Nawet „Google AI” oszacowała, że szczepionki C-19 mogły zabić 1,1 miliona Amerykanów

Nawet „Google AI” oszacowała, że szczepionki C-19 mogły zabić 1,1 miliona Amerykanów

STEVE KIRSCH smiertelnosc-po- kowid-usa

8% wskaźnik poważnych obrażeń spowodowanych szczepionką Covid-19, podany w oficjalnych danych CDC V-safe, został potwierdzony w niezależnych sondażach przeprowadzonych wśród Amerykanów. Ekstrapolując z tego, możesz oszacować współczynnik śmiertelności.

Podsumowanie wykonawcze
Do oszacowania śmiertelności spowodowanej szczepionkami można wykorzystać 8% wskaźnik poważnych skutków ubocznych szczepionek przeciwko Covid-19, ponieważ śmierć jest (bardzo) poważnym skutkiem ubocznym. Kiedy poprosiłem firmę Gemini, AI LLM należącą do Google, o oszacowanie, jaki procent tych poważnych obrażeń kończy się śmiercią, na podstawie danych pochodzących z innych interwencji medycznych oszacowała, że śmiertelność osób poważnie rannych może wynosić od 0,1% do 5%. Zatem w przypadku 270 milionów zaszczepionych Amerykanów mamy:

21 mln poważnie rannych
1,1 mln zabitych
Sprawdziłem martwą liczbę 1M na 5 różnych sposobów, aby sprawdzić zdrowie psychiczne.

Wskaźnik poważnych obrażeń wynoszący 8%.
Dzięki bohaterskiej pracy Del Bigtree, Aarona Siri i ICAN w końcu poznaliśmy odsetek poważnych działań niepożądanych szczepionki przeciwko Covid-19 : 8%. CDC nie kwestionuje tej liczby. Nawet nie chcą o tym rozmawiać. W ogóle. Zgłosiło się 10 milionów osób, a 0,8 miliona zgłosiło, że wymaga opieki medycznej, co oznacza, że uraz był poważny.

Pulpit ICAN na podstawie danych V-safe z CDC pokazuje, że wskaźnik poważnych obrażeń wynosi 8%. To 21 milionów Amerykanów, którzy odnieśli poważne obrażenia. Wskaźnik poważnych obrażeń został potwierdzony przez Rasmussen Reports, który otrzymał prawie dokładnie taką samą liczbę obrażeń

Rasmussen Reports jest jedyną firmą sondażową w Ameryce, która nie boi się zadawać trudnych pytań . Reszta nigdy nie przeprowadzi podobnych sondaży, bo gdyby to zrobili, potwierdziłoby to liczby Rasmussena, a to byłoby naprawdę złe. Więc nikt tego nie robi. Rasmussen stwierdził, że wskaźnik poważnych obrażeń wynosi 7%, pytając bezpośrednio ludzi, czy osobiście doświadczyli takich obrażeń. Wow. To prawie dokładne dopasowanie do danych V-safe. Nazywa się to „odtwarzalnością” i oznacza, że prawdopodobnie jesteś bardzo blisko prawdy.Obejrzyjcie już teraz ten film , który podsumowuje ich najnowszą pracę, a także inne ankiety związane z Covid-19, które przeprowadzili w przeszłości. To oszałamiające. Szczególnie podobała mi się ta część na samym końcu, w której Mark mówi: „Albo dołącz do nas, albo udowodnij, że się mylimy”.Nikt, kto jest zwolennikiem szczepionek, nie chce zrobić ani jednego, ani drugiego. Chcą po prostu zignorować dane, które nie zgadzają się z ich narracją.

Do oszacowania zakresu współczynnika śmiertelności możemy wykorzystać znaną częstość występowania poważnych skutków ubocznych

Dlatego też Google AI spekuluje, że wskaźnik zgonów spowodowanych szczepionką na Covid-19 w stosunku do wskaźnika poważnych obrażeń może wynosić od 0,1% do 5% w oparciu o rzeczywiste liczby związane z innymi interwencjami medycznymi wysokiego ryzyka.Oznacza to, że może nastąpić aż 1,08 mln zgonów spowodowanych szczepionką na Covid (ponieważ 5% z 8% z 250 mln zaszczepionych Amerykanów = 1,08 mln), a oficjalnie zgłaszane jest zaledwie 21 600 zgonów. Nawet na bardzo niskim końcu zakresu jest to nadal katastrofa

Jeśli jedno niemowlę umrze, zatrzymamy fabrykę preparatów dla niemowląt. Nie ma jednak ograniczeń co do liczby zgonów, jakie może spowodować całkowicie „nieskuteczna” szczepionka. Następnie możemy przeprowadzić 5 niezależnych kontroli wiarygodności szacunków 1M

Niezależnebadania przeprowadzone przez Denisa Rancourta i jego zespół wykazały średnio 1 śmierć na 800 zastrzyków(jeśli nie masz czasu na przeczytanie pełnej analizy, możesz to pominąć na stronie 132). Tracey Beth Hoeg rzuciła wyzwanie Rancourtowi w debacie na żywo, ale nigdy nie przedstawiła żadnych przekonujących dowodów na to, że liczba ta byłaby dokładniejsza na podstawie danych. A zatem 750 mln zastrzyków/800 =937 000zmarłych Amerykanów po szczepionce przeciwko Covid-19, a liczba ta jest dość bliska szacunkom podanym powyżej.

System VAERS wykrył 18 862 przypadków, w których lokalizacja to USA, terytoria lub nieznane, a szczepionka to COVID19 lub COVID19-2, a pacjent zmarł. Odejmijmy 862 za zgony w tle niezwiązane ze szczepieniami (co wielokrotnie przewyższa liczbę zgłaszaną przez inne szczepionki). Następnie pomnóż przez współczynnik zaniżenia wynoszący 50 (co jest dość niskie, biorąc pod uwagę, że śmierć może nastąpić 2 lata po strzale i powiązanie nie zostanie rozpoznane). Mamy
900 000zgonów. Znów to samo .

Oficjalne dane CDC Wonder dotyczące śmiertelności w USA pokazują, że po wprowadzeniu szczepionek liczba zgonów nadal była wysoka i wynosiła około 520 000 zgonów rocznie. Na podstawie Rasmussena (patrz punkt 5 poniżej) możemy oszacować, że połowa z nich to Covid-19, połowa to szczepionka, co prowadzi do około 250 tys. zgonów rocznie razy 3,5 roku, co daje 875 000 zgonów, które można w uzasadniony sposób przypisać szczepieniom.

Dane dotyczące śmiertelności ze wszystkich przyczyn w USA z CDC Wonder.

Artykułopublikowany właśnie w recenzowanej literaturzewykazał, że po wprowadzeniu zastrzyków śmiertelność na wysoce zaszczepionym Cyprze wzrosła aż o 30%. Średnio śmiertelność wzrosła o 8,5% w porównaniu z danymi z 2020 r. dotyczącymi lat 2021 i 2022. Jeśli więc ekstrapolujemy to na liczby zgonów ze wszystkich przyczyn w USA, które zwykle wynoszą około 2,8 mln rocznie, otrzymamy 714 000 dodatkowych zgonów.

Wcześniejsza ankieta Rasmussena dotyczyła zgonów w gospodarstwach domowych związanych z Covid-19 i szczepionkami. Wykazało, że 10% osób zmarło w gospodarstwie domowym z powodu szczepionki …

Podsumowanie: CDC kłamało. Ludzie zgineli.

8% wskaźnik poważnych obrażeń nie jest „rzadki”, jak twierdzi CDC. Wskaźnik poważnych obrażeń to kolejna katastrofa =. To oficjalny V-safe CDC, który próbowali ukryć przed opinią publiczną. Jaki jest sens monitorowania bezpieczeństwa szczepionek, jeśli nie ujawnia się tego opinii publicznej? Spędzili ponad rok walcząc z ujawnieniem tych danych i opublikowali je dopiero po tym, jak zmusił ich do tego sąd. To pokazuje, jak bardzo są skorumpowani. To zadziwiające. Możemy ekstrapolować liczbę ofiar śmiertelnych na podstawie wskaźnika poważnych obrażeń, ponieważ śmierć jest formą poważnych obrażeń.

Skutek: szczepionka „mogła”* zabić nawet 1,1 miliona Amerykanów (*dużo więcej dopow.) .
Następnie zweryfikowałem to oszacowanie na 4 niezależne sposoby (każdy przy użyciu zupełnie innej metody) i za każdym razem uzyskiwałem prawie tę samą odpowiedź. Ale członkowie Kongresu głosowali przede wszystkim za finansowaniem szczepionki, więc Kongres nigdy nie będzie ponosić odpowiedzialności za zabicie miliona Amerykanów. Oznacza to niestety, że śmierć będzie kontynuowana w celu ochrony ich reputacji. I tak to właśnie wygląda. Google AI just estimated that as many as 1.1M Americans may have been killed by the COVID vaccines

„Jednoznaczne”: Nadmierna liczba zgonów na Cyprze powiązana z wprowadzeniem szczepionki na Covid

dr Brenda Baletti
(…) „Dane dotyczące zgonów z powodu Covid-19 są notorycznie niewiarygodne” – zgodził się Rancourt. Badania pokazują również, że trendy zidentyfikowane na Cyprze są zgodne z szerszymi trendami regionalnymi i globalnymi – twierdzą autorzy. Autorzy napisali, że w całej UE liczba nadmiernych zgonów wzrosła w 2020 r. i utrzymywała się do 2023 r., choć ze zmienną stopą procentową. Zauważyli, że Cypr jest jednym z państw członkowskich UE o najwyższym wskaźniku nadmiernej umieralności – w 2022 r. miał najwyższy wskaźnik nadmiernej umieralności w Europie, sięgający 26,4%. Było to zgodne z ustaleniami na całym świecie. Na przykład badanie wykazało, że podczas pandemii w USA odnotowano znaczny wzrost śmiertelności.Wcześniej opublikowane badania autorów wykazały znaczny wzrost śmiertelności na Cyprze w 2021 r. w porównaniu z 2020 r., nawet po wykluczeniu zgonów zgłoszonych jako spowodowane przez Covid-19 (/grypa).

Na potrzeby obecnego badania autorzy obliczyli średnią śmiertelność ze wszystkich przyczyn na podstawie danych sprzed pandemii z lat 2016–2019 i ocenili, jak śmiertelność odbiega od tego poziomu. Przed 2020 rokiem stwierdzili bardzo niewielką nadmierną śmiertelność. Swoje ustalenia przedstawili w szeregu tabel i wykresów. Ustalili dwa szczyty liczby szczepień w populacji Cypru wynoszącej 904 705 osób. W maju 2021 r., kiedy nastąpił pierwszy szczyt, zaszczepionych zostało 42% populacji. W grudniu 2021 r., w drugim szczycie, zaszczepiono 71% populacji. Odkryli, że po każdym szczycie szczepienia występował wyższy wskaźnik nadmiernych zgonów, który był poważniejszy po drugim szczycie. Zauważyli również, że w okresie od wybuchu „pandemii Covid-19” na Cyprze do rozpoczęcia kampanii szczepień nadmierna liczba zgonów utrzymywała się na niskim poziomie, a po wprowadzeniu szczepionki zaczęła znacznie rosnąć. Ogółem w latach 2021–2022 odnotowano około 3000 dodatkowych zgonów.

Wysoka śmiertelność latem „niesłychana”

Rancourt powiedział, że w danych było kilka interesujących rzeczy, których autorzy nie podkreślili. Cypr ma zazwyczaj wyższą śmiertelność zimą i niską latem – dodał. „To niespotykane, aby latem występowała wysoka śmiertelność. Jednak w 2021 r., tuż po pierwszej głównej fali wprowadzenia szczepień, po podaniu dużej liczby dawek szczepionki, w lecie wystąpił bardzo duży szczyt nadmiernej śmiertelności”. Następnie nastąpił kolejny szczyt wiosną i latem po wprowadzeniu szczepionek zimą 2022 r. W swoim badaniu naukowcy ponownie odkryli, że po wykluczeniu zgłaszanej liczby zgonów z powodu Covid-19 wzrost umieralności ze wszystkich przyczyn utrzymywał się. Odkrycie to jest również spójne z innymi badaniami – podają autorzy.

Autorzy stwierdzili, że ich badanie było ograniczone brakiem możliwości zbadania przyczyn udokumentowanej nadmiernej śmiertelności. Zarzucali brak dostępu do szczegółowych aktów zgonu, które nie zostały udostępnione badaczom.„Wzywamy oficjalne władze do dzielenia się informacjami na temat diagnoz i przyczyn zgonów z odpowiednich aktów zgonu , aby dokładniej zbadać przyczyny leżące u podstaw tych kłopotliwych ustaleń dotyczących zwiększonej śmiertelności” – napisali. Zwrócili uwagę na kilka kwestii zidentyfikowanych w istniejącej literaturze, które dostarczają hipotez na temat przyczyn wzrostu umieralności ze wszystkich przyczyn i podkreślają „obawy, że kampania szczepień mogła przyczynić się do obserwowanej na całym świecie nadmiernej śmiertelności”… Obrońca

Nadmierne zatrzymanie krążenia i śmiertelność po szczepieniu przeciwko Covid-19 w hrabstwie King w stanie Waszyngton

PETER A. MCCULLOUGH, lekarz medycyny, MPH

Wcześniej przekazywaliśmy Państwu wiadomości z hrabstwa King w Seattle w stanie Waszyngton o zatrzymaniu krążenia z elitarnego systemu MEDIC ONE EMS, który dysponuje najdokładniejszymi danymi w kraju. Tak się składa, że jest to jeden z najczęściej szczepionych obszarów metropolitalnych w Ameryce.Hulscher i wsp. z Fundacji McCullough kierowali zespołem badaczy, który opierał się na rocznych raportach z danymi i integrował je ze statystykami dotyczącymi szczepień przeciwko Covid-19 i populacji. Jest to analiza ekologiczna bez danych dotyczących indywidualnych przypadków, dlatego można wyciągnąć jedynie ogólne wnioski na poziomie populacji.

Około 98% populacji hrabstwa King otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19 do 2023 r. Nasza analiza wykazała 25,7% wzrost całkowitej liczby zatrzymań krążeniowo-oddechowych i 25,4% wzrost śmiertelności z powodu zatrzymania krążenia w latach 2020–2023 w hrabstwie King , WA. Szacuje się, że nadmierna liczba zgonów z powodu zatrzymania krążenia i oddechu wzrosła o 1236% od 2020 r. do 2023 r., z 11 nadmiernych zgonów (95% CI: -12, 34) w 2020 r. do 147 nadmiernych zgonów (95% CI: 123, 170) w 2023 r. Zaobserwowano kwadratowy wzrost nadmiernej śmiertelności z powodu zatrzymania krążenia i oddechu przy wyższych wskaźnikach szczepień przeciwko Covid-19. Ogólna populacja hrabstwa King gwałtownie spadła o 0,94% (21 300) w 2021 r., odbiegając od oczekiwanej wielkości populacji. Zastosowanie naszego modelu na podstawie tych danych do całych Stanów Zjednoczonych dało w latach 2021–2023 49 240 dodatkowych przypadków zatrzymania krążenia ze skutkiem śmiertelnym”.

Hulscher, N., Cook, M., Stricker, R. i McCullough, PA (2024). Nadmierne zatrzymanie krążenia i śmiertelność po szczepieniu przeciwko Covid-19 w hrabstwie King w stanie Waszyngton. Przeddruki. https://doi.org/10.20944/preprints202405.1665.v1

Dane te są niezwykle niepokojące, biorąc pod uwagę wzrost umieralności ze wszystkich przyczyn obserwowany w Stanach Zjednoczonych, który został dokładnie zbadany i opisany przez analityka Edwarda Dowda w jego książce „Przyczyna nieznana”: Epidemic of Sudden Deaths in 2021, 2022 i 2023 . Hulscher i współpracownicy odkryli, że pomimo pandemicznego spadku liczby ludności w hrabstwie, po szczepieniu wzrosła zarówno liczba przypadków zatrzymania krążenia, jak i zgonów. Odkrycia te, wśród wielu innych, zdecydowanie potwierdzają wycofanie wszystkich szczepionek przeciwko Covid-19 z użytku publicznego oraz natychmiastowe programy kliniczne i badawcze mające na celu powstrzymanie fali zatrzymań krążenia spowodowanych szczepionką, które mają miejsce przez lata po wstrzyknięciu.

Peter A. McCullough, lekarz medycyny

www.mcculloughfnd.orgHulscher, N., Cook, M., Stricker, R. i McCullough, PA (2024). Nadmierne zatrzymanie krążenia i śmiertelność po szczepieniu przeciwko Covid-19 w hrabstwie King w stanie Waszyngton. Przeddruki. https://doi.org/10.20944/preprints202405.1665.v1 – https://petermcculloughmd.substack.com/p/breaking-publication-excess-cardiopulmonary

Cała nadmierna śmiertelność spowodowana szczepieni…
Szczepionki RNA ludobójcza broń biologiczna działa…

===================

https://expose-news.com/wp-content/uploads/2023/11/UNCED_1992_Document_Scan_from_George_W._Hunt.pdf

Lekarz ginekolog: Medycyna dostarcza dowodów przeciwko „aborcji” i antykoncepcji

Lekarz ginekolog: Medycyna dostarcza dowodów przeciwko „aborcji” i antykoncepcji

pch/ginekolog-medycyna-dostarcza-dowodow-przeciwko-aborcji-i-antykoncepcji

Nagonka na lekarzy, którzy odważnie dzielą się popartą naukowo wiedzą medyczną, jest najczęściej związana z naruszeniem interesów finansowych – czy to koncernów farmaceutycznych, czy interesów związanych tzw. rozrodem wspomaganym, także zaburzaniem pracy przemysłu aborcyjnego. To są potężne biznesy, które potrafią skorzystać z wszelkich możliwych środków, żeby zaszkodzić lekarzom, którzy godzą w ich dochody – mówi doktor nauk medycznych Przemysław Binkiewicz, specjalista chorób kobiecych i położnictwa.

Panie Doktorze, o katolickich ginekologach krążą legendy. Zacznijmy od tego, czy pacjentki, które przychodzą na wizytę, wita Pan słowami: „Szczęść Boże”?

Raczej „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” [uśmiech], ale OK, „Szczęść Boże” to pozdrowienie ludzi pracy. W gabinecie jestem zawsze bardzo zapracowany, więc to adekwatne przywitanie.

Nie znam legend o katolickich ginekologach, ale jesteśmy gronem koleżanek i kolegów, którzy wspierają się w wielu sprawach. Dotyczy to głównie zagadnień zawodowych, bo – jak wszyscy lekarze – dążymy do osiągnięcia jak najwyższego poziomu profesjonalizmu. Przy okazji zaś staramy się osiągnąć wysoki poziom etyczny. Korzystamy ze wszystkich możliwych osiągnięć współczesnej nauki, wymieniamy się wiedzą w grupach internetowych, korzystamy z webinariów, kilkakrotnie w ciągu roku organizowane są spotkania naukowe, na których mamy okazję do dzielenia się najświeższymi informacjami, żywo dyskutować, podnieść kompetencje, a także nacieszyć się swoim towarzystwem. Od kilku lat działa towarzystwo naukowe skupiające lekarzy wielu specjalności, którzy troszczą się o zdrowie prokreacyjne naszych pacjentów. Funkcjonuje także sekcja katolickich ginekologów Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. Jest w czym wybierać jeśli chodzi o wsparcie naukowe i bioetyczne. Wracając zaś do wizyty pacjentki w gabinecie – najczęściej witamy się po świecku, ale „z Panem Bogiem” na pożegnanie może poprawić wyniki leczenia [uśmiech], bo bez Bożej opieki sami niewiele możemy zdziałać.

Aborcja jest prawem człowieka?

W języku prawych ludzi to pytanie powinno brzmieć: Czy zabijanie nienarodzonych dzieci jest prawem człowieka? Wtedy odpowiedź nasuwa się sama. Przypomina mi się taka sytuacja: siedzimy w dyżurce lekarskiej jednego ze szpitali w którym pracuję, włączony telewizor, słychać informacje o kobiecie, która brutalnie pozbawiła życia swoje kilkumiesięczne dziecko i została za to skazana na wyrok wieloletniego więzienia. Słychać głosy aprobaty z powodu bardzo surowej kary, a ja na to, że to „późna aborcja”; przecież wiele środowisk domaga się prawa do zabijania dzieci nienarodzonych do samego końca donoszonej ciąży, a nawet po urodzeniu, jeśli dziecko przeżyje „zabieg” lub jest bardzo ciężko chore. Dopiero, gdy w tak ostrej optyce spojrzymy na roszczenia do tak zwanego prawa wyboru, możemy dostrzec, jak absurdalne są żądania zabijania dzieci na życzenie.

Katoliczki myślą o aborcji?

Matki z natury nie chcą zabijać swoich nienarodzonych dzieci. Zwykle bywa tak, że ktoś je do tego nakłania, najczęściej partner (mąż raczej nie), matka nastoletnią córkę lub inna „bliska” osoba, dla której ciąża jest z jakiegoś powodu niewygodna. Katoliczki co myślą? Może konkretne przykłady: mama, u której dziecka w trakcie badań prenatalnych wykonanych w Niemczech stwierdzono poważną chondrodystrofię (chorobę układu kostno-szkieletowego uniemożliwiającą życie po urodzeniu, ze względu na bardzo małą pojemność klatki piersiowej dziecka) zgłasza się do mnie w dość zaawansowanej ciąży i pełna strachu zwraca się z pytaniem: czy będzie mogła bezpiecznie urodzić dziecko na oddziale, którym wtedy kierowałem, bo niemieccy lekarze proponują jedynie uśmiercenie dziecka w fazie prenatalnej. Chłopczyk z nieproporcjonalnie dużą w stosunku do tułowia główką urodził się w komfortowych warunkach, został ochrzczony i żył kilka dni – wystarczająco długo, by mama zdążyła się z nim poznać i pożegnać.

Inny przykład to wielodzietna rodzina, mama w kolejnej – szóstej czy siódmej ciąży – wyjechała na misje do jednego z postsowieckich dalekowschodnich krajów. Tam przy każdej kontrolnej wizycie lekarskiej nakłaniano tą kobietę do aborcji. W końcu tak bardzo przestraszyła się tego, że gdyby sytuacja zmusiła ją do skorzystania z pomocy medycznej w którymś z tamtejszych szpitali, z powodu np. zagrożenia porodem przedwczesnym, personel mógłby próbować dokonać aborcji wbrew jej woli. W końcu wrócili, by dziecko mogło urodzić się w Polsce. Brzmi nieprawdopodobnie? Tak wyglądają realia krajów, w których kultura śmierci już zwyciężyła. W naszym kraju walka jeszcze trwa.

Jak rozumieć wyrażenie „legalna aborcja”?

Pani pewnie te pytania wydają się prowokacyjne, a dla mnie są trochę naiwne, bo o czym tu mówić? Nawet tak ułomna polska konstytucja, jaką mamy obecnie, chroni życie człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Przysięga Hipokratesa, choć obecnie zmanipulowana, nie pozwala lekarzom na zabijanie swoich pacjentów, na żadnym etapie ich życia. Kodeks karny, także nie pozwala zabijać dzieci nienarodzonych, penalizując pomoc w aborcji, a nawet ubezpłodnienie człowieka. Jeżeli zagrożone jest życie mamy, która jest w ciąży, to zawsze staramy się ratować i ją, i dziecko. Nie zawsze jest to możliwe, ale walczymy o życie naszych pacjentek i ich dzieci. Nawet nowoczesna onkologia umożliwia różne rodzaje leczenia, włącznie z chemioterapią możliwą do zastosowania u kobiet ciężarnych. Jeśli coś jest legalne, to powinno być dobre, zgodne z prawem, czyli prawe. Legalna aborcja? Oksymoron.

Ginekolog obroni się przed „prawem do aborcji”?

Nie ma prawa do aborcji. Jest przywoływany taki argument: skoro dany oddział szpitalny ma kontrakt z NFZ to musi z urzędu zapewnić każdy rodzaj zabiegu, który w katalogu NFZ występuje, w tym także możliwość zabijania dzieci nienarodzonych. Posługując się tą logiką, powinniśmy od razu uznać, że każdy oddział kardiochirurgiczny powinien przeszczepiać pacjentom serca, bo taka procedura jest w katalogu NFZ. Wykonywanie wszystkich możliwych procedur w praktyce nie występuje, bo jest wiele ograniczeń związanych czy z wyszkoleniem personelu, czy z wyposażeniem oddziałów, a nawet możliwościami finansowymi szpitali. Dotyczy to wszystkich rodzajów zabiegów i wszystkich rodzajów oddziałów szpitalnych, na których są wykonywane.

Lekarz może czy wręcz powinien kierować się zasadami Kościoła Katolickiego w swoim zawodzie?

Z punktu widzenia lekarza – katolika sytuacja wcale nie jest prosta. Po pierwsze, powinien kierować się zasadami Kościoła Katolickiego – naszej Matki; zasadami wypracowanymi w tysiącleciach tradycji i nauczania Urzędu Nauczycielskiego. A jest tak: zadaję to samo pytanie dotyczące konkretnego problemu etycznego dwóm różnym księżom profesorom bioetyki, na kolejnych spotkaniach naukowych w ciągu jednego roku, bo pierwsza odpowiedź nie daje mi spokoju: padają całkowicie przeciwstawne odpowiedzi. Podobnie sytuacja ma się ze spowiednikami. Ale – żeby nie popadać w pesymizm – z punktu widzenia pacjenta sytuacja wydaje się dużo prostsza. Jako pacjent na pewno wybrałbym lekarza katolika, który przynajmniej próbowałby kierować się zasadami tradycyjnej katolickiej wiary w swojej praktyce lekarskiej. Lekarza poganina Dekalog nie obowiązuje [uśmiech].

Zdarzyło się Panu odmówić pomocy pacjentce ze względu na klauzulę sumienia?

Nie można nadużywać klauzuli sumienia; jeśli odmawiam pacjentce środków hormonalnych hamujących owulację lub założenia wkładki wewnątrzmacicznej, to podaję argumenty ściśle medyczne, oparte na medycynie faktów. Staram się zawsze kierować, zgodnie z najnowocześniejszą wiedzą lekarską, troską o zdrowie i życie moich pacjentek. Jeśli to młoda kobieta, to chodzi głównie o jej zdrowie prokreacyjne, a jeśli jest w wieku przed-menopauzalnym, to podawanie preparatów hormonalnych zawierających sztuczne estrogeny, a nawet niektóre gestageny, może bezpośrednio zagrozić jej życiu i zdrowiu, powodując powikłania żylno-zakrzepowe albo choroby onkologiczne.

Z klauzulą sumienia sprawa jest bardziej skomplikowana, bo co to pomoże kobiecie, która znalazła się w jakieś dramatycznej sytuacji, że ja powołując się na swoje sumienie, odmówię jej pomocy. Kobieta pójdzie gdzie indziej i zrobi coś, co obciąży również moje sumienie, tylko może nie będę o tym wiedział. W takiej sytuacji dokładam wszelkich starań, żeby rozeznać sytuację, przedstawić wszystkie możliwe etycznie opcje, kieruję do odpowiednich grup wsparcia, proszę ją o czas na przemyślenie sytuacji. Wtedy można działać i można znaleźć dobre rozwiązanie, nawet na najtrudniejszych życiowych zakrętach. Poza tym, żeby posłużyć się klauzulą sumienia, potrzeba najpierw mieć prawidłowo ukształtowane sumienie, trzeba nad nim pracować, doskonalić swoje kwalifikacje moralne i regularnie korzystać z Sakramentów. Proszę Dobrego Boga, żebym nie musiał korzystać z klauzuli sumienia.

Na antykoncepcję nie ma co liczyć podczas wizyt w Pańskim gabinecie… Nie boi się Pan, że przez to, że jest chrześcijaninem – pacjentki będą rezygnowały z wizyt u Pana?

Staram się być dobrym katolikiem, a przez to muszę dobrze wykonywać moją trudną pracę. Pacjentki potrafią to docenić. Jeżeli proszą mnie o tabletki antykoncepcyjne, a ja zamiast je po prostu przepisać – żmudnie i drobiazgowo przedstawiam medyczne argumenty, które przemawiają przeciw ich zastosowaniu, to one widzą profesjonalizm i zaangażowanie i często doceniają troskę o ich zdrowie. A to, że przy okazji pacjentki, które w zdecydowanej większości w Polsce są katoliczkami mogą uzyskać poradę, która jest zgodna z wyznawaną przez nas wiarą, to jest wartość dodana, o tym nie potrzeba mówić w gabinecie lekarskim, bo tam mówimy o problemach medycznych.

Gdzie swoje źródło ma nagonka na chrześcijańskich lekarzy?

Nagonka na lekarzy, którzy odważnie dzielą się popartą naukowo wiedzą medyczną, jest najczęściej związana z naruszeniem interesów finansowych – czy to koncernów farmaceutycznych, czy interesów związanych tzw. rozrodem wspomaganym, także, jak to ma miejsce w wielu krajach, zaburzaniem pracy przemysłu aborcyjnego. To są potężne biznesy, które potrafią skorzystać z wszelkich możliwych środków, żeby zaszkodzić lekarzom, którzy godzą w ich dochody. Osiągają to za pomocą organizacji rządowych i pozarządowych, które mają na sztandarach wielkie frazesy, a tak naprawdę chodzi tylko o pieniądze. Nie ma się co tym martwić, bo prawda zwykle zwycięża, a Miłosierny Bóg pozwala na doświadczanie swoich umiłowanych dzieci, by mogły przybliżyć się do Królestwa Niebieskiego.

Jakie są największe wyzwania, które stoją dziś przed ginekologami w naszym kraju?

Podstawowe wyzwanie, które przed nami stoi, to przywrócenie godności polskiej rodzinie, żeby mamy i ojcowie chcieli być rodzicami przynajmniej kilkorga dzieci; żeby nie postrzegano wielodzietności jako czegoś nienormalnego. Musimy się troszczyć również o dobro kobiety jako pacjentki, by procedury medyczne nie naruszały godności człowieka, by leczenie niepłodności nie było odarte z intymności, zgodne z naukową wiedzą, a przy tym etyczne. To samo dotyczy porodów, czy postępowania z pacjentką i jej obumarłym dzieckiem w przypadku poronienia. A jako ludzie myślący i jeszcze w miarę wolni, nie możemy pozwolić, żeby naszą chrześcijańską Europę owładnął do końca wielokolorowy neobolszewizm i to jest największe wyzwanie.

Dziękuję za rozmowę

Marta Dybińska

Polska zastygła

 Jerzy Karwelis dziennik-zarazy/polska-zastygla

Młodsi tego nie pamiętają, ale Lech Wałęsa, który dla jednych jest memem, dla drugich wstydem, dla innych z kolei dość kłopotliwym samo-mianowanym dziadkiem rewolucji Solidarności, co to się odbyła dekadę po tym jak ludzie kamieniami ubili ostatniego dinozaura, był dla nas – ludzi czasów Solidarności Pierwszej – źródłem ludowych powiedzonek. Były to raczej mądrości chłopka-roztropka, a więc bardziej opisywały autora niż rzeczywistość. Oprócz tego opisywały one stan umysłów suwerena i to od razu od momentu niekonfrontacyjnego odzyskania darowanej wolności.

Dwa konie

Jest w tym i pewna, wspomniana, „mądrość ludowa”, i skrót sytuacji, w której się wtedy, zaraz po Okrągłym Stole, znaleźliśmy. Wiadomo – ludzie różnie się angażują a raczej są angażowani, Lechu sam wspominał o premierach-zderzakach, co to się będą zużywać, kiedy za kierownicą samochodu pt. Polska będzie siedział nasz elektryk, czy to zarzucając na zakrętach meandrów swego ego, czy to waląc w mur realnej polityki. Taki to był podział kompetencji. Ale ta dychotomia przywiodła mnie do innej refleksji. Ok, niech i tak będzie, jak z tymi końmi, ale co to oznacza w czasach nierewolucyjnych? Ano to, że możemy mówić o dwóch typach spersonalizowania polityka. W dodatku na tyle sprzecznych, że trudno znaleźć te cechy u jednego politycznego osobnika. A to byłby ideał. Tworzy to rozłączność postaw politycznych, czyli albo jestem sprawny w zdobyciu władzy (i jej utrzymaniu, choć to wcale nie tożsame), albo jestem sprawnym państwowcem. I to jest dylemat, a właściwie alternatywa rozłączna, której nie rozumiałem, bo to dwie różne sprawy. Bo dlaczegóż to władzę, czyli realizowanie pomysłu na kraj ma dostać ten, co to ładnie wygląda, złotouści po mediach i debatach, przerabia sondaże suwerena na bon moty, ściska łapki na wiecach i zsuwa w kampanii autobusem po kraju, mówiąc widzom-wyborcom to co mu wyszło z badań, że ci chcą usłyszeć.

Co to ma wspólnego ze sternikiem nawy państwowej, biegłego w przepisach, systemach, podległości instytucji państwa? Przecież to dwie różne osoby, style, temperamenty. A to oznacza, że ktoś udaje. Ten koń od biegu, udaje perszerona, ciągnącego wóz państwowy, może – czasem – być odwrotnie, że jakiś urzędnik udaje lidera ludzkich pragnień. To drugie mogę zilustrować postacią Balcerowicza, który był dość sprawnym urzędnikiem w realizowaniu ustalonych celów, ale miał tyle charyzmy, co księgowy przemawiający na wiecu. Ale mnie fascynuje ta pierwsza opcja – showmana, który udaje państwowca.

Gniadosz Donald

Tak, ten tekst będzie o Tusku, zgadliście. Wydaje mi się on przykładem takiego polityka, który ma skorupkę i nic w środku. To znaczy, z różnymi co prawda losami, ale zdobywa władzę, w ostatnią kampanię popracował, jak u Niemca, widać, że był aktywny, zadziałała frekwencja i osiem gwiazdek. Wielu się rozpływa na temat tej rekordowej frekwencji, ale dla mnie to przykład odwrotny – to nie święto demokracji celebrowane w coraz większym składzie, ale dowód na kompletne sprymitywizowanie polskiej polityki, skoro tak wielu ludzi ruszyło do urn odreagować swe negatywne uczucia, kupując kota w worku. I to Tusk ładnie rozegrał. Tyle zdobycie władzy – teraz jej utrzymanie. Też dobrze idzie, ale znowu – wszystko oparte na polaryzacji. Jak nie na tej „zewnętrznej” Polska uśmiechnięta versus okropny PiS, to „wewnętrznej” – na rozgrywaniu swoich w partii i koalicjantów, marszczeniu brwi, napuszczaniu jednych na drugich, osłabianiu każdego z osobna i spektakularnym przyciskaniu ich butem do podłogi. W końcu – na kokietowaniu mediów. Tu też idzie dobrze.

Ale co jest w środku? Ja się zgadzam z Rafałem Ziemkiewiczem, który zdiagnozował, że Tusk… nie umie rządzić. Wedle prawidłowości z początku mego tekstu – gdyby to jeszcze w dodatku był państwowiec, to mielibyśmy cudowny zbieg zarówno cennych, jak i wykluczających się cech. Powiecie – jak nie umie rządzić, jak z siedem lat sprzed drugiego PiS-u rządził sobie lewą ręką przez prawe ucho i można było sobie jeszcze haratnąć w gałę? Tak, ale Tusk w latach 2007-2014 dostał deszcz złota z unijnych funduszy i było co dzielić. Nie przemęczając się zbytnio. I po tej labie, którą jeszcze Tusk skwitował pozostawiając w Polsce swą kopaczową namiestniczkę, suweren go i tak pogonił na następne osiem lat. Siedziało się więc w oślej ławce opozycji, czekało na lepszy fart, aż wreszcie weszło. Mamy władzę z powrotem.

Tusk jest więc takim koniem wyścigowym, jak mówił Lechu – do biegu. No, galopuje szybko, ale na krótkie dystanse. Aby więc było poczucie ciągłej formy, to trzeba robić coraz to nowe wyścigi. Wozu taki nie pociągnie. Prędzej będzie wyśmiewał poprzedników jak im nie szło, jak oszukiwali – nic nie ciągnęli z obiecanego, za to zaś obrok pobierali, nawet bokiem wynosili do swych prywatnych stajenek.

Wóz stoi, co najwyżej trzeba wytłumaczyć, że by się „pociągło”, ale Kaczor popsuł dwie ośki, wyniósł łożyska i jak tylko naprawimy – po serii publicznych procesów – to na bank pociągniemy. A więc jest bieganie w kółko, wałach Donald prowadzi, okrążenie za okrążeniem, wyprzedza swoich rywali na różne sposoby. A widownia to ogląda – dostaje co chce, bo wybrała tego konia, właśnie dlatego, że ładnie biega, jest szybszy (teraz) od reszty, zaś w sprawie nieciągnięcia wozu tak ładnie wszystko wytłumaczy. A więc wszyscy zadowoleni. Ale wóz stoi…

No dobra, ale na poważnie. Wiadomo – ideałem jest połączenie cech obu koni, nie w jednym osobniku, ale w systemie. Konie do wyścigu wygrywają, po czym biegają sobie już swobodnie, w dal…

Dla szpanu, bo inaczej widownia zajmowałaby się wyłącznie gonitwami, nie zaś robotą. Nie można, oprócz nałogowych hazardzistów plemiennych wzmożeń, siedzieć całe życie na wyścigach. Teraz pora na perszerony i przekazanie im zadań operacyjnych. Pod nadzorem politycznym, oczywiście. Urzędnik nie ma politycznego „czuja” do społecznych nastrojów, a te zmienne są, w przeciwieństwie do sztywności przepisów. I tak wespół-w zespół taki dyszel może dobrze popracować. Ale to wymaga stabilnej klasy urzędniczej, w dodatku zmotywowanej i pieniężnie, i patriotycznie. A tu te wszystkie dyskusje o stworzeniu takiej warstwy urzędniczej to bajki o Żelaznym Wilku. Gdzieś ktoś coś słyszał, jest za – zwłaszcza będąc w opozycji. Bo jak dobry los da władzę, to ważne stanowiska wypełnia się bardziej swoimi partyjnymi kolegami z łańcuszka zobowiązań, niż fachowcami. Jeżeli już, to się dubluje takie obsady za jednego fachowca – jeden kumpel. Jest tylko droższy chaos. Droższy, bo płacimy podwójnie, nie licząc kosztów niekompetentnego szkodnictwa, a chaos powstaje na poziomie kompetencyjnym, kiedy jakiś polityczny wynalazek stoi wyżej niż kompetentny fachowiec.   

Uśmiech przez zaciśnięte zęby 

Ale zauważyliście? – zniknęła uśmiechnięta Polska. Gdzie te milusie uśmieszki? Widać, że niedowład w rządzeniu coraz ciężej zrzucać wyłącznie na ten straszny PiS, choć nawiązywanie do zastanej popisowskiej katastrofy zdarza się coraz częściej. Że nie wiedzieliśmy, że po PiS-ie jest aż tak źle. Ale to ma krótkie nogi, nawet gdyby to po części było – a jest – prawdą. Osiem gwiazdek nie najęło Tuska do tego, by skonstatował krajobraz po pisowskim Armagedonie, ale by Polska była uśmiechnięta – pstryk i benzyna za 5,19 zł, deszcze pieniędzy z Unii, szacun na salonach i pieniądz w Polaka kieszeni, bo PiS nie może już kraść. Oni się tam przestali uśmiechać. Chyba coś tam na górze wiedzą, czego my nie wiemy do końca. Że jest gorzej i będzie jeszcze gorzej. Teraz naciąga się tę gumkę od majtek, bo idą wybory i oszczędza się trosk elektoratowi. Ale od lipca przychodzą rachunki. I zapłaci je również Jagodno.

Mamy więc pechowy zbieg, bo władzę zdobył ten, co się na tym zdobywaniu zna, utrzymuje ją ten, co też to potrafi – ale gdzie ta Polska, się spytam? No, bo jak po środku, między zdobyciem a utrzymaniem władzy nic nie ma, to władza już tylko służy samej sobie. A taki układ jest tylko możliwy jeśli suweren godzi się, że jego wybraniec nie dowozi obietnic. To ciekawe – PiS zrobił sobie z wiarygodności fetysz, uważając, że wybieralność polega na spełnianiu obietnic i polepszaniu losu wybranych grup obywateli-wyborców. Może to i prawda, ale to nie na to, tylko na „fur Deutschland” postawił PiS w kampanii i przegrał. A mógł się chwalić, że dowiózł tu i tam, i tu i tam (rzeczywiście) Polakom się polepszyło. Ale przegrał z jedną-jedyną obietnicą, samospełniającym się zobowiązaniem – ***** ***. Czyli – jak zagłosujesz, to akurat to będziesz miał na drugi dzień. A jak obiecuje się tylko to, po czym ma się stać cud mniemany, to jak to dowieziesz, polityku, to się wywiązałeś. I ty głosujący, i ty – wybrany. A co potem? Ano okazuje się, że cudu nie ma, za to kasy coraz mniej.

Dlatego coraz mniej tej uśmiechniętej Polski. Śmieją się (nerwowo) naiwni, co to albo nie wiedzą co ich czeka, albo tacy, co to będą i kit z okien wydłubywać, byleby oglądać Kaczora jako świadka w kolejnym dętym spektaklu, jakim stały się komisje sejmowe. A więc, że tak powiem, bytowe rzeczy można nie dowozić, tyle, że nie ciągle. Naród jest przebodźcowany kolejnymi wrzutkami tematycznymi. Codziennie afera, a to miała być przecież domena czasów okropnego PiS-u. No, i jak tu znaleźć czas na uśmiech od ucha do ucha. Następuje zmęczenie materiału i szukanie jakiegoś spokoju. A tu nawet premier traci nerwy. A miał być ostoją spokoju – busolą pewności, siły argumentów. Nawet do brudnej roboty wybierał swoich kolegów, by wychodzić potem cały na biało, lejąc oliwę na wywołane przez samego siebie fale.

Polska w bursztynie (zastygnięta)

To jest jakiś impas dla Polski, to tak, jakby się zatrzymać w przedpokoju. Wywalić wszystkich za drzwi, samemu zaś utknąć pomiędzy wyborczym zwycięstwem a niemożnością (niechęcią? nieumiejętnością?) rządzenia. I to też nie widać, że tam ktoś się szarpie – ekipa rządząca słabiutka (nawet w porównaniu z PiS-em), Tusk na posiedzeniach rządu krzyczy, doprowadza ministrantki do płaczu, a więc chciałoby się zawinąć, choćby i do Brukseli, choćby i po pierwszych sześciu miesiącach pierwszego w życiu rządzenia, jak to czyni w ponad połowie swego poselskiego składu Polska 2050. Ta sytuacja to nie jest jakiś robaczek, który zastygł w bursztynie w pozie, z której wynika, że się dokądś wybierał zanim go zastała unieruchamiająca okoliczność. Nie – to jest pokaz nawet nie stagnacji, bo ta zakłada jakiś zatrzymany ruch. To bezruch od samego początku.

No dobra – biedna ta Polska, jak zwykle. Tylko kto na tym korzysta? Pies już tam trącał, czy to zrobiono specjalnie, by wygrał taki imposybilizm, czy to genetyczny polski pech. I czy to zrobiły wraże plemiona tubylcze, czy zewnętrzni osłabiacze Najjaśniejszej. Ale korzysta na tym każdy kraj, który borykał się z polską konkurencją, każdy globalista, któremu obce są państwowe ambicje Polaków, wreszcie każdy członek urzędniczych elit Brukseli, do której Polska pod poprzednimi rządami nie pasowała w jej drodze do szaleńczej wersji postępactwa. Dlatego i Unia, i Niemcy się cieszą. Zaś zakompleksieni Polacy biorą to naiwnie za wyraz sympatii. A to tylko satysfakcja z polepszenia się możliwości realizacji interesów innych krajów. Ubezwłasnowolniona Polska staje się już coraz łatwiejszym podmiotem do europejskich rozgrywek, już nie przeszkadza, choć i tak za starych rządów – gardłowała tylko u siebie, że się nie podda, zaś podpisywała wszystko jak leci.

A czy PiS umiał rządzić? Pewnie trochę lepiej, niż koalicja nie tyle trzynastego grudnia, ale trzynastu partii. Ale przynajmniej miał jakąś wizję, narrację godnościową Polaków, że stać nas na windujące nasz potencjał, ale i dumę, projekty. A co my tu mamy? Z jednej strony jakieś liryczne zaśpiewy o uśmiechu, miłości i – uwaga! – pojednaniu. Tiaaaa… z rąk trzymających pałkę prawa „takiego jak je rozumiemy”. Z drugiej strony – brutalne widowiska dla publiki, jak się tarza w smole Kaczorów, czym się chyba przejmują już tylko patologiczni ultrasi.

Świat ucieka, my w formalinie niemożności. Jak w słoju z dawno już wyginiętym eksponatem.

Napisał i opublikował Jerzy Karwelis Wszystkie wpisy na www.dziennikzarazy.pl

======================

mail:

Autor pominął jedno skrótowe powiedzenie Wałęsy.
<<Jestem za, a nawet przeciw>>

W tych pięciu słowach zawarta jest cała dialektyka współczesna,
wszystkie wypowiedzi polityków od Lewej do Prawej strony,
i w Kraju i zagranicą.

RW

Protest przed „Madonną” w Warszawie. Na placu Konstytucji katolicy modlili się w intencji zamknięcia bluźnierczej restauracji

Protest przed „Madonną” w Warszawie. Na placu Konstytucji katolicy modlili się w intencji zamknięcia bluźnierczej restauracji

Mateusz Łuba 1 czerwca 2024, warszawa.naszemiasto.pl/kolejny-protest-przed-madonna

Modlili się o jak najszybsze zamknięcie "Madonny"
Modlimy się o jak najszybsze zamknięcie „Madonny” Aleksy Witwicki
Kolejny protest przed restauracją Madonna
Kolejny protest przed restauracją Madonna
Kolejny protest przed restauracją Madonna

Zobacz galerię (22 zdjęcia)

Tuż po Bożym Ciele doszło do kolejnego protestu przed restauracją Madonna. Postulaty katolików nie zmieniły się – żądają zamknięcia „bluźnierczej” restauracji. Uważają, że wystrój wnętrza obraża uczucia religijne i profanuje wizerunek Matki Bożej.

Kolejny katolicki protest przeciwko restauracji

Madonna to restauracja, która swoim wystrojem wzbudza wiele kontrowersji. W szczególności wśród katolików. O protestach słyszymy regularnie, a akcje „różaniec w intencji zamknięcia bluźnierczej restauracji” można już nazwać akcją cykliczną. O poprzednich demonstracjach pisaliśmy w lutym i marcu.

Protest odbył się na pl. Konstytucji, tuż po Bożym Ciele – 31 maja od godziny 18-tej

Zobacz galerię(22 zdjęcia)

Modlili się o jak najszybsze zamknięcie "Madonny"
Kolejny protest przed restauracją Madonna
Kolejny protest przed restauracją Madonna

+22 Zobacz galerię

Organizatorzy w umieszczonym wcześniej na Facebooku wydarzeniu, prosili uczestników o zmianę miejsca modlitwy celem uniknięcia prowokacji i zaczepek. Dlatego też protestujący pojawili po drugiej stronie ulicy, na rogu ul. Waryńskiego i pl. Konstytucji.

[—] dalej reklama tego bluźnierstwa. MD

Rafał Trzaskowski walczy z Krzyżem. Warszawianie, zmuśmy dupiarza do odszczekania.


Rafał Trzaskowski walczy z Krzyżem.
Ordo Iuris
 
Szanowny Panie,
chcielibyśmy jeszcze raz podziękować Panu za podpisanie naszej petycji do Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który zakazał właśnie eksponowania symboli religijnych na ścianach warszawskich urzędów i na biurkach urzędników. Jednocześnie prosimy o włączenie się w kolejne działania, jakie podejmujemy by zmusić Prezydenta Warszawy do wycofania się z tej bezprawnej decyzji. 

Oprócz uruchomienia podpisanej przez Pana petycji, przygotowaliśmy też zawiadomienie do prokuratury w związku z możliwością popełnienia przez Rafała Trzaskowskiego przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego, penalizującego nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz wzór skargi, którą każdy może złożyć w Urzędzie Miasta. 
Teraz ruszamy z obywatelską inicjatywą uchwałodawczą, której celem jest zmuszenie Rafała Trzaskowskiego przez Radę Miasta i mieszkańców Warszawy do wycofania się z bezprawnego zarządzenia oraz potwierdzenia, że Krzyż ma swoje miejsce w obiektach użyteczności publicznej.
Dlatego zwracamy się do wszystkich Warszawiaków z gorącą prośbą o wsparcie naszej inicjatywy poprzez udział w zbiórce podpisów pod projektem.
Wystarczy zebrać kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt podpisów od rodziny, znajomych, sąsiadów czy parafian i wysłać je na nasz adres. Aby nasz projekt trafił do Rady Miasta, potrzebujemy co najmniej 300 podpisów.
Jednak im więcej ich zbierzemy, tym silniejsza będzie presja społeczna na warszawskich radnych i Prezydenta stolicy.
Co szczególnie istotne, podpisy muszą należeć do osób zameldowanych w Warszawie lub wpisanych do Centralnego Rejestru Wyborców w Warszawie.
Więcej informacji można uzyskać na stronie inicjatywy.
Z góry dziękujemy za Pana pomoc w zbiórce podpisów oraz w rozpropagowaniu naszej inicjatywy wśród znajomych.
Z wyrazami szacunku
Zespół Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Ceny prądu na świecie

https://www.globalpetrolprices.com/electricity_prices

Ceny energii elektrycznej, wrzesień 2023 r.:

Wykres przedstawia cenę energii elektrycznej dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw w ponad 100 krajach. Ceny podane są za kWh i obejmują wszystkie pozycje rachunku za energię elektryczną, takie jak koszty dystrybucji i energii, różne opłaty środowiskowe i koszty paliwa oraz podatki. Średnia światowa cena wynosi 0,156 dolara amerykańskiego za kWh dla użytkowników domowych i 0,152 dolara amerykańskiego za kWh dla użytkowników biznesowych. Ceny dla gospodarstw domowych obliczane są na podstawie średniego rocznego zużycia energii elektrycznej w gospodarstwach domowych, a dla przedsiębiorstw przyjmujemy zużycie 1 000 000 kWh rocznie. Obliczamy jednak kilka punktów danych na różnych poziomach zużycia zarówno w przypadku gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw. Metodologia zbierania cen została opisana na stronie „O nas” . Do pobrania najnowsze dane dotyczące cen energii elektrycznej dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych za marzec 2024 roku .

Na stronie jest fajnie działające API https://www.globalpetrolprices.com/electricity_prices

Można też sprawdzić ceny paliw.

Nie da rady zaimportować API na tej stronie więc wklejam print screena

UWAGA dane z września 2023!

Polska przoduje – na drugim miejscu z kilkudziesięciu krajów

Dla gospodarstw domowych wygląda to tak

Różnice cen na kontynentach

Najwyższe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych kształtują się w Europie i wynoszą 0,241 USD za kWh, a najniższe średnie ceny występują w Azji i wynoszą 0,080 USD. Afryka (0,117), Australia (0,235), Ameryka Północna (0,139) i Ameryka Południowa (0,184) znajdują się pomiędzy. Najwyższe ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorstw kształtują się także w Europie i wynoszą 0,210 USD za kWh, a najniższe w Afryce i Azji (0,106). Na pozostałych kontynentach: Australia (0,217), Ameryka Północna (0,163) i Ameryka Południowa (0,189).

Różnice cen w poszczególnych krajach

Najniższe ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych występują w Etiopii, Iranie, Libii, Syrii, Sudanie i kilku innych krajach, gdzie jedna kWh energii elektrycznej kosztuje mniej niż 0,10 dolara. Kraje te subsydiują ceny, ponieważ są bogate w zasoby energii lub dochody są bardzo niskie. Najdroższe kraje znajdują się w Europie, w tym Irlandia, Włochy i Wielka Brytania. Kraje te mają wyższe podatki i stosunkowo wysokie koszty przesyłu i dystrybucji. Kilka krajów wyspiarskich, takich jak Bahamy i Bermudy, również jest drogich, ponieważ wytwarzanie energii elektrycznej opiera się na dostawach ropy. Różnice w stawkach za energię elektryczną dla przedsiębiorstw w dużej mierze odzwierciedlają stawki w przypadku stawek dla gospodarstw domowych.

Stawki biznesowe w największych gospodarkach

Koszt w USA, największej gospodarce świata, wynosi 0,151 dolara za kWh i jest zbliżony do średniej światowej. Stopy procentowe w drugiej co do wielkości gospodarce, Chinach, wynoszą około połowę tej kwoty: 0,089 USD. Dla porównania, niemieckie przedsiębiorstwa płacą 0,271 USD za kWh, a Japonia plasuje się pomiędzy nimi i wynosi 0,194 USD. Różnice te pokazują, że polityki energetyczne różnią się w zależności od kraju. Chiny i USA starają się utrzymać koszty na niskim poziomie, podczas gdy Niemcy utrzymują wysokie ceny jako narzędzie przejścia na czystszą energię.

Wykres: Średnie ceny energii elektrycznej na świecie, USD/kWh

Wykres: Średnie ceny energii elektrycznej w Europie, USD/kWh

Australijczycy umierają w rekordowo niespotykanej liczbie, a ABS UKRYWA dane i przyczyny

Australijczycy umierają w rekordowo niespotykanej liczbie, a ABS UKRYWA DANE

ABS – Australian Bureau of Statistics

https://www.abs.gov.au/articles/measuring-australias-excess-mortality-during-covid-19-pandemic-until-august-2023

☠️ ABS przedstawia miesięczny raport zatytułowany Tymczasowe miesięczne statystyki śmiertelności w celu „pomiaru zmian we wzorcach śmiertelności”.

☠️ Tradycyjnie oznaczałoby to główny odsetek +/- nadmiernych zgonów w danym miesiącu (w porównaniu z tym samym miesiącem poprzedniego roku) powyżej lub poniżej wartości bazowej – przy wartości bazowej obliczonej na podstawie średniej z poprzednich 4 lat, choć czasami jest ona bardzo wysoka aby nie zniekształcić linii bazowej, wykluczono lata nietypowe.

☠️ Od czasu wprowadzenia zastrzyków na Covid, zwłaszcza dawek przypominających, te miesięczne dane konsekwentnie pokazują wysoce alarmujący dwucyfrowy wskaźnik nadmiernej śmiertelności. Oznacza to stan nadzwyczajny w skali kraju. Coś poszło drastycznie niewłaściwie, że zginęło tak wielu Australijczyków.

☠️ Jednakże biorąc pod uwagę najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie wysoce alarmująco nadmiernej liczby zgonów, jest szczepionka Covid, a media, które kibicowały szczepionkom, milczą na temat nadmiernej liczby zgonów.

☠️ A teraz ABS wkracza do akcji, ukrywając przed opinią publiczną alarmujący nagłówek Excess Death.

☠️ W najnowszym komunikacie opublikowanym w piątek, w głównych kluczowych statystykach stan ABS „luty 2024 r. był porównywalny z rokiem 2023” i był „o 3,9% niższy niż w roku 2022”.

☠️ Zmieniając metody i prezentując dane w taki sposób, ABS sprawia wrażenie, że nie ma tu nic do oglądania, nie ma się czym martwić, można iść dalej.

☠️ ABS nie podaje jednak, że nadmierna liczba zgonów w lutym 2023 r. (445 zgonów dziennie) była o 8,9% wyższa od wartości bazowej z lutego wynoszącej 418 zgonów dziennie.

☠️ ABS nie wspomina też, że nadmierna liczba zgonów w lutym 2022 r. była szokująca i wynosiła 17,1% powyżej wartości bazowej.

☠️ Zatem nadmierna liczba zgonów w lutym 2024 r. (465 zgonów dziennie) ponownie wyniosła wysoce alarmujące 11,2% powyżej wartości bazowej z lutego ubiegłego roku wynoszącej 418 zgonów dziennie.

☠️ Utrzymujący się dwucyfrowy wskaźnik nadmiernej śmiertelności jest stanem nadzwyczajnym w skali kraju. Po miesiącach nadmiernej liczby zgonów w postaci dwucyfrowej, nadmierna śmiertelność powinna być teraz ujemna.

☠️ Coś poszło drastycznie nie tak, Australijczycy umierają w rekordowo niespotykanej liczbie. Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest masowe wstrzyknięcie australijskiej populacji eksperymentalnego czynnika genetycznego – mimo to ABS UKRYWA DANE, zmieniając sposób zgłaszania nadmiernych zgonów, co ukrywa utrzymującą się dwucyfrową nadmierną śmiertelność.

☠️ Kiedy nie można już ufać ABS w zakresie raportowania krajowych statystyk bez nieprawidłowości i stronniczości, nadszedł czas na całkowite oczyszczenie skorumpowanego bagna Canberry.

Liber idiotorum III – a „Liber Chamorum”, „Liber Lizusorum”

Liber idiotorum III

Izabela Brodacka

Tytuł moich rozważań zapożyczyłam z dzieła Waleriana Nekandy Trepki „Liber Chamorum” zachowanego w rękopisie pochodzącym z 1626 roku. Mój dowcip językowy nie jest jednak oryginalny.

W 1991 roku Stefan Kobierzycki wydał Liber Lizusorum”. Jest to zbiór cytatów z wypowiedzi przywiezionej na sowieckich tankach elity władzy, która okrzepła jako samozwańcza elita intelektualna oraz – co gorsza – elita opozycji. Pozwolę sobie podać za panem Kobierzyckim wiersz i wypowiedź dwójki ludzi uważnych przecież, w późniejszych czasach za przedstawicieli elity naukowej i kulturalnej. Wszystkie inne cytaty są w tym samym stylu albo jeszcze gorsze. Pokrywa je mgła celowego zapomnienia.

———————-

Jerzy Ficowski 5.03.53.

Jeśli tak bardzo boli dziś

Świat bez Jego oddechu przeraził nas ciszą

to po to, aby jutro Stalinowską myśl

wcielać sercem pewniejszym od najtrwalszych przysiąg”

„Nowa Kultura” rok 1953 Nr 11

———————–

Leszek Kołakowski

znaczna część literatury krytycznej obozu katolickiego (..) w atakach na materializm tkwiła na tym samym straganowym poziomie, który wśród polskich krytyków materializmu i marksizmu reprezentują choćby ks. Pastuszka i ks. Piwowarczyk.” Myśl Filozoficzna 1953. Nr2

——————————–

Pozostałe zebrane przez Stefana Kobierzyckiego cytaty to wiersze Wisławy Szymborskiej, Tadeusza Różewicza, wypowiedzi Zygmunta Baumana czy Andrzeja Drawicza.

Czy ci ludzie nie rozumieli jakie szkody przynoszą społeczeństwu polskiemu instalując w nim stalinizm? Jeżeli nie rozumieli – byli idiotami, choć samozwańczo przypisywali sobie rolę elity intelektualnej, a potem rolę jedynej opozycji. Jeżeli rozumieli, a pomimo to popierali, współuczestniczyli w zbrodniach stalinizmu. Tertium non datur – innej możliwości nie ma. Sądzę, że mniej obciążające jest uznanie ich ex post za idiotów niż za stalinowców. Podobnie mniej obciążające jest dla współczesnych szkodników traktowanie ich jako idiotów niż jako zdrajców.

Marcin Święcicki krytykował CPK z punktu widzenia warszawskiego pasażera. Otóż – jak oświadczył – Warszawiacy musieliby dojeżdżać do CPK taksówkami co oznaczałoby, że dopłacą do podróży około 2 miliardów złotych. Mamy rozumieć, że tyle dopłaciliby wszyscy podróżujący Warszawiacy w ciągu roku, gdyż jeżdżą na lotniska wyłącznie taksówkami. To hipoteza nie poparta faktami. Ja na przykład, jak większość pasażerów, jeżdżę na Okęcie autobusem 175 a do Modlina z Dworca Centralnego w Warszawie specjalnym pociągiem. Ale kto zabroni bogatemu jechać taksówką z Warszawy nawet do Paryża?

Marcin Święcicki ma bardzo pracowity życiorys. Sekretarz KC PZPR, minister współpracy z zagranicą w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, poseł licznych kadencji Sejmu, działacz Klubu Inteligencji Katolickiej, stypendysta Uniwersytetu Harvarda, dyrektor ośrodka analitycznego w Kijowie, prezydent miasta Warszawy, przewodniczący Komitetu Budowy Muzeum Historii Żydów Polskich. Święcicki troszczył się jak wiadomo o historię kultury żydowskiej w Polsce.

Nie wiem czy pan Święcicki pamięta swoje relacje z niejakimi Mętlewiczami i swoje u nich wizyty przy ulicy Odyńca. Kusi mnie żeby mu te wizyty przypomnieć poświęcając temu specjalny tekst. Pan Tomasz Mętlewicz, zapewne w ramach troski o kulturę żydowską, wyłożył sobie wjazd do garażu macewami z żydowskich cmentarzy. Mój ojciec, choć nie był wielkim filosemitą zagroził Mętlowiczowi zredukowaniem uzębienia jeżeli nie zmieni tego wjazdu do garażu. Mętlewicz łaskawie przełożył macewy na drugą stronę, tak, że nie było widać, że jeździ po płytach nagrobnych. Sfotografowałam kiedyś pana Mętlewicza przed bramą naszego domu. Wiatr odchylił połę jego płaszcza, pod którą ukrywał menorę.

Proces grupy Mętlewicza ruszył 1.12.1975 roku. Ich proceder trwał ponad 20 lat. Grupa zajmowała się nielegalnym wywozem dzieł sztuki i antyków oraz rozprowadzaniem wśród klientów w Polsce ogromnych ilości przemycanego do kraju złota. Obliczono, że było to w sumie aż 16 ton. Kluczową rolę pełnił parasol ochronny, roztaczany nad uczestnikami procederu przez Służbę Bezpieczeństwa oraz prominentnych polityków. Pisała o tym Monika Luft w książce „Pejzaż z przemytnikiem. Jak wywożono z PRL dzieła sztuki i antyki”. Dodam, że Mętlewicz spokojnie wyjechał wraz z rodziną z kraju.


Marek Balt, europoseł Nowej Lewicy, w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info powiedział, że temperatura na Ziemi może w ciągu roku wzrosnąć nawet o 700 st. C. Balt pomnożył po prostu 2 st. C przez 365 dni roku kalendarzowego. Tymczasem według najbardziej pesymistycznych raportów średnia temperatura na ziemi wzrosła od czasów przedindustrialnych nawet nie o 2 st. C lecz o około 1,2 st. C. Do informacji pana Balta.. Temperatura wrzenia wody w warunkach normalnych to 100 st. C. Różne białka mają różne temperatury denaturacji ( ścinania) lecz dla człowieka niebezpieczna jest temperatura już powyżej 41,5 st. C.

W 2022 roku Małgorzata Kidawa- Błońska aby zdyskredytować pomysł odbudowy Pałacu Saskiego stwierdziła: „Wybudowali to Rosjanie jako nasi zaborcy. To nie było nigdy historycznie związane z Polską”. Do wiadomości pani Kidawy – Błońskiej. Historia budowy pałacu sięga połowy XVII wieku a do rozbiorów doszło przeszło 100 lat później. Pierwotnie na miejscu pałacu stał dwór Tobiasza Morsztyna. którego spadkobierca Jan Andrzej Morsztyn na miejscu dworu wybudował po 1661 piętrowy barokowy pałac z czterema wieżami. 

3.011.22 roku Ryszard Petru stwierdził: „Inflacja może osiągnąć 25%” Jak się okazało we wskazanym okresie wynosiła poniżej 6% czyli Petru pomylił się o 19 punktów procentowych. Ponieważ jak pamiętamy Petru ma kłopoty z liczeniem nawet do 6, ta mylna diagnoza nie powinna nikogo dziwić. Jedyne co może dziwić to jak mógł przez całe lata funkcjonować jako doradca Balcerowicza.

Lecz przecież Balcerowicz też się nie popisuje. W rozmowie z dziennikarzem „ Super Expressu” żądał sprywatyzowania „Orlenu” pomimo osiągniętego wówczas przez firmę zysku operacyjnego w wysokości około 34 mld złotych za pierwsze trzy kwartały 2023 roku. Jak widać – jaki pan taki kram.

Cud w Sokółce – nadzwyczajny znak Bożej obecności wśród nas

Adam Białous 30 maja 2024 pch24.pl/cud-w-sokolce-nadzwyczajny-znak-bozej-obecnosci-wsrod-nas

Cud w Sokółce – nadzwyczajny znak Bożej obecności wśród nas

(FOT.Adam Białous / PCh24)

Wiara w realną i trwałą obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie jest wyznacznikiem bycia katolikiem, jest koniecznym warunkiem trwania w Kościele.

W ostatnich latach Pan Bóg wsparł tę naszą wiarę nadzwyczajnymi znakami. Pierwszym z nich był cud w sokólskiej kolegiacie św. Antoniego Padewskiego, gdzie do tej pory wierni modlący się w obliczu cząstki Serca Pana Jezusa doznają licznych uzdrowień fizycznych i duchowych.

Niestety, również w naszym kraju coraz częściej dochodzi do bluźnierczych ataków na Najświętszy Sakrament. Pogubieni ludzie swoimi ideologicznymi manifestacjami zakłócają liturgię Mszy Świętej. Dopuszczają się też haniebnych profanacji. Za tymi przypadkami stoi nie tylko brak elementarnej empatii i kultury, ale i przejawy bardzo prawdopodobnych opętań. Co można powiedzieć o mężczyźnie, który w tynieckiej kolegiacie wszedł z brudnymi nogami na ołtarz i wykonywał jakiś szatański taniec?; o tych, którzy rozbili ołtarz w kościele Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej?; lub organizatorze wielkiego rockowego festiwalu, który na polską ziemię, uświęconą krwią wielu świadków Chrystusa, zaprasza z zagranicy satanistyczny zespół, każdym swoim występem szydzący z boskiej Osoby Zbawiciela?

Co boli, profanacje są niejednokrotnie przez tak zwany wymiar sprawiedliwości akceptowane, a ich sprawcy – uniewinniani. Sędziowie, nawet jeżeli sami nie są katolikami, powinni jednak rozumieć cierpienie wzbudzane w sercach wierzących poprzez bezczeszczenie świętości. Niestety, ludzkie odruchy budzą się w takich sędziach dopiero wtedy, kiedy ktoś dotknie uczuć osób o bliskim dla nich światopoglądzie. Dla przykładu, jeżeli ktoś znieważy symbole LGBT, sądy potrafią ferować ostre wyroki, nawet niewspółmiernie ostre do popełnionego czynu – jak w przypadku młodej kobiety o imieniu Marika, którą sędzia skazał na trzy lata bezwzględnego więzienia za wyszarpnięcie tęczowej torby z ręki lewicowej aktywistki.

Niestety, dochodzi też do smutnych zjawisk w samym Kościele, gdy Najświętsza Ofiara celebrowana jest przez kapłanów niestarannie, bez zachowania norm liturgicznych; gdy wierni uczestniczą w niej bez należytej pobożności. Przypomnijmy, iż niewiara przyjmujących Komunię świętą w to, że Pan Jezus jest naprawdę obecny w Chlebie Eucharystycznym, prowadzi do świętokradztwa i grzechu ciężkiego. Wielkim zaniedbaniem jest również lekceważenie tego, że uczestniczy się w Eucharystii nie będąc w stanie łaski uświęcającej. Bólu wiernym przysparza też sytuacja, kiedy Mszy próbuje się odebrać jej świętość, czyniąc z niej jedynie we własnym przekonaniu jakieś wydarzenie kulturalne czy społeczne. Takie sytuacje stanowią przede wszystkim obrazę Pana Boga.

Stąd zapewne znaki, jakie daje nam nasz Ojciec poprzez coraz większą liczbę cudów eucharystycznych. W najnowszych dziejach Polski pierwszym z nich było niezwykłe wydarzenie, które w roku 2008 miało miejsce w kolegiacie św. Antoniego Padewskiego w Sokółce. Podczas udzielania Komunii świętej jeden z księży upuścił konsekrowany komunikant. Zamiast go spożyć, umieszczono Hostię w naczyniu liturgicznym zwanym vasculum, wypełnionym wodą. Po kilku dniach siostra zakonna zajrzała do naczynia i zobaczyła, iż woda w nim jest barwy czerwonej, a komunikant całkowicie się nie rozpuścił. Zachowała się jego centralna część, która wyglądała jakby czerwona plamka czy maleńki skrzep krwi.

Na zlecenie księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, ówczesnego metropolity białostockiego, dwóch światowej sławy patomorfologów niezależnie od siebie zbadało ów skrzep krwi i stwierdziło, iż ponad wszelką wątpliwość jest to fragment ludzkiego serca w agonii. Później okazało się jeszcze, że grupa jego krwi – AB – jest taka sama jaką odkryto na Całunie Turyńskim i chuście z Manopello. Od tamtego czasu do dziś w sokólskiej kolegiacie, w której wystawiona jest cząstka Ciała Pańskiego, dochodzi do cudownych uzdrowień duchowych i fizycznych.

Jakże piękną tradycją, pielęgnowaną w sokólskim sanktuarium jest – przeprowadzana co roku od jedenastu lat – Pielgrzymka Dzieci Pierwszokomunijnych. W ubiegłym roku brało w niej udział ponad sześćset osób z różnych miejsc Polski i świata. W tym roku pielgrzymka ta odbędzie się dokładnie 1 czerwca, a więc w Dzień Dziecka. W programie uroczystości znalazł się między innymi Akt zawierzenia dzieci Jezusowi Chrystusowi Eucharystycznemu. Przewodniczyć będzie temu wydarzeniu ksiądz arcybiskup Józef Guzdek, metropolita białostocki.

Szczególnie mocnej wymowy nabiera uznany przez Watykan cud eucharystyczny w kontekście nasilających się ostatnio bluźnierczych ataków na Chrystusa, Eucharystię oraz Kościół. „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” – pisze św. Paweł w Liście do Rzymian. Fale łaski Bożej nieustannie wylewają się na cały świat z Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w Sokółce.

W naszym sanktuarium cuda uzdrowień fizycznych i duchowych wciąż trwają. Właśnie przygotowujemy kolejną niewielką książkę z najnowszymi świadectwami tych cudów. Ukaże się ona już niebawem – powiedział nam ksiądz kustosz Jarosław Ciuchna.

Adam Białous

O „modnej” nienawiści do dzieci

„Madki”, „bachory” i „kaszojady”… O największej fobii XXI wieku

Piotr Relich https://pch24.pl/madki-bachory-i-kaszojady-o-najwiekszej-fobii-xxi-wieku

(Fot. stock.adobe.com)

Zgodnie z liberalnym credo, nienawiść wobec czarnoskórych, środowisk LGBT+ i wszelkich mniejszości jest całkowicie nie od pomyślenia. Co innego, jeżeli mówimy o dzieciach.

Miesiąc maj. Przez ulice polskich miast, nie niepokojone przez nikogo, w asystencji policji i służb, pod patronatem włodarzy i celebrytów, przetaczają się marsze „najbardziej uciskanej mniejszości w Polsce”. O straszliwych prześladowaniach opowiadają ich liczni polityczni reprezentanci, zasiadający w ławach poselskich, ministerstwach i instytucjach europejskich. Na ciężki los skarżą się niebinarni studenci, zakładający inkluzywne koła naukowe, uczęszczający na Queer and Gender studies, wspierani przez kadry pedagogiczne zwracające się do nich wybranymi zaimkami. Powszechne wykluczenie powoduje, że w centrach wielkich miast ciężko o lokal pozbawiony loga LGBTQ friendly”.

Wczorajsi aktywiści wchodzą dzisiaj w skład rządu. Tam przekonują o konieczności kneblowania ust oponentom, którzy za nawet najmniejsze słowa krytyki będą mogli trafić za kratki. Ich stronę trzyma wymiar sprawiedliwości, tylko czekający za uchwalenie nowej kategorii „przestępstw z nienawiści”.

Wraz z tą równoległą rzeczywistością, w Polsce istnieje grupa społeczna, o której faktycznych prześladowaniach nigdzie nie przeczytacie. BBC nie zrobi o tym filmów dokumentalnych, a głos tych osób nie przebije się na forum TSUE. Systemowego nękania doznają w internecie, przestrzeni publicznej, parkach, restauracjach. Dzieci – bo o nich mowa – stanowią dzisiaj jedną z najbardziej nielubianych grup społecznych.

Swego czasu wielką popularność zdobył angielski bar dog friendly, child free (ang. przyjazny psom, wolny od dzieci). Brytyjska prasa rozpisywała się o genialnej strategii marketingowej, oddającej nastroje społeczne. Doceniano, że ktoś w końcu nazwał pewne sprawy po imieniu. Jednocześnie na jaw wyszła niepokojąca prawda: wyrażanie otwartej dezaprobaty wobec dzieci stało się powszechnie akceptowalne.

Na problem zwrócił uwagę w swoich mediach społecznościowych magazyn Ładne Bebe. W jednej z ankiet autorzy stwierdzili: „nie ma nic złego w mówieniu, że się nie lubi dzieci”. Internauci w zatrważającej większości (92 proc.) przyznali im rację.

Problem w tym, że nieco wcześniej na profilu pojawiły się podobne ankiety, odnoszące się do czarnoskórych, seniorów, Żydów i ludzi otyłych. W przeciwieństwie do dzieci, internauci wyrazili powszechne oburzenie na sugestię, że można negatywnie mówić o którejkolwiek z powyższych grup. Tylko 16 proc. uważało, że nie ma nic złego w nielubieniu czarnoskórych, 36 proc. gdy sytuacja dotyczy seniorów, 26 proc. – Żydów, a 20 proc. – ludzi otyłych.

Ciężko o większy przykład „postępowej” schizofrenii. Podczas gdy „homofobia”, „transfobia”, rasizm”, „antysemityzm”, „ejdżyzm” czy „fatbofia” należą do grzechów głównych demokratycznego społeczeństwa, nienawiść do dzieci jeszcze nigdy nie miała tak dobrej prasy. Jak wynika z internetowych wyznań, najmłodsi drażnią swoją obecnością w restauracjach, ich płacz nie pozwala zrelaksować się w parku, przeszkadzają robiącym zakupy, wchodzą pod koła rowerzystów czy zaczepiają spacerujące z właścicielami czworonogi. Są i tacy, którzy nie życzą sobie ich obecności nawet w kościele.

Coraz gorszą pozycję dzieci w społeczeństwie odzwierciedlają zmiany w języku codziennym. Zaledwie krótka obecność w internetowej media-sferze wystarczy, by zauważyć natłok pejoratywnych określeń. Choć publicznie nie pozwalamy sobie na takie określenia jak „bachory” czy „gówniarze” w powszechnym użyciu pozostają „gówniaki”, „gówniaczki”, „bombelki” czy – ostatnio bardzo popularne – „kaszojady”. Piękno macierzyństwa ginie pod naporem „madkowego” contentu, a otrzymujący 800+ zaliczani są w pierwszej kolejności do patologii przepijającej świadczenia pobierane na swoje potomstwo. Nie mówiąc już o rodzinach wielodzietnych, nazywanych powszechnie żerującymi na zasiłkach „dzieciorobami”.

I choć część powie, że przecież to takie pieszczotliwe, a rodzice przecież mają prawo zwracać się do dzieci jak chcą, to – jak słusznie zauważył dr Marcin Kędzierski – kiedy w podobny sposób wyrażamy się o pociechach publicznie, czujemy, że coś jest nie tak.

W uprzedmiotawianiu dzieci często wiodą prym sami rodzice. Krzysztof Bosak, dzieląc się doświadczeniami ze spotkań wyborczych, stwierdził, że wiele dzieci często nie potrafi się nawet przedstawić. „Rodzice są często zaskoczeni kiedy witam się także z ich dziećmi, nawet już dorastającymi. Wyjątkiem są rodzice, którzy sami porządnie przedstawią z dumą swoje dzieci. Wydaje mi się, że to są drobne gesty, a budujące wartość i obycie młodego człowieka” – pisał wicemarszałek Sejmu.

W większości zachodnich społeczeństw na dobre odczłowieczono już dzieci nienarodzone. Najwyraźniej przyszedł czas na obrzydzanie tych, które zdążyły się urodzić. Doskonale łączyłoby się to z logiką depopulacji, widzącej we wzroście demograficznym największe zagrożenie dla planety i ludzkości. W takiej sytuacji tym bardziej – parafrazując klasyka – spieszmy się je kochać; dzisiaj jest ich już tak niewiele.

Piotr Relich

Dignitas Infinita, a Confusing and Naturalistic Declaration

Dignitas Infinita, a Confusing and Naturalistic Declaration

by Luiz Sérgio Solimeo May 27, 2024

True Christian dignity only comes from becoming God’s child through divine grace.

Dignitas Infinita, a Confusing and Naturalistic Declaration
Dignitas Infinita, a Confusing and Naturalistic Declaration

After the widespread negative repercussions about Fiducia supplicans, with entire episcopates refusing to bless “homosexual couples” and “irregular couples,”1 the Dicastery for the Doctrine of the Faith has published a new document, also with the pope’s approval: “Dignitas Infinita,” the Declaration on Human Dignity (which we will refer to as DI).2

A Traditional Document?

Unlike Fiducia supplicans, DI was welcomed, to some extent, even by some conservative and traditionalist Catholics, because of its criticism of abortion, transgenderism and euthanasia. However, many commentators pointed out ambiguous aspects within the document or points clearly at odds with Catholic doctrine.

In fact, DI criticizes abortion, transgenderism, and euthanasia for opposing human dignity but invokes the same human dignity to condemn the death penalty (no. 34) and the concept of just war (especially for religious reasons) (no. 39). Likewise, it is disfavorable to the free market economies, implying that they cause poverty and injustice (no. 31). Yet, it fails to criticize socialism, which has reduced the people of once-prosperous countries like Cuba and Venezuela to misery.

However, Scripture confirms the legitimacy of both the death penalty and just war, which both the Church’s magisterium and Catholic treatises on moral philosophy teach. Thus, to claim that the death penalty runs counter to human dignity is to deny what the Church has always taught as right and legitimate.3

Ontological Dignity

DI deals, above all, with “ontological dignity,” which comes from man’s rational and free nature. It affirms that ontological dignity is superior to “moral dignity,” arising from the conformity of our conscious actions with our nature’s rationality (nos.2 and 7).

Does Authority Come from Revelation or the UN?

To affirm man’s “ontological dignity,” DI invokes “the light of Revelation” (n. 1) and UN “authority”: “This ontological dignity and the unique and eminent value of every man and woman in the world was reaffirmed authoritatively in the Universal Declaration of Human Rights, issued by the United Nations General Assembly on December 10, 1948” (no. 2, emphasis added).

There is no parallel between the authority of divine Revelation and that of the UN. Furthermore, this international body’s Universal Declaration of Human Rights has been criticized for its ambiguity. For example, Gilles Lebreton, Professor of Public Law at the University of Le Havre, France, points out: “In 1948, the objective assigned to the Universal Declaration of Human Rights drafters was to reconcile Western and Marxist conceptions of human rights. Of course, it was an impossible mission, as these conceptions are at odds with each other.”4

Does Man Have “Infinite Dignity”?

DI repeats what its title affirms in the text: man has an “infinite dignity.” This raised many eyebrows, especially as it speaks of “ontological dignity,” meaning that it derives from his very nature. According to DI, “[e]very human person possesses an infinite dignity, inalienably grounded in his or her very being, which prevails in and beyond every circumstance, state, or situation the person may ever encounter.” This is the “ontological dignity of the human person, created in the image and likeness of God and redeemed in Jesus Christ” (no. 1, emphasis added).

Despite the reference to man’s likeness to God, DI is not referring to the supernatural dignity added to our nature by grace but to the dignity “grounded in his or her very being,” i.e., the dignity of our nature as such. Hence, DI calls it “ontological dignity.”

Can man, a created and finite being, have an “infinite dignity?” Is not that attribute exclusive to the infinite being that is God?

Saint Thomas distinguishes between the “relative infinite dignity” possible for creatures and the “absolute infinite dignity” only possible for God:

“Things other than God can be relatively infinite, but not absolutely infinite. … [F]or example, wood is finite according to its own form, but still it is relatively infinite, inasmuch as it is in potentiality to an infinite number of shapes. … But because a created form thus subsisting has being, and yet is not its own being, it follows that its being is received and contracted to a determinate nature. Hence, it cannot be absolutely infinite.”5

The Angelic Doctor adds, “God … cannot make anything to be absolutely infinite.”6

In his booklet De Rationibus Fidei, in which he refutes the Islamic doctrine, the same Holy Doctor explains that someone with infinite dignity was needed to satisfy the infinite majesty of God offended by Original Sin. He says:

But no mere man has the infinite dignity required to satisfy justly an offence against God. Therefore, there had to be a man of infinite dignity who would undergo the penalty for all so as to satisfy fully for the sins of the whole world. Therefore, the only-begotten Word of God, true God and Son of God, assumed a human nature and willed to suffer death in it so as to purify the whole human race indebted by sin.”7

Therefore, DI is ambiguous when speaking of human nature’s “infinite dignity” without clarifying that it is a “relative infinity” and not the “absolute infinity” of God alone.

Did the Divine Word Unite with All Men?

The ambiguity is all the greater as DI says that with the Incarnation, the Son of God united himself to all men:

“’In the mystery of the Incarnation, the Son of God confirmed the dignity of the body and soul which constitute the human being.’8 By uniting himself with every human being through his Incarnation, Jesus Christ confirmed that each person possesses an immeasurable dignity simply by belonging to the human community” (n. 19, emphasis added).9

So, the Word of God would have become incarnate in “every human being,” not only in the man conceived in the Virgin Mary’s purest womb by the power of the Holy Spirit. In other words, in humanity itself! Therefore, every human being is supposedly united to the Incarnate Word, Jesus Christ, regardless of their faith, the practice of the Commandments, or even if they worship idols. It is sufficient to belong “to the human community.”

Does Moral Dignity Matter?

DI recognizes that man also has a “moral dignity,” but it would be less important than “ontological dignity.” Thus, paragraph 7 says:

“This brings us to recognize the possibility of a fourfold distinction of the concept of dignity: ontological dignity, moral dignity, social dignity, and existential dignity. The most important among these is the ontological dignity that belongs to the person as such simply because he or she exists and is willed, created, and loved by God” (Emphasis added).

Naturally, one can distinguish between ontological and moral dignity, but they cannot be separated, or they become unrelated. Indeed, the moral dignity of human actions derives from their perfect conformity with the dictates of reason, which tells them what is right and wrong.

On the other hand, one cannot give the impression that man’s dignity is reduced to the dignity of his nature. Man is not just his nature, as if he were a disincarnated spirit. He is a living being with intelligence and free will to direct his actions and govern his own life. Because of Original Sin, which caused concupiscence that inclines him toward evil, he can act contrary to his nature and his proximate and ultimate end by sinning.

Therefore, man’s dignity comprises his rational and free nature. Fidelity to the dictates of reason shows him that “good is to be done and pursued, and evil is to be avoided.”10 In other words, he must obey the natural law, which God placed in human nature (cf. Rom. 2:14-15).

When man acts against his rational nature through sin, he falls from his dignity, as Saint Thomas teaches:

“Now in human actions, good and evil are predicated in reference to the reason; because as Dionysius says (Div. Nom. iv), “the good of man is to be in accordance with reason,” and evil is “to be against reason.”11

By sinning, man departs from the order of reason, and consequently falls away from the dignity of his manhood, in so far as he is naturally free, and exists for himself, and he falls into the slavish state of the beasts, by being disposed of according as he is useful to others.”12

Therefore, since God gave man a rational and free nature (ontological dignity), the latter must act according to the dictates of reason, which intuits the precepts of the natural law (moral dignity).

One cannot deal with human nature without referring to man’s actions because, as Saint Thomas says, the term nature, taken here as the essence of a thing, “means the essence as ordered to the operation proper to it, and that is because nothing can be deprived of the operation that is proper to it.”13

Since “agere sequitur esse” (doing follows being),14 each man’s action must follow what his rational nature indicates.

On the other hand, no one is judged morally or legally for their ontological dignity but rather for their actions and behavior.

Therefore, to claim simpliciter that ontological dignity is more important than moral dignity suggests that sin is unimportant. Man retains his natural dignity even in a state of sin. If that were the case, morality and fidelity to the Commandments lose their meaning, and people could live in sin while retaining their dignity.

DI Recognizes the Loss of Moral Dignity, But Not Its Consequences

DI recognizes that man can lose his moral dignity through acts contrary to reason. However, it fails to say what the consequences of this loss are in this life and in eternity.

“When we speak of moral dignity, we refer to how people exercise their freedom. While people are endowed with conscience, they can always act against it. However, were they to do so, they would behave in a way that is “not dignified” with respect to their nature as creatures who are loved by God and called to love others. Yet, this possibility always exists for human freedom, and history illustrates how individuals—when exercising their freedom against the law of love revealed by the Gospel—can commit inestimably profound acts of evil against others. Those who act this way seem to have lost any trace of humanity and dignity. This is where the present distinction can help us discern between the moral dignity that de facto can be “lost” and the ontological dignity that can never be annulled. And it is precisely because of this latter point that we must work with all our might so that all those who have done evil may repent and convert” (No. 7, emphasis added).

DI insists upon discerning between “the moral dignity that de facto can be ‘lost’ and the ontological dignity that can never be annulled” (no.7, emphasis added).

If “Infinite” Dignity Is Not Lost, Could Hell be Empty?

DI absolutizes ontological dignity in relation to moral dignity. It does not mention the Commandments of God’s Law, the natural law or sin, except once in passing.15 It fails to say sin offends the Creator and that Hell is the punishment for those who die in this state of rebellion.

However, if ontological dignity matters—and no one ever loses it—how can we explain Hell? That was the question the American journalist Diana Montagna asked Cardinal Fernandez during DI’s presentation. The cardinal’s confused answer ended by saying, “Isn’t Hell empty? This is the question Pope Francis is asking himself.”16

Indeed, if natural (ontological) dignity matters more than conscious and free human acts that determine man’s destiny, sin does not exist or even matter. Therefore, unrepentant sinners won’t suffer the penalties of Hell. Hence, you have blessings for “gay couples” and “irregular couples.”

Naturalism and Theological Optimism

DI is a naturalistic document that mentions divine grace in passing once, without showing its most important role in our salvation:

“Even when God draws us to him with his grace, he does so in a way that never violates our freedom.” (n. 30). However, Saint Augustine states, “No one can lead a holy life without God’s grace.”17 Saint Thomas adds that man “cannot remain for a long time without mortal sin” without the help of grace.18

The document fails to mention the need for prayer and asceticism to obtain grace and remain faithful. Thus, it seems that man, created by God and restored by Christ, can, by his own nature, do good and avoid evil without the help of grace. This is reminiscent of Pelagian and semi-Pelagian heresies.19

Refuting Pelagians, Saint Augustine explains what grace is and how to attain it:

“To achieve this grace, we ask God not to let us fall into temptation. This grace is not nature but the help of a fragile and vicious nature.”20

The Theological Basis for Fiducia Supplicans

DI’s confusing explanation of man’s infinite dignity serves as a philosophical and theological “justification” for Fiducia Supplicans. If ontological dignity is never lost, even with sin (when moral dignity is lost), then those in sinful relationships have the right to have their relationships blessed just like those in legitimate and holy matrimony. Likewise, with the new concept of the Incarnation, sinners and believers, Christians and atheists are united with Our Lord since they are not required to accept his divinity for this union. It suffices to be human by nature. This would explain Francis’ statement in Abu Dabi that God wants all religions.21

True Human Dignity

Human nature has a dignity of its own because, unlike animals, it is rational and free, thus allowing man to understand and choose what to do to improve himself.

However, a higher dignity comes from grace—the dignity of the children of God. In his Gospel, Saint John says that the Word became flesh and dwelt among us, but not everyone accepted Him as they were blinded by worldly pleasures. “But as many as received him, he gave them the power to be made the sons of God, to them that believe in his name.” (John 1:12). In his first epistle, the Seer of Patmos is adamant: “In this, the children of God are manifest, and the children of the devil. Whosoever is not just is not of God” (1 John 3:10).

Saint. Thomas comments:

So he [Saint John] says he gave them power to become the sons of God. To understand this we should remark that men become sons of God by being made like God. Hence, men are sons of God according to a threefold likeness to God. First, by the infusion of grace, anyone having sanctifying grace is made a son of God. “You did not receive the spirit of slavery… but the spirit of adoption as sons,” as said in Romans (8:15). “Because you are sons of God, God sent the Spirit of his Son into your hearts” (Gal 4:6).

Secondly, we are like God by the perfection of our actions because one who acts justly is a son: “Love your enemies… so that you may be the children of your Father” (Mt 5:44).

Thirdly, we are made like God by the attainment of glory. The glory of the soul by the light of glory, “When he appears we shall be like him” (1 Jn 3:2); and the glory of the body, “He will reform our lowly body” (Phil 3:21). Of these two it is said in Romans (8:23), “We are waiting for our adoption as sons of God.”22

Saint Paul writes to the Galatians, “For you are all the children of God by faith, in Christ Jesus. For as many of you as have been baptized in Christ, have put on Christ” (Gal.3:27).

Therefore, we become and remain children of God through grace by accepting Our Lord Jesus Christ with faith enlivened by works.

True Christian dignity only comes from becoming God’s child through divine grace.

Oficjalna lista uczestników spotkania Grupy Bilderberg 2024.

Oficjalna lista uczestników spotkania Grupy Bilderberg 2024.
Prisonplanet.pl Polska 2024-05-30
Polityka

Opublikowano oficjalną listę gości spotkania Grupy Bilderberg 2024, które odbywa się w Madrycie, Hiszpanii. Z Polski pojawiają się trzy osoby. Jak zwykle pojawia się Radosław Sikorski, który sprowadza inne osoby z kraju. Wraz z nim ma się pojawić minister finansów Andrzej Domański z Platformy Obywatelskiej i po raz kolejny Kasia Kieli (szefowa Warner Bros, Discovery Poland).

Grupa Bilderberg jest tajną [no, nie bardzo, jak widać...Tajne są polecenia, podawane jako „sugestie”.. MD] organizacją zrzeszającą liderów świata polityki i międzynarodowych finansistów, którzy spotykają się od 1957 roku niejawnie, każdej wiosny, by tworzyć politykę dla całego świata. W globalistycznej hierarchii World Economic Forum jest podporządkowany działaniom Grupy Bilderberg. Dla niezorientowanych w temacie zapraszamy do obejrzenia poniższych filmów, obszernej prezentacji oraz zapoznanie się z artykułem pt.Co powinieneś wiedzieć o Grupie Bilderberg. Poniżej umieszczamy oficjalną listę opublikowaną na stronie Grupy.

https://www.brighteon.com/embed/627cd15a-a3df-4bb1-a5c8-4603bc7e5029
https://www.brighteon.com/embed/1ad04085-2cc3-4684-9acc-d1dc46508d7e
https://www.brighteon.com/embed/ed7e64fc-e6ad-4041-946f-385b43f2c6d7

[zaznaczyłem bold parę ciekawych dla nas postaci md]

Abrams, Stacey (USA), CEO, Sage Works Production
Adeyemo, Adewale (USA), Deputy Secretary, Department of the Treasury
Adlercreutz, Anders (FIN), Minister for European Affairs and Ownership Steering
Albares, José Manuel (ESP), Minister of Foreign Affairs
Altman, Roger C. (USA), Founder and Senior Chair, Evercore Inc.
Alverà, Marco (ITA), Co-Founder, zhero.net; CEO, TES
Amodei, Dario (USA), Co-Founder and CEO, Anthropic PBC
Anderlini, Jamil (DEU/USA), Editor-in-Chief, POLITICO Europe
Appathurai, James (INT), Deputy Assistant Secretary General for Innovation, Hybrid and Cyber, NATO
Applebaum, Anne(USA) , Staff Writer, The Atlantic
Auchincloss, Murray (GBR), CEO, BP plc
Aydin, Mustafa (TUR), Professor of International Relations, Kadir Has University
Barbizet, Patricia (FRA), Chair and CEO, Temaris & Associés SAS
Barroso, José Manuel (PRT), Chair International Advisors, Goldman Sachs International
Baudson, Valérie (FRA), CEO, Amundi SA
Bengio, Yoshua (CAN), Professor in Computer Science and Operations Research, University of Montreal
Bini Smaghi, Lorenzo (ITA), Chair, Societé Générale SA
Botín, Ana P. (ESP), Group Executive Chair, Banco Santander SA
Bourla, Albert (USA), Chair and CEO, Pfizer Inc.
Braathen (NOR), Kjerstin, CEO, DNB ASA
Buschmann, Marco (DEU), Minister of Justice
Calviño, Nadia (INT), President, European Investment Bank
Carney, Mark J. (CAN), Chair, Brookfield Asset Management
Carvalho, Charlene de (NLD), Executive Director, Heineken Holding NV
Castries, Henri de (FRA), President, Institut Montaigne
Castro, Ildefonso (ESP), Secretary International Affairs, Partido Popular
Cavoli, Christopher (INT), Supreme Allied Commander Europe
Champagne, François-Philippe (CAN), Minister of Innovation, Science and Industry
Chhabra, Tarun (USA), Senior Director for Technology and National Security, NSC
Chubays, Anatoly B. (RUS/ISR), Visiting Professor, London School of Economics
Corydon, Bjarne (DNK), CEO and Editor-in-Chief, Dagbladet Børsen
Coveney, Simon (IRL), Former Minister for Enterprise, Trade and Employment
Creuheras, José (ESP), Chair, Grupo Planeta and Atresmedia
Cuerpo, Carlos (ESP), Minister of Economy, Commerce and Business
Daurella Comadrán, Sol (ESP), Chair, Coca-Cola Europacific Partners plc
Della Vigna, Michele (ITA), Head, Natural Resources Research EMEA, Goldman Sachs
Domański, Andrzej, (POL) Minister of Finance
Donohoe, Paschal (INT), President, Eurogroup
Döpfner, Mathias (DEU), Chair and CEO, Axel Springer SE
Easterly, Jen (USA), Director, Cybersecurity and Infrastructure Security Agency
Ek, Daniel (SWE), CEO, Spotify SA
Empoli, Giuliano da (ITA), Political Scientist and Writer, Sciences Po
Entrecanales, José M. (ESP), Chair and CEO, Acciona SA
Eriksen, Øyvind (NOR), President and CEO, Aker ASA
Ferguson, Niall (USA), Milbank Family Senior Fellow, Stanford University
Finer, Jonathan (USA), Principal Deputy National Security Advisor
Fontcuberta i Morral, Anna(CHE), Professor of Materials Science and Engineering, EPFL
Fraser, Jane (USA), CEO, Citigroup
Gabuev, Alexander, Director (INT), Carnegie Russia Eurasia Center
Gentiloni, Paolo (INT), European Commissioner for Economy
Gil, Isabel, Rector (PRT), Catholic University of Portugal
Gruber, Lilli (ITA), Editor-in-Chief and Anchor, La7 TV
Gruyter, Caroline de (NLD), European Affairs Correspondent, NRC
Gürsel, Kadri (TUR), Journalist, Medyascope
Halberstadt, Victor (NLD), Professor Em. of Economics, Leiden University
Harrington, Kevin (USA), Managing Director, Thiel Capital LLC
Hassabis, Demis (GBR), CEO, Google DeepMind
Hedegaard, Connie (DNK), Chair, KR Foundation
Hernández de Cos, Pablo (ESP), Governor, Banco de España
Hobson, Mellody (USA), Co-CEO and President, Ariel Investments LLC
Hoekstra, Wopke (INT), European Commissioner for Climate Action
Johansson, Ylva (INT), European Commissioner for Home Affairs
Kaag, Sigrid (INT), Senior Humanitarian and Reconstruction Coordinator for Gaza, UN
Kadri, Ilham (BEL), CEO, Syensqo
Kalemli-Özcan, Sebnem (TUR), Schreiber Family Professior of Economics Brown University
Kallas, Kaja (EST), Prime Minister
Karp, Alex (USA), CEO, Palantir Technologies Inc.
Kerameus, Niki (GRC), Minister for the Interior
Kieli, Kasia (POL), President and Managing Director, Warner Bros. Discovery EMEA
Koç, Ömer (TUR), Chair, Koç Holding AS
Kotkin, Stephen (USA), Senior Fellow, Hoover Institution, Stanford University
Kravis, Henry R. (USA), Co-Founder and Co-Executive Chair, Kohlberg Kravis Roberts & Co.
Kravis, Marie-Josée (USA), Chair, The Museum of Modern Art
Kudelski, André (CHE), Chair and CEO, Kudelski Group SA
Kuleba, Dmytro (UKR), Minister of Foreign Affairs
Lander, Eric S. (USA), Founding Director, Broad Institute
Lee, Peter (USA), President, Microsoft Research
Leysen, Thomas (BEL), Chair, dsm-firmenich AG
Lighthizer, Robert (USA), Chair, Center for American Trade
Liikanen, Erkki (FIN), Chair, IFRS Foundation Trustees
Linde, Ann (SWE), Former Minister for Foreign Affairs
Luckey, Palmer (USA), Founder, Anduril Industries
Meeus, Tom-Jan (NLD), Journalist, NRC
Mensch, Arthur (FRA), Co-Founder and CEO, Mistral AI
Merz, Friedrich (DEU), Leader, CDU
Michel, Charles (INT), President, European Council
Micklethwait, John (USA), Editor-in-Chief, Bloomberg LP
Minton Beddoes, Zanny (GBR), Editor-in-Chief, The Economist
Monti, Mario (ITA), Senator for life
Moreira, Duarte (PRT), Co-Founder and CEO, Zeno Partners
Netherlands, H.M. the King of the (NLD)
O’Leary, Michael (IRL), Group CEO, Ryanair Group
Pannier-Runacher,  Agnès (FRA), State Secretary at Ministry of Agriculture
Papahelas, Alexis (GRC), Executive Editor, Kathimerini Newspaper
Papalexopoulos, Dimitri (GRC), Chair, TITAN Cement Group
Petraeus, David H. (USA), Chair, KKR Global Institute
Philippe, Édouard (FRA), Mayor, Le Havre
Phillips, Richard H. (USA), Office of the Director of National Intelligence
Pind, Søren (DNK), Founder and CEO, Danish Cyber Defence
Pouyanné, Patrick (FRA), Chair and CEO, TotalEnergies SE
Rachman, Gideon (GBR), Chief Foreign Affairs Commentator, Financial Times
Ramírez, Pedro J. (ESP), Director, El Español
Rendi-Wagner, Pamela (AUT), Director, European Centre for Disease Prevention and Control
Ruiz, José Juan (ESP), Chair, Elcano Royal Institute
Rutte, Mark (NLD), Prime Minister
Sawan, Wael (GBR), CEO, Shell plc
Sawers, John (GBR), Executive Chair, Newbridge Advisory Ltd.
Schadlow, Nadia (USA), Senior Fellow, Hudson Institute
Schmidt, Eric E. (USA), Former CEO and Chair, Google
Schmidt, Wolfgang (DEU), Head of the Chancellery, Federal Minister for Special Tasks
Šefčovič, Maroš (INT), European Commissioner Green Deal, Interinstitutional Relations and Foresight
Sewing, Christian (DEU), CEO, Deutsche Bank AG
Sherman, Wendy R. (USA), Former Deputy Secretary of State
Siddall, Evan (CAN), CEO, Alberta Investment Management Corporation
Sikorski, Radoslaw (POL), Minister of Foreign Affairs
Şimşek, Mehmet (TUR), Minister of Finance
Stephens, Bret (USA), Opinion Columnist, New York Times
Stoltenberg, Jens (INT), Secretary General, NATO
Stubb, Alexander (FIN), President of the Republic
Suleyman, Mustafa (GBR), CEO, Microsoft AI
Thiel, Peter (USA), President, Thiel Capital LLC
Varadkar, Leo (IRL), Former Prime Minister
Verhoeven, Karel (BEL), Editor-in-Chief, De Standaard
Wallenberg, Marcus (SWE), Chair, Skandinaviska Enskilda Banken AB
Ward, Jonathan (USA), Senior Fellow, Hudson Institute
Wolf, Martin H. (GBR), Chief Economics Commentator, Financial Times
Wright, Thomas (USA), Senior Director for Strategic Planning, NSC
Yläjärvi, Erja (FIN), Senior Editor-in-Chief, Helsingin Sanomat
Zadrazil, Robert (AUT), Country Manager Austria, UniCredit Group
Zakaria, Fareed (USA), Host, Fareed Zakaria GPS
Zeiler, Gerhard (AUT), President, Warner Bros. Discovery International

Inteligentny pył (Smart Dust). Już od 2025?

Inteligentny pył (Smart Dust). PrisonPlanet.pl
Polska
2024-05-28
Globalne trendy

Wraz z rozwojem miniaturyzacji, systemów sieciowych i komunikacyjnych, około roku 2025 zaczną być tworzone i wykorzystywane najpierw na polu bitwy a następnie na rynku komercyjnym nano-nadajniki. Te niewidoczne gołym okiem nano nadajniki nazywane Inteligentnym Pyłem (Smart Dust) będą tworzyły własne sieci komunikacyjne zbierając najróżniejsze informacje z otoczenia a następnie wysyłając je do scentralizowanych baz danych. Mają być one rozpylane na polach bitew w powietrzu, na ziemi a nawet ostatecznie w miastach. Takie nano-nadajniki mają być również dodawane do żywności, leków a nawet do ludzi. W tym artykule przyjrzymy się tej kontrowersyjnej i niebezpiecznej technologii zarysowując jej funkcję na rynku wojskowym i komercyjnym.

Opis technologii.
Jednym z istotnych wojskowych dokumentów USAF opisujących tą technologię jest „Enabling battlespace persistent surveillance: the form, function, and future of smart dust.” z roku 2007. Opisuje on historię mikro nadajników naziemnych, jak również przyszłe zdolności ich miniaturyzacji i wykorzystania na polach bitew.

We wstępie dokumentu czytamy „W 2025 r. zapotrzebowanie wojska na trwałe systemy monitoringu będą wykraczać poza obecne platformy powietrzne, takie jak Global Hawk i Predator. Przyszłość roku 2025 obejmuje potencjalnych wrogów skupiających zdolności i wiedzę, do prowadzenia regularnych i nieregularnych działań wojennych na obcych ziemiach, a także w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych. Wojsko amerykańskie musi dziś zainwestować swoją energię i pieniądze w badania nad technologiami wspomagającymi, takimi jak nanotechnologia, sieci bezprzewodowe i systemy mikro-elektro-mechaniczne (MEMS), aby opracować przyszłościowe zastosowania trwałego nadzoru, takie jak inteligentny pył. […] Wreszcie MEMS wykrywa szeroki zakres informacji dzięki możliwościom przetwarzania i komunikacji, dzięki czemu może działać jako niezależne lub połączone w sieć czujniki. Połączony w sieć nanocząstek rozmieszczonych na polu bitwy, zdolnych do pomiaru, gromadzenia i wysyłania informacji, Smart Dust zmieni obraz trwałego systemu monitoringu.”

Dalej dokument zaznacza na str 1, że „W przyszłym świecie roku 2025 inteligentny pył mógłby zaspokoić ciągłe potrzeby Stanów Zjednoczonych w zakresie monitoringu pomimo obecnych obaw etycznych i społecznych.”

Na str. 2 i 3 opisano kontekst historyczny tworzenia Inteligentnego Pyłu i jego migrację od dużych czujników do nano-skalowych. „Połączenie nanotechnologii, bezprzewodowych sieci czujników i MEMS [systemy mikroelektromechaniczne] nadają nowe znaczenie wojnie skoncentrowanej na sieciach, tworząc jednocześnie nowe zastosowanie dla trwałego monitoringu wykraczającego poza obecne systemy, takie jak Global Hawk i Predator. Ta kombinacja, Smart Dust, tworzy bezprzewodową sieć nanoskalowych czujników, zwanych pyłem (mote), rozmieszczonych na obszarze bitwy, niczym kurz na meblach, dostarczając w czasie rzeczywistym informacji o ruchach, zwyczajach i zamiarach wroga lub sił sprzymierzonych.

Historycznie rzecz biorąc, Stany Zjednoczone wdrożyły tę koncepcję w Wietnamie, korzystając z technologii z lat 60. pod auspicjami operacji Igloo White, jako część nieformalnej bariery McNamary. W styczniu 1968 roku czujniki przyczyniły się do obrony piechoty morskiej w Khe Sanh; „czujniki były bardzo skuteczne w śledzeniu wroga w Khe Sanh – nawet marines tak twierdzili – ale kiedy w kwietniu zakończono oblężenie, prace nad barierą nie zostały wznowione”. Później używane do wspierania blokowania trasy Ho Chi Minha, „czujniki – sieć około 20 000 czujników – zostały rozmieszczone głównie przez samoloty Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych, chociaż niektóre z nich zostały rozmieszczone przez siły lądowe operacji specjalnych”. Choć wpływ Igloo White jest dyskusyjny, to Siły Powietrzne podały, że Igloo White miał dodatkowy pozytywny wpływ na operacje blokowania sił wroga.”

„Dzisiejsza technologia czyni tę koncepcję jeszcze bardziej efektywną. W ramach projektu Smart Dust na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley stworzono pyłek wielkości ziarenka ryżu. Earthscope, projekt o wartości 200 milionów dolarów sponsorowany przez National Science Foundation, zdeponował 400 urządzeń mobilnych zaprojektowanych tak, aby „poruszały się na wschód z Kalifornii przez obszar całego kraju w ciągu dziesięciu lat”. Ponadto, w ramach demonstracji technologii czujników informacyjnych zorganizowanej przez Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych Obrony (DARPA) o nazwie SensIT, Uniwersytet Berkeley i amerykańska piechota morska rozpylili sześć pyłów z bezzałogowego statku powietrznego (UAV), który utworzył sieć bezprzewodową, wykrył poruszający się pojazd i przekazał swoje dane do latającego wokół UAV.” czytamy w dokumencie.

Dalej na str 5 i 6 czytamy, że „Z doktrynalnego punktu widzenia Smart Dust oferuje przywódcom wojskowym, planistom i operatorom zalety takie jak wszechobecność, elastyczność, aktualność i trwałość danych wywiadowczych. Rozmiar molekularny pyłków minimalizuje ich zauważalny ślad, zapewniając dostęp do miejsc zwykle niedostępnych dla tradycyjnych zastosowań ciągłego monitorowania, a jednocześnie obejmując duży obszar przy rozsądnych kosztach. Informacje dostarczane na żądanie z szybkością komunikacji elektronicznej na strategiczne, operacyjne i taktyczne poziomy działań wojennych zmieniają nieznane plany i realizację w wiarygodne fakty. […] Podobnie jak ograniczenia technologii wspomagających, użyteczność Smart Dust ograniczają środowisko, zasięg czujnika i zakłócanie częstotliwości. Silny wiatr przezwycięża statyczno-elektryczne efekty cząstek unoszących kurz, brud i nano czujniki z dala od obszarów zainteresowania. Gdy nanocząsteczki osadzają się w szczelinach pola bitwy, elementy środowiska różnej wielkości, od mrowisk, przez listowie, po góry, ograniczają zasięg bezprzewodowych sieci czujników. Co więcej, w zależności od komunikacji bezprzewodowej, elementy zakłócające lub impulsy elektromagnetyczne mogą zakłócać niezawodność i dokładność sieci.”

Na stronie 14 opisano koszta związane z budową sieci Smart Dust. „Obecnie złożoność integracji elektromechanicznej w nanoskali zaporowo podnosi koszt poszczególnych MEMS. Ponieważ Smart Dust wymaga milionów pojedynczych węzłów czujnikowych, koszt sieci MEMS gwałtownie rośnie. Jednak badania prowadzone w tych technologiach przez najbliższe 25 lat spowodują obniżenie kosztów. „W zależności od zastosowania całkowity koszt węzła sieci czujników waha się obecnie od 50 do 100 dolarów. Za kilka lat można spodziewać się spadku cen do około 25 dolarów.” W 2003 roku Kristof Pister, były profesor inżynierii elektrycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i naukowiec w Dust Inc., przewidział koszty na poziomie 1 dolara w ciągu 5 lat. Wojskowe inwestycje w ciągłe badania i rozwój w zakresie nanotechnologii i MEMS w ciągu najbliższych dwudziestu lat obniżą koszty do centów za dolara.”

To co opisano w tym dokumencie sprzed prawie 20 lat to proces stworzenia sieci monitorujących, które potencjalnie można rozpylać w powietrzu, na ziemię, czy na wybrane obiekty, aby pozyskiwać z nich szereg informacji. Dokument jednak w dalszej części zaznaczył, iż nano-pyły są toksyczne dla środowiska, życia biologicznego i ludzi. Nie mamy zatem jedynie problemu na poziomie masowego monitorowania środowiska i ludzi co jest nieetyczne i bezprawne ale mamy również problem nieodwracalnego skażenia całego życia biologicznego.

Implikacje etyczne, środowiskowe i biologiczne.
Podnosząc więc problem etyczny i środowiskowy warto zapoznać się z tym co napisano na stronach 15-18 dokumentu „Wykorzystywanie zagregowanych danych pochodzących z nadzoru na dużą skalę w celu naruszenia prywatności osób fizycznych stanowi jedną z największych przeszkód etycznych i stanowi zagrożenie dla rozwoju zastosowań do trwałego monitoringu. […] Aktualne badania społeczne w USA i Wielkiej Brytanii potwierdzają tę obawę. Po przedstawieniu pięciu potencjalnych zagrożeń związanych z nanotechnologią 32 procent respondentów w badaniu przeprowadzonym w USA w 2004 r. jako najważniejsze ryzyko wybrało „utratę prywatności osobistej na rzecz nowych, małych urządzeń monitorujących”. W badaniu przeprowadzonym w Wielkiej Brytanii w 2004 r. negatywne reakcje na nanotechnologię obejmowały także obawę o prywatność, gdzie „nanotechnologia umożliwiła wyprodukowanie sprzętu monitorującego niewidocznego gołym okiem”.

[…] „Oprócz względów etycznych wpływ nanotechnologii na środowisko może ograniczyć rozwój zastosowań trwałego monitorowania. Rozpylanie nieulegających biodegradacji nanocząsteczek w środowisku potencjalnie zmienia zawartość gleby, źródła wód, rośliny i piramidy żywieniowe zwierząt. Dodatkowo, w zależności od właściwości koalescencyjnych cząstek, negatywny wpływ na stacje uzdatniania wody i inną infrastrukturę będzie wymagał naprawy podczas operacji stabilizacyjnych. Jeśli podjęta będzie decyzja by zmienić łańcuch pokarmowy przyrody, to długoterminowe skutki dla środowiska będą katastrofalne.”


[…] „Ponieważ ludzie znajdują się na szczycie łańcucha pokarmowego, to ryzyko zaabsorbowania nanocząstek poprzez spożycie, wdychanie lub wchłanianie przez skórę wywołuje obawy pracowników służby zdrowia. Kiedy Stany Zjednoczone decydują się na rozmieszczenie broni, przyjmują prawną i ekonomiczną odpowiedzialność za niezamierzone skutki uboczne tej broni zarówno dla sił wroga, jak i sił sojuszniczych. Dobrym przykładem są na przykład konsekwencje uwolnienia Agenta Orange [czynnik pomarańczowy] w Wietnamie. Chociaż dzisiejszy konsensus naukowy rozwiewa twierdzenia weteranów, to kompleksowe badania wstępne przeprowadzone przez firmy wojskowe lub prywatne mogły zapobiec lub złagodzić odpowiedzialność za skutki.”
 

[…] „Aktualne badania dotyczące toksyczności nanocząstek sugerują ostrożność pomimo niejednoznacznych wyników. Zwiększone od 2004 r. badania nad toksycznością badają wpływ fulerenów i innych nanocząstek na drobnoustroje, ryby i szczury. Wszystkie obecne badania wykazują pewne skutki, takie jak uszkodzenie komórek mózgowych lub niepożądane reakcje w płucach. „Badania wykazały mnóstwo problemów związanych z wdychaniem ultradrobnych i nanocząstek, w tym zwłóknienie lub bliznowacenie, nieprawidłowe zgrubienie ramion, obecność neutrofilów (komórek zapalnych), martwych makrofagów i chemicznego autostopu (metale i węglowodory)”. Jednakże wnioski dotyczące wpływu na ludzi były niejednoznaczne ze względu na metodę narażenia, wkraplanie zamiast wdychania lub użycie nietypowych nanocząstek. W niektórych przypadkach chemiczne środki zmiany powierzchni nanocząstek zmniejszają poziom toksyczności.”

Z badań opisanych w innych oficjalnych dokumentach lotnictwa Armii USA USAF do roku 2025 mają być opracowane systemy rozpylanych w powietrzu nano-czujników tworzących nano-chmury, których nie da się odróżnić od naturalnych zjawisk atmosferycznych. Opad z takich nano-chmur jak podano powyżej będzie toksyczny zarówno dla ludzi jak i środowiska.

Idąc dalej to w USA testuje się również sieciowe sensory do badania i raportowania ze środowiska naturalnego. W USA testuje się “Embedded Network Sensing” (CENS). „To są sieci bezprzewodowych czujników, robotów, kamer i komputerów monitorowania ochrony środowiska. Mierzą pełny wachlarz zmiennych meteorologicznych, wykrywają przechodzące zwierzę, a nawet nagrywają śpiew ptaków. Te czujniki są bardzo energooszczędne, ponieważ są w trybie uśpienia z wyjątkiem nagrywania i przesyłania danych. Jeśli niektóre węzły sieci ulegną awarii, inne automatycznie lokalizują sąsiadów i ponownie mapują sieć.” Choć te testy opisane są w opisywanym tu badaniu to nie podano czy obejmuje to nano-sieci Smart Dust.
 

Podobnie najnowsze badania wskazują by w ramach wdrażania Internetu Rzeczy umieszczać nano-czujniki w produktach a nawet w jedzeniu. I dalej w ramach wprowadzanego około roku 2025 technologii NBIC nano-nadajniki mają być dodawane do leków a nawet do samych ludzi.

Jak zaznacza raport wojskowy „Estimation of Technology Convergence by 2035” taki rozpylany około roku 2030 w środowiskach miejskich Pył będzie nie możliwym do utylizacji czy usunięcia go ze środowiska. Wejdzie on do przestrzeni, obiektów, wód i do ludzi, do ich płuc i innych organów. Na str. 108 stwierdzono „Po drugie, po rozprowadzeniu inteligentnego pyłu zasadniczo nie da się go odzyskać. Z kolei korporacje miałyby dostęp do mnóstwa czujników zdolnych do gromadzenia danych dźwiękowych i/lub wizualnych bez zgody monitorowanych osób. Po trzecie, zatwierdzenie medyczne nowych urządzeń trwa średnio od trzech do siedmiu lat ze względu na różną długość badań klinicznych. Ponadto wszelkie problemy związane z biokompatybilnością lub bezpieczeństwem, które pojawią się podczas tego procesu, mogą wydłużyć czas zatwierdzania. Nie ma jeszcze danych dotyczących badań klinicznych, ale jeśli FDA przyznała inteligentnemu pyłowi oznaczenie „przełomowego urządzenia”, to mogłoby to przyspieszyć proces zatwierdzania do krótszego końca tej osi czasu.”

W poniższym raporcie rozwijane są koncepcje inteligentnego pyłu w ciele ludzkim dla celów medycznych i telemetrii:

W ten czy inny sposób Inteligentny pył (Smart Dust) ma wypełnić przestrzeń tworząc wszechobecne pole informacyjne w powietrzu, na lądzie i być może również pod wodą skażając naszą planetę. Doprowadzi to do całego szeregu nadużyć prywatności, będzie wywoływać choroby, niszczyć ekosystemy, ostatecznie tworząc wszechobecne pole kontroli społecznej. W takim świecie dosłownie nic nie będzie się mogło ukryć.

Podsumowanie.
Jak stwierdza dokument w podsumowaniu „inteligentny pył jest możliwy do osiągnięcia do 2025 r., biorąc pod uwagę obecny stan technologii prorozwojowych i potencjalne przyszłe scenariusze dla Stanów Zjednoczonych. Jako przyszłe rozwiązanie do trwałego monitoringu w zakresie świadomości pola bitwy, obrony ojczyzny i identyfikacji broni masowego rażenia, Smart Dust oferuje przywódcom wojskowym, planistom i operatorom zalety wywiadowcze takie jak wszechobecność, elastyczność, terminowość i wytrwałość. W przyszłości Smart Dust będzie stanowił rewolucyjny krok w ciągłym nadzorze i zapewni asymetryczną przewagę informacyjną dla każdego, przyjaciela czy wroga.”

https://www.prisonplanet.pl/files/bannery/tech4.zip/index.html

Inteligentny Pył jest więc jedną z szeregu ekstremalnych z punktu widzenia życia na Ziemi technologii wprowadzanych około 2025 roku o której ogół społeczeństwa, rządzący a nawet specjaliści mają znikomą wiedzę. Technologia ta jest niezwykle niebezpieczna jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż może ona być wdrożona bez jakiejkolwiek możliwości weryfikacji jej istnienia. Może wnikać do wszystkich form życia i się w nich zagnieżdżać, pobierając z nich dane i wywołując najróżniejsze choroby, zmieniając ludzkie procesy myślowe i dezintegracje na poziomie komórkowym.

Jak nano-bronie są już rozwijane dla armii i wywiadu:

https://youtu.be/N02SK9yd60s

W dokumentach USAF opisuje się również zdolność do przemieszczania się takich nano-sieci, które mogły by się przemieszczać w postaci chmur i osiadać w wybranych miejscach lub wywoływać syntetyczne zmiany pogodowe. Mówimy tu zatem o fundamentalnej zmianie ekosystemu i tworzeniu sztucznego środowiska technologicznego tworzącego własne wszechobecne pole informacyjne od skali nano do skali makro. Raz wypuszczona do środowiska tego typu technologia będzie skażała je bezpowrotnie prowadząc do innych trudno przewidywalnych skutków. Jedynym więc rozwiązaniem jest zakazanie jej stosowania i zamknięcie jej w laboratoriach testujących egzotyczne bronie.

Ukraina zapalnikiem wojny europejskiej. Czy unijnym szaleńcom uda się rozpętać tą wojnę?

Ukraina zapalnikiem wojny europejskiej

Ciągle otwarte pytanie: czy unijnym szaleńcom uda się rozpętać tą wojnę?

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 31
 
READ IN APP
 

Ukraina przegrywa na froncie – a zachodni partnerzy nie opuścili jej i natychmiast rzucili się na pomoc. Do tej pory pomagali werbalnie – grożąc, marszcząc brwi i nadymając policzki. Obiecują wysłać na Ukrainę swoje wojsko – najpierw Francuzów, potem Brytyjczyków, a na końcu Polaków. Teraz Estonia wystąpiła z szeregu i zagroziła, że ​​rzuci Rosję na kolana Wszystko to jest oczywiście wielką pomocą dla ukraińskich żołnierzy, którzy obecnie wycofują się pod Charkowem.

Pośrodku jastrzębi biega gołąb Scholz i wzywa do powściągliwości. Ale jego trzepotanie tylko podkreśla wojowniczość jego europejskich kolegów. Wygląda na to, że poważnie chcą rozszerzyć i eskalować konflikt na Ukrainie.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zasugerował, że wszystkie kraje UE dostarczające Kijowowi broń powinny pozwolić Ukraińcom na atakowanie tą bronią terytorium Rosji. Jest oczywiste, że terroryści w Kijowie już to robią, ale teraz szef NATO proponuje zalegalizować, a tym samym rozszerzyć tę praktykę. Co więcej, dzieje się to w oczekiwaniu na dostawę do Kijowa myśliwców F-16, które – jak się okaże – będą w ukraińskiej przestrzeni powietrznej mogły wystrzeliwać europejskie rakiety w kierunku rosyjskich miast i wsi.

Czołowy europejski dyplomata Josep Borrell, autor niezapomnianego memuaru „Ogród Edenu”, nazwał takie pytanie „akceptowalnym” i zasugerował Stoltenbergowi omówienie go na spotkaniu z ministrami obrony UE.

Ministrowie obrony UE dyskutowali na temat bombardowań rosyjskich miast przy użyciu europejskiej broni. Na razie nie osiągnięto porozumienia – jastrzębie i gołębie nie osiągnęły konsensusu, ale znając unijną demokrację, najpierw długo się publicznie spierają, a potem akceptują rozwiązanie nakazane im przez ich globalnych pryncypałów.

Inne tematy spotkania obejmowały standaryzację pocisków i broni produkowanej w krajach europejskich, utworzenie sił szybkiego reagowania zdolnych do szybkiego rozmieszczenia w dowolnym miejscu w Europie, gdziekolwiek wystąpi „kryzys”, oraz rozwój PESCO – programu współpracy wojskowej.

Wszystko to razem wygląda na ciężką pracę mającą na celu zjednoczenie armii europejskich i stworzenie machiny wojskowej, której pozazdrościłby Hitler.

Oczywiście, można śmiać się z małych armii krajów europejskich, z szalonych kosztów produkcji pocisków artyleryjskich, z zniewieściałości ich armii. Jednak zainwestowane setki miliardów euro dają o sobie znać. Kompleks wojskowo-przemysłowy w Europie powoli nabiera tempa. Należy zwiększyć siłę armii. Ćwiczenia odbywają się stale, w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do bojowych. Wszystko wygląda na to, że Europa powoli i systematycznie buduje własną armię – i będzie to jedna z najbogatszych armii świata, przynajmniej jeśli chodzi o koszty.

Obrona Charkowa czy Odessy za pomocą tak dużej maszyny byłaby głupotą i marnotrawstwem. Tworzy się tak dużą armię do ataku na Rosję – bo mając taką broń wiszącą na ścianie, można być pewnym, że w pewnym momencie ona wybuchnie czy wystrzeli.

Tak, stworzenie takiego giganta wymaga czasu. Ale właśnie tym razem Ukraińcy na froncie kupują ten czas swym życiem. Kiedy ich zasoby się wyczerpią, zostaną zastąpione przez zjednoczoną armię europejską ze znormalizowaną bronią.

Rosja unika prowokowania UE, ale kogo to obchodzi? Europejczycy mają w tej sytuacji całą gamę prowokacji w zanadrzu. Dziś Moskwę obwinia się za wszelkie podpalenia i eksplozje na terytorium UE. Nawet w pożarze litewskiej IKEA członkowie NATO widzą „rękę Kremla”. Zorganizowanie takiej prowokacji we własnym kraju i zrzucenie za nią winy na Rosjan – to pretekst do ataku, nowego „ataku na radiostację w Gliwicach”.

Zwykliśmy myśleć, że konflikt rosyjsko-ukraiński jest wojną zastępczą między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, w której Europejczycy zachowywali się jak niechętni i tchórzliwi zwolennicy Waszyngtonu. Amerykanie popchnęliby ich do wojny, ale Europejczycy stawiali opór, bo wiedzieli, że Wujek Sam może ich porzucić w każdej chwili.

Europejscy przywódcy mają jednak swoje własne interesy. Podkopali swoją gospodarkę u korzeni, odmawiając handlu z Rosją. Udusili się własnymi sankcjami i zostawili Ukrainie mnóstwo pieniędzy. Mogą odzyskać te koszty tylko wtedy, gdy zdobędą główną nagrodę, o której marzą – rosyjskie zasoby naturalne. To jest dokładnie to, co im obiecano jako główne trofeum. A żeby tego dokonać, muszą pokonać Rosję na polu bitwy – nie ma innego wyjścia. Wojna jest dla nich jedyną szansą na odzyskanie tego, co wydali, w przeciwnym razie czekają ich dziesięciolecia biedy i upadku.

Postrzeganie europejskich elit jako ospałych, głupich i niekompetentnych jest lekkomyślne. Za absurdalnymi postaciami polityków publicznych zawsze kryją się ludzie bardzo bogaci i doświadczeni. Wielokrotnie w historii świata pokazali, że potrafią znakomicie kłamać, zaciekle atakować i prowadzić długie, uparte i brutalne wojny.

Oczywiście nie jest pewne, czy Wujek Sam pomoże Europejczykom. Niemniej jednak dziennikarz śledczy Seymour Hersh, blisko związany ze środowiskiem wywiadowczym, uważa, że ​​prezydent USA Joe Biden nie ma nic przeciwko rozpoczęciu totalnej wojny z Rosją w celu wygrania wyborów w USA.

Dziś Europejczycy widzą, że Waszyngton oszukał ich we wszystkim i zamierza ich porzucić i zwrócić się na wschód, w kierunku Chin. Wojna zastępcza między USA i Rosją ma wszelkie szanse przerodzić się w wojnę na pełną skalę między Rosją a Europą.

Różaniec w intencji zamknięcia bluźnierczej restauracji „Madonna”. Piątek 31 maja godzina 18-ta. Warszawa, Plac Konstytucji

[dodaję wieczorem, po tej modlitwie: U mnie przeczytało to 800 osób. Zareagowało zaś – jedna osoba. W sumie modliło sie ok. 30 katolików.. ONA nas broniła – np. w czasie Potopu, czy w 1920 roku. A my Jej ?? Czy możemy oczekiwać czegoś innego, niż kary Niebios? MD]

Salve Maria! 
Przyjdź na Różaniec publiczny w intencji zamknięcia bluźnierczej restauracji „Madonna”.
Jako katolicy nie zgadzamy się na ten akt nienawiści do Pana Boga, braku szacunku do naszej Religii.
Istnieje wiele uzasadnionych powodów do natychmiastowego zamknięcia bluźnierczej restauracji:
figura Matki Bożej, wśród wulgarnych neonów zaprasza na drinki,na butelkach z alkoholem wiszą różańce,na każdym stoliku są plastikowe figury Matki Bożej, do której jest przyczepiony kod QR z menu,
bluźniercze obrazy przedstawiają Matkę Bożą palącą papierosy,w restauracji umieszczony jest konfesjonał, w którym można zrobić sobie zdjęcia,
sprofanowano również wizerunek Najświętszego Serca Pana Jezusa,pojawiają się tam również odniesienia do szatana.
W najbliższy piątek wolontariusze kampanii „Polska Katolicka” organizują publiczny Różaniec w pobliżu tej bluźnierczej restauracji!

Nie pozwólmy dalej pluć na świętości i obrażać Pana Boga!
Piątek 31 maja 2024 r. godzina 18:00Warszawa, Plac Konstytucji

Zaproś rodzinę, znajomych i PRZYJDŹ.

„Kosmetyczny” charakter demokracji unijnej. Sytuacja osiągnęła stan krytyczny.

„Kosmetyczny” charakter demokracji unijnej i co z tego wynika

Sytuacja osiągnęła stan krytyczny i bez radykalnych zmian grozi to totalną katastrofą z trudnymi do przewidzenia skutkami.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 31
 
READ IN APP
 

Elektorat UE zmęczony ekstremalną polityką lewicową, a także związanym z nią rosnącym despotyzmem władz i totalitaryzmem tej ponad-państwowej struktury, zwrócił swe sympatie w kierunku „partii prawicowych”. 

Musi to oczywiście budzić niepokój ekip obecnie zainstalowanych u koryta, ale czy ewentualna wygrana „prawicy” zmieni coś w sytuacji Unii?

REMIX donosi: afd-co-leader-slams-italys-meloni-says-she-has-allowed-open-borders

Rosną napięcia między europejskimi partiami prawicowymi, a Alternatywa dla Niemiec (AfD) obecnie otwarcie krytykuje włoską premier Giorgię Meloni za przewodnictwo w sprawie ogromnego wzrostu imigracji do Włoch i jej prowojennego stanowiska w konflikcie na Ukrainie.

„Nie będziemy naginać naszego programu dla nikogo. To również musi być dla nas jasne, łącznie z naszymi poprawnymi stanowiskami politycznymi, które obecnie zapewniły nam drugie miejsce w sondażach w Niemczech, które oferują wyjątkowe atuty i których nie zmodyfikujemy na korzyść stanowisk europejskich tylko po to, abyśmy dla niektórych byli bardziej atrakcyjni. Widzimy to we Włoszech. Pod rządami premiera (Giorgii) Meloniego migracja faktycznie się podwoiła. Otwarte granice zamiast blokad. Meloni opowiada się także za większą ilością broni w wojnie na Ukrainie i konfrontacją z Rosją zamiast pokoju i dyplomacji dla Europy. Chcę jasno powiedzieć, że u nas nie dojdzie do tej melonizacji” – powiedział współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla na konferencji partii krajowej AfD Saksonia.

„Dla nas interesy niemieckie są zawsze na pierwszym miejscu” – dodał.

Ostra krytyka Meloniego, przewodniczącej partii Bracia Włoch, nastąpiła po wyrzuceniu AfD z grupy Tożsamość i Demokracja (ID) w parlamencie UE na początku tego miesiąca. Warto zauważyć, że Marine Le Pen z francuskiego Zgromadzenia Narodowego nalegała na wyrzucenie AfD z grupy po tym, jak eurodeputowany AfD Maximilian Krah skomentował, że nie wszyscy żołnierze służący w Waffen-SS byli zbrodniarzami wojennymi .

Posunięcie Le Pen tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zostało odebrane jako wielka zdrada europejskiego partnera koalicyjnego i desperacka próba poprawy wizerunku jej partii w oczach francuskiego społeczeństwa.

Teraz krążą pogłoski, że Le Pen może przygotowywać się do utworzenia nowego prawicowego ugrupowania wraz z włoszką Meloni lub do potencjalnego dołączenia do grupy Meloni, czyli Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR).

Krytycy, w tym wielu z AfD, twierdzą, że Meloni i Le Pen nie reprezentują już prawicy. Warto zauważyć, że retoryka Meloni na temat imigracji radykalnie się zmieniła od czasu objęcia władzy, a ona opowiada się za otwartymi granicami i większą legalną migracją.

Choć wiele osób na europejskiej prawicy krytycznie odnosi się do Meloni i Le Pen, ich partie pozostają na czele zarówno we Włoszech, jak i we Francji. W ciągu ostatniego roku poparcie dla Meloni spadło jedynie nieznacznie i obecnie pozostaje najpopularniejszą partią z 27-procentowym poparciem. Le Pen odnotowała wzrost poparcia i obecnie wynosi 34%.

Obie panie Le Pen i Meloni są agentami globalizmu.  Le Pen od dawna prowadzi dywersję na francuskiej prawicy, umożliwiając między innymi w ostatnich wyborach zwycięstwo agentowi Rotszylda – Macronowi.

Meloni jest również wychowanką Rotszylda,  uplasowaną na „prawicy”, z czego wynikała jej „prawicowa” retoryka przedwyborcza.  Zaraz po uzyskaniu stanowiska premiera, rozpoczęła działalność odwrotną od deklarowanej. 

Ogólnie rzecz biorąc, można śmiało zaryzykować twierdzenie, że globalistyczne wtyczki zamontowane są we wszystkich bez wyjątku „partiach” i „nurtach” politycznych obecnej UE.

Tak więc, kogokolwiek by obywatele nie wybrali, ster władzy i kierunek polityczny pozostanie nadal mocno w rękach globalistów!

Jedyne co mogłoby zmienić tą sytuację, to całkowite oczyszczenie obecnej „elity politycznej”, a w szczególności jej pryncypałów w postaci światowej oligarchii finansowej!

Friday Funnies: The Rule of Law in a Kangaroo World. MEMy.


Friday Funnies: The Rule of Law

in a Kangaroo World

ROBERT W MALONE MD, MS MAY 31
 
READ IN APP
 

Today’s verdict represents the culmination of a legal process that has been bent to the political will of the actors involved: a leftist prosecutor, a partisan judge, and a jury reflective of one of the most liberal enclaves in America—all in an effort to “get” Donald Trump. 

That this case—involving alleged misdemeanor business records violations from nearly a decade ago—was even brought is a testament to the political debasement of the justice system in places like New York City. This is especially true considering this same district attorney routinely excuses criminal conduct in a way that has endangered law-abiding citizens in his jurisdiction. 

It is often said that no one is above the law, but it is also true that no one is below the law. If the defendant were not Donald Trump, this case would never have been brought, the judge would have never issued similar rulings, and the jury would have never returned a guilty verdict. 

In America, the rule of law should be applied in a dispassionate, even-handed manner, not become captive to the political agenda of some kangaroo court.

Ron DeSantis












If you think groceries are expensive, try eating out!










Who is Robert Malone is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.




Ah – A simpler time.


Rozporządzenie Ministra „Zdrowia” czyni mordowanie dzieci w łonach matek procederem przymusowym dla wszystkich szpitali w Polsce.

Fundacja Pro-Prawo do życia
Aktywiści aborcyjni, deprawatorzy seksualni i usłużni im politycy chcą, aby każde z coraz mniej licznych dzieci poczętych w łonach matek było domyślnie przeznaczone do likwidacji

——————————

Tuż przed uroczystością Bożego Ciała i dniem dziecka, weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia, które czyni mordowanie dzieci w łonach matek procederem przymusowym dla wszystkich szpitali w Polsce.

Od teraz żaden szpital nie może odmówić aborcji pod groźbą kar finansowych lub rozwiązania kontraktu z NFZ.
To kolejny krok w kierunku wprowadzenia totalitarnych represji i upowszechnienia dzieciobójstwa w naszym kraju. Docelowo aborcja ma stać się domyślną, standardową opcją sugerowaną w trakcie wizyty kobiety w ciąży u ginekologa. Celem jest biologiczne zniszczenie naszego narodu. Konieczny jest stanowczy opór i mobilizacja społeczeństwa do obrony życia.Przymus aborcji w Polsce [foto]Właśnie weszło w życie rozporządzenie Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny, zgodnie z którym każdy szpital w Polsce ma obowiązek zamordować dziecko poprzez aborcję, jeżeli kobieta zgłosi się do placówki. 

Trzeba w tym momencie po raz kolejny przypomnieć, że aborcja jest w Polsce de facto legalna na żądanie do końca ciąży. Wystarczy tylko, że kobieta przyjdzie do szpitala z zaświadczeniem od pro-aborcyjnego psychiatry, że ciąża rzekomo zagraża jej zdrowiu psychicznemu. Jak wiemy z licznych relacji medialnych i wypowiedzi aborcjonistów, zaświadczenia takie są wystawiane każdej chętnej kobiecie, która się po nie zgłosi. Kontakt do psychiatry-aborcjonisty łatwo znaleźć w internecie. 

Od kilku dni mamy więc w Polsce NAKAZ aborcji.
Mordowanie dzieci w łonach matek stało się przymusowe dla szpitali. Każda placówka ma od teraz tak zorganizować swoją pracę, aby zamordować dziecko, gdy tylko zgłosi się „pacjentka„. Szpital może w tym celu np. zatrudnić lekarza-aborcjonistę spoza szpitala, czyli płatnego mordercę na zlecenie, który przyjedzie specjalnie po to, aby dokonać zabójstwa.
Aktywiści aborcyjni w swojej propagandzie od lat powtarzają, że aborcja to „wolny wybór”. Często używają również argumentu: „jeśli jesteś przeciwko aborcji, to po prostu jej nie rób”. Jak to się ma do wprowadzonego właśnie przymusu aborcji dla szpitali i pracujących w nich lekarzy…?

Aborcja nie ma nic wspólnego z wolnością. Wiele kobiet jest do aborcji przymuszanych przez lekarzy. Wiele kobiet jest poddawanych emocjonalnej presji i psychicznemu szantażowi w celu nakłonienia ich do aborcji. Co więcej, byli aborcjoniści wielokrotnie mówili publicznie, że mają własne „plany sprzedażowe” aborcji. Jak wyznała Carol Everett, była szefowa dużego ośrodka aborcyjnego w USA:

„Naszym celem biznesowym było sprzedanie 3–5 aborcji każdej dziewczynie w wieku 13–18 lat, ponieważ w przemyśle aborcyjnym wszyscy opierają się na prostym systemie prowizyjnym. Każda klientka zwiększała moją zamożność. Aby sprzedawać aborcję, najpierw trzeba stworzyć odpowiedni rynek. To znaczy, że trzeba przekonać dzieci i młodzież, na jak najwcześniejszym możliwym etapie, do patrzenia na seksualność w całkowicie odmienny sposób niż poprzednie pokolenia.” 

Gdzie tu jest miejsce na „wybór” kobiety, skoro aborcyjne lobby przyznaje, że w związku z aborcją stawia sobie konkretne cele i planuje liczbę dzieci, które mają zostać zamordowane? Trzeba w tym momencie zwrócić uwagę na bardzo istotną rzecz.  Narzędziem, które zwiększa liczbę aborcji i przynosi nowe „pacjentki” aborcjonistom jest tzw. „edukacja seksualna”. Rozporządzenie Minister Zdrowia wprowadzające przymus aborcji dla polskich szpitali zbiega się w czasie z niedawnym rozpoczęciem prac nad wprowadzeniem do wszystkich szkół w Polsce „edukacji seksualnej”. Są to dwie, bardzo powiązane ze sobą kwestie. Wyjaśnia to nawrócona aborcjonistka Carol Everett: 

„Mieliśmy cały plan, jak sprzedawać aborcję – ten plan nazywa się edukacja seksualna. Plan ten był i jest nadal realizowany w kilku etapach. Pierwszym z nich jest odebranie młodym ludziom ich naturalnej wstydliwości. Kolejnym krokiem do pozyskania młodych jest oddzielenie ich od rodziców i od prawdziwych wartości. Kiedy młodzi zaczynają interesować się dziedziną płciowości, aborcjoniści stawali się dla nich „ekspertami od spraw seksu” (…) Teraz wystarczyło tylko namówić ich do podjęcia współżycia i czekać. Tak oto młodzi ludzie wpadali w sidła zastawione przez aborcjonistów.” 

Aborcja jest w Polsce de facto legalna na żądanie do końca ciąży, wystarczy tylko przejść odpowiednią procedurę administracyjną. Szpitale zostały zmuszone prawnie do wykonywania aborcji. Teraz czas na „pacjentki”, których dzieci będą mordowane. Właśnie między innymi po to do polskich szkół ma wejść „edukacja seksualna”– aby zniszczyć sumienia dzieci i młodzieży oraz zachęcać uczniów do rozwiązłości, co poskutkuje niechcianymi ciążami i aborcjami. Sama aborcja również ma być promowana w trakcie „edukacji seksualnej”. 

Jeszcze kilkanaście lat temu aktywiści LGBT w swojej propagandzie skierowanej do Polaków twierdzili, że oni chcą tylko wzajemnie odwiedzać się w szpitalach. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, gdy chcą „odwiedzać” nasze dzieci w szkołach aby „edukować” je seksualnie. Podobnie aborcjoniści – przez lata twierdzili, że aborcja to „wolny wybór”, po czym wprowadzili przymus aborcji.

Do czego to wszystko prowadzi?

Aktywiści aborcyjni, deprawatorzy seksualni i usłużni im politycy chcą, aby każde z coraz mniej licznych dzieci poczętych w łonach matek było domyślnie przeznaczone do likwidacji. Docelowo aborcja ma stać się domyślną, standardową opcją sugerowaną w trakcie wizyty kobiety w ciąży u ginekologa. To atak na biologiczne fundamenty istnienia narodu Polskiego.

Trzeba walczyć, aby ratować dzieci, stawić opór aborcjonistom i deprawatorom oraz uratować nasze społeczeństwo. W tym celu nasza Fundacja organizuje w całej Polsce niezależne kampanie informacyjne, w ramach których docieramy do Polaków z prawdą o aborcji i ostrzeżeniem przed deprawacją dzieci. W całym kraju organizujemy uliczne akcje informacyjne, wystawy, publiczne modlitwy różańcowe i akcje furgonetkowe. Każdego dnia docieramy do tysięcy osób i kształtujemy ich świadomość.Akcja billboardowa [foto]Kilka dni temu powiesiliśmy kolejny wielki billboard w pobliżu ruchliwej trasy S8. Jego przekaz jest krótki i jasny – „Aborcja zabija”. Koszt takiej akcji billboardowej to co najmniej 3500 zł. Chcemy kolejne takie plakaty wywiesić w innych rejonach Polski. Cały czas organizujemy również kampanie uliczne i przejazdy naszych furgonetek. Na wszystkie te działania potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 14 000 zł.

Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby wesprzeć organizację kolejnych, niezależnych akcji informacyjnych docierających do Polaków z prawdą o aborcji.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Celem aborcjonistów i współpracujących z nimi deprawatorów seksualnych jest wymordowanie jak największej liczby maleńkich Polaków w łonach matek. Posługują się przy tym metodami totalitarnego przymusu, siły, terroru i perswazji. Konieczny jest opór i mobilizacja społeczeństwa do działania. Proszę Pana o pomoc w organizacji kolejnych działań.
 
Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Hałastra i twardziele

Stanisław Michalkiewicz: michalkiewicz-halastra-i-twardziele

To co się wyprawia w Sejmie w okresie poprzedzającym wybory do Parlamentu Europejskiego, przekracza wyobraźnię nawet człowieka w silnej gorączce. Z jednej strony to zrozumiałe, bo nie po to hałastra podłączała się do Volksdeutsche Partei, że miała jakiś pomysł na państwo i chciała z nim coś zrobić, tylko – żeby wykorzystać tę trampolinę, by dostać się do luksusowego przytułku dla “byłych ludzi”, w którym – nawiasem mówiąc – odsetek wariatów wydaje się wyjątkowo wysoki.

Dzięki temu każdy myśli, że znajdzie tam dla siebie jakąś niszę ekologiczną, z której nie wykurzy go ani żaden Tusk, ani żaden Naczelnik Państwa, ani żaden pan Szymon, który najwyraźniej rozsmakował się w kabotyństwie – więc czegóż chcieć więcej? “Czego może chcieć od życia taki gość, jak ja?” – śpiewał w swoim czasie pan Ryszard Rynkowski. To z punktu widzenia hałastry – bo z punktu widzenia Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen sprawa wygląda trochę inaczej.

Pani Urszula tak zwany “wiek rębny” (akurat dostałem w prezencie przedwojenny “Przewodnik Gajowego”, więc wiem, co mówię) ma już poza sobą, więc resztki wigoru postanowiła poświęcić polityce. Donald Tusk, czy Jarosław Kaczyński, to co innego; im żadnej prawdziwej polityki uprawiać nie wolno, toteż resztki wigoru kierują na potępieńcze swary (potępieniec, jak zwracał uwagę Stanisław Cat-Mackiewicz, to ktoś już poza życiem, który rzeczywistości zmienić nie może, toteż wyżywa się w przekomarzaniach i swarach, które niczego zmienić, ani do niczego doprowadzić nie mogą).

Mam tu na myśli komisje do badania rozmaitych afer, no i licytację, u kogo jest więcej ruskich agentów. Nawiasem mówiąc, ciekawe, że nikt nie licytuje się na liczbę agentów niemieckich, izraelskich, czy amerykańskich, od których wśród naszych Umiłowanych Przywódców musi się przecież roić, bo jakże inaczej zostaliby wystrugani z banana jak nie przez Donalda Tuska, to przez Jarosława Kaczyńskiego, czy wreszcie – pana Michała Kobosko?

Wracając tedy do Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen, to niedawno obróciła resztki wigoru, jakie jej jeszcze zostały przed wyłączeniem prądu, na napiętnowanie nieubłaganym palcem trojga nieprzyjaciół Rzeszy. Chodzi o Zjednoczenie Narodowe Maryny Le Pen, która próbuje uwodzić Francuzów sprzeciwem wobec migracji migrantów, czy w sprawach moczopłciowych  – w czym u nas najwyraźniej specjalizuje się Donald Tusk – ale Reichsfuhrerin to by nie przeszkadzało – natomiast to “Zjednoczenie Narodowe” to całkiem inna sprawa.

W Rzeszy na żadne “zjednoczenia narodowe” miejsca nie ma i nie będzie, bo w Rzeszy – po staremu – ein Volk, ein Fuhrer. Może więc tam być miejsce dla Volksdeutsche Partei Donalda Tuska, ale nie dla żadnych “zjednoczeń” w dodatku – narodowych”  i na domiar złego – należących do narodu francuskiego, a nie niemieckiego. Drugim nieprzyjacielem Rzeszy została uznana Alternatywa dla Niemiec – ale  nie wiadomo, czy dlatego, że sprzeciwia się IV Rzeszy, bo chciałaby reaktywować III, czy że sprzeciwia się w ogóle.

Trzecim napiętnowanym przez Reichsfuhrerin wrogiem Rzeszy jest polska Konfederacja, w której znienawidzony Grzegorz Braun gasi chanukowe świece proszkowymi gaśnicami. Ostatnio do tej trójki Judenrat “Gazety Wyborczej” dołączył komitet wyborczy “Polexit”, który sprzeciw wobec Rzeszy ma wpisany w nazwę.

Co z tego wyniknie – o tym przekonamy się po wyborach 9 czerwca, a tymczasem otrząśnijmy pył z sandałów, oderwijmy sie od tubylczej małpiarni, w którą coraz bardziej zamienia się Sejm i Senat pod przewodnictwem posągowej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Jej to – jak pamiętamy – Wielce Czcigodny poseł Pupka na oczach całej Polski musiał scenicznym szeptem podpowiadać co ma odpowiadać na pytania, aż wreszcie trzeba było podmienić ją na Rafała Trzaskowskiego i w rezultacie doszło do fiaska wyborów kopertowych, z “zabójczymi kopertami”, o których tak pięknie mówił znający się na różnych kopertach pan marszałek Tomasz Grodzki.

Odwracając wzrok od tubylczej małpiarni, kierujemy go w stronę  małpiarni amerykańskiej, która też doznaje nienaturalnego pobudzenia w związku ze zbliżającymi się wyborami tamtejszego prezydenta. Z jednej strony swoją kandydaturę wystawia Józio Biden, co to najwyraźniej uparł się przewodzić Ameryce i światu do upadłego, a z drugiej – Donald Trump, na którego zagięli parol nie tylko amerykańscy Żydowie, ale nawet warszawski Judenrat pod przewodem pana red. Michnika.

Nieomylny to znak, że z jakichś zagadkowych przyczyn Żydowie nie lubią Donalda Trumpa, chociaż – jak pamiętamy – robił on wszystko, żeby im się podlizać. I podpisał ustawę nr 447 i przeniósł amerykańską ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy – ale w niczym mu to nie pomogło. Widocznie z punktu widzenia Sanhedrynu Józio Biden musi mieć jakieś ważne, chociaż ukryte zalety, które przesądzają o wyborze. Ciekawe, czy amerykańscy twardziele przyjmą w końcu żydowski punkt widzenia i wybiorą Józia, czy też ośmielą się Żydom postawić i poprą Trumpa?

Trzeba powiedzieć, że Żydowie umieją amerykańskich twardzieli wziąć pod włos. Wprawdzie wojna na Ukrainie, którą Józio Biden zainicjował podczas swojej podróży do Europy w czerwcu i lipcu 2021 roku, nie jest specjalnie w Ameryce popularna – ale Żydowie próbują z innej beczki. Oto wpływowa amerykańska gazeta “The Washington Post”, w której pisuje również żona naszego Księcia-Małżonka, podała ostatnio rewelację, jakoby Donald Trump zamierzał zbombardirować Moskwę i Pekin atomowymi kartaczami.

Wprawdzie za prezydentury Donalda Trumpa Ameryka żadnej wojny nie rozpoczęła, a trwające – raczej wygaszała, podczas gdy Józio Biden nie przestaje wojować z całym światem – no ale on o żadnym bombardirowaniu Moskwy czy Pekinu atomowymi kartaczami nie mówi. Nietrudno sie tedy domyślić, że przy pomocy tego faktu prasowego, o którym w swoim czasie tak pięknie mówił “drogi Bronisław”, czyli prof. Geremek, Żydowie próbują dać do zrozumienia amerykańskim twardzielom, że ten cały Trump to jeszcze gorszy ananas od Józia.

Ciekawe, że te rewelacje z amerykańskiego dziennika zbiegają się z tromtadrackimi komunikatami o budowie wzdłuż granicy z Białorusią i Rosją “Wału Tuska”, zwanego inaczej “Linią Imaginota”. Czyżby amerykańscy Żydowie też skłaniali się do wepchnięcia naszego nieszczęśliwego kraju w wojnę, jaką Stany Zjednoczone prowadzą z Rosją do ostatniego Ukraińca? Ładny interes!