CZY EWOLUCJONIZM JEST NAUKĄ. MATEMATYKA EWOLUCJI A LOGIKA EWOLUCJONISTÓW

Motto: The great majority of sequences can never have been synthesized at all, at any time .
Sir Francis Crick o „podwójnej spirali”, [19], str. 51

===========================

Rozważania sklerotycznego informatyka o ewolucji:  Nigdy nie pamiętam, czy przodek człowieka to Enter czy @. ..…

————————————-

Na studium wojskowym [65 lat temu… ] lubiłem strzelać z CKM krótkimi seriami: to po 2-3 strzały. Wtedy jest celniej, niż przy dłuuuugiej serii. Dlatego umieszczam trzeci artykuł z nauk ścisłych koło siebie. 14. VI. 2022. Mirosław Dakowski

================================

Streszczenie

Podano różne zakresy pojęcia ewolucjonizm. Zebrano dostępne obliczenia lub oceny prawdopodobieństw różnych etapów „samoorganizacji materii”, od ewolucji chemikaliów przez „dobór naturalny” dla rozmnażania bezpłciowego oraz płciowego i wreszcie powstawania nowych gatunków. Przedstawiono implikacje tych rachunków dla prawdopodobieństw powstania życia i myśli we Wszechświecie w czasie od Wielkiego Wybuchu do teraz. Wyrażono zaniepokojenie dezinformacją w szkołach na temat zbioru poglądów, często sprzecznych między sobą lub błędnych, a nazywanych „teorią„.

Wyjaśnienie. Nie jest to polemika „kreacjonisty” z „ewolucjonistami”, lecz zastosowanie ogólnie przyjętych kryteriów naukowości i argumentów matematycznych do paradygmatu Ewolucji oraz do wierzeń o podłożu ideologicznym. 

Wiek Wszechświata.

Rozumowanie musimy zacząć od Początku. W pierwszych dziesięcioleciach XX w. fizycy, astrofizycy i astronomowie odkryli miarowe rozszerzanie się Wszechświata, co doprowadziło do sformułowania pojęcia stałej Hubble’a i do jej pomiaru, a dalej do uznania fizycznej realności Wielkiego Wybuchu.

W ostatnich osiemdziesięciu latach kosmologia rozwijała się wokół zagadnień związanych z faktem, że ok. 13 miliardów (±2 mld) lat temu powstały Czas i Przestrzeń oraz Materia i Energia, czyli cały ekspandujący Wszechświat. Bada się też zagadnienia dalszej jego ewolucji. Te ramy czasowe są dla dalszych wywodów istotne: Na powstanie pierwiastków i ewolucję pierwotnych galaktyk mamy więc „tylko” pierwsze miliardy lat. Zatem wszystkie hipotezy dotyczące ewolucji biologicznej „naturalnej”, t.j. opartej jedynie o prawa świata materialnego, muszą zmieścić ten proces (powstania i rozwoju życia w Kosmosie) w (10 ± 2) miliardach lat, jeśli ich autorzy myślą o realnym, istniejącym Kosmosie. Na ewolucję chemikaliów oraz na powstanie życia na Ziemi muszą wystarczyć małe setki milionów lat, a później na rozwój życia pozostaje jedynie ostatnie około czterech miliardów lat.

Obliczenia prawdopodobieństw zdarzeń i procesów komplikacji struktur materialnych muszą więc brać pod uwagą ten „warunek brzegowy”. Zobaczymy, co na temat tych prawdopodobieństw mówi matematyka ewolucji. Wyniki tych badań i obliczeń są bowiem przemilczane w niektórych gronach ewolucjonistów przekonanych do swych milczących założeń. Ludzie ci, szczególnie popularyzatorzy, zwykle nie zdają sobie sprawy ze ścisłych ram czasowych: między początkiem Czasu a chwilą obecną.

Twierdzenia Gödla a „pewniki” naturalistów.

Przyczyn i sposobu powstania Wszechświata nie znamy. Zostało też wykazane z matematyczną dokładnością, że w sensie czysto racjonalnym nigdy ich nie poznamy. Zabraniają bowiem tego matematyczne twierdzenia Gödla opublikowane w 1930r. [1]. Można je popularnie podsumować w zdaniu: „Żaden nietrywialny zbiór twierdzeń matematycznych nie może zawierać dowodu na swą niesprzeczność„. Pierwotnie Kurt Gödel udowodnił je dla zbiorów twierdzeń arytmetycznych. Można to twierdzenie uogólnić na twierdzenia dotyczące Wszechświata, t.j. jedynego bytu obejmującego przestrzeń i czas oraz całą materię mogącą z sobą oddziaływać.

Dość liczni fizycy mający ambicje pisania o dążeniu do Ogólnej Teorii Wszystkiego, w tym genialny Stephen Hawking, w swoim czasie zapewne nie zapoznali się z pracami i osiągnięciami Gödla. Inaczej nie pisali by np. o „chęci poznania myśli Boga” (p.[2], str. 161). Po latach Hawking wycofał się z tego stanowiska [30], ale chyba dalej nie docenił czy nie zrozumiał wagi twierdzeń Gödla (p.[30], str.5).

Różne znaczenia pojęcia ewolucja

Termin „ewolucja” jest pojęciem wieloznacznym. Tej wieloznaczności nie uwzględnia się zazwyczaj w dyskusjach. Utrudnia to porozumiewanie się i racjonalną dyskusję. Dobrze więc będzie podać i sprecyzować te różne pojęcia.

  1. Ewolucja Wszechświata,
  2. ewolucja chemikaliów w kierunku trwałej komplikacji
  3. pojawianie się struktur samo-replikujących (pierwocin życia)
  4. ewolucja, komplikacja istot żywych
  5. powstawanie nowych gatunków roślin i zwierząt.
  6. Jeśli dodatkowo zakłada się przypadkowe zmiany, oraz powstawanie gatunków drogą małych zmian (obecnie mówimy – wpływ pojedynczych mutacji genów) oraz doboru naturalnego, to dopiero przy takim zawężeniu pola zainteresowań mamy ewolucjonizm darwinowski czy neo-darwinowski.

Należy wspomnieć o innym nurcie ewolucjonizmu. Wymieniam go osobno, gdyż z nauką nie ma wiele wspólnego: Gdy pewni popularyzatorzy lub propagandyści przenoszą sprymitywizowane wersje darwinizmu (jako materialnej walki o byt będącej głównym motorem rozwoju) w obszar stosunków międzyludzkich, prowadzi to do „darwinizmu społecznego”. Ta postać „ewolucjonizmu” neguje rolę etyki i moralności w społeczeństwach. Jest jego przerzutem w dziedzinę działań ludzkich. Ci działacze polityczni, którzy traktują społeczeństwa jako hordy wyimaginowanych „zwierząt darwinowskich” usiłują uzasadnić „naukowo” zbrodnie rządzących, które obecnie już są widoczne gołym okiem w wielu krajach, wielu imperiach.

Przyczynowość a celowość

Ewolucjonizm naturalistyczny, którego niewielką częścią jest neodarwinizm, zakłada, że „naukowe” jest tylko to, co „naturalne, uzyskane przy pomocy znanych praw przyrody”. Jest to paradygmat „samoorganizacji materii”, ideologia z gruntu materialistyczna. Te manowce myśli w przypadku wąsko wyspecjalizowanych fizyków i kosmologów szerzej a porywająco omawia Stanley J. Jaki w [3 i 4].

Wiele osób piszących o „ewolucjonizmie” przyjęło milczące założenie, że termin ewolucja oznacza jedynie przemiany (rozwój materii martwej czy żywej i jej komplikacje) spowodowane przez prawa Natury, przy wykluczeniu (tak z hipotetycznej rzeczywistości, jak i z dyskusji) możliwości ingerencji Boga Stwórcy. Niektórzy „naturaliści” w trudniejszych sprawach podpierają swe poglądy wymyślonymi pojęciami typu Elan vital, Wieczna Żywina, Pierwiastek (Zasada) Życia istniejący w Naturze, lub Nieznane jeszcze prawa Natury. Są to hipotezy nieweryfikowalne i nieuzasadnione, więc poza dyskusją naukową. A ich twórcy i wyznawcy chyba zaliczają się do panteistów.

Będę wyraźnie odróżniał katolickie pojęcie ewolucji (i podobne poglądy innych uczonych wierzących w Boga Stwórcę). W ewolucji tak pojętej nie wyklucza się z naukowego dyskursu rozważania celowych działań Boga.

I tylko tyle. Natomiast ateiści czy anty-teiści usiłują możliwość takich rozważań zanegować.

Od epoki Oświecenia duża część ateistycznych naukowców rozpoczęła przekonywanie innych ludzi, w szczególności uczonych, że naukowe może być jedynie podejście poszukujące przyczyn zjawisk czy oddziaływań, i to jedynie wśród praw natury. Ukoronowanie tego podejścia można znaleźć w książce „Konieczność i przypadek” J. Monoda. Odrzucają oni (często z oburzeniem) podejście teleologiczne, szukające celuprocesów. Nie chcą zauważyć, że gdy na przykład badamy ścieżkę czy drogę, to ciekawsze są pytania o to, dokąd one prowadzą, oraz kto je zaprojektował i zbudował, a nie wyłącznie pytanie o budulec, trwałość drogi czy jej promień skrętu. Tymczasem przyczynowość i celowość są to drogi poznania intelektualnego uzupełniające się, a nie wykluczające. Nie należy metod nauki dopasowywać do wyznawanej ideologii. W książce Hellera i Życińskiego [5] ciekawie omówione są dylematy Monoda (str. 113 i nast. w [5]), ale obaj znani wyznawcy i popularyzatorzy ewolucjonizmu nawet nie wspominają o porażających (dla zwolenników naturalizmu) wnioskach wynikających z obliczeń matematyki genetycznej.

Niektóre ze skomplikowanych narządów istot żyjących są zbudowane w taki sposób, że można ich powstanie i istnienie racjonalnie uzasadnić tylko przy przyjęciu celowej ich budowy. Należą do nich (spośród setek układów) np. hemoglobina, skrzydło ptaka czy oko ssaka. O rozrzutności projektanta czy bogactwie projektu świadczy np. fakt, iż znaleziono już 38 zupełnie różnych urzeczywistnionych projektów budowy oka. Niemożliwe jest stopniowe przejście od „plamki światłoczułej” do oka (jak ukazują na filmikach propagandyści), gdyż – jak ktoś słusznie zauważył – 5% konstrukcji oka to nie jest 5% normalnego widzenia, lecz zupełna ślepota.

Michael Behe [28] układy takie nazwał „złożoności nieredukowalne”. Ich najprostszym przykładem jest pułapka na myszy. Składa się jedynie z siedmiu elementów, jest łatwo wytłumaczalna przy przyjęciu istnienia jej projektu, a prawdopodobieństwa jej powstania drogą kolejnych zmian przypadkowych (mutacji) jest niewyobrażalnie małe. To prawdopodobieństwo musi być wyliczone przez mnożenie prawdopodobieństw niezależnych na poszczególnych etapach konstrukcji. Sławne porównanie Hoyle’a (zniecierpliwionego trudnościami znalezienia płaszczyzny porozumienia matematyka z neo-darwinistami) głosi, że budowa komórki jest nieporównanie bardziej skomplikowana, niż budowa Boeinga 707. A jaka jest szansa powstania Boeinga poprzez działanie wichru na złomowisku? Jest tu implicite zawarte wskazanie, że również budowa komórki przedstawia złożoność nieredukowalną.

Wielki matematyk XX wieku Stanisław Ulam obliczył kiedyś górne granice prawdopodobieństwa samo-konstrukcji oka ssaka (p. Tablica ). Przy bardziej realistycznych założeniach możnaby to prawdopodobieństwo obniżyć jeszcze o wiele rzędów wielkości. Żadnego podważenia założeń Ulama i/lub metod rachunku ze strony neo-darwinistów nie było. Czy można rezultaty obliczeń kwitować jedynie milczeniem, jeśli są sprzeczne z dogmatami?

Prawdopodobieństwa

W Tabeli zebrano niektóre wyniki obliczeń prawdopodobieństw różnych stadiów „samoorganizacji materii”.

Uwaga wstępna: Przy badaniu procesów uwzględnionych w Tabeli natykamy się na trzy fenomeny nie poddające się żadnej analizie matematycznej ani nawet analizie w kategoriach filozofii Natury.

Są to:

  1. powstanie Przestrzeni/Materii z Niczego,
  2. powstanie życia,
  3. powstanie duszy czy jaźni człowieczej.

Dla uczonego są to Tajemnice. Możliwości liczenia prawdopodobieństw dotyczą tylko faktów bardziej szczegółowych.

Część pierwsza Tabeli dotyczy powstania materii i czasu. Dalej zebrano oceny prawdopodobieństw ewolucji pierwiastków, powstania złożonych związków chemicznych i ewolucji pre-biologicznej („ewolucja chemikaliów”). Od strony faktów doświadczalnych źródłowo i jasno opisuje to P. Johnson w [6] w rozdziale 8. Próbą obliczenia „złożoności nieredukowalnej”, jaką jest powstanie życia, przy założeniach przyczynowych, jest rachunek J. Ninio [9] i dlatego otrzymujemy liczby tak niewyobrażalnie małe.

Część następna dotyczy wyników obliczeń szansy zmian przypadkowych w kierunku komplikowania struktur żywych oddzielnie dla planów budowy i rozmnażania bezpłciowych, a dalej – dla rozmnażania płciowego.

Ostatnio D. Berlinski w najpoważniejszym piśmie neo-konserwatystów w USA Commentary [26] przedyskutował niemożność wyjaśnienia w kategoriach psychologii ewolucyjnej tak struktury mózgu ludzkiego jak i umysłu (a dalej – jaźni). Klarownie też rozróżnia między mózgiem, umysłem a duszą. W tej dziedzinie obliczenia probabilistyczne wydają się niemożliwe; trzecia Tajemnica.

Wszelkie „etapy pośrednie” między wyżej wymienionymi Tajemnicami poddają się próbom ocen czy obliczeń prawdopodobieństw. Cechą charakterystyczną, wspólną tych obliczeń jest, że:

  1. Zostało wykazane, że gdy dotyczą kolejnych etapów czy progów ewolucji, są prawdopodobieństwami niezależnymi. Dla oceny całkowitego prawdopodobieństwa wyniki obliczeń w etapach muszą być więc mnożone : pcałk. = p1*p2*…*pn
  2. Obliczenia dla konkretnego procesu, lecz wykonane przez różnych autorów i przy różnych (rozsądnych) założeniach dają zawsze wyniki wskazujące na zupełne nieprawdopodobieństwo danego procesu. Nie znalazłem w literaturze przedmiotu wyników obliczeń dających n.p. tak wielkie liczby, jak: 1>pi >0.01 (czyli między pewnością a 1% szans).

Oceny minimalnej wielkości ujemnego wykładnika n w wyrażeniu pcałkminim=10-n , prowadzą do wartości 700<n<5000, a dla niektórych autorów osiągają wielkość n=1011 (!) , zob. poniżej [9].

Ostatnio na temat „samoorganizacji chaosu” i powstania życia opublikował swe oceny czy rezultaty rachunków A.P. Widmaczenko [7]. Podaje on dla granic „samoorganizacji chaosu” na Ziemi prawdopodobieństwo 10-255 < p < 10-800 (p. Tabela). Pytanie postawione przez autora [7] brzmi jedynie: na Ziemi czy w Kosmosie? Dyskusję tego problemu przeprowadzę w końcowej części artykułu.

W bardzo ciekawej książce biochemika i biofizyka Marka Głogoczowskiego „Atrapy oraz paradoksy nowoczesnej biologii” [8] autor cytuje (w Aneksie) oceny samorodnego powstania życia podane przez J. Ninio [9]: Wykazują one, że p < (10)-1011. Jest to liczba niepojęcie mała, nawet dla matematyka. Potwierdza więc absolutną niemożność samorództwa życia przy przyjętych założeniach.

Tabela

Czas, prawdopodobieństwa a ewolucjonizm.

Proces lub zdarzeniep lub todnośnik
   
Powstanie przestrzeni i materii / energii (Wielki Wybuch)?Astrofizyka i filozofia
Czas istnienia materii13*109 lat
Ewolucja chemikaliów (pre-biologiczna):  
powstanie jednego enzymup < 10-20Fred Hoyle [27]
powstanie minimalnego budulca dla komórki (2000 enzymów dla budowy DNA)< (10-20)2000 =10-40 000” „
Prawdopodobieństwa powstania komórki (jeszcze martwej) z kompletu białek10-120 000Ch. Gyul [23] J.W. Johnson
Powstanie życia z istniejącego budulca? 
Prawdopodobieństwo „samoorganizacji chaosu”10-255 – 10-800A. Widmaczenko [7]
„Spontaniczna kreacja życia”(10)-1011A. Ninio [9]
Lewoskrętność aminokwasów (tylko u istot żywych)? p<<< 1, p ~= 0biochemia
Prawdopod. wytworzenia jednej molekuly białka (z nieskończ. magazynu)p < 10-320Ch. Gyul, J.W. Johnson
Prawdopod. utworzenia jednej molekuly białkap < 10-260F. Crick [19]
Czas potrzebny na wytworzenia jednej molekuly białka>10143 latJ.W. Johnson
Przysłanie życia z Kosmosu (kierowana panspermia)p<<<10-40 000 (wobec tWsz.=13*109y)astrofizyka
Przejście od rozmnaż. bezpłciowego do płciowegop~= 0F. Hoyle [10]
Korzystne zmiany przez dobór natur. przy rozmnażaniu bezpłciowym (bakterie, drożdże)Nie maFred Hoyle rozdz. 1
Korzystne zmiany przy cross-over (rozmnażanie płciowe)???, brak przy wielu równocz. mutacjachFred Hoyle, r.6
Powstanie nowych gatunków przez dobór płciowy0 gatunków zwierząt, p<<<<1Biologia, Fred Hoyle
Złożoności nieredukowalne (przykłady) Pułapka na myszy Histon-4 (białko w DNA), łańcuch 102 aminokwasów , 200 par zasad) Skrzydło ptaka oko głowonoga, oko ssaka *)? 4-200, t.j. ok. 10-120 ?, p niezwykle małe ? p<10-40Michael Behe [28] Fred Hoyle, s.131 Stanisław Ulam
Powstanie duszy ( świadomości, jaźni, myśli)? 

p – prawdopodobieństwo powstania przypadkowego, t – potrzebny czas w latach

*) znaleziono >38 niezależnych planów budowy oka u zwierząt

Pamiętamy, iż w nauce samorództwo tak wysoko zorganizowanych zwierząt, jak ropuchy czy węgorze, jeszcze w połowie XIX w. przyjmowano za fakt potwierdzony „świadectwami”. Dopiero Ludwik Pasteur wykazał doświadczalnie nie – zachodzenie samorództwa nawet dla bakterii. W języku matematyki te wyniki doświadczalne dają „tylko” ok. pbact. < ~10-5. Argumenty matematyczne obniżają tę liczbę o ogromną ilość rzędów wielkości.

Książka Głogoczowskiego znajduje się w nurcie silnego wśród biologów na Zachodzie lamarck’izmu. Postulowane przez lamarck’istów dziedziczenie cech nabytych przez złożone istoty żywe nie ma prostych, sprecyzowanych założeń matematycznych, niestety nie poddaje się więc ocenom probabilistycznym, odpowiednie prawdopodobieństwa nie są więc reprezentowane w Tabeli.

Zobaczmy, jakie są argumenty osób wierzących w spontaniczne powstanie życia. Ian Musgrove [32] podważa rachunki probabilistyczne dotyczące „ewolucji chemikaliów” m.inn. tym, że „wykonalność życia” (life feasibility) zależy od praw chemii i biochemii, które jeszcze są badane. Lepiej to brzmi w oryginale: „that we are still studying„. A prawdopodobieństwo powstania życia „is dependent on theoretical concepts still being developed, not coin flipping”. Muszę skomentować, że znane prawa chemii, sprawdzone i oparte o mechanikę kwantową, stosują teorię prawdopodobieństwa. Na odkrycie nowych praw można ew. mieć nadzieję, należy w tym kierunku pracować, ale nie można na tej podstawie podważać obliczeń opartych o znane i jasno sformułowane założenia i prawa świata materialnego. Dla przykładu: jakie „prawa chemii” mogłyby radykalnie zwiększyć prawdopodobieństwo syntezy histonu-4 ? Również argument, iż obecnie organizmy żywe są bardzo skomplikowane, ale pierwotne istoty „mogły być pojedynczą, samo-powielającą się molekułą” nie brzmi przekonywająco.

Matematyka Ewolucji

Najprecyzyjniejsze i jasno opisane obliczenia prawdopodobieństw utrwalenia się zmian przypadkowych a pozytywnych u istot żywych (przy przyjęciu założeń neo-darwinizmu, które na szczęście poddają się analizie ilościowej) opublikował Fred Hoyle [10]. Zastosowane przezeń narzędzia matematyczne znane są i wypróbowane w fizyce teoretycznej [11 i 12], a także stosowane przez innych badaczy w genetyce i badaniu rozwoju struktur żywych [13-16].

Książka Freda Hoyle [10] jest o tyle przydatna do racjonalnej debaty, iż autor podaje wszystkie swoje założenia, używa wypróbowanych metod matematycznych oraz ściśle uzasadnia stosowane przybliżenia. Nikt ich, jak dotąd, nie zakwestionował. Hoyle przyjmuje do obliczeń założenia neo-darwinizmu postulujące, że zmianami budowy istot żywych kierują przypadkowe mikro-mutacje. Cecha szczególna (A) charakteryzuje się odstępstwem od średniej, czyli typowej cechy (a) różną płodnością s ( s – od survival of the fittest..) , jak (1+s):1, gdzie s wynosi ok. 0.01 (tę ważną wielkość można oczywiście w obliczeniach zmieniać). Przyjmuje się, że tempo mutacji (czyli zmian przypadkowych) lambda (λ) wynosi ok. 0.3 na pokolenie. Autor przelicza, jaką szansę mają mutacje „korzystne” w „lawinie” (jak pisze) mutacji szkodliwych. Obliczenia prowadzono przy jednej lub kilku mutacjach na gen. Czytelników chcących poznać czy sprawdzić formalizm matematyczny odsyłam do rozdz. 1 w [10]. Rozwiązanie prostych (dla jednego rodzica, czyli przy rozmnażaniu bezpłciowym) równań różniczkowych daje zaskakujący rezultat: Przy rozmnażaniu bezpłciowym możliwe jest jedynie zachowanie dotychczasowego bogactwa genów, niemożliwe jest zaś powstanie nowych bardziej złożonych planów budowy. Natomiast skąd się to bogactwo wzięło – znane modele matematyczne (nie tylko Hoyle’a) nie potrafią odpowiedzieć.

Dla rozmnażania płciowego, z powodu włączenia procesu łączenia i częściowej eliminacji genów ojca i matki (cross over), tak model, jak i niezbędny aparat matematyczny znacznie się komplikuje. Wylicza się prawdopodobieństwa wystąpienia częstości genu A po wielu pokoleniach. Hoyle stosuje znane np. z [12] metody całkowania po trajektoriach. W porównaniu z rachunkami z mechaniki kwantowej obliczenia rozkładu genów w poddanej mutacjom populacji są bardziej skomplikowane, gdyż należy uwzględnić nie tylko czynniki liniowe w s (współczynnik płodności), lecz także kwadratowe (s2). Są też inne utrudnienia (p. str. 88-89 w [10]).

Po analizie okazuje się, że mutacje pozytywne mogą „wypłynąć” ponad duszące je mutacje zwykłe, czyli negatywne, jedynie, gdy niedaleko odbiegają od planu podstawowego istoty żywej (wiele małych kroków). Większe zmiany, t.j. dwie, trzy mutacje pozytywne, giną zupełnie po paru pokoleniach. Pozatem, gdyby nawet takie większe zmiany „przebiły się” przez właściwe dla nich nieprawdopodobieństwa, to zginą, ponieważ zmutowane osobniki są bezpłodne: nie mogą się rozmnażać z niezmutowanymi, a szansa znalezienia tak samo zmutowanego partnera jest policzalna, ale niezwykle mała (iloczyn paru bardzo małych a niezależnych prawdopodobieństw). Rachunki potwierdzają więc zdrowo-rozsądkowe obserwacje o niemożności rozwoju gatunków metodą „obiecujących potworów”, zaproponowaną np. w hipotezie R. Goldschmidta. Odpowiednie dane doświadczalne przedyskutowane są u Phillipa Johnsona [6] w rozdziale 3:  „Mutacje wielkie i małe”.

Z obliczeń Hoyle’a wynika jeszcze jeden, zaskakujący wniosek: Jakieś, niewielkie szanse na utrwalenie zmian pozytywnych dla organizmu istnieją jedynie przy procesie cross-over genów, możliwym jedynie przy rozmnażaniu płciowym. Hipoteza „ewolucji naturalistycznej” prowadzi więc do wniosku, że życie musiało od razu, od początku powstać w postaci „samczyka i samiczki”, a nie z mitycznego „pierwotnego bulionu”. Jest to zabawny paradoks paradygmatu naturalistycznego. Model implikuje ten rezultat dla całego hipotetycznego życia, w całym Wszechświecie.

Fred Hoyle był matematykiem, fizykiem i astronomem, znał też dobrze biologię. Miał ogromne osiągnięcia w dziedzinie poznania budowy gwiazd i nukleosyntezy w galaktykach i gwiazdach. Dotyczy to szczególnie syntezy pierwiastków ciężkich, niezbędnych jako budulec do powstania życia a powstających we wnętrzach gwiazd olbrzymów. Ciągle aktualna jest teoria nukleosyntezy, powstała przed pół wiekiem, w której autorzy Burbidge, Burbidge, Fowler i Hoyle (teoria znana wśród fizyków jako B2FH) na podstawie znanych już wtedy danych o przekrojach czynnych i rodzajach oddziaływania obliczają względne prawdopodobieństwa powstawania różnych pierwiastków we Wszechświecie. William Fowler za tę (głównie) i parę innych prac otrzymał nagrodę Nobla z fizyki. Hoyle był bardzo dobrym matematykiem wśród takich specjalistów genetyki matematycznej, jak J. Haldane, R.A. Fisher, Sewell Wright, i M.Kimura. Jednak, mimo ugruntowanej pozycji naukowej, rezultaty swych obliczeń p.t. „Matematyka Ewolucji” [10] (szlifowane w czasie wieloletnich wykładów dla studentów oraz biologów) ośmielił się wydać w formie książki dopiero parę lat przed śmiercią. Na tyle mocny był – przewidywany i rzeczywisty – wstrząs w środowiskach naukowych i popularyzatorskich traktujących ewolucjonizm darwinowski jako swoistą ideologię (lub quasi-religię). A reszcie narzucano pogląd, że jest to udowodniona teoria naukowa.

Fred Hoyle był zdeklarowanym ateistą. Był zarazem uczciwym i odważnym uczonym. Gdy więc wyliczył, że ewolucja naturalistyczna nie mogła, bo nie zdążyłaby, zajść na Ziemi, przyjął jako hipotezę roboczą, że zestawy genowe były okresowo przysyłane na Ziemię przez jakąś Inteligencję Kosmiczną. Postulował, wraz ze współpracownikami, szczególnie M.C. Wickramasinghe (np. w [17 i 18]), że te interwencje istot rozumnych z Kosmosu stały za zadziwiającymi „wybuchami” nowych planów życia i nowych gatunków, np. na przełomie proterozoiku i kambru (600-585 mln lat temu), czy permu i triasu (~280 mln), a może też ~65 mln lat temu (wymieranie gadów a nagłe różnicowanie się ptaków i ssaków)

Ściślej – argumentowali oni, że jedynie takie interwencje mogłyby uratować sensowność samorództwa jako hipotezy roboczej. Wielu sławnych uczonych, ale materialistów (np. F. Crick [19], por. Tabela) również czuło się zmuszonych do „wy-ekstrapolowania” założenia o samorództwie w hipotetyczny Inteligentny Kosmos. Jak jednak to zrobić, by nie narazić się na śmieszność?

Hipoteza Wielkich Powrotów a ewolucjonizm

Ze względu na ograniczenia spowodowane znaną datą Big Bang’u czas dostępny na „samoorganizację chaosu” (materii) jest jedynie trzykrotnie większy dla Wszechświata, niż dla Ziemi. W związku z tym naukowcy produkujący różne hipotezy o panspermii, a w szczególności o Inteligencji planowo przesyłającej na Ziemię gotowe zestawy genowe [17, 18, 19], które miałyby wyjaśnić kilkakrotne w historii Ziemi wybuchy nowych planów życia, są zmuszeni do zanegowania faktu Wielkiego Wybuchu. Muszą zakładać nieskończoność Wszechświata w czasie, czyli jego wieczność, przynajmniej w przeszłości. Próbowano więc „ratować” wieczność materii przez hipotezę kolejnych Wszechświatów rozpoczynających się Wielkim Wybuchem, a kończących Wielką Dziurą. Taki pomysł nie jest sprzeczny z ogólną teorią względności, choć stan przejścia do nowego Wybuchu nie poddaje się analizie matematycznej. Hipoteza jest jednak sprzeczna z II zasadą termodynamiki. Przy jej lansowaniu unikano więc wspominania o paru przeszkodach:

  1. Takie Kosmiczne Jo-jo nie mogłoby przekazać żadnej informacji (w tym o planach Życia z poprzedniego cyklu) przez punkt osobliwy, którego konsekwencje zwiemy Wielkim Wybuchem.
  2. Zapominano, że już w 1934 r. Tolman [20] wykazał, że takie hipotetyczne kolejne Wszechświaty miałyby swe maksymalne promienie szybko malejące, co jest sprzeczne z hipotezą wieczności.

Wymyślono więc inny model:

By ratować tak potrzebną dla paradygmatu materialistyczno-naturalistycznego hipotezę wieczności materii H. Bondi, T. Gold i F. Hoyle [21] zaproponowali Wszechświat „stwarzający się” ciągle: w ekspandującej czaso-przestrzeni pojawiają się „znikąd” nowe cząstki, które mają zapewnić stałą gęstość ciągle rozszerzającego się Wszechświata. Hipoteza ta łamie zasadę zachowania masy i energii, co dla autorów jakoś nie było przeszkodą. Jednak hipotezę tę obaliło co innego: Doświadczenie potwierdza z dużą dokładnością istnienie promieniowania reliktowego po Wielkim Wybuchu, a nie znaleziono promieniowania charakteryzującego „stwarzanie ciągłe”. Wielki Wybuch jako początek Czasu i Materii jest więc obecnie w środowiskach astrofizyków uznany za ugruntowany doświadczalnie fakt.

Szeroko o implikacjach (logicznych i filozoficznych) pomysłów istnienia wszechświatów oscylujących lub „stwarzających się ” pisze fizyk, filozof i teolog Stanley Jaki [3 i 4].

Nieoczekiwane wnioski dla Kosmosu.

Niezwykle małe wartości na prawdopodobieństwa różnych procesów na Ziemi, np. powstania życia (p. Tabela) można, jedynie po pomnożeniu przez trzy (!!) ekstrapolować na cały czas istnienia hipotetycznych planet przy najstarszych gwiazdach I pokolenia. Sumaryczny (ujemny) wykładnik potęgi przy prawdopodobieństwach powstania życia na Ziemi (p. wyżej), wynosi co najmniej n min > 700 do 5000 lub więcej. Policzmy: Maksymalną ilość gwiazd w naszej Galaktyce mogących posiadać jakiekolwiek planety ocenia się na ok. 100 mln. (~108), a ilość galaktyk w obserwowalnym Wszechświecie na ok. 100 mld (1011). Liczba nWsz=n-8-11=n-19 jest na tyle bliska liczbie n (np. 5000-19 = 4981), że możemy uznać, iż prawdopodobieństwo „samoorganizacji chaosu” (czy materii) pozostaje dla Wszechświata równie niewyobrażalnie małe, jak dlas Ziemi. Porównajmy ten szacunek z ocenami Carla Sagana [29], który był fanem Inteligencji Kosmicznych. Ocenił on, iż z ok. 1022 gwiazd we Wszechświecie ok. 104 może mieć planety podobne do Ziemi. Różnica między nami polega na tym, że on na podstawie „faktu” życia na Ziemi uznał, że z faktu, iż na Ziemi zycie istnieje, wynika, że musiało ono u nas przypadkowo powstać (pZiemi=1). Tymczasem przytoczona przeze mnie matematyka temu zaprzecza. Ale liczba nWszwynikająca z tak różnych ocen ilości planet nadających się dozamieszkania jest praktycznie taka sama.

Wynikają z tego następujące ciekawe konsekwencje:

  1. Wszelkie miliardy dolarów zdobyte na Projekty Poszukiwania Inteligencji Pozaziemskich (SETI, n.p. kiedyś bardzo lansowany projekt Carla Sagana [29], plakietki z rysunkami ludzików na sondach kosmicznych NASA Pioneer 10 i 11, czy Project Phoenix, Mountain View itp.) były i są wydawane nieracjonalnie. Dotyczy to też obecnych wypraw na Marsa, jeśli wśród uzasadnień znajduje się „poszukiwanie wody, w celu dowodzenia powstania życia” w sensie samorództwa.
  2. Wszelkie relacje, nawet te „najpoważniejsze”, o wizytach UFO i zielonych (zwykle) ludzikach z Plejad itp. nie mogą odnosić się do bytów realnych, fizycznych i statków materialnych. Ledwo wspomnę tu wewnętrzne wzajemne sprzeczności logiczne między tymi relacjami.

Tylko we Wszechświecie trwającym od Minus Nieskończoności w czasie możliwe byłoby powstanie „Starożytnych Cywilizacyj Kosmicznych”, „Galaktycznej Inżynierii Genetycznej „i „Panspermii Kierowanej” (por. [17-19] i pomysły wielu innych autorów-naukowców) metodą naturalistyczną. Tylko wieczność Wszechświata może zapewnić ramy czasowe umożliwiające wyewoluowanie Inteligencji Galaktycznej lub Wielkiego Budownika czy podobnych panteistycznych wierzeń. Przy znanym uporze osób „wierzących w jedyność (czy mądrość) materii” można teraz oczekiwać modeli postulujących przenoszenie Myśli czy Planów przez osobliwość Wielkiego Wybuchu. Na razie możemy podziwiać ten kierunek w science fiction, np. S. Lema „Głos Pana” [22], ale zapewne takie hipotezy pojawią się i w czasopismach naukawych. O paradoksach wynikających z rozumowań osób wierzących w „wieczne powroty” pisze pięknie Stanley Jaki w [3 i 4].

Konkluzje

Diagnoza

Metoda naukowa charakteryzuje się paroma istotnymi cechami:

  1. naukowa teoria powinna poddawać się falsyfikacji, czyli możliwe powinno być wskazywanie, jakie doświadczenia lub fakty mogłyby ją obalić.
  2. Doświadczenie służy też do uściślenia, lub poprawy teorii, czy nawet powstania nowej teorii
  3. Zwykle działa zasada korespondencji, t.j. nowa teoria nie jest przekreśleniem poprzedniej, lecz jej uogólnieniem lub przeniesieniem w nowe, rozszerzone warunki doświadczalne.

Natomiast dla różnych zakresów „ewolucji naturalistycznej” sytuacja jest odmienna:

  1. Irving Kristol, a niezależnie Stephen J. Gould w zasadzie zgadzali się, że ewolucjonizm od strony doświadczalnej (jako naturalistyczne wyjaśnienie bogactwa form i rozwoju istot żywych) można uznać za ideę będącą zlepkiem sprzecznych przypuszczeń, hipotez i wyjaśnień. Szerzej o tym u P. Johnsona [6], str. 24 i nast.
  2. Matematyka wykazuje, że różne hipotezy ewolucjonistyczne nie mają podstaw probabilistycznych.
  3. Pojęcie „ewolucji traktowanej jako fakt” ma silne podłoże ideologiczne, a żadnego naukowego. Ewolucjonizmy nie poddają się falsyfikacji. Chyba jedyne argumenty, z którymi zetknęliśmy się ze strony naukowców „wierzących” w ewolucję naturalistyczną, wobec argumentów uczonych posługujących się matematyką, to: „stan aktualny (np. przy pytaniu o powstanie oka ssaka – implicite drogą ewolucji naturalnej) wskazuje, że oko istnieje, więc musieliście przyjąć jakieś (??) błędne założenia. Poprawcie założenia”. Jest to rozczulająca bezradność intelektualna.

Te trzy powody łącznie wskazują, że próba intronizacji „ewolucjonizmu” jako teorii naukowej nie powiodła się. Czas wstydliwego przemilczania tej sprawy już upłynął. Na pytanie postawione w nad-tytule artykułu wypada odpowiedzieć negatywnie. Na spełniającą kryteria naukowości spójną teorię rozwoju (głównie życia) należy poczekać.

Apel.

Zadziwiające jest, i przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać daleko poza nauką, w jaki sposób biolodzy, uczeni, mogą dopuścić, by poglądy tak sprzeczne z matematyką, tak sprzeczne z logiką, i – co śmieszniejsze – tak sprzeczne wewnętrznie, między sobą (chodzi o neo-darwinizm oraz o syntetyczną teorię ewolucji) – mogły być wykładane na wyższych uczelniach i co gorsze – uczone w szkołach jako teorie naukowe ?! Przykładem może służyć podręcznik Jerzmanowskiego i inn. [24]. Np. podaje się tam jako prawdy naukowe, udowodnione i nie budzące wątpliwości, różne „drzewa genealogiczne” istot żywych. A tymczasem tak paleontologia ( p. np. książkę Phillipa Johnsona [6], rozdziały 4 do 6, czy artykuł D. Berlinski’ego z Commentary [25]), jak i genetyka matematyczna potwierdzają jedynie istnienie fazy stazy, t.j. niezmiennego trwania gatunków (często przez dziesiątki czy setki milionów lat, np. różne rekiny) lub najwyżej ich mikro-zmian w wąskich granicach zmienności. Staza poprzedzona jest stadium nagłego pojawienia się różnych planów i form życia.

Intelektualny zmierzch neo-darwinizmu nastąpił pod koniec XX wieku. Mimo przeszło stuletniej indoktrynacji jej wyniki okazują się mierne: Np. Autor w National Geographic [31] str.6, z żalem stwierdza, że obecnie „zaledwie 12% Amerykanów uważa, że ludzie rozwinęli się z innych form życia bez boskiej ingerencji”.

A propaganda trwa: Podaje się młodzieży do wierzenia jako „teorie przypadkowego powstania życia” dziennikarskie opisy „bulionu pierwotnego” czy „pierwotnej pizzy„, lub bezpłodne w dłuższym horyzoncie czasowym dywagacje sprzed 80-ciu lat o „koacerwatach”. Opisuje się zupełnie nieudane, bo nic nie udowadniające doświadczenia Millera – Urey’a sprzed lat 50-ciu. Nie pociągnęły one za sobą (jak to bywa przy owocnych odkryciach) serii następnych odkryć, nie doprowadziły do przełomu w poznaniu mechanizmów (i praw) komplikacji i replikacji chemikaliów. Omija się konieczny, szczególnie dla uczniów, komentarz, że był to ślepy zaułek prób stworzenia złożonych związków organicznych mających prowadzić do powstania zalążków życia. Takie deformacje prawdy przez popularyzatorów biologii teoretycznej i doświadczalnej są zdecydowanie szkodliwe dla kształtowania u młodzieży racjonalnych metod poznawania rzeczywistości.

Jaki będzie los Nauki?

Jest niewyobrażalne, by społeczność uczonych matematyków, fizyków czy chemików tolerowała w swej dziedzinie podobne skrzywienia w nauczaniu, spowodowane przestarzałym, uwiędłym paradygmatem. Czas więc chyba, by podjęto stanowcze procesy oczyszczenia nauki od dominacji ideologii (szczególnie w przekazywaniu młodzieży fałszywych wyników i metod nauki) również w ważnym dziale biologii – nauce o przemianach i rozwoju istot żywych.

W ostatnich dziesięcioleciach, a szczególnie ostatnich latach zauważalne jest i coraz częstsze przyspieszone odchodzenie od wypracowanej już w średniowieczu przez scholastyków metody, dzieki której w Europie stworzono nauki ścisłe: Ciągłe, ilościowe porównywanie modelu i doświadczenia; ich ulepszanie; nieuznawanie hipotez niesprawdzalnych; otwarta dyskusja założeń i wyników.

Obecnie upowszechnia się ignorowanie dowodów niewygodnych dla osób lub nurtów, które zdobyły „panowanie” w mediach. Osobiście, poza opisanym powyżej, natknąłem się na parę takich fenomenów: Przykładem mogą służyć „podstawy teoretyczne” leków homeopatycznych, jak też lansowanie „dobrotliwego” działania małych dawek promieniowań, jako „uzasadnienie” np. „braku ofiar po Czarnobylu”. Ci propagandyści celowo popełniają błąd logiczny: z „braku dowodów wpływu” wnioskują o „dowodzie braku wpływu”.

Narasta niepokojące zjawisko: W Polsce i na świecie powstały i istnieją „obozy” ekspertów. Powodują to jednak „lobbyści” i politycy z jasnej przyczyny: ogromne zyski grup finansowych. Ignoruje się wyniki pomiarów, dowody i argumenty „drugiej strony”. Jakby prawda miała strony… A w dyskusjach zwanych naukowymi zdarza się staranne ukrywanie założeń. Dlaczego w tych festiwalach propagandy biorą udział „uczeni”? Jak im nie wstyd? Szarlataneria nie budzi już powszechnej grozy, ani nie ośmiesza. Za czasów Hitlera to się już w Niemczech zdarzyło: promowano eugenikę (a skutek – naukowe zabijanie ludzi oraz hodowanie innych), obowiązująca się stawała „teoria” o wszechświecie z lodu. Zdarzyło się to też za Stalina w bolszewickiej Rosji: były próby krzyżowania małp bonobo z człowiekiem radzieckim, było „uczenie” pszenicy, by dawała plony na dalekiej północy itp. Teraz, pod uderzeniami mediów, znów wróciła fala bezkrytycyzmu. Zwie się to post-modernizmem. Czy nauka padnie pod naciskiem Interesu lub Ideologii? Przykład szerzej omówiony w tym artykule jest alarmujący. Czy długo będziemy tolerować zbiór sprzecznych hipotez jako zaakceptowaną przez „społeczność naukową” teorię naukową?

Takiego zjawiska w działach nauki, które zdobyły szacunek, w ostatnich stuleciach nie było. A w mniej szacownych – nie było to powszechne. W normalnie funkcjonującą naukę wbudowane są sposoby naturalnie i mało boleśnie eliminujące szarlatanów i kłamstwa.

Jak zmienić sygnalizowany proces? Tak traktowaną naukę może przecież czekać kolaps. To poważnie niebezpieczeństwo. Szkoda byłoby naszej cywilizacji.

Literatura

  1. Kurt Gödel, Monatshefte für Mathematik und Physik, 37, str. 349, 1930, oraz 38, 173 1931, oraz ang. Hao Wang, Reflections on Kurt Gödel, Cambridge Univ. Press, 1988
  2. S. W. Hawking, Krótka historia Czasu, str. 161, Alfa, Warszawa, 1990
  3. Stanley Jaki, Bóg i kosmologowie, RAF i Scriba TWE, Wrocław, 1995
  4. Stanley Jaki, Science and Creation, Scottish Academic Press, Edinburgh, 1986
  5. M. Heller, J. Życiński, Dylematy Ewolucji, Biblos, Tarnów, 1996
  6. Phillip E. Johnson, Sąd nad Darwinem, Vocatio, Warszawa, 1997
  7. A. P. Widmaczenko, Astronomiczne aspekty pochodzenia życia, (ros.) w : Kiniematika i Fizika Niebiesnych Tieł, Nr.4, str. 284, Kijev 2003
  8. Marek Głogoczowski, Atrapy oraz paradoksy nowoczesnej biologii, Wyd. „MG”, Kraków, 1993
  9. J. Ninio, Les approches moléculaires d’évolution, Paris, 1978, cytow. w [8]
  10. Fred Hoyle, Matematyka Ewolucji, Megas, 2003
  11. R. Courant and D.Hilbert, Methods of Mathematical Physics, NY, Interscience, 1953
  12. R.P. Feynman and A.R.Hibbs, Quantum Mechanics and Path Integrals, McGraw-Hill, 1965
  13. W. Fisher, Genetical Theory of Natural Selection, London 1928, vol. 4
  14. M. Kimura, The Neutral Theory of Molecular Evolution, Cambridge Univ. Press, 1983
  15. Sewell Wright, Evolution and the Genetics of Populations, 4 volumes, Univ. of Chicago Press 1984
  16. J. Maynard Smith, The Evolution of Sex, Cambridge Univ. Press, 1978
  17. F. Hoyle and N. Ch. Wickramasinghe, Our Place in the Cosmos, J. Dent, London, 1993
  18. F. Hoyle and N. Ch. Wickramasinghe, Astronomical Origin of Life: Steps towards Panspermia, Kluwer, Dordrecht, 2000
  19. Francis Crick, Life Itself, Simon and Schuster, New York, 1981
  20. Richard C. Tolman, Relativity, Thermodynamics and Cosmology, Clarendon Press, Oxford, 1934
  21. H. Bondi, T. Gold, The Steady-State Theory of the Expanding Universe, Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, 108, 252-70, 1948
  22. Stanisław Lem, Głos Pana, Czytelnik, Warszawa, 1968
  23. J.W.G. Johnson, Na bezdrożach teorii ewolucji, Michalineum, Struga 1989
  24. Andrzej Jerzmanowski, et al., Biologia dla kl. IV o profilu biol.-chem., Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa, 1998
  25. David Berlinski, The Deniable Darwin, Commentary vol. 101, p.19, 1996
  26. David Berlinski, On the Origins of Mind, Commentary vol. 118, p.26, Novemrer 2004
  27. F. Hoyle, Hoyle on Evolution, Nature, 294, 148, 1981
  28. Michael J. Behe, Darwin’s Black Box, the Biochemical Challenge to Evolution, Free Press, 1996, USA
  29. Carl Sagan, New Scientist, Jan. 17, 1980
  30. S.W. Hawking, zob. www.damtp.cam.ac.uk/strtst/dirac/hawking/
  31. D. Quammen, Czy Darwin się mylił?, National Geographic (pl), Nr. 11 (62) 2004
  32. Ian Musgrove, też John Stockwell, obaj w : www.talkorigins.org/fags (2004r)

Czy: „Każdy ma swoją prawdę”? Może: „Prawdę osiągamy drogą kompromisu”?.

Każdy ma swoją prawdę”. „Prawdę osiągamy drogą kompromisu”.

Mirosław Dakowski, październik 2023, spod Turbacza, 12

Ksiądz Tischner był to taki góralski mądrala, gaduła z Łopusznej. „Postępowcy” nadęli go jednak do rozmiarów figury, teraz by się powiedziało – celebryty, niby jako swojego guru. Zrobili mu tym wielką krzywdę, bo rozbudzili w nim pychę, wiarę w swoją wyjątkowość i „charyzmę”. Wreszcie nawet zgadzał się uprzejmie, by go poważnie proponowano na Prymasa Polski. A na nabożeństwo i pijatykę z góralami pod Turbaczem, 15 sierpnia, zamiast wchodzić z nimi z Waksmundu, zaczął przylatywać helikopterem. Mówił prześmiewczo „prawda, cała prawda i gówno prawda”. Zapewne chodziło mu o wyśmianie „poglądów”, rzeczywiście slogan powyższy dotyczy doktryn i doktrynerów, pokazuje do czego oni prowadzą. Wykształceńcy jednak pojmowali to inaczej – że w istocie prawdy nie należy szukać ani o nią walczyć.

Tymczasem prawda istnieje realnie, tak materialna i jak i ta Najprawdziwsza.

W młodości, jako fizyk doświadczalnik, z ciekawości przecież, szukałem z kolegami na przykład „jaka to naprawdę cząstka leci jako trzecia z rozszczepienia plutonu 244?”, lub „deep inelastic – jaki to jest proces”?

Dzięki Bogu szukaliśmy tej prawdy małej, fizycznej, gdy nie było jeszcze dużego przymusu wypełniania bzdurnych formularzy, spełniania procedur itp, by dostać Grant na zamówioną przez górę „właściwą, poprawną prawdulę”.

– Przykład IPCC [- The Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC), the United Nations body for assessing the science related to climate change] wskazuje, że każdą brednię i każde oszustwo można nazwać „prawdą naukową”. Obecnie jest to już bezkarne!!

Przecież tak równanie Schroedingera, jak i proton, wszystkiego to istnieje naprawdę. Równanie – w przestrzeni abstraktów, a proton w czterech wymiarach: czasu i przestrzeni. A między opisem falowym protonu a jego opisem cząsteczkowym nie ma „kompromisu”, te różne opisy są tylko świadectwem ograniczoności ludzkiego rozumu. No i jego wielkich możliwości, w tym że do tych opisów jednak dotarł. Może istnieje jeszcze, trzeci opis? Bo ten przy pomocy teorii strun, ciekawy, okazał się wyraźnie chybionym.

Ta samo-kreująca się „elita” stara się nam, według nich – pospólstwu – wcisnąć, wydrukować, byśmy uznali za „swój pogląd” ich slogan, że „każdy ma swoją prawdę”. Tym sposobem można wcisnąć uległym duszom każde kłamstwo, każdy bełkot. A przecież ich arcykapłanom chodzi o takie przygotowanie naszych umysłów. Do czego? Sądzę, żebyśmy już byli gotowi do przyjścia Antychrysta.

Takich próbnych antychrystków było w ostatnich dziesięcioleciach sporo. Każdy jednak okazał się za mały i za wcześnie. Ale doskonalenie tego planu trwa.

Kończąc ten rozdział – chodzi o to, by każdy uznał „swój pogląd” [a ten pogląd chcą nam wcisnąć] za prawdę. Takimi ludźmi, półautomatami łatwiej można kierować.

Synkretyzm religii.

Masoni, którzy podstępem i szturmem zdobyli uznanie w ostatnim 60-leciu, we współpracy z braćmi z sekt, czyli z odstępcami z islamu [na przykład sufi] i z odstępami odstępcami od Talmudu, np. Chabad Lubawicz] usiłują powołać „kościół synkretyczny”.

Między innymi wobec powyższych rozważań, religia synkretyczna jest pomysłem groźnym, piekielnym. Ale oczywiście nieziszczalnym, nie do zrealizowania, podobnie jak na mniejszą skalę, nie do zrealizowania jest „cywilizacja ogólnoludzka”. Jednoznacznie wykazał to Feliks Koneczny już ponad 80 lat temu, a ci anty boży i anty-ludzcy doktrynerzy, masoni, z uporem do tego dążą. To usiłowanie też musi się skończyć katastrofą. Czy oni to wiedzą i do tego dążą świadomie?

Prawda a kompromis.

T. Mazowiecki na początku „nowej rzeczywistości ” [ok. 1990] wcisnął masoński kompromis do preambuły konstytucji. [..my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł,.. – itd., itp. – prawda, jaki to bełkot??]

Rzeczywiście, dużo można osiągnąć drogą kompromisu, niekoniecznie kłótni czy rzezi. Na przykład podział zrabowanych w podbitym kraju łupów, podział porwanych przy tym kobiet… Jeśli w ordynacji „proporcjonalnej ” musisz wejść w koalicję z wrogiem, czy z dwoma, kompromisem można ustalić na przykład, które slogany dla tłumów wycofać, które wycofać tylko w cień, a które uznać za wspólne, do nagłośnienia, również których łobuzów dać na czołówkę, a których zachować, by na przykład kierowali z tylnego siedzenia. Tak „oni” widzą „prawdulę”. To samo robią w dziedzinie ideologii, która ma według nich zastąpić Poszukiwanie Prawdy.

Tymczasem prawda istnieje obiektywnie, realnie. Tak prawda o świecie, szukamy jej i coraz więcej odkrywamy w fizyce, chemii, uczciwej biologii. A istnieje przecież [„jeszcze bardziej „!!] prawda duchowa.

Jest nią Ten, który powiedział: „Jam jest prawdą, drogą i życiem„.

Nie wahajmy się więc zwalczać te głupie, ale bardzo szkodliwe slogany, wymienione w tytule, bo

w każdej dziedzinie prawda jest tam gdzie jest.

———————-

PS. To dodatek:

Niedowiarki szydzą: „Mówicie „Trójca„. Przecież to sprzeczność, nie mogę sobie tego wyobrazić”. A czy Wszechświat nieskończony w przestrzeni, potrafisz sobie wyobrazić? A czas biegnący od minus do plus nieskończoności? A czy potrafisz wyobrazić sobie przyczynę wszystkiego – bez Stwórcy? To tak, jak staruszka tłumacząca Feynmannowi „płaską” Ziemię. Zapytał ją: A na czym stoi ta płaska Ziemia? – Nie przejmuj się, synku, tam są same słonie odpowiedziała pani.

SEX-alfabet wkracza do szkół wraz z edukacją zdrowotną. Brońmy dzieci !!

Hanna Dobrowolska:

SEX-alfabet wkracza do szkół

wraz z edukacją zdrowotną

24 lipca 2026 pch24/sex-alfabet-wkracza-do-szkol-wraz-z-edukacja-zdrowotna

seksedukacja-szkola-dzieci_03.jpg
Oprac. PCh24.pl

Fakty o antyzdrowotnej antyedukacji od 1 września 2026.

Rozporządzenia minister Barbary Nowackiej dotyczące obowiązkowej edukacji zdrowotnej w polskich szkołach od 1 września 2026 r.  – podpisane. Jak było do przewidzenia, w środku wakacji, w dniach 15 i 17 lipca w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenia, których szkodliwość trudno wprost przewidzieć. 

MEN liczy na to, że „Zmora szkoły” [cyt. za B. Nowacka, minister edukacji], czyli rodzice, którzy w ponad 70% wypisali dzieci z zajęć edukacji zdrowotnej w roku szkolnym 2025/26, a ostatnio w liczbie 200 tysięcy wypowiedzieli się w petycjach odrzucających pomysły MEN,  nie będą mieli nic do powiedzenia.

Ale od determinacji społecznej zależy bardzo wiele i niech  B. Nowacka nie liczy na bezczynność polskich rodziców! Dość mają jej deform i chaosu w szkołach nauczyciele, dość siłowego wpychania dzieci w seksualizującą edukację zdrowotną – rodzice.

Przedmiot edukacja zdrowotna dla niepoznaki podzielono na 2 części, zgodnie z ostatnim konceptem lewackiej ekipy w MEN, by koniecznie wprowadzić konia trojańskiego do wnętrza polskiej szkoły, ukrywając ostrze rażenia. Edukacją zdrowotną obowiązkowo objętych zostanie ponad 4 miliony polskich uczniów, od klasy 4 począwszy. Przedmiot zawiera wiele zdradliwie ukrytych i niebezpiecznych treści, a całość jest skrajnie antyrodzinna, promuje moralny relatywizm i sieje chaos w kwestii tożsamości. Nie pozostawia złudzeń kierunek szkoleń i studiów dla nauczycieli – to pochwała genderyzmu bez hamulców.

W podręczniku dla nauczycieli przeznaczonym m.in. na studia podyplomowe i sfinansowanym przez MEN „różnorodność” to słowo kluczowe. W rozdziale zdrowie seksualne występuje aż 10 razy, m.in.:  różnorodność tożsamości płciowych, różnorodność zachowań i relacji seksualnych człowieka, różnorodności orientacji seksualnych etc.

Nadchodzi „nowa normalność”, o której pisze się w dokumentach unijnych dotyczących edukacji. Jednorodność, stabilność, pewność, zakotwiczenie mają zostać unieważnione przez nadchodzącą erę różnorodności.

Edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne ma być realizowana nieobowiązkowo w wymiarze 1 godziny w klasach 4-6, 2 godzin w klasach 7-8 oraz 3 godzin w szkołach ponadpodstawowych. Nadal nie ma podręczników dla uczniów, poza jednym. Ale i on nie uwzględnia podziału na części obowiązkową i nieobowiązkową, jak więc rodzic ma podjąć świadomie decyzję o udziale swojego dziecka w lekcjach? Otwartym też pozostaje pytanie, czy podręcznik będzie JEDEN, co grozi zetknięciem się ze szkodliwymi treściami uczniów formalnie wypisanych z zajęć?

Zdrowie seksualne jako genderowa „nowa normalność”

Czym jest w istocie „zdrowie seksualne”?  To „jeden z pięciu kluczowych aspektów strategii opracowanej przez WHO dotyczącej zdrowia reprodukcyjnego zaakceptowanej przez Światowe Zgromadzenie Zdrowia (World Health Assembly) w 2004 roku”. Zdrowie reprodukcyjne WHO to fałszywe pojęcie – zasłona dymna, które kryje we wszystkich kluczowych zapisach przede wszystkim dostęp do antykoncepcji i aborcji, zwanych „usługami wspierającymi swobodę wyboru w zakresie reprodukcji”.

Jak czytamy w Standardach WHO, czyli zaleceniach dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem, obecnie tak definiuje się „zdrowie seksualne”:

Zdrowie seksualne jest dobrostanem fizycznym, emocjonalnym i społecznym w odniesieniu do seksualności; nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. Zdrowie seksualne wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych, jak również do możliwości posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych, powinno być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy. Aby osiągnąć i utrzymać zdrowie seksualne, stereotypy płciowe”. Zaproponowana definicja nie tylko podkreśla konieczność pozytywnego podejścia do istotnego aspektu, jakim jest przyjemność, ale także to, że zdrowie seksualne obejmuje nie tylko fizyczne, lecz również emocjonalne, psychiczne oraz społeczne aspekty.

[cyt. Standardy edukacji seksualnej w Europie – Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem, 2012 r.]

Zdrowie seksualneto nie przypadek, że nazwano najpierw rozdział edukacji zdrowotnej, a teraz przedmiot tak właśnie! Dosięgły nas „standardy”, które zmieniają myślenie o człowieku, jego biologicznym wyposażeniu i rolach społecznych. Przyjemność i bezpieczeństwo [czyli unikanie niechcianej ciąży!]  doświadczeń seksualnych, a nie odpowiedzialność i założenie pełnej zdrowej rodziny – to model, jaki ma realizować polska szkoła, wychowując dobrostanowych sobków i depresyjnych singli uzależnionych od seksu.

SEX-alfabet dla uczniów podstawówek

Z dobrowolnych zajęć „zdrowia seksualnego” można się wypisać bezterminowo, a na miesiąc przed realizacją zajęć dyrektor szkoły jest zobowiązany zorganizować spotkanie informacyjne dla rodziców. Kiedy – nie wiadomo. Tak rozmiękczony, celowo niekonkretny sposób wprowadzenia edukacji zdrowotnej – zdrowie seksualne ma zdemobilizować rodziców i zniechęcić do szybkiej i jednoznacznej rezygnacji z dobrowolnych zajęć, wszak to tylko jedna godzina, jeszcze nie wiadomo, kiedy, i nie wiadomo, o czym…

O czym – jednak dobrze wiadomo! I po lekturze podstawy programowej nie ma w tym względzie wątpliwości. To obowiązkowy zestaw genderowych  terminów i haseł, z których ideologicznym i toksycznym charakterem od lat zmaga się zdrowy rozsądek każdego normalnego człowieka.

Oto SEX-alfabet, którego Nowacka – w ramach realizacji celów WHO, ONZ i UE – chce nauczyć polskich uczniów już w szkole podstawowej:

„zdrowie seksualne” i „jego wpływ na harmonijny rozwój człowieka przez całe życie [kl.4], „stereotypy płciowe” [kl.5],

„pojęcie seksualności oraz znaczenie wiedzy na jej temat na różnych etapach życia” [kl.7],

„świadoma zgoda”, „pojęcie orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej”[kl.8].
=======================================================

Każdemu z tych ideologicznych pseudo-pojęć można przeciwstawić dziesiątki polemicznych wypowiedzi opartych na dowodach naukowych. Przywołajmy jedno, dotyczące następującego zapisu podstawy programowej: Uczeń wymienia stereotypy płciowe, które są najczęstsze w jego otoczeniu, oraz wyjaśnia ich możliwy wpływ na funkcjonowanie człowieka. – zakres kl.5

„Stereotypy płciowe” nie brzmią tak groźnie? A jednak już w 2020 r. Instytut Ordo Iuris poświęcił tej kwestii osobne stanowisko, którego fragment warto przytoczyć:

Pojęcie gender ma zatem swoje korzenie w konstrukcjonizmie i marksizmie. Po pierwsze, definiuje ono płeć jako konstrukcję społeczną, ignorując jej biologiczny wymiar. Po drugie sięga do dialektycznych koncepcji, szczególnie widocznych w doktrynie marksizmu. Różnicą jest zmiana środka ciężkości z walki klas na „odwieczną” walkę płci, którą zakończyć może jedynie zniesienie różnic między płciami. Należy podkreślić, że pojęcie płci społeczno-kulturowej jest naturalną konsekwencją doktryny indywidualistycznej, zgodnie z którą człowiek prawdziwie wolny może być wyłącznie wówczas, gdy zostanie wyzwolony z wszelkich narzuconych mu społecznych norm. W myśl doktryny feministycznej, jedną z tych norm społecznych, jest właśnie pojęcie płci i związanych z nią ról, a nierówne stosunki w dziedzinie reprodukcji mają być jedną z głównych przyczyn strukturalnej dyskryminacji kobiet, jaka ma miejsce od wielu stuleci” – za: https://ordoiuris.pl/analiza/stanowisko-instytutu-ordo-iuris-na-temat-pojec-gender-i-gender-equality/

Taki oto przedmiot po wielu latach walki z seksualizacją polskich uczniów i młodzieży  wprowadza do szkół od 1 września ekipa Tuska.

Rodzice zbudują mur obronny

Z takiego szkodliwego „zdrowia seksualnego” wypisujmy jak najszybciej nasze dzieci i zachęcajmy do tego innych rodziców.

Temu będą służyć oświadczenia rodzicielskie o odmowie uczestnictwa w seksualizujących lekcjach „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”.

Niezależne od tego brońmy praw rodzicielskich w każdy dostępny sposób.

Warto składać w szkołach oświadczenia obejmujące wykaz treści, które MEN zakwalifikował jako obowiązkowe, ale których rodzic nie dopuszcza dla swego dziecka na lekcjach, gdyż  wchodzą w obszar  wychowania zarezerwowany dla rodziców. Łamanie praw rodziców do wychowania dzieci – zagwarantowane w Konstytucji RP w art.48 i art. 53 – nigdy nie będzie normą w polskich szkołach!

Niebagatelna jest także rola Rad Rodziców w formowaniu statutów szkół. Może ona uwzględniać wprowadzenie do statutów zapisów chroniących uczniów przed demoralizacją i deprawacją oraz zachętę do wychowania prorodzinnego i wolnego od ideologii. Taka aktywność pojedynczych rodziców, ale również zaangażowanie Trójek klasowych i  Rad Rodziców ma szansę zbudować  mur obronny wokół polskich szkół przed falą lewackiego tsunami. Pamiętajmy, że nikt nie wzniesie go za nas!

Politycy opozycji, którzy rozumieją, że szkoła to nie poletko naiwnej propagandy lub niewygodny „gorący kartofel”, a pole walki o przyszłe pokolenia Polaków i… wyborców, powinni już dziś współtworzyć wraz ze stroną społeczną podwaliny Polskiego Obszaru Edukacji.

Nadal jednak można odnieść wrażenie, że lewicowi promotorzy różnorodności lepiej wiedzą, jak skutecznie kreować „nową normalność”, niż prawica – jak bronić tego, co naprawdę jest normalne, i jak konsekwentnie tworzyć suwerenny polski model.

Hanna Dobrowolska

Ekspert oświatowy

Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły/Ruch Ochrony Szkoły

ratujmyszkole.pl

takdlaedukacji.pl

Japonia; wysokotechnologiczne średniowieczne piekło na ziemi !




Japonia; wysokotechnologiczne średniowieczne piekło na ziemi!

We thought Japan would be forever. We were wrong.
https://youtu.be/idz3k7WFedQ

Japonia: OKROPNE Życie, IDEALNY System
https://youtu.be/BqrfDqqPRfQ
=========================================

Dr Ignacy Nowopolski Jul 24

Wraz z gwałtownym załamywaniem się globalistycznych struktur gospodarczych, coraz więcej uwagi zwraca na siebie Japonia.Jest ona swojego rodzaju kuriozum w każdym aspekcie jej funkcjonowania.Już sama „nowoczesna” gospodarka Japonii, musi u każdego myślącego człowieka powodować szok.
Według zgodnej opinii wszystkich „ekonomistów”, tonie ona w długach.I to pomimo faktu, że od lat prowadzi ona tzw. carry trade, czyli inwestuje ona astronomiczne sumy w US Treasuries & inne denominowane w dolarach instrumenty finansowe.Przedstawię tu skrótowo mechanizm tego fenomenu. Przy czym nie będę próbował ocenić logiki tego chorego absurdu, ze względu na jej całkowity brak.
Rząd japoński „pożycza” od banku centralnego Bank of Japan, jeny & w procesie carry trade, wymienia je na wyżej oprocentowane dolary. Należy tu podkreślić, że od lat stopy procentowe w Japonii są albo UJEMNE, albo praktycznie zerowe. W związku z tym procederem amerykańskie zagraniczne zadłużenie osiąga 40 bilionów dolarów. Proporcjonalnie rośnie „japońskie zadłużenie” w stosunku do samego siebie.

Nie będę dalej analizował wynikających z tego „poważnych konsekwencji” dla Japonii & całego złodziejskiego systemu walutowego świata, gdyż mogą tego profesjonalnie dokonać tylko „wybitni semiccy finansiści” po ich uprzednim zamknięciu w szpitalu wariatów, lub innym ośrodku odosobnienia.
Truizmem jest stwierdzenie, że Japończycy są tak samo obłąkani, jaki ich system gospodarczy. W podtytule do tego artykułu zamieszczam linki do całościowej oceny tego zbrodniczego społeczeństwa ( w języku polskim), oraz „osobistego” dokonanego przez Amerykanów japońskiego pochodzenia (w języku angielskim).

W obu przypadkach ich ocena nie wymaga komentarzy, jedynie znajomość języka polskiego & angielskiego.Wydaje się, że zarówno Polska jak & świat potrzebuje ostrzeżenia, w momencie totalnego załamania się struktur globalistycznych, w odniesieniu do USA, UE, Banderowców, a także japońskich barbarzyńców.O ile Polacy zaczynają trzeźwieć w odniesieniu do Bandery, o tyle są całkowicie zahipnotyzowani wizją dzikiej Japonii & zbrodniczych Niemiec.
Konająca w hańbie żydowska Ameryka, szuka swej kontynuacji pod płaszczykiem wymienionych powyżej nacji. Jest to palący problem vis-a-vis nieuniknionej anihilacji Izraela.Parafrazując komunistyczne hasło; „szatani wszystkich krajów jednoczcie się!”; zachęcam do otrzeźwienia. To jest sprawa egzystencjonalna nie tylko dla upodlonej Polski!

Ameryka wie o energetyce jądrowej. Ale po prostu nie może jej już budować. Niech Saudyjczycy się o tym dowiedzą.

Ameryka wie o energetyce jądrowej. Ale po prostu nie może jej już budować. Niech Saudyjczycy się o tym dowiedzą.

Larry C. Johnson

Donald Trump na krótko trafił na pierwsze strony gazet w tym tygodniu swoją propozycją cywilnej współpracy jądrowej z Arabią Saudyjską, która obejmowałaby wsparcie w budowie reaktorów jądrowych z wykorzystaniem amerykańskiej technologii. Nie jest to jednak nic nowego. Rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Arabią Saudyjską na temat formalnego porozumienia o cywilnej współpracy jądrowej (znanego jako „Porozumienie 123” na mocy amerykańskiej ustawy o energii atomowej) trwają od lat.

To, co sprawia, że ​​oświadczenie Trumpa wydaje się nowatorskie (i dziwne), to jego naleganie, aby Saudyjczycy podpisali Porozumienia Abrahama, aby sfinalizować umowę. A to będzie przeszkodą w jej realizacji, jeśli Saudyjczycy podtrzymają swoje stanowisko, że państwo palestyńskie musi powstać, zanim zaakceptują Porozumienia Abrahama.

Ale jest jeszcze inny, ważniejszy powód, który powinien dać Saudyjczykom powód do zastanowienia się dwa razy, zanim zwiążą swoją przyszłość nuklearną ze Stanami Zjednoczonymi… Amerykańskie doświadczenia w budowie elektrowni jądrowych okazały się kompletną klapą.

W sosnowych lasach wschodniej Georgii dwie potężne betonowe kopuły w końcu rozpoczęły rozszczepianie atomów w zeszłym roku – dwie dekady po ich powstaniu. Bloki 3 i 4 elektrowni jądrowej Vogtle kosztowały ponad 30 miliardów dolarów, miały siedem lat opóźnienia i omal nie doprowadziły ich budowniczego do bankructwa. Według standardów technicznych są to arcydzieła inżynierii. Ale są też nagrobkiem.

Vogtle to pierwszy nowy amerykański projekt elektrowni jądrowej, który osiągnął metę od ponad trzydziestu lat.

W tym samym czasie Chiny zbudowały sześćdziesiąt. Rosja zbudowała globalne imperium.

A Stany Zjednoczone – kraj, który uruchomił pierwszy komercyjny reaktor w 1957 roku, który udoskonalił projekt lekkiej elektrowni wodnej, z której świat korzysta do dziś, który kiedyś opanował zarówno atom, jak i mikroprocesor – zapomniały, jak wylewać beton, giąć stal i bilansować księgi.

Era atomowa wkracza w nowy rozdział. W miarę jak zbliżają się terminy klimatyczne, a bezpieczeństwo energetyczne stawia zachodnie stolice w niepewności, kraje, które mogą budować elektrownie jądrowe, odkrywają, że energetyka jądrowa to już nie tylko elektryczność. To dźwignia finansowa.

A teraz Ameryka stoi z boku, mając do dyspozycji stertę genialnych projektów, na których wdrożenie nie może sobie pozwolić.


Fartuch laboratoryjny i hełm ochronny

Każdy, kto przejdzie korytarzami Idaho National Laboratory lub biurami któregokolwiek z kilkunastu startupów nuklearnych w Dolinie Krzemowej, od razu poczuje amerykańską wyższość. Stany Zjednoczone projektują reaktory pływające, reaktory mieszczące się na ciężarówkach, reaktory zasilane zużytym paliwem jądrowym. Departament Energii finansuje zaawansowane projekty demonstracyjne od Wyoming po stan Waszyngton. Komisja Regulacji Jądrowych pozostaje światowym złotym standardem bezpieczeństwa – kopiowanym, szanowanym i budzącym strach.

Ale innowacja bez stoczni jest jedynie wnioskiem patentowym.

Debakl Vogtle’a ilustruje upadek. To, co miało być odrodzeniem – Westinghouse AP1000, bezpieczniejsza i prostsza konstrukcja generacji III+ – stało się krwawiącą raną.

Wykonawcy ponieśli porażkę. Plany budowy dotarły niekompletne. Moc produkcyjna kucia zbiorników reaktora została przeniesiona za granicę dekady wcześniej. Doświadczeni spawacze i monterzy rurociągów przeszli na emeryturę, a nikt nie przeszkolił ich następców. Każdy problem powodował opóźnienie; każde opóźnienie zawyżało budżet. Zanim w końcu popłynęły pierwsze nowe waty, szacunki się podwoiły, Westinghouse ogłosił upadłość, a każdy wykonawca usług komunalnych, który obserwował ten proces, po cichu usunął słowo „energia jądrowa” ze swojego słownika.

Stany Zjednoczone mogą zaprojektować cud techniki, ale nie mogą zbudować dwóch identycznych rzeczy, nie traktując każdego z nich jako indywidualnego projektu naukowego.


Rosyjski biznes reaktorowy

Podczas gdy Ameryka toczyła spór sama ze sobą, Moskwa budowała coś prostszego: machinę sprzedaży.

Rosatom, rosyjski państwowy gigant nuklearny, nie tylko sprzedaje reaktory. Sprzedaje relacje. Potrzebujesz elektrowni? Rosatom ją zaplanuje, sfinansuje, zbuduje, dostarczy paliwo, przeszkoli operatorów i usunie odpady. Pakiet obejmuje niskooprocentowane pożyczki z rosyjskich banków państwowych i geopolityczny akcent: Będziemy Twoim partnerem energetycznym przez sześćdziesiąt lat. Podpisz tutaj.

Sam produkt – WWER-1200 – nie jest rewolucyjny. To solidny, ewolucyjny reaktor wodny ciśnieniowy, który Rosatom nauczył się efektywnie budować w kraju i replikować za granicą. To, co czyni go atrakcyjnym dla nabywców z Turcji, Egiptu i Bangladeszu, to pewność, jaką oferuje Moskwa w sektorze, w którym pewność jest rzadkością. Brak bałaganu wśród prywatnych akcjonariuszy. Brak labiryntu jak w Krajowej Radzie ds. Energii. Brak pocenia się zarządów przedsiębiorstw energetycznych, gdy kwartalne wyniki zderzają się z twardniejącym betonem.

Wyniki mówią same za siebie. Rosatom kontroluje obecnie około 70 procent światowego rynku eksportu reaktorów. Portfel zamówień obejmuje cztery kontynenty. A ponieważ Rosja wzbogaca również prawie połowę światowego paliwa reaktorowego, jej klienci szybko odkrywają, że zakup elektrowni był dopiero początkiem ich uzależnienia.

W istocie jest to oszustwo, które Stany Zjednoczone pomogły wymyślić, a potem porzuciły.


Hala fabryczna w Chinach

Gdy Rosja gra w szachy, Chiny grają w masową produkcję.

Program nuklearny Pekinu rozpoczął się jako importer technologii, uczeń przepisujący prace domowe od Francuzów, Rosjan i Amerykanów. Dziś jest największą na świecie salą lekcyjną – i jej nauczycielem. Żaden kraj nie zbudował w tym stuleciu więcej reaktorów. Żaden kraj nie ma obecnie więcej w budowie.

Silnikiem napędowym jest Hualong One, samodzielny projekt generacji III+, powstały w wyniku lat cierpliwej inżynierii wstecznej i integracji sterowanej przez państwo. Ponieważ chińscy konstruktorzy reaktorów, organy regulacyjne, banki i huty stali ostatecznie odpowiadają przed tą samą centralą Partii Komunistycznej, kraj może egzekwować standaryzację z bezwzględnością niemożliwą do osiągnięcia na rozdrobnionych rynkach zachodnich. Kiedy Chiny budują Hualong One, budują ten sam Hualong One – raz po raz. Krzywa uczenia się jest stroma, harmonogramy przewidywalne – około pięciu do sześciu lat od wykopu do podłączenia do sieci – a koszty należą do najniższych na świecie.

Teraz Pekin eksportuje ten model. W ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku chińskie banki państwowe kopiują strategię Rosatomu, oferując gotowe elektrownie i finansowanie wiązane Pakistanowi, Argentynie, a potencjalnie także Arabii Saudyjskiej, a także dużym obszarom Azji Środkowej. Amerykański przemysł jądrowy, cierpiący z powodu braku finansowania eksportu i sparaliżowany przez trzy dekady bezczynności w kraju, nie ma podobnej oferty.


Reaktor geopolityczny

To nie jest tylko historia komercyjna. To opowieść strategiczna.

Elektrownie jądrowe to nie farmy wiatrowe. To zobowiązania na sześćdziesiąt lat. Wymagają paliwa, części zamiennych, wsparcia technicznego i stabilności dyplomatycznej na pokolenia. Kraj, który buduje reaktor na obcej ziemi, nie sprzedaje energii elektrycznej, lecz umieszcza flagę. Rosja zrozumiała to wcześnie. Chiny szybko się tego uczą. Stany Zjednoczone, pomimo ogromnych interesów bezpieczeństwa na stabilnych, niskoemisyjnych rynkach energii, skutecznie wycofały się z tego obszaru.

Waszyngton próbuje wstępnie skorygować kurs. Miliardy nowych funduszy federalnych napływają na zaawansowane projekty demonstracyjne reaktorów. Trwają prace nad odbudową krajowego wzbogacania uranu, po tym jak politycy zbyt późno zdali sobie sprawę, że rosyjskie paliwo napędza amerykańskie reaktory. Startupy o nazwach takich jak TerraPower i NuScale obiecują przyszłość, w której reaktory będą małe, modułowe i budowane w fabrykach – omijając gigantów budowlanych, które pochłonęły Vogtle’a.

Ale nadzieja nie jest strategią. A plany budowy nie generują wpływów dyplomatycznych.

Niewygodna prawda jest taka, że ​​kolejne dwie dekady globalnej ekspansji jądrowej będą w dużej mierze pisane cyrylicą i mandaryńskim – chyba że Stany Zjednoczone znajdą sposób na przełożenie swojego laboratoryjnego geniuszu na godziny pracy koparki. To za mało, by wynaleźć reaktor przyszłości. Ktoś wciąż potrzebuje wylania fundamentów – dwukrotnie i na tyle tanio, że minister finansów zagranicznych zgodzi się, zamiast odebrać telefon z Moskwy.

Atom narodził się w Ameryce. To, czy pozostanie amerykański, zależy być może już mniej od fizyków, a bardziej od instalatorów, kierowników projektów i systemu politycznego, który będzie traktował budowę elektrowni jądrowych jako infrastrukturę narodową, a nie hazard na Wall Street.

Beton jest obecnie utwardzany w Rosji i Chinach. Stany Zjednoczone wciąż czekają na pozwolenie na budowę.

Jeśli Trump nie zaoferuje darmowej instalacji złotych toalet jako części umowy, być może Saudyjczycy powinni porozmawiać z Rosjanami lub Chińczykami i rozważyć porozumienie, które nie będzie wymagało od nich uległości wobec Bibiego Netanjahu.

Źródło: Ameryka zna broń atomową. Po prostu nie może jej już budować. Powiedz to Saudyjczykom.

 Nie pozwólmy Jagielskiej zabijać kolejnych dzieci!


Fundacja Pro-Prawo do Życia Dzień dobry Panie Mirosławie. 
Nie pozwólmy Jagielskiej zabijać kolejnych dzieci!

Gizela Jagielska, odpowiedzialna za zabójstwo 9-miesięcznego Felka zastrzykiem w serce z chlorku potasu oraz masowe aborcje w Oleśnicy, ma zostać teraz zatrudniona na największej porodówce na Dolnym Śląsku – w szpitalu Falkiewicza we Wrocławiu.

Polityczni mocodawcy Jagielskiej szykują już grunt pod zmiany – zwolnili dotychczasową dyrektor, która sprzeciwiała się aborcji.
Ich kolejny cel wydaje się jasny – zrobić ze szpitala kolejną rzeźnię dzieci.

Dlatego już w najbliższy wtorek 28 lipca o 17:30 organizujemy pod szpitalem Falkiewicza akcję informacyjną połączoną z publicznym różańcem. 

Zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. 

Proszę również o to, aby udostępnił Pan poniższą krótką rolkę video swoim znajomym w mediach społecznościowych takich jak Facebook oraz na komunikatorach typu WhatsApp czy Telegram. 

W rolce nasza koordynatorka Ania krótko wyjaśnia, o co chodzi w sprawie szpitala Falkiewicza i co każdy z nas może zrobić aby powstrzymać Jagielską:Jeżeli nie może Pan osobiście wziąć udziału we wtorkowej akcji, prosimy o wsparcie finansowe, które umożliwi naszym wolontariuszom organizację kolejnych akcji we Wrocławiu oraz w pod innymi szpitalami w całej Polsce.

Potrzebne są środki m.in. na paliwo, transport, logistykę, wydruk nowych materiałów, bannery, megafony, namioty i wiele innych akcesoriów. Kluczowe jest także utrzymanie dalszej pracy naszego Centrum Prawnego, które chroni wolontariuszy przed prześladowaniami sądowymi.

Liczymy na Pana zaangażowanie. Razem możemy powstrzymać aborcjonistów.

WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 
Kinga Małecka-PrybyłoPodpis e-maila: Kinga Małecka-PrybyłoFundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Polowanie na profesurę profesora – Jaki „profesor” taki poziom argumentów…

Polowanie na profesurę profesora – a poszukiwanie prawdy

Jaki „profesor” taki poziom argumentów

Można by się zdziwić, dlaczego od wielu lat środowiska zainteresowane sprawą „czy energia jądrowa jest potrzebna dla Polski”  poszukują profesury Andrzeja Strupczewskiego, zamiast zająć się argumentami merytorycznymi, gospodarczymi.

Odpowiedź jest prosta:

Ten człowiek od ponad 30-tu lat personifikuje dążenia międzynarodowego lobby jądrowego do uszczęśliwienia, Polski, Polaków „nowoczesnymi i bezpiecznymi” reaktorami „najnowszej generacji”.

         Najpierw, już w latach 70-tych używał takich określeń na korzyść „towarzyszy  radzieckich” i ich WWER-ów. Potem zaś, po zmianie halsu, na rzecz reaktorów francuskich (z Framatom, Areva) i amerykańskich (Westinghouse). Od niedawna promuje reaktory na trzy plus (3+). Piszemy (zob. np. Niedoszłe energetyczne El Dorado  czyli: https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3582&Itemid=44  ) , że w Europie nie pracuje ani jeden z takich reaktorów, a jedyne dwa są, od wielu lat budowane, we Flamanville (Francja) i Olkiluoto (Finlandia). Budowa się przedłuża, koszty rosną o miliardy. Firmy się procesują.

Dyskusja merytoryczna jest uniemożliwiona (zob. np. Promocja energetyki jądrowej – wór sloganów  ). Strupczewski przeznaczył (może to jemu przeznaczono? w komisji sejmowej w 2011 r) ponad 18 milionów zł na propagandę pro-jądrową, prowadzoną z naszych pieniędzy. Uwagi uczestników tego posiedzenia w sejmie, osób z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, by te pieniądze były przeznaczone na informację o EJ, nie zaś na propagandę – zostały zbyte krzykiem.

Propaganda prowadzona jest m. inn. pod firmą SEREN , co niektórzy, może złośliwi w Świerku i wśród zainteresowanych agresją EJ w Polsce tłumaczą Stowarzyszenie Emerytów i Rencistów Energetyki Nuklearnej. Ale pieniądze są bardzo konkretne. W ubiegłym roku finansowano na przykład propagandowe wycieczki studentów w „jądrowym autobusie”. Zebrani z łapanki młodzi ludzie, przepytywani w różnych miastach, nie wiedzieli nawet, że w reaktorach powstają izotopy plutonu, nie tylko 239Pu, ale też cięższe, o ogromnej radioaktywności alfa. Nie wiedzą też, że z nich robi się (zwykle tajnie) paliwo MOX. Nie wiedzą też, tak jak promujący EJ w mediach prof. Jacek Jagielski ze Świerka, z którym spotkałem się w TVN, że reaktor Maria w Świerku ma zwierciadło grafitowe, co jest bardzo niebezpieczne. Takie zwierciadła na świecie nie są stosowane od lat 60-tych, po katastrofie w Windscale. Ono było też jedną z głównych przyczyn katastrofy w Czarnobylu.

Finansują też tygodniowe wycieczki do Świerka lub Flamanville dla przeciwników EJ, np. dla aktywistów z GĄSEK, gdzie przedtem, ku frustracji lobby jądrowego, 94% ludzi wypowiedziało się w referendum przeciw EJ .

         Ponieważ wódz propagandzistów energetyki jądrowej ma bardzo ograniczony zestaw argumentów, ale poparty ogromna pewnością siebie, a z reguły nie odpowiada na argumenty merytoryczne, młodzi ludzie przed wielu laty usiłowali zorientować się, jakie p. A. Strupczewski ma podstawy naukowe do swych wypowiedzi „ex cathedra”. A ściślej – gdzie stoi ta cathedra profesorska. Bo od lat podpisuje się i przedstawia jako: prof. dr inż. ANDRZEJ STRUPCZEWSKI , np. tu: http://www.atom.edu.pl/index.php/redakcja/90-prof-dr-inz-andrzej-strupczewski.html

Okazało się że… nie w Polsce. W spisie profesorów mianowanych („belwederskich”) ciągle takiego nazwiska nie ma. A. Str. na bardzo liczne pytania przesyłane do niego np. na adres a.strupczewski@cyf.gov.pl nie odpowiada.

Zadałem więc („na żądanie publiczności”) takie pytanie dyrektorowi Narodowego Centrum Badań Jądrowych (tak teraz nazwali Ośrodek Świerk)  prof. dr hab. Grzegorzowi Wrochnie:

=========================================

30 kwietnia 2012

Szanowny Panie Profesorze,

Wiele miejsca w mediach zajmuje ostatnio dr. Andrzej Strupczewski, pracownik Pana instytutu. Wszędzie, i to od wielu lat, przedstawia się i podpisuje jako profesor, również w licznych oficjalnych materiałach Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

Byłbym zobowiązany, gdyby odpowiedział Pan Profesor na parę pytań, na które p. A. Strupczewski od paru lat nie odpowiada dużemu gronu dziennikarzy i innych zainteresowanych :

Kiedy uzyskał TYTUŁ profesora nadawany przez prezydenta?

W wykazie profesorów mianowanych  nie potrafimy go znaleźć.

Może – na jakiej uczelni ma on stanowisko profesora?

Bo, o ile się orientuję, w ośrodkach naukowych i badawczych nie ma możliwości nadawani ani tytułu ani stanowiska ?

Ewentualnie: W jakim kraju nadano mu profesurę?

I kiedy?

Łączę wyrazy szacunku

Mirosław Dakowski,

prof. dr hab., fizyk

Z odpowiedzi wynikało, że : dr inż. Andrzej Strupczewski, prof. nadzw. NCBJ. Czyli – ponieważ NCBJ to nie uczelnia, więc byłoby to stanowisko zwyczajowe, jak w szkole: „Uwaga, psor idzie!!”.

A sprawa stanowiska profesora?

Profesor to również nazwa stanowiska pracy na uczelniach wyższych. W tym znaczeniu profesor to samodzielny pracownik naukowy, który kieruje własnym zespołem naukowym lub jest kierownikiem katedry, instytutu lub innej samodzielnej jednostki uczelnianej”. Wobec skromnego milczenia A. Str. przeszukaliśmy liczne uczelnie, włączając  Akademię Hotelarstwa i Gastronomii (bo tak nazwała się Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie). Bez skutku.

Viki podaje jednak: W Polsce w szkołach średnich tradycyjnie nazywa się wszystkich nauczycieli profesorami, choć formalnie posiadają oni zwykle tytuł zawodowy magistra.

Koledzy profesorowie ze Świerka zasugerowali, że może należy źródeł profesury szukać w b. ZSSR, albo w Kirgystanie. Lub „gdzieś w Afryce”, może Burkina Faso, tam podobno tanio sprzedają profesury, a w pakiecie, jeśli się potarguje, dodają jeszcze tytuł książęcy (księcia krwi? Pamiętamy z „W pustyni i w puszczy”..). Szukamy…

Nie ma na uczelniach, w mediach oficjalnych, uczciwej dyskusji o kosztach, bezpieczeństwie i potrzebie EJ dla Polski. Jest jedynie propaganda pro-jądrowa, ostatnio popierana przez wszystkie partie będące w sejmie (sic!!) Posłowie 13 maja 2011: po nas choćby katastrofa nuklearna .

Wracam do pytania postawionego na początku: „Po co te poszukiwania?” Otóż po to, by Polacy zasypywani propagandą pro-EJ mogli choć odpowiedzieć :

Jaki „profesor” taki poziom jego argumentów.

Czarnobyl. Cztery dekady od wybuchu. JĄDROWEGO!!! – 40 lat ciągłego kłamstwa, ukrywania zbrodni – i jej skutków.

Czarnobyl, 26 kwietnia. Trzy dekady od wybuchu. JĄDROWEGO. 30 lat ciągłego kłamstwa, ukrywania zbrodni – i jej skutków.

  Do takich, co to ciągle widzą 32 ofiary „awarii”: …A któż ci to, ciemniaku i łobuzie, profesurę nadał ?? Czy tam doktorat, czy licencjat, poziom kłamstwa ten sam…
=====================
Satanistyczne korzenie PROJEKTANTÓW:
„Czort z nami” !! Satanistyczna impreza atomistów przed katastrofą czarnobylską.
[Ten kurewski internet nie daję mi dostępu do mojego artykułu.. md]
==========================
Mirosław Dakowski, 25 kwiecień 2016
Artykuł ma nam uświadomić ogrom tej katastrofy, też ogrom jej skutków dla zdrowia i życia milionów. Pomijam stronę gospodarczą. Ogrom trwającego kłamstwa świadczy o potędze finansowej ciągle stojącej za nim. Dwukrotnie użyłem słowa nam, bo przypominanie sobie i formułowanie twierdzeń sprawia również mi, również teraz, dużo bólu. Poniższe działy się przeplątają ze sobą, wprowadzam tytuły dla pewnej klarowności. Powtórzenia częściowo celowe.
========================
O dobrodziejstwie mutacji dla ewolucji Sprawę mutacji po-promiennych spróbuję tu potraktować chłodno, statystycznie. Wiemy bowiem [dostępne są liczne relacje] , ile nieszczęścia i rozpaczy spowodowały narodziny dzieci z mózgiem poza czaszką, czy z drugą główką na piersi. Były ich tysiące, wiele tysięcy. Szpitale Homla, Mińska, Kijowa i innych miast były ich pełne. Osoby zainteresowane, a z silnymi nerwami, mogą to znaleźć przez google. Wolę nie podawać adresów. Bo straszne. Matematyka ewolucji (por. Hoyle, Czy ewolucjonizm jest nauką – Matematyka ewolucji a logika ewolucjonistów ) , no i zdrowy rozsadek wskazują, że częstość występowania mutacji szkodliwych, destrukcyjnych dla organizmu przekracza miliony miliardów razy ew. „mutacje pozytywne”. Obserwacje mutacji po-promiennych, tak przez 70 lat po Hiroszimie i Nagasaki, jak po 30-tu latach po Czarnobylu też wskazują, że geniusze czy szybkobiegacze w tych milionowych populacjach napromieniowanych się nie pojawili, a ludzie kalecy, ciężko poszkodowani, impotenci itp. – tak. W  ogromnych ilościach. Po Czarnobylu ludzie wchłaniali ogromne dawki promieniowania beta i gamma [najpierw jod 131J, później  137Cs , 134Cs, 90Sr] głównie z zewnątrz, choć ten pierwszy osadza się w tarczycy, a ostatni może zostać wchłonięty i wbudowany w układ kostny [chemicznie jest podobny do wapnia] . Są to setki keV na jeden rozpad. Wchłonięto również ogromne, zwykle nie mierzone, tylko oceniane ilości pierwiastków alfa- aktywnych [4 do 5 Mega eV] , jak wiele izotopów plutonu [ Pu 236-244] i uranowców powstających w reaktorach. Po katastrofie wchłaniano je z powietrzem i z jedzeniem. Cząstki alfa zatrzymuje bowiem nawet kartka papieru, ale w płucach, żołądku czy krwi spalają, niszczą całe komórki. Poniżej opiszę źródła takich „gwiazd”: hot spots.
Paradoksalne – wyklucza to przyszłe mutacje, bo komórka spalona nie zmutuje. Promieniowanie alfa daje inne ogromne objawy chorób popromiennych. Tak więc mutacje przechodzące na następne pokolenia są głównie skutkiem promieniowania beta i gamma. Następne pokolenie albo jest zupełnie niezdolne do rozrodu, albo wydaje duży ułamek dzieci chorych, czy bezpłodnych. Ten efekt napromieniowań widać już teraz, w 30 lat po początku napromieniowań. Bo przecież wchłanianie promieniowań na Białorusi, Ukrainie i w południowo- zachodnich częściach Rosji [dalej : BUR] trwało latami… [por.: ’Chernobyl is not finished, it has only just begun’ ].
ZGONY Podsumuję najwiarygodniejsze źródła danych o licznych zgonach po Czarnobylu. Badania porównawcze, statystyczne (prof. Jabłokow i inni, por.: Poprawna ocena śmiertelnych ofiar Czarnobyla: PÓŁTORA MILIONA. ) wskazują, że śmiertelność na terenach silnie skażonych (najpierw 131J, potem 134Cs, 137 Cs, Sr, ciągle też promieniowanie alfa, szczególnie różnych ciężkich izotopów Plutonu) przewyższa o 3.8% – 4% śmiertelność na analogicznych pod innymi względami terenach nieskażonych (próbka odniesienia, tj. podobny poziom biedy, alkoholizmu, ciemnoty itp). Daje to ok. 1 000 000 nadliczbowych śmierci.
Osoby dezawuujące te dane i analizy [por. dyskusja pod: http://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/atom-mit-bezpieczenstwa  ] są anonimowe, jak to trolle. Przestudiowałem jednak prace krytyków anglojęzycznych, które wg. tych trolli ukazują błędność analiz profesorów Jabłokowa [książki napisane wraz z profesorem Wasilijem Nesterenko z Mińska i wydane po rosyjsku, a potem w renomowanym wydawnictwie amerykańskim po angielsku].
Starałem się  znaleźć reakcje krytyczne po paru latach od ukazania się tych książek, czyli dojrzałe. Metody analizy statystycznej z regionów różniących się jedynie, czy głównie, stopniem skażenia, nie podważano. Okazało się, że autor recenzji głównie skarży się, że cytowane w książkach Jabłokowa prace (jest ich ok. 500 !!), są w językach słowiańskich, czyli po białorusku, rosyjsku i ukraińsku.. To zarzut najcięższy…
 Muszę dodać z żalem,  że prac po polsku tam, w odnośnikach bardzo mało – w PRL i potem, po „przemianach”, nie było klimatu , ani pieniędzy na takie badania. Do mediów w PRL i potem mieli dostęp notoryczni kłamcy, jak propagandzista Strupczewski i ideolog „dobroczynnych małych dawek” Jaworowski. Piszę „kłamcy” z zupełna pewnością. Bo dane przeczące ich tezom są ogólno dostępne, pewne, łatwo sprawdzalne.
W Rosji, na Białorusi i na Ukrainie, z trudem i bólem, ale czasem  prawda o tragedii się przebije. W Polsce – raczej nie. Nie wiem, czemu. To jednak boli. Badania martwych urodzeń i poronień na terenach skażonych – wskazują na dalsze kilkaset tysięcy- jak uważa nie­miecki badacz H. Scherb, cytowany przez prof. Jabłokowa.
Nie znaleźliśmy ścisłych danych statystycznych dotyczących spędzeń płodu, czyli celowego uśmiercenia ludzi nienarodzonych. Lekarze szacują te ofiary na kolejne kilkaset tysięcy. Ściślej, oceny takich ofiar Czarnobyla, uzgodnione z lekarzami na Białorusi, dają dodatkowo ponad 500 tysięcy ofiar w BUR.  
Z wyrywkowych danych od lekarzy położników pochodzą szacunkowe dane mówiące, że w Polsce w latach 1986-89 dokonano aborcji „ze strachu przed Czarnobylem” 2-3% od żywych urodzeń. Urodzeń żywych mieliśmy wtedy ok. 600 tysięcy rocznie. Daje to szokująca ocenę ok. 50 tysięcy ofiar…
Konieczne są ściślejsze badania – ale.. nie są dobrze widziane, więc pewnie nie będzie finansowania. Według cząstkowych danych [bo to okryte tajemnicą!] z rejonów Białorusi, Ukrainy i Rosji [BUR] w promieniu 400 km od Czarnobyla ten ułamek wynosił ok. 10%. Oczywiście [?? dlaczego dla nich to oczywiste??] dane oficjalne zostały rozmyte, więc schowane wśród ogromnej w tych państwach liczby aborcji stosowanej jako „antykoncepcja”. Przypomnę lub uświadomię: W Zw. Sowieckim przez dekady 1960-2000 na tysiąc żywych urodzeń jest 1800 – 2600 aborcji. Inaczej licząc: 60-73% ciąż kończyło się aborcją. [Por. na przykład Statystyki „aborcji”: zamilczana zbrodnia trwa. Oraz :  http://www.johnstonsarchive.net/policy/abortion/ab-poland.html ]  
Tragedia likwidatorow i KGB-sznikow.  
Wokół Czarnobyla w 1986 i 87 roku zmuszono do przenoszenia i zakopywania wysoko-skażonych materiałów (co samo w sobie było i jest absurdem) ponad 600 tysięcy młodych ludzi (rekruci, wojsko, wojska wewnętrzne), którzy w większości nie mieli dozymetrów indywidualnych. Rozkazem „władz” sowieckich zabroniono wpisywania do ich książeczek zdrowia informacji o pracy w Czarnobylu i o otrzymanych dawkach (jeśli takie dane były). Organizacje takich ludzi, jednoczących się po latach, gdy terror władz zmalał, w grupie „LIKWIDATORY”, oceniły śmiertelność w pierwszych dwudziestu latach po katastrofie na 20 % tej populacji, czyli na ok. 120 tysięcy ludzi. Dane te ( i podobne) nie doczekały się źródłowego i krytycznego opracowania ze strony Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu.
Gdy więc ktoś z Państwa zobaczy w telewizorze Autoryteta czy Celebrytę, mówiących, że na skutek Czarnobyla zginęło „32” lub „kilkadziesiąt” osób, po wysłuchaniu steku nieprawdziwych, a wyświechtanych sloganów o „bezpieczeństwie EJ”, wygłaszanych np. na tle zdjęć wybuchających reaktorów Fukushima Dai-ichi [to Łukasz Turski, profesor…], będzie mógł zasadnie zadać sparafrazowane pytanie, jakie zadał w TVN porażony bezczelnością rozmówcy prof. Władysław Mielczarski (energetyk)  „A któż ci to, ciemniaku i łobuzie, profesurę nadał ??” -oraz „prawo” do drwin z męczarni ludzi? Oraz ze zdrowego rozsądku Polaków? Czy tam doktorat, czy licencjat, poziom kłamstwa ten sam.
==========
Tu echa amerykańskie. Dla DOCIEKLIWYCH. The Chernobyl Catastrophe Consequences on Human Health http://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/atom-mit-bezpieczenstwa http://www.nyas.org/publications/annals/Detail.aspx?cid=f3f3bd16-51ba-4d7b-a086-753f44b3bfc1 The book by Yablokov (Volume 1181 of the Annals of the New York Academy of Sciences) is a 327-page volume and is an English translation of a 2007 publication in Russian by the same authors titled ‘Chernobyl’. seeks a correlation of health effects with levels of contamination or dose. They believe this approach is ‘impossible’ due to lack of measurements in the first few days, lack of information on ‘hot spots’ and lack of information on all of the isotopes involved. [Samo to zdanie jest strasznym oskarżeniem “władz”]
=============
  Teoria reaktorów a „pokojowe wybuchy”.  
Przed dziesięcioleciami [ w latach 60-tych i 70-tych zeszłego wieku] wykładałem na paru uczelniach “Fizykę rozszczepienia i teorię reaktorów”. To pierwsze dlatego, że to nauka, dociekanie prawdy o Naturze, a drugie, bo sądziłem wtedy, że EJ to przyszłość energetyki na planecie. Wtedy jeszcze prognozy (też te uczciwe) wskazywały na ciągłe zmniejszanie kosztów energetyki jądrowej. Wypisując studentom równania reaktorów udowadniałem, że reaktor nie może wybuchnąć w jądrowej reakcji lawinowej. Jedynie z anty-sowieckiej przekory dodawałem, że „no chyba, że będzie to przodujący reaktor radziecki”.
Dopiero po strasznym dla fizyków kwietniu, maju i czerwcu 1986 roku z przerażeniem zobaczyłem, że ten ostatni dowcip to okrutna prawda. Wtedy dopiero dowiedzieliśmy się, że reaktory RBMK [( Реактор Большой Мощности Канапный – Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy ) K – kanałowe] po to mają te 60 czy 70 niezależnych kanałów, czyli wiązek prętów paliwowych, by można było na biegu, bez wygaszania reaktora, wyjmować pręty paliwowe z optymalna ilością zsyntetyzowanych właśnie izotopów Plutonu [ Pu 238 do 244]. Bo przy dłuższej eksploatacji również ten Pu, powstający z uranu U238 przy pracy reaktorów, ulega rozszczepieniu, czyli nie można go wyekstrahować.
Czytamy w wiki jeszcze w 2016 roku: „Rozwiązania konstrukcyjne reaktora RBMK są bardzo korzystne pod względem ekonomicznym[sic!!] .   Hamulce samochodu Żiguli „Uczeni radzieccy” pomyślnie spełnili nakazy Biura Politycznego, by wykonać takie reaktory, które jednocześnie dadzą Armii pluton na bomby, a proletariatowi miast i wsi – tani prąd.
Koszty bezpieczeństwa się nie liczyły. Zdecydowano się więc na rozwiązanie, jakby częściowo niezależnych od siebie kanałów. Tymczasem wiązki prętów paliwowych („kanały”) oczywiście nie miały identycznych parametrów. Tak, jak w Żiguli (to sowiecka wersja Fiata 124 – starsi  samochodziarze pamiętają) , gdzie cylindry, nawet nowego silnika,   miały różne stopnie sprężenia mieszanki od 8.5 (chyba?) do 11.0. Te fakty już uwzględniłem w wykładach po 1986 roku. Mówiłem: Sterowanie RBMK przypomina sytuację, w której 76 samochodów Żiguli ma, ze względów oszczędnościowych, wspólny pedał hamulca oraz drugi, gazu.
To porównanie robiło wrażenie wśród studentów. Dopiero po latach dowiedziałem się, że sytuacja realna była jeszcze o wiele tragiczniejsza. Początek tych dociekań miał miejsce dopiero po kłamliwych referatach radzieckich w Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej jeszcze pod koniec 1986 roku [pięciogodzinny referat wygłaszał tam biedny akademik Legasow] .
Zaczęto więc krytycznie badać projekt RBMK. Więcej o kłamstwach od strony technicznej zob.: PRZYCZYNY KATASTROFY W CZARNOBYLU: Konstrukcja RBMK. Dopiero po tych kłamstwach, jawnych już dla fachowców, energetyków jądrowych, fizycy amerykańscy i potem kanadyjscy zauważyli i policzyli, że w niestabilnych warunkach, np. „eksperymentów” na zduszonej mocy górna część rdzenia ma inną reaktywność niż dolna! W dolnej było już  blisko reakcji lawinowej, gdy w górnej – jeszcze ‘wsio w pariadkie” !
A gienierały właśnie nakazały przeprowadzać takie eksperymenty na zmniejszanej mocy na reaktorze nr. 4 w Czarnobylu. Budowa rdzenia, zgodnie z projektem (sic!) powodowała parę wad wrodzonych takich reaktorów.
1) Jedną z nich było zwiększanie reaktywności przy wzroście temperatury  [o tym dowiedzieliśmy się jeszcze w 1986 roku].
2) Jak również o tym , że RBMK ma zwierciadło (neutronów) grafitowe, co dodatkowo znacznie pogarsza sytuacje w razie zaniku chłodzenia, bo powoduje wzrost strumienia neutronów, gdy trzeba go błyskawicznie zmniejszyć! Takie zwierciadło ma też mały, do celów naświetleń izotopów dla medycyny od dawna używany, reaktor Maria w Świerku. Dotąd – działa.. Większość „profesorów” – propagandystów o tym nie wie.
3) Najgorsza [ i ukrywana!!] wada to to, iż w razie sytuacji niestabilnej, gdy należy natychmiast wstrzelić pręty awaryjne, mające zatrzymać reakcję łańcuchową, ta czynność, wbrew swemu celowi, zwiększa reaktywność. Tę wadę, jak się okazało po latach, wcześniej sygnalizowali fizycy radzieccy, ale Dowództwo Partyjne to zignorowało [szerzej por. PRZYCZYNY KATASTROFY W CZARNOBYLU: Konstrukcja RBMK.   ]   WYBUCH JĄDROWY !   Nic dziwnego więc, że mój ponury dowcip o „jądrowych pokojowych wybuchach reaktorów” stał się w 86-tym – FAKTEM najbardziej przez dziesięciolecia ukrywanym –. Bo to nie wybuch chemiczny, jak mówiono oficjalnie, nie eksplozja wodoru z dysocjacji pary wodnej zniszczyły reaktor nr. 4 w Czarnobylu. Zniszczyła go lawinowa jądrowa reakcja rozszczepienia, zachodząca dodatkowo różnie w różnych partiach rdzenia.
Pisywałem i dowodziłem tego już w 1986 roku – ku oburzeniu propagandystów piszących , że przecież jądrowo  -„nic się nie stało”. Czyli stało się coś, w co fizykowi reaktorów naprawdę trudno uwierzyć! Moc jądrowa wzrastała lawinowo wiele tysięcy razy – i to wreszcie musiało spowodować wybuch, rozerwanie rdzenia, budynku, i w konsekwencji reakcje chemiczne. Dopiero po podniesieniu temperatury do wielu tysięcy stopni, w trakcie topienia się rdzenia itp – nastąpiła dysocjacja resztek wody, wybuch wodoru i potem pożar nieszczęsnego zwierciadła grafitowego. Paradoksalnie – gdyby była w Czarnobylu osłona bezpieczeństwa, to wybuch byłby jeszcze silniejszy (bo później by nastąpił, czyli lawina mocy byłaby większa), ale skażenie nie rozeszłoby się po świecie tak mocno, tak daleko.  
Zbrodnicze decyzje PÓŹNIEJSZE.
Do dalszego rozprzestrzeniania się wszelkich produktów radioaktywnych przyczyniły się rozkazy Władzy : Zasypać roztopiony i żarzący się, nagi, widoczny z góry rdzeń reaktora ołowiem i gliną, piaskiem! Zginęło na skutek tego kilkudziesięciu młodych pilotów helikopterów i ich załogi, żołnierzy, którzy ten obłędny rozkaz wykonywali. Nawet spisu nazwisk tych ofiar barbarzyństwa nie można znaleźć, ani ich ilości… Ale co gorsze – piasek, ołów i glina w zetknięciu z rozżarzonym rdzeniem, w temperaturze paru tysięcy stopni, parując natychmiast, porwały za sobą najpierw do troposfery, potem do stratosfery ogromne ilości wrzącego paliwa [U, Pu, fragmenty rozszczepienia, Sr, Cs…]
  GWIAZDY ALFA
To wyniesione aż do wysokości 13 kilometrów paliwo, po zestaleniu się w atmosferze, wiatry rozniosły na cały świat. W ogromnej ilości na Białoruś, Ukrainę, południowo -zachodnią Rosję. Dostało się też Polsce, szczególnie w okolicach Suwałk, Siedlec, a także Opola, a pod Warszawą w Jankach (ogromne gorące plamy – ich powstawanie związane było z kierunkiem wiatrów i deszczem). Były też niespotykane w historii dotychczasowych wybuchów jądrowych „Hot spots”, jądrowo „gorące” (czyli silnie radioaktywne)  kawałki paliwa, o rozmiarach mikronowych, zawierające dużo alfa-aktywności [Pluton, wyższe izotopy Uranu, w większości w postaci metalicznej]. One to, po każdym miłym spacerze w lesie, szczególnie przy wietrze, osiadały w płucach i w nich wypalały dziurki. Podobnie po zjedzeniu skażonych warzyw, grzybów itp, tu głównie podgrzybków, wypalały takie dziurki w żołądku i jelitach. Z płuc nie można było tego wykasłać, bo się przyklejały. Jeszcze w pamięci widzę wyniki auto-radiografii ( naświetleń błon rentgenowskich) na sekcjach zwłok z licznymi gwiazdami torów cząstek alfa. Wykonane gdzieś w Białymstoku.
Nie potrafiliśmy się przebić z tą informacją do TV. Mówiono: „Nie straszcie ludzi!!”. Tu dodam, że udało nam się wtedy wymusić na Biurze Politycznym, by zakazali sprzedaży mleka bardzo skażonego. Miało być utylizowane przemysłowo. Jakaż była nasza wściekłość, gdy po tygodniu czy dwóch przyszła do nas, fizyków na Hożą jakaś „zwariowana mamuśka” niemowlaka i żądała sprawdzenia aktywności mleka w proszku, które uzyskała na kartki… Przecież cóż może być bezpieczniejsze, niż mleko w proszku?? Zmierzyliśmy dla świętego spokoju –a to mleczko  miało kilkanaście tysięcy Bq na kilogram!! Było to mleczko z mleczarni w Płońsku – durnie uznali, że produkcja mleka w proszku to utylizacja przemysłowa. Wiele mleczarni tak wtedy robiło.
Jedynie przez znajomości udało się zaalarmować i przekonać Rakowskiego, wtedy I Sekretarza, zdaje się. Więc później bezczelnie upychali to mleko w proszku w różnych „dzikich krajach”, – a w Pakistanie się wydało. Por.:http://zielonewiadomosci.pl/tematy/energetyka/atom-kosztowny-przestarzaly-niebezpieczny/  : w czerwcu 1987 r. Bangladesz zwrócił Polsce 1600 ton mleka w proszku ze względu na jego niebezpieczną radioaktywność.
  Strasznie się pisze takie rzeczy. Bolesne, nawet po latach .
  Upór kłamców
Propagandziści pisują od lat te same kłamstwa. Tu parę przykładów: O godz. 1:24 i 40 sekund doszło do potężnej eksplozji pary wodnej. Chwilę później doszło do wybuchu uwolnionego wodoru. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mit-czarnobyla/4thwc …naukowcy z tzw. Forum Czarnobylskiego, w skład którego wchodzą Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, Światowa Organizacja Zdrowia, agendy ONZ oraz rządy Białorusi, Rosji i Ukrainy. W 2005 r. opublikowano raport, z którego wynika, że skutki zdrowotne awarii nie są tak tragiczne, jak prognozowano. Podawana przez specjalistów całkowita liczba ofiar śmiertelnych wynosi około 30 osób.
Mit Czarnobyla
– Skutki rzeczywiste są takie, że wśród ludności – moim zdaniem – nie ma żadnych skutków – mówił kilka lat temu prof. Zbigniew Jaworowski,
===========
GÓRNICY Do nas, fizyków polskich szukających w latach 1986-89 z podziemia [!] prawdy o ofiarach Czarnobyla, czyli nielegalnie, doszły wieści o górnikach z Donbasu. Ryjących tunele pod rozlanym, wrzącym rdzeniem R-4, schodzącym, to jest przebijającym się przez gruzy reaktora i podłoże W DÓŁ…
China SYNDROM stanął nam przed oczami.   Chciano więc tam, pod spodem, chłodzić grunt przy użyciu ciekłego azotu, ale w końcu zadowolono się wlewaniem do wydrążonych tuneli ciężkiego, szybkoschnącego betonu. Górnicy dostawali dawkę rzędu 10 Sv w ciągu paru minut, wyciągano ich – i szli następni. Dzięki tym pracom (i dzięki Bogu!) „noga słonia”, w jaką rozlał się rdzeń,  w temperaturze tysięcy stopni, nie przebiła się do warstw wodonośnych, co powiększyło by rozmiar katastrofy o rząd wielkości co najmniej. Okazało się po latacg, że ogromne dawki promieniowań dostało tam ponad dziesięć tysięcy górników. Czy również tej liczby nie zaniżono? Śmiertelność była ogromna. Czy któryś z nich jeszcze żyje? Też nie wiemy.
Do żadnych danych oficjalnych dotyczących ich zdrowia czy śmierci nie dotarliśmy. Był wtedy „ukaz” władzy, by w papierach likwidatora czy górnika zatajać, usuwać dane o obecności w Czarnobylu i o dawkach zmierzonych. Każdy zawiózł swą tragedię na nowe miejsce pobytu – bez dokumentacji.  
„Czarnobylskie AIDS”. Impotencja. Ofiar, władz, mediów.
Wśród tych ponad 600 tysięcy likwidatorow i też w setki tysięcy idącej ilości żołnierzy KGB, którzy bez sensu stali „w zonie” na straży tajemnicy – ogromna część stała się impotentami. A ci, którzy zdążyli spłodzić potomstwo, zobaczyli wśród nich sporo „potworków”, czyli mutantów. Jak dokumentuje Aleksijewa w książce „Czarnobylska modlitwa”, żony tych nieszczęśników rzuciły ich – i oddawały się komukolwiek spoza zony, by jednak mieć dzieci.
  Jest wiele wstrząsających reportaży – których propagandyści w POlsce nie czytali, a „idą w zaparte” – kłamią jak z nut, dostęp do mediów mają nieograniczony. Jeszcze jeden aspekt tragiczny: „Czarnobylskie AIDS”. Większość dzieci i młodzieży ze stref silnie napromieniowanych zaczęło chorować na wszystkie możliwe choroby, zwykle wcześniej nie łączone z irradiacją. Utrata odporności organizmu – jak w AIDS. Nazwano tam to zjawisko „Czarnobylskie AIDS”. Zwolennicy „atomu”, o zgrozo – nawet lekarze – przezwali to zjawisko „radiofobią”, czyli objawiającym się fizjologicznie, lecz nie uzasadnionym radiacją strachem, paniką. Liczne prace wskazują jednak, że na „Czarnobylskie AIDS” chorują też krowy, gęsi, zające, dziki, żółwie, nawet żaby i ślimaki. Czyżby i one tak uważnie słuchały radia i oglądały TV?
W 1986-tym dogorywająca „władza rad” wydała ukaz, polecenie, by w dokumentacji likwidatorow i żołnierzy KGB nie zapisywać że byli pod Czarnobylem, i jakie dawki zostały im zapisane. Dawki realne były oczywiście inne, wyższe, ale dozymetry osobiste były drogie, „nie daj Boże zgubić”,  a pozatem – za pracę w zonie chłopcy dostawali niewielkie premie. Więc dozymetry pozostawiali bezpiecznie w szafach pancernych sztabu, tam, gdzie spali. Pozatem, zona została zdefiniowana przez urzędników jako koło o promieniu 30 km  wokół Czarnobyla. A promieniowanie rozłaziło się jak chciało, czy jak wiatr je poniósł. Jednym z najbardziej skażonych regionów były i są okolice Homla, w linii prostej 140 km na północ od ZONY.
W Sławutyczach, gdzie większość likwidatorow spała po namiotach i barakach, akurat była intensywna plama dużej radioaktywności, szczególnie alfa. Mimo alarmów  -miejsc spania tych niewolników nie zmieniono.

  Samobójstwa jako rozpaczliwe protesty.
Ateiści, na jakich przez parę pokoleń tresury wychowywano ludzi radzieckich, jeśli byli jeszcze uczciwi, mieli sumienie, to sprzeciw wobec zbrodni i nadmiernego kłamstwa wyrażali w postaci samobójstwa. Tak postąpił akademik Legasow, chemik, silnie napromieniowany w Czarnobylu w akcji likwidacji skutków [bo nie ratunkowej]. Polecono mu wygłoszenie w Wiedniu, w MAEA referatu „ujawniającego prawdę” o przyczynach katastrofy. Mówił chyba pięć godzin –urzędnicy Zachodu byli zachwyceni „prawdą”. Tam w referacie napisano o zaniedbaniach, niedopatrzeniach, też o „winie obsługi” itp. Legasow jednak wiedział już, że to wady konstrukcji rektorów tego typu były JEDYNĄ prawdziwą przyczyną. Gdy nie pozwolono mu później ujawnić prawdy – powiesił się na klatce schodowej swego bloku. Wtedy czytałem jego wstrząsający testament; już nie mam doń dostępu.
Również Pierwszy Sekretarz KC Ukrainy Wołodymyr Szczerbycki popełnił samobójstwo z powodu swych szkodliwych i głupich decyzji w kwietniu i maju ’86 [defilady!!], oraz późniejszych kłamstw o Czarnobylu. [viki: Jest on odpowiedzialny za ukrywanie rzeczywistej skali katastrofy w Czarnobylu oraz za zorganizowanie pochodu pierwszomajowego w Kijowie, podczas którego wszyscy uczestnicy narazili się na chorobę popromienną. Targany wyrzutami sumienia popełnił samobójstwo w ​​1990 roku]

Kłamcy w Polsce
Propagandyści „atomu” w Polsce, takich ofiar też nie zaliczają do skutków „awarii”, jak z uporem i bezczelnie nazywają tragedię.  Dlaczego tak ciągle kłamał prof. Jaworowski, nie wiem. Pytałem go o to wielokrotnie tak publicznie, jak też prywatnie. Trzymał się tych „32 ofiar”, resztę nazywał radiofobią. Sądzę, że rzeczywiście wierzył w swą mrzonkę, którą nazywał „hormeza”, tj w dobroczynne działanie małych dawek promieniowań na organizmy. A na argumenty logiczne, np. te powyższe z żabami, był zupełnie głuchy. Podobnie A. Strupczewski, główny propagandysta „atomu” co najmniej od stycznia 1982 roku, tj. od „twardych praw stanu wojennego” nakazanych nam przez Jaruzela. Ta sytuacja umożliwiła decyzję (KC??) o budowie sowieckich WWER w Żarnowcu, wcześniej ciągle torpedowaną przez specjalistów fizyków i energetyków.
Ze Strupczewskim nie mogę dyskutować, bo robiłem to już dziesiątki razy – jest zupełnie niepodatny na argumenty logiczne. A sam wielokrotnie, publicznie używa np. porównań, że dawka od Czarnobyla jest równoważna różnicy dawek od promieniowania kosmicznego u kobiety na wysokim obcasie [8 cm] , -i na płaskiej podeszwie. Czyli – że dawka od Cz. to tyle, ile zajdzie reakcji promieni kosmicznych w 8- centymetrowej warstwie powietrza… To brednia obezwładniająca. Pisze też i mówi publicznie – że „dawka w Rosji po Cz. jest mniejsza niż w Bułgarii”  – bo uśrednia skażenia po całym obszarze tych krajów. Nie chce zrozumieć praw statystyki: Jeśli tonę śrutu ołowiowego rozsypię równomiernie po Polsce, to efekt będzie inny, niż gdybym zrzucił ją na głowę człowieka.
Jego argumenty ekonomiczne na temat EJ zostały już dziesiątki razy obalone – więcej nie warto tego dyskutować, wobec potopu jego kłamstw, którymi ciągle zalewa media. Ale – jest tam ciągle pupilkiem. Z zabawnych cech – bezczelnie od dwóch chyba dziesięcioleci uzurpuje sobie tytuł profesora. [por.: Polowanie na profesurę profesora – a poszukiwanie prawdy ]. Wreszcie interwencje u dyrektora ośrodka w Świerku prof. Wrochny, gdzie niezmiennie pobiera pobory, trochę to ukróciły – ale ciągle o sobie pisze: prof. dr inż. Andrzej Strupczewski
Pytałem przed laty, też publicznie oczywiście, u którego kacyka plemienia afrykańskiego sobie ten tytuł kupił, bo był to czas, gdy Murzyni oferowali tanio różne tytuły, a za 100 dolarów poza profesurą, może można było dostać w pakiecie, czy może w promocji, też tytuł księcia krwi, zupełnie jak Kali i M’Rua u Sienkiewicza.
Autorzy [w PL] gęgający ciągle, że nic się nie stało, przemilczają nie tylko publikacje i książki naukowe, jak prof. Jabłokowa [i prace tam cytowane], ale też filmy dokumentalne, czy reportaże, jak Czarnobylska modlitwa Swietłany Aleksijewej [wyd. Czarne, 2012]. Zadziwia fakt, że autorka pisząca mądrze, odważnie i zrozumiale, dostała w 2015 roku nagrodę Nobla. To gremium od lat wielu nagradza beztalencia: lesbijki, marksistów (Fo), prostackich kłamców (al Gore), czy.. „przyszłe osiągnięcia” (Barak Hussain Obama). Więc dla komitetu noblowskiego nagroda dla Aleksijewej to zapewne wypadek przy pracy. Ale dla nas nieoceniona możność poznania realiów wojny, tragedii po- czarnobylskiej czy życia na Białorusi.   Powiew prawdy.
=========================
Mail’em: Szanowny Panie Profesorze!

W końcu raport Pierre TANGUY’a został opublikowany w styczniu 1990 roku w
Gazette Nucléaire n°100, porównaj
http://www.dissident-media.org/infonucleaire/rapport_tanguy.html

Jest tam komentarz  rysunkowy z: Le Canard enchaîné du 14/02/90. [przy tytule]


  Classés au niveau de gravité 5, ces accidents….[—] Il faut donc considérer que dans l’état actuel de sûreté du parc EDF, la probabilité de voir survenir un tel accident sur une des tranches du parc dans les 10 ans à venir peut être de quelques pour cent.=================
26 kwietnia 1986, 1:23:40, Czarnobyl. Pierwszy pokojowy jądrowy wybuch reaktora w historii. Wtedy agitatorzy pisali: „prawdopodobieństwo stopienia rdzenia [„policzyliśmy”] jest znacznie mniejsze niż 1:100 000 ”. Teraz, szczególnie po Fuku [stopiły się już 4 na 400 reaktorów działających] mówią „Dawać  pieniądz, te nowsze, które zbudujemy, to dopiero będą bezpieczne!!” Już liczb nie podają.
A Raport Tanguy mógł być opublikowany dopiero , gdy autor zgodził się na zmniejszenie tych, dech zapierających liczb.. MD
 
Zmieniony ( 08.05.2017. )

Prezenty Stalina

Prezenty Stalina 30/2026(784)

Małgorzata Todd

Czy ktoś jeszcze pamięta czym nas obdarował „Batiuszka” prócz „Pałacu” Kultury i Nauki w środku Warszawy? Rządem oczywiście; powołanym już 22 lipca 1944 roku. Czymś się przecież trzeba było zająć w oczekiwaniu, aż Niemcy uporają się ostatecznie z całkowitym zrujnowaniem Warszawy.      Później, na cześć tego wydarzenia, a może dla jego osłody, przemianowano fabrykę czekoladek „dawniej E. Wedel” na „22 lipca”. Tak się szczęśliwie złożyło, że fabryka była po praskiej stronie stolicy i nie została zburzona przez niemieckich nadludzi.
     Kanty przy okrągłym stole też potrzebowały jakichś słodkich symboli, wrócono więc do przedwojennej, prawie koniecznej nazwy, ale żeby pokolenie wychowane w PRL-u wiedziało co je, dopisano „dawniej 22 lipca”.     Teraz rząd mamy z nadania Berlina z porozumieniem zapewne z Moskwą. W porównaniu z tamtym, sprzed siedemdziesięciu dwóch lat, ten obecny, niestety sami sobie daliśmy narzucić.

======================================

KPO
‒ Co to jest KPO? – spytała Małgorzata.
Krajowy Plan Odbudowy – odpowiedział DUCH CZASU.
‒ Ten po tak zwanej pandemii?
‒ Ten sam.
‒ Znam lepsze rozszyfrowanie tego skrótu.
‒ Jakie?
Kolejne Polaków Oszwabianie.

***


Czy zauważyliście Państwo na czym polega rozbieżność okładek? Dwie okładki tej samej książki, ale jakby innych autorek. Wydanie papierowe jest już nie do nabycia. Pozostaje e-book. Mam nadzieję, że treść opowiadań nie straciła na aktualności. Sami Państwo oceńcie.


O rozwoju energetyki – do Konfederacji Grzegorza Brauna

O rozwoju energetyki w Polsce – energetyka geotermalna

Łódź 17.07.2026

Paweł Sarnik, Klub Przyjaciół „Wyspa”, w Łodzi

========================================

Szanowny Pan Włodzimierz Skalik

Wiceprezes Prezydium

Konfederacji Korony Polskiej

Dotyczy: Rozwoju energetyki w Polsce

Jako grupa ludzi skupionych pierwotnie wokół ugrupowania Polska Jest Jedna (PJJ), a aktualnie sympatyków Konfederacji Korony Polskiej (KKP) pragniemy podjąć polemikę w przedmiocie polityki energetycznej zaproponowanej przez Wasze ugrupowanie. Zgodnie z programem Waszej partii czytamy:

stanowczo sprzeciwiamy się polityce „wygaszania” polskiego górnictwa węgla kamiennego i brunatnego będących podstawą tradycyjnego polskiego systemu energetycznego. W tym kontekście uważamy za bezwzględnie konieczną rewizję zobowiązań wynikających z „Paktu klimatycznego”, a w przypadku niemożności osiągnięcia rozwiązań zgodnych z interesem Państwa Polskiego, wypowiedzenie go.

Jako jedyną alternatywę dla obecnego systemu wytwarzania energii elektrycznej widzimy elektrownie jądrowe, do zbudowania których wzywamy rząd polski.

Jednocześnie uważamy doktrynę oparcia krajowego systemu energetycznego w Polsce wyłącznie lub głównie na odnawialnych źródłach energii (OZE) za szkodliwe mrzonki oderwane od realiów ekonomicznych i praw fizyki.”

W programie partii PJJ także sprzeciwialiśmy się „wygaszaniu” polskiego górnictwa węgla kamiennego i brunatnego, które na ten moment, uważamy za podstawę stabilnego systemu energetycznego.

Podobnie jak KKP oceniamy możliwość wykorzystania energetyki słonecznej i wiatrowej jako uzupełniającą a nie podstawową w miksie energetycznym.

Jednakże pragniemy zauważyć, że Polska ma największe w Europie zasoby odnawialnych nośników energii – przewyższające wielokrotnie jej potrzeby w zakresie ciepła do ogrzewania – są to zasoby geotermalne a Polska powinna dążyć jak najszybciej do pełnej samowystarczalności energetycznej , wykorzystując własne zasoby kopalne i odnawialne.

Inwestycje geotermalne charakteryzują się zerowym stopniem emisji tzw. gazów cieplarnianych i nie ingerują w krajobraz.

Wartością samą w sobie jest wytwarzanie energii w sposób ekologiczny. To jest źródło wręcz „doskonałe”, które nie powoduje zanieczyszczenia powietrza oraz które nie powoduje w ogóle emisji CO2, co jest sztandarowym wymogiem „klimatystów/zamordystów” z UE.

Geotermia Poddębice. „Kocioł” o mocy 10MW od wewnątrz

========================

Geotermia Poddębice. Budynek wymiennikowni. Ta szklana kopuła obok to „kocioł” o mocy 10MW

=================================

Taką architekturę można zaakceptować nawet w Gietrzwałdzie

——————————————————–

Geotermia Podhalańska jest w Polsce największą geotermią, wyjątkową, bo działającą z powodzeniem w trudnym, górzystym terenie, powstała przeszło 30 lat temu i ma wyjątkowo korzystne ceny ciepła. Wg stanu na styczeń 2023 r. cena energii wynosiła w Geotermii Podhalańskiej ok. 87 zł/GJ, w Łodzi, w Veolii ok 150 zł /GJ !.

Obecnie w Polsce istnieje 56 udokumentowanych złóż wód termalnych rozpoznanych pracami geofizycznymi (250000 kmb) i wiertniczymi (ponad 7000 otworów), w tym 17 złóż termalnych wód leczniczych. Istnieją i działają zrealizowane inwestycje geotermalne , najbardziej znane to Stargard Szczeciński, Toruń, Koło, Pyrzyce, Poddębice, Sieradz, Konin, Uniejów, Mszczonów i oczywiście Geotermia Podhalańska . W Szaflarach wykonano najgłębszy otwór geotermalny na świecie. Dowiercono się do głębokości ok 6103 m. Uzyskane temperatury 140 -150 C i wydajność złoża pozwolą na budowę pierwszej w Polsce elektrowni geotermalnej.

Geotermia może pokryć pełne zapotrzebowanie kraju na ciepło do ogrzewania, co może dać oszczędność gazu z importu sięgającą minimum 50% dostaw. Zaoszczędzone dewizy można przeznaczyć na rozwój poszukiwań i wydobycia krajowych zasobów ropy, gazu i wód geotermalnych. A zaoszczędzony gaz wykorzystać w nowych, elastycznych blokach gazowych do wytwarzania energii elektrycznej (np. Ostrołęka).

Pomimo to geotermia jest przemilczana, wręcz „ukrywana” przez rząd, polityków, mainstreamowe media. Przyczyna tego jest oczywista. Kosmopolityczne lobby energetyczne nie chce dopuścić do samowystarczalności energetycznej Polski.

Geotermia jest zasobem b. stabilnym – nie posiada podstawowych wad innych preferowanych źródeł OZE jak fotowoltaika czy wiatraki, które są zależne od zmiennych warunków pogodowych (słońce i wiatr) i ich rozwój jest dla „utrapieniem” dla stabilności systemu energetycznego państwa.

Podstawową zaletą geotermii jest także fakt, że jest to energetyka rozproszona i jej rozproszenie to bardzo istotny aspekt strategiczny.

Dlatego prosimy o zapoznanie się ze strategią rozwoju Polski zawartą w publikacji „Polska XXI wieku. Nowa wizja i strategia rozwoju” opracowaną przez 3 wybitnych polskich profesorów: J. Sokołowskiego, J. Zimnego i R. H. Kozłowskiego.

Ci „trzej polscy tenorzy polskiej energetyki” w publikacji charakteryzują zasoby przyrodnicze naszego kraju, ze szczególnym uwzględnieniem odnawialnych źródeł energii, analizują kierunki rozwoju Polski i jej sytuację związaną z wejściem w struktury UE, kreślą program ocalenia bytu narodowego, przeczuwając już wtedy (2001 rok) to, co dziś jest widoczne dla nas gołym okiem: musimy odzyskać niepodległość i niezależność.

U podstaw programu naprawy Rzeczypospolitej pozostaje Rodzina. By mogła trwać rozwijać się i wypełniać swoje posłannictwo winna mieć zapewnione przynajmniej konieczne minimum godnej egzystencji i o to chodzi w przedstawionej strategii.

Publikacja pochodzi z 2005 r. i niektóre z wniosków mogą być dziś postrzegane nieco inaczej, jednak większość jest nadal aktualna

W publikacji autorzy rozprawiają się także z przyjętymi kierunkami rozwoju.

Polska w latach siedemdziesiątych była samowystarczalna energetycznie, wydobycie własne ropy naftowej wzrosło do 0.5 mln ton, wydobycie własne gazu osiągnęło wartość 8 mld m3/rok, wydobycie węgla kamiennego i brunatnego ok. 200 mln ton. W tym czasie metraż wierceń geologiczno-poszukiwawczych osiągnął wartość 450 km/rok

Czytamy: „w wyniku haniebnych decyzji politycznych lat osiemdziesiątych imponujący rozwój polskiej energetyki oparty na wykorzystaniu własnych, naturalnych surowców kopalnych został niekorzystnie zmieniony. Dalszego rozwoju nowoczesnej Polski upatrywano w odkrytych , dużych zasobach węgla brunatnego (Pątnów , Adamów, Konin, rozwoju energetyki jądrowej (Żarnowiec) oraz dostawach taniego gazu z Rosji („kontrakt stulecia” W. Pawlaka)”.

Nastąpiła świadoma utrata samowystarczalności energetycznej państwa, która trwa do dziś. (118% – rok 1960, 113% – rok 1975, 85 % – rok 2000, planowane 60% w roku 2020).

Taka strategia likwidacji energetyki polskiej oraz przemysłu wydobywczego jest nie do zaakceptowania – zważywszy na posiadane ogromne zasoby surowców kopalnych, największe w Europie zasoby odnawialnych/geotermalnych źródeł (przekraczają przeszło 100 krotnie potrzeby kraju), potencjał wydobywczy i ludzki Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazowego (PGNiG, wchłoniętego niestety przez Orlen) oraz znakomite zaplecze naukowe.

W rozdziale „Polska – zielonym Kuwejtem Europy” czytamy m.in.:

Rozpoczęcie realizacji programu (geotermii) od województwa łódzkiego. Władze tego województwa posiadają już: oceny zasobów geotermalnych dla Łodzi, wszystkich gmin i powiatów województwa łódzkiego oraz wstępne projekty wierceń dla 6 osiedli : Retkinia , Ustronna, Teofilów , Traktorowa, Wyścigowa i Politechnika zapewniających możliwość zastąpienia około 100-200 MW mocy uzyskiwanej z węgla energią geotermalną.”

Przy pracy 2 wiertni w ciągu 2-3 lat zrealizować program zapewniający dostawę energii geotermalnej do w/w osiedli w Łodzi. Ponieważ istnieje tu gotowa sieć ciepłownicza to niepotrzebne byłyby dodatkowe nakłady finansowe, co znacznie poprawiłoby efektywność ekonomiczną przedsięwzięcia”.

Niestety sieć ciepłownicza oraz elektrociepłownie zostały przekazane/sprzedane? za czasów rządu M. Belki firmie Dalkia, obecnie korporacja Veolia.

Dlaczego? – stanie się to oczywiste poniżej.

Aby nie dopuścić do przejęcia przez obce podmioty w opracowaniu czytamy: „Zasoby energii geotermalnej , znajdujące się pod obszarem każdej gminy powinny stać się własnością komunalną gminy, gmina powinna też uzyskać prawo do dysponowania dokumentacjami i „zlikwidowanymi” odwiertami Państwowego Instytutu Geologicznego oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa”.

A co realizuje w Łodzi prezydent H. Zdanowska? . Podpisuje list intencyjny z zagraniczną korporacją Innargi sp. z o.o. (o kapitale założycielskim 5 tys. zł) oraz korporacją Veolia, która uwłaszczyła się na łódzkich elektrociepłowniach i niestety także na łódzkiej sieci ciepłowniczej, z zamiarem przekazania praw do dysponowania zasobami geotermalnymi zlokalizowanymi pod miastem Łódź.

A jaka jest opłata za wydobycie ? Zgodnie z obwieszczeniem ministra Klimatu i Środowiska (Pauliny Henning-Kloski) z dn. 24 .11 2024 r. w sprawie stawek opłat za rok 2025 z zakresu przepisów prawa geologicznego i górniczego – cena jest b. konkurencyjna i wynosi … 0 zł/m3. To jest „żyła złota…”.

Dociekliwych zachęcam do sprawdzenia: jakie podatki odprowadza korpo Veolia do budżetu Łodzi. A jakie opłaty będzie wnosić spółka Innnargi? Innargi to spółka córka: A.P. Moller Holding (duńska grupa inwestycyjna, znana głównie z marki Maersk), ATP (największy duński fundusz emerytalny) i NRGi (duńska spółka energetyczna należąca do konsumentów) – mam nadzieję, że nie są zarejestrowane w rajach podatkowych.

Posiadamy w Polsce nadal nasz potencjał naukowy, polskie firmy wiertnicze i wykonawcze, które zbudowały większość polskich zakładów geotermalnych. Polska firma Exalo Dilling (dawniej Nafta Kraków) ustanowiła rekord głębokości odwiertu w Kazachstanie i całej Azji Centralnej docierając do głębokości 7050 m w otworze na polu gazowym Tasym Jugo.

Na konferencji geotermalnej w PIG w Warszawie w 2024 r. pani Dyr. Handlowy z Veolii Łódź stwierdziła, że nie jest w stanie nic powiedzieć o cenach energii cieplnej dla mieszkańców!

Dla porównania, na tej samej konferencji, właściciel prywatnej polskiej Geotermii w Stargardzie Szczecińskim podał cenę w jego firmie dla odbiorców tj. 93 zł/GJ, w Łodzi mieliśmy wtedy ~150 zł/GJ.

Ocalmy od zapomnienia wizję rozwoju polskiej geotermii, przedstawioną przez w/w trzech wybitnych przedstawicieli polskiej nauki, wizji, która od przeszło 25 lat nie może się przebić do realizacji ani nawet do świadomości ludzi.

Realizacja przedstawionego powyżej programu , jak też kontynuacja w latach następnych tendencji do wykorzystania w maksymalnym stopniu tańszych i bezpieczniejszych krajowych zasobów energii odnawialnych stworzyłoby warunki do pełnego zatrudnienia ludzi w dziedzinach produkcji opartych o odnawialne nośniki energii . Uczyniłaby naszą produkcję konkurencyjną w stosunku do innych krajów i stworzyłoby perspektywę rozwoju społeczeństwa , zahamowując również obecną tendencję pomniejszania się liczebności naszego kraju”.

A teraz zajmijmy się energetyką jądrową. Należy tutaj rozprawić się z szeregiem mitów i stereotypów związanych z tą tematyką.

Pierwsza polska elektrownia jądrowa Lubiatowo-Kopalino ma mieć przewidywaną moc 3.75 GW. Elektrownia ma składać się z trzech bloków typu AP1000 o mocy 1.25 GW każdy (od korporacji Westinghouse). Planowany koszt to jak wspomniano wyżej 200 mld zł.

Docelowo planowana jest budowa sześciu bloków o łącznej mocy od ok. 6 do 9 GW.

1. Choć energetyka jądrowa jest przez wielu postrzegana jako synonim nowoczesności i prestiżu to od „paru dziesięcioleci nie ma istotnych postępów w technologiach zamiany energii rozszczepienia na energie użyteczne (elektryczna, cieplna, czy mechaniczna). Od trzech dziesięcioleci ilość reaktorów energetycznych waha się od około 430 do 400 z tendencją raczej malejącą. Ich udział w globalnej produkcji energii zmalał.” (4).

Liczba reaktorów jądrowych oddawanych do użytku na świecie miała swoje max około 1987 r., cechuje się wyraźnym spadkiem w latach 90 i po 2010 r., choć przy wyraźnym wzroście w Chinach i częściowo w Azji.

Dostępnych jest niewiele lub wcale informacji na temat doświadczeń eksploatacyjnych w budowie reaktorów w Chinach i brakuje wiarygodnych informacji na temat ich wydajności. (12).

Wg danych z tabeli poniżej w wszystkich krajach Europy, w USA i Japonii energetyka jądrowa jest w odwrocie. Wszystkie te kraje w ostatnich latach praktycznie nie budowały nowych reaktorów.

W ostatnich 5-latkach w ilości oddanych do użytku komercyjnego reaktorów są śladowe : w USA – 1, Francja -1, Niemcy -0, Japonia -0 .

Litwa rozpoczęła kolejny kluczowy etap likwidacji Elektrowni Jądrowej Ignalina. Spółka Altra, odpowiedzialna za realizację programu wycofania elektrowni z eksploatacji, ogłosiła międzynarodowy przetarg na zaprojektowanie i wykonanie demontażu rdzeni obu reaktorów RBMK-1500.

2. Miejsca pracy. Wg sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm budowa elektrowni atomowej w Polsce da 100 tys. miejsc pracy ale… dla amerykańskich pracowników (5), co pozwoli być może przetrwać korporacji Westinghouse.

W Polsce szacuje się, że w szczytowym okresie budowy elektrowni może być to ok. 10 -30 tys. miejsc pracy.

3. W Polsce nie posiadamy złóż uranu czy innego paliwa jądrowego. Ceny na rynkach światowych są zależne od światowych korporacji. Największe zasoby znajdują się na terenie Australii (28% zasobów światowych), Kazachstanu (15%), Kanady (9%), Rosji (8%) i Namibii (7%).

Najwięksi wydobywcy uranu (przedsiębiorstwa) w 2022 roku: kazachski Kazatomprom (11 373 ton; 23% produkcji światowej), kanadyjska Cameco (5675 ton; 12% produkcji światowej).

A jaka jest dostępność paliwa jądrowego na świecie?. W 2023 roku, w obliczu niepewności i paniki związanej z przyszłymi łańcuchami dostaw, Stany Zjednoczone zakupiły od Rosji rekordową ilość wzbogaconego uranu – najwyższą od 2013 roku – przekraczającą 701 ton i opiewającą na łączną kwotę 1,2 miliarda dolarów. Było to w czasach , gdy obowiązywało embargo na zakup paliw w Rosji…

Jak to się ma do dywersyfikacji źródeł energii przez Polskę?.

Jak zapewnić bezpieczeństwo i opłacalność dostaw w aktualnej sytuacji ekonomicznej i międzynarodowej, gdy źródła nośników energii nie są w naszych rękach i nie mamy wpływu na ich ceny, a coraz bardziej widoczny jest zbrojny rabunek światowych zasobów energetycznych?.

4. Energetyka jądrowa nie jest bezpieczna. Zasadniczy problem występowania zagrożeń sprowadza się do dwóch kwestii:

– braku możliwości zadowalającego rozwiązania odprowadzenia ciepła z prętów paliwowych, przy równoczesnej olbrzymiej koncentracji mocy jednostkowej w reaktorze, to ~99% wszystkich problemów,

– niemożność pracy elektrowni jądrowej bez zewnętrznego zasilania z tzw. sieci systemowej, bez którego nie ma szans wyjścia z prostego stanu awaryjnego, jakim jest nagłe wyłączenie jej generatora elektrycznego będącego pod obciążeniem. Na takich próbach „poległ” reaktor w Czarnobylu. Oczywiste jest, że każda EJ. musi być wyposażona w układy zasilania awaryjnego. W przypadku reaktorów III generacji (Westinghouse AP1000 i GE/Hitachi ESBWR) zaopatrzonych w układy bezpieczeństwa pasywnego blok jądrowy osiąga bezpiecznie stan wyłączenia także przy braku zasilania z zewnątrz, ale na ten moment nie ma zbyt wielu doświadczeń z nimi. (3 )

Nie do pominięcia jest jednak czynnik ludzki. Japończycy, w kraju o dużej aktywności sejsmicznej, nie przewidzieli, że trzęsienie ziemi o magnitudzie 9.0 w skali Richtera spowoduje falę tsunami o wysokości 14-15 m, oszacowano projektową wysokość fali tsunami na 5.7 m…

Groźne katastrofy ze stopieniem rdzenia -Three Mile Island, Windscale, Czarnobyl, Fukushima przekroczyły wiele tysięcy razy obliczone prawdopodobieństwo takich katastrof.

Po Czarnobylu realna ilość ofiar śmiertelnych przekroczyła tysiące razy dane oficjalne, ilość przypadków uszczerbku na zdrowiu ludzi jest niepoliczalna!

Koszt neutralizacji stopienia trzech czy czterech rdzeni w Fukushimie przekracza dziesiątki miliardów dolarów, a czas zakończenia tych prac oddala się na nieznaną ilość lat (4). Jak policzyć straty w faunie i florze w wyniku przedostania się do środowiska skażeń radioaktywnych? Niewykonalne.

5. Energetyka jądrowa nie jest tania w budowie i eksploatacji.

Najnowszą elektrownią jądrową w Europie jest trzeci blok elektrowni Olkiluoto w Finlandii, który rozpoczął regularną pracę w kwietniu 2023 roku. Jest to największy reaktor jądrowy w Europie o mocy 1600 megawatów (MW), typu European Pressurized Reactor (EPR) ale zaprojektowany przeszło 25 lat temu. Jego budowa trwała 14 lat, z dużymi opóźnieniami i 4 krotnym wzrostem kosztów, a budowa rozpoczęła się w 2005 roku…

Będąc stroną konfliktu Rosja-Ukraina USA zakupiły uran od Rosji. Nie posiadając własnych złóż uranu, trudno byłoby nam kupić od Rosji uran w sytuacji embarga narzuconego całej Europie przez USA.

Lansowane ostatnio małe reaktory energetyczne nie są jeszcze sprawdzone, Polska nie powinna być ich poligonem doświadczalnym. Ceny energii elektrycznej z nich muszą być jednak wyższe niż z normalnych reaktorów energetycznych [efekt skali].

6. Energetyka jądrowa cechuje się koniecznością stałego utrzymywania mocy (jest mało elastyczna), OZE zaś odwrotnie – mają kapryśne, mało przewidywalne, zależne od pogody, zasilanie. Więc tak dla energii jądrowej, jak dla OZE [wiatr, fotowoltaika] konieczny jest priorytet rozwoju magazynowania energii, magazynów tak wielkich jak i lokalnych. Technologie są znane i wypróbowane: Elektrownie szczytowo-pompowe, magazynowanie przez wodór, przemiany fazowe, przemiany chemiczne [na przykład magnetyt plus wodór].

7. Nierozwiązanym do dziś problemem jest także utylizacja paliwa jądrowego. W elektrowni jądrowej o mocy 1GW zużycie paliwa to ok. 80 kg dziennie czyli około 30 ton rocznie i tyle jest też radioaktywnych odpadów. Do tej pory nikt na świecie nie poradził sobie z tym problemem.

Wypalone paliwo jądrowe z reaktorów rozszczepialnych pozostaje wysoce radioaktywne – i niebezpieczne, okres połowicznego rozpadu dla uranu-238 wynosi 4.5 miliarda lat.

– Finowie zbudowali składowisko, które jest ich zdaniem bezpieczne, w zakresie najbliższych 100 tys. lat. Co najmniej tyle czasu zużyte paliwo musi być bowiem schładzane, a co będzie później? Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na 3,5 miliarda euro!

Dwie wielkie katastrofy na składowiskach odpadów radioaktywnych w Kisztym w ZSRR spowodowane były awarią chłodzenia odpadów a ich skutki radioaktywne dla ludzi i zwierząt są dużo groźniejsze niż z Czarnobyla. `

– W Polsce od ponad 60 lat funkcjonuje tylko jedno Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych w Różanie. Przyjmuje ono jedynie odpady nisko- i średnioaktywne.

Rząd poszukuje lokalizacji pod nowe, naziemne lub przypowierzchniowe składowisko tego samego typu. Obiekt ten jest niezbędny ze względu na planowaną budowę elektrowni jądrowych (gdzie składowisko musi mieć możliwość stałego chłodzenia) oraz bieżącą działalność medyczną i przemysłową. Samorząd, który zgodziłby się przyjąć inwestycję, może liczyć na wielomilionowe wsparcie, w tym budowę infrastruktury towarzyszącej (drogi, sieci) oraz centrum edukacyjno-szkoleniowe. Po apelu do gmin żadna gmina nie wykazała zainteresowania…

– Czy Finowie uwzględnili wszystkie możliwe zagrożenia np. ruchy tektoniczne w tym obszarze? Po trzęsieniu ziemi w Kaliningradzie w 2004 r. bezpieczeństwo sejsmiczne Polski północnej zostało zakwestionowane, magnitudę szacowano na 5.0 stopni w skali Richtera.

Najsilniejsze zarejestrowane trzęsienie ziemi w historii Polski miało miejsce 5 czerwca 1443 roku. Jego epicentrum znajdowało się na Dolnym Śląsku w rejonie Strzelina, a magnituda szacowana na około 5,8 – 6,0 w skali Richtera. Wstrząsy były odczuwalne w całej Europie Środkowej. Trzęsienie ziemi, które spowodowało katastrofę w Fukushimie miało siłę 9.0 w skali Richtera

Największe udokumentowane tsunami na obszarze Polski miało miejsce w 1497 roku i było znane jako „Morski Niedźwiedź”. Ogromna fala o przypuszczalnej wysokości do 20 metrów zniszczyła port w Darłówku, a woda wdarła się na 8 km w głąb lądu. Pierwsza polska elektrownia jądrowa (Lubiatowo-Kopalino) powstaje w odległości około 2 km metrów od linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Czy wobec powyższego trudno sobie wyobrazić w Polsce Fukushimę bis?.

– A jak wygląda utylizacja odpadów jądrowych w USA?. W połowie lat sześćdziesiątych XX wieku, u szczytu zimnej wojny, USA zmagazynowało około 32 000 głowic jądrowych, a przy tym góry śmieci radioaktywnych z produkcji plutonu do tej broni. Wyprodukowanie jednego kilograma plutonu wymagało około 907 ton rudy uranowej. Pluton, generowany z uranu bombardowanego neutronami w reaktorze jądrowym, był oddzielany od uranu w piekielnych kąpielach w kwasach i rozpuszczalnikach, które nadal oczekują na utylizację.

Długo odkładane oczyszczanie właśnie trwa w 114 z obiektów jądrowych USA, które obejmują powierzchnię równą stanom Rhode Island i Delaware, razem prawie 10 000 kilometrów kwadratowych. Wiele z mniejszych obszarów, tych łatwych, zostało oczyszczonych, ale wielkie wyzwania pozostają. Co zrobić z 47 174 tonami niebezpiecznego, bo radioaktywnego, zużytego paliwa z komercyjnych i wojskowych reaktorów jądrowych? Jak postąpić z 344,5 mln litrów wysokoaktywnych odpadów, które pozostały z przetwarzania plutonu, dziesiątkami ton plutonu, 450 tys. ton zubożonego uranu, milionami metrów sześciennych zanieczyszczonych narzędzi, skrawków metalu, odzieży, olejów, rozpuszczalników i innych odpadów? Ponadto, co z 240 milionami ton odpadów z przeróbki rudy uranu, mniej niż połową z nich stabilizowaną, zaśmiecającymi krajobraz?

Aby zdać sobie sprawę ze skali: po załadowaniu odpadów do wagonów kolejowych, a następnie wlaniu 344,5 mln litrów odpadów do cystern, powstałby mityczny pociąg, sięgający wokół równika i jeszcze dalej.

Miejscem składowania dla wspomnianych materiałów miała być wybrana przez rząd USA góra Yucca w stanie Nevada, ale lokalizacja ta napotykała od początku na opór. Do tej pory nie wiadomo, czy dojdzie do realizacji projektu, pomimo znacznych, poczynionych już, nakładów finansowych.

Oprócz samego przechowywania odpadów, zanieczyszczone gleby i wody gruntowe muszą zostać przetworzone i ustabilizowane, reaktory jądrowe zamknięte, budynki rozebrane, część z zakopanych odpadów wykopana, posortowana i ponownie złożona w ziemi, ponieważ nie zostały od razu odpowiednio zakopane.

Koszt całej operacji będzie oszałamiający – może nawet sięgnąć 400 miliardów dolarów przez 75 lat. (7)

Nieznany jest sposób uwzględniania kosztów śmierci dziesiątków tysięcy górników rud uranowych i pracowników zakładów wzbogacania uranu i oczyszczania plutonu oraz koszty chorób! W analizie kosztów energetyki jądrowej takiej muszą być jawnie uwzględniane tak koszty inwestycyjne, eksploatacyjne, jak i realne koszty paliwa.

Tylko takie 'uogólnione koszty’ można i należy porównywać z kosztami produkcji energii z różnych źródeł kopalnych, z energii odnawialnych, czy też z kosztami zwiększenia potencjału energetycznego poprzez poszanowanie energii.

– Jedną z metod swoistej „utylizacji” zubożonego uranu jest wykorzystywanie ich w pociskach artyleryjskich i czołgowych. Mało kto jest świadomy, że takie praktyki są stosowane.

Zubożony uran (DU) to odpad z procesu wzbogacania uranu. Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania przekazały Ukrainie amunicję przeciwpancerną wykonaną z tego materiału. Wiosną 2023 r. Brytyjczycy potwierdzili dostawy pocisków zawierających zubożony uran dla przekazanych Ukrainie czołgów Challenger 2. Są to zaawansowane pociski przeciwpancerne. We wrześniu 2023 r. Departament Obrony USA ogłosił pakiet pomocowy, który zawierał 120-milimetrowe naboje ze zubożonym uranem do czołgów M1 Abrams.

Użycie zubożonego uranu (który jest gęstszy od ołowiu) pozwala pociskom przebijać zaawansowane opancerzenie. Podczas uderzenia w cel pocisk rozgrzewa się i ulega samozapłonowi, wywołując pożar wewnątrz trafionego pojazdu. Wykorzystanie w przemyśle zbrojeniowym pozwala mocarstwom nuklearnym na zagospodarowanie setek tysięcy ton zubożonego uranu, który w innym wypadku musiałby być przechowywany jako odpad radioaktywny. Zubożony uran jest mniej radioaktywny niż naturalny uran. Organizacje takie jak IAEA wskazują, że zagrożenie radiologiczne jest niewielkie. Głównym problemem jest toksyczność chemiczna, która w przypadku wdychania pyłu po uderzeniu może uszkodzić nerki.

Według Instytutu Badań nad Rozbrojeniem ONZ (UNIDIR) zubożony uran nie jest klasyfikowany jako broń chemiczna, biologiczna czy nuklearna !, jednak kwestia jego stosowania pozostaje dyskusyjna z uwagi na długoterminowe zanieczyszczenie środowiska.

– Żywotność elektrowni i urządzeń E.J. szacowana jest na przeszło 50- 60 lat. Ale w którymś momencie trzeba będzie te urządzenia zutylizować. Koszt utylizacji reaktora jądrowego i innych urządzeń o mocy 1 GW wynosi wg AI zazwyczaj od 500 mln do 2,7 mld USD (ok. 2 mld – 11 mld zł). Większość państw (w tym Polska) wymaga od operatorów elektrowni odprowadzania części zysków na specjalne fundusze likwidacyjne już od pierwszych dni działania obiektu, co pozwala pokryć koszty unieszkodliwienia odpadów. Przykładowo, w Polsce przepisy Prawa Atomowego nakładają na operatora wymóg odkładania kwoty 17,16 PLN/MWh na poczet przyszłego wygaszania elektrowni. Najistotniejsze jest to, że koszty te będą prawdopodobnie i tak przerzucone na klienta…

No i żeby nie było z tym odkładaniem na fundusze likwidacyjne jak z ZUSem.

8. Wpływ na środowisko. Pierwsza polska EJ nie będzie posiadała chłodni kominowych (wysokość ok 180-200 m), bo w trosce o aspekt środowiskowy i krajobrazowy postanowiono zastosować tzw. system chłodzenia otwartego. Polegać to będzie na tym, że do chłodzenia reaktorów używana ma być woda morska.

Co prawda woda nie będzie przepływać przez rdzeń reaktora bezpośrednio a jedynie przez wymienniki ciepła, skąd jak sama nazwa wskazuje odbierze ciepło, odda też energię w turbinach a pozostałość ciepła zostanie wypuszczona z powrotem do morza cieplejsza o ok 7-10 stopni C.

Jest to ponad 2,5x więcej od elektrowni Kozienice i ponad 4x więcej od elektrowni Połaniec, gdzie pomimo ciągłego napływu chłodnej wody z góry rzeki występują problemy ze zrzutem ciepłej wody, a podniesienie temperatury wód rzeki wpływa negatywnie na florę i faunę. A wg autorów polskiej EJ jest to najmniej wpływające na środowisko rozwiązanie. Ciekawe co na to sinice?

Wybrane miejsce na elektrownię jądrową nad brzegiem Bałtyku nie tylko wpłynie negatywnie na środowisko, ale jest również jedną z najgorszych lokalizacji ze względu na transport energii elektrycznej. Na północy Polski nie ma dużych odbiorców energii, tak że zachodzi konieczność przesyłu znacznych ilości energii elektrycznej na południe kraju, do linii geograficznej: Kraków-Katowice-Wrocław, gdzie znajdują się największe odbiory. Wymaga to budowy kilku linii najwyższych napięć (400kV) o długości 500-600 km

Dotychczasowe działania wskazują, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach pierwsza elektrownia jądrowa w Polsce może powstać nie wcześniej niż w latach 2040-2045 a jednym z podstawowych problemów do rozwiązania będzie sposób finansowania inwestycji. Do tego czasu, jak sygnalizuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w Polsce zabraknie energii elektrycznej, co może skutkować kryzysem gospodarki i degradacją poziomu życia społeczeństwa.

Dlatego nie zgadzamy się na dalsze niszczenie polskiej energetyki, na gigantyczne rachunki za prąd i ciepło, na wiatraki do mielenia ptaków i fotowoltaikę na każdym polskim dachu – fotowoltaika to także potencjalne zagrożenie pożarem, pożarem, w którym b. łatwo stracić życie i/lub dorobek całego życia a nawet pokoleń. Gaszenie fotowoltaiki jest podobnie trudne jak gaszenie samochodów elektrycznych.

Z poważaniem

Paweł Sarnik

===========================================================

Literatura.

[1] J. Sokołowski, J. Zimny, R.H. Kozłowski – Polska XXI wieku – Nowa wizja ii strategia rozwoju, 2005

[2] J. Zimny, M Struś, P. Lech, S. Bielik – Wytwarzanie energii elektrycznej z zasobów geotermicznych Polski, 2014

[3] M. Zadrożniak – Kompendium wiedzy o elektrowniach wiatrowych, słonecznych, węglowych i atomowych, 2023

[4] Energetyka jądrowa Anno Domini 2023. W sejmie – tylko propaganda – specjalistów na konferencję o EJ nie wpuszczono… Pos. Winnicki tu rządzi !

[5] https://www.dakowski.pl/atom-to-przeszlosc-prof-wladyslaw-mielczarski-rozsadnie-o-energetyce/

[6] https://nczas.com/2022/01/14/nie-ma-przypadkow-zatrzymano-kolejny-reaktor-atomowy-we-francji-to-juz-piaty-od-grudnia

[7] www.dakowski.pl/przerazajaca-prawda-o-odpadach-radioaktywnych-usa-siedzi-na-bombie-niemoznosc-zbudowania-stalego-zbiornika-jeszcze-tylko-25-tysiecy-lat/

[8] https://www.dakowski.pl/geotermia-niechciana-energia-szansa-rozwoju-polski/ Polska może być samowystarczalna energetycznie. Prof. Jacek Zimny,. AGH.

[9] https://www.dakowski.pl/zieloni-propagandysci-nie-maja-zielonego-pojecia-o-energetyce-ale-zielone-banknoty-przytulaja-chetnie/

[10]

O odpadach radioaktywnych z ew. reaktorów w Polsce. To tykająca bomba jądrowa, której zapalnik został starannie schowany.

[11] https://www.ifiz.umk.pl/panel/wp-content/uploads/PGE_Zaufajmy-energetyce-j%C4%85drowej_ksiazka3.pdf Zaufajmy energetyce jądrowej. Prof. A. Strupczewski

[12] https://www.worldnuclearreport.org/IMG/pdf/wnisr2025-v2.pdf

==============================

Ukraina w zagadkowy sposób walczy z siecią magazynów, podczas gdy Rosja zamyka port w Odessie

Ukraina w zagadkowy sposób walczy z siecią magazynów, podczas gdy Rosja zamyka port w Odessie

Symplicjusz 24 lipca 2026 r. simplicius/ukraine-bafflingly-battles-warehouse

Kryzys na Ukrainie już minął, a Zełenski po odsunięciu od władzy Ołeksandra Syrskiego mianował Mychajłę Drapatego nowym dowódcą naczelnym AFU.

Jednak kwestia ministra obrony Fiodorowa pozostaje nierozwiązana. Po otrzymaniu od Zełenskiego kilku niższych stanowisk, Fiodorow sam oświadczył, że nie zaakceptuje stanowiska niższego niż minister obrony, ponieważ uważa, że ​​żadna inna rola nie daje możliwości kształtowania przyszłości sił zbrojnych.

Christopher Miller@ ChristopherJMMychajło Fiodorow powtórzył dziś po południu w oświadczeniu dla dziennikarzy, że nie przyjmie żadnej innej funkcji niż minister obrony, po tym jak Zełenski go zwolnił i zaoferował mu wiele innych stanowisk. „Dziś w kraju są tylko trzy stanowiska, które, oprócz wojska,

Christopher Miller @ ChristopherJMPrezydent Zełenski powiedział reporterom, że zaoferował byłemu ministrowi obrony Mychajło Fiodorowowi kilka stanowisk, z których ostatnim było stanowisko wicepremiera ds. innowacji wojskowych. @FT informował wcześniej, że prezydent zaoferował Fiodorowowi wysokie stanowisko w ukraińskim rządzie.

17:36 · 23 lipca 2026 · 41,8 TYS. Widoki


23 odpowiedzi · 97 repostów · 373 polubienia

„Obecnie w kraju są tylko trzy stanowiska, które, obok żołnierzy na polu bitwy, faktycznie kształtują przebieg wojny: Prezydent Ukrainy, Minister Obrony i Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy” – powiedział Fiodorow.

„Dlatego nie przyjmę żadnego innego stanowiska niż Ministra Obrony. Żadne inne stanowisko nie daje realnych uprawnień do zwalczania korupcji w zaopatrzeniu, dokończenia transformacji armii, planowania i przeprowadzania asymetrycznych operacji przeciwko wrogowi, wykorzenienia kultury kłamstwa i braku odpowiedzialności w systemie ani dokończenia inicjatyw, które nasz zespół już rozpoczął w Ministerstwie Obrony”.

Jednak najważniejszą historią jest obecnie odwetowa kampania strajkowa Rosji przeciwko ukraińskim przewoźnikom towarowym, a w szczególności przeciwko kluczowemu ukraińskiemu portowi w Odessie i korytarzowi transportu pszenicy .

https://mezha.net/eng/bukvy/fa27d2e4_russia_attacked_twenty-eight/

Po kolejnym imponującym widowisku telewizyjnym, w którym zaatakował rosyjską sieć handlową Wildberries swoimi opatentowanymi dronami naftowymi, Zełenski był oszołomiony, gdy odkrył, że Rosja jest w stanie odpowiedzieć trzykrotnie mocniej.

W rzeczywistości ukraińscy ministrowie są teraz w panice z powodu całkowitego zamknięcia portów w Odessie. Minister polityki rolnej Taras Wysocki ogłosił, że Odessa została całkowicie zamknięta, a żadne statki nie mogą już wpływać do jej portów:

Z ukraińskiego czasopisma ekonomicznego:

https://epravda.com.ua/rus/infrastruktura/suda-perestali-zahodit-v-porty-ukrainy-vysockiy-823909/

Od 23 lipca ruch statków do portów Morza Czarnego na Ukrainie został wstrzymany z powodu zagrożenia atakami ze strony Rosji.

Jak podaje Latifundist,informację tę ogłosił minister polityki agrarnej Taras Wysocki podczas spotkania z dziennikarzami .

Według Wysockiego, decyzję o zawieszeniu imprez podjęli sami armatorzy. Rząd nie nałożył żadnych ograniczeń na ruch.

„Wczoraj do portów wpłynęło cztery lub pięć statków. To niewiele, ale był pewien ruch.Na dzień dzisiejszy wjazd statków został wstrzymany. To decyzja armatorów, ponieważ rząd nie nałożył żadnych ograniczeń” – powiedział Wysocki.

Uderzane są nie tylko statki, ale i główne terminale dystrybucji ładunku:

Niecały dzień po naszej poprzedniej publikacji o kluczowych kompleksach logistycznych na Ukrainie, Euroterminal w porcie w Odessie został zniszczony. Jest on częścią przejścia granicznego „Morski Port Handlowy w Odessie”. Obiekt świadczy usługi takie jak odprawa celna, kontrola, skanowanie i ważenie towarów. Znajduje się tam również skład tranzytowy, gdzie rozładowywane są kontenery, oraz pobliski skład ropy naftowej. Innowacyjny terminal „Nowa Poczta” w Odessie (na drugim zdjęciu), położony zaledwie 13 km od Euroterminalu, pozostał nienaruszony.

Rosyjska telewizja wojskowa Two Majors opublikowała szczegółowy wpis podsumowujący możliwości Ukrainy w zakresie przekierowywania przepływu ładunków w świetle tych wydarzeń:

Ukraina próbuje przekierować część przepływu ładunków z obwodu odeskiego

Ze względu na strajki w infrastrukturze portowej w Odessie i statkach na ukraińskich wodach terytorialnych, największy operator transportu kontenerowego, Maersk, zawiesił działalność w Porcie Rybnym Morza Czarnego i przekierował statki do rumuńskiego portu w Konstancy. 27 lipca Ukraina zainicjowała nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ z powodu wstrzymania ruchu statków w portach w Odessie.

Ponadto zaobserwowano niewielki wzrost wolumenu przewozów kolejowych ładunków zboża i nasion oleistych, przekierowanych z obszaru Wielkiej Odessy, do zachodnich kolejowych przejść granicznych (kluczowe stacje: Czop, Użhorod, Mościska, Rawa Ruska, Jagodin, Batiewo, Vadul-Siret) i portów nad Dunajem (Izmaił, Reni, Kilia). Oczekuje się wczesnego zaangażowania mołdawskiego portu 🇲🇩Giurgiu i rumuńskiego 🇷🇴Constanta (do którego barki mogą być dostarczane z portów Dunaju).

W planie zwiększenia transportu kolejowego na zachód kluczową rolę odegrają duże magazyny zbożowe, zlokalizowane bezpośrednio przy stacjach granicznych lub w odległości 5-30 km od nich, ze względu na konieczność przeładunku z szerokiego rozstawu szyn (1520 mm) na europejski (1435 mm).

✨Jednak szlaki lądowe nie są w stanie całkowicie zastąpić eksportu morskiego: ich łączna przepustowość szacowana jest na zaledwie 1-1,2 mln ton miesięcznie, w porównaniu z wymaganymi 5-6 mln ton. I to pod warunkiem, że nie wzrosną ataki na infrastrukturę kolejową.

✨⭐️Oczywiste jest, że strona rosyjska w końcu znalazła naprawdę wrażliwą słabość wroga i jego sponsorów, a presja na nich musi zostać zwiększona.

Znaczenie ukraińskich produktów rolnych dla europejskich sponsorów znacznie wzrośnie w tym sezonie – według szacunków europejskich stowarzyszeń branżowych, czerwcowa fala upałów w Europie doprowadziła do utraty prawie 9 milionów ton zboża.

⚡️Dwa główne

Jak stwierdziliśmy ostatnio, Ukraina jest w stanie skutecznie przekierować jedynie 1/5 lub 1/6 ładunku, co oznacza poważne straty gospodarcze dla państwa ukraińskiego, co stało się jednym z głównych tematów debaty.

Wściekły ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha pilnie zwrócił się z prośbą o zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w związku z „wzięciem zakładników” ukraińskiej gospodarki przez Rosję:

Były minister spraw zagranicznych Kuleba wyjaśnił w wywiadzie, że konflikt przekształca się obecnie w „wojnę totalną”, w której zarówno Ukraina, jak i Rosja będą wzajemnie niszczyć swoje gospodarki.Bądźmy szczerzy, wszystkie wojny są teleologicznie skazane na przejście do takiej fazy. Żadna wojna nie może pozostać wojną w „aksamitnych rękawiczkach” na zawsze, ponieważ zasady dobrego wychowania i rycerskie zachowanie są dopuszczalne tylko do momentu, gdy jedna ze stron zbliży się krytycznie do swojej egzystencjalnej krawędzi – kamienia milowego, który Ukraina już osiągnęła – w którym to momencie przegrana strona zawsze będzie musiała eskalować konflikt, wykraczając poza wszelkie dżentelmeńskie uściski dłoni i tajne porozumienia.

W ten sposób narasta spirala eskalacji. Jak widzieliśmy w Iranie, gdy naród nie jest w stanie zadać przeciwnikowi militarnej klęski, jedyną sensowną opcją jest rozpoczęcie szkodzenia interesom cywilnym w celu obalenia porządku politycznego poprzez presję społeczną i niezadowolenie społeczne.

Ukraina ma już ostatnie karty i używa ich z desperacji. Teraz Rosja nie ma innego wyjścia, jak tylko odpowiedzieć.

Ukraińscy eksperci prognozują nadchodzącą zimę:Nie można załadować wideo.

Były szef Narodowego Banku Ukrainy Kyryło Szewczenko pisze na swoim oficjalnym koncie X:

Kyryło Szewczenko@ KShevchenkoReal⚡ 🇺🇦 Ukraina faktycznie utraciła swój głębokomorski korytarz eksportowy zboża. Po wielokrotnych rosyjskich atakach na infrastrukturę portową, duzi handlarze wstrzymali zakupy z #MorzaCzarnego , armatorzy odmawiają przyjmowania zawinięć, powołując się na siłę wyższą, a kilka terminali zawiesiło działalność.

8:57 · 20 lipca 2026 · 32,6 tys. wyświetleń


57 odpowiedzi · 125 repostów · 353 polubienia

==========================================

Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, wydaje się, że Zachód ponownie jest coraz bardziej zaniepokojony losem Ukrainy. Prezydent Azerbejdżanu Alijew potwierdził, że w dniach 12-14 lipca w Baku odbyło się tajne niemiecko-rosyjskie „zakulisowe spotkanie”, którego tematem miało być rozwiązanie kwestii ukraińskiej.

Teraz, na marginesie szczytu ASEAN w Manili, Rubio i Ławrow również spotkali się po raz pierwszy od września ubiegłego roku, a Stany Zjednoczone najwyraźniej podejmują nowe wysiłki, aby nawiązać kontakt z Rosją w sprawie zakończenia konfliktu. Skąd ta nagła inicjatywa, skoro Ukraina podobno radzi sobie „lepiej niż kiedykolwiek” w tej wojnie?

W rzeczywistości Rosja nadal posuwa się naprzód w kluczowych obszarach na linii frontu, a opatentowane przez Zełenskiego metody przekierowania ropy nie są w stanie powstrzymać tego postępu. Doniesienia wskazują również, że wiele rosyjskich rafinerii, które zostały zaatakowane tygodnie i miesiące temu, jest obecnie ponownie uruchamianych, a problemy z paliwem w wielu regionach Rosji ulegają poprawie, co sam Putin ogłosił wczoraj. To samo dotyczy operacji „izolacji Krymu”, która zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ Rosja już stworzyła zbędne drogi i naprawiła szkody, aby umożliwić wznowienie normalnego ruchu i przepływu towarów.

Największe nagromadzenie wojsk dotyczy obecnie kierunku Dobropole, który sam w sobie jest częścią dawnego kierunku Pokrowska, gdzie siły rosyjskie podobno przygotowują się do dużego natarcia. Wczoraj ukraińskie kanały donosiły, że Rosja podjęła już próbę takiego natarcia kolumną co najmniej 10 pojazdów pancernych, która rzekomo została odparta, choć niektóre rosyjskie źródła twierdzą, że Rosjanom udało się skutecznie osadzić wojska w samym mieście .

Źródła ukraińskie piszą następująco:

Rosyjska armia przygotowuje się do szybkiej ofensywy na Dobropole, mając na celu jak najszybsze zdobycie miasta.

▪️Stwierdził to ukraiński ekspert wojskowy K. Maszowec.

▪️Rosja skoncentrowała już główne siły 2. i 51. armii połączonych, a także jednostki 41. armii Centralnego Okręgu Wojskowego w tym rejonie. W ostatnich dniach nastąpiło zwiększenie rozmieszczenia dodatkowych grup szturmowych, artylerii, operatorów dronów, pojazdów opancerzonych i sprzętu na liniach frontu.

▪️Maszowec zauważa, że ​​rosyjskie wojska nadal stosują taktykę infiltracji małymi grupami piechoty w kilku rejonach jednocześnie. Niektórym z tych grup udało się zająć pozycje w rejonach Dorożnego, Wasijiwki, Wolnego, Nowego Donbasu, a także na zachód od Rodyńskiego i wzdłuż linii od Szewczenki do Nowoaleksandriwki.

▪️Według eksperta, głównym celem Rosji jest jak najszybsze dotarcie do Dobropolego
. Zdobycie miasta i okolic pozwoli rosyjskiemu dowództwu zabezpieczyć zachodnią flankę zgrupowania, które będzie nacierać na Kramatorsk od południa, a także znacząco ją wzmocnić wojskami z zgrupowania „Centrum”.


▪️Jednocześnie 90. Dywizja Pancerna jest już zaangażowana w ciężkie kontrataki na
kierunku Nowopawlówki. Jeśli Siłom Zbrojnym Ukrainy uda się utrzymać linię od Dobropolego do Drużkiwki, rosyjska ofensywa na aglomerację Słowiańsk-Kramatorsk grozi przekształceniem się w trudny atak frontalny ze wschodu.

⭕️zachistka_ua

Aktualna, bardziej konserwatywna mapa Suriyak:

W chwili pisania tego tekstu Ukraina zaatakowała kolejny magazyn Wildberries, już trzeci. Jaki jest sens tej nagłej, ukierunkowanej kampanii? Dlaczego Ukraina zamiast ataków na rafinerie, przeszła do tego, co w istocie jest rosyjskim „Amazonem”?

Możemy jedynie przypuszczać, że ma to związek z faktem, iż strajki w rafineriach nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Jak wspomniano wcześniej, „Kommiersant” donosił, że strajkujące rafinerie już wracają do pracy:

https://www.kommersant.ru/doc/8830760

Rafinerie o łącznej zdolności przerobowej około 40 milionów ton ropy naftowej rocznie powróciły do ​​sprzedaży paliw na giełdzie w Sankt Petersburgu po planowych i awaryjnych remontach. Wynika to z analizy (dostępnej dla Kommiersanta) przeprowadzonej przez agencję analityczną Platts, będącą częścią S&P Global. Niektóre z dużych rafinerii, które odpowiadają za przerób ponad 45 milionów ton ropy rocznie, nie wznowiły jeszcze handlu na giełdzie.

Agencja Reuters podaje, że sprzedaż rosyjskiej ropy i gazu wzrosła w lipcu o 60% na skutek gwałtownego wzrostu cen ropy, które obecnie ponownie przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę (w przypadku ropy Brent):

https://www.reuters.com/business/energy/rosnące-dochody-z-rosyjskiej-ropy-na-gaz-60-july-2026-07-23/

MOSKWA, 23 lipca (Reuters) –Dochody państwa rosyjskiego z ropy naftowej i gazu, które stanowią około jedną piątą całkowitych dochodów budżetu, wzrosną w lipcu o 60% w porównaniu z tym samym miesiącem rok temu, dzięki wzrostowi światowych cen ropy naftowej, jak wynika z obliczeń Reutersa opublikowanych w czwartek.

Gwałtowny wzrost wpływów z podatku od zysków z produkcji ropy naftowej w drugim kwartale również przyczynił się do ogólnego wzrostu przychodów w ujęciu rok do roku.

W tym samym czasie ceny rosyjskiej ropy naftowej transportowanej drogą morską utrzymują się na historycznie wysokim poziomie:

Rosyjski eksport ropy naftowej transportem morskim utrzymuje się na rekordowym poziomie

Według danych śledzenia tankowców, czterotygodniowa średnia wolumenu rosyjskiego eksportu ropy naftowej transportem morskim utrzymuje się blisko historycznego maksimum odnotowanego w pierwszym tygodniu miesiąca,osiągając 4,16 mln baryłek dziennie w okresie do 19 lipca.

Średnie dzienne dostawy nieznacznie wzrosły w ostatnim tygodniu do 3,96 mln baryłek dziennie, w porównaniu ze skorygowanymi 3,93 mln baryłek dziennie w poprzednim tygodniu. W tygodniu kończącym się 19 lipca 37 tankowców załadowało 27,73 mln baryłek rosyjskiej ropy, w porównaniu z 27,51 mln baryłek przewożonych przez 36 statków tydzień wcześniej.

W ciągu czterech tygodni do 19 lipca wartość brutto rosyjskiego eksportu spadła do średnio 1,54 mld USD tygodniowo, o 40 mln USD poniżej wartości za okres do 12 lipca, zgodnie z obliczeniami Bloomberga. Nieznaczny spadek dostaw został pogłębiony przez niższe ceny ropy Ural. Mimo to przychody z eksportu pozostają wyższe niż w dowolnym momencie ubiegłego roku.

Według Argus Media, ceny eksportowe ropy naftowej Urals transportowanej z Bałtyku spadły o około 0,50 USD do 48,27 USD za baryłkę, podczas gdy spadek o 0,60 USD spowodował spadek cen dostaw z Morza Czarnego do 47,78 USD za baryłkę.

Cena ropy WSPO wzrosła natomiast o 0,20 USD do średnio 63,69 USD za baryłkę. Ceny dostaw do Indii spadły 13. tydzień z rzędu, spadając o 1,60 USD do 65,28 USD za baryłkę.

Czy zatem Zełenski uciekł się do ataków na cywilne magazyny, bo jego kampania rafineryjna po prostu spełzła na niczym? Jedno możemy być pewni: tak skoordynowana kampania przeciwko cywilnej sieci magazynów to przejaw skrajnej desperacji. Po tym, jak nie udało się powstrzymać rosyjskiej armii i nie wpłynęło to na rosyjską gospodarkę, Ukraina wydaje się teraz sięgać po najniżej wiszący owoc – tanie próby wzniecenia niepokojów społecznych przeciwko Putinowi.

Ale niebezpieczeństwo, jak zawsze, polega na tym, że zamiast tego rozpali jeszcze większą wściekłość wobec Ukrainy wśród Rosjan, wzmacniając – zamiast osłabiać – ich determinację.


Stoimy w obliczu najniebezpieczniejszej fazy wojny

WYWIAD: Stoimy w obliczu najniebezpieczniejszej fazy wojny

W ekskluzywnym wywiadzie udzielonym brytyjskiemu dziennikarzowi George’owi Gallowayowi, wybitny politolog i ekspert ds. Bliskiego Wschodu, Seyed Mohammad Marandi, ostrzega przed dramatyczną eskalacją konfliktu między USA a Iranem. Obecną fazę określa jako „najbardziej decydującą i niebezpieczną fazę wojny”. Około 30-minutowa rozmowa, która rozpoczęła się krótkim wstępem gościa z powodu problemów technicznych, maluje ponury obraz sytuacji geopolitycznej: USA przegrały już dwie fazy wojny z Iranem – najpierw 40-dniową wojnę agresywną, a następnie oblężenie sankcjami.

Teraz prezydent Trump grozi zniszczeniem irańskiej infrastruktury, co, zdaniem eksperta, wywołałoby niszczycielską reakcję łańcuchową, która mogłaby zamienić całą Zatokę Perską w pożogę i pogrążyć globalną gospodarkę w depresji gorszej niż ta z lat 30. XX wieku.

Część 1: Sytuacja militarna – dlaczego znajdujemy się w najniebezpieczniejszej fazie wojny

Ocena nieudanych strategii USA

„Stany Zjednoczone prowadziły nielegalną i nieautoryzowaną wojnę z Iranem – wspólnie z reżimem Netanjahu i przy pełnym wsparciu Kataru, Arabii Saudyjskiej, Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Bahrajnu” – wyjaśnia ekspert na wstępie. „Wszyscy oni są częścią tej koalicji i nikt nie pomógł Iranowi”. Ten szeroki sojusz przeciwko Republice Islamskiej poniósł jednak porażkę – zarówno militarną, jak i gospodarczą.

Pierwsza faza wojny, 40-dniowa ofensywa, została przegrana przez Stany Zjednoczone. Późniejsze oblężenie poprzez sankcje również nie przyniosło oczekiwanego efektu. „Dlatego musieli się wycofać” – stwierdził ekspert. Iran podpisał porozumienie (prawdopodobnie odnosząc się do porozumienia nuklearnego JCPOA) tylko dlatego, że było ono korzystne dla kraju – mimo że wiedział, że Stany Zjednoczone kłamią i przygotowują się do kolejnej wojny.

Naruszenie umowy

Stany Zjednoczone wkrótce zerwały Memorandum of Understanding (MoU): odmówiły wydania Izraelowi nakazu zaprzestania bombardowań w Libanie i odmówiły uwolnienia zamrożonych aktywów Iranu. „A potem próbowały przejąć kontrolę nad Cieśniną Ormuz i podważyć uprawnienia przyznane w artykule 5 JCPOA” – powiedział ekspert.

Trump grozi teraz zniszczeniem całej irańskiej infrastruktury – mostów, elektrowni i zakładów odsalania wody. „Irańczycy powiedzieli bardzo otwarcie i bardzo jasno, że zniszczą krytyczną infrastrukturę wszystkich reżimów, które są zamieszane w tę wojnę” – ostrzega ekspert.

Cieśnina Ormuz jako czynnik decydujący

Strategiczna cieśnina między Zatoką Perską a Zatoką Omańską jest głównym punktem eskalacji. Iran „nie pozwoli żadnym statkom opuścić Cieśniny Ormuz bez irańskiego pozwolenia” – oświadczył ekspert. Było to częścią porozumienia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi: Iran będzie regulował żeglugę przez cieśninę i kontrolował handel.

„Jeśli statek się pojawi, Iran go zaatakuje” – stwierdza Marandi jasno. Wtedy Trump będzie musiał podjąć decyzję: „Czy chce bombardować mosty i elektrownie? Jeśli tak, Iran zbombarduje elektrownie i inną infrastrukturę polityczną w reżimach wokół Zatoki Perskiej”.

Dlaczego Iran ma decydującą przewagę

Zdaniem eksperta różnice między Iranem a państwami Zatoki Perskiej nie mogłyby być większe:

  • Populacja : Iran ma 90 milionów mieszkańców, rozproszonych na rozległym obszarze kraju o zdecentralizowanej infrastrukturze.
  • Rolnictwo : Iran jest samowystarczalny w rolnictwie, z górami, rzekami i zbiornikami wodnymi. Tylko 1% Irańczyków korzysta z zakładów odsalania wody.
  • Doświadczenie z sankcjami : Iran od dziesięcioleci objęty jest sankcjami i nie rozwinął swoich zasobów ropy naftowej i gazu w takim samym stopniu jak jego sąsiedzi.

Natomiast państwa Zatoki Perskiej rozwinęły całą swoją infrastrukturę dzięki pomocy Zachodu. Są zatem „znacznie bardziej podatne na zagrożenia”, jak podkreśla ekspert. „Jeśli Iran odpowie retorsją, te kraje upadną. Rozpadną się. Ludzie będą musieli wyjechać. Porzucą te kraje – czy to Katar, czy Emiraty, Arabia Saudyjska, czy Kuwejt, a może nawet Oman i Bahrajn”.

Koniec państw Zatoki Perskiej i przemysłu naftowego

Konsekwencje byłyby katastrofalne: „To będzie koniec tych krajów i koniec przemysłu naftowego i gazowego w tych krajach na kilka najbliższych lat – być może znacznie dłużej” – powiedział Marandi. „A potem nawet nie będzie jasne, kto będzie rządził tymi krajami”.

Przedstawia możliwe scenariusze: „Być może Irak przejmie Kuwejt. Być może Bahrajn powróci do Iranu. Być może wybuchną konflikty wewnętrzne w Arabii Saudyjskiej i Emiratach”. Według niego rezultatem będzie globalny kryzys gospodarczy – „natychmiast”.

Dylemat Trumpa

Marandi uważa, że ​​Trump jest w beznadziejnej sytuacji: „Jest zdesperowany i wściekły, ponieważ Irańczycy zniszczyli bazy amerykańskie w całym regionie Zatoki Perskiej”. Amerykanie wycofali się na zachód – do Arabii Saudyjskiej i Jordanii – gdzie teraz są atakowani przez irańskie precyzyjne pociski.

Straty są znacznie wyższe, niż przyznają Stany Zjednoczone, a szkody w amerykańskiej infrastrukturze ogromne. „Wszystkie kluczowe zasoby Iranu znajdują się pod ziemią” – wyjaśnia ekspert. „Dlatego Stany Zjednoczone chcą zbombardować irańską infrastrukturę krytyczną – ponieważ nie mogą zbombardować jego instalacji wojskowych”.

Rola syjonistów

Marandi jasno dostrzega odpowiedzialność: „To nie leży w interesie narodu amerykańskiego. To nie leży w interesie ludzi na całym świecie. Ci, którzy forsują tę wojnę, to syjoniści”.

Zadaje prowokacyjne pytanie: „Co oni mają przeciwko Trumpowi? Kto wie?” Trump wpędza świat w „bardzo, bardzo niebezpieczną sytuację”. Jego prognoza: „Nastąpi wielki kryzys – gorszy niż w latach 30.”

Część 2: Arabia Saudyjska, Jemen i skutki gospodarcze

Czynnik jemeński

Drugim frontem, który często jest pomijany, jest Jemen. Według eksperta Arabia Saudyjska sama doprowadziła się do beznadziejnej sytuacji poprzez własną politykę wojenną.

„Saudyjczycy sami się do tego sprowadzili” – stwierdza. „Zachód i wszystkie te reżimy w regionie od lat prowadzą wojnę z Jemenem – wojnę ludobójstwa bardzo podobną do tej w Strefie Gazy”. Zaangażowane są w nią wszystkie kraje regionu – Katar, Jordania, Turcja i Emiraty Arabskie.

Decydująca eskalacja konfliktu nastąpiła, gdy Saudyjczycy zbombardowali międzynarodowe lotnisko w Sanie. „To była kropla, która przelała czarę goryczy” – powiedział ekspert. Iran wysłał na lotnisko delegację cywilną, aby odebrać delegację na pogrzeb. Gdy samolot zbliżał się do lotniska w drodze powrotnej, Saudyjczycy je zbombardowali.

„To wywołało absolutne oburzenie w Iranie” – powiedział ekspert. „To był cywilny samolot pasażerski. Załogę stanowili zwykli cywile – mężczyźni i kobiety. Znałem osobiście niektóre osoby na pokładzie”.

Reakcja Jemenu: Oblężenie Arabii Saudyjskiej

Jemen następnie nałożył blokadę morską na porty saudyjskie na Morzu Czerwonym. „A to jeszcze bardziej podniesie cenę ropy”.

Ironia sytuacji: „Saudyjczycy już raz przegrali z Jemenem. Ciągle przegrywają z Iranem. A teraz iracki ruch oporu jest gotowy do wojny – z większą liczebnością niż Hezbollah i dostępem do najlepszej dostępnej broni”.

Pytanie brzmi: „Jak Arabia Saudyjska może wygrać?” Jemen musi po prostu zniszczyć saudyjską infrastrukturę naftową – „tak jak zrobił to już kilka lat temu, aby wymusić zawieszenie broni”. Arabia Saudyjska nie jest w stanie walczyć. „Jeśli ich krytyczna infrastruktura zostanie zaatakowana, wszyscy się zawalą”.

Ekonomiczna bomba zegarowa

Osoba udzielająca wywiadu dostrzega bezpośredni związek między eskalacją działań wojennych a konsekwencjami gospodarczymi. „Ludzie widzą teraz wzrost cen ropy naftowej. A jeśli Trump spełni tę groźbę w nadchodzących dniach, cena ropy gwałtownie wzrośnie – podobnie jak ceny innych surowców”.

Marandi wskazuje na obecną cenę ropy Brent: „Ponad 90 dolarów za baryłkę – to cena papierowa”. Biznesmen wyjaśnił mu, że rzeczywista cena wynosi raczej około 150 dolarów – i to dopiero początek.

„Jeśli cena ropy gwałtownie wzrośnie, szybko osiągnie poziom, na który nikogo nie będzie stać” – ostrzega ekspert. „Wtedy wszystkie fabryki zostaną zamknięte. Potem wszystkie firmy zostaną zamknięte. Potem zabraknie prądu. Potem usługi publiczne się załamią. Wtedy internet zacznie zawodzić”.

Dodaje: „Będziemy żyć w zupełnie innym miejscu”.

Konsekwencje dla gospodarki światowej

Skutki będą globalne: „Stany Zjednoczone popychają nas w tym kierunku”. Jeśli Trump spełni swoje groźby, globalna gospodarka „pójdzie na południe” – i to bardzo szybko.

„Sytuacja albo bardzo szybko pójdzie w dół, albo będzie się pogarszać w wolniejszym tempie. Ale na pewno pójdzie w dół” – podsumowuje ekspert. „Nie ma co do tego wątpliwości”.

Część 3: Konsekwencje geopolityczne, Izrael i ponury finał

Izrael między strachem a kalkulacją

Obecna strategia reżimu izraelskiego jest dwutorowa. Z jednej strony korzysta na tym, że USA prowadzą wojnę z Iranem samotnie, ale z drugiej strony eskalacja konfliktu stwarza również nowe zagrożenia.

„Zwycięstwo Iranu w Cieśninie Ormuz to bardzo zła wiadomość dla Izraela” – wyjaśnia Marandi. „Iran niszczy wszystkie te warstwy obrony, które Stany Zjednoczone zbudowały dla Izraela”. Ma na myśli systemy radarowe w północnym Iraku, regionie Zatoki Perskiej i Jordanii, które miały chronić Izrael przed irańskimi pociskami i dronami.

„Zniknęli. Zostaną zniszczeni” – stwierdza jasno ekspert. „Irańczycy czekają – koncentrują się na handlu w Ormuz, ale monitorują również sytuację wewnętrzną w izraelskim reżimie, która jest bardzo zła”.

Wizyta Netanjahu w Nowym Jorku

Ironia sytuacji: „Izraelczycy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności” – mówi Marandi, odnosząc się do planowanej wizyty Netanjahu w Nowym Jorku. Burmistrz Nowego Jorku zadeklarował gotowość aresztowania zbrodniarza wojennego, ale Trump jasno dał do zrozumienia, że ​​dojdzie do strzelaniny.

„Netanjahu będzie wygłaszał światu wykłady o terroryzmie – mimo że to właśnie terroryzm umożliwił powstanie jego państwa” – powiedział Marandi. „Zwłaszcza wobec brytyjskiej służby cywilnej i brytyjskich sił zbrojnych, które próbowały wypełnić mandat Organizacji Narodów Zjednoczonych”.

Strefa Gazy i opinia publiczna

Ekspert podkreśla, że ​​ludobójstwo w Gazie trwa. Ludzie są mordowani każdego dnia. „Wczoraj spalili żywcem rodzinę. Codziennie mordują dzieci”.

Ludzie to widzą – nawet jeśli zachodnie media tego nie pokazują. „Gdybyś czytał zachodnie media, nie miałbyś pojęcia, że ​​codziennie mordują Gazę. Dlaczego? Bo są w rękach psychopatów, bo brakuje im wiarygodności”.

Opinia publiczna coraz bardziej sprzeciwia się reżimowi izraelskiemu i tego procesu nie da się powstrzymać. „Te obrazy są katastrofalne dla Stanów Zjednoczonych” – powiedział ekspert.

Paradoks nuklearny

Kolejny paradoks polityki USA: Trump, grożąc Iranowi atakiem na jego program nuklearny, sam stwierdził „dziesiątki razy”, że irański program nuklearny został już całkowicie zniszczony.

„Teraz mówią, że jest w pełni aktywny. Wszystko jest nienaruszone. Wzbogacają uran. O co chodzi? Jaka jest prawda?” – pyta ekspert. „Albo kłamali wtedy, albo kłamią teraz”.

Migracja jako konsekwencja upadku

Ekspert ostrzega, że ​​jeśli gospodarka się załamie, nastąpią masowe migracje na niespotykaną dotąd skalę.

„Jeśli wasze rządy pomogą osłabić globalną gospodarkę, nie dziesiątki tysięcy, ale setki tysięcy – a może miliony – uciekną” – powiedział ekspert. „Będziemy żyć w zupełnie innym świecie”.

Odpowiedzialność państw Zatoki Perskiej

Kluczowym pytaniem, które stawia Marandi, jest odpowiedzialność państw Zatoki Perskiej. „Saudyjczycy muszą podjąć decyzję” – mówi. „Czy na to pozwolą? Emiratczycy, Kuwejtczycy? Bo Iran na to pozwoli”.

Iran nie rozpoczął tej wojny, stwierdził Marandi. „Iran nie zainicjował eskalacji. Iran podpisał JCPOA. Druga strona go złamała – przy wsparciu Saudyjczyków, Kuwejtczyków i Emiratów”.

Iran nie zamierza odpowiadać odwetem, ale nie pozwoli na zniszczenie swojej infrastruktury, dopóki państwa Zatoki Perskiej będą nadal wspierać swoich sojuszników.

Pytanie o istnienie

Marandi porównuje to do stanowiska Rosji: „Rosja niedawno powiedziała: »Wiemy, że to może oznaczać koniec świata. Ale dla nas nie ma świata bez Rosji«”.

Iran jest teraz w tym samym stanie mentalnym. „Jeśli będą chcieli zniszczyć Iran, to Iran zniszczy wszystko i wszystkich” – gość zacytował słowa rosyjskiego myśliciela.

Obecna sytuacja militarna

Marandi opisuje dramatyczną zmianę sytuacji militarnej w ostatnich miesiącach: „To, co obserwujemy dzisiaj, pokazuje, że Iran jest znacznie silniejszy niż podczas 40-dniowej wojny. Irańskie pociski są bardzo precyzyjne – bardziej precyzyjne niż trzy czy cztery miesiące temu”.

Stany Zjednoczone porzuciły już kilka baz: bazę Al-Udeid i bazę im. Króla Faisala w Jordanii. „Zasadniczo zakończyli swoją obecność w Zatoce Perskiej – z wyjątkiem Kuwejtu i Bahrajnu. Ale niewiele tam może zostać”.

Wojna toczy się teraz z dalekiego zachodu – z Jordanii i Izraela.

Decydujący scenariusz

„Sytuacja jest teraz inna niż trzy, cztery miesiące temu” – podkreśla Marandi. „Osiągnęliśmy punkt zwrotny”.

Możliwe są dwa scenariusze, żaden z nich nie jest dobry:

  1. Szybka eskalacja : Jeśli Trump zrealizuje swoje groźby, Iran zareaguje „bardzo zdecydowanie”. „Świat się zmieni”.
  2. Powolne pogarszanie się sytuacji : Nawet bez pełnej eskalacji gospodarka światowa będzie się pogarszać.

„Którąkolwiek drogę wybierzemy, to się skończy” – stwierdza ekspert. „Ale jeśli Trump spełni swoje groźby, to nastąpi to bardzo szybko”.

Modlitwa i ostrzeżenie

„Modlę się o bezpieczeństwo wszystkich ludzi na całym świecie” – podsumowuje Marandi. „Ale ostatecznie decyzja zapadnie w Waszyngtonie – i to oni będą pociągnięci do odpowiedzialności”.

Irańczycy osiągnęli już punkt zwrotny w światowej gospodarce. Groźby Trumpa spotkają się z „ogromną determinacją” ze strony Irańczyków.

„Osiągnęliśmy to, o czym Irańczycy mówią od lat” – mówi Marandi. „Żaden naród nie pozwoli na zniszczenie swojej infrastruktury, podczas gdy kraje, które mu pomagają, nadal eksportują ropę”.

Wywiad kończy się ponurą prognozą: „Jeśli to się stanie, będzie to koniec tych krajów i koniec przemysłu naftowego i gazowego w tych krajach na kilka najbliższych lat – a może i na znacznie dłużej”.

Wnioski: Co nas czeka

Wywiad przedstawia scenariusz przypominający najczarniejsze prognozy zimnej wojny: świat stoi na krawędzi eskalacji, która może pogrążyć nie tylko region, ale całą globalną gospodarkę w kryzysie. Połączenie blokady Cieśniny Ormuz, załamania dostaw ropy naftowej i zniszczenia kluczowej infrastruktury w państwach Zatoki Perskiej może wywołać efekt domina, który zachwieje globalnym porządkiem gospodarczym.

Kluczowe pytanie brzmi, czy Stany Zjednoczone są gotowe stawić czoła konsekwencjom swojej polityki – czy też z czasem opamiętają się. Ekspert jest sceptyczny: „Mamy do czynienia z psychopatą w Białym Domu, otoczonym przez syjonistycznych agitatorów, którzy nie przejmują się Stanami Zjednoczonymi, Europejczykami, a tym bardziej resztą świata”.

Jedno wydaje się jasne: świat się zmieni – pytanie tylko, jak szybko i jak głęboko.

Szachownica Brzezińskiego – Niemieckie wyliczenia liczone w miliardach dolarów

Szachownica Brzezińskiego

– niemieckie wyliczenia

liczone w miliardach dolarów

Autor: Wolfgang Effenberger apolut/brzezinskis-schachbrett-deutschlands-milliardenrechnung

Szachownica Brzezińskiego – niemieckie wyliczenia liczone w miliardach dolarów | Autor: Wolfgang Effenberger

Skutki finansowe polityki Ukrainy od czasu pomarańczowej rewolucji 2004 do 2026 r.

Opinia Wolfganga Effenbergera .

Strategiczne znaczenie Ukrainy

Ukraina odegrała kluczową rolę w brytyjskiej geopolityce przed I wojną światową, a także w amerykańskiej geopolityce po II wojnie światowej, a zwłaszcza po zimnej wojnie. Z powierzchnią 603 000 kilometrów kwadratowych, Ukraina jest drugim co do wielkości krajem w Europie po Rosji; graniczy z Polską, Węgrami i Słowacją od zachodu, Białorusią od północy, Morzem Czarnym od południa i Rosją od wschodu. Ta długa wspólna granica z rosyjskimi sąsiadami odgrywa kluczową rolę w wojnie o wschodnią Ukrainę.

Kraj jest podzielony na Wschód i Zachód pod wieloma względami: Zachód, pozostający pod wpływem Habsburgów, charakteryzuje się rolnictwem, katolicyzmem i jest ukraińskojęzyczny, podczas gdy Wschód (wschodnie Kotliny Donieckiej) był zdominowany przez carat i Cerkiew prawosławną, ciężki przemysł i język rosyjski. Te długotrwałe różnice, a także – dla ludności rosyjskojęzycznej – bliskość Rosji, wzmocniona licznymi więzami rodzinnymi, utrudniały strategom w Białym Domu prostą integrację Ukrainy z Zachodem.

Urodzony w Polsce weteran geopolityki Zbigniew Brzeziński, aż do swojej śmierci w 2017 roku, miał większy wpływ niż niektórzy prezydenci USA. W swojej książce z 1997 roku „Wielka Szachownica” nie pozostawił wątpliwości co do ambicji USA wobec Europy.

„Prostym faktem jest, że Europa Zachodnia, a coraz częściej także Europa Środkowa, w dużej mierze pozostanie protektoratem amerykańskim, którego państwa sojusznicze przypominają wasali i danników z przeszłości”. (1)

Jaki jest nadrzędny motyw? Dla Anglii głównym zagrożeniem były rozwijające się gospodarczo Niemcy, zjednoczone od 1871 roku. Od końca XIX wieku elity w krajach anglosaskich rozważały wszelkie uzasadnione środki, aby zapobiec powstaniu silnej władzy centralnej w Europie: wojny gospodarcze i handlowe, intrygi i ukierunkowane działania destabilizacyjne. Bismarck dostrzegł to już w kwietniu 1888 roku.

„Ludzkość, pokój i wolność są zawsze ich pretekstem, gdy nie może nimi być chrześcijaństwo i szerzenie dobrodziejstw cywilizacji wśród dzikusów i półbarbarzyńców, dla odmiany. Prawdę mówiąc, „The Times” i „Królowa Wiktoria” [przyp. autora] pisali w interesie Anglii, który nie miał nic wspólnego z naszym. Interes Anglii leży w tym, że Rzesza Niemiecka ma złe stosunki z Rosją; naszym interesem jest to, abyśmy mieli z nią jak najlepsze stosunki.”(2)

Oświadczenie Bismarcka zostało znacznie przekroczone 127 lat później przez George’a Friedmana, przewodniczącego amerykańskiego think tanku Stratfor, który jasno stwierdził, że Stany Zjednoczone nie mają żadnych „relacji” z Europą, a jedynie stosunki dwustronne z poszczególnymi państwami. Następnie przeszedł do konkretów:

„Tak więc z pierwotnego, pierwotnego interesu Stanów Zjednoczonych, dla których od wieków toczymy wojny – I wojnę światową, II wojnę światową i zimną wojnę – wynikały stosunki między Niemcami a Rosją. Ponieważ zjednoczeni, są jedyną potęgą, która może nam zagrozić, a naszym interesem było dopilnowanie, aby do tego nie doszło”.

Idea pasa państw buforowych między Niemcami a Rosją istniała od 1919 roku. Marszałek Polski Józef Piłsudski nazwał go „Międzymorzem”. Wkrótce pas państw rozciągający się od Finlandii, przez kraje bałtyckie i Polskę, aż po Rumunię, faktycznie oddzielił Związek Radziecki od reszty Europy – dla ochrony przed „bolszewicką rewolucją światową”.

Aby zapobiec anglo-amerykańskiemu koszmarowi, jakim jest dzisiejszy sojusz niemiecko-rosyjski, konfrontacja z Rosją musi trwać, co oznacza konieczność wbicia klina między Niemcy a Rosję. W swoim wykładzie na początku 2015 roku Friedman odniósł się do motywów polityki USA: Rzym jako wielki wzór do naśladowania – to upodobanie jest widoczne dla wszystkich w reprezentacyjnych budynkach Waszyngtonu, takich jak Kapitol. Najpóźniej od uzyskania niepodległości Stany Zjednoczone postrzegają siebie jako prawowitego spadkobiercę starożytnych Rzymian, którzy byli na tyle mądrzy, by nie wysyłać wojsk do odległych regionów poza Cesarstwo Rzymskie. Zamiast tego, osadzono tam prorzymskich królów, odpowiedzialnych za utrzymanie pokoju. Imperia, które próbowały bezpośrednio rządzić terytoriami okupowanymi, poniosły porażkę, na przykład III Rzesza. Trzeba działać sprytnie, przyznał Friedman. I USA rzeczywiście to robią! Genialnie, wyjaśnił, jak wywołano kolorowe rewolucje i otworzyły się wrota dla wojny. Wszystko zgodnie z planem.

Od 2015 roku idea Międzymorza odżyła, tym razem nie jako inicjatywa dwóch, a trzech mórz: Bałtyk – Morze Czarne – Morze Adriatyckie.

Dokument strategiczny „Tradoc 525-5” z 1994 roku jasno opisuje etapy eskalacji: Zamieszki, Kryzys, Konflikt, Wojna. (4) Tylko na tle tego szablonu można zrozumieć działania USA od zakończenia zimnej wojny. W przypadku Ukrainy etapy te są szczególnie oczywiste: Majdan, Słowiańsk, Krym i wreszcie Wojna.

„Pomarańczowa rewolucja” 2004

Impulsem do tak zwanej „pomarańczowej rewolucji” były wybory prezydenckie na Ukrainie w 2004 roku: po jednej stronie prorosyjski Wiktor Janukowycz, po drugiej faworyzowany przez Zachód Wiktor Juszczenko. Obiecał on, że w razie wygranej zniweczy plan utworzenia euroazjatyckiej strefy gospodarczej. Mimo poparcia Zachodu, Juszczenko przegrał. Ponieważ jednak obaj kandydaci nie przekroczyli progu 50%, przeprowadzono drugą turę wyborów. Wiktor Janukowycz wygrał ponownie, choć nieznacznie. Zwolennicy Juszczenki i obserwatorzy wyborów z OBWE zarzucili oszustwo wyborcze, a ponad 100 000 osób zgromadziło się na Majdanie, by zaprotestować. Masowe protesty szybko rozprzestrzeniły się na zachodnie miasta Ukrainy, a po oficjalnym ogłoszeniu Janukowycza zwycięzcą, frakcja Juszczenki postanowiła zablokować rząd strajkami generalnymi i okupacjami.

W trakcie pomarańczowej rewolucji Ian Traynors, wieloletni korespondent „Guardiana ” w Moskwie i Europie Wschodniej, dostrzegł pewien schemat, który rozwinął się w Jugosławii, by obalić rząd Slobodana Miloševicia, a który znalazł zastosowanie również w Gruzji w postaci „rewolucji róż”. Ukraiński ruch studencki Pora odegrał kluczową rolę w ruchu protestacyjnym – podobnie jak serbski ruch puczystów Optor, który doprowadził do władzy prozachodniego Vojislava Kosztunicy w Serbii. Analogiczny ruch w Gruzji w 2003 roku nosił nazwę Kmara, a na Białorusi – Subr. (5)

We wszystkich przypadkach ruchy te były szkolone, finansowane i kierowane przez profesjonalnych „doradców” wspieranych przez zachodnie rządy, agencje i organizacje, takie jak Fundacja Konrada Adenauera, Departament Stanu USA i USAID, we współpracy z Narodowym Instytutem Demokratycznym, Międzynarodowym Instytutem Republikańskim, Freedom House i Instytutem Społeczeństwa Otwartego George’a Sorosa. Skoordynowane działania początkowo odniosły sukces. W wyniku wielotygodniowych protestów pierwsza tura wyborów została unieważniona. W powtórce 26 grudnia 2004 roku Juszczenko uzyskał najwięcej głosów i został zaprzysiężony na następcę Leonida Kuczmy w Kijowie w styczniu 2005 roku. W polityce zagranicznej „Pomarańczowi” wyznaczyli zupełnie nowe priorytety. W kwietniu 2005 roku prezydent Juszczenko i sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer podpisali porozumienie w sprawie przygotowań do przystąpienia Ukrainy do NATO. Nie było już mowy o często przywoływanej neutralności kraju. „To spotkanie miało charakter rewolucyjny… Po raz pierwszy uznano, że Ukraina chce i może stać się atlantycka” – (6) oświadczył Ołeksandr Sznyrkow, „pomarańczowy” pracownik Instytutu Stosunków Międzynarodowych w Kijowie.

Pomimo otwartego stanowiska wobec atlantyckiego sojuszu wojskowego, „Pomarańczowi” (Ukraina) nie mogli być pewni poparcia większości społeczeństwa. Ich priorytetem była integracja z Zachodem, otwierająca drzwi zachodniemu kapitałowi i jednocześnie wzbogacająca ich samych. Naciskali na przystąpienie do WTO – bez okresów przejściowych i jakichkolwiek specjalnych warunków wstępnych. Pożyczki MFW uzależniły Ukrainę od zachodniego kapitału już w 2014 roku. Warunki pożyczek obejmowały żądania prywatyzacji mieszkań, podwyżki podatków masowych i eliminację wszelkich subsydiów socjalnych: typową neoliberalną terapię szokową. Zachodnia para mocarstw Wiktor Juszczenko i jego atrakcyjna premier Tymoszenko obrali kurs antyrosyjski i znieśli preferencyjne warunki zakupu rosyjskiego gazu. W styczniu 2009 roku wszedł w życie nowy kontrakt na dostawy gazu z ceną powiązaną z rynkiem światowym. Teraz UE musiała przyjść z pomocą nacjonalistycznemu i neoliberalnemu rządowi.

Kampania wyborcza w 2010 roku rozpoczęła się w obliczu całkowitej katastrofy gospodarczej spowodowanej polityką neoliberalną. Wiktor Janukowycz prowadził kampanię na platformie niezaangażowanej Ukrainy, powracając tym samym do linii polityki zagranicznej za czasów Kuczmy, która wraz z polityką gospodarczą i korzystnymi warunkami kredytowymi w latach 90. XX wieku przyniosła Ukrainie najdłuższy jak dotąd okres wzrostu gospodarczego. Ponadto kandydat Partii Regionów opowiadał się za umiarkowaną, probiznesową polityką. Biorąc pod uwagę utrzymującą się siłę Pomarańczowego Bloku, zwłaszcza na zachodniej Ukrainie, przedstawiciele Partii Komunistycznej ogłosili wybory prezydenckie wyborem między dwoma złami i wezwali wyborców do preferowania Janukowycza, przedstawiciela „kapitału narodowego”, nad Tymoszenko, przedstawicielką „kompradorskiej burżuazji” (lokalnych kupców prowadzących interesy z mocarstwami kolonialnymi). (7) Janukowycz wygrał wybory (49%, Tymoszenko 45%), podczas gdy prezydent Juszczenko uzyskał jedynie 5,45% głosów.

W 2010 roku Ukraina otrzymała pożyczkę z MFW wynegocjowaną przez koalicję Juszczenko/Tymoszenko. Kluczowym warunkiem była „reforma” systemu emerytalnego. Taka reforma oznaczałaby drastyczne cięcia emerytur poprzez prywatyzację i napływ kapitału zagranicznego. Ponadto warunki MFW nakazywały zamrożenie płac i emerytur, a także zmniejszenie dopłat do paliw i ogrzewania. Jednak nowy rząd premiera Mykoły Azarowa zawiesił współpracę z MFW wiosną 2011 roku, a trzecia transza pożyczki w wysokości 15 miliardów dolarów nigdy nie została wypłacona. Jednostronne więzi z Zachodem ulegały coraz większemu rozluźnieniu. We wrześniu 2010 roku Ukraina otrzymała pożyczkę w wysokości 4 miliardów dolarów od Chińskiej Republiki Ludowej na projekty infrastrukturalne. Następnie, w lipcu 2012 roku, otrzymała pożyczkę w wysokości ponad 4,5 miliarda dolarów na rozwój ukraińskiego rolnictwa, a Ukraina była również w stanie znacząco zwiększyć swój eksport do Chin. Do 2013 roku roczny eksport zboża przekroczył już cztery miliony ton. Oprócz komponentu ekonomicznego, istniał również komponent militarny. Już w 1999 roku Chiny zakupiły od Ukrainy lotniskowiec, który po remoncie wypłynął w 2011 roku na pierwsze próby morskie pod nazwą Liaoning , wraz z myśliwcami. Turbiny gazowe do najnowocześniejszych chińskich niszczycieli zostały sprowadzone z Ukrainy już w 1990 roku.

Ogólnie rzecz biorąc, nowy rząd prowadził zrównoważoną politykę zagraniczną, otwierając się na kraje Globalnego Południa – od Ameryki Południowej i Afryki po Chiny. W pierwszym roku urzędowania Janukowycz podpisał z prezydentem Hugo Chávezem porozumienie, które otworzyło wenezuelskie pola naftowe dla firm ukraińskich. (8) Ponadto Chávez i Janukowycz uzgodnili tranzyt wenezuelskiej ropy naftowej na Białoruś i zakup przez Wenezuelę samolotów Antonow. Podczas wizyty państwowej Janukowycza w Indiach w grudniu 2012 roku, Ukraina również rozszerzyła swoje stosunki gospodarcze z tym krajem poprzez szereg porozumień. Podobnie jak w przypadku Chin, interesy Indii koncentrowały się na współpracy z producentami broni we wschodniej Ukrainie.

Zorganizowany zamach stanu 2013/14

W polityce wewnętrznej i gospodarczej rząd Janukowycza priorytetowo traktował wzmocnienie klasy średniej i poprawę sytuacji socjalnej pracowników. Polityka ta zasadniczo różniła się od neoliberalnego kursu poprzedniego rządu, który jednostronnie popierał Waszyngton, Brukselę i Berlin. Janukowycz nie deklarował ani jednostronnego zaangażowania w UE i NATO, ani jednostronnie prorosyjskiej postawy. W listopadzie 2013 roku oficjalni przedstawiciele podpisali umowę z amerykańską firmą energetyczną Chevron w sprawie rozwoju gazu łupkowego. Metoda szczelinowania miała uniezależnić Ukrainę od rosyjskiego gazu do 2020 roku.

Duet Janukowycz/Azarow opowiadał się za zacieśnieniem więzi z Unią Eurazjatycką, która do początku 2014 roku obejmowała Armenię, Białoruś, Kazachstan i Rosję. Stanowiło to poważny krok wstecz dla strategów NATO/UE, mimo że rząd Azarowa również dążył do stowarzyszenia z UE. Na szczycie w Brukseli w 2013 roku przewodniczący Komisji Europejskiej Barroso jednoznacznie stwierdził, że przystąpienie do kierowanej przez Rosję Unii Celnej jest nie do pogodzenia z zacieśnieniem więzi z UE ani z przystąpieniem do niej; Ukraina musiała podjąć decyzję. Niewielu dostrzegało niebezpieczeństwo, że ta bezkompromisowa postawa może wpędzić Ukrainę w ramiona Rosji.

21 listopada 2013 roku prezydent Janukowycz wstrzymał jednak wszelkie działania związane z umową stowarzyszeniową. Czując się bardziej niezależnym od Rosji i mając wzmocnioną pozycję dzięki umowom z Chevronem, najwyraźniej uznał, że może tymczasowo zawiesić stowarzyszenie z UE z powodu trwających interwencji w państwie i społeczeństwie. Co więcej, gotowa do podpisu była jedynie część 2 (polityczna), a nie część 1 (umowa gospodarcza). UE powiązała tę umowę z pożyczkami z MFW, domagając się znacznej dewaluacji ukraińskiej waluty oraz zamrożenia płac, emerytur i składek na ubezpieczenia społeczne. Zakładała ona również jednostronne skupienie się na rynku Unii Europejskiej. Były komisarz UE ds. rozszerzenia Günter Verheugen wskazał dwa błędy w negocjacjach: po pierwsze, UE nie zaoferowała Ukrainie długoterminowej perspektywy, a po drugie, niedoceniła presji zewnętrznej, pod jaką znajdowała się Ukraina, i stworzyła wrażenie, że Ukraina jest przedmiotem przepychanek między UE a Rosją. Co więcej, umowa stowarzyszeniowa po raz pierwszy ustanawia komponent wojskowy. (9)

Janukowycz powiązał tymczasowe wstrzymanie umowy z prośbą o pomoc finansową do UE i MFW dla podupadającego budżetu Ukrainy. Gdy ta została odrzucona, zwrócił się do Rosji. Deklarując wycofanie się z umowy z Unią Europejską, Rosja obniżyła cenę dostaw gazu ziemnego o około jedną trzecią i obiecała zakup ukraińskich obligacji rządowych o wartości 15 miliardów dolarów. (10) Do czasu obalenia Janukowycza na Ukrainę napłynęło 3 miliardy dolarów.

W dniach 21-22 lutego 2014 roku parlament został zajęty pod przewodnictwem Prawego Sektora. Prezydent Janukowycz opuścił kraj i udał się do Rosji. Chociaż uzyskano większość pozwalającą na odsunięcie go od władzy, nie osiągnięto wymaganej konstytucyjnie większości trzech czwartych. Mimo to oligarcha Poroszenko objął urząd zgodnie z planem, a prezydent USA Obama z satysfakcją oświadczył: „My, Stany Zjednoczone, wynegocjowaliśmy porozumienie w sprawie przekazania władzy”. (11)

We wrześniu 2014 r. administracja Obamy uchwaliła dokument TRADOC 525-3-1 „Zwycięstwo w złożonym świecie 2020–2040”.

Konsekwencje finansowe polityki Niemiec wobec Ukrainy:
od pomarańczowej rewolucji 2004 r. do dziś (2026 r.)

  • Pomarańczowa rewolucja (2004)
  • Polityka Sąsiedztwa UE
  • Niemieckie programy finansowania
  • Współpraca rozwojowa
  • fundacje polityczne
  • KfW
  • GIZ
  • Hermes gwarantuje
  • Obserwacja wyborów

Pomoc dla Ukrainy do 2013 r.: ok. 1–2 mld euro
; Pomoc dla Ukrainy w latach 2014–2021: ok. 1,83 mld euro (12)
(Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych)

Standardowe kwoty dodatków, a także pokrycie kosztów zakwaterowania, ogrzewania i ubezpieczenia zdrowotnego wynikają z przepisów o dochodach obywateli oraz informacji udostępnianych przez Federalne Ministerstwo Pracy i Spraw Socjalnych.

Kwota ta nie jest kwotą oficjalną, lecz uśrednionym szacunkiem, wyliczonym na podstawie różnych pozycji kosztów publicznych. Rzeczywiste koszty różnią się w zależności od wielkości gospodarstwa domowego, miejsca zamieszkania, statusu zatrudnienia i poszczególnych usług. Sprawozdanie finansowe za lata 2004–2026 (14)

(Według Federalnego Ministerstwa Finansów/Raporty miesięczne/Numer/2025/01/)

Całkowite koszty są trudne do określenia i rozbicia ze względu na różnorodność sektorów i interesariuszy; są one rozgałęzione i ukryte w bardzo zróżnicowanych budżetach.

Niemieckie gminy są już praktycznie bankrutami, a rząd federalny stale zaciąga miliardy dolarów w nowych kredytach na finansowanie uzbrojenia i kosztów wojny na Ukrainie. Płacimy zatem za geopolityczne interesy USA, które są diametralnie sprzeczne z naszymi własnymi interesami bezpieczeństwa, ponieważ czyni nas to celem militarnym dla Rosji.

+++

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w niemieckich oddziałach saperskich. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (budownictwo/matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w uczelni technicznej budownictwa. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki USA. Do jego najnowszych publikacji należą: „Czarna księga UE i NATO” (2020), „Niedoceniana potęga” (2022) oraz „Od wojny do porządku światowego” (2026).

+++ 

1) Brzeziński 1997, Wielka Szachownica, s. 25. 192

2) Lenz/Marcks 1915, Berlin, s. 23-35. 190

4) Wolfgang Effenberger: Czarna księga UE i NATO: Dlaczego świat nie może znaleźć pokoju. Höhr-Grenzhausen 2020, s. 2020 318

5) Wolfgang Effenberger: Czarna księga UE i NATO: Dlaczego świat nie może znaleźć pokoju. Höhr-Grenzhausen 2020, s. 318 i nast.

6) Cytat z junge welt , 31 maja 2005

7) Effenberger, s. 322

8) Tamże, s. 323

9) Tamże, s. 324

10) Tamże.

11) Cytat jak w http://cnnpressroom.blogs.cnn.com/2015/02/01/pres-obama-on-fareed-zakaria-gps-cnn-exclusive/ , dostęp 9 listopada 2019 r.

12) https://www.auswaertiges-amt.de/en/aussenpolitik/laenderinformationen/ukraine-node/ukraine-support-2510752?utm_source=chatgpt.com

14) https://www.bundesfinanzministerium.de/Monatsberichte/Ausgabe/2025/01/Inhalte/Kapitel-3-Analysen/3-1-vorlaeufiger-abschluss-bundeshaushalt-2024.html?utm_source=chatgpt.com

Odkrycie !! Biblioteka !! MEM-y III.

—————————————————–

————————————————–

——————————————————

Temperatura, synku, nie może być „chłodniejsza”… A jeśliś debil, to dodam: wyższa lub niższa.

==========================

========================================================

—————————-

—————————————————-

noż…

—————————–

——————————————

———————————————————–

———————————————

—————————————————————-

——————————————–

Führeryzacja Ukrainy (część II)

Führeryzacja Ukrainy (część II)

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-fuhreryzacja-ukrainy-czesc-ii

„To nie ludzie są naszymi wrogami, lecz ideologia, której ulegają. Bronią jest tu wiedza, a nie pięść” – napisał Dariusz Cychol („Fakty po Mitach”, nr 29 z lipca 2026).

Z końcem XX wieku, w roku 1996 i 1997, pisałem dla „Nigdy Więcej” artykuły dotyczące faszyzmów iberyjskich. Pierwszy ukazał się w 3 numerze tego pisma z 1996 roku i dotyczył faszyzmu hiszpańskiego, natomiast drugi, dotyczący faszyzmu portugalskiego, w 1997 roku, w 4 numerze.

Delegacja u Pinocheta 

Ich treść skonsultowałem z ówczesnym moim kolegą Selimem, historykiem i politologiem, nauczycielem akademickim, który później został polskim ambasadorem w państwach utworzonych po upadku Związku Radzieckiego: w Kazachstanie (który powstał 16 grudnia 1991 roku) i Kirgistanie (powstał on 31 sierpnia 1991 roku). W trakcie dyskusji, zadał mi zasadnicze pytanie, po co ja o tym piszę? Wyjaśniłem, że dostrzegam nadchodzący renesans faszyzmu we współczesnym świecie. Wskazałem przy tym na Polskę, Ukrainę i Izrael. Selim zaprzeczył. Nie zgodził się ze mną. Nie wdając się w dalszą dyskusję, zaproponowałem, że za każdym razem każdego następnego roku, będę zadawał mu pytanie czy dostrzega zachodzące zmiany w Polsce, potwierdzające moją ówczesną hipotezę. Po latach na kolejnym spotkaniu przyznał mi rację, że moja hipoteza stała się tezą, albowiem „pozytywnie” zweryfikowało ją życie. Nie trzeba było długo czekać. W 1999 roku chilijskiego dyktatora Augusto Pinocheta w areszcie domowym i szpitalu w Wielkiej Brytanii odwiedziła trójka polskich polityków i publicystów prawicowych: Michał Kamiński, Marek Jurek oraz Tomasz Wołek. Polacy pojechali do podlondyńskiego Wentworth w styczniu 1999 roku. Był to wyraz ich politycznego wsparcia dla generała, który został aresztowany na wniosek Hiszpanii pod zarzutem łamania praw człowieka.

Miłośnicy dyktatury 

Podczas spotkania ta trójca wręczyła Pinochetowi ryngraf z Matką Boską. Wcześniej, w grudniu 1998 roku Michał Kamiński mówił z trybuny sejmowej do posłów lewicy: – Jak na was patrzę, panowie, to wiem, że o generale Pinochecie nie trzeba mówić, tylko go trzeba naśladować. Po odwiedzinach w Londynie, w programie telewizyjnym ’Polityczne graffiti’ Marek Jurek stwierdził, że ’Pinochet uchronił Chile przed losem komunistycznej Kuby i za to powinniśmy mu być wdzięczni’. Jurek bagatelizował ofiary pinochetowskiego zamachu i terroru, stwierdzając, że ’większość zamordowanych to komuniści albo członkowie ich rodzin’. Na łamach redagowanego przez Wołka ’Życia’ Jurek napisał, że próba osądzenie Pinocheta, to pokaz nihilizmu”.

Miłośnikiem dyktatora był również Antoni Macierewicz, ówczesny poseł Ruchu Katolicko-Narodowego, później szef Kontrwywiadu Wojskowego. W 1999 roku twierdził, iż „nie ma cienia wątpliwości, że była to próba uprzedzenia rewolucji komunistycznej, która dla Chile i całej Ameryki Łacińskiej skończyłaby się katastrofą jeszcze większą, niż to, co się stało na Kubie”. Na początku lat 90. pochlebnie o Pinochecie wyraził się nawet obecny lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk…

Tortury i mordy 

Generał Augusto Pinochet w latach 1973-1990 rządził w Chile. „We wrześniu 1973 roku gen. Pinochet, wówczas szef sztabu generalnego armii Chile, dokonał krwawego zamachu stanu obalając – przy pomocy CIA i funkcjonariuszy ambasady USA – prezydenta Salvadora Allende, legalny rząd i parlament. Były dyktator jest oskarżany przede wszystkim o znęcanie się nad przeciwnikami politycznymi i mordowanie ich. Nie jest znana dokładna liczba ofiar. Zdołano ustalić 2095 nazwisk zabitych i 1102 zaginionych, tj. uprowadzonych przez siepaczy Pinocheta i następnie zamordowanych, najczęściej w trakcie tortur. Ponadto szacuje się, że 30 tys. osób było więzionych i torturowanych. Ofiary głodzono, porażano prądem elektrycznym, gwałcono. Bito do utraty przytomności setki osób. Były dyktator Chile ma na swoim koncie nie tylko odpowiedzialność za zbrodnie, ale oskarżany jest także o przestępstwa finansowe. Posiadał nie tylko tajne konta bankowe z pieniędzmi zagrabionymi w czasie swych rządów”czytamy.

Protesty w ONZ bez skutku

W trakcie rządów Augusto Pinocheta w Chile państwa członkowskie oraz organizacje pozarządowe składały w Organizacji Narodów Zjednoczonych liczne protesty i rezolucje. Dotyczyły one masowego łamania praw człowieka, tortur i zaginięć. Od 1974 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ oraz Komisja Praw Człowieka regularnie przyjmowały rezolucje potępiające reżim w Chile. Nie wywierały one skutku, ponieważ USA traktowało Pinocheta jako swojego człowieka. W amerykańskiej prasie pisano o nim: „Owszem jest on skurwysynem, ale jest naszym skurwysynem!”.

Zełenski jak Pinochet 

W XXI-wiecznej Polsce mamy podobny przypadek. Dotyczy on sądzonego od 10 lat nauczyciela akademickiego, politologa, polityka Samoobrony i byłego posła na Sejm RP, Mateusza Piskorskiego. Grupa Robocza ONZ ds. Arbitralnych Zatrzymań uznała pozbawienie wolności Piskorskiego za arbitralne i sprzeczne z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka. ONZ wystosowało do polskiego rządu opinię, w której wezwano władze do jego niezwłocznego zwolnienia, przeprowadzenia śledztwa w sprawie aresztowania i przyznania mu prawa do odszkodowania. Jak dotychczas zalecenia te nie zostały w pełni zrealizowane. Albowiem podobnie tak jak to było z Pinochetem, w Polsce istnieją pewne grupy polityków, zachwycające się ukraińskim aktorem komediowym, budującym za naszą wschodnią granicą system oparty doktrynalnie na skrajnym rasizmie, wymierzonym przeciwko Polakom, Rosjanom i Żydom… W państwie ukraińskim ma miejsce Führeryzacja, dokonywana przez komika pochodzącego z żydowskiej rodziny. Zaiste, jest to paradoksalne, lecz nie komiczne.

Jak Indiana Jones 

Podobnie jak trzydzieści lat temu, stawiam hipotezę dotyczącą przyszłości. Rozegra się ona podobnie jak jedna ze scen przygodowego filmu Indiana Jones (jednego z serii pięciu filmów), w których główną rolę słynnego archeologa i poszukiwacza przygód gra Harrison Ford. Występuje on we wszystkich pięciu filmach pełnometrażowych tej serii jako dr Henry Walton „Indiana” Jones Jr. W trakcie jednej z eskapad spotyka na swojej drodze potężnego wojownika z lekkością wymachującego ogromnym mieczem, za którym znajduje się grupa zbirów. Widząc, że nie ma szans stawić czoła temu zbirowi i jego bandzie, szybko wyjmuje rewolwer i strzela prosto w czoło przeciwnikowi, zabijając go na miejscu. Przerażeni tym zdarzeniem bandyci uciekają w popłochu…

Przepowiednie

Obecnie Rosja, jak poprzednio Związek Radziecki, walczy ze światowym faszyzmem, którego medialną twarzą jest klaun z Krzywego Rogu. Rzeczywistym napastnikiem jest USA, wraz z państwami NATO. Działając wspólnie, mają oni nad Rosją przewagę. Natomiast Rosja przoduje w dziedzinie przenoszenia broni jądrowej, posiada też spore jej zasoby. Jest to ten symboliczny rewolwer Indiany Jonesa, który wypali w decydującym momencie. Resztę w Europie dopełni chaos wywołany tym zdarzeniem. Multikulturowość, wynikająca z ubogacenia emigrantami z południa spowoduje wewnętrzne problemy we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii, nie wspominając już państw skandynawskich, nie mniej ubogaconych kulturowo ludnością napływową.

Co do przyszłości Izraela to obstawiam przepowiednię  Henry’ego Kissingera, byłego wpływowego amerykańskiego dyplomaty, którego uznaje się go za jedną z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci w polityce zagranicznej XX wieku. Przepowiednię, w której zakreślił on ramy czasowe istnienia państwa położonego w Palestynie.

Eugeniusz Zinkiewicz

Ukropolin. MEM-y II.

—————————————-

————————————–

———————————————————–

——————————————–

—————————————————

———————————————————

——————————————-

———————–

[Głupio gada: Musimy walczyć..]

—————————–

—————————————————–

z jakim szacunem.. z Dużej litery…

—————————————-

——————————–

———————————————————–

————————-

——————————————————-

—————————————————

—————————————————————————-

[autor tego wykresu zapomniał o rozbiorze Polski w 1944-45, o współczynniku dzietności.. No, mądrala..]

=============================================

———————————————

———————————

———————————————————————————

Ukropolin czy układ z Rosją?

Ukropolin czy układ z Rosją? – Bartosz Kopczyński

Autor: AlterCabrio , 23 lipca 2026 ekspedyt

Nie dalej jak pod koniec czerwca 2026 r. ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha stwierdził, że w Polsce dyskryminowane są ukraińskie dzieci. Dodał również znacząco, że oni, Ukraińcy, mają przecież armię. W domyśle silną, zwartą i gotową. Mamy się domyślić, do czego.

Obraz tytułowy: Bolesław Chrobry uderza Szczerbcem w Złotą Bramę Kijowa. Rok 1018. LINK

Ukropolin czy układ z Rosją?

Nie dalej jak pod koniec czerwca 2026 r. ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha stwierdził, że w Polsce dyskryminowane są ukraińskie dzieci. Dodał również znacząco, że oni, Ukraińcy, mają przecież armię. W domyśle silną, zwartą i gotową. Mamy się domyślić, do czego.

Ledwo to wybrzmiało, a już jak znalazł pojawił się incydent autobusowy w Bielsku – Białej. Świat ujrzał część sytuacji, gdzie widać, że mężczyzna odzywa się do dwóch ukraińskich nastolatek w sposób niegrzeczny. Politycy popisu i media polskojęzyczne od razu jak na komendę potępiły zachowanie Polaka, piętnując jednocześnie polską ksenofobię. Zupełnie jakby to przewidział minister Sybiha. W tym samym czasie do polskiej opinii publicznej zaczęło docierać, że ambasada Ukrainy w Polsce poucza swoich obywateli, przebywających u nas, aby nagrywali Polaków w celach dowodowych. Z innych źródeł, i tych niesystemowych, i tych oficjalnych wiadomo już, że w Polsce ukraińskie tajne służby prowadzą w Polsce bardzo ekspansywną działalność.

Czytaj też: debanderyzacje-czas-zaczac

To wszystko w trakcie wojny Ukrainy z Rosją, którą media w Polsce fałszywie przedstawiają jako pełnoskalową, gdy władze państw europejskich desygnują kolejne miliardy na zakup amerykańskiej broni, darowanej Ukrainie, a władza w Polsce zwiększa sztucznie koszty życia Polaków, aby móc finansować państwo kijowskie. Skala różnorodnego wsparcia Polski i Polaków dla Ukrainy jest trudna do oszacowania, bo jest to wsparcie nie tylko państwa, ale również instytucji, firm i osób prywatnych. W tym należy wyróżnić rozbrojenie Wojska Polskiego na rzecz armii ukraińskiej, spłaty przez Polskę odsetek od ukraińskiej pożyczki, finansowanie systemu Starlink, zapewniającego łączność satelitarną na terytorium tego państwa, wysyłki paliw z polskich rafinerii, transfery socjalne dla ukraińskiej ludności, przywileje prawne i specjalny status w Polsce. I to wszystko za darmo, bo państwo polskie niczego od Ukrainy za to nie żąda. I wszystko na darmo, bo władza kijowska traktuje Polskę jako wroga, popiera banderyzm i poucza obywateli, jak mają szpiegować Polaków. Czyżby ktoś w III RP tego nie przewidział?

Problem odradzania się banderyzmu na Ukrainie jest w Polsce znany od dawna. Wiadomo więc, że to się na dobre zaczęło po Pomarańczowej Rewolucji w 2005 r., gdy do władzy doszedł Juszczenko. Głównym ośrodkiem odradzania się szowinizmu są w tym państwie ośrodki władzy, zarówno centralnej, jak i lokalnej. Zawsze bowiem zdarzają się jakieś jednostki czy nawet grupki, mające różne, czasem niebezpieczne poglądy. Aby jednak takie ekstremistyczne poglądy stały się główną siłą społeczną, muszą dostać jakieś potężne wsparcie. A żeby stać się ideologią państwową, muszą zostać nie tylko wsparte, ale również przyjęte przez władzę. Nie wystarczy tu wsparcie władzy lokalnej, ono mogłoby zadziałać lokalnie, dopóki nie interweniowałaby władza centralna. Banderyzm na Ukrainie nie jest więc sprawą prywatną, lecz państwową, należącą do polityki władz tego państwa, i to nie od dziś. Dostrzegło to wielu świadomych Polaków i przestrzegało polską opinię publiczną. Ta zaś uległa romantycznemu porywowi w geście współczucia, jakie wybuchło po 22 lutego 2022 r. Poryw ten został potężnie wzmocniony strasznymi zdjęciami z Buczy i Irpienia, gdzie pokazano zwłoki cywilów, jakoby ofiar rzezi i gwałtów, dokonanych przez żołnierzy Federacji Rosyjskiej. Wyemitowano też wypowiedzi jakoby świadków tych strasznych wydarzeń, co przypomniało najazd bolszewików w 1920 r. Emocja w Polakach była potężna i jednoznaczna: znowu okrutna Rosja atakuje, najeżdża, zabija, gwałci, rabuje. Trzeba chronić niewinne kobiety i dzieci przed ruską dziczą! Trzeba wspierać dzielnych ukraińskich mężczyzn, którzy mężnie walczą za swój kraj i przy okazji za nas, aby ochronić nas przed rosyjską inwazją! Ukraina walczy za nas, Ukraina wierna Polsce, Ukraina obrończyni Zachodu, Ukraina wdzięczna, Ukraińcy będą pamiętać i pozwolą nam odbudować swój kraj.

Trudno się dziwić, że tak potężna okazała się siła tej propagandy i tak bardzo Polacy rzucili się na pomoc Ukraińcom. Wykorzystano najsilniejsze polskie lęki i najgłębsze pokłady życzliwych skłonności. W tym całym zapamiętaniu poczciwi Polacy zapomnieli jednak sprawdzić, czy te obrazy i te wypowiedzi nie są filmowym montażem. Rosjanie zażądali międzynarodowego śledztwa, ale Ukraińcy odmówili. Natomiast wielki gest prawdziwej życzliwości i prawdziwie bratnich uczuć ze strony Polaków został cynicznie wykorzystany, zarówno przez władze Ukrainy, przez popisowe władze III RP, przez władze Zachodu. Ten przypływ pozytywnych uczuć został całkowicie zmarnowany przez samych Ukraińców, którzy zamiast wykorzystać to dla budowy pozytywnych relacji z państwem i narodem sobie życzliwym, pomimo tak wielkich krzywd, wyzyskali to cynicznie dla wyłudzenia jak największych bogactw, dla wykorzystania terytorium Polski, dla ekspansji oligarchów, dla utorowania drogi swoim służbom, dla wsparcia międzynarodowego, dla okazania pogardy potomkom ofiar własnych przodków. Ukraina mogła mieć w nas wiernych przyjaciół, jednak wolała nas okraść i podeptać, dla chwilowych korzyści. Okazało się, że rację mieli ci, którzy postrzegali wojnę ukraińską jako ustawkę Zachodu, i którzy przestrzegali przed ukrainizacją Polski. Polacy bowiem myśleli, że udzielają chwilowej gościny uchodźcom wojennym na krótki czas, aż Rosja zostanie pokonana i zmuszona do odwrotu. Okazało się, że sami sfinansowaliśmy wielką operację likwidacji Polski poprzez jej rozbrojenie, zubożenie i wymianę ludności.

Tego nie spodziewała się większość Polaków, oprócz tych, którzy od samego początku ostrzegali. Zwykli ludzie, żyjący codziennym życiem nie muszą jednak być strategami, mają prawo spodziewać się, że ci, którzy sprawują władzę działają roztropnie dla wspólnego dobra swojego narodu, specjaliści dokonują rzetelnych analiz, a media przedstawiają z grubsza prawdziwy obraz sytuacji. Zwykłemu, poczciwemu człowiekowi nie mogło przyjść do głowy, że można być aż tak wiarołomnym, że można tak bezczelnie zakłamywać rzeczywistość na odwrót, i że kłamią wszyscy, pełniący oficjalne funkcje. Że na stanowiskach sterowniczych tak wielu jest szubrawców, szantażowanych dowodami własnych grzechów, tak wielu zdrajców, tak wielu obcych agentów, tak wielu głupców.

Nawet to jednak nie tłumaczy tak wielkiego zaniedbania władz III RP, które ofiarowały Ukrainie wszystko, co chciała i nadal chce, i naraziły Polaków na tak wielkie niebezpieczeństwa. To nie było niedopatrzenie, tylko celowa polityka, której wyrazem jest umowa z dnia 2 grudnia 2016 r., zawarta z rządem Ukrainy przez rząd tzw. zjednoczonej prawicy Beaty Szydło, której twarzą jest Antoni Macierewicz. Umowa o wzajemnej współpracy stanowi, że rząd III RP, jeśli rząd Ukrainy zechce, odda zasoby państwa polskiego Ukrainie za darmo. Ta umowa, trzymana w tajemnicy prawie trzy lata jest obecnie wykonywana, tak samo, jak umowa rządu Tuska z rządem Ukrainy z dnia 8 lipca 2024 r.

Obie nie mają ratyfikacji, więc są formalnie nieważne, ale wykonywane, najwyraźniej więc ten, kto stanowi rząd, uważa się za właściciela Polski i Polaków, i nie przejmuje się prawami ludzkimi i boskimi, ani też nie ceni własnego słowa i honoru. To wszystko, co wydarzyło się w stosunkach polsko – ukraińskich zarówno ze strony III RP, jak i Ukrainy nie jest dziełem przypadku, ale planu. Plan ten nie powstał ani w Polsce, ani na Ukrainie, ale gdzieś na Zachodzie, gdzie siedziby mają nasi oficjalni sojusznicy: USA, Niemcy, NATO, Unia Europejska. Oni wszyscy bardzo wspierają państwo ukraińskie, Żeleńskiego i jego wojnę z Rosją i zmuszają do tego samego narody Zachodu, posługując się propagandą i oszustwem.

Oficjalną doktryną państwa ukraińskiego jest więc szowinizm, który w tym kraju przybiera postać banderyzmu, który jest odmianą nazizmu. Banderowcy największych zbrodni dokonali na terytoriach, opanowanych przez hitlerowskie nazistowskie Niemcy. Polityka władzy nad Polską, skoro jest bardzo proukraińska, jest zatem probanderowska. A wszystko, co jest banderowskie, jest zarazem nazistowskie. Ta polityka władzy w Kijowie i władzy nad Polską jest jednak wyrazem i dziełem ogólnej polityki Zachodu. Tam u siebie oni podmieniają ludność swoich państw, aby rdzennych mieszkańców zastąpić pstrą mieszanką różnorodności bez właściwości, poza jedną: plastycznością w rękach władzy.

Tam robią to od kilkudziesięciu lat, w Polsce w tej chwili trwa wielki eksperyment: to, co na Zachodzie chcą zrobić w ciągu lat kilku, tylko jeszcze dalej, bo nas chcą zlikwidować kompletnie, nawet za cenę wojny. Dlatego między innymi wpychają nas do wojny z Rosją. Ci ludzie, którzy tak bardzo wspierają władzę w Kijowie, wiedzą przecież dokładnie, czym jest banderyzm, i jak się odradza na Ukrainie. Stepan Bandera skończył żywot z rąk agenta KGB dopiero w 1959 r., w Monachium, czyli na Zachodzie. Czyżby nie wiedzieli, kim jest? Ci, którzy oficjalnie są tak bardzo antyfaszystowscy i antynazistowscy, tak bardzo wspierają najbardziej faszystowski i nazistowski reżim współczesnego Europy. Nie można jednak temu się dziwić, skoro ci ludzie nie rozliczyli się ze swojej nazistowskiej przeszłości i z bogactw, które zrabowali, również Polakom. Ci ludzie bardzo służą innemu jeszcze reżimowi, jeszcze bardziej faszystowskiemu i nazistowskiemu, najgorszemu reżimowi współczesnego świata, w takim małym państwie. Taka jest rzeczywista twarz współczesnego Zachodu: faszyzm, nazizm, satanizm.

I tacy ludzie dyrygują władzami nad obiema sąsiednimi stolicami. Celem ich jest Ukropolin, muszą więc przebudować kompletnie to, co istnieje dzisiaj. Możemy więc spodziewać się wszystkiego, co najgorsze, łącznie z atakiem nazistowskiej armii i nowym Wołyniem na ziemiach etnicznej Polski. Wszystkie władze, jakie powinny nas przed tym właśnie chronić, właśnie w to nas wpychają. Nie możemy więc dziś liczyć na żadne oficjalne instytucje, z episkopatami włącznie, te struktury w ramach synodalizmu również zostały włączone do operacji wielkiej przebudowy. Narody Zachodu, włącznie z naszym zostały wcześniej rozbite na atomy za pomocą konsumpcji, skłócone za pomocą polityków i mediów, osłabione upadkiem obyczajów, rozpadem rodzin i debilizacją. Wydaje się więc, że nie ma żadnej zorganizowanej siły, która nie zostałaby w to włączona. Czyżby więc wszystko już zostało przesądzone?

Wszystkie te władze mają jednak wspólnego wroga, i to wskazuje na ich słaby punkt. Elity Zachodu mają swojego wroga, z którym bardzo chciałyby wejść w komitywę, którego chciałyby podbić, i którego się boją. Wrogiem tym jest Rosja. Narodom też tak została przedstawiona, Polakom również, jako miejsce i siła, winna każdego zła, z którego wionie groźbą, który na pewno napadnie na Europę i podepcze Polskę, aby tylko podbić Zachód. Kazano narodom Zachodu, szczególnie Polakom, bać się Rosji, nienawidzić Rosji, uznać, że wobec Rosji można wszystko. Kazano ludziom Zachodu traktować Rosję jako specjalne państwo, które pozbawione jest czci i praw, i wobec którego nie trzeba wykonywać zobowiązań. Ta operacja na świadomości była niezbędna, aby dokonać wielkiej podmiany narodów Europy. Nie udałoby się to bez Polaków, którzy mają nierozliczone krzywdy od Rosji i którzy mają podstawy do obaw wykształcone przez liczne doświadczenia. Dzięki temu Polacy nie myślą o pokojowym współistnieniu z Rosją i o ułożeniu spraw sąsiedztwa. Polacy proszą Zachód, aby osłonił ich przed Rosją własnym orężem. Zachód łaskawie przyjmuje tą prośbę, a w zamian żąda wszystkiego, a szczególnie Ukropolin. Polacy z wielkiej emocji negatywnej do Rosji godzą się na to, godząc się jednocześnie na przyłączenie się Polski do wojny ukraińskiej przeciw Rosji. Polacy biorą udział w wojnie przeciw Rosji, ale zaślepieni emocją nie widzą tego. Uważają zaangażowanie Polski w wojnę ukraińską przeciw Rosji za coś normalnego i polska rację stanu. I za tą możliwość, aby brać udział w wojnie przeciw Rosji, Polacy zgodzili się oddać wszystko, co mieli. To dlatego teraz w Polsce nastaje Ukropolin. Polacy mieli bardzo dużo czasu, aby zrozumieć, co się dzieje i zacząć protestować. Skoro jednak Polacy tak bardzo nienawidzą Rosji, że zgodzili się na Ukropolin, niech się nie dziwią, że władze Ukrainy przejmują zarządzanie terytorium Polski.

Wyjście z tego impasu jest proste. Trzeba zrobić trzy rzeczy.

Po pierwsze: Europejska Strefa Pokoju, złożona z państw Europy Środkowej, zagrożonych trzema rodzajami terroryzmu: banderowskim, lewackim, islamskim. W Strefie każda działalność terrorystyczna będzie powstrzymana. Po drugie: należy podjąć współpracę z Białorusią i Rosją w kwestii zarządzania terytorium Ukrainy. Po trzecie: należy wytyczyć Globalną Oś Pokoju, łączącą Waszyngton, Warszawę i Pekin, i w jej ramach otworzyć Jedwabny Szlak przez ziemie polskie.

Aby to zrobić, jest jeden klucz: Rosja. Polacy muszą zakończyć nie swoją wojnę przeciwko Rosji, do której zostali wciągnięci, a następnie podjąć współpracę, nie zrywając relacji z Zachodem. Jest to jedyna droga, aby uniknąć likwidacji. Wszyscy bowiem nasi oficjalni sojusznicy z Zachodu są w tym zainteresowani. Najbardziej ludzie z tego małego państwa, którzy tym dowodzą.

Rosja wcale nie chce podbijać Polski, ale obecnie traktuje państwo polskie jako przeciwnika, nie dlatego, że tak musi być, ale dlatego, że tak chcą władze III RP. Rosja może więc, po pokonaniu i przejęciu Ukrainy wykorzystać Ukrainę przeciw Polsce. Tak samo Niemcy mogą wykorzystać Ukrainę do oderwania od Polski Ziem Odzyskanych. USA wycofują się z Europy i przekazują porządki europejskie Niemcom. Są one bardzo zainteresowane w federalizacji Unii Europejskiej i w przyjęciu do niej Ukrainy. NATO i USA nie bez powodu wykorzystały państwo ukraińskie jako swojego najemnika. Wszyscy oni wiedzą o banderyzmie i niczego z tym nie robią, bo im to wygodne do ich celów, a jednym z nich jest likwidacja narodu i państwa polskiego. Jeśli więc możemy liczyć na naszych oficjalnych sojuszników, to jedynie w tym, że dołożą nam, jak już wielokrotnie to robili. A my im wciąż ufamy.

Czytaj też: synagoga-ekskomunikuje-kosciol

Jedyna rada na wyjście z impasu to ułożenie stosunków z Rosją, pomimo tego, że traktuje Polskę jako przeciwnika. Właśnie dlatego Polakom powinno zależeć na porozumieniu z Rosjanami, aby Polska przestała być przeciwnikiem Rosji, a Rosja przestała tak traktować Polskę. Mamy bowiem tych samych wrogów, i jest to nie tylko państwo kijowskie, Nowa Chazaria, ale również nasi oficjalni sojusznicy. Elity Zachodu, gdyby byłe same i nie miały nad sobą pana, zadowoliłyby się porozumieniem z Rosją dla zysków. Jednak nimi wszystkimi zarządzają ci z małego państwa, a zarządzają tak umiejętnie, że większość tych z Zachodu nawet o tym nie wie. Ci z małego państwa nie chcą tylko robić z Rosją interesów, oni chcą Rosję przejąć, dla zasobów i terytorium, którego nie da się kontrolować z zewnątrz. Do tego potrzebują terytorium Polski i Ukrainy, z których można wyprowadzać ekspansję. Porozumienie Polski z Rosją obróci wniwecz ich plany wobec Polski, i może stać się początkiem odtwarzania Europy narodów.

===========================================

O zagrożeniach, wojnach, Żydach, gojach, Ukrainie, Rosji, Chinach, Ameryce, i wyjściu z matni piszę w mojej najnowszej książce: Nasza polska walka. Tak odniesiemy zwycięstwo.

Link do książki: sklep

_______________

Ukropolin czy układ z Rosją?, Bartosz Kopczyński, 23 lipca 2026

Statek Kosmiczny Tuska a Kasprzyk. MEM-y I.

——————————————–

—————————————

—————————————————

a ja myślę, że ten pieniek to dodatek do topora…

————————————————

No to co?? Zakaz kazirodztwa ma znaczenie genetyczne – rodzą się debile. A tu już debilów mamy.

———————————-

———————————-

————————————————-

——————————————–

—————————————-

—————————————

Rząd Kanadyjski głodzi Niepełnosprawnych, którzy Odmawiają Eutanazji – a Świat Milczy

Rząd Kanadyjski głodzi Niepełnosprawnych,

którzy Odmawiają Eutanazji

– a Świat Milczy

Fakt sprawdzony przez The People’s Voice Community

17 lipca 2026 Baxter Dmitrij thepeoplesvoice.tv/disabled-canadian-help-hospital-withholds-food-water-pushing-euthanasia

Ciężko niepełnosprawny Kanadyjczyk walczy o życie – nie przeciwko swojej chorobie, ale przeciwko socjalistycznemu państwowemu systemowi medycznemu, który uznał, że jest „bezużyteczny” i musi być zmuszony do poddania się igle eutanizatora [zabójcy].

Roger Foley, który cierpi na rzadką chorobę neurologiczną, mówi, że London Health Sciences Centre w Ontario systematycznie odmawia mu spełniania podstawowych potrzeb, jednocześnie agresywnie popychając go w kierunku „Pomocy medycznej w umieraniu” (MAiD).

„Chcą mnie zabić” – powiedział Foley zwolennikom. „I upewniają się, że cierpię, dopóki się nie zgadzam na ich żądania”

„Schowanie” Foleya, Spinocerebellar Ataxia Type 14, sprawiło, że cierpiał, ale podkreśla, że chce żyć.

Szpital, jak mówi, ma inne plany.

Personel wielokrotnie naciskał na Foleya, aby zaakceptował eutanazję, jednocześnie blokując dostęp do żywności, wody, leków doustnych, bezpiecznej opieki osobistej i odpowiednich pomieszczeń oświetleniowych.

Roger Foley toczy walkę z własnym rządem, który jest zdeterminowany, by zakończyć swoje życie

„Pomimo mojego stanu, niestrudzenie walczyłem o moje prawa, godność i zdolność do powrotu do społeczności” – powiedział Foley.

Usunięcie specjalistycznych pomieszczeń oświetleniowych okazało się szczególnie okrutne. Foley cierpi na ekstremalną wrażliwość neurologiczną i wymaga specjalistycznego oświetlenia o długości fali bursztynowej, aby bezpiecznie jeść, pić i przyjmować leki. Szpital usunął te noclegi w zeszłym roku.

„Te zakwaterowanie było konieczne z medycznego punktu widzenia ze względu na moją ciężką wrażliwość neurologiczną i niepełnosprawność wzrokową” – wyjaśnił Foley. Bez odpowiedniego oświetlenia nie może bezpiecznie wykonywać techniki połykania potrzebnej do spożywania pokarmu lub płynów, narażając go na ciągłe ryzyko zadławienia, wciągnięcia pożywienia do płuc, lub zapalenia płuc.

„Świetlówkowe i halogenowe oświetlenie szpitala emituje niebieskie długości fal o wysokiej intensywności, które powodują intensywny ból oczu i obrażenia” – powiedział.

Foley został zmuszony do skonstruowania prowizorycznych okularów ochronnych, sklejąc trzy przyłbice do ski-goggle, które może tolerować tylko przez około dziesięć minut na raz. „Z powodu mojego nieprawidłowego odcinka kręgosłupa szyjnego mogę tolerować te ciężkie gogle tylko przez około dziesięć minut, co pozwala tylko na minimalne nawilżenie, ale nie na jedzenie lub leki” – powiedział.

W rezultacie Foley pozostaje odwodniony, niedożywiony i w narastającym bólu.

W oświadczeniu opublikowanym na swojej stronie GoFundMe, Foley szczegółowo opisał przerażające warunki, które został zmuszony do znoszenia. Od tego czasu jestem również pozbawiony podstawowej opieki: umieszczony na płynach dożylnych, poddany ciągłemu odwodnieniu i niedożywieniu, wielokrotnie krytykowany i nękany przez personel, gwałtownie budzony pod przykrywką tak zwanych „sprawdzeń” i napadnięty inną obelżywą taktyką.

Jego ramiona są pokryte bliznami po wielokrotnych wstawieniach IV, a żyły ciągle się zapadają. Żyje w ciągłym bólu, silnym zmęczeniu i poznawczym spadku z odwodnienia i braku snu. „Nigdy nie wyraziłem zgody na to leczenie” – powiedział Foley. „Jest to forma okrutnej kary i dyskryminacji, która zniszczyła moje zdrowie i jakość życia”.

Life Care Network Inc., niezależna organizacja non-profit, wystąpiła teraz, aby zapewnić Foleyowi osobistych pracowników wsparcia w szpitalu. Pomagają mu uzyskać dostęp do żywności, leków doustnych, wody, toalet, wsparcia higienicznego i podstawowych środków bezpieczeństwa.

Organizacja oceniła już specjalistyczne oświetlenie Foley i potwierdziła, że jest to bezpieczne dla personelu, odwiedzających i dostawców opieki. Ale finansowanie jest ograniczone. Foley potrzebuje darowizn, aby utrzymać stały dostęp do niezależnych opiekunów. Bez nich pozostaje całkowicie zależny od szpitala, który aktywnie próbuje zakończyć jego życie.

Każda darowizna na jego kampanię idzie bezpośrednio na finansowanie bezpiecznej, niezależnej opieki za pośrednictwem Life Care Network. „Sto procent twojej darowizny będzie bezpośrednio finansować bezpieczną i niezależną opiekę, zapewniając mi dostęp do żywności, wody i godności, podczas gdy ja kontynuuję walkę o sprawiedliwość” – powiedział Foley. „Moje życie i przetrwanie zależą od tej opieki”

Kanadyjski program MAiD staje się coraz bardziej kontrowersyjny, gdy pojawiają się historie takie jak Foley. Krytycy ostrzegają, że ramy eutanazji w kraju, jeden z najbardziej permisywnych na świecie, tworzą niepokojącą strukturę motywacyjną, w której pracownicy służby zdrowia mogą postrzegać niepełnosprawnych pacjentów jako ciężary, a nie osoby warte opieki i godności.

Sprawa Foleya rodzi pilne pytania o to, dlaczego szpital może odmówić podstawowej opieki, jednocześnie forsując eutanazję, jakie zabezpieczenia istnieją dla niepełnosprawnych Kanadyjczyków, którzy chcą żyć, – i jak wielu innych cierpi w milczeniu.

Chaos synodalny trwa, podczas gdy Leon XIV głosi „całościowy rozwój człowieka”

Chaos synodalny trwa,

podczas gdy Leon XIV głosi

„całościowy rozwój człowieka”

Date: 23 luglio 2026Author: Uczta Baltazara

Hej, tu nie ma na co patrzeć, przejść dalej. To tylko katastrofa, jaką jest nowy „katolicyzm”, z którym powinniście pozostać w komunii – czego wymaga Prevost.

Podczas gdy zniewieściali dostojnicy synodalni kręcą na YouTube pełne zadowolenia, nieuczciwe filmiki, w których nazywają Bractwo św. Piusa X „sektą protestancką” i robią wszystko, co w ich mocy, by odciągnąć wiernych od katolicyzmu, ludzie, którzy wciąż dają się zwieść przekonaniu, że tacy jak oni reprezentują Kościół Katolicki, powinni szybko zapoznać się z kilkoma przykładami obecnego upadku synodalnego, który ma miejsce na całym świecie.

——————————————————-

Seria najnowszych doniesień z różnych zakątków synodalnego świata ilustruje absurdalność twierdzeń synodalnych heretyków, że to właśnie oni są Kościołem Katolickim założonym przez Chrystusa.

Jedno z szeroko rozpowszechnionych zdjęć (fotografia wprowadzająca) przedstawia ekwadorskiego jezuitę „ks.” Wilo Haro Rivasa odprawiającego mszę na świeżym powietrzu podczas tak zwanych „rekolekcji duchowych”. „Kapłan” siedzi ze skrzyżowanymi nogami na macie, ubrany w dżinsy i bluzę, a na sobie [z szat liturgicznych] ma jedynie zieloną stułę, podczas gdy naczynia liturgiczne spoczywają na rozłożonych na ziemi płachtach, a nie na prawdziwym ołtarzu.

Zdjęcie oddaje atmosferę nieformalności, która nie godzi się z godnością tradycyjnie oczekiwaną podczas sprawowania Ofiary Mszy Świętej, ale oczywiście doskonale wpisuje się w nienawiść synodalnego „Kościoła” wobec katolicyzmu.

infovaticana/hoodie-jeans-and-a-chalice-on-the-mat-an-image-of-jesuit-decadence

Najwyraźniej na modernistycznej pustyni posoborowej takie właśnie przesłanie „słyszą od Ducha Świętego przeznaczone dla naszych czasów”, tj. sprowadzić świętą liturgię do poziomu prywatnej ekspresji twórczej celebransa, co stanowi świętokradczą kpinę z Ofiary Chrystusa.

FOTO: Tenże sam ekwadorski jezuita, „ks.” Wilo Haro Rivas…

W Kanadzie zaś wybuchł spór, gdy „ks.” Rico Passero z diecezji St. Catharines wziął udział w sodomskim cywilnym „ślubie” swego brata z partnerem tej samej płci. Zgodnie z jego własnymi wpisami w mediach społecznościowych, ów „kapłan”, pozostający w pełnej komunii z odstępczym Rzymem i uprawniony do ważnego udzielania „sakramentów”, opisał tę uroczystość jako „epicką” i „niesamowitą” oraz podziękował osobom, które były obecne, by wesprzeć parę, a podczas przyjęcia pełnił rolę mistrza ceremonii. lifesitenews/catholic-priest-attends-brothers-homosexual-wedding-calls-it-amazing-special

Ale hej, tu nie ma na co patrzeć, przejść dalej. To tylko katastrofa, jaką jest nowy „katolicyzm”, z którym powinniście pozostać w komunii – czego wymaga Prevost, bo w przeciwnym razie zostaniecie ekskomunikowani, tak jak ci z „protestanckiej sekty” w rodzaju FSSPX.

Kiedy nie pozwala się na wykłady muzułmańskie, zajęcia jogi czy pokazywanie meczów piłkarskich na dużych ekranach w parafiach, wrogowie Chrystusa znajdują inne sposoby, by stopniowo podważać wszystko, co święte i uświęcone. Ostateczny cel? – Aby przeciętny wierny nie dostrzegał już Boga w Kościele synodalnym, a jedynie człowieka i religię skoncentrowaną na człowieku.

Dla wielu wiernych jednak ciągłe zamykanie i sekularyzacja kościołów pozostają bardzo niepokojące. We Francji, kościół św. Józefa w Châteauroux jest przekształcany do użytku świeckiego zgodnie z procedurami kanonicznymi przewidzianymi w kanonie 1222. Według lokalnych doniesień budynek ma stać się halą wspinaczkową.

Tak, niech to do was dotrze. Oto owoce II Soboru Watykańskiego i synodalności. Chociaż prawo kanoniczne w wyjątkowych okolicznościach zezwala na przeznaczenie kościołów do celów nie sakralnych, bolesne jest obserwowanie, jak budynki niegdyś poświęcone do sprawowania Ofiary Mszy Świętej są przekształcane w miejsce bzdurnych zabaw.

Jest to szczególnie bolesne w kontekście świadomości, że właśnie ci ludzie, którzy mieli chronić wiarę, zdradzili ją i obecnie aktywnie niszczą wszelkie pozostałości katolicyzmu, jakie jeszcze pozostały w „cyrku synodalnym”.

W międzyczasie, wspomniana „sekta protestancka” rozrasta się ponad miarę, a plany budowy pięknego nowego kościoła katolickiego w Charlotte w Karolinie Północnej są już w zaawansowanej fazie realizacji. Tradycyjny katolicyzm, czyli prawdziwy katolicyzm, rozwija się i kwitnie, co dowodzi, że Matka Kościół pozostaje widoczna, choć jest mniejsza i obecnie nie ma prawowitego pretendenta do papiestwa. integritymagazine/exclusive-sspx-project-manager-reveals-charlotte-chapels-massive-expansion-plans

W ramach kolejnej próby zbezczeszczenia wszystkiego, co święte, wciąż trwa polemika dotycząca planów otwarcia bistro na tarasie Bazyliki św. Piotra, z którego rozciąga się widok na Rzym. Przedstawiciele Watykanu twierdzą, że projekt ten stanowi jedynie rozszerzenie oferty gastronomicznej już dostępnej dla zwiedzających wchodzących na kopułę

ilmessaggero.it/vaticano/bistrot_san_pietro_apertura_quando_settembre_stop_papa_leone_perche

infovaticana/il-controverso-bistrot-della-cupola-di-san-pietro-aprira-a-settembre-salvo-un-intervento-di-leone-xiv

Prawda jest taka, że utworzenie lokalu gastronomicznego w sąsiedztwie jednego z najświętszych kościołów chrześcijaństwa prowadzi do komercjalizacji tego najświętszego miejsca, co sprawia, że nie sposób nie tęsknić za pewnym Prorokiem z I wieku oraz Jego sposobem na rozwiązanie owego problemu przy pomocy bata.

A co robi w tej chwili rzekomy Namiestnik Chrystusa?

Z wielkim zaangażowaniem działa na rzecz swej “religii godności ludzkiej” i eko-pogaństwa. Leon XIV ma niedługo wręczyć pierwszy Medal Zrównoważonego Rozwoju – nazwany jego imieniem i ustanowiony przez Uniwersytet Villanova (amerykański uniwersytet augustiański) w uznaniu wkładu w ochronę środowiska, sprawiedliwość społeczną oraz to, co określa się mianem „integralnego rozwoju człowieka”. Konferencja towarzysząca wręczeniu nagrody zgromadzi naukowców, przedstawicieli Kościoła i liderów społecznych w celu promowania wspólnych inicjatyw środowiskowych inspirowanych encykliką „Laudato si’”. Ale spokojnie, jak zwykle nie będzie to miało absolutnie nic wspólnego z prawdziwym katolicyzmem.

……………..

Pierwszy Medal im. Papieża Leona XIV za działania na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju zostanie wręczony przez Ojca Świętego w Castel Gandolfo podczas Villanova International Sustainability Conference: “Odpowiadając na Wołania Ziemi i Ubogich”, która odbędzie się w dniach 12–15 października 2026 roku. Konferencja zgromadzi około 300 uczestników – w tym przedstawicieli środowisk akademickich, naukowców, przedstawicieli Kościoła, fundacji oraz liderów sektora publicznego i prywatnego – w ramach forum transdyscyplinarnego, którego celem jest przejście od dialogu do konkretnych, wspólnych działań. Zwycięzca pierwszej edycji medalu zostanie ogłoszony we wrześniu 2026 roku, przed konferencją i oficjalną ceremonią wręczenia nagród w «Borgo Laudato Si’» w Castel Gandolfo.

FOTO: Inauguracja i poświęcenie kompleksu «Borgo Laudato Si’» w Ogrodach Papieskich w Castel Gandolfo (@Vatican Media)

Papież Leon XIV, a wcześniej Robert F. Prevost, uzyskał w 1977 roku na Uniwersytecie Villanova tytuł licencjata nauk ścisłych w dziedzinie matematyki, a w roku 2014 uczelnia ta przyznała mu honorowy tytuł doktora nauk humanistycznych. vaticannews.va/pope/pope-leo-to-present-medal-on-sustainability-named-for-him.

………….

Tak więc, podczas gdy Rzym płonie w ogniu odstępstwa, herezji i świętokradztwa, Leon Niszczyciel gra na swych skrzypcach „godności ludzkiej”, obdarzając świat swoim faryzejskim uśmieszkiem.

INFO: radicalfidelity/synodal-shambles-continue-while-leo

…….

Eucharystia na piasku, z wiernymi w strojach kąpielowych…

Zdjęcie towarzyszące temu artykułowi zostało opublikowane przez katolicką gazetę „Avvenire” w artykule „Między Biblią, morzem a życiem razem: oto przepis na wakacje z Bogiem”.

avvenire.it/chiesa/tra-bibbia-mare-e-vita-insieme-ecco-la-formula-per-una-vacanza-con-dio

Inicjatywa „Sto płetw – Morze i Biblia” jest z pewnością piękna (realizowany na Sycylii, Sardynii, w Kalabrii i w Albanii: szlak „100 płetw – Morze i Biblia” został stworzony w 2010 roku przez ojców jezuitów). Tydzień poświęcony Słowu Bożemu, modlitwie, życiu wspólnotowemu i kontemplacji natury może stanowić autentyczną odpowiedź na duchowe pragnienie wielu młodych ludzi i dorosłych. Morze jest zresztą głęboko zakorzenione w geografii Ewangelii: na jego brzegach Jezus powołał uczniów, przemawiał do tłumów, uciszył burzę i przygotował chleb dla swoich przyjaciół. „Chodźcie na bok, sami, w ustronne miejsce, i odpocznijcie trochę” (Mk 6,31).

Jednak właśnie dlatego, że inicjatywa ta jest poważna i ambitna pod względem duchowym, zdjęcie opublikowane przez „Avvenire” rodzi pytanie, którego nie można zbyć jako zwykłej tradycjonalistycznej nostalgii:

Czy naprawdę należało odprawiać Eucharystię (bo na to wygląda) na piasku, z księdzem klęczącym przed przedmiotami ułożonymi na płótnie i niektórymi uczestnikami wciąż w strojach kąpielowych lub bikini?

Nie wszystko, co jest oryginalne pod względem duszpasterskim, jest z tego samego powodu również mądre pod względem duszpasterskim. Pragnienie wyprowadzenia Kościoła „poza zakrystie” nie może przerodzić się w zacieranie wszelkiej różnicy między celebracją a dniem spędzonym na plaży. Jezus spotykał ludzi na drogach i nad brzegiem morza, ale kiedy chciał sprawować Paschę, posłał uczniów, aby przygotowali odpowiednie miejsce: „On wskaże wam na piętrze wielką salę, urządzoną i już gotową; tam przygotujcie wszystko” (Mk 14,15). Kluczowe jest właśnie to słowo: “przygotujcie”.

Istnieje zatem niebezpieczeństwo, że Msza św. będzie postrzegana jako jedna z wielu atrakcji w ramach całodziennego programu: lectio divina, kąpiel, wycieczka, wspólne spędzanie czasu, a pomiędzy płetwami a ręcznikiem plażowym – także Eucharystia. Ale Msza nie jest zajęciem rekreacyjnym zawierającym elementy życia duchowego. Nie jest to animacja plażowa, ani też nastrojowy dodatek do zachodu słońca, mający uczynić owo doświadczenie bardziej emocjonującym. Jest to Pamiątka Śmierci i Zmartwychwstania Pana: „Czyńcie to na moją pamiątkę” (1 Kor 11,24). (…)

„Sto płetw – Morze i Biblia” zasługuje na uznanie za to, co proponuje. Ale właśnie dlatego zasługuje też na szczerą krytykę. Można modlić się w stroju kąpielowym, można zatrzymać się na plaży i czytać Ewangelię, można wielbić Boga nad brzegiem morza. Celebracja eucharystyczna wymaga jednak czegoś więcej: przygotowania, godności, skupienia i świadomości. W przeciwnym razie, próbując przenieść Chrystusa na plażę, ryzykujemy sprowadzenie Jego ołtarza do roli kącika pośród toreb, koszyków i strojów kąpielowych. A to nie jest tzw. “otwartość na świat”: to jest ryzyko zapomnienia o Tym, Komu oddajemy cześć.

INFO: investigatorebiblico/messa-in-spiaggia-tra-bikini-e-teli-e-davvero-questo-il-modo-di-celebrare-leucaristia-di-ib