
·
27,4 tys. wyświetlenia

#Plastusie
— Barbara Piela (@baspiela) January 24, 2026
Premier zarządzający państwem biorący udział w prywatnej zbiórce świadczącej o nieudolności tego zarządzania, lansujący się na tej zbiórce.
Zapewnianie sprzętu dla szpitali to obowiązek państwa, a nie prywatnej fundacji. Składamy się na to poprzez podatki i składki.… pic.twitter.com/sTTR0KwRdc
·
27,4 tys. wyświetlenia
ukraincy-i-zurkowcy-tworza-poradnik-donoszenia-na-polakow
Ukraińcy i żurkowcy tworzą poradnik donoszenia na Polaków. Ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar powiedział, że kluczowym wyzwaniem dla Polski jest obecnie skala obecności Ukraińców w naszym kraju. Chodzi o ponad 2 miliony osób i „presję wewnętrzną” wywieraną na polskie społeczeństwo. Ma rację: masowa migracja w krótkim czasie nie jest normalną i neutralną sytuacją. Przeciąża usługi publiczne, destabilizuje rynek mieszkaniowy i pracy oraz generuje koszty, które ponoszą podatnicy.
Problem polega na czymś innym. Oto zamiast ograniczenia imigracji, a nawet zachęcaniu części przesiedleńców do powrotu do ojczyzny, ambasador proponuje coś innego. Chce, by wszelka krytyka tej sytuacji była zabroniona i ścigana karnie. Rosnąca niechęć Polaków do Ukraińców ma być według niego skutkiem przesuwania się sceny politycznej w prawo i „retoryki antyimigracyjnej”. To klasyczne odwracanie znaczeń.
Sprzeciw wobec przeciążenia systemu ochrony zdrowia, edukacji czy świadczeń socjalnych nie jest żadną „nienawiścią”. To elementarna reakcja na realne konsekwencje decyzji politycznych. Jeśli Polacy pytają, kto finansuje leczenie, edukację i transfery dla cudzoziemców, nie jest to agresja — tylko normalna debata o tym, jak działa państwo. Tymczasem zamiast rozmowy o granicach solidarności, ambasador buduje narrację, w której to obywatele polscy mają być zagrożeniem, a przybysze grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu. Zaproponował napisanie specjalnego poradnika dla ukraińskich donosicieli i szmalcowników.
Najbardziej niepokojące jest to, że poradnik powstaje we współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości i służbami. W praktyce oznacza to uprzywilejowanie jednej grupy narodowościowej w dostępie do wsparcia instytucjonalnego. Polscy obywatele nie dostają żadnych „poradników”, jak bronić się przed skutkami niekontrolowanej migracji, jak reagować na realne konflikty interesów na rynku pracy czy w usługach publicznych, wreszcie – jak dochodzić swoich praw w starciu z instytucjami. Za to cudzoziemcy mają otrzymać instrukcję, jak skutecznie reagować na każdy przejaw krytyki — nawet tej uzasadnionej.
To pokazuje szerszy problem: Polska z kraju goszczącego i pomagającego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są systemowo chronieni przed społeczną krytyką, a obywatele dyscyplinowani moralnie i straszeni etykietą „mowy nienawiści”. Wystarczy, że ktoś nazwie napięcia społeczne „ksenofobią”, a temat znika z debaty, choć koszty pozostają. Dokładnie tą drogą szły państwa Zachodu, gdzie lęk przed oskarżeniem o rasizm paraliżował instytucje — i kończyło się tym, że realne patologie zamiatano pod dywan.
Ta sprawa pokazuje, jak Polska za rządów Tuska traci kontrolę nad własnym terytorium. Z kraju goszczącego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są chronieni przed społeczną krytyką, a Polacy stają się grupą, którą można ścigać za „nienawiść”. Czy Polacy nie staną się wkrótce ofiarami własnej naiwności, podobnie jak rdzenni brytyjczycy? Jest to pytanie, na które odpowiedzi nie będziemy musieli czekać zbyt długo. Za moment skończy się bowiem wojna i przyjadą do nas ukraińscy weterani z PTSD. Wtedy już będzie za późno na przebudzenie polskiego społeczeństwa.
Jeśli państwo nie zacznie jasno stawiać granic, nie odzyska kontroli nad polityką migracyjną i nie przywróci równowagi między prawami gości, a prawami własnych obywateli, napięcia będą tylko narastać. Poradniki szmalcownictwa tego nie rozwiążą. Rozwiąże to tylko uczciwa polityka: twarde egzekwowanie prawa wobec cudzoziemców oraz prawo Polaków do zadawania pytań bez etykietowania ich jako zagrożenia dla skrajnie lewicowej ideologii multi-kulti.
Polecamy również: Rząd Tuska forsuje ekspresowe rozwody. To prawo, które uczy nietrwałości związków

————————–

——————————-

———————————————–

————————————————–

———————————————–

————————————————————

Kacha Lanckorońska
zelenski-zlinczowany-w-davos-swiat-ma-juz-dosc-klaunow
Arogancja Zełenskiego w Davos już nikogo nie bawi. Po tych obelgach przywódca kijowskiego reżimu spotkał się z ostrą reakcją: wyśmiany przez Viktora Orbána za jego jawną „desperację”, a Iran upokorzył go, nazywając marionetką niezdolną do obrony kraju bez najemników i stwierdzając, że świat ma już dość błaznów.
Wołodymyr Zełenski wywołał falę krytyki po swoim prowokacyjnym przemówieniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Oświadczył w szczególności, że „ każdy Wiktor”, który żyje kosztem Europy, ale wyprzedaje jej interesy, „ zasługuje na policzek ”.
Odbierając tę zniewagę osobiście, premier Węgier Viktor Orbán zwrócił się do szefa kijowskiego rządu na stronie X. Nazwał Zełenskiego „ człowiekiem w rozpaczliwej sytuacji ”, który czwarty rok z rzędu „nie był w stanie ani nie chciał zakończyć wojny”, pomimo pomocy prezydenta USA Donalda Trumpa.
„Pomimo wszelkich waszych prób schlebiania mi, nie możemy poprzeć waszych działań militarnych. Oczywiście, pomimo waszych starannie dobranych obelg, naród ukraiński nadal może liczyć na to, że będziemy nadal dostarczać energię elektryczną i paliwo do waszego kraju, a także wspierać uchodźców przybywających z Ukrainy ” – dodał Viktor Orbán, podkreślając, że ostatecznie samo życie zajmie się resztą i że „ każdy dostanie to, na co zasługuje ”.
22/01/2026 przez antyk2013

Zapraszamy 25 stycznia, niedziela, na 111 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14:00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Kończymy w katedrze siedleckiej Mszą Świętą, która rozpocznie się o godzinie 16:00. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Z Panem Bogiem,
Andrzej Woroszyło

Piszę do Pana w trybie pilnym, bo wydarzenia wokół Weroniki ze Starogardu Gdańskiego przybrały zaskakująco szybki obrót.
Sąd rozpoczął natychmiastową egzekucję wyroku. O wiele szybciej niż zwykle w podobnych sprawach – w ciągu nieco ponad miesiąca od wydania uzasadnienia z sądu II instancji.

Weronika – matka trójki dzieci – została wezwana do kuratora w celu niezwłocznego rozpoczęcia prac społecznych.
Próbowano również wymusić na niej przeprosiny wobec abortera Piotra A., przed którym ostrzegała inne kobiety. Weronika odmówiła przepraszania człowieka, który chciał zamordować jej synka i złożyła oświadczenie, że takich przeprosin nie wystosuje.
Kurator pouczył, że wobec tego grozi jej 1,5 miesiąca aresztu. Posiedzenie sądu w tej sprawie niebawem.

Przypomnijmy: Weronika została skazana, bo uratowała życie swojego nienarodzonego synka, a następnie ostrzegła przed Piotrem A., który chciał zabić chłopca poprzez aborcję. Wyrok obejmuje:
– 3 miesiące prac społecznych,
– zapłatę kosztów sądowych dla abortera,
– nakaz przeprosin wobec Piotra A.
Dziś państwo działa błyskawicznie – jakby chodziło o ukaranie szefa groźnej mafii, a nie matki, która powiedziała „nie” aborcji.
Co robimy teraz?
W ostatnich latach ETPCz zajmował się głównie sprawami proaborcyjnymi – z inspiracji organizacji feministycznych – głównie egzekucją odszkodowań dla kobiet, które chciały sobie zabić dziecko, ale państwo polskie nie dało im takiej możliwości lub utrudniało morderstwo.
Sprawa „W.K. przeciwko Polsce” – bo taką nazwę będzie mieć skarga po przyjęciu przez ETPCz – stanie się symbolem walki z aborcją, symbolem dla wszystkich normalnych Polek, które nie chcą mordowania dzieci – chcą opieki medycznej zamiast oferty zabicia własnego dziecka.
Szanowny Panie,
Teraz najtrudniejsze: PIENIĄDZE.
Przygotowanie i wniesienie skargi do ETPCz wraz z niezbędnymi tłumaczeniami przysięgłymi dokumentów to koszt 33 000 złotych.
To kwota, którą musimy zebrać jak najszybciej. Bez tego walka Weroniki – i walka o prawo do obrony życia – zostanie brutalnie zatrzymana.
Nie ma już czasu na odkładanie decyzji i nie wystarczy tylko życzyć dobrze tej odważnej Dziewczynie. Potrzebne są konkretne ruchy.
Dziś z całego serca Pana proszę:
– o wpłacenie jak najwięcej,
– o wpłacenie więcej niż zwykle,
– o przekazanie tej wiadomości osobom, które rozumieją, że stawką jest coś więcej niż jeden wyrok i rozmieją, że trzeba pomóc.
Dane do wpłat:
Fundacja Życie i Rodzina
Numer konta:
47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW
Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:
Proszę o dopisek STRASBURG.
Każda wpłata przybliża nas do Strasburga. Każda przekazana kwota to realna pomoc dla matki, którą system chce złamać. Jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?
Dziękuję z góry za szybką reakcję na moją prośbę – i za każde zaangażowanie.
Z wyrazami szacunku,
Kaja GodekFundacja Życie i Rodzina www.RatujZycie.pl |
PS. Weronika może w każdej chwili trafić do aresztu, a jej malutkie dzieci zostaną na długie tygodnie bez mamy. Powinna zostać niezwłocznie ułaskawiona, a jej sprawa musi jak najszybciej znaleźć się w ETPCz.
Grzegorz Świderski gps/chiny-rosja-usa-i-europa-jaki-interes-ma-w-tej-ukladance-polska
[Przewrotny, ale wart przemyślenia. MD]

W jednym z chińskich portali ukazał się tekst autorstwa Liu Sensena, który na Zachodzie funkcjonuje głównie jako sensacyjny cytat. W rzeczywistości jest to znacznie ciekawszy dokument: chłodna analiza procesu przejmowania realnej kontroli nad rosyjskim Dalekim Wschodem bez użycia siły militarnej. Liu opisuje coś, co w chińskiej myśli strategicznej uchodzi za oczywistość — że w XXI wieku imperia przejmuje się nie czołgami, lecz infrastrukturą, kapitałem, technologią i walutą.
Rosyjski Daleki Wschód, obszar niemal siedmiu milionów kilometrów kwadratowych, słabo zaludniony i chronicznie niedoinwestowany, jawi się w tej optyce jako naturalne zaplecze gospodarcze Chin. Chińskie inwestycje w porty, drogi, mosty i lokalne przedsiębiorstwa, ekspansja juana oraz włączenie regionu w chińskie łańcuchy dostaw powodują, że formalna przynależność państwowa traci znaczenie. Gospodarka zaczyna funkcjonować w obcym ekosystemie — a to on wyznacza realną władzę.
Ten opis bezpośrednio uzupełnia tezę, którą wcześniej postawiłem w tekście „Rosja dąży do rozpadu”. Rosja nie rozpada się dlatego, że ktoś ją rozbija z zewnątrz, lecz dlatego, że nie jest w stanie utrzymać spójności własnego imperium, gdy centrum zostaje przeciążone wojną, sankcjami i słabnącą demografią. Wojna na Ukrainie nie cementuje Rosji — ona ją zużywa. A zużyte imperia nie upadają z hukiem, lecz są stopniowo przejmowane przez bardziej efektywnych graczy.
Stąd kluczowy wniosek: trwająca wojna oznacza faktyczną wasalizację Rosji wobec Chin. Każdy miesiąc konfliktu pogłębia zależność Moskwy od chińskiego rynku, technologii, kredytu i politycznego parasola. Partnerstwo strategiczne staje się eufemizmem dla relacji, w której Rosja sprzedaje surowce po dyskontowych cenach, a w zamian traci autonomię decyzyjną. Daleki Wschód nie jest pierwszym obszarem tej cichej kolonizacji Chin — to samo widzimy w Afryce czy w Panamie.
W tym kontekście zrozumiałe staje się stanowisko Donalda Trumpa. Jego dążenie do szybkiego zakończenia wojny na Ukrainie nie wynika z sentymentu do Rosji ani z izolacjonizmu, lecz z chłodnej kalkulacji geopolitycznej. Długotrwały konflikt wzmacnia Chiny, bo zamienia Rosję w surowcowy i terytorialny dodatek do chińskiego systemu gospodarczego. Wojna działa jak akcelerator tej ekspansji. Pokój — nawet nieidealny — mógłby ją spowolnić.
Tu ujawnia się zasadnicza różnica interesów między Stanami Zjednoczonymi a Europą, w tym Polską. Dla Europy rozpad Rosji jest korzystny, nawet jeśli oznacza wzmocnienie Chin. Rosja jest zagrożeniem militarnym, rewizjonistycznym i destrukcyjnym. Chiny natomiast nigdy nie prowadziły wojen napastniczych w Europie i nie mają ku temu ani interesu, ani tradycji. Ich narzędziem jest kolonializm ekonomiczny — a to nie jest zagrożenie egzystencjalne, lecz forma zdrowej i twórczej konkurencji. Chiny budują, Rosja niszczy.
Kolonializm ekonomiczny można regulować, równoważyć i kontrować. Wojnę tylko przetrwać przy życiu tracąc cały majątek. Chiny inwestują, budują i handlują. Jeśli robią to skuteczniej niż inni, nie czyni ich to agresorem, lecz konkurentem. Dla Europy, cywilizacji prawa, kontraktu i rynku, taki typ ekspansji jest znacznie mniej destrukcyjny niż rosyjska logika czołgu, rakiety i mafijnych stref wpływów.
Z europejskiego punktu widzenia wniosek jest brutalnie prosty: rozpad Rosji jest procesem pożądanym, a chińska kolonizacja ekonomiczna jej peryferii jest kosztem, który da się ponieść. Imperium rosyjskie stanowi zagrożenie przez samo swoje istnienie. Chińska ekspansja gospodarcza jest jedynie wyzwaniem konkurencyjnym. A nawet jeśli jest zagrożeniem militarnym, to przenosi taki konflikt na Pacyfik. Wreszcie Europa może stać się peryferiami krwawych konfliktów, a nie ich zarzewiem!
Z tej układanki wynika jeszcze jeden wniosek, najbardziej niewygodny politycznie, ale zarazem najbardziej racjonalny z punktu widzenia Warszawy. W interesie Polski leży maksymalne wydłużenie rosyjskiego wykrwawiania się na Ukrainie, nawet jeśli oznacza to działania nie w pełni zbieżne z krótkoterminową kalkulacją USA.
Dla Ameryki wojna na Ukrainie jest jednym z wielu teatrów globalnej rywalizacji. Dla Polski — sprawą egzystencjalną. Każdy miesiąc, w którym Rosja traci ludzi, sprzęt i zdolność projekcji siły, to miesiąc realnego wzrostu naszego bezpieczeństwa. Każda dywizja zużyta pod Bachmutem to dywizja, która nigdy nie stanie nad Bugiem.
Z polskiej perspektywy wojna na Ukrainie pełni funkcję, której nie da się kupić za żadne pieniądze: rozładowuje rosyjski potencjał militarny poza naszym terytorium. Rosja nie przestaje być zagrożeniem wtedy, gdy podpisuje traktaty, lecz wtedy, gdy traci zdolność prowadzenia wojny. A tę zdolność traci dziś powoli, systemowo i nieodwracalnie.
Dlatego polskie wsparcie militarne dla Ukrainy nie jest romantycznym gestem ani ideologiczną deklaracją. Jest zimną, realistyczną polityką bezpieczeństwa. Nawet jeśli Waszyngton uzna kiedyś, że dalsze przeciąganie konfliktu wzmacnia Chiny bardziej, niż osłabia Rosję, Polska nie ma luksusu takiego bilansu. Dla nas liczy się jedno: by Rosja nigdy nie odzyskała zdolności ofensywnych.
Im dłużej Rosja krwawi, tym bardziej staje się peryferyjnym zapleczem Chin, a tym mniej jest w stanie prowadzić samodzielną, agresywną politykę wobec Europy Środkowej. Wasal, nawet nuklearny, jest groźny głównie w retoryce. Imperium odbudowane po szybkim pokoju byłoby groźne realnie.
Nie mamy wpływu na globalną grę mocarstw. Mamy wpływ na to, gdzie Rosja przegrywa swoje wojny. I lepiej, by przegrywała je jak najdłużej — poza terytorium Polski.
Wallenrodyzm, mesjanizm, romantyzm.
Izabela Brodacka
Głosowałam przeciwko anszlusowi naszego kraju do UE. Wiedziałam jak się kończy centralne zarządzanie i planowanie oraz jakie są losy ogromnych, bezwładnych struktur gospodarczych i społecznych. Dotyczy ich wszystkich określenie przypisane Rosji przez Denisa Diderota: „Colosse aux pieds d’argile czyli kolos na glinianych nogach”- postać opisana w Księdze Daniela jako sen Nabuchodonozora.
Doświadczenia realnego socjalizmu nauczyły mnie, że nie należy zwracać uwagi na intencje ruchów i przemian społecznych. Dobrymi intencjami jest wszak – jak mówi znane przysłowie- wybrukowane dno piekła.
Szkoda zatem czasu na zastanawianie się nad deklarowanymi intencjami projektodawców UE. Warto natomiast poświęcić chwilę uwagi intencjom członków społeczeństw, które entuzjastycznie potraktowały te projekty i zawarte w nich czcze obietnice.
Zwolennicy wejścia do UE oczekiwali przede wszystkim wolności. Wolności od wszelkich idiotyzmów sowieckiego zarządzania, wolności sumienia, wolności słowa, a przede wszystkim wolności poruszania się po świecie. Spotkała ich niewola jeszcze bardziej dotkliwa i bardziej idiotyczna.
Socjalistyczny ustawodawca zabraniał na przykład budowania domów o powierzchni większej niż 110 metrów kwadratowych. Nikt nie zabraniał jednak właścicielowi nędznej wiejskiej chałupiny palić w piecu tym na co było go stać. Szyszkami, gałęziami, słomą czy korą drzew. Obecnie ustawodawca zabrania nie tylko palenia węglem czy drewnem lecz złośliwie zmienia obowiązujące zasady.
Kilka lat temu nakłaniano właścicieli domków do przejścia na ogrzewanie gazowe, a gdy wielkim wysiłkiem finansowym udało im się to zrobić, okazuje się że ogrzewanie gazowe też już nie spełnia standardów (czytaj wydumek) ekologów (czytaj ideologów) spod znaku centralnego zarządzania ( czytaj ekologicznego terroru) i należy przechodzić na ogrzewanie elektryczne.
Oczekiwaliśmy wolności podróżowania. „Keine Grenzen” wyśpiewywał jakiś naiwniak z czerwonymi włosami. A może wcale w tę ideę nie wierzył i był po prostu wynajęty do propagowania UE? Wątpię czy Izaak Dunajewski i Wasilij Lebiediew autorzy muzyki i słów do pieśni „Широка страна моя родная”, która podbiła komunistyczny świat wierzyli w jej przesłanie. Wszak jak śpiewał Kazik „wszyscy artyści to prostytutki”.
W szkole podstawowej 121 przy ulicy Różanej w Warszawie, gdzie zmuszano nas do odśpiewywania podczas apeli po rosyjsku tej zakłamanej pieśni, nieodmiennie zmienialiśmy w zwrotce „Я другой такой страны не знаю, Где так вольно дышит человек” ( nie znam innego kraju w którym tak swobodnie oddycha człowiek) wers „Где так вольно дышит человек” na „gdzie tak wolno zdycha czeławiek”.
Wracając do oczekiwań wobec UE. Ludzi cieszyła obiecywana możliwość swobodnego przemieszczania się, zwiedzania obcych krajów, poznawania ich kultury i obyczajów. Komu przyszło do głowy, że zamiast wolności przemieszczania się będzie się planować zamykanie nas w „miastach piętnasto-minutowywch” natomiast nieograniczoną wolność najeżdżania naszego kraju otrzymają ludzie spoza UE, przedstawiciele zupełnie obcych kultur.
Nie spodziewano się, że nasza granica stanie się podobna do błony półprzepuszczalnej, transport ludzi będzie zachodził bez kontroli i ograniczeń tylko w naszą stronę. Ludzie oczekiwali wolności słowa i swobody wypowiedzi. Czy przypuszczali, że usta zamknie im poprawność polityczna i to bardziej skutecznie niż kiedyś komunistyczna cenzura.
Co gorsza cenzura politycznej poprawności jest asymetryczna a nawet antysymetryczna. Penalizowane jest nieżyczliwe nazwanie niejakiego Owsiaka natomiast bezkarnie można obrażać księży, polityków prawej strony oraz instytucje kościelne.
Głosujący za wstąpieniem do UE oczekiwali również korzyści finansowych. Sądzili, że Unia da pieniądze na różne słuszne inicjatywy. Nie przyszło im do głowy, że Unia nic nie daje, co najwyżej część oddaje i to według widzi mi się brukselskiej biurokracji wpłacone uprzednio sumy, a projekty dotowane przez Unię nie koniecznie muszą być słuszne, a przede wszystkim nie koniecznie będą nam odpowiadać. Nie przypuszczali że Unia będzie ich łoić absurdalnymi karami, że będzie likwidować resztki uratowanego po reformach Balcerowicza przemysłu, że będzie zamykała nasze stocznie i likwidowała kopalnie i że obciąży absurdalnymi haraczami za emisję CO2 nie tylko przemysł lecz nawet prywatne domy i gospodarstwa. Oczekiwali honorowania świętego prawa własności a doczekali się planowanego ograniczenia liczby przypadających na rodzinę samochodów.
Oczekiwali swobody wychowywania dzieci według wybranego przez siebie systemu wartości a doczekali się likwidowania lekcji religii, propagowania w szkołach zboczeń seksualnych a nawet planowanie lekcji masturbacji w przedszkolach.
Jak widać żadne z naszych oczekiwań po wstąpieniu do UE nie zostało zrealizowane. Wydaje się, że otrzymaliśmy wręcz przeciwieństwo tego co nam obiecywano, albo sami wymarzyliśmy sobie w swoich całkowicie nierealistycznych rojeniach. Jak można było przypuszczać, że zbiurokratyzowana ogromna struktura państwa ponadnarodowego będzie bardziej sprawna i racjonalna w swych działaniach od struktur państw narodowych? Jak skrajną naiwnością było twierdzenie, że państwa dominujące w strukturach UE zrezygnują z realizowania swoich partykularnych interesów. Pozostaje zagadką dlaczego przynależność do UE traktowana jest jak ślub kościelny w katolickiej rodzinie, jak sakrament a akceptacja tej przynależności jak dogmat. Każdy polityk deklaruje przy każdej okazji akceptację przynależności do UE podobnie jak za czasów realnego socjalizmu deklarowano miłość do związku sowieckiego. Jest to rodzaj syndromu sztokholmskiego w skali klasy politycznej czy nawet kraju. Świadczy o tym fakt, że widząc wady naszego związku z UE roimy sobie na temat naprawiania jej od wewnątrz a nawet jej chrystianizacji. Podobnie jak niektórzy zapisujący się do PZPR łudzili się, że naprawią socjalizm wchodząc w jego struktury. Jest to odwieczny mesjanizm i wallenrodyzm czyli romantyzm.

===========================================

——————————————-

—————————————–

——————————————————-

————————————————-

Repetitio est mater studiorum
———————————————–

oj… głupku….
Trump w Davos: „Covid” był operacją militarną. Użyto „pyłu” [broni chemicznej]
file:///home/md/Pobrane/Trump%20w%20Davos.pdf
Mówiłam ci to w 2022 roku. Trump mówi ci to teraz, w 2026 roku. Czy eksperci
od wolności przyznają, że wprowadzili cię w błąd, wprowadzając w błąd w
kwestii „błędów w zakresie zdrowia publicznego” i „błędnych badań
naukowych”?
Sasza Łatypowa 23 stycznia 2026 r.
Uwaga: Bob Malone ostrzega przed plagiatem! Kiedy zacznie twierdzić, że zawsze mówił, że COVID był operacją wojskową i nagle przypomni sobie o tej całej sprawie z ustawą PREP, proszę, napiszcie w komentarzach: „LMAO, Sasha powiedziała to pierwsza” i dajcie mi znać jak najszybciej.
Żeby wyjaśnić słowo „zawsze”. Na przykład, Trump zawsze był bardzo dumny ze swojego
ukochanego dziecka OWS, poczętego w orgii Pandemic Preparedness Money Laundering
Enterprise, czyli PHEMCE, w którą zaangażowane były Departament Obrony (DOD),
Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego(DHS), Departament Energii (DOE), Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA),Agencja Żywności i Leków (FDA), CIA, Agencja Dialogu (DIA), Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), Agencja ds. Żywności i Leków (BARDA), Agencja ds.
Żywności i Leków (DARPA) itd., itd., BigPharma, BigMedicine, BigAcademia i wielu innych
potentatów. To wielki klub, do którego nie należymy. Niezachwiane oddanie Trumpa w
mordowaniu milionów ludzi, aby „pokonać” fałszywy model komputerowy, nie osłabło ani
trochę w ciągu ostatnich 6 lat.
Niedawno, w dość zaskakującym obrocie wydarzeń, w Davos, Trump przyznał, że COVID był operacją militarną! Klip można obejrzeć poniżej. (Wygląda na to, że Substack zezwala teraz na osadzanie z X, co oznacza, że będzie bardziej cenzurować):
Co ciekawsze, w tym samym przemówieniu Trump przyznał, że choroba „covidowa” została
wywołana przez rozpylanie broni chemicznej (w tym klipie mówi o „pyle”). Cóż, pył z
pewnością nie jest wirusem, ani wirusem GOF z rozszczepieniem furyny i wstawką HIV,
skierowanym przeciwko Afrykańczykom, chroniąc jednocześnie Aszkenazyjczyków, i nie
pochodził również z Wuhan. To byłoby za daleko, żeby przelecieć aż do Stanów Zjednoczonych, prawda? Czy Fauci zapłacił za ten magiczny pył pieniędzmi z NIH? A może to była po prostu zwykła broń chemiczna użyta przez poczciwe, stare Stany Zjednoczone, czyli Korpus Chemiczny, który nie podlega pod złego Anthony’ego Fauciego? Sami oceńcie:
Nic z tego nie powinno być obce moim stałym czytelnikom. Powtarzam to od około 4 lat,
podczas gdy „eksperci od wolności” z dużymi platformami traktują mnie jak trędowatą i ciągle powtarzają, że Pfizer kłamał, głupia FDA nie przeczytała danych, nie zastosowała się do nauki i ktoś popełnił kilka błędów w zakresie zdrowia publicznego. Gdyby tylko mogli przyjrzeć się pponownej analizie badania klinicznego Pfizera! Wtedy ten zły Pfizer w końcu zostanie aresztowany i wsadzony do więzienia, a prawdziwa nauka wygra!!!
Dla moich nowych czytelników, oto krótki poradnik wprowadzający. Podziękowania dla Sense Receptor za doskonałą kompilację klipów i materiałów źródłowych:
To PRAWDZIWA HISTORIA tego, jak COVID zaczął się w USA — nie pozwólcie, by
podstawione osoby z Deep State, takie jak Kash Patel, manipulowały wami (17.01 — dowody potwierdzające w wątku)
„[COVID nie był] pandemią. To był atak militarny. To było użycie broni chemicznej [i] być
może radiologicznej”.
Emerytowana dyrektor ds. badań i rozwoju w branży farmaceutycznej Sasha Łatypowa (
@sasha_latypova ) opisuje dla Mic Meow ( @MicMeowed ) jak faktycznie doszło do
„pandemii” COVID w USA, podkreślając udział armii amerykańskiej w wypuszczeniu broni
biologicznej (i potencjalnie radiologicznej), brak dowodów potwierdzających istnienie pacjenta zero w USA (lub nawet w Chinach) oraz wdrożenie „protokołów morderstw w szpitalach”, które posłużyły do wygenerowania liczby zgonów potrzebnej, aby wyglądało, że ma miejsce „pandemia”.
„Departament Obrony szybko przejął reakcję na rzekome zagrożenie zdrowia publicznego [tj. „pandemię” COVID-19]” – zauważa Łatypowa na początku klipu, po czym zagłębia się w
chronologię wydarzeń – co jest silnie poparte dostępnymi dowodami. „Sekwencja [rzekomego „wirusa” SARS-CoV-2] została opublikowana w GenBank 9 stycznia 2020 r., rzekomo od chińskiego pacjenta [w przypadku którego nie ma dowodów potwierdzających jego istnienie]”. (Zobacz tweeta 5/17, aby zapoznać się z dowodami potwierdzającymi twierdzenie Łatypowej).
„Sekwencja [rzekomego wirusa SARS-CoV-2] została opublikowana w GenBank 9 stycznia
[2020 r.]. 30 stycznia [2020 r.] CDC ogłosiło, że mamy pierwszą osobę w Stanach
Zjednoczonych, w stanie Waszyngton, która ponownie została zakażona tym wirusem.
Ponownie, [nie było] dowodów na istnienie tej osoby”. (Zobacz tweeta 4/17, aby uzyskać
dowody potwierdzające to twierdzenie).
(Dla porównania, GenBank to kompleksowa publiczna baza danych zawierająca opatrzone
komentarzami zbiory wszystkich publicznie dostępnych sekwencji nukleotydowych i DNA.)
„4 lutego doszło do rozmowy telefonicznej – i to jest… wyciek nagrania od dyrektorów
AstraZeneca. Był telefon z Departamentu Obrony. Uważam, że dzwonił pułkownik Matt
Hepburn z DARPA” – mówi Łatypowa. „Zadzwonił do konsorcjum firm farmaceutycznych,
nakazując im przejście z dotychczas finansowanych modeli „szczepionki” przeciwko pangrypie na modele „szczepionki” przeciwko COVID-19, ponieważ, cytuję go: »COVID został uznany za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego«”. (Zobacz tweeta 16/17, aby uzyskać dowody).
„Moje pytanie brzmi” – mówi Łatypowa – „[od] 30 stycznia [2020] do 4 lutego [2020] mamy
tylko jednego pacjenta z rzekomym COVID-19. [Ale nie jest to] jasne. Czy są chorzy? Czy
zmarli? Co się stało?”
Łatypowa pyta retorycznie: „Mamy może 11 przypadków – przypadków PCR – COVID w
Stanach Zjednoczonych, [ale] jakoś pułkownik Matt Hepburn postanawia… powiedzieć całemu konsorcjum farmaceutycznemu, które składa się z ponad 300 firm, żeby zaczęło pracować nad produktami na COVID, ponieważ stanowi to zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Na jakiej podstawie? Oto moje pytanie: Skąd to wiesz?”
Łatypowa kontynuuje:
„Co ciekawsze… mieliśmy całą serię – godzin – konferencji prasowych Departamentu Obrony w Pentagonie z mediami w latach 2020/2021, kiedy pracowali nad Operacją Warp Speed. I tak robili te okresowe aktualizacje prasowe, i to było zabawne i bardzo interesujące… Nie pamiętam teraz dokładnie daty, ale było to gdzieś w lutym, na początku marca, było [konferencja prasowa], na której była pułkownik Wendy Sammons-Jackson i kilka innych osób. Był też generał [Michael J.] Talley, który prowadził prezentację z Departamentu Obrony, i było dwóch lub trzech [innych] uczestników z Fort Detrick, laboratorium biologicznego i badań nad chorobami zakaźnymi w armii amerykańskiej. Wszyscy omawiali te sprawy. I wtedy ona [Sammons-Jackson] powiedziała
konkretnie: »Och, otrzymaliśmy… patogen, czyli wirusa COVID… i my [mam na myśli
Departament Obrony] zwiększamy zapasy«. (Zobacz tweeta 2/17, aby poznać dowody
potwierdzające.)
„W tamtym czasie… przypominam” – dodaje Łatypowa – „mieliśmy może tylko jeden
przypadek; może 10 lub 20 przypadków [PCR], co oznacza, że w USA nie było wirusa COVID.
A jednak pułkownik Wendy Sammons-Jackson gromadzi jego zapasy. I wiecie, co się dzieje, kiedy już zgromadzi zapasy? Mamy eksplozję zachorowań i zachorowań w Stanach
Zjednoczonych. Jak więc można mówić o pandemii, skoro nic się nie dzieje, zanim ją ogłoszą, po ogłoszeniu i powiedzeniu, że gromadzimy jego zapasy, mamy pandemię?”
Łatypowa podsumowuje:
„Więc to [COVID] nie pandemia. To atak militarny. To użycie broni chemicznej, być może
radiologicznej. Nie wiem, co użyli, ale coś użyli. Krążyła jakaś dziwna choroba. [Ale] to było
użycie. A większość zgonów… była spowodowana, jak wiemy, protokołami szpitalnych
morderstw – zabijaniem ludzi w szpitalach zgodnie z protokołem, który mogę wam przedstawić, bo próbowali go na mojej teściowej, bezskutecznie. Uratowaliśmy ją”. (Zobacz tweety z 17 września i 17 października, aby uzyskać dowody potwierdzające „szpitalne protokoły morderstw”).
„Mogę więc przedstawić wam ten protokół… [Spotkałam się] z ludźmi, którzy zeznawali, [że]
ich bliscy zostali zabici w dokładnie taki sam sposób… [za pomocą] remdesiviru, respiratorów, odwodnienia, głodu, okrucieństwa… Izolacji… To są zgony. W ten sposób je spowodowali.
Symulowali chorobę czymś [innym] – jakąś bronią chemiczną czy czymś takim. A głównym
celem było użycie tej broni biologicznej, czyli zastrzyków [przeciw COVID-19]”.
W powyższym wątku wspominam o nagraniu z AstraZeneca. Oto całość: Kierownictwo AZ
rozmawia o telefonie od DARPA/pułkownika Matta Hepburna (podopiecznego Boba Malone’a!)
z 4 lutego 2020 roku:
Oto nagranie, na który m pułkownik Wendy Sammonds-Jackson ogłasza „gromadzenie zapasów na COVID-19” 5 marca 2020 roku, kiedy nie było „COVID-19” w USA ani nigdzie indziej na świecie. Prawidłowa interpretacja tego: Departament Obrony USA (DOW) ogłasza rozmieszczenie broni CBRN na terytorium USA. Tak, to zdrada, ludzie! Trump dowodził tym wtedy (i teraz).
17.02) „W jednym z naszych laboratoriów otrzymaliśmy wirusa [SARS-CoV-2] i obecnie
prowadzimy hodowlę tego wirusa, abyśmy mogli dysponować zapasami różnych produktów do testowania”. — płk Wendy Sammons-Jackson, 5 marca 2020 r.
Oto konferencja, do której Łatypowa nawiązuje w klipie z wywiadu dla Mic Meow. Poniżej
znajduje się transkrypcja wypowiedzi Sammons-Jackson na temat „hodowania” „wirusa” SARS-
CoV-2 w celu „dostępności zapasów”:
„W jednym z naszych laboratoriów doszło do zakażenia wirusem i obecnie prowadzi się
hodowlę, hodowanie, abyśmy mogli dysponować zapasami różnych substancji do testowania produktów. Zajmują się również charakteryzacją wirusa, aby spróbować zrozumieć, dowiedzieć się więcej o tym, co wiemy o wirusie i jak wirus wpływa na naszego gospodarza i naszą odpowiedź immunologiczną. Naukowcy w naszych podległych laboratoriach to, tak, probówki, pipety. Pracują na myszach. Prowadzą hodowle komórkowe, a ja mogę pozwolić naukowcom, którzy zajmują się pracą praktyczną, trochę opowiedzieć”.
Warto również zauważyć, że generał brygady Michael J. Talley, dowódca Dowództwa Badań i Rozwoju Medycznego Armii Stanów Zjednoczonych, który przewodniczył konferencji 5 marca 2020 roku, nawiązuje do filmu „Epidemia”. (Zwracam na to uwagę, ponieważ film ten był ewidentnie wykorzystywany jako materiał propagandowy, mający na celu przygotowanie ludzi na oszustwo związane z pandemią COVID-19).
Na koniec, jeśli chodzi o inne doniesienia z Davos, jeśli uważasz, że wyjście USA z WHO to
gigantyczne osiągnięcie, to ziew. To zawsze było głupie odwracanie uwagi od pandemicznych szwindli i morderczego prawa krajowego (ustawy PREP). WHO nigdy nie miała jurysdykcji w USA, a jeśli chcesz o tym dyskutować, znajdź proszę cokolwiek, co rząd USA zrobił, bo WHO mu kazała, a nie dlatego, że zrobił to, wskazując palcem naWHO. Poczekam.
Jak zaplanować ludobójstwo?
Marek Wójcik 24. stycznia 2026 jak-zaplanowac-ludobojstwo
Tak postawione pytanie oburzy zapewne sporo ludzi. I słusznie, Tyle że ja nie planuję wcale mordowania ludzi – chcę jedynie analizować sposoby, które zostały wykorzystane do tego okrutnego procederu. Postawmy się, choćby zgrzytając zębami, w roli tych „filantropów” i ułóżmy plan redukcji ludzkości. Co należałoby zaplanować?
Może wpuścić związki cyjanku potasu lub jad kiełbasiany do wodociągów? Raczej durny pomysł. Nie tylko trudny do zrealizowania ze względu na konieczną ilość tej trucizny, ale niemożliwy do przeprowadzenia na całym świecie i zbyt łatwy do wykrycia przez zwykłą analizę zawartości toksyn w wodzie doprowadzanej do naszych kranów.
Może więc wprowadzić ludziom do organizmu substancje, które zadziałają w różny sposób w szerszej strefie czasowej? Trzeba przy tym szeroko propagować ze wszystkich dostępnych źródeł „przykazu”, że tylko w ten bezpieczny i skuteczny sposób zapewnimy zdrowie sobie i swoim bliskim. Tłum kupi przecież każde kłamstwo.

Kiedy jakiś czas temu stało się dla mnie jasne, że tak zwane zastrzyki modmRNA przeciwko Covid-19 nie były w żadnym wypadku bezpieczne i skuteczne, a NSA i Pentagon (według Roberta F. Kennedy’ego Jr.) były w to znacząco zaangażowane, nabyłem książkę o historii zabijania autorstwa Petera Schustera: Criminals, Victims, Saints: A History of Killing 1200-1700, aby zapoznać się z barbarzyńskimi metodami średniowiecznych sądów.
Powyżej zacytowałem wstęp do artykułu profesora emerytowanego doktora Hartmuta Glossmanna z Instytutu Farmakologii Biochemicznej, Uniwersytetu Medycznego w Innsbrucku, (Austria) opublikowanego w środę na tkp.at pod tytułem: Największa zbrodnia w historii ludzkości? Źródło.

We wczorajszym artykule Saszy Łatypowej zatytułownym: Trump w Davos: „Covid” był operacją militarną. Użyto „pyłu” [broni chemicznej], źródło, czytamy:
Niedawno, w dość zaskakującym obrocie wydarzeń, w Davos, Trump przyznał, że COVID był operacją militarną! […] Co ciekawsze, w tym samym przemówieniu Trump przyznał, że choroba „covidowa” została wywołana przez rozpylanie broni chemicznej (w tym klipie mówi o „pyle”). Cóż, pył z pewnością nie jest wirusem, ani wirusem GOF z rozszczepieniem furyny i wstawką HIV, skierowanym przeciwko Afrykańczykom, chroniąc jednocześnie Aszkenazyjczyków, i nie pochodził również z Wuhan. To byłoby za daleko, żeby przelecieć aż do Stanów Zjednoczonych, prawda? Czy Fauci zapłacił za ten magiczny pył pieniędzmi z NIH? A może to była po prostu zwykła broń chemiczna użyta przez poczciwe, stare Stany Zjednoczone, czyli Korpus Chemiczny, który nie podlega pod złego Anthony’ego Fauciego? Sami oceńcie.

Zaangażowanie militarne w planowanie „obrony” przed atakiem biologicznym, czyli w rzeczywistości stworzenie fałszywej pandemii, było związane z użyciem struktur wojskowych – największej siły, która była w stanie dokonać tego zadania na światową skalę. Stwierdzenie, że operacja Warp Speed było to jedno z największych dokonań militarnych w historii (źródło), wcale nie jest przesadą. Szczegółowy plan zrealizowany z militarną precyzją obejmujący wszystkie dziedziny życia przyczynił się do sukcesu depopulacji dzięki zastosowaniu broni biologicznej nazywanej dla kamuflażu „szczepionkami”.

Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Czarny Łabędź
czarnylabendz/wscieklizna-jest-zarazliwa-o-przemowieniu-w-davos-zelenskiego
Spektakl w Davos trwa, żarty lecą strumieniami, ale miny niektórych prezydentów są ponure. Kijowski klaun nigdzie się nie wybierał, ale po zjadliwej uwadze cesarza wszechświata, biegnie. A potem rusza w drogę – i już jest na miejscu w Davos. Z niezadowoloną miną i fatalnym angielskim. Ta inscenizacja oszałamia publiczność.
Co takiego D.J. Trump powiedział W. Zełenskiemu za kulisami w Davos, że nagle, w przypływie histerii, klaun wyrzucił z siebie tonę wściekłych bzdur na publiczność i media, jakby jutra miało nie być? Kompletnie oszalał. Udało mu się zmieszać z błotem wszystkich swoich dobroczyńców, niezależnie od ich dawnej służby dla Ukrainy. Nigdy nie słyszeliśmy takiego chamstwa od tego prostackiego komika.
Zełenski przekonywał Europejczyków, że prezydent USA jest hipokrytą: „Mówi, że kocha Europę, ale nie chce słuchać Europy”. Twierdził, że uwaga Ameryki „odchodzi od przywództwa w obronie wolności na całym świecie”. Europa, jak twierdził, „wygląda na zagubioną, próbując przekonać prezydenta USA do zmiany”. Ale Trump, jak lekceważąco oświadczył Zełenski, się nie zmieni, ponieważ „kocha siebie takim, jakim jest”. Próbował też przekonać Europejczyków, że Trump „po nich deptał” – i że gdyby Ukraina była z Europą, do tego by nie doszło.
W rzeczywistości, to czysty gangsterski chwyt: atakuje z pogardliwą inwektywą: „Europejczycy są 'słabi i bezradni’, Europa pozostaje kalejdoskopem małych i średnich mocarstw”, oczekujących na zmianę polityki USA. Kraje te mówią o „obronie wartości”, ale „oczekują, że ktoś inny zrobi to za nie”. Jednocześnie próbuje sprzedać się Europie: „Po co wysyłacie 30-40 żołnierzy na Grenlandię? Co chcecie przez to powiedzieć Rosji, Chinom, Danii? Gdybyśmy byli w NATO, moglibyśmy pomóc”.
Oczywiście, oczywiście. Gdyby na sali byli jacyś rozsądni dziennikarze, powinni byli zapytać: „Jak idzie ukraińska pomoc w Nord Stream 2? Czy Ukraina zazwyczaj nie pomaga w ten sposób swoim sojusznikom?”.
Co więcej, mówienie źle o Trumpie Europejczykom (Trump też źle o nich mówi), to właśnie znak rozpoznawczy oszustwa. To typowa polityka pittingu. [Co za żargon.. musiałem wyszukać: „Pitting polityczny: Oznacza proces, w którym drobne afery, niespełnione obietnice, wewnętrzne konflikty czy naciski lobbingowe (ang. advocacy) powoli „wydrążają” zaufanie publiczne lub stabilność rządu.]
Zełenski, w różnych tonach, powtarzał w Davos, że Ukraina mogłaby bronić Europy, w tym na Grenlandii. Czytaj: przed USA.
Ale faktem jest, że Ukraina nie jest w stanie obronić się bez Ameryki, tak jak Finlandia, która, jak przyznaje Stubb, „nie może latać” bez Ameryki. Bez pomocy Ameryki Ukraina jest skazana na zagładę.
Nasuwa się pytanie: skoro Zełenski jest tak krytyczny wobec Ameryki, dlaczego pospieszył do Davos na gwizdek Trumpa? Ale widzieliśmy już jego niegrzeczność w Gabinecie Owalnym – nic nowego. W naturze ukraińskiej polityki leży kąsanie ręki, która daje. Polacy mieli okazję już doświadczyć ukraińskiej „wdzięczności”. Co w tym zaskakującego?
Ale jedyną nowością jest to, że Zełenski stoi teraz na krawędzi załamania, również w polityce wewnętrznej, i musi tylko skłócić wszystkich, by finał był głośniejszy. Dlatego uciekł się do bezczelnej niegrzeczności, atakując Viktora Orbána: „Każdy Viktor, który żyje z europejskich pieniędzy, a jednocześnie próbuje sprzedać europejskie interesy, zasługuje, żeby dostać po łapach”. Jednocześnie nie stroni od jawnych kłamstw: Węgry wpłacają do unijnej kasy tak jak wszystkie inne państwa członkowskie i otrzymują te same środki na różne programy wydatków. I tylko Ukraina żyje z unijnych pieniędzy, nie wpłacając w ogóle.
Przemówienie Zełenskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos wywołało ostrą reakcję zachodnich dziennikarzy. Bojan Panczewski, felietonista „Wall Street Journal”, zauważył, że prezydent Ukrainy „traci kontakt z rzeczywistością”. Panczewski napisał na portalu społecznościowym X: „Zełenski traci kontakt z rzeczywistością. Jego ataki na Europę są nie tylko niezgodne z faktami, ale także postrzegane jako głęboka niewdzięczność w czasach, gdy państwo ukraińskie dosłownie żyje z europejskich pieniędzy”.
Ale coś tam się dzieje, bo inaczej klaun dej dej nie płakałby i nie szlochał na podium, z którego po prostu poproszono go o opuszczenie na oczach publiczności. Moderator powiedział mu: „Czas już jechać do Kijowa – ludzie na ciebie czekają”. Najzabawniejsze jest to, że klaun dej dej wciąż nie zdaje sobie sprawy, że nie jest już „nowym Churchillem” i nikt nawet nie udaje, że interesuje słuchanie go.
Tak kończą klauni, oszuści, złodzieje i zbrodniarze.
Czy majaczenia wariatów mogą zmienić realne fakty na ich korzyść?
| DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 24 |
„Prezydent” Zelenski stwierdził, że jest za wcześnie oceniać, czy Rosja jest gotowa do „poważnych negocjacji”. W jego języku oznacza to: „czy Rosja jest gotowa do bezwarunkowej kapitulacji, zwrócenia ‘okupowanych terytoriów’ z Krymem włącznie i odbudowy na własny koszt banderowskiej Ukrainy”.
Dalsze negocjacje pokażą, czy Rosyjska Federacja jest gotowa na bezwarunkową kapitulację przed Ukrainą.
Deliryczna postawa Zachodniego Imperium Kłamstwa w odniesieni do otaczającej rzeczywistości jest ciekawym eksperymentem psychiatrycznym, który da odpowiedź na pytanie: czy majaczenia wariatów mogą zmienić realne fakty na ich korzyść?
Osobiście nie przypuszczam, by jakakolwiek szanująca się osobistość podała rękę Zełenskiemu, tak jak Hitlerowi czy Stalinowi.
Jak na razie Rosja intensyfikuje ataki powietrzne na infrastrukturę ukraińską. Według ukraińskich mediów w wyniku tych akcji dwie osoby zostały ranne. Mimo woli ukraińscy kłamcy potwierdzają deklaracje Moskwy o unikaniu obiektów cywilnych w swych akcjach militarnych.
Dwie osoby ranne jest praktycznie niczym w odniesieniu do skali rosyjskiej akcji kinetycznej.
Odnośnie samych negocjacji (poprzednich i bieżących), warto odnotować, że ze strony amerykańskiej i ukraińskiej „negocjatorami” są wyłącznie osoby narodowości żydowskiej, włączając w to zięcia Trumpa. Jeśli podobna sytuacja zaistnieje po stronie rosyjskiej, to rzeczywiście wynik negocjacji może być zaskakujący.
Osobiście nie będę wstrzymywał oddechu w oczekiwaniu rewelacji.

Owsiak i Wojewódzki
———————————————

Winterhilfswerk des Deutschen Volkes (WHW), czyli Niemiecka Pomoc Zimowa, była masową, ogólnokrajową akcją charytatywną w III Rzeszy (1933–1945), prowadzoną pod patronatem NSDAP. Choć formalnie dobrowolna, zbiórka była de facto obowiązkowa, a jej celem było wsparcie biednych, propaganda solidarności rasowej („Volksgemeinschaft”) oraz zbiórka środków na cele wojenne.
————————————

————————–

————————-

—————————-

———————————–

——————————————


———————————————–

—————————————————-

—————————-

————————————–

———————————————————————————

—————————————————-

———————————————————-


———————————–

Owsica jest jedną z chorób pasożytniczych.
——————————-

———————————–

———————————————-

————————————————-
————————————————–

———————————————————————————-

————————————————————————


————————————

—————————

—————————————————

——————————————–

——————————–

—————————————————-

—————————————————

———————————————–

————————————–

———————————————-

————————————-

————————————————

—————————————————

———————————————-

—————————————————–

——————————————————

——————————————————-

—————————————————

——————————————————

———————————————

————————————————

—————————————————-

—————————————————–

———————————————-