Tyran na tyranie tyranem pogania

Tyran na tyranie tyranem pogania

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  15 grudnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5736

„Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku, gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku” – śpiewali szansoniści w piosence „A mnie się marzy kurna chata”, popularnej w latach 70-tych. Od tamtej pory sporo prezydentów próbowało się w ten sposób ewakuować. Niektórym się udało innym – jak na przykład rumuńskiemu gensekowi Mikołajowi Ceaucescu – raczej nie, bo został schwytany, a zaraz potem – oddany w ręce doraźnego sądu, który w krótkich abcugach skazał go na rozstrzelanie, razem z żoną Heleną. Wspominam o tym rumuński sądzie, bo – jak się okazuje – na rumuńskich sądach zawsze można polegać.

Właśnie tamtejszy Sąd Najwyższy uznał, że trzeba unieważnić wybory prezydenckie, bo najlepszy wynik w pierwszej turze uzyskał Calin Georgescu, „prawicowy ekstremista” w dodatku – „prorosyjski” – który przez tamtejszy Judenrat, stojący na straży demokracji socjalistycznej, wcale nie został zatwierdzony. U nas, to znaczy – w naszym bantustanie – sytuacja jest inna, bo w Sądzie Najwyższym jedni sędziowie okładają kodeksami po łbach innych sędziów i smagają ich do krwi łańcuchami, więc trudno przewidzieć, czy gdyby na przykład wybory prezydenckie wygrał zatwierdzony przez Judenrat Rafał Trzaskowski z pierwszorzędnymi korzeniami, Sąd Najwyższy też by ich nie unieważnił. Toteż – jak podają niezależne media – w obozie zdrady i zaprzaństwa zapanowała niepewność, zwłaszcza, że zatrzeszczało w koalicji, więc nie jest wykluczone nawet przesilenie rządowe, jak tylko Donald Trump obejmie prezydenturę.

Tymczasem w szlafroku zbiegł syryjski tyran Baszszar al- Asad I to od razu do Rosji, gdzie wraz z małżonką uzyskał azyl. Początkowo tamtejszy lud świętował na ulicach, ale okazało się, że wpadł z deszczu pod rynnę, bo miejsce Baszszara al-Asada zajął wywodzący się z Al-Kaidy Abu Muhamad al-Dżaulani, który nie tylko przez Amerykanów, ale i przez Rosję uznawany jest za „terrorystę”. Toteż nie wiadomo, jak się to wszystko skończy, bo w tej chwili w Syrii wszyscy walczą ze wszystkimi o schedę po Asadzie. W związku z tym amerykańskie B-52 przeprowadziły zmasowane naloty na pozycje Państwa Islamskiego, a kanonadę rozpoczął też bezcenny Izrael, w którego interesie leży, by wszystkie sąsiadujące z nim państwa – z wyjątkiem Jordanii, która pozornie się obrzezała – zamieniły się w morze ruin i zgliszcz. Dotyczy to sąsiadów bliższych I dalszych, krótko mówiąc – całego świata, który może jedynie pokładać nadzieję w tym, że bezcenny Izrael, przeprowadzając operację ostatecznego rozwiązania kwestii światowej – zostawi przynajmniej jakiś miliard głupich gojów – żeby było komu pożyczać pieniądze na wysoki procent.

„Stąd nauka jest dla żuka” – tym razem syryjskiego, żeby szanował tyrana swego – bo może mieć gorszego. Ale niezależne media głównego nurtu w naszym bantustanie radują się, że oto Putin w Syrii poniósł klęskę, a to z powodu dostarczonych Al-Kaidzie przez Ukrainę dronów. To pewnie te same drony, które Polska podarowała Ukrainie na podstawie umowy z 2 grudnia 2016 roku o nieodpłatnym udostępnianiu Ukrainie zasobów całego państwa polskiego, a tamtejsi parchowie-oligarchowie sprzedali je następnie Al-Kaidzie i pokupowali sobie posiadłości na Riwierze. Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny – nawołują militaryści i słusznie, bo gdyby nie wojna, to skąd ukraińscy parchowie-oligarchowie mieliby tyle szmalcu?

Tymczasem w Paryżu odbyło się zaplanowane z wielkim przytupem otwarcie katedry Notre Dame, odbudowanej po pożarze. Przybyło na tę uroczystość podobno aż 50 dygnitarzy, m.in. prezydent-elekt Donald Trump, którego na krok nie odstępował prezydent Macron, a potem – jak mogliśmy zobaczyć – doskoczył do nich prezydent Zełeński – żeby pokazać, że „chociaż żołnierz obszarpany, przecie stoi między pany”. Chyba jednak niewiele mu to dało, bo Donald Trump oświadczył, że wojnę trzeba kończyć m.in. z uwagi na ofiary, to znaczy – z uwagi na wyczerpywanie się ukraińskich rezerw ludzkich. Co będzie, gdy się okaże, że wojna zakończy się zamrożeniem konfliktu, to znaczy – że Ukraina utraci co najmniej 20 procent terytorium? Czy prezydent Zełeński będzie musiał w szlafroku uciekać do którejś ze swoich posiadłości? Najgorsze są nieproszone rady, ale w razie czego doradzałbym Toskanię, bo na Ukrainie banderowcy chyba by z nim nie żartowali.

Wracając do Paryża, to wprawdzie arcybiskup uderzył we wrota katedry pastorałem, a one posłusznie się otworzyły – ale bigoteria laickości, w jakiej od rewolucji nurza się słodka Francja sprawiła, że pierwszego dnia nie było tam żadnego nabożeństwa, zaś pierwsza msza św. została odprawiona dopiero dnia następnego, gdy wszystkich VIP-ów już stamtąd wymiotło i już nie mogli się strefić. Czy właśnie dlatego papież Franciszek odmówił wzięcia udziału w uroczystości ponownego otwarcia katedry?

Nawiasem mówiąc, przelotną rozmowę odbył z Donaldem Trumpem pan prezydent Andrzej Duda. Na pewno nie zagadnął go o przesilenie rządowe w naszym bantustanie, bo to ani czas, ani miejsce – ale miejmy nadzieję, że kiedy spotka się z Donaldem Trumpem już jako zaprzysiężonym prezydentem USA, to tę sprawę załatwi w pierwszej kolejności. Trzeba kuć żelazo póki gorące; w koalicji trzeszczy, więc dobrze byłoby przeprowadzić przesilenie rządowe najdalej w lutym, bo wtedy Polska odniosłaby co najmniej dwie, a może nawet trzy korzyści: po pierwsze – oddaliłaby się od nas ponura wizja Generalnej Guberni, po drugie – zahamowana zostałaby komunistyczna rewolucja, która właśnie zaczyna nabierać rozpędu, no i – być może – wybory prezydenckie wygrałby ktoś bardziej sensowny od pana Rafała Trzaskowskiego, który z jakichś zagadkowych przyczyn starannie ukrywa swoje pierwszorzędne korzenie.

A tak się składa, że warunki zdają się temu sprzyjać. Oto pan prezydent mianował nowym prezesem Trybunału Konstytucyjnego pana Bogdana Święczkowskiego. Wprawdzie w latach 2006-2007 był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – ale prywatnie to bardzo porządny człowiek, który zresztą przecierał się dodatkowo w prokuraturze, pnąc się do coraz to wyższych grządek, aż wreszcie wylądował w Trybunale Konstytucyjnym. Warto dodać, że – w odróżnieniu od pani Julii Przyłębskiej, która jako kobieta niezbyt imponującej postury, była obiektem nieustannych ataków ze strony Judenratu „Gazety Wyborczej”, bodnarowców i gryzipiórów z niezależnych mediów. Pan Święczkowski tymczasem jest mężczyzną postury potężnej, z którym Judenratowi, bodnarowcom i Volksdeutsche Partei, może być znacznie trudniej.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Czy Donald Tusk jest człowiekiem bezideowym, ze światopoglądem bezobjawowym?

Znaj rządzących!

https://konserwatyzm.pl/sulkowski-znaj-rzadzacych/

      Dobrą manierą w ocenie rzeczywistości politycznej jest uważne śledzenie poczynań głównych graczy ekipy rządzącej i porównywanie ich deklaracji z faktycznymi działaniami. To rzuca całkiem niezłe światło nie tylko na rządzącego jako polityka, ale również jako człowieka. Pozwala poznać mechanikę sprawowania władzy oraz z pewną dozą prawdopodobieństwa ocenić, jakie będą dalsze kroki rządzącego. Aby jednak obraz uzupełnić, bowiem holistyczne podejście zawsze owocuje zwiększeniem szansy na poznanie prawdy, należy włożyć w proces odrobinę więcej wysiłku i obserwować również środowisko rządzącego – zarówno to obecne, jak i to przeszłe. Gdy do władzy ponownie doszedł Donald Tusk zacząłem z większą uwagą śledzić wypowiedzi Jana Marii Rokity – byłego współzałożyciela PO, jednego z tzw. Trzech Tenorów Platformy, który w pewnym momencie zniknął z czynnej polityki. Powody tego stanu rzeczy p. Rokita przedstawił w długim i godnym polecenia wywiadzie dla Bogdana Rymanowskiego1. Osoba będąca przez wiele lat tak blisko z Donaldem Tuskiem, mająca do tego niezły warsztat z zakresu uprawiania polityki jak i samej jej teoretycznej warstwy dostarcza wielu cennych wskazówek ułatwiających interpretację sposobu sprawowania władzy przez obecnego premiera. Z wywiadu u p. Rymanowskiego można wyłuskać wiele cennych informacji, ale to co jest dla mnie szczególnie interesujące pojawiło się w debacie z dnia 13 grudnia 2024 roku w podcaście „Prawy prosty”2, w której udział wzięli właśnie p. Rokita, redaktorzy Lisicki i Kalukin oraz jako moderator red. Karpiel.

      Jednym z wątków tej debaty była próba zdefiniowania światopoglądu Donalda Tuska, który to światopogląd ma rzutować na działania rządu premiera. Jan Maria Rokita forsował tezę, że dla osób ideowo zaangażowanych jest to bardzo trudne do wyobrażenia, ale tak naprawdę Donald Tusk po prostu nie ma żadnych poglądów. Podąża za trendami, sprawnie unosząc się na fali bieżącej narracji w społeczeństwie demoliberalnym. Świetnie je wyczuwa, kładzie nacisk na odpowiednie akcenty, wykorzystuje mechanikę konfliktu i wskazywania wroga, ale jest to tylko i wyłącznie efekt tego, że dla premiera zdobycie i utrzymanie władzy jest celem samym w sobie, co jawi się jako zwyczajny koniunkturalizm.

Z tą tezą nie zgodził się red. Lisicki, który forsował, że choć oczywiście widać ewidentne wykorzystywanie mechanizmów obowiązujących w demokracji liberalnej, to on osobiście uznaje Tuska za liberała dążącego do rządów autokratycznych, ale w modelu sprzyjającym kierunkowi Europy zachodniej. Z tego też powodu, red. Lisicki uważa, że Donald Tusk nie stałby się nagle orędownikiem wyjścia z Unii Europejskiej czy odrzucenia jej systemu „wartości”. Tak w dużym skrócie można zreferować dwa główne stanowiska – obecny red. Kalukin nie zaproponował niczego wykraczającego poza pewien mix obu poglądów, dlatego skupmy się na tezach przedstawionych przez p. Rokitę i red. Lisickiego – który z nich ma rację? Czy Donald Tusk jest człowiekiem bezideowym, ze światopoglądem bezobjawowym czy jednak świadomym liberałem poruszającym się w obrębie tejże idei?

      W obu poglądach jest część prawdy, ale dopiero po odpowiednim dopasowaniu tych części oraz dodaniu kilku, moim zdaniem istotnych faktów, których żaden z dyskutantów nie wypowiedział, będziemy mieli pełen obraz urzędującego premiera. Zacząć należy od tego, że nawet jeśli Donald Tusk jest osobą bez poglądów i podąża za bieżącymi trendami będąc koniunkturalistą, to już sam ten fakt nie pozwala stwierdzić, że jest to brak poglądów. Z meta poziomu wyznawanym przez premiera poglądem jest właśnie koniunkturalizm, który ułatwia realizowanie tego celu politycznego, który Tusk uważa za najbardziej istotny. To jest element sposobu myślenia, który wydaje mi się u premiera jak najbardziej uświadomiony a narzędzia do osiągnięcia tego celu są dobierane w sposób przemyślany.

Czy to oznacza, że tym samym Donald Tusk nie jest liberałem? Tu sprawa jest nieco bardziej złożona – liberalizm bowiem bazuje na bardzo prostackim oglądzie rzeczywistości, w którym zależnie od przyjmowanego modelu liberalizmu, albo powtarza się korwinizmy w stylu „moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” lub owsiakizmy, czyli „róbta co chceta”. Oba jednak są w konsekwencji tym samym, bowiem to indywidualne chcenie wyznacza kierunek działania bez poszanowania uniwersalnych norm czy powinności – coś co owo chcenie ma ograniczyć jest traktowane z automatu jako zamordyzm, zawłaszczenie wolności. Taki sposób myślenia nie bazuje na pogłębionej refleksji nad samym rdzeniem liberalizmu, dlatego liberalizm w ogóle nie wymaga uświadomienia sobie wyznawania tego poglądu. Jest poglądem z istoty redukcyjnym, więc łatwym i przyjemnym do wyznawania – stąd tak łatwo udało się tę ideę wtłoczyć w ludzi, bazując na ich najniższych instynktach i żerując na tendencji do pójścia na łatwiznę. W tym sensie zapewne Donald Tusk, podobnie jak większość mentalnych liberałów, nie jest człowiekiem, który przepracował własne poglądy i wybrał liberalizm po rzetelnej konfrontacji z innymi poglądami. Nadal jednak może być liberałem i sprawnie operować w obrębie tego systemu. Jest to bowiem idea tak elastyczna, że doprowadzona do skraju swoich postulatów pozwala na coś, co dla trzeźwo myślącego człowieka jest przejawem choroby psychicznej albo głupoty a dla liberała jest kwintesencją wolności. Nie bez powodu bowiem pojęcie płynnej podmiotowości, na którym zasadza się gender wyrosło właśnie na zgniłym korzeniu liberalizmu. Skoro Janusz CHCE być Janiną, to może a jeśli ktoś mu tego zabroni, to jest zamordystą.

      Dziwne więc, że zarówno red. Lisicki jak i p. Rokita nie zauważyli, że właśnie formę płynnej podmiotowości tylko w warstwie politycznej realizuje właśnie Donald Tusk będąc tym samym po uszy w idei liberalnego bagna konsumującego każdą normę, rozsądek i sens. Publicyści z lewa i prawa od miesięcy rozdzierają szaty krzycząc o hipokryzji premiera, który najpierw był przeciwko umocnieniom na granicy z Białorusią a później sam nakazywał te umocnienia budować. Najpierw był przeciwko projektowi CPK a teraz jest za realizacją CPK. Najpierw po powrocie ze struktur UE grał nieco pompatyczno-patriotyczną narracją, przypominającą Tuska z czasów pierwszej Platformy, więc w 2023 roku całował chleb a w tle powiewały polskie flagi. Później zaś szedł w narrację odwrotną, symbole patriotyczne uznając za przynależne do zacofanego obozu PiS. Przykłady można mnożyć, natomiast wszystkie one ukazują, że Donald Tusk realizuje zasadę płynnej podmiotowości politycznej. Bez względu na stopień uświadomienia sobie swojego liberalizmu, jest to mechanizm właśnie będący owocem tej idei. Dlatego słusznie p. Rokita odpowiedział red. Lisickiemu, że gdy akurat trendy wskażą na postulowanie wyjścia z UE, to premier będzie w awangardzie Polexitu mimo jasnych obecnie deklaracji o wzmacnianiu UE czy nawet jej federalizacji. Tusk bowiem wie, że połączenie demokracji liberalnej z tak silnie już zakorzenioną mentalnością liberalną społeczeństwa nakazuje na ciągłe trzymanie się „chcenia” gawiedzi jeśli chce się w tym modelu i w tej mentalności władzę utrzymać. Gros jego wyborców oczekuje rozliczania PiS, więc tworzy się spektakl, by zaspokoić ich chcenie. Jeśli konieczność etapu w postaci kolejnego kaprysu tłumu będzie nakazywała na inny trend, to Tusk za tym trendem pójdzie. Tak właśnie działa się w obrębie liberalnego sposobu myślenia jako polityk. Wiedząc o tym, możemy więc śledzić aktualne trendy, nałożyć na nie odpowiednią wagę i będziemy wiedzieli, w którą stronę skieruje swoją decyzyjność Donald Tusk. Dokładając do tego jego umiejętność publicznego wskazywania wroga, premier nie jest tylko biernym odbiorcą kaprysów tłumu, ale ma narzędzia, by zarządzać nastrojami a te dobrze wie jak wykorzystać. Co będzie robił do momentu, gdy tłum zmieni nastrój np. przez pusty portfel i stwierdzi, że Donald Tusk nie jest mu już potrzebny. Pytaniem na inny tekst jest, czy podówczas premier, dla którego cała liberalna mechanika jest jedynie narzędziem do utrzymania władzy, będzie chciał się tej mechanice poddać i władzę odda. Może bowiem w obrębie samego liberalizmu wejść w kolizję z kaprysem tłumu i wykreować swoją tożsamość polityczną wbrew trendom opierając się na narzędziu, które doprowadził do perfekcji, czyli skupianiu uwagi tłumu na wskazanym palcem wrogu.

Marcin Sułkowski

1https://www.youtube.com/watch?v=gDJYAkX1gE8

2https://www.youtube.com/watch?v=3TTuWvzgU6Q

Stany lękowe i deliryczne

Stanisław Michalkiewicz: Stany lękowe i deliryczne https://www.magnapolonia.org/stanislaw-michalkiewicz-stany-lekowe-i-deliryczne/

   Wprawdzie obywatel Tusk Donald, po naradzie z prezydentem Zełeńskim uradzili, że ukraiński prezydent powinien zasiąść do negocjacji pokojowych w zimie – ale zimy jakoś nie widać. Przeciwnie – w związku z zatwierdzonym przez Najwyższy Sanhedryn globalnym ociepleniem, wkrótce temperatura ma dojść do 10 stopni. W rezultacie zimy w ogóle możemy się nie doczekać, a w tej sytuacji – co z wojną? Jedynym wyjściem może okazać się zakręcenie Ukrainie kurka z forsą – bo wtedy wojna może się zakończyć z braku zainteresowania nią ze strony tamtejszych parchów-oligarchów.

Dla nich taka wojna, połączona z futrowaniem Ukrainy forsą, to prawdziwy dar Niebios! Widać to nie tylko po parchach-oligarchach, ale prostych Ukraińcach, co to wożą się luksusowymi samochodami, że daj Boże każdemu! Skąd mają na to szmalec? Ano – nie bez kozery militaryści nawołują, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny.

   Już teraz w niektórych środowiskach wywołuje to stany lękowe – na przykład w środowisku “ostatniego pokolenia” – co zresztą sami przyznali w specjalnym orędziu do narodu. Do tej pory stany lękowe psychiatrzy w psychiatrykach leczyli farmakologicznie, a w ostateczności – elektrowstrząsami – ale “ostatnie pokolenie” nie chce słyszeć o żadnych terapiach, tylko domaga się rozmów z obywatelem Tuskiem Donaldem. Nawet wybrali się w tym celu pod Kancelarię Premiera – ale obywatel Tusk Donald dlaczegoś nie zdecydował się do nich wyjść.

Może obawiał się, że się do niego przykleją, to potem żadna siła ich już od niego nie oddzieli i będzie musiał ich ciągać na wszystkie polityczne spotkania? To rzeczywiście może okazać się gorsze od śmierci – ale urażone w swojej dumie “ostatnie pokolenie” zapowiada we związku z tym protest, jakiego świat jeszcze nie widział. Co na to Rafał Trzaskowski, jako prezydent Warszawy? Puści na nich walce drogowe, czy przeciwnie – usiądzie z nimi i przyklei się do asfaltu?

Kto jak kto, ale on  tak właśnie może zrobić – o czym przekonuje nad film Woody Allena pod tytułem “Zelig” – o osobniku z takimi samymi korzeniami, jakimi legitymuje się pan prezydent Trzaskowski. Otóż gdy ten cały Zelig jest w towarzystwie kobiet w ciąży, to zaraz rośnie mu brzuch, a jak trafi między Murzynów, to od razu ciemnieje mu skóra – i tak dalej. No to dlaczego pan Trzaskowski nie miałby doświadczać stanów lękowych i przykleić się do asfaltu?

 Wracając do wojny, to na przykład u nas, to znaczy – w naszym bantustanie – wojny na razie nie ma – no i od razu widać, że mortus.  Właśnie Sejm uchwalił budżet na przyszły rok z prawie 300-miliardowym deficytem. Te 300 mld to oczywiście jeszcze nie jest ostatnie słowo, bo obywatel Tusk Donald właśnie zadeklarował, że zaliczy TVN i Polsat do spółek strategicznych i  w ten sposób sprzeciwi się ich sprzedaży w niepowołane ręce.

Jak partia mówi, że zaliczy, to mówi – bo sęk w tym, iż zgodnie z prawem, do spółek strategicznych można zaliczać takie, w których udziały ma Skarb Państwa – ale ani w TVN, ani w Polsacie Skarb Państwa udziałów nie ma. Najwyraźniej nie tylko “ostatnie pokolenie”, ale i obywatel Tusk Donald musi doświadczać stanów lękowych na myśl, że TVN, wraz z resortową “Stokrotką”, czyli panią red. Moniką Olejnik, panią red. Anitą Werner, panem red. Kraśką, czy panem red. Marciniakiem, wskutek przekształceń własnościowych, trafiłby w szpony Jarosława Kaczyńskiego.

Z jakiego klucza  ćwierkaliby wtedy tamtejsi funkcjonariusze Propaganda Abteilung? Strach pomyśleć – nie tylko ze względu na dysonanse poznawcze i katiusze, jakich musieliby doznawać zmuszeni do wychwalania Jarosława Kaczyńskiego, ale również ze względu na polityczne skutki takiej metamorfozy. Tedy na razie obywatel Tusk Donald zwrócił się do krętaczy, by jego działaniom dostarczyli przynajmniej jakichś pozorów legalności – no i krętacze już  zaczynają kombinować że “ważne względy społeczne” – i tak dalej.

Przypomina mi to sytuację, kiedy za pierwszej komuny odmawiano mi paszportu; za każdym razem z powodu “ważnych względów państwowych”. Najwyraźniej krętacze musieli sporo zapamiętać z komunistycznej polit-gramoty, która – jak się okazuje – również po transformacji ustrojowej nie traci na aktualności. No dobrze – ale skoro obywatel Tusk Donald sprzeciwi się sprzedaży TVN, to chyba będzie musiał wziąć tę stację na utrzymanie?  Skąd weźmie tyle szmalcu – bo przecież ani resortowa “Stokrotka”, ani inne gwiazdy byle czego nie zjedzą? Nie ma rady, tylko trzeba będzie wziąć byka za rogi i oddać TVN starym kiejkutom.

W końcu to przecież stare kiejkuty założyły tę firmę – o czym zeznawał przed niezawisłym sądem pan Grzegorz Żemek, skazany wraz z panią Janiną Chim w procesie  dotyczącym Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Przypomnę, że z 1700 mln dolarów [to oficjalnie – w rzeczywistości „znikło’ ponad 50 miliardów Mirosław Dakowski] – stare kiejkuty wydały na zakup długów tylko 60 mln, a 1640 mln dolarów gdzieś się rozeszło – czy przypadkiem również nie na TVN? W tej sytuacji byłoby nawet naturalne, że ta stacja telewizyjna wróciłaby do swoich korzeni – tylko nie wiadomo, czy starym kiejkutom  jeszcze coś z tego FOZZ-u zostało.

Jeśli zostało, to prezesem nowej strategicznej spółki mógłby zostać pan Dukaczewski, albo starszy, albo młodszy,  wszystko wróciłoby do bezpieczniackiej przystani, a funkcjonariusze Propaganda Abteilung mieliby zagwarantowane odpowiednie warunki rozwoju zawodowego i w ogóle.

   A skoro już o szmalcu mowa, to warto odnotować, że Sąd Najwyższy, do którego PiS naskarżyło na Państwową Komisję Wyborczą, że odrzuciła mu sprawozdanie finansowe, tę decyzję PKW właśnie uchylił. Ale PKW, podobnie jak całe tak zwane “towarzycho”, co to jeszcze samego znało Stalina, Sądu Najwyższego “nie uznaje”, podobnie jak pan Domański, w vaginecie obywatela Tuska Donalda mający fuchę ministra finansów, “uznaje” z kolei tylko PKW i żadnej subwencji PiS-owi nie wypłaci.

Najdalej idącej wykładni dostarczył oczywiście Wielce Czcigodny Roman Giertych stwierdzając, że żadnego orzeczenia SN “nie ma”, bo Izba Kontroli Nadzwyczajnej “nie istnieje” jako sąd. Wielce Czcigodny Roman Giertych zachowuje się podobnie, jak rosyjski polityk narodowości prawniczej (“matka Rosjanka, ojciec prawnik”) Włodzimierz Żyrynowski. Musiał on pić więcej wódki, niż prawdziwi Rosjanie, głośniej krzyczeć – i tak dalej – aż w końcu organizm tego nie wytrzymał.

Wracając do Wielce Czcigodnego Romana Giertycha, warto przypomnieć, że po wyborach 15 października ub. roku to właśnie ta Izba SN wydała orzeczenie stwierdzające ważność wyborów. Jeśli jednak – jak twierdzi Wielce Czcigodny – ona “nie istnieje”, to znaczy, że również nie może “istnieć” wspomniane orzeczenie. Czy w takim razie wybory 15 października ub. roku były ważne, skoro nikt  istniejący ich ważności nie potwierdził?

W żadnym wypadku! W takiej sytuacji musimy postawić pytanie, na jakiej zasadzie Wielce Czcigodny Roman Giertych  pobiera dietę poselską, a pan minister Domański robi w tym celu przelewy? Czy przypadkiem nie mamy tu do czynienia z kradzieżą szczególnie zuchwałą? Ładny interes!

Piekło istnieje i ma się dobrze – rozmowa z ks. Markiem Bąkiem

Autor: AlterCabrio , 14 grudnia 2024 https://ekspedyt.org/2024/12/14/pieklo-istnieje-i-ma-sie-dobrze-rozmowa-z-ks-markiem-bakiem/

Grzesznicy są zawsze niegotowi. Zawsze nie dziś, nie teraz. I mają zawsze jakieś warunki wymyślone, których nikt nie może spełnić ponieważ Bóg jest dawcą życia i Bóg jest dawcą sensu. (…)

Nic się od życia nie należy. Życie jest łaską. To nie powinna być łaska zmarnowana. Sens życia pochodzi z zewnątrz, od samego Boga. Dlatego człowiek nie może być samokonstruktorem, samozbawicielem i samowyzwolicielem.

Czy członkowie sekt klimatycznych są zdrowi psychicznie?

Czy członkowie sekt klimatycznych są zdrowi psychicznie?

Autor: CzarnaLimuzyna , 15 grudnia 2024

Podobno, tak wynika z badań, spada liczba osób mających zaburzenia myślenia i odczuwających stres z powodu “klimatu”. Może to oznaczać, że zmniejsza się liczba osób podatnych na propagandę sekt para-ekologicznych finansowanych przez beneficjentów globalnego oszustwa.

Tezę o ubywaniu osób zaniepokojonych „zmianami klimatycznymi” postawił Polsat publikując wyniki badania opinii publicznej. Z podanych danych wynika jednak, że:

aż „24proc. Polaków przyznaje, że bardzo boi się zmian klimatycznych, a 52 proc. ankietowanych zadeklarowało, że ich obawy są umiarkowane. Z kolei 9 proc. respondentów deklaruje, że tego typu zagadnienia w ogóle nie wywołują u nich strachu”.

Psychoza indukowana przez media

Porzucając dywagacje czy liczba osób zmanipulowanych przez propagandę rośnie czy maleje, postanowiłem postawić hipotezę, że przynajmniej cześć aktywistów para-klimatycznych i pseudo-ekologów ujawnia w swoich zachowaniach cechy osób będących w stanie tzw. obłędu udzielonego.

Folie à deux ( fr. „szaleństwo we dwoje”) , zwane także wspólną psychozą lub wspólnym zaburzeniem urojeniowym ( SDD ), to zespół psychiatryczny, w którym objawy urojeniowego przekonania są „przenoszone” od jednej osoby do drugiej./Folie à deux /

Cechy podobnych zaburzeń wykazywali ludzie wpadający w stan paniki lub depresji połączonej z lękiem podczas indukowanej przez media „psychozy strachu” podczas „pandemii” kowida.

Hipoteza przyczyn zaburzenia

  • Bliska więź emocjonalna między osobami, z których jedna jest osobą indukującą, indoktrynującą – guru sekty, lider opinii – autorytet realny lub wirtualny (media)
  • Dominacja intelektualna i emocjonalna osoby induktora.
  • Izolacja osób indukowanych od informacji bazujących na faktach.

Co jest indukowane?

Idee nadwartościowe – cele ideologiczne niemające racjonalnego, naukowego potwierdzenia. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest absurdalny pogląd o konieczności redukcji emisji CO2 do atmosfery, w której zawartość ta wynosi 0,04%.

“Pojęcie paranoi indukowanej po raz pierwszy opisali Lasègue i Falret we Francji w 1877 roku. Zdefiniowali to zaburzenie jako przejmowanie idei urojeniowych osoby, u której początkowo się one pojawiły, przez innego człowieka. Osoby „indukująca” i „indukowana” tworzą duet – podzielają wspólne emocje, mają tożsame zainteresowania, a co istotne – niemal zawsze żyją w izolacji społecznej, która sprzyja wytworzeniu się pomiędzy nimi specyficznej intymnej więzi. Tylko jedna z nich wykazuje objawy zaburzenia urojeniowego, u drugiej zaś, nazywanej partnerem wtórnym, urojenia są jedynie wzbudzane.

Charakterystyczne jest to, że w większości przypadków objawy u osoby indukowanej ustępują w wyniku oddzielenia od osoby indukującej”. /źródło cytatu: Czym jest folie à deux?/ na podstawie literatury psych./

Aby osoby zaindukowane odzyskały równowagę psychiczną i zdolność realnej oceny rzeczywistości konieczne jest opuszczenie sekty i zastosowanie detoksu – radykalnego odcięcia od propagandy w mediach i para-klimatycznych publikacji.

___________________________________

O autorze: CzarnaLimuzyna

Ksiądz odmówił Giertychowi udzielenia Komunii świętej. Ten skarży się swojej „Wyborczej”

Ksiądz odmówił mu udzielenia Komunii świętej. Giertych skarży się „Wyborczej”

https://pch24.pl/ksiadz-odmowil-mu-udzielenia-komunii-swietej-giertych-skarzy-sie-wyborczej

(Fot. Jakub Porzycki / Forum)

Według jakiejś karkołomnej logiki, dawny lider Młodzieży Wszechpolskiej oraz Ligi Polskich Rodzin stara się godzić swoje obecne zaangażowanie po stronie lewicowo-liberalnego, proaborcyjnego obozu władzy z praktykami religijnymi w Kościele katolickim. Roman Giertych przyznał się ostatnio do tego, że jeden z kapłanów odmówił mu udzielenia Komunii świętej.

– Chciałem przystąpić do Komunii, a on mi jej nie dał – skarżył się adwokat „Gazecie Wyborczej”. Opisał jak po odmowie udzielenia Najświętszego Sakramentu ksiądz wyjaśnił polityko-prawnikowi, że chodzi o jego postawę w kwestii zapłodnienia pozaustrojowego. Z naiwnością nastolatka Giertych skomentował: – Powiedział: „To za in vitro”. Zupełnie tego nie rozumiem. Czy ja mam ludziom poczętym z in vitro powiedzieć, że to źle, że oni się urodzili? Przecież to brak empatii, to zło – żalił się gazecie.

Rozmówca GW wpisał się w sposób charakteryzowania duchowieństwa typowy dla GW. – Księża nie są wykształceni, często niewiele wiedzą – zrecenzował w kontekście ustawy pozwalającej na refundowaną przez państwo laboratoryjną „hodowlę” ludzkich zarodków.

„Polityk postanowił przekonać księdza, że in vitro zmieniło się na przestrzeni lat i nie trzeba zamrażać zarodków. – Odpowiedział, że nie muszą zamrażać, ale mogą. Ale ja nie jestem od tego, żeby ludziom mówić, co mają robić. Ten ksiądz mnie przeprosił” – czytamy w relacji „Wyborczej” cytat z byłego naczelnego Wszechpolaka.

– Mam trzy córki i staram się o prawo jak najlepsze dla kobiet. Zaproponowałem, aby aborcja do 12. tygodnia była ścigana wyłącznie na wniosek kobiety, która jej dokonała. Mówiąc językiem prawnym, to zamiana przestępstwa publiczno-skargowego na wnioskowe. W takim trybie kiedyś ścigano gwałty – tłumaczył Giertych.

Tylko po co mu w tym wszystkim, przy takiej postawie wobec eugenicznej selekcji ludzi, Kościół i sakramenty?

Źródła: DoRzeczy.pl/wyborcza.pl, PCh24.pl RoM

Rok pod rządami Milei. Bolesna terapia zaczyna przynosić efekty

Rok pod rządami Milei. Bolesna terapia zaczyna przynosić efekty

15.12.2024 Independent Trader https://nczas.info/2024/12/15/rok-pod-rzadami-milei-bolesna-terapia-zaczyna-przynosic-efekty/

Javier Milei.
Javier Milei. / foto: PAP/EPA

W grudniu minie rok od momentu, gdy Javier Milei objął urząd prezydenta Argentyny, zdobywając 56 proc. głosów w wyborach. Jako pierwszy w historii kraju ekonomista i libertarianin na najwyższym stanowisku Milei wzbudza skrajne emocje — od zachwytu po krytykę. Jego prezydentura to moment przełomowy, kończący 80 lat socjalistycznych rządów, które pozostawiły Argentynę na skraju upadku, z dziewięcioma bankructwami na koncie, w tym dwoma w ostatniej dekadzie.

Czy Argentyna pod wodzą Milei weszła na drogę odrodzenia, czy chaosu? Jakie są efekty tej bezprecedensowej rewolucji? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w poniższym artykule.

Gdy Javier Milei obejmował urząd prezydenta Argentyny w grudniu 2023 roku, przejął kraj w stanie głębokiego kryzysu gospodarczego i finansowego. Deficyt Skarbu Państwa wynosił 4,6 proc. PKB. Całkowite zadłużenie publiczne osiągnęło 155 proc. PKB, co w połączeniu z inflacją na poziomie 211 proc. — najwyższą od 32 lat — oraz skurczeniem się gospodarki o 1,61 proc. w 2023 roku, pozostawiło kraj w dramatycznym położeniu. Rozbudowana administracja rządowa, niskie oceny kredytowe od agencji, takich jak Moody’s, S&P i Fitch, a także niemal całkowity brak zaufania międzynarodowych inwestorów, pogłębiały obraz chaosu.

Źródła tego kryzysu tkwiły w błędach poprzednich rządów. Państwo przez dekady wydawało więcej, niż wynosiły jego przychody, a deficyt finansowano emisją świeżo wykreowanej waluty, ponieważ nikt już nie chciał udzielać kolejnych pożyczek Argentynie. Dodruk peso zasilający Skarb Państwa skutkował nadmiarem środka płatniczego w obiegu, na który społeczeństwo nie zgłaszało zapotrzebowania. To prowadziło do gwałtownego wzrostu cen i spadku siły nabywczej lokalnej waluty. Poniżej wykres inflacji za ostatnie 5 lat.

Jak widzicie, inflacja osiągnęła swój szczytowy poziom ok. 290 proc. tuż po wyborze Milei na urząd prezydenta, po czym zaczęła spadać.

Co robić, gdy jest bardzo źle? Reformy Milei w obliczu kryzysu

W obliczu tak złej sytuacji Milei podjął radykalne kroki mające na celu wyjście z kryzysu. Jedną z pierwszych decyzji była dewaluacja peso jeszcze w grudniu 2023 roku. Oficjalny kurs wymiany został zmieniony z 366,5 na 800 peso za dolara, co oznaczało dewaluację o ponad 50 proc. Wprowadzono także politykę miesięcznej dewaluacji na poziomie 2 proc., aby stopniowo dostosowywać walutę do warunków rynkowych. Dolar, choć nie jest akceptowany jako prawny środek płatniczy, to używany jest równolegle do argentyńskiego peso w bieżących płatnościach i pozostaje głównym odniesieniem cenowym w kraju.

Kolejnym krokiem Milei stały się radykalne cięcia wydatków. Pod symboliczną „piłę łańcuchową” trafiło 13 z 22 ministerstw, co pozwoliło zredukować zatrudnienie o ponad 33 tys. osób (ok. 10 proc. pracowników sektora publicznego), a tym, którzy pozostali, zmniejszono wynagrodzenia. Argentyński Urząd Skarbowy, który od dawna uważany był za jedno z głównych źródeł korupcji, został zastąpiony przez Agencję Poboru i Kontroli Celnej (ARCA). Szacuje się, że przyniesie to oszczędności rzędu 6,5 mln dolarów rocznie i zmniejszy obciążenia biurokratyczne dla przedsiębiorców.

Reforma objęła także m.in. ograniczenie transferów funduszy do prowincji, wstrzymanie finansowania robót publicznych oraz zniesienie dotacji na transport, paliwo i energię. W obszarze gospodarki Milei zlikwidował restrykcje handlowe, kontrolę cen najmu nieruchomości i zapoczątkował maksymalne ograniczenie interwencji państwa w sektorze prywatnym. Tylko w czerwcu 2024 roku Senat zatwierdził ustawę „Podstawy i punkty wyjścia dla wolności Argentyńczyków”, która obejmowała ponad 200 artykułów mających na celu deregulację gospodarki i rynku pracy, sprzyjanie dużym inwestycjom oraz umożliwienie prywatyzacji niektórych przedsiębiorstw państwowych.

Reformy te, choć kontrowersyjne, mają na celu przekształcenie Argentyny w gospodarkę wolnorynkową oraz przyciągnięcie dużych inwestycji, jednocześnie zmniejszając rolę państwa. Jakie przyniosło to rezultaty?

Krótkoterminowe skutki reform Milei – trudny początek na drodze do odbudowy

Wprowadzone przez Javiera Milei reformy, choć zgodne z jego programem, w krótkim czasie spowodowały znaczące napięcia społeczne i gospodarcze. Bezrobocie wzrosło z 5,7 proc. pod koniec 2023 roku do 7,7 proc. w pierwszym kwartale 2024 roku, a dewaluacja peso oraz uwolnienie cen doprowadziły do gwałtownego wzrostu kosztów życia. Przykładem może być chociażby podwyżka cen transportu publicznego, która wyniosła 360 proc. Transport jest szczególnie delikatnym aspektem w krajach Ameryki Południowej. Wystarczy przypomnieć to, co stało się w Chile. Podwyżka o około 3,75 proc. stała się iskrą, która wywołała masowe protesty w całym kraju.

Trudności gospodarcze kładą się również cieniem na PKB Argentyny, które w 2024 roku ma spaść o 3,5 proc. Przytłaczające są również dane wskazujące, że liczba populacji żyjąca w ubóstwie ponownie wzrosła, przekraczając już 50 proc. Protesty i niezadowolenie podsycane przez związki zawodowe w rękach lewicy wstrząsają krajem. Szczególnie podatne są grupy najbardziej wrażliwe na ceny, takie jak emeryci, studenci i klasa średnia. Prowincjom, którym zamknięto kurek federalnych transferów finansowych, ciężko zrozumieć, że od teraz powinny dbać o siebie poprzez optymalizację podatków, przyciąganie inwestycji prywatnych, redukcję wydatków i rozwój partnerstw publiczno-prywatnych.

Co ważne, Milei jeszcze w kampanii prezydenckiej mówił jasno, że pod jego rządami sytuacja najpierw się pogorszy, zanim zacznie się poprawiać. Drastyczne cięcia, choć bolesne w krótkim okresie, są niezbędne do przezwyciężenia skutków 80 lat konsekwentnego niszczenia argentyńskiej gospodarki. Nierealne są więc oczekiwania pozytywnych rezultatów w mniej niż rok. A mimo to widać już pierwsze oznaki poprawy…

Światełko w tunelu dla Argentyny

Choć początki nie należały do prostych, zaczynają przynosić pierwsze wymierne efekty. Argentyna po raz pierwszy od 12 lat osiągnęła nadwyżkę budżetową, która utrzymuje się konsekwentnie miesiąc po miesiącu od stycznia bieżącego roku. Dzięki redukcji kosztów obsługi długu oraz większej dyscyplinie fiskalnej kraj odbudowuje swoją wiarygodność na rynkach finansowych. Wzrost wartości argentyńskich obligacji dolarowych z 20 centów do 70 centów świadczy o stopniowym odzyskiwaniu wiary inwestorów w wypłacalność kraju.

Rząd Milei dąży do obniżenia inflacji. Jest to jego główna obietnica wyborcza. W przedstawionym we wrześniu budżecie na 2025 rok szacuje, że inflacja na koniec 2024 roku wyniesie 104,4 proc., co stanowiłoby znaczny spadek w porównaniu z rekordowym poziomem 211 proc. w 2023 roku. Prognozy na 2025 rok są jeszcze bardziej ambitne – 18,3 proc. rocznie. Rynek pozostaje nieco bardziej ostrożny, ale uznaje, że inflacja wyraźnie spowolni. Prognozy Banku Centralnego Argentyny wskazują, że na koniec 2024 roku inflacja osiągnie poziom 123,6 proc., co jest niższym wynikiem niż szacunki MFW, wynoszące 140 proc.

Czy jest to realne?

Nie jest to wykluczone, biorąc pod uwagę obecne osiągnięcia. Wg danych inflacja w ujęciu miesięcznym spadła z 25 proc. na początku bieżącego roku do ok. 3 proc. w październiku.

Bardzo dobrym pomysłem okazał się również program amnestii podatkowej wprowadzonej przez Milei. Zła sytuacja ekonomiczna kraju oraz socjalistyczny rząd nauczył Argentyńczyków trzymać swoje oszczędności poza lokalnymi bankami. Powrót dolarów do tych instytucji ma dać im możliwość oferowania różnego rodzaju linii kredytowych, które z kolei mają „pobudzić” sektor prywatny.

Pozytywne zmiany widoczne są również na rynku nieruchomości. Zniesienie kontroli cen wywołało prawdziwy boom, który doprowadził do zwiększenia podaży mieszkań i spadku cen. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Mniejsza regulacja równa się większa podaż

29 grudnia 2023 roku Milei poprzez nadzwyczajny dekret zniósł ustawę o kontroli cen najmu. Była ona w mocy od 2020 roku i należała do jednych z najbardziej restrykcyjnych na świecie. Decyzja ta miała na celu rozwiązanie problemu wygórowanych cen wynajmowania lokali i braku ofert, które wcześniej destabilizowały rynek. Na reakcje nie trzeba było długo czekać. W 9 miesięcy w Buenos Aires, stolicy kraju, podaż mieszkań na wynajem wzrosła o 170 proc.

Zmiany te przyczyniły się do spadku cen najmu o 40 proc. (wartości realne po uwzględnieniu inflacji), jak wynika z danych podanych za „The Wall Street Journal”. Wcześniej wielu właścicieli mieszkań wolało trzymać je puste lub przeznaczać na wynajem krótkoterminowy, unikając regulacji narzuconych przez poprzedni rząd. Dla przykładu, w 2022 roku w Buenos Aires odnotowano około 200 tysięcy pustych mieszkań, o 45 proc. więcej niż w 2018 roku, co dodatkowo ograniczało dostępność takich lokali.

Dziś sytuacja zmienia się diametralnie. Według raportu portalu Zonaprop (największy portal nieruchomości w Argentynie) miesięczny wzrost cen najmu osiągnął najniższy poziom od 2021 roku, a liczba dostępnych ofert w sierpniu 2024 roku była 3,2 razy wyższa niż w lutym 2023 roku. Ten stosunkowo krótki okres rządów Milei pokazał, że jeśli państwo rezygnuje z regulowania rynku, to liczba ofert rośnie, a ceny najmu spadają.

Javier Milei. Nowe rozdanie dla Argentyny

Javier Milei pozostaje wierny swojej polityce „zerowego deficytu”, wierząc, że to klucz do obniżenia inflacji – jednej z jego głównych obietnic wyborczych. Wciąż towarzyszy mu wsparcie 50 proc. społeczeństwa. Owszem gospodarka Argentyny zmaga się z trudnościami, niemniej od początku były one wliczone jako część procesu przejściowego. Pomimo spadku PKB o 1,6 proc. w 2023 roku i prognozowanego spadku o 3,5 proc. w 2024 roku, przyszłość zaczyna rysować się w jaśniejszych barwach. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że w 2025 roku PKB wzrośnie o 5 proc., a w kolejnych latach gospodarka utrzyma się na podobnym poziomie, odrabiając straty z ostatnich dwóch lat.

Tym samym według prognoz Banku Światowego i MFW Argentyna może w 2025 roku przejść z pozycji gospodarki o największym spadku w Ameryce Łacińskiej do lidera wzrostu gospodarczego w regionie. Napędzane zwiększonymi inwestycjami, stabilnością monetarną, reformą rynku pracy i rosnącą konsumpcją, zmiany te mogą zapoczątkować nową erę dla argentyńskiej gospodarki, przywracając jej miejsce wśród liderów tego regionu.

Potężny budynek o kształcie menory w Dnipro symbolem dominacji Chabad-Lubawicz. Dużo zdjęć, w tym z Polski.

Potężny budynek o kształcie menory na Ukrainie symbolem dominacji grupy Żydów Chabad-Lubawicz.

13 lipca 2018 o-ksztalcie-menory-symbolem-dominacji

 Tak wygląda Centrum Kulturalne Menora, które  zostało otworzone w październiku 2012 r. Jest to nowoczesny budynek składający się z siedmiu segmentów o wysokości sześciu, jedenastu, szesnastu i dwudziestu jeden pięter,  o łącznej powierzchni około 50 000 metrów kwadratowych. Liczba segmentów budynku odpowiada liczbie ramion menory. Jest to największy na świecie ośrodek społeczności żydowskiej.

Ester Katz szacuje liczbę Żydów w Dniepropetrowsku na 50.000-60.000 osób.

Widzimy jaki wpływ na Francję, Anglię, Niemcy mają muzułmanie.

Nie sposób przeoczyć wpływu Lubawiczów na Ukrainę…….

Co jest interesujące w tym budynku będącym podróbką menory mieści się między innymi:

  • centrum Informacyjne,
  • biuro podróży,
  • ekskluzywny sklep z chałatami szytymi przez najdroższych krawców,
  • sklep z pamiątkami.

Święte z nieświętymi….

Budowa Centrum Menora została sfinansowana przez dwóch żydowskich przedsiębiorców Giennadija Bogolubowa przewodniczącego gminy żydowskiej Dniepropetrowska oraz Igora Kołomojskiego przewodniczącego Zjednoczonej Żydowskiej Wspólnoty Ukrainy oraz gubernatora obwodu Dniepropetrowskiego.

==================== 

Chabad-Lubawicz (hebr. חסידות חב”ד) – grupa chasydów powstała przed 250 laty, pod koniec XVIII wieku w rosyjskiej miejscowości Lubawicze (ros. Любавичи, Lubawiczi na terenie obecnego rejonu rudniańskiego obwodu smoleńskiego), założona przez rabiego Szneura Zalmana. W swej historii Chabad-Lubawicz miało 7 rebe wywodzących się z jednej dynastii. Ostatni i uważany dość powszechnie za najwybitniejszego Menachem Mendel Schneerson zaniechał wyboru następcy i od jego śmierci w 1994 grupa nie posiada swego rebe.

Obecnie jest najszybciej rozwijającą się grupą chasydzką – liczącą ok. 200 tysięcy wyznawców na całym świecie. Znana jest z licznych akcji misyjnych wśród Żydów.

Chabad-Lubawicz zachęca osoby o żydowskich korzeniach, ale nieposiadające żydowskiej matki, do konwersji na judaizm.

————————–

Nazwa Chabad hebr. חב”ד (Ch-B-D) jest hebrajskim akronimem trzech hebrajskich słów zwanych sefirami, wchodzących w skład kabalistycznego Drzewa Życia[1]:

  • Chochma (hebr. חכמה) – druga sefira, określenie oznaczające mądrość,
  • Bina (hebr. בינה) – trzecia sefira, określenie oznaczające zrozumienie,
  • Daat (hebr. דעת) – jedenasta sefira, określenie oznaczające wiedzę.

Chasydzi z Chabad-Lubawicz mają swoją synagogę w Warszawie.

 Poniżej chasydzi Lubawicz, Kaczyński i słynny Daniels – wojewoda polski Izraela.

Lubawiczowie i Wałęsa;

Lubawiczowie i Bush

Tusk i Lubawiczowie:

Tak żebyście wiedzieli, że Polski nie ma już dawno. Jesteśmy województwem Izraela i trzeba się z ta myślą niewoli oswoić.

” Gdy Rabbi Sholom Ber Stambler wręczył Donaldowi mezuzę z intencją, aby chroniła jego i jego dom (mezuzę zawiesza się na na zewnętrznej prawej framudze drzwi), a potem chciał ją trzymać w ozdobnej szkatułce, żeby nie przeszkadzała premierowi w dalszej drodze i przeżywaniu świętych dla judaizmu miejsc – p.Tusk nie oddał jej, powiedział, że będzie ją sam niósł”

https://www.salon24.pl/u/wawel/761783,zydowski-dziadek-d-tuska-podaje-izraelska-agencja-izrael-national-news-arutz-sheva?fb_comment_id=1351978104873125_1352015988202670#f3b623e491f4c5c

Poniżej pastor Olechnowicz  liderów ruchu Polska dla Jezusa powiedział do Żydówki Hanny:

Pastor wskazuje w niej na mesjańską misję Polski i Polaków, którą będzie można zrealizować dopiero pod przewodnictwem nowych, wybranych przez Boga przywódców. Jego zdaniem wybrańcami z pokolenia Dawida jest właśnie Platforma – Donald Tusk i Bronisław Komorowski, którzy po zakończeniu starej epoki katastrofą smoleńską, poprowadzą Polskę do odnowy i jedności.

18 września 2010 roku podczas Konferencji Krajowej Ruchu Polska dla Jezusamówi o tym otwarcie:

Bóg dał naszemu narodowi, nie boję się tego powiedzieć, przywódców o sercu Dawida. To nie jest deklaracja polityczna, to jest deklaracja duchowa. Kiedy Dawid został królem, bo Bóg tak chciał, to nie była polityka, to było Królestwo Boże, które przychodzi. Bóg dał temu narodowi przywódców o sercu Dawida. I Kościół, najlepszą rzecz, jaką może zrobić, to ich błogosławić. Nie wszystko musimy rozumieć i nie wszystko musimy wiedzieć, nie wszystkiego musimy być świadkami. Troszkę czasami trzeba zaufać temu, co Bóg wkłada w wasze serca. Zaufajcie nam. Jedyna rzecz, którą mamy zrobić w tym okresie, to modlić się i błogosławić”

https://wpolityce.pl/polityka/204838-ty-nie-jestes-juz-wiecej-hanna-ty-jestes-jozef-jaki-duch-oswieca-gronkiewicz-waltz-dlaczego-poslusznie-wykonuje-polecenia-lewakow-i-liberalow

Dlatego uważam, że wszelkie polityczne ruchy wolnościowe nie mają sensu. Żydzi są wszędzie i przy takiej niemocy dopiero sobie uświadamiam, jak potężne i niezniszczalne jest Królestwo Niebieskie. Jest niezniszczalne ponieważ nie ma granic ziemskich, nie ma wpływu żaden żydowski polityk. Nawet jeśli kościoły przepełnione są Żydami, to i tak wspólnotą Królestwa Bożego jest wspólnota w Duchu Bożym, a tutaj agentów nie ma.

Podobne tematy:

Zaktualizowane: 13 lipca 2018

================================

https://sztetl.org.pl/pl/tradycja-i-kultura-zydowska/europa-srodkowo-wschodnia/dwadziescia-jeden-pieter-menory

=======================================

geopolityka : Chabadyści uważają Menahema Schnersona, urodzonego w Dniepropietrowsku, za Żydowskiego Mesjasza. Centrum Menora wybudowano właśnie w celu umożliwienia jego ponownego przyjścia na Ziemię. 

W mieście Dnipro ma nastąpić ponowne przyjście Żydowskiego Mesjasza, wyczekiwane przez najbardziej prężną i wpływową organizację żydowską na Ziemi.

===============

mail:

Z rosyjskością miasteczka Lubawicze  sprawy się mają następująco:

Do rozbiorów Lubawicze należały do książąt Lubomirskich. Dopiero po 1772 
roku miejscowość trafiła w granice Imperium Rosyjskiego.

Wigilia na Syberii

Wigilia na Syberii

(wg obrazu J. Malczewskiego)

Zasyczał w zimnej ciszy samowar
Ukrop nalewam w szklanki
Przy wigilijnym stole bez słowa
Świętują polscy zesłańcy
Na ścianach mroźny osad wilgoci
Obrus podszyty słomą
Płomieniem ciemnym świeca się kopci
Słowem – wszystko jak w domu!

„Słyszę z nieba muzykę i anielskie pieśni
Sławią Boga że nam się do stajenki mieści
Nie chce rozum pojąć tego
Chyba okiem dojrzy czego
Czy się mu to nie śni…”

Nie będzie tylko gwiazdy na niebie
Grzybów w świątecznym barszczu
Jest nóż z żelaza przy czarnym chlebie
Cukier dzielony na kartce
Talerz podstawiam by nie uronić
Tego czym życie się słodzi
Inny w talerzu pustym twarz schronił
Bóg się nam jutro urodzi!

„Król wiecznej chwały już się nam narodził
Z kajdan niewoli lud swój wyswobodził
Brzmij wesoło świecie cały
Oddaj ukłon Panu chwały
Bo to się spełniło
Co nas nabawiło
Serca radością…”

Nie, nie jesteśmy biedni i smutni
Chustka przy twarzy to katar
Nie będzie klusek z makiem i kutii
Będzie chleb i herbata
Siedzę i sam się w sobie nie mieszczę
Patrząc na swoje życie
Jesteśmy razem – czegóż chcieć jeszcze
Jutro przyjdzie Zbawiciel!

„Lulajże Jezuniu moja perełko
Lulaj ulubione me pieścidełko
Lulajże Jezuniu lulajże, lulaj
A ty go Matulu w płaczu utulaj…”

Byleby świecy starczyło na noc
Długo się czeka na Niego
By jak co roku sobie nad ranem
Życzyć tego samego
Znów się urodzi umrze w cierpieniu
Znowu dopali się świeca
Po ciemku wolność w Jego imieniu
Jeden drugiemu obieca…

Jacek Kaczmarski
1980

Nuty

Nagranie

Podwójny sukces: „Miało nie żyć” z dwiema nagrodami

RatujŻycie.pl

Szanowna Pani, Droga Obrończyni Życia Dzieci!

Dziś odczuwam wielką radość i wdzięczność.

Film o aborcji „Miało nie żyć” zdobył Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Maksymiliany.

Ale to nie wszystko. Film otrzymał także od samego jury festiwalu Wyróżnienie w kategorii film dokumentalny. Tak więc wracamy z festiwalu z dwiema nagrodami.

Pragnę z całego serca podziękować wszystkim, którzy głosowali na film w plebiscycie na Nagrodę Publiczności. To właśnie dzięki takim Dobrym Ludziom prawda o aborcji została uhonorowana. Głosowanie było też gestem miłości wobec bliźniego – by śmierć dzieci, które są bohaterami „Miało nie żyć” była jak najdonośniejszym krzykiem do świata. To dobrze, że także jury doceniło wartość tego ważnego dokumentu, szczególnie w chwili, gdy w Polsce trwa zamach na życie dzieci.

Więcej o sukcesie filmu na festiwalu przeczyta Pani pod linkiem, zobaczy Pani także wybór zdjęć z gali rozdania nagród: https://ratujzycie.pl/festiwal-filmowy-maksymiliany-mialo-nie-zyc-z-dwiema-nagrodami/.

Dopóki aborcja trwa, nie odstąpimy od pokazywania jej prawdziwego oblicza. Tylko w ten sposób można zwalczać to najgorsze ludobójstwo w historii ludzkości.

Czy organizowała Pani już pokaz filmu w swojej miejscowości? Wciąż czekamy na zgłoszenia i jesteśmy gotowi do emisji w każdym miejscu w Polsce. Wystarczy napisać na kontakt@RatujZycie.pl. Każdy pokaz to wielkie wydarzenie i doskonała okazja, aby zgromadzić Przyjaciół Życia razem na wspólny seans i rozmowę, bo najczęściej po filmie pada wiele ważnych pytań.

Jeszcze raz bardzo dziękuję za udane głosowanie. I dzielę się z Panią radością z obu nagród dla „Miało nie żyć”.

Serdecznie Panią pozdrawiam,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Produkcja filmu „Miało nie żyć” oraz jego trasa po Polsce są możliwe dzięki wsparciu Darczyńców Fundacji. Ogromne podziękowania za tę ważną pomoc i inwestycję w ratowanie życia dzieci.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Zuchwała kradzież

Zuchwała kradzież

Małgorzata Todd mtodd

       Szanowni Państwo!
      Mieliśmy już Milicję Obywatelską, Platformę Obywatelską, Koalicję Obywatelską (założoną dla upamiętnienia 13 grudnia), czyli wprowadzenia stanu wojennego przez Jaruzelskiego, który nie mógł się doprosić od Kremla wkroczenia do Polski wojsk radzieckich.
       Czas na dobitniejsze określenie demokracji. Była „ludowa” w odróżnieniu od „sanacyjnej”. Dlaczego nie miałaby być „obywatelska” w odróżnieniu od „PiS-owskiej”?  Pytanie chyba na miejscu.
       Jak to się ma do zapowiedzianej – zuchwałej kradzieży? Niepotwierdzone  źródło podało, że jeden z kilkuset ministrów w obecnym rządzie zapytany, o to co jest ważniejsze: słońce, czy księżyc? Odparł bez wahania: Księżyc oczywiście, bo świeci nocą, a słońce świeci za dnia, kiedy i tak jest widno.
       Ten geniusz spostrzegawczości ma podobno obiecany awans do samej Brukseli, jeśli tylko uda mu się sformułować oskarżenie przeciwko dwóm takim… co ukradli księżyc. Będzie poważny problem, bo jeden ze złodziei nie żyje. Pozostał już tylko ten drugi, ale nie oznacza to, że może uniknąć kary za próbę zuchwałej kradzieży i udział w dwuosobowej zorganizowanej grupie przestępczej, której przewodził niejaki Makuszyński.
       Na szczęście, w tamtych czasach działało dzielne ZOMO udaremniając niecny zamiar kradzieży księżyca. Potomkowie tamtej formacji żądają jednak ukarania niedoszłego złodzieja choćby za sam złodziejski zamiar.
W tym celu zawiązali nową fundację pod nazwą „Uwolnić księżyc”. Nastąpiło to oczywiście 13 grudnia br. na forum Wolnej Demokracji Obywatelskiej pod przewodnictwem samego Szambolana Warszawy, który pretenduje do stanowiska prezydenta… kto wie, może nawet srebrnego globu?
Mógł Twardowski wylądować na księżycu, oferując duszę diabłu, może też Trzaskowski.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd ---

Gaudete in Domino semper!

https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/trzecia-niedziela-adwentu

„Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem; ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, a smutek i wzdychanie przeminą” (Iz 35,10)

To już Trzecia Niedziela Adwentu. Nasze przygotowania, duchowe i doczesne, nabierają bardziej gorliwego charakteru oczekiwania. Im bliżej do dnia Narodzin Bożego Dzieciątka, tym większa jest nasza radość.

Papież Benedykt XVI podkreśla radosny charakter naszej wiary:

„Kiedy archanioł Gabriel zwiastuje Maryi Pannie, że zostanie Matką Zbawiciela, jego pierwszym słowem jest ‘Raduj się!’ Po narodzinach Jezusa anioł Pański mówi do pasterzy: ‘Oto zwiastuję wam radość wielką…’ Mędrcy, którzy szukali Dzieciątka, ‘gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali’. Powodem tej radości jest bliskość Boga, który stał się jednym z nas.”

(fragmenty Orędzia z 15 marca 2012 r. na Światowy Dzień Młodzieży „Radujcie się zawsze w Panu”)

Gaudete in Domino semper!

„Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność. Pan jest blisko!” (Flp 4, 4-5)

Pierwszym słowem antyfony na wejście w Trzecią Niedzielę Adwentu jest Gaudete – radujcie się!, dlatego tradycyjnie nazywana jest  Niedzielą Gaudete.

Radość świętowania przyjścia naszego Pana podkreśla różnica w naszych zewnętrznych celebracjach: szaty kapłańskie i trzecia świeca na wieńcu adwentowym są różowe.

Kolor różowy kojarzy się z radością i świętowaniem. Zapalenie różowej świecy przypomina nam o radości, jakiej doświadczył świat w momencie narodzin Zbawiciela Świata.

Trzecia świeca jest również nazywana „świecą pasterzy”, ponieważ wyobrażamy sobie, niesamowitą radość, którą musieli odczuwać ci skromni chłopi, gdy aniołowie zwiastowali im: Gloria in Excelsis Deo!

Dlatego pośród modlitwy i pokuty właściwe jest radowanie się, gdy widzimy zbliżający się cel tego okresu wyczekiwania: Pan jest blisko.

Bóg, który daje radość mojej młodości – Ad Deum qui laetificat iuventutem meam

Nikt nie potrafi okazywać swojej radości tak jak dzieci. Teraz jest więc doskonały moment, aby zwrócić ich uwagę na największy „prezent”, jaki można otrzymać na Boże Narodzenie – samego Jezusa.

Niezależnie od tego, czy masz własne dzieci lub wnuki, siostrzenice lub siostrzeńców, Adwent to idealny czas, aby zwrócić ich uwagę na prawdziwy powód naszego świętowania.

Wprowadźmy dzieci w pobożne przeżywanie tajemnic naszej wiary. Przedstawiamy tu kilka sugestii, które z pewnością będą w tym pomocne:

•         uczestniczenie wraz z dziećmi w porannych Mszach świętych roratnich;

•         czytanie dzieciom i rozważanie fragmentów Ewangelii oraz historii związanych z narodzinami Chrystusa;

•         wspólne rodzinne śpiewanie pieśni adwentowych;

•         przygotowywanie wraz z dziećmi szopki Betlejemskiej;

•         wspólne pisanie życzeń świątecznych do rodziny i przyjaciół. Pamiętaj przy tym, aby zawsze używać odpowiednich kartek z motywem Narodzenia Pańskiego.

Kilka przemyśleń

Święty Paweł zachęcał Filipian do radości, ponieważ „Pan jest blisko”. To właśnie na obecności Boga powinniśmy się skupiać, ponieważ pomoże nam to w innych sprawach, które wymagają zmiany w naszym życiu osobistym i na świecie.

Co przyniosłoby nam dziś radość:

Nawrócenie w naszych rodzinach i wspólnotach?

Zakończenie grzechu aborcji?

Nowy duch pobożności i powagi w liturgii?

Z pewnością największą radością w naszej epoce byłoby to, że Matka Najświętsza naprawdę stałaby się Królową wszystkich serc. Spełniłaby się tym samym obietnica z Fatimy: „w końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Uczestniczmy z ufną radością w tej obietnicy, szczególnie w Niedzielę Gaudete, wiedząc, że tak jak obietnica Boża o Zbawicielu spełniła się dwa tysiące lat temu, tak samo urzeczywistni się Królowanie Maryi!

Zapalając trzecią świecę…

W Trzecią Niedzielę Adwentu, wraz z bliskimi zgromadzonymi wokół wieńca adwentowego lub pamięcią o nich, zapalamy trzecią – różową świecę, która zapłonie wraz z pierwszą i drugą.

Temu zapaleniu może towarzyszyć wybrana przez ciebie modlitwa lub kontynuacja modlitwy przewidzianej w Pierwszą Niedzielę Adwentu:

Boże, radując się, pamiętamy obietnicę Twojego Syna.

Jak światło z tej świecy, niech błogosławieństwo Chrystusa spłynie na nas,

rozjaśniając naszą drogę światłem Jego Prawdy.

Niech Chrystus, nasz Zbawiciel, przyniesie życie w ciemność naszego świata i naszych serc,

gdy czekamy na Jego przyjście.

Prosimy o to przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

Inwokacja na Trzecią Niedzielę:

O Kluczu Dawida, Jezu Chryste,

Bramy niebios otwierają się na Twój rozkaz,

Przyjdź i uwolnij swój lud.

Prezydent Duda dołączył do walki z kierowcami. Jest podpis pod obowiązkowymi SCT w dużych miastach

Prezydent Duda dołączył do walki z kierowcami. Jest podpis pod obowiązkowymi SCT w dużych miastach

https://pch24.pl/prezydent-duda-dolaczyl-do-walki-z-kierowcami-jest-podpis-pod-obowiazkowymi-sct-w-duzych-miastach

(Źródło: poloniachristiana.org)

Nowelizacja ustawy o elektromobilności wejdzie w życie. Wiąże się to z obowiązkiem wprowadzania przez samorządy większych miast Stref Czystego Transportu. Wyeliminuje to z ruchu ulicznego znaczną część pojazdów – te, które nie spełniają coraz bardziej rygorystycznych norm emisji spalin. Podpisem pod nowelizacją prezydent Andrzej Duda dołączył do globalistycznego trendu stopniowego ograniczania wolności i własności prywatnej w imię mrzonek o „ratowaniu klimatu”.  

O podpisie prezydenta poinformowała w piątek jego kancelaria. Zgodnie z nowym prawem miasta liczące powyżej 100 tysięcy mieszkańców będą musiały kupować wyłącznie zeroemisyjne autobusy oraz – w przypadku przekroczenia dopuszczalnego poziomu dwutlenku azotu (NO2) w powietrzu – wprowadzać SCT. Do władz lokalnych należy jednak wyznaczanie zakresu stref. Jeśli samorządy pójdą po rozum do głowy i będą kierować się dobrem mieszkańców, mogą postawić na strefy w wersji skrajnie minimalistycznej i nieuciążliwej.

Ustawa przewiduje, że rada gminy może dopuścić dla aut niemieszczących się w normach płatny wjazd do SCT, w określonych godzinach, w okresie nie dłuższym niż 3 lata od strefy.

Od 2026 roku miasta powyżej 100 tys. mieszkańców będą musiały kupować wyłącznie „zeroemisyjne” autobusy. Jednocześnie odciążone zostaną samorządy o liczbie mieszkańców powyżej 50 tys., które obecnie muszą realizować to zadanie publiczne z wykorzystaniem tzw. pojazdów zero- i niskoemisyjnych. Ustawa znosi te wymagania.

Według nowego prawa, dyrektor parku narodowego będzie mógł ustalić, że jego działalność edukacyjna oraz udostępnianie może odbywać się z pomocą pojazdów zeroemisyjnych. Ma to znaczenie w przypadku dopuszczenia pojazdów elektrycznych np. na trasie do Morskiego Oka.

Nowelą wyłączono też siły zbrojne z konieczności zapewnienia odpowiedniego udziału pojazdów elektrycznych w transporcie.

Jednostki samorządu terytorialnego, z wyłączeniem gmin i powiatów, których liczba mieszkańców nie przekracza 50 tys., mają zapewnić, aby udział pojazdów elektrycznych we flocie użytkowanych pojazdów samochodowych w obsługujących je urzędach wynosił co najmniej 22 proc. Taki wymóg dotyczyć będzie też naczelnych i centralnych urzędów administracji państwowej.

pap logo

Źródło: PAP, PCh24.pl RoM

Głęboka orka

Głęboka orka

Stanisław Michalkiewicz 14 grudnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5735

Ładny interes! Wygląda na to, że będziemy mieli do czynienia nie z niwelacją terenu pod Generalne Gubernatorstwo, ale z głęboką orką. Inna rzecz, że taka orka, to dowód, że niemiecka BND najwyraźniej zgadza się z moją ulubioną teorią spiskową, według której nasza demokracja ludowa jest podszyta bezpieką i że to bezpieczniackie watahy reżyserują scenę polityczną naszego bantustanu. Skoro tak, to przecież nie można zadowolić się przetasowaniem politycznych ekspozytur poszczególnych Stronnictw (jak wiadomo, rządy w naszym bantustanie rotacyjnie sprawują trzy Stronnictwa: Ruskie, Pruskie i Amerykańsko-Żydowskie), ale trzeba uporządkować same Stronnictwa, żeby w Generalnym Gubernatorstwie wszyscy wiedzieli, że tubylczy Volk podlega Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen, w której imieniu rękę na pulsie trzymać ma u nas Gestapo, a dla zachowania pozorów, w charakterze dekoracji, będzie występował vaginet obywatela Tuska Donalda, z tymi wszystkimi Katarzynami Kotulami, Barbarami Nowackimi, Izabelami Leszczynami, Paulinami Hening-Kloskami, Robertami Biedroniami, Krzysztofami Śmiszkami i mężykami stanu drobniejszego płazu w rodzaju ministra sportu, pana Sławomira Nitrasa.

Nawiasem mówiąc, przewidział to jeszcze przed wojną Konstanty Ildefons Gałczyński, pisząc w nieśmiertelnym poemacie „Tatuś”, iż „czyli, że co do tych okien – to każdy kraj ma Gestapo”. Każdy – a skoro tak, to i nasz bantustan, w którym dodatkowo odbywa się fermentacja obyczajowa. Niedawno Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula przypomniała sobie, jak to była w młodości molestowana przez trenera od penisa, czy może od tenisa – bo nie dosłyszałem – ale oczywiście żadnych szczegółów nie podaje, a szkoda, bo przecież podatnikom też coś się należy, za te wszystkie zgryzoty.

Mniejsza jednak w tej chwili o tę obyczajową fermentację, która zresztą może się nasilić, jeśli tylko pani Nowacka Barbara przeforsuje pornografizację dzieci i młodzieży pod pretekstem „edukacji zdrowotnej”. Dzieci są ciekawe, więc jak tylko czegoś się dowiedzą, to będą chciały się przekonać, czy to prawda.

A kto potrafi je przekonać? Wyjaśnił to już dawno znawca przedmiotu, Tadeusz Boy-Żeleński pisząc, że „tylko poważni panowie” – bo „młody – głupie to, płoche, tylko pobrudzi pończochę”. W tej sytuacji molestowanie z patologicznego marginesu przekształci się w regułę, żeby nie powiedzieć – w rutynę – i wszystkie damy stęsknione za dreszczykami młodości, będą mogły wrócić do czaru dawnych wspomnień na jawie. W tej sytuacji przemysł molestowania, o którym w swoim czasie wspominałem, co tak zbulwersowało drogiego pana mecenasa Jarosława Głuchowskiego z Poznania, że aż naskarżył na mnie do niezawisłego sądu – więc ten cały przemysł molestowania może stać się podstawową gałęzią gospodarki narodowej – bo jużci – inne gałęzie nie będą mogły się rozwijać, by nie konkurować z gospodarką niemiecką, zgodnie z ustaleniami projektu „Mitteleuropa” z roku 1915, który od 1 maja 2004 roku to znaczy – od Anschlussu – cały czas obowiązuje.

Skoro już mniej więcej wiemy, czego możemy spodziewać się na odcinku gospodarczym frontu ideologicznego, wróćmy do owej głębokiej orki, o której wspomniałem na wstępie. Wygląda na to, że obywatel Tusk Donald chyba nie do końca pojął intencje Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen w tej kwestii, bo w stosunku do takiego Centralnego Biura Antykorupcyjnego chciał zastosować frontalny atak z marszu. Kiedy jednak CBA w ramach pierwszego, poważnego ostrzeżenia, zatrzymało prezydenta Wrocławia, pana Jacka Sutryka, obywatelowi Tuskowi Donaldowi mogła przypomnieć się konfrontacja ze starymi kiejkuty w roku 2008, która – niewiele brakowało – a źle by się dla niego skończyła, gdyby Nasza Złota Pani nie załatwiła mu nagrody im. Karola Wielkiego, a potem, na wszelki wypadek, przeniosła go mocną ręką na brukselskie salony, gdzie – ja mówią – zrobiła z niego człowieka – oczywiście wedle stawu grobla, czyli – jak na garbatego. Toteż kiedy w ramach wspomnianego pierwszego poważnego ostrzeżenia piorun strzelił tak blisko, że aż obywatela Tuska Donalda owiało gorąco, natychmiast się zreflektował.

Inna rzecz, że i CBA też się zreflektowało i żeby pokazać swoją użyteczność, „weszło” do siedziby Fundacji Lux Veritatis ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka – wykonując rozkaz Prokuratury Regionalnej – dlaczegoś akurat z Rzeszowa – nazwiskiem Barbara Bandyga. Możliwości są dwie; albo ta Pani Prokuratura w Rzeszowie jest znana na całym świecie z niezależności i – jak to mówią – „daje rękojmię”, że wszystko będzie gites tenteges, albo odwrotnie – że w każdej sytuacji można na niej polegać, jako że powinność swej służby rozumie, niczym policmajster z opowiadania Telimeny o petersburskich krotochwilach w „Panu Tadeuszu”. Właśnie tutaj widać całą ostrożność, żeby nie powiedzieć – finezję – z jaką Pani Prokuratura zabiera się do rzeczy. Wprawdzie ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk od prawie 30 lat jest solą w oku pana redaktora Michnika i całego Judenratu „Gazety Wyborczej”, który dopatruje się z jego strony nieuczciwej konkurencji w staraniach o rząd dusz mniej wartościowego narodu tubylczego, ale na razie dostał tylko rykoszetem, bo strzał wymierzony jest w pana Piotra Glińskiego, który z ramienia rządu „dobrej zmiany” wspomniane „dzieła” futrował.

Więc CBA pokazało, że może sobie poradzić ze wszystkimi („z każdom pciom mogę spać, z każdom pciom; zmysły drzemiom, zmysły drzemiom, ale som” – śpiewały doświadczone artystki kabaretowe w czasach, gdy Wielce Czcigodna Kotula Katarzyna chyba nawet nie mogła marzyć o molestowaniu). Krótko mówiąc – wszystko po kolei; na każdego przyjdzie kryska, a CBA, podobnie jak ABW, na zlecenie BND, przekazane im za pośrednictwem obywatela Tuska Donalda, który w roli postillon d’amour sprawdza się znakomicie, wykona kazdy obstalunek – żeby miało nawet aresztować samego Naczelnika Państwa, Jarosława Kaczyńskiego. Nawiasem mówiąc, za niego na razie zabrał się policmajster, którym tak wstrząsnęło „wykroczenie” w postaci zniszczenia wieńca (czy przypadkiem nie był on zakupiony z gadzinowego funduszu ABW?), że aż wystąpił do Sejmu o pozbawienie go immunitetu i zamierzony cel osiągnął. Najwyraźniej zasada, która przez 30 lat tkwiła u podstaw III Rzeczypospolitej: my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych – już nie obowiązuje i teraz wszyscy będą ruszać się ze wszystkimi – oczywiście dopóki CIA nie nakaże przeprowadzenia przesilenia rządowego w naszym bantustanie.

Właśnie przesilenie takie nastąpiło w Niemczech i we Francji, a w Rumunii „masy” na polecenie BND protestują przeciwko wygranej Calina Georgescu. Poruszony tymi protestami rumuński Sąd Najwyższy „jednogłośnie” unieważnił wybory. Okazuje się, że skoro Mikołaj Ceaucescu mógł na rumuńskich sądach polegać – chociaż oczywiście do czasu – to dlaczego nie mogłaby liczyć na nie choćby niemiecka BND, która co do Rumunii ma też swoje plany?

U nas tymczasem w Sądzie Najwyższym sędziowie okładają się po łbach kodeksami i smagają łańcuchami – a w rezultacie obywatel Tusk Donald niweluje teren, a nawet głęboko orze pod Generalną Gubernię. Centralna Agencjo Wywiadowcza! Larum grają! Pobudka!

Stanisław Michalkiewicz

Skandale na KUL. Co robił tam prof. Zbigniew Izdebski?

Chmielewski: Skandale na KUL. Co robił tam prof. Zbigniew Izdebski?

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/skandale-na-kul-co-robil-tam-prof-zbigniew-izdebski/

(PCh24TV)

Katolicki Uniwersytet Lubelski nie przestaje oburzać. Poważne „odloty” byłych rektorów Katedry Etyki, rezygnacja ze ściśle katolickiego charakteru Collegium Medicum, doktorat honoris causa dla Chantal Delsol… A to jeszcze nie wszystko. Niedawno na uczelni w prominentnej roli pojawił się też prof. Zbigniew Izdebski, koordynator zespołu opracowującego tzw. edukację zdrowotną Barbary Nowackiej. Co tak właściwie dzieje się w Lublinie?

14 listopada rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski otrzymał nagrodę im. Księdza Idziego Radziszewskiego. Nagrodę przyznaje Zarząd Towarzystwa Naukowego KUL. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby wybór osoby, która wygłosiła laudację. Był to prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog i pedagog, człowiek powiązany z wieloma międzynarodowymi organizacjami promującymi niekatolicką wizję seksualności – a zarazem koordynator zespołu ds. nowego przedmiotu w polskiej szkole, czyli edukacji zdrowotnej.

22 listopada tego roku Konferencja Episkopatu Polski wydała oficjalne stanowisko w sprawie przedmiotu edukacja zdrowotna. W stanowisku tym stwierdzono jednoznacznie, że nowy przedmiot jest sprzeczny z polską konstytucją i zawiera również deprawujące elementy. Przeciwko temu samemu przedmiotowi od tygodni protestują polscy katolicy; 1 grudnia duża manifestacja odbyła się na Placu Zamkowym w Warszawie.

Przed zagrożeniami płynącymi z permisywnej edukacji seksualnej – a to właśnie jest elementem tzw. edukacji zdrowotnej – przestrzegali wówczas eksperci z kilku krajów: Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii i Chorwacji. Niekatolicki charakter tego przedmiotu jest ewidentny dla każdego, kto przeczyta propozycję Barbary Nowackiej. Przedstawianie seksualności w oderwaniu od małżeństwa, hedonizm, normalizacja genderyzmu, antykoncepcji, a potencjalnie nawet aborcji… Nic dziwnego, że biskupi ostro ten przedmiot skrytykowali.

Dlaczego jednak koordynator zespołu, która opracował program edukacji zdrowotnej, wygłosił na KUL laudację rektora? Ktoś mógłby powiedzieć, że 14 listopada nie było jeszcze oficjalnej stanowiska KEP w tej sprawie. To prawda; ale o samym przedmiocie mówiono już od dawna – jego treść była poddawana ostrej i drobiazgowej krytyce w wielu mediach.

Co więcej profesor Zbigniew Izdebski to nie jest bynajmniej anonimowa postać. Obszerne dossier na jego temat przygotowała niedawno Fundacja Pro-Prawo do Życia.

W materiale czytamy, że Izdebski jest współpracownikiem WHO – organizacji, która opracowała permisywne standardy edukacji seksualnej, które nie tak dawno w Warszawie próbował wdrażać w życie Rafał Trzaskowski. Ten sam „uczony” [cudzysłów – md] współpracuje też z Instytutem Kinseya – jednostką badawczą założoną przez amerykańskiego badacza, który posługiwał się wielokrotnie krytykowaną metodologią i korzystał z informacji przekazywanych przez czynnych pedofilów. Izdebski został też odznaczony przez  Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Naukowych Badań nad Seksualnością (DGSS). Jednym z prezesów tej organizacji był Helmut Kentler, psycholog i seksuolog, który promował „eksperyment” polegający na przekazywaniu dzieci odebranych rodzinom przez Jugendamty w ręce pedofilów. Kentler wiedział, że będzie wiązać się to z gwałtami, ale uważał, że może to mieć dobry wpływ wychowawczy.

W specyficznym świecie seksuologii prawdopodobnie mało który uczony może uniknąć takich czy innych powiązań ze skompromitowanymi instytucjami, bo nauka ta jest w dużej mierze oparta na działalności wyjątkowo szemranych podmiotów. Zbigniew Izdebski może osobiście mieć całkowicie odmienne poglądy na wiele spraw, niż Kinsey czy Kentler. Był wprawdzie uczniem i współpracownikiem Andrzeja Jaczewskiego, człowieka, który – jak przypomina Fundacja Pro-Prawo do Życia – bagatelizował fotografowanie nagich dzieci, postulował niekaralność dobrowolnych kontaktów seksualnych z dziećmi od 9. roku życia i przekonywał, że pedofile mogą być dobrymi wychowawcami (później się od tego odcinał); sam Izdebski jest znany ze zdecydowanej krytyki pedofilii. Tak czy inaczej, jego środowiskowe powiązania są – siłą rzeczy – kontrowersyjne; natomiast jego poglądy na temat edukacji seksualnej – po prostu otwarcie niekatolickie. Dlatego powierzenie Izdebskiemu misji wygłoszenia laudacji rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego budzi ogromne zdziwienie.

A może lepiej: budziłoby, gdyby nie wcześniejsze skandale związane z KUL.

Przypomnijmy. 1 września 2024 roku na KUL zaczęło działać Collegium Medicum. Ma dwóch prorektorów: kardiologa prof. Macieja Banacha oraz kardiochirurga prof. Michała Zembalę. Przed rozpoczęciem prac Banach i Zembala mówili o swoich planach w rozmowie z portalem „Rynek Zdrowia”. Zembala przekonywał, że Collegium Medicum na KUL musi „pokazać dokonania, wiedzę i doświadczenie współczesnej medycyny w takich obszarach, które dla Kościoła bywają trudne” i wymienił wprost „wspomaganie rozrodu, in vitro, terapię uporczywa”. Banach deklarował z kolei, że jednostka będzie nauczać „medycyny opartej na faktach” i Collegium Medicum „w żaden sposób nie może i nie będzie się różnić od innych”, bo – jak deklarowali już obaj – należy uczyć medycyny „bez względu na światopogląd”.

W październiku tego roku doktorat honoris causa KUL otrzymała z kolei francuska filozof prof. Chantal Delsol, autorka słynnej książki „Koniec świata chrześcijańskiego”. Jej zasadniczą treścią jest postulat rezygnacji z kontrrewolucyjnej walki o cywilizację chrześcijańską i pogodzenie się z dominacją liberalizmu.

W ostatnich latach skandale wywoływali też dwaj byli kierownicy Katedry Etyki KUL, księża profesorowie Andrzej Szostek i Alfred Wierzbicki. W 2020 roku podpisali niesławny „Apel zwykłych księży”, który stanowił wyraz poparcia dla protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uśmiercania chorych dzieci nienarodzonych. Pomimo krytyki, obaj bronili swojego negatywnego stosunku do wyroku TK. Nie można w tym kontekście nie zapytać, jaką etykę wykładali przez lata swoim studentom: katolicką czy raczej liberalną…

By nie pozostawić wątpliwości: na uczelni działa mnóstwo w pełni katolickich uczonych, którzy dokładają wszelkich starań, kształcąc studentów zgodnie z nauczaniem Kościoła. Nie można jednak zamykać oczu na narastające problemy. Biorąc je wszystkie pod uwagę trudno o inną reakcję, niż wyrażenie poważnego niepokoju o dalszy kurs Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Nagromadzenie faktów nie pozwala mówić o incydentach; chodzi raczej o strukturalną penetrację uczelni przez myślenie obce duchowi katolickiemu. Można mieć nadzieję, że polscy biskupi nie będą wobec tego bezczynni i skorzystają z przysługujących im uprawnień nadzorczych, przekierowując KUL na właściwe tory.

Paweł Chmielewski

Wiatraki zamiast dzieci. Stawką jest przetrwanie narodu

Wiatraki zamiast dzieci. Stawką jest przetrwanie narodu

14.12.2024 Jakub Wozinski https://nczas.info/2024/12/14/wiatraki-zamiast-dzieci-stawka-jest-przetrwanie-narodu/

wiatrak dziecko
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay (kolaż)

Przejęcie władzy w Polsce przez obóz niemiecki to coś dużo groźniejszego niż tylko niedoprowadzenie do powstania CPK w pierwotnej formie.

Stawką w tej grze jest wręcz biologiczne przetrwanie narodu.

Służalczość i uniżoność względem Niemców obecnego obozu rządzącego to fakt dla wszystkich oczywisty, nie wymagający żadnych dalszych wyjaśnień. Zbyt często jednak nasza uwaga kieruje się ku kwestiom ściśle biznesowym czy politycznym, przez co tracimy z oczu obszary, w których to podporządkowanie okazuje się najbardziej niebezpieczne. Zagrożenie, przed którym stoi Polska, nie dotyczy więc tylko i wyłącznie rozgrywki o porty na Bałtyku, żeglugi na Odrze czy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, lecz także takich obszarów jak zdrowie, ochrona życia, religia czy kultura.

Zwijanie porodówek

W razie przyszłorocznego zwycięstwa w wyborach prezydenckich Rafała Trzaskowskiego Polsce grozi całkowite domknięcie systemu przez Niemcy. Odebranie im władzy może być trudne, nawet jeśli Trump zdecyduje się wymienić rządzących w Warszawie na bardziej mu sprzyjających. Niemcy dążyli do tego przejęcia przez wiele lat, m.in. inwestując w środowisko gdańskich liberałów już w latach osiemdziesiątych. Kluczowe okazało się jednak przejęcie środowiska Lewicy, które pierwotnie podporządkowane było Moskwie, lecz od dłuższego czasu finansowane jest z już głównie z Berlina.

O co dokładnie chodzi Niemcom? Wygaszenie wszelkich inwestycji infrastrukturalnych wspierających suwerennościowe aspiracje Polski to tylko część planu. Jak pokazuje planowy kryzys w służbie zdrowia, rządzący chcą najzwyczajniej w świecie uderzyć w biologiczne podstawy istnienia narodu. Nie oznacza to oczywiście, że Berlin zamierza przywrócić w Polsce obozy zagłady. Chodzi wyłącznie o taki model zarządzania w służbie zdrowia, który pod pretekstem wprowadzania zmian organizacyjnych, restrukturyzacji jednostek czy naprawiania rzekomych błędów przeciwników, przyspieszy proces wymierania polskiego narodu.

Najbardziej oczywistym przykładem jest chociażby masowa likwidacja oddziałów położniczych w całej Polsce. Zgodnie z zapowiedziami rządu gauleitera Tuska ma zniknąć aż jedna trzecia z nich, co w kontekście naszej katastrofy demograficznej przedstawia się jak wstęp do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej. W naszej obecnej sytuacji wysiłki rządzących powinny przecież zmierzać w kierunku wprowadzenia możliwie jak największych udogodnień dla rodzących matek, które obecnie na ogół są wciąż poddawane szpitalnemu reżimowi sanitarno-organizacyjnemu. Oddziały położnicze nie tylko nie powinny być likwidowane, ale powinno się tworzyć nowe, bo jeśli nie będą się rodziły dzieci i nie będzie się kobietom ułatwiało rodzenie, to wkrótce zniknie potrzeba utrzymywania wszystkich innych szpitalnych oddziałów – może za wyjątkiem geriatrycznych.

Planowa deprawacja

Obóz demokracji walczącej swoją polityką przybliża Polskę do scenariusza popadnięcia w spiralę depopulacji. Uzupełnieniem dla destrukcji porodówek i cięć środków dla służby zdrowia są także wysiłki na rzecz pełnej legalizacji aborcji, deprawacja młodzieży pod pozorami „edukacji zdrowotnej”, upowszechnienie lewackiej polityki równościowej oraz promocja tęczowej ideologii. W tych depopulacyjnych wysiłkach rząd jest nieustannie wspierany przez media należące do niemieckiego kapitału, w których promuje się m.in. poliamorię, prostytucję i wszelkie możliwe dewiacje seksualne.

Przebiegłość tego planu, a mamy niewątpliwie do czynienia z planem, sprowadza się do nasilenia kryzysu i zamętu w warstwie obyczajowej oraz kulturowej, w sytuacji gdy Polska znalazła się na największym depopulacyjnym zakręcie w dziejach. Funkcjonowanie tego schematu odsłoniło się najbardziej w okresie tzw. czarnych protestów z jesieni 2021 roku, gdy należące do niemieckiego kapitału gazety regionalne z grupy Polska Press bezpośrednio zaangażowały się w protesty, koordynując przekaz informacji od organizatorów i podburzając czytelników. Ów sterowany z Niemiec rzekomo spontaniczny wybuch niezadowolenia stał się niestety mitem założycielskim całego pokolenia apostatów i zwolenników aborcji.

Ktoś mógłby wprawdzie zauważyć, że w Niemczech również dominuje polityka równościowa, aborcja jest wykonywana masowo, a młodzież masowo okalecza się w imię rzekomej zmiany płci. To prawda, Niemcy również ze względu na masową imigrację i islamizację igrają ze swoim przetrwaniem, ale wciąż nie zmienia to faktu, że to niemieckie, a nie polskie elity kontrolują najważniejsze organy Unii Europejskiej. Niemiecki plan zakłada ustanowienie nowego europejskiego narodu, do którego akces zgłosić może każdy lojalny wykonawca odgórnie narzuconej polityki.

Ukryte intencje rządzących Polską wyszły na jaw szczególnie przy okazji wrześniowej powodzi. Opieszałość w uruchamianiu funduszy, skandaliczna bezczynność i co najważniejsze celowe zwalczanie projektów retencyjnych w imię ekologii udowodniły niezbicie, że długofalowa strategia zakłada degradację całych regionów Polski. Wiele mówiący jest fakt, że tragedia powodzi dotknęła w zdecydowanej większości tzw. ziem odzyskanych, których Republika Federalna Niemiec nie zrzekła się nigdy w sposób ostateczny i nie pozostawiający wątpliwości. Niemcy dokonały już faktycznej politycznej kolonizacji wielu polskich dużych miast, co pokazuje choćby ich sponsoring Campusu Polska, lecz za polityką degradacji Polski powiatowej na ziemiach zachodnich stoi dokładnie to samo dążenie.

Pielgrzymka do Berlina

Nie mniej ważnym czynnikiem od tych, które opisano powyżej, są zjawiska dokonujące się w obszarze religijnym. W tym kontekście wielce znamiennym była zorganizowana we wrześniu Ekumeniczna Pielgrzymka dla Sprawiedliwości Klimatycznej, która przy współudziale prymasa Wojciecha Polaka i przedstawicieli innych wyznań pokonała trasę z Gniezna do Berlina. Wybór Berlina jako kulminacyjnego punktu sprawiedliwości klimatycznej wydaje się wielce frapujący, choć da się go zapewne uzasadnić lokalizacją służb wywiadowczych, które patronowały całemu przedsięwzięciu.

Trwająca w Kościele tzw. droga synodalna szczególnie wielkich entuzjastów znajduje w Niemczech, a wywrotowemu duchowi przemian ulega niestety znaczna część hierarchów w Polsce. Dziś nie trzeba już prowadzić żadnego otwarcie wyrażającego wrogość Kulturkampfu, lecz jedynie umiejętnie podsycać tendencje odśrodkowe wśród wierzących. Polski Episkopat niestety coraz mniej różni się od niemieckiego.

O naszej polskiej katastrofie demograficznej mówi się bardzo wiele, ale niestety zbyt rzadko w kontekście działań podejmowanych przez Niemcy i ich podwykonawców z rządzącej koalicji. Z każdym dniem coraz bardziej oczywiste staje się to, że przeciwko nam wdrożona jest strategia nastawiona na umyślne spotęgowanie procesu depopulacji. Ogromnego wsparcia w tym zakresie udziela Unia Europejska ze swoją klimatystyczną i genderową agendą. Obciążona horrendalnymi kosztami zielonej transformacji Polska ma dokonywać eutanazji swojego przemysłu i pokrywać coraz bardziej bezludne tereny wiatrakami.

BKP: Krótka reakcja na dokument końcowy Synodu o synodalności

BKP: Krótka reakcja na dokument końcowy Synodu o synodalności

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22990  https://rumble.com/v5y0lh8-krtka-reakcja.html

https://bcp-video.org/pl/krotka-reakcja/  https://youtu.be/fbajja7f26U

https://cos.tv/videos/play/57496452603089920  bitchute.com/video/8zVo6NfAr5sP/

Październikowy Synod o synodalności zakończył się, a Bergoglio nadał dokumentowi końcowemu autorytet Magisterium:

Cytat Bergoglio: „Dokument końcowy jest częścią zwyczajnego Magisterium Następcy św. Piotra i jako taki proszę, by został przyjęty”.

Katolicy zadają zasadnicze pytanie: kim jest ten Jorge Bergoglio, który pozwala nazywać się Następcą Piotra? Czy jest on, czy nie jest ważnym papieżem? Jeśli jest ważnym papieżem, w takim przypadku już nie działa ani Ewangelia Chrystusa, ani moralność chrześcijańska, ani prawa Boże, ani wiara chrześcijańska wraz z Credo. Pod rządami Bergoglio nie jest to już Kościół Chrystusowy. On transformował oszukanych katolików poprzez „Fiducia supplicans” w ramach fałszywego posłuszeństwa w synagogę szatana. Ktokolwiek dzisiaj uważa Bergoglio za papieża, zaprzecza dogmatowi o nieomylności papieża. Bergoglio głosi ex cathedra herezje, które niszczą samą istotę Kościoła u jego korzeni. Zobowiązuje zatem cały Kościół do przyjęcia tych herezji jako nauki katolickiej. W tym celu wykorzystał także tzw. dokument końcowy Synodu o synodalności.

Czym jest droga synodalna Bergoglio? To zaprogramowane samobójstwo Kościoła! W doktrynalnej pseudo-deklaracji „Fiducia supplicans” ogłosił nową naukę, sodomską anty-ewangelię, która diametralnie zaprzecza naukom Chrystusa. Jeden z najcięższych grzechów – sodomię – nie tylko legalizuje, ale nawet nakazuje biskupom i księżom błogosławić sodomię. Czyniąc to, zniszczył cały moralny fundament Pisma Świętego i Tradycji. De facto znosi nie tylko Dekalog, ale także prawa Boże, przykazania Chrystusa i Credo. Odnosząc się do dokumentu końcowego, Bergoglio powiedział:

„Droga synodalna Kościoła katolickiego potrzebuje, aby dzieleniu się słowem towarzyszyły czyny”.

Więc na drodze synodalnej Bergoglio nie potrzebuje już słowa Bożego. Rzekomo potrzebuje tylko tak zwanego dzielenia się słowem. Kto wypowiedział słowa dzielenia? Na bergogliańskim synodzie ich wypowiadali oczywiste heretycy, podobnie jak członkowie i promotorzy LGBTQ. Bergoglio nie wystarczą jednak same słowa, żąda czynów. Wymaga prawdziwego buntu przeciwko Bogu. Domaga się konsekwentnej satanizacji Kościoła katolickiego aż do jego ostatniego członka. Dziś ocalony zostanie tylko ten, kto na czas ucieknie z Babilonu Bergoglio!

To tragedia, że z wyjątkiem biskupów Afryki i niektórych krajów Europy Wschodniej, wszyscy inni biskupi zaakceptowali publiczną apostazję „Fiducia supplicans” za pośrednictwem swoich konferencji biskupów. Czyniąc to, przyłączyli się do buntu przeciwko Bogu i ściągnęli na siebie najcięższe kary kościelne – wykluczyli się z Kościoła i Mistycznego Ciała Chrystusa. Niezrozumiałe jest, dlaczego w tym stanie buntu przeciwko Bogu nadal służą Liturgii? Jaki jest tego sens? Odpowiedź na pytanie, czy ta Liturgia jest ważna, jest prosta.

Ale największym problemem jest to, że wszyscy ci zdradzieccy biskupi odmawiają zbawczej pokuty. Zdradzili Chrystusa i Jego naukę, zeszli z drogi zbawienia, ale nie żałują. Jaką pokutę musi odprawić za tę najcięższą zbrodnię przeciwko Chrystusowi i Kościołowi? Muszą bezwzględnie oddzielić się od samobójczej drogi synodalnej, to znaczy odrzucić bluźnierczą „Fiducia supplicans”!

Pismo Święte napomina: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych! Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia”. Wcale nie musicie dożyć jutra. A jeśli dożyjecie w zatwardziałości, przestaniecie słyszeć głos Boży, a droga łaski i zbawienia zostanie dla was zamknięta. Jedyne, co wam pozostaje, to samobójcza droga synodalna, która kończy się w piekle. Na tym etapie, na którym znajdujecie się ze swojej winy, nie wystarczy już po prostu odrzucić „Fiducia supplicans”. Musicie teraz uwolnić się od podporządkowania uzurpatorowi papiestwa. On jest oczywistym arcy-heretykiem i sługą antychrysta, który publicznie i bezpośrednio prowokacyjnie poświęcił się szatanowi.

Szanowni biskupi, ale wy jesteście bardziej winni niż on. Gdybyś się od niego oddzielili, zdemaskowalibyście kim on jest. Zamiast tego stwarzacie mu warunki do zniszczenia Kościoła i was. Czy zdajecie sobie sprawę, szanowni następcy apostołów, w jakiej sytuacji postawił was Bergoglio? Staliście się kościelnymi oszustami i cynicznymi mordercami nieśmiertelnych dusz. To bardzo poważna sprawa! Jesteście już na skraju zgrzeszenia przeciwko Duchowi Świętemu.

Jeśli nawet to słowo, szanowny biskupie, nie poruszy Twojej zatwardziałości, to znak, że jesteś już żywym trupem. Ale nie tylko trupem, jesteś już medium antychrysta. Rozsiewasz śmiertelną zarazę na dusze, które Bóg ci powierzył.

Bergoglio powołał dziesięć komisji, aby dokończyć zmianę nauczania katolickiego i wprowadzić je w życie. Wszystko to pod fałszywym posłuszeństwem słudze antychrysta, poświęconego szatanowi. Jakie zmiany wprowadzą komisje? Na przykład każdy, kto odmówi błogosławienia homoseksualnym i queer parom, zostanie ekskomunikowany. Proces satanizacji poprzez błogosławieństwo sodomii i wdrążenia ducha pogaństwa w Liturgię będzie kontynuowany wraz z wyświęcaniem kobiet na diakonisy i kapłanki. Pierwszeństwo będą miały feministki i lesbijki, a także pogańskie czarodziejki.

Bergoglio, jak przyznał, będzie monitorował każdego biskupa, aby sprawdzić, czy jest konsekwentny we wprowadzaniu zmian. Sam powiedział:

„W raportach wymaganych na wizytę ad limina każdy biskup zadba, aby poinformować, jakich wyborów dokonano w powierzonym mu Kościele lokalnym w odniesieniu do wskazań Dokumentu końcowego, jakie trudności napotkano i jakie były owoce tych działań”. 

Nie będzie to więc formalność. Każdy z Was, biskupi, będzie musiał osobiście opowiedzieć o trudnościach, jakie napotkał przy błogosławieniu grzechu i promowaniu ideologii LGBTQ w Kościele. Będziesz musiał zdać relację z tego, jak pokonałeś trudności i pokazać, jakie owoce przyniósł, wprowadzając w życie rewolucyjne zmiany drogi synodalnej. W rzeczywistości będziesz musiał wdrożyć proces satanizacji Bergoglio w diecezji, którą Bóg ci powierzył, aż do ostatniej parafii i ostatniego katolika. Członkowie zarządu LGBTQ będą cię obserwować, więc wizyta ad limina nie ujdzie ci na sucho. Jeśli będziesz mniej gorliwy w promowaniu dokumentu końcowego, możesz spodziewać się wyrzucenia z biskupstwa.

Szanowny biskupie, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, co Cię czeka. Przede wszystkim nie zapominaj, że jeśli pozostaniesz na tej drodze anty-pokuty, będziesz cierpieć wiecznie w piekle. Na cmentarzu na Twoim pomniku będzie napisane: „Tutaj leży zdrajca Chrystusa, który brał udział w samozagładzie Kościoła katolickiego”.

Wreszcie opamiętaj się! Nadchodzi Adwent roku 2024, czas pokuty. Stań po stronie Chrystusa! W czasie Adwentu napisz list pasterski, w którym wyrzekniesz się „Fiducia supplicans”, zbrodniczej drogi synodalnej i podporządkowania się nieważnemu uzurpatorowi papiestwa. Skreśl jego imię z tekstów liturgicznych. Dziś jest to rozwiązanie ratunkowe dla Ciebie i twojej diecezji. Uświadom sobie, że nie masz już nic do stracenia, jedynie kajdany, które dobrowolnie założyłeś, poddając się uzurpatorowi papiestwa. Teraz do Ciebie należy zrzucenie kajdan, które tak haniebnie nosisz. Dlatego dla twego doczesnego i wiecznego zbawienia przy tym wezwaniu nie zatwardzaj swego serca! Teraz jest dla ciebie czas zbawienia, jutro będzie za późno.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr           + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

30.11.2024

Bergoglio zmusza biskupów do wprowadzenia samobójczej Drogi synodalnej

bcp-video.org/brief-response/  /english/

bcp-video.org/fr/breve-reponse/  /français/

Zapisz się do naszego newsletter  lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Nastolatka chce 200 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. „Za powikłania po szczepieniu przeciw COVID-19”

Nastolatka chce 200 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. „Za powikłania po szczepieniu przeciw COVID-19”


2024-12-13 https://www.bankier.pl/wiadomosc/Nastolatka-chce-200-tys-zl-zadoscuczynienia-od-Skarbu-Panstwa-Za-powiklania-po-szczepieniu-przeciw-COVID-19-8861375.html

W Sądzie Okręgowym w Kaliszu ruszył w piątek proces cywilny o zadośćuczynienie za powikłania po szczepieniu przeciw COVID-19. Dziewiętnastolatka, mieszkanka powiatu ostrzeszowskiego domaga się od Skarbu Państwa 201 tys. zł.

Nastolatka chce 200 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. "Za powikłania po szczepieniu przeciw COVID-19"
fot. MikeDotta / / Shutterstock

Pozwanym w sprawie jest Skarb Państwa – Minister Zdrowia, reprezentowany przez Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej.

Sędzia SO Arleta Konieczna, na wniosek obrońcy powódki, podjęła decyzję o prowadzeniu sprawy za zamkniętymi drzwiami, ale – jak podkreśliła – ze względu na szacunek do opinii publicznej i wagi społecznej sprawy przed rozpoczęciem przesłuchań i opuszczeniem sali przez dziennikarzy wyjaśniła okoliczności sporu i stanowisko stron.

Sędzia podkreśliła, że sprawa jest trudna merytorycznie, wymagająca wiedzy specjalistycznej z dziedziny prawa i medycyny oraz ma wielowątkowy charakter.

Roszczenie powódki oparte jest na podstawie artykułu Kodeksu cywilnego, który mówi: „Jeżeli przez zgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej została wyrządzona szkoda na osobie, poszkodowany może żądać całkowitego lub częściowego jej naprawienia oraz zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, gdy okoliczności, a zwłaszcza niezdolność poszkodowanego do pracy lub jego ciężkie położenie materialne wskazują, że wymagają tego względy słuszności”.

Powódka wniosła o zadośćuczynienie w wysokości 201 tys. zł wraz z odsetkami i kosztami sądowymi za doznaną krzywdę.

Zdaniem 19-latki tuż po szczepieniu zaistniały u niej powikłania natury neurologicznej – znaczne, o dużym nasileniu, wpływające na życie i funkcjonowanie.

„W tej chwili jest dorosła, ale boryka się z tymi problemami, twierdząc, że jest to wprost powikłanie poszczepienne. Zostało ono zgłoszone jako niepożądany odczyn poszczepienny w trybie właściwych przepisów i uznane przez organy nadzorcze. To uznanie powoduje jednak tylko tyle, że zostało uznane do statystyki, a z problemem boryka się powódka, pozostawiona sama sobie” – stwierdziła sędzia.

W odpowiedzi na pozew Skarb Państwa, który – jak przypomniała przewodnicząca – uczestniczył we wprowadzeniu Narodowego Programu Szczepień – wniósł o oddalenie powództwa w całości i zakwestionował swoją odpowiedzialność co do jej wysokości oraz wskazany rodzaj uszczerbku na zdrowiu. W odpowiedzi na pozew wskazał na inne podmioty, których odpowiedzialność należy rozważyć np. producenta, placówkę medyczną lub osobę podającą preparat.

Według SP szczepionki na COVID-19 były świadczeniem całkowicie dobrowolnym i nie istniał żaden mechanizm prawny przymusowego, obowiązkowego szczepienia. „Narodowy Program Szczepień został przyjęty uchwałą Rady Ministrów, która to uchwała nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa, ma jedynie charakter wewnętrzny i obowiązuje jednostki organizacyjne podległe Radzie Ministrów” – zacytowała sędzia odpowiedź pozwanego.

Zdaniem sędzi sprawa jest trudna. „Tutaj na ten moment nie ma rzeczy oczywistych. Dysponuję sporą wiedzą, ale nie wiem, na ile wystarczającą, żeby zadowolić opinię publiczną, żeby ten proces poprowadzić prawidłowo, zgodnie z wymogami i sprawiedliwie. Trzeba przez to przebrnąć” – powiedziała sędzia Konieczna. Dla przykładu wskazała, że np. charakterystyka produktu leczniczego firmy Pfizer liczy 730 stron A4 wiedzy wysokospecjalistycznej. „Próbowałam przez to przebrnąć. Jest to trudne” – oświadczyła.

Młodej kobiecie towarzyszyli w sądzie rodzice oraz jej siostra bliźniaczka. Jak powiedzieli w rozmowie z PAP, wszyscy przyjęli szczepionki. „Jedna z naszych córek okazała się słabsza. Następnego dnia od rana bardzo źle się czuła, po wstaniu z łóżka straciła przytomność i upadła na podłogę. Od tego momentu jej życie zmieniło się. Nie funkcjonuje normalnie, jest przygaszona, smutna, wylękniona i samotna, ponieważ unika towarzystwa. Zamiast kontaktów z rówieśnikami ciągle jeździmy po lekarzach, szukając dla niej pomocy” – powiedziała matka dziewczyny.

Ojciec dodał, że córka przyjmuje codziennie silne tabletki, które utrudniają jej normalne funkcjonowanie. Wcześniej rozwijała się normalnie, nie chorowała. Rodzice od razu nabrali podejrzeń, że problemy zdrowotne ich dziecka mają związek ze szczepieniem.

Z prośbą o pomoc udali się do kancelarii adwokackiej we Wrocławiu. „Tam usłyszeliśmy, że na proces przysługiwał nam tylko rok czasu od zdarzenia, że nic nie da się już w tej sprawie zrobić” – powiedzieli.

Nie zrezygnowali, szukali dalej. W końcu trafili na adwokata, który miał im powiedzieć, że „nie zna wyniku sprawy ale trzeba próbować i walczyć o dziecko” – powiedzieli.

Jak poinformował PAP sędzia Marek Urbaniak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kaliszu, rozprawa została odroczona bez terminu w celu powołania biegłych. „Ich zadaniem będzie określenia związku przyczynowo skutkowego między schorzeniami powódki a szczepieniem” – przekazał. (PAP)

autorka: Ewa Bąkowska