„Najważniejsze, żeby to zboże, które już jest w Polsce, jak najszybciej wyjechało”
„Trzeba opróżnić magazyny zboża”. Nowy minister rolnictwa przedstawia priorytety
…na razie dzieje się to na mocy porozumienia ustnego z Ukrainą. 2023-04-11 oproznic-magazyny
Najważniejsze jest, by zboże, które jest w Polsce jak najszybciej wyjechało – przekonuje nowy minister rolnictwa Robert Telus po spotkaniu z przedstawicielami organizacji rolniczych w Rakołupach. Tym bardziej, ze nieuchronnie zbliża się nowy sezon.
Podczas briefingu w Rakołupach minister podkreślił też, że ceny zboża są niskie w całej Europie, nie tylko w państwach graniczących z Ukrainą, a jedną z przyczyn tego stanu jest to, że do Europy cały czas trafia zboże z Rosji.
Jak zaznaczył, jeszcze we wtorek odbędzie się spotkanie sztabu kryzysowego ministrów, poświęcone sytuacji ze zbożem. „Najważniejsze, żeby to zboże, które już jest w Polsce, jak najszybciej wyjechało” – oświadczył Telus.
Zapytany o to, kiedy wspomniane dokumenty zostaną wysłane do Unii Europejskiej podkreślił, że zależy mu na tym, aby to było wspólne stanowisko krajów uczestniczących we wtorkowym spotkaniu. „Jeżeli moi odpowiednicy z innych krajów (…) nie będą chcieli z różnych racji, to ja sam na pewno wystąpię w najbliższych dniach” – poinformował Telus.
Odnosząc się do sprawy monitorowania tranzytu zboża z Ukrainy przez Polskę podkreślił, że na razie dzieje się to na mocy porozumienia ustnego z Ukrainą. „Mam nadzieję, że w piątek będzie podpisane porozumienie ze stroną ukraińską. Monitorować będziemy razem, ale to Ukraina będzie kontrolować i udzielać licencji na wywóz zboża tym firmom, które będą wywozić tylko tranzytem” – uzupełnił minister rolnictwa.
—————————
NBP: W IV kwartale notowano wysoki import towarów rolnych, głównie z Ukrainy
„Na wysokim poziomie utrzymała się dynamika importu produktów rolnych. Ich wartość w porównaniu z rokiem poprzednim zwiększyła się o 30,6 proc.” – podał NBP.
„Duży wpływ miał na to wzrost przywozu z Ukrainy. Jego wartość w końcu 2022 r. zwiększyła się do blisko 5 mld zł, tzn. była ponad trzykrotnie większa w porównaniu z rokiem poprzednim” – dodał.
NBP podaje, że największe wzrosty nastąpiły w imporcie rzepaku, kukurydzy, cukru, pszenicy oraz oleju słonecznikowego.
————————-
Telus: Zwrócę się do UE, żeby zrewidowała sprawę ceł — od czerwca
Podczas briefingu w Rakołupach minister zaznaczył, że „nie może być tak, że w tej sprawie pomagają tylko niektóre kraje, które są najbliżej, ponoszą koszty tej pomocy, a inne kraje nie ponoszą kosztów tej pomocy”.
„Dlatego (…) po tym spotkaniu zwrócę się do moich odpowiedników z tych krajów, żebyśmy wspólnie wystąpili do UE, żeby bardzo mocno zrewidowała sprawę ceł od czerwca, bo to jest najważniejsza rzecz, żebyśmy to wspólnie zrobili w ten sposób, żeby ta alokacja tych produktów była równomiernie rozłożona po Europie” – powiedział Telus.
Minister Telus – jak wskazał resort rolnictwa we wtorkowym wpisie na Twitterze, ma w środę wystąpić do swoich odpowiedników, by spotkanie nastąpiło „jak najszybciej”. „Chociażby online. Chciałbym, abyśmy czuli wzajemnie swoje poparcie” – wskazał Telus, cytowany we wtorkowym wpisie na Twitterze MRiRW.
AgroUnia: To puste obietnice
Przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” Tomasz Obszański podkreślił, że [—- pieprzył; usuwam więc. md]
Na przygranicznych polach na granicy z Ukrainą leżą hałdy zgniłego ziarna, głównie kukurydzy i pszenicy. To wierzchnia warstwa zbutwiałego zboża, jakie transportowane jest z Ukrainy wagonami kolejowymi, tzw. węglarkami.
Porośnięte kożuchem zgniłe ziarno na wagonach węglowych
O problemie jakości importowanego do Polski zboża z Ukrainy wielokrotnie alarmowali protestujący rolnicy z okolic Hrubieszowa i Zamościa, którzy na co dzień obserwują ten proceder. Mimo protestów, władze utrzymują, że „transportowane z Ukrainy zboże jest plombowane i badane jakościowo w miejscu docelowym”.
Wagony węglowe, którym transportowane jest zboże często nie mają żadnej okrywy, co powoduje zamoknięcie wiezionego zboża. Na powierzchni takiego transportu tworzy się kilkunasto-centymetrowy kożuch typowy dla zbutwiałego, gnijącego ziarna. Ta wierzchnia warstwa jest zbierana i wywożona na hałdy. Trzeba podkreślić, że świadczy to o procesach gnilnych zachodzących w całym transporcie ziarna, nie tylko tym, które znajduje się na wierzchu.
Ta fatalna jakość sprowadzanego zboża urąga polskim rolnikom, którzy nie mogą sprzedać swoich zdrowych płodów, które zalegają w magazynach – komentują sytuację protestujący rolnicy. Brakuje również mechanizmów śledzenia ukraińskiego zboża wjeżdżającego na teren Unii Europejskiej.
Butwienie ziarna i rozwój pleśni drastycznie zwiększa ryzyko zatrucia mykotoksynami, które są substancjami toksycznymi i kancerogennymi, wytwarzanymi przez niektóre grzyby pleśniowe.
Jak już informowaliśmy, szacuje się, że ponad 3 miliony ton zboża z Ukrainy nie zostało poddane żadnej kontroli sanitarnej.
Rekordowy import z Ukrainy do krajów UE
Warto w tym miejscu przypomnieć, że od początku sezonu 2022/23 (lipiec 2022) do 26. marca, kraje Unii Europejskiej sprowadziły 7,93 mln ton pszenicy w porównaniu do 3,28 mln ton analogicznym okresie przed rokiem.
Olbrzymi wzrost importu dotyczy pszenicy miękkiej i wynika z liberalizacji handlu z dotkniętą wojną Ukrainą.
W tym samym czasie import kukurydzy wzrósł o ponad 70%. Kraje UE sprowadziły 20,3 mln ton kukurydzy (12,4 mln ton w analogicznym okresie przed rokiem). Głównym dostawcą wymienianych zbóż jest Ukraina. Odpowiada za ponad 60% importowanej pszenicy i ponad 50% importowanej kukurydzy.
Niemiecki biotechnolog Hashem Al-Ghalili [ja, echt deutch.. md] przedstawił wizualizację projektu specjalnego laboratorium do produkcji ludzi. Możemy na nim zobaczyć wielką salę pełną futurystycznych kapsuł, wypełnionych tlenem i płynem owodniowym, w którym rozwijają się małe dzieci. W każdym takim laboratorium miałoby się znaleźć 400 sztucznych macic. „Naukowiec” pisze, że dzięki wdrożeniu projektu, na świat mogłoby przychodzić rocznie nawet 30 000 tak wyprodukowanychludzi.
Ta wizja może stać się faktem. W ukraińskim parlamencie został zarejestrowany projekt ustawy, który przewiduje podstawy prawne dla wdrażania tej makabrycznej wizji rzeczywistości. Sprawę opisuje mec. Jerzy Kwaśniewski w newsletterze Instytutu Ordo Iuris.
Jak czytamy, projekt niemieckiego biotechnologa o nazwie EctoLife oprócz, nazwijmy to, „standardowego człowieka” oferowałby także „elitarny pakiet premium”. „Rodzice mogliby wyselekcjonować i dowolnie edytować geny dziecka przed implementacją zarodka do sztucznej macicy, wybierając sobie kolor skóry, oczu i włosów dziecka, a nawet jego siłę fizyczną, wzrost czy inteligencję”.
Przedstawiona przez Hashema Al-Ghaliliego prezentacja nie jest jakimś odrealnionym pomysłem wyciągniętym z powieści bądź filmu Sci-Fi. Prezes Ordo Iuris wskazuje, że wielu przedstawicieli świata nauki jest zdania, że obecna technologia pozwala na jej realizację „Do rozwiązania pozostają tylko kwestie etyczne, prawne i społeczne. Ale te bariery też możemy mieć już wkrótce za sobą” – podkreśla.
„W mediach już pojawiają się artykuły, mające budować społeczne poparcie dla tego szalonego pomysłu. I to nie tylko w mediach zagranicznych. Na jednym z portali Gazety Wyborczej czytamy, że choć sama świadomość, że dzieci miałyby rozwijać się w sztucznych inkubatorach, może być przerażająca, to jednak warto pochylić się nad tym tematem. A co w takim razie z prawem? Tu też nie będzie problemu. Zaledwie dwa tygodnie po opublikowaniu wizualizacji projektu EctoLife, w ukraińskim parlamencie został zarejestrowany projekt ustawy, który przewiduje podstawy prawne dla wdrażania tej makabrycznej wizji rzeczywistości. Projekt złożył poseł partii prezydenta Zełenskiego Sługa Narodu, a Rada Najwyższa skierowała go do dalszych prac” – czytamy.
Projekt ustawy stanowi, że „dopuszcza się rozwój zarodków i noszenie płodów ludzkich metodą ektogenezy – w sztucznym środowisku poza organizmem człowieka”. W uzasadnieniu, jej autorzy wprost odwołują się do projektu EctoLife, stwierdzając, że „Ukraina może stworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju tej technologii”. Autorzy ustawy z entuzjazmem przekonują, że „fabryki ludzi” poprawią sytuację demograficzną na Ukrainie. Ta wizja jest o tyle realna, że już dzisiaj Ukraina należy do europejskich liderów biznesu surogacyjnego – nielegalnego w większości państw Europy.
„Nasi ukraińscy partnerzy podejrzewają, że ustawa może być efektem presji zewnętrznej. Ich zdaniem, państwa zachodniej Europy mogą szantażować Ukraińców, uzależniając wsparcie dla Ukrainy od wprowadzenia tego i podobnych, radykalnych projektów. Przecież niedawno zmuszono w ten sposób ukraińskich posłów do ratyfikacji genderowej Konwencji stambulskiej. Część polityków ukraińskich obawia się, że ukraińskim wyborcom przedstawi się projekt jako niezbędny dla dalszej integracji Ukrainy z Unią Europejską. Nie wykluczają również, że jeżeli projekt nie zostanie szybko odrzucony, stanie się paliwem dla rosyjskiej propagandy przedstawiającej przewrotnie całą Europę jako upadłą moralnie” – napisał mec. Kwaśniewski w newsletterze.
Ordo Iuris nie ma wątpliwości, że ukraińska ustawa ma być swoistym testem przed próbą wprowadzenia podobnych przepisów w innych krajach. „W dalszej kolejności pojawiłyby się pytania o prawa rodziców do wyhodowanych dzieci, a przed polskimi i europejskimi sądami klienci pozywaliby hodowle o wadliwy odcień oczu dostarczonego potomka, zaś producenci żądaliby sądowych nakazów zapłaty za swoje usługi. Produkcja ludzi stałaby się sprawą codzienną” – czytamy.
W serii Q&A na antenie TV ASME Stanisław Michalkiewicz został zapytany o sprawę ukraińskiego zboża w Polsce. W ocenie publicysty, powstaje pytanie, „co robi CBA w tej sprawie?”.
– Jak Pan się odniesie do tej całej sytuacji związanej z ukraińskim zbożem? Czy rzeczywiście Konfederacja ma rację rozdzierając szaty nad tą sprawą? – pytał jeden z widzów.
– Trochę mi to zalatuje protekcjonizmem gospodarczym, co nie przystoi partii wolnorynkowej. Może jednak dobrze, że tanie zboże zalewa nasz rynek, bo będziemy mieli przynajmniej obniżkę cen pieczywa – dodał pytający.
– Okazuje się, że pan się myli. Mimo tego, że to zboże jest tanie, tańsze w każdym razie od polskiego, ale żadnej obniżki cen pieczywa nie mamy, dlatego, że to zboże nie nadaje się do konsumpcji – wskazał Michalkiewicz.
– Ja się na tym nie znam, ale jest taka powszechna opinia fachowców (…) mają wątpliwości czy to zboże nadaje się nawet na paszę. No to rzeczywiście musi być wyjątkowo g******e – skwitował, zaznaczając, że „to jest jedna rzecz”.
– Druga sprawa jest taka, że rząd opinię publiczną polską okłamał, bezczelnie okłamał (…), bo przecież to zboże wcale nie miało zalegać w polskich magazynach, tylko miało trafić do Polski, żeby tranzytem przez Polskę przejechać do bałtyckich portów, gdzie miało być załadowane na statki i przetransportowane w siną dal –przypomniał.
Jak mówił Michalkiewicz, „tak na początku tej całej dziwnej wojny na Ukrainie byliśmy informowani”. – Okazuje się, że to nieprawda, że to zboże wyeksportowane z Ukrainy, ten szajs, przez ukraińskich oligarchów, bo trzeba i to nam wiedzieć, jakie są stosunki własnościowe w rolnictwie ukraińskim. – Tam dominują latyfundia, ponad pół miliona hektarów liczące sobie, które nie są własnością biednych ukraińskich rolników, chliborobów, tylko są własnością oligarchów, m.in. jakichś spółek amerykańskich – powiedział.
W ocenie Michalkiewicza, „to by wyjaśniało potulność naszego rządu”. Jak zaznaczył, „teraz jest pytanie: kto w Polsce to zboże kupił?”. – Bo jeżeli ono zalega w polskich magazynach i nie jest dalej przewożone, tzn. że ktoś to zboże kupił – wskazał.
Publicysta zadał też pytanie „co robi CBA w tej sprawie?”. – To jest afera gospodarcza, korupcyjna. Kto się tu skorumpował, kto kogo skorumpował itd.? – pytał.
Prawa człowieka są w Chinach łamane, o tym dziś chyba już nie trzeba nikogo przekonywać. Na straży człowieczeństwa bezkompromisowo stoi wiara chrześcijańska. Dlatego prześladowanie chrześcijan w Chinach jest na porządku dziennym. Zamykane są świątynie. Symbole wiary – takie jak krzyże, egzemplarze Biblii, zabierane są chrześcijanom i niszczone. Osoby wierzące poddawane są szykanom, prześladowaniu, karze im się podpisywać deklaracje wyrzeczenia się wiary… [Według znawców (np. Michael D. O’Brien, Kanadyjczyk) ok. 10% Chińczyków to chrześcijanie, głównie w Kościele podziemnym. MD]
Na temat tej dramatycznej sytuacjach chrześcijan w Chinach informują różne organizacje, zajmujące się monitorowaniem wolności religijnej na świecie oraz duchowni, m.in. księża którzy tam pracują. Kampania chińskiego rządu ma na celu wymuszenie całkowitej lojalności wobec ateistycznej partii komunistycznej.
Względną wolnością cieszą się więc kościoły posłuszne i kontrolowane przez władze, jednak wspólnoty, parafie próbujące wymknąć się komunistycznej kontroli, są mocno prześladowane. Tropieniem chrześcijan zajmują się głównie funkcjonariusze tajnej policji Wydziału Zjednoczonego Frontu Ludowego. Katolicy i protestanci, którzy nie chcą podporządkować się władzy, wtrącani są do więzień lub zamykani w tzw. obozach pracy. A są to właściwie obozy koncentracyjne.
Oprócz chrześcijan, największą liczbę ich więźniów stanowią Ujgurzy, turecka mniejszość narodowa w Chinach. Ujgurka Rushan Abbas, która z mężem, od kilku lat przebywa na imigracji w USA (prowadzą tam fundację „Kampania na rzecz Ujgurów”), twierdzi, że w chińskich obozach wiezionych może być obecnie około 5 milionów Ujgurów. Również cała rodzina Rushan Abbas i jej męża Abdulhakima Idrisa, która pozostała w Chinach trafiła do któregoś z takich, obozów. Od kilku lat nie ma z nimi żadnego kontaktu. Nie widomo czy żyją…
Świadkowie, którzy byli pracownikami lub więźniami w tych obozach, przekazują relacje o strasznych rzeczach, które tam się dzieją. Na porządku dziennym są gwałty kobiet przez strażników, bicie, egzekucje. Władze Chin obozy te traktują jako dochodowe fabryki. – Ponad 100 globalnych marek, większość firm odzieżowych, nawet producenci samochodów, przemysł związany z wytwarzaniem bawełny, przetwórstwem spożywczym, eksploatacją surowców naturalnych, oni wszyscy wykorzystują przymuswą pracę Ujgurów i innych więźniów obozów, w swoich łańcuchach dostaw – mówiła Rushan Abbas, podczas konferencji prasowej podczas tegorocznej wizyty w Polsce.
Jeszcze większe dochody komunistyczne władze Chin czerpią z bestialskiego handlu narządami, pobieranymi często z żyjących więźniów. Ethan Gutmann jest autorem, bardzo poczytnej w USA, książki pt. „Rzeź”, która opisuje handel narządami ludzkimi w Chinach. Gutmann ocenia w swojej książce, że z każdej swojej ofiary, przetrzymywanej w obozie, Chiny mogą pozyskiwać od dwóch do trzech narządów, co równa się setki tysięcy organów ludzkich rocznie na handel. Nie wszystkie ofiary, w celu pobrania narządów, są mordowane. Niektórych pozostawia się przy życiu, aby w późniejszym czasie pobrać od nich kolejne narządy. Organy ludzkie są potajemnie wystawiane na sprzedaż.
Innym przejawem pogardy komunistycznych władz Chin dla ludzkiego życia jest zabijanie dzieci nienarodzonych. Prawdziwą rzezią niewiniątek był tzw. program jednego dziecka, stosowany w Chinach w latach 1980 – 2015. Masowe aborcje, kosztowały życie milionów chińskich dzieci. Dopiero w roku 2015 rząd przyznał, że ten nieludzki program doprowadził Chiny do zapaści demograficznej. W roku 2016 ustawowo pozwolono rodzinom posiadać dwoje dzieci, a w roku 2021 – troje. To jednak nie zatrzymało spadku demograficznego. Nie spowodowało też zmiany tzw. mentalności aborcyjnej wśród Chinek. Rocznie nadal mordowanych jest tam około 12 milionów dzieci nienarodzonych. [por.: W Chinach rodzi się ekstremalnie mało dzieci. Katastrofa demograficzna.
Jaka jest odpowiedź Chin na spadek urodzeń – niestety daleka od rozumu i szacunku dla dzieła Stwórcy. Jak donoszą media, naukowcy z Chin stworzyli system robotów AI, który ma dbać o ludzkie embriony, ale – co ciekawe – nie w ciele matki. Te mają rosnąć, czy raczej być „hodowane”, w sztucznych łonach. Co gorsza, roboty mają zabijać ludzkie embriony, czyli dzieci poczęte, które ich zdaniem posiadają wrodzone wady. To przerażająca wizja bezbożnego, strasznego świata jutra. Oby takie jutro, nigdy nie przyszło…
Coraz więcej jest dowodów na to, że Covid powstał w chińskich laboratoriach. Pod koniec lutego br. Departament Energii USA ustalił, że pandemia koronawirusa najprawdopodobniej była spowodowana nieszczelnością w chińskim laboratorium. Tak wynika z tajnego raportu wywiadowczego dostarczonego niedawno do Białego Domu i kluczowych członków Kongresu. Igranie z ludzkim życiem to cecha wszystkich ideologów spod znaku komunistycznej gwiazdy.
Dlatego władzom Chin, czyli rządzącej tam Komunistycznej Partii Chin, bardzo blisko do władz Rosji. „Chiny nie tylko wspierają Rosję ekonomicznie, finansowo i dyplomatycznie, ratują jej sektor energetyczny, zbrojeniowy, ta współpraca odbywa się też w sferze informacyjnej; oba kraje są tu po tej samej stronie”. – powiedział podczas konferencji prasowej w Warszawie Abdulhakim Idris, znawca polityki komunistycznych Chin. Zaznaczył też, że ideologia rządzącej w Pekinie Komunistycznej Partii Chin (KPCh) staje się coraz bardziej „rasistowska i wymierzona we wszystkie religie, w myśl komunistycznej zasady, że religia jest opium dla ludu”.
Bardzo niebezpieczne jest uzależnianie się gospodarek wielu krajów świata od gospodarki Chin. Państwo Środka odpowiada za 30 procent globalnej produkcji przemysłowej. Obecnie jest na drugim miejscu, po USA, w rankingu światowej produkcji. To co dzieje się w gospodarce Chin ma ogromny wpływ na inne gospodarki światowe. Chiny dominują w dostarczaniu dla państw UE tzw. pierwiastków ziem rzadkich. Surowce te są niezbędne do produkcji m.in. telefonów komórkowych. Ponad 90 procent tych metali pochodzi z Chin. Dziś nawet leki, które kupujemy w naszych aptekach, produkowane są na chińskich komponentach. Ocenia się, że około 80 procent aktywnych składników antybiotyków w UE pochodzi z tego kraju.
Państwo Środka, w razie swojej potrzeby, z pewnością nie zawaha się użyć tego uzależnienia światowych gospodarek jako broni. Gdyby, hipotetycznie, Chiny zaatakowały Taiwan, tym uzależnieniem skutecznie „wiązałyby ręce” państwom, które by chciały Taiwan wesprzeć.
To uzależnianie innych państw świata przez Chiny swoimi produktami i surowcami jest bardzo niebezpieczne. Jeszcze bardziej, w Państwie Smoka, niebezpieczne są wszystkie przejawy braku szacunku dla ludzkiego życia, łącznie z uzurpowaniem sobie, należnego tylko Bogu, prawa decydowania o życiu i śmierci. To wszystko stwarza bardzo realne niebezpieczeństwo, wybuchu wzbierającej „bomby zła” – w postaci wojny światowej.
Tak przecież było w przypadku nazistowskich Niemiec i komunistycznej Rosji. Najpierw zło kumulowało się w samych tych państwach – represje, łącznie z mordowaniem, osób, które sprzeciwiały się totalitaryzmom, mordowanie nienarodzonych – po raz pierwszy zalegalizowane w sowieckiej Rosji, prześladowanie chrześcijan i Żydów. Spuszczenie z łańcuchów tych demonów w Rosji i Niemczech, przy biernej postawie wielu państw, później doprowadziło do przyjścia kolejnego demona – wojny, który niósł zniszczenie na kolejne kraje.
O „wojnotwórczych” działaniach Chin mówiła podczas wizyty w Polsce odważna Ujgurka, Rushan Abbas, która wraz z mężem, odwiedza kraje Europy, aby świadczyć o cierpieniach swojego narodu. „Chiński system opresji, który dąży też do zmiany ładu międzynarodowego jest zagrożeniem nie tylko dla Ujgurów i innych społeczności zamieszkujących ten kraj, ale dla całego wolnego świata” – powiedziała w Warszawie. Wszyscy powinniśmy to sobie wziąć dobrze do serca.
Kiedy powstanie tradycyjne seminarium w Polsce? Rozmowa z ks. Karolem Stehlinem
Czy ks. Karol Stehlin nie miał wątpliwości w czasie konsekracji biskupich w 1988? Jaki był abp Lefebvre osobiście? Jaka jest przyszłość Bractwa św. Piusa X w Polsce? Czy powstanie u nas seminarium Bractwa?
Współczesny świat jest zakładnikiem kłamstwa. Wszystko, co jest teoretycznie podawane przez „elity”, potwierdzane przez instytucje i propagowane przez media, jest kłamstwem, fałszem i oszustwem.
Kłamstwem jest psychopandemiczny stan zagrożenia wirusem stworzonym w laboratorium na potrzeby masowych szczepień, które są równie nieskuteczne, co szkodliwe dla zdrowia.
Kłamstwem jest teoria gender,która neguje zamierzone przez Stwórcę rozróżnienie płci i dąży do zlikwidowania w człowieku obrazu i podobieństwa do Boga.
Kłamstwem są zmiany klimatyczne, które opierają się na fałszywym założeniu istnienia kryzysu klimatycznego spowodowanego przez człowieka i jeszcze bardziej fałszywej chimerze, twierdzącej że redukcja CO2 w niektórych krajach jest w stanie minimalnie zmienić temperaturę na Ziemi.
Kłamstwem jest kryzys ukraiński, sprowokowany w celu zniszczenia tkanki społecznej i gospodarczej krajów europejskich za pomocą bezrozumnych sankcji nałożonych na Federację Rosyjską.
Kłamstwem jest Agenda 2030, narzucona przez kabałę malwersantów w celu zniewolenia ludzkości.
Kłamstwem jest ideologia woke, powodująca wymazanie naszej tożsamości, naszej historii, naszej wiary, aby narzucić piekielną religię Nowego Porządku Świata, barbarzyństwo Wielkiego Resetu.
Najbardziej niepokojące jest to, że owe oszustwa wymierzone przeciwko narodom – popełniane przez osoby sprawujące władzę, które powinny raczej chronić je i bronić – zainfekowały również organizm kościelny, w którym inne, nie mniej poważne fałsze skażają czystość wiary, obrażają Boski Majestat i powodują potępienie tak wielu dusz, za które Pan drogo zapłacił odkupując je swoją własną, najcenniejszą Krwią.
Kłamstwem jest ekumenizm, który obniża żywego i prawdziwego Boga do poziomu bożków pogan.
Kłamstwem jest droga synodalna, która pod fałszywym pretekstem posłuchu dla ludu Bożego obala boską konstytucję Kościoła, chcianą przez Chrystusa.
Kłamstwem jest reforma liturgiczna – wprowadzona pod pozorem uczynienia Mszy Św. zrozumiałą dla wiernych – której jedynym celem jest odebranie czci Bogu i przypodobanie się heretykom. Kłamstwem jest diakonat żeński, który pod alibi przyznania roli kobietom, podważa Mszę i sakramenty oraz manipuluje święceniami ustanowionymi przez naszego Pana.
Kłamstwem jest danie możliwości przystępowania do komunii rozwodnikom i konkubinom, kłamstwem jest błogosławienie związków homoseksualnych, kłamstwem jest dopuszczenie transseksualistów do seminarium: moralność nie powinna podążać za modą, niezależnie od tego, co twierdzi Bergoglio.
Kłamstwem jest akceptacja sodomii, która zbyt często zdaje się legitymizować prowadzenie się wielu prałatów i kleryków, niż chęć ratowania dusz biednych grzeszników.
Owe kłamstwa mają czelność objawiać się jako takie, jako oczywisty fałsz, pozbawiony racjonalnych i wiarygodnych przesłanek. Nie są to kłamstwa, za pomocą których próbuje się coś nieudolnie ukryć: to są buńczuczne twierdzenia mistyfikacji, obalanie logiki, zaprzeczanie prawdzie.
============================
Ale dlaczego tak wielu ludzi dobrowolnie decyduje się zrezygnować z krytycznego osądu i przyjąć rażące kłamstwa jako rzeczy racjonalne i prawdziwe? Ponieważ akceptacja błędu jest ceną, jakiej świat żąda od swoich czcicieli, od tych, którzy nie chcą być zepchnięci na margines – karani, prześladowani. Ale kto jest księciem kłamstwa, jeśli nie szatan, kłamca, który był mordercą od samego początku? Szatan, który skusił naszych przodków nie mniej bezwstydnym kłamstwem: Jeśli zjecie ten owoc, będziecie jako bogowie. I było to rażące kłamstwo, uwierzywszy któremu Adam i Ewa zdecydowali się odrzucić rozsądek i wybrać nieposłuszeństwo wobec Boga, aby pójść za fałszywą obietnicą złożoną przez plugawą istotę.
Kłamstwem było również to, co szatan obiecał naszemu Panu, gdy kusił Go na pustyni: Wszystko to będzie twoje… to, czego Chrystus był nie tylko Panem, ale i Stwórcą.
W Liście czytanym podczas Mszy Św. w tym najświętszym dniu, w którym obchodzimy chwalebne Zmartwychwstanie Pana naszego Jezusa Chrystusa z martwych, Apostoł napomina nas, abyśmy usunęli stare drożdże: expurgate vetus fermentum. Ci, którzy znają starożytny proces wypieku chleba, wiedzą, że zakwas to ta część mąki i wody, która pozostawiona do fermentacji staje się masą zaczynu. Może być przechowywany przez dziesiątki lat, okresowo przemieszany z nową mąką i nową wodą, tak że dzisiejszy chleb jest zasadniczo spokrewniony ze wszystkimi poprzednimi chlebami sięgającymi wstecz. Ale jeśli fermentum ma charakter vetus, tj. jeśli drożdże [zakwas] są stare, ma to wpływ na nowe ciasto i nowy chleb. Oczyszczenie ze starego zaczynu oznacza rozpoczęcie od nowa, dokonanie naprawdę wielkiego resetu duszy każdego człowieka oraz całego organizmu społecznego, wymazanie fermentu złości i przewrotności, i rozpoczęcie na nowo od chleba przaśnego, niekwaszonego, stanowiącego symbol Najświętszej Eucharystii i Sakramentu nowego i wiecznego Przymierza zawartego przez Chrystusa ze swoim Kościołem – nowego w Łasce i nie podlegającego mutacjom związanym z czasem, modami, okolicznościami.
Dlatego św. Paweł mówi o chlebie przaśnym, niekwaszonym. Chlebie prostoty, chlebie tych, którzy nie mają czasu na utrzymanie zakwasu, tych, którzy przygotowują się z przepasanymi lędźwiami do spożycia Baranka bez skazy i gorzkich ziół przed wyjściem z ziemi egipskiej i przejściem przez Morze Czerwone. Reset, nowe Stworzenie, nowa Pascha dokonują się w Chrystusie, jedynej, nieuchronnej, wiecznej Prawdzie, żywym i prawdziwym Słowie wiecznego Ojca. Prawdziwy reset polega na powrocie do Prawdy Chrystusa, Tego, który powiedział o Sobie: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Prawdą, która istnieje, podczas gdy błąd jest niebytem. Prawdą, która wymaga od nas szczerości – in azymis sinceritatis – jako niezbędnej odpowiedzi wobec światła Prawdy – et veritatis.
Szatan, małpujący Boga, groteskowo imituje Stworzenie, dopuszczając się potworności, które każdy rozsądny człowiek rozpoznaje jako takie. Jeszcze bardziej groteskowo naśladuje Odkupienie, obiecując ludziom, których kusi – dobro, które jest mu nieznane i którego sam nie posiada, żądając w zamian, aby uznali go za boga. To jego kłamstwo, powinniśmy uznać za takowe, powinniśmy je odrzucić i zwalczyć je.
Jeśli walczymy o Prawdę – o jakąkolwiek prawdę, nie tylko teologiczną – stajemy po stronie Chrystusa; po stronie Tego, który nie skłamał, gdy zapowiedział Apostołom swoją własną Śmierć i Zmartwychwstanie.
Jeśli natomiast nie zdecydujemy się walczyć o Prawdę, lub wręcz pozwolimy na głoszenie błędu lub sami go rozpowszechnimy, stajemy po stronie Szatana – księcia kłamstwa, tego, który obiecuje i nie dotrzymuje słowa, jedynie w celu wciągnięcia nas w ową otchłań potępienia, w którą on sam postanowił się zapaść, gdy grzesząc pychą, uwierzył, że może umieścić siebie na miejscu Boga i decydować o tym, co istnieje, a co nie, czyli co jest prawdą, a co fałszem, co jest dobrem, a co złem, co jest pięknem, a co brzydotą. I faktycznie, piekielny świat, w którym się pogrążamy, zbudowany jest z kłamstwa, z niegodziwości, z brzydoty. Nie mogłoby być też inaczej.
Szatan nazywany jest księciem tego świata, i to nie przypadkowo: on nie jest królem; jego władza jest efemeryczna i dozwolona przez Boga, aż nadejdzie moment zakończenia czasu próby i czas Sądu. Nie inaczej jest z Jego sługami. Chociaż ich władza zdaje się nas przytłaczać, chociaż środki, jakimi dysponują, wydają się nieograniczone i przemożne, ich koniec zbliża się nieubłaganie, gdy Chrystus odzyska swoje powszechne Królestwo. Oportet illum reign, to się musi stać, to jest zgodne z Bożym porządkiem i nikt, nawet całe piekło, nie może wydłużyć pozornego triumfu zła o jedną chwilę.
Zaledwie dwa dni temu rozważaliśmy Tajemnice Męki i Śmierci Pana, w wyniku zabiegów Sanhedrynu, wycia tłumu, tortur katów. Wraz z Józefem z Arymatei i pobożnymi niewiastami odprowadziliśmy pozbawione życia ciało Jezusa do Grobu. Trwaliśmy na modlitwie w surowej ciszy naszych kościołów. Ale owo consummatum est nie oznacza “wszystko stracone”, lecz raczej “wszystko się wypełniło”, to znaczy “dzieło Odkupienia zostało dokonane”.
Χριστὸς ἀνέστη, to wielkanocne pozdrowienie Greków: Chrystus zmartwychwstał. Na co odpowiada się: Ἀληθῶς ἀνέστη, tj. zaprawdę zmartwychwstał.Surrexit Dominus vere.W tymże ἀληθῶς, w tym vere zawarta jest rzeczywistość Zmartwychwstania Zbawiciela, prawda owego historycznego wydarzenia, w którym Miłosierdzie Człowieka-Boga naprawiło grzech Adama spowodowany kłamstwem szatana, który nadal kłamał oskarżając Chrystusa przy pomocy fałszywych świadków, który nadal kłamie próbując udaremnić owoce Odkupienia.
Dziś, po tym jak uroczyste nuty Exsultetu obwieściły chwałę Zmartwychwstania, świętujemy triumf Chrystusa nad śmiercią i grzechem, Jego zwycięstwo nad szatanem. Będziemy również świętować zwycięstwo Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej nad ziemskimi wrogami, ponieważ los Mistycznego Ciała został zadekretowany w chwili, gdy jego boski Zwierzchnikwisząc na Krzyżu, zablokował starożytnego węża.
Mors et vita duello conflixere mirando: Dux vitæ mortuus, regnat vivus. [Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy».]
Stanisław Michalkiewicz Złocą nam rogi „Goniec” (Toronto) • 9 kwietnia 2023
No proszę! Z okazji Świąt Wielkanocnych Nasz Najważniejszy Sojusznik pomyślał o prezencie dla nas. W ostatnią niedzielę w piśmie „Foreign Policy” ukazał się publikacja, w jaki sposób przychylić nieba nie tylko Ukraińcom, ale również nam, to znaczy – Polsce. Przybrała ona postać tego, co przed kilkunastoma laty Aleksander Smolar na łamach żydowskiej gazety wyborczej dla Polaków nazwał „postajegiellońskimi mrzonkami”. Konkretnie chodzi o to, by Polska utworzyła wspólne państwo z Ukrainą. Kiedyś ziemie ukrainne wchodziły w skład Rzeczypospolitej, ale – jak pamiętamy – skończyło się to antypolskim powstaniem Chmielnickiego, w następstwie którego, po niebywałym spustoszeniu tych terenów przez Kozaków i Tatarów, tereny leżące na wchód od Dniepru zostały przez Bohdana Chmielnickiego w Perejasławiu podarowane Rosji. Potem Rosja wzięła sobie również wiele dalszych części Rzeczypospolitej, dzieląc się nią z Prusami i Austrią, co pewien wykładowca Szkoły Morskiej w Tczewie skomentował następująco: „Otczizna nasza została podielona na tri czensti. Jedną wzięli Giermańcy, drugą – Awstryjcy, a trzecią – my!”
Po I wojnie światowej i wojnie polsko-bolszewickiej, część utworzonej podczas wojny przez Niemców i Austriaków Ukrainy znalazła się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej. Skończyło się to tzw. rzezią wołyńską, to znaczy – okrutnym wymordowaniem przez UPA około 200 tysięcy Polaków, żeby w ten sposób na tych terenach zapewnić Lebensraum Ukraińcom. Jak widzimy, nie są to doświadczenia zachęcające do ponawiania takich eksperymentów.
Oczywiście amerykański redaktor naczelny niekoniecznie musi o tym wiedzieć. Jemu wystarczy wiedza o Polsce, że to „kraj bałkański, co miał króla Kościuszkę, co wynalazł kluski i że Wiedeń wyzwolił pianista Pedriuski” – żeby mógł myśleć o tym, jak najlepiej nas urządzić, to znaczy – jaką suwerenną decyzję w tej sprawie powinniśmy podjąć.
Potem z takich pomysłów biorą się wielkie nieszczęścia, ale Amerykanom wcale to nie przeszkadza pławić się w pierwotnej niewinności, że przecież chcieli jak najlepiej, jak ten niedźwiedź, co to na czole zaprzyjaźnionego zająca zabił gryzącą go muchę, ale jednocześnie roztrzaskał mu łeb. W kręgach w Polsce, które onanizują się myślą o „rozczłonkowaniu” Rosji, ten artykuł wzbudził ogromne podniecenie tym bardziej, że 5 kwietnia w naszym bantustanie zapowiedział gospodarską wizytę ukraiński prezydent Zełeński, który ma przemówić do nas, jak ma być.
Jestem pewien, że pan prezydent Duda w żadnej sprawie nie ośmieli mu się sprzeciwić, więc tak zwane „rozmowy” będą miały charakter raczej jednostronny. Prezydent Zełeński, podobnie zresztą jak inni politycy ukraińscy, podczas zagranicznych wizyt prezentuje bowiem radykalną postawę roszczeniową. Oto niedawno Polska podarowała Ukrainie za darmo wszystkie swoje samoloty marki MiG-29 – a już na Ukrainie podnoszą się głosy, że to maszyny przestarzałe i w ogóle Scheiss, więc tak naprawdę Polska powinna podarować Ukrainie swoje samoloty F-16 – oczywiście za darmo, no bo jakże inaczej? Myślę, że pan prezydent Duda to mu też obieca, w przekonaniu, że to przecież wszystko jedno, czy te samoloty ma Ukraina, czy Polska, bo 3 maja ubiegłego roku sam przecież głosił potrzebę utworzenia unii Polski z Ukrainą. Potem co prawda ktoś starszy i mądrzejszy musiał go zreflektować, bo mówił tylko, że granica Polsko-ukraińska powinna „łączyć”, a nie „dzielić” – ale jeśli nawet miałaby „łączyć” – cokolwiek by to miało znaczyć, to przede wszystkim musi istnieć, Skoro jednak Amerykanie puszczają takie śmierdzące dmuchy w „Foreign Policy”, to tylko patrzeć, jak podejmiemy suwerenną decyzję o jej zlikwidowaniu – być może jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi, żeby udelektować prezydenta Zełeńskiego?
Tak naprawdę jednak Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi chodzi o co innego. Jak wiadomo, prowadzi on na Ukrainie wojnę z Rosją do ostatniego Ukraińca. Podobno na Ukrainie Ukraińców jest jeszcze całkiem sporo, zwłaszcza żołnierzy, którzy wcale nie giną, bo jeśli ktoś tam ginie, to tylko cywile, a zwłaszcza dzieci, na które Putin z jakiegoś zagadkowego powodu jest szczególnie zawzięty, podobnie jak zawzięty na dzieci, tyle, że koreańskie, był prezydent Truman, którego z tego powodu Wanda Odolska na „Fali 49” Polskiego Radia z upodobaniem nazywała „mordercą koreańskich dzieci”.
Dzisiaj tę chlubną tradycję w telewizji rządowej podtrzymuje pani red. Danuta Holecka, a w telewizji nierządnej – pani red. Anita Werner. Wyobrażam sobie, jak Wanda Odolska musi się w zaświatach radować z tej podwójnej reinkarnacji! Ale mniejsza już z tymi gwiazdami dziennikarstwa, bo tu idzie o życie. Chodzi o to, że tak naprawdę, to nie wiemy ilu jeszcze Ukraińców na Ukrainie zostało. Amerykanie jednak mogą wiedzieć lepiej, bo w końcu coś tam muszą wiedzieć – i dlatego właśnie z „Foreign Policy” wyszły wspomniane śmierdzące dmuchy na temat wspólnego, polsko- ukraińskiego państwa. Nawiasem mówiąc, jak przypuszczałem, ambasador Polski we Francji musiał chyba na ten temat coś już wiedzieć, skoro powiedział, że jeśli Ukraina nie zdoła obronić swojej niepodległości, to Polska nie będzie miała innego wyjścia, jak włączyć się do tego konfliktu. A cóż bardziej ułatwiłoby wkręcenie Polski w maszynkę do mięsa, jeśli nie ogłoszenie unii polsko-ukraińskiej?
Popatrzmy: Polska włącza się do konfliktu, chociaż nie była obiektem zbrojnej napaści – a tylko zbrojna napaść uruchamia procedury przewidziane w art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Jeśli natomiast państwo członkowskie Sojuszu, z własnej inicjatywy włączy się do konfliktu formalnie toczonego przez państwa nie będące w Sojuszu Północnoatlantyckim, to żadne procedury przewidziane w art. 5 nie muszą być uruchamiane, dzięki czemu Stany Zjednoczone nadal mogłyby pławić się w pierwotnej niewinności i najwyżej współczuć nam w nieszczęściu na antenie „Głosu Ameryki” albo czegoś podobnego. Co tu ukrywać; nieźle to sobie Nasz Najważniejszy Sojusznik wykombinował, najwyraźniej licząc, że jak przy pomocy słowackiego „eksperta” podbije nam bębenka, to będzie mógł z nami zrobić wszystko i w każdą formę ulepić. Czy nie przypadkiem dlatego wspomniana publikacja ukazała się w Niedzielę Palmową, kiedy było już wiadomo, że prezydent Zełeński zaszczyci nas swoją obecnością i swoimi słowami powie nam, co i jak ma być?
Kiedy w starożytnym Rzymie kapłani już wytypowali byka na ofiarę dla Jowisza Najlepszego i Największego, to zanim go zaszlachtowali, najpierw złocili mu rogi. Kto wie, czy byk nie był z tego powodu szalenie dumny i wiele sobie po tych złotych rogach nie obiecywał – ale wszystkie te ceremonie kończyły się dekapitacją byka i jego holokaustowaniem na ołtarzu.
Nasz Najważniejszy Sojusznik najwyraźniej próbuje tej samej sztuczki z nami.
Doktora Włodzimierza Bodnara czeka kolejne postępowanie przed Sądem Lekarskim ws. stosowania amantadyny podczas ogłoszonej pandemii koronawirusa. Sprawę komentuje inny z lekarzy „wyklętych” przez system, doktor Paweł Basiukiewicz.
Dr Bodnar w trakcie ogłoszonej pandemii koronawirusa zasłynął z tego, że nie zamknął swojej przychodni przed pacjentami. Gdy inne placówki były zamknięte w imię walki z covidem, gdy ograniczano ludziom dostęp do opieki medycznej, dr Bodnar po prostu przyjmował chorych w potrzebie.
Stosował także amantadynę, bo przynosi ona pozytywne efekty. Wielu pacjentów dziękowało za to lekarzowi z Przemyśla, dając publicznie swoje świadectwo.
Dr Bodnar był jednak solą w oku systemu. Za to, że nie śpiewał tak, jak cały covidowy chór, był narażony na liczne ataki medialne oraz ze strony władzy. Beształ go publicznie chociażby „minister zdrowia” Adam Niedzielski.
Lekarz z Przemyśla ujawnił, że czeka go kolejna rozprawa przez Sądem Lekarskim. Wcześniej został ukarany za „zbyt skromne wpisy w kartotekach u trzech pacjentów”. Teraz donos na dr Bodnara złożyła dr Bożena Kozanecka, przewodnicząca Okręgowego Sądu Lekarskiego w Krakowie.
„Czeka mnie także drugie postępowanie związane z leczeniem pacjentów amantadyną, które tylko chwilowo jest zawieszone. Trudno mi jest odebrać takie postępowania inaczej, niż, że jest to oczywisty atak na moją osobę. Za niesubordynację, wyjście przed szereg w trakcie pandemii, za zbadanie osobiście ponad 10 tys. pacjentów w trakcie pandemii. Za udowadnianie, że zawód lekarza to coś więcej niż słuchawka telefonu i zamknięte drzwi przychodni przed pacjentami. Daje to także jasny sygnał dla całego środowiska lekarskiego, w tym dla młodych lekarzy, co ich czeka, gdy pójdą pod prąd” – komentuje dr Bodnar.
„Gdzie były izby lekarskie i co zrobiły w tym samym czasie, gdy wielu ciężko chorym, a często umierającym pacjentom przepisywano wiele różnych leków bez uprzedniego badania? Przy braku jakichkolwiek wpisów o tej procedurze w historiach choroby u setek tysięcy pacjentów?” – pyta lekarz z Przemyśla.
Nie zostawia także suchej nitki na izbach czy sądach lekarskich. „Obecnie, nasze izby lekarskie niestety często są tworem, który służy głównie do prześladowania lekarzy. Potrafią działać jako instytucje pozbawione spójności i rzetelnego podejścia do lekarzy. Po podwyższeniu składek lekarskich w 2023 roku o 100%, każda z 24 izb lekarskich w Polsce posiada średni budżet w wysokości 10-20 milionów złotych. Mając tak duży budżet, stawia je w komfortowej sytuacji i pozwala im na łamanie praw nieposłusznych lekarzy” – twierdzi.
Jako remedium podaje utworzenie niezależnych i autentycznych izb lekarskich, które będą działać w obronie lekarzy, a nie stosować się wyłącznie do oficjalnych dyrektyw.
Sytuację dr Bodnara skomentował dr Paweł Basiukiewicz, który również miał do czynienia z izbami lekarskimi za swoje, niezgodne z oficjalną linią, działania w kwestii covida. Ostatecznie ze wszystkich zarzutów dra Basiukiewicza oczyszczono.
„Nie słyszałem żeby kogokolwiek ukarano za leczenie trimetazydyną bez wskazań. Albo remdesivirem. Albo pranobexem inozyny. To postępowanie przeciwko lekarzowi, który nie stosował się do nieludzkiego i bezprawnego konsensusu” – komentuje przypadek dr Bodnara dr Basiukiewicz.
============================
M. Dakowski. „Konsensus” – to uzyskanie zgody na racjonalnych podstawach. Tymczasem – polityka kowidowa to narzucenie głupich, szkodliwych, anty-naukowych przymusów.
Używanie do tego celu izb lekarskich jest kolejnym skandalem, świadczącym przy okazji o ich bardzo niskim morale i wiedzy.
Wskaźnik urodzeń we Włoszech osiągnął historyczne minimum – to główny wniosek płynący z raportu krajowego Instytutu Statystycznego Istat. Notuje się mniej niż 7 urodzeń i ponad 12 zgonów na tysiąc mieszkańców.
Trend spadkowy częściowo jest równoważony przez imigrację, czyli obok depopulacji autochtonów postępuje kolonizacja. Dalsze starzenie się społeczeństwa.
Po raz pierwszy od zjednoczenia Włoch w 1861 roku liczba urodzonych w zeszłym roku dzieci spadła poniżej 400 tysięcy – wyniosła 393 tys.
Jak wskazano w raporcie Istat, po raz ostatni wzrost liczny urodzeń zanotowany został w 2008 roku. Od tamtego momentu liczba urodzonych dzieci spadła o 184 tysiące, w tym najwięcej począwszy od 2019 roku.
Kolejne stwierdzone zjawisko to wzrost liczby cudzoziemców, mieszkających we Włoszech – o prawie 4 procent w porównaniu z minionym rokiem. Obecnie obcokrajowców jest ponad 5 milionów w kraju, gdzie liczba ludności wynosi 58,8 mln.
Ogólnie liczba ludności spadła o około 180 tysięcy w ciągu minionego roku. Trend spadkowy częściowo jest równoważony przez imigrację, czyli obok depopulacji autochtonów postępuje kolonizacja.
Średni wiek mieszkańca Włoch to 46 lat i 4 miesiące. Osoby w wieku powyżej 65 lat stanowią 24 proc. ludności kraju. W ciągu ostatnich 20 lat trzykrotnie wzrosła liczba włoskich stulatków. Jest ich teraz 22 tysiące.
Wg scenariusza Instytutu Statystycznego Istat populacja może spaść do 54,2 mln w 2050 i 47,7 mln w 2070. Są jednak bardziej pesymistyczne scenariusze.
– W najbardziej pesymistycznym scenariuszu można sobie wyobrazić, że jeśli wszystko pójdzie najgorzej, populacja Włoch może się podzielić przez dwa w ciągu najbliższych 30 lat – przewiduje Luisa Salaris z Uniwersytetu w Cagliari.
Włosi uważają, że przyczyną rekordowo niskich urodzin jest brak polityki prorodzinnej. Włodarze stawiają więc na… zasiłki. Na każde dziecko przysługuje od niedawna miesięczny czek, a jego wysokość (od 50 do 175 euro) uzależniona jest od dochodów gospodarstwa domowego. Włosi wprowadzają więc swoiste 500+, które – jak pokazał przykład polski – absolutnie nie rozwiązuje problemu. Nad Wisłą, choć program obowiązuje od sześciu lat, również obserwujemy spadek liczby urodzin. Z drugiej strony jest to jeden z czynników proinflacyjnych, przez drożyznę realnie ubożeje społeczeństwo, a wobec braku jasnych perspektyw finansowych część odkłada plany rodzicielskie na „lepsze czasy”.
Przewraca się następny klocek domina klimatycznych kłamstw. Po oszustwie z dwutlenkiem węgla, gdzie wykorzystując oceany, faunę i florę o wszelkich (96%) zmianach decyduje natura, pada następny dogmat globalnego wzrostu poziomu mórz i oceanów na świecie. Najnowsze badania opublikowane w styczniu br. – źródło – w Journal of Coastal Conservation wykazują, że poziom morza u wybrzeży Indii od ponad tysiąca lat się obniża. Również ostatnie dwa stulecia spowodowały przyrost lądu, czyli obniżenie się poziomu lustra wody Oceanu Indyjskiego.
… w 2016 roku informowano, że Niemcy ocieplają się szybciej niż jakikolwiek inny kraj na świecie. Finlandii, a w 2013 o Wielkiej Brytanii. Następnie, w 2019 i 2023 roku, przyszła kolej na Szwecję, gdzie „mieszkańcy zauważyli”, że temperatury w ich kraju rosną dwa razy szybciej niż w pozostałej części świata. W 2021 roku dla odmiany mówiono, że w Europie było o 2,2 stopnia cieplej niż przed rewolucją przemysłową. Aby inne kontynenty również nie czuły się zaniedbane, w Singapurze w 2019 roku twierdzono, że to państwo-miasto ociepla się dwa razy szybciej niż reszta świata. W 2014 roku to samo dotyczyło Japonii, a w 2015 roku Chin. Również w 2021 roku przyszła kolej na cały kontynent afrykański. Australia, Izrael, część Stanów Zjednoczonych i Kanada również otrzymały odpowiednie ostrzeżenia w tym samym roku, z temperaturami rosnącymi dwa razy szybciej niż gdziekolwiek indziej, które ocieplałyby się trzy lub cztery razy szybciej niż reszta planety.
Obecnie nie ma prawie miejsca na ziemi, które według propagandy klimatycznej nie ociepla się szybciej niż żadne inne. Nagłówki są praktycznie identyczne, tylko nazwy krajów zostały zamienione. Niemniej jednak to zawsze tak zwane „renomowane media systemowe” rozpowszechniają te wiadomości typu „kopiuj i wklej”. Jeśli mechanizmy leżące u podstaw nie zostaną ujawnione, nastąpi brutalne przebudzenie – nie z powodu kryzysu klimatycznego, ale z powodu globalnej dyktatury.
Temat kłamstwa klimatycznego stanowi osobny dział informacyjny na AUF1. Jest to bardzo ważne, gdyż używa się go jako narzędzia do zubożenia krajów dotychczas rozwiniętych gospodarczo, czyli do zrównanie w dół do poziomu państw, które się próbowały bogacić.
Bogactwo jednak ma być zarezerwowane jedynie dla plutokratów i dostęp do niego jest coraz trudniejszy. Aktualnie znaleźliśmy się na drodze do dwuklasowego, jak by powiedział Marks, światowego społeczeństwa: garstki super bogatych i cała reszta biednych, zależnych od dobrego humoru właścicieli Ziemi.
Media systemowe od kilku lat przekonują nas, że trzeba ograniczać emisję CO2, bo inaczej zbliża się koniec świata. Czy CO2 naprawdę jest aż tak niebezpieczny? I czy zmiany klimatu, tak często powtarzane, są naprawdę „spowodowane przez człowieka”? Każdy, kto kwestionuje te nienaukowe dogmaty, zostanie odrzucony jako „negujący klimat” i postawiony do kąta.
Podobieństwa między kowidem a histerią klimatyczną są oczywiste. Każdy, kto przejrzał oszustwo związane z koronawirusem, nie powinien pozostać nieświadomy, że oszustwo klimatyczne wykorzystuje dokładnie te same instrumenty do manipulowania ludźmi przez te same siły w tle. Koronawirus i klimat to dwie strony tej samej monety, która nosi nazwę „Wielki Reset” i dąży do celu, jakim jest światowy rząd globalistów.
Nie tylko zboże: rolnicy wkrótce mogą mieć bardzo poważne kłopoty w innej sferze produkcji. Chodzi o drób z Ukrainy, który za\lewa polski rynek. Eksperci obawiają się prawdziwej katastrofy. Import od naszego wschodniego sąsiada rośnie, a konkurencja jest – nierówna.
Według wyliczeń organizacji AVEC, która reprezentuje drobiarstwo w UE, także w 2024 roku import drobiu z Ukrainy ma być utrzymany na wysokim poziomie. Tymczasem w pierwszych ośmiu tygodniach 2023 roku import z tego kraju wzrósł o 94 proc. w skali rok do roku. Według prezesa Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj, konkurencja z Ukraińcami jest bardzo nierówna.
– W czerwcu Unia Europejska zniosła kontyngenty na mięso i jaja z Ukrainy. W efekcie nasz rynek został dosłownie zalany mięsem drobiowym i jajami produkowanym za wschodnią granicą. Tam nie muszą przestrzegać norm jakościowych i „dobrostanu” zwierząt nałożonych na producentów unijnych. W efekcie mogą produkować żywność zdecydowanie taniej niż my – powiedział.
Problemy mogą mieć także rolnicy z innych państw, jak Węgry, Hiszpania, Holandia, Niemcy czy Francja.
Według prezesa Krajowej Rady Drobiarstwa, Dariusza Goszczyńskiego, możliwym rozwiązaniem byłoby przekierowanie drobiu z Ukrainy na przykład do Afryki.
Przed możliwym wielkim kryzysem w branży drobiarskiej przestrzega też były minister rolnictwa Jan K. Ardanowski.
Klęska ukraińskich sił specjalnych, czyli nieudana operacja Ukraińców odbicia z rąk Rosjan największej elektrowni atomowej w Europie.
„The Times” – wysokonakładowy brytyjski dziennik społeczno-polityczny, jeden z największych dzienników w Wielkiej Brytanii opublikował artykuł o kulisach nieudanej operacji wojsk ukraińskich, które próbowały w październiku 2022 odbić z rąk armii rosyjskiej Zaporoską Elektrownię Atomową w Energodarze.
Pamiętacie Państwo serię wystąpień polityków ukraińskich informujących o tym, że świat stoi na krawędzi katastrofy atomowej, większej niż awaria w Czarnobylu, bo „nieodpowiedzialni Rosjanie bombardują z dział Zaporoską Elektrownię Atomową”. Nieliczni pukali się w czoło, wskazując że absurdem jest, aby rosyjskie wojsko samo siebie ostrzeliwało z dział na terenie elektrowni atomowej, którą zajęło wiosną 2022. Inspektorzy MAEA przybyli jesienią 2022 na inspekcję potwierdzali zniszczenia na elektrowni, ale twierdzili , że „nie wiadomo czyje to pociski”.
I oto brytyjscy dziennikarze ujawnili, że w październiku 2022 to wojska ukraińskie przeprowadziły wielką operację desantową sił specjalnych, wspartą artylerią w tym rakietową i dronami, próbując forsując rzekę Dniepr zająć elektrownię atomową w Energodarze.
W artykule „The Times”, podkreśla się, że to była jedną z najbardziej tajnych operacji armii ukraińskiej, której koordynacja wywołała spór na szczycie ukraińskiego establishmentu. W sumie w operacji wzięło udział około 600 żołnierzy ukraińskich sił specjalnych z przeciwległego brzegu Dniepru.
W założeniach „specjalsi” których gros stanowili żołnierze 73 Centrum Morskich Operacji Specjalnych z Oczakowa, w małych grupach mięli zinfiltrować rosyjskie wybrzeże na 30 szybkich łodziach (dostarczonych przez USA), błyskawicznie wybić rosyjskich żołnierzy i przejąć kontrolę nad elektrownią. Kijów planował że , zadając precyzyjne ataki rakietowe z wyrzutni HIMARS oraz za pomocą dronów, na zidentyfikowane pozycje Sił Zbrojnych FR, w boju strzeleckim ukraińscy specjalsi rozbiją ochronę elektrowni atomowej czyli broniących jej żołnierzy rosyjskich . Jednak , co podkreślają autorzy artykułu, operacja nie powiodła się ze względu na dobrze zaplanowaną obronę i zaciekły opór ze strony rosyjskiej armii.
„Chodziło o to, aby narzucić Rosjanom tylko walkę z użyciem broni strzeleckiej. Zakładaliśmy, że nie użyją przeciwko nam artylerii, bo to obszar elektrowni jądrowej. W operacji wzięli udział funkcjonariusze Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy ”- powiedział ukraiński oficer. „Wszyscy byli bardzo doświadczeni, ale nikt nie spodziewał się oporu, jaki napotkali w elektrowni… Rosjanie zbudowali silną obronę, minując wszystko. Kiedy chłopaki się zbliżyli, ściągnęli nawet czołgi i artylerię i zaczęli do nas strzelać”.
Podczas gdy ukraińskie wojsko próbowało zbliżyć się do lewego brzegu Dniepru na szybkich łodziach, Rosjanie znaleźli się pod ciężkim ostrzałem, artylerii i wyrzutni rakietowych HIMARS, dane lokalizacji rosyjskich pozycji na terenie elektrowni dostarczyły Stany Zjednoczone. „Mieliśmy dużo łodzi motorowych, atakowaliśmy ich pozycje, artyleria i „himary” działały, ale w odpowiedzi Rosjanie nadal do nas strzelali. Ogień obrońców był bardzo potężny.
Niewielkiej grupie ukraińskich żołnierzy sił specjalnych udało się dotrzeć do rosyjskiego wybrzeża, ale spotkały się tam z silnym ogniem tak rosyjskich spadochroniarzy jak i czołgów oraz artylerii, a strzelanina trwała ponad trzy godziny. „Główne siły nie nadeszły. Infiltrowaliśmy w małych grupach, ale dla dużej grupy było to niemożliwe, spotkaliśmy się ze zbyt gęstym ogniem. Dowódca zdecydował się na odwrót..” – podsumował ukraiński oficer rozmówca The Times
W formie ciekawostki, mogę dodać, że Zaporoskiej Elektrowni Atomowej broniły oddziały rosyjskich Sił specjalnych (SSO) oraz spadochroniarze z 83 Gwardyjska Brygada Desantowo Szturmowa z Ussurijska , a opisywane przez Ukraińców „czołgi” to bojowe maszyny desantu BMD-2 i BMD-4 , działa zaś to samobieżne szybkostrzelne moździerze 2S9 „Nona” kalibru 120 mm oraz brygadowa artyleria – haubice 122 mm D-30 i wyrzutnie BM-21 „Grad”.
83 Brygada Desantowo Szturmowa zwana jest często „białogardzką”, gdyż została sformowana w Białogardzie w Polsce w roku 1989 wchodzą w skład Zachodniej Grupy Wojsk Radzieckich. Mieliśmy jako mieszkańcy Białogardu, a nim wówczas byłem, możliwość częstego oglądania nad miastem widowiskowych desantów spadochronowych ze śmigłowców i intensywnego szkolenia tej elitarnej jednostki. Brygada w/g planów za pomocą śmigłowców stacjonujących na lotnisku Bagicz k. Kołobrzegu miała desantować się na wyspie duńskiej Bornholm w przypadku III Wojny Światowej. Na co dzień jej żołnierze chronili odległy od Białogardu o ok. 7 km magazyn ładunków jądrowych w Podborsku czyli obiekt o kryptonimie Magazyn 3001.
KP za facebook Za: Mysl Polska – myslpolska.info (8-04-2023) | kleska-ukrainskich
Rafał Ziemkiewicz twierdzi, że historia II Wojny Światowej to stek kłamstw produkowanych na użytek tezy, że było to zwycięskie starcie dobra ze złem. Nawet daty rozpoczęcia i zakończenia II Wojny zależą od tego kto je podaje. Historycy grzebią się w szczegółach nie próbując stworzyć spójnej historii tych wydarzeń. Moim zdaniem choć synkretyczna wersja historii jest niemożliwa i tak należy walczyć z wszechobecnym kłamstwem.
Pozwoliliśmy na przykład stopniowo zmniejszać odpowiedzialność Niemców za jedną z dwóch największych zbrodni XX wieku – za wywołanie II Wojny Światowej, ludobójstwo i całkowite zniszczenie Polski. Wymierają ostatni świadkowie tych wydarzeń, wymiera już drugie pokolenie. Znaleźli się idioci, tak zwani rewizjoniści, którzy twierdzą, że w niemieckich obozach koncentracyjnych nie stosowano do mordownia ludzi gazu bo komory były nieszczelne i gaz uciekałby.
Pozwoliliśmy żeby w świadomości zbiorowej Zachodu bohaterski antyniemiecki zryw jakim było Powstanie Warszawskie został wyparty przez powstanie w getcie. Pozwoliliśmy również sfałszować wydarzenia z marca 1968 roku. Dla jednostek podlegających prześladowaniom była to niewątpliwie tragedia, a antysemickie działania władz spotkały się z oporem różnych antykomunistycznych środowisk korzystających z każdej okazji do buntu. Tak naprawdę jednak marzec 68 był rozgrywką miedzy Chamami i Żydami jak to określił Witold Jedlicki. Inaczej mówiąc pomiędzy natolińczykami i puławianami czyli dwiema frakcjami tego samego komunistycznego gangu. Owocem tej hucpy była możliwość opuszczenia Polski z całym majątkiem przez ubeckich i partyjnych prominentów żydowskiego pochodzenia.
W demoludach była to rzecz niespotykana, ludzie tracili życie usiłując uciec za granicę, usiłując pokonać choćby słynny berliński mur. Turyści mogli wykupić 5 dolarów, które nie wystarczały na dojazd z lotniska. Ludzie opuszczali znienawidzony system jadąc na osiach pociągu, płynąc kajakiem przez morze, skacząc za burtę Batorego. Cała historia marca 1968roku została celowo zmitologizowana, sprowadzona do filmowych scen pożegnań na Dworcu Gdańskim. Solidarnościowa rewolta też ma w tle grę komunistycznej nomenklatury, która zapragnęła bogactwa i zrujnowała kraj w procesie uwłaszczania się.
To nie jest tak, że prawda jest względna, że zależy od osoby, od punktu widzenia, że każdy ma swoją prawdę jak w słynnym filmie „Rashonom czyli prawda przeciw prawdzie” Kurosawy. Nawet w tym filmie prawda jednych okazała się pospolitym kłamstwem innych. Prawdę historyczną piszą zwycięzcy, ale też nie zawsze i nie do końca. „Prawda nie leży po środku- prawda leży tam gdzie leży”- twierdził Władysław Bartoszewski i tak zatytułował jedną ze swoich książek. Czy sam się do tego stosował? Nie jestem pewna.
Idioci nasładzają się słynnym powiedzeniem księdza Tischnera że „są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda”.
Tischner był to bystry i dowcipny góralik, który dał się wciągnąć w orbitę michnikowszczyzny ( jak nazwał tę grupę wzajemnej adoracji Rafał Ziemkiewicz) i tańczył tak jak mu zagrali. Michnikowszczyzna miała swoich, takich jak Tischner, piętaszków czyli ludzi z zupełnie innych środowisk, w tym również z niedobitków arystokracji, którzy całkowicie się jej podporządkowali.
Jednym z ciekawych aspektów przegrywania prawdy z kłamstwem są działania tak zwanych „dziennikarzy śledczych”. Wielu z nich pozwala się prowadzić jakiemuś ubekowi w mylnym przekonaniu, że to on, dziennikarz, jest prowadzącym. To co ubek im dyktuje nie są to zwykłe głupoty, zwykły szum informacyjny. To celowa akcja. Ubek sprzedaje takiemu dziennikarzowi stek kłamstw, a w powodzi tych kłamstw pojawia się od czasu do czasu jakaś ważna informacja, co utwierdza tego dziennikarza w przeświadczeniu, że trafił na autentyczne źródło wiedzy tajemnej.
Otóż w jednej ze swych licznych książek dyktowanych przez skruszonego, odwróconego czy nawróconego gangstera „Masę” Wojciech Sumliński napisał, że mego męża łączyła przyjaźń z Wiktorem Kubiakiem i to podtrzymywało go na duchu wobec braku poparcia z wszystkich innych stron. Faktem był brak poparcia i faktem jest, że nie jest znana do końca lista beneficjentów FOZZ. Natomiast jakakolwiek forma znajomości męża z Kubiakiem jest wymysłem i wierutnym kłamstwem. Nigdy dotąd nie korzystałam z mediów dla poruszania spraw prywatnych, ale nie mam wyjścia. Przecież nie będę wytaczać sprawy sądowej byłemu gangsterowi, ani Sumlińskiemu, którego uważam za poczciwego naiwniaka.
Otóż mój mąż Michał Falzmann współpracował z chłopcami wydającymi pismo bezdebitowe „Głos Wolnego Robotnika”. Pewnego dnia na ich prośbę poszedł z nimi do hotelu Mariott na rozmowę z jakimś zupełnie mu nieznanym, rzekomo szlachetnym sponsorem wydawnictw bezdebitowych. Kim naprawę był Kubiak wiemy z IPN, poza tym jak wiadomo sponsorował „Aferałów” czyli Kongres Liberalno- Demokratyczny Tuska. Kubiak sfinansował też wystawienie musicalu „Metro”. W hotelu Mariott zajmował ogromny apartament. Mój mąż nie był człowiekiem zbyt uprzejmym. Powiedział do chłopców: „dlaczego przyprowadziliście mnie do jakiegoś ubola” i wyszedł nie podając Kubiakowi ręki. Świadkami tego byli i mogą to potwierdzić Marek Koźbiał i Krzysztof Wolf. Trzeci obecny czyli Edward Mizikowski już nie żyje.
Dlaczego Masa zrobił z mego męża przyjaciela Kubiaka, co jest po prostu kłamstwem, nie wiem. Dlaczego co gorsza firmuje to kłamstwo Sumliński, tym bardziej nie wiem. Mam nadzieję, że nieświadomie. Już sama znajomość z Kubiakiem byłaby w moich oczach kompromitująca. Tyle że mąż wcale go nie znał. Widział go raz w życiu – wtedy gdy go obraził odmową podania mu ręki. Zapis w książce Sumlińskiego żyje jednak własnym życiem. Nie chcę pozwolić na utrwalenie się ewidentnego kłamstwa. Ktoś kiedyś może powołać się na książkę Sumlińskiego. Nie koniecznie w złych intencjach, może to być jakiś rewizjonista historyczny. Zmuszona więc jestem napisać to co napisałam. To nie jest prawda przeciw prawdzie. To prawda przeciw kłamstwu.
Modlitwy liturgii Wielkiego Piątku za heretyków, żydów i pogan, które towarzyszyły liturgii setek świętych Kościoła katolickiego, modlących się tymi słowami:
—————-
Modlitwa za heretyków i schizmatyków:
Oremus et pro haereticis, et schismaticis: ut Deus et Dominus noster eruat eos ab erroribus universis; et ad sanctam matrem Ecclesiam Catholicam atque Apostolicam revocare dignetur.
Oremus. Flectamus genua. Levate.
Omnipotens sempiterne Deus, qui salvas omnes, et neminem vis perire: respice ad animas diabolica fraude deceptas; ut, omni haeretica pravitate deposita, errantium corda resipiscant, et ad veritatis tuae redeant unitatem. Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum. Amen.
Módlmy się także za heretyków i schizmatyków, aby Bóg i Pan nasz wyzwolił ich z wszelkich błędów i raczył z powrotem przywieść do świętej Matki Kościoła Powszechnego i Apostolskiego (…)
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty wszystkich zbawiasz i nie chcesz, aby ktokolwiek zginął; wejrzyj na dusze zwiedzione przez podstęp szatana; niech serca błądzących opamiętają się i porzuciwszy heretyckie błędy powrócą do jedności Twojej wiary. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
——————-
Modlitwa o nawrócenie żydów wiarołomnych:
Oremus et pro perfidis Judaeis: ut Deus et Dominus noster auferat velamen de cordibus eorum; ut et ipsi agnoscant Jesum Christum Dominum nostrum.
Oremus. Flectamus genua. Levate.
Omnipotens sempiterne Deus, qui etiam Judaicam perfidiam a tua misericordia non repellis: exaudi preces nostras, quas pro illius populi obcaecatione deferimus; ut agnita veritatis tuae luce, quae Christus est, a suis tenebris eruantur. Per Dominum nostrum Iesum Christum, Filium tuum: qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti Deus, per omnia saecula saeculorum. Amen.
Módlmy się także za żydów wiarołomnych: aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego. ‘Wszechmogący, wiekuisty Boże, który od miłosierdzia swego nawet wiarołomnych żydów nie odrzucasz, wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy, którym jest Chrystus, z ciemności swych został wybawiony.
Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg przez wszystkie wieki wieków.
——————-
Modlitwa za pogan:
Oremus et pro paganis: ut Deus omnipotens auferat iniquitatem a cordibus eorum; ut relictis idolis suis, convertantur ad Deum vivum et verum, et unicum Filium eius Iesum Christum Deum et Dominum nostrum. Oremus. Flectamus genua. Levate. Omnipotens sempiterne Deus, qui non mortem peccatorum, sed vitam semper iniquiris: suscipe propitius orationem nostram, et libera eos ab idolorum cultura; et aggrega Ecclesiae tuae sanctae, ad laudem et gloriam nominis tui. Per Dominum.
Módlmy się także za pogan: Niech Bóg wszechmogący usunie nieprawość z ich serc, aby porzucili swoje bałwany i nawrócili się do Boga żywego i prawdziwego i do Jedynego Syna Jego Jezusa Chrystusa, Boga i Pana naszego. Módlmy się. Klęknijmy. Wstańcie. Wszechmogący, wieczny Boże, Ty zawsze zabiegasz o życie grzeszników, a nie o ich śmierć; przyjmij łaskawie naszą modlitwę i wyzwól pogan od bałwochwalstwa, a przyłącz do Twego świętego Kościoła na cześć i chwałę Twojego imienia. Przez Pana naszego….
Wszyscy odpowiadają: Amen.
===================================
[Piszemy żydów z małej litery, jak katolików, gdy chodzi o wyznawców religii talmudycznej. Z dużej piszemy o członkach plemienia, czy narodu. Chodzi też o tę ich część, którą nazwać należy: „wiarołomnych”. MD]
RW: W tym artykule: https://www.dakowski.pl/rycerze-pytiasza/ red. S.M. Kozak porusza m. in. sprawę banku BIS. Można dodać jego przewrotną rolę podczas II wojny światowej.
Oto tekst na ten temat wyjęty z książki:
SONG HONGBING, Wojna o pieniądz, Prawdziwe źródła kryzysów finansowych.
Głównym pomysłodawcą BIS był Niemiec, Hjalmar Schacht. To właśnie on podczas tajnej konferencji w Nowym Jorku w 1927 roku wraz z Benjaminem Strongiem z Rezerwy Federalnej i Sir Normanem z Banku Anglii planowali krach giełdowy z 1929 roku. Od roku 1930 Schacht sympatyzował z nazistami. Zaprojektowany przezeń BIS miał za zadanie stworzyć platformę, dzięki której możliwe byłoby wykonanie trudnych do wyśledzenia, tajnych transferów środków finansowych dla banków centralnych zainteresowanych państw.
Faktycznie, podczas II wojny światowej bankierzy ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, wykorzystując tę platformę, dostarczyli nazistowskim Niemcom gigantycznej pomocy finansowej po to, by Niemcy były zdolne do prowadzenia wojny możliwie jak najdłużej.
Po wypowiedzeniu przez Niemcy wojny Stanom Zjednoczonym, wielka część amerykańskich towarów i materiałów militarnych pod neutralną flagą została wpierw przetransportowana do Hiszpanii, stamtąd zaś powędrowała do Niemiec. Większość towarzyszących temu rozliczeń dokonano za pośrednictwem BIS.
Co ciekawe, rada nadzorcza BIS składała się z bankierów pochodzących z obu walczących obozów. Zasiadali w niej: Amerykanin Thomas McKittrick, czołowa postać nazistowskiego przemysłu – Hermann Schmitz z IG Farben, niemiecki bankier baron Von Kettler Schroder, Walter Funk oraz Emil Pauhl z Reichsbanku – ci dwaj ostatni osobiście wskazani i protegowani przez Adolfa Hitlera. (…)
26 marca 1943 roku Jerry Voorhis, kongresman z Kalifornii, na posiedzeniu Kongresu postawił wniosek o wszczęcie dochodzenia w sprawie działań BIS, aby wreszcie zrozumieć, dlaczego „obywatel Stanów Zjednoczonych zajmuje funkcję prezesa w banku zaprojektowanym i pracującym na rzecz państw Osi”.
Ani amerykański Departament Skarbu, ani sam Kongres nie wyraziły zainteresowania przeprowadzeniem śledztwa.
W styczniu 1944 roku inny kongresman, John Main Coffee, oburzony oświadczył: Rząd nazistowski posiada środki kapitałowe warte 85 milionów franków szwajcarskich w złocie w BIS. Większość z członków zarządu tego banku to urzędnicy z partii nazistowskiej, a mimo to nasze amerykańskie pieniądze nie przestają tam płynąć”.
Wielu ludziom trudno było zrozumieć neutralność Szwajcarii na ogarniętym wojną kontynencie, podczas gdy nawet mniejsze państwa, takie jakie Belgia, Luksemburg, Norwegia czy Dania nawet jeśli próbowały zachować neutralność, były miażdżone żelaznymi podkowami nazistów.
W istocie wyjaśnienia należy szukać w funkcjonowaniu BIS, który znajdował się właśnie w Szwajcarii.
Jego rzeczywistym zadaniem było pośredniczenie w finansowaniu wojny i Niemiec przez brytyjskich i amerykańskich bankierów tak, aby sama wojna potrwała możliwie jak najdłużej.
Kiedy dwa lata temu w tzw. mediach alternatywnych pojawiła się informacja, że przedsiębiorcy „chcieliścigania premiera Mateusza Morawieckiego i Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego za bezprawne zamknięcie gospodarki, przy pomocy nielegalnych rozporządzeń”, wszyscy zamarli w oczekiwaniu na ciąg dalszy. A ten nastąpił już 12.04.2021 r., kiedy Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście odmówiła wszczęcia postępowania twierdząc, że
Cóż, są na tym świecie przypadki, które się najmądrzejszym filozofom nie śniły. Opowiem o jednym z nich.
Rycerze Pytiasza, to organizacja braterska i tajne stowarzyszenie założone w Waszyngtonie 19.02.1864 r. To pierwsza organizacja tego typu, która otrzymała statut na mocy ustawy Kongresu Stanów Zjednoczonych. Została powołana do życia przez Justusa H. Rathbone’a, zainspirowanego sztuką irlandzkiego poety Johna Banima o legendzie
Damona i Pytiasza, podkreślającej ideały lojalności, honoru i przyjaźni, stanowiące główne zasady zakonu. Jeszcze 20 lat temu, posiadał on ponad 2000 lóż w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie, z łączną liczbą członków przekraczającą 50 000. Niektóre loże spotykają się w strukturach określanych jako Zamki Pytyjskie. Pośród „rycerzy” odnajdziemy mnóstwo polityków, sędziów i prezydentów amerykańskich, z których wymienić warto choćby takie nazwiska, jak
To z tego korzenia wyrósł w r.1890, po pierwszej konferencji państw amerykańskich w Waszyngtonie, Międzynarodowy Związek Republik Amerykańskich. 20 lat później, w 1910 r., powstała tzw. Unia Panamerykańska, która w 1948 przekształciła się w Organizację Państw Amerykańskich (OPA), zrzeszającą obecnie 35 krajów. Ale, jeszcze w r. 1902 powołano do życia Panamerykańskie Biuro Sanitarne, którego głównym zadaniem miało być kontrolowanie rozprzestrzeniania się pomiędzy państwami potencjalnych epidemii. Wraz z powstaniem OPA, weszło w jego struktury. Organizowało konwencje zdrowotne i formułowało umowy sanitarne między państwami członkowskimi. W r.1958 przyjęło nazwę
traktat między-amerykański o pokojowym załatwianiu sporów, w którym znalazł się zapis o współpracy, z zachowaniem pełnej niezależności pomiędzy OPA i ONZ, a tym samym PAHO i WHO. Od tej pory, mamy więc dwie współpracujące ze sobą struktury, z których jedna zarządza wszystkimi państwami Ameryki, a druga resztą świata.
Tymczasem, już w r.1930, na konferencji w Hadze, utworzono Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), którego pierwotnym zadaniem miało być zarządzanie środkami wynikającymi z reparacji wojennych Niemiec po I WŚ. Na siedzibę banku wybrano szwajcarską Bazyleę.
Tak się jednak złożyło, że bank okazał się być przydatnym w kolejnych latach. Głównymi architektami banku byli Montagu Norman, prezes Banku Anglii, i
Hjalmar Schacht, prezes Banku Rzeszy. Członkami założycielami BIS były banki centralne Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Belgii oraz konsorcjum banków japońskich. Udziały zaoferowano także Rezerwie Federalnej, ale USA, nieufne wobec wszystkiego, co mogłoby naruszać ich narodową suwerenność, odmówiły wówczas ich przyznania. Zamiast tego udziały objęło konsorcjum banków komercyjnych: J. P. Morgan, First National Bank of New York i First National Bank of Chicago. BIS ma obecnie 63 udziałowców, którymi są banki centralne. M.in. Narodowy Bank Polski, Europejski Bank Centralny i Bank Światowy, ale dołączył też System Rezerwy Federalnej. BIS, to bank wymyślony i prowadzony przez bankierów i tylko dla bankierów. To sam szczyt piramidy finansowej świata.
Po zakończeniu II WŚ politycy nie próżnowali. Już 29.12.1945 r. Kongres USA przegłosował ustawę, na mocy którejpewna liczba zagranicznych i międzynarodowych organizacji mogła być zwolniona w USA z płacenia podatków, obostrzeń dotyczących przekraczania granicy i pobytu na ziemi amerykańskiej,czyli korzyści przynależnych dotąd dyplomatom, w tym immunitetów
(IOIA). Do chwili obecnej, na tej liście uprzywilejowania znalazło się 76 instytucji międzynarodowych i banków, na czele z BIS, a należy w tym miejscu podkreślić, że państwa członkowskie OPA i ONZ, których jest 190, zobowiązały się honorować zapisy tej ustawy u siebie. To oznacza, że organizacje korzystają z ochrony IOIA wszędzie tam, gdzie mają swoje siedziby. Najciekawszym jednak kruczkiem prawnym ustawy jest zapis dający tym organizacjom możliwość przekazywania posiadanych przywilejów współpracującym z nimi podmiotom, firmom, uczelniom, ośrodkom badawczym, poszczególnym osobom, włącznie z ich rodzinami!
– mienie i ich aktywa nie podlegają pozwom i żadnym formom postępowania sądowego, z których korzystają rządy innych państw;
– immunitet na przeszukanie i zajęcie mienia oraz aktywów, gdziekolwiek się znajdują i przez kogokolwiek są przechowywane;
– nienaruszalność archiwów;
– zwolnienie z wszelkich form podatków;
– wjazd dla urzędników, pracowników i członków ich rodzin bez kontroli celnych;
– funkcjonariusze i pracownicy są zwolnieni z wszelkich działań prawnych lub pozwów dotyczących działań związanych z pracą;
– zakaz rejestracji cudzoziemców lub pobierania odcisków palców od pracowników i członków ich najbliższej rodziny oraz rejestracji agentów zagranicznych.
Oczywiście, do tych zapisów wnoszone są aktualizacje, podpisywane nowe porozumienia, bo czas się globalistom kończy, a życie przyspiesza, zwłaszcza w ostatnich latach. W 2016 r. OPA i PAHO podpisały deklarację o współpracy w zakresie Agendy 2030, a w 2022 administracja Bidena uruchomiła tzw. „America Health Corps”, by umożliwić Big Farmie pozyskanie 500 000 specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego, nauki i medycyny w ich regionie, w przeciągu 5 lat. OPA współpracuje z 465 podmiotami, które wymieniają się informacjami i współdziałają w tworzeniu rozporządzeń rządowych oraz międzynarodowych. Już w 2001 OPA podpisała umowę o współpracy z firmą Microsoft, a w 2021 r.
z Facebookiem. Immunitetem cieszą się takie firmy, jak GAVI, założona w 2000 r. przez małżeństwo Gatesów, nad którą parasol tego przywileju roztoczył
UNICEF, ale już od 2009 objęta jestochroną prawną Szwajcarii, podobnie zresztą, jak ich kolejna firma – Global Fund, którą uruchomili w 2002 do spółki z
Jeffreyem Sachsem. Skoro jesteśmy w Szwajcarii, nie sposób nie wspomnieć o europejskiej organizacji badań nuklearnych
CERN, która mając immunitet szwajcarski, a od 2004 r. dodatkowo francuski, sama objęła ochroną prawną stowarzyszone w niej 23 państwa członkowskie.
Wszystkie, poruszane tu wątki, rozwinięte będą w książce „Łzy Anioła”, która ukaże się jesienią br., a w niniejszym tekście, z braku miejsca, zaledwie je sygnalizuję. Jak widzimy, w dzisiejszym świecie coraz mniej postaw rycerskich, koniunkturaliści mogą się co najwyżej załapać na pozycję giermków, a pospólstwu pozostaje słuchać legend o honorze.
Czasy określane mianem słusznie minionych powracają.
Żyją jeszcze w Polsce ludzie pamiętający coś, co w żargonie politycznym nazywało się umacnianiem i pogłębianiem, coś co u normalnych osób wywoływało odruch obrzydzenia i skojarzenia z drugim najstarszym zawodem świata. W owych czasach pogłębianie stosunków pomiędzy „Polską” a „Związkiem Zdradzieckim” należało do rytuałów dnia codziennego.
Dziś media z takim samym bezwstydem relacjonują podobne pogłębianie: z posteuropejską Unią lub Stanami Zjednoczonymi i tu nikt normalny nie ma wątpliwości kto kogo bardziej … i w jaki sposób. Ostatnio na topie propagandowym są stosunki z banderowską Ukrainą, która walczy z postsowiecką Rosją nie tylko we własnym, ale także w imieniu słusznych interesów narodów wybranych na przewodnie. Polska na tym odcinku spełnia jakże ważną rolę płatnika i pojemnika (na ukraińskie produkty jakości „technicznej”). Jest to stara, 80 letnia tradycja nieprzerwana techniczną zmianą, gdy insygnia realnej władzy czyli „kijek i marchewka” opuściły Moskwę i zostały wywiezione, ku uciesze gawiedzi, na zachód. Od tamtej pory ten sam kijek i ta sama marchewka wciąż pełnią swoją pogłębiającą i umacniającą, tradycyjną rolę.
Order, listy i całuski
Zdjęcie: Twitter/Kancelaria Prezydenta
Zacznę od listu trybuna chłopskiego, Kołodziejczaka, który skrobnął parę zdań do prezydenta kraju zwanego ukraińskim, którego mieszkańcy, wedle najnowszych odkryć, wynaleźli koło i założyli Kraków. List dotyczy produktów ukraińskich jakości „technicznej”, które zablokowały polskie magazyny powodując milionowe straty u polskich rolników. Pana Kołodziejczaka odsyłam tu: Przemyt Plus. Myślę, że po przeczytaniu będzie musiał zmienić adresata listu, ale samą treść może zostawić. Innych listów i westchnień nie będę cytować.
Żadnych granic
W przyszłości między naszymi narodami nie będzie żadnych granic: politycznych, ekonomicznych i, co bardzo ważne, historycznych. – napisał prezydent Ukrainy na swoim koncie.
Jak można to skomentować? „Pan każe sługa musi” z zaznaczeniem, że ten jest panem, kto dzierży kijek i marchewkę czyli akurat nie prezydent Zelensky. Natomiast rola sługi jest obsadzona w sposób niezmienny od 1943 roku aż do dziś. I to jest przyczyną, dla jednych, dumy, dla innych, upokorzenia.
Głos dumnych i upokorzonych
Głos dumnych i upokorzonych rozbrzmiewał wczoraj na Twitterze tuż pod udekorowaniu najwyższym polskim odznaczeniem Orderem Orła Białego prezydenta bratniego kraju za wyżej opisane pogłębianie. Ubolewali głównie ci, którym żal, że nie mają już własnego państwa tylko atrapę oraz narzekający na nagły upadek prestiżu polskiego odznaczenia. Niesłusznie. Można przecież sięgnąć po pierwsze z brzegu przykłady: Adama Michnika syna Ozjasza Szechtera, członka komunistycznej partii Zachodniej Ukrainy notabene uznanego przez Sąd II RP za przestępcę, można także dorzucić do kompletu Szewacha Weissa.
Czarę słodyczy dopełnił niezawodny w takich sytuacjach Duda, który w porywającej recytacji wydobył z ostrego cienia mgły hymn polsko-ukraiński.
Lech, Czech i Rus czy Lech, Żyd i Ukr?
Nowa historyczna legenda, którą się raczy w mediach ogłupiałe społeczeństwo przypomina do złudzenia starą ględę o odwiecznej i gorącej przyjaźni z Rosją Carską, a potem ze Związkiem Zdradzieckim (ZSRR).
Mamy jak najlepsze wspomnienia, powinniśmy mieć we współpracy z Ukraińcami. Tworzyliśmy jedno państwo, mamy wspólną tożsamość (…) Te groby powinny nas łączyć, a nie dzielić.
Uwaga: Ze względu na Niedzielę Zmartwychwstania Pokutny Marsz Różańcowy w Warszawie odbędzie się w następną niedzielę to znaczy 16.04 o zwykłej porze. W Biłgoraju odbędzie się w drugim dniu świąt czyli 10.04 o zwykłej porze i miejscu.
BIŁGORAJ – w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!