Jak Żydzi zdradzali Polskę w 1920 roku

Ks. dr Stanisław Trzeciak: Jak Żydzi zdradzali Polskę w 1920 roku

{Przypominam 9 kwietnia 2025 ze względu na czyny tej pacynki europejskiej, Ursuli WodęLeje md]

… było: dezerterów 202, a w tym żydów 193, uchylających się od poboru wojskowego 411, a w tym żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego 328, w tym żydów 325″.

1 marca 2018 https://tropicielehistorii.pl/ks-dr-stanislaw-trzeciak-jak-zydzi-zdradzali-polske-w-1920-roku/#.YrlpByUwhhE

Cud nad Wisłą” jest wielką szkołą dla Narodu i Państwa Polskiego. Wymownie nas uczy, że Polska może się opierać tylko na Polakach zjednoczonych umiłowaniem swojej Ojczyzny i złączonych silnymi węzłami narodowymi. Jest tu zarazem wielkie ostrzeżenie przed żydami, którzy bezprzykładnie, jak w żadnym państwie, łączyli się z naszym wrogiem i działali na szkodę zagrożonego naszego bytu państwowego. Dezercja, zdrada, sianie defetyzmu wśród ludności cywilnej, w wojsku, łączenie się wprost z wrogiem przez przyłączanie się do niego z bronią na froncie lub tworzenie oddziałów wojskowych z ludności cywilnej i przechodzenie na pomoc do wroga, by walczyć przeciw wojskom naszym — oto obraz zachowania się żydów w Polsce, dźwigającej się z okowów niewoli, która miała przed sobą postawioną kwestię „być albo nie być”. Małe tylko były wyjątki.

Tu znów niech przemówią fakty i suche komunikaty Naczelnego Dowództwa: „Komunikat z dnia 18 kwietnia 1919 r. Front litewsko-białoruski: Wczorajsze walki o Lidę były uporczywe. Nieprzyjaciel zgromadził wielkie siły, starannie przygotował się do obrony i umocnił ważniejsze obiekty. Piechota nasza musiała kilkakrotnie łamać bagnetem opór wroga, zwłaszcza suwalski pułk piechoty, który wśród ciężkich walk ulicznych, biorąc dom za domem, oczyszczał miasto od nieprzyjaciela. Miejscowa ludność żydowska wspomagała bolszewików, strzelając do naszych żołnierzy”.

Dodać tu należy, że kiedy wymieniony 41 pp. opuścił ze względów taktycznych czasowo Lidę, to żydzi z okien i z dachów strzelali do żołnierzy naszych, lali wrzątkiem na nich i rzucali kamieniami. Kiedy zaś później wymieniony pułk ponownie zajął miasteczko, ludność polska wskazała na kloaki, do których żydzi wrzucili siedmiu oficerów naszych, których jako ostatnio wycofujących się postrzelili, pojmali, w okrutny sposób zmasakrowali i rzucili do kloaki.

Komunikat z 19 sierpnia 1920 r:
„W Siedlcach wzięto do niewoli ochotniczy oddział żydowski, rekrutujący się z miejscowych żydów komunistów”.

Komunikat z dnia 21 sierpnia 1920 r.:

„Front środkowy… W walkach pod Dubienką, gdzie odrzuciliśmy nieprzyjaciela za Bug, odznaczył się porucznik Danielak z 11 pp., który samorzutnie, nie czekając na nadejście swej kompanii, z 8 żołnierzami zaatakował linię nieprzyjacielską, biorąc 20 jeńców do niewoli. Stwierdzono w tym okręgu, że walczy po stronie bolszewickiej oddział ochotniczy z Włodawy”. Widzimy tu zatem niezwykłe bohaterstwo naszych żołnierzy, którzy oprócz wroga zewnętrznego musieli jeszcze pokonywać wewnętrznego wroga, żydów. Podobną sytuację mamy również w walkach zaciekłych w Białymstoku, jak stwierdza Komunikat z 24 sierpnia 1920 r.: „Front północny… Przy zdobyciu Łomży wzięto 2.000 jeńców, 9 dział, 22 karabiny maszynowe i bardzo duży materiał wojenny. Po zajęciu przez 1-szą dywizję Legionów w dniu 22 bm. rano Białegostoku trwały w samym mieście jeszcze przez 20 godzin zaciekłe walki uliczne z przybyłą na pomoc z Grodna 55-ą dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie zasilała szeregi bolszewickie”.

Jeśli z powyższych Komunikatów Naczelnego Dowództwa przekonujemy się, że ludność cywilna żydowska w czasie wojny uderza sztyletem w plecy naszego żołnierza, zmagającego się z wrogiem lub łączy się z wrogiem do otwartej walki przeciw naszej Armii, to inne Komunikaty charakteryzują żydów w Armii na froncie jako dezerterów i zdrajców najpodlejszego gatunku.

Raport Dowódcy 5p. Ułanów do Szefa Sztabu Generalnego:

„Dnia 21 czerwca 1920 na odcinku IV Batalionu 106 pp. na Słuczy 3 żołnierze, żydzi przyłapani zostali na rozmowie z bolszewikami, którzy proponowali zdradzić nas i wspólnie przełamać front. Batalion ten miał w swym składzie 130 żołnierzy żydów. Dwóch żydów z wyroku Sądu Doraźnego, zostało rozstrzelanych, trzeci ułaskawiony”. „Dnia 26 czerwca również silnie zażydzony I Batalion 106 pp. bronił przyczółka mostowego w Hulsku. Trzykrotnie odważni semici uciekali z okopów i trzykrotnie ułani 5 pułku zapędzali ich płazem szabli na miejsce. W trakcie tego żyd, sierżant 106 pp. zabił dwiema kulami wachmistrza 3 szwadronu Pilcha, który zapędzał go na miejsce. Wynikiem tego boju było nowe przełamanie naszego frontu (na Słuczy i Horyni).

Dnia 3 sierpnia 1920 r. Budionnyj skoncentrował się naprzeciwko Ostroga, bronionego przez oddziały 106 pp., do którego powróciła tymczasem większość żydów — dezerterów. Dnia czwartego o świcie garnizon Ostroga bez strzału, nie napierany przez bolszewików, panicznie wycofał się z miasta. Bolszewicy mimo trudnej przeprawy, przeszli Horyń i wyruszyli na Zdołbunowo”. „Z faktów przytoczonych wypływa, że przepełniony żydami 106 pp. służył ulubionym punktem ataku dla Budionnego i dwukrotnie odegrał fatalną rolę bezpośredniej przyczyny przełamania naszego frontu (na Słuczy i Horyni). Dane powyższe są w Armii naszej powszechnie znane i szeroko omawiane wśród żołnierzy. Oburzenie ich jest tak wielkie, że dalsze pozostawienie żydów w składzie Armii jest wykluczone. Nasuwa się konieczność niezwłocznego wydzielenia ich z pułków na froncie, inaczej mogą zajść krwawe ekscesy. Wartość bojowa na takim odżydzeniu może tylko zyskać”.

O tych wypadkach mówi również Wacław Sobieski: „Niezapomnianym będzie również stanowisko tych żydów, którzy witali armię Bronsztaina-Trockiego manifestacyjnie. W czasie cofania się Gen. Szeptycki trzykrotnie przysyłał do Naczelnego Dowództwa W.P. raporty o zdradzie oficerów żydów, zaś pod Radzyminem batalion wartowniczy, składający się z żydów, przeszedł na stronę bolszewików”. Jeżeli się zważy, że wtedy nawała bolszewicka zbliżała się już prawie do przedmieść Warszawy, to się zrozumie nadzwyczaj ciężkie położenie naszej Armii i naszego Narodu i musi się przyznać, że jedynym ratunkiem przed żydami, jako wrogiem wewnętrznym, był nadzwyczaj doniosły rozkaz ówczesnego Ministra Spraw Wojsk. Gen. Sosnkowskiego, by żydów wydzielić z armii i osadzić w obozie koncentracyjnym w Jabłonnie.

Rozkaz ten opiewa:

„Ministerstwo Spraw Wojskowych — Oddział I Sztabu Licz. 13679 mob. Usunięcie żydów z D.O. Gen. Warszawy i formacji podległych wprost M. S. Wojsk. W związku z mnożącymi się ciągle wypadkami, świadczącymi o szkodliwej działalności elementu żydowskiego, zarządza M. S. Wojsk, co następuje: 1. Dla D. O. Gen. Warszawa. 2. Dla wszystkich Oddziałów szt. M. S. Wojsk, i Dep. M.S.W. z poszczególnymi, w drodze tych Oddz. szt. i Dow. wprost M. S. Wojsk., podlegającymi formacjami, zakładami, instytucjami itd.

ad 1. D. O. Gen. Warszawa usunie ze wszystkich mu podległych formacji, stacjonowanych w Warszawie, Modlinie, Jabłonnie i Zegrzu, żydów szeregowych, pozostawiając w tych formacjach tylko 5% tego żywiołu. D. O. Gen. Warszawa wyznaczy punkt zborny, dla tych wyeliminowanych żydów, tworząc z takowych po wydzieleniu rzemieślników, oddziały robotnicze. Oddziały te powinny być formowane na sposób kompanii robotniczych o maksymalnej sile 250 szeregowych na kompanię. Na każdą taką kompanię robotniczą wyznaczy:; D.O. Gen. Warszawa 1 oficera, 5 podoficerów, 10 szeregowych wyznań chrześcijańskich. W razie zapotrzebowania oficerów niezdolnych do służby frontowej zwróci się D. O. Gen. Warszawa z zapotrzebowaniem takowych do Oddz. I Sztabu M. S. Wojsk. Po sformowaniu wymienionych kompanii robotniczych, wyda M. S. Wojsk, dalsze zarządzenia, co do numeracji i gdzie wymienione kompanie zużytkowane zostaną. Przeprowadzenie tego rozkazu należy niezwłocznie wykonać, licząc się z obecną sytuacją. O wycofaniu z formacji żydów zamelduje D. O. Gen. Warszawa do M. S. Wojsk. Oddz. I Sztabu do dnia 12. VIII. 1920 r. ad 2. Wszystkie oddziały szt. M. S. Wojsk., jak również i Departamenty usuną do 5% z podległych im (wprost M. S. Wojsk.) formacji, zakładów, instytucji itd. szeregowych żydów, oddając takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa, które ich wcieli do tworzących się robotniczych komp. Zaznacza się przy tym, że w samych biurach i kancelariach poszczególnych oddz. szt. i Departamentów, należy wszystkich żydów szeregowych usunąć. Zatrzymanie żydów w biurach lub innych instytucjach pod pretekstem, że takowi są niezbędni lub politycznie pewni, tym samym zakazuje się. Wyeliminowanie żydów i oddanie takowych do dyspozycji D. O. Gen. Warszawa winno być bezwarunkowo z dniem 12. VIII. 1920 r. skończone. Wykonanie tego rozkazu zamelduje D. O. K. Gen. Warszawa Oddziałowi I Dep. M. S. Wojsk., zawiadamiając o wykonaniu Oddz. X. Sztabu M. S. Wojsk. Otrzymują: Woj. Gub. Warszawy, D.O. Gen. Warszawa, Biuro Prezydialne, Kancelaria Wiceministra, Wszystkie Oddz. Sztabu M. S. Wojsk., Wszystkie Dep. M. S. Wojsk., Dep. dla spraw Morskich, Dow. m. Warszawy, N. Dow. W. P. Prich Płk. Szt. Gen. Szef Oddziału I.”

Jeżeli Minister Spraw Wojsk, zmuszony był do przeprowadzenia oczyszczenia Armii z żywiołu żydowskiego w najkrytyczniejszej dla Państwa chwili, bo w chwili, kiedy wróg był prawie pod murami stolicy, to czyż nie jest rzeczą niezbędną i konieczną dla Państwa oczyścić w zupełności Armię od żydów w czasie pokoju na podstawie ustawodawstwa, wyznaczającego żydów do batalionów robotniczych i nakładającego na nich progresywny podatek stosownie do zamożności?

Jeżeli służba w Armii Polskiej jest zaszczytem i chlubą dla Polaka, to nie może być w niej miejsca dla tych, którzy łapownictwem od niej się wymykają, dezerterują, szpiegostwo i zdradę uprawiają, a takimi są żydzi, bo jak mówi Wacław Sobieski w r. 1920 „wśród zbiegłych do Śląska Górnego, a następnie wydanych Władzom Polskim, było: dezerterów 202, a w tym żydów 193, uchylających się od poboru wojskowego 411, a w tym żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego 328, w tym żydów 325″.

Taką rolę odegrali żydzi w chwili powstania Państwa Polskiego. Czyż więc się godzi tych, którzy zdradzali Polskę i łączyli się z jej wrogami, stawiać na równi z tymi, którzy krwią i życiem jej bronili i dla niej wszystko poświęcili, i jednym i drugim dawać równe, jedne i te same prawa? Czy też przeciwnie? — Czyż sprawiedliwość i instynkt samozachowawczy nie przemawia za tym, by żydom odjąć równouprawnienie i by ich wykluczając z Armii, nie dopuścić do dostaw wojskowych, żołnierzom zakazać wszelkiego stykania się z nimi, a żydom zabronić nawet blisko koszar mieszkać?

ks. dr Stanisław Trzeciak

Kulisy zabójstwa w Oleśnicy. Dostaliśmy list.


Kulisy zabójstwa w Oleśnicy. Dostaliśmy list
Fundacja Pro-Prawo do życia

 W wyniku działań m.in. naszej Fundacji prokuratura w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa Felka w 9-miesiącu ciąży w tamtejszym szpitalu. U chłopczyka podejrzewano łamliwość kości. Zamiast udzielić mu pomocy, zabito go zastrzykiem w serce z chlorku potasu.
Równolegle, do naszej Fundacji napisał pan Adam, który od 33 lat choruje na wrodzoną łamliwość kości, którą podejrzewano u zabitego Felka. Co więcej, z tą samą chorobą zmagają się jego dwaj synowie. Poniżej prezentuję jego list.

 Proszę przeczytać i zobaczyć, jak bardzo wstrząsające w tym kontekście wydaje się zabójstwo Felka w Oleśnicy.Przypomnijmy – w 37-tygodniu ciąży (9 miesiąc) gotowemu już do porodu Felkowi, u którego podejrzewano łamliwość kości, wbito w serce igłę i zabito go zastrzykiem z chlorku potasu.
 W tym przypadku należało zakończyć ciążę poprzez cesarskie cięcie, aby Felek mógł bezpiecznie urodzić się żywy i aby następnie mógł zostać objęty specjalistyczną pomocą. To wszystko proponowano mamie Felka w szpitalu w Łodzi, jednak kobieta za namową aktywistów aborcyjnych pojechała do Oleśnicy, gdzie dokonano intencjonalnego, świadomego i celowego zabójstwa 9-miesięcznego Felka. 

W wyniku działań, akcji i kampanii prowadzonych m.in. przez naszą Fundację, postępowanie w tej sprawie wszczęła prokuratura w Oleśnicy. Domagaliśmy się tego w petycji, którą uruchomiliśmy w ubiegłym tygodniu i którą w bardzo krótkim czasie podpisało kilka tysięcy osób. 

Jednocześnie w sprawie zabójstwa Felka do naszej Fundacji napisał pan Adam. List, za zgodą autora, przytaczam poniżej:

„Z wielkim zdumieniem i złością przeczytałem o aborcji w Oleśnicy. Dla mnie to niespotykane, tym bardziej, że sam mam od 33 lat chorobę i mam dwóch synów z tą samą chorobą co to dziecko. Wrodzoną łamliwość kości. Chciałbym nakreślić kilka ważnych kontekstów i w miarę możliwości udostępnienie ich dalej w mediach.

1. Wrodzona łamliwość kości, inaczej: osteogenesis imperfecta, może przybrać postać ciężką – nawet śmiertelną, lub łagodną, jak w naszym wypadku.

2. W opisanym przez Panią Anitę [mamę Felka] przypadku mówimy o fazie raczej łagodnej. Wygięcie kości udowych jest dowodem na złamania w fazie ciążowej, które jednak szybko się goją (w ciągu kilku dni max). Oczywiście nie znamy pełnego kontekstu choroby dziecka, jednak Pani Anita trafiła do Łodzi – jednego najlepszych ośrodków w Polsce w leczeniu osteogenesis imperfecta. Jeśli oni twierdzą, że dziecko można było uratować i otoczyć opieką, to znaczy, że mogło spokojnie żyć. 

3. Nierzadko dzieci rodzą się ze złamaniami. I uwaga: nic w tym strasznego. To, że my się łamiemy, jest efektem genów, ale nie przekreśla naszego życia.

4. W żaden sposób również choroba nie zagraża życiu matki. Jest to zatem niebezpieczny precedens, w którym możemy abortować już każde dziecko, z jakąkolwiek rozpoznaną chorobą!

5. Co najważniejsze. O tym w jakim stopniu dziecko urodzi się z wrodzoną łamliwości kości dowiadujemy się…. po urodzeniu. Jest to trudne do uwierzenia, ale żadne badania, w tym USG 3D nie są w stanie nakreślić tego, w jakim stopniu (poza stopniem śmiertelnym dla dziecka) jest ono chore.

6. Dla mojej żony po USG połówkowym sugerowano aborcją w klinice w Gdańsku, z uwagi na chorobę śmiertelną, która na USG daje podobne obrazy jak osteogenesis imperfecta. Nie brano przy tym kontekstu medycznego i genetycznego – dla ginekologów ważniejsze było wtedy straszenie, niż wsparcie.

7. W naszych trzech przypadkach sprawa ma się świetnie i w wielu innych również.”

Panie Mirosławie, tak mogło wyglądać również życie Felka. Jednak zamiast otrzymać wsparcie, które mogło umożliwić jemu i jego rodzinie codzienną radość, Felek został okrutnie zabity. Do tego właśnie prowadzi mentalność aborcyjna.

Wszystkie organizacje aborcyjne i feministyczne są oficjalnie zakładane po to, aby „pomagać kobietom”. W praktyce „pomoc” ta polega wyłącznie na tym, aby namówić kobietę w trudnej sytuacji życiowej do zamordowania swojego dziecka przez aborcję, co ma stanowić szybkie rozwiązane wszelkich problemów.
Żadna prawdziwa pomoc nie wchodzi w grę. Dlatego kilka lat temu nasza Fundacja uruchomiła program Ocalone.org, w ramach którego organizujemy wsparcie dla kobiet przymuszanych do aborcji. W ramach tego programu udzieliliśmy pomocy m.in. maleńkiemu Mikołajowi, który urodził się przedwcześnie w 23 tygodniu ciąży i ważył zaledwie 610 gramów. U jego mamy Lily wywołano przedwczesny poród, aby ratować Mikołaja. Po kilku operacjach i intensywnej walce lekarzy o życie chłopca, dzisiaj Mikołaj ma szansę na szczęśliwe życie.
 Podobnie można było zatroszczyć się o Felka, tym bardziej, że chłopczyk był już przecież przygotowany do porodu w 9-miesiącu ciąży! 

Od dawna alarmujemy, że w wielu krajach Zachodu legalna i praktykowana jest aborcja do 9 miesiąca ciąży, aż do chwili porodu. Zabójstwo Felka uświadamia nam, że ta nieludzka, okrutna praktyka dotarła już do Polski. To rezultat „kompromisu” aborcyjnego i aborcyjnej mentalności obecnej w umysłach wielu Polaków: polityków (w tym wielu polityków „katolickiej prawicy”), lekarzy, policjantów, sędziów i prokuratorów. Konieczne jest dalsze budzenie sumień Polaków i docieranie z prawdą do kolejnych osób. 

To szczególnie ważne teraz, kiedy prokuratura w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa Felka. Jak powiedziała mediom prokurator rejonowa Beata Ciesielska:

„Przedmiotem badania jest kwestia, czy zabieg został wykonany zgodnie z procedurami i prawem.”

Dokonano celowego zabójstwa dziecka w 9-miesiącu ciąży poprzez wstrzyknięcie mu w serce trucizny z chlorku potasu. Istotą działań prokuratury ma być sprawdzenie, czy ten „zabieg” (!) był zgodny z procedurami... Pokazuje to jak głęboko aborcyjna mentalność zakorzeniła się w naszym społeczeństwie.
 Dlatego musimy dalej działać – walczyć o życie każdego dziecka, publicznie głosić prawdę, budzić sumienia oraz modlić się o przemianę serc. Nasze akcje już odniosły skutek w postaci nagłośnienia sprawy, presji medialnej, mobilizacji wielu środowisk i wszczęcia działań przez prokuraturę. Nie możemy na tym poprzestawać. Konieczne jest wywoływanie dalszej presji na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i zawodowej osób odpowiedzialnych za zabójstwo Felka oraz na powstrzymanie aborcji w Polsce.Chcemy przeprowadzić kolejne niezależne akcje w Oleśnicy oraz w przestrzeni publicznej w innych miastach, aby dotrzeć do jak największej liczby osób. Akcje informacyjne, kampanie billboardowe, przejazdy furgonetek, wystawy oraz dalsze działania w internecie. W szczególności chcemy zorganizować kolejne, całodniowe akcje pod głównym wejściem do szpitala w Oleśnicy, aby prawda o aborcji dotarła do wszystkich wchodzących do tego szpitala oraz do jego personelu. Na kolejne takie kampanie i działania w całym kraju potrzebujemy ok. 15 000 zł. 
Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dalszą walkę o życie i głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej.
 Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191
4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

USA: Młodzi licealiści wymodlili zamknięcie trzech placówek aborcyjnych

[Usunięcie cudzysłowu w tytule to nie przypadek. To odejście od tchórzostwa, a powrót do Prawdy. Dzięki, Archaniele Michale.

Z ogromnym bólem widzę, że u mnie informacje o Marszach Różańcowych otwiera dwadzieścia razy mniej Polaków, katolików, , niż michałki o UE czy Donku. A Różaniec to nasza ostatnia i ostateczna broń. md]

8 kwietnia 2025 pch/usa-sukces-obroncow-zycia-mlodzi-licealisci-wymodlili-zamkniecie-placowek-aborcyjnych

USA: sukces obrońców życia. Młodzi licealiści „wymodlili” zamknięcie trzech placówek aborcyjnych

Aborcyjna organizacja Planned Parenthood ogłosiła, że zamyka swoje trzy ważne placówki w stanie Michigan w USA. Jak się okazuje, przed tymi punktami przez wiele lat modlili się młodzi obrońcy życia z liceum Świętego Michała Archanioła w Petoskey.

O sprawie zamknięcia trzech punktów aborcyjnych w stanie Michigan informuje lokalny serwis Michigan MLive. Placówki, które znikną z aborcyjnej mapy stanu zlokalizowane są w miejscowościach: Petoskey, Jackson oraz Marquette. Portal jednak dodaje, że to nie koniec ograniczania śmiercionośnych zasobów Planned Parenthood.

Aborcjoniści poinformowali bowiem, że ze względu na brak środków finansowych z budżetu USA, są zmuszeni do połączenia swoich dwóch placówek w Ann Arbor. To oznacza, że jedna z nich zostanie zlikwidowana.

Decyzja o zamknięciu punktów aborcyjnych w Michigan szczególnie uradowała miejscowych obrońców życia, którzy przez wiele lat modlili się przez klinikami Planned Parenthood, aby te zaprzestały zabijania dzieci nienarodzonych. Okazuje się, że przed tymi punktami modlono się przez ostatnie siedem lat.

Modlitwę organizowali obrońcy życia, a zarazem uczniowie Liceum Świętego Michała Archanioła, które znajduje się w Petoskey. Dyrektor szkoły Kevin Weed wskazuje w rozmowie z CatholicVote, że uczniowie wraz niektórymi pracownikami szkoły spotykali się w każdy piątek, aby modlić się na różańcu.

„Wiele osób przypisuje zamknięcie ośrodka obcięciu funduszy przez administrację Trumpa, co z pewnością ma duże znaczenie” – powiedział Weed. „Jednak nasi uczniowie modlili się tam i te modlitwy zostały wysłuchane. Niezależnie od tego, jak do tego doszło, cieszymy się, że ten obiekt został zamknięty” – dodał dyrektor szkoły.

„To pokazuje, jak ważna i skuteczna jest modlitwa. Jak możemy coś zmienić na lepsze, gdy zwracamy się do Maryi i działamy zgodnie z wolą Bożą” – mówi jedna z byłych uczennic szkoły, która była zaangażowana w organizację modlitw przed klinikami aborcyjnymi w Michigan.

„Przez wszystkie cztery lata liceum nigdy nie przegapiłam ani jednej okazji, by pomodlić się przed Planned Parenthood. Ludzie krzyczeli i przeklinali nas. Niektórzy grozili nawet wezwaniem policji” – wspomina inna uczennica Madilyn Wieman. Dodaje jednak, że było warto, ponieważ kliniki zostały zamknięte, a tym samym wzrosły szanse na uratowanie życia niewinnych dzieci.

Źródło: LifeNews.com

UE żąda od krajów „granicznych” [więc i Polski] budowy obozów dla imigrantów?

UE żąda od krajów „granicznych” budowy obozów dla imigrantów?

Rząd Węgier: – Nie zrobimy tego pod żadnym pozorem ani pod żadnym naciskiem. Mandat, jaki wyborcy dali węgierskiemu rządowi, jest jasny: nie chcą widzieć obozów dla migrantów na Węgrzech.

===================================================

8.04.2025 tysol/ue-zada-od-krajow-granicznych-budowy-obozow-dla-imigrantow

Sensacja z Brukseli: Po raz pierwszy od lat Niemcy nie są już liderem Unii Europejskiej w liczbie wniosków o azyl – pisze Christoph B. Schiltz na łamach internetowej wersji die Welt w artykule „Nagle Niemcy nie są już liderem w liczbie wniosków o azyl”.

Najciekawszy z polskiego punktu widzenia jest fragment mówiący o elementach nowej polityki migracyjnej Unii Europejskiej.

„Węgrzy nie chcą widzieć obozów dla imigrantów”

Jak czytamy na łamach Welt.de, wraz z reformą polityki azylowej i migracyjnej przyjętą latem ubiegłego roku, UE „dokłada wszelkich starań, aby ograniczyć nielegalną imigrację”. Środki te mają wejść w życie najpóźniej do czerwca 2026 roku.

Szczególnie niepokojąco brzmi fragment nt. wymuszania budowy obozów dla imigrantów. 

– Można przewidzieć problemy: na przykład chodzi o procedury graniczne turbo dla migrantów z krajów, w których wskaźnik uznawania azylu wynosi poniżej 20 procent, a więc z krajów, w których szanse na ochronę są niewielkie. Na przykład Węgry mają zapewnić w pierwszym roku niemal 8500 z 30 000 miejsc w strzeżonych i zamkniętych ośrodkach na swoich granicach zewnętrznych. – czytamy na łamach Welt.de.

– Nie zrobimy tego pod żadnym pozorem ani pod żadnym naciskiem. Mandat, jaki wyborcy dali węgierskiemu rządowi, jest jasny: nie chcą widzieć obozów dla migrantów na Węgrzech. Dlatego – w pierwszej kolejności – ich nie utworzymy. To wyraźny mandat od wyborców – mówi die Welt węgierski minister ds. europejskich Janos Boka.

Tymczasem nawet obecny, proniemiecki i nie sprzeciwiający się podrzucaniu imigrantów przez polsko-niemiecką granicę rząd Donalda Tuska pod koniec marca zdecydował o zawieszeniu procedur azylowych na granicy polsko-białoruskiej. Co więcej, Polska, podobnie jak Węgry posiada odcinek granicy, będący również granicą Unii Europejskiej. Czy jeżeli „na przykład Węgry” są poddawane presji budowy obozów dla imigrantów, to czy Polska również?

Niemcy nie są już liderem w przyznawaniu azylu

Według tajnego raportu Komisji Europejskiej, do którego miała dotrzeć weekendowa WELT AM SONNTAG, liczba wniosków złożonych w Niemczech w pierwszym kwartale tego roku (od 1 stycznia do 31 marca) spadła o 41 procent do 37 387 w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym. Liderem jest obecnie Francja z liczbą 40 871 wniosków o azyl, na kolejnym miejscu jest Hiszpania, gdzie o ochronę wnioskowało 39 318 osób. Dopiero trzecie miejsce zajmują Niemcy. Warto przy tym przypomnieć, że obecny kryzys migracyjny wywołała nie polityka francuska, czy hiszpańska, ale właśnie polityka migracyjna Niemiec.

W Niemczech coraz dalej od katolicyzmu. Synodalna rewolucja w Limburgu.

8 kwietnia 2025 https://pch24.pl/synodalna-rewolucja-w-limburgu-zmieniaja-sie-zasady-stanowienia-prawa-w-diecezji/

Synodalna rewolucja w Limburgu. Zmieniają się zasady stanowienia prawa w diecezji

W diecezji Limburga przeprowadzono bardzo poważną synodalną rewolucję. Chodzi o sposób kształtowania prawa. Od teraz nie będzie już o tym decydować sam biskup, ale specjalne gremium.

Za taką zmianą stoi przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, ordynariusz Limburga bp Georg Bätzing. Hierarcha ogłosił, że przebudowie ulegają zasady stanowienia prawa. Konkretne rozwiązania prawne będą teraz mogły przedstawiać różne grupy. Biskup pozostaje wprawdzie formalnie głównym decydentem, bo tego wymaga Kodeks Prawa Kanonicznego, ale praktyka ma być zdecydowanie bardziej demokratyczna.

Inicjatywę ustawodawczą, jeżeli tak można to określić, w Limburgu ma teraz szereg podmiotów: biskup, wikariusz generalny, wikariusze biskupi i właśnie synodalna rada diecezjalna.

Po zgłoszeniu propozycji ustanowiona zostaje specjalna grupa robocza, która rozmawia na jej temat ze wszystkimi zainteresowanymi.

W procesie konsultacyjnym na temat danej propozycji będą brać udział reprezentanci rozmaitych gremiów diecezjalnych, w tym Caritas czy stowarzyszenia pracowników.

Grupa robocza przepracowuje wówczas pierwotną propozycję i przedkłada ją biskupowi do zatwierdzenia.

Dzięki temu zarządzanie diecezją ma stać się dalece bardziej transparentne i zgodne z wolą wszystkich zaangażowanych w jej życie katolików.

Źródło: Katholisch.de Pach

Warszawa. Tłumy na patriotycznym spotkaniu wyd. Biały Kruk o roli Bolesława Chrobrego – króla – dla nas.

8 kwietnia 2025 pch/tlumy-na-patriotycznym-spotkaniu-wyd.-bialy-kruk

Warszawa. Tłumy na patriotycznym spotkaniu wydawnictwa Biały Kruk

(Fot. Michał Klag / Biały Kruk)

W piątkowy wieczór 4 kwietnia uczestnicy szczelnie wypełnili elegancką salę teatralną w warszawskim Domu Technika NOT. Miejsc szybko zabrakło, nie przeszkodziło to jednak wielu gościom wydarzenia słuchać wystąpień prelegentów na stojąco. Jak ciepłe bułeczki rozeszły się zabrane na spotkanie książki Białego Kruka.

1000-lecie koronacji Bolesława Chrobrego oraz 20. rocznica śmierci Jana Pawła II to dwie wielkie rocznice, jakie zgromadziły tłumy na okolicznościowym spotkaniu organizowanym przez wydawnictwo Biały Kruk i współorganizowanym przez Radio Wnet.  

Wydarzenie było także premierą dwóch wyjątkowych, rocznicowych książek: „Pierwsze królestwo. Mocarstwo Bolesława Chrobrego” prof. Wojciecha Polaka oraz „Największy z rodu Polaków” Adama Bujaka (zdjęcia) i Jolanty Sosnowskiej (tekst). Podczas spotkania istniała możliwość zakupienia zarówno dwóch powyższych, jak i wielu innych pozycji z bogatej oferty wydawniczej Białego Kruka, a obecni na spotkaniu autorzy wpisywali w nich dedykacje i autografy.

Wydarzenie stanowiło także ucztę intelektualną i duchową, na którą złożyły się wystąpienia prof. Wojciecha Polaka, prof. Wojciecha Roszkowskiego, red. Wojciecha Reszczyńskiego, red. Pawła Lisickiego oraz red. Jolanty Sosnowskiej, a także okolicznościowy program artystyczny przejmująco wykonany przez Halinę Łabonarską oraz Jerzego Zelnika. Z kunsztem i wdziękiem spotkanie prowadziła red. Anna Popek.

Jako pierwszy na scenie pojawił się Jerzy Zelnik, który rozpoczął tradycyjny na spotkaniach Białego Kruka śpiew „Roty”, a następnie odczytał fragment książki „Pierwsze królestwo. Mocarstwo Bolesława Chrobrego” prof. Wojciecha Polaka.

„Był to człowiek z wizją, który wiedział, czego chciał, od samego początku”, powiedział o Bolesławie Chrobrym prof. Wojciech Polak. „Dla niego dobro kraju, nad którym chciał panować, było najważniejsze”, tłumaczył historyk i jednocześnie podkreślił, że pierwszy król Polski czuł się także misjonarzem chrześcijaństwa, na które niedawno nawrócił się jego kraj, i dlatego wysłał św. Wojciecha do Prus i wspierał inne działania misyjne.

Prof. Polak podkreślał także niezależną postawę polskiego władcy. „Z Czech, gdy [Chrobry] zajął Pragę,  Henryk II zażądał hołdu lennego. On tego hołdu nie złożył, chociaż jego poprzednik na tronie praskim złożył już hołd cesarzowi.  On żadnych hołdów takich cesarzowi składać nie chciał, z Polski czy z Czech, ponieważ wiedział, czym to pachnie.  Książęta czescy składali te hołdy, uważali się za lenników Rzeszy systematycznie, doprowadzili do tego, że Czechy stały się zwykłym krajem Rzeszy, tak jak Bawaria czy Saksonia. (…) Chrobry do czegoś takiego nie dopuścił, był władcą dumnym. Działał przy pomocy oręża, działał także przy pomocy dyplomacji”, opowiadał prof. Wojciech Polak, autor książki o Bolesławie Chrobrym „Pierwsze królestwo. Mocarstwo Bolesława Chrobrego”.

Z kolei prof. Wojciech Roszkowski, który przypomniał, że obecny rząd nie planuje obchodów milenium Korony Polskiej, zachęcił uczestników spotkania do refleksji na temat tego, co wynika dla nas dzisiaj z postaw i decyzji Bolesława Chrobrego sprzed tysiąca lat.

Red. Wojciech Reszczyński przedstawił wystąpienie na temat kultury politycznej kiedyś i dziś. „Do władzy doszli ludzie przesiąknięci ideologią marksistowską, ateizmem, nienawiścią do dawnej Polski, ludzie mało wykształceni, miernoty wywodzące się z różnych środowisk w kontrze do kultury europejskiej, ludzie będący częścią kultury azjatyckiej, czy jakby powiedział profesor Feliks Koneczny, przesiąknięci obcą naszej cywilizacji cywilizacją turańską, moskiewską, żydowską, a dziś bizantyńską, czyli niemiecką, dominującą Unię Europejską”, wyjaśniał autor, redaktor i dziennikarz.

„Dokonała się rewolucja, która przemieliła kraj jak w maszynce do mielenia mięsa. (…) Polska znalazła się w innej cywilizacji, innej kulturze, siłą rzeczy w innej kulturze politycznej. To był reżim komunistyczny, do którego powraca obecna ekipa polityczna Donalda Tuska. Dzieliłem Polskę z moimi rówieśnikami, ale podział istniał, wyrastali z innych korzeni niż ja.  Dziś większości tworzą opis, czy jak to woli,  narrację z innych korzeni niż ja. Mam na myśli dzieci i wnuków komunistów, nowe warstwy wyrosłe dzięki PRL-owi wzmocnione przez system III RP, która, dziś to widzimy szczególnie wyraźnie, była w dużym stopniu kontynuacją poprzedniego systemu. Choć zmieniły się warunki społeczne i ekonomiczne, ale nie zmieniła się dominacja tych ludzi w sferze polityki, prawa, gospodarki”, mówił red. Wojciech Reszczyński.

Następnie na mównicy stanął Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, publicysta i autor. „U ideowych fundamentów władzy monarszej we wczesnośredniowiecznej Europie leżało głębokie przekonanie, że panujący jest odpowiedzialny za umocnienie wiary wśród swoich poddanych i za ich zbawienie (…). Król ma być prawodawcą, ale całkiem inaczej niż w przypadku nowożytnych następców Hobbesa, ma się on kierować i dbać o panowanie prawa Bożego. Wszystkie promulgowane przez niego prawa podlegają osądowi według prawa Bożego. Król nie chce i nie może rządzić przeciw Kościołowi, bo w ten sposób jego władza, tak jak ją pojmowali chrześcijańscy władcy, straciłaby rację bytu, widzi w sobie integralną część organizmu kościelnego. Władza świecka i duchowna muszą co do zasady współdziałać i znajdować się w harmonii. (…) Warto o tym pamiętać, warto do tego wracać, żebyśmy przynajmniej w ten sposób, albo przynajmniej w ten sposób, odzyskiwali przynajmniej część tego ideału, która dla nich była ważna”, tłumaczył Paweł Lisicki. 

O św. Janie Pawle II opowiedziała Jolanta Sosnowska, autorka – wspólnie z Adamem Bujakiem – książki „Największy z rodu Polaków”.

Kulminacją części wykładowej spotkania był znakomity występ aktorski Haliny Łabonarskiej, która mistrzowsko zaprezentowała zgromadzonym wiersze poświęcone Papieżowi z Polski autorstwa dr. Piotra Godka, lekarza i poety.

Źródło: Biały Kruk

Co się dzieje za kulisami wojen celnych Trumpa? – Marek T. Chodorowski

[Na pytanie postawione w tytule tek śmiało – Marek T. Chodorowski odpowie dopiero w części gadanej. Słowa napisane poniżej – to zanęta. MD]

Co się dzieje za kulisami wojen celnych Trumpa? – Marek T. Chodorowski

Autor: AlterCabrio , 8 kwietnia 2025 ekspedyt/co-sie-dzieje-za-kulisami-wojen-celnych-trumpa

To, co się dzieje obecnie na giełdach jest tylko światłem odbitym tego, co się obecnie dzieje w prawdziwej polityce, której kompletnie nie uczestniczą w żaden sposób pseudoelity, jakieś pacynki III RP, ale w tym również kompletnie nie uczestniczą pseudoelity Unii Europejskiej. I to jest najbardziej zdumiewające, bo po prostu na tle świata, dzisiaj Unia Europejska jest wyśmiewaną, i to widać we wszystkich raportach dyplomatycznych, wyśmiewaną w sposób otwarty prowincją.

(…)

Tusk z Trzaskowskim, będę cały czas tego Trzaskowskiego nieszczęsnego wypominał, ale Tusk z Trzaskowskim są w tym wręcz wyspecjalizowani. Ale niestety to wyspecjalizowanie obejmuje również trzy pozostałe postaci, czyli na pewno pana Nawrockiego i całą tę grupę z PiSu, bo to też są spece od tego typu manipulacji, co udowodnili nam na przykładzie Morawieckiego i Macierewicza, czyli dwóch dziadków leśnych, pozbawionych wykształcenia i pozbawionych generalnie pojęcia jak w tej chwili ten świat jest ukształtowany. Do tej grupy niestety zaliczyłbym również człowieka, który się przyznał do tego, że ma zespół Aspergera i faktycznie tak wygląda, czyli pan Mentzen. No, i na pewno w tej grupie czołowej ludzi, których należy odrzucać od jakiegokolwiek wyboru i którzy symbolizują sobą błoto III RP, błoto pod każdym względem, to jest Hołownia. Ale też i te grupy lewicowe z Zandbergiem itd. Wierni Unii Europejskiej, którym pomyliła się prawdopodobnie Unia Europejska z kościołem, bo oni inaczej niż na klęczkach prawdopodobnie do tej Brukseli nie są w stanie w ogóle się dostawać.
I teraz wylądowali z Unią Europejską fatalnie zarządzaną, bo opanowaną przez lewicę, czyli przez ludzi umysłowo w jakimś sensie, czy daleko idącym sensie, upośledzonych. Ludzie upośledzeni w czasach tego kryzysu, który tutaj, w tej chwili dopiero się rozwija i rozpoczyna, po prostu w żaden sposób sobie nie poradzą. Tak, że naszym, Europejczyków, największym problemem jest kompletny brak świadomości tych pseudopolitycznych elit. Elit złodziejskich, dodamy. Znaczy, oni poza kradzieżą niczego innego nie są w stanie – no, i oczywiście tym pacynkowaniem rzeczywistości – niczego innego nie są w stanie zorganizować.

−∗−

Co się dzieje za kulisami wojen celnych Trumpa? – Marek T. Chodorowski

−∗−

Warto porównać:

Czy my jesteśmy głupi?
Czy skala oraz mnogość zdarzeń na naszej scenie politycznej naprawdę nie są już w stanie nikim wstrząsnąć? Czy na dobre i na stałe z aktywnych, partycypujących obywateli zmieniliśmy się w […]

Dramatyczne skutki szprycy dla miliardów ludzi. Zalecenia D-ra Trozzi.

Dramatyczne skutki szprycy. Dr Trozzi opracował własne zalecenia

8.04.2025 nczas/dramatyczne-skutki-szprycy

Coraz więcej badań wykazuje, że białko z preparatu mRNA, nachalnie sprzedawanego państwom za publiczne pieniądze, powiększa się. Dr Mark Trozzi wydał zalecenia, jak uniknąć ewentualnych poważnych skutków ubocznych, jeśli przyjęło się ten nieprzebadany preparat.

Wśród objawów toksycznych skutków powiększania się białek mRNA wskazuje się poważne konsekwencje, jak np. zawały, cukrzyca, problemy menstruacyjne czy wysypka. Oprócz tego są także problemy z wydalaniem. Wcześniej zaś głośno było o zakrzepicy.

Jak wskazuje lifesitenews.com, „nie jest to szalona teoria spiskowa, lecz możliwość uznana przez środowisko medyczne”.

„Agencja ds. Żywności i Leków przyznała, że ​​istnieje możliwość wystąpienia u osób otrzymujących produkty terapii genowej, a własny protokół firmy Pfizer dotyczący testowania szprycy przeciwko COVID nakazał, aby pracownica służby zdrowia biorący udział w badaniach zgłaszała każdą ciążę „po narażeniu” na zaszprycowaną osobę „przez wdychanie lub kontakt ze skórą” – czytamy.

Lekarze zwracają uwagę, że skutki i skala powiększania się białek mRNA u każdego są inne. Powtarza się jednak zgłaszane uczucie, że od czasu przyjęcia szprycy różne objawy zdają się wracać „w nieskończoność.

Znaczna część ludzkości otrzymała co najmniej jedną dawkę szprycy przeciwko Covid-19. W związku z czym zagrożenie potencjalnie dotyczy całej rzeszy osób. [No, ściślej – miliardów. md]

Dr Mark Trozzi opracował własne zalecenia dla osób, które przyjęły nieprzebadany preparat. Wskazał nattokinazę, wermektynę, kwercetynę i przerwany post jako skuteczne sposoby walki z toksycznymi efektami szprycy.

Redakcja lifesitenews.com za doktorem Trozzim podkreśla, że nie są to zalecenia dla osób cierpiących na objawy w szczytowej formie, lecz dla osób chcących zachować ostrożność i stosować profilaktykę. Dr Trozzi zaleca, by przyspieszyć proces autofagii, czyli proces rozkładania przez komórki uszkodzonych elementów, poprzez przerywany post, spożywanie nattokinazy „trawiącej” kolce białka mRNA oraz przyjmowanie substancji blokujących wchłanianie tych białek, jak np. iwermektyna i kwercetyna.

W przypadku Nattokinazy, dr Trozzi zaleca dawki 100-200 mg dziennie. Ma pełnić rolę indywidualnego suplementu w połączeniu z innymi nutraceutykami. Nattokinaza „trawi” kolce białkao raz skrzepy krwi i hamuje ich powstawanie. Ponadto, jak twierdzi dr Mark Trozzi, Nattokinaza obniża ciśnienie krwi czy też zmniejsza przewlekłe zapalenie zatok.

Dr Mark Raymond Trozzi to lekarz z prawie 30-letnim doświadczeniem w medycynie ratunkowej w Kanadzie. Wykładał medycynę na trzech kanadyjskich uczelniach medycznych.

W wyniku działań rządu i lobby farmaceutycznego porzucił medycynę. Ostrzegał przed rozbieżnościami w naukach medycznych, normach etycznych i prawach człowieka. Krytykował również reklamowanie nieprzebadanych preparatów na Covid-19 jako „skutecznych i bezpiecznych” oraz nazywanie ich „szczepionkami”.

W czasie Wielkiej Histerii zasłynął z tego, że należał do grupy lekarzy chętnie wydających zwolnienia lekarskie zwalniające od obowiązku przyjęcia szprycy na koronkę. Został za to w listopadzie 2021 roku wraz z innymi lekarzami pozwany przez Kolegium Lekarzy i Chirurgów Ontario (CPSO).

To wydarzyło się naprawdę. 9-miesięcznemu chłopcu wstrzyknięto truciznę prosto do serca.

To wydarzyło się naprawdę.

9-miesięcznemu chłopcu wstrzyknięto truciznę prosto do serca.


Filip Marinov <petycje@citizengo.org>

Zamiast się bezpiecznie urodzić — został zabity. W polskim szpitalu.

Miał na imię Felek i powinien teraz żyć.

Jego serce biło. Coraz mocniej.

Miał 37 tygodni — do narodzin brakowało zaledwie kilku dni.

Miał rzęsy. Poruszał się. Kopał.

Poznałby głos swojej mamy.

Ale zamiast się urodzić…

Wbili mu igłę prosto w klatkę piersiową.

Zatrzymali jego serce.

Nie w ukryciu, bez poczucia wstydu.

Tylko w biały dzień. W szpitalu, w Polsce, w Oleśnicy. 

A potem dyrekcja szpitala… uśmiechnęła się.

I powiedziała mediom:

„Znowu kolejna wielka sprawa wypłynęła a propos niewykonania aborcji, która oczywiście skończyła się tym, że my z zespołem oczywiście ją wykonaliśmy”.

— Gizela Jagielska, zastępca dyrektora szpitala w Oleśnicy, 

Żadnych przeprosin.

Żadnego pogrzebu.

Żadnej sprawiedliwości.

PODPISZ TERAZ, aby nigdy więcej nie doszło w Polsce do takiej tragedii. 

Jeśli jesteś matką — wyobraź sobie, że to Twój syn.

Jeśli jesteś ojcem — wyobraź sobie, że powiedziano ci, że nigdy go nie zobaczysz.

Jeśli jesteś dziadkiem lub babcią — wyobraź sobie, że nigdy nie przytulisz swojego wnuka.

Tylko cisza. Jakby nigdy nie istniał.

To właśnie spotkało małego Felka.

Jest jednym z wielu dzieci zabitych w Oleśnicy.

To nie jest „aborcja”. 

To system, który z kliniczną precyzją zabija nienarodzone dzieci — i nazywa to „opieką zdrowotną”.

Dlatego prosimy Cię — nie jako organizacja, nie jako obcy ludzie. 

Ale jako Polacy, którzy jeszcze wierzą, że życie ma wartość.

Domagamy się od prokuratury:

  • postawienia zarzutów karnych wszystkim osobom, które przyczyniły się do śmierci dziecka,
  • wystąpienia do sądu o zakaz wykonywania zawodu dla lekarzy uczestniczących w procederze,
  • złożenia wniosku o odwołanie dyrekcji szpitala, która dopuściła do tego bestialstwa.

Tutaj nie wystarczą łzy. Potrzebny jest Twój głos. Domagaj się sprawiedliwości dla małego Felka. 

Nie musisz zgadzać się z nami we wszystkim. Nie musisz być religijny. Nie musisz mieć takich samych poglądów. Ale jeśli wierzysz, że zabicie 9-miesięcznego dziecka jest złem — proszę, nie milcz.

Podpisz.

To wszystko, co nam zostało. Dla Felka. Dla każdego dziecka, które nigdy nie otrzymało imienia. Dla Polski – naszej ukochanej ojczyzny.

Twój podpis wywiera presję na prokuraturę, by rozliczyła winnych — a prawo wreszcie chroniło życie nienarodzonych dzieci w Polsce.

Podpisz teraz — i przekaż tę wiadomość komuś, na kim Ci zależy. 

Dziękuję za Twoje wsparcie i walkę o życie niewinnych,

Filip Marinov z całym zespołem CitizenGO

PS Nie udało nam się uratować Felka. Ale wciąż możemy ocalić inne dzieci.

 Proszę — podpisz i przekaż tę wiadomość dalej. 

Więcej informacji:

https://www.olesnica24.com/artykul/26005,prokuratura-wszczela-dochodzenie-w-sprawie-aborcji-w-szpitalu-w-olesnicy

https://wpolityce.pl/kraj/726021-olesnica-dokonano-aborcji-w-dziewiatym-miesiacu-ciazy

https://www.radiomaryja.pl/informacje/w-szpitalu-w-olesnicy-zabito-nienarodzone-dziecko-ktore-wkrotce-mialo-przyjsc-na-swiat

Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski – Wielki Niedoceniony

Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski

Wielki Niedoceniony

[Umieszczam, bo o Generale Rozwadowskim nigdy za dużo, a ten tekst czytają resztki Polonii patriotycznej. MD]

Ania Navas(Zakopane, Polska/Miami, Floryda, USA)

21 sierpnia 2023 kuryerpolski.us/general-rozwadowski


Minęła właśnie 103 rocznica Bitwy Warszawskiej, która przeszła do historii jako wielkie zwycięstwo niepodległej Polski nad bolszewikami. Bitwa ta odbyła się pomiędzy 13 a 25 sierpnia 1920 roku i nazywana jest do dziś „Cudem nad Wisłą”.

Zwycięstwo Wojska Polskiego nad nacierającymi oddziałami Armii Czerwonej na Warszawę, stolicę już wtedy niepodległej Polski, nie tylko pozwoliło tę niepodległość zachować, ale także radykalnie zmieniło zamiary Sowietów na wywołanie rewolucji komunistycznej nie tylko na terenach Polski ale też całej Europy Zachodniej. Europa ma tu dużo do zawdzięczenia Polakom.

Nie byłoby „Cudu nad Wisłą”, gdyby nie słynny plan obrony opracowany przez genialnego stratega i ówczesnego Szefa Sztabu Wojska Polskiego, gen. Tadeusza Jordana Rozwadowskiego. To właśnie on obmyślił plan zwycięskiej bitwy i dowodził wojskami polskimi aż do zwycięstwa.

Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski (Źródło: Wikipedia)

Mimo, iż Marszałek Piłsudski przypisywał sobie zasługi tego zwycięstwa, to jednak fakty historyczne świadczą o tym, że w początkach walki był nieobecny, a w jej końcowym etapie wyznaczył sobie tylko jej fragmentaryczny odcinek.

Nie sposób też pominąć szokującego dla wielu faktu, że 12 sierpnia 1920 roku Józef Piłsudski złożył pismo ze swoją dymisją z funkcji Naczelnika Państwa oraz Naczelnego Wodza na ręce premiera rządu Ocalenia Narodowego, Wincentego Witosa.

Zaraz potem marszałek wyjechał do miejscowości Bobowa, gdzie przebywała jego kochanka (a późniejsza żona) Aleksandra Szczerbińska z ich dwiema córkami. Marszałek wrócił z Bobowej do Puław dopiero 14 sierpnia. [chyba później;to też jego „tajemnica”. md]

Gen. Rozwadowski nie wiedząc o dymisji Piłsudskiego (Witos schował pismo z dymisją do szuflady i nie podał tego faktu do wiadomości publicznej) nadal traktował Marszałka jako Naczelnego Wodza.

Generał Tadeusz Rozwadowski jako autor planu bitwy warszawskiej był całkowicie lojalny wobec Józefa Piłsudskiego. W czasie wojny polsko-bolszewickiej był szefem sztabu Wojska Polskiego i to jego podpis widnieje pod słynnym rozkazem nr 10.000, który zmienił główną koncepcję bitwy warszawskiej.

To właśnie gen. Rozwadowski przekonał marszałka, że zamiast bronić się tylko ze strony południowej, należy zaatakować Sowietów jednocześnie z dwóch stron: od południa i północy.

Ważną decyzją było też (znowu pomysł gen. Rozwadowskiego) przyspieszenie uderzenia znad Wieprza z 17 na 16 sierpnia. Spowodowało to wycofanie się wojsk Armii Czerwonej. Tym razem to Polacy pogonili Sowietów.

Warto wspomnieć również o mało znanym fakcie, że to dzięki inicjatywie gen.Tadeusza Rozwadowskiego powstała eskadra lotnicza im. Tadeusza Kościuszki. Stworzył ją amerykański lotnik Merian C. Cooper.

Gen. Rozwadowski i kpt. Cooper poznali się w roku 1919, kiedy generał dowodził bohaterską obroną Lwowa, a kapitan dostarczał żywność do obleganego przez Ukraińców Lwowa.

Po zdemobilizowaniu amerykańscy lotnicy zgłaszali się do polskich placówek aby wesprzeć Polaków w walce z Sowietami. W roku 1920 amerykańscy lotnicy wykonali 190 lotów bojowych wspierając z powietrza polskie dywizje piechoty.

Bitwa wygrana, jej główny strateg i dowódca odsunięty w cień. Marszałek Józef Piłsudski triumfuje i przypisuje sobie zasługę zwycięstwa — Taki właśnie stan faktyczny zaistniał po zakończeniu działań Bitwy Warszawskiej.

Gen. Rozwadowski z właściwą sobie pokorą i elegancją w postępowaniu, nie upomniał się o należne mu zaszczyty za obronę stolicy, godząc się z cichą, drugoplanową rolą w tym wielkim zwycięstwie.

Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej gen. Rozwadowski objął nową funkcję Inspektora II Armii. Awansował także na stopień generała broni.

Od roku 1921 zajął się reformowaniem i szkoleniem polskiej kawalerii. W roku 1921 został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojskowego Virtuti Militari, a w roku 1922 Krzyżem Komandorskim Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Niestety wielkie zasługi generała oraz jego silna pozycja wojskowa stały się potencjalnym zagrożeniem dla planów politycznych marszałka Piłsudskiego.

W maju 1926 roku marszałek Józef Piłsudski dokonał zbrojnego zamachu stanu w Polsce. Walki pomiędzy siłami rządowymi a zwolennikami marszałka toczyły się w stolicy od 12 do 15 maja i spowodowały smierć 379 osób, w tym 164 cywilów. Ponad tysiąc osób zostało rannych.

Gen. Rozwadowski został mianowany obrońcą konstytucyjnych organów państwa polskiego przed zamachowcami Piłsudskiego. W trakcie walk o stolicę spora cześć oddziałów wojska polskiego przeszła na stronę zamachowców. Przewrót majowy zakończył się całkowitym zwycięstwem marszałka Piłsudskiego i jego zwolenników.

Gen. Tadeusz Rozwadowski został aresztowany w Warszawie z rozkazu Piłsudskiego a następnie wywieziony do Wojskowego Więzienia Śledczego na Antokolu w Wilnie. Był tam przetrzymywany w haniebnych warunkach, w brudnej celi bez ogrzewania. Pozbawiono go opieki zdrowotnej i zabroniono kontaktów z rodziną.

Dopiero po roku, 17 maja 1927 roku, gen.Rozwadowski został zwolniony z aresztu śledczego. Nigdy nie doczekał się oficjalnego aktu oskarżenia. Generał wyszedł z aresztu jako ciężko schorowany, doświadczony niesprawiedliwym traktowaniem wrak człowieka.

Zmarł niedługo potem, 18 października 1928 roku. Został pochowany zgodnie ze swym życzeniem wśród żołnierzy, którymi kiedyś dowodził, na Cmentarzu Obrońców Lwowa.

Pogrzeb gen. broni Tadeusza Jordan Rozwadowskiego w Warszawie. Wyniesienie trumny z kościoła św. Barbary na Koszykach, październik 1928 r. (Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Władze sanacyjne nie zgodziły się na sekcję zwłok generała, a jego ciało zostało zabrane w niewyjaśnionych okolicznościach z grobowca we Lwowie. Grób jest pusty i do dzisiaj nie wiadomo gdzie są szczątki doczesne generała. Istnieje wiele poszlak dotyczących rzekomego zabójstwa generała Rozwadowskiego.

Jedną z nich jest teoria o wymalowaniu ścian celi (w której ponad rok był więziony po zamachu majowym) trującą farbą zawierającą arszenik. Druga teoria mówi o podaniu mu kanapki z pociętym drobno włosiem końskim, które miało spowodować nieuleczalną chorobę żołądka.

To są nieudowodnione poszlaki. Natomiast niezaprzeczalnym faktem jest, że władze sanacyjne nie miały żadnych intencji uhonorować zasług generała nawet po śmierci. Jego pogrzeb we Lwowie zorganizowano celowo w godzinach porannych, żeby ograniczyć do minimum liczbę żałobników biorących udział w pochówku.

Mimo to tłumy przybyły aby pożegnać generała, a nad konduktem żałobnym krążyły samoloty. W ten sposób wierni Rozwadowskiemu piloci oddali hołd pamięci generała. Za ten symboliczny akt dowódca lwowskiego lotnictwa został pozbawiony stanowiska.

Minęło ponad 100 lat od pamiętnej Bitwy Warszawskiej a dla obrońcy ojczyzny wciąż nie ma należnego miejsca w pamięci narodowej.

W stolicy Polski, której z takim poświeceniem bronił, na próżno szukać pomników generała Rozwadowskiego. Skazano go na zapomnienie. Warszawscy radni odrzucili petycję dotyczącą budowy w stolicy pomnika generała. Nie ma też ani wizerunku, ani nawet wzmianki o zasługach gen. Rozwadowskiego dla Polski w Muzeum Polskim w Ameryce, które odwiedziłam niedawno w Chicago.

Natomiast w roku 1922 popiersie gen. Tadeusza Rozwadowskiego odsłonięto w Lublińcu, w siedzibie elitarnej Jednostki Wojskowej Komandosów.

Wielki patriota, gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski, nigdy nie zabiegał o zaszczyty, sławę, bo dla niego najważniejsze były czyny i to właśnie w nich zawiera się cała jego wielkość. Warto jednak przekazać wiedzę o jego chwalebnych zasługach młodemu pokoleniu a prawda historyczna prędzej czy później przebije się przez zmowę milczenia.

III RP: Fala przemocy kolorowej dziczy rośnie

III RP: fala przemocy kolorowej dziczy w stosunku do lokalnej populacji rośnie

I będzie nadal rosła w miarę przyjmowania kolorowych przez reżim tuska. 

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 8

Pchnięcia nożem stają się coraz powszechniejsze w całej Europie, a tendencja ta jest ściśle związana z migracją.

Jamajczyk aresztowany za brutalne pchnięcie nożem przypadkowego mieszkańca

Policja w centrum Warszawy zatrzymała 50-letniego obywatela Jamajki, który pod koniec marca zaatakował nożem przypadkowego 27-latka na placu Bankowym w Warszawie. Według Salon24 incydent miał miejsce po kłótni w tramwaju, która przerodziła się w fizyczną konfrontację na przystanku.

Sprawca rzekomo „kilkakrotnie dźgnął nożem 27-letniego obywatela Polski. Ranny mężczyzna został przewieziony do szpitala z poważnymi obrażeniami” – powiedział rzecznik policji Jakub Pacyniak w RMF FM, dodając, że rany klatki piersiowej sprawiły, że jego stan jest krytyczny.

Napastnik uciekł z miejsca zdarzenia, ale policja zidentyfikowała go dzięki nagraniom z monitoringu ulicznego i rejestratorom tramwajowym. Został aresztowany na okres trzech miesięcy, ale grozi mu do 20 lat więzienia, jeśli zostanie skazany.

W listopadzie ubiegłego roku czterech obywateli Turcji zostało aresztowanych w centrum Warszawy w związku z pchnięciem nożem. Głównemu podejrzanemu postawiono zarzut usiłowania ciężkiego uszkodzenia ciała, posiadania narkotyków i prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków, podczas gdy inny przebywał w Polsce nielegalnie.

Europa padła ofiarą serii pchnięć nożem, a zdarzenia te stały się niemal normą w cyklach informacyjnych. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Remix News informował o incydentach we Francji , Holandii i Włoszech . I to tylko trzy przykłady. Co ciekawe, we wszystkich trzech z tych historii i w zdecydowanej większości innych sprawcami są wszyscy migranci.

Najbardziej szokujący ostatni atak nożem miał miejsce, gdy Afgańczyk zaatakował grupę dzieci w przedszkolu w Niemczech, w wyniku czego zginęły dwie osoby, w tym 2-letni chłopiec.

New York Times: Czy to Amerykanie [za Bidena] faktycznie kierowali wojną na Ukrainie?

Z artykułu w The New York Times wynika, że to Amerykanie faktycznie kierowali wojną na Ukrainie

zmianynaziemi/new-york-times


Artykuł Adama Entousa w „The New York Times” z marca 2025 roku rzuca nowe światło na rolę Stanów Zjednoczonych w konflikcie ukraińskim. Oparty na ponad 300 wywiadach z urzędnikami z dziesięciu krajów, tekst ujawnia, że USA były znacznie głębiej zaangażowane w wojnę, niż dotychczas przyznawano.

Zgodnie z ustaleniami dziennikarza, kluczowe decyzje strategiczne zapadały w Pentagonie oraz w amerykańskiej bazie w Wiesbaden. Wiosną 2022 roku, dwóch ukraińskich generałów zostało potajemnie przetransportowanych do Niemiec, gdzie w ramach porozumienia Task Force Dragon Amerykanie zobowiązali się dostarczać wywiad, szkolenia i zaawansowaną broń. W praktyce oznaczało to, że USA kierowały ogólną strategią bitew i dostarczały precyzyjne informacje o celach dla ukraińskich żołnierzy, co wskazuje na bezpośrednie zaangażowanie operacyjne.

Ukraińcy jednak czasami działali samodzielnie, co wywoływało frustrację amerykańskich dowódców. Zatopienie okrętu „Moskwa” w 2022 roku zaskoczyło Pentagon – administracja Bidena nie zamierzała umożliwiać ataku na tak ważny symbol rosyjskiej potęgi. Amerykanie byli zszokowani, że Ukraińcy nie poinformowali ich wcześniej i posiadali rakiety zdolne do przeprowadzenia takiej operacji.

Podobnie kontrowersyjny był atak na rosyjski Kursk. Ukraińcy potajemnie przekroczyli granice operacyjne ustalone przez Amerykanów, naruszając tzw. „box” – strefę mającą chronić Charków i Sumy przed rosyjskimi bombardowaniami. Według prezydenta Zełenskiego celem ofensywy było zdobycie terytorium jako karty przetargowej w przyszłych negocjacjach, jednak dla Pentagonu działanie to stanowiło zagrożenie dla wysiłków humanitarnych w Charkowie.

Artykuł odkrywa fundamentalne różnice w podejściu sojuszników. Ukraińcy postrzegali wojnę jako walkę o przetrwanie państwa i dążyli do zwycięstwa, podczas gdy Amerykanie koncentrowali się na unikaniu eskalacji, szczególnie w kontekście zagrożenia nuklearnego. Generał Walerij Kondratiuk trafnie podsumował tę rozbieżność: „Jesteśmy sojusznikami, ale mamy inne cele. My chronimy nasz kraj, a wy chronicie swoje fantomowe obawy przed zimną wojną.”

Sekretarz obrony Lloyd Austin podczas wizyty w Kijowie był zaskoczony liczbą młodych mężczyzn bez mundurów na ulicach stolicy. Artykuł odnotowuje konsternację USA wobec niechęci młodych Ukraińców do obrony kraju, co kontrastowało z oczekiwaniami Pentagonu. Średni wiek ukraińskich żołnierzy wynosił około 40 lat, co potwierdzało doniesienia o unikaniu służby przez młodszych mężczyzn poprzez ucieczkę za granicę lub ukrywanie się.

Szczególnie niepokojące były szacunki amerykańskich agencji wywiadowczych dotyczące ryzyka użycia przez Rosję taktycznej broni jądrowej. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza oceniano początkowo na 5-10%, jednak miało ono wzrosnąć do 50% w przypadku ukraińskich planów przekroczenia Dniepru i marszu na Krym. Te kalkulacje wyjaśniają ostrożność Pentagonu i niechęć do dostarczania niektórych rodzajów broni.

Napięcia sojusznicze pogłębiał impas, w którym Ukraińcy uważali, że Amerykanie nie robią wystarczająco dużo, by pomóc im wygrać, podczas gdy Amerykanie twierdzili, że Ukraińcy nie podejmują wystarczających wysiłków, by pomóc sami sobie. Artykuł cytuje opinię, że „Ukraińcy nie byli skłonni zrobić tego, co było konieczne, aby pomóc sobie zwyciężyć”, co odzwierciedla frustrację Pentagonu brakiem skutecznej mobilizacji młodych Ukraińców.

Ustalenia Entousa pokazują, jak znacząco różniła się amerykańska narracja publiczna od rzeczywistego zaangażowania USA w konflikt. Podczas gdy oficjalnie Waszyngton deklarował wsparcie dla ukraińskiej suwerenności i niezależności, w praktyce Pentagon ściśle kontrolował eskalację działań wojennych, często wbrew interesom strategicznym Kijowa. Publikacja ta rzuca nowe światło na fiasko ukraińskiej kontrofensywy z 2023 roku oraz wyjaśnia opóźnienia w dostarczaniu zaawansowanych systemów uzbrojenia, które mogłyby zmienić dynamikę konfliktu.

Para idzie w gwizdek. Marsz Zamiast Niepodległości. Polonez w Poście.

Para idzie w gwizdek

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    8 kwietnia 2025

15 maja 1928 roku wyruszyła na Biegun Północny wyprawa dowodzona przez włoskiego generała Huberta Nobile. Dotarła nad Biegun, gdzie z gondoli sterowca wyrzuciła włoską flagę i podarowany przez papieża krzyż. Wkrótce jednak sterowiec uległ awarii, gondola uderzyła w lód, a sześciu członków załogi, którzy znajdowali się w sterowcu, zostało porwanych przez wiatr i przepadło bez wieści. Dzięki radiu rozbitkowie nawiązali kontakt z jakimś włoskim statkiem i rozpoczęła się akcja ratownicza. Polska w tej akcji udziału nie brała, ale w geście solidarności z rozbitkami, Poczta Polska zwolniła z opłat telegramy wysyłane w związku z operacją ratowania generała Nobile i jego załogi. Ta sytuacja została natychmiast wykorzystana przez sfery kupieckie i poczta została zalana telegramami w stylu: „Panie Cyngielman, pan jedź na pomoc generału Nobile. A jak pan nie możesz, to przyślij mi pan zamówione 12 tuzinów koszul męskich – stop”.

Przypomniały mi się te telegramy, kiedy w dniach ostatnich Wielka Brytania, co to zaoferowała Ukrainie „stuletnie partnerstwo”. Bo właśnie chyba w ramach tego partnerstwa, brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych „wezwało” Rosję do przyjęcia „bezwarunkowego zawieszenia broni”. Ciekawe, że według skąpych, bo skąpych, medialnych doniesień z rozmów amerykańsko-rosyjskich w Arabii Saudyjskiej, strona amerykańska aż tak daleko nie idzie, jak brytyjska, i zdaje się, że przynajmniej wysłuchuje, co Rosjanie mówią, podczas gdy brytyjskie MSZ najwyraźniej nie chce niczego słyszeć. Nic więc dziwnego, że Wielka Brytania nie jest stroną tych rozmów, co pewnie uraża jej imperialną dumę. Kto wie, czy nie najbardziej boleśnie odczuwa tę urazę obecny minister spraw zagranicznych Zjednoczonego Królestwa, pan David Lammy, Murzyn urodzony wprawdzie w Londynie, ale o korzeniach gujańskich. Rzeczywiście – internacjonalizm w Wielkiej Brytanii nabiera rozmachu i jak tak dalej pójdzie, to kto wie – może i brytyjska rodzina królewska ściemnieje? Ale skoro tak, to dlaczego brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma wysyłać do Rosji żądań w stylu telegramów zwolnionych w 1928 roku przez Pocztę Polską z opłat? „Panie Putin, pan bezwarunkowo zgódź się na zawieszenie broni, bo jak nie, to będzie z panem brzydka sprawa!

Jestem pewien, że jak na Kremlu taką depeszę przeczytają („I zaraz Żydzi w Kremlu dostali depeszę i skoczyła iskrówka, zawrzały redakcje, paryski Rotszyld ręce zaciera w uciesze…” – pisał natchniony poeta w wierszu „Mocarstwo anonimowe” („Już w podziemiach synagog wszystko złoto leży, amunicję przenoszą czarni przemytnicy, naradzają się szeptem berlińscy bankierzy, dzwoni tajny telefon w warszawskiej bóżnicy” (…) Smok olbrzymi od morza do morza się wije, nocą widzą go w ogniu najśmielsi lotnicy, czarny łopoce w miastach i na trwogę bije, sygnał strzelił rakietę znad pruskiej granicy”) – to zaraz wywieszą białą flagę i dla Ukrainy nastanie 100 lat obfitości. Czy w tej sytuacji ktokolwiek jeszcze może powątpiewać w wartość stuletniego partnerstwa z Wielką Brytanią?

Jak się okazuje, nie tylko nam, to znaczy – naszemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych – może przytrafić się casus pascudeus, chociaż właśnie się przytrafił i to nie tylko resortowi na którego czele stoi Książę-Małżonek, ale całemu vaginetowi obywatela Tuska Donalda, który Księcia-Małżonka wziął do swojego vaginetu na chłopaka do spraw zagranicznych. Oto Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje nakazała Komisji Europejskiej pożyczyć pieniądze na sfinansowanie uzbrojenia po zęby Bundeswehry, co to w ramach „kolektywnej obrony” będzie najtwardszym jądrem europejskich sił zbrojnych, z niemieckim palcem położonym na francuskim atomowym cynglu – a pożyczkę zwrócić poszczególnym bantustanom, miedzy innymi – również naszemu nieszczęśliwemu.

Na osłodę rzuciła nam coś w rodzaju makagigi, to znaczy – objęła unijnymi kompetencjami decyzyjnymi przeznaczenie słynnego „Wału Tuska”, zwanego inaczej „Tarczą-Wschód”. Połechtany tym wyróżnieniem w samą łechtaczkę obywatel Tusk Donald tak się rozochocił, że w porywie entuzjazmu dla berlińskiej materii, zarzucił „hańbę” tym wszystkim, co nie wykazali instynktu stadnego i w Knesejmie nie głosowali za poparciem rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie pożyczki – i tak dalej. Najwyraźniej obywatelu Tusku Donaldu musiało się przedstawić, że żaden europejski bantustan, podobnie jak i on, nie będzie w stanie sprzeciwić się zbawiennym nakazom Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje.

Lecz – jak powiada inny poeta – „tymczasem na mieście inne były już treście”. Oto okazało się, że niektóre bantustany się zbuntowały i w związku z tym nad zbawiennymi pomysłami Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje zawisnął wielki znak zapytania. Premier Włoch Giorgia Meloni wyśmiała zbawienne propozycję Reichsfuhrerin, wskazując, że 800 mld euro, jakie miałyby być wydaje na uzbrojenie po zęby Bundeswehry i makigigi dla naiwniaków w rodzaju naszego nieszczęśliwego kraju, to „wirtualne pieniądze” – a ponadto – Włochy mają więcej zaufania do obecnej amerykańskiej administracji, niż, dajmy na to, Niemcy – które euroatlantyckie pękniecie traktują jako prawdziwy dar Niebios iI szansę dla IV Rzeszy. Podobnie reaguje Hiszpania, a ponadto również Austia, Dania, Holandia i Szwecja nie zgadzają się na sfinansowanie wydatków wojskowych z długu, czyli – z emisji „euroobligacji”. Najwyraźniej przynajmniej część członkowskich bantustanów nie chce dać się nabrać na frazesy o „kolektywnej obronie

Tymczasem nasz nieszczęśliwy kraj wprawdzie bezsilnie zaprotestował w postaci głosowania przeciwko rezolucji – ale był to protest bezsilny, bo opozycja to głosowanie w Sejmie przegrała – w związku z czym Naczelnik Państwa, który jeszcze w czerwcu 2021 roku przeforsował w Sejmie przy pomocy Klubu Parlamentarnego Lewicy ratyfikację ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, dzięki czemu właśnie Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje mogła forsować program zbrojeniowy IV Rzeszy, to znaczy – Bundeswehry za kredyt zaciągnięty przez Komisję Europejską, który będą musiały spłacać członkowskie bantustany, właśnie w dniach ostatnich wezwał „wszystkich patriotów”, by 12 kwietnia zjawili się na „marszu”, który pod pretekstem tysięcznej rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego i pięćsetnej rocznicy „hołdu pruskiego” wsparłby niemrawą kampanię prezydencką pana Karola Nawrockiego, a przy okazji pozwoliła samemu Naczelnikowi wysforowanie się na największego patriotę w Polsce. W ten sposób po raz kolejny potwierdzi się opinia o Polakach, jaką rosyjski ambasador Otto Magnus von Stackelberg zapisał w jednym ze swych raportów do Katarzyny II: „La liberte polonaise n’ayant jamais porte que sur l’immagination… a accutume la nation au seul culte de l’appareil exterieur” – co się wykłada, że wolność polska, zawsze skierowana w dziedzinę wyobraźni… przyzwyczaiła naród do kultu działań pozornych.

Takim działaniem pozornym jest „Marsz Niepodległości”, który z powodzeniem można nazwać Marszem Zamiast Niepodległości – bo odbywa sie on nie po to, by wesprzeć jakieś realne działania niepodległościowe, tylko właśnie jako działanie pozorne, którego tłem są w sferze faktów politycznych operacje skierowane na wypłukiwanie suwerenności państwowej, jak np. ratyfikacja w roku 2009 traktatu lizbońskiego, za którą 1 kwietnia 2008 roku opowiedziało się zarówno PiS, jak i Volksdeutsche Partei. Takie „marsze” nikomu nie szkodzą, bo wprawdzie mają swoją wymowę propagandową, ale cóż z tego, skoro cała para idzie w gwizdek, zamiast zostać użyta na wsparcie działań w sferze politycznych faktów? Zadaniem propagandy jest wspieranie działań realnych, bo w przeciwnym razie, jeśli nawet mobilizuje ona społeczny i polityczny potencjał, to następnie, wobec braku czegoś, co mogłaby wspierać, ten potencjał marnotrawi, dostarczając jednocześnie uczestnikom takich przedsięwzięć złudzenie, że robią coś szalenie ważnego i pożytecznego dla państwa. Jeśli nawet Volksdeutsche Partei czasami podejmuje próby zablokowania takich przedsięwzięć, to może to być obliczone właśnie na ugruntowanie takiego złudzenia u ich uczestników, a jednocześnie – jako podstawa do oskarżeń na użytek zagranicy, zwłaszcza ośrodków zaangażowanych w „walkę o praworządność” w Polsce – jako pozór dowodu, że te operacje są politycznie i moralnie uzasadnione.

I takim działaniem pozornym jest wspomniany wyżej „marsz”, na czele którego, jako inicjator, zamierza stanąć Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, żeby nie tylko wykurować się politycznie, ale umocnić zaprojektowany w Magdalence duopol władzy w naszym bantustanie, w którym nie ma miejsca na żadną polityczną alternatywę, tylko na wybór między dżumą a tyfusem.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

================================

mail:

Podczas marszu ma odbyć się próba pobicia rekordu Polski w tańcu poloneza.
Organizatorzy będą tańczyć w Wielkim Poście, w przededniu Wielkiego Tygodnia.

Przygrywać będzie Kapela Boruty, czy Smętek ?

Aresztowania gangu urzędników. Załatwili nielegalny wjazd dla kilkunastu tysięcy imigrantów…

Straż Graniczna zatrzymała urzędników. Załatwili nielegalny wjazd dla kilkunastu tysięcy imigrantów

8.04.2025 nczas/straz-graniczna-zatrzymala-gang-urzednikow

Funkcjonariusze Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie w zamian za korzyści materialne ułatwiali cudzoziemcom nielegalne przekraczania polskiej granicy i nielegalny pobyt w Polsce. Wśród zatrzymanych są urzędnicy jednego z powiatowych urzędów pracy na Mazowszu.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Grójcu.

– W sprawie zatrzymano trzy osoby. Wobec dwojga z nich – dwóch wysoko postawionych urzędników powiatowego urzędu pracy – sąd zastosował aresztowanie na okres 3 miesięcy – poinformowała rzecznik Komendanta Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Dagmara Bielec.

Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz organizowania nielegalnego przekraczania granicy RP.

– Podejrzanym zarzuca się także przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z procedurą wydawania zaświadczeń o wpisie do ewidencji wniosków w sprawie pracy sezonowej i tym samym umożliwienie nielegalnego przekroczenia granicy RP cudzoziemcom z krajów wysokiego ryzyka migracyjnego, na podstawie dostarczonych dokumentów wymaganych do uzyskania polskiej wizy, a także poświadczania nieprawdy co do zamiaru zatrudnienia cudzoziemca na terenie Polski i tym samym – działania na szkodę interesu publicznego – wskazała mjr Bielec.

W związku z działalnością przestępczą rozbitej grupy, od 2018 do 2024 r., prawie 12,5 tys. cudzoziemców z Azji Centralnej, Afryki, Dalekiego Wschodu i Ukrainy uzyskało dokumenty niezbędne do wnioskowania o wizę. Po jej uzyskaniu nabyli prawa do wjazdu do Polski i tym samym do innych krajów strefy Schengen.

– Członkowie grupy wykorzystywali dane personalne zarówno legalnych pracodawców, jak i tzw. słupów, z których tworzyli fikcyjnych pracodawców i na ich dane składali fałszywe wnioski o wydanie zezwoleń na pracę dla cudzoziemców – dodała rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Podczas przeszukań lokali zajmowanych przez zatrzymane osoby oraz pomieszczeń powiatowego urzędu pracy, funkcjonariusze zabezpieczyli nośniki danych, dokumenty mogące stanowić dowód w sprawie. Zabezpieczono także ponad 117 tys. zł oraz trzy pojazdy.

Ostatnie zatrzymania były efektem wielomiesięcznej pracy funkcjonariuszy operacyjno-śledczych z Placówki Straży Granicznej w Radomiu Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej w Warszawie.

Na trop grupy przestępczej funkcjonującej w strukturach jednego z powiatowych urzędów pracy na Mazowszu, funkcjonariusze wpadli po rozbiciu w maju 2024 r. innej zorganizowanej grupy działającej w tej samej instytucji i zatrzymaniu 10 osób, m.in. pracownicy tego urzędu, która do dziś pozostaje w areszcie.

Ekolot produkuje ultralekkie samoloty. „Odpowiednie władze”: Zniszczyć!!

Jedyna taka firma w Polsce upada. Właściciel: można to nazwać sabotażem gospodarczym

money/jedyna-taka-firma-w-polsce-upada

Podkarpacki producent ultralekkich samolotów Ekolot wygasza działalność po 30 latach obecności na rynku. Obwinia biurokrację. – Można to nazwać sabotażem gospodarczym – powiedział portalowi Interia.pl Henryk Słowik, dyrektor firmy Ekolot. Urząd Lotnictwa Cywilnego zaprzecza zarzutom.

Jedyna taka firma w Polsce upada. Właściciel: można to nazwać sabotażem gospodarczym
Samolot ultralekki KR-030 Topaz produkowany przez Ekolot (materiały prasowe, Artur Mercik, Ekolot)

Ekolot działa od 1995 r. w Krośnie na Podkarpaciu. Jest jedyną w Polsce firmą produkującą seryjnie ultralekkie samoloty (ich masa nie przekracza 600 kg). A właściwie był, ponieważ właściciel obecnie 'wygasza to wszystko do spodu’. Wybrane nieruchomości zamierza wynająć, zwolnił ponadto niektórych pracowników” – czytamy w Interii. Firma wciąż istnieje, ale nie będzie dalej produkować.

Pod koniec marca Henryk Słowik napisał list otwarty do premiera Donalda Tuska.

„Autor wyjaśnił w nim, że nie może dłużej prowadzić firmy ze względu na działania państwowych instytucji: Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu. Pierwszej wytknął, iż zbyt długo czeka, aż uzyska od niej certyfikację modelu samolotu. Drugiej, że na sprowadzany z Chin materiał używany do produkcji nałożyła aż 125-procentowe cło antydumpingowe, mające chronić przed nieuczciwą rywalizacją cenową” – relacjonuje portal.

Spór o cło z fiskusem

Słowik twierdzi, że towar, który sprowadzał z Chin, nie jest dostępny w Unii Europejskiej. Urzędnicy po długim czasie zmienili interpretację i uznali, że sprowadzany materiał jednak cłom antydumpingowym podlega. Skarży się, że choć kilka miesięcy temu skierował prośbę o pomoc do Kancelarii Premiera, nie otrzymał jej.

To właśnie o działaniach Krajowej Administracji Skarbowej mówi, że „można to nazwać sabotażem gospodarczym”. – Co państwu z tego, że doprowadza do bankructwa firmę i ona się zamyka? Samego ZUS-u płaciłem 500 tysięcy złotych. Jestem Polakiem, chcę tu pracować, Ekolot to rodzima firma, nie ma takiej drugiej w kraju w tej branży. Wyprodukowaliśmy przez te lata prawie 300 samolotów – mówił Interii.

W swoim liście otwartym wyliczał, że samoloty Ekolotu latają na całym świecie – we wszystkich krajach Europy, w obu Amerykach, w Azji, Australii, a nawet na Mauritiusie, w Nowej Kaledonii oraz na wyspie Reunion.

Izba Administracji Skarbowej w Rzeszowie odmówiła portalowi komentarza odnoszącego się do indywidualnego podmiotu i konkretnej sprawy.

Certyfikacja samolotu Topaz 600

Skarży się też na Urząd Lotnictwa Cywilnego. Firma Ekolot skonstruowała samolot Topaz 600 o masie startowej 600 kg (samolot wraz z paliwem i osobami na pokładzie). Twierdzi, że po rozmowach z ULC był pewien, że Topaz 600 certyfikację przejdzie „szybko i sprawnie”. Przyjął pierwsze zamówienia na samoloty, wyprodukował je, ale mimo upływu kilkunastu miesięcy, nie może ich sprzedać klientom.

Konstruktorem samolotów jest doświadczony inżynier Jerzy Krawczyk, pracujący w branży od 50 lat.

Urząd Lotnictwa Cywilnego twierdzi, że w liście otwartym Słowika „znajduje się wiele niespójnych i nieprawdziwych informacji”. Urząd twierdzi, że próby wytrzymałościowe wykazały konieczność wzmocnienia jednego z głównych elementów konstrukcyjnych. Dodaje też, że certyfikacja trwa od grudnia 2023 r. i jest na ukończeniu. – Nie popełniono błędów w procesie – zapewnia Marta Chylińska, rzeczniczka ULC, w rozmowie z portalem.

ULC przekonuje, że certyfikacja samolotu Topaz z masą startową 472 kg trwała trzy lata i dwa miesiące. Z kolei ultralekki samolot WT9 Dynamic LSA był certyfikowany przez Agencję UE ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) przez blisko siedem lat. Jak czytamy, datę wręczenia certyfikatu ustalono na 4 kwietnia, jednak firma wstrzymała produkcję wcześniej.

Maryja, pasterz i chłopcy z Hitlerjugend

[Trzecia relacja o przekonywującej Bercie. md]

https://www.opiekun.kalisz.pl/wojna-i-cuda

Maryja, pasterz i chłopcy z Hitlerjugend


W czasie II wojny światowej sanktuarium licheńskie zajęli Niemcy, „naziści”, by utworzyć na jego terenie obóz szkoleniowy dla Hitlerjugend. Co ciekawe, do obozu nie zostali wcale przywiezieni niemieccy chłopcy z terenów III Rzeszy, ale trafili do niego młodzieńcy z mieszkających w tych rejonach od lat rodzin o niemieckich korzeniach.

Chłopcy ci nie znali nawet niemieckiego, bo w ich domach nie używało się już tego języka. Mieli nauczyć się go w trakcie szkolenia. Zresztą w licheńskim obozie mieli też uczyć się strzelać mając przed sobą tarcze w postaci zagrabionych ze świątyni świętych obrazów i figur.

Chłopcom urządzono wspólną sypialnię w murach kościoła Św. Doroty i po pewnym czasie zaczęli oni donosić przełożonym, że nocami widują w kościele tajemniczą białą niewiastę i takiegoż staruszka wyglądającego na pasterza.

Przełożeni uspokajali chłopców i zapewniali, że są bezpieczni, ale niepokój wśród ich wychowanków rósł. Młodzi przeczuwali, że ich obecność w sanktuarium i świętokradcze ćwiczenia nie podobają się Bogu.

Przełożeni zaczęli planować likwidację obozu i przeniesienie go.

Jednak w lipcu 1944 roku, wychowawczyni z obozu, funkcjonariuszka SS Berta Bauer, postanowiła udowodnić młodym, że Boga nie ma i raz na zawsze zamknąć temat „zjaw”, jak to określała. Zebrała wszystkich wokół jednego z krucyfiksów i oddała kilkanaście strzałów do figurki ukrzyżowanego Chrystusa. W jej ślady poszło też kilku wychowanków. „Zobaczcie, nic się nie dzieje! Bóg nas nie karze, bo Go po prostu nie ma!” – wołała.

Kilka godzin później otrzymała (być może w nagrodę?) urlop. Miejscowy rolnik odwoził ją do Konina na pociąg. Nagle pojawił się samolot, z którego oddano strzały. Berta Bauer zmarła na miejscu. Woźnicy nic się nie stało. Okazało się, że strzały padły w te fragmenty ciała Bauer, które kilka godzin wcześniej za jej przyczyną podziurawiły figurkę Ukrzyżowanego. W obozie Hitlerjugend wybuchła panika, której nikt już nie usiłował nawet tłumić. Obóz rozwiązano.

A rozstrzelany Chrystus nawiedzany jest co dnia przez rzesze licheńskich pielgrzymów.     

Marszałek Iwan Koniew: To Ona tego dnia była u mnie!

https://dakowski.pl/archiwum/pliki/index.13675_46.php


Ks. dr Józef Maria Bartnik SJ 

Częstochowa 1944-1945
  W styczniu 1945 r. marszałek Iwan Koniew, prowadząc Armię Czerwoną na Berlin, zatrzymał się pod Częstochową, by przegrupować wojska. Zajął kwaterę i przy stole zasłanym mapami opracowywał plany strategiczne. Wtem pojawiła się przed nim kobieta, ubrana na czarno, w czarnym szalu na głowie, i zwróciła się do niego po rosyjsku: Idź i natychmiast rozpocznij ofensywę na Częstochowę! 
Powiedziawszy to, wyszła.Koniew, mocno zaskoczony, wybiegi z kwatery i pytał żołnierzy trzymających wartę: „Gdzie jest ta kobieta, która była u mnie?”. Lecz ci odpowiedzieli: „Nie było tu żadnej kobiety!”. 
Marszałek Koniew, powróciwszy do kwatery, nie namyślając się wiele, cofnął poprzedni rozkaz, a wydał nowy, nakazujący natychmiastowy wymarsz na Częstochowę.16 stycznia 1945 r. wojska Frontu Ukraińskiego pod rozkazami marszałka Koniewa zdobyły miasto bez jednego wystrzału! Atak był tak gwałtowny, że hitlerowcy nie zdążyli zburzyć miasta. 
Jeden z braci paulinów wspominał:
Ta godzina wyzwolenia przyszła nagle… […] A Niemcy na Jasnej Górze nic absolutnie nie wiedzieli, że radzieckie wojska już tu są. Jak się dowiedzieli, […] powstała straszna panika. […] zakonnicy wszyscy się modlili; była akurat godzina modłów i byliśmy w kaplicy. […]
Jeden z naszych zakonników poszedł pytać się, co oni teraz będą robić. Ten komendant odpowiedział, że on w takim wypadku ma rozkaz, pod karą śmierci, spalić Jasną Górę, jak się będzie stąd wycofywał. Klasztor był w pogotowiu. Wszyscy, którzy się tu schronili i zakonnicy, nikt nie spał wtedy. Ja byłem wyznaczony na obserwatora. […]
  Przed godziną 23 Niemcy wytoczyli na dziedziniec klasztorny osiem beczek z benzyną. I te beczki ustawili szeregiem, odkorkowali i tak to wszystko się lalo. Jednocześnie tam gdzie Arsenał, była wywleczona ogromna sterta kocy, też zlana benzyną. A na wprost, gdzie taka mozaika ułożona z kamieni, to zastopowali ciężarowe auto, naładowane wybuchowymi materiałami i wszystko to zlali benzyną. Ale znów rozległy się jakieś detonacje i oni uciekli. Tylko częściowo to podpalili.” (…)
24 stycznia marszałek Iwan Koniew w otoczeniu sztabu oficerów wkroczył do jasnogórskiego sanktuarium. Stanąwszy przed obrazem Matki Bożej, powiedział: „Это ОНА сегодня была у меня ! [ To Ona tego dnia była u mnie! ]
Pociągnął ręką dwa razy po twarzy, zdjął czapkę, pokłonił się nisko i wyszedł. A za nim sztab. Oficerowie byli poważnie zaniepokojeni zachowaniem Koniewa i jego zadziwiającą wypowiedzią. Myśleli, że marszałek zwariował! Wreszcie ośmielili się zapytać, dlaczego powiedział coś tak dziwnego. Koniew wyjaśnił: Tak, jak na tym obrazie, wyglądała kobieta, która dala mi tak stanowcze polecenie, że innej myśli już nie miałem, jak tylko tę, aby natychmiast rozkazać ofensywę na Częstochowę!

Chrystus, do którego strzelano w Polsce. Berta Bauer oddała 13 strzałów do Figury Jezusa Chrystusa

Chrystus, do którego strzelano w Polsce. Berta Bauer oddała 13 strzałów do Figury Jezusa Chrystusa

Podczas II wojny światowej w kościele św. Doroty w Licheniu hitlerowcy urządzili szkołę dla chłopców z Hitlerjugend. Młodych Niemców zaprawiano – w okrucieństwie. Kiedy w lipcu 1944 roku chłopcy zaczęli się skarżyć swojej wychowawczyni Bercie Bauer, że w kościele „coś ich straszy” wymierzyła ona z pistoletu i strzeliła do krucyfiksu. „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać” – powiedziała. Kilka godzin później, kiedy jechała na stację kolejową do Konina, przelatujący samolot – prawdopodobnie niemiecki, ostrzelał jej wóz. Berta Bauer zginęła na miejscu.

Kule trafiły ją dokładnie w te same miejsca na ciele, w których znajdują się otwory po kulach na krucyfiksie.

Kaplica Świętego Krzyża mieści się w podziemiu kościoła Matki Bożej Częstochowskiej na terenie Sanktuarium Licheńskiego, gdzie odbiera cześć obraz Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski. Jej powierzamy siebie i wszystkie sprawy naszej Ojczyzny

Tu, nad ołtarzem, znajduje się ten niewielki krucyfiks, – widnieje na nim 13 śladów po kulach.

Wiele osób jeździ i pielgrzymuje po całym świecie, a tymczasem…  
cudze chwalicie a swego nie znacie…

=======================

mail:

Miejscowi mówią, że miała rany dokładnie w tych miejscach, gdzie ugodziła Chrystusa w krucyfiksie.

Berta Bauer – Niemka, która zginęła wkrótce po profanacji krzyża

Berta Bauer – Niemka, która zginęła wkrótce po profanacji krzyża

16 IX 2019 Michał Krajski -Berta-Bauer-Niemka-ktora-zginela-wkrotce-po-profanacji-krzyza

Na terenie sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym znajduje się kaplica Krzyża Świętego, w którym adorowany jest krucyfiks, do którego podczas wojny strzelała Berta Bauer. Warto poznać historię tego wydarzenia.

Berta Bauer była wychowawczynią nazistowskich chłopców, która cechować się miała szczególnym okrucieństwem. Kiedy Podczas II wojny światowej Niemcy urządzili w licheńskim sanktuarium ośrodek szkoleniowy młodzieży Hitlerjugend Bauer zajmowała się w nim indoktrynacją.

W lipcu 1944 Bauer zebrała wychowanków przed kaplicą cmentarną i kilkakrotnie strzeliła do wiszącego tam krucyfiksu. Wypowiedziała przy tym słowa: „Gdyby Bóg istniał, powinien natychmiast mnie ukarać”. Zaledwie kilka godzin później zginęła, kiedy wóz, którym jechała do Konina, został ostrzelany przez samolot. Podobno umierając, bardzo cierpiała. 

14 września br. w święto Podwyższenia Krzyża Licheńskie Sanktuarium postanowiło dołączyć duchowo do akcji „Polska pod krzyżem”. W ramach apelu maryjnego o 21-szej wierni, którzy tego dnia zebrali się bardzo licznie, szli w procesji za tym krzyżem, do którego strzelała Bauer.

Było to symboliczne pokazanie, że każdy kto walczy z krzyżem, przegrywa.

Jak głosi łacińskie przysłowie: Stat crux dum volvitur orbis – Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca. Ideologie przemijają, ale orędzie Chrystusa pozostaje żywe i skuteczne.

=======================

mail:

Miejscowi mówią, że miała rany dokładnie w tych miejscach, gdzie ugodziła Chrystusa w krucyfiksie.

Papieże Roncalli i Montini w odtajnionych dokumentach CIA.

[Część artykułu dotycząca Watykanu. MD]

[—-]

…Elder “detonuje bombę”, umieszczając w końcowej części raportu.

Agent CIA pisze, że McCone miał ścisłą sieć kontaktów i informatorów w Watykanie, ale wśród nich – jak na to wygląda – znajdowali się także dwaj papieże, którzy wstąpili na tron papieski w wyniku dwóch niefortunnych konklawe, tj. tych z roku 1958 i 1963.

Są to wspomniani wcześniej Jan XXIII i Paweł VI. Dwaj, prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjni papieże w historii, którzy całkowicie zmienili oblicze Kościoła poprzez otwarcie haniebnego Soboru Watykańskiego II, fundamentalnego dla stworzenia tegoź fałszywego kościoła (jak nazwał go św. Pius), który w niewielkim lub żadnym stopniu przypomina autentyczny kościół minionych 2000 lat.

Jest to kościół kompromisu. Kościół, który uwielbia chodzić do synagog i nazywać Żydów „starszymi braćmi”, podczas gdy jeszcze przed pojawieniem się Jana XXIII i przez ponad 1900 lat, każdy papież zawsze podkreślał dystans dzielący katolicyzm i judaizm.

Owe prawdy, swego czasu można było nawet przeczytać w czasopiśmie takim jak Civiltà Cattolica, która w numerze opublikowanym w roku 1890 pisała jak wielkim problemem jest talmudyzm i dlaczego jest on wyraźnie wrogi katolicyzmowi. https://archive.org/details/civiltacattolicathejewishquestionineurope

Sobór zmienił wszystko. Rozpoczął erę domieszek i ekumenizmu obecną w dokumentach soborowych, takich jak Nostra Aetate, w których wyraźnie napisano, że zbawienie można osiągnąć także poprzez inne wyznania, tym samym całkowicie unieważniając ofiarę Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, aby odkupić ludzkość z jej grzechów.

Innymi słowy, jest to kościół skonstruowany na obraz i podobieństwo francuskiego roku 1789, który prawo naturalne wywodzące się od Boga zastępuje oświeceniowym i masońskim kultem praw człowieka.

Przemianę współczesnego świata można podsumować jako tę, która umożliwiła przejście od prawa naturalnego do oświeceniowego i masońskiego kultu praw, a Roncalli i Montini mieli niewątpliwą „zasługę” w zniekształceniu autentycznej misji katolicyzmu.

Waszyngton miał wszelki interes by wesprzeć ten proces. Świat waszyngtońskiego głębokiego państwa, przesiąknięty protestantyzmem, naturalnym sojusznikiem świata żydowskiego, już wcześniej uważnie obserwował konklawe z roku 1958, a słowa Eldera doskonale relacjonują się z innym dokumentem, który w Departamencie Stanu USA pojawił się kilka miesięcy wcześniej.

Waszyngton nie chciał papieża wiernego tradycji

Wynika to z raportu z 11 października 1958 roku, w którym watykański informator działający na rzecz administracji Eisenhowera donosił amerykańskiemu sekretariatowi stanu, że następny papież najprawdopodobniej zostanie wybrany w drodze porozumienia między kardynałami poza konklawe, ale najciekawszy jest ten oto fragment.

Osoba informująca administrację prezydencką w tamtym czasie wyraża głębokie zaniepokojenie, ponieważ jest co najmniej trzech kandydatów na papieża, takich jak Siri, Ottaviani i Ruffini, którzy, jego zdaniem, gdyby zostali wybrani, stanowiliby „nieszczęście” dla Kościoła, jako że są zbyt wierni Magisterium wszechczasów i zbyt mało otwarci z punktu widzenia odnowy podług potrzeb współczesnego świata. Ingerencja we wspomniane konklawe była wielokrotna i bardzo agresywna.

Conclave wygrał kardynał Siri; wybrał nawet imię, którym miał się nazywać jako papież – Grzegorz XVII, dopóki frakcja kierowana przez Francuzów, a przede wszystkim przez kardynała Tisserant’a https://en.wikipedia.org/wiki/Eug%C3%A8ne_Tisserant, nie wysunęła hipotezy, że po drugiej stronie tzw. “kurtyny” katoliccy biskupi zostaną zabici z powodu papieża zbyt mało skłonnego do dialogu ze światem komunistycznym, (podobnie jak nie był do tego skłonny papież Pacelli, dumny przeciwnik wspomnianej doktryny, która jest wrogiem chrześcijaństwa i prawdy). Wielu nie chciało, by arcybiskup Genui został następcą Piusa XII.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/07/31/grzegorz-xvii-papiez-ktorego-nie-bylo/embed/#?secret=ak5B4KqhgM#?secret=YbWxoSJQyK

Z pewnością były to kręgi masonerii kościelnej, która – niestety – już wtedy, przeniknęła głęboko poprzez mury Watykanu, a także bez wątpienia byli to członkowie żydowskiej masonerii B’nai B’rith, która na konklawe z roku 1958 i 1963 wywarła decydujący wpływ.

Jest wiele relacji świadczących o tym, że właśnie ta masoneria wywarła silną presję, aby uniemożliwić Siri’emu wstąpienie na tron papieski. Sprzeciwy wobec genueńskiego kardynała były, jak widać, wielorakie, a także pozornie sprzeczne, co zostanie wkrótce wyjaśnione lepiej.

Ostatecznie, za sprawą rażących nieprawidłowości i gróźb śmierci pod adresem Siri’ego, wybrano patriarchę Wenecji, Angelo Roncalli’ego, który już wcześniej wprowadzony został w kręgi masońskie poprzez członkostwo we francuskim Grand Orient, i który utrzymywał bliskie kontakty ze środowiskami partii komunistycznej; papieskie zażyłości były tak głębokie, że w książce autorstwa Franco Bellegrandi’ego, członka Gwardii Papieskiej i publicysty Osservatore Romano, ujawniającego interesujące informacje na ten temat, papież zyskał przydomek «Nikita Roncalli». https://freepdf.info/index.php?post/Bellegrandi-Franco-Nichitaroncalli-Controvita-di-un-Papa

Również wybór imienia “Jan XXIII” wydaje się być pełen wymowy.

Roncalli wybrał imię antypapieża pochodzącego ze średniowiecza, aby pokazać (prawdopodobnie), że on sam chciał dać do zrozumienia, że jego elekcja nie była legalna i że jego misją nie było zachowanie dogmatów Kościoła, ale nagięcie ich do „potrzeb” współczesnego świata i modernizmu, który swoim drogowskazem uczynił ekumenizm.

Wśród pierwszych dokumentów opublikowanych przez Jana XXIII znajduje się jeden, który od razu daje do zrozumienia, że papież niesłusznie nazywany „dobrym papieżem” przez pewną prasę liberalną, nie miał zamiaru odrzucić różnych doktryn wrogich katolicyzmowi. Wręcz przeciwnie, Roncalli dał również początek ekumenizmowi politycznemu, że tak powiem, kiedy w swojej encyklice Pacem in terris opublikowanej 11 kwietnia 1963 r. wyraźnie potwierdził, że „może i musi istnieć współpraca między systemami komunistycznymi i katolickimi na poziomie społecznym i politycznym”.

W ten to sposób katolicyzm otworzył drzwi marksizmowi, a jeśli ktoś określa Jana XXIII jako ojca tak zwanej teologii wyzwolenia, oficjalnie zainaugurowanej w roku 1968 przez Radę Biskupów Ameryki Łacińskiej w Kolumbii, to ciężżko nie przyznać mu racji.

„Dobry papież” gorliwie pracował nad ową niewyobrażalną mieszanką katolicyzmu i marksizmu, zaś otwarcie Soboru Watykańskiego II w roku 1963 było okazją, na którą kościelna masoneria od dawna czekała, po to, by zacząć budować postępacki i liberalny kościół, który już wtedy, a tym bardziej teraz, katolickim jest wyłącznie z nazwy.

218 biskupów z 54 różnych krajów reprezentowanych przez Antonio de Castro Mayera na próżno prosiło Sobór i „Ojca Świętego”  o ponowne potępienie komunizmu, socjalizmu i wszelkich ideologii wywodzących się z marksistowskiego materializmu historycznego, ale ani ten pierwszy, ani ten drugi nie chcieli o tym słyszeć. https://www.traditioninaction.org/HotTopics/P019-Sect-03.htm https://en.wikipedia.org/wiki/Ant%C3%B4nio_de_Castro_Mayer

Przywódcy Kościoła byli całkowicie odurzeni pragnieniem przekształcenia Boskiej instytucji w ludzką, aż nazbyt ludzką, do tego stopnia, że jeden z “mózgów” Soboru – młody Joseph Ratzinger, powiedział w roku 1967, że Sobór Watykański II odniósł sukces w „przedsięwzięciu” wspierania „pozytywnego spotkania między Kościołem a światem”.

Nie ma zatem wątpliwości, że Roncalli przywdział szaty piątej kolumny, infiltrującego agenta wolnomularzy, który miał za zadanie zniszczyć Kościół od wewnątrz w imię kręgów, które nielegalnie osadziły go na tronie papieskim.

Pozostaje do wyjaśnienia pozorna sprzeczność bliskości Jana XXIII z CIA i jednocześnie z byłym Związkiem Radzieckim.

Jest ona dostrzegalna tylko wtedy, gdy zignoruje się historię komunizmu i bolszewizmu, które od samego początku otrzymywały wsparcie masonerii. Także Marks i Engels byli członkami lóż oraz aszkenazyjskiej finansjery, która w roku 1917 dostarczyła bolszewikom Lenina i Trockiego milionów dolarów z banków Maxa i Paula Warburgów oraz Jacoba Schiffa.

Bolszewicy, którzy zostali wydaleni z carskiej Rosji na wiele lat przed rewolucją, nigdy nie byliby w stanie marzyć o dojściu do władzy, gdyby nie otrzymali powodzi pieniędzy z Wall Street i nigdy nie byliby w stanie wrócić do Rosji, gdyby Stany Zjednoczone, wówczas pod prezydenturą Woodrowa Wilsona, nie pozwoliły Trockiemu na powrót do „ojczyzny” dzięki amerykańskiemu paszportowi uprzejmie przyznanemu przez samego Wilsona.

https://web.archive.org/web/20161103072303/http://ram.neon24.pl/post/134726,juz-trocki-pojal-jak-w-przyszlosci-bedzie-wygladac-europa

Komuniści, jak widać, mieli swoją ochronę i wsparcie w miejscach, które zgodnie z liberalną wulgatą powinny być im wrogie, podczas gdy w rzeczywistości dwa bieguny współczesnej polityki, liberalizm i właśnie marksizm, startują z różnych punktów, aby dotrzeć do tego samego celu, czyli końca suwerenności państw narodowych i usunięcia chrześcijańskich, a przede wszystkim ich katolickich korzeni, które są prawdziwą “czarną bestią” masonerii.

Także Montini, silnie zalatujący masonerią, znajduje się w niemal identycznej sytuacji jak Roncalli.

Wpisany w rejestr w latach ’20 ubiegłego wieku z powodu swojej homoseksualności (o której w roku 1933 donosili inni księża, widząc w nim „niepokojące wtargnięcie w sferę swoich współpracowników”), młody duchowny był już wtedy w bliskim kontakcie z różnymi wrogami Kościoła. https://www.traditioninaction.org/ProgressivistDoc/A_083_MontiniHomosexual.html

Gdy pod koniec lat trzydziestych dostaje się do sekretariatu stanu, gdzie tka gęstą sieć relacji z prekursorem CIA, czyli z OSS, oraz przywódcami partii komunistycznej, których poznaje latem 1944 roku. https://www.chiesaviva.com/tomba%20vuota.pdf https://en.wikipedia.org/wiki/Office_of_Strategic_Services

Montini dążył do zbudowania „wielkiego” sojuszu, który doprowadziłby do powstania rządu złożonego z Chrześcijańskich Demokratów i samej PCI (łoskiej Partii Komunistycznej), po raz kolejny pokazując, że kręgi wolnomularskie do osiągnięcia swoich celów wykorzystywały obydwie odnogi liberalnych demokracji.

Pius XII, poinformowany o koleżeńskiej zażyłości sekretarza stanu, usunął go z Rzymu, mianując go arcybiskupem Mediolanu w hołdzie łacińskiej maksymie „promoveatur ut amoveatur”, ale niestety okazało się, że było to wygnanie jedynie tymczasowe.

Gdy Pacelli zmarł przypuszczono atak, który można było zaobserwować podczas konklawe w roku 1958.

Jan XXIII inauguruje sobór, a w międzyczasie toruje drogę swojemu następcy, arcybiskupowi Montini’emu, mianując go kardynałem zaledwie dwa miesiące po październikowym zamachu stanu przeciwko Siri’emu.

Podczas konklawe w roku 1963 realizowany jest ten sam scenariusz, co w roku 1958. Po raz kolejny Siri otrzymuje pogróżki, a masonerii kościelnej udaje się wybrać papieża Montini.

Watykan wpadł w ręce swoich wrogów; za pontyfikatu Pawła VI członkowie żydowskiej masonerii B’nai B’rith znaleźli jeszcze większą gościnność niż wcześniej, podczas gdy obrońców Tradycji wiernych Magisterium, takich jak Monsignor Lefevbre, „Ojciec Święty” nie przyjmuje.

Nic więc dziwnego, że wspomniany wcześniej dokument potwierdza, że Jan XXIII i Paweł VI byli informatorami lub agentami CIA.

Jeszcze zanim objęli swe pontyfikaty, byli już dobrze zintegrowani zarówno w kręgach amerykańskiego wywiadu, jak i oczywiście w typowych kręgach masońskich, które przygotowywały ich pontyfikaty z dużym wyprzedzeniem.

Był to plan infiltracji Kościoła, który nie powstał w ciągu jednego dnia, ale dawno temu, czego dowodzą dokumenty uprzywilejowanej masonerii, takiej jak Alta Vendita, już w połowie XIX wieku.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/02/21/najnowszy-desperacki-atak-bergoglia-na-katolicyzm-czyli-proba-fuzji-kosciola-z-masoneria/embed/#?secret=HxN0mOJMr2#?secret=U3Vz0nDG41

Roncalli i Montini są wynikiem owej infiltracji i są przykładem dwóch papieży, którzy nie byli wierni swojej misji.

Pontyfikat Bergoglia jest więc „naturalną” kontynuacją i ”egzaltacją” soborowego procesu apostatycznego, który rozpoczął się w 1963 roku i nigdy nie został przerwany.

Pozostaje tylko pytanie, jaka będzie przyszłość Kościoła i czy ta długa infiltracja wreszcie dobiegła końca.[niemądre pytanie… md]

W międzyczasie historycy mogliby choć raz spróbować wykonać sumiennie swoją pracę i zapisać prawdy, które były przed nimi ukrywane przez ponad pół wieku.

INFO: https://www.lacrunadellago.net/i-file-declassificati-di-kennedy-giovanni-xxiii-e-paolo-vi-uomini-della-cia/