Sprzeciw wobec pomocy Ukrainie. Viktor Orban chce przedefiniować rolę Węgier w NATO

Misje tylko u sojuszników, sprzeciw wobec pomocy Ukrainie. Viktor Orban chce przedefiniować rolę Węgier w NATO

sprzeciw-wobec-pomocy-ukrainie-viktor-orban

Premier Viktor Orban chce zmienić sposób funkcjonowania jego kraju w strukturach NATO. Polityk sprzeciwił się udziałowi Budapesztu w pomocy finansowej i wojskowej dla Ukrainy oraz uznał, że Węgry nie powinny brać udziału w misjach organizowanych poza terytoriami sojuszników paktu.

Musimy przedefiniować rolę Węgier w NATO – mówił Orban w rozmowie z Radiem Kossuth. – Pracujemy nad tym, jak możemy funkcjonować jako członek NATO, nie biorąc udziału w działaniach Sojuszu poza jego terytorium – dodał. Jak mówił, Węgry uczestniczą w pracach komitetów zajmujących się planowaniem wojennym, ale nie chcą uczestniczyć w pomocy finansowej ani militarnej dla Ukrainy.

Zdaniem Orbana, obecnie to Węgry w największym stopniu ze wszystkich państw NATO kierują się „podstawową filozofią” Sojuszu.

Węgierski rząd od dawna krytykuje udzielanie przez Zachód pomocy militarnej Kijowowi. Występuje też przeciwko integracji Ukrainy z NATO i UE. W ostatnim czasie Węgry sprzeciwiały się wzmocnieniu roli koordynacyjnej NATO w zakresie transferu broni na Ukrainę i szkolenia ukraińskich żołnierzy. Jak ocenił minister spraw zagranicznych Węgier, Peter Szijjarto, propozycja NATO w tej sprawie to przekraczanie „czerwonych linii”, które Sojusz sam wyznaczył na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej. Polityk plany pomocy Ukrainie nazwał „szaloną misją”.

Źródło: PAP/Oprac. MA

Można metodami ziemskimi obalić plany NWO, satanistów, antychrystów.

Można metodami ziemskimi obalić plany NWO, satanistów, antychrystów.

Mirosław Dakowski. Styczeń 2023

Nawet t. zw. „uczciwe portale”, nie tylko oficjalna propaganda, piszą w trybie oznajmującym, ale katastroficznie, że NWO, UE [itp] „wprowadzą, nakażą, zrealizują”. A tymczasem „tamci” głównie „zapowiadają”, straszą. Dotyczy to najróżniejszych, ewidentnie szkodliwych i głupich wymysłów i mrzonek.

==========================

Dodaję:

Starają się nas zaszokować, ale jednocześnie przyzwyczaić do różnych potworności. W swoim czasie mówiono o przygotowanych w Stanach Zjednoczonych stadionach czy obozach dla internowania milionów ludzi. Szokują nas również tym, że powiadają iż w najbliższym czasie będziemy musieli jeść głównie jakieś robaki… na filmikach pokazują te robaki. Ostatnio czytałem o „fabryce dzieci” w której te dzieci będą taśmowo „wykonane”: najpierw będą sztuczne zapłodnienia, potem karmienie tych malutkich jeszcze dzieci chemikaliami, a później wychowywanie – zgodnie z zasadami tej diabelskiej wiary. Przecież opisywał to już znany pisarz, narkoman, propagator LSD, przed 90 laty: Nowy wspaniały świat (Brave New World) – powieść Aldousa Huxleya napisana w 1931. Był „humanistą i pacyfistą”, blisko związanym z satanistą Aleisterem Crowleyem. W książce „Drzwi percepcji” Huxley opisuje skutki i efekty działania meskaliny. Dzieło bywało nazywane „biblią hipisów”. Swą śmierć – i zapewne spotkanie ze „swoim Panem” – przyspieszył przez LSD – 100 µg i godzinę później kolejne 100 µg.

———————————-

O tym wszystkim staram się nie pisać, żeby ludzie, moi czytelnicy do takich okropności, horrorów nie przywykli. Bo kto przywyknie, to jeśli potem zdarzy się w rzeczywistości coś podobnego, ale mniejszego, to odetchnie z ulgą: „Oj, to nie jest jednak tak straszne jak to co obiecywali”. O planach konc-łagrów pod tytułem „15 minutowe miasta” musiałem jednak napisać, bo od kilku lat łobuzeria rządząca Warszawą już to wykonuje.

=========================

Dla nas istotne jest byśmy ich potwornych planów nie brali za „już wykonane czy łatwe do wykonania”. 

============================

Te sformułowania, to słownictwo, ludzi przeraża, otumania ich, nakłania do poddania się i bierności. Odbiera nadzieję.

Zobaczmy, czy jest to uzasadnione.

Wiemy, to zostało przez Feliksa Konecznego jednoznacznie udowodnione, że mieszanki cywilizacyjne są stanami chorobliwymi, nietrwałymi. Wiemy także, że cywilizacje powstają i rozwijają się, w walkach oczywiście, ale w drodze zmian naturalnych, często nie zauważanych przez ich uczestników. Jednak plany budowy sztucznych, „nowych, najlepszych” cywilizacji od tysiącleci były z uporem wprowadzane w życie plemion, społeczności, grup narodów.

Przypomnę plany Platona [„Państwo”, dyktatura „filozofów”], czy ucznia Arystotelesa – Macedończyka Aleksandra, lubiącego nazywać siebie „Wielkim”. Już Grecy i Macedończycy, zjednoczeni przez Aleksandra militarnie, wychowywali się, żyli w bardzo różnych, często nieprzystających do siebie, ustrojach życia zbiorowego czyli cywilizacjach. Jednak Aleksander, po podbiciu Mezopotamii, Persji, królestwa obecnego Uzbekistanu, po zbrojnym wejściu do Indii, postanowił stworzyć super- cywilizację synkretyczną, ujednoliconą z kilku już istniejącymi, azjatyckimi. Koniecznie więc było też narzucenie religii „ogólnoludzkiej”. Ku zaskoczeniu wodza wszystkie członki [tak greckie jak i perskie] tego nowego przedsięwzięcia stawiły opór, głównie zaś uwielbiający go wcześniej wojacy jego zwycięskich armii.

Pięknie i prosto, zrozumiale opisuje ten proces Feliks Koneczny w dziele Cywilizacja Bizantyńska. Takich prób syntezy cywilizacji było sporo, wspomnę Antoniusza, Cezara, kajzarów bizantyńskich, którzy [szczerze !] próbowali połączyć państwo, katolicyzm, chrześcijaństwo, swą „rzymskość’ – na przykład z silnym, zwycięskim wtedy islamem.

Plany „Tysiącletniej Rzeszy”, wspierane przez tybetańskich lamów i czarowników, były bardziej realistyczne, bo oparte o powszechną germańską żądzę podboju, zdobyczy. Wypaliły się po 12 latach.

Lenin i Trocki, wykonawcy planu globalistów umiejscowionych wtedy głównie w Ameryce Północnej, chcieli użyć proletariatu jako „motłoch sprawczy” [sic!]. W pysze i głupocie swojej zaczęli od Rosji, gdzie robotników było przecież niewielu. Ale na 70 lat tych zbrodniczych sił wystarczyło.

W skrócie, dalej i później:

Przeflancowanie czerwonego komunizmu do Europy Zachodniej i USA, „długi marsz przez instytucje” włoskiego komunisty Antonio Gramsciego, przemalowanie na zielono komunizmu w UE, zrównanie ludzi ze zwierzętami [Gaja, ekologizm oraz nowe płcie, nobilitacja i kanonizacje zboczeń ] zajęło kolejne dziesięciolecia. Żeby zwiększyć ilość swoich wojowników [„pożyteczny motłoch” jak mówią o nich ich „władcy”], przez posiadane media i propagandę – kłamliwie podnoszą realną ilość zboczeń, która [bez ich propagandy] wynosi pół procenta, a podnoszą ją wielokrotnie. Są więc ludzie [ofiary], którzy dla kariery na przykład w TV, czy poddając się sztucznie kreowanej modzie, uważają się za „wesołków” – gejów. Tym można pomóc np. realistycznym opisem „Mięsaka Kaposiego” [nie zaglądaj, jeśli nie musisz] i skutków rozpadu mięśni odbytu. Działa, sprawdziliśmy. „Wesołek” trzeźwieje.

O całej tej, planowanej pokoleniami gnostyków i satanistów – cywilizacji planetarnej, synkretycznej pisałem przed laty. Por:.Czy cywilizacja globalistów jest naturalnym rozwojem, czy sztucznym piekielnym planem. Tam odsyłam czytelnika po szczegóły. Tam jest szkic, czy krótka diagnoza. Warto, by ktoś młody rozszerzył, zilustrował przykładami, doprowadził analizę do obecnego czasu.

Tu przypomnę tylko, że lansowana ostatnio przez różnych pseudo-proroków, [ostatnio to Schwab i Harari, Illuminaci] – „cywilizacja” jest dokładnie antycywilizacją do cywilizacji Łacińskiej: Zamiast prawdy lansuje wygodne kłamstwo, zamiast dobra – zło, zamiast piękna – brzydotę, zamiast dobrobytu – dobrobyt dla siebie i niewielu wybranych, a nędzę dla 95% „motłochu”. W dziedzinie zdrowia – szczepienia, kowidy, kagańce. To ostatnie [kagańce] głównie, ale nie tylko dosłownie – lecz także w dziedzinie myśli, religii, sztuki, nauki, nawet nauk ścisłych [sic!].

Ponawiam pytanie:

Czy więc, tak planowana od stuleci, ciągle uszczegółowiana, „nowa” synkretyczna cywilizacja może zwyciężyć, może zapanować na planecie? Analiza historyczna wskazuje, że cywilizacje mechanistyczne, sztuczne, planowane, zawsze padały w klęsce, w katastrofie. Oczywiście pociągały w katastrofę często ogromne ilości niewinnych ludzi, ofiar.

Powinniśmy sobie jasno uświadomić, że po stronie głównego Planisty są różne nurty: Globaliści, klimatyści, masoni bardzo różnych obediencji, illuminaci, wybrani uczniowie World Economic Forum od Schwaba.

Czy globaliści [lub masoni] chińscy [silni !!] mogą przyjaźnie współdziałać z Chabad-lubawicz, czy Rockefellerami? Jak długo? Oni wszyscy się wzajemnie nienawidzą, intrygują, szkodzą. Już wielokrotnie takie plany wspólnego ataku były przez wewnętrzne nienawiści niweczone.

Inne, realny obraz tego stanu: Piekło oparte jest o wzajemną nienawiść, wrogość. Działania spójne może wymusić jedynie ich Szef. Więc – tylko na jakiś czas. Potem musi sklejać inne koalicje.

Przypominam: Analizy, szczególnie Feliksa Konecznego, prowadzą do jednoznacznego wniosku, że cywilizacje synkretyczne, „łączące pozytywne cechy” wszystkich dotychczasowych cywilizacji, nie mogą powstać.

Powtarzam :

Jeśli będą się dalej tak pchali, to powstanie jedynie delirium maximum, ogromny stan a-cywilizacyjny.

Wielu mądrych ludzi, myślicieli zastanawia się, jak tego uniknąć, jak zablokować czy zabić tego potworka, póki mały. Wielu szuka jednego zaklęcia, jednego pocałunku Księcia, by zaklęta księżniczka się obudziła. To zaklęcie miałoby być dla globalizmu pocałunkiem Almanzora.

Takiego zaklęcia chyba nie znaleziono, ale mamy potężną broń: Powszechny opór, stałe wyślizgiwanie się im i wyśmiewanie ich. MEM -y grają tu dużą rolę. Tak dla nas, jak dla nich.

Sądzę, że będzie tu właściwe przypomnienie sentencji rosyjskich wesołków z pierwszych lat krwawego terroru CzeKa:

Спасение утопающих в руках самих утопающих. 

W latach 90-tych zeszłego wieku tłumaczył nam mądry, znany Włoch, na czym polegał sukces gospodarczy Włochów. Przecież kilkadziesiąt procent obuwia, torebek, kosmetyków, szczególnie w Europie, to produkty włoskie. Zbiurokratyzowane państwo, ogromne podatki, były takim hamulcem dla gospodarki, że przedsiębiorcy oddawali się pod parasol ochronny różnych odłamów mafii. Mafiosi wyznaczali o wiele niższe opłaty, niż państwo i zapewniali ochronę produkcji oraz eksportu. Zwano to „szarą strefą”, znana i tolerowaną przez administrację. Nie wiem jak to wygląda obecnie.

————

Nie słuchać tchórzy, piętnować zdrajców i agentów. ONI naprawdę – i słusznie – się tego boją.

Władców, planistów globalizmu należy podgryzać, podskubywać równocześnie ze wszystkich stron, tak, jak stada piranii atakują lekkomyślnego pływaka. Jeśli atakujących lub choćby utrudniających płynięcie będzie dużo, to wykrwawi się i utonie on szybciej. Jeśli zaś zdecydowanych na podgryzanie będzie mniej, to skutkiem jego pływania, działalności, będzie więcej ofiar a spektakularne utonięcie odsunie się w czasie, trochę się opóźni. Jest ono jednak nieuniknione.

Na tę piekielną, różnych nurtów zarazę, nie ma panaceum. Ale są liczne środki rozproszone. Powszechnego oporu i pogardy bardzo się boją.

I najważniejsze – trzymać się stanowczo poglądów, zwyczajów cywilizacji łacińskiej – Zachować ten pięcioksztat życia zbiorowego. O to anty-cywilizacja wydumana medytacyjnie musi się rozbić, rozkruszyć.

Tyle od strony świeckiej.

Bo od strony duchowej – modlimy się o przyjście Zbawiciela.

Modlimy się tak od dwóch tysięcy lat.

Ale kiedy to nastąpi?

=====================================

Ten tekst umieszczono też na Legionie św. Ekspedyta. Dzięki.

Oto tam komentarz:

CzarnaLimuzyna 13 stycznia 2023

Tak jak już napisałem: Bóg nie pomoże ani głupcom ani niewolnikom. W tym sensie metoda ziemska stanowi cześć składową działania. Husaria modliła się, a potem zabijała wrogów. Naturalna kolej działania.

Aktualnie, jak widzę, wielu Polaków nie stać nawet na symboliczny lub bierny opór. Pomijam głupców, ale ludzie bardziej świadomi nie powinni zgadzać się na tresurę. Nie zakładać masek, nie płacić kartą, nie udostępniać danych, ograniczać łączenie swojego mózgu z siecią, mówić prawdę. Dbać o siebie, o swoją rodzinę, przyjaciół, dbać o swój rozwój, NIE ŻREĆ BYLE CZEGO

Globalne Lockdowny – nadciągająca groźna rzeczywistość? Protestujmy !

Proszę przeczytaj to, bo czas ucieka. „Sebastian Lukomski, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Już za trzy dni Światowe Zgromadzenie Zdrowia będzie głosować nad traktatem, który może głęboko zmienić nasze życie.

Twoje natychmiastowe działanie jest kluczowe.

Proponowane środki Traktatu Pandemicznego ONZ obejmują bezprecedensową kontrolę wolności osobistych.

Wyobraź sobie, że podlegasz przymusowym szczepieniom, lockdownom i ograniczeniom granicznym bez żadnego słowa, podczas gdy globaliści żyją bogato z Twoich podatków.

Musimy działać teraz, by powstrzymać w tym tygodniu Traktat Pandemiczny ONZ i zmodyfikowane Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne.

Jeśli nadal nie masz pewności, jak poważne jest zagrożenie, przeczytaj poniższy list.

Jeśli chcesz, aby Twój głos został usłyszany, podpisz petycję, aby wpłynąć na Prezydenta Andrzeja Dudę i Ambasadora ONZ w Genewie Zbigniewa Czecha by odrzucili Traktat Pandemiczny ONZ. To nasza ostatnia szansa, aby wpłynąć na wynik przed głosowaniem, które odbędzie się 27 maja.

Dziękujemy, że byliście z nami w tym kluczowym momencie,

Pozdrawiam

Sebastian Lukomski i cały zespół CitizenGO

P.S. Twój podpis może zmienić przebieg tej bitwy — udostępnij tę petycję swojej rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Im więcej głosów zbierzemy, tym silniejszy będzie nasz wpływ. Razem możemy powstrzymać Traktat Pandemiczny WHO i chronić naszą wolność.

Poniżej wiadomość, którą wysłaliśmy Państwu wcześniej:


Globaliści ONZ są zaledwie 5 dni od głosowania w sprawie Traktatu Pandemicznego na Światowym Zgromadzeniu Zdrowia, zagrażającemu Twojemu zdrowiu i wolnościom.Traktat przyznaje bezprecedensowe uprawnienia do egzekwowania szczepień, kontroli przemieszczania się i wyciszania sprzeciwu, pozbawiając Cię osobistej autonomii, a wszystko to finansowane jest z pieniędzy milionów podatników.To nasza ostatnia szansa, aby ich powstrzymać! Działaj już teraz — podpisz petycję 3 milionów obywateli, aby zatrzymać to nadużycie i ochronić swoje prawa.PROSZĘ PODPISAĆ PETYCJĘ

To już ten czas — ostateczne głosowanie.

W przeciągu pięciu dni, Twoje życie może zmienić się raz na zawsze.

Żądni kontroli biurokraci i globaliści ONZ są bliscy przekonania naszych przywódców narodowych do zrzeczenia się suwerenności, narażając tym Twoje zdrowie, zdrowie Twojej rodziny i Twoją wolność!

Jeśli myślisz, że planują się Tobą zaopiekować, to się mylisz… Globaliści zadecydują o tym, jak będziesz żył, dokąd będziesz mógł się udać i jakie decyzje medyczne podejmiesz dla swoich dzieci.

Kontrola, którą doświadczyłeś podczas Covidu? Zaraz będzie gorzej. 

Wiem, że te totalitarne plany mogą Cię przerażać – ale oni opierają się na braku sprzeciwu z Twojej strony, by je wdrażać!

Pod przewodnictwem CitizenGO miliony obywateli na całym świecie dostrzegają zagrożenie i budzą się do działania. Mam nadzieję, że Ty też podejmiesz rękawicę przeciwko Traktatowi Pandemicznemu ONZ.

W ciągu zaledwie pięciu dni- państwa członkowskie Światowego Zgromadzenia Zdrowia będą głosować nad Traktatem ONZ dotyczącym pandemii – będzie to kluczowa decyzja, która może radykalnie zmienić Twoją przyszłość.

Pomimo nieustających nacisków globalistów, nigdy nie było lepszego momentu, aby ich powstrzymać – ale tylko jeśli TY zaczniesz działać teraz.

Twój głos jest potężny — głośniejszy niż myślisz.

Czy możesz z nami uprzedzić Prezydenta Andrzeja Dudę oraz Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie Zbigniewa Czecha, że nie oddamy naszych wolności bez walki? CitizenGO ma prawie 3 miliony podpisów z całego świata. Teraz nadszedł czas na ostateczne, wpływowe pchnięcie. To może być nasza ostatnia szansa na powstrzymanie tego skrajnego nadużycia władzy.

CitizenGO od samego początku znajdowało się na pierwszej linii frontu, konfrontując się z decydentami i przeciwstawiając się na każdym kroku.

Na całym świecie obywatele i politycy budzą się i dostrzegają niebezpieczeństwo.

Nikt nie wykazał takiego nieustannego poświęcenia i odwagi.

Spotkanie za spotkaniem, jako jedyni stoimy u bram Organizacji Narodów Zjednoczonych, reprezentując Twój głos, wywierając presję na delegatów i bezpośrednio przekazując obawy milionów.

Widzieliśmy też, jak dużą presję wywarliśmy Ty, ja i miliony obywateli na całym świecie. Przyniosła ona owoce, ponieważ delegaci opóźniali działania, złagodzili język w propozycji ustawy i kłamali w mediach.

Ale jeszcze nie wygraliśmy.

Ich plany są nadal aktualne: globalna władza, która mogłaby wywoływać pandemie według własnego uznania, wymuszać szczepienia i ograniczać naszą swobodę przemieszczania się – wszystko bez Twojej zgody.

Jeśli tego nie powstrzymamy, Traktat Pandemiczny i nowe Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne wyzwolą potencjał swojej tyranii jeszcze w tym tygodniu!

Pamiętaj, kto pociąga za sznurki:

Biurokraci ONZ i globaliści osadzeni w strukturach Światowej Organizacji Zdrowia – upadającej, kosztownej, nie wybieranej demokratycznie, nie tłumaczącej się przed nikim, ponadnarodowej instytucji, która dąży do ciągłego rozszerzania swojej władzy, pomijając demokracje państw narodowych oraz wolności jednostek.

Oto, co nas czeka, jeśli nie będziemy działać:

  • Nowa globalna władza nazwie, każde zagrożenie zdrowia pandemią.
  • Przymusowe szczepionki i kwarantanny nawet, jeśli jesteś zdrowy.
  • Kontrolowanie i wyciszanie jakichkolwiek pytań lub sprzeciwu.
  • Ograniczenia podróży, aby powstrzymać Cię od przekraczania granic w celu odwiedzenia rodziny i przyjaciół. 
  • Globalne lockdowny, w których rządy krajowe nie będą, już miały nic do powiedzenia.
  • Zamykanie kościołów i zakaz publicznych zgromadzeń  jak protesty, wydarzenia sportowe lub rozrywkowe.

I to nie koniec:

  • Twoje dzieci zostałyby zaszczepione bez Twojej zgody!
  • Twoje codzienne życie i podróże zostałyby ukrócone przez kaprys!
  • Twoja swoboda spotykania się, protestowania i modlitwy byłaby ściśle kontrolowana!

Nie możemy i nie będziemy biernie czekać, podczas gdy negocjuje się nasze podstawowe wolności.

PODPISZ PETYCJĘ TERAZ. Stań z nami, aby wysłać głośny i wyraźny sygnał Prezydentowi Andrzejowi Dudzie i Ambasadorowi ONZ w Genewie Zbigniewowi Czechowi, że traktat ten należy dzisiaj odrzucić.

Zgodnie z oficjalnym programem proces negocjacji powinien zakończyć się już w kwietniu.

Tak jak ostrzegałem zaledwie kilka dni temu, sesje negocjacyjne nieoczekiwanie, mają trwać, aż do ostatniej chwili, co znaczy, że nadal się toczą w momencie, gdy to czytasz.

Zamiast odroczyć negocjacje w terminie, ONZ ujawnia swoje prawdziwe intencje – są zdesperowani, aby to przeforsować.

Ty i ja powinniśmy sobie zadać pytanie: DLACZEGO? Skąd ten nagły pośpiech?

Co oni planują, czego nie wiemy?

Podobna historia wydarzyła się w przypadku poprawek do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych – równoległego dokumentu, który Światowa Organizacja Zdrowia desperacko stara się ratyfikować.

Zaktualizowana wersja proponowanych poprawek miała zostać rozesłana 10 maja.

Jednakże ów wersja nadal NIE została udostępniona publicznie, a do jej głosowania pozostało zaledwie kilka dni!

Pomimo tego wszystkiego co się dzieje i bezczelnego braku przejrzystości, WHO nadal uważa, że ​​zasługuje na nasze zaufanie –komiczne, prawda?

Ta sama instytucja, która zasilana jest 7 miliardami dolarów corocznie, pragnęłaby nas znowu pozamykać, jak za czasów lockdownów i wciąż ukrywać prawdę o Covid-19.

Teraz chcą, żebyśmy nie przeszkadzali im w realizacji ich totalitarnego przejęcia władzy!

Co teraz?

Dzięki nieustannemu naciskowi z Państwa strony oraz ze strony milionów ludzi na całym świecie, zaczęły już pojawiać się braki w niektórych obszarach Traktatu.

Zneutralizowali język, w którym narzucano surowe środki cenzury, a nawet zaczęli twierdzić, że porozumienie nie oznacza, że ​​ma ono zastosowanie do wszystkich – co, jak wiemy, jest kłamstwem.

Oto jak wygramy:

Bitwa z Traktatem Pandemicznym jest na wyciągnięcie ręki, a oto nasz plan zwycięstwa:

  • Język jest niejasny i pełen niespójności. Luki te zapewniają nam amunicję prawną do kwestionowania i dekonstrukcji jego postanowień.
  • Wykorzystywanie niezgody – obecna atmosfera wśród państw członkowskich jest pełna niezgody. Ta niezgoda to nasza szansa! Dzięki Twojemu wsparciu nadal możemy wpływać na narody, które są niezdecydowane lub sceptyczne wobec Traktatu.
  • Wzmocnienie presji społecznej – każdy podpis pod naszą petycją to więcej niż liczba – to deklaracja sprzeciwu. Nasz wspólny publiczny protest trafił już na pierwsze strony gazet i zepchnął negocjatorów do defensywy. Każdego dnia coraz więcej osób wyraża sprzeciw.

Impet jest po naszej stronie i dzięki Twojej pomocy, teraz bardziej niż kiedykolwiek, możemy odwrócić losy wydarzeń.

Wielki dzień zbliża się nieubłaganie, 27 maja, kiedy zbierze się Światowe Zgromadzenie Zdrowia, musimy przedstawić 3 miliony podpisów, aby wyrazić nasz grzmiący światowy sprzeciw.

I to właśnie Twój dzisiejszy podpis może przechylić szalę.

Walczyliśmy niestrudzenie, aby osiągnąć ten punkt i nie możemy zachwiać się tak blisko mety.

Podpisz petycję, zorganizuj swoją społeczność i wyślij jednoznaczny sygnał – że nasze wolności nie podlegają negocjacjom! Pragniemy, aby Prezydent Andrzej Duda wraz z Ambasadorem ONZ w Genewie Zbigniewem Czechem, w tej chwili odrzucili Traktat Pandemiczny WHO w jego obecnej formie i chronili nasze wolności przed nieuzasadnioną globalną kontrolą.

Dziękujemy za Państwa niezachwiane wsparcie i to, że jesteście z nami w być może najważniejszej bitwie o wolność osobistą, jaką kiedykolwiek stoczyliśmy.

Sebastian Lukomski i cały zespół CitizenGO

P.S. Do tego sprowadza się cała nasza całoroczna kampania, nad którą ciężko pracowaliśmy.

Zegar tyka, a WHO mocno naciska, aby zwyciężyć. W obliczu zbliżającego się ostatecznego głosowania,  pilność Twojej odpowiedzi ma kluczowe znaczenie. Tu nie chodzi tylko o politykę – to walka o swoje podstawowe prawo do wolności!

Podpisz petycję już dziś: upewnij się, że Twój głos jest słyszalny głośno i wyraźnie. Twoje dzisiejsze działanie jest niezbędne. Presja rośnie, a los naszych wolności wisi na włosku. Proszę działaj teraz!

Bibliografia:

Traktat dotyczący pandemii musi zdecydowanie chronić suwerenność narodową i wolność słowa

https://adfinternational.org/commentary/who-pandemic-treaty-need-know

Propozycja Porozumienia WHO w sprawie pandemii

https://apps.who.int/gb/inb/pdf_files/inb9/A_inb9_3Rev1-en.pdf

Rozmowy na temat traktatu pandemicznego będą kontynuowane po terminie; według WHO osiągnięto pewien postęp.

https://www.reuters.com/business/healthcare-pharmaceuticals/pandemic-treaty-talks-wire-likely-miss-first-deadline-sources-say-2024-05-10

Rządy zgadzają się kontynuować stały postęp w zakresie proponowanego porozumienia w sprawie pandemii przed Światowym Zgromadzeniem Zdrowia

https://www.who.int/news/item/10-05-2024-governments-agree-to-continue-their-steady-progress-on-proposed-pandemic-agreement-ahead-of-the-world- zgromadzenie zdrowotne

Nawet gdy pojawia się ptasia grypa, świat odrabia lekcje z Covida

https://www.vox.com/24151110/bird-flu-h5n1-pandemic-treaty-prevention-response

Negocjacje w sprawie porozumienia w sprawie pandemii przeciągają się w dogrywkę

Niemcy, Rosja i Żydzi a sprawa polska. KONECZNY Cz.II.

[pierwsza jest tu: Walka wzorców cywilizacyjnych, czyli Niemcy, Rosja i Żydzi a sprawa polska. KONECZNY. Cz. I. ]

Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby; któraś z cywilizacji musi być panującą, bo inaczej upadek niezawodny.

wawel, 23 maja 2024 ekspedyt/niemcy-rosja-i-zydzi-a-sprawa-polska

W drugiej połowie wieku XIV zanosiło się na znaczne rozszerzenie obszaru prawosławia. Dynastia Gedyminowiczow przenosiła się coraz bardziej na ruskie panowanie. Nie bronili Rusini wcale swoich Rurykowiczow, a nawet woleli letuwskich dynastow, bo nie dawali daniny tatarskim “carom”, a zatem nie dopuszczali się też zdzierstw na ludności pod pozorem ściągania “wychoda”. Gedyminowicze nie tylko nie wnosili nic a nic letuwskiego na Ruś, lecz sami się ruszczyli. Olgierd żenił się z Rusinkami, wszyscy synowie jego używali języka ruskiego, a ci z nich, ktorzy otrzymali księstwa na Rusi, przyjmowali chrzest w cerkwii wschodniej, i sam Olgierd uczynił to na łożu śmierci. Następca jego Jagiełło, gotow był zrobić to samo niemal na wstępie swojego panowania i oprzeć się tylko na Rusi, uważając Letuwę za straconą, nie dającą się już obronić przeciwko Krzyżakom. W tym najniespodzianiej dokonała się całkowita zmiana stanu rzeczy, gdy Jagiełłę wezwano na tron polski. 

Na tron państwa, wyznającego chrześcijaństwo od poł tysiąca lat, wezwano poganina, ktory dopiero miał się chrzcić za… koronę. Był to straszny “skandal europejski”, tym bardziej, że dwor wileński nie słynął z łagodności obyczaju, a małżeństwu z Jadwigą towarzyszyła rozgłośna plotka o bigamii, i w ogole powątpiewano, czy brać na serio chrzest krakowski. Krzyżacy, Habsburgowie i Luksemburgowie urobili opinię Europy; sama Stolica Apostolska dopiero w roku 1388 odezwała się za Jagiełłą. Na zachodzie uchodził Zakon krzyżacki za pokrzywdzonego, ciężko pokrzywdzonego przez Jagiełłę i przez Polakow; nigdy jeszcze Krzyżacy nie byli tak popularni w zachodniej Europie, nigdy przedtem nie doznawali takiego wydatnego poparcia. Z całym zapałem szło zachodnie rycerstwo do Prus na pomoc uciśnionemu przez Polskę i Litwę Zakonowi niemieckiemu. Rozbrzmiewało hasło, żeby ratować chrześcijaństwo zagrożone przez niby chrzest krakowski; nawoływano do ofiar, bo oto Polska pod Jagiełłą gotowa sama powrocić do pogaństwa. Polacy zdrajcami Krzyża! Tak odnosił się do nas Zachod.

Nie brakowało głosow, uważających ewentualne zwierzchnictwo Polski nad Letuwą i połnocną Rusią litewską za rabunek, dokonany na państwie krzyżackim. To ich ziemie, bo oni nawracają je od XIII wieku, i oni jedni tylko mają prawo organizować tam Chrześcijaństwo. Chrzest z poręki Krzyżakow, zakonu rycerskiego poświęconego nawracaniu, byłby pewny i bezpieczny; ale czyż można zaufać chrztowi z poręki polskiej, z poręki wroga tegoż bogobojnego Zakonu?! Rzeczy stoją tedy tak samo. jak przed chrztem krakowskim, a zatem kraje owe połnocne są pogańskie, a jako takie podlegają Krzyżakom. W imię Chrześcijaństwa nie można dopuścić, żeby Polacy rabowali i przywłaszczali sobie własność Zakonu! Widzimy, jako nie brakło kolcow, i to bardzo grubych, naszemu stosunkowi do Zachodu. I to także stanowi… historię starą…

Światopogląd “świętego rzymskiego cesarstwa narodu niemieckiego” górą był niemal w zupełności; panował nad umysłami Zachodu bizantynizm niemiecki. Trzeba było dopiero przeprowadzać umyślną kampanię, by odgrzebać spod bizantyńskich popiołow światopogląd łaciński i rozdmuchać go na nowo. Zabrano się do tego, i po dłuższym czasie pozyskano dla sprawy polskiej szereg najwybitniejszych umysłów Francji i Włoch. Walkę stanowczą stoczono na soborach, zwłaszcza na konstanckim. Wygraliśmy dzięki użytkowi nowoczesnej broni, a mianowicie : książki. Jęliśmy się przekonywania opinii fundamentalnie, poprzez wywody naukowe, dostępne samym tylko uczonym w scholastycznej filozofii. Trudno orzekać, co bardziej Krzyżakom zaszkodziło: Grunwald (1410), czy też napisana w pięć lat potem rozprawa krakowskiego profesora, Pawła Włodkowica z Brudzewa, i przedstawiona soborowi jako podkład pod wytoczoną Zakonowi sprawę: De potestate papae et imperatoris respectu infidelium.Uczony polski wywodził, jako ziemia pogańska nie jest bynajmniej “niczyją”, lecz prawą własnością tubylców, których nie wolno nawracać przemocą, bo fides ex necessitate esse non debet.

Obie tezy całkiem proste – a jednak w owczesnym świecie rewolucyjne. Nie zastanawiano się głębiej nad tymi sprawami, aż dopiero na żądanie Polski i pod przewodem polskiego uczonego; zastanowiwszy się, dziwowano się, jak można było dać się powodować Krzyżakom. Ci bronili się zaciekle. W ich imieniu zaciął sobie pioro na Polskę zawodowy pamflecista Jan Falkenberg i nawoływał przeciw Polakom, ktorzy czczą bożka, ktory nazywa się Jagajło, i są “psy bezwstydne”, ktorzy “wrocili do odmętu niewiary”; toteż cała Europa winna ruszyć na krucjatę przeciw nim. Każdego Polaka wolno zabić bez grzechu, a nawet będzie to zasługa przed Bogiem; dostojnikom zaś i biskupom polskim należą się szubienice i trzeba ich powywieszać dla dobra Chrześcijaństwa.

Tak tedy nie w XIX dopiero wieku wymyślił niemiecki bizantynizm hasło “ausrotten”.Polemika pociągnęła za sobą dalsze rozprawy i innych autorow, objęła Polskę, Niemcy, Francję i Włochy – aż skończyła się zwycięstwem naszym, gdy w roku 1424 Falkenberg odwoływał swe pismo w Rzymie na konsystorzu publicznym wobec Marcina V, Papieża. Zdawano sobie sprawę z tego, że walczy się z pewnym światopoglądem, reprezentowanym przez cesarstwo niemieckie, a ktory zdaniem Polakow nie godzi się z Chrześcijaństwem, ani z cywilizacją łacińską; nazywano rzecz innymi wyrazy, stosownie do owczesnej terminologii “wojną z całą nacją niemiecką”. Tak nazywali wspołcześni ostatni okres wielkiej wojny polsko-krzyżackiej (1431- I435), zakończony świetnym zwycięstwem pod Wiłkomierzem. Bitwę tę porownywano wspołcześnie z Grunwaldem. Odrębna polska kultura wywalczyła sobie prawo do życia. Odtąd poczynała sobie śmiało, krocząc wbrew utartym przez niemiecki bizantynizm szlakom.

* * *

Ideologia Pawła Włodkowica z Brudzewa przyjęła się w umysłach polskich. Nie dbając o przeciwne poglądy Niemcow, zyskujących tu i owdzie czasem uznanie na Zachodzie, przyznano rownouprawnienie schizmie, nawracając tylko namową i przykładem. Zaczyna się to już od roku 1432 i przechodzi przez szereg etapow, ktorych tu bliżej wyłuszczać nie ma czasu. A w XVI wieku otwiera się istna przepaść między kierunkiem polskim a zachodnim, gdy na tle rewolucji religijnej luterańskokalwińskiej  Francja nieraz dawała się powodować światopoglądowi bizantyńsko-niemieckiemu. Bizantyński kierunek zatriumfował w całych Niemczech na długo – dzięki tzw. “reformacji”. Wiadomo, jako nie brakło w Polsce herezji. Wtedy to Zygmunt August oświadczył, jako jest krolem kozłow i baranow jednakowo – a wielki Zamojski, zwrocony na sejmie do innowiercow, powiedział, że dałby sobie obciąć rękę za ich nawrocenie, lecz dałby drugą rękę, gdyby im miano zadawać gwałt. Tak powtarzano nieustannie rozmaitymi słowy dawną tezę Włodkowica, że “wiara nie ma być z przymusu”. A głosił to ten sam Zamojski, ktory był wspołpracownikiem (czy kierownikiem ?) Stefana Batorego w wyprawach na połnocny wschod, znaczonych zakładaniem kolegiow jezuickich. Czyż przyśniła się komu w Polsce barbarzyńska zasada: cuius regio, illius religio?! A jednak nawrocono olbrzymią większość zbłąkanych! Co więcej, gdy inteligencja schizmatycka całymi krainami przechodziła do obozu protestanckiego, nawracana następnie, nie chciała słyszeć o greckim obrządku, lecz tłumnie przyjmowała obrządek rzymski w łaciństwie. I zaczęła się mocna ekspansja kultury polskiej ku wschodowi. Aż po Dniepr przemawiano publicznie słowy: “Panowie bracia!”. A rownocześnie panował z tamtej strony Dniepru Iwan Groźny, oddający niemiłych sobie wielmożow rozdziczonym psom żywcem na pożarcie.

Ekspansja szła raźno, a sięgała tym głębiej, iż nie robił tego rząd sztucznymi sposobami, nakazami czy zakazami, lecz szerzenie kultury polskiej ku wschodowi odbywało się wyłącznie pracą i staraniem społeczeństwa, ktoremu nie przyśniło się wówczas żądać pomocy od urzędow państwowych. Dokonywało się to metodą typowo chrześcijańską; czy ktory Rusin lub Letuwin zdoła przytoczyć choćby jeden przykład jakiegokolwiek przymusu lub choćby tylko nacisku?

Miała Litwa, tj. Wielkie Księstwo litewskie, pośrod swej ludności już naowczas te same materiały etniczne, jak dziś: Rusinow (Białorusinow), Letuwinow, Polakow, Tatarow i żydow; taki sam materiał pstry pod względem wyznaniowym: katolikow, schizmatykow, starozakonnych i muzułmanow. Litwini – tj. obywatele Wielkiego Księstwa – sławnym wyborem i ogolną zgodą uczynili język białoruski swym językiem urzędowym (dlatego-to zwany był stale językiem litewskim), a Polska nie narzucała im nigdy ani polskiego języka, ani łaciny – i “litewski” został tam urzędowym do końca. Nie był nim letuwski dla tej prostej przyczyny, że żadnemu a żadnemu Letuwinowi nigdy to nie wpadło na myśl!

Dotychczas też nie wiadomo dokładniej, w jaki sposob polszczyła się inteligencja litewska, mianowicie ruska, letuwska i tatarska. Kto chciałby pisać dzieje tej polonizacji, miałby nie lada kłopot ze źrodłami, bo w źrodłach tego nie ma! Działo się to jakoś “samo przez się”, wpływami cywilizacyjnymi, współzawodnictwem cywilizacji, do czego używało się środkow wyłącznie cywilizowanych, zgodnych z duchem cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej. Tyle tylko wiadomo, że protestantyzm stanowił do tej polonizacji pomost, ale przez to, że porzucanie protestantyzmu wiodło do katolicyzmu, a ten łączył się siłą okoliczności z polskością; siłą okoliczności niezależnych od woli ni Kościoła ni Polakow. Miejmyż na uwadze, jako najwybitniejsi nawet prawosławni lgną do polskości i nienawidzą Moskwy, np. Konstanty Ostrogski. O gdybyż władza państwowa nie była się nadal zgoła mieszała w te rzeczy, czyż prawosławie nie byłoby wygasło w Wielkim Księstwie litewskim?

Z początkiem drugiej połowy wieku XVI powstaje w Polsce pomysł, czy nie możnaby dojść do unii z “Moskwicinem” podobnie, jak za Jagiełły z Litwą, z ktorą bywały rownież przedtem zaciekłe spory i wojny. Za wyborem Iwana Groźnego na następcę Zygmunta Augusta przemawiały względy wielkiej miary. Wojny z Moskwą miały zamienić się na spółkę handlową i polityczną z caratem. Za dopuszczenie Moskwy do morza otwarłyby się handlowi i przemysłowi polskiemu rozległe szlaki owczesnego Dalekiego Wschodu.

Gdyby połączył siły wojenne Polski, Litwy, Moskwy, możnaby śmiało zabrać się do wypędzenia Turka z Europy, do oswobodzenia Słowian bałkańskich, do spełnienia misji Władysława Warneńczyka. Powstawała koncepcja polityczna, jedna z najwspanialszych jakie zna historia, a do tego opromieniona marzeniem o nawroceniu moskiewskich krain – lecz koncepcja zarazem jedna z najbardziej… fantastycznych. O tym miał pouczyć Polakow sam car – jak o tym wiadomo z każdego podręcznika historii polskiej. Nieporozumienie było co najmniej rowne ogromowi marzeń! A jednak pomysł kiełkował dalej i kandydatura moskiewska powracała podczas drugiego bezkrolewia. W Moskwie rozumiano wowczas tę chęć wyboru, jako dowod słabości, jako poddawanie się Moskwie z obawy przed wojną. Toteż gdy elekcja zawiodła, ruszył Iwan na polskie Inflanty, lecz Batory zadusił “Moskwicina” na dłuższy okres czasow. Idea unii z Moskwą trwała nadal. Zbiegiem okoliczności, wynikłych z wewnętrznych stosunkow polskich, poczyna się pomysł polityczny wikłać z religijnym. Zniechęceni do Zygmunta III protestanci porozumieli się z prawosławnymi, gotowi zrzucić krola z tronu. Wtedy obmyślił Zygmunt III klin do rozsadzenia – jak mniemał – tego związku: wznowić unię florencką. I to było ingerencją państwową w sprawy wyznaniowe, ingerencją zawsze i wszędzie niebezpieczną i dla religii i dla polityki! Polska nie miała nic wspólnego z unią florencką 1419 roku.

Ruscy bojarzy woleli już w XV wieku przechodzić wprost na łaciński obrządek. Ani jednego Polaka nie było we Florencji, a zawartej tam unii nie uznał nie tylko uniwersytet krakowski, ale ani prymas gnieźnieński, ani biskup wileński. W Wilnie nie pozwolono metropolicie-kardynałowi Izydorowi odprawić liturgii wschodniej w katedrze łacińskiej. Nie dopuszczono też wowczas do zorganizowania biskupstw unickich. Potem za Aleksandra “unia Bołgarynowicza” zeszła niemal od razu na nic nie znaczący epizod, o ktorym się już nie mowiło, a w następnym pokoleniu za Zygmuntow Jagiellończykow, zaginęła nawet jej pamięć. Tak tedy sprawa unii była za Zygmunta III czymś całkiem nowym dla umysłow.

Logika mowiła, że w czasie, kiedy dokonywano setkami nawracań z kalwinizmu, czy nawet z arianizmu, nawracanie ze schizmy (a więc nie z herezji) winnoby być znacznie jeszcze łatwiejsze. Jakżeż tedy nie miało, być prób, zmierzających do “jedności Kościoła Bożego na Rusi”. Były te próby popierane przez wybitne osoby prawosławne! Krol tego ruchu unijackiego nie wymyślił, ale chwycił się go ręką niezdarną (bo polityczną), chwycił go się zaś oburącz, poparł i co najgorsze: przyspieszył, nie mogąc się doczekać, aż dojrzeje bo mu było pilno ze względow politycznych. Pokierował też całym ruchem po swojemu, jak wszystkim zawsze pozbawiony ten krol zdolności, “di ingenio stretto”, jak go scharakteryzował sam Possewin. Ogłoszona pospiesznie w roku 1596 unia brzeska była dziełem na poł religijnym, na poł politycznym. Tylko Ruś Biała i Podlasie pragnęły unii i były do niej jako tako przygotowane, a krol kazał ogłosić ją na całą Ruś, sądząc, że polityką usunie ze swego państwa schizmę. Miał krol odtąd zaciekłych wrogow w Rusi południowej i sam Konstanty Ostrogski staje na czele opozycji; ten sam Ostrogski, ktory był tak zasadniczym wrogiem Moskwy. W jego drukarni ostrogskiej tłoczą się odtąd odezwy gwałtowne, podburzające przeciwko Polsce, jako tworczyni unii, ktorą pojęto wprost, jako prześladowanie prawosławia. Wznowienie unii florenckiej poruszyło Moskwę i… Stambuł. Prawosławny patriarchat carogrodzki pozostawał od samego początku, zaraz od roku I453, w zażyłej przyjaźni z sułtanem – wdzięczny Turkom właśnie za wybawienie od unii florenckiej.

“Raczej turban, niż tiarę”! – wołano w Konstantynopolu i hasłu temu hołdowano zawsze, nie cofając się przed żadną konsekwencją. Rządy sułtańskie prześladowały tylko katolikow, prawosławie cieszyło się zupełną swobodą i autonomią taką, iż tworzyło państwo w państwie. Stanął też sojusz polityczny Fanaru z kalifem przeciwko wspolnemu niebezpieczeństwu łacińskiej, papieskiej krucjaty. Obawa wspolna przed ligą antyturecką łączyła też Fanar i kalifat przeciwko Polsce. Wysłannicy carogrodzcy jeżdżą coraz częściej do Moskwy. Tam starano się jeszcze od czasow Iwana III o jak najlepszą przyjaźń z sułtanami. Fanar stawał się coraz bardziej turecką agencją polityczną na świat prawosławny. Muzułmański kalif w ciągu całych pokoleń uprawiał politykę swą względem prawosławnej Moskwy przez pośrednictwo patriarchatu. Fanar spełniał skwapliwie wszelkie poruczane sobie przez sułtanow misje polityczne. Dyplomatami w służbie połączonych w taki sposob kalifatu i patriarchatu bywali patriarchowie tytularni jerozolimscy, antiocheńscy itp., nawiedzający ciągle Moskwę, a potem i Ruś litewską. Już w roku I588 jeździł jednak do Moskwy sam carogrodzki patriarcha Jeremiasz, przyjmując wskazane sobie od kalifa islamu zadanie: jako agent sułtański miał wybadać, Moskwa da się skłonić do wspolności oręża z Polską i przeciwdziałać temu zawczasu. Teraz tedy poczęto wysyłać z Konstantynopola agitatorow, mających unię uczynić niemożebną.

Głownym agentem był Cyryl Lukaris, dawny rektor ostrogskiej, mający głowną kwaterę w Ostrogu i wielce popierany przez Konstantego Ostrogskiego. Lukaris i jemu podobni upatrywali interes prawosławia przede wszystkim w rozwoju moskiewskiej potęgi, toteż każdy taki agent, nasłany od patriarchatu w porozumieniu z rządem tureckim, stawał się zarazem moskiewskim agentem. Tak zbierały się z wolna okoliczności, mające dopuścić Moskwę do daleko sięgającej ingerencji w sprawy i dzieje Polski. Na razie zdawało się to niemożliwością, bo wypadki przybierały kierunek wręcz przeciwny: ingerencji i Litwy w dzieje Moskwy! Tak to niełatwo wspołczesnym odróżnić, co jest epizodem, a co ma posiąść historyczną trwałość. Na razie miał wnet nastąpić epizod z Samozwańcem, carem katolickim, składającym katolickie wyznanie wiary w krakowskim kościele św. Barbary.

A oto tło sprawy Samozwańca: W dalszym ciągu dążeń do unii politycznej z Moskwą (na wzor, mniemano, litewskiej unii) jeździł w roku 1600 do Moskwy Lew Sapieha z projektem ścisłego związku prawnopaństwowego. Godunow projekt odrzucił, a Sapieha natenczas zostawił w Moskwie przywiezionego z sobą samozwańca, hodowanego od dawna przez grono opozycyjnych bojarow na dworach wielmożow Rusi południowej.

Kimkolwiek był właściwie ow Samozwaniec, chował się przez kilka ostatnich przed wystąpieniem lat pod panowaniem polskim, przejął się niemało obyczajem polskim i faktem jest, jako potem okazywały się w nim liczne rysy europejskie, co nawet miało stać się powodem jego zguby. Burzył się potem lud moskiewski, widząc, jak to car obcuje z polskimi ochotnikami zgoła nie po carsku, nie według moskiewskiego ceremoniału. Obyczaj zachodni, nie dość poddańczy, wydawał się ludowi temu poniżaniem majestatu carskiego. Samozwaniec popadł w gruby błąd, chcąc przeszczepiać tam formy zachodnie, a gdy potem widział, jak te eksperymenty europejskości stają się dlań niebezpieczne, sam pomagał przerzucić “winę” na Polakow.

Wtedy to, w roku 1606, powtórzono propozycje, wiezione przed sześciu laty przez Sapiehę, określając je ściślej i obszerniej w następujących punktach: Przymierze wieczyste, wspolna polityka zagraniczna (liga antyturecka), wzajemna swoboda przesiedlania się i nabywania majętności, nawet piastowania urzędow publicznych; wolność handlu z jednej strony aż do Niemiec, z drugiej aż do Persji; wolność zakładania kościołow katolickich, szkoł i kolegiow (jezuickich) w głownych miastach carstwa; wspolna moneta i zamiar wystawienia wspolnej floty (Bałtyk i Morze Czarne); w razie bezpotomnej śmierci Samozwańca następcą jego będzie Zygmunt III; gdyby zaś krol polski (mający synow) zmarł wcześniej, nowa elekcja nastąpi dopiero po porozumieniu się z carem.Co za warunki ścisłej unii! Co za wspaniały dla wyobraźni obraz!

Ale opozycja w Moskwie rośnie, autentyczność cara coraz bardziej podejrzana, bo jakżeżby prawy car mogł tak dalece lekceważyć swoj majestat, żeby jadać z posłami zagranicznymi przy jednym stole! Pamiętajmy, że w Moskwie klękało się przed carem, padało się następnie na ziemię i dosłownie “biło czołem”, podpełzając pod tron na czworakach. Na uczcie koronacyjnej jadło się palcami, kości rzucając pod stoł. Europejskość wprowadzanego nowego obyczaju stanowiła rodzaj herezji. I z takimi ludźmi zawierać unię?! nikt z nich nie wiedział, co to jest! Nie pomogła ani następna elekcja krolewicza Władysława carem. Dwie wielce rożne cywilizacje miały zmierzać ku wspolnemu celowi… w wyobraźni panow polskich: chrześcijańsko- klasyczna i turańska, kultura polsko-łacińska i turańsko-słowiańska, tj. moskiewska. Chodziło o syntezę Zachodu i Wschodu. Dobierano się do tego poprzez unię cerkiewną i polityczną. Stara – to sprawa, starożytna, bo datująca się jeszcze z czasow rzymskich. Roma probowała tego i na tym się potknęła; bogowie syryjscy zniszczyli imperium rzymskie! A tymczasem unia brzeska sprawiła, że hierarchia prawosławna poczęła się zajmować Kozakami. Cyryl Lukaris został patriarchą carogrodzkim i ustanowił na Rusi tajną hierarchię dyzunicką w roku 1620, wysławszy w tym celu na ziemie ruskie Rzpolitej patriarchę jerozolimskiego Teofana.

Fanar zwrocił szczegolną uwagę na Zaporożcow, bo ci, jako wojsko stałe na stepach pomiędzy rubieżami Polski a Tatarami krymskimi i Morzem Czarnym, stanowili ważny obiekt polityczno-wojenny dla… Wysokiej Porty. Nowsze badania wykazały jako geneza wojen kozackich w Carogrodzie! Długotrwałe te wojny ( 1634-1682), to rezultat spisku kalifatu i patriarchatu przeciw Polsce; zmowa ta kierowała wojnami kozackimi, wznawiała je, kiedy się wydawało, że przyczyny wojen usunięte, rozfanatyzowała tłum areligijny przeciw unii, by go użyć przeciw Polsce, by w zarodku stłumić możność ligi antytureckiej, a zwłaszcza by nie dopuścić połączenia sił zbrojnych Moskwy i Polski przeciwko Turcji. Od wojen kozackich zaczął się “potop” – a o skutkach jego nie trzeba się rozwodzić, bo to powszechnie wiadome.

Zwracam tylko uwagę, że był to owoc poszukiwania syntezy dwoch kultur, syntezy Zachodu i Wschodu na ziemiach polskich. Odtąd szło się po rowni pochyłej ku Wschodowi. Unię cerkiewną – obok uznanej na nowo hierarchii prawosławnej – utrzymywało się sztucznie, w ten mianowicie sposob, że część kleru polskiego przechodziła na obrządek wschodni, że polska młodzież obierała sobie “ruski” stan duchowny.

Pomiędzy duchowieństwem unickim stanowili Rusini drobną zaledwie mniejszość. Dopiero za czasow Sobieskiego przybywa więcej księży ruskich. Wiadomo, jako dopiero też za Sobieskiego złamano przewagę turecką. I nagle – za tegoż jeszcze Sobieskiego – przestała istnieć armia polska! Łamigłowka istna! “Ocaliwszy Wiedeń i Chrześcijaństwo” straciliśmy w znacznej części niepodległość, bo odtąd tronem polskim Polacy nie dysponowali. Odtąd nigdy elekt narodowy nie zasiadł na naszym tronie, zajmowali go stale krolowie nam przez wrogow narzuceni. Byli tacy, ktorzy dali się skusić tej rownoczesności i rozumowali według zasady: post hoc, ergo propter hoc. Ocaliliśmy Niemcy, wzmocniliśmy je, a one odwdzięczyły się rozbiorami etc. Gdyby Sobieski nie był ruszył pod Wiedeń, wszystko poszłoby innym torem! Nie będę się zajmował kwestią bliżej tak postawioną, tylko obejdę ją do okoła: Rozbiory powiodły się, ponieważ Polska nie posiadała armii odpowiedniej, żeby się obronić. Armii nie było już pod koniec panowania Sobieskiego. Czyż zwycięstwo wiedeńskie zniszczyło armię polską? czy byłaby ona istniała nadal, gdybyśmy byli pomagali Turkom, a zniknęła nagle skutkiem tego, żeśmy pomogli chrześcijanom? Oczywista rzecz, jako to nie ma związku z tamtym, i przyczyny trzeba szukać w czymś innym. Polska, krzewicielka i obrończyni cywilizacji łacińskiej, baszta Zachodu, porzuciła ją i zorientalizowała się. Poszukiwanie syntezy Zachodu i Wschodu doprowadziło wreszcie do tego, żeśmy przeszli do obozu wschodniego. Polska kontuszów i podgolonych łbów, Polska porzucająca mody zachodnie, a przyjmująca modę tatarsko- moskiewską, nie same tylko szaty miała ze Wschodu. Skądżeż ta orientalizacja po rozgromieniu islamu, po odzyskaniu Podola z Kamieńcem, po walnym rozszerzeniu unii cerkiewnej nawet na południową Ruś (właśnie za Sobieskiego), i wreszcie w czasie niezmąconej katolickiej prawowierności, w dobie najnabożniejszej? Tak jest, najnabożniejszej, lecz niezbyt pobożnej może – bo forma brała w Polsce gorę nad treścią, całkiem po orientalnemu. Największa ilość osob posiadała biegłość w łacinie, nie umiejąc w ogole niemal nic procz łaciny – wtenczas, kiedy duch łaciński z Polski uleciał, ustępując miejsca duchowi Orientu.

Za czasow wojen kozackich byliśmy prawdziwie obrońcami cywilizacji łacińskiej, boć Kozacy byli pionierami panowania tureckiego i za ich przyczynieniem się powstawała na granicy Polski i Eurazji nowa kultura, bizantyńsko-turecka, synteza bizantynizmu i turańskości. Kiedy w roku 1651 odniesiono zwycięstwo w trzydniowej bitwie pod Beresteczkiem, obchodzono je uroczyście w Rzymie, w Wiedniu i w Paryżu, rozumiejąc słusznie, że pokonano straż przednią zalewu muzułmańskiego, wstrzymanego przez “przedmurze chrześcijaństwa”. I pokazało się, że rozumowano słusznie; Ukraina wraz z większą częścią Podola stała się ostatecznie prowincją turecką – nie moskiewską. Moskwa stała na drugim planie i dopiero z polecenia kalifa muzułmańskiego wezwał był Chmielnicki także Moskwę do najazdu na Polskę. Odtąd wyłania się atoli nowy cel, dla państwa polskiego zasadniczo fatalny: żeby Moskwa uznana była zwierzchniczką wszelkiego prawosławia. Miało się to kiedyś poźniej zwrocić przeciwko Turcji, lecz na razie nie tyczyło Bałkanu, lecz tylko prowincji polsko-litewskich i było dla tureckich interesow pożądanym osłabieniem Polski, jako tego państwa, ktore układało wciąż projekty ligi przeciw połksiężycowi. Odtąd interesy Moskwy i Turcji złączyły się na długo przeciw polsko-litewskim.

Moskwa nabrawszy pozy obrońcy prawosławia przeciw unii, jako łacińskiej herezji, zrobiła sobie z tego wnet pozycję polityczną. Skończył się czas, kiedy to Polska wywierała wpływ na Moskwę, a zaczyna się odwrotny kierunek wpływów poprzez Ruś litewską i Ukrainę. I przyjmują się wpływy te wschodnie, podmywając kulturę polską na wschodzie coraz widoczniej. Okazało się, jako kultura ta mocno jest osadzona tylko tam, dokąd sięgnęło “łaciństwo”. Unia cerkiewna nie stanowiła niczego a niczego pod względem cywilizacyjnym; li tylko kler unicki pochodzenia polskiego stanowił pomost cywilizacyjny w łonie unii, ale unia sama nie stanowiła wcale zwrotu ku cywilizacji zachodnio-europejskiej.

W razie osłabienia się w Polsce tej cywilizacji chrześcijańsko- klasycznej, w razie gdyby Polska przestała promieniować tą cywilizacją ku wschodowi, Ruś – sama cywilizacyjnie bierna – oddana byłaby wyłącznie pod wpływ cywilizacji turańskiej, mianowicie kultury moskiewskiej. A moment taki nadszedł w osławionych czasach saskich.

Przyczyna tak zasadniczo zmienionego toku naszych dziejow tkwiła w naszych stosunkach wewnętrznych. Myśmy rozszerzyli łacińską cywilizację na państwo litewskie aż po Dniepr – ale miejmy na uwadze, że dwie trzecie tego państwa, to Ruś prawosławna, wpływom Polski poddana już to więcej, już to mniej, lecz nigdy dla cywilizacji zachodnio europejskiej w całości nie pozyskana. Tylko katolicyzm obrządku łacińskiego stanowił zresztą rękojmię historyczną w tej kwestii. Doniosłe sprawy ekonomiczne – w co tu bliżej wdawać się nie mogę – sprawiły, że na Rusi litewskiej wytworzył się ów typ “królewiąt”, pojmujących życie zbiorowe wcale nie po zachodniemu, żyjących i innym urządzających życie zgoła odmiennie, niż to bywało w prowincjach “Korony”, a zwłaszcza w Wielkopolsce, nie mogącej nigdy zrozumieć metod życia publicznego w Wielkim Księstwie litewskim. W trzeciej redakcji statutu litewskiego czuje się mieszaninę Zachodu a Wschodu, a litewscy magnaci stają się z czasem istnymi kacykami orientalnymi. Korona nie znała zgoła takiego typu magnata – a zresztą najwięksi latyfundyści koronni byli ubogimi w porównaniu z litewskimi panami. Właściwie w Koronie nie było całkiem “panów”; wszyscy pochodzili z Litwy. Im uboższy kraj, im więcej nędzy w społeczeństwie, tym większe znaczenie bogaczy, choćby nieliczną stanowili warstwę. Polska i Litwa zubożały niesłychanie przez “potop” doznały straszliwych skutkow katastrofalnej deprecjacji pieniądza i… wyludnienia ponownego.

Zapanowała nie bieda, lecz wprost nędza, a zatem… trzęśli odtąd Polską i Litwą bogaci “panowie” z Litwy. Przestaje Korona wywierać wpływ na Litwę; wszystko przesuwa się wręcz odwrotnie: Korona ulega wpływowi Litwy. Demokracja polska zamienia się w litewską oligarchię, oświata polska ustępuje litewsko- ruskiej niższości kulturalnej.Wszystkie sprawy państwa opanowane zostały przez żywioł litewsko-ruski, Koroniarze zepchnięci w życiu państwowym na drugi plan. Sejmy stały się igraszką samowoli panów litewskich, ich chuci władzy, ktora dochodziła aż do tego, że niejeden raz pojawiały się pomysły utworzenia osobnego udzielnego państwa dla tego lub owego magnata, ktoremu zachciewało się korony na jakiej prowincji, gdy nie mogł zostać krolem całości. W Koronie bądź co bądź takich pomysłów nie bywało! Na Litwie powstały “milicje nadworne” panów, po prostu wojska prywatne wielmożów, na ich żołdzie i posłuszeństwie, siła zbrojna mająca jawnie służyć prywacie jednostki. Pod sam koniec XVII wieku związała się na Litwie szlachta przeciwko Sapiehom; trwała lat kilka wojna domowa, prawdziwa wojna, ani nawet zwycięstwem walnym szlachty pod Olkienikami nie zakończona (listopad 1700 r.), ani też nie załatwiona “komisją” roku 1702. To był doprawdy Wschód! Co za orientalizm w “Pamiątkach Soplicy”! Ale skąd się to wzięło?

Zubożeniem wyjaśnia się wiele, bardzo wiele – ale ubostwo może nastać w obrębie każdej cywilizacji. Oczywiście, że nędza cywilizację kazi, psowa, obniża, ale nam tu nie o to chodzi, ale o zmianę cywilizacji. Pijanego szlachcica, najmującego się do zerwania sejmu; analfabetę wyniesionego nad mieszczaństwo, z prawem noszenia szabli na sznurku i otrzymywania kary cielesnej na kobiercu; dewociarza, ktory każe się braciszkowi od Bernardynow biczować za łotrostwa, ktore jutro będzie popełniać na nowo; takich typow nie sposob zaliczać do cywilizacji zachodniej. Czyż miała choćby cień jakiegoś pojęcia o prawie publicznym “Alba” Radziwiłłowska? Czy znajdowała posłuch inna władza, jak tylko oparta na majątku i sile, wypływającej ze stosunkow osobistych, prywatnych, a mogącej użyć przemocy? czy na rozległej Rusi litewskiej uznawano jakąś powagę, procz przemocy? czy gwałt nie stał się tam jedynym regulatorem życia? I to miała by być cywilizacja nasza, chrześcijańsko-klasyczna?

Spojrzmy na tę sprawę głębiej :Ustrój życia zbiorowego zmienił się radykalnie, z demokratycznego na oligarchiczny, a dostęp do urzędow wpływowych zawisł od osobistych stosunkow do członkow oligarchii. Nie ma stronnictw, nie ma programow; są tylko partie tego i owego oligarchy. Tylko bogacz, ktorego stać na utrzymanie dworu i milicji, posiada głos w sprawach państwowych; on bowiem mianuje po prostu posłow sejmowych, wybieranych za jego pieniądze i pod przemocą gwałtow jego zbirow. Wszystko, co się wydaje sprawą publiczną, ma źrodło gdzieś w jakiejś sprawie prywatnej.

Organizacje wszelkie pochodzą z inicjatywy jakiegoś “pana”, noszą nawet jego mundur. Wytwarza się specjalny feudalizm litewski, iż każdy szlachcic, chcąc żyć spokojnie, musi chwytać się jakiejś pańskiej klamki, zaciągnąć się do czyjejś kohorty. Trzeba się oddać w zawisłość prywatną silniejszemu, jeżeli kto nie chce znaleźć się poza urządzeniami społecznego ładu i względnego przynajmniej bezpieczeństwa. Oto stan Wielkiego Księstwa!

Ten brak prawa publicznego odrębnego, a oparcie porządku publicznego na prawie prywatnym, wielce pomnożonym, rozszerzonym – to zasadnicza cecha cywilizacji turańskiej. Cała szlachta zorganizowana jest militarnie; wszelka szabla znajduje się zawsze w pogotowiu do służby temu, kto ją opłaca czy to bezpośrednio, czy dzierżawą folwarku, czy utrzymywaniem dzieci w szkołach itp., lecz do służby państwu w takim tylko razie, gdy prywatny zwierzchnik wyda odpowiednie rozkazy: Już są bez znaczenia organizacje dawne, wszystkie rozwiały się wobec tej jednej. Społeczeństwo może się rozwijać tylko w ramach wskazywanych przez oligarchow. To jest czysto turańskie (europejska oligarchia, np. wenecka, nie wkraczała w sprawy społeczne, ograniczając się do polityki). Taki stan rzeczy nastał już pod koniec panowania Jana III, a rozwijał się z przeraźliwą szybkością i wszechstronnością. Męty i ciemnota, oto żywioł, w ktorym przygotowywał się upadek państwa. Byliśmy zupełnie oddaleni od cywilizacji łacińskiej, a wytwarzaliśmy jakąś nową odmianę turańskiej, przynajmniej w prowincjach wschodnich Rzplitej. 

Oto skutki dążeń do wynalezienia syntezy Zachodu i Wschodu! Przez tę syntezę zginęliśmy. Bo Wschód zawsze gorą, gdy Zachód w imię poszukiwania syntezy do niego się zniża. Utraciliśmy związek z krajami cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej, łacińskiej. Nie sąsiadowaliśmy bezpośrednio z żadnym takim krajem. Niegdyś czerpaliśmy cywilizację wprost ze źrodeł, z Francji i z Włoch, tak dalece, iż Sienkiewicz mogł wyrazić się, jako inteligentny Polak posiada dwie ojczyzny: polską własną rodzimą, tudzież Włochy, rodzimej uzupełnienie. Niegdyś! Ale jakież były stosunki z Włochami lub Francją w okresie saskim?

A w bezpośrednim sąsiedztwie niemieckim triumfowała właśnie kultura bizantyńsko – niemiecka, wydobywały się na pierwsze miejsce Prusy, a prawo dynastyczne uznawane było powszechnie jako najwyższe prawo państwowe. Okoliczność ta miała zaważyć rozstrzygająco na losach Polski. Kiedy  sapere ausus X. Konarski rozpoczął swe zbożne dzieło odrodzenia, zaczął od społeczeństwa, nie od państwa, a więc brał się do rzeczy całkiem po zachodniemu. Podniety i w znacznej mierze wzorow szukał we Francji, a spopularyzowanie języka francuskiego stanowiło środek do wytkniętych przez niego celow. Ponad głowami Niemiec sięgnęliśmy do krynicy Zachodu i to ocaliło przynajmniej narodowość polską, skoro już za poźno było ocalić państwo. Tu bowiem padły na szalę siły, ktorym nie zdołaliśmy jeszcze przeciwstawić dostatecznych własnych: pojęciu państwa dynastycznego i absolutnego jakżeż przeciwstawić skutecznie to państwo, ktore istniało w Polsce w czasie pierwszego rozbioru, a ktore stanowiło przedmiot szyderstw w Europie? Karykaturą też była nasza armia, ktorej przesmutne opisy mamy we wspołczesnych pamiętnikach; siła zbrojna właściwa była w prywatnych milicjach, ofiarowywanych czasem państwu z łaski, za co było się nawet… patriotą. Samo pojęcie patriotyzmu musiało ulec zmianie.

Trzeba 30 lat, żeby mogli zająć odpowiedzialne stanowiska i zacząć wpływać na opinię wychowankowie danej szkoły; trzeba drugich lat 30, żeby otrzymać rezultaty przez dostateczną ilość zwolennikow, należycie zdecydowanych, choćby na walkę orężną. Pierwsza szkoła Konarskiego stanęła w roku 1740 (Collegium Nobilium w Warszawie). Sejm Wielki obradował w lat 48-52 potem; Konstytucję Trzeciego Maja ogłoszono w 51 lat po zawiązku “reformy Konarskiego”; powstanie Kościuszkowskie wypada w 54 lat po roku 1740. Były to reformy niewątpliwie z łacińskiej wynikłe cywilizacji. Odrodziła się w Polsce i z początkiem wieku XIX miała zapanować na nowo niepodzielnie.

Gdybyż to było nastąpiło o jakie 20 lat wcześniej! Ale za czasow Sejmu Czteroletniego turańska opozycja była jeszcze dość silna, a z pomocą zewnętrzną postawiła na swoim i dzieło Trzeciego Maja obaliła. Należy traktować te wypadki na podłożu ogolno-cywilizacyjnym, jako walkę dwoch metod ustroju życia zbiorowego, a zatem walkę dwoch cywilizacji. Szczęsny Potocki jest typem turańskim, Kościuszko łacińskim.

W porozbiorowych dziejach nie brakło mocnych uderzeń obydwóch wrogich polskości cywilizacji: bizantyńsko-niemieckiej i słowiańsko- turańskiej, ale odpieraliśmy je zwycięsko aż do końca XIX wieku. Ileż w tym zasługi Kościoła! Odpadło, co w nim samym nie było związane z cywilizacją zachodnio-europejską, łacińską, odpadła niemal cała unicka cerkiew, ale to, co zostało, stanowiło niewzruszoną twierdzę. Po roku 1863 nastąpił istny nowy najazd mongolski na nasze ziemie.

Czynownictwo i szkolnictwo rosyjskie dotarło do każdej gminy wiejskiej. Odtąd nie było pod zaborem rosyjskim Polaka, ktory by za młodu nie podlegał wpływom kulturalnym moskiewskim. Wszystko zależało od tego, co będzie silniejsze: dom, czy szkoła? Z reguły dom polski okazywał się bez porownania silniejszym i nawet nie odczuwało się wpływow rosyjskiej szkoły; strzepywało się to, jak pył z ubioru chłopca, przyjeżdżającego na wakacje do rodzicielskiego domu.

Ale nie każdy chłopiec pochodził z silnego domu, nie każdy dom posiadał tradycję i świadomość cywilizacyjną, nie w każdym znalazły się odpowiednio silne charaktery. Czasy zaś demokratyzowały się nawet pod rządami rosyjskimi, i coraz więcej ubiegało się o nabycie “praw” przez szkołę młodzieży takiej, ktora wychodziła z domu licho uzbrojona, a nawet zgoła nieuzbrojona do walki z rusyfikacją intelektu. Dostojewski, a potem Tołstoj rozstrajali duszę polską… Właśnie na przełomie wieku XIX i XX począł się pojawiać w Polsce typ nowy: Polaka o gorącym sercu polskim, gotowego do wszelakich ofiar, nawet do męczeństwa za Polskę, ale mającego… mozg zrusyfikowany.

W literaturze polskiej wskazać można na bardzo głośne nazwiska autorów, którzy nie tylko przejęli fakturę literacką od Rosjan, ale szerzyli rosyjskie “nastroje”, a nawet wprost rosyjskie pojęcia o życiu prywatnym i publicznym – nienawidząc Rosję z całej duszy! Nasiąkli rosyjską metodą myślenia i starali się stosować ją… dla dobra sprawy polskiej. Skutek musiał być oczywiście wręcz przeciwny zamiarom. Dlatego to tak znaczna część przedsięwzięć naszych literackich, podjętych z patriotycznym zapałem, nie wyszła bynajmniej na dobro polskości.

Gdybyż rosyjska metoda rozumowania ograniczyła się w polskich mozgach do literatury! Nie jest to wcale najważniejsza część bytu zbiorowego!

Ale chodziło i chodzi o stawki grubsze, o sprawy  społeczne i polityczne. Te, traktowane na modłę rosyjską, wywierały skutki przeraźliwe, burzyły ustroj polski, osłabiały strukturę narodu, odbierały nam oporność. Zwłaszcza socjaliści polscy lubowali się w rosyjskich metodach. Oni, najwięksi wrogowie caratu, nieubłagani w walce z Rosją oficjalną, rusyfikowali mozgi polskie bardziej, niż całe czynownictwo.

Nihilizm rosyjski odbił się fatalnie na całej lewicy polskiej. A pojęcia państwowe opozycja ta brała żywcem od caratu; chodziło im tylko o zmianę osob rządzących, o zmianę osob prześladowanych, ale nie o zmianę systemu rządow. Terror, przemoc, stanowiły w ich oczach rownież jedyne środki rządzenia. Przez rewolucję nie rozumieli nic innego, jak tylko odwrocenie kierunku i pola działania terroru despotycznego. żaden a żaden rewolucjonista rosyjski nie pomyślał ni sekundy o praworządności, bo… nie miał w sobie tego pojęcia, nie wiedział, co to jest.

Koniec wieku XIX i początek XX zaznacza się w Polsce innym jeszcze przejawem orientalizmu: od drugiej połowy wieku XV kwitnie w Polsce cywilizacja żydowska, ubezpieczona już od połowy XVI mocnym podłożem ekonomicznym, od czasow “potopu” i jego następstw zagarniająca coraz wyłączniej cały ruch ekonomiczny w Polsce dla siebie. Nauka talmudyczna dostąpiła na ziemiach Rzplitej rozwoju najwyższego, a w wieku XIX stała się Polska klasyczną ziemią cywilizacji żydowskiej.

Zamknięta dotychczas w sobie, o kulturę polską zgoła się nie troszcząca, poczyna cywilizacja żydowska pod koniec wieku XIX występować do wspołzawodnictwa z cywilizacją chrześcijańsko-klasyczną, a nie bez powodzenia, ktore wzmogło się znacznie z początkiem wieku XX. Metody żydowskie zdobywały pozycje w belletrii i sztukach pięknych polskich, a wkrótce żydowska metoda ustroju życia zbiorowego poczęła wspołzawodniczyć w życiu społecznym i politycznym z metodą chrześcijańsko-klasyczną, łacińską, gdzie niegdzie nawet rugując ją zwycięsko. Żydowskie pojęcia prawnicze znajdowały zwolenników pośrod inteligencji polskiej, toteż żydzi stawali się nawet oficjalnymi rzecznikami interesow polskich, w prasie, w sejmie lwowskim i w parlamencie wiedeńskim. Zastał nas tedy wiek nowy pod silnym naporem Wschodu, pod falami dwoch cywilizacji obcych, turańskiej i żydowskiej, działających jednak jeszcze całkiem niezależnie od siebie. Po odzyskaniu niepodległości napor ten ogromnie się zwiększył, ślepy chyba tego nie widzi! Kultura polska, łacińskopolska, poczęła doznawać niebezpiecznych wstrząśnień. Napor tamtych dwoch zamienił się w ataki, tym groźniejsze że obie połączyły się w akcji przeciw cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej, reprezentowanej w Polsce niepodległej nadal przez katolicyzm. Od kilku lat jesteśmy świadkami skoncentrowanej roboty moskiewsko- żydowskiej na ziemiach polskich.

Czy tylko na ziemiach polskich? Ależ całą Europę obejmuje ta systematyczna akcja przeciwko Polsce! Uderza ona w podstawy cywilizacji łacińskiej wszędzie, od Wilna po Londyn, ale zgnębienie państwa polskiego jest jej pierwszym celem. Tu bowiem, u nas w Polsce, rozegra się walna rozprawa o cywilizację łacińską; gdy orientalne kierunki zawładną Polską, owładnięcie całą Europą będzie wielce ułatwione. Należy brać pod uwagę jak najpoważniej niebezpieczeństwo zagłady naszej cywilizacji. Jest ono tym większe, iż rownocześnie wzmogła się nadzwyczaj cywilizacja bizantyńska. Sprawił to traktat wersalski układany nie przez najtęższe głowy spośrod zwycięskich narodow Zachodu; ileż dowodow zabawnej ignorancji złożyli tworcy tego traktatu! Pierwszym, kto spostrzegł się na świetnych dla bizantynizmu następstwach wojny nieudolnie zakończonej był metropolita belgradzki, ktory wydał w lot płomienną i triumfalną odezwę o nastającej dobie wielkiego odrodzenia całej cywilizacji bizantyńskiej. A nie wiedział dostojnik ow prawosławnej cerkwi i nie zdawał sobie z tego sprawy, jako na geograficznym zachodzie ma nadzwyczajnego sojusznika do wschodniego dzieła: bizantynizm niemiecki. Dzięki arcydziwnej omyłce zwycięzców, iż zwrócili się przeciwko Niemcom w ogole, zamiast ostrze warunkow pokoju zwrocić wyłącznie przeciwko Prusom, dzięki jakiemuś zaślepieniu dyplomacji Zachodu, ktora postępowaniem swym narzucała wprost Niemcom, iżby sprawę niemiecką identyfikowali z powodzeniem Prus – powiększyła się jeszcze bardziej hegemonia pruska w Niemczech, zyskując na powadze moralnej.

Dzięki błędom traktatu wersalskiego kierunek pruski góruje w Niemczech jeszcze bardziej, a jest to niemiecki bizantynizm. Skoro jesteśmy świadkami, jak judaizm połączył się z moskiewszczyzną, związany przeciw wspolnie znienawidzonemu katolicyzmowi (reprezentowanemu na Wschodzie przez Polskę), nie wolno nie przewidywać rownież możliwości, że podadzą sobie ręce z tego samego powodu  i w tym samym celu bizantynizm południowy i połnocny.

Cywilizacja chrześcijańsko-klasyczna jest poważnie zagrożona w całej Europie, a najgroźniej w Polsce. Otucha w tym, że prawdopodobnie Kościoł zidentyfikuje się w Europie z tą cywilizacją, ktora jest jego dziełem. Kościoł stoi wprawdzie w zasadzie ponad cywilizacjami, lecz w danym kraju i w danym czasie hierarchia kościelna musi oczywiście należeć do pewnej cywilizacji, właściwej dobie i miejscu.

Z czterech rozsiadłych w Europie cywilizacji (łacińska, bizantyńska, turańska, żydowska) trzy są katolicyzmowi wrogie tak dalece, iż zniszczenie go zaliczają do swych celow, a czwarta, łacińska była i jest Kościoła podporą. A zatem nasuwają się nieuchronnie pewne wnioski, całkiem logiczne i jasne. Oto garść uwag, ktorymi pragnąłem się podzielić z audytorium jednolicie i gorąco katolickim.

Jakżeż mylne jest mniemanie, jakoby na naszych ziemiach nie bywało nigdy innej cywilizacji, jak tylko zachodnio-europejska, łacińska! Polska położona jest pomiędzy Zachodem a Wschodem nie tylko geograficznie, ale cywilizacyjnie. Wschód wysunął swe macki daleko ku Zachodowi, a orientalizm cywilizacyjny ciśnie nas z dwóch stron; nadto zaś trzeci orientalizmu rodzaj wytwarza się w samej Polsce (cywilizacja żydowska).

Nie uważajmy Polski za kraj niedostępny dla cywilizacji innych, jak łacińska, bo historia temu przeczy! W okresie saskim szerzyliśmy nie łacińską cywilizację ku Wschodowi, lecz turańską ku Zachodowi i byliśmy sami tworem orientalnym. Baczmy, żeby się to nie powtorzyło! A zasadniczą rzeczą do uniknięcia niebezpieczeństwa jest to, żeby sobie z niego zdawać sprawę. Polska albo będzie katolicką, albo jej nie będzie. Katolicyzm jest w Polsce związany ściśle z cywilizacją łacińską, i bez niej nie ma panowania katolicyzmu u nas. Losy Kościoła związane są w Polsce z losami tej cywilizacji.

Geograficznie nie przestaniemy być pomiędzy Wschodem a Zachodem – ale cywilizacyjnie nie musimy wcale być pomiędzy Wschodem a Zachodem, lecz możemy przychylić szalę stanowczo na rzecz Zachodu. Nie dajmy uwodzić się syrenim głosom, nawołującym nas znow do jakiejś syntezy Zachodu i Wschodu na ziemiach Polski, bo przy tym możemy się znow zorientalizować, a to znaczy: pozbawić się wszelkich sił i duchowych i fizycznych, jak o tym uczy doświadczenie czasow saskich.

W dążeniu do syntezy cywilizacyjnej zachodnio-wschodniej kryje się dla Polski nicość kulturalna i nicość polityczna.

Nie można być cywilizowanym na dwa sposoby; któraś z cywilizacji musi być panującą, bo inaczej upadek niezawodny.

Walka wzorców cywilizacyjnych, czyli Niemcy, Rosja i Żydzi a sprawa polska. KONECZNY. Cz. I.

wawel, 23 maja 2024 ekspedyt/niemcy-rosja-i-zydzi-a-sprawa-polska

WSTĘP

1.

Polecam kapitalnej wagi tekst Konecznego o tym, jak przez wieki Polska opierała się hegemonii rosyjskiej i niemieckiej oraz wpływom żydowskim, czyli o walce wzorców cywilizacyjnych. Fragmenty dotyczące nigdy nie ustających hegemonicznych zapędów Niemiec wobec Polski oraz niszczącej roli Niemiec wobec cywilizacji łacińskiej wyróżniłem innym kolorem czcionki, aby uprościć odnalezienie  w tym bogatym tekście  akapitów dotyczących walki wzorca niemieckiego z polskim.

Tekst Konecznego wyjaśnia w sposób niepodważalny moment dziejowy, w którym jesteśmy. Na drodze do piekła z pomnikami kastowych, rodzinnych, partyjnych mitów na plecach. Czy zrzucimy ten balast i damy radę zawrócić?

Cz też będzie tak, jak w tym wersecie: ” I wyszedłszy duchy nieczyste weszły w wieprze. A stado prawie dwutysięczne w wielkim pędzie ze stromego zbocza wpadło w morze i utonęło.”

2.

Sytuacja Polski jest nie do pozazdroszczenia. Jako naród i państwo jesteśmy między Scyllą europeistów apatrydów (opozycja totalna, Lewica, PSL, 3D) a Charybdą mitomanów udających patriotów i godzących się na poddanie nas hegemonii Niemiec Unijnych, na wywłaszczanie nas z mieszkań, nieocieplonych domów, z naszej historii i tradycji, z naszego języka potworniejącego w jakiś przestępczy slang polit-pop, na wygaszanie gospodarki, górnictwa, rolnictwa i małej przedsiębiorczości za pomocą pakietu klimatycznego (postępujący wzrost cen energii, czyli rekietu i haraczu dla międzynarodowego lobby klimatycznego) oraz na wygaszanie cywilizacji łacińskiej za pomocą inwazji pogańskich, gnostyckich herezji (konwencja stambulska itp.) wymuszanych na Polsce przez UE.

Równolegle trwa ulubiona gra “ludu zamieszkującego symulakrum”, czyli tworzenie pseudokomisji do pseudobadania pseudowpływów pseudorosyjskich, czyli mącenie w szklance wódki serwowanej przez karczmarzy żydowskich aktywnych w tumanieniu populacji jak za czasów Staszica.

Bajania o “obronie chrześcijaństwa” przez Polskę są częścią rytuału odprawianego przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Popiskiwania o tym, jak to UE ingeruje w nasze sprawy są śpiewem kastratów śpiewających przeciw UE tak cienko, by nie nie powstała żadna rysa na micie Lecha Kaczyńskiego i genialności każdego jego posunięcia. To droga ku upadkowi Polski. Niech Polska szczeźnie ekonomicznie, kulturowo i cywilizacyjnie, byle tylko mogły stawać coraz to nowe pomniki realne i mentalne dworzan partyjnych. Jak pisał Koneczny najbardziej niszczący Polskę i polskość są ci, którzy publicznie… nienawidzą Rosji, zaś mają umysły zrusyfikowane do szczętu i rosyjskie porządki zaprowadzają w polityce, ekonomii i kulturze. I ci właśnie zrusyfikowani… przeciwnicy Rosji najbardziej działają w interesie drugiego hegemona – Niemiec.

Nie miejmy złudzeń, UE zbudowana wg niemieckiego wzorca wszechwładzy i biurokracji państwowej (statolatria) i realizująca interesy niemieckiej dominacji ekonomicznej jest wrogiem Polski i prowadzi do jej stopniowego wyniszczenia. UE jest antyłacińska, antyeuropejska a więc niosąca anihilację Polsce. I jest aż do fundamentów i EX DEFINITIONE socjalistyczna. Rodzinne mity i kulty przyczyniające się do utrwalania wasalizacji Polski wobec tego imperialnego projektu niszczą ją. Nie ma socjalizmu nie będącego międzynarodowym, zaś międzynarodowy znaczy “zbudowany na trupach narodów”.

image

FELIKS KONECZNY

POLSKA MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM

Wygląda to może na banalność, żeby mowić na temat “Polski między Wschodem a Zachodem”. Ktoż nie wie, że Polska położona jest tak nie tylko geograficznie, lecz zarazem duchowo: religijnie i cywilizacyjnie; wiadome każdemu są przejawy i skutki tego położenia, i nie sztuka, że wiadome, bo są widome każdego dnia i na każdym kroku. Wystarczy wziąć do rąk gazetę polską i czytać ją uważnie, komentując treść ze stanowiska cywilizacji, a uderzy nas aż nazbyt wyraźnie mieszanina Zachodu i Wschodu! Olbrzymia Większość inteligencji polskiej uważa to za coś całkiem naturalnego, wychodząc z założenia, jako położeniu geograficznemu nie mogą nie towarzyszyć następstwa cywilizacyjne, a wcale się tym nie martwiąc, owszem biorąc z tego otuchę do wielkiej przyszłości Polski, jako mającej dokonać syntezy Zachodu i Wschodu, co ma być największym z wielkich dzieł historii powszechnej. W tym upatruje się misję dziejową Polski. Dodaje się, że zawsze to było misją naszą, lecz niestety nic umieliśmy wywiązać się z niej, nie dość wiernie jej służyliśmy, niebacznie od niej odstępowaliśmy i skutkiem tego nastąpił upadek i rozbiory.

Otoż ja jestem innego o tym wszystkim zdania. Syntezę Zachodu a Wschodu uważam za czczy frazes literacki. a widoczna obecnie w Polsce mieszanina cywilizacyjna jest w mych oczach świadectwem upadku cywilizacji. Cywilizacja albo jest czysta, albo jej nie ma; nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Upadła Polska dlatego, że poszukując niby syntezy Zachodu ze Wschodem, zrobiła ze siebie karykaturę cywilizacyjną – i upadnie znowu, jeżeli nie przestanie na nowo tej karykatury urządzać. Ale nie po to zabieram głos, ażeby motywować tę odmienność poglądu na rzeczy, niby powszechnie wiadome. Robiłem to przy innych sposobnościach, a robiłem – przyznaję-niedokładnie. Sprawa jest bowiem tego rodzaju, iż trzeba wiele rzeczy przemyśleć i przygotować niektore studia wstępne, ażeby potem wynik ostateczny rozumowań przedstawił się jako logiczna konieczność. Te studia wstępne obejmują rozmaite tematy. Nie może między nimi zabraknąć roztrząsania, co w historii polskiej było Zachodem czy Wschodem, i jaki to był Zachod, i co za Wschod? Trzeba się przyjrzeć bliżej pojęciom, ktorymi szermuje się u nas w mowie potocznej, nie poddawszy ich naukowej, że tak powiem, ekspertyzie.

Ta ekspertyza – i nic innego – ma stanowić przedmiot udzielonego mi łaskawie głosu. Chodzi o ścisłe określenie faktow, ażeby dojść do ścisłości pojęć.

* * *

Zrobmy chronologiczny przegląd faktow, ktore stawiały naszą przeszłość “pomiędzy Zachodem a Wschodem”. Za najstarszy objaw “Wschodu” na ziemiach polskich uważa się zazwyczaj misję apostołow słowiańskich św. Cyryla i św. Metodego, a tymczasem to właśnie polega na pomyłce – szerzonej skwapliwie przez literaturę rosyjską. Do państwa bułgarskiego na Bałkanie docierało chrześcijaństwo z obu głownych ognisk, z Bizancjum i Rzymu. Wśrod zwolennikow Rzymu wyłonił się pomysł, żeby ułatwić sobie nawracanie utworzeniem obrządku słowiańskiego, rzymsko-słowiańskiego, tj. według rytuału rzymskiego, a tylko w języku słowiańskim – i głownymi przedstawicielami tego kierunku byli właśnie “bracia soluńscy”. Apostołowalioni jak wiadomo, pośrod Chazarow, ktorzy posiadali wtedy zwierzchnictwo nad znaczną częścią słowiańszczyzny wschodniej. A jednak nie przedostał się najmniejszy promyk wiary świętej z nad Donu nad Dniepr, w stronę Kijowa! To, co się mowi o apostolstwie braci soluńskich na Rusi, jest wierutnym wymysłem. Cała działalność misyjna św. Cyryla i św. Metodego nie ma najmniejszego związku ze słowiańszczyzną wschodnią, a w biografii Apostołow słowiańskich nie ma miejsca ni czasu na pobyt ich na Rusi. Na dworze księcia bułgarskiego zwyciężył atoli prąd bizantyjski, bracia więc soluńscy usunęli się (czy też zostali usunięci?). W kilka miesięcy po ich wyjeździe przyjmuje car Bogorys chrzest w obrządku wschodnim, greckim. Ale dwojakie wpływy ścierały się w Bułgarii nadal, i Bogorys przerzucił się wnet do łaciństwa, ażeby w roku 870 powrocić do obrządku greckiego. Z tymi zmianami nie mieli św. Cyryl i św. Metody nic do czynienia, gdyż nie powrocili już na Bałkan. Pragnęli poświęcić się znowu pracy misyjnej poza Bałkanem, wśrod pogan. Chętnych do nawiedzenia obcych stron zastały poszukiwania księcia wielkomorawskiego Rastyca, ktory wiedział zapewne o zawiązkach obrządku rzymskosłowiańskiego. Oczywiście Rastyc musiał wiedzieć po co sprowadza braci soluńskich.

Językiem obrządku rzymsko-słowiańskiego jest narzecze bułgarsko- macedońskie, dla ktorego Cyryl obmyślił nowe abecadło, zwane głagolicą, ktora to nazwa przylgnęła i do obrządku. Na macedońską bułgarszczyznę przetłumaczyli apostołowie zachodniej Słowiańszczyzny rzymskie księgi liturgiczne i spisali je głagolicą. Podnoszone co do ich wierności Rzymowi wątpliwości, uważanie ich za “wysłannikow bizantyńskich”, upadają wobec faktu, że obmyślony przez nich obrządek był rzymskim, czysto rzymskim. Widocznie nie chcieli greckiego.Cyryl i Metody dwa razy jeździli do Rzymu i uzyskali potwierdzenie osobnej prowincji kościelnej, głagolickiej. Misyjne jej granice sięgały na wschod w pogańskie kraje ludow polskich (“Lachow”) aż po Bug i Stryj. Około roku 880 jeden z wysłannikow św. Metodego ochrzcił księcia ludu Wiślan (w Wiślicy na lewym brzegu średniej Wisły) – i to jest początkiem chrześcijaństwa na ziemiach polskich.

A zatem początki te należą do obrządku rzymsko-słowiańskiego, bezwarunkowo do rzymskiego. Nie było w tym żadnych wpływow cywilizacyjnych Wschodu. Głagolica w Polsce niedługo się utrzymała. Istnieje dotychczas w kilkunastu parafiach Istrji i Dalmacji, skazana na zagładę, czego powody i okoliczności nie należą tu do tematu naszego. Nigdy nie miała w sobie nic a nic wschodniego. W nowszych dopiero czasach, kiedy zaczęto “cyrylicę” identyfikować (tendencyjnie) ze św. Cyrylem, rozpowszechniono błędne mniemanie, jakoby apostołowie słowiańscy byli apostołami Słowiańszczyzny wschodniej i jako byli tworcami obrządku grecko- słowiańskiego i praszczurami… prawosławia. Poważna nauka włożyła to dość dawno już między bajki.W 80 lat po chrzcie księcia Wiślan nastąpił chrzest dynastii Piastow, a aczkolwiek w obrządku rzymsko- łacińskim, bliższymi byliśmy natenczas wpływow wschodnich, bizantyńskich, niż za czasow archidiecezji głagolickiej, gdy do niej należały południowe ludy polskie. Chrzest Mieszka I i ostateczne zupełne nawrocenie Polski przypadają na czasy najsilniejszej ekspansji bizantynizmu. Poprzez Illiricum i Dalmację sięgnęły wpływy bizantyńskie jeszcze raz do Italii, ażeby przeważyć tam następnie na południu, maleć zaś ku połnocy; nie przekroczyły one nigdy Alp bezpośrednio od strony włoskiej. Z Sycylii dotarły morzem do Hiszpanii. Z Dalmacji drugim szlakiem sięgnęły na połnoc i tamtędy przekroczyły Alpy, poddunajską drogą handlową w gorę docierały do Niemiec, dalej do Burgundii – umacniając, co tam już było z bizantynizmu z poprzedniej jego ekspansji. Były to niemal wyłącznie wpływy zewnętrzne, form tylko dotyczące – z jednym atoli wyjątkiem, ktory Polskę obchodził właśnie jak najbardziej.

W Niemczech  przyjął się bizantynizm tak dalece, iż powstała tam osobna jego gałąź: kultura bizantyńsko-niemiecka.

Cesarstwo Karola Wielkiego powstało przeciw bizantyńskiemu. Koronował Karola Leon III, ten sam Papież, ktory utwierdził “filioque”. Ale cesarstwo zawiodło i rozprzęgło się, zanim jeszcze dosięgł końca wiek IX. Epizodycznie zabłądziła korona cesarska w roku 896 na głowę krola niemieckiego, Arnulfa, ale to epizod bez znaczenia. Karolingowie niewiele mieli sposobności oprzeć się o Niemcy, ani też nie utrzymała się w Niemczech ich tradycja dynastyczna. Wznowienie cesarstwa przez Ottona Wielkiego w roku 962 – na cztery lata przed chrztem Mieszka I – nie ma ani genetycznego, ani ideowego związku z problematem cesarstwa Karola Wielkiego, z problematem wskrzeszenia władzy i godności rzymskich cezarow na pożytek świata chrześcijańskiego, ażeby być świeckim ramieniem Papiestwa. To drugie cesarstwo zachodnie powstało wśrod walk orężnych z Papieżami. Powstałe za Mieszka I “święte państwo rzymskie narodu niemieckiego” wywodzi się od bizantyńskich “kajdzarow”, przejmując nawet ich nazwę. W przeciwieństwie do dawniejszego, nowe to cesarstwo oparło się o Bizancjum, a zwrociło się przeciw Papiestwu.

Za Ottona Wielkiego dokonuje się owo gruntowne zaszczepienie bizantynizmu w Niemczech. Panowanie jego zaczyna się od urządzenia dworu na modłę bizantyńską, a kończy się w 927 ożenkiem jego syna z cesarzowną bizantyńską Teofanią (corka Romanosa II, siostra Bazylego II Bułgarobojcy i Anny, poźniejszej księżny kijowskiej). Księżniczka ta stanowi osobą swą wykładnik całego rozdziału w dziejach Niemiec i w dziejach powszechnych. Jako małżonka Ottona II, a potem rejentka podczas małoletności Ottona III, posiadała znaczne wpływy polityczne. Dwor jej zasłynął po całym świecie.

Roztoczyła niewidziany dotychczas na zachodzie przepych monarszy i wprowadziła bizantyński ceremoniał. Tym razem nie skończyło się jednak na rzeczach zewnętrznych, na sztuce i dworskości. Z gronem wybitnych bizantyńskich uczonych i statystow wytworzyła Teofania środowisko bizantyńskiej idei politycznej, ktora przyjęła się w Niemczech do tego stopnia, iż stanowi cechę istotną dziejow niemieckich i wywołała dwoistość kultury niemieckiej, przesiąkniętej w znacznej części bizantynizmem. Jakkolwiek nigdy nie opanował on całego społeczeństwa niemieckiego w zupełności, tak, iżby nie było prądu przeciwnego, opierającego się o cywilizację łacińską, jednakże faktem jest, że nigdzie na całym świecie nie osadził się bizantynizm tak mocno, jak w Niemczech. Istnieje niemiecki rodzaj bizantynizmu. Z wyjątkiem panowania Ottona III (ktorego wyjątkowość stanowi przedmiot zgorszenia pruskiego kierunku historiografii niemieckiej) brnęło cesarstwo niemieckie coraz mocniej w bizantynizm. Odtąd dzieje Niemiec przedstawiają ustawiczne ścieranie się pojęć bizantyńskich z zachodnio-europejskimi; istny dualizm cywilizacyjny w samym środku Europy. Tym tłumaczy się niemoc państwowa cesarstwa niemieckiego, jako takiego, i częste okresy bierności kulturalnej w życiu narodu niemieckiego i samoż utrudnione przyjmowanie się idei narodowej.

Reprezentował zaś dwor Teofanii nie lokalne zacieśnienie się niemieckie, lecz uniwersalność. Pod wpływem niemieckim podniosła się na nowo, i to wielce, powaga Bizancjum we Włoszech nawet. Luitprand, biskup kremoński, głośny dziejopis tej doby i jeden z najtęższych umysłow owczesnych, tytułuje cesarza w Konstantynopolu wprost “kosmokratos” tj. władca świata. Niemiecki bizantynizm oddziałał ogromnie na stosunek cesarstwa do Kościoła, tudzież do państw ościennych. Nam tu potrzebne tylko stwierdzenie, że sąsiedztwo bezpośrednie z Niemcami niekoniecznie było sąsiadowaniem z łacińską cywilizacją. Gdyby pierwszy okres naszych dziejow rozwijał się był w zupełnej, bezwzględnej zależności od Niemiec, lub w zupełnej zgodzie z Niemcami, bylibyśmy weszli w krąg cywilizacji bizantyńskiej.

Szczęściem zorganizowaliśmy się w państwo chrześcijańskie nie tylko bez pomocy Niemiec, ale w znacznej części wbrew nim, a za to przy pomocy Papiestwa, zwalczającego już bizantyńskie macki, wysunięte na zachod.

Skuteczniejsze było inne uderzenie bizantyńskiej fali, tym razem od wschodu. Państwo piastowskie składało się tylko z ziem ludow zachodnio-polskich; wschodnie znajdowały się jeszcze poza horyzontem politycznym dynastii Piastow. Z obu stron Karpat mieszkający Lachowie pogrążeni byli jeszcze w bycie plemiennym. Połnocnym trzonem ich osadnictwa były Grody Czerwieńskie, tj. poźniejsza ziemia chełmska, skąd rozszerzyli się ku Karpatom i dalej na południe przełęczą użocką. Kiedy Waregowie poznali Dunaj dolny podczas wypraw bałkańskich wnuka Rurykowego Światosława (964-973), wyśledzili, jako zmierza ku niemu kilka drog z zachodu. Od wielkiego poddunajskiego szlaku handlowego szło odgałęzienie wschodnie przez południowe Podkarpacie i następnie ku połnocy przez wąwoz dukielski wielkim łukiem, żeby okrążyć puszczę, ciągnącą się Wisłokiem aż do ujścia Sanu i Wiaru, do lackiego grodu Przemyśla, a stąd w stronę Bełza i dalej na połnoc nad ujście Huczwy do Bugu (Hrubieszow). Bardzo mała przestrzeń dzieli tu dorzecza Wisły i Dniepru, mianowicie Bugu i Prypeci. Waregowie, urządzający nieustannie i wszędzie wyprawy eksploracyjne, wyśledzili, że tędy droga ze Słowiańszczyzny wschodniej na Węgry i do poddunajskiego szlaku. Postanowili tedy drogę tę opanować, żeby zapewnić sobie łączność ze szlakiem poddunajskim, niezmiernie zyskownym szlakiem handlowym, a zarazem, żeby mieć o jedną drogę więcej do wypraw bałkańskich, poprzez kraj Lachow i Węgry Dunajem.

Plan ow Światosława wznowił Włodzimierz (980-1015) i w tym celu – jak się dowiadujemy z tzw. Nestora – w roku 981: “ide Wołodimer k Lachom i zają hrady ich, Priemyszl, Czerwień i iny hrady” i od tego ludu Lachow Rusini nazwali potem cały narod polski Lachami. Powstały tam stacje waregskie z załogami, ktore po chrzcie Włodzimierza także musiały chrzest przyjąć w obrządku greckosłowiańskim, a od grodow szła propaganda pomiędzy ludność. W ten sposob lud Lachow został wciągnięty w sferę wpływow patriarchatu carogrodzkiego i wschodnio-słowiańskich stosunkow politycznych. Jak wiadomo, ziemia Lachow połnocnych i Grodow Czerwieńskich przechodziła następnie kilka razy od Piastow do Rurykowiczow i odwrotnie. świadectwem polskości zaludnienia była struktura społeczna, nieznana zgoła Rusi, mianowicie “bojarstwo ziemskie”, jako warstwa przodownicza społecznie. Rurykowicze ze swymi drużynami wojennymi znaleźli się niebawem w odszczepieństwie schizmy, i nienawiść do “łaciństwa” stała się dominującą cechą tej kultury. Kiedy potem Kazimierz Wielki przyłączył te ziemie ostatecznie na nowo do państwa polskiego, wprowadził rownouprawnienie obydwu wyznań i poczynił w Carogrodzie starania o hierarchię schizmatycką – za co znalazł się nawet na pewien czas pod klątwą papieską.

Tymczasem na zachodzie działały wpływy bizantyńskie coraz bardziej, wypaczywszy zupełnie ideę cesarstwa. Jak w Bizancjum cesarze mianowali i strącali patriarchow, z duchowieństwa zrobili sobie narzędzie swego samowładztwa, podobnie postępowali cesarze zachodni. Inwestytura świecka biskupow stwierdziła zależność Kościoła od państwa. Europie zachodniej groziło niebezpieczeństwo utracenia powagi duchowej, niezależnej od siły materialnej.

Bizantyńska cywilizacja posiada jedną tylko powagę: władzę państwową, ktorej podporządkowano wszystko bez najmniejszego wyjątku. Wręcz przeciwne są drogi rozwoju cywilizacji łacińskiej, zachodnio-europejskiej: cały jej rozwoj, wszystkie swobody obywatelskie i dojrzałość społeczeństw do spraw publicznych, wyrobiły się dzięki niezależności władzy kościelnej od świeckiej. O tę niezależność toczyła się walka w całej Europie, np. o immunit duchowieństwa. Kler pociągał za sobą do walki o wpływ na państwo, aż wreszcie połączyły się w tym “stany”. Ten rozwoj cywilizacyjny został częściowo przerwany przez wpływy kultury bizantyńsko-niemieckiej. Gdyby ten kierunek niemiecki zwyciężył, groziła zagłada cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej, cywilizacji Zachodu, a całe chrześcijaństwo byłoby zeszło na zbior liturgii, odprawianych dla wodzenia ludu na pasku orientalnego absolutyzmu. Szczęściem opozycja powstała; i w samych Niemczech nigdy jej nie brakło. Zasługa wytworzenia przeciwwagi kulturze bizantyńsko-niemieckiej, a zatem ocalenia cywilizacji łacińskiej, przypada Francji.

Opozycja zasadnicza i zarazem program reform wyszły od uczonych mnichow opactwa benedyktyńskiego Cluny, z hasłem oddania władzy świeckiej wprost pod nadzor duchownej. Pierwszym etapem reform klunijackich było uwolnienie wyboru Papieża od ingerencji cesarskiej, a przelanie wyboru wyłącznie na kolegium kardynalskie w roku 1059. Papież Grzegorz VII stał się wykonawcą klunijackiego programu i na tym tle odbywała się jego walka z Henrykiem IV, będąca walką cywilizacji łacińskiej z niemieckim bizantynizmem. Polska odzyskała wowczas własną prowincję kościelną i koronę krolewską – lecz Bolesław Śmiały, choć umiał wyzyskać stosunki do celow politycznych, nie zdawał sobie sprawy z właściwego związku rzeczy. Kiedy prądy klunijackie dotarły do Polski, krol wystąpił przeciw nim. Zabojstwo św. Stanisława było wymierzone przeciwko immunitowi, przeciw prawu testamentu, przeciw posiadaniu przez Kościoł własności ziemskiej (ażeby był skazany na łaskę dziesięciny grodowej, zawisłej od skinienia krola). Łączyło się to ze sprawą o wpływ społeczeństwa na państwo. Wiadomo, jako społeczeństwo, oparte o Kościoł, sprawę ostatecznie wygrało.Niestety stało się to kosztem zachodniej połaci państwa. Władysław II był ostatnim monarchą, ktory pamiętał o Połabiu i o szczecińskim wybrzeżu. Wraz z upadkiem Połabia upadła potęga polityczna Polski. A rownocześnie Niemcy, wyzyskując godność cesarską w celach wyłącznie niemieckich, doścignęły właśnie punkt kulminacyjnego swego znaczenia w średniowiecznej Europie.

Shołdowawszy Burgundię i Danię, ruszył Fryderyk Rudobrody w roku 1157 na Polskę (mając posiłki czeskie) z katastrofalnym dla Polski skutkiem. Bolesław Kędzierzawy musiał się uznać w obozie cesarskim w Krzyszkowie nad Wartą lennikiem cesarza, zdającym się na jego łaskę i niełaskę. Obok książąt obotryckich, lutyckich, czeskich mieli i polscy być lennikami krola niemieckiego a członkami (trzeciorzędnymi) Rzeszy Niemieckiej, bez praw da uprawiania polityki zewnętrznej. Stawał się Bolesław Kędzierzawy księciem Rzeszy, ktoremu zwierzchnik niemiecki mogł księstwo odebrać, nadając je komukolwiek innemu według własnego uznania. Powaga cesarstwa przerobiona była już całkowicie na przewagę Niemiec, osiąganą przemocą.

Jest to szczyt przewagi bizantynizmu niemieckiego. Zaraz następnego roku wybiera się Rudobrody na wyprawę włoską (1158- 1162), pamiętną zburzeniem Mediolanu. Bizantynizm miał triumfować  rownocześnie w Polsce i we Włoszech, a rownoczesność Krzyszkowa z katastrofą włoską nie jest przypadkowa. Bolesław Kędzierzawy nie wypełnił jednak żadnego z warunkow krzyszkowskich; Polska nie chciała być w Rzeszy, w przeciwieństwie do Czech, ktore dostarczyły posiłkow na zburzenie Mediolanu.W taki sposob uniknęliśmy podboju cywilizacyjnego przez bizantynizm, a synod łęczycki (1180), kronika Kadłubka (sięgająca do roku 1202), wolna elekcja biskupa w Krakowie (1208), działalność rodu Odrowążow ze św. Jackiem i z biskupem Iwonem – obok wielu innych faktow stwierdzają, jakośmy przyłączyli się do cywilizacji klasyczno-chrześcijańskiej, łacińskiej, w ktorej łacina jest nie tylko zewnętrzną oznaką. W tym nastąpiło przywołanie Krzyżakow, ktorzy nieco poźniej, od początku XIV wieku, mieli stać się głownym ku wschodowi filarem bizantynizmu niemieckiego.

Niemal rownocześnie zaznaliśmy najazdu cywilizacji turańskiej. Krzyżacy przybyli w roku 1228, a pierwszy najazd mongolski spadł na Polskę 1241 roku. Całkiem błędne jest mniemanie o najściu “dzikich hord mongolskich”, bo była to armia jak najregularniejsza, za ktorą postępowała zorganizowana biurokracja. Mongolski dżingishan, pod ktorego rozkazami odbywały się ruchy wojsk na przestrzeni od Odry do Oceanu Spokojnego, imieniem Temudżin, był wynalazcą nowej taktyki i nowej organizacji wojskowej, godzien jako wojownik stać w historii obok Aleksandra Wielkiego, Cezara, najbardziej zaś obok Napoleona. Podobnie, jak Korsykanin, wytworzył Temudżin całą szkołę wielkich wodzow i podobnież był wielkim organizatorem i administratorem, podobnież umiał być prawodawcą.

Sam będąc chińskim uczonym wysokiego stopnia “taiming”, miał bez liku urzędnikow chińskich we wszystkich swych zaborach. Mongolska atoli dopiero cywilizacja wytworzyła biurokratyzm nieznany przedtem Chińczykom. Mongołom Temudżina, “niebieskim” , znane było chrześcijaństwo, mianowicie nestorianizm. Bitwę pod Legnicą rozstrzygnęli głownie nestorianie, będący w ogole filarem imperializmu mongolskiego. W następnym pokoleniu nie brakło na tronie dżingishańskim nestorian i nestorianek.

Mongołowie mieli zamiar podbić Węgry, ktory to zamiar nie został wykonany; nie zamierzali jednak bynajmniej podbijać Polski, ktorą napadli tylko dlatego, iż pozostawała w sojuszu wojennym z Węgrami. Na wschodnią Słowiańszczyznę wywarły te najazdy wpływ zasadniczy i rozstrzygnęły one ostatecznie (po dawnych wpływach chazarskich, fińsko-ugryjskich i połowieckich), że Słowianie wschodni należeć będą do cywilizacji turańskiej. Dzięki administracji mongolskiej utworzyło się następnie Wielkie Księstwo Moskiewskie, centrum tej cywilizacji, gdzie wyrobiła się nowa jej odmiana, kultura turańsko-słowiańska, czyli moskiewska. O bizantynizmie nie ma co mowić w całym tym okresie.  

Ruś południowa podlegała wpływom turańskim jeszcze przez Pieczyngow i Połowcow, a kultura połowiecka wywarła znaczny na nią wpływ. Mongolska, oparta częściowo na chińskiej, stanowiła wielki postęp wobec tamtej. Ale dzingishanat wnet rozpadł się (z powodu walk islamu, buddyzmu i nestorianizmu), a Ruś znalazła się w podległości zachodnim, barbarzyńskim kresom dzingishanatu, tatarskiemu Kipczakowi. Zdziczenie Tatarow niosło istną kulturę bezprawia.

Dzięki najazdom tatarskim rozszerzyła się Ruś. Zbiegając tłumnie spod ucisku tatarskich baskatow, emigrowano z Kijowszczyzny ku zachodowi. Wtenczas dopiero ziemia połnocnych Lachow zaczęła być etnograficznie mieszaną, podczas gdy dotychczas przybysze wschodnio-słowiańscy siedzieli tylko na grodach; teraz dopiero otrzymuje ta ziemia osadnictwo rolnicze wiejskie ze wschodu i odtąd dopiero datuje się jej “ruskość” w nowoczesnym znaczeniu. Część tłumnej emigracji musiała się udać jeszcze dalej, a przekroczywszy Karpaty, data początek “Rusi węgierskiej”. Nie ma w ogole o niej żadnej wzmianki w ruskich źrodłach; w węgierskich dopiero od XIII wieku. Trwał atoli i polski żywioł Lachow, utrzymując się zawsze nawet w liczebnej przewadze aż do wieku XVIII. Przybysze wschodniosłowiańscy byli schizmatykami religijnie, a cywilizacyjnie turańcami. Sąsiedztwo coraz większej liczby takich sąsiadow, rozmieszczonych pośrod ludności polskiej w rozległej prowincji – nie mogło nie pociągnąć za sobą następstw cywilizacyjnych ujemnych. Epizod unii cerkiewnej i krolestwa (1254) Daniela na modłę zachodnio-europejską przeminął bez następstw. Nawet w ziemi Lachow gospodarowali od roku 1264 baskakowie. Cała Ruś południowa mogła być powołana do życia tylko przez Polskę, a tymczasem Polska popadła właśnie w zupełną nicość polityczną. Nie dotknęła Polski cywilizacja turańska, ani jej nawet nie drasnęła. Jedyną, na ktorej tle rozwijała się kultura polska, była cywilizacja łacińska. Nie przyjmowaliśmy jej biernie, w prostym naśladownictwie. Przeciwnie! bywały nieporozumienia pomiędzy cywilizacją zachodnio-europejską, a naszą rodzimą metodą ustroju życia zbiorowego. Kiedy po długim oporze zamienili Piastowie jedynowładztwo na system dzielnicowy, właściwy wowczas wszystkim państwom europejskim, wyszła na tym Polska jak najgorzej. Złudzeniem okazały się proby rzucenia na szale walki pomiędzy cesarstwem a Papiestwem własnego polskiego ciężaru. Nastała całkowita bezsilność polityczna. Kolej losow wprzęgała nas coraz mocniej w rydwan niemiecki, ktoremu mieliśmy dopomagać, by się po nas potoczył.

Nie mogliśmy nie przyłączyć się do ustroju europejskiego, a w jego obrębie spotkaliśmy się z niebezpieczeństwem groźnym: idea cesarstwa stała się w interpretacji bizantyjsko-niemieckiej wyrokiem zagłady na społeczeństwa młodsze cywilizacyjnie – jak gdyby Kościoł rzymski, mater nationum, wychowywał je po to, by cesarstwo niemieckie miało żeru pod dostatkiem! Na to wychodziła głowna wytyczna owczesnych dziejow europejskich, odkąd kierunek bizantyński zwyciężył w Niemczech, a Niemcy triumfowały, nad Włochami.

Dalsze przystosowywanie się do takich form politycznych wiodłoby do zguby. Zgubne byłoby oparcie się o kulturę bizantyńsko- niemiecką. Ocalenie mogło nastąpić tylko przez wytworzenie własnej, swoistej polskiej odmiany w cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej. Dotychczasowe koncepcje ustroju “rodziny ludow chrześcijańskich” zwracały się przeciw nam; trzeba było obmyśleć formę nową dla niezmiennej treści chrześcijańskiego ideału politycznego (wieczysty pokoj i braterstwo narodow).Zachodziła przy tym walna rożnica między Polską a całym Zachodem: u nas nie było feudalizmu, owej szczeblowatości ustroju społecznego i państwowego. My ocieraliśmy się o ten system tylko od strony niemieckiej. Słowiańszczyźnie nie był on potrzebny; byłaby to forma niepotrzebna, niewłaściwa, w ktorą trzeba by wtłaczać organizm sztucznie.

Już w Niemczech feudalizm został zaprowadzony w znacznym stopniu sztucznie, bez potrzeby społecznej i przez to musiał się wypaczać. Zjawiskiem normalnym mogł być tylko w tej części Niemiec, ktora rozwinęła się pod panowaniem rzymskim do pewnego poziomu społecznego, z bardzo nieznacznym ku zachodowi obszarem; dalej ku wschodowi był sztuczny, wprowadzany nie dla potrzeb społecznych, lecz w imię organizacji państwowej. Społeczna organizacja feudalna wytworzyła z czasem państwo feudalne, a krolowie niemieccy zaprowadzili feudalizm na wschodzie, by sobie zabezpieczyć siłę zbrojną ludow wschodnio-niemieckich. Nienaturalny ten tok spraw wytworzył wreszcie niemiecką odmianę feudalizmu, rożniącą się od zachodniego cechami wielce ujemnymi. Na Zachodzie wytworzyło się posiadanie ziemi na prawie wojskowym, ale najpierw rozwinęło się gospodarstwo, a potem dopiero gospodarze dla obrony ziemi zorganizowali się wojskowo, feudalnie.

We wschodniej połaci Niemiec odwrócił się ten porządek rzeczy: krol organizował sobie wojsko, ktoremu za służbę oddawał ziemię. Żołnierz obdarzony ziemią nie miał interesu w tym, żeby się zamieniać w gospodarza, do czego nie był zobowiązany; więc też myślał o tym, jakby ciągnąć zyski z ziemi, nie trudząc się gospodarstwem. Wygodniejsza ta forma walki o byt udzielała się czasem i zachodnim krajom niemieckim. Można było naśladować zachodnie państwo feudalne, ale nie sposob naśladować urządzeń społecznych; te muszą wyrość na gruncie, przenosić się nie dadzą. Zrost organiczny społeczeństwa a państwa polegał w zachodnim państwie feudalnym na tym, że pług i miecz łączyły się w jednym ręku (choćby pośrednio systemem wielkich dzierżaw). Niemiecki właściciel krolewskiego nadania ani sam nie gospodarował, ani nie szukał dzierżawcy, lecz poszukiwał lennikow, rownież na prawie wojskowym. Rycerz niemiecki stał się tedy w społeczeństwie pośrednikiem, sam w społeczeństwie niczego nie wytwarzając. Na lennikow swych nałożył także obowiązek pewnych dostaw ekonomicznych, ktore to ciężary każdy lennik starał się przerzucić na swych podlennikow. Ciężary, oparte na szeregu pośrednictw, muszą zamienić się w wyzysk – bez ktorego w końcu trudno się wyżywić. Ten tylko pewny jest swego w takim systemie, kto nie krępuje się niczym. Wynikiem ostatecznym tych okoliczności jest “Raubritter” – zwany w Polsce zawsze po prostu “łotrzykiem”, z charakterystycznym opuszczeniem stanu rycerskiego; w Niemczech atoli aż do XVI wieku zawód ten rycerzowi nie uwłaczał.

W Polsce feudalizmu nie było; zaledwie coś niecoś tu i owdzie się do Polski przesączyło. Naturalny rozwoj stosunkow doprowadził do tego, iż wspolnota rodowa zanikała i w połowie XII wieku przeważała już w Polsce stanowczo własność osobista. Warstwa wojskowa, osiadła na własności ziemskiej, pochodząca z gospodarzy i gospodarować nie przestająca, łączyła i u nas pług z mieczem w jednym ręku. Przez to zbliżaliśmy się do Zachodu chrześcijańsko-klasycznego, a niemieckobizantyńskie urządzenia stały się nam do reszty obcymi. Jak brakiem feudalizmu, podobnież rożniliśmy się od Zachodu pojęciami o stosunku państwa do dynastii. Nieznaną była w Polsce zasada, jakoby państwo było dynastii. Dlatego sławny zapis Gryfiny na rzecz krola polskiego był aktem bez znaczenia w polskiej umysłowości. Bez znaczenia też wobec Polakow było oddanie pod zwierzchnictwo krola niemieckiego Rudolfa Habsburga w roku 1290. Dokonał tego Wacław czeski, tytułem swego zwierzchnictwa nad pewnymi księstwami śląskimi, a wasalstwa swojego wobec Niemiec. Oddał więc Śląsk swemu suwerenowi i dopiero od niego przyjął go z powrotem pod swą zwierzchność, jako lennik Rzeszy Niemieckiej, posiadający swoich wasalow drugiego rzędu w osobach książąt śląskich. Wobec prawa feudalnego było to czymś całkiem naturalnym. Podobnież postąpił Wacław poźniej, gdy wyjeżdżając z Pragi na koronację do Gniezna, najpierw poddał całą koronę polską Albrechtowi I, synowi Rudolfa Habsburga.

W Europie owczesnej dynastia stanowiła spojnię państwa. Wszędzie dążono do łączenia się pod jednym berłem, do zmniejszania ilości państw, a dokonywało się to na tle ekonomicznym z poparciem głownie mieszczaństwa. Obmyślano sposoby, jak rozszerzać granice państw bez wojen, a to przez traktaty wzajemnego dziedziczenia w kilku formach. Nastało nieznane przedtem przenoszenie się dynastii z jednego końca na drugi. Wyrodziło się to wnet w istne frymarczenie państwami przez dynastie, z czym jednak godzono się, byle osiągnąć zjednoczenie jak największych obszarow pod jedną władzą państwową. A uznane powszechnie prawa dynastii do państw stały się podstawą nowego prawa międzynarodowego, ktorego ostatnim wyrazem miał stać się “legitymizm” XIX wieku.

Zaczątkow szukać należy w tzw. legizmie, tj. w stosowaniu pojęć bizantyńsko- rzymskiego prawa do ustroju państwowego. Początki recepcji prawa rzymskiego przypadają właśnie na drugą połowę XIII wieku. Wszyscy legiści byli zwolennikami nieograniczonej władzy monarszej. Legizm stawał w najostrzejszej opozycji przeciw kościelnemu prawu państwowemu; żądali też legiści podporządkowania Kościoła świeckiemu prawu państwowemu. Kościoł zwalczał legizm bezskutecznie i niebawem uległ, gdyż postąpił połowicznie, akceptując w całej rozciągłości ideę dynastyczną – a tylko przeciwstawiając dynastie sobie przychylne nieprzychylnym. W Polsce ozwało się tymczasem poczucie narodowe i w przeciwieństwie do ościennych państw dynastycznych wyrabiało się państwo narodowe. Tworcami nowej idei są arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka, krakowski biskup Paweł z Przemankowa, wrocławski Tomasz II i książę kaliski Bolesław Pobożny (+1279); wykonawcami wychowanek jego Przemysław i zięć Władysław Niezłomny (Łokietek). Tego popierano jako krola narodowego; nie dynastę, lecz wybrańca i przedstawiciela narodu, wyraziciela polskości w przeciwstawieniu zalewowi cudzoziemszczyzny. Polska zrastała się i odradzała w imię idei narodowej. Odrodzenie to wymagało walki z bizantynizmem niemieckim, z prawem dynastycznym i feudalnym. Na tym tle wywiązuje się wojna długa, ktorej początkiem rzeź Gdańska (1309) i roszczenia Jana Luksemburczyka do tronu polskiego.

Kierunek wszczęty rzezią gdańską żyje wciąż i działa; podobnie uroszczenia do panowania nad polskimi ziemiami wcale nie wygasły. Tu wskazać wypada, gdzie początek kłopotow, towarzyszących i obecnie nowemu odrodzeniu państwa polskiego. Są to nieskończone jeszcze, bynajmniej nie wyczerpane walki prądow, posiadających znaczenie powszechno-historyczne. I znowu przyszłość zależy walnie od stanowiska Kościoła. Ale wracajmy do wieku XIV. Panowania Władysława Niezłomnego i Kazimierza Wielkiego (ktory odziedziczył po ojcu państwo najszczuplejsze) nastręczały aż nadto sposobności do stwierdzenia, jako im mniej łączą się miecz i pług w jednym ręku, tym potężniejsza państwowość, tym większym mocarzem monarcha. System feudalny i dynastyczność miały wiele ponęt, zwłaszcza że polskie urządzenia były pod niejednym względem przestarzałe i często nie dopisywały. Kazimierz zyskał przydomek Wielkiego dlatego, że przebudował ustroj państwa polskiego. Rownocześnie zaczęła się wydatna praca kulturalna. Poczyna się krystalizacja odrębnej polskiej kultury w obrębie cywilizacji łacińskiej. Robiło się to wśrod ciężkich przeciwieństw. Prawo feudalne i dynastyczne, te dwie zasadnicze podstawy zachodnio-europejskiego prawa publicznego, okazywały się jeszcze nieraz przeciwnikami polskości, a przynajmniej przeszkodami do jej rozwoju.

Budowa i ustroj państwa polskiego były przeto niedostępnymi dla umysłowości zachodniej. Tytuły Władysława Niezłomnego i Kazimierza Wielkiego do panowanie w Polsce były bez znaczenia wobec feudalnego Zachodu; ich prawo dynastyczne zniesione już było przez szereg traktatow dynastycznych i feudalnych frymarkow, nietykalnych dla Zachodu.

Toteż państwa dynastyczne spiknęły się przeciwko narodowemu, a obrona przed tym spiskiem zajęła największą ilość energii owego pokolenia. A spiski tego rodzaju i na tym samym tle miały się powtórzyć w dziejach Polski kilka razy.

Wiadomo, jako Kazimierz Wielki zmuszony był ponosić ofiary, pośrod ktorych nie najmniejszą było następstwo Ludwika Węgierskiego. Od chrztu księcia Wiślan (około 870 r.) do zgonu Kazimierza Wielkiego ( 1370), lat pięćset; w sam raz połowa całej naszej przeszłości w ogole.

Mylą się ogromnie ci, ktorzy czasy piastowskie traktują, jakby jakiś wstęp do historii narodowej.

Komu obcy ten okres, ten stanowczo nie umie historii polskiej !

***

==============================

[koniec części pierwszej atrykułu. Obok będzie część II. MD

NWO: Wojna z człowiekiem

NWO: Wojna z człowiekiem

Walka o „Nowy Porządek Świata” jest w rzeczywistości wojną duchową.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 23
 
READ IN APP
 

Przez świat wieje zimny wiatr śmierci. Ktoś stwierdził, że jest nas za dużo i trzeba nas zdziesiątkować.

Wielki plan jest taki, że nieliczni ocaleni nie będą mieli czego pozazdrościć zmarłym. Los nowego gatunku poddanych, przywiązanych do cyfrowych plantacji, jest dla nich zarezerwowany.

Śmierć i reedukacja. To idealne hasło dla ogólnoświatowego fenomenu.

Wielkie masakry – od rewolucji francuskiej, przez wojny światowe, po komunizm i narodowy socjalizm (nie zapominając: także formę „socjalizmu”) – wybiórczo wymyślały swoich wrogów, w zależności od interesów ideologicznych, politycznych i strategicznych: klas społecznych, grup etnicznych, kraje…Dziś wróg jest wszędzie: sam człowiek.

Bez względu na rasę, klasę czy przynależność polityczną, wszyscy jesteśmy celem.

Nigdy wcześniej w historii nie było takiej wojny przeciwko człowiekowi.

Sygnał do finałowej fazy dał wirus Covid-19.

George Soros, 11 maja 2020 r.:

Jeszcze przed wybuchem pandemii zdaliśmy sobie sprawę, że znajdujemy się w rewolucyjnym momencie, w którym to, co w normalnych czasach było niemożliwe, a nawet nie do pomyślenia, stało się nie tylko możliwe, ale prawdopodobnie absolutnie konieczne”.

Potem nadeszła wielka rewolucja: szpitale zamieniły się w rzeźnie, domy opieki w obozy zagłady, lekarze w katów, państwa w więzieniach, rządy w strażników, szczepionki w śmiertelne zastrzyki.

Chociaż systemy opieki zdrowotnej deklarowały, że są przytłoczone i przyjmowały jedynie pacjentów chorych na Covid-19 – co zgodnie z „protokołami” uczyniły bezlitośnie kraje świata – wiele krajów dodało do tego także „możliwości” aborcji i eutanazji.

Samobójstwo lub samoaborcja wspomagana telemedycyną stały się rzeczywistością.

Następnie, po dwóch latach chaosu, COVID zniknął, jakby nigdy nie istniał. Jednak 13,6 miliarda dawek szczepionki, które podano 70% światowej populacji (5,7 miliarda ludzi), nadal znajduje się w obiegu. Zabijaj bezpiecznie i skutecznie. Systematycznie i nagle.

Ale ludzie zaczynają się budzić.

Pilnie potrzebna była nowa, śmiercionośna narracja. Zatem pandemię zastąpiła wojna. Równie bezpieczne i skuteczne jak szczepionka. Zwłaszcza, gdy grozi III wojna światowa.

Śmierć nabrała rozpędu i nie da się jej już zatrzymać.

Jak w powieści postmodernistycznej, pod siecią głównej wojennej narracji rozpoczynają się lub rozwijają inne toksyczne wątki epickie: liczne kryzysy (gospodarcze, finansowe, społeczne, kulturalne – z widmem głodu jak cukierek w klatce), zmiany klimatyczne, kryzysy cyfrowe tożsamości, kredyt społeczny, transhumanizm itp. W przeciwieństwie do wojny wszystko zabija.

W przeciwieństwie do wojny wszystko inne zabija powoli. Ale równie bezpiecznie. Zabijają ciało, ale przede wszystkim duszę.

Zdziesiątkowanie nie wystarczy. Zapomniałeś o reedukacji?

KŁAMSTWO kamieniem węgielnym Globalizmu

KŁAMSTWO kamieniem węgielnym Globalizmu

Rozważania literata Mike Ston’a o PRAWDZIE: henry/makow

Dr Ignacy Nowopolski kamstwo-kamieniem-wegielnym-globalizmu

May 23, 2024

Czy są w Twoim życiu ludzie , którzy decydują się na życie poza sferą rzeczywistości? 

Przyjaciele i członkowie rodziny, którzy nie chcą wierzyć w to, co pokazują ich własne oczy i uszy? Czy wydaje ci się, że 99,9% populacji postradało zmysły? Nie wyobrażasz sobie tego, to prawda. 

Libtardowie [ libertarians] krzyczący o prawo do mordowania własnych dzieci i śliniący się [z zadowolenia] na myśl o okaleczeniu seksualnym swoich dzieci i przekształceniu ich w trans.

Konserwatyści wiwatujący w związku z rzezią niewinnych dzieci w Palestynie i pobiciem pokojowych demonstrantów przez policję.

Fałszywi chrześcijanie wymachujący swoimi małymi izraelskimi flagami i głupio wierzący, że pójdą do nieba, ponieważ są „zbawieni”.

To są chorzy ludzie z urojeniami. Opętanie przez demony przyczynia się do ich stanu psychicznego.

Ale są jeszcze dwa inne powody, dla których prawie wszyscy w twoim życiu cierpią na choroby psychiczne.

Aby odnieść sukces we współczesnym społeczeństwie, człowiek musi kłamać

Aby społeczeństwo mogło funkcjonować na poziomie szaleństwa, wszyscy w nim muszą powstrzymać się od mówienia prawdy i zamiast tego wierzyć w kłamstwa. Nie mogą powstrzymywać się od mówienia prawdy i zamiast tego wierzyć w kłamstwa, muszą także atakować i uciszyć każdego, kto mówi prawdę i nie chce wierzyć w kłamstwa. Innymi słowy, każdy członek takiego społeczeństwa musi przestrzegać kodeksu milczenia, jeśli chodzi o prawdę.

Dzieje się tak dlatego, że aby utrzymać pracę w tym kraju, człowiek jest zmuszony akceptować kłamstwa.

Aby zostać lekarzem, trzeba wierzyć – lub udawać, że wierzy się – w szeroko obaloną teorię chorób o zarazkach. W ten sposób cała kariera człowieka zależy od kłamstwa. Jeśli lekarz nie kłamie i staje w obronie prawdy, ma miejsce jedna z dwóch sytuacji. Albo jest wyśmiewany i publicznie oczerniany przez media, co wypycha go z interesu. Albo zostaje zabity.

Do lekarzy zaliczają się pielęgniarki, farmaceuci, dentyści, pracownicy szpitali, administratorzy medyczni i wszyscy inni pracownicy branży medycznej na dowolnym szczeblu. Wszyscy muszą wierzyć lub udawać, że wierzą w ogromne kłamstwo, w przeciwnym razie stracą pracę.

Aby być nauczycielem, trzeba wierzyć – lub udawać, że wierzy się – w setki kłamstw historycznych, naukowych i społecznych, których uczy się dzieci. W ten sposób cała kariera człowieka zależy od mnóstwa kłamstw. Jeśli nauczyciel nie kłamie i staje w obronie prawdy, zostaje natychmiast zwolniony i nie może uczyć. 

Do nauczycieli zaliczają się pracownicy administracyjni, dyrektorzy, urzędnicy związkowi i wszyscy inni, którzy w jakikolwiek sposób są zatrudnieni w „edukacji”. Wszyscy muszą wierzyć lub udawać, że wierzą w kłamstwa, bo inaczej stracą pracę.

Widzimy, że większość ludzi jest dziś zmuszona wierzyć w kłamstwa, aby zarobić na życie. A im bardziej prestiżowa i lepiej płatna praca, tym większe kłamstwa muszą przełknąć.

Aby pracować w przemyśle rozrywkowym na jakimkolwiek poziomie, trzeba zaakceptować – lub udawać, że akceptuje – każde lewicowe stanowisko, jakie można sobie wyobrazić, w tym aborcję, homoseksualizm, transseksualizm, okaleczanie seksualne dzieci i nie tylko. Jeżeli odmówisz, będziesz miał odmienne zdanie lub odważysz się sprzeciwić któremukolwiek z tych obrzydliwych stanowisk, po prostu nie zostaniesz dopuszczony do pracy. Nikt Cię nie zatrudni..

Być może myślisz, że możesz być konserwatystą w branży rozrywkowej, kimś, kto ma przeciwne zdanie, ale milczy, aby pracować. Prawdopodobnie ujdzie ci to na sucho, ale wtedy okłamujesz samego siebie. Nie pokazałbyś światu swojego autentycznego „ja”. Pokazałabyś światu uległą, oszukańczą stronę siebie. Całe twoje życie byłoby kłamstwem.  

Co więcej, wykorzystałbyś swoje talenty do realizacji tych samych celów, którymi gardzisz, ponieważ wszystko, co pochodzi z przemysłu rozrywkowego, w tym filmy, telewizja, muzyka, sport zawodowy i tradycyjnie publikowane książki, jest celowo zaprojektowane, aby propagować te porządki. Tylko śliniący się debil mógłby temu zaprzeczyć.

Jest jeszcze kwestia kontroli. Kiedy uwierzysz w jedno kłamstwo, znacznie łatwiej będzie uwierzyć w inne. Prowadzi to do tego, że ludzie mają poglądy na świat oparte wyłącznie na kłamstwach i błędnych wyobrażeniach. Jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego tak wiele osób dało się oszukać, przyjmując fałszywą szczepionkę, jest to jeden z powodów.

 Drugim powodem jest to, że ludzie nie chcą przestać grzeszyć.

Czy jesteś niewolnikiem grzechu?

Z jakiegoś powodu ludzie po prostu nie chcą porzucić swoich grzechów. Kobiety chcą nadal czytać romanse, pożądać seryjnych morderców i mordować własne dzieci. Mężczyźni chcą w dalszym ciągu zdradzać swoje żony, walnąć konia, oglądając pornografię i zachowywać się jak kompletni tchórze w obliczu przeciwności losu. Nikt, ani mężczyzna, ani kobieta, nie chce przestać grzeszyć.

===========================

[A dalej w oryginale jest jeszcze tak: md]

Are You a Slave to Sin?
For whatever reason, people just don’t want to give up their sins. Women want to continue reading romance novels, lusting after serial killers, and murdering their own babies. Men want to continue cheating on their wives, jerking off to pornography, and behaving like complete cowards when faced with adversity. Nobody, neither male or female, wants to stop sinning.
A stubborn refusal to stop sinning forces a person to accept a false reality, because if they didn’t – if they embraced the truth instead and chose to live in the real world – it would require them to give up their sins. And that’s something most people just aren’t willing to do.
In many ways, this is even worse than being forced to accept a lie in order to make a living. When one is forced to believe in a lie in order to keep their job, that person generates a slither of sympathy. They might actually be someone good and courageous who is trying to turn things around in the industry they work in. Someone fighting the system from within.
However, when one refuses to stop sinning, they generate no sympathy at all. They are acting out of weakness and fear. They are literally damning their soul to hell, because they are too weak to take a moral stand and dedicate their life to God. When men do this it’s particularly appalling, because submission and weakness are feminine characteristics. That’s why men who are libtards, cuckservatives, or fake Christians are feminized to the extreme. They’ve lost their masculine energy. They’ve become docile facsimiles of real men who need Viagra to get it up.
A Triple-Pronged Approach Designed to Take You to Hell


So tally it all up and we have demonic possession, refusal to tell the truth and instead believing in lies, and refusal to stop sinning.

One or more these factors is the reason why everyone in your life has lost their marbles and why almost all of them are on their way to hell. The good news is there are solutions to all of those things. The bad news is most people are so far gone from reality they are never coming back.

Przegraliśmy („naszą”) wojnę przed jej rozpoczęciem

Posted by Marucha w dniu 2024-05-23 prof. Witold Modzelewski https://myslpolska.info marucha/przegralismy-wojne

Wbrew medialno-politycznej propagandzie, nie jesteśmy w sensie prawnym w stanie wojny z kimkolwiek, a zwłaszcza z Rosją. Nie wypowiedziały nam wojny również Afganistan oraz Irak, mimo że bez ich zgody wkroczyliśmy zbrojnie na ich terytorium.

Nie wiem na ile prawdziwe są stwierdzenia o naszej obecności wojskowej na Ukrainie (ponoć już zginęli tam nasi żołnierze), ale z tego co wiem również nie prowadzimy wojny z tym państwem. Prawdą jest to, że na naszym terytorium stacjonują obce wojska oraz materialnie wspieramy jedną z walczących stron w konflikcie rosyjsko-ukraińskim: oddajemy istotną część (większość?) sprzętu pancernego, zapasów amunicji, dostarczamy paliwo, energię elektryczną (prawdopodobnie za darmo).

Tezę o tym, że nie jesteśmy w stanie wojny potwierdzają również oficjele twierdząc, że żyjemy w czasie „przedwojennym”, czyli najlepsze jeszcze przed nami.

Oryginalne są również zmiany w oficjalnej opowieści na temat wojny ukraińsko-rosyjskiej, która wybuchła w lutym 2022 r. Najpierw była to po prostu „wojna” (czyli przedtem panował tam pokój), potem była to już „pełnoskalowa wojna” (czyli przed tą datą ogłoszono wstecznie jakiś stan wojny), a następnie była to już „nasza wojna”, lecz NATO oficjalnie nie raz zaprzeczyło, że jest w stanie wojny z Rosją.

Jak dotąd nas, obywateli nie zapytał nikt o zdanie, czy chcemy prowadzić z kimkolwiek jakąś wojnę. Wynika stąd, że owa „nasza wojna” jest przedsięwzięciem prywatnym naszej klasy politycznej, która na nasz koszt daje upust swojej zapiekłej nienawiści do komunistów (POPiS wywodzi się – jak sam twierdzi – z „opozycji antykomunistycznej”).

W konkluzji można stwierdzić, że my jako obywatele i nasze państwo nie jest w stanie wojny z Rosją; ma ona nas dopiero zaatakować a gdy będzie się z tym ociągać, już oficjalnie wkroczymy na teren Ukrainy i tym samym skończy się czas „przedwojenny” ku powszechnemu zadowoleniu wszystkich, zwłaszcza „geostrategów”; będzie to dla nich bardzo ważne, bo jak dotąd ich prognozy nie chcą się złośliwe spełniać.

Ironizując pragnę zasugerować naszym oficjelom, żeby pośpieszyli się z nową „Wyprawą Kijowską”, bo „walcząca Ukraina” może zakończyć swoją wojnę. O tym już się mówi nawet w propagandowych mediach naszego kraju (innych nie ma): obywatele tego kraju nie chcą ginąć na Froncie Wschodnim, masowo uciekają od poboru, a emigranci (są ich miliony): nie chcą wracać, aby spełnić swój obowiązek obywatelski.

Ponoć frontowe oddziały tego kraju nie były luzowane (tak się nazywa w wojskowej nomenklaturze) od dwóch lat, co jest informacją wręcz szokującą.

W normalnym świecie wojny kończyły się gdy brakło chętnych do wojaczki lub brakowało uzbrojenia lub pieniędzy.

Broń i uzbrojenie od samego początku dostarczają inne państwa. Wykrwawiono i wyludniono Ukrainę po to, aby dokuczyć Rosji w jakimś dziwnym przekonaniu, że Ukraińcy będą dzielnie walczyć do końca i złożą daninę krwi w „naszej wojnie”. Dla setek tysięcy (milionów?) mężczyzn tego kraju to już nie jest prawdopodobnie „ich” wojna, a siłą wysłani na front żołnierze będą dezerterować i poddawać się przy byle okazji. Czyli koniec (nie) naszej wojny może jest blisko?

prof. Witold Modzelewski https://myslpolska.info

Cudzoziemcy stanowią aż 40 % poszukiwanych w Polsce za zabójstwo. Najwięcej Ukraińców.

Cudzoziemcy stanowią aż 40 proc. poszukiwanych w Polsce za zabójstwo. Najwięcej obywateli Ukrainy i Rosji 22 May 2024

Cudzoziemcy stanowią aż 40 proc. poszukiwanych przez policję w Polsce w związku z artykułem 148. KK (zabójstwo) – wynika z danych Komendy Głównej Policji przekazanych portalowi Kresy.pl. Wśród nich najwięcej jest obywateli Ukrainy, a na drugim miejscu znajdują się ob. Rosji.

W ostatnich tygodniach w mediach pojawiały się rzekome listy osób, poszukiwanych za zabójstwo listami gończymi przez policję w Polsce. Wskazywały na wysoki udział cudzoziemców wśród ściganych na podstawie art. 148. KK. Nie pokrywały się jednak z informacjami na stronach polskiej policji. W związku z powyższym portal Kresy.pl zwrócił się do Komendy Głównej Policji z następującymi pytaniami: “ile osób w całej Polsce poszukuje obecnie policja w związku z artykułem 148 Kodeksu karnego, oraz jakiej są narodowości?”.

W poniedziałek KGP poinformowała, że według stanu na dzień 14 maja 2024 r. polska policja poszukuje 116 osób na podstawie listów gończych. Wśród nich jest 47 obcokrajowców. Oznacza to, że cudzoziemcy stanowią aż 40 proc. poszukiwanych przez policję w Polsce za zabójstwo.

Wśród nich najwięcej jest obywateli Ukrainy (22), a na drugim miejscu plasują się ob. Rosji (9). W zestawieniu znalazło się także 4 Gruzinów, 2 Białorusinów i 2 ob. Mołdawii. Odnotowano także pojedyncze przepadki obywateli innych państw.

Przeczytaj: Szef CBŚP: Po zakończeniu wojny na Ukrainie możemy być krajem tranzytowym i docelowym przemytu broni

Ponad 17 tys. przestępstw popełnili w ubiegłym roku przebywający w Polsce cudzoziemcy. Problemem jest głównie jazda po pijanemu i związane z tym łamanie zakazów sądowych. Zdaniem ekspertów, niektórzy imigranci czują się u nas bezkarnie.

Według danych z KGP, w 2023 roku przestępstwa w Polsce popełniło łącznie 17 278 przybyszów z zagranicy. To wzrost o 2,4 tys. w stosunku do 2022 roku, a zarazem pięć razy więcej niż dekadę temu. Statystyki pokazują, że przestępstw najczęściej dopuszczali się Ukraińcy (ponad 50 proc. obcokrajowców z zarzutami), a dalej Gruzini (ponad 2,7 tys.) i Białorusini (ponad tysiąc osób).

Zobacz: Cudzoziemcy stanowili 80 proc. zatrzymanych w I kw. br. przemytników imigrantów. Najwięcej Ukraińców i Białorusinów

Czytaj także: Coraz więcej cudzoziemców w polskich więzieniach i aresztach. Najwięcej Ukraińców i Gruzinów

Post-peerelowska elita trzyma się mocno.

Post-peerelowska elita trzyma się mocno

Olaf Swolkień

Posted by Marucha w dniu 2024-05-22 marucha/postpeerelowska-elita-trzyma-sie-mocno

W numerze 17-18 MP przeczytałem wypowiedź Marcela Gralca na temat porównania elit PRL i III RP nawiązującą do dyskusji w czasie audycji Minął tydzień na Youtube, w której uczestniczyłem.

Choć odczuwam znacznie mniej entuzjazmu wobec takich postaci jak Mieczysław Moczar czy Konstanty Rokossowski, to zasadniczo zgadzam się z tezą autora, że elita polityczna PRL nie była jednolita. Jej podział jest w literaturze przedmiotu dobrze udokumentowany. Najpierw dokonał tego Jerzy Jedlicki w głośnym eseju „Chamy i Żydy”, a w kilkadziesiąt lat potem szerzej, głębiej, w dłuższej perspektywie czasowej przedstawił dzieje wewnątrz partyjnej walki Ryszard Gontarz (jako Jerzy Brochocki) w książce „Rewolta marcowa”, która dla wiedzy i zrozumienia tego najważniejszego sporu w politycznych dziejach PRL jest fundamentalna.

Nie można natomiast zgodzić się z sugestią, że w 1989 r. dokonała się w Polsce jakakolwiek istotna wymiana elit, stąd przeciwstawianie czy nawet porównywanie elit PRL i 3 RP na płaszczyźnie ustrojowej nie ma uzasadnienia. Pisałem o tym szerzej w numerze 7-8 MP, w artykule „Głębokie państwo” wychodzi z cienia”, ale w tym miejscu przypomnę, że elity komunistyczne pozostały nietknięte w wymiarze sprawiedliwości, w nauce, w większości służb specjalnych, w administracji, a więc w obszarach, w których w dużym stopniu obowiązuje od wielu dekad PRL i potem III RP zasada doboru kadr drogą kooptacji.

Dodatkowo elity PRL przejęły kontrolę nad prawdziwym centrum władzy jaki w nowym systemie stanowią sektor bankowo – finansowy i utrzymywane z reklam media. Taki układ sił pozwalał dawnej elicie odpowiednio kształtować nową elitę polityczną w tradycyjnym rozumieniu, która jednak w nowym systemie pełni funkcje bardziej dekoracyjne i może być skutecznie selekcjonowana poprzez zabiegi finansjery, mediów, służb, wyroki sądów, a w ostateczności przez ciężarówkę ze żwirem czy seryjnych samobójców.

Można też „złych” ale bezradnych „polityków” obarczyć winą za wszelkie katastrofy i ku nim kierować sterowany protest ludu. SLD rządziło Polską całkiem spory okres czasu – 1/4 epoki po 1989 r., ale wpływ bankierstwa, mediów, służb, sądów był obecny i decydujący cały czas.

Obecna elita III RP była kształtowana dla potrzeb nowego ustroju już w latach 1980, a nawet 1970 wraz ze wzrostem wpływu Zachodu na sprawy wewnętrzne Polski. Było to w dużej mierze skutkiem polityki Edwarda Gierka, który próbował uskuteczniać dziwaczną hybrydę zachodniego stylu życia za zachodnie kredyty z zachowaniem gospodarki sterowanej centralnie dogmatami socjalizmu.

Przede wszystkim jednak do ewolucji dawnej elity doszło przez powolną, a potem gwałtowną erozję wiary w ideologię, która stanowiła podstawę dawnego ustroju. Kompletną kapitulację dawnych elit w tej dziedzinie ukazują wspomnienia Wojciecha Wiśniewskiego zatytułowane „Dlaczego upadł socjalizm”. Wielu jej fragmentów nie powstydziłby się Janusz Korwin-Mikke, rzecz jednak w tym, że autor był w drugiej połowie lat 1980 etatowym pracownikiem KC PZPR.

[Książka dostępna pośrednio  przez https://marucha.wordpress.com/wp-content/uploads/2024/05/dlaczego-upadl-socjalizm-wisniewski-wojciech.pdf]

W epoce Gierka o tym kto z tak zwanej opozycji wyrabiał sobie nazwisko i otrzymywał wsparcie decydowały Radio Wolna Europa, naciski ambasad zachodnich wierzycieli i wykonujące pośrednio ich wolę służby. Ten proces przybrał na sile w latach stanu wojennego i trwał do końca PRL.

Jakich ludzi wypchnięto wtedy za granicę, którzy wyrabiali sobie nazwiska i obrastali legendami, którzy wpadali, którzy mogli w więzieniu pisać książki, a którzy tracili zdrowie, o tym decydowała elita PRL, której członkowie coraz częściej jeździli na amerykańskie stypendia.

Myślałem o tym słuchając wywiadu Mateusza Piskorskiego z najpierw internowanym, a obecnie liderem Polonii w USA Wojciechem Jeśmanem, czy śledząc życiorys dr. Normana Pieniążka, który działał w solidarnościowym podziemiu, potem wyemigrował i zrobił karierę w amerykańskim CDC (Centers for Disease Control and Prevention – Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób – agenda rządu USA), by wreszcie stać się jednym z ważniejszych i co ważne fachowym demaskatorem tzw. pandemii. Brakuje takich ludzi tu w Polsce.

Eliminowano skrzydło patriotyczno-narodowe także po stronie PZPR. W tym sensie rok 1980 i w konsekwencji 1989 nie był wymianą elit PRL na elity Solidarności, ale jak to przenikliwie, choć z właściwą sobie elegancką wstrzemięźliwością zauważył Antoni Koniuszewski był ostatecznym zwycięstwem frakcji puławskiej, czy jak kto woli kosmopolitycznej. Miało to wymiar zarówno ideowy jak i personalny choć nieco przysłonięty zmianą pokoleniową.

To zwycięstwo zawdzięczała ona kilku czynnikom. Jej kosmopolityczna, totalitarna wersja komunizmu, okazała się uderzająco zbieżna z tym co obserwujemy dzisiaj pod nazwą globalizmu, klimatyzmu, sanitaryzmu, władzy korporacji, cenzury i wszechogarniającej kontroli. Nie bez podstaw wielu analityków i historyków idei dostrzega związki i podobieństwa pomiędzy tym co obserwujemy pod nazwą Wielkiego Resetu z klasycznym, stalinowskim komunizmem jaki panował do przełomu 1956 r. i na którego straży stali wtedy Marszałek Rokossowski i M. Moczar.

W dużym stopniu sprzyjają temu kierunkowi zmiany technologiczne, choć w wielu wypadkach wpływ jest tu dwukierunkowy. Narodowy, patriotyczny socjalizm nie miałby też prawdopodobnie sił by ostać się w Polsce w kontekście zmian geopolitycznych, a przede wszystkim tego co stało się w czasach Gorbaczowa w ZSRR.

Takie próby podejmowali przywódcy Rumunii i w mniej dramatyczny sposób NRD, ale nie miały one szans powodzenia.

Chlubnym wyjątkiem i niezwykle zręcznym mężem stanu okazał się jedynie przywódca Białorusi. Na to wszystko Polacy, czyli doły zarówno partyjne, jak i solidarnościowe nie mieli większego wpływu.

Nawet w czasie wielkich rewolucji nowe władze zawsze są w pewnym stopniu zmuszone korzystać ze starych kadr. Tak było we Francji po r. 1789, w ZSRR po 1917, ale to co stało się w Polsce w 1989 roku nie miało z tym nic wspólnego. W odróżnieniu od elit polski międzywojennej, które zostały poddane trwającej blisko 6 lat planowej eksterminacji, dokończonej potem w czasach stalinowskich, do niczego takiego nie doszło w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Dokonano natomiast bardzo udanej operacji adaptacji starych elit do nowej rzeczywistości geopolityczno-ustrojowej i dokooptowano chętnych i wygodnych do uczestniczenia w tym zabiegu członków odpowiednio sprofilowanej Solidarności. Wszystko przy zachowaniu rzeczywistej kontroli i proporcji. Czasem pojawiał się jakiś sprawiający kłopot pojedynczy działacz czy poseł lub jedno kadencyjna partyjka, ale tak skonstruowany system okazał się nad podziw sprawny i trwa do dzisiaj.

Nie ulega jednak wątpliwości, że strona patriotyczna po obu stronach przegrała też to, czego przegrać nie musiała. Zabrakło prób wzajemnego zrozumienia, bo świadomość tego co dzieje się po drugiej stronie politycznej barykady, a tym bardziej na świecie, wiedza o tym gdzie znajdują się rzeczywiste dźwignie władzy i linie podziałów w nowym ustroju, wśród mas po obu stronach była bliska zeru. Jedni przeklinali solidaruchów, drudzy dawali się uwodzić antykomunistycznej demagogii własnych liderów, po obu stronach wielu odwróciło się od polityki. Puławianie zręcznie przeformatowali swoją władzę, a zdezorientowany lud partyjny i solidarnościowy otrzymał igrzyska w postaci pokazowych walk w politycznym teatrze.

Na czym jeszcze polegała siła Puławian? Na pewno lepiej rozumieli mechanizmy polityki, byli lepiej wykształceni, nie musieli nawet „maszerować przez instytucje”, bo od pokoleń w nich rządzili, mieli kontakty i znali na świecie ważnych ludzi, których trzeba znać. Nie mieli złudzeń co do istoty nowego ustroju, a lud traktowali jak wodę w miednicy pełnej pomyj, gdzie fale można kierować w dowolnym kierunku i w dowolnej wysokości, a nawet trochę wody wylać. Napędzała ich też i napędza trudno zrozumiała dla wielu postronnych żądza władzy dla niej samej, umożliwiająca stawanie na czele kolejnych rewolucji nawet wtedy, gdy są one skierowane przeciw temu, co sami na poprzednim etapie stworzyli.

Cechowała ich i cechuje pozbawiona moralnych hamulców pewna polityczna i życiowa nad-aktywność pozwalająca skutecznie eliminować z gry rywali trzymających się stałych zasad czy cywilizacyjnych pryncypiów. Znakomity portret kolejnych pokoleń tego „kosmopolitycznego” gatunku namalowała genialnym piórem Anna Bojarska w swojej powieści z kluczem „Czego nauczył mnie August”. Wszechwładny twórca Gazety Wyborczej strącił ją za karę w literacki i rynkowy niebyt. Elita takiej nielojalności także u swoich utalentowanych członków nie toleruje.

[https://marucha.wordpress.com/wp-content/uploads/2024/05/bojarska-anna-czego-nauczyl-mnie-august.docx]

Porównanie elit PRL i III RP jest uzasadnione, ale jedynie w wymiarze czasowym, a wtedy wymaga uwzględnienia szerokiego tła zmian cywilizacyjnych następujących w całym zachodnim świecie. By zrozumieć, że kryzys Zachodu i obniżenie poziomu nie jest wynikiem upadku komunizmu czy to w skali świata czy PRL nie trzeba, choć warto, czytać prac np. Neila Postmana czy José Ortegi y Gasseta. Wystarczy zestawić postacie kanclerzy Scholza i Adenauera, prezydentów Bidena i Kennedy’ego, porównać poziom nauki, sztuki, czy trwałość lub estetykę przedmiotów i budynków.

I wreszcie zagadnienie być może najbardziej istotne, choć często pomijane: Elity nowej epoki z reguły niosą ze sobą wykształcenie i bagaż nawyków z epoki poprzedniej. Przedwojenna matura, z której dumny był Jerzy Ziętek, nie mówiąc o studiach Cyrankiewicza, Kliszki czy Jędrychowskiego odcisnęły na nich takie same piętno jak peerelowskie uczelnie na Leszku Balcerowiczu i ludziach III RP, że o wartości dzisiejszych dyplomów nie wspomnę. Stan polskiej nauki pod koniec epoki Gierka trafnie opisał cytowany już przeze mnie we wspomnianym wcześniej artykule ówczesny Prezes PAN prof. Janusz Groszkowski i nie zmieniają tego pojedyncze pozytywne przypadki.

Pomimo fatalnych okoliczności wewnętrznych i beznadziejnej sytuacji geopolitycznej, po części słusznie obarcza się elitę sanacyjną za klęskę września 39 i koszmar kolejnych okupacji, ale dziwnie rzadko stawia się podobne zarzuty elitom PRL za zakończenie jego istnienia tym, co Aleksander Zinowiew celnie nazwał katastrojką. Tamci przegrali, znaleźli się na emigracji lub zginęli. Ci zdradzili i mają się świetnie.

Nostalgia za dawnymi czasami to uczucie sympatyczne, ale użyta jako argument w analizie politycznej zawodne, gdyż omijające zawsze pytanie o to, kto odpowiada za jakość obecnego pokolenia – w jakim stopniu jest to „duch dziejów”, a w jakim pokolenie poprzednie. Ta ostatnia zależność powinna też być ważnym wyznacznikiem dla naszej pracy tu i teraz.

Olaf Swolkień
https://myslpolska.info

Odje..chało jej: Seksuolożka radzi: Proś dziecko o zgodę przed zmianą pieluchy.

Seksuolog radzi: proś dziecko o zgodę przed zmianą pieluchy. „Jego reakcja ma znaczenie”

2023-08-27 mjakmamaseksuolog-radzi-pros-dziecko-o-zgode

Zmiana pieluszki u maleństwa, nie jest niczym trudnym. Prawdziwym wyzwaniem staje się, gdy maluch zaczyna chodzić. Wtedy dzieci z chęcią uciekają rodzicom, albo próbują oszukać, że pieluszka jest wciąż pusta. Pewna edukatorka seksualna radzi, by nie zmuszać dziecka do zmiany pieluchy, a co więcej – prosić je o zgodę.

Zgoda na zmianę pieluchy.
[dalej już p…li jak bardzo potłuczona. MD]

Mgła irańska, mgła smoleńska… Zdjęcia satelitarne pogody … zniknęły. Nadajniki MAYDAY milczały. Gorące poszlaki.

Pojawiają się dowody wskazujące, że katastrofa helikoptera prezydenckiego w Iranie była zamachem

Data: 22 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara

katastrofa-helikoptera-prezydenckiego-w-iranie-byla-zamachem 

Katastrofa prezydenckiego helikoptera w Iranie zaczyna wyglądać na dobrze zaplanowane i celowe zabójstwo. Spisek wydaje się tak dokładny, a teraz tuszowanie, że zdjęcia satelitarne pogody dla tego regionu w dniu katastrofy zostały USUNIĘTE!

Zacznijmy od początku. Prezydent Iranu udał się helikopterem na granicę z Azerbejdżanem, aby odbyć krótkie spotkanie z prezydentem Azerbejdżanu.

Oto zdjęcie przedstawiające spotkanie dwóch prezydentów:

Po wyjściu z tego spotkania prezydent Iranu wraz ze swoim ministrem spraw zagranicznych i współpracownikami wsiedli do helikoptera i odlecieli w kierunku domu. Nigdy tam nie dotarli.

Dziwnym zbiegiem okoliczności premier Słowacji Robert Fico również spotkał się z prezydentem Azerbejdżanu na kilka dni przed tym, jak Fico został postrzelony w zamachu.

Naaaahhhhhh. To tylko zbieg okoliczności, prawda??? – Ale to była dygresja. Wracając do śmierci prezydenta Iranu.

Śmigłowiec spadł w górach północnego Iranu – bez wysłania sygnału MAYDAY lub aktywacji sygnału awaryjnego transpondera!

Co więcej, helikoptery przewożące ważne osoby są wyposażone w nadajniki naprowadzające właśnie w takich sytuacjach.  Nadajniki te aktywują się w przypadku zderzenia.  W tym przypadku tak się nie stało.

Cokolwiek więc stało się z tym śmigłowcem, stało się to albo tak szybko, albo z tak dużymi uszkodzeniami, że nie zadziałało żadne wezwanie MAYDAY, żaden SYGNAŁ NADAJNIKA AWARYJNEGO, a nadajnik naprowadzający został albo wyłączony, albo zniszczony.  Być może eksplozja?

Obszar, na którym spadł śmigłowiec, jest bardzo odległy, z niewielką liczbą dróg między zdradliwym górskim terenem.

Wśród wstępnych doniesień o utracie śmigłowca znalazła się informacja, że na całym obszarze występowała “gęsta mgła”.  To, wraz z ulewnym deszczem, utrudniało odnalezienie rozbitego śmigłowca.

Ponieważ pogoda była zamieszana w tę katastrofę, niektórzy dziennikarze zaczęli badać warunki pogodowe w tym obszarze w czasie poprzedzającym zniknięcie helikoptera.  Nagle natrafili na przeszkodę. 

Zdjęcia satelitarne pogody … zniknęły.

Przejdziemy teraz do obrazowania satelitarnego pogody.

CIRA to Cooperative Institute for Research in the Atmosphere, którego strona internetowa pochodzi z Colorado State University w Fort Collins, CO.

Z ich strony internetowej (TUTAJ) “wizją” tego przedsięwzięcia jest:

Prowadzenie interdyscyplinarnych badań w dziedzinie nauk atmosferycznych poprzez rozwijanie umiejętności wykraczających poza dyscypliny meteorologiczne, wykorzystywanie postępów w inżynierii i informatyce, ułatwianie działań pośredniczących między badaniami czystymi i stosowanymi, wykorzystywanie zarówno krajowych, jak i międzynarodowych zasobów i partnerstw oraz pomaganie NOAA, Uniwersytetowi Stanowemu Kolorado, Stanowi Kolorado i Narodowi poprzez zastosowanie naszych badań w obszarach korzyści społecznych.

Strona internetowa CIRA określa również ich Misję:

Służyć jako łącznik dla multidyscyplinarnej współpracy między naukowcami NOAA a pracownikami naukowymi, wykładowcami i studentami Colorado State University, dostosowując obszary tematyczne badań zidentyfikowane przez NOAA do istniejących od dawna mocnych stron akademickich Uniwersytetu…

Jak można sobie wyobrazić, uniwersytet współpracujący bezpośrednio z National Oceanographic and Atmospheric Administration (NOAA) ma do dyspozycji wszystkie zasoby związane z pogodą, jakie można znaleźć na świecie.

CIRA jest źródłem często wykorzystywanym przez dziennikarzy do “dogłębnego” badania zjawisk pogodowych. Ich strona oferuje szeroką gamę zdjęć satelitarnych dla wszystkich rodzajów warunków pogodowych, w tym… mgły.

Wyobraźmy sobie więc zaskoczenie wszystkich, gdy podczas próby przeglądania zdjęć satelitarnych i odczytów warunków pogodowych w Iranie w czasie katastrofy prezydenckiego helikoptera, dziennikarze odkryli, że WSZYSTKIE DANE Z 19 MAJA (dzień katastrofy) ZOSTAŁY USUNIĘTE.

Oto krótki film pokazujący, że zdjęcia pogodowe zostały USUNIĘTE:

Video Player

00:00 02:15

Dlaczego zdjęcia satelitarne z 19 maja zostały usunięte? – Kto je usunął? – Kto ZLECIŁ ich usunięcie? – Dlaczego?

Powszechnie wiadomo, że radary meteorologiczne często wychwytują “anomalie”, takie jak … roje szarańczy … szczątki tornad … i … silne wybuchy energii mikrofalowej z wież radarowych typu NEXRAD, a nawet to, co powszechnie określa się jako CHEM-TRAILS, czyli aerozole uwalniane przez samoloty.

Czy to możliwe, że “mgła” nie pojawiła się naturalnie? – Czy to możliwe, że zdjęcia CIRA mogły to wychwycić (lub to zrobiły)?

Samolot US Air Force C-17 (pokazany na poniższym zdjęciu) był w powietrzu w tym samym czasie, co irański helikopter prezydencki.

Wylądował w Baku w Azerbejdżanie chwilę po tym, jak spadł prezydencki helikopter. Żaden amerykański wojskowy samolot transportowy nie wylądował w Baku od ponad roku, a jednak jeden z nich był w powietrzu dokładnie w czasie, gdy spadł prezydencki helikopter w Iranie?HMMMMMM.

Oto trasa lotu owego C-17:

[ominął Armenię.. md]

Czy C-17 mógł być wyposażony w broń mikrofalową? – Gdyby została odpalona z C-17 z dużej odległości w kierunku prezydenckiego helikoptera, czy mogło to zniszczyć wszystkie elektroniczne systemy kontrolne helikoptera, powodując jego upadek na ziemię?

Czy radar meteorologiczny był w stanie wychwycić coś takiego, co spowodowało konieczność USUNIĘCIA danych zdjęciowych?

———————-

Wreszcie, do gry wkraczają media społecznościowe.

Konto o nazwie “Israel War Room” na platformie mediów społecznościowych “X” (dawniej Twitter) opublikowało wiadomość, która była pusta, z wyjątkiem… zdjęcia małego helikoptera:

Spójrzcie na znacznik czasu na ich poście… skąd w ogóle wiedzieli, że helikopter spadł, aby się tym chwalić, skoro prawie nikt inny na całym świecie nie wiedział o tym o tej godzinie?

Czy to możliwe, że wiedzieli, ponieważ zrobili to Izraelczycy?

Nikt z nas tego teraz nie wie.  Poszukiwanie odpowiedzi odbywa się wewnątrz Iranu.  Mają wykwalifikowanych ekspertów, którzy mogą przeanalizować szczątki helikoptera pod kątem śladów materiałów wybuchowych, odłamków i odczytać rejestrator parametrów lotu.

Mogą przejrzeć nagrania radarowe i taśmy komunikacji radiowej.

Prędzej czy później dla wszystkich stanie się jasne, czy był to wypadek, czy jawne zabójstwo.

(Uwaga Hala Turnera: W tej chwili obstawiam: zamach.  Przez Izrael lub USA, albo przez obie strony – może również z pomocą Azerbejdżanu. Usunięte zdjęcia satelitarne wskazują mi na potencjalne maskowanie sprawy.  Czy nie byłoby czymś niezwykłym, gdyby tuszowanie zakończyło się ujawnieniem przestępstwa?)

INFO: https://halturnerradioshow.com/index.php/news-selections/world-news/evidence-is-now-appearing-indicating-the-iran-presidential-helicopter-crash-was-an-assassination

Polska wymiera coraz szybciej! Dzietność w Polsce w 2023 roku wyniosła zaledwie 1,158

Polska wymiera! Dzietność w Polsce w 2023 roku wyniosła zaledwie 1,158

dzietnosc-1.158

(fot. Pixabay)

„Dzietność w Polsce w 2023 r. wyniosła zaledwie 1,158. Tak źle nie było od lat, a zdaniem ekspertów nie jesteśmy też przygotowani, by wchłonąć większą liczbę migrantów”, alarmuje w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.

„DGP” wylicza główne przyczyny kryzysu demograficznego w Polsce. O dziwo najważniejszymi z nich nie są kwestie finansowe i ekonomiczne, tylko kulturowe i społeczne. Dowiadujemy się na przykład, że „najważniejsza przyczyna bardzo wysokiej bezdzietności w Polsce, dotykającej ok. 30 proc. 40-latków” to… brak związku.

Z kolei najważniejszym czynnikiem niskiej dzietności w ostatnich latach była tzw. pandemia koronawirusa i związane z nią działania polityczne takie jak lockdown, które mocno poluźniły, nadwyrężyły, a w wielu przypadkach zniszczyły więzi społeczne, ale nie tylko. Tzw. pandemia sprawiła, że wiele osób boi się o swoje zatrudnienie. Niepokój ten rośnie z każdym dniem biorąc pod uwagę to wszystko, co przygotowali dla nas eurokraci w tzw. „Zielonym Ładzie”. Chodzi m. in. o potężną podwyżkę cen prądu, gazu i benzyny.

Pozostałe przyczyny to: niedostatek pracy na część etatu dla rodziców, trudności z utrzymaniem rodziny w pierwszych latach po urodzeniu dziecka czy niska dostępność mieszkań o odpowiedniej powierzchni i wiele innych.

„DGP” stawia pytanie: Czy starzejącemu się społeczeństwu mogą pomóc migranci? – Przykłady państw Europy Zachodniej, które mają bogatsze doświadczenia migracyjne od nas, jasno pokazują, że migranci nie rekompensują luki w dzietności. Choć krótkookresowo pojawianie się migrantów może poprawić dzietność w kraju przyjmującym, to ten pomysł na dłuższą metę nie działa już tak dobrze – wyjaśnia dr Sabina Kubiciel-Lodzińska z Politechniki Opolskiej.

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna” TG

Polska [rząd w Warszawie] podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE

Polska podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE

Daniel Głogowski 21 maja 2024 polska-podpisal-delegacje-wzywajaca-do-uznawania-zwiazkow-jednoplciowych-w-calej-ue

Zwiazki partnerskie Polska LGBT

Przedstawicielka polskiego rządu podpisała deklarację, wzywającą do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Przedstawiciele takich krajów jak Węgry, Rumunia, Włochy, Chorwacja, Litwa i Czechy nie złożyli pod tym dokumentem swoich podpisów.

Według serwisu opoka.org.pl, w ramach obchodów „dnia walki z homofobią, bifobią i transfobią” odbyła się konferencja „Sojusze dumy i polityka. W stronę unii równości”, zorganizowana przez Belgię, która aktualnie sprawuje prezydencję w UE.

Na konferencji podpisano deklarację, która wzywa do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Polska znalazła się wśród sygnatariuszy, a reprezentująca rząd minister ds. równości Katarzyna Kotula złożyła swój podpis. Z kolei Węgry, Rumunia, Włochy, Bułgaria, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Czechy i Słowacja odmówiły podpisania dokumentu.

Włoska minister rodziny Eugenia Roccella, pytana o brak poparcia Włoch dla deklaracji, stwierdziła: „Próbują zaprzeczyć nie tylko biologii, ale i samemu ciału”.

Serwis opoka.org.pl podkreśla, że deklaracja nie ma mocy wiążącej, ale wskazuje na kierunek działań rządów, które ją podpisały, oraz wzywa Komisję Europejską i inne instytucje unijne do działania. Autorzy dokumentu chwalą Parlament Europejski i Komisję Europejską za działania na rzecz środowisk LGBTIQ i domagają się zakazu terapii konwersyjnych, a także ustanowienia cywilnych związków jednopłciowych w całej UE. Sygnatariusze postulują również o przywileje dla osób homo-, bi- i transseksualnych.

Kilka miesięcy temu Katarzyna Kotula podkreśliła, że penalizacja mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną jest konieczna w kontekście dyskusji o legalizacji związków jednopłciowych w Polsce, a w przyszłości także małżeństw jednopłciowych.

Później wiceminister Śmiszek zapowiedział, że „mowa nienawiści” wobec homoseksualistów będzie ścigana z urzędu.

„Przyszedł czas, żeby zakazać obrzydliwych, homofobicznych, dyskryminacyjnych wypowiedzi w przestrzeni publicznej” – oświadczył. Według niego to sąd ma decydować, co jest “mową nienawiści”, a co nie – ściganie będzie z oskarżenia publicznego.

=============

mail:

Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas!



Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas! 

BKP: Biskupi Słowacji, pokutujcie, póki czas!

Drodzy Biskupi Słowacji!

Kontrowersyjna organizacja kościelna o nazwie KBS (Konferencja Biskupów Słowacji), której przewodniczącym jest abp Bober, manipulowała wami przez swoje decyzje, aż w końcu, przez przyjęcie „Fiducia supplicans” doprowadziła was do najcięższej zbrodni – publicznego buntu przeciwko Bogu! Tym samym publicznie wyrzekliście się Ewangelii Chrystusa i zaakceptowaliście antyewangelię Sodomy, za co według słowa Bożego spadła na Was najsurowsza kara – anatema, przekleństwo i wykluczenie z Kościoła Chrystusowego. Ewangelia Chrystusa jest warunkiem koniecznym wiecznego zbawienia, a z drugiej strony jej odrzucenie powoduje wieczne potępienie.

Zbrodnia, którą popełniliście i przez którą sprowadziliście przekleństwo Boże na siebie i cały naród słowacki, to właśnie ta wasza tęczowa synodalna droga, której kulminacją było celowo ukryte, ale rzeczywiste przekształcenie Kościoła katolickiego w szatański anty-kościół New Age. On nadal pozostaje pod przywództwem tzw. Ojca Świętego, który w Kanadzie publicznie poświęcił się szatanowi przy pomocy czarownika. Wierzący katolicy na Słowacji nawet nie wiedzą o tej zbrodniczej transformacji Kościoła. Doszło do zdrady i zaparcia się naszego Pana Jezusa Chrystusa i Ducha Bożego oraz do akceptacji ducha antychrysta.

Ale wierzący nadal mają tych samych kapłanów, tę samą Liturgię, te same chrzty, te same obrzędy, wszystko jest takie samo, więc nikt nie podejrzewa, co się stało. Ale wy to wiecie! Do samej istoty zbawiającej wiary przeniknęła głęboka wewnętrzna trucizna. Zmieniło to także standardy moralne dane nam przez Boga. Według sodomskiej antyewangelii „Fiducia supplicans”, którą wy, biskupi, publicznie przyjęliście za pośrednictwem KBS, dokonaliście także tej autodestrukcyjnej transformacji Kościoła katolickiego i na Słowacji. W subtelny sposób sprowadzili katolików pod rządami pseudopapieża Bergoglio do satanistycznego  antykościoła New Age.

On zbuntował się przeciwko Bogu i zniszczył istotę Dekalogu, nie nazywając już grzechem jednego z najcięższych grzechów, jakim jest sodomia. Ponadto publicznie błogosławi akty homoseksualne, jak krytycznie stwierdził kardynał Müller. Akceptując „Fiducia supplicans”, odrzuciliście samą istotę Credo. To, że formalnie nadal odmawiacie go w Liturgii, niczego nie zmienia. Ale jak możecie teraz uważać swoje Liturgie za ważne, skoro usprawiedliwiacie najcięższy grzech i w ten sposób praktycznie zaprzeczacie odkupicielskiej śmierci Chrystusa za grzechy?

Przyjmując za pośrednictwem KBS przekleństwo „Fiducia supplicans”, pośrednio zaprzeczyliście Dekalogowi i Credo, wykluczając się w ten sposób z Kościoła Chrystusowego. Wasz nowy antykościół z sodomską antyewangelią „Fiducia supplicans” jest posłuszny pseudopapieżowi, który nigdy nie był i nie jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Prawdziwy papież broni Ewangelii Chrystusowej, natomiast fałszywy papież 1 listopada 2023 roku w motu proprio „Ad theologiam promovendam” ogłosił zmianę paradygmatów – podstawowych prawd wiary. Nowym fundamentem 18 grudnia 2023 roku ogłosił sodomską antyewangelię zwaną „Fiducia supplicans”. Dopuścił się w ten sposób samobójczej zbrodni przekształcenia Kościoła. Sekta Bergoglio w żadnym wypadku nie jest Kościołem katolickim, nawet jeśli ukrywa się pod jej nazwą. Kościół katolicki wyznaje nauczanie katolickie, ale „Fiducia supplicans”, którą przyjęliście poprzez proklamację KBS, jest zasadniczo sprzeczna z nauczaniem katolickim. Jest rzeczą oczywistą, że ten, kto przyjął antyewangelię „Fiducia supplicans”, publicznie zaparł się Chrystusa i Jego Ewangelii i na niego spada Boże przekleństwo zgodnie z Pismem Świętym: „Kto głosi inną Ewangelię, choćby był to anioł z nieba, niech będzie przeklęty – anatema” (Gal. 1:8-9).

Praktycznie, teraz poprzez tę ukrytą przemianę prowadzicie dusze nie do nieba, ale do piekła. Wszystko dzieje się w ramach tzw. świętego posłuszeństwa tzw. Ojcu Świętemu. Ale nie chcecie przyznać, że arcy-heretyk, który zniósł Boże prawa i przykazania Boże i który publicznie poświęcił się szatanowi, nie jest i nie może być ważnym papieżem. Zarówno Pismo Święte, jak i cała tradycja katolicka wskazują, że papież, który popadł w herezję, ekskomunikował się z Kościoła i nie jest już papieżem. Ale wy bojkotujecie tę rzeczywistość, trzymacie się herezji papolatrii i twierdzicie, że nie chcecie rozbić jedności Kościoła Świętego. Ale już nie ma co rozbijać, oddzielenie od Chrystusa i Jego Ewangelii nastąpiło już 18 grudnia 2023 roku przez proklamację Bergoglio „Fiducia supplicans”. Akceptując FS, także oddzieliliście od Chrystusa i w ten sposób zmieniliście Kościół katolicki na Słowacji w satanistyczny antykościół New Age. To znacznie gorszy stan, niż gdybyś byli w schizmie. Prawosławni, które są wierni Chrystusowi, zostaną zbawieni, ale biskupi katoliccy, którzy przyjęli „Fiducia supplicans” i w ten sposób wyparli się Chrystusa, nie zostaną zbawieni. Jako pasterze nie spełniliście obowiązku informowania katolików, ale wciągnęliście ich na drogę zdrady Chrystusa, która prowadzi do wiecznego potępienia.

W przeciwieństwie do was wszyscy biskupi afrykańscy jednomyślnie odrzucili zbrodnię FS. Ale wy nawet nie chcieliście widzieć dobrego przykładu biskupów polskich, węgierskich, białoruskich, a nawet ukraińskich, którzy odrzucili „Fiducia supplicans”, która prowadzi do samozagłady istoty Kościoła. Daliście się zmanipulować prezesowi KBS, lokajowi Bergoglio Boberowi i zaakceptowaliście tę straszliwą zdradę Chrystusa i Kościoła katolickiego.

Prezes skompromitowanej KBS nigdy nie pokutował za propagowanie eksperymentalnych szczepień, które spowodowały poważne szkody zdrowotne, a nawet śmierć wielu osób. To wstyd i wołająca do nieba zbrodnia, że podczas wizyty tzw. Ojca Świętego warunkiem udziału była akceptacja tej eksperymentalnej szczepionki. Było to rażące nadużycie władzy kościelnej, za które kara latae sententiae automatycznie spadła na abp Bobera, abp Zwolenskiego i podobnych aktorów kościelnych. Poza tym spada na nich Boża kara anatemy, czyli przekleństwo i wykluczenie z Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła. Na czele słowackiej KBS stoi teraz apostoł Judasz i on decyduje za was wszystkich.

Dziś słusznie potępiamy haniebną zbrodnię zamachowca podczas ataku na Premiera!

Kto może obliczyć, za ile istnień ludzkich jest odpowiedzialny abp Bober  przez propagandę śmiercionośnej eksperymentalnej szczepionki? Za swoje zbrodnicze kłamstwo nigdy nie przeprosił narodu słowackiego i nie okazał skruchy. Duch szczepień, który puścił Judasz Bober, utrzymuje do dziś diecezję Koszycką. Tam nawet ciężko chorzy pacjenci nie mogą dziś trafić do szpitala bez testów na covid!

Drodzy Biskupi, publicznie przypominamy wam przed Bogiem i całym narodem słowackim o waszej zdradzie Chrystusa zarówno aferą covidową, jak i teraz przyjęciem FS, przez co oddzieliliście już Kościół od Chrystusa i Jego nauczania. Wzywamy Was na sąd Boży za waszą wołającą z nieba zbrodnię, jaką jest transformacja, czyli przemiana Kościoła katolickiego na Słowacji poprzez FS w szatański antykościół New Age. Przekleństwo, które spadła na was za waszą zbrodnię, ma już tragiczne konsekwencje. Wasza skrucha lub pozostanie w zatwardziałości zadecyduje o losie całego narodu słowackiego. W tym krytycznym momencie, gdy Słowacja ma jeszcze nadzieję na zbawienie moralne i fizyczne, Bóg oczekuje od was radykalnego kroku pokuty.

Przekleństwo „Fiducia supplicans” ma wpływ duchowy, który objawił się także zewnętrznie w obecnej tragedii, jaką był zamach na Premiera. On zdecydowanie odrzucił niemoralną ideologię, w przeciwieństwie do was, którzy przyjęliście tę ideologię poprzez FS. Otworzyliście w ten sposób drzwi nieograniczonej niemoralności i demonowi wulgarnych kłamstw i śmierci.

Pytacie, jak powinniście pokutować?

Drodzy Biskupi, w tej sytuacji, kiedy już połączyliście się ze zdradą FS, nie wystarczy ją po prostu odrzucić. Bóg chce, abyście podjęli niezbędny krok do  ocalenia Kościoła katolickiego na Słowacji. Krok ten polega na nazwaniu nieważnego papieża nieważnym papieżem i na oddzieleniu się od jego podporządkowania. Jednocześnie złóżcie i opublikujcie swoją prośbę do rządu słowackiego o wydalenie nuncjusza watykańskiego ze Słowacji, ponieważ jego obecność straciła sens. Nuncjusz nie reprezentuje już Kościoła katolickiego, ale sektę Bergoglio.

Polacy i Węgrzy natychmiast odrzucili FS. Ale teraz dajcie im przykład właśnie przez to, że w imię ratowania katolicyzmu, czyli prawowiernego  nauczania i moralności, wyjdziecie spod jurysdykcji pseudopapieża. Jeśli pozostaniecie bierni, pozostaniecie w herezji FS. W ten sposób utrzymujecie Kościół na Słowacji pod przekleństwem transformowanego antykościoła Bergoglio. Konsekwencje waszej bierności są katastrofalne. Dlaczego nie byliście bierny, ale niezwykle aktywny, gdy chodziło o akceptowanie przestępczej FS?! Przekleństwo Boże i ekskomunika kościelna latae sententiae nadal na was ciąży za nadzwyczajną aktywność w zdradzie i niechęć do pokuty za nią. Ale przekleństwo, które rzucili na siebie, ma katastrofalne skutki dla całego Kościoła na Słowacji!

Krokiem prawdziwej pokuty macie szansę nagrodzić swoje tchórzostwo i zdradę, usunąć przekleństwo ze Słowacji i dać przykład wszystkim szczerym biskupom świata, aby podążali za wami na tym etapie pokuty. Takiego rodzaju pokuty Bóg wymaga od was dzisiaj. Za to słowo zdacie sprawę przed sądem Bożym. Od waszej pokuty zależy wasze zbawienie lub wieczne potępienie, a także błogosławieństwo lub przekleństwo narodu słowackiego.

W Chrystusie

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metody OSBMr                      + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

=====================================

mail:

Dokąd rząd prowadzi Polskę? Do piekła. „Pójdę do piekła i zawiążę pakt z diabłem.”

Fundacja Pro-Prawo do życia
Katarzyna Kotula, minister ds. równości w rządzie Donalda Tuska, oświadczyła publicznie, że dla realizacji żądań lobby LGBT: „pójdzie do piekła i zawiąże pakt z diabłem”.
 W tym samym czasie Rafał Trzaskowski zdecydował, że Warszawa jako pierwsze miasto w Polsce zakaże wieszania krzyży w budynkach urzędu miasta, a prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zdjął z budynku urzędu biało-czerwoną flagę Polski i zamiast niej powiesił tęczową flagę LGBT.

Na naszych oczach rozgrywa się wielka bitwa cywilizacyjna. 
Bitwa o sprawy fundamentalne. O to, jaka będzie Polska i na czym będzie oparta nasza przyszłość.

Skutków paktu z diabłem od dawna doświadczają narody Zachodu, które pozbawiono Prawdy, a w jej miejsce zażądano składania krwawych ofiar z dzieci w łonach matek oraz publicznych celebracji „dumy gejowskiej”.
Ci, którzy nie chcą tego zaakceptować, są prześladowani. Podobny los spotka Polaków i polskie rodziny, jeśli będziemy bierni. Piekielne deklaracje minister [foto]

W Łodzi odbyła się tzw. „parada równości” LGBT, w trakcie której aktywiści prezentowali swoje żądania polityczne, takie jak „małżeństwa” homoseksualne, wprowadzenie „edukacji seksualnej” do szkół i upowszechnienie aborcji.
W przemarszu wzięła udział minister ds. równości Katarzyna Kotula, która powiedziała, że dla realizacji tych żądań:

„pójdę do piekła i zawiążę pakt z diabłem.”

Spójrzmy przez pryzmat tych słów na czym w praktyce polega „równość”, której w rządzie patronuje Katarzyna Kotula i jakie są realne owoce paktowania z diabłem. Wyraz tej polityki „równości” niemal równolegle do wypowiedzi Kotuli dał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który uchwalił nową politykę „antydyskryminacyjną” w stołecznym urzędzie miasta. W ramach walki z „dyskryminacją” Trzaskowski zakazał wieszania krzyży w pomieszczeniach urzędu a pracownikom umieszczania symboli religijnych na swoich biurkach. Natomiast flagi LGBT będzie można wieszać w urzędzie do woli.  

Już wcześni Ojcowie Kościoła nazywali szatana „małpą Pana Boga”, która szyderczo i bluźnierczo próbuje naśladować i podrabiać dzieła Stwórcy. Po zanegowaniu i odrzuceniu Boga nie zostaje pustka. Powstała przestrzeń natychmiast jest wypełniana przez wypaczone gesty, działania i symbole.

Na miejsce bezkrwawych ofiar Mszy Świętej, które każdego dnia dokonują się w kościołach, pojawiają się krwawe ofiary z ludzi. Kiedyś takie ofiary masowo składali na swoich ołtarzach Aztekowie czy Kartagińczycy, dzisiaj w ramach „praw człowieka” robią to wszystkie „postępowe” kraje, które każdego dnia składają ofiary z dzieci mordowanych poprzez aborcję.

Na miejsce rozmaitych publicznych ceremonii, takich jak procesje Bożego Ciała, pojawiają się marsze i parady LGBT. Kult Ciała Chrystusa zostaje zamieniony na kult ciała ludzkiego, polegający na publicznym obnażaniu się i celebracji aktów przeciwko naturze.

Na miejsce świąt i rozmaitych okresów liturgicznych pojawiają się „postępowe” święta i okresy. Dla przykładu – w miejsce czerwca, tradycyjnie poświęconego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, obchodzony jest czerwiec jako miesiąc „dumy gejowskiej”.

Na miejsce małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety pojawiają się „małżeństwa” homoseksualne.

Przykłady można długo mnożyć. Jak pisał G.K. Chesterton

„Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko.” 

Próżnię powstałą po odrzuceniu Boga wypełniają coraz bardziej agresywne ideologie, w tym satanizm. Wielu ludzi wciąż w to nie wierzy myśląc, że sataniści to niewielkie grupki ludzi o bardzo skrajnych poglądach, które nie mają żadnego wpływu społecznego. Tymczasem satanizm jest na Zachodzie, zwłaszcza w USA, promowany publicznie i na szeroką skalę przez największe media.

Jakiś czas temu informowaliśmy, że „Świątynia Szatana”, jedna z największych organizacji satanistycznych, która legalnie działa w USA jako formalny związek wyznaniowy, otworzyła własny ośrodek aborcyjny. Co więcej, grupy takie jak Świątynia Szatana zatrudniają profesjonalnych prawników, którzy w ich imieniu domagają się zniesienia zakazu aborcji obowiązującego w niektórych rejonach USA, powołując się przy tym na prawo do „wolności praktyk religijnych”. Dla satanistów zamordowanie nienarodzonego dziecka poprzez aborcję jest „sakramentem”, a zakaz aborcji uniemożliwia praktykowanie „religii” satanizmu poprzez dokonywanie aborcji. 

Na terenie USA sataniści budują nie tylko własne ośrodki aborcyjne i są aktywni na polu działań prawnych przeciwko obronie życia, ale wchodzą także do szkół. Z inicjatywy „Świątyni Szatana” w kolejnych miastach powstają „After School Satan Clubs” czyli „Pozalekcyjne Szkolne Kluby Szatana”, zakładane w szkołach podstawowych. Satanistom udało się już założyć takie kluby już w szeregu szkół, gdzie prowadzą zajęcia dla dzieci, na które werbuje się najmłodszych za pomocą gier, zabaw i przekąsek. 

W Polsce na polecenie polityków takich jak Rafał Trzaskowski ze ścian mają zniknąć krzyże, a zamiast nich mają pojawiać się flagi LGBT. Na Zachodzie sprawy poszły już jednak o wiele dalej.

Miesiąc temu w amerykańskim hrabstwie Ottawa posiedzenie rady lokalnego samorządu rozpoczęło się oficjalnie od „modlitwy” do szatana, którą wygłosił przedstawiciel „Świątyni Szatana”. W tym samym czasie na korytarzu urzędu zgromadziło się ponad 100 osób aby modlić się w intencji przebłagalnej za ten czyn.

W grudniu ubiegłego roku w gmachu Kapitolu amerykańskiego stanu Iowa ustawiono publicznie figurę szatana. Dokonali tego członkowie „Świątyni Szatana” za zgodą lokalnych władz. Figurę zniszczył były żołnierz, który spontanicznie zareagował w ten sposób na akt satanizmu. Zatrzymała go policja i postawiono mu zarzuty… „przestępstwa z nienawiści”! Jak powiedział później:

„Widziałem ten bluźnierczy posąg i byłem oburzony. Moje sumienie jest związane Słowem Bożym, a nie biurokratycznymi dekretami. I zgodnie z tym postąpiłem. W ostatnich dziesięcioleciach wartości antychrześcijańskie coraz częściej włączano do głównego nurtu, a chrześcijanie w dużej mierze zachowywali się jak przysłowiowa żaba w garnku z gotującą się wodą.”

Panie MirosĹ‚awie, syndrom gotowanej żaby polega na tym, że jeśli wrzuci się żabę do wrzącej wody to żaba momentalnie z niej wyskoczy. Jeżeli jednak włoży się żabę do zimnej wody i zacznie się ją powoli podgrzewać, to czujność żaby zostanie uśpiona i w końcu żaba nie zorientuje się, że się ugotuje. Właśnie w taki sposób „gotowani” są dzisiaj Polacy.

Krok po kroku, kawałek po kawałku, do przestrzeni publicznej przedostają się coraz bardziej radykalne poglądy i żądania wynikające z radykalnie lewicowych ideologii. Wiele osób obraca w żart słowa takie jak deklaracje minister Kotuli o chęci pójścia do piekła uważając, że to nic takiego. Wiele osób nie reaguje na kolejne „parady równości” odbywające się w ich miastach. Wiele osób nie reaguje na kolejne aborcje, które dokonują się w ich szpitalach. Tymczasem w ten sposób, powoli, małymi krokami, prowadzi się do zanegowania w Polsce chrześcijaństwa i odrzucenia zasad płynących z Ewangelii. 

Ta cywilizacyjna rewolucja dokonuje się w kolejnych miastach Polski. Tzw. „parada równości” LGBT odbyła się ostatnio również w Krakowie.
Po raz pierwszy wziął w niej udział prezydent miasta Aleksander Miszalski, który z tej okazji zdjął z budynku Urzędu Miasta biało-czerwoną flagę Polski. W jej miejsce zawieszono dwie tęczowe flagi LGBT. Jak powiedział Miszalski:

„Kraków jest miastem otwartym, tak jak brama, która jest w naszym herbie i tak musi zostać, bo wy jesteście u siebie, bo wy się tutaj macie czuć najlepiej, jak tylko możecie.”

Aktywiści LGBT – wy jesteście tutaj u siebie, wy macie się tutaj czuć najlepiej, mówi nowy prezydent Krakowa. A co z pozostałymi mieszkańcami miasta? Jak oni mają się czuć, kiedy zdejmuje się flagi Polski ponieważ po ulicy idzie deprawacyjny przemarsz, którego uczestnicy promują bluźnierstwa i domagają się oswajania dzieci z rozwiązłością, perwersjami i aborcją?
 Właśnie na tym polega „równość”, która jest odgórnie zaprowadzana w kolejnych rejonach Polski. Akcja uliczna [foto]Co w tej sytuacji robić?
Trzeba budzić sumienia Polaków i mobilizować nasze społeczeństwo do działania. Wraz z poprawą pogody rozpoczął się właśnie sezon na tzw. „parady równości”, które będą organizowane w całym kraju. Oprócz deprawacji są one także tubą propagandową żądań politycznych takich jak objęcie wszystkich dzieci w Polsce tzw. „edukacją seksualną” czy upowszechnienie aborcji.
Potrzebna jest kontrofensywa. Dlatego zamierzamy przeprowadzić kolejne akcje uliczne oraz mobilne kampanie furgonetkowe, szczególnie w tych miastach, w których ma wkrótce odbyć się przemarsz deprawatorów. Konieczna jest także organizacja kolejnych publicznych modlitw różańcowych w intencji odnowy moralnej Polski. Szczególnie ważne jest zaangażowanie nowych osób do organizacji takich różańców w swoich miejscach zamieszkania i udzielenie wsparcia takim osobom.
W najbliższym czasie potrzeba na te działania ok. 16 000 zł.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację kolejnych działań zmieniających świadomość Polaków i mobilizujących nasze społeczeństwo do walki z anty-moralną rewolucją.
 Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Po symbolicznym zdjęciu krzyża nie pozostanie po nim jedynie puste miejsce na ścianie. Na jego miejsce pojawią się anty-chrześcijańskie symbole, a przestrzeń publiczną wypełni anty-ewangelia: deprawacja, aborcja, bluźnierstwa i nienawiść. Dlatego musimy stawiać opór. 
Pan Jezus obiecał nam zwycięstwo, musimy być tylko konsekwentni w walce i wytrwać do końca. Proszę o wsparcie naszych działań i umożliwienie nam organizacji nowych akcji. 
Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl