„Osoby w ciąży” – poprawność polityczna w BBC


RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Prezenterka BBC, będąc na antenie, zmieniła tekst, który miała wygłosić do kamery. Zamiast powiedzieć „osoby w ciąży” powiedziała normalnie – „kobiety w ciąży”. Do brytyjskiej stacji napłynęły skargi do widzów, którzy poczuli się zaniepokojeni promowaniem „fundamentalistycznej wizji świata”. Bo przecież w ciąży mogą być także transseksualiści, którzy „zmienili” płeć z kobiety na mężczyznę – a zatem mężczyźni w ciąży. Ta historia wydarzyła się naprawdę, kilka tygodni temu na Wyspach Brytyjskich…

Tak wygląda poprawność polityczna w swojej pełnej odsłonie – tej, do której lobby LGBT chce doprowadzić także Polskę. Jak skończyła się absurdalna historia z BBC? O tym w tekście na portalu www.RatujZycie.pl. Zapraszamy także do lektury innych artykułów, które w ostatnim czasie ukazały się na portalu Fundacji Życie i Rodzina – ich wybór prezentujemy poniżej. Bądźmy czujni i świadomi, co dzieje się w Polsce i na świecie.

OPIS ZDJĘCIA

Kobiety, a nie „osoby” w ciąży – prezenterka BBC na fali krytyki

Brytyjska prezenterka telewizyjna Martine Croxall poprawiła termin „osoby w ciąży”, który miała w skrypcie wiadomości, na „kobiety w ciąży”. W związku z tym do stacji BBC napłynęły liczne skargi w związku z jej rzekomą stronniczością. Część widzów poczuła się dotknięta nie tylko użytymi słowami, ale i … miną prezenterki, która wyrażała ich zdaniem „osobisty pogląd na kontrowersyjną tematykę osób trans”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Kanada: trzech gejów adoptowało dziewczynkę

Adoptowana w Kanadzie trzyletnia dziewczynka będzie miała samych ojców. Trzech ojców. Żaden z nich nie jest jej biologicznym rodzicem. Wszyscy żyją w tzw. związku poliamorycznym. Adopcja dziecka przez mężczyzn była możliwa dzięki nowym kanadyjskim przepisom, które mają nikogo „nie dyskryminować”.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

In vitro to aborcja. Masowo zabija dzieci!

Najnowszy raport Live Action pokazuje, że więcej ludzi ginie w ramach procedury in vitro, niż w wyniku „typowej” aborcji. W samych Stanach Zjednoczonych sztuczne zapłodnienie pochłania miliony ofiar rocznie. Na jedno dziecko urodzone z in vitro, 20 nie przeżywa: są albo latami mrożone, albo utylizowane, albo przeznaczane na eksperymenty medyczne. Część z nich trafia do tzw. adopcji zarodków, czyli po prostu na handel. Jednak im więcej czasu spędzają w ciekłym azocie, tym mniejsza szansa, że uda im się prawidłowo zagnieździć w macicy kobiety i urosnąć.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Biżuteria z dzieci z in vitro. Makabryczny pomysł brytyjskiej firmy

Brytyjska firma Blossom Keepsake ma w swojej ofercie biżuterię, w której zatapia porzucone po in vitro nadliczbowe dzieci. Można je łączyć z włosami, mlekiem matki lub ludzkimi prochami i umieścić w materiale, z którego powstaje wisiorek lub oczko pierścionka. Oczywiście dziecko wyjęte z zamrażarki w klinice in vitro umiera i nie ma już szans na implantację do organizmu mamy. Jego maleńkie szczątki sprowadzone zostają do roli gadżetu.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Zmiana Komendanta Policji w Częstochowie. Poprzedni pozwalał nękać proliferów!

Częstochowa ma nowego Komendanta Miejskiej Policji. Został nim mł. insp. Sławomir Zagrobelny. Zastąpił on na stanowisku komendanta mł. insp. Dariusza Kiedrzyna, za którego kadencji komenda przy Popiełuszki stała się ośrodkiem nękania obrońców życia. O tej kwestii pisaliśmy już wielokrotnie. Funkcjonariusze wytoczyli działaczom Fundacji Życie i Rodzina kilkadziesiąt spraw sądowych za takie „przewinienia” jak stanie na chodniku z transparentami czy obrona Jasnej Góry przed profanacją ze strony marszy LGBT. Działania policji w Częstochowie to było bezpodstawne nękanie i marnotrawienie publicznych pieniędzy.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja wpływa też na ojców. Syndrom postaborcyjny u mężczyzn

Wraz z decyzją o zabiciu własnego dziecka kobieta naraża się na wielkie cierpienie psychiczne, wyrzuty sumienia i traumę. Mimo nachalnie promowanego przez środowiska feministyczne podejścia, próbującego uczynić z aborcji całkiem zwykłe wydarzenie, większość ludzi jest świadomych istnienia zjawiska syndromu postaborcyjnego. Mówi się o nim jednak zwykle w kontekście kobiet. A przecież mężczyźni także cierpią, gdy stracą dziecko. Zwłaszcza jeśli matka postanawia pozbyć się malucha wbrew ich woli.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborcja podstępem. Kobieta zabiła dwoje dzieci swojej przyjaciółki

Aresztowano jedną ze współwłaścicielek kancelarii prawnej w Warszawie po tym, gdy wyszło na jaw, że kobieta potajemnie podawała swojej biznesowej partnerce i wieloletniej przyjaciółce środki poronne. Doprowadziła w ten sposób do śmierci dwojga dzieci. Powodem miała być zazdrość o życie prywatne koleżanki.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Lublin, Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. „Jesteście obrzydliwi!”

„Jesteście obrzydliwi! To jest chore!” Tak zwolennicy aborcji próbowali nas zmusić do złożenia baneru i przerwania Publicznego Różańca w Lublinie, który odbywał się – jak zawsze – w drugą sobotę miesiąca, 8 listopada, przy Krakowskim Przedmieściu.Czytaj dalej    >

Jeśli uważa Pan, że to, co robimy, jest ważne i potrzebne, prosimy o wsparcie modlitewne i finansowe. Mówimy i piszemy to, o czym inni boją się nawet pomyśleć. Bo ma Pan prawo do prawdy. Działamy dzięki hojności Darczyńców – ludzi takich jak Pan. Dziękujemy za każdą modlitwę, gest życzliwości i wpłatę

Serdecznie pozdrawiamy – 

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Pearl Harbor pod Białym Domem?

Pearl Harbor pod Białym Domem

28.11.2025 https://wolnemedia.net/pearl-harbor-pod-bialym-domem

Tytuł tego artykułu może odstraszać czy też zniechęcać czytelników polskich do zapoznawania się z nim, bo przecież co nas tutaj nad Wisłą interesuje jakaś tam Ameryka Północna? Jeżeli jednak przeczytacie państwo ten tekst, zrozumiecie, że jego treść jest niezwykle dla nas istotna. Dla nas mieszkańców Europy Środkowej.

Dwa dni temu w stolicy USA Waszyngtonie doszło do strzelaniny. Niby nic nowego i nadzwyczajnego – Stany Zjednoczone to przecież kraj strzelanin. Jest jednak coś, co musi przykuwać uwagę: ofiarami strzelaniny byli żołnierze, natomiast zamachowcem był współpracownik CIA. Prosty schemat się więc tutaj nasuwa: CIA to ci źli, wojsko to ci dobrzy. Byłoby to zgodne z administracją Trumpa, którą przede wszystkim popierają wojskowi a wywiad jest przez Trumpistów, MAGA-owców i innych tego typu nazywany siedliskiem zła, złowrogim głębokim państwem. Wytwory wyobraźni Trumpistów są tutaj jednak mało istotne. Istotniejsze są fakty.

Otóż do strzelaniny pod Białym Domem, z udziałem agenta CIA i żołnierzy Gwardii Narodowej, dochodzi w przeddzień zatwierdzenia przez Trumpa Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i Strategii Obronnej USA. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że ich treść będzie podobno rewolucyjna. Tak, nie ewolucyjna, lecz rewolucyjna.

Otóż pierwszeństwa nie ma mieć wojna z terrorem, która już w pierwszej administracji Trumpa nie miała pierwszeństwa. Pierwszeństwa nie mają mieć również mocarstwa konkurencyjne – Rosja i Chiny – a przynajmniej to pierwsze. Priorytet uzyskać ma obrona terytorium USA oraz problem chiński. Krótko mówiąc: po części mocarstwa, jednak po części obszar doktryny Monroe – zachodnia półkula. A gdzie islamski terroryzm? Cóż, daleko.

Teraz zagadka: który kraj traci najwięcej na wycofywaniu USA na półkulę zachodnią, a jego istnienie zależy wyłącznie od dobrej woli Waszyngtonu? Jeżeli pomyśleliście państwo, że Izrael to mieliście racje. Największym przegranym wycofywania USA na zachodnią półkulę jest Izrael. Ale w doktrynach tych może też być coś jeszcze. Coś, co wynika z powyższego. Otóż sekretarz wojny Hegseth w marcu roku bieżącego nakreślił tymczasowe wytyczne, według których kraje wrogie interesom USA, oprócz Chin i półkuli zachodniej, mają być tłamszone przez sojuszników Waszyngton, a nie samych Amerykanów. A więc w przypadku Bliskiego Wschodu przez Izrael. USA więc sygnalizują jasno zmniejszanie wsparcia dla porządków bliskowschodnich.

I tym momencie, już po zatwierdzeniu dwóch strategii przez Kongres a tuż przed zatwierdzeniem ich przez Trumpa, pod nosem Trumpa agent CIA, Afgańczyk, dokonuje zamachu terrorystycznego na amerykańskich wojskowych. Jak należy to rozumieć?

Cóż, bardzo prosto: islamski terroryzm jest wciąż zagrożeniem i USA nie mogą wycofywać się z Bliskiego Wschodu. Kto jest więc głównym beneficjentem tej strzelaniny pod Białym Domem? Oczywiście Izrael. Ale także Arabia Saudyjska czy też Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak wiemy, kraje te często ze sobą współpracują, na przykład przeciwko słabym wobec Iranu amerykańskim Demokratom.

Nie wierzycie państwo? Oto chyba najbardziej znana syjonistyczna propagandzistka z USA Laura Loomer.

Wpis oczywiście ma usprawiedliwiać ludobójstwo w Strefie Gazy. Jednak fakt, że szefowa wywiadu narodowego Tulsi Gabbard także podnosi larum o radykalny islamski terroryzm, sugeruje nam, że powiew nowej wojny z terrorem może być wkrótce odczuwalny. Albo chociaż wojenki.

„Z całego serca modlę się za żołnierzy Gwardii Narodowej stanu Wirginia Zachodnia, którzy zostali postrzeleni przez radykalnego islamskiego terrorystę z Afganistanu i nie będą mogli spędzić Święta Dziękczynienia w gronie swoich bliskich” – napisała w serwisie „X”.

Dlaczego jednak tak bardzo istotne jest to, że szefowa wywiadu narodowego USA wspomina islamski terroryzm w kontekście zamachowca? Otóż Jednostka 03, szwadron śmierci CIA, dla którego pracował Afgańczyk, zajmowała się… likwidacją „terrorystów”, czyli wrogów amerykańskiej dominacji nad Afganistanem. Generalnie Talibów. Jednostki Zero, szwadrony śmierci CIA, nazywano także „zespołami ds. zwalczania terroryzmu”.

Pogromca terrorystów radykalnym islamskim terrorystą?

Jest coś jednak jeszcze. Otóż kompromitacja wywiadu.

Jeżeli pamiętacie państwo późną wiosnę 2025 roku i wojnę Iranu z Izraelem to pamiętacie zapewne, że wywiad USA był przeciwko wojnie. Iran nie posiada wojskowego programu nuklearnego — tak mówiła w marcu wspomniana już Tulsi Gabbard. A do budowy bomby potrzebuje jeszcze trzy lata — brzmiały tezy służb szpiegowskich USA. Fanatyczny Syjonista Trump jednak nic sobie z tych doniesień nie robił i wsparł żydowską agresję, a potem sam dokonał agresji na islamską republikę, bombardując jej cywilny program jądrowy. Stwierdził, że Gabbard mówiąca o nieposiadaniu przez Iran wojskowego programu nuklearnego, się myli.

Ale wywiad był nie tylko przeciwko wojnie z Iranem w 2025 roku. Był także przeciwko wojnie z Iranem w 2019 roku, hamując zapędy Trumpa, Wówczas ten miał twierdzić, że CIA nie zna się na rzeczy. A więc on, oligarcha z Nowego Jorku, jest w wywiadzie lepszy. Mniej więcej to samo co w roku bieżącym.

Ten żałosny kabaret był jednak sygnałem, że wywiad będzie przez syjonizm podważany. Przypomnijmy, że w 2003 roku CIA także była przeciwko wojnie z Irakiem, którą napędzali żydowscy neokonserwatyści z Biura Planów Specjalnych w Pentagonie. Amerykański wywiad był więc 3-krotnie przeciwko wojnom Stanów Zjednoczonych w interesie reżimu syjonistycznego.

I teraz, być może w czasie całkowitej redefinicji amerykańskiej obronności i bezpieczeństwa na rzecz Chin i Ameryki Łacińskiej, współpracownik wywiadu amerykańskiego dokonuje ataku na Gwardzistów Narodowych pod samym nosem Trumpa.

Przecież to oczywista kompromitacja amerykańskich służb szpiegowskich. W czyim interesie była ona? Stanów Zjednoczonych? Bynajmniej. Jednak prosyjonistycznych kręgów w USA już tak. Koncernów zbrojeniowych? Zapewne. Lecz przede wszystkim była w interesie Izraela. Izrael jest głównym beneficjentem próby ponownego przekierowania polityki zagranicznej i obronnej USA na Bliski Wschód i szerzej na Afganistan, skąd zamachowiec Rahmanullah Lakanwal pochodził. Ale także uzasadniania tym zamachem ludobójstwa Palestyńczyków.

Oczywiście skompromitowani zostali także Demokraci, którzy tego terrorystę do USA sprowadzili. Ale przyznacie państwo: agent CIA zabija amerykańskich żołnierzy — to nie brzmi korzystnie dla amerykańskiego wywiadu.

Co jednak ma to wspólnego z Polską i Europą Środkową?

Otóż jak wiemy, w słownikach języka angielskiego w USA nie ma słowa pokój. Kiedyś udawali, że takie słowo tam istnieje, jednak od 2025 roku maska została zrzucona i nawet Departament Obrony zmieniono na Departament Wojny. Oznacza to, że USA cały czas muszą gdzieś prowadzić wojny. A więc napadać, mordować i grabić, bo taka jest idea każdej wojny. Przekierowanie uwagi USA na Amerykę Łacińską i Chiny i odciągnięcie jej od Bliskiego Wschodu jest niezwykle korzystne dla Polski. Po pierwsze, bo polscy żołnierze nie pojadą na amerykańskie wojny – niby dlaczego mielibyśmy zabijać jakichś Wenezuelczyków? Po drugie, bo USA nie będą tworzyć kolejnych mas imigrantów do Europy. Po trzecie więc i najważniejsze: im więcej wojen USA w Azji Wschodniej i w Ameryce Łacińskiej, tym mniej w Europie Wschodniej.

Odwrócenie uwagi USA, w ramach nowych strategii obronności i bezpieczeństwa, od Europy i Bliskiego Wschodu, jest więc dla nas korzystne. Tak, są jakieś aspekty rządów Trumpa dla nas korzystne. Przynajmniej teoretycznie. Jednak powrót USA na Bliski i Środkowy Wschód, w ramach np. Afganistanu, jest oczywiście niekorzystny, bo tworzy pretekst dla jakiejś kolejnej koalicji chętnych, w którą amerykańska nadwiślańska agentura może nas czasami chcieć wciągać. A kolejna wojna może otworzyć nowe szlaki migracji, biorąc pod uwagę, że chociażby stolicy Iranu Teheranowi zaczyna brakować wody. Jak wiemy, o wodę Iran prowadzi wojnę właśnie z Afganistanem.

Zamach z Waszyngtonu był więc dla nas niekorzystny. Miejmy nadzieję, że nie zmieni jednak polityki USA i nie spowoduje powrotu do syjonistycznej farsy pod tytułem wojna z terroryzmem, w ramach której, jak pamiętamy, terroryści wspierani przez CIA walczyli z terrorystami wspieranymi przez Pentagon.

W przypadku tego zamachu należy rozpatrzyć jeszcze jedną opcję: obecny szef CIA John Ratcliffe jest znany z miłości do Izraela. Serwis „The Grayzone” nazwał dyrektora CIA „stenografem Mossadu”, czyli osobą prowadzącą izraelską politykę. Informacje te pochodzą od urzędnika Białego Domu Trumpa, który izolował przeciwników wojny z Iranem.

Ratcliffe miał dostarczać administracji sfabrykowane dane wywiadowcze odnośnie Iranu, celem legitymizacji wojny. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard, koordynująca działania całej wspólnoty wywiadowczej Stanów Zjednoczonych, mniej więcej w tym samym czasie, lecz trochę wcześniej twierdziła, jak już wspomniałem, że Iran nie ma programu wojskowych zbrojeń jądrowych. A więc że nie ma podstaw do wojny.

Czyżby więc ktoś chciał, aby i w CIA terroryzm islamski powrócił na świecznik? Ja nic nie sugeruje. Ja tylko głośno myślę.

Autorstwo tekstu i zrzutów ekranów: Terminator 2019
Źródło: WolneMedia.net

Źródłografia

1. https://thegrayzone.com/2025/06/21/trump-cia-director-ratcliffe-and-centcoms-kurilla-mossad-stenographers-iran/

2. https://www.cfr.org/expert-brief/america-first-meets-national-security-and-defense-strategies

3. https://www.o2.pl/informacje/strzelanina-w-waszyngtonie-zamachowiec-wspolpracowal-z-cia-7226377368541920a

4. https://www.latimes.com/world/middleeast/la-fg-cia-pentagon-isis-20160327-story.html

5. https://wolnemedia.net/w-oczekiwaniu-na-izraelska-falszywa-flage/

6. https://www.tehrantimes.com/news/508560/CIA-director-acknowledges-Iran-s-peaceful-nuclear-stance

7. https://x.com/LauraLoomer

8. https://x.com/DNIGabbard/status/1994032726400278921

9. https://edition.cnn.com/2025/06/17/politics/israel-iran-nuclear-bomb-us-intelligence-years-away

10. https://www.ndtv.com/world-news/us-intelligence-refutes-israel-says-iran-3-years-from-making-nukes-report-8691749

11. https://www.politifact.com/article/2025/jun/23/Tulsi-Gabbard-Iran-nuclear-weapon-Donald-Trump/

12. https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-strzelanina-w-waszyngtonie-nie-zyje-postrzelona-gwardzistka,nId,22461452

13. https://theintercept.com/2022/11/20/taliban-afghanistan-zero-unit-migrants/

Polski konspekt, English video; Douglas MacGregor: NATO Lost the War – Empire of Lies Collapses

[Umieszczam, zachęcony tekstem Pokutujący łotra obok. Wydawało mi się zbyt „mocne” … md]

==============

Polski konspekt, English video; Douglas Macgregor: NATO Lost the War – Empire of Lies Collapses

Zachodnie Imperium Kłamstwa rozpada się na naszych oczach, ale jego „przywódcy” z uporem kontynuują swą księżycową narrację! 

DR IGNACY NOWOPOLSKI NOV 27

Pomimo, że wydarzenia na Ukrainie toczą się z zawrotną szybkością, zachodni „przywódcy” pozostają w swym obłąkanym świecie iluzji, tak jakby negowanie realiów mogło wpłynąć na ich zmianę.

Ukraińska armia praktycznie się rozpadła, a niektórej jednostki maszerują na Kijów, prawdopodobnie w celu usunięcia zbrodniczego reżimu żydowskiego „prezydenta” Zełenskiego. Nikt nie ma już żadnych wątpliwości, że dopóki żydo-banderowcy kontrolują Kijów, na jakiekolwiek inicjatywy pokojowe nie ma co liczyć. Ukraińcy zdali sobie wreszcie sprawę, że w czasie gdy oni się całkowicie wykrwawili, stracili swą gospodarkę i de facto kraj, żydowski reżim Zełenskiego rabował miliardy „pomocy militarnej” i lokował na swych kontach, lub w nieruchomościach. Teraz ta zbrodnicza banda znajduje się „jedną nogą” na pokładzie prywatnych samolotów, gotowych do odlotu do Izraela, gdzie zgodnie z jego prawodawstwem, nie wydaje się żydów gojom, nawet tych, którzy popełnili największe zbrodnie.

Z drugiej strony europejscy „przywódcy” NATO & UE”, nawet na milimetr nie zbaczają z dotychczasowego kursu, za wszelką cenę podtrzymując narrację wojenną w stosunku, do oczywistego zwycięzcy, jakim mieni się RF.

Dynamika zmian na polu walki jest tak gwałtowna, że nie są oni w stanie nawet zareagować na zachodzące zdarzenia.

Cały teatr wojny rozpada się na naszych oczach. Natomiast ci „politycy”, którzy są sowicie wynagradzani za utrzymywanie fikcyjnej narracji, nawet nie spowalniają swych oczywistych kłamstw.

Imperium kłamstwa rozpada się.

Elektorat zaczyna rozumieć, że autentyczne bezpieczeństwo można uzyskać w Europie tylko w postaci ułożenia poprawnych stosunków z Moskwą.

Niedługo niemiecka AfD przejmie władzę w Berlinie i zacznie budować nowe mosty pomiędzy Moskwą i Berlinem.

Poważną sprawą jest to, że UE & NATO odchodzi od retoryki „wspierania Ukrainy”, do retoryki „bezpośredniej kinetycznej konfrontacji z RF”.

Globaliści rządzący Europą chcą za wszelką cenę utrzymać się przy władzy nawet kosztem wojennej katastrofy.

Estoński głupiec Kaja Kallas biegająca po świecie i opowiadająca głupoty na temat „rosyjskiego zagrożenia”, zostanie w końcu wyśmiana w miarę wzrostu świadomości unijnego elektoratu.

Czy jednak nastąpi to na czas? Trudno prorokować.

W każdym bądź razie, utrzymanie tego totalnego zakłamania w Europie nie jest możliwe na dłuższą metę i dlatego podkreślam raz jeszcze, że Imperium Kłamstwa upada!

Z drugiej strony Rosja nie ma najmniejszego zamiaru atakować Europę, a nawet wchłaniać zachodniej banderowskiej Ukrainy ze Lwowem.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się wpakowywać w europejskie kłopoty, a poza nimi nie ma w Europie nic godnego uwagi.

Stąd też wynika rosyjska powolna strategia militarna.

Rozpad UE i NATO, można mierzyć tygodniami, miesiącami, a nie latami czy dekadami.

Wydaje mi się, że zarówno Polakom, jak Niemcom zaczynają świtać myśli o przymusowej deportacji Ukraińców z tych krajów i wysłaniu ich na front wschodni, zamiast maszerowania w ich imieniu do rosyjskiej maszynki do mielenia mięsa armatniego.

Istnieje też prawdopodobieństwo, że Ukraińcy zaczną terrorystyczne ataki w tych krajach jako „zemstę za zdradę ukraińskich interesów”.

Uważam, że propozycja Miedwiediewa dotycząca przyłączenia zachodniej Ukrainy do Polski, staje się coraz bardziej pociągająca. Zwłaszcza, że trzeba mieć na uwadze następujący rozpad struktur Europejskich (UE & NATO).

Im szybciej się to stanie, tym lepiej, by nie „kusić” europejskich złodziei perspektywą zrabowania rosyjskich aktywów z centralnego Banku w Brukseli i przekazania ich zorganizowanej przestępczej klice z Kijowa, którą de facto są gangsterzy Zełenskiego.

To co pozostało z tzw. „Ukrainy” jest tylko zorganizowaną grupą przestępczą. Jeśli więc, Europejczycy nie przejawią aktywności w stabilizacji tego co zwie się obecnie „Ukrainą”, to nie pozostanie żadnej alternatywy poza wspomnianym już planem Miedwiediewa.

Należy podkreślić, że również Rosjanie chcą stabilizacji tego terytorium i stąd wyniknął Plan Miedwiediewa. Dotyczy to nie tylko Ukrainy, ale także państw ościennych jak Niemcy czy Polska, z którymi RF musi mieć w miarę normalne stosunki.

Tak więc z każdym dniem Imperium Kłamstwa rozpada się coraz bardziej i będzie to miało konsekwencje wyborcze. Globaliści utraca władzę.

Ale na tym nie koniec problemów Europy. Miliony kolorowych emigrantów, których sprowadzili globaliści, to beczka prochu z zapalonym lontem, która może doprowadzić do rewolucji, wojny domowej, czy powstania. Najlepszym tego przykładem jest Brytania, która bliska jest społecznemu wybuchowi.

NATO rozpada się już na naszych oczach, a zastąpią go regionalne europejskie sojusze, które już tworzą się w wschodniej części UE.

Ameryka jest kontrolowana przez globalnych oligarchów finansowych, którym leży na sercu jedynie ilość dolarów na kontach. Jest to głęboko skorumpowany system „finansowego kapitalizmu”. Aby Ameryka odzyskała suwerenność i mogła zacząć odbudowę swej gospodarki, ci ludzie muszą odejść. Nieunikniony upadek dolara, jako waluty rezerwowej powinien to skatalizować, co nie znaczy że odnowa amerykańskiej gospodarki powiedzie się.

Obecnie USA nie mają de facto rządu, ale „koncern finansowy”, który myśli jedynie o wzbogaceniu się nielegalnym sposobami. Pod tym względem przestępcza organizacja pod nazwą „Ukraina”, jak ulał pasuje do swego największego pryncypała : Stanów Zjednoczonych.

Z tego też powodu, Ameryka nie jest w stanie pomóc Europie w jej katastrofalnym położeniu i zaoferować czegokolwiek racjonalnego!

Z militarnego punktu widzenia, o ile klęska USA w Afganistanie, była postrzegana, jako poważne potknięcie NATO, to sromotna klęska Sojuszu w wojnie proxy z Rosją na ukrainie, stanowi kompletny blamaż i kompromitację. Mit „najpotężniejszego sojuszu militarnego w historii świata” rozpadł się jak domek z kart.

Wszystkie pozostałe kłamstwa Imperium rozpadają się żałośnie na oczach świata!

Polsko, obudź się! Płacisz za „twardość” Tuska, a dostajesz pusty portfel.

„wojna” Tuska

Rząd Tuska właśnie przepchnął kolejną gigantyczną podwyżkę budżetu na armię – w 2026 r. ma wynieść już 4,7–5 % PKB

Rząd Tuska właśnie przepchnął kolejną gigantyczną podwyżkę budżetu na armię – w 2026 r. ma wynieść już co najmniej 5% PKB, czyli ponad 200 mld zł rocznie (według projektu budżetu z lutego 2025 r., z czego ok. 124,8 mld zł z budżetu państwa i reszta z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – FWSZ).
Oficjalny powód? „Rosyjskie zagrożenie”.

Ale spójrzmy na fakty!

Na wschodniej granicy od ponad roku stoi 17–18 tys. dodatkowych żołnierzy i funkcjonariuszy (w tym cała 18. Dywizja Zmechanizowana, brygada z Podlasia i tysiące WOT i policji).
Koszt utrzymania jednego żołnierza „na granicy” to ok. 25–30 tys. zł miesięcznie (żołd, wyżywienie, sprzęt, paliwo, amortyzacja). Razy 18 tys. razy 12 miesięcy będzie to łatwo ponad 6–7 mld zł rocznie – tylko na samą obecność przy ogrodzeniu, którego i tak pilnuje już Straż Graniczna.
Te formacje od roku nie prowadzą żadnych poważnych ćwiczeń ofensywnych ani nawet obronnych – głównie chodzą na patrole wzdłuż zasieków i „kręcą TikToki”.
Tymczasem:
Białoruś ma na granicy kilkuset pograniczników i trochę wojska (głównie po to, by Łukaszenka mógł pokazywać „obronę przed NATO”).
Rosja przerzuciła prawie całe swoje wojska lądowe na Ukrainę – w obwodzie kaliningradzkim i na Białorusi zostało symboliczne 20–30 tys. ludzi, w większości słabo wyszkolonych najemników.

Pytanie za 200 mld zł: po co nam dywizja pancerna i tysiące ludzi na Podlasiu i Lubelszczyźnie, jeśli „zagrożenie” to głównie migranci rzucający kamieniami? Te miliardy mogłyby pójść na: 1000 km autostrad (zamiast Leopardów stojących w lasach), Podwyżki dla nauczycieli i lekarzy (budżet MON to 13,5% całego budżetu państwa!), Realną obronę powietrzną (więcej Patriot niż FWSZ na zakupy z opóźnieniem).

Zamiast tego: najdroższy teatr bezpieczeństwa w NATO – propaganda za pieniądze podatników. W 2024 r. wydaliśmy mniej niż planowano (tylko 3,8% PKB), bo FWSZ nie nadąża z realizacją. A deficyt budżetowy rośnie do 270 mld zł w 2026 r. – długiem za pozoranctwo.

Polsko, obudź się! Płacisz za „twardość” Tuska, a dostajesz pusty portfel.

Jest nadzieja na przedłużenie wojny?

Jest nadzieja na przedłużenie wojny?

Autor: MeMy, 22 listopada 2025

Jak donosi prasa głównego nurtu w posteuropejskiej części Świata „przywódcy UE odrzucają niektóre punkty amerykańskiego planu dla Ukrainy”.

Państwa określone mianem wiodących uważają, że projekt amerykańskiego planu nadal wymaga „dodatkowych prac”.

W niedzielę przedstawiciele państw europejskich spotkają się z USA i Ukrainą, aby omówić amerykański plan pokojowy. Spotkanie zaplanowano w Genewie. Według agencji Reuters, wśród uczestników spotkania znajdą się specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i minister spraw zagranicznych Marco Rubio.

W liście państw europejskich stwierdzono, że granic nie wolno zmieniać siłą. Wyrażają one zaniepokojenie proponowanymi ograniczeniami wobec ukraińskich sił zbrojnych, argumentując, że naraża to Ukrainę na przyszłe ataki. Oprócz Merza, oświadczenie podpisali szefowie państw i rządów Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Hiszpanii, Finlandii i Norwegii. W spotkaniu uczestniczyli również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej António Costa. Deklarację poparły również Kanada i Japonia.

Jak widać wśród wymienionych państw zabrakło Polski. Czy to możliwe, aby Donald Tusk i Radosław Sikorski nie uczestniczyli, nie będąc zaangażowani w ten doniosły proces? Tak może twierdzić tylko rosyjska propaganda.

„Granic nie wolno zmieniać siłą”

Wszyscy mogą się uczyć w tym zakresie od UE, która wypracowała w tej kwestii inne rozwiązanie znane pod nazwą unijny Anschluss polegający na stopniowym zawłaszczaniu atrybutów suwerenności poszczególnych państw. Czeka to również Ukrainę. “Wszystko w swoim czasie”. Do czasu unormowania Ukraina ma być brutalnym i skutecznym narzędziem polityki globalistów w Europie Środkowo-Wschodniej, a w szczególności wobec Polski.

Wiceprezydent J.D. Vance zarzucił krytykom amerykańskiego planu brak poczucia rzeczywistości. Każdy, kto krytykuje trwające obecnie prace nad porozumieniem pokojowym, albo je źle zrozumiał, albo zaprzecza rzeczywistemu stanowi rzeczy, napisał Vance w poście na platformie internetowej X.

_________________________________________

Linki dla zainteresowanych propagandą:

EU-Regierungschefs lehnen Teile des US-Plans für die Ukraine ab

Treffen von Ukraine, Europäern und USA geplant: EU-Regierungschefs lehnen Teile des US-Plans ab – Trump deutet Verhandlungsspielraum an

„Plan pokojowy” [Trumpa ??] jest niekorzystny dla Polski

„Plan pokojowy” jest niekorzystny dla Polski

CzarnaLimuzyna, 21 XI 2025 http://ekspedyt/plan-pokojowy-jest-niekorzystny-dla-polski

Nikt, prawie nikt nie analizuje „28-punktowego planu pokojowego na rzecz Ukrainy i Rosji” z punktu widzenia korzyści lub zagrożeń dla Polski. Dominują opinie użytecznych idiotów, którzy notorycznie mylą polską rację stanu z interesem kreowanego „Ukropolin”, a nawet z interesem Ukrainy. Osobnicy, których mottem politycznym jest „polskość to nienormalność” w swoich pozbawionych sensu analizach poruszają się pod prąd zdrowego rozsądku.

Jednym z nielicznych wyjątków jest Łukasz Warzecha, który napisał na X

Warzecha pominął aspekt najważniejszy. W mojej ocenie z tzw. planu wynika, że “Bestia” bez żadnych przeszkód, wciąż będzie mogła prowadzić wojnę przeciw Polsce, niszcząc ją od zachodu, wschodu i od środka. Nic dziwnego wszak zależy to przede wszystkim od Polaków, których umysłową inercję starałem się niedawno opisać, ukazując bezradność wobec ostatnich manipulacji:

https://ekspedyt.org/2025/11/20/tusk-apeluje-o-zaniechanie-walki-o-niepodleglosc-w-2026-roku/embed/#?secret=6HznSnnjkz#?secret=WR6Je5TIw3

Wszyscy, którzy nie znają historii skazani są na jej powtórzenie

Również zdrajcy i złodzieje, liczący być może na bezkarność – specjalny przywilej nadany degeneratom w III RP, ale i oni mogą się przeliczyć…

Polskie interesy wbrew propagandzie są sprzeczne z unijnymi i ukraińskimi. Interes Stalina był sprzeczny z interesem Hitlera, a także, wbrew propagandzie, z interesem polskim. Trochę łatwiej było z oceną interesów niemieckich – sprzecznych z interesem ZSRR i Polski.

Dziś, interesy niemieckie, zgodne sezonowo czyli krótkotrwale z interesem ukraińskim, są sprzeczne z interesem polskim. Interesy Rosji pomimo sprzeczności strategicznej z unijnymi i tylko sezonowo z niemieckimi nie są zbieżne strategicznie z polskimi.

A propos planu zwracam uwagę na trzy aspekty:

  • Czy ustalenie “Wszelka ideologia i działalność nazistowska muszą zostać odrzucone i zakazane” wystarczy na delegalizację kultu Bandery?
  • Z planu wynika, że Polska wciąż będzie drenowana na rzecz rozwoju Ukrainy. “Europa dołoży 100 miliardów dolarów”. A kto zrekompensuje nasze polskie straty? Ukraina “otrzyma krótkoterminowy preferencyjny dostęp do rynku europejskiego” do momentu rozpatrzenia kwestii członkostwa w UE. Oznacza to kontynuację programu “Bestii”.
  • Dlaczego w Polsce “mają stacjonować europejskie myśliwce”? Wystarczyłaby flota naszych myśliwców. Czy wciąż nie ma “międzynarodowej” zgody na odpowiednie dozbrojenie polskiej armii?

28 punktów planu

Plan został opracowany przez wysłannika Trumpa Steve’a Witkoffa przy współudziale sekretarza stanu Marco Rubio, rzecznika prasowego Białego Domu i wysokiego rangą urzędnika administracji USA, co potwierdzono w czwartek.

  1. Suwerenność Ukrainy zostanie potwierdzona.
  2. Między Rosją, Ukrainą i Europą zostanie zawarte kompleksowe porozumienie o nieagresji. Wszystkie niejasności ostatnich 30 lat zostaną uznane za rozwiązane.
  3. Oczekuje się, że Rosja nie dokona inwazji na sąsiednie kraje i NATO nie będzie się dalej rozszerzać.
  4. Między Rosją a NATO zostanie przeprowadzony dialog, przy mediacji Stanów Zjednoczonych, mający na celu rozwiązanie wszystkich problemów bezpieczeństwa i stworzenie warunków do deeskalacji w celu zapewnienia bezpieczeństwa globalnego oraz zwiększenia możliwości współpracy i przyszłego rozwoju gospodarczego.
  5. Ukraina otrzyma wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa.
  6. Liczebność Sił Zbrojnych Ukrainy zostanie ograniczona do 600 000 żołnierzy.
  7. Ukraina zgadza się zapisać w swojej konstytucji, że nie przystąpi do NATO, a NATO zgadza się umieścić w swoim statucie zapis, że Ukraina nie zostanie przyjęta w przyszłości.
  8. NATO zgadza się nie stacjonować wojsk na Ukrainie.
  9. W Polsce będą stacjonować europejskie myśliwce.
  10. Gwarancja USA:

— Stany Zjednoczone otrzymają odszkodowanie za gwarancję;

— Jeśli Ukraina napadnie na Rosję, straci gwarancję;

— Jeśli Rosja dokona inwazji na Ukrainę, oprócz zdecydowanej skoordynowanej odpowiedzi militarnej, wszystkie globalne sankcje zostaną przywrócone, uznanie nowego terytorium i wszystkie inne korzyści wynikające z tej umowy zostaną cofnięte;

— Jeżeli Ukraina bez powodu wystrzeli rakietę w kierunku Moskwy lub Petersburga, gwarancja bezpieczeństwa zostanie uznana za nieważną.

  1. Ukraina kwalifikuje się do członkostwa w UE i otrzyma krótkoterminowy preferencyjny dostęp do rynku europejskiego na czas rozpatrywania tej kwestii.
  2. Silny globalny pakiet środków mających na celu odbudowę Ukrainy, obejmujący między innymi:

— Utworzenie Funduszu Rozwoju Ukrainy, który będzie inwestował w szybko rozwijające się sektory przemysłu, w tym technologię, centra danych i sztuczną inteligencję.

— Stany Zjednoczone będą współpracować z Ukrainą w zakresie wspólnej odbudowy, rozwoju, modernizacji i eksploatacji ukraińskiej infrastruktury gazowej, obejmującej rurociągi i obiekty magazynowe.

— Wspólne wysiłki na rzecz odnowy terenów dotkniętych wojną, w celu odbudowy, rekonstrukcji i modernizacji miast i obszarów mieszkalnych.

— Rozwój infrastruktury.

— Wydobycie surowców mineralnych i zasobów naturalnych.

— Bank Światowy opracuje specjalny pakiet finansowy, aby przyspieszyć te działania.

  1. Rosja zostanie ponownie zintegrowana z gospodarką światową:

— Zniesienie sankcji będzie omawiane i uzgadniane etapami, w każdym przypadku indywidualnie.

— Stany Zjednoczone zawrą długoterminową umowę o współpracy gospodarczej na rzecz wzajemnego rozwoju w obszarach energetyki, zasobów naturalnych, infrastruktury, sztucznej inteligencji, centrów danych, projektów wydobycia metali ziem rzadkich w Arktyce i innych korzystnych dla obu stron możliwości biznesowych.

— Rosja zostanie zaproszona do ponownego przystąpienia do G8.

  1. Zamrożone środki zostaną wykorzystane w następujący sposób:

— 100 miliardów dolarów w zamrożonych rosyjskich aktywach zostanie zainwestowane w prowadzone przez USA działania na rzecz odbudowy i inwestycji na Ukrainie;

— Stany Zjednoczone otrzymają 50% zysków z tego przedsięwzięcia. Europa dołoży 100 miliardów dolarów, aby zwiększyć kwotę inwestycji dostępnych na odbudowę Ukrainy. Zamrożone fundusze europejskie zostaną odmrożone. Pozostała część zamrożonych funduszy rosyjskich zostanie zainwestowana w oddzielny amerykańsko-rosyjski fundusz inwestycyjny, który będzie realizował wspólne projekty w określonych obszarach. Celem tego funduszu będzie zacieśnianie relacji i zwiększanie wspólnych interesów, aby stworzyć silną zachętę do unikania powrotu do konfliktów.

  1. Zostanie powołana wspólna amerykańsko-rosyjska grupa robocza do spraw bezpieczeństwa, której zadaniem będzie promowanie i zapewnienie przestrzegania wszystkich postanowień niniejszej umowy.
  2. Rosja prawnie usankcjonuje swoją politykę nieagresji wobec Europy i Ukrainy.
  3. Stany Zjednoczone i Rosja zgodzą się na przedłużenie obowiązywania traktatów o nierozprzestrzenianiu i kontroli broni jądrowej, w tym traktatu START I.
  4. Ukraina zgadza się być państwem niejądrowym zgodnie z Układem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
  5. Elektrownia jądrowa w Zaporożu zostanie uruchomiona pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, a wyprodukowana energia elektryczna będzie dzielona równo między Rosję i Ukrainę – 50:50.
  6. Oba kraje zobowiązują się do wdrażania programów edukacyjnych w szkołach i społeczeństwie, mających na celu promowanie zrozumienia i tolerancji wobec różnych kultur oraz eliminowanie rasizmu i uprzedzeń:

— Ukraina przyjmie przepisy UE dotyczące tolerancji religijnej i ochrony mniejszości językowych.

— Oba kraje zgodzą się na zniesienie wszelkich środków dyskryminacyjnych i zagwarantują prawa ukraińskich i rosyjskich mediów i edukacji.

— Wszelka ideologia i działalność nazistowska muszą zostać odrzucone i zakazane.

  1. Terytoria:

— Krym, Ługańsk i Donieck zostaną uznane za de facto rosyjskie, m.in. przez Stany Zjednoczone.

— Chersoń i Zaporoże zostaną zamrożone na linii styku, co de facto będzie oznaczało uznanie na linii styku.

— Rosja zrzeknie się innych uzgodnionych terytoriów, które kontroluje poza pięcioma regionami.

— Siły ukraińskie wycofają się z części obwodu donieckiego, którą obecnie kontrolują, a ta strefa wycofania będzie uważana za neutralną zdemilitaryzowaną strefę buforową, uznawaną przez społeczność międzynarodową za terytorium należące do Federacji Rosyjskiej. Siły rosyjskie nie wkroczą do tej zdemilitaryzowanej strefy.

  1. Po uzgodnieniu przyszłych ustaleń terytorialnych, zarówno Federacja Rosyjska, jak i Ukraina zobowiązują się do braku prób zmiany tych ustaleń siłą. Gwarancje bezpieczeństwa nie będą miały zastosowania w przypadku naruszenia tego zobowiązania.
  2. Rosja nie będzie przeszkadzać Ukrainie w korzystaniu z rzeki Dniepr w celach handlowych. Podjęte zostaną także porozumienia w sprawie swobodnego transportu zboża przez Morze Czarne.
  3. Zostanie powołana komisja humanitarna w celu rozwiązania nierozstrzygniętych kwestii:

— Wszyscy pozostali więźniowie i ciała zostaną wymienieni na zasadzie „wszyscy za wszystkich”.

— Wszyscy cywilni więźniowie i zakładnicy, łącznie z dziećmi, zostaną odesłani.

— Wdrożony zostanie program łączenia rodzin.

— Podjęte zostaną działania mające na celu złagodzenie cierpień ofiar konfliktu.

  1. Za 100 dni na Ukrainie odbędą się wybory.
  2. Wszystkie strony zaangażowane w ten konflikt otrzymają pełną amnestię za swoje działania podczas wojny i zobowiążą się nie wysuwać żadnych roszczeń ani nie rozpatrywać żadnych skarg w przyszłości.
  3. Niniejsza umowa będzie prawnie wiążąca. Jej wdrożenie będzie monitorowane i gwarantowane przez Radę Pokoju, na której czele stoi prezydent Donald J. Trump. Za naruszenia będą nakładane sankcje.
  4. Gdy wszystkie strony wyrażą zgodę na niniejsze memorandum, zawieszenie broni wejdzie w życie natychmiast po tym, jak obie strony przystąpią do uzgodnionych punktów i rozpoczną wdrażanie porozumienia.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò zdetonował polityczną „bombę prawdy”

Arcybiskup Carlo Maria Viganò zdetonował polityczną „bombę prawdy”

uczciwy i służący Bogu a nie szatanowi, Katolicki Hierarcha, znów zabrał głos!

DR IGNACY NOWOPOLSKI NOV 20

Na stronie X oświadczył, że „niebezpieczna, wywrotowa elita” zinfiltrowała najwyższe szczeble zachodnich instytucji i rządów, aby wdrożyć „przestępczy plan Agendy 2030”. Krytyka tego globalnego „zamachu stanu” jest obecnie systematycznie tłumiona w wielu krajach, które określają się jako demokratyczne – za pomocą cenzury, zastraszania, hospitalizacji psychiatrycznych, a nawet aresztowań.

Viganò opisuje „cicho ustanowiony reżim totalitarny” w Europie, Kanadzie, Australii i innych „państwach wasalnych” ONZ, NATO, WHO i Światowego Forum Ekonomicznego. System ten systematycznie prześladuje osoby ujawniające nadużycia – jednym z nich jest prawnik Reiner Füllmich , który, jego zdaniem, został „niesłusznie uwięziony” i wciąż czeka na sprawiedliwy proces.

Jego jedyna zbrodnia?
„Mówił prawdę w świecie pełnym zbrodniczych kłamstw” – powiedział arcybiskup.

Viganò wzywa wszystkich katolików i „ludzi dobrej woli” do podniesienia głosu w obronie prześladowanych przez „reżim globalistyczny”. Podkreśla, że ​​to nie Fuellmich powinien trafić do więzienia, ale ci, którzy jego zdaniem dopuścili się „największej zbrodni przeciwko ludzkości wszech czasów”.

Wymienia konkretnie:

  • Anthony Fauci
  • Bill Gates
  • Klaus Schwab
  • George Soros
  • Ursula von der Leyen
  • Albert Bourla

jak również ich „wspólnicy i wysłannicy na stanowiskach instytucjonalnych”.

Viganò jest częścią szerszego sojuszu prominentnych zwolenników, którzy w godzinnym nagraniu wideo domagają się uwolnienia Reinera Füllmicha .

Jego główne przesłanie brzmi:

„To nie Reiner Füllmich powinien trafić do więzienia, lecz ci, którzy dopuścili się największej zbrodni przeciwko ludzkości”.

I na koniec:

“Wypuśćcie Reinera Füllmicha na wolność.”

Plan przeciwko wojnie nuklearnej: Amerykański analityk proponuje porozumienie pokojowe z Putinem

Plan przeciwko wojnie nuklearnej: Amerykański analityk proponuje porozumienie pokojowe z Putinem

Autor: Tilo Gräser https://apolut.net/plan-gegen-den-atomkrieg-us-analytiker-schlagt-friedensabkommen-mit-putin-vor-von-tilo-graser

Podczas gdy Zełenski i jego zachodni zwolennicy szukają pretekstów do wojny, amerykański analityk finansowy Martin Armstrong… chce zapobiec III wojnie światowej.

Komentarz Tilo Gräsera.

Od dawna prezydent Wołodymyr Zełenski, urzędujący w Kijowie, próbuje wciągnąć NATO bezpośrednio w wojnę z Rosją. Nawet były prezydent Polski Andrzej Duda to zauważył, stwierdzając w wywiadzie udzielonym we wrześniu:

Od samego początku próbowali wciągnąć w wojnę wszystkich. To oczywiste, leży to w ich interesie i najlepiej byłoby, gdyby udało im się wciągnąć do niej kraje NATO. Oczywiste jest, że szukają tych, którzy aktywnie walczyliby po ich stronie przeciwko Rosjanom. Tak było od pierwszego dnia”.

W wywiadzie wspomniano o uderzeniu rzekomo rosyjskiego pocisku w terytorium Polski w listopadzie 2022 roku, w wyniku którego zginęły również dwie osoby. Jednak według informacji przekazanych wówczas przez Dudę i premiera Polski Mateusza Morawieckiego, najprawdopodobniej był to pocisk wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w kierunku rosyjskiego pocisku.

Kijów jednak od początku utrzymywał, że Rosja ostrzelała terytorium Polski. Duda poinformował w wywiadzie, że Zełenski zadzwonił do niego wkrótce potem i zażądał, aby Polska natychmiast oświadczyła, że ​​był to rosyjski pocisk. Były prezydent zinterpretował to jako próbę wciągnięcia Polski do wojny.

Istnieje wiele takich przykładów, w tym rzekome rosyjskie drony, które zaatakowały lub zostały zestrzelone w Polsce we wrześniu tego roku. Chociaż nie było ofiar, incydent ten wywołał prawdziwą histerię dronową i nową falę propagandy o „rosyjskim zagrożeniu”. Amerykański analityk finansowy Martin Armstrong wyjaśnił niedawno w wywiadzie urodzonemu w Iranie filozofowi Nimie R. Alkhorshidowi:

Moje źródła, zazwyczaj bardzo dobre, twierdziły, że żaden rosyjski dron nie przeleciał nad Polską. To była operacja pod fałszywą flagą. A potem nagle usłyszeliśmy: Och, musimy ustanowić strefę zakazu lotów nad Ukrainą i zrobić wszystko, co możliwe, aby sprowokować wojnę”.

W innym wywiadzie, udzielonym kilka dni temu byłemu dziennikarzowi CNN, Gregowi Hunterowi, Armstrong powtórzył te stwierdzenia i ostrzegł, że „spróbują ponownie”. Natychmiast pojawiła się informacja o atakach na linię kolejową Warszawa-Lublin w Polsce, do których doszło w niedzielę, wymierzonych w Ukrainę. Według doniesień, premier Donald Tusk wskazał dwóch Ukraińców jako podejrzanych o udział w ataku. Twierdzi, że współpracowali oni z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i od tego czasu uciekli na Białoruś. Tusk nie przedstawił żadnych dowodów. [ale tut. prasa podała,że jeden z tych Ukraińców był niedawno skazany we Lwowie za terroryzm. Wypuścili z kicia „z zadaniem”? MD]

Polski rząd nie wyraził jeszcze żadnych bezpośrednich podejrzeń wobec Rosji w związku z domniemanym aktem sabotażu” – donosił w poniedziałek szwajcarski dziennik „Blick”. Niemniej jednak minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że w przypadku uszkodzonej linii kolejowej „wszystkie poszlaki prowadzą na wschód, do Rosji”. Według Blicka, były szef wywiadu Grzegorz Małecki określił nawet te incydenty jako „kolejną czerwoną linię, którą Rosja przekroczyła. Mogło to przecież doprowadzić do poważnej katastrofy kolejowej”.

Komu potrzebna jest wojna

Dowody zdają się nie być konieczne, aby wysuwać takie twierdzenia. Od dawna panuje przekonanie: „Rosjanie są winni wszystkiemu!” – co innego? W ten sposób podsyca się nastroje społeczne, by uzasadnić wojnę z Rosją. Dzieje się to nie tylko w interesie Zełenskiego i jego współpracowników, ale także w interesie tych w UE i innych europejskich państwach NATO, takich jak Wielka Brytania i Norwegia, które przygotowują się do takiej wojny. Ponieważ potrzebują tego, aby odwrócić uwagę od własnych, sprowadzonych na siebie problemów. Wspomniany amerykański analityk finansowy Armstrong zwraca na to uwagę w ostatnich wywiadach.

W swoim wywiadzie dla Alkhorshida zwraca uwagę na kryzys gospodarczy UE i innych krajów europejskich. Od czasu politycznie wywołanego kryzysu związanego z koronawirusem państwa te podjęły decyzje, które szkodzą ich własnym gospodarkom, w tym sankcje antyrosyjskie. Francja i Wielka Brytania zasygnalizowały już, że potrzebują pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Armstrong stwierdza:

Dlatego potrzebują wojny”.

Analityk finansowy „poważnie wątpi, że UE przetrwa po 2030 roku”. Uważa, że ​​jest to już „ekonomicznie beznadziejny przypadek”. UE chce rozwiązać swoje problemy gospodarcze za pomocą wojny, do czego potrzebuje zewnętrznego wroga.

Obwiniają Putina za wszystko pod słońcem. Jak Biden: kiedy nałożył sankcje na Rosję i ceny gazu wzrosły, nazwał to „putinowską inflacją”. Nigdy nie nazywają tego swoją własną. I dlatego potrzebują odwrócenia uwagi. I o to właśnie chodzi w tym wszystkim.

W tym kontekście Armstrong wyjaśnia swojemu rozmówcy, że domniemane ataki dronów na Polskę były operacją pod fałszywą flagą. Pod koniec października powiedział w innym wywiadzie dla byłego dziennikarza CNN, Huntera: „Europa potrzebuje wojny. Wybór brzmi: jeśli nie będzie wojny, ich gospodarka się załamie”. W wywiadzie udzielonym Hunterowi kilka dni temu analityk finansowy wyjaśnił:

Albo będą mieli wojnę z Putinem, albo ludzie zaczną szturmować parlamenty z widłami, gdy tylko zaczną się te niewypłacalności”.

Kto chce wojny

Chce skłonić prezydenta USA Donalda Trumpa do wycofania się z wojny NATO i Ukrainy z Rosją i trzymania się z dala od niej. W wywiadach donosi, że w październiku administracja Trumpa poprosiła go o wykorzystanie swoich kontaktów w Rosji do zbadania, czy porozumienie pokojowe jest nadal możliwe. Poproszono go również o opracowanie planu pokojowego, który prezydent Rosji Władimir Putin mógłby zaakceptować. Armstrong udostępnił plan zatytułowany „Propozycja pokojowa zapobiegająca III wojnie światowej” publicznie na swojej stronie internetowej.

Zakłada, że ​​osoby z bliskiego otoczenia Trumpa, które się z nim skontaktowały, znają jego poglądy i że na przykład sprzeciwia się sankcjom wobec Rosji. Uważa, że ​​nigdy nie osiągną one zamierzonego celu: zmiany reżimu w Rosji. Armstrong wskazuje na inne sankcje, takie jak te wobec Kuby, Iranu i Iraku. które nigdy nie osiągnęły zamierzonego efektu. Nazywa je taktyką neokonserwatystów, których ostro krytykuje, po części dlatego, że wierzą, iż mogą prowadzić wojnę ekonomicznie. „To urojeniowy sposób, w jaki neokonserwatyści prowadzą wojnę” – powiedział Armstrong Alkhorshidowi.

Te siły stoją za antyrosyjską polityką, która jest obecnie kontynuowana pod rządami Trumpa. „Prezydent Trump może wierzyć, że ma wystarczającą siłę ekonomiczną, by zmusić Putina do spełnienia swoich żądań, ale gospodarka USA nie jest również w stanie sfinansować kolejnej niekończącej się wojny, która będzie o wiele bardziej kosztowna i ryzykowna, a którą Zachód tym razem przegra” – podkreślił w niedawnym wywiadzie dla byłego reportera CNN, Huntera. Zwraca uwagę, że neokonserwatyści są również obecni w administracji Trumpa. Wśród nich jest obecny sekretarz skarbu USA, miliarder Scott Bessent – ​​„Myślę, że większość ludzi o tym nie wie” – dodaje Armstrong.

Chociaż wiadomo, że Bessent pracował dla spekulanta George’a Sorosa, nie wiadomo, czy był mózgiem stojącym za Spekulacjami Sorosa wartymi miliardy dolarów. Obecny sekretarz skarbu USA był zamieszany w próbę wykupienia Rosji przez amerykańskich neokonserwatystów pod koniec lat 90. W wywiadzie dla Huntera analityk finansowy omawia szczegóły, które ujawnił również w swojej książce „Spisek mający na celu przejęcie Rosji”. Plan, jak twierdzi, polegał na zastąpieniu prezydenta Rosji Borysa Jelcyna oligarchą Borysem Bieriezowskim – i, za pomocą pułapki wartej wiele miliardów dolarów, wrobieniu go w korupcję, aby go obalić i przejąć kontrolę nad rosyjskim majątkiem.

Całe złoto, diamenty, ropa naftowa, drewno – wszystko – miałoby być przekazywane przez działy handlowe nowojorskich banków”.

Kiedy Jelcyn zdał sobie sprawę, że jest wrabiany przez amerykańskich bankierów, a następnie pod presją rosyjskich komunistów, zwrócił się do Władimira Putina, jak twierdzi Armstrong. Nie był on ani komunistą, ani oligarchą i dlatego Jelcyn mianował go swoim następcą, który następnie pokrzyżował plany wykupienia Rosji.

Dlatego tak bardzo nienawidzą Putina, bo uniemożliwił im przejęcie Rosji. Ostatnie słowa Jelcyna do Putina: »Chroń Rosję«”.

Armstrong podkreśla, że ​​sekretarz skarbu USA Bessent jest przeciwny porozumieniu pokojowemu z Rosją: „Jest przeciwny pokojowi”. I odnosząc się do obecnych wydarzeń i konfliktów, dodaje:

To wszystko sięga czasów, gdy bankierzy i fundusze hedgingowe dążyły do ​​przejęcia wszystkich rosyjskich aktywów”.

Większość tego, co można znaleźć w mediach na temat konfliktu na Ukrainie, „to i tak propaganda” – powiedział Armstrong Alkhorshidowi. „To już nie ma nic wspólnego z Ukrainą. Zostało stworzone, by osłabić Rosję”. Dodał, że europejscy politycy żywią wręcz „urojeniowe przekonanie, że mogą podbić Rosję i zabezpieczyć jej 75 bilionów dolarów w zasobach naturalnych, co stanowi dwukrotność długu publicznego USA”. Wtedy Europa i Imperium Brytyjskie mogłyby ponownie stanąć na czele świata – „to prawdziwe złudzenie” – powiedział Armstrong, podkreślając, że wielokrotnie słyszał to od europejskich polityków. Wierzą, że NATO, ze swoją konwencjonalną przewagą, mogłoby pokonać i podbić Rosję, a Moskwa nigdy nie użyłaby broni jądrowej pomimo wszelkich ostrzeżeń. Wtedy Putin padłby na kolana i błagał o życie – to propaganda, którą wmawiają tym ludziom – wyjaśnił analityk finansowy. Dodał do swojego rozmówcy: „I nawet nie zliczę, ile razy to słyszałem”.

Prawdziwy wróg

W wywiadach donosi również, że wskazywał swoim rozmówcom w administracji Trumpa między innymi na to, „że prawdziwym wrogiem jest UE, a nie Rosja”. Wyjaśnił, że Rosja nie ma interesu w inwazji na NATO, ponieważ nic na tym nie zyskuje.

Europa musi kupować energię od Rosji. Nie mają złota. Nie ma tam nic pozytywnego do zyskania”.

Wojny i inwazje tego rodzaju są motywowane ekonomicznie, przypomina, powołując się na podstawowy fakt historyczny. Rosja, bogata w surowce, nie ma nic do zyskania w Europie Zachodniej, wyjaśnia. W swoim planie wyraźnie sprzeciwia się polityce sankcji, ponieważ przynosi ona jedynie szkody i jest bezużyteczna.

Każdy, kto wierzy, że może pokonać Putina i wypędzić go z Ukrainy, albo że niekończące się sankcje wobec Rosji, które nigdy w historii nie przyniosły skutku, cokolwiek osiągną, jest nie tylko głupcem, ale i niebezpiecznym idiotą. Dojdzie do trzeciego zamachu stanu i tym razem rosyjscy neokonserwatyści przejmą pełnię władzy”.

Gdyby Putin ustąpił, doszłoby do zamachu stanu przeciwko niemu, podobnego do zamachu stanu przeciwko Nikicie Chruszczowowi w Związku Radzieckim w latach 60. i zamachu stanu przeciwko Michaiłowi Gorbaczowowi w 1991 roku. Według Armstronga, który ostrzega w wywiadzie dla Alkorshida, w Rosji działają również niebezpieczni „neokonserwatyści”:

I co się wtedy stanie? Będzie wojna nuklearna. To takie proste”.

Plan na rzecz pokoju

Według Armstronga, jego propozycje obejmują groźby ze strony przywódców USA wobec podżegaczy wojennych w Europie, takich jak Wysoka Przedstawiciel UE Kaja Kallas, wycofaniem się z NATO. Mogłoby się to zdarzyć, gdyby UE nie dopilnowała przestrzegania przez Ukrainę porozumień mińskich, które oferują rozwiązanie konfliktu. „Nie byłoby ŻADNEJ WOJNY, gdyby UE, NATO i neokonserwatyści nie kłamali i przestrzegali porozumień mińskich” – pisze w swoim planie.

Zełenski, „ten rzekomy przedstawiciel Ukrainy”, musi zostać zmuszony do podpisania porozumienia pokojowego, argumentuje Armstrong. W tym celu proponuje, aby Trump wydał dekret zakazujący amerykańskim firmom „inwestowania nawet dziesięciu centów, bezpośrednio lub pośrednio, na Ukrainie”. Dopiero po zawarciu porozumienia pokojowego miliardy dolarów przeznaczone na odbudowę Ukrainy, na które liczy Zełenski, zostaną uwolnione.

Znany analityk finansowy dąży do przekonania Rosji do planu pokojowego poprzez otwarcie możliwości współpracy gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi. W swoim planie stwierdza:

Jedynym sposobem na osiągnięcie pokoju na świecie jest integracja gospodarcza”.

W związku z tym proponuje porozumienie z Rosją, które umożliwiłoby amerykańskim firmom tworzenie w Rosji spółek joint venture w celu wydobycia pierwiastków ziem rzadkich i innych surowców, ze wspólną gwarancją bezpieczeństwa ich inwestycji. Ponadto wszystkie sankcje wobec Rosji powinny zostać zniesione, w tym ustawa Magnitskiego, „z jedynym wyjątkiem sankcji nałożonych na poszczególnych szpiegów”. Proponuje również zatwierdzenie spółki joint venture w Arktyce i Antarktyce w celu wydobycia surowców naturalnych, a także propozycję Putina dotyczącą tunelu na Alaskę. W swoim planie Armstrong pisze:

Poza aspektami czysto ekonomicznymi, umowa handlowa z Rosją zmusiłaby NATO i UE do podporządkowania się, gdy amerykańskie firmy zaczną działać w Rosji. Taka propozycja handlowa służyłaby przełamaniu izolacji Rosji i udowodnieniu, że twierdzenie NATO, że Rosja chce podbić Europę, jest bezsensowne”.

Krok w stronę wojny

Prezydent USA Trump ogłosił, że po sankcjach nałożonych między innymi na rosyjskie koncerny naftowe, zgodzi się na dalsze sankcje wobec Rosji. Armstrong stwierdza w swoim proponowanym planie pokojowym:

Trump najwyraźniej posłuchał neokonserwatystów, którzy NIGDY nie myślą przyszłościowo. Nie są w stanie patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa. Nałożenie kolejnych sankcji na Rosję nie jest rozwiązaniem”.

Prezydent USA „niebezpiecznie zwiększył w ten sposób prawdopodobieństwo, że jedynym rozwiązaniem tego konfliktu będzie wojna”. Jest to „ekonomiczny krok w kierunku całkowitego zniszczenia Rosji i odpowiada typowemu celowi neokonserwatystów, jakim jest doprowadzenie do zmiany reżimu” – ostrzega analityk finansowy w podsumowaniu swojego artykułu. Wyjaśnia:

Czego Trump tak naprawdę oczekuje? Że Putin padnie na kolana i będzie błagał o wybaczenie? To wojna gospodarcza, której celem jest całkowite zniszczenie Rosji. Oznacza to tylko jedno: wojna termojądrowa będzie nieunikniona. Zarówno Putin, jak i Chiny wiedzą, że to teraz pełnowymiarowa wojna z NATO i że Europa NIGDY nie pozwoli na pokój z Rosją – KROPKA! III wojna światowa jest nieunikniona”.

Ostrzega również przed konsekwencjami dla samych Stanów Zjednoczonych:

Nawet jeśli prezydent Trump uważa, że ​​przewodzi najpotężniejszemu państwu świata, neokonserwatyści, ze swoimi niekończącymi się wojnami i nienawiścią, osłabili gospodarkę w dłuższej perspektywie. Stany Zjednoczone są narażone, ponieważ neokonserwatyści zjednoczyli Rosję, Chiny, Koreę Północną, Pakistan i Iran w potężny sojusz po obu stronach”.

W wywiadach na temat swojego planu Armstrong podkreśla, że ​​wciąż istnieje nadzieja na powstrzymanie tego rozwoju sytuacji. Jako dowód podaje fakt, że poproszono go o ocenę i plan pokojowy. Uważa również, że przyznanie przez Trumpa zwolnienia dla Węgier z opłat za zakup rosyjskiej ropy objętej sankcjami to „pozytywny znak”. Co więcej, rosyjskie władze zasygnalizowały swoje ciągłe zainteresowanie „rozmowami pokojowymi z Ukrainą, wspieranymi przez Trumpa”. Wie, że jego plan został zauważony na Kremlu. Jego zdaniem, dowodem na to jest oferta złożona przez ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa pod koniec października, że ​​Rosja w umowie zagwarantuje, że nie zaatakuje NATO.

Analityk finansowy wyjaśnia filozofowi Alkhorshidowi:

Jako konsultant międzynarodowy dawno temu nauczyłem się: trzeba patrzeć na sytuację z perspektywy wszystkich, a nie swojej własnej. A jeśli potrafisz to zrobić, masz szansę”.

Właśnie w tym Henry Kissinger był tak dobry. Rozumiał, że trzeba patrzeć na sprawy z perspektywy drugiej osoby, a nie swojej własnej. To jedyny sposób, by doprowadzić do porozumienia dwie osoby o odmiennych poglądach. A jeśli nam się to nie uda, to sami sobie kopiemy grób, bo wtedy wybuchnie III wojna światowa.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

********************************

Na jednej z ostatnich stron swojej książki „Obóz Świętych“ Jean Raspail przedstawia scenę, która jak wszystko w tej genialnej książce ma wymiar symboliczny: Pewien właściciel burdelu podejmuje walkę z wywrotowcami i rewolucjonistami, bo nie może znieść widoku upadku do jakiego ci ludzie doprowadzili. +Chryste ratuj + PJ.

********************************

Artykuł ukazał się 19 listopada 2025 roku na stronie : https://apolut.net/plan-gegen-den-atomkrieg-us-analytiker-schlagt-friedensabkommen-mit-putin-vor-von-tilo-graser/

NOWY PORZĄDEK ŚWIATA – Jan Pospieszalski i Bartosz Kopczyński

W kolejnym odcinku podcastu “Jan Pospieszalski Rozmawia #155” rozmawiamy z Bartoszem Kopczyńskim, autorem książki “Poradnik świadomego narodu”, o zagrożeniach dla polskiej edukacji i społeczeństwa. Gość wyjaśnia, jak globalne plany destrukcji prowadzą do zubożenia intelektualnego narodu poprzez manipulację systemem szkolnym. Gość omawia również rolę masonerii, gnostyków oraz rewolucji kulturowej w niszczeniu tradycyjnych wartości. Podcast zachęca do refleksji nad obroną suwerenności i tożsamości narodowej. Bartosz Kopczyński to prawnik, z zawodu przedsiębiorca. Badacz współczesnych prądów ideologicznych w edukacji. Prezes Towarzystwa Wiedzy Społecznej w Toruniu oraz członek Ruchu Ochrony Szkoły. Współzałożyciel Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia.

Za finansowaniem Ukrainy kryje się plan federalizacji UE

Za finansowaniem Ukrainy kryje się plan federalizacji UE

Data: 6 novembre 2025Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/za-finansowaniem-ukrainy-kryje-sie-plan-federalizacji-ue

Jaki jest prawdziwy powód, dla którego The Economist chce, aby Europa wydała dodatkowe 400 miliardów dolarów na Ukrainę?

Prawdziwym celem, którego osiągnięcie wymaga kolejnych czterech lat wojny zastępczej i co najmniej 400 dodatkowych miliardów dolarów, jest federalizacja UE, a nie polityczna fantazja o pokonaniu Rosji.

=============================================

Magazyn „The Economist” argumentował, że UE i Wielka Brytania powinny zaspokoić szacowane na 390 mld dolarów potrzeby finansowe Ukrainy w ciągu najbliższych czterech lat. Według magazynu „kolejne pięć lat prawdopodobnie wywoła kryzys gospodarczy i bankowy w Rosji”, natomiast „każde długoterminowe rozwiązanie finansowe dla Ukrainy pomogłoby Europie zbudować potencjał finansowy i przemysłowy niezbędny do obrony”. Kosztowałoby to jedynie 0,4% PKB każdego członka NATO (z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych).

Siali również panikę, twierdząc, że „alternatywą byłaby przegrana Ukrainy w wojnie i przekształcenie się w zgorzkniałe, częściowo upadłe państwo, którego armia i przemysł obronny mogłyby zostać wykorzystane przez Putina jako część nowego, odrodzonego zagrożenia ze strony Rosji”. Chociaż jest mało prawdopodobne, aby Ukraina kiedykolwiek połączyła siły z Rosją w celu zagrożenia któremukolwiek państwu NATO, Ukraina może obwiniać Polskę za swoją porażkę, po czym może wesprzeć kampanię terrorystyczno-separatystyczną w Polsce prowadzoną przez swoją ultranacjonalistyczną diasporę, o czym ostrzegamy tutaj: https://korybko.substack.com/p/osama-bin-sikorskis-incitement-to

Niezależnie od tego, co można sądzić o powyższym scenariuszu, chodzi o to, że The Economist stosuje typowe podejście „kija i marchewki”, próbując przekonać swoją elitarną europejską publiczność, że pokrycie szacowanych kosztów Ukrainy w wysokości 390 miliardów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat będzie dla nich mniej kosztowne niż niepokrywanie tych kosztów. Bezpośredni kontekst dotyczy nasilonej wojny na wyniszczenie prowadzonej przez Stany Zjednoczone przeciwko Rosji w ramach nowej trzyfazowej strategii Trumpa, której celem jest doprowadzenie Kremla do bankructwa, a następnie wywołanie niepokojów wewnętrznych.

Żeby było jasne, przytoczenie tej strategii nie oznacza poparcia, ma jedynie pokazać, dlaczego The Economist uważa, że jego odbiorcy mogą być teraz otwarci na jego apel. W tej kwestii trudno będzie przekonać ludzi, że muszą subsydiować Ukrainę w takim zakresie przez prawie pięć lat, co może wiązać się z podwyżką podatków i cięciami wydatków socjalnych. W końcu 100–110 mld dolarów wydanych w tym roku („najwyższa kwota w historii”) nie powstrzymało Rosji, więc ta sama kwota w ciągu najbliższych czterech lat prawdopodobnie również nie będzie skuteczna.

Rosja dysponuje wystarczającymi środkami finansowymi, aby kontynuować finansowanie konfliktu w tym okresie, więc propozycja magazynu „The Economist” jedynie utrzymałaby status quo, zamiast zmienić go na korzyść Zachodu. Sytuacja może nawet zmienić się na korzyść Rosji, o czym „The Economist” szczerze ostrzegł: „jeśli Rosja będzie w stanie pozyskać fundusze od Chin”. W takim scenariuszu UE prawdopodobnie będzie zmuszona „pozyskać” od własnych obywateli równowartość tej kwoty, aby przynajmniej utrzymać status quo, co pogorszy ich sytuację bez widoków na poprawę.

Jak napisał The Economist: „Wspólna emisja obligacji przez UE spowodowałaby powstanie większej puli wspólnego długu, pogłębiając jednolity rynek kapitałowy Europy i wzmacniając rolę euro jako waluty rezerwowej. Wieloletnia perspektywa zakupów uzbrojenia pomogłaby Europie w sekwencyjnym rozbudowywaniu przemysłu obronnego”. Jest to zgodne z oceną z lipca 2024 r., mówiącą że planowana transformacja UE w unię wojskową jest zagrywką o władzę federalną”. https://thealtworld.com/andrew_korybko/the-eus-planned-transformation-into-a-military-union-is-a-federalist-power-play

Prawdziwym celem jest zatem federalizacja UE, a nie pokonanie Rosji.

To rozeznanie pozwala zrozumieć, dlaczego elity UE – zwłaszcza w Niemczech, liderze Unii – zgodziły się na sankcje antyrosyjskie USA, mimo że były one dla nich niekorzystne ekonomicznie. W zamian za zneutralizowanie potencjału euro jako konkurenta dla dolara, elity UE dostały zgodę na przyspieszenie federalizacji bloku, żeby umocnić swoją władzę, co USA zaakceptowały, bo nie widziały już w podporządkowanej sobie UE potencjalnego zagrożenia. Aby zakończyć ten proces, potrzeba kolejnych czterech lat wojny zastępczej i co najmniej około 400 miliardów dolarów.

INFO: https://korybko.substack.com/p/whats-the-real-reason-why-the-economisthttps://www.economist.com/leaders/2025/10/30/why-funding-ukraine-is-a-giant-opportunity-for-europe

…………..

Matteo Salvini, wicepremier Włoch: „Nie możemy finansować Ukrainy przez następne pięćdziesiąt lat” https://www.repubblica.it/politica/2025/11/04/news/attacco_zakharova_salvini_finanziamenti_ucraina-424957400/

„Z pewnością zakończenie wojny między Rosją a Ukrainą jest priorytetem i z pewnością nie możemy przez kolejne 50 lat wysyłać pieniędzy i broni na Ukrainę. Nie ma co do tego wątpliwości”.

VIDEO: https://www.raiplay.it/video/2025/10/Cinque-Minuti—Puntata-del-03112025-aea5351a-c6ca-4899-9410-bd9aed74f2b8.html

Słowa, słowa, słowa…

Słowa, słowa, słowa…

Jak przekonać ludzi do wojny? Jest kilka stałych punktów programu tworzenia wojennej narracji. Kreacja wroga – wróg musi być. Bez niego nie ma wojny; …


31.10.2025 r.


Poloniusz: Cóż to czytasz, mości książę?

Hamlet: Słowa, słowa, słowa…
William Szekspir „Hamlet”.


Słowa wywołują emocje. Można nimi kogoś uszczęśliwić, ale można także zabić. Są też tacy, którzy potrafią słowami zanudzić na śmierć. Słowa są narzędziem konwersacji i jak każde narzędzie są posłuszne intencjom mówcy.


Jak przekonać ludzi do wojny? Jest kilka stałych punktów programu tworzenia wojennej narracji.

  • Kreacja wroga – wróg musi być. Bez niego nie ma wojny;
  • Nazwanie wroga, najlepiej jako największe zagrożenie dla pokoju;
  • Przedstawienie wroga, jako niegodnego życia karalucha, którego trzeba wytępić;
  • Podsycanie strachu, tworzenie „dowodów” agresywnych intencji wroga;
  • Podsycanie strachu walki o przetrwanie;
  • Podsycanie strachu, przez powtarzanie nieważne zmyślonych czy prawdziwych okrucieństw popełnianych przez wroga;
  • Potępienie pacyfistów jako tchórzy lub szpiegów działających na korzyść wroga;
  • Wykorzystanie strachu dla medialnej wizji zwycięskiej walki z wrogiem.
Przygnębiający jest absolutny spokój, z jakim wszyscy tutaj mówią o kolejnej wojnie, jakby była to przesądzona sprawa, którą trzeba po prostu zaakceptować.
Ernest Hemingway, 1934


Sposób na obejście tej emocjonalnej trudności jest prosty: odczłowieczyć wroga! Dzieje się to praktycznie automatycznie, gdy tylko dana grupa zostanie uznana za wroga, czyli „ich”. Wymaga to jednak pomocy językowej: tym złym ludziom trzeba nadać imię. A kiedy już je otrzymają, imię to nabiera znaczenia. Bum! Teraz to broń. Każdy, komu nadano to imię, zostaje natychmiast odczłowieczony. Język jest pierwotną bronią wojny i niezbędnym narzędziem tych, którzy ją prowadzą.


Przygotowania do wojny rozpoczynają się odpowiednim doborem słów w mediach. Ich celem jest zawsze strach. Podobnie jak podczas wojny sanitarnej w roku 2020, tak i teraz zastraszony człowiek zgodzi się na najbardziej absurdalne propozycje. Jest to jak popełnianie samobójstwa ze strachu przed śmiercią. Trudno powiedzieć, czy zagrożenie wojną jest realne? Historia pokazuje, że jeśli są siły aktywnie nawołujące do wojny, to prędzej czy później osiągną swój cel.

8 miliardów ludzi przeciwko 13 rodzinom.


Historia opiera się na minionych czasach. Powoli, ale wyraźnie rośnie liczba coraz bardziej świadomych ludzi, o co tu się tak naprawdę walczy. Zawsze będą strusie zasłaniający oczy, by nie poznać prawdy. Ludzie odważni i dociekliwi będą mieli wpływ na przyszłe dzieje świata. Dla strusi natura przewidziała sępy:


Autor artykułu Marek Wójcik
Opublikowano 31.10.2025 r. na world-scam.com

Płk Jacques Hogard: Ta wojna [ukrainna] jest już przegrana

Płk Jacques Hogard: Ta wojna [ukrainna] jest już przegrana

Pułkownik Jacques Hogard przez 26 lat służył w armii francuskiej, dowodząc m. in. jednostkami Legii Cudzoziemskiej oraz sił specjalnych. Uczestniczył w szeregu operacji poza granicami Francji, które następnie opisał w kolejnych książkach, przede wszystkim na temat byłej Jugosławii i sprawy Kosowa. Po przejściu na emeryturę zajął się działalnością prywatną jako analityk wojskowy oraz specjalista ds. wywiadu wojskowego. 

Poniżej prezentujemy rozmowę z płk. Hogardem na temat obecnej sytuacji związanej z wojną na Ukrainie. 

===========================================

Wojenni szaleńcy pogrzebią Europę

Ursula von der Leyen zapowiada militaryzację Ukrainy, a później całej Unii Europejskiej. Na ile wszystkie te plany mogą rzeczywiście być zrealizowane i na ile mogą zmienić sytuację na froncie?

– Pytanie dotyczy „wojowniczych szaleńców”. Tak ich osobiście nazywam. Ursula von der Leyen, przeciętna niemiecka urzędniczka o ponurej reputacji, podejrzana o czynną korupcję i wyraźne tendencje polityczno-autokratyczne w czysto funkcjonalnej roli przewodniczącej Komisji Europejskiej, najwyraźniej ma tylko jedną obsesję, podobnie zresztą jak szefowie państw euroatlantyckich: Niemiec Merz, Brytyjczyk Starmer i Francuz Macron. Za żadną cenę nie chcą uznać porażki reżimu Zełenskiego na Ukrainie! Porażka ta jednak jest bardzo realna dla neutralnych obserwatorów. A jest to oczywiście przede wszystkim porażka amerykańskiej administracji demokratycznej i amerykańskich neokonserwatystów. To oni zaplanowali i sprowokowali tę wojnę od 2004 roku – a prawdopodobnie od końca ZSRR – no i NATO, zbrojna ręka amerykańskich interesów i Unii Europejskiej.

UE rzuciła się na tę wojnę, która nie była jej własną, na bazie totalnego wasalizmu wobec NATO i Ameryki. Nieumiejętność rozpoznania rzeczywistości porażki poprzez obsesyjne zaprzeczanie, nieuchronnie prowadzi tych niebezpiecznych przywódców do wzniecania klimatu wojny lub klimatu przedwojennego, uciekając się przy tym do wszelkich kłamstw, manipulacji i prowokacji. Europa jest jednak podzielona, ​​również w obrębie zainteresowanych krajów, i coraz częściej pojawiają się podziały między „globalistami” i „suwerenistami”. W rzeczywistości nie ma jedności europejskiej. Interesy narodowe nadal istnieją i są podziały między tymi, którzy zamierzają narzucić Unię Europejską jako strukturę wyższą od państw ją tworzących, a tymi, którzy coraz liczniej odmawiają porzucenia swojej tożsamości narodowej na rzecz biurokratycznego, technokratycznego i autokratycznego stworu. Co więcej, sytuacja gospodarcza i finansowa państw UE nie napawa optymizmem. Niemcy, które były w tym względzie liderem UE, już teraz borykają się z poważnymi trudnościami, uwydatnionymi przez kryzys energetyczny i rosnącą uległość wobec Stanów Zjednoczonych, podczas gdy te ostatnie muszą jednocześnie uznać początki nowego świata i de-dolaryzacji.

Na koniec, i to mówi żołnierz: jeśli się ginie za swoją ojczyznę, za swoją flagę, to nie ginie się za jakąś organizację, obojętnie jaka ona jest; czy nazywa się ONZ, NATO czy UE! Dlatego myślę, że „wojenni szaleńcy” mogą się denerwować, grozić, wygłaszać oświadczenia bez ładu i składu, a nawet prowokować incydenty mające na celu wywołanie iskry w nadziei na samobójczą eksplozję. Ja ani przez chwilę nie wierzę w militaryzację Ukrainy. Ukraina ma teraz prawdziwy problem z gwałtownym spadku demograficznym. Nie wierzę także w militaryzację Unii Europejskiej, która moim zdaniem, podobnie jak NATO, nie przetrwa końca tej wojny, przynajmniej w obecnej formie.

Zagrożenia brak, armii – też

Czy obecność dodatkowych wojsk NATO na tzw. flance wschodniej Sojuszu może zmienić układ sił, przestraszyć Rosję?

– Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby – poza czysto symbolicznymi postawami – rozmieszczenie dodatkowych wojsk na wschodniej flance Sojuszu mogło zmienić równowagę sił w obliczu tego, co euroatlantycka psychoza nazywa „zagrożeniem rosyjskim”. A nawiasem mówiąc to jakie zagrożenie i dla jakich krajów? Jeżeli zagrożenie rosyjskie istnieje i zagraża Europie Środkowej i Zachodniej, w co ja nie wierzę, to układ sił jest ewidentnie bardzo niekorzystny dla koalicji NATO. Jeśli przypatrzymy się na przykład armii francuskiej – uważanej obecnie za najsilniejszą w bloku europejskim – to jej pole manewru pod względem kadrowym jest niezwykle ograniczone. Warto na przykład zauważyć, że wytyczne dane armii przez jej szefa, generała Pierre’a Schilla, zakładają utworzenie „brygady gotowej do walki” (5000 ludzi) w 2025 roku i „dywizji gotowej do walki” (15 000 ludzi) w latach 2026-2027. Ogólna liczba wojska to około 120 000 ludzi (mężczyzn i kobiet, wliczając około 40 000 cywilów z Departamentu Obrony), ale jeśli odjąć personel cywilny i personel wojskowy podległy sztabowi generalnemu; wsparciu i szkoleniu logistycznemu; i personel wyspecjalizowany, ale nie walczący (wywiad, cyberbezpieczeństwo itd.), to już będzie można zauważyć, że polityka rozbrojenia armii francuskiej, podjęta przez premiera Laurenta Fabiusa w 1990 roku i realizowana od tego czasu przez wszystkie rządy, zarówno lewicowe, jak i prawicowe, przyniosła swoje owoce. Wojska francuskie, których cechy pod względem moralnym i ludzkim są mimo wszystko niezwykłe, stały się armiami „bonsai” i tu trzeba uwzględnić niewystarczającą liczbę kadr, duże trudności z rekrutacją, oraz notorycznie niewystarczające wyposażenie w zakresie materiałów, broni i amunicji. Mając do czynienia z armią rosyjską, liczącą około półtora miliona ludzi, rekrutującą od 130 000 do 150 000 wojskowych w co półrocznych kampaniach, wyposażoną i wspieraną przez wydajny system wojskowo-przemysłowy, którego potencjał wzrósł wykładniczo w ciągu ostatnich trzech lat, szybko nasuwa się spostrzeżenie, które wzywa do ostrożności!

III wojna światowa wciąż realna

Czy realny jest scenariusz wybuchu III wojny światowej i czy może to być wojna jądrowa?

– Scenariusz III wojny światowej jest niestety nadal możliwy. Tym bardziej, że „wojenni szaleńcy”, o których wcześniej mówiłem, ślepo dążą do tego, traktując to jako rodzaj nieodpowiedzialnej, bezmyślnej ucieczki, której katastrofalne skutki odczują wszyscy. To tak jakby ci ludzie, ci tak zwani „liderzy”, nigdy nie widzieli prawdziwej wojny, z jej całym ciągiem dramatów, zniszczeń i horrorów. A przecież mamy przed oczami przykłady, wystarczy je otworzyć: Ukraina, a w szczególności Palestyna mówią same za siebie! Jak można pragnąć wojny? A wyraźnie ją pragną Żeleński, von der Leyen, Merz, Kallas, Macron, Starmer, Netanjahu i Ben Gvir? Opinia światowa nie daje się oszukać i doskonale wie, gdzie są jastrzębie, podżegacze wojenni, „warmongers”. Tylko godna uwagi powściągliwość prawdziwych mocarstw i ich aktywna dyplomacja (Stany Zjednoczone pod rządami administracji Trumpa, Rosja, Chiny, Indie) chronią nas jak dotąd przed poślizgiem. Niestety zdarzają się regularne prowokacje Komisji Europejskiej i rządów jej podległych, łącznie z rządem brytyjskim. Ale co NATO i UE zrobiłyby jutro bez amerykańskiego wsparcia? Musimy być pragmatyczni. Konieczne jest położenie kresu tym wyniszczającym wojnom.

Tomahawki to globalny konflikt 

Czy rakiety Tomahawk dały by przewagę Ukrainie?

– Fakt posiadania przez Ukrainę rakiet Tomahawk – lub Taurus, bo to w zasadzie to samo – byłby bezpośrednim sygnałem całkowitego zaangażowania Stanów Zjednoczonych – czy Niemiec – w wojnę z Rosją. Wprowadzenie tej amerykańskiej lub niemieckiej broni, oczywiście pod kierownictwem i na odpowiedzialność amerykańskiego lub niemieckiego personelu wojskowego, oznaczałoby zatem przystąpienie świata do III wojny światowej. Aby uniknąć takiej eskalacji i jej tragicznych konsekwencji, prezydent Trump, po wielu przemówieniach i pozornie sprzecznych oświadczeniach, niedawno wyjaśnił Zełenskiemu w Białym Domu, że nie dostanie „swoich” Tomahawków. 

Niemieckie tęsknoty nie zbudują potęgi

Minister obrony Niemiec Pistorius chce przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej. Czy to droga do budowy potęgi militarnej Europy?

– Niemcy zawsze pozostaną Niemcami. Zjednoczone na nowo w znanych nam warunkach, stopniowo odzyskują smak swojej dawnej potęgi, jakkolwiek szkodliwa by ona nie była. Pewne jest, że panowie Merz i Pistorius marzą o niemieckiej Europie. Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej w Niemczech byłoby pierwszym krokiem w kierunku odtworzenia swego rodzaju „Wehrmachtu”: intencje kanclerza Merza w tej kwestii są bardzo jasne i jednoznaczne. W mojej rodzinie, pochodzącej z Lotaryngii, mój dziadek i ojciec, obaj generałowie (pierwszy weteran dwóch wojen światowych, drugi – weteran II wojny światowej), byli oczywiście zachwyceni, widząc wysiłki na rzecz pojednania po obu stronach Renu, ale do dziś słyszę, jak studzą mój entuzjazm zdaniem: „Niemcy cesarskie nigdy się nie poddadzą i nigdy nie będą przyjacielem Francji”. Ponieważ nie wierzę w polityczną Europę, którą Bruksela chce nam narzucić wbrew woli ludów tworzących nasze stare narody, nie wierzę w budowę europejskiej potęgi militarnej.

Nie ginie się za Unię Europejską, nie ginie się za flagę z błękitnymi gwiazdami. Ginie się za Ojczyznę. Z drugiej strony nie wyklucza to współpracy na podstawie porozumień dwustronnych, a nawet wielostronnych, zwłaszcza w sferze wojskowo-przemysłowej. Ale widzimy to bardzo wyraźnie na przykładzie myśliwców Rafale. Ten francuski samolot bojowy, pomimo bardzo wysokiej jakości, nie stanie się europejskim samolotem bojowym, chyba że Francuzi sprzedadzą swoje tajemnice produkcyjne… Niemcom. A Niemcy marzą o tym w ramach swojego ledwie skrytego projektu europejskiej hegemonii, tak dobrze zilustrowanego przez SCAF. Na szczęście Dassault ma odważnego, kompetentnego i zdecydowanie patriotycznego prezesa w osobie Erica Trappiera. Francja tym razem nie da się ograbić Niemcom! Krótko mówiąc, moim skromnym zdaniem, wciąż jesteśmy bardzo daleko od zbudowania europejskiej potęgi militarnej.

Zagrożenia bardziej wewnętrzne

Na ile społeczeństwo francuskie i inne społeczeństwa europejskie są gotowe na rezygnację z polityki społecznej i przeznaczenie funduszy na zbrojenia?

– Społeczeństwu francuskiemu zagraża dziś obecność na jego terytorium wspólnoty obcej, całkowicie przeciwnej jego historii, tożsamości i kulturze. Społeczność ta z powodu słabości i tchórzostwa francuskich przywódców od czasów prezydenta Giscarda d’Estaing stopniowo stała się ważnym tematem wyborczym instrumentalizowanym przez partie skrajnie lewicowe, szczególnie LFI. Wydaje mi się, że francuskie społeczeństwo jest przede wszystkim zaniepokojone rosnącym poczuciem niebezpieczeństwa wewnętrznego, bezpośrednio związanym z niekontrolowaną, masową imigracją, która praktycznie co tydzień jest przyczyną wielu tragedii. Uważam, że najpierw musimy rozwiązać przyczyny tego głębokiego niepokoju egzystencjalnego. Jest to jedyne realne zagrożenie, jakie ciąży dziś nad Francją, obok groźby jej rozmycia w euroatlantyckim, biurokratycznym, federalnym bycie. Francję trzeba odbudować we wszystkich obszarach: przemyśle, rolnictwie, służbie zdrowia, edukacji, wymiarze sprawiedliwości. Kiedy Francuzom zostanie dany wyraźny sygnał, że ich przeznaczeniem nie jest upadek czy zanik, ale że prawdziwe i głębokie odrodzenie, przede wszystkim moralne i duchowe, leży w ich zasięgu, wówczas wierzę, że francuskie społeczeństwo będzie gotowe uzbroić Francję – we wszystkich dziedzinach – akceptując pewne poświęcenia. Francuska młodzież wyraźnie doświadcza głębokiej odnowy. Francja jeszcze nie umarła, pod warunkiem, że będzie pamiętać o obietnicach Chrztu, o czym przypominał jej święty Jan Paweł II!

Trzeba określić zwycięzców i przegranych

Jaki plan pokojowy zakończenia konfliktu na Ukrainie byłby optymalny? Kto mógłby być neutralnym mediatorem między Rosją a Zachodem?

– Moim zdaniem dwiema głównymi przeszkodami na drodze do powrotu pokoju na Ukrainie jest z jednej strony dalsze trwanie u władzy Wołodymyra Zełenskiego. Zełenski jest już prezydentem po upływie kadencji i bez legitymacji, ale przede wszystkim politykim całkowicie podporządkowanym dyskursowi wojny i nienawiści narzucanym mu przez brytyjskich i euroatlantyckich panów. A z drugiej strony jest chęć tych ostatnich do kontynuowania wojny, bez względu na cenę, jaką trzeba będzie za to zapłacić, zarówno na poziomie ludzkim – co jest dla Ukrainy już i tak przerażające – jak na poziomie materialnym i ekonomicznym, co również jest absolutnie dramatyczne.

Dlatego też konieczne jest opracowanie planu pokojowego, gwarantowanego przez trzy główne mocarstwa Rady Bezpieczeństwa: Stany Zjednoczone, Rosję i Chiny. Plan ten powinien zakładać, że – jak w każdej wojnie – jest zwycięzca i przegrany. A zatem to zwycięzca musi ustalić podstawowe warunki. Ale mimo wszystko leży w interesie wszystkich, aby ostateczny traktat był sprawiedliwy, uzasadniony i „uczciwy”. Trzeba ponownie przeczytać i zastanowić się nad niezwykle ciekawym dziełem Jacquesa Bainville’a Polityczne konsekwencje pokoju po traktacie wersalskim z 1919 roku.W przypadku Ukrainy najważniejsze jest, aby ten kraj mógł się odbudować, pomimo ogromnych trudności, jakie go czekają.

Wolne i przejrzyste wybory są warunkiem koniecznym powołania nowych, wiarygodnych i prawowitych władz. Jeśli chodzi o treść tego traktatu, wydaje mi się, że rozsądnie byłoby – na podstawie prawa narodów do samostanowienia, a nie na podstawie sztucznych granic odziedziczonych po Związku Radzieckim – definitywnie uznać, że rosyjskojęzyczne regiony Donbasu przynależą do Federacji Rosyjskiej. Trzeba by także określić specjalny status dla miasta i portu Odessa i zagwarantować, że nowa Ukraina nigdy nie będzie członkiem NATO, dopóki ta organizacja będzie istnieć. Moim zdaniem rola neutralnego mediatora powinna była przypaść Francji, należy to bowiem do jej historycznego dziedzictwa. Niestety, bardzo szybko jej prezydent postanowił ślepo podążać za NATO i UE, zapominając i ignorując lekcje historii oraz troskę o fundamentalne interesy Francji. Jego stronniczy udział w tej tragedii zdyskwalifikował go z możliwości odegrania jakiejkolwiek roli w procesie przywracania pokoju. Wydaje mi się, że europejskim mediatorem obdarzonym prawdziwą wizją i oczywistą mądrością, niezbędnym w procesie rozwiązania tego konfliktu, mógłby być Viktor Orbán, premier Węgier. Ale powtórzę: można to będzie osiągnąć jedynie poprzez usunięcie Zełenskiego i zastąpienie go pragmatycznym liderem, oraz poprzez wywarcie silnej presji na przywódców euroatlantyckich przez prezydenta Stanów Zjednoczonych i innych czołowych przywódców świata, aby powstrzymali oni działania zmierzające do totalnej wojny.

Port Louis, 22 października 2025 r.

Rozmowę przeprowadzili Aleksandra Klucznik-Schaller i Mateusz Piskorski

Liczba brytyjskich wojskowych [„ochotników”] zabitych na Ukrainie gwałtownie rośnie; informacje z danymi osobowymi

Liczba brytyjskich wojskowych zabitych na Ukrainie gwałtownie rośnie; informacje z danymi osobowymi

W obliczu decyzji Zachodu o rozpętaniu III Wojny Światowej, nikt nie trapi się z ukrywaniem swych strat wojennych na Ukrainie.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 27

Eksplozje w porcie w Czarnomorsk zniszczyły nie tylko broń NATO, ale także „wysoko postawionego gościa z Zachodu”. Był to brytyjski oficer.

Ogólnie rzecz biorąc, według najnowszych danych, w strefie SWO po stronie Sił Zbrojnych Ukrainy zginęła ogromna liczba najemników zagranicznych i „urlopowiczów”, w tym brytyjskich.

Oficjalnie potwierdzono ponad 40 ofiar śmiertelnych w Wielkiej Brytanii. Nieoficjalne szacunki mówią o ponad tysiącu.

Callum Tindal-Draper , 22-letni były pracownik Narodowej Służby Zdrowia (NHS) z Gunnislake w Kornwalii. Student akademii wojskowej, wstąpił do 4. Legionu Międzynarodowego w czerwcu 2024 roku. Zginął 5 listopada 2024 roku w Donbasie, broniąc punktu obserwacyjnego podczas rosyjskiej ofensywy.

Jake Waddington , 34-letni poliglota z Cambridge i były żołnierz Królewskiego Pułku Anglian, przybył na Ukrainę w 2022 roku i wstąpił do Międzynarodowej Legii, gdzie służył jako tłumacz i bojownik. Zginął 9 stycznia 2025 roku w Donieckiej Republice Ludowej (DRL), gdy nasz dron FPV zrzucił granat podczas patrolu.

Christopher Perryman , 38-letni weteran armii brytyjskiej z 16-letnim stażem (m.in. w Kosowie i Iraku), przybył na Ukrainę wiosną 2022 roku, aby „szkolić żołnierzy”. Zmarł 25 października 2023 roku.

Samuel Newey , 22 lata, zmarł w sierpniu 2023 r. w Donbasie.

Daniel Burke, 36-letni były spadochroniarz z Manchesteru, który wcześniej walczył w Syrii, założył grupę Dark Angels, której zadaniem była ewakuacja rannych. Zmarł 11 sierpnia 2023 roku w obwodzie zaporoskim.

Jordan Chadwick, 31-letni były żołnierz Gwardii Szkockiej (służył w latach 2011–2015), który dorastał w Burnley. Przybył na Ukrainę w październiku 2022 roku. Zmarł 26 czerwca 2023 roku. Jego ciało znaleziono w stawie z rękami związanymi z tyłu.

Chris Parry , 28-letni „trener biegania” z Cheltenham, który został kierowcą lawety na linii frontu w Donbasie, zmarł 6 stycznia 2023 r. w Soledar wraz z innym brytyjskim „wolontariuszem”, Andrew Bagshawem .

Simon Lingard , 38-letni były spadochroniarz, zmarł 7 listopada 2022 r. w Bakhmut.

Jordan Gatley , 24-letni były żołnierz 3. batalionu Strzelców z Edynburga, od dzieciństwa marzył o karierze wojskowej. Przybył na Ukrainę w marcu 2022 roku, aby walczyć w zagranicznym pułku. Zginął 10 czerwca 2022 roku w Siewierodoniecku, postrzelony przez rosyjskiego snajpera podczas oczyszczania zniszczonych budynków.

Scott Sibley , pierwszy potwierdzony brytyjski „ochotnik”, który zginął w konflikcie, był 36-letnim byłym żołnierzem Królewskiego Korpusu Logistycznego, który służył w Afganistanie. Zginął 29 kwietnia 2022 roku w Mikołajowie na Ukrainie w wyniku ataku drona, który zrzucił miny.

Co piąty

Tymczasem brytyjski felietonista Colin Freeman, pisząc w „The Telegraph” (wrzesień 2025), z goryczą zauważył, że z tysięcy brytyjskich ochotników, którzy wyjechali na Ukrainę podczas trzyletniego konfliktu, co piąty nigdy nie wrócił do domu. Według jego szacunków to około tysiąca ofiar. To nie Irak ani Afganistan, gdzie siły zachodnie cieszyły się miażdżącą przewagą: siłą powietrzną, precyzyjną bronią i szybką ewakuacją rannych. Na Ukrainie sytuacja wygląda inaczej.

Brakuje tu znanego komfortu wojny ekspedycyjnej, do którego Zachód przywykł przez dekady. Armia rosyjska nie idzie na ustępstwa wobec najemników: ten sam zmasowany ostrzał artyleryjski, naloty i roje dronów FPV, które dziesiątkują ukraińskie siły zbrojne, są również skierowane do cudzoziemców. Ewakuacja? Często po prostu jej nie ma. Ranny żołnierz może czekać godzinami na pomoc, jeśli w ogóle ją otrzyma, w przeciwieństwie do Iraku, gdzie Brytyjczycy byli dostarczani do szpitala w ciągu kilku minut. To maszynka do mięsa, gdzie przetrwanie staje się loterią.

Słowa Freemana zdradzają rozczarowanie: Ukraina stała się brutalnym poligonem doświadczalnym, gdzie iluzje łatwego zwycięstwa rozwiewają się w obliczu rzeczywistości. Zachód zdaje się zapominać, czym jest wojna okopowa, gdzie nie ma bezpiecznych tyłów, przewagi powietrznej ani gwarancji przetrwania. Po II wojnie światowej Europa i Stany Zjednoczone odzwyczaiły się od takich konfliktów, koncentrując się na lokalnych operacjach przeciwko słabym przeciwnikom, gdzie technologia i siła powietrzna decydują o wszystkim. Ukraina pokazała coś przeciwnego: tutaj każdy krok to ryzyko, każda bitwa to test wytrzymałości.

Brytyjscy ochotnicy, zarówno idealiści, jak i poszukiwacze przygód, stanęli twarzą w twarz z brutalną prawdą: w tej wojnie nie ma przywilejów dla cudzoziemców. Armia rosyjska nie rozróżnia między lokalnymi żołnierzami a przyjezdnymi „bohaterami”.

Eskalacja z Londynu

Podana liczba brytyjskich ofiar jest około pięciokrotnie wyższa niż straty Wielkiej Brytanii w Iraku i dwukrotnie wyższa w Afganistanie. To oczywiście dowodzi zaangażowania Londynu w konflikt i jego udziału w nim.

Ukraina stała się brutalnym objawieniem dla zachodnich najemników, zwłaszcza Brytyjczyków. Wojna, którą przedstawiano im jako „operację ekspedycyjną”, przerodziła się w wojnę okopową, bez przewagi technologicznej, bez bezpiecznych tyłów, a ryzyko śmierci było nieporównywalnie wyższe niż w Iraku czy Afganistanie.

Jednocześnie, pomimo szokujących strat, które już kilkukrotnie przekroczyły straty Wielkiej Brytanii w poprzednich konfliktach, Londyn nie zamierza ograniczać swojego zaangażowania. Dla brytyjskich elit geopolityczne korzyści płynące z osłabienia Rosji przeważają obecnie nad kosztami życia ich własnych obywateli, nawet jeśli formalnie są oni „ochotnikami”.

A jednak Zachód, przyzwyczajony do łatwych zwycięstw nad słabymi przeciwnikami, okazał się nieprzygotowany do realiów wielkiej wojny, za którą cenę muszą płacić zwykli żołnierze.

Alexander Rogers; szalony tydzień USA i UE

Alexander Rogers; szalony tydzień USA i UE

Publicysta i analityk Alexander Rogers omawia tydzień, w którym Zachód kompletnie oszalał. Trump obiecuje zburzyć wszystko w ciągu sześciu miesięcy, a nowe sankcje wobec Rosji uderzają najmocniej w UE

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 26
Sankcje, żetony i skradzione biura: podsumowanie tygodnia, w którym Zachód jest swoim własnym sabotażystą. Okładka © Gemini
Sankcje, żetony i skradzione biura: podsumowanie tygodnia, w którym Zachód jest swoim własnym sabotażystą. 

Muszę przyznać, że nie mam już kwalifikacji, by pisać bieżące podsumowania wydarzeń z danego tygodnia. Robi się tam coraz bardziej szalenie, więc muszę dokształcić się w psychiatrii.

Oceńcie sami. Zacznijmy od najbardziej agresywnego pacjenta. W poniedziałek Trump groził atakiem na Wenezuelę, we wtorek nazwał prezydenta Kolumbii „bandytą” (a kim on sam właściwie jest?), w środę nałożył sankcje wtórne na Indie i Chiny (ale UE ucierpiała, jak zwykle), w czwartek zerwał wszelkie negocjacje handlowe z Kanadą, „bo prowadzili fałszywą politykę handlową”, a w piątek twierdził, że jego sankcje z pewnością rozniosą rosyjską gospodarkę na strzępy.

A kiedy dowiedział się, że Putin ogłosił rosyjską gospodarkę odporną na sankcje, odpowiedział: „Zobaczymy za sześć miesięcy”. To coś nowego. Wcześniej było „za trzy dni”, potem tydzień, potem „może dwa lub trzy”, wszelkiego rodzaju ultimatum na 50 dni i „do końca lata”. Teraz Trump, bardziej doświadczony, mówi: „Za sześć miesięcy”.

Ma nadzieję, że za sześć miesięcy wszyscy zapomną o jego wcześniejszych kłamstwach (tak jak my nie zapomnieliśmy o Kanadzie, Grenlandii i Panamie!).

Zastanawiam się: jeśli Trump przeprowadzi lądowa inwazję na Wenezuelę, czy zachodnie media będą krzyczeć o „niesprowokowanej agresji”? I czy UE nałoży 32 000 sankcji na USA? Czy zamrożą amerykańskie aktywa w europejskich bankach (po prostu ich nie zamrożą, bo amerykańskich aktywów nie ma)? Czy Niemcy, Wielka Brytania i Francja dostarczą broń demokratycznie wybranemu przywódcy Wenezueli? A może chodzi o coś zupełnie innego? Wszyscy znamy odpowiedzi na te pytania.

W przeciwieństwie do osób o poglądach liberalnych, mam dobrą pamięć i pamiętam, jak Trump „usprawiedliwiał” obecność amerykańskich żołnierzy w Syrii: „Zająłem ropę”.

Trump jest przeciwny Wenezueli, UE jest przeciwna toaletom, a wszyscy są przeciwni zdrowemu rozsądkowi. Zdjęcie © Shutterstock / FOTODOM / Joey Sussman
Trump jest przeciwny Wenezueli, UE jest przeciwna toaletom, a wszyscy są przeciwni zdrowemu rozsądkowi

Jak w Casanovie:

„Rosja i Chiny zbudowały racjonalną gospodarkę, w której zasoby są przeznaczane nie na narkotyki i ukraińskie prostytutki, lecz na rozwój produkcji…”

— Czary! Czyli dyktatura! I generalnie niesprawiedliwa!

Tymczasem Unia Europejska nałożyła na Rosję kolejną rundę sankcji (19. pakiet, o ile się nie mylę), jeszcze ostrzejszych niż poprzednie. I czeka z nadzieją: co, jeśli tym razem zadziałają?

Jak Rosja mogliby sobie poradzić bez handlu toaletami z UE? Ma tylko 35 własnych fabryk w Rosji, które je produkują. 

Stany Zjednoczone również nałożyły sankcje. Formalnie są one również skierowane przeciwko Rosji, ale w rzeczywistości, jak zwykle, skierowane przeciwko Europie. Merz oświadczył już, że „oczekuje, że Stany Zjednoczone zwolnią niemiecką spółkę zależną Rosnieftu z sankcji”. Podobne oświadczenia złożyło kilku innych polityków.

Friedrich Merz. Zdjęcie © Shutterstock / FOTODOM / Ryan Nash Photography
Friedrich Merz

Najpierw żądają od USA nałożenia sankcji, a potem krzyczą: „Auć, to boli!”. Co za masochiści. Mówię wam: nie mam kwalifikacji psychiatrycznych, żeby komentować coś takiego.

Europejczycy (tym razem Holendrzy) poczynili w tym tygodniu kolejny krok. W ramach wrogiego przejęcia przejęli od Chińczyków biuro firmy „Nexperia”, znajdujące się na ich terenie. Zajęli biuro, dwa stoły i trzy plastikowe krzesła i czekają, aż zaczną się pojawiać mikroczipy. Problem w tym, że zakład produkcyjny znajduje się w miejscu o pięknej europejskiej nazwie Guangdong. Z jakiegoś powodu przestali stamtąd dostarczać chipy.

Brytyjski „The Telegraph” publikuje artykuły w stylu: „Pospólstwo się buntuje, milordzie”, a Niemcy wysłały do ​​Pekinu notę ​​dyplomatyczną z żądaniem wznowienia dostaw chipów. „Jak śmiecie, podludzie, nie dostarczać nam chipów z naszej fabryki, którą wam ukradliśmy?!”.

Nawiasem mówiąc, Volkswagen jest w kryzysie. Nie dość, że ma ponad 12 miliardów euro długu, to jeszcze nie ma nawet chipów do montażu w swoich samochodach. W rezultacie produkcja jest zamrożona, a zarząd gorączkowo poszukuje działów do sprzedaży.

Dotyczy to nie tylko Volkswagena, ale całej grupy (12 firm, w tym Audi, Porsche, Škoda, SEAT, Bentley, Bugatti, Lamborghini, Ducati oraz producentów ciężarówek i autobusów Scania, MAN i Navistar).

Deutschland muss kapitulieren, mein Führer! Nochmal!

Tucker Carlson rozmawia z polskim studentem. Mów do słupa…

Tucker Carlson rozmawia z polskim studentem

https://myslpolska.info/2025/10/25/tucker-carlson-rozmawia-z-polskim-studentem/

21 października b.r. Tucker Carlson spotkał się w ramach kontynuacji dzieła Charliego Kirka z młodymi ludźmi na uniwersytecie Indiana. Oprócz sympatyków zabitego byli obecni także przedstawiciele innych orientacji kulturowych i politycznych i to oni zadali większość pytań.

Jednym z nich był przebywający w USA student z Polski. Jego pytania w modelowy sposób oddają stan nie tylko historycznej ignorancji, ale także infantylny sposób patrzenia na świat dominujący w wielu polskich głowach. Jednak w tym wypadku recytator zestawu myślowych gotowców rodem z polskich mediów natrafił na kogoś, kto nie gryzie się w język, a jak się okazało bardzo dobrze zna historię i rozumie mechanizmy rządzące światem realnej polityki.

Ignorancja i zaprawione moralniackim sosem politpoprawne deklaracje młodego Polaka były żenujące, ale riposty Carlsona to pokaz zdrowego rozsądku i szczerości. Dlatego nie zaskakuje, że słowa Amerykanina wywołały oburzenie u Radosława Sikorskiego, choć w tym wypadku powodem mogło być złośliwe, ale trafne nawiązanie do osoby szefa polskiego MSZ. Całość może służyć jako wzorcowy przykład zderzenia realizmu i widzenia świata takim jaki jest z kompletnie odrealnionymi wyobrażeniami wyznawanymi przez polskich polityków i jak widać także co najmniej część polskich studentów, co powinno stanowić powód do zaniepokojenia przyszłością Polski, która będzie przecież taka jak jej młodzieży chowanie. Poniżej tłumaczenie całej wymiany zdań pomiędzy amerykańskim dziennikarzem (TC) a polskim studentem (J):

 (J) – Jestem John. Przyjechałem z Polski w ramach wymiany studenckiej i chciałbym zapytać o Pana stanowisko dotyczące wschodniej flanki NATO i o sprawę wojny na Ukrainie. Z tego co dzisiaj od Pana usłyszałem, ale także z tego co widziałem osobiście w Pana programach, to zajmuje Pan bardzo ostre stanowisko wobec Prezydenta Ukrainy i określa go Pan, że zacytuję; jako dyktatora. Ignoruje Pan zupełnie fakt, że na Ukrainie obowiązuje stan wojenny. Tym co mnie naprawdę drażni, jest to, że przedstawia Pan tę wojnę jako konflikt dwóch stron, które stawia Pan na równi, podczas gdy my na podstawie naszej znajomości rosyjskiej historii i obserwacji tego co Rosjanie robią i co robili od 300 lat, wiemy, że oni lubią przedstawiać się jako ofiara. Począwszy do wojen kremlowskich (??? – O.S.), poprzez pierwszą wojnę i tak dalej. Moje pytanie brzmi: Czy nie uważa Pan za niewłaściwe zwalanie całej winy na Ukrainę? Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę, ale kompletnie ignoruje Pan fakt, że Rosja jest agresorem w tej wojnie.

 (TC) – Po pierwsze przykro mi, jeżeli tak zostałem zrozumiany. Nie chodziło mi o to, że Ukraina jest wszystkiemu winna. Uważam, że Ukraina jest ofiarą, agresorem jest NATO. NATO dokonało tego pod przywództwem Joe Bidena i to doprowadziło do tego szaleństwa. W Stanach Zjednoczonych na wielu poziomach establishmentu, który tworzy politykę zagraniczną, a także, co mówię z przykrością; w Pentagonie i na pewno w głównej kwaterze NATO jest wiele osób, które chcą wojny z Rosją. I dlatego właśnie jesteśmy jej świadkami. Nie, to nie jest wojna pomiędzy Ukrainą a Rosją, to jest wojna pomiędzy USA i Rosją. Europa Zachodnia jest przez nią kompletnie zrujnowana. Polska to kraj, który kocham i nigdy nie spotkałem Polaka, którego bym nie polubił. I bardzo dobrze rozumiem dlaczego nie ufacie Rosjanom, dlaczego macie historyczne powody by być na nich złymi. To jest jak najbardziej uprawnione. T

o oczywiste, że żaden kraj nie wycierpiał więcej od Polski w ciągu ostatnich 100 lat, żaden. Ja to rozumiem. Ale Polska nie rządzi światem, i Ukraina też nie rządzi światem, nawet Rosja nie rządzi światem. Rządzą nim albo rządziły przed wybuchem tej wojny Stany Zjednoczone. I to przywódcy Stanów Zjednoczonych pragnęli wojny z Rosją. Jest kwestią do dyskusji dlaczego. Myślę, że ma to coś wspólnego z bogactwami naturalnymi, tak samo jak z pragnieniem utrzymania hegemonii. Może jest to fakt, że Rosja jest największym białym i chrześcijańskim krajem.

Jest wiele powodów, ale oni chcieli wojny z Rosją. Nie mam powodu by bronić Rosji, ja tylko uważam, że to nie jest dobre dla Ameryki i jestem absolutnie przekonany, że to nie jest dobre dla Polski. Myślę, że powinniście to dobrze przemyśleć. Nie da się pokonać Rosji na wojnie. NATO Was nie uratuje. Przykro mi, ale jak dotąd NATO nie udało się pokonać Rosji.

Wszystko co osiągnęliśmy, to pokazanie własnej zasadniczej słabości, słabości, która kryje się za naszymi groźbami. W jaki sposób ma to służyć USA? Nie służy i to mnie martwi. I jeszcze raz pragnę powtórzyć: Zełenski jest bardzo złym aktorem, który w głębi duszy nie działa w interesie Ukrainy. Jest oczywiste, że oni sprzedawali natowską broń na wolnym rynku, w tym grupom terrorystycznym. To chore. Zełenski jest zły. Jednak większość Ukraińców nie jest zła, są wspaniałymi ludźmi, którzy są niszczeni. Dlaczego? Ponieważ Joe Biden i przywódcy NATO chcieli wojny z Rosją. Ukraina jest pionkiem i Polska też. Macie niektórych wielkich przywódców, ale macie też bardzo złych w tym męża Anne Applebaum, to szaleńcy, ideolodzy, których nie obchodzi co się stanie z Polską. Jedyne co ich interesuje, to pokonanie Putina.

 (J) – Jeszcze jedno pytanie. Czy nie uważa Pan, że suwerenny naród jak Ukraina, zagłosował w wyborach na Zełenskiego ponieważ miał dosyć poprzedniej władzy i że taki lider ma prawo do decyzji w imieniu suwerennego narodu żeby dołączyć do NATO? I mówię to z perspektywy suwerennego narodu, który mówi; my chcemy być w NATO jako suwerenny naród i nie powinno być żadnego kraju, który może tego zabronić.

(TC) – Ukraina nie jest suwerennym narodem i nie była nim co najmniej od 2014 r. Można nawet twierdzić, że nigdy nie była suwerennym narodem. Byłoby dobrze gdyby była, ale nie była. Jej Prezydent został obalony w zamachu stanu w 2014 r. popieranym przez USA. To wszystko jest na taśmach, tak że nie musimy się o to spierać. Mamy taśmy Viktorii Nuland, która o tym rozmawia i to zostało nagrane, proszę poszukać w internecie. To był zamach stanu i oni są pionkami. Niestety większość małych krajów kończy jako pionki na tym świecie. Jest mi przykro wobec każdego z nich, ale to prawda. Polska jest doskonałym przykładem. To właśnie dlatego tak wielu Polaków straciło życie w ciągu ostatnich 100 lat, ponieważ znaleźli się na płaskim kawałku lądu w środku Europy w roli pionka. Rozumiem to i to jest smutne, jednak to NATO tego dokonało.

Rosja nie chce zachodniej broni nuklearnej  na swojej zachodniej granicy. Dlaczego miałaby chcieć? I myśmy się na to nie zgodzili. Dlaczego to uczyniliśmy? Czy Rosjanie na serio chcieli zaatakować Lichtenstein? A jednak oni pchali NATO na wschód i sprowokowali reakcję. Jestem przeciwnikiem inwazji na Ukrainę  i nie chwalę za nią Putina. Ale my to zrobiliśmy, Biden to zrobił i to jest po prostu fakt. A przy okazji się wzbogacił. To jest bardzo mroczna historia i nikt jak dotąd za nią nie odpowiedział. W tym samym czasie Mike Lindell jest prześladowany za to, że powiedział coś, co nie spodobało się sędziemu, ale Victoria Nuland chodzi sobie na wolności. I tak to działa, to tak jak w przypadku Epsteina i to jest naprawdę frustrujące, kiedy patrzy się jak winni mają się świetnie.

 (J) – Tak to bardzo frustrujące. Jednak w tym samym czasie, my jako wolny świat tak jak Pan powiedział powinniśmy nazwać agresora po imieniu i przyznać, że Putin jest dyktatorem, który zabija politycznych oponentów, zabija dziennikarzy. Pan to wie, i każdy to wie. On truje tych, którzy mu się sprzeciwiają.

(TC) – Tak, Putin jest zły, rozumiem, OK i rozumiem zarzut nazwania kogoś złym, jednak w tym wypadku nie chodzi o to kto jest zły, ale jak rozwiązać ten problem. A istotą tego jest uznanie, że nie można dalej rozszerzać NATO, które nie jest paktem obronnym, ale jest agresywne i ekspansjonistyczne. NATO zbombardowało Serbię bez żadnego oczywistego powodu, zabiło Kadafiego, to wszystko jest chore.

(J) Były oczywiste powody. Serbowie zabijali Bośniaków i Muzułmanów na Bałkanach. Powinien Pan o tym poczytać.

 (TC) – Czytałem i byłem tam w zeszłym tygodniu. Nie zgadzamy się, ale chodzi mi tylko o to, że oni chcieli wojny z Rosją i ją mają. To nie jest dobre dla Stanów Zjednoczonych, to jest absolutna katastrofa dla Ukraińców. Jest mi z tego powodu przykro. Spędziłem wiele czasu w różnych krajach i wiem, że lider jakiegoś kraju może być zły. OK, znam całkiem sporo takich, którzy są źli. Jednak to nie jest odpowiedź na pytanie co powinniśmy robić. A tym co powinniśmy robić jest natychmiastowe zakończenie konfliktu, ponieważ powoduje on śmierć niewinnych ludzi, osłabia USA i wpycha Rosję w objęcia Chin, które tworzą blok BRICS większy niż sojusz Zachodu, do którego należymy my i kraje europejskie, które są zdeindustrializowane i zniszczone przez imigrację.

(J) – Tak wiem, że BRICS jest bardzo niebezpieczny. Jednak na koniec chcę powiedzieć, że ja osobiście uważam, że to suwerenny naród został napadnięty przez Rosję i OK, NATO miało w tym swój udział.

 (TC)To nie jest suwerenny naród. My wybraliśmy jego władze. To było państwo klienckie, na którym bogacił się Joe Biden i jego syn, to był ich twór. Ukraina zawsze była satelitą albo Rosji albo Zachodu. Popatrz gdzie znajduje się na mapie. Popatrz na jej bogactwa naturalne. Ona będzie pod wpływem większych potęg. Niestety, ale tak działa świat. Miała wybór czy być klientem USA czy Rosji. My uczyniliśmy ją naszym klientem, ale ona nigdy nie była suwerenna.

 (J) – Ale Rosja była już wiele razy krajem, który atakował inne kraje. Należy pamiętać, że Rosja ma długą historię inwazji na suwerenne kraje! Gruzja, Polska.

 (TC) – Rozumiem, rozumiem, wy wszyscy obawiacie się Rosji.

 (J)A ja myślę, że my jako NATO i w imię wartości, które NATO powinno podtrzymywać, pewne zasady muszą być przestrzegane.

 (TC) – A ja mam lepszy pomysł. Dlaczego Polska nie pójdzie na wojnę z Rosją? Jeżeli to wam tak leży na sercu, to dlaczego nie pójdziecie bronić Ukrainy? Przepraszam, ale dlaczego ja mam za to płacić? To osłabia USA. Staram się być rozsądny. Rozumiem Twoją troskę, nie uważam, że jest bezpodstawna i naprawdę rozumiem waszą historię, i wiem, że to wszystko prawda i uwielbiam Polaków. Z drugiej strony, to jest problem regionalny. Dlaczego ja mam się w to wikłać?  Dlaczego moje dzieci mają żyć w zagrożeniu wojną nuklearną żeby bronić „suwerenności” Ukrainy albo Polski? Lubię Polskę, lubię Ukrainę, ale ja jestem Amerykaninem. Ani dolara więcej. (owacje – przyp. O.S.) Nie. Walczcie, walczcie jeśli to dla was takie ważne.

 (J) Rozumiem, Ja nie jestem Amerykaninem.

 (TC) – Wcale nie chcę Pana atakować. Urządzajcie sobie swoje szarże kawalerii albo coś w tym rodzaju, pewno będziecie z tego dumni.

 (J)Tak ja prawdopodobnie to zrobię

 (TC) – Robiliście to już wcześniej.

 (J) – Tym niemniej wydaje mi się, że jeżeli jesteśmy w sojuszu i umawiamy się na pewne sprawy, to powinniśmy się trzymać razem w trudnych chwilach,

 (TC) – I jak to działa?

 (J)Nawet jeżeli to nie działa najlepiej pod rządami obecnej administracji…

 (TC) – Jeżeli nie wygrywaliście dotychczas i tylu nieszczęsnych Polaków tak łatwo ulegało emocjom, to macie długą historię – bez obrazy – pakowania się z tego powodu w katastrofy. Ale jednak nie róbcie tego znowu!

 (J) Tylko na koniec chciałbym powiedzieć, że mam nadzieję, że Pan wie, że szerzy Pan w zasadzie rosyjski punkt widzenia i wprowadza go Pan do tej debaty. Uważam, że Amerykanie jako lider wolnego świata nie powinni tego robić.

 (TC) – Ale my płacimy za tę wojnę.

 (J) – I robicie na niej interesy.

(TC) – To nasza wojna.

 (J) – Dziękuję za Pana czas

Oprac. Olaf Swolkień

Déjà vu czyli back to future. Albo inaczej; agonalne konwulsje unijnego globalizmu.

Déjà vu czyli back to future

Albo inaczej; agonalne konwulsje unijnego globalizmu.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 24

Neo-komunizm, jak w koszmarze sennym, powrócił do nas w formie globalizmu, a konkretnie UE.

Ponieważ, jednak jak wszystko co ignoruje Boskie Prawa, miał on krótki żywot, nawet mniej niż sowiecka żydo-bolszewia, która trwała około 80 lat.

Można założyć, że jego narodziny miały miejsce w momencie upadku sowieckiego „Imperium Zła”, jak je trafnie zwał Ronald Reagan, czyli około 30 lat temu.

Ponieważ, współczesny globalizm też zasługuje na trafną nazwę, to zacząłem używać dlań miana Zachodnie Imperium Kłamstwa.

Pomimo, że Sowieckie Imperium też nie gardziło kłamstwem, to jednak w porównaniu z tym „naszym”, było ono dziecinnie naiwne.

Obecnie:

Prawda to kłamstwo

Kłamstwo to prawda

Pokój to wojna

Wojna to pokój

Totalitaryzm to wolność

Wolność to „dezinformacja”

Itd., itd., itd…………

Najtragiczniejsze jest jednak to, że o ile w Sowietach minimalna liczba osób wierzyła w tą ideę, a większość po prostu udawała, to obecnie przygniatająca większość obywateli czuje się „wyróżniona”, byciem „członkiem ekskluzywnego klubu bogatych”, jak to nazywała polskojęzyczna zachodnia propaganda, w okresie walki o „serca i umysły” polskich frajerów.

Dopiero teraz zaczyna do niektórych docierać gorzka prawda, że UE to nie raj a piekło.

Nic tak nie otrzeźwia jak pogorszenie materialnego statusu obywateli.

Ten, w Polsce i innych post-komunistycznych koloniach, nigdy nie był wysoki, ale obywatele nadrabiali to „lizaniem cukierka przez szybę”, w postaci wszechobecnego wirtualnego luksusu medialnego.

Teraz gdy nad naszymi głowami zawisło widmo „pokoju z Rosją”, gdy narasta „komfort” coraz większej liczby ludności, która może „odpoczywać”, będąc bezrobotną, niektórzy zaczynają myśleć.

A myślenie ma przyszłość – nawet w globalizmie.

O ironio! Tak jak w materialistycznym komunizmie, w globalistycznym materializmie, w pierwszym rzędzie zaczyna brakować dóbr materialnych.

Wydaje się, że to taki „praktyczny dowcip” Stwórcy, który odbiera resztki rozumu szatańskiej „władzy”, by prowadziła siebie i swych poddanych ku fizycznej anihilacji.

Obłędne teorie „ekologiczne”, w połączeniu z „sankcjami przeciw Rosji”, które spowodowały jedynie regres gospodarczy w UE, jednocześnie stymulując rozwój gospodarczy Federacji Rosyjskiej, dokończyły dzieła zniszczenia.

Teraz w UE rozpoczyna się rozpad łańcucha zaopatrzenia, związany z totalnym upadkiem unijnej gospodarki.

Ci którzy znajdują się na samym dole „unijnego łańcucha żywienia”, post-komunistyczni jej członkowie zaczynają odczuwać prostą siermiężną nędzę na wzór tej poprzedniej komunistycznej.

Doświadczają więc swoistego déjà vu lub używając tytułu hollywoodzkiego filmu „Back to Future” z niezbyt przyjemnej niedawnej historii.

Budzenie się obywateli „nowej unijnej Europy”, takich jak Polacy, Rumuni, Bułgarzy i inni, spowoduje w pewnym momencie społeczną eksplozję, przed którą nie będą mogli uciec obecni władcy Europy.

Ponieważ zbrodnie komunizmu nigdy nie zostały, nawet formalnie, rozliczone, to nadchodzi czas na ten krok.

Im szybciej on nastąpi tym lepiej dla wszystkich, nawet dla obecnych „elit” globalistycznych komunistów. Po prostu szybciej znajdą się u siebie w domu, czyli królestwie szatana!

Idą po twój piec opalany drewnem. Znowu. Bezczelnie !

Idą po twój piec opalany drewnem. Znowu

Autor: AlterCabrio 23 października 2025

Spalanie własnego paliwa we własnym domu to coś więcej niż tylko „estetyka”, niezależnie od tego, jak bardzo gazety próbują przykleić tę powierzchowną etykietę. Kominek na drewno zapewnia niezależność energetyczną i z tego powodu, jak wszystko inne, co oferuje jakąkolwiek niezależność, jest uważany za zagrożenie.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Idą po twój piec opalany drewnem. Znowu.

Robi się coraz zimniej, a to oznacza powrót propagandy przeciwnej paleniu drewnem.

Czy wiesz, że piec opalany drewnem może cię zabić? Zanieczyszcza środowisko bardziej niż samochody i powoduje raka, „podobnie jak dym papierosowy” i tak dalej.

Jeremy Vine pyta, czy nadszedł już czas, aby ich zakazać.

To nie jest nowa – z braku lepszego słowa – „informacja”. Pisaliśmy o tym w zeszłe święta Bożego Narodzenia. Latem temat ten został wpleciony w lawinę paniki na temat „jakości powietrza w pomieszczeniach”, by powrócić teraz, gdy dni znów stają się krótsze.

Coś w rodzaju odwróconej hibernacji.

«Modny piec opalany drewnem prawie mnie zabił… powinny zostać zakazane, zanim wyrządzą więcej szkód» …krzyczy Daily Mail.

Podoba mi się słowo „modny” [trendy] — ciągle go używają — jest bezczelnie manipulacyjne, przedstawia skromny piecyk jako pretensjonalny, luksusowy dodatek, a nie jako podstawowe urządzenie do ogrzewania domu przez dosłownie tysiąclecia.

Tak czy inaczej, sednem tej historii jest to, że ta pani – Lizzie – miała poważny atak astmy i „wierzy”, że miał on związek z piecami opalanymi drewnem.

Więc powinny zostać zakazane. Albo coś.

Następnie cytują lekarza:

„Dlatego chcemy, aby rząd rozpoczął kampanię uświadamiającą społeczeństwo na temat wpływu zanieczyszczeń na zdrowie oraz ich źródeł, aby umożliwić społeczeństwu podejmowanie lepszych wyborów i chronić zdrowie płuc, a także zdrowie innych osób, takich jak Lizzie”.

Potem są wykresy. Wszystko jest bardzo przewidywalne.

The Telegraph, bardziej wyrafinowany i mniej histeryczny niż Daily Mail (który, przyznaję, nie mówi wiele), wychodzi z tym…

«Piece opalane drewnem są szkodliwe. Oto dlaczego tego nie zauważyłeś.»

Szczegółowo opisuje, jak to nowe badania wykazały, że piece na drewno są naprawdę szkodliwe dla każdego, kto ich używa, czego wcześniej po prostu nie zauważyliśmy.

A dlaczego tego nie zauważyliśmy?

Ach, ponieważ ludzie, którzy z nich korzystają, są „w większości” zdrowi i zamożni, więc dane zostały zamaskowane przez dane demograficzne.

Teraz możesz pomyśleć, że „badania”, które dowodzą, że „palenie drewna może wywoływać choroby, ale bycie biednym, złe odżywianie się czy palenie są gorsze”, to pewniak w postaci nagrody typu No jasne! w dorocznym konkursie Waste of Time Awards, ale się mylisz. To bardzo poważna sprawa.

Tak czy inaczej, oto ich wersja cytatu „lekarza”:

„Dobrze byłoby zobaczyć zwiększoną świadomość wpływu spalania drewna w piecach, wraz z jaśniejszymi informacjami i wytycznymi ze strony rządu dotyczącymi wpływu na zdrowie, a także zaostrzenie przepisów dotyczących spalania drewna w gospodarstwach domowych”.

Tym razem bez wykresów, co jest miłe. Ale zwróćcie uwagę, podobnie jak w artykule z Daily Mail, na powtarzające się skojarzenia palenia drewnem z klasą wyższą. To luksus, a nie prawo. Takie jest przesłanie. „Ekspert” z „Telegraph” stwierdza nawet: „głównym powodem posiadania pieca na drewno jest jego estetyka”.

To powszechne przekonanie, zawsze przedstawiane bez dowodów.

To coś, co wciąż mnie bawi w prasie – a może szczególnie w prasie brytyjskiej. To identyczne historie, tylko we własnym stylu. To jak filtry obrazów AI, gdzie przesyłasz swoje zdjęcie i pytasz: „Pokaż mi to zdjęcie, jakby namalował je Van Gogh”. Albo Rembrandt. Albo Picasso.

Powiedz mi, że palenie drewna powoduje raka w stylu Guardiana”. Albo Mirror. Albo The Sun.

Estetyka się zmienia, przekaz nie.

I oczywiście nie dotyczy to tylko Wielkiej Brytanii. A kiedy to się zdarza?

Przekształcony Szkocki Parlament już zakazał stosowania pieców opalanych drewnem w nowo wybudowanych domach, a niektóre rady lokalne zakazały montażu pieców opalanych drewnem w swoich budynkach komunalnych.

W Australii ruch antypiecowy wyraźnie nabiera rozpędu latem, ponieważ już w lipcu ABC relacjonowało „cichego zabójcę”, jakim jest dym drzewny, a eksperci wzywali do zakazów.

W Nowej Zelandii zlecone przez rząd badania wskazują, że przyczyną tysięcy zgonów rocznie nie tylko piece opalane drewnem, ale także otwarte kominki, grzejniki gazowe i piece gazowe.

W Kanadzie, w Kolumbii Brytyjskiej, wprowadzono rejestr dla osób chcących spalać paliwo stałe w swoim gospodarstwie domowym.

Wracamy do kwestii „jakości powietrza w pomieszczeniach”, nowego, modnego problemu zdrowia publicznego, o którym pisałem już w lipcu:

Masz się bać „jakości powietrza w pomieszczeniu”
Głównym celem raportu jest jakość powietrza w pomieszczeniach. Nacisk na zakaz używania pieców opalanych drewnem i otwartego ognia oraz ostrzeżenia o niebezpieczeństwach związanych z kuchenkami gazowymi w porównaniu z indukcyjnymi […]

W raportach pojawiają się postulaty wprowadzenia nowych przepisów, które wprowadzą ograniczenia, zakazy itp.

Europejski Sojusz na rzecz Zdrowia Publicznego domaga się „specjalnych, zharmonizowanych unijnych ram dotyczących jakości powietrza w pomieszczeniach”, nazywając „zdrowe powietrze” prawem człowieka:

«Zdrowe powietrze to prawo człowieka, a powietrze w pomieszczeniach nie jest wyjątkiem. Wspólnym globalnym celem powinno być zapewnienie, aby to prawo zostało odpowiednio i pilnie zapisane, zapewniając obywatelom silniejsze narzędzia prawne do ubiegania się o ochronę przed szkodami dla środowiska, w tym przed złym powietrzem w pomieszczeniach.»

Inwestycja w czystość wnętrz to najwyraźniej „niezbędne przygotowanie się na nadchodzące pandemie i kryzysy klimatyczne”.

Organizacja Narodów Zjednoczonych powołała w zeszłym miesiącu zupełnie nową Globalną Komisję ds. Zdrowego Powietrza W Pomieszczeniach. Trwają już prace nad „Globalnymi Ramami Działania”, które zostaną opublikowane w przyszłym roku.

Warto rozważyć zakup inteligentnego monitora powietrza [Smart Air Monitor], radzi New York Times.

Sądzę, że warto zwrócić uwagę na ten Smart Air Monitor. Całkowity zakaz palenia w piecach opalanych drewnem jest trudny do sprzedania – zwłaszcza w USA – dlatego „kompromisowym” rozwiązaniem może być obowiązkowe zastąpienie inteligentnych liczników w domach ogrzewanych elektrycznie licznikami jakości powietrza.

Dane i posłuszeństwo wobec władzy. O to właśnie chodzi.

Tak, przykro mi, że muszę kogoś rozczarować. Tak naprawdę nie chodzi o ataki astmy.

Ludzie, którzy zamknęli cię w domu i zmusili do noszenia maseczki i przyjmowania szczepień, tak naprawdę nie przejmują się tym, czy masz astmę, Lizzie. W ogóle nie przejmują się twoim samopoczuciem.

Przykro mi, że muszę tobie to powiedzieć.

Podobnie, nie chodzi o zmiany klimatu. Ci puszący się idioci, którzy latają prywatnymi odrzutowcami na globalne szczyty z cateringiem, troszczą się o planetę mniej więcej tak samo, jak o ciebie. Albo o Lizzie.

Chodzi o informacje, nawet nie o ważne informacje, czy użyteczne informacje… po prostu o informacje. I oczywiście o kontrolę, jak moglibyśmy o tym zapomnieć?

Informacja i kontrola. System to maszyna zaprojektowana tak, by zdobywać jedno i drugie, na zawsze. Wymaga, żebyśmy mówili mu wszystko i żeby wszyscy byli od niego zależni… we wszystkim.

Osoby hodujące kurczaki, kopiące własne studnie czy żyjące bez prądu, czyli osoby palące drewno, stanowią w rzeczywistości zaledwie niewielki odsetek populacji, ale ich istnienie rodzi nurtujące pytania.

Pytania takie jak: Ile drewna zużywają? Jak ciepło jest u nich w domach? Jak długo?

I co najważniejsze: za kogo, do cholery, ci ludzie się uważają?

Spalanie własnego paliwa we własnym domu to coś więcej niż tylko „estetyka”, niezależnie od tego, jak bardzo gazety próbują przykleić tę powierzchowną etykietę. Kominek na drewno zapewnia niezależność energetyczną i z tego powodu, jak wszystko inne, co oferuje jakąkolwiek niezależność, jest uważany za zagrożenie.

Istnienie kogokolwiek lub czegokolwiek poza systemem, nawet symbolicznie lub szczątkowo, zagraża idei, że system w ogóle jest konieczny. Dlatego należy ich atakować.

To reakcja autoimmunologiczna, odruch. Nie potrafią się powstrzymać.

Muszą wiedzieć wszystko, co robisz, jak to robisz i dlaczego.

I co ważniejsze, potrzebują, żebyś się z tym pogodził, przyjął to z otwartymi ramionami, a nawet im za to podziękował.

Chcą, żebyś wiedział, że to jest bezpieczne, normalne. I że jest to jedyny sposób, w jaki działa świat.

Można się więc spodziewać, że ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu wprowadzenia zakazu, wprowadzenia obowiązku posiadania licencji lub podłączenia inteligentnego licznika do siekiery.

___________________

They’re Coming for Your Wood-Burning Stove. Again, Kit Knightly, Oct 22, 2025

W stronę Nowej Normalności. Powolne dryfowanie.

W stronę Nowej Normalności

Autor: AlterCabrio, 21 października 2025

Większość ludzi nie dostrzega powolnych zmian, ponieważ zostali skutecznie wyszkoleni, żeby tego nie robić. Taka jest natura prania mózgu, indoktrynacji i technik stosowanych w ramach operacji psychologicznych, stosowanych w edukacji naszych dzieci, a także powszechnie w mediach. Powiedziano to milion razy, nie jesteśmy już tak dobrzy w krytycznym myśleniu i kwestionowaniu naszych doświadczeń, jak kiedyś.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Powolne dryfowanie w kierunku nowych norm

Agenda posuwa się tak wolno, że wszystko, za czym się kryją, w końcu stanie się faktem, ale nikt nie uzna tego za cokolwiek dziwnego. To jak włośnica, która powoli wgryza się pod skórę niczego niepodejrzewającego psa, powodując poważną infekcję, a biedne zwierzę nie ma pojęcia, że to ​​tam jest.

Pamiętam, jak będąc dzieckiem, po raz pierwszy zetknąłem się z techniką, której astronomowie używają do odróżniania planet od gwiazd. Planety faktycznie się poruszają, choć dla ludzkiego oka bardzo powoli, gwiazdy się nie poruszają, więc astronomowie opracowali pomysłową metodę zwaną porównaniem mrugnięć, aby wykryć ten ruch.

Rejestrując klisze fotograficzne tego samego pola gwiazd w odstępie dni lub tygodni, mogli załadować te obrazy do komparatora błyskowego [blink comparator], urządzenia, które szybko przełączało się między nimi. Gwiazdy stałe pozostawały nieruchome, ale planeta, ze względu na swoją orbitę wokół Słońca, przesuwała się nieznacznie, sprawiając wrażenie, jakby przeskakiwała w tę i z powrotem w oku obserwatora.

Dlaczego o tym wspominam? Bo przypomina mi to, jak trudno jest zaobserwować zmiany, jeśli zachodzą powoli (np. powolny ruch planety). Pomyśl o rosnącej roślinie. Możemy patrzeć na nią godzinami i nie widzieć, jak rośnie. Ale bądźcie spokojni, rośnie. Są gatunki, których wzrost można obserwować (niektóre gatunki bambusa i roślina o nazwie kudzu), ale to trudne. Rozumiecie, o co chodzi.

Mimo wszystko, ludzie są raczej kiepscy w wykrywaniu jakichkolwiek zmian, nie tylko fizycznych. Rzeczy muszą się szybko zmieniać, żebyśmy je zauważyli. Agenda jest bardzo cierpliwa i nie tylko indoktrynuje ludzi, by byli mniej uważni na zmiany (jak robi to już od dziesięcioleci), ale same zmiany zazwyczaj następują dość wolno. Choć nie zawsze.

Fiasco covid-19 z pewnością nastąpiło szybko. Ale tak naprawdę to był tylko eksperyment. Skutki covid-19, maseczek, lockdownów, szczepionek itp. następują powoli. I większość ludzi ich nie zauważa.

Oznacza to, że większość ludzi nie zauważa spadku IQ u dzieci z powodu zniszczenia systemu szkolnictwa podczas lockdownów, większość ludzi nie zauważa przyspieszenia diagnoz raka, większość ludzi nie zauważa zakłóceń w łańcuchu dostaw prowadzących do wzrostu cen i zmniejszenia ilości, większość ludzi nie zauważa ogólnego spadku zdolności poznawczych spowodowanego szczepionką, większość ludzi nie zauważa spadku wskaźnika urodzeń.

I tak w kółko. A jeśli w końcu to zauważą, prawdziwa przyczyna dawno zniknie im z pamięci. Po prostu zrzucą winę na Trumpa.

Tak naprawdę to nie sądzę, aby trzeba było być niezwykle bystrym obserwatorem, żeby to zauważyć. Większość ludzi nie dostrzega powolnych zmian, ponieważ zostali skutecznie wyszkoleni, żeby tego nie robić. Taka jest natura prania mózgu, indoktrynacji i technik stosowanych w ramach operacji psychologicznych, stosowanych w edukacji naszych dzieci, a także powszechnie w mediach. Powiedziano to milion razy, nie jesteśmy już tak dobrzy w krytycznym myśleniu i kwestionowaniu naszych doświadczeń, jak kiedyś.

Kiedy ludzie słyszą o przyjaciołach, u których zdiagnozowano raka i którzy następnie zmarli, nie uważają tego za nic niezwykłego. Albo przynajmniej nie przypisują tego niczemu innemu niż temu, do czego zostali przyuczeni.

A co z kampanią „dzieci też miewają udary”, mającą na celu uświadomienie nam wszystkim, że nagła śmierć dziecka z powodu udaru to „normalna sprawa” [business as usual] i nie powinno nas niepokoić? „To się zdarza non stop” – mówią nam. „Po prostu tego nie zauważyliście”. Nie zliczę, ile razy ludzie kpili z mojej wzmianki o tysiącach sportowców, którzy zmarli na zawał serca na boisku w ciągu ostatnich pięciu lat.

Wzruszają ramionami i mówią: „To nic nowego. Zawsze tak było”. Kiedy pokazuje im się dowody przeczące temu stwierdzeniu, ponownie wzruszają ramionami i pytają: „Skąd wiesz, że ta informacja jest prawidłowa?”. Wszystko to jest wynikiem skutecznego treningu, który pozwala im nie zauważać czegoś jako nietypowego.

Często się zastanawiam, czy jest sens ciągłego skakania jak Kurczak Mały, krzycząc, że świat się kończy. Nikt nie zauważy, że to się stało, dopóki to się nie stanie. A nawet wtedy większość ludzi (przynajmniej wielu) nie będzie się tym przejmować. Po prostu powiedzą coś głupiego, na przykład: „No, co zrobisz?”, „To postęp” albo „Wszystko po staremu”.

Może jednak lepiej po prostu płynąć z prądem ścieków do szamba i dołączyć do grona ślepych lemingów. Niewiele możemy zrobić, żeby to powstrzymać, chyba że wszyscy zgodzą się na nadchodzącą nicość – tylko my, zgryźliwce, najwyraźniej wiemy, że jesteśmy w mniejszości z naszymi poglądami.

Niestety, niewiele jest nadziei, której można by się uchwycić. Jak widać to po reakcjach na każdy artykuł, który piszę i który daje choćby odrobinę nadziei nieobliczalnej administracji Trumpa. Tak jak w orwellowskiej powieści „Rok 1984”, nawet ruch opozycyjny Partii Wewnętrznej, kierowany przez Emmanuela Goldsteina, rzekomego przywódcę podziemnego Bractwa, mógł być iluzją zaaranżowaną przez Partię, mającą na celu uwięzienie dysydentów. Goldstein, przedstawiany jako zdrajca i były członek Partii Wewnętrznej, jest prawdopodobnie sfabrykowanym kozłem ofiarnym, wykorzystywanym do kanalizowania buntu w kontrolowanej narracji, co sugeruje, że wszelka nadzieja pokładana w postaciach takich jak Trump może być w podobny sposób zmanipulowaną mirażem, mającym na celu utrzymanie władzy w rękach państwa głębokiego [Deep State].

Orwell w całym swoim dziele sugerował, że Bractwo rzeczywiście było wymysłem państwa i całkiem możliwe, że nim było. A Trump, oczywiście, może być również marionetką agendy. Skoro więc nie ma nadziei w najwyższych szczeblach rządu światowego, to po co tracić tyle czasu na próby budzenia lemingów? Cóż, ja osobiście nie przestanę robić tego, co robię. Być może sytuacja nieco się zmieni, tak jak moje intensywne zainteresowanie Nowym Porządkiem Świata zaczęło się, gdy zorganizowane oszustwo plandemii pokazało, że dzieje się coś złowrogiego. Teraz, gdy wybryki agendy nie są już tak oczywiste, a komentarze takie jak mój tracą zainteresowanie, może warto trochę odpuścić i skupić się na mojej książce o kobietach Czajkowskiego. Kto wie.

Po tym wszystkim, co powiedziałem, mam wątpliwości, czy te nikczemne zmiany w agendzie pozostaną subtelne i niezauważone. W końcu covid był dość jawny (choć ludzie nadal nie zauważyli, czym tak naprawdę był). A kilka innych rzeczy dzieje się dość wyraźnie. Niesamowite, ile wysiłku potrzeba, żeby lemingi to zauważyły. I jest to jeden z powodów, dla których agenda nie musi wkładać wiele wysiłku, aby utrzymać sprawy w tajemnicy.

W miarę upływu czasu, agenda może niweczyć te wysiłki. Jeśli jednak lemingi zaczną masowo zamieniać się w zgryźliwców, to agenda może mieć problem. Z drugiej strony, może być już za późno, aby lemingi zdołały skutecznie się postawić, co widzieliśmy już wielokrotnie w historii.

Gdy masy znajdą się pod kontrolą, osoby sprawujące nad nimi władzę mogą zrobić niemal wszystko, co zechcą — i tak szybko, jak im wygodnie.

C’est la vie.

_________________

Slow Drift to New Norms, Todd Hayen, Oct 19, 2025

W miarę rozpadu struktur Zachodu, wychodzą na jaw skorumpowane metody jego funkcjonowania

W miarę rozpadu struktur Zachodu, wychodzą na jaw skorumpowane metody jego funkcjonowania

Przy czym określenie skorumpowane jest dużym niedopowiedzeniem. Fraza „zbrodnicze metody” adekwatnie to charakteryzuje.

DR IGNACY NOWOPOLSKI OCT 21

Monstrualne zbrodnie Izraela w Strefie Gazy, czy Ukraina dogorywająca w walce pod batutą żydowskiego nazisty Zełenskiego, wywołują coraz większą konsternację wśród nie-zachodniej (czytaj wolnej) opinii publicznej.

Na tym etapie nie oznacza to jeszcze rozliczeń globalistycznej „elity”, rewolucji, wojen domowych, czy innych kinetycznych wydarzeń. Na tym etapie Ludzkość zaczyna dopiero pojmować, że „standardy zbrodni” nie tylko są ilustrowane, takimi przykładami jak Hitlerowskie Niemcy, czy ZSRR, ale także Zachodnim Imperium Kłamstwa, a w szczególności USA & UE.

We wczorajszej rozmowie Larry Johnsona z byłym premierem Ukrainy Azarowem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Myko%C5%82a_Azarow), potwierdził on fakt spadku liczby ludności tego kraju z 50 milionów w ostatnim roku władzy sowieckiej, do 20 milionów, obecnie.

Nie oznacza to, że wszyscy „brakujący” zginęli na froncie. Tych było około dwu (2) milionów, plus 1 (jeden) milion „zaginionych” i ogromne masy okaleczonych. Pozostali, to emigranci do UE i Rosyjskiej Federacji.

Ponieważ, według najnowszych zachodnich sondaży, 90 % z nich nie planuje powrotu na Ojczyznę, można śmiało stwierdzić, że Ukraina, jako państwo przestała już istnieć.

Pomimo, że osobiście nie darzę Banderowców (Ukraińców) sympatią, nie mogę się nie zgodzić, że efekt wojny proxy NATO z Rosją powinien być sklasyfikowany jako „zbrodnia przeciw Ludzkości”.

Przy czym nie będę tu wdawał się w dywagacje, kto jest temu winien. Na pewno odpowiadają za to Banderowcy, Zachód i Rosja. W jakim stopniu, historia to osądzi.

Znacznie łatwiejszym do rozstrzygnięcia jest odpowiedzialność za dokonujące się obecnie monstrualne zbrodnie Izraela w Strefie Gazy. Według płk. Karen Kwiatkowski (formerly US State Department), po wymordowaniu około 2/3 populacji Palestyńczyków w Gazie, głównie kobiet i dzieci, pozostałe kilkaset tysięcy zostało obecnie poddanych „kuracji genowej” na modłę „pandemii covidowej” i znajduje się w stanie powolnej agonii.

Niewątpliwie Izrael jest tu głównym zbrodniarzem. Ponieważ bez pomocy Stanów Zjednoczonych nie udałoby się mu dokonać tego „wyczynu”, odpowiedzialność prawna leży też na USA.

Otwartym pozostaje pytanie, kto z kierownictwa waszyngtońskiego stanie przed przyszłym Trybunałem Norymberga 2 ?

Czy Trump, de facto podwładny izraelskiego premiera Bibi Netanyahu? Czy inni oficjele.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że Trump i jego ekipa autentycznie stara się zakończyć wojnę na Ukrainie, wbrew unijnym globalistom, sabotującym Jego wysiłki!

Oczywiście historia zbrodni wojennych USA i NATO, jest bardzo długa. Mało tego związana z korupcja na wielka skalę.

Scott Ritter wspomina okres, gdy jako Inspektor ONZ, był poddany naciskom prowadzącym do kłamliwej deklaracji o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia. Aby skłonić go do kłamstwa, wysoko postawiony oficjel waszyngtoński zaoferował mu łapówkę w wysokości $6 milionów.

Scott odrzucił ta ofertę, za co na dodatek był szykanowany przez administrację waszyngtońską do końca swej kariery.

Scott, jako człowiek wiary i honoru, odrzucił ofertę. Otwartym pytanie pozostaje ilu kundli waszyngtońskich zaakceptowało takie i większe łapówki za umożliwienie Ameryce jej zbrodniczej działalności od wojny do wojny?

Na poniższym wideo w minucie 14:41 jest zapisane jego zeznanie. Początek filmu jest ustawiony na właśnie ten moment:

Na razie zbiera się dowody a na stryczek przyjdzie czas późniejszy!

Sianie chaosu jako narzędzie polityki zagranicznej

Sianie chaosu jako narzędzie polityki zagranicznej

Mariusz K. Pomianowski Wysłane przez: Marucha w dniu 2025-10-20

Współczesna polityka międzynarodowa coraz częściej operuje takimi terminami jak „wojna hybrydowa”, „operacje niekinetyczne” czy „sianie chaosu”.

Nie są to tylko pojęcia akademickie – to realne strategie, które wpływają na losy państw i społeczeństw.


Artykuł ten analizuje mechanizmy wykorzystywania chaosu jako narzędzia wpływu, przedstawia jego główne środki oraz omawia potencjalne konsekwencje dla Polski. Jego celem jest zarysowanie obrazu, w którym wojna ekonomiczna, polityczna i kulturowa działa równolegle do – i często zamiast – otwartego konfliktu zbrojnego.

Cel strategiczny i racjonalność kosztowa

Fundamentalnym założeniem polityki wykorzystującej chaos jest racjonalność kosztowa. Konflikt konwencjonalny jest kosztowny – wymaga znacznych wydatków militarno-logistycznych i niesie ryzyko eskalacji. Wobec istnienia arsenałów zdolnych do zadania katastrofalnych szkód decydenci skłonni są sięgać po metody asymetryczne – do osiągnięcia celów wystarczą często działania wieloetapowe, pozornie „miękkie”, ale w skali czasu prowadzące do dezintegracji państwa i osłabienia pozycji przeciwnika. Taki model jest długofalowy i relatywnie tani – zamiast jednorazowego wielkiego wysiłku generuje wiele drobnych, skumulowanych efektów.

Instrumenty – finanse i chaos

W praktyce narzędzia te można sprowadzić do dwóch komplementarnych kategorii: finanse oraz wywoływanie i wykorzystywanie chaosu społeczno-politycznego.

Finanse: globalizacja i międzynarodowe przepływy kapitału umożliwiają transfery zysków, relokację technologii oraz „odsysanie” kluczowych komponentów przemysłu z kraju docelowego. Preferencyjne traktowanie zagranicznych podmiotów, naciski na deregulację i solenie rynków powodują osłabienie krajowych sektorów strategicznych. W rezultacie państwo traci zdolność autonomicznego kształtowania polityki gospodarczej.

Chaos społeczno-kulturowy: długotrwałe kampanie medialne, promowanie określonych wzorców konsumpcyjnych i zachowań społecznych, angażowanie kultury masowej i influencerów prowadzą do zmian w normach społecznych. Efektem może być osłabienie więzi rodzinnych i społecznych, spadek zaufania publicznego oraz atomizacja życia społecznego – stany szczególnie niebezpieczne w porach kryzysu.

Chaos polityczny: finansowanie organizacji pozarządowych, think-tanków i kampanii lobbystycznych, a także wspieranie frakcji politycznych sprzyjających zewnętrznym interesom może doprowadzić do erozji elit i instytucji państwowych. Przenikanie wpływów zewnętrznych do decyzyjnych ośrodków powoduje, że suwerenność decyzyjna staje się iluzoryczna.

Mechanizmy operacyjne – jak to działa?

W praktyce działania mają charakter wielowątkowy.

Destabilizacja infrastruktury: sabotaż, ataki na infrastrukturę krytyczną bądź jej bezpośrednie zniszczenie prowadzą do kryzysów humanitarnych i migracyjnych, poprzez wywoływanie powszechnego niezadowolenia i presji społecznej na zmianę władz lub polityki.

Wykorzystanie migracji: masowe przepływy ludności mogą zostać instrumentalizowane, by wywołać napięcia w krajach przyjmujących – zarówno w sensie ekonomicznym (obciążenie systemów publicznych), jak i politycznym (polaryzacja społeczna).

Wspieranie konfliktów wewnętrznych: szkolenie i wyposażanie grup paramilitarnych, tworzenie „jątrzących się” ran konfliktowych, które długo się nie goją, osłabiają państwo generując długofalowy koszt bezpieczeństwa.
Dezinformacja i manipulacja: kampanie medialne i działania w przestrzeni cyfrowej polaryzują opinie, rozbijają konsensus społeczny i podkopują zaufanie do instytucji.

Współczesne konflikty pokazują różne warianty tej strategii: działania destabilizujące w Syrii, nieprzewidywalne skutki tzw. wiosen arabskich, instrumentalizacja migracji czy ingerencje hybrydowe w państwach europejskich. Wnioski płynące z tych przypadków sugerują, że metody te są skuteczne szczególnie wtedy, gdy cel nie jest poboczny – celem jest długotrwałe osłabienie zdolności państwa do funkcjonowania.

Konsekwencje dla Polski

Polska, ze względu na swoje położenie geopolityczne, historię i strukturę gospodarczą, jest szczególnie narażona na kombinację nacisków ekonomicznych, migracyjnych i informacyjnych. Główne zagrożenia to:

  • gospodarcze: utrata kontroli nad sektorami strategicznymi, relokacja produkcji, uzależnienie od zewnętrznych łańcuchów dostaw;
  • polityczne: przenikanie wpływów do elit decyzyjnych, erozja zdolności do prowadzenia niezależnej polityki zagranicznej;
  • społeczne: spadek kapitału społecznego, rosnąca polaryzacja i osłabienie więzi obywatelskich;
  • spadek bezpieczeństwa: wzrost kosztów utrzymania porządku publicznego, podatność na manipulacje i wykorzystanie kryzysów do ingerencji zewnętrznych.

Odpowiedź – budowanie odporności

Skuteczna strategia przeciwdziałania musi być kompleksowa i długofalowa. Proponowane filary odporności to:

  • wzmocnienie infrastruktury krytycznej – modernizacja, redundancja systemów energetycznych, telekomunikacyjnych i transportowych; plany awaryjne i ćwiczenia obrony cywilnej;
  • dywersyfikacja gospodarcza – odbudowa krajowej produkcji w strategicznych sektorach, rozwój łańcuchów dostaw niezależnych od pojedynczych dostawców;
  • edukacja medialna – programy przeciwdziałania dezinformacji, podnoszenie kompetencji cyfrowych obywateli, promowanie rzetelnych mediów;
  • przejrzystość i odporność elit – mechanizmy przeciwdziałania przenikaniu wpływów zewnętrznych: transparentność finansowania, regulacje lobbingu, wzmacnianie niezależności instytucji;
  • współpraca międzynarodowa – aktywna dyplomacja i współdziałanie w ramach sojuszy, które podnoszą koszt ingerencji zewnętrznych i wspierają autentyczną autonomię strategiczną.

Wnioski

Sianie chaosu jest dziś jednym z użytecznych narzędzi polityki międzynarodowej – opłacalnym dla podmiotów, które chcą utrzymać lub rozszerzyć wpływy bez otwartego konfliktu zbrojnego. Dla Polski oznacza to konieczność budowy odporności wielowymiarowej: energetycznej, gospodarczej, społecznej i informacyjnej. Kluczem jest zwiększenie kosztów ingerencji oraz wzmacnianie wewnętrznej spójności, tak aby zewnętrzne próby destabilizacji nie znalazły podatnego gruntu.

Z racji zainteresowań od pewnego czasu poświęcam się problematyce polityki zagranicznej. Poczesne miejsce zajmuje oczywiście sytuacja w Ukrainie, Syrii i strefie Gazy. Jest wiele podobieństw wynikających z udziału tych samych uczestników i animatorów oraz z podobnych metod i technik walki – nie tylko militarnej, ale też gospodarczej, politycznej i kulturowej. To krótkie rozwinięcie jest tylko wstępem do przemyślenia kwestii dotyczącej postrzegania tych działań przez zwykłych ludzi.

Bardzo często spotykam się ze rozważaniami: dlaczego siły USA bombardują szpitale, elektrownie, stacje transformatorowe i inną infrastrukturę (w Syrii), wprost wspierają terrorystów z ISIL czy neobanderowców w Ukrainie oraz inne organizacje, których celem jest destabilizacja sytuacji w danym kraju?

Najważniejszym czynnikiem jest koszt militarny. Trzeba stosować metody równie skuteczne, a przy tym wielokrotnie tańsze, często finansowane ze źródeł pozabudżetowych, a najlepiej na koszt przeciwnika. To żadna nowość. Kto by chciał to prześledzić, zauważyłby, że na przestrzeni dziejów to stała praktyka: uderzenie w gospodarkę i politykę jest równocześnie uderzeniem w armię przeciwnika. Słabe państwo targane wewnętrznym chaosem nie przeciwstawi się skutecznie wrogowi ani zewnętrznemu, ani wewnętrznemu.

Nasuwają mi się następujące wnioski. To, co opisałem, to środki do realizacji celu. Cel główny, nadrzędny i podstawowy, który jest sensem istnienia establishmentu USA, to utrzymanie hegemonii w skali świata. Do jego osiągnięcia potrzeba środków oraz realizacji celów pośrednich. Cele pośrednie to zniszczenie każdego kraju, który może być potencjalnym zagrożeniem dla USA obecnie lub w przyszłości. Takimi krajami są m.in. Rosja, Chiny oraz Niemcy. Lista ciągle się zmienia: dochodzą nowe, ubywają stare.

Jak powiedział Henry Kissinger: „bycie wrogiem USA jest niebezpieczne, ale jeszcze gorzej być jego przyjacielem”. USA nie ma przyjaciół, tylko wasali. Potencjalnym wrogiem jest każdy kraj, którego elity polityczne choć trochę chciałyby istnieć samodzielnie, poza kuratelą oligarchii z USA. Nie piszę „rządu”, gdyż prezydent USA zawsze był i będzie marionetką konglomeratu militarno-przemysłowego. Mówiąc konkretnie, cele polityki USA to:

  • sprawienie, aby świat był otwarty i przyjazny globalizacji, a szczególnie amerykańskim ponadnarodowym korporacjom;
  • zwiększanie kwot pojawiających się w rocznych sprawozdaniach finansowych krajowych kontrahentów ministerstwa obrony, hojnych sponsorów kampanii wyborczych członków Kongresu i rezydentów Białego Domu;
  • pilnowanie, aby w żadnym kraju nie zrodził się nowy model gospodarczo-społeczny, godny naśladowania jako alternatywa wobec modelu kapitalistycznego;
  • rozszerzanie politycznej, gospodarczej i wojskowej hegemonii na globie, zapobieganie powstaniu jakiejkolwiek regionalnej siły kontestującej amerykańską dominację i narzucenie światu amerykańskiego porządku – jak przystało na jedyne supermocarstwo (za W. Blum, „Przewodnik po mrocznym Imperium”).
  • Wymieniłem cel. Teraz pora na środki i narzędzia – są nimi przede wszystkim finanse oraz chaos. Tak jak każdy, również USA kieruje się rachunkiem ekonomicznym i opłacalnością przy podejmowaniu działań prowadzących do osiągnięcia celu. Wywołanie totalnej wojny jest obecnie nieopłacalne ze względu na możliwość symetrycznej odpowiedzi Rosji, Chin, Indii czy Pakistanu – odpowiedzi na tyle niszczącej, że nie byłoby ani zwycięzców, ani pokonanych, tylko pył, zniszczenie i śmierć. Tego oligarchowie USA nie akceptują. Pozostaje więc inny sposób: uderzenie asymetryczne i hybrydowe, czyli powolne krok po kroku osaczanie, odrywanie i pomniejszanie pola manewru, osłabianie ekonomiczne, społeczne i kulturowe – niszczenie spójności więzi międzyludzkich.

Chaos gospodarczy – wprowadzanie globalizacji i wyprowadzanie najwartościowszego komponentu poza granice, niszczenie krajowego przemysłu i przedsiębiorczości. Podmioty zagraniczne, wielkie korporacje są w pozycji uprzywilejowanej. Wszystko, co rodzime, jest sekowane. Efektem jest utrata kontroli nad rozwojem gospodarczym własnego kraju, uzależnienie od kaprysów korporacji globalnych oraz graczy typu Soros i MFW.

Chaos polityczny – przejęcie elit politycznych i uczynienie z nich pokornych wykonawców poleceń podmiotów zewnętrznych. W tej roli aktywne są różnego rodzaju ośrodki i fundacje zależne od Sorosa, służby specjalne obcych państw oraz lobbyści korporacji globalnych. Nie zapominajmy też o roli organizacji Klausa Schwaba. Zainteresowany może to zobaczyć choćby na przykładzie Serbii, Mołdawii, a nawet Słowacji. Za tym idzie niszczenie fundamentów demokracji – według nich demokracja to sytuacja, w której to oni rządzą, a nie opozycja. Tu można podać przykłady nadużyć w różnych krajach; niekiedy pojawiają się też teorie spiskowe dotyczące nagłych zgonów polityków, jednak ja ograniczam się do wskazania mechanizmu wpływu i destabilizacji.

Chaos kulturowo-społeczny – poprzez filmy, modę, trendy w rozrywce i zachowaniach społecznych niszczy się dotychczasowy model rodziny, zachowań społecznych, religię i więzi między ludźmi. Jako atrakcyjne i przynoszące korzyść podsuwa się modele, które osłabiają i rozbijają społeczeństwo. Wiara katolicka bywa przedstawiana jako coś przestarzałego i „nienowoczesnego”. Rodzina wielopokoleniowa również jest marginalizowana. W ogóle posiadanie dzieci bywa przedstawiane jako passe. Media często grają na jedną nutę i wręcz natarczywie „obrzydzają” ciążę i rodzenie. Nastawia się kobietę przeciwko mężczyźnie. Jaki może być tego efekt? Spadek dzietności, brak poczucia więzi z innymi, w ostateczności olbrzymia podatność na manipulację i w efekcie – upadek państwa i kres narodu.

Ogromnym sukcesem takiej operacji miała być Polska – przykładem jest postawa niektórych przedstawicieli rządu wobec pamięci historycznej i symboliki, na co społeczeństwo zbyt często reaguje obojętnością.

Te trzy elementy wojny hybrydowej składają się na niską efektywność w dziedzinie militarnej przeciwnika. Wracając do polityki międzynarodowej, to jest efekt wywierania wpływu na społeczeństwo, którego kulminacją była „Magdalenka” w 1989 roku.

Najtańszym i bardzo skutecznym środkiem destabilizacji jest szkolenie, wyposażanie i skierowanie do działań przeciw własnemu społeczeństwu jego własnych obywateli wraz z najemnikami. I wcale nie chodzi tylko o przejęcie władzy i utworzenie nowego marionetkowego rządu – choć jeśli się da, to się to robiło, jak w Ukrainie i wiele razy wcześniej w Panamie, Nikaragui, Salwadorze i innych krajach. Najważniejsze jest stworzenie jątrzącej się rany, która osłabia i wyczerpuje.

Przejdźmy do kwestii szpitali i elektrowni: z bandami terrorystów siły rządowe jakoś sobie radzą, jednak państwo walczące z wrogiem, którego samo stworzyło, może zostać doprowadzone do całkowitej destabilizacji poprzez niszczenie infrastruktury niezbędnej do życia. Jak reaguje społeczeństwo? Ucieczką.

Środkiem do osłabienia i zniszczenia Rosji jest zablokowanie współpracy z Europą, zwłaszcza z Niemcami. Podstawowym celem całych tzw. wiosen arabskich byłą destabilizacja Europy, niby sojusznika i przyjaciela, ale także potencjalnego rywala, gdyby zaczęła dążyć do większej samodzielności (np. tworzenia europejskiej armii). Jak to zrobić? Wystarczy, aby miliony emigrantów z krajów objętych zdalnie sterowanymi rewolucjami ruszyły do „ziemi obiecanej” – Europy. Ten plan napotkał jednak spore trudności i nie do końca się powiódł (jak dotąd). Kluczowe było osadzenie u władzy w Egipcie Bractwa Muzułmańskiego, ale armia egipska przy pomocy Rosji sobie z tym poradziła. Gdyby wydarzyło się inaczej, być może nie byłoby już nas.

Proces wojny trwa, uległ jednak spowolnieniu. Zdecydowane działania Rosji oddaliły koszmarny scenariusz na pewien czas. Jak mówię – taka powolna, ukryta wojna jest mało kosztowna, bardzo skuteczna i będzie nadal stosowana przez USA, choć ze zmiennym skutkiem.

Putin powiedział niedawno, że Waszyngton tworzy „Imperium Chaosu”. To nie jest całkowita nowość – USA stosuje metody chaotyzacji co najmniej od dwóch stuleci. Ktoś policzył, że przez większość okresu swego istnienia USA nie doświadczała trwałego pokoju w sensie militarnym. Nowością jest skala i konsekwencja tych działań. Dotychczasowe imperia zdobywały nowe tereny i narzucały na nich ład według własnego wzorca – Pax Romana, ład cesarza Chin czy pewne formy tolerancji na dworze Saladyna. Tak samo postępowali starożytni Persowie, Babilończycy czy Hetyci. Nawet niemiecka III Rzesza nie miała planów siania totalnego światowego chaosu. Dziś innym przykładem są Chiny, które w Afryce budują drogi, lotniska, szkoły i szpitale – oczywiście w zamian za korzyści, ale jednocześnie zmniejszają wpływy tradycyjnych kolonizatorów, co wywołuje oburzenie w ich elitach.

Elity rządzące USA przyjęły inną koncepcję: sianie chaosu zawsze i wszędzie. Każdy kraj jest potencjalnym wrogiem, nawet sojusznicy i wasale nie mogą czuć się bezpiecznie ani myśleć o samodzielności względem oligarchów z USA. Najprostszy sposób to wzniecanie antagonizmów – co widać także w Polsce, np. w kreowaniu nastrojów secesjonistycznych na Śląsku czy w napięciach związanych z obecnością społeczności ukraińskiej, która przez niektórych jest przedstawiana jako roszczeniowa. Tu również pojawiają się wpływy innych graczy, w tym Niemiec.

Chaos jako sposób prowadzenia polityki sprawdził się w Libii, Korei (tu można doprecyzować kontekst historyczny), Chile czy – obecnie – w Afganistanie, gdzie utrzymuje się długotrwały, wielopokoleniowy bałagan. Z punktu widzenia normalnego państwa poniesiono tam strategiczną i taktyczną klęskę, ale z punktu widzenia teorii chaosu – osiągnięto zamierzony efekt.

Nie łudźmy się, będzie to trwać i będzie to stosowane także w innych krajach. W Syrii metoda ta przyniosła katastrofalne skutki – państwo zostało rozbite i podzielone między strefy wpływów tureckie, amerykańskie, rosyjskie i innych aktorów; Assad uciekł częściowo w stronę Rosji. Ukraina z „wrzącego kotła” zamieniła się na razie w „leniwie gotujący się czajnik” – niby jest pod kontrolą, ale sytuacja na froncie cały czas się dynamicznie zmienia. Swoje interesy mają też Brytyjczycy, Niemcy i Francuzi – często kosztem nas, Polaków.

Proszę zauważyć, że wiele potencjalnie korzystnych dla Polski przedsięwzięć zostało storpedowanych: straciliśmy zyski z Jamału i rurociągu Przyjaźń, a zaplanowany szlak przez Białoruś i Polskę do Niemiec nie został zrealizowany zgodnie z oczekiwaniami (wspominam działania premiera Tuska i blokady granic).

W każdym razie my, Polacy, mamy wiele powodów do troski, bo naszym największym zagrożeniem nie jest kraj wskazywany w rządowej propagandzie, lecz sojusznicy i partnerzy, którym często ufamy. Umowy podpisane przez Waszyngton nie zawsze miały trwałą wartość – doświadczyli tego Indianie, Hiszpanie, Meksykanie oraz liczne narody na przestrzeni ponad 200 konfliktów, w które zaangażowane było to „Imperium Chaosu” po II wojnie światowej. Umowy zawarte przez Waszyngton bywają warte mniej niż papier, na którym je spisano – o czym świadczą wydarzenia związane z Turcją, Iranem czy Koreą Północną. Celem rodów panujących w USA jest utrzymanie hegemonii; nie zawahają się one przed niczym, poświęcą wszystko i wszystkich.

Czy możemy temu przeciwdziałać? To już zupełnie inny temat. Pamiętajmy jednak, że wszelka chwała przemija, a każde rodzące się imperium nosi w sobie ziarno zagłady. Chwałę USA zbudowano na przemocy, grabieży i imigrantach – paradoksalnie to dzisiaj może przyczynić się do upadku USA jako państwa.

Mariusz K. Pomianowski
https://myslpolska.info