jesteśmy pierwszym społeczeństwem w historii ludzkości, w którym żyją «wyzwolone kobiety» – powiedział w rozmowie z „National Catholic Register”.

Chodzi tutaj o unikalny system indywidualnego wyboru partnera, całkowicie odmienny od małżeństw aranżowanych dominujących we wszystkich poprzednich społeczeństwach w historii ludzkości. Doszło do społecznego «wyzwolenia kobiet», ale zabrakło integracji tego zjawiska z reprodukcją. W efekcie społeczeństwa mogą upaść, a zmiany kulturowe związane z feminizmem – nie przetrwają.

Larsen zauważył, że jeżeli nie dojdzie do takiej integracji, która polegałaby na zrównoważeniu wolności kobiet z dzietnością, społeczeństwa zachodnie po prostu zanikną. Zostaną zastąpione przez te, które mają inne podejście do roli kobiet – jak społeczeństwa afrykańskie czy bliskowschodnie.

Według Larsena rewolucja feministyczna stała się możliwa w latach 60. XX wieku ze względu na dwa czynniki. Pierwszym był dobrobyt ekonomiczny po II wojnie światowej, który pozwolił kobiecie na samodzielność finansową. Drugim – wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej, która pozwoliła na proste oddzielenie aktów seksualnych od prokreacji. Dzięki tym podstawom materialnym możliwe było rozpowszechnienie ideologii miłości, która zakłada, że związki mogą opierać się na „osobistym spełnieniu”, a nie na obowiązku.

Badacz uważa, że obecna zapaść demograficzna jest problemem o gigantycznych rozmiarach.

– To najpoważniejsze wyzwanie, z jakim Zachód kiedykolwiek się mierzył. Jest gorsze niż wybuchy wulkanów, II wojna światowa i czarna śmierć. Gorsze niż jakikolwiek kryzys klimatyczny – powiedział.

– Przebrnęliśmy przez wszystkie te wielkie wyzwania przeszłości. Mogę zagwarantować – z matematyczną pewnością – że nie przetrwamy zapaści związanej z płodnością. Jeżeli nic nie zrobimy, wskaźniki urodzeń będą spadać, zagrażając ekonomii i stabilności społecznej – powiedział.

Społeczeństwo po prostu się kurczy: rodzi się mniej dzieci, jest mniej uczniów, jest mniej studentów, mniej pracowników. Zaczyna w efekcie brakować pracowników potrzebnych do utrzymania struktury społecznej i ekonomicznej. Z pokolenia na pokolenie jest coraz gorzej. – Tak dzieje się już przy wskaźniku dzietności na poziomie 1,4 [taki jest w Norwegii – red.]. Jeżeli dojdzie do poziomu Korei Południowej, gdzie wskaźnik jest na poziomie 0,7 – każde pokolenie będzie mniejsze o 2/3 od poprzedniego. To oznacza, że tylko w ciągu trzech pokoleń stracimy 96 proc. dzieci. Obecnie do szkoły idzie setka dzieci, za trzy pokolenia będzie szło czworo – wskazał.

Polska ma jeden z najniższych wskaźników dzietności na świecie. W 2024 roku wyniósł 1,12 – jesteśmy zatem bliżsi Korei Południowej niż Norwegii.

Efektem będzie zapaść systemu edukacji, opieki zdrowotnej oraz innych kluczowych sfer życia. Część miast stanie się miastami widmowymi, jak dzieje się to już dziś w Japonii albo we Włoszech.

Zdaniem Larsena jednym z głównych problemów jest to, w jaki sposób mężczyźni i kobiety szukają partnerów. Kobiety są nastawione na wyszukanie jak najlepszego partnera, który zapewni im stabilność. Kiedyś małżeństwa były oparte na obowiązku i były często aranżowane. To sprawiało, że nawet relatywnie kiepski jakościowo partner zapewniał stabilność. Obecnie dobór partnera jest pozostawiony preferencjom indywidualnym.

To sprawia, że kobiety skupiają się wyłącznie na wąskiej grupie najlepszych. Ci jednak często je porzucają, w efekcie trudna do osiągnięcia jest stabilność związku. Ten problem znacząco pogłębiły jeszcze aplikacje randkowe, jak Tinder. Kobiety mają dużą trudność ze znalezieniem partnera, którego uważają za „wystarczająco dobrego”, a który zarazem będzie chciał budować stabilny związek. Związki są krótsze – i spada dzietność. Na to składa się jeszcze wiele innych czynników, jak struktura społeczna, która jest przez kobiety odbierana jako niekorzystna dla macierzyństwa.

W odpowiedzi na problem związany z optyką współczesnych kobiet wśród mężczyzn pojawia się ideologia tzw. red pillu, która, jak mówi Madsen, nie pozwala jednak na rozwiązanie żadnych zasadniczych trudności.

– Musimy zbudować społeczeństwo, w którym kobieta w wieku 20-kilku lat dojdzie do wniosku, iż posiadanie trojga dzieci zapewni jej lepsze życie, niż pozostanie samotną i bezdzietną – stwierdził.

Według badacza duża rola przypada Kościołowi katolickiemu, który na przestrzeni wieków wspierał podmiotowość kobiet. Teraz musi wspierać również wysoką płodność.

Źródło: ncregister.com

Pach

_______________

Norweski badacz: Zginiemy. Kryzys demograficzny jest gorszy od II wojny światowej i czarnej śmierci, pch24, 12 marca 2025

−∗−

BONUS:

Polacy wymierają w trybie przyspieszonym! Kto stoi za depopulacją Europy? R. Nowakowski

Kraków nam wymarł! Sytuacja demograficzna Polski – tak źle jeszcze nie było! Radomir Nowakowski

Takiej sytuacji jak obecnie nie mamy od czasów Mieszka I, czyli nie mieliśmy nigdy! Nawet w czasie okupacji niemieckiej… dzietność była wyższa niż w 2024 roku!

Czy jest z tej tragicznej sytuacji wyjście? Posłuchajcie autora “Depopulacji”, Radomira Nowakowskiego, bo okazuje się, że TAK!

−∗−

Warto porównać:

Polski naród jest prowadzony do unicestwienia
Naród nasz, chociaż katolicki, staje się coraz bardziej otępiały, obezwładniony. Coraz łatwiej godzi się na zło. Coraz bardziej godzi się na aborcję, na homoseksualizm, na różne zboczenia, które wprawdzie zawsze […]

_______________

„Inwestycja”, która stworzyła kryzys dzietności
Liberalizm seksualny, oparty na pseudo-naukowych „zdobyczach” Kinseya, to klucz do sukcesu tego programu. Żaden inny program nie miał bowiem takiej anty-demograficznej skuteczności. W rzeczywistości, jak konkludował Jones, choć obyczajowa emancypacja […]

_______________

„Aspiracje życiowe młodych Polek i Polaków” – raport
Ponad połowa młodych ludzi, którzy właśnie wchodzą w dorosłość nie widzi sensu swojego życia – przyznaje w rozmowie z DOBITNIE Michał Kot, członek zarządu Fundacji Instytutu Pokolenia, autor raportu „Aspiracje […]

_______________

Zamach stanu na państwo i naród
Stan nadzwyczajności w naszym pięknym kraju osiągnął już taki poziom, że nawet oficjalna informacja o trwającym zamachu stanu, dokonywanym przez władzę polityczną Polski nie wywołuje większego poruszenia w narodzie. Być […]

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

2 komentarze

  1. CzarnaLimuzyna 13 marca 2025 godz. 16:06Kobiety “wyzwolone” to eufemizm. W rzeczywistości kobiety zniewolone, zdemoralizowane i ogłupione (mówiąc delikatnie). Podobnie jest z mężczyznami.W Polsce jest tragicznie. Aby unaocznić:
  2. CzarnaLimuzyna 13 marca 2025
  3. 11 lat temu napisałem:
  4. Jedną z najbardziej okrutnych i skutecznych metod wojennych, stosowanych w historii wobec zaatakowanego kraju lub oblężonej twierdzy, było palenie plonów oraz zniszczenie zasiewów, czyli ziaren. Tak zaatakowany przeciwnik był często zmuszony poddać się lub umrzeć z głodu.Współczesnym, najbardziej wartościowym zasiewem (ziarnem) jest najmłodsze pokolenie – dzieci i młodzież, których liczba decyduje o możliwościach biologicznego przetrwania narodu.
    …Trzecim (narzędziem destrukcji) jest ideologia marksizmu kulturowego w formie feminizmu i gender, promująca społeczeństwo „otwarte i tolerancyjne”, wyzwolone od norm i wzorców kultury – kobieta bez męża, rodziny, dzieci – w ramach nowego modelu człowieka z prawem do dowolnej „orientacji” moralnej, płciowej i seksualnej.Wymienione środowiska, mimo że działają niezależnie, osiągnęły efekt synergii, widoczny w formie zapaści cywilizacyjnej, ekonomicznej i demograficznej Polski.Czwartym elementem układanki są wykonawcy – polskojęzyczna administracja znana pod wprowadzającą w błąd nazwą potoczną: „polski rząd”, wykonująca dyrektywy i zalecenia unijne oraz sugestie ośrodków typu ONZ i WHO. Odbywa się to w formie zmiany przepisów prawnych dotyczących rodziny, zdrowia oraz wolności gospodarczej i prywatnej.W nikczemny proceder niszczenia Polski jest zaangażowany prawie cały establishment polityczny III RP, realizujący hasło przewodnie: Aby nie żyło się lepiej.

Dodaj komentarz

Opowiem prawdę o Mariupolu, mieście które przeżyło własną śmierć – DODANE ZDJĘCIA 

Autor posta Tomasz Cieslar,  fb.

źródło: https://www.facebook.com/tomasz.cieslar.1297

Ostatni mój post a właściwie reakcja Wasza na ten post budzi we mnie nadzieję, że jeszcze nie do końca wszyscy popadli w ukraiński szał. Media ściekowe takie jak TVN czy Onet zalały Polską rzeczywistość niewyobrażalnym potokiem kłamstwa i dziennikarskiej brei w której nie znajdziecie prawdy. Wszystkie te media reprezentują tylko jeden pogląd liberalno-lewicowy o tęczowym zabarwieniu i wszystkie są w rękach korporacji, które przejęły kontrolę nad światem. Co te korporacje potrafią zrobić z nami i jaki mają wpływ na świat widzieli Państwo podczas niedawno wymyślonej ogólnoświatowej zarazy. To te media promowały produkty takich gigantów jak Pf…. czy Mo.. a dzisiaj milczą o ofiarach ich eksperymentu. 

To te media promują wojnę i pokazują tylko i wyłącznie jedną stronę.

Dzisiaj opowiem prawdę o Mariupolu mieście, które przeżyło własną śmierć. 

Do Mariupola trafiłem po jego wyzwoleniu lub jak kto woli po jego zajęciu przez Rosjan. Przyjechaliśmy z pełnym tirem pomocy humanitarnej dla jego mieszkańców. Myślałem że sytuacja będzie analogiczna do tej którą widziałem od 10 lat w Ługańsku czy Doniecku, ale było dużo gorzej.

Mariupol to piękne miasto zbudowane wokół ogromnego kombinatu metalurgicznego Azovstal. Mariupol leży nad morzem Azowskim. Mieszkało tam wiele mniejszości etnicznych, Rosjanie, Ormianie, Grecy, Ukraińcy. 

Niestety od 2014 Mariupol stał się miejscem stacjonowania nazistowskiego batalionu Azov. Jego początki były bardzo prymitywne kilkudziesięciu uzbrojonych nazistów sponsorowanych przez oligarchów ukraińskich,  robiło rajdy w głąb Donbasu zabijając wszystkich których napotkali. Niestety pieniądze i nazistowska indoktrynacja zrobiły swoje i oddział urósł na początek do rozmiaru batalionu a później pułku i w tym momencie był już oficjalnie zaopatrywany i zbrojony przez armię ukraińską a nawet stał się jej częścią. 

Rosja stawiając sobie za pierwszy cel denazyfikację Ukrainy siłą rzeczy musiała rozprawić się z tym nazistowskim oddziałem. Przypominam że pułk w zależność od rodzaju broni i armii to 3-5 tyś ludzi. 

24 lutego 2022r. Wojska Rosyjskie przekroczyły granicę i weszły na terytorium Ukrainy obierając początków 3 kierunki Kijów, Charków i Mariupol. 

Jak wiemy w momencie rozpoczęcia rozmów pokojowych Rosjanie zatrzymali ofensywę na Kijów i stanęli ogromnymi kolumnami wojska 26 km od Kijowa. Podobna sytuacja miała miejsce pod Charkowem. Natomiast Mariupol został okrążony a los nazistów z Azova przesądzony. W początkowej fazie bitwy otworzono korytarze dla ludności cywilnej która mogła opuścić miasto, część mieszkańców zdołał uciec niestety Azovcy wpadli na szatański plan i zablokowali miasto. Każdy kto próbował opuścić miasto był rozstrzeliwany na miejscu. Rozstrzeliwano wszystkich bez wyjątku w pewnym momencie rozstrzelano cały autobus pełen ludzi który próbował przebić się przez barykady blokujące ucieczkę z miasta. 

Azovcy postanowili się nie poddawać, ale walczyć w samym mieście. Walki toczyły się o każdą ulicę i były bardzo krwawe. 

W czasie walk, ci którzy nie zdążyli się ewakuować schronili się w piwnicach i starali się przeżyć. Walczono o każdy budynek, snajperzy strzelali do każdego który wyszedł z domu. Z ludźmi z którymi rozmawiałem a było ich bardzo wielu mówili,  że brakowało im przede wszystkim wody i jedzenia. Każdy na własną rękę próbował wyjść i znaleść gdzieś w ruinach coś co dawało im szansę na przeżycie. Wielu którzy odważyli się wyjść zostało zabitych podczas ostrzału lub przez snajperów. Azov walczył zaciekle mając świadomość że dla nich litości nie będzie. Rosjanie spychali Azovców w kierunku morza i z biegiem czasu ostatnim miejscem obrony jaki im został stał się kombinat Azovstalu znajdujący się pośrodku miasta. To był teren praktycznie nie do zdobycia. Gdyby Azovcy od razu zdecydowali się na ten krok ocaliło by to życie wielu cywilnym mieszkańców Mariupola.

Zaczął się ostrzał gigantycznego kombinatu Azovstalu kilka baterii haubic i dział umieszczonych wokół miasta systematycznie dzień po dniu ostrzeliwało tego stalowego giganta, zamieniając kombinat w stertę gruzu i stali, co widać na zamieszczonym przeze mnie filmie. 

Wielu nazistów zginęło w ruinach niestety część zeszła do podziemi, które miały kilka kilometrów i tam ukryli się jak szczury.  Rosjanie schodzili do podziemi i jednego po drugim wybijali przy tym tracąc swoich ludzi. 

Wielu próbowało uciec przebrani za cywilów na filmie widzicie jak chwytają takich ludzi. Przed wojną naziści będąc pewni swojej bezkarności tatuowali swoje ciało w satanistyczne i nazistowskie symbole, w ten sposób byli od razu rozpoznawalni. Im bardziej znaczący nazista tym bardziej był napiętnowany wcielonym złem.

Rozmawiałem z kobietą mówiła że jej chłopak wyszedł z podziemi i ukrył się u niej żył w jej mieszkaniu przez miesiąc ale jak zaczęły wychodzić na jaw okrucieństwa jakich Azovcy dopuścili się na zwykłych ludziach poszła i go wydała. Rozmawiałem z Wagnerowcami którzy niedaleko od nas mieli ośrodek gdzie wracali do zdrowia po ranach jakie odnieśli w Mariupolu i mówili że ostatni z katakumb Azovstali wychodzili po 3 miesiącach zjadając siebie na wzajem. 

Oblężenie Mariupola trwało ponad 3 miesiące i wielu cywili można było uratować niestety nie pozwolono im wyjść z miasta posłużyli jako żywe tarcze nazistom z Azova. Schwytani naziści zostali osądzeni jak zbrodniarze wojenni i niestety nie otrzymali wyroków śmierci za mordowanie ludności cywilnej i przynależność do nazistowskiego oddziału militarnego, otrzymali od 15 do 25 lat koloni karnej. 

Wielu rosyjskich żołnierzy z którymi rozmawiałem było oburzonych tym faktem i żałowali że nie zabito wszystkich na miejscu.

Jednego z dowódców Azova po schwytaniu Rosjanie oddali w ręce cywili i ludzie rozerwali go na strzępy, mówili że nie było co chować.

Dzisiaj Mariupol wraca do życia i ogromnymi nakładami środków jest odbudowywany. Wracają też ludzie którzy uciekli. Żeby się tam dostać z Ukrainy jadą do Polski a potem przez Kaliningrad do Rosji a z tamtąd do Mariupola. 

Jeżeli chcecie zobaczyć jak dzisiaj wygląda Mariupol wystarczy wpisać na YouTube Mariupol i zobaczycie filmy, które wstawiają ludzie.  

Część mnie samego została w Mariupolu 

a wcześniej w Doniecku i Ługańsku widząc krzywdę tych ludzi pozabijane dzieci i kobiety zrównane całe kwartały miast i wioski z ziemią, ludzi którzy na słowo Azov, Ajdar, banderowiec wpadają w przerażenie i panikę. 

Na czym polega zasadnicze kłamstwo tej wojny, które nie pozwała wielu z was zrozumieć że wojna toczy się na wschodzie Ukrainy tam gdzie mieszkają Rosjanie od setek lat. Oni mogą liczyć tylko na pomoc Rosji bo o nich liberalny świat zapomniał a wspiera tych którzy bezpiecznie żyją na zachodnich terenach gdzie życie toczy się w miarę normalnie. Tam nikt nie bombarduje miast i zabija cywili tak jak ma to miejsce np. w Palestynie czy Syrii.

Dla Rosjan wojna zaczęła się w 2014r. To wtedy Ukraińcy po tym jak stracili Krym wpadli na szatański plan i ogłosili słynne “ATO”uderzając na Donbas i zabijając tysiące swoich obywateli. Powstańcy Donbasu czekali na pomoc 8 lat i dla nich jest to wyzwolenie.

Dzisiaj nasi politycy prą do wojny i bez ogródek mówią o tym wprost, ubrani w tęczowe garniturki ruszają na Rosję, nie zdają sobie sprawy że wojna to straszliwe zło i trzeba robić wszystko co w naszej mocy by do niej nie dopuścić. Wasze życie i waszych dzieci macie w swoich rękach i jeżeli wybieracie się na wybory bez względu jaką macie opcję polityczną czy jaki jest wasz światopogląd, głosujcie na tych którzy mówią o pokoju a nie o zbrojeniach i wojnie, to ludzie szaleni i uwikłani w różne szwindle które chcą ukryć podczas wojennej zawieruchy. Wtedy też będą mogli ukraść o wiele więcej niż w czasie pokoju.

Ratujcie siebie i swoje dzieci stańcie po stronie prawdy i pokoju tylko to ma sens.

Wszystkie zdjęcia zrobiłem sam z wyjątkiem zdjęcia z sądu i z pojmania nazisty, możecie je powielać i kopiować ale tylko w kontekście mówienia prawdy o Mariupolu i Ukrainie.

Załączam materiał zdjęciowy – KZ.

17 000 chrześcijan zamordowanych w Syrii – a w Europie medialna blokada

17 000 chrześcijan zamordowanych w Syrii – medialna blokada

W Syrii brutalnie zamordowano około 17 000 chrześcijan, a główne media ukrywają tę historię.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 13

Szacunki liczby ofiar – wahające się od 7000 do 17 000 – pojawiają się na tle trwającego ludobójstwa wymierzonego w chrześcijan i alawitów. Według Greek City Times grecki europoseł Nikolas Farantouris, członek Komisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego, poinformował o ponurych liczbach po wizycie w Damaszku w dniach 8–9 marca, podczas gdy media nadal milczą.

Thegatewaypundit.com donosi: „Zasadniczo, to co się stało, to (prezydent Mohammed Al-Jolani) wysłał swoje gangi Al-Kaidy do Latakii, aby zdławić tamtejszych alawickich cywilów pod pretekstem, że są pozostałościami reżimu (Assada), powiedział ormiański chrześcijański YouTuber Kevork Almassian . „Dzieci, noworodki, kobiety i mężczyźni byli zabijani w świetle dziennym na ulicach, wszystko udokumentowane na wideo, ponieważ celem nie jest tylko zabijanie, ale oni czerpią przyjemność z zabijania wszystkich tych zwykłych ludzi”.

https://twitter.com/i/status/1899600157802426590

Departament Stanu reżimu Bidena wycofał nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów za syryjskiego „prezydenta” Abu Mohammada al-Dżolaniego, Specjalnie Wyznaczonego Globalnego Terrorystę, który przewodzi Haytat Tahrir al-Sham (HTS), którą państwo opisuje jako odnogę Al-Kaidy.

Nagroda za Jolaniego została cofnięta po tym, jak 20 grudnia w Damaszku spotkała się z nim i innymi przywódcami Hayat Tahrir al-Sham Barbara Leaf, zastępczyni sekretarza stanu USA ds. Bliskiego Wschodu.

Image

Amerykańska reporterka Pamela Geller przytoczyła doniesienia o „prawie 17 000 zabitych i 15 000 zaginionych” i powiedziała, że ​​otrzymuje „setki e-maili od ludzi w Syrii błagających o pomoc”.

My, Alawici z Syrii, stoimy w obliczu eksterminacji. Etniczne i religijne czystki rozgrywają się na oczach milczącego świata. Palą nasze domy, mordują nasze rodziny i torturują nasze dzieci. Wyrywają oczy naszym młodym, wyrywają im serca i pozostawiają ich martwe ciała jako przestrogi.

Zagraniczni bojownicy, przybywający ze wszystkich regionów, polują na nas. Wdzierają się do naszych domów, niszczą nasze istnienie, a wkrótce dotrą do nas wszystkich. Świat patrzy w milczeniu, ponieważ jesteśmy mniejszością — ponieważ uważa się nas za zbędnych.

To nie jest wojna. To jest zagłada.

Błagam cię — daj nam azyl, daj nam ochronę, zanim będzie za późno. Czas nam się kończy. Zrobimy wszystko, o co nas poproszą, po prostu pozwól nam żyć.

Na nagraniu wideo rzekomo widać dowódcę milicji terrorystycznej wydającego swoim ludziom rozkaz, aby nie robili zdjęć ani nie nagrywali filmów masakr.

„Zamierzamy wejść (do ataku), nie chcemy niczego fotografować, każdy, kto zrobi zdjęcia, będzie pociągnięty do odpowiedzialności, musicie oddać swoje telefony”

Na nagraniu wideo rzekomo widać, jak cywil spacerujący ulicami Damaszku zostaje zaatakowany i zabity, ponieważ jest Alawitą.

https://twitter.com/i/status/1899349623879180303

Według syryjskiego dziennikarza i aktywisty praw człowieka Nizara Nayoufa , 15 000 Alawitów zostało straconych. Nayouf twierdzi, że masakra była planowana od 24 lutego:

Nayouf twierdzi, że syryjskie „Ministerstwo Obrony” i terrorystyczna milicja „rozpowszechniły szczegółowe mapy cyfrowe wśród przywódców swoich frakcji, zaznaczając na nich dzielnice i wioski alawickie, chrześcijańskie i ismailickie w regionie przybrzeżnym Syrii, a także główne i drugorzędne drogi do nich prowadzące”

Duchowni religijni związani z prezydentem Al-Jolanim „wygłosili wykłady niektórym liderom frakcji, instruując ich, jak odróżnić Alawitów od innych w regionie przybrzeżnym. Ostrzegali, że mężczyźni Alawici są obrzezani, tak jak sunnici, co utrudnia ich identyfikację — nawet po dialekcie w niektórych obszarach”.

https://twitter.com/i/status/1899709267734598044

„W ostatnich dniach Syria stała się świadkiem niebezpiecznej eskalacji przemocy, brutalności i zabójstw, skutkującej atakami na niewinnych cywilów, w tym kobiety i dzieci” – stwierdzili trzej patriarchowie największych kościołów chrześcijańskich w Syrii we wspólnym oświadczeniu.

„Domy zostały naruszone, ich świętość zlekceważona, a mienie splądrowane – sceny te w jaskrawy sposób odzwierciedlają ogromne cierpienie narodu syryjskiego”.

„Kościoły chrześcijańskie, stanowczo potępiając wszelkie działania zagrażające pokojowi społecznemu, potępiają i odrzucają masakry niewinnych cywilów i wzywają do natychmiastowego zakończenia tych okropnych aktów, które stoją w jaskrawej sprzeczności ze wszystkimi wartościami ludzkimi i moralnymi”.

Rubio likwiduje 83% programów USAID, ujawnia fundusz korupcyjny Deep State i Globalistów

Rubio likwiduje 83% programów USAID, ujawnia fundusz korupcyjny Deep State i Globalistów

Lance D Johnson; naturalnews/-rubio-axes-83percent-usaid-programs-exposes-deep-state

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 13

Sekretarz stanu Marco Rubio, przy wsparciu Departamentu Efektywności Rządowej (DOGE) Elona Muska, likwiduje rozrośniętą biurokrację USAID,kładąc kres dziesięcioleciom finansowanej z pieniędzy podatników korupcji i lewicowych globalistów.

• Anulowano 83% programów USAID, co oznacza 5200 kontraktów wartych dziesiątki miliardów dolarów.

• Pozostałe 18% programów będzie nadzorowane przez Departament Stanu, co zapewni rozliczalność i zgodność z interesami USA. [18+83=101 md]

• USAID ujawniło się jako organizacja przestępcza działająca pod przykrywką państwa, przekazująca pieniądze podatników radykalnym organizacjom pozarządowym, destabilizująca sojuszników i podważająca amerykańskie wartości.

• DOGE Elona Muska uznany za narzędzie, które pomogło wykryć marnotrawstwo wydatków i nadużycia partyjne USAID.

Rubio i Musk podejmują walkę z gigantyczną korupcją

W historycznym posunięciu, które wywołało szok w Waszyngtonie, Sekretarz Stanu Marco Rubio ogłosił anulowanie 83% programów Agencji Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID) , skutecznie likwidując jedno z najbardziej rażących narzędzi Deep State do promowania skrajnie lewicowej agendy globalistycznej.

Po sześciotygodniowym przeglądzie przeprowadzonym we współpracy z Departamentem Efektywności Rządowej (DOGE) Elona Muska, Rubio ujawnił, że 5200 kontraktów — wartych dziesiątki miliardów dolarów podatników — zostało rozwiązanych za niesłużenie, a w niektórych przypadkach aktywne szkodzenie interesom narodowym USA.

„5200 kontraktów, które zostały teraz anulowane, wydało dziesiątki miliardów dolarów w sposób, który nie służył, a w niektórych przypadkach nawet zaszkodził, podstawowym interesom narodowym Stanów Zjednoczonych” – stwierdził Rubio w poście na X. Dodał, że pozostałe 18% programów, około 1000, będzie teraz administrowanych „bardziej efektywnie przez Departament Stanu”.

Ta radykalna reforma oznacza koniec ery, w której USAID działał jako tajemniczy fundusz korupcyjny dla postępowych organizacji pozarządowych , lewicowych mediów, a nawet grup ekstremistycznych. Przez dziesięciolecia agencja przelewała miliardy dolarów podatników na projekty, które podważały amerykańskie wartości, destabilizowały sojuszników i promowały radykalne ideologie na całym świecie.

Korupcja USAID nie jest nowym odkryciem, ale skala nadużyć wyszła na jaw dopiero niedawno. Pod przykrywką „pomocy humanitarnej” agencja stała się finansowanym przez podatników ramieniem Deep State, promującym skrajnie lewicową agendę, która często była sprzeczna z interesami USA. Od finansowania radykalnych grup ekologicznych po wspieranie lewicowych mediów, macki USAID sięgały do ​​każdego zakątka globu, siejąc chaos i podziały.

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów nadużyć USAID była ingerencja w wybory zagraniczne, często destabilizująca sojuszników, którzy nie byli wystarczająco zgodni z postępowymi ideologiami. Agencja przekazywała również pieniądze organizacjom pozarządowym, które sprzeciwiały się wolności słowa, kapitalizmowi i tradycyjnym wartościom, skutecznie wykorzystując pieniądze amerykańskich podatników do prowadzenia wojny z samymi zasadami, które definiują Stany Zjednoczone.

DOGE Elona Muska: Strażnik, którego Ameryka potrzebowała

Demontaż USAID nie byłby możliwy bez niestrudzonych wysiłków Departamentu Efektywności Rządowej (DOGE) Elona Muska. Utworzony w celu wykorzenienia marnotrawstwa, oszustw i nadużyć w agencjach federalnych , DOGE stał się kluczowym sojusznikiem w walce z Deep State.

„Trudne, ale konieczne. Dobrze się z tobą współpracowało” – napisał Musk na Twitterze w odpowiedzi na ogłoszenie Rubia. Przedsiębiorca-miliarder od dawna jest głośnym krytykiem marnotrawstwa i nieefektywności rządu, a rola jego departamentu w ujawnianiu korupcji USAID ugruntowała jego reputację jako siły odpowiedzialnej.

Śledztwo DOGE ujawniło, że rozdęta biurokracja USAID nie była po prostu nieefektywna — była aktywnie szkodliwa. Dziesiątki miliardów dolarów zmarnowano na projekty, które nie przyczyniły się do realizacji interesów USA, podczas gdy kluczowe programy zostały zaniedbane. Ujawniając te nadużycia, DOGE utorowało drogę bardzo potrzebnym reformom.

Przez dziesięciolecia amerykańscy podatnicy byli zmuszani do płacenia rachunku za globalistyczną agendę USAID, bezradnie patrząc, jak ich ciężko zarobione dolary były przeznaczane na projekty, które podważały ich wartości i interesy . Anulowanie przez agencję 83% jej programów stanowi długo oczekiwane rozliczenie, które pozwoli podatnikom zaoszczędzić dziesiątki miliardów dolarów, a jednocześnie zapewni, że pozostałe programy pomocowe będą zgodne z priorytetami USA.

Ukraina: „Nasze F-16 nie mogą równać się z Su-35 w walce jeden na jeden”

Ukraina: „Nasze F-16 nie mogą równać się z Su-35 w walce jeden na jeden”

Autor: Boyko Nikolov; https://bulgarianmilitary.com/2025/03/11/ukraine-our-f-16s-cant-match-su-35s-in-one-on-one-combat/

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 13

Yuriy Ignat, były rzecznik ukraińskiego dowództwa sił powietrznychzłożył uderzające oświadczenie na temat niedawno nabytych przez ten kraj myśliwców F-16. Mówiąc do ukraińskich mediów, Ignat powiedział, że samoloty dostarczone przez zachodnich partnerów nie są wystarczająco nowoczesne, aby skutecznie konkurować z rosyjskimi samolotami Su-35 w walce powietrznej jeden na jeden.

Jego komentarze, które pojawiły się wczesnym rankiem na Ukrainie, szybko odbiły się szerokim echem w mediach informacyjnych i społecznościowych, wywołując pytania o możliwości samolotów, którymi obecnie dysponuje Kijów.

Wypowiedzi Ignata pojawiają się w krytycznym momencie trwającej wojny między Ukrainą a Rosją, w której przewaga powietrzna pozostaje kluczowym czynnikiem. Zwracają one uwagę na wyzwania, przed którymi stoi Ukraina, integrując te długo oczekiwane samoloty ze swoją strategią wojskową.

Oświadczenie wywołało dyskusję na temat wieku i stanu przekazanych myśliwców F-16, oczekiwań wobec nich, a także tego, jak wypadają w porównaniu z zaawansowanymi myśliwcami rosyjskimi.

Perspektywa Ignata ma swoje korzenie w jego bogatym doświadczeniu w ukraińskich siłach powietrznych, gdzie do niedawna był głosem opinii publicznej w kwestiach wojskowych. Podkreślił, że F-16 dostarczone Ukrainie to starsze modele, którym brakuje najnowocześniejszej technologii potrzebnej do dorównania Su-35, rosyjskiemu odrzutowcowi znanemu ze swojej zwinności i zaawansowanego uzbrojenia.

Według Ignata ta luka stawia ukraińskich pilotów w niekorzystnej sytuacji w bezpośrednich starciach powietrznych. W swoim oświadczeniu nie sprecyzował dokładnych modeli ani ich pochodzenia, ale jego przesłanie było jasne: te samoloty, choć stanowią znaczący dodatek do arsenału Ukrainy, nie spełniają wymagań, aby rzucić wyzwanie dominacji powietrznej Rosji.

Jego komentarze odzwierciedlają szersze obawy na Ukrainie dotyczące tempa i jakości pomocy wojskowej ze strony sojuszników, zwłaszcza że konflikt trwa już trzeci rok i nie widać jego końca.

Nabycie F-16 przez Ukrainę było procesem stopniowym, naznaczonym miesiącami negocjacji i przeszkodami logistycznymi. Na początku 2025 r. kraj otrzymał skromną liczbę tych samolotów od zachodnich partnerów, w tym Holandii, Danii i prawdopodobnie Stanów Zjednoczonych.

Raporty sugerują, że do tej pory dostarczono około 20 samolotów F-16, choć dokładne liczby pozostają niejasne ze względu na obawy dotyczące bezpieczeństwa i różne oświadczenia urzędników. Holandia zobowiązała się do dostarczenia 24 samolotów w 2023 r., a dostawy rozpoczęły się w połowie 2024 r., podczas gdy Dania zobowiązała się do dostarczenia 19 samolotów, z których część już dotarła.

Stany Zjednoczone odegrały rolę w szkoleniu ukraińskich pilotów i zapewnianiu wsparcia, choć nie jest jasne, czy jakiekolwiek amerykańskie F-16 zostały bezpośrednio przekazane. Patrząc w przyszłość, Ukraina ma nadzieję zabezpieczyć więcej — potencjalnie do 80 samolotów — w perspektywie długoterminowej, zgodnie z wcześniejszymi szacunkami jej sił powietrznych.

Liczby te zależą jednak od gotowości państw NATO do rezygnacji z dodatkowych samolotów i czasu potrzebnego na przygotowanie ich do walki.

Przybycie tych samolotów zostało początkowo okrzyknięte przełomem, symbolem zachodniego zaangażowania w obronę Ukrainy. Jednak krytyka Ignata podkreśla rzeczywistość, z którą Kijów wielokrotnie się mierzył: otrzymywany sprzęt często wiąże się z ograniczeniami.

Wiele z F-16 to starsze wersje, wycofane ze służby w krajach-darczyńcach i odnowione do użytku na Ukrainie. Choć są funkcjonalne, brakuje im ulepszeń, które można znaleźć w nowszych modelach używanych obecnie przez siły powietrzne NATO.

Ukraina głośno mówiła o potrzebie co najmniej 128 myśliwców, aby w pełni zmodernizować swoją flotę powietrzną, cel, który pozostaje odległy, biorąc pod uwagę obecny skąpy dopływ dostaw. Na razie skupiamy się na maksymalnym wykorzystaniu tego, co jest dostępne, nawet gdy urzędnicy tacy jak Ignat podkreślają wyzwania, które na nas czekają.

Ze strony Rosji pewność co do zdolności Su-35 do przeciwstawienia się ukraińskim F-16 sięga czasów poprzedzających ich przybycie na pole bitwy. Już w 2023 r., gdy rozmowy o dostarczaniu Kijowowi zachodnich samolotów zyskały na popularności, rosyjscy analitycy wojskowi i państwowe media wyraziły optymizm co do wyższości ich samolotów.

Su-35, filar rosyjskich sił powietrznych, to myśliwiec czwartej generacji z ulepszeniami, które dają mu przewagę w manewrowości i sile ognia. Rosyjscy komentatorzy zwrócili uwagę na jego zaawansowane systemy radarowe, pociski dalekiego zasięgu i silniki z wektorowaniem ciągu — cechy, które pozwalają mu przechytrzyć przeciwników w walkach powietrznych.

[Ciąg wektorowany (ang. thrust vectoring lub thrust vector control, TVC) – rozwiązanie pozwalające na zmianę kierunku wektora siły ciągu silnika odrzutowego.md]

Twierdzili również, że F-16, które prawdopodobnie dotrą na Ukrainę, będą starszymi modelami, prognozę, którą oświadczenie Ignata wydaje się teraz potwierdzać. To przekonanie podsyciło narrację Moskwy, że pomoc Zachodu, choć znacząca, nie przechyli szali zdecydowanie na korzyść Ukrainy.

Rosyjscy oficerowie podkreślali również doświadczenie bojowe swoich sił powietrznych, zdobyte przez lata operacji w Syrii, a teraz na Ukrainie. Su-35 był kluczowym graczem w kampanii Rosji, używanym do atakowania celów naziemnych i przejęcia kontroli nad sporną przestrzenią powietrzną.

Eksperci wojskowi w Rosji twierdzą, że nawet z F-16 Ukraina będzie miała trudności z zakwestionowaniem tej dominacji, biorąc pod uwagę dysproporcje w szkoleniu pilotów i ogromną liczbę samolotów, które Moskwa może rozmieścić. Choć te twierdzenia niosą ze sobą dawkę propagandy, odzwierciedlają one wyrachowaną pewność co do możliwości Su-35 — pewność, z którą obecna flota Ukrainy musi się teraz zmierzyć na polu bitwy.

Jak więc Ukraina faktycznie wykorzystuje swoje F-16? Od czasu przybycia pierwszych samolotów w 2024 r., były one rozmieszczane głównie w misjach obronnych, takich jak przechwytywanie rosyjskich dronów i pocisków manewrujących.

Znaczący sukces miał miejsce w styczniu 2025 r., kiedy ukraiński pilot podobno zestrzelił sześć pocisków manewrujących w jednym locie, pokazując potencjał samolotu w walce z pewnymi zagrożeniami. Jednak ich rola w bezpośredniej walce powietrze-powietrze wydaje się ograniczona. Komentarze Ignata sugerują, że Ukraina unika wystawiania ich do walki jeden na jeden z Su-35, prawdopodobnie ze względu na związane z tym ryzyko.

Zamiast tego odrzutowce są używane ostrożnie, często pozostając za liniami frontu, aby chronić miasta i infrastrukturę przed atakami rakietowymi. Takie podejście odzwierciedla zarówno ich wartość jako rzadkiego zasobu, jak i ograniczenia narzucane przez ich możliwości.

Jednym z głównych ograniczeń jest brak zaawansowanego uzbrojenia. F-16 dostarczone Ukrainie są podobno wyposażone w starsze systemy rakietowe, takie jak AIM-9 Sidewinder i AIM-120 AMRAAM, ale nie w najnowsze wersje, które mogłyby zwiększyć ich zasięg lub celność.

Bez amunicji dalekiego zasięgu ukraińscy piloci muszą zbliżyć się do swoich celów — w tym rosyjskich odrzutowców — bardziej niż ich odpowiedniki Su-35, które mogą atakować z bezpieczniejszej odległości. Ponadto systemy radarowe i walki elektronicznej samolotów mogą nie dorównywać rosyjskim, co jeszcze bardziej przechyla szalę zwycięstwa na korzyść Moskwy.

Kolejną przeszkodą jest szkolenie. Choć ukraińscy piloci przeszli intensywne programy w USA i Europie, wciąż muszą się przystosować do platformy, która znacząco różni się od samolotów MiG i Suchoj z czasów Związku Radzieckiego, na których latali przez dziesięciolecia.

Analitycy z BulgarianMilitary.com wyrazili swoją opinię na temat tej dynamiki, zauważając, że ukraińskie myśliwce F-16 są nadmiernie wykorzystywane w wielu rolach — obronie powietrznej, wsparciu naziemnym i okazjonalnych atakach — a ich liczebność i wyposażenie nie pozwalają na osiągnięcie doskonałości w żadnej konkretnej dziedzinie.

=========================

W bułgarskim oryginale [po angielsku] dwa ciekawe dla amatorów – filmiki o obu tych maszynach. md

„A my wszyscy” – zniesmaczeni

„A my wszyscy” – zniesmaczeni

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    13 marca 2025 michalkiewicz

Nie jest chyba żadną tajemnicą, że warszawski Judenrat zieje nienawiścią do obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Donalda Trumpa. Z pozoru wydawałoby się to dziwne, bo nie ma takiej rzeczy, której prezydent Trump nie zrobiłby dla bezcennego Izraela, więc skąd ta nienawiść?

Wyjaśnienie jest proste. Otóż w Stanach Zjednoczonych tamtejsi Żydowie dzielą się na dwie grupy: syjonistów i żydokomunę. Syjoniści w ostatniej kampanii wyborczej raczej popierali Donalda Trumpa, podczas gdy żydokomuna, uprzejmie określana również mianem „trockistów” – zwalczała go, jak tylko mogła. O ile bowiem syjonistom zależy na ekspansji bezcennego Izraela, zgodnie z obietnicą, jaką Stwórca Wszechświata złożył był przed wiekami pewnemu mezopotamskiemu koczownikowi – że jak ów koczownik będzie Go wychwalał, to on w rewanżu uczyni go „ojcem wielkiego narodu”, któremu przekaże w arendę obszar „od wielkiej rzeki egipskiej, do rzeki wielkiej – rzeki Eufrat”.

Bezcenny Izrael, korzystając z siły Stanów Zjednoczonych, konsekwentnie dąży do opanowania tego obszaru, na tym etapie go obezwładniając – a na ujarzmienie i „ostateczne rozwiązanie” kwestii tubylczej, czas przyjdzie potem. Żydokomuna z kolei liczy na to, że Żydom uda się uchwycić władzę nad głupimi gojami, poprzez rewolucję komunistyczną, a której awangardzie żydokomuna pozostaje od samego początku. Ponieważ prezydent Trump zdecydowanie wyhamowuje komunistyczną rewolucję w USA, a tym samym – eksport tej rewolucji do wasali Stanów Zjednoczonych na świecie, żydokomuna zieje do niego nienawiścią. Ponieważ warszawski Judenrat pozostaje pod wpływem żydokomuny, a nawet korzysta z jej szmalcu, to nic dziwnego, że i on zieje do prezydenta Trumpa nienawiścią.

I właśnie w związku z awanturą w Gabinecie Owalnym Białego Domu z udziałem ukraińskiego prezydenta Zełeńskiego, prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta Vance’a, list do amerykańskiego prezydenta wystosował Kukuniek, a podpisało się pod nim bodajże aż 30 sygnatariuszy. Ja oczywiście nie wierzę, by Kukuniek był w stanie napisać taki list. Po pierwsze – nie jestem pewien, czy w ogóle umie on pisać, czy tylko n a r y s o w a ć – swoje imię i nazwisko – a po drugie – gdyby list był rzeczywiście z jego inicjatywy i jego autorstwa, to nie podpisałoby się pod nim 30 sygnatariuszy, wśród nich – głowa warszawskiego Judenratu, czyli pan red. Adam Michnik. Podejrzewam tedy, że inicjatywa i autorstwo listu należy do pana red. Michnika, a Kukuniek i pozostali sygnatariusze się pod nim tylko podpisali.

No dobrze – ale dlaczego posłusznie się podpisali? Odpowiedzi na to pytanie szukałbym u progu transformacji ustrojowej, kiedy to pan red. Michnik z jednym tajnym współpracownikiem SB i jednym „cywilem”, tworząc tzw. „komisję Michnika” przez bodajże 3 miesiące buszował w archiwach MSW. Czego tam szukał, czy to znalazł i jaki z tego, co znalazł, zrobił użytek – tego poza nim nikt nie wie – bo o ile mi wiadomo – ani nigdy nie złożył żadnego sprawozdania, ani nawet nie pozostawił we wspomnianych archiwach żadnych śladów. Toteż nie tylko wspomniani sygnatariusze, wśród których jest co najmniej trójka konfidentów, są panu red. Michnikowi posłuszni i wobec niego dyspozycyjni, podobnie jak część przewielebnego duchowieństwa, co to kiedyś „bez swojej wiedzy i zgody” – no a teraz też nie wie, co pan red. Michnik w archiwach MSW znalazł, więc na wszelki wypadek mu się nie sprzeciwia.

Niezależnie od tego, trzeba nam wiedzieć, że w trakcie „karnawału Solidarności”, a zwłaszcza po wprowadzeniu stanu wojennego, Stany Zjednoczone i spora część „wolnego świata” dbały o podtrzymanie ducha oporu w Polsce poprzez transfery pieniężne, przekazywane za pośrednictwem centrali związkowej AFL CIO – bo na pieniądzach nie było napisane, że pochodzą od CIA. Płynęły one do Polski dwoma kanałami: jednym „watykańskim” uchodzącym wtedy za „bezpieczny”, przez który przeszło ok. 200 mln dolarów i drugim – za pośrednictwem Międzynarodowego Biura „S” w Brukseli, którego kierownikiem Kukuniek zrobił tajnego współpracownika SB Jerzego Milewskiego, pseudonim „Franciszek” który w „wolnej Polsce” był nawet szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego u Kukuńka, a potem – nawet ministrem obrony, a przez który przeszło dwa razy tyle. Te rewelacje potwierdziła mi w Australii pani Krystyna Misiak, która to Biuro założyła, a potem została z niego usunięta, by zrobić miejsce panu Jerzemu Milewskiemu. Ale watykański kanał – jak się potem okazało – też wcale nie był bezpieczny, bo też był obstawiony przez konfidentów SB. W rezultacie bezpieka, a zwłaszcza – wywiad wojskowy i jego szef – generał Czesław Kiszczak – doskonale wiedział, kto z płomiennych szermierzy wolności i demokracji ile wziął i gdzie schował. Dzięki temu skompletowanie w 1989 roku „strony społecznej” do okrągłego stołu, do której komunistyczny wywiad wojskowy miał zaufanie i z którą mógł bezpiecznie przeprowadzać transformację ustrojową, było bardzo łatwe. Jak pamiętamy, wstęp do grona autorytetów moralnych otwierało zdjęcie z Kukuńkiem, a rolę zespołu filtracyjnego pełnił Michnikuremek.

I tu mamy ciekawy związek tamtych spraw ze sprawami aktualnymi, to znaczy – a ukraińskim prezydentem Zełeńskim. Elon Musk ani kumaty, ani wyrozumiały, jak pan prezydent Duda, już nie jest i odgraża się, że sprawdzi, co się stało z amerykańskimi miliardami dolarów, które dostał na wojnę prezydent Zełeński. Znaczy – ile sam wziął i gdzie schował, a ile odpalił tym, którzy mu tę forsę dawali. Podobnie było i wtedy; pamiętam, jak red. Jerzy Giedroyć wyrażał nadzieję, że forsa zostanie rozliczona, a wtórowało mu liczne grono działaczy – że owszem, jakże by inaczej – ale dopiero w „wolnej Polsce”, no bo jakże tu się rozliczać na oczach bezpieki? I wreszcie nastała „wolna Polska” i rozpoczął się pierwszy w „wolnej Polsce” zjazd Solidarności. Jakiś prawdziej przypomniał sobie o rozliczeniach i postawił stosowny wniosek.

Ajajajajajajaj! „Co to się działo, co się działo! Iluż delegatów z niesmaku się skręcało!” Z niesmaku – bo jakże inaczej? Tu „wolna Polska”, społeczeństwo odzyskuje podmiotowość, a tu – jakaś Schwein proponuje „rozliczenia”? Toteż mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to rozpoznają się po zapachu, rada w radę uradzili, żeby żadnego rozliczenia nie robić. No dobrze – ale co z prawdziejami? Na szczęście na Zjeździe był przewielebny ksiądz prałat Henryk Jankowski, którego obecność objawiła się, jako prawdziwy dar Niebios. Dał on „kapłańskie słowo honoru” , że z tymi co najmniej 600 mln dolarów, wszystko było w jak najlepszym porządku. I to wystarczyło.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

SIKORSKI z RĘKĄ w NOCNIKU

SIKORSKI z RĘKĄ w NOCNIKU

Krzysztof Baliński

„Irański dron zestrzelony na Ukrainie trafił do Stanów Zjednoczonych dzięki sekretnej operacji z udziałem szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego” – tak zatytułował swój tekst „Wall Street Journal”. Amerykańska gazeta donosi dalej: „Śmiercionośna maszyna została przetransportowana samolotem C-130 należącym do polskich sił zbrojnych. Wykorzystywany na co dzień przez wojska rosyjskie na terenie Ukrainy Shahed 136 to jeden z najbardziej znanych dronów wojskowych na świecie, produkowany pod nadzorem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Iranu, organizacji uznanej przez Stany Zjednoczone za terrorystyczną”. Wg dziennika, w operację, oprócz Sikorskiego,  zaangażowana była amerykańska organizacja United Against Nuclear Iran, która o drona poprosiła Sikorskiego. Do podjęcia decyzji o zorganizowaniu tajnej misji dojść miało pod koniec stycznia, kiedy to Sikorski spotkał się w swoim warszawskim mieszkaniu z szefem organizacji Markiem Wallacem i z dawnym znajomy Markiem Kaplanem, którzy podczas wspólnej kolacji namówili Sikorskiego do zakupu drona. Wkrótce potem Polak skontaktował się telefonicznie ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami i w ciągu kilku dni znaleziono rzadkiego, nienaruszonego Shaheda. Mark Wallace ujawnił, że śmiercionośna broń będzie pod osłoną nocy przewieziona ciężarówką do Waszyngtonu, gdzie trafi następnie na specjalną ekspozycję i zobaczy go wiceprezydent J.D. Vance i że celem operacji jest „skłonienie decydentów do uznania irańskiego sprzętu za najpowszechniej stosowaną broń terrorystyczną”.

Sam Sikorski powiedział gazecie: „Ponieważ Iran wszędzie sieje śmierć i zniszczenie, należy wspólnie stawić czoło temu zagrożeniu i je usunąć”. Przestrzegał: „Iran kłamie. Iran jest winny i Iran nie może oczekiwać naszego współczucia, gdy podejmiemy środki, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się jego terroru w przyszłości”. Cały świat powinien być świadom, jakie niebezpieczeństwo sprowadza na nas współpraca Rosji i Iranu”. W niewydarzonych analizach wtórował mu w tej samej gazecie inny dyplomatyczny matoł, Anne Applebaum: „Sceny, które widzimy w Damaszku, zobaczymy w Moskwie i Teheranie. Upadek Asada to rosyjski Afganistan”.

A polskie media? „Wojenne trofeum”; „Brawurowa akcja szefa MSZ”; „Efekty akcji zobaczy sam wiceprezydent USA”; „Dron będzie pokazany amerykańskim konserwatywnym politykom”. Cytowały tez wpis Sikorskiego na portalu X:  Sojusz polsko-amerykański jest nierozerwalny. Konferencja w Waszyngtonie to jedno z najbardziej wpływowych wydarzeń politycznych na świecie. W tym roku uczestnicy mogą oglądać zestrzelony przez Ukraińców, a dostarczony przez Polskę symbol śmierci tysięcy niewinnych:  irański dron Shahed. Razem skutecznie sprzeciwiamy się osi zła”.

Wiceprezydent J.D. Vance drona nie oglądał (no i nawet nie spojrzał na Sikorskiego). Nie jest to bowiem jakiś egzemplarz (i dron i Sikorski) godny zbadania przez specjalistów z Pentagonu i z CIA (zwłaszcza, że jest w nim sporo amerykańskich części i że USA mają na terenie Ukrainy 12 stacji wywiadowczych), lecz pospolity złom wykorzystany do budowania napięcia wokół Iranu. I jeszcze jedno: Jak dowiadujemy się z polskich i amerykańskich gazet, Sikorski niewypał „kupił”od armii ukraińskiej, co dość dziwnie wygląda w świetle właśnie ujawnionych informacji, że Polska na samą pomoc wojskową dla Ukrainy wydała 14 miliardów złotych). I jeszcze jedno – nic nie powiedział, czy polskie służby i wojsko miały okazję rzucenia okiem na drona.

United Against Nuclear Iran (Zjednoczeni Przeciw Nuklearnemu Iranowi) to żydowska organizacja lobbystyczna. „Wall Street Journal” to żydowska gazeta dla Amerykanów i organ prasowy żydowskich globalistów. Agencji Bloomberg jest własnością amerykańskiego Żyda, znanego z poparcia dla Netanjahu. Mark Wallace tobyły ambasador przy ONZ w czasach „kolorowych rewolucji”. Mark Kaplan to znajomy Sikorskiego z czasów „studiów” na Oksfordzie (z tym że Kaplan zdobył dyplom magistra, a Radek dyplom kupił za 10 funtów), który jeszcze w trakcie pisania doktoratu pracował, jako analityk dla izraelskich firm, a później zajął się inwestycjami w kopalnie złota. I to on wraz z fundacją Sheldon i Miriam Adelson pokrywa ¾ kosztów działalności organizacji.

Statutowym celem organizacji jest „niedopuszczenie, aby Iran stał się regionalnym mocarstwem posiadającym broń nuklearną”. W tym celu wywiera naciski na biznesy, aby zaprzestały współpracować z Iranem, a nawet udzielać mu pomocy humanitarnej. Jej założycielem i szefem, aż do śmierci w 2024, był senator Joe Lieberman. W jej radzie nadzorczej zasiadają neokonserwatywne tuzy. W konferencjach organizacji bierze udział Mike Pompeo, ten sam, który kazał ministrowi w rządzie PiS zorganizować w Warszawie konferencję anty-irańską. W jej radzie zasiadał też Radosław Sikorski. No i w 2022 roku Iran uznał ją za organizację terrorystyczną, za „wspieranie działań wywiadowczych i przestępczych” przeciwko temu państwu.

„Rosja zgodziła się pomóc administracji Donalda Trumpa w rozmowach z Iranem na temat irańskiego programu nuklearnego. Donald Trump poprosił Władimira Putin, aby mediował między USA a Iranem” – doniosła agencja Bloomberg, powołując się na swoje źródła. Informację potwierdził rzecznika Kremla. Skomentowała ją też „Times of Israel”, w tekście zatytułowanym „Gdy Trump przymila się do Putina, Rosja składa ofertę pośredniczenia w rozmowach USA-Iran”: „Informacja ta jest bardzo niepokojąca dla Izraela, który zabiega o przyłączenie się Trumpa do ataku na instalacje nuklearne w Iranie, i coraz bardziej ciepłe relacje Trumpa z Putinem to dla Izraela twardy orzech do zgryzienia”. Krótko mówiąc – Trump szykuje niespodziankę dla Netanjahu, dla neokonserwatystów i dla Sikorskiego (oraz jego żony). No chyba, że skończy jak John Kennedy. Licho bowiem nie śpi – tak, jak Ben Gurion kazał zabić Kennedy’ego, tak Netanjahu może to zrobić z Trumpem. A Sikorski? Potwierdza, że ma bardzo słabe rozeznanie w polityce amerykańskiej i w ogóle w tym, co w trawie piszczy.

Ocieplenie relacji na linii Waszyngton-Teheran stawia Sikorskiego (a także Tuska, Dudę i cały PiS, zwolenników twardego kursu wobec Teheranu) w kłopotliwej sytuacji, i Radek może przebudzić się z ręką w nocniku. Szalone pomysły Radka prowadzą w prostej linii do marginalizacji, do dalszego ograniczenia pola manewru polskiej dyplomacji. Kabotyńska zagrywka z dronem oznacza, że:Podżega do wojny. Bierze udział w nagonce na Iran. Pomaga Netanjahu. Przyczynia się do destabilizacji regionu. Uczestniczy w żydowsko-izraelskiej machinacji. Oznacza też, że Sikorski to dyplomatyczny matoł. I jeszcze jedno – Iran, wbrew przemyśleniom geniusza z Chobielina, stanowi tamę dla islamistów w regionie, blokuje marsz Turków, wspiera i wspomaga egzystencję materialną chrześcijańskiej Armenii. Łagodzi antagonizmy religijne w regionie. Jest promotorem dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego. No i, co umknęło uwadze dyplomatołka z Chobielina, Liga Antydefamacyjna ocenia: Iran found to be the least antisemitic country in the region.

Największym wrogiem Izraela jest Iran, który geograficznie jest daleko, ale z jakiegoś dziwnego powodu cały czas myśli o zniszczeniu nas. Nie wiem, czy to wynika z tego, że utożsamia nas jako sojuszników Stanów Zjednoczonych, czy po prostu jego marzeniem to być jedynym królem na całym Bliskim Wschodzie” – mówi rabin Szalom Dow Ber Stambler, szef polskiego oddziału Chabad Lubawicz, rabin synagogi chasydów tego ruchu w Warszawie, pierwszy gość w nowym podcaście „Rzeczpospolitej” pod nazwą „Globalny Chrząszcz”. „Chabad Lubawicz działa na całym świecie, otwierając centra edukacyjne i religijne nawet w najdalszych zakątkach globu. Gdziekolwiek jest Coca-Cola, tam znajdziesz Chabad” – dodał z uśmiechem. Na pytanie o życie Żydów w Polsce, odpowiedział: „Polska to wielka pozytywna niespodzianka. Dla wielu Żydów przez wieki była drugim najważniejszym miejscem po Izraelu, a pierwszym ‘na czas wygnania’. Znana jest historia, że kiedy pierwsi Żydzi dotarli do Polski, usłyszeli, że to miejsce nazywa się „Polin”, co po hebrajsku oznacza: Żydzi powinni tu mieszkać”. Na koniec wygłosił złowieszcze słowa: „Lubię tu mieszkać i mówić po polsku”. Innymi słowy – zgodził się z żoną Sikorskiego, a nawet został jego „rabinem prowadzącym”.

Netanjahu manipulował wszystkimi prezydentami USA. Miał w tym poparcie żydowskiego lobby, które otorbiło wszystkie administracje. Donald Trump, po swoim pierwszym wyborczym zwycięstwie, skierował do nich słowa: „Wojna w Iraku była bardzo wielką pomyłką. Nigdy nie powinniśmy się tam znaleźć”. Słowa te mówiły wszystko, oznaczały zsyłkę na polityczną Syberię. Gdy potem poszedł na całego: „Głównym i najważniejszym hasłem mojej prezydencji będzie Ameryka na pierwszym miejscu. W pierwszym rzędzie zajmijmy się własnym narodem i własnym krajem”, stało się jasne, że jego prezydentura będzie dla Netanjahu (i tych od „sekretnej operacji” z dronem) koszmarem. Trump nie zostawił też suchej nitki na waszyngtońskiej elicie dyplomatycznej: „Pozbądźmy się ich i Ameryka znowu będzie wielka”. A mówił o elicie zaludnionej synami lub wnukami żydowskich uchodźców z przedwojennej Polski (czyli o znajomych żony Sikorskiego). Waszyngtońskiego bagna nie zdołał (albo nie zdążył) wyczyścić, i po powrocie do władzy, już na podium wyborczym Bidena krzyczeli: Zbombardować Teheran! Do swojej drugiej kadencji przystąpił o wiele lepiej przygotowany i bardziej zdeterminowany. Ma opracowaną spójną agendę, ma lojalne kadry. Słowem – wie czego chce. I jego przeciwnicy doskonale o tym wiedzą. Nie wie tylko Sikorski.

Wiemy, jak Trump „negocjował” z Zełenskim. Nie wiemy, jak przebiegła rozmowa z Netanjahu. Widzieliśmy tylko, że gdy wyszedł do dziennikarzy to miał minę, jakby go po raz drugi obrzezano. Nie wiemy, jak wyglądała rozmowa Sikorskiego z Marco Rubio, który wezwał go „na gwizdek”. Być może posłużył się słowami Radka z kijowskiego Majdanu: „Jak nie przyjedziesz, wszyscy będziecie martwi” lub „Jak się nie stawisz, to będzie dorzynanie watahy”. Ale i tak niech się cieszy, że nie musiał (wzorem Leszka Millera) jechać do Langley, bo tam by się dopiero nasłuchał i naoglądał kwitów. O czym jeszcze rozmawiali? Może przypomniał Radkowi, że gdy miał fuchę w neokonserwatywnym think-tanku, postulował reformę polskiej armii tak, „aby mogła wysłać na bliskowschodnie misje nawet kilkanaście tysięcy żołnierzy”, i tłumaczył, że żołnierze z Polski są tańsi w eksploatacji, a ich strata nie wywoła w USA niechęci do wojny? A może Rubio powiedział: „You have no cards”? To był kolejny, setny już z rzędu dyplomatyczny wygłup. Ale czy tylko wygłup? Może brał udział w żydowsko-izraelskiej machinacji? Może chciał wkraść się w łaski lobby żydowskiego i przypodobać nowojorskiej żydokomunie? A może miał pomóc neokonserwatystom w powrocie do Białego Domu?

Mówią o zagrożeniach ze strony Trumpa i jego nowego ambasadora w Warszawie, że wrócą do Ustawy 447, że sprzedadzą Polskę Żydom.Tymczasem Polsce zagraża nie Trump i jego ambasador, ale Tusk i jego minister od zagranicy oraz… Kaczyński i jego ferajna. Otóż, jedni i drudzy rozpoczęli wyścig o względy Trumpa. Dla przypodobania się Trumpowi, dla wkradzenia się w jego łaski, licytują się na wyprzódki, kto będzie bardziej przydatny i kto da więcej. W przypadku Tuska chodzi o to, aby Trump pozwolił mu zachować władzę. A w przypadku Kaczyńskiego, aby pomógł mu władzę odzyskać. I tu, na tej drodze obaj są gotowi na wszelkie ustępstwa: na wysłanie wojsko na Ukrainę, na oddanie złóż metali ziem rzadkich, na zakupy bezużytecznej broni, na danie wyłączności na całe sektory gospodarki, na przyjęcie uchodźców z Palestyny, na sprzedaż lasów i Wawelu. I wreszcie – na zwrot pożydowskich majątków. Przy czym zrobią to nie z inicjatywy ambasadora USA, lecz z inicjatywy własnej.. Oni sami, starając się ubiec w tym konkurenta, polecą do ambasady USA z ofertami „współpracy”. W przymilaniu się do Trumpa sięgną też po kartę antysemityzmu Polaków (i oby to była ich ostatnia karta!).

Czy poświęcą interesy Polski? Z doświadczenia wiemy, że dla utrzymania się przy władzy są gotowi do największych świństw, i w przymilaniu się do Trumpa w ogóle nie będą uwzględniać interesu Polski. Tak, jak w podejściu do Ukrainy czy do „przyczółku naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”. A co do Ukrainy, a właściwie co do Zełenskiego, Tusk i Kaczyński w niczym się nie różnią, licytują się tylko, kto jest bardziej proukraiński i kto da Ukraińcom więcej. Niech przykładem będą „przemyślenia” tego ostatniego na temat polskiej racji stanu. Zapytany kiedyś, co zrobimy z odkrytymi złożami gazu łupkowego, odpowiedział: Sprzedamy tanio Amerykanom. Dlaczego? Bo jak Amerykanie zainwestują, to obronią nas przed Ruskimi. A Tusk? Zgodzi się na wszystko, bo do tego „zachęcą” go Niemcy, no i wyznaje doktrynę: „Alles für Deutschland” oraz „Polska to nienormalność”.

Trump w Białym Domu oznacza dla Sikorskiego poważny problem. I, co tu dużo mówić, przeżywa nocne lęki i moczenia. Drzwi do jego międzynarodowej kariery przymknęły się na dobre, bo dla Trumpa, ze swoimi oficerami prowadzącymi i żoną jest nie do przyjęcia. W dodatku wataha, którą miał dorżnąć, ma się całkiem dobrze. „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i będę zgubiony” – tak Pyrrus skomentował wynik jednej ze swych bitew. Równie efektowny sukces odniósł Sikorski z irańskim dronem. Nieprzerwanie zapewnia, że „Polska ma wyjątkowo korzystną pozycję”, że z kraju Europy Wschodniej stała się „odpowiedzialnym krajem Europy Północnej”. Realia jednak temu przeczą – po kilkunastu miesiącach rządów podziwianego na całym świecie geniusza dyplomacji, nasz kraj jest bliżej katastrofy niż kiedykolwiek wcześniej.

Tusk, do­bie­ra­jąc sobie tak sła­bego osobnika, po­zba­wił Polskę moż­li­wo­ści sku­tecz­ne­go prowadzenia polityki zagranicznej. A może zrobił to świadomie? A może nakazali mu to Niemcy? Klęska jest żałosna i groteskowa. Polska jest państwem zwijającym się. Jej politykę zagraniczną kreuje kanclerz Niemiec i komik z Kijowa. Skłóciła się ze wszystkimi sąsiadami. Jej relacje z Ukrainą to nieprzerwane ustępstwa i podlizywanie się Zełenskiemu. Ale to nie Tusk i jego szemrana ferajna są temu winni. To my, Polacy, przez swoją głupotę, ciulowatość i zerową zdolność postrzegania świata tkwimy w tym chocholim tańcu i szybkim krokiem zbliżamy się do katastrofy. Każdy dzień urzędowania Radka, i każdy dzień jego dyplomatycznych wygłupów przynosi Polsce nieodwracalne szkody. I właśnie dlatego, ten rząd trzeba jak najszybciej obalić, nie czekając na kolejne wybory, bo wtedy będzie już za późno.

Krzysztof Baliński

Niedziela: Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

16.03.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

12/03/2025 antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

===============

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

=============================

ZAMOŚĆ –  o godz. 15-tej Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Piątek:Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

14.03.25 Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

12/03/2025przez antyk2013

Nasze Różańce święte uratują Polskę!

Zapraszamy w piątek do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – Msza Święta za Ojczyznę godz.17-tej parafii p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika (Głównego Patrona Polski).

Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie.

Dziś – Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu i Msza Święta za Ojczyznę

13.03.2025 Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu i Msza Święta za Ojczyznę

12/03/2025 przez antyk2013

13. dnia każdego miesiąca

Króluj nam, Chryste!

Jak zawsze 13. dnia miesiąca, w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów o godz. 18 będzie sprawowana Msza św. za Ojczyznę, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15. Odbywać się będzie ono w trakcie 3-dniowego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które rozpoczyna się dziś i potrwa do piątku. A ta 400. już sesja plenarna KEP może się okazać najważniejszą ze wszystkich dotychczasowych. Jeśli bowiem mówi się o nadchodzących wyborach prezydenckich, że są one kluczowe dla losów Ojczyzny naszej, to albo jesteśmy wyzwani, by odnieść zwycięstwo, które jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję, albo skazani na „domknięcie systemu”. A o jaki tu system idzie? – Oczywiście o europejskie totalitarne super-państwo, systemowo budowane metodą pełzającego zamachu stanu, mające być więzieniem narodów całkowicie pozbawionych suwerenności. Tak czy inaczej, owo „domknięcie systemu” zostało już obmyślane w Berlinie i Brukseli, bo rządzące Polską marionetki nie mogą przegrać tych wyborów, jako że spalili za sobą mosty dopuszczając się przestępstw, za które grożą wyroki wieloletniego więzienia. (Dowodem na to, że już mają gotowy plan sfałszowania bądź unieważnienia wyborów, uzgodniony z gangsterami rządzącymi UE, jest fakt, że nawet w roku wyborczym bardziej zależy im na podlizaniu się Niemcom, niżeli na pozyskaniu serc polskich wyborców. Bo czym było kłamstwo historyczne ministry Barbary Nowackiej wypowiedziane podczas międzynarodowej konferencji w 80. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, jeśli nie wasalnym trybutem dla Niemiec?… Lecz jeśli twierdzi ona, że obóz koncentracyjny, którego pierwszymi więźniami byli Polacy, budowali „polscy naziści”, to czy konsekwentnie będzie ona twierdzić, że również 1 września 1939 r. na Polskę wspólnie z Niemcami napadli polscy naziści?…)

            Przykład takiego zwycięstwa dał 10 lat temu JE Bp Prof. Ignacy Dec, który jako przewodniczący Rady Apostolstwa Świeckich KEP odważnie zaapelował w Liście Otwartym do ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, by nie podpisywał genderowej Konwencji Rady Europy, jawnie sprzecznej z Jasnogórskimi Ślubami Narodu. Prezydent jednak to zlekceważył. Wówczas nasz Arcypasterz wydał list pasterski o odnowieniu Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę w naszej diecezji, w którym znalazło się też konkretne wezwanie, by w samym dniu wyborów, które wypadły w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, we wszystkich kościołach naszej diecezji został odmówiony Różaniec św. o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. I oto Bronisław Komorowski, któremu wszystkie sondaże dawały miażdżącą przewagę nad wszystkimi kontrkandydatami gwarantując elekcję w I turze, w obu turach przegrał z Andrzejem Dudą, który zaraz po zwycięstwie przybył na Jasną Górę, by za nie podziękować Królowej Polski i dać wyraz swemu przekonaniu, komu je zawdzięcza.

            Podobnież w ostatnich wyborach prezydenckich w USA sondaże wskazywały, że różnica między Donaldem Trumpem a Kamalą Harris będzie minimalna. I jakież było zdziwienie, gdy się okazało, że Trump wręcz „znokautował” kandydatkę demokratów, bo na rzecz kampanii Harris pracowała cała machina show-businessu, sprawująca w Ameryce rząd dusz. Kamala miała się tylko uśmiechać i głosić politycznie słuszne hasła – i to miało wystarczyć. Ale sondaże nie uwzględniały tego, że to nie tylko wybór między dwojgiem kandydatów, ale także między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci, a na rzecz Trumpa działała moc modlitwy ogromnych rzesz obrońców życia – i nie tylko w samej Ameryce, ale i na całym świecie.

Tym razem zaś mamy wybór najzupełniej zero-jedynkowy: Między szczerą miłością Ojczyzny a bałwochwalczym kosmopolityzmem, między świadkiem wiary a próżniakiem manifestującym swoją bezbożność, między człowiekiem, który wszystko zawdzięcza pracowitości i ćwiczeniu się w cnotach, a karierowiczem najgorszego sortu, szkodnikiem i sprzedawczykiem – między duchowym synem żołnierzy wyklętych a wytworem kultury masowej, będącej kuźnią zaprzaństwa.

Wystarczy więc, jeśli Biskupi Polscy wezwą to zdezorientowane społeczeństwo do wielkiej narodowej modlitwy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu, a Bóg, który ma dostęp do każdego serca, sprawi, że obecny lider sondaży zacznie szorować doły społecznego poparcia.

            Zatem jutro nasze comiesięczne czuwanie w kolegiacie od godz. 15 będzie potężnym modlitewnym szturmem głównie za naszych Pasterzy. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie zbojkotowania wyborów prezydenckich, to tym bardziej niech postanowi, by nie zbojkotować tego jutrzejszego czuwania, jeśli tylko może w nim uczestniczyć, abyśmy przez zestrzelenie się w jednomyślność przyczynili się do zwycięstwa, które jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję.

MP

Za prawdę – wyrok! „Mowa nienawiści” już działa, a będzie tylko gorzej. Ostrzegamy

Za prawdę – wyrok! „Mowa nienawiści” już działa, a będzie tylko gorzej. Ostrzegamy

pch24/za-prawde-wyrok-mowa-nienawisci-juz-dziala-a-bedzie-tylko-gorzej

(Źródło stock.adobe.com Oprac. PCh24.pl)

Kilka dni temu Sejm poparł ustawę o karaniu tzw. „mowy nienawiści”. Tymczasem wyroki za rzekomą „mowę nienawiści” przeciwko wolontariuszom Fundacji Pro-Prawo do Życia zapadają bez przerwy od lat, mimo że żadnej ustawy w tej sprawie jeszcze nie ma i nie było. Fundacja przygotowała krótką kronikę policyjno-sądową aby zobrazować jak wyglądają takie represje.

6 marca Sejm przyjął tzw. „ustawę kagańcową”, w świetle której przestępstwem będzie „mowa nienawiści”, czyli np. mówienie na temat skutków ideologii LGBT i gender oraz konsekwencji homoseksualnego stylu życia. Za popełnienie przestępstwa inspirowanego taką „nienawiścią” grozić ma do 5 lat więzienia.

Fundacja Pro-Prawo do Życia przypomina, że takie ustawy od dawna funkcjonują już na Zachodzie i służą zastraszaniu i kneblowaniu wszystkich ludzi, którzy chcieliby powiedzieć prawdę w przestrzeni publicznej lub w mediach. Pomimo tego, że ustawa nie weszła jeszcze w życie (musi ją poprzeć Senat a potem podpisać Prezydent), to wyroki za „mowę nienawiści” de facto zapadają w Polsce już od wielu lat. W ocenie Fundacji, ustawa „kagańcowa” ma jeszcze bardziej zaostrzyć represje, które od dawna już są stosowane.

Rok temu członek zarządu Fundacji Mariusz Dzierżawski został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na rok ograniczenia wolności i 15 000 zł kary za organizację kampanii „Stop pedofilii”, w ramach której Fundacja podawała do wiadomości publicznej wyniki badań naukowych na temat powiązań homoseksualnego stylu życia z pedofilią. W ocenie gdańskiego sądu, Mariusz Dzierżawski „znieważył” w ten sposób aktywistów LGBT i utrudnił im „działalność edukacyjną”, którą środowiska te prowadzą m.in. wśród dzieci i młodzieży. Kilka miesięcy później w Gdańsku zapadł inny wyrok sądu – były wiceprezydent miasta ds. edukacji Piotr K., który wdrażał w gdańskich szkołach „edukację seksualną” i współpracował z trójmiejskimi aktywistami LGBT, został skazany za molestowanie nieletniego. Wcześniej Piotr K. publicznie domagał się ukarania Fundacji za organizację akcji „Stop pedofilii”.

Podobna sytuacja miała miejsce w Szczecinie. Tamtejszy sąd skazał kierowcę fundacyjnej furgonetki na 30 000 zł kary za „zniesławienie” aktywisty LGBT poprzez informowanie mieszkańców miasta o powiązaniach homoseksualizmu z pedofilią. Niedługo później do wiadomości publicznej przedostała się informacja, że lider środowisk LGBT w Szczecinie przebywa w więzieniu za pedofilię, gdyż wykorzystał seksualnie 13-letniego chłopca.

Tego typu prześladowania to od wielu lat codzienność wolontariuszy Fundacji Pro – Prawo do Życia. Aby lepiej to zobrazować, Fundacja przygotowała fragment kroniki policyjno-sądowej za okres jednego tygodnia: 27 lutego – 6 marca.

27 lutego, Oleśnica – rozprawa wolontariuszki Kasi, zarzut: organizacja akcji informacyjnej na temat aborcji pod tamtejszym szpitalem,

28 lutego, Warszawa – rozprawa wolontariusza Jana, zarzut: organizacja zgromadzenia publicznego,

28 lutego, Oleśnica – wyrok nakazowy, grzywna 1200 zł dla wolontariuszki Kasi za organizację akcji antyaborcyjnej na Rynku w Oleśnicy,

28 lutego, Wrocław – wyrok nakazowy, grzywna 1000 zł dla Mariusza Dzierżawskiego dotyczący akcji informacyjnych na terenie miasta,

3 marca, Wrocław – wpływa 12 wniosków o ukaranie Mariusza Dzierżawskiego w związku z organizacją ulicznych akcji informacyjnych,

4 marca, Wrocław – wpływa kolejny wniosek o ukaranie Mariusza Dzierżawskiego,

4 marca, Wrocław – wyrok nakazowy, grzywna 1500 zł dla Mariusza Dzierżawskiego za organizację akcji na ulicach miasta,

5 marca, Wrocław – wyrok nakazowy, grzywna 400 zł dla Mariusza Dzierżawskiego za organizację akcji ulicznych,

6 marca, Szamotuły – rozprawa wolontariusza Adama, zarzut: prezentowanie prawdy o aborcji w przestrzeni publicznej,

6 marca, Wrocław – rozprawa wolontariusza Adama w związku z organizacją akcji ulicznej,

6 marca, Wrocław – rozprawa wolontariusza Adama w związku z organizacją akcji antyaborcyjnej pod szpitalem,

6 marca, Rzeszów – przesłuchanie na policji wolontariuszy Krzysztofa i Arkadiusza, zarzuty: prezentowanie prawdy o aborcji podczas finału WOŚP.

Fundacja podkreśla, że to tylko tydzień z życia wolontariuszy. Tak właśnie wygląda ich codzienność – nieustanne przesłuchania i rozprawy sądowe. Niektórzy wolontariusze, w szczególności koordynatorzy regionalni odpowiadający za organizację ulicznych akcji informacyjnych i publicznych różańców, czasami kilka razy tego samego dnia muszą stawiać się w sądzie lub na policji. Zdarzały się sytuacje, że rozprawy przeciwko jednej osobie odbywały się tego samego dnia w dwóch różnych miastach.

Jak mówi Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji:

„Taka sytuacja trwa od lat. Poprzednia władza PiS przez 8 lat nic z tym nie zrobiła. Pomimo naszych licznych apeli do rządu oraz Komendanta Głównego Policji, sprawę zignorowano, dając przyzwolenie na dalsze prześladowania sądowo-policyjne. Teraz aborcyjna koalicja Tuska aktywnie te represje wspiera oraz usiłuje przeforsować kolejne zmiany, takie jak ustawa „kagańcowa” o tzw. „mowie nienawiści”, których celem jest zaprowadzenie totalnej cenzury. Trzeba się temu przeciwstawić poprzez mobilizację kolejnych osób do działania i organizację kolejnych akcji w przestrzeni publicznej.”

Kilka dni temu w Rzeszowie odbyła się konwencja wyborcza Rafała Trzaskowskiego, w której brała udział również minister Barbara Nowacka, forsująca w szkołach „edukację seksualną” dzieci przesyconą ideologią LGBT i zachętami do rozwiązłości. W związku z tym, zjawili się tam też wolontariusze Fundacji, aby ostrzec zgromadzonych przed konsekwencjami deprawacji. Jeszcze zanim działacze Fundacji przyjechali na miejsce, czekał już na nich agresywny urzędnik miejski w asyście policji, aby szukać pretekstu prawnego do rozwiązania legalnego, pokojowego zgromadzenia. Jak relacjonuje koordynatorka akcji Marta:

„Bojowy urzędnik, uzbrojony w skórzaną teczkę, czekał już na nas na miejscu pikiety. Próbował coś perswadować, ale jak rozmawiać o ewentualnej pikiecie skoro ona jeszcze nie ma miejsca? Urzędnik wydelegowany przez Pana Prezydenta wraz z grupą policjantów gorączkowo przerzucał dokumenty z tajemniczej teczki, jakiś policjant gdzieś dzwonił. Kolejną próbę rozwiązania pikiety czas zacząć!”

Urzędnik i policjanci zaczęli wymyślać kolejne, kuriozalne argumenty, aby przestraszyć wolontariuszy i rozwiązać zgromadzenie, zanim zdążyło się one rozpocząć. Działacze Fundacji nie ugięli się jednak i kontynuowali akcję głosząc prawdę na temat „edukacji seksualnej” i ideologii LGBT. Wywołało to wściekłość aktywistów Koalicji Obywatelskiej. Jak relacjonuje Marta:

„Pluli, rzucali inwektywy, ktoś próbował obalić baner, pewna kobieta próbowała mnie uderzyć.”

Jak podsumowuje Mariusz Dzierżawski:

„Staramy się docierać do ludzi, kształtować ich świadomość i budzić ich sumienia. To zadanie trudne, wymagające poświęcenia, wyrzeczeń i znoszenia prześladowań. Ale właśnie to musimy robić. Wiele środowisk mówi prawdę o takich zjawiskach jak LGBT i aborcja, ale czyni to w kierunku osób już przekonanych i uświadomionych.

Przekonywanie przekonanych nie ma sensu, więc kontynuujemy nasze kampanie w przestrzeni publicznej tak, aby zobaczyło i usłyszało je jak najwięcej osób. Jakiś czas temu, w trakcie podobnej akcji, podszedł do nas działacz Koalicji Obywatelskiej, który zaczął zarzucać nam głoszenie rzekomych kłamstw na temat aborcji. Nasi wolontariusze na bieżąco odpowiadali na jego „argumenty”, po czym członek KO… podziękował nam za rozmowę i podał rękę naszym działaczom. Tak właśnie działa kontakt z prawdą, o ile tylko ktoś na przyjęcie tej prawdy jest otwarty.”

Fundacja Pro-Prawo do Życia Pach

Polacy ze wstrętem myślą o jedzeniu owadów. „Wzbogacone” robalami makarony, batoniki, pieczywo, wypieki czy odżywki dla sportowców.

Polacy ze wstrętem myślą o jedzeniu owadów. Naukowcy radzą, jak nas przekonać

Wzbogacone robalami makarony, batoniki, pieczywo, wypieki czy odżywki dla sportowców.

pch24/polacy-ze-wstretem-mysla-o-jedzeniu-owadow-jak-nas-przekonac

(Fot. SadiaK123/Pixabay)

Badacze z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu sprawdzali jak my, Polacy zapatrujemy się na kwestię konsumowania tak zwanej nowej żywności: mięsa produkowanego laboratoryjnie oraz białka pochodzącego od owadów. Ponieważ dominującym uczuciem wśród ankietowanych w perspektywie jedzenia świerszczy i larw było obrzydzenie, uczeni” podpowiadają, w jaki sposób można pokonać tę barierę.

W obliczu rosnącego zapotrzebowania na żywność i wyzwań związanych z hodowlą zwierząt, coraz częściej proponuje się alternatywne źródła białka w diecie, takie jak owady i mięso produkowane poza organizmem, czyli tzw. mięso in vitro – wyjaśnia serwis PAP

Owady są bogate w białko i powszechnie stosowane jako żywność w wielu kulturach, a ich pozyskiwanie jest mniej obciążające dla środowiska. Mięso komórkowe pozyskuje się bez uboju zwierząt, w przewidywalnych, kontrolowanych warunkach, a docelowe linie produkcyjne mają być konkurencyjne pod względem śladu węglowego i wodnego w porównaniu do tradycyjnej hodowli zwierząt – wylicza PAP potencjalne argumenty mające stać za upowszechnieniem nowego jadłospisu Polaków.

Rezultaty badań przeprowadzonych przez uczonych z Poznania zostały zamieszczone na łamach czasopism „European Food Research Technology” oraz „Nutrients”.

W analizie wzięło udział ponad 1,5 tys. osób. Ponad połowa (54 procent) respondentów zadeklarowała gotowość do zakupu mięsa hodowanego komórkowo. Natomiast znaczna mniejszość, bo 28 procent, zamierza spróbować produktów zawierających owady. – Akceptacja mięsa komórkowego była relatywnie wysoka, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że produkty tego typu nie zostały jeszcze wprowadzone na rynek europejski – cieszy się Dominika Sikora, doktorantka Zakładu Medycyny Środowiskowej.

Obawy dotyczące bezpieczeństwa takiej konsumpcji towarzyszą połowie przeciwników „nowej żywności”. Podziela je również sporo, bo 39 procent tych, którzy są skłonni sięgnąć po eksperymentalne produkty.

Powinno być to wskazówką dla regulatorów, wprowadzających w przyszłości takie mięso na rynki. Nawet jeżeli Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności dokona szczegółowej analizy takiego mięsa pod różnym względem, konieczne będzie odpowiednie, przejrzyste i zrozumiałe zakomunikowanie tego konsumentom. Podobnie jak wyjaśnienie samego procesu produkcyjnego. To ważne, bo przecież nowe produkty naturalnie budzą niepewność i obawy. Sama autoryzacja nie wystarczy – kluczowy jest transparentny dialog z konsumentami – wyjaśniła Dominika Sikora.

Głównym powodem braku akceptacji owadów jako jedzenia było uczucie wstrętu. Według badaczy, nie było to zaskakujące, ponieważ owady w naszej kulturze nie mają tradycji występowania w charakterze dań, a wielu osobom kojarzą się ze szkodnikami. Jak zaznaczają jednak uczeni, wiele produktów zawiera nie całe owady, a jedynie ich białko, co „może wzbogacać ich wartość odżywczą” oraz „zmniejszać uczucie obrzydzenia u konsumenta”.

Wiele produktów może być wzbogaconych białkiem owadzim, np. makarony, batoniki, pieczywo, wypieki czy odżywki dla sportowców. W takiej formie ich spożycie może być łatwiejsze do zaakceptowania i jednocześnie przynosić korzyści żywieniowe – tłumaczy Sikora.

Kto byłby skłonny już teraz sięgnąć po mięso komórkowe lub żywność zawierającą owady? Według przeprowadzonych badań częściej są to kobiety, osoby do 40. roku życia oraz ludzie „otwarci na nowe doświadczenia i świadomi wpływu hodowli zwierząt na środowisko”.

W przypadku mięsa komórkowego większą akceptację wykazywały osoby jedzące mięso niż wegetarianie i weganie. Jeśli chodzi o owady – aż 75 proc. badanych, którzy je akceptowali, wskazało, że ich główną motywacją do spróbowania byłaby ciekawość i chęć eksperymentowania. Nie wiadomo jednak, czy przełożyłoby się to na stałe włączenie ich do diety, czy jedynie sporadyczną degustację.

Historia pokazuje, że dieta człowieka nieustannie ewoluowała – od zbieractwa i łowiectwa, przez rolnictwo, aż po nowoczesne technologie produkcji. To, co dziś wydaje się egzotyczne lub budzi wątpliwości, może w przyszłości stać się codziennością – tak jak kiedyś ziemniaki, pomidory czy sushi – uważa Dominika Sikora.

O geopolitycznym szoku zwycięstwa Rosji na Ukrainie

Doug Casey o geopolitycznym szoku zwycięstwa Rosji na Ukrainie

Źródło: https://internationalman.com/articles/doug-casey-on-the-geopolitical-shockwaves-of-russias-victory-in-ukraine/

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 12

TŁUMACZENIE WYWIADU

To było kryminalne szaleństwo, że USA zaangażowały się w wojnę graniczną między dwoma krajami po drugiej stronie świata. Niewielu Amerykanów wie, że „Ukraina”, która wcześniej zawsze była znana jako „Ukraina”, oznacza pogranicze. Był to po prostu region, taki jak Kurdystan, z nieokreślonymi, ruchomymi granicami, dopóki Lenin nie stworzył jej w 1921 roku.

Dlaczego, możesz zapytać, Zachód miałby podjąć ryzyko i rozpocząć III wojnę światową z powodu najbardziej skorumpowanego kraju w Europie?

Kilka powodów. Po pierwsze, Ukraina była bardzo skuteczną pralnią. Gigantyczne kwoty amerykańskich podatków zniknęły w czarnej dziurze, by ponownie pojawić się w kieszeniach organizacji pozarządowych, udając pomoc. Po drugie, powiązani łajdacy, tacy jak Bidenowie, nabrali tłuszczu. Dziesiątki miliardów zostały redystrybuowane do producentów broni, wykonawców wojskowych i Bóg wie kogo jeszcze. I oczywiście, duża grupa neokonserwatystów w DC zrobiła karierę, próbując zniszczyć Rosję za wszelką cenę.

Mam tylko nadzieję, że gdy Trump zbada, gdzie podziały się wszystkie pieniądze, dojdzie do masowych odzyskań pieniędzy i długich kar więzienia dla wielu osób, zarówno w USA, jak i w Europie.

International Man: Co sądzi Pan o przyszłości Zełenskiego i Ukrainy?

Doug Casey: Jak Zełenski, drugorzędny aktor w biednym kraju, stał się niezwykle bogaty, to opowieść, która powinna być szeroko rozpowszechniona. Kilka lat temu Panama Papers pokazały, że Zełenski był już wart około 300 milionów dolarów i miał dwa ultra drogie domy na południowej Florydzie. Ale do dziś nikt nie zbadał pochodzenia tej fortuny. Jestem pewien, że w międzyczasie wzrosła do miliardów.

Oto praktyczna zasada: dyktatorzy odpowiedzialni za masowe zniszczenia, miliony ofiar i masowe grabieże powinni skończyć jak Mussolini, którego powieszono za pięty na latarni.

Gdyby Zełenski był mądry, uciekłby do kraju bez ekstradycji. Izrael mógłby zadziałać, chociaż odmówili schronienia Meyerowi Lansky’emu, który również miał prawa powrotu.

Co najmniej powinien zostać oskarżony o kryminalnie zły smak, paradowanie w swoich sztucznych wojskowych oliwkowo-zielonych koszulkach i spodniach cargo przez ostatnie trzy lata. Chociaż na oficjalne spotkanie w zeszłym tygodniu wybrał ładnie wyprany czarny sweter z długim rękawem.

Było zabawnie patrzeć, jak Trump traktował go z szacunkiem, na jaki zasługiwał w Białym Domu, zanim go wyrzucił ( link ).

International Man: Jakie są szersze geopolityczne konsekwencje zwycięstwa Rosji na Ukrainie?

Jaki wpływ może to mieć na NATO, UE i Europę jako całość?

Doug Casey: Mimo że Putin powiedział, że tęskni za granicami dawnego Związku Radzieckiego, szanse na to, że Rosja spróbuje podbić Europę, są zerowe. W rzeczywistości szanse są takie, że sama Rosja — która jest wielokulturowym imperium wewnętrznym — rozpadnie się na wiele mniejszych jednostek w ciągu najbliższych kilku dekad.

Ludzie nie rozumieją, że rzeczy są zupełnie inne niż w czasach Cesarstwa Rzymskiego, a nawet przed I wojną światową. Wtedy miałoby to sens, gdybyś podbił lub skolonizował inny kraj.

Życie było tanie; jeśli wygrałeś, mogłeś ukraść złoto, bydło, dzieła sztuki i niewolników. Dziś jest inaczej. Gdyby Rosja była na tyle głupia, żeby spróbować ponownie włączyć stary ZSRR — zapomnij o reszcie Europy — odkryje, że w dzisiejszym świecie istnieje niewiele bogactw „możliwych do kradzieży”. Skończyliby z niezwykle kosztowną wojną, po której nastąpiłaby niekończąca się wojna partyzancka, która doprowadziłaby do całkowitego upadku Rosji. Nie ma absolutnie nic do zyskania, a wszystko do stracenia.

Skąd w ogóle biorą się takie szalone memy? Są ku temu powody psychologiczne, ale teraz nie jest czas, abyśmy wpadali w tę króliczą norę. Rosyjska inwazja na Europę to mylący trop podsunięty przez amerykańskich i natowskich podżegaczy wojennych. Tylko bardzo głupi i nieświadomi ludzie w ogóle o tym myślą. Ale to nie znaczy, że nie wprowadzono wielkich niebezpieczeństw.

Rosja musiała potroić liczebność swojej armii, a to jest kosztowne. Jeśli wojna się skończy, będzie musiała rozwiązać większość armii, co spowoduje kolejne zniekształcenia, zawirowania w jej gospodarce.

Innym prawdopodobieństwem jest to, że NATO — które powinno zostać zniesione po rozpadzie Związku Radzieckiego na początku lat 90., ale nadal rośnie jak rak, mimo że nie służy już żadnemu użytecznemu celowi — w końcu się rozpadnie. To dobrze, ponieważ NATO jest niczym innym, jak prowokacją dla Rosji i Chin.

Będzie fala emigrantów z Ukrainy, dołączając do milionów, którzy już wyjechali. Większość Ukraińców jest w miarę dobrze wykształcona. Kto chce zostać w dotkniętym biedą, rozdartym wojną kraju z drapieżnym rządem? Miliony więcej przeniesie się na Zachód.

Jeśli chodzi o odbudowę Ukrainy, pomysł planu Marshalla jest kontr-produktywny. Jeśli obcokrajowcy chcą przyjechać i przywłaszczyć sobie pieniądze, to jedno. Ale bankrutujące rządy USA lub UE rzucające tam pieniędzmi tylko pogorszą sytuację. Nieuchronnie trafią one do kieszeni dobrze sytuowanych bogatych facetów, korumpując zarówno dającego, jak i otrzymującego.

Ukraina powinna być całkowicie wolna dla handlu. Przedsiębiorcy szybko się tam pojawią, nie po to, by stworzyć altruistyczną farsę, współczesną wioskę Potiomkinowską, ale by zarobić. Ale kto wie? Może ONZ i UE prowizorycznie sfabrykują jakieś rozwiązanie, a miejsce będzie przypominało wieczną Gazę lub powojenne Niemcy Wschodnie.

International Man: Po przelaniu tak dużej ilości krwi, skarbów i kapitału politycznego w ukraińskim bagnie, porażka będzie gorzką pigułką dla Deep State i zwolenników tej wojny. Histeria antyrosyjska pozostaje głęboko zakorzeniona w dużych segmentach amerykańskiego i europejskiego społeczeństwa.

Jak ci ludzie poradzą sobie ze zderzeniem z rzeczywistością, skoro przez lata obiecywano im zwycięstwo?

Czy sądzisz, że Głębokie Państwo podejmie próbę zablokowania jakiegokolwiek zbliżenia USA z Rosją?

Doug Casey: Rosja i Związek Radziecki były bête noire — wrogiem narodowym — USA odkąd byłem małym dzieckiem. Wszyscy ćwiczyliśmy chowanie się i krycie pod biurkami ze strachu przed ewidentnie niesprowokowanym atakiem złych Rosjan.

Amerykanie powinni zdać sobie sprawę, że wrogiem nigdy nie był naród rosyjski, było to państwo radzieckie przesiąknięte dogmatami marksizmu-leninizmu. I niemal równie patologiczne Deep State USA, zamieszkane przez naszą własną grupę podżegaczy wojennych, oportunistów i socjopatów.

Przez ostatnie 30 lat na samych amerykańskich uniwersytetach było więcej komunistów niż w całej Rosji. Prawdziwym zagrożeniem są socjaliści, faszyści, komuniści i Przebudzeni Europejczycy, którzy przejęli władzę w większości europejskich rządów.

W USA kompleks Deep State (z jego wojskowymi, korporacyjnymi, akademickimi, finansowymi i rozrywkowymi mackami) nie powinien być niedoceniany. Potrzebuje wrogów, aby machina wojenna produkowała zasadniczo bezużyteczne i przestarzałe śmieci. A jego ramię informacyjno-rozrywkowe utrzymywało pospólstwo w strachu, chętnie wspierając rząd, który twierdzi, że ich „broni”.

Prawdziwe niebezpieczeństwo, jak sugerował JD Vance w swoim przemówieniu w Monachium, kryje się wewnątrz nas.

Czy uważam, że Głębokie Państwo będzie próbowało zablokować jakiekolwiek zbliżenie z Rosją?

Absolutnie. Nie chcą, aby chaos się skończył, ponieważ ujawniłoby to głębokie pokłady przestępczości i korupcji, które są tak samo złe w całym rządzie USA, jak i na samej Ukrainie. Zakończenie chaosu wojennego ujawniłoby rząd USA jako pełen aroganckich i roszczeniowych oszustów.

Byłoby dla nich bardzo niewygodne, gdyby wojna na Ukrainie, być może najskuteczniejsza pralnia pieniędzy w historii, zniknęła. Następnie przeprowadzono by dogłębne śledztwo, aby ustalić, gdzie podziały się pieniądze. Oczywiście, będą chcieli zablokować jakiekolwiek zbliżenie z Rosją.

Jeśli jednak Departament „Obrony” i 15 agencji w tzw. „Wspólnocie Wywiadowczej” zostaną dokładnie zbadane, życie śledczych będzie poważnie zagrożone. To ryzykowne zajęcie rozbijać miski ryżu tych kolesi.

International Man: Poprzedni rząd USA zamroził cały obrót rosyjskimi akcjami i obligacjami na zachodnich rynkach finansowych.

Można przypuszczać, że po zakończeniu wojny aktywa te zostaną odmrożone i staną się dostępne dla zachodnich inwestorów.

Co sądzisz o rosyjskich akcjach?

Biorąc pod uwagę dalekosiężne konsekwencje przegranej Ukrainy w wojnie z Rosją, jakie inne implikacje inwestycyjne przewiduje Pan?

Doug Casey: Będzie wspaniale, gdy znów będzie można kupować rosyjskie akcje i obligacje.

W tym momencie mogą być oferowane niesamowite okazje. Pozwólcie mi podkreślić to, co powiedziałem wcześniej: sama Rosja ostatecznie rozpadnie się na wiele mniejszych krajów, tak jak Związek Radziecki 30 lat temu. Rosja nie jest najbardziej stabilnym krajem na świecie, ale jest o kilka odchyleń standardowych lepsza niż jakiekolwiek miejsce w Afryce, na przykład.

Nie postrzegam Rosji jako inwestycji, ale raczej jako spekulację o wysokim potencjale po ponownym otwarciu rynków. Kraj nie ma długu i mógłby łatwo przejść na rubla opartego na złocie. Secesja posiadłości nierosyjskich mogłaby być bardzo dobrą rzeczą.

Tymczasem na Zachodzie jest prawdopodobne, że zobaczymy załamanie finansowe i gospodarcze, ponieważ Trump będzie usuwał liczne zniekształcenia w tym samym czasie, gdy będzie wprowadzał nowe. Wielki Kryzys prawdopodobnie przywróci Demokratów do władzy, co jest złą wiadomością.

Biorąc pod uwagę, że Kijów przegrywa wojnę z Moskwą, jest całkiem pewne, że teraz jest czas na sprzedaż akcji wojskowych/przemysłowych i wojennych. Jeśli Trumpowi uda się ograniczyć wydatki na wojsko, jak mówi, dużo pieniędzy przestanie płynąć do takich firm jak Lockheed, Raytheon i Boeing. Biznes „obronny” jest absolutnie pełen oszustw, głupoty i korupcji.

W ciągu ostatnich 30 lat radzili sobie znakomicie, ale biorąc pod uwagę zmiany w sytuacji makroekonomicznej, myślę, że impreza się skończyła. Nie dość, że to, to jeszcze technologia wojskowa zmienia się radykalnie. Rodzaj hi-tech-owego badziewia, które produkują — np. F-35, B21, lotniskowce i pociski artyleryjskie za 100 000 dolarów — ma tyle samo sensu, co produkcja pancerników pod koniec II wojny światowej. Tanie drony mają więcej sensu. Podobnie jak Terminatory za 20 000 dolarów.

Natura całego świata zmienia się pod każdym względem. Radykalnie.

Uwaga redaktora: Niestety, praktycznie rzecz biorąc, pojedyncza osoba może niewiele zrobić, aby zmienić bieg tych trendów.

Najlepsze, co możesz i powinieneś zrobić, to pozostać poinformowanym, aby móc jak najlepiej się chronić, a nawet skorzystać z tej sytuacji.

Właśnie dlatego poczytny autor Doug Casey i jego współpracownicy właśnie wydali pilny nowy raport PDF , w którym wyjaśniają, co może się wydarzyć dalej i co można z tym zrobić.

Niemcy: Liczba zgonów gwałtownie wzrosła, ponieważ ludzie umierali na grypę po otrzymaniu „szczepionek” mRNA

przez Franka Bergmana, Slay News :

Grupa czołowych naukowców w Niemczech podniosła alarm po odkryciu ukrytych dowodów w oficjalnych danych niemieckiego rządu, które potwierdzają, że nadmierna liczba zgonów była spowodowana przez „szczepionki” mRNA, a nie przez COVID-19.

To szokujące badanie stanowi  kolejne potwierdzenie  , że wskaźniki nadmiernej śmiertelności nie wzrosły podczas pierwszych fal pandemii, pomimo oficjalnych doniesień o gwałtownym wzroście „liczby zgonów z powodu COVID-19”.

Jednakże wskaźniki nadmiernej śmiertelności gwałtownie wzrosły, ale stało się tak dopiero po udostępnieniu społeczeństwu „szczepionek” mRNA przeciwko Covid.

Co ciekawe, badanie wykazało, że największy wzrost śmiertelności w okresie pandemii nie był spowodowany przez COVID-19, ale przez falę grypy pod koniec 2022 roku.

Liczba zgonów gwałtownie wzrosła, ponieważ ludzie umierali na grypę po otrzymaniu „szczepionek” mRNA przeciwko Covid.

Badania prowadzili  profesor Ursel Heudorf  z Instytutu Higieny i Medycyny Środowiskowej  Uniwersytetu Justusa Liebiga  w Gießen oraz prof. Bernd Kowall z Instytutu Informatyki Medycznej, Biometrii i Epidemiologii  Szpitala Uniwersyteckiego  w Essen.

 Wyniki recenzowanego badania opublikowano w czasopiśmie GSM Hygiene and Infection Control  .

Badanie analizuje nadmierną śmiertelność we Frankfurcie nad Menem w latach 2020–2023.

Największy wzrost śmiertelności w tym okresie nie był spowodowany przez COVID-19, ale przez falę grypy pod koniec 2022 roku.

Co nam to mówi o skuteczności środków zaradczych w obliczu pandemii, wpływie masowych szczepień i wiarygodności narracji dotyczących zdrowia publicznego?

W badaniu tym przyjęto podejście uwzględniające współczynnik standaryzowanej śmiertelności (SMR) uwzględniające wiek i analizujące trendy śmiertelności we Frankfurcie w latach 2016–2023.

Autorzy korzystali z danych pochodzących z Urzędu Statystycznego Miasta Hesji, Krajowego Urzędu Zdrowia i Opieki Hesji oraz Instytutu Roberta Kocha.

Ich metodologia uwzględniała zmiany demograficzne związane z wiekiem, co pozwalało na szczegółową ocenę nadmiernej śmiertelności.