Czy idioci czytają Tokarczuk? Tak, toć to ikona antykultury…

Kategoria: Archiwum, Polecane, Ważne

CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/07/25/czy-idioci-czytaja-tokarczuk/

,

H.B., Wiedźmy (1510)

Ikona antykultury, Tokarczuk stwierdziła niedawno, że „literatura nie jest dla idiotów”.

Nigdy nie oczekiwałam, że wszyscy mają czytać i że moje książki mają iść pod strzechy. Wcale nie chcę, żeby szły pod strzechy. Literatura nie jest dla idiotów.

Abstrahując od tego co ma na myśli Tokarczuk odważnie łącząc literaturę z książkami przez siebie napisanymi, zacznijmy od przypomnienia kim jest przysłowiowy idiota ἰδιώτης. W starożytnej Grecji była to osoba nie zajmująca się sprawami natury publicznej, politycznej, zamknięta w swoim świecie. Brak tego rodzaju aktywności był kojarzony z rodzajem upośledzenia, niemożności intelektualnej. Grzegorz Braun określił prezydenta Dudę mianem: idioty w starożytnym rozumieniu tego słowa. Być może miał na myśli jego sposób pojmowania polityki oraz związany z tym brak pozytywnego zaangażowania. Od siebie mogę dodać, że dziś prawie każdy polityk sprawia wrażenie idioty. W wielu przypadkach są to jedynie pozory, ale to oddzielny temat.

W wieku XX pojawili się idioci pożyteczni. Termin ten oznaczał osoby i środowiska sympatyzujące z ZSRR i jego polityką, ludzi podatnych na komunistyczną propagandę. Słowo idiota oznacza również w potocznym rozumieniu ignoranta, nieuka, wtórnego analfabetę łykającego propagandową papkę.

Czy Tokarczuk jest idiotką?

W kontekście powyższego opisu, biorąc pod uwagę wypowiedzi noblistki o Polakach typu: “Robiliśmy rzeczy straszne jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów” wielu skłania się do opinii, że Tokarczuk jest pospolitą idiotką zwaną pożyteczną czyli osobą będącą pod wpływem antypolskiej propagandy.

“…Twierdzenie, które niekiedy zaczyna pojawiać się w naszej debacie historycznej, głoszące że „Polska nie miała co prawdzie w swojej historii zjawiska niewolnictwa, ale miała zjawisko pańszczyzny i poddaństwa chłopów” uważam za wyjątkowo chybione i szkodliwe, gdyż zrównuje ono ze są dwa zupełnie różne od siebie zjawiska historyczne, co w poważnej nauce nigdy nie powinno mieć miejsca”. /Czy polscy chłopi byli „niewolnikami wyzyskiwanymi przez szlachtę?”/

Należy też wyraźnie podkreślić, że handlem porywaną ludnością na terenie Polski zajmowali się żydzi oraz muzułmanie (Tatarzy i Turcy).

Tokarczuk: moi krajanie nie są idiotami

Tokarczuk określiła również kto według niej nie jest idiotą, który m.in. „mieszka pod strzechą i nic nie wie”

Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, trzeba mieć pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze.(…)

Więc piszę swoje książki dla ludzi inteligentnych, którzy myślą, którzy czują, którzy mają jakąś wrażliwość. Uważam, że moi czytelnicy są do mnie podobni, piszę jakby do swoich krajanów.

Kultura czy antykultura?

Nie wiem jakie rozeznanie ma Tokarczuk w kulturze, ale obawiam się, że bardzo podobne do rozeznania w polityce i polskiej historii. Postrzegam ją prędzej jako osobę osadzoną w antykulturze. Antykultura to nurt czerpiący inspirację z postmodernizmu i ideologii neomarskistowskiej. Dobitnie o tym świadczy zdjęcie uśmiechniętej Tokarczuk na tle krzyża przerobionego na swastykę. Pomijam milczeniem ideologiczny bełkot rzekomo uzasadniający taką deformację. Sama Tokarczuk nie kryje się z poglądami osoby o innej orientacji moralnej, oderwanej od korzeni cywilizacji łacińskiej.

Dyskusja wśród sympatyków Tokarczuk

Wielu “krajanów” Tokarczuk tworzących wiodący nurt antykultury podzieliło się w opiniach na temat inkryminowanej wypowiedzi. Cześć stwierdziła, że jest to “klasizm”. Inni, że wcale nie. Do dyskusji włączyli się sympatycy noblistki na Twitterze. Na początek wybrałem jeden z tychże głosów z powodu niewyczuwalnego, dla niektórych, smaku dodanej do tej beczki łyżki dziegciu:

Przydałby się taki coaching, oj przydał, nie tylko dla dobra Narodu, ale też Olgi Tokarczuk – poszerzy się grono ludzi godnych jej ksiąg, grono jej krajan, więcej osób będzie mogło osiągnąć to, do czego wszyscy powinniśmy dążyć – do stania się podobnymi do naszej noblistki

Do tego dorzucę tzw. pełen odlot, który zaliczył niejaki pan Szubartowicz szeroko znany wśród  “nie idiotów”, nazywający wypowiedź Tokarczuk “neutralną”, a opinie o niej “egzaltowaną histerią”

Ta egzaltowana histeria, która rozlewa się po zupełnie neutralnej wypowiedzi Olgi Tokarczuk, jest znakiem czasów. Grupki oderwanych od rzeczywistości, infantylnych strażników moralności usiłują terroryzować wszystkich karykaturalną poprawnością polityczną. Nowy purytanizm u bram.

Inny rodzaj odlotu zaprezentowała Gazeta Wyborcza pisząc:

Noblistkę zaatakowały głównie osoby z roczników 80. i 90. wychowane na amerykańskiej popkulturze i anglosaskim modelu, w którym kultura jest rozrywką. Tymczasem Olga Tokarczuk wychowała się na oświeceniowym przekonaniu, że pęd do wiedzy daje szczęście.

W tym momencie zbliżyliśmy się do momentu odpowiedzi na tytułowe pytanie.  Swego czasu książki Tokarczuk próbował czytać Stanisław Lem. O swojej nieudanej próbie powiedział tak:

Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest nie warta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca.

Książki Tokarczuk nie zawędrowały więc pod “strzechę” wybitnego pisarza Stanisława Lema, a także pod “strzechę” wybitnego znawcy antykultury, Krzysztofa Karonia, który swego czasu spuentował “noblowską hucpę” w sposób następujący:

Nie widzę najmniejszego powodu, aby być dumnym z tego, że Olga Tokarczuk należąca do formacji barbarzyńskiej otrzymała nagrodę. Barbarzyńcy przejęli komitet noblowski i rozdają nagrody. Banda degeneratów przyznała nagrodę osobie, która spełniała ich warunki. (…) Kłamstwa pani Tokarczuk powinny być przedmiotem prawa karnego.

Polskie szpitale „Тільки для українців”

Polskie szpitale „Тільки для українців”? – Konrad Rękas

Sama tylko opieka medyczna, w tym szpitalna, dla obywateli Ukrainy przesiedlonych do Polski – miała w 2022 r. kosztować budżet państwa ponad miliard zł. Miała, bo już dziś wiadomo, że kwota ta zostanie zwielokrotniona, także w związku z faktem, że na naszym terytorium leczeni są i poddawani rehabilitacji ranni w walkach ukraińscy żołnierze i bojówkarze zbrojnych batalionów banderowskich. Spodziewając się zwiększenia ich liczby – zwłaszcza w województwach przygranicznych opróżniane są pośpiesznie z polskich pacjentów w szczególności oddziały chirurgii i ortopedii. Choć ministerstwo zdrowia zaprzecza istnieniu wydzielonych łóżek tylko dla Ukraińców – nasi informatorzy potwierdzają, że obowiązują zakazy przyjmowania Polaków, nawet na terminowe zabiegi, jeśli mieliby zostać położeni na miejscach czekających na przesiedleńców bądź rannych. W całym kraju nawet ok. 12.000 łóżek miałoby zostać wyłączonych jako „Тільки для українців”.

Co najmniej 50 miliardów złotych

Teoretycznie takie sprawy powinna regulować ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (Dz. U. z 2022 r. poz. 583, z późn. zm.). Faktycznie jednak szczegóły, w tym samą wysokość świadczeń, przeniesiono do umowy między ministrem zdrowia, a Narodowym Funduszem Zdrowia, zatem manipulować kwotami można już w praktyce poza bezpośrednią kontrolą i wiedzą Sejmu.

Sama ustawa zresztą, jak to w państwie PiS-u – napisana jest brudno, chaotycznie, niespójnie i z licznymi furtkami, oczywiście służącymi ułatwieniom w wyprowadzaniu pieniędzy budżetowych przez fundusze celowe, w tym przypadku na rzecz ludności ukraińskiej w Polsce.

To dlatego właśnie nie zgadzają się i wciąż zmieniane są kwoty, co do których udaje się uzyskiwać niechętne potwierdzenia rozdysponowania na rzecz przesiedleńców. I tak do wspomnianego 1 miliarda na ochronę zdrowia (już nieomal wydanego, choć miał starczyć na rok) doliczyć należy bezpośrednie zasiłki, dalej zaś księgowane osobno świadczenia z PFRON i Funduszu Solidarnościowego. Ile łącznie i ile trzeba będzie jeszcze dołożyć – nikt oczywiście przyznać nie chce, jednak podawana na początku wojny wstępna kalkulacja ok 24 miliardów zł już musiała zostać podwojona, ze względu na znacznie większy niż pierwotnie podawano napływ przesiedleńców.

Na dziś mowa więc co najmniej o 50 miliardach – i o konieczności dofinansowania samej opieki zdrowotnej „Тільки для українців” kwotą co najmniej kolejnych 3 miliardów zł.

Tajemnice wojskowe państwa niewojującego

Powtórzmy, to wszystko są wydatki formalnie cywilne, bez wliczania w to miliardów pomocy wojskowej i prezentów w postaci sprzętu i uzbrojenia oraz służby polskich „ochotników”.  

Ile wydaje się na leczenie samych rannych, w tym m.in. na opiekę psychologiczną i rehabilitację nazistów z AZOWA, wciąż pewnie w traumie po poddaniu się ich kolegów z Mariupola – to już tajemnica wojskowa! Tajemnicą wojskową, choć przecież Polska nie jest z nikim w stanie wojny próbuje się cenzurować informacje o przyjeżdżających do nas transportach z rannymi.  Tak było kilka dni temu z wyciemnionym pociągiem, którym dostarczono m.in. do lubelskiego SPSK-4 32 ukraińskich żołnierzy i bojówkarzy.

Moją ciotkę po amputacji nogi na siłę wyrzucili z oddziału naczyniowego do domu w piątej dobie. Osobę tak słabą, że nie była w stanie samodzielnie poprawić sobie ułożenia głowy. Z krwawiącą raną pooperacyjną, wypis w dobę po przetaczaniu krwi ratującej jej życie. To w temacie leczenia Polaków – komentowała w jednej z dyskusji przerażona lublinianka jednak takich historii próżno szukać w lokalnych mediach. Pod względem kolportowania kłamstw i manipulacji w niczym nie ustępują one tym ogólnokrajowym, te zaś działają pod dyktando kłamców rządowych.

Lista ukraińskich kłamstw III RP

32 rannych żołnierzy ukraińskich przyjechało do Polski specjalnym pociągiem sanitarnym. To pierwszy taki transport, a ranni żołnierze zostali umieszczeni w trzech szpitalach: w Łodzi, w Warszawie i w Lublinie” – powiedział w Radiu Zet szef kancelarii premiera, minister Michał Dworczyk.

Pierwszy? Doprawdy? To pierwsi nie byli ci leczeni w Polsce ukraińscy żołnierze, o których na łamach Wall Street Journal już 6. marca informował rzecznik rządu, Piotr Müller? A może tych kilkudziesięciu, którymi 15. kwietnia chwalił się we Lwowie sam premier Mateusz Morawiecki, zapowiadając miejsca nawet dla 10.000 rannych? A co z tą grupą z maja, z Ostrowa Wielkopolskiego, pan minister ich przeoczył?

Kłamią. Kłamią bezczelnie i bez przerw!

Każdy kolejny transport ma być pierwszy, każde wyrzucenie Polaków z łóżek zupełnie wyjątkowe i nadzwyczajne, a tymczasem planowali to od dawna. „Od wielu tygodni przygotowywaliśmy się do zapewnienia pomocy naszym sąsiadom z Ukrainy. Każdemu przybywającemu do naszego kraju musimy zapewnić bezproblemowy, bieżący dostęp do opieki medycznej, w tym również do hospitalizacji” – powiedział już 25. LUTEGO rzecznik ministerstwa zdrowia, Wojciech Andrusiewicz (prywatnie przesympatyczny).  Na wiele tygodni przed rosyjskim atakiem szykowali łóżka dla ukraińskich żołnierzy i przesiedleńców?! I nadal śmią twierdzić, że III RP nie była zaangażowana w ukraińsko-NATOwskie plany wojny przeciw Rosji? Naprawdę mają Polaków za takich idiotów, którzy nie pamiętają propagandy sprzed miesiąca i nie umieją jej porównać z tą obecną?

Ha, widać nie pamiętamy i nie umiemy dodawać miliardów. Tych miliardów, których brakuje na leczenie Polaków.

Konrad Rękas

Za: Konserwatyzm.pl (24 lipca 2022) | https://konserwatyzm.pl/rekas-polskie-szpitale-%D1%82%D1%96%D0%BB%D1%8C%D0%BA%D0%B8-%D0%B4%D0%BB%D1%8F-%D1%83%D0%BA%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D1%86%D1%96%D0%B2/

Wesprzyj naszą działalność

Brak węgla w Polsce: Węgiel z Bogdanki będzie płynął na Ukrainę dalej…

Brak węgla w Polsce: Węgiel z Bogdanki będzie płynął na Ukrainę dalej, jeśli wojna nie przeszkodzi

Wojciech Jakóbik 28 marca 2022, https://biznesalert.pl/wegiel-z-bogdanki-bedzie-plynal-na-ukraine-dalej-jesli-wojna-nie-przeszkodzi/

Polski węgiel z Kopalni Bogdanka płynie szerokim strumieniem na Ukrainę doświadczoną atakiem Rosji i ma płynąć nadal, jeśli infrastruktura pozwoli pomimo działań wojennych.

– Mieliśmy zaplanowany eksport węgla na Ukrainę przez cały rok, ale przez działania wojenne i niebezpieczeństwo przerwy szlaków dostawy podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu dostaw do odbiorców w zachodniej i środkowej części tego kraju tak, żeby nie zaburzyć dostaw do odbiorców w Polsce – powiedział Artur Wasil, prezes Lubelski Węgiel Bogdanka, spółki z Grupy Enea zarządzającej Kopalnią Bogdanka.

W 2021 roku wyeksportowaliśmy na Ukrainę blisko 0,5 mln ton węgla. W 2022 roku też planujemy wyeksportować około pół miliona ton węgla. Czas dostaw z uwagi na działania wojenne został skrócony i będzie najprawdopodobniej, jeżeli nie dojdzie do uszkodzenia infrastruktury, zrealizowany w pierwszym półroczu tego roku – zapowiedział Wasil podczas konferencji poświęconej wynikom Enei.

===================

mail: A w drugą stronę – nasi przyjaciele [i Obrońcy] już szykują worki na nasionka wierzby i topoli, z których będziemy mogli sobie wyhodować sadzonki na przyszły chrust.

Czas na dymisję Adama Niedzielskiego. [Lub wywiezienie go na taczkach z gnojem].

[druga część tytułu – MD]

Nie ma wątpliwości, że obecne sygnały płynące z rządu to zapowiedź kolejnego lockdownu i wszystkiego złego, co się z nim wiąże. Jeśli teraz nie uda się zahamować decyzji o nowych restrykcjach, spirala covidowego szaleństwa zacznie znowu się nakręcać

Proszę wyobrazić sobie, że właśnie teraz, w gorącym lipcu, gdy Polacy udali się na upragnione wakacyjne wyjazdy… Minister Zdrowia znowu zaczyna straszyć restrykcjami i wracającą „pandemią”! Nie do wiary, prawda? Ja też początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Z nieba leje się żar, a Adam Niedzielski zupełnie serio zaczyna opowiadać o zwiększonej zachorowalności na koronawirusa, tego samego, o którym kilka tygodni temu mówił, że powinien być traktowany jak zwykła infekcja i nie ma podstaw, aby z jego powodu wprowadzać nadzwyczajne środki ostrożności.

I znów się pozmieniało! Minister już przepowiada, kiedy będą kolejne zachorowania (środek sierpnia). A może po prostu planuje wtedy podkręcić statystyki…????

Wraz z alarmującymi informacjami z rządu wraca znowu ten sam motyw: SZCZEPIENIA. Rozpoczyna się nowa odsłona stręczenia Polakom szczepionek produkowanych na liniach płodowych. Wszystkie podawane w Polsce szczepionki na Covid czerpią z aborcji. Aby opracować i testować (Pfizer, Moderna) lub wprost produkować (Astra Zeneca, Johnson&Johnson) każdy z preparatów, użyto linii płodowych wyprowadzonych wprost od zabitych dzieci. Linie te są w obiegu od wielu lat, lecz starzeją się, zatem tworzy się popyt na kolejne linie. Dochodzi do kolejnych aborcji na potrzeby przemysłu farmaceutycznego.

Aby preparaty były zdatne do użytku, trzeba było pobierać tkanki z dzieci żywcem i bez żadnego znieczulenia – w krótkim momencie pomiędzy wyjęciem dzieciątka z macicy a jego śmiercią. Aż trudno wyobrazić sobie, jak ogromny ból musiał odczuwać mały człowiek wyrwany z bezpiecznego łona mamy i poddany okrutnej procedurze usunięcia narządów żywcem… Teraz szczepionki powstałe dzięki liniom płodowym mamy wszyscy uznać za zdobycz cywilizacji i masowo je stosować. Straszenie kolejną falą koronawirusa jest niczym innym jak tworzeniem popytu na preparaty skażone gigantyczną zbrodnią.

Przemysł aborcyjny jest powiązany z niektórymi gałęziami przemysłu farmaceutycznego i na tej podstawie próbuje się oswajać ludzi z tezą, że aborcja nie zawsze przynosi samo zło. Promotorzy zabijania dzieci bardzo chcą, abyśmy przyznali, że czasem z zabicia niewinnego dziecka wypływa dobro. Dlatego rozpętywanie strachu wokół konkretnego wirusa, kreowanie statystyk zachorowań i wmawianie opinii publicznej, że jedynym ratunkiem są szczepionki skażone aborcją – jest świetną okazją, aby relatywizować zbrodnię. W świadomości przeciętnego człowieka może wówczas pojawić się myślenie, że nie wszystkie aborcje są tak samo złe, w zależności od celu, do jakiego wykorzysta się ciała zamordowanych dzieci. To utylitarne myślenie o życiu człowieka pomaga ruchowi aborcyjnemu w osiąganiu jego celów – akceptacji aborcji (przynajmniej niektórych) i zarabianiu na nich wielkich pieniędzy.

Dlatego z przerażeniem obserwuję, jak polski rząd ponownie rozpoczyna kampanię strachu, kreowanie popytu i wmuszanie ludziom preparatów, które czerpią ze zbrodni aborcji.

Potrzeba masowego sprzeciwu, aby znowu nie wprowadzono restrykcji, lockdownu i nachalnej akwizycji szczepionek na Covid!

Chciałabym, aby w najbliższym czasie jak najwięcej osób zadzwoniło do Kancelarii Premiera i przekazało Mateuszowi Morawieckiemu, że nie chce:

żadnych restrykcji ani lockdownów, żadnych testów, a przede wszystkim żadnych szczepionek z abortowanych dzieci,
– wydawania pieniędzy podatników na preparaty skażone zbrodnią aborcji ani na ich namolną promocję.

Ponadto pora na dymisję Adama Niedzielskiego i mianowanie Ministrem Zdrowia kogoś, kto nie będzie ulegał lobby aborcyjnemu.

Nie ma wątpliwości, że obecne sygnały płynące z rządu to zapowiedź kolejnego lockdownu i wszystkiego złego, co się z nim wiąże. Jeśli teraz nie uda się zahamować decyzji o nowych restrykcjach, spirala covidowego szaleństwa zacznie znowu się nakręcać. Być może w kolejnym roku szkolnym dzieci znowu nie pójdą do szkół. Być może znowu doświadczymy zamknięcia placówek ochrony zdrowia. Czy chcemy znowu zamknięcia branż gospodarki i szantażu, że jeśli nie weźmiemy skażonych aborcją szczepionek, to branże te nie będą mogły się otworzyć…? Czy chcemy selekcji wiernych w kościołach? Nalotów Policji na świątynie, gdzie zgromadziło się zbyt wielu wiernych? Zakazu spotkań powyżej określonych przez władzę limitów?

Są wakacje. Mimo to nie zwalniamy tempa i wiemy, że właśnie TERAZ potrzeba pilnego i efektywnego działania. Uruchomiliśmy stronę internetową www.telefondopremiera.pl. Znajdują się na niej numery telefonów do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz krótka zachęta, aby zadzwonić i przekazać Mateuszowi Morawieckiemu, że nie ma zgody na rozkręcanie kolejnej fali restrykcji i promocji szczepień na Covid-19.

Cierpienie dzieci, które zostały poddane aborcji i usunięciu tkanek, by wyprodukować szczepionki, to nie jest abstrakcja. Te dzieci to nasi bliźni, najsłabsi, niemogący się bronić, ginący na ołtarzu wielkiego biznesu i ogromnych pieniędzy. Protestujmy przeciw nieludzkiej polityce kreowania popytu i wymuszania szczepień preparatami, które powstały przy użyciu ciał tych niewinnych maleństw…

Wesprzyj naszą inicjatywę!

Kaja Godek Fundacja Życie i Rodzina

CIEMNA STRONA POJAZDÓW ELEKTRYCZNYCH. KRWAWY KOBALT. DZIECI – GÓRNICY.

Z biedaszybów do salonów czyli jazda z prądem

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Gospodarka, Kontrowersyjne, Polecane, Polityka, Polska, Świat, Ważne AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/07/24/z-biedaszybow-do-salonow-czyli-jazda-z-pradem/

Jeśli pracownik umiera, firmy nie zgłaszają tego rządowi. Chowają taką osobę, ukrywają zwłoki i przekupują rodzinę, aby milczała”.

To twój samochód elektryczny, który zabija ludzi, zanim jeszcze wyjedzie na drogę. Czy pisałeś się na to?”

−∗−

Tłumaczenie transkrypcji materiału wideo z serwisu Forbidden Knowledge TV na temat ciemnej strony produkcji pojazdów elektrycznych. Zachęcam nie tylko do lektury tekstu, ale również do obejrzenia samego filmu ze względu na grafikę z danymi. //AlterCabrio

________________***________________

Ciemna strona pojazdów elektrycznych

Palki Sharma z WION z New Delhi w Indiach to świetne źródło prawdziwych wiadomości, a ten odccinek jest świetnym przykładem. Kilka minut oglądania małych dzieci kruszących skały dla przemysłu kobaltowego może na dobre zniechęcić cię do posiadania pojazdu elektrycznego.

Mówi: „Pod lśniącą powierzchnią EV kryje się historia krwawych baterii [blood batteries]. Te samochody są przyczyną łamania praw człowieka, skrajnego ubóstwa i pracy dzieci…”

„Połowa wyprodukowanego kobaltu trafia do samochodów elektrycznych. Mówimy o 4 do 30 kilogramów kobaltu na baterię. Ten metal znajduje się na całym świecie… ale 70% całkowitej podaży pochodzi z jednego kraju… Demokratycznej Republiki Konga”.

„Przyjrzyjmy się temu krajowi. DR Kongo jest drugim co do wielkości krajem Afryki. Jego PKB wynosi około 49 miliardów dolarów… Wydobycie kobaltu w Kongo dzieli się na dwie kategorie: wydobycie przemysłowe lub na dużą skalę oraz wydobycie rzemieślnicze lub na małą skalę”.

„Jaka jest różnica między tymi dwoma? Kopalnie rzemieślnicze są nieuregulowane. Tutaj nie obowiązują przepisy prawa pracy. Podobnie jak protokoły bezpieczeństwa. Kopalnie te produkują od 20% do 30% kongijskiego kobaltu. W tych kopalniach pracuje około 200 000 górników. Co najmniej 40 000 z nich to dzieci, niektóre nawet sześcioletnie”.

„Te dzieci codziennie ryzykują śmiercią. Wchodzą do pionowych tuneli, większość z nich jest zbyt wąska, aby dorośli mogli się w nich pomieścić. To jak piec. Dzieci kopią kobalt w nieludzkich warunkach, czasem mają łopaty, ale najczęściej kopią gołymi rękami”.

„Nie mają masek, rękawiczek, ubrań roboczych, a czasami mają tlenu tylko na 20 minut, ale te małe dzieci kopią godzinami. Po wydobyciu kruszą skały. Myją je i niosą swoje znaleziska na targ, aby znaleźć kupca”.

„Ile te dzieci zarabiają? Czasami ledwie jednego dolara. Kobalt to wielomiliardowy przemysł. Szacuje się, że do 2027r. będzie wart 13,63 miliarda dolarów, ale pieniądze te nigdy nie dotrą do dziecka, które wyszukuje i wydobywa metal”.

„W dotkniętym biedą Kongo nawet jeden dolar wart jest zaryzykowania życia. Wielu ginie, próbując zarobić te pieniądze… Według szacunków co roku w Kongo ginie 2000 nielegalnych górników. Wielu cierpi z powodu trwałego uszkodzenia płuc, infekcji skóry i urazów zmieniających życie. W 2019 roku kilka rodzin z Kongo złożyło pozew. Wskazali firmy takie jak Tesla, oskarżyły je o podżeganie i przyczynianie się do śmierci i okaleczenia dzieci…”

Zapotrzebowanie [na kobalt] potroiło się w ciągu ostatniej dekady. Oczekuje się, że do 2035r. ponownie się podwoi. Popyt napędzają pojazdy elektryczne. Obecnie na drogach jeździ ponad 6,5 miliona pojazdów elektrycznych. Do roku 2040 ta liczba osiągnie 66 milionów, czyli 66 milionów pomnożone przez 30 kilogramów kobaltu. Policzcie sami”.

„Oczekuje się, że do 2050r. zapotrzebowanie na produkcję kobaltu wzrośnie o 585%. Rodziny z Kongo chcą przezwyciężyć tę falę biedy. Wysłanie dzieci do kopalni nie jest dla nich wyborem, ale koniecznością. Te dzieci w końcu pracują jako górnicy na małą skalę [bieda szyby] lub pracownicy nieformalni. Nie są zatrudnieni przez żadną firmę, ale kilka firm ustawia się w kolejce, aby kupić ich znaleziska.

„Widzisz, taniej jest kupić kobalt od dziecka niż w oficjalnej kopalni, a kto lepiej rozumie biznes niż Chiny? Większość z tych firm zajmujących się krwawymi bateriami pochodzi z Chin. Dominują w globalnym łańcuchu dostaw kobaltu. Chiny posiadają do 50% produkcji metalu. Kontrolują około 80% rafinacji kobaltu”.

„W ciągu ostatnich 15 lat chińskie podmioty wykupiły działające w Kongo firmy wydobywcze z Ameryki Północnej i Europy. Dziś chińskie firmy są właścicielami 15 z 19 kopalń przemysłowych w tym kraju”.

„W zamian za kongijski kobalt Chiny obiecały temu krajowi miliardowe inwestycje w infrastrukturę, szkoły i drogi”.

„Teraz Kongo jest kolejnym przykładem tego, że historie z udziałem Chin nigdy nie kończą się dobrze. Dzisiaj Chiny wpuszczają krwawy kobalt do łańcucha dostaw pojazdów elektrycznych. Chińskie firmy kupują kobalt od dzieci, zachęcając je do udziału w handlu krwawymi bateriami”.

„Jednym z największych przetwórców kobaltu w Kongo jest firma CDM czyli Congo Dongfung Mining. Jest spółką zależną chińskiej firmy Xiang Huayou Cobalt. Oczywiście Huayou dostarcza kobalt producentom samochodów elektrycznych, takim jak Volkswagen. 40% kobaltu Huayou pochodzi z Konga. W 2016 roku chińska firma została wezwana do wyjaśnień przez organizację pozarządową. Zostali uznani za beneficjenta pracy dzieci”.

„Huayou obiecał uporządkować swoją działalność, ale czy coś się zmieniło? Raporty napływające z terenu budzą poważne wątpliwości. To jedna z części historii.

W wielkich chińskich kopalniach jest też krew. Tam pracownicy są maltretowani, dyskryminowani, bici i zmuszani do pracy bez umów i wystarczających racji żywnościowych”.

„Jeden z pracowników powiedział mediom, cytuję: «Jeśli pracownik umiera, Chińczycy nie zgłaszają tego rządowi. Chowają taką osobę, ukrywają zwłoki i przekupują rodzinę, aby milczała»”.

„To twój samochód elektryczny, który zabija ludzi, zanim jeszcze wyjedzie na drogę. Czy pisałeś się na to?”

„Najwięksi światowi producenci samochodów są współwinni tych przestępstw. Mówię o firmach takich jak Tesla, Volvo, Renault, Mercedes-Benz, Volkswagen. Wszyscy oni pozyskują kobalt z chińskich kopalń w Kongo…”

„Podobnie jak twierdzenie, że samochody elektryczne są czyste, te samochody są napędzane brudną energią, krwawymi bateriami i nie jest to rozwiązanie klimatyczne. To łamanie praw człowieka i te dwie rzeczy nie mogą współistnieć”.

„Rozwiązanie klimatyczne nie powinno odbywać się kosztem ludzkiego życia. Krótko mówiąc, pojazdy elektryczne muszą przejechać wiele kilometrów, zanim ktoś będzie mógł twierdzić, że są czyste”.

__________________

The Dark Side of Electric Vehicles, Alexandra Bruce, July 24, 2022

Post-Zachód, Węgry i wojna na Ukrainie. Viktor Orban – mąż stanu.

Post-Zachód, Węgry i wojna na Ukrainie. Viktor Orban.

https://www.bibula.com/?p=135378

Tradycyjnie latem podczas Bálványos Summer Free University and Student Camp w Siedmiogrodzie Viktor Orban wygłosił wykład na temat sytuacji międzynarodowej i pozycji Węgier.

Orban powiedział, że „Zachód przeniósł się do Europy Środkowej w sensie duchowym”, Zachód jest tutaj i toczy bitwa między dwiema połówkami Europy. Europa Środkowa chce, aby każdy mógł sam decydować, z kim i jak chce żyć, „ale Postzachód odmówił tego i nadal walczą z Europą Środkową w celu upodobnienia nas do nich”. Postzachód walczy z Europą Środkową, a Bruksela, w stylu Sorosa, chce „zmusić do nas do przyjmowania imigrantów”.

Orban powiedział, że wojna zachwiała współpracą polsko-węgierską, która stanowiła oś współpracy między Czwórką Wyszehradzką, mimo że ich strategiczne interesy były zbieżne: Polacy chcą, aby Rosjanie nie zbliżali się do nich, chcą zachowania suwerenność Ukrainy i demokracji.

O ile jednak Węgrzy chcą trzymać się z dala od wojny dwóch narodów słowiańskich, o tyle Polacy uznają, że to jest ich wojna, dlatego trzeba zrobić wszystko, co możliwe żeby po tej wojnie uratować polsko-węgierski sojusz strategiczny – wskazał premier.

W związku z wyzwaniem, jakie stawia wojna rosyjsko-ukraińska, Viktor Orbán zwrócił uwagę, że wojna rosyjsko-ukraińska przyniosła już Węgrom krwawe ofiary: według danych do tej pory zginęło 86 Węgrów, więc Węgry mają prawo, jako kraj sąsiedni, powiedzieć, że pokój jest jedynym rozwiązaniem. Viktor Orbán uważa, że na każdą wojnę można spojrzeć z wielu różnych perspektyw, ale podstawowym aspektem każdej wojny jest fakt, że „matki opłakują swoje dzieci, a dzieci tracą rodziców”. Według niego takie podejście powinno przeważyć nad wszystkim innym, nawet w polityce.

Podkreślił, że dla węgierskiego rządu oznacza to, że ich głównym obowiązkiem jest, aby węgierscy rodzice i węgierskie dzieci nie znaleźli się w takiej sytuacji. Jednocześnie zaznaczył, że są kraje, które krytykują Węgry, ponieważ według nich wystarczająco nie pomagają Ukraińcom, ale te kraje są daleko i udzielają Ukrainie co najwyżej wsparcia finansowego lub zbrojeniowego.

Podkreślił, że w związku z tym podtrzymuje stanowisko, że „to nie jest nasza wojna”. Węgry są członkiem NATO i zakładają, że Rosja nigdy nie zaatakuje znacznie silniejszego NATO, ale znalazła się w delikatnej sytuacji po tym, jak UE postanowiła  nie będąc stroną walczącą, dostarczać broń Ukrainie  i nakłada surowe sankcje gospodarcze, co stwarza ogromne ryzyko eskalacji konfliktu– wyjaśnił.

Przypomniał, że Rosjanie postawili jasne żądanie  bezpieczeństwa: Ukraina nigdy nie powinna być członkiem NATO, a gdyby Donald Trump był teraz prezydentem USA, a Angela Merkel kanclerzem Niemiec, nie sądzi, żeby ta wojna wybuchła.

Wyjaśnił, że zachodnia strategia opiera się na tym, że Ukraina wygra wojnę dzięki anglosaskiemu szkoleniu i broni, i na tym, że sankcje zdestabilizują przywództwo Moskwy, i że Zachód może sobie poradzić sobie z ekonomicznymi skutkami sankcji, a świat opowie się za nim. Tymczasem  dzieje się odwrotnie.

„Siedzimy w samochodzie [UE] z przebitymi wszystkimi czterema oponami” – powiedział Viktor Orbán, wskazując, że w kontekście wojny Europa potrzebuje nowej strategii, która powinna skupić się nie na wygraniu wojny, ale na wynegocjowaniu pokoju i sformułowaniu dobrej oferty pokojowej. Viktor Orbán podkreślił, że zadaniem Unii Europejskiej nie jest teraz „stanie po stronie Rosjan czy Ukraińców, ale stanie między Rosją a Ukrainą”.

To, co dzieje się w tej chwili, przedłuża wojnę, ponieważ Rosjanie chcą przesunąć się tak daleko, żeby nie było możliwe zaatakowanie Rosji z terytorium Ukrainy, więc im lepszą broń będą mieli Ukraińcy, tym dłużej ta wojna będzie trwać.

Podkreślił, że dopóki nie dojdzie do rosyjsko-amerykańskich negocjacji, nie będzie pokoju. „My, Europejczycy, straciliśmy naszą szansę na wpływanie na rzeczy” po 2014 r., kiedy przy zawieraniu porozumienia mińskiego wyłączono Amerykanów, a przez co realizacja tego porozumienia nie mogła być egzekwowana, wyjaśnił. Dodał, że dlatego „Rosjanie nawet nie chcą teraz negocjować z nami”, ale z tymi, którzy mogą wymusić na Ukrainie to, na co się zgodzą.

Wymienił kwestię energetyki i gospodarki jako jedno z wyzwań stojących przed Węgrami. Chodzi o to, aby zrozumieć, kto korzysta z sytuacji wojennej. Zwrócił uwagę, że korzystają na tym ci, którzy mają własne źródła energii. Rosjanie mają się dobrze, ponieważ ich przychody są determinowane nie tylko ilością sprzedanej energii, ale także jej ceną, Chińczycy – wcześniej zależni od świata arabskiego – są teraz są w stanie kupować rosyjskie surowce, dobrze mają się też duże amerykańskie firmy, które zwielokrotniły swoje zyski. Z drugiej strony UE radzi sobie źle, a jej deficyt energetyczny potroił się.

Podkreślił też znaczenie fundamentów duchowych: „Węgry wciąż mają swoją ideę narodową, mają swoje uczucia narodowe, mają swoją kulturę”. Nazwał też ważnym, aby Węgry miały ambicje, ambicje wspólnotowe, a nawet narodowe. Aby „utrzymać nasze narodowe ambicje w trudnym okresie, który nadchodzi, musimy pozostać razem, ojczyzna musi być zjednoczona, a Siedmiogród i inne zamieszkane przez Węgrów terytoria w Kotlinie Karpackiej muszą pozostać razem” – zakończył swoją prezentację Viktor Orbán.

Za: Magyar Hirlap

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (23-07-2022) | https://myslpolska.info/2022/07/23/postzachod-wegry-i-wojna-na-ukrainie/

==============

mail:

Wiktor Orbán mówi to w Siedmiogrodzie, obecnie w granicach Rumunii.
Czy którykolwiek polski przywódca odważyłby się na podobną wypowiedź we Lwowie, ale choćby w Warszawie.

Dialog premiera Morawieckiego z prezydentem Dudą o węglu.

Andrzej Duda MASAKRUJE Mateusza Morawieckiego ws. węgla [VIDEO]

https://nczas.com/2022/07/24/andrzej-duda-masakruje-mateusza-morawieckiego-ws-wegla-video/

Na profilu w mediach społecznościowych Konrada Berkowicza (KORWiN) pojawiło się nagranie, w którym zestawiono niedawną wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego na temat niedoborów węgla z archiwalną wypowiedzią Andrzeja Dudy.

Prezydent Andrzej Duda (P) oraz premier Mateusz Morawiecki (L) . na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. (amb) PAP/Marcin Obara

Dwa nagrania – w obu występują politycy Prawa i Sprawiedliwości. Pierwsze to całkiem świeża wypowiedź premiera pisowskiego rządu – Mateusza Morawieckiego. Drugie to wypowiedź Andrzej Dudy z czasu przed prezydenturą. Pocięte tak, że tworzą dialog.

==============================================

Mateusz Morawiecki: Jest rzeczą oczywistą, że skoro z importu rosyjskiego uzupełniany był do czasu przed wojną polski węgiel, polskie zasoby węgla, to kiedy nagle przerwane zostały dostawy tego węgla, jest jego mniej.

Andrzej Duda:
Wszystko dzieje się w kraju, który ma 90% europejskich złóż węgla, który ma tego węgla, jak mówią eksperci, do wydobycia jeszcze na 200 lat.

MM: Płyną statki z importu. Właśnie spoza Federacji Rosyjskiej, właśnie po to, aby uzupełniać węgiel.

AD: Węgiel jest naszym absolutnie podstawowym surowcem energetycznym, własnym, nikogo nie musimy o niego prosić, od nikogo go nie musimy kupować. Możemy go wydobywać sami.

MM: Ściągamy węgiel z bardzo wielu krajów świata, ten brakujący węgiel i opałowy, i energetyczny. Do ciepłowni, do elektrowni. Zatrudniliśmy w tym celu, a także ściągnęliśmy, zgromadziliśmy najlepszych ekspertów od zakupów węgla.

AD: To, w jaki sposób będziemy go wydobywali, to, w jaki sposób będziemy działali wobec naszego przemysłu wydobywczego, jest naszą decyzją i naszą sprawą, ale jest też odpowiedzialnością rządzących.

Prof. Mirosław Dakowski | Lewe i prawe skrzydło PTASZYSKA KŁAMSTWA SMOLEŃSKIEGO. Przypomnienie; inaczej… 33 minuty

Prof. Mirosław Dakowski | Lewe i prawe skrzydło PTASZYSKA KŁAMSTWA SMOLEŃSKIEGO. Przypomnienie…

33 minuty

=====================

Поступил вопрос в радио Ереван:

Dlaczego Dakowski czasem umieszcza swoje filmiki, a niezwykle rzadko cudze. Odpowiedź: Wiem, co chce powiedzieć i co mówię, a jeśli się pomylę, to mogę to sprostować; i biorę za to co powiedziałem odpowiedzialność. Tymczasem wypowiedzi innych nie mogę sprostować czy komentować, a odpowiedzialności brać nie chcę.

Wielki Powrót – czyli pandemia bez końca. Nowe objawy: „ból gardła i chrypka”. A czasem – pocenie !!! A Józio B. ma po raz czwarty!!

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/07/23/wielki-powrot-czyli-pandemia-bez-konca/

Małpia ospa brzmi głupio, polio umarło na samym wejściu, fala upałów już się skończyła, a ludzie są znudzeni Ukrainą. Muszą wrócić do Covid, ponieważ nie mają nic więcej.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat powrotu narracji covidowej i to pomimo pełni sezonu letniego. Tym razem wiele wskazuje na to, że zjawisko może pozostać z nami na dłużej. //AlterCabrio

____________***____________ 

Przywracają COVID… tym razem już na stałe

Covid powraca w każdym nagłówku. Ponieważ nowo-normalne hordy desperacko starają się przestraszyć ludzi, by zaakceptowali Wielki Reset, wracają do swojego starego ulubieńca, aby przyzwyczaić nas do wiecznej pandemii.

Według Krajowego Urzędu Statystycznego liczba „przypadków Covid” w Wielkiej Brytanii wynosi (podobno) nawet 3,8 miliona. Podobno jest tak samo źle w UE, gdzie „przypadki” (rzekomo) potroiły się w ciągu sześciu tygodni.

Za oceanem również sprawy wyglądają dość ponuro, a „przypadki” „narastają” w całych Stanach Zjednoczonych.

Nie jest lepiej po drugiej stronie (rzekomo) ideologicznego podziału. Rosja, Chiny i Indie – mimo że są odważnymi wielobiegunowymi wojownikami zamkniętymi w szachowej rozgrywce 5D przeciwko machinacjom globalistycznej elity – również odnotowują „przypadki” „nowego wariantu”.

Bez względu na to, gdzie mieszkasz, „przypadki” są na tapecie. Ale, jak wszyscy wiemy, „przypadki” w rzeczywistości oznaczają „ludzi, którzy uzyskali wynik pozytywny” i jest to sfałszowana statystyka wykorzystywana wyłącznie do celów propagandowych.

Nowa „fala” to tak naprawdę tylko sprzedaż jednego wielkiego pomysłu: pandemia nigdy się nie skończy.

Marketwatch jest liderem, jeśli chodzi o takie ‘precyzyjne’ [on-the-nose] nagłówki:

„Stany Zjednoczone przodują na świecie w liczbie nowych przypadków COVID, ponieważ BA.5 nadal się rozprzestrzenia i ilustruje, że do zakończenia pandemii jeszcze daleko”

Do zakończenia pandemii jeszcze daleko – to zakodowana wiadomość, która teraz krąży i wcale nie jest zawoalowana. WHO dosłownie to wyraziła, prawie słowo w słowo:

„WHO ostrzega covid „nigdy się nie kończy”, ponieważ liczba odmian rośnie w USA i Europie”

Zmieniają też symptomy, przy czym „subwariant BA.5” wytwarza nowe objawy, w tym „ból gardła i chrypkę”.

Genialnie dodali nawet nocne pocenie i kłopoty z zaśnięciem do listy objawów Covid w… środku fali upałów. Genialne rzeczy.

Ten „wzrost” prawdopodobnie nadal będzie się wzmagał, ponieważ urzędnicy WHO żądają od krajów „wzmocnienia monitorowania”, co oznacza więcej testów, a to oznacza więcej przypadków. Jest to gra, którą wszyscy dobrze znamy, a to wszystko jest bez znaczenia.

Tak samo jak bezsensowne jest mówienie o nowym wariancie „centaurus”.

Musieli postawić na „centaurusa” lub coś innego, ponieważ następną grecką literą po omikronie jest pi, a Wariantu Ciasteczkowego [Pie Variant] nikt się nie przestraszy. [homofonia między określeniami litery ‘pi‘ oraz słowa ‘pie‘ czyli ‘ciasto, placek’ -tłum.]

Czym odróżnia się „wariant centaurus”? Najwyraźniej może być bardziej zakaźny i cięższy. Najważniejsze jednak, że: „

może pomóc wirusowi uciec przed przeciwciałami wywołanymi przez obecne szczepionki

Jest to oczywiście niezbędne, jeśli zamierzasz zagarnąć tę słodziutką kasę za boostery [dawki przypominające].

Aby podkreślić ten element w oczach opinii publicznej, nagłośnili nawet pozytywny test na Covid u starego biednego Józia Śpiocha, mimo że był „wyszczepiony” po kokardki.

Co to oznacza dla jego długoterminowej przyszłości, dopiero się okaże. Może Joe niedługo odejdzie na – ekhem – emeryturę, kto wie.

Pamiętaj, że wiadomość [news] to konstrukt – i gdyby Joe miał pozytywny wynik testu, a nie byłoby to wygodne dla narracji, po prostu nigdy byśmy o tym nie usłyszeli.

Do diaska, wiemy, że nie noszą maseczek, gdy nie ma przy nich kamer, więc nie ma żadnego powodu, by sądzić, że faktycznie zawracają sobie głowę testowaniem. A niby dlaczego mieliby to robić?

Po prostu ogłaszają „pozytywny wynik testu” dla każdego polityka, który potrzebuje trochę wolnego czasu, gdy chcą wzbudzić sympatię lub wzmocnić prawdziwość przekazu.

To interesujące jakimi torami podążają, gdy „w pełni zaszczepieni” zaczynają mieć pozytywny test. Z jednej strony potrzebują „szczepionek”, aby przekonać niezaszczepionych do zastrzyku… ale z drugiej strony chcą, aby „szczepionki” nie zadziałały, by przekonać zaszczepionych, aby przyjęli swoje dawki przypominające.

Najwyraźniej w tej chwili widzą większe pieniądze w ponownym szczepieniu niż w nowym. Co ma sens, gdyż wszelkie odmowy szczepień [rezygnacje] są prawdopodobnie z ich punktu widzenia przegraną sprawą.

Co to oznacza w szerszej perspektywie?

Cóż, potencjalnie oznacza to powrót do nakazów maskowania, dystansu społecznego i dodawania 5/6/7ego boostera do i tak już dość zatłoczonego harmonogramu szczepień. (Być może dadzą ci zniżkę, jeśli weźmiesz polio, małpią ospę i 2 lub 3 zastrzyki przeciw Covid za jednym razem).

Może dostaniemy miły jesienny lockdown, a szkoły opóźnią swoje otwarcie po wakacjach. Być może w planach jest większa narracja. Gazeta „I” już przygotowuje grunt pod „złą zimę”.

Mówiąc bardziej ogólnie, plan polega po prostu na normalizacji półtrwałej „pandemii”.

The Guardian już mówi, że ta fala „osiąga szczyt” i musimy „przygotować się na następną”. New York Times jest bardziej dosadny: „Endemiczny Covid-19 wygląda dość brutalnie”

The Atlantic wyszedł z wariantem (ech!) tego samego nagłówka: „Fala BA.5 – tak wygląda covidowa normalność”

Podczas gdy San Francisco Chronicle zupełnie nieironicznie używa wyrażenia „nowa normalność” w nagłówku. [W tekście oryginalnym występuje błędny link, autor prawdopodobnie miał na myśli ten artykuł: People are getting COVID again and again… and again. Is this the new normal? -tłum.]

Tymczasem zarówno Bloomberg, jak i Washington Post stawiają pozytywny test Bidena w centrum uwagi, twierdząc, że „pokazuje on siłę pandemii” i „testuje jego powrót do normalnej strategii”.

Przesłanie jest jasne – nie ma powrotu do normalności. Endemiczny Covid, wieczna wojna nie do wygrania i koniec zabawy.

Z bardziej optymistycznego punktu widzenia powrót Covid prawdopodobnie oznacza, że ​​hordy Wielkiego Resetu stają się z lekka zdesperowane.

Małpia ospa brzmi głupio, polio umarło na samym wejściu, fala upałów już się skończyła, a ludzie są znudzeni Ukrainą. Muszą wrócić do Covid, ponieważ nie mają nic więcej.

To tak, jakby starzejący się zespół rockowy niechętnie wracał do swoich klasycznych hitów pod koniec koncertu, po tym, jak publiczność chrapała przy ich eksperymentalnym nowym albumie.

Szczerze? To raczej smutne.

______________

They’re bringing COVID back…& this time its permanent, Kit Knightly, Jul 22, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Czy to już koniec epoki c-19?
Nigdy dość powtarzania, że: ograniczenia dotyczące szczepionek Covid kończą się nie dlatego, że szczepionki mRNA odniosły sukces, ale dlatego, że zawiodły. Głębia tej porażki jest tak ogromna, że ​​wyjaśnienie jej […]

______________

”Szczepić, szczepić, szczepić’ czyli czas na nieprzyjemne pytania
„Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”. […]

______________

Pandemia 2 czyli małpia ospa wchodzi do gry
Mimo że „przypadków” jest zaledwie kilkadziesiąt, Światowa Organizacja Zdrowia już zwołała nadzwyczajne spotkanie, co jest rzeczą dziwną, gdyż ich coroczne zgromadzenie zaczyna się dosłownie jutro. Ale myślę, że kiedy wprowadzasz […]

______________

Wejście Ninja czyli mutacje są wieczne
„Ludzie niezaszczepieni tak bardzo nie chorują. Najważniejsze jest to, że im więcej dawek tego trującego zastrzyku wziąłeś, tym bardziej będziesz chory i tym bardziej prawdopodobne jest, że wkrótce umrzesz”. […]

Już opłaca się opalanie zbożem [ogrzewanie], panie premierze… Polacy nabici w soc-butelkę.

Polacy nabici w butelkę. Ludzie będą palić zbożem lub podrabianym pelletem.

Katarzyna Bartman https://www.money.pl/gospodarka/polacy-nabici-w-butelke-ludzie-beda-palic-zbozem-lub-podrabianym-pelletem-6792451602815872a.html

Rząd zajął się pomocą tym, którzy mają piece węglowe w domach, bo jak twierdzi, jest ich w kraju najwięcej i są najbiedniejsi. Ci, którzy zrezygnowali z „kopciuchów” i przeszli na piece do ogrzewania domów na inne paliwa, muszą poczekać, licząc, że też coś dostaną, albo szukać okazji cenowych na rynku. Tymczasem, jak informuje policja, coraz więcej „indywidualnych importerów” pelletu z Ukrainy i Białorusi zgłasza się do nich jako poszkodowani. Sytuacja na rynku surowców jest tak trudna, że nie brakuje też oszustów.

Polacy nie tylko szukają tańszego węgla na rynku (cena za tonę waha się obecnie pomiędzy 2,5 tys. zł a 3 tys. zł, ale i tak jest on trudny do zdobycia), ale też pelletu, którym ogrzewa się co najmniej 400 tys. gospodarstw domowych i bardzo wiele obiektów samorządowych.

Pellet drzewny zniknął z rynku już w chwili wybuchu wojny w Ukrainie – został wykupiony, magazyny całkowicie opróżniono z zapasów. Polscy producenci pelletu produkują go głównie na eksport do Europy Zachodniej, gdzie dostają za wysokogatunkowy pellet drzewny dużo wyższe stawki niż w Polsce (ok. 80 proc. produkcji jest wywożona z kraju).

Nasz rynek był do czasu agresji Rosji na Ukrainę zaopatrywany pelletem z Białorusi i w mniejszym stopniu z Ukrainy. Teraz zagranicznego pelletu brakuje właśnie z powodu sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów. Ceny od zimy wzrosły dwukrotnie. Za tonę certyfikowanego pelletu drzewnego trzeba zapłacić obecnie od 2,2 do 2,7 tys. zł. Nie jest on również dostępny od ręki. Czasami trzeba czekać na dostawę ok. miesiąc.

Łowcy okazji i prywatny import

Wiele osób próbuje więc szukać „okazji”, których w związku z trudną sytuacją na rynku nie brakuje. Nie zawsze takie zakupy kończą się happy endem. W sieci jest wiele ogłoszeń, w których oferowany jest pellet za połowę rynkowej stawki, a nawet za mniej.

Na internetowej giełdzie paliw wiszą kuszące ogłoszenia zarówno od zagranicznych producentów pelletu, jak i polskich pośredników.

Jeden z pośredników z Podlasia oferuje np. pellet już po 1200 zł za tonę. Po pellet trzeba jednak pojechać na granicę. Dowóz jest zapewniony tylko do granicy polsko- białoruskiej (obowiązują sankcje gospodarcze). Jest jeszcze coś, pellet ten jest z łusek słonecznika, nie nadaje się do kotłów indywidualnych, które nie są przystosowane do takiego surowca. Łuska słonecznikowa jest głównie wykorzystywana w elektroenergetyce.

Inny z kolei oferent twierdzi, że jest producentem pelletu z Ukrainy. Oferuje ten rodzaj opału już za 120 euro za tonę (ok. 570 zł), ale trzeba po niego pojechać na Ukrainę i kupić co najmniej 2 tony, a następnie zapłacić cło.

Na policję zaczynają zgłaszać ofiary pelletowych okazji cenowych. Niedawno bankier.pl opisywał przypadek mieszkańca powiatu ryckiego (lubelskie), który kupił pellet z Ukrainy w internecie, gdyż był oferowany po bardzo atrakcyjnej cenie. 41-latek zapłacił za 24 tony 30 tys. zł z góry (1250 zł za tonę). Po wykonaniu przelewu na konto internetowego „dostawcy” ten rozpłynął się we mgle.

Jak podaje st. asp. Agnieszka Marchlak z Komendy Powiatowej Policji w Rykach to nie pierwsze takie zgłoszenie w ostatnim czasie dotyczące oszustów oferujących tani opał. Ofiar jest w całej Polsce dużo więcej.

Europejska Rady ds. Pelletu (EPC) alarmuje, że pellet w całej Europie jest coraz częściej fałszowany. W internecie można znaleźć czarną listę producentów pelletu, którzy dopuścili się różnych nadużyć i fałszerstw.

Pozbyliśmy się kopciuchów, zostaliśmy na lodzie

Nie tylko łowcy cenowych okazji są nabijani w butelkę. Zdaniem prezesa Polskiej Rady Pelletu Adama Sarnaszka, wszyscy, którzy za namową rządu zrezygnowali z opalania w piecach węglem i przeszli na bardziej ekologiczne kotły pelletowe, czują się teraz przez rząd poszkodowani.

Przy przyznawaniu nowego, jednorazowego dodatku opałowego w kwocie 3 tys. zł zostali oni pominięci. Nie tylko to jest problemem. Pellet ma stawkę 23 proc. VAT – najwyższy w Europie. Prezes Sarnaszek podkreśla, że w większości państw Unii jest on obłożony 8. proc. stawką VAT.

– Moi starsi rodzice mieli piec węglowy, ale rząd zachęcał do przejścia na bardziej ekologiczne paliwo, więc kupili piec na pellet i teraz tego żałują, bo „truciciele węglowi” mają się od nich dużo lepiej. Oni zaś zostali z niczym – mówi pan Paweł, były urzędnik resortu środowiska z Warszawy.

Dodaje, że nie rozumie tej argumentacji przedstawicieli PiS, że dopłaty są tylko do węgla, bo tym paliwem opalają najbiedniejsi. – Moi rodzice również nie są zamożnymi ludźmi. Dlaczego zostali pominięci? Nie rozumiem tego – mówi wprost.

Minister środowiska Anna Moskwa podkreśliła, że rząd wspiera tych, którzy opalają węglem, gdyż jest ich w kraju po prostu najwięcej. Węglem – według danych resortu środowiska – domy opala aż ponad 40 proc. gospodarstw.

Na Lubelszczyźnie już palą chrustem

Argumenty rządu nie przemawiają również do prof. Piotra Gradziuka z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa, Zakładu Modelowania Biznesowego Polskiej Akademii Nauk, wybitnego eksperta od biomasy. Uważa on, że pomijanie tych, którzy przeszli z węgla na inne, bardziej ekologiczne paliwa, jest niezrozumiałe i nie ma – jak na razie – racjonalnego wytłumaczenia.

W Grabowcu (lubelskie) do ogrzewania większości obiektów użyteczności publicznej używana jest słoma z pobliskich pól.

Z kolei w Nowej Dębie (podkarpackie) samorząd zainwestował w kocioł, w którym spalane lokalnie pozyskiwane odpady drzewne chrust. Dzięki wykorzystaniu tych lokalnych zasobów koszty ogrzewania należą do najniższych w Polsce.

Zdaniem prof. Gradziuka z powodu drożyzny w części kotłów do pelletu, po niewielkich przeróbkach, będzie spalane ziarno zbóż, jeżeli jego cena oscylować będzie w granicach 1 tys. do 1, 4 tys. zł za tonę – (np. w takiej cenie można nabyć teraz w niektórych regionach kraju owies albo jęczmień ozimy – red.).

Prof. Gradziuk wskazał na rozporządzenie Ministra Gospodarki z 23 lutego 2010 r. (Dz.U. Nr 34 poz. 182), w którym zmieniono definicję biomasy, tak by ziarno zbóż, które nie spełnia norm jakościowych, mogło być wykorzystane na cele energetyczne w elektroenergetyce.

Zbożami można palić w indywidualnych kotłach pelletowych, ten rodzaj opału jest tak samo energetyczny, jak pellet drzewny.

Minister Anna Moskwa nie wspomniała słowem o pomocy dla tych, którzy przeszli z węgla na inne paliwa opałowe. Zapytaliśmy więc biuro prasowe Ministerstwa Środowiska (MŚ), czy rząd planuje wesprzeć również tych, którzy ogrzewają domy pelletem, gazem lub innymi surowcami?

W odpowiedzi na nasze pytanie rzecznik prasowy resortu Aleksander Brzóska poinformował nas, że został powołany międzyresortowy zespół, który pracuje nad kompleksowym rozwiązaniem dotyczącym energii cieplnej dla odbiorców indywidualnych.

Nie potrafi jednak powiedzieć, kogo to wsparcie rządu obejmie i jakie będą zasady tej pomocy.

Prof. Simon żali się w TVN24: „Społeczeństwo się nie sprawdziło”.

Prof. Simon żali się w TVN24: „Społeczeństwo się w znacznym stopniu nie sprawdziło”. Ziemkiewicz nie wytrzymał: „Człowieku, zejdź już ludziom z oczu. Dobrze radzę. Zejdź.”

https://nczas.com/2022/07/23/prof-simon-zali-sie-w-tvn24-spoleczenstwo-sie-w-znacznym-stopniu-nie-sprawdzilo-ziemkiewicz-nie-wytrzymal/

Prof. Krzysztof Simon znów przemówił na antenie TVN24, gdzie utyskiwał na „niezdyscyplinowanych” Polaków. Stwierdził m.in., że „społeczeństwo się w znacznym stopniu nie sprawdziło, znaczy w tych 40 proc.”. Na słowa pandemicznego eksperta krótko, ale stanowczo, zareagował Rafał Ziemkiewicz.

Prof. Simon stwierdził, że lepszym sposobem jest „zachęcanie” do noszenia masek niż wprowadzanie nakazu maskowania. Żalił się, że „społeczeństwo jest takie, jakie jest – w wielu krajach, nie tylko w Polsce, tylko u nas to jest kilkadziesiąt (procent – przyp. red.), a w innych krajach zdecydowanie mniej”.

– Niedawno byłem w Londynie na zjeździe hepatologicznym. Tam nie ma obowiązku, ale rząd zachęca w informacjach prasowych, telewizyjnych: „proszę nosić w miejscach zamkniętych”. Jak będzie szczyt epidemii (…) to zachęcałbym do noszenia ludzi: noście w komunikacji, nie rozmawiajcie sobie twarzą w twarz bardzo blisko, (…) w pomieszczeniach zamkniętych używajcie masek. Czy kogoś przekonamy? Przekonajmy połowę osób, to już będzie sukces – grzmiał.

– Takie mamy społeczeństwo. Jak każą nie przechodzić przez jezdnię, to wszyscy akurat w tym miejscu przechodzą. Tacy jesteśmy – przekorni – stwierdził szef Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii. Stwierdził, że to „typowo po polsku”.

Na tym jednak nie koniec oskarżeń kierowanych pod adresem Polaków. – W Ameryce jak mieszka pani obok milionera, to wszyscy są dumni, że coś takiego. A u nas natychmiast donos, że na pewno ukradł – zwrócił się do dziennikarki.

Co więcej, ubolewał nad tym, że w czasie mniemanej pandemii „społeczeństwo się w znacznym stopniu nie sprawdziło, znaczy w tych 40 proc.”. W ten sposób lekarz nawiązał do odsetka niezaszprycowanych w Polsce.

Jednak 60 proc. społeczeństwa nie uwierzyło tym bredniom, mediom rosyjskim czy wschodnim, (…) jednak przekonało się, zaszczepiło, bo ludzie jednak chcą dbać o swoje zdrowie, życie. (…) Pozostała część jest egocentryczna, nastawiona na czubek własnego nosa. Ma w nosie babcię, dziadka, swoich rodziców itd. Tacy jesteśmy. I tu się (społeczeństwo) nie sprawdziło – grzmiał były członek Rady Medycznej.

Do słów prof. Simona odniósł się krótko Rafał Ziemkiewicz. „Człowieku, zejdź już ludziom z oczu. Dobrze radzę. Zejdź” – napisał.

Two Treatises on Jews and Freemasonry.

Introduction to Two Treatises on Jews and Freemasonry: Édouard Drumont and Nicolae Paulescu

Alexander Jacob • July 20, 2022 https://www.unz.com/article/introduction-to-two-treatises-on-jews-and-freemasonry-edouard-drumont-and-nicolae-paulescu/

Jewish Freemasonry: Two Treatises by Éduard Frumont & Nicholae Paulescu
with an Introduction by Alexander Jacob

Contents

  • Introduction — Alexander Jacob
  • I. “The Freemasons” (Jewish France, Book VI, Chapter 1) — Édouard Drumont
  • II. “Freemasonry,” from The Hospital, the Qur’an, the Talmud, the Kahal, and Freemasonry, Ch. V – Nicolae Paulescu

Introduction

Freemasonry and its goals have been the subject of innumerable studies seeking to investigate, or expose, this secretive and powerful organisation. The Jesuit priest Abbé Augustin Barruel’s magisterial work Mémoires pour servir à l’histoire du Jacobinisme (1798), for instance, attempted to uncover the anti-Christian character of Freemasonry by detailing the conspiratorial role played by the Enlightenment philosophes and the Freemasons and the Illuminati in the genesis and conduct of the French Revolution. The aims of the Revolution, according to Barruel, were primarily anti-Christian, anti-monarchical and Anarchical. Barruel did not focus on the Jews in this work though his curiosity was aroused when he received a letter in 1806 from a certain Giovanni-Battista Simonini who claimed to have infiltrated the Piedmont Jewish community and learnt from them about the Jewish origins of both the Freemasons and the Illuminati.[1]

The two extracts presented in this edition shed more light on the Jewish origins and ambitions of the Freemasonic organization. More importantly, both authors place an emphasis on the remarkable contrast between the Jewish character of the Masonic ethos and the social doctrines of the Catholic Church which it seeks to replace as the prime mover of politics in the West. Whereas the Catholic Church has an avowed commitment to Christian charity and social harmony, Freemasonry is marked by a contempt of poverty and a singular desire to establish the supremacy of Israel in the world.

Édouard Drumont: “The Freemasons”

Of the two authors presented here, Édouard Drumont (1844–1917) was indeed one of the first to insist that the entire Masonic enterprise was Jewish in origin even though he based his conviction on Masonic texts that had been available in France from the late eighteenth century.[2] Drumont was a French journalist who wrote many works on the Jews including La France juive: Essai d’histoire contemporain, 2 volumes (1886), Testament d’un antisémite (1891), Les Juifs et l’affaire Dreyfus (1899), La Tyrannie maçonnique (1899), Les Juifs contre la France (1899) and Le Peuple juif (1900). Drumont also ran a newspaper La libre parole, which was markedly anti-Semitic. In 1899 he founded the ‘Ligue antisémitique de France’ and argued for the exclusion of Jews from society.

The last book of Drumont’s Jewish France contains three chapters devoted to the three Judeocentric groups portrayed to be persecuting Catholic France, the first chapter on the Freemasons, the second on the Protestants and the third on the Jews. Drumont begins his chapter on Freemasonry by pointing out the peculiarly Jewish nature of Freemasonry. Freemasonry is not a variety of Freethought since freethinkers like Lord Byron and Delacroix at least “do not attack our citizenship rights, our human rights, and our rights as Frenchmen. “ Rather, it is an essentially Jewish institution and imbued with a specially Jewish character.

The Jewish origin and constitution of the Masonic organization are evident from the various rituals it employs in its meetings and particularly in the dramatic reenactments of Old Testament scenes depicting the revenge taken by Jews on their oppressors, such as that of Judith on Holofernes. These rituals are all intended to impress on the candidates and members the principal goal of Masonry, which is to reunite the tribes of Israel as a nation after their dispersal at the destruction of Jerusalem in A.D. 70, a destruction that must also be avenged. The particular focus of the Masonic revenge is Christianity since the great crime of the Christ in the view of the Jews is his usurpation of the supremacy of Jehovah. The essence of Masonry therefore is, as Drumont puts it, “Sympathy and tenderness for Jerusalem and its representatives; hatred for Christ and Christians: all of Masonry is contained in this.”

The means whereby Masonry seeks to overthrow the Europeans is always a

politics of dissolution: whether it is a matter of financial companies or of secret societies, they are able to give an appearance of order and seriousness to appetites, to collective bad instincts.

The growing influence of Masonry on European politics has resulted in a steady dissolution of traditional European society. Thus Republicanism is, in the nineteenth century, the culmination of the French Revolution with Napoleon and Bismarck contributing to the process of Jewish bourgeois supremacy.

In their enormous and far-sighted political task, the Jewish Masons have been aided through the centuries by ambitious mediocrities from among the European peoples who were the hosts of the Jews during the diaspora. The second part of Drumont’s essay on Freemasonry includes several detailed examples of public figures in French Republican life who have duped the public through various nefarious dealings that have been disguised by the false honors that have been bestowed upon them by the Third Republic.[3] The entire Republican ethos is indeed marked not by a desire to liberate the oppressed French populace but rather by a hatred of society. In fact, one particularly odious characteristic of Freemasonry is its contempt and hatred for the poor, which is in marked contrast to the importance of charity in the Catholic Church. And if the Masons seem occasionally to tolerate the social status quo, it is only because they wish to focus their mind more sharply on their inveterate religious enemy, the Christian Church:

Thus, many in Masonry are pseudo-scholars, pseudo-orators, they hate society with a hatred that is not at all the courageous revolt of Spartacus, the bitter anger of Vindex, but like a venomous envy that smells of the [4] ante-chamber and the office; they do not intend to destroy the social edifice completely because they hope to make a place there through more or less correct procedures, but they attack the Church because it can give them only noble instructions, counsels of respect and devotion that they do not want.

Nicolae Paulescu: Freemasonry

The Jewish nature of Freemasonry and its hatred of Christianity are reinforced in the work of Nicolae Paulescu (1869–1931). His chapter on Masonry in his work Philosophic Physiology: The Hospital, the Koran, the Talmud, the Kahal and Freemasonry pivots on the same contrast between the Christian concept of charity — exemplified in Paulescu’s own medical profession by ‘the hospital’ included in the title — and the sheer avarice for material possession and political domination of the Jews who conduct the Masonic organizations.

Paulescu was a Romanian physiologist and professor of medicine, as well as a political activist. In 1897 Paulescu graduated with a Doctor of Medicine degree from a medical school in Paris. He was appointed assistant surgeon at the Notre-Dame du Perpetuel-Secours Hospital but in 1900 he returned to Romania, where he remained until his death as Head of the Physiology Department of the University of Bucharest Medical School, as well as Professor of Clinical Medicine at the St Vincent de Paul Hospital in Bucharest. He is well-known for his work in extracting insulin for the treatment of diabetes and petitioned the Nobel Prize committee to object to the award given to two Canadian scientists. From Wikipedia:

Professor Ian Murray was particularly active in working to correct “the historical wrong” against Paulescu. Murray was a professor of physiology at the Anderson College of Medicine in Glasgow, Scotland, the head of the department of Metabolic Diseases at a leading Glasgow hospital, vice-president of the British Association of Diabetes, and a founding member of the International Diabetes Federation. In an article for a 1971 issue of the Journal of the History of Medicine and Allied Sciences, Murray wrote:

Insufficient recognition has been given to Paulesco, the distinguished Roumanian scientist, who at the time when the Toronto team were commencing their research had already succeeded in extracting the antidiabetic hormone of the pancreas and proving its efficacy in reducing the hyperglycaemia in diabetic dogs.

In a recent private communication Professor Tiselius, head of the Nobel Institute [and a recipient of the Nobel Prize for Chemistry in 1948], has expressed his personal opinion that Paulesco was equally worthy of the award in 1923.

Paulescu was also involved in Romanian political movements and influenced Corneliu Zelea Codreanu, the leader of the Iron Guard. In 1922, he partnered with Codreanu’s anti-Semitic friend, Prof. A.C. Cuza, to create a political group called the National Christian Union. In 1925, Paulescu joined Cuza’s later organization, the National Christian Defense League as well.

Nicolae Paulescu’s sociological writings include Philosophical Physiology: Instincts Social — Passions and Conflicts — Moral Remedies (1910), which advocated the regeneration of the population through Christian education. Paulescu’s most famous book was the second volume of “philosophical physiology” which was entitled Philosophical Physiology: Hospital, Quran, Talmud, Cahal, Franc-Masonry (1913). He later wrote more works on the Jewish Problem, including Philosophical Physiology: The Synagogue and the Church to the Pacification of Mankind, 2 vols, 1923; The Judeo-Masonic Plot against the Romanian People, 1924; The Degeneration of the Jewish Race, 1928, Jewish Debauchery, 1928; and Interpretation of Revelation, the future fate of the Jews, 1941.

In The Hospital, the Koran, the Talmud, the Kahal and Freemasonry, Paulescu first explains the duties of doctors and relates hospitals to the notion of Christian charity: “Hospitals are an inspiration of Christian charity.” He then considers the two other religions that claim to cure the illnesses of mankind, Islam and Judaism, both of which he considers as opposed to Christian morality. Islam and Judaism are both characterised by a cruel desire for possessions and dominion but the Muslim Arabs are superior to the Jews in that they possess a real valor whereas the Jews “manifest themselves only through cowardice.”

Paulescu begins his study of Judaism with the principal legal text of the Jews, the Talmud, which uses usury, fraud and perjury to rob and enslave the Gentiles. The development of the Jewish political ambition is accomplished through the “Kahal,” the Jewish governing body typical of Jewish communities well into the twentieth century. The Kahal conceives of the Jewish nation as one based on “the Talmudic dogma of the chosen people, a doctrine according to which the Jews must not merge with other nations, because God has promised them to possess the whole earth and to rule the world.” He demonstrates the financial and social depredations wrought by Jewish immigration into European lands and discusses Freemasonry too within the context of the resolute war that the Jews have been conducting against Christianity through the ages by means of the various religious heresies and political revolutions that they have fostered in Europe.

Paulescu’s section on Freemasonry, which constitutes the final chapter of his book, relies considerably on Drumont’s work but it is rather more comprehensive than it. Paulescu here reveals the hatred that informs all of the Jewish involvement in European intellectual and political history. The source of this hatred is evident most clearly in the Talmud but its enduring effects are manifest in the various Jewish-sponsored heretical movements that have sought to distort Christianity and Catholicism through the ages, beginning with the Ebionites in the first century A.D. and passing through Protestantism to Freemasonry. The purported goal of the Freemasons to rebuild the Temple of Solomon is, according to Paulescu, only a watchword that indicates the ambition of Israel to dominate the world. Regarding the organization of Freemasonry, Paulescu points out that, in spite of its proclaimed philanthropy, the secretive nature of the whole is a clear indication of its suspect character: “And to think that no one wonders why this society is hidden, when it has purposes as sublime as the search for the truth.

More carefully than Drumont, Paulescu — relying on the work of Paul Copin-Albancell’s Le drame maçonnique: le pouvoir occulte contre la France (“The Masonic Drama: The Occult Power against France” ( 1908) — details the hierarchy within the Masonic organization where the lower degrees of Masons are mostly blindfolded followers of an uppermost elite that is constituted of Jews alone. And the bizarre rituals that mark a Mason’s progress through the organization are all marked by sentiments of hatred and revenge for those responsible for the destruction of the Temple. Among the various targets of the Masons’ hatred, the chief are undoubtedly the Christians. Quoting Copin-Albancelli Paulescu, Paulescu points out that Masons are instructed to the effect that “Freemasonry has one enemy – Christianity, and Catholicism in particular — that you need to hate and fight.”[5]

Further, Masonry constantly spawns various sub-groups that carry out its agenda, as Copin-Albancelli had noted:

Examples of such tentacles are the Freethinking (Libre-Pensée) Leagues, those of human and civil rights, those of education, houses of schools, studying clubs, library societies, of conferences, of Popular Universities … even of unions.[6]

During the times of the French Revolution, the Masons were aided particularly by the Masonic sub-group that called itself the “Jacobins.” Of the political effects that resulted from these several organizations, the French Revolution aimed simultaneously at emancipating the Jews and at persecuting the Christians. Among the Catholics, the chief targets of the Masons are the Jesuits, whom they fear above all Christian orders. The monasteries of the Jesuits were attacked in Portugal, Spain, France and Austria and the campaign against Jesuitry continued with constant vilifications of Jesuits among the public so that the common people gradually came to believe that the term Jesuit could be used as a synonym for scoundrel.

According to Paulescu, The Jewish support of the revolutionaries was intended to bolster the third estate of the bourgeoisie, which at first supported Napoleon in spite of his imperialistic ambitions. When the Masons found that Napoleon’s tyranny was becoming dangerous to their plans, they worked to bring him down. All through this period they benefited from their gradual emancipation in several European states. But their ultimate aim of total revolution was not manifest until the Revolution of 1848, which sought to impose bourgeois capitalist Liberalism as a major political movement that would lead to the institution of a socialist republic. The latter goal was achieved after the Paris Commune of 1871 when the Third Republic was established, and French society was henceforth marked by the separation of Church and State.

The real aims of all Masonic republics were to destroy monarchies, abolish Christianity from the education of the public, and to convert the people into a proletariat that could easily be made to serve the ambitions of Judah. Based on Bernard Lazare’s work L’Antisémitisme, son histoire et ses causes (Anti-Semitism: Its History and Its Causes) (1894), the religious subversion of the Masons is related by Paulescu also to the Kulturkampf that Bismarck conducted against the Roman Catholic Church between 1872 and 1878 and to the Jules Ferry laws of 1882 that mandated secular education in France.

At the same time, Paulescu claims that “Jewish Socialism” works towards the dispossession of private property by a state that is essentially Jewish in its composition and interests. These false socialist movements were crystallized in the doctrines of the Jew Karl Marx. And they were bolstered in their subversive agenda by the Anarchists, who constituted the more murderous and iconoclastic elements of the several revolutions that sprang up in Europe from 1848 onwards.

Paulescu then goes on to examine the subversive socialist role of Masonry in various European countries such as their support of the Templars in Romania and the Young Turks in Turkey. In France, they focused on the destruction of Christianity in the nation by eliminating it from public education and the military establishment. This anti-clericalism was especially strong in the regime of the Jew Léon Gambetta, President of the Council of Ministers[7] between 1881 and 1882, who declared “Le cléricalisme, voilà l’ennem” (Clericalism is the enemy). Thus the attacks on the clergy were regularized and Christian education was replaced by a secular education which was made free and compulsory in the nation. This in turn fostered atheistic doctrines, such as those of Darwin, and a general contempt for the Christian Church. Even the Latin language was deposed as a language of learning since it had been the language of the Church.

By positing a world constituted of matter and energy alone the Masonic-Marxist revolutions succeeded in repudiating the notions of the soul and of God on which Christian civilization had been based. As Drumont had already pointed out, whereas Christianity stresses love and charity, Masonry has a distinctive contempt for, and hatred of, poverty. Thus, Paulescu is arguing that by steadily obliterating the Christian doctrines of compassion and charity and enlarging the worldly possessions and power of the Jews, Masonry has finally accomplished in post-Revolutionary Europe what the Talmud has striven to achieve from the very first centuries of the Christian era.

Notes

[1] See, for example, C. Oberhauser, ‘Simonini’s Letter or the Roots of the Alleged Jewish-Masonic World Conspiracy’, Jews in Central Europe, 2012, pp. 10-17.

[2] For instance, in pointing to the Judaic character of the Masonic rituals, he quotes from The Most mysterious mysteries of the high ranks of Masonry revealed or the true Rosicrucian, which was published in 1766.

[3] He cites particularly the example of the shallow Charles Cousin (1822–1894), who was the administrator of the Northern Railway and president of the Council of the Grand Orient of France until 1885.

[4] The Gaulish leader who led a revolt against the Roman Emperor Nero in 68 A.D. He was defeated by the military legate Lucius Rufus and committed suicide.

[5] Cherry Albancell i, The drama maçonnique, I. p. 31 32.

[6] Ibid., II, 195.

[7] Léon Gambetta was thus the Prime Minister.

(Republished from The Occidental Observer by permission of author or representative)

Największy kryzys od pokoleń zacznie się jesienią?

Największy kryzys od pokoleń zacznie się jesienią? Ekonomista mówi o prawdziwym armagedonie

https://nczas.com/2022/07/23/najwiekszy-kryzys-od-pokolen-zacznie-sie-jesienia-ekonomista-mowi-o-prawdziwym-armagedonie/

P. Nouriel Roubini, znany amerykański ekonomista, uważa, że największy kryzys od pokoleń zacznie się jesienią i zepchnie wojnę na Ukrainie na dalszy plan.

Przewidział on już zapaść gospodarczą w 2010 roku. Teraz mówi on o prawdziwym armagedonie i mieszance tego, co świat przeżył w 1973 roku z powodu gwałtownego wzrostu cen energii, i kryzysu finansowego sprzed 12 lat.

Jego zdaniem, rekordowa inflacja nie jest przejściowym, tylko trwałym zjawiskiem, a główna przyczyna szybkiego wzrostu cen nie leży w wadliwej polityce monetarnej banków centralnych i władz państwowych po obu stronach Atlantyku, lecz w czynnikach zewnętrznych: zwyżce cen energii po wybuchu wojny na Ukrainie, zerwaniu powiązań produkcyjnych z powodu pandemii, bezwzględnej polityce walki z covidem, która ma dać przywódcy Chin niepodzielną władzę.

Także Fed, EBC czy Bank Anglii spodziewają się gwałtownego, a nie łagodnego spowolnienia. Z powodu niespotykanego wzrostu cen energii i częściowo z powodu walki z pandemią globalne zadłużenie prywatne i publiczne skoczyło od 2010 roku z 200 do 350% PKB co spowoduje, że podniesienie ceny pieniądza doprowadzi do kaskady bankructw: państw, przedsiębiorstw i poszczególnych rodzin.


Tekst ukazał się w segmencie Postępy Postępu w numerze 29-30 (2022) „Najwyższego Czasu!”, który można nabyć TUTAJ.

Ciągłość większa, niż myślimy. Agenci Putina – czy Bundeswehry?

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  23 lipca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5217

Kto by pomyślał, że słuszna myśl raz rzucona w powietrze, nie tylko zaczyna żyć własnym życiem, ale w dodatku może stać się myślą przewodnia najtęższych głów? Tymczasem na naszych oczach to właśnie się staje, a to za sprawą rocznicy rzezi ludności polskiej, przeprowadzonej w latach 1942-1944 przez OUN i UPA na terenie Małopolski Wschodniej.

Małopolska Wschodnia, od wieków zamieszkana przez Polaków, przez OUN uważana była za terytorium ukraińskie, stąd główny ideolog demonicznego nacjonalizmu ukraińskiego, Dymitr Doncow i jego wyznawcy doszli do wniosku, że nie ma innej rady, jak dokonać fizycznej eksterminacji tamtejszych Polaków, żeby w ten sposób zrobić Lebensraum dla Ukraińców. Ponieważ inne cele wojenne, jakie stawiali sobie przywódcy OUN, na skutek niemieckich niepowodzeń zaczęły oddalać się w mglistość, to eksterminacja ludności polskiej nadal była możliwa i na tym OUN i UPA się skupiły. Nawiasem mówiąc, ukraińskie mrzonki, że Niemcy, podobnie jak to było podczas i wojny światowej, będą forsowały ukraińską niepodległość, od samego początku były fantasmagorią. To byli zupełnie inni Niemcy, którzy – podobnie zresztą jak Sowieci – żadnych wspólników do władzy nie potrzebowały, toteż Alfred Rosenberg, który w przypływach entuzjazmu może coś tam sobie i wyobrażał, bardzo szybko został przywrócony do pionu.

Warto zwrócić uwagę, że rzeź wołyńska dostarcza dowodu, iż zbrodnia popłaca. Oto Ukraińcy wyrżnęli Polaków, zostawiając tylko ziemię i wodę – i nic się nie stało. Nie tylko oni uznali, że ogołocone tereny prawnie należą do nich, w czym poparł ich Józef Stalin, ale doprowadzili do tego, że nawet przywódcy tak zwanej „wolnej Polski” też tak uważają, dla zamydlenia oczu polskim obywatelom urządzając obłudne uroczystości, podczas których skamlą o „prawdę” i „pamięć”. Ale Ukraińcy te skamlania puszczają mimo uszu, bo doskonale wiedzą, że bez względu na to, co zrobią, Polska będzie im nadskakiwała. Po cóż więc mieliby wykonywać wobec swojej upodlonej służebnicy jakieś gesty? Żadnego powodu ku temu nie ma tym bardziej, że Amerykanie, uznając, że banderowcy stanowią dla nich świetny materiał dla antyrosyjskiej dywersji, nie tylko puścili im w niepamięć kolaborację z Hitlerem, ale w dodatku przez całe dziesięciolecia ich hołubili, dzięki czemu banderowcy nie tylko stanowią przywódczy trzon ukraińskiej diaspory w USA i Kanadzie, ale również siłę napędową „pomarańczowej rewolucji” w 2004 roku i „majdanu” w roku 2014.

Toteż nic dziwnego, że i teraz, kiedy to Amerykanie wraz z Sojuszem Atlantyckim wojują na Ukrainie z Rosją do ostatniego Ukraińca, to nie będą ich korygować ideologicznie. Zresztą w jakim celu? Banderowcy z czarnym podniebieniem są z amerykańskiego punktu widzenia bardziej użyteczni od wszystkich innych, bo w razie potrzeby ichnia „elita” potrafi wziąć za twarz również tamtejszą „czerń”, gdyby ta zaczęła nabierać wątpliwości, czy w celu ugruntowania amerykańskiej hegemonii powinna bez szemrania dać się wkręcić w maszynkę do mięsa.

Tymczasem chociaż nasi Umiłowani Przywódcy już nabrali pewnej wprawy w sztuce plucia pod wiatr, to jednak 11 lipca zawsze czują się trochę nieswojo, bo nie bardzo wiedzą, co im wolno w tej sytuacji powiedzieć. Wprawdzie domagają się „prawdy”, ale przecież im samym ta prawda ze strachu przed Naszym Największym Sojusznikiem nie może przejść przez gardło. Domagają się „pamięci”, ale przecież pomnik rzezi wołyńskiej w Warszawie postawili niemal w krzakach, w każdym razie – w odludnym miejscu, do którego trudno trafić.

Ale boją się też, co sobie o nich pomyślą Polacy, więc gimnastykują się na wszystkie strony. Tegoroczny rekord pobił pan premier Morawiecki, który odpowiedzialnością za eksterminację Polaków przez Ukraińców w latach 1942-1944 obarczył … Niemców – chociaż każde dziecko wie, że chroniąc się przed rezunami, Polacy uciekali ze wsi do miasteczek, w których byli Niemcy, bo ich obecność dawała im szansę przeżycia.

Ale w sukurs Umiłowanym Przywódcom, którzy 11 lipca muszą dostawać świerzbiącej wysypki, przychodzą wybitni publicyści w osobach pana red. Tomasza Terlikowskiego i pana red. Tomasza Sakiewicza. Wprawdzie pan red. Terlikowski jest katolikiem zawodowym, chociaż postępowym, dzięki czemu zatrudniają go nawet bardzo postępowe rozgłośnie, podczas gdy pan red. Sakiewicz jest wzorcowym patriotą, który rośnie wraz z krajem w takim tempie, że niedługo przestanie mieścić się w telewizorze, to jednak argumentacji używają identycznej, jakby podyktował im ją ten sam oficer prowadzący. Oczywiście żadnego oficera prowadzącego nie ma, wystarczy świadoma dyscyplina i osioł obładowany złotem. Poza tym ta identyczność wynika stąd, że prawda nie może być rozmaita, w zależności od tego, kto ją głosi. Musi być taka sama. Dlatego i pan red. Tomasz Terlikowski i pan red. Tomasz Sakiewicz, używają identycznych uzasadnień dla swojego nadskakiwania Ukraińcom.

W tym miejscu muszę cofnąć się w czasie do roku 1968, kiedy to w marcu mieliśmy zajęcia ze szkolenia wojskowego na Studium Wojskowym UMCS w Lublinie. Akurat było to ostre strzelanie pod kierownictwem pułkownika Hipolita Kwaśniewskiego, który miał zwyczaj mówić przez zaciśnięte zęby. Ponieważ padał śnieg z deszczem i było przenikliwe zimno, rezultaty strzelania nie były dobre. Pułkownik Kwaśniewski kazał zrobić zbiórkę i przemówił do nas w te słowa: „to cała kompania nie wykonała strzelania, chociaż karabinki były przystrzelane, warunki widoczności dobre. Ja tu podejrzewam waszą złą wolę, a każden jeden żołnierz, który nie wykona strzelania, będzie uważany za agenta Bundeswehry.

I co Państwo powiecie? Słuszna myśl rzucona w przestrzeń w 1968 roku przez pułkownika Kwaśniewskiego, po 54 latach wraca do nas prawie nie zmieniona. Tyle, że zamiast Bundeswehry, dzisiaj występuje Putin. Cóż bowiem powiada nam pan red. Terlikowski? „Jeżeli komuś służy nagonka, ubolewanie, że wciąż za mało, ataki na Ukraińców, to nie pamięci, nie pojednaniu, nie tym, których zamordowano, ale Moskwie”. – powiada pan red. Terlikowski. A cóż z kolei pan red. Sakiewicz? „Jeżeli pozwolimy, by rosyjskie służby, propaganda, czy ludzie myleni przez Rosjan, pisali prawdę za Polaków i Ukraińców, to tej prawdy nie dojdziemy.

Wygląda na to, że będziemy do tej prawdy dochodzić tak długo, a może nawet jeszcze dłużej, niż do prawdy o katastrofie smoleńskiej. Ma to swoje plusy dodatnie, bo wszelkie wątpliwości można przypisać rosyjskim służbom, na tej samej zasadzie, jak pułkownik Kwaśniewski słabe wyniki strzelania przypisywał Bundeswehrze.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Covid plus klimat czyli bój się prognozy pogody

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/07/22/covid-plus-klimat-czyli-boj-sie-prognozy-pogody/

Chcą, żeby to był nowy covid, ale żeby to osiągnąć, potrzebują ludzi, którzy poczują „podwyższony poziom osobistego zagrożenia”. Oznacza to mocne uderzenie zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu. Oznacza to fałszowanie liczby zgonów i tworzenie alarmujących statystyk. Oznacza to faszerowanie nagłówków wpływowymi postaciami – takimi jak Hillary Clinton – które nazywają zmiany klimatyczne „kryzysem zdrowia publicznego”.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat tzw. ‘nowego covidu’, czyli próbach zastosowania rozwiązań z okresu pandemii do walki ze ‘zmianami klimatu’. //AlterCabrio

___________***___________

Chcą, abyś czuł, że zmiana klimatu jest „osobistym zagrożeniem”. Oto dlaczego.

Kryzys klimatyczny to kryzys zdrowia publicznego”, to tweet z oficjalnego konta twitterowego Hillary Clinton opublikowany wczoraj po południu.

Tweet zawierał link do wiadomości, w której twierdzi się, że w zeszłym tygodniu Hiszpania i Portugalia zanotowały ponad tysiąc zgonów z powodu fali upałów (od tego czasu zmienili tę liczbę do ponad 2000).

Kryzys klimatyczny to kryzys zdrowia publicznego. https://t.co/klk2fgccWQ – Hillary Clinton (@HillaryClinton) 20 lipca 2022r.

Nie chcę zagłębiać się w matematykę, ale w dwóch krajach, które zamieszkuje około 58 milionów ludzi, 2000 na tydzień to raczej niewiele.

I, jak zauważyłem na Twitterze, w świecie postcovidowym nie możemy być pewni, co w ogóle oznacza „zmarł z powodu upału”.

Najwyraźniej #Heatwave2022 zabije tysiące ludzi.

Ale jeśli #COVID19 nauczył nas czegokolwiek, oznacza to, że osoby umierające we wrześniu zostaną wymienione jako „zgony związane z falą upałów”, ponieważ „zmarli z jakiejkolwiek przyczyny w ciągu 60 dni odkąd było bardzo gorąco”. — Kit Knightly (@kit_knightly) 17 lipca 2022

Przykład – już widzimy utonięcia nazywane „zgonami spowodowanymi falą upałów” ponieważ… nie pływaliby, gdyby nie było tak gorąco.

Ale nie jesteśmy tutaj, aby potwierdzać jeszcze więcej danych lub definicji. Celem tego artykułu jest uzmysłowienie przekazu kryjącego się za tym tweetem i że nie jest to coś nowego. Wszystko sprowadza się do przejęcia uprawnień, które państwa nabyły poprzez „covid”, a następnie zastosowania ich do „zmian klimatu”.

Może to oznaczać „lockdowny klimatyczne”, „paszporty klimatyczne”, racjonowanie paliwa lub zakaz podróży… ale bez względu na to, jakich terminów lub wyrażeń w końcu użyją, jest to zdecydowanie ucieleśnienie jakiejś totalitarnej fantazji.

To jest celem i było od samego początku.

Od najwcześniejszych dni „pandemii” podejmowano konsekwentne (i niedorzeczne) próby skojarzenia w świadomości społecznej pojęć „Covid” i „klimat”.

Zaczęli od bezpośredniego łączenia tych dwóch i do dziś próbują twierdzić, że zmiany klimatu spowodują więcej pandemii odzwierzęcych. Ale to nigdy nie przyniosło zamierzonych skutków.

Bardziej spójnym i wszechobecnym przekazem jest próba przemianowania „zmian klimatycznych” z problemu środowiskowego na problem „zdrowia publicznego”.

Komunikat ten pojawił się po raz pierwszy w marcu 2020r., kiedy pandemia trwała niespełna trzy miesiące. British Medical Journal opublikował artykuł zatytułowany „WHO powinna ogłosić zmiany klimatu jako stan zagrożenia dla zdrowia publicznego”, w którym argumentowano, że globalne ocieplenie jest znacznie bardziej niebezpieczne niż zwykły wirus i powinno być traktowane równie poważnie.

Nikt wtedy tak naprawdę nie zwracał na to uwagi. W ciągu dwóch lat, odkąd tylko próbowali to w kółko przypominać – nigdy nie poskutkowało.

Zaledwie kilka tygodni po wprowadzeniu lockdownów już nam wmawiano, że to one uleczą planetę, a dziennikarze pytali „jeśli możemy to zrobić dla covid, dlaczego nie dla klimatu?

Do września 2020r. mówili o „unikaniu lockdownu klimatycznego”.

W marcu 2021r. pojawiły się raporty, w których twierdzono, że potrzebujemy „covidowego lockdownu co dwa lata”, aby osiągnąć cele klimatyczne.

Latem 2021r. najnowszy raport IPCC nakłaniał do rozmów o „przechodzeniu od covidu do klimatu”, które nigdy tak naprawdę nie wystartowały.

W marcu tego roku think tank Public Policy Project powtórzył żądanie, aby WHO uznała zmiany klimatyczne za „stan zagrożenia zdrowia publicznego”.

A wczoraj BMJ wrócił do tego, publikując dwa artykuły na ten sam temat. Jeden stanowiący ostrzeżenie o „Niewygodnych prawdach dotyczących zdrowia i kryzysów klimatycznych, których nie można po prostu zignorować” i drugi zatytułowany Dzień Świstaka: oznaki kryzysu klimatycznego znów są z nami.

Teraz w pracach nastąpił nowy impuls, a myśl towarzysząca jest jasna.

Po dziesięcioleciach propagandy, która dostrzegała, że ​​„globalne ocieplenie” przekształciło się w „zmiany klimatu”, a to w „globalne upały” i ostatecznie „kryzys klimatyczny”, ludzie po prostu się już tego nie boją.

Może to podświadoma wiedza, że ​​to kampania propagandowa, a może to dosłownie 60 lat nieudanych proroctw, ale cokolwiek to jest, ludzie się nie boją, a przynajmniej nie tak bardzo jak Covid.

Rządzący sami to przyznali. Pojawił się demaskujący artykuł na ten temat w Sky News przed zaledwie kilku dniami, zatytułowany:

Dlaczego tak trudno sprawić, by ludzie zajęli się zmianami klimatu?

Podczas covid widzieliśmy, że Zespół ds. analizy behawioralnej [Behavioural Insights Team] rządu Wielkiej Brytanii opublikował notatkę, w której stwierdzono, że ludzie nie są wystarczająco przestraszeni covidem, a komunikaty muszą się zmienić, aby przestraszyć ludzi i nakłonić do podporządkowania:

„Postrzegany poziom osobistego zagrożenia należy zwiększyć wśród osób, które zachowują się beztrosko, używając mocnych emocjonalnych komunikatów”.

To samo myślenie dotyczy zmian klimatycznych. Chcą, żeby to był nowy covid, ale żeby to osiągnąć, potrzebują ludzi, którzy poczują „podwyższony poziom osobistego zagrożenia”.

Oznacza to mocne uderzenie zagrożeniami związanymi ze zmianami klimatu. Oznacza to fałszowanie liczby zgonów i tworzenie alarmujących statystyk. Oznacza to faszerowanie nagłówków wpływowymi postaciami – takimi jak Hillary Clinton – które nazywają zmiany klimatyczne „kryzysem zdrowia publicznego”.

Dlatego mówi się o fali upałów w tak absurdalny sposób. Właśnie dlatego Wielka Brytania ogłosiła swoją pierwszą w historii „falę upałów” jako krajową sytuację nadzwyczajną i dlatego Biden rozważa ogłoszenie „zagrożenia klimatycznego” (cokolwiek to oznacza).

To dlatego widzimy ostrzeżenia o „tysiącach umierających” i nagle pojawiają się „pożary” (które okazują się być podpaleniami).

Dlatego lekarze zaczęli dosłownie diagnozować „zmiany klimatu”, jakby to była choroba.

Chcą – i potrzebują – zmienić dyskusję o klimacie. Nie będzie już chodziło o środowisko, ale o „zdrowie publiczne”.

Zmiany klimatu zmieniają kategorię – nie będą już zagrożeniem dla planety, od teraz są zagrożeniem dla Ciebie.

I jak tylko to przesłanie dotrze do ludzi, oni odwrócą się i powiedzą „a więc co do tych lockdownów klimatycznych…”.

=================

[odnośniki do oryginalnych wypowiedzi – w oryginale. Tu tym nie zaśmiecam. MD]

_______________

They want you to feel climate change is a “personal threat”. Here’s why, Kit Knightly, Jul 21, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Poza pandemię czyli co dalej z klimatem
Przez dosłownie dziesięciolecia podsycali publiczny strach przed „nową epoką lodowcową”, kwaśnymi deszczami i dziurą w warstwie ozonowej oraz niezliczonymi innymi rzekomo rozpoczynającymi się katastrofami klimatycznymi, i nigdy nawet nie otarli […]

_______________

Wirus i klimat czyli wspólnota kryzysu
Choć niektórym może się to wydawać końcem tak zwanego kryzysu, jest to dopiero początek piekła na ziemi. Kolejne kilka miesięcy pokaże, jak będą próbowali wprowadzać każdy możliwy przejaw tyranii. A […]

_______________

Lockdowny? To jeszcze nie koniec…
Wygląda na to, że w zamian zostaną przemianowane na „lockdowny klimatyczne” i albo wymuszane, albo po prostu groźnie trzymane nad głową społeczeństwa. − ♦ − W ramach „lockdownu klimatycznego” rządy […]

_______________

Great Zero Carbon czyli od wirusa do ubóstwa„W bardzo cyniczny sposób jest to triumf nauki, ponieważ w końcu coś ustabilizowaliśmy – a mianowicie szacunki dotyczące nośności planety, czyli poniżej 1 miliarda ludzi” W menu na dziś danie… […]

Minister Zdrowia znowu zaczyna straszyć restrykcjami i wracającą „pandemią”! I szczepionkami [zrobionymi] z dzieci!!

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Jak to dobrze, że otworzył Pan tego maila!

Bo sprawa jest niezwykle ważna, a czas szczególny… Wiele osób ma wolne i po prostu nie będzie mogło zareagować.

Proszę wyobrazić sobie, że właśnie teraz, w gorącym lipcu, gdy Polacy udali się na upragnione wakacyjne wyjazdy… Minister Zdrowia znowu zaczyna straszyć restrykcjami i wracającą „pandemią”! Nie do wiary, prawda? Ja też początkowo nie mogłam w to uwierzyć. Z nieba leje się żar, a Adam Niedzielski zupełnie serio zaczyna opowiadać o zwiększonej zachorowalności na koronawirusa, tego samego, o którym kilka tygodni temu mówił, że powinien być traktowany jak zwykła infekcja i nie ma podstaw, aby z jego powodu wprowadzać nadzwyczajne środki ostrożności.

I znów się pozmieniało! Minister już przepowiada, kiedy będą kolejne zachorowania (środek sierpnia). A może po prostu planuje wtedy podkręcić statystyki…????

Wraz z alarmującymi informacjami z rządu wraca znowu ten sam motyw: SZCZEPIENIA. Rozpoczyna się nowa odsłona stręczenia Polakom szczepionek produkowanych na liniach płodowych.

Jak dobrze Pan wie, wszystkie podawane w Polsce szczepionki na Covid czerpią z aborcji. Aby opracować i testować (Pfizer, Moderna) lub wprost produkować (Astra Zeneca, Johnson&Johnson) każdy z preparatów, użyto linii płodowych wyprowadzonych wprost od zabitych dzieci. Linie te są w obiegu od wielu lat, lecz starzeją się, zatem tworzy się popyt na kolejne linie. Dochodzi do kolejnych aborcji na potrzeby przemysłu farmaceutycznego. 

Aby preparaty były zdatne do użytku, trzeba było pobierać tkanki z dzieci żywcem i bez żadnego znieczulenia – w krótkim momencie pomiędzy wyjęciem dzieciątka z macicy a jego śmiercią. Aż trudno wyobrazić sobie, jak ogromny ból musiał odczuwać mały człowiek wyrwany z bezpiecznego łona mamy i poddany okrutnej procedurze usunięcia narządów żywcem… Teraz szczepionki powstałe dzięki liniom płodowym mamy wszyscy uznać za zdobycz cywilizacji i masowo je stosować. Straszenie kolejną falą koronawirusa jest niczym innym jak tworzeniem popytu na preparaty skażone gigantyczną zbrodnią.

#ZatrzymajAborcję

Szanowny Panie!

Przemysł aborcyjny jest powiązany z niektórymi gałęziami przemysłu farmaceutycznego i na tej podstawie próbuje się oswajać ludzi z tezą, że aborcja nie zawsze przynosi samo zło. Promotorzy zabijania dzieci bardzo chcą, abyśmy przyznali, że czasem z zabicia niewinnego dziecka wypływa dobro. Dlatego rozpętywanie strachu wokół konkretnego wirusa, kreowanie statystyk zachorowań i wmawianie opinii publicznej, że jedynym ratunkiem są szczepionki skażone aborcją – jest świetną okazją, aby relatywizować zbrodnię. W świadomości przeciętnego człowieka może wówczas pojawić się myślenie, że nie wszystkie aborcje są tak samo złe, w zależności od celu, do jakiego wykorzysta się ciała zamordowanych dzieci. To utylitarne myślenie o życiu człowieka pomaga ruchowi aborcyjnemu w osiąganiu jego celów – akceptacji aborcji (przynajmniej niektórych) i zarabianiu na nich wielkich pieniędzy.

Dlatego z przerażeniem obserwuję, jak polski rząd ponownie rozpoczyna kampanię strachu, kreowanie popytu i wmuszanie ludziom preparatów, które czerpią ze zbrodni aborcji.

STOP!

Potrzeba masowego sprzeciwu, aby znowu nie wprowadzono restrykcjilockdownu i nachalnej akwizycji szczepionek na Covid!

Szanowny Panie!

Chciałabym, aby w najbliższym czasie jak najwięcej osób zadzwoniło do Kancelarii Premiera i przekazało Mateuszowi Morawieckiemu, że nie chce:

– żadnych restrykcji ani lockdownów, żadnych testów, a przede wszystkim żadnych szczepionek z abortowanych dzieci,

– wydawania pieniędzy podatników na preparaty skażone zbrodnią aborcji ani na ich namolną promocję.

Ponadto pora na dymisję Adama Niedzielskiego i mianowanie Ministrem Zdrowia kogoś, kto nie będzie ulegał lobby aborcyjnemu.

Nie ma wątpliwości, że obecne sygnały płynące z rządu to zapowiedź kolejnego lockdownu i wszystkiego złego, co się z nim wiąże. Jeśli teraz nie uda się zahamować decyzji o nowych restrykcjach, spirala covidowego szaleństwa zacznie znowu się nakręcać. Być może w kolejnym roku szkolnym dzieci znowu nie pójdą do szkół. Być może znowu doświadczymy zamknięcia placówek ochrony zdrowia. Czy chcemy znowu zamknięcia branż gospodarki i szantażu, że jeśli nie weźmiemy skażonych aborcją szczepionek, to branże te nie będą mogły się otworzyć…?

Czy chcemy selekcji wiernych w kościołachNalotów Policji na świątynie, gdzie zgromadziło się zbyt wielu wiernych? Zakazu spotkań powyżej określonych przez władzę limitów?

Są wakacje. Mimo to nie zwalniamy tempa i wiemy, że właśnie TERAZ potrzeba pilnego i efektywnego działania. Uruchomiliśmy stronę internetową www.telefondopremiera.pl. Znajdują się na niej numery telefonów do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz krótka zachęta, aby zadzwonić i przekazać Mateuszowi Morawieckiemu, że nie ma zgody na rozkręcanie kolejnej fali restrykcji i promocji szczepień na Covid-19.

To bardzo ważne, aby jak najwięcej osób trafiło na stronę i zdecydowało się zadzwonić i powiedzieć premierowi, czego od niego oczekuje. Aby akcja się powiodła, chciałabym uruchomić Centrum Kontaktu, aby dotrzeć do osób, które mogą się w nią zaangażować. Bardzo mi zależy na dotarciu do jak największej liczby osób, bo w sezonie urlopowym trudniej o społeczną mobilizację. Dlatego użycie Centrum Kontaktu jest niezbędne.

Koszt jego działania w przeciągu jednego tygodnia to 4500 złotych. Bardzo Pana proszę o wsparcie finansowe, abyśmy mogli rozpocząć akcję. Chciałabym, aby była kontynuowana przez co najmniej 2 tygodnie, czyli koszt wyniesie 9 000 złotych.

Powiem to wprost: czasu jest bardzo mało. Niebezpieczne ruchy wokół wymuszania szczepień są już wyraźne. Szybka reakcja obywatelska jest bardzo potrzebna. Dlatego zależy mi, aby ruszyć z akcją jak najszybciej, najlepiej zaraz po weekendzie. Czy mogę liczyć na Pańską pomoc  ?Wiele osób jest na wakacjach i nie wie, co się dzieje, więc tym bardziej kieruję moją prośbę właśnie do Pana!

35, 70, 150 złotych lub inna wybrana przez Pana kwota  umożliwi szybkie zadziałanie, aby ludzie zaczęli jak najszybciej dzwonić do Mateusza Morawieckiego. Wpłat można dokonać na konto widoczne w stopce niniejszego maila.

Szanowny Panie!

Cierpienie dzieci, które zostały poddane aborcji i usunięciu tkanek, by wyprodukować szczepionki, to nie jest abstrakcja. Te dzieci to nasi bliźni, najsłabsi, niemogący się bronić, ginący na ołtarzu wielkiego biznesu i ogromnych pieniędzy. Protestujmy przeciw nieludzkiej polityce kreowania popytu i wymuszania szczepień preparatami, które powstały przy użyciu ciał tych niewinnych maleństw…

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Brave and digital Ukraine

Ukraine sets out its vision for 2030.

Laura Dodsworth https://lauradodsworth.substack.com/p/brave-and-digital-ukraine

Ukraine has produced and released a number of slick media assets during the war with Russia. In one of the latest, Mykhailo Fedorov, Vice Prime Minister of Ukraine and Minister of Digital Transformation of Ukraine, has promised that by 2030, Ukraine will be the freest and most digital country in the world.

(Multiple objectives coalesce in 2030. See the United Nations’ Sustainable Development Goals and the World Economic Forum’s 2030 Vision and the WHO’s Immunization Agenda 2030.)

This is the latest ‘infomercial’ in a series which resemble snazzy Hollywood film trailers. Despite the difficulties of war and the uncertainty about the outcome, the Ukraine government has set out a very clear vision for the future. It is characteristic of wartime propaganda to imagine a brighter future that all must work towards, but the scope of change it sets out for the people of Ukraine is quite breathtaking.

The video depicts a brave, digital world, which will be convenient. It’s interesting that convenience is the benefit used to justify such a gargantuan paradigm-shift in government and society.

Scripts will replace bureaucrats, and ‘‘the Ukrainian government is digital. More like an IT company, in terms of the efficiency of implementing decisions”. I think people all over the world would agree governments should be more efficient. But promising that 80% of civil servants will be successfully integrated into a “new economy” (ie they will lose their jobs) is radical. And if artificial intelligence (because that is what is meant by scripts) is to make government more efficient, wouldn’t other industries also benefit from similar efficiencies? In which new economy are these redundant bureaucrats to find new jobs?

Beyond government, the judiciary will also change. Courts will make decisions using AI.

Schools will be digital.

Digital payments will replace cash.

Ukrainians will need smart phones if they want to register a car, a plot of land, build a home or start a business.

Health will be monitored remotely.

Ukraine will be “the freest and digital”.

[—] i dalej takie brednie. Przykre, że ich autorzy chcą „spełnienia” MD

„Premierze, powinni was na taczkach wywieźć”. Gorąco na spotkaniu w Działdowie z Morawieckim.

https://nczas.com/2022/07/23/goraco-na-spotkaniu-z-morawieckim-powinni-was-na-taczkach-wywiezc/

[słuchałem o 8 rano w sobotę PR1 o tym spotkaniu – NIC z poniższego się tam nie znalazło. MD]

To nie rządy odpowiadają za drożyznę, tylko wojna na Ukrainie i przede wszystkim wysokie ceny surowców naturalnych – twierdził w piątek premier rządu warszawskiego Mateusz Morawiecki, odpowiadając na krytyczne pytania mieszkańców Działdowa o drożyznę.

Premier Mateusz Morawiecki w piątek po południu spotkał się z mieszkańcami Działdowa w woj. warmińsko-mazurskim. Po wystąpieniu premiera pytania zdawali mu uczestnicy spotkania.

– Panie Morawiecki. Ile doprodukowaliście pieniędzy za czasów obecnego rządu, bo za rządów poprzedniego nie produkowali tyle pieniędzy? – pytał jeden z uczestników spotkania.

Morawiecki odpowiedział, że „udowodnił, że wtedy produkowano więcej” pieniędzy. – Niech to jakiś ekonomista zakwestionuje, ja czekam. Dług publiczny w czasach PO de facto urósł więcej niż dwa razy. Tylko faktowi, że zabrali pieniądze z OFE, dywidend i sprzedaży aktywów zawdzięczamy fakt, że przejmując rządy po PO tego długu było 890 mld zł – odpowiadał premier.

– Pan tak pięknie mówi o podatkach, że pan obniżył, a niech pan idzie do sklepu. Przed obniżeniem podatków chleb kosztował 2 zł, a teraz kosztuje 7 zł. Za tę drożyznę powinni was na taczkach wywieźć kontynuował pytający.

Premier rządu warszawskiego odpowiedział, że „każdy ma prawo powiedzieć to, co uważa”. – Ja tylko zadam takie retoryczne pytanie, czy powinni również nas wywieźć za drożyznę w Niemczech. Inflacja jest najwyższa w Niemczech. Czy to rząd polski za to odpowiada? Inflacja jest najwyższa w Stanach Zjednoczonych. Czy rząd polski za nią odpowiada? – żachnął się Morawiecki.

– To nie rządy, ani niemiecki, ani polski, ani hiszpański, ani francuski, ani czeski – nie rządy odpowiadają za to. Tylko odpowiada za to wojna na Ukrainie, a przede wszystkim wysokie ceny surowców naturalnych, bo to one przekładają się na wysokie ceny wszystkich towarów – bredził szef rządu warszawskiego.

Inny z uczestników spotkania zapytał w kontekście dodatku węglowego, który ma wynosić po 3 tys. zł dla każdego gospodarstwa ogrzewanego węglem: „A ja zacząłem 20 lat temu palić drewnem opałowym, grabem i z niego produkuję holzgas, gaz drzewny”.

– My 20 lat temu przeszliśmy z węgla. Mnie to denerwowało, że popiół śmierdział siarkowodorem, zgniłym jajem. Tyle – mówił do premiera.

– Jednak większość pieców, to piece węglowe i dlatego zdecydowaliśmy się na tę dopłatę – odpowiedział szef rządu. Dodał, że „w skali całego państwa nie byłoby to takie łatwe”, żeby wszyscy przeszli na gaz drzewny.

Inny pytający przyznał, że jest zwolennikiem Platformy Obywatelskiej. – Cieszę się, że otrzymałem głos, bo myślałem, że się nie uda – przyznał i zwrócił się do premiera: „Kiedy pan mówił prawdę? Miesiąc temu mówił pan, że węgla nie ma, a dziś mówi, że idzie flotylla z węglem”.

– Kiedy dziś mówiłem o tym, że węgiel był zamawiany i płynął do nas, to mówiłem prawdę i kiedy mówiłem, że węgiel zamówimy i będzie płynął, to też mówiłem prawdę. Sprawa jest prosta. Zaczęliśmy więcej zamawiać węgla, ponieważ nałożyliśmy embargo na węgiel rosyjski – przyznał Morawiecki.

I tego węgla miesiąc temu było za mało i dziś jest jeszcze za mało. Mam nadzieję, że ten, który został zamówiony w ostatnich dniach i będzie zamówiony w najbliższych dniach przypłynie szybko i uda nam się wyeliminować te wąskie gardła, bo węgla na świecie jest coraz więcej, po prostu zgłaszają się producenci – dodał.

Przed budynkiem, gdzie odbywało się spotkanie z premierem stali mieszkańcy Działdowa, dla których zabrakło miejsca na sali. Po spotkaniu wzywali premiera, by podszedł do nich i z nimi porozmawiał. Mężczyzna z megafonem nawoływał premiera by ten podszedł i porozmawiał z nastolatkiem, który – jak mężczyzna mówił – przyjechał specjalnie z Wielkiej Brytanii. Morawiecki zgodził się porozmawiać z nastolatkiem.

– Premier mówił mi, że jak bym wrócił (do kraju), to warunki w Polsce są bardzo dobre – relacjonował potem chłopiec przebieg rozmowy dziennikarzom. – Pytałem się jego o inflację i powiedział mi, że inflacja w Polsce nie jest taka zła jak w innych krajach, że w innych krajach jest o wiele gorzej. Jak się pytałem o system edukacji, to powiedział mi, żebym się nie martwił, bo jest bardzo dobry w Polsce, i że jeszcze jest dobrze z węglem, bo się pytałem o węgiel też. I powiedział, że węgiel jest bardzo dostępny mówił.

Mimo to – powiedział dziennikarzom – że do Polski nie wróci. Jak zaznaczył na koniec, premier powiedział do niego „podaj mi rękę”. – I ją złapał, ja mu nie chciałem tej ręki podawać – mówił nastolatek

=====================================

https://youtu.be/mt2iFzLifYI .

W łapach humanistów

Izabela Brodacka, 23 lipca

„Я и не знал, что мы были в лапах у гуманистов” (Nie wiedziałem, że trafiliśmy w łapy humanistów) powiedział kiedyś Osip Mandelsztam. [dla młodzieży: W Woroneżu, 1935r, tuż przed spodziewaną kaźnią. (a może obecni „humaniści” już nie wiedzą, kto to? Wg. mnie – największy poeta rosyjski XX wieku). md]

Humaniści pragnąc naprawiać świat i uszczęśliwiać ludzi według swoich rojeń przynoszą światu i ludziom nieszczęście. Tak napisała żona Osipa Nadzieżda Mandelsztam w swoich wstrząsających „Wspomnieniach”. Może przeceniała swoich i swego męża oprawców, może byli to tylko komuniści, a może po prostu podli głupcy. 

Humaniści rządzą obecnie światem. Historycy, historycy idei, socjologowie i politolodzy. Nie mając wykształcenia przyrodniczego nie tylko wypowiadają się arbitralnie lecz co gorsza podejmują decyzje w sprawach medycyny, energetyki jądrowej czy informatyki. Ekonomista jest władny decydować o szkodliwości czy nieszkodliwości szczepionek, a nawet o przymusie szczepień. Historyk decyduje o zakupie reaktorów jądrowych. Wiedza przyrodnicza okazuje się zupełnie  nieprzydatna dla sprawowania  i utrzymania władzy. Nic dziwnego, że stosunek do nauk przyrodniczych i matematyki zmienił się w Polsce na gorsze w porównaniu z okresem realnego socjalizmu.

Omawiając wyniki matur dziennikarze skupiają się na języku polskim i językach obcych. Dziennikarze to też humaniści, zapewne w szkole nie lubili matematyki i fizyki i wolą nie wracać do traumatycznych wspomnień. Z mediów zniknęły informacje na temat wyników olimpiad  w dziedzinie matematyki i nauk przyrodniczych. Po macoszemu traktowane są też same matury. CKE ma na przygotowanie matur cały rok. Trudno uwierzyć, że prawie co roku zdarzają się w tematach egzaminacyjnych błędy. Kilka lat temu na podstawie fragmentu wykresu pewnej funkcji, na którym zaznaczono trzy miejsca zerowe i punkt przecięcia wykresu z osią y maturzyści mieli między innymi ustalić wzór tej funkcji. Wielu napisało i słusznie, że nie można tego dokonać bez informacji na temat stopnia wielomianu, którego fragment widzą na wykresie. Przewodniczący CKE, nota bene matematyk, raczył komentując ten błąd wyrazić się, że „każdy głupi mógł się domyślić, że jest to wielomian trzeciego stopnia”. Każdy głupi tak, lecz odrobinę mądrzejszy nie miał prawa przyjąć takiego założenia. Od czasu skandalu jaki ta wypowiedź wywołała CKE bardzo pilnuje, żeby w podobnych zadaniach podawać właściwe informacje.

Tegoroczną maturę z matematyki na poziomie rozszerzonym uczniowie oceniali na ogół jak trudną. Tymczasem nie była wcale trudna ani nawet oryginalna. Jako trudne podawano na przykład banalne równanie trygonometryczne, które znajomy matematyk  rozwiązał w pamięci przez telefon. Świadczy to o tym jaką krzywdę zrobiło młodzieży zdalne nauczanie. Ale nie tylko zdalne nauczanie. Pisałam o tym szczegółowo w 2013 roku.

Mam przed sobą zbiór zadań do matematyki dla klasy V-VI szkoły podstawowej. Autorzy: Tadeusz Korczyc i Jerzy Nowakowski. Wydawnictwo WSiP 1985. Z tego podręcznika uczyły się moje dzieci. Chodziły do zwykłej, dzielnicowej,  mocno skomunizowanej szkoły „imienia LWP”,  razem z dziećmi dozorców i lokalnego marginesu. Ani moje dzieci, ani dzieci dozorców, które przychodziły czasami do mnie po radę nie miały z tymi zadaniami żadnych problemów.
Daję zadanie z tego zbioru tegorocznym maturzystom, których douczam w ramach kursu przygotowawczego. Jest to zdanie 37.11 ze strony 182. Podaje dokładne dane, żeby każdy „niewierny” mógł to sobie osobiście sprawdzić.
Oto zdanie: < Doświadczenie polega na trzykrotnym rzucie monetą. Czy zdarzenie „ wypadnie przynajmniej jeden orzeł” jest tak samo prawdopodobne jak zdarzenie „ wypadną dokładnie dwie reszki”? >.
Kiedy dziesiąta z kolei osoba deklaruje, że nie ma bladego pojęcia jak to zadanie rozwiązać pokazuję okładkę książki. Ogólne niedowierzanie. „Jak to – to zadania dla szkoły podstawowej?   Chyba jesteśmy idiotami”- samokrytycznie stwierdza jeden z kursantów.
 „ Przez uprzejmość nie zaprzeczę” – odpowiadam zgodnie zresztą z najgłębszym przekonaniem.
W tym samym zbiorze są zadania dotyczące wektorów na płaszczyźnie i w przestrzeni, elementy statystyki, oraz nierówności z wartością bezwzględną. Większość tych zadań zdecydowanie przerasta możliwości maturzysty wybierającego obecnie maturę na poziomie podstawowym.


Jak to się stało, że w ciągu ostatnich lat przeciętny maturzysta osiągnął poziom niższy od ucznia V klasy szkoły podstawowej w PRL?

Podstawową przyczyną jest celowe obniżenie poziomu. Przez 20 lat nie było obowiązkowej matury z matematyki,  a program liceum był konsekwentnie kastrowany. Kiedy zaczynałam uczyć w szkole, w programie była analiza matematyczna : granice ciągów i funkcji, szeregi, badanie funkcji, oraz całki. Badanie funkcji było przerabiane w II klasie. Doskonale radziły sobie z nim nawet klasy ogólne. W klasach matematycznych badało się również funkcje wykładnicze i logarytmiczne. Ktoś mnie przekonywał, że w klasach ogólnych badało się tylko wielomiany i funkcje wymierne i że badanie funkcji jest nad wyraz algorytmiczne ( czyli można się go nauczyć na zasadzie recepty na piernik). Zgodziłabym się z nim  gdyby nie fakt, że te same funkcje wymierne sprawiają obecnie poważny kłopot studentom I roku politechnik i SGH.  
Z programu i wymagań egzaminacyjnych w liceum  kolejno usuwano: szeregi, oczywiście całki , potem badanie funkcji. Z programu rachunku prawdopodobieństwa wypadł schemat Bernoulliego, wzór Bayesa, rozkład zmiennej losowej, wartość oczekiwana i wariancja.

Zadania z prawdopodobieństwa całkowitego zaleca się obecnie rozwiązywać „ drzewkiem” – czyli jak w V klasie szkoły podstawowej moich dzieci. W trygonometrii zlikwidowano nierówności trygonometryczne i wzory redukcyjne. Poza tym z nieznanych przyczyn została „zdelegalizowana” funkcja cotangens. Nic dziwnego, że najłatwiejszy temat z algebry jakim są liczby zespolone sprawia obecnie studentom poważny problem.

Znajoma profesor chemii uniwersyteckiej zrezygnowała z pracy w CKE gdy zalecono jej ocenianie poprawności  rozwiązania zadań według klucza. Słowa klucze – to typowa frazeologia humanistyczna.

 Faktycznie rządzą nami humaniści.