Measles Propaganda. To odra…

Measles Propaganda

Corruption at the highest levels

ROBERT W MALONE MD, MS APR 3

In the currently ongoing outbreak, there have been about 572 measles cases in Ontario, Canada. This is a significantly larger outbreak than the currently hyped one in Texas, which has about 422 cases. The mainstream media has almost completely ignored the Ontario outbreak – their reporting has only focused on the Texas outbreak. 

Ontario’s top public health official Dr. Kieran Moore does not recommend mandatory vaccination and says the standard public health measures to limit the spread are working. This is a very reasonable response, yet when Sec. Kennedy says something similar; he is viciously attacked. 

It is evident by the mainstream media response to the Ontario outbreak versus the Texas outbreak – that this is yet another example of the liberal media/pharma machine harassing Sec. Kennedy and Pres. Trump.

However this reporting has an even more sinister aspect – as the media appears to have taken their lede from the World Health Organization. 

The World Health Organization has launched a travel advisory for the United States. See the screenshots below (the first screenshot is from an AI summarizer at BRAVE and the second one is from the WHO website):

But what about Canada’s outbreak? Why isn’t Canada mentioned in the travel advisory? Was it an oversight? Did the WHO release a travel advisory just for Canada?

The answer is that the WHO HAS NOT PUT OUT A TRAVEL ADVISORY FOR CANADA or ONTARIO, CANADA. 

In fact, the AI summarizer at BRAVE is clear that the WHO doesn’t put out travel advisories for individual countries, like Canada… The new normal is that the WHO puts out special advisories only for the United States <insert sarcasm>.

And in fact, a search on the WHO website yields not a single mention of the measles outbreak in Canada.

In fact, the WHO places the 422 measles cases in the United States on par with the earthquake in Myanmar, which may have killed up to 10,000 people all told.

But somehow the 522 cases of measles in Canada don’t deserve a mention.

 O pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i zawodowej Gizeli Jagielskiej – wicedyrektor szpitala w Oleśnicy

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie Mirosławie! 
Uruchomiliśmy petycję o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i zawodowej Gizeli Jagielskiej – wicedyrektor szpitala w Oleśnicy, która odpowiada za zabójstwo Felka w 9-miesiącu ciąży. O tej wstrząsającej sprawie pisaliśmy w środę – zamiast udzielić chłopcu i jego mamie pomocy medycznej, małego Felka zabito zastrzykiem w serce z chlorku potasu. To wszystko w sytuacji, gdy w innym szpitalu oferowano pomoc w urodzeniu Felka i objęciu go specjalistyczną opieką lekarską.
Proszę Pana o podpisanie petycji i udostępnienie jej swoim znajomym, aby też mogli to zrobić. Petycja to jednak tylko mały fragment naszych działań. Walka o życie i prawdę pod szpitalem w Oleśnicy trwa od dawna, a nasi wolontariusze są tam napadani, atakowani i prześladowani. Proszę przeczytać więcej na ten temat.Przypomnijmy – w 37-tygodniu ciąży (9 miesiąc) gotowemu już do porodu Felkowi, u którego podejrzewano łamliwość kości, wbito w serce igłę i zabito go zastrzykiem z chlorku potasu. Wedle relacji Gazety Wyborczej, dokonała tego osobiście wicedyrektor szpitala w Oleśnicy Gizela Jagielska, która w przeszłości publicznie chwaliła się robieniem takich śmiertelnych zastrzyków w serca dzieci. W tym przypadku należało zakończyć ciążę poprzez cesarskie cięcie, aby Felek mógł bezpiecznie urodzić się żywy i aby następnie mógł zostać objęty specjalistyczną pomocą lekarską. To wszystko proponowano mamie Felka w szpitalu w Łodzi, jednak kobieta za namową aktywistów aborcyjnych pojechała do Oleśnicy, gdzie nie dokonano „zakończenia ciąży”, tylko intencjonalnego, świadomego i celowego zabójstwa 9-miesięcznego Felka. 

Dlatego tworzyliśmy petycję, w której apelujemy:

– do prokuratury o natychmiastowe wszczęcie śledztwa w tej sprawie,
– do Naczelnej Izby Lekarskiej o odebranie prawa do wykonywania zawodu lekarza Gizeli Jagielskiej,
– do dyrektora Szpitala w Oleśnicy o zwolnienie Gizeli Jagielskiej z zajmowanej funkcji.

Proszę Pana o kliknięcie w link i podpisanie petycji, a następnie o udostępnienie jej swoim znajomym np. w mediach społecznościowych i na grupach dyskusyjnych.

Petycja to jednak tylko mały element działań, które w sprawie szpitala w Oleśnicy nasza Fundacja podejmuje nieustannie od kilku lat. Nasi wolontariusze regularnie organizują pod wejściem do szpitala akcje informacyjne na temat aborcji oraz publiczne modlitwy różańcowe w intencji nawrócenia aborcjonistów i powstrzymania dzieciobójstwa. Walka trwa nieustannie pod tym największym ośrodkiem aborcyjnym w Polsce.

Słowo „walka” jest w tym miejscu najbardziej odpowiednie, gdyż wielokrotnie pod szpitalem dochodziło do napadów i ataków na naszych wolontariuszy. W trakcie jednej z akcji napastnik wybił szybę w naszym samochodzie i groził naszemu wolontariuszowi trzymając w ręku tasak. Innym razem uzbrojony w nóż agresywny mężczyzna ubliżał i groził naszym wolontariuszom, po czym pociął jeden z naszych plakatów. W trakcie jednej z kolejnych akcji agresywny mężczyzna wyszedł z auta i podszedł do modlących się osób pod szpitalem. Najpierw złapał za ramię wolontariuszkę, która nagrywała różaniec i próbował wyrwać jej telefon, następnie szarpał prowadzącego modlitwę, który trzymał mikrofon. Później zaczął szarpać koordynatora zgromadzenia, popychał go i próbował uderzyć, dlatego w obronie własnej został użyty wobec niego gaz łzawiący.
Zdarzyło się też, że agresywny napastnik oblał naszą wolontariuszkę ketchupem, po czym zaczął oblewać nasze transparenty z wizerunkiem Matki Bożej i św. Maksymiliana Kolbe, które obrzucił również jajami. Groził przy tym wolontariuszom naszej Fundacji, ubliżał im i głośno się awanturował, domagając się zaprzestania modlitwy i pokazywania prawdy o aborcji. Rozmaitych incydentów tego typu było pod szpitalem o wiele więcej. 

Gdy nasi wolontariusze są atakowani przez uzbrojonych w niebezpieczne przedmioty napastników, „wytresowanych” do agresji i nienawiści przez aborcyjną propagandę, równolegle przeciwko nam podejmowane są prześladowania policyjno-administracyjne. Funkcjonariusze policji, działający na zlecenie rządzących Oleśnicą, pacyfikują nasze legalne zgromadzenia informacyjne i modlitewne. W ubiegłym roku prokuratura zarekwirowała nam nasze materiały przedstawiające prawdę o aborcji, których używaliśmy pod szpitalem.
]Władze miasta nałożyły na nas również ogromne kary finansowe – zmuszono nas do zapłaty aż 66 000 zł kary za obecność prawdy o aborcji pod szpitalem w Oleśnicy. 

Przeciw nam trwają także prześladowania sądowe. Przed sądem w Oleśnicy przeciwko naszym wolontariuszom toczy się obecnie 14 spraw sądowych za organizację akcji pod szpitalem (w całej Polsce procesów mamy ponad 80).
To wszystko w sytuacji, gdy za murami szpitala dochodzi do tak wstrząsających wydarzeń jak zabójstwo Felka oraz okrutnych aborcji na wielu innych dzieciach.Staramy się obudzić sumienia Polaków, w tym lekarzy, sędziów, policjantów, prokuratorów, polityków i walczyć, aby do całego naszego społeczeństwa dotarła prawda o aborcji – że to morderstwo na niewinnym dziecku.
Dlatego pomimo przeciwności, zagrożeń, prześladowań i represji, chcemy kontynuować walkę o życie i świadomość.
Czy pomoże nam Pan?
Może Pan przekazać 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, jaka jest obecnie dla Pana możliwa, co umożliwi nam organizację kolejnych kampanii informacyjnych, obronę przed sądami i docieranie z prawdą do kolejnych Polaków.
Nieocenioną pomocą jest także modlitwa. 
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Jak globaliści wykorzystują szalonych lewaków, aby wkurzyć społeczeństwo i sprowokować dyktaturę

Szaleństwo lewaków czyli jak wkurzyć społeczeństwo i sprowokować dyktaturę

[Uwaga: To ten od: Antony C. Sutton – Wall Street a rewolucja bolszewicka.

DiedJune 17, 2002 (aged 77) Reno, Nevada, md]

Autor: AlterCabrio, 3 kwietnia 2025

Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż niekompletny obraz historii. Za sto lat, jeśli władze postawią na swoim, nieliczne dzieci, którym pozwolono się urodzić (dzięki kontroli emisji dwutlenku węgla), będą raczone lekcjami szkolnymi o „ciemnych wiekach nacjonalizmu” – kiedy ludzkość była podzielona na walczące państwa i podzielone społeczeństwa, które odmawiały przyjęcia multikulturalizmu „ze szkodą dla wszystkich”.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Jak globaliści wykorzystują szalonych lewaków, aby wkurzyć społeczeństwo i sprowokować dyktaturę

Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż niekompletny obraz historii. Za sto lat, jeśli władze postawią na swoim, nieliczne dzieci, którym pozwolono się urodzić (dzięki kontroli emisji dwutlenku węgla), będą raczone lekcjami szkolnymi o „ciemnych wiekach nacjonalizmu” – kiedy ludzkość była podzielona na walczące państwa i podzielone społeczeństwa, które odmawiały przyjęcia multikulturalizmu „ze szkodą dla wszystkich”.

Powiedzą, że powstał „wielki ruch” na rzecz globalizmu i przebudzenia [wokeness], a odważni rewolucjoniści walczyli ze złymi konserwatywnymi faszystami, używając wszelkich niezbędnych środków. Lewica polityczna zostanie przedstawiona jako bohaterowie walczący nie o wolność, ale o równość i „większe dobro”. Kultura zachodnia, chrześcijaństwo, merytokracja, obiektywizm moralny, wolność osobista i apele do rozsądku zostaną zdemonizowane jako relikty starego świata – potworne konstrukty, które uniemożliwiły cywilizacji osiągnięcie prawdziwej „jedności”.

Oczywiście, nic z tego nie będzie prawdą. Większość wojen jest wywoływana przez interesy globalistów, a nie nacjonalistów, a polityczna lewica to stado szalonych fanatyków, którzy chcą zniszczyć Zachód. Ale, jak mówią, historię piszą zwycięzcy.

Wielu konserwatystów i zwolenników wolności wciąż nie rozumie, że jesteśmy w środku konfliktu czwartej generacji. To nie jest spór polityczny ani ideologiczny, to wojna. Wojna partyzancka, w której wróg kryje się za cywilnym statusem i aparatem prawnym.

Oni wykorzystują nasz kodeks moralny i nasze przepisy konstytucyjne przeciwko nam. Znajdują luki w strukturze rządowej i wykorzystują te słabości. Zamieniają nasze społeczeństwo w żywą samobójczą bombę, jednocześnie twierdząc, że zajmują pozycję etycznej wyższości. To już się zdarzało wcześniej…

Jeśli macie okazję, gorąco polecam czytelnikom zapoznanie się z dogłębną analizą badawczą profesora i ekonomisty Antony’ego Suttona. Szczególnie jego książkę „Wall Street And The Bolshevik Revolution”. Opisuje on w niej chronologicznie sposób w jaki Trocki i Lenin byli finansowani i wspierani przez elity tamtej epoki. Kluczowi przywódcy marksistowskiego przejęcia Rosji nie mogliby dokonać tego, co zrobili, bez pomocy amerykańskich i europejskich globalistów.

Najważniejszym wnioskiem płynącym z rewelacji Suttona nie jest to, co wydarzyło się w przeszłości, ale to, co dzieje się TERAZ i jak bardzo jest to podobne.

Rzeczywistość niewidzialnej ręki stojącej za rewolucją bolszewicką może brzmieć znajomo – dzisiejsze audyty DOGE ujawniły schematy masowych manipulacji biurokratycznych za pośrednictwem agencji takich jak USAID, aby wywołać zmiany polityczne i społeczne w Ameryce i w krajach obcych. Schematy te obejmują ogromne sumy dotacji z pieniędzy podatników krążących za pośrednictwem kontrolowanych przez globalistów organizacji pozarządowych, które następnie wykorzystują wolną gotówkę do promowania multikulturalizmu, propagandy LGBT i kolorowych rewolucji.

Agenda stworzenia jednego systemu światowego i wymazania tradycyjnych zachodnich zasad jest w toku, przekazywana wśród globalistów z pokolenia na pokolenie w pasożytniczym rodowodzie. Ludzie za tym stojący to moralni relatywiści i lucyferianie (czczą samych siebie i pragną stać się boskimi). Dążą do swoich celów z żarliwością religijnego kultu. Wierzą w to, co robią, całkowicie. Z takim samym przekonaniem, jakie masz ty czy ja w naszej walce o wolność i odpowiedzialność.

W Ameryce proces ten zaczyna przypominać ruchy lewicowe, które w Europie doprowadziły do ​​marksistowskiego terroryzmu i późniejszego wzrostu faszyzmu.

Po I wojnie światowej lewicowcy zaangażowali się w cały huragan taktyk zakłócania, w tym sabotaż przemysłowy, zastraszanie tłumu, strajki robotnicze o podłożu politycznym, ataki terrorystyczne, ataki bombowe, zabójstwa itp. Współcześni naukowcy próbują przedstawiać te taktyki jako coś heroicznego lub przynajmniej twierdzą, że działania marksistów nie miały nic wspólnego z europejskim przyjęciem faszyzmu. To kłamstwo.

W rzeczywistości to właśnie ciągłe ataki psychologiczne, ataki ekonomiczne i bezpośrednie ataki skrajnie lewicowych grup sprawiły, że faszyzm stał się tak atrakcyjny dla zwykłych Europejczyków. Ernst Thalmann, wspierany przez Stalina przywódca skrajnej lewicy w ostatnich dniach Republiki Weimarskiej, doszedł do wniosku, że umiarkowana lewica stanowiła większe zagrożenie niż naziści. Komuniści postrzegali centrowych liberałów jako przeszkodę w ich wysiłkach, podobnie jak dzisiejsi przebudzeni lewicowcy [woke] traktują umiarkowanych jako heretyków, a nie sojuszników. Odstraszali każdego i sprawiali, że wszyscy chcieli współpracować z faszystami.

Oczywiście, Adolf Hitler i Benito Mussolini OBA otwarcie czcili Karla Marksa i jego socjalistyczny system rządów. Faszyzm był niczym więcej niż innym rodzajem lewicowej tyranii, udającym rozwiązanie na lewicową tyranię. Ale dla Europejczyków zmęczonych latami podziałów społecznych i nieustannych niepokojów, faszystowski przekaz porządku był kuszący.

Antony Sutton w swojej książce „Wall Street i powstanie Trzeciej Rzeszy” nakreśla tę dychotomię i opisuje, w jaki sposób globaliści przyczynili się do dojścia nazistów do władzy.

[MD: jeśli się nie otwiera, wejdź na poniższe:

https://www.youtube.com/embed/ujcOJnt7Gnc?si=2Xmad-fwRs0xvdby ]

Innymi słowy, globaliści stworzyli marksistowską kampanię terroru w całej Europie, a następnie użyli jej, aby wciągnąć społeczeństwo w ramiona kolejnego socjalistycznego imperium w postaci Trzeciej Rzeszy.

W Niemczech ludzie popierali faszyzm, ponieważ chcieli wypędzić i wyeliminować zgniliznę społeczną stworzoną przez bolszewicki relatywizm (bardzo podobną do zgnilizny, którą widzimy dziś w Ameryce). Na przykład, degeneracja seksualna była powszechna w Niemczech po I wojnie światowej. Pierwsza klinika transseksualna została założona w Berlinie w 1919 roku. Marksiści lobbowali za legalizacją aborcji, aby zdobyć większe poparcie kobiet.

Nastąpił rozkwit „reformacji seksualnej” i narodził się odpowiednik ruchu „Gay Pride” z lat 20. Pedofile zaczęli wyłaniać się z ukrycia – koncepcja prostytucji nieletnich i „chłopców do wynajęcia” była znaczącym problemem w Berlinie.

Kwestie wolności osobistej podlegają uczciwej dyskusji. Jednak obsesje psychoseksualne bez umiaru przyjmowane na szeroką skalę mogą wywołać załamanie społeczne. Prawdziwym celem każdej reformy seksualnej jest normalizacja kulturowych i psychologicznych odmieńców. Niemcy Weimarskie w latach 20. XX wieku były pod tym względem bardzo podobne do Ameryki w latach 20. XXI wieku.

Potem nastąpiła hiperinflacja, trudności gospodarcze i rywalizujące frakcje polityczne, które wzbudzały strach wśród zwykłych Niemców. Faszyści oferowali jasną wizję, oferowali dobrobyt gospodarczy, oferowali pokój wewnętrzny, oferowali koniec moralnie bankrutującego szaleństwa lewicy, a społeczeństwo skwapliwie skorzystało z tej okazji. To nie był dobry wybór, ale dla nich był lepszy niż pozwolenie na przejęcie władzy przez komunistów.

Globaliści mają tendencję do atakowania populacji docelowej z dwóch stron, wykorzystując chaos, który kontrolują, a następnie porządek, który kontrolują. Marksizm odgrywa rolę chaosu, a faszyzm odgrywa rolę porządku.

Większość z nas zna ideę dialektyki heglowskiej. Jednak twierdzę, że sytuacja jest dziś o wiele bardziej złożona niż kiedykolwiek. Istnieje tylko jedna prawdziwa opcja. Oczywistym wyborem jest porządek. Lewicowcy i globaliści muszą zostać odsunięci od władzy.

Ale jak uniknąć tego, co zrobili Niemcy? Jak usunąć lewicowe zagrożenie, nie rzucając się na łeb na szyję w naszą własną odmianę totalitaryzmu? To może nie być możliwe.

Jak ostrzegałem w artykule „Ataki terrorystyczne rozpoczną się w 2025r. – będzie tylko gorzej, więc bądź przygotowany”, opublikowanym w styczniu, obecnie mamy do czynienia z rosnącą falą sabotażu lewicowego. Aktywiści w całym kraju wykorzystują obecnie niszczenie mienia do zastraszania. Na tym się nie skończy. To dopiero pierwsza faza.

Daje się zauważyć przesadną ingerencję sędziów aktywistów w celu udaremnienia jakichkolwiek cięć w biurokracji, jak również próby powstrzymania deportacji nielegalnych imigrantów. Mamy regularnie do czynienia z internetowymi groźbami zabójstw i wezwaniami do sojuszy z zagranicznymi aktywistami i grupami terrorystycznymi. Bądźcie gotowi na zamachy bombowe, strzelaniny i rozszalałe tłumy, ponieważ to wszystko nadejdzie tego lata, nie mam wątpliwości.

Ryzyko ogłoszenia stanu wojennego jest bardzo wysokie, jeśli sprawy potoczą się tak, jak podejrzewam, a większość społeczeństwa USA przyklaśnie temu pomysłowi.

Donald Trump do tej pory podjął działania, aby zrealizować wszystkie swoje obietnice wyborcze i uważam, że to zapewniło mu kredyt zaufania.

Jednak gdyby wezwał do wprowadzenia stanu wojennego w okolicznościach, które opisuję, aby przyspieszyć sprawy, konserwatyści wpadliby w klasyczną pułapkę władzy rządowej.

Gdy te drzwi zostaną otwarte, trudno będzie odwrócić bieg wydarzeń, a nie ma gwarancji, że prawica przejmie kontrolę nad działaniami, gdy przejdą one od kontroli i równowagi do usprawnionej autokracji odgórnej. Otarliśmy się o to za czasów administracji Bidena podczas covidu i to cud, że kraj jest nadal w jednym kawałku.

Straszne jest to, że poza hipotetycznymi zagrożeniami, trudno argumentować, że stan wojenny jest nierozsądny. Lewicowcy bardzo utrudniają nam walkę o ich wolność, a szczerze mówiąc, większość konserwatystów nie przejmowałaby się, gdyby zostali wysłani na odizolowaną wyspę, aby zacząć praktykować na sobie kanibalizm. Jeśli przyjrzysz się, jak ci aktywiści racjonalizują swoją przemoc w mediach społecznościowych, można jedynie dojść do wniosku, że należy ich zamknąć lub wyrzucić z kraju. Są niereformowalni.

Ich działania mają na celu spowodowanie użycia siły ze strony konserwatystów. Wtedy aktywiści rzucają się na globalną scenę i krzyczą: „Widzicie! Prawicowcy naprawdę są faszystami, za których ich uważaliśmy!”. Sam akt stosowania prawa i porządku staje się „tyranią” według ich postępowych definicji.

W międzyczasie wielu libertarian wciąż błąka się po pustyni, szukając idealnego rozwiązania, w którym nikt nie narusza swoich praw, a wszystkie punkty widzenia są respektowane. Zaakceptowałem, że to się nie wydarzy. Nie ma cudownego rozwiązania, nie ma magicznie czystego społeczeństwa, w którym każdy zostawia każdego w spokoju. Podczas wojny czyjeś prawa wylatują przez okno.

To gra o sumie zerowej dla konserwatystów, ponieważ im bardziej będziemy przystosowywać się do lewicy politycznej i traktować ją jak współobywateli, a nie wrogą rebelię, tym bardziej USA popadną w chaos. Jeśli zareagujemy na nią jak na wroga, miażdżąc ją jak robactwo, którym jest, to staniemy się złymi facetami i potencjalnie powitamy poziom władzy rządowej, który może ostatecznie zaszkodzić nam wszystkim.

Moje rozwiązanie jest brzydkie i jest czymś, czego większość konserwatywnych komentatorów nie chce dotknąć nawet kijem o długości dziesięciu stóp: Zamiast polegać na sile rządu, aby powstrzymać polityczną lewicę i globalistów, zwykli Amerykanie powinni się zorganizować i samodzielnie zająć tym problemem. To eliminuje niebezpieczeństwo nadużyć władzy przez rząd i naruszenia konstytucji.

Przeciętny Amerykanin nie jest ograniczony przez konstytucję, ogranicza go rząd. Nie musimy szanować praw organizacji pozarządowych. Nie musimy dawać pola lewicowym buntownikom, ponieważ boimy się politycznej optyki. Nie musimy pozwalać globalistom działać w USA bezkarnie i bez strachu. Pamiętaj, że USA NIE zostały założone jako rozwiązły naród, w którym wszystko uchodzi.

[Ojcowie] Założyciele wierzyli w rewolucję przeciwko tyranii, nie rewolucję przeciwko moralności. Wierzyli w wolność, dopóki jest to wolność WRAZ z odpowiedzialnością. Wierzyli w zasady i porządek, nie w anarchię. Za nic na świecie nie tolerowaliby lewicowych i globalistycznych machinacji. My też nie powinniśmy.

Kiedy podejmujemy działania, musimy uważać, aby nie stworzyć rządowego Golema, który ostatecznie zwróci się przeciwko nam.

________________

How Globalists Use Crazed Leftists To Piss Off The Populace And Provoke Dictatorship, Brandon Smith, April 2, 2025

Szpital zawiesza pracę całego oddziału. Powodem brak lekarzy

Szpital zawiesza pracę całego oddziału. Powodem brak lekarzy

4.04.2025 nczas/szpital-zawiesza-prace-calego-oddzialu-brak-lekarzy

Sala szpitalna.
Sala szpitalna – zdj. ilustracyjne. / Fot. PAP

Szpital w Ustrzykach Dolnych czasowo zawiesza pracę oddziału chorób wewnętrznych. Powodem jest brak lekarzy. Pacjenci zostali wypisani do domów albo przekazani do innych placówek.

Szpital w Ustrzykach Dolnych ma problemy kadrowe. Brakuje lekarzy internistów. Dyrekcja placówki zdecydowała więc o czasowym zawieszeniu oddziału chorób wewnętrznych, od 5 do 27 kwietnia.

Stało się to po tym, jak z pracy zrezygnowało czterech lekarzy. – Kierownik oddziału miał umowę do końca lutego i jej nie przedłużył, a trzej inni lekarze złożyli wypowiedzenia i pracowali do kwietnia – powiedziała PAP p.o. dyrektor Małgorzata Kormosz.

Na oddziale zostało jedynie dwóch lekarzy. Dyżurowali do piątku, kiedy z oddziału zostanie wypisany ostatni pacjent.

Troje pacjentów zostało przekazanych do sąsiednich szpitali w Lesku i Sanoku, pozostali w stanie dobrym wrócili do swoich domów – przekazała Małgorzata Kormosz.

Dyrekcja w ciągu trzech tygodni chce skompletować nowy zespół lekarzy. – Trwają rozmowy z trzema osobami, ale jeżeli są lekarze z dużych ośrodków, którzy chcą „rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady”, to zapraszamy. Mamy niewielki, odpowiednio wyposażony oddział z łóżkami dla 25 pacjentów i zespół doświadczonych pielęgniarek. Proponujemy również mieszkania służbowe – powiedziała dyrektor szpitala.

W czasie, gdy interna będzie zamknięta, oddział zostanie odświeżony. Ekipa remontowa zajmie się malowaniem ścian i drobnymi naprawami w łazienkach. Pracę rozpocznie w poniedziałek.

Oddział wewnętrzny ustrzyckiego szpitala w tym roku już raz wstrzymał pracę na kilka dni. Było to w połowie lutego i również z powodu problemów kadrowych.

Rekord w Niemczech. Refugees Welcome. Jeszcze nigdy nie było tyle przestępstw.

Rekord w Niemczech. Jeszcze nigdy nie było tyle przestępstw

Refugees Welcome /pch24/rekord-w-niemczech-jeszcze-nigdy-nie-bylo-tyle-przestepstw

(Oprac. PCh24.pl)

217 tysięcy – do tylko przestępstw z użyciem przemocy doszło w ubiegłym roku w Niemczech. Prawie 50 proc. sprawców to imigranci. Silna wzrosła liczba napaści seksualnych.

Niemiecka policja zaprezentowała statystyki przestępczości za 2024 roku. Wynika z nich, że był to czas rekordowej przemocy. Doszło w sumie do 217 277 czynów z użyciem przemocy, co oznacza wzrost o 1,5 proc. względem roku poprzedniego i jest najgorszym wynikiem w historii powojennych Niemiec.

Osoby bez niemieckiego obywatelstwa dopuściły się w sumie 43,1 proc. wszystkich przestępstw. Gdyby uwzględnić posiadaczy tego obywatelstwa wywodzących się z rodzin imigranckich, odsetek byłby jeszcze wyższy, ale takich statystyk nie podano. [Oficjalnie. Gdy mój znajomy dziennikarz niemiecki usiłował te liczby ocenić – został ukarany. Tam każdy Turek nazywany był od dawna 'Niemcem”. To zwiększa oficjalny współczynnik dzietności „Niemców” znacznie. O ile – to tajemnica… MD]

Politycy Alternatywy dla Niemiec wskazali, że nie ma żadnych wątpliwości co do związku pomiędzy wzrostem przestępczości a masową migracją. Niemieckie władze nie chcą tego jednak otwarcie przyznać.

Wzrosła też ilość napaści na policję, również o 1,5 procent. W sumie każdego dnia popełnia się w Niemczech 300 przestępstw wobec funkcjonariuszy.

Szefową Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Nancy Faeser, skrytykowała też niechętna wobec imigracji lewicowa Sahra Wagenknecht. – Liczby pokazują, że Nancy Faeser, pierwsza kobieta na tym urzędzie, zrobiła niewiele, by chronić – kobiety – wskazała, nawiązując do coraz liczniejszych przypadków gwałtów i przemocy seksualnej. Ich liczba wzrosła aż o 9,3 procent. Jak dodała Wagenknecht, Niemcy przestały być bezpiecznym krajem.

Źródło: jungefreiheit.de Pach

Dionizos versus Zmartwychwstanie

Dionizos versus Zmartwychwstanie

https://pch24.pl/zak-teraz-48-dionizos-versus-zmartwychwstanie

(Kyle Head/Unsplash)

Za nami Międzynarodowy Dzień Teatru. A ja nie od dziś odradzam korzystanie z oferty polskojęzycznych scen „okupowanych” przez liberalno-satanistyczną międzynarodówkę. Wspieranie artystycznej marksistowskiej jaczejki, nawet tylko obecnością, jest działaniem, które na pewno nie służy polskiemu interesowi narodowemu i każdemu z nas z osobna. Moglibyśmy tutaj edukacyjnie przywołać wykładnię patriotyzmu z czasów okupacji niemieckiej w naszym kraju, że „tylko świnie siedzą w kinie”. Podobnie, już dawno za niezasadne uznałem opisywanie tej obrzydliwej kałuży, jej kolejnych projektów, premier czy nawet afer. Doktoryzowanie się ze zła nie przysparza dobra, po prostu. Niemniej, zdarza się nam kontakt z „ohydą spustoszenia”, co czasami woła choć o kilka zdań komentarza. I tak właśnie jest ze „świętem ludzi teatru”.

Jednym z „obowiązujących” punktów Dnia Teatru są tzw. orędzia. Międzynarodowy Instytut Teatralny (ITI), z siedzibą w Paryżu, każdego roku wybiera jakiegoś „wybitnego człowieka teatru”, który ma przygotować  swe przemyślenia jako przesłanie do artystów i w ogóle do świata. Od wielu lat na tej samej zasadzie przygotowywane są orędzia lokalne, także w Polsce, a ich autorów wybierają oddziały ITI. To, co „z obfitości serca” czy może „rozumu” wystukują na klawiaturach wybrane wybitności, jest na tyle komplementarnym wycinkiem pobranym wprost ze zrakowaciałego organizmu, że należy się temu przyjrzeć w interesie zdrowia publicznego. Oczywiście z zachowaniem ostrożności…   

Ci, co wybierają dalecy są od deklarowanego przez siebie „multikulturalizmu”. ITI to tylko kolejna ekspozytura systemu promującego jedyny możliwy w mainstreamie światopogląd. Ci, co są wybierani, to z reguły aktywiści tego systemu albo tzw. pożyteczni idioci, szczególnie, gdy mogą być przydatni „na plakat”; no i jeszcze neofici „nawróceni” za pomocą kierunkowych dotacji, apanaży czy oklasków im podobnego towarzystwa. Tegoroczne „światowe” orędzie zamówiono u Theodorosa Terzopoulosa, greckiego reżysera i dramaturga, założyciela „Teatru Attis” (1985), reprezentującego nurt tzw. postgrotowszczyzny. Jego teatralne „wyznanie wiary” to obrzędy bachanaliów i oczywisty w tym kontekście kult Dionizosa (pogańskiego bożka, który był najważniejszą postacią obrazoburczego spektaklu otwierającego ubiegłoroczne igrzyska w Paryżu). Polski ITI reprezentowała Irena Jun, aktorka związana z warszawskim Teatrem Studio i znana od sześciu dekad m.in. ze spektakli jej „Jednoosobowego Teatr Poezji”; skądinąd osoba o wyjątkowym warsztacie artystycznym. Takimi były jej kreacje w „Sonacie księżycowej” w reż. Józefa Szajny (1967), role w przedstawieniach Antoniego Libery inscenizującego dramaty Samuela Becketa (lata 80-te XX wieku) i monodram wg. dramatu Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje” w reż. Marka Chojnackiego (1988), który pani Jun stara się prezentować w kolejnych odsłonach do dzisiaj.

„Światowe” (pan T.), jak i „polskie” (pani J.) orędzia są do siebie podobne, gdy chodzi o wyżej wspomniane obowiązujące narracje. Oba charakteryzują się też hipokryzją, kreując  swój przekaz na opozycyjny wobec „tego świata”, gdy jednocześnie są emanacją środowisk, które „ten świat” współtworzą.  Pani J., pisze o tym ich teatrze: „Wierzę, że jesteśmy w nim widziani, słuchani i rozumiani”. Natomiast pan T. zapytuje z emfazą: „Czy reflektory teatralne mogą rzucić światło na społeczną traumę, zamiast zwodniczo oświetlać same siebie?

Ważna jest właśnie owa trauma, a konkretnie, jak traumę definiują reżimowe sceny. Pan T. jest tutaj mocno rozkrzyczany i pyta: „Czy teatr jest zaniepokojony niszczeniem środowiska, globalnym ociepleniem, poważną utratą różnorodności biologicznej, zanieczyszczeniem oceanów, topnieniem lodowców, wzrostem pożarów lasów i ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi? Czy teatr może stać się aktywną częścią ekosystemu?” I uzupełnia to niby retorycznym pytaniem: „Czy teatr troszczy się o kondycję człowieka, jaka kształtowana jest w XXI wieku, w którym jednostką manipulują interesy polityczne i ekonomiczne, sieci informacyjne i opiniotwórcze korporacje?” Z tego wniosek, że ten, jakby nie było zaawansowany w latach człowiek, nie rozumie o co pyta albo jest cyniczny i wie o co pytać, aby ładnie wyglądało.

Pani J. nie jest tak rozgadana, a jej postrzeganie rzeczywistości wygląda po prostu na naiwność połączoną z pięknoduchostwem: „Teraz, kiedy waży się nasze bezpieczeństwo, musimy odważnie przeciwstawiać się agresji, brutalności i głupocie. Bądźmy solidarni ze wspólnotą artystów – obywateli świata”. No cóż, dobrze byłoby wiedzieć o jakim tu mowa „bezpieczeństwie”, o jakiej „agresji” i „brutalności”, no i kto, według aktorki reprezentuje „głupotę”. Sztuka oparta o ogólniki czy wręcz aksjomaty, jest co najwyżej infantylna, a co najmniej propagandowa.

Mamy też wyeksponowaną „modrość etapu” w postaci „wszechobecnego poczucia lęku przed Innym, odmiennym, Obcym” (pan T.) oraz „dumy z teatru w Polsce, w którym znaleźli miejsce artyści z Ukrainy i Białorusi” (pani J.) Tak w ogóle to Pani J. wierzy w przyszłość, w którą „Teatr idzie z Tobą i ze mną przez czas” i to dla niej „brzmi dumnie”. Pan T. tej drogi nie wyobraża sobie bez „ekstatycznego boga teatru i mitu, boga, który łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość (…), wyraziciela płynnych tożsamości, kobiecej i męskiej, gwałtownej i łagodnej, boskiej i zwierzęcej”, czyli bez Dionizosa.

Dwójka starych ludzi teatru oczekuje teatralnego ciągu dalszego, który by im odpowiadał. Chcieliby widzieć idącą dalej „młodość” (pani J.) oraz „nowe sposoby narracji”, które „kształtowałyby nową etyczną i polityczną odpowiedzialność” (pan T.) Oboje, mimo swego wieku, niewiele się nauczyli z przeszłości, a już na pewno nie rozumieją teraźniejszości, która – parafrazując Terzopoulosa – chce uwolnić się z rozmaitych form dyktatury współczesnego bolszewizmu.

Można by też – choć z wątpliwą nadzieją, że to do nich dotrze – zacytować śladem Ireny Jun ten fragment z „Promethidiona” Cypriana Kamila Norwida, który mówi o „pięknie” i „pracy”, które są po to, aby „się zmartwychwstało”.

Tomasz A. Żak

Pierwszy król Polaków

Pierwszy król Polaków

pch24/pierwszy-krol-polakow

Prawdziwa, nielukrowana opowieść o królu Bolesławie, przez potomnych nazwanym Chrobrym i Wielkim, musi stanowić trudny orzech do zgryzienia dla dzisiejszych „elit politycznych” Kraju nad Wisłą.

Powie ktoś tutaj, że przecie nie tak dawno Sejm RP ogłosił rok 2025 Rokiem Milenium Koronacji Dwóch Pierwszych Królów Polski w Gnieźnie. Że w stosownej uchwale napisano: „Koronacja Bolesława Chrobrego była jasnym sygnałem dla ówczesnego świata, że młode państwo polskie jest niepodległe i niezależne. […] Upamiętnienie wstąpienia na tron Bolesława Chrobrego oraz Mieszka II Lamberta jest wspomnieniem wszystkich tych, którzy skupieni wokół idei rodzącego się państwa polskiego, poświęcali czas, energię, a niekiedy i życie, byśmy dziś byli częścią dumnego grona krajów Europy z wielowiekową tradycją państwowości”. 

Pewnikiem każdy patriota podpisałby się pod tymi słowami. Kłopot w tym, że wśród dzisiejszych pseudoelit szczerego patriotyzmu należałoby szukać ze świecą, bynajmniej nie chanukową. Przecież od wielu lat obserwujemy łaszenie się do obcych panów ze strony przedstawicieli tubylczej „szlachty jerozolimskiej”, „wnuków Wehrmachtu” tudzież „sług narodu ukraińskiego”. Owe miernoty, pretendujące do miana „mężów stanu”, najwyraźniej nie mają pojęcia, komu składają historyczne hołdy.

Dziedzictwo świętego Piotra

Syn Mieszka I i Dobrawy nader wcześnie wkroczył na arenę polityki międzynarodowej. Liczył sobie około siedmiu wiosen, kiedy zgodnie z pradawnym obyczajem zorganizowano mu postrzyżyny. Jego ojciec wysłał poselstwo do Rzymu, ofiarowując papieżowi pukiel włosów pierworodnego. Oddał w ten sposób nasze ziemie pod zwierzchnictwo Stolicy Apostolskiej, „w dziedzictwo świętemu Piotrowi”. Po śmierci ojca (992) Bolesław objął książęcy tron. Dojście do władzy obfitowało w burzliwe momenty – książę wypędził macochę Odę wraz z jej synami, kazał też oślepić uzurpatorów Przybywoja i Odylena.

Nowy władca państwa polskiego był nieodrodnym dziecięciem swej epoki. Gorliwie krzewił chrześcijaństwo, nie cackając się z opornymi. Grzesznikom winnym nieprzestrzegania postów kazał wyłamywać zęby. Jego receptę na okiełznanie rozpustników warto przypomnieć w dobie panoszenia się rozmaitych dewiacji seksualnych: „Jeśli kto spośród tego ludu ośmieli się uwieść cudzą żonę lub uprawiać rozpustę, spotyka go natychmiast następująca kara: prowadzi go się na most targowy i przymocowuje doń, wbijając gwóźdź poprzez mosznę z jądrami. Następnie umieszcza się obok ostry nóż i pozostawia mu się trudny wybór: albo tam umrzeć, albo obciąć ową część ciała”.

Książę Bolesław w pierwszej dekadzie swego panowania zacieśniał sojusz ze Stolicą Apostolską i cesarstwem. Pragnął objąć misyjną aktywnością ziemie pogan, wysyłając do kraju Prusów misję św. Wojciecha. Po śmierci tego wielkiego męczennika (997) wykupił z rąk pogańskich oprawców jego zwłoki, by następnie uroczyście pogrzebać je w Gnieźnie. W następstwie tych zdarzeń papież Sylwester II ustanowił w Gnieźnie metropolię arcybiskupią, podległą bezpośrednio Rzymowi.

Pielgrzym

W roku 1000 do grobu św. Wojciecha pielgrzymował młody król niemiecki i cesarz rzymski, Otton III. Władca ten miał w zamyśle odbudowę imperium rzymskiego na ziemiach Italii, Galii, Germanii i ledwie co schrystianizowanej Słowiańszczyzny.

Książę Bolesław przyjął dostojnego gościa najwystawniej, jak potrafił. Istotnie, wrażenie wywołał potężne.

– Na koronę mego cesarstwa! To, co widzę, większe jest, niż wieść głosiła – miał zawołać Otto. – Nie godzi się takiego i tak wielkiego męża, jakby jednego z dostojników księciem nazywać lub hrabią, lecz chlubnie wynieść go na tron królewski i uwieńczyć koroną!

Otton III nazwał Bolesława „bratem i współpracownikiem cesarza” oraz „sprzymierzeńcem narodu rzymskiego”. Wręczył gospodarzowi bezcenny dar – kopię włóczni św. Maurycego. A wreszcie zdjął z głowy cesarski diadem i nałożył go na skronie Bolesława.

Ta sławna scena była interpretowana przez niektórych historyków jako koronacja królewska. W rzeczywistości szafarzem koron mógł być jedynie Ojciec Święty. Prawdziwa koronacja była bowiem obrzędem religijnym. Wymagała namaszczenia władcy olejami świętymi, przez co przeistaczał się on w Bożego pomazańca. To właśnie ten szczegół sprawiał, że monarcha stawał się niezależny od ziemskich czynników politycznych, jako że jego władza od tej chwili pochodziła od Boga.

Tym niemniej gest cesarza i jego pochlebne słowa pod adresem Bolesława miały na arenie politycznej trudny do przecenienia ciężar gatunkowy. Owocem zjazdu było także utrwalenie arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, powołanie nowych biskupstw (w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu) oraz nadanie Bolesławowi i jego następcom prawa do obsadzania stanowisk biskupich.

Nie wszystkim podobało się takie wywyższenie naszego kraju. Niemiecki kronikarz Thietmar, biskup merseburski, oddał uczucia wielu swoich rodaków, kiedy westchnął był gorzko nad pergaminem: Niech Bóg wybaczy cesarzowi, że czyniąc trybutariusza panem, wyniósł go tak wysoko”.

Czas miecza

Doskonałe relacje z cesarstwem rychło zakończyły się po przedwczesnej śmierci Ottona. Jego następca Henryk II Święty (od 1002 roku król Niemiec, od 1014 cesarz rzymski) nie widział w słowiańskim księciu „brata i współpracownika”, chciał jego pełnego podporządkowania. A pan na Gnieźnie posiadał swoje ambicje. Byli ludzie w otoczeniu przyszłego cesarza, którzy próbowali zapobiec wojnie. Św. Brunon z Kwerfurtu ostrzegał Henryka II, aby ten nie nastawał na zgubę „księcia chrześcijańskiego, dzielnego pracownika w winnicy Pańskiej”. Jednakże nieubłaganie nadchodził czas miecza.

Władca Polski uderzył pierwszy. Zajął Miśnię, Milsko i Łużyce, witany jako wyzwoliciel przez tamtejszą ludność słowiańską. Wykorzystując zamęt w ówczesnym państwie czeskim, postanowił rozszerzyć na nie swe wpływy. Wpierw pomógł w odzyskaniu tronu księciu Bolesławowi Rudemu, niedawno obalonemu przez konkurenta. Potem, gdy władca Polski zorientował się, że okrutne rządy Rudego powodują w Czechach ferment i narastanie opozycji, kazał uwięzić i oślepić swego alianta, a następnie sam objął rządy w Pradze.

Henryk II zażądał wówczas złożenia hołdu, ponieważ Czechy dotąd uznawały jego zwierzchnictwo. Bolesław odmówił. Henryk II kontratakował, wypierając Bolesława z Czech, a następnie wdzierając się w głąb ziem polskich. Między 1002 a 1018 rokiem Polska stoczyła z Niemcami aż trzy kilkuletnie wojny. Ostatecznie zawarty pokój w Budziszynie wskazał jako zwycięzcę księcia Bolesława. Wprawdzie nie mógł on marzyć o powrocie na czeski tron, ale zachował Milsko, Łużyce i Morawy.

Marsz na Kijów

Dogrywką wojny z Niemcami był atak Polaków na stolicę sprzymierzeńca Germanów, księcia kijowskiego Jarosława Mądrego, przeprowadzony w roku 1018.

W tym miejscu wypada napomknąć o ówczesnych, na pozór przedziwnych zmianach sojuszy, za którymi stali twardo stąpający po ziemi władcy. Nie było tutaj miejsca na (dobrze znane nam z ekranów telewizorów) ideologiczne seanse nienawiści do „odwiecznego wroga” – który przecież za chwilę mógł okazać się pożądanym sojusznikiem przeciw innemu nieprzyjacielowi.

Zanim jeszcze Bolesław zawarł z cesarstwem pokój w Budziszynie, wydarzyła się rzecz nad wyraz ciekawa. W roku 1013, wykorzystując czasową przerwę w walkach z Niemcami, polski książę wspólnie z Henrykiem II – dopiero co swoim śmiertelnym wrogiem! – wyprawili się razem zbrojnie przeciw Rusi Kijowskiej. Jako rzekło się wyżej, ówczesne sojusze zmieniały się dynamicznie, bo ledwie cztery lata później Ruś Kijowska stała się antypolskim sojusznikiem Niemiec! Na nasze szczęście niewiele z tego wyszło, a po wycofaniu się cesarstwa z wojny, Kijów stanął sam oko w oko z nieustraszonym Bolesławem.

Tak więc w roku Pańskim 1018 książę polski Bolesław wyprawił się na Kijów, zamierzając osadzić tam na tronie swego zięcia Świętopełka (brata Jarosława Mądrego). Polacy zdruzgotali wojska Kijowian w bitwie pod Wołyniem, a następnie zajęli Kijów. Jak podają kronikarze, Bolesław wkraczając do miasta miał wyszczerbić miecz o bramę grodu. Zwycięstwo było wiekopomne, choć potem Bolesław szpetnie zachował się wobec rodziny pokonanego władcy, niewoląc siostrę kijowskiego księcia, Przedsławę.

Trwałym owocem wyprawy kijowskiej było odzyskanie przez Polskę Grodów Czerwieńskich – obszaru położonego między Chełmem i Przemyślem a Samborem i Lwowem. Osadzony na kijowskim tronie Świętopełk po jakimś czasie został obalony przez siły wierne Jarosławowi Mądremu. Ten szybko dogadał się z Bolesławem, podpisując z nim traktaty pokojowe.

Korona

Niewiele wiemy o ostatnich latach panowania polskiego księcia. Z jakowychś przyczyn odsunął w cień swego pierworodnego Bezpryma, obdarzając za to względami młodszego Mieszka, co w przyszłości poskutkowało niebywale ostrym kryzysem politycznym.

Bolesław wznowił starania o koronę królewską. Pomogła mu w tym śmierć niezbyt przychylnego Polsce (czy może nazbyt przychylnego Niemcom) papieża Benedykta VIII. Kilka miesięcy później pożegnał nasz padół łez także cesarz Henryk II. Źródła przekazują skąpe informacje, jednakże Bolesław musiał pozyskać zgodę ówczesnego papieża Jana XIX, jako że legalności koronacji polskiego władcy nie oprotestowali nawet nieprzychylni nam kronikarze niemieccy. Pozwolili sobie jedynie na kąśliwe komentarze, jak te zawarte w Rocznikach Kwedlinburskich, gdzie odnotowano, iż książę Bolesław „trucizną pychy do tego stopnia zalał swoje wnętrzności, że zuchwale odważył się po namaszczeniu nałożyć sobie koronę, za którą to jego zarozumiałości śmiałością ducha rychło spotkała go zemsta Boga, albowiem wkrótce zszedł poddany smutnemu wyrokowi śmierci”.

Koronacja odbyła się najpewniej w Niedzielę Wielkanocną 18 kwietnia 1025 roku. W olbrzymim stopniu umocniła polską państwowość i była dowodem jej niezależności i prestiżu. Pierwszy polski król nie nacieszył się długo koroną, zmarł bowiem po zaledwie dwóch miesiącach. Pół roku później korona spoczęła na skroniach jego syna, Mieszka II Lamberta.

Karły i olbrzymy

Nie wszystko w biografii Bolesława Chrobrego zasługuje na pochwałę. Nie daje się nijak usprawiedliwić jego okrucieństwo, choćby oślepianie pojmanych wrogów, albo gwałt na nieszczęsnej księżniczce Przedsławie. Jednak przecież nie za to cenimy pierwszego polskiego króla.

To Chrobry wykuł przyszłą potęgę Polski. Przeszedł do historii jako władca, który chciał widzieć swój kraj w szeregu wolnych państw. W tym celu umiejętnie lawirował między Zachodem i Wschodem, odrzucając proponowany mu model integracji europejskiej pod przewodem Niemiec. Potrafił samotnie przeciwstawić się cesarzowi, najpotężniejszemu wówczas władcy Zachodu, mającemu chrapkę na budowę „świata jednobiegunowego”.

Polski król wzbudzał szacunek przeciwników – to mieszkańcy Rusi Kijowskiej nadali mu miano Chrobry (Dzielny). To on stworzył mocarstwo, które mimo dziejowych wichrów i przejściowych upadków będzie świeciło przykładem dla przyszłych pokoleń. Gorliwie przy tym krzewił chrześcijaństwo na ziemiach rodzimych i obcych.

Musiało upłynąć dobrych siedem stuleci, nim polscy politycy zaczęli biegać po worki dukatów do obcych ambasad. A kolejne paręset lat, nim plunęli na świetną przeszłość i ogłosili się otwarcie „sługami” obcej nacji, zaś polecenia cudzoziemskich dyplomatów zaczęli posłusznie przyjmować przez telefon… To zabawne, że dzisiejsze „elity” – do bólu antychrześcijańskie, antynarodowe, proberlińskie i prokijowskie – w swojej zadufanej tępocie zapragnęły uczcić właśnie koronację Chrobrego. Zaiste, ci ludzie mają dziwnego ducha.

Wielki i Dzielny

Bolesław trafnie uznawał, że wojna jest naturalnym przedłużeniem polityki. Dlatego z korzyścią dla naszego kraju przeprowadzał aneksje terytorialne, dlatego osadzał władców na obcych tronach, dlatego podburzał na ziemiach niemieckich słowiańską mniejszość (jak zapewne orzekłyby współczesne nam media: „zbrodniczych słowiańskich separatystów”…). Jakże żałośnie brzmią dzisiejsze umizgi pseudoelit do tradycji Chrobrego w kraju, w którym sądy straszą kryminałem za „pochwałę wojny napastniczej” (to jest za poparcie strony innej niż popierana przez tubylczą administrację namiestniczą).

Był Chrobry takim „złym imperialistą” z marksistowskich czytanek, który postawił się niemieckiej „Zjednoczonej Europie”, a potem (o zgrozo!) załomotał mieczem w bramy Kijowa. Był drapieżnikiem wśród drapieżników, który w ówczesnym okrutnym świecie uparcie walczył o przetrwanie. A przy tym wszystkim był „fundamentalistą religijnym”, wręcz „katolickim talibem”.

I właśnie za to wszystko go wielbimy.

Andrzej Solak

Braun: Wreszcie może mówić. Konfederacja została rozpruta po szwach…

Braun u Stanowskiego

Autor: Redakcja , 4 kwietnia 2025 ekspedytbraun-u-stanowskiego

Dwa lata temu Konfederacja została rozpruta po szwach…

Odzyskajmy Niepodległość!

Ludzie ginęli! W pierwszych trzech kwartałach lockdownów nie zostało przyjętych do leczenia ok. 2 milionów Polaków. Ludzie niezdiagnozowani, nie leczeni w porę, poumierali.

Grzegorz Braun, człowiek z ogromnym kalibrem intelektualnym. Człowiek oaza spokoju i patriota. Od zawsze poeta dialogów i mistrz budowy długich sensownych zdań. Cieszę się ze pojawił się w tym programie i pokazanie wszystkim swojego oblicza. Mega szacun i życzę objęcia tronu prezydenckiego. /komentarz pod filmem/

[Niestety, cztery godziny.. Kto ma tyle wolnego czasu…MD]

Braun w Kanale Zero. „Wariant rumuński jest już w Polsce realizowany”

Braun w Kanale Zero. „Wariant rumuński jest już w Polsce realizowany”

3.04.2025 nczas/braun-wariant-rumunski-jest-juz-w-polsce-realizowany

Grzegorz Braun w Kanale Zero.
Grzegorz Braun w Kanale Zero. / Fot. screen

Wariant rumuński jest już w Polsce realizowany – powiedział w Kanale Zero Grzegorz Braun. Kandydat na Prezydenta RP twierdzi, że scenariusz ten jest już wdrażany, ale szczegółowo wyjaśnia, jak jego zdaniem przejawia się to w polskiej rzeczywistości politycznej.

Krzysztof Stanowski długo opierał się przed zaproszeniem Grzegorza Brauna do Kanału Zero. Zrobił to dopiero w trakcie kampanii prezydenckiej po zapowiedzi, że każdemu z zarejestrowanych kandydatów udzieli czasu antenowego.

Czy gdyby Grzegorz Braun wygrał te wybory prezydenckie, to w Polsce zrealizowano by scenariusz rumuński? – brzmiało jedno z pytań Stanowskiego. Przypomnijmy, że w Rumunii po tym, gdy wygrał „niewłaściwy” kandydat, czyli Georgescu, unieważniono wybory prezydenckie, a w powtórzonych zabroniono mu startować pod pretekstem popierania go przez Rosję.

– On już jest realizowany. a czy na twardo, a to tego jeszcze nie wiemy ani w Rumunii, ani we Francji. Bo wariant rumuński przeniósł się tymczasem z Bukaresztu do Paryża – powiedział Braun, nawiązując do wykluczenia z kolejnych wyborów prezydenckich we Francji Marine Le Pen. W tym przypadku uznano, że partia, której przewodzi, zdefraudowała środki unijne.

Według Stanowskiego stawianie znaku równości między tymi przypadkami to „przesada”.

Braun się nie zgodził. – Wszystko jest oczywiście adaptowane do okoliczności, więc też i w Polsce inaczej to wygląda. W Polsce właśnie te sondaże to już jest wariant rumuński. To jest wmawianie szerokiej publice, że jest taka stawka kandydatów silnie pompowanych i preferowanych. No i wtedy wybór jest, jak się mówiło za mojego dzieciństwa, jak w ruskiej knajpie. Można jeść albo nie jeść. Słaby wybór, zwłaszcza, że tam jedni przez drugich chcą kontynuacji. Oczywiście kopią się tam między sobą, tym niemniej generalnie starają się stabilizować układ dotychczasowy. Ja wychodzę tutaj z programem takim, że jeśli Polska miałaby dalej być na tym kursie i na tej ścieżce, no to wszyscy lecimy Tu-154M, tylko nie wszyscy jeszcze o tym wiemy – odparł Braun.

Stanowski poruszył kwestię oskarżeń kierowanych wobec Brauna. – Wydaje się, że na bazie materiałów prasowych, jakie na Pana temat powstały, na bazie wypowiedzi różnych polityków na Pana temat, to chyba nawet łatwiej by było Pana uznać za agenta wpływu Kremla niż osobę, która wygrała wybory w Rumunii – podpuścił dziennikarz.

Braun przypomniał, że wielokrotnie składał do ABW doniesienia na samego siebie, aby sprawdzili, czy rzeczywiście jest „ruskim agentem”, jak przedstawia to mainstream.

Pisałem do prokuratorów, żeby mnie prześwietlili, bo wprawdzie ja mówię, że nie jestem wielbłądem, ale to jest sprawa bezpieczeństwa państwa zbyt poważna, żeby polegać na moich subiektywnych opiniach. No i dostałem taki certyfikat koszerności, że mianowicie prokuratura nie wszczyna – powiedział.

Dzwoniłem z konferencji prasowej w Sejmie do oficera dyżurnego ABW, kiedy… Morawiecki – Jakub, Mateusz Jakub, Jakob vel student, taka postać jest w archiwach niemieckiej, sowieckiej, niemieckojęzycznej bezpieki, jest zarchiwizowana podobno – na temat mojej formacji jakieś niesłychane rzeczy wygadywał. No i znowu dzwoniłem, mówiłem, ogarnijcie to, bo ja wprawdzie mówię, że Mateusz Morawiecki najwyraźniej jest dezinformowany, ale sprawdźcie, bo może na przykład ówczesne koło Konfederacji, którego byłem członkiem, może szwankuje nasza osłona kontrwywiadowcza. I wie pan co? Mimo, że ten telefon później ponawiałem po jakimś czasie, nikt się nie odezwał – kontynuował Braun.

Stanowski zapytał, dlaczego więc zdaniem Brauna przyklejono mu łatkę rosyjskiego agenta. – Panie redaktorze, to nie jest łatka. To jest właśnie próba zadania mi śmierci politycznej i cywilnej. I to, że te akcje stygmatyzacji, rzucania oszczerstw pod moim adresem zaangażowało się tak wielu ludzi, którzy by na co dzień wstydzili się własnej mamy, która kiedyś tam może pomogła im się nauczyć tego, że jest takie przykazanie nie mów fałszywego świadectwa. (…) I jednak tylu ludzi z pozoru grzecznych, układnych, kulturalnych, którzy w normalnych okolicznościach by się na takie rzeczy nie zdobyli, że w polityce bez pardonu sięgają po grudę błota po to, żeby się coś przylepiło, to jest pewne moje ciekawe doświadczenie – odpowiedział Braun.

Czasem pada takie pytanie, czego tam ja doświadczyłem, czego się nauczyłem, co mnie może zaskoczyło w życiu politycznym. Zanim nie poznałem kuluarów przy Wiejskiej z autopsji, to muszę powiedzieć, że nie zakładałem tego poziomu łajdactwa, chamstwa i prostactwa, [bold – md] które tam występuje w większym stężeniu niż powiedziałbym takie naiwne prostactwo, które wszyscy my chłopcy znamy z szatni na WF-ie. Także tam różne rzeczy mogą być wypowiadane – dodał.

Wracając do „wariantu rumuńskiego” i najnowszej odsłony we Francji Braun przypomniał, że Marine Le Pen, niegdyś twarda prawicowa polityk, od kilku lat skręcała do centrum, próbowała przypodobać się systemowi, a ten i tak ją odrzucił.

Maryna Lepenowa [Lepenówna, bo po rodzicach, nie po mężu md] tak się starała. Tak bardzo się starała być i tęczowa, i chanukowa w odpowiedniej proporcji i sądziła, że jej dadzą przepustkę do życia politycznego. A tu panie… jednak sędziokracja, sądokracja… co ona teraz może zrobić? Może na przykład podarować Donaldowi Trumpowi Grenlandię razem z całą Ludową Republiką Kanady. I wtedy być może towarzysze amerykańscy przełożą wajchę w drugą stronę i zostanie jednak jakiś tam wyrok w sądzie apelacyjnym wydany na jej korzyść – podsumował Braun.

„Braun to Odwaga”. Niespodziewany transparent na wiecu Mentzena

„Braun to Odwaga”. Niespodziewany transparent na wiecu Mentzena

4.04.2025 nczas/braun-to-odwaga-niespodziewany-transparent-na-wiecu-mentzena

Sławomir Mentzen / fot. X / Sławomir Mentzen tabliczka Braun to Odwaga, screen X / Przemysław Grzegorek, kolaż
Sławomir Mentzen / fot. X / Sławomir Mentzen tabliczka Braun to Odwaga, screen X / Przemysław Grzegorek, kolaż

Niespodziewany transparent na wiecu Mentzena w Poznaniu. Zwolennik Grzegorza Brauna postanowił podzielić się z jego uczestnikami hasłem „Braun to Odwaga”. Został ciepło przyjęty przez licznych zgromadzonych.

Byłem dziś u zdrajcy Mentzena na jego wiecu z takim transparentem. Co jest pokrzepiające, duża część tam z tych ludzi stoi po stronie Brauna. Dochodziło do tego że ludzie zaczęli sobie z tym zdjęcia robić. Braun będzie miał lepszy wynik. Bez trzech zdań. – napisał Przemysław Grzegorek, członek Partii KORWiN.

Przemysław Grzegorek @PrzemeKORWiN

Byłem dziś u zdrajcy Mentzena na jego wiecu z takim transparentem. Co jest pokrzepiające, duża część tam z tych ludzi stoi po stronie Brauna. Dochodziło do tego że ludzie zaczęli sobie z tym zdjęcia robić. Braun będzie miał lepszy wynik. Bez trzech zdań.

Zdjęcie

34,9 tys. wyświetleń

============================================

Reakcja tłumu wskazuje na to, że w istocie elektorat Brauna i Mentzena po części się pokrywa, a dla wielu z nich Braun jest tzw. drugim wyborem. Czy Grzegorz Braun osiągnie jednak lepszy wynik, niż oficjalny kandydat Konfederacji – to okaże się już za półtora miesiąca.

Demokraci zwariowali. Murzyn-senator przemawiał przez 25 godzin w proteście przeciwko Trumpowi

Demokraci zwariowali. Murzyn-senator przemawiał przez 25 godzin w proteście przeciwko Trumpowi

3.04.2025 nczas/demokraci-zwariowali-murzyn-senator-przemawial-przez-25-godz

cory booker
Cory Booker / fot. YT / ABC News

Każdego dnia wielkie media bombardują odbiorców tekstami mającymi szkalować Donalda Trumpa i Elona Muska. Tworzą w ten sposób de facto poparcie dla nich, gdyż wiele osób widząc oszalałe reakcje na to, że ci po prostu żyją, zaczynają odczuwać wobec nich sympatię. Tym razem senator Demokratów Cory Booker postanowił przemawiać w Senacie przez ponad 25 godzin w proteście przeciwko Donaldowi Trumpowi.

Cory Booker to murzyn i były kandydat w prawyborach prezydenckich Demokratów. W poniedziałek o godz. 19 rozpoczął przemowę, która trwała łącznie 25 godzin i 5 minut.

Pewien sens w tym jest. Pobił bowiem rekord Stroma Thurmonda. Ten w 1957 roku przemawiał przez 24 godziny i 18 minut przeciwko ustawie o prawach obywatelskich dla murzynów.

Gdyby więc był to „pstryk w nos” murzyna wobec segregacjonisty, byłoby to zrozumiałe. Ale mądrość etapu nakazała wskazać inny, „szczytny” cel, czyli protest przeciwko Trumpowi.

Sam Booker podkreślił, że mógł przemawiać w Senacie pomimo starań segregacjonisty Thurmonda. Jednak jego głównym celem był protest przeciwko Trumpowi. Zdaniem murzyna-senatora, Trump wpędził kraj w kryzys i zagraża amerykańskiej demokracji oraz konstytucji.

– Szczerze wierzę, że nasz kraj znajduje się w kryzysie – i to w sensie partyjnym, ponieważ tak wiele osób, które zwracały się do mojego biura, odczuwając ból, strach, mając wywrócone do góry nogami swoje życie – tak wiele z nich identyfikuje się jako republikanie – przekonywał senator Booker.

Poza krytyką rasizmu, podczas przemówienia Booker mówił o wojnie na Ukrainie, atakował Trumpa za rozmontowanie USAID – które wykorzystywano do szerzenia ideologicznych, nienaturalnych i szkodliwych bzdur na całym świecie – wyrażał obawy o zmniejszenie socjalu, deportacje imigrantów do więzienia w Salwadorze oraz skuteczne obcinanie wydatków przez DOGE Elona Muska.

Na koniec przemówienia przytoczył murzyńskiego działacza Johna Lewisa, by „narobić dobrych kłopotów, by odnowić duszę narodu”.

– To jest moralny moment: nie chodzi tu o lewicę czy prawicę, lecz to, co jest słuszne i niesłuszne – przekonywał.

Źródło: tvn24.pl / PAP / nczas.info

==========================

MD: A siku?, a kupa? Miał pampersa III wieku? Pożyczył od Bidena?

A gdy jadł hot doga, to mu się czas odliczał?

Szatan przegrywa w USA – pora na Polskę! Bluźnierczy festiwal we Wrocławiu.

Jędrzej Stępkowski <kontakt@polskakatolicka.org>

Czy petycja może coś zmienić? Czy uwierzysz, że tysiące katolików w Stanach Zjednoczonych wspólnie powstrzymało satanistyczne bluźnierstwo? W stanie Kansas, dzięki 95 000 podpisom, „czarna msza” nie odbyła się w Kapitolu. To nie był przypadek – to dowód na to, że determinacja i jedność wiernych katolików mogą zatrzymać zło!


Teraz podobne zagrożenie stoi przed nami – w Polsce. 25 kwietnia 2025 roku we Wrocławskiej Hali Stulecia ma odbyć się bluźnierczy festiwal „Unholy Trinity”, na którym wystąpią zespoły jawnie atakujące Kościół Katolicki: Behemoth, Rotting Christ i Satyricon.


To wydarzenie to nie tylko koncert – to publiczna manifestacja satanizmu i antychrześcijańskiej nienawiści. Behemoth wielokrotnie profanował symbole katolickie, niszcząc Pismo Święte, depcząc wizerunki Matki Bożej i szydząc z modlitw. Rotting Christ już w samej nazwie obraża naszego Pana Jezusa Chrystusa, a ich twórczość to otwarte bluźnierstwo. Satanistyczne rytuały, symbolika i przekaz tych zespołów nie pozostawiają wątpliwości – to atak na wiarę milionów Polaków i na samego Boga. 

Czy pozwolimy, by w katolickiej Polsce jawnie promowano satanizm?
W Kansas zobaczyliśmy, co potrafi wspólny głos tysięcy katolików. Kiedy ludzie wiary jednoczą się w słusznej sprawie, ich wysiłek zostaje pomnożony przez Boską Łaskę i nawet najsilniejsze siły ciemności zostają pokonane.   Nie możemy milczeć – musimy działać!

Dowiedz się, jak siła wspólnej modlitwy i petycji pokonała szatana w Kansas!  Przeczytaj: Szatan pokonany w Kansas –

Nie jesteśmy bezsilni. Przykład Kansas pokazuje, że każda podpisana petycja, każda modlitwa i każde udostępnienie tej wiadomości to realna broń przeciwko bluźnierstwu.

Dlaczego Twój głos ma znaczenie?
W Kansas udało się powstrzymać satanistów, ponieważ tysiące ludzi podpisało petycję – nie stańmy obojętnie, gdy podobna sytuacja dzieje się w Polsce.Władze reagują na presję społeczną. Kiedy pokażemy nasz zdecydowany sprzeciw, organizatorzy i zarząd Hali Stulecia nie będą mogli zignorować naszych żądań. Jeśli teraz nie powiemy „STOP”, tego typu wydarzenia mogą stać się w Polsce normą. Nie możemy na to pozwolić!Co możesz zrobić? 

✅ Podpisz petycję już teraz 
– https://polskakatolicka.org/pl/petycje/satanistyczny-festiwal-w-hali-stulecia
✅ Podziel się nią z rodziną i znajomymi
✅ Mów o tym, protestuj, nie dajmy się zastraszyć! Nie pozwólmy, by bluźnierstwo stało się normą. Wspólnie możemy to zatrzymać – działaj teraz! 
Z bojowym pozdrowieniem,
Jędrzej Stępkowski
Polska Katolicka, nie laicka
P.S. Nawet jeśli nie możesz być na miejscu protestu, Twój podpis to potężna broń! Nie odkładaj tego na później – działaj teraz i wyślij tę wiadomość dalej. Razem mamy siłę, by powstrzymać to bluźnierstwo!
www.polskakatolicka.org

© 2025
Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej 
im. Ks. Piotra Skargi

02-951 Warszawa,
ul. Rotmistrzowska 18

 kontakt@polskakatolicka.org

Wychodzą na jaw niesamowite szczegóły demencji Bidena

Wychodzą na jaw niesamowite szczegóły demencji Bidena

Źródło: https://modernity.news/2025/04/01/they-were-literally-michael-jacksoning-him-incredible-details-of-bidens-decline-emerge/

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 3

Szczegóły gwałtownego pogorszenia się stanu poznawczego i fizycznego Joe Bidena pojawiły się w nowej książce, w której ujawniono, że opiekunowie próbowali ukryć oznaki pogorszenia stanu fizycznego Bidena pod makijażem.

Pojawiły się fragmenty nowej książki zatytułowanej „Fight: Inside the Wildest Battle for the White House” autorstwa starszej korespondentki politycznej The Hill, Amie Parnes i starszego analityka politycznego NBC News Digital, Jonathana Allena, z której wynika, że ​​Demokraci i osoby z otoczenia Bidena byli aż nadto świadomi tego, co się działo, ale wszyscy podążali za fasadą, dopóki nie było już możliwe jej ukrycie.

W jednym z fragmentów były asystent Bidena opowiedział, jak zatrudnił stałego makijażystę, który miał zatuszować zły stan fizyczny Bidena.

Jak mówi konserwatywny komentator Stephen L. Miller, „dosłownie próbowali zrobić z Bidena Michaela Jacksona”, a każdego, kto kwestionował jego przenikliwość, nazywali teoretykiem spiskowym.

Czasami Bidenowi robiono makijaż, a potem odwoływano odprawy.

Innym incydentem było to, że Biden nie rozpoznał ani nie wiedział, kim był Rep. Eric Swalwell i musiał zostać poinstruowany, aby go zapamiętać.

The Hill zauważa…

Jak wynika z książki, Swalwell nie był często zapraszany do Białego Domu, podobnie jak większość członków Kongresu, ale kiedy Biden i Swalwell spotkali się twarzą w twarz, Biden nie rozpoznał od razu kongresmena.

Swalwell musiał podać swoje szczegóły osobiste, aby przypomnieć Bidenowi, kim jest.

Chociaż wówczas nikt się nie odzywał, Miller zauważa, że ​​teraz, gdy pojawiają się informacje o umowach wydawniczych, wszyscy zaczynają się ujawniać.

Biden potrzebował też taśmy fluorescencyjnej, która wskazywałaby mu, gdzie ma iść i gdzie się nie oddalać podczas wydarzeń publicznych.

W książce zauważono również, że sojusznicy Bidena planowali jego śmierć i nominację Demokratów przez kogoś innego już w 2023 roku.

Według doniesień – zespół Kamali Harris sporządził t.zw. „listę śmierci” sędziów federalnych, którzy mogliby ją zaprzysiąc, gdyby i kiedy Biden zmarł podczas urzędowania.

Mimo jaskrawych sygnałów, współpracownicy Bidena nadal podążali za programem.

„Pod koniec dnia nie sądzę, żeby ktokolwiek z tego wewnętrznego kręgu przedstawiał prezydentowi jakąkolwiek nietrywialną radę, że ta sprawa nie będzie łatwa lub że może nie jest to najlepsza rzecz dla Partii Demokratycznej” – powiedział Parnesowi i Allenowi jeden ze sprzymierzeńców Bidena.

W programie Cuomo w NewsNation Parnes powiedział: „Myślę, że każdy Demokrata ma historię… w której nie postrzegał prezydenta Bidena w najlepszym świetle”.

Książka potwierdza również, że Biden w zasadzie oszukiwał Obamę i partyjnych insiderów, którzy ostatecznie podjęli decyzję o odwołaniu go, natychmiast popierając Kamalę Harris.

Jak czytamy w książce, zespół Harris „błagał” Bidena o poparcie jej w oświadczeniu wydanym po jego „rezygnacji” z nominacji Demokratów, zanim zwolennicy Obamy/Pelosi zaczęli naciskać na otwarte prawybory (wśród Demokratów) w celu wyłonienia nowego kandydata.

[filmiki – w ang. oryginale md]

Kapelan Środowisk Kresowych, ksiądz Antoni Moskal w szpitalu. Prośba o modlitwę.

Od kilku dni w szpitalu przebywa ksiądz Antoni Moskal.

Kapelan Środowisk Kresowych.

Ksiądz Moskal dał się poznać szerszej opinii publicznej podczas uroczystości odsłonięcia Pomnika ” Rzeź Wołyńska” w Domostawie. 

Ksiądz Moskal dał się poznać jako wyjątkowo gorliwy Kapłan i Polak.

Jego płomienne kazanie i przestrogi, które kierował do nas na długo jeszcze pozostaną w pamięci! 

W imieniu Przyjaciół Księdza Kapelana, prosimy wszystkich ludzi dobrej woli o modlitwę o zdrowie dla Księdza Kapelana. 

Niech Matka Boża prowadzi i strzeże, a Chrystus Król Polski błogosławi. 

Jest nam Ksiądz bardzo potrzebny!

W imieniu Kresowian Anna Grega

Zimny prysznic po szczytowaniu

Zimny prysznic po szczytowaniu

Stanisław Michalkiewicz (www.magnapolonia.org)    3 kwietnia 2025 michalkiewicz

A to ci dopiero dysonans poznawczy, a to ci dopiero siurpryza! My tu cały czas myślimy, że Polska pod rządami vaginetu obywatela Tuska Donalda wybija się na mocarstwowe stanowisko w Europie, że cała Europa z zapartym tchem słucha zbawiennych prawd płynących ze słodszych od malin ust obywatela Tuska Donalda, że w lot odgaduje nie tylko jego życzenia, ale nawet – najskrytsze pragnienia – aż tu nagle okazuje się, że… nie mamy amunicji!

Tak samo było w czasie Powstania Warszawskiego – o czym świadczy tragiczny w swojej wymowie wiersz Zbigniewa Jasińskiego wtedy napisany, który kończył się tak: „Oklasków też nie trzeba. Żądamy amunicji!” No ale wtedy, to znaczy – w roku 1944, Polska była okupowana przez Rzeszę Niemiecką i miłujący pokój Związek Radziecki, a magazyny amunicyjne, podobnie jak fabryki amunicji, albo były zajęte przez jednego, albo drugiego okupanta, to znaczy – pardon – jakiego tam znowu „drugiego okupanta”? Nie żadnego „drugiego okupanta”, tylko sojusznika Naszych Sojuszników, z którymi już wtedy tworzyliśmy „koalicję chętnych”, podobną do tej, którą właśnie na kolejnym szczytowaniu paryskim, oferuje nam słodka Francja.

Obywatel Tusk Donald przestępuje z nogi na nogę, nie mogąc się doczekać powstania tej koalicji. Ja go rozumiem. Mogę osobiście zaświadczyć, że szczytowań paryskich nie zapomina się nawet po wielu latach, a jeśli takie szczytowania dodatkowo zabarwione są politycznie, to jasne, że stanowić muszą przeżycie niezapomniane. W takim nastroju świat wydaje się człowiekowi jakiś taki piękniejszy, wszystko wydaje się proste, nawet mocarstwowość bez amunicji.

No a właśnie pan generał Dariusz Łukowski, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział, że w razie czego nasz nieszczęśliwy kraj mógłby bronić się przez najwyżej tydzień, no – może przez dwa tygodnie – gdyby nasz nieprzyjaciel był jakiś taki ślamazarny – no ale potem już nie, bo zabrakłoby nam amunicji. Po deklaracjach obywatela Tuska Donalda i ministra obrony w jego vaginecie, pana Władysława Kosiniaka-Kamysza, że jesteśmy mocarstwem i w ogóle – że armia nasza jest zwycięska Buffalo Bill Buffalo, taka deklaracja i to ze strony generała „le plus decore de tous les generaux” – jak nazywany był w swoim czasie francuski generał Raul Salan, co to zrobił pucz w 1961 roku – to jak uderzenie obuchem w łeb, jak lodowaty prysznic na rozgorączkowane głowy.

Z czymś takim kojarzy mi się tylko jedno, to znaczy – deklaracja „Dominus Iesus” opublikowana przez kardynała Józefa Ratzingera, „pancernego kardynała”, który potem został nawet papieżem, ale z jakichś zagadkowych powodów zrezygnował i dokończył żywota jako emeritus. Wydawałoby się na pozór, że w tej całej deklaracji nie ma nic nowego, przeciwnie – same stare prawdy – ale właśnie one podziałały na rozgorączkowane głowy zwolenników „Kościoła Otwartego”, niczym lodowaty prysznic. Na świętej ulicy Wiślnej w Krakowie, gdzie mieści się redakcja „Tygodnika Powszechnego”, podobno przez cały tydzień unosiły się gęste opary obłudy, zewnętrznie podobne do pary wodnej z parowozu – bo nic tak nie gorszy, jak prawda, zwłaszcza prawda stara.

Świadczy o tym choćby wierszyk: „Bo to jest zwykła prawda stara; z poczwarki, zamiast motyla, nędzna wykluje się poczwara – i tyla!” Ciekaw jestem, czy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyzna jakieś stypendium twórcze autorom takich wierszyków. Skoro – jak się dowiadujemy – takie stypendium w wysokości 60 tys. złotych otrzymał pan Jaś Kapela na napisanie wierszy propagujących aborcję, to wszystko staje się możliwe. Wprawdzie „poezji nikt nie zji” – ale co to szkodzi przedstawić na konkurs na przykład taki utwór: „Mam chu… steczkę haftowaną w wszystkie cztery rogi, jak się zaprę, vaginessie wepchnę między nogi, a po wszystkim, gdy dostanie całą swoją porcję, to w klinice, tej na Wiejskiej, zrobi se aborcję, danaż moja dana…” – i tak dalej. Cóż innego, jakiego rodzaju twórczość vaginet obywatela Tuska Donalda miałby wspierać w dzisiejszych zepsutych czasach, jeśli nie poetessa poezyje?

Wróćmy jednak do deklaracji pana generała Dariusza Łukowskiego, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jeszcze nie skończył mówić, a już podniósł się niebywały klangor, w którym wprawdzie trudno się połapać, bo „i ten sobie mówi i ten sobie mówi” – ale mimo to można wyodrębnić dwa nurty. Pierwszy – że jak pan generał mógł powiedzieć takie rzeczy? Takie rzeczy, jeśli w ogóle można mówić, to tylko w szczelnie izolowanych przed dywersją ideologiczną czterech ścianach gabinetu – a i to nie każdego, tylko tego jednego, najważniejszego – i to nie w blasku dnia, a tylko przed północą, zgodnie z zasadą, że „les grands secrets ne se disent guere avant que la minuit bien sonne” – co się wykłada, że wielkich tajemnic nie ujawnia się, zanim nie wybije północ.

W tej sytuacji oburzenie na pana generała Dariusza Łukowskiego, że mówi takie rzeczy nie tylko poza gabinetem, ale w dodatku – w biały dzień – jest całkowicie zrozumiałe. To znaczy – byłoby całkowicie zrozumiałe, gdyby w klangorze nie pojawił się drugi nurt, kolportowany przez Wielce Czcigodnego członka vaginetu obywatela Tuska Donalda, wiceministra obrony, pana Cezarego Tomczyka. Oświadczył on nie tylko, że deklaracja pana generała Łukowskiego jest „nieprawdziwa w swej istocie”, a w dodatku nieubłaganym palcem wytknął mu, że „jeszcze nie jest zbyt doświadczony”. Wprawdzie pan Cezary Tomczyk ukończył był „wyższy kurs” w Akademii Obrony Narodowej – ale i pan generał Dariusz Łukowski też nie wypadł sroce spod ogona. O ile tedy pan Cezary Tomczyk był wprawdzie szefem sztabu wyborczego pana Rafała Trzaskowskiego, to pan generał Łukowski był zastępcą szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Zakładam tedy uprzejmie, że na amunicji może znać się trochę lepiej od Wielce Czcigodnego, oczywiście niewątpliwie, Cezarego Tomczyka, który w Volksdeutsche Partei też mógł nabyć sporo rozmaitych przydatnych wiadomości, a cóż dopiero – w vaginecie, gdzie atmosfera musi być wprost zawiesista od rozmaitych rewelacji? Tak czy owak, wskutek pojawienia się w klangorze wspomnianych dwóch nurtów, tak naprawdę nie wiemy, czy pan generał Łukowski ujawnił jakąś tajemnicę państwową, czy też – jak sugeruje pan Cezary Tomczyk – zwyczajnie zełgał, a więc – żadnej tajemnicy ujawnić nie mógł.

W tej sytuacji zgłaszam w czynie społecznym pomysł racjonalizatorski na użytek „koalicji chętnych”, w którą – jak się wydaje – będziemy musieli wdepnąć. Chodzi o to, że jak już nasz nieszczęśliwy kraj zostanie wepchnięty w wojnę, to musimy pamiętać o jednym – żeby nieprzyjaciel nie dowiedział się, że już nam wyszła cała amunicja. Jeśli zatem wyszłaby nam cała amunicja, to nie powinniśmy zwracać na to uwagi, tylko spokojnie strzelać dalej, żeby w ten sposób nieprzyjaciela wyprowadzić w pole.

Stanisław Michalkiewicz

Mentzen w Poznaniu. Tłumy na blokowanym wiecu. Warcząca demokracja Jaśkowiaka.

Mentzen w Poznaniu. Tłumy na blokowanym wiecu. „ZOMO chyba na mnie nie wyślecie” [FOTO/VIDEO]

2.04.2025 mentzen-w-poznaniu-tlumy-na-blokowanym-wiecu

Spotkanie Sławomira Mentzena z mieszkańcami Poznania.
Spotkanie Sławomira Mentzena z mieszkańcami Poznania. / Foto: screen X

Kandydat wybrany Konfederacji Sławomir Mentzen spotkał się z mieszkańcami Poznania. Pomimo trudności, jakie piętrzył magistrat, na wydarzenie przyszły tłumy.

„Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak z Platformy, chce uniemożliwić organizację mojego wiecu w Poznaniu!” – pisał we wtorek na platformie X Mentzen.

„Chcieliśmy spotkać się z mieszkańcami Poznania na Rynku, tak jak w kampanii europarlamentarnej w zeszłym roku. Wszystkie formalności szły normalnie, aż do wczoraj, kiedy dowiedzieliśmy się, że nie mamy zgody na spotkanie na Rynku. W takim razie zawnioskowaliśmy o zmianę lokalizacji na Plac Wolności. Na co również nie dostaliśmy zgody, z powodu zbyt późnej informacji. Termin minął w niedzielę. Ale o tym, że miasto nie zgadza się na Rynek, dowiedzieliśmy się w poniedziałek, na dwa dni przed spotkaniem!” – dodał.

Wskazał, że organizatorzy wysłali zgłoszenie do władz miasta 12 marca, a więc na blisko miesiąc przed planowanym wydarzeniem. Urzędnicy mieli zatem mnóstwo czasu, by poinformować sztab Mentzena o braku zgody na organizację spotkania na Rynku – tak się jednak nie stało. Jak podkreślił polityk, „zrobili to dopiero wtedy, gdy minął czas na zgłoszenie spotkania na Placu Wolności!”.

„Mamy za sobą ponad 200 spotkań w całej Polsce, większość na rynkach miast. I dopiero w rządzonym przez Jaśkowiaka Poznaniu pojawił się taki problem” – dodał Mentzen. I przypomniał, że podobna sytuacja miała miejsce w kampanii parlamentarnej.

„Jest to oczywiście kolejny element wojny, którą wytyczyło nam państwo Tuska. Walczą z nami PO, Lewica, Hołownia, media, teraz doszły samorządy. Tęczowy Jaśkowiak postanowił pomóc swojemu koledze Trzaskowskiemu i utrudnia nam zorganizowanie wiecu. Walka z wolnością słowa i zamiłowanie do cenzury są coraz powszechniejsze w Platformie, która jeszcze niedawno dumnie krzyczała o demokracji, praworządności i Konstytucji” – skwitował.

„Żaden tęczowy Platformers, żaden lewacki aktywista, nawet jeżeli jest prezydentem miasta, nie będzie mi mówił, czy mogę spotkać się z wyborcami, czy nie. Blokować opozycję, to sobie mogliście za komuny. ZOMO chyba na mnie nie wyślecie” – oświadczył we wtorek Mentzen.

I rzeczywiście, „spontaniczne” spotkanie na pl. Wolności w Poznaniu odbyło się. Na wydarzenie przyszły tłumy mieszkańców. W sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania.

Unijne zabójstwo Europy

Bartosz Kopczyński: Unijne zabójstwo Europy

pch24.pl/bartosz-kopczynski-unijne-zabojstwo-europy

(Oprac. PCh24.pl)

Pośród gwałtownych przemian polityki światowej i europejskiej murszeć i pękać zaczyna niewzruszony dotychczas gmach przekonania Polaków o dobrodziejstwach Unii Europejskiej i o przewadze przynależności nad życiem suwerennym. Mimo, że wiele jeszcze jest sympatii wobec Unii, a po części też przyzwyczajenia, coraz więcej Polaków zaczyna dopuszczać do siebie myśl, do niedawna wyklętą – że można żyć bez Unii i poza nią. W tym kontekście warto więc zdobyć się na skrócony bilans – jak wygląda Europa i Polska dzięki Unii Europejskiej.

Ideologia

Cieszyliśmy się, gdy odeszliśmy od komunistycznej ideologii, którą wyznawały socjalistyczne państwa, jak ZSRR. Socjalizm i komunizm nie są tym samym. Socjalizm oznacza koncepcję życia społecznego, w której społeczność jest nadrzędna nad jednostką w ten sposób, że wszystkie cele życiowe każdego człowieka muszą służyć społeczności, a wszystko, co człowiek ma do dyspozycji, nie pochodzi z jego własnego wysiłku, tylko od społeczności. Oznacza to, że człowiek musi pracować dla ogółu, bo jest to jego moralny obowiązek, a ogół daje każdemu człowiekowi wszystko, czego człowiek potrzebuje, bo to moralny obowiązek ogółu.

Teorię państwa socjalistycznego, pochłaniającego państwa narodowe, opisał Herbert George Wells w książce Nowe światy dla starych, wydanej w 1908 r. Komunizm zaś potwierdza to, ale idzie jeszcze dalej – wszystko jest wspólne, ale pozornie, w rzeczywistości ludzie nie mają niczego, a wszystko należy do władzy, która wydziela ludziom przydziały, a domaga się niewolniczej pracy.

W praktyce socjalizm prowadzi do komunizmu, różnica polega tylko na tym, że komunizm wprowadza się gwałtownie za pomocą rewolucji, a socjalizm stopniowo, drogą częściowych reform.

ZSRR był więc państwem socjalistycznym, w którym przeprowadzono rewolucję komunistyczną. Myśleliśmy, że Zachód będzie wolny od ideologii. Wprowadzono nas w błąd, UE jest tworem socjalistycznym, gdzie komunizm wprowadzany jest stopniowo, dokładnie według zasad, opisanych przez Wellsa. Początkowo socjalistyczno – komunistyczny charakter UE maskowany był oszustwem. Gdy jednak zaczęły ujawniać się realne skutki tej ideologii i ludzie zaczęli to dostrzegać, społeczeństwa Zachodu zaczęły być straszone, aby zdobyły się na wielkie wyrzeczenia w celu budowy socjalistycznego państwa, w którym będzie panował komunizm. Do niedawna był to straszaki katastrofy klimatycznej i terroryzmu, a gdy one przestały działać, użyto straszaka „pandemii”. Gdy i jego skuteczność okazała się przejściowa, użyto straszaka wojny, a teraz, gdy USA i Rosja zmierzają do zawarcia pokoju, propaganda UE używa straszaka zagrożeniem wojennym.

Równolegle UE stosuje ideologie pomocnicze – klimatyzm, gender, feminizm, mniejszości seksualne, prawa zwierząt, neuroróżnorodność, wielokulturowość. Wszystkie one prezentują fikcyjne problemy jako prawdziwe, przez które społeczeństwo musi się zmienić. Dogłębnie temat fałszowania rzeczywistości przez instytucje globalne, używające ideologii omówiła Marguerite A. Peeters w książce Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej. Celem wszystkich unijnych ideologii jest zmuszenie społeczeństw do określonych zachowań i sparaliżowanie oporu. 

Wszystkie straszaki, którymi posługuje się UE maskują tylko socjalistyczno – komunistyczną ideologię tego tworu i jej właściwy cel – zniewolenie ludności i zabór ich mienia. Tak stanowi Manifest z Ventotene Altiero Spinelliego, będący oficjalnym programem integracji europejskiej. Cel socjalistyczny UE został więc ujawniony już dawno. Tak samo na długo przed holocaustem zostały ujawnione koncepcje nazistów – książka Mein Kampf Adolfa Hitlera ukazała się w 1925 r., książka Alfreda Rosenberga Mit XX wieku – w 1930 r. Nawiasem mówiąc, funkcjonariusze III Rzeszy nie mieli problemów z odnalezieniem się w unijnej rzeczywistości, tak samo, jak funkcjonariusze partii komunistycznych z państw byłego bloku sowieckiego, także z Polski. Możemy ich podziwiać np. jako europosłów. Ideologie zmieniają tylko swoje szyldy, cel zaś jest ten sam – nieograniczona władza kosztem ludzi. Warto przeczytać książki prof. Adama Wielomskiego Zabójcy Zachodu. Prawica i lewica nietzscheańsko – heideggerystyczna oraz Dariusza Rozwadowskiego Marksizm kulturowy. 50 lat walki z cywilizacją Zachodu. Obszernie kwestie te wyjaśnia także publikacja zbiorowa pod redakcją Jakuba Zgierskiego Encyklopedia antykultury.  

Gospodarka

Unijna gospodarka ma się źle i zapowiada się coraz gorzej, bynajmniej nie z powodu niekorzystnych zmian światowej koniunktury, lecz dzięki wewnętrznym regulacjom i szaleńczym programom, mającym przeprowadzić bliźniaczą transformację – zieloną i cyfrową, która z kolei wyrasta z unijnych ideologii. Te wymogi zostały narzucone gospodarkom państw europejskich przez eurokratów, a ich uzasadnienia są iluzją, podpartą przez masowy zaciąg wynajętych naukowców, specjalistów, aktywistów, liderów opinii publicznej, celebrytów i dziennikarzy. Dzięki temu firmy, działające w państwach UE nie są konkurencyjne w stosunku do gospodarek wolnych od ideologii. Cel główny prowadzi do pozbawienia narodów zdolności do wytworzenia własnego dobrobytu i uzależnienia ich od zewnętrznych ośrodków dystrybucyjnych, co jest formą zniewolenia. Przewidział to Spinelli, pisał o tym Krzysztof Karoń w książce Historia antykultury. Niszczenie gospodarki idzie w parze z zaborem wszelkich wolności obywatelskich i osobistych, posługuje się zwykle pojęciem „zielony ład”, który służy do wprowadzenia na całym świecie tzw. zrównoważonego rozwoju, czyli komunistycznej polityki socjalistycznego państwa światowego. Warto o tym poczytać w publikacji Agnieszki Stelmach Zrównoważony rozwój.

Tolerancja

Zachód słynie z tolerancji, jej symbol stanowi londyński Hyde Park, gdzie można wyjść na mównicę i wszystko powiedzieć, bez ryzyka represji ze strony władzy. Zachód chwali się swoimi swobodami i wolnością słowa, podkreślając różnicę między sobą a państwami totalitarnymi, gdzie panuje cenzura polityczna i obyczajowa lub religijna. Tolerancja jest jedną z opiewanych wolności europejskich, wynikających jakoby z osiągnięć Rewolucji Francuskiej. Nie mylą się, tyle że właściwa tradycja rewolucyjna nie wyraża się w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, to tylko sprawny marketing.

Prawdziwa tradycja rewolucyjna, będąca źródłem wartości europejskich to wielki terror jakobinów, używający nowoczesnej technologii gilotyny i Wandea, używająca wszystkiego, byle było jak najwięcej ofiar. Dziś więc wolność słowa w państwach Zachodu została de facto zlikwidowana, chyba, że się atakuje to, co narodowe, tradycyjne i katolickie. Tolerancja zaś obejmuje tylko lewackie wybryki oraz posunięcia władzy, nie ma jej natomiast dla tych, którzy się im sprzeciwiają, i to w majestacie prawa.

Lewactwu wolno więc robić prawie wszystko, natomiast normalność jest cenzurowana i coraz częściej ścigana przez przymus państwowy. W Europie Zachodniej można więc trafić do więzienia za krytykę rządu i polityków, a nawet za modlitwę pod kliniką aborcyjną. Ten proces opisał myśliciel neomarksistowski Herbert Marcuse w eseju Tolerancja represywna, pisał też o tym Krzysztof Karoń w Historii antykultury. Wolność słowa w zachodnich, a także w polskich mediach głównego nurtu została już mocno okrojona. Aktualnie w UE trwają intensywne prace nad stworzeniem norm prawnych, wyłączających wolność słowa w Internecie, czyli obszarze, jak dotąd zapewniającym dostęp do prawdziwych informacji. UE chce ocenzurować ten obszar, posługując się zmyślonymi uzasadnieniami. Pisze o tym Agnieszka Stelmach w publikacji Misinformacja, Dezinformacja, Malinformacja. Jak powstaje system globalnej cenzury.

Prawo

Państwa Europy Zachodniej, a UE dumne są ze swoich standardów tworzenia i przestrzegania prawa, a w szczególności standardów ochrony praw człowieka i tolerancji. Ta ostatnia jednak przyjęła już neomarksistowską postać tolerancji represywnej, czyli swojego przeciwieństwa. Prawami człowieka natomiast stało się natomiast to, co ustanowi władza polityczno-prawna, działająca na zlecenie władzy kapitału. Finansuje ona jednocześnie głośne mniejszości ludzi zaburzonych i zwichrowanych, co jest nagłaśniane przez media i osoby, pełniące funkcje autorytetów, jedne i drugie finansowane przez ten sam kapitał.

W efekcie władza prawodawcza, wybrana demokratycznie uchwala prawa, szkodliwe dla społeczeństw, które albo o tym nie wiedzą, albo są zastraszone. Dzięki temu prawem człowieka, realizowanym przez UE i państwa członkowskie są takie dobrodziejstwa, jak: aborcja, antykoncepcja, edukacja seksualna, nieheteronormatywność, tranzycja płciowa, eutanazja.

Te okrągłe słowa nie oddają wystarczająco doniosłego znaczenia tych pojęć. Można więc użyć języka nieco bardziej symbolicznego. Współcześni ludzie Zachodu, szczególnie ci z UE i GB przyzwyczaili się już, że ich prawem są: składanie ofiar Molochowi, autosterylizacja kobiet, deprawacja i molestowanie dzieci przez szkołę, sodomia, chirurgiczna kastracja i sterylizacja, zabijanie ludzi zbędnych. Generalnie, obywatele UE i GB bardzo są wrażliwi na sprawy, oscylujące wokół genitaliów, natomiast całkowicie odpuścili sobie to, co w głowie, czyli dobro i prawdę. Pisze o tym profesor Wojciech Roszkowski w książkach Rozstrzaskane lustro. Upadek cywilizacji zachodniej oraz Bunt barbarzyńców.

Dzisiejsze prawo na Zachodzie bardzo odeszło od swoich rzymskich korzeni. Nie jest już stałe i przewidywalne, ale zmienne i zaskakujące. Nie jest logiczne i wewnętrznie spójne, ale pełne sprzeczności. Nie jest precyzyjne i niewątpliwe, ale niejasne i wieloznaczne. Nie jest obiektywnym wzorcem, zapewniającym abstrakcyjną regułę dla każdego konkretnego przypadku, lecz zależy od subiektywnego odczucia osób, uważających się za pokrzywdzone oraz ideologicznych przekonań sędziów, którzy nie czują się już związani precyzyjnymi przepisami, lecz wybierają sobie takie przepisy, jakie chcą i interpretują je zgodnie z osobistą wiarą. Słynna unijna praworządność polega na tym, że praworządne jest to, co robią dygnitarze UE, a niepraworządne jest to, czego nie lubią u innych, choćby było tym samym. O specyficznej praworządności UE dużo informacji można znaleźć na stronach Instytut Ordo Iuris

Obywatele UE mogą więc zmienić sobie płeć, ale coraz częściej instytucje UE i rządy pozbawiają ich w ogóle ochrony prawnej, jednocześnie zalewając bezprawnym prawem, coraz bardziej szczegółowym, coraz bardziej drobiazgowo wnikającym w codzienne życie ludzi. Prawo w instytucjach UE i państwach członkowskich stało się talmudyczne – uporczywie szczegółowe, niejasne, wieloznaczne i zależące od uznania sędziów, pełniących role rabinów. Życie ludzi Zachodu coraz bardziej zależy od procedur, urzędników i sędziów, interpretujących je zawsze na swoją korzyść.  

Zdrowie

Ludzie żyją coraz dłużej i niby coraz zdrowiej, a jednocześnie coraz częściej zapadają na nowotwory, coraz bardziej zależni są od coraz droższych procedur medycznych, coraz trudniej zdobyć im dostęp do lekarza, a ubezpieczenia są coraz droższe. Coraz więcej wydaje wpływów na środowisko człowieka daje się odczuć – w wodzie, powietrzu, lekach, pożywieniu. Coraz więcej promieniowania, coraz więcej szczepionek. Czy to jest zdrowe życie? Czy ochronie zdrowia służyła wielka akcja, w jaką z entuzjazmem zaangażowała się UE i państwa członkowskie, polegająca na zamknięciu szpitali, odmowie świadczeń medycznych, masowym szczepieniu eksperymentalnym, masowym ograniczeniu podstawowych praw obywatelskich? Czy objawem zdrowia jest rosnąca ilość zaburzeń psychicznych i depresji, samotności i prób samobójczych? Jeśli ktoś jeszcze myśli, że tak ma wyglądać zdrowie, to niech porówna sobie sytuację ludzi Zachodu pomiędzy dziś a latami 80 – tymi. Warto poczytać o tym i innych podobnych sprawach w książce Józefa Białka Czas Sodomy.

Państwo dobrobytu

Ludzie Zachodu, w Polsce także, a szczególnie młode pokolenia ściśle wiążą dobrobyt i opiekę państwa, tak, że od swoich przedstawicieli oczekują, aby zapewnili im darmowe rozdawnictwo dóbr. Mamy więc tedy rosnący kontyngent ludzi, uzależnionych od publicznych funduszy, zarówno po stronie odbiorców w postaci beneficjentów środków, jak i po stronie dystrybutorów, w postaci urzędników, przydzielających środki. Rozrost jednej grupy automatycznie pociąga rozrost drugiej i vice versa, obydwie są pasożytniczą masą, żerującą na ludziach, wykonujących pożyteczną pracę.  Cele i wartości UE, zakładające państwo opiekuńcze, wyrównujące nierówności można przeczytać na oficjalnych stronach UE.

Czym jest tego rodzaju administracja opisał Cyril Nothcote Parkinson w dwóch niewielkich książeczkach, opisujących dynamikę systemów urzędniczych: Prawo Parkinsona i Prawo Parkinsona po dziesięciu latach. Możemy też porównać sobie ilość osób, zatrudnionych w administracji rządowej i samorządowej z analogiczną ilością w roku 1989, i przemnożyć to przez średnią pensję krajową. Jeśli dodamy do tego armie urzędników różnych agend unijnych, utrzymywanych za pieniądze Europejczyków i przemnożymy przez średnią pensję unijną, co i tak będzie zaniżone, otrzymamy wynik, przyprawiający o zawrót głowy. Są to jednak realne koszty pokrywane z pracy realnych ludzi. Rosnące koszty życia nie powinny więc nikogo dziwić – luksus państwa opiekuńczego kosztuje, a jego skuteczność zmierza do tego, że dobrobyt mają ludzie związani z aparatem władzy, a reszta – biedę, nazywaną dobrobytem dla niepoznaki. Tak wygląda ideologia socjalizmu w praktyce. 

Finanse

Przy takich obciążeniach, wynikających z przyjęcia ideologii socjalizmu jako podstawy życia społecznego i gospodarczego nie można się dziwić, że rosną koszty i zadłużenie zarówno sfery publicznej, jak i prywatnej. Wszystko kosztuje coraz więcej, a wynajęci specjaliści, urzędnicy i politycy albo zagadują ludzi bzdurami, albo bezczelnie kłamią. Kłamią, że tego nie ma, albo że tak musi być, albo że dzieje się to samo. Putinflacja, koronainflacja i inne podobne absurdy służą tylko odwraceaiu uwagi od prawdziwych sprawców i ich działań. Pouczające będzie spojrzenie na tabelę relacji długu publicznego do PKB.

Państwa zadłużone są na potęgę, także firmy i osoby prywatne. Kto udziela tych pożyczek, kto decyduje, że wszystko musi być takie drogie, kto odpowiada za pojawiające się co jakiś czas kryzysy finansowe, jakie interesy realizuje, i że to wszystko nie jest przypadek, lecz konsekwentne  i planowe działanie, świadczą źródła. Zacząć można od książki Józefa Białka Czas niewolników,  a potem zagłębić się w dwa cykle książek: Song Hong Bing Wojna o pieniądz, oraz Michael E. Jones Jałowy pieniądz. Państwo opiekuńcze z jednej strony psuje ludzi, z drugiej strony prowadzi do zadłużenia i zależności państw od globalnych bankierów. Wzrost kosztów działalności, generowany przez zniewolone i przekupione rządy obciąża przedsiębiorców, to się przekłada na wzrost kosztów życia obywateli, wzrost ich zadłużenia, zależność od państwowego rozdawnictwa i od bankierów. Jak się na to nie spojrzy i nie przeliczy, finalnie zyskują tylko bankierzy. Warto porównać, jak wyglądały koszty życia i prowadzenia działalności w raku dajmy na to 1998.

Edukacja

Wychowanie i edukacja są polem bitwy, toczonym przez socjalistów, z czego nie zdają sobie sprawy uśpieni mieszkańcy Zachodu, także Polski. Niemal wszyscy narzekają na szkołę, zapominając, że do szkół podąża dziatwa, którą wpierw przez 7 lat wychowywali rodzice. To, co dzieje się w szkołach jest wypadkową tego, co robi szkoła z tym, jak zachowują się uczniowie. Wbrew obiegowej opinii postawa uczniów ma na szkołę wpływ porównywalny z tym, jaki szkoła wywiera na nich. Ani jedno, ani drugie nie wygląda dobrze. Stan psychiczny młodzieży jest coraz gorszy, pomimo rosnącej armii psychologów i innych specjalistów od dobrostanu. Pomimo, a może raczej dzięki temu – ta zależność czeka na opisanie i publikację, ja twierdzę, że wychowanie dzieci i młodzieży zostało celowo zepsute po to, aby zaburzyć funkcjonalne społeczeństwa, aby pogrążyły się w patologii. Wówczas ludzie mogą powierzyć swój los opiece społecznej, co obciąża państwo, zadłużone u bankierów, tak że staje się zadłużone i zależne jeszcze bardziej. Wychowanie młodych zależy jednak nie od młodych, ale od ich rodziców, a ci podlegają wpływom. Dawno temu były to wpływy prawdziwych mędrców, i wówczas wyrastali ludzie funkcjonalni. Teraz zaś ludzie Zachodu masowo przeszli pod opiekę specjalistów od samorozwoju i dobrostanu, co często jest zakamuflowaną sektą, a zwykle skutecznie wykoślawia człowieka. Proces ten trwa na Zachodzie, także w UE od lat 60-tych. Warto o tym poczytać: Amanda Montell Idź za mną, Michael E. Jones Libido Dominandi, Rebelia. Kościół katolicki i rewolucja kulturowa, Bogusław Śliwerski Współczesne teorie i nurty wychowania.

Zwichnięci wychowawczo ludzie trafiają do szkoły, która od początku XX wieku jest polem bitwy między ideologią socjalizmu, która ukrywa się za parawanem kolejnych reform edukacji a filozofią realistyczną, która po prostu chce nauczać tego, co jest. Szczególnie w od lat 60-tych XX w. szkoła znalazła się pod wpływem ideologii socjalizmu, ukrywającej się za podwójnym parawanem postmodernizmu i zaczęło się wielkie psucie tej bardzo ważnej instytucji społecznej.

Generalny szturm na szkołę zaczął się w latach 90-tych XX w., gdy jednocześnie dokonano podwójnej inwazji: edukacją zrównoważonego rozwoju i edukacją włączającą. Większość ludzi, także nauczycieli nie zdaje sprawy, co się w rzeczywistości stało, proces był bowiem rozłożony na 30 lat. Stopniowo szkoła zaprzestała nauczania większości wiedzy, wymagania i oceniania, a zaczęła kształtować postawy na pożądane przez ONZ i UE, zgodne z socjalistycznym wzorcem, opisanym przez H.G.Wellsa. Pod pozorem walki o dobrostan dzieci wprowadzono inwigilacje rodzin, kontrolę, indoktrynację i deprawację dzieci, zamieniając system edukacji w hodowlę niewolników, biologicznych robotów, uzależnionych od prowadzenia przez system i wsparcia psychologów. Upadek dotknął każdy etap szkolnictwa i całe społeczeństwo, wyłączając wybrane elity, mające dostęp do bardzo drogich szkół elitarnych, gdzie nadal naucza się po staremu.

W UE szkoła i wychowanie mają stać się jednym systemem, zastępującym rodziny i przejmującym wpływ wychowawczy z rąk rodziców, co zostało szczegółowo opisane w corocznym periodyku Komisji Europejskiej Europejski Monitor Kształcenia i Szkolenia za lata 2022 i 2023. Zamiary totalnej przebudowy edukacji  i tą drogą stworzenia nowego człowieka i budowy nowego społeczeństwa opisane są na stronie UNESCO oraz ONZ.

Jest to zgodne z założeniami budowy jednego światowego państwa socjalistycznego, jednego globalnego społeczeństwa, jednego centralnego rządu, koordynującego cały świat, opisanego przez H.G.Wellsa w książkach: Światowy mózg, Nowy porządek świata, Jawna konspiracja, Ocalenie cywilizacji. Rewolucyjne zmiany w szkołach, dokonywane w myśl ideologii socjalizmu i komunizmu opisuje książka Dariusza Rozwadowskiego Marksizm w edukacji. Szkolnictwo jako oręż w budowie nowego człowieka. Unijne plany przebudowy szkolnictwa, człowieka i społeczeństwa, nam bliskie, bo dotyczące m.in. polskich szkół oparte są o wzorce tzw. edukacji włączającej. Czym ona jest, opisałem we własnych dwóch opracowaniach: Model europejski Edukacji Włączającej oraz Edukacja włączająca dla Polski

Kto ma kontakt ze szkołą od środka, wie, że od połowy lat 90 – tych XX w. w polskich szkołach wciąż prowadzone są kolejne eksperymenty, które z czasem stały się codziennością. Szkoła tak bardzo chce się troszczyć o dobrostan uczniów i rozwój ich potencjału, że stopniowo usuwa wiedzę, a za to dąży do przejęcia całego ich życia. Tym należy tłumaczyć takie zjawiska szkolne, jak ocenianie kształtujące, powszechność oceny funkcjonalnej, dynamiczny wzrost ilości psychologów i innych specjalistów, dbających o dobrostan uczniów, przy galopującym braku nauczycieli przedmiotowych. Te zmiany pomoże zrozumieć niewielka książeczka Paolo Lionni Szkoła lipska i systematyczna destrukcja edukacji. A rola psychologów i psychoterapii dla budowy systemu władzy absolutnej systemu nad człowiekiem opisał słynny behawiorysta B.F.Skinner w książce Poza wolnością i godnością.

Religia i duchowość

UE, tak samo, jak i rządy większości państw europejskich są programowo antychrześcijańskie, a swoje wartości wywodzą z Rewolucji Francuskiej, czyli z gilotyny i Wandei. Zanim to się jednak stało widoczne wyraźnie, wcześniej nastąpiła wielka apostazja ludzi Zachodu, tak, że dziś możemy już twierdzić, że UE to kraj pogan. Ludzie wybrali dobrostan zamiast wiary, co wiedzie ich już tu na ziemi do niekończących się kryzysów psychicznych. Opisała to Brigid Delaney w książce Wellmania. W niezdrowej pogoni za dobrostanem. Zanim jednak doszło do masowej apostazji ludu Bożego, odbyła się nieuświadomiona apostazja większości hierarchii, rozpoczęta na Soborze Watykańskim II. Procesy te opisują następujące książki: Dariusz Rozwadowski Kościół w obliczu rewolucji. Marksistowski marsz przez instytucje Kościoła katolickiego, Dominique Bourmand Sto lat modernizmu. Źródła Soboru Watykańskiego II, Ralph M. Wiltgen Ren wpada do Tybru. Historia II Soboru Watykańskiego, Jacek Schmidt Kościół ducha.

Migracje i demografia

Umieściłem te dwa zjawiska razem, stanowią bowiem dwie strony tego samego zjawiska. Z jednej strony mamy społeczeństwa Zachodu, skupione głównie w UE, złożone z białych chrześcijan, którzy odeszli od swojej wiary, a których całe życie prywatne i publiczne staje się coraz bardziej dysfunkcyjne i zależne od instytucji publicznych. Widzimy też fakt obiektywny – dzietność i demografię, i widzimy, że białe społeczeństwa Zachodu, także Polski wymierają w oczach. Dzieje się to w okresie pokoju, dobrobytu, nieznanej dotąd prosperity Europy. Widocznie jednak ludziom wcale nie żyje się lepiej, bo wtedy rodziłoby się ich więcej, ale żyje się gorzej. I to wszystko w otoczeniu płomiennych wyznań polityków, że robią wszystko dla ludzi, i wśród zapewnień specjalistów, że świadczą opiekę najwyższej jakości. Najwyraźniej ludziom chodzi o coś innego, niż zapewnia im UE, bo wymierają, zamiast się mnożyć. Rodziny się rozsypują na skutek kryzysu małżeństw. Ludzie Zachodu, wychowani wedle nowoczesnych trendów są niedojrzali i nieodpowiedzialni, przyzwyczajeni, że państwo dba o nich bardziej, niż oni sami. To sprawia, że nie wytrzymują w małżeństwach lub z lenistwa nie zakładają ich wcale.

Z drugiej strony koszty życia zostały wyśrubowane tak wysoko, że ludzi po prostu nie stać na założenie i utrzymanie rodziny bez pomocy państwa. Z trzeciej strony państwo wdziera się do rodzin, ingerując w stosunki między małżonkami oraz między rodzicami i dziećmi. Rządy wykonują w ten sposób strategie ONZ i UE. Jednocześnie do Europy przybywają miliony obcych ludzi z Afryki i Azji. Są przyjmowani jako uchodźcy bez żadnego sprawdzania, Europa przyznaje im utrzymanie i socjal. Stwarzane są im komfortowe warunki życia, tak, aby nie musieli pracować i mogli zajmować się płodzeniem kolejnych pokoleń nachodźców Europy.

Ten proces nie jest spontaniczny, lecz celowy. Mówi o tym choćby dokument strategiczny Rady Europejskiej z 2010 r. pt. Projekt Europa 2030. Wyzwania i szanse. Projekt ten powstał już 100 lat temu i został opisany przez austriackiego arystokratę Richarda Koudenhove – Calergi w 1925 r. w książce Idealizm praktyczny. Zawiera koncepcję jednolitego państwa europejskiego bez narodów i państw narodowych, podobną zarówno do projektu, opisanego przez Wellsa, jak i przez Spinelliego, zawiera jednak istotną innowację. Ludność Europy należy podmienić, dotychczasowe narody Europy należy zastąpić nową rasą europejską, złożoną z imigrantów z Afryki i Azji, którzy genetycznie wymieszają się z białą rasą, i w ten sposób powstanie rasa negroidalna, podobna do ludności starożytnego Egiptu. Jeśli przyrównamy te założenia do polityki społecznej UE, zobaczymy właśnie to – depopulację białych Europejczyków i rozrost kolorowych. Oto więc zjednoczona Europa w pełnej krasie, na drodze da Paneuropy.        

Obronność

Od II Wojny Światowej zrobiono bardzo wiele, aby rozbroić Europę, i przyczyna była oczywista – aby nie było więcej wojny i holocaustu. Akcentowano potrzebę współpracy międzynarodowej w skali europejskiej i globalnej. Jednocześnie polityki społeczne promowały pacyfizm, feminizm i gender, co w praktyce prowadzi populację męską do zniewieścienia i psychicznej niedojrzałości. Tacy ludzie nie nadają się do armii, ani do małżeństwa, i w coraz mniejszym stopniu nadają się do pracy.  Jak dowodzą wcześniej przytoczone fakty i źródła są to celowe zabiegi, prowadzące do tego, aby narody Europy dały się bez oporu zdepopulować i podmienić skrycie na nową, negroidalną rasę. Oprócz pacyfizmu społecznego zadbano bardzo o to, aby nie było armii zdolnych do walki z realnym przeciwnikiem, a przemysł obronny nie był w stanie wyposażyć żadnej armii w komplet uzbrojenia. UE uczyniła Europę bezbronną, po to, aby można ja było przebudować od wewnątrz, a ochronę zewnętrzną zapewniała US ARMY.  

To wszystko jednak zmieniło się z dnia na dzień, gdy USA wycofały się z projektu globalnego i rozpoczęły starania o zawarcie pokoju z Rosją na Ukrainie. Nagle Europa została bez ochrony Ameryki, jednak najważniejsza obawa elit rządzących Europą polega na tym, że wszystkie polityki społeczne UE zostały zagrożone. Szczególnie czołowy Zielony Ład bez jakiego mocnego impulsu będzie kwestionowany przez coraz więcej państw. Postanowiono, że tym impulsem będzie wojna na Ukrainie i zagrożenie ze strony Rosji. Będzie ono medialnie podtrzymywane i wzmacniane. Zagrożenie wojenne będzie używane na wewnętrzny rynek unijny, po to, aby ludność Europy ze strachu przed Putinem zaakceptowała i wykonała wszelkie rozporządzenia unijnej władzy. Będzie ona utrzymywać na obszarze UE ciągły stan wojenny, co będzie pretekstem do ogromnego zadłużania państw, zwiększenia podatków, wywłaszczenia własności prywatnej, wchodzenia służb do rodzin, reżimu podobnego do kowidowego.

Państwa UE mają zostać pozbawione resztek suwerenności na rzecz Komisji Europejskiej i nowego sztabu generalnego. Nowa administracja terenowa ma być cywilno – wojskowa, i ma zyskać szczególne uprawnienia wobec ludności cywilnej, pod pretekstem tzw. gotowości i odstraszania Putina. Będzie to polegało na dalszym ograniczaniu praw obywatelskich i wolności słowa. Administracja będzie mogła na potrzeby obronności dysponować mieniem publicznym i prywatnym, a cała ludność zostanie uznana za zasób militarny do wykorzystania w celach obronnych. Jednocześnie społeczeństwo zostanie przeszkolone z  gotowości i odporności, czyli radzenia sobie z masowymi zagrożeniami bez państwa. Jest to zgodne z nową unijną taktyką mobilizacji społeczeństwa, opisaną w raporcie Sauli Niinisto, sporządzonym w październiku 2024 r. na zlecenie KE.

Polska będzie tworzyć tzw. Tarczę Wschód, która ma oficjalnie odstraszać Rosję, a de facto drażnić i wabić Rosję do ataku. Jeśli do niego dojdzie, unijna administracja w Polsce będzie miała władzę nad całym majątkiem publicznym i prywatnym, oraz nad ludźmi. Jedno i drugie będzie zasobem unijnym do wykorzystania na cele obronności. Tak więc przeszkodą dla wojsk nieprzyjaciela będzie ludność cywilna, wojsko bowiem będzie poza decyzyjnością Polaków, a UE będzie zajmować się ochroną swoich interesów na Ukrainie. W tej sprawie Parlament Europejski uchwalił Rezolucję w dniu 12 marca 2025 r.

Dokładna analiza Rezolucja wraz z wnioskami znajduje się TUTAJ.

Taki jest więc bilans Europy pod rządami UE – niepełny, choć to, co opisałem wygląda dość ponuro. Pytanie zasadne, dlaczego Europejczycy na to pozwalają, i jak długo będzie to jeszcze trwało. Odpowiedź na pytanie pierwsze należy rozdzielić na dwie części:  polityków i społeczeństwa. Jeśli chodzi o tych pierwszych, prawie wszystkie rządy państw członkowskich i sama UE rekrutują swoje kadry spośród trzech typów ludzi. Typ pierwszy to przedstawiciele tradycyjnego establishmentu Europy, ludzie, którzy świadomie wybrali zło i zdradzili swoje narody i państwa. Znajdują się w sytuacji podpisanych cyrografów, zaprzedali bowiem swoje dusze  i funkcjonują jako ludzkie kukły, napędzane energią diabła. Typ drugi to ludzie występni, mający na swoim koncie postępki na tyle poważne, że zarządcy UE mają czym ich szantażować, oferując jednocześnie apanaże. Typ trzeci to ponadprzeciętni głupcy, nie rozumiejący, w czym biorą udział. W Polsce typ pierwszy praktycznie nie występuje z uwagi na fizyczne zniszczenie naszych elit.

Jeśli chodzi o społeczeństwa podlegają one wpływom mediów i tzw. autorytetów społecznych, które wykonują nieustanne pranie mózgów na skalę masową, czemu poświęcono ogromną ilość środków.  Większość ludności UE jeszcze nie doświadczyła realnych skutków unijnego socjalizmu, a w każdym razie zbyt słabo, aby mogło to ich wybudzić z letargu. Są wciąż przyzwyczajeni, że Zachód to pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt, i nie podejrzewają, do jakiego stopnia zdeprawowani są ich przywódcy. Nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt nie istnieją dzięki UE, ale pomimo  niej, a jej struktury usilnie pracują nad tym, aby to wszystko ludziom odebrać.

Na pytanie, jak długo może to trwać nie da się obecnie udzielić jednolitej odpowiedzi, sytuacja jest bowiem dynamiczna. Dużo zależy od interakcji globalnych aktorów: USA, Rosji i Chin, oraz od tego, czy zarządcy UE zdecydują się na rozszerzenie wojny poza Ukrainę. Potrzebują oni tego konfliktu, aby pod jego osłoną przeprowadzić plany federalizacji UE, jednak wojna zaczyna im się wymykać z rąk, zmierzając do zakończenia na skutek negocjacji amerykańsko – rosyjskich. Na pewno będą próbowali wykorzystać napięcie wojenne i straszak rosyjski, aby wprowadzić na obszarze UE ciągły stan wojenny, dzięki któremu mają nadzieję spacyfikować Europę i ludziom odebrać sporą część wolności i własności. Będą też dążyć do ogromnego zadłużenia państw Europy, aby narodom trudniej było wydostać się z unijnego uścisku. Dzięki ich zabiegom możliwe są następujące procesy: wzrost inflacji i kosztów życia; prowokacje wojskowe pod fałszywą flagą na styku Polska / Białoruś / Ukraina, mające rozszerzyć wojnę ukraińską na Polskę; ataki ze strony imigrantów; zwiększenie przestępczości; spadek standardu życia; wzrost niepokojów i napięć; ograniczanie podstawowych wolności i swobód; cenzura mediów publicznych i prywatnych; chaos w szkołach; inwigilacja rodzin;  deprawacja dzieci i młodzieży.

Europa, w tym Polska właśnie ma okazję dostać się pod okupację Unii Europejskiej, używającej narzędzi w postaci Europejskiej Unii Obronnej oraz Wspólnej Polityki Obrony i Bezpieczeństwa. Narzędzie te nie są tworzone z myślą o powstrzymaniu ataku zewnętrznego przeciwnika, nie do tego ma służyć armia europejska według Spinelliego. EUO oraz WPBiO mają być narzędziem okupacji Europy i jej przebudowy w Paneuropę, co oznacza fizyczną likwidację narodów i państw narodowych, aby zastąpić je nową rasą europejską, złożoną w dużej mierze z imigrantów, i jednym totalitarnym państwem socjalistycznym. Armia europejska nie ma zaś bronić Paneuropy przed atakiem z zewnątrz, ale spełniać funkcję sił policyjnych, pacyfikujących objawy niezadowolenia likwidowanych narodów. Sfinansować mają to wszystko same narody za pomocą długu, który jest jednym z narzędzi do pozbawienia narodów i ludzi ich własności, co ma przyspieszyć ich likwidację. Nie bez powodu inwestycje obronne mają przede wszystkim koncentrować się na Ukrainie. Dla Paneuropy będzie ona terytorium całkowicie zależnym, wolnym od kontroli i wpływów likwidowanych narodów.

Co należy robić?

Przede wszystkim, zachować spokój i nie wpadać w panikę, to się rozpadnie.

Należy przede wszystkim nie dać się wciągnąć w wojnę, a jednocześnie monitorować imigrację do Polski, to są obecnie główne zagrożenia fizyczne. Nie należy ufać mediom głównego nurtu i politykom. Tych ostatnich pilnować na każdym kroku, aby nas nie sprzedawali i nie zdradzali interesów narodowych. Należy jednoczyć się w oddolne organizacje społeczne o profilu narodowym i niepodległościowym. W ramach tych organizacji przekazywać niniejszą wiedzę. Organizacje te powinny łączyć się w większe struktury, coś na kształt legalnego ruchu oporu społecznego przeciw likwidacji narodu i państwa polskiego. Za pomocą tych struktur należy  wywierać dopuszczalny prawnie nacisk każdego rodzaju na partie i polityków, aby nie wchodzili w strategie UE, a w szczególności w Europejską Unię Obronną, w zielony ład, imigrację i Europejski Obszar Edukacyjny.

Te cele dołączyć do programu każdej oddolnej organizacji społecznej o profilu propolskim. Polityków rozliczać nie z obietnic, ale z efektów. Uczyć się, jak zarządzać państwem i gospodarką, aby odtworzyć struktury zarządzania, gdy nastaną warunki do odzyskania niepodległości. Nie oglądać się na innych, tylko zacząć od siebie i samemu zacząć tworzyć struktury narodowe w swoim otoczeniu.

Docelowo należy opracować założenia zupełnie nowej polityki wewnętrznej i zagranicznej, poza strukturami UE, do czego będą potrzebni nowi ludzie w polityce, kierujący się interesem narodowym, a nie osobistym występkiem, zdradą i głupotą. Zręby tej polityki pod nazwą Program Wolnej Polski są już tworzone w ramach Instytutu Wiedzy Społecznej im. Krzysztofa Karonia, we współpracy ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi.

Bartosz Kopczyński

Towarzystwo Wiedzy Społecznej

Health Freedom [CDC] ma swoje własne, niesamowite „akta JFK”

Health Freedom ma swoje własne, niesamowite „akta JFK”

Autor: AlterCabrio, 2 kwietnia 2025

Urzędnicy służby zdrowia publicznego (i prawo federalne) robią wielką aferę co do utrzymywania danych VSD w tajemnicy, ponieważ informacje o pacjentach muszą być traktowane jako poufne. Jednak wszystkie dane osobowe VSD, które identyfikują, kim byli i są pacjenci, mogłyby zostać usunięte, gdyby dane VSD miały zostać ujawnione publicznie. „Usprawiedliwianie poufnością” nie ma racji bytu.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Health Freedom ma swoje własne, niesamowite „akta JFK”

To jest naprawdę wybuchowe… i nieujawnione

Dokumenty, o których mówię, ujawniają poważne powikłania i zgony spowodowane szczepionkami.

Zestaw plików jest w prywatnym posiadaniu CDC. Nazywa się VSD (Vaccine Safety Datalink).

VSD powstało w 1990r. Mówimy więc o 35 latach medycznie zweryfikowanych urazów i zgonów poszczepiennych. Zgłoszonych przez szpitale do CDC.

Zgodnie z prawem federalnym oraz szeregiem federalnych rozporządzeń i procedur, treści VSD nie mogą zostać ujawnione publicznie.

CDC wskazuje wybranych badaczy, którzy mają dostęp do VSD, aby przeprowadzać badania. Oczywiście, ci badacze są zobowiązani do nieujawniania jakichkolwiek konkretnych przypadków obrażeń lub zgonów.

VSD to beczka prochu.

Gdyby cała zawarta w tym prawda została ujawniona opinii publicznej, rozpętałoby się piekło.

Urzędnicy służby zdrowia publicznego (i prawo federalne) robią wielką aferę co do utrzymywania danych VSD w tajemnicy, ponieważ informacje o pacjentach muszą być traktowane jako poufne. Jednak wszystkie dane osobowe VSD, które identyfikują, kim byli i są pacjenci, mogłyby zostać usunięte, gdyby dane VSD miały zostać ujawnione publicznie. „Usprawiedliwianie poufnością” nie ma racji bytu.

Jest jeszcze coś. A poniższy element diabolicznej układanki umykał mojej uwadze aż do teraz. Nigdy też nie słyszałem, żeby ktoś to skomentował:

Placówki medyczne, które zgłaszają dane pacjentów ujawniające obrażenia i zgony poszczepienne do VSD… niekoniecznie mówią pacjentom o prawdziwej przyczynie ich obrażeń, a rodzinom o prawdziwej przyczynie śmierci ich bliskich. Bądźmy realistami. Dlaczego mieliby mówić prawdę?

Przeczytaj to jeszcze raz. A dostrzeżesz BARDZO DOBRY POWÓD, dla którego VSD jest utrzymywane w tajemnicy przez CDC.

Śmierć Johna Smitha, pacjenta w dużym szpitalu, w VSD została wykazana jako spowodowana szczepionką. Jednak lekarze w szpitalu powiedzieli rodzinie Johna Smitha, że ​​John zmarł z powodu „powikłań wynikających z infekcji wirusowej” podczas pobytu w szpitalu. Podczas pobytu w szpitalu podano mu szczepionkę.

Czy którykolwiek szpital chce ryzykować, że po upublicznieniu danych VSD rodzina Smitha będzie w stanie odkryć prawdę?

Biorąc pod uwagę 35 lat przechowywania danych o Johnie Smithie w tajnych plikach VSD, publiczne ujawnienie wszystkich danych VSD byłoby tak groźne dla szpitali i samego kartelu medycznego, że określa się to mianem PROBLEMU BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO.

Dokładnie tak samo, jak powód, dla którego nie ujawniono najbardziej groźnych dokumentów dotyczących zamachu na JFK.

Zbyt ryzykowne. Zdecydowanie zbyt ryzykowne.

I teraz już wiesz, co się dzieje.

BOOM!

Przez 35 lat lekarze i szpitale ukrywali przed pacjentami poważne obrażenia i zgony Z POWODU SZCZEPIONEK. I ujawniane to jest w oficjalnym rządowym VSD. Tajnym VSD.

Powiedzcie to światu.

_______________

Health Freedom has its own incredible “JFK files” issue, Jon Rappoport, Apr 01, 2025

Totalitarne porządki w polskiej strefie Eurokołchozu

Totalitarne porządki w polskiej strefie Eurokołchozu

Autor: Redakcja , 2 kwietnia 2025 czyli: totalitarne-porzadki-demokracji-warczacej

Rosła nowa generacja świń wyposażona w umiejętności, które jak powszechnie uważano przydawały splendoru Eurokołchozowi … Orwell 2025

AIX

Poganie usiłują odebrać naszym dzieciom Spowiedź Świętą. Protestuj.


„Filip Marinov, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Już jutro [we czwartek] politycy mogą zrobić krok w stronę odebrania naszym dzieciom świętego prawa do spowiedzi.

Jeśli im się uda, ta absurdalna inicjatywa może szybko przerodzić się w niebezpieczne „prawo” – takie, które odbierze nam cenną część wiary, tradycji i naszych praw jako rodziców.

To nie jest tylko petycja – to bitwa o duchową przyszłość naszych dzieci.

Jako rodzic nie mogę pogodzić się z myślą, że moje dziecko mogłoby zostać pozbawione sakramentu spowiedzi świętej.

Politycy muszą jasno usłyszeć, że to rodzice – nie rząd – mają prawo decydować, co jest najlepsze dla ich dzieci.

Nie czekaj, aż będzie za późno – razem możemy to zatrzymać, ale potrzebujemy Twojego głosu teraz.

Podpisz i udostępnij tę petycję. Stańmy razem w obronie naszej wiary, naszych tradycji, a przede wszystkim – praw naszych dzieci.

PODPISZ PETYCJĘ 

Dziękuję Ci za Twoje wsparcie i za walkę o prawa najmłodszych,

Filip Marinov z całym zespołem CitizenGO

PS Nie zwlekaj – lewicowi maniacy chcą odebrać Twojemu dziecku sakrament spowiedzi. Twój podpis może to powstrzymać! 

Poniżej wiadomość, którą wysłałem wcześniej:


Chcą odebrać naszym dzieciom prawo do wiary i przyjmowania świętych sakramentów!Propozycja zakazu spowiedzi dla dzieci to bezprecedensowy atak na prawa rodziców i wolność religijną. Nie możemy pozwolić, by państwo decydowało za nas, jak wychowujemy nasze dzieci!Powiedz posłom głośno i wyraźnie: Ręce precz od naszej wiary i sakramentów! 
Podpisz teraz i stań w obronie wiary naszych dzieci.

PODPISZ PETYCJĘ 
==============================

Czy wyobrażasz sobie, że rząd decyduje za Ciebie, jak masz wychowywać swoje dzieci?

Czy można dopuścić do sytuacji, w której państwo zakazuje dzieciom spowiedzi, odbierając im dostęp do jednego z najświętszych sakramentów?

To nie fikcja – to dzieje się właśnie teraz w Polsce.

Do Sejmu trafił szokujący projekt ustawy, który dąży do kryminalizacji spowiedzi dla nieletnich, rażąco naruszając wolność religijną, prawa rodziców i Konstytucję RP.

Kto stoi za tym skandalicznym atakiem?

Rafał Betlejewski – performer znany z drwin z ludzi wierzących i szerzenia fałszywych informacji o Kościele. Wspiera go kontrowersyjny poseł KO Marcin Józefaciuk, samozwańczy neopoganin, który przywrócił ten projekt do Sejmu, mimo że został już odrzucony w 2022 roku.

Ich narracja jest pełna kłamstw. Twierdzą, że spowiedź to „przemoc psychiczna” i że dzieci nie powinny uczyć się odróżniania dobra od zła. Jednocześnie nie mają żadnych zastrzeżeń wobec radykalnej edukacji seksualnej, ideologii LGBT i ingerencji aktywistów w intymność dzieci.

Musimy działać TERAZ, zanim będzie za późno! Komisja do Spraw Petycji wkrótce rozpatrzy ten projekt. Jeśli nie zareagujemy, może on zyskać poparcie i zagrozić fundamentom naszej wiary!

Dlatego proszę – podpisz petycję już dziś! Zażądaj od posłów natychmiastowego odrzucenia tego skandalicznego ataku na wolność religijną. 

Betlejewski w swojej petycji powiela fałszywe oskarżenia wobec katolików i Kościoła. Twierdzi na przykład, że „spowiedź przedwcześnie konfrontuje dzieci z błędnym rozumieniem dobra i zła, zanim jeszcze w pełni rozwinięte zostaną ich zdolności do rozumienia własnych czynów”.

Co za hipokryzja! 

Sprzeciwia się nauczaniu dzieci rozróżniania dobra i zła, twierdząc, że nie są na to gotowe. Jednak gdy chodzi o radykalną edukację seksualną, nauczanie o masturbacji i antykoncepcji czy ingerowanie w intymne życie dzieci przez edukatorów seksualnych, transwestytów i działaczy ideologii LGBT – nie widzi w tym żadnego problemu.

Dlatego odrzucenie tej fałszywej propozycji jest absolutnie konieczne:

  • Spowiedź to prawo, a nie „nadużycie” – jest aktem wolnej woli, a nie przymusu. Żadne dziecko nie jest do niej zmuszane, w przeciwieństwie do radykalnej edukacji seksualnej, która jest im narzucana bez zgody rodziców.
  • Spowiedź pomaga, a nie szkodzi – uczy odpowiedzialności moralnej, autorefleksji i wspiera rozwój osobisty. Czy powinniśmy zakazać egzaminów szkolnych lub wizyt u lekarza tylko dlatego, że mogą budzić stres u dzieci?
  • Księża są przygotowani, by wspierać, a nie krzywdzić – w przeciwieństwie do aktywistów wkraczających do szkół, przechodzą wieloletnie szkolenie z psychologii i rozwoju dzieci, aby mądrze je prowadzić i pomagać im w dojrzewaniu moralnym oraz duchowym.
  • Stopniowe niszczenie wiary: Zakaz spowiedzi to nie tylko atak na jeden sakrament, ale także cios w Pierwszą Komunię Świętą, podważenie chrześcijańskich fundamentów, naruszenie konstytucyjnych praw rodziców i próba wymazania wiary z polskiego społeczeństwa.

Dołącz do nas i wezwij posłów do odrzucenia tej skandalicznej propozycji zakazu spowiedzi dla dzieci! Podpisz petycję już teraz i stań w obronie wolności religijnej! 

To nie jest pojedyncza inicjatywa – to część szeroko zakrojonego ataku na religię w przestrzeni publicznej, uderzającego przede wszystkim w dzieci.

Zaczęło się od drastycznych działań minister Nowackiej: usuwania wiary z programów nauczania, ograniczania lekcji katechezy i narzucania dzieciom radykalnej edukacji seksualnej. Teraz idą o krok dalej – chcą odebrać im prawo do spowiedzi.

To systematyczne wypieranie wiary i wartości chrześcijańskich z życia publicznego. 

Ustąpienie w tej chwili oznacza zgodę na stworzenie niebezpiecznego precedensu – otworzy to drogę do jeszcze większych ograniczeń wolności religijnej, uciszenia wierzących rodzin i odebrania naszym dzieciom prawa do wychowania w wierze.

Jeśli nie sprzeciwimy się teraz, co będzie następne? Co jeszcze spróbują nam odebrać? Zamkną usta księżom? Zakażą chrztów? Zamkną kościoły? 

Natomiast zwycięstwo będzie ogromnym krokiem w obronie wolności religijnej, praw rodziców i duchowego dobra naszych dzieci. Ocalimy sakramenty, które stanowią fundament naszej wiary, i pokażemy, że nie pozwolimy na ingerencję w nasze wartości i tradycje.

Jest nadzieja – ale tylko jeśli zaczniemy działać teraz! Potrzebujemy tysięcy podpisów, aby pokazać, że nie pozwolimy odebrać sobie naszych praw i wolności!

Twój głos może wiele zmienić! Podpisz petycję i wezwij posłów — członków Komisji do Spraw Petycji do natychmiastowego odrzucenia tego skandalicznego projektu! 

Dziękuję Ci za Twoje zaangażowanie w obronę naszych podstawowych praw i wolności,

Filip Marinov z całym zespołem CitizenGO

==================================

PS Uwierz mi, ta sprawa jest niezwykle ważna. Chodzi o przyszłość naszych dzieci, ich prawo do wychowania w wierze oraz dostęp do najświętszych sakramentów, które są fundamentem naszej tradycji i tożsamości.

 Nie pozwól, by Twój głos został pominięty – podpisz teraz i udostępnij petycję swoim bliskim. 

==================================

Więcej informacji:

Spowiedź tylko dla pełnoletnich? Do Sejmu trafiła petycja

https://polskieradio24.pl/artykul/3461081,Spowiedz-tylko-dla-pelnoletnich-Do-Sejmu-trafila-petycja

Tekst petycji skierowanej do sejmu przez Betlejewskiego

https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=PETYCJA&NrPetycji=BKSP-155-X-304/24

Będzie zakaz spowiadania dzieci a więc i pierwszej komunii w dzieciństwie? Petycja procedowana w Sejmie

https://www.infor.pl/prawo/nowosci-prawne/6819722,bedzie-zakaz-spowiadania-dzieci-a-wiec-i-pierwszej-komunii-w-dziecinstwie-petycja-procedowana-w-sejmie.html