Liberalne nieporozumienie. „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”.

Liberalne nieporozumienie. „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”.

Adam Wielomski wielomski-liberalne-nieporozumienie

Ostatnio coraz częściej pod moimi wpisami w mediach społecznościowych widzę protesty osób związanych z ruchem samo definiującym się jako „wolnościowy”, czy też „korwinistyczny”. Protesty pojawiają się, gdyż piszę o liberalizmie i liberałach, rozumiejąc pod tym pojęciem Tuska, Hołownię, Justina Trudeau czy Emmanuela Macrona. Widzę irytację, gdy piszę, że ustawy o cenzurze wobec osób LGBT, proponowane przez min. Bodnara, to postulat charakterystyczny dla współczesnego liberalizmu, który coraz bardziej ogranicza wolność słowa. Widzę tę irytację, gdy piszę, że ograniczenia wolności słowa dla rusofilów są jak najbardziej zgodne z zasadami „wolnego świata”. Przykłady te można byłoby mnożyć. Zarzut jest zawsze ten sam: „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”. Protestujących nie przekonuje, że sami wyżej wymienieni się za liberałów uważają, a także to, że w mediach i literaturze naukowej tak są określani. Protestujący nie przyjmują do wiadomości, że liberalizm od czasów Locke’a i Constanta radykalnie się zmienił i z „ich” liberalizmem „wolnościowym” nie ma już wiele wspólnego, gdy tylko z ogólnych frazesów przejdziemy do konkretów. Trudno mi wyjaśniać pod każdym postem o co chodzi, zrobię to więc w tym tekście, link do którego będę potem wklejał gwoli wyjaśnienia.

Spór polega na tym, że „wolnościowcy” traktują liberalizm jako ideologię meta-historyczną, czyli taką samą w XIX, XX i XXI wieku, od której wariacje w poszczególnych krajach, narodach i epokach mają charakter drugorzędny. Oto meta-historyczna ideologia nauczająca o nieprzedawnialnych i uniwersalnych uprawnieniach jednostki ludzkiej, których nie ma prawo ograniczyć ani żadne państwo, ani większość. Pośród tych uprawnień „wolnościowcy” wyliczają absolutnie pojęta prawa własności, wolności słowa, druku (Internetu), które z natury przysługują wszystkim. Są to uprawnienia naturalne, które nie mogą być limitowane przez kogokolwiek, wyjąwszy sytuację, gdy nasza wolność ogranicza wolność innych ludzi (słynna przypisywana Kantowi formuła, że „wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się nos mojego sąsiada”). Z punktu widzenia tych idei krytykowany jest następnie, jako „socjalizm”, cały współczesny świat, włącznie z tymi, którzy uważają się i są określani mianem „liberałów”, choć raz za razem gwałcą te naturalne i absolutnie pojmowane prawa. Stąd na przykład niezrozumiała dla mnie (jako dla nie-liberała) ekscytacja środowiska wolnościowego debatą Mentzen-Petru, po której środowisko to spodziewało się, że „wolnościowiec zaorze socjalistę”. Dla mnie Petru to postać zupełnie obojętna, z obcego mi świata ideowego, kojarząca mi się wyłącznie ze Świętem Sześciu Króli. Jednak dla wolnościowców debata miała wykazać wyższość liberalizmu wolnościowego nad współczesnym.

Dziś w „wolnym świecie” za liberałów uważa się ze 2/3 ludzi, gdy poglądy wolnościowe wyznaje może ze 2%. To powoduje irytację u prawdziwych liberałów przeciwko ludziom za liberałów się podających. Argument ilościowy o liczbie zwolenników tych dwóch liberalizmów, co do swojej istoty sprzecznych ze sobą, nie może jednak zostać uznany za rozstrzygający, choć oczywiście powoduje, że Tusk, Hołownia, Trudeau i Macron są powszechnie uznawani za liberałów. Istota rzeczy tkwi gdzie indziej, a mianowicie we wspomnianej przeze mnie meta-historyczności ideologii liberalnej. Każdy badacz myśli politycznej, a takim jestem z zawodu, zna pojęcie „społecznej funkcji idei”. To inspirowane socjologią stanowisko polegające nie tylko na opisie danej ideologii i jej głównych idei, lecz znalezieniu grup społecznych, którym dane idee służą jako uzasadnienie dla zdobycia lub utrzymania władzy. Współczesny liberalizm należy rozpatrywać nie z perspektywy ideologii liberalnej, lecz ze społecznej funkcji idei, czego nie przyjmuje kierunek korwinistyczno-wolnościowy.

W moim przekonaniu esencją liberalizmu nigdy nie było ugruntowanie absolutnej wolności i poszanowania praw natury dla wszystkich ludzi. Była to rewolucyjna ideologia polityczna, powstała w Anglii w XVII, a upowszechniona w Europie w XVIII i XIX wieku, której celem było obalenie świata tradycyjnego, opartego na monarchii absolutnej, państwie konfesyjnym i społeczeństwie stanowo-korporacyjnym z dominującą pozycją szlachty. W to miejsce liberałowie chcieli zbudować republikę lub monarchię parlamentarną, religijnie indyferentną i z dominacją polityczno-ekonomiczną bogatego mieszczaństwa. Liberalizm był ideologią bogatego mieszczaństwa („burżuazji”) przeciw społeczeństwu tradycyjnemu. Został stworzony przez intelektualistów z tej grupy społecznej i dla tejże grupy. Hasło „wolności dla wszystkich” było dla plebsu, aby go zradykalizować i popchnąć na barykady, aby zdobył władzę dla mieszczan. Lud nie miał być wolnym. Dlatego przez cały XVIII i XIX wiek liberałowie ograniczali prawa wyborcze do 1-8% najbogatszych (czyli „burżuazji”), głosząc równocześnie „suwerenność narodu”; w czasie pierwszej fazy Rewolucji Francuskiej to liberałowie znacjonalizowali majątki duchownych i szlachty, aby następnie „sprywatyzować” je w swoje ręce za 0,5 do 10% ich rynkowej wartości; głosili wolność religijną, ale nie dla „reakcyjnych” katolików (Locke wykluczał katolików z zasady tolerancji religijnej i uznawał prawo Anglików do buntu wobec króla, gdyby na katolicyzm przeszedł).

Przykłady podobne można mnożyć i dochodzimy przy ich pomocy do wniosku, że idee wolności nie miały służyć wszystkim, tylko „grupie trzymającej władzę”, czyli wielkiej burżuazji, która dziś z grup narodowych przeistoczyła się w światową finansjerę i właścicieli wielkich korporacji, czyli w globalistów. I grupa ta kontynuuje starą liberalną tradycję, że wolność to hasło dla wszystkich, ale to my definiujemy czym jest wolność ku naszej korzyści. Gdy globaliści toczą wojnę z Rosją, to o Rosji nie wolno powiedzieć i napisać nic dobrego; gdy bawią się na „wyspie Epsteina”, to nie wolno krytykować LGBT, etc.

Słowem, to klasyczna oligarchia z liberalizmem jako ideologią swojej władzy, która to ideologia jest przemodelowywana wedle potrzeb.

Adam Wielomski

Konkurs Eurowizji w 2024 roku był obrzydliwym zwiastunem nadchodzącego „królestwa” antychrysta.

Konkurs Eurowizji w 2024 roku, był obrzydliwym zwiastunem nadchodzącego „królestwa” antychrysta.

Eschatologia.pl 2024-05-13 1

I o zgrozo należy zauważyć, że konkurs Eurowizji jest prawdopodobnie najchętniej oglądanym i najbardziej „wpływowym” wydarzeniem kulturalnym w całej Europie. W roku 2024 Eurowizja była prowadzona przez niebinarnego wykonawcę o imieniu: Nemo, ale po czasie okazało się, że prawdziwą „gwiazdą” programu była samozwańcza „wiedźma oni/oni” o imieniu Bambi Thug. Tak, napiszę to raz jeszcze, otóż ta osoba identyfikuje się między innymi jako: wiedźma. I jeszcze jedno, zatem jeżeli wiedźma, to może Eurowizja w 2024 roku była sabatem?

Ktoś stwierdzi, że przecież: „gorzej być już nie może”, a optymista na to odpowie: „oj może być gorzej, oj może być jeszcze gorzej”. I rzeczywiście tak jest, albowiem kolejne granice absurdu zostają przekroczone, nowe rekordy szaleństwa zostają pobite. Współczesna cywilizacja ściga się sama ze sobą w wyścigu o nazwie: „zdziczenie, ogłupienie i wynaturzenie”. I o ironio, są to „igrzyska” niezwykle „płodne”.

Otóż nasza „wspaniała” i jakże oparta na fundamentach europejskich (tu akurat kpię) Eurowizja 2024 roku, w szokujący sposób pokazała nam świat, który nad wyraz aktywnie, przygotowuje się na przyjęcie nadchodzącego Antychrysta, nowego „zbawiciela”, nowego „pana panów”. Wiecie, można to co tam się wydarzyło nazwać: „deprawacją”, oczywiście, że można. Jednakże to nie tylko „deprawacja”, ale to coś znacznie więcej, to jest, jak już wcześniej zostało napisane: przygotowanie drogi dla antychrysta.

Pierwszy konkurs Eurowizji odbył się 24 maja 1956 roku i wzięło w nim udział tylko siedem krajów: Holandia, Szwajcaria, Belgia, Niemcy, Francja, Luksemburg i Włochy. W 2023 roku Eurowizje obejrzało 162 miliony ludzi z całego świata. W tym roku Eurowizja 2024 stała się zwiastunem nadchodzącego Antychrysta. Sprawy stają się jeszcze bardziej intensywne, gdy zdasz sobie sprawę, że obie wojny światowe miały swój początek w Europie, podobnie jak trzecia, która jest tuż za rogiem i również może rozpocząć się od Europy (chociaż osobiście bardziej obstawiam Bliski Wschód).

Czy nie pamiętacie, jak mówiłem wam o tym, gdy wśród was przebywałem? Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie. Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów.”

2 List do Tesaloniczan 2:5-9.

I o zgrozo należy zauważyć, że konkurs Eurowizji jest prawdopodobnie najchętniej oglądanym i najbardziej „wpływowym” wydarzeniem kulturalnym w całej Europie. W roku 2024 Eurowizja była prowadzona przez niebinarnego wykonawcę o imieniu: Nemo, ale po czasie okazało się, że prawdziwą „gwiazdą” programu była samozwańcza „wiedźma oni/oni” o imieniu Bambi Thug. Tak, napiszę to raz jeszcze, otóż ta osoba identyfikuje się między innymi jako: wiedźma. I jeszcze jedno, zatem jeżeli wiedźma, to może Eurowizja w 2024 roku była sabatem?

W półfinale Bambie Thug wystąpił, wystąpiła, wystąpili (już nie wiem jak ich określać) w pentagramie przy świecach, przez cały występ zdejmując sukienkę pokrytą czarnymi piórami i odsłaniając kostium kąpielowy ozdobiony flagą transpłciowości – będący odniesieniem do ich niebinarnej tożsamości.

Wiecie, być może na kolejnej Eurowizji wygra „ktoś” z przyrodzeniem na czole? Nie ważne jak będzie śpiewał i co będzie śpiewał, albowiem przyrodzenie na czole mieć będzie ot co!

A teraz już całkowicie na poważnie, otóż Bambi Thug wizualnie przedstawia dramatyczną globalną zmianę, która to zmiana bardzo przyspieszyła w ostatnich latach, za sprawą wzrostu zainteresowania satanizmem, czarną magią i ogólnie rzecz ujmując: okultyzmem. W sztuce, rozrywce, kulturze i polityce, elementy wywodzące się wprost z satanizmu, są wynoszone na piedestał, są zwyczajnie w świecie: promowane. I właśnie między innymi dlatego odnosimy wrażenie, po obejrzeniu Eurowizji z 2024 roku, że współczesny świat przygotowuje się na nadejście i przyjęcie Antychrysta.

Saturn i jego okultystyczne powiązanie z satanizmem oraz masonerią. W tle Rodzina Rothschildów oraz Bohemian Grove.

Saturn i jego okultystyczne powiązanie z satanizmem oraz masonerią. W tle Rodzina Rothschildów oraz Bohemian Grove.

Eschatologia.pl 2023-07-25

Gwiazdy sześcioramienne były wykorzystywane w celach magicznych wiele tysięcy lat temu. W starożytności cieszyły się dużą popularnością, o czym świadczy fakt, że znaleziono je na tablicach sumeryjskich. Nawet „Stonehenge”, miejsce uznawane za magiczne i tajemnicze, zostało zbudowane na planie „heksagramu”. Gwiazdy sześcioramienne nie były obce ludom żyjącym na Cyprze, na Krymie, na Sycylii, w Indiach, w Iranie, w Egipcie, w Bizancjum, w Mezoameryce i w wielu innych zakątkach świata. I przede wszystkim gwiazdy sześcioramienne są bardzo cenione przez wolnomularzy (Masonerię).

W tej publikacji poruszymy bardzo trudny temat, jest to zagadnienie dla nielicznych, gdyż tylko nieliczni dotarli na tyle głęboko w świat tajemnic, ukrywanych przed ludzkością, że zrozumieją prawdę w tej materii. A zatem dziś poruszymy temat zakamuflowanej opcji satanistycznej. Poruszymy kwestie związane z Saturnem, oraz magią i szeroko pojętym okultyzmem.

Zajrzyjmy teraz do artykułu: „Kult Saturna. Okultystyczna symbolika”. Tekst jest dziełem wolnomularza(y) z bułgarskiego oddziału Starożytnego i Pierwotnego Rytu Memphis. Czytając tę publikację, dowiemy się, że w zamierzchłych czasach Saturn był „najwyższym bogiem” i „władcą królów”. Jego symbolami były: „czarny sześcian” i „sześcioramienna gwiazda”. Na Zachodzie przypisywano mu „negatywne, jeśli nie złowrogie znaczenie”. Co więcej, łączono go z Szatanem, choćby ze względu na podobieństwo imion (Saturn – Satan).

Zdaniem autora(ów) analizowanego artykułu, stowarzyszenie „Bractwo Saturna” jest lucyferiańską lożą masońską. Uznaje ono Saturna za Demiurga i wykazuje zainteresowanie „neognostycką demonologią”. Istnieje również wyjątkowy, matematyczny kwadrat, zwany „Magicznym Kwadratem Saturna” lub „Magicznym Kwadratem Masońskim”. Jakkolwiek nie zsumujemy zawartych w nim cyfr, zawsze wyjdzie nam liczba 15, która według zasad numerologii po zsumowaniu daje nam cyfrę 6. Zatem za każdym razem po zsumowaniu cyfr we wszystkich trzech kolumnach uzyskamy kolejno „666”, czyli tak zwaną „liczbę bestii”.

Gwiazdy sześcioramienne były wykorzystywane w celach magicznych wiele tysięcy lat temu. W starożytności cieszyły się dużą popularnością, o czym świadczy fakt, że znaleziono je na tablicach sumeryjskich. Nawet „Stonehenge”, miejsce uznawane za magiczne i tajemnicze, zostało zbudowane na planie „heksagramu”. Gwiazdy sześcioramienne nie były obce ludom żyjącym na Cyprze, na Krymie, na Sycylii, w Indiach, w Iranie, w Egipcie, w Bizancjum, w Mezoameryce i w wielu innych zakątkach świata. I przede wszystkim gwiazdy sześcioramienne są bardzo cenione przez wolnomularzy (Masonerię).

Sześcioramienna gwiazda była znakiem rozpoznawczym „Towarzystwa Teozoficznego” Heleny Bławatskiej. Dziś „heksagramem” posługują się na przykład wyznawcy religii czarownic (Wicca). Z kolei autor prezentacji „Hexagram – True Story?” pokazuje widzom fragment wywiadu z ekspertem FBI do spraw okultyzmu. Mężczyzna mówi, że gwiazda sześcioramienna jest najmroczniejszym istniejącym symbolem, gdyż służy do przywoływania demonów.

Henryk Pająk, twórca książki: „Lichwa: rak ludzkości”,twierdzi, że „czerwony heksagram” był swoistym herbem Rothschildów, familii podejrzewanej o przynależność do „Illuminati”. Od tego emblematu wzięło się ponoć nazwisko Rothschild, które brzmi trochę jak: „Red Shield”. Pająk potwierdza tezę, według której gwiazda sześcioramienna ma związek z kultem Saturna. Saturn wiąże się także z Lucyferem – „Niosącym Światło”. W wielu okultystycznych słownikach Saturn jest tożsamy ze Złem.

Henryk Pająk, opowiadał o „Iluminatach” także w swojej książce: „Bestie Końca Czasu”. Rzeczona książka, zawiera wzmianki o Saturnie i heksagramie. Autor pisze: „Heksagramu używano w starożytnych religiach. (…) Heksagram był używany jako symbol Saturna, planety ważnej w okultyzmie i kabale. Saturn zastępuje tam często Szatana. Sześcioramienną gwiazdę uważa się za odpowiednik orientalnego „Yin-Yan”, lucyferiańskiego pojęcia równowagi dobra i zła. (…) Heksagram posiada konotacje magiczne, kabalistyczne, odniesienia do reinkarnacji”.

Kilku nowych informacji na temat Saturna i „Illuminati” udziela nam David Icke, który demaskuje saturniczną symbolikę związaną ze ślubem Williama Windsora i Kate Middleton. Windsorowie to kolejna dynastia, która najprawdopodobniej należy do „Zakonu Iluminatów”. William i Kate wzięli ślub 29 kwietnia, czyli tego samego dnia co Adolf Hitler i Ewa Braun (jak wiadomo, dyktator III Rzeszy był uwikłany w okultyzm).

29 dnia miesiąca pobrali się także książę Karol i Diana Spencer. Numer 29 przypisany jest planecie Saturn (szatanowi). Zdecydowanie złą wróżbą jest także pierścionek zaręczynowy, jaki Middleton otrzymała od Williama. Otóż wygląda on identycznie jak ten, który Diana dostała od Karola (portal CBSnews.com donosi, że jest to ten sam pierścionek). Zaręczynowy podarunek zawiera niebieski klejnot, szafir, uznawany za „Kamień Saturna”.

Jednym z symboli wolnomularskich (masońskich) jest sowa. Okazuje się, że sowa i Saturn mogą się ze sobą wiązać. W tekście: „Sowy na szczecińskich kamienicach”, znajdujemy opis pewnej płaskorzeźby: „Ta sowa (…) przywodzi namyśl skojarzenia masońskie. Ptak, który zdaje się mieć podwójne skrzydła (…) siedzi na kuli lub planecie – może to Saturn? Pod nią znajduje się korona, a jeszcze niżej splecione razem cyrkiel, ekierka i młotek. Fakt, że opisana sowa jest sową masońską, potwierdza tekst: „Pamiątki po szczecińskich masonach”.

Istnieje coś takiego jak „Bohemian Club”, stowarzyszenie przeznaczone dla wpływowych mężczyzn, działające nie do końca jawnie. Oficjalnym znakiem organizacji jest sowa. Anglojęzyczna Wikipedia donosi, że członkami „Bohemian Club” byli prezydenci Stanów Zjednoczonych (Theodore Roosevelt, Dwight Eisenhower, Richard Nixon, Gerald Ford, Ronald Reagan, George Bush senior), pisarze (Jack London, Mark Twain, Ambrose Bierce), sekretarz stanu Colin Powell, noblista Henry Kissinger, wybitny Polak Ignacy Jan Paderewski, dwaj Rockefellerowie i inni.

Według doniesień nielicznych osób, którym udało się dostać do środka i być świadkami tamtejszych obrzędów, członkowie „Bohemian Club” składają cześć bóstwu pod postacią sowy. Jednym ze szczęśliwców, którzy zdołali wejść do „Bohemian Grove”, jest znany dziennikarz Alex Jones, który udowadnia, że w „Bohemian Grove” faktycznie odbywa się dziwne nabożeństwo u stóp ogromnej, kamiennej sowy.

Podczas ceremonii dokonuje się spalenia. Nie wiadomo, co to jest. Jones jednak, przypuszcza, że są to zwłoki rytualnie zabitego dziecka. Profesor Texe Marrs, poproszony przez dziennikarza o skomentowanie materiału video (dostarczonego przez Alexa Jonesa), twierdzi, że sfilmowane nabożeństwo przypomina między innymi obrzędy babilońskie. Zdaniem Jonesa, ceremonia zarejestrowana w „Bohemian Grove” odbyła się ku czci Molocha (czyli Saturna / Szatana).

Nagranie Alexa Jonesa, posiada wysoką wartość poznawczą. Przede wszystkim dlatego, że jedne teorie spiskowe potwierdza, a inne obala. Tak, to prawda, że wpływowi politycy, biznesmeni, artyści i intelektualiści potajemnie uczestniczą w pogańskich nabożeństwach. Jeśli wierzą oni w to, co robią, to nie mają prawa się nazywać ani chrześcijanami, ani ateistami, albowiem są oni wyznawcami satanizmu i czczą szatana vel Saturna.

Satanizm to obecnie najszybciej rozwijająca się religia w Stanach Zjednoczonych, należy zauważyć, że jeden na dziesięciu amerykanów jest satanistą bardziej lub mniej tego świadomym. Ta religia ma długą historię, ale dosłownie eksplodowała w ciągu ostatnich lat. Jestem prawie pewien, że teraz, co najmniej dwadzieścia procent amerykańskiej populacji głęboko zakorzeniła swoje życie w magii i okultyzmie. Mam tutaj na myśli zarówno kobiety jak i mężczyzn z różnych środowisk.” – Dr. James Phillips. Wykładowca na Uniwersytecie Oksfordzkim w Anglii.

Reasumując należy stwierdzić, że satanizm ma się w XXI wieku doskonale. Śmiałbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że ma się on o wiele lepiej aniżeli samo chrześcijaństwo, co de facto doskonale obrazuje sytuację w jakiej znalazła się współczesna ludzkość. Tak zwane „kręgi władzy”, lub też „globalne elity”, oni wszyscy opierają się na takiej czy innej formie satanizmu. To z kolei tłumaczy dlaczego świat zmierza ku zagładzie, ku autodestrukcji.

WikiLeaks opublikował informacje dotyczące abdykacji Benedykta XVI oraz fakty łączące Sorosa z Franciszkiem.

WikiLeaks opublikował informacje dotyczące abdykacji Benedykta XVI oraz fakty łączące G. Sorosa z Franciszkiem.

Eschatologia.pl 2024-05-06 0

12 października Catholic Herald opublikował artykuł pod tytułem: „Szef kampanii Clinton pomagał organizacjom katolickim w przygotowaniu rewolucji w kościele”. Kluczową postacią w tej sprawie jest ważna osobistość Partii Demokratycznej, John Podesta, który w 2016 roku był właśnie szefem kampanii wyborczej Hillary Clinton, ale już wcześniej, w latach 1998-2001 był szefem gabinetu jej męża Billa Clintona, a na początku rządów Obamy był w okresie przejściowym swego rodzaju współ prezydentem.

W tym poczuciu oczywiście nie jestem osamotniony. W maju bowiem również Willem Jacobus Eijk , kardynał, arcybiskup Utrechtu, przyznał, że patrząc na obecny kryzys, myśli o «ostatecznej próbie, którą będzie musiał przejść Kościół» przed przyjściem Chrystusa, opisanej w paragrafie 675 Katechizmu Kościoła Katolickiego. «Wstrząśnie ona wiarą wielu wierzących». Prześladowanie, czytamy dalej w katechizmie, które towarzyszy pielgrzymce Kościoła na ziemi, ujawni «tajemnicę nieprawości».”Arcybiskup Ganswein. Najbliższy współpracownik Benedykta XVI.

W Stanach Zjednoczonych w październiku 2016 roku sporym echem odbiła się publikacja dokumentów i maili przez WikiLeaks. Wyłania się z nich obraz zainteresowania demokratycznego otoczenia Hillary Clinton rodzajem rewolucji w Kościele katolickim, jeszcze pod przewodnictwem Benedykta XVI. Rewolucja miała odwieść Kościół od nienegocjowalnych zasad i doktrynalnej ortodoksji ku tematom postępowym, ku doktrynalnemu otwarciu na nowe obyczaje seksualne i aborcję.

12 października Catholic Herald opublikował artykuł pod tytułem: „Szef kampanii Clinton pomagał organizacjom katolickim w przygotowaniu rewolucji w kościele”. Kluczową postacią w tej sprawie jest ważna osobistość Partii Demokratycznej, John Podesta, który w 2016 roku był właśnie szefem kampanii wyborczej Hillary Clinton, ale już wcześniej, w latach 1998-2001 był szefem gabinetu jej męża Billa Clintona, a na początku rządów Obamy był w okresie przejściowym swego rodzaju współ prezydentem.

Trzeba mieć na uwadze, że katolicy w Ameryce są najliczniejszym wyznaniem, jest ich blisko osiemdziesiąt milionów, a biskupi katoliccy w tamtych latach byli w znacznej części wierni nauczaniu Benedykta XVI, dlatego ukierunkowanie katolickich wyborców i biskupów było bardzo ważną kwestią polityczną. Podesta, zatem w lutym 2012 roku otrzymuje e-mail od Sandyego Newmana, znajomego Baracka Obamy, prezesa organizacji Voices of Progress, zajmującej się zmianami klimatu, imigracją. Newman pyta Podestę: „jak posiać ziarno rewolucji w Kościele katolickim”.

Chodzi nie tylko o tematykę w rodzaju antykoncepcji. Zachodzi potrzeba katolickiej wiosny, kiedy katolicy sami zażądają kresu średniowiecznej dyktatury oraz zapoczątkowania demokracji i poszanowania równości genderów w Kościele katolickim. Rozumie się, że trzeba pokonać tych, którzy w Kościele sprzeciwiają się takiej rewolucji. Podesta odpowiada na e-mail wyjaśniając, że właśnie działają w tym kierunku: „W tym celu stworzyliśmy Alliance for the Common Good. Ale myślę, że na razie brakuje odpowiedniego przywództwa”.

Ujawnienie tych maili wywołało między innymi reakcję Paula Ryana, speakera Izby, republikanina, który powiedział: „Urąganie Kościołowi katolickiemu pod zarzutem, jakoby był mocno wsteczny, to zniewaga dla milionów ludzi w całym kraju. W każdym razie, takie enuncjacje świadczą o wrogim podejściu kampanii Clinton do ludzi wiary w ogólności”. Również w roku 2016 Andrea Mainardi odnotował w Formiche, że jednym z poważnych donatorów finansujących te projekty jest filantrop George Soros, bardzo zaangażowany w projekty liberalne, skierowane przeciwko katolicyzmowi.

Biada tym, którzy w tych latach nie słyszeli odgłosu kopyt koni Apokalipsy. Biada temu, kto nie nauczył się ufać Bogu pod słońcem szatana, które wychyliło się ponad horyzont w przerażający sposób. Biada tym, którzy nie potrafią zrozumieć, że od czterech stuleci zawładnęły światem racjonalistyczne herezje, teraz zaś tajemnica tego, co irracjonalne zbliża się do drzwi.” – Friedricha Reck Malleczewen.

George Soros to, uważany przez wielu obserwatorów, główny rozgrywający mason Europy. Oficjalnie filantrop i finansista a nieoficjalnie człowiek walczący z obecnym ładem moralnym i kościołem, człowiek promujący Globalizm i Nowy Porządek Świata, który ma zostać ugruntowany na gruzach dotychczasowego ładu. Mainardi robi wykaz postępowych organizacji katolickich korzystających ze środków fundacji Sorosa, a następnie pisze:

Jak wiemy z innego zestawu dokumentów opublikowanych latem przez WikiLeaks, tenże Soros ofiarował 650 tysięcy dolarów na wizytę papieża Franciszka w USA. Wśród beneficjentów jest też PICO, organizacja popierana przez kardynała Oscara Rodrigueza Maradiagę, jednego z najbliższych ludzi papieża Franciszka.”

Również Riccardo Cascioli w Nova Bussola Quotidiana podkreślał wagę tych rewelacji:

Finansista George Soros włożył poważne środki w organizacje katolickie, aby przesunąć priorytety Kościoła katolickiego w Ameryce z tematyki życia i rodziny w stronę sprawiedliwości społecznej. Znakomitej okazji dostarczyła wizyta Franciszka w Stanach Zjednoczonych we wrześniu 2015 roku, a fundacja Sorosa najwyraźniej zamierza wykorzystać dobre stosunki PICO z honduraskim kardynałem Oscarem Rodriguezem Maradiagą, jednym z głównych doradców papieża Franciszka.”

Wielu katolików czyta ze zmieszaniem coraz to nowsze wizje chrześcijaństwa w przemyśleniach Franciszka, zaskoczenie i ból są tym, co często emanuje z nowej wizji promowanej przez Bergoglio. Nie otrzymują oni z Watykanu tego światła, które rozjaśnia mrok i porządkuje zamęt, jaki w nich powstał. Drodzy Czytelnicy, sam wielki mistrz włoskiej masonerii, Gustavo Raffi, nazajutrz po konklawe obwieścił: „Przy papieżu Franciszku nic już nie będzie takie, jak wcześniej”.

Własne zasoby to suwerenność, dlatego niszczone jest Polskie górnictwo a ceny węgla wybiły w górę niczym „szambo”.

Własne zasoby to suwerenność, dlatego niszczone jest Polskie górnictwo a ceny węgla wybiły w górę niczym „szambo”.

Eschatologia.pl 2024-05-16

Własne zasoby to gwarancja niezależności. Dlatego globalny projekt, pod pretekstem troski o środowisko i klimat, dąży do tego, aby pozbawić kraje własnych źródeł energii, bądź sprawić, że korzystanie z nich stanie się dla nich zbyt drogie. Dzięki temu uzależni się je od konieczności korzystania z zewnętrznych źródeł energii (pod kontrolą wielkich korporacji), a tym samym uczyni bezbronnymi wobec planów globalistów.

Na tron wprowadzono korporacje, co pociągnie za sobą erę korupcji na wysokich szczeblach. Władcy pieniądza będą dążyli do przedłużenia swojego panowania wykorzystując przesądy ludzi, dopóki bogactwa nie zostaną zgromadzone w jednych rękach a nasz kraj zniszczony.”Abraham Lincoln.

Pozwólcie mi kontrolować podaż pieniędzy w państwie, a nie będzie mnie obchodzić, kto tworzy jego prawa.”Amsel Bauer Mayer Rothschild. Rok 1838.

Ostatnie tygodnie to rosnąca liczba emaili od Państwa, z informacjami o tym jak to ceny węgla w Polsce poszybowały do góry. Można pokusić się o stwierdzenie, że ceny węgla w naszym kraju wybiły niczym szambo i notabene zaczyna coraz wyraźniej śmierdzieć. Tego odoru nie można już dłużej ukrywać, stąd po raz kolejny napiszemy o tym patologicznym procederze do jakiego doszło w naszej Ojczyźnie.

Rozpocznijmy od podstaw a mianowicie dla przykładu, w roku 2021 cena ekogroszku za jedną tonę wynosiła około 1000 zł. W roku 2022 cena za jedną tonę przekracza już 2000 zł. Jest to wzrost o ponad 100%. Jest to czysty obłęd zwłaszcza, że Polska „leży na węglu” i mogłaby dosłownie dla wewnętrznych potrzeb rozdawać ten surowiec za darmo. Zamiast tego ceny rosną tak szybko, że spojrzenie na nie z góry może powodować „wybicie zębów”. Powstaje pytanie: „co z tym wszystkim robił PiS? A następnie PO?”. Na to pytanie również dziś odpowiemy.

==============================

[MD: Sprawdzam w maju 2024:

Ogłasza się, że przeciętna średnioroczna cena detaliczna 1000 kg węgla kamiennego w 2023 r. wyniosła 2137,88 zł. Węgiel Orzech Premium+ 1700 zł brutto Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 2300 zł

======================================

Japonia nie tak dawno ogłosiła, że chce wybudować ponad trzydzieści nowych elektrowni węglowych, a dokładnie trzydzieści sześć. Tak o to w praktyce wygląda koniec epoki węgla na świecie. Na rozwój energetyki węglowej Japonia wyłoży ponad czterdzieści miliardów dolarów. A w Polsce Mateusz Morawiecki, co robił? Zamykał kopalnie? „Zajeżdża do cna kopalnie”? Ja się pytam: „co u licha dzieje się w naszej Ojczyźnie?” I oczywiście „Donaldinio” robi o samo.

Jaki koniec epoki węgla? Co to za jakieś bzdury? A nasi „rządzący” w myśl utopijnych idei doprowadzają do gospodarczej i energetycznej katastrofy w naszym kraju. I oczywiście przede wszystkim tracimy także na suwerenności. W mojej opinii to wszystko co od kilku lat dzieje się w Polsce w kwestii energetyki węglowej, ociera się o zdradę stanu i działanie na rzecz zniszczenia naszej Kochanej Ojczyzny.

To jest skandal jak „pluje się Polakom w twarz”. Pcha się nas w jakieś bliżej nieokreślone wojny, wymachuje w telewizji szabelką i chce zbawiać cały świat, ponieważ zaiste tak właśnie robił PiS a PO to kontynuuje. A we własnym kraju coraz większa ilość Polskich rodzin nie ma pieniędzy na opał! Nie ma pieniędzy na węgiel, którego pod „naszymi stopami” mamy na co najmniej sto lat! I to nie są moje wyliczenia ale wyliczenia ekspertów. [w latach 90-tych XX wieku nasze zasoby wystarczały na co najmniej 700 lat. Mirosław Dakowski]

Na naszym portalu już wielokrotnie alarmowaliśmy w kwestii niszczenia Polskiego górnictwa. Za kilka lat okaże się, że kopalnie będą wygaszone, wydobycie węgla wyzerowane a my będziemy kupować węgiel czy też coraz większe ilości gazu (na poczet wygaszanych Polskich kopalni), od Niemiec albo ponownie od Rosji. To się po prostu w głowie nie mieści i to właśnie wpływa na koszty produkcji w Polsce, co przełoży się na szybki wzrost cen produktów (z resztą mieliśmy już szalejącą inflację, ale rząd PiS uspokajał… Co za hipokryci).

A teraz na koniec bardzo ważne podsumowanie, otóż tak naprawdę chodzi o to aby Polska, kraj dosłownie „leżący” na złożach węgla przestał z niego korzystać. Jest to żelazny punkt projektu globalistycznej rewolucji. Wiadomo, że kraj posiadający własne zasoby, umożliwiające mu pozyskiwanie energii, jest dzięki temu suwerenny. Dostrzegacie już do czego zmierzamy? Chodzi właśnie i przede wszystkim o suwerenność Polski!

Własne zasoby to gwarancja niezależności. Dlatego globalny projekt, pod pretekstem troski o środowisko i klimat, dąży do tego, aby pozbawić kraje własnych źródeł energii, bądź sprawić, że korzystanie z nich stanie się dla nich zbyt drogie. Dzięki temu uzależni się je od konieczności korzystania z zewnętrznych źródeł energii (pod kontrolą wielkich korporacji), a tym samym uczyni bezbronnymi wobec planów globalistów.

Dla przeciętnego obywatela oznacza to zaś, że (przeciwnie do składanych deklaracji) na pewno nie będzie miał dostępu do energii „po przystępnej cenie”.

To dzieje się obecnie w Polsce. Mateusz Morawiecki pod patronatem PiS, wychodzi na mównicę i mówi nam, że energia będzie po przystępnej cenie, że będzie ekologicznie, zdrowo i tanio. Jak jest w rzeczywistości? Cóż odpowiedź na to pytanie zawarliśmy powyżej.

Wszyscy przyjaciele Putina

Wszyscy przyjaciele Putina

Napisał Jerzy Karwelis 16 Maj 17 maja, wpis nr 1265

Właściwie to to przegapiłem. Chodzi mi o ostatnie wystąpienie Tuska. Nie mam nerwów i czasu na oglądanie telewizji, bo spektakl to coraz gorszej jakości. Czasami myślę, że jeżeli ten Sejm to jest ucieleśnienie wielu lat walki i marzeń o wolności szeregu pokoleń Polaków, to się niedobrze robi. I dlatego nie oglądam, z szacunku do pamięci naszych przodków, którzy nie wiem czy przelaliby choć kroplę swej krwi, gdyby zobaczyli jak wygląda ta nasza niepodległość, w której się sami rządzą Polacy.Ale doszło do mnie w komentarzach co tam się nawyrabiało. W sumie nic nowego. Ot, jakieś tam wotum nieufności do jakiejś tam ministry. W sejmowej większości zazwyczaj jest to akt bezzębny, bo większość rządząca broni swego ministra, chodzi więc bardziej o samo pogadanie. I tu wychodzi pan premier i wcale nie broni swojej podopiecznej koalicyjnej, ale wprost atakuje PiS za onucyzm wieloletni. W sumie nie na temat debaty, ale któż odmówi tak nadarzającej się okazji?
Klatka z małpą
Nuda. Ile można powtarzać ten sam numer, czyli jak tym razem PiS zamknięty jest w klatce jak małpa, to trzeba przejechać prowokacją po prętach klatki, by wkurzony małpolud skoczył i pokazał widowni jeszcze raz wmuszany medialnie skrzywiony pysk. Ileż można to powtarzać? Recepta jest do znudzenia prosta i już chyba nie działa. Najlepiej zaatakować poległego brata prezesa, bo tu jest duże prawdopodobieństwo, że Kaczyński nie wytrzyma i wyskoczy z czymś na mównicę „bez trybu”. Zaraz po tym, na drugim miejscu tematów prowokujących małpę jest zarzucanie jej wspierania Putina oraz proruskie działania i sympatie. I tak było tym razem. Ale proponuję przyjrzeć się temu zgranemu chwytowi z bliska. Nie tylko dlatego, żeby demaskować już chyba jasną dla wszystkich oczywistość manipulacji, ale dlatego, że zbliżamy się do pewnej poważnej granicy.Ale zacznijmy od podstaw. Jeżeli jest tak, że dwójpolowa scena polityczna przerzuca się nawzajem oskarżeniami o sprzyjanie Putinowi i agenturalność na rzecz Kremla, to korzystają z tego najbardziej… rzeczywiści agenci Rosji ulokowani w Polsce. Jak zauważył Łukasz Warzecha, nie dość, że Polacy sami wykonują za nich robotę osłabiania Polski, to jeszcze wytwarza się taka pozorancka zadyma, że w tych oparach realni wrogowie mogą czynić swą robotę, jak zbiegły sędzia, nawet od czasu do czasu włączając się w podpuszczanie plemion na siebie. Kiedy wszyscy mają być agentami, to ci prawdziwi mają święty spokój i samoobsługującą się zapaść państwa.Formalną i merytoryczną słuszność ma tu poseł Braun, który złapał za słowo oba plemiona. Kiedyś, jak wyszedł na mównicę Kaczyński i powiedział, że Tusk to agent niemiecki, to poseł gaśniczy stwierdził, że po czymś takim należy oczekiwać ze strony prezesa zawiadomienia do prokuratury, niech by nawet uwalonego z powodów politycznych. A tu nic. Tak samo i teraz – Braun stwierdził, że skoro mamy tu zagończyków kremlowskich u (byłego) sternika państwa, to należy natychmiast wszcząć śledztwo, zaś obiecana przez Tuska komisja sejmowa jest ostatnim ciałem do badania szpiegostwa w polskiej polityce. Ale wszyscy wiedzą o co kaman. Premier powiedział, że powoła (reaktywuje?) komisję do spraw zbadania związków PiS-u z Rosją. I tu się okropnie wygadał.
All you need is Putin
No, bo kwestia penetracji polskiej polityki przez rosyjski wywiad jest rzeczą oczywistą. Państwo polskie jest tu słabe jak rozwodniony drink w barze go-go. Wywiady hulają po polskim polu i piją kakao. Służby są albo niekompetentne, albo zmieniają się co nawrót władzy, albo ich kompetencje ujawniają się jedynie w matactwie politycznym, w najczęstszym kontekście finansowych przewałów. W sumie służb jest od pyty, efektów nie ma i gdyby tak ich wszystkich rozpuścić, to państwo by nie straciło, nawet by tego nie zauważyło, a budżet by zyskał. Nie ma więc chyba komu wziąć się za taką robotę jak łapanie szpiegów. I jak Tusk już wie gdzie ulokowała się ta agentura, ba nie tylko już wie, ale tylko w tym kierunku będzie to badał komisją, to już wiadomo, że żadnego szpiega się nie znajdzie. Chodzi o to, by go widowiskowo szukać, co oznacza, że ci prawdziwi znowu będą mogli kupić sobie czipsy i zasiąść przed telewizorem polskiej polityki.No dobrze, co tam było, to tam było, ale zastanówmy się nad samą kwestią rosyjskiej penetracji dokonywanej na polskiej polityce.
Pies ich trącał jakimi to czyniono technikami, czy nielegałami, czy agentami, społecznościowymi trollami i botami, agentami wpływu, pożytecznymi idiotami czy płatnymi pachołkami Rosji. Należy przypomnieć, że kwestia ta zaczęła być popularna całkiem niedawno. Praktycznie do 2014 roku, a więc w okresie 25 lat od ustrojowej transformacji o wpływach rosyjskich nie mówiono wiele, agentów nie łapano, tak jakby Rosja o nas zapomniała, a samo zamknięcie oczu likwidowało problem. Polityczni analitycy zajmowali się „miękkimi” wpływami na polską politykę ze strony Niemiec czy też dyszla amerykańsko-izraelskiego. O Ruskich było zadziwiająco cicho. Nawet kluczowe dla relacji Rosji z Polską takie kwestie jak wyraźnie „pod wpływem” podpisywane niekorzystne kontrakty gazowe z Moskwą obchodziły się bez żadnych konotacji medialno-politycznych. Rosja się pojawiła jako odniesienie dopiero niedawno, po drugiej wojnie ukraińskiej. Ale podskórnie trwał ciekawy proces.
Źródła prorosyjskości Platformy
Widać go było zaraz po objęciu władzy przez Tuska Pierwszego, czyli w 2007 roku. Nowy premier pierwszą podróż na Wschód odbywa do… Moskwy. A dzieje się to w momencie, kiedy Kreml przydusza Ukrainę szantażem gazowym. Pomimo tego, że dotychczas wszystkie pierwsze wizyty wschodnie każdej z nowych władz odbywały się do Kijowa, to Tusk jedzie w momencie kryzysu rosyjsko-ukraińskiego do Moskwy, co jest odczytywane jako wsparcie Kremla w tak kluczowym momencie.Platforma wcześniej zawsze była prorosyjska. Teraz nie jest, ale to właśnie wskazuje na źródło tych inspiracji. Chodzi o to, że stosunek Platformy do Rosji jest wyłącznie emanacją stosunków niemiecko-rosyjskich. Aktualnych.
Jak Niemcy flirtowały z Rosją w swoim dealu mającym im zapewnić tanie surowce do ekspansji gospodarczej, a w rezultacie do hegemonii europejskiej, to relacje z Rosją miały być poprawne także w wykonaniu polskich partii satelickich, sprzyjających Berlinowi. To Tusk poczynił to otwarcie z „Rosją taką, jaka ona jest”. Tak jak Niemcy, trzeba było na taką Rosję przymknąć oko, z jej wszystkimi zbrodniami i imperialnymi zapędami, dokładnie tak samo, jak to czynili patroni polskich, pożal się Boże, liberałów – czyli Niemcy. Polska miała nie przeszkadzać, nie szumieć, kiedy duzi załatwiali swoje deale.
I Tusk dowoził to w polityce polskiej. Dziś, kiedy się u Niemców odmieniło, przeskoczył szybko na konia jadącego w odwrotną stronę, pokrzykując „łapaj złodzieja!”. Niemcom się odmieniło co najmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze – przez wojnę. To musiał być dla Berlina załamujący szok, że Putin tak popsuł zabawę. A więc byli na niego bardzo źli, choć na początku drugiej wojny ukraińskiej przez dłuższy czas jakoś specjalnie nie utyskiwali na Rosję, licząc, że jakoś to się da uładzić, wrócić do gry.
Drugi powód to jest emanacja niemieckiej polityki na Unię Europejską. Ta jest w takim już kryzysie, że jej jedność może być utrzymywana jedynie groźbą wojenną. Stąd te podżegające tromtadrackie deklaracje, potrząsanie papierową szabelką, tak, żeby narody się (jak za kowida) spanikowały, że „uwaga, nadchodzi” i wszystkie schowały się pod skrzydła unijnej nioski. A ta w międzyczasie będzie wprowadzała swoje łady i tęcze, bo groźba wojny przykryje wszystko.Stąd też to nagłe granie na onuce i unijna polityka reductio ad Putinum.
Niedawni apologeci Moskwy stają się dziś ultrasami w drugą stronę. Ci najlepsi kiedyś przyjaciele Putina dziś każdego, kto się nie zgadza zarówno z ich buńczucznymi deklaracjami taktycznymi na rzecz Ukrainy, jak i nawet zielonym szaleństwem – wyzywają od onuc, co ma być uniwersalnym kluczem zamykającym gębę każdej dyskusji. Dystrybucją tej obelgi Unia zajmuje się obecnie dzień i noc – chwilowo i taktycznie dotychczasowe lewicy oskarżenia każdego ze swych przeciwników o faszyzm zostało zamienione na zarzuty sprzyjania zimnemu ruskiemu czekiście. I, tak, jak w przypadku zarzutów o szpiegostwo, w takim tumulcie prawdziwi zwolennicy Putina mogą spać spokojnie. Nie tylko nie zostaną ujawnieni, ale całą rozbijacką robotę zrobią za nich cwani wyrachowani oraz wyrywni naiwni.
Wygoni nas leśniczy
Ale skoro tak liczymy putinowskie przewiny obu plemion i staramy się zrównoważyć „racje” obu stron – może tak być, że niedługo nie będzie to miało żadnego znaczenia kto i jak na polskiej scenie kibicuje interesom Kremla. No, właściwie to w przypadku uśmiechniętej Polski numer przejdzie bez większych problemów, bo w kwestii, o której za chwilę, PiS, jakby był u władzy, to tylko by się bardziej stawiał, obawiam się, że – jak w przypadku dealów z Unią – bardziej na pokaz. Chodzi mi o wojnę na Ukrainie. Ta idzie coraz gorzej, Putin, gra na wykrwawienie Ukrainy i walkę na zasoby, a więc celuje tam, gdzie ma przewagi: w demografię i ślimaczącą się pomoc Zachodu. Wojna zapowiada się na długo – uwaga! – to wersja optymistyczna, albo na krócej, jak się ukraiński front załamie. W obu przypadkach daleko jesteśmy od mrzonek o zwycięstwie, czyli wyparciu wroga poza granice sprzed 2014 roku. A jak pójdzie źle, to każdy kilometr zdobytej ziemi w wykonaniu Putina, to jeden punkt więcej w żądaniach negocjacji o pokój.
A apetyty w związku z tym rosną i Rosja już zapowiedziała, że ich „propozycja” nowego ładu europejskiego z grudnia 2021 roku jest już nieaktualna. Kreml będzie chciał więcej. A więc będzie chciał więcej niż wtedy żądał, a chciał chociażby, aby jego wpływy przesunęły się na Wschód, powoli odtwarzając strefę satelickich wpływów dawnego ZSRR. A to dla nas nieciekawa perspektywa. Pytanie więc czym będzie handlował Zachód? No przecież nie Brandenburgią czy Prowansją. Zahandlują nami. I będziemy się na to patrzeć niezaproszeni nie po raz pierwszy do stołu. Nam się powie, że to w imię pokoju, że lepiej oddać ziemie i wpływy niż krew i wtedy polska klasa polityczna, szczególnie ta Tuskowa, będzie już tylko reagować wokalnie, jeśli w ogóle, biorąc pod uwagę narrację Sikorskiego – oralnie. Po prostu znowu przyjdą zachodni leśniczy i wygonią Polaków z lasu. Z tą ich całą zabawą w wojnę polsko-polską, która jest w sumie polityczną grą w dupniaka, ku uciesze już chyba tylko zewnętrznych sił.
Dwa spotkania Kaczyńskiego z Putinem 
     Sejmowe wystąpienie Tuska z zarzutami pisowskiego onucyzmu naiwni uznają za wystąpienie emocjonalne. Nie uważam tak. To było specjalnie przygotowane, nie było tam żadnego spontanu. Prętem po PiS-ie i z satysfakcją dla swego elektoratu – że mamy ten PiS na talerzu. Z dymiącą lufą ruskiego Makarowa nad trupem Ukrainy. Tak, to zabawa dla własnych uśmiechniętych. Ale doszliśmy już do ściany ściemniania, dna, spod którego i tak, jak to w Polsce rozlegnie się jeszcze pukanie od spodu. Ja tam w przypadku takich manipulacyjnych chwytów nie zwracam uwagi na stylówę, ale ostatnio profesor Nowak zwrócił uwagę na jedną symptomatyczną rzecz.
Tusk nakłamał w całym swym przemówieniu jak zwykle, ale jedno kłamstwo pokazuje coś obrzydliwego. Pociągnął po klatce prętem na Lecha Kaczyńskiego, stwierdził bowiem, że spotykał się sam tyle samo razy z Putinem, co poległy prezydent. To kłamstwo, bo sam się z nim spotkał ze cztery razy, zaś Lech Kaczyński nigdy, chyba, że w towarzystwie Tuska. A spotkali się w trójkę dwa razy. Pierwszy raz na obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte. To tam Putin zaserwował swe kłamstwo o pakcie Ribbentrop-Mołotow, że był to akt… samoobronny państw pokrzywdzonych przez pokój wersalski.
Po czym wyszedł na mównicę Lech Kaczyński i rozniósł w proch tezy kremlowskiego kłamcy. Ja pamiętam te kadry – Tusk piorunował Lecha wzrokiem, wyraźnie zażenowany, że polski prezydent może popsuć tak ładnie zapowiadający się ruch, kiedy tak Donald siedział na optymalnym miejscu – pomiędzy Merkel i Putinem. Potem rozegrała się wyraźna batalia mediów mainstreamowych przeciwko rusofobii prezydenta, w której premier Tusk wyraźnie wziął stronę jeżeli nie narracji rosyjskiej, to tonizujących historię naszych stosunków – Niemców.
Drugie spotkanie trójki Putin-Tusk-Lech Kaczyński odbyło się w… lasku smoleńskim.
Tusk przybijał sobie żółwiki z Putinem a obok w smoleńskim błocie stała trumna zmasakrowanego polskiego prezydenta. Piszę to nie tylko Polakom ku pamięci, ale i tym wszystkim rozgrzanym posłom, którzy niedawno klaskali na Tuskowe kłamstwa i obrzydliwości, tracąc w swej zapalczywości nie tylko umiar, nie tylko przyzwoitość, ale i resztki szacunku do Polski, jako państwa.
Napisał Jerzy Karwelis
Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Wybory do Parlamentu Europejskiego – czyli kosztowna maskarada

Wybory do Parlamentu Europejskiego według Thierry’ego Meyssana

Czyli kosztowna maskarada

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 16
 
READ IN APP

Jedynym celem wyborów europejskich jest pokazanie, że Unia Europejska jest demokratyczna, ponieważ organizuje wybory.

Oczywiście parlament ten w ogóle nie ma cech parlamentów narodowych. W rzeczywistości nie przynosi to prawie żadnych korzyści… poza zostaniem wybranym. Będzie to kosztować od 15 miliardów euro w ciągu jednej kadencji, nie licząc kosztów samych wyborów.

Wybory nowego Parlamentu Europejskiego odbędą się w dniach 6–9 czerwca, w zależności od państwa członkowskiego. Parlamentarzyści będą mieli bardzo ograniczone uprawnienia: będą głosować nad ustawami przygotowanymi przez komisję. Od chwili powstania stanowi jedynie pas transmisyjny NATO w instytucjach europejskich. Komisja opiera się zarówno na Radzie Głów Państw i Rządów, jak i na europejskich pracodawcach (BusinessEurope).

Parlamentarzyści mają również prawo do podejmowania uchwał, co pozwala im na wyrażanie swoich opinii zwykłą większością głosów, bez konieczności czytania ich przez kogokolwiek lub śledzenia ich. Ponieważ obecna większość to atlantyści, wszystkie te opinie przyjmują ton propagandy NATO.

W sejmie: Zwolennicy zabijania nienarodzonych de facto realizują postulaty władzy okupacyjnej za które zbrodniarze hitlerowscy byli sądzeni w Norymberdze.

Aborcjoniści porównani do hitlerowców. Awantura na sejmowej komisji

aborcjonisci-porownani-do-hitlerowcow-awantura-w-sejmie

Do awantury doszło podczas obrad tzw. „Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży”. Aborcjoniści zareagowali dzikim szałem, gdy Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia przytoczył fakty świadczące o tym, że współcześni zwolennicy zabijania nienarodzonych de facto realizują postulaty władzy okupacyjnej z czasów II wojny światowej, za którą zbrodniarze hitlerowscy byli sądzeni w Norymberdze.

Złożono cztery projekty o masowym ludobójstwie na Polakach, a wy rozmawiacie o tych projektach jak o każdej innej ustawie

============================

Trwająca komisja jest sporym wydarzeniem społecznym, ponieważ swój udział zgłosiło aż 367 osób reprezentujących środowiska i organizacje zarówno obrońców życia, jak i zwolenników bezkarnego zabijania dzieci.

Jako pierwsza głos zabrała Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. Rozpoczęła od słów „precz z aborcją” i stwierdziła, że „aborcjonizm przechodzi na śmietnik historii”. – Szanowni posłowie komisji, nad czym się w ogóle zastanawiacie? W parlamencie doszło do skandalu. Złożono cztery projekty o masowym ludobójstwie na Polakach, a wy rozmawiacie o tych projektach jak o każdej innej ustawie – zwróciła się w kierunku prezydium komisji.

Chwilę później przemawiała Aleksandra Gajek z Centrum Życia i Rodziny, która wytknęła aborcjonistom ich kłamstwa, począwszy od fałszowania języka, to jest nazywania dziecka „płodem” itd. Wskazała również na mit, wedle którego rzekome „prawo” do zabijania dzieci nienarodzonych miałoby być „postępem”. – Nie, to jest regres. Postępem społecznym będzie uznanie podmiotowości dziecka. Postępem będzie uznanie, że każde życie posiada wartość, że każdy człowiek posiada przyrodzoną godność i jako takiemu należy mu się ochrona – podkreśliła, wskazując, że jej organizacja sprzeciwia się wszystkim projektom, ponieważ „życie drugiego człowieka nie jest przedmiotem czyjegoś wyboru”.

Merytoryczny i mocny głos zabrała Katarzyna Gęsiak z Instytutu Ordo Iuris, przytaczając dokumenty prawne i orzeczenia, z których jednoznacznie wynika, że nie ma czegoś takiego, jak „prawo” do zabijania. – Wszystkie cztery projekty są totalnie niezgodne z Konstytucją i międzynarodowym standardem ochrony praw człowieka – podkreśliła prawniczka, przytaczając opinię prof. Adama Strzembosza, byłego prezesa Sądu Najwyższego, który nie ma wątpliwości, że projekt tzw. Ustawy o świadomym rodzicielstwie jest „wysoce niemoralny, sprzeczny z wiedzą naukową oraz z prawami człowieka”.

Po analizie Ordo Iuris opinię tę można odnieść do wszystkich forsowanych przez rząd projektów. Z polskiej Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Dziecka wynika, że życie człowieka jest chronione również w okresie prenatalnym. Takie stanowisko potwierdza wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1997 (K26/96) oraz stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej z 2004 roku, która podkreśliła, że „zabiegi usunięcia ciąży nie są świadczeniami zdrowotnymi”.

W projekcie „O świadomym rodzicielstwie” podjęto bezprawną walkę z przysługującym każdemu – a więc i osobom wykonującym zawody medyczne – wolnością sumienia i przewidziano dyskryminację osób, dla których aborcja jest czynem moralnie nagannym – mówiła Katarzyna Gęsiak, zauważając, że projekty uderzają także w prawo do klauzuli sumienia potwierdzone przez Trybunał Konstytucyjny w 2015 roku.

Ważny aspekt działalności pro-life poruszyła z kolei Magdalena Jarosz ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. – Oferowanie kobiecie w ciąży tzw. aborcji to nie jest pomoc, prawdziwa pomoc to przyjęcie tej kobiety razem z dzieckiem, które życie w jej ciele, niezależnie od sytuacji, w której ta kobieta się znajduje. I tylko takie działanie powinno być wspiera społecznie i politycznie. Takiej odpowiedzialnej postawy – czyli postawy przyjęcia życia – powinniśmy od społeczeństwa wymagać – podkreśliła, wskazując na skrajnie egoistyczną postawę osób, które traktują dzieci jako przeszkodę i uważają, że z jakiegokolwiek powodu można te dzieci zabijać, co ma następnie swoje konsekwencje w kształtowaniu postaw społecznych.

Następnie głos zabrał Mariusz Dzierżawski, reprezentujący Fundację Pro-Prawo do Życia. Zaczął od cytatu z dokumentu hitlerowskiego urzędnika z 1939, zredagowanego językiem, którego nie powstydziliby się dzisiejsi aborcjoniści, a który stanowił, że [dla pod-ludzi] środki poronne i aborcja chirurgiczna powinny być dostępne, a ich użycie – niekarane.  

Projekty, które trafiły do komisji aborcyjnej, realizują te postulaty urzędnika III Rzeszy. Trudno się dziwić, że rasistowski reżim niemiecki dążył do biologicznej zagłady Polaków. Można też zrozumieć, że kryminalistki, które zawodowo trudnią się sprzedażą środków aborcyjnych i zarabiają na tym miliony euro, te projekty i te postulaty doktora Wetzela popierają – powiedział prezes Fundacji Pro.

Uczynił następnie uwagę na temat zaangażowania rządu w Warszawie w te skandaliczne projekty i wykazał, że hitlerowcy, sądzeni w Norymberdze, byli karani również za dokonywanie mordów aborcyjnych.

Zdumienie jednak musi budzić fakt, że projekty prowadzący do zagłady naszego narodu są popierane przez koalicję, która od kilku miesięcy rządzi Polską. Politykom popierającym aborcję chciałbym przypomnieć, że w Norymberdze zbrodniarze wojenni – Herman Goering i Ulrich Greifeld – byli sądzeni także ze aborcję. Jak czytaliśmy w akcie oskarżenia w Norymberdze, Niemcy miały obowiązek zapewnić ochronę prawną dzieciom poczętym również na ziemiach okupowanych, a celowe zaniedbanie tego obowiązku przez urzędników wysokiego szczebla stanowiło zbrodnię przeciwko ludzkości i ludobójstwo przez zaniedbanie – skwitował Dzierżawski.

W odpowiedzi na te fakty aborcjonistki wyległy na środek sali z kartkami i dzikim wrzaskiem, skandując następnie hasło poparcia dla zabijania dzieci „hej, hej, hej – aborcja jest okej”; po czym męski głos zaczął krzyczeć w kierunku obrońców życia… „mordercy”, w czym wtórowały mu kobiety optujące za bezkarnością zabijania.

Przewodnicząca komisji zarządziła trzy minuty przerwy. Po zagonieniu aborcjonistów z powrotem na krzesła, wznowiono obrady.

Źródło: sejm.gov.pl

Poprzez redukcję emisji, edukację na rzecz zrównoważonego stylu życia, innowacyjne finansowanie… Prezes Franciszek marzy o światowym zielonym socjalizmie. I dąży doń.

Papież Franciszek marzy o światowym zielonym socjalizmie. „Potrzebna jest nowa struktura finansowa”

16.05.2024 prezes-watykanu-marzy-o-swiatowym-zielonym-socjalizmie

Papież Franciszek, Kościół, Watykan
Papież Franciszek Fot. EPA/ETTORE FERRARI Dostawca: PAP/EPA.

Franciszek chciałby, aby w odpowiedzi na kryzys klimatyczny i biedę na świecie powstała światowa gospodarka, która byłaby „symfoniczna”, czyli „harmonijna i z poczuciem wspólnoty”.

– Poprzez redukcję emisji, edukację na rzecz zrównoważonego stylu życia, innowacyjne finansowanie i wykorzystanie sprawdzonych rozwiązań opartych na naturze, wzmacniamy odporność, zwłaszcza odporność na susze – powiedział papież Franciszek do uczestników konferencji zorganizowanej przez Papieskie Akademie Nauk i Nauk Społecznych na temat „Od kryzysu klimatycznego do odporności klimatycznej”.

Ojciec Święty uważa, że „należy opracować nową architekturę finansową, która zaspokoi potrzeby globalnego Południa i państw wyspiarskich poważnie dotkniętych katastrofami klimatycznymi”.

– Restrukturyzacja zadłużenia i umorzenie długów, wraz z opracowaniem nowej globalnej karty finansowej do 2025 r., która uznaje rodzaj długu ekologicznego – musimy pracować nad tym słowem – może być cenną pomocą w łagodzeniu zmian klimatycznych – powiedział papież.

Franciszek wzywa do „dalszej pracy nad przejściem od obecnego kryzysu klimatycznego do odporności klimatycznej z równością i sprawiedliwością społeczną”.

– Musimy działać z pilnością, współczuciem i determinacją, ponieważ stawka nie może być wyższa – dodał.

– Ponad trzy i pół miliarda ludzi żyje w regionach, które są bardzo narażone na konsekwencje zmian klimatycznych, co prowadzi do przymusowej migracji – powiedział .

– Widzimy w tych latach, jak wielu braci i sióstr traci życie w desperackich podróżach, a prognozy są niepokojące”, powiedział Franciszek, dla którego „obrona godności i praw migrantów klimatycznych oznacza potwierdzenie świętości każdego ludzkiego życia i uhonorowanie boskiego mandatu do strzeżenia i ochrony wspólnego domu – dodał.

Papież proponuje trzy rozwiązania: „uniwersalne podejście oraz szybkie i zdecydowane działania zdolne do wprowadzenia zmian i decyzji politycznych; odwrócenie krzywej ocieplenia poprzez dążenie do zmniejszenia tempa ocieplenia o połowę w ciągu ćwierć wieku; cel globalnej dekarbonizacji, który wyeliminuje zależność od paliw kopalnych”.

Chciałby, aby powstał plan zarządzania środowiskiem wybiegający na kilka pokoleń do przodu.

– To długie, ale dalekowzroczne zadanie, któremu musimy wspólnie sprostać – stwierdził papież, odchodząc w tym miejscu od przygotowanego tekstu przemówienia.

– Pomyślmy o dorzeczach Amazonki i Konga, torfowiskach i lasach namorzynowych, oceanach, rafach koralowych, polach uprawnych i czapach lodowych, ponieważ przyczyniają się one do zmniejszenia globalnej emisji dwutlenku węgla. To holistyczne podejście nie tylko przeciwdziała zmianom klimatu, ale także podwójnemu kryzysowi utraty różnorodności biologicznej i nierówności poprzez pielęgnowanie ekosystemów, które podtrzymują życie – stwierdził.

Papież: Kobiety mają gorzej

– Kobiety często nie mają takiego samego dostępu do zasobów jak mężczyźni; co więcej, opieka nad domem i dziećmi może utrudniać im migrację w przypadku katastrofy – uważa Franciszek.

Według Franciszka „kobiety są nie tylko ofiarami zmian klimatu: Są również potężnymi czynnikami odporności i adaptacji”. Kolejnymi ofiarami są dzieci, z których „prawie miliard żyje w krajach narażonych na wyjątkowo wysokie ryzyko dewastacji związanej z klimatem”.

– Wiek rozwojowy czyni je bardziej podatnymi na skutki zmian klimatu, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Odmowa podjęcia szybkich działań w celu ochrony najsłabszych, którzy są narażeni na zmiany klimatu spowodowane przez człowieka, jest poważnym błędem – powiedział.

– Uporządkowany postęp jest następnie hamowany przez nienasyconą pogoń za krótkoterminowymi zyskami przez zanieczyszczające gałęzie przemysłu oraz przez dezinformację, która wprowadza zamieszanie i utrudnia zbiorowe wysiłki na rzecz zmiany kursu – uważa papież i dodaje: – Droga jest trudna i pełna niebezpieczeństw. Dane pokazują, że widmo zmian klimatycznych zagraża wszystkim obszarom życia, wodzie, powietrzu, żywności i systemom energetycznym. Równie alarmujące są zagrożenia dla zdrowia publicznego i dobrobytu.

– Jesteśmy świadkami rozpadu społeczności i przymusowych wysiedleń rodzin. Zanieczyszczenie powietrza kosztuje miliony ludzi przedwczesne życie każdego roku – powiedział Franciszek.

Arcybiskup Viganò: Globalistyczny „plan eksterminacji” służy celowi szatana, jakim jest zabicie zarówno ciała, jak i duszy

Arcybiskup Viganò: Globalistyczny „plan eksterminacji” służy celowi szatana, jakim jest zabicie zarówno ciała, jak i duszy

Poniżej znajduje się pełny polski tekst przemówienia wygłoszonego 10 maja przez abpa Carla Marię Viganò w Auditorium Gavirate w Varese we Włoszech, oraz odnośnie video https://youtu.be/rukN6c178wI

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 16
 
READ IN APP
 

Jednym z najbardziej bezpośrednich skutków piekielnej i manipulacyjnej operacji psycho-pandemicznej jest odmowa mas przyznania, że ​​stały się obiektem kolosalnego oszustwa. Pod pretekstem zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa, przedstawianego jako śmiercionośny i nieuleczalny – a który, jak wiemy – zgodnie z postulatami Kocha nigdy nie został wyizolowany – miliardy ludzi zmuszono do zaszczepienia się eksperymentalnym niby-lekiem, o którym wiadomo było, że jest nieskuteczny w tym celu.

Aby to osiągnąć, odpowiedzialne władze nie zawahały się zdyskredytować istniejących terapii, które uniemożliwiałyby dopuszczenie do sprzedaży tej surowicy genetycznej. 

Powód tej instynktownej odmowy mas uznania się za ofiary prawdziwej zbrodni przeciw ludzkości nie podważa  jednak dowodów na autentyczne intencje sprawców jej sprawców. Zamierzenia te, deklarowane od dziesięcioleci na podstawie groteskowego fałszowania rzeczywistości, ucieleśniają systematyczne działania mające na celu zachęcanie do wyludniania się planety poprzez pandemie, głód, wojny, starcia między różnymi grupami ludności, zubożenie słabszych klas społecznych oraz drastyczne ograniczenie usług publicznych – w tym opieki zdrowotnej i zabezpieczenia społecznego – które państwo powinno gwarantować swoim obywatelom. Instytut Billa i Melindy Gatesów ds. Ludności i Zdrowia Reprodukcyjnego ( tutaj i tutaj ) jest jednym z głównych architektów planu redukcji populacji, który wychodzi z neomaltuzjańskiego założenia, że ​​populacja Ziemi musi zostać drastycznie zmniejszona oraz że jej żywność i energia zasoby muszą być przedmiotem interwencji sprzyjających tej redukcji.

Deklaracje potwierdzające ten plan zagłady nie są już nawet ukrywane; wręcz przeciwnie, są one wyraźnie powtarzane na konferencjach i opracowaniach prowadzonych przez sieć organizacji i instytutów finansowanych przez samozwańczych filantropów.

Ale jeśli lobby bardzo bogatych ludzi zadeklaruje, że chce zmniejszyć populację świata poprzez masowe szczepienia, które powodują bezpłodność, choroby i śmierć; i jeśli te szczepienia rzeczywiście spowodują bezpłodność, choroby i śmierć milionów zaszczepionych osób, uważam, że wszyscy powinniśmy poszerzać nasze horyzonty – i kieruję swój apel do wybitnych prawników i intelektualistów, a także do lekarzy i naukowców – a nie ograniczajmy się do badań, których jedynym celem są niekorzystne i śmiertelne skutki eksperymentalnego serum. Jeżeli nie usytuujemy organizacji psychopandemii w szerszym kontekście przestępczego planu, tych którzy ją wymyślił i zaprojektowali, wykluczymy się z możliwości nie tylko zrozumienia, że ​​była to zbrodnia z premedytacją, ale także zobaczenia, na jakich innych frontach jesteśmy lub będziemy obiektem nowych ataków – a wszystkie one mają ten sam ostateczny cel, a mianowicie fizyczną eliminację miliardów ludzi.

Wady w powszechnym systemie cenzury , który ustanawia się w prawie wszystkich państwach zachodnich – a raczej w tych, które podlegają   dyktatowi WHO i wywrotowemu parasolowi Światowego Forum Ekonomicznego – pozwoliły wielu z nas dostrzec wykazanie bezspornego faktu: te surowice – produkowane przez agencje rządowe przy użyciu wirusów, które zostały genetycznie zmodyfikowane w drodze badań nad uzyskaniem funkcji i które są objęte tajemnicą wojskową – nie tylko nie służą do leczenia fantomowej choroby Covid-19, ale również powodują poważne niekorzystne skutki, a nawet śmierć; i to nie tylko ze względu na nową technologię mRNA, za pomocą której są produkowane, ale także na obecność substancji, które nie mają związku z deklarowanym celem walki z wirusem. Substancje – w tym tlenek grafenu – które przypadkowo zostały opatentowane na długo przed rozpoczęciem operacji związanej z pandemią – to co najmniej niepokojący szczegół.

Dlatego też, biorąc pod uwagę, że surowice te nie robią tego, do czego zostały zadeklarowane w chwili zatwierdzenia ich przez różne agencje ds. zdrowia, lecz zamiast tego okazują się bardzo skuteczne w wywoływaniu nawet bardzo poważnych patologii, powodowaniu śmierci i przeprowadzaniu sterylizacji zaszczepionych , należy wykonać kolejny krok – którego najbardziej obawia się system, który je narzucił – i potępić złośliwość i premedytację – mens rea , jak powiedzieliby eksperci prawni – tych, którzy celowo wykorzystali fałszywą pandemię do eksterminacji populacji, co jest zgodne z szaloną, antyludzką wizją, która uważa ludzkość za raka planety. 

Dlatego wzywam Was do wykonania kolejnego kroku w tej chwalebnej akcji prawdy i potępienia, w którą odważnie się angażujecie. 

Nie zadawaj złych pytań, bo dostaniesz złe odpowiedzi.

Jeśli założysz, że władze odpowiedzialne za służbę zdrowia działały w celach zgodnych z prawem, a popełnione błędy wynikały z braku doświadczenia lub presji związanej z sytuacją nadzwyczajną; jeśli przyjmiesz za pewnik, że celem producentów surowicy genowej jest leczenie chorób, a nie najbardziej cyniczny zysk i tworzenie osób przewlekle chorych, skończysz na fałszowaniu rzeczywistości, a wnioski, do których dojdziesz, będą z konieczności zwodnicze. Zamiast tego należy przyjąć podejście kryminalistyczne, że tak powiem, aby było oczywiste, że istnieje doskonała spójność pomiędzy przyjętymi narzędziami a uzyskanymi wynikami, niezależnie od ich celów; wiedząc, że ich prawdziwe motywacje, właśnie ze względu na ich wewnętrzną chęć wyrządzenia krzywdy, muszą zostać ukryte i zaprzeczone. Kto by kiedykolwiek przyznał, przed oszukańczym narzuceniem masowego leczenia genetycznego, że jego zamierzonym celem było spowodowanie choroby, bezpłodności lub śmierci bardzo dużej części światowej populacji? 

Ale jeśli to właśnie ma na celu ideologia neomaltuzjańska; jeżeli istnieją dowody na to, że niekorzystne działanie serum zostało złośliwie zatajone; jeżeli w różnych partiach znajdują się substancje, które nie mają żadnego uzasadnienia profilaktycznego, a wręcz przeciwnie, wywołują patologie i pozwalają na ingerencję w ludzkie DNA, logiczne wnioski nie mogą nie uwypuklić przestępczej woli stojącej za tą operacją, a tym samym zawinionego współudziału społeczeństwa instytucji, podmiotów prywatnych, a nawet przywódcy hierarchii katolickiej, mediów, sądownictwa, policji, sił zbrojnych i całej klasy medycznej – z bardzo nielicznymi wyjątkami – w operacji masowej eksterminacji.

Pytanie, które musimy teraz sobie zadać – i które musimy zadać tym, którzy twierdzą, że nami rządzą i narzucają nam zasady i zachowania, które bezpośrednio wpływają na nasze codzienne życie i nasze zdrowie – nie brzmi, dlaczego narzucono serum, mimo że jest ono w oczywisty sposób szkodliwe i śmiercionośne , ale raczej dlaczego żaden organ państwa – którego ostatecznym celem powinno być dobro wspólne oraz zdrowie i dobrobyt obywateli – nie położył kresu tej zbrodni, a wręcz stał się jej wspólnikiem, posuwając się aż do naruszenia praw podstawowych i podeptania Konstytucji. A kiedy zrozumiemy współudział wymiaru sprawiedliwości, parlamentu, rządu i głowy państwa, musimy zadać sobie pytanie, jaka reakcja obywateli – których art. 1 Konstytucji uznaje za jedynych posiadaczy suwerenności narodowej – może i powinna stawić czoła wywrotowemu aktowi i zdradzie władzy. 

Quis custodiet ipsos custodes? – pyta Juvenal ( Satyry , VI, 48-49). Jeśli system rządów zostanie skonstruowany w taki sposób, że ci, którzy mają władzę, mogą skrzywdzić tych, którzy muszą być im posłuszni; jeśli siłom nieumocnionym żadnym mandatem politycznym lub społecznym uda się manewrować całymi rządami i instytucjami ponadnarodowymi w celu przejęcia władzy i skupienia w swoich rękach wszelkich instrumentów kontroli i wszelkich zasobów – finansów, zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, transportu, handlu, żywności, edukacji , Informacji; jeśli podmiot wywrotowy może publicznie przechwalać się, że ma do swojej dyspozycji premierów, ministrów i urzędników, musimy otworzyć oczy i potępić fiasko tego paktu społecznego, który jest podstawą obywatelskiego współistnienia i który legitymizuje delegowanie władzy przez naród jego przedstawicielom.

I stąd nieuchronnie musi powstać świadomość, że pandemia – a także kryzys klimatyczny i wszystkie inne pseudo-katastrofy planowane przez to samo lobby w celu zastraszenia – stanowi zasadniczy element w ramach szerszego światowego zamachu stanu, któremu należy się przeciwstawić, który należy koniecznie potępić i którego sprawcy – zarówno na szczycie tych wywrotowych organizacji, jak i w rządach, instytucjach publicznych i na najwyższych szczeblach Kościoła katolickiego – zostaną nieubłaganie osądzeni i skazani za zdradę stanu i zbrodnie przeciw ludzkości. 

Ale aby to zrobić – będziecie musieli to przyznać po czterech latach – konieczne jest zrozumienie, że to przestępcze lobby działa na rzecz zła, służy złu i dąży do śmierci nie tylko ciała, ale także duszy każdego człowiekaże jego wysłannicy są sługami szatana, oddanymi niszczeniu wszystkiego, co choćby w najmniejszym stopniu przypomina doskonałe dzieło Stworzenia, wszystkiego, co nawiązuje do hojnego i bezinteresownego czynu, którym Stwórca obdarza Życiem. Szatan jest zabójcą od początku (J 8,44), a ci, którzy mu służą, nie mogą robić nic innego, jak tylko pragnąć śmierci, bez względu na sposób, w jaki jest ona spowodowana. 

Udawanie, że mamy do czynienia z podłymi handlarzami zainteresowanymi jedynie pieniędzmi i odmawianie dostrzeżenia szatańskiej matrycy globalistycznego planu, jest niewybaczalnym błędem, którego nikt z nas nie może popełnić, jeśli naprawdę chce powstrzymać zagrożenie wiszące nad całą ludzkością.

W tym celu zapewniam Was o modlitwie i proszę o błogosławieństwo Boże i opiekę Najświętszej Maryi Panny Salus Infirmorum .

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup

Neo-islamista planował mordowanie „niewiernych” w Polsce. Został skazany na… dwa lata więzienia…

Chciał zabijać „niewiernych” w Polsce. Został skazany na… dwa lata więzienia

16.05.2024 zabijac-niewiernych-w-polsce

Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał Rafała K. na dwa lata więzienia za udział w grupie terrorystycznej i planowanie zamachu z wykorzystaniem materiałów wybuchowych. Chciał zostać męczennikiem i przeprowadzić akcję odwetową na „niewiernych” w Polsce – poinformował w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Rafał K. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w połowie czerwca ubiegłego roku. Służby ustaliły, że pod koniec 2022 r. mężczyzna zmienił wyznanie na islamskie. Jego wzorami do naśladowania mieli być Osama Bin Laden, Ibrahim Awwad oraz Anwar Al-Awlaki.

30 kwietnia wyrokiem Sądu Okręgowego w Świdnicy mężczyzna został skazany na dwa lata więzienia.

Jak przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, Rafał K. inspirował się działalnością organizacji terrorystycznej, tzw. Państwa Islamskiego oraz organizacji i osób ją wspierających.

„Rafał K. chciał zostać męczennikiem i przeprowadzić akcję odwetową na 'niewiernych’ w Polsce. W tym celu zebrał informacje i półprodukty do wykonania pasa szahida, przy pomocy którego planował przeprowadzenie zamachu bombowego. Mężczyzna utrzymywał także, za pośrednictwem komunikatorów, szereg kontaktów z osobami wspierającymi działalność terrorystyczną, która przejawiała się m.in. propagowaniem w intrenecie treści i symboli pochwalających postulaty i działanie ISIS” – poinformował Dobrzyński.

Dodał, że osoby te czynnie uczestniczyły w agitacji i indoktrynacji tego polskiego obywatela. „Polak otrzymał od nich również instrukcje dotyczące wykonania ładunków wybuchowych w warunkach domowych” – zaznaczył Dobrzyński.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone było przez Wydział Zamiejscowy we Wrocławiu Delegatury ABW w Poznaniu pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Prokurator po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku rozważa zasadność i celowość wniesienia apelacji od wydanego przez Sąd Okręgowy w Świdnicy wyroku.

Brutalny napad rabunkowy w powiecie łęczyckim. Ukraińcy z wyższym wykształceniem zamordowali biznesmena, skatowali żonę.

Brutalny napad na willę w powiecie łęczyckim. Ukraińcy brutalnie zamordowali biznesmena. Koniec procesu

Wiesław Pierzchała 14 maja 2024, dziennik-lodzki/brutalny-napad-brutalnie-zamordowali

Proces w sprawie brutalnego napadu na willę w powiecie łęczyckim, w wyniku którego 53-letni łódzki biznesmen Marcin S. został zamordowany, zaś jego 51-letnia żona Ewa S. doznała poważnych obrażeń, zakończył się we wtorek 14 maja w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

Proces w Łodzi: zabójcy jak kościotrupy

Ta pamiętna zbrodnia 4 czerwca 2021 w gminie Piątek wstrząsnęła mieszkańcami woj. łódzkiego. Według prokuratury, bandyci mający na sobie upiorne maski kościotrupów skatowali trzonkami od siekier Marcina S. i Ewę S., która po pierwszych ciosach udała nieprzytomną i być może dzięki temu przeżyła. Napastnicy zrabowali gotówkę, cenną biżuterię oraz złote zegarki i monety za prawie 400 tys. zł. Zostali spłoszeni przez patrol policji wezwany przez dwie idące drogą kobiety.

Zobacz więcej zdjęć

Proces w Łodzi: sprawcami dwaj Ukraińcy

Sprawcami byli dwaj Ukraińcy, z których jeden został zatrzymany. Jest to 41-letni Mykoła L. z Krzywego Rogu. Ma wyższe wykształcenie – jest inżynierem mechanikiem. Przed napadem mieszkał w Łodzi i pracował w Głownie. Przyznał się do winy. Jego wspólnikiem był Jarosław D., który uciekł za granicę i przepadł. Jego sprawę wyłączono do osobnego postępowania.

Pomagała im 39-letnia Tamara B. z Melitpolu na Ukrainie. Ona też ma wyższe wykształcenie – jest księgową. Przed napadem mieszkała i pracowała w Łodzi. Jej rola polegała na tym, że przywiozła bandytów i odwiozła z miejsca napadu. Nie przyznała się do winy. W sprawie tej Ewa S. oraz jej córka Julia S. są oskarżycielkami posiłkowymi. Ich pełnomocnikami został adwokat Bartosz Tiutiunik.

Proces w Łodzi: 25 lat czy dożywocie?

I właśnie Mykoła L. oraz Tamara B. zasiadali na ławie oskarżonych na procesie, który od początku toczył się za zamkniętymi drzwiami. Podczas głosów stron prokurator zażądał dla Mykoły L. 25 lat więzienia, natomiast oskarżyciel posiłkowy domagał się kary dożywocia. Wyrok w tej sprawie zapadnie 27 maja.

Ten bandyta na Słowacji to aktywista lewicowego Ruchu Przeciwko Przemocy. Kowid i Ukraina w tle.

15.05.2024 nczas

Były dowódca grupy szturmowej GROM-u, ppłk. Krzysztof Przepiórka ocenia, że ochrona premiera Słowacji Roberto Fico, który został ranny w zamachu, popełniła błędy. – Nie było pierścienia zewnętrznego, który by weryfikował ludzi, chodzi o zabezpieczenie policyjne, o bramki pirotechniczne itd. – wskazał.

Celowe działanie czy kompletna amatorszczyzna słowackich służb?

=========================================

Premier Słowacji Robert Fico walczy o życie po tym, gdy został postrzelony w brzuch i klatkę piersiową. Do zamachu doszło w momencie, gdy Fico wyszedł z Domu Kultury w Handlovej, gdzie odbywało się wyjazdowe posiedzenie rządu, i chciał przywitać się z czekającymi na niego osobami. Wówczas padło kilka strzałów.

Premier trafił do szpitala w położonej nieopodal Bańskiej Bystrzycy. Stan zdrowia nie pozwalał na transport do szpitala w Bratysławie. Lekarze długo walczyli o zatamowanie krwawienia. Operacja wciąż trwa (stan na godz. 20:51). Najnowsze, jeszcze nieoficjalne informacje są takie, że najgorsze już za Fico, ale jego stan wciąż jest bardzo poważny.

Napastnik został od razu zatrzymany. Do sieci wyciekł kilkunastosekundowy film z jego przesłuchania. 71-letni Juraj Cintula mówi na nim, że strzelał do premiera, bo nie zgadza się z polityką rządu. Zamachowiec jest poetą i aktywistą. Należy do lewicowego Ruchu Przeciwko Przemocy. Walczący z nienawiścią i przemocą – w głowie ma przede wszystkim nienawiść i przemoc, cóż za zaskoczenie. [ten filmik opuszczam; jest w oryginale, ale nie wysłuchałem do końca.. brrr. MD]

Krótko dla słowackich mediów wypowiedział się syn zamachowca. Na pytanie, czy ojciec nienawidził premiera Fico, odpowiedział: – Ujmę to w ten sposób: nie głosował na niego. To wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat. Zaprzeczył, jakoby jego ojciec leczył się psychiatrycznie i jednocześnie potwierdził, że miał pozwolenie na broń. – Nie mam pojęcia, co ojciec miał na myśli, co zaplanował i dlaczego do tego doszło. Być może nastąpiło jakieś zwarcie, nie wiem. Sam jestem zszokowany – powiedział serwisowi aktuality.sk syn zamachowca.

Znawcy służb zwracają natomiast uwagę, że wyciek filmu z przesłuchania jest wysoce nieprofesjonalny. Pytanie, czy służby są na tyle nieprofesjonalne czy zrobiono to mimo wszystko celowo.

====================

mail:

Fico zaczął sprawdzać jak to było z „pandemią” covid i kto brał jakie pieniądze za podejmowanie ogólnokrajowych decyzji dotyczących obostrzeń. Kto wie, czy to nie jest prawdziwy powód zamachu na niego. A poza tym ujawnił plany wysłania żołnierzy z państw UE na Ukrainę!

====================

BBC od wczoraj nie podaje jak nazywa się sprawca, sądzę że celowo, bo inaczej można wyszukać aktywność tego gościa i poglądy polityczne. Tyle obiektywne media

Polska płonie! Nasilaną się wysiłki utrzymania Nowego Porządku Świata.

Polska płonie!

Nasilaną się wysiłki utrzymania Nowego Porządku Świata

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 16
 

Wysiłki globalistów skierowane na utrzymanie za wszelką cenę władzy nad Światem stają się coraz brutalniejsze.

Wczoraj, słowacki premier Robert Fico został postrzelony pięć razy, po czym przewieziony do szpitala w stanie krytycznym.

Zbrodnią” Premiera było to, że zgodnie z wolą swych wyborców, wykluczył wysłanie Słowaków na rzeź ukraińską.

Teraz na placu boju pozostał tylko węgierski premier Victor Orban, który również ma opory w wysyłaniu węgierskiego „mięsa armatniego” do rosyjskiej „maszynki do mielenia” na Ukrainie.

Na szczęście, my w prawdziwie „europejskiej” III RP, takim „przesądom” nie hołdujemy.    Wybraliśmy sobie najbardziej „europejskich” nadzorców, ze wszystkich możliwych, a zwłaszcza „premier” Tusk, daje pełną gwarancję tego, że terytorium pomiędzy Odrą a Bugiem, zniknie ostatecznie z mapy politycznej świata.

Zanim to nastąpi, trzeba jednak jeszcze się potrudzić!

Same nagłówki propagandowych mediów głównego rynsztoku, o zbliżającej się agresji Putina i/lub Łukaszenki na nasz kraj już nie wystarczą.  Trzeba jakiejś kinetycznej akcji, by wysłać Polaków na wojnę z Rosją.  Nasi nadzorcy wybrali wygodna opcję pt.  „Polska płonie!”.

Trudno jest dociec, czy „nagłe masowe pożary” są po prostu statystyczną normą na tak dużym obszarze, tak jak „szalona pandemia”, była statystyczną normą grypy w III RP, czy też „służby specjalne”, jak eufemistyczne zwie się zorganizowane grupy przestępcze, działające pod parasolem okupanta, zajęły się piromanią!?

Czas pokaże, jak dalej potoczy się sprawa „rosyjskiej agresji na III RP”.  Jedno nie ulega wątpliwości!  Globaliści nie odpuszczą, nawet gdyby to oznaczało koniec świata!

Szambelan don Fekalio walczy z Bogiem. Zakaz symboli religijnych w warszawskich urzędach. Zakaz krzyży, język „włączający”.

Zakaz symboli religijnych w warszawskich urzędach. Trzaskowski podpisał rozporządzenie

Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski
Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski Źródło:PAP / Albert Zawada

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał rozporządzenie dotyczące przeciwdziałania dyskryminacji. W jego ramach zakazano eksponowania symboli religijnych w przestrzeni stołecznych urzędów.

Warszawski ratusz podjął działania w celu ograniczenia dyskryminacji ze względu na wiek, płeć, pochodzenie narodowe, wyznanie, światopogląd, orientację psychoseksualną, tożsamość płciową i stopień sprawności. Urzędnicy otrzymali już nowe wytyczne, które są efektem podpisanego przez Rafała Trzaskowskiego rozporządzenia.

Zakaz krzyży, język włączający

Dokument zawiera szereg przepisów, do których warszawscy urzędnicy będą musieli się teraz stosować. Chodzi zarówno o kontakt z petentami, jak i sposób funkcjonowania samych urzędów.

Odtąd pracownicy miejskich instytucji mają szanować prawa związków jednopłciowych. W praktyce oznacza to, jak pisze „Gazeta Wyborcza”, udzielanie informacji na temat dziecka partnera lub partnerki przez kierownictwo szkoły czy możliwość odebrania dokumentów w magistracie.

Urzędnicy mają również obowiązek stosowania takich formuł językowych czy zaimków, które preferuje dana osoba. Zalecono również, aby nie używać zwrotów wskazujących na płeć (np. mieszkaniec, mieszkanka). W zamian należy używać zwrotów neutralnych płciowo np. osoby zamieszkujące Warszawę.

Zgodnie z decyzją Trzaskowskiego, w budynkach urzędu zakazane będzie eksponowanie symboli religijnych. Oznacza to, że  krzyż nie będzie mógł znajdować się na ścianie czy biurku. Dozwolone będzie noszenie symboli w sposób indywidualny (medalik, opaska). Wszystkie wydarzenia będą miały odtąd charakter świecki. Znikną zatem obrzędy modlitw czy święcenia.

– Data jest przypadkowa. Jest to kolejny krok w budowaniu miasta, które troszczy się o wszystkich swoich mieszkańców i mieszkanki. Warszawa jest pierwszym miastem w Polsce, które przyjęło taki dokument – powiedziała Monika Beuth, rzeczniczka ratusza.

====================

mail:

Ciekawe jak z Chanuką…!???

Jesteśmy w mocy wariatów. Ta idiotka naprawdę nic nie rozumie.

Sommer OSTRO o minister klimatu. „Jesteśmy w mocy wariatów. Ona albo nie rozumie, albo…” [VIDEO możecie sobie w oryginale. MD]]

16.05.2024 o-feminister-klimatu-jestesmy-w-mocy-wariatow

Zielony Ład i inne działania podejmowane w „imię walki ze zmianami klimatu” sprawiają, że jest coraz drożej, a biznes ucieka od regulacji i rosnących kosztów. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska nie zamierza z obranego kursu rezygnować i na dodatek twierdzi, że kolejny nowy podatek nam pomoże. Jej postawę w ostrych słowach skomentował Tomasz Sommer.

Hennig-Kloska gościła w Radiu ZET. W serii pytań od widzów padło następujące: Czy Pani wie, że przez opłaty klimatyczne firmy uciekają ze swoją produkcją poza Europę? A jeśli uciekają poza Europę, to transport towarów do Europy wytworzy jeszcze większy ślad węglowy. Gdzie tutaj logika? Czy ktoś z Was czasami myśli?

Minister klimatu nie podziela tego zdania. Twierdzi, że z Polski „firmy uciekają dzisiaj głównie przez to, że mamy najbardziej emisyjną gospodarkę w Europie”.

Co więcej, jest przekonana, że „firmy chcą już przechodzić nad czystą energię”. – I tak inwestorzy, takie kraje (jak Polska) będą coraz bardziej omijać – dodała.

Dlatego mówię zawsze, że zmiana w energetyce jest potrzebna, by nasza gospodarka była konkurencyjna. Byśmy mieli tu wysokopłatne miejsca pracy, bo inwestorzy będą szukać bezemisyjnych systemów energetycznych – mówiła zgodnie z narracją klimatyczną.

I to jest jakby punkt pierwszy. Punkt drugi – Unia Europejska wprowadza tzw. podatek graniczny, który będzie właśnie chronił nasz przemysł, eliminując właśnie produkty, czy też podrażając produkty, które niosą ze sobą ślad węglowy – dodała Hennig-Kloska.

Sposób rozumowania minister klimatu skrytykował redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.

„Jesteśmy w mocy wariatów. Ta pani przekonuje, że przedsiębiorcom zależy na 'niskoemisyjnej gospodarce’ i wysokich płacach. I jeszcze ma im w tym pomóc podatek graniczny. Ona albo nie rozumie, że idiotyczne regulacje, wysokie płace i podatki mogą tylko i wyłącznie niszczyć przedsiębiorstwa, albo, śladem Tuska i w myśl zaleceń Geobbelsa, kłamie jak z nut” – skomentował w mediach społecznościowych Sommer.

Pan Biedroń – „mąż czy żona”? Minister Śmiszek urażony. A jego mąż, czy żona głosował [-a?] za „paktem migracyjnym”

Pan Biedroń – „mąż czy żona”? Minister Śmiszek urażony uwagą posła PiS

pch24.pl/pan-biedron-maz-czy-zona-ministerki-smiszek

(Adam Chelstowski / Forum)

Emocje „Debaty Dnia” na antenie Polsatu rozgrzewać miał temat paktu migracyjnego. Publiczność jednak najbardziej zapamięta potyczkę pomiędzy ministrem Krzysztofem Śmiszkiem a Waldemarem Budą.

O pakcie migracyjnym rozmawiali z Agnieszką Gozdyrą rozmawiali Marek Sawicki, Krzysztof Śmiszek, Krystian Kamiński i Waldemar Buda. Panowie spierali się o pakt migracyjny i politykę migracyjną. Wiceminister sprawiedliwości wskazywał, że wie o czym mówi, bo prowadzi w imieniu resortu prace nad dyrektywą o zintensyfikowaniu karania przemytników ludzi.

„Pan wie, o czym mówi…” – zaczął Waldemar Buda. – Ja potwierdzam, że pan Śmiszek wie, co mówi, bo jego mąż, czy żona, pan Biedroń głosował za paktem migracyjnym – dodał poseł

Słowa te oburzyły wiceministra. – Wie pan co, jest pan po prostu kretynem, homofobem i nie powinien pan występować w przestrzeni publiczne – powiedział.

Cała sprawa zakończyła się pouczeniem prowadzącej program, oburzonej sytuacją i wymuszonymi przeprosinami. Buda uznał, że nie ma żadnego problemu z przeprosinami, skoro poseł się „tego wstydzi”. Śmiszek odparł, że się „nie wstydzi”. Wzburzenie zaś miało być spowodowane mieszaniem spraw prywatnych do debaty na poważne problemy.

Warto przypomnieć, że Krzysztof Śmiszek i Robert Biedroń we wrześniu ubiegłego roku, podczas wydarzenia organizowanego w ramach Kieleckiego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego, wzięli udział w swoim symbolicznym ślubie – wydarzenie było publicznie komentowane, a panowie chwalili się nim w mediach społecznościowych. 

Źródło: polsatnews.pl

Nepalczyk kierowca zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynika, że jeszcze się nie urodził

Nepalczyk zatrzymany w Garwolinie. Z dokumentów wynikało, że jeszcze się nie urodził

oprac. Anna Lewicka nepalczyk-zatrzymany-jeszcze-nie-urodzony

Kontrola drogowa, policja, policjant
Kontrola drogowa, policja, policjant / Policja / Policja

Policjanci na Mazowszu zatrzymali kierowcę z Nepalu do rutynowej kontroli drogowej. Wszystko poszłoby dobrze, gdyby nie to, że z dokumentów kierowcy wynikało, że ma urodzić się dopiero za 35 lat. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie.

We wtorek przed godz. 23 policjanci z garwolińskiej drogówki w Starym Pilczynie zatrzymali skodę – powiedziała podkom. Małgorzata Pychner rzeczniczka KPP w Garwolinie. – Autem kierował obywatel Nepalu – dodała.

W trakcie kontroli funkcjonariusze nabrali podejrzeń, że dokument wręczony przez 21-letniego mężczyznę, może być podrobiony – przekazała rzeczniczka. [Co za przenikliwe umysły !! Poza nagrodą – może im Nobla !?! md]

Data urodzenia zaskoczyła policjantów

Szczególnie data urodzenia posiadacza zaskoczyła policjantów. Według dokumentu mężczyzna miał się urodzić w 2059 roku – stwierdziła oficer prasowa. Zaznaczyła, że uwagę przykuły także niedoskonałości w grafice prawa jazdy. Dokument nie miał żadnych zabezpieczeń, ani znaków wodnych.

Funkcjonariusze zatrzymali dokument. Pojazd odebrała osoba uprawniona do kierowania. W sprawie 21-latka zostało wszczęte postępowanie. Za posługiwanie się podrobionym dokumentem grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.