Przywrócić metafizyczny wymiar sztuce

Przywrócić metafizyczny wymiar sztuce

https://myslpolska.info/2025/10/30/przywrocic-metafizyczny-wymiar-sztuce

Sztuka realizuje potrzeby ekspresji, twórczości, harmonii i piękna. Jest człowiekowi niezbędna. „Inaczej, ale nie mniej niż zaspokajanie głodu czy znalezienie schronu. Jest na pewno potrzebnym składnikiem cywilizacji i kultury” Władysław Tatarkiewicz: („Parerga”, PWN 1978 s. 93).

Sprawdzianem sztuki jest reakcja na nią jako zachwyt, wzruszenie lub wstrząs. Historia pojęcia sztuki sięga czasów starożytnych. Przez wieki oznaczała wytwarzanie według reguł, obejmując sztuki piękne i rzemiosło. Ewolucja tego pojęcia doprowadziła w XVIII w. do wyróżnienia architektury, malarstwa, rzeźby, muzyki, tańca, literatury pięknej, co skutkowało powszechnym uznaniem, że tym co je charakteryzuje, jest piękno. Taka koncepcja sztuki przetrwała do początku XX w. (por. Władysław Tatarkiewicz, tamże, s.84 i nast.). Z czasem definiowano sztukę jako odtwarzanie rzeczy lub konstruowanie form, bądź tez wyrażanie przeżyć. „O samych sztukach, to znaczy o ich praktyce, nieraz mówiono, że nie ma w nich postępu. Mówiono, i słusznie, że Szekspir, Goethe, Tołstoj nie są powyżej Ajschylosa i Homera, że Michał Anioł nie jest doskonalszy od greckich rzeźbiarzy, że Rembrandt nie jest większym artystą od van Eycka. Artyści są różni, sztuki mają rozmaite formy i style. Zmieniają się i to nawet często. Są w nich zmiany, ale nie ma postępu” (Wł. Tatarkiewicz, „Droga przez estetykę” PWN 1972, s.221- 222) . Z kolei w swoim opus magnum „Dziej sześciu pojęć” (PWN 1975, s. 9), Tatarkiewicz podkreśla m.in., że piękno od czasów Platona jest w kulturze Zachodu uważane za jedną z trzech obok dobra i prawdy, najwyższych wartości.

Od sztuki do degradacji

W omawianej tu książce „Sztuka współczesna. Anatomia upadku” prof. Roman Konik analizując ewolucję sztuki (głównie plastycznej) na przestrzeni wieków i jej nowatorstwo, nawet skandalizujące i szokujące odbiorców (jak fresk z nagościami w Kaplicy Sykstyńskiej w wizji Sądu Ostatecznego Michała Anioła, przykłady twórczości Paola Veronese, Caravaggia, Goyi czy Velazqueza) podkreśla, ze realizowane było jednak w wypracowanych na gruncie tradycyjnych ram sztuki.

Fundamentalnym dla Europy był okres rozwoju cywilizacji łacińskiej, ukształtowanej przez filozofię grecką, prawo rzymskie i religię chrześcijańską, kiedy to człowiek w niej żyjący funkcjonował w bardzo wyrazistym i czytelnym systemie wartości, wiedząc co jest dobre i złe, kim jest wróg i gdzie można znaleźć swój azyl. To była jego duchowa macierz. To ta cywilizacja jako jedna z pierwszych dostrzegła niepowtarzalność każdego człowieka jako jednostki i doceniła jego duchowość, która była nadrzędna w stosunku do tego, co dostępne na co dzień w świecie materialnym.

Publikacja przedstawia konsekwentny proces zrywania z tradycyjnym rozumieniem sztuki oraz jej degradację poprzez zanikanie poczucia estetycznego: wrażliwości na piękno, harmonię i ład u twórców i tego konsekwencje u jej odbiorców. „Czas jasności w kwestii wartości został nadszarpnięty na początku XX wieku, kiedy na scenę światową wkracza wielka rewolucja komunistyczna, która jednostkę degraduje do mało istotnego elementu wielkiego kolektywu…” (s. 115), co ilustrują choćby słowa  wiersza Włodzimierza Majakowskiego: „jednostka zerem, jednostka bzdurą…” Rewolucja  uderzała w każdą dziedzinę życia, także w sferę sztuki i – będącej jej spoiwem – sferę religii, dążąc do stworzenia nowego człowieka, którego  świat sztuki nie będzie zadziwiał i krzepił, nie będzie oazą bezpieczeństwa, tłumaczącą zagadnienia wymykające się nauce lub religii. To tradycyjna sztuka oraz religia stały na przeszkodzie celom rewolucji. Autor przypomina „uśmiercenie” Boga przez pluton egzekucyjny czerwonoarmistów strzelających w niebo po „wyroku” sądu  zorganizowanego przez ludowego komisarza oświaty Anatolija Łunaczarskiego na polecenie Lenina pod koniec 1922 r., w wyniku narady poświęconej polityce kulturalnej, z udziałem Georgy Lukácsa z Węgier.

Na Zachodzie  terror zamieniano na metody „prania mózgów”, czyli wmawiania umysłom przez ludzi typu Antonio Gramsciego czy György Lukácsa, że dotychczasowa kultura kształtuje fałszywą burżuazyjną  świadomość. Dlatego należy rugować religię, tradycyjną sztukę i niszczyć rodzinę, bo na nich opiera się siła zachodniej cywilizacji, a każdy, kto krytykuje postępową sztukę, zasługuje na miano faszysty… To Gramsci sprawił, że leninowska walka rewolucyjna ze sfery nade wszystko ekonomicznej przeniosła się w sferę kultury na Zachodzie, a jej efektem było stopniowe przejęcie władzy nie tyle politycznej, co instytucjonalnej poprzez konsekwentny marsz neomarksistów  przez koncerny medialne, system edukacji i ośrodki sztuki.

Zapleczem intelektualnym tej kulturowej rewolucji na Zachodzie była szkoła frankfurcka ( Instytut Badań Społecznych), której początki sięgają  roku 1923, a której najbardziej znanymi przedstawicielami byli Max Horkheimer, Lukacs, Herbert Marcuse (późniejszy ideolog rewolty studenckiej 1968 r.), Theodor Adorno, Erich Fromm. Po dojściu Hitlera do władzy jako osoby pochodzenia żydowskiego emigrują do USA, gdzie oblegają wyższe uczelnie, w tym Columbia University i University of California.…

Autor podkreśla, że papierkiem lakmusowym zdobyczy marksizmu kulturowego jest właśnie sztuka  współczesna. Uosobieniem  rewolucji na gruncie sztuki był okres jej niszczycielskich, tj. „postępowych”, jak twierdzono zmian, a które łączyła nienawiść do tradycji i radykalizm w dążeniu do zmiany  samego rozumienia sztuki, a nawet atak na jej fundamenty, zwany okresem Wielkiej Awangardy (umownie 1905-1930 ). Rewolucja przemysłowa – jak podkreśla Autor – nie była główna przyczyną odrzucenia tradycyjnej sztuki. Główne  kierunki tu omówione to futuryzm, dadaizm, konceptualizm. „Awangardzistów najbardziej uwierała sztuka, która od czasów helleńskich traktowana była jako rozumne wytwarzanie, w którym manifestuje się zarówno odtwarzanie natury, jak i twórcza fantazja artysty… Na przestrzeni wieków tak pojmowana sztuka pełniła rolę rezerwuaru nadziei i marzeń, gdyż dzięki wyobraźni artysty i jego doskonałości warsztatowej ukazywała to, co niedostępne w codziennym doświadczeniu i pełniła rozliczne funkcje, od dydaktycznej, religijnej, wychowawczej, terapeutycznej po czysto estetyczną.”(s.17). Mechanizm mimezis polega na zręcznym połączeniu tego, co dostrzeżone z tym, co wyobrażone.

Leninowska koncepcja nowości i postępu, który rzekomo odnaleźli jego propagatorzy w sztuce, miała za cel pozbawienie jej aury sacrum (gdy jej odbiorca mógł stawiać pytania metafizyczne) poprzez znoszenie różnicy między świętem a codziennością, między wyjątkowością a pospolitością pod pretekstem zbliżenia sztuki do życia i rzekomej estetyzacji życia codziennego – z drugiej strony. Dadaiści, jak np. Duchamp nadawali przedmiotom codziennego użytku (ready mades), jak łopata, koło od roweru, pisuar, rangę „gotowego” dzieła sztuki, by w efekcie postawić znak równości między sferą sacrum i profanum. Wykreowany na gwiazdę Andy Warhol zaczynając od dekoracji wystaw sklepowych dążył do połączenia sztuki z dekoratorstwem (pop – art.). Celowo przecinano relacje artysta – dzieło sztuki – odbiorca.

Odrzucenie figuratywności powodowało konieczność egzegezy przesłania tworzonych dzieł, pisania  traktatów i interpretacji  tłumaczących czym jest dana abstrakcyjna, niezrozumiała kompozycja, co wyraża i do czego się odwołuje. Uwikłano sztukę w skandale i prowokacje, w twórczości odrzucono intencję na rzecz przypadkowości, zwłaszcza, że każdy może być artystą (nawet małpa i świnia!) Celem sztuki nie było już dostarczanie estetycznych wartości, a prędzej zabawy samemu twórcy, a irytacji, groteski, a nawet obrzydzenia – odbiorcy, a także chodziło o znoszenie relacji twórca – odbiorca (dadaiści, surrealiści), a nawet o  anihilację sztuki. Przejawem postępu stał się  duch nauki, skoro natura została odrzucona.  Obraz abstrakcyjny  nosi charakter neutralnego decorum dla odbiorców, podobnie w muzyce utwór ambient nie ma  linii melodycznej, a jedynie plamy dźwiękowe w luźnej kompozycji. Zabawne było sprzątnięcie instalacji neo-awangardzisty D. Hirsta. Nie ma jak w domu (bałaganu) przez rzetelną sprzątaczkę  w nowojorskiej galerii Myfair w przeddzień pokazu …

Między Leninem a Stalinem

Legitymacją  działań awangardzistów i intelektualistów o rząd dusz na niwie sztuki było jakieś gnostyckie  silne przeświadczenie o posiadaniu prawdziwej świadomości postępu i zmiany, której potrzebuje odbiorca (w 1932 r. Stalin nazwał literatów inżynierami dusz ludzkich). Czarny kwadrat na białym tle (1916 r.) Kazimierza Malewicza w Rosji uchodzi jako jedno z pierwszych dzieł awangardy. Marc Chagal – komisarz ludowy ds. sztuki w Witebsku – pisał o swej sztuce: „Rosja jest jak skuta lodem. Lenin wszystko poprzewracał  do góry nogami, podobnie jak ja to czynię na moich obrazach” (cyt. za R. Konik s.60). Po śmierci Lenina w 1924 r. Stalin kończy okres eksperymentów w sztuce, a w 1937 r. artystów awangardy jako wrogów ludu spotykają represje.

Autor wspomina o fenomenie Pabla Picasso, który wraz z Georgesem Braque stworzył geometryzujący z uproszczonymi formami nurt zwany kubizmem (jego początkiem są Panny z Awinionu). Ale jego międzynarodowa kariera rozpoczęła się wraz ze wstąpieniem do Komunistycznej Partii Francji w 1944 r. Ten obrońca pokoju głosił, że malarstwo nie jest po to by zdobić mieszkania, lecz jest narzędziem wojny, natarcia i obrony przed wrogiem (s.70).

Marc Chagal

Futuryści walczyli z tradycją, obyczajami i kulturą narodową; poezję traktowali jako zbiór, często przypadkowych, wyrazów – odrzucając podział na treść i formę, afirmowali przemoc głosząc, że nie ma już piękna poza rewolucyjną walką w celu sformatowania nowego człowieka. Majakowski, Pasternak, Gonczarowa, Liwszyc wzywają do Czerwonej Międzynarodówki poszukiwań jako frontu lewej sztuki; we Włoszech przedstawicielem futuryzmu był, popierający Mussoliniego wpływowy Tomasso Marinetti.

Podobnie dadaizm głosił nienawiść do tego, co racjonalne, tradycyjne i związane z kulturą Zachodu, głosząc kult brzydoty, działania artystyczne  czyniąc absurdalnymi i przypadkowymi, a ich symbolem była próżnia, nicość, pustka,  czarna dziura, nihilizm i odarta z sacrum antysztuka . „Najważniejsze to być bardziej członkiem partii niż artystą” (Manifest z 1918 r. Dada Club w Berlinie) Marcel Duchamp głosił, że w sztuce zakończył się proces wytwarzania czegokolwiek, wystarczy na śmietniku znaleźć dowolny przedmiot, wystawić go w galerii, opłacić kilku entuzjastycznych krytyków i czekać na reakcje.

Konceptualizm kwestionuje nawet konieczność istnienia samego dzieła, gdyż, liczy się idea, pomysł, przesłanie czy też wykonywanie  absurdalnych czynności ,np. wydanie pustego tomiku wierszy (Tristans Tzara). Tacy artyści jak Joseph Beuys, Marcel Duchamp za uprawianie sztuki uznali szokowanie publiczności, przykładem Piero Manzoni, który nadmuchiwane przez siebie balony uznał wraz z krytykami za… znikające dzieła sztuki (rzeźby wypełnione oddechem artysty!). Jeszcze bardziej szokującym przykładem jest 90 ponumerowanych puszek z jego odchodami, który  funkcjonuje na rynku sztuki pn. Merda d’ artista, obecnie w cenie ok. 35 tys. euro za puszkę (!), z których jedną zakupiło Tate Gallery… Belgijski konceptualista Wim Delvoye za instalację Cloaca został nagrodzony główną nagrodą w Linzu na prestiżowym festiwalu sztuki @rs. Electronica … Pornografia nierzadko łączona jest z bluźnierstwem. W Polsce jej  przedstawiciele jako „sztuki intelektualnej” (Roman Opałka, Ewa Partum, Włodzimierz Borowski, czy Andrzej Lachowicz).

Neo-awangarda

Bunt społeczny 1968 r. znalazł też swoje miejsce w nowej formie sztuki, która  „rozszerzała obszar działań artystycznych na pole sztuki krytycznej czyli tej, która jest już nie tyle twórczością, co raczej pewnego rodzaju światopoglądem” (s.82) odrzucającym tradycję. Geniusz plastyczny został uznany za zbędny i usunięty. Prowokacja i szok stały się kluczem do zaistnienia poprzez media. Stworzono  mit niezrozumianego nowoczesnego twórcy, a wszystko czego się dotknie ten „świecki święty” – jest sztuką… Jackson Pollock np. wyznawał biologizm, tj. przelanie wnętrza artysty na płótno w formie chaosu przypadkowych barw. Daniel Kuspit w książce „Koniec Sztuki” twierdzi, że sztuka dokonała swoich dni, ponieważ przestała cokolwiek wnosić do estetyki i została zastąpiona czymś, co Alan Kaprow określił pojęciem „postsztuki”. Tego rodzaju przejście od dzieła do samego artysty – podkreśla prof. Konik – jest jedną z najgłębszych zmian, które przyniosła neoawangarda (s. 88) .I stawia pytanie: Czy można w jednym rzędzie postawić Leonarda, Michała Anioła czy Rembrandta z malarzami abstrakcyjnymi?. Konkluduje, że nadprodukcje obrazów, w których twórca nie ma nic do powiedzenia i nie ma w nich nic do zobaczenia – jest nowoczesną formą ikonoklazmu – nie przez niszczenie, ale przez nadprodukcję takich „dzieł” (informel, taszyzm, akcjonizm, „teatr guerilla”).

Hermann Nitsch (Wiedeń) pomysłodawca i twórca Teatru Orgii i Misteriów zrealizował ponad 100 krwawych i odrażających akcji performerskich – by „poszerzać praktykę artystyczną poprzez niszczenie estetycznych przyzwyczajeń ludzi Zachodu” ( w 2009 r. niechlubna wystawa w Zachęcie). W rzeczywistości – podkreśla Autor -była to nisza do zachowań dewiacyjnych. Ludzie o skłonnościach sadystyczno – dewiacyjnych mogą obecnie bezkarnie realizować się pod szyldem i parasolem ochronnym sztuki,  (ekscesy Chrisa Burdena, Serbki Mariny Abramović), samookaleczanie się i pomysły realizowane w obrębie własnej cielesności, jak operacja plastyczna francuskiej  artystki Orlan jako performans (krytycy twierdzą, że to… ważny głos w feministycznej teorii tożsamości), wyhodowana w laboratorium małżowina uszna, następnie przeszczepiona na własnym przedramieniu twórcy, który jest nagradzany za przesuniecie granic sztuki, wszczepianie w czaszkę anteny (Neil Harbisson), wrzaski Yoko Ono, śledzenie muchy przez publiczność w pustej galerii, seria Semen and Blood, Christ  Piss – rekwizyty sakralne w odchodach (Andres Serrano), Artura Żmijewskiego (nie mylić z aktorem) Berek w komorze gazowej ( zbiory Zachęty).

Teoretycy podkreślają, że nowa sztuka jest związana z impulsem, z instynktem, a nie z intelektem, dlatego nie można jej cenzurować, bo ograniczałoby to wolność twórczą… Każda więc, nawet zabroniona bądź objęta społeczną anatemą działalność, może być praktykowana, o ile sam autor zadeklaruje, że tworzy… w duchu awangardy. Tolerancja represywna akceptuje wyłącznie nową sztukę i zakreśla granice wolności, a cenzorem poprawności jest kasta ludzi oświeconych, świadomych i nieomylnych. „W sferze sztuki zastosowanie tolerancji represywnej (twórcą jej jest Herbert Marcuse w manifeście  tzw. nowej lewicy 1965 r.) przejawia się w tym, że boimy się dziś głośno powiedzieć, że sztuka nowoczesna jest zwykłym oszustwem, że nie ma w niej ani wartości estetycznych ani umiejętności warsztatowych, nie wspominając już o talencie artysty” (s. 127 ). Pojęcie sztuki przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, skoro sztukę można robić nawet  z efektów fizjologii, płynów ustrojowych, z mycia okien lub sprzątania domu, z resztek potrącanych  zwierząt czyli: O to chodzi? – pyta Autor.

Sakralne spustoszenie

Osobny rozdział został poświęcony współczesnej sztuce sakralnej. Wraz ze zmianą liturgii wirus awangardy po II Soborze przedostał się do sztuki sakralnej. Symbolika świątyni posiada tradycję wielowiekową poprzez chrystocentryczny plan i głęboko przemyślaną wizję sztuki sakralnej, gdzie nie było miejsca na antropocentryzm. Osiągnęła swe apogeum w sztuce gotyku przez ukształtowanie nadrzędności programu teologicznego nad rozwiązaniami technicznymi czy nawet nad samą estetyką budowli. Architektura świątyni umożliwiała przeżycie tajemnicy Chrystusowej Paschy: życia, męczeńskiej śmierci i chwalebnego Zmartwychwstania.

W ramach awangardowego aggiornamento i w tym obszarze nastąpiło spustoszenie „Architekci  całkowicie dowolnie projektują kościoły bez całościowej wizji, jak świeckie gmachy, sale zebrań publicznych, bez odwołania do wertykalności, porzucając misterny związek sztuki z teologią. To m.in. zamiana ołtarza (ofiary) na ucztę przy protestanckim stole. Dotyczy to wszelkiej sztuki sakralnej, kapliczek, a nawet muzyki.” (s. 142). To m.in. zamiana ołtarza (ofiary) na ucztę przy protestanckim stole. Z drugiej strony, współczesne eksperymenty artystyczne odbywające się na gruncie sztuki sakralnej są odbiciem procesu zaniku wiary i zamieszania liturgicznego. Wraz z porzuceniem liturgii łacińskiej na rzecz pewnej dowolności liturgicznej, sztuka sakralna podlega regułom sztuki współczesnej, desakralizacji, w której muzyka rockowa, a nawet techno (Wiedeń) nie są czymś wyjątkowym. I stawia pytanie: czy artysta zafascynowany sztuką awangardową, która programowo odcina się od sfery sacrum, może stworzyć coś wartościowego w tej materii?

A może brzydota współczesnej sztuki sakralnej jest tylko odbiciem życia duchowego współczesnego Kościoła, który zatracił zdolność do tego by być jak latarnia morska wskazująca drogę wśród burz do bezpiecznego portu? Sztuka stała się prymitywnym komentarzem do codzienności, gdyż odarto ją z jej istoty. Rewolucja awangardy zburzyła gmach sztuki nie dając nic nowego w zamian, tworząc nowy model artysty – rewolucjonisty, uzależnionego ideologicznie (na Zachodzie walkę klasową zamieniono na niesienie demokracji). Sztukę jako skarbnicę wyobraźni i piękna zdyskredytowano i wyrzucono na śmietnik historii. Aktem założycielskim głównego nurtu współczesnego malarstwa w istocie jest pozbycie się ładu estetycznego, kształtowanego przez wielowiekową tradycję sztuki jako skutecznego narzędzia poszukiwania i wytwarzania piękna, poprzez dążenie do „prawdziwego postępu i wolności”.

Piękno obok dobra i prawdy stało się terminem niepożądanym, wprowadza bowiem gradacje i zbędną rywalizację na gruncie sztuki absurdu, banału, pogardy i ironii.” Awangarda ze sztuki będącej sanktuarium estetyki uczyniła zwykły kram, w którym sztukę zrównano z codziennością, czyniąc ją tym samym zbędną, skutecznie zredukowało ją do poziomu absurdu, a finalnie do tego, że po prostu zniknie.”(s 170-171).. Awangarda – podsumowuje Autor – sterylizuje sztukę z jej transcendentnych ambicji i substancji estetycznej i odrzucaj sztukę tradycyjną wraz z jej wymiarem metafizycznym, jej duchowa głębią. Dlatego w jej miejsce jako sacrum proponują dosłownie odchody.

Miejmy nadzieję, że postępowi twórcy i ich intelektualni akolici doczekają się w końcu Norymbergi, co postulował kiedyś prof. Bronisław Łagowski. Natomiast uwaga dotyczy Rosji W książce jest co prawda wzmianka o ekscesach Piotra Pawlenskiego wobec aresztowania i skazania na pobyt w karnej kolonii w Rosji grupy Pussy Riot, która sprofanowała sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, jednak zabrakło informacji nt stanu i charakteru obecnej sztuki i stosunku do niej władz FR, jak również o ich stosunku do cerkwi. Bo o budowie w ostatnich latach dziesiątek tysięcy obiektów sakralnych przez władzę na terenie tego Państwa (o czym w tej książce Autor nie wspomina) czytaliśmy już kilkanaście lat temu… Zachód natomiast nie tylko walczy z religią, ale przyzwala na podpalanie obiektów sakralnych, najczęściej zabytkowych…

Zakończyć trzeba optymistycznie, bo przyjdzie jeszcze czas kontemplacji piękna, w co wierzył głęboko sam prof. Tatarkiewicz: „Jest możliwe, a nawet jak najbardziej prawdopodobne, że idea piękna wróci. Ale dziś jest w upadku.” (Władysław Tatarkiewicz, „Droga przez estetykę”, s.100).

Tę ważną książkę z licznymi zdjęciami czyta się świetnie. Zawiera miażdżącą, udokumentowaną i potrzebną krytykę tego, co zrobiono ze sztuką w ciągu ostatnich stu lat.

Halina Ostowicz

Roman Konik, „Sztuka współczesna. Anatomia upadku”, Wydawnictwo Wektory, Wrocław 2023, ss. 172

Myśl Polska, nr 43-44 (26.10-2.11.2025)

„I te dzieci, co we Wrześni, z tą Drzymałą – i tak dalej”

„I te dzieci, co we Wrześni, z tą Drzymałą – i tak dalej”

Stanisław Michalkiewicz „Magna Polonia” 30 października 2025 michalkiewicz

Tam od Gniezna i od Warty / Biją głosy w świat otwarty. / Biją głosy, ziemią jęczy. /Prusak dzieci polskie męczy” – pisała Maria Konopnicka w wierszu „O Wrześni”, kiedy to świat obiegła informacja o chłoście, jakiej zostały poddane polskie dzieci we Wrześni za odmowę odmawiania pacierza w języku niemieckim.

Teraz mamy inne czasy; teraz kary cielesne – nawet niewinne klapsy – zostały konstytucyjnie zakazane, chociaż z drugiej strony tylko patrzeć, jak damy zrzeszone w Strajku Kobiet będą domagały się od vaginetu obywatela Tuska Donalda, by podjął próbę legalizacji ćwiartowania bez znieczulenia bardzo małych dzieci w klinikach imienia Króla Heroda. Na razie jednak o chłoście w szkole, zwłaszcza za odmowę odmawiania modlitwy, wszystko jedno, w jakim języku, mowy być nie może. Zmieniły się również stosunki międzynarodowe, w związku z czym „Prusak” za polskie dzieci we Wrześni bezpośrednio się nie zabiera, tylko wykorzystuje w tym celu żydowskiego pośrednika, a ramach koordynacji polityki historycznej i nie tylko historycznej, między Niemcami, a stroną żydowską.

Ale incipiam.

Jakiś czas temu środowiska postępowe wpadły na pomysł wykorzystania dzieci wrzesińskich do wykonania pieśni chanukowych w tamtejszym kościele. Pretekstem było wspomnienie jegomościa, który potrzebował się we Wrześni urodzić, by potem zasłynąć między innymi pieśniami chanukowymi. Pomysł bardzo się spodobał zarówno czynnikom duchownym, jak i świeckim, bo chociaż środowiska hołdujące nieubłaganemu postępowi przy każdej okazji podkreślają świecki charakter naszego bantustanu – to nie obejmuje to celebracji nabożeństw żydowskich, które odbywają się we wszystkich domach publicznych naszego nieszczęśliwego kraju, zwłaszcza w Sejmie i Pałacu Namiestnikowskim.

Tedy w ramach ekspansji na tereny pozostające w granicach Cesarstwa Niemieckiego w roku 1914, pojawił się wspomniany pomysł wykorzystania wrzesińskich dzieci, by w kościele, dobrowolnie i bez użycia żadnych rózeg, wykonały po niemiecku żydowskie pieśni chanukowe. I kiedy wydawało się, że wszystko zakończy się wesołym oberkiem, to znaczy – dzieci zaśpiewają, a dorośli sprawcy tego eventu podzielą się sławą i pieniędzmi – do sprawy wmieszał się Wielce Czcigodny Grzegorz Braun. Narobił on hałasu w następstwie którego znakomicie zapowiadający się program pilotażowy stopniowego powrotu na „ziemie utracone”, spalił na panewce, a skonfundowani wykonawcy zrezygnowali z przedsięwzięcia. Rządowa telewizja (w likwidacji) ogłosiła nie wiedzieć czemu, że Wielce Czcigodny Grzegorz Braun „zbojkotował” imprezę „Wrzesińskiego Ambasadora Kultury Muzycznej”. Jakże „zbojkotował”, skoro jego udział w imprezie w ogóle nie był przez organizatorów przewidziany? Dalej jednak rządowa telewizja (w likwidacji), wyjaśniła, co miała na myśli mówiąc, że „zbojkotował”. Okazało się, że nie tyle „zbojkotował”, co „nakręcił taką falę hejtu”, że sami organizatorzy imprezę zbojkotowali, w związku z czym nie doszło do żadnego nadużycia na wrzesińskich dzieciach.

Nawiasem mówiąc, okazuje się, że dzisiaj „Prusak” cierpliwie i metodycznie testuje reakcję naszego bantustanu na program pilotażowy powrotu na „ziemie utracone” pod pretekstem „kultury muzycznej”. Nie tylko cierpliwie i metodycznie, ale też delikatnie – bo nie kazał dzieciom śpiewać, dajmy na to, „Horst Wessel Lied”, chociaż muzycznie jest to utwór chyba nawet bardziej porywający, niż chanuka. Ale o ile ten pierwszy utwór mógłby wzbudzić rozmaite wątpliwości, to pieśni chanukowe żadnych wątpliwości wzbudzić u nikogo nie mogą. Kto bowiem by się do takich wątpliwości przyznał, tym zaraz zainteresowałaby się niezależna prokuratura, stawiając mu „zarzuty”, a kto wie – może nawet zaciągając przed oblicze niezawisłego sądu – a ten, powinność swej służby rozumiejąc, najpierw wtrąciłby delikwenta do aresztu wydobywczego, a potem przysoliłby mu jakiś piękny wyrok – żeby na resztę życia sobie zapamiętał, kiedy nabierać wątpliwości, a co przyjmować bez najmniejszych zastrzeżeń.

Czyż to nie jest najlepsza metoda krzewienia w naszym, mniej wartościowym narodzie tubylczym, pożądanej kultury muzycznej? Kanclerz Otto Bismarck posługiwał się w tym celu tzw. „kulturtragerami”, podczas gdy kanclerz Friedrich Merz – śpiewakami, ale nie norymberskimi, tylko – chanukowymi.

Ale nie tylko niezależna prokuratura pod dyrekcją obywatela Żurka Waldemara by się takim delikwentem zainteresowała, nie mówiąc już o niezawisłych sądach. Na wieść o kolejnej myślozbrodni Wielce Czcigodnego Grzegorza Brauna, poderwany został na równe nogi obywatel redaktor Terlikowski Tomasz. On z kolei, jak przystało na katolika zawodowego, zaatakował Grzegorza Brauna na odcinku religijnym – że „bojkotując” Wrzesińskiego Ambasadora Kultury Muzycznej dopuścił się nie tylko myślozbrodni, represjonowanej na odcinku świeckim – ale również sprośnych błędów Niebu obrzydłych.

Chodzi o to, że – jak napisał obywatel redaktor Terlikowski Tomasz – niezależnie od świeckiego wydźwięku postępku Grzegorza Brauna – jego postawa nie jest „chrześcijańska”. Chrześcijanin bowiem powinien pamiętać, że Jezus a raczej – Jezusa – bo tak prawidłowo należy wymawiać to imię – był „Żydem”, który w dodatku „spotkał judaizm”.

Jak wiadomo nie przeżył tego eksperymentu i gdyby szczęśliwie nie zmartwychwstał trzeciego dnia, to dzisiaj nie byłoby żadnego chrześcijaństwa, ani żadnych „chrześcijan”, czyli chrystusowców – bo tak właśnie powinno się tłumaczyć to słowo na język polski. Zatem – tłumaczy dalej obywatel redaktor Terlikowski Tomasz – kto odrzuca judaizmus, ten odrzuca Chrystusa, zatem żadnym chrystusowcem być nie może.

No dobrze – ale – po pierwsze – „judaizm” nie tylko odrzuca Chrystusa”, ale w dodatku twierdzi, że przebywa on w piekle, gotując się w ekskrementach.

Skąd w piekle ekskrementy – na to pytanie teologia dotychczas nie znalazła odpowiedzi, ale mniejsza o to, bo wystarczy, że judaismus odrzuca Chrystusa. Zatem z punktu widzenia wyposażenia teologicznego chrystusowca, żaden judaismus nie jest chyba potrzebny. Owszem, jest w Kościele katolickim sporo amatorów judaizmu i chociaż najgorsze są nieproszone rady, to radziłbym w czynie społecznym, by – skoro nie mogą już bez judaizmu wytrzymać – to niech przejdą na judaizm i nie zawracają sobie i innym głowy jakimś chrześcijaństwem, czy „judeo-chrześcijaństwem” – o którym prof. Bogusław Wolniewicz mówił, że „nie ma takiego zwierzęcia”.

Niestety Żydowie chyba nie chcą, by jacyś głupi goje przechodzili na judaizm, bo wtedy byliby oni im potrzebni, jak psu piąta noga. Kiedy wyznają judaizm, ale prezentują się jako katolicy, zwłaszcza tacy zawodowi, to co innego. Jestem pewien, że obywatel redaktor Terlikowski Tomasz też wie, z której strony chleb jest posmarowany i na każdy sygnał podrywa się na równe nogi.

Stanisław Michalkiewicz

Lawinowy napływ młodych Ukraińców do Polski. Decyzja Zełenskiego wszystko zmieniła

Lawinowy napływ młodych Ukraińców do Polski. Decyzja Zełenskiego wszystko zmieniła

30.10.2025 https://nczas.info/2025/10/30/lawinowy-naplyw-mlodych-ukraincow-do-polski-decyzja-zelenskiego-wszystko-zmienila/

Młodzi Ukraińcy.
NCZAS.INFO | Młodzi Ukraińcy – zdj. ilustracyjne. / Fot. PAP/EPA

Polska mierzy się z gwałtownym wzrostem liczby młodych Ukraińców przekraczających granicę. Po tym, jak prezydent Wołodymyr Zełenski pod koniec sierpnia poluzował dla nich ograniczenia wyjazdowe, do Polski przybyło już blisko 100 tysięcy mężczyzn w wieku 18-22 lata.

Z danych Straży Granicznej wynika, że średnio dziennie aż 1600 Ukraińców w tym przedziale wiekowym przekracza granicę z Polską.

[A dlaczego ich wpuszczają? md]

O ile od stycznia do końca sierpnia 2025 roku granicę przekroczyło 45 300 Ukraińców w tym wieku, o tyle po decyzji Zełenskiego licznik gwałtownie przyspieszył.

W ciągu zaledwie dwóch miesięcy (od 26 sierpnia) liczba ta wzrosła do 98 500. Zmiana ukraińskiego prawa, pozwalająca mężczyznom z tej grupy wiekowej na opuszczenie kraju mimo stanu wojennego, jest odpowiedzią na napięcia społeczne i kryzys demograficzny w Ukrainie. [No słusznie: Jak brakuje ludzi, to trzeba młodych wyrzucać z kraju… MD]

W Polsce rosnąca obecność mężczyzn w wieku poborowym staje się punktem zapalnym. Konfederacja wystosowała oświadczenie, w którym zaapelowała o niewpuszczanie ich do kraju, argumentując, że „Polska nie może dalej być przystanią dla tysięcy mężczyzn, którzy powinni bronić swojego kraju, a kosztami własnej dezercji obciążają polskiego podatnika”.

Równie gorąco jest w Niemczech – część Ukraińców w wieku 18-22 lata traktuje Polskę jako kraj tranzytowy. Z danych wynika, że w październiku do Niemiec wjeżdża od 1400 do 1600 młodych Ukraińców tygodniowo. W połowie sierpnia, przed decyzją Zełenskiego, było to ok. 20 osób tygodniowo.

Premier Bawarii Markus Soeder (CSU) ostrzegł, że „solidarność wymaga jasnych reguł”. Jeszcze dosadniej wyraził się Jürgen Hardt (CDU), który stwierdził, że Niemcy „nie mają żadnego interesu w tym, by młodzi Ukraińcy spędzali czas w Niemczech zamiast bronić swojego kraju”. Prawicowa AfD domaga się wstrzymania wszelkich wypłat dla Ukraińców.

Głosy „w obronie solidarności” są coraz cichsze, choć wciąż obecne. Sebastian Fiedler z SPD apelował o cierpliwość, podkreślając, że „nie jest zadaniem Niemiec decydowanie, których młodych ludzi Ukraina wysyła na wojnę”.

Polecieli po kosztach… MEM-y V.

————-

==================================

=========================

—————————-

to też Palikot…

==============================

===========================

———————————-

[obok tego dziadka – to Kurski]

================================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

„Działka” DAWTONA. Wielka Polska keczupowa. MEM-y III.

—————————-

[frajerze: Jeśli OBIE PARTIE SĄ PODEJRZANE, to kto wymusi jakąś „komisję”??]

==============================

————————–

————————————-

————————————-

——————————

———————————-

—————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Prymas Glemp znał prawdę o śmierci ks. Popiełuszki. Odwiedzał bunkier w Kazuniu, w którym go torturowano

Dr Pietrzak: Prymas Glemp znał prawdę o śmierci ks. Popiełuszki. Odwiedzał miejsce, w którym go torturowano

https://www.fronda.pl/a/Dr-Pietrzak-Prymas-Glemp-znal-prawde-o-smierci-ks-Popieluszki-Odwiedzal-miejsce-w-ktorym-go-torturowano,248579.html


Historyk dr Leszek Pietrzak wyraził przekonanie, że Episkopat Polski z ówczesnym prymasem Józefem Glempem na czele, ukrywał prawdę o tragicznej śmierci zamordowanego przez komunistyczne służby ks. Jerzego Popiełuszki, które bezskutecznie usiłowały zwerbować niezłomnego kapłana jako tajnego współpracownika.

Jak opisywał w rozmowie na kanale YouTube Jan Pospieszalski i Zakazane Historie grupa esbeków pod przywództwem Grzegorza Piotrowskiego przekazała uprowadzonego 19 października 1984 roku ks. Jerzego Popiełuszkę „grupie oficerów z Wojskowej Służby Wewnętrznej, a ci zawieźli go do przygotowanego wcześniej a znajdującego się w lesie na terenie jednostki wojskowej bunkra w Kazuniu Polskim”.

„Tam ksiądz był torturowany. Torturowali go do tego stopnia, że doprowadzili do jego śmierci” – powiedział dr Leszek Pietrzak.

Historyk zaznaczył jednak, że celem komunistycznych służb nie była śmierć niezłomnego kapłana, ale próba zwerbowania go do tajnej współpracy.

„Jednak ta grupa trzech sadystów, oficerów wojskowego kontrwywiadu, która go biła, maltretowała i usiłowała za wszelką cenę zwerbować przez kolejne pięć dni – pobiła go za bardzo, doprowadzając do jego śmierci” – mówił historyk.

Jak podkreślił dr Pietrzak –  Episkopat wiedział o rzeczywistej dacie i miejscu śmierci ks. Jerzego.

„Prymas Józef Glemp co roku przyjeżdżał do bunkra w Kazuniu i tam się modlił. Dlaczego to ukrywał przez tyle lat? Dlaczego przez tyle lat pozostawano przy tej fikcji stworzonej przez Kiszczaka w trakcie procesu toruńskiego” – oznajmił historyk.

„Do tego bunkra w Kazuniu polskim przybywają też od lat ludzie, modlą się, palą świeczki, zostawiają kwiaty. Jest przekonanie, nawet wśród miejscowej ludności, że to rzeczywiste miejsce męczeństwa księdza Jerzego” – skonstatował dr Leszek Pietrzak.

Finlandia: Święty Paweł i Päivi Räsänen oskarżeni z nienawiści

Święty Paweł i Päivi Räsänen oskarżeni z nienawiści

Autor: CzarnaLimuzyna , 29 października 2025

Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej… /AIX/

Święty Paweł – nie pierwszy raz, tym razem zaocznie jako autor, a Päivi Räsänen za cytowanie fragmentu Pierwszego Listu do Rzymian, zostali oskarżeni z nienawiści. Oficjalnie za „agitację przeciwko mniejszości”.

Päivi Räsänen jest posłanką do fińskiego parlamentu od 1995 roku. W latach 2011–2015 była ministrem spraw wewnętrznych. Jest lekarką, matką pięciorga dzieci i babcią dwanaściorga wnucząt. Należy do fińskiego Kościoła luterańskiego.

W 2019 roku w poście na ówczesnym Twitterze wyraziła dezaprobatę wobec  wspierania przez Kościół wydarzenia lgbt – Pride 2019, zadając następujące pytanie:

W jaki sposób doktryna Kościoła wpisuje się w ideę uczynienia wstydu i grzechu powodem do pychy? Swoje pytanie zilustrowała zdjęciem poniższego fragmentu z Biblii /Rz 1,24-27/

1 24 Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. 25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

  •  Za tego tweeta Päivi została oskarżona o popełnienie przestępstwa. W kwietniu 2021 roku fiński prokurator generalny postawił jej trzy zarzuty „agitacji przeciwko mniejszości” na podstawie ustawy o zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości.
  •  Policja prowadziła również dochodzenie w sprawie broszury, którą napisała dla swojego kościoła w 2004 roku, zatytułowanej: „Jako mężczyznę i kobietę ich stworzył”, dotyczącej seksualności i małżeństwa.
  •  Päivi została oskarżona o „mowę nienawiści”, a biskup Pohjola, przewodniczący Międzynarodowej Rady Luterańskiej, został oskarżony o opublikowanie broszury autorstwa Päivi.

Zasadnicze pytanie brzmi: kto się kieruje nienawiścią? Oskarżona czy Oskarżający?

W opinii oskarżenia, przekonania Päivi, zakorzenione w Biblii i chrześcijaństwie, są pełne nienawiści i przestępcze.

Dr Päivi Räsänen i luterański biskup Juhana Pohjola, będący w centrum wieloletniego sporu prawnego o wolność słowa i wolność wyznania w Finlandii, staną przed sądem po raz trzeci 30 października 2025 r. Proces odbędzie się przed Sądem Najwyższym Finlandii, pomimo dwóch orzeczeń sądów niższej instancji na korzyść dr Räsänen i biskupa Pohjoli.

Tymczasem, Komisja Europejska dąży do uznania „mowy nienawiści” za przestępstwo na szczeblu UE, stawiając ją na równi z odrażającymi aktami, takimi jak terroryzm i handel ludźmi.

Czy ostanie zdanie jest prawdziwe? Uważam, że nie. Uzurpatorzy wcale nie dążą do uznania mowy nienawiści za przestępstwo ponieważ to oni zazwyczaj je popełniają, kierując się nienawiścią – wyrażając ją za pomocą kłamstwa, oszczerstwa oraz chęci ukarania za prawdę. W tym sensie można powiedzieć, że ich oskarżenia są bardzo często pełne nienawiści.

_________________________________________________________________________________

Bible-tweet Case Reaches Final High-Stakes Battle at Finnish Supreme Court

US State Department Speaks Out in Support of Parliamentarian Prosecuted for Bible-Verse Post: “In a Democracy, No One Should Face Trial for Peacefully Sharing Their Beliefs”

Finnish Hate Speech Case Headed to Supreme Court

Premier Słowacji wzywa do buntu Europy Wschodniej przeciwko ETS2: To nonsens, który zrujnuje miliony Europejczyków!

Premier Słowacji wzywa do buntu Europy Wschodniej przeciwko ETS2

– Jego zdaniem to nonsens, który zrujnuje miliony Europejczyków!

zmianynaziemi/premier-slowacji-wzywa-do-buntu-przeciwko-ets2


Premier Słowacji Robert Fico ostro krytykuje unijny system handlu emisjami ETS2, nazywając go nonsensem, który uderzy w zwykłych obywateli. Wprowadzenie tego mechanizmu w 2027 roku spowoduje gwałtowny wzrost cen gazu, paliw i transportu, zmuszając Słowaków do powrotu do ogrzewania drewnem i cofając kraj do lat 30. XX wieku. 

Fico podkreśla, że ETS2 to absurdalny system, który zwiększy zanieczyszczenie powietrza, bo ludzie wrócą do przestarzałych metod ogrzewania. Wzywa kraje Grupy Wyszehradzkiej – Słowację, Polskę, Czechy i Węgry – do wspólnego blokowania jego wdrożenia. Twierdzi, że V4 powinna wrócić do czasów, gdy była silną regionalną organizacją, zdolną do obrony swoich interesów w Unii Europejskiej.

Fico wskazuje, że poprzednie rządy Słowacji, w tym te pod wodzą Eduarda Hegera i Ľudovíta Ódora, zgodziły się na ETS2 w latach 2022 i 2023, co teraz prowadzi do konfliktu z Komisją Europejską. Słowacja już zmaga się z postępowaniem w sprawie naruszenia prawa UE za opóźnianie transpozycji tego systemu do krajowego prawa. Premier zapowiada celowe opóźnienia wdrożenia, argumentując, że mechanizm ten jest szkodliwy dla gospodarstw domowych. Podkreśla, że wyższe koszty energii dotkną nie tylko Słowaków, ale wszystkich Europejczyków, osłabiając konkurencyjność przemysłu i podnosząc koszty życia.

W kontekście V4 Fico jest przekonany o wsparciu ze strony liderów innych krajów. Wspomina, że Węgry, które obecnie przewodniczą grupie, powinny zwołać spotkanie ministrów spraw zagranicznych, a potem premierów, by omówić wspólne działania przeciwko ETS2. Przypomina sukcesy V4 w przeszłości, takie jak wspólny sprzeciw wobec obowiązkowych kwot imigranckich, co pozwoliło krajom grupy uniknąć narzuconych rozwiązań. Według Fico, podobna jedność teraz mogłaby zablokować ETS2 w praktyce, nawet jeśli formalnie system został zatwierdzony na poziomie UE.

Słowacki premier łączy krytykę ETS2 z szerszym atakiem na polityki klimatyczne Unii, które jego zdaniem są nierealistyczne i autodestrukcyjne. Europejska Komisja dąży do redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 procent do 2040 roku w porównaniu z poziomem z 1990 roku, jednocześnie eliminując importy z Rosji w ramach sankcji związanych z Ukrainą.

Fico argumentuje, że rezygnacja z taniej rosyjskiej energii już teraz wywindowuje ceny, a ETS2 tylko pogorszy sytuację. Wspomina o wspólnym lobbingu Słowacji z kilkunastoma innymi państwami członkowskimi, który doprowadził do obietnicy KE dotyczącej stabilizacji cen energii przed wdrożeniem systemu.

Opozycja w Słowacji zarzuca Fico hipokryzję, wskazując, że europosłowie jego partii Smer nie sprzeciwiali się ETS w przeszłości. Jednak premier odrzuca te zarzuty, skupiając się na teraźniejszych zagrożeniach. Jego apel do V4 nabiera znaczenia w obliczu zmian politycznych w regionie, takich jak zwycięstwo Andreja Babiša w Czechach, który również krytykuje ETS2 i zapowiada rozmowy z polskim rządem Donalda Tuska. Polska, według Babiša, już odrzuciła ETS2, co mogłoby ułatwić wspólną akcję.

Fico widzi w odrodzeniu V4 szansę na obronę narodowych interesów przed brukselską biurokracją. Jeśli kraje grupy zjednoczą siły, ETS2 może stać się symbolem porażki unijnych ambicji klimatycznych.

To nie tylko walka o ceny energii, ale o suwerenność w decydowaniu o własnej polityce energetycznej. Miliony obywateli V4 czekają na rezultat tego sporu, który może zmienić kierunek europejskiej zielonej transformacji.

Źródła:

https://enrsi.stvr.sk/articles/news/419580/fico-v4-countries-will-block…
https://www.rt.com/news/627002-eu-emissions-trade-slovakia/
https://newsnow.tasr.sk/fico-refuses-opposition-claims-on-slovakias-bad…
https://slovakia.news-pravda.com/en/slovakia/2025/10/26/15580.html
https://europeanconservative.com/articles/news/fico-visegrad-4-against-…

Dokumenty podatkowe ujawniają, że Brigitte Macron żyła jako mężczyzna przez dziesięciolecia

Dokumenty ujawniają, że Brigitte Macron żyła jako mężczyzna przez dziesięciolecia

Brigitte Macron żyje w kłamstwie. Oficjalne dokumenty potwierdzają, że pierwsza dama Francji była zarejestrowana jako mężczyzna – Jean-Michel. Jej własny szef sztabu przedstawił dowody.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 29

Dla tych, którzy uważnie się przyglądali, to nie jest objawienie – to potwierdzenie. Francuska elita o tym wiedziała. Prasa ją chroniła.

Historia zaczyna się od informatora, który nie mógł dłużej milczeć. Pracował w samym sercu Pałacu Elizejskiego, obserwował fasadę z bliska i w końcu zdecydował się ujawnić to, co nazywa “największą polityczną maskaradą we współczesnej historii Francji”.

Mówi, że Brigitte Macron nie jest tym, za kogo się podaje, że Jean-Michel nigdy nie zniknął, zmienił tylko nazwiska, twarze i role.

I tak jak w Waszyngtonie, rozgrywa się ten sam schemat: oszustwo, koordynacja i przepisywanie rzeczywistości na najwyższych szczeblach władzy.

Krytyczne dni dla Macronów.

Podczas gdy opinia publiczna we Francji gwałtownie zwraca się przeciwko parze prezydenckiej, rząd Emmanuela rozpada się, a wraz z nim ich prawnicza krucjata w obronie tożsamości Brigitte.

W tym tygodniu nowe rewelacje pokazały, że Brigitte została oficjalnie zarejestrowana jako mężczyzna w rządowej bazie danych podatkowych Francji. Dla pary, która jest już w defensywie, jest to nie tylko krępujące, ale także wybuchowe.

Co gorsza, rewelacje pochodziły od jej własnego szefa sztabu, Tristana Brome’a. W rozmowie z BFMT powiedział:

“Madame Macron, podobnie jak wielu Francuzów, ma zamiar wejść na swoją osobistą stronę na stronie podatkowej. Loguje się i widzi w prawym górnym rogu, że nie jest napisane “Brigitte Macron”, ale “Jean-Michel, tak zwana Brigitte Macron”.

De la rumeur au complot, l’affaire Brigitte Macron

LIGNE ROUGE: De la rumeur au complot, l’affaire Brigitte Macron

de-la-rumeur-au-complot-l-affaire-brigitte-macron

Une théorie complotiste, selon laquelle la première Dame serait un homme, a pris de l’ampleur sur les réseaux sociaux ces derniers mois.

Des accusations insupportables pour Brigitte Macron, qui sont devenues virales dans le monde entier via les réseaux sociaux.

Jeśli samo nie wchodzi, to trzeba klepnąć jeszcze raz

Halloween to grzech i głupota

Halloween to grzech i głupota

https://www.magnapolonia.org/halloween-to-grzech-i-glupota/

Ze względu na postępującą w Polsce promocję okultyzmu i magii w środkach przekazu, środowisku szkolnym i społecznościach lokalnych, warto posiadać przynajmniej częściową wiedzę na temat szkodliwości  „święta” Halloween, które wcale nie jest „niewinną zabawą”, jak wmawia Polakom Gazeta Wyborcza i inne propagandowe ośrodki żydowsko-lewicowo-liberalne.

Wbrew pozorom, promowanie w Polsce Halloween związane jest nie tylko z interesami koncernów, które chcą na tym zarobić grube pieniądz, sprzedając masę gadżetów. Obchodzony 31 października halloween (wg niektórych „Nocy Duchów”) to wprost święto pogańskie i antykatolickie. Tradycja halloween została przejęta z kultów magicznych i satanistycznych. Dlatego też jest tak gorąco promowane przez środowiska związane z „Gazetą Wyborczą”.

Korzenie Halloween sięgają pogańskich obchodów święta duchów i celtyckiego boga śmierci. W 834 r. Papież Grzegorz IV wprowadził do Kościoła katolickiego uroczystość Wszystkich Świętych, jako pamięć o zmarłych. Celem tej uroczystości było oddanie czci wszystkim świętym w niebie, zarówno tym znanym, jak również i tym bezimiennym. Co ciekawe, do ósmego wieku Uroczystość Wszystkich Świętych obchodzono w maju.

Dziś Halloween uznawane jest za ekspansywny element amerykańskiej popkultury. W tradycji amerykańskiej „święto” to wygląda pozornie niewinnie i wydaje się być jedynie zaspokojeniem potrzeby tajemniczości, czemu sprzyja m.in. przebieranie się za czarownicę, wampira, ducha czy diabła. Należy pamiętać, że wszystkie te postacie w tradycji europejskiej związane są z osobą szatana.

Wiodącym elementem, bardzo mocno powiązanym z halloween jest wydrążona dynia, która symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Obrazy związane z halloween najczęściej przedstawiają tematy śmierci, zła, okultyzmu, czy mityczne potwory. Tradycyjnymi barwami tego „święta” są czarny i pomarańczowy. Media oraz biznes, który czerpie niemałe zyski z „nowego” święta, starają się przedstawić halloween jako niewinną rozrywkę, zabawne stroje i rekwizyty, dreszczyk emocji.

Już sama próba odpowiedzenia na pytanie, czemu służy takie „święto” pokazuje jego bezsens. Służy bowiem zabawie – jest nowym i oryginalnym sposobem spędzenia czasu. Niektórzy „nowocześni” uśmiechają się pod nosem słysząc stanowisko Kościoła katolickiego przeciwko Halloween. Uważają, że kościelna krytyka to objaw „ciemnogrodu”, podczas gdy obchodzenie Halloween ma być kwintesencją postępowości.

Ich najczęstsze argumenty mówią, że co złego jest w tym, że dzieci jeden dzień w roku bawią się w taki sposób i przebierają się w kostiumy czarownic, wampirów, upiorów, duchów, kościotrupów? Nie można tego demonizować. Takie osoby dziwią się potem, gdy wspomni się, że żydowski autor „Biblii Szatana”, Anton Szandor LaVey chwalił Halloween, twierdząc, że jest to dzień, w którym demony zyskują siłę i najłatwiej je przywołać.

Logiczne argumenty przeciwko halloween:

  • wiele dzieci w wieku przedszkolnych oraz wczesnoszkolnym przeżywa koszmary i lęki nocne. Działaniem nierozsądnym jest pobudzanie ich wyobraźni w zakresie nowych, możliwych straszydeł;
  • należy zastanowić się, w jaki sposób uzasadniać dziecku śmierć w rodzinie lub ciężką, śmiertelną chorobę, jeżeli jednocześnie banalizuje się i akceptuje wyśmiewanie bardzo poważnej rzeczywistości – umierania;
  • to „święto” odziera śmierć z jej powagi, każe na nią patrzeć w kategoriach festynu, ponadto nie uczy szacunku dla zmarłych, cmentarzy itd. Zauważanie faktu śmierci i umierania ludzi (w tym z najbliższej rodziny), to nie światopogląd chrześcijański, to rzeczywistość, która nas otacza i bezpośrednio dotyczy;
  • wielu ludzi, o różnym światopoglądzie, udaje się 1. listopada na cmentarze, żeby odwiedzić groby swoich bliskich zmarłych. Wtedy dostrzega się szczególną powagę tych dni. Można wtedy dostrzec, że życie to nie jest tylko rozrywka, sprawa, którą możemy przegapić. Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.
  • halloween to promowanie i oferowanie dzieciom i młodzieży makabrycznych gadżetów;
  • w przypadku tragedii najbliższej rodziny osoby umierającej, przez oderwanie (i traktowanie w kategoriach zabawy) śmierci, krwi, zwłok od procesu umierania oraz u dziecka może postępować znieczulica wobec tych rzeczywistości;
  • niektóre dzieci nie chcą przebierać się w odrażające stroje halloweenowe – to dorośli przymuszają ich do uczestnictwa w takich zabawach;
  • formy obchodzenia halloween są siedliskiem ciemnoty i zabobonu.
  • halloween to również sztuczne podsycanie potrzeb konsumentów (zwłaszcza dzieci), którzy będą w jakiś sposób zobowiązani do zakupu dodatkowych, zupełnie bezużytecznych produktów. To po prostu próba kreowania nowego rynku zbytu dla nowych produktów.
  • słowiańskie grupy wyznaniowe odrzucają halloween i opowiadają się za kultywowaniem rodzimych, słowiańskich zwyczajów, związanych z tradycją Dziadów.

Chrześcijańskie argumenty przeciwko halloween:

  • cała symbolika i atmosfera halloween otwiera człowieka na pewną rzeczywistość, której istnienie wielu ludzi kwestionuje, a jednak ona istnieje i zagraża człowiekowi,
  • używanie, podczas zabawy, symboliki związanej z magią i ze śmiercią oswaja społeczeństwa z okultyzmem i przyczynia się do powstawania w zachodniej kulturze irracjonalnego nurtu, czego przejawami stają się duże ilości pieniędzy wydawane przez Europejczyków na usługi wróżek i jasnowidzów, przykładowo w przypadku zaginięcia jakiejś osoby policja czasami korzysta z usług jasnowidzów i jest to uważane przez dużą część społeczeństwa za właściwą postawę,
  • wdrażanie dzieci, młodzieży i części dorosłych w przyzwolenie na praktyki okultystyczne, choćby pod pozorem zabawy „przekupywanie duchów” należy uznać za niezgodne z nauką Kościoła,
  • sama atmosfera halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. W niebie przecież nie ma hasających diabełków, potworów, kościotrupów, wróżek i czarownic,
  • niepokojące jest to, że z uśmiechem na ustach rodzice przebierają swoje dzieci za wiedźmy, śmierć, szkielety, kościotrupy, wilkołaki i wysyłają je w ciemność ulicy gdzie te aniołki, które mają służyć Bogu, powtarzają pogański rytuał druidzkich satanistycznych kapłanów;
  • Biblia Szatańska wyraźnie mówi, że halloween (noc z 31. października na 1. listopada ) jest największym świętem satanistycznym, dlatego też Kościół katolicki utożsamia halloween z kultem szatana,
  • jak wytłumaczyć dziecku, że w czasie, w który powinniśmy dedykować świętej pamięci naszych świętych, ludzie bezmyślnie urządzają czarne bankiety, kryminalne kolacje i popołudnia dla dzieci w makabrycznych strojach i maskach,
  • W Piśmie Św. można przeczytać: „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 21-22)
  • jak wytłumaczyć dziecku kwestię szacunku dla zmarłych w uroczystość Wszystkich Świętych, jeżeli dzień wcześniej ośmiesza się rzeczywistości eschatologiczne,
  • 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych, wtedy dziękujemy Bogu za dar świętości. Niekiedy uroczystość tę błędnie utożsamia się z Dniem Zadusznym, przypadającym 2 listopada, kiedy wspomina się wszystkich wiernych zmarłych. Wówczas Kościół stara się otoczyć modlitwą i wspomóc zmarłych, którzy cierpiąc w czyśćcu, oczekują na udział w społeczności zbawionych. Halloween dla dziecka jest zarówno pewnym wstępem (przypada w wigilię Wszystkich Świętych), jak i kanwą do rozumienia tych uroczystości (banalizacja śmierci, duchy, straszydła); sprowadzanie obecnych w naszej kulturze tych, wielkich świąt: Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego do tzw. “święta zmarłych”, połączone z propagowaniem halloween może niebezpiecznie kojarzyć te katolickie tradycje np. ze spirytyzmem, który jest nie do pogodzenia z wiarą katolicką. Pogańskie w swojej istocie obchody wigilii Uroczystości Wszystkich Świętych praktykowane przez ludzi uznających się za chrześcijan zubażają ich duchowo.
  • promotorzy halloween koncentrują się najbardziej na dzieciach i młodzieży, które – ze względu na wiek oraz nieznajomość problematyki duchowych zagrożeń – chętniej przyjmują atrakcyjnie opakowaną, ale duchowo niebezpieczną ofertę halloween,
  • w Polsce halloween obecny jest w domach kultury, czy szkołach i często łączy się z propagowaniem okultyzmu (np. wróżbiarstwa).
  • Wszyscy ludzie „załapią” się na 2. listopada (będą wtedy wspominani, jako zmarli). Warto jednak podkreślać dzieciom, że powinny podejmować wysiłki i starania, aby starać się „załapać” się na 1. listopada (i być wspominanym, jako święci).

Warto się zastanowić, czy rzeczywiście akceptujemy ten kierunek wychowania naszych dzieci, czy nie lepiej odważnie protestować przeciwko przejawom Halloween w szkole i innych instytucjach, w których przebywają nasze dzieci. Powinniśmy oprzeć się inwazji toksycznej duchowości, spirytyzmu, praktyk „soft” satanizmu i pokazać piękno naszej wiary, która nie potrzebuje takich urozmaiceń.

Cyber-okultyzm. Egzorcyści ostrzegają przed nowym zagrożeniem duchowym

Cyber-okultyzm. Egzorcyści ostrzegają przed nowym zagrożeniem duchowym

Adam Białous https://pch24.pl/cyber-okultyzm-egzorcysci-ostrzegaja-przed-nowym-zagrozeniem-duchowym/

Okultyzm coraz szerzej wchodzi w świat cyfrowy. Dzisiejsi ezoteryczni magowie to programiści tworzący skrypty i kody. Choć te formy magii, zakazanej przez Boga w pierwszym przykazaniu, są nowe, to cele pozostają te same – wpływać na rzeczywistość i przejąć od Stwórcy władzę nad stworzeniem.

Widząc nowe duchowe zagrożenie kilkuset egzorcystów z całego świata, którzy wzięli udział w XV Światowym Kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów we Włoszech, w wydanym po jego zakończeniu komunikacie, ostrzegają przed „zagrożeniami okultyzmu, spirytyzmu, New Age, parapsychologii oraz powiązaniem neo-okultyzmu z rozwojem sztucznej inteligencji i tworzeniem dzięki niej form praktyk magicznych”.

Czy to ostrzeżenie ma odniesienie w rzeczywistości internetu? Jak najbardziej. „To już  jest pewne: cyber-okultyzm to nie science fiction, to rzeczywistość, która dzieje się na naszych oczach… Magia i technologia – dwa światy, które wydają się przeciwstawne. Jedno jest starożytne, tajemnicze i intuicyjne. Drugie – nowoczesne, logiczne i oparte na algorytmach. A jednak w XXI wieku te dwa nurty zaczynają się spajać w nową formę ezoteryki. Cyber-okultyzm to fascynująca ewolucja ezoteryki”– czytamy na jednym z portali, który propaguje ezoterykę.

Współczesna ezoteryka coraz częściej splata się z cybernetyką, tworząc niepokojące zjawisko zwane cyber-okultyzmem. Używane są tu jeszcze inne nazwy jasno wskazujące na łączenie ezoteryki z AI w świecie cyfrowym –  „technomagia, mistycyzm algorytmiczny, cyfrowa alchemia”. „Techno-magowie twierdzą, że programowanie to nowoczesna sztuka hermetyczna, a kodowanie to współczesne rytuały” – napisano na jednym z portali okultystycznych.

W epoce internetu coraz więcej osób poszukuje duchowych doświadczeń online. Tym bardziej, iż wielu odchodzi z Kościoła, wielu zaprzestało praktykowania wiary i korzystania z sakramentów. Człowiek, jako istota mająca potrzeby duchowe, jeżeli nie zaspokaja ich u czystego źródła chrześcijańskiej wiary, staje się łatwym celem różnego rodzaju syndykatów zła – szerzących okultyzm, spirytualizm czy ezoterykę. Coraz częściej egzorcyści informują o uzależnieniach demonicznych a nawet przypadkach opętań, które zaczęły się od korzystania z tych praktyk magicznych, serwowanych za pośrednictwem internetu.

Dziś najwięcej „dusz” można złowić siecią internetową, bo z niej korzysta większość z nas. Dobrze, że wie o tym coraz więcej katolików, którzy tworzą w celu dobrych połowów m.in. portale, podkasty, webinary, promujące wartości ewangeliczne. Jednak na tym internetowym, globalnym łowisku są też typy spod ciemnej gwiazdy, które doskonale wiedzą co robią. „Czy magia i technologia mogą współistnieć, a może nawet wzajemnie się wzmacniać? W końcu, jeśli myśli mają moc sprawczą, a internet łączy miliardy umysłów w jedną sieć – czy nie stworzyliśmy właśnie nowego wymiaru duchowego” – pisze jeden z guru półświatka ezoterycznego.

Już od dłuższego czasu istnieją cyfrowe ciemne świątynie, rytuały w rzeczywistości wirtualnej i AI odgrywające rolę współczesnych wyroczni. Narzędzia takie jak tarot AI, astrologia algorytmiczna czy cyfrowe sigile są coraz bardziej popularne i wciągają jak bagno. Instruktorzy wróżenia tarotem na portalach społecznościowych mają filmy, które posiadają po kilkaset tysięcy, a nawet pół miliona stałych obserwatorów.  

Cyber okultyzm i zaprzęganie sztucznej inteligencji do praktyk magicznych jest na usługach antyludzkiego, można śmiało go nawet nazwać – satanistycznego, trans humanizmu, który bardzo trafnie opisał ks. kardynał Gerhard Müller. „W trans humanizmie człowiek musi ostatecznie ustąpić gdyż został uznany za przestarzały etap poprzedzający nadchodzący cyberświat, w którym przywództwo przejęły by hybrydy biotechnologiczne. Wtedy naturalna ludzka inteligencja będzie mogła, jak pisał C.S Lewis „tarzać się przed sztuczną inteligencją jak pies u stóp swojego pana” – ostrzega kardynał Müller.  

Najbardziej narażonymi na szkodliwe działanie praktyk okultystycznych są dzieci i młodzież. Nieświadome zagrożenia wysyłają SMS-y z klątwami na swoich kolegów czy koleżanki. W internecie praktykują wróżby czy wywoływanie duchów. Grają w gry komputerowe, przesiąknięte okultyzmem i ezoteryką, które są pierwszym etapem wprowadzenia do ciemnego demonicznego świata.

Trzeba więc ogromnej czujności ze strony rodziców, by chronić dzieci przed tymi praktykami, które swe źródło mają w okultyzmie i są mocnym sprzeniewierzeniem się temu, co niesie ze sobą chrzest.

Nie powinniśmy jednak ulegać rozpaczy czy lękom, bo jak napisał św. Paweł „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia”. Włoski egzorcysta ks. R. Salvucci w swojej książce pt. Jasne słowa na temat ciemnej rzeczywistości, wskazuje na bardzo istotną zależność: Im bliżej jesteśmy Boga i więcej modlitwy kierujemy do Niego w intencji naszych małżonków, dzieci, naszych rodzin i innych osób, tym bardziej skuteczną roztaczamy nad nimi „duchową żelazną tarczę”, przez którą pociski wroga nie będą mogły przebić się. 

Tak bardzo ważne jest więc, by zadbać o częstą spowiedź, udział w Eucharystii, modlitwę indywidualną, szczególnie Różaniec i rozważanie Słowa Bożego, które jest jak pisze św. Paweł „żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz”! Będąc bowiem w stanie łaski uświęcającej, jesteśmy chronieni my i nasze rodziny mocą samego Chrystusa.

Adam Białous

Skandal w Niemczech. W publicznej telewizji transmitowano „queerowe katolickie nabożeństwo”. Odprawiał apostata?

Skandal w Niemczech. W publicznej telewizji transmitowano „queerowe katolickie nabożeństwo”.

28.10.2025 skandal-w-niemczech-w-telewizji-transmitowano-queerowe-katolickie-nabozenstwo

Kościół z flagą LGBT
Kościół z flagą LGBT. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

W niedzielę niemiecka publiczna telewizja ZDF transmitowała na żywo „katolickie nabożeństwo o charakterze queerowym”. Niemieckie media chwalą się, że oglądało to 690 tys. widzów.

„W niedzielę telewizja publiczna ZDF po raz pierwszy w historii niemieckiej telewizji transmitowała queerowe nabożeństwo katolickie” – podaje portal dw.com.

Można domyślać się tylko, że chodzi o jakiś rytuał podszywający się pod katolicyzm, który odprawiła osoba będąca formalnie kapłanem, ale faktycznie z katolicyzmem niemająca w rzeczywistości nic wspólnego.

W Kościele katolickim nie ma bowiem „queerowych nabożeństw”, a niemieckie duchowieństwo od lat podejmuje działania, za które jeszcze pół wieku temu ekskomunika byłaby nadawana w ekspresowym tempie.

Pełnomocnik Episkopatu Niemiec ds. współpracy z ZDF Sabrina Sieber przekazała, że transmisję oglądało 692 tys. osób. To nieco wyższa oglądalność, niż zwykle. – Udział w rynku wyniósł 9,1 procent – powiedziała Ewangelickiej Agencji Prasowej (epd) Sieber.

Hucpa miała miejsce w kościele św. Anny w Münster-Mecklenbeck. Odbyła się pod hasłem „Kim jestem… dla Ciebie?”. Zorganizowała ją grupa Queer-Gemeinde Münster.

Według DW jest to „jedna z najstarszych wspólnot queerowych w Niemczech”. W rzeczywistości jest to organizacja z Munsteru, która zrzesza LGBT i nadaje im niby-chrześcijański wydźwięk łączony z aprobatą dla dewiacji seksualnych i atakuje chociażby płeć, nazywając to „dyskryminującą klasyfikacją”.

W kościele, w którym miała miejsce hucpa zebrało się 200 osób. Przedstawicielka niemieckiego episkopatu przekonywała, że większość reakcji była „bardzo pozytywna”.

– Szczególnie na Instagramie i Facebooku pojawiło się wiele polubień i pozytywnych komentarzy – twierdziła Sieber i dodała, że negatywne opinie „pojawiły się jedynie sporadycznie”. Tu warto wspomnieć, że nie tak dawno Niemcy przyznali, że muszą uważać z wyrażaniem swoich prawdziwych opinii, więc nic dziwnego, że krytyki było mało.

Watykan promuje emocjonalną, tolerancyjną religię bez prawdy. Sala modlitewna dla muzułmanów…

Watykan promuje emocjonalną, tolerancyjną religię bez prawdy – biskup Eleganti

gloria/watykan

Szwajcarski biskup Marian Eleganti krytykuje Watykan za zainstalowanie sali modlitewnej dla muzułmanów w Watykańskiej Bibliotece Apostolskiej.

Powiedział LifeSiteNews.com 28 października, że islam jest ekspansywny, „chce absolutnej dominacji” i jest „z natury nietolerancyjny”: „Spowodował, że chrześcijaństwo znika wszędzie”.

Biskup Eleganti zapytał, dlaczego muzułmanie muszą modlić się w Watykanie, skoro w Rzymie są duże meczety.

Dodał, że odwrotnie, nigdy nie pozwolono by chrześcijanom na założenie kaplicy w Mekce, najświętszym miejscu islamu, gdzie mogliby odprawiać Mszę.

Co więcej, islam jest „celowo pomyślany w sensie antychrześcijańskim”: „Jest to całkowite zaprzeczenie boskiego synostwa Jezusa i jego absolutnego znaczenia jako pośrednika między człowiekiem a Bogiem Ojcem”.

Islam „zaprzecza Trójcy Świętej”, a „chrześcijanie na całym świecie cierpią prześladowania z rąk muzułmanów”.

Watykan przedstawia „czysto emocjonalną religię: jesteśmy przyjaźni, otwarci i tolerancyjni, mamy przyjazną kulturę i jesteśmy otwarci na dialog”. Ta „emocjonalna religia nie traktuje już poważnie prawdy i różnic, ponieważ w prawdzie jest tylko jedność. Wszystko inne jest iluzją”, powiedział.