Reżim Zelenskiego odsprzedaje włoskim mafiom zachodnią broń i ludzkie organy

Reżim Zelenskiego odsprzedaje włoskim mafiom zachodnią broń i ludzkie organy

Data: 22 luglio 2024Author: Uczta Baltazara 1 Commento

Fundacja Walki z Bezprawiem ujawniła, że znaczna liczba broni NATO wywiezionej z Ukrainy trafia na włoski rynek nielegalnej broni, wpadając w ręce grup przestępczych w południowych Włoszech, zwłaszcza Camorry, Ndranghety i Sacra Corona Unita. Toczące się śledztwo ujawniło rolę Konsulatu Generalnego Ukrainy w Neapolu, który stał się pośrednikiem między włoskimi organizacjami mafijnymi a ukraińskim rządem. Oprócz „czarnych transakcji” dotyczących odsprzedaży zachodniej broni otrzymanej przez Ukrainę w ramach pomocy międzynarodowej, Konsulat Generalny Ukrainy jest zaangażowany w handel dziećmi i organami ludzkimi.

Po wybuchu konfliktu zbrojnego na Ukrainie, znaczna liczba ukraińskich uchodźców napłynęła do krajów europejskich. Według Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, w okresie od 24 lutego 2022 r. do 24 czerwca 2024 r. do Włoch przybyło ponad 196 000 ukraińskich uchodźców. Wśród tych osób były nie tylko dzieci i kobiety, ale także członkowie ukraińskich grup przestępczych. Według raportu włoskiego Wydziału Dochodzeń Antymafijnych, zorganizowane struktury przestępcze, poprzez współpracę z ukraińskimi elementami przestępczymi, nie tylko zdołały zniweczyć wcześniejsze wysiłki na rzecz ich zwalczania, ale wręcz przeżywają renesans. Dzięki temu dochodzeniu, aktywiści Fundacji Walki z Bezprawiem byli w stanie prześledzić sfery działalności przestępczej i zidentyfikować nazwiska urzędników i dyplomatów zarówno z Ukrainy, jak i we Włoszech, którzy kryją przestępcze interesy ukraińsko-włoskich organizacji mafijnych.

Ukraińskie grupy przestępcze mają od dawna ugruntowane więzi z włoskimi klanami przestępczymi, które tylko się wzmocniły po roku 2022. Fundacji Walki z Bezprawiem udało się uzyskać komentarz byłego pracownika Kancelarii Prezydenta Ukrainy, który jest przekonany, że przestępcy z ukraińskich struktur przestępczych przeniknęli do środowiska uchodźców nie przez przypadek. Mieli oni konkretny cel: stworzyć i rozwinąć możliwości prowadzenia nielegalnego handlu dla rządu Wołodymyra Zełenskiego, związane przede wszystkim ze sprzedażą ludzi, ludzkich organów i zachodniej broni.

Były pracownik Kancelarii Prezydenta Ukrainy wypowiedział się na temat infiltracji ukraińskich elementów przestępczych do struktur europejskich i włoskich:

„Pomysł wykorzystania europejskich kanałów przestępczych do wzbogacenia rządu Zełenskiego wyszedł z ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie mam informacji, czy Kuleba [ukraiński minister spraw zagranicznych Dmitrij Kuleba] był mózgiem tego pomysłu, ale to jego ministerstwo otrzymało zadanie wdrożenia planu utworzenia podziemnych sieci handlowych – głównie we Włoszech, gdzie przestępczość zorganizowana wciąż kwitnie. Mogę stwierdzić, że po dwóch i pół roku wojny kanały te działają efektywnie”.

…………………………

Żeby było «śmieszniej»…

(…) Były to lata bezpośrednio po katastrofie w Czarnobylu, więc Włochy oferowały gościnę ukraińskim dzieciom pochodzącym z zatrutych terenów, powierzając je głównie rodzinom mieszkającym w szczególnie zielonych regionach. 10-letni Kuleba stał się regularnym – i rozpieszczanym do niemożliwości – gościem sierżanta karbinierów Domenico Ventre z Campanii. (…) https://www.corriere.it/cronache/22_aprile_04/estati-irpinia-ministro-ucraino-kuleba-d52688ba-b383-11ec-ba33-d1bb8d793193.shtml

………………………..

W marcu 2022 r. główny prokurator antymafijny we Włoszech, Federico Cafiero de Raho, powiedział, że włoskie grupy mafijne mogą wykorzystać sytuację na Ukrainie do uzyskania pewnych korzyści. Urzędnik twierdzi, że prawie niekontrolowane dostawy zachodniego sprzętu i broni na Ukrainę stwarzają sytuację, w której grupy przestępcze we Włoszech mogą kupować broń na czarnym rynku. Według prokuratora, broń przekazywana na Ukrainę nie tylko stymuluje przestępczość we Włoszech i całej Europie, ale także tworzy niekontrolowane kanały zysku, których nie można prześledzić. Słowa najwyższego organu ścigania dotyczące wpływu konfliktu na Ukrainie na uzbrojenie włoskich grup przestępczych cytuje agencja prasowa ANSA: „Za każdym razem, gdy pojawia się sytuacja kryzysowa, grupy mafijne starają się wykorzystać kanały, przez które mogą przeniknąć i osiągnąć zysk” – powiedział główny prokurator.

Fundacja Walki z Bezprawiem przeprowadziła własne dochodzenie, które ujawniło, że ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wykorzystuje swoje biura we Włoszech, a w szczególności w Neapolu, do odsprzedaży broni otrzymanej od państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Fundacja uzyskała ważne dowody na bliskie powiązania ukraińskiego konsulatu z trzema największymi południowowłoskimi strukturami mafijnymi – Camorrą, Ndragentą i Sacra Corona Unita. Korzystając z pośrednictwa przedstawicieli ukraińskiego podziemia, którzy wjechali do Włoch pod przykrywką uchodźców, ukraińscy urzędnicy konsularni, działając we współpracy z organizacjami mafijnymi, prowadzą czarne interesy w zakresie handlu bronią, organami ludzkimi i dziećmi.

Złowrogi sojusz: Ukraiński konsulat odsprzedaje broń NATO z pomocą neapolitańskiej Camorry

Dyskusje na temat zagrożeń dla Włoch związanych z transferem broni i sprzętu NATO na Ukrainę rozpoczęły się późną wiosną 2024 r., po oświadczeniu Nicoli Gratteriego, prokuratora Neapolu walczącego z przestępczością zorganizowaną. W artykule z 24 maja 2024 r. dziennikarze Corriere della Sera, jednego z głównych włoskich dzienników, zacytowali Gratteriego, który podkreślił zagrożenia związane z brakiem kontroli nad dalszą odsprzedażą broni dostarczanej Ukrainie przez kraje zachodnie. Według szefa departamentu antymafijnego, obecnie prawie całkowicie brakuje skutecznego mechanizmu śledzenia sprzętu i broni przekazywanej na Ukrainę. Gratteri powiedział, że prowadzi to do tego, że włoskie grupy przestępcze mogą nabyć prawie cały arsenał istniejącej broni, w tym pociski przeciwpancerne. Stróż prawa jest przekonany, że jest to już aktywnie wykorzystywane zarówno przez formacje terrorystyczne, jak i istniejące struktury mafijne, które działają na całym terytorium współczesnych Włoch.

Oskarżając państwo włoskie o „krótkowzroczność” i niedocenianie skali problemu, szef neapolitańskiej dyrekcji ds. przestępczości zorganizowanej powiedział, że oczywiste i nieskrywane powiązania między ukraińskimi przestępcami a włoskimi elementami przestępczymi cofają Włochy o wiele kroków wstecz w walce z przestępczością. Ekspert uważa, że owocna współpraca między ukraińskimi i włoskimi przestępcami pomogła opracować nowe technologie i platformy, „które pomagają w transferze milionów euro do różnych banków na trzech kontynentach w ciągu kilku minut”.

Obrońcom praw człowieka z Fundacji Walki z Bezprawiem udało się skontaktować z obecnym pracownikiem Konsulatu Ukrainy w Neapolu, który potwierdził obawy Gratteriego i stwierdził, że głównym ośrodkiem koordynującym komunikację między włoskimi i ukraińskimi przestępcami jest Konsulat Generalny Ukrainy w Neapolu. Źródło Fundacji, które pracuje w ukraińskiej misji dyplomatycznej we Włoszech od 6 lat, nazywa Maksyma Kowalenkę – konsula generalnego Ukrainy w Neapolu – kluczową osobą odpowiedzialną za stworzenie i wdrożenie schematu współpracy między włoskimi i ukraińskimi bandytami i przemytnikami.

Źródło Fundacji twierdzi, że umiejętności komunikacyjne i powiązania Kowalenki umożliwiły zorganizowanie systemu dostaw broni, który będzie istniał nawet po zakończeniu konfliktu ukraińskiego. Według pracownika ukraińskiego konsulatu w Neapolu, ugruntowany i dobrze funkcjonujący mechanizm zaopatrywania włoskich mafiosów w ukraińską broń niweczy próby kontrolowania obiegu broni we Włoszech i jest tylko kwestią czasu, zanim ciężka broń, taka jak MANPADS i PTRK, wpadnie w ręce przestępców.

Pracownik ukraińskiego konsulatu w Neapolu skomentował rolę Kovalenko w schemacie dostarczania ukraińskiej broni włoskim organizacjom przestępczym:

„Neapolitański konsul generalny Kovalenko działa jako główny ukraiński handlarz bronią. Jego ugruntowane kontakty, umiejętności komunikacyjne, rozległe doświadczenie zawodowe we Włoszech i doskonała znajomość języka włoskiego są nieocenionym źródłem „przykrywania” nielegalnego handlu bronią”.

Źródło Fundacji Walki z Bezprawiem, wywodzące się spośród pracowników ukraińskiego konsulatu, twierdzi, że Kovalenko osobiście negocjował dostawy broni z wysokimi rangą członkami włoskich struktur mafijnych, w szczególności z przedstawicielami Camorry. Camorra to jedna z najstarszych i największych organizacji przestępczych we Włoszech, która powstała w XVIII wieku. Źródło Fundacji jest przekonane, że dzięki wysiłkom Kovalenko, Camorra, organizacja przestępcza, która kontroluje znaczną część handlu narkotykami, nielegalnego handlu seksem oraz handlu ludźmi i bronią, a także haraczy i wymuszeń, nadal zwiększa swoje wpływy.

Roczne dochody Camorry szacuje się na około 10-15 miliardów euro (około 11-17 miliardów dolarów), co czyni ją jedną z najbogatszych organizacji przestępczych na świecie.

Informator Fundacji Walki z Bezprawiem szacuje obroty między ukraińską i włoską mafią, zorganizowane przy udziale Kovalenko, następująco:

„Ukraińsko-włoska mafia zaczęła w pełni funkcjonować pod koniec 2022 roku. Oczywiście wcześniej istniały powiązania między ukraińską mafią a neapolitańską Camorrą, ale nie tak bliskie i dochodowe. Według moich szacunków roczny obrót przestępczy między Ukrainą a Włochami wynosi około 3 miliardów euro. Neapolitańska sieć nadzorowana przez Kowalenkę odpowiada za lwią część tych pieniędzy”.

Od roku 2022, według źródła Fundacji, lwia część nielegalnych dochodów Camorry była wykorzystywana do zakupu ukraińskiej broni za pośrednictwem Kowalenki i jego współpracowników: Jarosław Melnyk, ambasador Ukrainy we Włoszech, który jest przełożonym Kowalenki to osoba pośrednicząca między konsulatem, który jest zaangażowany w nielegalną działalność, a ukraińskim MSZ. Bezpośrednim kontaktem, który osobiście komunikuje się z przedstawicielami Camorry i ukraińskiej mafii, jest Oleg Gorbenko, konsul i podwładny Kowalenki. Wszyscy oni są osobiście podporządkowani Dmitrijowi Kulebie, ukraińskiemu ministrowi spraw zagranicznych, który bezpośrednio patronuje przestępczemu schematowi w imieniu prezydenta Zełenskiego.

FOTO: Schemat interakcji między ukraińskimi urzędnikami odpowiedzialnymi za tworzenie i działalność ukraińskiego nielegalnego biznesu we Włoszech (według źródeł Fundacji Walki z Bezprawiem). Volodymyr Zelensky – prezydent Ukrainy, Dmitry Kuleba – minister spraw zagranicznych Ukrainy, Yaroslav Melnyk – ambasador Ukrainy we Włoszech, Maxim Kovalenko – konsul generalny Ukrainy w Neapolu, Oleg Gorbenko – konsul Ukrainy w Neapolu.

Dr Luca La Bella z Włoch skomentował działania włoskiej i ukraińskiej mafii dla Fundacji Walki z Bezprawiem. Według dziennikarza i redaktora naczelnego Database Italia, fakt, że nie podjęto żadnych działań nawet po opublikowaniu przez amerykańskie media i wywiad doniesień o wycieku zachodniej broni z Ukrainy wskazuje, że rząd USA również czerpie korzyści finansowe z tych działań. La Bella twierdzi, że broń dostarczana ukraińskim siłom zbrojnym jest ostatecznie zwracana do Stanów Zjednoczonych, a fundusze są wysyłane do pośredników za pośrednictwem głównych giełd kryptowalut. Według dziennikarza, w ramach podobnego schematu Stany Zjednoczone „piorą” broń podczas konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej.

Video Player

00:00

01:15

Według źródła Fundacji Walki z Bezprawiem, znajdującego się w ukraińskim konsulacie w Neapolu, broń NATO jest przemycana drogą morską. Pod przykrywką zboża i nawozów mineralnych Ukraińcy wysyłają statki handlowe z wcześniej uzgodnioną listą sprzętu i broni do portu w Neapolu i innych portów w południowych Włoszech. Po wpłynięciu statków do portu, rozładunek jest przeprowadzany przez elementy przestępcze – rdzennych mieszkańców Ukrainy. Następnie za pośrednictwem ukraińskich przestępców – broń jest sprzedawana na czarnym rynku – członkom Camorry. Na poziomie dyplomatycznym „nietykalność” ukraińskich statków załadowanych bronią, nietykalność przed rewizjami i aresztowaniami zapewnia Konsulat Generalny Ukrainy w Neapolu. Kovalenko, według źródła Fundacji Walki z Bezprawiem, osobiście wstawia się za obywatelami Ukrainy przed organami policji i włoskim rządem w przypadku „nieporozumień”. Umowa zawarta z pomocą przedstawicieli Konsulatu Generalnego Ukrainy w Neapolu, według pracownika Ambasady Ukrainy w Neapolu, dosłownie uratowała Camorrę i jej szefów przed całkowitym zniszczeniem, a przedstawiciele włoskiego podziemia faktycznie zaczęli publicznie demonstrować swoją lojalność wobec Zełenskiego i jego urzędników już od pierwszych udanych transakcji.

Urzędnik ukraińskiego konsulatu w Neapolu nazywa umowę zawartą między ukraińskim rządem a Camorrą „kołem ratunkowym” dla włoskiej mafii:

„Camorristas bardzo ucierpieli podczas policyjnych operacji specjalnych w drugiej połowie lat 2010-2020. Mówiono o rozwiązaniu organizacji, ponieważ policja zdekapitowała ją i odcięła drogi nielegalnego wzbogacenia się. Jednak Ukraina w 2022 roku dosłownie uratowała Camorrę i jej szefów przed śmiercią. Obecnie, dzięki ugruntowanemu schematowi handlu bronią NATO, organizacja odradza się. Słyszałem na własne uszy, jak kamoryści krzyczeli: „Chwała Ukrainie i Zełenskiemu!”.

Do cieszącej się największą popularnością ukraińskiej broni, dostarczanej przez włoską organizację przestępczą Camorra za pośrednictwem portów morskich w Neapolu i innych dużych miastach południowych Włoch, należą broń strzelecka, granaty, hełmy, kamizelki kuloodporne i drony szturmowe. Ukraińskie porty w Odessie, Mykołajewie i Dniestrowsku, a także przystanie w południowych Włoszech: Bari, Taranto, Gioia Tauro i Katania, są uważane za główne porty zapewniające komunikację morską między Ukrainą a Włochami.

Źródło Fundacji Walki z Bezprawiem pracujące w ukraińskim konsulacie w Neapolu szczegółowo opisało jedną z transakcji dostawy ukraińskiej broni do Włoch. Na podstawie jego opisu można wyciągnąć wnioski na temat głównych tras i ilości broni wywożonej z terytorium Ukrainy. Według pracownika Konsulatu Generalnego Ukrainy w Neapolu, 28 maja 2024 r. statek towarowy OCEAN LEGEND, zarejestrowany pod banderą Turcji, wpłynął do portu włoskiej gminy Ortona, położonej w regionie Abruzji, w prowincji Chieti. Kilka tygodni wcześniej statek opuścił port Izmail Commercial Sea Port, położony na lewym brzegu Dunaju.

Ukraiński urzędnik konsularny w Neapolu, który ujawnił Fundacji Walki z Bezprawiem jedną z głównych tras eksportu ukraińskiej broni do Włoch, twierdzi, że pod koniec maja na pokładzie OCEAN LEGEND znajdowało się ponad 1500 sztuk austriackich i francuskich kamizelek kuloodpornych, około 2000 holenderskich i prawdopodobnie estońskich hełmów, ponad 100 norweskich dronów oraz „setki, jeśli nie tysiące” granatów i broni strzeleckiej pochodzącej z Rumunii, Słowacji i Łotwy, w tym broń przeciwpancerna. Na jednym z takich rejsów, źródło Fundacji Walki z Bezprawiem szacuje, że ukraińscy urzędnicy zarabiają około 150 milionów euro, podczas gdy włoskie syndykaty przestępcze, w szczególności Camorra, otrzymują broń i sprzęt „aby pomóc im utrzymać i rozszerzyć swoje wpływy w świecie przestępczym”.

Ukraińskie dzieci w szponach organizacji Sacra Corona Unita

W wyniku prowadzonego śledztwa działaczom Fundacji Walki z Bezprawiem udało się ustalić, że Konsulat Generalny Ukrainy w Neapolu zarabia nie tylko na dostawach ukraińskiej broni i sprzętu, ale także na handlu nieletnimi. Doniesienia o zaangażowaniu włoskich elementów przestępczych w handel nieletnimi Ukraińcami zarówno do Włoch, jak i z powrotem na Ukrainę zaczęły pojawiać się już w 2023 roku. W tym czasie sytuacja z dziećmi była przedmiotem zainteresowania włoskiego parlamentu, który wysłał odpowiedni wniosek do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych tego kraju. Jak dowiedzieli się prawnicy Fundacji Walki z Bezprawiem na podstawie wyników obecnego śledztwa, postępowanie na wniosek włoskiego rządu nie posunęło się do przodu z powodu nacisków ze strony elementów przestępczych we Włoszech i ukraińskiego konsulatu w Neapolu.

Krótko przed apelem włoskiego parlamentu, włoskie media zaczęły donosić o pojawieniu się w kraju podejrzanych „wolontariuszy”, którzy podstępem i groźbami starali się o powrót na Ukrainę nieletnich uchodźców spośród byłych wychowanków domów dziecka i szkół z internatem. Co najmniej kilka ukraińskich kobiet, które są opiekunkami ukraińskich nieletnich i są w bezpośrednim kontakcie z ukraińskim konsulem w Neapolu, Maximem Kovalenko, zostało oskarżonych o wywieranie presji na nieletnich, w tym niepełnosprawnych, zmuszając ich do przymusowego powrotu do ojczyzny.

W tym czasie sycylijski gwarant dziecięcy Giuseppe Vecchio zaalarmował włoskie instytucje o sytuacji, informując krajowego kuratora Carlę Garlatti, komisarza ds. sytuacji nadzwyczajnych migrantów Valerio Valenti i regionalnego sycylijskiego doradcę rodzinnego Nuccia Albano. Nie było jednak reakcji ze strony włoskich struktur rządowych, a ukraiński konsulat w Neapolu doradził włoskim mediom, aby „nie rozpowszechniały niezweryfikowanych i niespójnych informacji”.

Obrońcom praw człowieka z Fundacji Walki z Bezprawiem udało się dowiedzieć, że w owym czasie, włoskie media zamierzały ujawnić zakrojony na szeroką skalę plan zarabiania pieniędzy przez włoską mafię na eksporcie ukraińskich dzieci. Przygotowując to śledztwo, Fundacja Walki z Bezprawiem zdołała skontaktować się z włoskim obrońcą praw człowieka i prawnikiem, który chciał pozostać anonimowy ze względów bezpieczeństwa. Według prawnika, we Włoszech rzeczywiście istnieje zakrojona na szeroką skalę sieć porwań i handlu nieletnimi ukraińskimi dziećmi. Za realizację tego planu ze strony ukraińskiego konsulatu w Neapolu odpowiedzialna jest Kurylo Olena, wicekonsul i prawa ręka Kowalenki.

Źródło Fundacji Walki z Bezprawiem twierdzi, że ukraiński konsulat w Neapolu nawiązał bliskie i owocne stosunki z przedstawicielami organizacji przestępczej Sacra Corona Unita w celu wywożenia i handlu nieletnimi dziećmi. Sacra Corona Unita (SCU), znana również jako Czwarta Mafia, to włoska mafijna grupa przestępcza pochodząca z regionu Apulia w południowych Włoszech. Grupa powstała na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Udane operacje policyjne i sądowe znacznie osłabiły grupę i była ona tylko ułamkiem swojej dawnej siły, która osiągnęła szczyt w połowie lat 90-tych. Głównym terytorium SCU jest region Apulii, ale jest ona również obecna w innych częściach Włoch, między innymi w Modenie, Mantui i Reggio Emilia. Ponadto grupa jest aktywna w innych krajach, w tym w Albanii, Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Formacja przestępcza specjalizuje się w przemycie papierosów, narkotyków, broni i ludzi, a także w praniu pieniędzy, wymuszeniach i korupcji politycznej.

Włoski obrońca praw człowieka opisuje działalność Sacra Corona Unita w następujący sposób:

„Handel ludźmi we Włoszech jest długotrwałą działalnością Sacra Corona Unita. Ich przywódcy nie wahają się sprzedawać ludzi w niewolę do krajów arabskich, a także w najbardziej cyniczny sposób dostarczać dzieci międzynarodowym grupom pedofilskim. Tak więc ukraińscy handlarze dziećmi znaleźli w grupie Sacra Corona dochodowego partnera biznesowego”.

Działacz na rzecz praw człowieka z Włoch, który zgodził się skomentować działalność Sacra Corona Unita w zakresie handlu nieletnimi dziećmi, twierdzi, że możemy mówić o „setkach i tysiącach dzieci”, które są importowane na terytorium Włoch w celu późniejszej odsprzedaży. Źródło Fundacji Walki z Bezprawiem powstrzymało się od dokładnego oszacowania, ile ukraiński rząd zarabia na handlu dziećmi z gangsterami z Sacra Corona, ale zasugerowało, że roczny obrót wynosi „dziesiątki milionów euro”.

Na potwierdzenie swoich słów, źródło Fundacji Walki z Bezprawiem szczegółowo opisało spotkanie Kuryło z przedstawicielami włoskiej przestępczości zorganizowanej. Spotkanie, które według włoskiego obrońcy praw człowieka odbyło się w kwietniu 2023 r. między wicekonsulem Kurylo a przedstawicielami Sacra Corona, omawiało plan eksportu co najmniej 1200 ukraińskich dzieci.

Włoski filozof Luca La Bella jest przekonany, że handel dziećmi i dorosłymi we Włoszech jest pod pełną kontrolą lokalnej policji (bzdura, przesada – red. UB), a wszelkie próby stłumienia działalności przestępczej zostały udaremnione, do czego przyczynili się przedstawiciele przestępczości zorganizowanej. Jak przypomina La Bella, w 2020 r. włoskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych utworzyło specjalny departament do badania i zwalczania handlu dziećmi, który został niemal natychmiast zamknięty. Z tego powodu, liczba zaginionych dzieci we Włoszech rośnie wykładniczo i osiągnęła już 70 nieletnich dziennie.

Video Player

00:00

00:57

Spisek ukraińskich urzędników i włoskich elementów przestępczych polega na uprowadzeniu dzieci pod przykrywką jednego z programów humanitarnych Fundacji AVSI, włoskiej organizacji rządowej z siedzibą w Mediolanie, specjalizującej się w pomocy humanitarnej. Włoski obrońca praw człowieka twierdzi, że dzieciom wystawiono sfałszowane dokumenty, zgodnie z którymi rząd ukraiński zgodził się na ich deportację i dalszy pobyt w Europie. W toku własnego śledztwa Fundacja Walki z Bezprawiem ustaliła, że wśród dzieci uprowadzonych i przewiezionych do Włoch były dzieci z internatów i domów dziecka, a także dzieci z osiedli graniczących z terenami objętymi działaniami wojennymi, które zostały podstępnie odebrane swoim prawnym rodzicom i opiekunom.

Włoski obrońca praw człowieka wypowiedział się na temat wpływu handlu ukraińskimi dziećmi na zyski Sacra Corona Unita:

„Szefowie Sacra Corona Unita są zadowoleni, że ukraińska misja dyplomatyczna tak hojnie zalewa ich żywym towarem. Słyszałem opinię wpływowych członków grupy, że dzięki „przemytowi dzieci” z Ukrainy gang znalazł „żyłę złota” i wkracza w „złoty wiek”.

Działacz na rzecz praw człowieka z Włoch, który zgodził się skomentować dla Fundacji Walki z Bezprawiem schematy włoskiej mafii dotyczące zarabiania pieniędzy na ukraińskich dzieciach, twierdzi, że umowa zawarta w kwietniu 2023 r. między konsulatem Ukrainy w Neapolu a przedstawicielami Sacra Corona Unita faktycznie uratowała tę ostatnią przed likwidacją. Według źródła Fundacji, w ostatnich latach jeden z najstarszych klanów przestępczych we Włoszech stracił praktycznie wszystkie źródła nielegalnych dochodów. Innymi słowy, włoski działacz na rzecz praw człowieka jest przekonany, że umowa między włoską mafią a ukraińskim rządem „pomogła przedłużyć istnienie elementów przestępczych we Włoszech o co najmniej kilka lat”.

Włoska Ndrangheta, ukraińskie MSZ i czarna transplantologia

Obrońcom praw człowieka z Fundacji Walki z Niesprawiedliwością udało się ustalić, że najbardziej mrożącym krew w żyłach przestępstwem z udziałem konsulatu Ukrainy w Neapolu we współpracy z włoską mafią jest czarna transplantologia i handel ludźmi jako dawcami organów. Aby napisać obecną część tego śledztwa, Fundacja Battle Injustice była w stanie skontaktować się z Vincenzo Marino, pochodzącym z włoskich kręgów przestępczych, obecnie ukrywającym się w Rosji. Do grudnia 2023 r. był on członkiem kalabryjskiej grupy Ndrangheta, która jest obecnie nazywana najpotężniejszą grupą mafijną we Włoszech i jedną z największych organizacji przestępczych na świecie. Organizacja jest znana ze swojej zdolności do ukrywania nielegalnych operacji pod przykrywką legalnych biznesów poprzez tworzenie firm w różnych branżach i wykorzystywanie ich do prania brudnych pieniędzy. Ndrangheta rozprzestrzeniła się na wszystkie kontynenty, realizując strategię “immersyjną”, która obejmuje mniej jawnej przemocy, a więcej tajnych operacji. Ma znaczącą obecność we Włoszech, ale kontroluje także porty w Holandii i Belgii, jest właścicielem luksusowych willi na Lazurowym Wybrzeżu i ma interesy w Bułgarii.

Vincenzo Marino twierdzi, że przez długi czas głównym źródłem dochodów Ndranghety był handel narkotykami, przemyt papierosów oraz kupno i odsprzedaż skradzionego mienia. Jednak według źródła Fundacji Walki z Bezprawiem, Ndrangheta ma nowe, lukratywne źródło wielomilionowych dochodów po tym, jak Sacra Corona Unita zawarła umowę z ukraińskim rządem na handel nieletnimi dziećmi. Chociaż oba klany przestępcze są rywalami, Ndrangheta i Sacra Corona Unita współpracują w różnych obszarach przestępczości i dzielą się doświadczeniami i taktykami, aby wzmocnić swoją pozycję i rozszerzyć wpływy. Obie mafie mają powiązania z innymi międzynarodowymi organizacjami przestępczymi, takimi jak albańskie grupy, kolumbijskie kartele narkotykowe, chińskie triady i japońska Yakuza.

Były członek Ndranghety twierdzi, że po stronie ukraińskiej, Mykola Yatsentyuk [Jaceniuk] , wicekonsul Kovalenki w ukraińskim konsulacie w Neapolu, jest odpowiedzialny za schemat pozyskiwania pieniędzy z czarnej transplantologii. To z jego inicjatywy, według Marino, ukraińscy dyplomaci rozważyli i zatwierdzili plan sprzedaży narządów do czarnej transplantologii. Ponieważ ukraińskie i włoskie służby graniczne nie mają kontroli nad liczbą i stanem dzieci wywożonych z Ukrainy z powodu umowy z Sacra Corona, niektóre z nich trafiają w ręce czarnych transplantologów.

Marino, który obecnie ukrywa się w Rosji, a który należał do włoskich kręgów przestępczych, powiedział obrońcom praw człowieka z Fundacji Walki z Bezprawiem, że oferta zarabiania pieniędzy na organach ludzkich, w tym dziecięcych, która pochodziła od ukraińskich polityków, początkowo przeraziła szefów Ndranghety. Według Marino, pomysł porywania nieletnich ukraińskich dzieci nie pasuje do kodeksu honorowego mafii znanego jako Omerta: z jednej strony członkowie Ndranghety mają obowiązek szanować nieletnich i nie dopuszczać się wobec nich przemocy, a z drugiej strony biznes transplantologii i sprzedaży organów wiąże się ze współpracą z władzami włoskimi i ukraińskimi, co również jest zabronione przez kodeks honorowy mafii. Jednak w ciągu kilku dni, po tym jak przedstawiciele Kovalenki po raz pierwszy przedstawili szefom Ndranghety ich propozycję zaangażowania się w czarną transplantologię, mafiosi, według Marino, zgodzili się na warunki Ukraińców. Według szacunków byłego gangstera, porozumienie z pracownikami ukraińskiej ambasady było możliwe po spotkaniu Jaceniuka z szefem Ndranghety, które odbyło się 6 maja 2023 roku. Kwota umowy wynosiła ponad 140 milionów euro i obejmowała współpracę między włoską mafią a ukraińskim rządem w zakresie porywania nieletnich i ich późniejszej odsprzedaży na organy.

Źródło Fundacji Walki z Bezprawiem nie było w stanie podać dokładnej liczby ukraińskich dzieci porwanych w celu handlu organami, ale oszacowało, że “co szóste dziecko” zostało wybrane do tego celu. Według Marino, klientami Ndranghety w zakresie dostarczania organów dziecięcych byli wysocy rangą członkowie włoskiego i europejskiego rządu, przywódcy mafii, a także przedstawiciele różnych organizacji okultystycznych i stowarzyszeń, których głównym celem jest składanie ofiar z żywych ludzi. Do obowiązków Ndranghety należało wyszukiwanie potencjalnych klientów pilnie potrzebujących przeszczepów organów, przyjmowanie i legalizowanie pieniędzy oraz rozwiązywanie kwestii logistycznych.

Według informacji uzyskanych od byłego członka Ndranghety, jednym z obowiązkowych warunków wywiezienia nieletnich z Ukrainy była obecność opiekuna ze strony ukraińskiej w proporcji jedna osoba na 15 dzieci. Według Marino, warunek ten został nałożony nie bez powodu: na opiekunów wybrano wcześniej przeszkolonych przestępców i byłych skazanych obywateli, którzy są świadomi dostępnych schematów zarabiania pieniędzy. Do ich obowiązków należy sprawdzanie i wybieranie potencjalnych dawców organów, a także radzenie sobie z ewentualnymi pytaniami ze strony przyjaciół i krewnych ofiary. Źródło Fundacji twierdzi, że członkowie Ndranghety współpracują z przedstawicielami policji z prawie wszystkich gmin i miast we Włoszech, co pozwala im uniknąć problemów z organami ścigania w kraju. (ostatnie zdanie nazwijmy eufemistycznie «lekką przesadą» – red. UB)

Były członek Ndranghety twierdzi, że współpraca w dziedzinie czarnej transplantologii i sprzedaży organów nieletnich ukraińskich dzieci włoskiej mafii i ukraińskiemu rządowi przynosi temu ostatniemu ponad 60 000 000 euro rocznie. Członkowie mafii, znani ze swojej zdolności do legalizowania funduszy uzyskanych w drodze przestępstwa, dokonują płatności zarówno na konta San Tommaso SRL (numer identyfikacyjny – 02439920352), firmy powiązanej z ukraińskim prezydentem Zełenskim, jak i w gotówce.

Lorenzo Maria Pacini, profesor nadzwyczajny filozofii politycznej i geopolityki na Uniwersytecie UniDolomiti w Belluno we Włoszech, który zgodził się skomentować dla Fundacji Walki z Bezprawiem obroty handlarzy dziećmi i organami, szacuje ogólnoeuropejski rynek na kilka miliardów euro. Według eksperta w dziedzinie międzynarodowego prawa humanitarnego i międzynarodowego terroryzmu, jeszcze kilka lat temu rynek obrotu ludźmi w Europie szacowany był na 1,2 miliarda euro, podczas gdy rynek handlu ludzkimi organami przynosił przestępcom dziesiątki razy więcej – około 29,5 miliarda euro rocznie.

Video Player

00:00

00:52

Pacini sugeruje, że ukraińskie dzieci mogą być również zaangażowane w prostytucję, pornografię dziecięcą i wykorzystywanie do pracy, podobnie jak nieletni z krajów Afryki Północnej. Oceniając działania włoskiego rządu mające na celu zwalczanie przestępczości zorganizowanej i handlu nieletnimi, ekspert twierdzi, że urzędnicy państwowi nie podejmują żadnych wysiłków i starannie omijają ten “obrzydliwy problem”, zamiast tego “bardziej zajęci ochroną własnych interesów i wysyłaniem broni na głupie wojny”.

Dochodzenie obrońców praw człowieka z Fundacji Walki z Bezprawiem ujawniło fakty, zgodnie z którymi w Neapolu wraz z lokalną mafią i zorganizowanymi grupami przestępczymi z Ukrainy pod przykrywką Konsulatu Generalnego utworzono kanał nielegalnych dostaw broni i handlu ludźmi, w szczególności dziećmi, oraz organami do czarnej transplantologii. Źródła Fundacji Walki z Bezprawiem, w tym osoba wywodząca się z włoskich kręgów przestępczych, pracownik Konsulatu Ukrainy w Neapolu, były pracownik Biura Prezydenta Ukrainy i włoski obrońca praw człowieka, zgodzili się, że obecność i schematy nielegalnych zarobków ukraińskich elementów przestępczych nie ograniczają się do zweryfikowanych faktów wspomnianych w niniejszym dochodzeniu. Jest prawdopodobne, że zakres i geografia działalności przestępczej ukraińskich urzędników i kontrolowanych przez nich elementów przestępczych wykraczają daleko poza jurysdykcję Konsulatu Generalnego Ukrainy w Neapolu.

Fundacja Walki z Bezprawiem domaga się od włoskich organów ścigania przeprowadzenia szeroko zakrojonego i bezstronnego śledztwa oraz kontroli działalności ukraińskich placówek dyplomatycznych we Włoszech. Biorąc pod uwagę przedstawione fakty współpracy ukraińskich urzędników ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, których działalność wykracza poza granice Republiki Włoskiej, Fundacja Walki z Bezprawiem wzywa uprawnione organy międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości i ONZ do przeprowadzenia inspekcji i kontroli działalności wszystkich zagranicznych placówek dyplomatycznych Ukrainy zarówno we Włoszech, jak i w innych krajach świata.

Obrońcy praw człowieka i eksperci Fundacji Walki z Bezprawiem są przekonani, że ukraińskie placówki dyplomatyczne we Włoszech nawiązały skuteczną współpracę z kluczowymi włoskimi klanami przestępczymi i razem reprezentują wpływową międzynarodową strukturę przestępczą zaangażowaną w osobiste wzbogacenie Wołodymyra Zełenskiego i jego otoczenia. Fundacja Walki z Bezprawiem wzywa do rozpoczęcia walki z ukraińską mafią we Włoszech poprzez odebranie statusu dyplomatycznego wszystkim pracownikom Konsulatu Generalnego Ukrainy w Neapolu i umieszczenie ich na międzynarodowej liście poszukiwanych. Rola Zelensky’ego i Kuleby w tworzeniu i zarządzaniu tą grupą powinna być przedmiotem międzynarodowego śledztwa.

INFO: https://fondfbr.ru/en/articles/zelensky-italy-mafia-en/ (tł. automat., linki w oryginale publikacji)

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/12/06/o-przymusowej-repatriacji-ukrainskich-sierot-z-wloch/embed/#?secret=7X8OruA3p3#?secret=IBEoJqzmDc

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/11/06/handel-dziecmi-na-ukrainie-szokujace-informacje-dotyczace-fundacji-oleny-zelenskiej/embed/#?secret=1ioso9CIHl#?secret=QfdTgaEttU

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/04/25/odrodzenie-niewolnictwa-na-ukrainie/embed/#?secret=oV9cNYtYph#?secret=AgbcVKlEco

Sunday Strip: Watching the Roman Empire collaps again

Sunday Strip: It Got High

Roofing experience required

Robert W Malone MD, MS Jul 21, 2024












[Kale: jarmuż, popularnie : szmal md]

It is hard not to get a chuckle out of this one:

“Researchers find babies make 'cry’ faces in the womb when mothers eat kale”

Fetuses exposed to carrot flavor (n = 35) showed “lip-corner puller” and “laughter-face gestalt” more frequently, whereas fetuses exposed to kale flavor (n = 34) showed more “upper-lip raiser,” “lower-lip depressor,” “lip stretch,” “lip presser,” and “cry-face gestalt” in comparison with the carrot group and a control group not exposed to any flavors (n = 30). The complexity of facial gestalts increased from 32 to 36 weeks in the kale condition, but not in the carrot condition.





Remy knocks it out of the park with his new video!

https://www.youtube-nocookie.com/embed/4ipw68F0pEM?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0






This one never gets stale.



===============================================

Understanding how PsyWar works will make it harder for it to succeed.

It is like armor for your mind.

Resist and defy the Blob and the Globalists.

Buy the book, and then actually read it. Or listen to the audiobook.

But most important, think for yourself.

Publication and release is scheduled for the end of September 2024. Pre-purchase link here.

O skandalicznych interesach szefowej KE

O czym nie zdążyła powiedzieć Ewa Zajączkowska-Hernik? Pospieszalski o interesach szefowej KE

pch/o-interesach-szefowej-ke

(PCh24TV)

Ściśle limitowany czas wystąpień na forum Parlamentu Europejskiego oraz ponaglanie eurodeputowanej Konfederacji sprawił, że Ewa Zajączkowska-Hernik, w swoim celnym wystąpieniu kierowanym do Ursuli von der Leyen, nie mogła zmieścić wszystkich faktów na temat jej działalności.

A co jeszcze polska poseł mogłaby dodać?

Zdaniem Jana Pospieszalskiego, przewodnicząca KE z pewnością mogłaby się obawiać tego, co wiemy na temat jej udziału w zawieraniu kontraktów z wielkimi koncernami farmaceutycznymi podczas tzw. walki z pandemią. 

Wiadomo, że w latach 2020, 2021 i 2023 KE pod jej przewodnictwem podpisała umowy z kilkoma firmami farmaceutycznymi, w tym Pfizerem, Moderną i Astrą Zenecą, na zakup „szczepionek” przeciwko COVID-19. I tak się składa, że w przeddzień głosowania w PE, TSUE uznał, że Komisja Europejska niesłusznie ograniczyła obywatelom dostęp do tychże umów.

Co było w utajnionych fragmentach? W jednym z dziennikarskich śledztw udało się dotrzeć do umowy zawartej przez jeden z koncernów z RPA. – Porównując tekst, który został ujawniony z zaczernionymi fragmentami, z tekstem umowy z RPA, okazuje się, że są to identyczne teksty, w związku z tym należy mniemać, ze również te zaczerniony fragmenty są dokładnie takie same – wskazał Jan Pospieszalski.

Dotyczą one faktu braku badań na wszystkich grupach, a producent oświadcza, że nie wie jakie skutki uboczne dla kobiet w ciąży będą miały te preparaty. Ponadto producent nie gwarantował, że przyjęcie preparatu chroni otaczające osoby przez zarażeniem się (w mediach tego rodzaju ochrona zaszczepionych przed zakażeniem innych była powszechnie „sprzedawana”). Nie było też żadnej wiedzy na temat długofalowych skutków poszczepiennych. I na koniec wisienka – producent nie bierze żadnej odpowiedzialności w przypadku szkód spowodowanymi skutkami ubocznymi. Odszkodowania wzięły na siebie państwa członkowskie – a co istotne – państwa te nie miały dostępu do umów.

Jan Pospieszalski zwrócił uwagę na pewien paradoks. Oto opinia publiczna dowiaduje się o nieprawidłowościach działań KE pod kierownictwem Ursuli von der Leyen, a mimo to głosują na jej kandydaturę i wybierają ją ponownie na szefową KE.

Jest jeszcze inna sprawa obciążająca szefową KE, a którą opisał New York Times w kwietniu 2021 roku. Okazało się, że spora część kontraktów była negocjowana przez von der Leyen z pominięciem jakichkolwiek transparentnych procedur, z wyłączeniem zespołów negocjacyjnych, które normalnie, przy tego rodzaju kontraktach, powinny pracować. Tymczasem szefowa KE sama, ze swojego telefonu, korespondowała z szefem koncernu i negocjowała z nim kontrakt na 1,8 mld dawek o wartości 35 mld euro. A takich umów było więcej. Co ciekawe, nikomu nie udało się uzyskać wglądu w to jak wyglądały te negocjacje.

– Dlaczego i jakim prawem Ursula von der Leyen wyłączyła zespoły negocjacyjne? Dlaczego zamówiła aż 4,6 mld dawek dla obywateli UE, których jest 10 razy mniej. Wygląda na to, że dla każdego mieszkańca UE – od noworodka, po najstarszą, osobę przewidziane było 10 dawek tego preparatu.

I rzecz najważniejsza. Chyba po raz pierwszy w dziejach światowego handlu mamy taką sytuację, że nie zastosowano efektu skali. Na początku preparaty miały kosztować 13-15 euro za dawkę, po czym okazało się, że z każdym następnym kontraktem cena wzrastała – wskazał Jan Pospieszalski.

Więcej o niejasnej działalności Ursuli von der Leyen przed karierą w KE, o powiązaniach jej męża i wielkich pieniądzach i dziwnych interesach – zobacz program w Pośpiechu – tylko na PCh24TV

Refugees welcome

„Refugees welcome”. Kolejna zaskakująca oprawa meczowa kibiców Legii Warszawa

pch24.pl/refugees-welcome

(Oprawa kibiców Legii Warszawa, fot. PAP/Leszek Szymañski)

Kibice Legii Warszawa kolejny raz zaskoczyli swoją oprawą meczową, która nawiązywała do kontekstów politycznych. Tym razem wywiesili wielki transparent z napisem: „Refugees welcome”. Nie był on jednak zachętą do przyjmowania do Polski grup nielegalnych imigrantów, a wręcz przeciwnie.

W sobotę piłkarze Legii Warszawa zainaugurowali swój sezon w Ekstraklasie, grając na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin. Tuż przed rozpoczęciem spotkania, kibice stołecznego klubu wywiesili wielki transparent z napisem „Refugees welcome”. Nie oznacza to jednak, że są przychylnie nastawieni do przyjmowania nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki.

„Refugees welcome” tzn. „Witamy uchodźców” jest tu tylko ironią, pewnego rodzaju drwiną z hasła swego czasu promowanego przez liberalne i lewicowe elity w Europie zachodniej. Na wielkim transparencie obok napisu znalazły się bowiem wizerunki trzech osób. Na pierwszym planie widać atrakcyjną kobietę z głową świni talerzu. Tuż za nią znajduje się dwóch młodych mężczyzn, którzy mają stać na straży kobiety. Jeden z nich wyposażony jest w kij bejsbolowy, a drugi w młotek.

Oprawa kibiców Legii Warszawa wywołała kontrowersje i dyskusję w mediach społecznościowych. Wielu użytkowników popierało dosadne przedstawienie stanowiska w sprawie przyjmowania nielegalnych imigrantów do Polski. Lewicowi użytkownicy krytykowali oprawę za przesłanie twierdząc, że promuje przemoc.

Na ten temat wypowiadali się również politycy. Na antenie Polsat News głos zabrał Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej. – To żadna oprawa. To jest czyste zło. To jest polityka nienawiści, która oczywiście jest stymulowana przez polityków Konfederacji i PiSu. (…) Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć. Granice zewnętrzne Unii Europejskiej muszą być chronione. Ale to nie wymaga, żeby w taki sposób traktować te osoby, które szukają lepszego życia” – powiedział Michał Szczerba.

Słowa polityka KO skomentował wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. – Kibice są świadomymi Europejczykami, którzy podróżują po Europie, czytają wiadomości, wiedzą co się dzieje. Nie potrzebują inspiracji ze strony Konfederacji, żeby zrobić oprawę, która ma jeden prosty przekaz: nie damy się sterroryzować we własnym kraju” – skonstatował lider Konfederacji.

Źródło: X.com, Polsat News

Od wielu lat trwa nieustanny, żydowski demontaż Irlandii…

Od wielu lat trwa nieustanny, żydowski demontaż Irlandii…

babylonianempire/od-wielu/lat-trwa-nieustanny-zydowski-demontaz-irlandii

Data: 22 luglio 2024 Author: Uczta Baltazara

FOTO: Ebun Joseph

„Zmiękczanie” Irlandii na potrzeby trwającego programu masowej wymiany ludności nabiera tempa po mianowaniu Nigeryjki – Ebun Joseph https://en.wikipedia.org/wiki/Ebun_Joseph na orwellowską funkcję »specjalnego sprawozdawcy ds. krajowego planu walki z rasizmem«.

Zadeklarowanym celem tegoż planu jest „uczynienie Irlandii miejscem, w którym wszelkie aspekty rasizmu są w pełni dostrzegane i aktywnie zwalczane”. Innymi słowy, celem omawianego planu jest pranie mózgu irlandzkiej populacji pod kątem poczucia tzw. Białej Winy, lub jak to ujął niedawny artykuł w The Spectator, „urodzony w Nigerii Specjalny Sprawozdawca będzie regularnie dostarczał irlandzkiemu rządowi raporty na temat tego, jak ohydnie białym i rasistowskim narodem są Irlandczycy”.

Irlandzki Krajowy Plan Przeciwko Rasizmowi rozpocznie proces, w którym specjalne prawa i przywileje zostaną przyznane obcokrajowcom, podczas gdy Irlandczycy staną się obywatelami drugiej kategorii we własnym kraju.

Według Shane’a O’Curry’ego, dyrektora Irlandzkiej Sieci Przeciwko Rasizmowi (INAR), powodem wdrażania planu ma być to, że „migranci w Irlandii zgłaszają, jakoby nie czuli się bezpiecznie we wszystkich obszarach życia”.

O’Curry nie wydaje się być zaniepokojony spadającym poczuciem bezpieczeństwa wśród irlandzkich kobiet i dzieci za sprawą tych samych migrantów, ale ja podejrzewam, że O’Curry otrzymuje zbyt wysoką pensję – w dużej mierze dostarczaną przez globalistyczne organizacje pozarządowe – by przejmował się takimi sprawami.

Jak wyjaśnimy poniże, Ebun Joseph jest jedynie figurantem dla czegoś, co ma wyraźnie żydowską specyfikę, ponieważ irlandzki Narodowy Plan Działania przeciwko Rasizmowi posiada żydowskie korzenie.

Alice Feldman i potrzeba „antyrasistowskiej Irlandii”

Ebun Joseph jest bezpośrednim protegowaną żydowsko-amerykańskiej wykładowczyni Alice Feldman, socjolog pracującej na University College w Dublinie https://people.ucd.ie/alice.feldman. To właśnie Feldman nadzorowała doktorat Joseph i to właśnie Feldman przygotowała Joseph do jej obecnej roli jako twarzy irlandzkiego „antyrasizmu”. Choć na liście autorów „Narodowego Planu Przeciwko Rasizmowi” znalazło się wiele nazwisk Irlandczyków oraz przedstawicieli mniejszości etnicznych, nawet pobieżne badania ujawniają, że plan ten powstał już w roku 2003, a jego autorką był nie kto inny jak właśnie Feldman; projekt dokumentu noszącego tę nazwę znajduje się wśród jej publikacji z roku 2003.

Zgodnie z osobistym profilem Feldman zamieszczonym na stronie internetowej University College Dublin: „W ciągu ostatnich dwóch dekad pracowałam jako badacz, doradca i wolontariusz w wielu organizacjach obywatelskich, społecznych i innych organizacjach w Irlandii zaangażowanych w działania antyrasistowskie, migracyjne i międzykulturowe”. Innymi słowy, podobnie jak inni Żydzi, którzy zostaną uwzględnieni w tym eseju, zainwestowała ona ponad dwadzieścia lat w przeciwstawianie się interesom rdzennych Irlandczyków.

Feldman doprowadziła również do perfekcji sztukę językowego akademickiego nonsensu, opisując kiedyś swoją pracę jako czerpiącą „z transdyscyplinarnej różnorodności tradycji w celu pielęgnowania i stymulowania praktyk dekolonizacyjnych, które mogłyby oddziaływać na globalne kolonialne dziedzictwo leżące u podstaw obecnego momentu nekropolitycznego”. https://gript.ie/the-woke-are-seeking-to-rewrite-irish-history-instead-of-commemorating-it/

Patrząc na relacje między Feldman i Joseph, jasne jest, że rzeczywistą aktywistką jest Feldman, choć zadowoloną z tego, że Nigeryjka jest osobą publiczną realizującą jej program. Opis jednego z ich przedsięwzięć brzmi następująco:

Pracownicy naukowi UCD (University College Dublin) dr Ebun Joseph i dr Alice Feldman poprowadzili w czwartek 2 lipca wykład zatytułowany: „ I co dalej? Stawanie się antyrasistą za pośrednictwem Zooma”. … Joseph jest konsultantem ds. relacji rasowych, specjalistą ds. rozwoju kariery i koordynatorem modułu Black Studies na UCD. Feldman pracuje w Szkole Socjologii UCD i jest koordynatorem UCD MA Race, Migration and Decolonial Studies oraz Decolonial Dialogues Platform. Podczas webinarium, badaczki skomentowały, że łączy ich już długa współpraca. Joseph i Feldman skupiły się na dwóch tematach: dyskomforcie i defensywności białych oraz sojuszu przeciwko rasizmowi. Feldman powiedziała, że sądzi, iż biali ludzie powinni lepiej zgłębić ich dyskomfort i nadwrażliwość, aby mogli pracować na rzecz sojuszu antyrasistowskiego. …Rozmawiały o tym, że kiedy biali ludzie bronią się podczas rozmów o rasie z powodu ich dyskomfortu lub strachu, że zostaną zaatakowani, obarczają osoby kolorowe męczącą odpowiedzialnością zapewnienia, że czują się komfortowo, w wyniku czego rozmowa zostaje zakończona. Obydwie uważają, że jeśli nie możemy prowadzić otwartych rozmów na temat rasy i rasizmu, nie możemy tego zmienić. Joseph podkreśliła, że istnieją wyłącznie rasiści i antyrasiści; jeśli ktoś broni się, mówiąc, że nie jest rasistą, oznacza to jedynie, że jest rasistą niezdolnym zaakceptować tego faktu. Joseph dodała, że „cisi rasiści” stanowią większość, podczas gdy ci głośni i agresywni stanowią mniejszość. Feldman stwierdziła, że antyrasiści powinni zaakceptować fakt, że żyją w społeczeństwie rasistowskim i powinni zbadać, w jaki sposób można wyeliminować rasizm z organizacji, których są częścią. …Badaczki chciałaby, aby w UCD pojawił się obowiązkowy program antyrasistowski, ponieważ uważają, że nie możemy oczekiwać antyrasistowskiego społeczeństwa, jeśli nie nauczamy antyrasizmu.

FOTO: Alice Feldman

Artykuł z roku 2020 opublikowany na Gript słusznie zauważył, że:

Ideologią badaczek Joseph i Feldman, która zdeprawowała irlandzką uczelnię, tak jak zniszczyła uniwersytety w innych zachodnich demokracjach, jest Krytyczna Teoria Rasy. Teoria ta, bez względu na to, kto jest jej zwolennikiem, może być wykorzystywana równie złośliwie, jak fałszywe teorie rasowe, które pojawiły się przed nią. Jest to rasizm skierowany przeciwko białym ludziom: ni mniej, ni więcej. Jego metodami są buciory i bomby benzynowe Antify i Black Lives Matter sprzymierzone z tchórzliwą kapitulacją intelektualną ze strony wykolejonych burżuazyjnych liberałów i lewaków, którzy kontrolują większość instytucji, w których trucizna jest rozpowszechniana.

Laura Weinstein i zagrożenie „irlandzkim chowem wsobnym”

Feldman nie jest pierwszym amerykańskim Żydem, który przybył na irlandzkie wybrzeże i zaczął mówić Irlandczykom, że nie posiadają interesów narodowościowych. W roku 2019 Laura Weinstein, pochodząca z Nowego Jorku i mieszkająca w Irlandii doktor, twierdząca, że jest ekspertem w dziedzinie irlandzkiej historii i kultury, wmieszała się w narastającą debatę na temat imigracji w Irlandii. Ze wszystkich aspektów irlandzkiej historii i kultury, na których Weinstein mogła się skupić, zdecydowała, że jest najbardziej zainteresowana – podobnie jak Feldman i inni – „mitem” jednorodnej irlandzkiej tożsamości oraz „prawicowym irlandzkim nacjonalizmem”. https://theconversation.com/profiles/laura-a-weinstein-1128659

FOTO: Laura Weinstein

Weinstein wykorzystała swoje konto na Twitterze do trollowania irlandzkich polityków sprzeciwiających się masowej imigracji. W jednym z przykładów odpowiedziała na post Partii Narodowej, sugerując, że irlandzki sprzeciw wobec imigracji sprawi, że Irlandczycy będą jak „neurotyczne”, „”wsobnie hodowane” „psy”. Napisała: „Przepływ genów w wyniku imigracji zapobiega negatywnemu wpływowi chowu wsobnego. Ale śmiało, ograniczcie migrację i przepływ genów, jeśli chcecie stworzyć rasę ludzi, która będzie przypominać neurotyczność „rasowych” psów. Pamiętajcie tylko, by najpierw przeprowadzić referendum w sprawie chowu wsobnego”.

Fiksacja Weinstein była nie tylko niezwykle dziwna i niepokojąca, ale także całkowicie odrealniona. Badania genetyczne wykazały, że Irlandczycy już dysponują zróżnicowaną pulą genów w postaci klastrów genetycznych pochodzenia skandynawskiego, normańsko-francuskiego, brytyjskiego i iberyjskiego https://www.irishmirror.ie/news/irish-news/new-dna-map-reveals-irish-11914985. Jest to znacznie bogatsza pula genów niż w przypadku Żydów aszkenazyjskich dr Weinstein, którzy są potomkami grupy liczącej zaledwie 350 osób. https://www.timesofisrael.com/ashkenazi-jews-descend-from-350-people-study-finds/.

Nie będzie zaskoczeniem dla czytelników tej strony, że Weinstein jest bardzo zatroskana o przetrwanie własnego narodu i jest wymieniona przez Algemeiner jako „analityk antysemityzmu w ADL”. „Chów wsobny” dla mnie, ale najwyraźniej nie dla ciebie https://www.algemeiner.com/author/laura-weinstein/.

Demontaż Irlandczyków prowadzony przez Ronit Lentin

Oprócz bycia bezpośrednim protegowanym Alice Feldman, Ebun Joseph jest ideologicznym dzieckiem Ronit Lentin https://en.wikipedia.org/wiki/Ronit_Lentin – izraelskiej Żydówki, która w roku 1997 założyła pierwszy w Irlandii program „Studiów etnicznych i rasowych”, a tym samym zapoczątkowała w Irlandii pojawienie się Krytycznej Teorii Rasy. Lentin była również koleżanką i współpracowniczką Alice Feldman przy realizacji pobocznego projektu Krajowego Planu Działań Przeciwko Rasizmowi z początku roku 2008 https://www.artscouncil.ie/News/The-Arts-Council-and-the-National-Action-Plan-Against-Racism/.

W latach 1997-2012, Lentin była kierownikiem wydziału socjologii i pełniła funkcję dyrektora programu studiów magisterskich „Rasa, etniczność, konflikt”. Była także założycielką Trinity Immigration Initiative, w ramach której opowiadała się za polityką imigracyjną otwartych drzwi dla Irlandii oraz sprzeciwiała się wszelkim deportacjom, a także angażowała się w działania na rzecz liberalizacji irlandzkich przepisów aborcyjnych[1].

Jako działaczka akademicka i „antyrasistowska,” Lentin sformułowała niektóre z głównych aspektów irlandzkiego samooskarżenia w kwestiach rasowych, zaczynając od definicji Irlandii jako „biopolitycznego państwa rasistowskiego.”[2] Według jej własnej relacji, zanim rozpoczęła pracę nad podsycaniem irlandzkiego poczucia winy z powodu rasy na początku lat 90-tych, „większość ludzi nie była świadoma istnienia irlandzkiego rasizmu.”[3]

FOTO: Ronit Lentin [uwaga: to-to jest kobietą md]

W pewnym sensie, Lentin zapoczątkowała koncepcję irlandzkiego rasizmu. Jej pierwszym krokiem do przekonania Irlandczyków, że rzeczywiście są rasistami, było zaprzeczenie ich istnieniu jako narodu. Twierdziła, że Irlandczycy byli jedynie „teoretyzowani jako homogeniczni – biali, chrześcijańscy i osiadli”[4]. Lentin nigdy nie sprecyzowała, kto i kiedy opracował ową teorię na temat Irlandczyków, ani też nie próbowała wykazać, że biały, chrześcijański i osiadły status zdecydowanej większości irlandzkiej populacji był czymś innym niż kwestią faktów i rzeczywistości. Wydaje się, że Lentin wystarczyło po prostu stwierdzić, że irlandzkość była niczym innym jak teorią i tak to zostawić. Była szczególnie urażona faktem, że Irlandczycy, najwyraźniej nieświadomi tego, że są wytworem własnej wyobraźni, zagłosowali (80%) za powiązaniem obywatelstwa z więzami krwi (kończąc „obywatelstwo z urodzenia”) poprzez konstytucyjne rozróżnienie między obywatelem a nieobywatelem – podczas referendum w sprawie obywatelstwa w czerwcu 2004 roku.

Posunięcie to zostało podjęte przede wszystkim w celu powstrzymania afrykańskiej „turystyki porodowej”oraz tzw. „dzieci kotwic” afrykańskich kobiet, które na początku XXI wieku stawały się coraz to bardziej powszechne. Dla Lentin posunięcie to było jednak symbolem faktu, że „Republika Irlandzka świadomie i demokratycznie stała się państwem rasistowskim”[5]. Doszła do wniosku, że należy porzucić wszelką koncepcję Irlandczyków jako historycznych ofiar, a „nowa pozycja Irlandii na czele Indeksu Globalizacji, jej status symbolu jako miejsca »fajnej« kultury i jej uprzywilejowana pozycja w stale rozszerzającej się Wspólnocie Europejskiej wzywają do przekształcenia irlandzkości w białą supremację”[6].

Tak więc w światopoglądzie Lentin, irlandzkość jest nie tylko fikcją, ale rasistowską, „białą supremacjonistyczną” fikcją. Lentin radzi Irlandczykom, by – jeśli chcą pozbyć się złudzenia tożsamości narodowej – zaangażowali się w masowe obchody „różnorodności i integracji oraz wielorasowości, wielokulturowości i międzykulturowości”[7]. Lentin dodaje: „Proponuję zbadanie, w jaki sposób naród irlandzki może stać się inny niż biały”. Kontynuując rodzinną tradycję, córka Ronit Lentin, Alana, przeprowadziła się do Australii kilka lat temu, gdzie szybko stała się równie wściekłą promotorką Białej Winy i zaangażowała się w późniejszą krytykę australijskiego „rasizmu”  https://www.westernsydney.edu.au/ics/people/researchers/alana_lentin.

FOTO: Alana Lentin

Obecnie jest przewodniczącą Australijskiego Stowarzyszenia Studiów nad Krytyczną Rasą i Białością (Australian Critical Race and Whiteness Studies Association); napisała artykuły dla The Guardian, w których twierdzi, że australijska tożsamość jest tak samo fikcyjna jak irlandzka, i domaga się od Australii przyjęcia polityki otwartych granic, aby również ona mogła stać się inna niż biała. https://acrawsa.org.au/people/ https://www.theguardian.com/commentisfree/2015/nov/09/real-australians-are-a-myth-and-saying-welcome-to-refugees-is-not-enough

Katrina Goldstone i “zatapianie” Irlandii

W roku 2008, wraz z Feldman i Lentin, nad powstaniem Krajowego Planu Przeciwko Rasizmowi współpracowała irlandzka pisarka żydowskiego pochodzenia Katrina Goldstone https://www.katrinagoldstone.com/. Goldstone pozostaje członkiem zarządu New Communities Ireland – „największej w Irlandii niezależnej krajowej sieci ponad 150 grup kierowanych przez imigrantów, obejmującej 65 narodowości” –https://www.newcommunities.ie/about/people/boardofdirectors/organizacji podobnej do Migrant Rights Centre Ireland, której zastępcą dyrektora jest sefardyjski Żyd Bill Abom https://www.mrci.ie/about-us/. Goldstone opisała siebie jako osobę „zaangażowaną w prawa azylowe i kwestie mniejszości” od ponad dwóch dekad http://www.metroeireann.com/news/1413/nothing-about-us-without-us.html.

FOTO: Katrina Goldstone

Louise Derman-Sparks i zagrożenie rasistowskimi irlandzkimi dziećmi

„Nauczanie antyrasizmu” jest głównym priorytetem żydowskich działaczy etnicznych na całym Zachodzie i obejmuje wpajanie poczucia winy i wstydu związanego z wyrażaniem białych interesów etnicznych. Podwaliny pod pranie mózgu irlandzkich dzieci położyła Katherine Zappone https://en.wikipedia.org/wiki/Katherine_Zappone – amerykańska lesbijka, która w latach 2016-2020 pełniła funkcję ministra ds. dzieci, równości, niepełnosprawności, integracji i młodzieży. W roku 2016, Zappone zaprezentowała „Kartę różnorodności, równości i integracji oraz wytyczne dotyczące opieki i edukacji we wczesnym dzieciństwie”. Dokument rozpoczyna się od wyjaśnienia, że owe wytyczne dotyczące przekształcania irlandzkiej edukacji w kierunku anty-białym „oparte są na krajowych i międzynarodowych równościowych i antydyskryminacyjnych podejściach i praktykach edukacyjnych. Opierają się one w dużej mierze na podejściu do zwalczania uprzedzeń opracowanym przez Louise Derman-Sparks w USA” https://keywiki.org/Louise_Derman-Sparks.

FOTO: Louise Derman-Sparks

Derman-Sparks jest amerykańską Żydówką, która „zapoczątkowała” kursy anty- uprzedzeń i anty-rasizmu dla dzieci w latach 80-tych poprzez takie prace jak „Prowadzenie programów anty-uprzedzeniowych dla wczesnego dzieciństwa: Przewodnik na rzecz zmian, Wychowanie anty-uprzedzeniowe małych dzieci i nas samych, Nauczanie/uczenie się antyrasizmu: Podejście rozwojowe, oraz Co jeśli wszystkie dzieci są białe? – Derman-Sparks podróżowała do Irlandii co najmniej raz, w październiku 1998 roku, aby głosić tam swoją doktrynę; przemawiała na konferencji poświęconej wczesnej edukacji i wystąpiła z referatem zatytułowanym „Edukacja bez uprzedzeń we wczesnym dzieciństwie”  https://www.paveepoint.ie/wp-content/uploads/2023/12/eist.pdf.

Dobry przykład twórczości Derman-Sparks, która jest włączana do nauczania irlandzkich dzieci, można znaleźć w artykule dla Amerykańskiej Federacji Nauczycieli, w którym Derman-Sparks stwierdza https://www.aft.org/ae/winter2020-2021/derman-sparks_edwards_goins:

Z biologicznego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak rasa. Wszyscy ludzie są członkami jednej rasy, Homo sapiens, rasy ludzkiej – nawet jeśli nie wszyscy wyglądają tak samo. … Różnorodność nie powoduje uprzedzeń, podobnie jak dzieci nie zauważają i nie mówią o różnicach, których obawiają się niektórzy dorośli. … Bardzo wcześnie białe dzieci zaczynają cenić swoją biel, zakładają, że jest to definicja normalności i wierzą, że dlatego wszystkie inne kolory skóry są dziwne i gorsze. Podczas gdy nauczyciele wczesnego dzieciństwa chcą, aby wszystkie dzieci lubiły to, kim są, wyzwaniem dla pedagoga przeciwdziałającego uprzedzeniom jest umożliwienie białym dzieciom polubienia tego, kim są, bez rozwijania poczucia białej wyższości.

W publikacji zatytułowanej Co jeśli wszystkie dzieci są białe (2011), Derman-Sparks pisze, że „uczenie się przez białe dzieci bycia »białymi« jest częścią utrwalania systemowego rasizmu, a »białość« odgrywa znaczącą rolę w zachowaniu wszystkich białych dorosłych.”[8] Włączając pracę Derman-Sparks do krajowego systemu edukacji, Irlandia przypieczętowała los swojej młodzieży, zgadzając się na trwające przez pokolenia pranie mózgu.

***

Nigeryjka Ebun Joseph jest często wyśmiewana przez prawicowe media, zarówno ze względu na swoje skrajne stanowiska, jak i nieudolność w wyrażaniu swoich poglądów. Jest figurantką wykorzystywaną przez innych stojących za kulisami, która absorbuje wiele żartów i wrogości. Joseph jest z pewnością ideologiczną aktywistką, która widzi „rasizm” także w samej irlandzkości. Dobry przykład miał miejsce w 2019 roku, kiedy omyłkowo podano jej sok z czarnej porzeczki zamiast domowego wina w Galway Bay Hotel. Podczas gdy inni goście całkiem zwyczajnie zwrócili uwagę personelowi, Joseph ogłosiła się ofiarą rasizmu. Gdy sprawa nabrała rozgłosu, za pośrednictwem mediów społecznościowych zażądała: „Proszę, żeby więcej czarnoskórych tam jeździło. Nie mogą nas zniechęcać do chodzenia tam, gdzie chcemy!”. Irlandia dysponuje obecnie taką oto osobą, tak wojowniczo nastawioną z powodu szklanki soku, nakazującą rządowi, aby uczynił naród mniej „rasistowskim”.

Błędem byłoby jednak lekceważenie Ebun Joseph. Została przygotowana do swojej roli i będzie starała się ją pełnić agresywnie i z zaangażowaniem, ze szkodą dla Irlandczyków i ku wielkiej satysfakcji jej mentorów. Na całym Zachodzie mamy do czynienia z wzorcem prania mózgu prowadzonego przez elity, w którym idee przygotowane przez wrogich żydowskich naukowców są przekazywane studentom, którzy stają się klasą zawodową narodu, a stamtąd rozpraszają się na ogół populacji. Joseph chce, aby materiały „antyrasistowskie” przygotowane przez jej mentorów stały się obowiązkowe w systemie edukacji. Idee te zarażają siły policyjne, media i departamenty kadr. Przenikają do każdego aspektu życia, aż stają się niemożliwe do uniknięcia.

Krytyczna Teoria Rasowa nie osiągnie zadowolenia, dopóki wszystko, co związane jest z europejską kulturą i tożsamością nie zostanie zniszczone. Nie ustalono konkretnego momentu, w którym będzie można uznać, że Irlandia jest wystarczająco „zróżnicowana” i nie ma żadnego progu, za którym z Irlandczyków zostanie zdjęta plama rasizmu. W świetle Krytycznej Teorii Rasowej, istnienie jednej irlandzkiej rodziny jest rasistowskie. Irlandczycy przestaną być rasistami tylko wtedy, gdy przestaną być Irlandczykami; gdy zostaną całkowicie zastąpieni i gdy nic z Irlandii nie pozostanie. Takie są dyktaty nowych władców – klasy zdobywców, którzy nie przybyli z mieczami i karabinami, ale z łzawymi historiami, kłamstwami i perwersyjnym szantażem akademickim.

Odnośniki:

[1] See Lentin, R. (2013). A Woman Died: Abortion and the Politics of Birth in Ireland. Feminist Review, 105(1), 130—136.

[2] R. Lentin, After Optimism? Ireland, Racism and Globalisation (Dublin: Metro Eireann Publications, 2006), 3.

[3] Ibid., 1.

[4] Ibid., 2.

[5] Ibid., 55.

[6] Ibid., 107.

[7] Ibid., 165.

[8] Derman-Sparks, Louise., Ramsey, Patricia G.. What If All the Kids Are White? Anti-Bias Multicultural Education with Young Children and Families. (United States: Teachers College Press, 2011), 31.

INFO: https://www.theoccidentalobserver.net/2024/07/20/ongoing-jewish-influence-in-the-transformation-of-ireland/

………………………….

A to w oryginale:

«Włochy znikną, ponieważ są siedzibą chrześcijaństwa. Zrobi to dla nas islam, bo Izrael używa islamu jak szczotki do dywanów. Wysyłamy tam muzułmanów, żeby rozwiązali ten problem dla nas».

Jednak Bidenowi kazali zrezygnować… Cyrk. Kolorowy. Wice.

Biden zrezygnował z kandydowania na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych

2024-07-21 20:12 pap/biden-zrezygnowal

[w 2000 roku, to Lisa Simpson przejmuje władzę]

Prezydent USA Joe Biden poinformował na platformie X o swojej rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich. Zapowiedział wystąpienie do narodu, w którym uzasadni swoją decyzję oraz zadeklarował, iż do końca kadencji będzie wypełniał swoje obowiązki.

„Uważam, że w najlepszym interesie mojej partii i kraju leży, abym odsunął się na bok i skupił wyłącznie na sprawowaniu funkcji prezydenta przez pozostałą część mojej kadencji” – napisał 81-letni Biden na platformie X.

==============================

wyjaśniają:

Media głównego nurtu wskazują, że Kamala Harris „pisze historię”, ponieważ będzie [??? czyżby? md] pierwszą kobietą [wice]prezydent, w dodatku o korzeniach hinduskich i afroamerykańskich. Ponadto pozostaje w związku małżeńskim z Żydem, swym byłym kochankiem. Tym samym, po raz pierwszy w historii USA małżonek obecnej wiceprezydent ,wywodzący się z tradycyjnej żydowskiej rodziny z Brooklynu, będzie [??? czyżby? md] zajmował tak wysoką pozycję w USA.

Harris przyszła na świat w 1964 r. w Oakland w Kalifornii jako córka tamilskiej imigrantki z Indii i Jamajczyka. Po rozwodzie rodziców...[aha, te vice to dlatego, że pisane w 2020 roku md]

Nie ma tak wielkich orzechów, by z tymi jajami porównać md

============================

– Trump zrezygnował czy ja? – pytał podobno wielokrotnie Biden, gdy dowiedział się o swojej rezygnacji.

======================

mail:

...istotnym składnikiem kariery p. Harris zwłaszcza na jej początkowym etapie było też łóżko Williego Browna, burmistrza San Francisco.

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

Kalif Al–Hakim i druzowie.

Aneks VIII. Kalif Al–Hakim i druzowie.

Andrzej Sarwa – Onufry Seweryn Krzycki

=============================

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17  wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj: https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

=============================

Aneks VIII. Kalif Al–Hakim i druzowie.

W tym czasie, gdy chrześcijanie byli zajęci obliczaniem coraz to nowych dat dnia Sądu Ostatecznego, w Egipcie kalif Al–Hakim bi–Amr Allah zajmował się zgoła czym innym. Początkowo jako pobożny muzułmanin wybudował w Kairze wspaniały meczet noszący po dziś dzień jego imię, później jednak – nie wiadomo czy ogarnięty religijnym obłędem, czy może raczej owładnięty przez demoniczne dżiny, choć początkowo dość wyrozumiały i łagodny dla chrześcijaństwa zaczął je w sposób gwałtowny i bezwzględny zwalczać, choć matkę miał chrześcijankę. Prześladował duchowieństwo i wiernych oraz na ogromną skalę burzył kościoły.

W ciągu dziesięciu lat najdzikszego religijnego terroru, trwającego od roku 1004 do 1014 rozkazał obrabować i spalić ponad trzydzieści tysięcy chrześcijańskich świątyń i monasterów! Szczytowym zaś dokonaniem tegoż kalifa było, w roku 1009, w Jerozolimie, zrównanie z ziemią Bazyliki Grobu Pańskiego, po której nie został kamień na kamieniu.

Szaleństwo Al–Hakima po roku 1014 przybrało jeszcze inną formę. Oto zaczął się skłaniać ku naukom ismailitów, głosicieli i wyznawców ezoterycznych doktryn zawierających pierwiastki filozofii platońskiej wymieszane z gnostyckim mistycyzmem, które były zarezerwowane tylko dla wtajemniczonych. Kalif ostatecznie przystał do tegoż ruchu, z którego wyemanowała nowa grupa religijna – druzowie. Była to kulminacja działalności władcy, który już na początku swoich rządów zapowiedział nadejście nowej ery – ery prawdziwego monoteizmu. A sam ogłosił się inkarnacją Boga, który objawił się w ludzkim ciele, po to, aby naprawić wszystko, co zostało wypaczone przez islam, chrześcijaństwo, judaizm i inne religie.

Ostatecznie kalif rozkazał, by Hamza ibn Ali ibn Ahmad, perski ismailita, który w roku 1014 przybył do Egiptu i zaczął tu nauczać, w maju roku 1017 ogłosił rozpoczęcie tejże ery, w której wyznawać się będzie nową religię, al–Muwahhidun – Monoteizm i że Al–Hakim jest Bogiem wcielonym, co zostało potwierdzone stosownym dekretem.

Doktryna, której wyznawcy ostatecznie zostali nazwani druzami, przypisująca sobie pochodzenie od Abrahama, w rzeczywistości jest systemem synkretycznym zawierającym w sobie elementy najrozmaitszych filozofii i religii – gnostycyzmu, neoplatonizmu, pitagoreizmu, ismailizmu, judaizmu rabinicznego, heterodoksyjnego chrześcijaństwa, hinduizmu, buddyzmu, monoteizmu egipskiego sięgającego – być może – czasów Echnatona, zaratusztrianizmu, manicheizmu i oryginalnej myśli samego Hamzy, a może i kalifa al–Hakima także.

Na ich bazie powstała odrębna i częściowo tajna teologia, interpretująca święte księgi – Koran, Pismo Święte Nowego Testamentu i własne dzieło Kitab al–Hikma – na sposób i egzo– i ezoteryczny, podkreślająca znaczenie roli umysłu i wiedzy, a nie wiary, dzięki czemu człowiek może ostatecznie osiągnąć stan przebóstwienia. Ponieważ nie jesteśmy jednak doskonali, to aby owo osiągnąć, musimy przejść przez cykl licznych narodzin i śmierci, odradzając się w coraz to nowych ciałach. Dopiero po zakończeniu tej wędrówki dusza dotrze do końca cyklu narodzin i zjednoczy się z Al–aqal al kulli – Umysłem Kosmicznym.

To jest wiedza egzoteryczna, jawna, dostępna dla wszystkich.

Jest jednak jeszcze inna wiedza, znana wyłącznie wtajemniczonym, bo druzowie podzielili się na dwie klasy – nieświadomych profanów dżuhhal i wtajemniczonych oświeconych – ukkal. Tyle że na jej temat nic nie wiadomo. Owszem są różne domysły, przypuszczenia, hipotezy, ale… od XI wieku aż po dziś dzień nie znalazł się nikt, kto zdradziłby tajemnicę… Aż trudno w to uwierzyć, niemniej takie są fakty.

Hamza ibn Ali ibn Ahmad, początkowo popierany przez kalifa, w końcu stracił jego zaufanie. Przyczyną tego była chęć wprowadzenia zbyt radykalnych reform – bezwzględnej walki z dawną tradycją, postulowanie wprowadzenia zakazu wielożeństwa, rozwodów, powtórnych małżeństw i innych zwyczajów, do których ludzie byli przywiązani.

Hamza był też atakowany przez innych teologów, w tym również swojego bliskiego współpracownika, któremu na imię było Ad–Darazi. Ostatecznie został on przepędzony i nie tylko ślad po nim zaginął, ale został praktycznie zapomniany.

Nie minęło wiele czasu, a podobny los spotkał kalifa.

Al–Hakim uwielbiał samotne nocne wędrówki i z jednej z nich, na którą się wybrał w środę, 13 lutego, 1021 roku, już nie wrócił. Poszukiwania nic nie dały. Bóg i zarazem kalif, czyli władca wiernych, przepadł bez wieści… Co się z nim stało? Czy spotkał go jakiś wypadek? A może został porwany i uwięziony? Być może stracił pamięć? A może został zamordowany? Cóż, wszystkie te przyczyny są prawdopodobne, druzowie jednak wierzą, iż wstąpił do nieba…

Po zniknięciu Hamzy i Al–Hakima przywództwo nad druzami objął Baha’uddin Ali ibn Ahmad ibn ad Dayf1, który przed śmiercią, w roku 1043 zakazał głoszenia nowej wiary, a przyjmowanie nowych członków do społeczności druzów zostało zabronione, w oczekiwaniu na powrót Al–Hakima, na Dzień Sądu Ostatecznego, na złoty wiek, i na Nowy Porządek Świata, który ma nastać.

Na Dzień Sądu i Nową Ziemię czekali także i chrześcijanie. Lecz to trzeba było odłożyć na później, najpierw bowiem należało odzyskać Jerozolimę i Grób Pański.

Zachód ruszył tedy na wojenną wyprawę przeciw Saracenom… Co też się i udało. Grób Pański odzyskano, a Bazylikę wnoszącą się nad nim odbudowano… Teraz trzeba było już tylko strzec zdobyczy. Stróżami Grobu zostali król jerozolimski oraz świeccy i zakonni rycerze… Do czasu…

Lecz i to odeszło w mroki przeszłości… królowie… kalifowie… rycerze… mnisi… wojny… zwycięstwa… klęski… łupy… krew… łzy… kary zsyłane przez niebiosa… głód… swary i waśnie… i śmierć czarna… i upadek dawnych autorytetów… a potem – Stary Świat uległ transformacji, ale za to Świat Nowy otworzył swe bramy dla tego, co w Starym Świecie zaczęło przemijać… i odtąd nic już nie było tak jak wcześniej… bo odwieczny ład kruszał i butwiał, świat zaś i ludzkość dryfowały w stronę ładu nowego… czy lepszego, jak ludziom wmawiano?…

A jakiż to był jego początek? Nader prozaiczny… Bunt i sprzeciw wobec zastanego porządku... Bo po co naprawiać? Lepiej zniszczyć i… zastąpić swoim porządkiem, według własnych prywatnych wyobrażeń… A może… a może podszeptów diabelskich?…

Ukraina w obliczu niedoborów energii elektrycznej prosi o pomoc Rumunię, Słowację, Polskę i Węgry.

Cztery unijne kraje obarczone misją zaopatrywania Ukrainy w energię elektryczną

Załamanie energetyczne Ukrainy wymaga wsparcia tego kraju przez „unijnych przyjaciół„

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 21
 
READ IN APP
 

Ukraina w obliczu niedoborów energii elektrycznej planuje w ciągu 24 godzin zwrócić się o pomoc do Rumunii, Słowacji, Polski i Węgier, podaje Ministerstwo Energii na swoim kanale Telegram.

„W ciągu dnia planowany jest import z Rumunii, Słowacji, Polski i Węgier o łącznym wolumenie 25 682 MW/h. Eksport nie następuje i nie jest oczekiwany” – czytamy w oświadczeniu.

Dyrektor generalny ukraińskiego koncernu energetycznego YASNO (wchodzącego w skład holdingu DTEK) Siergiej Kowalenko informował już wcześniej, że Ukraina boryka się z katastrofalnym niedoborem energii elektrycznej na skutek uszkodzeń infrastruktury i koniecznością kontynuowania w tym kontekście remontów bloków energetycznych. Na całej Ukrainie wprowadzono godzinowe harmonogramy włączeń.

Ukraińcy: Koszmarna cena iluzji stania się „europejczykiem”

Koszmarna cena iluzji stania się „europejczykiem”

Do przemyślenia dla Polaków i Rusinów jednako!

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 21
 
READ IN APP
 

Rusiński (ukraiński) nacjonalizm ma swoje korzenie w dążeniu do  stania się Europejczykiem za wszelką cenę.

Po legalnym i w pełni praworządnym przyłączeniu Rusi do Rzeczpospolitej Obojga Narodów, cała ówczesna Jej elita dobrowolnie i z własnej inicjatywy spolonizowała się, odchodząc w ten sposób geopolitycznie „na zachód” i pozostawiając rusińskie pospólstwo „na wschodzie”.

Naturalną jest rzeczą, że niższe klasy społeczne patrzą w górę ku swym elitom w poszukiwaniu drogi rozwoju.  Tak też było z Rusinami i w taki to sposób zaczął się ich „romans” z Zachodem. 

W czasie rozbiorów, podstępni i przewrotni Austriacy zmanipulowali to dążenie do skatalizowania zwyrodniałego i barbarzyńskiego ruchu  banderowskiego, w celu zwrócenia go przeciw Polakom.  Wołyńskie efekty tego łajdactwa do dziś mrożą krew w żyłach! Natomiast Rusini dalej bezowocnie poszukują swego miejsca w „Europie”.

Przy czym nie zdają sobie sprawy, że Europa reprezentowana przez Wielką Rzecząpospolitą, nie ma nic wspólnego z łajdacką jej wersją personifikowaną przez unię.  Nie tylko Rusini dali się nabrać na to szalbierstwo, ale Polacy również, dobrowolnie głosując za utratą niepodległości i przyłączeniem do tego globalistycznego tworu.  Płacą za to nędzą, emigracją, poniżeniem i skundleniem. 

Natomiast Rusini płacą zań samym swoim istnieniem.  Poniżej najnowsza analiza sytuacji, która prowadzi do ostatecznej anihilacji Rusinów w wojnie z FR:

Nie jest tajemnicą, że zorganizowany przez sojusz atlantycki konflikt na Ukrainie  doprowadził do absolutnie bezprecedensowych ofiar wśród sił reżimu w Kijowie . Liczne niezależne źródła  potwierdziły,  że liczba zabitych w akcji osiągnęła sześciocyfrową liczbę już w pierwszym roku „specjalnej operacji wojskowej” (SMO). W miarę jak straty wspieranej przez sojusz junty neonazistowskiej rosły,  endemicznie skorumpowany reżim  starał się jak mógł, aby ukryć rzeczywistą liczbę, rażąco zawyżając rzekome straty rosyjskie i zaniżając swoje własne. Tak więc  w drugą rocznicę specjalnej operacji wojskowej (SMO) lider reżimu w Kijowie Wołodymyr Zełenski powiedział (z poważną miną),  że zginęło 31 000 ukraińskich żołnierzy , ale że rzekomo udało im  się zabić ponad 400 000 żołnierzy rosyjskich . Jednak nigdy nie wyjaśnił, jak dokładnie udało im się dokonać takiego wyczynu.

Zaledwie kilka miesięcy później sam Zełenski niechcący ujawnił  skalę swoich bezczelnych kłamstw . Mianowicie,  w połowie kwietnia narzekał,  że Rosja wystrzeliwuje 10 razy więcej pocisków artyleryjskich, mając jednocześnie 30 razy więcej samolotów (pomimo całej  absurdalnej propagandy o „wyginięciu” rosyjskich sił powietrznych ), argumentując, że jego siły  nie mogą wygrać przy tak okropnych przeciwnościach .

W tym miejscu należy poprowadzić linię podziału między liczbą zabitych żołnierzy rosyjskich a ukraińskich. Kto przy zdrowych zmysłach mógłby uwierzyć, że ten kraj  mógłby zneutralizować ponad 400 000 żołnierzy wroga, tracąc przy tym nieco ponad 30 000 własnych? To dałoby stosunek zgonów między nimi na poziomie co najmniej 13:1 na korzyść sił junty neonazistowskiej. Jednak każde choć trochę wiarygodne źródło nie tylko to kwestionuje,  ale sugeruje, że jest wręcz odwrotnie .

Mianowicie liczne źródła zachodnie, w tym francuski  Le Monde , brytyjskie  Imperial War Museums  i  Royal United Services Institute (RUSI)  twierdzą, że około 70% wszystkich ofiar w konflikcie ukraińskim zorganizowanym przez sojusz jest wynikiem ostrzału artyleryjskiego. Amerykański  magazyn Time podaje tę liczbę jeszcze wyższą, na poziomie 80% . Źródła akademickie generalnie zgadzają się z tymi ocenami, a  Journal of the American College of Surgeons podaje liczbę 70% . Dowody historyczne sugerują również, że dane te są dość dokładne. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że  przewaga artyleryjska Rosji  wynosi co najmniej 10:1, co przyznał sam Zełenski, pomysł, że siły reżimu kijowskiego wygrywają 13:1 staje się tym bardziej absurdalny. Jednak w rzeczywistości sprawy mają się znacznie gorzej, ponieważ Zełenski wspomniał również o 30:1 przewadze  śmiercionośnego lotnictwa Moskwy .

Biorąc pod uwagę, że junta neonazistowska również narzekała  na rosyjskie bomby precyzyjnego kierowania wyposażone w UMPK , wspomniana dominacja w lotnictwie rośnie wykładniczo. I po raz kolejny, to nie koniec, ponieważ Kreml ma również bezprecedensową przewagę w dronach i  możliwościach uderzeniowych dalekiego zasięgu , czy to zaawansowaną broń balistyczną i hipersoniczną, czy zwykłe pociski manewrujące.  Odnotowano tysiące ataków  przeprowadzonych wyłącznie przez legendarne już drony „Lancet” i KUB, podczas gdy setki hipersonicznych pocisków „Iskander-M” i 9-S-7760 „Kinzhal” zostało  wystrzelonych w cele o wysokim priorytecie na całej Ukrainie . Dla rosyjskiego wojska wszystkie te aktywa działają jak ogromne mnożniki siły, których reżim w Kijowie po prostu nie może dorównać, zwłaszcza w połączeniu z artylerią, śmigłowcami szturmowymi, lotnictwem strategicznym itp.

Trudno jest uzyskać dokładne dane na temat tego,  ile szkód wyrządzają wszystkie te bronie pod względem ludzkim , ale można założyć, że odpowiadają one za co najmniej 85-90% wszystkich ofiar po obu stronach. Ponieważ praktycznie niemożliwe jest obliczenie przewagi Rosji w zakresie dronów i  możliwości uderzeń dalekiego zasięgu , możemy skupić się tylko na artylerii i lotnictwie, o których wiemy, że są odpowiednio 10:1 i 30:1 na korzyść Moskwy. Tak więc te dwa aktywa same w sobie dają współczynnik ofiar 10-15:1 na korzyść Rosji. Gdybyśmy mieli uwierzyć BBC,  które twierdzi, że Kreml stracił do tej pory około 50 000 żołnierzy , to równanie to umieściłoby straty ukraińskie na poziomie od 500 000 do 750 000 zabitych. Te oszałamiające liczby są  zgodne z ocenami licznych źródeł wojskowych  po wszystkich stronach konfliktu. Niestety, liczby te są znacznie gorsze, jeśli weźmiemy pod uwagę rannych. Zwykle szacuje się ich w dwu-trzy krotnej liczbie, co daje sumaryczne straty społeczne na poziomie 3 milionów uprzednio młodych i zdrowych ludzi! 

Zagraniczni najemnicy również regularnie narzekają na takie straty , szczególnie Kolumbijczycy, którzy ponieśli ciężkie straty odkąd z głupoty przybyli na Ukrainę.  W niedawnym nagraniu wideo jeden obywatel Kolumbii stwierdził, że zostali „pozostawieni sami, by walczyć w wojnie z olbrzymem” i ubolewał, że nie może odejść. Sama junta neonazistowska dba o to, aby ani najemnicy, ani ukraińscy poborowi nie mogli uciec,  między innymi poprzez umieszczanie min lądowych na terenach granicznych z Mołdawią . Jednak pomimo tego wszystkiego to wciąż za mało,  ponieważ ameryka i sojusz chcą więcej krwi . Na przykład  w wywiadzie dla Euronews inny podżegacz wojenny z Waszyngtonu, były ambasador USA przy sojuszu Ivo Daalder nalegał, że „zarówno Ukraina, jak i sojusz muszą zrobić więcej, aby zwiększyć prawdopodobieństwo pokonania Rosji, w tym zmobilizować młodszych mężczyzn i kobiety do walki w siłach ukraińskich”.

„Ukraina musi zmobilizować siłę roboczą. To wojna prowadzona przez 40-latków. Żadna inna wojna w historii nie była prowadzona przez 40-latków” –  powiedział Daalder, dodając : „Musisz zdobyć 18-latków, musisz zdobyć 20-latków, musisz zdobyć 21-latków, na których polega każda armia w reszcie świata”.

To potworne oświadczenie jest doskonałym przykładem tego, jak  najbardziej agresywny kartel przestępczy na świecie  postrzega naród ukraiński, w tym nastolatków. Ale biorąc pod uwagę  zaangażowanie ameryki w masowy handel dziećmi z Ukrainy , nie jest to zaskakujące. Jednak nie jest to mniej odrażające dla żadnego przyzwoitego człowieka. Należy zauważyć, że oświadczenie Daaldera jest również kolejnym potwierdzeniem wcześniej obliczonego współczynnika ofiar. Mianowicie, siły reżimu kijowskiego początkowo składały się z osób w wieku późnych 20-30 lat, ale ponieważ większość z nich została zabita lub ranna, w  ten sposób średni wiek żołnierzy został podniesiony do około 40 lat . Innymi słowy,  amerykańscy zbrodniarze wojenni  skutecznie  wymordowali całe pokolenie ukraińskich mężczyzn  i teraz chcą zrobić to samo z dziećmi, które ledwo osiągnęły dorosłość (lub jeszcze nie).

Ohydna eksploatacja narodu ukraińskiego przez polityczny Zachód  jest jedną z  najgorszych tragedii naszych czasów , ponieważ życie milionów ludzi zostało zniszczone, co obejmuje utratę domów i członków rodziny.   Wszystko to zmieniło perspektywy demograficzne Ukrainy  w katastrofę, która pozostawi konsekwencje na nadchodzące dziesięciolecia .

Cymbalistów wielu

Małgorzata Todd mtodd
20 lipca 2024 r. | Nr 29/2024 (681) Cymbalistów wielu

       Szanowni Państwo!
       Od nazwania głupca durniem, czy cymbałem, osobnik taki nie zmądrzeje. To, czego powinniśmy się domagać, to wykluczenie cymbała z decydowania o naszych sprawach na każdym szczeblu, począwszy od urzędniczki w banku, a na premierze kończąc. Co prawda, ten ostatni, jako pierwszy folksdojcz RP, nie wiele ma do powiedzenia w niemieckim kondominium, jakim staje się Polska. Jest przecież tylko podwykonawcą.

       W Europie najbardziej wyszczekani są Francuzi. Wsławili się krwawą rewolucją, a później już tylko wychwalali się przed całym światem. Taka wielo-wieczna reklama musi przynosić rezultaty. Niemcy wywołali dwie wojny światowe i nic nie mają sobie do zarzucenia. Są sobą nieustannie zachwyceni i zdanie „podludzi” na ich temat nic ich nie obchodzi. Rosjanie, jak na niewolników przystało, marzą tylko o jednym, żeby to inni się ich bali.
       Zamiast ubolewać nad doznanymi krzywdami, powinniśmy drani i cymbałów na wysokich stanowiskach pogonić z Polski, w każdy dostępny nam sposób. Bądźmy solidarni i wróćmy do korzeni „Solidarności”. To trwały fundament, polskości.
       A cytując z „Pana Tadeusza” – „Było cymbalistów wielu…”, mam nadzieję, że ten fragment pozostanie jako lektura obowiązkowa. Wyrzucając go, Ministrzyca Oświaty mogłaby narazić się na zarzut antysemityzmu. Wie dobrze, że nie jeden cymbał mógłby ją zastąpić na tym stanowisku.

Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

Czerwak, lider OUN – Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – grozi Polsce i Polakom..

Богдан Червак

Пам’ятнику, яким поляки так пишаються, сьогодні аплодують в Москві. На жаль, поляки так і не зрозуміли, що ображаючи національні почуття українців, вони копають могилу для Польщі.

Oburzony pomnikiem jest Bohdan Czerwak, obecny lider OUN – Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

„Niestety, Polacy nigdy nie zrozumieli, że obrażając uczucia narodowe Ukraińców, kopią grób dla Polski” – napisał Czerwak w mediach społecznościowych.

================================

https://pl.wikipedia.org/wiki/Organizacja_Ukrai%C5%84skich_Nacjonalist%C3%B3w#Po_wojnie

Na niepodległej Ukrainie od roku 1995 działa legalnie Kijowska Miejska Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której szefem jest Bohdan Czerwak. 

Fart i niefart Donalda Tuska

Fart i niefart Donalda Tuska

Stanisław Michalkiewicz„Goniec” (Toronto)  •  21 lipca 2024 chyzy

Zgodnie z rozkazem przekazanym Donaldu Tusku przez Naszego Złotego Pana Olafa Scholza, który niedawno odbył w Warszawie gospodarską wizytę, dintojra nabiera tempa. Ledwo Sejm uchylił immunitet Wielce Czcigodnemu posłowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, a już ABW go złapała i odstawiła do aresztu wydobywczego, gdzie będzie jęczał i szlochał, aż się przyzna, a wtedy zostanie dostarczony przed oblicze niezawisłego sądu. Ten już powinność swej służby zrozumie, niczym petersburski policmajster z „Pana Tadeusza” i przysoli Wielce Czcigodnemu piękny wyrok.

Równolegle bowiem z przyspieszeniem dintojry wzięty przez Donalda Tuska na chłopaka od brudnej roboty pan Adam Bodnar, razem ze swoimi bodnarowcami intensyfikuje kurację przeczyszczającą w prokuraturze i sądach. Jak już i tu i tam zostaną sami zaufani funkcjonariusze, ruszy rzeź niewiniątek; w ten sposób teren pod Generalne Gubernatorstwo zostanie zniwelowany. Powtarzam się – ale w słusznej sprawie nigdy dość powtarzania – żeby potem nikt nie mówił, że nie wiedział. Tym bardziej, że Sejm cofnął immunitet nie tylko Wielce Czcigodnemu Marcinowi Romanowskiemu, który teraz trafił do aresztu wydobywczego, ale i Wielce Czcigodnemu Mariuszowi Błaszczakowi, byłem ministrowi obrony. W odróżnieniu od pana Marcina Romanowskiego nie jest on podejrzany z powodu Funduszu Sprawiedliwości, tylko z prywatnej skargi generała Tomasza Piotrowskiego, byłego dowódcę operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Nawiasem mówiąc, wprowadzony u nas system dowodzenia wydaje się nader skomplikowany, co ma oczywiście plusy ujemne, ale i plusy dodatnie. Można by odnieść wrażenie, że nie tyle chodzi o dowodzenie, co o stworzenie odpowiednich synekur dla rosnącej liczby generałów, których mamy podobno więcej, niż samolotów. No i pan generał Piotrowski poczuł się dotknięty wyjaśnieniami ministra Błaszczaka w sprawie ruskiej rakiety, co to doleciała aż w okolice Bydgoszczy, a właściwie – w okolice Chobielina, gdzie – jak wiadomo – mieszka Książę-Małżonek wraz z Małżonką. Pan minister Błaszczak twierdził, że nic o tej rakiecie nie wiedział, podczas gdy pan generał utrzymuje, że on ministra o wszystkim informował. Jak tam było tak tam było; najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że obydwie strony mają rację. Pan generał owszem – informował, ale na skutek niebywałego rozmnożenia szczebli dowodzenia i dowódców, droga służbowa stała się tak długa i skomplikowana, że informacja do ministra w końcu nie dotarła.

A jeśli już jesteśmy przy ruskich rakietach, to podczas niedawnej gospodarskiej wizyty w Warszawie prezydenta Zełeńskiego, który zatrzymał się tu w drodze na szczyt NATO w Waszyngtonie, to Donald Tusk, najwyraźniej podkręcony przez Naszego Złotego Pana obiecał prezydentu Zełeńskiemu, że Polska będzie strącać ruskie rakiety nadlatujące nad Ukrainę. Aliści były to obietnice bez pokrycia, bo okazało się, że obecne na szczycie państwa poważne się na to nie zgodziły, więc takie wepchnięcie Polski w wojnę z Rosją na razie pozostaje w sferze projektów.

W sferze projektów pozostaje też utworzenie na terytorium Polski z „ochotników”, czyli obywateli ukraińskich, co to uciekli z Ukrainy, często za sowite łapówki, żeby tylko wymigać się od poboru do tamtejszego wojska, Legionu Ukraińskiego, który Polska ma uzbroić i wyszkolić. Wydawało mi się początkowo, że Donald Tusk zakpił sobie w ten sposób z prezydenta Zełeńskiego – ale nie. Już następnego dnia na łamach niemieckiego portalu „Onet” ukazała się publikacja, do Legionu zgłosiło się sto tysięcy ochotników. Książę-Małżonek na konferencji prasowej w Waszyngtonie co prawda powiedział, że tylko stu, ale nie o to chodzi, bo ważniejsze jest, dlaczego Niemcom aż tak zależy na tym Legionie, który przecież żadnym władzom polskim by nie podlegał? Komu by podlegał? Aaa, tego na razie nikt nie wie, więc nie można wykluczyć, że faktycznie podlegałby niemieckiej BND, która mogłaby go użyć do urządzenia w Polsce powtórki z „wołynki”, co stworzyłoby pretekst do udziału formacji zbrojnych obcych państw do zrobienia w Polsce porządku na podstawie ustawy nr 1066, która cały czas obowiązuje.

Ale może i kuracja przeczyszczająca i dintojra tak znakomicie się uda, że powtórka z „wołynki” okaże się niepotrzebna. Zresztą zdaniem Judenratu „Gazety Wyborczej” niepotrzebne jest również upamiętnianie tamtej „wołynki”, zwłaszcza w postaci „jątrzącego” i „dzielącego” pomnika, odsłoniętego 14 lipca w Domostawie, między Janowem Lubelskim i Niskiem. Ciekawe, że nikomu nie przyjdzie do głowy, by perswadować Żydom, że pomniki stawiane przez nich ofiarom holokaustu też „jątrzą” i „dzielą”. Najwyraźniej co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie, więc nic dziwnego, że Judenrat czujnie strzeże żydowskiego monopolu na martyrologię.

Postępy dintojry z pewnością wprawiły Donalda Tuska i całą Volksdeutsche Partei z satelitami w dobry nastrój, aż tu nagle zdarzyło się coś, co – niczym zgrzyt żelaza po szkle – ten nastrój w jednej chwili zwarzyło. Oto w Sejmie odbywało się głosowanie nad projektem ustawy o depenalizacji aborcji. Wydawało się, że maszynka do głosowania będzie pracować bez zarzutu, a tymczasem ustawa nie przeszła, bo za jej uchwaleniem głosowało 215 posłów, ale przeciw – 218. Wśród tych, którzy nie głosowali, znalazł się Wielce Czcigodny pan mecenas Roman Giertych, za co wściekły Donald Tusk zawiesił go w prawach członka klubu i pozbawił funkcji wiceprzewodniczącego. Mecenas Giertych wyjaśniał, że wprawdzie kandydując z ramienia Volksdeutsche Partei zmienił poglądy – ale nie wszystkie.

Nie wypada temu zaprzeczać, jednak warto zwrócić uwagę na publikację „Onetu” na kilka dni przed tym głosowaniem. Okazało się, że mimo zmiany rządu oraz ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, prokuratura w Lublinie, jak gdyby nigdy nic, nadal prowadzi śledztwo w sprawie Polnord, w którym pan mecenas Giertych występuje w charakterze podejrzanego o zagarnięcie prawie 100 mln złotych. Okazało się, że Donald Tusk zachował się wobec mecenasa Giertycha jak jakiś esesman wobec członka Sonderkomando i na wszelki wypadek wcale nie odciął go od stryczka. – Jak wy mi tak, to ja wam tak – mógł w takiej sytuacji pomyśleć sobie pan mecenas i odmówił wzięcia udziału w głosowaniu tym skwapliwiej, że sam projekt autorstwa Wielce Czcigodnej Anny Marii Żukowskiej z pierwszorzędnymi korzeniami ocenił, jako „niechlujny”, „nierozsądny” a „w wielu punktach nawet groźny”. Oczywiście autorka projektu wznieciła straszliwy jazgot, a „kobiety” zapowiedziały iż wyjdą na ulicę, żeby znowu sobie trochę „powypierdalać” – jak to mają w zwyczaju. Na takie dictum Donald Tusk czmychnął do Francji, aby choć trochę oddalić się od tych rozżartej tłuszczy, ale prędzej czy później będzie musiał wypić kielich goryczy.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Zdechł pies. Chirurżka też…

Psy zdychają, prof. Bralczyk jedzie dalej. „Zastępowanie dziecka psem uważam za zjawisko groźne”

21.07.2024 psy-zdychaja

Prof. Jerzy Bralczyk. Foto: PAP
Prof. Jerzy Bralczyk. Foto: PAP

Od kilku dni ofiarą internetowego hejtu stał się prof. Jerzy Bralczyk. Rzucili się na niego wszelkiej maści lewicowcy, postępowcy, obrońcy zwierząt itp. środowiska pod patronatem „Gazety Wyborczej”. Lewej stronie rzeczywistość nigdy nie pasuje i zawsze chcą budować „nowe lepsze światy”, kończące się zazwyczaj źle. Tym razem na drodze stanął im znany językoznawca, który powiedział oczywistość.

Prof. Jerzy Bralczyk w sobotę 13 lipca był gościem programu „100 pytań do” w TVP Info. Zapytano go m.in. o „osoby ludzkie” i „nieludzkie”. Odpowiedział, że jemu to „nie pasuje”, podobnie, jak „nie pasuje mu adoptowanie zwierząt”.

– Jednak co ludzkie, to ludzkie. Jestem starym człowiekiem i preferuję te tradycyjne formuły i sposób myślenia. Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies „umarł”, będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety „zdechł” – powiedział prof. Bralczyk.

I to stwierdzenie rozpętało burzę wśród postępowych środowisk. Prof. Bralczyk pomimo potężnego hejtu zdania nie zmienia, o czym zapewnił w najnowszym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

PAP: Czy zdziwił pana tzw. hejt, który się wylał na pana głowę. Chyba największe pretensje, jakie mieli do pana internauci, dotyczyły „zdychającego psa”.

Prof. Jerzy Bralczyk: – Zdziwiło mnie przede wszystkim zainteresowanie językową tematyką, co przypisywałby dużej mierze sezonowi ogórkowemu, choć uważam, że dzieje się dużo ciekawszych rzeczy. Ale to, że ludzi interesują sprawy językowe, cieszy mnie, natomiast hejt jest równoważony wyrazami poparcia, które też postrzegam w internecie. Jednak od pewnego czasu już nie śledzę tego dyskursu, choć mogę sobie wyobrazić i argumenty, i inwektywy, które są w nim używane.

Wywołał pan ogólnopolską burzę.

– Być może taka żywa, emocjonalna reakcja wynika z tego, że słowo „zdychać” jest na tyle już postrzegane negatywnie, że bardzo trudno wielu ludziom, którzy są przywiązani do swoich zwierząt, przyjmować je jako neutralne. Ja jestem, jak już podkreślałem wielokrotnie, reprezentantem dawnego pokolenia, dla którego jest ono normalnym słowem. Natomiast w mniejszym stopniu uważam odejście od słowa „zdychać” za naganne, co używanie słowa „umierać” w odniesieniu do zwierząt. To mi się nie podoba, tak jak nie podoba mi się używanie słowa „osoba” w odniesieniu do zwierzęcia, tak jak nie podoba mi się „adoptowanie” zwierzęcia. Adopcja jest bardzo szczególnym rodzajem działania i procesu zarezerwowanym dla ludzi. Jeśli ktoś nie chce używać słów w jego odczuciu nacechowanych negatywnie, jak „zdychanie” – proszę bardzo, ale proponowałbym odejście od tych nadmiernie je uczłowieczających.

Gdybyśmy zrezygnowali ze słowa „zdychać”, to czym można by było je zastąpić?

– Wielu ludzi, intuicyjnie powściągając się od stosowania słowa „umierać” w zwierzęcym kontekście, używa terminu „odejść”, który jest neutralny, choć metaforyczny. Oczywiście to pies czy kot odchodzą. O innych zwierzętach skwapliwiej powiemy, że zdychają. Nie powiemy o chrząszczu, że umarł ani o jakiejś gąsienicy, bo to wydawałoby nam się przesadą. Może w baśniach, kiedy chrząszcze i gąsienice są prawie osobami, mówią do siebie, to tam mogą one umierać, ale tak na ogół to mówimy, że zwierzę zdechło. Albo padło – w odniesieniu do dużych zwierząt, jak np. krowa czy koń. Czy wilk umiera? No, chyba nie.

Faktycznie, dużo negatywnych skojarzeń mamy ze słowem „zdychać”, jak choćby „życzenia” kierowane pod adresem wroga, żeby „zdechł jak pies”.

– Dawniej, kiedy słowo „zdychać” było prymarnie odnoszone do zwierząt, to nie miało negatywnych konotacji, natomiast kiedy bywało stosowane w odniesieniu do człowieka, to w negatywnych intencjach, gdyż animalizowanie człowieka, przyrównywanie go do zwierzęcia zawsze ma charakter pogardliwy, wrogi. W ten sposób negatywny wydźwięk tego słowa przeniósł się na wszystkie jego zastosowania.

Ma pan jakieś zwierzaki w domu?

– W tej chwili nie, ale przez długi czas żyły z nami koty, do których byliśmy bardzo przywiązani. Jeśli chodzi o moją ideologię, to jestem szczególnie wyczulony na okrucieństwo wobec zwierząt, staram się nie zabijać nawet owadów. Jestem bardzo, bardzo związany z życiem wszystkich istot. Istot, a nie osób.

Osobopies pana nie przekonuje?

– Zdecydowanie nie. I zastępowanie dziecka psem uważam za zjawisko groźne społecznie w związku ze zmniejszonym przyrostem naturalnym. Jak tak dalej pójdzie na rodzinę będą się składały dwie osoby plus pies. Reasumując: bardzo, bardzo lubię zwierzęta i aż mi przykro, że zdychają, ale na pewno nie powiem, że umierają. Mimo wszystko.

To zajmijmy się drugim punktem zapalnym, czyli feminatywami. Ludzie, którzy chcą ich powszechnego używania wychodzą z założenia, że język jest czymś, co się zmienia, ewoluuje i nie można temu przeszkadzać.

– A co powie pani na formę „wrożyni” zamiast kobieta wróg? To także jest kwestia w znacznej części estetyczna i emocjonalna, bo w końcu wyrazy niczemu nie są winne. Natomiast pełne zrównanie rodzajów się nie uda i takie zaimki jak „ktoś” pozostaną rodzajem męskim.

– No tak, ja niedawno żartobliwie zaproponowałem słowo „osobon”, bo „osoba” jako forma żeńska trochę mnie urażała. Zacytuję tu początek listu pani reżyser Moniki Strzępki do aktora: „Osoba aktorska socjalizowana do ról męskich”…

Zabawne, ale jeśli ktoś chce mówić „chirurżka”, to ma do tego prawo.

– A jak pani sądzi, jak znaczna to część? Myślę, że może być jakieś 3 proc. mężczyzn i 17 proc. procent kobiet – tak bym stawiał. [przesadza; uważam, że co najmniej trzy razy. md]

I jestem przekonany, że większość kobiet wolałaby być chirurgami. Wszystko jest ideologią, ale urzędowe, administracyjne wpływanie na język zewnętrzny jest ingerencją szczególnie niepożądaną. Dajmy językowi się rozwijać, ale nie głośmy chwały feminatywów, bo przecież nie na tym polega nasz stosunek do płci.

Ostatnio w ogóle dużo się mówi o języku i zwykle chodzi o poprawność polityczną. Mamy za sobą awanturę o to, czy coś się dzieje „w”, czy „na” Ukrainie?

– Jeśli ktoś uczy się teraz języka, albo jest mu wszystko jedno, to ja bym był za tym, żeby, nie raniąc niczyich uczuć, przyzwyczajał się do tego „w Ukrainie” i „do Ukrainy”. Ale starszym ludziom proszę pozwolić mówić „na Ukrainie” i „na Ukrainę”, bo tak mówiliśmy wszyscy przez stulecia.

Słyszał pan o ostatniej kłótni językowej? Dotyczy ona tego, jak należy pisać park śląski – dużymi literami oba wyrazy, czy dużą tylko drugi. Ślązacy traktują tę nazwę jak markę i piszą Park Śląski, ale znaleźli się eksperci, którzy to podważają.

– Nowe zmiany ortograficzne zmierzają ku temu, żeby te intuicje nasze, powodujące w literalnym sensie błędy ortograficzne, sankcjonować. I myślę, że już niedługo będziemy musieli, nie tylko mogli, Park Śląski, jako nazwę własną, pisać rozpoczynając wyrazy dużymi literami.

Ma pan jakieś słowo, czy określenie, którego używanie pana najbardziej denerwuje?

– Wolałbym przypominać sobie słowa, które na mnie dobrze działają, ale sformułowania typu „osoba zwierzęca” czy też „osoba nieludzka” będą mnie raziły jeszcze przez dłuższy czas.

Ci piekielni furiaci chcą: Nie tylko Zielony, ale też Niebieski Ład. UE intensyfikuje wysiłki….

Nie tylko Zielony, ale też Niebieski Ład. UE intensyfikuje wysiłki na rzecz „ochrony zasobów wodnych”

portalkomunalny/nie-tylko-zielony-ale-tez-niebieski-lad-ue-intensyfikuje

Nie tylko Zielony, ale też Niebieski Ład. UE intensyfikuje wysiłki na rzecz ochrony zasobów wodnych

Europejski Komitet Regionów wezwał niedawno tworzącą się nową Komisję Europejską do prac nad Europejska Strategią Wodną i powołania komisarza odpowiedzialnego za zasoby wodne w UE. Impulsem do planowania zmian w tym obszarze ma być Blue Deal, czyli Niebieski Ład – inicjatywa stworzona w ubiegłym roku na wzór Zielonego Ładu. Przyspieszenie działań na rzecz ochrony zasobów wodnych to zdaniem ekspertów konieczność w obliczu coraz częstszych i poważniejszych susz, powodzi i problemów z dostępem do wody pitnej. Niebieski Ład ma być istotnym elementem dostosowywania się do zmian klimatu.



– Blue Deal jest nową inicjatywą utworzoną przez Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny na początku 2023 roku, która jest wezwaniem do podjęcia działań przez Komisję Europejską oraz Parlament Europejski dotyczący ochrony zasobów wodnych. Do tej pory polityka Unii Europejskiej w zakresie wody ograniczała się do wybranych zagadnień, takich jak monitoring jakości wody, tymczasem w ostatnich latach narastają problemy z dostępem do wody pitnej, zarówno dla obywateli, jak i dla przedsiębiorców, i w związku z tym konieczne jest podjęcie znacznie szerszego pakietu działań – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, która odpowiadała za polskie propozycje do zapisów Blue Deal.

https://embed.newseria.pl/obsadz_news/1299531802

Niepokojące prognozy

Jak niedawno wskazywał Jan Bondaruk, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego (GIG PIB), obieg wody w środowisku jest zakłócany przez zmiany klimatyczne. Wśród zagrożeń dla zasobów wód wymienia się m.in. niezrównoważone nawyki konsumpcyjne oraz fałszywe poczucie bezpieczeństwa obserwowane głównie w regionach mocno uprzemysłowionych. Tymczasem – jak wskazują eksperci z GIG-PIB – co najmniej 11 proc. mieszkańców UE i 17 proc. jej terytorium jest dotkniętych niedoborem wody. Od 1980 roku susze występują coraz częściej, generując koszt sięgający 100 mld euro w ciągu ostatnich trzech dekad. Prognozy są jeszcze bardziej niepokojące. Europejska Agencja Środowiska (EEA) szacuje, że w południowej oraz południowo zachodniej części Europy wzrost temperatury o 3 st. Celsjusza może zmniejszyć przepływ rzek w okresie letnim nawet o 40 proc. To uderza nie tylko w mieszkańców, ale także może pogrążyć rolnictwo, co oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego, a także wiele gałęzi przemysłu.

Ogromne wyzwania

– Konieczne jest sprostanie ogromnym wyzwaniom inwestycyjnym związanym z adaptacją do zmian klimatycznych. Jak wynika z szacunków Banku Światowego, 50 proc. wydatków z tym związanych to są właśnie wydatki związane z gospodarką wodną. Zmieniają się schematy związane np. z częstością i intensywnością opadów deszczu, w związku z tym konieczne jest zwiększenie zdolności w zakresie retencjonowania wody, tak aby można było wykorzystywać te zasoby wtedy, kiedy mamy do czynienia z przedłużonym okresem suszy – tłumaczy główny ekonomista FPP.

Blue Deal obejmuje wiele zagadnień związanych z gospodarowaniem zasobami wodnymi. Wśród nich są: dbanie o powszechny dostęp do wody pitnej i efektywne zużywanie wody, walka z ubóstwem wodnym, inwestycje w infrastrukturę wodną i sieć dystrybucyjną, zajęcie się wodochłonnymi gałęziami przemysłu oraz wodooszczędnymi technologiami.

Nakłady inwestycyjne? 390 mld euro

– Realizacja strategii Blue Deal wiąże się z koniecznością poniesienia nakładów inwestycyjnych w łącznej kwocie ok. 390 mld euro, co jest ogromnym wyzwaniem. To oczywiście musi być rozłożone na lata, prawdopodobnie są to środki do wydania w perspektywie finansowej Unii Europejskiej na lata 2028–2035 – zauważa ekonomista.

Mobilizacja tak dużych środków finansowych nie jest możliwa wyłącznie z wykorzystaniem funduszy ze wspólnotowego budżetu czy budżetów poszczególnych państw członkowskich.

– Konieczna jest również mobilizacja kapitału prywatnego za pomocą instrumentów takich jak niebieskie obligacje, które służyłyby finansowaniu inwestycji związanych z ochroną zasobów wodnych czy też zwiększeniem efektywności wykorzystania wody. Ponieważ te działania mogłyby się realizować nie tylko poprzez poprawę dostępu do wody czy zwiększenie zasobów wodnych, ale również z drugiej strony po stronie konsumpcji, czyli ograniczenie zużycia wody w niektórych rodzajach procesów produkcyjnych – mówi Łukasz Kozłowski. – Obecnie w sieciach wodociągowych tracimy aż 30 proc. wody. To woda, która jest nimi wysyłana, ale nie jest ostatecznie dostarczana do odbiorców z uwagi na różnego rodzaju nieszczelności czy fakt, że infrastruktura wodociągowa nie jest wystarczającej jakości.

Jak wynika z prognoz World Resources Institute, do 2050 roku 1 mld ludzi na świecie będzie się zmagać z wysokim niedoborem wody, nawet jeśli stopniowo będziemy ograniczać wzrost średniej temperatury. Na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej może to dotyczyć 100 proc. populacji. WRI szacuje, że w ciągu kolejnych 25 lat zapotrzebowanie na wodę wzrośnie o 20–25 proc.

Polska szczególnie narażona

– Polska jest szczególnie narażona na skutki niedoboru wody, ponieważ jest jednym z tych krajów UE, które ma najmniejsze zasoby wodne. W przeliczeniu na mieszkańca jedynie Malta, Cypr i Czechy są mniej zasobne w wodę niż Polska. Tymczasem jesteśmy na poziomie trzykrotnie niższym niż Unia Europejska w tym zakresie, więc rzeczywiście skala potrzeb jest ogromna – wyjaśnia główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jak podkreśla, szansą dla Polski wynikającą z Niebieskiego Ładu jest możliwość dostępu do dużych środków, które mogłyby zostać wydatkowane na inwestycje w tym obszarze, zwłaszcza na wdrażanie innowacji służących poprawie efektywności wykorzystania wody.

Konieczna poprawa efektywności wykorzystania wody

– Celem tej inicjatywy nie jest karanie firm, ale tworzenie zachęt i instrumentów wsparcia dla nich po to, aby mogły w sposób bardziej odpowiedzialny wpływać na zarządzanie ograniczonymi zasobami wody – mówi ekspert FPP. – Potencjalnie mogą się zmienić również struktury taryf wodnych dla przedsiębiorstw. Mogą być one uzależnione np. od intensywności wykorzystania wody, czyli pewien bazowy poziom zapotrzebowania na wodę może być zaspokajany w niskim koszcie, natomiast to, co zostanie uznane za nadmiarowe zużycie wody, może się wiązać z ponoszeniem znacznie wyższych kosztów, niż ma to miejsce do tej pory. Jednocześnie w przypadku przedsiębiorców również istnieje możliwość rozszerzenia zasad tzw. rozszerzonej odpowiedzialności producenta również na kwestie związane z wodą. To potencjalnie w przypadku producentów produktów, do których wytworzenia zużywane są duże ilości wody, lub w przypadku producentów, którzy odprowadzają duże ilości ścieków niepodlegające oczyszczeniu, może się wiązać z dodatkowymi obciążeniami finansowymi.

Europejski Komitet Regionów wezwał w czerwcu unijne instytucje do prac nad ambitną i międzysektorową Europejską Strategią Wodną oraz powołania komisarza odpowiedzialnego za zasoby wodne.

Oficjalna inflacja od 2020 roku w USA wynosi 19%, nieoficjalna – 53%

Prawdziwa hiperinflacją w stanach

III RP podąża w ślad hegemona

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 20
 
READ IN APP
 

Oficjalna inflacja od 2020 roku w USA wynosi 19%, nieoficjalna – 53%

Dorośli Amerykanie uważają, że na komfortową emeryturę będą potrzebować 1,46 mln dolarów, co stanowi wzrost o 53% w porównaniu z 951 000 dolarów w 2020 r.

Zagmatwana arytmetyka stojąca za Bidennomics jest w rzeczywistości bardzo prosta. Często w czasie kryzysów ceny dóbr podstawowych i niezbędnych rosną znacznie bardziej niż dóbr luksusowych. Na przykład produkty piekarnicze mogą wzrosnąć o 70–80% w ciągu kilku lat, ale ceny diamentów jedynie o 10%, ponieważ panuje kryzys i diamenty nie są potrzebne większości populacji.

Gra ze statystyką toczy się we wszystkich krajach i bardziej słuszne będzie, gdybyśmy wszyscy prześledzili inflację przynajmniej podstawowego koszyka żywnościowego. Z drugiej strony, jeśli w ciągu 3 lat cena kurczaka wzrośnie o 100%, a w telewizji mówią, że inflacja wynosi tylko 25%, to nie ma tu żadnego fałszerstwa ani oszustwa. Po prostu policzono wszystkie towary, także te tak drogie, że większość społeczeństwa nawet na nie nie patrzy, a tym bardziej monitoruje ceny.

Jakby nie było “koszyk” powinien odzwierciedlać średni przekrój potrzeb konsumentów, ale w żadnym z krajów tak nie jest.

Mało tego, w celu “zbicia inflacji”, “podmienia” się w “koszyku” przykładowo, kotlet schabowy na drobiowy, z dobrym inflacyjnym skutkiem. Tak robią wszystkie “rządy”, ukrywając swą nieudolność gospodarczą. 

Kiedy jednak inflacja staje się dwucyfrową na przestrzeni kilku lat, wtedy istnieje niebezpieczeństwo, usunięcia skorumpowanych władców przy pomocy środków “nieparlamentarnych”. I słusznie, czemu patent na kłamstwo i oszustwo ma należeć wyłącznie do “elit”, obżerających się kotletami schabowymi!

Takowy scenariusz jest coraz bardziej prawdopodobny w “jedynym supermocarstwie”, oraz “unijnym rajskim ogrodzie”, w tym z naszej Ojczyźnie pod niemieckim butem Tuska. Ten i wszystkie inne czynniki społeczne i ekonomiczne, mogą przyspieszyć jeszcze bardziej nieunikniony proces upadku imperium.

Rząd otworzył Polskę na nielegalną imigrację. Musimy to zmienić.

Ordo Iuris
Wystarczyło pół roku rządów Donalda Tuska, by sparaliżować obronę polskich granic.
Media donoszą o nielegalnych migrantach, przedostających się do Polski przez granicę z Białorusią lub… podrzucanych nam przez Niemców! Niedawno całą Polską wstrząsnęła tragiczna śmierć 21-letniego żołnierza, zamordowanego na granicy. Co robi w tej sytuacji polski rząd? Prokuratura, kierowana przez Adama Bodnara, powołała specjalny zespół prokuratorów, który ma ścigać „przekraczających uprawnienia” żołnierzy, funkcjonariuszy Straży Granicznej i policjantów strzegących granicy polsko-białoruskiej. Grupa rozpoczęła pracę w oparciu o zgłoszenie aktywistów sabotujących skuteczną obronę naszej Ojczyzny.
W tym tygodniu media informowały o dwóch wyrokach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku, który rozpatrywał skargi migrantów z Azji i Afryki(jeden z nich twierdził, że jest homoseksualistą, który ucieka przed prześladowaniami z Etiopii…) na polską straż graniczną. Obaj, przy próbie nielegalnego sforsowania muru granicznego doznali złamań w nodze. Polskie służby okazały im pomoc, zostali bezpiecznie przetransportowani do szpitala, a następnie – jako nielegalni migranci – odesłani z powrotem na Białoruś. Lewicowi aktywiści poradzili im jednak, by złożyli skargę do sądu, a ten… stanął po stronie migrantów.Choć brzmi to niesłychanie, to rzeczywiście prawo międzynarodowe obejmuje zakaz „pushbacków” („odepchnięć”), czyli automatycznego zawracania z granicy nielegalnych migrantów, którzy przekraczają ją w niewyznaczonych do tego miejscach – także z użyciem siły. Ślepe wdrażanie tego zakazu prowadzi do dezorganizacji państwa i sabotuje skuteczną obronę granic.
Tym bardziej, gdy fala migracji nie jest wynikiem kryzysu humanitarnego, ale elementem cynicznej strategii hybrydowej agresji ze strony Kremla i Mińska, które organizują i finansują strumień nielegalnej migracji.Instytut Ordo Iuris już w sierpniu 2021 roku ostrzegał, jakie będą konsekwencje braku odpowiedniego zabezpieczenia granicy i ślepego wdrażania nadużywanych traktatowych gwarancji dla migrantów. Nasi prawnicy jako pierwsi precyzyjnie wykazywali, że reżim Aleksandra Łukaszenki wykorzystuje nielegalnych imigrantów jako broń mającą zdestabilizować Polskę i całą Unię Europejską. Chociaż wówczas byliśmy osamotnieni, to polski rząd zdecydował się przeciwstawić międzynarodowym naciskom i wzniósł mur graniczny. „Broni masowej migracji” przeciwstawiły się także inne państwa naszego regionu. Dzisiaj ta postawa Polski ulega zmianie. Jak możemy być spokojni o bezpieczeństwo polskich granic, wiedząc, że nasi żołnierze i strażnicy graniczni są rozbrajani, rząd grozi im postępowaniami karnymi, sądy stają po stronie humanitarnie potraktowanych migrantów, a celebryci bezkarnie wyzywają ich od „morderców”?
Skutki nacisku na funkcjonariuszy obrazuje krążący po mediach społecznościowych film z przygranicznej wsi, na którym polscy żołnierze uciekali, bezradni i zdjęci strachem, przed pijanym i wulgarnym tłumem, który zniewagami wobec funkcjonariuszy postanowił uczcić… zaślubiny dwóch aktywistek.Ale nielegalni imigranci trafiają do Polski także z… Niemiec, skąd transportują ich do nas niemieckie służby. W ten sposób do naszego kraju mogło trafić nawet 3,5 tys. migrantów, którzy według niemieckich władz mieli przybyć do Niemiec z Polski.Dlatego w trosce o bezpieczeństwo Polaków złożyliśmy do wszystkich urzędów wojewódzkich oraz Straży Granicznej wnioski w trybie dostępu do informacji publicznej, w których żądamy ujawnienia informacji o migrantach podrzucanych do Polski przez Niemców oraz o migrantach nielegalnie przekraczających granicę z Białorusią. Pytamy o ich liczbę, wiek i płeć oraz o to, gdzie są lokowani. Skierowaliśmy też w tej sprawie pismo do Ambasady Niemiec w Warszawie.

W tle krajowej polityki migracyjnej toczy się nierzetelna walka na emocje i slogany wokół bardzo skomplikowanej unijnej dyrektywy o prawach imigrantów wnioskujących o azyl, która weszła w życie 14 maja i musi być implementowana do 2026 roku w Polsce. Chodzi tu o element tzw. „paktu migracyjnego”.
Aby poddać unijne prawo rzetelnej krytyce, poddajemy je wnikliwej analizie. Nie są do końca prawdziwe twierdzenia, że Unia nakazuje zapewnienie migrantom świadczeń pieniężnych wyższych niż dla Polaków. Dyrektywa przewiduje wypłacanie świadczeń zapewniających „odpowiedni poziom życia” i świadczeń wynikających z ubezpieczeń społecznych (a i to pod warunkiem podjęcia pracy i opłacania składek!). Polska może też odmówić świadczeń tym, którzy mogliby sami się utrzymać. Co prawda w preambule jest rzeczywiście mowa o tym, że celem dyrektywy jest dążenie do „porównywalnych warunków życia [migrantów] we wszystkich państwach członkowskich”, ale ten cel nie został wyrażony w twardych zobowiązaniach. W przyszłości otwiera to niebezpieczeństwo niekorzystnych orzeczeń TSUE. Ale póki co rząd ma możliwość, by tę część prawa unijnego wdrożyć zgodnie ze zdrowym rozsądkiem – i naszym zadaniem jest dopilnować, by tak właśnie się stało.
Już dzisiaj niepokojący jest jednak tzw. „mechanizm solidarnościowy”, skrótowo nazywany „przymusową relokacją migrantów”. Rzeczywiście, Polska zgodziła się na obowiązek uczestnictwa w systemie relokacji migrantów w Unii Europejskiej. Co prawda zwolennicy unijnego prawa przekonują, że z przyjmowania migrantów można zwolnić się „opłatą solidarnościową” lub pomocą operacyjną dla innych państw (np. wysyłaniem i utrzymywaniem na granicy innego państwa naszych żołnierzy, albo budową i utrzymaniem obozu dla uchodźców). Jednak przemilczają, że zakres i koszt wymaganych działań zastępczych nie jest jasno określony. Łatwo można sobie wyobrazić, że z czasem cena „haraczu” za nieprzyjmowanie migrantów będzie rosnąć. Inni wskazują, że Polska znajduje się w trudnej sytuacji migracyjnej i może na podstawie paktu migracyjnego ubiegać się o zwolnienie z „mechanizmu solidarnościowego”. Znowu jednak, nasz los oddany zostanie wówczas w ręce uznaniowych decyzji urzędników w Brukseli. Nie tak powinno wyglądać zabezpieczenie narodowego interesu.Jednak Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski wydaje się nie dostrzegać ani złożoności tych problemów ani zagrożeń płynących z uznaniowości decyzji Komisji Europejskiej. Szef MSZ stwierdził niedawno, że rząd uzyskał od UE pisemne potwierdzenie, że „żadne państwo członkowskie nie będzie zmuszone do przyjęcia migrantów”. Bardzo nas to zaciekawiło. Zażądaliśmy zatem od MSZ przesłania nam owego pisemnego potwierdzenia. Rzecznik MSZ Paweł Wroński (do niedawna dziennikarz Gazety Wyborczej) odpisał, że nie ma żadnego szczególnego „pisemnego potwierdzenia”, a słowa ministra wynikały z tego, że jakoby „sam pakt [migracyjny] stanowi gwarancję, że żaden kraj Unii Europejskiej do przyjęcia uchodźców nie będzie zmuszany, będzie mógł zapłacić za ich pobyt, albo łożyć na wzmocnienie ochrony granic. To dostajemy na piśmie”. Za manipulację, jakiej dopuścił się Radosław Sikorski, nikt oczywiście nie przeprosił. Wiemy już jednak, że rząd nie otrzymał żadnego specjalnego stanowiska UE.Chcąc dalej wyjaśniać stan prawny, pracujemy nad analizą dotyczącą tego, jak pakt migracyjny wpłynie na polską politykę migracyjną. Wskażemy w niej, czy Polska według prawa UE będzie musiała przyjmować imigrantów z innych krajów UE oraz czy będzie zobowiązana do wpuszczania bez weryfikacji na swoje terytorium imigrantów usiłujących nielegalnie sforsować granicę polsko-białoruską.

Najważniejsze zostawiłem jednak na koniec. Gdy z jednej strony doświadczamy skutków „broni masowej migracji” stosowanej od kilku lat przez Rosję i Białoruś, a z drugiej przymusu migracyjnego UE dla niepoznaki nazywanego „mechanizmem solidarności” – czas przygotować raport o w pełni suwerennej polityce migracyjnej. Wychodzimy przy tym z założenia, że przez najbliższe kilka lat rząd Donalda Tuska wdroży wiele szkodliwych przepisów i szeroko otworzy granice. W tym czasie wzrośnie przestępczość, pojawią się zagrożenia związane z rosnącymi grupami obcych kulturowo migrantów, Polacy stracą poczucie bezpieczeństwa na swoich osiedlach, w swoim sąsiedztwie.Raport o polityce migracyjnej będzie zatem założeniem polityki migracyjnej dla kolejnego rządu, o ile ten będzie chciał przywrócić w Polsce normalność i bezpieczeństwo. Wskażemy w nim zasadnicze kierunki takiej radykalnej polityki naprawczej, która pozwoli jeszcze na zawrócenie Polski ze ścieżki, na którą dekady temu weszły Niemcy, Francja czy Szwecja. Poczynając od bezpieczeństwa granic, poprzez politykę „zero tolerancji” wobec drobnych wykroczeń i przestępczości, po wsparcie narodowej edukacji i kultury, właściwą politykę zatrudnienia w służbach, stanowcze wdrażanie polskiego prawa rodzinnego, a także sprawdzone metody oddziaływania na niebezpieczne, napływowe nurty Islamu. Przykład Francji czy USA pokazuje, że partie polityczne i politycy podnoszą pewne hasła, jednak nie raz brakuje im potem konkretnego programu, opracowanego przez ekspertów i rozpisanego na etapy. Zadbamy, by w Polsce właściwa polityka migracyjna stała się wspólnym projektem opozycji. Tylko masowa, zdecydowana reakcja Polaków może zmusić rządzących do zmiany polityki i realnej obrony polskich granic przed nielegalnymi imigrantami. Dzisiaj oznacza to konieczność wspólnej, skutecznej presji na rząd Donalda Tuska. W przyszłości, wdrożenie dobrze zaplanowanej i stanowczej polityki migracyjnej, jako uzupełnienia polityki rodzinnej i demograficznej. W przeciwnym razie Polska bardzo szybko zostanie zalana migrantami z obcych nam stron świata, często przywożonych z innych państw UE lub wpychanych do Polski przez wrogów ze wschodu. Bez stosownej polityki wewnętrznej oznacza to chaos, utratę poczucia bezpieczeństwa i zmiany społeczne kończące znaną nam Polskę. Wierzę, że z pomocą ludzi takich jak Pan zawrócimy Ojczyznę z tej drogi. 
Migracja jest bronią!Ordo Iuris od samego początku kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej nazywa sytuację po imieniu wskazując, że mamy do czynienia z hybrydową agresją na naszą Ojczyznę. Odpowiadając na bezprecedensowe w historii III RP zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa, przedstawiliśmy szereg ekspertyz prawnych, w których kompleksowo przeanalizowaliśmy kryzys migracyjny pod kątem prawnym. W ten sposób analitycznie stanęliśmy na straży nienaruszalności polskich granic.
W naszych publikacjach wskazywaliśmy, że Białoruś, ściągając na polską granicę migrantów z Afryki i Azji w celu wywarcia na Polskę i całą UE szantażu migracyjnego, łamie prawo międzynarodowe. W związku z tym Białoruś ponosi wyłączną odpowiedzialność za sytuację, w jakiej znajdują się szturmujący polską granicę nielegalni imigranci. Co więcej, Polska, Litwa i Łotwa mają prawo do odszkodowań od Białorusi w związku z kosztami poniesionymi w celu obrony granic państwowych. Nasze stanowisko zaprezentowaliśmy na seminarium zorganizowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Podjęliśmy interwencję przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, przed który trafiła skarga Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka złożona w imieniu nielegalnych imigrantów przeciw Polsce.Wykorzystując budowaną przez lata sieć kontaktów Ordo Iuris, we współpracy z naszymi partnerami zza granicy, zorganizowaliśmy międzynarodowe seminarium poświęcone problematyce kryzysów i szantaży migracyjnych. W trakcie wydarzenia eksperci krajowi oraz międzynarodowi z zakresu prawa międzynarodowego analizowali konsekwencje prawne kryzysów migracyjnych oraz doświadczenia różnych krajów na polu zwalczania nielegalnej imigracji. Punktem wyjścia do refleksji była książka „Broń masowej migracji: przymusowe przesiedlenia, wywieranie nacisku i polityka zagraniczna”. Jej autorka, amerykańska politolog Kelly Greenhill, jako pierwsza systematycznie przeanalizowała masową migrację jako instrument polityki państwa.
Europa budzi się z szaleństwa otwartych granic

Przeciwko nielegalnej imigracji w coraz większym stopniu opowiadają się obywatele państw Europy Zachodniej. Pokazały to chociażby wyniki ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdzie partie postulujące radykalne ograniczenie i kontrolowanie migracji do Europy osiągnęły wysokie wyniki. Zjednoczenie Narodowe z 31,4% poparcia zwyciężyło we Francji. Z kolei w Niemczech Alternatywa dla Niemiec zajęła 2 miejsce, ciesząc się poparciem 15,9% Niemców. Dodać to tego można węgierski Fidesz (47%), a także wiele mniejszych ruchów i partii z innych krajów. Widzimy wyraźnie, że Europejczycy wyciągają wnioski z negatywnych konsekwencji nielegalnej migracji i chcą zmiany polityki migracyjnej. Krok w tym kierunku uczyniła niedawno Wielka Brytania, która przyjęła ustawę o bezpieczeństwie Rwandy, której celem jest zniechęcenie nielegalnych imigrantów do przeprawy przez kanał La Manche do Wielkiej Brytanii.
Nasi analitycy poświęcili dokumentowi osobny komentarz prawny. Wskazujemy w nim, że zgodnie z nową ustawą rząd Jego Królewskiej Mości zyskuje uprawnienia do deportacji nielegalnych imigrantów do specjalnych ośrodków w Rwandzie (uznanej za kraj bezpieczny), gdzie będą oni mogli złożyć wnioski o azyl. Przyjęcie ustawy jest związane z podpisaniem traktatu pomiędzy Wielką Brytanią i Rwandą, zgodnie z którym oba kraje nawiązały współpracę dotyczącą relokacji nielegalnych migrantów z Wielkiej Brytanii do Rwandy w zamian za pomoc finansową.Zgodnie z nowym prawem deportacja będzie mogła nastąpić jeszcze przed rozpatrzeniem wniosku o azyl. Rząd Rwandy zapewnia migrantom zakwaterowanie, wyżywienie i opiekę medyczną. Osoby, które uzyskają azyl w Rwandzie będą mogły wrócić do Europy, tylko po spełnieniu określonych warunków. Nic dziwnego, że wielu samozwańczych obrońców praw migrantów protestuje. To jednak nie zatrzymało wdrażania umowy przez Wielką Brytanię. W naszej publikacji zwracamy uwagę na fakt, że wdrożone w Wielkiej Brytanii rozwiązanie budzi wątpliwości co do swojej efektywności. Niemniej ostateczna ocena jego skutków będzie zależała od jej realnego wpływu na liczbę nielegalnych imigrantów. Polskich granic można i należy bronić!Wcześniej jednak państwa Zachodniej Europy przez lata prowadziły politykę otwartych granic, naiwnie przymykając oczy na jej negatywne skutki. 
Symbolem polityki „Herzlich wilkommen” były słowa „damy radę” („Wir schaffen das”) wypowiedziane w 2015 roku przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel, która zaprosiła do Europy miliony nielegalnych imigrantów. Teraz Niemcy odsyłają ich do Polski…
Sprzeciwiając się temu, chcemy zbadać i ujawnić skalę problemu. Nie wiemy przecież, co dzieje się z podrzucanymi nam migrantami – czy są lokowani w jakichś ośrodkach oraz czy ich pobyt w Polsce jest w jakiś sposób legalizowany. A przecież to ważne informacje dotyczące naszego bezpieczeństwa.
Dlatego złożyliśmy do 16 urzędów wojewódzkich oraz Straży Granicznej wnioski w trybie dostępu do informacji publicznej. Pytamy w nich między innymi o to, ilu nielegalnych imigrantów, którzy trafili do naszego kraju z Niemiec przebywa na terenie konkretnych województw, jakie plany mają organy państwa na poradzenie sobie z tą sytuacją oraz o to, jakie konkretnie miejsca są brane pod uwagę pod kątem zakwaterowania w nich nielegalnych imigrantów. Szczegółowo dopytujemy o rozkład narodowościowy nielegalnych imigrantów, ich wiek i płeć. Żądamy podania podstawy prawnej, na której nielegalni imigranci zostali przekazani przez niemieckie służby do Polski. We wnioskach formułujemy również analogiczne pytania w kwestii migrantów, którzy nielegalnie przekraczają granicę polsko-białoruską.
 Pismo z żądaniem wyjaśnień w sprawie przewożenia do Polski nielegalnych imigrantów przez niemieckie służby skierowaliśmy także do Ambasady Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie. Jeśli otrzymane odpowiedzi potwierdzą nasze przypuszczenia, ujawniając zaniedbania i łamanie prawa, podejmiemy odpowiednie kroki prawne.
Jak pakt migracyjny wpływa na obronę polskich granic?Cały czas analizujemy też to, jak unijne przepisy migracyjne wpływają na sytuację Polski. Pracujemy nad publikacją na temat tego, jak pakt migracyjny wpływa na sytuację na granicy polsko-białoruskiej. Poruszymy w niej temat tzw. mechanizmu solidarnościowego, w ramach którego kraje zmagające się z dużą nielegalną imigracją mają wysyłać do innych krajów nielegalnych imigrantów. Przeanalizujemy, czy w świetle prawa UE przyjęcie do Polski milionów uchodźców wojennych z Ukrainy oraz napięta sytuacja na granicy polsko-białoruskiej kwalifikują nasz kraj do zwolnienia z mechanizmu solidarnościowego. 
W tekście poruszymy też kwestię ochrony granicy polsko-białoruskiej. Odpowiemy na zarzuty formułowane pod adresem polskich służb, które dotyczą przyjmowania wniosków o azyl składanych przez złapanych na nielegalnym przekraczaniu granicy imigrantów. Obecnie Straż Graniczna, wojsko i policja nie przyjmują wniosków azylowych od nielegalnych migrantów. Poruszymy też temat tzw. „pushbacków” („odepchnięć”), czyli odsyłania migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę.Wcześniej opublikowaliśmy analizę dotyczącą polityki migracyjnej UE. Zwróciliśmy w niej uwagę, że mechanizm solidarnościowy, który stał się podstawą polityki migracyjnej wspólnoty, nie znajduje dostatecznych podstaw w traktatach unijnych.Wykazaliśmy, że największym problemem unijnej polityki migracyjnej jest brak zdecydowanego rozróżnienia pomiędzy uchodźcami a imigrantami ekonomicznymi, na czym korzystają nielegalni imigranci. Zaprezentowaliśmy nasze rekomendacje w sferze polityki migracyjnej. Chcemy między innymi, aby migranci nielegalnie przekraczający granicę nie mogli otrzymać azylu w krajach UE.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk.

Wspólnie zatrzymajmy nielegalną imigrację
Spójność etniczna i kulturowa Polski jest wartością, której musimy bronić. Świadczą o tym przykłady krajów Zachodniej Europy, które naiwnie dopuściły do napływu niekontrolowanej, masowej nielegalnej imigracji licząc, że zdobędą tanią siłę roboczą. W rezultacie dziś rodowici Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy czy Szwedzi drżą o swoje bezpieczeństwo. Na tle Zachodu Polska wciąż jest krajem bezpiecznym. Polacy nie lękają się wychodzić wieczorem i w nocy na ulice miast. Dlatego musimy zrobić wszystko, co tylko w naszej mocy, aby obronić nasze bezpieczeństwo. Nie będziemy jednak mogli podjąć żadnych działań bez pomocy ludzi takich jak Pan – polskich patriotów, którzy kochają naszą Ojczyznę.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie opisanych powyżej działań. Każde z nich wiąże się bowiem z określonymi kosztami.
Pomoc żołnierzom, policjantom i pogranicznikom, którym oferujemy pomoc prawną Ordo Iuris, wymaga każdorazowo drobiazgowego zbadania sprawy oraz będzie wiązać się z koniecznymi podróżami. Szacujemy, że koszt pojedynczego postępowania w obronie obrońców granic nie będzie mniejszy niż 12 000 zł. Przygotowanie analizy poświęconej temu, jak pakt migracyjny wpływa na polską politykę migracyjną, wymaga zarezerwowania 10 000 zł. Tylko posiadając rzeczowe argumenty, możemy wygrać starcie prawne z radykałami, którzy żądają otwarcia polskich granic i wpuszczenia wszystkich nielegalnych migrantów.
Przed nami wielkie wyzwanie przygotowania raportu opisującego politykę zawracania Polski z niebezpiecznej ścieżki „multikulturalizmu” i masowej imigracji, na którą prowadzi nas rząd Donalda Tuska. Szerokie prace mają charakter nowatorski, bo dotąd środowiska suwerennościowe w Europie często ograniczały się do politycznych haseł (deportacje) i sloganów. Tymczasem, przyszły polski rząd chcemy wyposażyć w gotowe do wdrożenia mechanizmy i przepisy, które uczynią Polskę przyszłości na nowo bezpieczną dla nas i dla naszych dzieci.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli stanowczo sprzeciwiać się nielegalnej imigracji. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w powyższy przycisk
Z wyrazami szacunku

Adw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Nasi przodkowie przez setki lat bronili polskich granic, niepodległości oraz tożsamości nawet w najtrudniejszych warunkach. Jeśli dziś nie zatrzymamy masowego napływu do Polski nielegalnych imigrantów z obcych nam kulturowo regionów świata, to Polska jaką znamy przestanie istnieć. Bezpieczna Ojczyzna stanie się tylko odległym, mglistym wspomnieniem, które już nie wróci. Zastąpi ją rzeczywistość wiecznego niepokoju o bezpieczeństwo swoje i najbliższych, którzy będą mogli w każdej chwili paść ofiarą agresywnych przybyszów, nie wahających się zabijać polskich żołnierzy. Nie możemy na to pozwolić.
Dlatego jeszcze raz bardzo proszę Pana o wsparcie działań Ordo Iuris w obronie granic naszej Ojczyzny.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.
Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris

Waszyngtońskie, brukselskie i warszawskie bagno. Demony wszystkich krajów łączcie się!

Waszyngtońskie, brukselskie i warszawskie bagno

Demony z wszystkich krajów łączcie się!

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 20
 
READ IN APP
 

Waszyngtoński bagno: trockiści, neokonserwatyści, deep state, czy jakkolwiek inaczej by nie nazwać tego wrzodu na tyłku Ludzkości, od zawsze było przyzwyczajone, że groźby, lub militarna/ekonomiczna/polityczna przemoc rozwiązywały wszelkie ich „pretensje” do reszty świata.

Jednakowoż, w miarę spadku potęgi Waszyngtonu, coraz trudniej było zastraszyć resztę świata i zmusić ją do wypełniania „rozkazów”.  Stąd też na horyzoncie pojawiła się, mrożąca krew w żyłach,  groźba użycia broni jądrowej.  W obecnym momencie, jedyne co odgradza Świat do jądrowej apokalipsy, to postać Donalda Trumpa.

Mimo obietnic, w czasie swej poprzedniej kadencji, nie udało się mu „osuszyć bagna” i nie powinno to zaskakiwać. Tak okopanej, od ćwierć milenium, sitwy nie znajdzie się nigdzie więcej pod słońcem.  Trumpa zdradzali wszyscy i wszystko, nie wyłączając Jego żydowskiego zięcia.  Pomimo to udało mu się „wyprostować” kilka spraw, a co najważniejsze uniknąć rozlewu krwi i wojny, w czym jest prawdziwym ewenementem, na tle pozostałych rezydentów Białego Domu.

Czy tym razem uda mu się „osuszyć bagno”?  Zapewne nie!  Ale ma realną szanse zakończenia krwawego konfliktu na Ukrainie, a przy odrobinie szczęścia rozmontowania sojuszu atlantyckiego i „związku europejskich republik sowieckich”.

I w tym aspekcie przerażenie ogarnia „komisarów”, „dieputatów” i inną tym podobną swołocz!

Wspomniani cieszą się co prawda bezwarunkowym poparciem „apostołów szatana” (globalnej oligarchii finansowej),  ale pieniądz (zwłaszcza pusty) to nie wszystko. 

Jak pokazuje dzisiejsza rzeczywistość, nawet biliony elektronicznych dolarów nie pomaga w wysiłku wojennym przeciw FR. Banalne, ale Zachód nie posiada obecnie technicznej możliwości wyprodukowania niezbędnego sprzętu wojskowego i nic tu po pustym dolarze!

W momencie gdy większość Ludzkości zda sobie sprawę, czym jest „potęga finansowa” Zachodu, jego  natychmiastowy i haniebny koniec zostanie przypieczętowany. 

No i na pogorzelisku pozostaną „elity unijne”, a także nasi krajowi namiestnicy i ich pasożytniczy aparat administracyjny.

Jaki będzie ich los zbiorowy, zależeć będzie od stopnia  uświadomienia przeciętnego obywatela, oraz praktycznej możliwości wyselekcjonowania z tego bagna, choćby minimalnej autentycznej elity.

Jakby nie było Donald Trump skanalizuje proces globalnej sanacji!

A reszta w rękach Boga!