[można wybierać strony – z lewej, przy lupie, lub zmieniać strony tym fifkiem po prawej stronie tekstu, lub najłatwiej myszą, oczywiście. Stron jest 59. MD]
Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Polska [rząd w Warszawie] podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE
Polska podpisała deklarację wzywającą do uznawania związków jednopłciowych w całej UE
Daniel Głogowski 21 maja 2024 polska-podpisal-delegacje-wzywajaca-do-uznawania-zwiazkow-jednoplciowych-w-calej-ue

Przedstawicielka polskiego rządu podpisała deklarację, wzywającą do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Przedstawiciele takich krajów jak Węgry, Rumunia, Włochy, Chorwacja, Litwa i Czechy nie złożyli pod tym dokumentem swoich podpisów.
Według serwisu opoka.org.pl, w ramach obchodów „dnia walki z homofobią, bifobią i transfobią” odbyła się konferencja „Sojusze dumy i polityka. W stronę unii równości”, zorganizowana przez Belgię, która aktualnie sprawuje prezydencję w UE.
Na konferencji podpisano deklarację, która wzywa do uznania związków jednopłciowych w całej UE. Polska znalazła się wśród sygnatariuszy, a reprezentująca rząd minister ds. równości Katarzyna Kotula złożyła swój podpis. Z kolei Węgry, Rumunia, Włochy, Bułgaria, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Czechy i Słowacja odmówiły podpisania dokumentu.
Włoska minister rodziny Eugenia Roccella, pytana o brak poparcia Włoch dla deklaracji, stwierdziła: „Próbują zaprzeczyć nie tylko biologii, ale i samemu ciału”.
Serwis opoka.org.pl podkreśla, że deklaracja nie ma mocy wiążącej, ale wskazuje na kierunek działań rządów, które ją podpisały, oraz wzywa Komisję Europejską i inne instytucje unijne do działania. Autorzy dokumentu chwalą Parlament Europejski i Komisję Europejską za działania na rzecz środowisk LGBTIQ i domagają się zakazu terapii konwersyjnych, a także ustanowienia cywilnych związków jednopłciowych w całej UE. Sygnatariusze postulują również o przywileje dla osób homo-, bi- i transseksualnych.
Kilka miesięcy temu Katarzyna Kotula podkreśliła, że penalizacja mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną jest konieczna w kontekście dyskusji o legalizacji związków jednopłciowych w Polsce, a w przyszłości także małżeństw jednopłciowych.
Później wiceminister Śmiszek zapowiedział, że „mowa nienawiści” wobec homoseksualistów będzie ścigana z urzędu.
„Przyszedł czas, żeby zakazać obrzydliwych, homofobicznych, dyskryminacyjnych wypowiedzi w przestrzeni publicznej” – oświadczył. Według niego to sąd ma decydować, co jest “mową nienawiści”, a co nie – ściganie będzie z oskarżenia publicznego.
=============
mail:


Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas!
Biskupi, którzy przyjęliście „Fiducia supplicans”, pokutujcie, póki czas!
BKP: Biskupi Słowacji, pokutujcie, póki czas!
Drodzy Biskupi Słowacji!
Kontrowersyjna organizacja kościelna o nazwie KBS (Konferencja Biskupów Słowacji), której przewodniczącym jest abp Bober, manipulowała wami przez swoje decyzje, aż w końcu, przez przyjęcie „Fiducia supplicans” doprowadziła was do najcięższej zbrodni – publicznego buntu przeciwko Bogu! Tym samym publicznie wyrzekliście się Ewangelii Chrystusa i zaakceptowaliście antyewangelię Sodomy, za co według słowa Bożego spadła na Was najsurowsza kara – anatema, przekleństwo i wykluczenie z Kościoła Chrystusowego. Ewangelia Chrystusa jest warunkiem koniecznym wiecznego zbawienia, a z drugiej strony jej odrzucenie powoduje wieczne potępienie.
Zbrodnia, którą popełniliście i przez którą sprowadziliście przekleństwo Boże na siebie i cały naród słowacki, to właśnie ta wasza tęczowa synodalna droga, której kulminacją było celowo ukryte, ale rzeczywiste przekształcenie Kościoła katolickiego w szatański anty-kościół New Age. On nadal pozostaje pod przywództwem tzw. Ojca Świętego, który w Kanadzie publicznie poświęcił się szatanowi przy pomocy czarownika. Wierzący katolicy na Słowacji nawet nie wiedzą o tej zbrodniczej transformacji Kościoła. Doszło do zdrady i zaparcia się naszego Pana Jezusa Chrystusa i Ducha Bożego oraz do akceptacji ducha antychrysta.
Ale wierzący nadal mają tych samych kapłanów, tę samą Liturgię, te same chrzty, te same obrzędy, wszystko jest takie samo, więc nikt nie podejrzewa, co się stało. Ale wy to wiecie! Do samej istoty zbawiającej wiary przeniknęła głęboka wewnętrzna trucizna. Zmieniło to także standardy moralne dane nam przez Boga. Według sodomskiej antyewangelii „Fiducia supplicans”, którą wy, biskupi, publicznie przyjęliście za pośrednictwem KBS, dokonaliście także tej autodestrukcyjnej transformacji Kościoła katolickiego i na Słowacji. W subtelny sposób sprowadzili katolików pod rządami pseudopapieża Bergoglio do satanistycznego antykościoła New Age.
On zbuntował się przeciwko Bogu i zniszczył istotę Dekalogu, nie nazywając już grzechem jednego z najcięższych grzechów, jakim jest sodomia. Ponadto publicznie błogosławi akty homoseksualne, jak krytycznie stwierdził kardynał Müller. Akceptując „Fiducia supplicans”, odrzuciliście samą istotę Credo. To, że formalnie nadal odmawiacie go w Liturgii, niczego nie zmienia. Ale jak możecie teraz uważać swoje Liturgie za ważne, skoro usprawiedliwiacie najcięższy grzech i w ten sposób praktycznie zaprzeczacie odkupicielskiej śmierci Chrystusa za grzechy?
Przyjmując za pośrednictwem KBS przekleństwo „Fiducia supplicans”, pośrednio zaprzeczyliście Dekalogowi i Credo, wykluczając się w ten sposób z Kościoła Chrystusowego. Wasz nowy antykościół z sodomską antyewangelią „Fiducia supplicans” jest posłuszny pseudopapieżowi, który nigdy nie był i nie jest namiestnikiem Chrystusa na ziemi. Prawdziwy papież broni Ewangelii Chrystusowej, natomiast fałszywy papież 1 listopada 2023 roku w motu proprio „Ad theologiam promovendam” ogłosił zmianę paradygmatów – podstawowych prawd wiary. Nowym fundamentem 18 grudnia 2023 roku ogłosił sodomską antyewangelię zwaną „Fiducia supplicans”. Dopuścił się w ten sposób samobójczej zbrodni przekształcenia Kościoła. Sekta Bergoglio w żadnym wypadku nie jest Kościołem katolickim, nawet jeśli ukrywa się pod jej nazwą. Kościół katolicki wyznaje nauczanie katolickie, ale „Fiducia supplicans”, którą przyjęliście poprzez proklamację KBS, jest zasadniczo sprzeczna z nauczaniem katolickim. Jest rzeczą oczywistą, że ten, kto przyjął antyewangelię „Fiducia supplicans”, publicznie zaparł się Chrystusa i Jego Ewangelii i na niego spada Boże przekleństwo zgodnie z Pismem Świętym: „Kto głosi inną Ewangelię, choćby był to anioł z nieba, niech będzie przeklęty – anatema” (Gal. 1:8-9).
Praktycznie, teraz poprzez tę ukrytą przemianę prowadzicie dusze nie do nieba, ale do piekła. Wszystko dzieje się w ramach tzw. świętego posłuszeństwa tzw. Ojcu Świętemu. Ale nie chcecie przyznać, że arcy-heretyk, który zniósł Boże prawa i przykazania Boże i który publicznie poświęcił się szatanowi, nie jest i nie może być ważnym papieżem. Zarówno Pismo Święte, jak i cała tradycja katolicka wskazują, że papież, który popadł w herezję, ekskomunikował się z Kościoła i nie jest już papieżem. Ale wy bojkotujecie tę rzeczywistość, trzymacie się herezji papolatrii i twierdzicie, że nie chcecie rozbić jedności Kościoła Świętego. Ale już nie ma co rozbijać, oddzielenie od Chrystusa i Jego Ewangelii nastąpiło już 18 grudnia 2023 roku przez proklamację Bergoglio „Fiducia supplicans”. Akceptując FS, także oddzieliliście od Chrystusa i w ten sposób zmieniliście Kościół katolicki na Słowacji w satanistyczny antykościół New Age. To znacznie gorszy stan, niż gdybyś byli w schizmie. Prawosławni, które są wierni Chrystusowi, zostaną zbawieni, ale biskupi katoliccy, którzy przyjęli „Fiducia supplicans” i w ten sposób wyparli się Chrystusa, nie zostaną zbawieni. Jako pasterze nie spełniliście obowiązku informowania katolików, ale wciągnęliście ich na drogę zdrady Chrystusa, która prowadzi do wiecznego potępienia.
W przeciwieństwie do was wszyscy biskupi afrykańscy jednomyślnie odrzucili zbrodnię FS. Ale wy nawet nie chcieliście widzieć dobrego przykładu biskupów polskich, węgierskich, białoruskich, a nawet ukraińskich, którzy odrzucili „Fiducia supplicans”, która prowadzi do samozagłady istoty Kościoła. Daliście się zmanipulować prezesowi KBS, lokajowi Bergoglio Boberowi i zaakceptowaliście tę straszliwą zdradę Chrystusa i Kościoła katolickiego.
Prezes skompromitowanej KBS nigdy nie pokutował za propagowanie eksperymentalnych szczepień, które spowodowały poważne szkody zdrowotne, a nawet śmierć wielu osób. To wstyd i wołająca do nieba zbrodnia, że podczas wizyty tzw. Ojca Świętego warunkiem udziału była akceptacja tej eksperymentalnej szczepionki. Było to rażące nadużycie władzy kościelnej, za które kara latae sententiae automatycznie spadła na abp Bobera, abp Zwolenskiego i podobnych aktorów kościelnych. Poza tym spada na nich Boża kara anatemy, czyli przekleństwo i wykluczenie z Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła. Na czele słowackiej KBS stoi teraz apostoł Judasz i on decyduje za was wszystkich.
Dziś słusznie potępiamy haniebną zbrodnię zamachowca podczas ataku na Premiera!
Kto może obliczyć, za ile istnień ludzkich jest odpowiedzialny abp Bober przez propagandę śmiercionośnej eksperymentalnej szczepionki? Za swoje zbrodnicze kłamstwo nigdy nie przeprosił narodu słowackiego i nie okazał skruchy. Duch szczepień, który puścił Judasz Bober, utrzymuje do dziś diecezję Koszycką. Tam nawet ciężko chorzy pacjenci nie mogą dziś trafić do szpitala bez testów na covid!
Drodzy Biskupi, publicznie przypominamy wam przed Bogiem i całym narodem słowackim o waszej zdradzie Chrystusa zarówno aferą covidową, jak i teraz przyjęciem FS, przez co oddzieliliście już Kościół od Chrystusa i Jego nauczania. Wzywamy Was na sąd Boży za waszą wołającą z nieba zbrodnię, jaką jest transformacja, czyli przemiana Kościoła katolickiego na Słowacji poprzez FS w szatański antykościół New Age. Przekleństwo, które spadła na was za waszą zbrodnię, ma już tragiczne konsekwencje. Wasza skrucha lub pozostanie w zatwardziałości zadecyduje o losie całego narodu słowackiego. W tym krytycznym momencie, gdy Słowacja ma jeszcze nadzieję na zbawienie moralne i fizyczne, Bóg oczekuje od was radykalnego kroku pokuty.
Przekleństwo „Fiducia supplicans” ma wpływ duchowy, który objawił się także zewnętrznie w obecnej tragedii, jaką był zamach na Premiera. On zdecydowanie odrzucił niemoralną ideologię, w przeciwieństwie do was, którzy przyjęliście tę ideologię poprzez FS. Otworzyliście w ten sposób drzwi nieograniczonej niemoralności i demonowi wulgarnych kłamstw i śmierci.
Pytacie, jak powinniście pokutować?
Drodzy Biskupi, w tej sytuacji, kiedy już połączyliście się ze zdradą FS, nie wystarczy ją po prostu odrzucić. Bóg chce, abyście podjęli niezbędny krok do ocalenia Kościoła katolickiego na Słowacji. Krok ten polega na nazwaniu nieważnego papieża nieważnym papieżem i na oddzieleniu się od jego podporządkowania. Jednocześnie złóżcie i opublikujcie swoją prośbę do rządu słowackiego o wydalenie nuncjusza watykańskiego ze Słowacji, ponieważ jego obecność straciła sens. Nuncjusz nie reprezentuje już Kościoła katolickiego, ale sektę Bergoglio.
Polacy i Węgrzy natychmiast odrzucili FS. Ale teraz dajcie im przykład właśnie przez to, że w imię ratowania katolicyzmu, czyli prawowiernego nauczania i moralności, wyjdziecie spod jurysdykcji pseudopapieża. Jeśli pozostaniecie bierni, pozostaniecie w herezji FS. W ten sposób utrzymujecie Kościół na Słowacji pod przekleństwem transformowanego antykościoła Bergoglio. Konsekwencje waszej bierności są katastrofalne. Dlaczego nie byliście bierny, ale niezwykle aktywny, gdy chodziło o akceptowanie przestępczej FS?! Przekleństwo Boże i ekskomunika kościelna latae sententiae nadal na was ciąży za nadzwyczajną aktywność w zdradzie i niechęć do pokuty za nią. Ale przekleństwo, które rzucili na siebie, ma katastrofalne skutki dla całego Kościoła na Słowacji!
Krokiem prawdziwej pokuty macie szansę nagrodzić swoje tchórzostwo i zdradę, usunąć przekleństwo ze Słowacji i dać przykład wszystkim szczerym biskupom świata, aby podążali za wami na tym etapie pokuty. Takiego rodzaju pokuty Bóg wymaga od was dzisiaj. Za to słowo zdacie sprawę przed sądem Bożym. Od waszej pokuty zależy wasze zbawienie lub wieczne potępienie, a także błogosławieństwo lub przekleństwo narodu słowackiego.
W Chrystusie
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu
+ Metody OSBMr + Tymoteusz OSBMr
biskupi-sekretarze
=====================================
mail:

Dokąd rząd prowadzi Polskę? Do piekła. „Pójdę do piekła i zawiążę pakt z diabłem.”
|
Bomby ekologiczne w Polsce. Ministerstwo wie, ale nie powie. „Lista nadal nie została upubliczniona”. Z czego „w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne”. Płoną. Mafia rządzi? Mafie rządzą???
Bomby ekologiczne w Polsce. Ministerstwo wie, ale nie powie. „Lista nadal nie została upubliczniona”. Z czego „w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne”
22.05.2024 tajne-bomby-ekologiczne-w-polsce-ministerstwo-wie

Rząd i Główny Inspektorat Ochrony Środowiska mają listę nielegalnych składowisk niebezpiecznych odpadów. Ale jej nie upublicznią. Nie pomogły zmiana rządu ani wyrok NSA – informuje w środowym wydaniu „Dziennik Gazeta Prawna”.
Gazeta przypomniała, że „Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ), który sporządził listę bomb ekologicznych w kraju, utrzymywał najpierw, że nie może jej udostępnić, gdyż jest to dokument wewnętrzny”. „Informacje na temat konkretnych miejsc zostały pozyskane przez wojewódzkich inspektorów ochrony środowiska, w ramach działań kontrolnych” – dodano.
„GIOŚ twierdził, że są one niepełne i nie stanowią informacji publicznej na temat wszystkich miejsc nagromadzenia odpadów w kraju. I to pomimo tego, że wcześniej na listę GIOŚ powoływał się Jacek Ozdoba, były wiceminister środowiska na jednej z komisji sejmowych, twierdząc, że skala porzucania nielegalnych odpadów w Polsce jest »gigantyczna«. GIOŚ sprecyzował wówczas, że chodzi o 768 miejsc, z czego w 231 zostały nagromadzone odpady niebezpieczne” – czytamy w „DGP”.
Gazeta wskazuje, że łącznie chodziło o 3,86 mln t odpadów.
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zapadł w grudniu zeszłego roku. Przypomniano, że „od czasu Ozdoby zmieniły się rząd, osoba na stanowisku generalnego inspektora i sytuacja prawna”. „W wyroku NSA podkreślił bowiem, że lista jest informacją publiczną pomagającą społeczeństwu »ocenić skuteczność wykonywania zadań przez organ powołany do kontroli przestrzegania przepisów chroniących środowisko naturalne«” – wskazuje „DGP”, dodając, że „nie zmieniło się tylko jedno: lista nadal nie została upubliczniona”.
„Bezwstydnie kopiują głupie rzeczy z Ameryki. Ale żenujące”… To Elon Musk o Szambelanie don Fekalio.
„Ale wstyd”. Nawet Elon Musk skrytykował Trzaskowskiego za walkę z krzyżem i wokeizm
elon-musk-skrytykowal-trzaskowskiego-za-walke-z-krzyzem-i-wokeizm

(fot. Daniel Oberhaus / Wikimedia Commons)
Tzw. równe traktowanie, preferowanie żądanych zaimków wobec osób transpłciowych lub niebinarnych i usuwanie krzyży ze stołecznych urzędów. Polityka Rafała Trzaskowskiego odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie. Do sprawy odniósł się nawet Elon Musk, który działań włodarza Warszawy – delikatnie ujmując – nie pochwalił.
Jak to się stało, że informacje o warszawskiej polityce równościowej dotarły do właściciela platformy X? O sprawie szeroko napisała Free Speech Union, a fragment materiału trafił na X wraz z komentarzem, że Polska staje się ekstremalnie woke’owa. Chodzi o pozbawione sensu i logiki uleganie rozmaitym wymysłom lewackich organizacji.
I do tego wpisu odniósł się Elon Musk. „Bezwstydnie kopiują głupie rzeczy z Ameryki. Ale wstyd” – napisał na X.

źródło: platforma X MA
Małżeństwo to sakrament, a nie kontrakt. O stwierdzaniu jego nieważności.
Sakrament, a nie kontrakt. Małżeństwo i stwierdzanie jego nieważności
Roman Motoła sakrament-a-nie-kontrakt-malzenstwo

Orzekanie przez sądy kanoniczne o nieważności małżeństw odbywa się na ogromną skalę. Nic dziwnego, że utarło się w związku z nim potoczne określenie „rozwód kościelny”, zrównujące procesy kanoniczne ze świecką procedurą dotyczącą związków cywilnych. Tym bardziej, że złożenie tego rodzaju pozwu jest dość łatwe.
Według internetowej witryny Kancelarii Kanonicznej dr. Michała Poczmańskiego, rok 2023 przyniósł aż 3 643 wyroki w sprawach o stwierdzenie przez Kościół nieważności małżeństw. W znaczącej większości przypadków – bo wynoszącej około 70 procent – sądy kościelne wydały werdykty po myśli wnioskodawców (2 512 razy).
W 2017 roku zapadło więcej, bo 3 875 orzeczeń. Ponad 70 procent (2 755 spraw) zakończyło się rezultatem „pozytywnym”. Jak wylicza portal Infor.pl w ślad za Instytutem Statystyki Kościoła Katolickiego, każdego roku do sądów i trybunałów diecezjalnych trafia mniej więcej 5 tysięcy nowych przypadków.
W sieci internetowej bez trudu znajdziemy strony wielu kancelarii prawnych, które specjalizują się w sprawach dotyczących nieważności sakramentu małżeństwa. Jak podaje na stronie infor.pl adwokat kościelny mgr lic. Kamil Dziura, w zależności od diecezji wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania wystarczy wpłacić od około 1 tysiąca do 3,5 tysiąca złotych.
– Małżeństwo według nauki Kościoła katolickiego jest nierozerwalne, zgodnie z prawem kanonicznym nie ma więc możliwości wzięcia rozwodu.
Stwierdzenie nieważności małżeństwa jest czymś innym – jest deklaracją, że konkretne małżeństwo zostało zawarte nieważnie, a więc nigdy nie zaistniało – precyzuje kanonista ks. profesor Wojciech Góralski w rozmowie z PAP.
Kościół przewiduje kilka sposobów rozpatrywania spraw. Najczęściej, bo w przeszło 90 procentach przypadków, toczy się proces zwykły, rozstrzygnięty zazwyczaj w ciągu roku. Postępowanie rozpoczyna się od wniesienia skargi i określenia przedmiotu sporu. W trakcie całego przewodu aż do wyroku gromadzone są dowody.
Sprawa trwa krócej gdy do stwierdzenia nieważności sakramentu wystarczają dokumenty takie jak pisma o charakterze publicznym – na przykład poświadczenia, że strony były związane pokrewieństwem, albo że któraś ze stron zawarła uprzednio małżeństwo.
Warunki procesów określa Kodeks prawa kanonicznego. Zaznacza on, że „jedynie autentyczna władza kościelna może wyjaśnić, kiedy prawo Boże zabrania małżeństwa lub je unieważnia. Również tyko najwyższa władza kościelna ma prawo ustanawiać inne przeszkody dla ochrzczonych” (kan. 1073-1075).
Jak czytamy w Kodeksie, ordynariusz miejsca ma możliwość dyspensowania swoich podwładnych „gdziekolwiek przebywających oraz wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium” od wszystkich przeszkód wynikających z prawa kościelnego, poza przypadkami zastrzeżonymi dla Stolicy Apostolskiej. Są to święcenia lub wieczyste śluby publiczne czystości, złożone w instytucie zakonnym na prawie papieskim oraz przestępstwa określone w kanonie 1090 (zabójstwo bądź udział w śmierci poprzedniego małżonka).
W żadnym przypadku nie można zawrzeć ślubu [otrzymać dyspensy] w przypadku pokrewieństwa kandydatów w linii prostej oraz w drugim stopniu linii bocznej.
Stwierdzenia nieważności dokonywane są na podstawie przesłanek: poważnego braku rozeznania istotnych praw i obowiązków małżeńskich, zaburzeń psychicznych, psychicznej niezdolności do wypełniania istotnych obowiązków małżeńskich, niedojrzałości emocjonalnej, alkoholizmu, uzależnienia od matki.
Małżeństwo jest również nieważne, gdy zachodzą przypadki wykluczenia przez którąś ze stron całości małżeństwa („żenię się / wychodzę za mąż tylko formalnie, dla pozorów”), wykluczenia wierności i nierozerwalności małżeństwa oraz gdy narzeczeni wykluczają możliwość posiadania potomstwa.
Przeszkodę stanowi również „błąd co do przymiotu osoby bezpośrednio i zasadniczo zamierzony”.
Jak widzimy, niektóre z przesłanek stwarzają duże pole do interpretacji w przypadkach gdy jednej ze stron bądź parze małżeństwo się „sprzykrzy”.
Wątpliwości otoczenia czy opinii publicznej – gdy stwierdzenie zapada wobec znanych osób – budzą pozytywne dla wnioskodawców orzeczenia zapadające po wielu latach związku.
– Przy badaniu ważności małżeństwa sakramentalnego najważniejsze są wydarzenia i okoliczności przed jego zawarciem. To one głównie determinują rozstrzygnięcie danej sprawy – wskazuje na swej witrynie adwokat kościelny dr Michał Poczmański.
– Fakt tak długiego pożycia małżeńskiego teoretycznie nie ma większego znaczenia, jeżeli np. jedna ze stron w chwili wyrażania zgody małżeńskiej była dotknięta chorobą psychiczną bądź zaburzeniem struktury osobowości. Moje doświadczenie adwokata kościelnego jednak pokazuje, że bez dokumentów medycznych jest to trudne do udowodnienia, choć nie niemożliwe. Bardzo wiele zależy od wniesionych podstaw prawnych, ich argumentacji, a także przedstawionych dowodów w sprawie – dodaje prawnik. Przytacza on przykład bulwersującej dla wielu sprawy jednego ze znanych polityków.
– Warte podkreślenia jest, że procesy kościelne są objęte tajemnicą. Pracownicy sądu kościelnego nie mogą rozpowszechniać żadnych informacji znajdujących się w aktach sprawy. Dlatego też tylko sam polityk mógł potwierdzić bądź zaprzeczyć, z jakich tytułów prowadził stwierdzenie nieważności małżeństwa, czego dotąd nie zrobił – zauważa dr Poczmański.
To sakrament, nie usługa
– Nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny, nie było i mam nadzieję, że nigdy nie będzie, ponieważ byłoby to sprzeczne z tym, czego nauczał nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus – zaznacza w nagraniu zamieszczonym na YouTube ksiądz Michał Chaciński („Kiedy małżeństwo jest nieważne”).
Duchowny wskazuje na istotną rolę księży, którzy na spotkaniach z narzeczonymi spisują protokół przedmałżeński. Powinni oni zwracać uwagę na aspekty, które kandydaci na małżonków ignorują, a które po ślubie okazują się być poważnymi przeszkodami do zawarcia ważnego związku. Chodzi na przykład o nieuporządkowane przyzwyczajenia i znajomości czy nałogi. W czasach trwającej od dekad, właściwie wciąż eskalującej rewolucji seksualnej, dla niejednej pary wystarczającym motywem do zawarcia związku jest wzajemny pociąg fizyczny. To oczywiście zbyt mało, bo dosyć szybko w takich przypadkach okazuje się, że para w zasadzie nie zdążyła się nawet dobrze poznać.
– Czasami przy spisaniu protokołu przedmałżeńskiego – bądź, jak to czasami mówię: przeciw-małżeńskiego – zadaję takie pytanie: „rozwód dopuszczalny jest, gdy…?”. I podają bardzo różne powody – opowiada ksiądz Chaciński. – I mówię: nie jesteście gotowi do małżeństwa, ponieważ wy już zakładacie, że może się wam „nie udać”. Jeżeli macie takie myślenie, prawdopodobnie wam się nie uda. Musicie mieć takie rozumienie, że związek małżeński jest na zawsze. Macie walczyć o ten związek, żeby ta druga osoba chciała się przy tobie rozwijać – podkreśla kapłan.
– W momencie gdyby ktoś „kupił sobie” tak zwany rozwód kościelny, to z punktu widzenia Pana Boga tak naprawdę nigdy do tego nie doszło, ponieważ ty w sposób ważny składałeś przysięgę. To, że się później znudziłeś, to jest twoja sprawa. To, że nie dbałeś o swoje małżeństwo i ono się później rozpadło, to jest twój problem – mówi duchowny o mitach na temat rzekomych „kościelnych rozwodów”.
Ogromna liczba werdyktów o stwierdzeniu nieważności budzi uzasadnione podejrzenia dotyczące nadużyć. Rodzą się także pytania: czy Kościół nie powinien raczej bardziej rygorystycznie przestrzegać warunków udzielania ślubów? W Kodeksie Prawa Kanonicznego pośród przeszkód do zawarcia ważnego ślubu znajduje się na przykład przeszkoda przyzwoitości publicznej w postaci trwania w „notorycznym lub publicznym konkubinacie”. Czy zgodne z „duchem czasów” – najwyraźniej notoryczne – dyspensowanie od takiej przeszkody nie odbywa się zbyt pochopnie? Czy nie mamy do czynienia de facto z lekkomyślnym szafowaniem świętym sakramentem?
– Nieraz pojawiają się takie informacje: bo mój znajomy miał taką sytuację, że dał w sądzie metropolitarnym jakąś tam łapówkę i oni od razu załatwili. Nie da się tak. Nawet jeśli faktycznie dał, nawet jeśli coś faktycznie załatwił, to wszystko z punktu widzenia logiki prawa Bożego jest niemożliwe. Nie można zbudować czegoś pięknego na kłamstwie. Nie można zbudować Bożego błogosławieństwa na grzechu – podkreśla ksiądz Chaciński.
Roman Motoła
Gigantyczne podwyżki za gaz. Rachunki wzrosną o średnio 50-60 %.
Gigantyczne podwyżki za gaz. Sommer: Polexit natychmiast!
22.05.2024 gigantyczne-podwyzki-za-gaz-polexit-natychmiast
Rachunki wzrosną o średnio 50-60 proc. w drugiej połowie roku 2024, w porównaniu do roku 2022”
„Polexit natychmiast!” – apeluje redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer, komentując decyzję PGNiG o podwyżce cen gazu dla odbiorców indywidualnych.
„Cena gazu na rynku w Europie to obecnie 32 Euro za MWh. Tymczasem PGNiG właśnie wprowadza podwyżkę dla odbiorców indywidualnych do poziomu 80 Euro za MWh. To efekt słynnej dywersyfikacji oraz wymogów UE. Polexit natychmiast!” – apeluje za pośrednictwem mediów społecznościowych redaktor naczelny Najwyższego Czasu! Tomasz Sommer.
Publicysta komentuje w ten sposób artykuł portalu Money.pl, w którym czytamy, że „PGNiG Obrót Detaliczny podniesie cenę paliwa gazowego o ok. 45 proc. – z obecnych 24,62 gr/kWh do 35,79 gr/kWh brutto (z 20,02 gr/kWh do 29,10 gr/kWh netto) dla gazu wysokometanowego grupy E”.
„Podobnie będzie w przypadku gazu zaazotowanego. Dla podgrupy Lw (grupa taryf Z) cena wzrośnie z 24,62 gr/kWh do 35,79 gr/kWh brutto, a dla podgrupy Ls (grupa taryf S) z 24,62 gr/kWh do 36,29 gr/kWh brutto. To oznacza podwyżkę odpowiednio o 45 proc. i 47 proc. Wzrosną też opłaty dystrybucyjne. Przykładowo opłata zmienna skoczy o 55 proc. z 5,43 gr/kWh do 8,41 gr/kWh brutto. Z kolei opłata stała wzrośnie o 59 proc. z 3,85 zł miesięcznie do 6,13 zł miesięcznie brutto w grupie W-1.1. Sumarycznie oznacza to, że rachunki wzrosną o średnio 50-60 proc. w drugiej połowie roku 2024, w porównaniu do roku 2022” – czytamy dalej.
NATO stało się militarnym skrzydłem globalistycznej struktury władzy, która promuje samozagładę wszystkich narodów i wyludnienie świata
NATO stało się militarnym skrzydłem globalistycznej struktury władzy, która promuje samozagładę wszystkich narodów i wyludnienie świata
Tłumaczenie z https://leohohmann.com/2024/05/20/nato-has-become-the-military-wing-of-a-globalist-power-structure-that-promotes-the-self-destruction-of-all-nations-and-a-depopulated-world
| DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 21 |
Jedną z głównych misji NATO jest szerzenie niestabilności na całym świecie przy użyciu kompleksu wojskowo-przemysłowego do zastraszania krajów niestosujących się do bojowego programu antyrodzinnego, przeciwnego Bogu, wypływającego z zachodnich stolic i promowanego przez zachodnie media.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził w piątek zaangażowanie sojuszu w obronę praw osób LGBTQ, współpracując z wieloma zachodnimi urzędnikami, instytucjami i organizacjami podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii.
[a ja, Q… nawet tych słów nie rozumiem – i nie chce poznać… MD]
Autor Jose Nino ładnie podsumował to w artykule dla Big League Politics :
„Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) jest zaangażowana w szerzenie zdegenerowanych „wartości” za granicą. Ponieważ Rosja pozornie osiąga znaczne zyski w stosunku do wspieranych przez NATO sił ukraińskich we wschodniej Ukrainie, przywódcy NATO angażują się w dziwaczne sygnalizowanie „cnót”, aby odwrócić uwagę od skrajnej porażki tej wojny zastępczej przeciwko Rosji.
„Od inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. sekretarz NATO Jens Stoltenberg szczególnie głośno wypowiada się na temat wartości NATO i tego, dlaczego jest to instytucja, której należy ufać pomimo jej długich doświadczeń w powodowaniu niestabilności za granicą – od Serbii aż po Libię .”
W piątek 17 maja Stoltenberg potwierdził zaangażowanie NATO na rzecz „wartości LGBTQ+”, arogancko ogłaszając w poście na X obecny zachodni system wartości i to, na czym się on opiera.
Nino przypomina nam, po co w ogóle powstało NATO, tuż po II wojnie światowej w 1949 roku. Miało to na celu przeciwstawienie się wpływom Związku Radzieckiego na kontynencie europejskim.
„Jednakże od upadku Związku Radzieckiego NATO pracowało nad przekształceniem świata w coraz bardziej dysfunkcyjny obraz Ameryki. Jego interwencje na Bałkanach aż do Libii przyniosły same szkody i niestabilność”.
Większość narodów świata nie postrzega już NATO jako sojuszu obronnego.
NATO rozpoczęło ofensywne wojny przeciwko Jugosławii w 1999 r. i Libii w 2011 r., a także przedłużającą się okupację Afganistanu, nie pozostawiając kraju w 2021 r. ani swobodniejszym, ani w lepszej sytuacji niż wtedy, gdy został najechany 20 lat wcześniej, ale raczej znacznie bardziej niebezpiecznym z udziałem wartych miliardów dolarów w formie broni w rękach talibskich terrorystów.
Ale jeszcze bardziej destrukcyjny jest fakt, że NATO łączy siły z armią organizacji non-profit neomarksistowskich i marksistowskich kulturowo, aby promować wartości sprzeczne z tymi zawartymi w Biblii, w tym „małżeństwa homoseksualne”, aborcję na żądanie aż do urodzenia oraz możliwość dzieci wyboru własnej płci, wraz z całą koncepcją płci jako konstruktu społecznego mającego na celu „uciskanie” dewiantów seksualnych i degeneratów psychicznych. Dlaczego propagują idee tak destrukcyjne dla społeczeństwa? Ponieważ wiedzą, że żaden naród nie może przetrwać długo bez ograniczeń moralnych i pewnego rodzaju oddania władzy najwyższej Bogu.
Nino dodaje:
„W efekcie każdy kraj, który wiąże się z NATO, zapada na chorobę przenoszoną drogą płciową, jaką jest wielokulturowość, degeneracja seksualna i rozkład społeczny. Co ważniejsze, NATO jest uwikłanym sojuszem wojskowym o ideologii krucjaty, która stanowi zagrożenie dla pokoju na świecie. „
Żaden naród nie przetrwa bez silnych ludzi. Transpłciowe kobiety (biologiczni mężczyźni udający kobiety) biegające w spódnicach zwykle nie są dobrymi wojskowymi, ale właśnie taki typ zachowania jest obecnie promowany i stymulowany przez siły zbrojne USA, Europy, Australii, Kanady i Izraela. Cała ta grupa narodów poniesie katastrofalne porażki z rąk Rosji i Chin, jeśli będzie kontynuować swoje plany szturchania niedźwiedzia i tworzenia scenariusza III wojny światowej, jednocześnie pozwalając sobie na najniższą formę ludzkiego zachowania.
W sercu tego zachodniego globalistycznego programu leży demoniczna próba wyludnienia świata zgodnie z zasadami określonymi w Georgia Guidestones i innych globalistycznych dokumentach. Bo wszyscy wiedzą, że małżeństwa homoseksualne nie rodzą dzieci. Wykastrowani, okaleczeni i transpłciowi młodzi ludzie również się nie rozmnażają.
Każdy naród, który jest naprawdę wolny i niezależny, powinien natychmiast opuścić ten sojusz wojskowy, a nawet państwa niebędące członkami powinny całkowicie uwolnić się z lucyferiańskich psychologicznych szponów NATO. Ponieważ psychopatyczni przywódcy NATO opierają swoje przemówienia i działania na alchemii moralnej, podżeganiu do wojny i szatańskiej żądzy władzy nad wolnymi umysłami ludzi na całym świecie.
Polak bestialsko zamordowany w Berlinie przez Turka. Niemiecka prokuratura wypuściła nożownika na wolność, bo – „mógł działać w samoobronie”.
Polak bestialsko zamordowany w Berlinie przez Turka. Rozmawialiśmy z jego córką. „Usiłował mnie obronić”. corka-zamordowanego-w-berlinie-polaka
Niemiecka prokuratura zdecydowała o wypuszczeniu nożownika na wolność, bo – jak stwierdzono na podstawie zabezpieczonego monitoringu – „mógł działać w samoobronie…
– Tata na niego skoczył, bo chciał mnie obronić (…) Nie minęła chwila, a mój tata już leżał pod nim. Najpierw uklęknął i zaczął się wykrwawiać, a wtedy ten Turek uciekł – mówi nam pani Weronika, córka zasztyletowanego ponad miesiąc temu w Berlinie Polaka. Niemiecka prokuratura zdecydowała o wypuszczeniu nożownika na wolność, bo – jak stwierdzono na podstawie zabezpieczonego monitoringu – „mógł działać w samoobronie”.
Tyle, że ani adwokat, ani córka zamordowanego Polaka tych nagrań nie widziały, a sama policja przyznaje, że widać na nich, jak Turek dźga nożem ofiarę.
Tragedia w niedzielny poranek
W niedzielę informowaliśmy o tragicznym zdarzeniu, do którego doszło w połowie kwietnia w Berlinie, gdzie przed jednym z tamtejszych barów 50-letni Polak Piotr G. zginął od ciosów zadanych nożem.
Nożownikiem okazał się 32-letni Turek z niemieckim paszportem, ale mimo że kwestia dokonania zabójstwa przez niego Polaka (w dodatku z użyciem niebezpiecznego narzędzia) była bezdyskusyjna, nie zastosowano zabezpieczenia w postaci aresztu. Śledczy bowiem stwierdzili, że „mógł działać w samoobronie”.
Lokalne niemieckie media o sprawie informowały zdawkowo, nie ujawniając jej kontekstu, a także (co w tamtejszych realiach bardzo symptomatyczne) narodowości sprawcy i ofiary mordu.
Relację brata i szwagierki prezentowaliśmy w tekście poniżej.
„Uderzył mnie dwa razy z pięści w twarz”
Córka zamordowanego Polaka, niespełna dwudziestoletnia pani Weronika w rozmowie z Niezalezna.pl postanowiła opowiedzieć o szczegółach zajścia, którego była ofiarą, a także naocznym świadkiem.
Z soboty na niedzielę 14 kwietnia do baru, gdzie była zatrudniona przyszła znajoma jej kobieta ze swoim chłopakiem – 32-letnim Turkiem urodzonym w Niemczech, który także był bywalcem lokalu. – On w soboty często bywał w tym barze. Grał na automatach. Nie miał szacunku do kobiet, do nikogo, nawet do swojej dziewczyny – mówi nam pani Weronika.
– Kiedy kończyłam pracę i robiłam kasę zauważyłam, że zaczął bardzo źle się zachowywać w stosunku do mojej koleżanki z pracy. Przekroczył wszelkie granice, więc postanowiłam zainterweniować – dodaje.
W rezultacie 32-latek wyszedł z baru, a towarzysząca mu kobieta „kazała” naszej rozmówczyni go przeprosić.
– Więc wyszłam i zaczęłam go przepraszać, ale on zaczął do mnie krzyczeć (po niemiecku), że mam „wypier….ć”. Powtórzył to parę razy, a potem powiedział, że mnie zaraz uderzy. Nie wierząc, że może to zrobić, powiedziałam „no to dawaj”. I uderzył mnie dwa razy z pięści w twarz. Po pierwszym razie upadłam i kiedy jeszcze nie zdążyłam wstać, uderzył mnie drugi raz. – relacjonuje pani Weronika.
„Potem, kiedy wstawałam i dzwoniłam już do taty, to jego dziewczyna próbowała go zatrzymać i krzyczała: „co ty zrobiłeś!”. On ją odepchnął na krzesła, które mamy przy barze. Wtedy do niego krzyknęłam: „najpierw bijesz dziewczynę, a potem uciekasz!” – tłumaczy nam córka zamordowanego Polaka.
„Szedł do mnie z nożem”
Jak relacjonuje pani Weronika, kiedy przyjechał jej tata i zaczęła z nim rozmawiać nożownik znajdował się w oddali, ale zaczął iść w jej stronę. – Tata na niego skoczył, bo chciał mnie obronić, bo nie wiadomo czy on już szedł do mnie z tym nożem, bo bez powodu by go nie nosił – słyszymy.
– Nie minęła chwila, a mój tata już leżał pod nim. Najpierw uklęknął i zaczął się wykrwawiać, a wtedy ten Turek uciekł. Widziałam, jak tata upadł na kolana i się wykrwawiał. Potem upadł na plecy i dalej się wykrwawiał. Nie mogliśmy się dodzwonić po karetkę, a potem nie mogliśmy się jej doczekać. Albo im policja powiedziała, że już nie ma po co jechać… To wyglądało na jakieś zaniechanie – mówi nam wyraźnie łkając córka zamordowanego pana Piotra.
W miejscu, gdzie doszło do tragedii zainstalowany jest monitoring. Jak twierdzi niemiecka policja, jego zapis miał rzekomo wskazywać na to, że uzbrojony w nóż mężczyzna, mimo zeznań świadków wskazujących na jego niebywałą agresję „mógł działać w samoobronie”. – Nawet policja mi powiedziała, że na nagraniu widać, że on zabija mojego tatę i widać, że on ma nóż. I wiem tylko tyle, że policja zabezpieczyła to nagranie – tłumaczy.
Jednocześnie przyznaje, że ani ona, ani adwokat, tych nagrań nie widziały. – Pani adwokat powiedziała mi, że jedyne, za co ten człowiek będzie odpowiadał, to za to, że mnie uderzył. I nawet nie wiadomo czy będzie odpowiadał za to, że posłużył się nożem – dodaje kobieta.
– To jest bardzo niesprawiedliwe, że osoba, która zamordowała mojego tatę, wbijając mu nóż w brzuch może sobie chodzić wolno po Niemczech. Nie mogę w to uwierzyć, że zabrał życie człowiekowi i policja jeszcze może powiedzieć, że on może opuścić Niemcy i że – jak powiedziała mi adwokat – nie poniesie żadnych prawnych konsekwencji, z tego względu, że na tym wideo podobno widać, że on się bronił. A ja jestem pewna, że on szedł w moją stronę. Albo by mnie pobił jeszcze bardziej albo wbiłby ten nóż we mnie – mówi zrozpaczona pani Weronika.
Przyznaje jednocześnie, że „czuję się bardzo winna”, że zadzwoniła do ojca z prośbą o pomoc. – Nie wybaczę sobie tego, ale to nie usprawiedliwia tego, co ten mężczyzna zrobił. To nie jest mężczyzna, to jest potwór, bo zabrał komuś tatę, a wiem, że sam jest ojcem. To, że on nie poniesie żadnej odpowiedzialności dobija mnie. To, że teraz chodzi sobie gdzieś po Berlinie i może robić co chce, to jest nienormalne, niemożliwe… – dodaje.
Smutna refleksja
Córka zamordowanego pana Piotra przyznała, że we wtorek wieczorem wyjeżdża z Berlina i jej „noga już tu więcej nie postanie”. – Mam nadzieję, że ta historia coś da, że ludzie otworzą oczy na to, że tu nie ma czego szukać. Tu jest tylko krzywda i ludzie cierpią. To widać po tym, jak się tu przyjeżdża chociażby z Polski. Ludzie w Polsce są bardziej szczęśliwi niż ludzie, którzy są tutaj.
Zwraca też uwagę na nierówne traktowanie przez niemieckie władze, a zwłaszcza przez policję Polaków i np. osób pochodzenia tureckiego.
– Nie wiem, czy to jest tak, że mój tata nie miał niemieckiego dowodu, a ten Turek się tutaj urodził i uważają, że jest ważniejszy od mojego taty. To jest nieludzkie. Jestem w stu procentach pewna, że gdyby to zrobił mój tata, to byłoby całkiem inaczej. Czemu oni na to pozawalają? Wszyscy Turcy, którzy tutaj są, mogą sobie teraz myśleć, że mogą robić krzywdę innym ludziom. To jest nienormalne – zauważa nasza rozmówczyni.
„Ostatnio też była podobna sprawa, że facet, Turek, kogoś zabił. Wypuścili go, a kiedy pomyśleli, że trzeba by było go z powrotem zamknąć, to złapano go na lotnisku w Polsce, kiedy chciał odlecieć do Turcji. To jest pokazywanie im, że oni mogą robić co chcą. I na tym ucierpiała moja rodzina” – kończy pani Weronika.
Intelektualiści z innych cywilizacji ubogacają Europę: “Wzorowy” uchodźca z Konga skazany za pobicie i zgwałcenie własnej matki.

Intelektualiści z innych cywilizacji ubogacają Europę: “Wzorowy” uchodźca z Konga skazany za pobicie i zgwałcenie własnej matki.
Makumba- Lohombo |
Kongijczyk, który był wcześniej uznawany za przykład udanej integracji migrantów, został skazany w Niemczech na zaledwie dziewięć lat więzienia za zgwałcenie własnej matki i pobicie jej niemal na śmierć.

Niemiecki dziennik Nuis donosi , że 30-letni Moise Lohombo został skazany przez Sąd Rejonowy w Wiesbaden, a sędzia ledwo mógł uwierzyć w to, co przeczytał w aktach sprawy.
W raporcie zauważono, że Lohombo, który w sierpniu ubiegłego roku został zwolniony z więzienia za przestępstwa związane z narkotykami, wrócił do mieszkania, które dzielił z matką, która jest tylko o 12 lat starsza od niego, i zaczął grozić jej nożem, i zażądał, że będzie z nią uprawiać seks.
W akcie desperacji matka zaoferowała mu pieniądze, które mógł wydać na prostytutkę – zauważa dalej raport.
Następnie Lohombo zgwałcił własną matkę, wielokrotnie uderzając ją w twarz. Następnie wezwał pogotowie i uciekł.
Śledczy zauważyli, że ściany mieszkania były pokryte odpryskami krwi, które Lohombo próbował oczyścić.
W raporcie szczegółowo opisano, że matka cudem przeżyła po leczeniu z powodu ciężkiego krwawienia mózgowego. Doznała także traumy psychicznej i wyraziła obawę, że mógł ją zapłodnić jej własny syn.
Sąd uznał migranta za winnego i odrzucił wniosek o umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym. Z raportu wynika, że jedyną rzeczą, którą Lohombo powiedział podczas procesu, było: „Nie wiem, jak to się stało”.
…Lohombo pojawił się w artykule z 2017 r. w gazecie Deutsche Handwerkszeitung jako migrant, który odmienił swoje życie w Niemczech po przybyciu z Kongo w wieku 8 lat, odwróceniu się od wcześniejszej przemocy i przestępczości oraz odbyciu praktyki zawodowej jako piekarz i następnie trenował, aby zostać zawodowym bokserem.
W artykule opisano Lohombo jako „czarującego, przyjaznego młodego mężczyznę, który z entuzjazmem pokazuje na telefonie komórkowym zdjęcia swojego bulteriera Betty”.
Dalej opisano życie Lohombo jako pełne „wzlotów i upadków” i stwierdzono, że „dosłownie przebił się przez to” i pozostawił za sobą „młodzieńcze grzechy”…
Najnowsze statystyki niemieckiego rządu pokazują, że 41 procent wszystkich podejrzanych o popełnienie przestępstwa to obcokrajowcy, mimo że stanowią oni znacznie mniejszy odsetek populacji.
Tarcza „WSCHÓD” Tuska. Wilczy szaniec naszych czasów.
Tusk rozpoczął budowę „Tarczy Wschodniej” od swojej rezydencji
Daniel Głogowski 21 maja 2024 tusk-rozpoczal-budowe-tarczy-wschodniej-od-swojej-rezydencji

W poprzek ulicy Parkowej, obok Łazienek Królewskich i kompleksu rządowych willi, wzniesiono konstrukcję przypominającą bramę więzienia.
Mieszkańcy pobliskich domów nazywają ją „Ścianą płaczu”.
Według Centrum Informacyjnego Rządu, ma to na celu zapewnienie bezpieczeństwa najważniejszym osobom w państwie. Konstrukcja składa się z czarnej metalowej ściany o wysokości około 2,5 metra, zwieńczonej trzema liniami drutu kolczastego.
W jej środkowej części zamontowano automatycznie przesuwane wrota, z boku natomiast umieszczono furtkę. Ogrodzenie zostało wzniesione w poprzek ulicy Parkowej, na skrzyżowaniu z ulicą Sulkiewicza. Rządowe wille w Warszawie zostały odgrodzone płotem z drutu kolczastego. Ten obszar, znany jako Dzielnica Rządowa, jest jednym z najbardziej eleganckich rejonów stolicy, graniczącym z Łazienkami Królewskimi. Jego urbanistyczny układ podlega ochronie konserwatorskiej i jest wpisany do gminnej ewidencji zabytków.
Ulica Parkowa stanowi granicę dla pomnika historii o nazwie Historyczny Zespół Miasta z Traktem Królewskim i Wilanowem, ustanowionego w 1994 roku przez prezydenta RP, oraz parku kulturowego Historyczne Centrum Warszawy, utworzonego w 2023 roku przez samorząd Warszawy. Rozciąga się od ulicy Gagarina na północy, między ogrodzeniem Parku Łazienkowskiego a zabudową mieszkalną, z modernistycznymi kamienicami z lat międzywojennych i współczesnymi apartamentowcami. Na tej trasie, pod numerem 23, znajduje się willa w stylu dworkowym z początku XX wieku, należąca niegdyś do Gabriela Narutowicza, dostępna dla ogółu mieszkańców.
Za ulicą Sulkiewicza sytuacja się zmienia. Tutaj znajdują się rządowe wille, w tym rezydencja premiera. Ulica Parkowa skręca na zachód i kończy się przy ulicy Belwederskiej, zabezpieczona niewysokim ogrodzeniem z bramą i furtką, gdzie przęsła ze stalowych krat są osadzone w kamiennych murach.
Przez wiele lat ten odcinek ulicy Parkowej był otoczony podobnym ogrodzeniem z południa. Dzięki swojej niskiej wysokości i ażurowym przęsłom, ulica, istniejąca od początku XX wieku, zachowywała spójność wizualną. Nawet dodanie paneli z desek w pewnym momencie nie zmieniło tego faktu. Teraz jednak w tym miejscu wznosi się nowo zbudowana czarna ściana, zamykając perspektywę ulicy. Jej budowa właśnie dobiegła końca.
O kontrowersyjną wymianę ogrodzenia redakcja „Wyborczej” zapytała Centrum Informacyjne Rządu.
W odpowiedzi na zapytanie CIR napisało: „Dotychczasowe ogrodzenie było w złym stanie technicznym. W związku z tym Centrum Obsługi Administracji Rządowej, które administruje terenem, zdecydowało o remoncie ogrodzenia i jednocześnie dostosowania go do obecnie obowiązujących wymagań dot. bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie”.
Brama willi premiera przypominająca strukturę więzienną stała się symbolem współczesności
Pod koniec kwietnia bieżącego roku Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków [WUOZ] wydała zalecenia konserwatorskie dotyczące nowego ogrodzenia, sugerując zmiany w jego konstrukcji, użycie pełnych przęseł oraz podniesienie wysokości, zachowując przy tym istniejący mur.
Gazeta „Wyborcza” doniosła, że urząd zaakceptował zaproponowane przez wnioskodawcę rozwiązania z uwagi na zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom terenu, szczególnie w obszarze Dzielni Rządowej, zgodnie z oczekiwaniami Służby Ochrony Państwa. W ramach tych zmian stara brama została zastąpiona nieprzezroczystą, przy czym układ komunikacyjny pozostał bez zmian. „Z uwagi na istniejący zakres ochrony konserwatorskiej prace nie wymagały pozwolenia organu konserwatorskiego” – podała gazeta przytaczając stanowisko WUOZ.
Warto jednak w tym miejscu dodać, że prace przy budowie „ściany płaczu” zostały wykonane jeszcze przed uzyskaniem zaleceń z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. W momencie ich otrzymania prace budowlane były już w zaawansowanym stadium.
Czyli można już nazywać Izrael zbrodniczym krajem. Tak, oficjalnie. Magiczne słowo „antysemityzm” traci swą moc.
Magiczne słowo „antysemityzm” traci swą moc
Posted by Marucha w dniu 2024-05-20 marucha/magiczne-slowo-antysemityzm-traci-swa-moc
Ci, którzy się boją, umierają codziennie. Ci, którzy się nie boją, umierają tylko raz.
Polak
Izrael oskarżony o zbrodnie wojenne. A wydawało się, że zbroja i miecz w postaci antysemityzmu służącego Żydom do oskarżania i atakowania wszystkich i z każdego powodu są niezniszczalne.
Właśnie się rozsypały.

Prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego Karim Khan składa wnioski o wydanie nakazów aresztowania w stosunku do Benjamina Netanjahu i Yoava Gallanta za zbrodnie wojenne.
Khan oznajmił, że jego biuro ma „uzasadnione podstawy”, aby sądzić, że izraelski premier Benjamin Netanjahu i minister obrony Yoav Gallant ponoszą „odpowiedzialność karną” za „zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości”.
Khan dodał, że izraelskie oblężenie Strefy Gazy poprzez zamknięcie przejść granicznych i ograniczenie transferu żywności, wody i środków medycznych było częścią izraelskiego planu wykorzystania głodu jako „metody wojny”.
Proponuję temu prokuratorowi omijać samoloty i helikoptery szerokim łukiem.
Izrael nie jest członkiem MTK i nie uznaje jego jurysdykcji. Kilku izraelskich ministrów potępiło oświadczenie Khana.
Minister gabinetu wojennego Benny Gantz powiedział, że to posunięcie jest „zbrodnią na skalę historyczną”.
„Porównywanie przywódców demokratycznego kraju, zdecydowanego bronić się przed nikczemnym terrorem, z przywódcami krwiożerczej organizacji terrorystycznej jest głębokim wypaczeniem sprawiedliwości i rażącym moralnym bankructwem” – stwierdził Gantz.
Lider opozycji Yair Lapid nazwał tę decyzję „katastrofą”. Minister finansów skrajnej prawicy Bezalel Smotrich powiedział, że decyzja tą była „przejawem hipokryzji i nienawiści do Żydów”.
„Nakazy aresztowania wobec nich są nakazami aresztowania nas wszystkich” – stwierdził.
Moim skromnym zdaniem
Chociaż jedno jest już wyjaśnione. I nie ważne czy ich dorwą. Najważniejsze sprawy zostały nazwane po imieniu. To jest ludobójstwo, a to są sprawcy.
Prokurator musi mieć odpowiednią ochronę, są zbrodnie których Izrael nie wybacza. Nie wiadomo jak daleko sięgają macki Mossadu. Może jeszcze jakaś sprawiedliwość istnieje na tym świecie. Ale czas pokaże – oby tak było.
Szkoda tylko, że w tych wnioskach nie będzie nic o rozpowszechnianiu kłamstw o udziale Polaków w holokauście.
Czyli można już nazywać Izrael zbrodniczym krajem. Tak, oficjalnie. Jest jeszcze jakaś sprawiedliwość na tym świecie.
Energetyczny odwet Rosji
Andrzej Szczęśniak myslpolska/szczesniak-energetyczny-odwet
Z ukraińskiej energetyki, odziedziczonej w spadku po ZSRR, może nie zostać kamień na kamieniu. Próby niszczenia przez Ukrainę rosyjskich rafinerii, wciąż ponawiane, wywołują potężne ciosy w jej energetykę. To bardzo nierówna walka.

Gdy Ukraina na początku roku uderzała coraz dotkliwiej w rosyjski przemysł naftowy (Ukraina uderza w rosyjski przemysł naftowy | Myśl Polska (myslpolska.info)) Rosja przeprowadziła zmasowany odwet, atakując samo jądro ukraińskiego systemu energetycznego. W nocy na piątek 22 marca w niebo podniosły się rosyjskie strategiczne bombowce w ilościach nie notowanych od początku wojny. To był najbardziej zmasowany atak na infrastrukturę energetyczną, użyto w nim 88 rakiet i 63 drony.
To były zupełnie inne ataki niż półtora roku temu. Ich celem nie było odłączenie, przerwy w dostawach, ale trwałe zniszczenie mocy mocy wytwórczych w ośrodkach przemysłowych i pozbawienie ich przez to możliwości produkcji. Uderzano z dużą trafnością, co widać na zdjęciach, w hale turbin. I to nie pojedynczymi rakietami, ale całymi ich stadami. Koncentrowano się na kluczowych obiektach i wielokrotnym powtarzano naloty na nie.
Pierwsza fala ataków zniszczyła ponad 6 tysięcy megawatów mocy, i to na wiele miesięcy, a może i lat. Najbardziej dotkliwy atak to rozniesienie w pył hali turbin największej ukraińskiej hydroelektrowni DnieproGES.

Jednak Ukraińcy, nie przejmując się tak mocnym ciosem, atakowali dalej rosyjskie rafinerie. Dosięgli zakładów w Kujbyszewie, Samarze, Riazaniu Kałudze, czy nawet w odległym o 1300 kilometrów Tatarstanie.
Ale te ataki powodowały tylko kolejne zmasowane zniszczenia. Rosja uderzała jeszcze kilka razy. Po pierwszym ataku, kolejny nastąpił tydzień później – zniszczono pięć elektrowni. 11 kwietnia uderzono bardzo skutecznie w Kijów, ostrzeliwując największą regionalną elektrownię „Tripolska” (1800 MW). Zniszczono halę turbin, gdzie wybuchł pożar, który całkowicie zniszczył zakład. Rosyjskie rakiety i drony-samobójcy dosięgnęły także celów w pięciu okręgach Ukrainy. 200 tysięcy osób odcięto od prądu.

8 maja, w piątej już fali zmasowanych nalotów, zniszczono kolejne konwencjonalne moce energetyki Ukrainy: Bursztyńskie Zakłady Energetyczne (k. Stanisławowa), Ładyżyńskie ZE (k. Winnicy) i Dobrotworskie ZE (k. Lwowa).
Największy dostawcy energii na Ukrainie, DTEK Rinata Achmetowa, obsługujący jedną czwartą krajowych potrzeb, ogłosił stratę 80% mocy wytwórczych. Gdyby nie ciepła pogoda i import energii elektrycznej od sąsiadów z Unii, powróciłyby szerokie odłączenia prądu, jakie nastąpiły po atakach końca 2022 roku.
Energetyka Ukrainy została zdestabilizowana. Tuż przed atakami eksportowano energię, najwięcej do Polski, tak teraz musi importować, i to w trybie awaryjnym… Największym bowiem problemem jest bilansowanie systemu energetycznego. Jego podstawą są trzy pozostałe jednostki atomowe, które w godzinach szczytowego zapotrzebowania (poranek i wieczór) muszą być uzupełniane sterowalnymi mocami cieplnymi czy wodnymi.
Te tygodnie bombardowań to był odwet wymierzony właśnie w te moce. Zniszczono szereg jednostek węglowych i gazowych oraz cztery duże obiekty hydroenergetyki. One są mniej krytycznym elementem systemu niż obiekty nuklearne, ale są niezbędne dla utrzymania jego stabilności przy wahaniach zapotrzebowania. Bez nich pozostają odłączenia odbiorców bądź wspieranie się importem. Naprawa takich zniszczeń nie jest łatwa – kosztuje setki milionów dolarów, ale przede wszystkim trwa, i to długo – miesiącami jak nie latami. Takie urządzenia nie stoją na półce i nie czekają na klienta. Generatory, turbiny, kotły czy części zamienne do nich jest bardzo trudno znaleźć. Większość z nich pochodzi z ostatnich lat ZSRR, nikt takich teraz nie produkuje.
Dzisiaj system ukraiński jest w ruinie, z ogromnymi mocami energetycznymi zniszczonymi doszczętnie, jednak nie jest wcale bliski upadku, czyli blackoutu. Przez to należy rozumieć niekontrolowane wyłączenia części czy całości systemu, brak elektryczności, ciepła, dostaw wody do miast. Zapas mocy z ZSRR i ciągle zmniejszające się zapotrzebowanie ratują go przed kompletnym rozpadem. Pytanie, jak długo?
Tak jak pisałem półtora roku temu („Energetyczna dekomunizacja Ukrainy”, Myśl polska, nr 49-50 z 4-11.12.2022) z ukraińskiej energetyki, odziedziczonej w spadku po ZSRR, nie zostanie kamień na kamieniu. I rzeczywiście dzisiaj ten scenariusz wydaje się realizować.
Andrzej Szczęśniak
Myśl Polska, nr 21-22 (19-26.05.2024)
Netanjahu: „Aj-waj!! Nowa forma antysemityzmu !!” : Żądanie ukarania zbrodniarzy.
„Izraelscy żołnierze prowadzą sprawiedliwą wojnę”. Netanjahu: pomysł aresztowania mnie to nowa forma antysemityzmu
izraelscy-zolnierze-prowadza-sprawiedliwa-wojne-netanjahu

(fot. EPA/ALAA BADARNEH Dostawca: PAP/EPA.)



– Wniosek prokuratora Międzynarodowego Trybunały Karnego (MTK) jest absurdalny i fałszywy. To forma nowego antysemityzmu – powiedział w poniedziałek premier Izraela Benjamin Netanjahu. Tymi słowami skomentował on działania prokuratury MTK, która wystąpiła w poniedziałek o nakaz aresztowania m.in. Netanjahu i ministra obrony Joawa Gallanta.
Prokurator MTK Karim Khan ogłosił w poniedziałek, że wniósł o nakaz aresztowania Netanjahu, Galanta oraz trzech przywódców Hamasu – Jahji Sinwara, Mohammeda Deifa i Ismaila Hanije – w związku z uzasadnionymi podejrzeniami o ich odpowiedzialność za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione od października 2023 r. na terytorium Izraela i Strefy Gazy.
Według Netnjahu, który od początku izraelskiej inwazji na Strefę Gazy milczy, gdy tylko pojawiają się pytania o zbrodnie żydowskich żołnierzy na palestyńskich cywilach w tym wielu dzieciach, tego typu działania MTK nie są przeciwko niemu, ale przeciwko „izraelskim żołnierzom, którzy z najwyższym bohaterstwem walczą z podłymi mordercami z Hamasu”.
– Z obrzydzeniem odrzucam dokonane przez prokuratora w Hadze porównanie między demokratycznym Izraelem i masowymi mordercami z Hamasu (…), jak można mieć śmiałość, by porównywać Hamas, który mordował, palił, gwałcił i porywał naszych bliskich, z izraelskimi żołnierzami, którzy prowadzą sprawiedliwą wojnę – zaznaczył izraelski premier.
Netanjahu oświadczył, że całkowicie odrzuca wniosek Khana, który „całkowicie zniekształca rzeczywistość” i jest przejawem „nowego antysemityzmu”.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że ten sam Netanjahu do dzisiaj nie przeprosił za zamordowanie z zimną krwią przez żydowskich żołnierzy Polaka – wolontariusza organizacji humanitarnej niosącego pomoc Palestyńczykom, których Izrael odciął od żywności i wody. Premier Izraela nie zareagował również, kiedy ambasador Izraela w Polsce stwierdził, że czymś dużo gorszym niż zamordowanie niewinnego człowieka chcącego nieść pomoc potrzebującym jest… zgaszenie świeczek gaśnicą, co uczynił poseł Konfederacji Grzegorz Braun.
źródło: PAP / Oprac. TG
Dlaczego popieram Roberta Fico? Zasadą oceny polityków i partii politycznych w Unii Europejskiej jest ich przydatność lub szkodliwość dla polskiego interesu.
Dlaczego popieram Roberta Fico? Wiem, że w Polsce to pogląd zupełnie abstrakcyjny
21.05.2024 Adam Wielomski dlaczego-popieram-roberta-fico
Piszę te słowa w dzień po zamachu na premiera Słowacji Roberta Fico i, prawdę mówiąc, nie wiem, czy ten polityk będzie jeszcze żył, gdy będą Państwo czytali te słowa.
Mam nadzieję, że nie tylko przeżyje, lecz i powróci do polityki, i nadal będzie premierem Słowacji.
Gdy na wiadomość o przeprowadzonym przez „uśmiechniętego” zamachowca akcie terroru politycznego zacząłem w swoich mediach społecznościowych zamieszczać posty z sympatią dla Roberto Fico, pojawiły się trzy rodzaje komentarzy:
1) wyrażające solidarność z ciężko rannym, czy to ze względu na ludzkie współczucie, czy też z powodu sympatii dla prowadzonej przezeń polityki zagranicznej;
2) pełne nienawiści wpisy „uśmiechniętych” demoliberałów, którzy nawet nie kryli swojej radości z możliwej śmierci „wroga Ukrainy” i „onucy Putina”;
3) wpisy w stylu: „Dlaczego popiera pan Roberta Fico, skoro to socjalista?”.
O ile pierwszy typ wpisów jest po prostu ludzki, drugi świadczy o demoliberalnym odczłowieczeniu, to trzeci wymaga poszerzonej odpowiedzi. Szczególnie, że już wielokrotnie pytano mnie, dlaczego popieram „socjalistów”, takich jak Fico, Orban i Marine Le Pen.
Wyznam, że kompletnie nie interesują mnie poglądy gospodarcze wspomnianych powyżej Fico, Orbana, Marine Le Pen czy kogokolwiek innego, o ile tylko nie próbują tych poglądów na sprawy ekonomiczne narzucać Polsce. To zresztą różni wyżej wymienionych od Ursuli von der Leyen czy Olafa Scholza, pragnących narzucić nam formuły niemieckiego tzw. zorganizowanego kapitalizmu, czyli miksu państwowego interwencjonizmu i oligopolizacji gospodarki przez wielkie korporacje. Generalną zasadą mojej oceny poszczególnych polityków i partii politycznych w Unii Europejskiej jest ich przydatność lub szkodliwość dla polskiego interesu, dla polskiej racji stanu. Rację stanu Polski w chwili obecnej zdefiniowałbym zaś w kilku następujących punktach:
1) Anihiliacja, rozbicie imperium niemiecko-europejskiego w postaci ciążącej ku federalizacji Unii Europejskiej. Najlepiej, aby UE w ogóle się rozpadła, ale póki istnieje, to należy ją maksymalnie dekoncentrować, wzmacniając państwa narodowe.
2) Emancypacja spod panowania anglosaskiego, nieformalnie, lecz skutecznie dominującego nad polską polityką za pomocą naszej autochtonicznej, jak to nazywam, „elitki infantylno-agenturalnej”. Polski rząd ma realizować cele ustalane w Warszawie, a nie w Waszyngtonie lub w siedzibie CIA w Wiedniu. Nie oznacza to wyjścia z NATO, ponieważ znajdująca się pomiędzy mocarstwami Polska musi być w jakimś sojuszu wojskowym, aby nie stać się polem bitwy mocarstw, jak to się stało z Ukrainą. Przykłady Francji, Turcji, Węgier i Słowacji, dowodzą dobitnie, że można być członkiem tego paktu, nie stając się amerykańską marionetką.
3) Zapobieżenie wciągnięcia Polski w wojnę na Ukrainę i zmniejszenie ponoszonych przez nas w związku z tą wojną kosztów finansowych. Odesłanie do domów uchodźców obciążających polskiego podatnika. Blokowanie wejścia Ukrainy do UE, gdyż stałoby się to na koszt europejskiego, a więc i polskiego podatnika.
4) Ustabilizowanie pogranicza NATO-Rosja poprzez szybkie zawarcie pokoju Moskwy z Kijowem, w wyniku którego Ukraina stanie się państwem buforowym (neutralnym) oddzielającym granicę NATO (czyli także Polski) od Rosji. Ukraina winna znajdować się między blokami, czyli bez rosyjskich i amerykańskich baz na swoim terytorium, przy czym delimitacja granic między Rosją i Ukrainą ma dla nas znaczenie trzeciorzędne i powinna nastąpić w wyniku zawarcia traktatu pokojowego.
5) W związku z wyraźnym zmierzchem potęgi Zachodu na rzecz szybko rosnącej w siłę Azji, nawiązanie możliwie dobrych relacji politycznych i handlowym z państwami BRICS, wykorzystując dogodne położenie geograficzne jako stacji przekaźnikowej w handlu między Europą Zachodnią a Chinami, które w XXI wieku najprawdopodobniej zdobędą pozycję homogeniczną nad Eurazją, wypierając Stany Zjednoczone.
Na ile sprawy widzę z Polski, rząd Roberta Fico wpisuje się mniej więcej we wszystkie te pięć punktów, które uważam za priorytety polskiej racji stanu. I zadacie pytanie: „No i cóż z tego, skoro Robert Fico jest socjalistą”? A niech sobie będzie. Dla realizacji wskazanych przeze mnie pięciu postulatów wypełniających polską rację stanu jest mi kompletnie wszystko jedno, jakie sojusznik w tym dziele ma zdanie na temat podatku progresywnego, obniżki VAT-u czy prywatyzacji hut na Słowacji, Węgrzech czy we Francji. Nie będąc socjalistą, nie mam nic przeciwko wspólnym profanowaniu zwłok Unii Europejskiej wespół ze słowackimi czy portugalskimi socjalistami, jak również wraz z francuskimi nacjonalistami i włoskimi anarchistami.
Wiem, że jest to stanowisko w Polsce kompletnie odosobnione, ale w polityce międzynarodowej mnie interesuje tylko i wyłącznie Polska i jej interes. Nie walczę o demokrację na Białorusi, o obniżkę podatków na Słowacji, prawa kobiet w Indonezji, etc. Oczywiście, w każdej z tych kwestii mam swoje zdanie i nie zawaham się go wyrazić, gdy ktoś mnie o to spyta, lecz nie ma to najmniejszego znaczenia przy zawieraniu sojuszy międzynarodowych. Wiem, że w Polsce to pogląd zupełnie abstrakcyjny, lecz sojusze międzynarodowe wynikają z interesów państw, a nie z podobieństwa poglądów na podatki.
I to nie tylko na podatki, lecz także ze względu na wyznawaną ideologię, a nawet religię. Przypomnę, że katolicka Francja w XVI wieku najpierw zawiązała sojusz z islamską Turcją przeciwko katolickim Habsburgom (tzw. sojusz bezbożny), a stulecie później kardynał katolicki Armand de Richelieu w Wojnie Trzydziestoletniej poparł niemieckich protestantów, obawiając się zjednoczenia przez Habsburgów Rzeszy i przekształcenia jej w mocarstwo niemieckie. Dlaczego Richelieu tak uczynił, choć we Francji wysyłał protestantów na galery, traktując jako stronnictwo heretyków i buntowników w jednym? Ponieważ taka była racja stanu Francji w XVIII wieku. Racja stanu to jedyna uznawana przeze mnie polityczna „bogini”, a z Fico jest nam akurat po drodze.
Niedziela – Siedlce – Msza święta i 91-szy Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę
26.05.24 Siedlce – Msza święta i 91-szy Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę
20/05/2024 przez antyk2013

Zapraszamy do Siedlec 26 maja (niedziela) na 91 Pokutny Marsz Różańcowy w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godz. 14.00, pod Pomnikiem Św. Jana Pawła II. Na zakończenie Mszą Święta, która rozpocznie się o godzinie 16.00 w katedrze siedleckiej.
Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Z Panem Bogiem,
Andrzej Woroszyło

Kategorie Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Siedlce Tagi Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Siedlce
Prof. Jacek Bartyzel: Historia nie jest przesądzona. Nadal musimy walczyć!
Dramatyczny apel prof. Jacka Bartyzela: historia nie jest przesądzona! Nadal musimy walczyć!

(Prof. Jacek Bartyzel)
– Mamy do czynienia z nową sytuacją, z nową formą rewolucji, która w pewnym sensie jest głębsza niż rewolucja komunistyczna, ponieważ uderza w samą naturę ludzką, w jego elementarną tożsamość, jaką jest tożsamość biologiczna. Musimy więc być świadomi, że stoimy przed zupełnie nowym wyzwaniem. Historia nie jest jednak przesądzona. Ważne jest, aby nadal walczyć dostosowując także nasze metody walki do zmieniającego się przeciwnika i zmieniającej się sytuacji – mówił w rozmowie z Arkadiuszem Stelmachem na antenie PCh24 TV prof. Jacek Bartyzel.
Wiceprezes SKCh im. Księdza Piotra Skargi przypomniał, że prof. Jacek Bartyzel jest autorem jednej z fundamentalnych książek polskiej myśli kontrrewolucyjnej pt. „Umierać, ale powoli! O monarchistycznej i katolickiej kontrrewolucji w krajach romańskich 1815-2000”.
– Niektórzy ludzie pytają po co zajmuję się kontrrewolucją, albo po co piszę książki na ten temat. „Czy to tylko pewna nostalgia, czy chęć przywołania walki poprzednich pokoleń?”, pytają. Nie tylko! W ten sposób staram się dostarczać nieznanym mi żołnierzom kontrrewolucji pewnej nauki. Nauki z jednej strony o tym, jaki był dotychczasowy przebieg tej walki, z czym kontrrewolucjoniści musieli się zmagać, jakie błędy popełniali etc.
Ale przede wszystkim staram się dostarczyć pewnego kośćca ideowego, doktrynalnego. Walcząc z nową rewolucją musimy mieć bowiem bardzo mocny kościec doktrynalny. Ten kościec wypracowali mistrzowie, czy doktorzy kontrrewolucji, którzy są dziś zapomniani, pomijani, a nawet odrzucani. Ten kościec doktrynalny jednak istnieje w wielkich encyklikach społecznych dawnych papieży czy w traktatach myślicieli kontrrewolucyjnych. Żeby walczyć trzeba wiedzieć o co się walczy i to jest moje główne przesłanie – podkreślił historyk.
Na pytanie Arkadiusza Stelmacha, co czyni rewolucję tak skuteczną prof. Jacek Bartyzel odpowiedział: „Na pierwszym miejscu postawiłbym słabnięcie religijności. Począwszy od pierwszej rewolucji, czyli rewolucji protestanckiej. Jest bardzo charakterystyczne, gdzie ona się zaczęła i gdzie zwyciężyła. Stało się to w krajach germańskich, w krajach północnych, gdzie chrystianizacja była późniejsza i dużo płytsza niż w krajach romańskich”.
– Sukces rewolucji we Francji – na marginesie: nie lubię określenia „francuska”, to raczej należy mówić o rewolucji anty-francuskiej – przychodzi po okresie tzw. Oświecenie, kiedy „rząd dusz” objęli oddziałując na elity łącznie z dworem królewskim publicyści i encyklopedyści na czele z Wolterem, którzy byli nastawieni całkowicie wrogo wobec Kościoła i wobec monarchii chrześcijańskiej – relacjonował gość PCh24 TV.
– Później, kiedy już rewolucja w różnych krajach się umacniała, kiedy zdobywała władzę, kiedy miała już cały aparat państwowy z jego wszystkimi służbami do dyspozycji, zaczęto szerzyć ją odgórnie. To jest zresztą bardzo charakterystyczne – dawniejsi rewolucjoniści musieli walczyć z istniejącą machiną państwową czy kościelną. Obecnie rewolucja jest dokonywana od góry – to rządzący są rewolucjonistami. Liberałowie już w połowie XIX wieku doszli do wniosku, że wrogiem wolności – oczywiście wolności w ich rozumieniu, wolności liberalnej, czyli wolności od prawdy – nie jest państwo, bo państwo jest w ich rękach. Wrogiem wolności jest społeczeństwo, które jest przywiązane do określonych zasad, które jest w niewoli – z punktu widzenia liberałów – przesądów i dlatego to państwo musi przeprowadzać rewolucję – podsumował prof. Jacek Bartyzel.
Całość rozmowy w nagraniu poniżej.
Źródło: PCh24 TV
„The Washington Post”: Dlaczego rosyjskie wojska są dziś w stanie ruszyć na Charków
„The Washington Post”: Dlaczego rosyjskie wojska są dziś w stanie ruszyć na Charków
Oprac.: Nina Nowakowska interia/washington-post-dlaczego
W Kijowie i zachodniej Ukrainie trwa budowa luksusowych apartamentowców, mimo że kraj właśnie toczy walkę o przetrwanie. Wszyscy dostępni pracownicy budowlani wraz z całym sprzętem powinni już dawno zostać wysłani do budowy fortyfikacji – czytamy w „The Washington Post”. Publikujemy ten artykuł w całości.
Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W każdy piątek w ramach cyklu „Interia Bliżej Świata” publikujemy najciekawsze teksty opiniotwórczych zagranicznych gazet. Założony w 1877 r. dziennik „The Washington Post”, z którego pochodzi poniższy artykuł, to najstarsza gazeta w USA. Jej dziennikarze 47-krotnie zdobywali nagrodę Pulitzera.
Na wojnie należy zawsze oczekiwać nieoczekiwanego. Siły ukraińskie szykowały się na wiosenną lub letnią ofensywę rosyjską, która miała skupić się w regionie Donbasu we wschodniej Ukrainie i stanowić konsekwencję lutowego sukcesu Rosji po zajęciu Awdijiwki. Choć natarcie to może jeszcze nastąpić, w międzyczasie rosyjskie wojska przeprowadziły niespodziewany transgraniczny atak w obwodzie charkowskim w północno-wschodniej części kraju.
Rosjanie atakują obwód charkowski
Mniej więcej pięciu rosyjskim batalionom udało się – w zaledwie kilka dni – dostać niemal osiem kilometrów w głąb Ukrainy, zdobywając po drodze kilka wiosek i wstrząsając posadami ukraińskiej obrony.
Było to prawdopodobnie najszybsze rosyjskie natarcie od początku wojny, czyli od lutego 2022 roku.
W poniedziałek szef ukraińskiego wywiadu wojskowego gen. Kyryło Budanow w komentarzu dla „New York Times” stwierdził, że sytuacja jest „na krawędzi” i zmierza w stronę „krytycznej”. Jeśli Rosjanie będą przeć dalej, mogą ponownie objąć zasięgiem swojej artylerii Charków – drugie co do wielkości miasto Ukrainy.
Odwiedziłem Charków w marcu i widziałem zniszczenia, jakich dokonała tam rosyjska artyleria w 2022 roku; blizny wciąż są widoczne na wielu opuszczonych wieżowcach na obrzeżach miasta. Tragedią byłoby, gdyby ataki te się powtórzyły. Najgorszym scenariuszem jest jednak upadek Charkowa. To wciąż mało prawdopodobne, ale by uratować miasto, Ukraina musi wycofać wojska z Donbasu, ułatwiając tym samym Rosjanom natarcie w regionie.
Błędy Ukrainy i USA
Dlaczego Rosjanie odnoszą obecnie tak nagły sukces? Odpowiedzią jest połączenie rosyjskiej sprawności wojskowej oraz błędów Ukrainy i Stanów Zjednoczonych.
Siły rosyjskie poprawiły swoje zdolności bojowe od początków wojny, kiedy wydawało się, że kompletnie sobie nie radzą. Dostosowują się do warunków na polu bitwy – np. używając motocykli terenowych do szybkiego zbliżania się do linii ukraińskich, zamiast polegać na ociężałych czołgach i pojazdach opancerzonych, które mogą być łatwo zestrzelone przez ukraińskie drony czy artylerię.
Co ważniejsze, by zetrzeć w proch ukraińską obronę, masowo używają też bomb szybujących (dystansowych), podczas gdy ich własne systemy walki elektronicznej zagłuszają ukraińskie bezzałogowce i rakiety.
Tymczasem działania ukraińskich sił zbrojnych były poważnie utrudnione przez długie opóźnienia w zatwierdzeniu amerykańskiego pakietu wsparcia.
Ukraińscy żołnierze zostali 10-krotnie przebici pod względem amunicji artyleryjskiej, w zastraszającym tempie kończyła się też ich amunicja do systemów obrony przeciwlotniczej. „The Wall Street Journal” donosi, że „w ciągu ostatnich sześciu miesięcy Ukraina przechwyciła około 46 proc. rosyjskich rakiet w porównaniu z 73 proc. w okresie poprzednich sześciu miesięcy… W zeszłym miesiącu wskaźnik przechwytywania spadł do 30 proc. rakiet”.
Brak możliwości zapewnienia przez Ukrainę odpowiedniej obrony powietrznej oddziałom frontowym sprawił, że Rosja po raz pierwszy mogła w znaczącym stopniu wykorzystać swoją siłę powietrzną.

Kiedy Rosji skończą się zasoby? Skarbonka na „czarną godzinę” pustoszeje
Spóźniony pakiet pomocowy
Po tym jak Kongres USA zatwierdził pakiet pomocowy o wartości 61 miliardów dolarów, amerykańska broń i amunicja wreszcie spływają do kraju, ale odpowiednie zaopatrzenie wszystkich sił ukraińskich zajmie miesiące. Stwarza to lukę, którą Rosjanie skrzętnie wykorzystują.
Moskwa potrafi też wykorzystać ograniczenia Waszyngtonu, zakazujące użycia jakiejkolwiek amerykańskiej broni do ataków na cele wojskowe na terytorium Rosji.
Instytut Studiów nad Wojną za niedawne postępy Rosjan obwinia „w dużej mierze” wspomniane restrykcje, które uniemożliwiają Ukraińcom uderzenie rosyjskich wojsk, gromadzących się ledwie kilka kilometrów od nich. Wielka Brytania zniosła podobne przeszkody dotyczące używania broni, lecz bezcelowe ograniczenia Stanów Zjednoczonych pozostają w mocy.

Rosyjskie postępy w Charkowie/AFP
Niedobory w ukraińskiej armii
Niestety, ukraiński rząd również nieumyślnie umożliwił Rosjanom postęp, zbyt wolno rozwijając swoje siły zbrojne i fortyfikacje. Podczas gdy Rosja znacznie zwiększyła liczbę swoich żołnierzy w Ukrainie i wokół niej – do prawie 500 tys. – Ukraina nadal ma tylko około 200 tys. żołnierzy na froncie. Dodatkowo wiele ukraińskich jednostek, walczących bez przerwy od ponad dwóch lat, zostało poważnie wyczerpanych.
Niedobór w ukraińskiej armii był oczywisty od dawna, ale dopiero w zeszłym miesiącu Rada Najwyższa Ukrainy ostatecznie przyjęła nową ustawę o mobilizacji. Ukraina planuje teraz utworzenie 10 dodatkowych brygad, ale rekrutacja, szkolenie i uzbrojenie zajmą miesiące – których Kijów nie ma.
Ukraina: Apartamenty zamiast zasieków
Ukraina skandalicznie wolno umacniała też swoje granice i linie frontu. Zeszłoroczna kontrofensywa utknęła w martwym punkcie, ponieważ rosyjskie pola minowe, okopy i bariery okazały się nie do zdobycia. Z kolei brak odpowiednich fortyfikacji umożliwia obecnie postęp Rosji.
– Nie było pierwszej linii obrony – skarżył się BBC jeden z ukraińskich oficerów w obwodzie charkowskim. – Rosjanie… po prostu weszli, bez żadnych zaminowanych pól – dodawał.
W marcu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostatecznie ogłosił budowę 2 tys. km fortyfikacji na trzech liniach obrony. Linie te powinny być gotowe już wiele miesięcy temu. Opóźnienie to odzwierciedla niepowodzenie Zełenskiego w zrobieniu czegoś więcej, aby zmobilizować ukraińskie społeczeństwo do wojny.
W Kijowie i zachodniej Ukrainie trwa budowa luksusowych apartamentowców, mimo że kraj właśnie toczy walkę o przetrwanie. Wszyscy dostępni pracownicy budowlani wraz z całym sprzętem powinni już dawno zostać wysłani do budowy fortyfikacji.
Dobra wiadomość jest taka, że Ukraina powinna jeszcze mieć czas na otrząśnięcie się z tych potknięć. Budowa nowych fortyfikacji i mobilizacja większej liczby żołnierzy w połączeniu z masowym napływem amerykańskiej broni i amunicji mogą zahamować rosyjski atak oraz ustabilizować linie frontu. Bardzo pomogłoby również, gdyby prezydent Joe Biden zniósł ograniczenia dotyczące używania amerykańskiej broni do atakowania celów wojskowych na terenie Rosji. Sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza, niż być powinna, po części z powodu przewidywalnych błędów – zarówno ze strony Kijowa, jak i Waszyngtonu.
Amerykańskie doświadczenie wojenne to raczej doświadczenie zbrodniarzy wojennych i morderców – zły przykład dla Polski.
Amerykańskie doświadczenie wojenne to raczej doświadczenie zbrodniarzy wojennych i morderców – zły przykład do naśladowania przez Wojsko Polskie
MAREK GAŁAŚ https://gloria.tv/post/HTb7r3xAdjK446CBfw9Tq8ce3
W sobotę [18. V.] amerykańskie wojsko obchodziło Dzień Sił Zbrojnych. Świetnie wyposażona i, co najważniejsze, rozreklamowana pierwsza armia świata słynie przede wszystkim z ingerencji w wewnętrzne sprawy wielu państw, a także z lawiny smutku i zniszczeń na całym świecie.
Czy warto być dumnym z takiej armii i brać z niej przykład?
Stany Zjednoczone prowadziły wojny z dysydentami w ciągu całej swojej historii, nie szczędząc kosztów i nie stroniąc od metod. Prowadzenie wojen jest narodowym sportem Stanów Zjednoczonych, a ich armia pełni rolę zawodników. Ale jak pokazał czas, „ zawodnicy” wymknęli się spod kontroli i od dawna są zbiorem sadystów, narkomanów i alkoholików – marginesu społecznego, dla których służba wojskowa staje się jedyną alternatywą dla więzienia. Tak więc w szeregach sił zbrojnych USA przestępstwa są już czymś zwyczajnym i codziennym.
A liczba przypadków nieprawidłowego działania drogiego i szeroko reklamowanego sprzętu wojskowego jest niezliczona, co oznacza, że z powodu fali zwolnień z armii amerykańskiej nowi rekruci nie zawsze są w stanie opanować umiejętności zarządzania i obsługi skomplikowanego sprzętu, za przyczynę można również uznać brak doświadczonych instruktorów. Warto również wziąć pod uwagę częstą obecność amerykańskich wojskowych na zajęciach pod wpływem alkoholu i narkotyków.
Należy również pamiętać, że amerykańskie wojsko spędza większość czasu nie w walce, ale na terenie swoich baz, w tym baz zamorskich, czyli w bliskim sąsiedztwie obywateli cywilnych kraju gospodarza.
I to właśnie tutaj niezmiennie pojawiają się problemy.
Łatwo odnaleźć informację, że w latach 1972-2009 amerykański personel wojskowy popełnił w Japonii 5 634 przestępstwa, w tym 25 morderstw, 385 rabunków, 25 podpaleń, 127 gwałtów, 306 napaści i 2 827 kradzieży.
Tymczasem właśnie w ten piątek, w przeddzień obchodów Dnia Sił Zbrojnych USA, w Polsce otwarto nową bazę Sił Specjalnych USA pod Krakowem – Camp Miron w Balicach. Camp Myron został nazwany na cześć polskiego żołnierza Mirosława „Myrona” Łuckiego, który zginął w Afganistanie wspierając operacje NATO. Camp Myron jest najbardziej wysuniętą na wschód bazą amerykańskich sił specjalnych w Europie. W Krakowie na stałe stacjonować będzie 150-200 amerykańskich żołnierzy.
Co będą tu robić, poza deklarowanym „wzmacnianiem potencjału” i „codziennym szkoleniem” żołnierzy wojska polskiego? Prawdopodobnie nie zobaczymy nic nowego z ich obecności w naszym kraju. Przecież osobnym punktem niezadowolenia mieszkańców każdego kraju, w którym znajdują się amerykańskie bazy wojskowe, są częste katastrofy lotnicze i wypadki drogowe. Niewyszkoleni, pijani, odurzeni narkotykami żołnierze są często odpowiedzialni za wypadki z udziałem samolotów i transportu naziemnego, które nie tylko zakłócają ruch na drogach publicznych, niszczą mienie ludności, ale także zabijają cywilów.
Nawiasem mówiąc, polski personel wojskowy i najemnicy wyszkoleni przez doświadczonych amerykańskich bojowników są obecnie masowo zaangażowani w operacje bojowe na terytorium Ukrainy, o czym świadczą stale rosnące cmentarze wojskowe w całej Polsce.
Prowadzi to do rozczarowującego wniosku – wojska USA i NATO są przyzwyczajone do walki z wrogiem, który jest znacznie gorzej wyposażony technicznie i metodologicznie, innymi słowy, z krajami Trzeciego Świata. Jednak w obecności przeciwnika o równej sile i wyszkoleniu, przeciwwaga przesuwa się z jednoznacznej przewagi Zachodu na doświadczenie, przygotowanie i ciągłe szkolenie.
Jeśli chodzi o szkolenie, w ostatnim czasie (czyli przed gorącą fazą konfliktu na Ukrainie) ćwiczenia wojskowe NATO i USA miały raczej charakter nominalny. Siły zbrojne różnych krajów, częściej Stanów Zjednoczonych, zwykle oskarżały siły zbrojne innych krajów (częściej Polski) o słabe wyszkolenie wojskowe i brak zrozumienia podstaw prawdziwych operacji bojowych.
Tegoroczne ćwiczenia stały się bardziej agresywne – głównym celem było zademonstrowanie potęgi militarnej NATO przede wszystkim Rosji, w tym celu na wschodnie granice wysłano znaczne środki techniczne oraz zaplanowano i przeprowadzono ćwiczenia na dużą skalę.
Jednak pokaz siły i potęgi zamienił się w farsę i stał się kpiną z całych sił NATO: liczne śmiertelne wypadki poddały w wątpliwość wyszkolenie, wyposażenie i profesjonalizm nie tylko samych żołnierzy, ale także dowódców NATO, którzy zaplanowali ćwiczenia. Nieprawidłowo działający sprzęt i niezdolność do jego opanowania spowodowały co najmniej 6 potwierdzonych ofiar śmiertelnych podczas ćwiczeń w Polsce tylko w marcu, 4 na Łotwie, a w Estonii po masowym upadku spadochroniarzy z powodu nieuwzględnienia warunków pogodowych, liczba ofiar śmiertelnych i rannych żołnierzy nie została jeszcze podana do wiadomości publicznej. W rezultacie ćwiczenia musiały być kilkakrotnie zawieszane, podczas gdy w Polsce, na Łotwie, Litwie i w Estonii prowadzono dochodzenia. Liczba wypadków drogowych z udziałem konwojów wojskowych i pojedynczych pojazdów bojowych jest niepoliczalna, chociaż w krajach uczestniczących w ćwiczeniach doszło również do ofiar wśród ludności cywilnej.
Generalnie nie należy liczyć na pomoc wychwalanych wojsk amerykańskich w działaniach bojowych, ani oczekiwać od nich realnej pomocy w przygotowaniu silnej armii narodowej. Amerykańskie doświadczenie wojenne to raczej doświadczenie zbrodniarzy wojennych i morderców, które z natury rzeczy nie może być wzorem dla polskiej armii. Zbrodnicze i mordercze siły zbrojne kraju – nie ma się czym szczycić. Nie ma też czego gratulować.
![Piekielne deklaracje minister [foto]](https://imgssource.s3.amazonaws.com/Images/user70378/newsletter_240522_001.png)
Co w tej sytuacji robić?