Duch Święty, Lekarstwo na ciemności i pustynię duszy

Plinio Corrêa de Oliveira: Duch Święty, Lekarstwo na ciemności i pustynię duszy

plinio-correa-de-oliveira-duch-swiety-lekarstwo-na-ciemnosci-duszy

Kiedy ludzie odczuwają w sobie owo tajemnicze sanktuarium w ciemnościach i ową ziemię pustynną, zwykle sądzą, że nie będą w stanie przezwyciężyć swoich problemów wewnętrznych. Tracą w efekcie odwagę potrzebną do trwania na drodze zbawienia. Jeżeli pamiętają jednak, że Duch Święty jest Oblubieńcem Matki Bożej i niczego Jej nie odmawia, zyskują otuchę, bo Duch Święty stanowi remedium na to wszystko. Mogą prosić Go o łaski i te łaski otrzymają – wskazywał profesor Plinio Corrêa de Oliveira.

O Boska Miłości, o święty węźle, który jednoczysz Ojca i Syna, wszechmogący Duchu, wierny Pocieszycielu strapionych, przeniknij do głębi mojego serca i spraw, aby rozbłysło w nim Twoje wspaniałe światło. Spuść swą słodką rosę na tę pustynną ziemię, kończąc długi czas suszy. Wyślij do sanktuarium mojej duszy niebiańskie strzały Twojej miłości, aby gorejące płomienie spaliły całą moją słabość, niedbałość i apatię.

Przyjdź, słodki Pocieszycielu osamotnionych dusz, ucieczko w niebezpieczeństwie, obrono w udręce;

Przyjdź, Ty, który obmywasz dusze z ich plam i leczysz ich rany;

Przyjdź, wspomożenie słabych, podporo upadających;

Przyjdź, nauczycielu pokornych i pogromco pysznych;

Przyjdź, Ojcze sierot, nadziejo uciśnionych, skarbie potrzebujących;

Przyjdź, gwiazdo żeglarzy, bezpieczna przystani rozbitków;

Przyjdź, siło żyjących i wybawienie umierających;

Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź i miej dla mnie miłosierdzie. Uczyń moją duszę prostą, łagodną i wierną; w łaskawości znieś moją słabość, z dobrocią tak wielką, aby moja marność znalazła łaskę przed Twoją nieskończoną wielkością, moja bezsilność przed Twoją siłą, a moje przewiny przed ogromem Twojego miłosierdzia. Amen.

***

Najpierw chciałbym wskazać, że święty Augustyn od samego początku wznosi się tutaj na naprawdę niezwykłe wyżyny, nawet jeżeli nie zatrzymamy się nad każdym słowem. Ta przepiękna modlitwa zawiera passusy, którym trzeba przyjrzeć się bliżej.

„Wierny pocieszycielu strapionych”. Pocieszać to coś więcej niż jedynie łagodzić czyjeś utrapienia i dodawać otuchy. Pocieszać to tyle co wzmacniać. „Pocieszanie”, mówiąc właściwie, oznacza dodawanie siły. Dlatego „wierny pocieszyciel” jest tym, który czyni to zawsze. Zrozumienie tego o wiele dokładniej tłumaczy nam, o co powinniśmy prosić na modlitwie. Nie tylko o poczucie otuchy i nadzieję pośród trudności w jakiejś bardzo poważnej próbie, ale o to, by mieć siłę do zmagania się z nią. Nie brawurę albo zadziorność, ale prawdziwą siłę!

„Przeniknij do głębi mojego serca i spraw, aby rozbłysło w nim Twoje wspaniałe światło…”. „Serce” nie oznacza tutaj uczucia; [słowo to] nie zostało użyte pochopnie, ale nadzwyczaj właściwie – a przecież znaczy dalece więcej. Głębia duszy, gdzie toczy się Rewolucja w tendencjach, jest – by tak rzec – „podświadomością duszy”. Modlitwa uprasza więc o siłę Ducha Świętego, który ma przeniknąć i wzmocnić duszę człowieka. Chodzi o tajemne miejsce wewnątrz duszy; to co się tam dzieje, jest trudno dostrzegalne ze względu na ciemności.

Należy też zaznaczyć, że modlitwa nie tyle uprasza o słowo, co raczej o światło. Można w tym miejscu dostrzec perspektywę tej modlitwy.

„Spuść swą słodką rosę na tę pustynną ziemię, kończąc długi czas suszy”. Autor wskazuje tu, że człowiek znajduje się w stanie oschłości, właśnie w głębinach swojej duszy. Chodzi zatem o duszę męczoną taką właśnie próbą. O co więc prosi? „Spuść swoją słodką rosę na tę pustynną ziemię, kończąc długi czas suszy…”. Można dostrzec, że jest to bliższe słowu „pocieszenie” w zwykłym sensie jego użycia, to znaczy – kojący balsam, rosa czy coś innego w tym rodzaju.

Fragment ten nie odnosi się to do suchej ziemi, ale do ziemi pustej, opuszczonej. Słodka rosa musi opaść na pustkę duszy. Ta wewnętrzna pustka może zostać opisana w ten sposób: kiedy stykamy się z drugim człowiekiem, stwarzamy wrażenie zadowolenia, dobrostanu i tak dalej (niekiedy jest to nawet konieczne ze względu na uprzejmość). Istnieje jednakże pewien szczególny rejon w duszy, gdzie w związku ze skutkami grzechu pierworodnego człowiek czuje się wprawdzie szczęśliwy z powodu bycia samym sobą, ale jednocześnie odczuwa jakiś rodzaj braku. Sam sobie nie wystarcza i odczuwa wewnętrzną samotność, co przeradza się w męczarnię. Próba zaś jej uciszenia jednym ze źródeł instynktu społecznego.

Można też czasem odnosić wrażenie, że towarzystwo osoby A, B czy C jest w stanie zlikwidować poczucie pustki; nic nie mogłoby jednak być bardziej mylne. Nikt nie może tego uczynić, jak tylko Duch Święty. Wszystko inne jest iluzją i bzdurą.

„Wyślij do sanktuarium mojej duszy niebiańskie strzały Twojej miłości, aby gorejące płomienie spaliły całą moją słabość, niedbałość i apatię”. Można tu zobaczyć, jak [Augustyn] podchodzi do owej „ziemi pustynnej”, jednocześnie nazywając ją „sanktuarium”; istnieje bowiem ciągłość w jego opisie stanu duszy człowieka.

Powiada: „wyślij do sanktuarium mojej duszy niebiańskie strzały Twojej miłości”. Podczas gdy owa ziemia pustynna jest zarazem sanktuarium, autor postrzega ją jako opuszczoną i porównuje ją do pustyni. To sanktuarium w ciemnościach. Jak dobrze opisuje owo sformułowanie niektóre stany umysłu i niektóre kryzysy duchowe, w jakich wnętrze duszy jest jednocześnie opuszczoną ziemią i „sanktuarium w ciemnościach”!

Można zobaczyć, że Augustyn nie oczekuje żadnego innego rozwiązania ani znikąd indziej. Tylko Bóg może wysłać strzały z Nieba i dotrzeć do pustynnej ziemi, aby coś w niej zdziałać.

„Wyślij do sanktuarium mojej duszy niebiańskie strzały Twojej miłości”. Nadprzyrodzona miłość Boga jest czymś, co pochodzi od Boga; czymś, co daje wyłącznie On. Nie pochodzi od duszy. To dar od Niego, otrzymywany poprzez modlitwę; powinniśmy prosić o ów dar za wstawiennictwem Matki Bożej, powszechnej Pośredniczki wszelkich łask. To właśnie wówczas, kiedy nasza dusza jest jak pustynna kraina albo jak sanktuarium w ciemnościach – wówczas powinniśmy prosić o to, co przychodzi wyłącznie z Nieba, by rozjaśnić naszą duszę; bo tylko Bóg może to uczynić. Tylko Bóg może ponownie zapalić światło albo rozniecić ogień; wszystko przychodzi od Niego poprzez modlitwy Matki Bożej. Jak dobrze pamiętać o tym w naszym życiu duchowym!

„..aby gorejące płomienie spaliły całą moją słabość, niedbałość i apatię” – to wyliczenie jest niezwykle znaczące, bo nie wspomina się o perfidii, nikczemności, złośliwych intencjach czy okrucieństwie. Augustyn wspomina określoną rodzinę wad: słabość oraz niedbalstwo, które jest słabości owocem. Kiedy człowiek nie opiera się słabości, zwykłym rezultatem jest niedbalstwo. Apatia pochodzi od słabości, a obie rodzą właśnie niedbalstwo, produkt miękkiej duszy.

Taki stan umysłu mają dziś niezliczeni wierzący, konfrontując się ze stanem, w którym znajduje się Kościół katolicki. Jeżeli tylko ich dusze nie byłyby niedbałe, słabe albo apatyczne, dobrzy ludzie walczący o sprawę Kontrrewolucji nie byliby tak odrzuceni ani osamotnieni.

Z przyczyn, których nie znam, święty Augustyn ma tu na uwadze szczególny typ duszy. Nie chodzi o bandytów albo o ludzi planujących wojny czy masakry, ale właśnie o „opuszczone sanktuaria”, osoby dotknięte przez miękkość i słabość.

„Przyjdź, o słodki Pocieszycielu osamotnionych dusz, ucieczko w niebezpieczeństwie, obrońco w udręce”. Trzeba zwrócić uwagę na koncept „mocnej słodyczy” albo też „słodkiej mocy”. Dla rzeczy niebieskich jest bardzo charakterystyczne sprawiać, że czujemy Bożą dobroć i słodycz, ale jednocześnie przekazywać nam wielką siłę. Dzieje się tak na przykład wówczas, gdy otrzymujemy łaskę oświecającą nas w kwestii słodyczy Najświętszego Serca Pana Jezusa albo Niepokalanego Serca Maryi i kiedy tej słodyczy naprawdę doświadczamy. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się odporniejsi na pokusę, silniejsi w niebezpieczeństwie i wytrwalsi w Wierze. Innymi słowy, ta słodycz przynosi siłę! Nie ma dlatego dychotomii pomiędzy siłą z jednej strony, a słodyczą z drugiej. Słodycz przekazuje siłę, siła przekazuje słodycz. To ta sama rzecz.

„…słodki Pocieszycielu osamotnionych dusz”… Osamotnienie nie jest wyłącznie smutkiem. To rodzaj zwieńczenia smutku, jego szczytu. Kiedy w codziennym języku człowiek mówi, że „czuje się osamotniony”, nie chce wyrazić po prostu dużego smutku, ale powiedzieć, że „jest krańcowo smutny, że nie ma w nim niczego poza smutkiem”. Możemy mówić o osamotnieniu naszego Pana w Ogrodzie Oliwnym.

„…ucieczko w niebezpieczeństwie”… O jakie niebezpieczeństwo chodzi? Augustyn nie odnosi się zasadniczo do cielesnych niebezpieczeństw, ale raczej do tych, które dotyczą duszy. Zbawienie jest nieustannie zagrożone przez okoliczności różnego rodzaju. Ucieczką zagrożonej duszy jest wyłącznie Duch Święty, ze swoją łaską i działalnością wewnątrz naszych serc. Mówiąc to, chciałbym – o ile to możliwe – wskazać na pewne bezpieczeństwo dusz. Kiedy ludzie odczuwają w sobie owo tajemnicze sanktuarium w ciemnościach i ową ziemię pustynną, zwykle sądzą, że nie będą w stanie przezwyciężyć swoich problemów wewnętrznych. Tracą w efekcie odwagę potrzebną do trwania na drodze zbawienia. Jeżeli pamiętają jednak, że Duch Święty jest Oblubieńcem Matki Bożej i niczego Jej nie odmawia, zyskują otuchę, bo Duch Święty stanowi remedium na to wszystko. Mogą prosić Go o łaski i te łaski otrzymają.

„…Obrono w udręce”… „Udręka” jest bardzo pięknym słowem. Wyraża bezradną sytuację, niezwykle głębokie trudności. Jak wiele takich sytuacji zachodzi w życiu duchowym? Udręczony człowiek uprasza Ducha Świętego i doznaje uwolnienia, jakkolwiek nieprawdopodobne mogłoby się to wydarzać w normalnym biegu ludzkich myśli i idei. Jego dusza zostaje dotknięta tym czy innym obrazem, i wszystko się zmienia. To działanie Ducha Świętego.

„Przyjdź, Ty, który obmywasz dusze z ich plam i leczysz ich rany”. Jeżeli by przetłumaczyć to zdanie poprawnie z łaciny, powinno mieć następującą strukturę: „Ty jesteś właśnie Tym, który oczyszcza dusze ludzi”. Wyrażenie „Ty, który to czynisz” skłania ludzki umysł do stwierdzenia: „Ty jesteś Jedynym, który to czyni”.

Ponownie mamy tutaj zachętę pełną słodyczy. Osoba, która spogląda często w głąb swojej duszy, dostrzega w niej wiele ran, ran tak ropiejących i przegniłych, że traci odwagę. Nie mając siły do przezwyciężenia tej sytuacji, oczywiście, że musi stracić odwagę! Potrzebuje niebiańskiej siły, która da jej odwagę i determinację konieczną do zwycięstwa, a niekiedy do przeprowadzenia zmiany w sobie, bez żadnego działania ze swojej strony, poza powiedzeniem „tak”. W ten sposób wkracza światło i leczy duszę…

Dlaczego jednak w naszym życiu duchowym brak nam mocnej nadziei i zapału, który pochodzi od takiego sposobu postrzegania działania Ducha Świętego? Czy nie jest prawdą, że taka refleksja dałaby naszym duszom o wiele silniejszy impuls do wzniesienia się w górę i pójścia naprzód niż nasze zwykłe postępowanie?

„Przyjdź, wspomożenie słabych, podporo upadających”. Jest to tak jasne, że nie trzeba tu komentarza.

„Przyjdź, nauczycielu pokornych i pogromco pysznych”. Jakie to piękne: nauczyciel oświecający i nauczający pokornych – pokornych przede wszystkim wobec Niego. Nie są to ludzie dumni, przypisujący sobie posiadanie rozwiązań wszystkich problemów. Oni wiedzą, że to Duch Święty jest Jedynym, który ma rozwiązanie; że muszą się modlić, błagać, upraszać, wzywać; często i w pokorze. Ja, Plinio, po prostu nie jestem w stanie rozwiązać tego problemu! Nie znajdę też rozwiązania, jeżeli będę się po prostu modlił. Jeżeli jednak będę modlić się poprzez Matkę Bożą, Matkę Miłosierdzia, Ona pomodli się i uzyska to dla mnie. To prosta, bezpieczna i szybka droga; sprawia, że stojąc pośród wszystkich trudności na tym padole łez, jestem radosny.

Taka modlitwa jest absolutnie zwięzła i rzeczowa!

„Przyjdź, Ojcze sierot, nadziejo uciśnionych, skarbie potrzebujących”. Także tutaj właściwa jest refleksja z perspektywy życia wewnętrznego, które Święty ma zawsze na myśli w pierwszej kolejności; chodzi o uświęcenie tego, kto odmawia modlitwę.

„…Ojcze sierot…”. Jak wiele jest sierot, gdy chodzi o życie duchowe! Jak bardzo człowiek jest osierocony w swojej ziemskiej podróży! Jest sierotą nawet wówczas, gdy kończy 81 lat! Duch Święty jest Ojcem tych, którzy odczuwają straszliwe sieroctwo tego życia. To życie jest sieroctwem.

„…Ojcze sierot, nadziejo uciśnionych…”. Sierota, człowiek uciśniony, jest tym, który nie ma już żadnej nadziei i jest wewnętrznie biedny; jest nieomal pozbawiony prawa, by o cokolwiek prosić i żyje z miłosierdzia. Dla niego Duch Święty jest Ojcem całkowicie dostępnym i pełnym dobroci.

„… Skarbie potrzebujących”… Nie mamy zasług, które moglibyśmy przedstawić Bogu. Jesteśmy w potrzebie. Jednak to Duch Święty jest naszym skarbem. My prosimy, a On daje. Jak konkretna i rzeczywiście wielka jest ta modlitwa!

„Przyjdź, gwiazdo żeglarzy, bezpieczna przystani rozbitków”. Są tutaj dwie idee: pierwszą jest gwiazda żeglarzy, co przypomina zawołanie do Matki Bożej, Ave Maris Stella. Jeżeli jest Ona Gwiazdą Morza, to jest z pewnością gwiazdą wszystkich, którzy żeglują. Dlaczego jednak to samo mówi się zarówno o Niej, jak i o Duchu Świętym? Albowiem to, co mówi się o Oblubienicy, mówi się również o Jej Oblubieńcu. Ona jest Gwiazdą Żeglarzy, bo Ona jest Mistyczną Oblubienicą Ducha Świętego, który jest Gwiazdą Żeglarzy par excellence.

Innymi słowy, Duch Święty jest Gwiazdą przewodnią wszystkich, którzy są w podróży tego żywota, ze wszystkimi jego niebezpieczeństwami i problemami.

Święty Augustyn mówi najpierw o żeglarzach, ale później o rozbitkach. Wyobraźcie sobie okręt, który uległ rozbiciu; rozbitka, który trzyma się, czego tylko może i płynie tam, gdzie niesie go prąd. Nagle prąd kieruje go do przystani. Tą przystanią jest Duch Święty. Mówiąc inaczej, fale namiętności ciskają człowiekiem od jednej strony do drugiej, jako że jest wydany na pastwę niespokojnych pożądań i nieuporządkowanej pychy: nie ma dla niego bezpiecznej przystani… O nie! Nie byłoby takiej przystani, gdyby nie modlitwa Matki Bożej do Ducha Świętego, który jest bezpieczną przystanią rozbitków. Gdy Ona interweniuje, wszystko zostaje rozwiązane.

„Przyjdź, siło żyjących i wybawienie umierających”. Cóż za piękna alternatywa: siła żyjących i wybawienie tych, którzy umierają! Żywot żyjącego człowieka jest zmaganiem i potrzeba do niego siły. Umierając potrzeba jednak łaski niezależnej od wszystkich, jakie otrzymało się za życia: łaski dobrej śmierci. Człowiek otrzymuje zbawienie, jeżeli modli się do Ducha Świętego.

Na przestrzeni mojego życia bardzo silnie poruszały mnie ceremonie, które odprawiano na rzymskich arenach przed męczeństwem chrześcijan. Najpierw walczyli gladiatorzy, a później zabijano męczenników. Gladiatorzy wkraczali uformowani w szyku, zatrzymywali się przed trybuną cesarza i mówili: Ave Caesar, morituri te salutant! – „Bądź pozdrowiony, Cezarze, idący na śmierć pozdrawiają cię!”

Cezar był zwykle prostackim, nieokrzesanym, pożądliwym, wulgarnym, podłym i na wpół pijanym żołnierzem, który kupił swój urząd. Wylegiwał się bezpiecznie, podczas gdy młodzi i silni gladiatorzy maszerowali z mieczami, trójzębami, sieciami, włóczniami i tak dalej, by rozpocząć bój. Wiedzieli, że będą walczyć tylko po to, by dać rozrywkę siedzącemu tam pajacowi! Cóż za ponura sytuacja: są przecież morituri, tymi, którzy mają umrzeć.

Stojąc na granicy śmierci, zamiast zwracać się do plugawego Cezara, każdy człowiek może powiedzieć do nieskończenie doskonałego Boga: „Witaj, o Boże, idący na śmierć pozdrawia Cię!”. To ostatnie pozdrowienie przed śmiercią! Żeby takie pozdrowienie było doskonałe, konieczna jest pomoc Ducha Świętego, zawsze poprzez modlitwy Maryi; modlitwy, bez której nic nie uzyskamy.

„Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź i miej dla mnie miłosierdzie. Uczyń moją duszę prostą, łagodną i wierną; znieś w łaskawości moją słabość”. Żaden komentarz nie odda sprawiedliwości tym przepięknym słowom. Musimy pić je niczym wodę tryskającą ze źródła.

Jest tutaj tour de force: „Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź”. Zwróćcie uwagę na to podkreślenie: „przyjdź, przyjdź – i miej dla mnie miłosierdzie!”. Człowiek, który potrzebuje miłosierdzia, nieustannie błaga: „Przyjdź, przyjdź!”. Święty Augustyn wyjaśnia następnie, co w tym wypadku konkretnie oznacza miłosierdzie: „Uczyń moją duszę prostą, łagodną i wierną”. Trzeba traktować te trzy słowa razem, tak, jakby były rodzajem triady.

Prosta jest ta dusza, która się nie chwieje, nie jest próżna ani skomplikowana. To dusza, która jest przeciwieństwem innej, takiej, co nie chce po prostu na siebie spojrzeć i powiedzieć „tak” albo „nie”. Nasz Pan powiedział: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5, 37). Zgodnie z tym, „niech wasze wewnętrzne myśli będą tak, tak; nie, nie. Miejcie odwagę dostrzec prawdę i błąd, ale także o sobie. Nie tylko o przedmiotach świata zewnętrznego wobec was, ale również o tym, co dotyczy was samych. Miejcie odwagę!”. Oto jest prosta dusza.

Prosta dusza jest łagodna. Dlaczego? Im trudniej jest duszy zdobyć się na posłuszeństwo, tym więcej brakuje jej prostoty. W dawnych czasach widywałem dozorców, którzy czyścili podłogę żelazną siatką do szorowania, a później ją woskowali. Sądzę, że siatka była używana do usunięcia brudu, który zalegał na podłodze.

Są dusze tak skomplikowane jak żelazna siatka! Wszystkie jest splątane i zagmatwane… Jeżeli o coś je się poprosi, odpowiedź będzie brzmieć: „Oczywiście, ale jeżeli zrobię to w inny sposób, albo jeżeli mogę zrobić to tak… to wtedy się zgodzę”. Takim duszom brakuje łagodności i jest im trudno być posłusznym.

Odwrotnie, proste dusze otrzymują zaproszenie od Ducha Świętego i mówią: „Oczywiście!”. A następnie idą i to robią! Moglibyśmy zadać sobie pytanie: czy jesteśmy jak druciana siatka, czy też jesteśmy prości jak ostrze miecza?

Powyższy artykuł jest zapisem wykładu wygłoszonego przez profesora Plinia Corrêa de Oliveirę w niedzielę 20 maja 1990 roku

Plaga „dobrych ludzi”

Pomidor na flecie. O „dobrych ludziach”, którzy nie wierzą w Boga

o-dobrych-ludziach-ktorzy-nie-wierza-w-boga

W ostatnim stuleciu świat dziwnie wypełnił się dobrymi ludźmi. Jako że zjawisko jest stosunkowo nowe, a przy tym rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, warto pochylić się nad nim w krótkiej refleksji.

Do niedawna śmierć ludzka, w naszej przynajmniej szerokości geograficznej, wiązała się z pamięcią o ludzkiej nędzy. Prochem był i w proch się obrócił – to jedno. Ale z drugiej strony, mówiliśmy również o nędzy moralnej. Na pogrzebie rozbrzmiewało Dies irae z jego potężnymi strofami:

Jakiż będzie płacz i łkanie,

Gdy dzieł naszych sędzia stanie,

Odpowiedzieć każąc za nie. (…)

Śmierć z naturą się zadziwi,

Gdy umarli wstaną żywi,

Win brzemieniem nieszczęśliwi.

Księgi się otworzą karty,

Gdzie spis grzechów jest zawarty,

Za co świat karania warty.

Obecnie jednak świat i ludzie karania warci nie są – teraz kogo się kładzie do grobu, nieledwie się go kanonizuje. Trudno się oprzeć wrażeniu, że taka nadreprezentacja ludzi dobrych na cmentarzach wypływa z prostej niewiary. Jeśli Bóg nie jest Sędzią i jeśli za zło nie karze, to cóż szkodzi powiedzieć parę miłych słów (czego zresztą domaga się uprzejmość). Tyle tylko, że zatraca się w ten sposób poczucie potrzeby modlitwy – nie tylko zresztą za zmarłych, ale i za żywych.

Dobro ontologiczne to nie wszystko

Powierzchowny nawet znawca arystotelesowskiej metafizyki może oczywiście mówić o dobru ontologicznym, które charakteryzuje każdy byt. Wszystko jest dobre, o ile istnieje. Nawet piekło, nawet diabeł, który jest wszak Bożym stworzeniem i jako takie jest dobry. Taki metafizyczny wybieg może być niekiedy bardzo pomocny, na przykład kiedy na pytanie żony albo matki, czy obiad jest dobry, można z całą szczerością odpowiedzieć, że jest. Zgódźmy się jednak, że nie to mamy zwykle na myśli, kiedy coś nazywamy dobrym.

Co jest więc dobre? Dobre jest to, co dobrze osiąga swój cel. Dobry nóż dobrze kroi to, do czego krojenia został zrobiony (inne wszak właściwości ma dobra piła do chleba i dobry skalpel chirurgiczny); dobry młotek dobrze wbija gwoździe. Dobry flet dobrze gra – i skądinąd nie byłby dobry flet, który by wydawał dźwięk najczystszy, ale saksofonowy.

Rzeczywista dobroć człowieka podobnie wiąże się z jego celem. To z kolei prowadzi nas do kwestii dobra moralnego, bo człowiek nie jest li tylko fletem albo młotkiem. Dobry obiad czwartkowy w piątek mógłby się okazać obiadem złym – bynajmniej nie dlatego, że w ciągu dwudziestu czterech godzin zdąży się zepsuć, ale dlatego, że w piątek pościmy. W ogóle – o czym niestety zbyt często zapominamy – człowiek, nie będąc bydlęciem, ma w każdej swojej czynności zdumiewające bogactwo wymiarów. Pozostańmy jednak przy naszym obiedzie. Ma on wymiar bydlęcy, boć i ze zwierzętami mamy to i owo wspólnego. Człowiek jest głodny i dobry obiad to taki, który zaspokoi jego głód. Ale o ile niektóre zwierzęta poprzestają na tym, że z równym smakiem i obojętnością przeżują cokolwiek znajdą, o tyle człowiek stara się, żeby jego posiłek był też smaczny. I o ile nasycił pierwszy głód, dobrym nazwie posiłek smaczny, a nie tylko zapełniający żołądek. To jednak nie koniec.

Obiad rzeczywiście dobry wymaga dobrej kompanii, relatywnej bodaj elegancji, dobrej atmosfery, braku pośpiechu. A ponad tym wszystkim jest Bóg, którego wielbimy czy to jedzeniem, czy postem. Tak więc dobry może się stać chleb, woda i milczenie – byle w swoim czasie (świętej Teresie z Avili przypisuje się mądre zdanie: Zapamiętaj: kiedy kuropatwa, to kuropatwa, a kiedy post, to post).

Cel człowieka

Celem człowieka jest Bóg. Poznawać Go, kochać Go, służyć Mu tu, na ziemi, a potem radować się Nim w wieczności – oto jest ludzki cel. Oto cudowna melodia naszego życia – każda inna jest kakofonią.

Z tej perspektywy wiara (i, konkretniej, wiara ożywiana miłością) jest fundamentem, bez którego wszystko się wali. Sobór Trydencki słusznie określił właśnie wiarę jako początek, fundament i korzeń naszego usprawiedliwienia. I rzeczywiście, dwie cnoty bywają wskazywane jako fundament całego duchowego gmachu: pokora (która jest prawdą o nas samych) oraz wiara właśnie, będąca prawdą o Bogu. Bez wiary – nie można Boga kochać; bez wiary – nie można pokładać w Nim ufności; bez wiary – jak można do Niego zmierzać, jak się z Nim jednoczyć, jak Mu służyć?

Ojciec Réginald Garrigou-Lagrange pisał, że wiara wlana jest jakby zmysłem duchowym wyższym, pozwalającym nam słyszeć harmonię Bożą, niedostępną dla żadnego innego środka poznania. Sprawia ona, że wierzymy we wszystko, co Bóg objawił, ponieważ jest On samą Prawdą. Wiara wlana jest jakby wyższym zmysłem słuchu wrażliwym na symfonię duchową, której twórcą jest Bóg. Ta symfoniczna metafora ma swoje dalsze rozwinięcie: Między studiującymi Ewangelię niewierzącym i wierzącym zachodzi różnica taka, jak między dwoma słuchaczami symfonii Beethovena, z których jeden jest muzykalny, a drugi nie.

Dobrzy ludzie?

Jakże żałosne jest więc mówienie o „dobrych ludziach”, których wszędzie jest pełno, a którzy nie wierzą w Boga, nie kochają Boga, nie ufają Bogu! Czy można nazwać dobrym flet, który nie gra, ale wbity w ziemię jako-tako spełnia funkcję tyczki, na której opiera się pomidor?

Człowiek, którego powołanie jest nieskończenie wielkie, a który je odrzuca (ale poza tym jest „dobrym człowiekiem”), jest jak auto bez silnika, kierownicy i kół, ale poza tym jest świetnym samochodem – nie spełnia swego fundamentalnego celu, nawet jeśli nadaje się do tego, żeby mieszkały w nim kury.

Nie wystarczy być sympatycznym i punktualnie przychodzić do pracy, nawet jeśli jedno i drugie jest czymś dobrym. Nie nazwiemy „dobrym człowiekiem” kogoś, o kim wiemy, że zamordował własną żonę i dzieci, nawet jeśli jest duszą towarzystwa, świetnym wicedyrektorem firmy i wielkim miłośnikiem zwierząt. A jednak o kimś, kto zamordował własną duszę, a nierzadko także cudze dusze – o kimś, kto poniósł kompletne fiasko na najważniejszej płaszczyźnie swojego życia – jakże często nie wahamy się mówić, że jest „dobrym człowiekiem”. Mówimy więc tak, jak gdyby Boga nie było – nawet jeśli nie posuwamy się do zaprzeczenia wprost, że człowiek został stworzony na Jego obraz i podobieństwo i że celem naszego życia jest zjednoczenie się z Nim!

Owszem, naturalna dobroć wielu ludzi, którym nie było dane poznać Boga, jest wspaniałą zapowiedzią ich nawrócenia. Wrażliwość ich serc to oznaka otwarcia na łaskę. Szukając prawdy, dobra i piękna, choćby nieświadomie – szukają oni Boga. Ale i w tym przypadku to za mało, by mówić o autentycznej dobroci. Jeśli i ich mielibyśmy porównać do fletu, to może do tego, który dopiero wychodzi z rąk twórcy. Widać już, że to dobry materiał; widać, że ma duży potencjał. Ale jeszcze nie zagra, jeszcze nie jest dobrym fletem!

Powtórzmy zatem raz jeszcze: wiara jest fundamentem, bez którego wszystko się wali. I dobrze by było, żebyśmy byli o tym przekonani – zarówno na własny pożytek, żeby dbać o wzrost naszej wiary, jak i dla dobra tych, którzy potrzebują naszej pomocy, bo wiary nie mają…

O. Wawrzyniec M. Waszkiewicz

W sejmie: Pediatra o aborcji: to nie jest świadczenie zdrowotne! Nie zabijaj dzieci !

„Usiłujecie narzucić standard zabijania nazywając to świadczeniem zdrowotnym. Czy lekarz jest od zabijania?” – pediatra z wieloletnim stażem dr Grażyna Rybak przeciw aborcji. Pani Doktor reprezentowała Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich w trakcie wysłuchania publicznego o aborcji w Sejmie.

W wystąpieniu m.in. niezwykle ciekawy wątek o możliwości odwrócenia procesu aborcji już po wzięciu tabletki aborcyjnej, gdy matka zmieni zdanie i będzie chciała, aby jednak ratować dziecko.

Bez z ogródka

Bez z ogródka

18 maja 2024 r. | Nr 20/2024 (672)
mtodd

       Szanowni Państwo!
     Czy zauważyliście, że wiosna w tym roku przyspieszyła o cały miesiąc? Bzy i konwalie zakwitły w kwietniu, zamiast w maju. Nie wszyscy są jednak spostrzegawczy. Dyrekcja naszego osiedla dba nie tylko o ciekłą, a nawet ciepłą wodę w kranie, ale jeszcze o gorące kaloryfery, nie bacząc na temperaturę za oknem. Poprzednia komuna, ta czerwona, na wszystkim oszczędzała. Letnie kaloryfery w mroźną zimę uczyły cierpliwości w oczekiwaniu na lato. Użeranie  się z administracją nic nie dawało.
       Ta obecna zielona komuna, w przeciwieństwie do tamtej czerwonej jest rozrzutna. Ciekawe, dlaczego? Może chodzi o to, że ogrzewanie w lecie podniesie wysokość rachunków i przyspieszy ewentualne bankructwo lokatora, a o to przecież właśnie chodzi!
       Komuniści są od opiekowania się biednymi, a zatem im więcej jest biednych, tym oni są bardziej potrzebni. Nowe pokolenie starych komuchów wykonywanie planu 5 i 6-letniego wyssało z mlekiem matki, podobnie jak tropienie i niszczenie wroga wewnętrznego, którym jest posiadacz czegokolwiek. Wrogów zewnętrznych tubylczy komuch nie ma. Poza Polską, zamiast wrogów, ma wyłącznie sponsorów.
       Dawniej wrogiem klasowym był kułak w zastępstwie burżuja. Odkąd burżuje przejęli władzę, ten sam kułak, czyli po prostu rolnik, stale jest nie dość biedny, a więc zagrażający „jedynie słusznej władzy”.

Zmiana koloru z czerwonego przez sześciobarwny, na zielonym kończąc, to za mało, żeby wprowadzić totalny zamordyzm. Ale od czego są dyrektywy? Te z Berlina różnią się od tamtych z Moskwy tylko rodzajem retoryki. Dawny i obecny plan, znowu 6-letni (2024-2030), polega na tym samym, na rychłym puszczeniu nas z torbami. Teraz zgodnie z dyrektywami „zielonego ładu”.
       Mówiąc bez ogródek, chodzi o to żeby w ogródkach wolno nam było hodować co najwyżej bez. Pomidory, czy inne warzywa i owoce, już nie, bo te będą sprowadzane z krajów, gdzie o kułakach nic nie wiedzą, a żadne restrykcje sanitarne, ani klimatyczne nie obowiązują!

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Robactwo

Robactwo

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” (prawy.pl)    18 maja 2024 michalkiewicz

Kolejny protest rolników w Warszawie po raz kolejny pokazał, że pretendująca do miana politycznej elity menażeria, uprawianie prawdziwej polityki ma surowo zakazane. Grupa rolników weszła do Sejmu, stawiając jedyny warunek opuszczenia gmachu, by spotkał się z nimi premier Donald Tusk. Ale premier Donald Tusk, podobnie jak wystrugany przez niego na wiceministra rolnictwa pan Michał Kołodziejczak, schronił się za murami godności twierdząc, że odpowiednim miejscem jest Kancelaria Premiera. Ale to oczywiście pretekst, bo mocny w gębie cienki Bolek Donald Tusk, nie ma rolnikom nic do powiedzenia. A dlaczego nie ma im nic do powiedzenia, podobnie jak nie miał im nic do powiedzenia Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, kiedy jeszcze zażywał dobrego fartu przed podmianką, przeprowadzoną w październiku ubiegłego roku na pozycji lidera tubylczej sceny politycznej w związku z udzielonym w marcu ubiegłego roku przez amerykańskiego prezydenta Józia Bidena niemieckiemu kanclerzowi Scholzowi pozwoleniem, by Niemcy urządzały Europę po swojemu?

A dlatego, że zarówno sprawa ukraińskiego eksportu rolnego na teren Unii Europejskiej, jak i sprawa Zielonego Ładu, którego skasowania domagają się rolnicy, pozostaje poza granicami możliwości tubylczych Zasrancen. Sprawa ukraińskiego eksportu została bowiem załatwiona przez tamtejszych oligarchów z brukselskimi biurokratami, prawdopodobnie nie za darmo, więc nic dziwnego, że z tubylczymi ministrami, czy nawet niemieckim owczarkiem, postawionym przez Reichsfuhrerin Urszulę von der Leyen na czele tubylczego rządu, ani jedni, ani drudzy nie chcą gadać – bo niby o czym, skoro łapówka została wypłacona i pewnie już wydana? Podobnie w sprawie „Zielonego Ładu”, który jest kolejnym, po epidemii zbrodniczego koronawirusa, programem tresury miliardów ludzi, tym razem pod pretekstem „ratowania planety” przez zbrodniczym klimatem, co to się zmienia.

Tresurę pod pretekstem epidemii trzeba było przerwać w momencie, gdy zimy ruski czekista Putin rozpoczął inwazję na Ukrainę, tym samym z dnia na dzień likwidując epidemię. Od czegóż jednak zbrodniczy klimat? On naprawdę się zmienia, co prawda nie z przyczyn antropogenicznych – jak głoszą skorumpowani eksperci – tylko powodów natury kosmicznej, które były, są i będą po wiek wieków poza zasięgiem ludzkich możliwości. Tego jednak nie można głośno powiedzieć, bo wtedy nie można by ani tresować miliardów ludzi do pożądanych zachowań stadnych, ani też ograbiać ich w tak zwanym „majestacie prawa” – zgodnie z programem likwidacji własności ogłoszonym przez Klausa Schwaba.

Toteż z jednej strony Donald Tusk wykombinował sobie retoryczny wybieg, by uchylić się przed natarczywością ze strony rolników. Chodzi o wybory do Parlamentu Europejskiego. Rzeczywiście dzieli nas od nich już tylko miesiąc, więc to znakomita okazja, by powiedzieć, iż ten cały protest, to rodzaj politycznej manipulacji przedwyborczej, żeby od suwerenów wyłudzić dodatkowe głosy. To oczywiście prawda – a najlepszym tego dowodem jest próba podczepienia się pod rolnicze protesty byłego Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego, jako „prostego obywatela” – chociaż to na nim osobiście, podobnie jak na Donaldzie Tusku, ciąży odpowiedzialność za wprowadzenie Polski w stan postępującego obezwładnienia. I jeden i drugi w 2003 roku stręczył Polakom Anschluss i jeden i drugi popierał w 2008 roku ratyfikację traktatu lizbońskiego, który Donald Tusk 13 grudnia 2007 roku podpisał w Lizbonie – jak sam przyznał – bez czytania – ani jeden, ani drugi nie pisnął nawet słowa protestu, kiedy prezydent Lech Kaczyński, lansowany dzisiaj na świątka, ten amputujący Polsce ogromny kawał suwerenności politycznej traktat w październiku 2009 roku ratyfikował i wreszcie – to Jarosław Kaczyński, bełkocący dzisiaj, że „jest za, a nawet przeciw” – w 2021 roku przy pomocy klubu parlamentarnego Lewicy – bo nawet część jego własnego klubu mu się zbuntowała – przeforsował w Sejmie ratyfikację ustawy o zasobach własnych UE, która dała Komisji Europejskiej dwa nowe uprawnienia:

Do zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii, to znaczy – w mieniu wszystkich państw członkowskich, które potem muszą spłacać przypadającą na nie część zaciągniętego długu – oraz do nakładania „unijnych” podatków – co stanowi jeden z filarów „Zielonego Ładu”.

Więc rzeczywiście; były Naczelnik Państwa próbuje podłączyć się pod rolnicze protesty, żeby wyłudzić jeszcze trochę głosów dla drużyny swoich drapichrustów w wyborach do PE – ale to nie zmienia ani trochę faktu, że Donald Tusk i hałastra zwąca się „rządem”, też z tych wyborów korzysta, jako z pretekstu, by psim swędem wymigać się od odpowiedzialności.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że i jedni i drudzy uczepili się tematu zastępczego w postaci ucieczki sędziego Tomasza Szmydta na Białoruś. Przerzucają go sobie niczym gorący kartofel, oskarżając się nawzajem o wysługiwanie się Putinowi. Najzabawniejsze w tej sytuacji jest to, że i w jednym i w drugim przypadku te oskarżenia mogą być prawdziwe.

Pamiętamy przecież, że gdy prezydent Obama 17 września 2009 roku dokonał słynnego „resetu” w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, to nikt nie protestował, gdy 17 sierpnia 2012 roku, na Zamku Królewskim w Warszawie patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, wespół z ówczesnym przewodniczącym KEP, abp Józefem Michalikiem, podpisywał deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim. Nie tylko nikt nic nie pisnął, ale asystowała przy tym liczna reprezentacja dygnitarzy obozu zdrady i zaprzaństwa oraz „parlamentarzystów”. Pewnie większość z nich wolałaby dzisiaj o tym zapomnieć, bo dzisiaj, z łaski Naszego Najważniejszego Sojusznika, mamy inny etap, kiedy to obowiązują inne mądrości – ale my nie kierujemy się mądrościami etapu, tylko staramy się pokazywać prawdę.

Drugim akcentem komicznym całej sprawy jest to, że kiedy ABW zaczęła sprawę sędziego Szmydta „energicznie wyjaśniać”, to nie mogła wyjść poza ogólniki. Trzeba było tedy wołać pana generała Marka Dukaczewskiego, ostatniego szefa WSI, który jednym rzutem oka spenetrował prawdę: „powiedziałbym, że jest agentem”. Ten tryb przypuszczający to pewnie z ostrożności, by nie ujawnić tajemnicy państwowej – ale i tak możemy się domyślać, że pan generał wie więcej, niż mówi i kto wie – może nawet osobiście zwerbował pana sędziego Szmydta, który potem dostawał rozmaite zadania, aż wylądował na Białorusi. Inna sprawa, że pan sędzia Szmydt nie należał do organizacji „Iustitia”, która powstała w 1990 roku, zaraz jak rozwiązała się PZPR, która – jak wiadomo – była pasem transmisyjnym bezpieki do sądownictwa – tylko drugiej organizacji „Themis” – o której po mieście krążą fałszywe pogłoski, jakoby skupiała niezawisłych sędziów, zwerbowanych przez ABW w ramach operacji „Temida” – jako że ABW też chciała mieć własny pas transmisyjny, a nie korzystać z pasa starych kiejkutów.

Powiadają, że wystarczy odwrócić kamień, by zobaczyć kłębiące się pod nim robactwo – i właśnie taki kamień został odwrócony, dzięki czemu możemy lepiej zrozumieć funkcjonowanie nie tylko naszej młodej demokracji, nie tylko naszego bantustanu, ale i zrozumieć przyczyny, dla których towarzystwo pretendujące do bycia elitą polityczną, żadną miarą nie może zasługiwać na szacunek, ani nawet na wyrozumiałość.

Stanisław Michalkiewicz

Христос воскрес! – Ну и хорошо сделал.

Ukrainka, pani Lesia opowiada: Na Zachodniej Ukrainie, czyli tej co przez wieki była Polską, ludzie witając się, czy przy wsiadaniu do autobusu czy gdzie indziej używają pozdrowienia:

Христос воскрес,

Obecni odpowiadają: Воисто воскрес.

Tymczasem liczni tam nachodźcy czyli ludzie ze wschodnich obszarów obecnej Ukrainy, wychowani bezbożnie, nie wiedzą jak odpowiedzieć, ale zgadzając się odpowiadają:

Ну и хорошо сделал.

Call for the Resignation of Pope Francis

Call for the Resignation of Pope Francis

May 2, 2024, the feast of St. Athanasius of Alexandria

Since 2013, the words and actions of Pope Francis have caused an unprecedented crisis in the Catholic Church, and have done great harm to the Church and the whole world. The members of the hierarchy of the Church have a duty to act in order to prevent Francis from causing further harm.

We therefore call for Pope Francis to resign the papal office, and to repent and do penance for his actions. If he does not do this, we request that the cardinals and bishops of the Catholic Church ask Pope Francis to resign the office of pope.

If he refuses to resign or recant the heresies that he has upheld, we ask that they declare that he has lost the papal office.

This crisis is due to two things:

1. Pope Francis has committed criminal acts gravely damaging to the Church and to individual believers.

2. He has shown that he rejects the Catholic faith, and has worked to destroy the faith of other Catholics.

1. Crimes of Pope Francis

1.1 Crimes other than heresy

1. He has committed criminal acts that have gravely harmed individual believers and the Church.

The actions listed below are crimes because they violate either canon law, the law of temporal states, the natural law, divine positive law, or some combination of laws from these different legal systems. The relations of these different legal systems are complex; for example, the protection of sexual abusers by not reporting their crimes, or by placing them in positions where they can be expected to continue to abuse, is a crime in some states, but not in others. The crimes of Pope Francis listed below all violate one or more of the following canons of the Latin Code; canons 383 §1,  392 §1 and §2, 1311 § 2, 1326 § 1, 1378 § 1 and § 2, and 1399. These canons are all based on natural law or divine positive law, so they are not ones from which the Pope can be dispensed. It should be remembered that the Church has by divine right the power to legislate for her members and to inflict juridical punishments on them of a temporal as well as a spiritual kind, and this legislation is no less real and has no less force than the legislation of civil states.

1.1.A. Protection of criminal sex offenders, and protection of religious superiors who themselves protect criminal sex offenders.

Bishops and religious superiors who protect criminal sexual abusers are themselves criminals, so Pope Francis’s protection and promotion of such individuals is itself a protection of criminals. It has a particularly damaging effect, because it tells criminals of this stamp that protecting sexual abusers not only is ‘safe’ with him, but it will also probably lead to promotion. Pope Francis’s promotion of these criminals has been so extensive and over so long a time-frame, both before and after his election to the papacy, that it can only be seen as an abiding disposition and an habitual policy. He has appointed large numbers of these persons  to the college of cardinals, thus giving them significant influence over the election of the next pope, and has installed them in the commanding heights of ecclesiastical power in the Roman Curia and the American Catholic church.

The manner of Pope Francis’s protection of these criminals aggravates his offence. He has repeatedly and brazenly lied about his actions and slandered victims of these crimes.

In addition to the specific cases recorded below, it should be added that Pope Francis abolished the moderately effective procedures for dealing with cases of sexual abuse of minors that had been instituted by Pope Benedict XVI, and replaced them with ineffective regulations, personnel, and organisations that brought to a halt the process of effectively dealing with sexual abuse in the Church. Francis accompanied this sabotage of justice with frequent public pronouncements about the supreme importance of bringing sexual abuse to an end.

Pope Francis had a record of protecting sexual abusers before he became pope, when he was archbishop of Buenos Aires (1998-2013) and president of the Argentine bishops’ conference (2005-2011). The worst example of this protection is noted here, as it exemplifies his character and modus operandi.

Fr Julio Grassi

Fr Julio Grassi founded and ran Happy Children homes for street children in Argentina. He sexually abused boys at these institutions. In 2009 he was convicted by an Argentinian court of abusing one of them. At great expense, Archbishop Bergoglio commissioned a 2,600 page report designed to exonerate Fr. Grassi by slandering his victims. The report was intended to persuade the Argentinian Supreme Court judges of Grassi’s innocence, and was condemned by the court as an attempt to interfere with justice. When challenged about the report, Archbishop Bergoglio lied in declaring that he had no involvement with it. Grassi managed to avoid prison until 2013, thanks in part to Bergoglio’s intervention. Grassi testified that he has the personal support of Bergoglio.[1]

After his election to the papacy in 2013, Pope Francis protected and/or promoted many sexual abusers and bishops who covered up sexual abuse. Some outstanding examples are the following:

Cardinal Godfried Danneels

Cardinal Danneels defended the catechism textbook ‘Roeach’, which was used in Belgium under his authority and which promoted pedophilia, and refused to have it altered or removed. He acted to protect the pedophile Bishop Roger Vangheluwe after it became known that Vangheluwe sexually abused his own nephew, beginning when the nephew was five years old. When the nephew, then an adult, asked Danneels to take some action against Vangheluwe, Danneels refused, told the nephew to keep quiet about the abuse, and told the nephew that he should acknowledge his own guilt. These actions were public knowledge in 2010. Cardinal Danneels stood at the side of Pope Francis on the balcony of St. Peter’s when the Pope made his first public appearance after his election. Pope Francis named him as one of his personal appointments to both the first and second Synod on the Family. At his death in 2019, Pope Francis praised him as a ‘zealous pastor’ who ‘served the Church with dedication’.[2]

Cardinal Jozef de Kesel

In 2014 Cardinal de Kesel, then bishop of Bruges, appointed Father Tom Flamez as a pastor after he had been convicted of sexual abuse. He did not remove Fr. Antoon Stragier from ministry until 2015, although Stragier’s crimes were known to the diocese in 2004. Pope Francis chose Bishop de Kesel as Archbishop of Mechelen-Brussels in November 2015 and named him a Cardinal in November 2016.[3]

Cardinal Reinhard Marx

Cardinal Marx admitted to having covered up many sexual abuse cases when he was bishop of Trier, and offered his resignation to Pope Francis in 2021, giving this coverup as the reason. Pope Francis refused his resignation, and Marx continues as the metropolitan archbishop of Munich and Freising.[4]

Cardinal Cormac Murphy-O’Connor

In 2008 a woman told English Church authorities that O’Connor had sexually abused her when she was between 13 and 14 years old. The woman had previously reported being sexually abused by another English priest, Father Michael Hill, who was subsequently convicted of this crime in a British court. Hill had earlier been removed from ministry after allegations of sexual abuse of minors, but Murphy-O’Connor, then Bishop of Arundel and Brighton, had reinstated Hill to ministry by naming him as chaplain at Gatwick Airport. Hill continued to abuse minors in this post. In 2013 Pope Francis instructed Cardinal Gerhard Ludwig Müller to drop the investigation of Murphy-O’Connor for sexual abuse.[5]

Cardinal Oscar Rodriguez Maradiaga

Cardinal Rodriguez Maradiaga failed to act on numerous accusations of sexual misbehaviour with seminarians on the part of Jose Juan Pineda Fasquelle, auxiliary bishop of Tegucigalpa, who resigned after the accusations were made public. Maradiaga refused to investigate complaints made by 48 out of 180 seminarians about homosexual misbehaviour at the Honduras seminary, and attacked the complainants instead. Pope Francis named Maradiaga as a member and coordinator of the council of nine cardinals that he set up in 2013 to advise him in the government of the universal church. On 15 October 2020, Pope Francis renewed Rodriguez Maradiaga’s appointment as Coordinator of the Council of Cardinal Advisers.[6]

Former Cardinal Theodore McCarrick

Former Cardinal McCarrick had a decades-long career of grooming and pressuring seminarians to engage in homosexual relations with him. Pope Francis was personally informed of this behaviour in 2013, and was told that Pope Benedict had placed restrictions upon him. McCarrick had made frequent trips to Argentina to visit seminarians when Pope Francis was Archbishop of Buenos Aires. Pope Francis freed McCarrick of the restrictions on his activities that had been imposed by Pope Benedict XVI as a result of reports of his crimes, and used him for many important tasks, including trips as a representative of the Holy See to Israel, Armenia, China, Iran and Cuba. He accompanied Pope Francis on his trips to Israel and Cuba. He was only removed from ministry in 2018, after his predation on seminarians was widely reported in the media.[7]

Pope Francis has appointed a circle of men linked to former Cardinal McCarrick to important posts. These include Cardinals Robert McElroy, Joseph Tobin, Wilton Gregory, and Kevin Farrell, described below.

Cardinal Blaise Cupich

Pope Francis named Cupich Archbishop of Chicago in 2014, appointing him a cardinal and a member of the Congregation for Bishops in 2016. McCarrick had lobbied for his appointment in Chicago.[8]

Cardinal Joseph Tobin

Pope Francis appointed Tobin, Archbishop of Indianapolis, as a cardinal and as Archbishop of Newark in 2016. McCarrick had been his predecessor as Archbishop of Newark from 1986 to 2000, committing many crimes while in that post. The Archdiocese of Newark had made a payment in 2005 to a seminarian abused by McCarrick. Tobin refused to respond to a complaint about abuse by McCarrick sent to him in 2018 by Michael Reading, a former seminarian.[9]

Cardinal Wilton Gregory

Cardinal Gregory worked with McCarrick on drafting the 2002 Dallas Charter, which provided procedures for American Catholic bishops for responding to accusations of sexual abuse by clerics. The charter’s procedures were ineffective, conspicuously omitting any provision for dealing with accusations against bishops. When bishop of Belleville, Illinois, Gregory was held in contempt of court for refusing to release the records of a priest accused of sexual crimes. While Archbishop of Atlanta, Georgia, he successfully opposed legislation that would extend the statute of limitations for lawsuits claiming damages for sexual abuse. Pope Francis made him Archbishop of Washington in 2019 and named him cardinal in 2020.[10]

Cardinal Robert McElroy

McElroy was appointed Bishop of San Diego in 2015. He was a close associate of former Cardinal McCarrick. In 2014, Rachel Mastrogiacomo reported that Fr. Jacob Bertrand, a priest of the San Diego diocese, had subjected her to satanic ritual abuse. Other women made similar reports. Bertrand admitted his guilt to the diocesan authorities. In response to these reports, Betrand was simply moved to another parish. Only when Mastrogiacomo went to the police did McElroy remove him from ministry. The diocese of San Diego falsely claimed to have no files on Bertrand’s activities, and added that even if they had any files they would not provide them. In 2018, Bertrand was convicted by an American court of criminal sexual misconduct. He had earlier confessed to the apostolic administrator of the diocese of San Diego that he had raped Mastrogiacomo while celebrating Mass and engaging in perverse rituals. In 2016 the clerical sexual abuse expert Richard Sipe informed McElroy that McCarrick was a serial abuser. He remained silent and took no action. Pope Francis made McElroy, a suffragan bishop of Los Angeles, a cardinal in 2022.[11]

Cardinal Donald Wuerl

Cardinal Wuerl allowed Fr. George Zirwas to continue in ministry after learning that he had committed numerous crimes of sexual abuse. Wuerl resigned as Archbishop of Washington after his actions in this and in other cases of sexual abuse were criticised by a Pennsylvania grand jury report. When Wuerl resigned Pope Francis praised him for his nobility, kept him in charge of the Archdiocese of Washington as apostolic administrator, and retained him as a member of the Congregation for Bishops.[12]

Bishop Juan Barros Madrid

Barros covered up the grave sexual crimes of Fr. Fernando Karadima, who was convicted of sexual abuse by a Church tribunal in 2011. Pope Francis appointed Barros bishop of Osorno in 2015 despite Barros himself objecting to the appointment, despite the opposition of the Chilean bishops, and despite strong protests from the faithful. Pope Francis denounced the  critics of Barros as slanderers. Bishop Barros resigned in 2018 amid a worsening crisis of sexual abuse cases in Chile.[13]

Cardinal Francisco Javier Errazuriz Ossa

Cardinal Errazuriz also protected Fr. Fernando Karadima and attempted to silence his victims. In 2013 and 2014, together with Ricardo Ezzati Andrello, his successor as Archbishop of Santiago, he attempted to prevent Juan Carlos Cruz, one of Karadima’s victims, from being appointed to the Pontifical Commission for the Protection of Minors. Pope Francis appointed Errazuriz to his Council of Cardinals after the crimes of Karadima came to light. He remains a cardinal.[14]

Cardinal Ricardo Ezzati Andrello

Ezzati protected both Karadima and Fr. Óscar Muñoz, who was convicted of repeated sexual abuse and rape of children. He tried to stop the appointment of Juan Carlos Cruz, one of Karadima’s victims, to the Pontifical Commission for the Protection of Minors. He submitted his resignation as archbishop of Santiago, in 2016 and again in 2018, but Pope Francis refused to accept it; Francis only accepted Ezzati’s resignation in 2019, the day after the Supreme Court of Chile rejected Ezzati’s petition to dismiss the civil case against him for protecting Muñoz. He remains a cardinal.[15]

Bishop Gustavo Óscar Zanchetta

Zanchetta was named by Pope Francis as bishop of Oran in Argentina in 2013. Zanchetta engaged in misconduct of a homosexual character while a bishop, including the sexual harassment of seminarians. Photographic evidence of this was submitted to the Holy See in 2015. Zanchetta resigned from his diocese in 2017, after which Pope Francis named him as assessor of the Administration of the Patrimony of the Apostolic See, the Vatican bank. This post had not existed prior to Zanchetta’s appointment. Zanchetta was sentenced to four and a half years in jail in Argentina for sexual assault of seminarians in 2022. There has been no canonical trial or sentence for these crimes, which have only been punished by the secular courts.[16]

Cardinal Luis Ladaria Ferrer SJ

The Congregation for the Doctrine of the Faith received complaints against Father Gianni Trotta in 2009, and three years later found him guilty of sexually abusing minors. Archbishop Ladaria wrote from the CDF to the bishop of Foggia in 2012, instructing him not to divulge the reasons why Trotta was laicized. Trotta continued to present himself as a priest and coached an under-11 boys’ football team in the province of Foggia, and molested several of its members. Trotta was sentenced to eight years of prison in 2015. Ladaria Ferrer also wrote to Cardinal Philippe Barbarin on behalf of the CDF instructing him to avoid any public scandal in disciplining Fr. Bernard Preynat, who was charged with sexual abuse in France in 2016 and later convicted. In 2018 the French authorities attempted to charge Ladaria Ferrer for attempting to conceal Preynat’s crimes, but the Holy See refused to extradite him. Pope Francis made Ladaria Ferrer head of the Congregation for the Doctrine of the Faith in 2017, and appointed him cardinal in 2018.[17]

Fr. Mauro Inzoli 

In 2012, Fr. Inzoli was sentenced to reduction to the lay state by the Congregation for the Doctrine of the Faith for sexual abuse of minors, but Pope Francis intervened and lessened the sentence to prayer, penance and removal from public ministry. In 2016 Inzoli was sentenced to five years in prison for eight offences of sexual abuse of children aged 12 to 16 years old between 2004 and 2008. Only then did Pope Francis reduce him to the lay state.[18]

Cardinal Oscar Cantoni

Cantoni was bishop of Crema when multiple complaints of sexual abuse were made against Fr. Mauro Inzoli, a priest of his diocese, from 2010 onwards. In 2011 the Congregation of the Doctrine of the Faith began proceedings against Inzoli. Cantoni told the faithful of Cremona to not give in to judgments of condemnation of Inzoli. In 2013 Cantoni asked Cardinal Coccopalmerio to intervene with Pope Francis for clemency on behalf of his former priest Fr. Inzoli. The intervention was successful. Cantoni was responsible for covering up the sexual abuse perpetrated on underage boys at the Vatican’s St. Pius X Minor Seminary. Pope Francis made Cantoni a cardinal in 2022.[19]

Cardinal Francesco Coccopalmerio

Pope Francis appointed Coccopalmerio to the board of the Congregation of the Doctrine of the Faith that reviews appeals from clergy found guilty of sexual abuse of minors. In 2012 Coccopalmerio voted against the reduction of Fr. Mauro Inzoli to the lay state for sexual abuse. Pope Francis appointed Coccopalmerio to represent the Vatican at the 6th Congress of Leaders of World and Traditional Religions in 2018, and promoted him from cardinal deacon to cardinal priest in 2022.[20]

Archbishop Mario Enrico Delpini

As vicar general of the archdiocese of Milan, Delpini moved Fr. Mauro Galli to a new parish after being informed that Galli had sexually abused a young man. Delpini admitted this in a court deposition in 2014. The Holy See was made aware of this. Pope Francis named him as Archbishop of Milan in 2017.[21]

Cardinal Víctor Manuel Fernández

As Archbishop of La Plata, Fernández publicly defended Fr. Eduardo Lorenzo, after a complaint of sexual abuse of a minor originally made in 2008 emerged in the media. Fernández falsely asserted that the civil and canonical investigation of this complaint had determined that no offence had occurred. He published Lorenzo’s letter accusing the complainants of ‘slanders, insults and defamations’ on the archdiocesan website, and traveled to Lorenzo’s parish to concelebrate a Mass with him in which Lorenzo renewed his commitment to the priesthood. Lorenzo committed suicide the day after being charged with five counts of sexual abuse of minors. Pope Francis appointed Fernández cardinal and head of the Dicastery for the Doctrine of the Faith in 2023.[22]

Cardinal Jean-Pierre Ricard

In 2022, Ricard admitted molesting a 14-year-old girl. He was permitted to keep his status as a cardinal and cardinal-elector, and there was no canonical trial or punishment.[23]

Cardinal Kevin Farrell

In 1978 Farrell was ordained a priest in the Legionaries of Christ, the priestly society that was founded by the criminal sexual predator Marcial Maciel and used to further his crimes. Farrell was a chaplain at the Catholic University of Monterrey in Mexico, the city that was the centre of Maciel’s activities, and was later a general administrator of the Legionaries with responsibilities for seminaries and schools in Italy, Spain and Ireland. He was then incardinated in the Archdiocese of Washington, D.C., and worked as vicar general for the then Cardinal McCarrick, with whom he shared a residence. Farrell claims to have been entirely ignorant of the crimes of both Maciel and McCarrick. These claims are not credible. After becoming pope, Francis appointed Bishop Kevin Farrell as cardinal in 2016, and put him in charge of the Administration of the Patrimony of the Apostolic See, which controls the Vatican’s finances. In 2019 Farrell was named cardinal camerlengo, and in October 2020, Farrell was appointed head of the Commission for Reserved Matters, a Vatican commission that determines which of its economic activities remain confidential. In 2023 Francis appointed Farrell President of the Court of Cassation, which is the supreme court of the Vatican City State.[24]

Fr. Nicola Corradi

Fr. Corradi belongs to the Company of Mary, an Italian religious community that runs schools for deaf children. On December 2013, a group of students from the Italian Provolo Institute in Verona wrote to Pope Francis informing him that they had been sexually abused by Fr. Corradi at that Institute, and that Corradi was still working with deaf and mute children in Argentina. They also sent a video message to this effect to Pope Francis on May 9, 2014. In February 2016 they were informed by the Vatican that Pope Francis had referred the matter to the Italian Bishops’ Conference and that no other action would be taken. Fr. Corradi was thus free to continue abusing children at the Provolo Institute for Deaf and Hearing Impaired Children in Argentina. In 2016, Fr. Corradi was arrested together with other perpetrators and the institute was shut down. In 2019, he was sentenced by an Argentinian court to 42 years in prison for sexually abusing children at the Argentinian institute between 2004 and 2016. The details of the abuse are horrific.[25]

Fr. Marko Rupnik

Multiple accusations of sexual and physical assault of nuns dating back three decades have been made against Fr. Marko Rupnik S.J., a well-known artist. Rupnik’s criminal acts manifested exceptionally abhorrent sacrilege and cruelty. The Jesuits conducted an internal investigation into the accusations against Rupnik, and in May 2019 they determined that the accusations against him were credible. The conclusions of the investigation were forwarded to the Congregation for the Doctrine of the Faith at that time. As a result, Rupnik was excommunicated in 2020 for absolving a woman with whom he had had illicit sexual relations. The penalty for this crime can only be lifted by the Apostolic See. Rupnik’s excommunication was lifted after a month, and he was almost immediately invited to preach a Lenten retreat at the Vatican. After the excommunication he appeared in videos released by the Vatican’s Dicastery for Laity, Family, and Life. Pope Francis initially refused to lift the statute of limitations for the canonical charges against Rupnik, although it is usual to do so with serious and well-substantiated accusations. A number of Rupnik’s victims wrote directly to Pope Francis detailing the abuse they had received at his hands, but they received no reply. Pope Francis received Rupnik in a private audience in January 2022. In August 2023 Rupnik, who had been expelled by the Jesuits, was accepted as a diocesan priest in Slovenia. In September 2023 Francis had a private meeting with Maria Campatelli, a former member of Rupnik’s Loyola Community where he carried out much of his abuse, the current director of Rupnik’s Aletti Centre in Rome, and a defender of Rupnik who accused his victims of defaming him. A few days after this meeting, the Vicariate of the Diocese of Rome issued a report into the Aletti Centre that whitewashed Rupnik in the face of all the evidence, and cast doubt upon the legitimacy of his excommunication. Pope Francis lifted the statute of limitations on the accusations against Rupnik in October 2023, when Rupnik’s crimes had been given massive publicity, but no further proceedings have been instituted against him. Rupnik’s career from 2020 on can only be explained by the personal support of Pope Francis.[26]

1.1.B. Involvement in an act of idolatrous worship, desecration of St. Peter’s Church, and sacrilegious profanation of the Mass.

On October 4, 2019, Pope Francis attended an act of idolatrous worship of the pagan goddess Pachamama, and participated in this act of idolatrous worship by blessing a wooden image of Pachamama. On October 7, the idol of Pachamama was placed in front of the main altar at St. Peter’s and then carried in procession to the Synod Hall. Pope Francis said prayers in a ceremony involving this image and then joined in this procession. When wooden images of this pagan deity were removed from the church of Santa Maria in Traspontina and thrown into the Tiber by Catholics outraged by this profanation of the church, Pope Francis, on October 25, apologized for their removal and another wooden image of Pachamama was returned to the church.  On October 27, in the closing Mass for the synod, he accepted a bowl used in the idolatrous worship of Pachamama and placed it on the altar.

1.1.C. Removal of Catholic bishops without moral or legal basis.

Bishops receive the power of jurisdiction at their consecration, and this power is received directly from Christ (cf. Acts 20:28; Eph. 4:11-12; Lumen gentium 21-27 and Nota praevia: Council of Trent, session XXIII, ch. 4. and canons 6 and 7). It is not a delegation of papal power, and bishops are not vicars of the pope. A bishop’s jurisdiction over his diocese cannot therefore be removed simply at the will of the pope.[27] There must be a reason in natural or divine law that justifies the removal of jurisdiction that is received from God. Removing a bishop from his see without canonical process or legal basis is a crime against divine law. Pope Francis removed Joseph Strickland, the bishop of Tyler, Texas, and Bishop Daniel Fernández Torres, bishop of Arecibo in Puerto Rico, from their sees. This was done with no just cause, no legal process, and no explanation given.

1.1.D. Suppressing the traditional Latin liturgy.

In his motu proprio Summorum Pontificum, Pope Benedict XVI stated that the missal of 1962 containing the traditional Latin eucharistic liturgy had never been abrogated, and that it is to be duly honoured for its venerable and ancient usage. In his accompanying letter to the motu proprio, Benedict XVI asserted that ‘what was sacred for prior generations, remains sacred and great for us as well, and cannot be suddenly prohibited altogether or even judged harmful’. These statements express the teaching of sacred tradition. Pope Francis’s motu proprio Traditionis custodes and his subsequent interventions in liturgical matters attempt to permanently destroy this sacred liturgy and the faithful communities attached to it. This is an apparently complete betrayal of the role of the Pope in preserving and protecting the traditions and spiritual patrimony of the Roman Catholic Church and appears to be an attempt to rupture the Church’s most sacred traditions.

1.1.E. Directing that adulterers be absolved and given the Eucharist in circumstances where they knowingly and willingly persist in the practice of adultery.

In the apostolic exhortation Amoris laetitia, Pope Francis directed that in some circumstances adulterers are to be given absolution although they intend to persist in adultery, and are to be given the Eucharist while openly living in adulterous concubinage that they do not intend to give up (see below, 2.A.). On various occasions Pope Francis has publicly stated that the absolution must be given “always”. Obedience to this directive on the part of confessors is sacrilegious, since the sacrament is invalid if absolution is given when the penitent expresses no intention of repentance and does not resolve to renounce sin.

1.1.F. Instituting “non-liturgical” priestly blessings for adulterous and homosexual relationships.

In the declaration Fiducia supplicans, the Dicastery for the Doctrine of the Faith, over Pope Francis’s signature without appeal, made provisions for Catholic priests to bless ‘couples’ when the basis of the relationship between the individual members of the ‘couple’ is adultery, fornication, or homosexual relations. This means that the Supreme Pontiff of the Roman Catholic Church appears to have committed the supreme moral treason of defying both the natural moral law and the divine law in his legislation and teaching.

1.1.G. Collaboration with the Chinese Communist government.

In 2019, Pope Francis sent Bishop Marcelo Sanchez Sorondo, then the chancellor of the Pontifical Academy of Sciences and the Pontifical Academy of Social Sciences, to represent the Vatican at an organ donation and transplantation conference held in Kunming, China. The Chinese government is known to execute political prisoners in order to harvest their organs for transplant. The presence of Bishop Sorondo at this conference was thus particularly scandalous and grotesque. At the conference, Bishop Sorondo said: ‘Francis has love and confidence in China; and China trusts Pope Francis…. In this dynamic, the next step is to reach [an agreement on establishing] diplomatic relations.’ This statement of Bishop Sorondo’s, which he made as an official representative of the Holy See, was never corrected or repudiated by the Vatican and remains Vatican policy.[28]

In 2018 Pope Francis concluded an agreement with China that permits the Chinese government to choose Catholic bishops in that country, and has ordered a number of faithful Catholic bishops to give up their dioceses to bishops appointed by the state. This agreement was renewed in 2020 and again in 2022.[29] China is a totalitarian and officially atheist state ruled by the Chinese Communist Party, the most murderous organisation in human history. The Chinese government treats the Chinese people with monstrous cruelty, and requires all religious belief and practice to be subordinate to government policy. The Catholic bishops appointed as a result of Pope Francis’s agreement with China will be supporters and instruments of the policies of the Chinese Communist Party. After the conclusion of the agreement between the Vatican and China in 2018, the persecution of Catholics and other Christians increased greatly. Pope Francis has never mentioned the persecution of Chinese Christians since the conclusion of the agreement, and he has renewed the agreement twice despite the increase in persecution that followed it and that continues to this day.[30]

The crimes committed by Pope Francis, such as his protection of sexual abusers, are in some cases crimes by the standards of the laws of sovereign states, as well as being moral and canonical crimes. By committing them, Pope Francis has made himself vulnerable to blackmail from powerful temporal forces that have the resources to investigate his crimes and get evidence of them. In this light, Francis’s collaboration with the Chinese government, and his call for Ukraine to surrender to Russia, may be connected to blackmail of this sort. Even if this did not occur in these cases, the civil crimes that Francis has committed mean that such pressure can be effectively placed on him. This fact alone makes him unfit to be pope.

2. Heresies of Pope Francis

Pope Francis has publicly and pertinaciously contradicted a number of central teachings of the Catholic faith. Only the clearest cases of heresy on his part will be given here, together with a brief reference to the places in which he has stated these heresies. These statements have been analysed at length by faithful Catholic scholars, whose work can be consulted for a more detailed discussion.[31] Heresy is a serious crime in canon law, and has always been recognized as such; see e.g. Canons 1364 and 1365 of the Latin Code of Canon Law. Some of the actions of Pope Francis enumerated below also violate Canon 1368, A person is to be punished with a just penalty who, at a public event or assembly, or in a published writing, or by otherwise using the means of social communication, utters blasphemy, or gravely harms public morals, or rails at or excites hatred of or contempt for religion or the Church’, and Canon 1369, ‘A person who profanes a sacred object, moveable or immovable, is to be punished with a just penalty.’

2.A. Acts that violate divine commandments in grave matters can nevertheless be morally good and acceptable to God.

In the apostolic exhortation Amoris laetitia, Pope Francis made the following statements:

301: It is [sic] can no longer simply be said that all those in any “irregular” situation are living in a state of mortal sin and are deprived of sanctifying grace. More is involved here than mere ignorance of the rule. A subject may know full well the rule, yet have great difficulty in understanding “its inherent values, or be in a concrete situation which does not allow him or her to act differently and decide otherwise without further sin.”

303: Conscience can do more than recognize that a given situation does not correspond objectively to the overall demands of the Gospel. It can also recognize with sincerity and honesty what for now is the most generous response which can be given to God, and come to see with a certain moral security that it is what God himself is asking amid the concrete complexity of one’s limits, while yet not fully the objective ideal.

2.B. God not only permits, but positively wills the pluralism and diversity of religions, both Christian and non-Christian.

On February 4th, 2019, Pope Francis and Ahmad Al-Tayyeb, the Grand Imam of Al-Azhar Mosque, publicly signed and issued a statement entitled ‘Document on Human Fraternity’, in which they made the following assertions:

Freedom is a right of every person: each individual enjoys the freedom of belief, thought, expression and action. The pluralism and the diversity of religions, colour, sex, race and language are willed by God in His wisdom, through which He created human beings. This divine wisdom is the source from which the right to freedom of belief and the freedom to be different derives.

Pope Francis’s involvement in the idolatrous ceremony of veneration of the Pachamama idol and in the other acts described in 1.1.B above indicates that he holds this view.

2.C. Adulterous relations can be morally good.

In the apostolic exhortation Amoris laetitia, Pope Francis asserts that in some circumstances adulterers do not sin by committing adultery. See Amoris laetitia 301 and 303, cited above.

2.D. Adultery, fornication, and homosexual relations can be morally good.

The declaration Fiducia supplicans, issued by the Dicastery for the Doctrine of the Faith with Pope Francis’s approval, asserts that Catholic priests can bless couples when the basis of the relationship between the members of the couple is adultery, fornication, or homosexual relations.

2.E. The death penalty is always and everywhere morally wrong.

In his letter of March 20, 2015 to the President of the International Commission against the Death Penalty, Pope Francis asserted that the death penalty ‘is an offence to the inviolability of life and to the dignity of the human person which contradicts God’s plan for man and for society and his merciful justice, and it fails to conform to any just purpose of punishment.’ Pope Francis has revised the Catechism of the Catholic Church 2267 to read, ‘the death penalty is inadmissible because it is an attack on the inviolability and dignity of the person’. In his encyclical Fratelli tutti, 263-267, Francis has asserted that the death penalty is “inadmissible”, which amounts to saying intrinsically wrong. He stated this clearly in his address on October 11, 2017, which is the sole source cited by the revised Catechism text:

It must be clearly stated that the death penalty is an inhumane measure that, regardless of how it is carried out, abases human dignity. It is per se contrary to the Gospel, because it entails the willful suppression of a human life that never ceases to be sacred in the eyes of its Creator and of which, ultimately, only God is the true judge and guarantor… [The former use of the death penalty in the papal states was an] extreme and inhumane remedy that ignored the primacy of mercy over justice… Concern for preserving power and material wealth led to an overestimation of the value of the law and prevented a deeper understanding of the Gospel…. It is necessary, therefore, to reaffirm that no matter how serious the crime that has been committed, the death penalty is inadmissible because it is an attack on the inviolability and the dignity of the person.

The same view is repeated even more forthrightly in the last published papal document (Dignitas infinita), which says that “the death penalty… violates the inalienable dignity of every person, regardless of the circumstances” (no. 34). This view contradicts the doctrine established in previous solemn magisterium of the Catholic Church.

2.F. Some Catholic dogmas can be rejected as false.

In his response to the dubia submitted to him by Cardinals Brandmüller, Burke, Sandoval, Sarah, and Zen on July 10, 2023, Pope Francis asserted that

… both the texts of the Scripture and the testimonies of Tradition require interpretation in order to distinguish their perennial substance from cultural conditioning. This is evident, for example, in biblical texts (such as Exodus 21:20-21) and in some magisterial interventions that tolerated slavery (Cf. Pope Nicholas V, Bull Dum diversas, 1452). This is not a minor issue given its intimate connection with the perennial truth of the inalienable dignity of the human person. These texts need interpretation. The same applies to certain considerations in the New Testament regarding women (1 Corinthians 11:3-10; 1 Timothy 2:11-14) and other texts of Scripture and testimonies of Tradition that cannot be materially repeated today.

The ‘testimonies of Tradition’ include all Catholic dogmas, since the teaching of these dogmas by the Church is a central part of Tradition. Pope Francis gives no criteria for distinguishing the ‘perennial substance’ of Catholic dogmas from their ‘cultural conditioning’. Since every part of every Catholic dogma is culturally conditioned in some way, his position places no limits on which dogmas can be rejected. He has rejected a number of individual Catholic dogmas, as described in A to E above. This is good evidence for his holding the general position that Catholics need not accept the meaning expressed by Catholic dogmas.

2.G. Passages of the Scriptures can be rejected as false.

This is stated in Pope Francis’s response cited above to the dubia submitted to him by Cardinals Brandmüller, Burke, Sandoval, Sarah, and Zen. Pope Francis does not say that a certain interpretation of Scriptural passages can be rejected, or that Scriptural passages should not always be understood in a literal rather than a metaphorical or a mystical sense. In the case of 1 Corinthians 11:3-10 and 1 Timothy 2:11-14, he says that the actual message of some passages of the Scriptures can  be rejected by Catholics. Since he gives no clear criteria for identifying which Scriptural passages can be rejected as false and which should still be accepted, he in effect places no limitation on which passages of the Scriptures can be rejected.

In the last document published by the  Pontifical Academy for Life, La gioia della vita (The Joy of Life) is stated: “it should be impossible for us today to treat the Scriptures as timeless propositions and norms, claiming to extract immutable truths from them” (pp. 22-23).

The individual heresies described in A to E above clearly contradict the teaching of a number of texts of the Scriptures. This indicates that Pope Francis holds the general position that the undoubted teaching of Scriptural texts can simply be rejected as false by Catholics. Pope Francis also makes it clear that he holds this position in his response to the dubia cited in 2.F above, in which he identifies specific Scriptural texts and asserts that their meaning cannot be accepted.

It should be added that canonists have held that popes who commit grave crimes apart from heresy thereby incur a suspicion of heresy, because in the case of a pope belief in the Catholic faith can with difficulty be reconciled with a life of serious and impenitent sin. Pope Francis is guilty of the serious crimes described above, and also of less serious misdeeds that are not strictly criminal, but that give good reason for doubting his commitment to the faith and the Church. These include vulgarity and obscenity in his public utterances, hate-filled denigration of those who oppose him, and a bizarre fondness for Judas Iscariot that he has expressed in sermons and in the act of keeping a picture of Judas in his personal study.

These greater and lesser crimes give reason to believe that his heretical assertions are truly a stubborn and deliberate rejection of the Catholic faith.

 3. Background and effects of the crimes of Pope Francis

In order to understand the crimes of Pope Francis and to discern how to respond to them, it is necessary to grasp that Pope Francis is a product of a wider crisis in the Church.

This crisis first took form in the modernist crisis of the late 19th and early 20th centuries. Modernist thinkers such as Alfred Loisy and George Tyrrell denied not only the principal doctrines of the Catholic faith, but also the very existence of divinely revealed truths. This denial attracted considerable support among priests. Pope St. Pius X denounced modernism as the synthesis of all heresies and took action against it. The visible element of the modernist movement was in consequence suppressed for a time, but a modified version of its ideas resurfaced in the 1930s. The essence of this neomodernism was the claim that neither the Scriptures nor Catholic dogma were themselves divinely revealed truths. Instead, they were human interpretations of divine revelation. As such, they were subject to the cultural and personal limitations of their human authors. In consequence, they were open to revision in the light of later knowledge that uncovered and surpassed these limitations. Although this revision involves rejecting the previous meanings of Catholic dogmas, according to the modernist position it is not a true rejection of Catholic teaching, but the achievement of a deeper understanding of divine revelation. Necessary revisions to the contents of the Scriptures and Catholic dogma can be worked out by theologians, and can then be made official and binding by magisterial teaching.

No principled criteria are given by neomodernists for distinguishing between true divine revelation and its historically conditioned accompaniment. It is not in fact possible to give such criteria, since the Scriptures and the Church’s formulations of Catholic dogma are necessarily always entirely expressed in some historical and cultural form or other. As a result, the neomodernist thesis makes it possible to deny any Catholic teaching, and to present almost any ideology as Catholic. Such fundamental doctrines as the Trinity, the Incarnation, original sin, the redemptive sacrifice of Christ, the Resurrection, and the necessity of Christian faith for salvation, have accordingly been rejected by many neomodernists presenting themselves as Catholic theologians.

The neomodernists used Protestant biblical criticism to support their position. This Protestant school of biblical study began with the deist Hermann Reimarus (1694-1768). Reimarus rejected the possibility of any supernatural intervention in history, and sought to explain the historical origins and contents of the Scriptures in entirely natural terms. This approach to the Scriptures was continued by David Strauss (1808–1874), Ferdinand Christian Baur (1792-1860), Julius Wellhausen (1844-1918), Rudolf Bultmann (1884-1976). The rejection of the miraculous and supernatural by these thinkers, generally combined with anti-Semitism as a motive for rejecting traditional Christian belief,[32] was a philosophical and religious position that they accepted personally prior to their historical investigations. These positions, rather than good historical evidence and reasoning, determined their skeptical and unbelieving historical conclusions. These skeptical conclusions, which denied the existence of miracles, the existence of divinely revealed truth, the divinity of Christ, and the divine origin of the Church, were nonetheless put forward by them as the result of objective and factual historical scholarship. Catholic modernists and neomodernists presented the conclusions of this school as established historical fact, and argued that biblical scholarship required that Catholic theology be reinterpreted on modernist lines.

Neomodernist theses on the nature of Catholic theology were openly put forward from the 1930s onward. By the 1940s, neomodernism had achieved wide acceptance within the clergy, and was openly stated by theologians like Henri Bouilllard S.J. Determined opposition to neomodernism was seen as a sign of ignorance, backwardness and intellectual mediocrity in the most influential clerical circles. Cogent criticisms of neomodernism were made by orthodox theologians such as Reginald Garrigou-Lagrange O.P. and Marie-Michel Labourdette O.P.,[33] but these criticisms were met by personal attacks on the critics rather than reasoned argument. It was claimed that the critics of neomodernism were slanderers who used false accusations of heresy to attempt to destroy Catholic theologians holding legitimate theological positions. Neomodernism was nonetheless condemned in 1950 by Pope Pius XII in the encyclical Humani generis:

15. …they hold that the mysteries of faith are never expressed by truly adequate concepts but only by approximate and ever changeable notions, in which the truth is to some extent expressed, but is necessarily distorted. Wherefore they do not consider it absurd, but altogether necessary, that theology should substitute new concepts in place of the old ones in keeping with the various philosophies which in the course of time it uses as its instruments, so that it should give human expression to divine truths in various ways which are even somewhat opposed, but still equivalent, as they say. They add that the history of dogmas consists in the reporting of the various forms in which revealed truth has been clothed, forms that have succeeded one another in accordance with the different teachings and opinions that have arisen over the course of the centuries.

16. It is evident from what We have already said, that such tentatives not only lead to what they call dogmatic relativism, but that they actually contain it.

This condemnation was however followed up by modest disciplinary measures that were sufficient to embitter neomodernists, but not sufficient to interfere with the spread of their ideas.

Loss of faith among the clergy inevitably leads to a spread of moral corruption (cf. Romans 1:26-27). The spread of neomodernism, which was especially strong during and after the Second World War with its disrupting effects, hence fostered an increase in immoral and criminal sexual behaviour among clergy and religious. Clerics involved in this corruption used their clerical status to secure sexual access to vulnerable Catholics. This phenomenon was partially addressed by Religiosorum Institutio, ‘Instruction on the Careful Selection and Training of Candidates for the States of Perfection and Sacred Orders’, issued by the Sacred Congregation for Religious on February 2, 1961. The imperative measures for safeguarding and reform that were proposed by this instruction were however not implemented or soon abandoned.

During the complex event of the Second Vatican Council, neomodernists achieved considerable influence. They assured prelates that some Catholic teachings that were difficult or unpopular could be modified or rejected without changing the faith. Bishops who were personally Catholic believers often accepted these assurances without grasping that they were based upon heretical premises. The theologians Karl Rahner, Hans Küng, and Edward Schillebeeckx are examples of open and influential neomodernists at the Council. Not all of the theologians who belonged to the progressive camp at the Council were neomodernists, but the positions of the neomodernist theologians were presented as conveying the teaching of the Council. The dogmatic constitution Dei Verbum was falsely presented as teaching neomodernism, and as rejecting and replacing the teaching of the First Vatican Council on the nature of Catholic faith and the immutability of Catholic doctrine. It would be wrong to explain these developments simply as the result of conspiracy. Pre-existing neomodernist ideological conviction came first among clergy and religious, and alliances and associations were then made on the basis of this prior ideological agreement.

After the Second Vatican Council, neomodernists succeeded in presenting their position as the teaching of the Council, and in largely enforcing it on the Church. The extensive and favourable publicity received by neomodernist theologians and prelates at the Council helped to make this possible. Orthodox professors were purged or sidelined at Catholic universities and seminaries, and a favourable presentation of neomodernism was universally required in Catholic schools and institutions of higher education. Liturgical abuses, suppression of religious habits and clothing, suppression of traditional devotions, and destruction of traditional church architecture were all widely used to make the faithful believe that traditional Catholic beliefs were obsolete and should be rejected. A systematic attack on all Catholic teaching on faith and morals was mounted from within the Church by bishops, priests and religious. Due to a kind of diabolical disorientation, the attack met with great success. Heterodoxy became mandatory in many theological institutes. Naturally enough, after being told that the faith they had previously accepted was wrong, a large proportion of priests and religious repudiated their vows and left the religious life, and a large proportion of the laity ceased to practice the faith. Thus began a decline in religious practice that has continued to the present, with the result that the Church in many countries faces extinction.

A number of magisterial interventions were made to counter these attacks. Pope Paul VI addressed various errors in the encyclicals Mysterium fideiSacerdotalis caelibatus, and Humanae vitae, and in the Credo of the People of God. Pope John Paul II did the same in the encyclicals Evangelium vitaeRedemptoris missioEcclesia de eucharistiaVeritatis splendor, and Fides et ratio, in the declaration Dominus Iesus, and in the exhortation Reconciliatio et paenitentia. The existence, content, and number of these interventions testifies to the gravity of the crisis of faith in the Church. The neomodernist position at the origin of this crisis, and the theologians who developed and advanced it, were however not clearly identified and condemned. There were no serious consequences for clerics and theologians who held and proclaimed these errors.

Neomodernist success was achieved partly by making allies. The neomodernists who mounted this attack on the faith faced a difficulty. They were only dominant in certain religious orders and in Western Europe. The majority of the clergy at the time of the Second Vatican Council had been educated in orthodox Catholic theology and philosophy, and many of them were inclined to hold on to what they had been taught. The neomodernists thus needed allies to enforce their ideology on the Church. They found them in the networks of homosexuals and criminal pederasts that had already developed in the Church as a result of the crisis of faith in the clergy. Members of these networks naturally tended to look favourably on neomodernist questioning of divine revelation. They offered a powerful tool, ready to hand, to enforce the neomodernist ideology on the Church. By embracing neomodernism and working to propagate it, they secured influence and promotion in the hierarchy. Their sexual activities were concealed and protected by their clerical allies, regardless of any violation of civil or canon law. An example of this phenomenon is Bishop John J. Wright, appointed cardinal and Prefect for the Congregation of the Clergy by Pope Paul VI in 1969. Not all of these criminals embraced neomodernism; some of them upheld conservative liturgical and theological positions. Conservative clerics involved in illicit sexual activity would however protect neomodernist clerics involved in these activities.

Catholic seminaries were a key sector for those seeking to transform the Church. Control of the selection and training of seminarians gave control over what the faithful would be taught. Influence over the next generation of priests was particularly important as a result of the huge exodus from the priesthood after the Second Vatican Council, which left a hole that could be filled. Control of seminaries and their teaching staff of seminaries was thus a priority of neomodernists. Priests primarily motivated by neomodernist conviction were joined on the staff of seminaries by members of pederastic networks, whose numbers, motivation, and political skill and connections were needed for the success of the neomodernist project of transformation. In consequence, in a large proportion of seminaries men engaging in homosexual and criminal pederastic activity were selected as seminarians, and men who objected to this activity were expelled or not admitted. Networks of criminal sexual predators were given immunity from interference throughout the Church, and took actual control of large swathes of the Church. Financial corruption was and is a frequent accompaniment of their activities. A number of dioceses, religious orders, and religious institutions became in effect criminal organisations presenting themselves as religious associations. When these activities were exposed by civil authorities, the local churches often collapsed as a result. Ireland, not long ago a staunchly Catholic country, has overwhelmingly rejected the Catholic faith and the Catholic Church as a result of revulsion at the criminal sexual activities of the Irish clergy.

Some individual offenders have been removed from ministry by their ecclesiastical superiors after being convicted by the civil authorities, or when the mass of evidence against them became too great to deny, but no attempt has been made by Church authorities to eradicate these networks, and they retain great power in the Church. They still operate with impunity and intimidate other clerics into silence, unless the civil authorities intervene. The career of former cardinal Theodore McCarrick exemplifies this phenomenon. McCarrick was known in Rome and among the American episcopate as a sexual predator from at least the 1990s. He was nonetheless made Archbishop of Washington D.C. and a cardinal in 2001, and in 2002 was the main drafter of the U.S. Catholic Bishops’ Dallas Charter of procedures for dealing with sexual abuse by priests. He was only removed from ministry in 2018, when widespread media coverage of his crimes made it impossible to continue protecting him.

Pope Francis is a product of these developments in the Church. He holds and propagates a neomodernist conception of revelation, faith, and theology. Throughout his career, he has protected and promoted both sexual abusers and bishops who protect criminal sexual abusers.

Pope Francis uses the well-established technique of appointing underlings who are personally compromised, in order to be sure of their absolute obedience and loyalty. His protection of criminals has, however, a wider goal. It demonstrates to the members of criminal networks in the clergy that he will protect them if they are loyal to him. Francis followed this policy both before and after his election to the papacy, and there are indications that it assisted him in becoming pope. Former cardinal Theodore McCarrick boasted in 2013 that he had played a role in the election of Pope Francis, whom he had known prior to the conclave. Crucial supporters of Bergoglio at the conclave that elected him were Cardinals Cormac Murphy-O’Connor, Godfried Danneels, Oscar Maradiaga, and Karl Lehmann, all of whom were active in protecting criminal sexual abusers.[34] This policy explains why Francis has taken risks and gone to extremes in protecting Rupnik, although Rupnik is not one of his henchmen. By going to such lengths for Rupnik, Francis demonstrates to important criminal abusers in the clergy that he will back them absolutely if they are on his side.

Pope Francis also sees the ideological value in securing the control of these criminal elements over the Church. These elements are committed, by the lives they live, to the rejection of Catholic faith and morals. Francis knows that ideological trends change. Zeal for neomodernism presupposed a close acquaintance with traditional Catholic theology and worship. This close acquaintance with an abhorred reality was what fuelled the passionate hatred of the neomodernists for Catholicism. The very success of the neomodernists in devastating Catholicism has thus undermined the strength of their cause, which is now visibly being replaced by an interest in and longing for the treasures of Catholicism that were buried over the course of the last six decades. This interest is especially marked among the younger generation of Catholics, to whom the passions and loathings of neomodernism are virtually incomprehensible. The ascendancy of criminal elements in the hierarchy of the Roman Catholic Church provides the best guarantee available for preventing a resurgence of traditional Catholic faith and worship. Guaranteeing this ascendancy is one main goal of Francis’s initiatives in Amoris laetitia and Fiducia supplicans. These documents not only establish immoral and anti-Catholic practices in the Church; they enable bishops and religious superiors to eliminate seminarians and postulants who are loyal to the Catholic faith, by insisting on participation in these practices as a condition of ordination or of admission to the religious life.

Francis’s fundamental goal for his pontificate is to secure the ascendancy that neomodernism achieved over the Church after the mid-20th century, and to turn this ascendancy into a permanent victory that will lead to the eradication of Catholic faith, morals, and worship once and for all. The means for attaining this goal have been cleverly thought out and carefully pursued. They are designed to work in more than one eventuality; for example, if the Catholic faithful in a given region refuse to accept the rule and the teaching of a sexually predatory ecclesiastical clique, their very refusal will lead to a victory over Catholicism as a result of the desertion of the Church by the faithful in that region. If however they accept the instruction of this clique, they will abandon their faith.

Francis has the advantage of understanding his opponents, who typically do not understand him and his strategy. His main reliance is on their fear. He knows that they are afraid of his power and cruelty, and the power and cruelty of his supporters. He knows that they exist in a Church where the pope is seen as an absolute monarch who is beyond criticism, where any open denunciation of a pope is seen as unacceptable, and where open critics of a pope are thought of as self-condemned. He grasps that they frequently resort to mental coping strategies that are typical of those in intolerable situations; strategies in which dangers are denied in the face of the evidence or simply not admitted to conscious awareness, unrealistic hopes are entertained, and implacable enemies are seen as fundamentally reasonable and benign. By playing on these fears and exploiting these coping strategies, he has advanced toward his goal with little serious opposition.

 4. Action to be taken in response to the crimes of Pope Francis

Pope Francis is manifestly unfit for the papal office. His fundamental offence against the office is unbelief. Since he no longer accepts the Catholic faith that it is his task as pope to uphold, he has a moral obligation to resign the papacy.

This unbelief is not the only reason why Pope Francis should resign. The proper exercise of the papal office requires a high degree of natural and supernatural virtue. Pope Francis has shown that he lacks these virtues. Without belief in the Catholic faith, he lacks the knowledge and the graces needed to repent of his past sins, to correct the evils he has done, and to fulfil the duties of his office. Lacking faith, he also lacks all supernatural virtue. He has shown himself to be lacking in the natural virtues of prudence and justice. Even if he were to repent for his past sins, which is devoutly to be wished, he would remain unsuited for the papacy due to his flaws of character . The only good course of action open to him is to recant his heresies, express contrition for the harm he has done, resign the papacy, and devote the remainder of his life to prayer and penance.

Clearly it is most unlikely that he will do this. The Church must therefore determine how to act in the face of his crimes.

One duty that the Church must fulfil is to speak out about the crimes and heresies of Pope Francis, to denounce them, to warn the faithful of them, and to entreat Pope Francis to renounce them. This duty falls on all the members of the Church who have some right and authority to publicly teach and uphold the faith. It falls on Catholic theologians and pastors who have a cure of souls, but it falls most especially upon the bishops of the Church. ‘Each of [the bishops of the Catholic Church], as a member of the episcopal college and legitimate successor of the apostles, is obliged by Christ’s institution and command to be solicitous for the whole Church, and this solicitude, though it is not exercised by an act of jurisdiction, contributes greatly to the advantage of the universal Church. For it is the duty of all bishops to promote and to safeguard the unity of faith and the discipline common to the whole Church’ (Lumen gentium 23). Those persons who have a responsibility to speak out in this way incur the guilt of Francis’s crimes themselves, if they remain silent. ‘Qui tacit consentire videtur, si loqui debuisset ac potuisset’; ‘he who is silent is understood to consent, when he ought to have spoken and was able to do so’.

The obligations of the bishops are not limited to the public denunciation of the crimes of Pope Francis. Since these crimes have already been the subject of public supplications, protests, and denunciations by members of the faithful, and Pope Francis has only persisted in them, there are good reasons for doubting that he will be affected or led to repentance by further protests. His pertinacity in heresy has gone far enough to make it reasonable to consider that he is a public heretic. This gives rise to a grave situation for the Church. The Catholic Church has always held that popes can be heretics, and that a pope who commits the public crime of heresy loses the papal office thereby. This belief is based on the teachings of the Scriptures, which assert that the heretic separates himself from the Church by committing the sin of heresy. Clearly a pope who chooses to leave the Church by embracing heresy cannot remain pope.

Theologians and canonists have disagreed on the details of how a heretical pope falls from office. The principal schools of thought on this issue are the position of St. Robert Bellarmine, which is usually accepted by canonists, and the position of Cajetan and John of St. Thomas, which prevails among theologians. St. Robert Bellarmine holds that a manifestly heretical pope ipso facto loses the papal office; Cajetan and John of St. Thomas hold that some action from the Church is necessary before a heretical pope falls from the papacy because of his heresy. This difference of opinion is pertinent to the present situation, and makes it more difficult. The open heresy and criminality of Pope Francis means that his tenure of the papal office is now in doubt, but it cannot be affirmed with certainty that he is no longer the pope.

It is a mistake and a sin for faithful bishops and cardinals to do nothing, in the hope that Pope Francis will soon die and be replaced by someone better. Pope Francis is causing unremitting harm day by day to souls and the Church. The faithful have a right to expect their believing shepherds to protect them from his attacks. These shepherds have a duty before God to protect them, and failure in this duty will bring eternal punishment upon them.

As a first step, the bishops and cardinals of the Church should make every effort to get Pope Francis to resign. He has a duty to resign under the present circumstances, and his resignation would be the best resolution to the catastrophe of his pontificate. This is true despite the fact that papal resignation is an extraordinary event that ought not to happen, since the papacy is a sacred office that should only be vacated by the death of the reigning pontiff. The case of Benedict XVI illustrates the evils of papal resignation. But the reign of a corrupt pope who has rejected the faith and is incapable of responsibly exercising the papal office is also an extraordinary event that ought not to happen. Since it has occurred, the resignation of the pope in question is the least evil outcome available.

If Pope Francis refuses to resign, the duty of the bishops and cardinals is to proceed to declare that he has lost the papal office for heresy. If such a declaration cannot occur because there are too few bishops and cardinals willing to speak out about Francis’s heresy, the faithful bishops and cardinals should form a united group to publicly warn the faithful of his crimes and heresies, state that his tenure of the papal office is in doubt due to his heresy, and admonish the faithful not to believe his statements or obey his orders unless it is clear on independent grounds that these statements and orders should be respected.

Of course, even a resignation, or a declaration of of Pope Francis’ loss of office will not solve the problems in the Church. When he is gone, the clerical corruption that produced him and that he has fostered will remain. But addressing the crimes and heresies of Francis is the essential first step in dealing with this corruption.

Signed by

Rev. Linus F. Clovis, PhD, MSc, JCL, STB

Yves Daoudal

Editor-in-chief of Reconquête

Vice-President of the Charlier Center

Dániel Fülep

Theologian, Hungary

Michael Kakooza, PhD

Strategic Management, Eastern Africa

Thaddeus J. Kozinski, PhD

Professor of Philosophy, Memoria College

Peter A. Kwasniewski, PhD

John R.T. Lamont, DPhil

John Rist, PhD

Professor of classics and early Chrisitian philosophy and theology (ret.)

Dr Cesar Felix Sánchez Martínez

Professor of Philosophy

Universidad Nacional de San Agustin, Peru

Wolfram Schrems, Mag. theol., Mag. phil.

Peter Stephan, Dr. phil. habil.

Professor of Architecture Theory & Art History

University of Applied Sciences, Potsdam

Anna Silvas, PhD

Specialist in Greek Fathers

UNE, Australia (ret.)

John-Henry Westen, MA

Founder and Editor, LifeSiteNews

Michael Wiitala, PhD

Associate Lecturer in Philosophy

Cleveland State University

Elizabeth F. Yore, Esq.

Founder, Yore Children

John Zmirak, PhD

Senior Editor, The Stream


(Statement as a PDF here

O detronizację papieża

Detronizacja papieża?

[Tekst poniższy jest bardzo tendencyjny – ale JEST. W najbliższym czasie umieszczę tłumaczenie omawianego dokumentu. Mirosław Dakowski]

detronizacja-papieza

Czy papieża można zdjąć z urzędu? Tak sugeruje grupa siedemnastu konserwatywnych katolików. Ich zdaniem biskupi powinni ogłosić, że Franciszek przestał być następcą św. Piotra. Choć propozycja wydaje się prostym i stąd kuszącym rozwiązaniem problemów trapiących współczesny Kościół, jest w istocie powrotem do herezji koncyliarystycznej – i zachętą do niedopuszczalnej detronizacji papieża.

Siedemnastu konserwatywnych oskarżycieli

Oskarżenie papieża Franciszka i zachętę do jego detronizacji przygotowała grupa tradycyjnych katolików; wśród nich jest między innymi autor poczytnych książek o tradycyjnej liturgii Peter Kwasniewski czy redaktor naczelny portalu „Life Site News” John-Henry Westen.

Oświadczenie sygnatariusze zatytułowali: „Wezwanie papieża Franciszka do rezygnacji”. Podpisało je w sumie siedemnaście osób. Ich pełną listę, wraz z samym tekstem, czytelnik znajdzie w wersji angielskiej choćby pod tym linkiem: https://www.lifesitenews.com/news/prominent-catholics-urge-bishops-cardinals-to-declare-francis-has-lost-the-papal-office-if-he-refuses-to-resign/.

Co twierdzi „siedemnastu”?

Autorzy wskazują, że w związku z działalnością Ojca Świętego doszło w Kościele do tak poważnego kryzysu, że papież powinien ustąpić. Jeżeliby nie chciał, powinien zostać ich zdaniem usunięty z urzędu.

Piszą:

„Wzywamy papieża Franciszka do rezygnacji z urzędu papieskiego, do żalu i pokuty za swoje działania. Jeżeli tego nie zrobi, domagamy się, aby kardynałowie i biskupi Kościoła katolickiego poprosili papieża o rezygnację z urzędu papieskiego. Jeżeli nie zgodzi się na rezygnację albo nie odwoła herezji, które wygłaszał, prosimy, aby [kardynałowie i biskupi] ogłosili, że utracił urząd papieski”.

W dalszej części „Oświadczenia” siedemnastu sygnatariuszy wylicza różne – jak piszą – „przestępstwa” papieża. Omówię je w dalszej części tekstu, teraz zajmując się bezpośrednio konkluzjami tekstu.

Autorzy stwierdzili, że papież Franciszek z powodu „niewiary” nie nadaje się na urząd papieski i „ma moralny obowiązek zrezygnować z papiestwa”. Dodatkowymi przesłankami przemawiającymi na rzecz rezygnacji mają być „brak cnót”, „brak wiedzy”, „brak łask” i wreszcie „skazy charakteru” papieża.

Sygnatariusze przewidują, że pomimo ich apelu papież jednak nie zrezygnuje, dlatego wzywają do działania cały Kościół.

Po pierwsze, ich zdaniem wszyscy obdarzeni autorytetem w Kościele powinni przestrzegać wiernych przed Franciszkiem.

Po drugie, uzasadnione jest ich zdaniem uznanie papieża za jawnego heretyka. Autorzy twierdzą, że „Kościół katolicki zawsze głosił, iż papieże mogą być heretykami, a papież, który popełnia publiczne przestępstwo herezji, traci w ten sposób urząd papieski […] Jest jasne, że papież, którzy opuszcza Kościół poprzez przyjęcie herezji, nie może być papieżem”.

Autorzy przyznali, że nie wiadomo dokładnie, jak miałoby dojść do takiego usunięcia z urzędu.

Proponują jednak, po trzecie, by „biskupi i kardynałowie rozpoczęli kroki w kierunku ogłoszenia, że utracił urząd”. Jeżeli nie byłoby to możliwe na skutek braku wystarczającej liczby hierarchów skłonnych do udziału w takiej inicjatywie, powinni utworzyć „zjednoczoną grupę, która ma publicznie ostrzec wiernych” przed papieżem, ogłaszając, że ważność jego urzędu jest wątpliwa i wzywając wiernych, by „nie wierzyli w jego stwierdzenia ani nie byli posłuszni jego nakazom”, chyba że zostanie jasno dowiedzione, że powinno jednak być inaczej.

Usunięcie papieża z urzędu. Herezja koncyliaryzmu?

Samo wezwanie papieża do abdykacji nie jest samo w sobie czynem złym, a to oznacza, że w pewnych warunkach mogłoby być dopuszczalne. Papieska rezygnacja – jak przyznają sami autorzy „Oświadczenia” – to rzecz bolesna i powinna pozostać rzadka. Jestem jednak bardzo sceptyczny co do zasadności publicznego formułowania takich apeli. Wytwarzają atmosferę nacisku na papieży i nawet jeżeli tworzone są w dobrej wierze, dają narzędzie, które może być wykorzystywane również we wierze złej. Drogę do tego otworzył abp Carlo Maria Viganò, który wezwał Franciszka do rezygnacji w 2018 roku. Zamiast ostro wzywać papieża do ustąpienia, można przecież napisać list w formie pokornej i synowskiej prośby. „Oświadczenie” może zostać odczytane jako de facto forma szantażu. 

Autorzy twierdzą, że jeżeli papież nie ustąpi, powinien zostać po prostu zdjęty z urzędu. Utrzymują, jakoby Kościół „od zawsze nauczał”, że papież heretyk traci urząd. Gdyby tak było, sprawa byłaby dość oczywista. Problem w tym, że w tak prostej formie takiego nauczania wcale nie ma: bo też nijak nie da się go przeprowadzić bez podważania samej struktury Kościoła opartego na papiestwie. W ostatnich latach wielokrotnie pisał o tym bp Athanasius Schneider; czytelnika zainteresowanego szczegółowo tym zagadnieniem można odesłać do jego publikacji, dostępnych w różnych językach w sieci, po polsku w PCh24.pl.

Problem w tym, że to, co proponują sygnatariusze „Oświadczenia”, wydaje się być po prostu… zaczerpnięte z koncyliaryzmu. Zgodnie z koncyliaryzmem to zgromadzenie biskupów Kościoła jest najwyższą władzą w Kościele.

Koncyliaryzm jest jednak herezją; idei „usunięcia” papieża przez większościową grupę kardynałów i biskupów w żaden sposób nie da się pogodzić z nauczaniem dwóch ostatnich soborów – z konstytucją dogmatyczną Pastor aeternus I Soboru Watykańskiego ani z konstytucją dogmatyczną Lumen gentium II Soboru Watykańskiego.

Sygnatariusze wydają się być podświadomie „ukąszeni” myśleniem demokratycznym, gdzie kolektywy parlamentarne dysponują możliwością odwołania głowy państwa w szczególnych wypadkach, jak jest to w Stanach Zjednoczonych (impeachment) czy w Polsce (orzeczenie Trybunału Stanu). Kościół katolicki nie jest jednak demokracją. Biskupi, owszem, mają w Kościele władzę, ale nigdy – bez papieża:

„Kolegium albo ciało biskupie posiada władzę autorytatywną jedynie wtedy, gdy się je bierze łącznie z Biskupem Rzymskim, następcą Piotra, jako jego głową, i gdy nienaruszoną zostaje władza zwierzchnia tego ostatniego nad wszystkimi, zarówno Pasterzami, jak wiernymi. Albowiem Biskup Rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła, ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem i władzę tę zawsze ma prawo wykonywać w sposób nieskrępowany” (Lumen gentium).

Kościół bez głowy?

W jaki sposób kolegium biskupów może pozostać w łączności z Biskupem Rzymskim jako swoją głową, jednocześnie występując przeciwko niemu i uznając, że nie ma on władzy? Kolegium biskupów nie może działać bez papieża, bo działałoby bez głowy. A zatem wystąpienie przeciwko papieżowi w intencji uznania, że nie ma on władzy, jest już z natury rzeczy wystąpieniem ciała bez głowy, a zatem po prostu sprzecznością i w konsekwencji – błędem. Propozycja autorów „Oświadczenia” niebezpiecznie zbliża się do zanegowania dogmatycznie stwierdzonej struktury Kościoła. Propozycja walki z „heretyckim papieżem” za sprawą metody o naturze krypto-koncyliarystycznej herezji konstytuuje głębokie nieuporządkowanie. Bo w gruncie rzeczy mamy do czynienia z czymś więcej, niż tylko z oskarżeniem papieża. Co do swoich skutków – to prawdziwy atak na sam Kościół, niezależnie od intencji siedemnastu sygnatariuszy, które, jak sądzę, były dobre, to znaczy związane z autentyczną troską o tak bardzo doświadczany dziś Kościół.

Zarzuty, jakie „siedemnastu” stawia Franciszkowi

Teraz zajmę się bardziej szczegółowo samymi zarzutami. Kwestia jest w pewnym sensie drugorzędna względem poprzedniej, ale nadal ważna; a w mojej ocenie autorzy „Oświadczenia” potraktowali sprawę zbyt pochopnie.

Zarzuty zostały przez nich podzielone na dwie kategorie: „przestępstwa inne niż herezje” oraz „herezje”. W pierwszej grupie zawarto różnorodne przypadki osób mających popełniać albo tuszować popełnianie przestępstw seksualnych, które to osoby według autorów cieszyły się wsparciem Franciszka. Wskazano to również na skandal związany z Pachamamą, usuwanie z urzędu biskupów (casusy Josepha Stricklanda i Daniela Torresa), uderzenie w tradycyjną liturgię łacińską, problem Komunii św. dla rozwodników w powtórnych związkach; ustanowienie błogosławieństw dla par jednopłciowych; współpracę z chińskim rządem komunistycznym.

W przypadku herezji zwrócono uwagę na: passusy Amoris laetitia mówiące o ludzkim sumieniu; różnorodność religijną ogłoszoną w dokumencie z Abu Zabi; błogosławienie par homoseksualnych; odrzucenie kary śmierci; stosunek do zmian w nauczaniu Kościoła; stosunek do Pisma Świętego.

Następnie autorzy opisali tło wyżej wskazanych problemów (rzeczywistych lub pozornych, o czym zaraz), odwołując się do historii kryzysu modernistycznego.

Pospieszna lista „przestępstw”

Po pierwsze, lista „przestępstw nieheretyckich”, jaką przedstawili autorzy, jest w części dość niepoważna.

Owszem, nie ma cienia wątpliwości, że Franciszek nie zachował się tak, jak oczekiwałaby tego opinia publiczna wobec wielu osób związanych z nadużyciami seksualnymi. W wielu wypadkach można domniemywać, że czego innego domagałaby się również sama sprawiedliwość, choć tutaj konieczne byłoby rzetelne śledztwo, a tego nikt przecież nie przeprowadził.

Zasadniczy problem polega jednak na tym, że ten sam zarzut można postawić również innym papieżom, na przykład św. Janowi Pawłowi II. Błędy, zaniechania, niedbalstwo, kolesiostwo – to wszystko, niestety, zdarza się ludziom, także papieżom. Nie można jednak stwierdzić, by Franciszek celowo i zasadniczo wspierał plagę przestępstw seksualnych – bo choćby w Polsce ukarano za jego pontyfikatu naprawdę dużą grupę biskupów. A przecież kary zapadały wobec hierarchów również w innych krajach. 

Dalej; usunięcie z urzędów dwóch biskupów – Stricklanda i Torresa – budzi poważne wątpliwości, ale pozostaje w gestii papieskiego autorytetu, o czym mówi Kodeks Prawa Kanonicznego. Co więcej, w przypadku bp. Stricklanda istniały wypowiedzi, które rażąco przekraczały granice nawet ostrej krytyki papieża (Strickland oskarżył Franciszka wprost o bycie heretykiem); w przypadku drugiego – przyczyny usunięcia są nam tak naprawdę w ogóle nieznane, trudno jest więc postronnemu obserwatorowi wyrokować nad słusznością papieskiej decyzji. 

Niewłaściwy jest też zarzut o „współpracę” z chińskim rządem. Watykan, jak każde państwo, prowadzi dyplomację. Można ją oceniać dobrze albo źle, można krytykować – ale stawiać zarzut „przestępstwa” za umowę o nieznanej treści (!) z Pekinem, to poważna pomyłka. Nadmienię, że z perspektywy katolickiej współpraca z komunistycznym reżimem budzi, owszem, zrozumiałe zastrzeżenia – ale współpraca ze skrajnie relatywistycznym, proaborcyjnym i progenderowym rządem w Waszyngtonie przecież również. Tego jednak sygnatariusze „Oświadczenia” nie dostrzegają.

Pozostałe zarzuty wydają się być bardziej zasadne, choć pytanie, na ile można nazywać opisane tam działania „przestępstwem”: na przykład ogłoszenie motu proprio Traditionis custodes. Na tej samej zasadzie „przestępcami” byliby św. Paweł VI, który ogłosił nowy mszał, a poniekąd także utrzymujący restrykcje Montiniego w mocy bł. Jan Paweł I, św. Jan Paweł II oraz Benedykt XVI (do chwili ogłoszenia Summorum pontificum w lipcu 2007 roku).

Źle przemyślane zarzuty o herezję

Niewiele lepiej jest z zarzutami o herezję. Odnośnie Amoris laetitia i nauki o sumieniu mowa jest o tekście tak zagmatwanym, że trudno z niego wydestylować jakąkolwiek treść dającą się w ogóle poddać rzetelnej ocenie pod kątem heretyckości. Tekst może sugerować błędne nauczania i być może celowo został tak napisany; ale to domniemanie i tak nie wystarcza, żeby stwierdzić formalną i jawną herezję. Herezją jest – znowu prosta definicja kanoniczna – „uporczywe” zaprzeczanie prawdzie wiary katolickiej, a z passusów dotyczących sumienia w AL doprawdy trudno jest taką „uporczywość” wydobyć.

Kompletnie nietrafiony jest zarzut o herezję indyferentyzmu religijnego w dokumencie z Abu Zabi. Owszem, narzuca się heretycka interpretacja tego tekstu, ale papież publicznie się od tego odciął, wyjaśniając, że miał na myśli coś zupełnie innego. Uczynił to w sposób w mojej ocenie niewystarczająco rzetelny, ale w związku z ewidentnym brakiem „uporczywości” nie ma tutaj mowy o formalnej i jawnej herezji.

Mało poważne są też zarzuty odnośnie stosunku papieża do zmian w nauczaniu Kościoła oraz do interpretacji Pisma Świętego, bo opierają się na bardzo niejasnych i ogólnych dywagacjach Franciszka, z których nie da się wydestylować żadnego kategorycznego stwierdzenia. Czytelnik może sięgnąć do tekstu „Oświadczenia”, by samemu to ocenić. Zarzucanie herezji Ojcu Świętemu jest tu w mojej ocenie wyłącznie „chciejstwem”.

Poważniejsze są zarzuty o heretyckość w związku z odrzuceniem kary śmierci, dopuszczeniem rozwodników w powtórnych związkach do Komunii świętej oraz zgodą na błogosławienie par homoseksualnych; ale także tutaj nie ma bynajmniej żadnej pewności – podkreślam, pewności – że można mówić o jawnej i formalnej herezji. Sprawa jest skomplikowana i wciąż dyskutowana przez kanonistów i teologów. Papież nie zaprzeczył Credo nicejskiemu jak arianie, ani nie podważył sakramentu kapłaństwa jak luteranie, aby uznanie go za jawnego heretyka było rzeczą oczywistą dla każdego wykształconego katolika. Tak nie jest; papieskie wypowiedzi wielu ludzi Kościoła interpretuje na korzyść papieża – a ze względu na swoją strukturę, dają one do tego przynajmniej jakąś podstawę, co utrudnia dowiedzenie formalnej herezji.

W sumie przed sformułowaniem kategorycznej wypowiedzi, że Franciszek „nie ma katolickiej wiary” trzeba byłoby się dobrze zastanowić. Autorzy „Oświadczenia” tymczasem arbitralnie szafują wyrokiem, który nie do nich należy…

Podkreślę raz jeszcze, że tak czy inaczej to nie lista prawdziwych lub rzekomych win Franciszka jest największym problemem „Oświadczenia”, ale propozycje kroków praktycznych, czyli krypto-koncyliarystyczna herezja zdjęcia papieża z urzędu. Pójście za radą autorów tekstu doprowadziłby do Kościół do bezprecedensowego kryzysu – o wiele większego niż ten, w którym znajdujemy się obecnie.

Modlitwa zamiast detronizacji

Z perspektywy katolickiej należy, jak sądzę, przyjąć inną drogę – drogę pokory wobec struktury Kościoła opartej na Piotrze. Zawsze istnieje nadzieja na to, że papież uzna, że pobłądził, a w efekcie – mocą swojej najwyższej władzy – naprawi to, co złe, przywracając pontyfikat na właściwe tory. Choć wydaje się nam to po ludzku mało prawdopodobne, nie należy niejako „zamykać” tej drogi, domagając się od papieża rezygnacji, lub co gorsza jego detronizacji.

Warto też zauważyć jakie byłyby konsekwencje „usunięcia” papieża. Wiązałoby się to przecież z wyborem jego następcy. Franciszek jednak, jeżeli „usunięty”, dalej uważałby się za papieża (formalnie zresztą – słusznie!). Doszłoby zatem do schizmy – ze wszystkimi tego katastrofalnymi konsekwencjami.

Nie mamy zresztą żadnej gwarancji, że następca Franciszka prowadziłby pontyfikat inaczej. Co w sytuacji, w której kontynuowałby obecną linię? Miałby ponownie zostać zdetronizowany? I kto miałby go zastąpić? Jak widzi Czytelnik, propozycja „Siedemnastu” jest drogą wiodącą w prosty sposób do bezbrzeżnego chaosu.

Wierni Kościoła katolickiego muszą pójść inną drogą. To droga modlitwy za Kościół święty, za papieża i biskupów; to droga stanowczego trwania przy niezmiennej Tradycji i przestrzegania wszystkich braci przed błędami, które wiążą się z obecnym zamieszaniem. Potrzebne są nam cnoty cierpliwości i głębokiej pokory. Kościół katolicki należy do Chrystusa. Duch Święty we właściwym czasie – On wie przecież, kiedy czas jest właściwy! – naprawi obecną trudną sytuację, obdarzając Kościół świętym i dobrym papieżem. Może nam się po ludzku wydawać, że powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce i sami dokonać dzieła naprawy; ale choć w wielu dziedzinach życia kościelnego nasza aktywność jest potrzebna i konieczna, to bynajmniej nie w tym wypadku i nie w taki sposób.

Zamiast detronizować papieża – módlmy się za niego.

Paweł Chmielewski

Trzaskowski dał sygnał do usunięcia krzyża, wizerunków świętych patronów i Najświętszej Maryi Panny z urzędów w całej stolicy. PROTESTUJMY.

Ordo Iuris Szanowny Panie,
Rafał Trzaskowski dał sygnał do usunięcia krzyża, wizerunków świętych patronów i Najświętszej Maryi Panny z urzędów w całej stolicy. 
To tylko kwestia czasu, by bezprawne zarządzenie rozlało się na urzędy, szkoły i szpitale pod kontrolą lewicowych samorządów w całej Polsce.Dlatego podjęliśmy wielopoziomowe działania.
 O naruszeniu prawa powiadomiliśmy prokuraturę, przygotowaliśmy się do zaskarżenia skandalicznych zarządzeń Prezydenta Warszawy, zaoferowaliśmy pomoc wszystkim zmuszanym do usuwania krzyży, uruchomiliśmy ogólnopolską petycję oraz dotarliśmy do wszystkich niemal katolickich mediów w Polsce.Zarządzenie Prezydenta Warszawy potępiła już Archidiecezja Warszawska.
Kiedyś doprowadziliśmy do zamrożenia „Deklaracji LGBT+”.
Dzisiaj też nie możemy się poddać. Musimy stanąć w obronie krzyża i wolności obywatelskich. Będziemy mogli to zrobić dzięki Pana pomocy!
Proszę pozwolić, że tę ważną wiadomość zacznę od dwóch cytatów: „wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach
Preambuła Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej „Nie wstydźcie się krzyża. Brońcie krzyża (…) Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie”. Św. Jan Paweł II, Zakopane, 6 czerwca 1997 
To nie przypadek, że Preambuła polskiej Konstytucji współgra tak mocno ze słowami homilii św. Jana Pawła II z 1997 r., wygłoszonej pod Wielką Krokwią w roku wejścia w życie ustawy zasadniczej. Polska nie jest państwem świeckim! Polska Konstytucja nie promuje ateizmu i „neutralności”, lecz podejmuje z Kościołem przyjazne „współdziałanie dla dobra człowieka i dobra wspólnego”. Znakiem tego jest obecność w polskich urzędach, szkołach, dworcach i szpitalach krzyży i kaplic, możliwość organizowania spotkań opłatkowych lub wielkanocnych.
8 maja Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wydał wojnę tej sprawnej formule pokoju religijnego w Polsce. Podpisał zarządzenie, które nakazuje usunięcie krzyży, obrazów świętych, wizerunków patronów i innych symboli religijnych – nie tylko ze ścian, ale też z biurek pracowników warszawskich urzędów. Symbole religijne mają zniknąć z każdej przestrzeni publicznej w warszawskich urzędach, a wszelkie wydarzenia organizowane przez urzędy stolicy będą miały „charakter świecki, tzn. nie zawierają elementów religijnych, np. modlitwy, nabożeństwa, święcenia”. Co ciekawe, podobne ograniczenia nie dotyczą tęczowych flag i obrzędów ku czci „dumy LGBT”.To nie tylko rugowanie chrześcijańskiej tożsamości Polski i złamanie wielowiekowej tradycji pokojowego szacunku dla wierzących, ale też uderzenie w prawa zwykłych pracowników warszawskich urzędów – w gwarantowaną im konstytucyjnie wolność sumienia i religii.
Zarządzenie obejmuje zresztą wiele innych, radykalnych regulacji. Między innymi doradza zwracanie się do petentów wybranymi przez nich zaimkami (zarządzenie podaje przykład „przyszłom” lub „przyszłxm”).
Wiele wskazuje na to, że Prezydent Trzaskowski liczył się z tym, że jego decyzja wywoła masowy sprzeciw – dlatego nie poinformował o niej w mediach społecznościowych, nie zorganizowano żadnych konsultacji, zarządzenie nie trafiło na głosowanie w Radzie Miasta i nie przeszło żadnej innej demokratycznej procedury.Już kilka godzin po naszych pierwszych krytycznych publikacjach, Rafał Trzaskowski został zmuszony do zabrania głosu. W mediach społecznościowych i podczas konferencji prasowej tłumaczył, że Polska to państwo świeckie. Na uzasadnienie swojej opinii nie przywoływał rzecz jasna Konstytucji, lecz… fragment ustawy przyjętej w czasach PRL.
Zapewniał też, że zarządzenie dotyczy tylko urzędów, a nie szkół. Tymczasem dokument jednoznacznie podkreśla uprawnienia „osoby partnerskiej tej samej płci” w kontaktach „ze szkołą, poradnią psychologiczno-pedagogiczną lub inną instytucją”.
Nasi prawnicy w ekspresowym tempie przygotowali zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Zarządzenie Trzaskowskiego jest oczywistym nadużyciem kompetencji prezydenta miasta oraz prowadzi do naruszenia przepisów Konstytucji RP, która w art. 53 zapewnia każdemu wolność sumienia i religii, obejmującej także prawo do publicznego uzewnętrzniania własnej religii w różnych formach.
Konstytucja stanowi jednoznacznie, że wszelkie ograniczenia prawa do uzewnętrzniania własnej religii mogą być wprowadzane „jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne (…)”. Zarządzenie Rafała Trzaskowskiego nie tylko nie jest ustawą, ale nie spełnia też innych zapisanych w Konstytucji RP warunków ograniczania wolności wyznania.
Dokument narusza także przepisy pracownicze. Dlatego nasi prawnicy udzielą bezpłatnego wsparcia prawnego pracownikom warszawskich urzędów, których konstytucyjnie chronione prawa zostały pogwałcone. Jeśli jakikolwiek pracownik zostanie zmuszony do zdjęcia ze swojego biurka krzyża lub świętego obrazka, będzie mógł zgłosić się do Instytutu Ordo Iuris, który udzieli mu wszelkiej niezbędnej pomocy prawnej.
Nie wykluczamy, że z pomocą niepokornych urzędników już niebawem będziemy mogli zaskarżyć całe zarządzenie o usuwaniu krzyży, stosowaniu zaimków i przywilejach „osób partnerskich tej samej płci”.
Rafał Trzaskowski uruchomił falę. Nie mam wątpliwości, że bierność lub nieskuteczność sprzeciwu zachęci do naśladownictwa lewicowych prezydentów, burmistrzów i wójtów w całym kraju. 
Aby nasza walka w obronie krzyża i praw obywatelskich była możliwa, proszę dzisiaj Pana o szczególne wsparcie finansowe dla Instytutu Ordo Iuris.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskAle zareagować na bezprawne zarządzenie Trzaskowskiego mogą nie tylko prawnicy i urzędnicy, których prawa zostały naruszone.W tę walkę o obronę krzyża może włączyć się każdy z nas!Aby zmusić Rafała Trzaskowskiego do wycofania się ze swojej bezprawnej decyzji, chcemy zalać warszawski urząd tysiącami skarg, na które miasto ma prawny obowiązek odpowiedzieć. W tym celu nasi eksperci przygotowali już wzór takiej skargi, który udostępniliśmy na naszej stronie internetowej.
Dlatego zachęcam dziś Pana do pobrania z naszej strony internetowej wzoru skargi i przesłania jej do warszawskiego ratusza. Na poniższej stronie napisaliśmy, jak można to zrobić.
WZÓR SKARGI DO PREZYDENTA WARSZAWY
Niezależnie od tego, uruchomiliśmy także petycję do Rafała Trzaskowskiego, w której wzywamy prezydenta stolicy do poszanowania polskiej konstytucji i wycofania się z bezprawnego zarządzenia ograniczającego wolność sumienia i wyznania warszawskich urzędników.
W petycji przytaczamy nie tylko przepisy polskiej konstytucji, gwarantujące każdemu Polakowi wolność religii, ale także szereg orzeczeń Sądu Najwyższego, który już kilkukrotnie odrzucał argument, jakoby obecność krzyża w przestrzeni publicznej miała dyskryminować niewierzących.
Wiele naszych dotychczasowych kampanii przynosiło pozytywny skutek. Dlatego wierzę, że także i tym razem – pomimo głębokiego ideologicznego zacietrzewienia aktualnych władz Warszawy – uda nam się zmusić Rafała Trzaskowskiego do wycofania się z tego bezprawnego pomysłu.
Bardzo proszę Pana o udzielenie nam wsparcia w naszej pracy, poprzez podpisanie poniższej petycji oraz udzielenie nam niezbędnego wsparcia finansowego, bez którego nie bylibyśmy w stanie tak szybko, wielotorowo i skutecznie reagować na ataki na życie, rodzinę, wolność i chrześcijańskie dziedzictwo naszego narodu.

To nie neutralność. To agresywna ateizacja państwa!Rafał Trzaskowski swoją decyzję o usunięciu krzyży z miejskiej przestrzeni publicznej motywuje rzekomą troską o neutralność światopoglądową państwa oraz uczucia osób niewierzących. W rzeczywistości nie mamy do czynienia z żadną walką o neutralność a zwykłą, fanatyczną ateizacją państwa.
Konstytucja RP nie przewiduje neutralności światopoglądowej państwa ani „świeckości”, lecz jego bezstronność. Różnica jest o tyle istotna, że użycie tego drugiego pojęcia w tekście Konstytucji było celowe i zamierzone i miało za zadanie wykluczyć postawy władz publicznych wrogie religijności. Potwierdził to w swym wyroku z 25 listopada 2010 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie, który pojęcie bezstronności odczytał jako „życzliwe zainteresowanie” i „życzliwe podejście” do religijności. Dlatego też władze publiczne mają obowiązek przyjąć rolę gwaranta możliwości ekspresji religijnej w przestrzeni publicznej, a osoby niechętne obecności krzyża w budynku publicznym nie mają prawa wymagać od swoich podwładnych zaniechania korzystania z tego symbolu.
Nakaz zachowania bezstronności światopoglądowej nakłada na władze – także na Prezydenta Warszawy – obowiązek zachowania postawy życzliwego obserwatora życia religijnego. Innymi słowy – przepis konstytucyjny chroni nas przed inżynierią społeczną i siłowym przeprowadzaniem zmian w strukturze wyznaniowej, czyli dokładnie przed tym, co próbuje robić prezydent Trzaskowski. Takie odczytanie Konstytucji potwierdził już Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 2 grudnia 2009 r.
Dodatkowo, prawo do umieszczania symboli religijnych w budynkach publicznych wynika z konstytucyjnej swobody wyrażania poglądów religijnych. To prawo przysługuje także urzędnikom w Warszawie, a zarządzenie Rafała Trzaskowskiego im je odbiera.
Wczoraj oświadczenie w sprawie zarządzenia Rafała Trzaskowskiego wydała Archidiecezja Warszawska. W oświadczeniu podkreślono, że „neutralność religijna nie może prowadzić do dyskryminacji osób wierzących, których prawa gwarantuje Konstytucja RP. Symbol krzyża nie oznacza, że urzędnik państwowy jako osoba wierząca kieruje się w pracy nakazami religijnymi; przeciwnie – obliguje on go do jak najrzetelniejszego wypełniania swoich obowiązków oraz sprawiedliwego i równego traktowania wszystkich współobywateli.”
Kto wcześniej bronił krzyża? Sąd Najwyższy, Trybunał w Strasburgu i… Platforma Obywatelska
Krzyż na ścianach urzędów nie jest tylko symbolem religijnym. Chrześcijaństwo jest elementem polskiego dziedzictwa narodowego, o czym możemy przeczytać już w preambule Konstytucji RP. Na ten temat wypowiadał się już kilkukrotnie Sąd Najwyższy, o czym przypominamy w naszej petycji.
W wyroku z dnia 20 września 2013 roku Sąd Najwyższy orzekł, że „osoba, która deklaruje się jako niewierząca, nie może oczekiwać, że nie będzie miała kontaktu z osobami wierzącymi, ich praktykami i symbolami religijnymi, bo w życiu społecznym byłoby to równoznaczne z ograniczeniem swobody sumienia osób wierzących”. W tym samym orzeczeniu SN stwierdził też, że „uniemożliwienie lub utrudnienie komuś wyrażania jego przekonań religijnych” jest naruszeniem „swobody wyznania” jako dobra osobistego. Z kolei 15 lipca 2010 roku Sąd Najwyższy wypowiedział się na temat obecności krzyży w lokalach wyborczych, stwierdzając wprost, że „pozostawienie krzyża w lokalu wyborczym, na który pomieszczenie udostępniła szkoła podstawowa, nie może być odczytane jako dyskryminacja innych wyznań”.
Co więcej, jeszcze przed uchwaleniem aktualnie obowiązującej Konstytucji – 6 września 1990 roku – Sąd Najwyższy orzekał w sprawie nakazu usunięcia krzyża. Sprawa dotyczyła pracowniczki warszawskiej przychodni, która jeszcze w okresie PRL-u otrzymała od swojego przełożonego polecenie zdjęcia krzyży we wszystkich pomieszczeniach zakładu pracy. Kobieta odmówiła, powołując się na swoje przekonania religijne, za co została zwolniona. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uznał, że zwolnienie kobiety było bezprawne. SN stwierdził wprost, że symbolika Krzyża jest „pozytywna dla kultury nie tylko chrześcijańskiej, lecz wręcz ogólnoludzkiej”.
O tym, że Krzyż jest czymś więcej niż tylko symbolem religijnym możemy też przeczytać w uchwale sejmu z 4 lutego 2010 roku, przegłosowanej… za poprzednich rządów Donalda Tuska. 
W uchwale „w sprawie poszanowania Krzyża” Sejm podkreślił wówczas, że „Krzyż, będący znakiem chrześcijaństwa, na trwałe stał się dla wszystkich Polaków, bez względu na wyznanie, symbolem powszechnie akceptowanych wartości uniwersalnych, a także dążenia do prawdy, sprawiedliwości i wolności naszej Ojczyzny”, w związku z czym „wszelkie próby zakazania umieszczania Krzyża w szkołach, szpitalach, urzędach i przestrzeni publicznej w Polsce muszą być poczytane za godzące w naszą tradycję, pamięć i dumę narodową”.
Na temat obecności krzyża w przestrzeni publicznej wypowiedział się nawet Europejski Trybunał Praw Człowieka, który w sprawie Lautsi przeciwko Włochom stwierdził, że nawet obowiązkowe (!) eksponowanie krzyża we włoskich szkołach nie narusza praw osób niewierzących. Zdaniem Trybunału, obecność krzyży w przestrzeni publicznej nie narusza przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Dlatego naszą petycją wzywamy Rafała Trzaskowskiego do wycofanie zarządzenia i wydanie jednoznacznej deklaracji, że pracownicy warszawskich urzędów mają prawo do swobodnego uzewnętrzniania własnej wiary.

Warszawski urząd pod dyktatem genderowej ideologii

Ale decyzja Rafała Trzaskowskiego to nie tylko bezprecedensowy atak na krzyż i wolność wyznania pracowników warszawskich urzędów. Kolejne postanowienia Zarządzenia Prezydenta Warszawy wynikają wprost z założeń antynaukowej teorii gender, głoszącej płynny charakter ludzkiej płciowości i nieograniczoną liczbę płci.
W dokumencie pojawiają się między innymi zobowiązania pracowników warszawskiego ratusza do udziału w szkoleniach z zakresu zasad równego traktowania – w których mają uczestniczyć nie tylko obecni pracownicy urzędu, ale także osoby aplikujące na stanowiska urzędnicze – oraz konkretne zalecenia dotyczące obsługiwania osób „transpłciowych” lub „niebinarnych”.w przypadku osoby transpłciowej, której wygląd zewnętrzny może odbiegać od stereotypowych wyobrażeń związanych z płcią zapisaną w oficjalnych dokumentach, zwracaj się do niej taką formą imienia czy zaimków określających płeć, jakie sama zasygnalizuje. Jeśli nie jesteś pewny_a, jak się do niej zwracać, najlepiej wprost grzecznie zapytaj o to na początku rozmowy – czytamy w tekście zarządzenia.Przy tej okazji autorzy dokumentu przywołują konkretne przykłady i radzą, by używać form takich jak „przyszłom”, a na piśmie „przyszłxm”.Chociaż łatwo można wyobrazić sobie oportunistycznych urzędników, którzy niegdyś witali petentów korupcyjnym „z czym obywatel przyszedł?” a dziś łatwo przejdą na urzędnicze pytanie o zaimek w formie „Co przyszło?” – to cała sytuacja nie jest niestety żartem.Wśród tysięcy urzędników warszawskiego ratusza i poszczególnych dzielnic wielu poczuje się zmuszanych do uczestnictwa w ideologicznych dziwactwach, oderwanych od biologicznej prawdy i normalności. Im wszystkim musimy udzielić wsparcia, by podważyć zarządzenie o usuwaniu krzyży i wprowadzaniu zaimków.
Wspólnie jesteśmy wielką siłą!Nie mam wątpliwości, że Rafał Trzaskowski już zdał sobie sprawę z tego, że atak na krzyż i wolność religii będzie dla niego bolesny. Polska wciąż jest państwem, w którym większość stanowią katolicy, dla których krzyż jest świętością.Właśnie dlatego zarządzenie zostało przyjęte po cichu. Nie odbyły się żadne debaty, głosowanie w Radzie Miasta czy konsultacje społeczne a Rafał Trzaskowski milczał na ten temat w swoich mediach społecznościowych. Wreszcie – w odpowiedzi na falę krytyki – prezydent stolicy zorganizował briefing prasowy, na którym przekonywał, że… bardzo szanuje tradycję.Trzaskowski wie, że jego decyzja będzie mogła oznaczać szybki spadek notowań partii rządzącej przed wyborami do Europarlamentu. I właśnie dlatego musimy dzisiaj jeszcze bardziej zwiększyć naszą presję. 
Pod presją zarządzenie może zostać szybko wycofane.
Gdy 5 lat temu Rafał Trzaskowski próbował rozpalić ideologicznie całą Polskę przyjęciem niesławnej „Deklaracji LGBT+”, masowe protesty rodziców doprowadziły do tego, że prezydent Warszawy został zmuszony do wycofania się ze swoich planów.Dzisiaj musimy powtórzyć tamtą mobilizację. Od jej skali może zależeć bardzo wiele. Jeśli pozostaniemy bierni, to możemy być pewni, że już wkrótce za przykładem Warszawy pójdą kolejne polskie miasta, a ostatecznie wolność wyznania zostanie ograniczona w całym kraju.
Dlatego jeszcze raz zachęcam Pana do włączenia się w naszą akcję sprzeciwu poprzez podpisanie i rozpowszechnienie naszej petycji, składanie skarg do warszawskiego ratusza oraz wsparcie finansowe działalności Ordo Iuris, którego skala zadecyduje o naszej dalszej zdolności do nagłaśniania sprawy i koordynowania akcji społecznego sprzeciwu.
Podjęcie przez Ordo Iuris tylu działań w tak krótkim czasie jest możliwe tylko dlatego, że dysponujemy świetnym zespołem prawników i ekspertów. Tak silna struktura ekspercka, zdolna precyzyjnie i skutecznie uderzać w szkodliwe prawo, może działać wyłącznie dzięki Pana wsparciu finansowemu. Dlatego raz jeszcze ośmielam się prosić o Pana cegiełkę do obrony krzyża, praw obywatelskich i normalności.
Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisDziałalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris 
Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815
www.ordoiuris.pl

============================

Mail:

Pielęgniarki modlące się przed pracą Rok 1956

Armia PRO-LIFE rozgromiła aborterów w Sejmie

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Historyczna chwila w Sejmie. Głos pro-life był kilka razy silniejszy niż głos aborcjonistów.

Miałam zaszczyt otwierać debatę na wysłuchaniu publicznym w Komisji Nadzwyczajnej ds. aborcji. Gdy mówiłam, niewielkie grupy aborcjonistek próbowały mi przeszkadzać, żebym się pomyliła lub zgubiła wątek. Czy wyobraża Pan sobie, że wybuchały śmiechem, gdy opisywałam, jak morduje się dzieci zastrzykiem z chlorku potasu prosto w maleńkie serduszka

Jak można śmiać się z cierpienia dzieci, jak można być tak bezdusznym…

Mimo obrzydliwych reakcji aktywistek aborcyjnych mogę z pewnością powiedzieć: w czwartek Sali Kolumnowej działy się rzeczy wielkie. Trzy razy więcej obrońców życia niż zwolenników aborcji – Armia Pro-Life spisała się na medal.

Byli lekarze, prawnicy, działacze, rodzice dzieci, na których proponowano aborcję, były osoby niepełnosprawne, osoby duchowne, ludzie starzy i młodzi – wszyscy po to, by ratować życie.

Złożyłam do Przewodniczącej trzy wnioski:

– o dołączenie obrońców życia jako strony społecznej do prac Komisji na stałe

– o zasięgnięcie opinii o (nie)zgodności procedowanych ustaw z Konstytucją RP u co najmniej pięciu autorytetów z dziedziny prawa konstytucyjnego.

– o przedstawienie skutków finansowych wprowadzenia każdej z ustaw – bo życie dziecka jest bezcenne, powinniśmy jednak wiedzieć, jaki cel finansowy przyświeca proaborcyjnym posłom.

Co jeszcze działo się w Sejmie? Straż Marszałkowska traktowała nas gorzej niż innych. Wstrzymywała prolajferów na bramkach, szczegółowo nas rewidowała, próbowała zabierać materiały pro-life, zupełnie ignorując materiały wnoszone przez aborterów. 

Komisja odbierała głos pro-lajferom pod byle pretekstem, równocześnie ignorując obelgi, które wylewały się na obrońców życia. 

Pomimo tego Armia Pro-Life absolutnie zdominowała posiedzenie Komisji. Widziałam ludzi, którzy pierwszy raz w życiu zabierali głos, a ich wystąpienia były genialne!

Środowiska aborcyjne zobaczyły naszą mobilizację i już po kilku wystąpieniach postanowiły wyjść z posiedzenia. Pokazały też białe kartki – jak białe flagi, symbol poddania się. Aborcyjny Dream Team, który miał być najsilniejszą częścią ruchu aborcyjnego, nie wytrzymał konfrontacji z lekarzami, prawnikami, matkami, ojcami i osobami z niepełnosprawnością. Aborcyjne zbrodniarki uciekły z sali.

Już pod koniec dnia jeden z uczestników wysłuchania patrząc od rana, co sie dzieje i widząc naszą wspólną siłę, powiedział mi na ucho: To chyba tak wyglądało, jak polska husaria rozbijała moskiewskie wojska.

Dochodziło do zabawnych sytuacji, gdy musieliśmy obchodzić cenzurę. Przewodnicząca komisji nie chciała widzieć zdjęć zabitych dzieci, dlatego wydała zakaz wnoszenia jakichkolwiek folderów. Foldery i tak znalazły się na sali. Kilka miłych starszych pań – uczestniczek wysłuchania – zapakowało do toreb po kilka sztuk naszych folderów, wniosły je do Sali Kolumnowej i rozdały. Uśmiechając się do siebie mówiły: pamiętasz? W latach osiemdziesiątych też nosiłyśmy nielegalne druki.

Chcę, aby zobaczył Pan jeszcze dwa ważne wystąpienia. Szymona – młodego mężczyzny z zespołem Downa – i Jego Rodziców. Szymon wiedział, że na komisji posłowie rozmawiają o zabijaniu takich osób jak on. Przyszedł im powiedzieć, że przecież jest szczęśliwy…

Weronika Krawczyk, której bronimy przed lekarzem-aborterem w sądzie w Starogardzie Gdańskim – także przyjechała na wysłuchanie. W swoim genialnym wystąpieniu rozbiła całą aborcyjną narrację. Jak? Zobaczy Pan poniżej.

Szanowny Panie,

Wielka bitwa o życie dzieci nie byłaby możliwa, gdyby nie gigantyczny wysiłek wielu osób, które przyjechały z całej Polski. Niektórzy z nich potrzebowali pomocy finansowej, by pokryć koszty podróży – wspieramy ich dzięki pomocy Przyjaciół Fundacji. Jestem ogromnie wdzięczna każdemu, kto był w Sejmie, ale i tym osobom, które zasilają Fundację finansowo – niejako „od zaplecza”

Dziękuję.

Walczymy dalej, bo zwolennicy aborcji – choć sromotnie przegrali to posiedzenie – będą dalej naciskać na posłów, by legalizowali ludobójstwo. Już 26 maja komisja ma się zebrać po raz kolejny. Nasz nacisk na polityków musi być większy niż aborcyjna presja

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jeszcze raz dziękuję za obecność, wpłaty, pamięć w modlitwie. Włączając się w działania pro-life w każdy z tych sposobów robi Pan wielkie rzeczy!

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Dyktatura ciemniaków czyli liber idiotorum

Dyktatura ciemniaków czyli liber idiotorum

Izabela Brodacka

„Liber generationis plebeanorum” czyli „Księga rodów plebejskich”, zwana „Liber Chamorum”, to dzieło Waleriana Nekandy Trepki zachowane w rękopisie pochodzącym z 1626 roku. Wydane drukiem po raz pierwszy w 1963. Księga ma na celu ośmieszenie fałszywej szlachty czyli podszywających się pod cudze nazwiska i herby samozwańców. Wyliczono alfabetycznie 2534 nazwisk osób bezpodstawnie przypisujących sobie przynależność do stanu szlacheckiego. Poczet ten otwiera Abramowicz, furman z Biecza, a zamyka Żyznański szewc z Chęcin. Dzieło Trepki poza kompromitowaniem samozwańczych, rzekomych arystokratów i ziemian ma spore walory literackie.

Furman z Biecza ( swoją drogą to piękne miasteczko w Beskidzie Niskim) miał pełne prawo do swojej plebejskiej godności i powinien w tej kwestii brać przykład z dumnych tatrzańskich górali. Ośmieszał się jednak przypisując sobie arystokratyczne pochodzenie. Podobnie szewc z Chęcin. Nie bez przyczyny mawiało się w Polsce: „ pilnuj szewcze kopyta” co oznacza: „ rób to co potrafisz i nie podszywaj się bez sensu pod cudze herby”.

Po wdrożeniu w Polsce sowieckiego ładu nasi walczący o demokrację socjalistyczną notable i wysławiający ten ład literaci jak jeden mąż powinni być wpisani do współczesnej im „Liber Chamorum”. Nie dlatego, że nie mieli arystokratycznego pochodzenia lecz dlatego, że upodobali sobie cudze mieszkania, cudze dwory i pałace, cudze meble i fortepiany. Zadawali szyku w tak zwanych „domach pracy twórczej”- w będącym własnością Radziwiłłów Nieborowie, w należących do Potulickich Oborach a nawet w zamku Niedzicy gdzie utworzono dom pracy twórczej historyków sztuki. Zajmowali ukradzione przez dekret Bieruta cudze wielopokojowe mieszkania podczas gdy prawowici właściciele tych mieszkań gnieździli się w suterynach. Egalitaryzm komunistycznych notabli od początku był tylko pretekstem do rabunku, a ich „twórczość” (częściej twórczość ich żon) sposobem usankcjonowania tego rabunku. Któż dziś pamięta te wszystkie „ Pamiątki z celulozy” i podobne im socrealistyczne brednie. Kto chciałby zachwycać się obrazem Aleksandra Kobzdeja pod tytułem: „ Podaj cegłę”.

Wśród „demokratów” wkrótce zapanowała moda na doszukiwanie się arystokratycznych czy ziemiańskich przodków i popisywanie się serwisami i sztućcami przydzielonymi im przez władze czyli przez ich kumpli z komunistycznych jaczejek. Wiele obrazów zrabowanych w pałacach i dworach, podobno w celu umieszczenia ich w Muzeum Narodowym, zostało oddanych komunistycznym notablom w depozyt, a księga depozytów dziwnym trafem zaginęła. Wprawdzie przy rekrutacji na studia dzieci komuchów powoływały się na plebejskie pochodzenie ich rodziców, lecz w sytuacjach towarzyskich starały się o tym szybko zapomnieć.

Nie ma w tym nic niezwykłego. Podobno w USA liczba osób twierdzących że są potomkami osadników, którzy 16 września 1620 roku, przybyli do Ameryki na małym kupieckim galeonie „Mayflower” sięga obecnie kilkunastu milionów, a podróżników było tylko około stu. Potrzeba podszywania się jest jak widać ponadczasowa.

W naszych trudnych czasach podszywanie się pod arystokrację jest już właściwie passé, ważniejsze, bo przynoszące większe szkody społeczeństwu jest podszywanie się idiotów pod ludzi rozumu.

Czas więc na współczesną „Liber idiotorum”

  1. Paulina Henning- Kloska minister klimatu i środowiska powiedziała : „ energię będziemy produkować z prądu”. Ustawę o wiatrakach musiał pisać jej lobbysta i musiał jej pilnować na sali sejmowej, żeby się nie zbłaźniła referując  tę ustawę.
  2. Ewę Kopacz warto zacytować dosłownie: „Przypomnę strasznie dawne czasy. Wtedy, kiedy jeszcze były dinozaury, a ludzie nie mieli jeszcze żadnych strzelb, nie mieli broni nowoczesnej, która pozwoliłaby im je zabić. Wie pani, co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura. Wiadomo, że od jednego rzucenia tym kamieniem na pewno dinozaur nie padł. Ale jeśli przez miesiąc, dwa miesiące rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać” – mówiła Ewa Kopacz w programie „Fakty Opinie”. Pomyliła się o 60 milionów lat gdyż dinozaury wyginęły około 60 milionów lat przed pojawieniem się człowieka.
  3. Urszula Zielińska zadeklarowała szybką redukcję emisji CO2 o 90%. Raczej nie umie liczyć procentów. [Ona to oświadczyła w Unii Europejskiej, w imieniu Polski]
  4. W czasie swojej kariery politycznej Ryszard Petru, zasłynął licznymi wpadkami i przejęzyczeniami.

O sędzim Igorze Tulei Petru powiedział „sędzia Stuleja”. Mówił również o dokonywaniu aborcji w „12-20 miesiącu ciąży. Zresztą oba pojęcia „ciąży” i „aborcji” też zdarzało mu się traktować jako synonimy, gdy w rozmowie z dziennikarzami opowiadał o „ograniczeniu możliwości dokonywania ciąży”. Kilka lat temu podczas konferencji prasowej mówiąc o systemie edukacji ówczesny lider „Nowoczesnej” oznajmił przed kamerami: „Po świętach, przypomnę, jest sześciu króli”.

  1. Józefaciuk dyrektor szkoły, nauczyciel, poseł na Sejm, nie zna i nie potrafi się nauczyć od dziennikarzy zasad trójpodziału władzy. Kilka razy stwierdził w czasie wywiadu, że władzę wykonawczą sprawuje Sejm.
  2. Katarzyna Kotula, minister do spraw równości, życzy nam na Wielkanoc „widzialności transpłciowości”.
  3. Anna Orawiec, nota bene lekarz położnik, podczas debaty prowadzonej przez Roberta Mazurka odpowiadając na pytanie jednego z widzów stwierdza: „Z punktu widzenia biologii pasożytnictwo to jest sytuacja, w której jedna oso.. jeden organizm zabiera od drugiego i nie daje nic w zamian. I ciąża w pewien sposób jest taką sytuacją, ponieważ płód nie odżywia w żaden sposób kobiety. Więc jest pasożytem, ale większość kobiet jednak na to pasożytnictwo się decyduje i jest szczęśliwe z tego pasożyta, który jest w środku”.
  4. „Skoro natura nie zrobiła tego przekopu, to wydaje mi się, że to nie ma sensu. Gdyby natura chciała, żeby był tam przekop, to by był” – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z dziennikarzem programu śledczego Anity Gargas na temat przekopu Mierzei Wiślanej.

Gdyby natura chciała, żeby oni wszyscy mieli rozum to by mieli.

Wmurowano kamień węgielny anty-Kościoła w Polsce. Celebrował Kardynał Ryś

Wmurowano kamień węgielny anty-Kościoła w Polsce. Celebrował Kardynał Ryś

Autor: CzarnaLimuzyna , 16 maja 2024

Brak umiejętności czytania i słuchania ze zrozumieniem jest cechą wspólną współczesnych ludzi. Tym bardziej polecam szczególnej uwadze poniższy cytat.

Chcemy być takim Kościołem – matką w którym wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami i w którym jest miejsce dla każdego bez względu na wyznanie, a nawet więcej: bez względu na religię.

„Bez względu na religię…”. To herezja.

Najpierw argument mniejszego kalibru w formie, kojarzącej się niektórym, parafrazy

Chcemy być taką Polską – Ojczyzną w której wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami i w którym jest miejsce dla każdego bez względu na narodowość, a nawet więcej: bez względu na stosunek do Polski.

Brzmi znajomo? A teraz czas na argumenty poważniejsze

Ekumenizm – droga w ciemności

“ksiądz nowego Kościoła” w osobie kobiety. W głębi, po lewej bp Marek Marczak

Cytowane słowa wygłosił bp Marek Marczak podczas tzw. Ekumenicznej Drogi Światła w Łodzi. W procesji przerywanej krótkimi przemówieniami uczestniczyli duchowni różnych wyznań fałszywie tytułowani „księżmi”.

Każda dotychczasowa rewolucja na ziemi miała inspiracje satanistyczne podane do wierzenia w formie nowych ideologii lub nowych religii. Modernizm w kościele jest rodzajem rewolucji. Moderniści liczą na bierność wiernych, na brak sprzeciwu wobec herezji.

Budowa jednego Kościoła „bez względu na religię” trwa od dawna. Właśnie przeszliśmy do nowej mądrości etapu. Wiele poprzednich etapów przegapiliśmy. Z tego powodu trudno zastosować poniższe:

18 15 Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa*. 17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! 18 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie*. 19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich» /Mt 18,15-20/

Co dziś oznacza „donieść Kościołowi” na czele którego stoi jawny heretyk?

Niezależnie od tego nic nie zwalnia nas z myślenia!

„Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

A w czyje imię będzie zbierać się wspólnota według cytowanych słów „Kościół” w którym gromadzić się będą „bez względu na religię”?

Jak będzie wyglądać droga tej nowej wspólnoty, gdy tarczą jej nie będzie wiara w Jezusa Chrystusa? Kto będzie ich prowadzić?

Kto oświetla drogę? Katolikom!

Jeden z uczestników pochodu duchowny Kościoła ewangelicko-augsburskiego, Bogdan Wawrzeczko cytując fragment Pisma Świętego

„Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»”– mówił w kontekście słów Ewangelii spłycając przekaz do sfery psychologicznej –

„Jesteśmy podobni do zamkniętych ze strachu uczniów”.

Nie odniósł tych słów do obawy przed ówczesnym prześladowcą- “Żydami”, ani do dzisiejszych prześladowań katolików i ogólnie – chrześcijan, które mają miejsce na całym świecie.

Przywołał strach jako „zamykającą emocję”.

strach jest tym co powoduje, że drzwi są zamknięte, a na zewnątrz jest ten zły świat, tak…

„boimy się tego co zrobiliśmy, naszych grzechów, naszej niewierności (…) boimy się teraźniejszości, bo ona jest za drzwiami naszego strachu… boimy się przyszłości” … strach generowany m.in. przez… wiadomości telewizyjne.

Druga część wypowiedzi była trafna, zawierała bowiem przypomnienie, że pokój jest zbudowany na Chrystusie.

Dłuższy fragment Ewangelii Św. Jana brzmi tak:

19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! 23Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

30 I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. 31 Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Kościół katolicki jest wspólnotą zrzeszająca ludzi wierzących w jednego Boga w trzech Osobach: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Kościół Pielgrzymujący, tryumfujący i cierpiący.

„Tam gdzie jest Jezus Chrystus, tam jest Kościół powszechny” /Św. Ignacy Antiocheński/. Kościół katolicki posiada cały depozyt Prawdy Objawionej.

W tym  znaczeniu Kościół był już powszechny w dniu Pięćdziesiątnicy i takim pozostanie aż do dnia Paruzji.

“Co nadto jest” (sprzeczne z powyższym) od diabła pochodzi.

Friday Funnies: Trigger Alert. The truth and nothing but the truth.

Friday Funnies: Trigger Alert

The truth and nothing but the truth

ROBERT W MALONE MD, MS MAY 17
 
READ IN APP
 















Fauci: ”But honestly, I had no idea it was happening and had nothing to do with it”…




“Scouting America” 

The Boy Scouts of America is no longer. 

Instead, the organization has adopted the“inclusive” name change: “Scouting America”. The reason given is that this allows gay kids, transgender youth, LGBTQ+ leaders, and girls to join. 

Pew Research Center estimates that 25 to 30 percent of children under age 18 in the U.S. live in a single-parent household. In nearly 80% of these homes, the mothers are the custodial parents. Boys sometimes need male mentorship in a gender-exclusive environment, this is particularly important for boys growing up in a single female-parent household. Many of these boys may not have many experiences with a male role model. About 20-25% of all boys in the United States reside in a single female-parent household.

Sex-based differences are real. Boys and girls play and learn differently and sometimes need different lessons. This is truth. No amount of wishful thinking will change our basic biology. Bringing up boys to be well-grounded, responsible young men is difficult work; let’s not make it even harder. 

„It’s just really tragic that an organization that has had such a storied past in terms of the way that it has helped boys become men has just decided that isn’t the place that they want to operate anymore”… Our main thing we want to do is build better men in a culture that’s discounting men at an alarming pace”

Trail Life USA CEO Mark Hancock, CEO of Trail Life, USA – A Christian-based, alternative organization to the Boy Scouts.








Robert Fico przewidział – na kilka tygodni wcześniej – usiłowanie mordu na ważnym, słowackim polityku rządowym

Robert Fico przewidział – na kilka tygodni wcześniej – usiłowanie mordu na ważnym, słowackim polityku rządowym

Data: 17 Maggio 2024 Author: Uczta Baltazara babylonian-empire

Robert Fico, 10 kwiecień 2024 na Facebook’u:

Ignorance, the root and stem of all evil @ivan_8848

Fico predicted assassination attempt weeks ago, blamed media for stoking tensions „I’m just waiting for this frustration, intensified by Dennik N, SME or Aktuality (Slovak news), to turn into the murder of some of the leading government politicians,” Slovak Prime Minister Robert Fico said in a video he posted on social media on April 10.

3 460 Wyświetlenia

10 kwietnia 2024 roku, premier Słowacji, Robert Fico opublikował przesłanie video. Stwierdził w nim:

“Wyborcy partii “Postępowa Słowacja” przeklinają polityków rządowych na ulicach i tylko czekam, kiedy ta frustracja, pogłębiona przez Denník N, SME i Aktuality, przerodzi się w mord na którymś z czołowych polityków rządowych“. Oskarżył również wspomniane media o “dosłowne zachęcanie postępowego wyborcy do chamstwa i agresji”[11]. https://en.wikipedia.org/wiki/Attempted_assassination_of_Robert_Fico

“Po sobocie, definitywnie potwierdziliśmy, że my nie walczymy z obozem o odmiennych poglądach – my walczymy z ludźmi niebezpiecznymi, którzy nie tolerują odmiennych poglądów i są w stanie dopuścić się każdego świństwa w walce z nami. Taka jest obecna (partia) «Postępowa Słowacja» https://en.wikipedia.org/wiki/Progressive_Slovakia https://sk.wikipedia.org/wiki/Progres%C3%ADvne_Slovensko – powiedział premier Robert Fico w nagraniu wideo na portalu społecznościowym.

“Rozumiem, że media szlag trafia, ponieważ nie wpuszczamy ich do naszej politycznej kuchni” – stwierdził we wstępie do swego nagrania. “Ale muszą zaakceptować dzisiejsze wnioski – że zgodziliśmy się we wszystkim” – dodał.

“Wiecie, gdyby wspomniana atmosfera nie była niebezpieczna dla całego społeczeństwa, to byłoby to śmieszne” – powiedział.

“Wyborcy «Postępowej Słowacji» brali Lexaurin po przegranym wyścigu prezydenckim, aby otrząsnąć się z horroru demokratycznego zwycięstwa kandydata koalicji rządzącej, Petera Pellegriniego” – stwierdził premier.

Według Roberta Fico, postępowcy nazywają wyborców koalicji rządzącej “oszołomami”.

“Jako motłoch, który powinien mieć zakaz głosowania. Mówi się, że wstydzą się swoich sąsiadów, których opisują jako wiejsko-rustykalnych” – powiedział Fico.

Stwierdził, że po prostu, wszyscy oprócz nich są, mówiąc wprost, “prymitywnymi kretynami”.

Na filmie premier powiedział, że ci postępowi wyborcy chodzą po ulicach niewybrednie urągając politykom rządowym.

Wyraził zaniepokojenie, kiedy ta frustracja (tak energicznie promowana przez Denník N, SME-ček lub Aktualite)  przełoży się na zabójstwo czołowego polityka rządowego.

“I nie przesadzam ani o milimetr” – dodał.

“Te i inne media dosłownie zachęcają progresywnych wyborców do chamstwa i agresji. Osoby publiczne popierające Petro Pellegriniego, takie jak Attila Végh i Rytmus, są publicznie rozstrzeliwane. I to tylko dlatego, że ośmielili się mieć inne zdanie. Tylko po to, aby po przegranych wyborach parlamentarnych i prezydenckich, na litość boską, nie było trzeciej porażki” – powiedział.

Według Roberta Fico, postępowcy zastraszają obywateli, aby każdy, kto wyraża własne zdanie, wiedział, co go czeka, jeśli nie zagłosuje tak, jak życzą sobie tego Čaputová, Šimečka, Ódor czy Korčok.

“A przed wyborami prezydenckimi zrobili (ci politycy) referendum w sprawie naszego rządu i Fico. Referendum – jako najwyższa forma demokracji bezpośredniej. A kiedy przegrali – nie było to już referendum, ale zarzut, że napadliśmy z maczetami na pałac prezydencki i ukradliśmy koronę z głowy samej Čaputovej” – dodał.

“Co Korčok, jako prezydent, był gotów zrobić przeciwko obecnemu rządowi, skoro był tak pewny zwycięstwa?” – pyta Robert Fico.

“Jaką wojnę zamierzał prowadzić Korčok, skoro nie potrafił poradzić sobie nawet z własną porażką?” – zapytał premier.

Jaki jest typowy postępowy wyborca według Roberta Fico?

“Można to ująć bardzo prosto: osoba, która nie szanuje innych opinii. A takim ludziom trudno, bardzo trudno jest żyć w demokracji”.

“Rządy, którymi kierowałem, nigdy nie podjęły żadnych niedemokratycznych kroków. Za to postępowy wyborca oklaskiwał Čaputovą, gdy udaremniała referenda lub gdy chroniła čurillowców własnym ciałem, lub Lipšica, gdy mordowali całą opozycję za pomocą prawa karnego” – przypomniał.

“My nie walczymy z obozem opinii z przeszłości, z innymi rozwiązaniami… Ale walczymy z niebezpiecznym obozem ludzi nietolerancyjnych, zdolnych do zaakceptowania każdego rodzaju świństwa w walce z nami” – stwierdzil premier.

“Partia ludzi w Radzie Narodowej, wokół Šimečki i Sulíka, zawsze śmiała się, gdy często mówiłem w czasie pytań, że muszą przygotować się do zmiany swoich przywódców. Ponieważ Šimečka i Sulík całkowicie zawiedli. Liberalne media i finansowane z zagranicy organizacje pozarządowe jako właściciele tych partii politycznych nie mogą sobie pozwolić na kolejne fiasko” – powiedział.

“Ani przez chwilę nie wątpię, że wynikiem całkowitej frustracji będzie zastąpienie młodego Šimečki, który jeszcze nie zrozumiał, w co się zaangażował” – dodał premier.

“Jest jasne, że właściciele tej partii wybiorą największego zabójcę partii Smer https://en.wikipedia.org/wiki/Direction_%E2%80%93_Social_Democracy i niedemokratę. A tutaj Zuzana Čaputová wygra w osuwisku, to tylko kwestia czasu. Ale krzyczę głośno: Niech żyje Słowacja! Niech żyje zdrowy rozsądek! Jeśli wyborcy PS (partii «Postępowa Słowacja») go nie mają, pozwólcie nam – którzy reprezentujemy inną Słowację – go mieć. Demokratyczną i suwerenną Słowację. Uśmierć go! https://pl.wikipedia.org/wiki/Mor_ho!_(wiersz) Dobry człowiek, z mojego rodu!” – pożegnał się premier.

https://youtube.com/watch?v=FPp6dEsCyWk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dit%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

https://www.facebook.com/robertficosk/videos/po-sobote-m%C3%A1me-definit%C3%ADvne-potvrden%C3%A9-%C5%BEe-nebojujeme-s-t%C3%A1borom-in%C3%A9ho-n%C3%A1zoru-bojuje/838540771598504

INFO: https://www.hlavnydennik.sk/2024/04/11/premier-fico-toto-je-progresivne-slovensku-bojujeme-s-nebezpecnymi-ludmi-ktori-netoleruju-iny-nazor (automat.)

Słowacja: Pierwsze zachodnie ostrzeżenie? [a bandyta to były SB-k]

magnapolonia
Stanisław Michalkiewicz: Pierwsze zachodnie ostrzeżenie?

Wprawdzie nie ma powodu, by traktować poważnie wszystkie publikacje prasowe, bo zarówno w państwach totalitarnych, jak i w tych, które pysznią się rzekomą swobodą wypowiedzi, media  są niemal w całości kontrolowane, zwłaszcza te, zaliczające się do tzw. głównego nurtu, a więc  – wprzęgnięte w służbę propagandy jeśli nie własnego rządu, to rozmaitych politycznych i innych gangów, które przy ich pomocy załatwiają rozmaite swoje interesy. Od czasu do czasu pojawiają się jednak wyjątki, jako że – jak powiada Pismo Święte – “z obfitości serca usta mówią”.

Niekoniecznie chodzi tu zresztą o podawanie jakichś prawdziwych informacji, co raczej – o dawanie wyrazu pragnieniom serc gorejących, które biją zarówno w piersiach gangsterów, jak i ich prasowych wyrobników. Tak właśnie traktuję niedawną publikację angielskiej gazety “Daily Mail”, która – komentując zamach na słowackiego premiera Roberta Fico – napisała, że “Zachód daje ostrzeżenie”.

Wprawdzie wykonawcą zamachu na słowackiego premiera jest 71 -letni jegomość, zajmujący się literaturą, co to wydał nawet jeden czy dwa tomiki poezyi – co wskazywałoby, że może i ma talent, ale raczej mały – a poza tym leczył się psychiatrycznie – co ujawnił jego syn rodzony – ale jednocześnie wiadomo, że posiadał aktualne pozwolenie na broń – właśnie tę, z której oddał co najmniej 5 strzałów do premiera Fico, z których co najmniej trzy go ugodziły.

Nie jest zatem wykluczone, że mógł być konfidentem którejś ze słowackich bezpieczniackich watah, bo jeśli leczył się psychiatrycznie, a jednocześnie pozwolenia na broń mu nie cofnięto, to może dlatego, że korzystał z bezpieczniackiego parasola ochronnego? Jaki interes miała bezpieczniacka wataha, by mu tę broń zostawić – tego właśnie możemy się domyślać choćby po tym, że – jak się okazało – był zdecydowanym przeciwnikiem obecnego rządu, jaki ukształtował się po niedawnych wyborach na Słowacji.

Jak wiadomo, w następstwie ostatnich wyborów prezydentem Słowacji został pan Piotr Pellegrini, a była pani prezydent, Zuzanna Czaputowa oświadczyła, że zamach na premiera Fico jest “zamachem na demokrację”. Taka była pani prezydent coś tam musi wiedzieć o rozmaitych kulisach, więc skoro tak mówi, to powinniśmy to oświadczenie rozebrać sobie z uwagą. Tym bardziej, że postrzelony przez zamachowca premier Robert Fico nie był postacią bezbarwną, jak np. nasz pan prezydent Andrzej Duda, którego bezpieczniacy nie tak znowu dawno ośmieszyli na oczach całej Polski.

Jak pamiętamy, kiedy akurat zabawiał się w Belwederze w mocarstwowość z panią Swietłaną Cichanouską, co to została wytypowana (czy przypadkiem nie przez CIA?) do wysadzenia w powietrze białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki i wprowadzenia Białorusi do szczęśliwej rodziny krajów demokracji ludowej, czyli – wkręcenia jej w maszynkę do mięsa, na podobieństwo Ukrainy – bezpieczniacy zablokowali mu zepsutym autobusem wyjazd z Belwederu do Pałacu Namiestnikowskiego, w którym akurat schronili się panowie Kamiński i Wąsik.

Myśleli oni zapewne, że pałac prezydencki jest oazą bezpieczeństwa, ale bezpieka bez ceregieli ich tam pojmała, podobno nawet przy udziale funkcjonariuszy ochrony pana prezydenta, którzy najwyraźniej musieli słuchać jakichś innych rozkazów, bo nawet nie próbowali w tym przeszkodzić. Czyich? Tajemnica to wielka, na której buduję swoją ulubioną teorię spiskową, według której bezpieczniacy u progu sławnej transformacji ustrojowej przewerbowali się do służby u Amerykanów, Niemców i Izraela, a część po staremu została przy Rosji.

Ponieważ powstałe wtedy zależności reprodukują się w kolejnych pokoleniach ubeckich dynastii, to znaczy, że naszym nieszczęśliwym krajem rządzą rotacyjnie trzy stronnictwa: Ruskie – obecnie w głębokiej defensywie, czy nawet – w konspiracji – Pruskie i Amerykańsko-Żydowskie, które obecnie – po tym, jak w marcu ub. roku prezydent Józio Biden, w nagrodę za dobre sprawowanie, czyli za odstąpienie od strategicznego partnerstwa z Rosją na rzecz strategicznego partnerstwa z Izraelem, pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu – jest właśnie “ograniczane, wypierane i likwidowane” .

Przez kogo? Przez Stronnictwo Pruskie, wykonujące rozkazy Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen, która z kolei skacze z gałęzi na gałąź przed pierwszorzędnymi fachowcami z BND.

Tymczasem Robert Fico, który po wyborach w roku 2023 został premierem słowackiego rządu, najwyraźniej nie przypadł Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen do gustu, bo nie dość, że się jej nie słucha, jak, dajmy na to, Donald Tusk, czy Mateusz Morawiecki, to jeszcze obwąchuje się z węgierskim premierem Wiktorem Orbanem, który od lat sypie piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, co to ma Europę zawieźć – tym razem nie do Auschwitz, tylko do świetlanej przyszłości, która – jak wiadomo – czeka Europę w IV Rzeszy.

Jak wieszczył jeszcze w roku 1943 na spotkaniu z gauleiterami wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler: małe państwa w Europie nie mają racji bytu, bo tylko Niemcy potrafią prawidłowo Europę zorganizować. Rozumie to doskonale Donald Tusk ze swoimi pretoriany, rozumie to również pan Mateusz Morawiecki, jak i Naczelnik Państwa, którzy tylko gwoli uwodzenia swoich wyznawców używają przed wyborami tromtadrackiej retoryki – a tymczasem Robert Fico jakby tego ani w ząb nie rozumiał i razem z Wiktorem Orbanem wierzga przeciwko ościeniowi.

Nie tylko nie chce wspierać Ukrainy, nie tylko wzdraga się przed potulnym przyjmowaniem i utrzymywaniem wyznaczonych kontyngentów afrykańskich i azjatyckich miglanców, to jeszcze, wbrew aktualnie zatwierdzonym mądrościom etapu,  jest “prorosyjski”, to znaczy – nie jest gotów poświęcić wszystkiego, z istnieniem Słowacji włącznie, żeby tylko dokuczyć zimnemu ruskiemu czekiście Putinowi.

Toteż trudno się dziwić, że w końcu cierpliwość Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen mogła się wyczerpać, podobnie jak cierpliwość bezpieczniaków amerykańskich i w rezultacie mamy “ostrzeżenie”, o którym tak pięknie, z obfitości serca, napisał w “Daily Mail” tamtejszy funkcjonariusz Propaganda Abteilung. Znaczy się – padł rozkaz: “trzaskać!”

Na Słowacji pojawiają się głosy, że może to doprowadzić do wojny domowej. To dla IV Rzeszy byłby prawdziwy dar Niebios, bo wtedy można by tam zastosować odpowiednik naszej ustawy nr 1066, która cały czas przecież obowiązuje, dzięki czemu i na Słowacji mogłoby wreszcie zapanować  prawo i sprawiedliwość, nie mówiąc już o praworządności, która  jest źrenicą argusowego oka IV Rzeszy.

=========================

mail:

„Hospodarske Noviny” przypominają, że zamachowiec pochodzi z miejscowości Levice na południu Słowacji, a przed 1989 rokiem był pracownikiem czechosłowackiej służby bezpieczeństwa. W ostatnich latach sympatyzował z paramilitarną organizacją Słowaccy Poborowi. C. jest sympatykiem partii Progresywna Słowacja (słow. Progresívne Slovensko).

Ładny literat.

Dlatego koledzy pozwolili mu postrzelać. Raczej zachęcili…

Awantura w Sejmie. Feministki i lewacy nie znoszą prawdy.


Awantura w Sejmie Feministki zakłóciły wystąpienie
Fundacja Pro-Prawo do życia

Wczoraj w Sejmie RP odbyło się publiczne wysłuchanie dotyczące morderczych projektów ustaw zgłoszonych przez aborcyjną koalicję. Zabrałem głos w trakcie tego posiedzenia. W oparciu o źródła historyczne przypomniałem zebranym, że projekty opracowane przez aborcyjną koalicję Tuska zawierają identyczne wytyczne wobec Polaków, co hitlerowskie instrukcje wobec naszego narodu z listopada 1939 r., dotyczące traktowania podludzi na terenach okupowanych.

Zebrane na sali feministki i aborcjonistki nie wytrzymały – krzycząc i wrzeszcząc zakłóciły moje wystąpienie. Może Pan zobaczyć całe zajście na poniższym nagraniu. Właśnie tak wygląda w praktyce „debata” w wykonaniu zwolenników aborcji. Zaczadzone propagandą umysły i zatwardziałe serca nie dopuszczają do siebie jakichkolwiek argumentów. Aborcjoniści, za pomocą zmasowanej propagandy medialnej, pracują nad tym, aby takie stało się całe nasze społeczeństwo – otumanione i bezrefleksyjnie mordujące własne dzieci. Właśnie dlatego trzeba docierać z prawdą o aborcji do kolejnych Polaków.Krzyki, wrzaski i wyzwiska – tak po stronie aborcjonistów wygląda „debata publiczna” na temat aborcji w Polsce. To wszystko jest elementem zagłuszania publicznego mówienia prawdy i faktów na temat aborcji. To również sposób na zagłuszanie własnego sumienia.

Aktywiści aborcyjni doskonale znają prawdę o aborcji, gdyż sami w niej uczestniczą poprzez pomoc kobietom w domowych aborcjach pigułkowych lub jako lekarze w szpitalach, gdzie mordują dzieci w łonach matek za pomocą okrutnych metod zadawania śmierci. Na własne oczy widzą dzieci zamordowane przez siebie lub przy swojej pomocy. Wiele aborcjonistek otwarcie przyznaje się do tego, że same dokonały aborcji i zabiły własne dziecko. Najczęściej robią to w domach wywołując poronienie przy pomocy aborcyjnych tabletek. 

Dlaczego zatem widząc to wszystko dalej mordują i popierają mordowanie dzieci?

Aborcja to ogromne, straszliwe zło. Matka morduje własne dziecko zamiast dać mu życie. Ogromnym złem jest także jakikolwiek współudział w tym procederze. Jest to zło tak wielkie, że człowiek w swojej słabości próbuje je zagłuszyć, wyciszyć, wyprzeć się go i zrzucić winę na kogoś innego. A to powoduje kolejne, straszliwe skutki. Jak mówił Sługa Boży abp Fulton Sheen:

„Najgorszą rzeczą na świecie nie jest grzech, lecz wyparcie się grzechu; jest to grzech niewybaczalny. Jeśli ślepy zaprzecza, że jest ślepy, jakże mógłby on przejrzeć?”

Znane są relacje lekarzy-aborcjonistów, którzy osobiście zamordowali tysiące dzieci. Widząc czym jest aborcja mordowali dalej, oddalając od siebie wyrzuty sumienia. Właśnie do tego prowadzi współudział w aborcji – człowiek staje się ślepy wobec tego co zrobił i dalej brnie w jeszcze gorsze zło. Według abp Fultona Sheena:

„Najbardziej wyrafinowaną formą pychy, najbardziej niegodziwą formą ucieczki od problemu jest powstrzymywanie się od rachunku sumienia, tak aby przypadkiem nie odkryć w nim grzechu.”

Taką formą ucieczki od problemu jest aktywizm aborcyjny, do którego masowo zachęcane są Polki poprzez media i organizacje aborcyjne. Właśnie dlatego feministki i aktywistki aborcyjne głośno krzyczą i wrzeszczą – boją się stanąć w prawdzie i spojrzeć w głąb własnego sumienia. Nie chcą również pozwolić, aby do społeczeństwa dotarła prawda na temat tego, czym jest aborcja, gdyż doskonale znają siłę oddziaływania zdjęć z aborcji na ludzką świadomość. Jak podsumowuje to abp Fulton Sheen:

„Wypieranie się własnej winy prowadzi do większego grzechu, gdyż twoje sumienie staje się coraz bardziej obojętne (…) Wreszcie, wypieranie się własnej winy prowadzi do rozpaczy, która przekształca się w fanatyzm skierowany przeciw religii i moralności.”

Takiego fanatyzmu i nienawiści każdego dnia doświadczają wolontariusze naszej Fundacji, którzy na ulicach polskich miast głoszą prawdę o aborcji i modlą się o nawrócenie aborcjonistów. Doświadczyliśmy tego również wczoraj w Sejmie. Na przykładzie aktywistek aborcyjnych doskonale widać przerażające skutki aborcji – duchowe, psychiczne i moralne.

Aborcjoniści chcą, aby takich skutków doświadczało całe nasze społeczeństwo po tym, jak mordowanie dzieci w łonach matek zostanie upowszechnione na masową skalę.

Ustawy forsowane w Sejmie RP przez aborcyjną koalicję to kalka postulatów zaczerpniętych z hitlerowskich planów postępowania z podludźmi na okupowanych przez III Rzeszę terytoriach. Zawierają dwa główne rodzaje działań: legalizować i rozpowszechniać aborcję przy równoczesnym deprawowaniu moralnym społeczeństwaAnalizowaliśmy te wytyczne szczegółowo jakiś czas temu na naszej stronie. Celem tych działań jest biologiczne zniszczenie narodu Polskiego. 

Gdy aborcjoniści usiłują upowszechnić aborcję, a przy tym zagłuszyć prawdę i własne sumienia, my musimy prawdę głosić i docierać z nią do kolejnych osób. Trzeba to zrobić zanim do Polaków trafi aborcyjna propaganda, która zniszczy ich świadomość. Konieczna jest także publiczna modlitwa w intencji powstrzymania dzieciobójstwa i nawrócenia osób uwikłanych w proceder aborcji. Akcja uliczna [foto]Jak powiedziała nam pani Anna, która przysłała swoje świadectwo do naszej Fundacji:
„Widziałam zdjęcie zabitego dzieciątka w łonie matki już w podstawówce i owszem – było to dla mnie szokujące i drastyczne, ale nie w takim sensie, że czegoś się zaczęłam bać albo że wywołało to u mnie jakąś traumę. Byłam zszokowana tym, że jakikolwiek lekarz mógł zrobić komuś coś takiego, że jakakolwiek matka mogła skazać na to swoje dziecko. To zdjęcie zobaczone w dzieciństwie sprawiło, że już od tamtej pory do teraz jestem przekonana o tym, że aborcja jest złem (…) Nie żałuję, że zobaczyłam w dzieciństwie to drastyczne zdjęcie, bo być może właśnie dzięki temu, że mam je cały czas w pamięci, aborcja nawet przez myśl mi nie przeszła, gdy sama znalazłam się w trudnej sytuacji i być może właśnie dlatego mam teraz wspaniałego synka.”
Dlatego w całej Polsce organizujemy takie niezależne akcje informacyjne i publiczne różańce. Nasz przekaz jest prosty w odbiorze, nie pozostawia złudzeń i wątpliwości, zostaje w pamięci i porusza sumienie. 

Chcemy, aby takich akcji było coraz więcej w kolejnych miastach.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, żeby umożliwić nam przeprowadzenie kolejnych takich działań: niezależnych, ulicznych akcji informacyjnych i publicznych modlitw różańcowych.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Nasze akcje przemawiają mocno do serc i umysłów. Służą temu, aby uświadomić ludziom, że aborcja to okrucieństwo wobec bezbronnych dzieci, które trzeba jak najszybciej powstrzymać. Proszę Pana o wsparcie tych działań. 

Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Kandydat Grzegorz Braun rozdaje autografy na… gaśnicach

Grzegorz Braun rozdaje autografy na… gaśnicach

12 maja 2024 grzegorz-braun-rozdaje-autografy-na-gasnicach

 

Grzegorz Braun na spotkaniu w Proszowicach / zdjęcie: X/Grzegorz Braun

To już chyba stał się stały element podczas spotkań z posłem Grzegorzem Braunem z Konfederacji, czyli autografy, które składa na gaśnicach.

Nie inaczej było podczas sobotniego spotkania w Proszowicach, gdzie na scenie ustawiała się kolejka młodych ludzi z gaśnicami. Jak widać, sympatycy Grzegorza Brauna docenili jego akcję gaśniczą w Sejmie. Zresztą, zapraszając na swoje spotkania wyborcze poseł Konfederacji sam zachęca do tego, aby przynosić gaśnice do podpisu.

Poseł Grzegorz Braun odbywa teraz serię spotkań wyborczych. Ma to związek z jego startem do Parlamentu Europejskiego. Braun startuje z drugiego miejsca na liście małopolskiej i świętokrzyskiej. Jego głównym rywalem do mandatu posła w europarlamencie jest Konrad Berkowicz.

Wpis

Rozmowa

Grzegorz Braun

@GrzegorzBraun_

Wszystkim uczestnikom sobotniego spotkania otwartego w #Proszowice bardzo dziękuję za życzliwe przyjęcie – szczególnie tym najmniejszym! Do zobaczenia w następnych punktach mojej trasy eurokołchozowej! #Małopolskie #Świętokrzyskie #ŻebyPolskaByłaPolska #DrużynaBrauna

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

14,4 tys. Wyświetlenia

Jawna APOSTAZJA. „Kard.” Ryś buduje „kościół”, w którym „jest miejsce dla każdego, bez względu na wyznanie, a nawet na religię”.

Uwaga, grupa biskupów tworzy zalążki nowego „Kościoła Światowego” w Polsce ! Skandaliczna mowa biskupa Marczaka. Kard. Ryś patronuje. „ks. Monika Borkowska” naucza.

Uwaga, grupa biskupów tworzy zalążki nowego Kościoła Światowego w Polsce ! Skandaliczna mowa biskupa

Smutna to wiadomość, że na naszych oczach w jeszcze katolickiej Polsce grupa biskupów tworzy zalążki nowego Kościoła Światowego. Drodzy bracia i siostry, gwarantuję, że będziecie musieli mocno trzymać się krzeseł, żeby z nich nie pospadać, gdy puszczę wam fragment wystąpienia bp Marczaka, które miało miejsce w Łodzi 11 maja w sobotę podczas haniebnej mistyfikacji Drogi Krzyżowej o nazwie Ekumeniczna Droga Światła.

=========================================

13 minut

Budują „kościół”, w którym „jest miejsce dla każdego, bez względu na wyznanie, a nawet na religię”.

Małpa Pana Boga proponuje: „Ekumeniczna Droga Światła”.

==========================

https://www.archidiecezja.lodz.pl/aktualnosci/2024/05/ze-swiatlem-po-lodzkich-drogach-ekumeniczna-droga-swiatla-przeszla-przez-lodz

W czasie drogi, uczestnicy zatrzymali się 14 razy i po wysłuchaniu fragmentów biblii opowiadających o Chrystusie Zmartwychwstałym, komentarz do perykop ewangelicznych wygłosili duchowni różnych wyznań chrześcijańskich oraz Kościoła Katolickiego.

  • Stacja I – Jezus powstaje z martwych – bp Marek Izdebski – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja II – Apostołowie przybywają do pustego grobu – ks. Jacek Zdrojewski – Kościół Polskokatolicki
  • Stacja III – Zmartwychwstały Pan objawia się Marii Magdalenie – ks. Stanisław Bankiewicz – Starokatolicki Kościół Mariawitów
  • Stacja IV – Zmartwychwstały Pan ukazuje się uczniom na drodze do Emaus – ks. Fryderyk Domaradzki – Społeczności Ewangelicznej Kościoła Chrystusowego w Polsce
  • Stacja V – Zmartwychwstały Pan objawia się uczniom przy łamaniu chleba – ks. Monika Borkowska – Kościół Ewangelicko-Reformowany
  • Stacja VI – Zmartwychwstały Pan ukazuje się apostołom – ks. Bogdan Wawrzeczko – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja VII – Zmartwychwstały Pan przekazuje uczniom władzę odpuszczania grzechów – kard. Grzegorz Ryś – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja VIII – Zmartwychwstały Pan umacnia wiarę Tomasza – ks. Leszek Wakuła – Kościół Chrześcijan Baptystów
  • Stacja IX – Zmartwychwstały Pan spotyka uczniów nad Jeziorem Galilejskim – s. Leonarda Kuniszewska – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja X – Zmartwychwstały Pan przekazuje władzę pasterską Piotrowi – Wspólnota Chemin Neuf – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XI – Zmartwychwstały Pan daje uczniom nakaz misyjny – ks. Krzysztof Kłusek – Kościół Ewangelicko – Metodystyczny
  • Stacja XII – Zmartwychwstały Pan wstępuje do Ojca – bp Jan Cieślar – Kościół Ewangelicko-Augsburski
  • Stacja XIII – Uczniowie z Maryją oczekują w wieczerniku na Zesłanie Ducha Świętego – bp Marek Marczak – Kościół Rzymskokatolicki
  • Stacja XIV – Zmartwychwstały Pan posyła uczniom obiecanego Ducha – ks. Michał Makula- Kościół Ewangelicko-Augsburski

=============================

Sądziłem, że to może przesadna interpretacja oburzonego katolika.

Wszedłem na powyższą Stronę Archidiecezji – tam to jest, a nawet więcej.. .

Jawa APOSTAZJA.

Mirosław DAKOWSKI

======================

mail:

Przecież u tych różnych lutrów, kalwinów i innych protestantów nie ma sakramentu kapłaństwa, więc nie ma księży, biskupów.

Czemu oni nie zwrócili na to uwagi Rysiowi???

============================

mail:

Liberalne nieporozumienie. „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”.

Liberalne nieporozumienie. „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”.

Adam Wielomski wielomski-liberalne-nieporozumienie

Ostatnio coraz częściej pod moimi wpisami w mediach społecznościowych widzę protesty osób związanych z ruchem samo definiującym się jako „wolnościowy”, czy też „korwinistyczny”. Protesty pojawiają się, gdyż piszę o liberalizmie i liberałach, rozumiejąc pod tym pojęciem Tuska, Hołownię, Justina Trudeau czy Emmanuela Macrona. Widzę irytację, gdy piszę, że ustawy o cenzurze wobec osób LGBT, proponowane przez min. Bodnara, to postulat charakterystyczny dla współczesnego liberalizmu, który coraz bardziej ogranicza wolność słowa. Widzę tę irytację, gdy piszę, że ograniczenia wolności słowa dla rusofilów są jak najbardziej zgodne z zasadami „wolnego świata”. Przykłady te można byłoby mnożyć. Zarzut jest zawsze ten sam: „To nie są żadni liberałowie! To zamordyści!”. Protestujących nie przekonuje, że sami wyżej wymienieni się za liberałów uważają, a także to, że w mediach i literaturze naukowej tak są określani. Protestujący nie przyjmują do wiadomości, że liberalizm od czasów Locke’a i Constanta radykalnie się zmienił i z „ich” liberalizmem „wolnościowym” nie ma już wiele wspólnego, gdy tylko z ogólnych frazesów przejdziemy do konkretów. Trudno mi wyjaśniać pod każdym postem o co chodzi, zrobię to więc w tym tekście, link do którego będę potem wklejał gwoli wyjaśnienia.

Spór polega na tym, że „wolnościowcy” traktują liberalizm jako ideologię meta-historyczną, czyli taką samą w XIX, XX i XXI wieku, od której wariacje w poszczególnych krajach, narodach i epokach mają charakter drugorzędny. Oto meta-historyczna ideologia nauczająca o nieprzedawnialnych i uniwersalnych uprawnieniach jednostki ludzkiej, których nie ma prawo ograniczyć ani żadne państwo, ani większość. Pośród tych uprawnień „wolnościowcy” wyliczają absolutnie pojęta prawa własności, wolności słowa, druku (Internetu), które z natury przysługują wszystkim. Są to uprawnienia naturalne, które nie mogą być limitowane przez kogokolwiek, wyjąwszy sytuację, gdy nasza wolność ogranicza wolność innych ludzi (słynna przypisywana Kantowi formuła, że „wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się nos mojego sąsiada”). Z punktu widzenia tych idei krytykowany jest następnie, jako „socjalizm”, cały współczesny świat, włącznie z tymi, którzy uważają się i są określani mianem „liberałów”, choć raz za razem gwałcą te naturalne i absolutnie pojmowane prawa. Stąd na przykład niezrozumiała dla mnie (jako dla nie-liberała) ekscytacja środowiska wolnościowego debatą Mentzen-Petru, po której środowisko to spodziewało się, że „wolnościowiec zaorze socjalistę”. Dla mnie Petru to postać zupełnie obojętna, z obcego mi świata ideowego, kojarząca mi się wyłącznie ze Świętem Sześciu Króli. Jednak dla wolnościowców debata miała wykazać wyższość liberalizmu wolnościowego nad współczesnym.

Dziś w „wolnym świecie” za liberałów uważa się ze 2/3 ludzi, gdy poglądy wolnościowe wyznaje może ze 2%. To powoduje irytację u prawdziwych liberałów przeciwko ludziom za liberałów się podających. Argument ilościowy o liczbie zwolenników tych dwóch liberalizmów, co do swojej istoty sprzecznych ze sobą, nie może jednak zostać uznany za rozstrzygający, choć oczywiście powoduje, że Tusk, Hołownia, Trudeau i Macron są powszechnie uznawani za liberałów. Istota rzeczy tkwi gdzie indziej, a mianowicie we wspomnianej przeze mnie meta-historyczności ideologii liberalnej. Każdy badacz myśli politycznej, a takim jestem z zawodu, zna pojęcie „społecznej funkcji idei”. To inspirowane socjologią stanowisko polegające nie tylko na opisie danej ideologii i jej głównych idei, lecz znalezieniu grup społecznych, którym dane idee służą jako uzasadnienie dla zdobycia lub utrzymania władzy. Współczesny liberalizm należy rozpatrywać nie z perspektywy ideologii liberalnej, lecz ze społecznej funkcji idei, czego nie przyjmuje kierunek korwinistyczno-wolnościowy.

W moim przekonaniu esencją liberalizmu nigdy nie było ugruntowanie absolutnej wolności i poszanowania praw natury dla wszystkich ludzi. Była to rewolucyjna ideologia polityczna, powstała w Anglii w XVII, a upowszechniona w Europie w XVIII i XIX wieku, której celem było obalenie świata tradycyjnego, opartego na monarchii absolutnej, państwie konfesyjnym i społeczeństwie stanowo-korporacyjnym z dominującą pozycją szlachty. W to miejsce liberałowie chcieli zbudować republikę lub monarchię parlamentarną, religijnie indyferentną i z dominacją polityczno-ekonomiczną bogatego mieszczaństwa. Liberalizm był ideologią bogatego mieszczaństwa („burżuazji”) przeciw społeczeństwu tradycyjnemu. Został stworzony przez intelektualistów z tej grupy społecznej i dla tejże grupy. Hasło „wolności dla wszystkich” było dla plebsu, aby go zradykalizować i popchnąć na barykady, aby zdobył władzę dla mieszczan. Lud nie miał być wolnym. Dlatego przez cały XVIII i XIX wiek liberałowie ograniczali prawa wyborcze do 1-8% najbogatszych (czyli „burżuazji”), głosząc równocześnie „suwerenność narodu”; w czasie pierwszej fazy Rewolucji Francuskiej to liberałowie znacjonalizowali majątki duchownych i szlachty, aby następnie „sprywatyzować” je w swoje ręce za 0,5 do 10% ich rynkowej wartości; głosili wolność religijną, ale nie dla „reakcyjnych” katolików (Locke wykluczał katolików z zasady tolerancji religijnej i uznawał prawo Anglików do buntu wobec króla, gdyby na katolicyzm przeszedł).

Przykłady podobne można mnożyć i dochodzimy przy ich pomocy do wniosku, że idee wolności nie miały służyć wszystkim, tylko „grupie trzymającej władzę”, czyli wielkiej burżuazji, która dziś z grup narodowych przeistoczyła się w światową finansjerę i właścicieli wielkich korporacji, czyli w globalistów. I grupa ta kontynuuje starą liberalną tradycję, że wolność to hasło dla wszystkich, ale to my definiujemy czym jest wolność ku naszej korzyści. Gdy globaliści toczą wojnę z Rosją, to o Rosji nie wolno powiedzieć i napisać nic dobrego; gdy bawią się na „wyspie Epsteina”, to nie wolno krytykować LGBT, etc.

Słowem, to klasyczna oligarchia z liberalizmem jako ideologią swojej władzy, która to ideologia jest przemodelowywana wedle potrzeb.

Adam Wielomski