Macron i Zgromadzenie Narodowe wprowadza cenzurę [“dekret Pfizer”] w sprawie szczepionek Covid: Trzy lata więzienia i 45 000 euro grzywny dla tych, którzy krytykują leczenie “uznane za bezpieczne” przez państwo. Babylonian empire !!

Macron i Zgromadzenie Narodowe wprowadza cenzurę [dekret Pfizer”] w sprawie szczepionek Covid: Trzy lata więzienia i 45 000 euro grzywny dla tych, którzy krytykują leczenie “uznane za bezpieczne” przez państwo. Babylonian empire !!

17 febbraio 2024 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire

Prawdziwe szaleństwo odbywa się we Francji, gdzie francuskie Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło poprawkę, już nazwaną przez opozycję dekretem Pfizer”, do art. 4 ustawy o “walce z dryfem sekciarskim”, która skazuje na trzy lata więzienia i 45 000 euro grzywny każdego, kto krytykuje terapie “uznane za bezpieczne” przez państwo. Zatwierdzenie tegoż punktu pożądanego przez Macrona następuje w następstwie krytyk szczepionek przeciwko Covidowi. W praktyce, Francja wprowadza cenzurę odnoszącą się do wypowiedzi na temat szczepionek.

Jak opisuje Maddalena Loy w swoim artykule na łamach gazety LaVerità:

“Macron chce, aby ci, którzy są przeciwni  szczepionkom, znaleźli się w celach więziennych. Tak więc debata naukowa jest zagrożona”. Projekt ustawy przewiduje ustanowienie “przestępstwa zachęcanie do zaniechania lub powstrzymania się od leczenia lub przyjęcia praktyk, które w oczywisty sposób narażają daną osobę na poważne ryzyko w odniesieniu do jej zdrowia”. https://www.laverita.info/macron-cella-chi-ostacola-vaccini-2667302135.html

Spójrzmy jednak na ten przerażający tekst, aby mieć się na baczności we Włoszech. [No i w POlsce…md]

Giornale d’Italia zrelacjonowało tekst, o którym mowa. Oto szczegóły tego, co zostało wprowadzone w życie:

“Nawoływanie do zaniechania lub powstrzymania się od leczenia terapeutycznego lub profilaktycznego podlega karze jednego roku pozbawienia wolności i grzywnie w wysokości 15.000 euro, jeżeli takie zaniechanie lub powstrzymanie się jest przedstawiane jako korzystne dla zdrowia zainteresowanych osób, gdy zgodnie ze stanem wiedzy medycznej jest oczywiste, że może to pociągnąć za sobą poważne konsekwencje dla ich zdrowia fizycznego lub psychicznego, biorąc pod uwagę patologię, na którą cierpią;

  • takie same kary grożą za namawianie do stosowania praktyk przedstawianych jako mające cel terapeutyczny lub profilaktyczny w odniesieniu do zainteresowanych osób, jeżeli w świetle stanu wiedzy medycznej jest oczywiste, że takie praktyki narażają je na bezpośrednie ryzyko śmierci lub obrażeń skutkujących okaleczeniem lub trwałym kalectwem;
  • jeżeli następstwem nawoływania, o którym mowa w dwóch pierwszych ustępach, są skutki, kary zostają zaostrzone do trzech lat pozbawienia wolności i grzywny w wysokości 45 000 EUR;
  • -0w przypadku popełnienia takich przestępstw za pośrednictwem prasy pisanej lub audiowizualnej, w odniesieniu do identyfikacji sprawców stosuje się szczegółowe przepisy ustaw regulujących tę kwestię”. https://www.ilgiornaleditalia.it/news/esteri/579562/francia-macron-censura-vaccini-covid.html

W następstwie wprowadzenia poprawki, francuska opozycja parlamentarna weszła na wojenną ścieżkę. Jean-François Coulomme, z grupy LFI, potępił owo przestępstwo jako “zbyt nieprecyzyjne”, które “zagraża naszym wolnościom”, np. “krytykowania nadużyć farmaceutycznych”. Eurodeputowany Florian Philippot, lider partii Les Patriots, nazwał tę ustawę “dekretem Pfizer”, ponieważ w rzeczywistości zrównuje ona wolny wybór leczenia z “dryfem sekciarskim”, uznając za przestępcę każdego, kto odradza leczenie będące “ewidentnie właściwym na podstawie aktualnej wiedzy medycznej”.

INFO: https://www.ilparagone.it/attualita/no-vax-in-carcere-provvedimento-choc-di-macron-e-scoppia-la-rivolta-con-il-decreto-pfizer-cosa-sta-succedendo/

Gangsterzy i głupcy

Małgorzata Todd 17 lutego  2024 r. | Nr 7/2024 (659) mtodd
       Szanowni Państwo!
       Głupcy w rękach gangsterów to groźna broń znana nie od dziś, i  nadal skuteczna. „Dyktatura proletariatu” nosiła hasła proletariackie na sztandarach, utożsamiając go jednocześnie z ciemnym ludem, któremu można wcisnąć każdą bzdurę. Kiedy przekonała się, że robotnicy prócz mięśni mają także rozumy, to zmieniła barwy, z czerwonej, na zieloną i teraz zaciekle bronią biednego uciemiężonego klimatu przed szkodliwym gatunkiem ludzkim, który ma czelność żyć na planecie Ziemia.
       I znowu nie ma takiej bzdury, której nie dało by się głupcom wcisnąć do łbów. Konkurs na kpiny ze zdrowego rozsądku trwa nieprzerwanie i przynosi szkody nie do naprawienia. Po ostatnich wydarzeniach wiemy już, że przestępcy mogą zamienić się miejscami z tymi, którzy złapali ich na gorącym uczynku i wpakowali do mamra. Jesteś niewinny? Udowodnij to „niezawistnemu” sądowi! Tak działają mafie zarówno krajowa, jak i unijna. Dla tej ostatniej jesteśmy wygodnym poletkiem doświadczalnym.
       Jeżeli Polacy nie zaprotestują przeciwko wcieleniu do „Soviet Union”, zwanej dla niepoznaki Europejską, to kto inny sprzeciwi się Niemcom?
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd
---

Gadowski: Władza Tuska jest ostatnim ostrzeżeniem Stwórcy wobec polskiego narodu

Gadowski: władza Tuska jest ostatnim ostrzeżeniem Stwórcy wobec polskiego narodu

pch24

„Gdyby spojrzeć na nasze najnowsze dzieje z perspektywy eschatologicznej, to należałoby uznać, że zdobycie władzy przez Donalda Tuska jest ostatnim poważnym ostrzeżeniem wystosowanym przez Stwórcę wobec polskiego narodu”, pisze na łamach tygodnika „Gazeta Polska” Witold Gadowski.

W ocenie publicysty ponowne objęcie teki premiera przez polityka, który zawsze w sposób lekceważący i obcy wypowiadał się o polskości, jest jaskrawym alarmem: oto w Polsce więcej do powiedzenia ma obca agentura niż prawdziwie polski żywioł.

„Policzkiem w twarz świadomego Polaka jest fakt, że na czele rządu stanął polityk, który bezczelnie uciekł już raz z funkcji premiera Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, gdy tylko zamajaczyła przed nim perspektywa dochrapania się dobrze płatnej funkcji wśród internacjonalistycznych, europejskich biurokratów. (…) Niestety, dorosło w Polsce całe pokolenie ludzi spełniających się na niższych szczeblach w światowych korporacjach, które przywykły do tego, że wszystko, co polskie i związane z wartościami, jest tam wyśmiewane”, czytamy.

Autor „Wieży komunistów” przedstawia, w której grupie społeczno-zawodowej Tusk ma największe poparcie. Są to zazwyczaj młodzi ludzie z wymyślnymi tatuażami, którzy praktycznie niewiele się od siebie różnią. „Udający oryginalność i nowoczesność, w istocie poniżająco tacy sami, tak samo sformatowani, tak samo pełni korporacyjnego szajsu etycznego – wybrali swojego idola, dali władzę koalicji bezczelnych kosmopolitów, którzy leczą swoje kompleksy sprzedawaniem polskich sreber rodowych – skoro tylko nadarzyła im się (jeszcze raz) ku temu okazja. (…) Ci nieszczęśnicy głęboko wierzą, że szczytem marzeń jest całkowite wyrwanie się z polskościawansowanie do stanu bycia Europejczykiem – czyli, biorąc pod uwagę realia panujące na kontynencie, kundlem”, opisuje.

„Nie mam zamiaru obrażać ludzi, którzy głosowali na Tuska, oni sami obrażają się swoimi manierami, dążeniami i wyobrażeniami o przyszłości naszego kraju. To też tłumaczy teflonową powłokę, która ciągle pokrywa pochodzącego z Gdańska polityka. Służalczy wobec Brukseli i Niemiec, wobec mieszkańców własnego kraju okazuje płynącą z przekonania o istnieniu potężnego parasola ochronnego butę. To pycha niewolnika, któremu dano pod nadzór liczne zastępy współplemieńców”, podsumowuje Witold Gadowski.

Źródło: tygodnik „Gazeta Polska” TG

Popielcowe dumki

Popielcowe dumki

Stanisław Michalkiewicz popielcowe-dumki

Rozpoczął się Wielki Post w Kościele katolickim, toteż zarówno w żydowskich mediach dla Polaków, jak i w niemieckich, pojawiły się publikacje odpowiednio naświetlające wydarzenia sprzed ponad 2000 lat.

W ramach sławnego dialogu z judaizmem nawet portal “Fronda”, zajmujący się łotrostwami obozu zdrady i zaprzaństwa, na przemian z rewelacjami na temat diabłów, regularnie publikuje “hebrajskie” interpretacje Pisma Świętego.

Najwyraźniej przekonanie, że bez judaizmu niczego nie zrozumiemy, zaczyna torować sobie drogę nawet pod strzechy. A pod strzechami – jak to pod strzechami- dawne, tradycyjne kulty łączą się z nowymi i w związku z tym, że w tym roku środa popielcowa przypada jak raz w “walentynki”, pojawiły się sugestie, że w taki dzień można się bzykać – ale na czczo.

Ale to drobiazg, bo chciałem odnotować pewien postęp, przynajmniej w stosunku do czasów stalinowskich.

Wtedy wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, którzy swoją intelektualną zupę chłeptali z “Trybuny Ludu”, tak jak teraz – z “Gazety Wyborczej” – która tamten tytuł z powodzeniem zastępuje, z ogromną pewnością siebie, jaka zawsze cechowała absolwentów akademii pierwszomajowych, uważali, że żaden Jezus nigdy nie istniał.

Miał on być wymysłem “trumanowskiego pachołka” – jak nazywano Piusa XII – i jego tubylczych kolaborantów, a więc żadne posty, zwłaszcza wielkie, nie mają sensu. Inna sprawa, że w tamtych czasach rodzaj wielkiego postu trwał cały rok i to nie ze względów religijnych, tylko ekonomicznych, chociaż one też w znacznym stopniu motywowane były względami religijnymi – bo chyba tak należałoby scharakteryzować obowiązujący wtedy “socjalizm naukowy” w wydaniu Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina?

Dzisiaj spółka autorska “Marks & Engels” została zastąpiona spółką “Marks & Spencer”, w związku z czym korygowaniem religijnych zabobonów zajmują się u nas byli ojczykowie. Nie mówię w tym momencie o sezonowym panu marszałku Szymonie Hołowni, bo on najwyraźniej przez Naszego Najważniejszego Sojusznika do wyższych rzeczy został przeznaczony, ale o byłych ojczykach, w osobach panów Stanisława Obirka i Tadeusza Bartosia, którzy w nagrodę za dobre sprawowanie zostali nawet profesorami.

Pan Tadeusz Bartoś, kiedy jeszcze był ojczykiem u Przewielebnych Ojców Dominikanów, to bez zająknięcia czytał ludowi Ewangelię, jak to Oktawian August nakazał spisać “wszystek świat”, jak to chóry anielskie wyśpiewywały “Hosanna” i tak dalej – a jak mu się znudziły tamtejsze rosoły na święconej wodzie i przeszedł na wikt cywilny, to od razu spenetrował prawdę, że żadnego spisu nie było – i tak dalej. Wyszło to na jaw podczas przesłuchania, na jakie resortowa “Stokrotka” wezwała pana Bartosia do komisariatu TVN w roku 2012.

Przyznał się do wszystkiego, jak na świętej spowiedzi. Jest rozkaz, żeby Jezusa  demaskować – i to właśnie pan Tadeusz Bartoś do spółki z resortową “Stokrotką” przeprowadzali. Na razie, to znaczy – na tym etapie – ani pan Bartoś, ani pan Obirek przezornie nie zaprzeczają, że Jezus mógł się urodzić, co nawet trzyma się kupy, bo gdyby się nie urodził, to jakże Go tu demaskować?

Tymczasem w Knesejmie Wielce Czcigodne posłanki z Lewicy i Koalicji Obywatelskiej, akurat w środę popielcową urządziły sobie potańcówkę – podobno – jak głoszą fałszywe pogłoski – przy chanukowych świecach. Czy świece były – o to mniejsza, tym bardziej, że pretekstem do tańcowania była “przemoc wobec kobiet”, a ściślej – pomysł, by do systemu prawnego wprowadzić nową definicję gwałtu.

Jeśli taki jeden z drugim dobiegacz nie będzie mógł się wylegitymować notarialnym upoważnieniem do odbycia bliskiego spotkania III stopnia z kobietą, to będzie ryzykował mieniem i życiem. Wiem, co mówię, bo właśnie z niezawisłego sądu dostałem rozkaz zapłacenia grzywny i “należności sądowych” – a przecież z nikim się nie bzyknąłem, a tylko podałem nazwisko swojej wierzycielki, co to nie wstydziła się wyszlamować mnie na 150 tys. złotych i domagać się następnych 150 tysięcy.

Cóż dopiero, gdy taki jeden z drugim dobiegacz zostanie oskarżony o niemanie stosownego notarialnego upoważnienia? Niezawisły sąd puści go z torbami, no a potem będzie już do końca życia jęczał i szlochał, jak nie w więzieniu, to w koncentraku w Gostyninie.

Jestem przekonany, że jeśli ten pomysł wejdzie w życie, to mężczyźni będą omijać kobiety szerokim łukiem, a niebywale wzrośnie popyt na gumowe lalki, z którymi podobno można nawet rozmawiać, byle na tematy zatwierdzone. Jak bowiem zauważył Stanisław Lem w znakomitej powieści “Głos Pana”, prawdziwie wielki przemysł nie zaspokaja potrzeb, tylko je stwarza.

Wobec takiej perspektywy trochę trudno zrozumieć euforię Wielce Czcigodnych. Być może nawet wielu przyzna rację koledze Januszowi Korwin-Mikke, który podaje w wątpliwość sens masowego dopuszczania kobiet do stanowienia prawa. Inna rzecz, że w przypadku Wielce Czcigodnych posłanek Koalicji Obywatelskiej, większość prawdopodobnie nie jest już bezpośrednio zainteresowana jakimiś bliskimi spotkaniami III stopnia, bo średni wiek waha się między 57 a 63 laty, ale w Lewicy więcej jest takich, pełnych wigoru i planów na przyszłość.

I one też tańcują! Dobry Boże! To pewna katastrofa demograficzna, której nie zapobiegnie żadne zapładnianie w szklance, nawet na koszt państwa.

Tymczasem, gdy posłanki Koalicji Obywatelskiej i Lewicy tańcują sobie w Sejmie, biedny pan Kołodziejczak snuje się na przejściu granicznym w Dorohusku, skąd wreszcie przepędzili go protestujący tam rolnicy, kiedy się przekonali, że tak naprawdę, to on nic nie może. Zresztą premier Tusk też nic nie może – oczywiście z wyjątkiem pękania z dumy, że go prezydent Macron i niemiecki kanclerz Scholz dopuścili do konfidencji w ramach “Trójkąta Weimarskiego”.

To oczywiście bardzo ładnie, ale w tym trójkącie, jak w trójkącie małżeńskim – ktoś musi zostać wydymany. Obecność premiera Tuska wyjaśnia, że wydymana zostanie Polska. Cóż, skoro prezydent Józio Biden pozwolił w marcu ub. roku urządzać Europę po swojemu, to cóż począć? Taki los wypadł nam. Ale inni też nie mają lekko.

Oto czytamy, że jak tylko Kukuniek napisał list do amerykańskiego Senatu, że “wnuki nam nie darują”, to Senat zaraz zgodził się przyznać forsę Ukrainie. Jeszcze tylko Izba Reprezentantów wierzga przeciwko ościeniowi, ale może i do nich Kukuniek coś napisze?  Kto by pomyślał, że zostanie konsyliarzem Stanów Zjednoczonych Ameryki! Jaka szkoda, że generał Kiszczak tego nie dożył. Dopiero byłby dumny!

Litwa: Akcyza na LPG spadnie ponad 23-krotnie – z 304 euro do 13 euro za tonę.

Można? Można! Rząd spełnia główną obietnicę rolników

17.02.2024 Autor:KM nczas.info/mozna-rzad-spelnia-glowna-obietnice

Kombajn na roli.
Kombajn na roli – zdj. ilustracyjne. / Fot. James Baltz/Unsplash

Litwa spełnia główny postulat protestujących rolników. Chodzi o wprowadzony znienacka gigantyczny podatek, który miał „walczyć z globalnym ociepleniem” i Rosją.

Od marca akcyza na gaz płynny (LPG) na Litwie spadnie ponad 23-krotnie – z 304 euro do 13 euro za tonę. Tak zdecydował litewski Sejm. Obniżenie akcyzy było jednym z głównych żądań protestujących w rolników

Żądania rolników dotyczące akcyzy zostały w pełni spełnione – oświadczył w rozmowie z dziennikarzami Ignas Hofmanas, przewodniczący Litewskiej Rady Rolnictwa. Podkreślił jednak, że rolnicy czekają też na rozstrzygnięcie innych problemów dotyczących m.in. przywracania trwałych użytków zielonych czy ciągłego kryzysu mlecznego i nie wykluczył kolejnych protestów.

W styczniu w Wilnie odbyły się kilkudniowe rolnicze protesty. Do centrum miasta wjechało około tysiąca ciągników i innych maszyn rolniczych, co ograniczyło ruch i spowodowało korki.

Podatek bez okresu przejściowego

Cierpliwość rolników, którzy od lat sygnalizują swoje problemy, wyczerpała się, gdy od stycznia akcyza na gaz płynny na Litwie wzrosła z zerowej stawki do 304 euro bez żadnego okresu przejściowego.

Ministerstwo środowiska tłumaczy, że celem tego bardzo wysokiego podatku było ograniczanie zużycie paliw kopalnych, czyli „walka z globalnym ociepleniem”, oraz zapobieganie zakupom rosyjskiego gazu.

Drastyczną podwyżkę akcyzy na LPG ostro krytykowali też litewscy przedsiębiorcy. Andrius Romanovskis, prezes Konfederacji Przedsiębiorców podkreślał, że poprzez takie działania „zdusimy nasz własny przemysł, przemysł spożywczy, naszą własną produkcję”.

W ocenie Konfederacji Przedsiębiorców, wprowadzenie w kraju takiej akcyzy „było szczególnie uderzające” w porównaniu z wysokością akcyzy na to paliwo w innych krajach regionu. Na Łotwie stawka akcyzy na LPG jest zerowa, w Polsce wynosi 13 euro, w Estonii – 55, a w Niemczech – 45 euro za tonę.

Friday Funnies: Marked Unsafe – at any speed.


Friday Funnies: Marked Unsafe

at any speed.

ROBERT W MALONE MD, MS FEB 16
 
READ IN APP
 


I consider Tucker a mentor of sorts. I strive to be more like Tucker.















Brought to you by Google

The brainwashing of our youth – by social media corporations is out of control. Unfortunately, for all of us – it isn’t going to stop.

“We know best. We are going to remake the world. We are going to reshape kids around the world”

The government has a remedy for this type of unlawful business practice. The 1890 Sherman Antitrust Act has bee utilized many times to break up monopolies. The Sherman Act outlaws:

„every contract, combination, or conspiracy in restraint of trade,” and any „monopolization, attempted monopolization, or conspiracy or combination to monopolize.”

Google is out of control. They have not only monopolized the internet, they have monopolized the control of advertising. Both business strategies are being challenged by the DOJ in two separate lawsuits. Meta is also being sued for unfair business practices, as it has gobbled up its competitors in a series of buy-outs.




Or you might be watching MSM exclusively and using Google as your search engine.

“Who is Robert Malone” is a reader supported publication. To receive this Substack in your email on an almost daily basis, please consider a free or paid subscription. 

Upgrade to paid

WOJNA TOTALNA I OPCJA ATOMOWA

Tomasz MIANOWICZ, styczeń 2024

WOJNA TOTALNA I OPCJA ATOMOWA

W oszalałej Ojczyźnie bawiłem pod koniec grudnia ubiegłego już roku. Wojna domowa wkroczyła w nową fazę, choć można było obserwować dopiero jej zaczątki. Boć fizyczne przepychanki pomiędzy „wybrańcami ludu” i awantury w Sejmie, to dopiero przedsmak ulicznych zamieszek, których można się spodziewać w roku bieżącym. Przedmiotem zmagań są przede wszystkim podstawowe instrumenty władzy w eurodemokracji – media i sądy. Obie strony zarzucają sobie wzajemnie łamanie prawa i… mają przy tym rację! Tyle że nic z tego nie wynika. Na obecnym etapie europeizmu przepisy prawa mają niewielkie znaczenie, chyba że chodzi o regulacje wprowadzone w ramach ideologicznej poprawności — jak „mowa nienawiści”, „rasizm”, „homofobia” itp. Istnieje już nawet jakaś komórka o skomplikowanej nazwie (prościej byłoby określić ją jako „euro-czerezwyczajkę”), która za pomocą donosów, kierowanych do prokuratury, dba o to, aby żadna „zbrodnia myślowa” nie uszła uwadze organów ścigania. Niedawno komórka złożyła donos na Monikę Jaruzelską za to, że umieściła na swoim blogu rozmowę z Grzegorzem Braunem — jedynym posłem, który — gasząc chanukowe świeczki — wystąpił przeciwko naruszaniu godności parlamentu. Sejm Rzeczypospolitej nie jest właściwym miejscem do inscenizowania przez sekty religijnych czy pseudoreligijnych obrządków, ale Reprezentanci Narodu widocznie są innego zdania.

A skoro już jestem przy nazwisku Jaruzelski, to nie mogę się powstrzymać od uwagi, że w porównaniu z zakazami, wprowadzonymi przez obecną ideologiczną dyktaturę i surowością ich egzekwowania, czasy późnego Jaruzelskiego można wspominać niemal jako raj wolności.

W Polsce anarchia prawna stała się faktem – do jej zaistnienia walnie przyczyniła się Komisja Europejska — a to jest namacalny symptom rozpadu państwa. Tym bardziej alarmująca powinna być zapowiedź „reform” Unii Europejskiej, które przewidują ostateczną likwidację państwowości jej członków. Tym samym Berlin przystępuje do realizacji wypracowanego już w latach III Rzeszy planu „niemieckiej Europy”. „Skażone źródła” Unii Europejskiej przedstawił John Laughland w opublikowanej w 1998 roku pracy „The Tainted Source: The Undemocratic Origins of The European Idea”. Autor cytuje m.in. wypowiedź niemieckiego ministra oświaty i propagandy, doktora Josepha Goebbelsa, z 1940 roku: „Za 50 lat nie będziemy potrzebowali państwa”. I faktycznie: 50 lat później państwa zdezintegrowanego obozu sowieckiego wkroczyły na drogę „europeizacji”. Vaclav Klaus, jeden z niewielu mężów stanu we współczesnej polityce, już w latach 1990-tych zauważył, że po raz pierwszy w historii państwa same z siebie decydują się na utratę suwerenności. Nie będzie to, rzecz jasna, dotyczyło Niemiec, które już teraz stosują się do prawa europejskiego tylko wówczas, gdy jest to dla nich korzystne.

A tymczasem problem utraty suwerenności pojawiał się w MMM [media masowej manipulacji] w czasie mego pobytu w Polsce sporadycznie; dominował antyputinowski dżihad i służba Naszym Braciom. Miałem wrażenie, iż 3/4 wiadomości i komentarzy nadawanych pod koniec grudnia 2023 roku przez Polskie Radio 24, dotyczyło wojny na Ukrainie. Również inne tematy starano się łączyć z tym konfliktem. Np. wojna w Strefie Gazy: związek z sytuacją na Ukrainie rozgłośnia skonstruowała za pomocą wypowiedzi jednego z zaproszonych ekspertów, który twierdził, że za atakiem Hamasu na Izrael stoi Putin. Przypomniałem sobie wówczas (mam pamięć może nie najlepszą, ale odporną na próby wywołania amnezji przez MMM), iż jeszcze nie tak dawno temu, gdy nasz sojusznik Izrael zażądał od Polski odszkodowań za holokaust, w rządowej telewizji twierdzono, że – „jak wiadomo” (dosłownie!) – za sprawą tych roszczeń – stoją „służby Federacji Rosyjskiej”. Z tych przekazów można wyprowadzić tylko jeden wniosek: Putin popiera zarówno Hamas, jak i Izrael.

Do podgrzania nastrojów przyczyniła się sprawa obiektu, który ze wschodu wleciał w przestrzeń powietrzną Rzeczypospolitej. Jak ustaliły czujne służby — stosunkowo szybko tę przestrzeń opuścił. Jednak przez 3 dni trwały jego poszukiwania na polskim terytorium. Nic nie znaleziono, nie zidentyfikowano latającego obiektu, aliści władza ludowa, środki przekazu i eksperci zgodnie orzekli, że chodziło o rosyjską rakietę, czyli o „kolejną prowokację Putina”. Ten zaś – i w tej materii panuje absolutna jednomyślność – planuje atak na państwa NATO, a w pierwszej kolejności na Polskę.

Nie tylko u nas, lecz w całym Postępowym Świecie, media głównego nurtu rozpowszechniają dzień w dzień wzajemnie sprzeczne lub wręcz niedorzeczne twierdzenia. Głównym problemem jest zatem nie treść medialnego przekazu, lecz podatność odbiorców na manipulację. Publiczność w Polsce wierzy we wszystko, co ma antyrosyjską wymowę, zwłaszcza jeśli pochodzi ze źródeł amerykańskich lub ukraińskich. A tymczasem zastosowanie elementarnego kryterium weryfikacji – zdrowego rozsądku i podstawowych zasad logiki – pozwoliłoby uchronić się przed myślową intoksykacją. Innym problemem jest kwestia bardziej lub mniej specjalistycznej wiedzy. Redakcja radiowego programu zaprasza eksperta, właśnie dlatego, że ten − w przeciwieństwie do przeciętnego słuchacza – taką wiedzą dysponuje. A przynajmniej powinien. Z tym różnie jednak bywa. „Ekspert” komentujący w Polskim Radiu 24 konflikt żydowsko-palestyński, określał Benjamina Netanjahu jako „prezydenta Izraela”. Skoro jednak ignorancja jest charakterystyczna dla działań polskich elit politycznych – czego można się spodziewać po ekspertach, z usług których korzystają przywódcy partyj i państwa?

W zasadzie postanowiłem nie zajmować się więcej komentowaniem treści, propagowanych w Polsce przez media „głównego nurtu”. Jeśli odchodzę w tym miejscu od swego zamiaru, czynię to z uwagi na istotny wątek, który pojawił się w Polskim Radiu 24. Ponieważ chodzi o jedno z czołowych mediów, można przyjąć, że sprawa „opcji atomowej” – bo o niej myślę – jest już elementem politycznych rozważań. Mówił o niej ekspert nazwiskiem Samson (nomen omen!), zapewne profesor którejś z wyższych uczelni, a tych mamy w Polsce bez liku (przy czym — wbrew teorii Marksa — w tym wypadku ilość uczelni nie zawsze przechodzi w jakość, czyli w wysoki poziom wiedzy absolwentów). Samson oświadczył, że aby zwyciężyć w wojnie z Rosją, trzeba również brać pod uwagę „opcję atomową”.

W 2019 roku przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych symulację wojny NATO – Rosja, której przyczyną był konflikt dotyczący Ukrainy. Tę wojenną grę opisał jeden z jej uczestników – Harry J. Kazianis – dyrektor ds. badań nad obronnością w Center for the National Interest – politycznym think thanku, utworzonym przez prezydenta Nixona. Artykuł Kazianisa powstał w marcu 2022 roku, krótko po ataku Rosji na Ukrainę. Już wtedy autor zwracał uwagę na podobieństwa pomiędzy wstępnym etapem, przewidzianym w scenariuszu „symulacji”, a rzeczywistością. W 2019 roku amerykańscy stratedzy założyli, że w wojnie NATO – Rosja o Ukrainę, czy też na Ukrainie, dojdzie do eskalacji, włącznie z użyciem broni atomowej. W wyniku konfliktu zginie około miliarda ludzi (omówienie artykuł Kazianisa opublikowano w „Głosie” nr 16 z 23.4.2022 r.).

W ostatnim czasie liczba zwolenników „opcji atomowej” wyraźnie wzrosła. Na początek przypomnieć wypada, że nieustraszony prezydent Zełeńskij już 22 lutego 2022 roku zaapelował o dostarczanie Ukrainie broni nuklearnej. W ubiegłym roku z postulatem wyposażenia Bundeswehry w arsenał atomowy wystąpił były sympatyk RAF [Rote Armee Fraktion], były pacyfista i były niemiecki minister spraw zagranicznych Joseph („Joschka”) M. Fischer. Partia „zielonych”, której jedną z „gwiazd” jest Joschka, konsekwentnie opowiada się za „wojną totalną” przeciwko Rosji, by sięgnąć do określenia, jakim Joe Goebbels posłużył się 18 lutego 1943 roku w swym słynnym przemówieniu w berlińskim Pałacu Sportu. Obecna ministerka spraw zagranicznych RFN, partyjna towarzyszka Joschki, Annalena Baerbock, otwarcie deklaruje, że Niemcy znajdują się w stanie wojny z Rosją.

Joschka trzykrotnie bez powodzenia próbował zdać maturę. Annalena nie tylko zdała maturę, ale nawet studiowała przez 4 lata nauki polityczne w Hamburgu, nie uzyskując jednak dyplomu. Pomimo braku formalnych przesłanek London School of Economics dopuściła Annalenę do studiów podyplomowych i już po roku przyszła ministerka dysponowała dyplomem LL.M w dziedzinie public international law. Można jednak przypuszczać, że drogę do politycznej kariery w dobie globalizmu utorowały Annalenie kontakty z innymi instytucjami: była praktykantką w British Institute of International and Comparative Law a później stypendystką German Marshall Fund, przy czym instytucja ta – wbrew nazwie – jest amerykańską fundacją promującą „współpracę transatlantycką”. Prócz tego Annalena skakała z trampoliny do wody i jako juniorka zdobyła nawet 3 brązowe medale w mistrzostwach Niemiec. Joschka z trampoliny co prawda nie skakał, ale za to w „dziedzinie naukowej” przeskoczył swoją partyjną towarzyszkę: mianowano go profesorem na jednym z amerykańskich uniwersytetów! Wiadomo: „Nie matura, lecz chęć szczera…”

O tym, że Stany Zjednoczone przygotowują atak atomowy na Federację Rosyjską, nie informują wprawdzie MMM, aliści inwestując czas i wysiłek na poszukiwania w mediach alternatywnych lub w periodykach specjalistycznych, można dotrzeć do odpowiednich danych. Głównym powodem rosyjskiej „operacji specjalnej” z 24 lutego 2022 roku, była perspektywa rozmieszczenia na terytorium Ukrainy – po jej włączeniu do Paktu Północnoatlantyckiego — amerykańskich rakiet „tomahawk”, przystosowanych do przenoszenia głowic nuklearnych. To umożliwiłoby uderzenie atomowe w Moskwę czy Petersburg w ciągu kilku minut. O naruszeniu równowagi w dziedzinie bezpieczeństwa Wowa Putin mówił już w 2007 roku w Monachium, na corocznej „Konferencji Bezpieczeństwa”. 7 lat później, po puczu w Kijowie, zdał sobie sprawę z powagi sytuacji: utrata Sewastopola – głównej bazy floty czarnomorskiej – oznaczałaby uniemożliwienie Rosji operacji militarnych w basenie Morza Śródziemnego. Kolejne lata NATO zużytkowało na przygotowania do wojny i na zbrojenie Ukrainy. Z tego jednak Putin sprawy sobie nie zdawał, negocjując w Mińsku niemal do upadłego z Niemcami i z Francją sprawę pokojowego zakończenia konfliktu w Donbasie; łamanie przyjętych ustaleń przez stronę ukraińską nie zniechęciło rosyjskiego prezydenta do kontynuowania pertraktacji. Charakterystyczna była reakcja Wowy, gdy w grudniu 2022 roku była niemiecka kanclerzyca oświadczyła, iż jedynym celem mińskich negocjacji było zyskanie czasu, aby przygotować Ukrainę i państwa NATO do wojny z Rosją: Putin powiedział, że „jest rozczarowany”.

Także premier Holandii Mark Rutte, gotów jest zaakceptować „opcję atomową” w wojnie z Rosją; mówił o tym holenderski europoseł Marcel de Graaff, a wywiad z nim streścił na łamach „Myśli Polskiej” Karol Dwornik. Szczególnie istotne są przede wszystkim głosy w Niemczech, wzywające do użycia wszystkich środków (podkr. TM), jakimi dysponuje Europa (chodzi rzecz jasna o UE) i Stany Zjednoczone, aby wesprzeć Ukrainę w „walce z rosyjskim agresorem”. Z takim postulatem wystąpili 19 listopada 2023 roku na łamach „Zeit Online” Nico Lange – senior fellow, pracujący dla wspomnianej powyżej monachijskiej Konferencją Bezpieczeństwa oraz Carlo Masala, profesor Uniwersytetu Bundeswehry. Zarówno miejsce publikacji („Die Zeit” należy do najbardziej opiniotwórczych tygodników w niemieckim obszarze językowym), jak i stanowiska autorów artykułu, świadczą o tym, że chodzi o konkretną opcję rozważaną w politycznym establishmencie RFN.

Trzeba wiedzieć, że Niemcy — wspierając w perspektywie globalnej hegemoniczną politykę Stanów Zjednoczonych — realizują na Ukrainie własne cele, obliczone na rozszerzenie wpływów na kontynencie europejskim (w sensie geograficznym). Zaangażowanie RFN w regime change w Kijowie w 2014 roku miało na celu zainstalowanie na Ukrainie proniemieckiego rządu; kandydatem Berlina na prezydenta był bokser w stanie spoczynku Witalij Kliczko. Rząd RFN gotów był przy tym sięgnąć do radykalnych środków. Niemiecki politolog i dziennikarz, Gerhard Wisniewski, autor „roczników” zawierających informacje przemilczane w MMM, opublikował treść kontaktów pomiędzy ambasadą niemiecką w Kijowie a urzędem kanclerskim, bardzo intensywnych w dniach „Majdanu”. Uzyskawszy wiadomość, że w Kijowie może dojść do rozlewu krwi, Angie Merkel bez wahania zaakceptowała tę perspektywę. Krew się polała, ale to Amerykanie, a nie Niemcy, decydowali o obsadzaniu najważniejszych stanowisk politycznych na Ukrainie. Z uwagi na zbliżające się wybory w Sanach Zjednoczonych, które mogą osłabić globalistyczne tendencje w polityce amerykańskiej, RFN zwiększa swoje zaangażowanie na Ukrainie. Pomimo trudności budżetowych kanclerz Oli Scholz zapowiedział podwojenie pomocy dla Kijowa: w 2024 roku jej wartość ma wzrosnąć do 8 miliardów eurosów. Równocześnie w niemieckiej prasie pojawiły się wywiady z Kliczką, który otwarcie krytykował Zełeńskiego. Tego typu publikacje w MMM nie są przypadkowe.

Jeden z autorów niezależnego szwajcarskiego dwutygodnika „Zeit-Fragen”, komentując wypowiedzi Langego i Masali, przywołał „wojnę totalną”, do której Joe Goebbels wzywał w 1943 roku. W jego przemówieniu chodziło jednak przede wszystkim o to, aby każdy członek narodu niemieckiego, niezależnie od zawodu, pozycji społecznej czy wieku (może z wyjątkiem noworodków), przyczynił się do ostatecznego zwycięstwa – Endsieg – Rzeszy.

Na dobrą sprawę w Polsce wszyscy obywatele, nie tylko rolnicy czy transportowcy, chcąc nie chcąc ponoszą ofiary na rzecz wojny z Rosją. Wystarczy wspomnieć o inflacji, wzroście cen energii, rosnących kosztach utrzymania, wydatkach z publicznych funduszy na pomoc dla Ukraińców w Polsce, czy też udziale – poprzez wpłaty do budżetu UE – w finansowaniu Ukrainy. Do „wojny totalnej” ex cathedra nikt nie wzywał, ale obywatele już w niej uczestniczą finansowo, choć trudno dokładnie określić, kto i w jakim zakresie odczuwa dodatkowe obciążenia; z pewnością nie dostrzegają ich przedstawiciele politycznych elit. Eksperci, którzy udzielają się w polskich mediach (prof. Samson nie jest jedyny), nie tyle wzywają do „wojny totalnej”, co proponują zwiększenie pomocy militarnej dla Ukrainy ze strony NATO – jako warunek ostatecznego zwycięstwa nad Rosją.

Istnieje natomiast inna analogia pomiędzy położeniem Rzeszy w 1943 roku a obecną sytuacją na Ukrainie. Otóż Goebbels wystąpił ze swym wezwaniem w momencie, gdy stało się jasne, iż Niemcy potrzebują na gwałt żołnierzy, i to w bardzo pokaźnej liczbie: mówiono o 1,5 milionie. Obecnie nawet MMM wspominają o problemie Ukrainy: zaczyna brakować ludzi na front – szacunkowo kilkuset tysięcy. Ochotnicy z Polski i innych postępowych państw – to za mało. Podobnie w 1943 roku: oddziały z różnych krajów, wspomagających Rzeszę lub przez nią podbitych, nie wystarczały. W tej sytuacji Wunderwaffen, o których Goebbels również wspomniał, nie mogły zmienić niekorzystnego dla Niemiec rozwoju wydarzeń. Także obecnie coraz bardziej śmiercionośne uzbrojenie, które państwa NATO kierują na Ukrainę, nie zmienią rezultatu wojny.

Jednak najważniejsza analogia, którą można dostrzec pomiędzy wystąpieniem Goebbelsa a obecną sytuacją, dotyczy dziedziny ideologiczno-propagandowej: Otóż Joe podkreślił w 1943 roku przeciwieństwo pomiędzy „zjednoczoną Europą” i zagrażającą jej Rosją. Nie ma wątpliwości, że ten element przemówienia skierowany był do zachodnich aliantów (Goebbels był zwolennikiem zawarcia odrębnego pokoju z Wielką Brytanią). Dziś „Europa” jest już zjednoczona w postaci kierowanej przez Berlin UE, zaś rządów w państwach „globalnego Zachodu” nie trzeba przekonywać do konieczności wojny z Rosją.

Równocześnie konflikt na Ukrainie jest pierwszą wojną prowadzoną w celu rozszerzenia UE. Jedną z przyczyn, dla których obwody zamieszkałe przez ludność rosyjską, czy rosyjskojęzyczną, oderwały się od Ukrainy, była obawa przed wcieleniem do Unii Europejskiej. W Polsce zapewne mało kto uwierzy, że na kontynencie europejskim nie tylko mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa czy Szwajcarii nie chcą znaleźć się w UE. A tymczasem we wschodniej części kontynentu zdecydowanie przeważa niechęć do „postępu” w postaci importowanej kultury masowej, genderyzmu, ateizmu, ideologicznej nowomowy, wszechobecności globalnych koncernów. „My nie chcemy do Jewrosojuza” – mówili protagoniści dokumentalnego filmu „Maidan – The Way to War”. Dokument pozwala również zrozumieć, dlaczego mieszkańcy obwodów donieckiego i ługańskiego nie mieli innego wyjścia, niż chwycić za broń. Ludność rosyjskojęzyczna na wschodnich i południowych obszarach Ukrainy została praktycznie postawiona poza prawem, nie mając żadnych możliwości obrony przed coraz bardziej brutalnym uciskiem ze strony władz centralnych. Informacja o spaleniu żywcem w domu związków zawodowych w Odessie ponad 50 osób przedostała się nawet do mediów globalnego Zachodu. Teraz jednak odbiorca mass mediów w postępowym świecie nie ma żadnej możliwości zorientowania się w przyczynach konfliktu na Ukrainie ani w rzeczywistym rozwoju wydarzeń tamże. Patrick Lawrence — jeden z niewielu wybitnych dziennikarzy (był wieloletnim korespondentem International Herald Tribune), którzy nie zaakceptowali nowej, manipulacyjnej funkcji prasy — podkreśla, że obecna sytuacja nie ma precedensu. Tę ocenę Lawrence sformułował na podstawie obserwacji środków przekazu w Ameryce Północnej i w Zjednoczonym Królestwie, ale odnosi się ona również do prasy w pozostałych państwach globalnego Zachodu. Zwłaszcza w Polsce liczba alternatywnych mediów, publikujących wiadomości objęte cenzurą w MMM, jest niewielka, a korzystanie z nich wymaga większego wysiłku niż siedzenie przed telewizorem. Zbrodnie, których dopuszczają się władze i wojska ukraińskie w czasie obecnego konfliktu, są co prawda rejestrowane przez obserwatorów z OECD, ale informacje na ten temat nie mogą się ukazywać w prasie głównego nurtu.

Wojnę o rozszerzenie UE można więc interpretować jako nowe wydanie niemieckiego Drang nach Osten. Zbrojna próba z lat 1940-tych zakończyła się niepowodzeniem. Natomiast obecne wysiłki utrwalą niemieckie wpływy na Ukrainie, przy czym najbardziej gorliwym (niekiedy aż za bardzo) sojusznikiem Berlina jest Polska. Cóż, Polacy nie od dziś są mistrzami świata w szkodzeniu samym sobie.

Na koniec podkreślić wypada, że „opcja atomowa” wchodzi już w fazę realizacji, choć na razie w formie light. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania dostarczyły Ukrainie amunicji ze zubożonym uranem (depleated uranium weapons). Jej użycie ma zwiększyć straty zadawane siłom rosyjskim. Koncepcja jest logiczna: Zadeklarowanym celem Imperium Dobra w wojnie jest maksymalne osłabienie Rosji. Jest ona najpoważniejszą przeszkodą na drodze do kontroli Euro-Azji, to zaś jest kluczem do panowania globalistów nad światem.

Nie wiadomo, kiedy Waszyngton zleci Ukraińcom wykorzystanie amunicji ze zubożonym uranem. Pewne jest jednak, że wówczas również Rosja sięgnie do tej samej broni. Humaniści z NATO użyli jej już w wojnie przeciwko Jugosławii w 1999 roku; stosowano ją na terenie Serbii oraz Kosowa i Metohiji. Od ćwierćwiecza serbscy naukowcy, wspierani przez Instytut Nanotechnologii z Turynu, badają skutki użycia pocisków z uranem. We wrześniu ubiegłego roku na uniwersytecie w Nišu odbyło się 3. międzynarodowe sympozjum poświęcone tej sprawie. Równocześnie grupa serbskich prawników, z profesorem Srdanem Aleksićem na czele, stara się o uzyskanie odszkodowań dla ofiar natowskich pocisków. Profesor Rita Celi z Turynu ustaliła, że napromieniowanie zubożonym uranem doprowadziło do 100-krotnego przekroczenia granicy szkodliwej koncentracji 21 metali ciężkich w organizmach ofiar. [To jakieś nieporozumienie: Jeśli w pociskach był U, to nie może być „21 metali ciężkich „. MD]

Równocześnie stwierdzono u nich koncentrację zubożonego uranu w wysokości 2,98 mSv (milisiwert), podczas gdy dopuszczalna granica to 0,0055 mSv. Skażenie środowiska jest trwałe, bowiem potrzeba 4 i pół miliarda lat, aby stężenie zubożonego uranu w glebie zmniejszyło się o połowę.

Nie chcę tu wchodzić w szczegóły techniczne, tym bardziej że Aleksić opublikował w ubiegłym roku książkę „The Projectiles of Justice”, poświęconą problematyce użycia przez siły NATO pocisków ze zubożonym uranem. Byłoby natomiast wskazane, aby polscy zwolennicy „opcji atomowej” zapoznali się z wynikami wspomnianych badań, na co się jednak nie zanosi. Zastosowanie depleated uranium shells w wojnie na Ukrainie doprowadzi do tego, że nanocząstki uranu skażą również tereny sąsiednie. A skutki tego będą dla mieszkańców wschodnich obszarów Polski (ale nie dla Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii czy USA) groźniejsze, niż niezidentyfikowana rakieta, która wleciała na terytorium Rzeczypospolitej. Rakieta spowodowała alarm na najwyższym szczeblu sił zbrojnych, wystąpienia przywódców państwa i rządu, wezwanie rosyjskiego posła do MSZ. Perspektywa użycia pocisków z materiałem radioaktywnym w pobliżu polskiej granicy wschodniej nie wywołała, o ile mi wiadomo, żadnej reakcji ze strony patriotycznego rządu PiS-u. Trudno się również spodziewać jakichkolwiek kroków ze strony postępowego rządu pod kierunkiem Platformy Obywatelskiej. Jedynym politykiem na „wschodniej flance” NATO, który ostrzega przed „opcją atomową”, jest Viktor Orbán. Słowacki premier Robert Fico zapowiedział, że będzie przeciwny włączeniu Ukrainy do Paktu Północnoatlantyckiego, ponieważ zwiększyłoby to niebezpieczeństwo wybuchu trzeciej wojny światowej. Rozszerzanie sojuszu rzecz jasna przybliża taką perspektywę. Ukraina jest jednak już teraz de facto członkiem NATO, ale z pewnym ograniczeniem: żołnierze z państw sojuszniczych nie biorą bezpośrednio udziału w walkach (np. oddziały polskich saperów na Ukrainie brały udział w akcji rozminowywania). Co więcej, ilość państw zaangażowanych w konflikt pozwala przyjąć, że już obecnie ma on charakter globalny; tylko obszar bezpośrednich walk jest ograniczony terytorialnie. Nie można jednak wykluczyć jego rozszerzenia na basen Morza Bałtyckiego czy rejon Kaukazu.

Wojna na Ukrainie jest początkiem długotrwałego konfliktu, który nie skończy się, nawet jeśli dojdzie do zawieszenia broni. Walki mogły zakończyć się już wiosną 2022 roku, w dodatku na warunkach korzystnych dla Ukrainy: strona rosyjska proponowała powrót do sytuacji terytorialnej sprzed 24 lutego 2022 roku. Głównym nierozwiązanym problemem była kwestia gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, która miała powstrzymać się od przystąpienia do NATO. Waszyngton, wspierany przede wszystkim przez Londyn, nie zezwolił na zakończenie wojny. Wynika to z natury globalizmu, który ma w sobie, podobnie jak nie tak dawno sowiecki komunizm, immanentną potrzebę ekspansji. Dysponuje przy tym potężnym „zbrojnym ramieniem” dla realizacji swych celów, w postaci stale powiększanego Paktu Północnoatlantyckiego.

Wojna, do której Polska ochoczo przystąpiła u boku Najważniejszego Sojusznika, będzie nie tylko totalna, ale również długotrwała i można się obawiać, że kres położy jej dopiero realizacja „opcji atomowej” na pełną skalę.

Monachium, w styczniu 2024 Tomasz MIANOWICZ

Monologi waginy już w sejmie. Tego się nie od-zobaczy….

Tego się nie od-zobaczy. „Po raz pierwszy w historii Sejmu…”, niestety [VIDEO]

14.02.2024 Autor:BD nczas/tego-sie-nie-od-zobaczy

Lewackie pokraczne pląsy w Sejmie. Foto: Klaudia Jachira / X
Lewackie pokraczne pląsy w Sejmie. Foto: Klaudia Jachira / X

Feministyczne pomysły zawitały do Sejmu RP. Lewicowe pomysły powodują, że organ ustawodawczy coraz bardziej przypomina kabaret, w dodatku się swoją głupotą chwalą i jak pisze na „X” słynna z tego typu happeningów Klaudia Jachira: „Zrobiłyśmy to!”

Jachira dodaje, że „Po raz pierwszy w historii w polskim Sejmie zatańczyłyśmy taniec przeciwko przemocy wobec kobiet „Nazywam się Miliard”! W tym roku tańczymy w intencji zmiany definicji gwałtu, bo tylko TAK oznacza zgodę. Jedna za miliard! Miliard za jedną!”.

Klaudia Jachira

@JachiraKlaudia

Zrobiłyśmy to! Po raz pierwszy w historii w polskim Sejmie zatańczyłysmy taniec przeciwko przemocy wobec kobiet „Nazywam się Miliard”! W tym roku tańczymy w intencji zmiany definicji gwałtu, bo tylko TAK oznacza zgodę. Jedna za miliard! Miliard za jedną!

Zdjęcie

Ta lewicowa nowomowa odnosi się do feministycznej akcji „One Billion Rising” i „kampanii społecznej przeciw przemocy wobec kobiet”. Zainicjowała ją w 2011 rok amerykańska feministka Eve Ensler, autorka słynnych już „Monologów waginy”.

Elementem owej kampanii ma być taniec, ponieważ „kobiet tańcząc rządzą swoim ciałem”. Zdaje się, że ta definicja wyklucza już np. tango i kilka innych tańców… Nazwa akcji pochodzi stąd, że Eve Ensler obliczyła sobie, że „w ciągu swojego życia około miliarda kobiet padnie lub padło ofiarą gwałtu”. Od 2011 odbywa się więc w tzw. „Walentynki” – „Powstanie Ofiar Gwałtu – ONE BILLION RISING”.

Na ogół są to jednak pojedyncze akcje feministek. W Polsce pod nazwą „Nazywam się Miliard”. Feministki urządzały takie pokazy w ponad 30 miastach w Polsce, teraz jednak „zaraza” dotarła do Sejmu. Z pewnością na widok tak pląsających pań, liczba gwałtów spadnie. Wystarczy spojrzeć i wszystko opada…

https://twitter.com/i/status/1757736042302431405

======================================

Janusz Korwin-Mikke.

„Tańczące baby w Sejmie to efekt demokracji. Chcieliśmy mieć demokrację, to ją mamy. Przydałby się ktoś odważny, z gaśnicą w ręku, który by rozgonił to towarzystwo…” – napisał na X (dawniej Twitter).

26 grudnia 2023: Nawalny zapewnia, że „nic mu nie jest”. „Mieszkam teraz za kołem podbiegunowym”.

Aleksiej Nawalny zapewnia, że „nic mu nie jest”. „Mieszkam teraz za kołem podbiegunowym”

tvn24/rosja-aleksiej-nawalny-w-mediach-spolecznosciowych-mieszkam-teraz-za-kolem-podbiegunowym

26 grudnia 2023,=PAP, Reuters

Uwięziony rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny potwierdził we wtorek, że przebywa w kolonii karnej na północy kraju, w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Przekazał, że nic mu nie jest i że spotkał się ze swoim adwokatem.

„Mieszkam teraz za kołem podbiegunowym. We wsi Charp” – napisał Nawalny w mediach społecznościowych. Poinformował, że został tam przewieziony w sobotę wieczorem.

CZYTAJ TEŻ: Aleksiej Nawalny odnaleziony „w najbardziej wysuniętej na północ i odległej kolonii”

Napisał także, że ostatnie 20 dni „było dość męczące”, ale i tak jest „w świetnym humorze”. Przekazał, że w poniedziałek spotkał się ze swoim prawnikiem.

Przekazał także, że „nic mu nie jest” i podziękował za wsparcie.

https://www.instagram.com/p/C1Tw3oVN-E_/embed/?cr=1&v=13&wp=550&rd=https%3A%2F%2Ftvn24.pl&rp=%2Fswiat%2Frosja-aleksiej-nawalny-opublikowal-post-w-mediach-spolecznosciowych-mieszkam-teraz-za-kolem-podbiegunowym-st7641721#%7B%22ci%22%3A0%2C%22os%22%3A24289%2C%22ls%22%3A23630%2C%22le%22%3A24259%7D

instagram.com/navalny

Nawalny w kolonii karnej na północy Rosji

O tym, że Nawalny jest w kolonii karnej w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym na północy Rosji informowała już w poniedziałek rzeczniczka Nawalnego Kira Jarmysz.

Jak podkreślił współpracownik Nawalnego Leonid Wołkow, „do tej kolonii praktycznie nie można się dostać, niemożliwe jest nawet wysyłanie tam listów”. Ocenił, że przeniesienie polityka do łagru za kołem podbiegunowym ma na celu osiągnięcie możliwie największego stopnia jego odizolowania od świata zewnętrznego.

Portal Meduza cytuje szefa Fundacji Walki z Korupcją Iwana Żdanowa, który zaznaczył, że warunki w kolonii karnej nr 3 „Wilk Polarny” znajdującej się 60 km na północ od koła podbiegunowego są surowe, to strefa wiecznej zmarzliny. To jeden z najbardziej wysuniętych na północ zakładów karnych.

Przedstawiciel projektu „Wsparcie więźniów politycznych. Memoriał” jest przekonany, że przeniesienie Nawalnego do kolonii karnej „Wilk Polarny” można oceniać jako kolejną formę presji na niego, „co najmniej z uwagi na niezwykle trudne warunki klimatyczne”.

https://www.google.com/maps/embed?pb=!1m18!1m12!1m3!1d6282.270451932493!2d65.79553680000002!3d66.81857610000002!2m3!1f0!2f0!3f0!3m2!1i1024!2i768!4f13.1!3m3!1m2!1s0x4480d908763aaaab%3A0x3abc72ee9728c495!2sFku%20Ik-3%20Ufsin%20Rossii%20Po%20Yamalo-Nenetskomu%20Avtonomnomu%20Okrugu!5e0!3m2!1sen!2spl!4v1703512074597!5m2!1sen!2spl

Google Maps

Przeniesienie Aleksieja Nawalnego

Przeniesienie Nawalnego ma związek z tym, że ostatni wyrok, który zapadł wobec polityka, nakazywał, iż musi on odbywać karę w kolonii o szczególnym reżimie – napisał serwis Agientstwo.

Agientstwo zaznaczyło też, że geograficznie nie jest to najbardziej odizolowany zakład karny w Rosji, gdyż kilkadziesiąt kilometrów od niego znajduje się miasto Salechard, w którym jest lotnisko. Lot do Moskwy zajmuje trzy godziny. W miejscowości Charp zatrzymują się też pociągi jadące z Moskwy; przejazd trwa prawie dwie doby.

Miejscowość Charp jest położona 60 kilometrów na północ od koła podbiegunowego, panuje tam obecnie noc polarna. Administracyjnie podlega miastu Łabytnangi. Z Moskwą łączy ją linia kolejowa przez Workutę” – poinformowała rosyjska sekcja Radia Swoboda.

Nawalny, który w minionych latach organizował wielotysięczne demonstracje przeciw rosyjskim władzom, został aresztowany w styczniu 2021 roku po powrocie do Rosji z Niemiec, gdzie leczył się po próbie otrucia. Władze rosyjskie wytoczyły wobec niego kolejne sprawy karne, skutkujące wyrokami łącznie ponad 30 lat pozbawienia wolności.

Aleksiej Nawalny był truty w 2019 i w 2020 [nowiczok]. Zginął w 2024. w konc-lagrze na dalekiej Północy.

Aleksiej Nawalny był truty w 2019, 2020 [nowiczok]. Zabity w 2024. w konc-lagrze na Jamale.

Konsekwencje otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego

Agnieszka Legucka 4.09.2020 pism.pl/publikacje/Konsekwencje_otrucia_opozycjonisty_Nawalnego

Kanclerz Niemiec Angela Merkel potwierdziła 2 września br., że rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został otruty trucizną z grupy nowiczok. Politycy UE i NATO zapowiedzieli wprowadzenie sankcji. Sprawa Nawalnego wpłynie negatywnie na stosunki Rosji z państwami zachodnimi, chociaż nie zablokuje np. budowy Nord Stream 2.

20 sierpnia 2020 Nawalny źle się poczuł w samolocie, który awaryjnie lądował w Omsku. Trafił do szpitala, gdzie zapadł w śpiączkę. Jako główny powód pogorszenia stanu zdrowia rosyjscy lekarze wskazali gwałtowny spadek poziomu cukru we krwi, który spowodował zaburzenia metaboliczne. Od 22 sierpnia br. Nawalny przebywa w berlińskiej klinice Charité, dokąd został zabrany na prośbę rodziny.

Jaki mógł być powód otrucia Nawalnego?

Opozycjonista stał się niebezpieczny dla rosyjskich władz. Od wielu lat upublicznia materiały kompromitujące urzędników administracji rządowej i samorządowej. Zarówno on sam, jak i jego Fundacja Walki z Korupcją (FWK) są od lat poddawani represjom. Nawalny był wielokrotnie aresztowany i już raz – latem 2019 r. – został otruty (rosyjscy lekarze zdiagnozowali wówczas „ostrą reakcję alergiczną”).

W tym czasie rozpoczął kampanię „mądrego głosowania”. Została ona skutecznie uruchomiona w wyborach regionalnych np. w Chabarowsku i polegała na oddawaniu głosu na zarejestrowanych kandydatów, ale innych niż z partii władzy (Jedna Rosja). Prawdopodobnie władze chciały osłabić FWK przed nadchodzącymi kolejnymi wyborami regionalnymi 13 września br. [ 2020, md]

Jaka była reakcja Unii Europejskiej i NATO?

Polityczna reakcja UE i NATO na otrucie opozycjonisty była stanowcza. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała: „to kolejny nikczemny i tchórzliwy czyn. Jego sprawców należy postawić przed sądem”. Merkel, opierając się na informacjach ze szpitala, w którym leczy się Nawalny, zapowiedziała dalsze działania w ramach UE, we współpracy z Francją. Niektórzy politycy partii Zielonych oraz CDU – w związku z otruciem Nawalnego, ale i z wcześniejszymi antyniemieckimi działaniami Rosji – wskazali, że właściwą reakcją byłoby wstrzymanie budowy gazociągu Nord Stream 2. Również sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg stwierdził, że przedyskutuje sprawę otrucia opozycjonisty ze wszystkimi członkami Sojuszu.  

Jak w Rosji zareagowano na oskarżenia?

Rosyjskie władze odrzuciły oskarżenia o otrucie Nawalnego. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow dał do zrozumienia, że do momentu wywiezienia opozycjonisty z Rosji w organizmie opozycjonisty nie znaleziono trucizny. Rosyjscy politycy, ale także prorządowe media, przedstawiają sprawę otrucia Nawalnego jako prowokację Niemiec albo USA. Prokurator generalny odmówił – ze względu na brak przesłanek – wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Sprawa Nawalnego jest szeroko omawiana w rosyjskich mediach społecznościowych i wzbudza w społeczeństwie rosyjskim duże emocje. Wpisuje się bowiem w trend zwiększania opresyjności władz, w tym trucia i mordowania przeciwników politycznych, np. Anny Politkowskiej, Aleksandra Litwinienki, Borysa Niemcowa.

Jakie będą międzynarodowe konsekwencje otrucia Nawalnego?

W związku z kolejnym (po otruciu Siergieja i Julii Skripalów w Salisbury w marcu 2018 r.) przypadkiem wykorzystania przez Rosję broni chemicznej, tzn. nowiczoku, należy spodziewać się poważnych konsekwencji międzynarodowych. Otrucie Nawalnego jest naruszeniem prawa międzynarodowego, czyli wiążącej Rosję Konwencji o zakazie broni chemicznej. Państwa zachodnie z pewnością poruszą tę kwestię na forum Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej w Hadze (OPCW). Jest to istotne dla wielu państw UE i NATO, ponieważ z różnych przyczyn mocno zaangażowały się one we wzmocnienie zakazu użycia broni chemicznej. Na Rosję zostaną nałożone sankcje, raczej sektorowe, gdyż jeszcze nie wiadomo, kogo personalnie oskarżyć o ten akt.

Jednocześnie wątpliwe jest, aby sprawa Nawalnego wpłynęła na zahamowanie budowy gazociągu Nord Stream 2, który Merkel 28 sierpnia br. określiła wyłącznie projektem gospodarczym i oddzieliła od sprawy rosyjskiego opozycjonisty.

[—-]

Aleksiej Nawalny, główny przeciwnik Putina, zginął/zmarł/został zabity w konc-lagrze Charp na Jamale.

Nie żyje Aleksander Nawalny. Zmarł nagle. Tak twierdzi rosyjski departament więziennictwa

16.02.2024

Jedno z ostatnich zdjęć Aleksandra Nawalnego z łagru, zrobione 11 stycznia 2-24 roku. Foto: PAP/EPA
Jedno z ostatnich zdjęć Aleksandra Nawalnego z łagru, zrobione 11 stycznia 2-24 roku. Foto: PAP/EPA

Zarząd służby więziennej Rosji powiadomił w piątek, że Aleksiej Nawalny, lider opozycji antykremlowskiej, uważany za najważniejszego oponenta prezydenta Rosji, Władimira Putina, zmarł w łagrze.

Media niezależne przekazują tę informację, powołując się na Zarząd Służby Więziennej w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Na jego terenie znajduje się kolonia karna, w której w ostatnim czasie przebywał Nawalny.

16 lutego skazany Nawalny A.A. po spacerze poczuł się źle i niemal natychmiast stracił przytomność. Niezwłocznie przybyli na miejsce pracownicy medyczni zakładu karnego, wezwano pogotowie ratunkowe” – powiadomiono w komunikacie, dodając, że pomimo reanimacji Nawalny zmarł.

Adwokat Nawalnego, Leonid Sołowiow, powiedział niezależnej „Nowej Gaziecie”, że na prośbę rodziny „w ogóle niczego nie komentuje”. „Teraz wyjaśniamy (co się wydarzyło – PAP). Adwokat odwiedził Aleksieja w środę i wtedy wszystko było dobrze” – przekazał prawnik.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, również cytowany przez „Nową Gazietę”, oświadczył, że przyczyny śmierci powinna zbadać służba więzienna.

Aleksiej Nawalny to najważniejsza postać rosyjskiej opozycji i wróg numer jeden Władimira Putina. Miał 47 lat. 14 lutego rzeczniczka Nawalnego, Kira Jarmysz informowała, że więzień polityczny po raz 27. został umieszczony w karcerze.

W styczniu minęły trzy lata odkąd Nawalny został aresztowany i uwięziony po powrocie do Rosji z Niemiec, gdzie leczył się po próbie otrucia, przeprowadzonej najpewniej przez rosyjskie służby specjalne. Władze wszczęły wobec niego kolejne sprawy karne, skutkujące wyrokami łącznie na ponad 30 lat pozbawienia wolności.

25 grudnia 2023 roku współpracownicy Nawalnego ogłosili, że opozycjonista został przewieziony do kolonii karnej nr 3 w miejscowości Charp w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym na północy Rosji. Wcześniej Nawalny był osadzony w kolonii karnej w Mielechowie w obwodzie włodzimierskim, około 250 km na wschód od Moskwy.

Zdaniem obrońców praw człowieka przeniesienie opozycjonisty w nowe miejsce należy uznać za formę presji, choćby z powodu ciężkich warunków klimatycznych rosyjskiej Dalekiej Północy.

=================

Ostatni wpis Nawalnego

Zaledwie dwa dni przed śmiercią, 14 lutego, Nawalny zamieścił dwa wpisy w mediach społecznościowych. Na Telegramie zawarł wiadomość skierowaną do żony, w której pisał, iż „(…) wszystko jest jak w piosence (…): między nami są miasta, światła na pasach startowych lotnisk, błękitne burze śnieżne i tysiące kilometrów. Ale czuję, że jesteś blisko w każdej sekundzie i kocham cię bardziej i bardziej”.

Z kolei na portalu X Nawalny napisał: „Kolonia jamalska postanowiła pobić włodzimierski rekord w przychylności i zadowoleniu władz moskiewskich. Właśnie dali mi 15 dni w celi karnej”. Dodał także, że będzie to już jego czwarty pobyt w celi karnej w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. „Gesty” – stwierdził.

Adam skazany za zakłócenie modlitwą różańcową na ulicy spokoju aborcjonistki Gizeli Jagielskiej w Oleśnicy.

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie! 
Adam, koordynator akcji naszej Fundacji na Śląsku, usłyszał właśnie wyrok skazujący go na 1 700 zł za „zakłócenie spokoju” aborcjonistki Gizeli Jagielskiej poprzez zorganizowanie modlitwy różańcowej pod jej szpitalem w Oleśnicy.
Co ważne, sprawa dotyczy akcji, w trakcie której nasza wolontariuszka Kasia została napadnięta przez agresywnego napastnika, a Adam stanął w jej obronie używając gazu.
Ostatecznie, Adam usłyszał wyrok, sprawca napadu jest wciąż na wolności i unika odpowiedzialności, a w szpitalu dalej w okrutny sposób wykonuje się aborcje na dzieciach… 
Gizela Jagielska jest jedną z osób odpowiedzialnych za to, że szpital w Oleśnicy stał się największym centrum aborcyjnym w Polsce, gdzie dzieci abortuje się m.in. poprzez wstrzykiwanie w ich serca trucizny z chlorku potasu lub rozrywa się ich maleńkie ciała na strzępy (tzw. metoda D&E).
Nasze akcje, w trakcie których modlimy się i informujemy osoby wchodzące do szpitala, że aborcja jest okrutnym morderstwem na niewinnym dziecku, „zakłóciły spokój” aborcjonistki. A może naruszyły „święty spokój”, czyli poruszyły uśpione i omamione aborcyjną propagandą sumienie? 
Pomimo prześladowań, musimy kontynuować działania i dalej głosić prawdę o aborcji – zarówno zwykłym Polakom jak i aborcjonistom, aby skruszyć ich zatwardziałe serca. W tym celu organizujemy kolejne akcje informacyjne i modlimy się za nawrócenie tych, którzy odbierają życie zamiast je ratować.Prawda i modlitwa zakłócają spokój aborcjonistom [foto]We wrześniu nasi wolontariusze zostali zaatakowani podczas modlitwy różańcowej pod szpitalem w Oleśnicy, gdzie dokonuje się najwięcej aborcji w Polsce. Agresywny mężczyzna napadł naszą wolontariuszkę Kasię i zaatakował koordynatora naszej akcji Adama, który stanął w jej obronie. Całe zajście udało się nagrać na naszej kamerze
Sprawą zainteresowała się policja. Tyle tylko, że postępowanie wszczęto… przeciwko Adamowi. Nasz wolontariusz usłyszał zarzut organizacji rzekomo „nielegalnego” zgromadzenia modlitewnego oraz „zakłócenia spokoju” aborcjonistki Gizeli Jagielskiej, która pełniła wtedy dyżur w szpitalu. Jagielskiej przeszkadzała m.in. modlitwa i komunikaty ostrzegające przed skutkami aborcji, które nasi wolontariusze emitowali na ulicy przez megafon.
Sąd uznał zarzuty postawione Adamowi za prawdziwe i skazał go na 1 700 zł grzywny i kosztów sądowych. Niemal w tym samym czasie, w ciągu kilku dni, Adam usłyszał jeszcze dwa inne wyroki sądowe za mówienie prawdy o aborcji, skazujące go na kolejny 1 000 zł grzywny i kosztów. Wyroki na Adama zapadały kolejno: 22 stycznia, 1 lutego i 5 lutego. 
Tak właśnie wygląda codzienność naszej walki o życie. To nieustanne prześladowania – napady, ataki, przesłuchania policyjne i rozprawy sądowe. Nasi wolontariusze są bez przerwy ciągani po komisariatach i salach sądowych. Jak Pan widzi, wyroki potrafią zapadać co kilka dni. Większość spraw wygrywamy bądź są to, jak teraz w przypadku Adama, nieprawomocne wyroki nakazowe, od których się odwołujemy. Oznacza to konieczność stawiennictwa na kolejnych rozprawach. Zapadają jednak kolejne, prawomocne wyroki skazujące nas, na coraz większe grzywny. 
Tylko w styczniu zostaliśmy zmuszeni do tego, żeby zapłacić ponad 66 000 zł kar za mówienie prawdy o aborcji. Pomimo tego wiemy, że musimy kontynuować naszą walkę. Musimy konsekwentnie głosić prawdę o aborcji i modlić się za nawrócenie aborcjonistów. Wiele osób, zwłaszcza tych uwikłanych w proceder aborcji, reaguje na prawdę agresją, napadami wściekłości i chęcią prześladowania nas. Stąd kolejne napady i procesy sądowe kierowane przeciwko nam. Świadczy to jednak o tym, że sumienia takich osób zostały poruszone. Musimy dalej działać, aby skruszyć mury w ich sercach i doprowadzić do powstrzymania aborcji w Polsce. 
Dlatego proszę Pana o wsparcie kwotą, która jest dla Pana aktualnie możliwa, kolejnych naszych inicjatyw, takich jak organizacja publicznych modlitw różańcowych pod szpitalami, ulicznych akcji informacyjnych oraz mobilnych kampanii z użyciem furgonetek, dzięki którym dotrzemy do kolejnych osób z prawdą o aborcji.
 Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
=====================================
Wiele osób chciałoby mieć „święty spokój”. Chcą go mieć m.in. aborcjoniści, aby zagłuszać własne sumienia i dalej mordować dzieci.
Musimy głosić prawdę o aborcji, aby powstrzymać aborcję i ocalić nasze społeczeństwo. Proszę Pana o wspieranie naszych działań.
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Zanieczyszczone jabłka i spleśniałe maliny z Ukrainy.

Zanieczyszczone jabłka z Ukrainy cofnięte na granicy. Normy przekroczono 6-krotnie.

Ignacy Michałowski 16 lutego 2024 egaartis/zanieczyszczone-jablka-z-ukrainy

jablkatran

Skandal związany z suszonymi jabłkami importowanymi z Ukrainy ujrzał światło dzienne, gdy polskie służby wykryły obecność bifentryny i chloropiryfosu w produktach. To odkrycie doprowadziło do natychmiastowego cofnięcia towaru z granicy.

Wprowadzenie: Brak Suszonych Jabłek w Polsce czy Kwestia Ceny?

Cofnięcie partii suszonych jabłek z Ukrainy rodzi pytania o dostępność tego produktu w Polsce. Czy rzeczywiście brakuje suszonych jabłek na rodzimym rynku, czy też istotnym czynnikiem jest cena, skłaniająca przedsiębiorców do sprowadzania ich ze wschodu?

Skrupulatna Kontrola: Spleśniałe Maliny a Przekroczone Pozostałości w Jabłkach

Informacje o kontroli mrożonych malin, które okazały się spleśniałe, zdobyły natychmiastową uwagę mediów.

Niemniej jednak, równie ważna kontrola dotyczyła suszonych jabłek i mogła umknąć uwadze opinii publicznej.

https://legaartis.pl/blog/2024/02/14/na-granicy-zatrzymano-20-ton-mrozonych-malin-z-ukrainy-bo-zawieraly-plastik/embed/#?secret=pupxNF2df0#?secret=uZaT9NgtfP

Incydent z Datą: Cofnięcie Partii Suszonych Jabłek na Ukrainę

Z wpisu w unijnej bazie RASFF wynika, że 31 stycznia bieżącego roku partia suszonych jabłek została cofnięta na granicy polsko-ukraińskiej. Jakie były powody tego ruchu? Wyniki kontroli granicznej ujawniły przekroczenia najwyższych dopuszczalnych poziomów bifentryny i chloropiryfosu. Pozostałości chloropiryfosu przekroczyły normy sześciokrotnie, a bifentryny dwukrotnie.

Substancje Wycofane, Ale Nie na Wschodzie: Bifentryna i Chloropiryfos w Suszonych Jabłkach

Nie do przeoczenia jest fakt, że obie substancje – bifentryna od 2009 roku, a chloropiryfos od 2020 roku – zostały wycofane z użycia na terenie Unii Europejskiej. Jednak wciąż są one szeroko stosowane na Ukrainie czy w Turcji, co stawia pod znakiem zapytania kwestie kontroli jakości i standardów w regionie.

W Niemczech do dupy, ale stabilnie czyli… Wesołe przygody imigranta.

Źródło: https://www.bild.de/regional/baden-wuerttemberg/regional/flaschenhals-stecher-verletzt-zugbegleiterin-und-passanten-87160194.bild.html?t_ref=https%3A%2F%2Fwykop.pl%2F

Tytuł wolę dać oryginalny:

Schwarzfahrer quält Schaffnerin (uwaga tu już blisko do politycznej niepoprawności – Schwarz to czarny ja bym dał raczej Schwarzer quält Schaffnerin 🙂 a na nasze „czorny dręczy konduktorkę)

Dworzec kolejowy Graben-Neudorf w dzielnicy Karlsruhe: tutaj uciekinier rozpoczął swoją brutalną podróż (Wesołe przygody 🙂 )

Graben-Neudorf (Badenia-Wirtembergia) – To, czego musiała doświadczyć ta konduktorka (57 l.), jest po prostu niewiarygodne: mężczyzna torturował i znęcał się nad konduktorką, a nawet oddał na nią mocz. Podobno tylko dlatego, że kobieta przyłapała go na prowadzeniu pojazdu podczas ucieczki.

We wtorek po południu konduktorka przeprowadziła kontrolę biletów w pociągu regionalnym. Kiedy rozmawiała z 35-letnim mężczyzną ,z brodą, prawdopodobnie pochodzącym z Afryki Północnej, ten wpadł w szał, bo najwyraźniej nie kupił biletu.

Nagle zaatakował konduktorkę na stacji kolejowej w Graben-Neudorf (dzielnica Karlsruhe) w Badenii-Wirtembergii . Rzecznik policji: „Zranił ją uderzając, kopiąc i dusząc”. Z informacji BILD wynika, że ​​mężczyzna chciał zmusić kobietę do zaspokojenia go oralnie. Nakazał jej, aby krzyczeła „Heil Hitler”. Na koniec oddał mocz na swoją ofiarę.

Kobieta z poważnymi obrażeniami trafiła do kliniki. Napastnik ucieka i nadal stosuje przemoc.

Po brutalnym ataku na konduktora pociągu mężczyzna uciekł do supermarketu. Tam rzucił talerz z ciastem w sprzedawczynię i uderzył klientkę stojącą przy kasie.

W końcu bandyta uzbroił się w złamaną szyjkę butelki (tulipan – google tłumacz jest do d) i pobiegł z nią na parking dla klientów. Użył szyby o ostrych krawędziach, aby zranić kierowcę (23), ukradł mu kluczyki do samochodu i odjechał samochodem klienta, szarym VW T-Cross.

Uciekając, brutalny sprawca spowodował kilka wypadków. Mimo to udało mu się uciec drogą federalną nr 36.

Demografia samobójców: Wielka Brytania przewiduje znaczny wzrost populacji

Wielka Brytania przewiduje znaczny wzrost populacji

16.02.2024 :KM nczas/wielka-brytania-przewiduje-znaczny-wzrost-populacji

Imigranci zapewnią wzrost populacji w Wielkiej Brytanii.
Imigranci w brytyjskim hrabstwie Kent po przepłynięciu przez Kanał La Manche. / Fot. PAP/EPA

W roku 2036 populacja Wielkiej Brytanii osiągnie 73,7 mln, co oznaczać będzie wzrost o 6,6 mln – czyli o 9,9 proc. – w stosunku do stanu z 2021 r., przy czym aż 6,1 mln z tego przyrostu będzie efektem imigracji – tak prognozie urząd statystyczny ONS.

ONS przewiduje, że populacja Wielkiej Brytanii, która w połowie 2021 r. szacowana była na 67 milionów, przekroczy poziom 70 mln w połowie 2026 r., czyli szybciej niż prognozowano rok temu, a jak zaznaczono, przyspieszenie tej daty jest głównie efektem imigracji.

Zgodnie z obecną prognozą, w ciągu 15 lat między połową 2021 r. a połową 2036 r. urodzi się 10,8 mln osób, a umrze 10,3 mln, a ponadto 13,7 mln osób przeprowadzi się do Wielkiej Brytanii w celu długoterminowego pobytu, zaś 7,6 mln z niej wyjedzie.

To oznacza, że z przewidywanego wzrostu populacji o 6,6 mln, tylko 8,2 proc. będzie efektem naturalnego wzrostu liczby ludności, a 91,8 proc. – efektem imigracji.

ONS prognozuje również, że w omawianym okresie liczba mieszkańców kraju powyżej 85. roku życia zwiększy się o milion – z 1,6 mln do 2,6 mln – a ich odsetek w całej populacji – z 2,5 proc. do 3,5 proc.

Przewidywany wzrost populacji w okresie między połową 2021 a połową 2036 r. jest wyższy w liczbach bezwzględnych niż miał miejsce w ciągu poprzednich 15 lat (od połowy 2006 do połowy 2021 r.), gdy ludność zwiększyła się o 6,1 mln.

W roku 2022 do Wielkiej Brytanii przyjechało z zamiarem długoterminowego pobytu o 745 tys. osób więcej niż z niej wyjechało, co było najwyższym dodatnim saldem migracji od zakończenia II wojny światowej.

Dr Zbigniew Martyka: O szczepieniach – BARDZO obiektywnie.

WolnośćTV

@WolnoscTV

Dr Zbigniew Martyka:

„Szanowni Państwo! Poniższy tekst będzie o szczepionkach, głównie tzw. „obowiązkowych”. Ten tekst nie ma w żadnym stopniu zniechęcić kogokolwiek z Państwa do szczepień. Nie jest jego celem również zachęcanie. Chcę jedynie, abyście Państwo zapoznali się z informacjami, o których prawdopodobnie nie wiecie, gdyż oficjalna narracja czyni dużo zabiegów, aby do Państwa docierały tylko te wiadomości, które zostaną uznane za konieczne i które mają skłonić Państwa do podjęcia konkretnych działań.

Zależy mi jednak, aby podejmowane przez Państwa decyzje opierały się na rzetelnych i konkretnych danych, a nie jedynie na wszechobecnej propagandzie. Poniżej podaję fakty i liczby. Wnioski wyciągnijcie Państwo sami.

Gruźlica – najszybszy spadek zachorowalności odnotowano w krajach takich jak Belgia czy Holandia, które nie wprowadziły szczepień, a nie na przykład we Francji, w której szczepi się wszystkie dzieci w wieku szkolnym; w USA do tej pory nigdy nie szczepiono przeciwko gruźlicy, a mimo tego spadek zachorowań na tę chorobę jest dokładnie taki sam jak w Anglii czy innych krajach europejskich, w których masowo szczepionkę tę stosowano.

Krztusiec – szczepionkę przeciwko krztuścowi zaczęto podawać w USA dopiero w latach czterdziestych ubiegłego wieku; w Wielkiej Brytanii dopuszczono ją do użytku w 1953 roku, jednak liczba zgonów dzieci poniżej 15 roku życia spowodowanych krztuścem zmalała do tego czasu z 1500 do 25 na milion (w porównaniu z rokiem 1850). Zatem ZANIM wprowadzono szczepienia, liczba zgonów na krztusiec spadła o 98,5%.

Błonica – w Hiszpanii odnotowano 5000 zgonów spowodowanych błonicą w 1900 r., natomiast w roku 1964, czyli w roku wprowadzenia rutynowych szczepień, było ich tylko 81. W Niemczech w czasie I wojny światowej odnotowywano 100 000 przypadków błonicy rocznie – władze nazistowskie wprowadziły obowiązkowe szczepienia przeciw błonicy w 1939 r., – w roku 1940 odnotowano 100 000 przypadków, a w roku 1945 – 250 000. Po wojnie zaprzestano obowiązkowych szczepień, a mimo to liczba zachorowań na błonicę spadała systematycznie, aż do 800 przypadków w 1972 r. (czyli o 99,2%). Natomiast W Norwegii odnotowano 555 zgonów spowodowanych błonicą w 1908 r., ale tylko dwa w roku 1939. W tymże roku w Norwegii wprowadzono obowiązkowe szczepienia – trzy lata później odnotowano 22 787 przypadków zachorowań na błonicę oraz 700 zgonów.

Różyczka – we Francji na różyczkę w 1906 roku umarło 3756 osób, w roku 1983 już tylko 20. Spadek zachorowań wyniósł 99,5% – i wtedy podjęto kampanię związaną ze szczepieniem. W Hiszpanii w 1901 roku na różyczkę zmarły 18473 osoby, natomiast w roku 1981 już tylko 19. Ogólnokrajowa akcja szczepień w tym kraju zaczęła się w… 1982 roku.

Wścieklizna – tutaj nie macie Państwo alternatywy. Po pogryzieniu przez zwierzę zarażone wścieklizną jedynym wyjściem jest przyjęcie szczepionki. W przeciwnym wypadku skończy się to śmiercią. Bardzo ważna informacja dotycząca bezpieczeństwa.

Powszechne jest przekonanie, podsycane przez mainstream i tzw. „ekspertów”, iż szczepionki to najlepiej przebadane preparaty medyczne pod kątem bezpieczeństwa. Tutaj kilka słów wyjaśnienia. W dużym uproszczeniu badanie bezpieczeństwa nowego leku wygląda następująco: grupę ochotników dzielimy na dwie części. Jedna otrzymuje eksperymentalny lek, natomiast druga placebo – czyli środek obojętny, np. sól fizjologiczną. Następnie obserwujemy obie grupy i określamy, czy przypadkiem w grupie testowej nie pojawia się większa liczba przypadków zdarzeń niepożądanych (np. alergie, zachorowania, udary, zawały itp.), niż w grupie placebo. Jeżeli w obu grupach mamy podobną ilość zdarzeń, możemy uznać lek za bezpieczny.

Wydawałoby się, że szczepionki były testowane w taki właśnie sposób. Otóż NIE. Grupa placebo nie otrzymywała środka obojętnego, ale adjuwanty (czyli część szczepionki, która poprzez wywołanie reakcji zapalnej w organizmie, ma wzmacniać działanie antygenu). Grupa testowa otrzymywała natomiast pełną szczepionkę. Jeżeli częścią niebezpieczną są adjuwanty, to porównanie obu grup wypada identycznie – zatem otrzymamy odpowiedź, że szczepionka jest bezpieczna. Gdyby w badaniach była uwzględniana grupa placebo (prawdziwa, a nie w cudzysłowie), wyniki mogłyby być całkowicie odmienne. Tego jednak nie wiemy.”

Zdjęcie

·

6 137 Wyświetlenia

Synergia chanukowo – zbożowa. Największym importerem toksycznego ukraińskiego ziarna jest spółka “Złote Ziarno”. W 2012 roku pojawia się w Polsce żydowski “spadochroniarz” i zakłada spółkę celową…

Synergia chanukowo – zbożowa. Zamknąć granice !

Złote Ziarno dłuuugo kiełkuje. Ale korzystnie dla Planisty.

ekspedyt/synergia-chanukowo-zbozowa 15 lutego 2024

To roboczy tytuł określający efekt przypadków w polityce i gospodarce z negatywnym skutkiem końcowym dla polskiego rolnictwa i zdrowia polskich konsumentów. Wyrażenie “koalicja chanukowa” funkcjonuje od pewnego czasu w publicystyce i w wypowiedziach niektórych polityków jako określające nieformalną koalicję przeciw polskiej racji stanu.

Dziś w Aktualnościach przedstawiamy efekt dotychczasowego śledztwa polskich internautów kto zarabia a kto traci na imporcie „ukraińskiego zboża”.

Największym importerem toksycznego ukraińskiego ziarna jest spółka “Złote Ziarno”, zarządzana przez obywatela narodowości izraelskiej – Borisa Pogolier. Wątpliwości co do działań spółki “Złote Ziarno” sięgają aż 2016 roku. Sprawa śmierdzi na kilometr.

Tak rozpoczyna tematyczny wątek na Twitterze  internauta Maltaquas

Maltaquas

@Maltaquas

Największym importerem toksycznego ukraińskiego ziarna jest spółka „Złote Ziarno”, zarządzana przez obywatela narodowości izraelskiej – Borisa Pogolier. Wątpliwości co do działań spółki „Złote Ziarno” sięgają aż 2016 roku. Sprawa śmierdzi na kilometr.

Zdjęcie

55,2 tys. Wyświetlenia

Maltaquas

@Maltaquas

Sam Pogolier już w 2016 nie ukrywał, że to spółka celowa pod import ukraińskiego zboża do Polski i UE. http://sir-kielce.pl/pliki/Z.Z.2.pdf

Zdjęcie

===============================

Maltaquas

@Maltaquas

Czyli w 2012 roku pojawia się w Polsce żydowski „spadochroniarz” i zakłada spółkę celową z kapitałem zakładowym 20 milionów złotych pod import ukraińskich towarów do Polski i EU. Co najmniej od 2016 spółka jest obiektem zainteresowań służb sanitarnych i weterynaryjnych. Pomimo tego, w latach 2022-2023 spółka importuje rekordową ilość ukraińskich zbóż o łącznej wartości ponad 500 milionów złotych. Czy spółka „Złote Ziarno” działa pod parasolem służb? Jeśli tak to jakiego kraju są to służby?

4 274 Wyświetlenia

“Boris Pogoriler jest również udziałowcem w spółce Acre Pay Limited zarejestrowanej w UK. Drugim udziałowcem w spółce jest Ukrainiec Vitaliy Shram, rezydent Monako. Czyli można przypuszczać, że spółka “Złote Ziarno” ma kapitał ukraiński”.

“Nowy terminal przeładunkowy w Woli Żydowskiej”

Notatka z portalu echodnia.eu: “W środę, 15 czerwca 2016, Andrzej Bętkowski wicewojewoda świętokrzyski, Krzysztof Słonina, wójt gminy Kije, Boris Pogoriler, prezes firmy Złote Ziarno, a także inwestorzy dokonali symbolicznego przecięcia wstęgi, uroczyście otwierając w ten sposób Terminal Przeładunkowy oraz Elewator Złote Ziarno.

Czym zajmuje się Złote Ziarno?

Firma istnieje od 2012 roku, jednak dopiero w tym roku rozpoczęła działalność operacyjną. Specjalizuje się w szeroko pojętym transporcie i magazynowaniu masowych produktów rolnych, w tym zboża, surowych olejów roślinnych, ziarna kukurydzy oraz śruty sojowej. Złote Ziarno współpracuje z największymi uczestnikami rynku rolnego z Ukrainy, zasięgając porad od ekspertów z Polski, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Kanady i Holandii”.

Już na pierwszy rzut oka widać było, że inwestycja bazująca m.in. na imporcie do Polski nie przysłuży się polskiemu rolnictwu. Rozpoczęły się problemy… Poniżej skany pism urzędowych z 2016 roku. /link/

Jak wiadomo poprzedni rząd PiS sprawy nie rozwiązał pozwalając na zalew polskiego rynku produktami gorszej jakości z Ukrainy.

Co zrobił w tej sprawie rząd Tuska? Nic. Tak sądzą polscy rolnicy organizujący trwające od wielu miesięcy protesty. Sprawa oczywiście nie powinna się ogniskować wokół jednej spółki, na którą zwrócili uwagę internauci. Problem dotyczy wszystkich importerów trucizny ze wschodu.

“Tracimy na zbożu. Cena spadła z 1600 na 600 zł”. Protest rolników na Opolszczyźnie

https://youtube.com/watch?v=DGwW40IzYnk%3Ffeature%3Doembed

ZAMKNĄĆ GRANICE !!!

https://youtube.com/watch?v=ki2vJ6UIZ_s%3Ffeature%3Doembed

_____________________________________________________________________

Tagi:protest Rolników 2024, trują nas wszystkich

O autorze: Aktualnośc

1 komentarz

CzarnaLimuzyna 15 lutego 2024 godz. 20:52

Dodaj komentarz