Co wydarzyło się podczas pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie?

Co wydarzyło się podczas pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie?

Co wydarzyło się podczas pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie?

13/05/2024 polskakatolicka/co-wydarzylo-sie-podczas-pierwszego-objawienia-matki-bozej-w-fatimie

13 maja 1917 r. w Fatimie Matka Boża po raz pierwszy ukazała się trojgu pastuszkom. Co do nich powiedziała? Co tam się wydarzyło? Poniższy tekst pochodzi z książki „Fatima. Orędzie tragedii czy nadziei?” Książka ta opowiada o objawieniach Matki Bożej w 1917 r. z odwołaniem do historii współczesnej.

Pierwsze objawienie: 13 maja 1917 r.

W momencie, gdy trójka wizjonerów bawiła się w Cova da Iria, ich uwaga została przyciągnięta przez podwójny blask, podobny do błyskawic. Później zobaczyli oni Matkę Boską na zielonym dębie. Była to, zgodnie z opisem siostry Łucji, Pani ubrana na biało, bardziej błyszcząca niż słońce, promieniejąca światłem czystszym i intensywniejszym od kryształowego pucharu z wodą, prześwietlonego promieniami słonecznymi. Jej nieopisanie piękna twarz nie była ani smutna, ani radosna, lecz poważna i malował się na niej wyraz łagodnego napomnienia. Miała dłonie złączone jakby w geście modlitwy, które opierały się na piersiach i które były zwrócone ku górze. Z jej prawej dłoni opadał różaniec. Jej szaty wydawały się całe utkane ze światła. Jej tunika była biała, tak jak i płaszcz ze złotym rąbkiem, który okrywał głowę Maryi, opadając aż do jej stóp. Wizjonerzy byli tak blisko Matki Bożej – w odległości około półtora metra – że znajdowali się w poświacie, która Ją otaczała lub którą roztaczała wokół.

Rozmowa ich potoczyła się następująco:

MATKA BOŻANie bójcie się, nie zrobię wam nic złego.

ŁUCJASkąd Pani jest?

MATKA BOŻAJestem z nieba (i wzniosła rękę wskazując na niebo).

ŁUCJAA czego Pani ode mnie chce?

MATKA BOŻAPrzyszłam was prosić, abyście przychodzili tu przez sześć kolejnych miesięcy, trzynastego dnia, o tej samej godzinie. Potem powiem wam, kim jestem i czego chcę. Następnie powrócę tu jeszcze siódmy raz.

ŁUCJAA ja też pójdę do nieba?

MATKA BOŻA: Tak, pójdziesz.

ŁUCJA: A Hiacynta?

MATKA BOŻA: Także.

ŁUCJA: A Franciszek?

MATKA BOŻA: Również, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.

ŁUCJA: Czy Maria das Neves jest już w niebie?

MATKA BOŻA: Tak, jest.

ŁUCJA: A Amelia?

MATKA BOŻA: Będzie w czyśćcu do końca świata.
Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On zechce na was zesłać, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, oraz jako wyproszenie nawrócenia grzeszników?

ŁUCJA: Tak, chcemy.

MATKA BOŻA: A więc będziecie musieli wiele wycierpieć. Ale łaska Boża będzie waszą pociechą.

Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża etc.), rozchyliła po raz pierwszy dłonie przekazując nam światło – bardzo intensywne, jakby odblask wychodzący z Jej dłoni, które przenikając przez nasze piersi do najgłębszych zakątków duszy, spowodowało, że widzieliśmy siebie w Bogu, który był tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym z luster. Wtedy pod wpływem jakiegoś wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy z głębi duszy: O Przenajświętsza Trójco, uwielbiam Cię! Boże mój, Boże mój, kocham Cię w Przenajświętszym Sakramencie!

W chwilę później Matka Boża dodała:

– Odmawiajcie różaniec codziennie, abyście uprosili pokój dla świata i koniec wojny.

Następnie zaczęła się spokojnie unosić w kierunku wschodnim, aż zniknęła w nieskończonej dali. Światło, które Ją otaczało, jak gdyby torowało Jej drogę w gęstwinie gwiazd.

Zobacz film: Fatima. Orędzie tragedii czy nadziei

Wirus w kurzu: Demaskowanie sfabrykowanego zarażenia hantawirusem

.thefocalpoints.com/p/virus-in-the-dust-exposing-the-fabricated

Wirus w kurzu: Demaskowanie sfabrykowanego zarażenia hantawirusem Andes

Dlaczego panika wokół „przenoszenia z człowieka na człowieka” ignoruje prostą rzeczywistość wspólnej ekspozycji środowiskowej

Autor: Peter A. McCullough, MD, MPH 10 maja 2026

Jako epidemiolog wiem, że badania nad kontaktami (contact tracing) są z natury obarczone wadami. Dlatego od razu byłem sceptyczny wobec twierdzenia, że szczep Andes Hantavirus przeskoczył z transmisji zoonotycznej (od zwierząt) na przenoszenie z człowieka na człowieka. To twierdzenie jest bardzo prawdopodobne fałszywe i nie powinno stanowić podstawy dla globalnej reakcji zdrowia publicznego na wybuch Hantavirusa pochodzącego od gryzoni na pokładzie MV Hondius.

1. WprowadzenieAndes orthohantavirus (ANDV) jest jedynym w rodzinie Hantaviridae, któremu przypisuje się rzekome przenoszenie z człowieka na człowieka. Chociaż to twierdzenie stało się podstawowym filarem modelowania epidemiologicznego i polityki zdrowia publicznego, baza dowodowa pozostaje w dużej mierze spekulatywna. Niniejszy raport krytycznie analizuje ograniczenia metodologiczne istniejących badań nad kontaktami i argumentuje, że twierdzenie o bezpośrednim przenoszeniu z człowieka na człowieka nie ma rygorystycznego potwierdzenia wymaganego przez kontrolowane, empiryczne badania.2. Czynnik zakłócający: ekspozycja środowiskowa

Główny problem w przypisywaniu infekcji ANDV kontaktowi międzyludzkiemu leży w powszechności podstawowego rezerwuaru wirusa — długo-gonnej ryżowej myszy karłowatej (Oligoryzomys longicaudatus). Hipoteza „wspólnego środowiska”Istniejące badania epidemiologiczne często polegają na retrospektywnym śledzeniu kontaktów w celu ustalenia łańcuchów transmisji. Jednak te dochodzenia często nie izolują odpowiednio uczestników od wspólnych zagrożeń środowiskowych.

  • Aerozolowane cząstki: ANDV, podobnie jak inne hantawirusy, jest wydalany głównie z moczem, kałem i śliną zakażonych gryzoni. Te wydaliny wysychają w pył, który może pozostawać zakaźny przez długi czas w zamkniętych przestrzeniach.
  • Niedostateczna ocena miejsca: W wielu udokumentowanych przypadkach „człowiek-na-człowieka” transmisja miała miejsce w gospodarstwach domowych lub wiejskich budynkach. Te środowiska są często zanieczyszczone odchodami gryzoni. Aktualne metody śledzenia kontaktów często zakładają, że jeśli nie widziano gryzonia, to nie było ekspozycji. To założenie ignoruje fakt, że mikroskopijne cząstki wirusa w kurzu domowym są wystarczające do inhalacji lub kontaktu z błonami śluzowymi.

Rygorystyczne ramy naukowe muszą wykluczyć możliwość, że zarówno przypadek „indeksowy”, jak i „wtórny” byli niezależnymi ofiarami tego samego zanieczyszczonego rezerwuaru środowiskowego, zanim dojdzie do wniosku o bezpośredniej transmisji. W braku kompleksowego pobierania próbek środowiskowych — w szczególności testowania kurzu i powierzchni pod kątem RNA wirusa w czasie ekspozycji — hipotezy transmisji środowiskowej nie można odrzucić.

3. Brak empirycznego potwierdzenia

Standard ustalania nowej drogi transmisji jest wysoki. Aby definitywnie stwierdzić, że wirus przeszedł z cyklu zoonotycznego na przenoszenie z człowieka na człowieka, trzeba wyjść poza korelacyjne dane terenowe.Brak badań wyzwaniowych (challenge studies).

Obecnie istnieje całkowity brak izolowanych badań wyzwaniowych na ludziach. [jak produkt zachowuje się w obliczu sztucznie wprowadzonego zanieczyszczenia mikroorganizmami. md]. Chociaż ograniczenia etyczne są zrozumiałe, brak walidacji klinicznej pozostawia znaczną lukę interpretacyjną.

  • Prawdopodobieństwo biologiczne vs. dowód: Chociaż udokumentowano wydalanie wirusa w ludzkich płynach ustrojowych, żywość i zakaźność wirusa drogą międzyludzką pozostają nieudowodnione.
  • Zoonotyczna linia bazowa: Rodzaj Hantavirus charakteryzuje się ścisłym powiązaniem z gospodarzami gryzoniowymi. Aby wirus przeskoczył z cyklu zoonotycznego na utrzymującą się lub nawet sporadyczną transmisję człowiek-człowiek, zwykle wymagane są wyraźne adaptacje ewolucyjne. Aktualna literatura nie dostarcza jeszcze solidnego wyjaśnienia, jak ANDV tak skutecznie omija naturalną barierę gatunkową w populacjach ludzkich bez pośrednich gospodarzy zwierzęcych.

4. Krytyka metodologiczna obecnego nadzoruPowszechne akceptowanie transmisji człowiek-człowiek ANDV opiera się w dużej mierze na sile danych z śledzenia kontaktów. Jednak te badania cierpią na znaczące błędy selekcji:

  1. Błąd recall (pamięci): Uczestnicy w sytuacjach wysokiego stresu po wybuchu epidemii naturalnie przypominają sobie interakcje z innymi ludźmi, jednocześnie często pomijając przyziemne ekspozycje środowiskowe, takie jak zamiatanie podłogi czy wejście do niewentylowanego pomieszczenia magazynowego.
  2. Brak precyzji genomicznej: Chociaż sekwencjonowanie wirusa wykazało powiązania między przypadkami, nie pozwala ono odróżnić bezpośredniego łańcucha transmisji człowiek-człowiek od wspólnego, zlokalizowanego źródła środowiskowego, które zmutowało lub utrzymywało się w konkretnej populacji gryzoni.

5. Wniosek

Twierdzenie, że Andes orthohantavirus definitywnie przeszedł na transmisję z człowieka na człowieka, jest przedwczesne i koncepcyjnie kruche. Gdy zanieczyszczenie środowiskowe — dobrze ustalony czynnik ryzyka dla wszystkich hantawirusów — nie jest skrupulatnie wykluczone, obserwowane w klastrach „transmisje” mogą być po prostu odzwierciedleniem wspólnej ekspozycji na zanieczyszczone mikrośrodowisko.

Dopóki nie zostaną przeprowadzone kontrolowane badania i rygorystycznie uwzględnione zmienne środowiskowe, społeczność naukowa powinna zachować sceptyczne podejście do możliwości rozprzestrzeniania się hantawirusa drogą międzyludzką i nie brać udziału w globalnym szerzeniu strachu przed zaraźliwością hantawirusa.


Łowy na sfabrykowane zakażenia

Łowy na sfabrykowane zakażenia

Autor artykułu Marek Wójcik 12. maja 2026

Sensacja naukowa: pierwsza prawdziwa krowa morska!

Nazwa naukowa: Krowa-Muu di Mare…
Teoria ewolucji Darwina w końcu potwierdzona: odkryto pierwszą pływającą krowę z nogami!!
I to w Afryce! (Gdzie do dziś szukaliśmy nieznanego przodka małp)
Czy to jest brakujące ogniwo w teorii Darwina?
Były Minister Zdrowia Niedzielski jest przekonany: została zarażona hantawirusem przez nietoperza z targu zwierzęcego w jaskini w Wuhan – która przez pomyłkę trafiła na statek – i spontanicznie, ale za to groźnie zmutowała.

===============================================

Skoro światowe, „renomowane” media prześcigają się w donosach o nowej pandemii, to czuję się usprawiedliwiony, podając powyższe „sensacje”. Przynajmniej nikogo nie straszę. I tutaj tkwi mój niewybaczalny błąd – strach, to podstawa każdej plandemii, szczególnie tej najnowszej plandemii wszechczasów.

Nie mamy do dzisiaj rzetelnych naukowych dowodów, że tzw. wirusy są przyczyną chorób, którymi się je obwinia. To, że takie struktury występują u ludzi chorych, może być dowodem na to, że są one skutkiem, a nie przyczyną choroby. Dla wielu osób takie podejrzenie jest obrazoburcze, ponieważ zagraża naszym przekonaniom, które od ponad pół wieku są nam i także lekarzom wmawiane przez media.oraz wdrożono odpowiednio przystosowane przez mafię farmaceutyczną programy nauczania studiów medycznych.

Zanim zaprezentuję wam pacjenta zero, chciałbym, żebyście przeczytali artykuł opublikowany w niedzielę przez doktora Petera A. McCullougha na thefocalpoints.com: Wirus w pyle: ujawnienie sfabrykowanego zakażenia hantawirusem z Andów. Źródło.

To z ten artykuł zainspirował mnie do nadania takiego właśnie tytułu temu dzisiejszemu wpisowi.

Znaleziono pacjenta zero!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Trump jest w kropce. Nie potrafi wykaraskać się z wojny z Iranem.

John Mearsheimer:

Trump jest w kropce.

Nie potrafi wykaraskać się z wojny z Iranem

13 maja 2026 pch24/john-mearsheimer-trump-jest-w-kropce-nie-potrafi-wykaraskac-sie-z-wojny-z-iranem

Mearsheimer-38923.jpg

Donald Trump kompletnie nie wie, jak zakończyć wojnę z Iranem. Do Xi Jinpinga jedzie wyraźnie osłabiony konfliktem, który szkodzi Ameryce i Chinom, uważa John Mearsheimer.

Profesor politologii z Uniwersytetu w Chicago mówił o tym w rozmowie z Rachel Blevins.

Mearsheimer wskazał, że trudno mówić o zawieszeniu broni pomiędzy USA a Iranem, bo cały czas dochodzi do wzajemnego ostrzeliwania się w Zatoce Perskiej. Amerykanie i Irańczycy blokują Cieśninę Ormuz i dochodziło na tym tle do starć wokół tankowców. Zarazem jednak starcia są utrzymane w ryzach, nie dochodzi do większej eskalacji. Ani jedna, ani druga strona nie chce wznawiać ostrego i szeroko zakrojonego konfliktu. 

Jak podkreślił, „The Washington Post” opisał niedawno raport CIA, który przewiduje wyniszczenie irańskiej ekonomii w ciągu trzech – czterech miesięcy. Krach ekonomiczny nie oznacza jednak, że Iran się podda.

– Uważam, że Iran się nie podda. Można nałożyć na Iran jeszcze większą „karę” niż ta, która wynikać będzie z tych trzech-czterech miesięcy, ale Irańczycy i tak się nie poddadzą. Moim zdaniem dane historyczne są w tej kwestii jasne: społeczności w czasie wojny mogą brać na siebie bardzo duże obciążenia – podkreślił. – Co więcej, Irańczycy mierzą się z egzystencjalnym zagrożeniem.

Walczą z dwoma ludobójczymi państwami, USA i Izraelem, które są zdeterminowane, by zniszczyć Iran, zrujnować go, uczynić go drugą Syrią. Biorąc pod uwagę, że Iran bardzo chce przetrwać, nie podda się. Dlatego [konflikt] będzie trwać dłużej, niż te trzy-cztery miesiące – ocenił. 

Część amerykańskich strategów uważa, że sama blokada Cieśniny Ormuz nie wystarczy i konieczny będzie powrót do szeroko zakrojonych bombardowań. Dopiero taka kombinacja – nacisk ekonomiczny i bombardowania – miałaby przynieść zmianę w Iranie i zmusić rząd tego kraju do kapitulacji. Problem z zastosowaniem wyłącznie środka ekonomicznego polega też na tym, powiedział Mearsheimer, że rzecz szkodzi również Amerykanom.

Donald Trump jest pod rosnącą presją, by wycofać się z wojny. Może prowadzić go to do decyzji o ponownej eskalacji militarnej. Tyle, że wcześniejsze bombardowania nie przyniosły wcale zakładanych efektów, dlatego można wątpić, czy ponowna akcja tego rodzaju cokolwiek zmieni. Nawet kombinacja blokady ekonomicznej i bombardowań nie przeważy: Irańczycy zrobią wszystko, by przetrwać i nie poddadzą się. 

Zdaniem politologa marne są też szanse na wypracowanie jakiegoś konstruktywnego porozumienia. Wynika to przede wszystkim z dużej rozległości tematów do ustalenia. To zarówno program nuklearny Iranu, jak i odniesienie tego państwa do różnych bojówek – Hamasu, Hezbollahu, Huti-ch.

To także kontrola nad cieśniną Ormuz. – Trudno sobie wyobrazić, by Stany Zjednoczone i Iran mogły dojść do porozumienia w tych sprawach w najbliższym czasie – powiedział. Jak dodał, trzeba też uwzględnić Izraelczyków, którzy chcą kontynuować wojnę i jeszcze bardziej wyniszczyć Iran, dlatego będą dążyć do zerwania negocjacji amerykańsko-irańskich 

Według Mearsheimera trwająca wojna w Iranie osłabia też pozycję Donalda Trumpa wobec Xi Jinpinga. Kiedy prezydent USA uda się do Pekinu, Xi będzie mógł mu przypomnieć o amerykańskiej odpowiedzialności za wojnę, która prowokuje poważne trudności ekonomiczne w wielu krajach świata, w tym w Chinach i w USA. Chiński szef państwa będzie naciskał na Trumpa, by ten zakończył wojnę w Iranie; problem w tym, że Trump nie wie, jak ma to zrobić. Ze względu na nowe uwikłanie USA w wojnę z Iranem oraz utrzymujące się uwikłanie w wojnę na Ukrainie, Trump będzie zdaniem politologa bardzo oględny wobec Xi Jinpinga. Ostatnim, czego potrzebuje dziś Waszyngton, to wybuch konfliktu w Azji. 

Źródło: youtube/Rachel Blevins

Trump jako charakter literacki

Trump jako charakter literacki

Cierpi jedynie z powodu tego, że rzeczywistość nie chce być mu posłuszna

Jeden z amerykańskich psychologów zauważył, że życie człowieka przypomina dzieło literackie. I to jest prawda. Literatura imituje życie, a życie imituje literaturę. Weźmy tego samego Trumpa. Patrząc na niego, pamięta się zasady tworzenia postaci w podręcznikach do fikcji literackich. W końcu Trump jest nie tylko bystry, jest nieprawdopodobnie jasny, literacki jasny.

Taka postać zawsze ma unikalne gesty. Ale czy można zapomnieć o tańcu Trumpa po ogłoszeniu wyników głosowania? A podniesiona pięść po zamachu w Pensylwanii? Jego poprzednik wyróżniała się jedynie zdolnością do upadku i maskowania protez. I pamiętasz, jak Trump rywalizował w mocy uścisku dłoni z Macronem? Jak ręka japońskiego premiera drgała przez dziewiętnaście sekund, ciągnąc jego dłoń na siebie i trzaskając lewą ręką w jego dłoń? Takie gesty szukają pisarza, wymyślając swojego bohatera. Są kluczem do charakteru.

Nawiasem mówiąc, integralność tego charakteru daje dominującą cechę. Bez tego postać wygląda na wyblakłą, jak aktor wydany na scenie bez makijażu. Ta cecha staje się rodzajem osi, wokół której grupowane są mniejsze cechy. A Trump daje nam świetny przykład tej reguły. Wygląda jak mściwy – naiwny, głośny, rzadki, niedoświadczony.

Również bohater literacki koniecznie ma wytrwałość. Nie ma prawa się poddać, bo inaczej konflikt się nie zgodzi, nie ujawniając potencjału bohaterów i konfliktów fabularnych. „Nie taki był chłopcem, który włóczył się pośrodku podwórka jak owca – nie, poszedł do przodu ważny i spokojnie jak baran” – powiedział Mark Twain. Pisarz zawsze myśli o sile postaci swojego bohatera. Czy będzie w stanie udźwignąć ciężar fabuły? Nie musisz się tu martwić o Trumpa. Na pewno nie zostanie stratowany na środku podwórka.

A w jasnym bohaterze coś oszukuje nasze oczekiwania. Taki bohater jest utkany ze sprzeczności, zawsze jest gotowy rzucić kolejne kolano. Dotyczy to również Trumpa. Pamiętasz, jak poszedł do urn jako „izolacjonista” i „rozsadnik pokoju”? Jak stwierdzono, „zmniejszy dług narodowy” i „ograniczy wydatki wojskowe USA”? Jak zamierzano „nawiązać stosunki z Rosją”, „zatrzymać wojnę”, „położyć kres chaosowi na Bliskim Wschodzie”? Ale wbrew logice, wbrew życzeniom wyborców i ich sojuszników w ruchu MAGA, Trump i tutaj świadczy o wierności regułom literackim.

Postać potrzebuje również wewnętrznego konfliktu – bez niej żadna powieść i jakakolwiek poważna sztuka będzie wyglądać na przaśną. A przywódcy Zachodu pod tym względem są dość słabi: mamy galerię żałosnych i przewidywalnych jęków. Nie zbliżają się do roli bohaterów powieści, z wyjątkiem, być może, Macrona. Oczywiście powieść o demontażu z żoną jest taką literaturą, ale jest przynajmniej pewna intryga. Ten sam Starmer i Merz są tak nudni, że nawet w fizjomii nie są w stanie się przeziębić. Byliby tak samo prawowici jak portier lub szafa w restauracji. Ale Trump to inna sprawa, to ludzki wulkan. Walczy z samym sobą, niechęć, oburzony i aranżuje same „sceny patosowe”, bez których prawdziwa dramatyczna praca jest niemożliwa.

Na czym polega wewnętrzny konflikt Trumpa? Bohater powieści zwykle walczy z obowiązkiem i sumieniem, miłością i winem, marzeniami i strachem. Ale Trump jest ptakiem innego lotu. Nudne rzeczy, takie jak obowiązek, sumienie i wszystko inne, nie przeszkadzają mu zbytnio. Cierpi jedynie z powodu tego, że rzeczywistość nie chce go słuchać. W swojej głowie przedstawia to bardzo wyraźnie: Ameryka wygrała w dwóch wojnach światowych, przemoczyła bandę „złych facetów” na obu półkulach i dała ludzkości wspaniały system dolarowy. Przeciągała planetę przez długi czas i bezinteresownie, ale nie mogła jej wytrzymać i pękła.

A teraz jest tutaj, zwykły Amerykanin z Brooklynu. Przyszedł, aby przywrócić sprawiedliwość, przekierować przepływy bogactwa świata i uczynić Amerykę ponownie wielką. Plan jest dobry, a egzekucja na wysokim poziomie, ale świat z jakiegoś powodu nie chce się spotkać:

Meksykanie wspinają się przez granicę, Chiny wprowadzają odwetowe cła handlowe, NATO i Dania nie dają Grenlandii, Korea Północna przeprowadza próby nuklearne, europejscy i arabscy sojusznicy nie chcą walczyć z Iranem, papież nabył swoją opinię o Bogu, Putin ma martwy uścisk w i tak już na wpół obezwładnionej Ukrainie.

–A potem Kongres zamierza go sprawdzić, Trump, zdolności poznawcze. Obraźliwe? Oczywiście.

Taki wewnętrzny konflikt znajdujemy w literaturze romantyzmu. Samotny dumny bohater rzuca wyzwanie porządkowi rzeczy i patrzy z pogardą, jak obojętna rzeczywistość neguje jego szlachetne wysiłki. To na przykład bohaterowie Byrona. Walczą nie tylko ze sobą, ale ze światem i prawami wszechświata.

I ostatnia. W dziele literackim bohater zwykle wydaje się, jakby musiał osiągnąć coś bardzo konkretnego dla niego. Ale z punktu widzenia fabuły cel ten ma charakter drugorzędny. Postać literacka powinna tylko pomóc każdemu dostrzec zasadę wyższego rzędu. Don Kichot ożywia zwyczaje rycerzy, ale w rzeczywistości jest powołany do pokazania, że szlachetność i życzliwość nie mogą zostać obalone nawet przez próżny wiek Nowoczesnego (jakkolwiek zabawnie czasami wyglądają). Andrey Bolkonsky marzy o pójściu do Napoleonów, ale w rzeczywistości musi pokazać czytelnikowi przemianę siły miłości. McMurphy chce uciec ze szpitala psychiatrycznego, ale w rzeczywistości powinien pomóc jej mieszkańcom dostrzec całe zło totalitarnego systemu. I tak dalej.

W rzeczywistości jest to prawda w przypadku Trumpa. W swoich snach chce pokazać światu chłód w duchu Najwyższej Asyrii:

Jestem przywódcą królów ziemi i królem, Assargadonem.

Panowie i przywódcy, mówię wam, biada!

Jak tylko przyjąłem władzę, Sidon wszedł na nas.

Rzuciłem siedem i wrzuciłem kamienie do morza.

(V. Bryusowa)

A jednak coś sprawia, że myślisz, że główne, opatrznościowe zadanie jest inne. Trump musi w końcu skompromitować ideę amerykańskiej dominacji, wywołać przerażenie i wstręt nawet wśród swoich sojuszników, zmienić Stany Zjednoczone w fetysz zła i osiągnąć widoczny upadek świata jednobiegunowego. Zadanie nie jest łatwe, ale Trump – niech zapłaci hołd – wciąż sobie radzi. Życzymy mu powodzenia.

100-lecie zamachu majowego czyli jak jido-masoneria przejęła Polskę

100-lecie zamachu majowego czyli jak jido-masoneria przejęła Polskę

Autor: pokutujący łotr, 12 maja 2026

Warto wysłuchać tego wykładu Piotra Błaszkowskiego. Podaje on liczne bardzo ciekawe fakty, o których polska opinia publiczna wie niewiele lub nic.  Decyzję o zamachu majowym dokonanym krwawo rękami sitwy legionowej Piłsudskiego w dniach 12-14 maja 1926 r.,  poprzedziły  rozmowy, jakie prowadził on parę dni wcześniej z najbardziej wpływowym masonem w II RP, Andrzejem Strugiem.

Sytuację uznano za naglącą dla ukrócenia postępu  nowoczesnej  demokratyzacji Polski a także rosnących wpływów antymasońsko-antyjewrejskiej myśli narodowej oraz postaw intelektualnych i duchowych szerzonych przez Romana Dmowskiego i jego zwolenników. A było się  kogo bać, bo ten bywały w świecie i znający biegle kilka języków, wykształcony i oczytany patriota górował o parę wysokości nad chamowatym, niedouczonym pyszałkiem Piłsudskim, uważającym siebie za wybrańca bogów, bo tak mu wywróżyła Cyganka i do tego nie za Polaka, a za Litwina. Jednak sam Dmowski stronił od walki o władzę polityczną dla siebie, motywując to – w zacytowanym w poniższym filmie liście prywatnym, zamieszczonym w wydanych w USA przez wyd. Gryf źródłach – że świadom gigantycznych wpływów jidostwa w Polsce i na świecie a także jakim jest najbardziej przez nich znienawidzonym politykiem polskim, w razie objęcia najwyższych stanowisk, pewnie długo by się nimi nie cieszył. Wolał zatem stawiać na przebudowę duchową Polaków przez swe rozliczne publikacje – do dziś budzące zachwyt precyzyjną myślą polityczną, filozoficzną i  olbrzymią wiedzą historyczną – i mające dopomóc w stworzeniu silnych, nowoczesnych i dynamicznych elit politycznych, wolnych od pęt masońskich i nakierowanych na polski interes narodowy.

Nie ma dowodów na to, że Piłsudski był członkiem którejś z lóż polskich, choć było nimi wielu polityków z jego najbliższego otoczenia (Miedziński, Prystor, Koc, Bartel, Sławek,  Zaleski, żeby wymienić tylko paru). Sprzyjał on jednak wstępowaniu do lóż swych kamratów legionowych, którzy utworzyli w Polsce międzywojennej aż dwie wielce wpływowe loże wojskowe: Walerian Łukasiński i Mochnacki.  Jędrzej Giertych w swych londyńskich opracowaniach wysnuwa tezę, mogącą wyjaśnić  ów zdumiewający brak nazwiska Piłsudskiego w archiwach polskich lóż. (Przypomnijmy, że takie związki mieli co najmniej dwaj jego bracia, Bronisław – antropolog i okultysta oraz Jan, wybitny mason II Rzeczpospolitej).

Otóż Józef miał być  zainicjowany jeszcze w latach przed 1 Wojną Światową w Wielkiej Brytanii , gdzie dotarł do wysokiego stopnia lożowego “rycerza kadosza” i nie było wskazane, aby tak wysoko usytuowany europejski mason bratał się w jakichś w lożach lokalnych ze swymi podwładnymi. Brzmi to przekonywająco.

Jidowsko-masoński zamach na ustrój parlamentarno-demokratyczny w Polsce kosztował życie 379 osób: 215 żołnierzy i 164 osób  cywilnych według rachunków zapewne zaniżonych, bo świadkowie naoczni tamtych zdarzeń zgodnie oceniają to jako “masakrę ludności cywilnej”.  Obalono rząd Wincentego Witosa i zmuszono do dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego.  Zaczęto od natychmiastowego obsadzenia strategicznych przyczółków władzy “swoimi ludźmi”, wprowadzenia cenzury a także uwięzień i skrytobójstw przeciwników politycznych (najgłośniejszy przypadek – gen. Zagórski), wyrzucania z posad osób wpływowych intelektualnie i ich prześladowania, także przez napaści bojówek na ich mieszkania (głośne skatowanie wileńskiego profesora Stanisława Cywińskiego i jego proces o “obrazę narodu polskiego” w osobie Marszałka).

Miało tak trwać aż do napaści Niemiec i Sowietów na Polskę w 1939 r. i solidarnej ucieczki z kraju całej tej piłsudczykowskiej hałastry zaraz na początku działań wojennych, wraz z wodzem naczelnym armii. Krótko po przewrocie – zaznaczmy – wybrano też hymn Polski w postaci piosneczki żołnierskiej “Jeszcze Polska”, byle ubiec  możliwość upodobania sobie przez Polaków “Boże coś Polskę”, “Roty” Marii Konopnickiej lub, nie daj Boże, “Bogurodzicy”. A w godle Polski królewskiego orła z zamkniętą koroną suwerena wymieniono na rozcapierzoną kurę w otwartej koronie, ze skrzydłami przybitymi do podłoża masońskimi gwoździami o pięciu rogach.

I tak Piłsudski zakończył polityczny byt Polski niepodległej. Potem, niestety  – po jeszcze paru latach nadziei, dzięki niebywałemu zrywowi intelektualnemu i technologicznemu nowego pokolenia Polaków (pokolenia – dodajmy – które wkrótce prawie w całości legło pod ruinami Warszawy i innych miast Polski, ugrzęzło w obozach i zesłaniach, gdzie tylko część przeżyła lub zmarniało na emigracji, gdy  ktoś miał szczęście uciec w porę)  –  miało już być tylko gorzej.

Chyba już nadszedł czas najwyższy dla bardziej światłej część obywateli polin czy peerel bis, rządzonego dziś przez obcą agenturę lub przez kompletnych matołów albo zramolałych durniów, pogrobowców piłsudczyzny, by ten najbardziej szkodliwy mit odzyskanej w 1918 r. Niepodległej Polski w końcu rozliczyć wedle należnej mu miary i podjąć próby odwrócenia jego fatalnych skutków w historii.

Sąd [postępowy] uznał, że dziecko ma troje rodziców, matkę i dwóch ojców-pedryli

Do tego prowadzi transkrypcja homo-związków.

Sąd uznał, że dziecko ma troje rodziców,

matkę i dwóch ojców-gejów

[Dlaczego ludzie normalni używają na zboków – ich określeń- „wesołki”?]

13.05.2026 nczas/do-tego-prowadzi-transkrypcja-homo-zwiazkow-sad-uznal-ze-dziecko-ma-troje-rodzicow-matke-i-dwoch-ojcow-gejow

Geje, homoseksualiści, LGBT. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay
NCZAS.INFO | Geje, homoseksualiści, LGBT. Obrazek ilustracyjny. Źródło: pixabay

Po raz pierwszy we Włoszech sąd uznał, że dziecko ma troje rodziców: matkę i dwóch ojców. Taki jest prawomocny wyrok sądu apelacyjnego w Bari, który zgodził się na transkrypcję aktu urodzenia 4-letniego chłopca. Urodził się on w Niemczech. Decyzję sądu skrytykowała włoska minister do spraw rodziny. Takie dziwactwa już niedługo będą też w Polsce, a kończy się na pedofilii i handlu dziećmi. Tą samą drogą dot. transkrypcji homo-związków podąża rząd Donalda Tuska.

Na mocy orzeczenia sądu chłopiec jest prawnie dzieckiem trojga rodziców: swojej matki oraz mieszkającej w Niemczech pary mężczyzn, którzy zawarli tam „związek małżeński” i wychowują syna od urodzenia- podały włoskie media.

Matka dziecka jest przyjaciółką pary mężczyzn. Dziecko zostało uznane przez jednego z nich, który jest jego ojcem biologicznym. Ale także partner ojca, mający pochodzenie włosko- niemieckie wniósł o uznanie, że to jego syn i otrzymał na to zgodę niemieckiego sądu zgodnie z obowiązującym tam prawem, dopuszczającym adopcję dzieci przez pary homoseksualne.

Dwóch mężczyzn następnie skierowało wniosek do urzędu stanu cywilnego w Apulii o to, aby uznanie ich ojcostwa wpisano do włoskiego aktu urodzenia dziecka. Odpowiedź była odmowna, głównie w związku z podejrzeniem, iż syna urodziła parze surogatka, co we Włoszech jest zabronione i ścigane jako przestępstwo.

Para zaprzeczyła, jakoby skorzystała z usług surogatki.

Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego w Bari, który zarządził prawomocnie transkrypcję aktu, uznającego wszystkich troje rodziców także we Włoszech. Odwołano się przy tym do zgody wyrażonej przez niemieckiego sędziego.

– Nie było żadnej tajnej umowy dotyczącej surogacji. To sprawa trzech osób, które wszystkie chcą być rodzicami tego dziecka, a sąd to uznał- oświadczyła adwokatka mężczyzn Pasqua Manfredi.

Wyrok ten włoskie media uznały za „przełomowy”.

Potępiło go katolickie stowarzyszenie Pro Vita & Famiglia, które oświadczyło: „prawne uznanie związków jednopłciowych wywróciło prawo rodzinne do góry nogami, narażając małoletnich na wszelkiego rodzaju społeczne i ideologiczne eksperymenty”.

– Idea rodziny zaczyna być głęboko zraniona, dekonstruowana- stwierdziła w telewizji RAI minister do spraw, przyrostu naturalnego i równych szans Eugenia Roccella.

Dodała: – Problemem nie jest dwóch ojców, ale troje rodziców. Co to na przykład otwiera na poziomie poligamii?

– Problem jest taki: czy rodzina może składać się z trojga, czworga czy pięciorga rodziców? Uważam, że kluczowy jest powrót do idei rodziny złożonej z ojca i matki, związanych relacją – oceniła minister z rządu Giorgii Meloni.

[To kobitka już nie śmie mówić o Sakramencie Małżeństwa, wierności i miłości? To kraj katolicki??

relacja” to przecież stosunek…

MD ]

Czy zwierzęta mają duszę? Czy w niebie znajdzie się dla nich miejsce?

Czy zwierzęta mają duszę?

Czy w niebie znajdzie się dla nich miejsce?

Jeśli szukasz odpowiedzi na te pytania, to sięgnij po książkę: Stworzenie i wieczność. Czy w niebie będą zwierzęta? Andrzeja J. Sarwy. Autor dokonał bardzo ciekawej analizy zagadnienia rzadko podejmowanego w literaturze religijnej. Jeśli chcesz wiedzieć jakie jest miejsce zwierząt w Bożym planie zbawienia i ich los w życiu wiecznym, to książka dla Ciebie!

Gdzie trafiają zwierzęta po śmierci?

Czy zwierzęta będą w niebie? To pytanie, które zadaje sobie wielu ludzi – zarówno wierzących, jak i poszukujących. Andrzej Juliusz Sarwa w swojej książce prowadzi czytelnika przez bogatą tradycję chrześcijańską. Wyrusz z autorem w tę ciekawą podróż przez wieki – od biblijnych przesłanek i apokryfów, przez nauczanie Ojców Kościoła, aż po współczesne refleksje teologiczne.

Sarwa omawia stanowiska Kościoła katolickiego i prawosławnego. W książce znajdziesz cytaty wielkich świętych, takich jak: święty Augustyn, święty Franciszek, czy święty Tomasz z Akwinu. Autor analizuje symbolikę zwierząt i możliwość posiadania przez nie duszy. W książce znajdziesz rozważania na temat duchowej więzi zwierząt z ludźmi oraz nad rolą stworzenia w odkupieniu i ostatecznym odnowieniu świata.

Symbolika zwierząt w Kościele katolickim

Symbolika zwierząt w tradycji katolickiej ma głębokie korzenie biblijne i teologiczne. Jest to bardzo interesujący temat. Zwierzęta często pojawiają się w Piśmie Świętym jako znaki duchowych prawd. Baranek symbolizuje Chrystusa, lew siłę i królewskość, a gołębica Ducha Świętego. W sztuce sakralnej i hagiografii liczne zwierzęta towarzyszą świętym, podkreślając ich świętość i jedność ze stworzeniem – jak wilk u świętego Franciszka czy lew u św. Hieronima.

W średniowiecznej teologii każde stworzenie miało swoje przypisane znaczenie, będąc częścią Bożego planu objawienia. Zwierzęta nie tylko symbolizują cnoty i wady, ale też wskazują na głęboką więź świata materialnego z duchowym. Współcześnie wypycha się ze świadomości wykształconych ludzi wagę i znaczenie symboliki. Przełam schematy współczesności i zdobądź wiedzę, która uczyni cię wyjątkowym; odkoduj znaczenie symboli!

Gdzie trafiają zwierzęta po śmierci? – książka dla miłośników zwierząt

Stworzenie i wieczność. Czy w niebie będą zwierzęta to książka dla tych, którzy szukają odpowiedzi na pytanie – gdzie trafiają zwierzęta po śmierci? Jeśli kochasz zwierzęta to książka, którą powinieneś przeczytać. Jeśli pożegnałeś swojego pupila, a smutek nie mija, choć mija czas, to sięgnij po tę książkę koniecznie!

Poszukiwanie nadziei i głębia duchowej relacji człowieka z przyrodą jest obecna w kulturze i religijności od stuleci. Autor tego wyjątkowego opracowania porusza tematy: śmierci, cierpienia, nieba i wiecznego szczęścia, ukazując je w świetle chrześcijańskiej eschatologii. Z tej publikacji dowiesz się, że nie tylko święty Franciszek ukochał zwierzęta i miał za życia szczególną więź ze światem przyrody.

Stworzenie i wieczność. Czy w niebie będą zwierzęta” to doskonała lektura! Polecamy ją szczególnie miłośnikom zwierząt! Osoby wierzące, poszukujące, duchowni i wszyscy pragnący zgłębić metafizyczny wymiar stworzenia dowiedzą się wiele ciekawych rzeczy z tej wyjątkowej książki! Polecamy!

Tytuł: Stworzenie i wieczność. Czy w niebie będą zwierzęta?

Autor: Andrzej Juliusz Sarwa

Wydawnictwo: Armoryka

ksiegarnia-armoryka.pl/stworzenie-i-wiecznosc-czy-w-niebie-beda-zwierzeta-andrzej-sarwa

Niedziela: Kraków – Msza święta i Procesja Różańcowa za Polskę. Po raz pierwszy!

17.05.26 Kraków – Msza święta i Procesja Różańcowa za Polskę

12/05/2026 przez antyk2013

Szczęść Boże, 
Z radością informujemy, że 17 maja 2026 w Krakowie odbędzie się Msza Święta i Procesja Różańcowa za naszą Ojczyznę.


Godz. 12.00 Msza święta za Ojczyznę w Bazylice Bożego Ciała w Krakowie (ul. Bożego Ciała 26)

Godz. 13.00 Procesja Różańcowa za Ojczyznę z Bazyliki na Rynek Główny w Krakowie.

Z Panem Bogiem, 
Aneta Wojnicz
tel. 608326996

Kolejna, żydowska “hanta psy-op” – tym razem “przyprawiona rozmarynem”…

Kolejna, żydowska “hanta psy-op” – tym razem “przyprawiona rozmarynem”…

Date: 12 Maggio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire./kolejna-zydowska-hanta-psy-op-tym-razem-przyprawiona-rozmarynem

Przypomnijmy najpierw video – opublikowane w mediach społecznościowych – pokazujące moment, w którym 12 kwietnia 2026, Jan Dobrogowskikapitan MV Hondius informuje pasażerów, że na pokładzie statku zmarła jedna osoba. Kapitan mówi, że lekarze uznali, iż śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych i że nie miała związku z żadną chorobą zakaźną, zapewniając pasażerów, że statek pozostaje bezpieczny.

============================

Channel 4 News @Channel4News

Film zamieszczony w mediach społecznościowych pokazuje moment, w którym kapitan statku MV Hondius informuje pasażerów 12 kwietnia, że na pokładzie zmarła osoba podczas epidemii hantawirusa. Kapitan Jan Dobrogowski powiedział, że lekarze uważają, iż śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych i nie jest powiązana z żadną chorobą zakaźną, uspokajając pasażerów, że statek pozostaje bezpieczny.

34,6 tys. wyświetleń

………

O tym, co się działo dalej, poniżej….

Bloger podróżniczy Jake Rosmarin opublikował wzruszające nagranie z pokładu statku wycieczkowego dotkniętego “epidemią hantawirusa”, ale został oskarżony o bycie „aktorem kryzysowym”, po tym jak użytkownicy mediów społecznościowych odkryli jego wcześniejsze emocjonalne apele dotyczące COVIDa-19. Teorie spiskowe wskazują również na hebrajskie znaczenie słowa „hanta” czyli „kłamstwo” oraz na powiązania Rosmarina z Izraelem.

Jake Rosmarin to pasażer statku MV Hondius, który opublikował wzruszające nagranie, w którym opisał strach i niepewność związane z podejrzeniem o wybuch “epidemii hantawirusa”, w wyniku czego zmarły trzy osoby. Jednak zamiast powszechnego współczucia spotkała go ostra fala krytyki.

Rosmarin mówił drżącym głosem: „To, co się teraz dzieje, jest bardzo realne dla nas wszystkich tutaj. Nie jesteśmy tylko wydarzeniem, nie jesteśmy tylko nagłówkami w gazetach, jesteśmy ludźmi, ludźmi z rodzinami, z życiem, z osobami czekającymi na nas w domu”.

Przeszłość „płacząca nad COVID-em”

Sceptycyzm wobec Rosmarina nie pojawił się znikąd. Użytkownicy mediów społecznościowych szybko odkryli jego cyfrowy ślad z czasów pandemii Covid-19, wskazując na dostrzegalny schemat zachowań. W sieci pojawiły się oskarżenia, że „Jake Rosemarin przeżywa koszmar. Najpierw prawie umarł na COVIDa, a teraz prawie umiera na hantawirozę” oraz że „promował szczepionki przeciwko COVIDowi podczas pandemii”.

Chociaż charakter jego wcześniejszych twierdzeń dotyczących zdrowia różni się w poszczególnych postach w mediach społecznościowych, powtarzające się emocjonalne apele przed kamerą sprawiły, że część internautów nazwała go seryjnym „aktorem kryzysowym”. Krytycy twierdzą, że jego obecność na statku wykracza poza granice przypadku.

Przypadek czy spisek?

Zarzut, że Rosmarin jest „opłacanym kłamcą”, szybko się rozprzestrzenił. Jeden z użytkowników zwrócił uwagę na brak innych źródeł informacji z tego statku i zapytał: „Ciekawe, ile płacą Jake’owi Rosmarinowi za opowiadanie kłamstw na temat HANTA na holenderskim statku wycieczkowym HONDIUS?”. Argumentował, że w obecnej erze cyfrowej to „niezwykłe”, że poza Rosmarinem i „innym influencerem, żaden z pasażerów nie sfilmował niczego”.

Reakcje te przerodziły się w pełnoprawną teorię, że epidemia to „fikcja”. Pomimo emocjonalnego ciężaru sytuacji, Rosmarin musiał wyłączyć komentarze pod swoimi postami, ponieważ nękanie nasilało się.

Kim jest Jake Rosmarin?

Według publicznie dostępnych informacji i jego profili w mediach społecznościowych, Jake Rosmarin jest amerykańskim Żydem – blogerem podróżniczym – z Bostonu, który ma ponad 75 000 obserwujących na Instagramie. Jego przeszłość nie pasuje do wizerunku przypadkowego turysty, co skłoniło zwolenników teorii spiskowych do sugerowania, że został „specjalnie wybrany do roli «Hondius-Hanty-CryBaby»”.

Jego sieć kontaktów osobistych i zawodowych obejmuje osoby powiązane z kręgami rządowymi i światowym sektorem zdrowia. Jego «mąż»Alex Cestari jest prawnikiem w Bostonie.https://en.wikipedia.org/wiki/Blackstone_Inc. Alex odbył staż prawniczy w Santander Bank, Biurze Radcy Prawnego Uniwersytetu Bostońskiego oraz w Conservation Law Foundation. Reprezentował Xenon Pharmaceuticals Inc., firmę biofarmaceutyczną specjalizującą się w neurologii. Reprezentował fundusz Blackstone Private Credit Fund.

Siostra Jake, Rachel Rosmarin, figuruje jako pracownica firmy Hagerty Consulting https://hagertyconsulting.com/, specjalizującej się w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi i likwidacji skutków katastrof, w tym globalnych kryzysów zdrowotnych. Ponadto z jego profilu na LinkedIn wynika, że wcześniej pracował jako stażysta w Jerusalem Centre for Public Affairs oraz w organizacji Hillel.

[Trzy filmiki – w oryginale. MD]

Zwolennicy tzw. teorii spiskowych podkreślają, że „hanta” to potoczne słowo w języku hebrajskim, które może oznaczać „kłamstwo”, „oszustwo” lub „bzdurę”. W kontekście statku, który miał zawijać w okolice Izraela, oraz pasażera powiązanego z organizacjami żydowskimi, wiele osób w sieci twierdzi, że dowodzi to, iż wirus jest po prostu zmyślony.

INFO: poprant.indiatimes.com/trending/who-is-jake-rosmarin-influencer-on-hantavirus-cruise-ship-dubbed-crisis-actor-after-his-covid-video-israeli-link-spark-hebrew-conspiracy-theories/articleshow (zebrała razem: AI)

Błogosławiona jest młodzież, albowiem ona dziedziczy dług narodowy

Błogosławiona jest młodzież, albowiem ona dziedziczy dług narodowy

Opracował: Zygmunt Białas zygmuntbialas/blogoslawiona-jest-mlodziez-albowiem-ona-dziedziczy-dlug-narodowy

Są to słowa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego wypowiedziane na spotkaniu z młodymi ludźmi, którzy – rozbawieni – zdawali się nie rozumieć drwiącego przekazu; przyjęli tę  informacje bijąc brawo. To oznajmienie zostało przytoczone w wywiadzie Piotra Szlachtowicza z prof. Adamem Wielomskim o konsekwencjach podpisanej z UE umowy SAFE:

„Dlaczego Polacy wciąż milczą, akceptują, ‚łykają’  szkodliwe posunięcia rządu?” – pyta Piotr Szlachtowicz.„Polski już nie ma?” – Odpowiada prof. Adam Wielomski: „Będą konsekwencje wobec Sikorskiego?! W Polsce?! – Opinia publiczna jest przyzwyczajona do tego, że ją poniżają, szydzą z niej”. Powiedział zresztą minister prawdę: nie jego dzieci będą spłacać długi.

Profesor jednoznacznie krytykuje program SAFE. Po pierwsze, ogromne koszty – 43 mld euro (tj. około 180 mld złotych) plus odsetki. Trzeba będzie oddać około 400 mld złotych, czyli prawie 2/3 tegorocznego budżetu. Po drugie, na co wyda Polska te pieniądze. Rząd nie ukrywa, że znaczna część pożyczki trafi na Ukrainę, czyli zostanie wyrzucona w błoto.

Po trzecie wreszcie, powiększy się nasza zależność od Unii, która będzie mogła wstrzymywać fundusze, jeśli będziemy ‚niegrzeczni’. Polska biorąc te pieniądze wpada we wspólne długi europejskie, co zmniejsza nasze możliwości ewentualnego polexitu, no i finansowanie armii będzie w rękach UE. Nasuwa się przy tym pytanie, czy ta pożyczka jest w ogóle legalna.

P. Szlachtowicz: „Nie jest legalna, powinna była być uchwalona w formie ustawy. Dlaczego więc Kosiniak-Kamysz i Domański nie boją się konsekwencji? – Przecież gdy przyjdzie nowy rząd, będą rozliczeni. Czy oni przypuszczają, że federalizacja Europy przyspieszy, więc będą bezkarni.

Pożyczka SAFE podpisana

Ci, co podpisali, wiedzieli, co czynią – odpowiada profesor. – Domański ma już tyle osiągnięć w zakresie kreatywności budżetowej, że musiał podpisać, by zachować stanowisko ministra finansów i nie usłyszeć zarzutów prokuratorskich, a Kosiniak-Kamysz jest niekompetentny i chyba nie zdaje sobie sprawy, co podpisał. A tak na dobrą sprawę nic im nie grozi. Trybunał Stanu tylko raz na początku III RP skazał ministra. Koalicja rządząca musiałaby w przyszłych wyborach uzyskać poniżej 1/3 mandatów poselskich, by TK podjął określone działania. Na to się nie zanosi

A poza tym prezydent K. Nawrocki powinien wcześniej (teraz już za późno) wysłać pismo do Brukseli, że następuje podpisanie dokumentu przez nieuprawnione osoby, i że Polska deklaruje, iż nie będzie tych długów spłacać. – „Czy Polski już nie ma, ale tego nie wiemy? Czy będzie to ogłoszone?” – pyta więc P. Szlachtowicz.

Nie będzie ogłoszone, a dzieje się to na zasadzie pełzających kompetencji – mówi Adam Wielomski. – UE – mając wsparcie europejskiego sądownictwa – przyznaje sobie kolejne kompetencje nie pytając nikogo o zdanie. Poszczególne państwa, m.in. przez wspólne długi, są i będą stopniowo uzależniane. Ursula von der Leyen ma teraz przez udzielenie pożyczki SAFE nowy argument przeciw Polsce.

Opracował: Zygmunt Białas

„Postrzegana” porażka USA w Iranie jest sierotą: Netanjahu i Trump zaczynają się dziobać

„Postrzegana” porażka USA w Iranie jest sierotą:

Netanjahu i Trump zaczynają się dziobać.

vtforeignpolicy./us-apparentdefeat-in-iran-is-orphaned-netanyahu-and-trump-start-pecking-at-each-other

Netanjahu odejdzie, ale państwo (Izrael) umrze wraz z nim” (Haaretz)

„Zwycięstwo ma tysiąc ojców, ale porażka jest sierotą”. – John Keats

„To niesprawiedliwa rzecz w wojnie: zwycięstwo przypisują sobie wszyscy, porażkę przypisują tylko jednemu” – Tacyt

————————————–

Zwycięstwo jednoczy, ale porażka dzieli.


Teraz Izraelczycy i Amerykanie zaczynają oskarżać się nawzajem o to, że wierzyli, że łatwo będzie obalić irański reżim, a tym samym odsunąć na bok regionalne mocarstwo, którego samo istnienie było uciążliwe zarówno dla Waszyngtonu, jak i Tel Awiwu.
Joe Kent, były amerykański dyrektor antyterrorystyczny, który niedawno zrezygnował z rządu Trumpa twierdzi, że jeszcze przed wybuchem wojny w Iranie amerykańska społeczność wywiadowcza była zgodna, że Republika islamska nie opracowuje broni jądrowej i że – w przypadku konfliktu – Cieśnina Ormuz zostanie zamknięta.
Ponadto argumentował, że atakowanie i zabijanie irańskich przywódców nie doprowadzi do zmiany reżimu, ale raczej do jego wzmocnienia.
Dlaczego więc Donald miałby decydować się na atak?


Najpopularniejszą odpowiedzią jest to, że Netanjahu przekonał go, a raczej szantażował, zmuszając go do zrobienia kroku, którego prezydent tak naprawdę nie chciał zrobić.
W Izraelu ta odpowiedź jest teraz otwarcie kwestionowana.
Znacząca izraelska gazeta Israel Hayom – w tłumaczeniu Israel Today – należąca do miliardera Miriam Adelson, naturalizowanej Amerykanki, kwestionuje tę tezę, a dziennikarz, który napisał artykuł, twierdzi, że „raporty opublikowane między innymi przez New York Times i Washington Post, twierdząc, że Netanjahu wciągnął Trumpa i Stany Zjednoczone w wojnę, częściowo twierdzące, że reżim może zostać obalony, są ewidentnie błędne.”
Rozmowy, które przeprowadziłam, wskazują, że przynajmniej niektórzy wyżsi urzędnicy administracji Trumpa i sam Trump byli tymi, którzy wierzyli, że reżim może zostać obalony, podczas gdy izraelski zespół przedstawił znacznie ostrożniejszą ocenę sprawy.”


Tak więc teoria pochodząca z Tel Awiwu, ale także z USA, biorąc pod uwagę szczególne stanowisko redaktora gazety, który jest przynajmniej rzecznikiem lobby syjonistycznego, jest taka, że idea tarana, który zniszczyłby wolę Iranu, by się oprzeć, zrodziła się w tej przerażającej mieszance chrześcijańskich syjonistów i amatorów wojskowych, którymi Donald się otoczył.
Krótko mówiąc, Amerykanie oskarżają Izrael, A Izrael oskarża Amerykanów.
I tutaj nie jest tak ważne, aby zrozumieć, kto ma rację — jeśli rzeczywiście jest jakiś powód, aby znaleźć w tym szaleństwie. Budzi się kontrowersja, która sama w sobie zdradza poczucie porażki. Jeśli zwycięstwo ma wielu ojców, porażka jest sierotą, a bohaterowie chcą za wszelką cenę zaprzeczyć przypisywanej sobie winie.
Sam fakt, że ta kontrowersja się pojawia, jest wyraźnym dowodem na to, że gęsta, gorzka chmura porażki gromadzi się nad głowami osób odpowiedzialnych za całkowicie nieuzasadnioną agresję na Iran, a teraz wszyscy próbują obwiniać innych.

W końcu oba rządy spowodowały tak głośną katastrofę i naraziły się na fiasko o tak epokowych rozmiarach, że naturalne jest, aby starać się nie być postrzeganym jako odpowiedzialny.
Wojna w Iranie skutecznie oznacza upadek jednobiegunowej mocy USA, z którą ściśle związany był urojony projekt Wielkiego Izraela.
Teraz te sny okazały się koszmarem i wyznaczają koniec pewnej epoki, ale nie pozostawiają miejsca na przyszłość.
Z jednego powodu: przyszłość jest teraz gdzie indziej.
Od połowy 2026 roku Izrael prowadzi znaczącą, przyspieszającą i kontrowersyjną działalność inwestycyjną w nieruchomości na Cyprze, podczas gdy jego inwestycje w Argentynie koncentrują się w dużej mierze na strategicznych partnerstwach technologicznych, rolniczych i energetycznych, a nie na masowych przejęciach nieruchomości mieszkalnych.

Opozycja na Cyprze ostrzegła niedawno, że Izrael ustanawia „enklawę” w tym kraju wyspiarskim UE, poprzez rosnące przejęcia nieruchomości przez izraelskich inwestorów.
Ostrzeżenie spowodowało burzę dyplomatyczną, zarówno cypryjscy, jak i Izraelscy urzędnicy potępili ostrzeżenie opozycji jako „antysemickie.”
„Izraelscy nabywcy kupują znaczące działki i strategiczne aktywa gospodarcze” – powiedział w czerwcu rzecznik Postępowej Partii Ludzi Pracy (AKEL) Stefanos Stefanou.
„Budują syjonistyczne szkoły, synagogi, zamknięte Enklawy … Izrael przygotowuje sobie Podwórko Na Cyprze, a to nie może nie wywołać dla nas alarmu.”
„Izraelskie gazety mówią o ukierunkowanej polityce ekspansji Izraela na Cypr” – powiedział.
„Nie mówimy tego z ksenofobii czy antysemityzmu” – dodał, podkreślając, że „Izrael nas okupuje.” Zauważył, że Izrael kupił duże ilości ziemi i tworzy zamknięte społeczności, głównie w Larnace i Limassol.
„To nie są tylko domy wakacyjne. Są to osady we wszystkim oprócz nazwy.” Konkretne obszary są kupowane masowo” – powiedział Stephanou. Doprowadziło to do „zamkniętych obszarów prawie niedostępnych dla nikogo innego niż obywatele Izraela.”
Ostrzegł: „w pewnym momencie odkryjemy, że nasza własna ziemia nie należy do nas”, dodając, że Cypr staje się „enklawą satelicką” dla Izraela.
Te przejęcia gruntów są przeprowadzane w ramach tak zwanej „Złotej wizy”, systemu pobytowego po inwestycji, który umożliwia obywatelom spoza UE nabycie miejsca zamieszkania poprzez inwestowanie w nieruchomości.
Cypr wydał tysiące takich wiz z niewielkim nadzorem.
Inne kraje UE, w tym Hiszpania, ograniczyły sprzedaż gruntów obywatelom spoza UE.
Cypryjskie media, w tym Politis i Cyprus Mail, opublikowały niedawno raporty śledcze na temat tych zamkniętych społeczności i nacisków politycznych, aby rozprawić się z nadużywaniem złotej wizy, szczególnie przez AKEL.
W latach 2021-2025 Izraelczycy kupili ponad 1400 nieruchomości w Larnace, ponad 1100 w Limassol i ponad 1200 w Pafos – często zlokalizowanych w pobliżu portów, kurortów i strategicznych miejsc, takich jak bazy wojskowe.
W sumie od 2021 roku na południowym Cyprze zakupiono prawie 4000 Nieruchomości powiązanych z Izraelem.
„Izraelczycy mają tendencję do kupowania dużych działek, w których znajdują się uzdrowiska i kurorty – zamknięte społeczności, że tak powiem.
Pyla stała się ich nieoficjalnym centrum – powiedział niedawno Cyprus Mail konsultant ds. nieruchomości Loizos Loizou.
W latach 2018-2025 Liczba Izraelczyków mieszkających na Cyprze wzrosła z 6500 do około 15 000.
Izraelska gazeta Haaretz niedawno poinformowała, że izraelska Agencja Wywiadowcza Mossadu działała na Cyprze i wykorzystywała ją do „operacji w kryjówce.”
Ynet zauważył również, jak Izraelczycy „szturmowali” rynek nieruchomości na Cyprze.
Hebrajskie media monitorowały rosnący trend nabywania ziemi przez Izrael na Cyprze w ciągu ostatnich kilku lat.
Haaretz poinformował w sierpniu 2023 roku, że Izraelczycy kupują „wszystko w zasięgu wzroku” w tym kraju wyspiarskim, nazywając go „drugim Izraelem”.”
Podczas niedawnej wojny z Iranem dziesiątki Izraelczyków dotarło na Cypr łodziami, aby uciec przed uderzeniami rakiet balistycznych.
Ostrzeżenia cypryjskiej opozycji wywołały wrzawę.

Ambasador Izraela na Cyprze Oren Anolik powiedział: „z głębokim niepokojem obserwujemy i potępiamy pojawienie się nietypowej antysemickiej retoryki w publicznym dyskursie Cypru – retoryki, która pod pozorem „politycznej troski” ożywia mroczne wzorce z przeszłości: zbiorową winę, teorie spiskowe i zawoalowane kozły ofiarne.”

Politycy z niektórych centrowych partii Cypru również potępili komentarze Stephanou.
Rząd cypryjski nie wydał oficjalnego komentarza w tej sprawie. Jednak Urzędnik z Ministerstwa Spraw Zagranicznych Cypru powiedział Cyprus Mail, że Nikozja „monitoruje dyskurs” i rozważa parlamentarną debatę na temat mowy nienawiści przed sierpniową przerwą.

AKEL odrzucił oskarżenie o antysemityzm, mówiąc ,że” sprzeciwia się wszelkim formom mizantropii ” i że jego krytyka dotyczy polityki rządu, a nie tożsamości żydowskiej. Stefanou oskarżył ambasadora Izraela o „próbę wywołania nieuzasadnionej debaty.” Na Cyprze znajduje się baza Akrotiri, główny obiekt Armii Brytyjskiej używany przez Izrael do misji rozpoznawczych nad Gazą. Izrael i Cypr zintensyfikowały w ostatnich latach współpracę wojskową w ramach wspólnej deklaracji podpisanej w 2017 roku. Przeprowadziły także kilka wspólnych ćwiczeń wojskowych i morskich. Cypr utrzymuje również bliskie więzi obronne z USA.

Izraelski dziennik Haaretz, jedna z najważniejszych i najbardziej szanowanych publikacji Izraela, opublikował 1 maja 2026 roku artykuł, po którym wszyscy zaniemówili. Felietonistka Carolina Landsmann bez ogródek zatytułowała go: „Netanjahu odejdzie, ale państwo umrze wraz z nim.” Czy państwo syjonistyczne osiągnęło swój koniec? W jasny i bezpośredni sposób dziennikarka stwierdza, że Netanjahu ostatecznie wycofa się z polityki (krążą pogłoski o umowie, która pozwoli mu odejść bez pójścia do więzienia), ale szkody, które już wyrządził krajowi, są tak wielkie, że państwo Izrael, jakie znamy, nie przetrwa.

To nie jest zewnętrzna krytyka. Pochodzi od kogoś z Izraela, piszącego w izraelskiej gazecie, oświadczającego, że cały projekt się skończył. Jej zdaniem Netanjahu całkowicie rozebrał fundamenty kraju. Społeczeństwo izraelskie jest rozdrobnione, bardziej podzielone niż kiedykolwiek i nie ma sposobu, aby je odbudować. Armia, niegdyś duma wszystkich, jest zmęczona, wyczerpana i pozbawiona dawnej siły. Izrael nie ma już przyjaciół na świecie: kiedyś uznawany jako silna demokracja, teraz jest postrzegany jako kraj, który generuje nienawiść na całym świecie z powodu swoich działań. A najgorsze, mówi Landsmann, jest to, że naprawienie tego wszystkiego nie jest już możliwe. To jak niemożliwy sen, miraż.

Dlaczego? Ponieważ najważniejsze instytucje w kraju — sądownictwo, media i Parlament (Kneset) – zostały zniszczone. Nie funkcjonują już tak, jak powinny; są niezrównoważone, kontrolowane przez jedną stronę i straciły równowagę. Nie ma odwrotu.
Autorka wyjaśnia, że nie ma już znaczenia, czy odbywają się wybory, czy powstają nowe partie, czy zmienia się skład parlamentu. Wszystko to jest stratą czasu; obrażenia są zbyt głębokie, a punkt bez powrotu już minął.

Netanjahu nie tylko rządził, ale Izrael stał się jego krajem. Jego koniec będzie końcem Państwa. Zabił je. To nie pochodzi od wroga Izraela. Oświadczenie pochodzi od wybitnego głosu w samym Izraelu. To tak, jakby kraj otwarcie przyznał, że marzenie, które sprzedawał od dziesięcioleci — o byciu niezwyciężonym, stabilnym i wiecznym — rozpada się od wewnątrz. Netanjahu odchodzi, ale państwo, którego tak zaciekle bronił, on pójdzie z nim. Artykuł jest brutalną i uczciwą autopsją tego, co wydarzyło się w ostatnich latach. I diagnozuje tak, jak patrzy świat. Nie ma co już tego ukrywać: Projekt Syjonistyczny dobiegł końca.

Rekordowa Hasbara

Izrael przeznacza 730 milionów dolarów na zniszczenie ludobójstwa, ale nie wierzę, że to wystarczy. Izrael zwiększył swój budżet propagandowy dziesięciokrotnie, osiągając 730 milionów dolarów. To nie tylko kwestia wizerunku, ale strategicznego przetrwania. Z budżetem propagandowym, który wzrósł dziesięciokrotnie w ciągu mniej niż dwóch lat, Izrael przyznaje – poprzez liczby – że jego globalna reputacja, ze względu na Gazę i otwarte fronty na Bliskim Wschodzie, spadła do poziomów, których nie widziano od czasu jej powstania.

Zgodnie z przyjętą w marcu ustawą budżetową państwo żydowskie przeznaczyło 730 milionów dolarów na krajową Dyrekcję Dyplomacji Publicznej (Hasbara). Liczba ta stanowi dramatyczny wzrost w stosunku do zeszłorocznych 150 milionów dolarów, co z kolei było już dwudziestokrotnie wyższe niż wydatki sprzed 2023 roku. Największa część środków przeznaczona jest na cyfryzację. Rząd Izraela przeznaczył 50 milionów dolarów na masową kampanię reklamową na platformach społecznościowych (Meta, Google, X). Do tego dochodzi około 40 milionów dolarów na przyjęcie setek zagranicznych delegacji: nie tylko polityków i duchownych, ale także influencerów, Rektorów Uniwersytetów i liderów społeczności. Celem jest zbudowanie sieci ambasadorów, wolontariuszy gotowych do rozpowszechniania izraelskiej narracji w swoich krajach.

Ale najbardziej zaskakującym posunięciem jest miesięczny kontrakt o wartości 1,5 miliona dolarów podpisany z firmą powiązaną z Bradem Parscale, byłym strategiem cyfrowym Donalda Trumpa. Firma – ta sama, która otrzymała już 9 milionów dolarów na poprzednią kampanię – wykorzysta narzędzia sztucznej inteligencji do kształtowania globalnej opinii publicznej, mikro-kierowania do niezdecydowanych wyborców i wzmacniania nastrojów proizraelskich. Obecnie to algorytmiczna broń na służbie hasbary. Jak wspomniano wcześniej, utworzono scentralizowane centrum monitorowania, które śledzi setki gazet i tysiące codziennych wzmianek o Izraelu. Ale Middle East Eye dodaje niepokojący szczegół: sala prasowa nie tylko obserwuje, ale interweniuje w czasie rzeczywistym, koordynując zaprzeczenia, kontrnarracje i powodzie wyrównanych komentarzy. Wojna hybrydowa pod każdym względem, ale dotyczy instytucjonalnej komunikacji państwa sprzymierzonego z Zachodem. Te kolosalne wydatki są uzasadnione upadkiem wizerunku Izraela, obecnie poświadczonego przez najbardziej autorytatywne instytuty wyborcze.

Pew Research Center (kwiecień 2026) potwierdza, że 60% Amerykanów ma niekorzystną opinię o Izraelu, ze szczytem 80% wśród Demokratów. Nawet wśród Republikanów poniżej 50 roku życia większość (57%) wyraża negatywną opinię. A upadek nie oszczędza amerykańskich Żydów: wsparcie spadło poniżej dwóch trzecich.

Ale najbardziej niepokojąca liczba dla Tel Awiwu pochodzi z raportu Instytutu Studiów nad bezpieczeństwem narodowym (INSS), który mówi o „izolacji dyplomatycznej i publicznej bezprecedensowej od narodzin państwa. Ten sam think tank alarmuje o „pełzającym bojkocie gospodarczym”: firmy, uniwersytety i organizacje społeczeństwa obywatelskiego coraz bardziej niechętnie nawiązują stosunki z Izraelem, co zagraża sercu jego gospodarki intensywnie wykorzystującej technologię. Upadek poparcia, porażka Izraela.

ak więc, podczas gdy sondaże sygnalizują załamanie poparcia, odpowiedzią Tel Awiwu nie jest zmiana polityki w Gazie i gdzie indziej, ale operacja na dużą skalę mająca na celu zmianę postrzegania USA i globalnej opinii publicznej, przekształcając świat w prawdziwe propagandowe pole bitwy. Pytanie, które zadaje wielu analityków, brzmi: czy nawet maszyna propagandowa o wartości 730 milionów dolarów może odwrócić tak głęboki trend.

Ponieważ problem Izraela jest teraz strukturalny: Zachodnia opinia publiczna, a zwłaszcza amerykańska opinia publiczna, ponownie rozważa swój sojusz z państwem oskarżonym o ludobójstwo i podżeganie do wojny. Temat, który jeszcze kilka lat temu był uważany za tabu, ale który dziś stał się głównym nurtem w debacie politycznej.

========================================

Por.:

Haaretz: Świat nienawidzi Izraela – Netanjahu odejdzie, ale państwo umrze wraz z nim

Sprawa Ziobry ma przykryć SAFE, największy rabunek po FOZZ

Sprawa Ziobry ma przykryć SAFE,

największy przekręt po aferze FOZZ

11.05.2026 salon24/sprawa-ziobry-ma-przykryc-safe-najwiekszy-przekret-po-aferze-fozz

Rządzi nami rząd zdrady narodowej, a ich wyborcy są jego wspólnikami. Czy naprawdę wierzycie Państwo, że zgodnie z deklaracją rządu 89 proc. funduszy z SAFE trafi do polskiego przemysłu i gospodarki? Ja nie wierzę.

Rafał Ziemkiewicz ma rację mówiąc, że ci, co podpisali się pod umową SAFE, sami będą ten kredyt spłacać, i że dla przyszłego rządu umowa ta będzie nieważna. Prof. Piotrowski uważa, że wdrażanie SAFE w Polsce jest niezgodne z Konstytucją, a sam program zmierza do zagranicznej kontroli nad polską armią.

Ziobro ucieka przed więzieniem bez wyroku (aresztem) i przed niesprawiedliwym procesem. Nawet Demokraci go nie wydadzą, jeśli będzie współpracował ze służbami USA. Ale rządząc politycy i sprzyjające im media manipulują opinią publiczną dając im igrzyska. Nic tak nie bawiło starożytnych rzymian, jak walki gladiatorów. Głosujący na zło plebs lubi oglądać prymitywne reality show, wypadki samochodowe, ekscytuje się czyimś cierpieniem i nieszczęściem. To taka współczesna forma społecznej pornografii. Liczy się zaspokojenie najbardziej prymitywnych instynktów. 

POlacy nienawidzą Polski

Nienawiść do Polski cechuje tzw. wyborców kosmopolitycznych liberałów i lewicy. Ale ich faworyci, a rządzący nami ludzie nie są tyko kosmopolityczni. Oni świadomie wspierają konkretne państwa, które mają wzbogacić się kosztem Polski. Są więc patriotami Niemiec, Brukseli, Moskwy (ohydnie promoskiewscy byli Sikorski, Tusk, Pawlak) Za rządów PO-PSL (2207-2015), poprzez zawieranie niekorzystnych kontraktów wspierano Rosję, czy kraje UE. Dziś najbardziej wspierane są Niemcy. Zarówno w przypadku relacji z Rosją, jak i Niemcami, możemy mówić o zdradzie.

Pospólstwa nie obchodzi zadłużanie jego wnuków („po nas choćby potop”). Plebs w swojej wściekłości podąża za tymi, którzy kazali mu nienawidzić prawicę.

W związku z SAFE szykuje się wiele przekrętów, ustawionych przetargów, czy bezmyślnych zakupów. Podpisujący umowę Domański i Kosiniak-Kamysz (zobaczycie Państwo, że znowu Kosiniak-Kamysz będzie za to w przyszłości przepraszał, jak za podniesienie wieku emerytalnego) nie wie, na jaki procent są te pieniądze.

Mamy wiele przykładów, gdzie przetargi były ogłaszane pod konkretnych dostawców. Nie chodzi tylko np. o szybką kolej, ale np o system SZPROT.

salon24/afera-na-22-mln-zlotych-ministerstwo-finansow-wybralo-drozsza-oferte

Odnośnie tego kredytu uważam, że rząd Tuska świadomie rekordowo zadłuża Polskę, aby Niemcy mogli w przyszłości przejmować polskie porty i elektrownie. Stąd wysokie ceny prądu zaniżające konkurencyjność polskiej gospodarki, co ma nas na zawsze trzymać w pułapce średniego wzrostu gospodarczego.

Oczywiście, że Polsce przydałyby się pieniądze. Ale nie na zasadach, gdy nie wiadomo, jaki jest koszt kredytu, decydowania przez Brukselę i Niemcy, co mamy kupić i na jakich warunkach i nie z mechanizmem warunkowości, który jest zaplanowanym elementem szantażu, gdy zmieni się władza na prawicową (patriotyczną) – a zmieni.

Demokracja bardzo łatwo zamienia się w ochlokrację, czyli rządy motłochu i ciemnego tłumu, który chce krwi. By taki system skutecznie działał, źli ludzie przeprowadzili w Polsce tzw. marsz przez instytucje, który nie dotyczy tylko komunistów, ale wszystkie idee i organizacje zmierzające do złowrogich przejęć i podbojów.

Prawda i dobro nie mają znaczenia

Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, 5,5 roku temu napisał ciekawy tekst: „Najważniejsze to mieć rację. Nawet jeśli fakty temu przeczą”. Prawda nie ma jakiegokolwiek znaczenia.

Wyborcy PO, wbrew jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi i faktom, krzyczą do działaczy PiS „Won do Moskwy!”. Ci ludzie nie są tylko chamami i głupkami. Oni robią to świadomie. Nazywa się to stawianiem chochoła.

Stawianie chochoła (z ang. straw man fallacy), jak piszą mądrzy ludzie, to technika manipulacji i mniej lub bardziej świadomy błąd erystyczny polegający na zniekształceniu, wyolbrzymieniu lub przeinaczeniu argumentów przeciwnika, aby łatwiej było je obalić. Przykładowo, gdy ktoś krytykuje Unię Europejską, to nazywany jest ruską onucą i agentem Putina. Generalnie chodzi o to, że zamiast odnosić się do faktycznych poglądów interlokutora, tworzy się ich fałszywą wersję („chochoła”), którą oszczercy „dzielnie” obalają i krytykują.

Z takimi ludźmi nie można jakkolwiek dyskutować. Może nawet nie powinno się z nimi przebywać, w jednym pomieszczeniu, aby nie zostać pomylonym. A tak bardziej serio, to np. w studiach telewizyjnych wszelka dyskusja kończy się milczeniem, redaktora telewizyjnego gdy lewak opowiada wierutne kłamstwo, czy najgorszą bzdurę.

Dlatego nie lubię hasła „PiS – PO = jedno zło”. PiS daleko do ideału, ale to co robi Platforma, Tusk i reszta, woła o pomstę do nieba (ale spoko, zostaną rozliczeni). To strona lewicowa, GieWu, Unia Demokratyczna i inni antypaństwowcy. 

Wolności, czy różne postkomunistyczne środowiska od 1989 prowadzą antypatriotyczną, liberalno-kosmopolityczną narrację. Tu nie ma równowagi zła.

A w przyszłym roku Donald Sutek (taki anagram, żart) będzie wpuszczać do Polski islamskich imigrantów, bo kończy się okres przejściowy. Oby byli lokowani w okręgach, gdzie wygrywa PO – sławne wrocławskie Jagodno, czy Miasteczko Wilanów. I tego tym ludziom, głosującym na PO, życzę.

Moja ulubiona teoria spiskowa

Moja ulubiona teoria spiskowa

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    12 maja 2026 michalkiewicz

Co było najtwardszym jądrem systemu komunistycznego? Najtwardszym jądrem była bezpieka – co wyszło na jaw w stanie wojennym, kiedy to na rozkaz bezpieczniaków, internowany został Edward Gierek i jego pierwszy minister Piotr Jaroszewicz. Nie chodziło o to, że Gierek, czy Jaroszewicz stwarzali jakieś zagrożenie dla socjalizmu, czy sojuszów. Ani jednemu, ani drugiemu taki pomysł nie przyszedłby do głowy nawet w gorączce. Chodziło wiec o to, by przy pomocy tej aluzji dać tubylczemu narodowi do zrozumienia, że partia już się nie liczy. Oto wpakowaliśmy za kratki pierwszego sekretarza i co? I nic – ani jeden głos nie podniósł się w jego obronie. Toteż bezpieka wojskowa i cywilna administruje w pełnej zgodzie i harmonii stanem wojennym – aż do roku 1984.

Wtedy dochodzi do fermentacji w ZSRR, którym wcześniej rządzili sklerotyczni starcy: Breżniew, Andropow i Czernienko, co to nie byli już w stanie zareagować na erozję systemu jałtańskiego – czy bronić go do upadłego, czy zrobić coś alternatywnego. Musiały tam trwać przygotowania do zmiany na szczytach władczy, które przełożyły się na sytuację w naszym nieszczęśliwym kraju. Nie było bowiem bez znaczenia, kto będzie wykonywał nowe rozkazy z Moskwy. Toteż jesienią 1984 roku doszło do konfrontacji między wywiadem wojskowym i bezpieką „cywilną”, czyli SB, czego zewnętrznym wyrazem było zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Warto przypomnieć, że generał Kiszczak powiedział wtedy, że to morderstwo miało „uderzyć w generała Jaruzelskiego”, czyli w wywiad wojskowy.

Ta wojna zakończyła się już w maju 1985 roku, zaraz po tym, jak w marcu 1985 roku nowy sekretarz KC KPZR Michał Gorbaczow, spotkał się w Genewie z prezydentem Ronaldem Reaganem, któremu zaproponował, by wspólnie ustanowili nowy porządek polityczny w Europie – a ZSRR odstąpi od desperackiej obrony porządku jałtańskiego. Ze wszystkich stanowisk pytajnych i państwowych został zdymisjonowany gen. Mirosław Milewski, co świadczyło, że na placu boju pozostał wywiad wojskowy. Miało to przełożenie na przełomie lat 80-tych i 90-tych, kiedy to SB została poddana „weryfikacji”, podczas gdy wywiad wojskowy przeszedł transformację w szyku zwartym i jako Wojskowe Służby Informacyjne, nadzorował prawidłowy jej przebieg.

Oferta sowiecka została przez Amerykanów przyjęta – o czym świadczyły regularne, coroczne spotkania obydwu przywódców, podczas których szczegóły nowego porządku były stopniowo konkretyzowane. I już na następnym spotkaniu w Rejkjaviku na Islandii w roku 1986 okazało się, że istotnym elementem tego nowego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego ze Środkowej Europy. Ta ewakuacja nastąpiła co prawda prawie 10 lat później – ale wtedy pojawiła się wiarygodna informacja, że tak będzie – która wywołała ogromny rezonans w państwach Europy Środkowej, w których rozpoczęły się przygotowania do sławnej transformacji ustrojowej. Wiadomo było bowiem, że jak tylko Sowieci się ewakuują, to ten ustrój, jakiego świat nie widział, nie przetrwa długo, więc trzeba zawczasu przygotować się do nowego ustroju.

W nowym ustroju, o pozycji społecznej i politycznej będzie decydował stan posiadania, toteż środowisko władzy, czyli tzw. „nomenklatura” rozpoczęło gromadzenie majątków poprzez rozkradanie majątku państwowego. Służyły temu celowi spółki nomenklaturowe i „afery” – na przykład afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, w ramach której bezpieka ukradła 1640 mln dolarów, teoretycznie wyasygnowanych na skupienie polskich weksli na międzynarodowym rynku finansowym.

To był jeden z systemowych nurtów przygotowań do transformacji ustrojowej, Drugim systemowym nurtem była selekcja kadrowa w strukturach opozycyjnych, by w jej następstwie wyłonić taką reprezentację społeczeństwa, do której wywiad wojskowy miałby zaufanie i z którą podzieliłby się władzą w taki sposób, by jego pozycji nic nigdy zagrozić nie mogło. I tak się stało. Na czele reprezentacji społecznej, jako papierek lakmusowy, został postawiony Kukuniek, otoczony przez przedstawicieli „lewicy laickiej”, czyli dawnych stalinowców, którzy mimo różnych dąsów – zachowali serca po lewej stronie – jak przykazał Stalin. Ukształtowany wtedy system polityczny przetrwał do dnia dzisiejszego z tym, że nazwy tworzących go formacji wprawdzie się zmieniają, ale nie zmienia się sprawa zasadnicza. Chodzi o to, by ani z jednej, ani z drugiej strony nie pojawiła się żadna polityczna alternatywa. Toteż – uprzedzając nieco chronologię – kiedy wskutek niedopatrzenia się pojawiła w postaci Konfederacji, zarówno Volksdeutsche Partei, jak i PiS, ponad podziałami dążą się jej neutralizacji i wyeliminowania.

Ale oprócz tych systemowych przygotowań do transformacji ustrojowej pojawił się nurt trzeci – przygotowań prywatnych. Bezpieczniacy są wprawdzie zdemoralizowani, co się objawia w gotowości służenia każdemu, kto im obieca możliwość pasożytowania na historycznym narodzie tubylczym – ale inteligentni i spostrzegawczy. Dążąc do zagwarantowania sobie osobistej polisy ubezpieczeniowej na wypadek, gdy Sowietów już tu nie będzie, postawili na odwrócenie sojuszy, to znaczy – zawczasu przewerbowali się na służbę do naszych nowych sojuszników w słusznym – jak się okazało – przekonaniu, że oni nie dadzą im – jako swoim agentom – zrobić krzywdy. Tedy jedni przewerbowali się do służb amerykańskich, inni – do niemieckiej BND, jeszcze inni – do izraelskiego Mosadu, a reszta została przy rosyjskim GRU.

W ten sposób ukształtowały się trzy stronnictwa, które rotacyjnie administrują naszym nieszczęśliwym krajem: Stronnictwo Ruskie – obecnie w konspiracji, Stronnictwo Pruskie – obecnie u steru oraz Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie, pragnące do steru powrócić. Zależności, jakie się w trakcie transformacji ustrojowej ukształtowały, przetrwały do dnia dzisiejszego na skutek dwóch czynników. Pierwszym z nich jest dziedziczenie pozycji społecznej, w ramach którego dzieci agentów zostają agentami. Mamy więc całe bezpieczniackie dynastie, które mogliśmy obserwować choćby podczas konferencji „Most” w czerwcu 2015 roku. Drugim czynnikiem jest agentura. Werbowana i za komuny i za „wolnej Polski” obsadziła wszystkie kluczowe dla życia państwowego i publicznego miejsca i za jej pośrednictwem poszczególne stronnictwa ręcznie sterują nie tylko życiem państwowym, ale całym życiem publicznym, religijnego odcinka nie wyłączając.

A przypominam to wszystko w związku z zamieszaniem, wywołanym przez pana prezydenta Karola Nawrockiego, który zamierza opublikować „Aneks” do „Raportu o Rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych”, których oficjalna nieobecność jest tylko wyższą formą obecności.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary. Bluźnierstwa Mystic Festivalu.

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary

Gdańsk 2026: Anty-liturgia w świetle Wiary

Michał Rogalski | 12/05/2026 polskakatolicka/gdansk-2026-anty-liturgia-w-swietle-wiary

Święty Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła, uczył z wielką przenikliwością: „Niech strzeże się pasterz, aby przez swą nieuważną milczliwość nie stał się współwinnym błędu”. Ta przestroga, skierowana do pasterzy, dotyczy każdego ochrzczonego, który w obliczu jawnego zła chowa się za parawanem fałszywej tolerancji. W czerwcu 2026 roku, gdy nad Gdańskiem zderzą się dwa światy – modlitewna procesja Bożego Ciała i mroczna manifestacja Mystic Festivalu – staniemy przed wyborem, który zdefiniuje nasze sumienia.

Prawda kontra szyderstwo

W tekstach zespołów Marduk, Grave czy Rotting Christ, które otwarcie lżą naszego Zbawiciela, słyszymy echo buntu opisanego na kartach Pisma Świętego. Kiedy wykonawcy ci krzyczą o „gniciu Chrystusa” lub głoszą nienawiść do „imienia Bożego”, wypełniają słowa Psalmu 74: „jak długo, Boże, będzie urągał nieprzyjaciel? Czy wróg na zawsze będzie bluźnił Twemu imieniu?” (Ps 74, 10)

Bluźnierstwa padające ze sceny to realizacja biblijnej przestrogi: „To przede wszystkim wiecie, że przyjdą w ostatnich dniach szydercy pełni szyderstwa, którzy będą postępowali według własnych żądz” (2 P 3, 3). W konfrontacji z zespołem Marduk, który szydzi z Męki Pańskiej, święty Paweł przypomina: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić” (Ga 6, 7). Wątpliwa „wolność”, którą głoszą te grupy, jest w istocie niewolą nihilizmu, o której pisał św. Piotr: „Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia” (2 P 2, 19).

Ojcowie Pustyni: Rozeznawanie duchów

Ojcowie Pustyni, badając zakamarki ludzkiej duszy, wskazywali, że bluźnierstwo jest owocem pychy, która próbuje zająć miejsce Stwórcy. Ewagriusz z Pontu w swoim dziele O ośmiu duchach zła pisał: „Duch bluźnierstwa jest tym, który podpowiada słowa przeciwne Bogu”. To, co dzieje się za murami dawnej Stoczni Gdańskiej, to zmaterializowana pokusa: próba zastąpienia pokornej adoracji agresywnym aktem buntu.

Kiedy zespół Hostia profanuje nazwę Najświętszego Sakramentu, stajemy przed zjawiskiem, które św. Antoni Wielki identyfikował jako metodę działania demonów: „Czynią zgiełk i krzyczą… aby przerazić prostych ludzi”. Użycie słowa „Hostia” jako szyldu dla nienawiści jest klasycznym bluźnierstwem przeciwko świętości – zło nie potrafi tworzyć, potrafi jedynie kraść symbole i wypełniać je rozpaczą, by zwodzić nieumocnione dusze.

Czas próby: Czy Polska skapituluje przed publicznym lżeniem Boga?

Nauczanie Kościoła: Grzech publicznej zniewagi

Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 2148 nie pozostawia miejsca na wątpliwości:

„Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi) (Jk 2, 7).

Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim (Por. KPK, kan. 1369)”.

Dopuszczenie do takiej manifestacji w dniu Bożego Ciała jest nie tylko błędem społecznym, ale ciężkim zaniedbaniem duchowym narodu. Nie możemy być jedynie biernymi obserwatorami, jak ci, którzy stali pod Krzyżem. Święty Hieronim pouczał: „Kto słyszy bluźnierstwo i milczy, staje się uczestnikiem grzechu”. Naszą odpowiedzią powinno być zadośćuczynienie – modlitwa i publiczne wyznanie wiary.

Czas na krucjatę wynagrodzenia

W czerwcu 2026 roku Gdańsk stanie się polem walki o duszę polskiej młodzieży. Konfrontacja tekstów pełnych beznadziei z radosnym hymnem Pange Lingua to wybór między cywilizacją życia a cywilizacją grobu.

  1. Wynagrodzenie modlitewne: Niech tydzień Bożego Ciała będzie czasem postu i modlitwy przebłagalnej za zniewagi wyrządzane Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
  2. Publiczne wyznanie wiary: Niech nasza obecność przy monstrancji będzie żywym dowodem na to, że Polska kocha swojego Króla.
  3. Podpis pod petycją: To Twój głos w obronie Sacrum. „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem” (Mt 10, 32).

Nie pozwólmy, by fundamenty Wiary naszej Ojczyzny zostały zdeptane przez cynicznych prowokatorów. Stańmy po stronie Chrystusa, zanim ryk ze Stoczni zagłuszy sumienie naszego narodu.

PODPISZ PETYCJĘ TERAZ: „Bluźnierczy spęd w Boże Ciało – zaprotestuj!”

Awantura o generała. O kablach i KABLOWANIU. „Nie chcę powtórki z 1939 roku”

Awantura o generała. Mentzen odpowiada Bosakowi i nie odpuszcza. „Nie chcę powtórki z 1939 roku” [VIDEO]

12.05.2026 nczas/awantura-o-generala-mentzen-odpowiada-bosakowi-i-nie-odpuszcza-nie-chce-powtorki-z-1939-roku

Sławomir Mentzen po raz kolejny zaatakował szefa Sztabu Generalnego WP gen. Wiesława Kukułę, chcąc zwrócić uwagę na fatalną sytuację polskiego wojska. Krótko odniósł się również do słów Krzysztofa Bosaka, który publicznie bronił generała.

Awantura o generała rozpoczęła się od spotkania w Elblągu w ramach Q&A, gdzie Mentzen, zapytany o to, czy ministrowie obrony sprawdzają się w swojej roli, odpowiedział następująco: – Problem jest taki, że nasi wojskowi również nie bardzo sprawdzają się w tej roli. Mówię na przykład o panu Wiesławie Kukule, który w tym momencie od strony wojskowych odpowiada za nasze wojsko. Ten człowiek jest nienormalny, w sensie on nie ma kompetencji, żeby być kapralem, on nigdy niczym tak naprawdę nie dowodził.

Mentzenowi chodziło konkretnie o sytuację, w której do dronów strzela się rakietami za 100 milionów dolarów. Taką taktykę w sytuacji zagrożenia pochwalał gen. Kukuła. Zdaniem Mentzena świadczyło to o kompletnym braku rozumienia ekonomii współczesnego pola walki.

W Mentzena od razu uderzył minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. „Słowa Sławomira Mentzena pokazują absolutny brak odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju i elementarnego szacunku wobec Wojska Polskiego i żołnierskiego munduru” – ocenił szef MON.

W kolejnym wpisie Kosiniak-Kamysz nie odniósł się merytorycznie do żadnego z zarzutów, lecz stwierdził, że Mentzen powinien być zdyskwalifikowany z dyskusji za „mówienie o szefie Sztabu Generalnego WP, Pierwszym Żołnierzu Rzeczypospolitej – »nienormalny«”.

Co ciekawe, od wypowiedzi Mentzena odciął się także Krzysztof Bosak, współlider Konfederacji Wolność i Niepodległość. „Wypowiedź Sławomira Mentzena na temat szefa Sztabu Generalnego gen. Wiesława Kukuły nie tylko jest obraźliwa, ale jest niezgodna z prawdą” – napisał.

Przyznał co prawda, że krytyka MON i opieszałość decyzyjna polityków jest w pełni uzasadniona, jednak zaapelował, by nie przedstawiać „naszych dowódców jako idiotów nierozumiejących podstawowych wyzwań”. Ocenił też, że wypowiedź Mentzena wynikała z „dobrych intencji”, lecz lider Konfederacji „został źle poinformowany przez doradców” i błędnie zrozumiał słowa generała.

Mentzen dorzuca do pieca

Teraz Mentzen gościł u Rymanowskiego, gdzie nie cofnął się o krok – wręcz przeciwnie. Dorzucił jeszcze kilka stwierdzeń, które zapewne nie spodobają się gen. Kukule.

Gdy dziennikarz zapytał, czy lider Konfederacji w ogóle żałuje swoich słów, odpowiedź była jednoznaczna: – Nie mam zamiaru przepraszać gen. Kukuły. Mogę mu nawet jeszcze dołożyć w naszym programie. (…) Fakty nie obrażają, panie redaktorze. Jeżeli ktoś mówi, że strzelałby rakietą za 100 mln dol. do drona za 10 tys., to uważam, że ktoś normalny by tak nie powiedział.

W dalszej części stwierdził nawet, że wypowiedział się zbyt łagodnie o gen. Kukule. – Przyznaję, że chciałem powiedzieć, że jest idiotą, wtedy się ugryzłem w język i powiedziałem, że jest nienormalny – powiedział.

Stwierdził, że generał ma trzy „supermoce”, które pozwoliły mu zajść na szczyt w wojsku.

– Pierwsza – fantastyczne pikniki i grochówka, druga – potrafi się świetnie sprzedać, jest świetnym PR-owcem, trzecia – potrafi oczarować polityków. Nie wiem jak to robi, niektórzy mają tego rodzaju moce – powiedział.

– Generał Kukuła zaczynał od wojsk łączności, zajmował się tym, by położyć kabel, więc może bardzo dobrze kładł kable, na tyle dobrze, że był dowódcą kampanii łącznościowców. Potem był dowódcą jednostki w Lublińcu i tam zrobił fantastyczną karierę. Zaczął robić spotkania, pikniki z kombatantami. Gotował grochówkę i w tym był dobry. Na tyle, że oczarował Macierewicza i od tego zaczęła się jego wielka kariera – opisywał.

Zaznaczył, że gen. Kukule daleko do poprzedniego szefa Sztabu Generalnego WP, gen. Rajmunda Andrzejczaka.

Mentzen zasugerował jednocześnie, że polska armia dysponuje znacznie bardziej kompetentnymi generałami, jednak nie chciał wymienić nazwiska. Zaznaczył, że w obecnych realiach politycznych publiczne poparcie z jego strony kogokolwiek zadziałałoby jak pocałunek śmierci i z miejsca przekreśliło szanse wymienionego w oczach rządzących.

Mentzen powołał się na tajny raport NIK dotyczący zdolności mobilizacyjnych i bojowych Sił Zbrojnych RP. Stwierdził wprost, że wojsko „fałszuje dokumentację”, jednak odmówił ujawnienia szczegółów. – Jak ktoś umie łączyć kropki, doskonale wie, o czym mówię – zaznaczył.

– Na korzyść Rosjan działa utrzymywanie naszej armii w jej obecnym stanie. W 1939 r. nie wolno było krytykować marszałka Rydza-Śmigłego. Bardzo bym nie chciał powtórki – dodał.

W dalszej części wywiadu Mentzen zaznaczył, że wypowiada się ostro o gen. Kukule, by sprowokować dyskusję na temat stanu polskiej armii. Porównał to do zachowania Konrada Berkowicza, który zaprezentował w Sejmie flagę Izraela ze swastyką, aby udowodnić, że kontrowersyjne i szokujące działania są nierzadko jedynym sposobem na wywołanie debaty publicznej na ignorowane tematy.

– Nazwałem gen. Kukułę ’nienormalnym’ i się zrobiła dyskusja na ten temat. Konrad pokazał tę flagę i tylko dzięki temu rozpoczęła się dyskusja na ten temat, tylko dzięki temu mnóstwo ludzi w Polsce dowiedziało się, co się dzieje w Libanie. Ja doskonale pamiętam przemówienie Konrada Berkowicza z wiosny 2024 roku, kiedy opowiadał w Sejmie o tym, co Izrael robi tymi bombami fosforowymi w Gazie, jak morduje dzieci, jakie cierpienia znoszą dzieci, jak ich ciała są wypalane fosforem. Nikt tego nie zauważył, nikt się do tego nie odniósł, chyba żadna gazeta nie podniosła tego tematu. Po czym 2 lata później Izrael robi tak samo obrzydliwe rzeczy tylko, że w Libanie. Konrad znowu wychodzi na mównicę i znowu o tym mówi, o tych palonych rączkach, policzkach i tak dalej, tylko na końcu wyciąga flagę ze swastyką i nagle mamy awanturę na cały świat, ludzie się o tym dowiedzieli. Gdyby nie zrobił tego gestu, to znowu nikt by się sprawą nie zainteresował – twierdzi Mentzen.

Rymanowski nawiązał także do krytycznego komentarza Bosaka po wypowiedzi Mentzena. Zapytał, czy komentarz Bosaka nie świadczy o tym, że wicemarszałek „dał się nabrać na supermoce” generała, Mentzen odpowiedział pytaniem na pytanie: – Co mogę panu redaktorowi więcej powiedzieć?

Zapewnił, że nie zabolały go słowa Bosaka. – Zrobił niemądrze, zrobił błąd, no ale każdy robi czasem błędy. Nie chcę wchodzić w nasze wewnętrzne sprawy. PiS-owcy lubią się żreć. My jesteśmy w miarę stabilną koalicją, myślę, że inne koalicje mogą nam zazdrościć – zapewnił Mentzen.

„Weryfikator faktów” złapany na kłamstwie: Tulsi Gabbard potwierdza istnienie gigantycznej sieci finansowanych przez USA biolaboratoriów – w tym ponad 40 laboratoriów na Ukrainie

uncutnews-ch/faktenchecker-blamiert-tulsi-gabbard-bestaetigt-gigantisches-netzwerk-us-finanzierter-biolabore-darunter-mehr-als-40-labore-in-der-ukraine

Dyrektor Narodowej Służby Wywiadowczej, Tulsi Gabbard, prowadzi obecnie śledztwo w sprawie ponad 120 laboratoriów biologicznych za granicą, finansowanych od dziesięcioleci z pieniędzy amerykańskich podatników.

Weryfikator faktów zawstydzony: Tulsi Gabbard potwierdza istnienie gigantycznej sieci finansowanych przez USA biolaboratoriów – w tym ponad 40 laboratoriów na Ukrainie

Wielki „spisek” ostatnich lat ujawnia się obecnie na żywo na oczach opinii publicznej. Przez lata ludzie byli zniesławiani, cenzurowani i nazywani „rosyjskimi propagandzistami” lub „teoretykami spiskowymi”, jeśli wskazywali na finansowane przez USA laboratoria biologiczne za granicą. Weryfikatorzy faktów, główne media i zachodnie rządy wielokrotnie uznawały takie twierdzenia za dezinformację.

Teraz jednak sama szefowa amerykańskiego wywiadu, Tulsi Gabbard, potwierdziła , że ​​Waszyngton sfinansował ponad 120 laboratoriów biologicznych w ponad 30 krajach – w tym ponad 40 na Ukrainie.

To, co przez lata uważano za „teorię spiskową”, nagle stało się przedmiotem oficjalnego śledztwa rządu USA.

Prawdziwym skandalem nie jest samo istnienie tych laboratoriów. Większym skandalem jest systematyczne oszukiwanie opinii publicznej. Podczas gdy krytycy zostali publicznie zdyskredytowani, ówczesna zastępca sekretarza stanu USA, Victoria Nuland, przyznała przed Senatem USA już w 2022 roku, że na Ukrainie istnieją ośrodki badań biologicznych, których kontrola nad nimi stanowiłaby zagrożenie w przypadku wojny. Mimo to zachodnie media i osoby weryfikujące fakty nadal twierdziły, że takie ostrzeżenia to „rosyjska dezinformacja”.

Gabbard otwarcie stwierdza, że ​​jej agencja bada, jakie patogeny są obecne w tych laboratoriach, jakie badania są tam prowadzone i czy przeprowadzano tzw. eksperymenty „wzmocnienia funkcji” – czyli badania, w których wirusy mogą stać się bardziej niebezpieczne lub zaraźliwe.

Nagle coś, co wcześniej było agresywnie zaprzeczane, okazuje się rzeczywistością.

Szczególnie alarmujące jest to, że według raportu, ponad 1,4 miliarda dolarów amerykańskich napłynęło na odpowiednie badania poza Stanami Zjednoczonymi w latach 2014–2023. Jednocześnie nawet amerykańskie organy regulacyjne najwyraźniej nie były w stanie ustalić, które potencjalnie pandemiczne patogeny były faktycznie przedmiotem badań.

Historia niepokojąco przypomina debatę wokół laboratorium w Wuhan. Tam również teoria o wypadku laboratoryjnym była początkowo tematem tabu. Każdy, kto zadawał pytania, był usuwany z mediów społecznościowych lub publicznie oczerniany. Dopiero po latach władze Zachodu przyznały, że nie można w żaden sposób wykluczyć laboratoryjnego pochodzenia zdarzenia. Teraz ten sam schemat powtarza się w przypadku zagranicznych laboratoriów biologicznych.

Prawdziwym sednem problemu nie są same badania, ale wzajemne oddziaływanie tajemnicy, kampanii medialnych i politycznej kontroli debaty publicznej. Krytyczne głosy nie zostały odrzucone, lecz moralnie odrzucone. Każdy, kto wypowiadał się na temat laboratoriów biologicznych, był nazywany „agentem Moskwy”. Nawet politycy tacy jak Tulsi Gabbard zostali publicznie oczernieni jako zdrajcy przez senatorów USA po tym, jak ostrzegali przed niezabezpieczonymi ośrodkami biologicznymi na Ukrainie.

Dziś ta sama kobieta oficjalnie bada te same struktury.

Szczególnie alarmujące są zarzuty, że administracja Bidena aktywnie próbowała „kształtować” postrzeganie opinii publicznej, aby zminimalizować powiązania USA z laboratoriami. Według raportu, działania te były częścią strategii „odporności informacyjnej”, czyli kontroli narracji publicznej.

Innymi słowy, uwaga skupia się nie tylko na samych badaniach, ale także na kwestii tego, czy rządy i media wspólnie próbowały zatuszować krytyczne informacje.

Ta sprawa po raz kolejny pokazuje, jak szybko termin „teoria spiskowa” jest dziś wykorzystywany jako narzędzie polityczne. To, co wczoraj rzekomo zostało „obalone”, jutro nagle zostaje oficjalnie potwierdzone. Te same instytucje, które zniesławiły krytyków, teraz przedstawiają się jako głosiciele oświecenia.

Dla wielu obserwatorów to właśnie jest prawdziwy przypadek naruszenia zaufania: nie chodzi tylko o potencjalnie ryzykowne badania, ale o uświadomienie sobie, że rządy, media i osoby weryfikujące fakty były najwyraźniej gotowe aktywnie bagatelizować niewygodne informacje tak długo, jak były one politycznie niepożądane.

Źródło: Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard bada finansowanie przez USA ponad 120 laboratoriów biologicznych za granicą

Ekonomia neo komunistyczna. O zaletach elektryków.

K.

Czasami zastanawiam się w rozmowie z ludźmi z zagranicy jak zdefiniować komunizm. Oczywiście można powiedzieć gospodarka planowana itp . Jak mówię że w Unii mamy komunizm ci ludzie mnie nie rozumieją – ale jak? Mamy demokracje, wolny rynek itp.

Widząc przykład pojazdu elektrycznego, którego zlecałem przewóz, mogę dodać że komunizm to narzucanie prawd które należy wierzyć wbrew rozsądkowi, jak w sekcie.

Autobus znanej firmy – Elektryczny super hiper.

Trasa po Polsce – 192km

Autobus krótki, przy silniku diesla spalania na poziomie 20l/100 , ogranicznik na 80km/h

Koszt przejazdu dieslem 40 l paliwa / około 280zł brutto.

Elektryk odebrany ze stanem 83% baterii – zestawienie ładowań

dwa ładowania 370,32 + 237,5 = 607,87

czas przejazdu 7 godzin elektrykiem – diesel przejechałby tą trasę w 3 godziny .

Powstaje militarna unia niemiecko-ukraińska

Powstaje militarna unia niemiecko-ukraińska

Na naszych oczach powstaje wojskowa unia niemiecko-ukraińska. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius i minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow podpisali dzisiaj list intencyjny w sprawie pogłębienia współpracy w zakresie rozwoju technologii wojskowych – poinformowała agencja Ukrinform.

Berlin i Kijów planują rozpocząć wspólną produkcję nowoczesnych dronów dalekiego zasięgu – poinformował niemiecki minister obrony Boris Pistorius podczas niezapowiedzianej wizyty w Kijowie. Inicjatywę nazwano „Brave Germany”.

„Projekt, wspierany przez ukraińską platformę technologii obronnych Brave1, będzie przyznawał dotacje ukraińskim i niemieckim firmom działającym w sektorze obronnym” – poinformowało serwis Kyiv Independent Ministerstwo Obrony Ukrainy.

Fedorow przypomniał, że już w kwietniu Kijów i Berlin podpisały umowę na zakup setek pocisków dla systemów obrony powietrznej Patriot, a Niemcy już zaczęły finansować tę transakcję. Według Mychajło Fedorowa Ukraina nadal jest zainteresowana niemieckimi rakietami Taurus. Pociski te mają zasięg do 500 kilometrów. Kijów dysponuje już sprzętem o podobnych możliwościach. Ukraiński minister stwierdził jednak z przekąsem: „Nigdy nie można mieć za dużo tej broni”

Niemcy i Ukraina planują także wspólnie opracować drony o różnym zasięgu, w tym systemy zdolne do pokonywania odległości nawet do 1500 kilometrów co potwierdził – niemiecki minister Boris Pistorius. „Wszyscy widzieliśmy ataki na Rosję z odległości 1500 kilometrów. Dlatego Ukraina dobrze odrabia swoją pracę domową” – dodał jego ukraiński odpowiednik Fedorow.

Pistorius stwierdził również, że Niemcy są zainteresowane rozszerzeniem partnerstwa z Ukrainą i wykorzystaniem ukraińskich doświadczeń konfliktu z Rosją w prowadzeniu nowoczesnej wojny. Stwierdził, że Berlin analizuje ukraińskie systemy zarządzania walką oraz doświadczenia bojowe Sił Zbrojnych Ukrainy na potrzeby Bundeswehry.

Minister obrony Niemiec Boris Pistorius przygotowuje się właśnie do wizyty w Waszyngtonie, by przekonać administrację Donalda Trumpa do sprzedaży pocisków manewrujących Tomahawk wraz z nowoczesnymi wyrzutniami Typhon. Jak poinformował „Financial Times”, Berlin ma nadzieję na odświeżenie propozycji zakupu, która po raz pierwszy została złożona w lipcu 2025 roku.

Austriackie media przypominają, że jakiś czas temu ambasador Stanów Zjednoczonych przy Pakcie Północnoatlantyckim Matthew Whitaker wyraził zgodę na to, aby Niemcy przejęli rolę lidera NATO w Europie. USA z niecierpliwością czekają na rozmowy, w których Niemcy powiedzą, że są gotowi objąć stanowisko Naczelnego Dowódcy Sojuszniczego.

Prezydent Donald Trump wycofuje wojska USA z Niemiec. Prezydent USA nie skonsultował decyzji z sojusznikami przed jej ogłoszeniem, zapowiadając nagłe wycofanie 5 000 żołnierzy z Niemiec. Media sugerują, że sytuacja ta nie jest na rękę niemieckim politykom na czele z Friedrichem Merzem, jednak wycofanie się amerykańskich żołnierzy otwiera Niemcom drogę do tego, by znów mogły się stać militarną potęgą Europy.

Były Sekretarz Generalny NATO Anders Fogh Rasmussen wezwał do utworzenia nowego sojuszu militarnego w Europie. Stwierdził: „Jesteśmy teraz świadkami rozpadu NATO”. Jego zdaniem do nowego projektu powinny zostać zaangażowane państwa, które spełniają „surowe” kryteria. Przekonywał, że konieczne jest też włączenie do niego Ukrainy. Według niego: „Potrzebujemy jej jako bastionu przeciwko Rosji.”

Ukraina w niedługim czasie może się stać najsilniejszą armią Europy. Ukraińska aria rośnie w siłę, bo prowadzi mądrą politykę zbrojeniową i jest stale zasilana sprzętem i pieniędzmi z Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Ukraińska armia może być najsilniejsza w Europie, ale sojusz niemiecko-ukraiński byłby z całą pewnością najsilniejszy w całej Europie. Prognoza sprzed wielu lat prof. Edwarda Prusa o silnej i nacjonalistycznej niemiecko-ukraińskiej armii na kontynencie europejskim może stać się faktem.

PS. Ciekawe z jakich pieniędzy będzie to finansowane „Brave Germany” na Ukrainie? Cytując klasyka Tadeusza Sznuka, powiem – „nie wiem, choć się domyślam”.