Teraz, gdy „pandemia” koronawirusa z Wuhan (COVID-19) dobiegła końca, Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) zmienia bieg wydarzeń , planując zapoczątkować „erę szokujących wydarzeń”, które przyspieszą przejście do nowego porządku świata (NWO) pod przywództwem globalistów.
Światowe Forum Ekonomiczne ostrzega świat przed nadchodzącą erą szokujących wydarzeń, aby przygotować wszystkich na koszmar, który ma nastąpić niebawem, w tym na przekształcenie Stanów Zjednoczonych ze światowej superpotęgi w kolejną kontrolowaną przez globalistów dystopię trzeciego świata.
„Od czasu złagodzenia pandemii rzeczywistość jest taka, że nie mieliśmy trwałego globalnego przywództwa w wielu kwestiach i trudno sobie wyobrazić, aby to się wkrótce zmieniło” – mówi WEF o tym, jak rozpada się obecny krajobraz polityczny. „Dzieje się tak częściowo dlatego, że supermocarstwa są strasznie obciążone wojnami globalnymi i wyzwaniami wewnętrznymi”.
Rozwiązaniem zaproponowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne jest oczywiście przejście od indywidualnych państw narodowych do globalnego systemu zarządzania, w którym wszystkie kraje świata są kontrolowane od góry do dołu, na wzór piramidy.
Ponieważ 2024 to kolejny rok wyborczy, WEF również się na tym skupia. Groźba „dezinformacji” rozprzestrzeniającej się w „największym roku wyborczym w historii” oznacza, że świat potrzebuje globalnego systemu cenzury zarówno w Internecie, jak i na ulicach, według WEF.
„Ludzie stawiali opór we wszystkich systemach politycznych, kierując się przekonaniem, że musi istnieć lepszy, skuteczniejszy sposób rządzenia” – stwierdza Światowe Forum Ekonomiczne.
„W większości krajów, nawet po głosowaniu, obywatele nadal będą kwestionować swoich przywódców, zastanawiając się, czy mają oni zdolność do stawienia czoła licznym zagrożeniom po pandemii”.
Czytając między wierszami, WEF zasadniczo mówi, że niepokoje społeczne narastają z powodu polityk, które pomogło wdrożyć, a które tyranizują Nas, Ludzi i pozostawiają ludzi wściekłych i domagających się odpowiedzi. Zamiast opuścić pociąg tyranii, WEF chce go wzmocnić planami stłumienia każdego powstania lub rebelii, zanim zdąży się rozwinąć.
(Powiązane: Niektórzy opisują George’a Sorosa, Klausa Schwaba i Billa Gatesa jako „nieświętą trójcę” globalistycznych architektów, którzy chcą kontrolować świat: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.)
Więcej osób niż kiedykolwiek cierpi na choroby psychiczne z powodu destrukcyjnego globalizmu
WEF w pełni zdaje sobie sprawę, że jego globalistyczny program niszczy umysły ludzi, pozostawiając setki milionów, jeśli nie miliardy ludzi z coraz gorszą chorobą psychiczną. Kryzys zdrowia psychicznego znacznie się pogorszył w wyniku „pandemii” COVID i całej rządowej tyranii, która się z nią wiązała.
Według WEF istnieje „nowy rodzaj lęku”, który „prowadzi do poczucia wyobcowania, które utrudnia funkcjonowanie, a nawet prowadzi do samobójstwa. W dużej mierze jest to spowodowane takimi czynnikami jak histeria związana ze zmianą klimatu, nieustanne straszenie załamaniem gospodarczym lub globalnym kryzysem oraz nowymi twierdzeniami, że ponad 50 procent obecnej populacji pracowników zostanie zastąpionych przez roboty ze sztuczną inteligencją (AI) w ciągu najbliższych kilku lat.
Jeśli chodzi o inne „wydarzenia szokujące”, które przewiduje Światowe Forum Ekonomiczne, obejmują one zagrożenie:
1) Powstaje nowa globalna grupa ekstremistów, która ma siać chaos na całym świecie
2) Nowa cybernetyczna „pandemia”, która zniszczy Internet i prawdopodobnie wszystkie struktury elektroniczne
3) Katastrofy spowodowane globalnym ociepleniem, które niszczą całe społeczeństwa i ich gospodarki
Światowe Forum Ekonomiczne przewiduje, że podczas gdy świat jest „zajęty wieloma wielkimi wojnami i upadkiem przywództwa”, globaliści doprowadzą do powstania „nowej grupy ekstremistów”, która zostanie nowym światowym organem zarządzającym, a także do „nowej fazy terroryzmu”, która będzie trzymać ludzi w strachu i trzymać ich pod kontrolą.
„Ogromna globalna awaria IT w lipcu 2024 r. doprowadziła do strat w wysokości 5,4 mld USD” — mówi Martin Armstrong, pisząc dla Armstrong Economics . „Czy to był test?”
„Forum ostrzega, że powinniśmy spodziewać się „większej skali” cyberataków, które zaatakują BANKI, szpitale i sprzedawców detalicznych i doprowadzą do wstrzymania usług na całym świecie. Loty zostaną zakłócone, a ludzie będą zmuszeni pozostać na miejscu”.
Najnowsze wiadomości o trwającym kontrolowanym niszczeniu obecnego porządku świata można znaleźć na stronie Collapse.news .
W tekście pod tytułem: „ Wystrugani z banana” próbowałam opisać miałkość polskiej klasy politycznej. Skutkiem tego stanu rzeczy jest krótkość ław politycznych wszelkich partii. Aby nie być stronniczą zacznę od PiS. Na kandydata na burmistrza Konstancina w ostatnich wyborach samorządowych PiS zaproponowało Marka Skowrońskiego, który jako były burmistrz Konstancina odegrał niechlubną rolę w aferze Łąk Oborskich . Wprawdzie Skowroński licząc zapewne na krótką pamięć obywateli kraju i wybiórczą pamięć obywateli Konstancina podobno twierdzi, że to on uratował łąki od przejęcia przez grupę inwestorów popieranych przez ówczesne Ministerstwo Skarbu Państwa, jednak fakty są niepodważalne. Skowroński wybory przegrał co potwierdza, że ta kandydatura była nietrafiona.
PiS premierem uczynił swego czasu ( w 2005 roku) Kazimierza Marcinkiewicza bardziej zajętego relacjonowaniem swoich kolejnych sukcesów i klęsk miłosnych niż losami kraju. Jego imponująca kariera – od belfra do premiera – została zamieniona na brylowanie w różnych Pudelkach i innych równie opiniotwórczych mediach. Z męża stanu stał się postacią humorystyczną.
W szeregach PiS byli również Radek Sikorski, Michał Kamiński, i wielu innych, którzy zmieniając ugrupowania stali się zaciekłymi wrogami tej partii. Czy wśród wielu światłych ludzi, których w Polsce nie brakuje nie mogli znaleźć się lepsi kandydaci do sprawowania odpowiedzialnych funkcji w rządzie? A przede wszystkim bardziej lojalni i konsekwentni w swoich poglądach i wyborach. Słuchając pana Kamińskiego ziejącego ogniem jak smok wawelski przeciwko PiS trudno uwierzyć, że był on kiedyś zaufanym członkiem tej partii. Aż się prosi aby trawestując poetę powiedzieć: „o polityku! ty puchu marny! ty wietrzna istoto”
Według niesprawdzonych pogłosek PiS nie ma właściwie kandydata, który mógłby wygrać zbliżające się wybory prezydenckie. Jednym z proponowanych kandydatów tej partii jest podobno nie znany szerokiej publiczności Zbigniew Bogucki, były wojewoda zachodniopomorski. Do Sejmu z listy PiS Bogucki dostał się po raz pierwszy w ostatnich wyborach po dwóch porażkach poniesionych w ubiegłych latach. W ubiegłym roku przegrał również w pierwszej turze wybory na prezydenta Szczecina uzyskując około 27%. Nic nie ujmując panu Boguckiemu ( możliwe, że byłby doskonałym prezydentem kraju) trzeba mieć świadomość, że w wyborach prezydenckich największą rolę odgrywa PR, nawet kiepski. Wygrywają ludzie znani, wielokrotnie pokazywani w mediach. Jak ktoś złośliwie powiedział – główka kapusty na kiju od miotły wielokrotnie pokazywana w telewizji miałaby duże szanse na wygraną prezydenckich wyborów.
Podobno PiS wystawiając nieznanych kandydatów chce uniknąć rywalizacji we własnych szeregach. Nazywajmy rzeczy po imieniu – chce uniknąć przepychania się kandydatów na bardzo krótkiej partyjnej ławce. Przepychaliby się zapewne Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, oraz bardziej rozpoznawalny od Boguckiego Tobiasz Bocheński. Mateusz Morawiecki był premierem i sygnatariuszem bardzo niepopularnych w społeczeństwie decyzji. Mam na myśli politykę covidową, aprobatę kamieni milowych, wprowadzenie zielonego ładu, czy zadekretowanie ukrainofilii. Nie pamiętam aby Morawiecki zdementował skandaliczne sformułowanie rzecznika MSZ Łukasza Jasiny – „ wszyscy jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”.
Nie czuję się sługą żadnego narodu (jak zapewne większość społeczeństwa polskiego) i nie życzę sobie aby ktoś w moim imieniu składał takie deklaracje. Beata Szydło nie uczestniczyła w tych wszystkich nietrafnych posunięciach, nie opatrzyła się, nie zużyła jako członek rządu. Jest jednak zapewne zbyt mało przebojowa. W niczym nie przypomina znanych w polityce kobiet. Dla mnie to wielka zaleta ale nie wiem czy podobnie odbiera to opinia publiczna.
Jaki jest Tusk i jego ferajna chyba już każdy widzi.
A jeżeli jeszcze nie widzi to wkrótce zobaczy. Przepychanki tych wszystkich hunwejbinów na politycznej ławie są jedyną nadzieją, że ich ławka się wreszcie załamie. Aby skomentować ewentualną rywalizację Tuska z Trzaskowskim powiem za Stalinem. Obaj gorsi a właściwie najgorsi. Przypomnę – Stalin zapytany czy gorsze jest prawicowe czy lewicowe odchylenie w partii odpowiedział krótko i rzeczowo: „ oba gorsze”. W odniesieniu do obu panów T nawet cytowanie Stalina nie wydaje mi się niestosowne.
Na siłę do tej ławki chcą się przysiadać Kołodziejczak , którego rolnicy podczas dożynek po prostu wygwizdali, Kosiniak Kamysz który uważa, że każda koalicja musi zawierać PSL, a więc on jest zakładnikiem i zwornikiem koalicji i Hołownia usiłujący zdobyć popularność zamieniając Sejm w prywatny kabaret. Wszyscy jak jeden mąż najgorsi.
Poza tym mam nadzieję, że obywatele naszego kraju wreszcie zauważą, że to wszystko co naobiecywał im Tusk w kampanii wyborczej to tylko pizza wyborcza. Dotychczas używaliśmy terminu kiełbasa wyborcza na określenie obietnic przedwyborczych, których obiecujący nie mają zamiaru spełniać. Ten związek frazeologiczny powstał za czasów realnego socjalizmu gdy przed wyborami rzucano do sklepów kiełbasę zwyczajną aby dobrze nastawić wyborców do głosowania na jedyną przecież listę PZPR. Obecnie bardziej trafne byłoby używanie terminu „ pizza wyborcza” odkąd dopuszczono, że właściciele wrocławskiej Pizzerii Mania Smaku dostarczyli około 300 pizz do lokalu wyborczego we wrocławskiej dzielnicy Jagodno. Lokal wyborczy w Jagodnie był najdłużej otwartym punktem wyborczym – ostatni wyborca opuścił lokal o 2:45 nad ranem.
Nie wiem czy ktoś raczył zauważyć, że to wydarzenie, o którym entuzjastycznie rozpisywała się cała prasa i trąbił T ( tak proponuję go nazywać) było podstawą do unieważnienia wyborów. Lokal wyborczy powinien być zamknięty dokładnie o określonej w ordynacji godzinie i w lokalu nie wolno przeprowadzać żadnych akcji propagandowych i reklamowych.
To nie jedyne i nie najważniejsze bezprawne działanie rządzącej koalicji.
I nawet pizza wyborcza nie pomoże gdy ława polityczna jest tak żałośnie krótka.
31 sierpnia 2024 r. | Nr 35/2024 (687) Małgorzata Todd mtodd
Groźni gangsterscy głupcy
Szanowni Państwo! Mija właśnie ponura osiemdziesiąta piąta rocznica napaści Niemiec na Polskę. Tak wyglądała realizacja paktu Ribbentrop – Mołotow. Teraz, ten sam cel Niemcy próbują osiągnąć przy pomocy „tuskolenia”, jak ładnie to określił Ziemkiewicz. Metoda polega na nominowaniu głupców na wysokie stanowiska. Ci głupcy, z nadania gangsterów, mają dwa zadania: rozwalanie resortów, którymi administrują i udzielania kretyńskich wywiadów prasie. Ta druga misja jest nawet ważniejsza, bo angażuje wszystkich, po obu stronach barykady. Zajęci stale nowymi nonsensami nie zauważamy tego co najważniejsze – kolejnego rozbioru Polski. W tym szaleństwie jest metoda, słusznie nazwana „tuskoleniem”, przywodzi bowiem na myśl biadolenie, tak miłe uszom Polaków. Można się też po oburzać głośno i wulgarnie na przeciwników „tuskolenia”, gdy się jest po „jedynie słusznej stronie”. Przeciwnicy mogą, co najwyżej zdemolować własny telewizor w poczuciu bezradności. Inny wyraz oburzenia, tych po „niewłaściwej stronie”, mógłby być potraktowany jako „mowa nienawiści” zagrożona jakimś paragrafem. Groźni gangsterscy głupcy są tym bardziej niebezpieczni, że przez swoją nieporadną śmieszność bywają traktowani z pobłażaniem. Żartownisie na tonącym statku nie są zabawni. Z pozdrowieniami Małgorzata Todd
Dramatyczne zniknięcie z europejskiej mapy katolickiej Austrii, zmiażdżonej z kryminalną brutalnością obcasem nazistowskiego buta, stwarza okazję do politycznej retrospekcji, którą dokonujemy z oburzoną duszą i sercem we krwi.
Bardziej niż jakikolwiek argument, retrospekcja ta udowodni solidarność, z jaką totalitarni cezarowie i liberalne Sanhedryny pracują nad ponownym ukrzyżowaniem Zbawiciela, reprezentowanego dziś przez Kościół Święty.
Jak bardzo powyższy portret przedstawia nam postać austriackiego kanclerza Schuschnigga, ujawniają jego moralną fizjonomię nieśmiertelne słowa, które wypowiedział, gdy został pozbawiony władzy:
„Dzisiaj stanęliśmy twarzą w twarz wobec poważnej i decydującej sytuacji. Jestem odpowiedzialny za przedstawienie wydarzeń narodowi austriackiemu. Rząd niemiecki wystosował ultimatum do austriackiego prezydenta federalnego, wzywając go do wyznaczenia kandydata na stanowisko kanclerza i utworzenia nowego gabinetu zgodnie z propozycjami rządu Rzeszy. Jeśli żądania te nie zostaną spełnione, wojska niemieckie wkroczą na terytorium Austrii natychmiast po wygaśnięciu ultimatum. Prezydent federalny mianował generała piechoty Schilhawskiego najwyższym dowódcą armii. Będzie on odpowiedzialny za wydawanie żołnierzom dalszych instrukcji. Jeśli chodzi o mnie, żegnam naród austriacki niemieckim słowem i życzeniem, które płynie z mojego serca: Boże chroń Austrię”.
Kurt von Schuschnigg | Encyclopædia Britannica, Inc.
W centralnej stacji nadawczej Wiednia, o tej godzinie zatłoczonej asystentami, krótkie oświadczenie zostało wysłuchane z nieopisanym wzruszeniem. Wiele osób płakało, a gdy kanclerz skończył, z sali rozległ się okrzyk: Heil Schuschnigg!
I – Rozpoznając rozpaczliwą sytuację wojsk niemieckich, cesarz Wilhelm II ulega kuszącym obietnicom sił tajemnych i potajemnie transportuje Lenina ze Szwajcarii, gdzie przebywał, do Rosji. Transport odbywa się w zamkniętym stalowym wagonie, aby uniknąć rozprzestrzeniania się komunistycznego wirusa w Niemczech.
Upragniona rewolucja wybucha w Rosji, a komuniści nagradzają Wilhelma II, podpisując korzystny dla Niemiec pokój brzeski.
Ale Bóg ma swój czas. Dla Wilhelma II godzina Boża jeszcze nie wybiła.
W ostatniej fazie Wielkiej Wojny straszliwy kataklizm wykrwawił Rosję do cna. Zawarto pokój i oczekiwano, że mocarstwa będą interweniować w Rosji.
II – Anglia i Francja z obojętnością przyglądały się zwycięstwu komunistów w Rosji i poza platonicznymi protestami nie wykonały żadnego gestu w obronie prześladowanej ludności chrześcijańskiej, by przywrócić na tron rodzinę carską, której głowa została nieszczęśliwie zamordowana.
Chrześcijańska, angielska monarchia zdradziła sprawę Chrystusa i zasadę monarchiczną.
Również chrześcijańska, burżuazja rządząca Francją zdradziła sprawę Chrystusa i zasadę własności indywidualnej.
Nie mieli czasu myśleć o Chrystusie i Jego cywilizacji. Byli tam, aby poćwiartować wciąż pulsujące szczątki pokonanych cesarstw.
Owoce zwycięstwa musiały zostać zebrane. Jeśli chodzi o Chrystusa, niech poczeka i przygotuje się najlepiej, jak potrafi. W ten sposób 155 000 000 dusz zostało bez obrony wystawione na ateistyczną propagandę i religijne prześladowania.
Ale Bóg ma swoją godzinę. A dla Anglii i Francji godzina Boga jeszcze nie wybiła.
III – Komunistyczny wirus rozprzestrzenił się z Rosji na Niemcy i Austro-Węgry. Wilhelm II widzi z żalem, że ogień, który wzniecił w domu sąsiada, rozprzestrzenił się teraz na jego własny dom i dom jego sojuszników.
Dumna monarchia Bismarcka upada, a wraz z nią upada Kaiser.
Francja, Anglia i Stany Zjednoczone spoglądają z ukrytą przyjemnością, że socjalizm rozprzestrzenia się w Europie Środkowej, ponieważ przyczynia się do osłabienia i demoralizacji pokonanych.
Jeśli chodzi o Chrystusa, niech się zajmie sam sobą.
A co z Kościołem? Czy nie jest niezatapialny? Po co wybierać między morzem a rekinami? Czy nie byłoby lepiej zachować tylko Kościół, którego żaden wóz nie może zmiażdżyć?
IV – W traktacie wersalskim Niemcy zostały pomniejszone terytorialnie i moralnie. Stłumienie niemieckich kolonii i nieznośny ciężar odszkodowań wojennych przygniatają naród niemiecki. Wynika z tego niezadowolenie i socjalizm.
Stolica Apostolska prosi o łaskawość dla pokonanych, ale moce tajemne uśmiechają się w cieniu: wielkim przegranym nie są Niemcy, ale Chrystus, przeciwko któremu komunistyczna wściekłość rozpętuje się w Rosji i Europie Środkowej.
V – Bardziej prześladowana niż Niemcy jest Austria. Ten pierwszy kraj posiada, w oczach tajemnych potęg, cenny czynnik łagodzący w postaci posiadania protestanckiej większości. Ta druga jest winna niewybaczalnej zbrodni bycia katolicką.
Nierówność w traktowaniu Niemiec i Austrii przez aliantów jest rażąca.
Niemcy zostały upokorzone i osłabione, ale przetrwały. Cesarstwo Austro-Węgier zostało zmasakrowane i pozostała z niego tylko germańska Austria, która z trudem utrzymuje się samodzielnie.
Godzina Boga zaczyna nadchodzić dla aliantów: przygotowali Anschluss własnymi rękami.
Podczas gdy Wilhelm II, oskarżany przez samych aliantów o winę za wojnę, żyje po królewsku w Doorn, cesarz Austrii Karol umiera na gruźlicę na Maderze, biedny jak Hiob, ale podobnie jak on, cudownie zrezygnowany.
Żaden światowy władca nie ośmiela się przyjść mu z pomocą. Opuszczony przez wszystkich, ostatni cesarz Austrii umiera jak parias. Jedynie Kościół pociesza jego agonię. Obejmując tron pod koniec wojny, nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za światowy konflikt. Jego jedyną zbrodnią jest bycie katolikiem. Ale godzina Boga nadejdzie.
VI – Ale Bóg jest miłosierny i zanim ukarze, ostrzega z czułością Ojca.
Z tego powodu w Europie Środkowej powstała żywa reakcja antykomunistyczna, w której dominującą rolę odgrywali katolicy. Z Brueningiem w Niemczech, Seipelem i Dollfussem w Austrii, to katolicki element rządzi Europą Środkową.
Te uczciwe i szanowane rządy, domagają się, z umiarem, rewizji nikczemnych traktatów wersalskiego, trianońskiego i Saint Germain, co wspierają Węgry, gdzie Horthy, z pomocą katolików, zmiażdżył komunistę (…) Belę Kuna.
Żądania są umiarkowane. To, czego domagają się pokonani, to jedynie prawo do oddychania.
Ale Liga Narodów nie słucha tych słusznych roszczeń. W wyczerpanej Austrii rodzi się pragnienie połączenia z Niemcami.
VII – Dyplomacja papieska ponownie wstawia się za pokonanymi, podkreślając, że zwycięzcy, bez uszczerbku dla słusznego odszkodowania, do którego mają prawo, muszą przestrzegać prawa miłosierdzia narzuconego przez Chrystusa.
Ale Liga Narodów nie posłuchała papieskiej dyplomacji.
Celem Ligi, zrodzonej z idealistycznego i niepolitycznego umysłu prezydenta Wilsona, jest urzeczywistnienie powszechnego pokoju, wzniosłego chrześcijańskiego ideału, który narodził się wraz z głoszeniem Ewangelii i, podobnie jak Ewangelia, jest nieśmiertelny.
Ale Wilson chciał dokonać dzieła Bożego bez pomocy Boga i z pogardą dla ustanowionego przez Niego Świętego Kościoła Katolickiego. Liga jest świecka. Ideologicznie opiera się na próżnej i fałszywej filozofii i szaleńczo odkłada na bok Ewangelię, jedyną trwałą podporę pokoju między narodami.
Wielka czwórka na konferencji pokojowej w Paryżu. W jej skład wchodzili premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George, premier Włoch Vittorio Orlando, premier Francji Georges Clemenceau i prezydent USA Woodrow Wilson | Wikimedia Commons.
Jeśli chodzi o papieża, Liga nie dopuszcza go do swojego grona pod pretekstem, że Liga nie uznaje suwerenności Stolicy Apostolskiej.
Ale Bóg ma swoją godzinę…
VIII – Zaostrzone przez nędzę i niesprawiedliwość, których są ofiarami, zatrute przez ponad sto lat zasadami filozoficznymi, które głoszą deliryczny nacjonalizm, skażone przez cztery wieki protestancką gangreną, Niemcy masowo zwracają się do partii, która zaczyna się formować i która błaga o całkowite i gwałtowne zniszczenie traktatu wersalskiego. Filozoficzne, polityczne i moralne błędy ideologii tej partii są równie poważne jak błędy komunizmu. Tajne siły sprzyjają w cieniu rozwojowi tej pogańskiej epidemii. A hitleryzm robi postępy…
Przeciwko temu niebezpieczeństwu, które zagraża Europie, światu i samej cywilizacji, Bruening, katolicki poseł na czele niemieckiego rządu, walczy samotnie.
Alianci mogliby wzmocnić prestiż Brueninga w Niemczech, przyznając mu słuszną rewizję traktatu wersalskiego. Dzięki temu być może uniknęliby hitleryzmu.
Ale Anglię cechuje bezgraniczna chciwość, a francuski jakobinizm jest ślepy. Ustępstwa, o które zabiegały rządy Brueninga i Seipela, nie zostały poczynione, a Hitler zyskał przewagę.
Judasz – von Papen, zdrajca niemieckich katolików – doprowadza Adolfa Hitlera do władzy.
Nadchodzi godzina Boga dla Francji i Anglii…
IX – To, czego Francja i Anglia odmówiły Religii, prawu i rozumowi, teraz przyznają przerażone sile. Każdy dzień oznacza postęp Niemiec. Traktat wersalski jest głęboko pogwałcony w swoich najważniejszych klauzulach. Sprzymierzone z Włochami Niemcy redukują Ligę Narodów, instrument angielskiej hegemonii na świecie, do strzępów. Anglia wyraźnie podupada, a Francja drży z przerażenia.
Podczas gdy Liga Narodów znika w otchłani, Stolica Apostolska odnosi wspaniałe dyplomatyczne triumfy. Wraz z uznaniem przez rząd włoski suwerenności Watykanu, Liga Narodów zwróciła się do papieża z prośbą o wpisanie jej państwa do grona państw należących do genewskiej instytucji założonej przez Wilsona.
Teraz to papież odmawia. Dla Ligi Narodów nadeszła godzina Boga…
X – Uwaga całego świata zwraca się ku dwóm mężczyznom, którzy wydają się skupiać w sobie nadzieje na lepszą przyszłość: ku Mussoliniemu i Hitlerowi.
Rozwijając politykę reakcji przeciwko rozpadającemu się liberalizmowi, promując realizację wspaniałego programu odbudowy administracyjnej, przemawiając z męskim wigorem i odważnym językiem dyplomatycznym, do którego podupadli liberalni politycy nie są już zdolni, [ci dwaj] ekscytują świat.
Mussolini w 1929 r., Hitler w 1933 r. podpisali doskonałe konkordaty ze Stolicą Apostolską.
Zarówno we Włoszech, jak i w Niemczech katolicy byli gotowi lojalnie współpracować z nowym reżimem.
XI – Ale są i ciemne plamy w blasku tego obrazu. Ukryte zakulisowe manewry, stopniowo przekształcone w pozytywne, a nawet aroganckie postawy, zainaugurowały w Niemczech okrutne prześladowania religijne, które otwarcie i bezczelnie naruszyły konkordat z 1933 roku.
Stopniowo dociera do nas straszna rzeczywistość: Hitler nie jest odnowicielem cywilizacji, ale jednym z jej najpotężniejszych niszczycieli. W rzeczywistości staje się oczywiste, że to pogaństwo podbiło Niemcy w dniu, w którym ugięły się pod jarzmem Hitlera.
To kpina z ludzkiej inteligencji, że ci sami pogańscy bogowie, których chrześcijaństwo zdetronizowało prawie dwa tysiące lat temu, są teraz czczeni w Niemczech. W sercu Europy, w sercu Niemiec, w tym tak zwanym wieku oświecenia, fałszywi bogowie są czczeni jak w sercu afrykańskiej dziczy!
XII – Oprócz złamania słowa danego Stolicy Apostolskiej, Hitler zdemoralizował politykę międzynarodową, redukując do zera wartość traktatów i honoru.
Przerażeni tym, co zobaczyli, austriaccy katolicy stali się zdecydowanymi wrogami Anschlussu i byli wspierani przez Włochy, Francję i Anglię. Mussolini stawia się w roli obrońcy katolickiej Austrii przed pogaństwem.
Na czele (austriackiego) rządu, Dollfuss, polityczny przywódca katolików, miażdży ogromną rewolucję komunistyczną w Wiedniu i wszystkie nazistowskie wybuchy.
Jednak Hitler, dla którego moralność jest próżnym słowem, rozwija takie dyplomatyczne postępowanie, że niemieccy i austriaccy naziści barbarzyńsko mordują Dollfussa, a następnie są wyraźnie aprobowani przez nazizm.
Mussolini, wielki mistrz Austrii, Francji i Anglii, przełknął tę zniewagę bez żadnego skutecznego protestu…
XIII – W 1938 r., wraz z konsolidacją Osi Rzym-Berlin, Hitler zaczął wysuwać imperatywne żądania przyłączenia Austrii do Niemiec. Włochy dyskretnie wyrażają swoje zadowolenie. Brytyjskie i francuskie kancelarie marszczą brwi.
Schuschnigg, nieśmiertelny następca Dollfussa, opiera się jak może. Jednak w nagłym i nieoczekiwanym geście, z pogwałceniem wszelkich zasad, z oburzającą profanacją dumy całej Europy, Hitler, nowy Julian Apostata, obejmuje w posiadanie nieszczęsną Austrię.
Natychmiast rozpoczyna się pogaństwo. Dwóch arcybiskupów zostaje uwięzionych, wszystkie katolickie stowarzyszenia chłopców zostają rozwiązane, pogańscy naziści zostają zainstalowani w rządzie, a wszystkie środki wpływania na opinię zostają oddane w ręce tych pogan. Taka jest sytuacja Austrii!
XIV – Co robi Anglia? Podczas gdy wojska niemieckie przygotowują się do inwazji na Austrię, podczas gdy Schuschnigg apeluje do całej Europy przeciwko arogancji, której ofiarą pada jego ojczyzna, pan Von Ribbentropp, minister spraw zagranicznych Rzeszy, wydaje w Londynie wielkie przyjęcie, w którym uczestniczy 600 osobistości „angielskiej elity”. „Delenda est Britania…” [łac. Brytania musi zostać zniszczona].
Francja, chwalebna pierworodna Kościoła, dyletantka pośród wszystkich i odważna jak nikt, jest żywotnie zainteresowana utrzymaniem austriackiej niepodległości, ale nie może interweniować. Komuniści wzięli na siebie sprowokowanie kryzysu ministerialnego we Francji, właśnie w momencie, w którym ułatwi to działanie ich pseudo-adwersarza, pana Hitlera. To w dużej mierze francuskim komunistom Hitler zawdzięcza swój sukces.
Co do Mussoliniego, w którego rękach leży przywództwo jednego z najszlachetniejszych i najbardziej katolickich narodów na ziemi… nie warto nawet mówić. Życzliwy i hojny telegram od Führera nagradza go: „Mussolini, nie zapomnę twojego gestu”.
Bóg też nie zapomni… i nadejdzie Jego godzina.
XV – Jaka jest wielka lekcja z tych wydarzeń?
Kościół jest sam. Katolicy zawsze będą błądzić, gdy naiwnie starają się polegać na centrum w walce z lewicą, na prawicy w walce z lewicą i tak dalej. Jak w wielkiej, dobrze przygotowanej komedii, marionetki lewicy i prawicy, a także te z liberalno-demokratycznego centrum, okazując ogromną wrogość między sobą, działały w taki sposób, aby zawsze i wszędzie szkodzić Kościołowi, sprawiając wrażenie, że ich wzajemna wrogość jest fałszywa i że Chrystus jest ich prawdziwym i jedynym Wrogiem.
Sanhedryn również współpracował z rzymskim prokonsulem, aby zdradzić, potępić i zabić Jedynego Wroga… który w rzeczywistości był Jedynym Przyjacielem tych, którzy Go prześladowali.
Katolicy muszą polegać tylko na Bogu i sprzymierzać się tylko między sobą. Poza tym jest tylko błąd i krzywda.
XVI – Nie byłoby zbyteczne zakończenie tych tragicznych notatek anegdotą, która może uspokoić nerwy. Mówi się, że na tratwie, na której znajdowali się rozbitkowie różnych narodowości, pewien Portugalczyk nagle wpadł w panikę. Nieświadomy, że tratwa nigdy nie tonie, pomyślał, że jest beznadziejnie zagubiony i zaczął myśleć o dwóch wielkich niebezpieczeństwach, przed którymi stanął: morzu i rekinach. Co byłoby lepsze? Ukryć się przed wodą w paszczy jakiegoś rekina? Czy ukryć się przed rekinem w najgłębszej części morza?
Nie wiemy, które rozwiązanie wybrał. Po dłuższym zastanowieniu, wybrał którąś z opcji i zdecydowanie rzucił się w wodę. Jego towarzysze mówią nam, że gdy tylko zatonął, rekin zaatakował go i zjadł część jego ciała. Reszta pozostała na powierzchni, a morze ostatecznie go pochłonęło. Jego towarzysze zostali uratowani. Tratwa była niezatapialna.
Za zignorowanie tego Portugalczyk zginął, pożarty jednocześnie przez wodę i rekiny. Podobnie jak katolicy, którzy spierają się, co jest lepsze, nazizm czy komunizm, aby schronić się przed jednym wrogiem w szponach drugiego.
Udział Ukraińców w rządzie – mam na myśli udział bezpośredni – Ukraińców lub osób pochodzenia ukraińskiego (nie wiem za kogo się uważają panowie Bodnar i Szeptycki) jest znaczący i rośnie w siłę dzięki… „mowie nienawiści”. Już wkrótce ma zostać uchwalona flagowa ustawa ministerstwa rozszerzająca prawo lewicy do… jedni posługując się Orwellem wstawią słowo miłości, inni nazwą to prawdziwym imieniem nienawiści.
Ustawa, moim zdaniem, ma na celu ułatwić przeinaczanie sensu niektórych wypowiedzi na „mowę nienawiści”. W praktyce nowe zapisy umożliwią, z powodów ideologicznych (tolerancja represywna), okazywanie przez lewicę nienawiści ludziom mówiącym prawdę, a także karanie ich za wyrażone opinie, poglądy, nawet te oczywiste, na poziomie stwierdzenia typu 2+2=4 jeżeli to dyskryminuje i narusza „godność” i „dumę” liczących inaczej.
„Patriotyzm jest jak rasizm” – „Gazeta Wyborcza”
Powyższe hasło, a także ostatnia wypowiedź Bodnara, którą cytuję poniżej, dobitnie świadczą o intencji stłamszenia ( jak za komuny) każdego wyrazistego odruchu patriotycznego, na przykład zamanifestowania chęci bronienia polskich granic przed napływem niepożądanych osobników, a także zakazanie wszelkiej manifestacji moralnej dezaprobaty wobec agendy neomarskizmu (Lgbt+p).
‘Minister został też zapytany o to, czy zachowania kibiców, takie jak transparent Legii “Refugees welcome” czy Polonii “Strefa wolna od LGBT” będą na mocy planowanych przepisów uznawane za mowę nienawiści’. – opisuje Gazeta Prawna
Uważam, że w przestrzeni publicznej tego typu zdarzenia nie powinny się pojawiać. (…) Ujmowanie tego typu sformułowań, które w sposób jednoznaczny wskazują na lekceważenie czy poniżenie określonej grupy społecznej, może być klasyfikowany w ten sposób (jako mowa nienawiści) – przyznał minister.
Twitter/XKarykatura jest sprzeciwem wobec rasistowskiej polityce Izraela.
Powyższa wypowiedź Bodnara nazywanego onegdaj “Che Guevarą z korporacji” stanowi typowy przejaw tolerancji represywnej oznaczającej „nietolerancję wobec ruchów prawicowych, a tolerancję wobec ruchów lewicowych” (Herbert Marcuse).
Przypominam, że historia ZSRR była pełna podobnych praktyk. Ludzie, którzy mówili prawdę, krytykując system totalitarny byli mordowani lub zamykani pod pretekstem bezobjawowej schizofrenii – tak dokładnie określano osoby niepokorne. Dziś lewica w Polsce mająca korzenie wszystkich kolejnych rewolucji od antyfrancuskiej do bolszewickiej, korzenie podlane ostatnio obficie gnojówką Szkoły Frankfurckiej, zamiast za „bezobjawową schizofrenię” chce karać za „bezobjawową nienawiść”, sama nienawidząc, od swego zarania, prawdy, dobra i piękna.
Uważam, że nie ma co dzielić włosa na czworo. Chodzi po prostu o prawo do nienawiści i represji ułatwiające kolejny etap rewolucji. Wynik sejmowego głosowania nad tym nikczemnym projektem będzie wyrazistą diagnozą stanu rozumu i sumienia poszczególnych posłów.
Herbert Marcuse, ideolog współczesnej lewicy, w „Tolerancji represywnej” pisze:
„Wyzwalająca tolerancja (tolerancja represywna) oznaczałaby zatem nietolerancję wobec prawicy i tolerancję dla ruchów lewicowych. Jeśli chodzi o zakres tej tolerancji i nietolerancji, musiałaby się ona rozciągnąć zarówno na płaszczyznę działania, jak i też dyskusji i propagandy, na słowa i czyny (…) „. /Herbert Marcuse. Lewicowa tolerancja, czyli precz z prawicą/
Odpowiedz CzarnaLimuzyna 30 sierpnia 2024 godz. 01:45Ciekawą jest historia związana z drugim rysunkiem, który był inspirowany poniższym zdjęciem. Jak widać Orwell jest także wykorzystywany przez żydowskich socjalistów o nastawieniu antysyjonistycznym i antyrasistowskim przeciw dyskryminacji, która przyjęła formę apartheidu wobec ludności arabskiej w Palestynie.Ale bez dygresji… zasadniczym problemem jest państwo wyznaniowe politycznej poprawności, z dogmatem tolerancji represywnej, tworzone za pomocą opisanej ustawy Bodnara.
Poniższy felieton dedykuję pani minister zdrowia, oczekując wydania rozporządzenia wprowadzającego „nową świecką tradycję”
Nowa świecka tradycja
Będąc ostatnio na imprezce u dawno nie widzianego kolegi, byłem świadkiem bardzo miłej, nowej świeckiej tradycji. Kolega z powodu kamieni w nerce trafił do szpitala, gdzie mu te kamienie usunęli i podarowali przy wyjściu ze szpitala na pamiątkę. Kolega przechowuje te kamienie jak relikwie i chwali się nimi przy każdej okazji.
Tak też uczynił podczas balangi: oglądaliśmy te kamienie w skupieniu, okrzykom zachwytu nie było końca, aplauz rósł w miarę upływu czasu i ilości wypitego alkoholu. Słowem nowa świecka tradycja publicznej prezentacji usuniętych z ciała kamieni, dokonała bardzo miłej integracji społecznej uczestników spotkania.
Duży Władek (bo to jemu medycy usunęli kamienie) zapewniał nas, że tych kamieni będzie miał jeszcze więcej, gdyż szykuje się na operację drugiej nerki, w której też wykryto kamienie. Zanosi się więc na następną wesołą balangę, w trakcie której będziemy opijać następne kamienie!
Opisana nowa świecka tradycja ma szanse uzyskać renomę ogólnokrajową a to za sprawą nowej minister zdrowia, która tak troszczy się o „dobrostan” pacjentów, że wydała nawet specjalne zalecenia dla lekarzy, jak usuwać kamienie….to znaczy nie kamienie tylko płody ludzkie z ciał ciężarnych kobiet. Okazuje się bowiem, że płody w ciałach ciężarnych kobiet stanowią jeszcze większe zagrożenie dla dobrostanu kobiet niż kamienie w nerkach dla dobrostanu mężczyzn!
I w tym miejscu chciałbym pani minister zdrowia co nieco doradzić.
Trzeba zainicjować nową świecką tradycję wśród pań usuwających ciążę! Jeśli panowie którym usunięto kamienie, otrzymują je na pamiątkę, to dlaczego tego miłego zwyczaju nie rozciągnąć na panie?
Pani która usuwa ciążę powinna na pamiątkę tego miłego wydarzenia otrzymać kawałek dziecka: rękę, nogę, albo i czaszkę jęśli już się wykształciła. Te pamiątki powinny zostać przez szpital odpowiednio zakonserwowane tak aby można je było postawić na półce w meblach i chwalić się nimi podczas imprez!
Dzięki nowoczesnym aparatom aborcyjnym, wykonanie takich „kamieni” jest bardzo proste i tanie.
Zorganizowane grupy przestępcze podarowały szpitalowi w Oleśnicy specjalne maszyny ssące do mordowania dzieci. To makabryczne urządzenia służące do wykonywania brutalnych aborcji tzw. “metodą próżniową”, polegającą na wysysaniu dzieci z łona matek i rozrywaniu ich na strzępy podciśnieneim kilkanaście razy większym niż w odkurzaczach domowych!
Te maszyny są tak nowoczesne, że można je dowolnie zaprogramować, na przykład w taki sposób aby nie rozrywać całego ciała dziecka na strzępy, ale zachować w całości dajmy na to nogę, albo rękę. Zachowane w całości „kamienie” po zakonserwowaniu przez szpital będą w ramach nowej świeckiej tradycji wręczane paniom które dokonały aborcję, w odpowiednio uroczystej oprawie, przy udziale władz szpitala, działaczy samorządowych, wojewody, prezydentów, dziennikarzy, plebanów i innej swołoczy i dziczy, która uczestniczy w propagowaniu dzieciobójstwa i zmusza do niego lekarzy przepisami prawa!
Pozostała po „ekstrakcji” kamieni, część dziecka (a w zasadzie krwawa miazga) jest przekazywana firmom farmaceutycznym i kosmetycznym, które robią z nich szczepionki na covid -19 albo i pachnące kremy dla pań, pobudzające popęd seksualny co może skutkować następną wizytą w szpitalu w Oleśnicy i powtórzeniem nowej świeckiej tradycji!
Anthony Ivanowitz 30.08.2024r. www.pospoliteruszenie.org
(Londyn, 31 lipca 2024 r., protest pod hasłem „Dosyć znaczy dosyć!”. Fot. Jordan Pettitt / PA Images / Forum)
Autor portalu Voice od The Family („Głos Rodziny”) Liam Gibson opisuje drastyczny kontrast pomiędzy pobłażliwością, z jaką brytyjskie państwo traktuje brutalną przestępczość kryminalną, a determinacją i bezwzględnością w zwalczaniu pokojowych akcji obrońców życia bądź nieprzychylnych komentarzy w internecie.
„Po zamordowaniu trzech małych dziewczynek w Southport i zamieszaniu wywołanym ich morderstwem dokonanym przez imigranta z Rwandy w drugim pokoleniu, premier z Partii Pracy, sir Keir Starmer nie tracił czasu, nazywając zarówno uczestników zamieszek, jak i pokojowo protestujących przeciwko niekontrolowanej imigracji skrajnie prawicowymi ekstremistami. Jak na ironię, chociaż przemoc wybuchła w tradycyjnych bastionach Partii Pracy, to reakcja Starmera na niepokoje prawdopodobnie popchnie Wielką Brytanię dalej w stronę autorytaryzmu” – ocenił autor komentarza.
Gibson opisuje rozmach tak zwanego wymiaru sprawiedliwości w zwalczaniu osób sprzeciwiających się samobójczej polityce otwarcia na masowych przybyszów wrogich cywilizacji europejskiej. Postępowaniami objęte zostały nawet osoby będące na peryferiach ulicznych demonstracji bądź internauci a wyroki skazujące zapadały w ciągu kilku dni.
„Było to tym bardziej zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę rutynowe niepowodzenia angielskiej policji w radzeniu sobie z przestępczością jako taką” – czytamy. Według bowiem raportów dotyczących efektywności funkcjonariuszy z Anglii i Walii, w latach 2021 – 2022 przed wymiarem sprawiedliwości stawali sprawcy zaledwie 8,3 procent tzw. victim-based offences, obejmujących m.in. handel ludźmi, wykorzystywanie seksualne dzieci oraz posiadanie, dystrybucję i produkcję materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci i przestępstwa internetowe. Zaledwie rok wcześniej było to jeszcze 22,7 procent. Wskaźnik wykrywalności wszystkich przestępstw spadł z 27,8 procent do około 11 proc., co stanowi katastrofalny spadek w porównaniu z 75 procentami notowanymi w roku 2015.
Takie wyniki nie przeszkodziły szefowi Prokuratury Generalnej Stephenowi Parkinsonowi zadeklarować gotowość do objęcia priorytetem… wykroczeń popełnianych w internecie.
– Możesz popełniać przestępstwo, jeśli podajesz dalej, powtarzasz lub wzmacniasz wiadomość, która jest fałszywa, groźna lub podsyca nienawiść rasową [lub] religijną – powiedział reporterom, dodając: – Mamy oddanych policjantów, których jedynym zadaniem jest przeszukiwanie internetu, przeszukiwanie mediów społecznościowych. Na tym się skupiają – przyznał.
„Również druzgocący raport o niepowodzeniach londyńskiej policji nie powstrzymał komisarza metropolitalnego, sir Marka Rowleya, przed stawianiem znaku równości pomiędzy aktywnością w mediach społecznościowych z przemocą fizyczną. Zagroził on nawet aresztowaniem osób spoza Wielkiej Brytanii, ostrzegając, że rząd będzie ekstradował obywateli innych krajów za to, co zamieścili w mediach społecznościowych” – zauważył komentator VoF. – Wykorzystamy całą siłę prawa i niezależnie od tego, czy znajdujesz się w tym kraju i popełniasz przestępstwa na ulicach, czy popełniasz przestępstwa w bardziej odległych miejscach w Internecie, będziemy cię ścigać – groził Rowley.
Liam Gibson przypomniał, że zupełnie inaczej rzecz się miała ze ściganiem uczestników rozruchów wywołanych przez ruch Black Lives Matter.
„Dla wielu osób dodało to wiarygodności twierdzeniu, że brytyjska policja stosuje dwustopniowy system sprawiedliwości, w którym pochodzenie etniczne lub polityczne przekonania domniemanego sprawcy dyktują poziom reakcji. Nikogo nie powinno zatem dziwić, że w ostatnich dniach minister spraw wewnętrznych Yvette Cooper wezwała do traktowania skrajnej mizoginii jako zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. I tak jak rząd decyduje teraz, co kwalifikuje się jako podżeganie, tak samo zdecyduje, co stanowi skrajną mizoginię” – czytamy.
Obserwując poczynania władz publicysta jest przekonany, że nie zostaną uznane za taką: rytualne, muzułmańskie zabójstwa „honorowe” czy okaleczanie żeńskich narządów płciowych, podobnie jak przestępstwa związane z uwodzeniem i wykorzystywaniem młodych dziewcząt, co chociażby w Rotherham, Rochdale czy Oxfordzie było domeną gangów zdominowanych przez egzotycznych obcokrajowców.
„Jeśli można powiedzieć, że coś pozytywnego pojawiło się w wyniku ostatnich wydarzeń w Anglii, to może to być rosnąca świadomość, że Wielka Brytania lunatykuje w orwellowskim koszmarze, w którym odmawiający przyjęcia zasad marksizmu kulturowego zostaną oskarżeni o myślozbrodnię” – napisał Gibson.
Według autora, ludzie zaangażowani w ruch pro-life czy chociażby śledzący jego aktywność, uświadomili to sobie najpóźniej w grudniu 2022 r. Wówczas to Isabel Vaughan-Spruce, liderka brytyjskiego Marszu dla Życia, została zatrzymana przez policję za złamanie nakazu ochrony przestrzeni publicznej poprzez… cichą modlitwę w pobliżu ośrodka aborcyjnego w Birmingham. Parę miesięcy później sytuacja się powtórzyła. Wprawdzie sąd doprowadził później do wypłacenia jej w ramach ugody 13 tysięcy funtów odszkodowania, jednak – biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę – „jest mało prawdopodobne, aby ta sprawa ustanowiła precedens prawny”.
Zgodnie z Public Order Act – ustawą z 2023 roku oraz podobnymi przepisami wydanymi dla Szkocji i Irlandii Północnej, cicha modlitwa jest teraz zakazana w strefach otaczających każdą brytyjską placówkę, w której zabijane są dzieci nienarodzone. Sąd Najwyższy przyznał bowiem rację szkockiej adwokat Dorothy Bain, która przekonywała, że cicha modlitwa jest bardziej szkodliwa dla klientów przemysłu aborcyjnego niż głośne protesty. „Dzięki jednomyślnej zgodzie sędziów najwyższego sądu w Wielkiej Brytanii absolutne i powszechne prawo do wolności sumienia nagle stało się warunkowe dla każdego” – zauważył komentator.
„Według myśli katolickiej sprawiedliwość jest fundamentem państwa i kiedykolwiek państwo niszczy te prawa do sprawiedliwości materialnej, pozbawia się własnego bytu prawnego” – przypomniał Gibson.
„Kolejne rządy Wielkiej Brytanii wykazały, że zrzekły się monopolu na przemoc, gdy nie udało im się chronić własnych obywateli. W 2005 r., gdy zamachowcy islamscy zabili 52 osoby w autobusach i pociągach metra w Londynie, nie doszło do zamieszek. Nie było też niepokojów, gdy brytyjski muzułmanin pochodzenia libijskiego zabił dwadzieścia dwie osoby na koncercie w Manchesterze. To samo dotyczy litanii innych, mniej śmiercionośnych ataków w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Z stereotypową rezerwą Anglicy tłumili swój gniew, strach i niepokój. Jednak w Southport osiągnęli granicę tego, co mogli znieść” – ocenił autor Voice of the Family.
„Prędzej czy później rząd musi zająć się przyczyną ostatnich zamieszek, jeśli chce uniknąć gorszych niepokojów. Powtarzając za Johnem F. Kennedym – ci, którzy czynią pokojową zmianę niemożliwą, czynią nieuniknioną zmianę gwałtowną. To ostrzeżenie, które powinien mieć na uwadze [premier] Keir Starmer” – stwierdził Liam Gibson.
On August 14, German public broadcaster ARD, the daily Sueddeutsche Zeitung and the weekly Die Zeit claimed in a joint report that federal prosecutors obtained an arrest warrant in June against a Ukrainian diving instructor believed to have resided until recently in Poland. The reports identified the alleged saboteur as Volodymyr Z.
The Polish prosecutor’s office confirmed it had received a German arrest warrant for a Ukrainian man. It said it received the warrant in June, but the suspect left for Ukraine last month. The prosecutor’s office offered a lame excuse that the authorities failed to prevent him from leaving because the relevant information had not percolated down to the country’s border guard.
Clearly, there was a collusion between German and American establishment media, because the very next day, on August 15, The Wall Street Journal published a bizarre scoop, claiming the Nord Stream gas pipelines, providing Russian natural gas to European countries before the war, were blown up by a six-member Ukrainian sabotage team of skilled deep-sea divers in an operation that was initially approved by Vladimir Zelensky and then called off, but which went ahead anyway.
German reports, published only a day before the WSJ scoop, were evidently meant to create a media hype and lend credence to an otherwise asinine report, clearly meant to tarnish the reputation of Ukraine’s former top military commander, who was sacked in February for defying Washington’s diktats of committing more cannon fodder for Ukraine’s much-touted albeit easily foiled counteroffensive last year, while simultaneously attempting to exonerate Ukrainian President Vladimir Zelensky.
The WSJ report claims the subversive operation was allegedly directed by a serving army general, who reported to Ukraine’s then commander in chief, Valery Zaluzhny. Zelensky initially approved the plan, but later backtracked after the CIA found out about it and asked Kyiv to call it off. Nonetheless, Zaluzhny pressed ahead with the mission, claiming once dispatched, a sabotage team goes incommunicado and cannot be withdrawn.
Nord Stream pipelines were ruptured by blasts under the Baltic Sea in September 2022. Early the following year, Pulitzer Prize-winning journalist Seymour Hersh conclusively proved with irrefutable facts and incontrovertible evidence that explosives were planted on the Nord Stream pipelines by US Navy divers under the cover of a NATO exercise, and detonated on orders from Washington in order to wean Germany off Russian energy amidst the Ukraine War.
Seymour Hersh, however, elided over the obvious fact that the sabotage operation was tacitly approved by the German government. For a heavily industrialized nation like Germany, energy security is the lifeline of economy dependent on industrial production. Hence, how is it possible that a six-member team of amateur divers, as claimed by WSJ, or professional US Navy divers, as stated by Hersh, blew up one of the world’s largest natural gas pipeline network without the knowledge of German maritime security forces?
Following Russia’s intervention in Ukraine in February 2022, German political establishment, under tremendous pressure from Washington, was itself looking for a pretext to stop importing natural gas from Russia. But violating the international contract was a controversial issue because East Germany, which until the fall of the Berlin Wall in 1989 was in the Soviet sphere of influence, has a significant political constituency that shares historical and cultural ties with Russia, and favored cordial relations and energy reliance on Russia despite the war.
The US security establishment, however, persuaded the Scholz government behind the scenes that its notorious saboteurs would do the dirty work and Germany would simply have to acquiesce or maybe point fingers at banana republics like Poland and Ukraine for orchestrating the Nord Stream sabotage.
Despite being an industrial powerhouse of Europe, Germany might have been a sovereign state at liberty to pursue independent foreign policy during the reign of the Third Reich, but since the defeat of the Nazis in the Second World War, it has become a virtual colony of the imperial United States, where 50,000 US troops are currently deployed in sprawling Ramstein Air Base and several other military bases.
After the United States, Germany is one of the largest contributors of military assistance to Ukraine, and has provided billions of dollars economic aid during the course of two years. During Ukraine’s Kursk incursion inside Russia, besides British Challenger battle tanks, German Marder infantry vehicles, donated by Berlin to Kyiv, took the lead in mounting the assault.
Ukrainian conscripts and pilots are being trained by German and American military personnel at military bases in Germany. It’s ironic that Germany still claims to be the torchbearer of pacifism and idealism while simultaneously pandering to Washington’s diktats and adding fuel to the fire in the Ukraine War.
Immediately following Russia’s intervention in Ukraine, German Chancellor Olaf Scholzannounced plans in April 2022 to spend an additional €2 billion ($2.16 billion) on military needs, most of which was aimed at providing weapons to Ukraine. Scholz also pledged €100 billion ($112.7 billion) of the 2022 budget for the German armed forces and committed to reaching the target of 2% of GDP spending on defense that was requested by NATO.
Image is from Flying Camera/Shutterstock
In addition, German government announced financial support allowing Kyiv to directly buy tanks from German defense companies like Rheinmetall. Germany specifically provided substantial number of Marder light tanks, armored vehicles equipped with anti-tank missiles, to Ukraine that are now being deployed by Ukraine’s forces in the Kursk battlefield inside Russia. Berlin similarly provided heavy-combat Leopard tanks to Ukraine, though in smaller number.
Despite desperate German attempts to assuage American patrons, a diplomatic furor erupted in May 2021 after it was revealed the U.S. National Security Agency (NSA) used a partnership with Denmark’s foreign intelligence unit to spy on senior European officials, including then-German Chancellor Angela Merkel. European diplomats complained that it was “grotesque and unacceptable” that friendly intelligence services were keeping tabs on allies, even though Washington’s policy toward servile client states has always been “trust but verify.”
The Wall Street Journal, the official mouthpiece of establishment Republicans, owned by media mogul Rupert Murdoch, that has taken the lead in publishing insider scoops during the four-year tenure of the Biden admin while the Democratic shills, the New York Times and Washington Post, took a backseat out of deference for self-styled “progressives” in the White House, has a history of publishing fabricated reports.
In the aftermath of Russia’s intervention in Ukraine, the Wall Street Journal published a misleading report in April 2022 that German chancellor Olaf Scholz had offered Volodymyr Zelensky a chance for peace days before the launch of the Russian military offensive, but the Ukrainian president turned it down.
Then newly elected German chancellor told Zelensky in Munich on February 19, days before the Russian invasion,
“that Ukraine should renounce its NATO aspirations and declare neutrality as part of a wider European security deal between the West and Russia,” the Journal revealed. The newspaper also claimed that “the pact would be signed by Mr. Putin and Mr. Biden, who would jointly guarantee Ukraine’s security.”
However, Zelensky rejected the offer to make the concession and avoid confrontation, saying that
“Russian President Vladimir Putin couldn’t be trusted to uphold such an agreement and that most Ukrainians wanted to join NATO.”
While making the preposterous allegation that the intransigent Ukrainian leadership vetoed NATO’s “flexible and conciliatory approach” to peacefully settle the dispute in order to exonerate the transatlantic military alliance for its confrontational approach toward Russia since the inception in 1949, the Journal report conveniently overlooked the crucial fact that in November 2021, the US and Ukraine had already signed a Charter on Strategic Partnership.
The agreement unequivocally confirmed “Ukraine’s aspirations for joining NATO” and “rejected the Crimean decision to re-unify with Russia” following the 2014 Maidan coup. Then in December 2021, Russia, in the last-ditch effort to peacefully resolve the dispute, proposed a peace treaty with the US and NATO.
The central Russian proposal was a written agreement assuring that Ukraine would not join the NATO military alliance and, in return, Russia would drawdown its troop buildup along Ukraine’s borders. After the proposed treaty was contemptuously rebuffed by Washington, it appeared the die was cast for Russia’s inevitable invasion of Ukraine in February 2022.
*
Click the share button below to email/forward this article to your friends and colleagues. Follow us on Instagram and Twitter and subscribe to our Telegram Channel. Feel free to repost and share widely Global Research articles.
Nauman Sadiq is an Islamabad-based geopolitical and national security analyst focused on geo-strategic affairs and hybrid warfare in the Middle East and Eurasia regions. His domains of expertise include neocolonialism, military-industrial complex and petro-imperialism. He is a regular contributor of diligently researched investigative reports to Global Research.
Featured image: Half a million tons of methane rise from the sabotaged Nord Stream pipeline. Photo: Swedish Coast Guard
The original source of this article is Global Research
Atak na Nord Stream. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: screen YouTube: DW Documentary
Rząd federalny w Berlinie jest wściekły na Warszawę za to, że polskie służby nie zatrzymały mężczyzny podejrzanego o działanie przy wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Niemcy podejrzewają nawet, że Polacy ostrzegli Wołodymyra Ż.
Jakiś czas temu „Wall Street Journal” („WSJ”) piórem swojego europejskiego korespondenta politycznego Bojana Pancevskiego opisał akcję wysadzenia w powietrze gazociągów Nord Stream.
W tekście czytamy, że ukraińskim sabotażystom w pewnym momencie nie udało się nawiązać współpracy z polskimi władzami. Sabotażyści jednak częściowo wykorzystali Polskę jako bazę logistyczną i zatrzymali się w polskim porcie Kołobrzeg.
Urzędnik portowy, któremu załoga jachtu wydała się podejrzana, zaalarmował policję. Polska straż graniczna sprawdziła tożsamość członków załogi, którzy okazali paszporty członków Unii Europejskiej. Osoby zaznajomione z dochodzeniem twierdzą, że pozwolono im kontynuować żeglugę na północ, gdzie ustawili resztę min.
Cały port był objęty rozległym nadzorem wideo. Jednak pomimo historii bliskiej współpracy między Warszawą a Berlinem w sprawach policyjnych, polscy urzędnicy odmówili przekazania nagrań z monitoringu portu. Powiedzieli wtedy swoim niemieckim kolegom, że nagrania zostały rutynowo zniszczone wkrótce po odpłynięciu Andromedy.
Polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) powiedziała „WSJ”, że takie nagrania nie istnieją.
Pod koniec ubiegłego tygodnia polska prokuratura wysłała do Niemiec pismo, w którym poinformowała, że podejrzany w sprawie ataku na Nord Stream Wołodymyr Ż. opuścił Polskę. Strona Polska zapytała Niemców, czy wciąż są zainteresowani przeszukaniem przez polskie władze jego domu pod Warszawą.
Polskie służby nie wykonały więc europejskiego nakazu zatrzymania. „Der Spiegel” pisze o tym, że rząd RFN jest wściekły na Warszawę na pewno tego nie zapomni.
„Polskie władze nie wywiązały się z prawnego obowiązku aresztowania poszukiwanego. To niespotykany afront. Mężczyzna zdołał uciec do swojego kraju. Polskie władze mogły nawet ostrzec Ukraińca” – czytamy.
„Według źródeł zbliżonych do służb bezpieczeństwa polska prokuratura zasygnalizowała Niemcom, że – zgodnie z wymogami prawa UE – natychmiast aresztuje Wołodymyra Ż. Ale nic się nie wydarzyło. Wręcz przeciwnie: na marginesie polsko-niemieckich konsultacji rządowych na początku lipca Niemcy dowiadują się, że Polacy nie chcą współdziałać (…) Berlin jest przekonany, że Warszawa ostrzegła poszukiwanego. W kuluarach niemieckich władz krążą plotki, że polscy urzędnicy mówili: Dlaczego mamy go aresztować? On jest dla nas bohaterem!” – czytamy w artykule.
Minister Zdrowia Izabela Leszczyna ogłasza nowe wytyczne dla lekarzy i oddziałów położniczych – pod groźbą surowych kar i konsekwencji prawnych mają mordować wszystkie dzieci na żądanie kobiet, których coraz więcej zgłasza się do szpitali w celu dokonania dzieciobójstwa pod wpływem „prania mózgu” aborcyjną propagandą płynącą z mediów. Według nowych wytycznych MZ „niepodważalne” mają być zaświadczenia od psychiatrów na podstawie których można zamordować dziecko nawet do końca ciąży z powodu zagrożenia „dobrostanu psychicznego i społecznego” kobiety. Jeśli kobieta zgłosi się do szpitala z tego typu zaświadczeniem, to szpital nie może kwestionować dokumentu i ma obowiązek zamordować dziecko. W ten sposób w Hiszpanii mordowano 100 000 dzieci rocznie. W Polsce priorytetem aborcyjnej koalicji Tuska jest obecnie wprowadzanie podobnych zmian na rzecz masowego mordowania polskich dzieci i eksterminacji naszego narodu.Rząd Donalda Tuska bez przerwy konsultuje z aktywistami aborcyjnymi oraz pro-aborcyjnymi prawnikami kolejne zmiany, których celem jest zwiększenie liczby ofiar polskich dzieci. Jak powiedziała minister zdrowia Izabela Leszczyna:
„Z ekspertami, z prawnikami, lekarzami wypracowaliśmy wytyczne, które dają wykładnię prawną do przepisów (…)”.
Chodzi o to, aby zmieniać interpretacje prawa i znaczenie pojęć bez zmiany litery prawa oraz bez konieczności forsowania projektów ustaw przez Sejm. W ten sposób za pomocą rozporządzeń oraz poleceń wydawanych podwładnym na drodze służbowej można zwiększyć liczbę aborcji i ułatwić proceder dzieciobójstwa w Polsce. Nowe wytyczne Ministerstwa Zdrowia mają polegać m.in. na tym, że:
„Jeśli jakiś lekarz stwierdza, że zagrożone jest życie kobiety we wszystkich obszarach, fizycznym i psychicznym, to znaczy, że zdrowie tej kobiety jest zagrożone i trzeba dokonać terminacji ciąży.”
Wytyczne Ministerstwa Zdrowia wprowadzają „niepodważalność” zaświadczeń od psychiatry, na podstawie których dokonuje się aborcji w oparciu o przesłankę „zagrożenia zdrowia psychicznego” kobiety.
Kluczowe jest tutaj rozumienie pojęcie „zdrowia”. W świetle obecnego prawa można legalnie zamordować dziecko nawet do 9 miesiąca jeśli ciąża zagraża „zdrowiu” kobiety. Zarówno aktywiści aborcyjni jak i członkowie rządu Tuska oraz przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia powołują się przy tym na definicję „zdrowia” sporządzoną przez Światową Organizację Zdrowia WHO. Jak tłumaczy jedna z liderek aborcyjnej grupy przestępczej namawiającej Polki do aborcji:
„My przyjmujemy interpretację propacjencką, zgodną ze Światową Organizacją Zdrowia i jej najnowszymi rekomendacjami dotyczącymi aborcji, gdzie zdrowie definiowane jest jako ogólny dobrostan, również psychiczny i społeczny, a nie tylko brak choroby.”
W związku z tym, wedle najnowszych wytycznych Ministerstwa Zdrowia, jeśli pojawienie się dziecka w łonie matki zagraża „społecznemu i psychicznemu dobrostanowi” kobiety, to „trzeba dokonać terminacji ciąży”, czyli trzeba zamordować dziecko poprzez aborcję i nikomu nie wolno kwestionować zaświadczenia psychiatrycznego. Już teraz szpitale i lekarze są do tego zmuszani – za odmowę aborcji placówkom grożą bardzo wysokie kary finansowe, a indywidualnym lekarzom śledztwo prokuratorskie.
Panie MirosĹ‚awie, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem legalna jest aborcja na żądanie do końca ciąży. Szpital nie może odmówić aborcji, jeśli zgłosi się do niego kobieta z zaświadczeniem od lekarza, że ciąża zagraża jej „zdrowiu”. To „zagrożenie zdrowia” może polegać np. na tym, że kobieta denerwuje się koniecznością wstawania do dziecka w nocy żeby je nakarmić lub zmienić mu pieluszkę. „Zagrożeniem zdrowia” kobiety może być także np. konieczność odwołania zaplanowanej wycieczki lub przełożenia jakichkolwiek życiowych planów w związku z pojawieniem się dziecka, gdyż taka sytuacja narusza „psychiczny i społeczny dobrostan” kobiety.
Innymi słowy – dziecko w łonie matki jest zagrożeniem dla „dobrostanu” kobiety. Właśnie w tym kontekście należy rozumieć działania aktywistów aborcyjnych i aborcyjnej koalicji Tuska.
W czasie gdy politycy rządu Tuska, w porozumieniu z pro-aborcyjnymi prawnikami i lekarzami-aborcjonistami, wprowadzają kolejne ułatwienia w procederze aborcji i zmuszają szpitale do mordowania dzieci, aktywiści aborcyjni i pro-aborcyjne media bombardują społeczeństwo propagandą, wedle której „aborcja jest OK” i „każdy powód do aborcji jest dobry”. Szczególnie narażone na propagandę są nastolatki i młode dziewczęta, które spędzają wiele godzin dziennie przed ekranami swoich smartfonów.
W świetle aborcyjnej propagandy, dziecko w łonie matki jest „pasożytem” i zagrożeniem. Należy się go pozbyć przez aborcję lub pigułki poronne. Aborcjoniści wmawiają Polakom:
– „Masz za małe mieszkanie? Dokonaj aborcji”, – „Chcesz robić karierę? Dokonaj aborcji”, – „Nie chcesz przerywać studiów z powodu ciąży? Dokonaj aborcji”, – „Nie chcesz być matką lub ojcem? Dokonaj aborcji”. – „Chcesz cieszyć się życiem i nie mieć zobowiązań? Dokonaj aborcji”.
Tego typu „argumenty” zalewają polskojęzyczne media i portale społecznościowe. Aborcjoniści, pseudo-dziennikarze, aktywiści, politycy aborcyjnej koalicji i lekarze-aborterzy nieustannie przekonują Polaków, że dziecko w łonie matki jest „zagrożeniem dobrostanu”. Tak zmanipulowani ludzie wyrażają potem swoje poparcie dla działań na rzecz upowszechnienia i ułatwienia dzieciobójstwa.
Cel tych działań jest jasny – jest nim eksterminacja narodu polskiego. W 2023 roku w Polsce odnotowano dzietność na poziomie 1,1 – najgorszą w historii pomiarów sięgającej XIX wieku. Przed nami wizja katastrofy demograficznej, która spowoduje, że przestaniemy istnieć jako naród i społeczeństwo. Rodzi się najmniej dzieci w historii, gdyż Polacy podążają za trendami wyznaczonymi przez anty-kulturę i medialną propagandę, dziesiątki tysięcy dzieci każdego roku morduje się za pomocą nielegalnych pigułek poronnych, setki tysięcy recept rocznie jest wystawianych na tzw. „pigułki po”, a w szpitalach liczba aborcji rośnie dwukrotnie z roku na rok.
Działania rządu Tuska wpisują się w te schematy – ich celem jest ułatwienie eksterminacji polskich dzieci oraz zarażenie Polaków mentalnością aborcyjna. Aborcyjna koalicja Tuska realizuje w Polsce dokładnie ten sam scenariusz, który aborcjoniści skutecznie przeprowadzili w Hiszpanii, gdzie na podstawie zaświadczeń o rzekomym „zagrożeniu zdrowia psychicznego” mordowano rocznie 100 000 dzieci. Trzeba działać, aby to powstrzymać i uratować przyszłość Polski.Nasza Fundacja organizuje niezależne kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe, aby docierać do Polaków z prawdą o aborcji, budzić sumienia i kształtować świadomość. Modlimy się także w miejscach publicznych w intencji powstrzymania aborcji oraz nawrócenia wszystkich ludzi uwikłanych w proceder mordowania dzieci. Niedawno taka akcja odbyła się m.in. w Bytomiu. Na Placu Jana III Sobieskiego, w ścisłym centrum miasta, zgromadziło się około 50 osób. To była nasza pierwsza akcja w Bytomiu od kilku lat, zainicjowana przez pana Grzegorza, który odpowiedział na nasz apel i został „kapitanem różańcowym”. W trakcie akcji dotarliśmy z prawdą o aborcji do wielu osób. Do naszych wolontariuszy podszedł m.in. młody mężczyzna, który patrzył na nasze bannery i słuchał naszych nagrań. Na początku zachowywał się agresywnie, ale w trakcie rozmowy z naszymi działaczami uspokoił się. Ostatecznie podziękował za rozmowę, za dialog i pochwalił nas za “ciekawe argumenty”. Być może dzięki tej akcji pierwszy raz w życiu zetknął się z prawdą o aborcji, a zobaczone i zasłyszane treści zostaną w jego świadomości na długo. Trzeba docierać do kolejnych takich osób w całej Polsce. Miliony Polaków każdego dnia narażone są na aborcyjną propagandę płynącą z mediów, pro-aborcyjnych urzędów oraz od lekarzy-aborterów namawiających do dzieciobójstwa. Aby organizować kolejne akcje potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 14 000 zł.Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić nam dotarcie z prawdą do kolejnych Polaków i ratowanie życia polskich dzieci.Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Dziecko w łonie matki to „zagrożenie” dla „dobrostanu” kobiety – takiej propagandzie nieustannie poddawani są Polacy. Konieczne są kolejne kampanie społeczne budzące świadomość i sumienia. Proszę Pana o ich wsparcie. Z wyrazami szacunku Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
Atmosfera entuzjazmu panowała na wczorajszym Kampusie – Polska Przyszłości w Olsztynie, gdzie młodzież słuchała wypowiedzi ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy – Radosława Sikorskiego i Dmytro Kułeby. Atmosfera entuzjazmu i (prawie) bezgranicznej miłości polskiej młodzieży do Ukrainy i Ukraińców.
Poświęciłem godzinę czasu na wysłuchanie relacji z tego spotkania. Podaję link, ale nie polecam. Nie tylko dlatego, że nic mądrego się nie dowiemy, ale też język polski lektorki zlewa się angielskim, bo tymże językiem posługują się ministrowie i młodzież zadająca pytania. A poza tym wiele słów zdań jest zagłuszonych przez rzęsiste brawa:
Radosław Sikorski przyznał, że historia jest problemem w relacjach z Ukrainą, wyraził jednak nadzieję, że Ukraina rozwiąże go w duchu wdzięczności za polską pomoc. Bo można zajmować się albo przeszłością, albo budować wspólną przyszłość, by nie zagroził nam wspólny wróg. Tym wspólnym wrogiem jest oczywiście Rosja, no i przede wszyskim Putin.
Mamy więc do wyboru: albo zajmujemy się przeszłością, która jest ważna, naszym ofiarom należy się chrześcijański pochówek, ale niestety nie jesteśmy w stanie przywrócić ich do życia; albo skoncentrujemy się na budowaniu wspólnej przyszłości, tak aby demony nie odzywały się w naszych społeczeństwach i aby wspólny wróg [tj. Rosja] nam już w przyszłości nie zagroził. Ja wolę to drugie podeście – dodał Sikorski.
Dmytro Kułebie zadała jedna z uczestniczek pytanie, kiedy Polska będzie mogła przeprowadzić ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej. Odpowiedział Kuleba: „Zostawmy historię historykom, a przyszłość budujmy razem. Gdybyśmy zaczęli grzebać w historii, to jakość rozmowy byłaby zupełnie inna, moglibyśmy wypominać sobie złe rzeczy, które Polacy uczynili Ukraińcom i Ukraińcy Polakom”.
Dodał, że zawsze kiedy Polacy i Ukraińcy się kłócili, korzystała Rosja. Musimy więc się wspierać, to przyszłość będzie należała do nas. Wspomniał Kułeba akcję Wisła. Ekshumacje? – Nie ma problemu. Chcemy tylko, by Polacy też upamiętniali Ukraińców.
Padło pytanie z sali, co stanie się z Rosją, czy się rozpadnie. „Putin umrze” – odparł Ukrainiec [tu nastąpiły gromkie brawa]. „A gdzie jest śmierć, jest nadzieja” – dodał Sikorski. Potem Kułeba: „Rosja jest źródłem zagrożenia dla świata. Nasze [tj. kijowskiego reżimu] zwycięstwo zmieni Rosję na zawsze”.
Smutne to widowisko. Smutne, że polska młodzież, ta wykształcona, daje się zwodzić propagandzie i jest tak naiwna.
Gdy na ceremonii otwarcia Olimpiady, która odbyła się niedawno w Paryżu, we Francji, pokazano bluźnierczą parodię Ostatniej Wieczerzy, którą nasz Boski Pan spożył ze swoimi Apostołami w przeddzień ukrzyżowania, skandal był tak wielki, że różnego rodzaju komentatorzy mówili i pisali przeróżne prawdziwe rzeczy w proteście. Bogu niech będą dzięki! Ceremonia zamykająca igrzyska miała bardzo dwuznaczny charakter, ale nie była tak wyraźnie gorsząca. Nikogo jednak nie powinno dziwić, że doszło do skandalu. Zamiast tego lepiej zastanówmy się nad pełnymi skutkami – Paryż popełnia samobójstwo, a wraz z nim tak zwana „zachodnia cywilizacja”.
Nie można się dziwić, że doszło do tego skandalu, ponieważ jest to tylko jedna z serii publicznych i coraz poważniejszych zniewag Boga Wszechmogącego. Są one organizowane przez Jego wrogów w celu wykorzystania i promowania coraz większego braku prawdziwej religii wśród Jego przyjaciół.
Apostazja leżąca u podstaw odwrócenia się chrześcijaństwa od Chrystusa sięga co najmniej końca średniowiecza. Eksplodowała ona w czasach nowożytnych wraz z rewolucją francuską 1789 roku, której centrum stanowił Paryż i która zapoczątkowała masońską Republikę Francuską, mającą zastąpić katolickiego króla Francji. Za zainicjowaniem nowożytnych igrzysk olimpijskich w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku stała masoneria, znowu zatem wyjątkowi wrogowie Boga, aby promować pogański sport, w którym na przykład uczestniczyło coraz więcej kobiet w coraz bardziej skąpych strojach. W Internecie „artysta”, któremu powierzono zaprojektowanie skandalicznej ceremonii otwarcia, usprawiedliwiał ją, mówiąc, że chciał upamiętnić „republikańskie wartości” Francji. Innymi słowy, był on jedynie kontynuatorem Rewolucji Francuskiej.
Czy ktoś może jeszcze nie być w stanie dostrzec, że poszczególne skandale są jedynie częścią powszechnej wojny naszego świata z Bogiem?
W 2024 roku najgorsze jest to, że najwyższe władze państwa francuskiego musiały wiedzieć o przygotowywanym skandalu i musiały dać zielone światło na jego realizację. Jeśli chodzi o władze olimpijskie, oczywiście one również musiały wyrazić zgodę, jeśli nie był to ich własny pomysł. Ale co wspólnego ma kpina z Ostatniej Wieczerzy naszego Pana z igrzyskami sportowymi? Ogromna liczba ludzi ma dziś tak małe pojęcie o znaczeniu religii, że nie mogą sobie nawet wyobrazić, że odgrywa ona jakąkolwiek poważną rolę w życiu ludzi, ale oto jest, napędzając głęboko sport i gry, które tak kochają.
Zakończmy dwoma cytatami, jednym haniebnym, z „Protokołów mędrców Syjonu”; a drugim bosko szlachetnym, komentarzem do Ostatniej Wieczerzy w Piśmie Świętym. Poniżej znajduje się fragment Protokołu nr 13:
„…Aby masy same nie domyśliły się, o co chodzi, będziemy je dalej rozpraszać rozrywkami, grami, zabawami, namiętnościami, domami ludowymi. Wkrótce za pośrednictwem prasy zaczniemy proponować zawody w sztuce, w sporcie wszelkiego rodzaju: te zainteresowania w końcu odwrócą ich umysły od kwestii, w których musielibyśmy walczyć z nimi”.
A z Pisma Świętego, Łk 22, 15-20: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał… To jest Ciało moje, które za was będzie wydane… Ten kielich, który się za was wylewa, jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej…”.
Prawdopodobnie, w minionych tygodniach czytelnicy zostali zaatakowani częstymi informacjami na temat fałszywego zagrożenia związanego z tak zwaną ” małpią ospą”. Niestety, jesteśmy – wbrew własnym oczekiwaniom – przyzwyczajeni do tego, że tworzone są fałszywe alarmy sanitarne nie tylko w ostatnich latach, ale także, na przestrzeni kilku poprzednich dekad. Historia współczesnej wirusologii jest w rzeczywistości historią ogromnego oszustwa, opartego na ogłaszaniu odkryć “nowych” wirusów, na podstawie czego produkowane są narracje nie mające nic wspólnego z realizację celów sanitarnych, a wszystko z polityką.
Wiek XX był stuleciem, w którym międzynarodowa finansjera, reprezentowana przez znanych Rockefellerów i Rothschildów, stworzyła szereg wydumanych chorób w pogoni za stałym zyskiem, który nie oznacza dla firm farmaceutycznych wyleczenia pacjenta, ale jego permanentną chorobę.
To nie zdrowie przynosi pieniądze do kieszeni kartelu farmaceutycznego, ale choroby, a jeśli ich brakuje, wtedy grupy farmaceutyczne, takie jak Pfizer, Moderna, Astrazeneca i Johnson & Johnson – będące własnością znanego duetu BlackRock-Vanguard – pracują nad stworzeniem nowych.
Chcielibyśmy zacząć od tego, co w naszych oczach wydaje się być pierwszym fałszywym alarmem sanitarnym we współczesnej historii, a mianowicie od tak zwanego wirusa HIV.
Czytelnicy, którzy jako ludzie dorośli żyli w historycznym okresie lat ’80 i wczesnych ’90, z pewnością pamiętają, jak w tamtym czasie, różne instytucje rządowe zajmujące się zdrowiem oraz media głównego nurtu były zajęte opisywaniem opinii publicznej rzekomej “epidemii” wywołanej wirusem HIV.
Historia HIV: wirus, którego nie ma
Najpierw o terminologii. HIV oznacza wirusa niedoboru odporności, podczas gdy AIDS oznacza zespół nabytego niedoboru odporności, który jest chorobą prowadzącą do postępującego rozpadu układu odpornościowego, aż do śmierci w najcięższych przypadkach. Pierwszym, który twierdził, że ten drugi jest bezpośrednią przyczyną pierwszego, był amerykański wirusolog Robert Gallo, który w 1984 roku opublikował swoje badanie w czasopiśmie Science, w którym twierdził, że przyczyną zespołu nabytego niedoboru odporności był retrowirus wyizolowany przez niego i jego współpracowników, a mianowicie osławiony HIV. https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Gallo
Nie przeszkodziło to jednak amerykańskiemu Departamentowi Zdrowia Publicznego w przyjęciu teorii Gallo praktycznie z zawiązanymi oczami i od tego czasu korelacja między wirusem HIV a AIDS stała się dla różnych instytucji zdrowotnych zachodnich rządów oficjalna. Niektórzy naukowcy jednak już wtedy zaczęli zgłaszać poważne wątpliwości co do faktycznego istnienia retrowirusa HIV i zaczęli publikować inne badania kwestionujące twierdzenie, że AIDS jest wywoływane przez wirusa odkrytego przez Gallo. Jednym z nich był słynny amerykański wirusolog Peter Duesberg, który opublikował bardzo szczegółowe i na czasie badanie, w którym dokładnie przeanalizował etiopatogenezę tego, co znane jest jako AIDS. https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Duesberg
W rzeczywistości, syndrom ten atakował i nadal atakuje bardzo małą grupę ludzi, a w szczególności są to: homoseksualiści, praktykujący bardzo rozwiązły tryb życia przez co najmniej osiem lat; osoby przyjmujące narkotyki dożylnie; oraz osoby cierpiące na hemofilię.
Istnieje konkretny i precyzyjny powód, dla którego homoseksualiści są kategorią najbardziej dotkniętą tą patologią, a wyjaśnił to między innymi nie tylko sam Duesberg, ale także biolog Bret Weinstein, który powiedział, że niezabezpieczony seks analny wśród gejów, którzy używali narkotyków, takich jak niesławne poppersyhttps://en.wikipedia.org/wiki/Poppers, były główną przyczyną rozprzestrzeniania się AIDS wśród społeczności gejowskiej, ponieważ twarde narkotyki, w tym heroina, osłabiają układ odpornościowy regularnych ich użytkowników, co wyjaśnia długi łańcuch zgonów z powodu AIDS pozostawiony przez te narkotyki. https://naturalnews.com/2024-03-06-aids-caused-by-gay-lifestyle-not-hiv.htmlhttps://en.wikipedia.org/wiki/Bret_Weinstein
Weinstein wykroczył ponadto poza granice tzw. poprawności politycznej, posuwając się do potwierdzenia prawdy, którą rewolucja ’68 roku, wymyślona przez intelektualistów żydowskiego pochodzenia ze szkoły frankfurckiej (o której w poście poniżej),zdelegalizowała, a mianowicie tej, że homoseksualność i zaburzenia tożsamości płciowej w pełni należą do kategorii zaburzeń psychicznych.
Dzisiejsze modernistyczne i liberalne społeczeństwo sprzeciwia się jednak wszelkim dowodom natury i stawia sobie niemożliwą misję przekształcenia tego, co antynaturalne, w to, co naturalne, oczywiście bezskutecznie, ponieważ mur rzeczywistości pozostaje niewzruszony.
Przede wszystkim, jak widzimy, istnieje problem polityczny leżący u podstaw psychozy HIV, ponieważ ośrodki władzy, które skonstruowały ów fałszywy alarm, wykorzystały go do forsowania agendy seksu chronionego wśród osób heteroseksualnych, a tym samym faworyzowania redukcji wskaźnika urodzeń, co jest faktycznie przedmiotem zainteresowania różnych globalistycznych instytutów, takich jak Klub Rzymski i Davos, inspirowanych ideologią maltuzjanizmu i wychodzących z fałszywego założenia, że populacja Ziemi jest zbyt liczna, podczas gdy w rzeczywistości mamy dziś do czynienia z problemem odwrotnym. Naukowcy tacy jak Duesberg wymknęli się ortodoksji tych “naukowców”, którzy byli i są finansowani przez firmy farmaceutyczne i opublikowali wyniki swoich badań, których do dziś nikt nie był w stanie obalić.
HIV i pogwałcenie postulatów Kocha
Kalifornijski wirusolog zaczął od postulatów niemieckiego naukowca Roberta Kocha, aby dowiedzieć się, czy osoby cierpiące na AIDS mają w swoich ciałach wirusa HIV. Głównym postulatem, który należy tu rozważyć, jest to, że “pasożyt powinien być obecny w każdym pojedynczym przypadku choroby, w warunkach, które można uznać za odpowiedzialne za zmiany patologiczne i przebieg kliniczny choroby”. Duesberg trzyma się tej zasady i dochodzi do wniosku, że “u większości osób z AIDS żaden wolny wirus nie występuje”.
Koch uczy nas, że aby być pewnym istnienia nowego wirusa lub czynnika chorobotwórczego, należy go wyizolować i oczyścić, i oczywiście należy przedstawić dowód, że dany wirus został wyizolowany poprzez obrazowanie mikroskopowe. Od czasu histerii związanej z HIV minęło około 40 lat, a my wciąż znajdujemy się w tym samym punkcie wyjścia z roku 1984. Nie mamy żadnego dowodu na istnienie wirusa, wokół którego powstał cały przemysł strachu i zysku, bazujący na niepoważnych dowodach naukowych.
Niektórzy czytelnicy prawdopodobnie wzdrygną się, gdy dowiedzą się, że testy mające na celu wykrycie wyimaginowanego wirusa HIV są tymi samymi testami PCR, które zostały użyte do wykrywania rzekomej pozytywności innego hipotetycznego wirusa – Sars-Cov2. I to pomimo faktu, że sami wynalazcy wspomnianego testu ostrzegali przed jego stosowaniem do wykrywania domniemanych pozytywnych wyników na obecność patogenów, których istnienie nie zostało jeszcze udowodnione.
Dziennikarz śledczy Jon Rappoport napisał książkę zatytułowaną «AIDS, Inc.», w której ujawnił ogromne oszustwo związane z tą “chorobą”. W jednym z rozdziałów książki, Rappoport przeanalizował niesławne testy PCR, które produkowały przemysłową ilość fałszywie pozytywnych wyników na obecność rzekomego wirusa HIV, mimo że ci ludzie oczywiście nie mieli tego wyimaginowanego retrowirusa w swoich ciałach. https://blog.nomorefakenews.com/2021/03/08/my-hiv-aids-investigation-and-the-parallels-to-the-covid-hoax/
Powody, dla których uzyskiwano fałszywie dodatnie wyniki na obecność wirusa HIV, nie różniły się zbytnio od tych, za sprawą których uzyskiwano fałszywie dodatnie wyniki na obecność wirusa Sars-Cov2. (…)
Demaskacja patologa de Harvena: HIV nie został wyizolowany
8 grudnia 2003 roku, w Parlamencie Europejskim, profesor patologii Uniwersytetu w Toronto, Etienne de Harven, wygłosił wykład zatytułowany “Problemy z izolacją HIV”. https://en.wikipedia.org/wiki/%C3%89tienne_de_Harven
De Harven był całkowicie jednoznaczny i krystalicznie klarowny, jeśli chodzi o standardy społeczności “naukowej”. Kanadyjski profesor powiedział wprost, że od czasu rozpoczęcia tak zwanego “stanu zagrożenia” wirusem HIV, żaden naukowiec na świecie nie był w stanie przedstawić dowodu na izolację tego retrowirusa.
De Harven stwierdził w tej kwestii, co następuje: “Na przestrzeni minionych 20 lat, literatura medyczna została zalana niezliczonymi publikacjami, próbując uniknąć braku dowodów mikroskopii elektronowej na obecność cząstek retrowirusa w próbkach pobranych bezpośrednio od pacjentów z AIDS”. Po prostu nie ma śladu HIV u osób, u których rozwinął się zespół nabytego niedoboru odporności.
Mamy do czynienia z wirusologią wirtualną. Również w przypadku wirusa HIV mamy do czynienia z komputerowo wygenerowaną projekcją, taką jak ta, którą widzimy poniżej, tj. tak zwanego nowego retrowirusa “odkrytego” przez Gallo. Profesor de Harven zauważył następnie ironicznie, że tego typu wizerunki są oszukańczo wykorzystywane przez różne gazety na całym świecie do przekazywania kłamstwa na temat HIV.
“Wirusowe obciążenie gazet i czasopism jest niezwykle wysokie na całym świecie, biorąc pod uwagę liczbę obrazków HIV publikowanych codziennie w światowej prasie. Wizerunki te są niezwykle atrakcyjne i często bogate w sztuczne kolory. Wyraźnie ilustrują one niebezpieczeństwo dezinformowania opinii publicznej za pomocą grafiki komputerowej. Publikowanie tych ilustracji przekazuje bowiem opinii publicznej i całemu światu medycznemu krystalicznie czysty komunikat: “Tak, HIV został wyizolowany, ponieważ można go sfotografować pod mikroskopem elektronowym”.”
FOTO: Jedno z wielu wirtualnych opracowań wirusa HIV
Gdybyśmy chcieli trzymać się terminologii medycznej, prawdziwą poważną infekcją są środki masowego przekazu. To one i ich właściciele szerzą epidemię kłamstw i po to, by chronić własne kłamstwa, rodzą cały ten obłąkany frazeologizm, który nie ma w sobie nic naukowego. De Harven jasno wyjaśnił, że “żaden z tych obrazów nie pochodzi od pojedynczego pacjenta z AIDS, ale wszystkie zostały utworzone ze złożonych komórek kulturowych przygotowanych w różnych laboratoriach”.
W historii HIV nie ma ani jednej wyizolowanej i oczyszczonej próbki wirusa, a jeszcze bardziej zaskakujące dla czytelników może być to, że “odkrywcy” owego wyimaginowanego wirusa, tacy jak Robert Gallo i Luc Montagnier, zostali nawet uhonorowani za swoje nie-odkrycia.
Gallo został dwukrotnie, w roku 1982 i 1986, uhonorowany Nagrodą Laskera, nazwaną na cześć Alberta Laskera, amerykańskiego biznesmena żydowskiego pochodzenia, który stworzył tę nagrodę w 1945 roku i którego fundacja otrzymuje hojne fundusze od innego znanego aszkenazyjskiego (wywodzącego się z polskich i litewskich Żydów) biznesmena finansowego, takiego jak Michael Bloomberg. https://en.wikipedia.org/wiki/Albert_Laskerhttps://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Bloomberg
Z kolei Montagnier otrzymał nawet Nagrodę Nobla w 2008 roku za odkrycie wirusa HIV, który do dziś nie został wyizolowany, a zatem nie istnieje. https://en.wikipedia.org/wiki/Luc_Montagnier
Pomimo zadeklarowanego oszustwa, różni “naukowcy” nagrodzeni prestiżowymi nagrodami nie przestali otrzymywać strumieni pieniędzy od różnych osób, które z nauką mają niewiele wspólnego. Gallo, po otrzymaniu nagród w latach 90-tych, założył Instytut Wirusologii Ludzkiej, którym natychmiast zainteresował się Bill Gates, do tego stopnia, że w roku 2007 przeznaczył na ten cel hojną sumę 15 milionów dolarów. https://kffhealthnews.org/morning-breakout/dr00046594/
Amerykański wirusolog zabrał się następnie do pracy nad opracowaniem szczepionki zapobiegającej niewyizolowanemu wirusowi HIV i również w tym przypadku potentat z Microsoftu nie przegapił okazji, by obdarować go kolejną hojną sumą, tym razem 16 milionów dolarów, na opracowanie leku przeciwko retrowirusowi, który nie istnieje. https://web.archive.org/web/20170831014834/https://somvweb.som.umaryland.edu/absolutenm/templates/
Operacja terrorystyczna Covid jest potomkiem oszustwa związanego z HIV
Jak widzimy, historia Covid jest bezpośrednim spadkobiercą oszustwa związanego z HIV. Są to dokładnie te same schematy, które wykorzystano w farsie pandemicznej. U ich podstaw leży niepowodzenie związane z wyodrębnieniem wirusa, zastosowanie testu PCR, który daje wyniki fałszywie dodatnie, oraz opracowanie szczepionki na patogen, który nie istnieje i która w rzeczywistości służy do tego, aby w “najlepszym” przypadku populacja stała się permanentnie chora, a w najgorszym – wybita.
Nikt do dzisiaj nie był w stanie dostarczyć dowodów przedstawiających wyizolowaną i oczyszczoną próbkę Sars-Cov2. Dwaj wirusolodzy, Dorsten i Corman, którzy wykorzystali PCR do wykrycia rzekomego pozytywnego wyniku Covid w styczniu 2020 r., napisali w swoim “badaniu”, że nie mieli izolowanej próbki wirusa, ale zasadniczo polegali na projekcji wygenerowanej komputerowo.
Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Pod każdym względem znajdujemy się w metawersji. Funkcjonujemy w fałszywej nauce, która nie istnieje i którą władają zakontraktowani szarlatani, otrzymujący fundusze od instytucji finansowych i różnych członków klubów globalistycznych wyłącznie w celu realizacji ich politycznych celów.
Konflikt interesów u tych skorumpowanych lekarzy jest nieodwracalny; zaczyna się od najwyższej “półki” z wirusologami na liście płac Billa Gatesa i Pfizera, a kończy się na dole – wśród wielu lekarzy rodzinnych i szpitalnych, którzy, aby otrzymać kilka hojnych prezentów od firm farmaceutycznych, powiedzą swoim pacjentom, że również cyjanek to lekarstwo i że nie powinni się zbytnio obawiać, jeśli chcieliby go zażyć.
Tak oto dotarliśmy do najnowszego rozdziału tej 40-letniej farsy, który dotyczy tak zwanej “małpiej ospy”. Christine Massey Fois, kanadyjska dziennikarka, która założyła stronę internetową, na której pokazała wszystkie prośby, jakie skierowała do różnych instytutów zdrowia na całym świecie w sprawie dowodów na wyizolowanie Sars-Cov2, które nie zostały jeszcze przedłożone, postanowiła zastosować tę samą procedurę w przypadku omawianego wirusa. Napisała do amerykańskiej agencji leków, FDA, z prośbą o uzyskanie wyizolowanej próbki wirusa małpiej ospy i otrzymała list, w którym FDA stwierdziła, że nie posiada takiej próbki, dokładnie tak, jak widzieliśmy już w przypadku Covid – odnośnie którego, jak pamiętamy, amerykańskie CDC i jego europejski odpowiednik, ECDC, twierdzą, że nie mają dowodu na istnienie wyizolowanej i oczyszczonej próbki Sars-Cov2. https://christinemasseyfois.substack.com/p/fda-confesses-zero-scientific-evidence-8a6
Bierzemy udział w takim samym oszustwie. Mamy do czynienia z podsycaniem tego samego kłamstwa. Nie sposób nie wywnioskować, że współczesna “nauka” w rękach “wielkiego” kapitału opiera się na fałszywych założeniach i rażących kłamstwach mających służyć celom politycznym owych grup władzy, które aspirują do tworzenia globalnego ładu, w którym kartel farmaceutyczny zajmuje bardzo ważne miejsce.
Prawdziwym lekarstwem na tę chorobę może być jedynie przywrócenie państwu uprawnień utraconych po jego cesji na rzecz różnych organów ponadnarodowych, takich jak UE, oraz ponowne uczynienie opieki zdrowotnej domeną publiczną, a nie znajdującą się w rękach prywatnych organów realizujących inne programy. Możemy stwierdzić, że jedynym prawdziwym wirusem, na którego istnienie mamy niepodważalne dowody, jest prywatyzacja Państwa i służby zdrowia. Wydaje nam się, że nadszedł najwyższy czas, aby owego wirusa z organizmu Państwa wyeliminować.
Wiara pada coraz częściej ofiarą modnych i zniekształcających reinterpretacji. Popularni w mediach społecznościowych duszpasterze „uczą”, że sednem religijności nie jest wiara w dogmaty, czy „wyznawanie jakiegoś zestawu przekonań”. To dynamicznie przeżywana „relacja z Bogiem” miałaby cechować prawdziwych chrześcijan. Autorzy podobnych wypowiedzi nie zdają sobie sprawy [czyżby?? M. Dakowski] , że przyczyniają się do ruiny wiary. Dziś trwanie przy Prawdzie Objawionej znajduje się w poważnym odwrocie, nawet wśród praktykujących katolików [czyżby?? M. Dakowski] . Setki zadeklarowanych wiernych samowolnie wybierają, którym orzeczeniom Magisterium będą ufać, a które uznają za relikt przeszłości.
Taka postawa jest tymczasem buntem wobec Boga i odrzuceniem prawdziwej religijności. Jak bowiem wyjaśnia święty abp Józef Sebastian Pelczar, przyjęcie nauki Chrystusa i Jego Kościoła jest fundamentem – na którym „relację z Bogiem” można dopiero zacząć budować.
Religia w ustach niewierzących
Kto przysłuchuje się modnym treściom duszpasterskim, wie, że przywiązanie do katolickiej nauki coraz rzadziej wskazuje się jako powinność wierzącego. Trwanie przy prawdach wiary przedstawia się jako fakt pośledniego raczej znaczenia. Zgodnie z tą tendencją ilość czasu, jaką kaznodzieje poświęcają doktrynie blednie w świetle ogromnego zainteresowania, którym „ambona” darzy relacje międzyludzkie, czy codzienne życie katolików.
W tegorocznym artykule, opublikowanym na łamach portalu „Więź” ks. Jan Słomka – wykładowca wydziału teologicznego Uniwersytetu Śląskiego i łódzkiego seminarium – przedstawiał przesłanie encykliki „Lumen Fidei” Franciszka jako ukoronowanie tego trendu. Zdaniem licencjonowanego teologa, w dokumencie Ojciec Święty chciał na dobre zerwać z myśleniem o wierze jako rozumowym uznaniu Bożego Objawienia. W miejsce tej utrwalonej definicji, według duchownego, Franciszek zaproponował wiarę dynamiczną, która „żyje” – wsłuchując się w głos innych ludzi i wpatrując się w znaki czasów. „To sposób naszego życia jest życiem naszej wiary”, pisał duchowny komentując dokument Chrystusowego Wikariusza.
Zdaniem kapłana, w tej nowej wizji, katolik nie powinien zastanawiać się zbytnio na ile trwa przy artykułach wiary i prawdach, jakich Kościół naucza. Zamiast tego przede wszystkim ma oddawać się praktykom duchownym i „czynnej miłości”. Czas „wiary jako wiedzy”, odchodzi… pisał duchowny.
„W Lumen Fidei myślenie o wierze, w tym o swojej wierze, oparte na metaforach widzenia i słuchania jest, powtórzmy, zupełnie inne niż myślenie oparte na pojęciach. Jest medytatywne, a nie argumentacyjne. To myślenie nie zaczyna się od przedmiotów: od tego, co wiem, co widzę, co słyszę, ale od tego, że patrzę, że słucham. Ale nie od tego, że wiem. A więc zaczyna się od przeżywania mojego własnego człowieczeństwa”….
Zostawmy na boku poprawność tej interpretacji. Trafna, czy przestrzelona [q… przecież to BREDNIA !! MD] , pokazuje, że głosy wprowadzające rozdział między „relację z Bogiem”, a trzymanie się i poznanie Objawienia dobiegają zewsząd. Istnieje na nie również silne zapotrzebowanie… „Uwolnić wiarę” od nieomylności katolickiego nauczania chciałoby całe postępowe skrzydło Kościoła, zabiegające o synodalną, czy tęczową „reformę”…
Podobne myślenie to śmiertelny błąd. [ BOLD -MD] Zgoła nienowy zresztą, bo gorąco orędowali za nim w ostatnich wiekach błądzący teologowie, znani jako moderniści. Zwolennicy takiego rozumienia wiary, jakie dostrzegł w Lumen Fiedi ks. Słomka są w gruncie rzeczy po prostu niereligijni, powiedziałby święty Józef Sebastian Pelczar. Na kartach swoich prac wybitny apologeta dowodził, że podobne propozycje zadają śmierć wierze, a Kościół może mieć dla nich jedynie potępienie.
Przede wszystkim poznać Boga
Religia to bowiem nie uczucie, nie przeżycie, nie samo-identyfikacja. Cenne przypomnienie tego, czym jest naprawdę, święty polski biskup zostawił nam w dedykowanej katechizacji wykształconych książce „Religia Katolicka: jej podstawy, jej źródła, jej prawdy wiary”. Dziś, gdy tylko pogłębił się doktrynalny kryzys, jakiemu hierarcha chciał stawić czoła, trzeba koniecznie wrócić do tej lekcji.
„Religia jest osobistym i żywym stosunkiem do Boga, jako początku i celu wszechrzeczy, a stąd wymaga przede wszystkim poznania Boga”, przypominał święty biskup. „Cóż to jest wiara? W znaczeniu zwykłym jest to uznanie czegoś za prawdę przez wzgląd na powagę i świadectwo mówiącego. Tak właśnie wierzy dziecię rodzicom, uczeń nauczycielowi. W znaczeniu teologicznym wiara jest chętnym, niezachwianym przyjęciem Prawdy Objawionej przez wzgląd na powagę Boga Objawiającego i nieomylne świadectwo Kościoła. A więc jest nie tylko mniemaniem lub przypuszczeniem, ale jest przekonaniem wykluczającym wszelkie powątpiewanie”, kontynuował przemyski arcypasterz.
„Trzy są światy, które Bóg przed człowiekiem odsłania: świat natury, świat porządku przyrodzonego i świat porządku nadprzyrodzonego, czyli Objawienia Bożego. (…) Do trzeciego świata prowadzi wiara Boska, czyli chętnie i niezachwiane przyzwolenie duszy naprawdę Objawioną przy pomocy łaski bożej ze względu na powagę Boga Objawiającego”, dodawał święty Józef Sebastian Pelczar.
Ta nauka daje jasne zrozumienie, dlaczego katolicy traktowali głoszenie Ewangelii aż po krańce ziemi jako swoje pierwszorzędne zadanie. „Kościół od początku głosi naukę Chrystusową, a kto może ją poznać, ma się o to starać, poznaną zaś naukę winien przyjąć przez wiarę i według niej urządzić ziemskie życie. Wypływa to z samego stosunku człowieka do Boga. Jeżeli bowiem Bóg jest Stwórcą i Panem, jeżeli Syn Boży w ludzkim ciele jest Dawcą prawdy, łaski i zbawienia, jeżeli Kościół jest mistrzynią prawdy objawionej, szafarką łaski Chrystusowej, matka i przewodniczką dusz, ma człowiek obowiązek poznać Boga, uwierzyć w Jego prawdę, połączyć się z Nim przez łaskę, żyć według jego zakonu i słuchać Jego Kościoła. (…) kto tak czyni, ten idzie drogą żywota i odziedziczy chwałę nieśmiertelną, kto tak czynić nie chce, ten gotuje sobie zgubę wieczną”, zauważał wybitny apologeta.
Czy nie brzmi to okrutnie? Oto Bóg „narzuca” człowiekowi światopogląd! Obliguje, by sądził tak, a nie inaczej! Jak to możliwe, że nauczanie Kościoła miałoby się nie zmieniać mimo „postępu”? Tak na nakaz wiary zareagować może niejeden „współczesny”. Jak zwracał uwagę święty arcybiskup, niedocenienie Objawienia wyrażały już gnostyckie sekty starożytności. Szczególne sukcesy jego wrogowie osiągnęli w ostatnich stuleciach, wraz z dojściem do głosu w Kościele teologów modernizmu
Modernizm – karykatura wiary na miarę człowieka
Kwintesencją ich poglądów było odrzucenie wiary w możliwość poznania Boga dzięki katolickiej doktrynie. Ich zdaniem religia nie zstąpiła z nieba na ziemię, ale z ludzkiego serca wyrastała ku niebu. Nie miała zatem odsłaniać Prawdy o Najświętszej Trójcy i jej wyrokach, a jedynie symboliczne obrazy rzeczy wiecznych, wypływające z „uczucia religijnego”…
W świetle tych opinii godną pochwały „wiarą” nie mogło być przecież trwanie przy depozycie wiary. Lepszą religijność według modernistów przedstawiać miało wsłuchiwanie się w swoje wewnętrzne poruszenia i wskazania „sumienia”. Tak przekonania modernistów tłumaczył św. abp Józef Sebastian Pelczar: „Do protestantów zbliża się garstka teologów z obozu katolickiego zwanych modernistami, którzy wprawdzie uznają potrzebę Kościoła widzialnego i uczącego, ale widzą w nim dzieło ludzkie i odmawiają mu daru nieomylności, a natomiast twierdzą, że ostateczną regułą wiary jest sumienie każdego człowieka od Ducha Świętego oświecone”. „Według nich Objawienie Boże jest pewnego rodzaju wewnętrznym działaniem Boga na duszę, wiara zaś jest świadomością tego działania i pewnym uczuciem osobistym, powstającym z tęsknoty za tym, co pozaświatowe, nieskończone, idealne, boskie, podczas gdy rozum w rzeczach religii tylko takie ma zadania, jak malarz, gdy zatarte lub niewyraźne rysy obrazu rozjaśnia lub odświeża”.
Podobne poglądy, jako wrogie wierze doczekały się zdecydowanego potępienia Kościoła. Koronnym jego wyrazem był pontyfikat św. Piusa X. „Nic dziwnego, że te niedorzeczne mrzonki Pius X w encyklice Pascendi potępił, a w akcie przysięgi antymodernistycznej zaznaczył, że Wiara nie jest ślepym uczuciem religijnym wyłaniającym się z głębin podświadomości pod wpływem serca i działaniem dobrze usposobionej woli, ale prawdziwym uznaniem prawdy z zewnątrz ze słuchania przyjętej”, chwalił reakcję Ojca Świętego przemyski arcypasterz.
Budowanie cielca
Jak podkreślał arcybiskup Pelczar, jednoznaczne potępienie modernizmu było jedyną możliwą odpowiedzią Kościoła… Poglądy teologów tego nurtu, choć kładą nacisk na znaczenie osobistej religijności, w rzeczywistości niszczą samą podstawę więzi człowieka z jego Stwórcą…
Już przed wiekami rodzaj ludzki otrzymał bowiem częściową znajomość Boga. Pierwszym rodzicom została ona dana w postaci Objawienia Pierwotnego. A jednak – w kolejnych pokoleniach dzieci Adama popadły w pogaństwo i błędy religijne, oddalając się od Najwyższego.
Jak błyskotliwie dowodził arcybiskup Pelczar z „wiarą” modernistów – musi stać się dokładnie tak samo…
Religijność oparta na ludzkim przeżyciu i zmyśle religijnym skutkuje bowiem dopasowywaniem Boga do ograniczeń człowieka. Bez prawdziwego Objawienia prędzej czy później naszemu sumieniu i intelektowi zaczyna brakować światła. Jedno i drugie pada ofiarą przekłamań. Doskonałość, która przerasta ludzkie pojęcie, poznaje się z trudem. Żaden człowiek nie jest w końcu stanie „wymyślić” tego co Boskie. Jeśli zatem sam Bóg nie przekazał nam prawdy o Sobie i jego wyrokach – to o „osobistej” religijności nie ma mowy. „Relacja”, jaką będziemy starali się nawiązać w rzeczywistości będzie skierowana nie ku Najwyższemu, a ku naszej małości i pustce. Właśnie dlatego święty arcybiskup Józef Sebastian Pelczar wskazał, że pierwszą powinnością religijną jest poznanie Boga. Jak mielibyśmy się ku Niemu zbliżać i Go miłować, oddając cześć mizernej parodii jego Majestatu, a nasze zobowiązania względem Najwyższego wymyślając wedle własnych zachcianek?
Choroba, jaka toczy Kościół, to smutny dowód na celność uwag świętego biskupa. Dostosowywanie się do lewicowych ideologii i poprawności politycznej jest objawem zarażenia modernistycznym wirusem – skutkiem zaniedbania ortodoksji i edukacji doktrynalnej. Zaczynamy zapominać, czym jest chrześcijaństwo. Budujemy je na własnym fundamencie. W konsekwencji nowym wzorem postępowania staje się karykatura moralności, konstruowana na potrzebę schlebiania człowiekowi XXI wieku, a apostolski zapał zastępuje pluralizm, podporządkowany unikaniu konfliktu.
Wspomnienie z „Lex Orandi”
W dawnym rycie chrztu świętego katechumeni i rodzicie włączanych do Kościoła maleństw, pytani czego chcą od Mistycznego Ciała Chrystusa, nie mówili „chrztu”. Tuż przed otwarciem się dla nich życia nadprzyrodzonego odpowiadali kapłanowi, że pragną „wiary”. To symboliczne, że ta prośba padała właśnie na progu odziedziczenia bożego dziecięctwa… Nieskazitelny obraz Boga, dany Kościołowi z obowiązkiem przechowania go na wieki, jest warunkiem wszczepienia w życie nadprzyrodzone. Bez niego po prostu kogo innego będziemy mieć za swojego „boga”, niż Najświętszą Trójcę. Jeśli takiego obrazu nie ma, to więź między człowiekiem a Bogiem może być jedynie iluzją.
Oto wybór. Albo depozyt prawdy o bożym rodowodzie, który trzeba uznać rozumem, albo niemożliwy do pokonania dystans między ludźmi a ich Stwórcą.
Geje z kłami – to tytuł warsztatu dla dzieci od lat 13. Czy uważa Pan, że to dobre zajęcia dla najmłodszych? Proszę przeczytać, co działo się w miejskiej bibliotece w Żorach.
Jak mówić do niemowlęcia? Bezpłciowo – na taki pomysł wpadli miłośnicy postępu w niektórych stanach w USA. Zupełnie serio aplikują ideologię LGBT w taki sposób, że zaburzają u maleńkich dzieci ich zdrowy rozwój zgodny z biologiczną płcią.
Co jeszcze wyprawiają zwolennicy gender? O wszystkim dowie się Pan w najciekawszych artykułach z portalu www.RatujZycie.pl.
Zapraszamy do lektury i podawania dalej.
„Geje z kłami”. Biblioteka w Żorach promuje LGBT
Miejska Biblioteka Publiczna w Żorach im. Ottona Sterna postanowiła włączyć się w czerwcowe propagowanie wypaczeń i nadużyć seksualnych. W programie przewidziane są atrakcje dla nieletnich. Biblioteka promuje LGBT.Czytaj dalej >
„Theybies” – mały człowieku, zdecydujesz o płci sam…
Genderowa propaganda wdziera się w relacje rodzinne, atakuje bezpośrednio bezbronne, małe dzieci. Chodzi o takie kształtowanie młodego pokolenia, by nie uwzględniać podziału na płci. Dziecko ma być „neutralne” płciowo. Trend nosi nazwę „theybies” – „onodziecko”.Czytaj dalej >
Strzelanina w Nashville i gra komputerowa
Lewackie środowiska wypuściły w zeszłym roku grę polegającą – dosłownie – na zabijaniu tych, którzy rzekomo „prześladują” wolność płciową. Z drugiej strony ofiarami, do których celuje się w grze, są między innymi księża. Zaledwie dwa miesiące po premierze lewackiego gniota transseksualistka Audrey Hale urządziła strzelaninę w chrześcijańskiej szkole w Nashville.Czytaj dalej >
Stop dewiacji! Kontry do parad LGBT
Co roku wiosną rozpoczyna się sezon na parady LGBT. Odrażające zgromadzenia promują wynaturzenia seksualne, domagają się ślubów dla homoseksualistów i adopcji dzieci przez pary homo. Są forpocztą rewolucji mającej na celu rozmontować naturalny porządek społeczny. Obrażają normalnych ludzi, profanują symbole religijne i narodowe, epatują zboczeniami. Organizujemy kontry do parad LGBT, bo nie ma zgody na propagowanie groźnej ideologii.Czytaj dalej >
Tranzycja dzieci jest nie do zaakceptowania. W American College of Pediatricians powstał tekst deklaracji przeciwko próbom zmiany płci u nieletnich. Dokument został podpisany przez kilkuset lekarzy, farmaceutów i innych przedstawicieli zawodów medycznych. Swojego poparcia udzieliły mu także liczne organizacje zajmujące się kwestią ochrony zdrowia. Wciąż można złożyć podpis na stronie Doctors Protecting Children. Publikujemy pełny tekst deklaracji.Czytaj dalej >
Muzeum LGBT już wkrótce w Warszawie
Już we wrześniu tego roku w Warszawie otworzy się Queer Muzeum, czyli miejsce upamiętniające historię zdegenerowanej subkultury LGBT. Cieszę się, że to trzecie takie muzeum w Europie, ale cieszę się również dlatego, że opowiada ono o tożsamości tego miasta – mówiła w trakcie konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Aldona Machnowska-Góra.Czytaj dalej >
Głos niemających głosu. Wsparcie dla byłych homoseksualistów
Amerykańska organizacja non profit Voice of Voiceless (Głos niemających głosu) oferuje wsparcie dla byłych homoseksualistów oraz obala mity o LGBT. Udziela niezbędnego wsparcia tym, którzy wyszli z lewackiej matni. Tym bardziej, że ich byli znajomi najczęściej przedstawiają ich jako zdrajców.Czytaj dalej >
Homolobby odebrało im córkę, by zmienić jej płeć
Szwajcarskie władze na ponad rok odebrały rodzicom 16-letnią córkę. Wszystko dlatego, że rodzice sprzeciwili się zmianie płci u dziecka. Podczas gdy rodzina szukała odpowiedniej opieki psychiatrycznej dla dziewczynki, szkoła podjęła kroki w kierunku tzw. społecznej tranzycji. Homolobby działa już nie tylko przez organizacje pozarządowe, ale i używając wpływów we władzach publicznych.Czytaj dalej >
Jeśli popiera Pan to, co robimy, prosimy o wsparcie modlitewne i finansowe. Nasze działania powodują, że musimy opłacać rachunki i faktury. Jesteśmy organizacją non-profit, ale nie organizacją bezkosztową.
Dziękujemy z serca za wsparcie.
Serdecznie pozdrawiamy –
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
„Nasze społeczeństwo jest teraz dziwną hybrydą średniowiecza, Trzeciej Rzeszy i Nowego Wspaniałego Świata. Mamy dwie klasy – panów i chłopów; jesteśmy w trakcie bardzo dochodowego ludobójstwa; a wszystko to jest przesiąknięte technologią nadzoru, narkotykami zmieniającymi umysł i wszechobecną propagandą”.
– Dr Toby Rogers
Sojusz Roberta F. Kennedy’ego Jr. i Donalda Trumpa to wiele rzeczy. Ale najpierw jest to sygnał ostrzegawczy dla dużej klasy Amerykanów, którzy nie są w pełni mózgowo uszkodzeni, że można przestać być szalonym.
Te wybory nie są już walką politycznej lewicy i prawicy. To epicka sesja walki między zdrowymi na umyśle i szalonymi.
Właśnie byłeś świadkiem nominacji Demokratycznej Konwencji pustego garnituru, którego jedynym rekordem jako wysokiego urzędnika rządowego jest niepowodzenie w ochronie i obronie narodu oraz poparciu jego konstytucji. Wszystko to zaaranżowano bez żadnych prawdziwych głosów. Całkiem niezły trik, wykonany pod hasłem „ Ocalić naszą demokrację” . Proszę zrozumieć, że był to wynik zahipnotyzowania tak wielu wrażliwych osobowości w masową psychozę formacyjną. Byli wrażliwi, ponieważ byli przerażeni propagandą, która celowała w ich najgłębsze archetypowe lęki — w tym przypadku strach przed Tatusiem, oznaczający strach przed granicami behawioralnymi, krótko mówiąc, przed byciem cywilizowanym.
Tak więc orędownictwo na rzecz terrorystów (Izrael = Stary Testament = granice moralne), aborcja (koniec z dziećmi = wymieranie poza linią kulturową), drag queens („matka” = demoniczny oszust), otwarta granica (granica = granica narodu), wojna na Ukrainie („Let’s You and Him Fight”), cenzura (nienawiść do sprawiedliwości), nakazy i blokady (niszczenie celowego, znaczącego, produktywnego życia) i tak dalej. Propaganda zaprojektowana w celu wywołania tego szaleństwa z pewnością pochodzi z naszej plamy wywiadowczej. Poświęcili wszystkie lata od założenia CIA w 1947 r. na rozwijanie i udoskonalanie swoich metod mindfuckeringu. Ostatnio uwolnili ją z pełną mocą, ponieważ obawiają się, że pan Trump zdekonstruuje ich plamę wywiadowczą i prawdopodobnie oskarży niektórych z jej obecnych i byłych urzędników o poważne przestępstwa, takie jak zdrada stanu, bezprawne skazanie za przestępstwa i morderstwa.
Końcowym składnikiem tego wszystkiego jest podporządkowanie się ludności tym programowym sugestiom .
Mówiąc prościej, ulegają lękom, które w nich wywołują. Spróbuj wejść do umysłu oddanego wyborcy Demokratów. Odkryjesz, że jesteś wykluczony. Dzielenie się myślami jest niemożliwe, ponieważ nie ma tam żadnej myśli, tylko nieuporządkowane emocje.
Zapytaj Demokratę, co według niego Donald Trump faktycznie zrobił jako prezydent przez cztery lata. Gwarantuję, że powie tylko jedno: odwołał aborcję .
Co w zasadzie nie jest prawdą. Nominował kilku sędziów Sądu Najwyższego, którzy orzekli, że aborcja właściwie powinna podlegać jurysdykcji pięćdziesięciu stanów. (To właśnie orzeczenie doprowadziło ich do szału, ponieważ zasady = granice.) Oczywiście, wszystkie te szalone kociary z Bostonu, Nowego Jorku, Atlanty, Chicago, Minneapolis, Seattle, Portland, Denver i Los Angeles, które teraz szaleją z powodu tej kwestii, mogą dokonywać aborcji do woli.
Tak więc Kamala Harris wyłania się z tego ćwiczenia z zaburzeniami osobowości klastra B w hipnozie (konwencja) jako awatar… „radości” … w obliczu braku jakichkolwiek pomysłów na faktyczne zarządzanie rządem kraju, którym na razie nikt nie rządzi, ponieważ obecny prezydent („Joe Biden”) jest zarówno psychicznie niesprawny, jak i na permanentnych wakacjach. Nic z tego nie jest zbyt obiecujące. Zachwyty „radością” mają tendencję do przesłaniania idei, że istnieje przyszłość, o którą należy się martwić.
Pojawia się Robert F. Kennedy Jr.
Wyjaśnił swój pogląd na sytuację i swoją rolę w niej z niezrównaną jasnością w zeszły piątek w potężnym i poruszającym przemówieniu, w którym przedstawił decyzję, która musiała być dla niego bardzo bolesna. Jak twierdziłem, że zrobi w zeszły piątkowy poranek, potępił partię swoich przodków w jednoznacznych słowach za przyjście, aby walczyć przeciwko jej własnym tradycyjnym zasadom — sprzeciwiając się wojnie, walcząc o wolność słowa, pomagając biednym ludziom pracującym i przeciwko bronieniu agencji rządowych. Poparł pana Trumpa, ponieważ stało się oczywiste, że cele i idee pana Trumpa są bardziej zgodne z tymi zapomnianymi zasadami ojca pana Kennedy’ego i jego wujka, JFK.
A teraz będzie prowadził kampanię w imieniu pana Trumpa, spodziewając się, że odegra ważną, jasno określoną rolę w kolejnej administracji Trumpa — będzie odpowiedzialny za szereg kwestii związanych ze zdrowiem publicznym, które doskonale zna z dziesięcioleci prowadzenia sporów sądowych i badań nad książkami o oszustwach farmaceutycznych, które sam napisał.
Poniedziałek po konwencji. Co jest w harmonogramie kampanii kandydatów na dziś. Strona CNN „ Campaign Latest ” podaje, że pan Trump wygłosi dziś przemówienie w Detroit przed National Guard Association, gdzie ma powitać poparcie byłego przedstawiciela (i podpułkownika w National Guard, Tulsi Gabbard).
Kamala Harris nie ma zaplanowanych żadnych publicznych wystąpień, ale CNN informuje, że zebrała fantastyczne 540 milionów dolarów od czasu swojego startu kilka tygodni temu. Czy to nie miłe?Bełkot i mnóstwo forsy. W środę pani Harris i jej pomocnik wiceprezydent, Tim Walz, wyruszają na wycieczkę autobusową po Georgii. Wycieczki autobusowe będą znakiem rozpoznawczym ich kampanii.
Powiem wam, co to oznacza: zamiast sprawnie przemieszczać się między przystankami kampanii, gdzie być może będą musieli przedstawić swoje stanowiska w kwestiach publicznych, Harris i Walz spędzą wiele godzin na długich podróżach autobusem z punktu A do punktu B, ukrywając się przed opinią publiczną i prasą.
Tymczasem Bobby Kennedy stara się upchać w swoim grafiku jak najwięcej występów w mediach, odpowiadając na pytania o wszystko, w tym na najnowsze oskarżenia dotyczące jego ujawnionej historii osobistej.
Fox zaprosił go do kilku programów, choć inne stacje informacyjne kablowe go ignorują, podobnie jak The New York Times i WashPo , publikując jedynie oszczercze historie opowiadane przez jego upośledzonych braci i kuzynów – najnowsza dotyczyła odcięcia głowy martwego wieloryba na plaży w Cape Cod piłą łańcuchową.
Czytelnicy mają to rozumieć tak, że zamordował wieloryba piłą łańcuchową.