Grenlandia nadzieją na wyzwolenie wschodnich członków UE z kolonialnego uzależnienia

Grenlandia nadzieją na wyzwolenie wschodnich członków UE z kolonialnego uzależnienia

Ostatnie działania Waszyngtonu, a w szczególności groźba anszlusu Grenlandii przez USA, daje iskrę nadziei na wyzwolenie wschodnio-unijnych kolonii: Polski, Węgier, Rumunii, itd., 

DR IGNACY NOWOPOLSKI JAN 14

Ostatnie działania Waszyngtonu, a w szczególności groźba anszlusu Grenlandii przez USA, daje iskrę nadziei na wyzwolenie wschodnio-unijnych kolonii: Polski, Węgier, Rumunii, itd.,

Sytuacja w jakiej znalazły się państwa tego regionu, jest najtragiczniejsza od ponad tysiąca lat ich sąsiedzkiej historii.

Region ten jest zakładnikiem konającego Zachodniego Imperium Kłamstwa, znajdując się na dodatek na linii frontu z mocarstwową Rosyjską Federacją, która wykazuje coraz mniej cierpliwości w tolerowaniu bezczelnych zachodnich prowokacji i poniżającej to Mocarstwo nuklearne, pogardliwej retoryki.

Niedawne zniszczenie pod Lwowem polskiego eszelonu ze sprzętem wojskowym i likwidacja hipersonicznym Oresznikiem ogromnego zbiornika przy polskiej granicy, to tylko najnowsze ostrzeżenia dla warszawskiego globalistycznego reżimu.

Tak jak obecnie Ukraina zostaje wymazywana z mapy politycznej świata, tak Polska i Rumunia stoją w kolejce po ten sam los.

Nasi „niezależni przywódcy”, jak Prezydent Polski, zmuszeni są lizać stopy swych zachodnich panów, oblizując się przy tym z zadowoleniem (wideo nr 1 poniżej artykułu).

Jednakowoż moment decyzji Waszyngtonu do włączenia duńskiej posiadłości zamorskiej do Stanów Zjednoczonych, powoduje poważne rozbieżności w łonie zachodnich kolonizatorów (patrz wideo nr 2 poniżej).

Dalsza eskalacja napięć wewnątrz sojuszu przyspieszy jego następujący upadek, który pociągnie za sobą ostateczny rozpad zgniłego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, zwanego w skrócie Unią Europejską.

Nie trzeba być wybitnym mężem stanu, by pojąć, że uczestniczenie we wspólnych strukturach (UE & NATO), takich państw jak Polski i Niemiec, jest równoznaczne z umieszczeniem lisa w kurniku.

Niestety „nasi globalistyczni przywódcy”, wszyscy be wyjątku agenci Zachodu, na tyle byli sowicie opłacani, że przeoczyli ten „drobiazg” przez ostatnie 30 lat funkcjonowania w ramach tego „ekskluzywnego klubu bogatych”!.

Dopiero ewentualna walka wewnątrz kolonialnej kliki, może dać szanse wyrwania się z tej pułapki i stworzenia analogicznych struktur politycznych i militarnych, ale już we własnym gronie. Bowiem tylko wspólne interesy i zagrożenia mogą być spoiwem dla regionu. A dziś już nie tylko Węgry to zauważają!

Miejmy więc cichą nadzieję, że Trump dokona inwazji Grenlandii, zanim rozpocznie się jego impeachment!

1.Prezydent III RP Karol Nawrocki na Downing Street

Putin Will Take The Cake If We…’: NATO Nation Alarms As Trump ‘Prepares’ For Greenland Invasion

2.Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte pod obstrzałem zbulwersowanych Europejczyków

“WE ARE SCARED”: Greenland Confronts NATO, Rutte Refuses Answer

ZATRUTE OWOCE I WARZYWA

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/zatrute-owoce-i-warzywa,

ZATRUTE OWOCE I WARZYWA

ZATRUTE OWOCE I WARZYWA

poprzednim tekście BĄDŹ WIERNY. IDŹ. [„Niezależni sędziowie”]. pozostawiłem Czytelników przed obliczem 92-letniego sędziego Hellersteina prowadzącego postępowanie przeciwko wenezuelskiej parze prezydenckiej z retorycznym pytaniem – komu ma służyć wyciągnięcie go z historycznej formaliny?

Podpowiedzią było przypomnienie jego najważniejszego dokonania sprzed lat, czyli wyeliminowania zagrożenia, jakie mógł za sobą nieść choćby jeden proces cywilny w sprawie zamachów na Amerykę z 11 września 2001 roku. Jegomość ten zlikwidował swymi działaniami jakąkolwiek na to szansę. Wykazał swoją skuteczność. 

Przypomnę fragment rozdziału „Qui Bono?” z książki „Operacja Dwie Wieże”:

„W przypadku każdej zbrodni podstawowym pytaniem, z jakim muszą się zmierzyć osoby pragnące ustalić jej sprawcę jest pytanie o jej beneficjentów, o to kto na niej skorzystał? Jakie powody były na tyle ważne dla sprawcy, że posunął się do jej popełnienia. Odpowiedź na te pytania prowadzi do wykonawcy lub zleceniodawcy przestępstwa. (…) Na tydzień przed 9/11 Izrael doznał wstrząsu postawieniem przez Organizację Narodów Zjednoczonych znaku równości między syjonizmem a nazizmem. Izrael został określony przez  reprezentantów tysięcy organizacji pozarządowych uczestniczących w Światowej Konferencji Narodów Zjednoczonych Przeciwko Rasizmowi, w Durbanie, w Afryce Południowej, państwem rasistowskim. W Konferencji wzięli udział przedstawiciele rządów 153 krajów.

Deklaracja przyjęta przez 3000 organizacji zszokowała żydowskich uczestników. Shimon Peres, minister Spraw Zagranicznych Izraela, nazwał antyizraelską deklarację hańbą. W efekcie delegaci izraelscy opuścili Konferencję. Towarzyszyła im w tym delegacja USA.

Forum uznało Izrael za państwo, w którym ‘systematycznie popełniane są przestępstwa na tle rasistowskim, włączając w to zbrodnie wojenne, akty ludobójstwa i czystek etnicznych’. (…) Dziś, nikt już nie podnosi tematu izraelskiego rasizmu, a każdy kto wypowiada się z niechęcią o prowadzonych na całym świecie operacjach przeciwko ‘terroryzmowi’ staje się automatycznie wrogiem pokoju i niemalże zdrajcą. Świat pogodził się z koniecznością prowadzenia długoterminowej wojny z wszechobecnymi ‘terrorystami’ i odwrócił się od Arabów. Wszystko więc zmieniło się po wydarzeniach 11 września.”

W tym momencie Czytelnik zastanawia się zapewne, w jaki magiczny sposób przeskoczę do Wenezueli, od której zaczęła się moja opowieść. Otóż, nic prostszego.

Natychmiast po operacji wojskowej w Wenezueli, na portalu X pojawił się wpis „Dobra robota Donaldzie Trump” z tagiem venezuelalibre. Jego autorem był Nat Rothschild. Niedługo potem z tego komunikatora skorzystał także Benjamin Netanjahu  pisząc  „Gratulacje prezydencie Trump za odważne i historyczne przywództwo w imię wolności i sprawiedliwości. Składam hołd Pańskiej zdecydowanej determinacji i błyskotliwym działaniom Pańskich dzielnych żołnierzy”.

Wbrew powszechnej propagandzie przejęcie złóż ropy naftowej i metali ziem rzadkich w Wenezueli nie jest czynnikiem najważniejszym, choć stanowi oczywiście znaczący bonus dla USA – nie tyle nawet zwiększając zasoby amerykańskie, co zmniejszając chińskie, a w dłuższej perspektywie, deregulując ich ceny na rynkach, uderzając też w interesy rosyjskie.

Jednak bezpośrednim i natychmiastowym beneficjentem zmian wydaje się być państwo, którego działalność na Bliskim Wschodzie utrudniała długoletnia współpraca Wenezueli z Iranem. Przestrzegała przed tym Liga Antydefamacyjna w swoim raporcie. Z kolei w grudniu 2025 roku stacja Fox News oświadczyła wprost, że Wenezuela stała się „najważniejszą bazą operacyjną Hezbollahu na półkuli zachodniej, wzmocnioną przez rosnące wpływy Iranu i ochronę reżimu Maduro”.

Jedyną korzyścią, jaką dostrzegam w mediach społecznościowych jest to, że decydenci odsłaniają się w nich i bez zahamowań ukazują swe oblicza. Na rodzimym podwórku obserwujemy to notorycznie, ale wyskoki naszej elitki infantylno-agenturalnej, jak nazywa ją prof. Adam Wielomski, niczego do świata polityki nie wnoszą, podczas gdy wyznania ambasadora Stanów Zjednoczonych w Izraelu mają wagę ogromną.

To właśnie Mike Huckabee za pośrednictwem wspominanej tu już platformy X poinformował świat, że obalenie Maduro przez Stany Zjednoczone jest dobrą wiadomością dla Izraela ze względu na partnerstwo Wenezueli z Iranem i Hezbollahem. To prawda, partnerstwo było silne, wzmocnione 11 czerwca 2022 roku podpisaniem w Teheranie umowy o współpracy mającej niwelować amerykańskie sankcje na Iran w zakresie dostaw ropy, wyrobów petrochemicznych, nauki, technologii, rolnictwa i kultury. Wraz z Nicolasem Maduro na dokumencie złożył podpis ówczesny prezydent Iranu Ebrahim Ra’isi. Ten sam, który już dwa lata później zginął wraz z ministrem spraw zagranicznych i siedmioma osobami w niewyjaśnionej do dziś katastrofie śmigłowca.

Ale, to przecież jeszcze nie wszystko, bo interes jest dobry tylko wtedy, gdy przy jednym ogniu można upiec dwie pieczenie albo i więcej. Ażeby to unaocznić, muszę odwołać się, pozornie tylko bez związku, do fragmentu mojej książki „Przewodnik po piekle”:

„piszę te słowa w szóstą rocznicę, niewyobrażalnego wcześniej, zwłaszcza dla narodów arabskich, przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy. Dokonał tego, 14.04.2018 r., na mocy ustawy Kongresu USA, uchwalonej 24.10.1995 r., starający się dziś ponownie o fotel prezydenta tego państwa, Donald Trump. Od uchwalenia tej ustawy, wszyscy kolejni prezydenci podpisywali rozporządzenia odraczające jej realizację, obawiając się, że będzie ona zagrożeniem dla procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie.

Przypominam o tym reprezentantom tzw. prawicy, mającym nadzieję na gwałtowną zmianę sytuacji międzynarodowej po ewentualnej wygranej Trumpa, w jesiennych wyborach. Na marginesie wspomnę, że już miesiąc później, w maju 2018 r. podpisał on niesławną ustawę 447 – JUST Act. Dokładnie dwa lata potem, w maju 2020 r. w Izraelu do władzy powrócił Netanjahu. Z początkiem czerwca, obaj politycy rozpoczęli działania nad bliskowschodnim procesem pokojowym w nowej odsłonie.

Do prac nad nim Trump oddelegował swego zięcia, do którego obie strony mają bezgraniczne zaufanie. Jared Kushner i jego asystent Avi Berkowitz, uwijali się, jak w ukropie. 13 sierpnia zawarte zostało między USA, Izraelem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi wstępne porozumienie o normalizacji stosunków na Bliskim Wschodzie. 11 września wolę dołączenia do układu zgłosił Bahrajn i już 4 dni później w Waszyngtonie państwa arabskie z USA w roli świadka, podpisały tzw.  Porozumienie Abrahamowe.

W październiku Sudan zawarł pakt z Izraelem. W ostatnich dniach urzędowania, w grudniu 2020, Trump ogłosił, że układ z Izraelem chce podpisać Maroko. Oba państwa sygnowały ten akt 6.01.2021 r., gdy na Kapitolu trwał już amerykański majdan. Polska wersja Wiki, opisując skutki porozumień Abrahamowych pisze, że analitycy zwracają uwagę ‘na idący wraz z zawarciem porozumienia spadek znaczenia kwestii Autonomii Palestyńskiej dla świata krajów arabskich’.

Być może tym należy tłumaczyć zadziwiającą bierność tych krajów, wobec tego, co dzieje się w Strefie Gazy od 7.10.2023 r. Jeden z przywódców Al-Fatah stwierdził wręcz, że porozumienie było „jednym z powodów” ataku organizacji Hamas na Izrael. Ale to można doczytać już tylko w anglojęzycznej wersji Wikipedii.

Podobnie, jak wzmiankę o tym, że przy okazji porozumień powstać miał Fundusz Abrahama, który ‘miał zebrać 3 mld. dolarów w celu pobudzenia handlu i rolnictwa w regionie, zapewnienia dostępu do czystej wody i przystępnej cenowo energii elektrycznej oraz ‘umożliwienia realizacji strategicznych projektów infrastrukturalnych.”

Po zaledwie kilku miesiącach od czasu, kiedy napisałem te słowa, zatrute owoce porozumienia widoczne są gołym okiem. A przecież nie wszystkie jeszcze dojrzały. Architekci Porozumienia Abrahama przećwiczywszy ich skuteczność, zwłaszcza w zderzeniu z całkowitą bezradnością reszty świata wobec ich działań, uznali, że podobne rozwiązanie można i należy wdrażać w innym regionie świata. Powołali do życia, nie nagłaśniając tego zbytnio, Porozumienie Izaaka. Naturalnie, w polskojęzycznej wersji Wikipedii nie ma o nim wzmianki, ale sięgnijmy do tej oryginalnej:

Porozumienie Izaaka, to inicjatywa dyplomatyczna, gospodarcza i kulturalna mająca na celu wzmocnienie współpracy między Izraelem a krajami Ameryki Łacińskiej. Nazwa nawiązuje do porozumień Abrahama, czyli umów z 2020 r., które doprowadziły do normalizacji stosunków między Izraelem, a kilkoma państwami arabskimi. Po raz pierwszy ogłoszono ją w czerwcu 2025 r. przez ambasadora Argentyny w Izraelu, rabina Shimona Axela Wahnisha, który wcześniej pełnił funkcję osobistego rabina prezydenta Argentyny Javiera Milei. Ogłoszenie nastąpiło po przyznaniu prezydentowi Javierowi Milei nagrody Genesis Prize na początku 2025 roku. Dodatkowe szczegóły dotyczące porozumień Izaaka zostały ogłoszone po ceremonii wręczenia nagrody, zwanej także „żydowskim Noblem”. Aby pomóc w realizacji Porozumień Izaaka, Fundacja nagrody Genesis (GPF) utworzyła organizację non-profit American Friends of Isaac Accords (AFOIA) z siedzibą w Nowym Jorku. Fundacja zapewniła finansowanie początkowe w wysokości 1 miliona dolarów. Była to kwota nagrody przyznanej prezydentowi Milei, który odmówił jej przyjęcia i poprosił GPF o przekazanie środków na tę inicjatywę.”

Jeśli ktoś nie lubi czytać zbyt długich opracowań, może sobie zajrzeć na materiał YT, gdzie to wszystko skoncentrowane jest niczym w soczewce. Może też obejrzeć kolejne, jakże wzruszające nagranie o nadchodzącej, inspirującej zmianie (Inspiring Change).

Rozumiemy teraz lepiej kontrowersje, jakie towarzyszyły wyborowi Milei w grudniu roku 2023 na przywódcę Argentyny, szczególnie w kontekście zapowiadanej przez niego chęci konwersji na judaizm. Już we wrześniu 2024 roku wydał dekret, który ograniczył prawo dostępu do informacji publicznej. Od tego czasu urzędnicy, w tym również prezydent, nie mają obowiązku przekazywania do wiadomości opinii publicznej informacji takich jak harmonogramy spotkań czy treści dokumentów służbowych. W tym samym roku otrzymał jedyne, jak dotąd odznaczenie – ukraiński Order Wolności. Ale, dla osłody, już w roku 2025 magazyn Time umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

Warto nadmienić, że według wytycznych American Friends of the Isaac Accords, kraje Ameryki Łacińskiej, które zamierzają przystąpić do Porozumienia Izaaka powinny:

  • przenieść ambasady do Jerozolimy, uznając suwerenność Izraela nad tym spornym miastem
  • zmienić klasyfikację Hamasu i Hezbollahu zgodnie z izraelską doktryną bezpieczeństwa
  • zmienić wzorce głosowania w ONZ i OPA, gdzie Ameryka Łacińska historycznie głosowała za prawami Palestyńczyków
  • zawrzeć umowy o wymianie informacji wywiadowczych dotyczące wpływów chińskich, irańskich, kubańskich, boliwijskich i wenezuelskich
  • otworzyć sektory strategiczne: wodny, rolniczy, cyfrowego zarządzania i bezpieczeństwa dla izraelskich firm.

Czy w świetle jednego z elementów tego ostatniego punktu Porozumienia nie jest łatwiej zrozumieć całkowitą bezradność rządu w Polsce w kwestii umowy Mercosur? „Negocjacje” w tej sprawie trwały co prawda ćwierć wieku, ale właśnie je przegraliśmy ostatecznie, co zatwierdzi swoim podpisem szefowa Komisji Europejskiej w sobotę, 17 stycznia bieżącego roku w odległym Paragwaju.

Większość komentatorów uznaje to za sukces polityki niemieckiej, choć moim zdaniem Niemcy zaledwie najmniej na tym stracą. A my, jak zawsze, najdotkliwiej doświadczymy gorzkiego smaku zatrutych owoców (i warzyw) tych wszystkich porozumień.

Sławomir M. Kozak

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – https://buycoffee.to/s.m.kozak

Komsomołka Zoja tańczyła ze św. Mikołajem w Samarze w 1956

Skamieniała i wskrzeszona piękna komsomołka Zoja

[przypomniało mi się w związku z tańcami Czarta pod tunelem św. Gotarda. md]

===============================================

Tłumaczył Andrzej Leszczyński 4.1.2018 r.

web.archive.org/web//dakowski.pl

[Tam warto zaglądać, szukać. Tu wersja ze zdjęciami, wtedy nie potrafiłem. M. Dakowski]

===============================

Nie wolno wyśmiewać się ze świętości…

W 1956 roku młoda piękna komsomołka Zoja z przyjaciółmi spotykała Nowy Rok. Chłopak Zoi spóźniał się i Zoja, nie doczekawszy się jego, postanowiła tańczyć ze Świętym Mikołajem Cudotwórcą: zdjęła ze ściany ikonę i zaczęła z nią tańczyć.

Na ostrzeżenia koleżanek, aby nie bluźniła, odpowiedziała: „Jeśli jest Bóg, to niech mnie ukarze!”. I nagle zastygła, jakby skamieniała i wrosła w podłogę z ikoną w rękach. Nie można było jej ruszyć z miejsca, ikony z rąk nie można było wyjąć, nie było widać żadnych zewnętrznych znaków życia. W okolicy serca było słychać ledwo wyczuwalny stuk. O wydarzeniu szybko dowiedziało się całe miasto, milicja bała się podchodzić do skamieniałej Zoi, lekarze nie mogli jej pomóc, kiedy usiłowali zrobić zastrzyk, to igły się łamały. Skamieniała Zoja stała przez 128 dni…

Co to było? Cud, czy kara Boża? … Zapewne i cud i kara…

SKAMIENIAŁA ZOJA (ros. – Стояние Зои). Opisy naocznych świadków cudu w Samarze

A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia z nieba. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli. (Księga Rodzaju 19: 24-26)

W 1956 roku, gdy Chruszczow był u władzy, wydarzyło się zdarzenie, które wstrząsnęło całym prawosławnym światem, słynne „Skamieniałe stanie Zoi” (ros. – „Зоино стояние”). Przypomnijmy krótko o tym cudzie, który wydarzył się w Samarze (wtedy – w Kujbyszewie).

Pracownica fabryki rur, niejaka Zoja, postanowiła wraz z przyjaciółmi powitać Nowy Rok. Jej wierząca matka była przeciwna zabawom w poście Bożonarodzeniowym, ale córka nie posłuchała. Wszyscy się zebrali, ale chłopaka Zoi, Mikołaja, nie było, gdzieś się zapodział, spóźniał się. Grała muzyka, młodzi tańczyli; tylko Zoja nie miała pary.

Obrażona na swego chłopaka, zdjęła ze ściany ikonę Świętego Mikołaja*/ i powiedziała: „Jeśli nie ma mojego Mikołaja, to zatańczę ze Świętym Mikołajem”. Na perswazję przyjaciółki, aby tego nie robiła, odpowiedziała wyzywająco: „Jeśli istnieje Bóg, niech mnie ukarze!” I z tymi słowami krążyła w kółko. Na trzecim okrążeniu pokój nagle wypełnił hałas, pojawił się wicher, błyskawicą błysnęło oślepiające światło, a wszyscy wybiegli ze strachu. Tylko Zoja została z przyciśniętą do piersi ikoną Świętego – skamieniała, zimna jak marmur. Nie można było jej poruszyć z miejsca, nogi jej jakby zrosły się z podłogą. Wobec braku zewnętrznych oznak życia, Zoja jednak żyła: jej serce biło. Od tego czasu nie mogła ani pić, ani jeść. Lekarze czynili wszelkie możliwe wysiłki, ale nie mogli jej ożywić. Wiadomość o incydencie szybko rozeszła się po mieście, wielu przyszło zobaczyć „skamieniałą Zoję”.

Ale po jakimś czasie władze miasta opamiętały się: dojścia do domu zostały zablokowane, a do pilnowania wyznaczono oddział milicjantów. Przyjezdnym i ciekawskim odpowiadano, że nie ma tu żadnego cudu i nic się nie wydarzyło. Pilnujący domu nocami słyszeli krzyki Zoi: „Mamo! Módl się! W grzechach giniemy! Módl się!” Badanie medyczne potwierdziło, że bicie serca dziewczyny nie ustało, pomimo skamieniałości tkanek (nie udało się nawet zrobić zastrzyku: igły łamały się).

Zaproszeni kapłani, po odmówieniu modlitw, nie mogli wyjąć ikony z jej zastygłych rąk. Ale w święto Narodzenia Chrystusa przyszedł Ojciec Serafim (Tiapoczkin, wtedy jeszcze Ojciec Dimitrij), odsłużył nabożeństwo ze święceniem wody i poświęcił cały pokój. Następnie wziął ikonę z rąk Zoi i powiedział: „Teraz musimy czekać na znak w Wielki Dzień”.

Przed Świętem Zwiastowania NMP (ros. – Благовещения) pewien pobożny staruszek poprosił strażników, aby go przepuścili. Odmówiono mu. Pojawił się on również następnego dnia, ale i kolejna zmiana go nie przepuściła. Za trzecim razem, w dniu Zwiastowania NMP, straże go nie zatrzymały. Strażnicy słyszeli tylko, jak staruszek mówił do Zoi: „Nie masz już dość stania?” Minął jakiś czas, ale staruszek nie wychodził. Kiedy zajrzeli do pokoju, nie znaleźli go tam. Wszyscy świadkowie zdarzenia byli przekonani, że objawił się sam Święty Mikołaj.

Zoja stała przez 4 miesiące (128 dni), aż do Wielkanocy, która w tamtym roku była 23 kwietnia (6 maja zgodnie z nowym stylem). W noc przed Jasnym Zmartwychwstaniem Chrystusa Zoja głośno wołała: „Módlcie się! Przerażające, ziemia płonie! Cały świat ginie w grzechach! Módlcie się!”

Od tego czasu zaczęła ożywać, w mięśniach pojawiła się miękkość, żywotność. Położono ją do łóżka, ale wciąż wołała i prosiła wszystkich, aby modlili się za świat, który ginie w grzechach, za ziemię płonącą w niegodziwościach. – Jak żyłaś? – pytano ją. – Kto cię karmił? – Gołębie, gołębie mnie karmiły – odpowiadała Zoja.

*/

Mikołaj z MiryŚwięty Mikołaj (gr. Άγιος Νικόλαος, łac. Sanctus Nicolaus), znany również jako Mikołaj z Bari – świętykatolicki i prawosławny. Najstarsze o nim przekazy pochodzą z VI wieku. Według średniowiecznej hagiografii żył na przełomie III i IV wieku, był biskupem Miry w  Licji, wsławił się cudami oraz pomocą biednym i potrzebującym. Przez wieki był jednym z najbardziej czczonych świętych na Zachodzie i Wschodzie. Największe jego sanktuarium znajduje się we włoskim Bari. Współcześnie baśniowa postać wzorowana na świętym Mikołaju jest wykorzystywana w kulturze masowejprzy okazji świąt Bożego Narodzenia.

Sobór Watykański II zarządził rewizję kultu świętych w Kościele katolickim. Powołano komisję złożoną z teologów i historyków, która miała zaproponować usunięcie świąt tych postaci, których istnienia nie sposób było udowodnić. Zakwestionowała ona historyczność Mikołaja, co wywołało ożywioną dyskusję, w której znaczna część hierarchii i wiernych stanęła w obronie kultu świętego. Papież Paweł VI zdecydował się na rozwiązanie kompromisowe. W opublikowanym w 1969 roku Calendarium Romanum zniósł on święto 6 grudnia i postanowił, że tego dnia będzie obchodzone tzw. wspomnienie dowolne. Z kalendarza usunięto również średniowieczne teksty hagiograficzne poświęcone Mikołajowi, pozostawiając krótką notatkę opartą na Stratelatis z VI wieku. W motu prioprio Mysterii Paschalis Paweł VI uzasadnił: aby wprowadzić w życie postanowienia Soboru Powszechnego, usunięto z kalendarza ogólnego imiona niektórych świętych; zezwolono, aby wspomnienia pewnych świętych obchodzono według uznania i aby przywrócono ich kult, ograniczony do ich własnych krajów. Św. Mikołaj jest patronem: Albanii, Grecji, Rosji, Aberdeen, Antwerpii, Bari, Berlina, Bydgoszczy, Chrzanowa, Elbląga, Głogowa, Miry, Moskwy, Nowogrodu…

W kalendarzach w Polsce w dniu 6 grudnia jest zapis jako wspomnienie o Św. Mikołaju.

===========

Dzięki modlitwom św. Mikołaja Pan Bóg zlitował się nad nią, przyjął jej skruchę i przebaczył jej grzechy. Wszystko, co się wydarzyło, poraziło mieszkańców Kujbyszewa i jego okolic tak, że wielu ludzi nawróciło się ku wierze. Spieszyli do cerkwi ze skruchą, nie ochrzczeni się chrzcili, ci, którzy nie nosili krzyża, zaczęli go nosić – dla proszących nie było wystarczająco dużo krzyży. Kiedy po latach Archimandrytę Serafima (Tiapoczkina) pytano o jego spotkanie z Zoją, on zawsze unikał odpowiedzi. Przypomina protojerej Anatolij Litwinko, duchowny z Diecezji Samarskiej: „Spytałem ojca Serafima:

Ojczulku, czy to ty wziąłeś ikonę z rąk Zoi?” Pokornie skłonił głowę. I po jego milczeniu zrozumiałem: on.” Ojczulek ukrył to ze względu na swoją pokorę. Również i władze mogłyby rozpocząć ponownie prześladowania jego ze względu na duży napływ pielgrzymów, chcących uczcić cudowną ikonę Świętego Mikołaja, która zawsze była w świątyni, gdzie służył ojciec Serafim.

Z biegiem czasu władze zażądały usunięcia ikony, ukrycia jej przed ludźmi i została ona przeniesiona do ołtarza. Ostatnio prasa masowa ponownie zainteresowała się tą sprawą. Oto fragmenty z publikacji w „Komsomolskiej Prawdzie”: Wielu wierzącym w Samarze znana jest emerytka Anna Iwanowna Fidotowa.„W tamtych czasach w pobliżu domu Zoi byłam dwa razy” – mówi Anna Iwanowna – „przyjeżdżałam z daleka. Ale dom był otoczony przez milicję. I wtedy postanowiłam zapytać o wszystko jakiegoś milicjanta ze straży. Wkrótce jeden z nich – bardzo młody – wyszedł z bramy. Poszłam za nim i zatrzymałam go: „Proszę powiedzieć, czy to prawda, że ​​Zoja stoi?” On odpowiedział: „Pyta Pani dokładnie tak, jak moja żona. Ale nic nie powiem, a lepiej niech Pani zobaczy sama …” Zdjął czapkę z głowy i pokazał swoje zupełnie siwe włosy: „Widzi Pani?! To jest bardziej prawdziwe niż słowa. Przecież składaliśmy przyrzeczenie, nam nie wolno o tym mówić. Ale gdyby tylko Pani wiedziała, jak strasznie było mi patrzeć na tę skamieniałą dziewczynę!”

Całkiem niedawno pewien człowiek opowiedział coś nowego o cudzie z Samary. Okazał się nim szanowany w Samarze przeor (ros. – настоятель) Cerkwi Św. Zofii kapłan Witalij Kałasznikow: „Anna Pawłowna Kalasznikowa – ciotka mojej matki – w 1956 roku, pracowała w Kujbyszewie jako lekarz ”pierwszej pomocy” (w karetce pogotowia). Tamtego dnia rano przyjechała do naszego domu i powiedziała: „Wy tutaj śpicie, a miasto już dawno na nogach!” I opowiedziała o skamieniałej dziewczynie. Przyznała się (chociaż podpisała zobowiązanie), że właśnie teraz była w tym domu na wezwanie. Widziała zastygłą Zoję. Widziała ikonę Świętego Mikołaja w jej rękach. Próbowała zrobić nieszczęsnej zastrzyk, ale igły zginały się, pękały i dlatego nie mogła zrobić zastrzyku. Wszyscy byli zszokowani jej opowiadaniem. Anna Pawłowna Kalasznikowa pracowała jako lekarz w karetce pogotowia jeszcze przez wiele kolejnych lat. Zmarła w 1996 roku. Zdążyłem jeszcze na krótko przed jej śmiercią udzielić jej Sakramentu Chorych (Ostatniego Namaszczenia). Obecnie żyje jeszcze wielu z tych, którym opowiedziała o wydarzeniu z tego pierwszego dnia nowego roku.”

Walentyna Nikołajewna M. (Biełgorod) wspomina: „Przyjechałam do Ojca Serafima. Zatrzymałam się na noc w domu Marii Romanownej, gdzie zebrało się wielu przyjezdnych. Spać było ciasno, w pokoju duszno. Dwaj młodzi mężczyźni wstali i wyszli na dwór, na świeże powietrze, a za nimi i ja. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że są z Kujbyszewa i uczą się w seminarium duchownym. Zacząłem ich wypytywać o stojącą Zoję. Kiedy to się stało, oni byli dziećmi. To właśnie ten cud doprowadził ich do wiary w Boga. Teraz przyjeżdżają do Ojca Serafima, po zostaniu jego duchowymi dziećmi. Twierdzili, że to właśnie Ojciec Serafim wziął ikonę z rąk Zoi. … Po nabożeństwie, starosta cerkwi matuszka Jekatierina Łuczina (po postrzyżynach mniszka Serafima) pyta: „Czy uczciłaś (przyłożyłaś się, ucałowałaś) cudowną ikonę Świętego Mikołaja?” Mówię do niej: „Tak”. A ona nie przestaje: „Do jakiej?” Wskazuję na wielką ikonę Św. Mikołaja – pod ścianą. A ona mówi: Trzeba przyłożyć się – ucałować tę, która leży na anałoju (pulpicie). To ją nasz Ojczulek wziął ją od Zoi. Tylko nikomu nie opowiadaj, ponieważ nam zabronili o tym mówić. Ojczulka znowu mogą aresztować.”

Duchowe dzieci Starca zaświadczały, że z Kujbyszewa przyjeżdżała wierząca kobieta i gdy zobaczyła O. Serafima, to rozpoznała w nim tego kapłana, który wziął z rąk Zoi ikonę Św. Mikołaja. I, widocznie nie przypadkowo po błogosławieństwu Ojca Serafima w rakitnieńskiej świątyni przy ikonie Św. Mikołaja i Ukrzyżowania Zbawiciela (na Kalwarii) oto już trzydzieści pięć lat płoną lampy nieugaszone. Jelizawieta Konstantinowna Fofanowa, duchowa córka Starca pewnego razu zapytała Ojca: „Ojcze Serafimie, czy to Ojciec wziął ikonę od Zoi.?” Odpowiedział jej: „Dlaczego chcesz to wiedzieć? Nie pytaj mnie więcej o tym.” Inna bliska duchowa córka zapytała Ojca Serafima: „Ojcze, czy to Ty byłeś w Kujbyszewie i wziąłeś ikonę z rąk Zoi, dokonując cudu?” Starzec odpowiedział: „Moje dziecko, Bóg czyni cuda, a my, niegodni, otrzymujemy według naszych modlitw”.

Ze wspomnień Aleksandry Iwanownej A. : „W piątym tygodniu Wielkiego Postu w 1982 r. przybyłam do Rakitnoje. Odważyłam się zapytać: „Ojczulku, a gdzie jest ikona św. Mikołaja, którą wziąłeś od Zoi?” Spojrzał na mnie surowo. Zapadła cisza. Dlaczego przypomniałam właśnie o ikonie? W Kujbyszewie mieszkali moi krewni – na tej samej ulicy, co Zoja. Kiedy to się stało, miałam czternaście lat. Żeby ludzie nie gromadzili się w pobliżu domu, wieczorami oświetlenie było wyłączane. Krzyki Zoji przerażały wszystkich. Młody milicjant stojący na posterunku od tego wszystkiego osiwiał. Moi krewni, będąc naocznymi świadkami tego wydarzenia, stali się wierzącymi i zaczęli uczęszczać do świątyni. Cud „Skamieniałej Zoi” i wszystko, co jej się przydarzyło, został głęboko wryty w moją świadomość. Po surowym spojrzeniu O. Serafima przeszyła mnie myśl: „Ach, biada mi, biada”. Nagle Ojczulek powiedział: „Ikona leżała w świątyni na anałoju (pulpicie), a teraz znajduje się w ołtarzu (w ikonostasie). Były takie czasy, kiedy kazano ją usuwać. I dodał: „Jesteś pierwszą osobą, której to mówię”. Dwa tygodnie później Ojczulek zmarł.”

Oto co opowiedziała Klaudia Gieorgijewna Pietrunienkowa z Sankt-Petersburga, duchowa córka metropolity Nikołaja (Jaruszewicza): „Kiedy się wydarzył cud „Skamieniałej Zoi” (ros. – „Зоино стояние”), zapytałam władykę, czy był on w Kujbyszewie i czy widział Zoję. Władyka odpowiedział: „Byłem tam, modliłem się, ale ikony od Zoi nie wziąłem, – to jeszcze nie był ten czas. A ikonę wziął Ojciec Serafim (wówczas jeszcze Ojciec Dimitrij (pol.- Demetriusz).” Krótko przed śmiercią Ojca Serafima byłam w Rakitnoje. W świątyni, u góry, na prawo od tronu, widziałam ikonę św. Mikołaja w ozdobnej oprawie. Podczas rozmowy z ojcem Serafimem w jego celi zapytałam: „Ojczulku, czy u was na ołtarzu jest ikona Świętego Mikołaja – ta sama, którą miała Zoja?” „Tak,” – odpowiedział. O Zoi więcej już nie rozmawialiśmy.”

O wydarzeniach w Kujbyszewie opowiada protojerej (archiprezbiter) Andriej Andriejewicz Sawin, który był wtedy sekretarzem Samarskiej administracji diecezjalnej: „To się wydarzyło, kiedy biskupem był Jeronim (pol. – Hieronim). Rano zobaczyłem grupę ludzi, stojących w pobliżu tego domu. A wieczorem tłum się powiększył do tysiąca ludzi. Wystawione zostały posterunki. Ale ludzi początkowo nie ruszano – najwyraźniej wpływ miało pierwsze zamieszanie. To później zaczęto rozpędzać wszystkich. Ze zwykłego powodu: „Zakłócanie spokoju mieszkańców, ruchu pojazdów.” Ale tłum jednak wciąż rósł jak na drożdżach. Wielu przybywało nawet z okolicznych wiosek. Te dni były bardzo napięte. Ludzie naturalnie oczekiwali od nas wyjaśnień, ale żaden kapłan nie podchodził blisko do tego domu. Bali się. Wtedy wszyscy chodziliśmy po „cienkiej kładce”. Kapłani byli wtedy „na rejestracji” – zatwierdzani i odwoływani byli przez komisarza do spraw religijnych z komitetu wykonawczego partii. W każdej chwili każdy mógł zostać bez pracy i środków do życia. A tutaj taki wspaniały powód, aby załatwić z nami rachunki! Wkrótce wśród wierzących poszła plotka, że Zoi grzech przebaczono i zostanie ona wskrzeszona w dniu Świętej Paschy (pol. – Wielkanocy). Ludzie czekali, mieli nadzieję. Oddziały członków Komsomołu krążyły już na całego po mieście. Głośno „demaskowali”, zapewniając, że byli w domu i nic nie widzieli. Wszystko to tylko dodawało paliwa do ognia, więc nawet ci, którzy naprawdę nie wierzyli w cud, zaczęli w końcu wątpić: „Prawdopodobnie jednak ludowa wieść ma rację, choć nie we wszystkim; w domu przy ulicy Czkałowa jednak coś dziwnego się wydarzyło – nie ma wątpliwości!”

Arcybiskup Samarski i Syzrański Jewsiewij (pol. – Euzebiusz) jakby podsumowuje różne opinie na temat tego, co się stało: ”Świadkami tego cudu było wielu ludzi. Dowiedziałem się o tym w 1957 roku podczas studiów w seminarium. Nie było żadnych wątpliwości: to największy cud! W czasach, gdy wiara była prześladowana i wyśmiewana przez bezbożnych władców, ten przypadek cudownej manifestacji Boskiej mocy stał się sensacją. I nie tylko dla mieszkańców Samary. Cud z Zoją stał się lekcją dla wielu. Przecież do świętości należy odnosić się z czcią. To jest lekcja i dla ateistów: możesz nie wierzyć, ale nie dotykaj świętej rzeczy, w przeciwnym razie przyjdzie kara! Gdyby niewierząca Zoja nie dotykała świętej ikony, to nic by się nie stało. Było wiele podobnych cudów: kiedy bezbożni dotykali świętości, to byli rażeni, karani. Affonij w Jerozolimie przy pochówku Matki Bożej chciał przewrócić Jej trumnę i na oczach wszystkich Anioł Pański odciął mu ręce. Znane są przypadki, gdy człowiek zrzucał dzwon na ziemię, to wraz z dzwonem sam spadał na dół. Tak, w owych czasach ludzie bardzo potrzebowali cudu. Ale cuda są wtedy, gdy są potrzebne ludziom, kiedy Pan zdecyduje o tym”.

Po zabraniu ikony z rąk Zoi Ojciec Serafim (dawny Dimitrij – Tiapoczkin) został oczerniony, sfabrykowano na niego nową sprawę (o homoseksualizm – pederastię; odsiedział 3 lata w więzieniu – A.L.), a biskupa Jeronima (pol. – Hieronima) pozbawiono kierownictwa Diecezją Kujbyszewską.

Oto co w 1989 roku opowiadał przeor (ros. – igumen) Herman, mnich Optiny (w latach 50-tych służył w Soborze Katedralnym w Kujbyszewie): „Czego nie widziałem, o tym mówić nie będę, ale co wiem, to powiem. Ulicę otoczyli kordonem milicji, pobrano podpisy o nie rozgłaszaniu. Do przeora soboru zadzwonił pełnomocnik ds. religii i poprosił o ogłoszenie z ambony w najbliższą niedzielę, że żadnego cudu nie ma. Ojciec przeor odpowiedział: „Pozwól mi, abym pojechał popatrzeć i powiedział ludziom, to, co widziałem”. Pełnomocnik zastanawiał się przez chwilę i obiecał, że wkrótce oddzwoni. Powtórny dzwonek rozległ się po godzinie i przeorowi powiedziano, że ​nic ogłaszać nie trzeba. Ponieważ ludzie mieli dużo do powiedzenia na ten temat, to nawet lokalne gazety sowieckie nie mogły pominąć milczeniem tego cudu i próbowały przedstawić go jako „oszustwo kapłanów – popów”. Wkrótce po tym incydencie ojciec Serafim otrzymał trzy lata”.

Nie wolno było mu mówić o wzięciu ikony z rąk Zoi i po odbyciu wyroku wysłano go do służby w odległej wiosce Diecezji Dniepropietrowskiej, a następnie przeniesiono do wsi Michajłowskoje.

POSŁOWIE

Prasa sowiecka nie mogła milczeć o tym incydencie: odpowiadając na listy do redakcji pewien uczony potwierdził, że, rzeczywiście, wydarzenie z Zoją nie jest fikcją, ale jest przypadkiem tężca, jeszcze nieznanego nauce.

Ale po pierwsze, przy tężcu nie ma takiej kamiennej sztywności i lekarze zawsze mogą zrobić zastrzyk pacjentowi;

po drugie, przy tężcu pacjent może być przenoszony z miejsca na miejsce i leży, a tutaj stoi i

po trzecie, sam tężec nie nawraca człowieka do Boga i nie daje objawienia z góry, a przy Zoi nie tylko tysiące ludzi nawróciło się do wiary w Boga, ale swoją wiarę poświadczyły czynami: chrzcili się i zaczęli żyć po chrześcijańsku. Oczywistym jest, że to nie tężec był tego przyczyną, ale działanie samego Boga, Który przez cuda umacnia wiarę, aby uwolnić ludzi od grzechów i od kary za grzechy.

Co było dalej?

Do dziś w prasie rosyjskiej toczy się „dyskusja” o prawdziwości cudu. Prasa ateistyczna neguje i wyśmiewa to wydarzenie z 1956 roku. Hierarchia cerkiewna odnosi się do wydarzenia raczej z rezerwą. Nakręcono na temat skamieniałej Zoi filmy dokumentalne i film fabularny. W 2012 roku przy ulicy Czkałowa postawiono pomnik – kapliczkę ku czci Świętego Mikołaja Cudotwórcy. 12 maja 2014 roku dom ten spłonął. Niektóre media zamieściły wersje o podpaleniu. Całkiem możliwe.

Napis: Objawienie Świętego Mikołaja, Arcybiskupa Mir Likijskich, Cudotwórcy, na miejscu cudownego wydarzenia dot. Skamieniałej Zoi w styczniu 1956 roku

Znak na pamiątkę opisanego wydarzenia, postawiony przy ulicy Czkałowa, przedstawia rzeźbę Świętego Mikołaja Cudotwórcy, stojącego w ażurowej arce. Wbrew tytułowi nazwanego pomnika wizerunku Zoi w tej rzeźbiarskiej kompozycji nie ma. Imię jej jest tylko wspomniane na tabliczce, przymocowanej do podstawy arki.

Dalsze losy Zoi.

O dalszych losach Zoi Karnauchowej opowiadają ludzie różnie. Jedni uważają, że po trzech dniach od wskrzeszenia Zoja zmarła, inni są przekonani, że zmarła w szpitalu psychiatrycznym, a trzeci święcie wierzą w to, że Zoja przez długi czas żyła w monasterze i została skrycie pochowana w Ławrze Świętej Trójcy i Św. Sergiusza (ros. – в Троице-Сергиевой лавре).

Źródła:

Стояние Зои. Описания очевидцев Самарского чуда.

http://proza-pravoslavie.narod.ru/stoianie_zoi.html

Opublikowane 18 września 2017 r.

Каменная Зоя

http://www.pravmir.ru/kamennaya-zoya/

ЧУДО. Film fabularny (1:50:25)

https://ok.ru/video/87444884160

Каменная Зоя.Правда или вымысел.Документальный фильм (43:58)

https://www.youtube.com/watch?v=hSei51mQ9LI

Стояние Зои. Film video (20:01)

Uzupełnienia od prof. Wolanda: Switzerland tunnel: The oddest moments of the opening ceremony

Switzerland tunnel: The oddest moments of the opening ceremony

A man wearing a headdress made of twigs during the opening ceremony of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, We’re not sure what this was all about either

From the World Cup to the Olympics, it is not a significant event if you don’t have an unusual opening ceremony to go with it.

==========================

This was also the case when the Gotthard base tunnel, the longest and deepest in the world, was inaugurated on Wednesday.

Here are some of the most striking moments from the ceremony – we have tried to explain what is going on as far as possible. It was not always possible.

Warning: This article contains partial nudity

Milk floats drive during the opening ceremony for the Gotthard railway tunnel - 1 June 2016
Image caption, The ceremony represented different aspects of Swiss culture – at this point, milk floats drove in a procession
Actor sitting down eating a sandwich as milk floats drive by during opening ceremony of Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, In the middle of all of this, an actor sat down, looked rather underwhelmed by everything, and ate his lunch
Artists perform during a show on the opening day of the Gotthard rail tunnel - men playing construction workers and a bird above them - 1 June 2016
Image caption, A topless woman decked as a bird hovered above actors representing the nine construction workers who died during the building of the tunnel
Artists perform during a show on the opening day of the Gotthard rail tunnel
Image caption, It is unclear what the German, French and Italian leaders, who were all present, made of the ceremony
Guests use their mobile devices during the opening ceremony of the NEAT Gotthard Base Tunnel - 1 June 2016
Image caption, Parts of the show proved very popular with some of those in the audience, however
Tweet showing image of a woman holding a toy lamb to the sky, saying: "Why is there a dead lamb?"
Image caption, Some viewers were left baffled, as, perhaps, were some participants
Artists in underwear roll on floor as others dressed as construction workers are lifted into the sky - at opening ceremony of the Gotthard rail tunnel, the longest tunnel in the world
Image caption, At one point, there were lots of people rolling around in white underwear
Artists perform during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, They, too, looked a bit blank about the whole thing – it was put together by German director Volker Hesse, whose most famous work has been done in Switzerland
Man dressed as a goat during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel, the longest tunnel in the world - 1 June 2016
Image caption, The ibex, that is native to the Alps, played a prominent part in the ceremony
Tweet saying: "We're opening a tunnel , and here are two people dressed as ibex pretending to have sex"
Image caption, One Twitter user wrote: „We’re opening a tunnel, and here are two people dressed as ibex pretending to have sex”
Artists perform during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, More than 600 actors reportedly took part in the ceremony – an experience they are unlikely to forget any time soon

Rytuały satanistyczne w tunelu św. Gotarda w obecności „światowych liderów”

10.06.2016. [2026: odnośniki już nie działają.. Skutecznie wyłączono. Ale RĘKOPISY NIE PŁONA, jak słusznie powiedział prof. Woland. Kto chce mieć to świadectwo pychy, nie se skopiuje na pamięć nie połączoną z internetem. md]
========================================================
Rytuały satanistyczne w tunelu św. Gotarda w obecności „światowych liderów”  

http://nowaatlantyda.com/2016/06/04/rytual-w-tunelu-sw-gotarda/   chrismiekina
4 czerwca 2016

[W oryginale zdjęcia, dla nas szokujące, dla nich – rytualistyczne. Osoby o mocniejszych  nerwach mogą zobaczyć. Ja – z trudem oglądałem, tylko z powodu „konieczności zawodowej”. MD]

    zob: Ich PAN 2 czerwca (2016) oficjalnie otwarto Gotthard Base Tunnel – najdłuższy, bo liczący sobie 57 km tunel na świecie. Tunel powstał kosztem 11 miliardów euro i wydrążenie go w alpejskich zboczach zajęło aż 17 lat. Dzięki temu podróż z Zurychu do Mediolanu skrócona została o godzinę (!!!). Można próbować zrozumieć intencje oszczędnych Szwajcarów, ale nawet dla laika staje się jasne, że taka potężna inwestycja będzie się zwracać przez stulecia, co stawia pod znakiem zapytania jej ekonomiczny sens.
Chyba, że sens powstania tego tunelu leży zupełnie gdzie indziej… Na uroczyste otwarcie zaproszono najpotężniejszych ludzi dzisiejszej Europy z kanclerz Merkel i prezydentem Hollandem na czele. To prawda, że tunel jest przedsięwzięciem unikalnym, ale ilość i ranga dygnitarzy zadziwia i znów każe podejrzewać, że nie chodzi tu tylko o sam tunel , ale coś jeszcze. Przypomina to kontrowersje wokół lotniska w Denver, które również powstało olbrzymim, niczym nieuzasadnionym wysiłkiem finansowym.

Sama ilość materiału jaki wywieziono z terenu budowy lotniska sugeruje podziemną instalację a kto wie może nawet cale podziemne miasto.
Czy coś podobnego stworzono w szwajcarskich Alpach i zbudowano tam podobnie jak w przypadku amerykańskiego Denver “zapasową” stolicę – tym razem dla Europy?
=============================
Na dodatek ceremonii otwarcia towarzyszył dziwaczny, niepokojący i przyprawiający o gęsią skórkę mroczny rytuał… [poniżej – to jedynie podpisy pod zdjęciami. MD]
Ceremonia rozpoczęła się wewnątrz tunelu od wejścia ubranej na pomarańczowo grupy, symbolizującej robotników pracujących przy tunelu. Weszli oni w wojskowej formacji w rytm miarowego dźwięku bębnów. Jak armia beznamiętnych zombie…
  Zaraz po nich, na dużej platformie kolejowej pojawiła się następna grupa – żeby było dziwniej ubrana jedynie w białą bieliznę. Obraz ten miał podobno symbolizować ludzi, którzy będą podróżować tunelem.
Z niewiadomych przyczyn ludzie ci zaczęli się nagle obejmować w sposób daleki od powszechnie przyjętego. Seksualna natura tego aktu wydaje się być oczywista i niezwykle sugestywna zwłaszcza, gdy popatrzeć na to z homoseksualnego punktu widzenia.
  W pewnym momencie pod sufitem tunelu pojawiła się latająca postać o brzydkiej, abnormalnie dużej głowie wykrzywionego w grymasie dziecka. Nie sposób odgadnąć płci stworzenia ze względu na kobiece piersi co nie powinno dziwić bo żyjemy w czasach, w których tradycyjny podział na dwie płcie rozpada się na naszych oczach. Jest coś diabelskiego w tej paskudnej postaci – jakby sam Lucyfer albo inny upadły anioł wydostał się z piekielnej czeluści do jakiej dokopali się robotnicy budujący tunel.
A może był to sam Baphomet? Postać o koźlej, rogatej głowie, kobiecych piersiach, siedząca na ujarzmionym świecie?
Nie ma koźlej głowy? Popatrzcie na następne zdjęcie…  
Ceremonia a właściwie satanistyczny rytuał przeniósł się na zewnątrz tunelu i pojawił się kozioł… Podobno miał symbolizować alpejskie kozice. Jeśli tak, to dlaczego wszyscy dookoła oddają mu wiernopoddańczą cześć? Zebrani wokół niego ludzie kłaniają mu się, widząc w nim kogoś, kto ma nad nimi władzę… Kozica ma władzę???? Chyba nie…

  Następnie wyruszyła procesja, niosąc ze sobą rogatą czaszkę…..   Po niej kolejna, tym razem złożona z kobiet, które przystawiły sobie do głowy kozie rogi.
Dookoła procesji biegał główny kozioł w szaleńczym, ekspresyjnym tańcu.   Procesja wyszła na zewnątrz. Na szatana (?) i jego wyznawców czekał szpaler robotników zombie
  A za nim podążała grupa młodych kobiet i mężczyzn w białych majtkach.
  Kilku zombie robotników powieszono w niezwykle sugestywny sposób. Nie chcieli być zombie???
  Na zewnątrz stał ogromny ekran z którego patrzyło wielkie wszystkwidzące oko (!) Wokół niego unosiły się duchy a może dusze tych , których złożono w ofierze krwiożerczemu bogu….
  Tymczasem procesja, która towarzyszyła Baphometowi okryła się welonem – jakby idąc z nim do ślubu.   On sam miotał się i wrzeszczał dziko na scenie. Na ekranie pojawiła się jego upiorna wykrzywiona w grymasie twarz i … egipskie skarabeusze…
  Ludzie z procesji padli na twarz przed kozłem w wyrazie uległości i oddania a na ekranie pojawiły się kręgi złożone z uważnie wpatrzonych oczu

  Jedna z kobiet zarzuciła na kozła biały welon mówiąc: „Teraz jesteś panem świata!”   Na ekranie pojawił się jeszcze zegar który podążał raz do przodu a raz wstecz symbolizując ponadczasowość. Za każdym razem kiedy wskazówki zegara zmieniały kierunek na ułamek sekundy zatrzymywały się na godzinie 9:11….
=================
Ktoś zauważył:   Tunel w Szwajcarii – uzupełnienie ekumeniczne   Duże zainteresowanie opisem spektaklu z okazji otwarcia tunelu św.Gotarda idzie w parze z mocnymi komentarzami.
Od potępienia satanizmu aż do postrzegania zbliżającego się wypełnienia apokaliptycznych znaków.
Aby zachować trzeźwość umysłu warto pamiętać , że w tych uroczystościach brali udział także ekumeniczni  eksperci … od spraw szatańskich.   ekumeniczni  eksperci  
Wnioski?
 Może nie taki diabeł straszny jak go malują?
==================
  Pełna ZGODA: Ten obrazek pokazuje, że On jest straszniejszy…   ===================
  A ruskie już w 2012 pisały, że tam  [Сен-Готард: шпионы из преисподней ] budują ogromne centrum szpiegowskie, z dostępem ruskich też…   …чтобы люди, запертые под землей огнем атомной войны, не сошли с ума. „   http://3rm.info/30797-sen-gotard-shpiony-iz-preispodney.html
Kawałek, dla ciekawskich: шпионский интернационал   „Каждый день сюда приезжает на работу около 3500 человек – и это не только офицеры разведслужб Европейского союза. Имеется там и секция, обслуживаемая сотрудниками российских спецслужб (ЦБС ФСБ и БСТМ МВД). Есть залы, в которых работают разведчики АНБ США. Этакий „шпионский интернационал”. Интерьеры максимально приближены к надземным, через „окна”, закрытые матовыми стеклами, падают лучи от ламп дневного света. Есть тут и комната релаксации с искусственным небом. Смотришь на каменный купол – по нему бегут как будто живые облака. А через динамики где-то вверху слышно пение птиц. На стенах – рисованная панорама вида с вершины Альп. Говорят, эту комнату построили для того, чтобы люди, запертые под землей огнем атомной войны, не сошли с ума. ..
Zmieniony ( 10.06.2016. )

Satanistyczna ceremonia podczas otwarcia najdłuższego i najgłębszego tunelu kolejowego na świecie

Satanistyczna ceremonia

podczas otwarcia najdłuższego i najgłębszego

tunelu kolejowego na świecie

[Ten wstrząsający film umieściłem w 2016 roku też u siebie. Teraz – nie mogę go NIGDZIE znaleźć. Gdyby ktoś z czytelników znalazł – proszę mi przesłać . Mirosław Dakowski]

=================================================

pch24.pl/satanistyczna-ceremonia-podczas-otwarcia-najdluzszego-i-najglebszego-tunelu-kolejowego-na-swiecie

(Tunel kolejowy Świętego Gotarda.

Czołowi przywódcy szwajcarscy i europejscy, w tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Francois Hollande, premier Włoch Matteo Renzi, premier Liechtensteinu Adrian Hasler i kanclerz Austrii Christian Kern wzięli udział w otwarciu najdłuższego i najgłębszego na świecie tunelu kolejowego Świętego Gotarda, ciągnącego się 57 km pod Alpami.

Historyczne wydarzenie przyćmiła wulgarna i satanistyczna ceremonia otwarcia.

Chrześcijański portal TruNews, a także liczne blogi donoszą o skandalicznych występach, które towarzyszyły otwarciu tunelu. W środku, jak i na zewnątrz podziemnej trasy odbyły się widowiska pełne aluzji seksualnych i odwołujące się wprost do symboli satanistycznych.

Skąpo ubrani tancerze i tancerki wulgarnie symulowali akty homoseksualne. Tancerze oddawali cześć osobnikowi z głową kozła, uosabiającemu szatana.

Skandalicznemu „widowisku” towarzyszyła wyjątkowo niemiła, kakofoniczna muzyka, przerażający płacz i krzyki. Demoniczne postaci symulowały akty seksualne z męskimi i żeńskimi tancerzami, z których wielu wyglądało jak androgeniczne postaci. Na dużym ekranie wyświetlano oblicze demona z kręgiem oczu rzucających napastliwe spojrzenie. Przedstawienie wyreżyserował Niemiec Volker Hesse.

Rytuał, nazwany przez BBC „wyjątkowym spektaklem” miał zaprezentować różne aspekty kultury szwajcarskiej. Wzięło w nim udział 600 tancerzy, akrobatów i aktorów. Występ rozpoczął się od grupy górników ubranych w pomarańczowe kombinezony maszerujących jak zombie w kierunku wejścia do tunelu, przedstawionego na ekranie.

Górnicy zginęli i pojawili się jako duchy reprezentowane przez tancerzy w bieliźnie z białymi welonami ślubnymi. Nagle pośród nich wyskoczył aktor ubrany jak koziol, oddając się rytualnym tańcom. Potem do tancerzy dołączyli druidzi i postaci w ciemnych ubraniach z gniazdami, krzewami i liśćmi na głowie. Na ziemi wokół nich położono postać z kozią głową. Aktorzy śpiewali piosenki starogermańskie i włoskie.

Ceremonia kończy się „wskrzeszeniem” demonicznej postaci, której wszyscy tancerze zaczynają oddawać cześć. Postać z głową kozła niejako wchodzi do świata technologii, przemysłu i „nowoczesnego” społeczeństwa, które uosabiały skąpo ubrane „nierządnice”, włóczędzy i inne dziwne postaci.

Aktorki przebrane za kobiety lekkich obyczajów w przedstawieniu prezentowanym na zewnątrz tunelu podbiegły do publiczności, nachalnie ją napastując, co budziło zażenowanie niektórych dygnitarzy.  

Tunel – przy drążeniu którego życie straciło 9 górników, którego budowa trwała 17 lat i kosztował 12,3 mld dolarów – „poświęcili” pastor Martin Werlen, rabin Marcel Yair Ebel, imam Bekim Alimi, szef wydziału bezpieczeństwa federalnego urzędu transportu Pieter Zeilstra, reprezentujący ateistów oraz ksiądz Somina Rauch.

BBC, a także kilka dużych stacji telewizyjnych prowadziło transmisję na żywo z uroczystości. 2 czerwca Thomas Stephens ze szwajcarskiej Broadcasting Corporation opublikował artykuł, cytując francuską publikację „Le Matin”, która określiła nowo otwarty tunel kolejowy – „niewidzialną katedrą”. Publicysta zauważył, że wiele mediów w francuskojęzycznej części Szwajcarii było pełnych podziwu dla osiągnięć technicznych i symboliki tunelu.

Wyjątkowo niesmaczne „widowiska” z okazji otwarcia najdłuższej trasy podziemnej na świecie obejrzało już setki tysięcy osób. Odbywają się one w  Erstfeld i Rynächt w kantonie Uri, jak również w Pollegio i Biasca w Ticino.

Źródło: lifesitenews.com., truenews.com

Najbardziej skorumpowany kraj na świecie. Okultystyczna twarz Szwajcarii. Tajemniczy mord rytualny w CERN-ie?

Najbardziej skorumpowany kraj na świecie.

Okultystyczna twarz Szwajcarii.

Tajemniczy mord rytualny w CERN-ie?

lacrunadellago.net/la-svizzera-e-il-suo-lato-occulto-il-mistero-del-sacrificio-rituale-al-cern

Date: 13 gennaio 2026 Uczta Baltazara https://babylonianempire/okultystyczna-twarz-szwajcarii-tajemniczy-mord-rytualny-w-cern-ie/

Podążając za “wulgatą” oferowaną przez prasę i pewnym stereotypowym obrazem przekazywanym przez niektórych samozwańczych intelektualistów, Szwajcaria wydaje się być najbardziej nieszkodliwym i nudnym miejscem na świecie.

Kraj kantonów został przedstawiony jako miejsce, w którym panuje wydajność, powaga, punktualność i gdzie życie toczy się gładko, ponieważ Szwajcarzy mają w swoim DNA geny, których nie mają inne narody europejskie, ale jest to tak naprawdę fałszywy, pocztówkowy wizerunek, który wspomniana prasa i tzw. myśliciele, będący często auto-rasistami, starają się rozpowszechniać.

Tymczasem, w Szwajcarii kryje się zdecydowanie więcej, a przede wszystkim to, o czym ma się nie mówić.

Miejsce, w którym znajdują się te najbardziej znane, jak i te cieszące się złą sławą banki na świecie, stało się tym, czym się stało, nie dlatego, że Szwajcarzy są wybitni ze względu na posiadanie jakiegoś pierwotnego talentu, ale dlatego, że wielki kapitał (często o kryminalnym pochodzeniu), czyli ten za którym stoją takie rodziny jak Rothschildowie czy Warburgowie, potrzebował bezpiecznej przystani, w której mógłby zostać zdeponowany.

Szwajcaria: najbardziej skorumpowany kraj na świecie

W sercu Europy znajduje się ogromna pralnia brudnych pieniędzy.

Kilka lat temu sporządzono ranking Financial Secret Index różnych krajów na świecie, a im wyższy był indeks, tym bardziej skorumpowany był dany kraj, tj. nie miał żadnych skrupułów w przechowywaniu brudnych pieniędzy w swoim wnętrzu.

Według wspomnianego wyżej Financial Secret Index, Szwajcaria była na czele listy różnych krajów, ponieważ można było przywieźć tu własne pieniądze i władze nie zadawały zbyt wielu pytań o to, skąd one pochodzą. globalresearch.ca/money-laundering-is-it-really-true-that-switzerland-is-the-1-most-corrupt-nation-and-the-u-s

Na granicy między Włochami a Szwajcarią, czyli między Lombardią a Ticino, z pewnością coś o tym wiedzą, ponieważ wiele samochodów przejeżdżało i przejeżdża z jednej strony granicy na drugą z walizkami pełnymi gotówki, którą nie chciano płacić organom podatkowym. Wielokrotnie były to łapówki, które przewożono na drugą stronę, a przy innych okazjach są to pieniądze wynikające z przestępczości zorganizowanej i działalności różnych wysoko postawionych masonów, którzy prowadzili handel narkotykami, handel ludźmi i inne brudne procedery praktykowane przez mafiosów z fartuszkami. swissinfo.ch/cases-of-threats-money-laundering-and-paedophile-crime-on-the-rise

W Szwajcarii szerzy się nieuczciwość i korupcja, ale nie wolno o tym mówić opinii publicznej, ponieważ należy propagować kłamstwo, że to katolickie Włochy są zarażone „wirusem” korupcji, podczas gdy skryta rzeczywistość sugeruje, że słynny protestancki i kalwiński świat Europy Północnej jest nieskończenie bardziej skorumpowany niż znienawidzone południe Europy.

To właśnie stąd w dużej mierze bierze się auto-rasizm. Wynika on z fałszywej reprezentacji rzeczywistości, którą wielu Włochów ślepo zaakceptowało, zamieniając się w najbardziej lojalnych sojuszników wrogów swojego kraju, czyli tych, którzy sprowadzili go do stanu finansowego niewolnictwa poprzez cesję suwerenności monetarnej i szaloną linię oszczędnościową, która pustoszy Włochy.

Tak więc w Szwajcarii z pewnością mamy do czynienia z nieuczciwością, ale jest też coś gorszego, co być może wyjaśnia, dlaczego kraj ten zajmuje uprzywilejowane miejsce w „sercu” różnych elit globalizmu.

Widać to było ponownie niedawno, po masakrze w Crans-Montana, w której życie straciło co najmniej 40 młodych ludzi, w okolicznościach dalekich od klarownych i odbiegających od tych opisywanych przez władze szwajcarskie (które jednak początkowo zidentyfikowały eksplozję o nieznanej genezie jako przyczynę katastrofy).

babylonianempire/eksplozja-i-chabad-lubawicz-w-crans-montana

Władze zostały natychmiast wezwane do porządku, podczas gdy izraelscy ochroniarze z korpusu zwanego ZAKA, który zwykle interweniuje w przypadku katastrof lub ataków terrorystycznych, przybyli na miejsce zdarzenia, co każe sądzić, że w Crans-Montana mógł mieć miejsce jakiś atak szybko zamaskowany jako „nieszczęście” spowodowane przez zimne ognie, które są używane podczas przyjęć i które nie są w stanie spalić małej kartki papieru.

Ezoteryczny aspekt ziemi helweckiej: Rytuał CERN-u

Tym razem nie mamy do czynienia z imprezą zorganizowaną z okazji Sylwestra czy urodzin.

Miejscem, w którym dzieje się ta historia, jest CERN, najbardziej zaawansowane europejskie centrum badań jądrowych na świecie, miejsce, w którym gromadzą się najważniejsi naukowcy na świecie, aby rozwijać tam badania jądrowe i pracować z wykorzystaniem słynnego akceleratora cząstek, o którym więcej powiemy później.

Scena, o której mowa, ma miejsce w sierpniu 2016 roku i jest prawdopodobnie ostatnią rzeczą, jakiej można by się spodziewać w miejscu takim jak CERN.

Mężczyzna, który filmuje zajście telefonem komórkowym, znajduje się wewnątrz CERNu, prawdopodobnie w swoim pokoju, zaproszony tam przez kogoś, albo też udało mu się wejść na teren obiektu unikając nadzoru, co z pewnością jest hipotezą najmniej prawdopodobną.

Na dworze jest bardzo ciemno; widać posąg hinduskiego bóstwa Sziwy, boga zniszczenia, drogiego nie tylko pogańskim cywilizacjom wieków poprzedzających narodziny Chrystusa, ale także postaciom, które teoretycznie powinny być dalekie od tego rodzaju światów, takim jak kontrowersyjny Robert Oppenheimer, niemiecki fizyk żydowskiego pochodzenia, który z wielkim zainteresowaniem i pasją studiował okultyzm.

Mężczyzna filmuje posąg, do którego zaczynają zbliżać się postacie ubrane w czarne peleryny, stroje bardzo przypominające te noszone przez uczestników satanistycznego rytuału pokazanego w słynnym filmie Stanleya Kubricka.

babylonianempire/oczy-szeroko-zamkniete-czy-kubrick-powiedzial-za-duzo-na-temat-elity-pedofilskiej

Filmując, zdezorientowany i przerażony sceną, której prawdopodobnie nigdy nie spodziewał się zobaczyć, zaczyna sapać.

Młoda kobieta, będąca prawdopodobnie pod wpływem narkotyków, nosząca białą suknię kładzie się u stóp posągu.

Mistrz prowadzący ceremonię trzyma w ręku nóż, którego używa, by dźgnąć dziewczynę, ale kadr urywa się, ponieważ filmujący krzyczy „what the f….”  najwyraźniej zaskoczony horrorem, którego był świadkiem; później ucieka, być może dlatego, że uświadamia sobie, że jeśli natychmiast nie opuści tego miejsca, skończy jak owa kobieta.

youtube.com/watch/transparent

Film został umieszczony na YouTube przez anonimowy profil o nazwie „RichiefromBoston” i w bardzo krótkim czasie stał się wirusowy, a CERN wezwano do złożenia wyjaśnień.

Biuro prasowe ośrodka badań jądrowych stwierdziło, że był to jedynie „żart” i że naukowcy dali się ponieść ich „poczuciu humoru”. huffpost.com/cern-devil-worship-sacrifice-video

Poczucie humoru? – Co miałoby być „zabawnego” w noszeniu czarnych peleryn, chodzeniu w środku nocy i staniu wokół posągu bóstwa Shivy, aby rzekomo symulować morderstwo, a raczej rytualną ofiarę z dziewczyny?

Opowieść ta nie trzyma się kupy pod każdym względem, między innymi dlatego, że tożsamość dziewczyny nie została ujawniona (niezależnie od tego, czy żyje, czy nie), ani też nic nie zostało powiedziane o autorze wideo i mężczyznach ubranych na czarno, którzy, jeśli byli badaczami naukowymi, powinni byli zostać co najmniej wykreśleni z programu naukowego, finansowanego, o czym należy pamiętać, z pieniędzy rządów różnych krajów europejskich, w tym Włoch.

CERN rozpowszechnił ową kiepską historię, a Wikipedia natychmiast zadbała o wpis, w którym, jak to ma w zwyczaju, zbyła wszystko zdaniami obfitującymi w standardowe bezsensowne bzdury, takie jak „teorie spiskowe” i tym podobne, nie próbując nawet przez chwilę rozważyć faktów.

Tożsamość młodej kobiety przypuszczalnie zamordowanej

Kim była owa młoda kobieta i kim był mężczyzna, który nakręcił film? – Na pierwsze pytanie być może można spróbować odpowiedzieć, zaczynając od zagłębienia się w niektóre strony internetowe, które zajmowały się tą sprawą lata temu, takie jak whatdoesitmean.com, która twierdzi, że dziewczyna, o której mowa, była 29-letnią wówczas obywatelką Szwajcarii o nazwisku Maja Franziska Brandli.

whatdoesitmean.com

/nozickblog./publicando-el-video-en-la-red/

x.com/komonews/status

FOTO: Komunikat policji hrabstwa King dotyczący zaginięcia Maji Franziski Brandli

=========================================

Maja została uznana za zaginioną 19 czerwca 2016 r., w dniu, w którym po raz ostatni widziano ją na lotnisku Tacoma w Seattle w stanie Waszyngton. Szukali jej, przynajmniej na papierze, funkcjonariusze policji hrabstwa King.

Według zacytowanego powyżej źródła jest ona dziewczyną widzianą na haniebnym filmie z CERNu.

W dniu jej zaginięcia, Maja miała zostać zabrana na pokład samolotu Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i przewieziona do najsłynniejszego na świecie ośrodka badań jądrowych, gdzie spotkał ją makabryczny los.

A potem, po Mai wszelki ślad zaginął.

Urząd policji hrabstwa King, kierowany wówczas przez demokratę Johna W. Urquharta, oskarżonego przez niektóre swoje współpracowniczki o molestowanie seksualne, nie ujawnił żadnych dalszych informacji na jej temat. seattletimes.com/king-county-sheriff-john-urquhart-wont-face-charges-in-alleged-groping-case

Wydaje się, że jest kilka elementów wskazujących na to, że Maja jest faktycznie kobietą składaną w rytualnej ofierze, poczynając od daty jej zniknięcia i późniejszego domniemanego morderstwa, a także jej wzrostu i budowy, bardzo podobnych do tych, które charakteryzowały młodą kobietę, obecną w CERN.

Na tropie Maji miał być major amerykańskich sił powietrznych, Steve Lewis, który dowiedział o przewiezieniu 29-letniej Szwajcarki ze stanu Waszyngton do Szwajcarii.

web.archive.org/web

militaryreligiousfreedom/major-lewis/

FOTO: Major Steve Lewis, w środku.

Gdy Lewis poprosił o ustalenie, co tak naprawdę stało się z kobietą i czy została przetransportowana na teren CERN, został zaatakowany przez stowarzyszenie o nazwie Military Religious Freedom Foundation, założone przez Amerykanina żydowskiego pochodzenia Michaela Weinsteina, który oskarżył go o naruszenie swoich „obowiązków” poprzez trzymanie Biblii na swym biurku. archive.org/web/201

militaryreligiousfreedom.org/major-lewis/

Wygląda na to, że niektóre kręgi po prostu nie mogą znieść myśli, że istnieją chrześcijańscy wojskowi, a przede wszystkim, kręgom tym nie podoba się, że istnieją wojskowi, którzy brzydzą się tym, że siły zbrojne znalazły się na usługach przemytników, masonów i okultystów różnej maści.

Od tamtych wydarzeń minęło już prawie 10 lat i tak jak tajemnicą pozostaje los Mai, tak tajemnicą pozostaje również los człowieka, który sfilmował tamto wydarzenie, a który, według brytyjskiej gazety Mirror, zmarł później w niewyjaśnionych okolicznościach.

Każdy, kto zbytnio zbliży się do CERNu i jego ukrytych stref, wydaje się być skazany na przedwczesną śmierć, ponieważ istnieje ciemny aspekt owego ośrodka badawczego, aspekt o którym nie powinno się wiedzieć.

Akcelerator cząstek CERNu i portale prowadzące do innych wymiarów

Według dr Stuckelberg, lekarki i byłej członkini WHO, obecnie skłóconej z „naukowym” mainstreamem, akcelerator cząstek, nad którym pracują naukowcy z CERNu, służy do otwierania portali o charakterze okultystycznym, pozwalającego na komunikowanie się z bytami demonicznymi. howandwhys.com/this-swiss-scientist-claims-there-is-portal-underneath-cern-from-where-beings-coming-in-out

Słowa szwajcarskiej lekarki wcale nie wydają się nieprzemyślane, jeśli przypomnimy sobie, co wydarzyło się tam w roku 2016.

Nad niebem nad CERN-em pojawiły się dziwne fioletowe chmury, do tego stopnia dziwne, że niektórzy zastanawiali się, czy akcelerator, którym dysponują naukowcy pracujący w ośrodku, rzeczywiście nie zdołał otworzyć jakiegoś portalu służącego do komunikacji z innymi wymiarami, co jasno stwierdził sam dyrektor programu badań nuklearnych, Sergio Bertolucci.

Naukowcy z CERN mogliby zatem zostać uznani za okultystów, a ich „poszukiwania” nie różnią się zbytnio od tych, które osławiony brytyjski mag i mason Aleister Crowley podjął w 1918 roku w Nowym Jorku.

Crowley przybył wówczas do Stanów Zjednoczonych i natychmiast zaczął praktykować określone rytuały, zwane “pracami Alamantrah”.

Wraz z innym ezoteryczką o imieniu Roddie, mag zaczął wykonywać serię okultystycznych rytuałów, aby otworzyć międzywymiarowe portale, a tym samym nawiązać kontakt z duchami i innymi istotami pozaziemskimi.

W trakcie owych rytuałów Crowley zaczął również wchodzić w interakcje z istotą o imieniu Lam, której sporządził szczegółowy portret.

FOTO: Po lewej stronie znajduje się portret Lama autorstwa Crowleya, po prawej tak zwany “szary kosmita”.

Rysy Lama są niemal identyczne z rysami tak zwanego „szarego kosmity”, co daje wiele do myślenia na temat rzeczywistego ezoterycznego i satanistycznego aspektu tak zwanej ufologii, dziedziny, którą można uznać za gałąź masonerii i satanizmu.wikipedia.org/wiki/Grey_alien

Czy zatem ludzie z CERN studiowali “prace Alamantrah”?

Żaden organ prasowy nie zagłębił się w tę sprawę, ale również w tym samym czasie, latem 2016 r., zorganizowano kolejny pokaz ezoterycznego aspektu Szwajcarii, kiedy to miało miejsce niechlubne i kontrowersyjne otwarcie tunelu Gotthard.

Choreografia całej inauguracji wydawała się co najmniej niepokojąca i pełna niejasnych odniesień do ideologii rządzącej globalistyczną elitą.

Ludzie biorący udział w pokazie są przedstawieni jako nieudolne zombie, podczas gdy na scenie dominuje postać człowieka-kozła, co jest wyraźnym odniesieniem do Bafometa, jednego z wizerunków Lucyfera.

Podczas ceremonii nie zabrakło symboli masońskich, takich jak wszechwidzące oko, obecne w wielu lożach, ale to, co było najbardziej niepokojące (oprócz przerażającego spektaklu), to był pokaz oddania ze strony obecnych tam polityków.

Na zakończenie irytujących, satanistycznych scen, Angela Merkel, Matteo Renzi i François Hollande wstali z krzeseł, zachwyceni tym, co musiało być dla nich odurzającym wręcz spektaklem.

To wszystko wydarzyło się w Szwajcarii.

Pośród cichych dolin kantonów istnieje zatem mroczny świat, w którym możnowładcy, rządzący światem lubią gromadzić się, aby decydować o jego losach, tak jak robią to w dekadenckim Davos, a także praktykować religię, która ożywia i rządzi ideą globalizmu, a mianowicie lucyferianizm.

W Szwajcarii jest wszystko to, o czym nie mówią organy prasowe, zaangażowane również w tych dniach w kampanię dezinformacyjną na temat wydarzeń w Crans-Montana.

Okultystyczny aspekt Szwajcarii jest tym, co nigdy nie zostało opowiedziane ani Szwajcarom, ani Włochom.

INFO: lacrunadellago.net/la-svizzera-e-il-suo-lato-occulto-il-mistero-del-sacrificio-rituale-al-cern/

=====================================================

MD:

Pracowałem w CERN. Krótko, parę tygodni. Pracowaliśmy po 16-18 godzin, bo wiązka droga i cenna. Nic takiego nie zauważyłem. Ale koledzy, Niemcy, pracujący tam długo – zmienili się duchowo. Tajemniczość, pycha..

Oczywiście żadnych „tuneli” do innych wymiarów nie ma, nie szukają. Ale dziury w umyśle, w duszy – są,. jak najbardziej. md

„Niespotykana fala antychrześcijańskiej przemocy” – ważny raport międzynarodowej organizacji

„Niespotykana fala antychrześcijańskiej przemocy”

– ważny raport międzynarodowej organizacji

pch24.pl/niespotykana-fala-antychrzescijanskiej-przemocy

(Grafika: PCh24 TV)

Europejskie Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości opublikowało raport poświęcony przestępstwom z nienawiści wymierzonym w chrześcijan w Europie. Dokument wskazuje na wzrost skali przemocy, przestępstw z nienawiści oraz marginalizacji chrześcijan, przy jednoczesnym zaniżaniu skali zjawiska w oficjalnych statystykach.

W 2024 r. w 35 krajach Europy odnotowano 2211 aktów nienawiści wobec chrześcijan, w tym 274 napaści fizyczne, których liczba wzrosła mimo ogólnego spadku incydentów. Najczęstsze formy agresji obejmują wandalizm, podpalenia, profanacje i ataki na duchownych, a najbardziej dotknięte tym procederem kraje to m.in. Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Polska i Włochy. Autorzy wskazują na kulturowe i ideologiczne przyczyny nienawiści wobec chrześcijaństwa oraz na nierówne traktowanie wyznawców tej religii przez instytucje międzynarodowe, postulując wprowadzenie jasnej definicji antychrześcijańskiej nienawiści i wzmocnienie ochrony prawnej.

Europejskie Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości (European Center for Law and Justice, ECLJ) to międzynarodowa organizacja pozarządowa, zajmująca się promowaniem oraz ochroną prawa człowieka w Europie jak i w skali globalnej. W 2025 roku ECLJ opublikowała raport, zatytułowany „Chrystianofobia i nienawiść wobec chrześcijan w Europie” (Christianophobia and anti-Christian hatred in Europe). W raporcie wskazano na bezprecedensowy wzrost przypadków przemocy i aktów nienawiści wymierzonych w chrześcijan, przedstawiono grupy odpowiadające za popełnianie tego typu czynów oraz zwrócono uwagę na zaniżanie danych dotyczących takich zdarzeń. Ponadto autorzy dokumentu zwracają uwagę, iż chrześcijanie są coraz bardziej marginalizowani i karani za swoje przekonania, będąc w dodatku chronionymi w mniejszym stopniu, niż inne grupy religijne.

W raporcie autorzy, powołując się na dane Obserwatorium ds. Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie (Observatory on Intolerance and Discrimination against Christians in Europe – OIDAC), wskazują, iż w 2024 roku na Starym Kontynencie odnotowano aż 2211 przypadków nienawiści wobec chrześcijan ze względu na ich wiarę, w tym 274 przypadki napaści fizycznej. W dokumencie podkreślono przy tym, że omawiane akty nienawiści, odnotowane w 35 krajach Europy, wymierzone są zarówno w obiekty kultu, jak i w samych chrześcijan, obejmując ataki fizyczne, w tym nawet zabójstwa oraz podpalenia i profanacje.

Twórcy raportu wskazują, że w porównaniu do roku poprzedniego, w 2024 roku odnotowano nieznaczny spadek liczby aktów nienawiści ogółem (2444 incydentów w 2023 roku), zauważając jednocześnie, że liczba samych napaści fizycznych wzrosła – w 2023 roku odnotowano 232 tego typu zdarzeń, przy 274 atakach zgłoszonych w 2024 roku. Równocześnie stwierdzają oni, iż spadek w przypadku liczby aktów nienawiści ogółem wynika m.in. ze zmiany metodologii stosowanej w Wielkiej Brytanii. Ponadto ECLJ zwraca uwagę, że szeroko rozumiane zjawisko przemocy wobec chrześcijan jest niedostatecznie udokumentowane przez instytucje publiczne a liczba przestępstw skierowanych przeciwko tej grupie jest znacznie zaniżona.

Powołując się na dane OIDAC, twórcy raportu informują, że w 2024 roku popełniono 516 wymierzonych w chrześcijan przestępstw z nienawiści. Zgodnie z tymi danymi, najczęstszymi formami przemocy były akty wandalizmu, podpalenia, profanacje oraz kradzieże przedmiotów religijnych. Za przykłady takich przestępstw podano m.in. sytuację z niemieckiego miasta Münster, gdzie jeden z kościołów musiał pozostać zamknięty, po tym jak budynek był wielokrotnie przedmiotem aktów wandalizmu. Jako przykład podpaleń wymieniono zdarzenie mające miejsce we wrześniu 2024 roku we francuskim Saint-Omer, w którym, w wyniku podłożenia ognia i pożaru, tamtejszy Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP został niemal całkowicie zniszczony. ECLJ wskazuje, iż przytoczone dane nie obejmują kradzieży pieniędzy ani włamań popełnionych w miejscach kultu religijnego, które stanowią prawie 900 dodatkowych przypadków zarejestrowanych przez OIDAC.

Autorzy dokumentu zwracają uwagę na przypadki przemocy fizycznej, dotykającej księży, zakonników oraz wiernych. Za przykład tego typu aktów przemocy wymierzonych w chrześcijan podano sytuację mającą miejsce we Włoszech w grudniu 2024 roku, kiedy w miejscowości Sant’Andrea wino w kielichu mszalnym zostało zastąpione kwasem, w wyniku czego tamtejszy ksiądz trafił do szpitala.

ECLJ przytacza też brutalne zdarzenie ze Szczytna, gdzie polski ksiądz został zaatakowany przez złodzieja, a następnie zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ciężkich obrażeń.

Państwa dotknięte antychrześcijańską przemocą

W dalszej części raportu wskazano na te państwa Europy, które są najbardziej dotknięte aktami o charakterze antychrześcijańskim. Autorzy publikacji wymieniają tu kraje takie jak Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Polska, Wielka Brytania, Austria oraz Bośnia i Hercegowina. Zwracają przy tym uwagę, że niektóre państwa nie posiadają szczegółowych statystyk policyjnych, co sprawia, iż konieczne jest opieranie się wyłącznie na danych pochodzących od organizacji społecznych. Jednocześnie metody klasyfikacji przestępstw z nienawiści różnią się znacznie w poszczególnych krajach, co uniemożliwia znaczącą harmonizację w skali europejskiej.

W odniesieniu do Polski autorzy dokumentu wskazują na 78 incydentów wymierzonych w chrześcijan odnotowanych przez organizacje pozarządowe. Zawarto tam także informacje dotyczące badania przeprowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wśród niemal 1000 polskich księży, a dotyczące spotykania się przez z nich z przypadkami agresji. Zgodnie z tymi danymi, prawie połowa z nich (49,7%) zgłosiła, że w 2024 r. padła ofiarą agresji, głównie w postaci drwin, obelg i gróźb (41,6%). Ponad 80% księży nie zgłasza incydentów, ponieważ minimalizuje ich znaczenie (46,2%), zniechęcają ich obciążenia administracyjne (22,6%) lub brak zaufania do władz (14,6%). Według 85,9% respondentów przemoc wobec księży wzrosła od 2014 roku głównie z powodu negatywnego wizerunku duchownych w mediach (96,4%) oraz napiętej sytuacji politycznej i społecznej (91,1%).

Dyskryminacja i marginalizacja chrześcijan w Europie

W omawianym raporcie zwraca się również uwagę na zjawisko „rozproszonych form marginalizacji” (diffuse forms of marginalization) chrześcijan w Europie, które w swym charakterze różnią się od widocznych aktów przemocy, popełnianych z tych samych pobudek. Te „rozproszone formy marginalizacji” polegają bowiem na dyskryminacji w różnych aspektach życia codziennego związanych z edukacją, pracą czy mediami. Autorzy raportu powołują się przy tym na badanie OIDAC, opublikowanie jako raport „Koszty utrzymania wiary” (The Costs of Keeping the Faith) przez Voice for Justice UK.

Według badania przeprowadzanego przez tę organizację w Wielkiej Brytanii, 56% ankietowanych chrześcijan stwierdziło, że spotkało się z drwinami lub odrzuceniem z powodu wyrażania swoich przekonań religijnych. Odsetek ten wzrasta do 61% wśród osób poniżej 35 roku życia. Około 18% respondentów zgłosiło, że spotkało się z bezpośrednią dyskryminacją ze względu na swoją wiarę, szczególnie w miejscu pracy. W trakcie badania kilka osób miało przyznać, iż miało problemy dotyczące znalezienia pracy, nękania czy zwolnienia z pracy z powodu wyrażania opinii bazujących na nauce Kościoła, w sprawach takich jak aborcja, małżeństwo czy seksualność. Jako przykład przywołano historię brytyjskiej nauczycielki Kristie Higgs, która została zwolniona z pracy po opublikowaniu na Facebooku postów krytycznych wobec ideologii gender.

W tym kontekście wskazano również na inne problemy związane z życiem chrześcijan w Wielkiej Brytanii. Jednym z nich ma być autocenzura, wynikająca z obaw dotyczących wyrażania swoich poglądów w miejscu pracy czy na uniwersytetach. „Ograniczenie to potęguje obawa przed oskarżeniem o „mowę nienawiści”, gdy ich przekonania moralne są postrzegane jako sprzeczne z „postępowymi” normami. Wreszcie, studenci popierający ochronę życia w kilku krajach europejskich zgłaszają przypadki zastraszania lub wykluczania ich z debat uniwersyteckich” – można przeczytać w raporcie (s. 11).

Regulacje i praktyki uderzające w chrześcijan

W dokumencie wskazano również na regulacje prawne oraz związane z nimi praktyki, które mogą ograniczyć wolność religijną obywateli, uderzając tym samym w chrześcijan. W tym kontekście autorzy publikacji informują m.in. o regulacjach prawnych i praktykach zakazujących cichej modlitwy obok tzw. klinik aborcyjnych, publicznego wyrażania przekonań religijnych oraz o prawodawstwie ograniczającym możliwość korzystania z klauzuli sumienia. Wzmiankuje się tam również o naruszaniu praw chrześcijańskich rodziców, którzy chcą wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Jako przykłady tego typu praktyk przywołano m.in. głośną sprawę fińskiej polityk Päivi Räsänen, oskarżonej o szerzenie mowy nienawiści za opublikowanie w mediach społecznościowych cytatu z Biblii dotyczącego homoseksualizmu czy sprawa szwajcarskiej dziewczynki, która została odebrana rodzicom po tym jak ci odmówili wydania zgody na operację zmiany płci przez ich córkę.

Przyczyny nienawiści wobec chrześcijan

W raporcie jego autorzy podejmują próbę zidentyfikowania przyczyn i sprawców coraz częstszych aktów wrogości wobec chrześcijaństwa. W tym kontekście wskazują oni na mechanizmy kulturowe, ideologiczne i społeczne, które podsycają tę wrogość, wymieniając wśród nich m.in. sekularyzację, laicyzm czy „kulturę bluźnierstwa”. Jako przykład tych zjawisk podają m.in. usuwanie symboli chrześcijańskich z przestrzeni publicznej oraz wyśmiewanie chrześcijaństwa w mediach, sztuce czy w reklamach.

Wskazując na sprawców aktów nienawiści, twórcy raportu zauważają, iż wynikają one z różnych nurtów ideologicznych, których wspólnym elementem jest nienawiść do chrześcijaństwa. „W przypadkach, w których udało się ustalić motywy lub tożsamość sprawców, powtarza się kilka profili grup lub osób” (s. 14), w tym radykalni muzułmanie, bojowo nastawione organizacje laickie oraz skrajnie lewicowi aktywiści.

Jako przykład podmiotów zaliczanych do tej drugiej grupy podano działającą we Francji Krajową Federację Wolnomyślicieli (Fédération nationale de la libre pensée), która podejmuje działania prawne mające na celu usunięcie krzyży, posągów lub szopek bożonarodzeniowych z przestrzeni publicznej, powołując się na radykalną interpretację pojęcia laickości. Przykładem działań skrajnej lewicy jest z kolei sytuacja z Barcelony, gdzie we wrześniu 2023 r. hiszpańscy aktywiści popierający aborcję nękali wiernych uczestniczących we Mszy Świętej i namalowali obraźliwe graffiti na ścianach tamtejszego kościoła.

Nierówne traktowanie

W dalszej części raportu wskazano oraz omówiono (z reguły pobieżnie) szereg innych kwestii związanych z szeroko rozumianą problematyką antychrześcijańskich aktów nienawiści. Autorzy dokumentu stwierdzają m.in., że w teorii chrześcijanie korzystają z silnej ochrony prawnej gwarantowanej przez Organizację Narodów Zjednoczonych, Unię Europejską i Europejski Trybunał Praw Człowieka. W praktyce jednak ONZ rzadko interweniuje w tego typu sprawach, a UE i ETPC mają tendencję do oferowania silniejszej ochrony społecznościom żydowskim i muzułmańskim niż chrześcijańskim (s. 15). Jako przykład wskazano m.in., że orzecznictwo Trybunału ujawnia zróżnicowane podejście do ochrony religii. „Z jednej strony ataki na chrześcijaństwo są generalnie tolerowane w imię wolności wypowiedzi, podczas gdy krytyka islamu jest często ograniczana w imię zwalczania mowy nienawiści” – można przeczytać w raporcie (s. 18). Konkretyzując ten zarzut, w dokumencie wskazano na sprawy „Rabczewska przeciwko Polsce” oraz „I.A przeciwko Turcji”. W pierwszej sprawie Trybunał uchylił wyrok skazujący piosenkarkę, która w obraźliwych słowach wyraziła się o Biblii, w drugiej potraktował krytykę islamu jako „obraźliwe ataki dotyczące spraw uważanych przez muzułmanów za święte” (s. 18-19).

Ponadto zawarto tam postulat przyjęcia jasnej definicji zjawiska „nienawiści wobec chrześcijan” na poziomie międzynarodowym, która umożliwiłaby bardziej spójną identyfikację i klasyfikację aktów skierowanych przeciwko chrześcijanom, gromadzenie danych, analizę trendów i wdrażanie odpowiednich działań przez organy publiczne. Rekomenduje się również wzmocnienie środków bezpieczeństwa i stosowanych sankcji odnośnie miejsc kultu oraz uznanie historycznej legitymizacji chrześcijaństwa w Europie.

Wśród krajów najbardziej dotkniętych falą antychrześcijańskich aktów z nienawiści, twórcy raportu wymienili m.in. Polskę, co u czytelnika nieobeznanego z ta tematyką może budzić pewne zdziwienie. Nie jest to jednak zaskoczeniem dla prawników Ordo Iuris, którzy zarówno na płaszczyźnie analitycznej, jak i procesowej, od wielu lat zajmują się problemem nienawiści skierowanej przeciwko wyznawcom Chrystusa, głównie katolikom. Warto również zauważyć, iż w raporcie dostrzeżono problem niedoszacowania liczby tego typu przestępstw. Prawnicy Instytutu wielokrotnie spotykali się bowiem z sytuacją, w której dane przestępstwo, popełnione z ewidentnym zamiarem uderzenia w uczucia religijne czy też ukierunkowane na złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu praktyk religijnych katolików, były kwalifikowane przez organy ścigania jako czyny zabronione o całkowicie odmiennym charakterze, co w sposób oczywisty zaniża statystyki dotyczące tego typu czynów zabronionych – wskazuje Patryk Ignaszczak, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Źródło: KAI / Instytut Ordo Iuris

Brednie Karola Nawrockiego podczas spotkania z marionetką Starmerem

Brednie Karola Nawrockiego podczas spotkania z marionetką Starmerem

Autor: CzarnaLimuzyna, 13 stycznia 2026

Przy Downing Street 10 odbyło spotkanie pełniącego funkcję prezydenta Karola Nawrockiego z premierem Potwornej Brytanii, Keirem Starmerem.

„Polska i Wielka Brytania są bliskimi sojusznikami od dziesięcioleci” – stwierdził Nawrocki wyrażając wdzięczność za stacjonowanie prawie 150 żołnierzy brytyjskich w naszym kraju. Dodał też, że „podzielamy te same wartości”.

Nie wiem co miał na myśli Karol Nawrocki mówiąc o „tych samych wartościach.” Czy chodziło mu o Polskę czy o III RP, bo jeżeli nie o Polskę tylko trzecią eRP, to być może rzecz dotyczy zamordyzmu czego wyrazem jest poniższe zestawienie.

Byłoby to jednak dziwne, bo prezydent Nawrocki deklarował się jako przeciwnik działań Tuska i Żurka, wetując ostatnio ustawę o cenzurze.

Na spotkaniu z dziennikarzami, Nawrocki powiedział:

Konstytucja jest łamana, więc jeśli Pan redaktor mnie pyta, czy wszyscy mogą liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce, szczególnie za sprawą decyzji ministra Żurka o pozakonstytucyjnej zmianie systemu losowania sędziów, to tak nie jest. Są w Polsce osoby, które nie mogą liczyć na sprawiedliwy proces…

Przypominam także, że odpowiedzialność za wartości wolnego świata, tego świata, do którego tak blisko jest Polsce, którego Polska jest w istocie częścią. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo w zasadniczej mierze bierze Sojusz Północnoatlantycki na czele ze Stanami Zjednoczonymi…

Było to bardzo dobre spotkanie odbywające się w dobrej, przyjaznej atmosferze. Państw, które są w istocie sojusznikami i przyjacielami.

Karol Zelig ?

Karol Nawrocki jako polityk przypomina ostatnio specyficzną odmianę bohatera filmu Zelig, który miał zwyczaj upodabniać się do otoczenia, w którym przebywał. W Częstochowie, wśród kibiców wygłasza patriotyczne przemówienia, a “chwilę potem”, na spotkaniu w Londynie, mówi zgodnie z obowiązującą poprawną narracją jakby nie znał historii relacji pomiędzy Polską a Zdradliwą Brytanią będącą na dodatek narzędziem „Bestii”.

Tradycyjne wartości wolnego świata o których wspomniał Nawrocki nie są na pewno wartościami państwa na Wyspach Brytyjskich, które ostatnio stoczyło się do poziomu totalitaryzmu. Nie są też wartościami unijnymi, które zostały nazwane przez Ursulę von der Leyen “wartościami Talmudu”.

Wartościami do których Polska powinna aspirować są wartości cywilizacji łacińskiej, cywilizacji niszczonej przez sojusz UE i W. Brytanii. Czy Karol Nawrocki o tym nie wie czy może udaje, prowadząc grę? Przypominam, że już mieliśmy takiego, który rzekomo prowadził grę, a dziś, post factum, jest nazywany przez wielu „zwykłym idiotą”.

Świat płonie… ale czy płomienie są prawdziwe?

Świat płonie… ale czy płomienie są prawdziwe?

Autor: Quick Take – The world is burning…but are the flames real?, Kit Knightly, Jan 9, 2026

AlterCabrio, 13 stycznia 2026

Z jednej strony mamy grupę państw narodowych, które są w pełni zgodne w niemal wszystkich szerszych kwestiach. Wszystkie współpracują ze sobą, aby promować pandemie i katastrofy klimatyczne. Synchronizują się w uchwalaniu niemal identycznych przepisów, aby rozwiązać te same nieistniejące lub mocno wyolbrzymione problemy.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Świat płonie… ale czy płomienie są prawdziwe?

Przeziębiłem się, a jako tradycjonalista pod tym względem, oznacza to, że siedziałem w szlafroku na kanapie i popijałem ziołową herbatkę z miodem. (Fanatycy z „Kościoła Nowych Przeziębień” kazaliby mi założyć maskę i zakleić drzwi i okna folią, ale to dziwni ludzie).

Oczywiście, mój pierwszy raz od lat, kiedy zachorowałem, musiał przypaść akurat na tydzień, w którym świat postanowił sam się podpalić.

Albo przynajmniej udaje, że tak jest, ale do tego dojdziemy.

Maduro został porwany. Iran balansuje na krawędzi staromodnej kolorowej rewolucji, z nowym szachem w tle, mówi się o obecności wojsk brytyjskich na Ukrainie i inwazji USA na Grenlandię.

Nastał Nowy Rok, a świat pogrążył się w chaosie.

Ale czy to prawdziwy chaos? A może chaos sztucznie wywołany?

Stali czytelnicy wiedzą, że skłaniałbym się ku temu drugiemu. Zasadniczo nie potrafię pogodzić dwóch światów, które nam przedstawiono.

Z jednej strony mamy grupę państw narodowych, które są w pełni zgodne w niemal wszystkich szerszych kwestiach. Wszystkie współpracują ze sobą, aby promować pandemie i katastrofy klimatyczne. Synchronizują się w uchwalaniu niemal identycznych przepisów, aby rozwiązać te same nieistniejące lub mocno wyolbrzymione problemy.

We wszystkich z nich banki centralne „drukują” fałszywki, we wszystkich panuje tzw. „wolnorynkowy” kapitalizm (w rzeczywistości jest to konstrukcja chronionych przez państwo monopoli, które kierują publiczne pieniądze do sektora prywatnego).

Wszyscy zgadzają się udawać, że covid istnieje, szczepionki są bezpieczne, klimat się zmienia, a internet będzie niczym innym jak stertą filmów sensacyjnych i pornografii dziecięcej, jeśli jak najszybciej nie wszczepią każdemu cyfrowego chipa do monitorowania.

Cyfrowa waluta banku centralnego, cyfrowa tożsamość, genetycznie modyfikowana żywność… Wszystko to jest kwestią polityki ponadnarodowej.

Mówią te same kłamstwa, by służyć tym samym celom. Wszyscy są tacy sami.

==============================

Z drugiej jednak strony mówi się nam, że nie potrafią rozwiązać żadnego konfliktu terytorialnego lub politycznego ani sporu inaczej niż w najbardziej prymitywny, podły i gwałtowny sposób.

Nigdzie konflikt między pozorną współpracą a rzekomym konfliktem nie jest bardziej widoczny niż w wojnie nuklearnej – a raczej jej braku. Indie i Pakistan toczyły wojnę (na krótko). Podobno oba kraje posiadają broń nuklearną, ale żadne z nich jej nie użyło. Stany Zjednoczone przejmują rosyjskie tankowce na Karaibach, a Wielka Brytania rozważa wysłanie brytyjskich wojsk na Ukrainę.

Czy ktoś mówi o wojnie nuklearnej? Co się stało z wzajemnym zagwarantowanym zniszczeniem [MAD]? Kiedy przestało być brane pod uwagę?

Jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to takie, że istnieje porozumienie – milczące lub jawne – że konflikty te będą mogły zajść tylko tak daleko, ale nie dalej.

I to czyni je fałszywymi. Bezsprzecznie, niezaprzeczalnie, fałszywymi.

Jeśli można się zgodzić na brak wojny nuklearnej, to można się zgodzić na brak wojny w ogóle. Każda wojna, do której dojdzie, logicznie rzecz biorąc, jest wojną, której chcą obie strony.

Często wracam do tego cytatu Orwella, bo nie jestem pewien, czy da się lepiej wyrazić tę myśl:

Tak więc obecna wojna, jeśli mierzyć ją standardami dawnych konfliktów zbrojnych, jest po prostu fikcją. Przypomina walki toczone przez samce niektórych przeżuwaczy, których rogi wyrastają pod takim kątem, że zwierzęta nie mogą wyrządzić sobie żadnej krzywdy. Choć nierzeczywista, wojna nie jest jednak pozbawiona znaczenia. Pochłania nadwyżkę dóbr konsumpcyjnych i pomaga konserwować typ mentalności, niezbędny do funkcjonowania społeczeństwa hierarchicznego. Wojna, jak zobaczymy, jest obecnie wyłącznie sprawą wewnętrzną danego państwa. W przeszłości rządzący poszczególnymi krajami naprawdę walczyli przeciwko innym narodom, a zwycięzca łupił pokonanego, choć świadomość wspólnoty interesów kazała mu ograniczać rozmiary wyrządzanych zniszczeń. Dziś państwa nie wojują między sobą. Klasy rządzące toczą wojnę z własnymi poddanymi, a jej celem nie jest zdobywanie nowych terytoriów lub ochrona starych, tylko zachowanie struktury społecznej w niezmienionej formie. Słowo „wojna” stało się zatem mylące.

George Orwell, Rok 1984

Mam przeczucie, że w tym chaosie kryje się większy schemat, który ujawni się jeszcze przed końcem roku, coś na kształt porządku ponadnarodowego, zakładającego, że państwowość generuje konflikty, które globalizacja mogłaby rozwiązać.

Nadal kaszlę i bełkoczę między zdaniami, więc streszczam się. Zajmiemy się tym bardziej szczegółowo, kiedy będę mieć wolniejszy umysł.

_______________

Quick Take – The world is burning…but are the flames real?, Kit Knightly, Jan 9, 2026

Fragment powieści ‘Rok 1984’ G. Orwella w tłumaczeniu Julii Fiedorczuk.

Wyborczy blamaż nieudaczników po Hołowni.

Wyborczy blamaż nieudaczników.

Partia „przyszłosci” nie ogarnęła

problemów technicznych

13.01.2026 wyborczy-blamaz-nieudacznikow

Skarbnik „Polski 2050 Łukasz Osmalak poinformował, że partia zwróci się do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie unieważnionej drugiej tury poniedziałkowych wyborów na przewodniczącego ugrupowania. Jesteśmy przekonani, że ingerował ktoś z zewnątrz – dodał.

Ponad 800 uprawnionych działaczy Polski 2050 wybierało w poniedziałek w II turze liderkę ugrupowania: o stanowisko ubiegały się ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie w drugiej wyborów na przewodniczącego Polski 2050 zostało unieważnione – jak wówczas podano – z powodu problemów technicznych.

Mamy, nie wiadomo skąd, oddanych ponad 26 tysięcy nieuprawnionych głosów. Chcemy, żeby zostało to zbadane – podkreślił Osmalak. – Jesteśmy przekonani, że ktoś z zewnątrz zaingerował, natomiast nie mamy pojęcia, kto, w jaki sposób i dlaczego – dodał.

Wiceminister cyfryzacji, poseł „Polski 2050” Michał Gramatyka poinformował na platformie X, że zarząd partii zdecydował także o zgłoszeniu tej sprawy do Prokuratury Krajowej. „Z posiadanych dokumentów wynika, że partia poprawnie przygotowała wybory – do ingerencji w system doszło podczas głosowania” – podkreślił.

W wydanym we wtorek po południu oświadczeniu zarządu Polski 2050 podkreślono brak zastrzeżeń do działań Krajowej Komisji Wyborczej. Jak zaznaczono, zadziałała ona w sposób modelowy: „szybko, odpowiedzialnie i zgodnie z procedurami, podejmując niezwłocznie decyzję o przerwaniu głosowania i unieważnieniu drugiej tury wyborów bez odczytu wyników”.

Jak poinformowano, przewodniczący ugrupowania Szymon Hołownia podjął decyzję o zwołaniu Rady Krajowej na 16 stycznia 2026 r. co jest najszybszym możliwym terminem statutowym. „Rada Krajowa podejmie decyzję, w jaki sposób proces wyborczy będzie prowadzony dalej: z jednej strony możliwie szybko, z drugiej w sposób w pełni bezpieczny dla organizacji i jej członków. Bezpieczeństwo i wiarygodność procesu są dla nas absolutnym priorytetem” – podkreślono.

„Polska 2050 Szymona Hołowni pozostaje wierna zasadom transparentności, odpowiedzialności i ochrony demokratycznych standardów – zarówno w państwie, jak i we własnych strukturach” – czytamy w oświadczeniu zarządu krajowego partii.

Poniedziałkowe głosowanie w II turze wyborów w Polsce 2050 rozpoczęło się po godz. 16, było przeprowadzone online. Miało się zakończyć o godz. 22, a po tej godzinie planowane było ogłoszenie wyników. Ok. godz. 23.30 wciąż jednak ich nie ujawniono. W mediach pojawiały się informacje o nieprawidłowościach podczas głosowania, w którym uprawnionych było ponad 800 osób.

W nocy biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że z powodu problemów technicznych głosowanie w drugiej turze wyborów na przewodniczącego partii Polska 2050 w dniu 12 stycznia zostało unieważnione. Termin przeprowadzenia drugiej tury wyznaczy niezwłocznie Rada Krajowa partii.

O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni ubiegało się pierwotnie pięcioro jej członków, I tura została przeprowadzona w sobotę. Z kolei w sobotę 17 stycznia w Warszawie miała się odbyć Rada Krajowa ugrupowania, na której planowane było pierwsze oficjalne wystąpienie nowej przewodniczącej. Tego samego dnia rada miała wybrać także czterech członków Zarządu Krajowego spośród wszystkich członków Rady Krajowej, która liczy obecnie 57 osób.

Sposób na radary. Plaga fałszywych tablic rejestracyjnych

Sposób na radary. Plaga fałszywych tablic rejestracyjnych

13.01.2026 BD nczas

Odcinkowy pomiar prędkości.
Odcinkowy pomiar prędkości. / Fot. PAP

Policja twierdzi, że to już „masowe zjawisko”, z którym trudno sobie poradzić. W ten sposób tysiące pojazdów i ich kierowcy unikają mandatów. To naturalna reakcja na tysiące radarów i czasami absurdalne ograniczenia szybkości, które szybko pozbawiają kierowców nie tylko pieniędzy, ale i punktów.

Raport francuskiej policji mówi, że już „setki tysięcy pojazdów jest zarejestrowanych na nieistniejące podmioty”, a taki „proceder pozwala właścicielom tych pojazdów uniknąć mandatów drogowych”. „Straty” skarby państwa ocenia się na miliony euro.

Chodzi też o podrabianie tablic „prawowitych właścicieli” samochodów, którzy otrzymują mandaty za wykroczenia, których nie popełnili. Policja widzi problem w zmianie przepisów z 2017 roku i uproszczeniu procedur administracyjnych poprzez ich digitalizację online.

Miało to otworzyć drzwi oszustwom. Chodzi o podszywanie się pod „specjalistów motoryzacyjnych” (przedstawicieli salonów samochodowych, zawodowych sprzedawców) upoważnionych do dostępu do systemy rejestracji. Państwo przyznało zezwolenia dostępu do systemu dla około 34 000 „zaufanych podmiotów zewnętrznych”, ale bez żadnej poważnej ich weryfikacji. Teraz około 4000 z nich jest zawieszanych lub wykluczanych z systemu każdego roku za nadużycia, co stanowi ponad 10% całości.

Oszuści w taki sposób uzyskują dostęp do rejestracji pojazdów i wykorzystują sfałszowane dokumenty rejestracyjne. Później mandaty za uchwycenie samochodu na fotoradarze docierają nie do sprawcy, ale do zarejestrowanego oficjalnie właściciela lub salonu-widma. Mandaty są odrzucane, a sprawca wykroczenia pozostaje bezkarny.

Podobno jest to metoda już „preferowana przez zorganizowaną przestępczość”. Policja uważa, że w tle może być pranie pieniędzy, sprzedaż kradzionych samochodów, czy nawet handel narkotykami. Są już wykryte przypadki, jak sprawa „Las Vegas Auto”. Za 600 euro można było zarejestrować pojazd na taką nieistniejącą firmę, a pojazdy takie odnaleziono nawet na Majotcie i w garażach… Pałacu Prezydenckiego.

Pośrednicy otwarcie oferują swoje usługi w mediach społecznościowych, na Snapchacie i Facebooku. Standardowe stawki to 40 euro za anulowanie dowodu rejestracyjnego poprzedniego właściciela, 80 euro za aktualizację ubezpieczenia, 100 euro za wydanie nowego dowodu rejestracyjnego.

Według szacunków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 2025 r., „średnio każdego roku identyfikowanych jest 250 000 pojazdów zarejestrowanych w sposób nieuczciwy”. Tylko w stołecznym regionie Île-de-France zidentyfikowano 138 salonów-widm, które rzekomo sprzedały i zarejestrowały ponad 1000 pojazdów.

Źródło: Le Parsisien

Satanic „Black Mass” in Austin — PROTEST!

John Horvat <jhorvat@returntoorder.org>

Dear Prof. Dakowski,

Satanists are planning on hosting a „Black Mass” in a bar in Austin, Texas!

A „Black Mass” consists of blaspheming against the true Mass, and often involves the desecration of a consecrated host or other sacred objects.

CLICK THE LINK BELOW to sign our petition against this sacrilegious event

https://www.returntoorder.org/petition/protest-against-black-mass-in-austin-texas/?PKG=RTOE2246

An „FAQ” part of the event reads as follows:

„A Black Mass flips the script on traditional religious ritual, using symbolism and theater to champion personal autonomy, skepticism, and rebellion against imposed authority.”
(Source: EventBrite .com)

Black Masses are always offensive, as their purpose is meant to blaspheme God and desecrate sacred things.

What is more, this „Black Mass” is followed an „unbaptism ceremony,” in which one is encouraged to renounce the vows made at baptism.

CLICK THE LINK BELOW to protest against this „Black Mass” in Texas
https://www.returntoorder.org/petition/protest-against-black-mass-in-austin-texas/?PKG=RTOE2246

We must pray and act to stop this black mass. Here are two ways you can help:

   – Offer prayers and sacrifices in reparation for Satanism

   – SIGN AND SHARE our petition drive demanding the cancellation of the „Black Mass”

When Our Lord is under attack, we have to fight back!

Please sign our petition and help do your part to defend Our Lord’s honor.

If we don’t defend Our Lord’s honor, who will?

Sincerely,


John Horvat

Vice-President,
Tradition, Family, and Property (TFP)

www.returntoorder.org
Full Financial Disclosure

Return to Order
PO Box #341
Hanover Pennsylvania 17331
United States

Zima uderzyła w ceny prądu. Polska najdroższa w Europie. [Oczywiście nie „zima”, a durnie ideolo!!]

Zima uderzyła w ceny prądu.

Polska najdroższa w Europie

Wysokie ceny gazu mogą również przyczyniać się do wzrostu cen emisji dwutlenku węgla. Wraz ze wzrostem cen gazu producenci energii elektrycznej przechodzą na węgiel, który jest bardziej emisyjny – co zwiększa emisje, a w konsekwencji popyt na uprawnienia do emisji – opisują analitycy z GMK Center.

oprac. Magda Żugier 13 stycznia 2026, money.pl/zima-uderzyla-w-ceny-pradu-polska-najdrozsza-w-europie

Podczas najmocniejszego ataku zimy od lat krajowy system energetyczny musiał oprzeć się przede wszystkim na paliwach kopalnych. Przy słabym wietrze, niskim nasłonecznieniu i braku możliwości magazynowania energii kluczową rolę przejęły bloki węglowe – opisuje bizblog.spidersweb.pl.

13 stycznia przed godz. 7 rano węgiel kamienny odpowiadał za 51 proc. krajowego miksu energetycznego, węgiel brunatny za 24,8 proc., a gaz ziemny za 16,8 proc. Łącznie paliwa kopalne odpowiadały za blisko 76 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce. Choć taka struktura pozwoliła utrzymać stabilność systemu, miała ona wyraźne konsekwencje kosztowe.

Najlepiej widać je na rynku dnia następnego. Polska znalazła się na czele europejskiego zestawienia z ceną 261 euro za megawatogodzinę. Za nią uplasowały się Węgry (253 euro), a następnie ex aequo Bułgaria i Rumunia (po 248 euro). Wysokie ceny notowały też Litwa i Łotwa (232 euro), Słowacja (231 euro), Serbia (229 euro), Estonia (228 euro) oraz Chorwacja (227 euro).

Wielkie błędy gigantów. Nawet tak znane firmy nie uniknęły poważnych problemów

Portal podkreśla, że na drugim biegunie znalazły się kraje skandynawskie. W Norwegii ceny wahały się od 29 euro na północy do 103 euro na południu, a w Szwecji od 61 do 103 euro. Niższe stawki notowano także we Francji (90 euro), Hiszpanii i Portugalii (po 96 euro), Holandii (98 euro) oraz Finlandii (100 euro).

Rosnąca cena CO2 zwiększa presję

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na koszty energii jest rosnąca cena emisji dwutlenku węgla. Uprawnienia do emisji CO2 osiągnęły 2,5-roczne maksimum. Od lipca ubiegłego roku ich cena wzrosła o około 25 proc., a obecnie przekracza 88 euro za tonę.

Jak wskazuje firma maklerska Vertis w nocie cytowanej przez Montel, rynek nie ma jasności,[Sic!! md] czy w najbliższych tygodniach możliwy będzie dalszy wzrost cen, czy raczej korekta wynikająca ze spadku awersji do ryzyka. Kluczowe znaczenie mogą mieć prognozy pogody — ustąpienie mrozów ograniczyłoby zapotrzebowanie na energię.

W dłuższym horyzoncie eksperci spodziewają się jednak dalszego wzrostu cen CO2. Według prognoz mają one sięgnąć 126 euro za tonę w 2030 r., głównie w związku z wycofywaniem bezpłatnych uprawnień. Analitycy GMK Center przypominają, że w tym roku niektóre sektory otrzymają jeszcze do 30 proc. darmowych uprawnień, ale do końca dekady mechanizm ten zostanie całkowicie wygaszony.

Eksperci zwracają też uwagę, że wysokie ceny gazu sprzyjają powrotowi producentów energii do węgla, który jest bardziej emisyjny. To zwiększa emisje CO2 i popyt na uprawnienia, co dodatkowo napędza presję kosztową w systemach energetycznych opartych na paliwach kopalnych.

Źródło: bizblog.spidersweb.pl

Kilkaset milionów poszło z dymem przez jedną przesyłkę z Niemiec. Baterie do hulajnóg.

Kilkaset milionów poszło z dymem pod Poznaniem

przez jedną przesyłkę z Niemiec

Karolina Piechota fakt 13 stycznia 2026,

Blisko 200 strażaków przez wiele godzin walczyło z pożarem hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem. Obiekt był zatowarowany „po sufit”. Straty są ogromne — mowa nawet o kilkuset mln zł. Jak się okazuje, wszystko to przez jedną przesyłkę z Niemiec. Biegły wskazał przyczynę pożaru.

Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym.
Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym. Foto: ml. kap.Kamila Kozłowska/ KW PSP Poznań / Facebook

Ogień w hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pojawił się w niedzielę, 11 stycznia, wczesnym rankiem. Pożar błyskawicznie się rozwinął, zajmując cały obiekt o powierzchni 12 tys. m kw. Przez wiele godzin z żywiołem walczyło prawie 200 strażaków.

Ze względu na duże zadymienie do mieszkańców okolicy rozesłano alerty RCB, w których zalecano pozamykanie okien i pozostanie w domach.

Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym. Wszystko przez jedną paczkę

Dopiero w poniedziałek, 12 stycznia, sytuacja była na tyle opanowana, że swoje czynności na pogorzelisku mogli wykonać policjanci z grupy śledczej i biegły z zakresu pożarnictwa. Jak dowiedział się „Fakt”, znane są już przyczyny pożaru. Wszystko zaczęło się od jednej przesyłki.

— Biegły z zakresu pożarnictwa wyraził opinię dotyczącą przyczyny pożaru wskazując, że jedynym źródłem ognia była znajdująca się w hali przesyłka z zawartością baterii do hulajnóg. Biegły wykluczył udział osób trzecich w zdarzeniu. Na tę okoliczność został dzisiaj przesłuchany. Policjanci ustalili, że przesyłka została nadana z firmy na terenie Niemiec i miała ostatecznie trafić do firmy zajmującej się naprawą i konserwacją baterii ma terenie Mazowsza — przekazała „Faktowi” Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji.

Nawet kilkaset mln zł strat

Cały czas trwa ustalanie wartości strat. Wiadomo, że te są ogromne. Wstępnie policja mówi nawet o kilkuset milionach złotych. Jak przekazywał wcześniej Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, dokładne oszacowanie strat będzie możliwe po przesłuchaniu przedstawiciela właściciela hali.

O dalszych czynnościach w śledztwie zdecyduje prokurator.

/10

Z pożarem walczyło prawie 200 strażaków.

/10

Znane są przyczyny wybuchu pożaru.

/10

Według biegłego zaczęło się od baterii do hulajnogi elektrycznej.

/10

Straty mogą sięgać nawet kilkuset mln zł.

/10

Pożar hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem

/10

Pożar hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem

/10

Pożar hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem

/10

Pożar hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem

/10

Pożar hali magazynowej firmy Schenker w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem

/10

Niedziela. Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

18.01.2026 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

14/01/2026 przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

Serdecznie zapraszam, Tadeusz Rosiński

===========================================

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

============================================

ZAMOŚĆ –  o godz. 15-tej Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17-tej

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą?

Z mediów społecznościowych:

czy lekarze powtarzają to,

co każe mówić rząd?

Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą?

pch24/lekarze-powtarzaja-to-co-kaze-mowic-rzad

(Fot. Pixabay)

Odwrócenie przez amerykański rząd piramidy żywieniowej wzbudziło wiele komentarzy. Jeden z nich zamieścił na platformie Twitter (X) Dawid Pałka, przedsiębiorca i inwestor. Autor nie skupił się na tym, czy tak zasadnicza zmiana zasad odżywiania się – odwrócenie ról diety wysoko-węglowodanowej (pieczywo, makarony, ziemniaki) na rzecz białka, nabiału i zdrowych, niewysokoprzetworzonych  tłuszczów – jest słuszna, czy nie. Zajął się natomiast postawą tak środowisk medycznych.

Tutaj najbardziej dla mnie szokujące [jest to], że po oficjalnym wydaniu tej decyzji przez ministerstwo, American Medical Association, czyli największa organizacja zrzeszająca lekarzy, stwierdziła, że to jest bardzo dobra zmiana, właściwa zmiana; że zdrowe jedzenie jest lekarstwem dla ludzi. Moje pytanie: to co, oni wcześniej o tym nie wiedzieli, to nie wynikało to z jakiegoś stanu wiedzy, z jakichś książek, z badań? Czemu się wcześniej nie odzywali? Czemu wcześniej nic nie mówili? Dopiero kiedy oficjalnie rząd to zaanonsował, to wtedy: „tak popieramy tą zmianę” – zauważył Dawid Pałka.

Według autora, ta sytuacja rzuca cień na wiarygodność gremiów, od których bardzo wiele zależy w kwestii zdrowia publicznego i indywidualnego osób polegających na rekomendacjach uznanych lekarzy.

No to z całym szacunkiem – jeśli tego typu organizacje lekarskie są na łańcuszku rządowych instytucji i ministerstw, to jak my mamy wierzyć w autorytet lekarzy? No bo, wiecie – przypominam się, ja nie jestem foliarzem, tak? –  i nie chcę tutaj mówić złych rzeczy, ale jeszcze kilka lat temu mieliśmy sytuację z pewną pandemią, kiedy oficjalne różnego rodzaju zgromadzenia lekarzy, konsylia mówiły nam pewne rzeczy zgodne z główną linią narracji rządowej – mówił przedsiębiorca.

Czyli co? Faktycznie tak jest? Lekarze mówią to, co „trzeba” mówić, a nie to, co jest prawdą? A jeśli zmienia się główny nurt i główny przekaz, to wtedy zmieniają tą narracje? No bo jak mamy to inaczej, właściwie interpretować? Wytłumaczcie mi to, proszę – poprosił swoich czytelników Dawid Pałka.

=======================

mail:

Przecież dupki, którym kazano wymyślić 'klimatologię” i „groźny efekt cieplarniany”, [a przecież mamy geofizykę i w niej np. meteorologię], też od swego początku powtarzają bzdurne slogany, a nikt ich na razie nie wsadził do więzienia…

Sute dotowanie propagandy Tuska. Ponad 1,65 miliarda popłynęło do TVP

Sute dotowanie propagandy Tuska.

Miliardy popłynęły do TVP

13.01.2026 nczas/sute-dotowanie-propagandy-tuska-miliardy-poplynely-do-tvp/

Zarobki w TVP
TVP Zdjęcie ilustracyjne: PAP/Canva (kolaż)

Telewizja Polska zakończyła rok 2025 z pokaźnym bilansem wpływów z państwowej kasy. W grudniu na konto publicznego nadawcy wpłynęła ostatnia transza środków, zamykając roczną sumę dotacji na poziomie ponad 1,65 miliarda złotych. Mechanizm bezpośredniego finansowania z budżetu stał się nową normą, a przecież miało być inaczej.

Zgodnie z danymi opublikowanymi w serwisie internetowym spółki, tylko w grudniu Telewizja Polska podpisała umowę na dotację w wysokości blisko 49 milionów złotych, choć faktyczny przelew, jaki trafił do nadawcy w ostatnim miesiącu roku, wyniósł ponad 60 milionów złotych.

Przez minione dwanaście miesięcy TVP regularnie otrzymywała finansowe zastrzyki – największe transze zakontraktowano we wrześniu, kiedy umowa opiewała na 715 milionów złotych, oraz w styczniu i kwietniu, gdy było to odpowiednio 350 i 300 milionów. Ostatecznie łączna kwota dotacji w 2025 roku wyniosła 1,655 miliarda złotych.

Strumień publicznych pieniędzy popłynął również do Polskiego Radia, choć w znacznie mniejszej skali. Według wyliczeń wiceministra kultury Macieja Wróbla, przedstawianych we wrześniu w Sejmie, łącznie media publiczne – wliczając w to 17 rozgłośni regionalnych – miały w 2025 roku kosztować budżet państwa, czyli nas wszystkich, nieco ponad 2 miliardy złotych.

Obecny model, w którym media publiczne są dotowane wprost z budżetu, funkcjonuje od początku 2024 roku. Jest to pokłosie decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, który zawetował ustawę okołobudżetową zakładającą kontynuację wcześniejszego systemu rekompensat za utracone wpływy abonamentowe, wypłacanych w formie obligacji skarbowych.

Rząd Tuska niby chce to zmienić. Do konsultacji trafił projekt nowelizacji ustawy medialnej, który zakłada całkowitą likwidację abonamentu RTV na rzecz stałego finansowania w wysokości 2,5 miliarda złotych rocznie, waloryzowanego o inflację. Przyszłość tego rozwiązania stoi jednak pod dużym znakiem zapytania, gdyż jego wejście w życie zależy od podpisu prezydenta Karola Nawrockiego.

Dziś, 13-go. Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę. O 15-tej !!

13.01.26 Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę. )

12/01/2026 przez antyk2013

13. dnia każdego miesiąca

Króluj nam, Chryste!

Jak zawsze 13. dnia  miesiąca – w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów będzie sprawowana Msza św. w intencji Ojczyzny, ale z racji kolędy nie o godz. 18, lecz 15-tej. Stosownie do tego także comiesięczne czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę będzie odpowiednio wcześ­niej, mianowicie od godz. 12 do 15.

Gorąco zapraszam do zimnej kolegiaty, aby zogniskować nasze umysły i serca w jednomyślnej modlitwie o Polskę zawsze wierną oraz w wielu intencjach szczegółowych, od których zależy pomyślność tej ziemi i zwycięstwo mające przyjść przez Maryję, na miarę obietnic, jakie Polska nabyła za niebotyczną cenę wierności Barankowi przez wstawiennictwo Królowej Wniebowziętej!

M.P.