Cudowne pomysły aktywistów „Ostatniego pokolenia”. Oby oni wszyscy skorzystali !!

Cudowne pomysły aktywistów „Ostatniego pokolenia”. Oby oni wszyscy skorzystali !!

Na podst. TVPinfo: 18 lipca

Koszmarne skutki protestu aktywistów klimatycznych z grupy „Ostatnie pokolenie”. Po tym, jak w ubiegłym tygodniu wtargnęli na lotniska w Hamburgu i Düsseldorfie, a następnie przykleili się do płyt lotniskowych, części z nich grozi… amputacja rąk. Wszystko przez mieszankę, której użyli.

„The Telegraph”: Wykorzystali mieszankę betonu i żywicy epoksydowej, która powszechnie stosowana jest do celów budowlanych. Ponieważ materiał z czasem twardnieje, może powodować trwałe zablokowanie rąk i prowadzić do… amputacji kończyny.

Tak może być właśnie w przypadku aktywistów „Ostatniego pokolenia”

=-=============

mail:
Podpowiadam uprzejmie, że można też przykleić głowę, i tak nie jest zbytnio w użyciu
.

Można jeszcze się przykleić do szyn kolejowych, każdą rączkę do innej szyny – i przykryć dla nie poznaki szarą narzutą. Najlepiej wieczorkiem.

Parę kwaśnych uwag o jakości broni „dla Ukrainy” – i skutkach.

Parę kwaśnych uwag o jakości broni „dla Ukrainy”

[Koszt przejazdu 100 km czołgiem Leopard – ok 10 milionów zł]

Z większego tekstu, czy analizy: July 18, 2023 dmitry-orlov/the-incredible-shrinking-nato [To po spotkaniu 11 lipca w Wilnie md]

[—-] Czy chodziło o to, że NATO skończyła się broń i amunicja do przekazania Ukraińcom? Ponownie, nie – wciąż jest sporo na wpół przestarzałego złomu, który mógłby zostać przekazany Ukraińcom.

Co więc takiego zrobili Ukraińcy, że tak nagle wzbudzili gniew Pentagonu i w bezpośredniej konsekwencji popadli w niełaskę NATO?

Krótko mówiąc, Ukraińcy zademonstrowali, że broń NATO to badziewie. Dowody na to narastały powoli wraz z upływem czasu. Po pierwsze, okazało się, że różne elementy amerykańskiej broni odpalanej z ramienia – przeciwlotnicze Stingery, przeciwpancerne Javeliny itp. – są raczej gorsze niż bezużyteczne, w nowoczesnej walce. Następnie okazało się, że haubica M777 i kompleks rakietowy HIMARS są raczej kruche i nie nadają się do utrzymania w terenie.

Kolejną „cudowną bronią” rzuconą na ukraiński front była bateria rakiet Patriot. Została ona rozmieszczona w pobliżu Kijowa, a Rosjanie szybko sobie z niej zażartowali. Zaatakowali ją swoimi super tanimi „latającymi motorowerami” Geranium 2, powodując włączenie aktywnego radaru, tym samym demaskując jego pozycję, a następnie wystrzeliwując [ Patriot] cały ładunek rakiet – wart milion dolarów! – po czym po prostu usiadł tam, zdemaskowany i bezbronny [ Patriot], i został zlikwidowany pojedynczym rosyjskim precyzyjnym uderzeniem rakietowym.

To z pewnością poważnie wkurzyło sekretarza obrony USA Lloyda Austina, którego główną osobistą dojną krową gotówkową jest Raytheon, producent Patriota.

Tak, Patriot okazał się bezużyteczny podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, gdzie nie zdołał ochronić Izraela przed starożytnymi irackimi pociskami Scud; i okazał się bezużyteczny później, gdy nie zdołał ochronić saudyjskich instalacji naftowych przed starożytnymi jemeńskimi pociskami Scud… ale nie powinieneś reklamować tego faktu. A teraz to!

Na domiar złego, niemieckie czołgi Leopard 2 i amerykańskie bojowe wozy piechoty Bradley, nie wspominając o głupich francuskich czołgach kołowych, spisały się absolutnie żałośnie podczas ostatnich ukraińskich prób zbliżenia się do pierwszej linii obrony Rosji, nie mówiąc już o jej penetracji.

Żeby jeszcze bardziej dopiec, Putin zauważył, że zachodnie pancerze palą się łatwiej niż te stare, radzieckie.

Najnowszym desperackim posunięciem byłoby przekazanie ukraińskim siłom powietrznym (które, nawiasem mówiąc, już nie istnieją) niektórych starszych myśliwców F-16. Mogą one mieć nawet 50 lat i charakteryzują się wlotem powietrza, który znajduje się bardzo blisko ziemi, co czyni je bardzo skutecznymi odkurzaczami pasów startowych podczas startu. Nie mogą operować z brudnych i dziurawych pasów startowych, które są typowe na Ukrainie, ponieważ gruz zostałby wessany do silnika i zniszczyłby go.

Gdyby Ukraińcy próbowali utworzyć dla nich nowe pasy startowe, Rosjanie natychmiast zauważyliby to z satelity geosynchronicznego, który jest stale skierowany na terytorium Ukrainy. Zamiast umieszczać kilka świeżych kraterów po bombach na tych nowych pasach startowych, mogliby zrobić coś bardziej subtelnego: użyć jednego ze swoich super-tanich Geranium 2 do rozrzucenia metalowych goleni, które silniki F-16 mogłyby odkurzyć… wciągnąć – i spalić w locie. A ponieważ są to samoloty jednosilnikowe, nie ma możliwości powrotu do domu na pozostałym silniku: pilot musiałby się katapultować i samolot by się rozbił.

Ale jest jeszcze ważniejszy powód, dla którego pomysł przekazania F-16 Ukrainie jest niewykonalny: samoloty te są zdolne do przenoszenia bomb jądrowych, a Rosja już ogłosiła, że uzna ten krok za eskalację nuklearną. Ale prowokowanie konfliktu nuklearnego z Rosją jest zabronione, więc F-16 nie wchodzą w grę.

Dlaczego porażka bezlitośnie propagowanej zachodniej broni jest ważniejsza niż cokolwiek innego, w tym coraz większe ryzyko dla Rosji?

Dlaczego porażka nieustannie propagowanej zachodniej broni jest ważniejsza niż cokolwiek innego, w tym coraz bardziej fatalny stan zachodnich finansów, absurdalna porażka antyrosyjskich sankcji, nieprzyzwoicie ogromna liczba ukraińskich ofiar lub ogólne zmęczenie Zachodu wszystkim, co ukraińskie, a zwłaszcza zalewem ukraińskich uchodźców, z którymi Zachód nie może sobie już poradzić?

Powód jest prosty: NATO nie jest organizacją obronną (pamiętajmy, że ZSRR nie ma już od ponad 30 lat); nie jest też organizacją ofensywną (cóż, zbombardowało Serbię i kilka innych stosunkowo bezbronnych krajów, ale nie może myśleć o stawieniu czoła Rosji lub jakiemukolwiek innemu dobrze uzbrojonemu narodowi).

NATO jest raczej zniewolonym klubem nabywców broni wyprodukowanej w USA. O to właśnie chodzi w osławionych „standardach NATO”, których Ukraina musi przestrzegać, zanim zostanie uznana za godną zaproszenia do NATO: aby spełnić te standardy, twoja broń musi być w większości wyprodukowana w USA.

Taki jest też powód wszystkich wojen z wyboru, od Serbii przez Irak po Afganistan, Libię i Syrię: były to projekty demonstracyjne dla amerykańskiej broni, których dodatkowym celem było zużycie broni i amunicji, tak aby Pentagon i reszta NATO musiały je ponownie zamówić. Geopolityczne uzasadnienia tych konfliktów zbrojnych to zwykłe racjonalizacje.

Na przykład w latach 1964-1973 Stany Zjednoczone zrzuciły na Laos ponad 2,5 miliona ton bomb podczas 580 000 lotów bombowych – co równa się zrzutowi bomb co osiem minut, 24 godziny na dobę, przez dziewięć lat. Jakie było geopolityczne uzasadnienie? Nikt nawet nie pamięta, czy kiedykolwiek istniało. Ale te bomby miały wkrótce wygasnąć [tj musiały być wcześniej użyte] i musiały zostać zrzucone i ponownie zamówione, aby utrzymać przepływ pieniędzy.

W odpowiedzi na takie dziwne zachęty, broń produkowana w USA jest zwykle nadmiernie złożona (aby jej twórcy mogli pobierać więcej opłat za bezużyteczne dodatkowe funkcje) i raczej krucha (nigdy nie testowana przeciwko równorzędnemu przeciwnikowi, takiemu jak Rosja czy Chiny, a nawet przeciwko Iranowi), opracowywana powoli (aby oczyścić fundusze na badania i rozwój), budowana powoli (bo po co się spieszyć?) i bardzo wymagająca w utrzymaniu (aby amerykańscy kontrahenci obronni mogli się jeszcze bardziej wzbogacić, dostarczając części zamienne i usługi).

Broń ta miała być testowana co jakiś czas, dając piekło zacofanym plemionom uzbrojonym w stare kałasznikowy i RPG.

Ukraina to zupełnie inna historia. Tam Ukraińcy, ze swoją niedopasowaną zachodnią bronią, zostali poproszeni o spenetrowanie trzech linii zahartowanej rosyjskiej obrony. Po około miesiącu wysiłków i oszałamiających stratach w ludziach i sprzęcie, nie udało im się jeszcze dotrzeć do pierwszej linii obrony.

Widok płonącego zachodniego uzbrojenia nie jest dobrą reklamą.

W związku z tym amerykańscy kontrahenci z branży obronnej muszą być bardzo chętni do zatrzymania tego stałego strumienia negatywnej reklamy swoich produktów w tej chwili – zanim ich reputacja zostanie całkowicie zrujnowana; stąd też niestosowny pośpiech, z jakim cały ukraiński projekt jest osierocony.

Alternatywą dla aktywnych działań wojennych jest to, co na Zachodzie zwykle nazywa się „negocjacjami”, ale w rzeczywistości wiązałoby się z przystaniem na rosyjskie żądania z listopada 2021 r. (które obejmują wycofanie broni NATO do poziomu z 1997 r.), a także nowsze wymagania, takie jak denazyfikacja, demilitaryzacja i neutralność tego, co pozostało z Ukrainy, uznanie nowych granic Rosji (które obejmują Krym, Chersoń, Zaporoże, Donieck i Ługańsk) oraz ściganie wszystkich ukraińskich zbrodniarzy wojennych, w tym wszystkich tych, którzy torturowali jeńców wojennych i ostrzeliwali cywilów od 2014 roku.

Aha, i zniesienie wszystkich mdłych sankcji byłoby również wymagane.

===================

mail:

Ruski punkt widzenia – ale chyba i gorzka prawda.

Jakiś czas temu oceniałem bardzo prosty co do zasady działania czujnik poziomu płynu hydraulicznego w zbiorniku tegoż płynu samolotu Dash 400.  (Niedawno LOT się ich pozbył). Źle zaprojektowany, żle testowany, niedziałający. Renomowana firma odmówiła korekcji (na moim niskim poziomie władzy) posługując się argumentem, że tenże zawór sprawdza sie w jakiejś wyrzutni rakietowej. Tak s\obie pomyślałem (i nadal myślę), czy aby te amerykańskie śmiercionośne zabawki sa wiele warte. (wide ocena F16, Patriot).

Płk. D. Macgregor (d-ca wojsk pancernych podczas inwazji na Irak) wspomniał w jednym z wywiadów, że uwagi wojskowych dotyczące wysokiej temperatury pracy silników czołgu Abrams zostały zignorowane. Wojacy chcieli  silników Diesla ale wpływy i interesy polityków zaważyły… 

==================

mail od oficera: Teraz Abrams ma turbinę, która zżera ok. 350 litrów paliwa na 100 km. Czołg PT 91 Twardy zużywa nawet 500 litrów oleju napędowego na 100 km. W przypadku Leoparda 2 wynik jest bliższy 800 litrom na 100 km. Zużycie paliwa to jednak nic, w porównaniu do tego jak kształtuje się całkowity koszt pokonania jednego kilometra czołgiem : czołg Leopard 2A4 – 82 550 951 zł

Oczywiście przytoczone kwoty były aktualne na rok 2008,. Nikt o zdrowych zmysłach nie ma jednak wątpliwości, że potem sytuacja mogła ulec zmianie tylko w jedną stronę…

W obronie szykanowanego lekarza

W obronie szykanowanego lekarza

To dr. Agata Osiniak, świetny, odważny lekarz. Takich teraz tępią..

Zbiórka W obronie szykanowanego lekarza - zdjęcie główne

W obronie szykanowanego lekarza

 Szanowni Państwo!

Jestem lekarzem pediatrą i specjalistą medycyny rodzinnej z ponad 30 letnim stażem pracy.

W mojej pracy z chorymi ludźmi zawsze przyświecają mi dwie zasady:po pierwsze nie szkodzić i ,że zdrowie chorego jest najwyższym dobrem.

Kiedy w 2020 roku ogłoszono tzw.pandemię covid-19 szybko zorientowałam się,że szeroko rozpowszechniane zalecenia i nakazy noszenia maseczek,izolacji,lockdownów,zamykania przychodni przed pacjentami itp.są kłamliwe i nie poparte żadnymi badaniami naukowymi.Po raz pierwszy w historii ludzkości lekarze zamknęli się przed chorymi ludźmi!Wiedząc to wszystko nie mogłam zachować tej wiedzy tylko dla siebie-chciałam podzielić się nią ze społeczeństwem.Takich lekarzy myślących podobnie jak ja było w Polsce kilkuset.

Jesienią 2020 roku grupa 114 profesorów,lekarzy i naukowców( w których gronie znalazłam się również ja)wystosowała list otwarty i trzy apele do rządzących,pisząc w nich między innymi,że nie ma  naukowego i medycznego  uzasadnienia dla kontynuacji stosowanych obostrzeń,noszenia maseczek ochronnych,izolacji społecznej oraz masowego stosowania niediagnostycznych testów RT-PCR,które dają wiele fałszywie dodatnich wyników.Te trzy apele wzywały do natychmiastowego zakończenia tych działań oraz przywrócenia normalnych,demokratycznych zasad funkcjonowania państwa,struktur prawnych,swobód obywatelskich oraz przestrzegania praw człowieka.Grupa ta poparła swoje zamieszczone w liście i apelach tezy,cytując liczne doniesienia naukowe oraz dane epidemiologiczne i statystyczne,oczekując jednocześnie otwartej debaty,w której wezmą udział eksperci bez jakiejkolwiek formy cenzury.

W swoich apelach środowisko naukowców i lekarzy,jakie reprezentowały osoby podpisane pod nimi,wyraziło również swoje zaniepokojenie faktem planowanych szczepień preparatami inżynierii genetycznej zawierającymi mRNA,nie będącymi tradycyjnymi szczepionkami i nigdy dotychczas nie stosowanymi u ludzi.Nie zostały one dostatecznie zbadane  więc są potencjalnie niebezpieczne,a ich skuteczność nie jest w pełni udowodniona.Noszą znamiona eksperymentu medycznego prowadzonego na masową skalę.

Apele te nie doczekały się żadnego odzewu od prezydenta,premiera,rządu czy parlamentu,ani też nie zorganizowano publicznej debaty niezależnych ekspertów.

Jedyną natomiast odpowiedzią jakiej się doczekało kilkudziesięciu profesorów i lekarzy-sygnatariuszy tych apeli,było wszczęcie postępowania wyjaśniającego przez Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej lekarza Grzegorza Wronę już w styczniu 2021 roku.Obecnie toczą się sprawy o ukaranie 114 profesorów i lekarzy w Okręgowych Sądach Lekarskich we Wrocławiu,Poznaniu i Gdańsku, a zarzutem wobec nas jest publiczne rozpowszechnianie  informacji niezgodnych z aktualna wiedzą medyczną i propagowanie postawy antyzdrowotnej  oraz działań na szkodę pacjentów i całego społeczeństwa.

Kiedy latem 2021 roku rozpętała się nachalna propaganda w mediach i placówkach oświatowych zachęcająca rodziców do szczepienia swoich dzieci bezpiecznymi,skutecznymi i dobrze przebadanymi „szczepionkami” przeciwko covid-19 znów,znając badania naukowe i oficjalne dane statystyczne i epidemiologiczne,nie potrafiłam milczeć,wiedząc,że te preparaty mRNA nie są wcale bezpieczne, nieznana jest ich skuteczność i wcale nie są dobrze przebadane( o czym oficjalnie producenci  sami piszą w ulotkach tych preparatów,zaznaczając,że ich genotoksyczność,wpływ na płodność i rakotwórczość oraz interakcje z jakimikolwiek lekami są nieznane).

Wówczas,w lipcu 2021 roku,udzieliłam wywiadu na prośbę zaniepokojonych rodziców,którzy byli zdezorientowani napływającymi do nich informacjami i przedstawiłam w nim między innymi apel Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców do dyrektorów placówek oświatowych,nauczycieli i pedagogów o wstrzymanie promowania tzw.szczepionek przeciwko covid-19,poparty wieloma badaniami naukowymi oraz oficjalnymi danymi statystycznymi i epidemiologicznymi,potwierdzającymi nieskuteczność,brak bezpieczeństwa i brak ukończenia badań klinicznych tych preparatów mRNA-covid-19,które nigdy wcześniej nie były podawane tak szerokiej populacji.

Moje poczucie etyki zawodowej nakazuje mi informowanie pacjenta przed podjęciem jakiejkolwiek interwencji medycznej o wszystkich za i przeciw i uzyskanie jego  świadomej zgody na  taki zabieg,a zwłaszcza taki ,który wiąże się z ryzykiem i wieloma niewiadomymi.Pacjent musi mieć wybór,o tym też mówiłam w tym wywiadzie.

Już we wrześniu 2021 roku Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej  w Rzeszowie,lekarz Grzegorz Siteń,wszczął wobec mnie postępowanie wyjaśniające i skierował sprawę do Okręgowego Sądu Lekarskiego w Rzeszowie o ukaranie mnie,zarzucając mi,podobnie jak w poprzedniej sprawie,publiczne rozpowszechnianie informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną i propagowanie postawy antyzdrowotnej oraz działań na szkodę pacjentów i całego społeczeństwa.

Dnia 29 listopada 2022 roku zostałam ukarana przez Okręgowy Sąd Lekarski pod przewodnictwem dr n.med Zenona Piechoty karą nagany i kosztami postępowania sądowego w wysokości 1500 zł.W żadnym wypadku nie czuję się winna ponieważ stoją za mną dziesiątki badań naukowych i oficjalnych rządowych  danych statystycznych z całego świata,które przedstawiłam sądowi na obronę moich tez,w przeciwieństwie do sądu,który na poparcie swojego aktu oskarżenia wobec mnie nie przedstawił ani jednego badania naukowego ani tez opinii biegłego dotyczącej tego przewinienia zawodowego!Wobec tego złożyłam odwołanie do Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie-sprawa ta obecnie również jest w toku.

Wszystkie działania jakie podejmowałam i za które jestem szykanowana przez izby lekarskie i grozi mi utrata prawa wykonywania zawodu lekarza,robiłam dla dobra pacjentów,chcąc ustrzec ich przed podejmowaniem pochopnych i nie do końca przemyślanych decyzji w sprawie „szczepień” przeciwko covid-19,które jak już wiadomo obecnie nie chroniły przed śmiercią ani hospitalizacją z powodu covid-19,nie przerywały transmisji wirusa i spowodowały wiele śmierci i wiele działań niepożądanych u tych,którzy przyjęli te preparaty.Wiedzę naukową ,którą posiadłam na ten temat nie zostawiłam dla siebie, tylko podzieliłam się z Wami.

Dlatego zwracam się do Was z prośbą-jeżeli komukolwiek moja wiedza pomogła w podjęciu świadomej decyzji w sprawie” niezaszczepienia się” lub swojego dziecka przeciwko covid-19 o wsparcie finansowe,które jest potrzebne na pomoc prawników w mojej walce o prawdę.

Wierzę z całego serca,że prawda zwycięży!


Tutaj link do zrzutki:

https://pomagam.pl/am9trm

APEL do Polaków w sprawie groźnych i szkodliwych zmian w: „prawo geologiczne i górnicze”.

APEL do Polaków w sprawie projektu ustawy 3238

Date: 17 luglio 2023Author: Uczta Baltazara 7 Commenti

Projekt ustawy nr 3238 (prawo geologiczne i górnicze oraz inne ustawy) po przegłosowaniu przez Sejm w czerwcu, 13 lipca został odrzucony przez Senat. A to oznacza, że wraca do Sejmu i tym razem może zostać przyjęty na posiedzeniu 28.07. Ten po cichu wprowadzany projekt stanowi zagrożenie dla Polski, dla naszego życia i zdrowia.

Zagrożenia:

Zniszczenie Polski

Protestujmy – wysyłajmy do posłów maile i listy pocztą!

Ta ustawa to początek lawiny – wiąże się z wieloma innymi aktami prawnymi, o czym się głośno nie mówi m.in. z Dyrektywą CCS PE wdrażania technologii zatłaczania pod ziemię CO2 (czyli spalin) – istnieje już mapa z wydzielonymi VIII obszarami, gdzie można to w Polsce robić!!! Te obszary to 75% kraju! Na tych terenach znajdują się zasoby wody pitnej!

Utrata zdrowia

Nie będzie naszej zielonej Polski – będzie tu śmietnik Europy, spalarnie śmieci, sprężone spaliny do zatłaczania, będzie pustka – na takiej ziemi nic nie urośnie. Zatłaczanie CO2 (czyli spalin) pod ziemię wyklucza możliwość, poszukiwania i eksploatacji gazu ziemnego i ropy oraz wykorzystanie geotermii jako źródła energii. Ludzie – jaka to ekologia? – potencjalny wyciek spalin to katastrofa dla środowiska. W Polsce ponoć już buduje się 70 spalarni śmieci. Będą limity wody pitnej: to będzie dramat, a likwidacja solanek i wód termalnych pozbawi nas możliwości leczenia i regeneracji.

Utrata własności prywatnej

Na terenach, o których mowa (czyli prawie wszędzie) będą nas wywłaszczać bez odszkodowania i bez możliwości odwołania się; będzie zakaz budowy domów i remontów. Wszystkie pozostałe zagrożenia przedstawione są w piśmie-proteście do posłów.

Inne prawa i ich łamanie

Ustawa łamie również nasze konstytucyjne prawa – do życia, bezpieczeństwa, ochrony zdrowia oraz prawa i wolności określone w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (o ile mi wiadomo – jeszcze nikt jej nie zlikwidował): zakaz tortur, zakaz niewolnictwa (gdy nam zabiorą własność, staniemy się niewolnikami), prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, poszanowanie życia prywatnego.

Demokracja

I jeszcze jedno – słowem „demokracja” szafuje się w mediach na okrągło – kiedyś naliczyłam w ciągu 5 minut 10 razy. I nie jest w tej chwili ważne, co o tym sądzę. Ale nawet szczątkowej demokracji nie ma bez aktywności obywateli. O swoje prawa musimy się upominać, bo każda władza ma zwyczaj chodzić z prawem na skróty, gdy nie czuje się kontrolowana.

Od nas dużo zależy

Wysyłajmy pisma do posłów! To działa! Podobno senatorzy byli zaskoczeni ilością maili. Może i posłowie się opamiętają – ich obowiązek to stać po stronie Polski i Polaków. Nie wolno im głosować przeciwko interesom narodu! Pisma z protestem można pobrać na stronie mecenas K. Tarnawy-Gwóźdź: jest tam apel, żeby wysyłać je wraz z mapką obszarów do zatłaczania upiornych spalin. Podając informacje, korzystałam z tych materiałów, w tym z diagnozy inż. Teresy Adamskiej prezesa Stowarzyszenia Centrum Rozwoju im. Eugeniusza Kwiatkowskiego.

Jagna, czytelniczka “Uczty Baltazara”

3 pismo-protest do posłów pod linkiem poniżej:

https://kasiatarnawa.pl/pisma-do-pobrania/embed/#?secret=bpbqIRRt4j#?secret=4rPnFWbSa8

[można skopiować – lub wziąć z oryginału. md]

***
Mapka zagrożeń na stronie 15 rządowego PDF: «ROZPOZNANIE FORMACJI I STRUKTUR DO BEZPIECZNEGO GEOLOGICZNEGO SKŁADOWANIA CO2 WRAZ Z ICH PROGRAMEM MONITOROWANIA (STRESZCZENIE)»:
https://skladowanie.pgi.gov.pl/twiki/pub/CO2/WebHome/sekw-pods.pdf

***

VIDEO – Relacja mec. Tarnawy-Gwóźdź pod linkiem: https://pl1.tv/title/druk-3238-zostal-w-nocy-odrzucony-przez-senat/

500 +, 800+ pobiera ponad 200 tysięcy Ukraińców

500 +, 800+ pobiera ponad 200 tysięcy Ukraińców

500+-pobiera-ponad-200-tysiecy-ukrainy

500 plus pobiera 211,8 tysięcy obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, a świadczenie “Dobry start” przekazano do 150 tysięcy osób – poinformowało Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej.

Warunkiem przyznawania świadczeń jest legalny pobyt obywatela Ukrainy na terytorium Polski. Według danych na dzień 28 czerwca 2023 roku zawartych w Centralnej Bazie Beneficjenta wynika, iż 1 256 898 obywateli Ukrainy otrzymało jednorazowe świadczenie 300 zł.

Do otrzymania pomocy są uprawnione osoby, które wjechały legalnie na terytorium Polski w okresie od dnia 24 lutego 2022 roku oraz zostały wpisany do rejestru PESEL. Jak wskazywano w ustawie, to świadczenie “na utrzymanie, w szczególności na pokrycie wydatków na żywność, odzież, obuwie, środki higieny osobistej oraz opłaty mieszkaniowe”.

Według stanu na koniec maja br., świadczenie 500 plus pobierało 211,8 tys. osób, rodzinny kapitał opiekuńczy – 29,1 tys. osób, dofinansowanie do pobytu dziecka w instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 w wysokości 400 zł miesięcznie – 1,3 tys. osób. Według stanu na 31 grudnia 2022 roku świadczenie “Dobry start” pobrało 150 tys. osób.

1 stycznia 2024 r. świadczenie 500 plus zostanie zastąpione kwotą 800 zł.

oprac. (kk) 17.07.2023

Bp Strickland: Nadeszły czasy prześladowań wewnątrz Kościoła. Musimy być gotowi na męczeństwo

Bp Strickland: Nadeszły czasy prześladowań wewnątrz Kościoła. Musimy być gotowi na męczeństwo

nadeszly-czasy-przesladowan-wewnatrz-kosciola

„Ignacemu, Ireneuszowi oraz wielu innym męczennikom mówiono: bądź cicho lub zmień swoje nauczanie albo stracisz życie. Nie mogli zmienić swojego nauczania, podobnie jak ty i ja” – podkreśla biskup Joseph Strickand z Tyler w Teksasie, przekonując, że podobne nastawienie – choć nie wyrażone tak drastycznie – panuje dzisiaj wewnątrz Kościoła.

Amerykański hierarcha w rozmowie z serwisem LifeSiteNews odniósł się do pozytywnego nastawienia wielu katolików do trwającej „reformy” doktrynalnej i duszpasterskiej w Kościele. Jak zauważył, z afirmacją przewrotnej nauki idzie w parze pogarda wobec osób, które sprzeciwiają się zmianom zgodnym z „duchem tego świata”. Jako najdobitniejszy przykład omawianego procesu biskup wymienił Drogę Synodalną, a więc heretycki plan niemieckiego episkopatu, polegający m.in. na zmianie podejścia do ludzkiej seksualności i sposobu zarządzania Kościołem czy też pozorach udostępnienia posług kapłańskich kobietom.  

– Często ludzie zarzucają mi bycie radykalnym tradycjonalistą, podczas gdy ja tylko czytam im na głos Katechizm – wyjaśnił bp Strickland. – Ci sami ludzie z reguły przekonują, że trzeba ponownie zinterpretować Pismo Święte, że Katechizm w wielu miejscach się myli, że tego wymaga rozwój – zauważył, podkreślając jednocześnie, że prawda „się nie zmienia”.

– Prawda nie przekształca się w jakiś nowy podmiot. Prawdą jest Jezus Chrystus. W tym co głoszę tylko to mnie obchodzi: mówić Kim jest i czym jest światło, które przynosi na ten świat – podkreślił. Wyjaśniając dzisiejsze zamieszanie doktrynalne wewnątrz Kościoła, a co za tym idzie, głębokie podziały wewnątrz samych katolików, bp Strickland przywołał przykład św. Ireneusza z Lyonu, Ojca i Doktora Kościoła z II wieku, który napisał dzieło Przeciw herezjom.

– Nic się w zasadzie od tamtych czasów nie zmieniło – przekonywał hierarcha, porównując walkę Kościoła starożytnego z herezją gnostycką z obecnymi kryzysami w Kościele. – Zmieniają się etykiety, zmienia się taktyka. Ale prawda się nie zmienia. Nie zmieniają się również błędne nauki, choć przedstawia się je dzisiaj jako coś zupełnie nowego – dodał.

Św. Ireneusz wierność Chrystusowi przypłacił życiem. Podobnie amerykański biskup podkreślił gotowość poniesienia męczeństwa również w dzisiejszych czasach. Hierarcha zaznaczył, że choć nie spodziewa się konieczności dosłownego oddania życia za Chrystusa, to jego zdaniem „wszystko może się zdarzyć w tym szalonym świecie”.

– Jeśli będę musiał, umrę jak Ireneusz za głoszenie [prawdy o Jezusie Chrystusie] (…) Ignacemu, Ireneuszowi oraz wielu innym męczennikom mówiono: bądź cicho lub zmień swoje nauczanie, albo stracisz życie. Nie mogli zmienić swojego nauczania, podobnie jak ty i ja – podkreślił. – Wszyscy musimy być gotowi na odrobinę białego męczeństwa – dodał.

Biskup Strickland słynie z piętnowania błędnej nauki wewnątrz Kościoła. Otwarcie sprzeciwiał się m.in. homoagendzie o. Jamesa Martina SJ, wytykał herezje Drogi Synodalnej, bronił świętości życia i nierozerwalności sakramentu małżeństwa, a także przestrzegał Watykan przed współpracą z globalistycznymi agendami, w tym agendą „szczepionkową”. Ostatnio prowadził szturm modlitewny i protest przeciwko bluźnierczej organizacji LGBT+ „Sisters of Perpetual Indulgence”, której członkowie szydzą z katolickich wartości (szczególnie cnoty czystości) oraz przebierają się w stroje przypominające habity.

Niedługo po tym wydarzeniu, Watykan ogłosił przeprowadzenie „wizytacji apostolskiej” w diecezji zarządzanej przez bp Stricklanda.

Źródło: lifesitenews.com

Czy „Toronto Blessing” przynosi owoce Ducha Świętego? A może odchody innego ducha?

Czy Toronto Blessing przynosi owoce Ducha Świętego?

Czy Toronto Blessing przynosi owoce Ducha Świętego?

Od kilku lat narasta w Polsce problem wpływu amerykańskich wspólnot charyzmatycznych na wiernych Kościoła katolickiego. Chodzi tu szczególnie o grupy biorące swój początek w przebudzeniu zwanym Toronto Blessing, które podobno nieprzerwanie trwa do dzisiaj w tym samym miejscu. Na czym to przebudzenie polega?

Od kilku lat narasta w Polsce problem wpływu amerykańskich wspólnot charyzmatycznych na wiernych Kościoła katolickiego. Chodzi tu szczególnie o grupy biorące swój początek w przebudzeniu zwanym Toronto Blessing, które podobno nieprzerwanie trwa do dzisiaj w tym samym miejscu. Na czym to przebudzenie polega?

Toronto Blessing to domniemane wylanie Ducha Świętego na ludzi ze wspólnoty Toronto Airport Christian Fellowship (TACF), wcześniej nazywanej Toronto Airport Vineyard. 20 stycznia 1994 r. podczas kazania pastor Kościoła Zielonoświątkowego, Randy Clark, dał świadectwo o tym, jak „upijał się” Duchem Świętym i miał niekontrolowane napady śmiechu. W odpowiedzi na jego świadectwo zgromadzeni zaczęli się śmiać, warczeć, tańczyć, trząść się, szczekać jak psy, a nawet przewracali się na podłogę niczym sparaliżowani. Doświadczenia te przypisywano Duchowi Świętemu. Pastor John Arnott nazwał to „wielką ucztą Ducha Świętego”. Zjawisku nadano nazwę Toronto Blessing, a TACF przyciągnęła uwagę całego świata.

Wspólnota TACF znana jest z emocjonalnych wybuchów i dziwnych pod kątem psychologicznym zachowań swoich członków. Pastor Arnott zaczął skupiać się niemal wyłącznie na „uczcie Ducha Świętego”. Doświadczenia odgrywały większą rolę niż Pismo Święte. Tego było zbyt wiele nawet dla niezwykle charyzmatycznego Vineyard Movement, który w 1995 r. odciął się od grupy TACF.

Wielu liderów Toronto Blessing twierdzi, że przebudzenie związane z wylaniem Ducha Świętego odbywa się tam nieustannie. Organizują oni nawet wycieczki z całego świata na konferencję Catch The Fire (Złap ogień) za kwotę ok. 100 USD.

Zjawiska nadnaturalne występujące w TACF trudno przypisać działaniu Ducha Świętego. Jak można wytłumaczyć zachowania ludzi udających małpę, kurę, masowe upadki kilkudziesięciu osób w jednym momencie po tym, jak jeden z pastorów macha swoją marynarką, silne konwulsje, przykurcze karku, drżenia całego ciała? Kiedy na to „błogosławieństwo” (ang. blessing) spojrzy się przez pryzmat Pisma Świętego, łatwo stwierdzić, że Biblia nigdzie nie opisuje wydarzeń podobnych do tych z lotniska w Toronto.

Pełny tekst dostępny w miesięczniku Egzorcysta nr 62. [2017]

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego [2019 rok]

Komunikat Kurii Łowickiej w sprawie Marcina Zielińskiego

Kuria Diecezjalna w Łowicz wydała komunikat informujący, że Marcin Zieliński nigdy nie otrzymał kanonicznej misji do nauczania.

Ordynariusz miejsca zajął oficjalne stanowisko w sprawie działalności fałszywego charyzmatyka Marcina Zielińskiego. Z komunikatu Kurii Łowickiej jednoznacznie wynika, że Marcin Zieliński nie ma poparcia władz Kościelnych dla swojej działalności. Stanowisko Biskupa miejsca w odniesieniu do tej sprawy jest stanowiskiem Kościoła.

Marcin Zieliński

===================================

mail: A tymczasem podniecone gadanie tego młodego człowieka ma wsparcie:

Zrealizowano przy użyciu środków zakupionych dzięki dofinansowaniu Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk. Langusta na palmie…

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk zdemaskowany!

https://zwiedzeni.pl/marcin-zielinski-falszywy-charyzmatyk-zdemaskowany/

Marcin Zieliński – Fałszywy charyzmatyk zdemaskowany!

Film pokazujący prawdę na temat posługi Marcina Zielińskiego – część 1

Spis tematów

00:00:38 Jakie upomnienia ewangeliczne wykonaliśmy

00:01:20 #1 Korzenie

  • 00:05:33 Początek demonicznego nurtu Toronto Blessing
  • 00:09:26 Przyjęcie namaszczenia od liderów nurtu Toronto Blessing
  • 00:11:06 Jak Ksiądz odniesie się do nakładania rąk na głowę przez osoby świeckie? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:12:20 Pogoń za znakami i cudami
  • 00:14:40 Jak Ksiądz odniesie się do pragnienia daru wskrzeszania zmarłych? (ks. Marian Rajchel)

00:17:25 #2 Wspólnota

  • 00:20:38 Manifestacje występujące u uczestników spotkań
  • 00:28:07 Czy można modlić się wstawienniczo nie będąc w stanie łaski uświęcającej? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:29:27 Czy dobre jest dopuszczanie do modlitwy wstawienniczej protestantów? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:30:23 Techniki okultystyczne: metoda Secret i podświadomości Murphy’ego
  • 00:33:06 Wykorzystywanie wizerunku ks. Piotra Glasa, ks. Dominika Chmielewskiego i o. Józefa Witko
  • 00:37:08 Wyniki ankiety „Czy grupa w której jestem jest sektą?”
  • 00:38:28 Tożsamość wspólnoty „Głos Pana”

00:39:10 #3 Matka Boża

  • 00:42:00 o. Remigiusz Recław na temat mówienie o Matce Bożej
  • 00:44:16 Jak Ksiądz ustosunkuje się do lekceważącego traktowania Maryi? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:46:46 Fałszywa maryjność na pokaz
  • 00:48:26 Analiza serii „Maryja oczami faceta” opublikowanej na kanale o. Adama Szustaka „Langusta na palmie”

00:49:52 #4 Postawa

  • 00:52:16 Czy Duch Święty działa we wspólnocie gdzie panuje dominacja lidera? (ks. Marian Rajchel)
  • 00:55:20 Promocja w mediach

00:56:27 #5 Nauczania

  • 00:56:30 Głoszenie Ewangelii Sukcesu
  • 00:57:20 Przykładowe nauczania o chorobie i uzdrowieniu
  • 00:57:57 Przykładowe nauczania o zstąpieniu Ducha Świętego
  • 00:58:13 Przykładowe nauczania o darze języków

00:59:42 #6 Posługa

  • 01:03:43 Fałszywe uzdrowienia, nawroty choroby
  • 01:05:58 Czy uzdrowienie, po którym nastąpił nawrót choroby pochodzi od Boga? (ks. Marian Rajchel)
  • 01:09:33 Czy można na Panu Bogu wymuszać uzdrowienie modląc się do skutku? (ks. Marian Rajchel)
  • 01:09:33 Czy można na Panu Bogu wymuszać uzdrowienie modląc się do skutku? (ks. Marian Rajchel)

Manifestacje demoniczneMarcin Zieliński

Nasze miliony na oazę Henryka Kowalczyka. Bogaty przelew dla „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”.

Nasze miliony na oazę Henryka Kowalczyka. Bogaty przelew dla „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. Od nas!!

miliony-na-oaze-henryka-kowalczyka-centrum-krucjaty-wyzwolenia-czlowieka

————————–

Obok otwartego w czerwcu budynku powstały ogród z biblijnymi roślinami oraz ścieżka dydaktyczna, która ma prowadzić do „nawrócenia ekologicznego”

————————————————

…aby przeciwstawiać się „wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa”.

==================================

Mateusz Morawiecki kolejny rok z rzędu przyznał potężną dotację z rezerwy budżetowej na „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”. To baza konferencyjno-noclegowa w Krościenku nad Dunajcem. Zbudowana przez oazowy ruch Światło-Życie, działa w nim minister Henryk Kowalczyk. W ciągu trzech lat z rządu popłynęło tam niemal 29 mln zł.

Mateusz Morawiecki kolejny raz przyznał potężną dotację na ”Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka”, w którą angażuje się minister Henryk KowalczykŹródło: EPA, PAP, oaza.pl, fot: Oprac. WP

Premier decyzją z 26 maja 2023 r. zdecydował o przekazaniu 8 995 300 zł z rezerwy budżetowej dla Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie na „Etap III budowy: Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka” – wynika z informacji Wirtualnej Polski.

Ruch oazowy nie musiał długo czekać na decyzję. Wniosek o wsparcie wpłynął do szefa rządu w połowie marca. Został rozpatrzony w mniej niż dwa miesiące.

Niemal 9 mln zł tegorocznego wsparcia, to nie jedyne środki z rezerwy budżetowej, które popłynęły do oazy. Premier sięgnął do środków zarezerwowanych na nieprzewidziane wydatki również w 2021 i 2022 roku, przelewając kolejno 9 950 000 zł i 9 979 000 zł.

Jak wynika z szacunków Wirtualnej Polski, łącznie od 2021 r. „Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka” otrzymało 29 mln zł z publicznej kasy. Ruch Światło-Życie na stronie internetowej prowadzi cały czas zbiórkę na budowę centrum. Dotychczas darczyńcy wpłacili nieco ponad 35 tys. zł. To 830 razy mniej niż wydał premier Mateusz Morawiecki.

Czym będzie centrum, na które premier przeznaczył tak gigantyczną kwotę?

„Na szczycie Kopiej Górki powstanie budynek o charakterze konferencyjno-szkoleniowym, posiadającym pokoje i miejsca noclegowe dla 120 osób. Budynek będzie posiadał sale spotkań (jedna dla 120 osób, dwie sale każda dla 50 osób) oraz zaplecze gastronomiczne w postaci kuchni i jadalni. (…) Obiekt Centrum Krucjaty Wyzwolenia Człowieka będzie służył całemu Ruchowi Światło-Życie i zapewni tak brakujące zaplecze noclegowe w tym miejscu” – czytamy na stronie internetowej oazy.

Oaza ministra Kowalczyka

O pieniądze na budowę centrum zabiegał Henryk Kowalczyk. Były wicepremier i szef resortu rolnictwa, obecnie minister bez teki, od lat działa w katolickim Ruchu Światło-Życie.

Portal oko.press – który informował o poprzednich transzach dofinansowania – podkreślał, że polityk PiS angażował się również w Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. Ta ma wspierać walkę z uzależnieniami, m.in. alkoholizm. W myśl słów Jana Pawła II, aby przeciwstawiać się „wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa”.

oaza.pl

Projekt budynku Centrum Krucjaty Wyzwolenia CzłowiekaŹródło: oaza.pl

– Ważne jest, aby to dzieło się rozszerzało, bo w ten sposób buduje się kulturę i atmosferę trzeźwości (…) powinno być jak najwięcej osób należących do Krucjaty Wolności Człowieka, czyli takich, które w sposób dobrowolny ofiarują swoją abstynencję, dając świadectwo, i w sposób nadprzyrodzony pomagają tym, którzy są uzależnieni – to jedna z wypowiedzi Kowalczyka z czerwca 2021 roku cytowana przez portal.

Były wicepremier na placu budowy sam przyznał, że zabiegał o środki u szefa rządu.

– Bardzo się cieszę, że udało się namówić pana premiera Mateusza Morawieckiego do wsparcia tej budowli. To jest niezwykle ważne (…) Powiem szczerze, że nie trzeba było długo namawiać – mówił.

Oko.press ujawniło też, że sam Kowalczyk jeszcze jako minister środowiska dał zielone światło dla projektu Centrum Ekologii Integralnej.

Ruch otrzymał 13 mln złotych dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na centrum edukacyjno-szkoleniowe.

Obok otwartego w czerwcu budynku powstały ogród z biblijnymi roślinami oraz ścieżka dydaktyczna, która ma prowadzić do „nawrócenia ekologicznego” – informował portal.

„Bankomat Morawieckiego”

Wnioski o dotacje i wydatki z rezerwy budżetowej prześwietlili politycy Platformy Obywatelskiej w poselskiej kontroli.

– Rezerwa ogólna budżetu państwa ma służyć pomocy ludziom. Z założenia to pieniądze dedykowane przez rząd do sytuacji nadzwyczajnych, nieprzewidywalnych, które pojawiają się nagle. Mają służyć rozwiązywaniu tych problemów – mówi Marcin Kierwiński.

Biskupi apelują do polityków i mediów przed wyborami

– Okazuje się, że w Polsce rządzonej przez PiS te pieniądze służą wyłącznie wybranym ludziom związanym z PiS. Na palcach jednej ręki można znaleźć projekty, które niwelują skutki nadzwyczajnych okoliczności – dodaje sekretarz generalny PO.

Ruch Światło-Życie jest katolicką organizacją, popularnie nazywaną Oazą lub ruchem oazowym. Jej korzenie sięgają lat 50.

Władze ruchu są wybierane przez biskupów, z kolei majątek organizacji jest majątkiem Kościoła. Ruch działa na dwóch poziomach – centralnym i diecezjalnym. Osoba odpowiedzialna za szczebel centralny powoływana jest przez Konferencję Episkopatu Polski.

Patryk Michalski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Wieść się niesie po Azji, inżynierowie i eseiści się już pakują… PR & Citizenship in Poland | Poland Visa For Pakistani & Indian | Poland Work Permit….

Wieść sie niesie po Azji, inżynierowie i eseiści się już pakują….

PR & Citizenship in Poland | Poland Visa For Pakistani & Indian | Poland Work Permit | Student Visa

Data premiery: 15 lip 2023 #StudyInPoland #PolandVisa #WorkPermit

To obtain PR and citizenship in Poland, you will need to follow specific procedures and meet certain requirements.

Permanent Residency Permit (Czasowa Karta Rezydencji): After living legally in Poland for 5 years, you can apply for a permanent residency permit.

Citizenship: After holding a permanent residency permit for a certain period (typically three years), you may be eligible to apply for Polish citizenship.

Call us if you are interested to study or work in Poland.

🇪🇺 Twelve Consultants – Europe Office

Kamala Harris: Jeżeli zredukujemy populację, będziemy oddychać czystym powietrzem

Kamala Harris: Jeżeli zredukujemy populację, będziemy oddychać czystym powietrzem

zredukujemy-populacje-bedziemy-oddychac-czystym-powietrzem

„Inwestując w elektryczne pojazdy, czystą energię i redukując populację spowodujemy, że więcej naszych dzieci będzie oddychać czystym powietrzem” – powiedziała wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Kamala Harris. Rządowe media ruszyły prostować rzekomą gafę, tłumacząc, że demokratycznej polityk chodziło o „redukcję zanieczyszczeń” (ang. pollution).
W piątek Harris wygłosiła przemówienie na Coppin State University w Baltimore w stanie Maryland, w którym opisała plany Demokratów dotyczące ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o połowę do 2030 r. i osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 r.

W pewnym momencie polityk stwierdziła, że celem zeroemisyjnych strategii jest również…redukcja populacji. „Inwestując w elektryczne pojazdy, czystą energię i redukując populację spowodujemy, że więcej naszych dzieci będzie oddychać czystym powietrzem” – powiedziała.
W oficjalnym transkrypcji przemówienia Białego Domu słowo „populacja” (ang. population) zostało przekreślone i zastąpione słowem „zanieczyszczenie” (ang. pollution), które chciała powiedzieć Harris. Waszyngton konsekwentnie odmawia komentarza w sprawie.

Nagranie zrobiło furorę w sieci. „Czy należysz do populacji, którą [Harris – red.] chce zredukować?” – pytał kongresmen Thomas Massie, republikanin z Kentucky. Z kolei niedoszła gubernator Georgii, Marjorie Taylor Greene, zapytała: „Co rozumiesz przez zmniejszenie populacji? Aborcję? Wspomagane samobójstwo? Lub jakie inne środki sugerujesz, aby pomóc zdrowiu publicznemu?”.

Republikański senator z Missouri, Eric Schmitt, dodał: „Wiceprzewodnicząca Kamala Harris mówi na głos to o czym szepczą podobni jej alarmiści klimatyczni, promotorzy antyludzkich ideologii”.

Nie rozsądzając kwestii ew. pomyłki wiceprezydent USA, należy jednakowoż zauważyć, że administracja Joe Bidena jest jednym z największych promotorów radykalnej polityki aborcyjnej w historii. Obecna administracja daje zielone światło aborcjom do 9 miesiąca, pozwala pracownikom poczty dostarczać pigułek poronnych, staje w obronie precedensu aborcyjnego Roe vs. Wade, grozi odebraniem funduszy placówkom medycznym odmawiającym przeprowadzania dzieciobójstwa, używa narzędzi administracyjnych do prześladowania środowisk pro-life, a także uzależnia zagraniczną pomoc humanitarną od zawarcia w jej programach zapisów pro-aborcyjnych.

Źródło: neewsweek.com / dailymail.co.uk / Twitter.com

Ruch charyzmatyczny jako odrodzenie średniowiecznej herezji Joachima z Fiore

Ruch charyzmatyczny jako odrodzenie średniowiecznej herezji Joachima z Fiore

Michał Krajski 4.07.2018. [z mojego Archiwum MD]

Jacek Schmidt, uczestnik i późniejszy historyk i krytyk „odnowy charyzmatycznej” w Polsce, zauważa, że prowadzi ona do tworzenia Kościoła Ducha, nowego uniwersalnego „kościoła” ponad wyznaniami i denominacjami, który będąc traktowany jako duchowy ekumenizm, jest tak naprawdę nawiązaniem do herezji Joachima z Fiore[1].

Jest to niezwykle interesująca uwaga, tym bardziej, że pochodzi od osoby, która była wcześniej zaangażowana w ten ruch. Joachim z Fiore był cysterskim mnichem, który żył w XII w. Jego nauki zostały potępione i przyczyniły się do powstania gnostyckich sekt XIII w. do których nawiązywali protestanccy reformatorzy.

Najsłynniejszą ideą Joachima był trójpodział dziejów na okres Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. W ramach tej historiozofii wyjaśniał, że w okresie Boga Ojca, który trwał od Abrahama do Odkupienia, obowiązywało prawo, Stary Testament, służba i wiedza, a lud wybrany skupiony był na synagodze. Następnie nastał okres Syna Bożego, który był czasem Ewangelii, Nowego Testamentu, łaski, wiary i mądrości. Miał trwać 42 pokolenia (tyle samo, co od Abraham do Chrystusa), a lud wybrany zgromadził się w Kościele.

Następnie miał przyjść okres Ducha Świętego, który miał się rozpocząć jeszcze za czasów Joachima. Czas ten miał się charakteryzować pełną wolnością, kiedy wybrani będą żyć tylko potrzebami ducha, zniknie obecny Kościół wraz z klerykalnymi instytucjami i sakramentalnymi formami i zapanuje kościół duchowy, złożony z ludzi duchowych, świętych, którzy zastąpią biskupów, obecne obrzędy nie będą już potrzebne, nastanie swoboda kultu, a człowiekowi zostanie objawiona Ewangelia Wieczna, niespisana, która ma charakter duchowy i zostanie wyryta w ludzkich sercach.

Znamienne, że w XX w. studia nad myślą Joachima niezwykle się rozwinęły. W 1982 r. powstało Międzynarodowe Centrum Studiów nad Joachimem z Fiore (Centro Intemazionale di Studi Gioachimiti) z siedzibę w San Giovanni in Fiore (Kalabria). Co pięć lat organizowane są Międzynarodowe Kongresy poświęcone jego myśli. Instytuty badawcze z całej Europy organizują w różnych krajach specjalistyczne seminaria (w 1990 w Berlinie, w 1991 w Bad Homburg, w 1992 w San Giovanni in Fiore, w 1993 w Pradze, w 1996 po raz drugi w San Giovanni in Fiore i w 1998 w Paryżu).

Słusznie Jan Grzeszczak zauważa: „Wydaje się, że właściwym kluczem do zrozumienia zjawiska wzrostu zainteresowania opatem z Fiore, jest uświadomienie sobie przez środowiska naukowe istotnego wpływu Joachima na europejską kulturę. Ten proces, zainicjowany na początku XX wieku przez autorów takich jak H. Grundmann, doprowadził dzisiaj do powstania swego rodzaju wspólnoty kompetentnych badaczy i miłośników Joachima z Fiore, którzy poprzez prowadzone badania, często o charakterze interdyscyplinarnym, i uczestnictwo w zakrojonych na szeroką skalę projektach, przyczyniają się do prowadzonej w fachowy sposób popularyzacji duchowego dziedzictwa tego odległego czasowo, ale bliskiego nam kulturowo autora”[2].

Jan Grzeszczak zwrócił także uwagę na to, że Johann Valentin Andrea, a więc postać kojarzona z powstaniem Różokrzyża, powoływał się na Joahima z Fiore[3].

Badania na ten temat podjęli zarówno katoliccy jak i protestanccy teolodzy. Przykładowo po stronie katolickiej byli to Henry de Lubac i Hans Urs von Balthasar, a po stronie protestanckiej Jürgen Moltmann, który tę myśl przejął i rozwijał. Lubac napisał na temat tego średniowiecznego autora opracowanie złożone z dwóch tomów. Chociaż krytykował go, to jednak był pod jego wielkim wrażeniem, skoro napisał: „Stopniowo odkrywałem jednak wielkość jego wpływu i dziwiłem się tym bardziej temu, że historycy teologii przywiązywali do niego tak niewiele uwagi”[4].

Lubac ma rację, kiedy twierdzi, że myśl Joachima legła u podstaw wielkiego procesu sekularyzacji chrześcijaństwa, gdzie punktem kulminacyjnym był Hegel, niemiecki romantyzm oraz utopijne i rewolucyjne mesjanizmy. Trzeba tylko dodać, że chodzi tu więc o protestanckie, a tak naprawdę różokrzyżowe i masońskie poglądy[5].

Warto wiedzieć, że podobne poglądy do Joachima z Fiore głosiło wielu innych fałszywych mistyków w XIII i XIV w. Na początku XIII w. działali choćby Amalryk z Bène i Ortlieb ze Strasburga, którzy wprost opowiadali się za panteizmem. W tym czasie powstało bądź rozwinęło się także wiele gnostyckich sekt takich, jak sekta katarów, albigensów, waldensów, begardów i beginek (choć ci ostatni tylko częściowo ulegli herezji i jako ruch zostali później zrehabilitowani). Sobór w Vienne w dekrecie Ad nostrum z 1312 r. potępił je wszystkie pod wspólną nazwą „herezji wolnego Ducha”. Pojawiły się w nim wręcz słowa, że istnieje coś takiego, jak „Bractwo Wolnego Ducha”, groźna sekta walcząca z Kościołem katolickim.

Historycy mają wątpliwości, czy działała taka zorganizowana grupa. Nie ma to jednak znaczenia, bo ważniejsze jest to, że w tym czasie pojawili się w chrześcijańskiej Europie panteiści, a więc poganie, działający w pojedynkę lub w małych kręgach, którzy twierdzili, że są prawdziwymi chrześcijanami. To ich postulaty podjął Jan Wiklef a następnie Jan Hus, Luter, Kalwin i inni.

Analizując fenomen pentekostalizmu widać, że w jego ramach głosi się to samo, czego nauczał Joachim i mu podobni. Pentekostalizm, a później „katolicki ruch charyzmatyczny” wiązał się z przebudzeniem mistycznym, które miało miejsce w Kościele także w XIII i XIV w. (jak wiemy skończyło się to tragicznie – reformacją i utratą wiary katolickiej przez całe narody). Początek tego ruchu datuje się na 31 grudnia 1901 r., kiedy to pastor metodystyczny Charles F. Parham modlił się z grupą ludzi w prowadzonej przez siebie szkole biblijnej Bethel Bible w Topeka. Wówczas Agnes Ozman, jedna z uczennic, po modlitwie z włożeniem rąk zaczęła mówić innymi językami. Ważną datą jest także 6 kwietnia 1906 r., kiedy to przy Azusa Street 312, w Los Angeles, miało dojść do Nowej Pięćdziesiątnicy, kiedy to uczestnicy przeżyli „chrzest w Duchu”. Tam z kolei działał Wiliam Joseph Seymour, uczeń Parhama, założyciel wspólnoty charyzmatycznej, która stała się tak sławna, że Seymour zyskał przydomek „ojca ruchu zielonoświątkowego”.

John L. Sherrill, słynny pisarz amerykański, którego opracowania są zaliczane do klasyki ruchu charyzmatycznego, w sposób niezwykle znamienny opisał ten ruch. Przywołał bowiem słowa dr. Henrego Pitneya van Dusena, ówczesnego prezydenta Union Theological Seminary w Nowym Yorku, który powiedział: „Czuję, że ruch zielonoświątkowy z tym wielkim naciskiem na Ducha Świętego nie jest zaledwie kolejnym ożywieniem religijnym. Jest to rewolucja, którą można porównać do powstania pierwotnego Kościoła apostolskiego i do reformacji protestanckiej”[6].

Następnie Sherril podkreślił, że Dusen sądził nawet, że nie można porównywać tego ruchu do głównych wyznań protestanckich, jak prezbiterianizm czy metodyzm. Jest to bowiem coś więcej, co zestawić można najwyżej z katolicyzmem i prawosławiem[7].

Nie są to wcale uwagi „na wyrost”, głoszone przez entuzjastę nowych idei. Żeby się o tym przekonać wystarczy spojrzeć na historię protestantyzmu. Od czasów reformacji przybierał on przeróżne formy. Od początku podzielił się na dwie wielkie gałęzie luteranizmu i kalwinizmu, z których następnie wykluwało się wiele odłamów i sekt. Liczba protestanckich zborów rosła w tempie niespotykanym. Liczyć je należy w dziesiątkach tysięcy, choć oczywiście wśród nich wymienia się kilka głównych gałęzi. Oceniając pentekostalizm trudno jednak widzieć w nim tylko jeszcze jedną z wielu sekt czy denominacji.

Ze względu na problem zaklasyfikowania go do jakiejkolwiek istniejącej gałęzi, mówi się o nim jako o nowym ruchu protestanckim, który sam skupia tysiące zborów. Do pewnego czasu można go było zresztą tak postrzegać. Przez lata zielonoświątkowcy byli bowiem nieakceptowani przez innych protestantów i traktowani jako przedstawiciele nowej sekty. Nie chciano z nimi rozmawiać, ani tym bardziej się nimi inspirować. Kiedy tylko pojawiał się ktoś, w łonie jakiegoś zboru, kto mówił o charyzmatach, wyrzucano go. Zielonoświątkowcy w reakcji na to, zakładali własne zbory i stanowili faktycznie kolejną, wyizolowaną gałąź, jak luteranie i kalwini (nawet wtedy jednak traktowali swoje wspólnoty raczej jako „parafie” światowego kościoła, niż odrębne „kościoły”).

Kiedy zauważono jednak, że tradycyjne denominacje w bardzo szybkim tempie tracą wyznawców, a pentekostalizm przeciwnie, zyskuje błyskawicznie zwolenników, doszło do zjawiska, które Sherrill nazwał „padaniem murów”. Polegało ono na tym, że coraz więcej klasycznych zborów protestanckich otwierało się na duchowość właściwą zielonoświątkowcom. W ten sposób następowała pentekostalizacja większości odłamów protestanckich. Zaczęło się to w latach 50-tych i było związane z tzw. II falą pentekostalizmu, którą wyróżniało jeszcze większe kładzenie nacisku na nadprzyrodzone dary i modlitwy o uzdrowienie[8].

Nie sposób dojrzeć podobnego zjawiska „luteranizacji”, czy „kalwinizacji”. Wynika to zaś z tego, że od początku zielonoświątkowcy nie traktowali siebie jako oddzielnej denominacji, ale jako ruch ponad denominacyjny. Na ich spotkaniach nie tylko mile widziani byli przedstawiciele wszystkich historycznych zborów protestanckich, ale co więcej nie starano się ich nawet nawracać. Chodziło bowiem jedynie o wspólne doświadczenie Ducha Świętego[9].

Uwaga Dusena, że pentekostalizm można zestawić najwyżej z katolicyzmem czy prawosławiem może wprowadzać w błąd, bo sugeruje, że jest to jedno z kilku wyznań chrześcijańskich, w jakiś sposób opozycyjne wobec nich. Tymczasem na spotkaniach Ruchu pojawiali się już na początku XX w. katolicy i prawosławni, których również nie namawiano na zmianę wyznania[10].

Z opowieści Sherrilla wynika, że już pierwsi zielonoświątkowcy traktowali swój ruch nawet jako ponad chrześcijański, który może przyjąć się w innych religiach. Widać to na przykładzie przywołanego przez niego Żyda, który przekonując się do pentekostalizmu, stwierdził: „Bóg przemówił do mnie jako do Żyda i jako do chrześcijanina. Nie ma różnicy. W Jezusie Chrystusie znikają wszelkie podziały”[11]. Dowodzi tego także przenikanie charyzmatyzmu do islamu, w którym powstaje coraz więcej grup podobnych do zielonoświątkowych.

Charakter ruchu zielonoświątkowego świadczy o tym, że ma on na celu przede wszystkim dokonanie rewolucji duchowej w chrześcijaństwie, we wszystkich denominacjach i wyznaniach. Jego rozwój prowadzi do ich upadku bądź całkowitej transformacji. Jest przy tym niezwykle skuteczny. Najliczniejszą grupą protestantów na świecie już dzisiaj są bowiem zielonoświątkowcy, chociaż istnieją zaledwie sto lat. Jest ich bowiem ok. 584 milionów[12], kiedy luteranów jest zaledwie ok. 70 milionów[13].

Jednocześnie postępuje proces „pentekostalizacji” Kościoła katolickiego, który najszybciej dokonuje się w Ameryce Południowej i w Afryce. Już teraz 71% katolików w Panamie deklaruje się jako „charyzmatyczni chrześcijanie”. W Brazylii jest to 58%, a w Hondurasie 55%[14].

Określenie „zielonoświątkowy” odnosi się do Pięćdziesiątnicy, do Zesłania Ducha Świętego. Zielonoświątkowcy uważają wprost, że tworzą Kościół Ducha. W ich pismach można znaleźć uwagi, że przez wieki chrześcijanie ignorowali obecność Ducha Świętego i dopiero oni odkryli Go na nowo. Po epoce Ojca i Syna nastał teraz czas Ducha Świętego.

Nie sposób nie widzieć tutaj koncepcji Joachima z Fiore. Trudno byłoby jednak przypuszczać, że amerykańscy kaznodzieje z XX w. znali myśl cysterskiego mnicha z XII w. Musieli ją od kogoś zapośredniczyć. Dokonać to się mogło dzięki różokrzyżowcom (masonom), którzy czerpiąc z gnozy Joachima, inspirowali protestantyzm, a następnie robili wszystko by stał się on jedynie etapem do stworzenia ezoterycznego chrześcijaństwa przyszłości.

W książce „Luter i różokrzyżowcy” w oparciu o wiele faktów pokazałem, że tak faktycznie było. Ruch Zielonoświątkowy jest właśnie realizacją ich zamierzeń, jest Kościołem Ducha, ezoterycznym chrześcijaństwem przyszłości.

[1] J. Schmidt poświęcił temu tematowi nawet cykl tekstów na blogu „Kościół Ducha – wprowadzenie, cechy odnowy charyzmatycznej”, źródło: http://www.fronda.pl/blogi/tylko-prawda-jest-ciekawa/kosciol-ducha-wprowadzenie-cechy-odnowy-charyzmatycznej,41299.html

[2] J. Grzeszczak, Współczesne badania nad Joachimem z Fiore, Poznańskie Studia Teologiczne, t. IX, 288.

[3] Tamże, 284.

[4] H. de Lubac, Mémoire sur l’occasion de mes écrits, Paris 1992, s. 159n.

[5] Ks. C. Naumowicz, Powab joachimizmu. Interpretacja myśli Joachima z Fiore we współczesnej teologii, Teologia w Polsce 3,2 (2009), 295-296.

[6] J. L. Sherrill, Oni mówią innymi językami, tł. B. Olechnowicz, Gorzów Wielkopolski 2015, 33.

[7] Tamże.

[8] Tamże, 55.

[9] Tamże, 33.

[10] Tamże.

[11] Tamże, 99.

[12] 279 milionów „tradycyjnych” zielonoświątkowców i 305 milionów członków charyzmatycznych „kościołów”. Dane na 2011 r. wynikające z raportu PewResearchCenter, The Pew Forum On Religion & Public Life, Global Christianity, A Report on the Size and Distribution of the World’s Christian Population, źródło: http://www.pewforum.org/files/2011/12/Christianity-fullreport-web.pdf.

[13] Dane na 2005 r., źródło:

http://www.luteranie.pl/o_kosciele/informacje_o_kosciele/statystyka_luteranie_na_swiecie.html.

[14] Raport PewResearchCenter z 2014 r., źródło: http://www.pewforum.org/2014/11/13/chapter-4-pentecostalism/.

Źródła charyzmatyzmu i jego sukces. Pentekostalizm.

Źródła charyzmatyzmu i jego sukces. Pentekostalizm.

Z książki ks. Karola Stehlina Ruch charyzmatyczny. Czy to jest katolickie?  
[Z mego Archiwum:]
Wyd. TE DEUM, Warszawa [warto kupić całą – bardzo aktualna. md] Rozdział II, str. 20  
  Źródła charyzmatyzmu i jego sukces
Gdy w 1984 roku spotkało się 650 przywódców różnych wspólnot [katolickich md] , określili oni Ruch Charyzmatyczny jako katolicką gałąź protestanckiego ruchu Pentekostalizmu (Zielonoświątkowców) .
Pentekostalizm
Pentekostalizm narodził się w Ameryce na początku XX wieku. Protestantyzm w owym czasie znajdował się w wielkim kryzysie: brak gorliwości, duch materialistyczny, wrogość między różnymi wyznaniami protestanckimi (wyznawcy Zwingliego oskarżali wyznawców Lutra o sprzeczności w jego nauce; kalwiniści wypędzali luteranów z krajów misyjnych…), brak jedności wiary: nawet w samej sekcie istniało wiele różnych zdań, w jaki sposób interpretować ten czy drugi tekst Pisma Świętego. Pewien pasterz metodysta, Charles Parham, sądził, że w Nowym Testamencie znalazł odpowiedź na ten kryzys odkrywając, że gorliwość i entuzjazm pierwszych chrześcijan pochodzi przede wszystkim od charyzmatów danych uczniom przez Ducha Świętego. On był dany wiernym przez nałożenie rąk, i to było jakby chrztem w Duchu Świętym, a zewnętrzny znak otrzymania rzeczywiście tego chrztu to charyzmat „mówienia językami”. Dlatego modlił się długo razem ze swoimi uczniami prosząc Pana Boga o łaskę takiego chrztu w Duchu Św. Wreszcie 31 grudnia 1899 roku po raz pierwszy ludzie z jego grupy mówili w nieznanych językach. W ciągu kilku dni, kilkanaście osób poprosiło o chrzest w Duchu Świętym. W momencie, gdy Charles Parham nałożył im ręce na głowy, przeżyli – jak mówią – doświadczenie podobne do doświadczeń apostołów w dniu zesłania Ducha Świętego. Tak narodziła się nowa sekta protestancka: Kościół Ducha Świętego, Kościół Zielonoświątkowy (Pentecostal Church, Pfingstlertum). Różne Kościoły protestanckie ostro występowały przeciw Parhamowi i jego uczniom. Takie nowe nauczanie było w sprzeczności z systemami protestanckimi. Z drugiej strony wielu protestantów opuściło swoje stare wyznania i wstąpili do nowych wspólnot, które początkowo wszystkie nazywały się Ruchem Zielonoświątkowym (Pentecostal Movement). Ale z biegiem czasu przełożeni różnych wspólnot mieli różne i sprzeczne ze sobą zdania co do ważnych punktów nauki religijnej. W ten sposób zakładano coraz więcej wspólnot, sekt neo-protestanckich, z których obecnie jest ok. 2000, z tego w samej Afryce około 1000.
Te sekty mają ten sam fundament, a mianowicie „Chrzest w Duchu Świętym”, charyzmaty, bezpośredni kontakt z Bogiem, który osobiście objawia im znaczenie Pisma Świętego. Zdaje się, że Pan Bóg nie ma zawsze i dla wszystkich tych samych objawień, ponieważ przyczyna takiej ilości sekt leży właśnie w różnorodności i sprzeczności objawień. Charyzmatyk pierwszej sekty charyzmatyckiej otrzymał inne objawienie niż przywódca i dlatego oddzielił się od sekty by założyć swoją. Jeszcze inny chce pogodzić pierwsze i drugie wyznanie tworząc kolejny odłam – i w ten to sposób powstają trzy wyznania: np. Bethania, Nova Bethania, Wielka Bethania. Od 1950 roku, niewiele starych wyznań protestanckich otworzyło się na ruch zielonoświątkowy. Było to kolejną przyczyną tworzenia się coraz to nowych odłamów.
Niezależnie od Parhama w Stanach Zjednoczonych, Evan Roberts w Anglii założył ruch zielonoświątkowy charakteryzujący się tymi samymi fenomenami. W ten sposób można mówić o dwóch źródłach tego ruchu: . USA i rozwój ruchu na terenie Ameryki Północnej, Anglia i rozwój w koloniach brytyjskich (przede wszystkim Australia i Afryka). Wspomnieć należy również o Douglasie Scott’cie, który w 1930 roku przeniósł protestancki charyzmatyzm do Francji i kolonii francuskich, następnie przeniósł się do Belgii, skąd promieniował na Holandię i Niemcy. Aktualnie 80% praktykujących protestantów należy do jednej z sekt związanych z zielonoświątkowcami.
Początek „katolickiego” charyzmatyzmu w USA – rok 1967
Prawdę mówiąc, także ze strony katolickiej droga powrotu do Ducha była przygotowana. Dokonało się przez wylanie Ducha na parę osób oraz poprzez Sobór Watykański II. Podczas sesji w dniu 22 października… kardynał Suenens, moderator Soboru, sprzeciwił się swemu współbratu, utrzymując, że jeśli Duch Święty nie podsyci życia Kościoła, to pojęcia Ludu Bożego i Ciała Chrystusowego, którym Sobór przywrócił pierwotne znaczenie, pozostaną martwą literą. Zaprzeczenie aktualności charyzmatów utrudniłoby samą możliwość istotnego przebudzenia religijnego całości Ludu Bożego . Ruch ekumeniczny w latach 60-tych i Sobór Watykański II wprowadziły do Kościoła nowy rodzaj kontaktu z innymi wyznaniami. Dwa dekrety dotyczą naszego tematu: Unitatis Redintegratio (O zjednoczeniu chrześcijan) oraz deklaracja Nostra Aetate (O stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich). W pierwszym dekrecie mówi się jasno, że szczególną sprawą Soboru musi być przywrócenie jedności chrześcijan. Dekret chwali ruch ekumeniczny, jako dzieło Ducha Świętego i domaga się, żeby wszyscy katolicy uczestniczyli w staraniach zjednoczenia wszystkich Kościołów, czyli Kościoła Katolickiego, Kościołów protestanckich i prawosławnych. Każdy katolik musi poznać i szanować ducha i wiarę braci odłączonych, i co jest bardzo ważne, praktykować dialog, tzn. rozmawiać z każdym na równym poziome (par cum pari agat). Dekret kontynuuje mówiąc, że sposób formułowania wiary katolickiej nie powinien być przeszkodą w dialogu z braćmi. Katolik ma wiedzieć, że Kościoły odłączone mają wielką role w tajemnicy zbawienia. Bowiem duch Chrystusa raczył je wykorzystać jako środek zbawienia. W dekretach Soboru słowo dialog występuje więcej niż 200 razy, lecz nie ma ani jednego słowa, że bracia odłączeni muszą nawrócić się do prawdziwego Kościoła. Nie ma też słowa, które jasno wyrażałoby, że to Kościół Katolicki jest tym jedynym i prawdziwym i dlatego wszystkie inne są fałszywe.
Drugi dekret stwierdza, że przyczyną ekumenizmu w Kościele jest pragnienie całej ludzkości do zjednoczenia. Jak i cały świat, tak i Kościół musi starać się pomóc zjednoczyć wszystkich ludzi. Prezentowano religie niechrześcijańskie, które mniej lub więcej są wychwalane w związku z ich głębokim nauczaniem i ich wkładem w pokój i wolność na ziemi. Wobec Żydów, którzy zarówno dzisiaj jak i dawniej byli nieprzyjaciółmi Chrystusa, katolicy muszą propagować wzajemne poznanie i szacunek przez braterski dialog. Więc to naturalne, że katolicy wierni nauczaniu Soboru Watykańskiego II kierowali się między innymi do zielonoświątkowców, zwłaszcza, że te sekty reprezentują „wielkie bogactwo duchowe„. Widząc takie nadzwyczajne rzeczy, jak mówienie językami, entuzjazm tych wspólnot, intensywną działalność misyjną, atmosferę modlitwy, katolicy byli zaskoczeni, może nawet zachwyceni. Wspólnoty katolickie najbardziej ekumeniczne i zaangażowane w działalność charytatywną jako pierwsze rozpoczęły dialog z ,,kolegami„. Z tego dialogu narodziła się współpraca, a później i wspólna modlitwa. Właśnie w tym okresie te wspólnoty i zgromadzenia redagowały swoje nowe statuty dostosowane do ducha soboru, a więc między innymi tak ekumeniczne, jak to tylko było możliwe. Neokatechumenat otwiera nową kartę w swojej historii: pochwała Soboru oraz charyzmatycznego ruchu w łonie protestantyzmu. W ,,Katechezie” czytamy: Aby się zbawić nie jest koniecznie, aby wszyscy należeli do Kościoła lub przygotowywali się do wstąpienia do niego jako do jedynej Owczarni Chrystusa. I dalej o Kościele przedsoborowym: Zamknęli w pudełku Ducha Świętego, umieścili Go w butelce i zamknęli w rozprawie, nad którą moglibyśmy zapanować, w której mieliśmy wszystkie najczystsze klejnoty poznania Boga… Szczególnie żałosna była prawie całkowita zachowawczość ustalona przez Sobór Trydencki, pokonana dopiero przez Sobór Watykański II. Mogłoby się wydawać, że cała struktura Kościoła, praktyka i liturgia, upadły po edykcie Konstantyna, kiedy to nastąpił napływ mas do Kościoła. Stając się formalizmem czystych obrzędów, tracąc jednocześnie autentyczną żywotność wiary Kościoła pierwotnego, który nareszcie po Vaticanum II odkrywa się na nowo, odzyskując siebie, a czyni to właśnie dzięki ruchowi neokatechumenatu… Z pewnością przywódcy neokatechumenatu otrzymali chrzest w Duchu Sw., może od przyjaciół protestanckich, może od katolików, którzy już otrzymali ten chrzest.
Pewne jest natomiast to, że pierwsi katolicy przyjęli chrzest w Duchu Świętym w 1967 roku w USA w Pittsburgu (Pensylwania).
Zgromadzenie 30 katolickich studentów, bardzo aktywnych, szukających możliwości pogłębienia wiary i życia duchowego: „czegoś brakuje w naszym życiu. Czujemy się jak wysterylizowani”. Spotkali się więc w imię dialogu ze wspólnotą prezbiterian, i w czasie wspólnej modlitwy, widząc atmosferę entuzjazmu i cudownych zdarzeń, zapragnęli uczestniczyć w pełni w doświadczeniu braci, poprosili więc o chrzest w Duchu Świętym. Protestanccy charyzmatycy nałożyli ręce i natychmiast grupie katolików udzielił się dar mówienia językami, otrzymali również dar proroctwa i mądrości oraz nieznane uczucie obecności Kogoś w ich sercu: „Czuliśmy Boga!”. Rozprzestrzenianie się ruchu charyzmatycznego Katolicy, którzy otrzymali chrzest w Pittsburgu, propagowali „to nowe zesłanie Ducha Św.”, kładąc ręce innym katolikom, udzielając tego chrztu w Duchu Sw. Już w tym samym roku pierwsi księża i zakonnicy otrzymują od charyzmatyków ów chrzest. .
1967 USA, 1968 Kanada, 1969 Anglia, 1970 Francja,   1971 Hiszpania.
„Ruch rozprzestrzenia się jak wiatr”. .
1971 we Francji przywódcy Ruchu redagują pierwszą „charyzmatyczną umowę międzyreligijną”, gdzie obiecują współpracę między charyzmatykami wszystkich wyznań chrześcijańskich. . 1972 „druga umowa charyzmatyczna„, mówiąc o współpracy, dążeniu do jedności wyznań i religii w Duchu Św. . 1971-73 założenie najliczniejszych i najważniejszych wspólnot charyzmatycznych, albo zmiana konstytucji już istniejących wspólnot katolickich (charytatywnych, duchowych…) integrując elementy charyzmatyzmu (np. neokatechumenat, Foyer de Charite, Legion Maryi…). Kardynał Suenens staje się oficjalnie pierwszym kardynałem charyzmatykiem. Będzie on obrońcą charyzmatyków we wszystkich problemach z Rzymem, w konfliktach z hierarchią. . 1974-1980 rozprzestrzenienie się Ruchu na wszystkie kraje świata. Intensywna działalność ICCRO, Międzynarodowego Biura Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Zjazdy międzynarodowe i międzyreligijne w różnych miastach. . 1980-84 księża, zakonnicy, biskupi charyzmatycy mają coraz więcej wpływu w najważniejszych urzędach Kościoła.
Podsumowując, trzeba stwierdzić, że istota Ruchu Charyzmatycznego polega tylko i wyłącznie na zależności materialnej i formalnej od protestantyzmu, a w szczególności od zielonoświątkowców. Łączy ich przede wszystkim: .
chrzest w Duchu Świętym, . założyciele Odnowy utrzymują intensywne kontakty z przywódcami z ruchu zielonoświątkowego,
. „umowy charyzmatyczne” na początku rozwoju ruchu (1971) sprawiają, że w centrum charyzmatyzmu pracują aktywnie charyzmatycy protestanccy, . takie same modlitwy, taka sama aktywność religijna (nie ma widocznych różnic między spotkaniem modlitewnym charyzmatyków katolickich i protestanckich), . ten sam cel: jedność wyznań w Duchu Świętym, jedność w religii, w której panuje wolność wyznań i jedność uczucia żywej obecności ,,Kogoś” . [kogo? Tym się już nie przejmują… md]

Fałszywy uzdrowiciel Marcin Zieliński i “grupki charyzmatyczne”

Fałszywy uzdrowiciel Marcin Zieliński i “grupki charyzmatyczne”

falszywy-uzdrowiciel-marcin-zielinski-i-grupki-charyzmatyczne

W polskich i zagranicznych kościołach, także w demoliberalnych mediach, promowany jest niejaki Marcin Zieliński. Rzekomy charyzmatyk mający swoich odpowiedników w zielonoświątkowych zborach. “Uzdrowiciel”. Świętszy od samego papieża. Gwiazdka TVN-u.

Od pewnego czasu, wielu Czytelników, na naszą skrzynkę redakcyjną wysyła zapytania w sprawie rzekomego “cudotwórcy”. Wielu pyta: Co Pan sądzi o Marcinie Zielińskim? Czy mam prawo nie ufać temu człowiekowi? Kim jest ów “uzdrowiciel”? Czas rozwiać wątpliwości.

Fragment książki “Moja walka o prawdę”, Jacek Międlar (ss. 248-250):

Po Soborze Watykańskim II Kościół katolicki został odarty z dostojności, wyparł się konserwatyzmu i boi się głosić, że Jezus Chrystus jest jedynym zbawicielem świata. Z przerażeniem patrzę na „charyzmatyczne” hucpy w kościołach, gdy przed Najświętszym Sakramentem (często nawet nie wystawianym w monstrancji) tańczy nawiedzona matrona z kolorowymi flagami, co nazywane jest „tańcem uwielbienia”. Na drodze katolickiego liberalizmu zrezygnowano z dostojnego chorału gregoriańskiego na rzecz „plumkania” na gitarze i syntezatorze przy śpiewie „charyzmatycznych” grupek całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Z taką grupką miałem do czynienia, gdy posługiwałem w parafii we wrocławskim Oporowie. Ich ewangelizacja ograniczała się do cotygodniowego wygłaszania laudacji na swój temat, „mówieniu językami”, co w praktyce było jednym wielkim oszustwem i „dzieleniem się wiarą” we własnym kółku wzajemnej adoracji. Niemal znienawidzono mnie, gdy wygłosiłem im kazanie o dzieleniu się świadectwem poza salką duszpasterską, w której co tydzień upajają się emocjami, śpiewając w kółko jeden werset np. „Otwórz mi bramy do nieba, ześlij deszcz”. Ich postawę nazwałem profanacją chrześcijaństwa i eklezjalnym kiczem, który można porównać do rzeźby Jana Pawła II na bananie stojącej przed kościołem księży misjonarzy w Sopocie.

Zwróćcie uwagę do czego dziś próbuje się doprowadzić. Ewangelię, której nauczania nie można oderwać od racjonalizmu i polityki (sic!), próbuje się oderwać od rozumu i życia społecznego. Faworyzując pozbawione racjonalności i bazujące na napompowanych emocjach grupki charyzmatyczne, z Kościoła katolickiego próbuje się zrobić nową, pozbawioną powagi sektę New Age, której widok będzie wzbudzał szyderczy uśmiech, a Kościół sam, z automatu, wyłączy się z ingerencji w społeczny ład i porządek, który w „charyzmatycznym uniesieniu” i z „pokorą” katolicy winni akceptować. Nobilitacja takich grupek prowadzi do powolnego, ale skutecznego oderwania Kościoła od rozumu i nauk empirycznych, które w istocie nie relatywizują moralnych prawideł, ale je eksplorują i pomagają właściwie rozumieć. Duszpasterstwo ograniczające się do bujania w obłokach i lekceważące problemy, które dławią Ojczyznę i Kościół, oraz podniecanie się cudownymi dokonaniami promotora protestantyzmu Marcina Zielińskiego, jest liberalizmem Kościoła w czystym wydaniu. To eliminacja chrześcijan z życia publicznego, co w konsekwencji prowadzi do tego, czego świadkami jesteśmy w islamskiej Francji. A wrogowie Kościoła mają z tego uciechę.

Reportaż Marcina Remisiewicza. Obejrzyj koniecznie

Hipokryzja i bezsilność

Hipokryzja i bezsilność

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  16 lipca 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5429

Kiedy to piszę, szczyt NATO w Wilnie jeszcze się nie zakończył, ale już wiadomo, iż nadzieje prezydenta Zełeńskiego, że Amerykanie rozwiną przed nim czerwony dywan, żeby przeszedł po nim do NATO, oddalają się w mglistość. Ciekawe, że wszyscy spodziewali się sprzeciwu ze strony Niemiec, czy Francji, a tymczasem głównym szlabanowym okazał się amerykański prezydent Józio Biden. Z pozoru to zaskakujące, bo przecież Ameryka nie tylko futruje Ukraińców, dzięki czemu – jak podały tamtejsze władze – rezerwy walutowe Ukrainy osiągnęły „rekordowy poziom” ponad 30 mld dolarów. Wyobrażam sobie, jak zacierają na ten widok ręce tamtejsi oligarchowie, a przecież nie tylko Amerykanie Ukrainę futrują. Pod pretekstem wojny USA złapały mocno za mordę wszystkich swoich wasalów, którzy ze zgrzytaniem zębów muszą też Ukrainę futrować – a tu taka siurpryza!

No tak – ale przed szczytem NATO pojawiły się w mediach skrzydlate wieści, że jacyś „byli dyplomaci” amerykańscy prowadzą poufne rozmowy z rosyjskim ministrem Ławrowem. Skoro tak, to nieomylny to znak, że Amerykanie, którzy w 2014 roku kupili sobie Ukrainę za 5 mld dolarów i wkręcili ją w maszynkę do mięsa, teraz kombinują, jakby tu korzystnie ją sprzedać. O tym oczywiście nie trzeba głośno mówić, więc szczyt NATO na pewno gorzką pigułkę, którą prezydent Zełeński będzie musiał przełknąć, opakuje w jakiś efektowny, kolorowy celofan, na przykład w postaci „zapewnień” o strategicznym partnerstwie i „mapie drogowej”.

Warto w związku z tym przypomnieć, że „zapewnienia” to Ukraina miała już w 1994 roku i tyle z tego ma, że zamiast zgody na autonomię w dwóch obwodach: donieckim i ługańskim – jak było to ustalone w porozumieniach mińskich z 2014 i 2015 roku – prawdopodobnie utraciła bezpowrotnie cztery obwody przyłączone do Rosji: doniecki, ługański, zaporoski i chersoński – nie licząc oczywiście Krymu, no i dewastacji państwa, również w sensie demograficznym.

Jeszcze raz okazuje się, że kto ufa „zapewnieniom”, ten sam sobie szkodzi – jak to miało miejsce w przypadku Polski w roku 1939, czy Jugosławii w roku 1941 – ale władze polskie najwyraźniej o tym nie pamiętają. „Nesweek” właśnie doniósł, że na Ukrainie „tajną wojnę” prowadzi nie żadna Ukraina, tylko CIA, a Polska jest w nią umoczona po same uszy. Okazuje się, że my jak nie z KGB, to z CIA – bo przecież w tajnej wojnie u boku CIA uczestniczyły już dawno stare kiejkuty – te same, co kiedyś wojowały u boku KGB. Tym razem stały na świecy, podczas gdy w Starych Kiejkutach pierwszorzędni amerykańscy fachowcy oprawiali na żywca delikwentów zwożonych samolotami z bazy w Guantanamo – za co dostały od Wuja Sama 15 mln dolarów w gotówce.

Ciekawe, co dostanie pan prezydent Duda, który dla Amerykanów – no i oczywiście – Ukraińców – gotów jest na wszystko, włącznie z wkręceniem w maszynkę do mięsa również Polski? Tymczasem w Ameryce w przyszłym roku odbędą się wybory na prezydenta, w których Józio Biden zamierza uczestniczyć, najwyraźniej upierając się, że będzie przewodził Ameryce i światu do upadłego – w związku z czym ktoś starszy i mądrzejszy musiał mu powiedzieć: „wiecie, rozumiecie Biden, wy kończcie tę awanturę na Ukrainie najlepiej jeszcze w tym roku, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa”. I dlatego wileński szczyt – zgodnie z przewidywaniami pana Andersa Rasmussena, który coś tam przecież musiał wiedzieć – nie wypracuje „jednolitej strategii” wobec Ukrainy – oczywiście jeśli nie liczyć „zapewnień”. Tego gówna NATO nikomu nie żałuje, podobnie jak prezydent Zełeński nie żałuje żadnemu gościowi alarmowych syren w Kijowie.

Tymczasem w Polsce akurat 11 lipca przypada 80 rocznica rzezi wołyńskiej, w ramach której OUN i UPA zaplanowały i przeprowadziły masowy mord na Polakach z Wołynia i Małopolski Wschodniej, żeby w ten sposób oczyścić teren pod przyszłe ukraińskie państwo. Ta rocznica jest szalenie niewygodna dla naszych Umiłowanych Przywódców, zarówno kościelnych, jak i państwowych. Z jednej strony bowiem społeczeństwo, a przynajmniej spora jego część, coraz wyraźniej się niecierpliwi na widok ukraińskiej buty i nieustępliwości, którą niedawno, w krótkich żołnierskich słowach wyraził pan Drobowycz z tamtejszego IPN – że mianowicie nie będzie żadnej zgodny na ekshumację ofiar, nie mówiąc już o zgodzie na ich upamiętnienie, dopóki Polska wcześniej nie odbuduje na swoim terytorium wszystkich pomników UPA.

Jestem pewien, że nie jest to ostatnie słowo, bo gdyby Polska się na to zgodziła, to zaraz pojawi się warunek następny – żeby przed odbudowanym Pałacem Saskim w Warszawie, stanął pomnik Stefana Bandery, uważanego na Ukrainie za świątka zarówno przez władze państwowe, jak i tamtejszy, grekokatolicki kościół narodowy. Przed wyborami, w które hierarchia kościelna ostentacyjnie angażuje się po stronie rządu „dobrej zmiany”, trzeba było jednak wykonać jakiś gest pod publiczkę, chociaż z drugiej strony Nasz Najważniejszy Sojusznik surowo przykazał naszym Umiłowanym Przywódcom: „primum non nocere”, co się wykłada, żeby przede wszystkim nie szkodzić – oczywiście amerykańskim interesom na Ukrainie. Toteż zarówno Episkopat, jak i pan prezydent Duda z całym rządem, miotają się między tą Scyllą i Charybdą, co powoduje, niezamierzone zapewne, efekty groteskowe.

Episkopat urządził w Warszawie i Łucku przedstawienie ociekające hipokryzją. JE abp Stanisław Gądecki wygłosił w ramach tej imprezy buńczuczne przemówienie, w którym domagał się m.in. „nazwania sprawców po imieniu” – ale sam nie ośmielił się ich nazwać. Od kogo w takim razie się tego domagał – tajemnica to wielka. Ale nie tak znowu wielka, bo wiadomo, że ukraińska polityka historyczna stoi na nieubłaganym stanowisku, iż w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”, a w tej sytuacji o żadnych „sprawcach”, których trzeba by nieubłaganym palcem wskazać, nie może być mowy. Toteż grekokatolicki hierarcha, arcybiskup większy Światosław Szewczuk, spokojnie wysłuchał tyrady abpa Gądeckiego, ze swej strony wtrącając passus o obopólnych ranach. Znawcy przedmiotu powiadają, że prawdopodobnie miał na myśli podobno autentyczny przypadek, kiedy jakiś rezun z UPA, zarzynając Polaka, przypadkowo skaleczył się w rękę. Wprawdzie we wspólnym oświadczeniu obydwu dygnitarzy znalazł się passus o „potrzebie ekshumacji”, ale sęk w tym, że arcybiskup Szewczuk nie ma w tej sprawie nic do gadania, więc zgoda na takie sformułowanie nic go nie kosztuje. Tymczasem w Łucku, gdzie odbył się drugi akt tego przedstawienia, prezydent Zełeński wprawdzie wspomniał o „niewinnych ofiarach” – widocznie oprócz nich były też ofiary „winne” – ale o ekshumacji – ani słowa, podobnie jak o upamiętnieniu ofiar w miejscach, gdzie znajdowało się ponad tysiąc wymordowanych, spalonych i startych z powierzchni ziemi polskich wsi, A pan prezydent Duda, ograny jak dziecko, już tylko statystował w tym żałosnym pokazie bezsilności Polski. Toteż pan prof. Grzegorz Motyka, wspierający gdzie to tylko możliwe, ukraiński punkt widzenia, z wyraźnym uczuciem ulgi zakomunikował w żydowskiej gazecie dla Polaków, że sprawę „Wołynia” możemy już „zdjąć z politycznej agendy”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

„Tranzycja” dzieci – największy skandal współczesnej medycyny

Tranzycja dzieci – największy skandal współczesnej medycyny

Kategoria: Biologia, medycyna, Polecane, Polityka, Pudło, Świat, Ważne

Autor: wawel , 16 lipca 2023

image

Tekst, w trakcie lektury którego dłonie zaciskają się  wpięści. Od ok. 100 lat lobby gender, LGBTtfu i mafie pedofilskie za pomocą swoich szatańskich ideologii (genealogia tej próby degeneracji wyznaczników homo sapiens przedstawiona jest w wybitnym dziele prof. E. Michaela Jonesa “Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”) atakują człowieczeństwo i zdrowie psychiczne.

Tych o mocnych nerwach zapraszam do lektury tego raportu z piekła.

Scott Newgent o “medycznej tranzycji dzieci”!

Scott Newgent o medycznej tranzycji dzieci

“– Nazywam się Scott Newgent, jestem lesbijką oraz transmężczyzną. Jednakże moja najważniejszą rolą jest rola rodzica trójki wspaniałych dzieci. Jestem matką, kobietą która sprowadziła na świat i otoczyła opieką innego człowieka. Jestem tutaj dzisiaj by skończyć z tą ideą, że medyczna tranzycja dzieci to kwestia praw człowieka. Otóż nie. Tu chodzi o pieniądze.

Badania rynkowe prognozują, że branża opieki na osobami po tranzycji będzie generować ponad 5 mld dol. Rocznie w ciągu najbliższej dekady. Prawda jest taka, że tranzycja medyczna to procedura eksperymentalna, niebezpieczna i niczego nie “leczy”.

Co więcej, odnośnie wcześniejszego pytania, zaledwie w 7 badaniach stwierdzono, że tranzycja medyczna u dzieci jest korzysta i każde z tych badań zostało zmodyfikowane z powodu braku czasu, uczestników czy też ot tak zarzucone.

Lecz to właśnie ta badania są cytowane w ulotkach rozdawanych rodzicom, nawet teraz. Oczywiście obywatele o tym nie wiedzą, bo dziennikarze o tym nie piszą.

W całej Europie szpitale dziecięce wstrzymują i zakazują procederu tranzycji medycznej, nazywając to wprost największym skandalem współczesnej medycyny. Natomiast tu w Stanach Zjednoczonych mamy “bigotów”, wszędzie.

Mamy osoby transseksualne, gejów i lesbijki starających się nawiązać dialog, a osoby niehomoseksualne, nie transseksualne nazywają nas “bigotami”!. Byłem poddany wartym w sumie ok. 1 miliona dolarów zabiegom chirurgicznym oraz terapiom hormonalnym, by stać się z Kelly transmężczyzną o imieniu Scott.

Niemalże przypłaciłem życiem proces tranzycji. A już na pewno straciłem wiele lat swojego przyszłego życia. W zasadzie to najpewniej nie dożyję by zobaczyć swoje wnuki, ponieważ wciąż do tego dnia pojawiają się kolejne infekcje.

Nikt nie ma pojęcia dlaczego. Ale znów, 95 proc. wszystkich tranzycji medycznych ma charakter eksperymentalny, z wyjątkiem zabiegów górnej części ciała [obcięcie cycków]. Nie mamy jakiegokolwiek pojęcia co się stanie z tymi dziećmi, ponieważ nigdy tego nie przebadano!

Ale już teraz obserwujemy przypadki wczesnej osteoporozy, obserwujemy problemy z sercem i płucami, których wzrost zatrzymuje się na poziomie 12-latka. Jeśli zestawić to z wynikami jedynego długoterminowego badania monitorującego osoby po tranzycji, w okresie 30 lat ze Szwecji, a Szwecja to wiodący kraj jeśli chodzi o medycynę transpłciową.

Dwa miesiące temu definitywnie wstrzymali wszelkie interwencje farmaceutyczne u dzieci. Wiecie, dlaczego? Otóż istnieje film dokumentalny którego nie obejrzycie tu w Stanach Zjednoczonych, gdzie okazuje się że mamy do czynienia z czymś jeszcze. Kręgosłupy u dziewczynek nie rozwijają się prawidłowo w trakcie przyjmowania blokerów dojrzewania płciowego.

15-latkowie będą poruszać się o tak już do końca swojego życia, jeśli dożyją 30-stki. Ale wy nazywacie jego bigotem. Starałem się zapomnieć o mojej kobiecej tożsamości, bo wciśnięto mi kłamstwo. Wmówiono mi, że tak naprawdę jestem mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety, że moje męskie cechy i moja silna osobowość stanowiły dowód że tak naprawdę jestem mężczyzną. Powiedziano mi, że moje cierpienia i samo pogarda magicznie znikną, gdy tylko zacznę się faszerować testosteronem, usunę sobie piersi i dokonam operacji genitaliów. Oszukano mnie gdy miałem 42 lata, w chwili słabości.

Pewnego dnia pomyślałem sobie, że może naprawdę żyję w złym ciele. Czy mój mąż ożenił się z kobietą, która brzydziła się bycia lesbijką? Kiedy usłyszałem, że może naprawdę żyję w złym ciele i tydzień później siedzę przed terapeutką transpłciową, która pyta jak długo już ubieram się jak mężczyzna. Miałem 42 lata!

To jedno zdanie zmieniło trajektorię całego mojego życia.

Wy zdaje się nie rozumiecie tego, że zapewne nie dane mi będzie zobaczyć wnuków przez ten cały syf. A jego nazywacie bigotem. Otóż nic ze mną nie było nie w porządku. Gdyby tylko powiedziano mi – co mówi się dziewczynkom, bo znacznie częściej dotyczy to dziewczynek niż chłopców – że nie ma jednej jedynej drogi bycia kobietą jako kobieta.

Nie ma jednej jedynej drogi bycia mężczyzną jako mężczyzna. Dlaczego nie zaczniemy mówić im, że bycie sobą nie jest czymś złym. Ale nie, zamiast tego promujemy zabiegi medyczne, które jeśli poddamy dziecku w wieku 14 lat i dożyje ono 85. roku życia, wygeneruje zyski w wysokości 1,5 mln dolarów ze sprzedaży syntetycznych hormonów. Powtórzyć? To nie uwzględnia komplikacji po zabiegu, kosztów samej operacji, ale wy nazywacie jego bigotem.

Ze mną nikt z was nie rozmawia, ale wszystkim głosicie, że transkobiety to prawdziwe kobiety. Naszym dzieciom musimy im dać czas do oswojenia się, by pokochali swoje ciała i by zaakceptowały swojej różnice. Prawda jest bowiem taka, że dzieci, które chcą dokonać tranzycji medycznej, są najbardziej wrażliwą częścią naszego społeczeństwa.

To właśnie one zainteresowane są tą samą płcią, a ten “bigot” stara się chronić gejów i lesbijki, przyszłych gejów i lesbijki, ale wy nazywacie go bigotem. To są dzieci z darem umysłowym, dzieci z ADHD, dzieci z zaburzeniami psychicznymi, wszystkie te dzieciaki, które nigdzie nie pasują. Wy odbieracie im ten czas, którego potrzebują, by psychicznie dorosnąć, bo w wieku 25 lat bycie “innym”…

Ilu “normalnych” ludzi zrobiło coś wyjątkowego dla tego świata? Każdy z nas jest inny,

ale uświadamiasz sobie do dopiero, gdy w wieku 25 lat jesteś dyrektorem wykonawczym w korporacji.

Wy ich z tego okradacie. Interwencji w płeć nie da się cofnąć. Blokery dojrzewania płciowego to nie jest żadna “pauza”.

Otóż korporacja, która mówi nam że blokery są bezpieczne dla zdrowia, która je tworzy i produkuje, te blokery będące niegroźną “pauzą”, w roku 2003 została zaskarżona przez rząd Stanów Zjednoczonych z zarzutami o działalność kryminalną, za zwodniczą reklamę i łapówkarstwo.

Firma [TAP Pharmaceuticals] ot tak wyłożyła 874 mln dolarów na spłatę kary. Była to najwyższa kara do tamtej pory, to więcej niż w aferze z oksykodonem [opioidowy środek przeciwbólowy]. I to jest koncern który nie ma pieniędzy, by finansować badania nad blokerami u dzieci?

A może jest tak, że oni wiedzą, że żaden lekarz na świecie nie podpisałby się swoim nazwiskiem pod bezpieczeństwem tym leków? Wstyd, że zajmujecie się jego osobą, a nie mną. Co więcej, Lupron ma na koncie 10 tys. oficjalnych zażaleń od dzieci, które stosują go jak bloker.

Testosteron… to jest nieodwracalne. Jej syn od 4 miesięcy przyjmuje estrogen i być może nie będzie mógł mieć nigdy dzieci, a ma 14 lat, bo wy tym tematem się nie zajmujecie, a jego nazywacie bigotem.

Mam takie pytanie: będziecie trzymać stronę AAP (Amerykańska Akademia Pediatryczna) która trzyma się wytycznych WPATH (Światowa Organizacja na rzecz Zdrowia Osób Trans), rzekomego podstawowego standardu opieki zdrowotnej, organizację, która nie tylko uznaje, ale promuje ideę że uniseks to nazwa płci u osób nieletnich? Organizacja, która ma wyznaczać standardy odnośnie opieki zdrowotnej, a która nigdy przed żadnym sądem się nie obroniła, gdziekolwiek!

O tym już nie napiszecie i jego nazywacie bigotem. Zatem dzisiaj proszę was tę niewygodną rzecz, wiem, że to jest wasza branża i nie daj boże gdy tylko wyniesiecie się ponad swoje rodziny, domy, podziały na demokratów, republikanów, konserwatystów i postąpicie słusznie, ale jeśli tak postąpicie, to powiem wam jedno – zostaniecie wyzwani od bigotów. Ale historia pokazuje, że tacy bigoci zapisują się jako bohaterowie. Zatem wy, media, czy pomożecie tym dzieciom postępując słusznie?

Opiszecie, prześledzicie, zaczniecie zadawać pytania, zrobicie wywiady ze wszystkimi, czy będzie siedzieć bezczynnie skandując “transkobiety to też kobiety”?

Scott Newgent o “medycznej tranzycji dzieci”!

https://rumble.com/v2xkdlq-scott-newgent-o-medycznej-tranzycji-dzieci.html
https://www.youtube.com/embed/oxyCuc_75YE?feature=oembed

https://rumble.com/embed/v2uyye8/?pub=h88ld#?secret=TiaaAtGlzz

Źródło: https://pubmedinfo.org/2023/07/02/scott-newgent-o-medycznej-tranzycji-dzieci/

image

Tagi:gender, LGBTQ, mafie, tranzycja

Eksperymenty – zbrodnie LGBT na dzieciach. Doktor „Frankenstein” – „lekarz” opowiada jak okalecza dzieci, by „zmienić” im płeć.

Jego „pasją są operacje plastyczne narządów płciowych”

===========================

MD: Piszę w cudzysłowie „lekarz” , bo to nie lekarz, a ZBRODNIARZ. „zmienić” – BY UKAZAĆ, ŻE TO NIE ZMIANA, A ZNISZCZENIE PŁCI.

============

Dariusz Matuszak Zbrodnie-lgbt-na-dzieciach-wywiad-z-potworem

Pracujący w szpitalu w Oregon lekarz z bezwstydną szczerością opowiada o tym jak kastruje dzieci, jakie eksperymenty zmiany płci są na nich dokonywane i o tym, że nie ma bladego pojęcia jakie są skutki tych procedur. Być może będą znane za 10 lat jak więcej dzieci trafi pod jego nóż

Ten wywiad naprawdę zaszokował opinie publiczną w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii. Przeprowadzony i wyemitowany w ubiegłym roku w mediach społecznościowych szybko zniknął, gdy sami uczestnicy zorientowali się o jakich potwornościach opowiadają. Ktoś jednak zarchiwizował rozmowę, ta teraz wypłynęła na nowo i świat może dowiedzieć się jakie eksperymenty dokonywane są na dzieciach w imię szaleńczej ideologii LGBT.

Głównym bohaterem – opowiadającym o swych rzeźnickim fachu, jest wykształcony w Kanadzie i pracujący w szpitalu w Oregon Blair Peters, który przedstawia się jako on/oni doktor dziwak (queer) pierwszy w świecie specjalista od operacji uzgadniania/ potwierdzania płci.

Pod tymi oszukańczymi terminami „uzgadnianie”, „potwierdzanie” płci etc. kryje się brutalny, chirurgiczny zabieg na narządach intymnych tak, by przerobić je na organa innej płci. W trwającej ponad 30 minut rozmowie Peters otwarcie mówi, że takie zabiegi dokonuje także na dzieciach. Dr Frankenstein – taki pseudonim nadali już Petersowi internauci, nie ma bladego pojęcia jakie będą skutki takich operacji. Różowowłosy Frankenstein, który mówi, że jego „pasją są operacje plastyczne narządów płciowych” przyznaje, że być może dopiero za 5 – 10 lat znane będą skutki powstrzymywania rozwoju płciowego i chirurgicznych zabiegów „zmieniania płci” u dzieci.

To bardzo skomplikowany problem. Ale myślę, że jest zdecydowanie coś, o czym dowiemy się o wiele więcej w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat, ponieważ robimy coraz więcej takich przypadków.

Peters opowiada, że trudną sprawą jest uzyskanie od dziecka, które jest przed okresem dojrzewania, zgody na zahamowanie u niego rozwoju płciowego. Nie wiadomo też na tym etapie, czy będzie w przyszłości dokonywana „przeróbka narządów” A jeśli tak, to jak będą one funkcjonowały w życiu intymnym u kogoś, kto przed chirurgicznymi zabiegami „zmiany płci” „nigdy nie był zaangażowany w żadną aktywność płciową” – mówi Peters. Przyznaje, że nie wiadomo jak będą te „nowe” narządy działały, czy będą erogenne – wrażliwe na dotyk, seksualną stymulację.

Doktor Frankenstein opowiada o niektórych szczegółach operacji, m.in. o tym, że przy „tranzytowaniu” z chłopca na dziewczynkę chirurdzy nie mają dość tkanki, by „zbudować, żeńskie narządy i muszą przeszczepiać skórę z innych miejsc”. Przyznaje, że dochodzi do uszkodzenia odbytu, trudności z potrzebami fizjologicznymi, że nikną szanse na posiadanie potomstwa. Szczegóły są tak drastyczne, że nie będziemy ich opisywać. Kto chce może obejrzeć wywiad.

Wspomnimy o jednym przerażającym efekcie. Organizm chłopca, odrzuca nowe żeńskie narządy płciowe. Traktuje je jak ranę, która musi się zabliźnić, zarosnąć tkanką.

A potem, wiesz, jest opieka pooperacyjna, klasyfikacja pooperacyjna, ocena nowego, kobiecego narządu i my mówimy komuś kto jest młody i kto nigdy nie był zaangażowany, nie robił wiele ze swymi genitaliami (w sensie seksualnym) by agresywnie zadowalał się/ relaksował, by poszerzać je (kobiece narządy płciowe) — opowiada Peters

W wielu przypadkach takie „poszerzanie” trzeba robić kilka razy dziennie i to do końca życia.

Mamy do czynienia ze złem w czystej postaci. Z praktyką jak u nazistów dokonujących eksperymentów na ludziach. Peters bierze dziecko, powstrzymuje jego dojrzewanie płciowe, przerabia intymne narządy na organa innej płci, a potem zastanawia się jakie w przyszłości będą doznania seksualne, jakie będzie życie „pacjenta”. Zobaczy za 5 – 10 lat.

Pod miłą powierzchownością kryje się potwór, monstrum w ludzkiej skórze. Dlatego Petersonowi nadano pseudonim Frankenstein – to nawiązanie do słów Susan Stryker, jednego z najbardziej znanych w USA akademickich ideologów od LGBT i gendera, który jeszcze w latach 90. poddał się zabiegom zmiany płci i mówił iż jako transseksualista utożsamia się z bohaterem książki Mary Shelley.

Makabryczne zabiegi pokrywane są obrzydliwym, obłudnym językiem jaki ma towarzyszyć opiece, miłości, afirmacji płci, zdrowiu, radości. Okaleczenie na całe życie, bezpłodność, ból, cierpienie – opisy tego co przechodzą dzieciaki po „zmianie płci” mrożą krew w żyłach.

Wszytko to dla obietnicy spokoju i niby skorygowania płci tak, by zgadzała się ze „stanem ducha”, z wyobrażeniem o tym jak to jest mieć inne ulepszone, poprawione chłopięce-dziewczęce, a może nijakie – niebinarne, czy jakieś ciało. „Pacjentami” tego doktora są nie tylko dorośli, którym się coś uroiło, wyobraziło, jak niejakiemu Rachel Levin, pediatrze i psychiatrze, który w wieku ponad 50 lat postanowił zostać kobietą, co tak spodobało się prezydentowi Bidenowi, że uczynił go wiceministrem zdrowia. Chodzi o dzieciaki, które nawet nie weszły w etap dojrzewania płciowego, też o pogubione nastolatki, rozbujane emocjonalnie od hormonów, które same nie wiedzą czego będą nazajutrz chcieć, a poddawane są zabiegom zmieniającym, rujnującym życie.

Peterson nie jest wyjątkiem. To tylko exemplum potwora, psychopaty, dewianta – nie ma dość drastycznych słów opisujących takich ludzi – jednego z tych, którym na całym świecie powierzane jest tysiące dzieciaków. Frankenstein pracuje w szpitalu Oregon Health & Science University, który na masową skalę zajmuje się przerabianiem ludzi.

W Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku zamknięto podobny przybytek – klinikę, a właściwie rzeźnię Tavistock, w której na tysiącach dzieci przeprowadzono operacje „zmiany płci”. Teraz trwa wielkie śledztwo w tej sprawie, a jednocześnie w Stanach Zjednoczonych transwestyta Levin forsuje prawo, które ma sprawić, że hormonalne i chirurgiczne „uzgadnianie” płci ma być dostępne dla dzieciaków i pokrywane z ubezpieczenia zdrowotnego. Demokraci robią to, bo boja się utracić głosy radykalnych lewaków.

W Hiszpanii wprowadzono prawo pozwalające na zmianę płci nawet 12-letnim dzieciom. Tam obłęd transpłciowości jest najdalej posunięty, ale w jakiś pokrętny sposób nawet „zdrowszy” niż koszmarne praktyki jakie miały miejsce w Wielkiej Brytanii, czy teraz zdarzają się w USA, Kanadzie, czy innych krajach. Dzieciak nie musi przechodzić bowiem żadnych procedur chirurgicznych, niczym się faszerować, a wystarczy jego oświadczenie, by w dokumentach miał „zmienioną płeć”. To jest jeszcze odwracalne, choć szaleństwo dla wszystkich jest oczywiste. Jak pisze Małgorzata Wołczyk w tygodniku „Sieci” liczba przypadków tranzycji w regionie Walencji wzrosła od 2006 roku o 10 tys. procent, w Katalonii o 7 tys., a w Kraju Basków o 1,8 tysiąca procent. Hiszpańscy komentarzy piszą już o „zarazie”. Jej siewcami na świecie są tacy psychopaci jak ów różowołysy Peterson.

Jesteśmy na etapie, w którym nie można już się tylko biernie bronić, perswadować, utrudniać. Nie można się wiecznie tłumaczyć przed szaleńcami postępu, cofać przed nimi, wiecznie bać, że się zostanie okrzykniętym transfobem, jakimś tam nietolerancyjnym, zacofanym fobem, nienawistnikiem, faszystą, czy kim tam jeszcze. W obronie dzieci trzeba zaatakować. To dewianci, siewcy chorej ideologii mają się tłumaczyć i bać demoralizować dzieci. To oni mają odpowiadać za swoje czyny – także karnie, a nie my.

W Polsce ludzie, którzy dopuszczą się takich nikczemnych procederów jak dewiant Peters powinni nie tylko dożywotnio tracić prawo wykonywania zawodu, ale trafiać do więzienia jak zwykli bandyci, którzy dopuścili się przemocy psychicznej i fizycznej na dziecku. Namawianie dziecka poniżej 15 roku życia do zmiany płci, sugerowanie mu tego, musi być traktowane jak czyn pedofilski – nakłanianie do współżycia seksualnego. Nie możemy czekać aż świat się opamięta i na Zachodzie będzie nowy trend – okaże się ku uldze wszystkich, że zmiana płci przestaje być modna. Zanim tak się stanie tysiące dzieci zostanie na trwałe okaleczonych i nic nie przywróci im zdrowia. Żadne brednie o miłości, tolerancji, afirmacji i postępie.

Taniec szatana w Wilnie i chór gołębiów pokoju z dziobami sępów i ze szponami pełnymi ludzkiej krwi.

Taniec szatana w Wilnie i chór gołębiów pokoju z dziobami sępów i ze szponami pełnymi ludzkiej krwi.

wilno-nato-i-cyrk-a-w-nim-glowny-klaun-oraz-starzec-blazny-i-marionetki

Wilno-NATO i Cyrk a w nim światowej sławy główny klaun, oraz starzec, błazny i marionetki.

Cyrk XXI wieku.

Dwa dni trwał taniec szatana w Wilnie i chór gołębiów pokoju z dziobami sępów i ze szponami pełnymi ludzkiej krwi.
                                O cyrku wileńskim i kijowskim klaunie.

Jedną z kultowych atrakcji show-biznesu XIX wieku był cyrk Phineasa Taylora Barnuma. Właściwie stał się sławny bardziej jak cyrk dziwaków. Wesela liliputów, mężczyzna o psiej twarzy, „syreny z Fidżi”, bliźnięta syjamskie, córka indiańskiego wodza, brodata kobieta – Barnum nie gardził niczym. W swojej pracy Barnum z powodzeniem stosował metody, które są aktywnie wykorzystywane we współczesnej reklamie i marketingu.


Minęło półtora wieku, a postacie niczym z eksponatów cyrku Barnuma stały się elementem codzienności: brodate kobiety, mężczyźni przemienieni w kobiety, kobiety przemienione w mężczyzn, hermafrodyci udający normalnych ludzi. I to już nie jest cyrk. To bohaterowie artykułów prasowych, bohaterowie reportaży telewizyjnych, w końcu nasi sąsiedzi. Żyją obok nas, mówi się o nich, pisze, pokazuje, a marketing Barnuma zupełnie blednie przy PR tych osób. Ale oni, pomimo wszystkich wysiłków mediów, są wynaturzeniem, dziwactwem a niektórzy wręcz obrzydliwi i niebezpieczni mimo, że cześć z nich wygląda na zewnątrz normalnie jednak w głowach ich mózgi są zdegenerowane a tym samym są to psychopatyczne potwory.  

Dziś najmodniejszą rozrywką jest cyrk politycznych dziwaków. Jego główna różnica w stosunku do cyrku Barnuma polega na tym, że poszczególne zwierzaki przedsiębiorczego przedsiębiorcy zawsze pracowały jako jeden zespół, chociaż koncertowały po całym

świecie. Obecni wynaturzeni, maniacy działają zarówno indywidualnie, jak i w zespole zwanym NATO. Z osobna każdy z nich pracuje w swoim kraju, razem zbierają się na tzw. szczytach i konferencjach. Trzeba przyznać, że te dwa cyrki łączy jedno – szczyt ich aktywności przypadł na czas wielkich działań wojennych.
▼ Barnum’s Circus występował w czasie, gdy doszło do brutalnej eksterminacji Indian, Stany Zjednoczone zaanektowały terytoria będące obecnie stanem Teksas; a także w czasie gdy było – powstanie w Polsce, rewolucje we Francji, Cesarstwie Austriackim, Niemczech, państwach włoskich, księstwach naddunajskich, powstania w Chinach, wojna krymska i wiele innych wojen, które pociągnęły za sobą liczne ofiary.

Cyrk NATO, w przeciwieństwie do cyrku Barnuma, nie stara się szczególnie odwrócić uwagę opinii publicznej od okropności wojny, wręcz przeciwnie, stara się zwiększyć, rozszerzyć, przenieść te okropności na skalę globalną. W Wilnie właśnie odbył się występ cyrkowy. Stolica regionu litewskiego. W rzeczywistości od 1569 r. Wilno należało do Polski, a wcześniej na prawie magdeburskim było wolnym miastem. Stało się stolicą, gdy Związek Radziecki po wojnie przekazał te ziemie nowo powstałej Litewskiej Socjalistycznej  Republiki Radzieckiej. 
A po rozpadzie ZSRR Litwini podobnie jak naziści w karłowatych republiczkach przybałtykach i na banderowskiej Ukrainie rozpoczęli dekomunizację nie rozumiejąc, ze Wilno otrzymali w darze od komunistów. Dlatego dekomunizację Litwy trzeba było rozpocząć od powrotu Wilna do Polski.  Taki prezent od komunistów dla nazistów na Litwie im się kompletnie nie należy, Tak jak banderowcom na Ukrainie nie należy się polski Lwów, Kresy i rosyjski Donbas, Małorosja i Noworosja i Krym podarowany przez komunistów w czasie trwania ZSRR.

Muszę powiedzieć, że przedstawienie cyrkowe w Wilnie było udane. Organizatorom udało się zgromadzić niemal wszystkich politycznych krasnoludków, klaunów i dziwaków. Punktem kulminacyjnym programu był występ z USA sklerotyka, otępionego starca, który w końcu popadł w szaleństwo. Dwa dni przed wyjazdem do Europy pokazano go ludziom na plaży z książką w dłoniach. Zostało to sfilmowane specjalnie z daleka, aby nie było widać, jak trzyma książkę (być może do góry nogami) i że rzekomo czyta. Starego deneta pokazano ludziom półnagiego, ale sylwetka dziadka Joe wyglądała delikatnie mówiąc, baradzo słabo.

Nawiasem mówiąc, jedną z reakcji na cyrk Barnuma były słowa „Co minutę rodzi się frajer”. To dokładny opis zarówno zdjęcia z amerykańskim prezydentem, jak i tego całego, jak to się mówi, „cyrku z rźącymi jednym głosem wytresowanymi końmi” w Wilnie. Wszyscy mówcy powiedzieli to samo, podczas gdy ich słowa nie miały żadnego znaczenia. Tak więc wcześniej statyści marionetki w tym teatrze tworzyli hałas w tłumie – każdy aktor mówił: „By coś powiedzieć, kiedy nie ma nic do powiedzenia”. Z różnymi głosami, z różną intonacją i szybkością – niesamowite ! Tylko tym razem treść dodatków była inna: i powtarzająca się „kiedy są ku temu warunki”, „gwarancje bezpieczeństwa” i tym podobne.
Od czasu do czasu zgłaszał się ktoś z marionetek, statystów i mówił: „Będziemy wspierać Ukrainę, dopóki nasza własna gospodarka nie stanie się taka jak ukraińska, dlatego wysyłamy wam całą naszą broń”. Potem ten marionetkowy pionek wrócił do szeregu marionetek statystów i obowiązekowo nadal śpiewał w chórze ogólnym piosenkę „Dlaczego, dlaczego, nie wiem, dlaczego jesteśmy jak srado bydła które ryczy …” w chórze ogólnym, a jednocześnie każdy z tego stada patrzył na partnerów w chórze czy ryczą ten sam tekst.

Osobno chciałbym podkreślić przemówienia byłego centrum-lewicowego premiera Stoltenberga. Teraz jest szefem cyrku NATO. Chudy i długi, trochę podobny do Hipolita Matwiejewicza Worobianinowa, [ „Z dwunastu krzeseł” a nawet do porownania do wspólnika – Ostap Bendera: to kanciarz i oszust, a może raczej – jak sam siebie określa – „wielki kombinator”, poszukuje diamentowego skarbu, ukrytego w jednym z dwunastu zabytkowych krzeseł. Pomaga mu w tym wspólnik, Hipolit Matwiejewicz Worobianinow, który ma też własny interes do załatwienia…]  bo ten Stoltenberg za każdym razem, gdy wchodzi na mównicę, albo mówi kompletne bzdury, których nikt nie może zrozumieć, albo buduje swoją mowę w taki sposób, że każde parzyste zdanie obala każde nieparzyste. Jedyne, co powtarza z uporem maniaka, to: „A Kreml trzeba zniszczyć”. Pamiętacie ?, był taki Rzymianin, Mucius Scaevola, który nawet gdy Kartagińczycy spalili mu rękę, powtarzał: „A Kartaginę trzeba zburzyć”. I ten Stoltenberg to taki sam fanatyk.

Ale ponieważ wszyscy byliśmy w cyrku, doskonale wiemy, że cały program zawsze prowadzi błazen. Tak poprawnie  nazywa się klauna. W Wilnie tak właśnie było. 

No właśnie w ostatnich czasach, rolę tę doskonale odgrywa Zielony klaun. Nawiasem mówiąc, jest to nowe słowo (zielony klaun) w sztuce cyrkowej. Wcześniej było tylko dwóch klaunów – Czerwony (alias August) i Biały. Teraz jest ich trzech. Ponadto Zeleny,w przeciwieństwie do innych klaunów, odszedł od stereotypów. 

Po pierwsze, nie zmienia swoich nawyków × 
że-bractwa ×, które są niezwykle natrętne i monotonne: „Daj mi pieniądze. Daj mi broń ! Daj, daaj, daaaj !!!

Po drugie, on ma obrzydliwy „garnitur”, – T-shirt w kolorze ciemnozielonej zgnilizy. Można o nim powiedzieć: „Krowa przeżuła go przed nałożeniem językiem”. Albo można powiedzieć, że w prasowaniu jego T-shirt „garnituru” brała udział inna, dokładnie przeciwległa część ciała krowy. Bo jest wyprasowane, wylizane – widać, że nad każdą koszulą pracowała co najmniej jakaś wynajęta specjalnie do tego firma krów. Ale ten paskudny kolor sam w sobie nie jest khaki, ani nie jest zielony, ale zostawmy przykre… .

Po trzecie, w przeciwieństwie do starych klaunów, 
Zielony już dawno stracił poczucie własnej wartości. Dla okrzyku „Brawo” z balkonu wypełnionego lumpenem i protekcjonalnego klepnięcia jego po ramieniu przez kolegów marionetek z tego cyrku, on nawet bez  wciągnięcia porcji konopi (którą osobiście zalegalizował na UPAdlinie) jest gotów skoczyć z spod kopuły cyrku bez żadnego ubezpieczenia.
Ale to (w POLSKIM) Wilnie cyrkowe przedstawienie marionetek się odbywało i się skończyło. Niektórym to się podobało, a innym nie. Po zjedzeniu wykwintnych posiłków, spaniu z elitarną eskortą, drzemkach i głośnych chrapaniach  na zebraniach, te wszystkie demokratyczne idealne nieskazitelne gołębie pokoju zaczęły odlatywać do swoich od dawna zbrukanych przez nich samych zanieczyszczonych gniazd. 

Bo tak naprawdę to te z NATO potwory mają szpony i dzioby we krwi milionów niewinnych ludzi w Północnej Afryce Libii na Bliskim Wschodzie w Iraku, Afganistanie, Syrii, w Europie, Jugosławii i od 8 lat na Ukrainie. A ich zwolennicy w Europie i w Polsce gadają jak zwykle, że … jesteśmy zwarci i gotowi czyli (wszystko po staremu z tą różnicą, że teraz do tej agresywnej bandy dołączyła Finlandia i Szwecja). Szatan znowu  powiększył swoje posiadanie by móc niszczyć i mordować tych którzy walczą o swoją suwerenność z United Szatanem Amerca i NATO. 

Na samym końcu mimo tylu deklaracji, szczególnie niezadowolony z występu w cyrku klaunów był uważający się sam za geroja Zielony klaun.

Najpierw przed szczytem szczytowania w Wilnie szantażował i dąsał się. 
Następnie. Błagał o członkostwo w NATO.
A to znowu żądał gwarancji bezpieczeństwa. 

A jego wygląd i spojrzenie pokazywało żywą mękę,

A na dodatek po zakończeniu tej cyrkowej parady został zrugany przez poirytowanych sponsorów jego i jego banderowskiej  junty, że powinien okazywać im wdzięczności bo inaczej odetną jemu i jego bandzie infusion w euro / dolarach i w sprzęcie. 

Wiec po powrocie do swojej ukrytej nory powrócił do swoich codziennych czynności, terroru ludności, bombardowania miast i eletrowni atomowej tej która od lutego 2022 jest na wyzwolonym przez Rosję terenie Energodaru i dwa dni temu dokonał ataku dronami  na elektrownię atomową w pobliżu Kurska. 

Uwaga.
Ten Zelony-klaun jest nie tylko błaznem i marionetką ale zbrodniarzem zdolnym do wywołania katastrofy nuklearnej i zagłady świata.

Zełenski jest odpowiedzialny za dziesiątki aktów terroru na Ukrainie i w Rosji  i śmierć niewinnych ludzi. 

A będąc w narkotycznym amoku pod wpływem codziennej dawki narkotyków uważa się za nowego Napoleona i Hitlera, który ze zgrają najemników z unii europejskiej i Ukraińcami z ulicznych łapanek przy pomocy zachodniej palącej się jak słoma broni pokona Rosję nuklearną potęgę i największy kraj na świecie.

  • Monaco sobota, 15 lipca 2023
  • ==================================
  • mail:
  • W drugiej części  artykułu, bliżej środka jest passus:
  • <<był taki Rzymianin, Mucius Scaevola, który nawet gdy Kartagińczycy spalili mu rękę, powtarzał: „A Kartaginę trzeba zburzyć”. >> 
  • Jednak zdaniem :
  • ceterum censeo Carthaginem  delendam esse
  • [ ‘poza tym uważam, że Kartagina powinna zostać zniszczona’],
  • u Plutarcha – ‘ Δοκεῖ δέ μοι καὶ Καρχηδόνα μὴ εἶναι ‘,
  • kończył przemówienia w senacie rzymski Katon Starszy Cenzor. Marek Porcjusz Katon (Marcus Porcius Cato) zwany Cenzorem (Censorius)
  • ————————-
  • Mucjusz Scewola (łac. Mucius Scaevola) – bohater rzymskiej legendy.
  • W rzeczywistości nosił imię Gaius Mucius Cordus. Podczas oblężenia Rzymu przez Etrusków w 508 p.n.e. za zgodą senatu udał się do obozu wroga, aby skrytobójczo zamordować etruskiego króla Porsennę. Przez pomyłkę zabił jednak pisarza królewskiego. Schwytany, włożył rękę do ognia, aby okazać, że nie lęka się tortur ani śmierci. Zdumiony męstwem Mucjusza Porsenna puścił go wolno i zawarł pokój z Rzymianami. Sam Mucjusz otrzymał przydomek Scaevola, czyli Mańkut. 

Ukraina, „nasz brat”,  wprowadza zakaz importu drobiu i jaj z całej Polski

Ukraina wprowadza zakaz importu drobiu i jaj z całej Polski

W związku z wystąpieniem w województwie podlaskim „gniska rzekomego pomoru drobiu”, władze Ukrainy decyzją z dnia 13 lipca 2023 r. wprowadziły zakaz importu z całego terytorium Polski jaj wylęgowych, żywego drobiu oraz produktów i surowców pochodzących z drobiu.

Wyjątek stanowią produkty [—-]