Walka „władzy” przeciw obrońcom Narodu: Siedem przesłuchań na policji jednego dnia

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie Mirosławie!
 Przedwczoraj nasza wolontariuszka Marta z Rzeszowa miała 7 przesłuchań na policji jednego dnia! Postawiono jej zarzuty „wywołania zgorszeń w miejscach publicznych” poprzez ostrzeganie mieszkańców miasta przed konsekwencjami aborcji. Pierwotnie Marta miała mieć w środę 9 przesłuchań, ale jedna z policjantek oddelegowanych do sprawy rozchorowała się, więc było ich „tylko” 7.
Tak właśnie wyglądają w praktyce prześladowania policyjno-sądowe wymierzone w wolontariuszy naszej Fundacji. Ich celem jest sparaliżowanie naszej pracy, zastraszenie nas i zmuszenie do zaprzestania dalszej walki w obronie życia i świadomości Polaków.
Policja w Rzeszowie dostała wytyczne, wedle których funkcjonariusze mają monitorować działania Marty, która jest koordynatorem naszych akcji. Policjanci mają się stawiać na każdą naszą akcję uliczną, robić z niej notatkę i zdjęcia, a następnie od razu przekazywać dane na komendę w celu wszczęcia kolejnego postępowania przed sądem.

Tylko w środę Marta miała 7 przesłuchań jednego dnia w związku z akcjami, które w ostatnim czasie organizowaliśmy na ulicach miasta. Miało być ich 9, ale jedna z policjantek rozchorowała się. Marta usłyszała kolejne zarzuty z paragrafu 141 KW – wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym.

Co bardzo istotne, konkretne zarzuty, jakie postawiono Marcie, to prezentowanie prawdy na temat aborcji poprzez pokazywanie zdjęć „martwych DZIECI”.

 To jedno użyte przez policjantów słowo: dzieci, przypomina nam o tym, że nasze akcje mają głęboki sens.Teraz tylko czas na to, aby funkcjonariusze przejrzeli na oczy i połączyli razem wszystkie fakty w swoich sumieniach.
Skoro zdjęcia obrazujące aborcję przedstawiają „martwe dzieci”, to te dzieci przed aborcją musiały być żywe. Co zatem dzieje się w trakcie aborcji, skoro dzieci przed aborcją są żywe, a po aborcji są martwe? 

Do stawiania sobie takich pytań zmuszają nasze niezależne kampanie społeczne, które organizujemy w całej Polsce. Prawda o aborcji zmienia świadomość człowieka, o ile tylko ktoś na przyjęcie tej prawdy jest otwarty. Musimy naszą walkę kontynuować w całej Polsce, gdyż propaganda aborcyjna jest coraz bardziej aktywna.

Wedle danych NFZ w 2024 roku w polskich szpitalach zamordowano poprzez aborcję 896 dzieci. To dwukrotnie więcej ofiar niż w roku 2023. Najwięcej dzieci abortowano w szpitalu w Oleśnicy, największym ośrodku aborcyjnym w Polsce – 159. W tym samym czasie przy użyciu pigułek poronnych, które aktywiści aborcyjni rozpowszechniają w całym kraju, zamordowano w ubiegłym roku ok. 40 000 dzieci. Tabletki śmierci są szeroko promowane i można je łatwo kupić przez internet z dostawą do domu. 

Dlatego trwa nasza walka o życie, sumienia i świadomość Polaków. Niedawno przeprowadziliśmy m.in. publiczny różaniec oraz akcję informacyjną pod szpitalem w Rudzie Śląskiej, który odmawia odpowiedzi na nasze pytania, czy dokonuje aborcji. Do naszych wolontariuszy dołączali przechodnie, którzy zatrzymywali się i modlili się razem z nami. Kilka osób, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży, machało w naszym kierunku i wyrażało gestami poparcie. W różańcu i pikiecie uczestniczyło też kilka osób niepełnosprawnych z lokalnego ośrodka DPS Najświętsze Serce Jezusa. Ludzie, którzy uniknęli aborcji i urodzili się z ułomnościami organizmu, które byłyby wskazaniem do jej wykonania, modlili się za dzieci zagrożone aborcją, zarówno za te chore, jak i zdrowe. W Rudzie Śląskiej takie kampanie uliczne i publiczne różańce prowadzone są regularnie od października 2024 roku, a zainicjował je pan Kazimierz, który odpowiedział na nasz apel i został Kapitanem Różańcowym

Prowadzimy także kolejne kampanie billboardowe. Niedawno wywiesiliśmy m.in. nowe, wielkoformatowe billboardy przy trasie S5. Poprzednie zostały zniszczone przez aborcjonistów. Gdy nasi wolontariusze wieszali bannery, podjechały do nich dwie osoby grożąc, że podadzą nas do prokuratury. Aktualnie przeciwko naszym działaczom toczy się ponad 80 procesów sądowych w całej Polsce za głoszenie prawdy o aborcji i deprawacji seksualnej dzieci.
 Dla wielu naszych wolontariuszy codzienność wygląda tak, jak Marty z Rzeszowa – nieustanne przesłuchania i rozprawy. Te prześladowania chce jeszcze bardziej nasilić rząd Tuska, który przeforsował przez parlament projekt ustawy o tzw. „mowie nienawiści”, wedle której przestępstwem będzie podawanie prawdziwych informacji niezgodnych z panującą ideologią. Mimo tego, że ta ustawa jeszcze nie weszła w życie, to w praktyce nasi wolontariusze już od lat są skazywani za mówienie prawdy o aborcji.Prześladowania sądowo-policyjne połączone z wdrażaniem prawnej cenzury to narzędzia totalitarnej opresji, które mają doprowadzić do usunięcia prawdy z przestrzeni publicznej i medialnej. Dlatego musimy walczyć dalej i stawiać opór tym szykanom. 80 równoległych spraw sądowych, nieustanne przesłuchania i rozprawy, to dla nas ogromne wyzwanie logistyczne, organizacyjne i finansowe. Konieczne są także kolejne środki na uliczne akcje informacyjne, nowe billboardy, przejazdy furgonetek, wyposażenie kolejnych wolontariuszy w terenie oraz wiele innych spraw organizacyjnych.
Tylko w najbliższym czasie potrzebujemy ok. 16 000 zł na dalsze działania. 
Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dalszą walkę i głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej oraz obronę naszych wolontariuszy przed sądami. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Branży płytek ceramicznych w Polsce „grozi fala bankructw”. Bo ceny energii – narzucane z UE.

Wielkie natarcie z Indii. Branży w Polsce „grozi fala bankructw”

money/natarcie-z-indii-branzy-w-polsce-grozi-bankructwo

Branży płytek ceramicznych grozi fala bankructw, jeśli nie nastąpi obniżenie cen energii i gazu oraz ochrona rynku wewnętrznego przed „nieuczciwą” konkurencją, głównie z Indii – ocenia Polska Unia Ceramiczna. „Obecnie nasza działalność gospodarcza stanowi wyzwanie i dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania” – alarmuje Unia.

Wielkie natarcie z Indii. Branży w Polsce "grozi fala bankructw"
Branży płytek ceramicznych grozi fala bankructw (Licencjodawca, 2022 Horacio Villalobos)

Polska Unia Ceramiczna zrzesza największych producentów płytek ceramicznych tj.: Ceramikę Paradyż, Grupę Cerrad, Grupę Cersanit, Grupę Końskie, Marazzi Poland oraz Grupę Tubądzin. W zakładach zatrudnionych jest ok. 6 tysięcy osób, a wraz z siecią partnerów ponad 60 tysięcy.

Polski sektor z mocami produkcyjnymi na poziomie ok. 130 mln m kw. płytek w roku jest trzecim wytwórcą tych wyrobów w Unii Europejskiej, po Hiszpanii i Włoszech.

Obecnie nasza działalność gospodarcza stanowi wyzwanie i dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania. Już i tak ograniczona produkcja i redukcja personelu nie gwarantuje nam utrzymania dalszej produkcji wyrobów z powodu wysokich kosztów energii wynikających z cen uprawnień do emisji CO2 w UE, które zabijają konkurencyjność przemysłu, a także braku ochrony rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją importu płytek ceramicznych spoza UE na teren UE w tym do Polski, przede wszystkim z Indii – napisała Polska Unia Ceramiczna, cytowana przez Konfederację Lewiatan.

Jak wskazano, koszty wytworzenia płytek ceramicznych w 2024 roku wzrosły o ponad 40 proc. w stosunku do 2021 roku.

„Wynika to z faktu, że ceny gazu i energii nadal są bardzo wysokie i istotnie przewyższają ceny z roku 2021 roku. Dodatkowo znacząco wzrosły koszty surowców, transportu, opakowań, wynagrodzeń. Ponadto z uwagi na kryzys w budownictwie oraz wzrost importu tanich produktów z Indii i Turcji niemożliwe jest zrekompensowanie wzrostu kosztów poprzez podniesienie cen na wyroby” – napisano.

Największym dostawcą zagranicznych płytek do Polski są Indie. Obecnie jest to ponad 21 proc. sprzedanych płytek w Polsce w 2024 roku po cenach średnich 5,5 euro, względem 8,1 euro cen średnich krajowych producentów.

„To powoduje, że działalność branży staje się nierentowna i bez rozwiązań systemowych, obniżających ceny energii elektrycznej i gazu oraz wprowadzenia ochrony rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją, nie będzie możliwe kontynuowanie działalności gospodarczej, co doprowadzi do bankructwa branży i wzrostu bezrobocia” -napisano w oświadczeniu Polskiej Unii Ceramicznej.

Cła antydumpingowe na płytki z Indii

Jak podano, wprowadzone 9 lutego 2023 r. przez Komisję Europejską cła antydumpingowe na płytki ceramiczne pochodzące z Indii, ustalone na poziomie od 6,7 proc. do 8,7 proc. nie zahamowały importu z Indii.

Europejska Federacja Producentów Płytek Ceramicznych (CET), której członkiem jest m.in. Polska Unia Ceramiczna, przygotowała i przekazała skargę w postaci wniosku do Komisji Europejskiej o ponowne zajęcie się cłami antydumpingowymi na płytki ceramiczne pochodzące z Indii, tj. o podwyższenie stawek do poziomów, które będą przeciwdziałać nierównym warunkom konkurencyjnym na rynku wewnętrznym i zniwelują rozbieżność pomiędzy ceną produktów importowanych i produktów wytwarzanych na terytorium Unii Europejskiej, w tym w Polsce.

[A żądanie obniżenia cen energii, windowanych idiotycznie przez „zielony komunizm” UE, zwolnienia hamulców w rozwoju – ci niewolnicy nawet nie „proszą”.. MD]

Wielkie zwycięstwo wolności słowa w Wielkiej Brytanii??

[dodałem te znaki zapytania – bo to chwilowe zwycięstwo w potyczce, a jeszcze nie Wygranie Wojny. md]

Wielkie zwycięstwo wolności słowa w Wielkiej Brytanii

27.03.2025 tysol/wielkie-zwyciestwo-wolnosci-slowa-w-wielkiej-brytanii

Jeden z największych uniwersytetów w UK został właśnie ukarany rekordową grzywną! Uczelnia wymuszała bowiem na swoich pracownikach i studentach wyznawanie ideologii gender, ograniczając tym samym ich wolność słowa. Teraz wszystko się zmieni.

——————————-

Zwolennicy wolności słowa na brytyjskich uniwersytetach świętują ogromne zwycięstwo! University of Sussex został bowiem ukarany rekordową grzywną w wysokości 585 000 funtów przez Office for Students (OfS), brytyjski organ regulujący szkolnictwo wyższe. Powód? Uniwersytet naruszał prawo, kneblując krytyków ideologii gender, w tym profesor Kathleen Stock. To wydarzenie jest nie tylko historycznym precedensem, ale także jasnym sygnałem, że skrajna lewica, narzucająca jednostronną narrację, nie będzie dłużej bezkarnie tłumić wolności akademickiej. Jeżeli tego spróbuje, następne kary będą jeszcze wyższe!

Filozofia prześladowania

Wszystko zaczęło się w 2021 roku, kiedy profesor Kathleen Stock, wykładowca specjalizująca się w filozofii analitycznej, opuściła University of Sussex po fali protestów na kampusie. Powodem odejścia Stock była jej książka, w której kwestionowała, iż tożsamość płciowa („gender”) jest „społecznie bardziej znacząca” niż płeć biologiczna. Jej opinie podkreślające nadrzędne znaczenie biologii wywołały, oczywiście, gniew aktywistów trans. Na kampusie pojawiły się plakaty szykanujące kobietę, przedstawiające ją jaka agresora i wzywające do jej zwolnienia, a lewicowi studenci zorganizowali przeciwko niej huczne demonstracje. Według nich filozof powinna zostać z uczelni wyrzucona, bo zachowywała się rzekomo „transfobicznie”. Stock, odrzucając oskarżenia o transfobię, opisała to doświadczenie w rozmowie z mediami jako „surrealistyczny sen pełen lęku”.

OfS wszczęło jednak śledztwo, które trwało trzy i pół roku i badało zasady uniwersytetu dotyczące wolności słowa. Śledztwo udowodniło, że od pracowników i studentów wymagano wyznawania skrajnie lewicowych światopoglądów i „pozytywnego przedstawiania osób trans i ich życia”. Zasady te doprowadzały, rzecz jasna, do autocenzury pracowników uniwersytetu i jego studentów. Profesor Stock przyznała w ramach śledztwa, że musiała bać się przez to o swoje bezpieczeństwo. „Czułam się niezdolna do omawiania pewnych tematów i bałam się działań dyscyplinarnych” – komentowała sprawę sama poszkodowana.

Rekordowa kara

Uczelnia została więc ukarana za stworzenie takich zasad i tak represywnej atmosfery. Grzywna w wysokości 585 000 funtów, nałożona 26 marca 2025 roku, jest największą w historii karą wydaną przez OfS i pierwszą od czasu uzyskania przez urząd nowych uprawnień w styczniu tego roku. Jednak – jak podkreślił Arif Ahmed, dyrektor OfS ds. wolności słowa i akademickiej – maksymalna kara mogła wynieść nawet 3,7 miliona funtów, a w przyszłości podobne naruszenia będą prawdopodobnie skutkować jeszcze wyższymi sankcjami.

Decyzja OfS została wsparta przez sekretarz edukacji Bridget Phillipson, która jasno stanęła w opozycji do antywolnościowej ideologii gender, stwierdzając, iż: „swoboda akademicka to nienegocjowalna wartość na uniwersytetach. Jeśli jesteś na uniwersytecie, to musisz być gotowy na to, iż twoje poglądy zostaną zakwestionowane, usłyszysz przeciwne opinie i zetkniesz się z niewygodnymi prawdami”. Trudno o lepsze podsumowanie tego, jak do sprawy powinni podchodzić i pracownicy uczelni wyższych, i sami studenci!

Reakcja uniwersytetu

University of Sussex nie przyjął werdyktu z pokorą. Wicekanclerz uczelni, profesor Sasha Roseneil, zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko OfS, w tym złożenie wniosku o kontrolę sądową. W rozmowie z mediami wicekanclerz powiedziała nawet, że walka o wolność słowa na uniwersytecie oparła się o „nieracjonalnie absolutystyczną definicję” tego pojęcia. „Ta grzywna sparaliżuje liderów uniwersytetów i wywoła chaos w sektorze szkolnictwa wyższego w Wielkiej Brytanii” – ostrzegła, dodając, że decyzja OfS pozostawiła szkoły wyższe „bezsilnymi wobec obraźliwej, zastraszającej i nękającej mowy (nienawiści)”.

Zmiany na Wyspach

Potencjalne kary dla uczelni, które ograniczać będą wolność słowa, mają szansę osłabić skrajną lewicę w UK. Maksymalne grzywny dla uniwersytetów będą teraz sięgać 2% ich rocznych dochodów z czesnego i grantów lub 500 000 funtów – dla dużych instytucji oznacza to potencjalne sankcje w wysokości wielu milionów.

Decyzja z ostatnich dni oznacza również, iż odetchnąć z ulgą może profesor Stock. Kobieta uhonorowana w 2022 roku Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi dla szkolnictwa wyższego, została wszak zrehabilitowana po wielu latach nękania. „Mam nadzieję, że wszystko to wyśle mocny przekaz do wielu uniwersytetów, które wciąż wprowadzają przepisy z klauzulami, przeciwko którym orzekł OfS. Nie ma wątpliwości, że te przepisy tłumią dozwolone podług prawa opinie” – podkreślała dzisiaj i wczoraj profesor, którą aktywiści gender chcieli uciszyć i pozbawić pracy.

To historyczne rozstrzygnięcie stawia też świat akademicki przed jasnym wyborem: wolność słowa i otwarta debata… albo dotkliwe sankcje. Cena za kneblowanie prawdy będzie jednak wysoka.

Cud za wstawiennictwem kardynała Pella?

Cud za wstawiennictwem kardynała Pella?

Vincent, 18-miesięczny chłopiec z USA, w pełni wyzdrowiał po 52 minutach spędzonych bez pulsu – wynik ten jest związany z modlitwami o wstawiennictwo kardynała George’a Pella.

Chłopiec wpadł do basenu i został reanimowany po prawie godzinie bez oznak życia. Przez kilka dni pozostawał w śpiączce, ale w końcu zaczął samodzielnie oddychać.

Lekarze wypisali go ze szpitala w Phoenix bez uszkodzeń mózgu – co jeden z nich określił jako „naukową niemożliwość”.

Ks. Joseph Hamilton, były sekretarz kardynała Pella, modlił się podczas hospitalizacji Vincenta do swojego byłego mentora i wierzy, że wyzdrowienie było cudowne: „Mocno wierzę, że kardynał Pell wstawił się za nim”.

Wyrok sądu branżowego w sprawie doktora Martyki. Leczył pacjentów, dostał naganę za… „sianie niepokoju”

pch24/doktor-martyka-leczyl-pacjentow-dostal-nagane-za-sianie-niepokoju 27 marca 2025

Wyrok sądu branżowego w sprawie doktora Martyki. Leczył pacjentów, dostał naganę za „sianie niepokoju”

(fot. PCh24.pl )

„Naczelny Sąd Lekarski wydał prawomocny wyrok w mojej sprawie. Orzeczone przez Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie zawieszenie prawa do wykonywania zawodu na okres 1 roku zostało ANULOWANE. Sąd ogłosił karę nagany” – napisał w czwartek wieczorem w mediach społecznościowych doktor Zbigniew Martyka.

Lekarz postawiony przed branżowym sądem za kwestionowanie polityki covidowej państwa, w obszernym wpisie zrelacjonował przebieg decydującej rozprawy w procesie odwoławczym.

Przypomnijmy: w grudniu 2021 roku Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie nieprawomocnie pozbawił ówczesnego ordynatora oddziału zakaźnego szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej prawa do wykonywania zawodu. Ponieważ w składzie orzekającym brak było lekarza o specjalności odpowiadającej przedmiotowi sprawy, sąd powołał biegłego… pediatrę podającego się bezzasadnie za immunologa. Chodzi o dr. Pawła Grzesiowskiego, obecnie pełniącego funkcję Głównego Inspektora Sanitarnego.

Po interwencjach obrony sąd OSL uznał za nieważną opinię biegłego. Nie przeszkodziło to wydać wyrok, który – jak przyznali to w uzasadnieniu sami orzekający – miał charakter prewencyjny i odstraszający. Werdykt zapadł po wielokrotnym oddalaniu wniosków dowodowych pełnomocników obwinionego.

„Co to dla mnie znaczy? W chwili obecnej zupełnie nic. Teoretycznie kara nagany uniemożliwia piastowanie stanowisk kierowniczych – ale takich nie piastuję i już nie będę. Od pewnego czasu jestem na emeryturze. Przyjmować pacjentów nadal mogę, więc kontynuuję spotkania z Państwem w tarnowskiej przychodni Triada” – napisał w czwartek o wyroku w instancji odwoławczej doktor Martyka. Podał też szereg szczegółów czwartkowej rozprawy.

Wiedza naukowa kontra „zalecenia”

„(…) reprezentująca mnie mecenas Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź podkreśliła, że opinia nowej biegłej, powołanej specjalnie na rozprawę odwoławczą, stoi w opozycji do ponad 700 badań naukowych, które przedstawiliśmy na potwierdzenie prawdziwości moich słów. Co więcej, biegła swoją opinię oparła jedynie na badaniach obserwacyjnych oraz modelach matematycznych – stojących najniżej w rankingu wiarygodności. Nie odniosła się natomiast do żadnego z badań najwyższej jakości, RCT, które przedstawiliśmy jako dowód. Dodatkowo biegła nie odpowiedziała na żadne z zadanych przez obronę na piśmie pytań, ograniczywszy się jedynie do odpowiedzi na pytania sądu, wychodzące zresztą poza akt oskarżenia” – napisał małopolski lekarz.

Obrońca wskazała, że powołana przez sąd biegła, prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz wystąpiła w dwóch rolach: wcześniej jako ekspert wydająca rekomendacje w ramach Rady Medycznej przy premierze, a następnie w charakterze biegłej formułującej opinię na użytek procesu dotyczącego m.in. wspomnianych rekomendacji.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej, lek. Joanna Szeląg wnioskowała o utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji. Stwierdziła m.in., że w „trudnym czasie pandemii” wypowiedzi doktora Martyki „budziły niepokój wśród pacjentów i społeczeństwa”.

„W dalszej części wystąpienia Pani Rzecznik oświadczyła, że lekarze nie wybierają rodzaju postępowania, które bardziej się podoba (cokolwiek to miało znaczyć), ale bazują na… ZALECENIACH. Wtedy stało się jasne, co przyświeca stronie dążącej do ukarania mnie i innych lekarzy. Sprzeciwianie się ZALECENIOM. Nie postępowanie wbrew badaniom RCT, nie szkodzenie pacjentom. Postępowanie wbrew ZALECENIOM. A ja właśnie te ZALECENIA krytykowałem” – odnotował lekarz.

Rzecznik określiła też maski covidowe, jak i szczepionki oraz dystans społeczny jako „udokumentowane środki zaradcze”. Obrona podnosiła, że najwyższej wiarygodności badania RCT świadczą o czymś wręcz przeciwnym.

Po uzasadnieniu decyzja o kasacji

„Sąd oddalił również nasz wniosek o uchylenie opinii biegłej. W opinii Sądu była jasna i prawidłowa. Sąd zignorował zarzuty obrony, że opinia opierała się jedynie o najniższej jakości badania obserwacyjne oraz modele matematyczne oraz nie odpowiadała na ani jedno pytanie strony obwinionej. Obrońca jasno zaznaczył Sądowi, że takie postępowanie to oczywiste utrudnianie możliwości obrony” – relacjonował dalej obwiniony.

Wydając wyrok Sąd stwierdził, że wypowiedzi lekarza powodowały „znaczny niepokój społeczny”.

„Proszę Państwa, najważniejszy punkt tej sprawy jest taki, że moje prawo wykonywania zawodu nie jest i nigdy nie było zawieszone. Mogę przyjmować pacjentów i będę to dalej robił. Nie budzi jednak żadnej mojej wątpliwości, że sprawa była prowadzona z całkowitym brakiem poszanowania do przepisów prawa oraz mojego prawa do obrony. Czekam na uzasadnienie wyroku. Nie podjąłem jeszcze decyzji, czy będę składał wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego” – skomentował doktor Zbigniew Martyka.

Źródła: Facebook, PCh24.pl RoM

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

Autor: AlterCabrio, 27 marca 2025

„Fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako Przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego Kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest problemem samym w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych”

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

https://rumble.com/embed/v6oz59s/?pub=4

Holenderska aktywistka Eva Vlaardingerbroek wyjaśnia, dlaczego uważa, że ​​Ursula von der Leyen ponosi jednoosobową odpowiedzialność za upadek Europy i w jaki sposób uosabia „wszystko, co idzie źle w Europie”.

Eva kontynuuje: „Fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako Przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego Kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest problemem samym w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych”.

Eva mówi, że Ursula von der Leyen jest odpowiedzialna za:

• Samobójcze szaleństwo zerowej emisji netto, które doprowadziło do załamania gospodarki europejskiej i eksmisji rolników z ich ziemi z powodu „azotu”.

• Pakt migracyjny ONZ, zwany również migracją zastępującą (kliknij ten link do strony ONZ, to prawda), który polega na zastępowaniu ludności europejskiej innymi narodami o niezgodnych z nimi wartościach kulturowych, co prowadzi do przemocy i destabilizacji.

• Korupcja osobista – wynegocjowała umowę o wartości 35 miliardów euro za pośrednictwem wiadomości tekstowych między Pfizerem a firmą jej męża w celu wyprodukowania szczepionki firmy Pfizer – wiadomości, których nie ujawniła.

• Von der Leyen wciąga Europę w III wojnę światową, mówiąc, że będzie nadal wspierać Ukrainę pieniędzmi podatników UE, „bez względu na wszystko” i planując przeznaczyć 800 miliardów euro na europejski fundusz obronny, który ostatecznie trafi na Ukrainę.

• Ogłosiła przeznaczenie 4,4 miliarda euro na „transformację energetyczną” w Republice Południowej Afryki, co jest wyraźnie kolejnym korupcyjnym schematem prania pieniędzy.

• Ingerowała w wybory w Rumunii.

• Na koniec von der Leyen ogłosiła plan, który umożliwi UE dostęp do prywatnych oszczędności obywateli UE i wykorzystanie ich na „europejskie inwestycje”.

W obliczu potencjalnego wycofania się z finansowania pieniędzmi amerykańskich podatników Organizacji Narodów Zjednoczonych i NATO, Unia Europejska twierdzi, że może stać się „konkurencyjna” i że może sama zapłacić za dozbrojenie Europy, NATO i wojnę z Rosją, przejmując konta oszczędnościowe jej obywateli za pośrednictwem Unii Oszczędnościowo-Inwestycyjnej (SIU), zaproponowanej przez byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego.

Unia Europejska,, Unia Oszczędności i Inwestycji – Publikacja 19 marca 2025 r. LINK

I oczywiście – to jedyny sposób, w jaki UE może zrealizować swoje cele dot. „Zmian klimatycznych”! Według Thierry’ego Philipponnata, głównego ekonomisty Finance Watch, „Kapitał prywatny nie jest w stanie sprostać ogromnym potrzebom inwestycyjnym Europy, szczególnie w zakresie klimatu”.

Premier Luksemburga nazwał to „sprytnym” rozwiązaniem!

„Mądrzejsze zasady odblokują fundusze potrzebne do płacenia za bezpieczeństwo Europy” – Publikacja 20 marca 2025r., Financial Times LINK

TRANSKRYPCJA

Dlatego dziś rano napisałam na Twitterze, że nie przestanę robić tego, co robię, dopóki UE nie zostanie rozwiązana, a Ursula von der Leyen nie trafi do więzienia, gdzie moim zdaniem jest jej miejsce.

I pomyślałam, że może warto omówić to, kim jest Ursula von der Leyen, za co odpowiada, a moim zdaniem odpowiada za upadek Europy, i co obecnie robi, bo jest tego sporo i to jest szalone – szczególnie ​​trzeba śledzić to, co ogłosiła w przeszłości, powiedzmy, dwa tygodnie temu.

Wracając do podstaw, Ursula von der Leyen jest przewodniczącą Komisji Europejskiej, która jest organem wykonawczym UE. Jest to najpotężniejszy organ UE i jest to organ niewybieralny.

Więc Ursula von der Leyen nigdy nie została bezpośrednio wybrana przez nas, ludzi, nigdy na nią nie głosowaliśmy. Nie, Ursula von der Leyen została nominowana na stanowisko Przewodniczącej Komisji Europejskiej w 2019r. i ponownie nominowana w 2024r., mimo że jest ona objęta dochodzeniem w sprawie korupcji. Wrócę do tego za chwilę.

Z czego znana jest Ursula von der Leyen? Cóż, po pierwsze, znana jest z Europejskiego Zielonego Ładu – a więc z szaleństwa klimatycznego i zerowej emisji netto, duszenia naszej gospodarki i naszych rolników – to jest Ursula von der Leyen.

WIDEO: „Holenderscy farmerzy proszą wszystkich, aby stanęli z nimi” – Czas trwania: 2 min – Wyd. 10 lipca 2022r. LINK

Jest ona również znana z Paktu Migracyjnego UE, a więc polityki zastępowania, która była w centrum europejskiego procesu decyzyjnego. Faktu, że jesteśmy zastępowani w naszych własnych krajach ojczystych, że Europa nie wygląda już jak Europa i że jesteśmy coraz bardziej zagrożeni – to jest Ursula von der Leyen.

Organizacja Narodów Zjednoczonych, 2001, Migracja zastępująca, PDF

Następnie, jak powiedziałam, wybuchł skandal korupcyjny. Podczas pandemii covid Ursula von der Leyen jednoosobowo zawarła umowę z dyrektorem generalnym firmy Pfizer, z którym jej mąż ściśle współpracuje, ponieważ jest on właścicielem firmy specjalizującej się w tworzeniu szczepionek dla, tak, zgadliście, firmy Pfizer.

A Ursula von der Leyen sfinalizowała wartą 35 miliardów euro umowę z CEO Pfizera za pośrednictwem wiadomości tekstowych. Wiadomości tekstowe, których nigdy nie widzieliśmy, aż do dziś, mimo że wielokrotnie proszono ją o ich ujawnienie. E-maile: Hillary Clinton. Wiadomości tekstowe: Ursula von der Leyen. Wszystko to jeden pies, w zasadzie.

Z czego jeszcze jest znana? Oczywiście z faktu, że jest chętna lub wydaje się, że chce wciągnąć nas wszystkich w III wojnę światową, mówiąc, że będzie nadal wspierać Ukrainę pieniędzmi naszych podatników, oczywiście, bez względu na wszystko.

Co więc Ursula von der Leyen ogłosiła w przeszłości, powiedzmy, dwa tygodnie temu?

Po pierwsze, plan Re-arm Europe, który ostatecznie jest pomysłem na przeznaczenie 800 miliardów euro na europejski fundusz obronny, który oczywiście, pośrednio lub nawet bezpośrednio, trafi wprost na Ukrainę.

Co jeszcze? 4,4 miliarda euro przeznaczone na ludobójczy, wrogi wobec Białych reżim w Republice Południowej Afryki, aby ustanowić „transformację energetyczną”, która oczywiście jest całkowicie bezużyteczna, nigdy nie nastąpi, ale my, kraje Europy, za to płacimy.

Co jeszcze? Oczywiście, że ingerowała w wybory w Rumunii – to znów Ursula von der Leyen.

WIDEO – „Călin Georgescu & ‘The Secrets of the United Nations’” – Czas trwania 40 min – Wyd. 11 mar 2025 przez ForbiddenKnowledgeTV.net LINK

I na koniec, ale to nie mniej ważne, powiedziała, że ​​wkrótce uruchomi plan, który pozwoli UE na dostęp do naszych prywatnych oszczędności i wykorzystanie ich na europejskie inwestycje. Tak, to Ursula von der Leyen!

„Komisja UE ujawnia plan skierowania 10 bilionów euro oszczędności obywateli na inwestycje strategiczne” – Pub. EuroNews.com – 3 marca 2025 r. LINK

Kiedy więc to mówię, myślę, że jest ona jednoosobowo odpowiedzialna za upadek Europy i uosabia, powiedzmy, wszystko – wszystko – co jest złe w nowoczesnej polityce, wszystko, co dzieje się źle w Europie, i to mam na myśli.

Uważam, że przede wszystkim właśnie taka jest Ursula von der Leyen – mam na myśli fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest to problem sam w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych.

Co więc musi się stać? UE musi zostać zlikwidowana. To jedyna opcja. Jedyna opcja, w której odbierzemy władzę tym niewybieralnym biurokratom, którzy niszczą nasz kontynent.

_______________

Eva Vlaardingerbroek: The EU Needs to Be Abolished, Alexandra Bruce, March 25, 2025

−∗−

Warto porównać:

‘Czy robimy wystarczająco dużo?’ Eva Vlaardingerbroek – wystąpienie na CPAC Hungary
Czy robimy wystarczająco dużo, aby powstrzymać atak na nasze rodziny, nasz kontynent, nasze kraje i naszą religię? Kiedy słyszymy o kolejnym morderstwie, kolejnym ugodzeniu nożem małego, niewinnego dziecka, czy robimy […]

Gigant aborcyjny Planned Parenthood od lat sprzedaje ludzkie organy. A Prezydent Trump zapowiada…

Gigant aborcyjny od lat sprzedaje ludzkie organy. Prezydent Trump zapowiada zbadanie sprawy .

27.03.2025 nczas/gigant-aborcyjny-od-lat-sprzedaje-ludzkie-organy

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że „przyjrzy się” sprawie „pozyskiwania organów dziecięcych” i sprzedawania ich przez osoby mordujące nienarodzone dzieci. Szczególnie chodzi o giganta aborcyjnego Planned Parenthood, który w proceder uwikłany był już co najmniej kilkanaście lat temu.

Prezydent Trump zapowiedział, że jego administracja przyjrzy się nielegalnej sprzedaży części ciał dzieci zamordowanych w wyniku tzw. aborcji.

– To z pewnością temat, który był przedmiotem debaty od dłuższego czasu i przyjrzymy się mu, tak – powiedział Trump.

Pytanie w tej sprawie zadano po informacji, że władze zamrożą finansowanie placówek Planned Parenthood w kilkunastu stanach. Powodem decyzji było nieprzestrzeganie rozporządzeń wykonawczych administracji Trumpa w kwestii „różnorodności”.

O nielegalnym handlu organami przez Planned Parenthood mówi się od lat. Nigdy jednak korporacja nie została za to pociągnięta do odpowiedzialności.

Sprawę ujawniono publicznie. Części ciał abortowanych dzieci były sprzedawane w celu przeprowadzania na nich eksperymentów.

Po raz pierwszy o sprawie zrobiło się głośno w 2015 roku. Grupa obrońców życia Center for Medical Progress zaczęła publikować robione z ukrycia nagrania ze spotkań z personelem Planned Parenthood.

Pracownicy Planned Parenthood w swobodny sposób opisywali, jak będzie wyglądać sprzedaż części ciała. Wskazuje to, że już wcześniej się tym zajmowali.

Byliśmy bardzo dobrzy w zdobywaniu serca, płuc, wątroby, ponieważ to wiemy, więc nie zmiażdżę tej części, po prostu zmiażdżę dół, zmiażdżę górę i zobaczę, czy uda mi się to wszystko wydobyć nienaruszone – mówił pracownik sieci aborcyjnej w nagraniu wykonanym w 2014 roku.

Sprawa nie tylko wywołała oburzenie z przyczyn moralnych. Proceder łamał wiele praw federalnych. „Life Site News” przypomina, że w USA zakazane jest „świadome nabywanie, otrzymywanie lub przekazywanie jakiejkolwiek ludzkiej tkanki płodowej za wynagrodzenie”.

W efekcie publikacji nagrań w Kongresie i Senacie przeprowadzono przesłuchania w sprawie afery. W Departamencie Sprawiedliwości zaś rozpoczęto dochodzenie.

Planned Parenthood ostatecznie wymigało się od kary. Pozwano natomiast obrońców życia za publikacje, które doprowadziły do szkód w sieci. W efekcie CMP, David Daleiden i inni zaangażowani obrońcy życia zostali skazani na zapłatę 1,4 mln dolarów.

III Wojna Światowa już Trwa: Walka o Porządek Świata.

Nick Giambruno: III Wojna Światowa Już Trwa; Walka O Porządek Świata

Źródło: https://www.theburningplatform.com/2025/03/19/world-war-3-is-already-underway-the-battle-for-the-world-order/

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

Yuval Harari jest głównym doradcą Klausa Schwaba, założyciela Światowego Forum Ekonomicznego (WEF).

Niedawno stwierdził, że gdyby Trump miał ponownie zostać prezydentem, „prawdopodobnie byłoby to śmiertelnym ciosem dla tego, co pozostało z globalnego porządku”.

Choć mam głębokie rozbieżności filozoficzne (mówiąc delikatnie) z globalistami takimi jak Harari i Schwab, zrozumienie ich perspektywy oferuje cenne informacje.

Rzeczywiście, porządek świata przechodzi głęboką transformację. Zajmę się tym wkrótce, ale najpierw trochę kluczowego kontekstu.

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że porządek świata nie jest niczym nowym.

Porządki światowe od dawna są ramami, za pomocą których główne mocarstwa globalne ustalają reguły gry. Definiują strukturę międzynarodowych stosunków politycznych.

Myślenie w kategoriach porządku światowego wymaga całkowitego oddalenia się i spojrzenia na geopolityczną perspektywę z wysokości 40 000 stóp.

W mniejszej skali można to porównać do sposobu, w jaki najpotężniejsze organizacje przestępcze w mieście — takie jak mafie i gangi uliczne — zawierają porozumienia, w ramach których dzielą między sobą swoją działalność i terytoria.

Ostatecznie jednak takie ustalenia zawsze się rozpadają, co prowadzi do gwałtownych walk o władzę, aż do momentu osiągnięcia nowego porozumienia, odzwierciedlającego zmieniający się układ sił.

Podobna dynamika występuje w przypadku najpotężniejszych państw, porządku światowego i wojen światowych.

Porządki świata można postrzegać jako epoki – odrębne okresy historyczne naznaczone ewolucją globalnych struktur władzy.

Pokój westfalski (1648-1803)

Umowa ta zakończyła wojnę trzydziestoletnią i ustanowiła ramy europejskich stosunków międzynarodowych na ponad dwa stulecia, utrzymując równowagę sił między głównymi państwami europejskimi.

Pokój westfalski objął Święte Cesarstwo Rzymskie, Hiszpanię, Francję, Szwecję, Republikę Holenderską i różne terytoria niemieckie.

Taki porządek świata przetrwał do czasu, gdy wojny napoleońskie zakłóciły równowagę, wymuszając nowe ustalenia międzynarodowe.

Kongres Wiedeński (1814-1914)

Militarna klęska Napoleona I doprowadziła do ustanowienia takiego porządku świata, który ugruntował pozycję Wielkiej Brytanii jako dominującej potęgi globalnej.

Kongres Wiedeński położył podwaliny pod politykę europejską trwającą aż do wybuchu I wojny światowej w 1914 roku.

Traktat wersalski (1919-1939)

Zwycięzcy I wojny światowej ustanowili ten porządek świata i powołali do życia takie instytucje jak Liga Narodów.

Jednakże upadł, gdy Niemcy, Włochy i Japonia próbowały je obalić i narzucić własny porządek świata w czasie II wojny światowej.

Obecny porządek świata pod przywództwem USA (od 1945 r. do dziś)

Zwycięzcy II wojny światowej stworzyli obecny porządek świata, którego przywódcą są Stany Zjednoczone.

System ten obejmuje instytucje takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – wszystkie z siedzibą w USA.

Ten porządek świata był w dużej mierze jednobiegunowy, przy czym Stany Zjednoczone wywierały znaczący wpływ na politykę międzynarodową i proces podejmowania decyzji.

Poniższy wykres przedstawia oś czasu ostatnich porządków światowych i wojen światowych, oferując jaśniejszą perspektywę ich ewolucji — i tego, w jakim kierunku możemy zmierzać.

III wojna światowa

Wojna totalna między największymi mocarstwami świata na przestrzeni dziejów zmieniała porządek międzynarodowy i determinowała przebieg minionych wojen światowych.

W tym sensie wojny napoleońskie można było uważać za wojnę światową, zanim jeszcze ten termin został ukuty.

Jednak wraz z pojawieniem się broni jądrowej totalna wojna między największymi dzisiejszymi potęgami — Rosją, Chinami i USA — oznaczałaby nuklearny Armagedon, w którym nie będzie zwycięzców, będą sami przegrani.

Taki scenariusz pozostaje możliwy, nawet jeśli nikt go nie chce, ale nie jest to najbardziej prawdopodobny wynik.

Mało prawdopodobne jest, aby III wojna światowa przybrała formę bezpośredniej, kinetycznej wojny między USA, Rosją i Chinami.

Zamiast tego konflikt rozgrywa się na różnych poziomach — wojny zastępcze, wojny ekonomiczne, wojny finansowe, wojny cybernetyczne, wojna biologiczna, ukryty sabotaż i wojna informacyjna.

W tym sensie III wojna światowa już się rozpoczęła, chociaż większość ludzi tego nie dostrzega.

Rosja, Chiny i ich sojusznicy dążą do przekształcenia porządku światowego pod przywództwem Stanów Zjednoczonych, który obowiązuje od zakończenia II wojny światowej.

Choć nie znoszą dominacji USA, zarówno Rosja, jak i Chiny zajmują pozycję podrzędną w obecnym systemie. Mają stałe miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i są członkami kluczowych instytucji międzynarodowych, takich jak MFW, Bank Światowy i WTO.

W przeciwieństwie do Niemiec i Japonii w II wojnie światowej, Rosja i Chiny nie wydają się być zdecydowane na całkowite odwrócenie obecnego porządku świata. Zrobienie tego mogłoby wywołać nuklearny Armagedon.

Zamiast tego dążą do zmiany równowagi z systemu jednobiegunowego, pod dominacją Stanów Zjednoczonych, na świat wielobiegunowy, w którym będą mieli większy wpływ.

Konflikt rozgrywa się tuż poniżej progu bezpośredniego konfliktu militarnego. Niemniej jednak jest to walka o wysoką stawkę między głównymi mocarstwami świata, aby określić przyszły porządek świata — tak jak w poprzednich wojnach światowych.

To jest III wojna światowa. Toczy się właśnie teraz i rozwija się w szybkim tempie.

Tak naprawdę III wojna światowa trwa już ponad dekadę.

Chociaż III wojna światowa nie ma oficjalnej daty rozpoczęcia, dwa kluczowe wydarzenia w 2013 i 2014 r. stały się sygnałem początku globalnej walki pomiędzy Rosją, Chinami i USA o zmianę porządku światowego.

Pierwszym był wzrost znaczenia Xi Jinpinga w marcu 2013 r. Szybko stało się oczywiste, że Chiny nie zadowalają się już byciem młodszym członkiem systemu kierowanego przez USA. Zamiast tego Pekin poszukiwał roli adekwatnej do swojej potęgi — co najmniej równej USA, jeśli nie dominującej siły na świecie.

Drugim był wspierany przez USA zamach stanu w Kijowie w lutym 2014 r., który doprowadził do gwałtownego obalenia prorosyjskiego rządu Ukrainy i zastąpienia go administracją proamerykańską.

Ukraina jest najważniejszym sąsiadem Rosji — zarówno kulturowo, jak i strategicznie. Narody słowiańskie, w tym Rosja, wywodzą swoje dziedzictwo z Rusi Kijowskiej, federacji plemion skupionych na terenie dzisiejszej Ukrainy, która istniała od końca lat 800. do początku lat 1200.

Ukraina ma również ogromne znaczenie geopolityczne. Przez lata amerykańscy stratedzy dążyli do integracji Ukrainy z NATO, co znacznie osłabiłoby pozycję militarną Rosji i jeszcze bardziej odizolowało Moskwę — atrakcyjna perspektywa dla zwolenników jednobiegunowego świata.

Po zamachu stanu w 2014 r. Moskwa przekonała się, że USA są zdecydowane przejąć kontrolę nad Rosją. W odpowiedzi Rosja nie widziała innego wyjścia, jak tylko się bronić — głównie poprzez sprzymierzenie się z Chinami i innymi państwami, aby zmienić porządek świata z jednobiegunowego na wielobiegunowy.

Uważam, że te dwa wydarzenia zapoczątkowały globalną walkę najpotężniejszych narodów o zmianę porządku międzynarodowego — III wojnę światową.

Od tego czasu konflikt tylko się zaostrzył i wkrótce może osiągnąć punkt krytyczny, który wszystko zmieni.

Większość ludzi tego nie zauważy, ale ty możesz

Największy kryzys gospodarczy i geopolityczny od stulecia ma miejsce właśnie teraz.

Konflikty o znaczeniu globalnym zawsze zaskakiwały nieprzygotowanych, kosztując ich bogactwo — lub coś gorszego.

Starszy doradca Zełenskiego żąda, aby UE wysłała wojska bojowe na Ukrainę

Starszy doradca Zełenskiego żąda, aby UE wysłała wojska bojowe na Ukrainę

Twierdzi, że Ukraina nie potrzebuje sił pokojowych, ale żołnierzy gotowych do walki, tym bardziej, że swoich rekrutuje już tylko za pomocą łapanek!

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

Główny doradca dyplomatyczny Zełenskiego, Igor Żółkiew, powiedział agencji AFP, że kraje europejskie powinny wysłać wojska bojowe, gotowe do walki, a nie do prowadzenia operacji pokojowych na Ukrainie.

Żółkiew zaapelował przed szczytem w Paryżu o „koalicję chętnych” krajów, które są gotowe udzielić Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa.

Powiedział: „Potrzebujemy poważnych, wyszkolonych żołnierzy… gotowych do walki ”.

Urzędnik wyjaśnił, że Kijów nie zabiega o to, aby europejskie siły bezpośrednio walczyły z wojskami rosyjskimi, lecz o wzmocnienie zdolności obronnych Ukrainy.

„Nie mówimy o żołnierzach, którzy będą walczyć z Rosją… ale o tych, którzy będą bronić, którzy będą odstraszać” – powiedział.

Dyskusje koalicji pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii obejmowały potencjalne rozmieszczenie 30-tysięcznych sił „zabezpieczających” w celu zabezpieczenia kluczowych miast, portów i infrastruktury, a także misje patrolowania przestrzeni powietrznej.

Moskwa ostrzegała wcześniej, że rozmieszczenie personelu wojskowego NATO na Ukrainie – nawet w celu utrzymania pokoju – stanowiłoby bezpośrednie zaangażowanie państw NATO w wojnę z Rosją. Moskwa oskarżyła również Francję i Wielką Brytanię o celowe eskalowanie napięć na Ukrainie w celu osłabienia wysiłków USA i Rosji zmierzających do rozwiązania konfliktu.

Jednak skład i mandat takiej siły pozostają przedmiotem debaty. Podczas gdy niektórzy przywódcy UE opowiadają się za silną obecnością wojskową zdolną do zaangażowania się w walkę, jeśli będzie to konieczne, inni wyrażają zastrzeżenia co do eskalacji konfliktu. Na przykład Niemcy i Polska wykazały się niechęcią, podkreślając potrzebę wsparcia obronnego bez bezpośredniego zaangażowania w operacje bojowe.

Pozycja Waszyngtonu jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa odrzuciła angażowanie amerykańskich wojsk, skupiając się zamiast tego na wysiłkach dyplomatycznych w celu wynegocjowania zawieszenia broni. To skłoniło niektóre państwa UE do rozważenia wzięcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Ukrainy, a prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że Europa musi „zwiększyć”swoje zobowiązania.

Wyrażając się kolokwialnie; globaliści unijni robią wszystko co w ich mocy by podtrzymywać konflikt zbrojny na Ukrainie, aż do momentu, gdy III RP będzie na tyle “wymóżdżona”, że społeczeństwo zaakceptuje rozpoczęcia akcji kinetycznej przeciw Rosji i zastąpienie konającego wschodniego “sojusznika” własnym mięsem armatnim. Jak na razie gauleiter Tusk utrzymuje identyczną pozycję polityczną co jego pryncypał z Berlina.

„Europa”: Przygotowanie się na apokalipsę własnego chowu 

Europa: Przygotowanie się na apokalipsę własnego chowu

 

W ostatnich tygodniach Komisja Europejska i rządy kilku państw członkowskich rozpętały falę komunikatów przypominających najciemniejsze fazy pandemii – lub wybuch zbliżającej się wojny.

Źródło: europeanconservative/europe-preparing-for-an-apocalypse-of-its-own-making

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

We Francji opracowywane są podręczniki przetrwania, Bruksela przedstawia strategie „odporności obywatelskiej”, a zalecenia dotyczące zaopatrywania się w wodę, lekarstwa i żywność mnożą się wszędzie. Wspólny przekaz: Ludzie powinni przygotować się na najgorsze – na ataki zbrojne, katastrofy klimatyczne, awarie infrastruktury cyfrowej lub zagrożenia hybrydowe.

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać przydatne w celu ochrony obywateli. Ale za rosnącym alarmem kryje się polityczny, wojskowy i finansowy projekt o ogromnych rozmiarach: budowa nowego europejskiego kompleksu obronnego. Plan zakłada mobilizację prawie 1 biliona euro , głównie ze środków publicznych – bez jasnej mapy drogowej i bez prawdziwej demokratycznej debaty na temat konsekwencji.

Strach jako paliwo dla centralizacji

W swojej nowej Strategii Gotowości Unii Komisja Europejska ostrzega przed pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa. Dokument opublikowany 26 marca proponuje 30 środków mających na celu przygotowanie ludności na wszystkie kryzysy – od cyberataków i klęsk żywiołowych po akty sabotażu krytycznej infrastruktury i ciągłe zagrożenie ze strony Rosji.

Jednak bliższa analiza ujawnia wyraźną prawidłowość: strach staje się głównym narzędziem politycznym służącym do legitymizacji gigantycznych wydatków i koncentracji większej władzy w Brukseli. Ton dokumentu strategicznego jest niemal apokaliptyczny:

„Musimy przygotować się na incydenty i kryzysy na dużą skalę, obejmujące wiele sektorów – w tym na możliwy atak zbrojny na jedno lub więcej państw członkowskich”.

Tego typu oświadczenia zakładają scenariusz, w którym Europa zostaje zaatakowana, infrastruktura ulega załamaniu, a społeczeństwo rozpada się bez cywilnego wsparcia dla armii. Dyplomacja, obrona narodowa czy zasada pomocniczości? Wydaje się, że nie odgrywają już żadnej roli w tej koncepcji. Zamiast tego, pod pretekstem bezpieczeństwa, UE przekształca się w scentralizowany, zarządzany odgórnie system.

Kondycjonowanie zamiast przygotowania

Zalecenie, aby zaopatrzyć się w latarki, konserwy, leki i wodę pitną na 72 godziny, wydaje się na pierwszy rzut oka rozsądne. Jeśli jednak jest to osadzone w strategii, która jednocześnie promuje masowe zbrojenia i narrację o „nieuniknionej wojnie”, pojawia się pytanie: czy chodzi tu naprawdę o przygotowanie – czy o uwarunkowania psychologiczne?

Podręcznik przetrwania ma zostać rozprowadzony we Francji latem tego roku . Działania te obejmują wszystko, od zamykania okien na wypadek ataku nuklearnego po dobrowolny udział w obronie cywilnej. Choć oficjalna wersja unika określenia „wojna”, atmosfera – zwłaszcza w przemówieniach prezydenta Macrona – wyraźnie wskazuje na ton przedwojenny.

Szwecja, która jest uważana za wzór do naśladowania, również rozprowadza podobne przewodniki już po raz piąty od czasów II wojny światowej. Jednak dziś – po przystąpieniu do NATO i w obliczu coraz bardziej agresywnego dyskursu – kampanie te nabrały o wiele groźniejszego wydźwięku.

Ukryte koszty: zadłużenie, zmiana władzy, de-demokratyzacja

Niepokojące jest to, że ta strategiczna zmiana odbywa się bez jakiejkolwiek prawdziwej debaty publicznej – bez zaangażowania obywateli i przy ogromnym braku przejrzystości co do skutków finansowych, społecznych i politycznych. UE planuje przeznaczyć na swój plan zbrojeniowy do 800 miliardów euro, z czego 150 miliardów euro będzie pochodzić ze wspólnego długu. Przyszłość całych pokoleń jest więc obciążona hipoteką w oparciu o koncepcję bezpieczeństwa, której nikt jasno nie zdefiniował.

Jednocześnie kurs wojskowy służy pogłębieniu integracji europejskiej – kosztem suwerenności narodowej. Często przywoływany „duch solidarności” staje się retorycznym pretekstem do koncentracji kompetencji wojskowych, przemysłowych i strategicznych w Brukseli – chociaż w rzeczywistości powinny one leżeć w gestii państw członkowskich.

Społeczeństwo w stanie wyjątkowym

W dokumencie strategicznym wyraźnie zaapelowano o włączenie kwestii bezpieczeństwa i gotowości do istniejących i przyszłych przepisów, polityk i strategii UE . W tym celu określono 30 priorytetowych działań, podzielonych na siedem obszarów – takich jak współpraca władz cywilnych z wojskiem, lepsza koordynacja z sektorem prywatnym i wspieranie odporności społecznej.

W załączniku Komisja wymienia około 60 indywidualnych środków na najbliższe dwa lata. W bieżącym roku priorytetem są następujące kwestie:

  • Zwalczanie “dezinformacji”
  • Ocena odporności sektora finansowego na kryzysy
  • Integracja szkoleń z zakresu odporności w szkołach i placówkach edukacyjnych

Dyskusja na temat „odporności obywatelskiej” staje się koniem trojańskim: ma ona na celu promowanie ścisłej integracji społeczeństwa obywatelskiego z wojskiem, regularnych ćwiczeń i przyzwyczajenia do stałego stanu wyjątkowego .

Co to za społeczeństwo, w którym dzieci dorastają nie z podręcznikami historii, lecz z instrukcjami, jak przetrwać ataki biologiczne lub przerwy w dostępie do Internetu?

Prawdziwy czynnik niepewności: sama polityka

Paradoks katastroficznej retoryki Brukseli jest oczywisty: prezentuje się ona jedynie jako reakcja na niebezpieczny świat – i ukrywa fakt, że wiele dzisiejszych niepewności zostało częściowo spowodowanych lub źle zarządzanych przez samą UE .

Przykłady?

  • Niekontrolowana ekspansja NATO na wschód
  • Chaotyczna polityka migracyjna
  • Ideologicznie motywowana zależność energetyczna
  • Destabilizacja równowagi globalnej poprzez sankcje i blokady

Wszystko to nie sprawiło, że świat stał się bezpieczniejszy – wręcz przeciwnie, stał się bardziej niestabilny. Ale zamiast samokrytycznej analizy Bruksela domaga się teraz: więcej kontroli, więcej długu, mniej autonomii narodowej .

Wnioski: Między ostrożnością a straszeniem

Nikt nie wątpi, że w niestabilnym świecie konieczne jest przygotowanie się na sytuacje kryzysowe. Ale to, czy przygotowujemy społeczeństwa, czy systematycznie je straszymy, ma znaczenie.

Granica między mądrą ostrożnością a kontrolowaną paniką jest cienka. Wygląda na to, że Europa przekracza tę granicę coraz łatwiej.

W tych warunkach planowane przezbrojenie UE nie jest klasycznym projektem obronnym . Jest to restrukturyzacja ideologiczna , marsz w kierunku scentralizowanego bloku wojskowego, finansowanego za pomocą zbiorowego długu – i legitymizowanego strachem.

I to właśnie powinno nas martwić bardziej niż jakakolwiek lista kontrolna w podręczniku przetrwania.

Źródło: europeanconservative/europe-preparing-for-an-apocalypse-of-its-own-making

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

polskakatolicka/przebudzenie-wiary-we-francji-fala-mlodych-w-srode-popielcowa

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

Atilio Faoro | 27/03/2025

5 marca 2025 – dzień, który wstrząsnął Francją. Tego dnia wydarzyło się coś niezwykłego: kościoły w całym kraju wypełniły się młodymi ludźmi, którzy tłumnie przybyli, aby dać sobie posypać głowę popiołem. W czasach, gdy sądzono, że wiara katolicka jest wymierająca, to pokolenie powstało i jest spragnione sacrum i prawdy.

Uciekając od moralnej pustki i ideologii woke, ci młodzi ludzie odrzucają nijaki i skompromitowany chrystianizm. Nie przyciągnęła ich nowoczesna duszpasterska narracja, lecz głód absolutu i wezwanie płynące z mediów społecznościowych. To właśnie tam katoliccy influencerzy rozpalili na nowo płomień autentycznej wiary.

To wyraźne ostrzeżenie dla Kościoła: młodzi nie chcą półśrodków! Domagają się sacrum, boskiego majestatu, radykalizmu ewangelicznego. Czy ta Msza Środy Popielcowej jest początkiem katolickiego odrodzenia?

Przyszłość pokaże, ale wiatr nadziei już wieje.

Tchnienie nadziei w zagubionym świecie

W całej Francji parafie przeżywały prawdziwe oblężenie. Wypełnione po brzegi kościoły, w których panowała uroczysta cisza, gdy tysiące młodych ludzi pochylało głowy, słuchając surowych słów: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz”. W niektórych miastach z powodu braku miejsca setki wiernych pozostawały na zewnątrz, świadcząc o tym niespodziewanym przebudzeniu. Kto mógłby przewidzieć taki zwrot w kraju, który uznawano za obojętny wobec Boga?

Opinia publiczna, często zamknięta w progresywnych schematach myślowych, twierdziła, że młodzież pochłania praktyczny ateizm i skupia się jedynie na rozrywce oraz dobrobycie materialnym. Tymczasem rzeczywistość pokazała coś innego – młodzi ludzie zaczynają poszukiwać głębszego sensu, są spragnieni duchowości, prawdy oraz porządku i piękna sacrum.

Odrzucenie współczesnego nihilizmu

Przed czym uciekają ci młodzi ludzie, którzy tak licznie gromadzą się w Kościele? Przed moralną pustką, dyktaturą relatywizmu, ideologią woke, która deprawuje serca i mąci umysły. W obliczu rozpadu zasad moralnych, kryzysu rodziny i upadku niegdyś chrześcijańskiego społeczeństwa, dostrzegają, że jedynie Święty Kościół – filar i fundament Prawdy – może zaoferować im trwałe oparcie.

Co istotne, to przebudzenie nie wywodzi się ze struktur kościelnych o progresywnym charakterze. Tam, gdzie mgliste przesłania o „otwartym i inkluzywnym Kościele” nie są w stanie przyciągnąć dusz, to sami młodzi ludzie, swoją żarliwą tęsknotą za absolutem, na nowo rozpalają płomień wiary. Nie przychodzą dla letniej liturgii, ale dla wspaniałości sacrum.

Nieoczekiwany wpływ mediów społecznościowych

Paradoksalnie, to nie modernistyczne duszpasterstwo, lecz media społecznościowe stały się katalizatorem tego duchowego odrodzenia. Na platformach takich jak TikTok, Instagram czy Telegram katoliccy influencerzy ukazywali wielkość Wielkiego Postu, głębokie znaczenie pokuty i konieczność klęknięcia przed Bogiem. Młodzież usłyszała to wezwanie – i odpowiedziała.

To cenna lekcja dla zbyt często ostrożnej hierarchii kościelnej, która boi się głosić prawdę w całej jej pełni. To nie przez spłycanie przesłania przyciągamy ludzi, ale przez odważne utwierdzanie niezmiennej doktryny Kościoła.

Ostrzeżenie dla Kościoła we Francji

To spektakularne zjawisko powinno stać się ostrzeżeniem dla francuskiej hierarchii kościelnej. Młodzi ludzie nie przyszli na msze przekształcone w światowe widowiska, lecz na liturgię pełną godności, wierną tradycji i szanującą boski majestat.

Jeśli episkopat nadal będzie podążać drogą kompromisów, tłumić gorliwych kapłanów i lekceważyć formy liturgiczne uświęcone wiekami, skaże się na upadek. Oto bowiem wyrasta pokolenie, które nie chce rozwodnionego chrześcijaństwa, lecz wiary autentycznej, bezkompromisowej i walecznej.

Początek duchowej rekonkwisty?

Tłumy młodych ludzi podczas Mszy Środy Popielcowej nie powinny stanowić jednorazowego fenomenu.

Jest to wezwanie do odbudowy, apel, by katolicka Francja znów powstała, a Chrześcijaństwo odzyskało swój dawny blask.

Młodzi dokonali wyboru. Odwracają się od świata bez Boga i zwracają się ku krzyżowi. Czy Kościół stanie na wysokości zadania i podejmie to przebudzenie, czy też Bóg powoła nowych pasterzy, jakich Francja potrzebuje?

Czy Wielki Post 2025 stanie się fundamentem katolickiego odrodzenia we Francji?

Przyszłość pokaże, ale nadzieja jest uzasadniona.

Źródło: tfp-france.org

Piątek: Bielsko-Biała – Msza święta za Ojczyznę, Droga Krzyżowa, Różaniec święty

28.03.25 Bielsko-Biała – Msza święta za Ojczyznę, Droga Krzyżowa, Różaniec święty

27/03/2025przez antyk2013

Zapraszamy na adorację Najświętszego Sakramentu i nowennę „Polska na Skale” za Ojczyznę.

Godzina 15-ta w kościele parafialnym Matki Bożej Królowej Świata (Lasek Cygański) w Bielsku Białej.

O godz. 17.15 droga krzyżowa, o godz. 18-tej Msza Święta za Ojczyznę

Męczennicy Japonii. Mistrzowie Wiary. Nasienie Kościoła.

Męczennicy Japonii. Mistrzowie Wiary. Nasienie Kościoła

by Ben Broussard March 26, 2024 tfp/the-martyrs-of-japan-champions-of-the-faith/

Był marzec 1585 r. Po trzech wyczerpujących latach spędzonych w podróżach przez pół świata, Julian i jego przyjaciele, wszyscy Japończycy, którzy nawrócili się na wiarę katolicką, – patrzyli na Rzym. Byli prawdopodobnie pierwszymi Japończykami, którzy wpatrywali się w Wieczne Miasto, które wydawało się czymś ze snu. Gdy przybyli, zebrał się wielki tłum, aby powitać ich wieczorem. Julian i jego koledzy Japończycy byli eskortowani przez kawalerię Papieskiej Armii. Trąbki huczały, a pochodnie płonęły przed nimi we wspaniałym kościele jezuitów w Gesie; uroczysty Te Deum rozbrzmiewał w dziękczynieniu za ich przybycie.

Julian niecierpliwie oczekiwał spotkania z Ojcem Świętym, tak bardzo, że nie mógł zasnąć. Rano on i jego otoczenie spotkali się z ambasadorami katolickich mocarstw Europy. Gwardia papieska prowadziła wielką procesję ulicami. Gdy zbliżyli się do Castel Sant’Angelo, armaty strzelały w salucie. Wchodząc do Pałacu Watykańskiego Julian i jego koledzy Japończycy pokłonili się przed tronem Ojca Świętego.

Papież Grzegorz XIII wstał, w papieskiej tiarze i wspaniałych szatach pontyfikalnych. Ze łzami w oczach starzejący się papież podniósł Juliana z podłogi i objął go. Zrobił to samo dla innych w otoczeniu, były to pierwsze japońskie dzieci Ojca Świętego, które otrzymały ten zaszczyt.

Julian w końcu uroczyście wręczył listy katolickich książąt, których reprezentował. Przez tłumacza oświadczył: „Wasza Świątobliwość, przychodzimy w naszych imieniu i imieniu naszych książąt, aby uznać was za Wikariusza Syna Bożego na ziemi i oddać wam hołd chrześcijan Japonii”.

Poszukiwanie św. Piotra w trosce o błogosławieństwo

Julian Nacaura, Mancio Isto, Martin Fara i Michael Cingina opuścili swoje domy w Japonii wiosną 1582 roku. Chociaż ich misja trwała trzy lata podróży, oto byli, stojąc przed wikariuszem Chrystusa. Po wizycie w St. Bazylikce Piotra, Ojciec Święty, długo z nimi rozmawiał na temat potrzeb Kościoła w Japonii.

Papież Grzegorz był zadowolony z tego, że usłyszał doniesienia tych poważnych młodych mężczyzn i gorliwych katolików. Z ponad 300 000 w szeregach ochrzczonych, rosnących seminariów i wielu wpływów, Kościół w Japonii był największym w Azji. Papież Grzegorz słuchał uważnie, gdy omawiały swoje nadzieje na nawrócenie Japonii.

Od pewnego czasu przebywając w Rzymie, Japończycy odwiedzili wiele miejsc pielgrzymek, w tym katakumby i grobowce świętych męczenników. Czterech młodych Japończyków uklękło przed sanktuariami swoich prekursorów w wierze. Nie wiedzieli, że Julian Nacaura pewnego dnia dołączy do szeregów męczenników.

Trzy tygodnie później zmarł papież Grzegorz XIII. Jego następcą był papież Sykstus V. Nowy papież natychmiast nakazał audiencję z japońskim otoczeniem. Wydał apostolskie błogosławieństwo i dał im miejsca honorowe w budzącej podziw uroczystości koronacji papieskiej.

Kilka dni później papież Sykstus uczynił czterech młodych mężczyzn pierwszymi japońskimi rycerzami papieskimi. Klękali przed Ojcem Świętym i przysięgali bronić Wiary swoim życiem. Po asyście podczas uroczystej Mszy św. i otrzymaniu Najświętszą Hostię z rąk papieża Sykstusa, czterech młodych mężczyzn odeszło, aby zawieźć Błogosławieństwo Apostolskie do katolików ich kraju.

Podróż z Japonii do Rzymu trwała trzy lata i dwa miesiące. Podróż powrotna potrwa jeszcze dłużej. Po opuszczeniu Nagasaki w 1582 roku, nie widzieli Japonii aż do 1590 roku. Ich powrót był początkiem brutalnych prześladowań.

Brutalne prześladowania i męczeństwo

Św. Franciszek Xawier przybył do Japonii w 1549 roku. Misja jezuitów w kraju wkrótce rozkwitła. Każde królestwo na wyspach miało duże grupy chrześcijan. Kłopoty zaczęły się w 1580 roku, gdy katolicy rośli w siłę. Holenderscy kupcy zaczęli szerzyć kłamstwa, twierdząc, że katoliccy jezuici byli środkiem do poddawania Japonii europejskim rządom.

Japoński książę, Taicosama, który doszedł do władzy, pokonując innych książąt w bitwie, zaczął naciskać na katolickich szlachciców, aby porzucili swoją wiarę. W 1587 roku wydał edykt wygnania na zagranicznych jezuitów, franciszkanów i dominikanów, zmuszając większość do wygnania. Dwadzieścia sześć z ich rezydencji i ponad 140 kościołów zostało zniszczonych.

W 1590 roku po kraju rozeszła się wiadomość o przybyciu czterech młodych szlachciców z ich wyprawy do Watykanu. Doradcy bliscy Taiksamy go okłamali, mówiąc, że pojechali do Europy, aby przekazać suwerenność Japonii cudzoziemcom Zachodu.

Na rozkaz Taiksamy żołnierze wkrótce aresztowali wszystkich duchownych w królestwach Osaki i Miyako (współczesny Kioto). Taicosama wydał rozkaz zakazujący religii chrześcijańskiej. Nakazał, aby sześciu europejskich franciszkańskich misjonarzy, trzech japońskich jezuitów i piętnastu japońskich świeckich, w tym trzech młodych chłopców, zostało straconych przez ukrzyżowanie w Nagasaki. Zostali przetransportowani ponad 500 mil i narażeni na zniewagi ludzi, którzy przyszli oglądać ich mękę. Widzowie byli zdumieni widząc na ich twarzach spokój, bo wiedzieli, że przeleją swoją krew dla Jezusa Chrystusa.

Trzech najmłodszych więźniów, Thomas w wieku 14 lat, Anthony, w wieku 13 lat i Ludwik w wieku 11 lat, związani w tym samym wózku, zaczęli śpiewać Pater Noster i Ave Maria, gdy przechodzili przez miasto. Tłumy były pełne podziwu.

Dwaj młodzi japońscy katolicy, Peter Sekugiro i Francis Fahalente, podążali za potępionymi , wiezionymi na męczeństwo przez całą drogę. Strażnicy na próżno próbowali ich zmusić do odejścia. W ten sposób Piotr i Franciszek zostali również potępieni, co daje łącznie 26.

5 lutego 1597 roku zaprowadzono ich na wzgórze z widokiem na Nagasaki, gdzie przygotowywano dla nich krzyże. Wszyscy zaczęli płakać łzami radości. Każdy uścisnął swój krzyż i pocałował go. Byli przywiązani do krzyży gruboziarnistymi sznurami i podniesiono ich. Ojciec Piotr Baptysta intonował kantyk Benedictus, do którego przyłączyli się pozostali. Jeden po drugim zostali przebity dwoma lancami, które, wepchnięte w ich boki, krzyżowały się nawzajem na piersi i wyszły przez ramiona. Naoczni świadkowie mówili, że niebiańskie światło otaczało ich ciała. Wierni katolicy wkrótce zbliżyli się i zebrali krew męczenników.

Krew męczenników: Nasienie Kościoła

Szybko rozeszła się wieść o tym pierwszym męczeństwie. Tysiące Japończyków wkrótce zebrało się po uaki, polecenie w wierze, zbudowane przez heroiczny przykład męczenników. Cuda, które działały poprzez modlitwy męczenników, stały się liczne.

Japońscy katolicy zaczęli wzywać nowych męczenników, aby mieć łaskaę cierpienia i umierania za Jezusa Chrystusa. Nasz Pan wysłuchał ich wspaniałą prośbę w krótkim czasie. Na cześć Matki Bożej wspólnoty zostały ukształtowane ze szczególnym zamiarem modlitwy o męstwo niezbędne do śmierci za Chrystusa.

Śmierć Taikosamy w 1598 roku nie przyniosła ulgi katolikom z Japonii. Daifusama wkrótce go zastąpił, pierwszego władcę Szochopatu Tokugawa. Ta dynastia rządziła Japonią przez cały wiek, mnożąc ataki na wiernych katolickich.

Wprowadzono silną presję, aby katolicy wyrzekli się wiary. Urzędnicy zbierali wiernych i zmuszali ich do nadepnięcia na krucyfiksy lub przedmioty święte jako znak ich odrzucenia wiary. Słabi wśród nich ustąpili, ale duża liczba pobożnych odmówiła, skazując się na śmierć.

Kiedy duchowni zostali wydaleni, ubogi niewidomy o imieniu Damian zaczął nauczać katechizmu i chrzcić, zachęcając swoich współbraci chrześcijan. Miejscowy książę ofiarował mu wielkie dary, jeśli zrezygnuje z wiary i groził mu śmiercią, jeśli odmówi. Szybko odpowiedział: „Dajesz mi wybór życia i śmierci. To śmierć, którą wybieram, i wolę ją od wszystkich dóbr, które mi obiecujesz. Został zaprowadzony do miejsca egzekucji, a jego kat powiedział mu, że nadal może być zbawiony, jeśli zaprze się swojej wiary. Damian odpowiedział: „Jestem chrześcijaninem. Wykonuj swoją pracę”. Następnie został ścięty.

Arystokracja Japonii umęczona

W pobliżu Arimy osiem rodzin szlacheckich zostało skazanych na śmierć za odmowę wyrzeczenia się swojej wiary. Wkrótce ukazało się im dwadzieścia tysięcy chrześcijan, którzy przybyli towarzyszyć im przy śmierci. Utworzyli kolumny śpiewające Litanię do Najświętszej Dziewicy, gdy zbliżali się do miejsca egzekucji.

Najmłodszy, James, został zapytany, czy chciałby być niesiony, gdy zmęczy się chodzeniem. Odpowiedział: „Naśladujemy naszego Wodza, który wzniósł Kalwarię Krzyż pieszo. Teraz musimy pracować; wieczność da nam długi odpoczynek”. Kiedy inni płakali, widząc go potępionego, karcił ich: „Dlaczego płaczesz? Nie zazdrościsz mi szczęścia? Idź wesoło, jak widzisz, jak to robię”.

Zbliżając się do miejsca egzekucji, skazani pocałowali słupy, do których będą przywiązani i spaleni. Leo Caniemon śmiało mówił do tłumów chrześcijan: „Moi bracia, religia chrześcijańska jest jedyną wiarą, w której możemy być zbawieni. Wytrwajcie w wierze. Niech nasze udręki nie przerażają cię. Cierpienia są lekkie i krótkie. Nagroda jest wielka i wieczna. Bądźcie świadkami, że umieramy za wiarę w Jezusa Chrystusa”.

Ogień pod nimi został zapalony, a wszyscy chrześcijańscy obserwatorzy padli na kolana. Szczątki męczenników zostały zabrane do Nagasaki i pochowane obok kościoła.

W następnym roku każdy samuraj, który odmówił odstąpienia od chrześcijaństwa, został pozbawiony tytułu i wygnany. Słynny samuraj o imieniu Justo Takayama został skazany na na wygnaniu za odmowę porzucenia wiary. On i 300 japońskich katolików wsiedli na okręty i wyruszyli z Nagasaki, aby nigdy nie wrócić.

W ciągu dekady 1620 pojawiły się nowe prześladowania i członkostwo wprowadzono egzekucję większej liczby katolików. W 1622 roku dwudziesta pięciu zakonników zostało spalonych po tym, jak dowiedziało się o ścięciu trzydziestu japońskich wiernych.

Imperium gorsze od śmierci: Tortury

Nowy edykt pochodził od cesarza: Chrześcijanie nie powinni już być zabijani, ale torturowani, dopóki nie wyrzekną się wiary. Na górze Ungen w pobliżu Nagasaki setki chrześcijan torturowano płomieniami, biczowaniem, wrzącą wodą, która lała się na ich głowy i wszelkiego rodzaju okrucieństwa. Wielu z tortur zmarło z powodu odniesionych ran. Ojciec Anthony Iscida, japoński ksiądz jezuita, spędził trzy lata w więzieniu, po czym został zabrany na górę Ungen. Wszystkie jego kończyny zostały zwichnięte, a wody siarkowe wylewano na niego przez trzydzieści dni. W końcu został spalony żywcem.

W 1633 roku Julian Nacaura został przewieziony przez Nagasaki. Chociaż był daleko od Rzymu jego wcześniejszych podróży w czasie i na odległość, był bliżej Wiecznego Miasta w sercu. Był teraz księdzem jezuickim i ostatnim w kraju. Przypomniał tym, których odszedł, że był jednym z pierwszych Japończyków wysłanych do Rzymu i cieszył się, że oddał swoje życie za Chrystusa. Julian został powieszony w dół głową i zmarł po trzech dniach agonii.

Shimabara: Ostatnia pozycja katolików

Przez lata katolicy z powodu heroicznej cierpliwości cierpieli prześladowania. Jednak katolicy z południa wkrótce chwycili za broń przeciwko swojemu okrutnemu władcy. Na początku 1643 roku ponad 35 000 katolików powstało i zajęło ufortyfikowane miasto Shimabara, które przetrzymywało przez kilka miesięcy.

Szogunat Tokugawa wysłał siły inwazyjne, aby stłumić ten bunt. 125 000 żołnierzy otoczyło Shimabarę i było to długie oblężenie. Shiro Amakusa, samuraj, który stracił pozycję, doprowadził katolicką armię do zadawania wrogowi poważnych strat. Słynne jest, jak krzyczał podczas potyczki: „Wolelibyśmy umrzeć jedną szybką śmiercią niż tysiącem powolnych”.

Katolicy wytrwali przez jakiś czas. Jednak protestanccy Holendrzy wylądowali tam ze swoimi ciężkimi armatami i przełamali mury. Mężczyźni, kobiety i dzieci zostali zmasakrowani. Pozostałych 4000 katolików wziętych do niewoli zostało przetransportowanych do skały Papenburga z widokiem na port w Nagasaki. Ostatnimi ocalałymi z Shimabary zostali wzrzuceni na śmierć z wysokiego klifu.

Odkryto podziemny „Skarb” – 200 lat później

Szogunat Tokugawa w pełni wdrożył politykę izolacji, która trwała 200 lat. Tylko Holendrzy mogli utrzymać misję handlową w kraju; wszyscy inni Europejczycy zostali zakazani. Każdy jezuita, który w tym czasie próbował wejść do Japonii niezauważony, został aresztowany i stracony.

Katolicyzm w Japonii zszedł do podziemia na dwa stulecia. W 1867 roku polityka Japonii oficjalnie się zmieniła, a religijność „Rzymu” została wpuszczona z powrotem do kraju. Księża z Towarzystwa Misji Zagranicznej w Paryżu jako pierwsi przybyli i wznieśli kościół w Nagasaki. Ku ich wielkiemu zaskoczeniu, wielu Japończyków podeszło, pytając, czy są w celibacie i czczą Najświętszą Dziewicę.

Po zbadaniu, europejscy księża byli zszokowani, gdy znaleźli duże wspólnoty wierzących, liczących tysiące katolików. Przez wieki zachowywali sakrament chrztu. Każdy katolik, kogo przesłuchiwali, znał katechizm i modlitwy po japońsku i w łacinie.

Misjonarze szybko wysłali do Europy wiadomość o niewiarygodnym zachowaniu wiary w Japonii. Katolicy pozbawieni kapłanów przez 200 lat wiernie przylgnęli do wiary i przekazywali nauczanie Kościoła w nienaruszonym stanie. Papież Pius IX, po wysłuchaniu raportu, uznał to za cud.

Przyszłe działania w zakresie łaski

Od pierwszych chrztów św. Franciszka Ksawerego w 1549 r. wrogowie Kościoła pracowali nad ugaszeniem Wiary w Japonii. Jednak pomimo brutalnych prześladowań, wiara żyje dalej.

Katolicy w Japonii stanowią obecnie mniej niż 2% populacji. Przez wieki narzuconej jednolitości kulturowej większość współczesnych Japończyków wykazuje niewielką otwartość na nawrócenie.

Boże drogi nie są jednak naszymi drogami. Poprzez heroiczne ofiary tysięcy męczenników, wielu znanych tylko Bogu, chwalebny okres w przyszłości z pewnością nadejdzie do Japonii. Kontrastując do ich wieków izolacji, cywilizacja chrześcijańska pewnego dnia zakorzeni się w Japonii, wysyłając misjonarzy do szerzenia Ewangelii.

Japończycy męczennicy na zawsze modlą się za nami do Boga i są gotowi wstawiać się za nami w tych mrocznych czasach. Nieustannie błagajmy ich, aby męstwo było wierne aż do końca.

Łuna nad Nagasaki

Łuna nad Nagasaki

 Andrzej Solak

http://www.pch24.pl/luna-nad-nagasaki,37428,i.html#ixzz5NknAHERI

Atomowy nalot na Nagasaki przeprowadzony 9 sierpnia 1945 roku był największą w XX wieku tragedią japońskiego Kościoła. Latem 1945 roku dogasała Wielka Wojna Wschodnioazjatycka, która na przestrzeni minionych 14 lat spustoszyła ogromne obszary Azji i Oceanii. Ten okrutny konflikt, który dodatkowo od 1941 roku stał się częścią jeszcze większej, globalnej zawieruchy, zadał bolesne rany również wspólnotom chrześcijan w wielu krajach.

Wzgórze Męczenników

Od roku 1549, kiedy św. Franciszek Ksawery postawił stopę na Wyspach Japońskich, wiara w Chrystusa bujnie rozkwitała w ojczyźnie samurajów.

  Rychło wszakże nastał okres prześladowań, trwający od końca XVI aż do połowy XIX stulecia. W tym czasie zginęło tysiące męczenników, często wśród wyrafinowanych mąk. Mimo to chrześcijaństwo mocno zakorzeniło się w Kraju Kwitnącej Wiśni.

  Jeszcze w czasach Franciszka Ksawerego na centrum lokalnego Kościoła wyrosło Nagasaki, miasto portowe w zachodniej części wyspy Kiusiu. Wyjątkowe znaczenie Nagasaki nie wynikało tylko z liczby zamieszkujących go katolików. W czasach prześladowań okolice miasta stały się terenem kaźni dla wyznawców Chrystusa. To tutaj ponieśli męczeńską śmierć liczni święci i błogosławieni, jak: Melchior od św. Augustyna, Marcin od św. Mikołaja, Magdalena z Nagasaki, Jordan od św. Szczepana, Wawrzyniec Ruiz wraz z 16 Towarzyszami, i wielu innych. Na tutejszym wzgórzu Nishizaka, zwanym Wzgórzem Męczenników, miejscu zbiorowych ukrzyżowań, powstało sanktuarium do którego podążali pielgrzymi z całego kraju. To tu, w dolinie Urakami, która stała się dzielnicą miasta, pod koniec XIX wieku wyrosła wspaniała katedra. 

To tutaj wreszcie w 1930 roku przybył z dalekiej Polski o. Maksymilian Maria Kolbe w towarzystwie czterech współbraci franciszkanów, by u stóp góry Hikosan wznieść klasztor Mugenzai no Sono – Ogród Niepokalanej.

Czas wojny

Echa dawnych represji antychrześcijańskich ponownie odżyły przed II wojną światową.

  Na szczęście władze nie sięgnęły po terror, jednak na wspólnotę katolicką spadały rozmaite szykany. Kiedy grzmiały wojenne werble a naród zwierał szeregi wokół rządzących militarystów hołdujących szintoizmowi (oficjalnie uznanemu za religię państwową), na chrześcijaństwo spoglądano podejrzliwie jako na „religię białych cudzoziemców”. W takiej atmosferze łatwo było oskarżać katolików o „uleganie obcym wpływom”,  o „bunt przeciw japońskiemu duchowi” czy „brak patriotyzmu”. Po wybuchu wojny z państwami Zachodu (1941) internowano wszystkich cudzoziemskich misjonarzy. Wyjątek poczyniono jedynie dla obywateli niemieckich, choć dopiero po złożeniu przez nich przysięgi na wierność III Rzeszy.

  Niewielka społeczność japońskich katolików mimo wszystko uniknęła krwawych prześladowań. O wiele gorszy los spotkał wspólnoty chrześcijańskie (tak katolickie, jak i protestanckie) na obszarach okupowanych przez armię cesarza. W japońskich obozach koncentracyjnych na obszarze Holenderskich Indii Wschodnich (dziś Indonezja) zginęło 281 księży, zakonników i sióstr zakonnych, na Filipinach uśmiercono kolejnych 257, na wyspach Oceanii i Nowej Gwinei – 196. Wraz z nimi zginęła rzesza katolików świeckich. Umierali  nierzadko jak bohaterowie, nieugięcie trwając w Wierze i prosząc Boga o wybaczenie oprawcom (zob. Manila jak Warszawa, http://www.pch24.pl/manila-jak-warszawa,21275,i.html).

Białe światło

6 sierpnia 1945 roku atomowy grzyb nad Hiroszimą obwieścił światu rozpoczęcie nowej epoki.

  Trzy dni później, nad ranem, z wyspy Tinian wystartował amerykański ciężki bombowiec – czterosilnikowa Superforteca B-29. W przepastnych czeluściach komory bombowej niósł on pękaty ładunek, przez załogę nazwany pieszczotliwie „Grubasem” (Fat Man).

  Kilka godzin później, o 11:02 czasu lokalnego atomowa eksplozja zrujnowała Nagasaki. Relacje świadków wspominają „dziwny szum”, po którym zajaśniało oślepiające białe światło.

  W mieście przebywało wówczas około 260.000 osób. Istnieją rozbieżne oszacowania liczby ofiar. Wedle oficjalnych statystyk japońskich zginęło 73.884 ludzi. Dalsze tysiące ofiar zmarło w następnych miesiącach i latach z ran oraz  na schorzenia wywołane promieniowaniem, głównie białaczkę i choroby układu kostnego. [Te „dalsze” to były dziesiątki tysięcy. Nawet rząd Japonii to ciągle ukrywa. Mirosław Dakowski]

  Bomba wybuchła bezpośrednio nad dzielnicą Urakami – głównym skupiskiem katolików. Mieszkało ich tutaj 12.000, z których 8500 poniosło śmierć. Była to największa tragedia w XX-wiecznej historii japońskiego Kościoła. Ogółem podczas II wojny światowej jego maleńka wspólnota utraciła 13.000 wyznawców, w tym 17 duchownych, uwzględniając zarówno poborowych wcielonych do wojska i poległych na froncie, jak i cywilne ofiary amerykańskich bombardowań.

Znaki zapytania

Zbombardowanie Urakami wywołało w świecie zrozumiałe zdziwienie. Oto walcząc z reżimem japońskich militarystów Amerykanie unicestwili skupisko ludzi przez ów reżim szykanowanych.

Wybór Urakami jako celu ataku wydawał się podejrzany również i z tego powodu, że umiejscowienie tej dzielnicy znacznie ograniczyło szkody zadane reszcie miasta. Zrzucony na Nagasaki plutonowy „Grubas” eksplodował z siłą równą 22 kilotonom trotylu, w porównaniu do ledwie 16-kilotonowego uranowego „Chudzielca” (vel „Chłopczyka”) użytego przeciw Hiroszimie. Mimo to ofiar w Nagasaki było prawie dwukrotnie mniej. Stało się tak, ponieważ wzgórza otaczające Urakami znacznie osłabiły zasięg rażenia bomby. Z wojskowego punktu widzenia był to atak całkowicie nieopłacalny – chyba… chyba że prawdziwym, ukrytym celem nalotu było unicestwienie jednego z najważniejszych ośrodków katolicyzmu na Dalekim Wschodzie.

  Jeżeli wierzyć oficjalnym tłumaczeniom strony amerykańskiej, to uderzenie w Urakami było efektem całej serii nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Ponoć pierwotnie planowano zaatakować miasto Kokura, ale amerykańskie samoloty wysłane jako eskorta dla Superfortecy B-29 niosącej „Grubasa” nie spotkały jej w umówionym miejscu. Osamotniony bombowiec doleciał nad Kokurę, jednak odstraszyły go gęsta mgła, ogień artylerii przeciwlotniczej oraz pojawienie się japońskich myśliwców. Lotnicy postanowili więc zrzucić śmiercionośny ładunek na cel zastępczy, na który wcześniej ich zwierzchnicy wyznaczyli Nagasaki.

Ponoć bombę zwolniono mierząc w port i śródmieście, wszelako jakimś sposobem ładunek spadł kilka kilometrów dalej, akurat na dzielnicę zamieszkałą przez katolików…

Z popiołów

Eksplozje atomowe złamały wolę oporu Japończyków. Kilka dni później, 15 sierpnia 1945 roku, cesarz Hirohito ogłosił gotowość kapitulacji.

  Ogółem podczas II wojny światowej maleńki Kościół japoński utracił 13.000 wyznawców, w tym 17 duchownych, uwzględniając zarówno poborowych wcielonych do wojska i poległych na froncie, jak i cywilne ofiary amerykańskich bombardowań. Spory o zasadność bombardowań miast japońskich, w tym przeprowadzenia obu ataków atomowych, trwają do dziś.

  Oryginalne wyjaśnienie dramatu Nagasaki przedstawił dr Takashi Nagai, ocalały z zagłady. Zwrócił uwagę na fakt, że kiedy płonęła tamtejsza katedra pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, cesarz podjął decyzję o zakończeniu wojny. Swoją wolę władca przedstawił światu w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W ujęciu doktora Nagaiego katolicy z Urakami stali się „całopalną ofiarą, barankiem bez skazy złożonym na ołtarzu, na przebłaganie za grzechy wszystkich narodów popełnione podczas II wojny światowej”.

  Społeczność Nagasaki poniosła ogromne straty, jednak japoński Kościół przetrwał atomową apokalipsę, tak jak wcześniej przetrzymał stulecia prześladowań. Gdy po straszliwym dniu 9 sierpnia 1945 roku nad udręczonym miastem zapadła noc, rozświetlana płomieniami pożarów, w dolinie Urakami rozległ się śpiew. To ocaleli chrześcijanie podjęli wspólnie religijny hymn. Ich pieśń płynęła nad płonącym miastem, nad tysiącami zabitych, nad rannymi o zwęglonych ciałach. Koiła ból i zaświadczała o obecności wspólnoty, która nie uległa i która znów odradzała się z popiołów.

=========================

por.:
„Żyliśmy orędziem Fatimy”; przeżyli Hiroshimę.

NIEZWYKŁA HISTORIA OŚMIU JEZUITÓW OCALAŁYCH z Hiroszimy

Wpisał: Mirosław Dakowski   Z Archiwum..
19.12.2008.
NIEZWYKŁA HISTORIA OŚMIU JEZUITÓW OCALAŁYCH z Hiroszimy [DWA  opisy tego zdarzenia, czy cudu. Pierwszy z  „Przymierza z Maryją”, nr. 41, drugi z książki „Jezuici”. Nawet tych, którzy nie chcą czytać „o cudach” proszę o przeczytanie II części MD]
———————————-
Przeżyli wybuch bomby atomowej, która zniszczyła wszystko dookoła. W jaki sposób można wytłumaczyć to niezwykłe wydarzenie?
            Jest 6 sierpnia 1945 r. Amerykański bombowiec B-29 krąży po błękitnym niebie nad japońskim miastem Hiroszima. Niczego niespodziewa­jący się mieszkańcy ledwie spoglądają z ziemi na samolot, nieświadomi tego, że ma on śmiercionośny ładunek, z któ­rego siły rażenia tak naprawdę nikt jeszcze nie zdawał sobie sprawy. Ładu­nek, którego moc miała być właśnie na nich wypróbowana. Zrzucona bomba w mgnieniu oka zmiotła miasto z powierzchni ziemi. Domy rozpadły się, a ludzie zwyczaj­nie wyparowali. Ogromna kula ognia wzniosła się ku niebu, a potworna fala rozgrzanego gazu rozniosła zgliszcza w promieniu kilkunastu kilometrów.
            Pośród mieszkańców Hiroszimy był jezuita ojciec Hubert Schiffer. Ran­kiem 6 sierpnia 1945 r. po odprawionej Mszy św. właśnie zabierał się do śniada­nia. Kiedy zanurzył łyżeczkę w świeżej połówce grejpfruta, coś nagle błysnęło. Początkowo duchowny pomyślał, że pewnie eksplodował tankowiec w por­cie. W końcu Hiroszima była głównym portem, w którym japońskie łodzie pod­wodne uzupełniały paliwo. Potem, jak powiedział ojciec Schiffer: – Nagle po­tężna eksplozja wstrząsnęła powietrzem. Niewidzialna siła uniosła mnie w górę, wstrząsała mną, rzucała, wirowała ni­czym liściem podczas jesiennej zawieru­chy.
Gdy ojciec znalazł się na ziemi i otwo­rzył oczy, zdał sobie sprawę, że wokół jego domu nie ma nic. Wszystko zostało zniszczone. Tymczasem on miał zale­dwie niewielkie zadrapania z tyłu szyi.
            Nieliczna wspólnota, licząca ośmiu je­zuitów, do której należał ojciec Schiffer, mieszkała w domu blisko kościoła para­fialnego, oddalonego jedynie o osiem bu­dynków od centrum wybuchu. W tym czasie, kiedy Hiroszima była pustoszona przez bombę atomową, wszyscy jezuici zdołali uciec nietknięci, podczas gdy każda inna osoba znajdująca się w odległości do półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierała. Dom, w którym mieszkali katoliccy duchowni, stał na swoim miejscu, pod­czas gdy wszystkie inne budynki roz­padły się niczym domki z kart. W czasie, kiedy to się zdarzyło, ojciec Schiffer miał 30 lat. Ten jezuita nie tylko przeżył, ale cieszył się również dobrym zdrowiem przez następne 33 lata.
            W jaki sposób kapłan i pozostali misjonarze mogli przeżyć wybuch atomowy, który spowodował śmierć wszystkich innych w promieniu dziesię­ciu kilometrów od epicentrum wybu­chu, a katoliccy duchowni byli oddaleni od niego zaledwie o jeden kilometr? Jest to absolutnie niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia. Interesującym faktem może się oka­zać to, że ta grupa była szczególnie od­dana przesłaniu fatimskiemu. Jezuici „żyli” nim. Codziennie odmawiali róża­niec i czynili pokutę.
            Co ciekawe, historia powtórzyła się kilka dni później w Nagasaki, drugim japońskim mieście dotkniętym wybu­chem bomby atomowej. Zarówno w Hiroszimie, jak i Nagasaki jedynymi, którzy ocaleli, byli duchowni katoliccy. Jeszcze więcej budynków zostało zniszczonych. Jednak w obu przypadkach ocalały pra­wie nietknięte domy misjonarzy.
            Wszyscy inni znajdujący się w odległo­ści trzy razy większej od miejsca wybuchu, aniżeli ci duchowni, zginęli natychmiast. Według praw fizyki jezuici – nawet jeśli udało im się jakimś cudem przeżyć – po­winni byli zginąć w ciągu kilku minut w następstwie promienio­wania. Tymczasem tak się nie stało…
            Po kapitulacji Japoń­czyków amerykańscy le­karze powiedzieli ojcu Schifferowi, że jego ciało wkrótce zacznie się roz­kładać w następstwie promieniowania. Ku wiel­kiemu zdziwieniu medy­ków ciało ojca Huberta nie tylko nie zaczęło się psuć, ale przez 33 lata nie wykazywało najmniej­szych oznak napromie­niowania ani żadnych in­nych skutków ubocznych spowodowanych wybu­chem bomby jądrowej.
            Naukowcy przebadali grupę jezuitów 200 razy w ciągu następnych 30 lat i nie stwierdzili u nich nigdy żadnych skutków ubocznych. Czy mógł to być szczęśliwy traf? Czy konstruktorzy bomby mogli ją tak zbu­dować, aby nie zabijała amerykańskich obywateli? Nie ma takiej możliwości, by bomba atomowa skonstruowana z uranu 235 pozostawiła nietknięty nie­wielki obszar, podczas gdy wszystko dookoła znikało z powierzchni ziemi.
Jezuici doskonale zdawali sobie sprawę z tego, kto był „sprawcą” tego cudu. Mówili: – Jesteśmy przekonani, że przeżyliśmy, ponieważ żyliśmy przesła­niem fatimskim. Żyliśmy i codziennie głośno odmawialiśmy różaniec w na­szym domu.
            Ojciec Schiffer był przekonany, że ocalał dzięki opiece Matki Bożej, która uchroniła go od wszystkich negatyw­nych konsekwencji wybuchu bomby ato­mowej.
            Świeccy naukowcy nie dają wiary tym tłumaczeniom. Są przekonani, że musi istnieć jakieś inne „prawdziwe” wyjaś­nienie tej zagadki. Tymczasem minęło ponad 60 lat od zdarzenia [w 2025 już 80 lat… md] i do tej pory nie są w stanie wytłumaczyć tego zja­wiska. Z naukowego punktu widzenia to, co się przytrafiło tym jezuitom w Hiro­szimie, wciąż przekracza wszelkie prawa fizyki. Trzeba przyznać, że musiała tam być obecna inna siła, której moc była w stanie przemie­nić energię i materię tak, by były one znośne dla ludzi. A to już prze­kracza nasze wyobrażenie.  
           Dr Stephen Rinehart z Depar­tamentu Obrony USA, ceniony na całym świecie ekspert w dziedzinie wybuchów jądrowych, tak to sko­mentował: Błyskawiczna kalkulacja pokazuje, że w odległości jednego kilometra od wybuchu dominuje temperatura od dwóch i pół do trzech tysięcy stopni Celsjusza, a fala ciepła uderza z prędkością dźwięku napierając z ciśnieniem większym niż 600 psi (1 psi to około 69 hektopaskali – przyp. red.).
            Jeśli jezuici znajdujący się w obrębie jed­nego kilometra od epicentrum wybuchu byli poza plazmą bomby atomowej, ich siedziba powinna być ponad wszelką wątpliwość zniszczona. Konstrukcje żel­betowe, jak i z cegły – z których zwykle zbudowane są centra handlowe – ule­gają zniszczeniu w wyniku nacisku 3 psi. Takie ciśnienie powoduje uszkodzenie słuchu i wypadanie okien. Przy 10 psi uszkodzeniu ulegają płuca oraz serce. Z kolei ciśnienie rzędu 20 psi rozsadza kończyny. Głowa eksploduje przy ciś­nieniu 40 psi i takiego naporu ciśnienia nikt nie jest w stanie przeżyć, gdyż czaszka zostaje zwyczajnie rozsadzona. Wszystkie bawełniane ubrania zapa­lają się w temperaturze około 200 stopni Celsjusza, a płuca wyparowują w ciągu minuty od wciągnięcia tak gorącego po­wietrza. W takich warunkach nie jest możliwe, aby ktokolwiek przeżył. Nikt nie powinien zostać przy życiu w odle­głości jednego kilometra. Ani w odległo­ści dziesięć razy większej – dziesięć do piętnastu kilometrów od epicentrum wybuchu. Widziałem, jak rozpadały się ceglane ściany szkoły podstawowej.
Sądzę, że zaledwie kilka osób, które nie uległy całkowitemu spaleniu, przeżyło. Ale umarły one w ciągu następnych pięt­nastu lat z powodu raka. Rekonesans zdjęć panoramicznego widoku z epicen­trum wybuchu, gdzie znajdował się kie­dyś szpital Shima Hospital, w pobliżu domu jezuitów, ujawnił, że pozostały dwa budynki nietknięte. Sądzę nawet, że w budynkach widoczne były okna. Jed­nym z nich był kościół oddalony kilkaset metrów od pierwszego budynku, którego ściany wciąż stały, jedynie zniknął dach. Departament Obrony nigdy oficjalnie nie skomentował tego wydarzenia i przy­puszczam, że to było sklasyfikowane, ale nigdy nie poruszane w literaturze przedmiotu. Sądzę, że jest możliwe, iż jezuici zostali poproszeni o to, aby nigdy nie wy­powiadali się na ten temat. Dla Boga, który stworzył materię i energię, to kwestia woli. Działanie praw, które rządzą tymi zjawiskami, zostało zwyczajnie zawieszone.
            To, co się stało w Hiroszimie i Naga­saki, przytrafiło się także w dawnych czasach wiernym sługom Boga: Szadra­kowi. Meszakowi i Abed-Nedze, o czym mówi księga Daniela (3. 19-24):
Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpa­lono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spo­śród swego wojska polecił związać Sza­draka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Związano więc tych mężów w ich płaszczach, obu­wiu, tiarach i ubraniach i wrzucono do rozpalonego pieca. Ponieważ rozkaz króla był stanowczy, a piec nadmier­nie rozpalony, płomień ognia zabił tych mężów, którzy wrzucili Szadraka, Me­szaka i Abed-Nega. Trzej zaś mężowie, Szadrak, Meszak, Abed-Nega, wpadli związani do środka rozpalonego pieca. I chodzili wśród płomieni wychwalając Boga i błogosławiąc Pana.
Oprac. AS
==============================================
 [A oto, jak tę sprawę opisał o. Malachi Martin, jezuita, we wspaniałej książce „Jezuici” (Exter, Gdańsk 1994, str. 353 i nast. MD]
            ….Czterdzieści trzy sekundy później, na wysokości 5.760 metrów powyżej poziomu ziemi Little Boy eksplodował kulą ognia o blasku jaśniejszym niż tysiąc słońc. Od tej chwili Hiroshima przybrała dla Pedro Arrupe nowe oblicze. Stała się krwawym przykładem tego, co może  zrujnować bezbożne społeczeństwo; stała się żywym obrazem – akwafortą nakreśloną bólem i cierpieniem – tego, co może osiągnąć zachodnie zepsucie; stała się patetycznym komentarzem do niemożności zrozumienia przez Zachód tak całkowicie odmiennej myśli japońskiej. „Tego sierpniowego poranka, piętnaście i pół minuty po godzinie ósmej, wszystkie okna w rezydencji Arrupe w Nagatsuka pękły pod wpływem fali uderzeniowej, a niebo wypełniło się blaskiem, który później opisał jako „przygniatający i niosący zgubę”.
Do czasu gdy, w trzydzieści minut po eksplozji, odważył się wraz z pozostałymi jezuitami wychylić z domu, burza ognia niesiona przez wiejący z prędkością ponad sześćdziesięciu kilometrów na godzinę wiatr otoczyła Hiroshimę. W chwili, gdy wysyłał pierwszą ekipę ratunkową na przedmieścia Hi­roshimy – była to pierwsza ekipa medyczna w mieście, choć skromnie wyposażona – zaczął padać błotnisty, lepki, radioaktywny deszcz, przemieniając ciepło powietrza w przepełniający grozą chłód. Tego wieczoru dotarł do domu zakonnego w Nagatsuka jeden z ocalałych po eksplozji – student teologii wysłany przez innego jezuitę, ojca Wilhelma Kleinsorge, któremu w jakiś sposób udało się przeżyć. Od niego Arrupe uzyskał pierwszą relację z wydarzeń. W kolejnych tygodniach, w czasie gdy z innymi członkami zakonu przemierzali zgliszcza niczym anioły miłosierdzia, miał okazję ujrzeć to wszystko na własne oczy.
            Tom Ferebee starał się wycelować swą bombę tak, by spadła na Aioi, most w kształcie litery T łączący brzegi rzek Honkawa i Motoyasu. Lecz Little Boy wybrał na miejsce swej nuklearnej śmierci nie ten właśnie most, lecz podwórze szpitala Shimii, 140 metrów na południe od wejścia do świątyni Gokoku i tuż obok dziedzińca koszar wojsko­wych Churgoku.
            Niemal 80.000 osób zginęło na miejscu w centrum wybuchu. Kolejne 120.000 umierało. Spośród 90.000 budynków, 62.000 zostało zrównanych z ziemią. Sześćdziesięciu ze stu pięćdziesięciu lekarzy w Hiroshimie zginęło, większość pozostałych była ranna i umierająca. Z 1.780 pielęgniarek 1.654 zginęło lub odniosło śmiertelne obrażenia. Urządzenia szpitalne i zasoby Hiroshimy zostały zniszczone. A rząd japoński przez pierwsze dwie doby powstrzymywał się od wszelkiej reakcji.
            Arrupe widział okaleczone ciała i zniszczone budynki. Podczas wielu tygodni ciężkiej pracy, w rozmowach z hibakusha– „dotkniętymi przez eksplozję” ocalałymi -słyszał z ich ust opisy, w które trudno było uwierzyć, a w ich ciałach widział ślady pozostawione przez genshi bakudan – ,,niezwykłą małą bombę”, jak przerażona ludność Japonii określała Little Boy’a
.             Może wydawać się to zaskakującym, lecz pierwszą reakcją Arrupe na otaczające go przerażające obrazy – widok skóry odchodzącej płatami, niczym wosk, z ramion, nóg, czy z tułowia, przypominającej nieregularne łaty i strzępy gnijącej materii; głowy bez twarzy; poparze­nia; szczególny bliznowiec występujący pod skórą; tysiące trupów; smród zgnilizny – nie był wybuch nienawiści do wojny. Tak jak wielokrotnie wspominał, odczuwał oczywiście przerażenie na widok ludzkiego cierpienia. Lecz nie mniejsze przerażenie przepełniało go wówczas, gdy jako jeden z niewielu przedstawicieli kultury Zachodu był, następnego ranka po zrzuceniu Little Boy, świadkiem śmiertelnego pobicia amerykańskiego pilota. Amerykanin, ocalały z katastrofy B-29 nazwanego LonesomeLady, został przez jednego z widzów opisany jako „najprzystojniejszy młodzieniec, jakiego kiedykolwiek widziałem”, „o blond włosach, zielonych oczach, białej, gładkiej niczym wosk skórze, silnie umięśniony i wyglądający potężnie niczym lew„. Japończycy przywiązali chłopca do pala na moście Aioi i przypięli doń kartkę ze słowami: „Uderz tego amerykańskiego żołnierza zanim przejdziesz”. W swym upokorzeniu, cierpieniu i klęsce, przechodzący mieszkańcy Hiro­shimy spałowali i wreszcie ukamienowali umierającego chłopca.
            W nozdrzach Arrupe znacznie potężniejszy niż straszny smród rozkładających się ciał umarłych i umierających był „elektryczny za­pach” jonizacji wydzielający się po wybuchu bomby. Nowa potęga, która z taką łatwością, w ciągu kilku zaledwie sekund, zamieniła wyas­faltowane ulice w bezkształtną masę, upiekła ziemniaki wciąż jeszcze rosnące w ziemi, wypaliła dynie wciąż wiszące na gałęziach, przemieniła piękne miasto w pełne gruzów cmentarzysko, była dla Arrupe znacznie istotniejszą zapowiedzią nieszczęścia, niż gnijące ciała czy ukamienowanie.
            Dwadzieścia pięć lat później, gdy poszukiwał przymiotnika najpełniej oddającego potęgę Chrystusa, użył określenia „super-atomowy„. Wraz z pojawieniem się Little Boy’a rozpoczęła się według słów Arrupe „nowa epoka wyłaniająca się z tworzenia nowego technologicznego humanizmu” emanującego z bezbożnych kręgów i centrów władzy Zachodu. Dostrzegł także „pojawienie się nowego rodzaju ludzi„. Do końca swego życia Pedro Arrupe nie utracił poczucia zdumienia z po­wodu tych nowych narodzin. „Hiroshima” – jak zwykł mówić – „nie odnosi się do momentu w czasie. Jest związana z wiecznością”. W ka­tastrofie tej zauważył coś jeszcze. Przekonał się, jak wiele warci byli Japończycy. Widział ich wytrzymałość, nieposkromioną odwagę, wi­dział jak odporna jest ich kultura. Bomby mogły niszczyć ich miasta, to prawda. Jednak zachodnia myśl, która stworzyła te bomby nie była w stanie zniszczyć ich umysłów. Ta właściwość Japończyków, rodzaj duchowego nastawienia, była dla Arrupe czymś specyficznym. Właśnie ta „nieprzepuszczalność, niemożność dotarcia” – irredenta w klasycz­nym tego słowa znaczeniu – wywarła naft takie wrażenie.
            Ze swej strony, Japończycy nigdy nie zapomnieli Arrupe niezmor­dowanych wysiłków w niesieniu pomocy, z jaką przyszedł dotkniętej uderzeniem Hiroshimie. Na zawsze pozostało w ich pamięci, że to właśnie jego ekipa jako pierwsza, w kilka zaledwie godzin po wybuchu Little Boy’a, przyszła na ratunek miastu.
            Zadziwiającym zrządzeniem losu pomoc niesiona miastu, do któ­rego został wysłany, by znaleźć zapomnienie, spowodowała że po raz pierwszy znalazł się w świetle jupiterów. Japończycy wystosowali pub­liczne podziękowania Arrupe i zakonowi. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ich wysiłki w niesieniu pomocy dotkniętemu kataklizmem mia­stu zaowocowały powojennym sukcesem jezuitów w Japonii.
            W czasie dwudziestu lat spędzonych w Japonii po 1945 roku ­jako wice-prowincjałowi wszystkich jezuitów w tym kraju – Arrupe traktowany był jako pewnego rodzaju znakomitość […]

Uderzenie w Nagasaki było wymierzone także w Kościół Katolicki

Uderzenie w Nagasaki było wymierzone także w Kościół Katolicki

Autor publikacji, Victor Gaetan jest starszym międzynarodowym korespondentem National Catholic Register i współpracownikiem magazynu Foreign Affairs.

INFO: https://www.19fortyfive.com/2021/08/nagasaki-was-a-strike-against-japan-and-the-catholic-church/

Data: 26 marzo 2025 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/uderzenie-w-nagasaki-bylo-wymierzone-w-kosciol

Im bliżej przyglądamy się decyzji o użyciu drugiego ładunku atomowego przeciwko Japonii 9 sierpnia, 76 lat temu, tym bardziej moralnie bezwstydna wydaje się owa taktyka. Wystarczy wyjść poza amerykańską chmurę wyjaśniającą – “zbombardowaliśmy instalacje wojskowe, aby wymusić bezwarunkową kapitulację imperium” – determinującą społeczne postrzeganie – aby zobaczyć, że rząd USA wyraźnie celował w ludność cywilną, co stanowiło naruszenie prawa międzynarodowego i kodeksów postępowania wojskowego.

Dyplomaci i archiwiści z Watykanu są przekonani, że atak na Nagasaki był wymierzony w Japonię i w Kościół Katolicki. Przedstawiają oni rzadko omawiane uzasadnienie, wobec ogólnego zdziwienia niewyjaśnionymi aspektami tragedii.

Ground Zero: katolickie centrum duchowe

Drugi atak atomowy był niemal bezpośrednim uderzeniem w największą katedrę w Azji, na słynnym katolickim osiedlu Urakami, dzielnicy mieszkalnej Nagasaki – znacznie na północ od centrum handlowego miasta i stoczni Mitsubishi. https://apjjf.org/2015/13/32/Tomoe-Otsuki/4356 https://en.wikipedia.org/wiki/Immaculate_Conception_Cathedral,_Nagasaki

Związki Nagasaki z Kościołem Katolickim sięgają daleko wstecz: Pewien włodarz podarował ziemię jezuickim misjonarzom przybyłym z Portugalii w roku 1580. Nowa religia rozprzestrzeniła się tak szybko, że została zdelegalizowana jako zagrożenie dla lokalnych władców. Dwudziestu sześciu męczenników zostało ukrzyżowanych na wzgórzach miasta w roku 1597. Jedyny port nieprzerwanie otwarty na handel zagraniczny, był twierdzą tajnej wiary podczas długiego tłumienia chrześcijaństwa (1614-1873). https://www.bbc.com/news/world-asia-50414472

„Fat Man”, plutonowa bomba implozyjna zdetonowana nad Urakami https://en.wikipedia.org/wiki/Fat_Man, zabiła około 40 000 ludzi natychmiast i kolejne 30-40 000 do końca roku. Zdziesiątkowała 71 procent społeczności katolickiej, wielu potomków „ukrytych chrześcijan” (Kakure Kirishitans), którzy ukrywali wiarę za praktykami shinto i buddyjskimi.

Było rzeczą niemożliwą, by wojskowi planiści nie znali historii tego regionu i jego katolickiego znaczenia. Obszar ten był tak bardzo znany jako centrum duchowe, że w roku 1930, charyzmatyczny polski franciszkanin, św. Maksymilian Kolbe, otworzył tam klasztor (jedenaście lat później został zamordowany w niemieckim obozie koncentracyjnym). https://www.patheos.com/blogs/lostinaoneacrewood/2019/08/14/3651/

Stany Zjednoczone nakazały przeprowadzenie bombardowania wzrokowego, a nie poleganie na radarach. Późnym rankiem 9 sierpnia, bombardujący Kermit Beahan https://en.wikipedia.org/wiki/Kermit_Beahan wspominał, że zobaczył otwierające się chmury i że „cel był tam, ładny jak obrazek”. https://ahf.nuclearmuseum.org/ahf/history/hiroshima-and-nagasaki-missions-planes-crews/

Jak wyglądała mapa celów misji? – Nie wiemy… zaginęła w Archiwach Narodowych. https://www.archives.gov/research/recover/20-century

Ukryta Ręka dodaje „Nagasaki”

Prezydent Harry Truman dowiedział się o programie broni atomowej, gdy objął urząd https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/006b.pdf. Do tamtego czasu, operacyjny rozmach testowania obu „gadżetów”, tj. bomby uranowej i plutonowego urządzenia implozyjnego, nasycił proces decyzyjny.[tj. nie planowano oficjalnie celów md]

Powołany przez wojsko „komitet ds. doboru celów”, składający się z oficerów i naukowców nuklearnych, wybrał najmniej humanitarną opcję: zdetonowanie bomb w celu maksymalnego zniszczenia całych miast o średnicy co najmniej trzech mil. https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/011.pdf

Choć doświadczeni wojskowi, tacy jak generał armii Dwight David Eisenhower oraz generał Omar Bradley, sprzeciwiali się ich użyciu. Eisenhower wyjaśniał później: „Japonia była już pokonana i… zrzucenie bomby było całkowicie niepotrzebne”. https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1996-08-04-op-31196-story.html

Odtajnione dokumenty przedstawiają ówczesnego amerykańskiego sekretarza ds. wojny Henry L. Stimsona https://en.wikipedia.org/wiki/Henry_L._Stimson jako człowieka wewnetrznie dwoistego: potępiał śmierć cywilów w wyniku bombardowań zapalających, mówiąc Trumanowi 6 czerwca, że nie chce, by USA „zyskały reputację prześcigających Hitlera w okrucieństwach”  https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/021.pdf  Podczas pobytu w Poczdamie udał się bezpośrednio do prezydenta z prośbą o ochronę starożytnego japońskiego miasta Kioto ze względu na jego wartość kulturową (poparł natomiast zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki). Stimson odnotował w swoim dzienniku, że prezydent zgodził się. https://www.bbc.com/news/world-asia-33755182

Nagasaki nie pojawiło się na listach ataków opracowanych w maju i czerwcu. Jego górzysty, nieregularny teren nie spełniał preferencji komisji ds. celów. Zamiast tego miasto zostało poddane pięciu rundom brutalnych ataków zapalających. Główne cele bomb atomowych uniknęły bombardowania z użyciem bomb zapalających,z a sprawą czego zniszczenie zostało w pełni przypisane katastrofalnej eksplozji. Również alianckie obozy jenieckie w Nagasaki sprzeciwiały się zniszczeniu miasta. https://www.smh.com.au/opinion/hiroshima-and-nagasaki-living-under-the-shadow-of-the-bomb-20150804-girmoj.html

Nagasaki jako potencjalny cel pojawia się dopiero w ostatniej chwili w projekcie rozkazu uderzenia datowanym na 24 lipca – jako odręczny dopisek, zbiegający się w czasie ze spotkaniem Stimsona i Trumana w sprawie celów z 24 lipca.

Napisany na maszynie, ściśle tajny dokument zleca, by USA „dostarczyły swoją pierwszą specjalną bombę” do „Hiroszimy, Kokury i Niigaty w wymienionych priorytetach”. Ktoś długopisem skreślił „i” oraz „w wymienionym priorytecie”, wstawiając strzałką „i Nagasaki” po „Niigata”. Poprawiony rozkaz uderzenia z dodanym Nagasaki został oficjalnie rozpowszechniony następnego dnia https://nsarchive.gwu.edu/documents/atomic-bomb-end-world-war-ii/060e.pdf.  Według historyka Alexa Wellersteina, który jako pierwszy zwrócił uwagę na dokument, ręka, która dodała Nagasaki, pozostaje niezidentyfikowana. https://www.newyorker.com/tech/annals-of-technology/nagasaki-the-last-bomb

Seria niefortunnych zdarzeń

Utrwalone amerykańskie relacje dotyczące drugiej misji bombowej wskazują na serię niefortunnych zdarzeń: B-29 przewożący Big Boya miał problemy z pompą paliwową https://www.nationalww2museum.org/war/articles/bombing-nagasaki-august-9-1945 https://www.19fortyfive.com/2021/06/b-29-bomber-the-very-first-nuclear-bomber-that-ended-world-war-ii/. Tracił czas podczas lotu, czekając na samolot z kamerą, który nigdy się nie pojawił. Trzykrotnie próbował namierzyć Kokurę, ale nie potrafił wycelować. Następny cel, Nagasaki, był zasłonięty przez chmury.

Japońscy komentatorzy snują różne teorie, ale niewielu uważa, że USA zniszczyły Urakami przez pomyłkę. Niektórzy uważają, że historyczne miejsce zostało zniszczone, ponieważ katedra była używana do przechowywania ryżu i innych zapasów żywności dla armii cesarskiej https://apjjf.org/2015/13/32/Tomoe-Otsuki/4356. Wśród niekatolickich mieszkańców Nagasaki, którzy przeżyli, natychmiast pojawił się odruch szukania kozła ofiarnego, który obwiniał bluźnierczy kult obcego boga za doprowadzenie ich miasta do ruiny. https://utoronto.scholaris.ca/server/api/core/bitstreams/b7084681-9036-4a89-a7a3-83c42002bcdf/content

Kilka niedawno opublikowanych prac analizuje, w jaki sposób katoliccy hibakusha (ocaleni z wybuchu bomby atomowej) z Urakami posłużyli się teologią męczeństwa i przebaczenia, aby nadać sens niepojętemu. Gwyn McClelland w książce Dangerous Memory in Nagasaki: Prayers, Protests, and Catholic Survivor Narratives https://www.japanesestudies.org.uk/ejcjs/vol20/iss2/brown.html oraz Chad Diehl w Resurrecting Nagasaki https://www.cornellpress.cornell.edu/book/9781501714962/resurrecting-nagasaki/#bookTabs=1 wskazują na kluczową rolę, jaką odegrał dr Takashi Nagai, katolicki świecki przywódca, hibakusha i autor książki The Bells of Nagasaki.

W mowie pochwalnej na cześć zmarłych przed ruinami katedry, Nagai nazwał bombardowanie aktem opatrzności: ofiara niewinnej krwi zadośćuczyniła za grzechy świata pogrążonego w wojnie https://academiccommons.columbia.edu/doi/10.7916/D8TH8V1G. To ujęcie uspokoiło chrześcijańskie ofiary, ale miało też wpływ wyciszający – wzmacniając samozaparcie, które praktykowali przez 250 lat. Dowództwo USA pomogło uczynić „świętego z Urakami” autorem bestsellerów: Nagai był jedynym hibakusha, któremu pozwolono publikować na arenie międzynarodowej.

Przez dziesięciolecia siły okupacyjne przywłaszczały sobie wyjaśnienia Nagai, podobnie jak japoński cesarz Hirohito, który osobiście odwiedził Nagai, ponieważ rozgrzeszało to obie strony z odpowiedzialności.

Co sądzi Rzym

Watykan nigdy publicznie nie dyskutował na temat uprzedzeń, jakich upatruje w gotowości USA do dźgnięcia katolickiego serca Japonii 9 sierpnia 1945 r., ale prywatnie archiwiści i eksperci w Rzymie przypominają mi o intensywnej kłótni dyplomatycznej między Waszyngtonem a Rzymem w sprawie Japonii, która zepsuła stosunki przez całą wojnę.

Trzy miesiące po ataku na Pearl Harbor https://www.19fortyfive.com/2021/07/china-may-have-learned-the-real-lessons-of-pearl-harbor/ papież Pius XII nawiązał stosunki dyplomatyczne z władzą cesarską w Tokio https://www.americamagazine.org/content/dispatches/japan-and-holy-see. Kiedy Kościół poinformował o tym alianckich urzędników, ci zawyli. Podsekretarz stanu Sumner Welles https://en.wikipedia.org/wiki/Sumner_Welles nazwał decyzję papieża „godną ubolewania”  https://history.state.gov/historicaldocuments/frus1942v03/d665. Prezydent Franklin Roosevelt uznał ją za „niewiarygodną”. Odpowiedź Piusa dla Waszyngtonu, według amerykańskiego wysłannika mieszkającego w Watykanie, była oczywista: stosunki dyplomatyczne nie oznaczają akceptacji wszystkich działań zagranicznego rozmówcy. https://muse.jhu.edu/article/183794

Dyplomacja międzypaństwowa jest podstawowym sposobem, w jaki Kościół Katolicki chroni swoich wiernych i rozwija swoją misję. Kiedy wysłannicy cesarza zwrócili się w roku 1942 do Rzymu z propozycją, o którą Rzym zabiegał od dawna, Kościół, pragmatycznie, zgodził się. W swojej opinii Kościół nie miał innego wyjścia, jak tylko zaangażować się, ponieważ postępująca armia cesarstwa sprawiała, że coraz więcej katolików znajdowało się pod japońską kontrolą https://content.time.com/time/subscriber/article/0,33009,802290,00.html. Ochrona duchowych interesów około 20 milionów katolików na terytorium okupowanym przez Japończyków stanowiła fundamentalną odpowiedzialność.

FOTO: Kopia „Fat Man’a” podobna do tej zrzuconej na Nagasaki. Zdjęcie: Creative Commons.

Radzenie sobie „z diabłem we własnej osobie”

Papież Pius XI powiedział kiedyś: „Kiedy pojawia się kwestia ratowania dusz lub zapobiegania większym szkodom dla dusz, mamy dość odwagi, by osobiście rozprawić się z diabłem”. Pogląd Stolicy Apostolskiej na dyplomację jako forum posługi dla zepsutego świata jest często niedoceniany zarówno przez świeckich, jak i religijnych komentatorów, którzy zakładają, że Kościół nie powinien iść na kompromis, angażując się we współpracę z podmiotami nieetycznymi. Jednak w opinii Piusa XI – podobnie jak w przypadku papieży przed i po nim – jedynym sposobem na wywarcie wpływu na wrogi reżim jest działanie bezpośrednie.

Kiedy katedra w Urakami ucierpiała w wyniku bezpośredniego uderzenia nuklearnego, a najbardziej wytrwała, wielowiekowa społeczność katolicka w Japonii została zniszczona, Watykan uznał to za amerykańską zemstę za chęć uczłowieczenia amerykańskiego wroga.

Autor publikacji, Victor Gaetan jest starszym międzynarodowym korespondentem National Catholic Register i współpracownikiem magazynu Foreign Affairs.

INFO: https://www.19fortyfive.com/2021/08/nagasaki-was-a-strike-against-japan-and-the-catholic-church/

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/08/09/hiroszima-i-nagasaki-przyszly-papiez-pawel-vi-odmowil-mediacji-miedzy-japonczykami-i-usa/embed/#?secret=X5PbeUYW9V#?secret=sh6J88hHfz

Prawdopodobnie Hitler uciekł do Argentyny…

Ucieczka Hitlera do Argentyny w tajnych aktach dotyczących Kennedy’ego: Czy Führer był chroniony przez waszyngtoński “deep state”?

Hitler uciekł prawdopodobnie do Argentyny…

26 marzo 2025 Uczta Baltazara babylonianempire/hitler-uciekl-prawdopodobnie-do-argentyny

Pod koniec II wojny światowej wszystko w Niemczech było całkowicie zniszczone.

Zwycięscy alianci owej katastrofalnej wojny, przed którą ostrzegali tacy ludzie jak Joe Kennedy i legendarny lotnik Charles Lindbergh, popełniali zbrodnie wojenne w biały dzień.

Na przykład, w Dreźnie w roku 1945 doszło do jednej z najbardziej niesławnych eksterminacji minionego stulecia, kiedy to Anglo-Amerykanie zrównali z ziemią całe miasto pełne niewinnych cywilów, będących ofiarami konfliktu, a nie jego sprawcami. https://www.unz.com/article/how-many-germans-died-under-raf-bombs-at-dresden-in-1945/

Jednak Waszyngtonu i Londynu to nie obchodziło. Koniecznym było wysłanie sygnałów do ludzi zaangażowanych w konflikt na temat tego, co miało wydarzyć się po wojnie.

Rodzące się imperium amerykańskie nie było skłonne do układania się z kimkolwiek.

Masakry ludności cywilnej były sygnałem, który miał uświadomić wszystkim, jaka jest prawdziwa istota potęgi Anglosfery.

Była to kwintesencja terroru, rozlewu krwi i najbardziej zbrodniczej przemocy wobec ludności cywilnej, co można było zaobserwować kilka miesięcy po zbombardowaniu Drezna, w Hiroszimie i Nagasaki, miastach nuklearnego holokaustu, który wymordował japońskich katolików, ale jest to „szczegół”, o którym różni liberalni historycy zawsze zapominają napisać w swoich relacjach. https://www.19fortyfive.com/2021/08/nagasaki-was-a-strike-against-japan-and-the-catholic-church/

https://babylonianempire.wordpress.com/2025/03/26/uderzenie-w-nagasaki-bylo-wymierzone-takze-w-kosciol-katolicki/embed/#?secret=FaFuo4UqQ0#?secret=YKjK1nEGvZ

To właśnie na tych gruzach oficjalna historiografia stworzyła opis śmierci Adolfa Hitlera.

Führer ujrzał swoje marzenie o zbudowaniu Trzeciej Rzeszy i związanej z nią “przestrzeni życiowej” zniweczone.

Prawda o końcu Hitlera

W dniu 30 kwietnia 1945 r. miał odebrać sobie życie wraz ze swoją historyczną konkubiną, Evą Braun, w dość dramatyczny i teatralny sposób.

Oboje, aby uniknąć schwytania przez zwycięzców, otruli się cyjankiem, a ich ciała zostały następnie strawione w płomieniach, aby zapobiec zredukowaniu ich do obiektów kpin i upokorzenia, jak to miało miejsce zaledwie dzień wcześniej w przypadku Benito Mussoliniego i jego kochanki Claretty Petacci, zabitych przez krwiożerczych partyzantów na rozkaz, najprawdopodobniej, ówczesnego premiera Wielkiej Brytanii, wysokiego rangą masona Winstona Churchilla, który chciał pozbyć się dowodów korespondencji między nim a byłym premierem Włoch.

Mówi się, że Hitler wybrał taką właśnie śmierć, aby nie spotkać się z podobnym losem, a wśród źródeł potwierdzających ową wersję był Otto Günsche, oficer SS, który miał być kluczowym świadkiem potwierdzającym oficjalną wersję, że kanclerz Niemiec popełnił samobójstwo.

Wydawało się, że Sowieci wybrali dwie drogi. Jedną z nich była ta, która uznawała wersję Günschego.

FOTO: Otto Günsche

Druga z nich głosiła, że Führer wcale nie skazał się na śmierć, lecz z powodzeniem uciekł do Ameryki Łacińskiej dzięki zdecydowanemu wsparciu tych, którzy powinni byli postawić go przed sądem, a mianowicie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Hipoteza ta została postawiona w roku 2014 przez badacza Jerome’a Corsi, który w swojej książce „W poszukiwaniu Hitlera” napisał, że Adolf Hitler nie zginął śmiercią samobójczą w swoim bunkrze w Berlinie, lecz zmarł śmiercią naturalną wiele lat później w Argentynie. https://coolinterestingnews.com/shocking-evidence-hitler-escaped-germany/

Corsi już wtedy przedstawił wystarczająco mocne dowody.

Archeolog Nicholas Bellatoni zbadał fragmenty DNA pochodzące z czaszki Hitlera przechowywanej w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej i doszedł do wniosku, że nie należały one ani do kanclerza Niemiec, ani do jego konkubiny, Evy Braun, ale do 40-letniej kobiety, która nie miała z nimi nic wspólnego.

Najwyraźniej, Związek Radziecki przechowywał w swoich archiwach historycznych materiał dowodowy, uważany przez różnych historyków za „koronny”, który w rzeczywistości był fałszywką.

Badania Corsiego nie zatrzymały się na tych, już do tej pory, naukowo solidnych dowodach.

Zbadał inne odtajnione dokumenty pochodzące z Departamentu Stanu USA i doszedł do wniosku, że tacy ludzie jak generał Dwight Eisenhower, który później, tj. w roku 1953 został prezydentem, wiedzieli o tym, że Hitler nie zginął śmiercią samobójczą, ale przeżył katastrofę, w którą wciągnął Niemcy.

Corsi jednoznacznie stwierdził, że osobą która pozwoliła Führerowi na ucieczkę do Ameryki Południowej był Allen Dulles, szef CIA za administracji wspomnianego wcześniej Eisenhowera i przez krótki okres za prezydentury Kennedy’ego, z którym tajny agent miał notoryczne i bardzo gorzkie starcia.

Wojna między JFK a aparatem wywiadowczym z Langley osiągnęła taki punkt, że amerykański prezydent był zdeterminowany, aby rozwiązać agencję, która stała się symbolem tzw. amerykańskiego „głębokiego państwa”, niezliczonych zamachów stanu na całym świecie, zabójstw politycznych i handlu narkotykami prowadzonego przez innego pracownika CIA – George’a H. Busha, który podczas swej pracy w służbach USA koordynował ogromny handel narkotykami z Azji do Stanów Zjednoczonych. https://impiousdigest.com/operation-eagle-ii-the-top-secret-cia-drug-running-empire-and-george-h-w-bush/

Dulles pod koniec II wojny światowej działał w OSS https://en.wikipedia.org/wiki/Office_of_Strategic_Services, które, jak wspomniano było prekursorem CIA i które już wtedy zaczęło zarządzać całą serią ważnych i wrażliwych operacji.

Wśród nich była niesławna operacja Paperclip, wymyślona przez samego Dullesa, w ramach której cały aparat kierowniczy nazistowskich Niemiec został przeniesiony do Stanów Zjednoczonych. https://www.sott.net/article/370632-Operation-Paperclip-Nazi-science-goes-West https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Paperclip

Waszyngton był najwyraźniej tak bardzo przeciwny nazizmowi, że chciał zabrać ze sobą wszystkie umysły naukowe, które zapewniły fortunę Trzeciej Rzeszy Hitlera.

Należał do nich na przykład naukowiec Werner von Braun, który zaprojektował słynne rakiety V1 i V2, będące wówczas absolutną awangardą w dziedzinie rakiet.

Dulles, ze swojego biura w Berlinie, gorąco sugerował rozpoczęcie tego rodzaju operacji, która zyskała również poparcie tych kręgów watykańskich, które obracały się wokół nieprzejrzystej postaci ówczesnego monsignora Montiniego – masona i sekretarza stanu za pontyfikatu Piusa XII – który poparł ową operację ratowania nazistów, nie mając oczywiście akceptacji papieża, który już we wczesnych latach swojego pontyfikatu wyrażał swą wielką niechęć do nazizmu. https://www.thelibertybeacon.com/operation-paperclip-case-file-the-cia-and-the-nazis/

Dowody i dokumenty Corsiego można było uznać za w pełni wiarygodne już w minionych latach, ale w tych dniach, powraca dokument odtajniony jakiś czas temu, tj. podczas pierwszej publikacji dokumentów związanych z JFK, która rozpoczęła się w roku 2017 na polecenie Trumpa i jest kontynuowana obecnie, ponownie na polecenie amerykańskiego prezydenta.

W dokumentach dotycząceych JFK: Hitler uciekł do Ameryki Południowej

Jeśli w Moskwie w czasach Stalina dobrze wiedziano, że Adolf Hitler nie umarł, to równie dobrze zdawano sobie z tego sprawę w Waszyngtonie.

Tym, który o tym napisał w dokumencie CIA sporządzonym 3 października 1955 roku był szef placówki amerykańskiej agencji wywiadowczej, David Brixnor, który opowiada o tym, jak informator amerykańskiego wywiadu dowiedział się, że Führer nazizmu żyje i ma się dobrze w Ameryce Południowej.

FOTO: Odtajniony dokument CIA, o którym mowa.

Brixnor pisze we wspomnianym dokumencie, że z informatorem o kryptonimie CIMELODY-3 skontaktował się jego bardzo zaufany człowiek podlegający jego dowództwu w Europie, co sugeruje, że CIMELODY-3 był prawdopodobnie wysokiej rangi amerykańskim żołnierzem oddelegowanym na stary kontynent podczas II wojny światowej.

Informator CIA dowiedział się od swojego kontaktu, że były członek niemieckiego SS o nazwisku Philip Citroen był w kontakcie z Adolfem Hitlerem.

Citroen był wówczas pracownikiem Royal Dutch Shipping Company, na zlecenie której podróżował z Maracaibo w Wenezueli do Kolumbii, do miejscowości Tunga.

To właśnie tam były członek SS miał spotkać człowieka, który twierdził, że jest Adolfem Hitlerem.

Führer przedstawiał się jako Adolf Schrittemayor, a Citroen pokazuje zdjęcie zrobione z nim na potwierdzenie swojego sensacyjnego odkrycia.

FOTO: Philip Citroen z mężczyzną zidentyfikowanym jako Adolf Hitler.

Również według Citroena wypowiadającego się w tej sprawie w kolejnych miesiącach, Hitler miał udać się do Argentyny w styczniu 1955 roku, do której mial przybyć co najmniej dziesięć lat wcześniej.

Ujawnił to kolejny odtajniony dokument, choć niektóre nazwiska są zasłonięte, który tym razem został przygotowany przez inną amerykańską agencję, tj. FBI, co potwierdza, że rząd amerykański był bardzo dobrze poinformowany o prawdziwym losie Hitlera. https://vault.fbi.gov/adolf-hitler/Adolf%20Hitler%20Part%2001/view

Dokument został sporządzony przez biuro FBI w Los Angeles, które 21 września 1945 r., pięć miesięcy po rzekomym samobójstwie w Berlinie, stwierdziło, że Adolf Hitler przybył do Argentyny na pokładzie łodzi podwodnej przy wsparciu sześciu ważnych lokalnych urzędników państwowych, którzy następnie zabrali go do tajnej kryjówki w Andach, do której Hitler miał rzekomo wrócić z Kolumbii, jak donosił Citroen w innym raporcie zredagowanym 10 lat później przez CIA.

W Waszyngtonie najwyraźniej dobrze wiedzieli, że najbardziej poszukiwany nazista na świecie nie odebrał sobie życia, ale było jasne, że Hitler nie mógłby się uratować bez pomocy potężnych amerykańskich kręgów służb, które chciały, aby były kanclerz Niemiec nie został schwytany.

Jest to karta historii, która nie jest opisywana przez typowych liberalnych historyków, ponieważ gdyby tak było, mogłoby grozić uświadomienie opinii publicznej, że nazizm wcale nie był zjawiskiem spontanicznym, lecz pielęgnowanym przez te same kręgi, które do dziś go potępiają i używają jako straszaka, aby zapewnić supremację państwa żydowskiego.

Tajemnica nagłego awansu Adolfa Hitlera

Prawdziwym pytaniem, na które należy odpowiedzieć szybciej niż na jakiekolwiek inne, jest to, kim naprawdę był Adolf Hitler i jaka była geneza tej postaci, która prawdopodobnie silniej niż jakakolwiek inna zmieniła historię XX wieku.

Bez Adolfa Hitlera nie byłoby II wojny światowej i bez niego nie byłoby też państwa Izrael, co pokojowo przyznaje wielu izraelskich historyków.

Haavara, czyli umowy dotyczące transferu niemieckich Żydów do Palestyny wraz z maszynami, które nazistowskie Niemcy wniosły jako posag dla syjonistycznych osadników, były po prostu decydujące dla przyszłych narodzin państwa Izrael.

Według szacunków żydowskiego historyka Edwina Blacka, dzięki owemu traktatowi, Hitler, poprzez różne i liczne przelewy bankowe, umożliwił napływ co najmniej 70 milionów dolarów na ziemie palestyńskie. https://ac.news/was-adolf-hitler-the-real-founding-father-of-israel/

Było to jedno z pierwszych działań podjętych przez Hitlera po objęciu stanowiska kanclerza w styczniu 1933 roku.

Zaledwie kilka miesięcy później, w maju, naziści spotkali się z przedstawicielami niemieckiego ruchu syjonistycznego i bez trudu osiągnęli kluczowe porozumienie umożliwiające narodziny państwa żydowskiego.

Kilka lat wcześniej, w roku 1923, przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej, Chaim Weizmann, próbował przekonać również Mussoliniego, że poparcie dla syjonistycznego planu budowy państwa żydowskiego w Palestynie byłoby czymś dobrym i sprawiedliwym, ale duce stanowczo odrzucił ten pomysł https://archive.org/details/lenni-brenner-zionism-in-the-age-of-the-dictators. Mussolini zawsze przejawiał pewien sceptycyzm wobec tego typu „wizji”, ponieważ już wtedy domyślał się, że Izrael definitywnie oddzieliłby Żydów od kraju, w którym żyli oni od stuleci, a ich lojalność zdecydowanie skierowałaby się ku państwu żydowskiemu, a nie Włochom.

W tej kwestii można również dostrzec różnice, które oddzielają faszyzm od nazizmu, który z syjonizmem zawsze miał bardzo bliskie relacje i ideologiczne powinowactwo przemilczane przez różnych dziennikarzy i historyków, ponieważ jest to wyraźnie kłopotliwe dla oficjalnej wulgaty, która próbuje przedstawić nazizm jako wroga syjonizmu i odwrotnie.

Mroczne pochodzenie Hitlera

Jednak kluczem do prawdziwego zrozumienia, skąd wzięła się jego sympatia dla sprawy syjonistycznej, wydaje się być przeszłość Hitlera, co jest sprzecznością pozornie niezrozumiałą, jeśli nie wie się, skąd wyłoniła się ta postać.

Dla przykładu, najbardziej interesujące i tajemnicze są lata jego pobytu w Wiedniu.

Hitler udał się do Wiednia w roku 1908, rok po śmierci swojej matki.

Jak powszechnie wiadomo, w Wiedniu młody człowiek rozpoczął karierę jako malarz akwarelista, choć trudno sobie wyobrazić, że sama ta pasja miała wystarczyć, by związać koniec z końcem.

Również w tym okresie próbował zapisać się na Akademię Sztuk Pięknych w Wiedniu i na studia architektoniczne, ale został odrzucony przez obie te uczelnie. W międzyczasie młody Adolf spędza swoje dni w najbardziej niewyobrażalnym miejscu dla człowieka określanego przez różnych historyków jako największy „antysemita” ubiegłego wieku, a mianowicie w żydowskim pensjonacie.

Wiedeński okres Hitlera został opisany przez jego żydowskiego przyjaciela z tamtych czasów, Reinholda Hanischa, kolejnego aspiranta-malarza, który o swoich relacjach z Hitlerem wypowiedział się w opublikowanej po jego śmierci w 1939 roku książce zatytułowanej „Byłem przyjacielem Hitlera”. https://amitabasu.com/2021/05/02/hitlers-buddy-reinhold-hanisch-memoir-new-republic/

FOTO: Reinhold Hanisch, żydowski przyjaciel Hitlera.

Hanisch opowiada, że młody Hitler nie żywił żadnej nienawiści czy pogardy do Żydów, wręcz przeciwnie, aspirant-malarz uwielbiał spędzać z nimi czas i to z nimi zawsze zawierał swoje interesy.

Człowiek, który napisał Mein Kampf i był rzekomo przeciwny żydowskiej finansjerze, żywił, według Hanischa, podziw dla rodziny Rothschildów, która przyniosła tyle wojny i nieszczęścia całej Europie.

Hitler w młodości bynajmniej nie wydawał się być zaciekłym wrogiem judaizmu, ale relacja Hanischa staje się jeszcze bardziej interesująca, gdy ujawnia, że malarz z Linzu prosił go, by towarzyszył mu podczas wizyt u swych żydowskich dziadków, którzy mieszkali w Wiedniu.

A więc, czyżby nazistowski Führer faktycznie był Żydem, jak niedawno twierdził rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow? https://silview.media/2022/05/04/lavrov-has-just-nuked-the-iron-dome-hitler-possibly-a-jew-jews-not-above-suspicion/

Jeśli przeczytać raport OSS opublikowany przez dziennikarza i historyka Waltera Lange w jego książce „The Secret Wartime Report”, wszystko zdaje się na to wskazywać. https://archive.org/details/mindofadolfhitle00lang https://en.wikipedia.org/wiki/Office_of_Strategic_Services

Wygląda na to, że to władze austriackie w czasach kanclerza Dolfussa w 1934 roku jako pierwsze przeprowadziły dochodzenie w sprawie pochodzenia Adolfa Hitlera. Dolfuss i jego zespół śledczy odkryli, że babka Hitlera, niejaka Maria Schicklgruber, miała potajemny romans z baronem Rothschildem, w którego pałacu pracowała jako służąca https://archive.org/details/mindofadolfhitle00lang.

Maria zaszła w ciążę w roku 1837, a Rothschildowie wysłali ją do rodzinnego Strones, gdzie pozostała przez większość ciąży. Po powrocie ze Strones urodził się Alois, ale jego matka nie zadeklarowała władzom, kto jest ojcem dziecka.

Wydaje się jednak, że rodzina Rothschildów doskonale o tym wiedziała. Płacili alimenty Marii od 1837 do 1851 roku, a później była służąca barona Rothschilda poślubiła Johanna George’a Hiedlera, tyle że nazwisko z powodu błędu administracyjnego zostało przepisane jako „Hitler”, więc mały Alois urodzony z potajemnego związku dostał nazwisko męża matki, które później zostało przekazane Adolfowi Hitlerowi.

FOTO: Alois Hitler, syn będący prawdopodobnie owocem potajemnego związku jego matki z baronem Rothschildem.

Führer najwyraźniej został poinformowany o odkryciach dokonanych przez Dolfussa i w roku 1934 zlecił jego zabójstwo.

Nie lepszy los spotkał starego przyjaciela Adolfa, tj. Hanischa, który został aresztowany na wyraźny rozkaz kanclerza 2 grudnia 1936 r. i zmarł w więzieniu 4 lutego 1937 r. w okolicznościach, które nigdy nie zostały wyjaśnione.

Hitler zadbał o to, by po śmierci przyjaciela z czasów jego pobytu w Wiedniu, zniszczyć dom ojca Hanischa, prawdopodobnie próbując zatrzeć wszelkie dowody na to, że pochodzenie Führera wcale nie było „aryjskie”, jak chciał, by ludzie wierzyli, ale zupełnie inne, czyli takie, które naziści rzekomo nienawidzili, a mianowicie żydowskie.

Finansowe wsparcie Wall Street dla nazizmu

Jeśli prawdziwą historią Adolfa Hitlera jest ta zawarta we wspomnianych dokumentach, to można lepiej zrozumieć, dlaczego nazizm był silnie wspierany przez aszkenazyjski establishment finansowy i różne anglo-amerykańskie firmy.

Amerykański ekonomista i wykładowca Anthony C. Sutton w swojej pracy „Wall Street and the Rise of Hitler” dokumentuje, że finansowy wzrost partii narodowo-socjalistycznej był możliwy jedynie dzięki ogromnym pożyczkom udzielonym słynnemu IG Farben w latach dwudziestych oraz DAPAG, tj. firmom, które z kolei płaciły nazistom ogromne sumy pieniędzy. https://archive.org/details/WallStreetAndTheRiseOfHitler_334

Napływ funduszy w kierunku Hitlera dopiero się zaczynał.

Niemiecki badacz Gerhard Muller w swojej pracy „Za kulisami wydarzeń na świecie” donosi, że to żydowska rodzina Warburgów, która była jednym z założycieli amerykańskiej FED i finansowała już wcześniej rewolucję bolszewicką z roku 1917, przekazała ogromne sumy pieniędzy partii nazistowskiej.

Pierwszym, który ujawnił, w jaki sposób Hitler pobierał pieniądze od żydowskich finansistów, był autor pracy „Potajemni finansiści Hitlera” podpisanej pseudonimem Sidney Warburg, za którym kryła się tożsamość Jamesa Warburga, syna cieszącego się złą sławą Paula. https://archive.org/details/hitlers-secret-backers-warburg

Książka została wydrukowana przez znane holenderskie wydawnictwo Van Holkema & Warendorf i trafiła na półki holenderskich księgarń w roku 1933, ale szereg tajemniczych „rąk” zaczęło przyczyniać się do znikania wszystkich kopii zawierającej palącą treść.

Książka ujawniała, że w latach 1929-1933, Hitler odbył co najmniej pięć spotkań z przedstawicielem rodziny Warburgów, która pożyczyła mu astronomiczną sumę 25 milionów dolarów. https://archive.org/details/hitlers-secret-backers-warburg

O tym, że kapitał ten powinien trafić do nazistów w Niemczech, zadecydowała rodzina Rockefellerów, JP Morgan i inni gentlemani z amerykańskiego Banku Rezerw Federalnych.

Wśród finansistów Hitlera znajdował się także holenderski Bank von Heydta, a fakt ten potwierdzają również oficjalne niemieckie dokumenty rządowe ujawnione w roku 1982. Książka Sidneya Warburga została napisana 50 lat wcześniej, co pokazuje, że tylko bardzo uprzywilejowane źródło mogło mieć dostęp do takich informacji.

Jednak również w późniejszych latach wielkie moce międzynarodowej finansjery nie odmówiły wsparcia nazizmowi.

Wspomniane wcześniej rodziny Rockefellerów i Warburgów zadbały o to, by utrzymać otwarte linie kredytowe dla giganta chemicznego IG Farben, wspomnianego powyżej, także w trakcie II wojny światowej.

Szacuje się, że co najmniej 30 milionów dolarów pochodziło z umowy między Rockefeller Standard Oil i IG Farben, która była firmą wykorzystującą pracę niewolników deportowanych do Auschwitz. https://en.topwar.ru/155681-kak-amerikanskie-korporacii-podderzhivali-gitlera.html

To właśnie z pracy takich niewolników rodzina Rockefellerów czerpała swoje zyski, ale osławieni nowojorscy finansiści mieli również interes w tym, by nazistowskie Niemcy otrzymywały ropę naftową, której potrzebowały zwłaszcza po rozpoczęciu II wojny światowej.

W każdej chwili władcy tychże międzynarodowych korporacji mogli pozbawić Hitlera zasobów, których potrzebował do kontynuowania wojny, ale zamiast tego dawali mu je, co było wyraźnym znakiem, że chcieli, aby nazizm zaprowadził Niemcy tam, gdzie owi finansiści chcieli, aby fuhrer je zaprowadził, a mianowicie do ich moralnej i gospodarczej ruiny.

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/11/13/o-tym-jak-rotschild-stworzyl-izrael-wbijajac-noz-w-plecy-niemiec/embed/#?secret=AL40VUzuyv#?secret=epV4ChUQgJ

Gdy kanclerz III Rzeszy zakończył swoją „pracę” (co Corsi ujawnił już przed laty), jego ucieczkę za granicę zagwarantowało OSS Allena Dullesa, które wymyśliło przykrywkową historię samobójstwa Hitlera i Evy Braun, która później, także w obliczu dowodów naukowych, okazała się nieprawdziwa.

Nazizm wykorzystywany jako straszak przez liberalną elitę i aszkenazyjski świat finansów w celu ustanowienia dyktatury skorumpowanej oligarchii plutokratów jest zjawiskiem zrodzonym przez tą właśnie elitę.

Dokumenty w tym względzie są bardzo klarowne. Mamy nadzieję, że pewnego dnia historia ta będzie wreszcie czytana i omawiana w książkach historycznych.

Tym co najbardziej przeraża władzę globalistyczną oraz międzynarodową masonerię jest prawda.

INFO: https://www.lacrunadellago.net/la-fuga-di-hitler-in-argentina-nei-file-di-jfk-il-fuhrer-protetto-dallo-stato-profondo-di-washington/

Żądamy osądzenia i ukarania medyków, ordynatorów,lekarzy, latami wykonujących mordercze procedury w czasach covidozy, pLandemii. [popr.]

Oczywiście przede wszystkim należy osądzić i ukarać planistów tej potwornej pLandemii.

I będzie to możliwe – po zmianie rządów na pro-ludzkie. Nie tylko w Polsce. Odejść od satanizmu można, da się.

Mirosław Dakowski

=============================

#kowidowehistorie #kowidowemorderstwa Post z fb, autor Damian Sapiński

„Tak było.

Mieliśmy prawo do wykonania jednego telefonu dziennie, żeby dowiedzieć się jaki jest stan. Za każdym razem słyszeliśmy, że czekają aż sytuacja sama się rozwiąże.

Mój teść, któremu stwierdzono udar, a w wyniku dodatniego testu zabrano go na oddział covidowy ( nie był ważny udar tylko rzekomy wirus) leżał w szpitalu dwa tygodnie. Wmawiano nam, że tata ma jedną setną procenta szans na przeżycie, a jeśli jakimś cudem przeżyje to będzie „warzywem”.

W tym czasie odłączyli tatę od podawania płynów i jedzenia przez sondę. Zdecydowaliśmy więc z mężem, że będziemy stać całymi dniami przed drzwiami oddziału. Ordynator oddziału nie chciał z nami w ogóle rozmawiać a pozostali lekarze mieli odgórny zakaz udzielania nam informacji.

Tata według opinii ordynatora umierał, a nam nie pozwalano się z nim pożegnać. Błagaliśmy ze łzami w oczach na nic. Prosiliśmy także tamtejszego księdza żeby choć na chwilę pokazał nam tatę przez kamerkę telefonu, jednak się nie zgodził.

I teraz słuchajcie…
W momencie kiedy powiedzieliśmy  ordynatorowi, że wszystkie rozmowy w sprawie taty są nagrywane nastąpił zwrot akcji. Teść następnego dnia się wybudził, rozmawiał, a dwa dni później poszedł nawet sam do łazienki.

Podając tacie wodę do picia i piżamę udało nam się przemycić mu telefon (był zabroniony na oddziale, bo niby wszystko co tam pacjent miał szło do utylizacji).

Codziennie pytaliśmy czy miał jakieś badania albo czy ktokolwiek z nim rozmawiał o jego stanie. Powiedział że tam żaden z lekarzy do nich nie zagląda. Przez półtora tygodnia na jego sali zmarło chyba 7 albo 8 osób.

Wyszedł ze szpitala o własnych siłach, spędził miesiąc na oddziale rehabilitacyjnym w Kaliszu i przez 5 miesięcy funkcjonował jak zdrowy człowiek.

Tata zmarł pół roku później, kiedy jego stan się drastycznie pogorszył. Miał glejaka wielopostaciowego IV stopnia – stąd objawy podobne do udaru ( afazja, niedowład ). Jego historia złamała nam serce, ale otworzyła oczy.”

#kowidowehistorie #kowidowemorderstwa 

=======================

Żądamy ukarania medyków, ordynatorów,lekarzy, latami wykonujących mordercze procedury w czasach covidozy, pLandemii.

Oczywiście przede wszystkim należy osądzić i ukarać planistów tej potwornej pLandemii.

I będzie to możliwe – po zmianie rządów na pro-ludzkie. Nie tylko w Polsce. Odejść od satanizmu można, da się.

Mirosław Dakowski

Umieszczam powyższy tekst, odważną relację, bo jest typowym dla sytuacji, która najostrzej wystąpiła w okresie tej brutalnej cowidozy [w latach 2020 22 chyba]. Występowała,na mniejszą pewnie skalę i wcześniej ale wtedy, w latach cowidozy widzieliśmy to już wszyscy.

Tylko niestety większość zamykała na to oczy, tak ze strachu, jak część nas – z poczucia własnej winy.

Najczęściej oczywiście takie przypadki – nie waham się użyć tego określenia: morderstwa – dotykają ludzi starych. Nic dziwnego bo przecież my, ludzie staezy, najczęściej chorujemy.

Ja miałem dwa przypadki zbliżone, oba w Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu, bo on jest najbliżej i dlatego do niego pogotowie czy krewni ciężko chorego staruszka zawożą. Przypominam o tych przypadkach, bo o pierwszym już kiedyś pisałem a oba one są udokumentowane, mam nadzieję że dokumenty w Szpitalu Kolejowym nie zostały wyrzucone. Dodaję to na wypadek, gdyby ktoś z ordynatorów czy lekarzy chcieli bronić poprawności swoich dokonań medycznych przed sądem. Przypadek opisany dotyczył sytuacji, w której wieczorem pogotowie zawiozło mnie z diagnozą że to jest zawał – a przeleżałem się kilkanaście godzin na tak zwanej izbie przyjęć bez jakiejkolwiek interwencji lekarza czy próby jakichkolwiek badań Nie mówiąc już o leczeniu.

Drugi przypadek mój miał miejsce 27 września 2024, gdy w niedzielę zawieziono mnie w ciężkim stanie do szpitala, a lekarz który przyszedł po godzinie, nie zainteresował się jakie są objawy, usłyszał tylko parę dwa trzy zdania typu „boli mnie brzuch” i z odległości pięciu metrów przepisał bez jakichkolwiek – powtarzam – badań ani dalszych wypytywań mnie czy krewnych – przepisał jakieś antybiotyk mówiąc no to przejdzie i kazał się wynosić ze szpitala.

Z ubocznymi skutkami przepisania tego antybiotyku borykamy się, walczę już pół roku. Co jakiś czas powtarzają się potworne bóle, można je nazwać torturami. A kolejni lekarze unikają jakiejkolwiek poszukiwań przyczyny tych bólów, tylko przepisują coraz mocniejsze środki anty bólowe.

Opisane przez ludzi z Kalisza przypadek nie est przypadkiem rzadkim. Jest to przypadek typowy dla tych około 240 000 nadmiarowych zgonów, na które zostaliśmy my, Polacy skazani w latach Terroru Kowidowego. Rzadkie jest tylko to, że ludzie, ofiary tego typu zbrodni medycznych dokumentują.

Dlatego też umieszczam tę sprawę na Portalu, nie tyle może prosząc ale żądając, by winni podobnych zbrodni ordynatorzy, lekarze prowadzący czy jacyś inni medycy zostali osądzeni, żeby przypadki podobne zostały przebadane a winni morderstw ukarani.

Oczywiście przede wszystkim powinni być ukarani ci podszywający się pod medyków członkowie władz, którzy takie zbrodnicze procedury leczenia pLandemii, a to już wiemy na pewno że nie była to pandemia – wymyślili, nakazali i dopilnowali, by tak tego typu – powtarzam jeszcze raz – zbrodnicze działania nie były przez służby medyczne więcej wykonywane.