Po Chrystusie ustały cudowne znaki w świątyni. Mówi o tym… Talmud

Po Chrystusie ustały cudowne znaki w świątyni. Mówi o tym… Talmud

pch24.pl/po-chrystusie-ustaly-cudowne-znaki-w-swiatyni-mowi-o-tym-talmud

(fot. PCh24.pl)

W tradycji chrześcijańskiej obecna jest myśl, według której ustanie starotestamentalnego kultu poświadcza prawdziwość Chrystusowego mesjańska. Wyjątkowo wymowny jest fakt, że o ustaniu cudownych znaków w Świątyni w czasie pokrywającym się z Męką i Zmartwychwstaniem Chrystusa mówi sam Talmud. Fundamentalna księga rabinizmu przyznaje, że na kilka dekad przed zburzeniem Drugiej Świątyni tradycyjne cudowne znaki Starego Przymierza ustały – a nawet przyjęły złowróżbną postać. Trudno nie widzieć w tym boskiego potwierdzenia wypełnienia się dawnego Przymierza w Chrystusie.

O ustaniu cudownych znaków Starego Testamentu – wskazujących na boskie błogosławieństwo narodu niegdyś wybranego – mówi ważna część Talmudu. To traktat Yoma, opisujący szczegółowo rytuały święta Yom Kippur w czasach świątynnych. W jego fragmentach (39 a-b) znajdujemy opis ustania cudownych znaków, jakie tradycyjnie towarzyszyły tym obchodom.  

Według talmudycznego tekstu wyjątkowe znaki przestały się pojawiać na około czterdzieści lat przed zburzeniem Drugiej Świątyni – a zatem około trzydziestego roku naszej ery [zawsze się mówiło: „po narodzeniu Chrystusa – lub Anno Domini. md] – w okolicach którego tradycja chrześcijańska datuje Mękę i Zmartwychwstanie Chrystusa. Gdy wnikniemy w symbolikę znaków, które przestały się ponawiać – okazuje się, że ich zanik to trudne do zignorowania potwierdzenie roli Jezusa jako jedynego Zbawiciela.

Yoma wspomina o zmianie, do jakiej doszło podczas rytuału losów. Jego istotą było przeznaczanie dwóch baranków na odrębne czynności. Jeden był ofiarą dla Boga, drugi zaś stawał się kozłem ofiarnym. O przeznaczeniu zwierząt decydowało losowanie. Aby je rozstrzygnąć kapłan sięgał do skrzynki, wydobywając dwa losy.

W czasach arcykapłana Szymona Sprawiedliwego (ok. 300-200 n.e. [nie, nieuki… ; on żył przed Chrystusem. md] ) los ofiary dla Boga trafiał zawsze w prawą dłoń duchownego – co traktowano jako znak pomyślności i błogosławieństwa. Później taki wynik losowania zdarzał się sporadycznie. Jednak na cztery dekady przed zniszczeniem Świątyni rola baranka świątynnego trafiała do lewej dłoni losującego arcykapłana – co było znakiem złowróżbnym.

Jeszcze bardziej obrazowe jest ustanie cudu wstążki. Zgodnie ze zwyczajem na głowie zwierzęcia poświęcanego nie w świątyni, ale „Azazelowi” zawiązywano czerwoną wstążkę. Kapłan wyznawał nad barankiem grzechy ludu, po czym prowadzono je na śmierć na pustynię. Według Yomy wstęga po rytuale cudownie bielała na znak przebaczenia występków. Jednak – po około trzydziestym roku „naszej ery” [cudzysłów – md] do takiej zmiany barwy przestało dochodzić.

Dodatkowo wedle Yomy zaczęło dochodzić do złowróżbnego samoczynnego otwierania drzwi świątynnych. Rytuał ich otwierania i zamykania był ważnym elementem celebracji – jednak na cztery dziesięciolecia przed destrukcją świątyni, wrota otwierały się same, co rabini odczytywali jako zapowiedź upadku kultu.

Jak podaje Yoma, na czas towarzyszący odrzuceniu Mesjasza przez naród niegdyś wybrany, przestało również dochodzić do cudownego podtrzymania ognia w lampie zachodniej. To ramię menory, znajdujące się najbliższej Miejsca Świętego, zwiastowało Bożą Obecność wśród Izraelitów. Jej długo płonący ogień oznaczał przyjęcie przez Boga ofiar Izraelitów. Służył on także do ponownego zapalania tych lamp, które zgasły. Po Chrystusie ustało zjawisko przedłużonego trwania w tej lampie, która gasła szybko po zapaleniu.

Ustanie wszystkich tych znaków to z jednej strony zapisany w Talmudzie znak końca owocności kultu świątynnego, a z drugiej wymowne potwierdzenie autentyczności nauki Chrystusa. To Pan Jezus był ofiarą przebłagalną za grzechy, a wiara w jego przyjście sednem błogosławieństw Starego Testamentu.

[Konieczne jest dodanie, że Zasłona w Świątyni rozdarła się w chwili śmierci Mesjasza. To był widomy znak – i przyczyna – końca Przymierza Boga z plemieniem saduceuszy i faryzeuszy. MD]

Źródło: sefaria.org FA

=======================

[ I nawet tym niechlujom z PCh nie ma jak zwrócić uwagi – nie dają „kontaktu„. MD]

Jednostka 8200: Izraelskie oko nad systemem e-faktur KSEF

Jednostka 8200: izraelski cień nad systemem e-faktur KSEF

6/04/2026 zmianynaziem/jednostka-8200-izraelski-cien-nad-systemem-e-faktur-ksef

W erze cyfryzacji, kiedy dane stają się nową ropą naftową, kwestia suwerenności cyfrowej nabiera szczególnego znaczenia. W Polsce, gdzie transformacja cyfrowa administracji publicznej nabiera tempa, pojawiają się pytania dotyczące bezpieczeństwa danych oraz kontroli nad kluczową infrastrukturą cyfrową. Na tym tle wyrasta zagadnienie związane z izraelską jednostką wywiadowczą 8200 oraz jej potencjalnym wpływem na polski sektor cyfrowy. Przykłady firm Imperva oraz Silverfort, powiązanych z jednostką 8200, rzucają nowe światło na ten temat.

Jednostka 8200, znana jako izraelska elitarna jednostka wywiadowcza, zajmuje się m.in. zbieraniem danych wywiadowczych poprzez analizę otwartych źródeł informacji, takich jak telewizja, radio czy internet. W ostatnich latach wielu jej weteranów przeszło do sektora prywatnego, zakładając lub dołączając do firm technologicznych zajmujących się bezpieczeństwem cyfrowym. Wśród nich znajdują się takie przedsiębiorstwa jak Imperva i Silverfort, które świadczą usługi w zakresie ochrony danych i infrastruktury IT.

Imperva, firma specjalizująca się w zabezpieczaniu danych, została wybrana jako dostawca rozwiązań dla Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) w Polsce.

Decyzja ta wzbudziła kontrowersje w kontekście suwerenności cyfrowej kraju. Krytycy wskazują, że korzystanie z technologii dostarczanych przez firmę związaną z jednostką wywiadowczą innego państwa może stwarzać ryzyko wycieku danych lub ich nieuprawnionego wykorzystania.

Podobne wątpliwości budzi obecność rozwiązań Silverfort w polskim systemie sądownictwa. Silverfort, założona przez byłych członków jednostki 8200, oferuje zaawansowane rozwiązania z zakresu uwierzytelniania i zarządzania dostępem. Ich wdrożenie w sądach, które są kluczowym elementem systemu demokratycznego, rodzi pytania o bezpieczeństwo i niezależność danych przechowywanych oraz przetwarzanych w tych instytucjach.

W kontekście europejskim kwestia suwerenności cyfrowej nabiera znaczenia na tle rosnącej dominacji technologicznej firm spoza Europy. Konferencja zorganizowana w Warszawie przez OVH cloud, we współpracy z francuską ambasadą, podkreśliła potrzebę ochrony danych i rozwijania infrastruktury cyfrowej na poziomie krajowym i unijnym. Podczas wydarzenia zwrócono uwagę, że inwestycje w lokalne rozwiązania technologiczne mogą zwiększyć niezależność cyfrową Europy i ograniczyć uzależnienie od zagranicznych dostawców.

Wobec tych wyzwań kluczowe wydaje się zrozumienie, jakie ryzyka niesie współpraca z firmami powiązanymi z zagranicznymi służbami wywiadowczymi. Chociaż technologie oferowane przez Imperva i Silverfort są uznawane za zaawansowane i skuteczne, konieczne jest zachowanie ostrożności i przeprowadzenie dogłębnej analizy ich wpływu na bezpieczeństwo narodowe.

Jednym z rozwiązań mogłaby być strategia rozwijania krajowych kompetencji w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego. Polska, jak wiele innych krajów, stoi przed wyzwaniem inwestowania w lokalne talenty i technologie, które mogłyby zapewnić większą kontrolę nad kluczowymi systemami informatycznymi. Tylko w ten sposób można zminimalizować potencjalne zagrożenia związane z korzystaniem z zagranicznych technologii.

Przypadki Impervy i Silverfort w Polsce to nie tylko kwestia technologiczna, ale także strategiczna. W świecie, gdzie dane są kluczowym zasobem, ich ochrona staje się priorytetem. Polska musi zatem podejmować świadome decyzje, które zagwarantują jej suwerenność cyfrową i zabezpieczą interesy narodowe. W przeciwnym razie, ryzyko utraty kontroli nad kluczową infrastrukturą cyfrową może mieć daleko idące konsekwencje dla bezpieczeństwa i niezależności kraju.

Źródła:

https://en.wikipedia.org/wiki/Unit_8200

https://corporate.ovhcloud.com/en/newsroom/news/digital-s…

https://www.law.georgetown.edu/international-law-journal/…

https://www.arabnews.com/node/2610908/world

Irańskie drony uszkodziły magazyny paliw w Bahrajnie i instalacje do odsalania wody w Kuwejcie

Irańskie drony zaatakowały infrastrukturę paliwową i instalacje do odsalania wody w Kuwejcie

6/04/2026 – zmianynaziemi/iranskie-drony-zaatakowaly-infrastrukture-paliwowa-i-instalacje-do-odsalania-wody

W pierwszych dniach kwietnia 2026 roku Kuwejt padł ofiarą masowanego ataku irańskich dronów i pocisków, który uszkodził kluczową infrastrukturę energetyczną i wodną tego kraju. Atak ten stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla gospodarki emiratu, ale również dla całego regionu Zatoki Perskiej, gdzie dostęp do energii elektrycznej i słodkiej wody jest kwestią przetrwania.

Według informacji ministerstwa obrony Kuwejtu, w jego przestrzeni powietrznej wykryto 14 pocisków i 12 dronów. Wiele z nich kierowało się na bazy wojskowe, gdzie w wyniku ataku rannych zostało 10 żołnierzy. Jednak największe szkody wyrządzono w cywilnej infrastrukturze. Dwa elektrownie połączone z zakładami odsalającymi wodę zostały uszkodzone, a dwie jednostki wytwórcze zostały wycofane z eksploatacji. Ponadto pożary wybuchły na terenie dwóch rafinerii naftowych, choć według oficjalnych komunikatów zdołano je opanować dzięki działaniom służb ratunkowych.

Pracownik jednego z uszkodzonych zakładów zginął w wyniku ataku. Ministerstwo elektryczności Kuwejtu potwierdziło znaczne uszkodzenia materialne infrastruktury krytycznej, co ma bezpośredni wpływ na zdolność kraju do dostarczania energii i wody do mieszkańców. W przypadku Kuwejtu, gdzie większość wody pitnej pochodzi z odsalania morskiej wody morskiej, przerwanie w pracy tych instalacji stanowi zagrożenie dla całej populacji.

Ataki nie ograniczyły się jedynie do Kuwejtu. Irańskie drony trafiły również w obiekty w innych krajach Zatoki Perskiej, w tym w zbiornik magazynowy ropy naftowej w Bahrajnie. Ta skoordynowana kampania wskazuje na szerszą strategię destabilizacji regionu i zagrożenia dla globalnych dostaw energii.

Kuwejt jest krajem o niezwykle wysokim udziale energii elektrycznej w życiu codziennym. Klimat pustyni sprawia, że klimatyzacja jest niezbędna do przetrwania, a elektrownie zasilane są głównie gazem ziemnym. Jednocześnie brak naturalnych źródeł słodkiej wody zmusza kraj do całkowitej zależności od odsalania wody morskiej. Każde przerwanie w pracy tych systemów ma katastrofalne konsekwencje dla gospodarki i bezpieczeństwa ludności.

Uszkodzenia dwóch elektrowni oznaczają znaczną redukcję zdolności produkcyjnych Kuwejtu. Przywrócenie pełnej funkcjonalności tych instalacji będzie procesem wymagającym czasu i znacznych nakładów finansowych. W międzyczasie kraj będzie musiał polegać na zapasach energii i wody, a także na ewentualnym wsparciu sąsiednich emiratów.

Atak na infrastrukturę krytyczną stanowi poważne naruszenie międzynarodowego porządku prawnego. Celowe atakowanie obiektów cywilnych, takich jak elektrownie i zakłady odsalające wodę, jest sprzeczne z normami prawa humanitarnego. Fakt, że w wyniku ataku zginął pracownik, podkreśla skalę zagrożenia dla zwykłych ludzi.

Incydent ten ma również szersze implikacje geopolityczne. Zaostrzenie napięć w Zatoce Perskiej zagraża stabilności regionu i wpływa na globalne ceny energii. Kuwejt, jako producent ropy naftowej i gazu ziemnego, odgrywa ważną rolę w światowym rynku energii. Każde zakłócenie w jego produkcji może mieć konsekwencje dla całej światowej gospodarki.

Międzynarodowa społeczność musi poważnie potraktować te ataki jako sygnał alarmujący o eskalacji konfliktu w jednym z najważniejszych regionów świata. Konieczne jest podjęcie działań zmierzających do de-eskalacji napięć i ochrony infrastruktury krytycznej, od której zależy bezpieczeństwo milionów ludzi mieszkających w Zatoce Perskiej.

Źródła:

https://www.aljazeera.com/news/2026/3/30/iranian-attack-d…

https://www.aljazeera.com/news/2026/4/3/kuwait-desalinati…

https://www.trtworld.com/article/914d09cc5a15

https://www.aljazeera.com/news/2026/4/5/kuwait-says-power…

https://www.reuters.com/world/middle-east/fire-erupts-kuw…

https://www.thenationalnews.com/business/energy/2026/04/0…

Niepogrzebane zwłoki: Jak amerykańskie imperium przetwarza hitlaryzm, banderyzm, syjonizm…

Niepogrzebane zwłoki: Jak amerykańskie imperium przetwarza faszyzm

Od europejskich nazistów po japońskich zbrodniarzy wojennych, od latynoamerykańskich szwadronów śmierci po salafickich dżihadystów – imiona aktorów i wrogów mogą się zmieniać, ale scenariusz pozostaje ten sam.

================================

To piszą jacyś umysłowi potomkowie komuch →ów, czy marksów. Ale fakty i opis są prawdziwe. md]

====================================

Ryan Perkins 2 października 2025 r. ryanperkins/the-unburied-corpse-how-american

Wprowadzenie do anatomii imperium

Żyjemy w globalnym konflikcie powiązanych kryzysów. Gaza, Iran, Wenezuela, Morze Południowochińskie i Ukraina, gdzie bataliony ozdobione neonazistowskimi insygniami walczą z zachodnią bronią. Tymczasem w salach europejskich potęg rodowód przywódców rozbrzmiewa echem faszystowskiej kolaboracji. Nie są to historyczne wypadki, lecz symptomatyczne drgawki Imperium w ciągłości, które wykorzystuje swoje najstarsze narzędzia, by zachować fundamentalnie niezmieniony rdzeń władzy. Za nagłówkami sojuszy wojskowych i ideologicznych bitew kryje się głębsza, bardziej niepokojąca prawda – wojna toczona nie przeciwko faszyzmowi, ale z nim .

Ta seria, „Anatomia Imperium” , prześledziła mroczną ścieżkę, która doprowadziła nas na skraj przepaści. To historia nie przypadku, lecz chłodnej kalkulacji; nie odosobnionych kompromisów, lecz systemowej logiki realizowanej z nieustępliwą determinacją. Widzieliśmy, jak motory akumulacji kapitału wymagają globalnej ekspansji i jak surowa siła militarna została zinstytucjonalizowana, aby ją zapewnić. Teraz przechodzimy do najbardziej cynicznej i trwałej adaptacji systemu: masowego wchłaniania pokonanego wroga przez infrastrukturę zaprojektowaną do walki z kolejnym wrogiem.

Fragmenty tej historii są znane, często przedstawiane jako odosobnione incydenty i usprawiedliwiane jako moralne kompromisy w imię realpolitik. Ale to nieprawda. Razem stanowią one zimną, jasną, wykalkulowaną strategię, realizowaną z dalekowzrocznością, mającą na celu całkowite włączenie infrastruktury faszyzmu w architekturę kolejnej wojny wyboru Imperium: zimnej wojny.

Nie chodziło tu jedynie o rekrutację kilku pożytecznych jednostek, ale o systematyczną integrację personelu, taktyk i ideologii w agencjach wywiadowczych, programach naukowych i dowództwach wojskowych. Tajna architektura, której logicznym celem nie jest pokój, lecz stan nieustannej, niewypowiedzianej wojny, prowadzonej za pomocą demokratycznych fasad i faszystowskich instrumentów.

Było to przejęcie korporacyjne, które przekształciło grupę rozproszonych regionalnie start-upów w globalną franczyzę.

Nieszczęśliwe niedopatrzenie?

Artykuł BBC.

W czerwcu 2025 roku, gdy brytyjski rząd ogłosił mianowanie Blaise Metreweli pierwszą kobietą na stanowisko szefowej Secret Intelligence Service (MI6), odkrycie w niemieckim archiwum wywołało poruszenie w świecie dyplomacji. Dziadek nowego szefa wywiadu, Konstantin Dobrowolski, był nie tylko żołnierzem, ale i oddanym kolaborantem nazistowskim na okupowanej przez Niemcy Ukrainie.

Dowody archiwalne, z których część była nadal poszukiwana przez władze sowieckie jeszcze w 1969 roku, określają go mianem „Rzeźnika” lub „Agenta 30”. W listach do nazistowskich przełożonych pisał „Heil Hitler”, chwalił się osobistym zaangażowaniem w „eksterminację Żydów” i był zamieszany w grabieże ofiar oraz wyśmiewanie przemocy seksualnej wobec więźniarek. Metreweli nigdy nie spotkała swojego dziadka, a brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, bagatelizując to powiązanie, stwierdziło, że jej przodkowie „mieli cechy konfliktu i podziałów, podobnie jak wielu ludzi pochodzenia wschodnioeuropejskiego”.

To coś więcej niż osobista rodzinna tajemnica; to głęboka ironia instytucjonalna. Nowo mianowana liderka jednej z najpotężniejszych agencji wywiadowczych Zachodu jest potomkinią człowieka, który służył ideologii, którą alianci przysięgali zniszczyć. Jej kariera stanowi szczyt zachodniej potęgi państwowej, jednak historia jej rodziny jest zakorzeniona w faszystowskich siłach, które władza zmobilizowała, by je pokonać. Ta sprzeczność nie jest anomalią, lecz schematem – takim, który rozpoczął się jeszcze przed opadnięciem popiołów II wojny światowej.

Przypadek rodziny Blaise Metreweli pokazuje, w jaki sposób dziedzictwo tych wyborów i cienie odtworzonych faszystów wplatają się w samą tkankę współczesnego państwa bezpieczeństwa.

Ten skandal z 2025 roku ma swoje korzenie w decyzjach podjętych bezpośrednio po wojnie, począwszy od takich postaci jak generał SS Karl Wolff. Oto historia o tym, jak i dlaczego podjęto te decyzje.

Kości zostały rzucone: pakt z diabłem

W zimny marcowy poranek 1945 roku, gdy Trzecia Rzesza chyliła się ku upadkowi, generał SS Karl Wolff, człowiek doskonale znający mechanizmy ludobójstwa, przemknął przez granicę szwajcarską. Jego celem była cicha willa nad jeziorem Lugano. Jako były komendant procesu deportacyjnego obozu zagłady w Treblince, Wolff odpowiadał za śmierć setek tysięcy osób. Był dokładnie takim architektem terroru, jakiego świat spodziewał się ujrzeć na ławie oskarżonych w Norymberdze, skazanego na powieszenie za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Zamiast tego, targował się z Allenem Dullesem, czołowym amerykańskim szpiegiem w Europie. Umowa, którą zawarli, była skrajnie pragmatyczna: W zamian za zorganizowanie kapitulacji wszystkich sił niemieckich w północnych Włoszech, przeszłość Wolffa miała zostać po cichu zapomniana. Miał wyjść na wolność. Dulles, który wkrótce miał zostać pierwszym cywilnym dyrektorem Centralnej Agencji Wywiadowczej, stworzył przerażający precedens. Dla rosnącego w siłę amerykańskiego imperium egzystencjalnym wrogiem nie był już faszyzm – był nim socjalizm. A faszyści, wcale nie pogrzebani pod gruzami Berlina, mieli zostać wchłonięci przez nowy, globalny projekt Waszyngtonu.

Nie był to odosobniony akt realpolitik, lecz fundamentalny wzorzec. Stany Zjednoczone nie zniszczyły faszyzmu z popiołów II wojny światowej; one go selektywnie ocaliły. Te same siły, które świat zjednoczył, by militarnie go pokonać, zostały systematycznie włączone do rodzącej się architektury Zachodu z czasów zimnej wojny. Oto historia tego wielkiego projektu recyklingu – projektu, który ukazuje faszyzm nie jako obcego intruza w zachodnim porządku, ale jako jego mrocznego bliźniaka, opcję awaryjną, której kapitalizm nigdy nie bał się wykorzystać.

Od europejskich nazistów po japońskich zbrodniarzy wojennych; od południowoamerykańskich szwadronów śmierci po salafickich dżihadystów – imiona aktorów i wrogów mogą się zmieniać, ale scenariusz pozostaje ten sam.

Mapa z podręcznika szkolnego Niemiec Wschodnich przedstawiająca byłych urzędników nazistowskich służących w Niemczech Zachodnich po wojnie.

Faszyzm: Kapitalizm zdemaskowany

Aby zrozumieć, w jaki sposób amerykańskie imperium jest w stanie wchłonąć najbardziej wsteczne, reakcyjne elementy z taką moralną swobodą, kluczowe jest zrozumienie natury faszyzmu i jego związku z kapitalizmem.

Historia głównego nurtu często traktuje faszyzm jako aberrację – psychotyczny przełom w rozwoju liberalnej demokracji, zrodzony z narodowego upokorzenia i demagogicznej gorączki. Ta pocieszająca narracja jest głębokim nieporozumieniem. Faszyzm nie jest obcą intruzją w kapitalizmie. To sam kapitalizm, pozbawiony demokratycznej fasady, mobilizowany otwartą przemocą, gdy system czuje, że jego władza jest zagrożona egzystencjalnie.

W swej istocie kapitalizm jest systemem dominacji klasowej. W normalnych czasach liberalna demokracja służy jako jego najskuteczniejsza polityczna powłoka. Wybory, parlamenty i konstytucje dają iluzję suwerenności ludu, podczas gdy podstawowa rzeczywistość władzy gospodarczej – monopole korporacyjne, elity bankowe, sojusze imperialistyczne – pozostaje nienaruszona. Ale gdy kryzysy się pogłębiają – gdy ruchy robotnicze rosną w siłę, gdy narody kolonialne domagają się wyzwolenia, gdy grozi załamanie gospodarcze – klasa rządząca sięga po ostrzejsze narzędzia. Faszyzm staje się opcją awaryjną kapitalizmu: sposobem na obronę własności i imperium poprzez terror, nacjonalizm i wojnę.

W międzywojennej Europie włoski i niemiecki faszyzm nie narodził się z próżni. Był finansowany przez przemysłowców i właścicieli ziemskich, przerażonych rewolucją socjalistyczną. Czarne Koszule Mussoliniego i Brunatne Koszule Hitlera były rekrutowane jako oddziały szturmowe przeciwko związkom zawodowym, komunistom i strajkującym robotnikom. Elita korporacyjna kalkulowała, że ​​lepiej zaryzykować dyktaturę niż stracić własność prywatną i imperialne rynki. Faszyzm jest w istocie bojowym skrzydłem kapitalizmu, niszczącym demokrację w celu utrzymania władzy kapitalistów.

Imperializm nadał tej dynamice globalny wymiar. Wojna ekspansjonistyczna nie miała charakteru wyłącznie ideologicznego; miała charakter ekonomiczny. Dążenie Hitlera do Lebensraum na Wschodzie polegało na zdobywaniu zasobów naturalnych i zniewalaniu siły roboczej dla niemieckiego przemysłu. Imperium japońskie w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej, uzasadniane gadaniną o przeznaczeniu rasowym, służyło monopolom przemysłowym spragnionym ropy naftowej, kauczuku i metali. Niespotykana brutalność faszyzmu była niepohamowanym głodem kapitalizmu, ukrytym pod płaszczykiem języka narodu i rasy.

Po II wojnie światowej mocarstwa zachodnie twierdziły, że raz na zawsze pogrzebały tego potwora. Trybunały norymberskie i tokijskie przedstawiano jako moralny rozrachunek. Jednak w trakcie procesów toczył się równoległy proces. Siły faszystowskie były po cichu ekshumowane i ponownie włączane w porządek zimnej wojny. Naziści zostali wchłonięci przez amerykański wywiad; japońscy zbrodniarze wojenni zostali oszczędzeni, aby zbudować amerykański system sojuszy azjatyckich; reakcyjne milicje i sieci emigracyjne zostały ponownie wykorzystane jako broń przeciwko socjalizmowi w Europie i poza nią. Kiedy liberalna demokracja nie wystarczyła do zabezpieczenia imperium, faszyści ponownie zostali wezwani jako oddziały szturmowe.

Organizacja Gehlena: odrodzony szpieg Hitlera

Zaledwie kilka miesięcy po zakończeniu wojny, w amerykańskim obozie jenieckim w Bawarii, generał Reinhard Gehlen – szef wywiadu Hitlera na froncie wschodnim – wygłosił przemyślaną propozycję do amerykańskich porywaczy. Skrupulatnie zachował swoje akta dotyczące Sowietów. Miał siatki agentów wciąż aktywne w całej Europie Wschodniej. Potrzebował jedynie wsparcia USA, aby je reaktywować. Nowo powstała CIA, dostrzegając bezprecedensowy przypływ informacji wywiadowczych, przystała na jego prośbę.

W ten sposób narodziła się Organizacja Gehlena, stając się trzonem amerykańskiego szpiegostwa w Europie. Zatrudniona przez tysiące weteranów Wehrmachtu i SS, dostarczała Waszyngtonowi dane z czasów zimnej wojny, jednocześnie po cichu chroniąc swoich przed oskarżeniami. Nie był to jedynie sojusz z wyrachowania; było to całkowite przejęcie nazistowskiego aparatu wywiadowczego. W 1956 roku siatka Gehlena została formalnie zinstytucjonalizowana jako oficjalna służba wywiadowcza Niemiec Zachodnich, Bundesnachrichtendienst (BND). W zdumiewającej rzeczywistości system szpiegowski NATO był dosłownie nazistowskim przedsięwzięciem pod nowym kierownictwem.

Ta tajna współpraca zapewniła przykrywkę jeszcze mroczniejszym przedsięwzięciom. Pod parasolem projektu MKUltra, CIA przeprowadzała tajne eksperymenty z kontrolą umysłu i przesłuchaniami na terytorium Niemiec Zachodnich. Wysokie dawki LSD, elektrowstrząsy, deprywacja sensoryczna i tortury psychologiczne były podawane nieświadomym osobom w bezpiecznych domach i placówkach medycznych. W jednym z makabrycznych epizodów agencja sfinansowała eksperymenty na 311 duńskich sierotach w latach 60. XX wieku, poddając je działaniu LSD i elektrowstrząsów w celu zbadania schizofrenii. Aby wspomóc te działania, CIA aktywnie rekrutowała byłych nazistowskich naukowców, wykorzystując ich wiedzę specjalistyczną w zakresie eksperymentów na ludziach, zdobytą podczas wojennych okrucieństw. Etyczna otchłań obozów nie została zamknięta; została przekształcona, a większość dokumentacji została celowo zniszczona w latach 70. XX wieku, aby ukryć jej istnienie.

Operacja Spinacz: Naukowcy o Zagładzie

Równolegle do zamachu stanu w służbie wywiadowczej nastąpił zamach naukowy. Operacja „Paperclip” była tajnym programem, którego celem było sprowadzenie ponad 1600 niemieckich naukowców, inżynierów i techników – w tym wielu byłych członków NSDAP i oskarżonych zbrodniarzy wojennych – do pracy w Stanach Zjednoczonych. Uzasadniona koniecznością pozbawienia Sowietów tej wiedzy, stanowiła świadomy kompromis moralny na oszałamiającą skalę.

Rekruci nie byli postaciami drugoplanowymi. Wśród nich był Wernher von Braun, pionier rakietoznawca, który później stał się ukochaną amerykańską ikoną jako szef programu Apollo NASA. Jego rakiety V-2, zbudowane niewolniczą pracą więźniów obozów koncentracyjnych z Mittelbau-Dory, spadły na Londyn i Antwerpię. Sprowadzono również jego kierownika programu, Arthura Rudolpha, pomimo jego bezpośredniego udziału w brutalnym wykorzystywaniu tych niewolników. Podobnie Hubertus Strughold, tak zwany „ojciec medycyny kosmicznej”, brał udział w makabrycznych eksperymentach na więźniach obozów koncentracyjnych. Ich przeszłość została wybielona, ​​a ich wiedza fachowa ceniona bardziej niż życie, które zniszczyli.

Logika była zimna i jasna: technologiczny imperatyw zimnej wojny górował nad moralnym imperatywem sprawiedliwości. Rakiety, które terroryzowały miasta aliantów, miały teraz wynieść Amerykę na Księżyc, a ich źródło w niewyobrażalnym ludzkim cierpieniu zostało wygodnie zapomniane.

Wernher von Braun przy swoim biurku w Marshall Space Flight Center.

Od nazisty do NATO

Recykling kontynuowano również na poziomie operacyjnym wojska. Byli oficerowie Wehrmachtu i SS byli systematycznie włączani do struktur wojskowych NATO i zachodnich służb wywiadowczych. Zachodni planiści argumentowali, że doświadczony niemiecki personel wojskowy jest niezbędny do zbudowania skutecznej siły przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Do 1955 roku około 300 byłych oficerów Wehrmachtu zostało włączonych na wysokie stanowiska w armii zachodnioniemieckiej (Bundeswehrze).

Do godnych uwagi przykładów należeli Adolf Heusinger (były generał porucznik Wehrmachtu, który został przewodniczącym NATO) i Hans Speidel (były szef sztabu Rommla, który został dowódcą NATO). Obaj byli zamieszani w nielegalne działania wojenne, ale zostali zrehabilitowani ze względu na swoje strategiczne doświadczenie i antykomunistyczne poglądy.

Operacja Gladio: tajne sieci NATO i strategia napięć

Operacja Gladio stanowiła jedną z najbardziej rozbudowanych powojennych kontynuacji działań personelu i metodologii z czasów faszyzmu, włączając byłych sympatyków i agentów faszystów do struktur wspieranych przez NATO. Chociaż „Gladio” odnosiło się konkretnie do włoskiej filii NATO, termin ten jest powszechnie stosowany do podobnych operacji w całej Europie Zachodniej.

Utworzona w 1956 r. jako tajna sieć mająca na celu zorganizowanie oporu w przypadku podboju Europy przez Układ Warszawski, organizacja ta stworzyła struktury paramilitarne, które zajmowały się operacjami psychologicznymi i atakami terrorystycznymi pod fałszywą flagą.

Dowody łączą te sieci z kilkoma incydentami terrorystycznymi, do których doszło we Włoszech w latach 70. i 80. XX wieku w okresie „Ołowia”, w tym z zamachem bombowym na Piazza Fontana (1969) i masakrą w Bolonii (1980). Celem tych okrucieństw było zdyskredytowanie lewicowych ruchów politycznych i utrzymanie antykomunistycznej dominacji politycznej w Europie Zachodniej. Sieci zostały ostatecznie rozwiązane w 1990 roku, po tym jak ich istnienie zostało ujawnione publicznie.

Duchy Bandery: Od operacji aerodynamicznej do Brygady Azow

Wraz z końcem II wojny światowej i nadejściem zimnej wojny, wczorajsi faszyści szybko stali się jutrzejszymi bojownikami o wolność. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w historii operacji Aerodynamic, tajnego programu CIA uruchomionego pod koniec lat 40. XX wieku w celu rehabilitacji i uzbrojenia ukraińskich ultranacjonalistów – epizodu, który ma reperkusje sięgające czasów współczesnych.

Program był skierowany przeciwko pozostałościom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) Stepana Bandery i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Jednostki te aktywnie współpracowały z nazistowskimi Niemcami, brały udział w pogromach Żydów i Polaków oraz przeprowadzały kampanie masowych czystek etnicznych. Jednak dla Waszyngtonu ich fanatyczne antyradzieckie poglądy przeważały nad faszystowskimi zbrodniami.

Aerodynamic przekazywał pieniądze, propagandę i broń do sieci Bandery, rekrutując byłych członków Waffen-SS Galicja i przemycając ich przez Żelazną Kurtynę, by stworzyć antysowiecki opór. Choć w dużej mierze nieskuteczny z powodu sowieckiego kontrwywiadu, program ten miał głęboki, długofalowy wpływ. Kierując środki do ukraińskich grup emigracyjnych na Zachodzie, pomógł utrzymać skrajnie prawicową ideologię, która w przeciwnym razie by zanikła. Przez dekady publikacje emigracyjne, finansowane i wspierane przez zachodni wywiad, gloryfikowały spuściznę Bandery jako nacjonalistycznego bohatera, a nie faszystowskiego kolaboranta.

Ta pielęgnowana mitologia powróciła na Ukrainę ze zdwojoną siłą po upadku Związku Radzieckiego. Wraz z rozpadem kraju w latach 90. XX wieku, te ultranacjonalistyczne ruchy, podtrzymywane pod patronatem Zachodu, znalazły żyzny grunt. Do zamachu stanu na Majdanie w 2014 roku skrystalizowały się w formacje paramilitarne, takie jak Batalion Azow. Ikonografia Azowa – symbole Wolfsangel, insygnia w stylu SS i otwarta cześć dla Bandery – nie jest przypadkiem historycznym. To żywa kontynuacja ideologii faszystowskiej.

Dziś Azow jest formalnie włączony do ukraińskiej armii i otrzymuje szkolenia NATO oraz zachodnią broń. Genealogia jest jasna: od emigrantów sponsorowanych przez CIA po faszystowskie pułki frontowe, ciągłość jest nieprzerwana.

Odtajnione akta CIA dotyczące operacji AERODYNAMIC

Rozczłonkowanie Jugosławii: cyniczne arcydzieło

Sieci takie jak te użyte przeciwko Związkowi Radzieckiemu posłużyły do ​​demontażu innego wieloetnicznego państwa socjalistycznego: Jugosławii. Tolerowana przez Zachód jako cierń w boku Moskwy, Jugosławia straciła swoją użyteczność po upadku Związku Radzieckiego. Dla nowo zjednoczonych Niemiec i ich sojuszników z NATO republiki bałkańskie stanowiły doskonałą okazję do wyprzedaży aktywów, rynków zbytu i zasobów taniej, wykwalifikowanej siły roboczej.

Atak był wielotorowy. W latach 80. Międzynarodowy Fundusz Walutowy udzielił Belgradowi pożyczek, by później dokręcić śrubę, narzucając brutalny reżim oszczędności, prywatyzacji i demontażu samorządu pracowniczego. Rezultatem była rozpacz gospodarcza, hiperinflacja i celowe zerwanie umowy społecznej, która spajała republiki.

Do tej wybuchowej mieszanki zachodnie agencje wywiadowcze dolały oliwy do ognia. BND – ta sama organizacja Gehlena, która zrodziła się z SS – wykorzystała swoje sieci byłych kolaborantów nazistowskich z czasów zimnej wojny, w tym znaną z brutalności chorwacką partię ustaszy i serbskich czetników. Te faszystowskie siły, cenione za żarliwy antykomunizm i zamiłowanie do przemocy, były wykorzystywane do dostarczania broni, szkoleń i zasobów ultranacjonalistycznym frakcjom, pogłębiając podziały etniczne i zapewniając krwawy i decydujący konflikt. Zachodnie media albo wybielały tych aktorów, albo przymykały na to oko, prezentując uproszczoną narrację o dawnej nienawiści etnicznej, aby ukryć celową kampanię ekonomicznego i tajnego sabotażu politycznego.

Teatr Pacyfiku: Od potworów do sojuszników

Ten model resocjalizacji miał zasięg globalny. W Japonii w 1945 roku niewielu mężczyzn wydawało się bardziej nieodkupionych niż Nobusuke Kishi – dziadek Shinzo Abe. Jako kluczowy planista japońskiego imperium wojennego, nadzorował programy pracy przymusowej i wyzysku ekonomicznego w marionetkowym państwie Mandżukuo, zyskując przydomek „potwór ery Showa”. Aresztowany jako podejrzany o popełnienie zbrodni wojennych klasy A, miał stanąć przed szubienicą.

Nobusuke Kishi z prezydentem Richardem Nixonem w Gabinecie Owalnym.

Zamiast tego, wraz z zaostrzeniem się zimnej wojny po zwycięstwie Mao w Chinach, amerykańskie priorytety uległy zmianie. Japonia stała się teraz potrzebna jako przemysłowy bastion przeciwko komunizmowi. Kishi, zwolniony z więzienia w 1948 roku bez procesu, ponownie stał się centralną postacią japońskiej polityki konserwatywnej. Dzięki wsparciu CIA, które trafiło do nowo utworzonej Partii Liberalno-Demokratycznej, jego wojenne umiejętności technokratyczne stały się teraz sławne. W 1957 roku ten dawny „potwór” był już premierem, negocjującym traktat bezpieczeństwa między USA a Japonią i tłumiącym krajowe protesty lewicowe. Dla Waszyngtonu był doskonałym dowodem na to, że wczorajszy wróg może stać się dziś niezastąpionym sojusznikiem.

Ta moralna abdykacja osiągnęła apogeum w Jednostce 731. Ta japońska jednostka broni biologicznej w Mandżurii przeprowadziła śmiercionośne eksperymenty na setkach tysięcy chińskich i koreańskich jeńców, testując dżumę, wąglik i odmrożenia. Po wojnie generał Douglas MacArthur potajemnie wynegocjował układ: pełny immunitet przed oskarżeniem dla całego personelu Jednostki 731 w zamian za obszerne dane badawcze. Celem było zdobycie przez Japonię wiedzy o zaawansowanej broni biologicznej, zanim zrobią to Sowieci. Twórcy niektórych z najstraszniejszych zbrodni wojennych nigdy nie zostali postawieni przed sądem, a ich dane uznano za strategiczny atut w nowym konflikcie.

Jednostka 731 w Mandżurii.

Od faszystów do dżihadystów: szablon wciąż żywy

Cyniczny recykling sił reakcyjnych, dopracowany w popiołach II wojny światowej, nie zakończył się wraz z upadkiem Związku Radzieckiego. Ten schemat tworzenia i wzmacniania potworów nadal definiuje imperializm XXI wieku. Szablon ten po prostu znalazł nowych wrogów i nowe zasoby. W latach 80. XX wieku administracje Cartera i Reagana, patrząc na sowiecką inwazję na Afganistan przez pryzmat zimnej wojny, rozpoczęły operację Cyclone, zakrojony na szeroką skalę program CIA mający na celu uzbrojenie i finansowanie bojowników islamistycznych.

Mudżahedini byli gloryfikowani w zachodnich mediach jako „bojownicy o wolność”, a ich średniowieczna ideologia i brutalna taktyka były ignorowane w służbie szerszego celu geopolitycznego. Podobnie jak w przypadku nacjonalistów Bandery, ich żarliwy antykomunizm prał ich ekstremizm. Z tego właśnie, finansowanego przez CIA tygla, zahartowanego i globalnie powiązanego, wyłoniła się Al-Kaida Osamy bin Ladena.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/A9RCFZnWGE0?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

Na Bałkanach przekonujące dowody wskazują, że zachodnie agencje wywiadowcze, dążąc do demontażu Jugosławii, wykorzystały nie tylko odrodzone siatki faszystowskie, ale także zaangażowały elementy dżihadystyczne – weteranów wojny w Afganistanie, którą sponsorowały Stany Zjednoczone – do walki z siłami serbskimi. To cyniczne połączenie starych i nowych sił reakcyjnych uwypukla brutalny pragmatyzm: każda broń, każdy sojusznik się nada.

Szablon ten rozpowszechnił się na całym świecie. W Ameryce Łacińskiej amerykańska doktryna wspierania antykomunistycznego terroru przejawiła się w szkoleniu i wspieraniu szwadronów śmierci w celu tłumienia ruchów lewicowych. Najbardziej niesławnym instruktorem był Klaus Barbie, „Rzeźnik z Lyonu”. Po tym, jak został chroniony i zatrudniony przez amerykański wywiad w Europie, poszukiwany szef Gestapo został ostatecznie deportowany do Ameryki Południowej. Tam udostępnił swoją wiedzę specjalistyczną w zakresie tortur i zwalczania rebelii brutalnym reżimom w Boliwii i innych krajach, a nawet rzekomo pomógł CIA w schwytaniu i pojmaniu Che Guevary w 1967 roku. Koło się zamknęło: nazista, uratowany przez Amerykę, został wykorzystany do zniszczenia ikony socjalistycznego ruchu.

Dekady później scenariusz pozostał niezmieniony. Inwazja na Irak w 2003 roku celowo doprowadziła do demontażu państwa świeckiego, tworząc próżnię władzy, która wzmocniła milicje wyznaniowe i ostatecznie doprowadziła do powstania Państwa Islamskiego. W Syrii i Libii interwencje USA i ich sojuszników ponownie skierowały broń do mozaiki ugrupowań rebelianckich, bezpośrednio wzmacniając elementy salaficko-dżihadystyczne w imię obalenia niepożądanych rządów.

Rezultat jest ten sam: regionalne zniszczenia, niewyobrażalne ludzkie cierpienie i wzmocnienie sił ekstremistycznych, które zagrażają globalnej stabilności. Nazwy i ideologie aktywów się zmieniają, ale imperialna logika pozostaje niezmienna: w obliczu wyzwania dla swojej dominacji kapitalizm zawsze będzie szukał najbardziej bezwzględnych oddziałów szturmowych, jakie są dostępne, bez względu na długofalowe koszty.

Wniosek: Aby naprawdę pokonać faszyzm, musimy pokonać kapitalizm

Historie o wolności Karla Wolffa, organizacji Reinharda Gehlena, karierze Wernhera von Brauna i wskrzeszonym dziedzictwie Stepana Bandery to nie tylko opowieści o moralnym kompromisie. Stanowią one plan imperium. Stany Zjednoczone nie zniszczyły faszyzmu w 1945 roku; uratowały go, integrując jego personel, metodologię i ideologiczny zapał z własną architekturą bezpieczeństwa. „Szlaki szczurów”, które pomogły nazistom uciec do Ameryki Południowej, armie pozostające w tyle w ramach operacji Gladio, które wykorzystywały faszystów do terroryzowania ruchów lewicowych w Europie, wsparcie dla Franco w Hiszpanii – wszystko to było częścią tej samej spójnej strategii.

Ta historia obala pocieszający mit, że faszyzm stoi w diametralnej opozycji do zachodniej demokracji. Prawda jest brutalniejsza i bardziej przerażająca: liberalna demokracja i faszyzm to dwie strony tej samej kapitalistycznej monety. Jedna twarz nosi maskę praw, wolności i norm proceduralnych; druga obnaża zęby w otwartej represji i przemocy na tle rasowym. Kiedy robotnicy i uciskani ludzie powstają, gdy wyzwania dla kapitału i imperium stają się zbyt potężne, system bez wahania zmienia maski.

Lekcja jest dobitna. Faszyzmu nie da się trwale pokonać, broniąc wyłącznie liberalnej demokracji, ponieważ to właśnie z kryzysów tego systemu czerpie on swoją siłę. Wyrasta z wewnętrznych sprzeczności kapitalizmu i nieustającej przemocy imperializmu. Aby przerwać jego nieustanny cykl recyklingu – aby w końcu pochować trupa, który Stany Zjednoczone i ich sojusznicy noszą w sobie od osiemdziesięciu lat – musimy stawić czoła systemowi, który go przywraca do życia, i go zdemontować: globalnemu panowaniu samego kapitału.

Ciężkie czasy dla generałów

Ciężkie czasy dla generałów

Autor artykułu Marek Wójcik 5. kwietnia 2026 world-scam/ciezkie-czasy-dla-generalow

Trump odnosi jedynie sukcesy. Za brak sukcesu odpowiadają inni. Zwolnienie pani prokurator generalny Pam Bondi zapoczątkowało czystkę w strukturach administracji Białego Domu i Pentagonu. Według doniesień szef Pentagonu Pete Hegseth zażądał natychmiastowej dymisji szefa sztabu armii, generała Randy’ego George’a, a dwóch innych wysokich rangą oficerów zostało zwolnionych bez podania oficjalnego powodu.

Od razu skojarzyła mi się sytuacja wśród niemieckich generałów pod koniec drugiej wojny światowej. Nie zamierzam porównywać Trumpa z Hitlerem. Inne czasy inna polityka. Porównuje sytuację poprzedzającą upadek potęgi militarnej z ambicjami hegemonii nad światem.

Skala zwolnień (1942-1945): W kontekście całego ostatniego okresu wojny, doniesienia prasowe i historyczne mówiły o zwolnieniu od kilkudziesięciu do ponad 100 generałów. Tylko w 1945 roku, w obliczu ostatecznej klęski, rotacja na stanowiskach dowódczych była ciągła.

Armia Estonii wysłała wsparcie dla koalicji Epsteina w celu udrożnienia Cieśniny Ormuz.

Zniszczone amerykańskie bazy wojskowe nie stanowią już zaplecza dla tysięcy żołnierzy, którzy muszą się ukrywać na prywatnych kwaterach i w hotelach w krajach, które mieli bronić. Kolejny myśliwiec przychwytująca F-15E został strącony nad zatoką Perską i do tej pory nie ma wieści o losach dwóch pilotów. Wysłane na pomoc dwa helikoptery typu Apache również zostały zestrzelone. Takie zdarzenia nie mają zapewne decydującego wpływu na sukcesy operacji specjalnej, świadczą jednak o braku zapowiedzianej dumnie dominacji powietrznej USA.

W odpowiedzi największa demokracja świata robi to, co zawsze robiła: atakuje cywilów wroga, którego sama wytypowała. Mosty, uniwersytety, szpitale i szkoły – takie są dla skompromitowanej armii cele w Iranie. Pomimo intensywnych obserwacji satelitarnych, resztek szpiegów Mosadu i CIA w Iranie, nie wiedzą, gdzie znajdują się fabryki dronów, rakiet, magazyny i wyrzutnie rakietowe. Podobnie jak w Wietnamie, gdzie zrzucali napalm na wioski wietnamskie, teraz stosuje ważące ponad 13 ton bomby GBU-57. IDF używa bomby z białym fosforem.

Generałowie, którzy nie chcą ginąć za Izrael, zostali zwolnieni w USA.
Źródło.

Nie tylko sprzeciw ważnych generałów spędza sen z oczu Donalda Trumpa. Armia USA boryka się z problemami zdrowotnymi rekrutów. Nadmierna otyłość, chroniczne choroby i spowodowane przez „ratujące życie” pseudoszczepionki mRNA choroby serca. Także wśród żołnierzy przeprowadzono badania naukowe dotyczące spowodowanych przez tę inwazję medyczną chorób serca. To badanie zostało opisane w artykule na thefocalpoints.com opublikowane 31 marca. Połowa personelu wojskowego zaszczepionego przeciwko COVID-19 cierpiała na subkliniczne obciążenie serca.

Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Niewygodne badanie

Niewygodne badanie

4. kwietnia 2026 www.world-scam/niewygodne-badanie

„Niewygodne badanie” – film, który nie pozostawia kamienia na kamieniu… Kla.TV nadała temu przełomowemu i wybuchowemu dokumentowi niemiecki tytuł. W 2016 roku Henry Ford Health System w Michigan przeprowadził prawdopodobnie najbardziej kompleksowe badanie porównawcze dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych – z udziałem ponad 18 000 dzieci, z których prawie 2000 było całkowicie niezaszczepionych. A potem? Przez osiem lat nic się nie działo. Kontakt ze sponsorem badania całkowicie się urwał. Ten film pokazuje, jak badanie zostało w końcu opublikowane po tylu latach i jakie rewolucyjne przyniosło rezultaty. Źródło.

Źródło.

Tempo, w jakim wydarzenia na świecie postępują, powoduje, że nasza uwaga skierowana jest na bieżące wydarzenia z wojny w Zatoce Perskiej i zapominamy przy tym nierozliczone zbrodnie z poprzednich wojen. Dramat wojny światowej z udziałem broni biologicznej znanej pod nazwą COVID19, pomimo milionów ofiar, stanowi jedynie tło dla kolejnych aktów ludobójstwa. Czym różni się bombardowanie Teheranu, czy Tel Awiwu od przymusu przyjmowania zabójczych pseudoszczepionek? To jedynie inna, bardziej ukryta forma uśmiercania.

Pewne światło na przebieg tych wojen, a dokładnie na temat projektu MK-Ultra, rzuca wczorajszy, interesujący artykuł Saszy Łatypowej: Tajemnicza śmierć Franka Olsona: LSD, CIA i Sidney Gottlieb. Źródło.

Sidney Gottlieb (1918–1999) był amerykańskim chemikiem, który stał się jedną z najbardziej skrytych i kontrowersyjnych postaci wywiadu zimnej wojny. Po uzyskaniu doktoratu z chemii, w 1951 roku dołączył do CIA i szybko awansował na stanowisko szefa Działu Usług Technicznych. Tam Gottlieb objął dowództwo nad MK-Ultra, tajnym programem mającym na celu rozwijanie technik kontroli umysłu, przesłuchań i wojny psychologicznej. Nadzorował eksperymenty z LSD, hipnozą, deprywacją sensoryczną, a nawet środkami biologicznymi – często przeprowadzane bez wiedzy i zgody badanych. Choć nazywano go „naczelnym trucicielem” CIA za projektowanie egzotycznych toksyn i urządzeń do ich podawania, koledzy opisywali go jako skromnego, wręcz ekscentrycznego, mieszkającego na farmie, praktykującego tańce ludowe i medytację. Jego praca pozostawała ukryta przez dziesięciolecia, aż do lat 70., kiedy śledztwo Kongresu ujawniło program MK-Ultra, co uczyniło Gottlieba głównym architektem jednego z najbardziej niepokojących pod względem etycznym rozdziałów w historii amerykańskiego wywiadu.

Trudno się dziwić, że niektórzy odnoszą wrażenie, że żyjemy w jakimś matriksie. System szkolny wpajający bezwzględne posłuszeństwo i stosujący kary za samodzielne myślenie, możliwości kariery zawodowej preferujące posłusznych skretyniałych lizusów i tłumiące wszelkie objawy samodzielności, do tego powszechne ogłupianie telewizją, smartfonami, sztucznie manipulowaną techniczną pseudointeligencją powodują, że nadal ludzie ustawiają się w długich kolejkach po kolejne dawki trucizny.

Każdy, kto przebywał w klubie nocnym „Chemistry” w Canterbury w trzech konkretnych dniach na początku marca, powinien zgłosić się – tak brzmiał apel, z którym premier Keir Starmer osobiście wystąpił dziś w brytyjskiej Izbie Gmin. Chodzi o falę zakażeń zapaleniem opon mózgowych, która miała tam miejsce. Źródło.

Blisko 6 tysięcy osób w Wielkiej Brytanii zaszczepiło się właśnie przeciwko „pandemii” zapalenia opon mózgowych. Nie przeprowadzono testu na obecność mózgu.
Źródło: Telegram 01.04.2026 r. 09:05.

Czyżby na tym właśnie polega darwinowska naturalna selekcja? Niereformowalni osobnicy dobrowolnie wybierają własną zagładę.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Chrześcijanin w zwierciadle duszy żyda. Obraz niewiernych w Talmudzie

Chrześcijanin w zwierciadle duszy żyda. Obraz niewiernych w Talmudzie

Sławomir Wełniński Zawsze Wierni nr 1/2023 (224)

Wszystkie zdania napisane w cudzysłowie, bez odwołania w przypisie, pochodzą z książki ks. Justyna Pranajtisa pt. Chrześcijanin w Talmudzie i z książki ks. dr. Stanisława Trzeciaka Talmud o Gojach, a kwestia żydowska w Polsce.

=======================

Jak mówi Talmud: „w przypadku, gdy zdania uczonych w prawie nie są zgodne w tej samej kwestii, należy wierzyć, że oba są słowami Boga i oba są natchnione i właściwe”

===================================

Słowem wstępu, nim przejdziemy do dalszych rozważań dotyczących obrazu chrześcijan rysowanego przez talmudyczny judaizm, co pokrótce będzie przedmiotem tego tekstu, należy wyjaśnić, czym jest dla żydów Talmud, w którym skodyfikowane zostały normy postępowania dotykające najdrobniejszych dziedzin życia.

Talmud składający się z Miszny1 (tj. z tekstu regulującego jakieś prawo) i Gemary2 (czyli komentarza zawierającego ostateczne rozstrzygnięcie w danej kwestii) przez żydów uważany jest za zbiór przepisów, w którym „zawiera się nauka”. Talmud dla żydów jest księgą świętą, ważniejszą od Pisma Świętego, z którego wykluczają Nowy Testament i księgi według nich apokryficzne (Księgi Machabejskie, Barucha, Tobiasza etc.).

W„Talmud żydzi wierzą, jak w objawienie Boskie”. W Talmudzie, „nie wolno nic zmienić, ani dodać, ani ująć”, bo to święta „nietykalna księga”, ponadto „ten, kto czyta Biblię bez Miszny i Gemary, jest jak ktoś, co nie wierzy w Boga”. Według nich „nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się rabinów uczonych w Talmudzie”3, bo „ktokolwiek nie słucha rabinów, zasługuje na śmierć i będzie ukarany przez poddanie gotowaniu w piekle”.

„Żydzi są boscy”, co w konsekwencji oznacza, że „żaden rabin nie może nigdy pójść do piekła”. Kolejną korzyścią, która wynika z „boskości żydów”, jest to, że „Rabin debatuje z Bogiem i pokonuje Go”. Co więcej, „Bóg przyznaje, że rabin wygrał z Nim debatę”.

———————–

W ogólnym ujęciu jest to zbiór prawa precedensowego sformułowanego w postaci casusów rozstrzygającego kwestię koszerności/niekoszerności, a zatem prawowierności lub jej braku. Wielu rabinów uznaje Mojżesza za autora Talmudu, w którym to prawa mojżeszowe są zachowywane, ale pojmowane w takim duchu i tłumaczeniu, jakim nada im Talmud. Wszystko jest przesiąknięte duchem Talmudu.

Warto odnotować, że po klęsce Żydów w wojnie z Rzymianami nastąpiła transformacja judaizmu świątynnego, judaizmu, w którym został wychowany Jezus przez Józefa i Maryję, w judaizm rabiniczny4.

Wraz z wynalezieniem druku pojawiają się także pierwsze egzemplarze Talmudu (pierwsze wydanie w Wenecji w roku 1520). Żyjący w swoich zamkniętych społeczeństwach żydzi, obawiając się nieprzychylnych reakcji chrześcijańskiego otoczenia, bardzo szybko zaczynają świadomie usuwać z Talmudu fragmenty z pejoratywnymi wzmiankami o Jezusie i chrześcijanach5.

Teksty te z założenia nie stanowią źródeł historycznych o życiu Jezusa z Nazaretu i Jego uczniów, ale są raczej rabiniczną interpretacją tego, co się wydarzyło, przedstawioną w sposób jednoznacznie negatywny. Nie powinno więc dziwić, że Talmud często stawał się w owym czasie ofiarą palenia na stosie za swe obłudne antychrześcijańskie nauki. Rzekomo ostatnie spalenie Talmudu w Polsce miało miejsce w 1757 r.

Doszło do niejawnego zakazu drukowania „cokolwiek złego o czynach Jezusa” i Jego wyznawców, zastrzegając, że wiedzę tę można tylko przekazywać ustnie. Ponadto ci, którzy „wykładają gojom mądrości talmudyczne, ponoszą najwyższą odpowiedzialność moralną”. Przekład Talmudu „jest grzechem nieodpuszczalnym”.

W późniejszych wydaniach Talmudu brakuje całych ustępów, a w innych w ich miejscu pojawiają się słowa lub znaki, których nie sposób laikowi rozszyfrować. Niepodobna więc odczytać prawdziwe intencje, które kierowały autorem. Zastosowanie przekazu ustnego może sugerować, że ktoś chce ukryć prawdziwe znaczenie akapitów odnoszących się do „niewiernych”6, „w obecności których, żyd nie schyli się nawet [wtedy], gdy cierń wbije się w jego nogę lub rozsypią się pieniądze, żeby nie wydawało się, że mu cześć oddaje”.

Pomimo takiej formy cenzury w kręgach chrześcijańskich pojawiały się publikacje na temat rabinicznego wizerunku Jezusa i chrześcijan.

Wielowiekowe żydowskie nauczanie pogardy przekłada się na zakazy wszelkich religijnych kontaktów z chrześcijanami, którzy są „nieczyści” z powodu braku „oczyszczenia”, to jest braku obrzezania, a co zgodnie z Talmudem zamyka automatycznie drogę do nieba. Kontynuując wątek, Talmud mówi, że żyd obrzezany jest obdarzony tak wielką godnością, że „z nim nikt, nawet anioł równać się nie może, jest on równy niemal Bogu”.

Na kartach Talmudu wyznawców Chrystusa określa się wieloma obraźliwymi określeniami, jak np. „akum”, „bałwochwalcy”, „gorsi od Turków”, „goje”, „czciciele gwiazd i planet”, „słudzy bożków”, „heretycy nie zasługujący na miano partnera w religijnej dyspucie”, „niegodziwcy”, „nieczyste zwierzęta plugawe jak pies lub świnia”, „obdarzone postacią ludzką”, „rozmnażają się w sposób zwierzęcy i mają skłonności do czworonożnych”, „jako nieludzie równi gnojowi”, „mężobójcy”, „rozpustnicy”, „synowie diabła”, „dusze złe i nieczyste”, „po śmierci idą do piekła”, „ciała umarłych chrześcijan to ścierwo bydlęce”. Ta lista nie wyczerpuje całej gamy zwrotów stosowanych w stosunku do chrześcijan.

W tekstach talmudycznych występują także passusy, które ujawniają pogardę rabinów wobec ksiąg, które używane są przez chrześcijan. Ostrze krytyki było skierowane zarówno wobec zwojów będących odpisami pism żydowskich, jak i wobec Ewangelii coraz bardziej rozpowszechnionych pod koniec I wieku po Chr. W Talmudzie wobec pism chrześcijańskich używa się dwóch określeń: pisma heretyków (sifre ha-minim) bądź księgi niegodziwości (giljonim). Rabini deprecjonują świętość tych pism oraz ich prawny autorytet. Księgi te „nie powinny być ratowane”, po usunięciu z nich „świętego imienia Boga (tetragram), resztę należy spalić”7.

Księgi Halachy i Hagady, stanowiące integralną część Talmudu, przedstawiają nam przypowieści o panowaniu narodu żydowskiego nad innymi, których to tradycja talmudyczna nakazuje nie traktować jako ludzi, ponieważ nimi nie są. Jak przekonują nas mędrcy żydowscy, goje – nie są Boskim tworem, ponieważ „zostali stworzeni przez demony”, są bez iskry Bożej i posiadają puste ciało.

Wydawać by się mogło, że tradycja ta zupełnie zanikła wśród żydów, że porzucili oni błędne pojmowanie co do tej kwestii. Nic bardziej mylnego: dzisiaj ta tradycja jest żywa. Zmarły zaledwie dwa wieki temu rabin Szneur Zalman z Ladów, założyciel sekty chasydzkiej Chabad-Lubawicz (której to przedstawiciele są goszczeni w budynkach Kancelarii Prezydenta czy też Kancelarii Sejmu przy okazji corocznego zapalania świeczek chanukowych8, w którym to rytuale świeckim biorą udział prominentni goje) w swoim traktacie talmudycznym Tanja9, który jest obecnie jedną z najpoczytniejszych ksiąg żydowskich na świecie, przedstawia obraz „Boga ekskluzywnego, żydowskiego”, Boga dobrego tylko dla żydów. Mamy do czynienia z kultem wykluczającym, przesiąkniętym rasizmem duchowym10. Na takim podłożu wyrosły i są nim karmione oraz motywowane zakazy wszelkich religijnych kontaktów z chrześcijanami. Z tego wynika też przekonanie że „żyd, który staje się chrześcijaninem, przestaje być żydem”.

Skoro Talmud wyjaśnia nam, kto jest stworzony do panowania nad światem, pozostaje w związku z tym pytanie, w jakim celu Bóg stworzył człekokształtnych gojów. Otóż po to, by służyli oni żydom. Jedyną kontrowersją pomiędzy uczonymi w piśmie, jest kwestia tego, ilu gojów ma przypadać na jednego pobożnego żyda po tryumfie narodu wybranego.

W tym miejscu można posłużyć się cytatem obrazującym stosunek żydów do nieżydów. Jako, że goje uważani są za zwierzęta, mają „służyć żydom dniem i nocą, i nie można im dać nigdy spoczynku od tej niewoli”. Jest tak dlatego, że: „Nie przystoi, bowiem Izraelicie, aby mu służyły zwierzęta we własnej postaci, lecz zwierzęta w ludzkiej postaci”.

W podobnym tonie, podczas wystąpienia w synagodze wypowiedział się rabin Owadia Josef, który stwierdził, że „goje rodzą się tylko po to, by nam służyć. Bez tego nie mieliby po co istnieć na tym świecie”. Po co goje są potrzebni? „Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie”, następnie porównał „nieżydów do zwierząt pociągowych, którzy otrzymują długie życie, po to by dobrze pracować dla żyda”11. Żydzi w przesadnym pojęciu o przywilejach płynących z synostwa Abrahamowego uważają zatem, że tylko im należy się uprzywilejowane stanowisko na świecie, a wszystkie narody powinny być ich niewolnikami.

W związku z przedmiotowym traktowaniem „nieczystych, niegodnych obcowania z żydami” jako nierównych sobie godnością wynikają dla przedstawicieli narodu wybranego pewne determinanty, którymi powinni kierować się w swoim postępowaniu, tj. „unikać gojów, gdy tylko to jest możliwe, i starać się ich zniszczyć”.

Jeżeli chodzi o pierwszą wspomnianą kwestię „szczególnie należy to czynić przed świętami chrześcijan, gdy całe trzy dni przed nimi należy ich unikać”. Żyd nie powinien składać życzeń chrześcijanom, „chyba że wiązałoby się to z jakąś nieprzyjemnością dla niego”, ale nie niesie to ze sobą żadnych konsekwencji, gdy je „natychmiast odwoła w duszy”. Podobne reguły obowiązują w przypadku odpowiedzi na pozdrowienia ze strony goja.

Talmud, w swej ksenofobicznej, podszytej agresją, plemiennej retoryce, idzie dalej: otóż nakazuje zwalczać chrześcijan przez „szkodzenie im wszystkimi sposobami – przez co zmniejszać ich władzę i przygotować upadek”, natomiast „gdy jest to możliwe, żyd może i powinien mordować chrześcijan bez żadnej litości”, gdyż żyd zabijający chrześcijanina według Talmudu „nie grzeszy, lecz składa Bogu przyjemną ofiarę”. Według niektórych rabinów samo „studiowanie prawa żydowskiego przez gojów zasługuje na karę śmierci”. Gdzie tylko okaże się możliwym, to według Talmudu „żydzi mają prawo zabijać chrześcijan bez miłosierdzia, ponieważ świat do żydów należy, a chrześcijanie przeszkadzają im w opanowaniu go”. Czy to nie fanatyzm dalej posunięty niż w Koranie?

Poważnym problemem roztrząsanym przez rabinów była kwestia, czy należy ratować goja w szabat. Otóż należy, gdyby brak reakcji miał zaszkodzić żydom. To dzieło rabiniczne mówi także o tym, aby „z całą chytrością nie robić nic, co by miało odwrócić zgubę gojów; chorych nie leczyć”, jednakże gdy wymaga tego etyka sytuacyjna, żyd może pomóc gojowi, gdy „uzasadniona jest obawa poniesienia konsekwencji”.

Gdy chodzi o praktyczne konsekwencje zastosowania zasad rabinicznych w relacjach handlowych dnia codziennego, to w świetle pouczeń płynących z żydowskiej nauki „z każdego goja można ciągnąć korzyści”. Co więcej, dozwolone jest, aby „do tego używać podstępu, fałszerstwa i innych niecnych czynów, by wywieść go w pole”.

Jako że goje to „bydlęta”, więc „można im bezkarnie zabierać rzeczy do nich należące, w każdy sposób” – nie wyłączając oszustwa. Żyd „nie kradnie postępując w ten sposób, lecz odzyskuje, co jest jego”, tak więc „wszystkie majętności gojów są jakby opuszczone, kto je pierwszy zabiera, ten jest ich panem”.

Co więcej, „nie wolno ostrzegać gojów mylących się w interesach, ani nie wolno oddawać rzeczy znalezionej, jeżeli jej właścicielem jest goj”, a ponadto „wolno jest żydowi udawać chrześcijanina dla lepszego oszukiwania”.

Ponadto jeżeli chodzi o pognębienie chrześcijanina w sądzie, to Talmud pozwala żydowi na „wszelkie oszustwo, kłamstwo i nawet na krzywoprzysięstwo”. Żyd może z przysięgi „dowolnie korzystać, by zwieść niewiernych, a zarazem w każdej chwili może ją odwołać i unieważnić w sercu”.

Korzystania z usług nieżyda należy wystrzegać się przy okazji „oddawania swoich dzieci pod ich opiekę”, ponadto posługiwanie się „chrześcijańską karmicielką, nauczycielem, lekarzem jest zabronione”. Talmud jednakże pozostawia wyjście z tej sytuacji. Otóż, gdy „sytuacja tego wymaga”, można skorzystać z pomocy „nierządnic sobotnich”, jak określa kobiety chrześcijanki ta księga.

Co do kwestii dotyczącej handlu z gojami w dni świąteczne Talmud jednoznacznie stwierdza, że jest on dozwolony, „ale w tym przekonaniu tylko, że dzięki temu odejdą goje od praktykowania i czczenia swego bożka”.

Zasadniczo ci, którzy starają się „czynić dobrze akumowi po śmierci, nie zmartwychwstaną”, jednakże „wolno niekiedy dobrze czynić chrześcijanom, lecz w tym celu, aby dobrze było samemu Izraelowi: mianowicie dla spokoju i ukrycia nieprzyjaźni”. Zapowiada też Talmud żydom, żeby „gojom nie dawali podarunków, żeby im nie sprzedawali gruntów i żeby akumów nie uczyli sztuki i rzemiosła”. Wolno jednak czasem „odstąpić od tego zabronienia, jeżeli się to żydom w czym innym lepiej opłaci”.

Dobrym przykładem na przedstawienie mentalności żydowskiej do własności i transakcji zawieranych z niewiernymi jest „prawo chazaka”12 regulujące stosunki społeczno-ekonomiczne pomiędzy żydami skonstruowane tak, aby żydzi prawowierni, przestrzegający prawa kahalnego, nie konkurowali pomiędzy sobą. W skrócie „prawo chazaka” polega na wyłączności do handlu ze społecznością zamieszkującą dane terytorium. Doskonałym przykładem zastosowania w praktyce logiki żydowskiej w tym aspekcie są roszczenia środowisk starozakonnych wystosowane wobec Polski, dotyczące tzw. mienia bezspadkowego.

Najbardziej nienawistną władzą dla żydów jest Rzym, którego upadek łączą ze „zbawieniem i oswobodzeniem narodu wybranego”. Wszyscy żydzi są „obowiązani działać wspólnymi siłami, aby zniszczyć wrogów, jeżeli nie czynnie, to finansowo”. W ten oto sposób zarzucono właściwe znaczenie Pisma, a zwrócono uwagę na tendencje ludu, który pragnie Mesjasza, który wystąpi w roli bohatera i odnosić będzie zwycięstwa na wzór Aleksandra Macedońskiego, zniszczy Rzym i założy państwo żydowskie.

Podsumowując tę część rozważań dotyczących rzeczywistości przedstawionej w Talmudzie, rysuje się nam obraz stosowania przez żydów etyki plemiennej i dzikiej, moralności sytuacyjnej tak obcej dla cywilizacji łacińskiej. W której pobożny żydowski mężczyzna jest zobowiązany odmawiać codziennie modlitwę o treści: „Dziękuję Bogu, że nie uczynił mnie gojem, kobietą albo niewolnikiem”13.

Szczegółowo te zagadnienia zostały wyjaśnione przez żydowskiego badacza Andrew Schumanna na kartach jego książki pt. Logika Talmudu14, gdzie mówi on, że rozumowania żydowskie nie mają nic wspólnego z rozumowaniem logicznym prowadzonym na gruncie logiki arystotelejskiej, która zostaje zastąpiona np. Kabałą15. W żydowskim świecie nie ma prawdy jako takiej, jest natomiast dialektyka sytuacyjna. Prawdą i dobrem jest to, co aktualnie – dziś, a niekoniecznie wczoraj, niekoniecznie jutro – jest dobre dla nas, dla naszego plemienia. Tam, gdzie jest stosowana etyka sytuacyjna, tam jest i logika sytuacyjna, gdzie różne zasady postępowania są determinowane w zależności od tego, czy rozpoznajemy swojego, czy obcego. Mamy tu do czynienia ze swoistym pragmatyzmem plemiennym i wywyższeniem własnej nacji.

Nauczanie Majmonidesa16

Majmonides w wielu miejscach klasyfikuje chrześcijan jako bałwochwalców, nieludzi17. W komentarzu do Miszny pt. List do Jemenu autor omawia historię wrogości, której ofiarą padali żydzi w ciągu wieków ze strony ludów zazdroszczących im ich statusu ludu wybranego przez Boga. Majmonides pisze tu o trzech grupach przeciwników. Jedną z nich są chrześcijanie (i muzułmanie), którzy stosują podbój i konwersję, aby zniszczyć żydów, tworząc nowe religie oparte rzekomo na Boskim objawieniu i kwestionujących tradycję judaizmu.

Obie religie same w sobie zdają się nie posiadać żadnej wartości i stanowić mają jedynie stworzoną przez człowieka imitację prawdziwej religii rabinicznej, która jest jedyną drogą prowadzącą człowieka ku doskonałości moralnej i intelektualnej. Ma to być kulminacja walki z żydami, niosąc zagrożenie zarówno polityczne, jak i duchowe. Nie zabrakło także w owym dziele elementów mesjanistycznych i profetycznych. Otóż nasilające się „prześladowania stanowić mają objaw zbliżającego się przełomu, który nastąpi wraz z przyjściem Mesjasza”18.

Żeby lepiej zobrazować swoje twierdzenia, rabbi ten porównuje judaizm do żywego człowieka, wspomniane zaś religie – do „martwego posągu, który imituje jego kształty i barwę. Nowe religie pozbawione są głębi judaizmu, jak wnętrze posągu różni się od wnętrza żywego człowieka”19.

W obliczu powyższego twierdzenia nie powinny nas dziwić słowa:

Co do gojów – podstawową talmudyczną zasadą jest to, że nie można ratować ich życia, chociaż jest też zakazane, by mordować ich zupełnie. […] ich śmierć nie może być spowodowana, ale to jest zakazane, by ratować ich, jeżeli są blisko śmierci. Jeżeli, na przykład, jeden z nich zostanie zauważony, jak spada do morza, to nie powinien być uratowany20.

Talmud babiloński jest w tej kwestii jednoznaczny i ogranicza obowiązek ratowania życia jedynie do żydowskiego życia, dodając, że „ktokolwiek uratuje pojedynczą duszę Izraela, to tak, jak gdyby uratował cały świat”.

Czy wierzymy w tego samego Boga?

Podczas corocznych dni judaizmu w Kościele jesteśmy bombardowani figurami erystycznymi przez różnych przedstawicieli świata teologii i hierarchów Kościoła, dzięki którym tracimy katolickie rozeznanie, w co tak naprawdę wierzymy i co wyznajemy. Odpowiedź na zadane wyżej pytanie jest dla tych osób zaczadzonych fałszywym ekumenizmem jednoznaczna. Na własnej skórze możemy się przekonać, jak Kościół posoborowy abdykował, tocząc do głów wiernych hasła o braku konieczności nawracania żydów i tego, że każdy, kto staje w opozycji do żydów i ich retoryki, popełnia delikt antysemityzmu, który jest grzechem.

Źródeł takiego podejścia KK do żydów należy doszukiwać się w soborowej deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate, która stanowi nową kartę, nowy kanon w stosunku do żydów. Na marginesie można wspomnieć o książce amerykańskiego uczonego J. Connelly’ego, wielkiego entuzjasty zmian w nauczaniu Kościoła i podejścia do żydów, pt. From enemy to brother21. Pozycja ta ujawnia, przez kogo została napisana owa deklaracja, kto ją negocjował, kto ustalał jej treść. Autor w podsumowaniu dochodzi do konstatacji, że to żydzi z obu stron napisali i opracowywali ten dokument…

Jednym z autorów wspomnianej deklaracji był Gregory Baum, który po latach przyznał się do sodomii, ogłosił się przy tym komunistą. W latach 60. był szczególnie zaangażowany w zmianę podejścia Kościoła do innowierców i do seksualności, przez co też, jak sam wspomina, „nie przyznawał się do swojego homoseksualizmu w miejscach publicznych, ponieważ taki akt szczerości umniejszałby jego wpływ jako krytycznego teologa”22.

Czy wyznajemy wiarę w tego samego Boga w sytuacji, gdy Boski kult chrześcijan uważany jest przez żydów za kult „bałwochwalczy”, kapłani są nazywani „kapłanami Baala i wróżbiarzami”, wobec których nie należy się schylać ani odkrywać głowę. Kościoły talmudyści nazywają „domami sromoty, głupstwa, nikczemności, bałwochwalstwa, obrzydliwości i wyszydzonych”?

Dlatego też nie wolno żydowi nie tylko

wchodzić, ale nawet zbliżać się do kościoła, ale tak samo słuchać muzyki lub dzwonów kościelnych, ani podziwiać piękna kościołów, tak samo nie wolno mieć żydowi budynków blisko kościoła. Kiedy żyd spojrzy na kościół chrześcijański, powinien zakląć. Kiedy żyd zobaczy kościół chrześcijański zburzony, niech powie z radością: Bóg jest mściwy23.

Kielichy mszalne uważa Talmud za naczynia „bałwochwalczej obrzydłości”, księgi chrześcijańskie za „księgi domu zguby” albo „księgi nieprawe i heretyckie”, a modlitwy chrześcijańskie za „głupie paskudztwo”. Natomiast znak krzyża to „poruszanie palców tędy i owędy”.

Niedziele i uroczystości chrześcijańskie nazywają rabini w Talmudzie „dniami zatracenia” albo inaczej „dniami Nazarejczyka”. Najbardziej zaś nienawidzą chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, gdyż są „obchodzone dla samego powieszonego”.

Pomieszanie pojęć podczas tych wydarzeń woła o pomstę do nieba, w tej wojnie dezinformacyjnej zatracają się zasady katolickie, nie mówi się prawdy o judaizmie talmudycznym – bo innego obecnie nie ma. Zupełnie na marginesie można dodać, że dla świeckiej części społeczności żydowskiej religię objawioną zastępuje rytuał religii holocaustu.

Można by w tym miejscu przytoczyć wiele dowodów, że jest inaczej, niż to mówią nam w posoborowym mainstreamie, można przywołać wiele wypowiedzi i postanowień soborów, ale czy nie wystarczy postawić sobie pytanie: kto jest w niebie żydowskim? Takie samo pytanie postawił sobie św. Maksymilian.

Katolicką busolą wyznaczającą łacinnikowi drogę w materii kontaktów z żydami powinien być tekst św. Maksymiliana pt. Niebo żydów. Święty wymienia, że:

są tam wszyscy, których żyd kochał za życia, a nie ma nikogo, kim się żyd brzydził i kogo nienawidził w swym życiu. A więc w niebie żydowskim nie ma Pana Jezusa ani Matki Bożej, ani św. Józefa, ani żadnych świętych, których czczą chrześcijanie. […] Wiemy więc, kogo nie ma w niebie żydowskim. Teraz przypatrzmy się, czym jest napełnione niebo żydowskie. Najprzód są tam wszyscy żydzi, którzy całe życie gardzili Chrystusem, Najświętszą Panną Maryją, Krzyżem i nie chcieli się nawrócić. […] A więc jest to piekło24.

Konkludując, to nie ten sam Bóg, nie jest to ta sama wiara, Bóg katolików nie jest Bogiem ekskluzywnym, którego rolą byłoby doprowadzenie do tryumfu, do wywyższenia tutaj w doczesnym świecie jednego plemienia kosztem innych.

Dialog z judaizmem w praktyce

Coroczny raport amerykańskiego Departamentu Stanu o wolności religijnej na świecie dotyczący kwestii przestrzegania wolności religijnej zauważył, że w państwie Izrael walczy się aktywnie z przejawami chrześcijaństwa – tylko poziom agresji i bezczelności się zmienia na przestrzeni lat.

Nieodłącznym elementem tarć jest mająca charakter cykliczny kwestia ubierania choinki w okresie świątecznym. Według rabinów choinka to atrybut pogaństwa i symbol bałwochwalstwa. W roku 2013 odnotowano przypadek, gdy rzecznik Knesetu odmówił chrześcijańskiemu posłowi ubrania małej choinki, która miała być symbolem tolerancji i multi-etniczności, której żydzi mieszkający w diasporach rozsianych na całym świecie są głównymi orędownikami i piewcami. Rabini zakazali także właścicielom hoteli, których goście to głównie cudzoziemcy i chrześcijanie, ustawiania choinek w holach czy przed wejściem25.

W corocznym przesłaniu rabinów do wiernych można usłyszeć, że Izraelczycy nie powinni spędzać Sylwestra i Nowego Roku z chrześcijanami. Tłumaczyli to tym, iż według tradycji żydowskiej Nowy Rok obchodzony jest kiedy indziej.

Na porządku dziennym w Izraelu jest opluwanie chrześcijańskiego duchowieństwa przez ortodoksyjnych żydów; ten sam los spotyka nierzadko pielgrzymów. Sporadycznie dochodzi do aktów wandalizmu przeciwko chrześcijańskim świętym miejscom26. W grudniu 2020 r. żydowski osadnik wszedł do Bazyliki Grobu Pańskiego i wrzucił koktajl Mołotowa, chcąc spalić kościół. Pożar ugaszono, ale spłonęła m.in. część mozaik. W sierpniu 2021 r. nieznany sprawca zniszczył krzyż stojący przed wejściem do rzymskokatolickiego kościoła Rozmnożenia Chleba i Ryb. Wcześniej w 2015 r. ten sam kościół, w którym znajdują się mozaiki z V wieku przedstawiające rozmnożenie ryb przez Chrystusa, został poważnie zniszczony wskutek podpalenia przez żydowskich ekstremistów. We wrześniu 2021 r. grupa młodych ortodoksyjnych żydów obrzuciła kamieniami kościół Ostatniej Wieczerzy27. To tylko nieliczne przykłady dewastacji miejsc kultu chrześcijańskiego.

W maju tego roku głośnym echem świat obiegły wiadomości o zabiciu strzałem w głowę w publicznym miejscu palestyńskiej chrześcijanki pracującej dla Al-Dżaziry Szirin Abu Akleh przez izraelskie służby. Jej pogrzeb zgromadził dziesiątki tysięcy Palestyńczyków – głównie muzułmanów. Zdjęcia i filmy z brutalnego rozpędzenia przez izraelską policję, przy użyciu pałek i granatów hukowych, tłumu niosącego trumnę zabitej kobiety obiegły cały świat.

Jeszcze przed pogrzebem, co zostało uwiecznione na nagraniu opublikowanym w późniejszym czasie, izraelscy policjanci weszli do chrześcijańskiego szpitala św. Józefa, w którym była trumna z ciałem zmarłej, bijąc, depcząc przypadkowych pacjentów, rzucając przy tym granatami hukowymi, kalecząc lekarzy.

Chrześcijanie żyjący w Ziemi Świętej muszą liczyć się z oskarżeniami o antysemityzm, bardzo często grozi im utrata pracy z powodu swojej wiary i pozbawienie mienia28.

Abstrahując od tematu przewodniego, można wspomnieć o żyjących w Izraelu tzw. żydach mesjanistycznych. Jest to kilkunastotysięczna sekta żydowska, która uznaje Chrystusa za Mesjasza, jednocześnie pozostając wierną tradycji judaistycznej29. Spotykają ich podobne szykany jak chrześcijan. Są dyskryminowani, nękani i prześladowani przez ultraortodoksyjnych żydów30, którzy oskarżają ich m.in. o działalność misyjną.

12 grudnia 2021 r. 13 przywódców wspólnot chrześcijańskich w Jerozolimie wydało oświadczenie zatytułowane Obecne zagrożenie dla chrześcijańskiej obecności w Ziemi Świętej, w którym napisano:

Chrześcijanie stali się celem częstych i nieustających ataków ze strony skrajnych grup radykalnych. Od 2012 roku miały miejsce niezliczone przypadki ataków fizycznych i słownych na księży i innych duchownych, ataki na kościoły chrześcijańskie, w których miejsca święte są regularnie niszczone i bezczeszczone, a także nieustanne zastraszanie miejscowych chrześcijan, którzy po prostu starają się swobodnie wielbić Boga i żyć swoim codziennym życiem. Taktyka ta jest stosowana przez takie radykalne grupy w systematycznej próbie wypędzenia społeczności chrześcijańskiej z Jerozolimy i innych części Ziemi Świętej31.

Na zakończenie tego wątku można postawić pytanie: jak pogodzić dni judaizmu z dniami islamu w KK? Jest to kolejna rafa koralowa w dialogu ekumenicznym, przy okazji której szczególnie nasila się bujanie w fantasmagoriach.

Krwawe paschy

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w dziejach europejskich żydów jest oskarżenie ich o porywanie i zabijanie chrześcijańskich dzieci, w celu użycia ich krwi w żydowskich rytuałach paschalnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam to z dzisiejszej perspektywy abstrakcyjne, niemożliwe.

Temat ten wziął na warsztat profesor historii średniowiecza i renesansu na uniwersytecie Bar-Ilan w Izraelu, Ariel Toaff w swojej książce pt. Krwawe Paschy. Nie da się streścić w kilku zdaniach treści tej pozycji, ale autor dokładnie opisuje m.in. przypadek mordu dokonanego w 1475 r. na świętym KK – Szymonku z Trydentu, którego historia w dobie ekumenizmu została wymazana ze świadomości katolików; zamieciono pod dywan przeszkodę w dialogu międzywyznaniowym. Główną tezą, wokół której ogniskuje się książka, jest rzucenie światła na symboliczne, rytualne i terapeutyczne znaczenie krwi w żydowskiej kulturze.

===================

Szymonek:

=================================

Obraz przedstawiający mord rytualny z katedry w Sandomierzu autorstwa Karola de Prevot z XVIII wieku


Najświętsze Trzy Hostie. Cud eucharystyczny, Poznań 1399.

kościół Bożego Ciała w Poznaniu

============================

Przypisy

  1. Miszna w obecnym kształcie jest dziełem rabbiego Jehudy ha-Nasi, żyjącego na przełomie II i III wieku, który dokonał jej ostatecznej redakcji i zamknięcia. Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego MCCLXXXIX, Studia Religiologica, z. 39, 2006; P. Majdanik, Przykazania noachickie w Talmudzie – uniwersalizm judaizmu wobec ekspansji chrześcijaństwa, Traktat Sanhedrin 56A–57A, s. 158.
  2. Formowanie Gemary rozpoczęło się równolegle w Ziemi Izraela i w Babilonii, doprowadzając do jej odrębnego sformułowania w ramach Talmudu jerozolimskiego w IV wieku i Talmudu babilońskiego w V wieku. Ponieważ opracowywano je w dwu różnych ośrodkach, stąd Talmud, który powstał jako połączenie Miszny z Gemarą, istnieje w dwóch wersjach. Dlatego też jak mówi Talmud: „w przypadku, gdy zdania uczonych w prawie nie są zgodne w tej samej kwestii, należy wierzyć, że oba są słowami Boga i oba są natchnione i właściwe”. Tamże.
  3. Talmud o chrześcijanach, zebrał i ułożył M. Kropidło, nakł. Funduszu Oświatowego imienia śp. ks. Konstantego Budkiewicza, Kielce 1925, s. 3.
  4. Ks. M.S. Wróbel, Krytyka tekstologiczna i historyczna passusów Talmudu o Jezusie i chrześcijaństwie, [w:] Jezus i chrześcijanie…, dz. cyt., s. 173.
  5. Te usunięte fragmenty zostały później starannie zebrane i osobno wydane w pracy Raphaela Natana Nuty Rabbinovicza, Ma’amar al Hadpasat ha-Talmud im tikkunim, ed. A.M. Habermann, Jerusalem 1952.
  6. W roku 1994 Rabin Tzvi Marx, kierownik Stosowanej Edukacji w Shalom Hartman Institute w Jerozolimie, przyznał się do tego, że żydzi w przeszłości wydali dwa zestawy tekstów: autentyczne talmudyczne teksty i komentarze, którymi nauczają ich własną młodzież w talmudzkich szkołach, i „skrytykowane i poprawione” wersje, które oni rozsiewają do łatwowiernych gojów dla publicznej konsumpcji.
  7. ks. Wróbel, dz. cyt., s. 173.
  8. Chanuka jest świętem nietolerancji żydowskiej względem wszystkiego, co nieortodoksyjne – święto ścisłych podziałów. Żydzi przy tej okazji składają modlitwę dziękczynną: „dziękujemy Ci, Panie Boże, że oddałeś wielu w ręce nielicznych, niekoszernych w ręce koszernych”.
  9. Likkutei Amarim (Tanja), wyd. 1796. Księga ta prezentuje żydowskie idee mistyczne dotyczące duchowego i moralnego rozwoju człowieka oraz wszechobecności Boga. Tanja dla wielu przeciwników chasydyzmu była podejrzanym dziełem, ponieważ odsłoniła zakryte dotąd tajemnice Tory.
  10. Rabin Yitzchak F. Ginsburg oświadczył: „Musimy uznać, że żydowska krew i krew goja nie jest tą samą rzeczą”, „New York Times”, 6 czerwca 1989, s. 5.
  11. To powszechnie szanowany kapłan, ale także i polityk. Jest duchowym przywódcą religijnej partii Szas, która była swego czasu w koalicji rządzącej, https://www.rp.pl/swiat/art14931391-rabin-goje-zyja-po-to-by-sluzyc-zydom [dostęp: 31.10.2022].
  12. Zastosowanie tego prawa w praktyce opisane zostało m.in. przy okazji rozruchów w Zamościu, tzw. hajzówka zamojska.
  13. https://gloria.tv/post/GZhZWKMPuujx1wM2yMEPRLc1C [dostęp: 1.11.2022].
  14. A. Schumann, Logika Talmudu, tł. R. Godlewski, Copernicus Center Press, Kraków 2021, ss. 375.
  15. Kabała – wyprowadzanie na podstawie spekulacji cyframi i literami sensu duchowego z Biblii czy też Miszny, którego ona nie podaje.
  16. Majmonides, rabbi Mosze ben Majmon, Rambam – był autorem najważniejszego średniowiecznego komentarza do Talmudu pt. „Księga przykazań” (Sefer ha-Micwot).
  17. Komentarz do Miszny, Awoda zara 1, 3; analogicznie w Miszne tora, traktat Hilchot awoda zara 9, 4; P. Majdanik, Relacje judaizmu do chrześcijaństwa (i islamu) w ujęciu Majmonidesa, [w:] Jezus i chrześcijanie…, dz. cyt., s. 222.
  18. W monumentalnym kodeksie prawnym Powtórzenie Tory (Silna dłoń, Miszne Tora, Jad Ha-Chazaka), pod koniec traktatu Hilchot melachim u-milchamot, autor formułuje nakaz skierowany do żydów, którzy mają obowiązek uniemożliwić nieżydom tworzenie nowej religii, Majdanik, Relacje judaizmu…, dz. cyt., s. 222.
  19. Tamże, s. 222.
  20. Maimonides, Mishnah Tora 4:11, Abodah Zarah 26b.
  21. J. Connelly, From enemy to brother: the revolution in Catholic teaching on the Jews, 1933–1965, Harvard University Press, Cambridge (Mass.) 2012, ss. 384.
  22. https://pch24.pl/jestem-homoseksualista-wstrzasajace-wyznania-bylego-ksiedza-promotora-dialogu-miedzyreligijnego/ https://www.fronda.pl/a/teolog-od-nostra-aetate-jestem-homoseksualista,121439.html [dostęp: 30.10.2022].
  23. Talmud o chrześcijanach…, s. 3.
  24. Św. M.M. Kolbe, Fragment broszury: Christus Deus noster. Chrystus Bóg nasz, Kraków 1918, s. 27–34.
  25. https://pch24.pl/choinka-wrogiem-izraelskich-rabinow-to-atrybut-poganstwa-i-balwochwalstwa/ [dostęp: 30.11.2022].
  26. Na przykład w 2015 r. jerozolimski rabin Ben-Zion Gopstein wzywał na wykładzie dla młodzieży do wsłuchania się w wezwanie filozofa Majmonidesa i… palenia świątyń chrześcijańskich. Według przywódcy organizacji „Lehava” kościoły są bowiem najbardziej gorszącymi w Ziemi Świętej przykładami miejsc kultu bożków, których żaden porządny żyd nie powinien akceptować.
    https://pch24.pl/izrael-radykalnemu-rabinowi-grozi-porces-karny-wzywal-do-wygnania-chrzescijan-i-palenia-kosciolow/ [dostęp: 27.10.2022], https://pkwp.org/newsy/ziemia_swieta_toksyczna_mieszanka_religijnego_ekstremizmu_i_nacjonalizmu [dostęp: 28.10.2022].
  27. https://pch24.pl/przesladowania-chrzescijan-w-izraelu-na-znak-protestu-zamknieto-bazylike-grobu-panskiego/ [dostęp: 30.10.2022].
  28. https://copch.pl/aktualnosci/izrael-chrzescijanom-zabrano-mienie [dostęp: 28.10.2022].
  29. „The Jerusalem Post”, 1 września 2011, https://www.refworld.org/docid/5152bd202.html [dostęp: 28.10.2022]..
  30. Grupy takie jak Yad L’Achim i Lew L’Achim.
  31. https://www.state.gov/reports/2021-report-on-international-religious-freedom/israel-west-bank-and-gaza/ [dostęp: 28.10.2022].

Chińczyk zrobił mapę obrazującą co komu zrabowali Brytyjczycy

Adam Wielomski – polityczny sceptyk @PPolityce

Chińczyk zrobił mapę obrazującą co komu ukradli Brytyjczycy i wywieźli do British Museum.

———————————

Science girl @sciencegirl

3 kwi

A Chinese student created a website that maps British Museum artifacts to their countries of origin.

63,1 tys. wyświetleń

Czasem nie potrzeba zrozumienia, słów ani wyjaśnień. Wystarczy obecność.

Podczas inscenizacji Drogi Krzyżowej wydarzyło się coś, czego nikt nie zaplanował…a co poruszyło wszystkich obecnych.

Na miejsce wszedł bezdomny pies. Nie wiedział, że to tylko przedstawienie. Gdy zobaczył mężczyznę niosącego krzyż, otoczonego przez „żołnierzy”, którzy go popychali, zareagował instynktownie. Zaczął szczekać, podbiegać i próbował ich odganiać, jakby chciał przerwać to, co widział.

Nie dało się mu wytłumaczyć, że to tylko scena. Dla niego to było coś realnego.

Kiedy „Jezus” upadł na ziemię, pies natychmiast podszedł bliżej. Położył się obok i został. Spokojny, czujny, jakby chciał po prostu być przy kimś, kto w jego odczuciu cierpi.

Ludzie patrzyli na to z mieszanką wzruszenia i niedowierzania. Bo choć wszyscy wiedzieli, że to tylko odgrywana historia, on był jedynym, który zareagował całkowicie szczerze.

Ta sytuacja przypomina coś bardzo prostego, a jednocześnie ważnego. Czasem nie potrzeba zrozumienia, słów ani wyjaśnień. Wystarczy obecność.

Prof. Jeffrey Sachs potwierdza, że ​​psychiatrzy sądowi klinicznie uznali Donalda Trumpa za psychopatę

Tomek Niewęgłowski @tomek525

30,4 tys. wyświetleń

Iran odrzucił żądanie Trumpa

Irańska marynarka wojenna odrzuciła żądanie Trumpa.

„Zwłaszcza dla Ameryki i Izraela”

USA Iran
NCZAS.INFO | USA vs Iran.

nczas/iranska-marynarka-wojenna-odrzucila-zadanie-trumpa-zwlaszcza-dla-ameryki-i-izraela

Marynarka wojenna irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) stanowczo odrzuciła żądanie Donalda Trumpa dotyczące otwarcia cieśniny Ormuz. Wcześniej prezydent USA w pełnej przekleństw wypowiedzi zagroził eskalacją ataków w razie utrzymania blokady cieśniny.

Na koncie przypisywanym marynarce wojennej IRGC w serwisie X w niedzielę późnym wieczorem pojawił się wpis, w którym zadeklarowano, że „cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do dawnego stanu, zwłaszcza dla Ameryki i Izraela” – przekazał portal brytyjskiej stacji Sky News.

Marynarka IRGC zapowiedziała, że jest w trakcie finalizowania przygotowań operacyjnych do planu zaprowadzenia „nowego porządku w Zatoce Perskiej”.

W niedzielę Trump zapowiedział na platformie Truth Social, że Iran ma jeszcze 48 godzin na zawarcie porozumienia albo otwarcie cieśniny Ormuz, a jeśli nie zrobi tego w wyznaczonym czasie, straci elektrownie i mosty.

„Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w jednym. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie tę pier… cieśninę, wy szaleni dranie, albo będziecie żyli w piekle” – głosi niedzielny wpis Trumpa na Truth Social.

Termin upływa w nocy z wtorku na środę (o godz. 2 czasu polskiego). A w sobotę Trump mówił, że daje Iranowi czas do poniedziałku wieczorem.

Dowództwo irańskich sił zbrojnych ostrzegło, że dalsza eskalacja wojny przez USA i Izrael zamieni cały region w piekło. Rzecznik centralnego dowództwa armii oświadczył, że „iluzja pokonania Islamskiej Republiki Iranu zamieniła się w bagno, w którym się pogrążycie”.

Po rozpoczęciu przez USA i Izrael wojny z Iranem 28 lutego władze w Teheranie zablokowały Ormuz – ważny dla arabskich krajów Zatoki Perskiej morski szlak eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego.

W ubiegłym tygodniu media, w tym dziennik „New York Times”, informowały, że irański parlament pracuje nad ustawą mającą narzucić opłaty statkom przepływających przez Ormuz. Ustawa miałaby potwierdzać „niezależność, kontrolę i nadzór” Iranu nad kluczową dla światowego handlu cieśniną. Należność miałaby być uiszczana z pominięciem tradycyjnego systemu finansowego – w chińskich juanach lub kryptowalutach. Armatorzy planujący przeprawienie się przez cieśninę mieliby kontaktować się z firmą brokerską powiązaną z IRGC.

Cieśnina, stanowiąca najwęższy punkt Zatoki Perskiej, leży na wodach terytorialnych Iranu i Omanu, ale zgodnie z prawem międzynarodowym jest traktowana jako międzynarodowy szlak wodny – przypomniał „New York Times”. Iran nigdy nie ratyfikował odnośnych dokumentów prawnych.

Porażki „epickie” i inne

Porażki „epickie” i inne

5.04.2026 Autor:Tomasz Myslek nczas.info/porazki-epickie-i-inne

NCZAS.INFO | Obrazek ilustracyjny. Źródło; AI
NCZAS.INFO | Obrazek ilustracyjny. Źródło; AI

Spora część niemieckiej prasy i komentatorów już od 13 marca przewiduje polityczną, a przede wszystkim gospodarczą i finansową porażkę władz USA i ich sojuszników wskutek dalszej wojny z Iranem i po jej zakończeniu. Przewidują oni także zapaść niektórych branż przemysłu i transportu Niemiec i recesję całej niemieckiej gospodarki.

W opinii szeregu niemieckich ekonomistów od stycznia br. niemiecka gospodarka znów słabnie. Dane za styczeń okazały się bowiem znacząco gorsze, niż przewidywali. Niemiecki GUS podał między innymi, że w styczniu liczba nowych zamówień w przemyśle spadła aż o 11,1 proc. względem grudnia 2025 r. Tak dużego spadku tych zamówień nie było ani razu w ciągu ostatnich ponad dwóch lat. Stopniowo kurczy się też produkcja. W przemyśle i budownictwie wolumen produkcji był w styczniu br. o ponad 1,5 proc. mniejszy niż w grudniu. A sytuacja w lutym nie uległa jakiemuś wyraźnemu polepszeniu.

Natomiast od 28 lutego, tj. od rozpoczęcia zbrodniczej wojny terrorystycznych władz Izraela i władz USA z Iranem i Libanem, sytuacja gospodarcza Niemiec i krajów okolicznych pogarsza się z każdym dniem. Od 9 marca już nawet federalne Ministerstwo Gospodarki zaczęło mówić dość wyraźnie i wprost, pierwszy raz od kilku lat, o dalszym „odczuwalnym zmniejszaniu zamówień i produkcji”. Według ww. resortu „najbliższa przyszłość” może nie przynieść żadnej poprawy – właśnie ze względu na skutki wojny na Bliskim Wschodzie i związanych z nią bardzo wysokich cen ropy naftowej, gazu ziemnego, nawozów dla rolnictwa i innych podstawowych surowców i towarów. Ekonomiści ostrzegają, w tym między innymi renomowany monachijski Instytut Badań Ekonomicznych Ifo, że im dłużej potrwa wojna Izraela i USA z Iranem, tym poważniejsze będą jej negatywne skutki dla niemieckiej gospodarki. Nastąpi m.in. wzrost inflacji, dalszy wzrost kosztów i cen paliw i transportu, żywności i innych podstawowych dóbr (wg jungefreiheit.de).

Niektórzy jednak uważają, że nawet w razie przedłużania się tej wojny syjonistów z Izraela, przewidywane przez rząd RFN w grudniu i styczniu umiarkowane gospodarcze ożywienie w Niemczech w skali całego roku 2026, przynajmniej w większości branż, nie ulegnie całkowitemu zahamowaniu. Przede wszystkim z powodu zaplanowanych już w roku ubiegłym dodatkowych wielomiliardowych wydatków rządu RFN na niemiecką infrastrukturę, na „neutralność klimatyczną” i cele wojskowo-obronne. Wydatków z już zaciągniętych i przyszłych pożyczek – w sumie ogromnych.

„Epicka porażka” władz USA?

Tymczasem wojenno-zbrodnicza, bo bardzo niszcząca i krwawa „operacja” władz USA i Izraela przeciwko Iranowi – zatytułowana dość pretensjonalnie i śmiesznie jako „Epicka furia”, stała się już przedmiotem krytyki i niekiedy nawet satyry niektórych niemieckich mediów. Np. 13 marca dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” nazwał przewidywany polityczny i ekonomiczno-gospodarczy rezultat tej niepotrzebnej wojny „epicką porażką” USA i ich sojuszników. Nie tyle w sensie bieżącym – tym w okresie od 28 lutego do 12 marca, ale w sensie przewidywanej przyszłej bolesnej porażki politycznej i ekonomicznej USA i ich wojennych sojuszników – w perspektywie kilkumiesięcznej i dłuższej. Między innymi na polu gospodarczym, ale także w przypadku już chyba nieuchronnej porażki partii Donalda Trumpa i innych z rządu USA w listopadowych wyborach do Kongresu.

Na pierwszej stronie dziennika „Handelsblatt” z 13 marca widniał tytuł: „Operacja »Epicka porażka«”. A niżej: „Z każdym dniem coraz wyraźniej widać, że prezydent USA zaczął wojnę z Iranem bez wyraźnego celu, a teraz nie może znaleźć wyjścia z niej. Ceny surowców rosną, sojusznicy USA skarżą się codziennie, a światowa gospodarka cierpi”.

Co gorsza, po 13 dniach wojny i chaosu „nic nie wskazuje na rychły pokój na Bliskim Wschodzie”. Wprawdzie „atakujący [z Izraela i USA] zabili część irańskiego kierownictwa oraz przywódcę Iranu Alego Chamenei, osłabili wojsko reżimu i zniszczyli infrastrukturę energetyczną, jednak irański rząd najwyraźniej wcale nie stoi na krawędzi upadku, a koszty wojny [dla USA i spółki] rosną do niebotycznych wysokości – zarówno koszty polityczne, jak też ekonomiczne”. A ponadto „choć Iran jest już słabszy militarnie”, to „pod względem strategicznym sytuacja wygląda inaczej: wystarczy jeszcze tylko kilka skutecznych uderzeń wojsk Iranu, aby wywołać cenowy szok na światowym rynku energii”. „Wystarczy też kilka ataków na zakłady odsalania wody, infrastrukturę turystyczną lub elektrownie krajów Zatoki Perskiej, a rozszerzenie wojny poza granice Iranu stanie się rzeczywistością”. Opiniotwórczy dziennik z Düsseldorfu konkludował, że w tej wojnie we władzach USA nadal widać „brak planu i brak końca wojny w zasięgu wzroku – po prawie dwóch tygodniach tej wojny taki jest bilans »Epickiej furii«”. Richtig!

Inną ciekawą i słuszną opinię nt. wojny syjonistów z Iranem wyraził w rozmowie z „Handelsblatt” sławny ekonomista i laureat Nagrody Nobla Joseph E. Stiglitz: „Prezydent Stanów Zjednoczonych rzucił granatem w gospodarkę amerykańską i w całą gospodarkę świata”.

Inne niemieckie media przypominają między innymi, że ta krwawa wojna o interesy władz Izraela i zamknięcie Cieśniny Ormuz przez (broniące swej suwerenności) władze Iranu już spowodowały nie tylko duże wzrosty cen ropy naftowej i gazu ziemnego, ale też nieuchronnie spowodują wzrosty cen nawozów rolnych – może nawet o jedną trzecią. Więc ceny żywności też w Europie mogą wyraźnie wzrosnąć, co doprowadzi do poważnego kryzysu. Jak podał serwis „Deutsche Welle”, według danych firmy Signal Group, zajmującej się analizą rynków zamorskich, na same kraje wokół Zatoki Perskiej przypada bowiem aż ponad 20 proc. światowego obrotu nawozami amonowymi, fosforowymi i siarkowymi.

A według danych Bloomberg Intelligence prawie połowa światowego handlu mocznikiem – najczęściej stosowanym nawozem azotowym – pochodzi z regionu Zatoki Perskiej. Sam Katar odpowiada za jedną dziesiątą światowej podaży tego nawozu. Kiedy w drugim tygodniu wojny firma Qatar Energy wstrzymała produkcję wskutek irańskich ataków na Ras Laffan, największy w świecie ośrodek produkcji gazu ziemnego skroplonego i nawozów, to od razu setki tysięcy ton kluczowych składników nawozów zostało wyłączonych z obrotu handlowego. Super!

Podobno od początku tej żydowskiej wojny z Iranem tylko do 12 marca ceny nawozów wzrosły w różnych krajach świata aż o 10–30 proc. Np. Indie należą do krajów najbardziej narażonych, ponieważ aż dwie trzecie importu nawozów azotowych, w tym znaczna część mocznika, pochodzi właśnie z krajów regionu Zatoki Perskiej. A możliwe niedobory nawozów zagrożą zbliżającemu się sezonowi sadzenia w porze monsunowej, co może wywołać gwałtowny wzrost kosztów produkcji ryżu, pszenicy i innych podstawowych produktów dla około 1,5 miliarda ludzi. Z kolei np. Brazylia, jeden z największych eksporterów produktów rolnych na świecie, pokrywa aż około 40 proc. swojego zapotrzebowania na mocznik i nawozy azotowe też z krajów regionu Zatoki Perskiej. Więc jakiekolwiek długotrwałe zakłócenia w dostawach tych nawozów zagrażają plonom soi i kukurydzy, w czasie gdy światowe zapasy są już mocno ograniczone.

Kto zapłaci za te i inne prawdopodobne wielomiliardowe szkody i straty Brazylii, Indii i wielu innych krajów świata? Też tych z Europy? Czy może zapłacą za to, choć częściowo, zbrodnicze władze terrorystyczno -syjonistycznego państwa – okupującego od ponad 77 lat historyczne tereny Palestyny i chrześcijańskiej Ziemi Świętej?

Ciężkie porażki FDP i SPD

Po wyborach w Badenii-Wirtembergii doszło do wyrazistego ukazania kolejnego absurdu obecnej niemieckiej demokracji: Rządzący Niemcami od roku 1949 chadecy z CDU mogliby łatwo utworzyć wspólny rząd krajowy wraz z prawicową Alternatywą dla Niemiec (AfD), bo razem mieliby w landtagu w Stuttgarcie wyraźną większość poselskich mandatów – CDU 56, a AfD 35. Ale „demokratyczni” postchadecy z CDU tego nie chcą, bo wolą nadal izolować AfD od współrządzenia i wpływania na jakiekolwiek władze i wolą kontynuować w tym landzie swoje wspólne, już blisko 10-letnie, rządy z radykalną lewicą z partii Zielonych.

Bo 8 marca w wyborach do parlamentu Badenii-Wirtembergii dość niespodziewanie ponownie zwyciężyli euro-komunistyczni Zieloni – współrządzący w tym landzie od 2011 r. Otrzymali aż 30,2 proc. wyborczych głosów (choć o 2,4 proc. mniej niż 5 lat wcześniej) i też 56 poselskich mandatów. CDU, współrządząca tam z Zielonymi od roku 2016, uzyskała 29,7 proc. wyborczych głosów (o 5,6 proc. więcej niż w 2021 r.), a narodowo-konserwatywna Alternatywa dla Niemiec 18,8 proc. (aż o 9,1 proc. więcej niż 5 lat temu). Wyborczą klęskę ponieśli socjaliści z SPD, uzyskując zaledwie 5,5 proc. głosów i 10 mandatów, a także liberałowie z FDP, którzy po raz pierwszy w historii do parlamentu tego dużego i bogatego landu nie weszli. W tym swoim historycznym mateczniku zdobyli bowiem teraz tylko 4,4 proc. poparcia – aż o 6,1 proc. mniej niż w 2021 r. Schlimm!

Zwycięstwo Zielonych to przede wszystkim sukces głównego kandydata tej partii do objęcia stanowiska szefa rządu w Stuttgarcie – doświadczonego 60-letniego Cema Özdemira, który w kampanii wyborczej dystansował się od szalonych władz centralnych swej partii i prezentował postulaty znacznie bardziej rozsądne. Özdemir opowiadał się między innymi za utrzymaniem możliwości produkcji samochodów z silnikiem spalinowym, za większym wsparciem rządu landu dla branży motoryzacyjnej i tej od produkcji maszyn, a nawet za pewnym zaostrzeniem warunków imigracji i polityki imigracyjnej. Özdemir zapowiadał też już od jesieni kontynuację polityki swego partyjnego towarzysza – dotychczasowego popularnego premiera Badenii-Wirtembergii, 78-letniego Winfrieda Kretschmanna. Dzięki tej zręcznej propagandzie Zieloni odrobili w faktycznych wyborach aż 14–15 proc. strat poparcia, które jeszcze 5–6 miesięcy wcześniej dzieliły ich w sondażach od prowadzącej CDU (!).

Warto zauważyć, że na tych „zielonych” euro-komunistów głosowały, jak zawsze, głównie kobiety zatrudnione na etatach w tysiącach różnych urzędów, biur, szkół itd. A także liczni niepracujący młodzi. A więc głównie taki współczesny i rzekomo „dyskryminowany” czy „molestowany” partyjny nowy „proletariat” tych nowych komunistów – z faktycznego braku dawnego proletariatu fabrycznego. Tym więcej było takich niepracujących i jeszcze nieznających trudów życia młodych, którzy oddali swój wyborczy głos na Zielonych, że w tych wyborach w Badenii-Wirtembergii po raz pierwszy w historii mogli już głosować też 16-latkowie i 17-latkowie. Sehr schön und demokratisch!

Widać tu jak na dłoni, że powszechna i totalna demokracja – w sensie powszechnych głosowań – to konieczny warunek i początek każdego rodzaju socjalizmu i euro-komunizmu.

Tak więc Cem Özdemir ma teraz wielką szansę zostać pierwszym w historii RFN premierem o pochodzeniu imigracyjnym – premierem rządu dużego i przemysłowego landu. Urodził się bowiem w Niemczech w grudniu 1965 r., ale jako syn tureckich legalnych gastarbeiterów. Turek niemieckim premierem! W dodatku Turek „zielony” i trochę „czerwony”! Gott bewahre Deutschland!

Oremus et pro perfidis Iudaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum

Wielka Sobota:

Oremus et pro perfidis Judaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum; ut et ipsi agnoscant Jesum Christum Dominum nostrum.Omnipotens sempiterne Deus, qui etiam Judaicam perfidiam a tua misericordia non repellis: exaudi preces nostras, quas pro illius populi obcaecatione deferimus; ut agnita veritatis tuae luce, quae Christus est, a suis tenebris eruantur. Per eundem Dominum…

Módlmy się i za Żydów wiarołomnych: niech Bóg i Pan nasz zdejmie zasłonę z ich serc, aby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszegoWszechmogący, wieczny Boże, który nawet wiarołomnych Żydów nie odrzucasz od swego miłosierdzia, wysłuchaj próśb naszych, jakie zanosimy za ten naród zaślepiony, aby uznając światło prawdy, którym jest Jezus Chrystus, został wyrwany ze swoich ciemności. Przez tegoż Pana…

Proces Brauna: Przy okazji palenia Chanuki żydzi modlili się dziękując za władzę nad „nieczystymi” gojami

Proces Brauna:

Przy okazji palenia Chanuki

żydzi modlili się dziękując

za władzę nad „nieczystymi” gojami

/pch24.pl/proces-brauna-przy-okazji-palenia-chanuki-zydzi-modlili-sie-dziekujac-za-wladze-nad-nieczystymi-gojami

(Fot. Adam Chełstowski / Forum)

Podczas procesu europosła Grzegorza Brauna przedstawiciel międzynarodowej organizacji Chabad Lubawicz potwierdził, że przedstawiciele jego wyznania składają dziękczynienie za poddaństwo gojów –  w ich przekonaniu „nieczystych” podludzi.

Czy może świadek powiedzieć, z jakimi osobami modlił się w osobnym pomieszczeniu? – pytał rabina oskarżony. Kwestia dotyczyła dnia, w którym zgasił świecznik chanukowy w polskim Sejmie.

Z osoby, które uczestniczyły w uroczystości i są żydami – odpowiadał łamaną polszczyzną przedstawiciel Chabad Lubawicz. – Jak podkreśliłem tutaj, to nie było jakimś celem, ceremonia i coś, które planowaliśmy odbyć, ale każdy żyd ma obowiązek modlić się trzy razy dziennie. I było już późno, blisko zachodu słońca, to poszliśmy w sposób taki nieoficjalny i niewidoczny pomodlić.

– Czy dobrze rozumiem świadka, że tam właśnie padły słowa modlitwy, dziękczynienia za wydanie w ręce nielicznych koszernych wiernych licznych niewiernych niekoszernych, których pobożni żydzi nie uważają za ludzi? kontynuował zadawanie pytań Grzegorz Braun.

Te słowa wypadły w tej modlitwie, tylko słowa „koszernych” tam nie kojarzę – stwierdził świadek.

„Czystych i nieczystych” sprecyzował europoseł.

Tak –  potwierdził Stambler.

Dobrze rozumiem, że świadek potwierdza, że ta modlitwa była odmawiana – upewniał się Grzegorz Braun.

Czy była ta modlitwa odmawiana, już tak, podsumowując? – włączył się prowadzący rozprawę sędzia Marcin Brzostko.

Tak, tak – raz jeszcze potwierdził rabin.

pap logo

Źródło: Twitter (X) / WolnośćTV

Dwa amerykańskie samoloty utracone jednego dnia. A-10, F-15E, a i chyba Black Hawk.

Dwa amerykańskie samoloty utracone jednego dnia. Incydenty nad Iranem i cieśniną Ormuz

Dwa amerykańskie samoloty utracone jednego dnia.

Incydenty nad Iranem i cieśniną Ormuz

3.04.2026, 21:50 poinformowani/dwa-amerykanskie-samoloty-utracone-jednego-dnia-incydenty-nad-iranem-i-ciesnina-ormuz

W ciągu jednego dnia doszło do utraty dwóch amerykańskich maszyn wojskowych. Incydenty miały miejsce niemal równocześnie i dotyczyły różnych typów samolotów oraz odmiennych okoliczności operacyjnych. Pierwsze zdarzenie to katastrofa szturmowca A-10 Thunderbolt II nad rejonem Cieśnina Ormuz. W tym samym czasie nad terytorium Iranu zestrzelony został myśliwiec F-15E Strike Eagle.

Katastrofa A-10 nad Ormuz

Szturmowiec A-10 rozbił się podczas wykonywania lotu operacyjnego. Przyczyny zdarzenia nie zostały dotąd oficjalnie wyjaśnione. Według informacji podawanych przez The New York Times pilot zdołał się katapultować. Następnie został podjęty przez jednostki ratunkowe i przetransportowany w bezpieczne miejsce. Maszyna tego typu jest wykorzystywana głównie do wsparcia wojsk lądowych. Charakteryzuje się dużą odpornością na uszkodzenia oraz możliwością działania w trudnych warunkach bojowych.

Zestrzelenie F-15 nad Iranem

Równolegle doszło do bardziej bezpośredniego incydentu bojowego. Myśliwiec F-15E został zestrzelony nad terytorium Iranu. Na pokładzie znajdowało się dwóch członków załogi. Jeden z nich został odnaleziony i uratowany. Trwają poszukiwania drugiego lotnika. W operację zaangażowane są amerykańskie siły specjalne. Działania prowadzone są w trudnym i niebezpiecznym środowisku operacyjnym.

Iran oferuje nagrodę za pilota

Władze irańskie poinformowały o ogłoszeniu nagrody za informacje dotyczące zaginionego pilota. Według dostępnych danych może ona wynosić równowartość około 60 tys. dolarów. Tego typu działania mają zwiększyć szanse na odnalezienie lotnika, ale jednocześnie podnoszą napięcie w regionie.

Możliwe kolejne straty sprzętu

Pojawiają się również doniesienia o trafieniu śmigłowca Sikorsky UH-60 Black Hawk. Maszyna miała uczestniczyć w akcji poszukiwawczej. Na tym etapie brak oficjalnego potwierdzenia tych informacji.

Bat i marchewka

Bat i marchewka

Izabela BRODACKA

Znany dowcip rysunkowy przedstawia osiołka zaprzężonego do wózka. Woźnica łoi osiołka batem, na którego końcu przywiązana jest marchewka. Osiołek zajęty beznadziejnym usiłowaniem uchwycenia marchewki zupełnie nie zauważa, że go łoją. To najtrafniejsza metafora naszej sytuacji w Unii Europejskiej. Marchewką są wszelkie fundusze obiecywane, przyznawane warunkowo, również te , faktycznie będące pożyczką, którą jak pożyczki zaciągnięte przez Gierka będą spłacać jeszcze nasze prawnuki. Bat to wszelkie kary – za rzekomą niepraworządność, za nieprzyjętego uchodźcę, oraz tak zwane ETS czyli opłaty za emisję dwutlenku węgla.

Optymistom chciałabym przypomnieć czasy Gierka. Gierka -Pomagierka, jak go nazywała ulica. Z resztek kredytów, które zaciągał bez opamiętania, a które szły na budowę sowieckiego rurociągu, podwyższył pensje kadry inżynieryjnej różnych przedsiębiorstw oraz przed świętami sprowadzał banany i cytrusy. Wielu uważało, że to oznaka poprawy sytuacji kraju. Nie rozumieli, że kredyty na te banany będą spłacać jeszcze ich wnuki i prawnuki. Dobrze pamiętam argumentację beneficjentów posunięć Gierka. Twierdzili, że negują jego osiągnięcia tylko nieudacznicy, którzy zazdroszczą tym lepszym, zdolniejszym, lepiej wykształconym życiowego sukcesu.

Podobna sytuacja dotyczy odblokowanych funduszy KPO. Potwierdzone zostały liczne przypadki, w których przedstawiciele branży HoReCa (hotele, restauracje, catering) otrzymali dofinansowanie na zakup jachtów, łodzi motorowych czy kamperów w ramach środków pochodzących właśnie z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Jednym z beneficjentów programu był również klub swingersów w Lublińcu.

To mechanizmy działające podobnie jak kiedyś działał FOZZ – jak kranik do pojemnika z kasą, z którego ustosunkowani oszuści doili bez opamiętania. Znaleźli się jednak naiwni, albo raczej chyba cyniczni, którzy rabunek finansów Polski jakim faktycznie był FOZZ usiłowali przedstawiać jako działanie na korzyść kraju.

Prezydent Nawrocki zawetował pożyczkę SAFE. To bardzo rozsądna decyzja. Nikt nie zaciąga pożyczek o wydatkowaniu których decyduje kto inny. Czy ktokolwiek z krytyków prezydenta Nawrockiego zdecydowałby się spłacać zaciągnięty w jego imieniu prywatny kredyt, który ktoś inny przeznaczyłby na nie kontrolowane przez spłacającego kredyt zakupy?

Wyobraź to sobie sam drogi czytelniku. Bank przyznaje Ci na przykład kredyt na urządzenie mieszkania ale za uzyskane pieniądze możesz kupić tylko krzesła nieznanego projektanta po 10 tysięcy sztuka, albo stolik za 20 tysięcy albo obraz nikomu nie znanego malarza, który wyjątkowo Ci się nie podoba – za 200 tysięcy. Czy dobrowolnie zdecydowałbyś się na taki kredyt?

Trzeba to wreszcie zrozumieć i głośno powiedzieć: ETS, SAFE,TSUE, KSeF to niemieckie narzędzia zniewolenia. To zresztą wszystko jedno czy podobne narzędzia byłyby niemieckie, rosyjskie, chińskie czy choćby nawet marsjańskie. Istotna jest ich zniewalająca rola, rola pętli założonej na szyję kredytobiorcy.

Zaciągnięcie pożyczki SAFE o wartości 180 miliardów złotych, oprocentowanej na 3%, na 45 lat to realne zagrożenie, przy założeniu, że kurs waluty nie zmieni się, że spłacimy 360 miliardów złotych.
Pożyczka ma zostać zaciągnięta bez ustawy, czyli w praktyce poza kontrolą Sejmu. Już mieliśmy takie pożyczki, właśnie pożyczki Gierka, Pożyczki zaciągane za pośrednictwem Banku Handlowego, który był wówczas bankrutem.[A nie był bankiem państwowym md] . Istnieją uzasadnione wątpliwości czy państwo polskie było w ogóle zobowiązane do spłacania tych sprzecznych z prawem międzynarodowym pożyczek, a z całą pewnością sprzeczne z prawem było wykupywanie polskich długów przez instytucję zwaną FOZZ. Instytucję prowadzoną bez kontroli i bez księgowości. Wielomilionowe dotacje były udzielane podczas spotkań w kawiarniach, na podstawie notatki na kawiarnianej papierowej serwetce. Ale bez mechanizmu FOZZ nie powstałyby przecież fortuny komunistycznej nomenklatury. Mechanizm FOZZ zdaniem Jadwigi Staniszkis odgrywał w Polsce rolę tak zwanej akumulacji pierwotnej. Przy przyjęciu i zaakceptowaniu tezy aferałów ( przepraszam–liberałów) że pierwszy milion trzeba ukraść.
Nie jest to tylko historia polskiej transformacji. To samo spotkało Grecję po 2010 roku – istniejące formalnie państwo stało się zakładnikiem długu.
Jeszcze gorsze są losy Egiptu w XIX wieku. Zadłużenie wobec Wielkiej Brytanii i Francji spowodowało, że choć Egipt formalnie zachował suwerenność, wierzyciele przejęli kontrolę nad budżetem, podatkami i dochodami państwa.

Mechanizm SAFE działa dokładnie tak samo. 180 miliardów pożyczki, co najmniej dwa razy tyle do spłaty, ryzyko kursowe, brak ustawy i pełnej kontroli parlamentu – to scenariusz Grecji i Egiptu, to zamach na Polskę, za który zapłacimy nie tylko my wszyscy lecz nasze dzieci i wnuki. Podobnie jak płacimy za brak dekomunizacji, za wyprzedaż za grosze polskiego majątku, za dopuszczenie żeby ton moralny ośmielały się w naszym kraju dyktować stalinięta. Progenitura stalinowskiej grupy interesu bardziej chyba zapiekła w nienawiści do – jak to nazywają- „tegokraju” niż byli ich, przybyli na sowieckich tankach i kształceni na sowieckich uniwersytetach rodzice.

Wielokrotnie pisałam, że moim zdaniem przyjmuje się w naszym kraju pewne ustawy i ustalenia dla świętego spokoju. W przeświadczeniu, że nikt tych idiotyzmów nie będzie przestrzegał. Takim idiotyzmem było przyjęcie rujnującego gospodarkę tak zwanego zielonego ładu. O szkodliwości systemu ETS wydają się być przekonani nawet forsujący kiedyś ten system Niemcy.

Dla świętego spokoju zrezygnowano z dekomunizacji. Owocem tego jest możliwość przyjęcia pożyczki SAFE przez byłego komunistycznego aparatczyka, który pełni obecnie funkcję marszałka Sejmu. Dla świętego spokoju prezydent Duda zrezygnował w naszym imieniu z reformy systemu sądownictwa. Owocem tego jest całkowita degrengolada tego systemu.

Zauważmy, że te wszelkie zaniechania i ustępstwa nie przyniosły w kraju świętego spokoju. Wręcz przeciwnie. Trwa i zaostrza się wojna polsko- polska.

Wczoraj, w Wielki Piątek zmarł Vittorio Messori, wybitny pisarz, apologeta katolicki

W Wielki Piątek zmarł Vittorio Messori, wybitny pisarz, apologeta katolicki

pch24.pl/w-wielki-piatek-zmarl-vittorio-messori-wybitny-pisarz-apologeta-katolicki

(Fot. VittorioMessori.com)

Vittorio Messori, jeden z największych katolickich pisarzy naszych czasów, dziennikarz, zmarł wczoraj we włoskim Desenzano w wieku 84 lat.

Smutną informację podał w nocy podał blog Messa in Latino. Wybitny apologeta odszedł o godzinie 21:10 w Wielki Piątek, 3 kwietnia.

Był z wykształcenia politologiem. Wychował się w środowisku ateistycznym, w 1964 roku nawrócił się. Polscy czytelnicy mieli okazję poznać wiele pozycji książkowych jego autorstwa, między innymi „Czarne karty Kościoła”, „Raport o stanie wiary”, „Opinie o Jezusie”,  „Opinie o Maryi”, „Przemyśleć historię”, „Tajemnica Lourdes. Czy Bernadetta nas oszukała?”, „Kościół katolicki i jego wrogowie”, „Hipotezy o Jezusie”, „Wyzwania wiary. Teraźniejszość w perspektywie chrześcijańskiej”, „Raport o stanie wiary”, „Pytania o chrześcijaństwo”, „Światło i ciemność”. Część z nich to zbiory artykułów zamieszczanych na łamach włoskich gazet, m.in. „La Stampy” i „Corriere della Sera”. Vittorio Messori był bowiem wciąż „pod bronią”. Na bieżąco odnosił się do bieżących, istotnych problemów Kościoła, polityki i naszej cywilizacji. Z pasją penetrował też zagadki przeszłości. Prowadził własne dziennikarskie dochodzenia w tematach dotyczących Kościoła, prostował czarne legendy roztaczane wokół niego przez propagandę protestancką i… inne. W swoich pracach dowodził, że zrodzone w czasach nowożytnych ideologie negujące prawdę o Bogu i człowieku zawsze przynoszą efekty odwrotne niż deklarują ich głosiciele.

Messori, wbrew rozplenionej także w Kościele swego rodzaju „politycznej poprawności”, nie bał się zabierać głosu w sprawach, których większość mediów utożsamiających się z katolicyzmem wolała nie dostrzegać.  

W czasach tragicznego dla Kościoła pontyfikatu Franciszka, gdy zbliżał się synod amazoński niosący perspektywę instytucjonalnej destrukcji kapłaństwa, mówił w wywiadzie dla portalu La Fede Quotidiana (2019):

– Widzę wielu zmartwionych katolików, niektórzy są nawet zdesperowani. Jako wierzący pamiętam jednak, że Kościół nie jest biznesem, międzynarodową firmą ani państwem. Krótko mówiąc, nie może upaść. Oczywiście nie brakuje powodów do alarmu. (…) Niepokojące jest to, że tylko dwóch lub trzech kardynałów po dziewięćdziesiątce odzywa się i wyraża swój sprzeciw. Wielu biskupów, a nawet kardynałów, z którymi prywatnie rozmawiam, nie zgadza się, ale boją się, milczą, milczą…

 – Martwię się, ale nie jestem zdesperowany, ponieważ Kościół nie pochodzi od Bergoglio ani od biskupów, ale tylko od Chrystusa, i On rządzi nim z mądrością powiedział Bruno Volpemu. – Myślę, że w końcu Ojciec zainterweniuje. Bóg przekracza nasze ograniczone możliwości postrzegania – podkreślił Vittorio Messori.

Requiescat In Pace!

Płk Douglas Macgregor: Wojska lądowe USA w Iranie byłyby katastrofą

Pułkownik Douglas Macgregor: Wojska lądowe USA w Iranie byłyby katastrofą

Wywiad i kluczowe ostrzeżenie

W niezwykle kontrowersyjnym wywiadzie z sędzią Andrew Napolitano w kanale „Judging Freedom” z 2 kwietnia 2026 roku, emerytowany pułkownik Douglas Macgregor wydał surowe ostrzeżenie przed potencjalnym rozmieszczeniem wojsk amerykańskich w Iranie. Doświadczony ekspert wojskowy określił ten pomysł jako strategiczną katastrofę, ostro skrytykował obecną politykę USA i oskarżył administrację o drastyczne niedocenianie potencjału Iranu. Macgregor, który od dziesięcioleci uważany jest za jednego z najwnikliwszych krytyków amerykańskich awantur militarnych, przedstawił ponury obraz konsekwencji takiej eskalacji.

https://youtube.com/watch?v=52t7PrvbFo0%3Ffeature%3Doembed
{wywiad – jest w oryginale md]

Fundamentalna krytyka polityki zagranicznej USA

Pułkownik rozpoczął od fundamentalnej krytyki amerykańskiej polityki zagranicznej. Stwierdził, że niewypowiedziane wojny stały się niestety normą w Stanach Zjednoczonych. Rząd prowadził wojny prewencyjne – czyli wojny agresywne – bez protestów amerykańskiej opinii publicznej. Ludzie przyzwyczaili się do bezprawnego stosowania siły przez państwo.

Macgregor zacytował ideały amerykańskich Ojców Założycieli:
Co, jeśli czasami jedynym sposobem na kochanie swojego kraju jest zmiana lub obalenie rządu? Co, jeśli Jefferson miał rację? Co, jeśli najlepszy rząd to taki, który rządzi najmniej? Co, jeśli niebezpiecznie jest mieć rację, gdy rząd się myli? Co, jeśli lepiej umrzeć za wolność niż żyć w niewoli?”

Największe zagrożenie dla wolności istnieje właśnie teraz.

Straty i lokalizacja baz amerykańskich

W wywiadzie dla Napolitano, Macgregor najpierw potwierdził, że liczba ofiar wśród Amerykanów była znacznie większa, niż oficjalnie przyznano. Większość ofiar stanowił personel naziemny baz amerykańskich w Zatoce Perskiej, które zostały mocno zaatakowane, a w niektórych przypadkach zniszczone.

Wyraził zdziwienie, że w ogóle stacjonuje tam jeszcze jakikolwiek personel. Bazy zostały przejęte przez Stany Zjednoczone po wycofaniu się Brytyjczyków w latach 60. XX wieku – początkowo za prezydenta Cartera w reakcji na postrzegane zagrożenie sowieckie ze strony Afganistanu, które w dużej mierze było propagowane przez Izrael.

W rzeczywistości Emiraty i inne państwa Zatoki Perskiej domagały się obecności USA, ponieważ liczyły na ochronę ze strony Iranu. Teraz stało się jasne, że Stany Zjednoczone nie są w stanie zapewnić tej ochrony – to gorzka lekcja dla całego regionu.

Brak ewakuacji i błędna ocena Iranu

Pomimo ataków, bazy nie zostały ewakuowane. Żołnierze, a prawdopodobnie także lotnicy i marines, wycofali się do budynków cywilnych, takich jak piwnice budynków mieszkalnych. Nie jest to jednak rozwiązanie długoterminowe.

Macgregor jasno dał do zrozumienia: Stany Zjednoczone drastycznie niedoceniły potencjału militarnego Iranu. Gdyby sytuacja została oceniona realistycznie, wszystkie siły zostałyby wycofane już dawno temu.

Ruchy wojsk i rzeczywistość wojskowa

Odnosząc się do około 10 000 dodatkowych żołnierzy lądowych – piechoty i piechoty morskiej – wysłanych z USA w ciągu ostatnich dwóch tygodni, Macgregor stwierdził, że nie byli oni obecni w atakowanych bazach. Niektóre jednostki mogły przedostać się do regionu w celu rozpoznania potencjalnych miejsc rozmieszczenia, na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie lub Bahrajnie.

Najnowsza grupa marines została jednak wysłana na Diego Garcia. Flota amerykańska pozostaje w odległości setek kilometrów od wejścia do Zatoki Perskiej, aby uniknąć irańskich ataków.

Kwestia, jak w tych warunkach wprowadzić wojska do regionu, jest niezwykle trudna: samoloty są niezbędne, ale Iran dysponuje kompleksowym, stałym systemem nadzoru – zarówno w obrębie własnych granic, jak i w promieniu do 1000 kilometrów. Dzięki rosyjskiemu i chińskiemu wywiadowi satelitarnemu Teheran może nie tylko wszystko widzieć, ale także podsłuchiwać rozmowy na ziemi. W takich warunkach ataki z zaskoczenia są praktycznie niemożliwe.

Krytyka przedstawienia Iranu przez Trumpa

Macgregor odniósł się następnie do przemówienia prezydenta Trumpa z poprzedniego wieczoru. W żadnym wypadku nie przekonała go logika inwazji. Trump jedynie powtórzył argumenty Benjamina Netanjahu: Iran jako państwo terrorystyczne, jako sponsor terroryzmu, jako największe zagrożenie dla świata.

To jednostronna, izraelska perspektywa, forsowana przez media od lat. W rzeczywistości Iran od dawna nie jest państwem terrorystycznym.

Macgregor przypomniał, że generał Kasem Sulejmani pomagał USA w Iraku w latach 2006-2007, pośrednicząc w zawieraniu porozumień z milicjami szyickimi i nakłaniając je do zaprzestania walk. Później te same milicje odegrały kluczową rolę w pokonaniu ISIS i uratowaniu tysięcy osób niesunnickich, w tym chrześcijan i Druzów.

Twierdzenie, że Iran buduje ogromny arsenał pocisków balistycznych, aby zagrozić Stanom Zjednoczonym lub Europie, jest absurdalne. Iran znacząco rozszerzył arsenał tych pocisków i dronów właśnie dlatego, że nie posiada broni jądrowej i chce chronić się przed atakami Izraela. Poprzedni Najwyższy Przywódca wyraźnie zakazał budowy bomby.

Ocena nalotów

Poprzednie amerykańskie naloty, z użyciem ponad 11 000 precyzyjnych pocisków kierowanych i kosztujące miliardy dolarów, nie zakończyły się sukcesem. Iran nadal wystrzeliwuje precyzyjne pociski rakietowe i drony – zarówno w kierunku Izraela, jak i Emiratów Zatoki Perskiej.

Izraelska obrona powietrzna, w tym Żelazna Kopuła, została w dużej mierze wyczerpana. Zamiast obiecanej kapitulacji w ciągu 96 godzin, Izraelczycy musieli teraz wytrzymać trzy tygodnie intensywnych bombardowań.

Twierdzenie Trumpa, że ​​zniszczeniu uległo 90-80 procent potencjału militarnego Iranu, obalają trwające ataki.

Co gorsza: nowy Najwyższy Przywódca Iranu zniósł wszelkie zakazy dotyczące rozwoju broni jądrowej. To, czemu Trump chciał zapobiec, najprawdopodobniej się spełni. Polityka USA prowadzi zatem do proliferacji broni jądrowej na całym świecie. Każde mocarstwo średniej wielkości zdaje sobie sprawę, że bez własnej broni jądrowej atak ze strony USA i Izraela jest możliwy w każdej chwili.

Krytyka doktryny wojskowej i planów operacyjnych

Macgregor skrytykował również historyczne błędne oszacowanie siły powietrznej. Od czasów teorii Billy’ego Mitchella i Curtisa LeMaya uważano, że wroga można powalić na kolana wyłącznie za pomocą bombardowań, bez udziału wojsk lądowych.

To nigdy nie zadziałało – ani podczas II wojny światowej, ani w Serbii w 1999 roku, po 78 dniach walk powietrznych. Teraz schemat się powtarza: po niepowodzeniu nalotów rozlega się wezwanie wojsk lądowych. To katastrofa.

Plany Pentagonu, w tym operacja komandosów mająca na celu przejęcie wzbogaconego uranu, są iluzoryczne. Iran dysponuje milionem uzbrojonych żołnierzy, kompleksowym systemem nadzoru i licznymi systemami obrony powietrznej. Siły specjalne są w takim środowisku niezwykle wrażliwe – jak szukanie igły w stogu siana. Przynęty i podstępy już wielokrotnie zmyliły naloty.

Obawy związane z prawem międzynarodowym

Macgregor uznał za szczególnie alarmujące zapowiedź Trumpa, że ​​masowo zbombarduje irańskie elektrownie, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie. Ataki na infrastrukturę cywilną stanowią zbrodnię wojenną w świetle prawa międzynarodowego.

Stany Zjednoczone robiły to już wcześniej, ale to nie zmienia faktu, że jest to nielegalne. Irańczycy nigdy nie podporządkują się Izraelowi – a tym samym Stanom Zjednoczonym. Historia i mentalność tego kraju po prostu na to nie pozwalają.

Iran jest bombardowany nie dlatego, że stwarza egzystencjalne zagrożenie dla USA, ale w celu wzmocnienia dominacji Izraela.

Globalne konsekwencje gospodarcze

Na koniec, Macgregor ostrzegł przed globalnymi konsekwencjami. Światowa gospodarka już teraz odczuwa ogromne straty: Przemysł tworzyw sztucznych w Korei i Japonii stanął w miejscu, a 47 kluczowych produktów wymagających ropy naftowej jest dotkniętych skutkami.

Indie cierpią; na całym świecie występują niedobory żywności, paliwa, surowców i nawozów. Zbliża się głód.

Mimo to Trump nie wspomniał w swoim przemówieniu o względach humanitarnych, ani słowem nie wspomniał o konsekwencjach dla ludności cywilnej na całym świecie. Zamiast tego, działania podejmowane są w próżni.

Wniosek

Podsumowując, pułkownik Macgregor opisał cały plan jako logicznie niespójny, lekkomyślny i niekompetentny.

Rozmieszczenie wojsk lądowych – czy to w celu okupacji wysp, poszukiwania uranu, czy realizacji innych celów – jest niezwykle niebezpieczne. Flota jest zbyt daleko, samoloty-cysterny są tracone, a zaopatrzenie jest praktycznie niemożliwe.

Irańskie pociski balistyczne i drony mogłyby z łatwością trafiać w cele na małych wyspach (często o powierzchni zaledwie 14–15 kilometrów kwadratowych). Nawet najlepsi marines i siły specjalne nie byłyby w stanie zapewnić ochrony w tym nowym świecie ciągłego nadzoru i precyzyjnych kontrataków.

Macgregor zacytował byłego zastępcę sekretarza obrony Roberta Worka: Takie operacje desantowe lub powietrznodesantowe są możliwe jedynie wtedy, gdy całkowicie wyeliminowana zostanie zdolność wroga do rozpoznania i uderzenia – co w tym przypadku nie ma miejsca.

Ostateczne wezwanie

Wywiad zakończył się apelem Macgregora o rozsądek i realizm. Stany Zjednoczone powtarzały błędy minionych wojen.

Zamiast pokazać siłę, pokazali słabość i ryzykowali nie tylko życiem amerykańskich żołnierzy, ale także globalną katastrofą humanitarną i gospodarczą.

Pułkownik Douglas Macgregor jasno stwierdził: Oecność wojsk lądowych USA w Iranie nie będzie zwycięstwem – będzie katastrofą.