Laureat Nobla z fizyki John Clauser: Nie ma kryzysu klimatycznego, jest energetyczny – niepotrzebnie zaostrzany. IPCC bezczelnie kłamie.

Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ uprawia dezinformację.

Laureat Nobla z fizyki: Nie ma kryzysu klimatycznego, jest energetyczny – niepotrzebnie zaostrzany

Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser
Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser

Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser, uważa, że Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ uprawia dezinformację.

Zdaniem naukowca ludzkość nie ma do czynienia z poważnym kryzysem klimatycznym, a zasadnicze zjawiska będące przedmiotem raportów ONZ „są niewłaściwie wyjaśnione i wyolbrzymiane około 200 razy”.

Clauser: Dezinformacja motywowana politycznie

Pod koniec czerwca Clauser wystąpił na konwencji „Quantum Korea 2023” organizowanego m.in. przez południowokoreańskie ministerstwo nauki w Seulu. Relację z wydarzenia opublikowało kilka wiodących koreańskich mediów. W swojej prelekcji fizyk skoncentrował się na zagadnieniu wiarygodności naukowców i dezinformacji we współczesnym świecie.

„Świat, w którym dziś żyjemy, jest pełen dezinformacji. Do każdego z was należy pełnienie roli sędziego, odróżniającego prawdę od fałszu na podstawie dokładnych obserwacji zjawisk” – powiedział. W jego opinii w erze sztucznej inteligencji, naukowcy w sposób szczególny powinni pełnić rolę tych, do których należy zadanie odróżniania prawdy od fałszu.

Clauser powiedział, że „dezinformacja jest rozpowszechniana przez osoby kierujące się motywami politycznymi i oportunistycznymi”. Posiłkując się swoim doświadczeniem badawczym fizyk zwrócił uwagę, że „prawdę można odnaleźć wyłącznie poprzez obserwację zjawisk naturalnych”.

Clauser o dezinformacji ws. klimatu

Badacz ostrzegał, że współcześnie zagrożony jest klasyczny model naukowy, polegający na tym, że „naukowcy uzyskali informacje poprzez uważną obserwację i eksperymenty oraz zapobiegli rozprzestrzenianiu się dezinformacji poprzez artykuły i recenzje”. Przykładem „psucia nauki” są jego zdaniem właśnie działania Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu – ciała doradczego ONZ, które od 1990 regularnie publikuje raporty dotyczące zmian klimatycznych.

Niepotrzebne zaostrzanie kryzysu energetycznego

„Moim zdaniem nie ma prawdziwego kryzysu klimatycznego. Istnieje jednak bardzo realny problem z zapewnieniem przyzwoitego standardu życia dla dużej światowej populacji i związany z tym kryzys energetyczny. Ten ostatni jest niepotrzebnie zaostrzany przez to, co moim zdaniem jest błędną nauką o klimacie” – uważa Amerykanin.

Laureat Nagrody Nobla

Dr Clauser otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za eksperymentalne wyjaśnienie zjawiska splątania kwantowego, które stanowi teoretyczną podstawę kryptografii kwantowej.

Ukończył fizykę w California Institute of Technology (Caltech) i pracował jako badacz Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Od 2023 r. dr Clauser zasiada w radzie programowej CO2 Coalition, organizacji edukacyjnej przekonującej o dobrodziejstwach dwutlenku węgla dla ekosystemów.

Bogurodzica, świętego Wojciecha pieśń, Polakom podana. Czas, by przywrócić Bogurodzicę jako hymn Polski.

Bogurodzica, świętego Wojciecha pieśń, Polakom podana

Poniżej urywek z „Żywotów świętych” ks. Piotra Skargi.

„Bogurodzica” była od tysiąca lat hymnem polskich wojsk, nieformalnym hymnem Polski.

Dopiero socjaliści – masoni, po puczu Piłsudskiego, w 1927 roku zarządzili, że hymnem Polski stała się żołnierska piosenka legionów we Włoszech – „mazurek Dąbrowskiego”. Są w niej, poza prostackimi, również treści oburzające: „dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”.. Tak… dał pod Borodino, pod Lipskiem, pod Waterloo.

Czas, by przywrócić Bogurodzicę jako hymn Polski.

============================================

Anglikanie zwariowali [?? raczej- oddają się szatanowi] całkowicie: Urządzili dyskotekę w katedrze Canterbury

Anglikanie zwariowali całkowicie: Urządzili dyskotekę w katedrze Canterbury

Data: 10 febbraio 2024 Author: Uczta Baltazara

Taniec w rytm muzyki lat 90-tych, przy nutach najsłynniejszych hitów Whitney Houston, Spice Girls, Backstreet Boys i Eminen, wśród naw najważniejszej chrześcijańskiej katedry w Anglii.

Wydarzyło się to w Londynie, gdzie w czwartek i piątek w katedrze Canterbury odbyły się dwa wyprzedane wieczory “silent disco” – tańca do muzyki przez słuchawki – podczas których setki ludzi tańczyło w sercu anglikańskiego kościoła.

Inicjatywa, która nie wszystkim przypadła do gustu, odniosła wyraźny sukces – przed historycznym budynkiem odbyły się protesty, a pod petycją przeciwko wydarzeniu zebrano – bezskutecznie – ponad 1700 podpisów.


Bilety na wydarzenie w Canterbury zostały wyprzedane w ciągu godziny od rozpoczęcia sprzedaży. W kościele założonym w 597 r. n.e. i będącym siedzibą arcybiskupa Canterbury, najwyższego autorytetu światowej wspólnoty anglikańskiej, setki osób skąpanych w kolorowych światłach, ze świecącymi pałeczkami i w słuchawkach odtwarzających melodie z lat 90. przetańczyło całą noc, spożywając również alkohol.


Władze katedry mówiły o “fantastycznej atmosferze”, a rzecznik powiedział CNN, że “przytłaczająca reakcja była pozytywna, a wiele osób mówiło, że cieszą się, że katedra jest gospodarzem tego rodzaju wydarzenia”. W przeddzień wydarzeń dziekan Canterbury, wielebny David Monteith, podkreślił, że nie jest to “rave in the nave”, impreza w nawie, ale wydarzenie “odpowiednie i pełne szacunku dla katedry”.

Słowa te nie przekonały niektórych wiernych, którzy w czwartek protestowali przed katedrą, domagając się odwołania imprezy. Petycja uruchomiona online wezwała arcybiskupa Justina Welby’ego, aby “nie bezcześcił świętego miejsca” dyskoteką. Kajetan Skowroński, twórca petycji, został zacytowany przez BBC, mówiąc, że takie inicjatywy “nie przybliżą młodych ludzi do Chrystusa”. Zupełnie innego zdania jest dziekan Monteith, według którego “katedry zawsze były częścią życia społecznego w znacznie szerszy sposób niż ich główny cel jako ośrodków chrześcijańskiego kultu i misji”.

INFO: https://www.ansa.it/sito/notizie/mondo/europa/2024/02/10/cattedrale-di-canterbury-diventa-silent-disco-tra-le-critiche_545fde14-b80a-4161-8f31-778d9bc4fd2a.html https://www.euronews.com/culture/2024/02/09/rave-in-the-nave-canterbury-cathedral-hosts-silent-disco

Młynarze alarmują! Do Polski dotarła tania ukraińska mąka „techniczna”

Młynarze alarmują! Do Polski dotarła tania ukraińska mąka „techniczna”

Daniel Głogowski15 lutego 2024 legaartis/mlynarze-alarmuja-do-polski-dotarla-tania-ukrainska-maka-techniczna

Maka

Udostępnij

Polskie młyny otrzymują propozycje zakupu taniej gotowej mąki pochodzącej z Ukrainy, a następnie przepakowują ją, aby móc ją sprzedawać jako własny produkt, donosi portal Onet. W sieci dostępne są oferty zakupu większych ilości mąki prosto z Ukrainy. Sytuacja ta wywołuje obawy i niepokój wśród właścicieli młynów.

POLECAMY: Zatrute ukraińskie zboże ma swoją pierwszą ofiarę. Kaufland wycofał swoją mąkę

Onet zwraca uwagę, że do Polski nie tylko napływa z Ukrainy surowiec rolny bez wymaganych certyfikatów, ale także gotowa mąka pochodząca z tego kraju. W rezultacie właściciele młynów alarmują, obserwując rozwijającą się sytuację na rynku.

POLECAMY: Ponad 100 ton mąki z ukraińskiego zboża technicznego trafiło do polskich piekarni

„Właściciele młynów biją na alarm. Okazuje się, że nie tylko transport zboża, przeciwko któremu protestują rolnicy, ale także gotowej już mąki, może trafiać do Polski i zalewać rynek. Ofertę zakupu całych ciężarówek wypełnionych mąką z Ukrainy (po “okazyjnej cenie”) można bardzo łatwo znaleźć w internecie” – pisze Onet.

https://legaartis.pl/blog/2024/02/15/lista-firm-ktore-importowaly-zboze-z-ukrainy-laczna-kwota-to-55-mld-zl/embed/#?secret=2V9MoSnlwu#?secret=N2IF26pvtd

Portal relacjonuje historię właściciela młyna z Dolnego Śląska, który otrzymał propozycję zakupu gotowej mąki z Ukrainy, którą mógłby następnie przepakować i sprzedawać jako własny produkt. Pomimo tego, że młynarz produkuje wysokiej jakości mąkę, która trafia do klientów bezpośrednio lub wysyłkowo, od kilku miesięcy otrzymuje atrakcyjne oferty dotyczące gotowej mąki z Ukrainy, czasem dostarczanej nawet „cysternami”. Warto zaznaczyć, że wiele młynów, m.in. z Jeleniej Góry, Poznania, Wielunia oraz okolic Nowego Sącza, otrzymywało podobne propozycje handlowe. Mimo korzystnych cen, oferowana mąka nie posiada certyfikatów potwierdzających brak zawartości pestycydów w surowcach.

Maka techniczna zboze

POLECAMY: Kupujesz cukier? Uważaj na ten z Lidla, bo jego jakość może być marna a po aferze zbożowej istnieje również ryzyko utraty zdrowia

Internauci mogą łatwo natrafić na oferty firm zajmujących się „mąką z Ukrainy” w sieci, gdzie cena za tonę wynosi początkowo 1400 zł i jest do negocjacji. Młynarze podkreślają, że sytuacja ta może być poważniejsza niż kwestia samego importowanego zboża, gdyż dotyczy gotowego produktu, który nie spełnia norm unijnych. Z powodu niższych kosztów produkcji na Ukrainie, mąka ta może być oferowana po znacznie niższych cenach niż polska, co stanowi poważne zagrożenie dla polskich rolników.

POLECAMY: Polomarket sprzedaje ukraińskie jajka wyprodukowane niezgodnie z normami UE

Dodatkowo, podobne problemy zauważalne są w przypadku gryki. Właściciel jednego z młynów zaznacza, że obecnie gryka nie cieszy się popularnością w Polsce do produkcji kaszy. Kaszarnie na Lubelszczyźnie przyznają bezpośrednio, że nie produkują, a jedynie przepakowują kaszę z Ukrainy czy Kazachstanu, dostarczaną w big bagach po niższej cenie niż kosztowałoby samo ziarno w Polsce, z pominięciem kosztów prądu i robocizny.

Ministerstwo Rolnictwa zostało poinformowane o problemie z mąką z Ukrainy. Minister rolnictwa, Czesław Siekierski, potwierdza w rozmowie z Onetem, że resort jest świadomy sytuacji i pracuje nad sposobami przeciwdziałania temu problemowi.

==================================

MD: To nie mamy służb celnych?? Wszystkie są skorumpowane – i bezkarne??

Czteroksiąg Andrzeja Sarwy o roli i pułapkach Złego w historii

Aleksander Rybczyński

polskacanada.com/aleksander-rybczynski-zlo-nie-jest-historia?

Literatura odchodzi od prawdy. Poetów sprowadzono na ziemię, odbierając im prawo do proroczych wizji i podrywania skrzydeł, a pisarzy odwrócono od rzeczywistości, wiodąc ich na manowce błahej fabuły, zabawy formą i manipulacji faktami i blagą.

Stworzono Parnas, po którym kręcą się nagradzani wybrańcy salonów, zarozumiali, próżni i na ogół nie mający wiele do powiedzenia. Czytelnicy potakują, zaglądają do książek, znudzeni odkładają je i z czystym sumieniem wracają do swoich smartfonów. Ponieważ krytykę zastąpiły koterie, coraz trudniej, w zalewie piśmiennictwa, doczytać się prawdziwej literatury.

Czy można się wobec tego dziwić, że niezwykła kwadrologia Andrzeja Juliusza Sarwy
sprzedawana jest przez niszowe księgarnie, prawie nieznana i odrzucona przez tak zwane „środowisko”?

A przecież ten cykl czterech powieści, będących historią zła od XIV wieku do współczesności można śmiało nazwać jedną z najważniejszych powieści w polskiej literaturze. To powieść przygodowa, sensacyjny thriller i świadczący o głębokiej erudycji autora esej historyczny. Jedna z tych klasycznych, uwielbianych lektur, których nie sposób odłożyć przed odwróceniem ostatniej kartki. Najważniejsze jednak, że książki Andrzeja Sarwy są powieściami współczesnymi. Fabuła, sięgając do mało znanych, odległych faktów, w rzeczywistości opisuje świat współczesny, rzeczywistość cywilizacji na skraju zagłady i ostatecznego upadku. Obserwujemy historię, cierpliwie i bezwzględnie kształtowaną przez zło, tajemniczego bohatera, który nienawidząc ludzi próbuje uwieść ich perspektywami władzy nad doczesnym życiem i kontrolą rzeczywistości.
„Zły jest formalistą i nigdy nie atakuje osoby, miejsca, czy narodu bez domniemanej choćby na to zgody, zgody na poddanie mu się”
Kierując się tą zasadą czarny charakter historii świata dąży przez stulecia do celu:
„Oto nasza robota posuwa się co prawda do przodu, lecz z oporami, a można by wszystko przyspieszyć. Dwa filary ma katolicka Europa Polskę i Francję. Jeden z nich jest już prawie zrąbany i niezadługo runie, wystarczy tylko lekko dmuchnąć. Pozostaje ten drugi, na razie jeszcze nietknięty, choć od dziesięcioleci nękany przez żywioły najrozmaitszymi klęskami.”
Taki obraz Polski przed rozbiorami i Francji przed i w trakcie rewolucji jest tłem fabuły powieści. Jasno z niej wynika, że „plan stworzenia człowieka nowego i doskonałego”, odwróconego od Boga i będącego fundamentem apokalipsy końca świata, zaplanowany był na wieki i jest konsekwentnie realizowany.
Zło przychodzi podstępnie, jest modnie ubrane, zna wszystkie języki, ma dobre maniery i budzi zaufanie. Na jego łaski trzeba sobie zasłużyć, czy może raczej, trawestując losy bohaterów cyklu czterech powieści Andrzeja Juliusza Sarwy, być wystarczająco nieostrożnym i naiwnym, by ulec pokusom losu, na które natrafiamy w nieprawdopodobnych zbiegach okoliczności, prowadzących do zguby.
Książki Andrzeja Sarwy są źródłem tajemnej wiedzy, kopalnią wiadomości, odsłaniających kulisy historii, w fatalistycznym obłędzie, zmierzającej do kresu. W powieściach mieszkającego i tworzącego w Sandomierzu pisarza, czas traci swoją monotonną wymierność, wieki mijają jak chwila, a ulotne momenty ciążą, jak wieczność.
Poznajemy nie tylko prawdę o zakłamywanych, mrocznych dziejach ludzkości, ale możemy nawet dowiedzieć się, od kiedy Polska jest pod panowaniem diabła, jaki jest plan i jak działa przerażająca machina oblężnicza złego, tak skutecznie toczona przez wieki do współczesności. Kwadrologia Andrzeja Sarwy jest lekturą wartką, ale czasami niełatwą i wyczerpującą czytelnik staje się zbulwersowanym obserwatorem czarnych mszy, satanistycznych kultów, pedofilii i ofiar z dzieci. Trudno czytać o tych udokumentowanych makabrycznych rytuałach bez przerażającej kontestacji, że tak głęboko zakorzenione wśród zdegenerowanych elit zwyczaje są nadal kontynuowane, zasłonięte skutecznie, tłumaczącym wszystko parawanem teorii spiskowych.

„Stare kulty i pradawne rytuały są niezbędne, aby oświeceni mogli wreszcie odzyskać pełnię władzy nad światem i nad tym ludzkim bydłem, którego jedynym przeznaczeniem było to, że miało ono im służyć i to na każdy z możliwych sposobów.”

“To na tym miała się wspierać Świątynia Ludzkości: Wolność, Równość, Braterstwo i Tolerancja” . Lecz nie wiadomo, czy to przez przeoczenie, czy też celowo zatajono ostatni z filarów, a może raczej zwornik spajający sklepienie owej budowli „Śmierć” …Bo kto by nie pragnął uczestniczyć we wznoszeniu na gruzach poprzedniej, tej nowej budowli i nie chciał także być posłuszny owym inaczej pojmowanym zasadom, bezwzględnie powinien umrzeć, iżby nie hamować postępu… bo rzecz szła nie o byle co przecie, lecz o dobro Ludzkości.Cykl powieści Andrzeja Juliusza Sarwy napisany został nie tylko po to, byśmy go jednym tchem czytali; powstał także po to, byśmy się tej złowieszczej teorii „oświeconych”, do dzisiaj wprowadzanej w życie, z całych sił przeciwstawiali.


=======================
komplet można nabyć w Księgarni Armoryka, a niektóre tomy także na Motylach Książkowych.
Podaję linki:



https://ksiegarnia-armoryka.pl/Wieszczba_krwawej_glowy_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

https://www.motyleksiazkowe.pl/literatura-piekna/38451-tuman-krwawej-mgly-9788380647701.html?search_query=sarwa&results=9

https://www.motyleksiazkowe.pl/kryminal-sensacja-thriller-horror/36620-syn-cienistej-strony-9788380646100.html?search_query=sarwa&results=9 


======================================
To jest resztka nakładu po starych cenach - jeśli będzie kiedyś dodruk (a będzie), to już po wyższych cenach...
                        
                                

Franciszek wprowadza zasadę „zmiany paradygmatów”, czyli obalenia DOGMATÓW, filarów naszej wiary.

BKP: Analiza herezji w „Ad theologiam promovendam”

wideohttps://vkpatriarhat.org/pl/?p=21194  https://resurrectio.wistia.com/medias/i1rgaefats

https://bcp-video.org/pl/analiza-herezji/  https://youtu.be/CNNlSrbk83I

https://rumble.com/v48zos2-analiza-herezji.html  ugetube.com/watch/YzP7q73PlACU482

Pseudo-papież Franciszek 1 listopada, zaraz po zakończeniu Synodu Październikowego wydał motu proprio zatytułowane „Ad theologiam promovendam”. Jest to w istocie list motywacyjny do zmiany statutu Papieskiej Akademii Teologicznej, mającej na celu zmianę nauczania teologicznego w całym Kościele poprzez wyeliminowanie jego podstaw, którymi są Pismo Święte i Tradycja.

Cytat Bergoglio: „Aby promować teologię przyszłości, nie można ograniczać się do abstrakcyjnego ponownego tłumaczenia formuł i schematów z przeszłości”.

Jeżeli te formuły i schematy są ochroną zbawczych prawd wiary, to ich eliminacja prowadzi do utraty prawdy obiektywnej i objawionej, a tym samym to stwarza zagrożenie dla naszego zbawienia. Za tymi formułami stoją Ojcowie i nauczyciele Kościoła. Nadużywając władzy, która do niego nie należy, Bergoglio dąży do zniszczenia fundamentów wiary, a tym samym do samozagłady Kościoła.

Cytat Bergoglio: „Dlatego refleksja teologiczna jest wezwana do zwrotu, do zmiany paradygmatu, do «odważnej rewolucji kulturalnej» (encyklika „Laudato si”, 114)” .

Tutaj Bergoglio wyraźnie mówi o zmianie paradygmatu. Celowo nie mówi, co konkretnie zniesie, a co uchwali. Suwerennie jednak wprowadza zasadę zmiany paradygmatów, czyli obalenia dogmatów, filarów naszej wiary. To czyni heretyków przewodnią siłą w Kościele, osłoniętą fałszywą władzą papieską. Każdy, kto nie chce uczestniczyć w tej odważnej rewolucji kulturalnej Bergoglio, zostanie uwłaczająco nazwany schizmatykiem i rozłamowcem.

Jeśli przestaniemy szanować naturalne prawa fizyki, stracimy życie. Jeśli przestaniemy szanować prawa duchowe zawarte w Ewangelii, zakorzenione w Tradycji i wyraźnie wyrażone w dogmatach Kościoła, utracimy życie wieczne.

Cytat Bergoglio: „…rewolucja kulturalna, która zobowiązuje ją (teologię) przede wszystkim do bycia teologią kontekstualną, zdolną do czytania i interpretowania Ewangelii w warunkach, w jakich mężczyźni i kobiety żyją na co dzień…”

Taka postawa stoi w sprzeczności z podstawowym przykazaniem Chrystusa – nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Mamy zmieniać swoje życie zgodnie z ewangelią Chrystusa, a nie utwierdzać fałszywą antyewangelią Bergoglio w bezbożny, niemoralny, egoistyczny styl życia w warunkach, w jakich na co dzień żyją mężczyźni i kobiety.

Cytat Bergoglio: „… (teologia) ma za swój archetyp wcielenie odwiecznego Logosu, jego wejście w kulturę, w światopogląd, w religijną tradycję ludu”.

Na tę wypowiedź Bergoglia nie można patrzeć inaczej niż w świetle jego poświęcenia się szatanowi w Kanadzie i intronizacji demona Pachamamy w Watykanie.

Tak, Logos wcielił się, ale Bergoglio w swojej wypowiedzi jasno ujawnia, że Jego wejście nie może w żaden sposób wpłynąć na kulturę, światopogląd czy tradycje religijne pogan. Jeśli jednak szanuje się kulturę pogańską, u której korzeni leży kult demonów, ani Chrystusa, ani Ewangelii nie można przyjąć inaczej niż formalnie, nieskutecznie. I do tego właśnie dąży Bergoglio w swojej teologii, która całkowicie niszczy same fundamenty Kościoła i nie pozwala na prawdziwą misję. Wręcz przeciwnie, pośredniczy w antymisji pogaństwa we wnętrzu Kościoła. Ten program Bergoglia jest praktyczną realizacją „Nostra aetate” Soboru Watykańskiego II.

Cytat Bergoglio: „Odtąd teologia może rozwinąć się jedynie w kulturę dialogu… pomiędzy różnymi religiami”.

Jezus nie nakazał nam dialogu z tymi, którzy czczą demony. Mamy im głosić w mocy Ducha Świętego Chrystusową ewangelię zbawienia. Teologia, która może rozwinąć się jedynie w kulturę dialogu, jest fałszywa i diabelska. Prowadzi to do zniszczenia chrześcijaństwa. Apostoł woła: „Głoś słowo Boże w porę i nie w porę… Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań zgromadzą sobie nauczycieli, dając sobie łechtać ucho. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom (2 Tm 4:3n). Mamy obowiązek pełnić prawdziwą misję, a nie prowadzić fałszywy dialog prowadzący do duchowego zatrucia!

Cytat Bergoglio: „Otwarte wchodzenie w dyskusję ze wszystkimi, zarówno wierzącymi, jak i niewierzącymi. Rzeczywiście potrzeba dialogu jest nieodłączną cechą człowieka i całego stworzenia!”.

Otwarcie weszła w dyskusję z wężem Ewa w raju, co zakończyło się bardzo tragicznie.

Bergoglio promuje dyskusję ze wszystkimi, wierzącymi i niewierzącymi, tylko nie z prawowiernymi. Ma wobec nich ignorancję. Kiedy były nuncjusz w USA C. M. Viganò chciał nawiązać z nim dyskusję w sprawie ukrywania nadużyć wobec seminarzystów, nie doszło do żadnego dialogu właściwego człowiekowi i całemu stworzeniu. Także gdy 90-letni kardynał Zen cały dzień czekał w zimnie na rozmowę, w ogóle nie został przyjęty.

Podobnie czterech, a później pięciu kardynałów z Dubiami do dziś czeka na dialog. Podobnie autorzy Korekty nie doczekali się żadnego dialogu. Bergoglio jest wyjątkiem wśród ludzi, ponieważ dialog nie jest jego nieodłączną cechą. Co najwyżej prowadzi dialog z homoseksualistami, transseksualistami i elitami oddanymi szatanowi, ale w żadnym wypadku nie w celu ich nawrócenia.

Cytat Bergoglio: „Szczególnym zadaniem teologii jest odkrycie śladu trynitarnego, który sprawia, że wszechświat, w którym żyjemy, jest siecią relacji, w których każdej żywej istocie jest właściwe dążenie do czegoś innego”.

Teologia nie ma za zadanie odkrywać jedynie jakiegoś niejasnego śladu trynitarnego, lecz ma głosić już objawionego Boga w Trójcy Świętej w celu zbawienia dusz. Wiąże się z tym konieczność przyjęcia Syna Bożego jako Zbawiciela. Nigdzie w teologii Bergoglia nie ma wzmianki o tej konieczności, nie mówiąc już o podkreślaniu tej podstawy. Teologia Bergoglio, która nie wskazuje na zbawienie w Jezusie Chrystusie, ale stwierdza, że obowiązkiem każdej żywej istoty jest dążenie do czegoś innego, nie jest teologią chrześcijańską. To raczej rodzaj hinduskiego labiryntu, który nie ma nic wspólnego ze zbawieniem duszy.

Cytat Bergoglio: „Dialog z innymi formami wiedzy wyraźnie zakłada… świadomość istotnego synodalnego… wymiaru teologii”.

Apostoł Paweł wskazuje na prawdziwe źródło wiedzy: „Chcę, abyście … zrozumieli i w pełni poznali tajemnicę Boga, to jest Chrystusa. W Nim są ukryte wszystkie skarby mądrości i wiedzyMówię o tym, by was nikt nie zwodził pozornym dowodzeniem.… Żyjcie w Chrystusie Jezusie… Zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie… Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie (Kol 2:2-8). Musimy uważać, aby Bergoglio nie prowadził nas do jakiegoś dialogu z innymi formami wiedzy, co oczywiście zakłada świadomość synodalnego wymiaru teologii. Ona prowadzi do unieważnienia praw i przykazań Bożych, a tym samym do utraty Chrystusa i zagłady duszy.

Cytat Bergoglio: „Więc synodalność kościelna zobowiązuje teologów do uprawiania teologii w formie synodalnej i do promowania między sobą umiejętności słuchania, dialogu, rozeznawania i integrowania różnorodności (LGBTQ)”.

Jeżeli synodalność kościelna zobowiązuje do uprawiania teologii w formie synodalnej, oznacza to, że każdy teolog jest zobowiązany głosić herezje Bergoglia i nie może już głosić prawdziwego nauczania Kościoła. W przeciwnym razie nie ma już dla niego miejsca w heretyckiej sekcie Bergoglio, tak jak nie ma w niej miejsca dla samego Pana Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego.

Tak zwane uprawianie teologii bez modlitwy, bez pokuty, bez prawdziwych podstaw wiary, – to nie jest teologia, ale herezjologia.

Jeśli chodzi o umiejętność słuchania, rozeznawania i integrowania różnorodności, czyli integrowania LGBTQ do Kościoła, prowadzi to do duchowego samobójstwa. Bergoglio nakazuje słuchać tych, którzy nie chcą nawrócić się do Chrystusa, czyli upartych heretyków i ludzi niemoralnych, i integrować ich upór w grzechu i kłamstwie. To jest droga do zagłady.

Cytat z konkluzji motu proprio: „Nakazuję, aby wszystko, co zarządziłem w tym Liście Apostolskim motu proprio, miało moc stałą i trwałą, niezależnie od wszelkich przeciwnych ustaleń”.

W motu proprio Bergoglio głosi herezje i błędne nauki prowadzące do apostazji, a swoim autorytatywnym oświadczeniem udowadnia, że sprzeciwił się (Bogu) i podniósł się ponad wszystko, co nosi imię Boga lub któremu oddawana jest boska cześć. Zasiadał nawet w świątyni Bożej (okupuje papiestwo) i udaje, że jest Bogiem (por. 2 Ts 2:3n).

Bergoglio wprowadza swoją antyewangelię, za co na niego, spada Boża anatema zgodnie z Ga 1:8-9 i na tych, którzy mu się podporządkowują.

Herezja papolatrii głosi, że papież może poświęcić się szatanowi, unieważnić przykazania Boże, promować zakazaną Bogiem sodomię (2 Pt 2:6) oraz przekształcić Kościół Chrystusowy w pseudokościół antychrysta, i rzekomo nadal jest papieżem i musimy być mu ślepo posłuszni – zarówno tu, jak i później w piekle. Papolatrzy bojkotują dogmatyczną bullę Pawła IV oraz św. Bellarmina, św. Alfonsa i innych nauczycieli Kościoła, którzy nauczają, że papież, jawny heretyk, sam wykluczył się z Kościoła i dlatego nie może być jego głową. Dzięki herezji papolatrii Bergoglio może dziś bez sprzeciwu zlikwidować Kościół i papiestwo.

Każdy biskup w tym krytycznym momencie jest zobowiązany podjąć krok ratunkowy i oddzielić siebie i swoją diecezję od jawnego heretyka okupującego papiestwo i od jego sekty. Ktokolwiek się od Niego nie oddzieli, będzie zmuszony przez Bergoglio i jego sektę do oddzielenia się od Chrystusa, a jego imię zostanie wymazane z księgi życia. W godzinie swojej śmierci znajdzie się w jeziorze ognistym.

Biskupi, zbawienie Kościoła jest w Waszych rękach! Oddzielcie się od Babilonu Bergoglio!

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

Heretycka teologia pseudopapieża Franciszka

vkpatriarhat.org/en/?p=23908  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=10389  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=17262  /français/

vkpatriarhat.org/de/analyse-der-haresien/  /deutsche/

Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną, faszystowską hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą

Wbrew politycznym gangom

Stanisław Michalkiewicz michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    15 lutego 2024

Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną, faszystowską hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą” – mógłby dziś napisać Janusz Szpotański, gdyby widział heroiczne zmagania „obozu demokratycznego” z obozem „dobrej zmiany” wokół dostępu do tak zwanych „konfitur władzy” w administracji i spółkach Skarbu Państwa, żeby i płomienni demokraci wreszcie też umoczyli pyski w melasie. Dzisiaj pretekstem jest akurat „przywracanie praworządności”, – a w każdym razie takim kryptonimem BND opatrzyła przerabianie III Rzeczypospolitej na Generalne Gubernatorstwo, które docelowo ma być nierozerwalnym ogniwem IV Rzeszy.

Adolf Nowaczyński pisał przed wojną, że tak „w londyńskiej Wielkiej Loży już postanowiono”, ale dzisiaj punkt ciężkości przesuwa się z Londynu do Berlina, gdzie Reichsfuhrerin Urszula von der Layen namawia się ze starszymi i mądrzejszymi – jak ma być. Operacja pod kryptonimem „Przywracanie praworządności” na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie chaosu – ale jest to chaos kontrolowany, podobnie jak i sam Donald Tusk, któremu właśnie ponownie przydzielono anioła-stróża w osobie pana Pawła Grasia, co to został szefem gabinetu premiera.

Z tego zamętu ma bowiem wyłonić się ład w postaci jedności moralno-politycznej mniej wartościowego narodu tubylczego. Na straży tej jedności będą oczywiście stały „służby” – podobnie jak było za komuny – które z kolei będą koordynowały działalność niezależnej prokuratury, niezawisłych sądów, no i oczywiście mediów, z rządową telewizją na czele, do której „silni ludzie” ministra-pułkownika Bartłomieja Sienkiewicza wprowadzili w charakterze Danuty Holeckiej pana redaktora Marka Czyża. Od razu wywołuje w widzach wrażenie stanowczości i zdecydowania, a cóż dopiero, gdyby tak występował w mundurze, jak, dajmy na to, pan red. Janusz Stefanowicz? I tak właśnie ma być – o czym mówił już dawno Zygfryd Muller, tak zwany „Kongo-Muller”. Wspominał, że jak przybył do Kongo, to od razu w stolicy urządził przemarsz najemników, żeby pokazać tubylcom, „że jesteśmy i że do czegoś zmierzamy”. Dokładnie taką samą operację przeprowadził 15 grudnia 1981 roku w Warszawie generał Jaruzelski, urządzając przemarsz najemników z SB, MO i niezwyciężonej armii, dla lepszego efektu – z włączonymi syrenami, niczym w niemieckich „Stukasach”.

Tymczasem pan prezydent w rozmowie z panami redaktorami Mazurkiem i Stankiewiczem bąknął, że „nie wyklucza” myśli o „resecie konstytucyjnym”. Ten „reset” ma polegać na tym, żeby powyrzucać wszystkich sędziów z Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa, a może i z Sądu Najwyższego i rozpocząć nowy nabór. Myślę, że Volksdeutsche Partei Donalda Tuska powita ten pomysł z uznaniem, bo dzięki niemu utoruje sobie drogę do celu, jaki wyznaczyła jej Reichsfuhrerin Urszula von der Layen, bez konieczności urządzania jakichś jatek, które może sprawiłyby wiele przyjemności panu ministrowi Bodnarowi, ale mogłyby wywołać nieprzyjemne wrażenie w innych bantustanach, co też mają zostać wcielone do Rzeszy. Autorstwo tej koncepcji przypisywane jest Konfederacji, ale podejrzewam, że komuś z Konfederacji pomysł ten podsunęły stare kiejkuty, które przy tej okazji uwędziłyby własne półgęski ideowe, wprowadzając do Trybunału, do KRS i Sądu Najwyższego funkcjonariuszy ulokowanych w organizacjach „Iustitia” oraz „Themis”, które podejrzewam o niebezpieczne związki z WSI i ABW. W ten sposób jedność moralno-polityczna zostałaby przywrócona, jeśli nawet nie na wieki, to przynajmniej – na 2 lub nawet 3 pokolenia. Jeśli tedy pan prezydent „rozważa” taką możliwość, to znaczy, że zrozumiał, iż próżno wierzgać przeciwko ościeniowi i na posiedzeniu Rady Gabinetowej będzie próbował namawiać Donalda Tuska, by pozwolił mu jakoś zachować twarz. Nasz Najważniejszy Sojusznik bowiem, przynajmniej do listopada, nie będzie przeszkadzał Niemcom w przerabianiu Europy na IV Rzeszę, a jeśli się postawi, to tylko, gdyby jakaś Schwein zablokowała budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, z którym Pentagon wiąże rozmaite nadzieje.

W tej sytuacji „reset konstytucyjny” jest jak najbardziej możliwy – ale to będzie tylko jeden z etapów budowy w naszym bantustanie Generalnego Gubernatorstwa, w którym – jak już pisałem – nie będzie miejsca, na dotychczasowe polskie safandulstwo i anarchię, tylko będzie panowała dyscyplina, jak się należy. Dyscyplina zaś będzie polegała na tym, że członkowie gangu, któremu uda się opanować Sejm, będą decydowali o tym, komu będzie wolno zostać oligarchą, a komu nie – tak, jak to jest w Rosji. Tam prezydent decyduje o tym, kto zostanie oligarchą, odwrotnie, niż na Ukrainie, gdzie to oligarchowie decydują, kto może zostać prezydentem. Rzecz bowiem w tym, że – poza stanowiskiem prezydenta, które pochodzi z powszechnego głosowania – wszystkie pozostałe stanowiska w naszym państwie, łącznie z synekurami w spółkach Skarbu Państwa, bezpośrednio lub pośrednio, pochodzą od Sejmu. Kto opanuje Sejm, ten zawłaszcza całe państwo. I z taką sytuacją mamy do czynienia co najmniej od lat 30 – bo – jak pamiętamy – już rząd SLD-PSL, funkcjonujący w latach 1993-1997 oskarżany był, zresztą całkiem słusznie, że „zawłaszczył państwo”. A potem w jego ślady szły wszystkie pozostałem rządy, aż do obecnego vaginetu Donalda Tuska włącznie. Taka jest konsekwencja ustanowienia w konstytucji systemu parlamentarno-gabinetowego, z doczepionym, niczym kwiatek do kożucha, prezydentem, który ma co prawda najsilniejszą podstawę demokratyczną, ale – jak to dziś widzimy – nie posiada realnej władzy.

Nie chodzi zatem o to, by następujące po sobie poszczególne polityczne gangi, od początku zawłaszczały dla siebie całe państwo, tylko o to, by wreszcie przeforsować w konstytucji zasadę trójpodziału władz. W tym celu należałoby odejść od systemu parlamentarno-gabinetowego i przyjąć system prezydencki, likwidując jednocześnie możliwość łączenia stanowisk we władzy wykonawczej i ustawodawczej. W osobie prezydenta, wybieranego w powszechnym głosowaniu na 5-letnią kadencję, skupiałaby się władza wykonawcza. Dobierałby on sobie ministrów według swego uznania – ale nie spośród posłów czy senatorów, tylko spośród fachowców spoza parlamentu. Sejm i Senat zajmowałyby się ustanawianiem praw, a jednocześnie Sejm – dzierżył klucz do kasy – co zmuszałoby prezydenta do współpracy z Sejmem, bo bez forsy – wiadomo – ani rusz. Przy takim rozdzieleniu kompetencji trudno byłoby komukolwiek zawłaszczyć państwo. Jednak taka zmiana musiałaby zostać dokonana wbrew politycznym gangom i dlatego nie da się tego uczynić bez pójścia na skróty. Ale co tam marzyć o tym?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Nowy „Traktat UE” ma być traktatem rozbiorowym państw, w tym Polski.

Autor: Redakcja , 14 lutego 2024 Nowy Traktat UE ma być traktatem rozbiorowym Polski !

To nie będzie referendum pomiędzy Europą a stepami Azji. To będzie referendum, które będzie Traktatem Rozbiorowym po którym Polska może już na mapę świata nie wrócić.

Ja nie mam cienia wątpliwości, że rząd Donalda Tuska ma jasne zadanie: doprowadzić do tego, by Polacy podpisali się pod Traktatem Rozbiorowym.

– twierdzi Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris podczas rozmowy w PCh24TV

Władza Unii, w praktyce Niemców i ich sojuszników będzie oznaczać większą władzę i dominację niż ma aktualnie Berlin nad swoimi landami lub władza centralna USA nad poszczególnymi stanami.

“Polityka klimatyczna zgodnie z propozycjami traktatowymi ma się stać wyłączną kompetencją UE.

(…) Traktaty wprowadzają jako zasadę UE walkę ze zmianami klimatycznymi. To oczywiście jest zasada, która przyjmuje ideologiczną tezę za pewnik – o tym, że mamy do czynienia z antropogeniczną zmianą klimatu i można ją powstrzymać… ale jednocześnie jest to teza całkowicie sprzeczna z innym założeniem, które dotychczas obowiązywało – UE była po to, aby zapewnić wzrost. Teraz ważniejsze od wzrostu jest to, aby nie zmieniał się klimat…”

Manipulowanie emocjami Polaków

“W ciągu dwóch lat zostanie rozpisane referendum… i stopień rozchwiania Polski… bezprawie, którego teraz doświadczamy ma odebrać Polakom poczucie bezpieczeństwa. My jako naród mamy stanąć na krawędzi przepaści i oczekiwać zbawienia, zapewnienia bezpieczeństwo tylko od międzynarodowych struktur”.

Najbliższe dwa lata to czas chaosu, to czas ataku na wszystko co polskie…

Zacznijmy informować siebie nawzajem na spotkaniach rodzinnych, wśród przyjaciół, w pracy co się dzieje, co się święci – apeluje prezes Ordo Iuris.

To nie będzie referendum pomiędzy Europą a stepami Azji

To będzie referendum, które będzie Traktatem Rozbiorowym po którym Polska może już na mapę świata nie wrócić.

https://youtube.com/watch?v=D5EmKrNYWaE%3Fstart%3D713%26feature%3Doembed

Po co nam suwerenność? Raport Ordo Iuris na temat reformy traktatów unijnych

· Procedowane zmiany mogą doprowadzić do znacznego ograniczenia suwerenności Polski w kluczowych obszarach, takich jak polityka międzynarodowa, zdrowie, ochrona granic czy polityka walutowa.

· Skutkiem wdrożenia reformy może być m.in. przejęcie przez Unię dowodzenia nad siłami zbrojnymi Polski, zastąpienie polskich misji dyplomatycznych służbami unijnymi czy oddanie Brukseli kontroli nad przepływem imigrantów.

· Unia Europejska będzie mogła przejąć także nadzór nad kluczowymi gałęziami polskiego przemysłu oraz nabyć wyłączną kompetencję w zakresie zawierania porozumień dotyczących ochrony klimatu.

· Reforma może skutkować również narzuceniem państwom członkowskim akceptacji aborcji, surogacji, eutanazji czy permisywnej edukacji seksualnej.

· Raport został zaprezentowany podczas konferencji prasowej.

PRZECZYTAJ RAPORT – LINK

Traktat pandemiczny: Groźba planetarnej dyktatury. Jak ich pokonać.

Traktat pandemiczny: grozi nam globalne skolonizowanie

https://pch24.pl/traktat-pandemiczny-grozi-nam-globalne-skolonizowanie/

„Pułapka” traktatu pandemicznego WHO zagraża niepodległości państw – ostrzega Gianfranco Battisti na łamach portalu Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła Kardynała Van Thuâna.

Autor odnotowuje sygnały świadczące o tym, że organizacje międzynarodowe wraz z rządami państw przygotowują ludność na kolejną odsłonę restrykcji usprawiedliwianych zbliżającą się ponoć nieuchronnie „apokaliptyczną” pandemią. Uczestnicy ostatniego szczytu Światowej Organizacji Zdrowia uznali tę perspektywę wręcz za oczywistą. Równocześnie media zainicjowały nową kampanię promującą szczepionki – zarówno dostępne już dzisiaj, jak i te, które mają zostać opracowane w przyszłości. W szkołach i na uniwersytetach uczniowie oraz studenci mają być indoktrynowani w tej kwestii przez wyszkolone grupy zadaniowe.

„Wszystko to wyraźnie wpisuje się w manewr mający na celu zatwierdzenie tzw. Traktatu pandemicznego, którego celem jest podporządkowanie wszystkich krajów świata plutokratycznym interesom za pośrednictwem WHO, agencji Narodów Zjednoczonych, która dosłownie uzyskałaby pełnię kompetencji na poziomie globalnym – ocenia autor.

Jak zauważa, uprawnienia Organizacji nie będą sprowadzać się jedynie do sfery ochrony zdrowia. Polityka dotycząca tego obszaru jest bowiem zaledwie pretekstem do przejęcia kontroli nad całą sferą życia publicznego: gospodarką, nauką, kulturą czy polityką. Plan zakłada możliwość wywierania wpływu na praktycznie każdą decyzję polityczną, gdyż – jak przekonaliśmy się w okresie reżimu sanitarnego Covid-19 – niemal wszystko można w ten czy inny sposób powiązać z „zagrożeniem epidemicznym”.

Rząd jako „rada plemienna”

Przykładowo, WHO wyznaczyła na rok 2022 cel „osiągnięcia przez wszystkie populacje możliwie najwyższego poziomu zdrowia”. To ostatnie definiowane jest oficjalnie jako „stan całkowitego dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego”, nie zaś, na przykład „brak choroby lub niepełnosprawności” – zauważa Battisti.

„Program ten w swoich ambicjach nie tylko przypomina doktora Fausta, ale przede wszystkim zakłada społeczną i mentalną kontrolę całej ludzkości. Wszystko to zostało zaaprobowane w czasach, gdy uważaliśmy, że epokę totalitaryzmu mamy już za sobą. Najwyraźniej istnieje plan działania znany tylko ludziom wpływowym” – podkreśla autor.

Z lektury projektu Traktatu pandemicznego wyczytać można, jak potężne uprawnienia zyskałaby Światowa Organizacja Zdrowia jeśli dokument zostanie wcielony w życie. A chodzi przecież o organ, na który zwykli wyborcy – mogący na przykład kształtować składy krajowych parlamentów – nie mają praktycznie żadnego wpływu. WHO to gremium prywatne, skrywające swoich prawdziwych mocodawców.

„Takie nieograniczone uprawnienia mogłyby kierować wydatki państwa na określone sektory, zmieniając funkcjonowanie rynków i alokację kapitału, skutecznie uniemożliwiając rządom dokonywanie inwestycji w sektorach, które uznają za strategiczne dla swoich interesów” – pisze uczestnik rady programowej Obserwatorium Nauki Społecznej Kościoła Kardynała Van Thuâna.

Battisti proponuje na przykład refleksję nad miliardami euro wydanymi na zakup zastrzyków przeciw Covid-19, dzięki utajnionym do dzisiaj umowom. A przecież dyktat ONZ wywrze również olbrzymi wpływ na kwestie swobody wypowiedzi, przepływu towarów i osób, edukacji, a nawet badań naukowych. Pro-reżimowa indoktrynacja społeczeństwa, wsparta cenzurą, także weszłaby w skład powinności poszczególnych państw. W efekcie wprowadzenia tych wszystkich mechanizmów zrodzi się – jak przewiduje Battisti – „nowy reżim globalnego kolonializmu, w którym rządy krajowe zostałyby zredukowane do statusu rad plemiennych stających przed gubernatorami narzuconymi przez mocarstwa europejskie. Nowa, wymuszona droga do zacofania, która tym razem ma objąć także (niegdyś) bogatą Europę. Nie wspominając już o bardziej niż przewidywalnych zagrożeniach dla naszego zdrowia” – przewiduje autor.

Battisti odnotowuje przejawy oporu, który już następuje w niektórych krajach. Sprzeciw wobec stopniowego wymazywania autonomii państw jest w jego przekonaniu jednym z powodów sukcesów odnoszonych przez Donalda Trumpa oraz przyczyną kierowanej przeciwko niemu wrogiej kampanii. Kongres USA zresztą zastrzegł sobie możliwość blokowania poszczególnych dyrektyw WHO. Natomiast przedstawiciele wielu państw afrykańskich na szczycie Światowej Organizacji Zdrowia głosowali przeciwko przyspieszeniu wprowadzenia Traktatu. Prezydent Słowacji zapowiedział, że jego kraj nie przystąpi do porozumienia.

Działaj i… módl się

Kiedy stopniowo i niemal niepostrzeżenie zwykłym ludziom odbierana jest możliwość sprawowania jakiejkolwiek kontroli nad polityką, podporządkowanie państw Światowej Organizacji Zdrowia oznaczać będzie skuteczne ustanowienie globalnego rządu – zauważa autor. Świat zostanie przekształcony w kolonię a ludzkości przyświecać będzie hasło „Nie będziesz mieć niczego i będziesz szczęśliwy”, autorstwa Światowego Forum Ekonomicznego, czyli „prywatnego stowarzyszenia zrzeszającego około 1 5 tysiąca dużych i bardzo dużych międzynarodowych przedsiębiorców”.

Wprowadzenie Traktatu wymaga jednak poparcia co najmniej 2/3 składu członków ONZ. Może okazać się więc skomplikowane. WHO podejmie więc zapewne próbę przeniesienia niszczących wolność rozwiązań do kategorii wewnętrznych przepisów organizacji. Wystarczy do tego zwykła większość 98 głosów.

Taki manewr został zastosowany przy forsowaniu przez UE tak zwanej Konstytucji Europejskiej, wobec której podniósł się szeroki sprzeciw. Biurokratyczne elity zareagowały umieszczając na poziomie traktatów międzynarodowych (przede wszystkim tzw. nicejskiego) techniczne regulacje przenoszące władzę decyzyjną z poszczególnych stolic do Brukseli. Dzisiaj Unia stanowi coś w rodzaju quasi-państwa skupiającego poważne kompetencje w rękach wąskiego grona eurokratów. Parlamentarzyści zaś są pozbawieni nawet prawa zgłaszania inicjatyw ustawodawczych.

„W przypadku Traktatu pandemicznego ramy czasowe są bardzo napięte: zamach stanu (lub, dla tych, którzy wolą posługiwać się poprawnością polityczną – głosowanie) zaplanowano na maj, dzień po wyborach europejskich” – podkreśla Battisti. „W tym czasie nasz kontynent nadal będzie reprezentowany przez liderów obecnej centrolewicowej koalicji, a nowa większość, która prawdopodobnie wyłoni się z sondaży, nie będzie miała czasu na zorganizowanie się i przejęcie sterów władzy. Niektóre zbiegi okoliczności nigdy nie są przypadkowe” – wskazuje.

Wciąż jednak poszczególne państwa mogą odmówić przystąpienia do Traktatu. Tyle, że na przykład Włochy, rządzone rzekomo przez centroprawicę, przygotowały już krajowy plan zakładający poddanie się dyktaturze WHO. Może odrzucić go krajowy parlament. Battisti nawołuje czytelników aby działali na rzecz zwiększenia świadomości społecznej w kwestii Traktatu i kryjących się za nim zagrożeń.

„Dla katolików konieczna wydaje się mobilizacja o charakterze religijnym. Zbytnio zapomnieliśmy o sile modlitwy zbiorowej. Być może warto przypomnieć, jak różańcowy łańcuch podjęty przez rosnącą część narodu austriackiego, doprowadził w okresie powojennym do ewakuacji wojsk sowieckich i odzyskania przez kraj niepodległości. Jeśli dodamy do tego, że maj jest miesiącem drogim Matce Bożej, nie powinno być wątpliwości, jakie jest nasze pierwsze zadanie” – wskazuje autor.

Źródło: VanThuanObservatory.com

RoM

Skandaliczne propozycje feministry Nowackiej. Historia bez Ks. Piotra Skargi, „Wyklętych” i bohaterów czasu okupacji

14 lutego 2024

Skandaliczne propozycje Nowackiej. Historia bez Ks. Piotra Skargi, „Wyklętych” i bohaterów czasu okupacji

Przedstawione przez Ministerstwo Edukacji Narodowej plany cięć programowych dotyczyć będą również treści omawianych na lekcjach historii. W ramach „odciążenia” uczniów resort Barbary Nowackiej zaproponował odejście od przedstawiania uczniom kluczowych elementów dziejów ojczystych. Z kursu podstawowego zniknąć ma Powstanie Wielkopolskie, a nawet na rozszerzeniu nie będzie wymagana znajomość wybitnych wojskowych Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Z podstawy wypaść mają liczne informacje o kulturotwórczej roli chrześcijaństwa, Ks. Piotrze Skardze, czy Św. Maksymilianie Marii Kolbe.

Od 12 do 19 lutego trwać mają pre-konsultacje zaproponowanych przez resort Barbary Nowackiej zmian w podstawie programowej. O tym, jakie treści mają z lekcji zniknąć, dowiedzieć się można z dokumentów przedstawionych na ministerialnej stronie internetowej.

Resort Barbary Nowackiej planuje zaoszczędzić czas na lekcjach historii skreślając z programu wiele wiadomości o cywilizacyjnej roli chrześcijaństwa. Z zakresu wymaganej wiedzy o czasach starożytnych zniknie wymóg zrozumienia „kulturotwórczej nowości” objawionej religii. Z kolei podczas nauki o wczesnym średniowieczu, uczniowie nie będą musieli już poznawać znaczenia pojęcia „Christianitas”, ani doniosłej roli cywilizacyjnej mnichów iro- szkockich. Wiedza o reformie gregoriańskiej – kluczowej przecież dla historii powszechnej – konieczna będzie jedynie dla realizujących kurs rozszerzony.

Licealiści nie będą już poświęcać uwagi współdziałaniu pierwszych polskich władców z Kościołem dla utrwalenia suwerenności kraju, a nawet na rozszerzeniu nie znajdzie się miejsce na opis sporu króla Bolesława Śmiałego ze Św. Stanisławem. Konieczność rozumienia zagrożenia zewnętrznego ( szczególnie niemieckiego) dla Polski Piastów zostanie przeniesiona na „rozszerzenie”.

Uwaga poświęcona chrześcijaństwu ma ucierpieć nawet na zajęciach dotyczących kultury wieków średnich. Uczniowie nie będą już mówili o chrześcijaństwie „jako podstawie ścisłej więzi wiary i rozumu, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu Św. Tomasza z Akwinu”.

Propozycje zmian mogą poważnie zaciążyć na znajomości dziejów epoki „sarmackiej”. Z kursu rozszerzonego zniknie wymóg znajomości najwybitniejszych strategów wojskowych I Rzeczpospolitej, w tym Jana Karola Chodkiewicza, czy Stanisława Żółkiewskiego.

Uczniowie nie będą także musieli rozumieć źródeł utożsamiana Polski z „przedmurzem chrześcijaństwa”. Z nauki o dziejach ojczystych zniknie wymóg poznania programu odnowy politycznej ks. Piotra Skargi oraz tego zawartego w „Ślubach Lwowskich” Jana Kazimierza. Zmiany pogorszą również pełną znajomość dziejów oświecenia i Rewolucji Francuskiej. Z kursu rozszerzonego znikną wiadomości o ludobójstwie w Wandei.

Wygląda na to, że prawdziwa dewastacja dokona się w programie poświęconym czasom zaborów. Uczeń „dostrzega kluczowe znaczenie utrzymania i przekazywania polskiego kodu kulturowego (wiara, język) dla podtrzymania świadomości narodowej” – mówi wymóg, którego skreślenie z podstawy zaproponował resort Barbary Nowackiej. Zdolność charakteryzacji przejawów ożywienia życia religijnego Polaków w przeddzień odzyskania niepodległości ma zostać zaś przeniesiona na „rozszerzenie”. Z podstawowego wymiaru kursu mają również zniknąć informacje o Powstaniu Wielkopolskim – choć data jego wybuchu jest przecież świętem państwowym.

Szokujące propozycje ministerstwo wystosowało również względem omówienia wieku XX. Wiedza o współpracy hitlerowskich Niemiec i ZSRR ma być wymagana wyłącznie od uczniów podchodzących do matury rozszerzonej, podobnie jak znajomość różnic programów politycznych Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego.

Z zakresu nauczania skreślono wymóg znajomości przykładów heroizmu Św. Maksymiliana Marii Kolbego, czy Witolda Pileckiego… Ireny Sendlerowej, rodziny Ulmów i innych.

W podstawie ministerstwo zaproponowało również wstrząsającą zmianę językową. Z programu ma zniknąć nauka o „ludobójstwie Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej”. Zamiast niej uczniowie mają poznawać dzieje „konfliktu polsko- ukraińskiego” na tych terenach.

Zastanawiające są również propozycje resortu względem nauki o okresie powojennym. Nawet z rozszerzonego programu mają zniknąć treści poświęcone bezkarności nazistów po wojnie, czy rozwojowi radykalizmu islamskiego. Ministerstwo proponuje pozbycie się wymogu omówienia „form zniewalania Polaków przez reżim komunistyczny” oraz losów „Żołnierzy Wyklętych”. Kontrowersje wokół problemów dekomunizacji i lustracji po 1989 roku mają być omawiane wyłącznie na „rozszerzeniu”.

To zaledwie część skandalicznych zmian, jakie zasugerowało kierowane przez Barbarę Nowacką ministerstwo. Wymownie przemodelowany ma zostać również tekst uzasadnienia programu nauczania oraz opis celu edukacji historycznej. Z tego ostatniego usunięte mają zostać całe akapity mówiące o patriotycznym celu edukacji historycznej.

Źródło: men.gov.pl FA

Niedziela. Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę.

18.02.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

14/02/2024przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

(zdjęcie: Internet)

Share

Kategorie Białystok, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Poznań, Zamość Tagi Białystok, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, Poznań, różaniec za Ojczyznę, Zamość

Pakt Migracyjny przyjęty. Europosłowie „uśmiechniętej Polski” zagłosowali za przymusowym rozdzielaniem migrantów po krajach.Polskę czeka katastrofa.

Pakt Migracyjny przyjęty. Europosłowie „uśmiechniętej Polski” zagłosowali za przymusowym rozdzielaniem migrantów po krajach.Polskę czeka katastrofa.

pch24.pl/pakt-migracyjny-przyjety

„Komisja w PE właśnie przyjęła pakt migracyjny. Dokładnie za dwa lata miliony migrantów będą rozdzielane do różnych państw, w tym do Polski” – poinformował na X europoseł Patryk Jaki. W ten sposób rozesłanych będzie nawet 4,5 mln migrantów rocznie! Z za takim rozwiązaniem zgodnie ręce podnieśli europosłowie „koalicji Donalda Tuska”.

Jak podał Patryk Jaki, według założeń Paktu będzie można się „wykupić” od obowiązku przyjmowania migrantów. Będzie to kosztowało 20 tys. euro za każdego migranta.

„Ale jeżeli KE stwierdzi, że jest sytuacja kryzysowa, to wtedy nie będzie można się wykupić. Ylva Johansson, komisarz europejska mówi, że chciałaby ok. 4,5 mln migrantów rocznie przyjmować i rozdzielać do rożnych państw” – podał europoseł Suwerennej Polski, komentując przyjęcie paktu w komisji PE.

Za takim rozwiązaniem zagłosowały wszystkie partie z „koalicji 13 grudnia”. „Polskę czeka katastrofa” – skomentował Jaki. „Nie zdajecie sobie sprawy z tego co to będzie oznaczało dla naszego kraju” – dodał.

Z postawy PE dumna jest komisarz Johansson, która wyraziła przekonanie, że rząd koalicji Tuska będzie realizował postanowienia paktu. Jak dodała, porozumienie w sprawie Paktu Migracyjnego zostało zawarte pod koniec grudnia 2023 roku, a rząd Mateusza Morawieckiego nie uczestniczył w negocjacjach. Z kolei ekipa Tuska dołączyła, gdy pakiet został już uzgodniony.

W ten oto sposób przedstawiciele Polski w PE zgodzili się na partycypację Polaków w kosztach i skutkach społecznych kryzysu migracyjnego, do którego Polska w żaden sposób nie przyłożyła ręki.

Patryk Jaki – MEP

@PatrykJaki

Komisja w PE właśnie przyjęła Pakt Migracyjny. Wszystkie partie z #Koalicji13Grudnia były “za”.

Polskę czeka katastrofa

0:01 / 0:48

·

140,6 tys. Wyświetlenia

Źródło: X.com, wpolityce.pl

Klaus Schwab już niepotrzebny. Jego przemówienie o „erze inteligencji” napisał ChatGPT

Klaus Schwab już niepotrzebny. Jego przemówienie o „erze inteligencji” napisał ChatGPT

#chatGPT #Klaus Schwab #światowe forum ekonomiczne #wielki reset

(fot. YouTube / World Government Summit)

Założyciel i lider Światowego Forum Ekonomicznego, prof. Klaus Schwab był prelegentem tegorocznego World Government Summit w Dubaju. Jak wyjaśniał, do wizualizacji „czekającej tuż za rogiem”, technologicznej ery powszechnej szczęśliwości, posłużył się… ChatemGPT. 

Przemawiając podczas tegorocznego zjazdu globalistów, Klaus Schwab przyznał, że zrewidował swoje poglądy na temat rewolucji technologicznej. Próbując ocieplić wizerunek technokratyczno-biurokratycznej wizji Wielkiego Resetu, przekonywał, że opisywana przez niego „czwarta rewolucja przemysłowa” zmieni nie tylko systemy gospodarcze i sposób w jaki żyjemy, ale wprowadzi ludzkość w etap, który osobiście określił mianem Ery Inteligencji.

Co ciekawe, profesor ekonomii i futurysta, do wizualizacji swojej koncepcji posłużył się chat-botem opartym o najnowsze osiągnięcia w zakresie sztucznej inteligencji. – Niedawno zrobiłem coś niecodziennego, wykorzystałem ChatGPT do długiej dyskusji, aby dowiedzieć się, w jaki sposób ta nowa era może wyglądać. Otrzymałem około 20 stron podsumowania. Teraz zamierzam wam je przeczytać – oznajmił.

„Widzimy społeczeństwo, gdzie sztuczna inteligencja, robotyka, internet rzeczy, druk 3D, inżynieria genetyczna, komputeryzacja kwantowa, stanowi podstawę codziennego funkcjonowania. Umocowanej jednak w głębokim poszanowaniu dla ludzkich wartości, kreatywności i środowiska naturalnego” – przekonywał chat-bot.

„W nowej erze inteligencji, technologia nie jest wyłącznie narzędziem czy przedłużeniem ludzkich umiejętności. To partner w dziele kształtowania świata, gdzie każdy ma możliwość wykorzystania swojego całego potencjału” – dodał. Przykładowo spersonalizowane platformy AI doprowadzą do zrewolucjonizowania edukacji, dostosowując do każdego ucznia tempo i styl nauki, oraz zapewniając by „nikt nie pozostał z tyłu”.

Dzięki inżynierii genetycznej, wysoce spersonalizowana będzie również opieka zdrowotna, a leczenie z kolei „dopasowane do genetycznej charakterystyki każdego człowieka”. Technologie zdalnego monitoringu zapewnią natomiast, że wysoka jakość opieki zdrowotnej dotrze nawet do najbardziej odległych miejsc na świecie.

„Gospodarka zostanie przeformowana przez nową falę kreatywnej przedsiębiorczości, gdzie małe i innowacyjne biznesy będą mieć dostęp do globalnego rynku, cyfrowych platform, a proces wytwarzania zostanie zdemokratyzowany dzięki drukowi 3D. Miejsca pracy wyewoluują do priorytetu poszanowania istot ludzkich, a roboty i systemy sztucznej inteligencji zastąpią człowieka w powtarzalnych i niebezpiecznych zadaniach. Uwalniając ludzką energię, wykorzystywaną odtąd do kreatywnego rozwiązywania problemów, myślenia strategicznego i zacieśniania relacji międzyludzkich” – Schwab czytał projekcje sztucznej inteligencji.

Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego już własnymi słowami przekonywał, że w sercu tej transformacji znajduje się „gotowość zapewnienia, aby korzyści rozwoju technologicznego zostały udostępnione w sposób równomierny i wykorzystane do stworzenia bardziej inkluzywnego, globalnego społeczeństwa”. Do najwyższych priorytetów zaliczył natomiast zarządzanie środowiskowe, wymuszające wykorzystanie nowoczesnych technologii do walki ze skutkami zmian klimatu, ochrony bioróżnorodności i odtworzenia naturalnych ekosystemów.

Zwracając się już bezpośrednio do zgromadzonych na sali, lider WEF zapewniał, że nowa, „zogniskowana na człowieka, kreatywna cywilizacja to nie zapomniana konkluzja, ale wybór”.

Po pierwsze, ta nowa cywilizacja jest tuż za rogiem, to nie coś zadane przyszłym pokoleniom. Dzisiejsze tempo rozwoju technologicznego jest nieprawdopodobne. Musimy więc poczynić odpowiednie przygotowania już dzisiaj, wykorzystać wszelkie dostępne możliwości, aby przygotować się na nadejście ery inteligencji nowego typu – stwierdził.

Nowej ery powszechnej szczęśliwości, nie da się w ocenia szefa WEF osiągnąć bez umiejętność realizacji czterech celów: – Uczynić świat bardziej zrównoważonym, bardziej odpornym, bardziej ludzkim i bardziej równym – mówił. Jako nadrzędne zadanie dla liderów politycznych wymienił konieczność „zaproszenia całej populacji do partycypowania w tej zmianie”. – Wielu ludzi jest bowiem przerażonych; ludzie obawiają się się tego przyspieszenia, które tak wpłynie na ich życie prywatne i zawodowe – przekonywał.

Na koniec, wszyscy potrzebujemy wytycznych. Potrzebujemy etycznych ram, zapewniających, że utrzymamy dżina sztucznej inteligencji w butelce. Tylko wtedy nasza przyszłość będzie realną wizją, a nie kolejną utopią – przestrzegał.

Schwab mówił również o nowym sposobie zarządzania. W jego ocenie liderzy polityczni muszą stawić czoła wyzwaniom o potrójnym charakterze. – Lider musi posiadać umysł technika, naukowca. Musi rozumieć możliwości nowych technologii, po drugie musi być filozofem; musi rozumieć skutek interakcji technologii w naszym codziennym życiu. W końcu musi być humanistą; stawiać na pierwszym miejscu aspekt ludzki, a nie samą technologię – stwierdził.

– Nie chcemy obrócić czwartej rewolucji przemysłowej w zimną biurokrację, nie chcemy zamienić jej w technokrację; chcemy natomiast przejścia do – jak ja ją nazywam – nowej humanokracji. Świat, w którym wykorzystamy technologię do rozwijania naszego całego potencjału i budowy lepszego świata – konkludował Klaus Schab.

Źródło: YouTube / World Government Summit

PR

Nic wesołego. Same MEMy.

=================================

[panie Cezary: Nie tak to ona nagła…]



Z książki synka ,czytam raz ,coś mi nie pasuje, czytam drugi raz – pisał debil

————————————–

=========================

======================================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Traktat pandemiczny czy ludobójstwo na masową skalę?!!!

Traktat pandemiczny czy ludobójstwo na masową skalę?!!!

dr Jaśkowski  Gdańsk 14.02.24

Jak powszechnie wiadomo, od kilku miesięcy mamy Nowy? Stary? Sejm.

Dlaczego postawiłem znaki zapytania?

To proste!

Zarówno w poprzedniej kadencji, a właściwie w poprzednich dwóch kadencjach, jak i obecnie, PT Posłowie zupełnie nie zajmują się sprawami istotnymi dla państwa i społeczeństwa. 

Zarówno w minionych kadencjach, jak i obecnie żadne sprawy naprawdę ważne dla Narodu, nie są nawet sygnalizowane w mass mediach.

Proszę zauważyć, jaka to bitwa słowna miała miejsce w sprawie przyznawania koncesji firmie TVN. Jak się okazało i tak przyznano koncesje i i tak programy informacyjne tych rozgłośni niczym się nie różnią od siebie. Wszędzie dominuje narracja o złym Putinie i praktycznie brak informacji i rzezi w Palestynie. Przecież, jeżeli sekretarz WHO podaje do publicznej wiadomości fakt mordowania przez Binjamin Netanjahu [również Bibi Netanjahu] i jego armię, co 10 minut jednego dziecka w Palestynie, to nie słyszymy tego samego o Putinie i jego wojskach w stosunku do Ukrainy. Natomiast czas poświęcony cyrkowi na Ukrainie jest wielokrotnie większy od czasu przekazywanych informacji z Palestyny. 

Dlaczego tak się dzieje?
Sam musisz sobie na to proste pytanie odpowiedzieć Dobry Człeku.

Poza tym, Putin ma rzekomo tak dobre rakiety i inne narzędzia zbrodni, że potrafił strącić iglicę wieży telewizyjnej w Kijowie, a do dnia dzisiejszego żaden rurociąg naftowy, transportujący ropę czy gaz z Rosji do krajów europejskich nie został nawet uszkodzony, nie wspominając o jego zniszczeniu. Rurociągi cały czas działają i podobno zwiększają przepustowość, np.Austria 50% gazu nadal dostaje z Rosji po cenie sześciokrotnie niższej, aniżeli gaz zachodni. Oczywiście, że z tego powodu cieszy się rząd w Kijowie, ponieważ cały czas otrzymuje tantiemy za tranzyt gazu i ropy wyższe o te 50% zwiększonego przepływu i rzekomo musi dostawać pomoc z Zachodu. Czyli, Rosja finansuje w jakiejś części swojego przeciwnika, którego rzekomo chce zniszczyć.

Taką kombinację przewrotnej logiki może wymyśleć tylko „wybitny” politolog z Wiejskiej.

Niestety, o zbrodniach sowieckich, w Polsce nadal mówić nie wolno.

Nadal IPN nie udostępnia materiałów o tym, co się działo w Oświęcimu, Majdanku czy Sztutowie po 1944/45 roku.

  Kto te obozy eksploatował, ilu zatrzymanych w nich przebywało i do którego roku?

Ilu więźniów wywieziono po 1945 roku na Sybir?

Dlaczego do dnia dzisiejszego sprawa zatopienia ok. 2000 robotników – portowców i stoczniowców,  latem 1946 roku w Zatoce Gdańskiej, jak i w podobny sposób zatopienie na Morzu Białym ok. 8000 inteligencji polskiej w 1940 roku, jest tajna?

Proszę zauważyć; mamy rzekomo wolne związki zawodowe typu Solidarność i inne, a żadna z tych grup nie chce nawet pomnika postawić swoim zamordowanym kolegom.

Podobnie żadna rada miejska, czy wiejska nie chce uprzytomnić rodakom tych mordów. Nie ma ulicy czy skweru poświęconego zamordowanym w 1946 r. Dlaczego??? 

Sam pomyśl Dobry Człowieku???

Ludzie bez pamięci historycznej stają się tylko grupami osobników zorganizowanymi do doraźnych interesów. Ludzie ci przestają być Narodem. Łatwo ich zmienić w Roboty Biologiczne.

Dlaczego sprawa zamordowania ok. 5000 powstańców lwowskich, jesienią 1944 roku w Turzy Małej, poprzez podrzynanie gardeł, w tym kobietom i młodzieży jest nadal okryta tajemnicą?

Żadna też z grup zasiadających na Wiejskiej, tzw. aktorów sceny politycznej,  przez ostatnie dwie dekady nie zainteresowała się, jakim to mało cudownym sposobem, wielkość ziemi ornej w Polsce, która jeszcze w stanie wojennym wynosiła ok. 17.5 miliona hektarów, obecnie obejmuje już tylko nieco ponad 7 milionów hektarów. 

I jak to koreluje z wypowiedzią generała NATO, że Niemcy w sprytny sposób odzyskali swoje granice z 1937 roku?

Do tematów, które powinny być już dawno dyskutowane w Warszawie i każdym innym mieście wojewódzkim, należy także bez wątpienia temat zwany „Traktatem pandemicznym”.

A tak jak to pisał sprzed 150 laty Wyspiański: „Polska wieś śpi spokojnie”.

Z wyjątkiem kopania się po kostkach i zachowań zbliżonych do karczemnych, nic się na Wiejskiej [nomen omen]nie dzieje.

A sprawa jest naprawdę bardzo poważna. Poniżej streszczenie materiału Colin Todhunter.

============================================

Okazuje się bowiem, że nastąpiło 8 lutego 2024 r., „Globalne” porozumienie w sprawie gotowości na wypadek pandemii („traktat na wypadek pandemii”) i jest ono wdrażane obecnie przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) 

To porozumienie utoruje drogę „faszystowskiemu podejściu do zarządzania społecznego”. Beneficjentami będą pozbawione skrupułów korporacje i inwestorzy, którym reakcja na Covid-19 dobrze się sprawdziła. 

Konsekwencją tego będzie utrata praw człowieka i wolności jednostki.  

Tak twierdzi dr David Bell, lekarz kliniczny i lekarz zajmujący się zdrowiem publicznym, posiadający doktorat w dziedzinie zdrowia populacji, były urzędnik naukowy i medyczny WHO. Traktat stanowi przerażające przejęcie władzy które, jeśli się powiedzie, zapewni WHO centralną rolę kierowniczą i władzę monopolistyczną w globalnym zarządzaniu zdrowiem.    

W obecnym brzmieniu traktat przyzna WHO uprawnienia do zarządzenia środkami, w tym znacznych wkładów finansowych poszczególnych państw, blokad, ograniczeń w podróżowaniu, przymusowych badań lekarskich i obowiązkowych szczepień w czasie ogłaszanego przez nią stanu nadzwyczajnego dotyczącego zdrowia publicznego.  

WHO będzie miała wyłącznie, szerokie uprawnienia do ogłaszania stanów nadzwyczajnych dotyczących zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym ,(PHEIC) w przypadku wszelkich potencjalnych lub rzeczywistych zagrożeń dla rozszerzonych obszarów, niezależnie od tego, czy zagrożenia te mają charakter biologiczny, klimatyczny czy środowiskowy. Zrobi to  bez odpowiedniego dowodu i będzie decydować wyłącznie o nałożeniu środków i substancji medycznych na społeczeństwo, bez  świadomej zgody. 

Jest to zgodne z opracowywaną już od dwóch dekad ,teorią jednego zdrowia dla zwierząt, robaków, roślin, środowiska i oczywiście człowieka. Znając tylko liczbę gatunków robaków, to z góry można przewidzieć wynik demokratycznego głosowania.

Do jej uprawnień należeć będzie także oficjalna cenzura informacji, w tym wolności słowa – poglądów sprzeciwiających się oficjalnej narracji głoszonej przez WHO – i nie będzie ona odpowiadać przed żadnym parlamentem narodowym ,ani nie będzie ograniczona żadnymi gwarancjami konstytucyjnymi.   

WHO opublikowała zerowy projekt WHO CA+ („traktat dotyczący pandemii” jest obecnie oficjalnie znany jako „porozumienie”) zawierający 38 artykułów, w dniu 1 lutego 2023 r., a następnie kolejny projekt zawierający 41 artykułów, w dniu 2 czerwca 2023 r.  Jak można się zorientować mija już prawie rok, a w Polsce grobowa cisza nad tymi dokumentami. Dlaczego??

Porozumienie  oznacza fundamentalną zmianę w sposobie funkcjonowania WHO. Potajemnie, za zamkniętymi drzwiami, ta prywatna organizacja, finansowana w 85-90 % przez koncerny farmaceutyczne i osoby prywatne, a założona przez Rockefellera w 1949 roku, podpięta pod ONZ, ale niebędąca jego częścią, składająca się głównie z mianowanych, a nie wybieranych ludzi, nie wiadomo kogo reprezentujących, stara się uzyskać szerokie uprawnienia pod przewodnictwem swojego dyrektora generalnego.    

Sygnatariusze wyjaśniają, że w ramach proponowanego porozumienia, WHO może według własnego uznania wywołać pandemię, ogłosić PHEIC, a następnie przejąć władzę rządów krajowych w zakresie zatrzymywania obywateli, ograniczania ich podróży, wymagania od nich posiadania paszportów zawierających szczepionki (przymusowe testów i szczepień) oraz zwiększyć cenzurę mediów społecznościowych. Porozumienie miałoby także funkcjonować jako „konwencja ramowa”, która będzie obowiązywać rok po roku przez czas nieokreślony. Ułatwia  to WHO odgrywanie roli dyktatury w dążeniu do zdobycia nieskrępowanej władzy.  

Już w 2011 roku WHO podpisało umowę z CIA, o śledzeniu ruchów „antyszczepionkowych”   w Europie Środkowej. Efektem tego było blokowanie poczty  lekarzy  w Polsce[ np. mojej w listopadzie i grudniu].

Dwa instrumenty – samo porozumienie i poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych (IHR) z 2005 r. – mają działać równolegle, aby nadać WHO drakońskie uprawnienia. Obydwa teksty w sposób nieodwracalny pociągają za sobą przekazanie WHO uprawnień do zagrażania wolności zdrowotnej, stanowiąc tym samym podstawowe zagrożenie dla autonomii narodowej, medycznej i cielesnej.   

Podczas wydarzenia związanego z Covid-19, rola WHO w ułatwianiu tyranii medycznej była jasna i jednoznacznie negatywna.  

Opowiadała się Światowa Organizacja Zdrowia [WHO] za przymusowymi blokadami, które zniszczyły źródła utrzymania milionów ludzi na całym świecie, oraz spowodowały gwałtowny wzrost problemów ze zdrowiem psychicznym. Zamknęła szkoły, cofając edukację pokolenia. Promowała nie w pełni przetestowane i niezatwierdzone szczepionki w ramach EUA (zezwolenie na użycie w sytuacjach awaryjnych), które pomimo twierdzeń, że są „bezpieczne i skuteczne”, nie były ani skuteczne ani bezpieczne i nie zapobiegały rozprzestrzenianiu się choroby. Spowodowały natomiast owe preparaty gwałtowny wzrost chorób serca i mózgu wywołane białkiem szczytowym oraz wprowadzeniem grafenu do tych preparatów, które SĄD NAJWYŻSZY USA nazwał preparatami genetycznymi, a nie szczepionkami, oraz prawdziwą epidemię tzw. turbo raka.  [zgony następują w okresie kilku tygodni po ustaleniu rozpoznania vide ks. Zalewski trzykrotnie zaszczepiony]

Jeśli zostanie przyjęty ów Pakt, na 77. Światowym Zgromadzeniu Zdrowia w maju 2024 r. zwykłą większością głosów, to „traktat dotyczący pandemii” wejdzie w życie w ciągu 12 miesięcy dla wszystkich krajów, chyba że któryś kraj aktywnie zgłosi odmowę lub zastrzeżenia w ciągu 10 miesięcy.  

„Wyraźnie narusza ten traktat prawa podstawowe obywateli nie tylko Polski, ale całej Europy i Świata, a tym samym jest przeciwne Ultra Vires konstytucjom tych państw. W swoim zamyśle unieważnia podstawowe prawo do autonomii i integralności cielesnej poprzez nakazanie procedur medycznych, przymus i dalsze rażąco nielegalne działania”.   

„To zapierający dech w piersiach i przerażający atak na podstawowe wolności obywatelskie. Należy rozumieć jako prawo fundamentalne, że negacja integralności cielesnej jakiejkolwiek istoty ludzkiej oznacza utratę wszelkich praw człowieka.”   

Można odwołać się do Kodeksu norymberskiego (1947), stwierdzając:   

Traktat pandemiczny WHO i poprawki do międzynarodowych przepisów zdrowotnych: umożliwienie globalnej dyktatury zdrowotnej.

„Zgoda podmiotu ludzkiego jest absolutnie niezbędna. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych wznowił ten zakaz niezamierzonych eksperymentów w swoim tekście z 1966 roku, który stanowi: Nikt nie może być poddawany bez swojej zgody eksperymentom medycznym lub naukowym.  

Odwołuje się także do oświadczenia genewskiego dla lekarzy (1948):  

„Będę szanować autonomię i godność mojego pacjenta. Nie będę wykorzystywał mojej wiedzy medycznej do naruszania praw człowieka i swobód obywatelskich, nawet pod wpływem siły. Zachowam absolutny szacunek dla życia ludzkiego od poczęcia. Zdrowie mojego pacjenta będzie dla mnie najważniejsze.” 

Okazuje się, że niewybrani, nieodpowiedzialni i w dużej mierze nieznani delegaci ze 194 krajów spotykający się w Genewie podczas posiedzeń Światowego Zgromadzenia Zdrowia, tak jak miało to miejsce w 2022 r., kiedy przyjęli poprawki do IHR. Proces ten jest pełen tajemnicy, autokracji i zbliżającej się tyranii, a ponadto jest rażąco pozbawiony jakiegokolwiek przejrzystego, demokratycznego procesu.   

Delegaci krajowi nie są wybierani i nie reprezentują obywateli swojego kraju.

 Stawia to podstawowe  pytanie:  

„Jak mogą  owi ludzie, negocjować w imieniu narodów, nie mówiąc już o międzynarodowych/globalnych przepisach zdrowotnych wiążących 194 kraje?”  

Jeśli „globalny traktat dotyczący pandemii” zostanie przeforsowany, możemy zaobserwować ciągłe blokady. Jednocześnie dominować będą interesy korporacyjne. Pandemie staną się samowystarczalną, samonakręcającą się  machiną interesów, tworząc biurokrację, której istnienie będzie od nich zależało. Traktat spowoduje powstanie prawdziwej epidemii korupcji. 

Ludzie będą zdani na łaskę policji i biurokratów, którzy nie będą narażeni na żadne kary za czyny popełnione rzekomo w „dobrej wierze”. To co chciał przeforsować rząd p.Morawieckiego, jeszcze przed ogłoszeniem pandemii w marcu 2020 roku. Czynności te mogą przybierać formę obowiązkowych procedur medycznych, przymusowego wejścia na teren obiektu, przymusowej izolacji i kwarantanny.  

W 2020 r. było wystarczająco źle, gdy cała siła państwa zwróciła się przeciwko społeczeństwu, zwłaszcza tym, którzy nie zgadzali się z polityką dotyczącą Covid-19, ale proszę wyobrazić sobie nadużycie władzy, do którego może dojść, gdy WHO uzyskała uprawnienia, których pragnie.   

Byliśmy świadkami zawieszenia podstawowych swobód obywatelskich pod groźbą przemocy ze strony państwa, co często skutkowało wykorzystywaniem obywateli przez de facto paramilitarne siły policyjne za łamanie „zasad pandemii”, które nie miały podstaw naukowych, ani nie były umotywowane względami medycznymi czy naukowymi.   

Rządy deklarowały, że „podążają za nauką”, ale zaobserwowaliśmy zawyżoną liczbę zgonów, zmanipulowane dane i oszukańcze wykorzystanie testów RT-PCR, w celu stworzenia w świadomości społeczeństwa wrażenia śmiertelnej pandemii. 

Czytelnicy mogą zapoznać się z artykułami internetowymi w rodzaju  „Zostań w domu, ratuj życie: odkrywanie oszustwa związanego z COVID „[kliknąć proszę dwa razy], który zapewnia wgląd w różne oszustwa –  pomogły one zaszczepić strach w populacji globalnej w 2020 r.  

WHO podała również błędną prognozę śmiertelności. Przesada wywołała panikę wśród społeczeństwa – część starannie zaaranżowanej „pandemii strachu” –  utorowała drogę do blokad i masowego stosowania szczepionek sprzedawanych społeczeństwu w oparciu o fałszywe twierdzenia. Syntetyczne białko kolczaste zawarte w szczepionkach oraz grafen  powoduje krzepnięcie, krwawienie, problemy z sercem i krzepnięcie krwi w mózgu, a także problemy neurodegeneracyjne. Od czasu wprowadzenia szczepionki w wielu krajach obserwujemy znaczny wzrost śmiertelności, o którym milczą media.  

W Polsce idiotyczne rozporządzenia rządu p.Morawieckiego doprowadziły tylko w jednym roku do ponad 250 000 dodatkowych, ponadwymiarowych zgonów. Wymordowano ludność dużego miasta.? I cisza!

Pomyśl sam Dobry Człowieku, dlaczego cały ten system rzekomej samorządności, sprawiedliwości nie ruszył  czterech liter, by te morderstwa zatrzymać?

Co więcej, WHO działa w ramach kompleksu biofarmaceutycznego – skomplikowanego syndykatu, który utworzył się z biegiem czasu i który wyznacza światową politykę zdrowotną.  W skład tego kompleksu wchodzą agencje ds. zdrowia rządów krajowych, w tym Indii, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, Światowe Forum Ekonomiczne, Fundacja Gatesów, Welcome Group i główne firmy farmaceutyczne. Ustalenia dotyczące drzwi obrotowych pomiędzy tymi organizacjami doprowadziły do przejęcia organów regulacyjnych.   

Badacz i działacz Yohan Tengra z Ruchu Przebudźcie Indie przeprowadził dwuletnie dochodzenie, jak to działa w Indiach. Poprzez swoje badania zdemaskował kartel miliarderów kontrolujący indyjską grupę zadaniową ds. walki z wirusem COVID-19. Tengra wymienił nie tylko nazwiska osób, które zasiadały w tej grupie zadaniowej, ale także szczegółowo opisał ich powiązania finansowe z przemysłem farmaceutyczno-szczepionkowym.  

Grupa zadaniowa była odpowiedzialna za agresywne dążenie do izolacji, obowiązek stosowania masek, przymusowe testowanie osób bez objawów, wycofywanie iwermektyny z protokołu krajowego, tłumienie zdarzeń niepożądanych szczepionek i wiele innych.  

W Polsce znajdowali się liczni „medycy”, dopuszczeni do głosu w mass mediach głównego nurtu tresury społeczeństwa, podający fałszywe informacje odnośnie Covid-19, np. poprzez  namawianie starszych osób czy kobiet w ciąży do szczepień. Nikt ich nawet nie próbuje rozliczyć za te dezinformcje kończące się zgonami czy poronieniami.

Depopulacja w czystej postaci przeprowadzona „rencami” białych kołnierzyków.

Tengra ujawniła także, w jaki sposób wybitne osobistości indyjskiego zdrowia publicznego, które regularnie pojawiały się w mediach i telewizji, są powiązane z Fundacją Gatesa, Fundacją Rockefellera, Welcome Trust, USAID, Bankiem Światowym i innymi aspektami globalnego głębokiego państwa.  

W Polsce, do dnia dzisiejszego nie opublikowano danych o łapówkarstwie Izb Lekarskich pilnujących interesu koncernów.

Mamy pełne prawo martwić się „traktatem dotyczącym pandemii” kształtowanym przez potężne korporacje, których interesem jest zamknięcie gospodarek (zobacz artykuł internetowy Fabio Vighi dotyczący zapaści systemowej i symulacji pandemii ), obowiązkowych programów szczepień i nadzoru cyfrowego, którzy są, aż nazbyt chętni aby pozbawić nas naszych podstawowych praw dla własnego zysku.  

Niestety, w Polsce żadne środowisko naukowe, nie zorganizowało protestów przeciwko bezmyślnym rozporządzeniom. Okazało się, że kasa jest ważniejsza, wystarczyło po stówie dla lekarzy i 26 złotych dla pielęgniarek, aby sprawę zamieciono pod dywan. Jeżeli można było się dorobić 400 000 czy nawet 600 000 w jednym roku, to co mi tam z sumieniem i przysięgą jakiegoś Greka  sprzed 2000 lat,  albo jakiś tam kodeksów norymberdzkich. Mam swoje procedury i reszta mnie nie obchodzi.

Takie jest myślenie obecnych  tzw. elit w Polsce, wytworzonych w ramach nachodźców ze wschodu.

Czyli, ratuj się kto może?? resztę dobijemy!!!.

Kolejna zbrodnia sił Izraela w Gazie: Zamordowali rodzinę, potem ratowników w oznakowanej karetce ratunkowej. Sześciolatka umierała parę dni wśród trupów w rozbitym samochodzie.

Błagała przez telefon o ratunek. 6-latka znaleziona martwa po 12 dniach

oprac. Olga Papiernik 10 lutego 2024, wiadomosci.dziennik

Palestyna, Izrael, Strefa Gazy, zniszczenia
Palestyna, Izrael, Strefa Gazy, zniszczenia / Bloomberg / Ahmad Salem

„Tak się boję, proszę przyjedź” – to jedne z ostatnich słów, które wypowiedziała sześcioletnia Hinda Rajab podczas rozmowy telefonicznej z ratownikami, po ataku na samochód jej rodziny w Gazie – donosi „The Guardian”.

Tragedia rozegrała się 29 stycznia, kiedy Hinda, jej wujek, ciotka i kuzyni próbowali uciec przed zbliżającymi się siłami izraelskimi, a ich samochód znalazł się pod ostrzałem.

Uwięziona w ostrzelanym pojeździe i otoczona martwymi krewnymi, 6-latka przez trzy godziny błagała Czerwony Półksiężyc przez telefon o ratunek.

Rodzina Hindy poinformowała, że w sobotę rano znaleziono ją martwą w samochodzie w dzielnicy Tel al-Hawa w mieście Gaza.

Karetka nie dojechała. Ratowników zabito

Czerwony Półksiężyc wysłał po dziewczynkę karetkę, ale nie dojechała na miejsce. Nebal Farsakh, rzecznik Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca (PRCS), powiedział, że karetkę z zabitymi ratownikami, którzy jechali na ratunek Hindzie, znaleziono kilka metrów od samochodu, w którym była dziewczynka. Mamy bardzo wyraźne emblematy czerwonego krzyża na wszystkich naszych karetkach – podkreślił.

PRCS oskarżył Izrael o celowe ostrzelanie ambulansu. „Okupanci świadomie wycelowali w ekipę Czerwonego Półksiężyca pomimo wcześniejszego uzgodnienia, które umożliwiało przybycie karetki na miejsce i uratowanie Hindy” – stwierdzono w oświadczeniu.

„The Guardian” skontaktował się z siłami zbrojnymi Izraela w celu uzyskania komentarza, którego jednak nie uzyskał.

================================

MD:

Jak to się dzieje, że kraje europejskie, czy post-europejskie jak USA, wspierają ciągle jawnych krwawych bandytów rządzących w Izraelu? Wspierają finansowo oraz militarnie. I trąbią o „antysemityzmie”.

Przecież takich udokumentowanych przypadków celowego, jawnego ZŁA są co najmniej setki. Widać tam jawne dowództwo szatanów, nienawidzących i pogardzających ludźmi, pewnych jednak swej bezkarności. Jest to jeden z dowodów, że żyjemy już w czasach Apokalipsy, bezczelnego triumfu Złego. Jak długo jeszcze??

Wojna karnawału z postem. Walentynki w Popielec.

Wojna karnawału z postem. Walentynki w Popielec

Paweł Chmielewski pch24

Mało jest tak okropnych świeckich celebracji jak Walentynki. Nawet Halloween jest „lepsze„, bo nie ukrywa zła i plugastwa, które w sobie nosi, ale się nim chełpi i chlubi; występuje więc z otwartą przyłbicą. Z Walentynkami jest inaczej; to najgorszy rodzaj demona, bo – uśmiechnięty.

Jak to? Walentynki, powie jakiś oburzony kochanek, mają przecież chrześcijański korzeń. Ba, żeby chrześcijański po prostu, ale nawet lepiej: bo średniowieczny. Niechby; ale nie wszystko złoto, co się świeci. Romantyczna miłość rodzi się w wypaczonym nurcie średniowiecznej kultury. To triumf uczucia nad rozumnością, pożądania nad obowiązkami stanu. Ta nić europejskiej tradycji nie wyrosła z chrześcijaństwa, ale rozwijała się wbrew niemu, aż do swojej straszliwej kulminacji w czasach rewolucji XVIII i XIX stuleci.

Romantyczni autorzy i poeci tego czasu, od Jeana-Jacquesa Rousseau, głosili wyłącznie jedną „miłość”: do siebie. Ideał kochania okresu rewolucji jest wielkim triumfem ducha protestanckiego subiektywizmu; szybko przyniósł fatalne owoce. Gdy romantyczny duch ogarniał jednostki i był przeżywany erotycznie, mógł prowadzić najwyżej do osobistych dramatów i powoli psuć obyczaje. Gdy ogarniał całe społeczeństwa, szukał innego ujścia. Stąd rodzi się nacjonalizm, w tym nacjonalizm najgorszy, niemiecki. Johann Gottlieb Fichte wygłaszając swoje niesławne „Mowy do narodu niemieckiego” (Reden an die deutsche Nation) czerpał ze studni romantyzmu. Upoił Niemców zatrutą francuską wodą. Choroba miała swoją kulminację w dyktaturze narodowosocjalistycznej Arbeitspartei, z natury właśnie romantycznej.

Oswald Spengler, krytyk narodowego socjalizmu mający szczęście umrzeć przed najgorszą erupcją barbarzyństwa (zm. 1936), określił zachodnią kulturę imieniem faustycznej. Faustyczność (das Faustische), pisał, to czysta dynamika; to impet postępu; dążność do przekraczania granic; pęd do rozwoju. Z żalem patrzył na uwiąd tych żywotnych sił: tego, co w Zachodzie twórcze, wolne i stąd – boskie. Duch faustyczny był skazany na śmierć. Faustyczność to choroba: to irracjonalne dążenie do absolutu; ogarnięcia tego, czego z definicji (sic) ogarnąć się nie da. Kultura faustyczna, która wybija ten aspekt, stacza się w barbarię; staje się przeciwieństwem umiarkowania Aten i Rzymu. Barbarzyńska faustyczność to inne imię Nietzscheańskiego dionizyzmu przeciwstawionego apollinizmowi. Grecy, a za nimi również rzymianie, kochali to, co skończone, bo to, co skończone jest rozumowo ujmowalne: w skończoność może wkroczyć λόγος. Chorobliwi faustycy nigdy nie znajdują ukojenia; zawsze chwytają wiatr. Dionizyjskie menady, prowansalscy trubadurzy, środkowoeuropejscy protestanci, francuscy rewolucjoniści, niemieccy nacjonaliści, rosyjscy bolszewicy, anglosascy genderyści: biologiczny lęk przed bezkresem mylnie biorą za pobożność i upajają się przytłaczającym ogromem. Odrzucają rozum, bo rozum – to ograniczenie; oni nie znoszą ograniczeń. Tak rozumiana faustyczność, jeżeli połączona zostanie z polityczną siłą, zawsze prowadzi do ekstremizmów; ostatecznie zawsze syci się mordem i pożądliwością, bo nic innego nie jest w stanie zapełnić pustki, w którą chętnie wrzucają się oszalali faustyczni barbarzyńcy.

Angielskie „love” i niemieckie „lieben” ma ten sam rdzeń, co łacińskie „libido”, to znaczy: pożądanie. Polska „miłość”, przeciwnie, jest związana z łacińskim „mitis”, łagodnym.

Walentynki nie są celebracją miłości, ale pożądania. Odwołują się do tego, co w kochaniu najniższe; instynkt płodzenia wynoszą z alkowy przed oczy wszystkich. Gdyby tylko do tego się to sprowadzało, ktoś mógłby wzruszyć ramionami; ot, prymitywizm. W Walentynkach jest jednak coś więcej: to przecież romantyczne. Romantyczna, prymitywna libido nie zna żadnych granic; jest chorobliwie faustyczna. Od 1968 roku nie zna granic małżeństwa; od pewnego czasu nie zna nawet granic płci. Walentynki nie są nowoczesnym świętem płodności; to święto pożądliwości i miłości własnej. Czego chcę, to i wolę mam posiąść. „Bez zobowiązań”, mówi dzisiejsi: to trafne wyrażenie. Zobowiązanie jest istotą miłości, brak zobowiązań istotą sycącego się ad libitum pożądania. Spójrzmy na symbole. Serca, kwiaty… Czy to przypadek, że ta symbolika jest anatomiczno-przyrodnicza, jakby wewnętrznie odwołująca się do tego co ziemskie, doczesne i przemijające? Serce umrze, a kwiat zwiędnie; tak jak nieustannie umierają i więdną chwiejne pożądania celebransów Walentynek. Obrączka, przeciwnie, jest trwała, związująca; to porządek i ramy, w których rozum zamyka miłość.

Kto 14 lutego pożąda (is loving), ten zasadza romantycznego narcyza pożądania samego siebie – nie chce zobowiązań, chce tylko pędzić naprzód, wiedziony przez popędy i szukanie absolutu, którego nie może pochwycić rękami tego ciała; kto kocha (miłuje), ten wypełnia obowiązek, wie, że człowiek dojrzewa i prawdziwie wyraża swoje człowieczeństwo właśnie w ten sposób – wypełniając obowiązki, ograniczając się, rezygnując z czczej gonitwy za uczuciami.

Obrzydliwe są Walentynki, ten terror romantycznego ducha. Na szczęście w tym roku każdemu miłującemu katolikowi łatwiej będzie odeprzeć serduszkowy napór: zdarzyło się, 14 lutego Środa Popielcowa.

Posypmy głowy popiołem. Nie gońmy za tym, czego nie da się schwytać. Przeminiemy.

Paweł Chmielewski

Dziś Środa Popielcowa – początek Wielkiego Postu

Dziś Środa Popielcowa – początek Wielkiego Postu pch24

(Fałat Julian, Popielec.

Dziś Środa Popielcowa – dzień, który rozpoczyna w Kościele katolickim okres Wielkiego Postu, czyli czterdziestodniowej pokuty. Ten dzień ma pobudzić ochrzczonych do podjęcia zdecydowanej drogi osobistej odnowy i nawrócenia.

Wielki Post zakończy się w Wielki Czwartek 28 marca, kiedy to katolicy rozpoczną obchody Triduum Paschalnego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Niedziela Wielkanocna przypada w tym roku 31 marca.

W Środę Popielcową katolicy rozpoczynają czterdziestodniowy post. Liczba 40 stanowi w Piśmie Świętym wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga.

W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku Ziemi Obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe Tablice Prawa.

Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi, m.in. poprzez inicjowanie dzieł charytatywnych i misyjnych. Z liturgii znika radosne „Alleluja” i „Chwała na wysokości Bogu”, a kolorem szat liturgicznych staje się fiolet. Istotą pozostaje przygotowanie wspólnoty wiernych do największego święta chrześcijan, jakim jest Wielkanoc.

Wielki Post jest także okresem przygotowania katechumenów do chrztu. Każda niedziela wprowadzała w kolejne tajemnice wiary, a na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej udzielany jest sam chrzest.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r.

Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą w Środę Popielcową słowa: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji, jak i u plemion indiańskich oraz oczywiście na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela.

Liturgiczna adaptacja tego zwyczaju pojawia się jednak dopiero w VIII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym wieku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też czasu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedzającego roku.

W Środę Popielcową wierni nie mają obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej. Kościół zaleca jednak udział w liturgii, ze względu na pokutny charakter dnia rozpoczynającego Wielki Post. W Środę Popielcową obowiązuje post ścisły (ilościowy). To ograniczenie się do spożycia trzech posiłków, dwóch lekkich i jednego do syta, oraz wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (jakościowy). Post ilościowy nie obowiązuje osób do 18 roku życia i od 60 roku życia, podczas gdy wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (post jakościowy) obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14 rok życia.