Nepalczyk kierowca zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynika, że jeszcze się nie urodził

Nepalczyk zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynikało, że jeszcze się nie urodził

oprac. Anna Lewicka nepalczyk-zatrzymany-jeszcze-nie-urodzony

Kontrola drogowa, policja, policjant
Kontrola drogowa, policja, policjant / Policja / Policja

Policjanci na Mazowszu zatrzymali kierowcę z Nepalu do rutynowej kontroli drogowej. Wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie to, że z dokumentów kierowcy wynikało, że ma urodzić się dopiero za 35 lat. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie.

We wtorek przed godz. 23 policjanci z garwolińskiej drogówki w Starym Pilczynie zatrzymali skodę – powiedziała podkom. Małgorzata Pychner rzeczniczka KPP w Garwolinie. – Autem kierował obywatel Nepalu – dodała.

W trakcie kontroli funkcjonariusze nabrali podejrzeń, że dokument wręczony przez 21-letniego mężczyznę, może być podrobiony – przekazała rzeczniczka. [Co za przenikliwe umysły !! Poza nagrodą – może im Nobla !?! md]

Data urodzenia zaskoczyła policjantów

Szczególnie data urodzenia posiadacza zaskoczyła policjantów. Według dokumentu mężczyzna miał się urodzić w 2059 roku – stwierdziła oficer prasowa. Zaznaczyła, że uwagę przykuły także niedoskonałości w grafice prawa jazdy. Dokument nie miał żadnych zabezpieczeń, ani znaków wodnych.

Funkcjonariusze zatrzymali dokument. Pojazd odebrała osoba uprawniona do kierowania. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie. Za posługiwanie się podrobionym dokumentem grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Narkotyki łatwiej dostępne w Warszawie niż alkohol. Koka, hera, hasz, LSD. Dowóz 24/7. A władze – w Brukseli – czy w piekle?

Narkotyki łatwiej dostępne w Warszawie niż alkohol. Dowóz 24/7

Piotr Celej na/narkotyki-latwiej-dostepne-w-warszawie-niz-alkohol

Narkotyki w sieci kupisz szybciej niż pizzę. Policjant: "Porażająca skala"
Narkotyki w sieci kupisz szybciej niż pizzę. Policjant: „Porażająca skala” / Policja

Problem sprzedaży narkotyków, leków oraz innych zabronionych rzeczy jest znany od lat. Zaskakuje jednak jego otwartość i skala. W całej Polsce powstają regionalne grupy łączące dilerów oraz przestępców z ich klientami. W Warszawie można liczyć na narkotyki z dowozem w 30 minut. To szybciej niż pizza na dowóz z osiedlowej pizzerii. Na jednej grupie znajdują się setki dilerów, ale policja od lat nie jest w stanie ukrócić procederu. Przez 3 dni opublikowano ponad 4000 postów, z czego większość była cennikami narkotyków i innych nielegalnych substancji.

Ludzkość od zarania dziejów szukała sposobów na odurzenie się i poszerzenie świadomości swego największego daru – jaźni. Przez wieki szamani, piwowarzy i winiarze przygotowywali mikstury, które umożliwiały to lub po prostu oddziaływały na szlak dopaminowy. Każdy mógł spróbować tego owocu i sam dokonać oceny przydatności substancji w swoim życiu.

Antynarkotykowa fikcja

Dopiero industrialny świat przyniósł politykę narkotykową oraz podział substancji, w zależności od kultury. Wśród społeczeństw zachodnich ukuto określenie narkotyki, które oznaczało niedozwolone przez prawo substancje oddziaływujące na ośrodkowy układ nerwowy. Odrzucało one niektóre tradycyjne substancje, takie jak np. marihuana jednocześnie dopuszczając inne jak nikotyna czy alkohol etylowy. Z kolei w kulturze islamu sekowany jest bardziej alkohol niż haszysz. Wypowiedziana w 1971 roku przez prezydenta USA Richarda Nixona „wojna narkotykowa” działała według zasady całkowitej prohibicji. Karane są zarówno posiadanie narkotyków, jak i ich posiadanie. Poprzez swoje wpływy Stany Zjednoczone rozpowszechniły ten model na cały świat.

Fiasko tej polityki podkreśliła w swoim raporcie z 2011 roku Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej, w której zasiadał m.in. Kofi Annan, były sekretarz generalny ONZ. Na świecie było więcej pól uprawianych pod produkcję narkotyków, a także z roku na rok zwiększa się odsetek osób, które przebywają w więzieniach z tego powodu. Prohibicja stała się całkowitą fikcją, a nielegalny rynek przynosi miliardowe zyski grupom przestępczym. Dlatego wiele krajów uznało, że lepsza jest częściowa depenalizacja posiadania substancji narkotycznych.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.ikona lupy

Według European Drug Report 2012 przeprowadzonego przez Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii 9.8% (ponad 2.5 miliona) Polaków w wieku 15-34 lat używało marihuany. Szacunki na lata 2021-2022 mówią nawet o pięciu milionach Polaków, którzy sięgają po „trawkę”. Według Onetu w jeden tylko weekend w aglomeracji warszawskiej spala się 1,5 do 2 ton marihuany. Jeśli założymy, że 10 procent warszawiaków popala „ziółko”, daje nam to 1,5 do 2 gram na osobę na tylko te dwa dni. Do tego należałoby doliczyć inne narkotyki, jak chociażby mefedron o niezwykle mocnym potencjale uzależniającym, którego fabryki w Polsce produkują tonami. Taką ilość trzeba wwieźć do miasta i rozdystrybuować.

Warszawa tonie w narkotykach

W stolicy znajdują się 24 komendy policji oraz 1600 km głównych dróg – tyle bowiem podlega zimą odśnieżaniu – średnio jedna komenda na 66 kilometrów. Nawet licząc na wyrost, że transporty odbywają się średnio w 5-kilogramowych paczkach oznacza to, że w ciągu roku odbywa się 20 800 przejazdów hurtowych z marihuaną tylko dla zaspokojenia weekendowego popytu. Zakładając prędkość 50 kilometrów na godzinę daje to co godzinę dwa przejazdy pod samą komendą. To jednak szacunki dotyczące tylko konopi indyjskiej spożywanej tylko w weekendy oraz tylko hurtowego transportu. Detaliści mają przy sobie od 10 do 100 gramów specyfiku, zaś na ulicach Warszawy pracuje ponad 1000 policjantów dysponujących samochodami, końmi oraz skuterami. Prawdopodobnie nie ma momentu, kiedy kilkadziesiąt metrów od stróżów prawa przenoszone są narkotyki, również w chwili gdy szanowny czytelniku czytasz te słowa.

Według danych Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii, w 2015 roku policja przechwyciła 1830 kilogramów marihuany i 843 kilogramów haszyszu, czyli niewiele więcej, niż mieszkańcy Warszawy i okolic spalają każdego weekendu.

Prohibicja w Polsce jest więc kompletną fikcją. We wzmiankowanym roku policja zatrzymała za „gandzię” 30 638 osób, z czego 89% dotyczy posiadania lub używania marihuany, zaś zaledwie 11% dotyczy handlu marihuaną. Licząc średnią z zatrzymania użytkownika i dilera daje nam to „imponujące” 5,97 grama marihuany na zatrzymanego. Jest to mniejsza ilość od zdepenalizowanej w prawie Republiki Czeskiej.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.

W ten sposób policja z pewnością nie walczy z podziemiem narkotykowym. Są to więc głównie przypadkowe zatrzymania, wynikające z natknięcia się patrolu na transakcję lub zażywanie. Okazuje się, że w internecie może być miejsce z setkami dilerów i… nikt nie będzie im przeszkadzał w dystrybucji swojego towaru. Bez problemu można kupić silnie uzależniający lek dla koni – Ketaminę. Już pierwsza dawka może okazać się uzależniająca, zaś złe dobranie porcji może zakończyć się zgonem. Na grupach bowiem nie brak oczywiście marihuany, ale większą część oferty stanowią twarde i silnie uzależniające substancje o bardzo negatywnym wpływie na zdrowie oraz zdolności kognitywne.

Koka, hera, hasz, LSD – z dowozem pod drzwi

Grupy na serwisie Telegram kojarzące przestępców z nabywcami są dostępne dla każdego większego miasta. Największe z nich mają po kilka tysięcy użytkowników. Wśród ofert sprzedających znajdują się nie tylko narkotyki, ale także leki na receptę jak np. Xanax, a także skradzione oraz podrabiane dowody osobiste, zarejestrowane „na słupa” karty sim do telefonu czy krople GBL – zwane często „pigułką gwałtu”. Mogą działać silnie uspokajająco, prowadząc do głębokiej senności lub nawet śpiączki. Wszystkie oferowane przedmioty mają swoją cenę jak w sklepie internetowym. By zapobiegać oszustom, użytkownicy nadają sobie tzw. LC – jest to rodzaj uwierzytelnienia, na który składają się screeny opinii o użytkowniku od innych osób.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.

-Grupy te znalazłem, gdy mój osiedlowy diler wyjechał do pracy w Belgii. – opowiada Adrian, jeden z użytkowników – Kupisz tu tak naprawdę wszystko, a i chyba jest bezpiecznie, bo niektóre grupy śledzę od dwóch lat. Na pewno te zaletą jest ekspresowość dostaw. Zamówienie zazwyczaj jest realizowane w pół godziny – do godziny. Szybciej dostanę więc „trawę” niż pizzę z lokalnej pizzerii.

Policja nie nadąża za przestępcami

Policja zna problem, ale nie jest w stanie infiltrować wszystkich grup. W korespondencji mundurowi podesłali link z udaną akcją z Trójmiasta marca tego roku. Aresztowano wówczas trzy osoby, które za pomocą szyfrowanych komunikatorów sprzedawały środki odurzające. W przypadku opisywanych grup mamy do czynienia nie z trzema, a co najmniej kilkudziesięcioma lub kilkuset detalistami sprzedającymi narkotyki w internecie. Zdjęcia oraz filmiki z prezentacji „towaru” codziennie pojawiają się na kanale. Takich postów na grupie warszawskiej jest ponad 1000 dziennie. Policja nie zadeklarowała jednak zajęcia się sprawą.

Grupy internetowe oferujące narkotyki.ikona lupy

Grupy internetowe oferujące narkotyki. / Inne / Telegram

-Kwestia handlu narkotykami w sieci lub na różnego rodzaju komunikatorach, jest oczywiście znana Policji i działania w tym zakresie prowadzą piony kryminalne wszystkich jednostek Policji w całym kraju.

Mimo, iż handel środkami odurzającymi w Internecie nie jest głównym zadaniem policjantów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, to także i my podejmujemy działania zmierzające do zwalczania tego rodzaju przestępczości. – mówi podkomisarz Marcin Zagórski z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Spytaliśmy również anonimowo o sprawę oficera policji z mokotowskiego komisariatu.

-Skala tego procederu jest porażająca. Rzeczywiście mamy tu do czynienia z narkotykową giełdą. Niestety nie mamy możliwości, by zapanować nad wszystkimi tego typu grupami. To jak z dilerami z ulicy – złapiesz jednego, przyjdzie kolejny. – wyjaśnia mundurowy. – Chciałbym, żebyśmy mieli ludzi i środki sprzętowe, by ścigać osoby handlujące narkotykami w sieci, ale to jest na razie niemożliwe. – dodaje.

W Sejmie we czwartek wysłuchanie publiczne w/s mordowania dzieci nienarodzonych. Otoczmy je płaszczem modlitwy.

W Sejmie we czwartek wysłuchanie publiczne w/s mordowania dzieci nienarodzonych. Otoczmy je płaszczem modlitwy.

W dniu 16 maja w Sejmie będzie miało miejsce wysłuchanie publiczne w/s czterech projektów ustaw liberalizujących  przepisy dot. mordowania dzieci nienarodzonych. 
Jedną z osób zaakceptowanych przez Marszałka Sejmu do wystąpienia podczas słuchania jest Pani Liliana Wickowska-Maciąg. Pedagog, propagatorka i korepetytorka w Edukacji Domowej, moja współpracownica w rzeszowskim oddziale Fundacji Pro – Prawo do życia. 
Zwracam się do Was, Boży Wojownicy, o otoczenie jej płaszczem modlitwy.

Tego dnia stawi czoło legionom ukrytym pod postaciami  feministek biorących udział w dyskusji. 
Wojna trwa. Walczymy o życie tych, którym chcą je odebrać  i uśmiercić na cmentarzyskach łon ich matek. 

Niech Wam Pan Bóg obficie wynagrodzi za każde westchnienie!

Marta Kobiec

Zespół śmierci w Ministerstwie Zdrowia. Leszczyna w akcji.


Zespół śmierci w Ministerstwie Zdrowia
Fundacja Pro-Prawo do życia
Minister zdrowia Izabela Leszczyna powołała właśnie specjalny zespół „do spraw poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego kobiet”. W jego skład weszła grupa radykalnych aktywistek aborcyjnych oraz lekarzy-aborcjonistów. O jakim „bezpieczeństwie kobiet” może być mowa, gdy w skład zespołu wchodzą aktywistki odpowiedzialne za namawianie Polek do wywoływania w domu poronienia tabletkami, w trakcie którego kobieta może wykrwawić się na śmierć? Tu nie chodzi o niczyje zdrowie. Chodzi o upowszechnienie aborcji na masową skalę i zdewastowanie sumień milionów Polaków. To tylko fragment wielkiej aborcyjnej ofensywy na Polskę.
Oprócz powołania zespołu śmierci w Ministerstwie Zdrowia, już jutro ma odbyć się w Sejmie publiczne wysłuchanie dotyczące pro-aborcyjnych projektów ustaw. Co w tej sytuacji robić? Nie możemy być bierni. Z inicjatywy naszej Fundacji w kolejnych miastach organizowane są uliczne akcje informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe. Do walki o życie dołączają kolejne osoby. Konieczny jest dalszy opór i kształtowanie świadomości społeczeństwa.Nie możemy być bierni [foto]Przedstawicielki radykalnych organizacji aborcyjnych weszły w skład nowego zespołu powołanego przez Minister Zdrowia. Będą pracować nad rzekomą poprawą bezpieczeństwa kobiet. Środowiska te od lat intensywnie promują wśród Polek nielegalną aborcję za pomocą tabletek aborcyjnych, w handlu którymi pośredniczą powiązane z nimi aborcyjne grupy przestępcze. Aborcjoniści namawiają Polki do kupowania pigułek poronnych przez internet, a następnie do samodzielnego dokonywania za ich pomocą aborcji w domu poprzez wywołanie porodu. 

Jak kończą się takie domowe aborcje? Przerażających świadectw dostarczają grupy dyskusyjne prowadzone przez samych aborcjonistów. Piszą na nich kobiety, które uwierzyły w aborcyjną propagandę, zamówiły pigułki i próbowały za ich pomocą samodzielnie dokonać aborcji. Jak relacjonuje jedna z Polek, po połknięciu pigułek:

„Zalała mnie fala krwi, dosłownie wszystko było we krwi, łóżko, podłoga, moje ciuchy, skarpetki, kapcie, wszystko. Biegiem do toalety, tam kolejna fala bólu, kolejne dwa silniejsze niż kiedykolwiek. Do szpitala trafiłam z krwotokiem i regularnymi skurczami. Dziecko było żywe. Była próba powstrzymania, nie zadziałała. Dziecko urodziło się i zmarło mi na rękach w szpitalu. Po prostu masakra.”

Inna kobieta po połknięciu tabletek napisała:

„Koszmar. Ostatnie pół godziny zwijałam się z bólu, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Pojawiła się krew i skrzepy. Leciało razem z biegunką, ale nie wiem do końca co, bo byłam w stanie bliskim omdlenia. Mrowiły mi dłonie i nogi. Dreszcze. Myślałam, że nie wytrzymam, wyłam z bólu.(…)”


Aborcja to zamordowanie dziecka i ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia jego matki. Ryzyko wykrwawienia się na śmierć oraz ogromne powikłania zdrowotne to tylko niektóre z możliwych konsekwencji samodzielnych aborcji wykonywanych za pomocą pigułek poronnych kupionych od aborcjonistów. Gdzie w tym wszystkim rzekome „bezpieczeństwo kobiet?”

Aby kobiety w Polsce mogły być bardziej bezpieczne należy natychmiast zakazać aborcyjnej propagandy zachęcającej do aborcji oraz postawić przed sądem aborcyjne aktywistki pośredniczące w handlu morderczymi tabletkami. Jednak tym raczej nie będzie zajmował się ministerialny zespół, w skład którego wchodzą aborcjoniści… Mamiąc o „bezpieczeństwie” będą dalej okłamywać Polki i oswajać z aborcyjną propagandą, co teraz będzie o tyle bardziej groźne i niebezpieczne, że będzie odbywać się pod autorytetem Ministerstwa Zdrowia. 

Celem tych działań jest zmanipulowanie naszego społeczeństwa i wmówienie Polakom, w szczególności kobietom, że aborcja to działanie pro-zdrowotne! Wedle planów rządu Tuska, aborcja ma stać się domyślną, standardową opcją sugerowaną w trakcie wizyty kobiety w ciąży u ginekologa, a tabletki poronne, już teraz swobodnie dostępne do kupienia przez internet, mają być jeszcze bardziej rozpowszechnione. Są to ataki wymierzone w biologiczne fundamenty istnienia naszego narodu. 

Powołanie tego zespołu w MZ to jedno z wielu działań, jakie w ostatnim czasie rząd Donalda Tuska wytoczył w celu upowszechnienia w Polsce dzieciobójstwa. 

Już jutro, w czwartek 16 maja, w Sejmie odbędzie się publiczne wysłuchanie pro-aborcyjnych projektów ustaw, które miesiąc temu uzyskały poparcie większości parlamentarnej. Mordercze projekty zakładają m.in. ułatwienia w mordowaniu dzieci poczętych w szpitalach, formalną legalizację aborcji na żądanie oraz dekryminalizację aborcji, co umożliwi legalną działalność grupom przestępczym reklamującym i sprzedającym pigułki poronne. 

Będziemy jutro w Sejmie, aby zabrać głos w obronie życia dzieci, zdrowia ich matek i przeciwko morderczym planom aborcyjnej koalicji. Jednak kluczową sprawą dla odparcia aborcyjnej ofensywy jest mobilizacja Polaków w kolejnych miastach i miejscowościach i podjęcie działań na rzecz zmiany świadomości społecznej.

Międzynarodowe lobby aborcyjne rozgrywa obecnie w Polsce ten sam scenariusz co niegdyś w innych krajach Zachodu, takich jak np. Irlandia. Społeczeństwo Irlandii było przez wieki katolickie, mimo brutalnych prześladowań ze strony protestantów, i w swojej większości przeciwne aborcji. Było jednak jednocześnie uśpione i bierne w sprawach najbardziej fundamentalnych. Wykorzystali to aborcjoniści. Uruchomiono ogromną machinę propagandową, która za pomocą mediów, celebrytów i finansowanych z zagranicy aktywistów zaczęła oswajać Irlandczyków z aborcją i deprawować moralnie naród irlandzki. W 2003 roku wprowadzono w Irlandii obowiązkową „edukację seksualną” do szkół (to samo dzisiaj w Polsce robi rząd Tuska).
15 lat później, w 2018 roku, w referendum zalegalizowano w Irlandii aborcję. Wśród młodych Irlandczyków w wieku 18-24 lat poparcie dla aborcji w głosowaniu wynosiło blisko 90%. Oto owoce kilkunastu lat odgórnych działań, propagandy i demoralizacji społeczeństwa. 

To samo dzieje się teraz w Polsce. Aborcja ma zostać naszemu społeczeństwu siłowo narzucona z góry za pomocą zmiany prawa, terroru w szpitalach, zmuszania lekarzy do mordowania dzieci oraz propagandy, którą nieustannie bombardowani są Polacy w największych mediach i mediach społecznościowych. Narzędziem do promocji aborcji będzie również „edukacja seksualna”, którą rząd Tuska już wkrótce planuje wprowadzić do polskich szkół.  

Aby powstrzymać aborcjonistów i deprawatorów musimy obudzić sumienia Polaków i zmobilizować nasz naród do działania.

Niedawno w Piekarach Śląskich odbyła się uliczna akcja informacyjna połączona z publiczną modlitwą różańcową. 70 osób zgromadziło się w centrum Piekar Śląskich, aby modlić się o powstrzymanie aborcji i dotrzeć do mieszkańców miasta z prawdą o mordowaniu dzieci w łonach matek. Akcja została zainicjowana przez pana Roberta i panią Beatę, którzy wcześniej zgłosili się do naszej Fundacji i przeszli nasz kurs dla obrońców życia. Dzięki pomocy udzielonej im przez naszych wolontariuszy mogli podjąć działania, dzięki którym ostrzeżenie przed aborcją dotarło do kolejnych osób, a modlitwa wybrzmiała publicznie na ulicach ich miasta.  

Podobne akcje odbyły się także ostatnio m.in. w Rzeszowie i Katowicach. Jak relacjonują organizatorzy akcji na katowickim rynku:

„Po różańcu spotkaliśmy się z wieloma ciepłymi słowami i pytaniami o kolejne modlitwy i akcje. Rozdaliśmy mnóstwo broszur i ulotek. Podczas pikiety z głośników płynęły nagrania na takie tematy jak początek życia ludzkiego, zagrożenia pigułkami aborcyjnymi oraz edukacja seksualna – wcale nie zapobiegająca aborcjom, a wręcz przeciwnie. Wiele ludzi miało możliwość zobaczenia naszych banerów i usłyszenia naszych nagrań. Przez rynek przechodziło wiele osób, często przejeżdżały tramwaje.” 

Takie akcje muszą odbywać się w kolejnych miejscowościach. 
Zgłaszają się do nas nowe osoby chcące działać i organizować akcje u siebie. Musimy takie osoby przeszkolić i dać im odpowiednie materiały. Konieczny jest także wydruk nowych ulotek, broszur i materiałów, które nasi wolontariusze rozdają na ulicach. Potrzebujemy również nowych plakatów i megafonów. Potrzeba ok. 12 000 zł. Akcja uliczna [foto]Poprzez tego typu niezależne akcje przebijamy się z prawdą do Polaków i kształtujemy świadomość naszego społeczeństwa. Wszystkie media głównego nurtu bombardują Polaków aborcyjną propagandą, oswajając z aborcją szczególnie młode dziewczęta i kobiety.
W Irlandii po kilkunastu latach takiej propagandy i dewastacji umysłów młode pokolenie Irlandczyków stało się w zdecydowanej większości pro-aborcyjne. 
Jeżeli będziemy bierni, tacy sami wkrótce staną się Polacy. Irlandczycy nic w tej sprawie nie robili i teraz mają aborcję na żądanie, homoseksualne „małżeństwa” itp. My możemy jeszcze pójść inną drogą. Wszystko zależy od naszej postawy i naszych osobistych decyzji.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, żeby wesprzeć organizację kolejnych działań za pomocą których dotrzemy do Polaków z prawdą o aborcji oraz pomożemy kolejnym osobom działać w swoim miejscu zamieszkania.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Aby powstrzymać aborcję musimy sprawić, aby mordowanie dzieci w łonach matek stało się dla Polaków czymś nie do pomyślenia.
 Właśnie w tym celu organizujemy nasze akcje – wpływamy na świadomość społeczną i budzimy sumienia. Proszę Pana o wsparcie tych akcji i umożliwienie nam dotarcia do kolejnych osób. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Są jeszcze wolne miejsca na planowanych rekolekcjach ignacjańskich w czerwcu.

Laudetur Iesus Christus!
Drodzy Wierni,
Są jeszcze wolne miejsca na planowanych rekolekcjach ignacjańskich w 
czerwcu – dla kobiet od 10.06. w Bajerzu, a dla mężczyzn od 17.06. w 
Warszawie.

Zapisać można się przez formularz na stronie internetowej 
Bractwa w zakładce „Rekolekcje ignacjańskie”. 
https://www.piusx.org.pl/rekolekcje-ignacjanskie
In Christo
ks. Konstantyn Najmowicz+

Tysiące niesprzedanych elektryków stoi na byłym lotnisku wojskowym. Widać z kosmosu. Z Ziemi – nie, bo „tajne”.

Tysiące niesprzedanych tesli stoi na byłym lotnisku wojskowym

Zdjęcie lotniska Neuhardenberg, na którym stoją tysiące aut marki Tesla

Zdjęcie lotniska Neuhardenberg, na którym stoją tysiące aut marki TeslaŹródło zdjęć: © Google Maps

13.05.2024 e.autokult.pl/tajny-magazyn-tesli-tysiace-niesprzedanych

Tesla produkuje w swojej niemieckiej fabryce w Grünheide około 6 tys. samochodów tygodniowo, na które aktualnie nie ma wystarczająco dużo chętnych. Pojazdy zamiast do klientów trafiają więc do prowizorycznego magazynu na byłym lotnisku wojsk NRD. Transport tysięcy tesli bardzo uprzykrza życie lokalnej społeczności

Jak donoszą niemieckie media Bild.de i Spiegel TV, Tesla ma najwyraźniej aktualnie problemy ze sprzedażą swoich aut. Ponieważ na terenie zakładów w Grünheide brakuje miejsca na składowanie aut zjeżdżających z taśm, amerykańska firma wynajęła przestrzeń na terenie lotniska Neuhardenberg.

Kiedyś stacjonowało tu wojsko NRD, a obecnie na ogrodzonym i strzeżonym terenie znajduje się m.in. ogromna farma fotowoltaiczna oraz czynne lądowisko zdolne przyjmować nawet duże samoloty. Natomiast wolne przestrzenie obecnie wypełniają Tesle Modele 3 i Y, których najwyraźniej nikt nie chce. Kuriozalny magazyn widać wyraźnie nawet na zdjęciach na Mapach Google. To tajny magazyn Tesli, którym firma pewnie wolałaby się nie chwalić. Wstęp jest tu oczywiście wzbroniony.

[1/3] Tesle zaparkowane na lotnisku NeuhardenbergŹródło zdjęć: © Google | Google Maps

Skład kilku tysięcy elektryków może by nikomu nie przeszkadzał, gdyby nie uciążliwość transportów między Gigafactory Tesli w Grünheide a oddalonym o ok. 50 km terenem byłego lotniska Neuhardenberg. Trasa wiedzie drogą krajową B1, która przebiega przez liczna wsie i miasteczka. Domy stoją tu dość blisko jezdni. Mieszkańcy donoszą o setkach ciężarówek kursujących na tej trasie – w każdy dzień roboczy, od rana do wieczora. Cytowany przez Bild.de mieszkaniec miejscowości Gusow-Platkow doliczył się nawet 40 ciężarówek mijających jego dom w ciągu jednej godziny.

Ogromne auto-lawety jadą załadowane w jedną stronę i wracają na pusto w drugą, po kolejną partię aut. Droga miejscami jest wąska i stanowi wyzwanie dla kierowców – dochodzi do sytuacji, w których ciężarówki nie mogą się minąć, ruch się blokuje. Mieszkańcy narzekają też, że nietypowe natężenia ruchu ciężarowego pękają im uszy i… ściany w domach. Według relacji dziennikarzy Bild.de nawierzchnia drogi B1, krawężniki i chodniki na trasie też już ucierpiały.

Wskutek tych uciążliwości zawiązały się lokalne inicjatywy obywatelskie, a liderzy samorządów zwrócili się bezpośrednio do Tesli – na razie jednak nic nie udało im się wywalczyć. Tesla twierdzi, że sprawdzała inne możliwe lokalizacje dla swojego magazynu i na razie nie ma gdzie indziej składować aut. Możliwość rozbudowy terenu Gigafactory została na razie skutecznie oprotestowana przez lokalną społeczność.

Musk boi się aktywistów. Zamknie fabrykę przed planowanym protestem

Tymczasem fabryka szykuje się na kolejne demonstracje radykalnego ugrupowania „Tesla den Hahn abdrehen” – „zakręćmy kurek Tesli”. Od lutego około 100 przeciwników Elona Muska i jego przedsiębiorstwa stacjonuje w lesie niedaleko fabryki i protestuje przeciwko wycince drzew pod rozbudowę fabryki. W marcu nieznani sprawcy doprowadzili w tej okolicy do pożaru masztu wysokiego napięcia, co odcięło fabrykę od prądu na kilka dni. W Berlinie w ostatnim czasie dochodzi też do celowych podpaleń aut marki Tesla.

Will Polen wie 1939 wieder einen Weltkrieg auslösen !?!

Will Polen wie 1939 wieder einen Weltkrieg auslösen, da Polens Außenminister Sikorski die Unterstützung Macrons Bodentruppenvorstoß in der Ukraine zugesagt hat?

Profilfoto für Dr. Gunther Kümel

Dr. Gunther Kümel

Früher 35 J. lang in der nat.-wiss. Virusforschung (1975–2005) Autor hat 1.291 Antworten und 1,9 Mio. Antwortaufrufe4. Apr.

1939 hatte Polen eine „Garantie” von GB und F. Ausgearbeitet wurde das Werk in den USA, überbracht von Bullitt. Da stand in etwa drin, wenn Polen aus „irgendeinem ” direkten oder indirekten Anlaß es für geraten hielte, Krieg gegen Deutschland zu führen, dann würden die beiden Weltmächte Brit. Empire und F allsogleich mit allen verfügbaren Mitteln auf seiten Polens in den Krieg eintreten. Es wurden Aufmarschpläne und ein Zeitplan vereinbart.

Polen war der aggressivste Staat Europas und hatte fast allen seinen Nachbarn den Krieg erklärt und riesige Gebiete vom Deutschen Reich, von der UdSSR und von Litauen annektiert, was nur zu einem Teil nachträglich von „Versailles” abgesegnet wurde. Noch 1938 hatte es das Industriegebiet um Oderberg durch Ultimatum von der CSR erzwungen und auch Litauen ein Ultimatum gestellt, es müsse frühre Abtrennungen gutheißen. Durch diese imperialistisch-chauvinistische Politik waren die ethbischen Polen in ihrem Staat schon nahezu zur Minderheit geworden.

Polen hatte schon im März 1939 mobilgemacht und seine Truppen vor Danzig aufmarschieren lassen. Polen teilte D. mit, es fasse es als KRIEGSGRUND auf, wenn das Thema Danzig in diplomatischen Gesprächen auch nur erwähnt würde!

Schon möglich, daß Polen heute wieder ähnlich reagiert.

Als infolge der brutalen Behandlung der Volksdeutschen im polnischen Machtbereich und auf Grund von Kriegsdrohungen Polens Deutschland schließlich einmarschierte, trennte Deutschland einige der von Polen annektierten Gebiete wieder an Deutschland an; und die UdSSR holte sich die ukrainischen und weißrussischen Gebiete zurück, die Polen 1920 durch Krieg erobert und annektiert hatte.

14.438 Aufrufe

Positive Bewertungen anzeigen

4 geteilte Beiträge anzeigen1 von 26 Antworten

Gigantyczny skandal w środowisku psychologicznym ! Zaświadczenia potrzebne do t.zw. zmiany płci w ciągu jednej wizyty – bez żadnej diagnostyki…

Totylkoteoria.pl sSndoetproua43tat0f7gdhzl64t67io19ghchu331m5.h0igcu6 5ti83l1  ·

Gigantyczny skandal w środowisku psychologicznym!

W „Instytucie Splot”, czyli warszawskiej firmie zajmującej się psychoterapią i psychologią, wystawiane są zaświadczenia potrzebne do t.zw. zmiany płci w ciągu jednej wizyty – bez żadnej diagnostyki, szeregu sesji w ramach wywiadu klinicznego itp. Co więcej, zaświadczenia mogą być wydawane online, czyli człowiek je wystawiający nie widzi nawet pacjenta na własne oczy, a jedynie na ekranie. Zaświadczenia wystawia Anna Wiatrowska, aktywistka i psycholożka znana jako profil „queerowy feminizm”, i robi to za przyzwoleniem właścicieli „Instytutu Splot” – który sam się reklamuje tym, że daje diagnozy na 1 wizycie, online.

Co więcej, swoje usługi reklamuje na grupach indoktrynujących osoby cierpiące na dysforię płciową. Według informacji na portalu Tranzycjapl, który zajmuje się promowaniem t.zw. „zmiany płci”, także u dzieci, Anna Wiatrowska przyjmuje osoby „od 12 roku życia”.

Anna Wiatrowska z Instytutu Splot posługuje się skompromitowanym modelem „świadomej zgody”, w którym zakłada się, że każdy sam wie „kim się czuje”, więc nie ma sensu i potrzeby robić badań. Model ten wypracowała organizacja WPATH (ang. World Professional Association for Transgender Health), zrzeszająca aktywistów trans oraz współpracujących z nimi lekarzy, psychologów i prawników. Z wycieku wewnętrznych danych WPATH (marzec 2024) roku wynika, że specjaliści WPATH wiedzą, że „model świadomej zgody” nie ma nic wspólnego z świadomą zgodą. Jeden z seksuologów WPATH przyznał nawet w ujawnionej rozmowie, że mówiąc pacjentom o efektach ubocznych zmiany płci czuje się, jakby „mówił jak do ściany”. Model ten został już zakazany lub ograniczony m.in. w Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji, Danii, Norwegii i Francji, a dosłownie tydzień temu 128. Niemieckie Zgromadzenie Medyczne również wezwało do zakazania tego procederu.

Co ciekawe, Anna Wiatrowska została ostatnio nagrodzona tytułem „Bizneswoman roku” na gali Sukces Pisany Szminką (jest to konferencja dla „elit najwyższego szczebla„, obecna była tam m.in. Małgorzata Rozenek, Beata Tadla i wiele innych celebrytów, gwiazd i person showbiznesu). Nie jest to zatem niszowe wydarzenie, lecz mainstreamowa legitymizacja nieetycznego procederu, który zakazywany jest lub ograniczany w coraz większej liczbie krajów Europy.

Gdy byłem dzieckiem sam padłem ofiarą dokładnie tego rodzaju szarlataństwa, a badania pokazują, że takich osób, zmanipulowanych do identyfikowania się jako transseksualiści, a potem kierowanych na zmianę płci po 1. wizycie, przybywa w błyskawicznym tempie.

===========================

W Warszawie duża manifestacja solidarności z narodem palestyńskim. Zatrzymać ludobójstwo w Strefie Gazy !!

W niedzielę (12.05.2024 r.) w Warszawie odbyła się manifestacja solidarności z narodem palestyńskim. Manifestujący przeszli z placu Zamkowego pod ambasadę Stanów Zjednoczonych. Manifestacja odbywała się pod hasłem „76 lat katastrofy, zatrzymać ludobójstwo w Strefie Gazy”.

Dziękujemy Polsko. Warszawa dzisiaj z okazji 76. rocznicy Nakby marsz solidarności z narodem palestyńskim.
Potępiając izraelskie zbrodnie i ludobójstwa na ludności cywilnej palestyńskiej – czytam na X na profilu dr. Mahmouda Khalifa, ambasadora Palestyny w Polsce.

Mahmoud Khalifa @MKhalefa14

Dziękujemy Polsko Warszawa dzisiaj z okazji 76. rocznicy Nakby marsz solidarności z narodem palestyńskim Potępiając izraelskie zbrodnie i ludobójstwa na ludności cywilnej palestyńskiej

0:07 / 1:07

Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło w piątek (10.05.2024 r.) rezolucję popierającą przyznanie statusu stałego członka Palestynie. Wśród 143 państw głosujących za rezolucją była Polska.

Gdy manifestacja dotarła pod Ambasadę Stanów Zjednoczonych zwracano uwagę na liczbę zabitych w Strefie Gazy. Wskazano, że masakra w Gazie jest możliwa dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych. Krzyczano: „Izrael zabija, USA płaci”.

W sobotę 18 maja w Lublinie odbędą się Targi Książki Patriotycznej.

Targi Książki Patriotycznej w Lublinie

W sobotę 18 maja w godzinach 10-20 e hotelu Mercure Centrum Lublin Aleje Racławickie 13 odbędą się Targi Książki Patriotycznej organizowane przez dziennikarza śledczego Leszka Szymowskiego. 

Wśród gości: Stanisław Michalkiewicz, Marcin Rola, Piotr Szlachtowicz, Leszek Sykulski, dr Lucyna Kulińska,  prof Adam Wielomski,  dr Magdalena Ziętek Wielomska, Tomasz Sommer i wielu innych.

Będzie okazja do spotkania się z każdym z Autorów, zakupu książki i uzyskania dedykacji

Zapraszamy

Parę prostych pytań na temat pożarów w Polsce – oraz realnej władzy.

Parę prostych pytań na temat pożarów w Polsce – oraz realnej władzy.

Mirosław Dakowski.

Ostatnio paliła się wielka hala handlowa na Marywilskiej 44.

Narzuca się w związku z tym parę pytań, których jakoś nikt nie zadał.

Tym bardziej – nikt na nie nie odpowiedział…

Oto niektóre z nich:

Straż przyjechała po 11 minutach od otrzymania zawiadomienia. Pożar ogarnął już wtedy ogromną część hali.

Oczywiste jest, że zaczął się o wiele godzin wcześniej, że zostały wyłączone tak czujniki alarmowe, automatyczne hydranty jak i blokady anty-pożarowe pomiędzy częściami hali.

Mam informacje od ludzi, którzy z daleka widzieli w tamtej stronie ogromne kłęby dymu wiele godzin wcześniej.

Nikt z okolicy, ani strażnik obiektu nie był na tyle czujny, by zadzwonić na policję, czy do straży???

Władca Warszawy, zwany popularnie Szambelan Don Fekalio, szydzi sobie z ofiar tego pożaru, podając w ramach „pomocy” adres na ul. Marszałkowskiej, gdzie mogą się zgłosić do zarejestrowania jako bezrobotni.

— 0 —

Zwykle pierwszym pytaniem śledczych jest: Kto na tym skorzystał?

Nie słychać, by zadano je sobie, a także kupcom, przedsiębiorcom strasznie przecież poszkodowanym z powodu tego pożaru. Oni wiedzą!!

Co dziwniejsze, nie widzę jednak, by „niezależni” dziennikarze, których jest kupa, rzucili się na tą sprawę i próbowali odpowiedzieć na takie i podobne pytania. Co ich od tego wstrzymuje ???

Należy tę sprawę trochę uogólnić:

Od dziesięcioleci do Polski wpływają ogromne ilości trujących substancji, głównie z Niemiec i Holandii. Są one składowane, potem palone na „składowiskach odpadów” – i w ten sposób bezkarnie niszczone. Z naprawdę ogromnymi szkodami dla powietrza.

Żadne grupy ekolo, „ostatnie pokolenia” nie protestują, tego nawet nie obserwują, wyników nie publikują. Można przecież przykleić się do płonącego wysypiska.

Nie znalazłem w internecie informacji ani o skutecznych śledztwach, które by wyjaśniły, kto te setki składowisk odpadów podpalał, ani – czy właściciele tych składowisk zostali przekładnie surowo ukarani. Kim oni są?

Nie widać również żadnych śledztw w tej sprawie właściwych urzędów, szczególnie policji, która więc takie, łatwe przecież do znalezienia przyczyny podpaleń i ich sprawców, tuszuje i kryje.

Rządy się zmieniają, ludziki „dają głos”…

Logika wskazuje, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tych i podobnych faktów jest to, że rządzą Polską silne gangi i bezkarne mafie. A oficjalne władze, rząd, policja itp są od dziesięcioleci tylko przykrywką.

Czy jest inne wyjaśnienie widocznych gołym okiem faktów?

=========================

mail:

Szanowni użytkownicy,

Z powodu dużego pożaru centrum handlowego Marywilska 44 w sąsiedztwie
serwerowni ICM UW, nastąpiło wyłączenie zasilania w bezpośredniej
okolicy trwającej akcji gaśniczej. Po wyczerpaniu możliwości
podtrzymywania pracy repozytoriów danych i publikacji na bazie zasilania
awaryjnego, zmuszeni byliśmy do ich tymczasowego wyłączenia.

Publikacje oraz dane zdeponowane w repozytoriach pozostają bezpieczne.

Podejmujemy działania mające na celu zminimalizowanie czasu
niedostępności serwisów. Po przywróceniu zasilania w głównej serwerowni
ICM UW wszystkie serwisy powrócą do pełnej sprawności.

Uprzejmie przepraszamy za powstałe niedogodności.

Z pozdrowieniami
Zespół repozytoriów ICM UW

[English version]

Dear users, [----]

[itd, itp…]

===================

mail:

Mieszkam na osiedlu niedaleko Marywilskiej 44.

Po 24.00, czyli ok 2 godzin przed lub już w trakcie pożaru wyłączono wszelkie latarnie, znaczna część obszaru była tak ciemna, jakby wyłączono zasilanie w całej dzielnicy, jednocześnie w domach wszystko działało, to zdarza się w tych rejonach rzadko.

Pozdrowienia EŁ

====================

Niedziela: Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

19.05.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

15/05/2024 przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Dziś, środa: Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

15.05.2024 Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

15/05/2024 przez antyk2013

W każdą trzecią środę miesiąca

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita). Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita)

Share

Watykan jeszcze w tym roku przedłuży nieistniejące porozumienie z Chinami?

Watykan jeszcze w tym roku przedłuży nieistniejące porozumienie z Chinami?

watykan-przedluzy-nieistniejace-porozumienie-z-chinami

(Oprac. GS/PCh24.pl)

Jeszcze w tym roku Watykan zamierza odnowić tajne „porozumienie” z Chinami – sugeruje Steven W. Mosher, prezes Instytutu Badań Populacyjnych, powołując się na zapowiedź watykańskiego sekretarza stanu kardynała Pietro Parolina.

Parolin ma być autorem kontrowersyjnego „porozumienia”, które przygotowano w 2018 r., a później odnowiono w 2020 i 2022 r. Mosher zauważa, że „problemem jest jednak brak porozumienia, przynajmniej takiego w powszechnie rozumianym tego słowa znaczeniu”. O co chodzi?

Otóż strona watykańska opracowała warunki umowy, które zobowiązała się przestrzegać, a których nigdy nie zaakceptowała strona chińska.

Mosher wskazuje na godzinne spotkanie szefa watykańskiej dyplomacji z chińskimi przedstawicielami w 2018 r., podczas którego miało dojść do „wynegocjowania warunków umowy”, jak sugerowano w oficjalnym komunikacie Sekretariatu Stanu. Jednak podczas tego spotkania sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej praktycznie milczał, słuchając strony chińskiej, po czym na koniec stwierdzono: „Czekamy tylko na podpis strony chińskiej”. Watykan cierpliwie czeka już sześć lat i wciąż ma nadzieję, że w końcu Pekin złoży podpis pod porozumieniem.

4 kwietnia 2023 r. Komunistyczna Partia Chin mianowała nowego biskupa Szanghaju Shen Bin, ignorując jakiekolwiek konsultacje ze Stolicą Apostolską, mimo że w Szanghaju był już mianowany przez Watykan biskup Thaddeus Ma Deqin. Od kilku lat chińscy komuniści stosują wobec niego areszt domowy.

Watykan początkowo wstrzymywał się z reakcją przez trzy miesiące, aż wreszcie – mimo oczywistego afrontu KPCH – 15 lipca 2023 r. papież Franciszek ugiął się przed faktem dokonanym, aprobując nowego biskupa Szanghaju.

Szef watykańskiej dyplomacji dopytywany, czy nie było to rażące naruszenie warunków porozumienia chińsko-watykańskiego, odparł, że KPCh „wydaje się lekceważyć ducha dialogu i współpracy ustanowionego przed laty między Watykanem a stroną chińską, a który znalazł punkt odniesienia w porozumieniu”. Kard. Parolin nie zdecydował się jednak nigdy upublicznić domniemanych warunków umowy. Tłumaczył, że „Tekst [umowy] jest poufny, ponieważ nie został jeszcze ostatecznie zatwierdzony”.

Istnieje więc wyłącznie „dokument roboczy” z warunkami i prośbą Watykanu o konsultację w sprawie mianowania biskupów, ewentualnie w sprawie „konsensusu” odnośnie konsultacji dotyczących mianowania nowych biskupów.

I to właśnie taki dokument funkcjonuje od 2018 r., jednostronnie odnawiany przez Stolicę Apostolską.

Mosher komentuje, że nawet, gdyby doszło do aprobaty umowy ze strony Pekinu, to  i tak nie miałoby to znaczenia, ponieważ „KPCH naruszyłaby je, zanim atrament wysechłby na papierze”.

Przywołał słowa sekretarza KPCH Mao Zedonga z traktatu o wojnie partyzanckiej: „Rewolucje rzadko idą na kompromis… Negocjacje zatem podejmowane są w podwójnym celu: zyskania czasu na wzmocnienie stanowiska (wojskowego, politycznego, społecznego, gospodarczego) oraz zmęczenia, sfrustrowania i nękania przeciwnika. Niewielkich, jeśli w ogóle, zasadniczych ustępstw należy się spodziewać ze strony rewolucyjnej, której celem jest jedynie stworzenie warunków umożliwiających zachowanie jedności linii strategicznej i gwarantujących rozwój sytuacji zwycięskiej”.

Mosher dodaje: „Innymi słowy, KPCh nigdy nie negocjuje w dobrej wierze, by osiągnąć rozsądny kompromis. Jej celem jest wszędzie i zawsze pokonanie swoich wrogów, którym w tym przypadku jest Kościół katolicki”.

Źródło: pop.org AS

25 lat temu Jan Paweł II pocałował Koran. Kiedy uwolnimy się od błędu, który to spowodował? [Kiedy nastanie katolicki Papież?]

25 lat temu Jan Paweł II pocałował Koran. Kiedy uwolnimy się od błędu, który to spowodował?

Paweł Chmielewski 25-lat-temu-jan-pawel-ii-pocalowal-koran-kiedy-uwolnimy-sie-od-bledu

Centralna prawda o jedyności zbawczej Chrystusa ma swoje konsekwencje, a wśród nich jest przyjęcie pryncypialnej postawy wobec innych religii: można i często należy je tolerować, ale nigdy nie wolno ich afirmować. Ewangelizację zaczynajmy zawsze od początku, to znaczy: od pierwszego przykazania. Ono nie znosi żadnych relatywistycznych kompromisów.

14 maja 1999 roku papież Jan Paweł II złożył pocałunek na Koranie. Ojciec Święty przyjmował wówczas w Watykanie delegację muzułmanów szyickich i sunnickich oraz reprezentanta ministerstwa religii Iranu. Jako prezent wręczono mu właśnie „świętą księgę” islamu, a papież go ucałował. Zdjęcie z tego wydarzenia obiegły cały świat wywołując ogrom dyskusji, trwających zresztą do dziś. [Raczej – przerażenia wiernych. MD] Nic dziwnego, bo chyba żadne inne wydarzenie nie obrazuje tak wyraziście największych patologii ekumenizmu epoki posoborowej.

Papieże, owszem, są nieomylni, ale bynajmniej nie w każdym swoim słowie ani geście. Pocałunku złożonego na Koranie przez Karola Wojtyłę trudno bronić, niezależnie od tego, jakie intencje przyświecały papieżowi. Mówi się, że chciał po prostu okazać swoim gościom szacunek. Może; trudno jednak nie widzieć w tym czegoś więcej.

Pocałowanie Koranu można chyba uznać za – świadomą lub nie – próbę usankcjonowania liberalnego dogmatu wolności religijnej: twierdzenia, które przyjęto w dokumentach II Soboru Watykańskiego, pod dyktando relatywistycznych Stanów Zjednoczonych. O błędzie tego nauczania pisaliśmy w PCh24.pl wielokrotnie; na ten temat powstały zresztą obszerne książki. Z okazji tej trochę dziwacznej „rocznicy” ucałowania Koranu dość powiedzieć, że możemy wskazać na wyraźną nić łączącą wiele wydarzeń okołosoborowych i posoborowych: wyraźna niechęć św. Pawła VI wobec Hiszpanii pod katolickimi rządami generała Francisco Franco; relatywistyczne dokumenty soborowe; podpisanie laickiego z ducha konkordatu między Republiką Italii a Stolicą Apostolską w 1984 roku; Światowy Dzień Modlitwy o Pokój w Asyżu w 1986 roku; wprowadzenie Dnia Judaizmu oraz Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce; obnoszenie figurki Pachamamy ulicami Rzymu w 2018 roku; podpisanie Deklaracji z Abu Zabi przez Franciszka i wielkiego imama Ahmada Al-Tayeeba…

Wszystkie te zdarzenia łączy zasadnicze przekonanie, że nawet jeżeli nauczanie Kościoła katolickiego o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa jest prawdziwe, to w przestrzeni publicznej należy działać tak, jakby jednak nie było. Teoretyczny ekskluzywizm soteryczny [zbawczy] zostaje tu połączony z praktycznym indyferentyzmem religijnym.

Ludzie Kościoła przyjęli z całym dobrodziejstwem inwentarza paradygmatyczny pogląd Oświecenia: religia to sprawa raczej prywatna, a na forum zewnętrznym trzeba zachowywać się tak, jakby wszyscy mieli rację albo tak, jakby każdy miał przynajmniej prawo do swojej racji. Całując Koran to właśnie wyraził św. Jan Paweł II: ukazał namacalnie swoją najwyższą aprobatę do rzekomego prawa do trwania w błędzie.

Nie dziwi mnie ani nie przeraża, że w Kościele katolickim rozpowszechnione są takie poglądy. Kościół jest w swoim ludzkim wymiarze dzieckiem swoich czasów i nasiąka dominującymi poglądami, zwłaszcza w takich epokach, jak dzisiaj – gdy jego przeciwnicy rezygnują z otwartych prześladowań i starają się pozyskać względy Kościoła łagodnym obliczem.

Jednak 25 lat po ucałowaniu Koranu, a prawie 60 lat po zakończeniu II Soboru Watykańskiego z jego relatywizującymi dokumentami (Lumen gentium, Nostra aetate etc.) najwyższy już czas, by zdać sobie wyraźnie sprawę: liberalny relatywizm jest całkowicie nie do pogodzenia z katolicyzmem, zarówno: konserwatywnym, tradycjonalistycznym, charyzmatycznym czy progresywnym.

Centralna prawda o jedyności zbawczej Chrystusa ma swoje konsekwencje, a wśród nich jest przyjęcie pryncypialnej postawy wobec innych religii: można i często należy je tolerować, ale nigdy nie wolno ich afirmować: dla dobra ich wyznawców, gwoli naszego zbawienia, a nade wszystko – z umiłowania jedynego Boga w Trójcy Świętej. Wraz z całym Zachodem Polska staje się w coraz większej mierze krajem misyjnym, w którym większość ludzi nie chodzi do kościoła i ma coraz bledsze pojęcie o zbawczej Ofierze Pana Jezusa. Ewangelizację zaczynajmy w tej sytuacji od początku, to znaczy: od pierwszego przykazania. Ono nie znosi żadnych relatywistycznych kompromisów.

Paweł Chmielewski

===========

Mail:

Odcinanie kuponów. Życie na linie 17.

Życie na linie 17

Odcinanie kuponów.

Jak już było powiedziane spółdzielnia robót wysokościowych „Okienko” skupiła całą młodą opozycję słynnej uzdrowiskowej miejscowości i jej szeroko rozumianych okolic. Wszyscy się znali, wszyscy byli oczywiście na ty i jak muszkieterowie z powieści Aleksandra Dumas głosili zasadę: „ jeden za wszystkich – wszyscy za jednego”. Po zmianie systemu obsadzili większość stanowisk w regionie, więc ich Solidarność – oczywiście przez duże S – miała całkiem praktyczny wymiar. Kto na przykład zabroni prezydentowi miasta wydania zgody na rewitalizację zabytkowej kamienicy nie posiadającej dawnego właściciela, który mógłby mieć jakieś roszczenia? Kto zabroni przydzielić w tej kamienicy mieszkań wybranym osobom czy ich rodzinom z przeznaczeniem do wykupu, a dawnych kwaterunkowych lokatorów wyprowadzić pod pretekstem remontu na peryferie? Słynna była wpadka jednego z prominentów tego uzdrowiska, który podczas telewizyjnego wywiadu pomylił liczbę posiadanych mieszkań. Nie ma się o co czepiać, było ich kilkanaście więc miał prawo się chłopak pomylić. Kto zabroni miastu zakupić u wybranego artysty projektu publicznych szaletów? Takie, prawdziwie artystyczne projekty bywają bardzo drogie. A, że teoretycznie rzecz biorąc potrzebny jest jakiś przetarg? Drobiazg. Wystarczy tak sformułować warunki aby wygrać mógł tylko jeden, najwspanialszy oczywiście, artysta. Kto zabroni zakupić za bajońską sumę od wybranego kontrahenta działki z przeznaczeniem na schronisko dla psów? Żadna inna działka nie spełniała przecież wymogów ochrony środowiska. Kto zabroni przydzielić pewnej damie atrakcyjnej działki w centrum miasta w charakterze rekompensaty za sławojkę pozostawioną gdzieś na Kresach, której własność została potwierdzona uchwałą rady rodzinnego miasta chłopców z „Okienka”, choć nie potwierdzały jej żadne dawne dokumenty?

Można powiedzieć, że elita „ Okienka” zabrała się po zmianie systemu tak energicznie do odcinania kuponów od knucia (w łazience, przy szumie spuszczanej co chwila dla niepoznaki wody), że aż furczały i rozgrzewały się do czerwoności nożyczki. Solidarność współczesnych muszkieterów okazała się jednak ograniczona przez pewien warunek, nazwijmy go warunkiem koniecznym. Było nim rozumienie i wcielanie w życie zasad omerty. Z klubu współczesnych muszkieterów byli bezwzględnie wykluczani ci, którzy mieli zbyt długi język. Nie znaczy to oczywiście, że ktoś mierzył im języki centymetrem. Wiele lat wspólnego przepuszczania łatwo zarobionych pieniędzy pozwoliło rozpoznać gadatliwych, a także tych którzy mieli jakiekolwiek, choćby szczątkowe zasady i wykluczyć ich raz na zawsze ze wspólnoty beneficjentów „Okienka”. Jak pamiętamy credo okienkowych muszkieterów brzmiało: „Cnota – to korzystanie okazji”. Ironiczna definicja: „Cnota to permanentny brak okazji” dotyczyła – jak ich nazywano- łosi, lamusów, mutantów popromiennych, czyli w mniemaniu chłopców z „ Okienka” niezaradnych idiotów, którzy swoje niezgulstwo i brak sukcesów usiłują usprawiedliwić jakimiś zasadami. A oni sami żadnych zasad nie mieli i okazji im przecież nie brakowało.

C D N

Zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa. W kolejnych odcinkach mojej opowieści poznają państwo losy innych osób pracujących w spółdzielni „Okienko”

Abp Viganò: „Kryminalistyczne” podejście do przestępstw psycho-pandemicznych.

Abp Viganò: Patrząc dalej w przyszłość

„Kryminalistyczne” podejście do przestępstw psycho-pandemicznych.

https://gloria.tv/post/mXizENL8FWFX2HWU8qXvBNqJu

Za ojca macie diabła,
i chcesz wykonywać jego polecenia.
Od początku był zabójcą,
i nigdy nie wytrwał w prawdzie,
ponieważ nie ma w nim prawdy.
Kiedy mówi fałszywie, mówi od siebie,
bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.
 Jana 8:44

Transkrypcja
Jednym z najbardziej bezpośrednich skutków piekielnej psychopandemicznej operacji manipulacyjnej jest odmowa mas przyznania, że zostały poddane kolosalnemu oszustwu. Pod pretekstem zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa, przedstawianego jako śmiertelny i nieuleczalny – a który, jak obecnie wiemy, nigdy nie został wyizolowany zgodnie z postulatami Kocha – miliardy ludzi zostały zmuszone do poddania się szczepieniu eksperymentalnym środkiem, o którym wiadomo było, że jest nieskuteczny w swoim deklarowanym celu. W tym celu odpowiedzialne władze nie zawahały się zdyskredytować istniejących metod leczenia, co uniemożliwiłoby zezwolenie na sprzedaż tej genetycznej surowicy.

Przyczyna tej instynktownej odmowy mas uznania się za ofiary prawdziwej zbrodni przeciwko ludzkości nie usuwa jednak dowodów intencji sprawców tej zbrodni. Intencje te, deklarowane od dziesięcioleci na podstawie groteskowego fałszowania rzeczywistości, materializują się w systematycznym działaniu mającym na celu promowanie wyludnienia planety poprzez pandemie, głód, wojny i starcia między różnymi sektorami populacji, zubożenie słabszych klas i drastyczne ograniczenie tych usług publicznych – w tym opieki zdrowotnej i zabezpieczenia społecznego – które państwo powinno zagwarantować swoim obywatelom. „Bill and Melinda Gates Institute for Population and Reproductive Health” (aquí y aquí) jest jednym z głównych architektów planu redukcji populacji opartego na neomaltuzjańskim założeniu, że populacja Ziemi musi zostać drastycznie zmniejszona, a jej zasoby żywności i energii muszą być przedmiotem interwencji sprzyjających tej redukcji.

Oświadczenia potwierdzające ten plan eksterminacji nie są już nawet ukrywane, ale wręcz przeciwnie, wyraźnie powtarzane na konferencjach i badaniach opracowanych przez sieć agencji i instytutów finansowanych przez samozwańczych filantropów.

Ale jeśli lobby bardzo bogatych ludzi deklaruje, że chce zmniejszyć populację świata poprzez masowe szczepienia, które powodują bezpłodność, choroby i śmierć; i jeśli te szczepionki naprawdę powodują bezpłodność, choroby i śmierć milionów zaszczepionych, myślę, że wszyscy – i apeluję do wybitnych prawników i intelektualistów, a także lekarzy i naukowców – powinniśmy spojrzeć w górę i nie ograniczać się do badań, których jedynym celem są niekorzystne i śmiertelne skutki eksperymentalnej surowicy.

Jeśli nie ujmiemy psychopandemii w szerszym kontekście zbrodniczego planu, który ją zaprojektował, wykluczymy się z możliwości nie tylko zrozumienia premedytacji zbrodni, ale także zobaczenia, na jakich innych frontach jesteśmy lub będziemy celem kolejnych ataków, które jednak mają wspólny z tym ostateczny cel, tj. fizyczną eliminację miliardów ludzi.

Wady wszechobecnego systemu cenzury wprowadzanego w prawie wszystkich państwach zachodnich – a raczej: tych, które podlegają dyktatowi WHO i wywrotowemu kierownictwu Światowego Forum Ekonomicznego – pozwoliły wielu z nas dostrzec niepodważalny fakt: te surowice, produkowane przez agencje rządowe przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych wirusów z zyskiem funkcji i podlegające tajemnicy wojskowej, nie tylko nie leczą urojonej choroby Covid-19, ale wywołują poważne działania niepożądane, a nawet śmierć; a wynika to nie tylko z nowej technologii mRNA, za pomocą której są produkowane, ale także z obecności substancji, które nie mają żadnego znaczenia dla deklarowanego celu zwalczania wirusa. Substancje – w tym tlenek grafenu – które są przedmiotem co najmniej niepokojących patentów, złożonych na długo przed rozpoczęciem operacji pandemicznej.

Dlatego też, biorąc pod uwagę, że surowice te nie robią tego, co stwierdzono w zatwierdzeniu przez agencje zdrowia, ale wręcz przeciwnie, są bardzo skuteczne w wywoływaniu nawet bardzo poważnych patologii, w powodowaniu śmierci i w determinowaniu sterylizacji osób zaszczepionych, konieczne jest podjęcie kolejnego kroku – którego najbardziej obawia się system, który je narzucił – a zatem potępienie złośliwości i premedytacji – mens rea – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, zgodnie z szaloną i antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety.

Eksperci prawni powiedzieliby – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, zgodnie z szaloną i antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety.

Dlatego zachęcam was do podjęcia kolejnego kroku w tej chwalebnej operacji prawdy i potępienia, w którą jesteście odważnie zaangażowani.

Nie zadawaj złych pytań, bo otrzymasz błędne odpowiedzi. Jeśli założymy, że organy służby zdrowia działały zgodnie z prawem, a popełnione błędy wynikają z braku doświadczenia lub presji sytuacji kryzysowej; jeśli założymy, że producenci surowicy genetycznej dążą do leczenia chorób, a nie do najbardziej cynicznego zysku i tworzenia przewlekle chorych ludzi, w końcu zafałszujemy rzeczywistość, a wnioski, do których dojdziemy, będą z konieczności mylące. Należy raczej przyjąć, że tak powiem, podejście kryminalistyczne, tak aby było oczywiste, że istnieje doskonała spójność między przyjętymi narzędziami a uzyskanymi wynikami, niezależnie od deklarowanych celów; wiedząc, że prawdziwe motywacje, właśnie z powodu ich wewnętrznej chęci wyrządzenia krzywdy, mogą być jedynie ukryte i zaprzeczone. Kto przyznałby, przed oszukańczym narzuceniem masowej terapii genowej, że celem, który stara się osiągnąć, jest zachorowanie, zabicie lub uczynienie bezpłodnym bardzo dużej części światowej populacji?

Ale jeśli to właśnie próbuje osiągnąć ideologia neomaltuzjańska; jeśli istnieją dowody na to, że negatywne skutki serum zostały złośliwie ukryte; jeśli w różnych partiach znajdują się substancje, które nie mają żadnego uzasadnienia profilaktycznego, ale wręcz przeciwnie, wywołują patologie i pozwalają na manipulację ludzkim DNA, logiczne wnioski nie mogą nie podkreślać przestępczej woli, a zatem winnego współudziału instytucji publicznych, podmiotów prywatnych, nawet przywódców hierarchii katolickiej, mediów, sędziów, policji i sił zbrojnych oraz całego establishmentu medycznego – z bardzo rzadkimi wyjątkami – w operacji masowej eksterminacji.

Pytanie, które musimy sobie teraz zadać – i tym, którzy twierdzą, że nami rządzą i narzucają zasady i zachowania, które bezpośrednio wpływają na nasze codzienne życie i nasze zdrowie – nie brzmi: dlaczego serum zostało nałożone, mimo że jest ewidentnie szkodliwe i śmiertelne, ale dlaczego żaden organ państwowy – którego ostatecznym celem jest dobro wspólne, zdrowie i dobrobyt obywateli – nie położył kresu tej zbrodni, a nawet stał się jej współwinny, posuwając się do naruszania praw podstawowych i deptania Konstytucji. Zrozumiawszy współudział sądownictwa, parlamentu, rządu i głowy państwa, musimy zadać sobie pytanie, jaka może i powinna być reakcja obywateli – których art. 1 Konstytucji uznaje za jedynych posiadaczy suwerenności narodowej – na akt wywrotowy i zdradę tych, którzy sprawują władzę.
Quis custodiet ipsos custodes? pyta Juvenal (Satyry, VI, 48-49). Jeśli system rządów staje się zorganizowany w taki sposób, że osoby sprawujące władzę mogą szkodzić tym, którzy muszą być im posłuszni; jeśli siły nie legitymizowane żadnym mandatem politycznym lub społecznym zdołają manewrować całymi rządami i instytucjami ponadnarodowymi z zamiarem przejęcia władzy i skoncentrowania w swoich rękach wszystkich instrumentów kontroli i wszystkich zasobów: Finanse, zdrowie, sprawiedliwość, transport, handel, żywność, edukacja, informacja; Jeśli wywrotowe przywództwo może publicznie chwalić się posiadaniem premierów, ministrów i urzędników państwowych na swoich usługach, musimy otworzyć oczy i potępić niepowodzenie tego paktu społecznego, który jest podstawą współistnienia obywatelskiego i który legitymizuje delegowanie władzy od ludzi do ich przedstawicieli.

A z tego musi nieuchronnie wynikać świadomość, że pandemia – podobnie jak kryzys klimatyczny i wszystkie inne pseudo-katastrofy zaplanowane w celach zastraszania przez to samo lobby – stanowi fundamentalny element w ramach szerszego globalnego zamachu stanu, któremu należy się przeciwstawić, który należy potępić i którego sprawcy – zarówno na czele tych wywrotowych organizacji, jak i w rządach, instytucjach publicznych i Kościele katolickim – zostaną nieuchronnie osądzeni i potępieni za zdradę stanu i zbrodnie przeciwko ludzkości.
Ale aby to zrobić – trzeba to przyznać po czterech latach – konieczne jest zrozumienie, że to przestępcze lobby działa na rzecz Zła, służy Złu, dąży do śmierci nie tylko ciała, ale także duszy każdego z nas; że jego emisariusze są sługami szatana, oddanymi niszczeniu wszystkiego, co choć trochę przypomina doskonałe dzieło Stworzenia, które odnosi się do hojnego i bezinteresownego aktu, którym Stwórca napełnia życie. Szatan jest mordercą od samego początku (J 8:44), a ci, którzy mu służą, mogą jedynie pragnąć śmierci, niezależnie od środków, za pomocą których jest ona zadawana.

Udawanie, że mamy do czynienia z nikczemnymi handlarzami zainteresowanymi wyłącznie pieniędzmi i niedostrzeganie satanistycznej matrycy globalistycznego planu jest niewybaczalnym błędem, którego nikt z nas nie może popełnić, jeśli naprawdę chcemy powstrzymać zagrożenie, które czai się nad całą ludzkością. Dlatego zapewniam was o moich modlitwach i błagam o Boże błogosławieństwo i patronat Najświętszej Dziewicy „Salus Infirmorum”.
+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup; Monseñor Viganò: Mirando más allá

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Autor: ks. Paweł Kłys 11 maja 2024 Archidiecezja.lodz.pl/ze-swiatlem-po-lodzkich-drogach-ekumeniczna-droga-swiatla-przeszla-przez-lodz

Wyświetleń: 1578

Ze Światłem po łódzkich drogach – Ekumeniczna Droga Światła przeszła przez Łódź!

Jest już tradycją, że w okresie wielkanocnym na ulicach Łodzi odbywa się Ekumeniczna Droga Światła. W tym paschalnym nabożeństwie biorą udział duchowni i wierni Kościoła Rzymskokatolickiego oraz Kościołów zrzeszonych w łódzkim oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej.

Ta wyjątkowa procesja z Biblią i Paschałem – symbolem Chrystusa Zmartwychwstałego – przeszła dziś wieczorem z Kościoła Ewangelicko – Reformowanego przy ul. Radwańskiej 37 do Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego św. Mateusza przy ul Piotrkowskiej 279/283 w Łodzi.

https://youtube.com/watch?v=bLj-rbo7cD0%3Fautoplay%3D0%26origin%3Dhttps%3A

Jak podkreśla metropolita łódzki – Droga Światła jest medytacją nad spotkaniami Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego z Jego uczniami. Jeśli podejmujemy te medytacje to nie po to, żeby wspominać co się kiedyś wydarzyło, kiedy Jezus wyszedł z grobu, ale żeby odkrywać,  żeby doświadczyć tego samego w swoim własnym życiu tu i teraz. Tak jak Jezus spotyka Piotra, Marię Magdalenę, Tomasza, wszystkich jedenastu, czy jak gromadzi uczniów w Wieczerniku, by zesłać na nich Ducha Świętego tak samo może to czynić z nami jeśli tylko mamy ochotę wyjść naprzeciw i otwierać się na tę rzeczywistość. – tłumaczy metropolita łódzki.

W czasie drogi, uczestnicy zatrzymali się 14 razy i po wysłuchaniu fragmentów biblii opowiadających o Chrystusie Zmartwychwstałym, komentarz do perykop ewangelicznych wygłosili duchowni różnych wyznań chrześcijańskich oraz Kościoła Katolickiego.

  • Stacja I – Jezus powstaje z martwych – bp Marek Izdebski – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja II – Apostołowie przybywają do pustego grobu – ks. Jacek Zdrojewski – Kościół Polskokatolicki
  • Stacja III – Zmartwychwstały Pan objawia się Marii Magdalenie – ks. Stanisław Bankiewicz – Starokatolicki Kościół Mariawitów
  • Stacja IV – Zmartwychwstały Pan ukazuje się uczniom na drodze do Emaus – ks. Fryderyk Domaradzki – Społeczności Ewangelicznej Kościoła Chrystusowego w Polsce
  • Stacja V – Zmartwychwstały Pan objawia się uczniom przy łamaniu chleba – ks. Monika Borkowska – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja VI – Zmartwychwstały Pan ukazuje się apostołom – ks. Bogdan Wawrzeczko – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja VII – Zmartwychwstały Pan przekazuje uczniom władzę odpuszczania grzechów – kard. Grzegorz Ryś – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja VIII – Zmartwychwstały Pan umacnia wiarę Tomasza – ks. Leszek Wakuła – Kościół Chrześcijan Baptystów
  • Stacja IX – Zmartwychwstały Pan spotyka uczniów nad Jeziorem Galilejskim – s. Leonarda Kuniszewska – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja X – Zmartwychwstały Pan przekazuje władzę pasterską Piotrowi – Wspólnota Chemn Neuf – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XI – Zmartwychwstały Pan daje uczniom nakaz misyjny – ks. Krzysztof Kłusek – Kościół Ewangelicko – Metodystyczny
  • Stacja XII – Zmartwychwstały Pan wstępuje do Ojca – bp Jan Cieślar – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja XIII – Uczniowie z Maryją oczekują w wieczerniku na Zesłanie Ducha Świętego – bp Marek Marczak – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XIV – Zmartwychwstały Pan posyła uczniom obiecanego Ducha – ks. Michał Makula- Kościół Ewangelicko-Augsburski

– Droga światła jest zbudowana w całości na Nowym Testamencie – wszystkie wydarzenia, które omawia są albo Ewangeliczne, albo są zapisane w Dziejach Apostolskich. To sprawia, że w sposób łatwy staje się ona modlitwą ekumeniczną. Wiadomo, że są Kościoły Chrześcijańskie, które są skoncentrowane wyłącznie na Piśmie Świętym mają pewien kłopot, z wydarzeniami które są bardziej zakodowane w tradycji chrześcijańskiej niż w Biblii, dlatego też Droga Światła nie niesie ze sobą takich prawd, gdyż wszystkie stacje są głęboko biblijne. To dla nas wielka radość, że w naszej Łodzi już od 7 lat przeżywamy Drogę Światła w sposób ekumeniczny! – zauważa kardynał Ryś.

https://youtube.com/watch?v=Tc6uAVzx6-A%3Fautoplay%3D0%26origin%3Dhttps%3A

Droga Światła to jedna z wielu ekumenicznych inicjatyw, jakie odbywają się w centrum Polski. Należy wspomnieć tutaj: tydzień ekumeniczny, który w regionie łódzkim trwa niespełna miesiąc, Ekumeniczną Szkołę Biblijną – która w tym roku ma swoją IV edycję (zajęcia odbywają się raz w miesiącu od października do czerwca), Ekumeniczną Drogę Krzyżową, Ekumeniczną Pielgrzymkę do Ziemi Świętej (2018), Ekumeniczne rekolekcje dla małżeństw i rodzin mieszanych wyznaniowo (2021), coroczne zapalenie świec Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom – Diakonii – Eleos, czy Jubileuszową Pielgrzymkę do Rzymu, w której brali udział duchowni bratnich Kościołów Chrześcijańskich.

___________________________________________________

zobacz także:

Frajer pilnie poszukiwany

Frajer pilnie poszukiwany

michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Najwyższy Czas!”    14 maja 2024

Izba Reprezentantów Kongresu przyznała Ukrainie 61 mld dolarów na kontynuowanie wojny, której celem – jak to ujawnił w swoim czasie sekretarz obrony USA Lloyd Austnin – jest „osłabienie Rosji”. Do tej pory, to znaczy od lutego 2022 roku, kiedy to – po wysłuchaniu zachęty amerykańskiego prezydenta Józia Bidena – ukraiński prezydent Włodzimierz Zełeński podjął decyzję o odrzuceniu porozumień mińskich, co stało się pretekstem do rosyjskiego uderzenia na Ukrainę, Stany Zjednoczone przekazały Ukrainie pomoc wartości co najmniej 45 mld dolarów. Oznacza to, że każdego dnia Stany Zjednoczone wydawały w tym okresie na wojnę na Ukrainie około 57 mln dolarów. To oczywiście sporo – ale w porównaniu do 300 mln dolarów dziennie, jakie Stany Zjednoczone wydawały na operację pokojową i misję stabilizacyjną w Iraku i Afganistanie, w których uczestniczyli amerykańscy żołnierze, używający amerykańskiej broni, amerykańskiego sprzętu i amerykańskiej amunicji, za którą przecież żadne inne państwo Stanom Zjednoczonym nie płaciło, wojna na Ukrainie wygląda na niemal sześciokrotnie tańszą, nawet jeśli nie uwzględnić zysków rządu USA z tytułu podatków płaconych przez amerykański przemysł zbrojeniowy, który broń, sprzęt i amunicję dla Ukrainy musi przecież wyprodukować, a od uzyskanych w ten sposób dochodów musi przecież zapłacić rządowi podatki.

Do tego dochodzą korzyści polityczne, wynikające stąd, że amerykańscy żołnierze nie walczą, ani nie giną, ani nie odnoszą na Ukrainie ran, co też przekłada się na dodatkowe oszczędności, które w tym rachunku nie są uwzględnione, bo trudno je oszacować – ale niewątpliwie istnieją.

W sumie z punktu widzenia amerykańskiego prowadzenie wojny z Rosją za pośrednictwem jakiegoś innego państwa, które w dodatku ponosi straty w ludziach, sprzęcie i w postaci dewastacji terytorium państwowego, jakie stały się udziałem Ukrainy, jest wyjątkowo korzystne, zwłaszcza w porównaniu z kosztami ewentualnego zaangażowania bezpośredniego. Pomijam przy tym kwestię skuteczności tamtych operacji, które ani w Iraku nie przyniosły zapowiadanych rezultatów, ani zwłaszcza – w Afganistanie – gdzie amerykańskie zaangażowanie zakończyło się fiaskiem, również w postaci pozostawienia całego użytego tam amerykańskiego uzbrojenia i wyposażenia znienawidzonym talibom, którzy teraz są panami sytuacji nie tylko w samym Afganistanie, ale także stanowią liczącą się siłę w regionie. Inna sprawa, że jeśli chodzi o Irak, to cele deklarowane w operacji „Iracka Wolność” nie pokrywały się, jak się wydaje, z celami rzeczywistymi.

Wśród rzeczywistych celów tamtej operacji, podobnie jak tak zwanych „jaśminowych rewolucji” w państwach Afryki Północnej, chodziło raczej o wyeliminowanie potencjalnego zagrożenia z ich strony dla bezcennego Izraela, któremu każdorazowy prezydent USA, bez względu na to, jaka partia wysuwa go do władzy, na samym początku urzędowania składa coś w rodzaju hołdu lennego, w postaci deklaracji, że obrona Izraela pozostaje dla USA priorytetowym celem polityki i to bez względu na to, co bezcenny Izrael będzie robił. Znakomitą ilustracją tej sytuacji było przemówienie izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu w Kongresie USA zaraz po rozciągnięciu przez Izrael swojej suwerenności nad obszarem Jerozolimy. Chociaż było to sprzeczne z amerykańską polityką, która wtedy popierała międzynarodowy status Jerozolimy, premier Netanjahu z naciskiem podkreśli w swoim przemówieniu, że „Jerozolima nie będzie już podzielona nigdy. Nigdy!Kiedy po raz drugi z naciskiem powtórzył słowo „nigdy” – część kongresmanów wstała i zaczęła izraelskiego premiera owacyjnie oklaskiwać. Inni początkowo siedzieli na swoich miejscach, ale widząc tę owację, też zaczęli z ociąganiem wstawać, aż wreszcie owacja objęła całą Izbę. Niechby który ośmielił się nie wstać! W tej sytuacji trudno tak całkiem zlekceważyć opinię Patryka Buchanana, który pół żartem, ale zarazem pół serio, określił Waszyngton, jako „terytorium okupowane przez Izrael”.

Wracając na Ukrainę, to jej przykład pokazuje, iż zresetowanie swojego poprzedniego resetu w stosunkach amerykańsko-rosyjskich przez prezydenta Obamę w roku 2013, kiedy to USA wyłożyły 5 mld dolarów na zorganizowanie na Ukrainie drugiego „majdanu”, którego nieukrywanym już celem było wyłuskanie tego państwa z rosyjskiej strefy wpływów, jaka została ustanowiona na szczycie N ATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, razem z ustanowieniem strategicznego partnerstwa NATO-Rosja, które było najważniejszym punktem politycznego „porządku lizbońskiego”, jaki po 25 latach od rozpoczęcia prac nad jego ustanowieniem miał zastąpić nieaktualny już porządek jałtański, było tylko początkiem nowej amerykańskiej polityki prowadzenia wojen per procura. Ta polityka, bardzo podobna do postępowania Wielkiej Brytanii w okresie świetności Imperium Brytyjskiego, polegała na zachęcaniu państw słabszych i głupszych, by zaufały rozmaitym enigmatycznym gwarancjom i przyjmowały na siebie pierwsze uderzenia nieprzyjaciół Wielkiej Brytanii, która potem miała tym większe możliwości nie tylko frymarczenia ich interesami, a nawet nimi samymi – jak to miało miejsce w przypadku Polski, sprzedanej Stalinowi w 1945 roku w Jałcie.

Nic tedy dziwnego, że Wielka Brytania, która po kryzysie sueskim w 1956 roku, zaprzęgła się na dobre do amerykańskiego rydwanu wojennego, obecnie znowu kusi Polskę swoimi obietnicami. Kiedy tylko Izba Reprezentantów Kongresu USA przyznała Ukrainie wspomniane 61 mld dolarów, zaraz brytyjski premier nie tylko zadeklarował pomoc dla Ukrainy w wysokości 500 mln funtów, ale w dodatku wygłosił deklarację, która u każdego normalnego Polaka powinna wzbudzić podejrzenia – że mianowicie jesteśmy sojusznikami „na zawsze”. A po co Wielkiej Brytanii potrzebni są tacy sojusznicy? A po to, by w razie potrzeby można ich było komuś korzystnie sprzedać. W tym celu przyśle nam nie tylko myśliwce „Tajfun”, które będą „strzegły polskiego nieba”, ale i 16 tysięcy żołnierzy. Żołnierze ci – podobnie jak członkowie kontyngentu amerykańskiego w Polsce – nie będą słuchali rozkazów rządu polskiego, tylko własnego rządu, który – co wydaje się oczywiste – bardziej będzie miał na oku własne interesy państwowe, a nie interesy państwowe polskie.

No dobrze – ale skąd taka nagła czułość Wielkiej Brytanii wobec naszego nieszczęśliwego kraju, skąd taka troska, by z jasnego nieba nie spadła nam na głowę żadna cegła? Myślę, że przyczyna tkwi w tym, iż po niemal 800 dniach wojny na Ukrainie, tamtejsze mięsko armatnie zaczyna powoli się wyczerpywać. Przyznanie 61 mld dolarów pomocy dla Ukrainy przez Izbę Reprezentantów Kongresu USA oznacza, że wojna może tam potrwać jeszcze około 1050 dni, oczywiście jeśli dzienne wydatki na jej prowadzenie utrzymałyby się na dotychczasowym poziomie. Jednak jest to możliwość czysto teoretyczna, bo 23 mld dolarów z tej puli mają zostać przeznaczone na uzupełnienie ubytków w amerykańskim arsenale po sprzęcie przekazanym Ukrainie, 11,3 mld na utrzymanie amerykańskich sił „w regionie”, a więc – w Europie Środkowej, a na zakup sprzętu tzn. broni i amunicji dla Ukrainy – niecałe 14 mld dolarów. Oznacza to, że za te pieniądze można będzie kontynuować wojnę na Ukrainie przez około 250 dni, czyli dokładnie tyle, ile upłynie od dnia dzisiejszego do momentu objęcia urzędu przez prezydenta USA wybranego w listopadzie. A co potem? A potem się zobaczy – bo w tej chwili, według ekspertów – Ukraina leci już „na oparach”.

Ale – jak wspomniałem – podstawowym problemem jest widoczny brak tamtejszego mięsa armatniego. Sprzeczne interesy tamtejszych oligarchów – a Ukraina jest oligarchią oligarchów – sprawiają, że tamtejsze władze sprawiają wrażenie skrępowanych w tej kwestii jakąś tajemniczą siłą wyższą i podejmują działania o charakterze pozornym – bo trudno inaczej potraktować buńczuczne deklaracje, że ukraińskie konsulaty np. w Polsce nie będą obsługiwały młodych Ukraińców. Cóż; bez pomocy konsulatów ci młodzi Ukraińcy pewnie jakoś sobie poradzą, a wreszcie – czy aby na pewno konsulaty nie będą ich obsługiwały? „Jak się da, to się zrobi” – mawiało się w Polsce za pierwszej komuny, a myślę, że na Ukrainie ta sentencja nadal jest podstawową mądrością życiową.

W tej sytuacji uważam, że zarówno oferty brytyjskiej pomocy, jakimi obsypał nas ostatnio brytyjski premier i rojenia pana prezydenta Andrzeja Dudy o rozmieszczeniu broni jądrowej na terenie Polski należy traktować jako potencjalne próby wepchnięcia naszego nieszczęśliwego kraju, jako następnego frajera, który w imieniu Naszych Odwiecznych Sojuszników, został wytypowany do prowadzenia wojny per procura. Timeo Danaos et dona ferentes – co się wykłada, że boję się Greków, nawet gdy przychodzą z darami – jak miał w „Eneidzie” Wergiliusza przestrzegać swoich rodaków Laokoon, kapłan Apollina w Troi, kiedy ci wśród okrzyków radości wciągali do miasta konia trojańskiego.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.