Jak położyć kres zamieszkom we Francji? Należy białym heteroseksualnym Francuzom rozdać broń – i uchwalić amnestię oraz premię dla każdego, kto zastrzeli na gorącym uczynku bandytę, rabusia, złodzieja lub gwałciciela. I ogłosić to też po arabsku.

Jak położyć kres zamieszkom we Francji? Należy białym heteroseksualnym Francuzom rozdać broń – i uchwalić amnestię oraz premię dla każdego, kto zastrzeli na gorącym uczynku bandytę, rabusia, złodzieja lub gwałciciela. I ogłosić to też po arabsku.

Korwin-Mikke proponuje prosty i skuteczny sposób

polozyc-kres-zamieszkom-we-francji

Janusz Korwin-Mikke, twierdzi, że wie, jak rozwiązać problem zamieszek we Francji.

Po śmierci 17-letniego migranta [brutalnego dilera narkotyków md] , który został zastrzelony przez policjantów po tym, jak nie chciał zatrzymać się do kontroli, we Francji wybuchło coś na kształt migranckiego powstania. W różnych regionach państwa dochodzi do rozruchów i zamieszek, a przemoc rozlała się już na także na francuskojęzyczną część Królestwa Belgii.

Niedawno jeden z liderów Konfederacji, Krzysztof Bosak, miał okazję porozmawiać na ten temat w Radiu ZET. Tam starł się z Joanną Sheuring-Wielgus, która stwierdziła, że zamiast „zajmować się multi-kultu” narodowiec powinien zająć się prawdziwym problemem, czyli „białymi heteroseksualnymi Polakami”.

Poseł Konfederacji i jeden z założycieli tej formacji, Janusz Korwin-Mikke, skomentował nagranie z tej rozmowy. Zdaniem polityka „biali heteroseksualni” mężczyźni nie są problemem w kwestii multi-kulti, tylko rozwiązaniem.

„Nie rozumiem problemu Francuzów z imigrantami?

Należy białym heteroseksualnym Francuzom rozdać broń – i uchwalić amnestię oraz premię dla każdego, kto zastrzeli na gorącym uczynku bandytę, rabusia, złodzieja lub gwałciciela. I ogłosić to też po arabsku. Po godzinie będzie spokój” – stwierdził Janusz Korwin-Mikke.

O episkopacie i „pojednaniu”: „„Ostentacyjne kłamstwo, podłe w dodatku, budzi obrzydzenie”.

Michalkiewicz o episkopacie i „pojednaniu” : „„Ostentacyjne kłamstwo, podłe w dodatku, budzi obrzydzenie”.

[VIDEO] w oryginale md

budzi-tylko-obrzydzenie

Tomasz Sommer i Stanisław Michalkiewicz na nowym kanale Sommer 14 na YouTube rozmawiali m.in. o przygotowywanym przez episkopat „pojednaniu” polsko-ukraińskim po „tragicznych wydarzeniach na Wołyniu”. Publicysta przyznał, że to „budzi obrzydzenie”.

– Wszystko jest niewykluczone, bo na przykład teraz się objawił pan Duda jako antyklerykał i powiedział pryncypialnie księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu, żeby on był – wara od polityki, żeby się kościelnymi sprawami zajmował – powiedział Sommer.

– Ks. Isakowicz-Zaleski powiedział verba veritatis, nic tak nie gorszy jak prawda i pan prezydent się zdenerwował – odparł Michalkiewicz.

Przypomniał też, że „episkopat Polski przygotowuje razem z tym greko-katolickim kościołem na Ukrainie (…) i katolickim kościołem na Ukrainie taką imprezę pt. «przebaczamy i prosimy o przebaczenie»”.

– Przyjął episkopat ukraińską tezę polityczną (…) z podkulonym ogonem (…), że w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej „miała miejsce wojna domowa”. Otóż jest to teza fałszywa od początku do końca i to oczywiście fałszywa, dlatego że by można w ogóle mówić o jakiejś wojnie (…), to muszą być strony wojujące, przynajmniej dwie – dodał.

Tymczasem tam nie było ani jednej strony wojującej, bo była strona mordująca i strona mordowana, a to nie jest definicja wojny domowej. W ogóle to nie jest definicja wojny. To jest definicja właśnie ludobójstwa skwitował.

– Widać, że Episkopat Polski bardziej niż Pana na niebiosach słucha się pana z Waszyngtonu – ocenił Michalkiewicz.

„Ostentacyjne kłamstwo, podłe w dodatku, budzi obrzydzenie”

Sommer przytoczył komunikat episkopatu, w którym „nic tam nie ma o »Rzezi na Wołyniu«, tylko są »tragiczne wydarzenia na Wołyniu« i nie ma »Ukraińców«, tylko są »szowiniści«”.

– Okazuje się, że za pieniądze episkopat wszystko zrobi – odparł Michalkiewicz.

– W dodatku będzie podpisane wspólne oświadczenie o przebaczeniu i pojednaniu – dodał Sommer

– Episkopat się jedna z każdym. W 2012 roku Cyryl przyjechał to pojednaliśmy się z narodem rosyjskim, to tak samo z ukraińskim się pojednamy. Z całym światem się pojednamy hurtowo, żeby poszczególnych narodów nie wymieniać. Kościół katolicki w Polsce goni w piętkę – ocenił Michalkiewicz.

– Budzi to moje już nie oburzenie, tylko obrzydzenie. Takie ostentacyjne kłamstwo, podłe w dodatku, budzi obrzydzenie. Mówię to jako katolik rzymski – skwitował.

==================

mail:

Socjotechnika w służbie obłudy. Hucpa z udziałem Episkopatu

Socjotechnika w służbie obłudy. Hucpa z udziałem Episkopatu

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne

Autor: Redakcja , 3 lipca 2023 Socjotechnika w służbie obłudy. Hucpa z udziałem Episkopatu

80-ta rocznica ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu, blokada ekshumacji przez banderowców, a także 8 letni okres bezczynności formacji politycznych od lewa do… lewa (PiS) stworzyły atmosferę rozgoryczenia i słusznego gniewu. Takich nastrojów wśród Polaków boją się, szczególnie w okresie kampanii wyborczej, wszyscy noszący maski polskich polityków.

Najprawdopodobniej z tego właśnie powodu rocznicowe obchody przebiegną w atmosferze socjotechnicznych manipulacji, hipokryzji i tradycyjnego skandalu. W charakterze specyficznego suportu wystąpił już Andrzej Duda porównując upominanie się o pamięć ofiar ludobójstwa do „biegania z widłami” (!)

Nie pierwszy raz po złej stronie mocy stanął Episkopat mający już wcześniej na sumieniu celebrację zakładania ośrodków dywersji ideologicznej w Polsce, a także pomoc w organizowaniu zamordyzmu w polskich kościołach podczas fałszywej pandemii.

Szykowaną manipulację w TVP zauważył również redaktor Łukasz Warzecha, pisząc:

___________________________________________________________________________________________

Zdjęcie: plakat z wystawy „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma”

Tagi:Hucpa z udziałem Episkopatu, Ks. Isakowicz -Zaleski, Socjotechnika w służbie obłudy

O autorze: Redakcja

4 komentarze

  1. Odpowiedz limba 3 lipca 2023 godz. 15:24Wczoraj trafiłam na te informację i sprawdziłam w ogłoszeniach:
    https://katedra.mkw.pl/ogloszenia-parafialne/
    W piątek 7 lipca w 80 rocznicę Rzezi Wołyńskiej w naszej archikatedrze odbędzie się Nabożeństwo Przebaczenia i Pojednania polsko- ukraińskiego z udziałem zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego arcybiskupa większego kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka oraz arcybiskupa metropolity poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W czasie liturgii zostanie podpisane wspólne orędzie Kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce i Kościoła greckokatolickiego. Serdecznie zapraszamy do udziału w uroczystości.Pojednania?Znów będzie przebaczamy i prosimy o przebaczenie.Biedny nasz naród i tak ogłupiają nas bez końca w każdej dziedzinie.
  2. Odpowiedz limba 3 lipca 2023 godz. 15:27Słusznie postępuje ks.Isakowicz-Zaleski.
  3. Odpowiedz pokutujący łotr 3 lipca 2023 godz. 15:58   – w odpowiedzi do: limba 15:24
  4. Kochają swe puste gesty i słowa przedrzeźniając język aniołów, lecz są “jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący” (1 Kor 13,1-7). Bo miłości w nich nie ma, gdyż “miłość współweseli się z prawdą”. Więc to “pojednanie” jest kpiną, pustym gestem, bo prawda o winie została zakłamana, wyszydzona i tamta strona drwi z naszego bólu i cierpienia. Miejsce niezłomnego obrońcy prawdy ks. Isakowicza-Zaleskiego jest więc z dala od nich. “Lepszy jest bowiem jeden dzień w Twoich przedsionkach, niż tysiąc gdzie indziej; wolę raczej stać w progu domu mego Boga, niż mieszkać w namiotach niegodziwców” (Psal 84:10)

Krwawa niedziela: Ukraina pisze: To “Epizody” i „incydenty”, walki „Armii Krajowej”…

Co o rzezi wołyńskiej mówi ukraińskojęzyczna Wikipedia? Żebrowski o karmieniu odbiorców zakłamaną wersją wydarzeń

30 czerwca 2023 Marta Oleksy Co-o-rzezi-wolynskiej-mowi-ukraina

Odbiorcy ukraińscy karmieni są zakłamaną wersją wydarzeń – napisał historyk Leszek Żebrowski. Podał też, co ukraińskojęzyczna Wikipedia pisze o rzezi wołyńskiej.

11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Żebrowski napisał, że „przed 80-tą rocznicą ukraińskiego ludobójstwa na terenach podbitej i okupowanej Polski, narasta ideologiczna, polityczna i pseudohistoryczna histeria”. Historyk: Poszukiwań i ekshumacji oraz upamiętnień na pełną skalę nie będzie. Dlaczego? Bo ofiary tego ludobójstwa to przede wszystkim polskie dzieci i kobiety.

11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Tego dnia przypada rocznica tzw. krwawej niedzieli, gdy w ok. 100 miejscowościach na Wołyniu doszło do największej fali mordów na Polakach.

Historyk i publicysta Leszek Żebrowski w mediach społecznościowych napisał, że “przed 80-tą rocznicą ukraińskiego ludobójstwa na terenach podbitej i okupowanej Polski, narasta ideologiczna, polityczna i pseudohistoryczna histeria”. 

Od negacji wszystkiego, po ordynarne kłamstwa, jakoby zbrodni dokonywali… wyłącznie NKWD-yści poprzebierani w mundury UPA! – zaznaczył.

Żebrowski: Odbiorcy ukraińscy karmieni są zakłamaną wersją wydarzeń

Historyk zaznaczył, że odbiorcom ukraińskim podaje się zakłamaną wersję wydarzeń. Przytoczył to, co o tym okropnym ludobójstwie mówi ukraińskojęzyczna Wikipedia. 

Twierdzi, że “wołyńska tragedia” (jeden z licznych prymitywnych eufemizmów, aby nie nazwać ludobójstwa po imieniu; są jeszcze takie określenia, jak “epizody” i „incydenty”), to były po prostu walki. Z jednej strony dzielnie bronili się Ukraińcy (UPA i ukraińskie bataliony Schutzmannschaft w służbie niemieckiej), z drugiej zaś… Armia Krajowa, “polskie oddziały komunistyczne” (!) i “polskie bataliony Schutzmannschaft” (choć takich nie było) – napisał Żebrowski.

Historyk podał, że ze strony ukraińskiej dowódcami byli: Dmitro Kłacziwskij, Roman Szuchewycz i Mykoła Lebiedź. Jeśli chodzi o stronę polską, to według ukraińskojęzycznej Wikipedii dowódcami byli Stefan Rowecki, który – jak zauważył Żebrowski – już został aresztowany przez Gestapo i siedział w Berlinie oraz Leopold Okulicki, który “został zrzucony do kraju dopiero 22 maja 1944 r.”. Ukraińscy autorzy Wikipedii upierają się, że bezbronne kobiety, dzieci i starcy, w brutalny sposób mordowani przez UPA, to były oddziały Armii Krajowej. „Wolna Encyklopedia”.

Ofiarami ludobójstwa były osoby bezbronne

Czy jest tu jakiekolwiek pole do dyskusji, wyjaśnień, badań? Poszukiwań i ekshumacji oraz upamiętnień na pełną skalę nie będzie. Dlaczego? Bo ofiary tego ludobójstwa to przede wszystkim polskie dzieci i kobiety. To nie one walczyły z Ukraińcami, to oni je mordowali, bo były na ogół całkiem bezbronne. Skoro nie potrafiliśmy tego wywalczyć przez trzy dekady i nic się nie zmienia, to na co tak naprawdę liczymy? – napisał Leszek Żebrowski.

Leszek Żebrowski_NSZ #BabiesLivesMatter

@Zebrowski_NSZ

·

Obserwuj

Przed 80-tą rocznicą ukraińskiego ludobójstwa na terenach podbitej i okupowanej Polski, narasta ideologiczna, polityczna i pseudohistoryczna histeria. Od negacji wszystkiego, po ordynarne kłamstwa, jakoby zbrodni dokonywali… wyłącznie NKWD-yści poprzebierani w mundury UPA!… Pokaż więcej

Obraz

Ostatnia zmiana:

Duda o rozmowach ws. Wołynia: Będzie szereg działań

Andrzej Duda w czwartkowym wywiadzie dla portalu interia.pl stwierdził, że “80. rocznica rzezi wołyńskiej przyniesie nam szereg wspólnych działań polskich i ukraińskich”. 

Proszę pamiętać, że działania poszukiwawcze są cały czas prowadzone, nie są już blokowane. To jest realizowane w spokoju, w ciszy – i cała sprawa nie potrzebuje rozgłosu politycznego wokół niej, to wszystko powinno być realizowane w spokoju i rozwadze. To pokazuje zmianę jakościową: dzisiejsze władze ukraińskie mają więcej zrozumienia dla całej sprawy niż ich poprzednicy kilka lat temu – stwierdził prezydent.

Duda zaznaczył również, że odbył w czwartek rozmowy, by “sprawy popchnąć dalej” z ukraińskim rządem. Dodał, że “mamy tutaj różne działania, które są na etapie przygotowawczym: umawialiśmy się ze stroną ukraińską, że szczegółów na razie nie ujawniamy medialnie”.

Skandaliczne zaniedbanie polskich i warszawskich władz. Pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej woła o pomoc i pamięć. „To miejsce uwłacza pamięci sadystycznie pomordowanych Polaków”

Skandaliczne zaniedbanie polskich i warszawskich władz. Pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej woła o pomoc i pamięć. „To miejsce uwłacza pamięci sadystycznie pomordowanych Polaków”

3 lipca 2023 Krystian Rusiniak Skandaliczne

Do 80. rocznicy ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu pozostało kilka dni. Jak się okazuje, nie wszystkie miejsca upamiętnienia ofiar tego makabrycznego zdarzenia są odpowiednio zadbane. O pomoc i upamiętnienie domaga się pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej przy warszawskiej obwodnicy.

[Na Marymoncie, ul. Gdańska, przy Alei Armii Krajowej md]

Na blisko tydzień przez 11 lipca, czyli 80. rocznicą Rzezi Wołyńskiej – ukraińskiego ludobójstwa dokonanego przez szowinistyczną Ukraińską Powstańczą Armię – pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Warszawie znajduje się w skandalicznym stanie. Zarówno warszawski ratusz prezydenta Rafała Trzaskowskiego, ani polskie władze premiera Mateusza Morawieckiego nie podjęli odpowiednich środków pielęgnacyjnych. 

Prawnik Aleksander Jakubowski podzielił się kilkoma zdjęciami, na których widać jak wygląda pomnik na kilka dni przed jednym z ważnych uroczystości. Ofiary Rzezi Wołyńskiej, wręcz domagają się odpowiedniej pamięci o ich męczeństwie.

Aleksander Jakubowski

@AleksanderJak12

·

Obserwuj

Do rocznicy Zbrodni Wołyńskiej pozostał tydzień. Tak wygląda otoczenie Pomnika Rzezi Wołyńskiej i Skweru Wołyńskiego w Warszawie. Smutek i wstyd. Zabiegając – i słusznie – o upamiętnienie ofiar tej zbrodni przez Ukrainę, warto może zadbać o godne upamiętnienie ich w Polsce.

Obraz

Obraz

Obraz

Do rocznicy Zbrodni Wołyńskiej pozostał tydzień. Tak wygląda otoczenie Pomnika Rzezi Wołyńskiej i Skweru Wołyńskiego w Warszawie. Smutek i wstyd. Zabiegając – i słusznie – o upamiętnienie ofiar tej zbrodni przez Ukrainę, warto może zadbać o godne upamiętnienie ich w Polsce – poinformował Aleksander Jakubowski.

Tak wyglądał kiedyś:

Internauci oburzeni zaniedbanym pomnikiem ofiar Rzezi Wołyńskiej

Pod tym wpisem pojawiło się wiele głosów słusznego oburzenia społecznego. Jeden z użytkowników przypomniał, że pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej leży w bliskiej odległości od autostrady o dużym natężeniu ruchu drogowego.

W ogóle na polu za trasą szybkiego ruchu… Skoro ulica przed ambasadą w Rosji może się nazywać ulicą ofiar rosyjskiej agresji to byłoby właściwe zobaczyć ulicę ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu przed ambasadą Ukrainy. Może nauczą się przepraszać zamiast tylko żebrać – zauważył użytkownik Twittera @Luciferomone.

Inny zaś z internautów podkreślił, że to miejsce uwłacza pamięci pomordowanym ofiarom.

Przykro strasznie jak ten skwer wygląda. To miejsce w takiej formie raczej uwłacza pamięci sadystycznie pomordowanych rodaków niż ich upamiętnia – podkreślił Adam Lustotański.

Redaktor Łukasz Warzecha, słynący z ostrego języka nie jest w stanie odpowiednio opisać zastanej sytuacji.

Kompromitujące i wstrząsające. Nawet nie wiem, jak to skomentować – stwierdził dziennikarz Łukasz Warzecha.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Pan prezydent przede wszystkim osiem lat temu dogadał się z Polakami, że będzie prezydentem…

Narracja z czasów komuny i ustawiczne lobbowanie na rzecz obcego państwa. Ks. Isakowicz-Zaleski odpowiada Dudzie.

Pan prezydent przede wszystkim osiem lat temu dogadał się z Polakami, że będzie prezydentem…

ustawiczne-lobbowanie-na-rzecz-obcego-panstwa

Gościem Jacka Nizinkiewicza w programie „Rzecz o polityce” był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Padły pytania m.in. o niedawne, skandaliczne słowa prezydenta Andrzeja Dudy oraz zbliżającą się 80. rocznicę apogeum Rzezi Wołyńskiej.

Dziennikarz „Rzeczpospolitej” pytał, czy ukraińskie ludobójstwo na Polakach to wciąż temat tabu. – W dużym stopniu tak, ale tak jest od 30 lat. Pomimo tego, że Polska i Ukraina stały się krajami niepodległymi i były różne próby rozwiązania tego problemu, to niestety nie doszło do wyjaśnienia tych spraw – wskazał ks. Isakowicz-Zaleski.

– To, co jest najboleśniejszą raną, to to, że na Ukrainie wciąż obowiązuje oficjalny zakaz pochówku ofiar ludobójstwa dokonanego na Polakach, ale także żołnierzy polskich, którzy zginęli w czasie I i II Wojny Światowej – zaznaczył.

Padło także pytanie o oczekiwania ze strony kapelana Rodzin Wołyńskich wobec władz RP. Ks. Isakowicz-Zaleski podkreślał bowiem, że mimo iż Duda pojechał do Kijowa, o pomordowanych na Kresach Polakach nawet nie wspomniał, ani też nie upamiętnił ich w żaden sposób.

– Należę do tych osób, które głosowały na pana prezydenta Andrzeja Dudę, oczywiście w II turze, bo w I głosowałem na kogoś innego, w 2015 i w 2020 roku. Słyszałem wtedy bardzo obfite obietnice ówczesnego kandydata, także szefowej jego komitetu wyborczego, pani Beaty Szydło – przypomniał.

– Oczekiwałem, jak myślę i wielu innych, że przez osiem lat pan prezydent w końcu zajmie jednoznaczne stanowisko. Niestety lawiruje. Jesteśmy na tydzień przed 80. rocznicą apogeum ludobójstwa i na dobrą sprawę nic nie wiadomo – wskazał.

– Co więcej, pan prezydent podkreśla, że to są sprawy tajne, że on jest dogadany ze stroną ukraińską, ale nie może nic powiedzieć. No więc myślę, że pan prezydent przede wszystkim osiem lat temu dogadał się z Polakami, że będzie prezydentem, a nie z Ukraińcami. Mamy jeden wielki chaos i tak na dobrą sprawę nie wiadomo, co będzie 11 lipca – dodał.

Kto się czym zajmuje?

Ks. Isakowicz-Zaleski odniósł się też do słów Dudy, który stwierdził, że „wolałby, gdyby ks. Isakowicz-Zaleski zajmował się tym, czym powinien zajmować się ksiądz” – nie zaś „polityką”.

Zajmuję się tym, czym powinien się zajmować ksiądz, czyli pochówkiem ofiar, dlatego że jednym z uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego jest pogrzebać zmarłych odparł ks. Isakowicz-Zaleski.

– Do tej pory tego nie zrobiły władze państwowe. Gdyby pan prezydent Polski zajmował się właśnie tym, czym powinien się zajmować prezydent a nie ustawicznym lobbowaniem na rzecz obcego państwa, to myślę nie musiałbym się wypowiadać na temat pochówku ofiar – wskazał.

– Niemniej jednak taką wypowiedź, to ja przypominam sobie z czasów komunistycznych, kiedy członkowie PZPR, partii komunistycznej, mówili, że wszystko jest polityką: nie wolno mówić o Katyniu, nie wolno mówić o pakcie Ribbentrop-Mołotow, no a lud niech tylko pokornie spuści głowę i milczy, a wielcy politycy będą za niego rozwiązywali sprawy – stwierdził.

W jakiś sposób pan prezydent przejął tę narrację z czasów komunistycznych, wytykając rodzinom ofiar, że nie powinny się tym zajmować dodał.

„Bieganie z widłami”

Padło także pytanie o komentarz do słów prezydenta, który insynuował zabiegającym o godne pochówki ofiar Rzezi Wołyńskiej „bieganie z widłami”.

– To jest właśnie bardzo charakterystyczne dla pana Andrzeja Dudy. Z jednej strony składa obietnice, których nie dotrzymuje. I myślę, że każdy obywatel Rzeczypospolitej, zwłaszcza ten, który na niego głosował, ma prawo mu powiedzieć: panie prezydencie, czemu nie dotrzymałeś słowa w tej sprawie? – odparł duchowny.

Natomiast określenie „bieganie z widłami” jest prostackie. Ja tu widzę jeden jeszcze element. To jest też takie podejście do środowisk wiejskich ze strony tych, co mieszkają w wielkich miastach, że panu prezydentowi chłopi polscy – a 95 proc. ofiar ludobójstwa to byli chłopi, jak moi dziadkowie – to są właśnie od wideł. Wielka elita jest od wielkich spraw, a chłopi są od wideł – skwitował.

– Niestety myślę, że te słowa będą jednak głównym przesłaniem środowiska obozu władzy dla rodzin ofiar ludobójstwa: że wy jesteście z widłami. Myślę, że to ocenią też wyborcy w październiku, czy im takie określenia z widłami odpowiadają, czy nie – dodał.

Pytany, czy żałuje głosu oddanego na Dudę, ks. Isakowicz-Zaleski stwierdził, że „nie miał specjalnie żadnego wyboru”.– W pierwszej turze w czasie jednych i drugich wyborów na niego nie głosowałem, w drugiej turze był wybór, moim zdaniem, żaden. To pan prezydent mnie zawiódł, a nie ja jego –skwitował.

Odniósł się także do apelu rodzin ofiar Rzezi Wołyńskiej wystosowanego do Episkopatu Polski i Ukrainy. – Apel jasno formułuje trzy sprawy: po pierwsze, prawda, a więc przestać nazywać ludobójstwo ‘jakimiś tam konfliktami polsko-ukraińskimi”, czy „czystkami etnicznymi”. Po drugie, pochowanie ofiar. I to jest sprawa, która jest największą raną w tych relacjach polsko-ukraińskich, bo ani strona ukraińska ani polska nic nie robi de facto, żeby te ofiary pochować.

I trzecia sprawa: zaprzestanie gloryfikacji zbrodniarzy –wskazał.

– Niestety, te trzy warunki są niespełnione, dlatego ten apel na razie jest bez odpowiedzi, ale już wiadomo, że ta formuła, którą przyjmuje Kościół: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, jest nieprawdziwa – ocenił.

– Relacje polsko-niemieckie, jednak bardzo trudne, są oparte o to, że Niemcy odcięli się od narodowego socjalizmu, nie zabraniają pochówku ofiar i nie stawiają pomników zbrodniarzom. Więc wtedy powiedzenie „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” miało sens. W relacjach polsko-ukraińskich tego sensu nie ma – podkreślił.

Pytany o ewentualne plany kontaktu w tej sprawie z władzami RP, ks. Isakowicz-Zaleski stwierdził, że „pisanie do pana prezydenta to jest tyle samo, co pisz na Berdyczów, bo tych listów, petycji było bardzo wiele”.

– Pan prezydent nie ma zwyczaju odpowiadać na te pisma, tzn. akurat jak piszą inne środowiska, odpowiada na drugi dzień, ale w wypadku rodzin kresowych – tych rodzin chłopskich – nie ma zwyczaju – dodał.

– Myślę, że rozmowy z panem prezydentem nie mają najmniejszego sensu. Ale gdyby nagle coś oświeciło pana Andrzeja Dudę, że chce się spotkać jednak z rodzinami, to myślę, że rodziny są gotowe. Takie zaproszenie wysłał abp Stanisław Gądecki, w ciągu dwóch dni zebrała się odpowiednia delegacja, która pojechała do Poznania i spotkała się – podsumował.

Ukraina: Dowódca jednostki i jego podwładni wyłudzili miliony za fikcyjną służbę na froncie. Plaga ukraińskiej armii.

Ukraina: Dowódca jednostki i jego podwładni wyłudzili miliony za fikcyjną służbę na froncie. Plaga ukraińskiej armii.

tvp.info 3 lipca

Blisko 5 mln hrywien (ok. 550 tys. zł) wyłudziło pięcioro oficerów ukraińskiej armii fałszując dokumenty o wypłacaniu dodatku bojowego. Za przekrętem stał dowódca jednej z jednostek wojskowych w obwodzie donieckim i czworo jego podwładnych. Przekręt odkryli funkcjonariusze Państwowego Biura Śledczego (DBR).

Wyłudzanie dodatków bojowych staje się plagą ukraińskiej armii. W ostatnim czasie odkryto kilka takich przypadków. Stoją za tym wysocy rangą oficerowie Sił Zbrojnych Ukrainy.

Kolejnych oszustów zatrzymano przed kilkoma dniami. „Ustalono, że podejrzani umieścili dziewięciu żołnierzy jednostki, którzy znajdowali się poza obwodem donieckim na listach do zapłaty. W rzeczywistości nie byli bezpośrednio zaangażowani w działania wojenne, ale otrzymywali wszystkie płatności przewidziane przez prawo. W okresie od marca do września 2022 r. żołnierze formalnie otrzymywali po ok. 100 tys. hrywien.

Pieniądze trafiały do kieszeni oszustów. Podczas przeszukań domów i mieszkań podejrzanych funkcjonariusze zabezpieczyli dokumentację, na podstawie której dokonano nielegalnych rozliczeń dopłat „bojowych”.

Dowódca jednostki wojskowej jest podejrzany o „defraudację i zajęcie cudzego mienia, popełnione przez zorganizowaną grupę poprzez nadużycie urzędu na szczególnie dużą skalę i wystawienie przez urzędnika świadomie fałszywych dokumentów urzędowych”. Czworgu jego podwładnych odpowie za „defraudacje i konfiskaty cudzego mienia, popełnione przez zorganizowaną grupę poprzez nadużycie urzędu na szczególnie dużą skalę”. Całej piątce grozi do 12 lat więzienia.

Szkoła – wróg barbarzyńców we Francji. Spalono lub zdemolowano ponad 200.

Szkoła – wróg barbarzyńców we Francji. Spalono lub zdemolowano ponad 200.

szkola-wrog-barbarzyncow

210 szkół zostało zdemolowanych lub spalonych w czasie zamieszek od początku ich trwania, tj. od wtorku. Kilkanaście zostało zniszczonych w takim stopniu, że nie będzie mogło przyjąć uczniów od poniedziałku na ostatni tydzień zajęć przed wakacjami – podało ministerstw edukacji narodowej.

Według szacunków uszkodzone lub całkowicie zniszczone zostały sale dydaktyczne, ale także pokoje nauczycielskie i pomieszczenia administracyjne.

Noc z czwartku na piątek przyniosła szczyt przemocy, ponieważ celem ataków było 117 szkół na całym terytorium kraju. Poprzedniej nocy 50 szkół uszkodzono w porównaniu z 33 między piątkiem a sobotą i „tylko” 10 w nocy z soboty na niedzielę – podał dziennik „Le Parisien” w poniedziałek.

Kilkanaście placówek edukacyjnych nie nadaje się do przyjęcia uczniów i przedszkolaków. W Hericourt regionie Burgundia-Franche-Comte przedszkole Louise-Michel, które zostało podpalone, będzie zamknięte w poniedziałek i wtorek. Dzieci, których rodzice pracują, będą przyjmowane w sąsiedniej szkole podstawowej.

W La Verriere w regionie paryskim, gdzie spłonęło przedszkole i szkoła podstawowa, 200 uczniów pozostaje bez szkoły, a miasto będzie musiało pracować nad naprawą budynków w okresie letnim.

W innych miejscowościach uczniowie będą umieszczani na czas lekcji w ośrodkach wypoczynkowych.

Ministerstwo odmawia na razie oszacowania kosztów zniszczeń. Zachęca natomiast pracowników edukacji, do natychmiastowego składania skarg w przypadku zaatakowania ich przez uczestników zamieszek.

Był kiedyś taki kraj nad Wisłą…

 „Był kiedyś taki kraj nad Wisłą, w którym robotnik pracował 8 godzin na dobę, miał wolne soboty, niedziele i święta, a za każdą nadgodzinę płacono mu 150-200% stawki godzinowej, starczało na szkoły, uczelnie, silne wojsko (400 000), wczasy, służbę zdrowia, robotnik dostawał mleko, posiłek regeneracyjny z 40 centymetrową kiełbachą zwisającą z talerza gęstej grochówy na żeberkach, a za zamiar podniesienia ceny na cukier o kilka groszy kładł się na szynach, spawał pociągi, powstawały KORy, KPNy i inne organizacje „broniące” jego praw.

Nie było bezrobocia i żony siedziały w domu wychowując dzieci, a Ojciec był w stanie utrzymać 6-osobowa rodzinę. 

Kością w gardle polskiego robotnika stała słynna willa Gierka i 24 mld długu. Styropianowa szajka oszustów i złodziei okrągłostołowych rodem z Magdalenki zrobiła 6 bilionów długu, pomimo, że rozszabrowała, wyprzedała za grosze cały majątek Polski na który pracowały pokolenia Polaków.

Jak to się stało, że do lekarza specjalisty w najlepszym przypadku dostajemy się po kilkunastu miesiącach, a normalnie po kilku latach? Jak to się stało, że z Polska młodzież (8 milionów) emigruje w poszukiwaniu chleba tułając się po świecie?

Jak to się stało, że nie można wybrać w demokratycznych ponoć wyborach posłów spoza układów partyjnych Okrągłego Stołu….a nawet wójta czy sołtysa? 

Skąd biorą się masowe samobójstwa?

Jak to się stało, że mordowane i porywane są dzieci i młode kobiety? 

Jak to się stało, że komornik, jakieś bandyckie organizacje windykacyjne mogą bezkarnie okradać ludzi w kraju prawa?

Jak to się dzieje, że chwilówka w wysokości 300 zł, urasta do miary majątku na który Polak pracował całe życie i aby ją spłacić traci mieszkanie lub dom?

Jak to się dzieje, że każdy każdego może podać do e-sądu bez wiedzy zainteresowanego i bez możliwości obrony?

To tylko kilka z tysięcy pytań dla POLAKÓW.”

~Tomasz Kajda – już pięć lat temu.., a Polacy nadal w śnie głębokim…

Dzieci przestały się rodzić w Polsce. Przyczynami samolubstwo, pogoń za pieniądzem, lenistwo, bambinizm, zdziecinnienie. [poprawione]

Dzieci przestały się rodzić w Polsce. Przyczynami samolubstwo, pogoń za pieniądzem, lenistwo, bambinizm, zdziecinnienie.

prawdziwe-powody-dla-ktorych-w-polsce-nie-rodza-sie-dzieci

Od czasów tzw. pandemii, w Polsce doszło do załamania się dzietności. Dzieci rodzi się dramatycznie mało, a widoków na zmianę trendu nie widać.

Dzieci w Polsce przestały się rodzić. To brutalna prawda i problem, przed którym stoimy wszyscy. Rząd próbuje załatwić sprawę tymi samymi metodami, jakie przećwiczyły w przeszłości kraje Zachodniej Europy – rozbudowanym socjalem oraz ściąganiem do kraju setek tysiecy imigrantów, w tym z krajów islamskich.

Zarówno lewicowy rząd PiS jak i lewicowa opozycja spod znaku PO, Hołowni i “Lewicy”, twierdzą, że główną przyczyną spadku dzietności są problemy lokalowe i finansowe Polaków, jak też brak żłobków. Skrajna lewica utrzymuje ponadto, że za brak dzieci odpowiada lęk kobiet związany z wprowadzonym jakiś czas temu zakazem aborcji, co może prowadzić do masowych zgonów kobiet w szpitalach. Pojawiają się postulaty, które mają te kwestie rozwiazać tj. podniesienie 500+, tanie kredyty mieszkaniowe, a w przypadku lewactwa, oczywiście aborcja na życzenie. Jak się jednak okazuje, według wyników ankiety przeprowadzonej przez Centrum Badań i Analiz Rynku, główną przyczyną braku posiadania dzieci jest… chęć utrzymania większego komfortu życiowego.

Poniżej przedstawiamy wyniki badań. Na czerwono podkreśliliśmy eksploatowany przez skrajną lewicę problem powikłań szpitalnych.

Jak widzimy, faktyczne powody spadku dzietności w Polsce mają się nijak do kwestii omawianych w mediach głównego nurtu. Kwestie mieszkaniowe, finansowe i związane ze żłobkiem, to łącznie zaledwie 12,4% decyzji o braku posiadania potomstwa. Przereklamowany jest także nagłaśniany przez skrajną lewicę problem powikłań, którego obawia się zaledwie 3,5% ankietowanych. Na pierwszych miejscach widnieją zupełnie inne kwestie. Realnymi przyczynami braku dzieci są potrzeby skupienia się na sobie i swoim rozwoju (samolubstwo, pogoń za pieniądzem), brak chęci posiadania dzieci i potrzeba braku odpowiedzialności (lenistwo, bambinizm, zdziecinnienie). Łącznie czynniki te wyniosły aż 68,9%.

NASZ KOMENTARZ: Tylko właściwe zdiagnozowanie problemu może pomóc w jego rozwiązaniu. Jak zatem walczyć z czynnikami, odpowiadającymi za ponad 2/3 decyzji o braku posiadania potomstwa? Naszym zdaniem, rozwiązaniem jest wyłącznie zmiana mentalności społeczeństwa. Polaków należy na powrót przekonać do wartości katolickich, narodowych i monarchistycznych. Należy przywrócić wartość wyśmiewanego przez lewactwo hasła “matka Polka”, które dawniej wiązało się ze szczególnym szacunkiem wobec polskich kobiet.

Należy promować model rodziny z trzema i większą ilością dzieci, zakazać pornografii oraz promowania kłamliwej lewicowej ideologii, zgodnie z którą kobieta zajmująca się dziećmi stoi w miejscu, nie rozwija się.

Według nas kobieta zajmująca się dziećmi rozwija się i realizuje jako człowiek znacznie lepiej niż pracując na etacie, gdyż do tego przeznaczył ją natura. Taka kobieta ma też wyjątkową wartość społeczną i narodową, jest godna najwyższego szacunku. Potępiamy myślenie, że kobieta robiąca kawę szefowi w pracy, to coś lepszego niż żona robiąca kawę mężowi w domu.

Kardynał Müller ocenił synodalną drogę jako „religijnie niekompetentną i kościelno-kanonicznie nielegalną”. Kościół Chrystusowy nie jest organizacją non-profit

BKP: Biskupi Azji i Australii, przejrzycie i powstańcie! 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=20613  https://the-true.wistia.com/medias/wzn50ni1lz

https://bcp-video.org/pl/biskupi-azji-i-australii/  https://rumble.com/v2x2jjy-biskupi-azji-i-australii.html

cos.tv/videos/play/45493087090021376  ugetube.com/watch/9fyZn8Sw4pzo3s8

Szanowni biskupi Azji i Australii!

Jesienią tego roku ma zostać cało światowe zatwierdzony samobójczy synodalny LGBTQ program. Kardynał Müller ocenił synodalną drogę jako „religijnie niekompetentną i kościelno-kanonicznie nielegalną”. Proces synodalny zmienia charakter Kościoła i wprowadza w nim system „non-profit”. Podobnie jak organizacje non-profit Sorosa, które prowadzą każdy naród do samozniszczenia, tak samo działają i te kościelne organizacje non-profit. Wcześniej takie organizacje non-profit potępiliby jako zdradę stanu, a w Kościele jako herezję.

Te organizacje non-profit są częścią Drogi synodalnej w każdej parafii, w każdej diecezji, w każdym kraju, na każdym kontynencie.

Kardynał Müller powiedział: Kościół Chrystusowy nie jest organizacją non-profit ani biurem propagandowym na rzecz stworzenia nowego człowieka (transhumanizmu) i idealnego porządku świata (NWO)”.

Poprzez proces synodalny potajemnie jest promowany ludobójczy program Schwaba z transhumanizmem i Nowym Porządkiem Świata. W obecnym Watykanie już odbyło się kilka konferencji promujących transhumanizm. Ten wiąże się z transpłciowością, czyli przeoperowaniem płci, oraz z tzw. ektogenezą, czyli produkcją tzw. dzieci w sztucznych wylęgarniach. Transhumanizm ingeruje w ludzką naturę i stopniowo czyni z człowieka medium demonów jako „wyższe stadium rozwoju”. Transhumanizm jest ideologią Nowego Porządku Świata.

Paradoks polega na tym, że tego rzekomo „idealnego” porządku świata nie da się osiągnąć bez redukcji, czyli eksterminacji ludzi do tzw. złotego miliarda. Jest to system kłamstw i oszustw mający na celu satanizację ludzkości i jej samozniszczenie. O tym, że ta ludobójcza ideologia dostała się do Kościoła, świadczy również wypowiedź kardynała Müllera: „(Niemieccy biskupi) nie są już wiernymi sługami słowa Bożego, są raczej przedstawicielami transhumanistycznego lobby”.

Na kontynentalne spotkanie wybierano delegacje, które reprezentowali przewodniczący konferencji episkopatów danego narodu oraz kilku świeckich. Ci zostali celowo wybrani ze środowisk LGBTQ lub ich fanatycznych promotorów. Przewodniczący Konferencji Episkopatu miał następnie posłużyć swoim autorytetem, żeby antykościelne konkluzje, wypracowane na synodalnym spotkaniu, były autorytatywnie wprowadzone do nowego programu Kościoła. To jawna manipulacja i oszustwo.

Biskup Bätzing wyraził w mediach, że nie ma wrażenia, żeby niemiecką synodalną drogę Watykan blokował. Jednocześnie nawiązał do sporów wokół tzw. synodalnej rady. Jest to nowy organ, który powstaje w Niemczech i składa się głównie z aktywnych świeckich, promotorów LGBTQ. Ta synodalna rada miała by przejąć zarządzanie Kościołem w całych Niemczech.

To kontrrewolucja w Kościele. Drapieżni świeccy aktywiści LGBTQ i wraz z nimi jakiś biskup typu Bätzing przejmą całą kościelną władzę w danym kraju. Tak więc biskupi i Konferencja Episkopatu będą podlegać temu nowemu organowi, który będzie działał w bezpośrednim autorytecie tzw. Stolicy Apostolskiej. Ten wewnątrzkościelny pucz przeciwko Bogu ma na celu przekształcenie Kościoła Katolickiego w szatański anty-kościół New Age.

Cytat z mediów: „Bätzing ogłosił, że Watykan nie blokuje planów stworzenia Rady synodalnej… Powiedział tylko, że nie może być takiej Rady, która uzurpowałaby sobie władzę biskupów”.

Watykan robi sobie żarty, jakoby stawiał warunek, że ta Rada synodalna nie może uzurpować sobie władzy biskupów. W rzeczywistości wszystko jest już z góry ustalone i tę władzę nad biskupami ona sobie uzurpuje. Dlaczego? Ponieważ Bergogliowy Watykan potrzebuje tych Rad dla transformacji Kościoła.

Tak zwany warunek, że Rada synodalna nie może uzurpować sobie władzy biskupów, jest psychologiczną manipulacją znaną nam już z raju. Wąż przysięgał: „Nie umrzecie”, ale jego celem była śmierć człowieka. Podobnie Irlandczykom było powiedziano, że jeśli zaakceptują Traktat lizboński, będą mogli zachować ustawę zakazującą aborcjię. Kiedy przyjęli Traktat lizboński, wkrótce potem ustawa została uchylona. Irlandczycy zostali oszukani. Podobnie Bergoglio sugerował mediom, że aborcja to zabójstwo nienarodzonego dziecka, ale w praktyce suspendował amerykańskiego księdza właśnie za działalność prolife, a wręcz przeciwnie, uhonorował aborcjonistkę odpowiedzialną za tysiące zabójstw nienarodzonych dzieci. Kiedy biskupi amerykańscy chcieli zająć się kwestią nadużyć, Bergoglio zabronił im, argumentując, że zostanie to kompleksowo rozpatrzone na spotkaniu w Watykanie. Oszukał ich.

Kiedy były nuncjusz USA, Carlo Maria Vigano, udowodnił Bergogliowi ukrywanie homoseksualnych zbrodni McCarricka, Bergoglio kłamał, że nic nie wiedział. Viganò Bergoglia publicznie zdemaskował, że kłamie. Również strasznego okłamania opinii publicznej Bergoglio dokonał, promując eksperymentalne mRNA szczepionki. Uczciwi czołowi eksperci w dziedzinie wirusologii pilnie i stanowczo ostrzegli przed niebezpieczeństwem. Bergoglio ale bezczelnie kłamał i twierdził, że szczepionka musi być dla wszystkich, że jest oznaką miłości, a kto jej nie przyjmuje, popełnia grzech. Jego zbrodnicze kłamstwo przyniosło fatalne skutki, łącznie z utratą życia. Metoda sugestywnego kłamstwa jest dziś siłą napędową nie tylko politycznych, ale także bergogliańskich puczów.

Niemiecki projekt pilotażowy dotyczący wprowadzenia nowego organu, Rady synodalnej, już jesienią 2023 r. i stopniowo do jesieni 2024 r. zostanie rozpowszechniony na wszystkie terytoria jako drakońskie narzędzie odstępczego Watykanu. Stopniowo będzie likwidować prawowiernych biskupów, wprowadzając w Kościele dyktaturę LGBTQ działaczy.

Programem tej tzw. Rady synodalnej będzie ustanowienie dyktatury LGBTQ wraz z transhumanizmem i w jedności z programem satanizacji świata przy budowaniu NWO. Ta synodalna rada stanie na czele kościelnych sieci organizacji non-profit, utworzonych w synodalnym procesie na wszystkich poziomach. Te zrealizują planowaną transformację Kościoła: w każdej diecezji, w każdej parafii, aż do ostatniego wierzącego. To zakończy bergogliański proces wewnętrznego samobójstwa Kościoła.

Dzisiaj jest jeszcze każdy biskup kompetentny, aby przeciwstawić się tej synodalnej strukturze, która nie ma nic wspólnego z doktryną i moralnymi zasadami. Jeśli, szanowni biskupi, nie zmobilizujecie się i jeśli nie oddzielicie się od synodalnej maszynerii, a to jak najszybciej, to ta maszyneria was zlikwiduje. Uświadomcie sobie to, zanim będzie za późno. Działajcie operatywnie, w wierze, w jedności i radykalnie.

Były nuncjusz w USA, Carlo Maria Vigano, ostrzegał przed tym „Głębokim Kościołem”, na którego czele stoi Bergoglio: „Głęboki Kościół jest w pewnym sensie odgałęzieniem Głębokiego Państwa”.

Wypowiedź tego prawdziwego prałata jest głosem proroczym, alarmującym o przebudzenie z duchowego snu.

Cytat Carlo Maria Vigano: „Z tego powodu nie powinniśmy się dziwić, że jesteśmy świadkami niszczenia wiary i moralności w imię ekumenizmu i synodalności poprzez stosowanie liberalnych błędów w sferze teologicznej”.

Carlo Maria Viganò zwrócił uwagę, że właśnie w imię synodalności dzisiaj są niszczone prawdy wiary i moralności.

Cytat Carlo Maria Vigano: „Z drugiej strony widzimy przekształcenie papiestwa i Kurii Rzymskiej w Biuro Polityczne, w którym władza kościelna jest absolutna, a jednocześnie uwolniona od posłuszeństwa Magisterium – zgodnie z trybami wykonywania władzy w dyktaturze komunistycznego typu”.

Innymi słowy: Watykan i związana z nim zwłaszcza konferencja biskupów niemieckich i belgijskich już się Bogu nie podporządkowują. Nie bronią już dogmatów wiary i moralności, ale wręcz przeciwnie, niszczą je. Przy tym zachowują dla siebie najwyższy autorytet, autorytet Boga. Przez synodalną drogę prowadzą katolików do buntu przeciw Bogu. W ramach posłuszeństwa zmuszają ich porzucić prawa Boże, zaakceptować antyprawa LGBTQ i słuchać ich – apostatów – tak jakby słuchali samego Boga, przeciwko któremu ci apostaci się zbuntowali i świadomie idą do piekła. Tam ciągają również posłusznych im katolików.

Postawa Watykanu z całym tzw. synodalnym procesem jest nadużyciem najwyższej władzy w Kościele. To herezja papalatrii.

Wniosek:

Szanowni biskupi, po ujawnieniu tego wewnętrznego kościelnego puczu przeciwko Bogu, każdy z was powinien paść na kolana i przed Bożym obliczem. Powinien zapytać: „Boże, czego chcesz ode mnie w tej sytuacji?” Synodalna droga LGBTQ i system Rad synodalnych jest dla Kościoła katolickiego śmiertelnym ciosem. Jeśli konferencja biskupów na waszym terytorium powstanie i radykalnie odrzuci Drogę synodalną, nadejdzie ratunek. Następnie ogłosicie prawdziwą duchową odnowę podstawowych prawd wiary i moralności. Jednocześnie przywrócicie osobistą relację z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym poprzez prawdziwą skruchę w modlitwie.

W narodzie, w którym biskupi będą bierni i niezdolni do zjednoczenia i przeciwstawienia się, staną się współwinni synodalnej zbrodni, największej w historii Kościoła.

Jak ty, biskupie, następco apostołów, staniesz w krótkim czasie przed Bożym sądem? Jak usprawiedliwisz swoją bierność i fakt, że nie użyłeś powierzonego ci autorytetu i władzy do ratowania powierzonych ci dusz w twojej diecezji i w twoim narodzie?

Oby zdali sobie sprawę z nadchodzącej katastrofy i wszyscy księża, mnisi i wierni! Oby padli na kolana i stworzyli nieustanne straże modlitewne! Oby zwrócili się do Matki Bożej, aby za jej wstawiennictwem ciemna moc w Kościele katolickim została złamana!

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr              + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

5.06.2023

Samobójczy synodalny program LGBT

vkpatriarhat.org/en/?p=23219  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9902  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=16618  /français/

vkpatriarhat.org/de/offnen-sie-ihre-augen/  /deutsche/

Zapisz się do naszego newsletter lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Dudy smalone, czyli siostra mnie zabije..

Wersja audio

Jerzy Karwelis

Wciąż trwa promocja mojej książki „Dziennik zarazy”. Wciąż można zamówić egzemplarze z dedykacją od autora. Link do zamówienia: https://siedmiorog.pl/dziennik-zarazy.html

Zaproszenie na wieczorek autorski w Warszawie, w dniu 12 lipca, o godz. 19.00 z, tyłu budynku teatru Komedia znajduje się tutaj. 

Siostra mnie zabije, bo go bezwarunkowo uwielbia. Chodzi o prezydenta Dudę. Nigdy z nią o powodach tego zachwytu nie rozmawiałem, bo trzeba dbać o utrzymanie minimum relacji. A siostra jest w tym temacie zadziorna i ma charakter po naszej marce – jest uparta w poglądach, do których sama (?) dochodzi. Ja prezydenta Dudę uważam za prezydenta nijakiego, który źle kończy swoją posługę. To, że był propisowski, to nie dziwota. To raczej oczywistość wynikająca z realnego kształtu III RP. Mamy – oczywiście przy zastrzeżeniu stałej plemienności polityki polskiej – dwa wyjścia: albo prezydent jest z obozu aktualnie rządzącego, i wtedy mamy układ, w którym ustrojowa rola prezydenta jest pomijalna, albo w przypadku gdyby prezydent pochodził z obozu przeciwnego rządowi, to mamy tu do czynienia z realną pokusą rozsadzania wszelkich inicjatyw, bo przy słabości pozycji prezydenta, ma on jednak jedną prerogatywę – destrukcyjną.

Oczywiście w tej sytuacji najlepszy byłby prezydent spoza tej wojenki polsko-polskiej, ale co zrobisz, jak się suwenir uparł i masz do wyboru zawsze któryś z powyższych wariantów. A taki pozaukładowiec, ba – bezpartyjny, byłby zbawieniem dla tego układu, bo tonowałby krawędzie plemiennych sporów o nieważne totemy i inaczej spriorytetyzował by politykę polską. Ale gdzie nam tam marzyć o tem.

I mieliśmy przez osiem lat układ wspólnej grupy krwi, słaby, szczególnie w drugiej kadencji. W pierwszej to się jakoś Duda pilnował, bo miał w perspektywie drugą kadencję i uważał, by nie podpaść swemu elektoratowi, nie tylko władzy Kaczyńskiego. Dlatego parę razy zawetował, w dodatku ewidentnie niekonstytucyjne ustawy. Co prawda większość takich baboli puścił, ale i tak więcej się stawiał niż Komorowski swojemu obozowi.

Końcówka tej kadencji to amok i dęcie w dudy. Widać, że świadomość niemożności kandydowania na trzecią kadencję wskazała prezydentowi inne priorytety. W dodatku przyszła wojna i poziom klepania Polski po plecach nabrał większej rangi, do której trzeba by się było załapać. A moim zdaniem takie są plany prezydenta Dudy – wygodna synekurka międzynarodowa. A – jak uczy przykład podobnych, zawiedzionych, ambicji innego prezydenta – Kwaśniewskiego – żeby takiego kopa międzynarodowego w górę otrzymać, trzeba się układać w głównym nurcie międzynarodowej polityki. A tę, w polskim paradygmacie, wyznaczają dziś Amerykanie. I im trzeba iść nie tylko na rękę, ale i antycypować i wręcz podkręcać ich oczekiwania. A w tym względzie Amerykanie wyznaczyli Polsce rolę wspomnianej przez niesławnie znikniętego rzecznika MSZ, „sługi narodu ukraińskiego”. I stąd już wywodzi się zrozumienie wszelkich działań prezydenta Dudy, który powoli zdaje się zapominać czyjego państwa jest głową.

Ostatni wywiad udzielony radiu Zet to już kompletna katastrofa. Pomijając całe to pitolenie o stanie wojennym, co to ma przestawić wybory, to główną kwestią stała się sprawa Rzezi Wołyńskiej i zbliżających się obchodów. Po odpowiedziach prezydenta widać o jaki elektorat się obecnie stara i nie zdaje się on być miedzy Odrą a Bugiem, ale jest znacznie mniej nieliczny, sprowadzony do kilkudziesięciu decydentów nad Potomakiem. Prezydent położył się w wywiadzie w tej kwestii ze trzy razy i to na amen, ujawniając odsłonięty brzuch swej własnej, bo nie narodowej, racji stanu. Pojedziemy po kolei.

Hmmm… mówienie księdzu Isakowiczowi, żeby się zajął tym, czym kapłan powinien się zajmować, to już jest walnięcie w dno. Do tej pory PiS bronił Kościóła i księży przed zarzutami „mieszania się do polityki”, uważając – i słusznie -, że Kościół swą wiekową obroną polskości zagwarantował sobie głos w politycznych sprawach. A tu nagle, że nie? To znaczy, że księża do kościołów, politycy do Sejmu, a… pasta do butów? Czyżbyśmy zatoczyli koło i wrócili do czasów komuny? Ksiądz Isakowicz jest akurat kapelanem rodzin wołyńskich i nawet jako kapłan, a nie obywatel, znajduje się ze swoją krytyką na miejscu. Okazało się jednak, że nie o czasie.

I nie trzeba było długo czekać, by wygrzebano z interentu, że podobne słowa o księżach wyraził piekłoszczyk Urban wspominając o śp. księdzu Jerzym Popiełuszce. Wszyscy (a może Duda nie) wiemy jak to się dla księdza skończyło. Ale – słowo, panie prezydencie, wylatuje ptakiem a wraca krową. Po czymś takim w pierwszej kadencji nie miałby Pan w ogóle lotu do startu w drugiej. Ale tu – jak dowiodłem – nie znajdują się już pańskie priorytety.

Drugi paw to… cytat z Kwaśniewskiego. Tak, to przecież Kwachu startował z hasłem: „Wybierzmy przyszłość!” I pan prezydent obecny powtarza je w kontekście wołyńskim. To może przypomnę, że prezydenta obóz bardzo się oburzył na takie stawianie sprawy. Że to kolejne, po Mazowieckim, postawienie grubej kreski, tym razem pod rachunkami sprywatyzowanej nomenklatury III RP. A teraz jakie rachunki, jakich krzywd będziemy przekreślać, tym razem nie obcą, ale własną dłonią? Gdzie ta symetria pomiędzy stronami? Gdzie ta wyższa racja, gumkująca już nawet nie krzywdy, ale pamięć o nich?  

Podzielam tu pogląd redaktora Łukasza Warzechy. Takie słowa to realny onucyzm. Zamilczanie tej sprawy, po to, by nie drażnić narodu w wojnie, przy krzewieniu banderyzmu na Ukrainie, jako wzorca walk niepodległościowych i aspiracji tożsamościowych roznieca tylko animozje pomiędzy naszymi narodami i JEST NA RĘKĘ Putinowi. Stanowczo nie na rękę byłoby spełnienie minimum postulatów Polaków i rodzin wołyńskich w szczególności. Za to to utrzymywanie tej hipokryzji fałszywej racji stanu utrzymuje niesnaski pomiędzy nami. W dodatku Polacy, jak zwykle, domagają się tylko gestów i nawet na to nie stać strony ukraińskiej, by je wykonać. Po wywiadzie Dudy, na Kremlu wystrzeliły korki od szampanów – kurs będzie kontynuowany, z wynikami jakie ostatnio przyszły w badaniu akceptacji obecności Ukraińców – dramatyczny spadek. I na to pracuje mocno państwo polskie, bo Polacy dali już swoją odpowiedź: solidarność dla uchodźców i niechęć do wykorzystywania rządowo uprzywilejowanej pozycji, przewyższającej nawet prawa obywatelskie Polaków.

Mieliśmy już dwie wypowiedzi odniesione do innych, źródłowych cytatów: Urbana i Kwaśniewskiego. Teraz pora na własną licencję poeticę prezydenta. Prezydent stwierdził, że nie jest zwolennikiem „latania z widłami” w tej sprawie. Chciałbym przypomnieć, że w tej sprawie, u jej zarania, kto inny z widłami latał. I nie była to żadna metafora, panie prezydencie. Jak można coś takiego pomyśleć, a co dopiero – powiedzieć?

Teraz, na zakończenie cytacik„W głównym holu Sejmu stoi wystawa przeciw homofobii, w przyziemiu ustawiono wystawę upamiętniającą Ofiary Wołynia.” Kto jest autorem tego wpisu? Ksiądz Isakowicz? Oszalały od smrodu ruskich onuc poseł Braun? Jakaś inna agentura? Nie, to pan – jeszcze wtedy nie prezydent – Andrzej Duda, data wpisu to 10 lipca 2013 roku. Tak, dzień przed rocznicą Rzezi Wołyńskiej, którą okrąglicę prezydent spędzi w Wilnie, na szczycie NATO. Wtedy, gdy ze swym obozem walczył o głosy, to była ważna sprawa, dziś jest sprawą kłopotliwą, zaś priorytety głowy państwa są gdzie indziej – na forum międzynarodowym. I to nie dlatego, że po 10 latach i 8 latach rządu PiS-u wszystko się w tej sprawie już załatwiło. Przeciwnie – wszystko chce się zamieść pod dywan. Bo my prowadzimy politykę wdzięczności wobec Ukrainy, która wobec nas prowadzi wyłącznie pragmatyczną politykę transakcyjną. Dziecko widzi, kto na tym lepiej wyjdzie.

Dziecko tak, ale prezydent – nie. Pewnie dlatego, że on osobiście wyjdzie na tym wcale nieźle.

PS. Siostra mnie zabije, na bank. Ale już nie mogłem: ósmy rok i wszystko jak krew w piach…

Napisał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Sunday Strip: Ready (or not)? [z czego ONI się śmieją??]

Sunday Strip: Ready (or not)?

And now for something completely different…

ROBERT W MALONE MD, MSJUL 2
 
SHARE
 





This one struck home. Late last night, an animal dug under the chicken tractor (a mobile chicken coop), dragged out a chicken and had dinner. Most likely – not a fox but a raccoon, weasel or ermine This creature is a little too athletic for a fox. They/them crawled under the coop, climbed into the nest box up high, grabbed the chicken and dragged it out. As I knew animal predator was a risk, as I hadn’t put chicken wire on the bottom of the new coop yet – and gosh darn- it was a job I needed to take care of. So, I feel responsible. Today’s chores include moving the chickens back into their old coop to live with the peacock. Then at some point, retrofitting the chicken tractor – so that they can free range during the day. 

I hate is growing up poultry, only to feed the local predator population. It is not a “good feeling”. Chickens, as long as they aren’t stressed for space are gentle creatures – and I have a real soft spot for them. Such is life on the farm. Bad things do happen.

Then there is Max the emu. He likes to cruz around while I work on Substack articles.

The horror for me this morning was that for five minutes, I thought we lost Max too. See, Max has an almost pathological need to be with us or the dogs (guineas and chickens won’t do). Last night, Max went into the laundry room as usual, when we got home – with towels on the floor so he doesn’t slip and a baby gate. Well…, in his frantic desire to be with his “herd,” he jumped the baby gate (twice) and he wanted to be back outside again. So, Jill let him out for the night. He is getting to be a big bird – and holds his own with pretty much everything here on the farm.
When I discovered the pile of feathers from the presumed dead chicken this morning, I was out calling for Max. He didn’t come immediately and the sadness was overwhelming. Going in to tell Jill that not only was a chicken gone, but so was Max was painful. Luckily, she went outside – called Max with a “beep-beep-beep” – which is his echolocation call, and he came running to greet her. His usual happy, if mouthy self. 

But no more outside for Max at night! 

We will have to find a new night solution for Max. I think Jill intends to try introducing him to the peacock and the chickens in the big coop… So, stay tuned.

Poultry drama! It never ends…







Yeh – this is important. 


Who is Robert Malone is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Wykorzystywanie seksualne, prostytucja, w końcu „zmiana” płci, narkotyki – Żył jako trans-kobieta.


Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina <kontakt@zycierodzina.pl>

Jeffrey to mężczyzna, który przez wiele lat żył jako kobieta. Wykorzystywanie seksualne, prostytucja, w końcu „zmiana” płci, narkotyki – to było jego życie, nie znał innego. Przesyłam video, w którym Jeffrey opowiada swoją historię. Znajdzie Pan tutaj odpowiedź m.in. na następujące pytania:

– Jak zaczęły się problemy młodego chłopaka z własną płciowością?

– Jaki był wpływ otoczenia?

– Czy decyzja o przyjmowaniu hormonów i chirurgicznej „zmianie” płci była decyzją samego Jeffreya, czy też może została mu przez kogoś zasugerowana?

– Jak czuł się jako „kobieta”?

– Czego naprawdę szukał i jakie braki próbował załatać poprzez swój styl życia?

– Jak wpływało na niego środowisko innych transseksualistów, w którym przebywał?

Nagranie dostępne jest tu:

Drogi Panie!

Piszę do Pana krótko po tym, jak Fundacja kontrowała kolejne parady LGBT – w Poznaniu i Bielsku-Białej. Znowu przynieśliśmy prawdę w sam środek zakłamania.

Podobnie jak informacje o prawdziwym obliczu homolobby, tak i historia Jeffreya to odtrutka na ocean kłamstwa, jakie sprzedają młodym ludziom zawodowi demoralizatorzyChodź do nas, jesteśmy weseli, kolorowi, tolerancyjni! Możesz być, kim chcesz – nie ograniczaj się do płci, którą przypisano ci przy urodzeniu. Włączymy fajną muzykę, pokiwamy się na boki, będziesz jednym z nas, śmiało, wyraź swoją seksualność publicznie, choćby w najbardziej perwersyjny sposób – tak aktywiści łapią na haczyk nieświadomą młodzież. Robią to za pieniądze od rządów, samorządów, Unii Europejskiej i innych ponadnarodowych instytucji.

 Przyszłość dzieciaków kompletnie ich nie obchodzi.

[Właśnie – obchodzi !! Jak najwięcej zgorszyć !! MD]

Dlatego na paradach jesteśmy i my – obrońcy życia i normalności. Bo trzeba przekonywać nieprzekonanych. Toczy się walka o dusze młodych ludzi, których trzeba wyrwać z paszczy sześciokolorowego smoka. Trzeba być tam, gdzie są oni i gdzie próbuje się ich wciągnąć w chore środowisko.

Jesteśmy tam, gdzie nas najbardziej potrzeba. Zawsze na pierwszej linii. Także w Pańskim imieniu. Dziękujemy Panu za wszelkie wsparcie!

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja Godek
Podpis

Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Video z historią Jeffreya nie będzie się podobać homolobby. Proszę Pana o przesłanie go dalej – do Rodziny, Znajomych, swojej Wspólnoty. Niech ludzie dowiedzą się, jak kończą dzieciaki wykorzystane przez lobby LGBT

Hanower: „Każde dziecko samo decyduje, czy i z kim chce uczestniczyć w zabawach cielesnych i seksualnych”.

Hanower: „Każde dziecko samo decyduje, czy i z kim chce uczestniczyć w zabawach cielesnych i seksualnych”.

Przedszkolaki miały odkrywać swoje ciało

przedszkolaki-mialy-odkrywac-swoje-cialo

Jedno z przedszkoli prowadzone przez stowarzyszenie AWO w Hanowerze chciało stworzyć specjalny pokój dla dzieci, w którym mogłyby odkrywać swoje ciało. Na plany te zareagował urząd ds. młodzieży (niem. Jugendamt) w Dolnej Saksonii i wstrzymał je. Zdaniem urzędu koncepcja pedagogiczna w tej formie zagraża dobru dziecka.

O kontrowersyjnych planach przedszkola pisał już wcześniej dziennik „Bild”, cytując z pisma dla rodziców, które zapowiadało powstanie „pokoju do odkrywania ciała” i mówiło o obowiązujących w tym miejscu zasadach. Jedna z nich brzmiała następująco: „Każde dziecko samo decyduje, czy i z kim chce uczestniczyć w zabawach cielesnych i seksualnych”.

Według przewodniczącego zarządu AWO w Hanowerze dyrekcja przedszkola nie poinformowała AWO o piśmie do rodziców i nie ustaliła jego treści. Również przekazane w piśmie przez dyrektora przedszkola wrażenie, jakoby dolnosaksońskie ministerstwo edukacji domagało się utworzenia takich pomieszczeń, „jest błędne”.

Koncepcja pod lupą

Jak przekazał resort edukacji Dolnej Saksonii, landowy urząd ds. młodzieży zobligował AWO i prowadzone przez tę instytucję przedszkola w Hanowerze do zmiany przy udziale zewnętrznych doradców pedagogicznej koncepcji przedszkoli oraz koncepcji ochrony dzieci. AWO potwierdziło już, że podjęło stosowne działania z organem nadzorczym i zewnętrznymi konsultantami. 

Przewodniczący zarządu AWO podkreślił, że w prowadzonych przez związek placówkach opieki dziennej nie ma pomieszczeń, w których dzieci są zachęcane do nagości lub zabaw związanych z „odkrywaniem swojego ciała”. Obecnie wewnętrzne dokumenty doradcze w zakresie opieki zawierają jednak fragment odnoszący się do zasad dziecięcych zabaw związanych z poznawaniem ciała, które zostały zaczerpnięte z czasopism towarzystwa ProFamilia.

Teolog bliski Franciszka, Leonardo Boff, chce… „wyzwalać pogaństwo”. „Tygodnik Powszechny” promuje.

https://pch24.pl/teolog-bliski-franciszka-leonardo-boff-chce-wyzwalac-poganstwo/

Paweł Chmielewski


Brazylijski eko-teolog wyzwolenia Leonardo Boff udzielił wywiadu „Tygodnikowi Powszechnemu”. Apeluje w nim o wyzwalanie pogańskich religii z opresji kultury białego człowieka. Boff jest teologiem bliskim papieżowi Franciszkowi, a jego myśl koresponduje ściśle z linią synodalną obecnego pontyfikatu. 

Leonardo Boff to brazylijski teolog wyzwolenia, któremu milczenie nakazał kard. Józef Ratzinger za pontyfikatu św. Jana Pawła II. W efekcie niezgody na nauczanie Kościoła, Boff porzucił franciszkański habit. Jako świecki dalej promował swoją teologię. W ostatnich latach przeszedł na nieco inne pozycje, związane głównie z ekologią. Entuzjastycznie przyjmował działalność papieża Franciszka – jego encyklikę Laudato si’ czy Synod Amazoński.

Gdy wybuchła tzw. pandemia Covid-19, papież Franciszek wypowiadał się kilkukrotnie w tonie eko-teologii wyzwolenia. W jednym z wywiadów stwierdził nawet, że Ziemia mści się na ludziach poprzez pandemię za to, co zrobili jej w ramach wyzysku. Tezy te zaczerpnął prawdopodobnie wprost z jednego z opublikowanych zaledwie chwilę wcześniej artykułów Boffa. W grudniu 2018 roku Franciszek wysłał do Boffa list, dziękując mu za wsparcie, jako Boff mu udziela oraz składając mu najlepsze życzenia na 80. urodziny. Sam Boff pisze, że miał znaczący wkład w encyklikę Laudato si’.

Poglądy, które Boff przedstawił w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”, są bardzo znamienne dla pontyfikatu Franciszka. Zwraca w nich uwagę między innymi chęć docenienia pogańskich religii ludów „pierwotnych”. W ramach „wyzwalania” tych ludów Boff chce umacniać te fałszywe wierzenia.

„Opresje są różne i każda z nich wymaga specyficznego wyzwolenia. Na przykład osoby czarnoskóre generalnie są dyskryminowane. Teologia wyzwolenia w ich przypadku jest zobowiązaniem do poszanowania ludu, religii pochodzenia afrykańskiego, ich sposobu ubierania się” – powiedział Boff. Następnie wezwał do wyzwalania „religii, obrzędów i świąt” rdzennych mieszkańców takich krajów jak Brazylia oraz do wyzwalania „dyskryminowanych kobiet” i „osób o odmiennej orientacji seksualnej”.

Teolog mówił też „Tygodnikowi Powszechnemu” o „wyzwalaniu Ziemi”.

Według Leonarda Boffa najpilniejsze jest jednak wyzwolenie Ziemi – od „najbardziej niebezpiecznego drapieżnika – człowieka”. „Aby Ziemia mogła zregenerować się i odnowić zasoby, które zużywamy obecnie w ciągu roku, potrzebuje półtora roku. […] Albo zmienimy nasze relacje z naturą, albo Ziemia wyśle ​​​nam jeszcze bardziej śmiercionośne sygnały. Jak powiedział papież Franciszek w encyklice Fratelli tuttijedziemy na tym samym wózku i albo wszyscy się uratujemy, albo nikt się nie uratuje” – stwierdził Boff.

Z celami realizowanymi przez Franciszka doskonale koresponduje też myśl Boffa dotycząca budowania nowego społeczeństwa globalnego. W rozmowie Boff wezwał do zniesienia granic między narodami. „ Wyzwanie polega na stworzeniu nowego globalnego paktu społecznego wszystkich narodów, omawianiu globalnych problemów i szukania globalnych rozwiązań. Nadal brak nam wystarczającej świadomości i działań, które trzeba podjąć już teraz” – orzekł Boff.

Źródła: Tygodnik Powszechny, PCh24.pl

Andrzej.02 lipiec 2023

Fratelli tutti: jedziemy na tym samym wózku i albo wszyscy się uratujemy, albo nikt się nie uratuje” – Zwracam szczególną uwagę na ten fragment który w sposób sztandarowy nie ma nic wspólnego z Prawdą.Nikt się nie uratuje lub wszyscy traktowanie wszystkich jak homogenna bezimienna pulpa.

miki02 lipiec 2023

Z główką coś nie tego?Jak się ktoś zaparł Boga,Jego praw oraz Ewangelii,temu zawsze w jakimś momencie życia bije w dekiel i opowiada głupoty sądząc,że większość jest tego samego zdania co i on,ten szurnięty biedaczek.Niestety,wasz wózek jest lżejszy przynajmniej o jedną osobę czyli mnie,bo nie zależy mi na zmianie relacji z naturą,ale na zbawieniu swej duszy.Dlatego też w dalszym ciagu będę czytać Pismo Święte,przystepować regularnie do spowiedzi i Komunii Świętej,zachowywać posty,nabożnie uczestniczyć we Mszy Świętej,modlić się nie tylko „ojczenaszem”,ale używać będę do tej czynności nadal modlitewnika oraz różańca,a także zachowywać wiele z tego czego nauczył mnie ksiądz katecheta w salce parafialnej.Myślę jednak,że będzie jeszcze sporo osób,które nie wsiądą na ten wasz wózek i nie pojadą razem z wami ekspresem w otchłanie piekielne,jak wam się to marzy.Bo już inaczej tych wszystkich pogańskich i heretyckich dyrdymałów nazwać nie można,jak tylko ostra jazda do belzebuba.

sp02 lipiec 2023

Przecież pogaństwo jest „wyzwolone” i składa tyle ofiar z niewinnych dzieci, jak jeszcze nigdy w historii świata.

C

https://pch24.pl/teolog-bliski-franciszka-leonardo-boff-chce-wyzwalac-poganstwo/

Paweł Chmielewski


Brazylijski ekoteolog wyzwolenia Leonardo Boff udzielił wywiadu „Tygodnikowi Powszechnemu”. Apeluje w nim o wyzwalanie pogańskich religii z opresji kultury białego człowieka. Boff jest teologiem bliskim papieżowi Franciszkowi, a jego myśl koresponduje ściśle z linią synodalną obecnego pontyfikatu. 

Leonardo Boff to brazylijski teolog wyzwolenia, któremu milczenie nakazał kard. Józef Ratzinger za pontyfikatu św. Jana Pawła II. W efekcie niezgody na nauczanie Kościoła, Boff porzucił franciszkański habit. Jako świecki dalej promował swoją teologię. W ostatnich latach przeszedł na nieco inne pozycje, związane głównie z ekologią. Entuzjastycznie przyjmował działalność papieża Franciszka – jego encyklikę Laudato si’ czy Synod Amazoński.

Gdy wybuchła tzw. pandemia Covid-19, papież Franciszek wypowiadał się kilkukrotnie w tonie ekoteologii wyzwolenia. W jednym z wywiadów stwierdził nawet, że Ziemia mści się na ludziach poprzez pandemię za to, co zrobili jej w ramach wyzysku. Tezy te zaczerpnął prawdopodobnie wprost z jednego z opublikowanych zaledwie chwilę wcześniej artykułów Boffa. W grudniu 2018 roku Franciszek wysłał do Boffa list, dziękując mu za wsparcie, jako Boff mu udziela oraz składając mu najlepsze życzenia na 80. urodziny. Sam Boff przekonuje, że miał znaczący wkład w encyklikę Laudato si’.

Poglądy, które Boff przedstawił w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”, są bardzo znamienne dla pontyfikatu Franciszka. Zwraca w nich uwagę między innymi chęć docenienia pogańskich religii ludów „pierwotnych”. W ramach „wyzwalania” tych ludów Boff chce umacniać te fałszywe wierzenia.

„Opresje są różne i każda z nich wymaga specyficznego wyzwolenia. Na przykład osoby czarnoskóre generalnie są dyskryminowane. Teologia wyzwolenia w ich przypadku jest zobowiązaniem do poszanowania ludu, religii pochodzenia afrykańskiego, ich sposobu ubierania się” – powiedział Boff. Następnie wezwał do wyzwalania „religii, obrzędów i świąt” rdzennych mieszkańców takich krajów jak Brazylia oraz do wyzwalania „dyskryminowanych kobiet” i „osób o odmiennej orientacji seksualnej”.

Teolog mówił też „Tygodnikowi Powszechnemu” o „wyzwalaniu Ziemi”.

Według Leonarda Boffa najpilniejsze jest jednak wyzwolenie Ziemi – od „najbardziej niebezpiecznego drapieżnika – człowieka”. „Aby Ziemia mogła zregenerować się i odnowić zasoby, które zużywamy obecnie w ciągu roku, potrzebuje półtora roku. […] Albo zmienimy nasze relacje z naturą, albo Ziemia wyśle ​​​nam jeszcze bardziej śmiercionośne sygnały. Jak powiedział papież Franciszek w encyklice Fratelli tuttijedziemy na tym samym wózku i albo wszyscy się uratujemy, albo nikt się nie uratuje” – stwierdził Boff.

Z celami realizowanymi przez Franciszka doskonale koresponduje też myśl Boffa dotycząca budowania nowego społeczeństwa globalnego. W rozmowie Boff wezwał do zniesienia granic między narodami. „ Wyzwanie polega na stworzeniu nowego globalnego paktu społecznego wszystkich narodów, omawianiu globalnych problemów i szukania globalnych rozwiązań. Nadal brak nam wystarczającej świadomości i działań, które trzeba podjąć już teraz” – orzekł Boff.

Źródła: Tygodnik Powszechny, PCh24.pl

Andrzej.02 lipiec 2023

Fratelli tutti: jedziemy na tym samym wózku i albo wszyscy się uratujemy, albo nikt się nie uratuje” – Zwracam szczególną uwagę na ten fragment który w sposób sztandarowy nie ma nic wspólnego z Prawdą.Nikt się nie uratuje lub wszyscy traktowanie wszystkich jak homogenna bezimienna pulpa.

miki02 lipiec 2023

Z główką coś nie tego?Jak się ktoś zaparł Boga,Jego praw oraz Ewangelii,temu zawsze w jakimś momencie życia bije w dekiel i opowiada głupoty sądząc,że większość jest tego samego zdania co i on,ten szurnięty biedaczek.Niestety,wasz wózek jest lżejszy przynajmniej o jedną osobę czyli mnie,bo nie zależy mi na zmianie relacji z naturą,ale na zbawieniu swej duszy.Dlatego też w dalszym ciagu będę czytać Pismo Święte,przystepować regularnie do spowiedzi i Komunii Świętej,zachowywać posty,nabożnie uczestniczyć we Mszy Świętej,modlić się nie tylko „ojczenaszem”,ale używać będę do tej czynności nadal modlitewnika oraz różańca,a także zachowywać wiele z tego czego nauczył mnie ksiądz katecheta w salce parafialnej.Myślę jednak,że będzie jeszcze sporo osób,które nie wsiądą na ten wasz wózek i nie pojadą razem z wami ekspresem w otchłanie piekielne,jak wam się to marzy.Bo już inaczej tych wszystkich pogańskich i heretyckich dyrdymałów nazwać nie można,jak tylko ostra jazda do belzebuba.

sp02 lipiec 2023

Przecież pogaństwo jest „wyzwolone” i składa tyle ofiar z niewinnych dzieci, jak jeszcze nigdy w historii świata.

Czworo Algierczyków w areszcie za gwałt i morderstwo 12-letniej dziewczynki w Paryżu.

Czworo Algierczyków w areszcie za gwałt i morderstwo 12-letniej dziewczynki w Paryżu.

Podejrzani o zabójstwo

Par Aylan Afir / 17 octobre 2022

algeriens-meurtre-fillette

Wciąż pojawiają się nowe informacje na temat morderstwa 12-letniej dziewczynki, do którego doszło w piątek 14 października w 19. dzielnicy Paryża. Według francuskiej prasy, czworo zatrzymanych podejrzanych urodziło się w Algierii. Są to dwie siostry i dwóch mężczyzn, z których jeden jest „bliskim” jednej z sióstr.

Morderstwo wstrząsnęło całym Paryżem. Ofiara, Lola, została znaleziona przez bezdomnego w plastikowym bagażniku około godziny 23-ciej. Było to przed blokiem, w którym mieszkała. Sekcja zwłok, przeprowadzona następnego dnia, wykazała śmierć przez uduszenie z poważnymi ranami na szyi.

Śledztwo ujawniło niejaką Dahbię B., która została zauważona przez kamery monitoringu. Była ostatnią osobą, która widziała Lolę żywą. Widziano ją wchodzącą do rezydencji z ofiarą, a następnie wychodzącą samotnie. Wszystko to w dniu morderstwa. Młoda Algierka ma zostać przebadana pod kątem „potencjalnych zaburzeń psychicznych”, według źródeł bliskich śledztwu cytowanych przez francuską prasę.

Czworo Algierczyków w areszcie za gwałt i morderstwo Loli

Według relacji naocznych świadków, młoda kobieta opuściła dom z dwiema walizkami, które załadowała do samochodu. Poprosiła nawet przechodniów o pomoc w niesieniu plastikowego bagażnika. Walizka zawierająca młodą ofiarę była poplamiona krwią i mocno wybielona chemicznie, czyszczona.

Dahbia B. została aresztowana następnego dnia w Bois-Colombes, Hauts-de-Seine, na północny zachód od Paryża. Została zatrzymana wraz z 5 innymi osobami. Bezdomny, który odkrył ciało i inna osoba zostali zwolnieni bez postawienia zarzutów. Jednak młoda Algierka, jej starsza siostra i dwóch innych mężczyzn, wszyscy urodzeni w Algierii, zostali zatrzymani w areszcie policyjnym w sprawie „zabójstwa nieletniej poniżej 15 roku życia w związku z gwałtem popełnionym z aktami tortur i barbarzyństwa” oraz „gwałtu na nieletniej poniżej 15 roku życia z aktami tortur i barbarzyństwa oraz ukrywania zwłok”, według źródeł sądowych cytowanych przez Libération1.

Zgodnie z nagraniem kanału telewizyjnego, sąsiad był świadkiem tej sceny. Kiedy Dahbia B. odkryła, że mała Lola znajduje się w plastikowym bagażniku, zaczęła biec z telefonem, krzycząc: „On to zrobił! On to zrobił!” Jest to kolejna wskazówka, że młoda kobieta nie jest bezpośrednim sprawcą zbrodni przeciwko małej Loli, ale jest to również wskazówka, że wie, kto popełnił morderstwo.

Kto wysadził Nord Stream? Polska wiedziała o jachcie Andromeda. „Feeria Lwowa” i ukraiński komandos.

Polska wiedziała
o Andromedzie

Wojciech Cieśla, Anna Gielewska, Anastasiia Morozova
Zdjęcie: Norddeutscher Rundfunk

22 czerwca 2023

  • Nowe fakty ze śledztwa w sprawie wybuchu Nord Stream
  • Jacht Andromeda, który według niemieckich śledczych mógł brać udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, w trakcie rejsu we wrześniu 2022 r. zatrzymał się w Kołobrzegu 
  • Załoga łodzi była sprawdzana przez polską Straż Graniczną

Kto wysadził Nord Stream 1 i Nord Stream 2? Spekulacje w sprawie eksplozji rurociągu na Bałtyku trwają od 26 września 2022 r. To tego dnia kilkadziesiąt metrów pod wodą doszło do wybuchów, które zniszczyły trzy rury gazociągu.

Polska do tej pory stała z boku śledztwa. Ale, jak ustaliliśmy w ramach międzynarodowego dziennikarskiego śledztwa, w maju prokuratorzy z Gdańska spotkali się ze prokuratorami  z Niemiec. Okazało się, że od wielu miesięcy Polacy mają jeden z kluczy do rozwiązania zagadki. Dlaczego o nim milczeli?

Sprawę wybuchu badają niezależnie od siebie prokuratury w Niemczech, Danii, Szwecji i Polsce. Najintensywniej w Niemczech – tam we wrześniu 2022 r. sześcioosobowa załoga wynajęła 15-metrowy, żaglowy jacht Andromeda. To właśnie z tego jachtu, według najpoważniejszej dzisiaj hipotezy badanej przez niemieckich śledczych, być może dokonano sabotażu (na jachcie znaleziono ślady materiałów wybuchowych).

Jak ujawniliśmy w maju, za wynajem Andromedy zapłaciła tajemnicza spółka Feeria Lwowa, zarejestrowana na warszawskim Powiślu. W teorii działa w branży turystycznej – ale nigdzie się nie reklamuje, nie sposób znaleźć jej klientów, niemożliwe jest zdobycie telefonu do jej właścicieli. Jak wynika z dokumentów rejestrowych, oficjalnym udziałowcem spółki jest kobieta z miasta Kercz na okupowanym Półwyspie Krymskim, prezeską Natalia A.  z Kijowa. Obie nie chcą rozmawiać z dziennikarzami.  

Tekst jest efektem międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego z udziałem „Süddeutsche Zeitung”, „Die Zeit” i nadawcy publicznego ARD (Niemcy), „Expressen” (Szwecja),  „Berlingske” (Dania) i FRONTSTORY.PL (Polska).

Jak ujawniliśmy, jednym z wątków, który badają niemieccy śledczy, jest też udział w rejsie Andromedy dwóch obywateli Ukrainy – jeden z nich to prawdopodobnie ukraiński komandos (jego rodzina potwierdziła nam, że w maju był na froncie), który używał fałszywego, rumuńskiego paszportu. Kilkanaście dni temu służby w Niemczach pobrały DNA jego dziecka, aby potwierdzić lub wykluczyć obecność komandosa na pokładzie Andromedy. Drugi Ukrainiec to osoba związana z pracą na morzu. 

Jak zaczęła się historia Andromedy?

Kilka miesięcy przed eksplozjami na Bałtyku holenderski wywiad wojskowy MIVD ostrzegł sojuszników: Ukraińcy, zgodnie z informacjami z czerwca 2022 r., planują wynająć łódź, aby przeprowadzić atak na gazociągi na Bałtyku. Informacja dotarła najpierw do amerykańskiej CIA, a stamtąd do niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) – chociaż ta ostatnia miała uznać taki plan za mało wiarygodny.

Po atakach we wrześniu holenderski wywiad wojskowy dostał ponownie informacje, że sabotaż przeprowadzili Ukraińcy, prawdopodobnie za pomocą łodzi wynajętej w Niemczech. W trakcie sprawdzania tego wątku niemieccy śledczy z Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) i Policji Federalnej natknęli się na Andromedę.

Jednym z problemów, jaki z Andromedą od miesięcy mają śledczy we wszystkich krajach, to brak zapisu jej podróży po Bałtyku. Większość dużych jachtów używa systemu AIS, który zapisuje ślad łodzi na wodzie, na przykład odwiedzane porty.

Andromeda nie miała takiego systemu. Do niedawna wiadomo było jedynie, że 6 września 2022 r. wyczarterowana łódź wypłynęła spod Rostocku, zatrzymała się w niemieckim Wiek na Rugii, a potem na duńskiej wyspie Christiansø, niedaleko rurociągów Nord Stream.     

Jacht Andromeda obecnie jest zacumowany w marinie Hohe Düne,  Rostock, Niemcy. 21.06.2023 r. Zdjęcie: Norddeutscher Rundfunk

Formalnie polska prokuratura (dokładnie: Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku) jesienią 2022 r. wszczęła śledztwo w sprawie „oddziaływania skutków uszkodzenia gazociągów na środowisko naturalne oraz zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi”. Ale – poza skierowaniem wniosków o pomoc prawną do kilku prokuratur za granicą – niewiele robiła.

Naciskana przez Niemców, którzy w połowie maja zwrócili się z europejskim nakazem dochodzeniowym o udzielenie informacji w śledztwie, zgodziła się wreszcie na spotkanie śledczych z obu krajów. 

Nasza publikacja o polskich tropach w aferze ukazuje się 21 maja. Prawdopodobnie dopiero kilka dni później dochodzi do „roboczego” spotkania śledczych z Niemiec i Polski (strona niemiecka mówi o 25 maja, polska prokuratura pisze nam oględnie o „połowie miesiąca”).

Dopiero wtedy okazuje się, że Polacy mają informację na wagę złota: Andromeda we wrześniu 2022 r. przypłynęła do Polski – z ich ustaleń wynika, że z Wiek na Rugii. Na pokładzie znajdowało się sześć osób. Po 12-godzinnym pobycie w jednym z polskich portów jacht opuścił Polskę.

Ustalamy, że chodzi o port w Kołobrzegu. Dzwonimy do miejscowej mariny. Potwierdzamy, że Andromeda zatrzymała się tam 19 września. Pytanie o Andromedę nikogo nie dziwi: – Wiele służb ostatnio pyta o tę łódź – mówi pracownik mariny, z którym rozmawiamy.

Marina w Kołobrzegu, gdzie zatrzymał się jacht Andromeda
Marina w Kołobrzegu, gdzie zatrzymał się jacht Andromeda. Zdjęcie: Kamilbarwinek/Wikimedia Commons, CC 4.0

Prokuratura Krajowa w odpowiedzi na nasze pytania podkreśla: „Z ustaleń śledztwa wynika, że podczas postoju jachtu w polskim porcie nie dokonywano na jego pokład załadunku żadnych przedmiotów”.

Okazuje się jednak, że 19 lub 20 września załogę Andromedy – rzecz rzadko spotykana w polskich portach jachtowych – skontrolowała polska Straż Graniczna. Dopytujemy o szczegóły rzeczniczkę SG por. Annę Michalską. Kim były kontrolowane osoby i czym zakończyła się kontrola? Tego SG ujawnić nie chce: nie ma możliwości prawnych udostępnienia wnioskowanych danych – twierdzi w lakonicznej odpowiedzi. 

To oznacza, że Polacy od wielu miesięcy mieli precyzyjne, znaczące dla śledztwa informacje. Dlaczego podzielili się nimi dopiero po ośmiu miesiącach i publikacjach dziennikarzy o sprawie?

Pośrednio wyjaśnia to sama prokuratura – nie wierzy w wersję, w której gazociągi wysadzono używając turystycznego jachtu: „W toku śledztwa brak jest bezpośrednich dowodów wskazujących na udział osób znajdujących się na jachcie Andromeda w dokonaniu uszkodzenia rurociągu Nord Stream”. 

Do innych wniosków doszli właśnie niemieccy śledczy. Ekspertyza, którą kilka dni temu ujawnili dziennikarze Der Spiegel, ma potwierdzać wersję udziału Andromedy w wysadzeniu Nord Stream. Szczegóły ekspertyzy omawiała niedawno komisja spraw wewnętrznych Bundestagu.

Z kolei duński nadawca publiczny opublikował nowe wideo z podwodnego drona – zdaniem ekspertów, którzy je analizowali, uszkodzenia gazociągu wskazują na użycie niewielkiego ukierunkowanego ładunku wybuchowego, który mógł zostać przymocowany do rurociągu za pomocą małego nurkującego robota.

Czy Andromeda zatrzymała się w Kołobrzegu w drodze na akcję na Bałtyku czy już po? Czy tylko raz? Tego wciąż nie wiadomo. Prokuratura w mejlu do nas pisze: „Z ustaleń śledztwa wynika, iż jacht ten przypłynął do Polski z Wiek z Rugii, a na jego pokładzie znajdowało się 6 osób”.

To kłóci się z ustaleniami duńskich śledczych – według nich Andromeda zawinęła do duńskiego Christiansø między 16 a 18 września (duńska policja zaapelowała o zdjęcia portu robione w tych dniach). Jeśli to prawda, to do Kołobrzegu jacht przypłynął 19 września właśnie od strony Christiansø, a nie Wiek w Niemczech. 

Siedziba firmy Feeria Lwowa, która wynajęła jacht Andromeda
Siedziba firmy Feeria Lwowa, która wynajęła jacht Andromeda

W czerwcu – jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji – polskie służby miały przeszukać lokal, w którym mieści się wirtualne biuro spółki Feeria Lwowa (zapłaciła za rejs Andromedy) w Warszawie. Pracownica biura odmówiła nam komentarza na ten temat.

Prezeska firmy Natalia A., gdy do niej zadzwoniliśmy, nie chciała nam udzielić żadnych informacji w tej sprawie i poprosiła o wysłanie pytań na adres mejlowy firmy. Tak zrobiliśmy, ale nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi. 

Polskie służby do czasu opublikowania tego tekstu nie odniosły się do tej informacji.

Lewy profesor prawa. Bryluje w Polsce. Członek honoris causa, ale fikcyjny.. Andrijiw

Lewy profesor prawa. Bryluje w Polsce.

Anastasiia Morozova / FRONTSTORY.PL
=

28 czerwca 2023

  • Podczas gdy w Ukrainie czeka na niego akt oskarżenia w sprawie fałszywych stopni naukowych, Wasyl Andrijiw wykłada na państwowym uniwersytecie w Polsce
  • Sfałszowane dokumenty rzekomego profesora nie wzbudziły wątpliwości ani na uczelni, ani w Ministerstwie Edukacji, które je weryfikowało
  • Andrijiw zrezygnował z pracy na polskim uniwersytecie dopiero po nagłośnieniu sprawy przez ukraińskich dziennikarzy

Wasyl Andrijiw często przekracza ukraińsko-polską granicę. Siwy mężczyzna w średnim wieku podróżuje z Ukrainy do Kielc i z powrotem. Strażnicy graniczni nie muszą wiedzieć, że w maju do sądu w Ukrainie trafił akt oskarżenia w jego sprawie. Oprócz posługiwania się fałszywymi dyplomami mężczyzna jest oskarżony o oszustwo – w sumie wykorzystując (zmyślone) stopnie naukowe do pracy na uczelniach wyższych dostał ok. 700 tys. hrywien dopłat (ok. 77 tys. zł).

Śledztwo w Ukrainie nie przeszkadza mu krążyć między Ukrainą i Polską – i budować oficjalną, legalną karierę. Co drugi tydzień Wasyl Andrijiw prowadzi konsultacje ze studentami Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Od 2015 r. wykłada tam prawo, równocześnie pracuje jako wykładowca na uniwersytecie we Lwowie.

Artykuł powstał we współpracy z redakcją serwisu Naszi Groszi.Lviv, w wersji ukraińskiej ukazał się na NGL.media

Dzień po przesłaniu aktu oskarżenia, gdy mężczyzna jest już w Polsce, sprawę Andrijiwa ujawniają ukraińskie media. Dziennikarze NGL.media opisują jego działalność w Ukrainie – oraz to, że przez 13 lat wykładał na ukraińskich uniwersytetach i w Polsce posługując się sfałszowanymi dokumentami.

Prawnik z nagrodą prezydenta

Wasyl Andrijiw urodził się w 1963 r. w małej wiosce w obwodzie iwanofrankowskim. Według ukraińskich mediów pracował jako robotnik w fabryce i służył w armii ZSRR, jednocześnie studiował prawo.

Dyplom z prawa zdobył zaocznie na Kijowskim Uniwersytecie Narodowym w 1991 r. W tym czasie nie palił się jeszcze do kariery prawniczej, angażował się za to w różne biznesy – również w Polsce.

Dyplom doktora prawa z Ukrainy
Zdjęcie z komunikatu na temat śledztwa wobec Adrijiwa ze strony lwowskiej policji

W 2009 r. Andrijiw wraca do zawodu i zostaje wykładowcą prawa na Lwowskim Narodowym Uniwersytecie Zarządzania Środowiskiem. Uczelni pokazuje nie tylko dyplom ze studiów zaocznych sprzed 13 lat, ale także doktorat, który rzekomo uzyskał na Kijowskim Uniwersytecie Narodowym im. Tarasa Szewczenki. Trzy lata później, w 2012 r., legitymuje się już tytułem doktora habilitowanego. Kijowski uniwersytet twierdzi, że Andrijiw nie zdobywał tam stopni naukowych.

– Był mistrzem w swoim zawodzie, interesującym wykładowcą i kolegą – mówi nam Iryna Fediw, pierwsza prorektor Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu Zarządzania Środowiskiem (Andrijiw pracował tam sześć lat). 

Doktor Andrijw jest rzutki: oprócz nauczania prawa bierze udział w konferencjach naukowych w Ukrainie i w Polsce. W maju 2021 r. prezydent Zełeński przyznaje mu honorowy tytuł Zasłużonego Pracownika Nauki i Techniki Ukrainy. 

Dyplom poprawny językowo

W 2015 r. Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach uruchamia nowy kierunek studiów – prawo. Nowy instytut potrzebuje nauczycieli różnych dyscyplin: prawa europejskiego, konstytucyjnego i międzynarodowego. Ze swoim CV Wasyl Andrijiw jest idealnym kandydatem. Ma na koncie siedmioletnie doświadczenie w nauczaniu, doktorat z prawa i co najmniej 10 ważnych konferencji. Przechodzi procedury naboru i zostaje profesorem na polskim uniwersytecie.

Aby potwierdzić autentyczność dyplomów, Andrijiw przekazuje je polskiemu Ministerstwu Edukacji i Nauki. W jaki sposób je weryfikowano? Ustaliliśmy, że polskie ministerstwo nie skontaktowało się ani z uczelnią, która rzekomo wydała dyplomy, ani z Ministerstwem Edukacji i Nauki Ukrainy. 

Polskie ministerstwo tłumaczy, że przy weryfikacji dyplomów „zwraca się szczególną uwagę na podpisy, pieczęcie, daty, funkcje, dodatkowe elementy dyplomu, załączniki do dokumentu, dokument uprawniający do podjęcia danego kształcenia albo ubiegania się o daną kwalifikację”, a także na „poprawność językową, wielkość czcionek lub sposób ręcznego wprowadzenia danych na wzorze”. 

Potwierdzenie MEiN trafia do uniwersytetu w Kielcach i 1 października 2015 r. profesor zaczyna wykłady z prawa międzynarodowego.

Rektorat Uniwersytety Jana Kochanowskiego w Kielcach
Rektorat Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Zdjęcie: Błażej H / Wikimedia Commons, CC 3.0

Studenci Andrijiwa, z którymi udało nam się skontaktować, chwalą jego profesjonalizm. Według nich wykłady odbywały się w języku polskim i nie różniły się poziomem od zajęć z innymi pracownikami uczelni. Gdy pytamy, czy znają prace naukowe Andrijewa, rozkładają ręce: – Wydaje mi się, że kilka razy przyniósł swoje publikacje, ale po ukraińsku. Nie znaliśmy tego języka – wspomina Krzysztof, jeden ze studentów. 

W licznych biografiach Andrijiwa, które można znaleźć w sieci, przypisuje mu się autorstwo ponad 100 prac naukowych. Udało nam się potwierdzić istnienie jedynie pięciu.

Profesorowi mnożą się konferencje

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy zaczyna uczyć w Polsce, Andrijiw zostaje zatrudniony na Lwowskim Narodowym Uniwersytecie Medycyny Weterynaryjnej i Biotechnologii. Z czasem zostanie tam kierownikiem katedry prawa. Rada akademicka uniwersytetu przyznaje mu tytuł profesora, a Ministerstwo Edukacji Ukrainy zatwierdza jej decyzję. 

– Zajmował się organizacją seminariów, był dość aktywny. Pracował ze studentami, był opiekunem studentów studiów magisterskich – pamięta Ihor Turko, pierwszy prorektor uniwersytetu.

Na polskiej uczelni Wasyl Andrijiw nie budzi podejrzeń. Ale podczas pracy na lwowskim uniwersytecie jego zachowanie kilka razy wywołuje zdziwienie. Jeden z byłych pracowników Lwowskiego Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej opowiada, że profesor kilkakrotnie przychodził na uroczystości w mundurze i tłumaczył, że pracuje dla Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Odnaleźliśmy jego zdjęcie w mundurze z orderami i naszywką Międzynarodowego Komitetu Ochrony Praw Człowieka, organizacji pozarządowej, której Andrijiw był członkiem.

Według ukraińskiego portalu YouControl organizacja powstała w 2001 r. i twierdziła, że jest powiązana z ONZ – zbliżonym logo i rzekomymi działaniami. W rzeczywistości Międzynarodowy Komitet Praw Człowieka nie ma nic wspólnego z ONZ – rozdaje ordery i nagrody, przyznaje tytuły książęce. Prawdopodbnie Andrijiw, jako honorowy członek organizacji, również otrzymywał ordery –  te, które widać na jego mundurze na zdjęciu, nie mają nic wspólnego z SBU, organami ścigania czy odznaczeniami za zasługi w dziedzinie praw człowieka.

Wasyl Andrijiw w mundurze i z orderam
Andrijiw w mundurze i z orderami. Zdjęcie usunięte ze strony Lwowskiego Narodowego Uniwersytetetu Medycyny Weterynaryjnej i Biotechnologii

W kwietniu 2019 r. w Sejmie Uniwersytet Kochanowskiego organizuje konferencję na temat praw człowieka. Zaproszonych jest ponad 250 naukowców z Polski, Słowacji, Kazachstanu i Rosji. Wśród nich – Wasyl Andrijiw, lecz nie jako przedstawiciel Uniwersytetu w Kielcach, ale jako gość zagraniczny z uniwersytetu we Lwowie. 

Kilka miesięcy później, w grudniu, bardzo podobna z nazwy i treści konferencja  odbędzie się we Lwowie. Współorganizatorami są uczelnie Andrijiwa – Lwowski Narodowy Uniwersytet Medycyny Weterynaryjnej i Biotechnologii oraz Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach. 

Arogancko sprawdzić kolegę? Po co!

Kolejną instytucją, którą Andrijiw zdołał przekonać o autentyczności swoich dyplomów, jest Okręgowa Rada Adwokacka w Kielcach. Złożony przez niego wniosek o wpisanie na listę adwokatów był oceniany pod kątem „należytego wykonywania zawodu adwokata i nieskazitelnego charakteru” kandydata. Pomogło zaświadczenie z polskiego Ministerstwa Edukacji. Następnie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zatwierdził decyzję rady.

W Ukrainie sprawa fałszywych dyplomów jest głośna. Czy Wasyl Andrijiw zostanie teraz wykreślony z polskiego rejestru adwokatów? Okręgowa Rada Adwokacka w Kielcach, której pokazujemy informacje z mediów w Ukrainie o tej sprawie, nie widzi powodu. Według niej informacje dziennikarzy „wymagają co najmniej weryfikacji i przeprowadzenia stosownego postępowania wyjaśniającego. W tych okolicznościach nie wskazane jest przyjmowanie pozy aroganckich sędziów, dla których doniesienia medialne są wystarczającym dowodem winy. Podkreślenia wymaga okoliczność że do Okręgowej Rady Adwokackiej w Kielcach nie wpłynęło żadne oficjalne zawiadomienie, bądź uwiarygodniona informacja  o zarzutach przypisywanych panu Wasylowi Andrijiwowi”.

Formalnie Wasyl Andrijiw jest adwokatem niewykonującym zawodu. Okręgowa Rada Adwokacka w Kielcach wyjaśnia, że status ten nie pozwala mu na reprezentowanie klientów w sądzie. Aby w pełni pracować nad sprawami sądowymi, musiałby złożyć wniosek o rozpoczęcie działalności zawodowej i określić miejsce pracy. 

Udało nam się skontaktować z Wasylem Andrijiwem. Zapytaliśmy go, czy świadczył usługi prawne w Polsce?  – Nigdy nie byłem prawnikiem w Polsce, byłem tylko na liście, ale nie praktykowałem prawa, ponieważ jest to drogie i trzeba mieć jakieś biuro – mówi Andrijew.

Wasyl Andrijiw pracuje dziś w krakowskiej kancelarii prawnej Paweł Weber i współpracownicy. Według serwisu WebArchive, profil Andrijiwa pojawił się na stronie internetowej kancelarii w 2021 r. W jego biogramie podano, że jest on doktorem honoris causa prywatnego Uniwersytetu Danyla Halickiego w Iwano-Frankowsku. Administracja tego uniwersytetu zaprzecza związkom Andrijiwa z działalnością uczelni. Strona kancelarii wspomina również o członkostwie Andrijiwa w fikcyjnej organizacji, o nazwie Międzynarodowy Komitet Obrony Praw Człowieka na Ukrainie. 

Paweł Weber potwierdził nam fakt współpracy z Andrijiwym, ale odmówił komentarza na temat jego dyplomów. 

Strona ukraińska również nie znalazła podstaw do zawieszenia działalności pseudoprawnika. Otwarta sprawa karna w związku z podejrzeniem oszustwa nie uniemożliwia mu pracy – jego licencja, wydana w 2012 r., jest nadal ważna. Według internetowego rejestru prowadzonego przez ukraińskie sądy, broni on klientów w różnych sprawach: wypadki drogowe, unikanie służby i roszczenia o odszkodowania.

Wasyl Andrijiw w rozmowie z nami nie chciał komentować informacji na swój temat. Przekazał nam jedynie, że nie pracuje już na Uniwersytecie w Kielcach i nie przebywa w Polsce. Jak twierdzi, z pracy w Kielcach zrezygnował w maju z własnej woli.

Uniwersytet w Kielcach po naszych pytaniach o Andrijiwa usunął ze swojej strony internetowej część wzmianek o byłym pracowniku.

Anastasiia Morozova

Dziennikarka, researcherka i autorka wizualizacji danych FRONTSTORY.PL. Wcześniej współpracowała z radiem Free Europe w Kijowie.