Żydowskie zainteresowanie imigracją wieloetniczną i multikulturalizmem

Żydowskie zainteresowanie imigracją wieloetniczną i multikulturalizmem

PIERRE SIMON • 3 MAJA 2025 R. https://www.unz.com/article/the-jewish-interest-in-multiethnic-immigration-and-multiculturalism/

• 3200 SŁÓW • 200 COMMENTS

Ataki na białych przychodzą ze wszystkich stron, a imigracja zastępcza, multikulturalizm, feminizm, pornografia, promocja LGBT+, dyskryminacja białych w edukacji i na rynku pracy oraz prawa zakazujące mowy nienawiści to tylko niektóre aspekty niekończących się prześladowań rasy, która stworzyła największą cywilizację znaną człowiekowi.[1]

Pluralizm etniczny i religijny służy również zewnętrznym interesom żydowskim, ponieważ Żydzi stają się tylko jedną z wielu grup etnicznych. Powoduje to dyfuzję wpływów politycznych i kulturowych wśród różnych grup etnicznych i religijnych, a rozwijanie zjednoczonych, spójnych grup gojów zjednoczonych w sprzeciwie wobec judaizmu staje się trudne lub niemożliwe. Historycznie rzecz biorąc, główne ruchy antysemickie miały tendencję do wybuchania w społeczeństwach, które były, poza Żydami, religijnie lub etnicznie jednorodne (patrz Separation and Its Discontents). Z drugiej strony, jednym z powodów względnego braku antysemityzmu w Stanach Zjednoczonych w porównaniu z Europą było to, że „Żydzi nie wyróżniali się jako samotna grupa [religijnych] nonkonformistów” (Higham 1984, 156). Chociaż pluralizm etniczny i kulturowy z pewnością nie gwarantuje zaspokojenia interesów żydowskich, niemniej jednak jest tak, że społeczeństwa etnicznie i religijnie pluralistyczne były postrzegane przez Żydów jako bardziej prawdopodobne do zaspokojenia interesów żydowskich niż społeczeństwa charakteryzujące się etniczną i religijną jednorodnością wśród gojów.

Rzeczywiście, na podstawowym poziomie, motywacja całej żydowskiej aktywności intelektualnej i politycznej omawianej w tym tomie jest ściśle związana z obawami przed antysemityzmem. Svonkin (1997, 8ff) pokazuje, że poczucie „niepokoju” i niepewności przenikało amerykańskich Żydów w następstwie II wojny światowej, nawet w obliczu dowodów, że antysemityzm zmniejszył się do tego stopnia, że stał się zjawiskiem marginalnym. W bezpośrednim rezultacie „podstawowym celem żydowskich agencji ds. stosunków międzygrupowych [tj. AJCommittee, AJCongress i ADL] po 1945 r. było… zapobiegnięcie pojawieniu się antysemickiego reakcyjnego ruchu masowego w Stanach Zjednoczonych” (Svonkin 1997, 8).

Pisząc w latach 70., Isaacs (1974, 14ff) opisuje wszechobecną niepewność amerykańskich Żydów i ich nadwrażliwość na wszystko, co można by uznać za antysemickie. Przeprowadzając wywiady z „wybitnymi osobistościami publicznymi” na temat antysemityzmu na początku lat 70., Isaacs zapytał: „Czy uważasz, że mogłoby się to zdarzyć tutaj?” „Nigdy nie było konieczne definiowanie 'tego’. W prawie każdym przypadku odpowiedź była mniej więcej taka sama: 'Jeśli w ogóle znasz historię, musisz zakładać nie, że to mogłoby się zdarzyć, ale że prawdopodobnie się zdarzy’ lub 'To nie jest kwestia czy; to jest kwestia kiedy’” (s. 15).

Isaacs, moim zdaniem słusznie, przypisuje intensywność żydowskiego zaangażowania w politykę temu strachowi przed antysemityzmem. Aktywizm żydowski na rzecz imigracji jest tylko jednym aspektem wielotorowego ruchu mającego na celu zapobieganie rozwojowi masowego ruchu antysemityzmu w społeczeństwach zachodnich. Inne aspekty tego programu są krótko omówione poniżej.

Wyraźne stwierdzenia łączące politykę imigracyjną z żydowskim zainteresowaniem pluralizmem kulturowym można znaleźć wśród wybitnych żydowskich naukowców społecznych i aktywistów politycznych. W swojej recenzji książki Horace’a Kallena (1956) Cultural Pluralism and the American Idea, która ukazała się w Congress Weekly (wydawanym przez AJCongress), Joseph L. Blau (1958, 15) zauważył, że „pogląd Kallena jest potrzebny, aby służyć sprawie grup mniejszościowych i kultur mniejszościowych w tym kraju bez stałej większości” — co oznacza, że ideologia multikulturalizmu Kallena sprzeciwia się interesom jakiejkolwiek grupy etnicznej w dominacji nad Stanami Zjednoczonymi. Znany autor i wybitny syjonista Maurice Samuel (1924, 215), pisząc częściowo jako negatywną reakcję na ustawę imigracyjną z 1924 r., napisał: „Jeśli zatem walka między nami [tj. Żydami i poganami] ma kiedykolwiek wyjść poza sferę fizyczną, wasze demokracje będą musiały zmienić swoje żądania rasowej, duchowej i kulturowej jednorodności w obrębie państwa. Ale byłoby głupotą traktować to jako możliwość, ponieważ tendencja tej cywilizacji jest w przeciwnym kierunku. Istnieje stałe podejście do identyfikacji rządu z rasą, zamiast z państwem politycznym”.

Samuel potępił ustawodawstwo z 1924 r., twierdząc, że narusza ono jego koncepcję Stanów Zjednoczonych jako bytu czysto politycznego, bez żadnych implikacji etnicznych:

Właśnie byliśmy świadkami w Ameryce powtórzenia, w osobliwej formie dostosowanej do tego kraju, złowrogiej farsy, do której doświadczenie wielu stuleci jeszcze nas nie przyzwyczaiło. Jeśli Ameryka miała jakiekolwiek znaczenie, to leżało ono w osobliwej próbie wzniesienia się ponad trend naszej obecnej cywilizacji — utożsamianie rasy z państwem. . . . Ameryka była zatem Nowym Światem pod tym istotnym względem — że państwo było czystym ideałem, a narodowość była tożsama jedynie z akceptacją ideału. Ale teraz wydaje się, że cały punkt widzenia był błędny, że Ameryka nie była w stanie wznieść się ponad swoje korzenie, a pozór idealnego nacjonalizmu był jedynie etapem we właściwym rozwoju powszechnego ducha gojowskiego. . . . Dzisiaj, gdy rasa triumfuje nad ideałem, antysemityzm obnaża swoje kły, a do bezdusznej odmowy najbardziej podstawowego prawa człowieka, prawa do azylu, dodano tchórzliwą zniewagę. Nie tylko jesteśmy wykluczeni, ale w nieomylnym języku praw imigracyjnych mówi się nam, że jesteśmy „gorszym” narodem. Bez moralnej odwagi, by stawić czoło swoim złym instynktom, kraj przygotowywał się, za pośrednictwem swoich dziennikarzy, przez długi ciąg oczerniania Żyda, a gdy wystarczająco zainspirowany popularnymi i „naukowymi” miksturami, popełnił czyn. (str. 218–220)

Podobnego zdania jest wybitny żydowski socjolog i aktywista etniczny Earl Raab, który bardzo pozytywnie odniósł się do sukcesów amerykańskiej polityki imigracyjnej, jeśli chodzi o zmianę składu etnicznego Stanów Zjednoczonych od 1965 r.[2]Raab zauważa, że społeczność żydowska przejęła wiodącą rolę w zmianie północno-zachodnioeuropejskiego uprzedzenia amerykańskiej polityki imigracyjnej (1993a, 17) i utrzymuje również, że jednym z czynników hamujących antysemityzm we współczesnych Stanach Zjednoczonych jest to, że „rosnąca heterogeniczność etniczna, będąca wynikiem imigracji, jeszcze bardziej utrudniła rozwój partii politycznej lub masowego ruchu bigoterii” (1995, 91). Lub bardziej kolorowo:

Biuro Spisowe właśnie poinformowało, że wkrótce około połowa populacji amerykańskiej będzie niebiała lub nieeuropejska. I wszyscy będą obywatelami amerykańskimi. Przekroczyliśmy punkt, w którym partia nazistowsko-aryjska będzie mogła zwyciężyć w tym kraju.

My [Żydzi] pielęgnujemy amerykański klimat sprzeciwu wobec bigoterii od około pół wieku. Ten klimat nie został jeszcze doprowadzony do perfekcji, ale heterogeniczna natura naszej populacji sprawia, że staje się on nieodwracalny — i sprawia, że nasze konstytucyjne ograniczenia przeciwko bigoterii są bardziej praktyczne niż kiedykolwiek. (Raab 1993b, 23)

A pisarka Boston Globe, SI Rosenbaum, która w 2019 r. twierdziła, że główną lekcją „Holocaustu” jest to, że „biała supremacja może zwrócić się przeciwko nam w każdej chwili” i że strategia odwoływania się do białej większości „nigdy nie działała dla nas. Nie chroniła nas w Hiszpanii, Anglii, Francji ani Niemczech. Nie ma powodu, aby sądzić, że zadziała teraz”. Centralnym pytaniem żydowskiego zaangażowania politycznego w społeczeństwach zachodnich, jak nalegała, jest „jak przetrwamy jako populacja mniejszościowa”, gdzie jedną wielką zaletą, z której korzysta amerykańscy Żydzi, jest to, że „w przeciwieństwie do innych miejsc, w których rozkwitł etniczny nacjonalizm, USA szybko zbliżają się do pluralizmu mniejszości”. Przewodnictwo nad koalicją grup niebiałych, aby aktywnie sprzeciwiać się interesom białych, jest nowym żydowskim etniczno-politycznym nakazem: „Jeśli Żydzi mają przetrwać w przyszłości, będziemy musieli stanąć po stronie ludzi kolorowych dla naszego wzajemnego dobra”.[3]

Argument „różnorodność jako bezpieczeństwo” został przedstawiony przez Leonarda S. Glickmana, prezesa i dyrektora generalnego Hebrew Immigrant Aid Society, żydowskiej grupy, która od ponad wieku opowiada się za otwartą imigracją do Stanów Zjednoczonych. Glickman stwierdził: „Im bardziej zróżnicowane jest amerykańskie społeczeństwo, tym bezpieczniejsi są [Żydzi]”.[4]Obecnie HIAS jest mocno zaangażowany w rekrutację uchodźców z Afryki, którzy mają emigrować do USA.

Pozytywne nastawienie do różnorodności kulturowej pojawiło się również w innych wypowiedziach na temat imigracji żydowskich autorów i przywódców. Charles Silberman (1985, 350) zauważa: „Amerykańscy Żydzi są oddani tolerancji kulturowej ze względu na swoje przekonanie – mocno zakorzenione w historii – że Żydzi są bezpieczni tylko w społeczeństwie akceptującym szeroki zakres postaw i zachowań, a także różnorodność grup religijnych i etnicznych. To właśnie to przekonanie, na przykład, a nie aprobata homoseksualizmu, sprawia, że przytłaczająca większość amerykańskich Żydów popiera „prawa gejów” i zajmuje liberalne stanowisko w większości innych tak zwanych „społecznych” kwestii”.[5]

Podobnie, wymieniając pozytywne korzyści imigracji, dyrektor waszyngtońskiego biura akcji Council of Jewish Federations stwierdził, że imigracja „to kwestia różnorodności, wzbogacenia kulturowego i możliwości ekonomicznych dla imigrantów” (w Forward, 8 marca 1996, 5). A podsumowując zaangażowanie Żydów w ustawodawcze batalie o imigrację w 1996 r., w artykule w gazecie stwierdzono, że „grupy żydowskie nie zdołały zniszczyć szeregu przepisów, które odzwierciedlają rodzaj politycznej celowości, którą uważają za bezpośredni atak na amerykański pluralizm” (Detroit Jewish News, 10 maja 1996).

Ponieważ liberalna polityka imigracyjna jest żywotnym interesem żydowskim, nie dziwi fakt, że poparcie dla liberalnej polityki imigracyjnej obejmuje całe żydowskie spektrum polityczne. Sidney Hook, który wraz z innymi nowojorskimi intelektualistami może być postrzegany jako intelektualny prekursor neokonserwatyzmu, utożsamiał demokrację z równością różnic i maksymalizacją różnorodności kulturowej (patrz rozdz. 6). Neokonserwatyści byli silnymi zwolennikami liberalnej polityki imigracyjnej, a między przeważnie żydowskimi neokonserwatystami a przeważnie nieżydowskimi paleokonserwatystami doszło do konfliktu w kwestii imigracji z Trzeciego Świata do Stanów Zjednoczonych. Neokonserwatyści Norman Podhoretz i Richard John Neuhaus zareagowali bardzo negatywnie na artykuł paleokonserwatysty zaniepokojonego, że taka imigracja ostatecznie doprowadzi do zdominowania Stanów Zjednoczonych przez takich imigrantów (patrz Judis 1990, 33). Innymi przykładami są neokonserwatyści Julian Simon (1990) i Ben Wattenberg (1991), którzy obaj opowiadają się za bardzo wysokim poziomem imigracji ze wszystkich stron świata, tak aby Stany Zjednoczone stały się tym, co Wattenberg opisuje jako pierwszy na świecie „naród uniwersalny”. Na podstawie ostatnich danych Fetzer (1996) podaje, że Żydzi są nadal o wiele bardziej przychylni imigracji do Stanów Zjednoczonych niż jakakolwiek inna grupa etniczna lub religia.

Jak zauważył żydowski dziennikarz Charles E. Silberman, amerykańscy Żydzi angażują się w tego typu działania, „ze względu na ich historycznie ugruntowane przekonanie, że Żydzi są bezpieczni tylko w społeczeństwie, które akceptuje szeroki wachlarz postaw i zachowań, a także różnorodność grup religijnych i etnicznych”.[6]

Podobnie myśli żydowski felietonista New York Timesa i laureat Nagrody Pulitzera, neokonserwatysta Bret Stephens, jest przekonany, że

Żydzi mogą prosperować i być bezpieczni na świecie tylko wtedy, gdy dominującymi wartościami są wartości liberalne. Przez liberalne nie mam na myśli Kamali Harris i Elizabeth Warren, mam na myśli liberalne w klasycznym sensie, szacunek dla pluralizmu, nacisk na tolerancję, nacisk na wolności jednostki, te baldachimy wartości, które są DNA tego, co nazywamy liberalno-demokratycznym społeczeństwem. Administracja Trumpa reprezentuje znaczący i niebezpieczny regres od tych wartości. Uważam, że komentarze, postawa tej administracji wobec imigracji, imigracji meksykańskiej, imigracji latynoamerykańskiej, są skandalem. Bycie antyimigranckim wydaje mi się sprzeczne z etosem wartości liberalnych, które były tak korzystne dla nas, Żydów. To odwrócenie liberalizmu, nie tylko w odniesieniu do imigrantów, ale także w odniesieniu do stosunku do mediów, nieuprzejmości i ataków na podstawowe instytucje rządowe, jest, moim zdaniem, w dłuższej perspektywie niebezpieczne dla Żydów, ponieważ trudno mi sobie przypomnieć nieliberalne porządki w przeszłości, które nie zbuntowałyby się przeciwko Żydom, i trudno mi sobie wyobrazić populistyczne porządki w przeszłości, które nie zakończyły się buntem przeciwko Żydom […].[7]

Jako Żyd, George Soros, jeden z najwierniejszych propagatorów multikulturalizmu i różnorodności seksualnej, czuje się komfortowo i swobodnie, aby działać tak, jak chce, tylko w krajach wielorasowych, wieloetnicznych i pluralistycznych. W krajach podzielonych na kilka enklaw seksualnych, etnicznych i rasowych, gdzie mniejszości mogą żyć swobodnie zgodnie ze swoimi zwyczajami i gdzie dozwolone są najbardziej dekadenckie obyczaje, Żydzi w tym bałaganie czują się jak ryby w wodzie. „Mój ojciec”, wyjaśnia Alex Soros, „jest przekonany, że Żyd może czuć się bezpiecznie tylko w świecie, w którym wszystkie mniejszości są chronione. Walczysz o otwarte społeczeństwo, ponieważ jako Żyd możesz żyć tylko w takim społeczeństwie, chyba że zostaniesz nacjonalistą i będziesz walczył tylko o swoje prawa we własnym kraju”,[8]jak na przykład w Izraelu…

Jak zauważa francuski pisarz Hervé Ryssen w swojej książce Le fanatisme juif ( Fanatyzm żydowski ), Elie Wiesel wyraził tę ideę bardzo dobrze w swoich Wspomnieniach :

Spędziłem szabat z żydowską rodziną w Bombaju” – pisze. Poszedłem do synagogi. Żydzi z dumą opowiadali mi o swoim sukcesie. Sassoonowie i Kadouri to bogate rodziny, dynastie, ale nikomu nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby ich nienawidzić z powodu ich pochodzenia lub żydowskich powiązań; w tym rozległym kraju jest tak wiele grup etnicznych, tak wiele języków, tak wiele kultur, tak wiele tradycji, że Żydzi nie wyróżniają się jako konkretna grupa.[9]

Tak należy interpretować oświadczenie Anthony’ego Blinkena na temat znaczenia promowania praw LGBTQ+ na całym świecie. Aby zwyciężyć i zrealizować swoje hegemoniczne cele, etniczność żydowska musi stworzyć przyjazny Żydom świat. W poniższym cytacie przedstawiliśmy w nawiasach prawdziwe znaczenie tego oświadczenia. To jest dwójmyślenie w najlepszym wydaniu. Żydzi tacy jak Charles E. Silberman, Bret Stephens, George Soros i Elie Wiesel cytowani powyżej, są jak ryby w wodzie w krajach opisanych poniżej, z moimi interpolacjami:

Obrona i promowanie praw LGBTQI+ na całym świecie to właściwa rzecz do zrobienia, ale poza tym jest to mądra i konieczna rzecz do zrobienia dla naszego kraju [dla Żydów], dla naszego bezpieczeństwa narodowego [bezpieczeństwa narodowego Żydów], dla naszego dobrobytu [dobrostanu Żydów]. I dlaczego tak jest? To dość podstawowe. Jeśli rozejrzysz się po świecie i spojrzysz na kraje, które szanują prawa społeczności LGBTQI+, są one bardziej stabilne [niestabilne], są zdrowsze [moralnie i fizycznie zepsute], są bardziej zamożne [zubożałe, zadłużone], są bardziej demokratyczne [są bardziej podatne, osłabione i w rezultacie bardziej filosemickie]. Ci, którzy tego nie robią, nie są [ci, którzy tego nie robią, są zbyt silni i antysemiccy]. I to jest dość fundamentalna rzecz, ponieważ świat stabilnych [niestabilnych], zdrowych [niezdrowych], zamożnych [zubożałych], demokratycznych krajów [bardziej podatnych, osłabionych i bardziej filosemickich] jest światem dobrym dla Stanów Zjednoczonych [Żydów]. Świat, który prezentuje przeciwieństwo [silny i moralnie zdrowy] nie jest [dobry dla Żydów]. I istnieje bezpośrednia korelacja — bezpośrednia korelacja — między krajami szanującymi te prawa a zdrowiem ich społeczeństw [zdrowiem społeczeństwa żydowskiego], jak widzimy każdego dnia.

Brytyjski arystokrata Anthony M. Ludovici,

[…] nie ma powodów, ani antropologicznych, ani historycznych, aby uważać Żydów za coś innego niż określony, wysoce wyspecjalizowany typ ludzkości. Od swoich przodków Beduinów odziedziczyli pewne cechy, z których niektóre zostały zachowane w znacznym stopniu niezmienione do dziś. Zachowaniu przez nich tych przodków sprzyjały częściowo okoliczności ich historii jako ludu, a częściowo pierwotny pęd, jaki posiadały same cechy. Wśród bardziej wyrazistych z tych cech: ukryta tendencja do demokratycznego i liberalnego poglądu na świat, która staje się aktywna i bojowa, gdy Żydzi stają przed problemem osiedlenia się wśród konserwatywnego ludu. Ta demokratyczna i liberalna tendencja ma dwa możliwe korzenie — nawyk indywidualnej wolności i nieobowiązywania nikogo w państwie koczowniczym; i uznanie przez Żydów, gdy mają do czynienia z narodem konserwatywnym lub zorganizowanym na wzór arystokratyczny, pożyteczności opowiadania się po stronie i wspierania wszystkich tych elementów w kraju, które podważają tradycje konserwatywne i arystokratyczne.[10]

Odniesienia

Higham, J. (1984). Wyślij to do mnie: imigranci w miejskiej Ameryce , wyd. poprawione. Baltimore: Johns Hopkins University Press.

Isaacs, SD (1974). Żydzi i polityka amerykańska . Garden City, NY: Doubleday.

Judis, J. (1990). Konserwatywny krach. The American Prospect (jesień): 30–42.

Kallen, HM (1915). Demokracja kontra tygiel. Nation 100 (18 i 25 lutego): 190–194, 217–220.

——— (1924). Kultura i demokracja w Stanach Zjednoczonych. Nowy Jork: Arno Press.

Raab, E. (1993a). Jewish Bulletin (23 lipca).

——— (1993b). Jewish Bulletin (19 lutego).

——— (1995). Czy antysemityzm może zniknąć? W: Antisemitism in America Today: Outspoken Experts Explode the Myths , red. JA Chanes. Nowy Jork: Birch Lane Press.

Samuel, M. (2022). You Gentiles ; przedmowa Kevina MacDonalda. Antelope Hill; oryg. wyd.: Harcourt, Brace, 1924.

Simon, J. (1990). Kwestie populacji: ludzie, zasoby, środowisko i imigracja. New Brunswick, NJ: Transaction Press.

Svonkin, S. (1997). Żydzi przeciwko uprzedzeniom: Amerykańscy Żydzi i walka o wolności obywatelskie. Nowy Jork: Columbia University Press.

Wattenberg, B. (1991). Pierwszy naród uniwersalny: główne wskaźniki i idee dotyczące wzrostu Ameryki w latach 90. XX wieku . Nowy Jork: Free Press.

Notatki

[1] Dr Ricardo Duchenes, Wielkość i ruina: autorefleksja i uniwersalizm w obrębie cywilizacji europejskiej , Antelope Hill, 2025.

[2] Raab był związany z ADL i jest emerytowanym dyrektorem wykonawczym Perlmutter Institute for Jewish Advocacy na Brandeis University. Jest również felietonistą w San Francisco Jewish Bulletin. Jest między innymi współautorem, wraz z Seymourem Martinem Lipsetem, The Politics of Unreason: Right-Wing Extremism in America, 1790–1970 (Lipset & Raab 1970), tomu z serii książek o antysemityzmie w Stanach Zjednoczonych sponsorowanej przez ADL i omawianej w rozdziale 6. Lipset jest uważany za członka New York Intellectuals omawianego w rozdziale 7.

[3] SI Rosenberg, „Szokująco duża liczba Żydów chętnie współpracowała z supremacją białych”, The Boston Globe (1 marca 2019).

https://www.bostonglobe.com/ideas/2019/03/01/ostatnia-temptation-michael-cohen/1d1163vl6NuUpSndJ7wOpO/story.html

[4] Cattan, N. (2002). „Społeczność kwestionuje „otwarte drzwi”: zażarta debata na temat imigracji”. Forward , 29 listopada.

[5] Co więcej, głęboką obawę, że etnicznie i kulturowo jednorodna Ameryka zagrozi interesom Żydów, można dostrzec w komentarzach Silbermana (1985, 347–348) na temat atrakcyjności Żydów dla „Partii Demokratycznej… z jej tradycyjną gościnnością wobec grup etnicznych niebędących WASP-ami… Wybitny ekonomista, który stanowczo nie zgadzał się z polityką ekonomiczną Mondale’a, mimo to na niego głosował. „Oglądałem konwencje w telewizji” — wyjaśnił — „i Republikanie nie wyglądali na ludzi, których lubię”. Ta sama reakcja sprawiła, że wielu Żydów głosowało na Cartera w 1980 roku, pomimo ich niechęci do niego; „Wolę żyć w kraju rządzonym przez twarze, które widziałem na konwencji Demokratów, niż przez te, które widziałem na konwencji Republikanów” — powiedział mi znany autor.

[6] Charles E. Silberman, A Certain People: American Jews and Their Lives Today , Simon and Schuster, 1985. Cytowane przez Scotta Howarda w The Transgender-Industrial Complex , Antelope Hill Publishing, s. 116.

[7] Bret Stephens, w World Values Network, „ Żydzi są bezpieczni tylko wtedy, gdy dominującymi wartościami są wartości liberalne ”, altCensored, 29 grudnia 2018.

[8] Michael Steinberger, „George Soros postawił wszystko na liberalną demokrację: teraz boi się, że przegrywa”, The New York Times Magazine , 17 lipca 2018 r.

[9] Elie Wiesel, Mémoires, tom I, Le Seuil, 1994, s. 20-30. 287.

[10] Anthony M. Ludovici, Żydzi i Żydzi w Anglii , Boswell Publishing Co. Ltd., 1938, s. 179.

USA wracają do paliw kopalnych: Trump kończy „zielony debilizm” lobbowany przez dewiantów z UE

USA wracają do paliw kopalnych:

Trump kończy „zielony debilizm”

lobbowany przez dewiantów z UE

Daniel Głogowski 17 maja 2025 https://legaartis.pl/blog/2025/05/17/usa-wracaja-do-paliw-kopalnych-trump-konczy-zielony-debilizm-lobbowany-przez-dewiantow-z-ue/

Administracja Donalda Trumpa podejmuje kolejne kroki, aby zakończyć faworyzowanie odnawialnych źródeł energii (OZE) kosztem stabilnych źródeł, takich jak ropa naftowa i gaz ziemny. Nowe przepisy mają na celu zwiększenie wydobycia surowców naturalnych, co ma wzmocnić amerykańską gospodarkę i obniżyć ceny energii.

„Drill, baby, drill” – Powrót do energetycznej niezależności

Donald Trump, jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej, obiecał zmianę kursu polityki energetycznej USA, krytykując administrację Joe Bidena za nadmierne skupienie się na ideologii klimatycznej. Jego zdaniem, restrykcyjne przepisy ograniczały rozwój przemysłu naftowego i gazowego, co negatywnie wpływało na konkurencyjność gospodarki.

„Uciążliwe i motywowane ideologicznie przepisy utrudniają rozwój tych zasobów” – argumentował Trump, podkreślając, że Stany Zjednoczone dysponują ogromnymi złożami surowców naturalnych.

Nowe przepisy: Koniec ulg dla OZE

Departament Spraw Wewnętrznych, pod kierownictwem sekretarza Douga Burguma, wprowadził zmiany mające na celu ułatwienie firmom energetycznym dostępu do gruntów publicznych pod wydobycie ropy i gazu.

W komunikacie departamentu czytamy:

„Zmiana ta wyeliminuje obniżki stawek, które faworyzowały rozwój energii odnawialnej kosztem innych źródeł energii.”

Burgum wyjaśnił, że decyzja ta wynika z rozporządzenia wykonawczego Trumpa, podpisanego zaraz po objęciu urzędu w styczniu.

Dlaczego wiatr i słońce nie wystarczą?

Sekretarz Burgum otwarcie skrytykował energetykę wiatrową i słoneczną, nazywając je „nieopłacalnymi i niepewnymi” źródłami energii. Jego zdaniem, nowe regulacje zniosą „nadmierne, jednostronne ograniczenia dotyczące tradycyjnych źródeł energii, takich jak ropa naftowa, gaz i minerały krytyczne”, co pozwoli w pełni wykorzystać potencjał amerykańskich zasobów.

Co dalej?

Proponowane zmiany muszą teraz przejść przegląd Biura Informacji i Spraw Regulacyjnych, a następnie zostaną poddane konsultacjom społecznym.

W kwietniu departament ogłosił również usprawnienie procesu wydawania pozwoleń na wydobycie, co ma zwiększyć produkcję ropy naftowej, szczególnie w Zatoce Meksykańskiej. Szacuje się, że wydobycie w tym regionie może wzrosnąć nawet o 10%.

Dodatkowo, Trump podpisał rozporządzenia mające na celu zwiększenie wykorzystania węgla, co jest kolejnym krokiem w kierunku uniezależnienia się od importu surowców.

Obłęd niszczenia energetyki węglowej i jego alternatywa

Wojciech Błasiak https://www.salon24.pl/u/wojciech-blasiak/1117374,weglowy-obled-i-jego-alternatywa

Węglowy obłęd i jego alternatywa

 Tezą wyjściową mojego artykułu jest twierdzenie, iż w latach 1989 – 2004 polskie górnictwo węgla kamiennego było celowo i w sposób zaplanowany systemowo niszczone ekonomicznie i technicznie, natomiast po 2004 roku trwa jego cicha samolikwidacja.

Ten proces samozniszczenia był fragmentem większej całości. Tą całością była szokowa transformacja polskiej gospodarki i jej destrukcyjna peryferyzacja w formule neokolonialnej.

 Aby te procesy samozniszczenia i drenażu ekonomicznego ostatecznie zatrzymać i odwrócić ich skutki, trzeba dokonać wszakże fundamentalnej zmiany całej polskiej polityki. Trzeba bowiem zatrzymać i odwrócić większą całość, od gospodarki i państwa poczynając. To jest teza wtórna.

Likwidacja eksportu polskiego węgla jako cel restrukturyzacji górnictwa

 Celowe niszczenie polskiego węgla, realizowane oficjalną polityką kolejnych rządów, dokonywało się w ramach polityki tzw. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego. Publicznie deklarowanym celem tej „restrukturyzacji” miało być dostosowanie górnictwa do warunków gospodarki rynkowej. Rzeczywistym zaś jej celem było zniszczenie ekonomiczne i techniczne zdolności wydobywczych górnictwa, tak, aby

Polska z wielkiego światowego eksportera węgla, stała się jego importerem netto. Tym rzeczywistym bowiem, a ukrywanym celem było wyeliminowanie Polski, jako wielkiego eksportera węgla kamiennego, z rynków światowych, a nade wszystko z rynku europejskiego. Było to robione w interesie ówczesnych głównych konkurentów polskiego węgla na rynkach międzynarodowych, czyli przede wszystkim USA, Australii, Kanady i Republiki Południowej Afryki.

 Był to program restrukturyzacji opracowany i kontrolowany w jego realizacji przez Bank Światowy w Waszyngtonie. Bank zaś realizował tu politykę rządów Stanów Zjednoczonych, starających się stale kontrolować podaż światowych surowców energetycznych. Program tej niszczącej restrukturyzacji był realizowany przez kolejne polskie rządy w latach 1989 – 2004, zarówno postsolidarnościowe, jak i postkomunistyczne.

 Prawda o tej restrukturyzacji do tej pory była i jest bezwzględnie ukrywana przed polską opinią publiczną. Przez ponad 30 lat krajowy system medialny i polityczny bardzo skutecznie dezinformowały i manipulowały polską opinią publiczną w tej kwestii. Zamykanie kopalń węgla kamiennego, likwidacja wydobycia węgla i zwalnianie z pracy górników, było stale propagowanym celem w nieustannej i agresywnej przez te lata medialnej i politycznej kampanii propagandowej. To zamykanie, likwidacja i zwalnianie, było nieustannie uzasadnianie ekonomiczną nierentownością wydobycia węgla w Polsce. Ta nierentowność zaś miała wynikać ze strat finansowych kopalń i okresowo wręcz lawinowo narastającego zadłużenia tak całego górnictwa, jak i wyodrębnionych grup kopalń i poszczególnych kopalń węgla kamiennego. Przyczyny strat finansowych i długów nie podlegały wszakże jakiejkolwiek publicznej analizie i były utożsamiane z obiektywną ekonomicznie nierentownością kopalń. Co więcej, te przyczyny były świadomie ukrywane i zatajane przed opinia publiczną, a jako dezinformującego kłamstwa używano w kampanii propagandowej celowego określenia o „trwałej nierentowności kopalń”.

 Rzeczywistymi przyczynami strat finansowych kopalń było celowe sterowanie cenami zbytu węgla poniżej kosztów jego wydobycia. Gdy w 1990 roku uwolniono większość cen, ceny węgla była ustalone administracyjnie na poziome poniżej kosztów wydobycia, jako tzw. kotwica inflacji. I tak w całym 1990 roku średni koszt wydobycia 1 tony węgla wynosił według ówczesnego kursu dolara 20 USD, a średnia cena węgla eksportowanego z Polski 50 USD. Kopalnie zaś zostały zmuszone do sprzedawania węgla po ustalanej administracyjnie średniej cenie 12 USD. Po zniesieniu urzędowych cen administracyjnych, wprowadzono ceny kontrolowane przez Izby Skarbowe. Następnie zaś od lipca 1992 roku ceny zbytu węgla dla potrzeb zawodowej energetyki były określane przez faktyczny dyktat monopolistyczny państwowego sektora energetycznego, a faktycznie ustalane przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu. Były to ceny celowo zaniżone nawet w porównaniu z ceną parytetową węgla, po jakiej

sprowadzano by go do Polski, gdyby zaprzestano krajowego wydobycia. Dla przykładu; w 1997 roku ustalono cenę 32 USD za tonę węgla energetycznego, mimo, iż węgiel importowany musiałby kosztować minimum 35 USD, a i tak w ciągu roku zmuszono spółki węglowe do sprzedaży węgla po 27 USD. A parytet importowy węgla energetycznego na rok 1997 wyliczony został trzema różnymi metodami na 48,28 USD/t, 45,72 USD/t i 43/97 USD/t. Równocześnie od 1990 roku stale ograniczano administracyjnie wysoce opłacalny eksport węgla.

 W 1990 roku uruchomiono proces spiralnego zadłużania kopalń, aż po stan katastrofy finansowej całego górnictwa od połowy lat 90. Polityka sterowania cenami zbytu węgla poniżej kosztów ich wydobycia doprowadziła do sytuacji, gdy obiektywnie wysoce rentowny ekonomicznie podsektor węgla kamiennego stał się formalnie nierentowny finansowo, stale powiększając wielkie zadłużenie. Ruszyła bowiem kula śnieżna zadłużenia górnictwa; od 450 mln zł (4,5 bln starych zł) w grudniu 1990 roku, po 13 mld nowych zł w 1998 i ponad 23 mld zł w 2002 roku.

Fizyczne niszczenie infrastruktury wydobywczej kopalń i jego konsekwencje

 Kluczowy dla niszczenia górnictwa okazał się tzw. plan Karbownika – Steinhoffa, z okresu postsolidarnościowego rządu premiera Jerzego Buzka w latach 1997-2011. W ramach tego planu zlikwidowano ostatecznie 24 kopalnie węgla i zmniejszono wydobycie o 32 mln ton. Z górnictwa odeszło łącznie blisko 100 tys. pracowników, w tym około 37 tys. zwolniło się w zamian za odprawy w wysokości 44 tys. zł w 1998 roku i 50 tys. zł w 1999 roku. Mimo tego, zadłużenie górnictwa wzrosło między 1997 a 2001 rokiem blisko dwukrotnie, osiągając na koniec 2000 roku 22,9 mld zł.

 Człowiekiem, który jako pierwszy publicznie sformułował twierdzenie i przez następne kilkanaście lat konsekwentnie je głosił, że rzeczywistym celem „reformy polskiego górnictwa” jest likwidacja jego zdolności wydobywczych, po to aby Polska przestała być światowym eksporterem węgla, był od 1989 roku doc. dr Gabriel Kraus, ówczesny pracownik naukowy Śląskiego Instytutu Naukowego w Katowicach. G. Kraus opracował przy tym kluczową argumentację naukową obalającą tezę o nierentowności polskich kopalń. Sformułował również pozytywny program alternatywny. Synteza jego analiz znalazła się w „Memoriale w sprawie uzdrowienia polskiego górnictwa węgla kamiennego”, przedstawionym w styczniu 1998 roku na Ogólnopolskim Forum Dyskusyjnym w Katowicach poświęconym przyszłości górnictwa, a zorganizowanym m.in. przez Polskie Lobby Przemysłowe.

 Zamykanie kopalń było fizycznym niszczeniem ich technicznej infrastruktury wydobywczej, w postaci niszczenia szybów wydobywczych, chodników i przekopów przez ich zamulanie i zasypywanie, aż po wysadzanie materiałami wybuchowymi szybów, jak w przypadku kopalni „Morcinek” w Kaczycach. Istotą tego „ograniczanie wydobycia” było bowiem fizyczne likwidowanie dostępu do udostępnionych złóż. Chodziło o uniemożliwienie powrotu do wydobycia w późniejszym okresie.

 To niszczenie było przy tym przedstawiane publicznie jako bezalternatywna oczywistość, bez dopuszczania do informowania opinii publicznej o istnieniu alternatywnej metody zamykania kopalń, w postaci ich okresowego „usypiania” wydobywczego, poprzez ich czasowe zatapianie. Tę metodę zastosowano przy zamykaniu kopalń brytyjskich w latach 80. i 90. XX wieku i w Polsce w latach 30. XX wieku, gdy w ten sposób okresowo zamknięto kopalnię „Mortimer” w Sosnowcu.

 Niespodziewanie dla całego procesu likwidacyjnej restrukturyzacji polskiego górnictwa, w przeciągu zaledwie kilku miesięcy od końca 2003 roku, doszło ostatecznie do olbrzymiego skoku światowych cen węgla. I to światowo trwałego. W okresie od sierpnia 2003 roku do kwietnia 2004 roku światowe ceny węgla energetycznego wzrosły o 63 proc. do poziomu przedziału 61 – 71 USD za tonę, zaś węgiel koksowy osiągał cenę 110 – 120 dolarów za tonę, odnotowując najwyższy poziom od lat 80. Ówczesny rząd rozpoczął powoli i dyskretnie wycofywać się w 2004 roku z planów likwidacji wydobycia i zamykania kopalń.

 W konsekwencji fizycznego niszczenia infrastruktury wydobywczej polskie

górnictwo nie było w stanie zwiększyć wydobycia i eksportu węgla od jesieni 2003 roku, gdy ceny światowe skokowo wzrosły rzędu nawet stu kilkudziesięciu procent, tracąc bezpowrotnie olbrzymie możliwości akumulacji ekonomicznej, idące w setki milionów dolarów rocznie.

Drenaż akumulacji ekonomicznej górnictwa i jego straty finansowe

 Bezpośredni drenaż akumulacji ekonomicznej górnictwa sięgnął do 2004 roku kwoty kilkudziesięciu miliardów złotych. Jak oszacowali eksperci Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej w Katowicach w latach 1990-1997 straty branży górniczej, tylko z powodu jednego czynnika w postaci ustalania cen węgla poniżej poziomu inflacji, przekroczyły 20 mld zł. Rząd wielkości zaś strat bezpośrednich i pośrednich należy szacować na kilkaset mld zł. Kwota kilkuset miliardów strat z tytułu likwidacyjnej restrukturyzacji nie jest kwotą przeszacowaną. W samej tylko jednej zlikwidowanej kopalni „Dębieńsko” pozostawiono udostępnione i możliwe do wydobycia 190 mln ton węgla koksującego. Przy cenie 300 zł i więcej za tonę tego węgla osiąganej w eksporcie od roku 2004, wartość pozostawionego w złożach tego węgla to kwota około 57 mld zł.

 W roku 2008 Polska stała się ostatecznie importerem węgla netto, sprowadzając go głównie z Rosji. Było to wynikiem stałego ograniczania mocy wydobywczych polskiego górnictwa i spadku wydobycia węgla. Polska stała się ostatecznie importerem węgla netto w 2008 roku, ponieważ likwidacyjna restrukturyzacja w latach 1989-2004 pozbawiła polskie górnictwo wystarczających mocy wydobywczych, aby zaspokoić popyt krajowy. Od 2013 roku zaś polski węgiel był wypychany z rynków eksportowych ze względu na swe wysokie ceny. W 2014 roku sprzedaż węgla na eksport spadła z tego powodu o 30 proc., przy równoczesnym dużym napływie do Polski droższego węgla z importu, głównie z Rosji. Sprowadzanie droższego węgla z zagranicy, przy okresowych brakach możliwości zbytu węgla polskiego, świadczy o głębokiej korupcji w całym sektorze paliwowo-energetycznym.

 Gdyby nie ten planowy proces niszczenia, górnictwo węglowe w Polsce okresu 1989 -2004 i lat następnych, byłoby wysoce rentowną i przynoszącą stałe zyski branżą, z kilkudziesięciomiliardową akumulacją finansową. Od roku zaś 2004, po skokowym wzroście cen światowych węgla, istniałaby realna szansa zasadniczego zwiększania wydobycia i eksportu oraz uzyskiwania zwielokrotnionych zysków eksportowych. Dysponując wielomiliardowymi rezerwami finansowymi rządu 40 – 50 mld zł, górnictwo byłoby też w latach następnych odporne na wahania koniunktury światowej oraz spadki światowych cen i popytu na węgiel.

 Likwidacyjna restrukturyzacja górnictwa węglowego w Polsce jest fenomenem na skalę światową. Ukazuje ona procesy sterowania światowymi procesami gospodarczymi przez światowe centra polityczne i kapitałowe na czele ze Stanami Zjednoczonymi, w relacjach z krajami speryferyzowanymi. Jest również fenomenem na skalę światową, gdyż odsłania ona możliwości ukrytego sterowania przez kompradorskie grupy władzy politycznej procesami społecznymi i ekonomicznymi w kraju takim jak Polska i to w perspektywie 30 lat. Odsłania skuteczność utrzymywaniem w nieświadomości co do celów tych procesów opinii publicznej i skuteczność publicznych kłamstw w długofalowym manipulowaniu opinią publiczną przez państwo i jego system medialny.

Zapowiedź całkowitej likwidacji wydobycia polskiego węgla

 Po roku 2004 proces likwidacji polskiego górnictwa toczył się już przy bierności kolejnych rządów samoczynnie. Wydrenowane z akumulacji ekonomicznej i wyniszczone technicznie górnictwo kontynuowało samoczynnie swój upadek, ograniczając corocznie wydobycie, przy stałym zwiększaniu importu węgla. Kolejne rządy nie były w stanie sformułować, a ni tym bardziej zrealizować programu odbudowy mocy wydobywczych polskiego górnictwa węglowego.

 We wrześniu zaś 2020 roku rząd polski niespodziewanie oficjalnie zapowiedział zaprzestanie wydobycia węgla i zamknięcie wszystkich polskich kopalń w perspektywie góra 30 lat. Rząd Mateusza Morawickiego ujawnił rzeczywiste, a skrzętnie ukrywane przez 5 lat cele i intencje swej polityki energetycznej. Jej długofalowym celem jest całkowita likwidacja polskiego górnictwa węglowego. Co przy tym istotne, decyzja ta spotkała się z milczącą akceptacją wszystkich parlamentarnych ugrupowań politycznych oraz środowisk naukowych i opiniotwórczych, tak na Śląsku, jak i w kraju.

 Rząd M. Morawieckiego zaakceptował bowiem w pełni politykę klimatyczną Unii Europejskiej, która zakłada całkowitą likwidację wydobycia polskiego węgla. Ta decyzja polskiego rządu jest rzeczą bez precedensu w historii gospodarczej świata, gdyż jest zamachem na bezpieczeństwo energetyczne Polski, ponieważ pozbawia ją własnych źródeł energii i niszczy jej samowystarczalność energetyczną. Podważa jej zasadnicze bezpieczeństwo energetyczne. To perspektywiczne bezpieczeństwo energetyczne jest równie ważne jak bezpieczeństwo militarne. Gwarantuje bowiem podstawy bezpieczeństwa ekonomicznego rodzimej produkcji przemysłowej i rolniczej. Jest gwarancją biologicznego bezpieczeństwa polskiego narodu.

 Z perspektywy zaś możliwości podziemnej gazyfikacji węgla i to w ciągu góra dwóch dekad, ta decyzja jest samobójcza wręcz historycznie, gdyż może przekreślić historyczne i cywilizacyjne szanse Polski i polskiego społeczeństwa narodowego na gigantyczny skok w ekonomicznym poziomie życia i pracy. A intensywne prace nad podziemnym zgazowaniem węgla na skalę przemysłową trwają w Australii, Chinach, Anglii i USA.

 Aby uświadomić sobie znaczenie obecne i przyszłe węgla kamiennego w polskiej gospodarce, trzeba nade wszystko wyciągnąć wnioski z podstawowych faktów. Te podstawowe fakty są bowiem celowo ukrywane w dyskursie publicznym o polskim górnictwie węglowym.

 Pierwszym faktem o fundamentalnym znaczeniu jest to, iż Polska ma 85% zasobów węgla kamiennego krajów Unii Europejskiej. Węgiel kamienny jest naszym najcenniejszym bogactwem mineralnym i posiadamy go w ilości zapewniającej nam, przy obecnej technologii, stabilne bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność energetyczną przemysłu na co najmniej pół wieku.

 Drugim faktem o fundamentalnym znaczeniu jest to, iż energia elektryczna produkowana z węgla kamiennego (i brunatnego) jest najtańszą energią w skali światowej. I jest w swej taniości światowo bezkonkurencyjna, mimo administracyjnych i politycznych działań na rzecz jej podrożenia, a potanienia energii odnawialnej. Produkcja węgla na świecie wzrosła od lat 90. XX wieku z 4,7 mld do około 8 mld ton w 2018 roku. Stale rosła też do 2019 roku podaż energii elektrycznej produkowanej z węgla.

 Trzecim zaś faktem o fundamentalnym znaczeniu jest to, że polityka klimatyczna zmierzająca do likwidacji spalania węgla, jako źródła energii, jest oparta na globalnym kłamstwie o wpływie człowieka na ocieplenie klimatu dzięki emisji dwutlenku węgla. Z zasadniczą argumentacją naukową przeciw tezom propagujących globalne oszustwo klimatyczne kolejnych raportów IPCC, powstałego w 1986 roku organu ONZ, wystąpił w 2007 roku Pozarządowy Międzynarodowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (NIPCC), z międzynarodowym składem naukowców pod kierunkiem jednego z najbardziej wybitnych naukowców w USA, profesora nauk środowiskowych dr. S. Freda Singera, który m.in. był w latach 80. wiceprzewodniczącym Narodowego Komitetu Doradczego ds. Oceanów i Atmosfery USA. Polskę reprezentował w nim zmarły już prof. Zbigniew Jaworowski. W 2008 roku NIPCC opublikował swój raport „Przyroda, a nie aktywność człowieka rządzi klimatem”. NIPCC zarzucił IPCC, iż jest zaprogramowane na celowe tworzenie raportów, by wspierać tezę o antropologicznym ociepleniu i kontroli gazów cieplarnianych. Główną zaś tezą raportu NIPCC jest natomiast opozycyjne twierdzenie, że to przyrodnicze przyczyny są najprawdopodobniej dominującą przyczyną współczesnego ocieplenia: „Nie mówimy, że antropogeniczne gazy cieplarniane (…) nie mogą wytwarzać jakiegoś ocieplenia. Nasza konkluzja brzmi, iż dowody wskazują, że nie grają one znaczącej roli.” Groteska zaś strategii neutralności klimatycznej UE tkwi choćby tylko w tym, że człowiek odpowiada zaledwie za emisję 4,7% CO2, zaś kraje UE łącznie za emisję 11% całej emisji człowieka, a więc w istocie chodzi o strategię ograniczenia emisji o pół procenta (0,517%) w skali świata. To nie może mieć jakiegokolwiek wpływu na światową emisję gazów cieplarnianych.

Odbudowa potencjału wydobywczego górnictwa i jego ekonomiczne perspektywy

 Program alternatywny dla polskiego górnictwa może być sformułowany wyłącznie tylko jako fragment narodowej alternatywy rozwoju Polski. Tak też został przeze mnie sformułowany. Jest zbudowany w perspektywie oddolnej: od założeń odbudowy potencjału wydobywczego górnictwa, przez założenia nowej narodowej polityki przemysłowej i zmianę gospodarczej roli państwa, poprzez przebudowę polskiego systemu finansowego ze zmianą funkcji banku centralnego, aż po budowę narodowego państwa obywatelskiej demokracji wraz z wymianą grup przywódczych w Polsce.

 Odbudowa potencjału wydobywczego polskiego górnictwa ma doprowadzić do stopniowej likwidacji importu węgla oraz rozbudowy jego eksportu. Rentowność wszakże górnictwa trzeba zbudować w skali całego podsektora. Nie da się stworzyć trwałej rentowności wydobycia węgla w skali poszczególnych kopalń, czy nawet grup kopalń. Kopalnie mają zróżnicowane cykle życia ekonomicznego i okresowo muszą być deficytowe, bo to wynika z logiki eksploatacji złóż węgla. Tak więc wyjściowym warunkiem jest maksymalna koncentracja własnościowa, kapitałowa i organizacyjna górnictwa węglowego. Koncentracja własnościowa to przywracanie w pełni polskiej własności państwowej w górnictwie.

  Należy równolegle skonsolidować procesy gospodarcze w górnictwie w jeden łańcuch; od finansowania, przez wydobycie, przeróbkę, dystrybucję, aż po handel węglem. W tym celu niezbędne jest powołanie Banku Górniczego, który będzie wyłącznie finansował górnictwo i przejmie jego zadłużenie.

 Niezbędna i pilna jest głęboka wymiana kadr zarządzających w górnictwie. Trzeba odsunąć od zarządzania wszystkich bez wyjątku menadżerów i naukowców, którzy brali udział w jego niszczeniu oraz obecnej samolikwidacji.

 Przywrócenie górnictwu trwałej rentowności musi zostać oparte na rachunku ekonomicznym w skali ekonomii państwa. Cena płacona za węgiel przez elektroenergetykę zawodową będzie średniookresową ceną stałą. Jej wysokość uwzględni średniookresową cenę parytetową, po jakiej węgiel byłby sprowadzany do Polski. Biorąc wszakże pod uwagę olbrzymie zadłużenie zagraniczne polskiego państwa i konieczność jego zmniejszania, w cenie węgla będzie również uwzględniona cena pożyczenia 1 dolara na zagranicznych rynkach finansowych liczona w procencie składanym.

 Ze względu na możliwe wprowadzenie, w ciągu dekady do dwóch, technologii podziemnego zgazowania węgla, prace nad tą technologią uzyskają bezwzględny priorytet badawczo-wdrożeniowy i finansowy w skali państwa.

Narodowa alternatywa rozwoju Polski

 Odbudowa potencjału wydobywczego górnictwa wymaga nowej roli gospodarczej polskiego państwa i realizacji narodowej polityki przemysłowej. Ta zmiana gospodarczej roli to powołanie sztabu generalnego polskiej gospodarki w postaci Ministerstwa Gospodarki, który będzie kreatorem polityki gospodarczej, a nade wszystko przemysłowej. Ta zmiana to równolegle koncentracja uprawnień właścicielskich w rękach Ministerstwa Skarbu, jako instytucjonalizacji Skarbu Państwa i realizatora polityki gospodarczej.

 Trzy główne cele polityki przemysłowej to (1) umacnianie i rozwijanie narodowej własności polskiego kapitału, tak prywatnego, jak i publicznego, (2) maksymalna finalizacja narodowej produkcji przemysłowej, dla ograniczenia jej poddostawczego i montażowego charakteru i (3) innowacyjna reindustrializacja. Ta reindustrializacja to selektywne wsparcie przez państwo tworzenia i rozwoju innowacyjnych przemysłów. Jej celem jest przełamanie strukturalnego zacofania polskiego przemysłu i jego peryferyjności. Chodzi o przełamanie nade wszystko głębokiego zacofania w czterech strategicznych dla przyszłości polskiej gospodarki przemysłach: komputerowego, elektronicznego, precyzyjnego i elektrotechnicznego. Równocześnie trzeba zbudować od podstaw przemysły, które zadecydują o sukcesie III rewolucji przemysłowej, opartej na cyfryzacji produkcji przemysłowej.

 Kluczowym instrumentem tej narodowej polityki przemysłowej muszą być polskie kapitały państwowe i państwowe inwestycje przemysłowe. Wymaga to wszakże likwidacji w dyskursie publicznym paraliżującej roli intelektualnego wirusa ideologii neoliberalizmu ekonomicznego. Jest to neokolonialna ideologia, której celem jest paraliż kapitałów państwowych i gospodarczych funkcji państwa.

 Warunkiem niezbywalnym dla narodowej alternatywy rozwoju jest odzyskanie przez polskie państwo wewnętrznej suwerenności walutowej. Oznacza to likwidację zakazu finansowania rządowych i publicznych wydatków przez Narodowy Bank Polski, czyli likwidacji art. 220 p.1 Konstytucji i zawieszenia wykonywania art. 123 Traktatu Lizbońskiego UE. Przywrócenie suwerenności walutowej państwa umożliwi państwową emisję pieniądza, dzięki monetyzacji co najmniej deficytów budżetowych rządu. Ta monetyzacja wydatków rządowych jest niezbędna dla pokrywania emisją nowego pieniądza przyrostów nowych wartości ekonomicznych mierzonych wzrostem PKB, bez zaciągania długów w prywatnych bankach i instytucjach. Zlikwiduje to finansową „pułapkę pułapki”, w postaci narastania rządowego długu publicznego w wyniku finansowania przez niego gospodarki i gospodarstw domowych corocznymi deficytami budżetowymi.

 Narodowa alternatywa rozwoju dla współczesnej Polski, wymaga wszakże tak instytucjonalnego, jak i społecznego podmiotu, zdolnych do realizacji tych narodowych wyzwań. Tym instytucjonalnym podmiotem jest silne państwo narodowe, a podmiotem społecznym patriotyczne i kompetentne grupy przywództwa narodowego.

Poziom bowiem ideowy, merytoryczny i etyczny obecnych politycznych grup przywódczych, podobnie jak grup sfery kultury, mediów i nauki, ogranicza istotnie ich narodową misyjność, narodową odpowiedzialność i narodową bezkompromisowość moralną. Grupy te, i to na przestrzeni 30 lat były i są znacząco kompradorskie i silnie zorientowane kosmopolicentrycznie, co istotnie ogranicza możliwości samoorientacji i samomotywacji narodowej.

 Warunkiem wyjściowym jest likwidacja obecnego ustroju partyjnej oligarchii wyborczej. W tym ustroju obywatelom odebrano bierne prawo wyborcze, gdyż nie mogą kandydować do Sejmu jako obywatele. Z czynnego zaś prawa wyborczego uczyniono demokratyczną fasadę, gdyż wyborcy głosują na kandydatów już wybranych przez partyjne oligarchie. Konieczne jest wprowadzenie większościowej ordynacji wyborczej w wyborach do Sejmu w 460 jednomandatowych okręgach wyborczych, z równą dla wszystkich uprawnionych obywateli swobodą kandydowania, gdzie posłem zostaje zdobywca największej liczby głosów w jednej turze wyborczej.

 Równa dla wszystkich swoboda kandydowania otworzy w pełni demokratyczny proces wyłaniania nowych grup politycznych. Otworzy to w pełni polską scenę polityczną na nowe środowiska i ugrupowania oraz grupy polityczne i rozpocznie proces pozytywnej selekcji nowych liderów i przywódców politycznych. Umożliwi zasadniczą wymianę grup władzy politycznej i otworzy możliwości stopniowej wymiany narodowych grup przywódczych w sferze kultury, nauki i mediów.

Nota o autorze: Wojciech Błasiak jest ekonomistą i socjologiem, dr. nauk społecznych. Jest niezależnym naukowcem i publicystą. Jest autorem i współautorem siedmiu monografii naukowych, autorskiego reportażu i zbioru esejów.

Tekst został pierwotnie opublikowany w miesięczniku społeczno-kulturalnym „Śląsk” nr 2 (305), luty 2021.

Mordują dalej dzieci, które niewyobrażalnie cierpią, ale aborterom jest lżej, bo nie widzą ich agonii…

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Przeczytałam najnowszy wywiad z Gizelą Jagielską w „Wysokich Obcasach” (pismo związane z „Gazetą Wyborczą”) i jestem głęboko wstrząśnięta.

Mamy kolejny skandal w Oleśnicy. 

Dziecko przeżyło aborcję – szpital zaprzecza, a Jagielska, która była przy tej aborcji, nie chce już oglądać takich rzeczy. Dlatego teraz przed przerwaniem ciąży zabija dzieci chlorkiem potasu. Co to oznacza? Że dzieci dalej niewyobrażalnie cierpią, ale aborterom jest lżej, bo nie widzą ich agonii

Czy można patrzeć na żywe dziecko, desperacko walczące o życie, pragnące pomocy, której nie otrzyma, bo zostało już wcześniej skazane na śmierć – i udawać, że nic się nie stało?

W szpitalu w Oleśnicy, najsłynniejszym ośrodku aborcyjnym w Polsce, krótko po wyroku TK o eugenice dziecko urodziło się żywe po aborcji w 26. tygodniu od poczęcia. Widok był przerażający. Tymczasem wszyscy wokół obserwowali biednego maluszka i… czekali aż umrze. Choć wokół był sprzęt do ratowania nawet bardzo maleńkich noworodków, choć byli fachowcy, którzy reanimują wcześniaki, to konkretne dziecko nie mogło z tego wszystkiego skorzystać, bo… miało nie żyć.

Tymczasem szpital w Oleśnicy zapewniał oficjalnie, że nie odnotowali żadnego podobnego przypadku. Fundacja Życie i Rodzina jest w posiadaniu dokumentów, w których dyrekcja szpitala pisze, że urodzenia żywe z aborcji nie miały w placówce miejsca.


Teraz okazuje się, że to była kłamliwa zasłona dymna.


Kto i dlaczego zataił prawdę o narodzinach żywego dziecka? Czy po urodzeniu żywym sfałszowano dokumentację i wpisano, że doszło do urodzenia martwego?

Są to pytania do Prokuratury, której przekażemy kopie dokumentów, które posiada Fundacja i złożymy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

W wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” Jagielska drwi z ludzi sumienia i mówi: „To nie jest państwo katotalibów i Kai Godek”. Z pewnością zgodzi się Pan ze mną, że aborterka z Oleśnicy głęboko się myli.

To jest nasze państwo – Pana i moje. I wielu innych ludzi, którzy nie stępili swojej wrażliwości na cierpienie najbardziej niewinnych i bezbronnych dzieci. I nie pozwolimy, aby prawda o aborcji została zamieciona pod dywan.

Przesyłam Panu nowy odcinek videobloga „Prolife bez cenzury”, gdzie przekazuję najnowsze wiadomości z Oleśnicy – to prawda, której boją się aborterzy.

Proszę, aby Pan nie milczał i nie zatrzymał prawdy tylko dla siebie – proszę koniecznie podać to nagranie dalej, aby zobaczyło je jak najwięcej osób.

===========================

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja GodekFundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

PS – Już dziś w Oleśnicy Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji połączony z nabożeństwem majowym – w tej samej intencji.

Modlimy się i działamy – ora et labora – aby mordowanie dzieci się skończyło – w tym i w każdym innym szpitalu w naszej Ojczyźnie.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA

LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

The Assault on Freedom in the UK and Europe 

The Assault on Freedom in the UK and Europe 

and a warning for the US

[M. Dakowski; Tekst ważny, może ktoś z mych cytelników przetłumaczy, z pomocą AI, oczywiście]

ROBERT W MALONE MD, MS MAY 17
 
READ IN APP
 

This essay is a derivative of a speech that Peter McIlvenna of the Hearts of Oak Podcast, from the UK, recently gave at an important conservative meeting that I attended. I was so taken with the speech that I asked Peter if we could publish a transcript of it. He kindly gave us permission. 

I believe that this speech is best listened to, so I have included an audio version as well. 

The Audio Version:

LISTEN NOW · 20:41

The Text:

The Assault on Freedom in the UK and Europe, and A Warning for the United States.

By Peter Mcilvenna

In the UK and throughout Europe, we face three huge threats to our ability to speak freely.

● Growing Censorship

● Intrusive Surveillance

● Militant Islam

I want to major on Censorship, which is on many of our radars, but Surveillance and Islam are also serious threats to our freedoms and yet they are not getting the attention they need to receive.

Censorship

Censorship is the enemy of Free speech and Privacy and seeks to control every area of our lives.

We find ourselves in a new era of totalitarianism, characterized by the words that can be uttered.

Hate Speech is a concept that has been forced on us under two guises:

● Diversity, Equity and Inclusion

● Multiculturalism

Cultural Marxism has taken hold of our institutions and removed truth as the standard and replaced it with subjective thought.

The right to offend is no longer a right but a threat to the new world order.

Dictates are to be followed and not questioned or discussed. 

Just look at the Covid Tyranny. Divide and Conquer was used to full effect. Them and us. The Vaxed and the Unvaxed. Fear is a very powerful motivator. And people are sheep-like. They want to be part of the crowd. To be popular. But I believe the rise of MAGA is giving new confidence and boldness to ordinary Americans, and in fact citizens across the world, to speak up and challenge the consensus.

We see how blind obedience is rewarded with ….well yes….a better social credit score. 

And this blends into surveillance. 

Frank Gaffney has been sounding the alarm on this for years. The threat we all face from the CCP (and more recently from the WHO). In China, diversity of views and privately owned media were eliminated in 1949 when the CCP took control of China, bringing freedom of thought to a complete end. Western governments have longed for this level of control of their citizens. And technology is giving governments and quasi governmental organisations the power to monitor and report like never before in society. The ability to set up a reporting group of people that feed the government information by spying on their neighbours and family (as happened in Eastern Europe behind the Iron Curtain) is no longer needed. Our phones now do this and they will be part of our downfall. While we continue to go through the motions of democracy, the dice is already set and the odds are not in our favour.

A headline just weeks ago in the Wall Street Journal was “Zuckerberg’s Grand Vision: Most of Your Friends Will Be AI. Meta’s CEO is promoting a future where artificial intelligence is increasingly intertwined with people’s lives”. Zuckerburg tells us that Meta will cure loneliness by providing AI chat bots as friends. 

I hope its not just me that is horrified by this future vision for humanity. Our new AI friends will not only keep an eye on us (surveillance) but I guarantee you they will also report back to Facebook if we say anything problematic (censorship). Just like we have seen with Alexa or OK Google. Everything is recorded. “For our Safety”

Newspeak is no longer a concept in a novel written 40 years ago but is now government policy.

In Britain we have seen this new clampdown on freedom of speech during the summer when my new far left government responded to an uprising against mass immigration that was swiftly put down in echoes of past totalitarian regimes.

Let me tell you what we have faced in the UK (not because it’s unique to the UK but because it’s been so blatant and it stands as a warning to all Americans). The clampdown and censorship and control that has been rolled out in the UK is being adapted across Europe and President Trump has a battle on his hands to hold back this tide of governments controlling what speech and thoughts are allowed to exist. Dr Robert Malone has been at the forefront of this. He was listed as one of the Disinformation Dozen by a quasi governmental organisation based out of the UK (Centre for Combating Digital Hate). Misinformation and disinformation are terms that have suddenly appeared to keep us all “safe” from “hate speech” and “wrong thinking”. The government has become the arbitrators of truth. Not the Bible but our governments. Before I explain the situation in the UK let me mention that censorship and Islam exist in the vacuum that has been created by our abandonment of truth.

In the Bible, John 18 describes Jesus’ trial with Pontus Pilate and includes one of the greatest questions for our age.

37 “You are a king, then!” said Pilate.

Jesus answered, “You say that I am a king. In fact, the reason I was born and came into the world is to testify to the truth. Everyone on the side of truth listens to me.”

38 “Truth. What is truth?” retorted Pilate.

———————————————————————————

I really believe this is the most important question of all time. What is Truth? Previous generations have been able to answer this. Jesus, who is Truth, has been the foundation for our societies and cultures. But now instead of knowing what truth, absolute truth, is , it has become subjective. Your truth may be different from my truth. This rejection of absolutes has opened the door to our governments now defining what is right or wrong (Censorship) and allowed a confident and aggressive ideology called Islam to flourish. In fact my Prime Minister ( two tier Keir as Elon Musk likes to call him) was confused what a woman was until the UK Supreme Court ruled a woman is someone who was born female and a man is someone who is born male. We did not need a Supreme Court ruling for that piece of truth. All we needed was Genesis 1 and 2.

In the UK we have had the long march through the institutions from back in the 60’s when the left sought to take control of our teaching unions. The education of our children was paramount to the far left (and largely ignored by conservatives) and they were extremely successful in capturing our institutions of learning. As these children grew up they began to roll out Diversity Equity and Inclusion policies. It’s because of this attack on education and our children that organisations like Moms for Liberty are an essential part of this fight for freedoms and it’s paramount that Conservatives reclaim teacher training colleges.

Speech started to be criminalised in the UK in the 90’s with legislation that made it an offence to cause alarm or distress in certain circumstances, including when using abusive or insulting words or behaviour.

A later amendment allowed prosecutors to apply for an uplift in sentence for those convicted of a hate crime.

Any crime can be prosecuted as a hate crime if the offender has either:

“demonstrated (or been motivated by) hostility based on race, religion, disability, sexual orientation or transgender identity”

In the UK not only do we have this new class of Hate Speech as Crimes but we have an even more sinister system. Non Crime Hate Incidents. And here I sidestep back over into surveillance.

In 2014, the UK’s College of Policing came up with the concept of the Non Crime Hate Incidents. This is any incident perceived by the victim or any bystanders to be motivated by hostility or prejudice to the victim based on a ‘protected’ characteristic (race or perceived race, religion or perceived religion, and so on).

“Perceived” is the operative word here, since as the guidance goes on to note: “The victim does not have to justify or provide evidence of their belief, and police officers or staff should not directly challenge this perception. Evidence of the hostility is not required.” So you no longer have to commit a crime. All you have to do is have a thought or desire or motivation that may lead to a crime in the future. Minority Report anyone?!!

The recording threshold for a Non Crime Hate Incident (NCHI) is that someone had taken a subjective offence to something perfectly lawful that someone else has said or posted online, whether it’s directed at them or not.

Its estimated that more than 250,000 NCHIs have been recorded by police forces in England and Wales. The public have no access to this database and are not informed if and when their name is included and for what. But this black mark against an individual categorises them as a hateful individual and could destroy any career opportunity. I am sure that the UK is not unique in having a hidden database with problem people that the government is targeting. The weaponization the institutions in America makes me believe that the same hidden database is in operation in America. The problem is that with conservatives, whether in the US or in the UK or any country, we are generally not as passionate about preserving than the left are as passionate about destroying. In Islam and the abortion industry a phrase which I have heard often is “we need to be more passionate about life than they are about death”. And so far conservatives have been naive and full of blind hope and wishful thinking. We have been lulled into a false sense of security. But I truly believe that a combination of the covid tyranny and Trump has woken people up.

This monitoring in the UK and Europe covers comments and statements online as well as in the real world.

The UK’s Online Safety Bill (OSB) A huge 300 page bill, 5 years in the making, criminalises speech online under the guise of protecting children from damaging content.

Europe has the Digital Services Act (DSA) that was introduced weeks after the UK’s OSB.

Under both of these a social media company can be fined up to 10% of their global annual turnover so its no wonder that Meta (Facebook, Instagram, Whats App), Wikipedia, Telegram and others have indicated they may have to pull out of the UK and Europe. And only last month the video platform Bitchute and social media company Gab blocked access to all UK users.

Paul Durov, (founder of Telegram) was arrested in France last year. We were told that President Macron arrested him without any pressure from the Biden/Obama Whitehouse. Macron only does what he is told by NATO or the US. So this arrest was not a French attack on freedom to communicate but a global war of speech.

Last year the Australian government pulled its misinformation bill but immediately introduced a new bill in parliament that aims to ban social media for children under 16 and proposed fines of up to A$49.5 million ($32 million) for social media platforms for systemic breaches. Australia plans to trial an age-verification system that may include biometrics or government identification to enforce a social media age cut-off, some of the toughest controls imposed by any country to date.

And what about Canada? Legislation to restrict free speech has failed to progress in the Canadian parliament but under Mark Carney it is expected to be reintroduced.

And in America the Kids Online Safety Act (KOSA) passed the Senate last year with a big majority and is now in the House. America?

In Germany the Alternative for Germany (AfD) are facing restriction and censorship. Earlier this month the German domestic intelligence agency classified the largest opposition party, the AfD, as „confirmed right-wing extremist.” This has intensified debates over whether or not to ban the party. The AfD are polling top. If an election were called today they would win!

And we have seen Romanian elections cancelled, political shenanigans in France to stop Marine Le Pen winning and the winning party in the Austrian elections, the freedom party, was not allowed to form a government.

The riots that the media showed from the UK in August were a backlash against mass immigration and were sparked off by the murder of 3 girls (6, 8 and 9) in the North West of England near Liverpool.

British authorities arrested more than 1,000 people following a week of riots sparked by anger over uncontrolled immigration. Of course any violence must be prosecuted. We cannot accept or tolerate or promote lawless behaviour. But many protests were peaceful and many people were arrested over facebook posts. In fact now in the UK we have 30 arrests a day for hurty words online.

And to make room for all these new prisoners the left wing UK government announced a prisoner release programme called Operation Early Dawn. Its just like Jesus and Barabbas! Up to 5000 prisoners are being released early to free up space for all these keyboard warriors.

In the UK we have seen sentencing of 3 years for Publishing online material “intended to stir racial hatred”.

And the speed of sentencing? In 48 hours!

I am involved with a legal case getting compensation for a Grooming Gang Survivor from her rapist. These are the Muslim family Rape Gangs that have terrorised white English girls all across England for 50 years with impunity. We now have over 450people who have been jailed for rape and sex trafficking from 80+ trials in 40 towns. A left wing MP, Sarah Champion, in an interview a few years ago said that up 1 million girls have been affected by this. One of the biggest stains in English history. The police and courts have actively collapsed cases and often arrested the girls for prostitution and arrested the fathers for public order offences when they complained. The police lost so much footage of video interviews with these girls. And yet the concern from successive governments was people exposing these heinous crimes. These individuals like Tommy Robinson were attacked and targeted by the state. Much easier to silence decent than to fix a problem like Muslim rape gangs operating in every major town in the UK.

For our legal case to get financial compensation from the already charged and sentenced rapist it has taken 4 years so far and we wait 5 or 6 months between court rulings.

Yet the British legal system has been able to lock up facebook and X users in 48 hours for unacceptable speech.

48 hours!

So it takes 5 years for compensation from a rapist for their victim but 2 days for hurty words online.

At long last we are now going to have a public inquiry into these rape gangs. Rupert Lowe MP raised half a million pounds in a few days for this and Elon Musk has been reposting it.

What have I learned from the unprecedented clampdown by this new far left British government over the last 6 weeks?

1. Those in power are terrified of people who speak the truth.

2. Those in power are terrified of the reach and lack of control on social media

3. Those in power will not tolerate views or comments that they have deemed incorrect. Only Newspeak will be accepted.

4. Elon Musk has been the main opposition to the British Government (Nigel Farage has now taken on some of this role with the spectacular rise of ReformUK political party).

5. Those arrested and charged have often received little or extremely poor legal advice. No jury. Just selected magistrates

6. This government is attempting to terrify and silence us through outrageous show trials and ridiculous punitive sentencing.

If we had time we could play a word game where I could give you a word and you could tell me the connected word that cannot be mentioned.

If I said Islam then you could not say death cult. You must say peace.

or Transgender + mental health. You must say normal

or abortion + murder. You must say health care

or vax + damage. Then, you must say safe and effective

We saw the thin end of the wedge during covid tyranny. We at Hearts of Oak had our first YouTube strike because a Swedish journalist discussed the importance of vitamin D and sunshine in relation to health and combatting covid back in 2020. That was medical misinformation!

With these new hate speech legislations its all to do with offence. Anything we say could cause offence to someone somewhere in the world. If one person in 8 billion is offended then it’s a hate crime. Or if someone believes that someone may be affected then it’s hate speech.

My question to you is who decides what words or concepts or ideas are accepted?

GLOBAL SURVEILLANCE – For your safety…

The first step was online advertising. Google Adds. 77% of Google’s revenue comes from ads. $230bn each year! You have become the advertising product. Data is key and very very lucrative.

Congestion zones/Road Tolls for cutting down emissions and congestion. Bu the cameras that police these don’t just record during the hours of the restrictions but run 24 hours a day and all this data is held by private companies. This is certainly true in London in the UK and I would be surprised if the same data collection was happening 24 hours a day in every city with these cameras.

Live Facial Recognition

Face Recognition in shops for crime prevention. We now have stickers on shop windows telling you that you will be recorded and your image will be run through a database held by a private company that is collating a list of criminal activity.

Police forces in the UK have used facial recognition in one form or another since 2015.

Some are using what’s called ‘live facial recognition’. This usually involves parking vans equipped with the tech on busy shopping streets or outside stadiums and train stations, scanning the hundreds of thousands of us who come within range of the police camera’s on the vehicles’ roofs, attempting to match our faces in real time to images on secretive watchlists. They set up these cameras at sporting events to harvest us as data.

Certain police forces in the UK have been trialling facial recognition technology on officers’ phones, enabling them to scan and potentially instantly identify anyone they come into contact with. This is known as ‘operator-initiated facial recognition’ and is expected to now spread to more police forces.

CBDC’s is a whole other area to monitor wrong spending of money but is too big to cover here.

Travel and Passports

Last month in the Guardian UK newspaper the headline was – “International travel becoming passport free”

Boarding passes and check-in could be scrapped in air travel shake-up

The International Civil Aviation Organization (ICAO), the UN body responsible for crafting airline policy, plans to dramatically shake up existing rules for airports and airlines through the introduction of a “digital travel credential”.

It went on to talk about passengers being able to travel through airports using their face for verification.

This is all a move towards digital ID’s and 15 min cities which, again, are to large of a subject to be covered here.

There are a number of questions we should all have around these new intrusions into our privacy:

● Who approved these mass surveillance tools?

● Who controls the data?

● How is this data used?

● Does the individual lose control of their own biometric data?

Islam

I want to touch on Islam or Militant Islam or Pure Islam or Islamism or just Islam. I will leave it for you to use whatever terminology you like.

But in the UK we now have 70 Sharia courts in operation. These are approved by the state and operate under the term Muslim Arbitration Tribunals. They make legal dictates separate from the British legal system. S

o yes we have a two tier legal system in the UK and I am sure this new form of religious and segregated justice will be coming to the US, also. I’ll leave it to you to wonder how women and non-Muslims will be treated under this Sharia legal system?!

And many high street in the UK are full of food shops that are Halal only. Many takeaways will have a halal sticker in the window which means they serve halal only food. So if you happen to be a non Muslim then tough luck. The food is only prepared for Muslims. This happens because the Muslim community tends to be much more vocal than Christians or Jews or Sikhs who are more willing to accept the status quo.

In fact in many parts of London or the midlands you feel like you are in Islamabad or Kabul or Mogadishu and not the UK. Large Mosques now dominate many areas. Women are often covered head to foot with many food shops being Halal only.

And the demographics! between 2005 and 2020, the general UK population grew by 10.7% while the Miuslim population grew by 107%. That’s 10 times. Extrapolate that out and Britain will be majority Muslim by 2065 I think. London is 12% Muslim. Paris 15%. Brussels 30%. Brussels the political capital of Europe! What a huge change

And I am glad that the plans for a Muslim City in Texas have come to light. Epic city. There is nothing epic about it. That is just the tip of the iceberg. Many of you might have thought that Islam is not a concern in the US. You probably thought that Islamisation has been seen as a demographic and cultural issue in Europe, and maybe Michigan. But it has now reared its ugly head on the outskirts of Dallas and suddenly it is a national news item and talking point. Which I think is very positive.

Final Thoughts

Let me leave you with one final thought.

Censorship, Surveillance and Islam thrive in the vacuum of the rejection of Truth. The way to restore freedoms is by putting God first. If the US and any nation in the world puts God first then there is no need to censor or control. Because Truth will reign. And Islam will disappear because it is false. 

So let’s commit to honouring God not only in America but wherever we find ourselves.


The views expressed in this essay are those of the writer, and may not reflect those of the Malone News.


The Author: Peter Mcilvenna

Peter is the co-founder and host of the Hearts of Oak podcast in the UK which was launched as a populist free speech alliance in 2020 and now has 3 shows a week with an audience of 120,000 per show. All their shows have also streamed on Steve Bannon’s WarRoom since 2023. Peter has also served as Chief of Staff to Lord Pearson of Rannoch (one of Margaret Thatcher’s last appointees) in the British House of Lords for over a decade. He also worked for UKIP (Nigel Farage’s party) as Senior Researcher and during the 2019 Local and European Parliamentary elections as National Campaign Manager. Prior to this Peter ran a church roadshow called “Can We Talk About Islam” for 2 years and also served on staff at Kensington Temple (the largest church in the UK at the time) for 9 years.

Peter is a regular contributor to Steve Bannon’s WarRoom, Tony Perkin’s FRC’s Washington Watch, Chanel Rion’s OAN Fine Point, Frank Gaffney’s Securing America and Alex Newman’s Sentinel Report and many UK programmes.

He has written for The Gateway Pundit and The Federalist. During 2022 he headed up GETTR’s UK team under Jason Miller. And while Steve Bannon was in jail Peter guest hosted WarRoom on two occasions.

You can connect with with Hearts of Oak at… 𝕏 http://x.com/HeartsofOakUK

GETTR https://gettr.com/user/heartsofoak

Parler https://app.parler.com/heartsofoak

Truth Social https://truthsocial.com/@heartsofoak

WarRoom Rumble https://rumble.com/playlists/GeiAaHFzet8

WEBSITE 

https://heartsofoak.org

PODCASTS 

https://heartsofoak.podbean.com


Malone News is a reader-supported publication. To receive new posts and support our work, consider becoming a free or paid subscriber. We are deeply grateful to the decentralized network of paid subscribers that enables us to continue doing what we do to support freedom.

Upgrade to paid


Thanks for reading Malone News! This post is public, so feel free to share or crosspost! 

Any help is appreciated.

Share

Szał wyborczy znowu krąży nad Polską.

Nieudany projekt „Polska”?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

dziennikzarazy/nieudany-projekt-polska

pol flag

17 maja, wpis nr 1355

Zapraszam do wsparcia mego bloga

Wersja audio

Promocja mojej książki. Zapraszam do lektury!

kod promocyjny: elity10

============================================================

Szał wyborczy znowu krąży nad Polską. Odbywa się kolejny spektakl „najważniejszych wyborów w III RP”, a jest tych „najważniejszych” tyle samo co kadencji, co dowodzi, że ta stransformowana Polska trafiła nam się tak mało stabilna, że co chwila ważą się, jak widać, jej losy. Nie ma na to innej rady, dopóki będziemy żyli w Polsce sztucznie plemiennej, gdzie widowiska wyborcze mają jedynie odciągnąć emocjami zglejowane mózgi suwereńskie od spraw naprawdę ważnych dla coraz bardziej degenerowanej wspólnoty.

Pokazała ten trend miałkość kampanii prezydenckiej, zwłaszcza w jej debatowym formacie. Mówiono o windach dla staruszków (tak, tak..), odbywano wyścigi deklaracji na pomaganie dzieciom i DPSy, kawalerki. Nikt (no, może Stańczyk debat, czyli Stanowski) nie wspomniał, że to nie są sprawy formatu prezydenckiego ani jego prerogatyw, ale jaki widać scenki dla ludu miały być krzepiące i kompletnie… nie merytoryczne. A jest o czym gadać, zwłaszcza o naszym – w tej fazie – coraz mniej korzystnym usytuowaniu geopolitycznym, skutkującym trwałym rozregulowaniem państwa i pognębianiem jego potencjału społeczno-gospodarczego. Kampanijnie było klasycznie – brało się utyskiwania Polaków z badań opinii publicznej, kwalifikowało się je na tematy do debaty i każdy w swoim sztabie wydłubywał z tego zestawu swoje konkurencyjne priorytety do narracji. A to są tylko właśnie zabiegi narracyjne, by – jak w talk show – mówić na tematy interesujące publikę, choć w swym pożądanym wymiarze państwowym – albo ideologicznie przyczynkarskie, albo nierealizowalne, choć do widowiskowego pogadania.

Sprzężenie zwrotne

Kłopot w tym, że badania umysłów odpytywanych suwerenów to nie zwierciadło ich oczekiwań, a bardziej ich recepcji propagandy, która tłucze im do coraz bardziej zdezorientowanych głów swój przekaz. I w badaniach w związku z tym nie dowiadujemy się co myślą Polacy, tylko jaki temat „wszedł” i stał się na tyle ważny, że jest potwierdzany, a właściwie internalizowany, czyli przyjęty jako swój. W związku z tym politycy, którzy układają swoją narrację pod potrzebę zaciekawienia widzów tematami dla nich ważnymi tak naprawdę jedynie powielają narrację propagandy w kwestiach, które weszły w umysły przyszłych wyborców, a nie w kwestiach, które są ważne dla państwa i obywateli.

Polski suweren już dawno utracił instynkt państwowy, to junctum pomiędzy własnym życiem a organizacją przestrzeni do realizacji aspiracji Polaków, jeśli te jeszcze istnieją lub są choćby tylko ambitne. W czasach zagrożeń bezpieczeństwa poziom dążeń do realizacji swych marzeń spada, stąd – także – siana panika wojenna. Ale troskę o państwo wśród ludu już od dawna zamieniono na postrzeganie jego wad nie w jego politycznej organizacji, ale wśród… samych obywateli. Tak, to znany numer elit – napuszcza się na siebie stymulowaną wrogością grupy już nie społeczne, ale emocjonalne, po to tylko, by doły warczały na siebie, nie zaś patrzyły do góry, bo by tam jeszcze mogły zobaczyć prawdziwą przyczynę swej niedoli.

Niestety instynkt państwowy utracili także politycy, a właściwie należałoby się zastanowić, czy klasa polityczna III RP taki instynkt w ogóle kiedykolwiek posiadała. Można zaryzykować tezę, że swym brakiem instynktu politycy wręcz zainfekowali obywateli. Ci ostatni i tak nie mieli go w zbyt rozwiniętej formie, gdyż jest to gen dziedziczony od pokoleń, kiedy państwowości nie mieliśmy. Zaś jak mieliśmy, to nie mogliśmy na tyle uzgodnić wspólnoty racji stanu, że wielu Polaków kontestowało w sumie podstawy naszej państwowości, zresztą czyni to w wielu przypadkach i dzisiaj. Polacy potrafili cierpliwie walczyć o swoje państwo, zaś z jego rozwojem, a więc i utrzymaniem, radzili sobie już gorzej. Ale tu jest kluczowa kwestia elity – ok, jako obywatel pobiłem się tu w pierś, ale już dość tego. A więc elity, a zwłaszcza politycy: to przecież oni są wyniesieni na wyżyny, obdarzani apanażami, i podwyższonym statusem społecznym (bo nie szacunkiem) właśnie za to, że codziennie mają myśleć o państwie, kiedy my tu pracujemy na „swoich odcinkach”. Suma naszych obywatelskich i rozproszonych starań oraz prac może dać rezultaty dobrego państwa, ale tylko w przypadku dobrej organizacji absorpcji sumy takiego potencjału: położenia geopolitycznego, zasobów, mentalności i zaradności narodu, czy wspólnotowej kultury. Zadanie takiej optymalizacji tego potencjału to misja polityków. Po to mamy ich wybierać. Ale czy wybieramy?

Polska kolonialna

No bo, wracając do tego sprzężenia zwrotnego – oni nam kit wciskają, potem się nas pytają co „weszło” i to nam z powrotem nawijają na uszy. To nie jest żadna droga do sublimacji państwa. Jest to droga do władzy coraz większych hien nad coraz głupszymi osłami (jak demokrację ocenia znany aforyzm). W ten sposób państwo odchodzi na bok, pozostają tylko zabiegi polityków o władzę samą dla siebie. A taka władza prowadzi bezpośrednio do traktowania polityki jako walki o dorwanie się do zasobów państwa. W ten sposób państwo nie staje się dobrem wspólnym do zabiegania pod wodzą polityków, ale staje się eksploatowanym łupem. Eksploatowanym, bo w perspektywie czteroletnich kadencji walczy się przecież bardziej o szybkie nachapanie się niż o inwestowanie w rozwój zasobów państwa, bo jego owoców, przy takiej rotacji politycznej, można już nie doczekać.

Sama walka o eksploatację zasobów jest upudrowana w wojnę polsko-polską. Gwałtowną, wszechobecną, ale w sumie odciągającą lud od rzeczy ważnych, gdyż nadzieje na polepszenie swego bytu przekierowuje na anihilację plemienia przeciwnego, zamiast na wspólną pracę nad poprawieniem organizacyjnych funkcji państwa. W związku z tym funkcje państwa zanikają, a wycierające sobie nim mordki polityków pogrążają mniemanie Polaków o własnym państwie do form depresyjnych. Można zaobserwować nawet coraz częściej przypadki podważania polskiej państwowości. Jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio. Mamy nawet do czynienia wręcz z formacjami politycznymi, które kwestionują potrzebę istnienia państwa polskiego, jako projektu nieudanego. To są ci wszyscy polscy (?) zwolennicy rozpuszczenia się polskości w tyglu coraz bardziej federalizowanego organizmu Unii Europejskiej. Słychać przecież takie głosy, nawet widać kartki wyborcze wrzucane do urn za takimi rozwiązaniami.

Zanik suwerenności

W formach pośrednich mamy tego wszędzie jeszcze więcej. Nasza siła, a więc i spoistość jest szczególnie rozmontowywana za rządów zwolenników demokracji warczącej. Mamy być państwem słabym gospodarczo i chaotycznym systemowo. Nietrudno połączyć te dwie kropki – takim Niemcom na ten przykład zależy na osłabieniu Polski, zaś pośredni lokalny realizator takich idei nie może nie być emanacją zewnętrznych interesów, skoro realizuje taką agendę. Sama nasza obecność w Unii osmatycznie opiłowuje nas z gałęzi suwerenności. Zamykają nam kopalnie i elektrownie na mocy postanowień jednej paniusi z unijnego trybunału, a nasi niektórzy politycy to jeszcze podbijają, zaś niektórzy w wyborców – popierają. Polskie sądy zamykają projekty żeglugi na Odrze na podstawie wniosków niemieckich organizacji ekologicznych, które akurat tu troszczą się o faunę, zaś o tę na żeglownym w pełni, acz konkurencyjnym, Renie, to już tam nie patrzą. Przywożą nam nie tylko toksyczne śmieci i samochodowy szrot, ale i radiowozami „odpady” swojej samobójczej polityki migracyjnej. Tworzą unijne fundusze naszego zapożyczania się, by wydawać je na programy, które tę kasę przekierowują do siebie.

Jesteśmy kolonią z oczadziałymi kolonistami i własnymi kolonizatorami, wybieranymi wedle ich reguł, a które odtwarzają wciąż coraz bardziej patologiczny stan. Coraz bardziej patologiczny, gdyż tak (nie)rządzone państwo będzie stale popadać w rosnącą degradację, również zasobów do eksploatacji. A tu mamy dwa przeciwne trendy – niedowład państwa redukuje pożytki, ale jednocześnie mnoży armię eksploatatorów. A więc kołdra się skraca. Komu więc spod niej wystają na zimno nogi? Nam, bo przecież zdegenerowane i rosnące „elyty” swej renty nie odpuszczą, zaś mając do czynienia z bilansem o sumie zerowej – komuś trzeba zabrać. Zabiera się więc nam rosnącymi obciążeniami, na które obkładany nimi i okładany propagandą suweren się zgadza.

Ten mechanizm to jakieś przekleństwo, chyba nasze, polskie. Kiedyś to byliśmy „rebel nation”, narodem zadymnym, co to się okupantowi czy zaborcy na różne sposoby stawiał, a więc można było mieć nadzieję, że i postawi się władzy własnej, kiedy ta skrewi. Dziś już nawet tego nie mamy. Spsieliśmy. Daliśmy się spacyfikować, sprowadzić do roli kolonii, w której nikt już nie myśli o państwie, jak to w kolonii, tylko o tym, jak tu się najlepiej ustawić w tym klienckim układzie dojść, który stanowi realny system funkcjonujący, chciałoby się powiedzieć w państwie, ale trzeba powiedzieć jednak – w kolonii.

Polska silna, czyli jaka?

A czy kolonia jest w ogóle państwem? Jest tylko w takim sensie, w jakim pozwoli na to kolonizator, czego pilnują jego przedstawiciele lokalni, czyli kompradorzy. I od tego jest „nasza” klasa polityczna. Ta, którą wybieramy wedle suflowanych kryteriów spraw przyczynkarskich, a która w rzeczywistości zajmuje się zorganizowaną eksploatacją kraju, kosztem państwa, a zwłaszcza jego obywateli. A przecież mamy (mieliśmy?) potencjał na wielkość. Nie w celach realizacji jakichś imperialnych urojeń, ale dlatego, że w tej części świata „Polska będzie silna, albo jej nie będzie w ogóle”, jak powiedział Marszałek. Może więc nasza obecna bylejakość to jakiś stan pośredni między nieistnieniem a wielkością? Ale i możliwe, że to stan przejściowy. Pytanie tylko w którym kierunku: czy budowania własnej siły czy tylko potwierdzenia, że projekt Polska jest projektem sezonowym?

Zaś co do samej wielkości, tu nie chodzi o rozmiary czy ambicje ekspansji. Chodzi o silne państwo, co – jako się rzekło – w tej części świata, jako strefy zgniotu, jest projektem wysoce ambitnym, ale jak widać z historii i do realizacji, i do zaprzepaszczenia. I, co paradoksalne, polskie państwo, by było silne nie musi być wcale wielkie. Nawet nie może. Dziś mamy państwo wszędobylskie (eksploatacyjnie), ale słabe. Rozlane w swym zainfekowaniu po wszystkich sferach życia społeczno-gospodarczego, wścibskie, kontrolujące swe rosnące aspiracje eksploatacyjne. A powinno być to państwo znacznie mniejsze, dające przestrzeń do spontanicznej organizacji obywateli, ale tam gdzie już obecne – silne, poważne i sprawiedliwe. Bo takie rozlane jak teraz nie jest silne, tylko słabe (bo dysfunkcjonalne), jest niepoważne (bo pogardzane przez obywateli) oraz nie jest sprawiedliwe (bo surowe dla maluczkich a pobłażliwe dla ustawionych).

A możemy to porządnie ułożyć, byleby się Polakom chciało chcieć. Ale się nie chce – na początku rzuciliśmy się w wymarzoną, bo odwlekaną, za PRL-u konsumpcję. Zabrakło woli i czasu do zajęcia się spawami publicznymi. Porządni stronili od systemowo brudzonej polityki, nie chcieli się nią zajmować. Ale polityka wciąż zajmowała się nimi, choć ludowi wydawało się, że znowu – jak za komuny – zdoła się obronić w twierdzach prywatności przed opresyjnym państwem. Teraz ta polityka tak się zajęła ludem, że nam się znowu pogorszyło, a więc – znowu – zamiast walczyć o poprawę systemu, by obronić coraz częściej trudny do obronienia poziom życia – będziemy się chcieli w tym chorym systemie ustawić. Ten zaś z powodu swego dysfunkcyjnego charakteru znowu będzie nam obniżał poziom życia. I ta spirala sprzężenia zwrotnego przerodzi się w korkociąg, z którego większość samolotów nie wychodzi.

Znowu Wesele…

Żeby nam się tylko chciało chcieć. Ale to są cytaty z „Wesela”, które wiadomo jak się skończyło. Ale nie martwmy się – jesteśmy na razie w powtarzalnym kręgu wyborów „mniejszego zła”, którego apogeum zobaczymy w tych wyborach prezydenckich. Po kampanii i debatach person aspirujących do stanowiska pierwszej osoby w państwie. Słabo to wygląda. Ale to również nasza wina. Bo to fakt, że nam elity wycięli w wojnach i za komuny. Ale już jest czas, by po 1989 roku pojawiły się elity nowe. Ale się nie pojawiły. Nasi pożal się Boże starzy „pasterze” chronią nasze stadko przed wyimaginowanymi wilkami. Abyśmy zapomnieli, że to w końcu nie wilk, ale pasterz zjada owce.

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

ŻADNE dziecko Amiszów nie ma raka, cukrzycy ani autyzmu.

Wśród Amiszów wskaźnik przeżywalności COVID-19 był 90 razy wyższy niż wśród reszty Ameryki.

Kompleksowe badanie: ŻADNE dziecko Amiszów nie ma raka, cukrzycy ani autyzmu.

DLACZEGO ?

SD Wells, 7 lipca 2023 r.

„Obecna liczba Amiszów w Ameryce szybko zbliża się do 400 000, przy czym największe skupiska, liczące 90 000 osób, znajdują się w Pensylwanii, a 82 000 w Ohio. Amisze żyją już w 32 stanach USA i mają średnio 7 dzieci na rodzinę, co oznacza, że populacja szybko rośnie.

W zupełnie nowym, kompleksowym badaniu (stan na czerwiec 2023 r.), przedstawionym Senatowi Stanu Pensylwania przez Steve’a Kirscha, obliczono, że typowe choroby przewlekłe praktycznie nie występują lub są bardzo rzadko spotykane u dzieci amiszów, które są w 100% niezaszczepione.

Do przewlekłych schorzeń, nazywanych również chorobami i zaburzeniami, którym można zapobiegać, a które dotyczą niemal wszystkich zaszczepionych dzieci w populacji USA, zalicza się choroby autoimmunologiczne, choroby serca, cukrzycę, astmę, ADHD, zapalenie stawów, raka i oczywiście autyzm (ASD i zespół Aspergera).

Eksperci zasiadający w panelu zeznawali na temat zdrowia dzieci amiszów w porównaniu do zaszczepionych dzieci amerykańskich. Być może zniechęcanie ludzi do szczepień jest dobrym pomysłem dla wszystkich fanatycznych zwolenników szczepień, którzy uważają, że każdy zwolennik naturalnego zdrowia jest „teoretykiem spiskowym”, gdy mówi o brudnych szczepionkach, skutkach ubocznych poszczepiennych i zgonach poszczepiennych.

W swoich zeznaniach aktywiści na rzecz zdrowia wyjaśnili, dlaczego raporty na temat zdrowia dzieci amiszów w ogóle nigdy nie zostały opublikowane:

„Po dziesięcioleciach badań nad Amiszami nie powstał żaden raport, ponieważ jego opublikowanie byłoby druzgocące. Pokazałoby to, że CDC (Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom) szkodziło społeczeństwu przez dziesięciolecia, nic nie mówiąc i ukrywając wszystkie dane. Dr Peter McCullough, czołowy amerykański kardiolog, autor wielu recenzowanych i opublikowanych prac, zeznawał przed Senatem Stanów Zjednoczonych i legislaturami w całych Stanach Zjednoczonych na temat zagrożeń związanych ze szczepionkami, w tym szczepieniami przeciwko mutacji genu COVID-19.

A skoro mowa o pandemii: Amisze NIE izolowali się, NIE nosili masek i z pewnością NIE „zaszczepili się” przeciwko grypie w laboratorium w Wuhan. Zignorowali wszystkie recepty, łącznie ze śmiertelnymi zastrzykami przeciwzakrzepowymi. I zgadnij, co się stało?

Wśród Amiszów wskaźnik przeżywalności COVID-19 był 90 razy wyższy niż wśród reszty Ameryki.

Oprócz zwolenników naturopatii, nikt nie chce o tym rozmawiać. Jeśli napiszesz coś na ten temat w mediach społecznościowych, zostaniesz natychmiast zablokowany, a twoja treść zostanie oznaczona jako „dezinformacja”.

Dlaczego tak ważne jest unikanie szczepień jak ognia? Wystarczy spojrzeć na wszystkie użyte składniki, w tym na konserwanty, emulgatory, adiuwanty, genetycznie modyfikowane bakterie, zmutowane wirusy i środki sterylizujące. Wszystko to jest ogłaszane publicznie. Nikt nigdy nie powinien wstrzykiwać sobie tego środka do krwiobiegu lub tkanki mięśniowej, gdyż omija on naturalne mechanizmy obronne organizmu, w tym skórę, płuca i przewód pokarmowy. Te toksyczne i czasami śmiertelne składniki obejmują rtęć (duże dawki w szczepionce przeciw grypie!), krew ludzką (albuminy z aborcji), śmiertelne wirusy świń zwane cirkowirusami (w szczepionkach rotawirusowych Rotateq), krew orła, krew psa, zakażone komórki nerek małp zielonych, sukralozę, glutaminian sodu (MSG), krew krowią i kurzą, jaja, produkty mleczne, antybiotyki, olej arachidowy (stąd wszystkie te śmiertelne alergie na orzeszki ziemne), lateks (z osłonek igieł i fiolek, które przebijają igły), aluminium i wiele innych.

Ministerialne unieważnianie Ziemkiewicza. Po co nam takie Ministerstwo Nauki?

Ministerialne unieważnianie Ziemkiewicza

Józef Wieczorek ministerialne-uniewaznianie-ziemkiewicza

Niewiele jest ciekawych debat dotyczących domeny akademickiej. Choć ostatnio pojawił się zapis debaty Roberta Mazurka na Kanale Zero wart obejrzenia i przemyślenia, głównie ze względu na dysonans poznawczy red. Rafała Ziemkiewicza i dr Karoliny Zioło-Pużuk – wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Wiceminister mająca – jak podkreślała – doświadczenie pracy na uczelniach, w odróżnieniu od Ziemkiewicza, po prostu z góry unieważniła jego zasadne merytoryczne opinie o środowisku akademickim i patologiach na uczelniach, orzekając, że są one w 100 proc. nieprawdziwe, obniżając po refleksji poziom nieprawdziwości do 99 proc. Stanowczo za mało.

Mając doświadczenia pracy na uczelniach najwyżej notowanych w rankingach i wiele lat obywatelskiego monitoringu patologii akademickich mogę określić, że ocena minister jest w 100 proc. nieprawdziwa, sugerująca utratę kontaktu z akademicką rzeczywistością. Niestety, nie przeanalizowała wcześniej setek materiałów przekazywanych także do ministerstwa, w których obraz domeny jest podobny do tego w opinii Ziemkiewicza.

Po prostu ignorancja i arogancja.

Ziemkiewicz jasno i klarownie twierdził, co jest oczywistą oczywistością, że zdecydowana większość polskich uczelni jest na niskim, wręcz śmieciowym poziomie, podobnie jak dyplomy przez nie wydawane, a pożytek z wielu studiów, tak dla społeczeństwa, jak i studentów, jest nikły. Studia nie dają wiedzy, dyplom nie daje pracy i system „darmowych” studiów to gigantyczne marnotrawstwo pieniędzy. Po co komu, opłacane z kieszeni podatnika, dziesiątki tysięcy absolwentów dziennikarstwa, politologii, nie mówiąc o studiach „gender”? Panują chore układy, w półświatku akademickim każdy sukces nie może ujść bezkarnie. Prace pisane są „na lewo”, punktoza nijak się ma do jakości, awanse są politycznie uwarunkowane…

To świat przesiąknięty patologiami, czemu minister zaprzecza, ale monitoringu patologii akademickich, co postulowałem od lat, nie przedstawia.

Jak ministerstwo naprawi system, skoro nie wie i nie chce wiedzieć (!), jaki on jest? Zasadne jest pytanie: po co nam takie Ministerstwo Nauki?

Tekst opublikowany w tygodniku Gazeta Polska 14 maja 2025 r.

Obroniliśmy ks. Guza! Kapłanowi groziły 3 lata więzienia. B’nai B’rith na łopatkach.

Ordo Iuris
Szanowny Panie,
Sąd zdecydował! Ksiądz Profesor Tadeusz Guz nie jest przestępcą. Bezpodstawne oskarżenie sformułowane przez Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith w Rzeczypospolitej Polskiej zostało poddane poważnej krytyce sądu, a kapłan nie trafi na 3 lata do więzienia za wykład wygłoszony w Domu Pielgrzyma Amicus.

Jednak to zwycięstwo to coś więcej. To poważny krok na drodze ku powstrzymaniu fali antypolskich wystąpień, które złośliwie promują szkodliwy stereotyp „katolika antysemity”.W ubiegłym roku ks. prof. Tadeusz Guz padł ofiarą perfidnego ataku. Kapłan i wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został oskarżony o „nawoływanie do nienawiści” przez Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith w Rzeczypospolitej Polskiej. Jego wina polegać miała na wygłoszeniu wykładu podczas promocji książki „Zbawienie bierze początek od Żydów”, wydanej przez wydawnictwo sióstr Loretanek.
Nie mogliśmy zostawić duchownego bez pomocy. Obiecaliśmy, że obronimy go przed absurdalnymi zarzutami i dotrzymaliśmy słowa. Wiedzieliśmy, że obrona musi zostać poprowadzona z ogromną dbałością o to, by nie dać oskarżycielom upragnionego przez nich pretekstu do rozpętania antypolskiej histerii.

Oskarżyciele domagali się dla duchownego kary więzienia! Ale i tego było im za mało. Żądali także ukarania… rzecznika dyscyplinarnego KUL i wszystkich profesorów z komisji dyscyplinarnej uczelni. Dlaczego? Bo ci nie dopatrzyli się w wypowiedziach ks. Guza żadnego „nawoływania do nienawiści”. W przedziwnej logice oskarżycieli, umorzenie postępowania dyscyplinarnego było równoznaczne z… pochwałą przestępstwa „nawoływania do nienawiści”. Ciekawe, że nie posunęli się jednak do oskarżenia prokuratorów, którzy też nie dopatrzyli się w wykładzie ks. prof. Guza przestępstwa i nie prowadzili sprawy z oskarżenia publicznego…
Kilka miesięcy temu informowaliśmy już o tym, że profesorowie KUL zostali uwolnieni od zarzutów. Cieszę się, że dzisiaj mogę podzielić się kolejnymi, doskonałymi wiadomościami.W sprawie oskarżenia przeciwko ks. prof. Guzowi odnieśliśmy druzgocące zwycięstwo!Sąd na nasz wniosek odstąpił od zwykłego procesu i po prostu umorzył sprawę jako całkowicie bezzasadną. Tak szybkie i zdecydowanie rozstrzygnięcie zdarza się rzadko i dotyczy jedynie wyssanych z palca zarzutów. Za naszą radą, sąd mógł jednak oprzeć się po części na ustaleniach profesorów KUL, a po części podzielić ocenę sprawy wyrażoną przez prokuratora. Szczególnie ucieszyło mnie, że oskarżyciele zostali obciążeni kosztami postępowania. Chociaż w polskim systemie prawnym to jedynie drobne kwoty, to jednak ich zapłata będzie ważnym symbolem.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPrzed nami prawdopodobne zażalenie oskarżycieli, którzy będą żądać uchylenia decyzji sądu. Nie wykluczam, że ich celem jest po prostu psychiczne i finansowe zagnębienie Księdza Profesora. Trafili jednak na twardego przeciwnika z oddanymi sprawie prawnikami, a do tego z zapleczem gotowych do wsparcia Przyjaciół i Darczyńców Ordo Iuris. I tego czynnika w swoich kalkulacjach mogli nie przewidzieć.Podziękowania od ks. Guza za pomoc prawników Ordo Iuris, jakie otrzymaliśmy po umorzeniu sprawy, przekazuję oczywiście na ręce wszystkich naszych Przyjaciół i Darczyńców, bez których nie moglibyśmy świadczyć bezpłatnej pomocy prawnej ofiarom cenzury.Pana wsparcie finansowe naszej misji pozwala cieszyć się tym i innymi zwycięstwami. To dzięki Darczyńcom i Przyjaciołom możemy budować skuteczny i odważny zespół prawników, gotowych występować w najtrudniejszych sprawach oraz zdolnych przyjmować na siebie ataki ze strony potężnych przeciwników. Bez tej odwagi i skuteczności nie moglibyśmy walczyć o prawdę i sprawiedliwość.Dlatego będę Panu wdzięczny za wszelkie wsparcie udzielone Instytutowi Ordo Iuris – a zwłaszcza za dołączenie do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, będącego podstawą naszego finansowania. To właśnie dzięki regularnym darowiznom naszych Przyjaciół możemy bronić wolności słowa w Polsce i stawać w obronie ofiar ideologicznej cenzury.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo IurisAbsurdalne zarzuty żydowskiego stowarzyszeniaAtaki na ks. prof. Guza zaczęły się w 2018 roku. To wtedy kapłan wygłosił wykład na spotkaniu promocyjnym polskiego przekładu książki „Zbawienie bierze początek od Żydów”, będącej autobiografią Roya H. Schoemana – amerykańskiego żyda pochodzenia niemieckiego, nawróconego na katolicyzm.Wykład ks. Guza został wygłoszony w Domu Pielgrzyma Amicus przy warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki i opublikowany w internecie pod tytułem „Jak Pan Bóg dopełni historii zbawienia”. Całość wykładu do dziś można obejrzeć w serwisie YouTube.Cały wykład był pełen szacunku dla oczywistej roli żydów i judaizmu w historii zbawienia.Poznanie całości nagrania jednoznacznie pokazuje, że w wystąpieniu oskarżonego kapłana nie ma żadnych treści nawołujących do nienawiści. Wręcz przeciwnie!Spotkanie rozpoczęła modlitwa w intencji błogosławieństwa dla narodu żydowskiego. Pełna empatii wobec żydów jest także sama autobiografia Roya H. Schoemana. A jego nawrócenie na katolicyzm nie jest przecież aktem nienawiści!Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzym ks. prof. Guz naraził się oskarżycielom?Zarzut oskarżycieli dotyczy wątku, który podczas długiego wykładu zajął zaledwie parę minut.Na zakończenie swego wystąpienia i w oparciu o rozważania samego autora książki, ks. prof. Tadeusz Guz dygresyjnie rozważał źródła antysemityzmu arabskiego i europejskiego. Przywołał przy tym okoliczność, że sądy I Rzeczpospolitej prawomocnie skazywały Żydów „za mordy rytualne”. To ten fragment stał się istotą oskarżeń, był badany przez prokuraturę i Rzecznika Dyscyplinarnego KUL. W słowach kapłana nie było w ogóle nawoływania do niechęci czy nienawiści, a wykład zakończył się zachętą do wspólnej modlitwy słowami świętej Edyty Stein – nawróconej na katolicyzm żydówki, zamordowanej przez niemieckich oprawców w Auschwitz.
Najpierw ukarania ks. prof. Tadeusza Guza zażądali przedstawiciele Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. W odpowiedzi na publiczne oskarżenia, Ksiądz Profesor (we właściwy sobie, bardzo wyważony i spokojny sposób) wyjaśniał, że ma poważny naukowy dorobek w obronie godności żydów. Przypomniał o swoich publikacjach, w których rozprawiał się z atakami na judaizm – obecnymi w teologii protestanckiej. Ks. prof. Guz wyraził ponadto pełną gotowość do rzeczowej i publicznej debaty z krytykami, a także wymienił autorów, którzy wcześniej od niego odnosili się do tzw. „mordów rytualnych” – w tym prof. Ariela Toaffa z Uniwersytetu Bar-Ilan w Izraelu czy… ojca postmodernizmu, pisarza i erudyty Umberto Eco, broniącego prof. Toaffa w eseju z 2007 roku.KUL – macierzysta uczelnia Księdza Profesora – wszczął wskutek zawiadomienia postępowanie wyjaśniające. Jednak po dokładnym zbadaniu sprawy profesorska komisja dyscyplinarna stwierdziła w październiku 2020 r. że nie doszło do złamania zasad obowiązujących nauczycieli akademickich. Szczerze powiedziawszy, nie można dojść do innego wniosku po wysłuchaniu całego wykładu – a nie jego krótkiego i wyrwanego z kontekstu fragmentu.Sprawa trafiła także do prokuratury, która również nie dopatrzyła się w słowach ks. Guza „nawoływania do nienawiści”.Oskarżyciele nie odpuszczali i odwoływali się od wszystkich korzystnych dla Księdza Profesora decyzji. Nieskutecznie.
Stowarzyszenie B’nai B’ritt nie ustępuje w walce o ukaranie kapłanaWtedy bezpośrednio do ataku przystąpiło Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith. Zastępując prokuratora, sięgnęło po instytucję subsydiarnego aktu oskarżenia i samo skierowało sprawę do sądu.
Poza surową karą dla ks. Guza, żądało ukarania członków Komisji dyscyplinarnej KUL oraz samego rzecznika dyscyplinarnego lubelskiego uniwersytetu. Oskarżyciele twierdzili bowiem, że umorzenie postępowania było „wyrażeniem pochwały” dla „szerzącego nienawiść” wystąpienia ks. prof. Guza. Aż dziw, że oskarżyciel nie objął aktem oskarżenia… prokuratorów wielokrotnie umarzających to postępowanie.
Inną nowością, którą akt oskarżenia Stowarzyszenia B’nai B’rith wprowadzał do polskiego porządku prawnego była próba obarczania ks. Guza odpowiedzialnością za… komentarze internautów pod nagraniem jego wykładu.Nie mogliśmy tej sprawy zbagatelizować, znając wagę przeciwnika, który ponad wszelką wątpliwość planował ze skazania Księdza Profesora zrobić światowy spektakl. Trzeba było działać.
Stowarzyszenie B’nai B’rith, które zakłada swoje loże na całym świecie i chwali się wielkimi wpływami, w Polsce nieustannie wzbudza kontrowersje i karmi konflikty. W 2021 roku B’nai B’rith broniło Barbarę Engelking i Jana Grabowskiego – autorów kontrowersyjnego opracowania „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Stowarzyszenie B’nai B’rith wydało wówczas specjalne oświadczenie, w którym nazwało autorów książki – szeroko krytykowanych za nierzetelność – „wybitnymi badaczami”. Aktywiści ze stowarzyszenia niczego się jednak nie nauczyli i jeszcze w styczniu 2025 r. niezgrabnie upominali Polaków, że „państwo Izrael jest spadkobiercą zamordowanych w Holokauście”, a w kwietniu krytykowali ograniczenia masowej migracji do Polski.

Prawnicy Ordo Iuris stają w obronie ks. prof. Guza
Gdy ks. prof. Guz przyjechał do Ordo Iuris z prośbą o pomoc, nie miałem wątpliwości, że musimy udzielić mu wsparcia. Gdyby Instytut odmówił pomocy, przykładne ukaranie kapłana i naukowca utorowałoby drogę do likwidacji wolności słowa, wolności myśli i wolności akademickiej w Polsce. Co więcej, potwierdzenie absurdalnego założenia, że twórcy treści internetowych powinni odpowiadać karnie za opublikowane pod swoimi postami czy nagraniami komentarze mogłoby doprowadzić do tego, że do więzienia mógłby trafić każdy z nas.
Podjęcie się przez nas obrony ks. prof. Guza wiązało się ze szczególnym ryzykiem. Przeciwnik chciał bowiem ze swej prawnie beznadziejnej sprawy uczynić… głośną batalię z „polskim antysemityzmem”, przypisanym stereotypowo katolikom. W ten sposób obrona ks. prof. Guza miała stać się niemożliwa
, a wszelka obrona wolności słowa mogła być potraktowana na równi z rzekomą zbrodnią „mowy nienawiści” samego kapłana. Przestrogą dla nas i dla wszystkich obrońców kapłana było objęcie aktem oskarżenia członków uczelnianej komisji dyscyplinarnej

Nie daliśmy się jednak zastraszyć. Prawnicy Ordo Iuris skierowali do warszawskiego sądu rejonowego wniosek u umorzenie postępowania. W uzasadnieniu wniosku przywołaliśmy treść wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 25 lutego 2014 roku, w którym TK podkreślił, że „nawoływanie do nienawiści” jest pojęciem nieokreślonym i nieostrym, w związku z czym nie można go interpretować w sposób rozszerzający.
Przypomnieliśmy także postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 1 września 2011 r., gdzie wskazano jednoznacznie, że „nawoływania do nienawiści” nie można rozumieć jako wywołania w kimś uczuć dezaprobaty, antypatii, uprzedzenia czy niechęci. Wymagany jest konkretny zamiar sprawcy, zmierzającego do wzbudzenia w słuchaczach najsilniejszej negatywnej emocji na tle różnic religijnych czy etnicznych.
Podkreślaliśmy, że analiza całego wykładu ks. Guza – a nie tylko przywołanego przez oskarżycieli kilkuzdaniowego fragmentu – nie pozostawia wątpliwości, że wystąpienie kapłana nie nosi znamion czynu zabronionego, bo niewątpliwie nie nawołuje on do nienawiści wobec żydów i narodu żydowskiego. Co więcej, gdy przesłuchiwano Księdza Profesora – jeszcze zanim sprawa trafiła do sądu – przyznawał, że nigdy nie wyrażał dezaprobaty wobec narodu żydowskiego, podkreślając, że zarówno ten naród, jak i pozostałe narody ludzkości zostały stworzone przez Boga i dlatego jest on także przedmiotem jego miłości.
Sąd po stronie wolności słowa
W tym tygodniu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza w Warszawie wydał postanowienie w tej sprawie. Uwzględnił w całości nasz wniosek o umorzenie postępowania, podkreślając w uzasadnieniu absurdalność zarzutów i to, że wypowiedź, za którą ks. Guz został oskarżony o „nawoływanie do nienawiści” została wyjęta z kontekstu trwającego prawie 3 godziny wykładu. Sąd podkreślił przy tym wagę konstytucyjnej wolności słowa, wskazując, że przyjęcie odmiennych wniosków prowadziłoby do przywrócenia powszechnej cenzury. Dodatkowo sąd podkreślił, że wypowiedź oskarżonego stanowiła jego ocenę określonego zjawiska historycznego, przybierając formę dyskusji. Miejsce zaś w którym wypowiedź została wygłoszona było dla takiej dyskusji właściwe.Sąd przyznał też słuszność naszemu stanowisku w zakresie zamiaru oraz konieczności oddziaływania na psychikę w określonym celu i zdecydowanie odrzucił tezę oskarżycieli, o tym, że autor wykładu mógłby odpowiadać za komentarze anonimowych użytkowników internetu.Wspomniane orzeczenie warszawskiego sądu rejonowego nie jest jeszcze prawomocne. Biorąc pod uwagę upór, z jakim prawnicy reprezentujący żydowskie stowarzyszenie walczyli do tej pory o ukaranie ks. Guza, liczymy się z tym, że oskarżyciele będą odwoływać się od niekorzystnego postanowienia sądu.Jak już wspomniałem, nasz przeciwnik gra zapewne na psychiczne i finansowe zagnębienie Księdza Profesora. Na to jednak, wspólnymi siłami – i także dzięki Pana wsparciu – nie pozwolimy!Dlatego spokojnie szykujemy się na ostatni (mam nadzieję!) epizod tego procesu. To oznacza konieczność merytorycznego przygotowania oraz zgromadzenia stosownych środków. Kolejne godziny pracy i konieczność zaangażowania ekspertów to koszt rzędu 15 000 – 20 000 zł.
Tylko razem możemy obronić wolność słowaSpraw związanych z obroną wolności słowa prowadzimy jednak o wiele więcej. A każda z nich może stać się niebezpiecznym precedensem, pozwalającym na rozwój pełzającej cenzury i kontroli słowa.Pomagamy schorowanej emerytce i chłopakowi zmagającemu się z autyzmem oraz lekką niepełnosprawnością intelektualną, którym grozi dziś do 3 lat więzienia za komentarze na temat Jerzego Owsiaka. Niedawno sąd przystał na nasz wniosek i zdecydował o uchyleniu nałożonego na starszą panią dozoru policji. To jednak tylko początek walki.
Nadal walczymy w obronie Pana Adama – informatyka z Warszawy, który został zwolniony z globalnej korporacji IT za to, że sprzeciwił się przymuszaniu 350 pracowników firmy do udziału w warszawskiej Paradzie Równości.
Bronimy też autorów kampanii „Stop pedofilii”, którzy są dziś szykanowani i oskarżani przed sądami w całej Polsce za ujawnianie prawdy na temat prawdziwych postulatów ruchu LGBT.
Wierzę, że we wszystkich tych sprawach odniesiemy sukces, ale nasza siła jest wprost zależna od wsparcia naszych Darczyńców.To dzięki Pana finansowemu wsparciu możemy budować zespół najlepszych prawników, wyspecjalizowanych w obronie życia, rodziny i wolności.W samym obszarze wolności słowa i sumienia mamy na koncie poważne zwycięstwa.
W Niemczech skutecznie obroniliśmy ks. prof. Dariusza Oko, który był oskarżany o „szerzenie nienawiści” za opublikowany artykuł naukowy. Kilka tygodni temu odnieśliśmy ważne zwycięstwo przed Sądem Najwyższym, gdzie utrzymał się prawomocny wyrok uniewinniający działaczy pro-life od zarzutów za kampanię „Stop pedofili”. 
Niedawno media – w tym media zagraniczne – informowały też o naszym zwycięstwie w sprawie Pana Janusza Komendy – pracownika salonu meblowego IKEA, który został zwolniony za to, że nie chciał brać udziału w akcji promującej postulaty ruchu LGBT.
Gdyby nie prawnicy Ordo Iuris, osoby takie jak ks. prof. Guz nie mogłyby liczyć na żadne wsparcie. W efekcie wiele osób mogłoby… trafiać do więzienia za mówienie prawdy!

Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie bronić wolności słowa w Polsce.

Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
P.S. Doskonała wiadomość o zwycięstwie w procesie ks. prof. Guza dotarła do mnie w drodze z Aruszy w Tanzanii do Nairobi w Kenii, gdzie współorganizujemy – razem z organizacjami z Afryki, USA, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii – odbywający się właśnie II Panafrykański Kongres na rzecz Wartości Rodziny. 
Korzystamy z tej platformy, by spotkać się z afrykańskimi prawnikami i politykami, zachęcając ich do aktywnego uczestnictwa w pracach ONZ, WHO i innych międzynarodowych instytucji, gdzie wykuwa się prawo międzynarodowe. 
Do Kenii przyjechaliśmy z przygotowanym przez ekspertów Ordo Iuris poradnikiem dla organizacji pragnących uzyskać – tak jak Ordo Iuris – status konsultacyjny w międzynarodowych instytucjach.W drodze powrotnej z Afryki postaram się napisać Panu więcej na temat bardzo szczególnego projektu, który może wstrząsnąć pewnymi siebie gigantami, wspierającymi od lat aborcję, niszczenie rodzin i wulgarną edukację seksualną. Proszę oczekiwać wiadomości na ten temat w przyszłym tygodniu.
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815
www.ordoiuris.pl

Prof. Bartyzel oświadczył na kogo zagłosuje. „Mimo oszkalowania Machabeuszy i nazbyt para-teatralnych metod”

Prof. Bartyzel zdradził na kogo zagłosuje.

„Mimo oszkalowania Machabeuszy

i nazbyt para-teatralnych metod”

16.05.2025 https://nczas.info/2025/05/16/prof-bartyzel-zdradzil-na-kogo-zaglosuje-mimo-oszkalowania-machabeuszy-i-nazbyt-parateatralnych-metod/

Prof. Jacek Bartyzel
Prof. Jacek Bartyzel.

Profesor Jacek Bartyzel poinformował na Facebooku, że zagłosuje w I turze na Grzegorza Brauna. Odpowiedział też na pytanie, dlaczego nie odda wówczas głosu na Sławomira Mentzena z zaznaczeniem, że zagłosuje na niego w II turze, jeśli do tejże się dostanie.

===============

Lider polskich monarchistów prof. Jacek Bartyzel poinformował, że odda głos w I turze wyborów prezydenckich na Grzegorza Brauna.

„A teraz poważnie: mój głos w niedzielę ma, malgré tout – pomimo oszkalowania Machabeuszy i nazbyt parateatralnych metod uprawiania polityki – p. GRZEGORZ BRAUN” – napisał na Facebooku prof. Jacek Bartyzel.

Jeden z internautów zapytał, „czy Pan Profesor mógłby w skrócie opisać przewagę kandydatury GB nad SM?”.

„Tradycjonalista, monarchista, człowiek zakorzeniony w duchu dziejów Polski, bezkompromisowy obrońca suwerenności, człowiek walki. Mentzen to nuworysz i wydmuszka: ładne opakowanie, ale w środku pustka” – odpowiedział prof. Bartyzel.

„Oczywiście gdyby przeszedł do II tury to głosowałbym na niego, byle zatrzymać Trzaskowskiego czyli Tuska” – zaznaczył.

W innym wątku dyskusji zaznaczył, że „w drugiej turze zagłosuję na każdego, który będzie spoza układu reżimowego i nie pozwoli Tuskowi – a ściślej Berlinie i Brukseli – domknąć układ”.

Czy Izrael traci USA ?

Czy Izrael traci USA ? – Jochen Mitschka

https://apolut.net/verliert-israel-die-usa-von-jochen-mitschka

Ostatnio pisałem o tym, że zawarcie rozejmu z Jemenem oraz odrzucenie projektu ustawy mogły być ostrożnym początkiem dystansowania się od polityki ludobójstwa Netanjahu, a przede wszystkim jego najbardziej skrajnych ministrów. O tym więcej na początku tego tekstu.

Następnie relacjonuję o normalnym „niszczeniu, wypędzaniu, a w razie potrzeby zabijaniu” w polityce Izraela, dlaczego Izraelczycy chcą opuścić kraj, co Izrael robił w Libanie, Syrii i Jemenie oraz co należy wiedzieć o Niemczech w tym kontekście.

Czy Izrael traci USA?

Alon Mizrahi relacjonował 7 maja, że wierzył, iż rząd Trumpa był zaskoczony masowymi izraelskimi falami ataków na Jemen i jego cywilne obiekty. Najwyraźniej była to zapowiedź dla USA, że te nie zrobiły wystarczająco dużo, aby powstrzymać Jemen.

Jednak decyzja Trumpa dała Jemenowi niezbędną swobodę działania, aby bez przeszkód działać przeciwko Izraelowi, nie musząc jednocześnie walczyć z lotniskowcami. Co uwalnia „zasoby” Jemenu, aby ukarać Izrael za jego ataki powietrzne.

Jednocześnie Mizrahi przypomniał, że „absurdalne” prawo, które miało karać więzieniem krytykę Izraela i każdego w USA, kto ośmielił się bojkotować izraelskie interesy lub produkty, nie powiodło się. I jak to prawo, mimo potęgi lobby izraelskiego, poniosło żałosną klęskę. Jak wiemy, nawet dzięki głosom rządzących Republikanów.

„Wydaje się, że obóz ‚America First‘ w administracji Trumpa ma przewagę nad obozem ‚Israel First‘. To bardzo interesujące i może mieć poważne konsekwencje. Arogancja Izraela powoli zaczyna irytować Amerykę (pamiętajmy: wykorzystywali amerykański sprzęt i finansowanie, aby ośmieszyć amerykańskie wojsko w Jemenie). Jeśli ten trend utrzyma się jeszcze przez jakiś czas (a tak będzie „trwał”, pytanie tylko do kiedy), rozprzestrzeni się jak pożar w sztucznym izraelskim lesie. W odpowiedzi Izrael, nawiasem mówiąc, zrobi jedyną rzecz, jaką potrafi: więcej krwi i dalsze demonstracje siły. Netanjahu już grozi pozostałym dzieciom Gazy niezwykle ostrymi słowami.”

Autor zakładał, że AIPAC uruchomi wszystkie dostępne kanały w Waszyngtonie, aby zrozumieć, co się stało, i aby upewnić się, że kontrola nie zostanie utracona. A w „tajnych syjonistycznych kręgach” jego zdaniem poważnie dyskutowano o kilku niezwykle nieprzyzwoitych propozycjach. Uważał, że syjonistyczna kontrola nad zachodnią władzą polityczną nie może trwać wiecznie.

Kolejnym sygnałem mogło być to, gdy Trump ogłosił, że trzech izraelskich więźniów w Gazie zginęło w wyniku izraelskich ataków. A bliscy tych „zakładników” nie zostali poinformowani przez Netanjahu, lecz dowiedzieli się o tym z mediów, według słów Trumpa.

7 maja pojawiła się również wiadomość, że Trump planował podróż po Bliskim Wschodzie, zamierzając odwiedzić Arabię Saudyjską, ZEA i Katar, ale najwyraźniej nie Izrael.

„Ponadto ‚wysokiej rangi izraelscy urzędnicy‘ (mówiąc: Netanjahu) są cytowani w syjonistycznych mediach słowami: ‚Nie rozumiemy intencji Ameryki‘, co wskazuje na początek paniki. Bardzo odświeżające.”

9 maja sprawy posunęły się dalej. Turecka strona AA.com.tr rozprzestrzeniła wiadomość, że Trump zakończył relacje z Netanjahu z powodu „obaw przed manipulacją”. Początkowo ta informacja została rozpowszechniona w izraelskim radiu.

„Yanir Cozin, korespondent izraelskiego radia wojskowego, wyjaśnił w poście na swoim koncie X, że Trump podjął tę decyzję po tym, jak bliscy doradcy poinformowali izraelskiego ministra spraw strategicznych, Rona Dermera, że prezydent uważa, iż Netanjahu będzie nim manipulować. Izraelski urzędnik dodał, że ton Dermera w ostatnich rozmowach z wysokimi rangą republikańskimi politykami na temat działań Trumpa był postrzegany jako arogancki i mało pomocny. Urzędnik powiedział, że ludzie z otoczenia Trumpa powiedzieli mu, że Netanjahu go manipuluje. ‚Trump nienawidzi niczego bardziej niż bycia przedstawianym jako głupiec lub ktoś, kto jest manipulowany. Dlatego postanowił zerwać kontakt z Netanjahu‘, dodał urzędnik.”

Raport wskazywał również, że rząd izraelski nie przedstawił konkretnego planu, jak, ale także w jakim czasie można by znaleźć rozwiązanie z Jemenem i Iranem. Korespondent radia wojskowego podkreślił również, że rząd Netanjahu nie zdołał przedstawić konkretnej propozycji dotyczącej Strefy Gazy. Jak już wcześniej wyjaśniałem, wydawało się, że staje się to coraz bardziej konkretne, aby poświęcić Netanjahu jako kozła ofiarnego.

Fakt, że Trump nie odbierał już telefonów od Netanjahu i nie zamierzał odwiedzać Izraela podczas swojej podróży na Bliski Wschód, wzbudził obawy, a nawet strach w Izraelu.

„Niespodzianki, frustracja i niepokój w Izraelu: polityka uników Trumpa – i co za tym stoi”, donosiła izraelska strona Ynetnews.com. Twierdziła, że zatrzymanie przez Trumpa ataków na Jemen, o którym Izrael dowiedział się z mediów, poszło „za daleko”. Rozmowy z Iranem, umowy z Arabią Saudyjską, relacje z Turcją i zmiany polityczne w Strefie Gazy sugerowały, że prezydent USA rzeczywiście stawia interesy USA ponad interesami Izraela; dlatego Tel Awiw musi upewnić się, że interesy izraelskie są zgodne z interesami USA. I oczywiście gazeta miała nadzieję, że rozmowy z Iranem zakończą się niepowodzeniem, aby militarne „rozwiązanie” znów mogło wrócić na stół.

USA zawarły umowę z Jemenem bez konsultacji z Izraelem. A teraz, jak obawiano się w Izraelu, rozmawiali z Iranem tylko o wzbogacaniu uranu, a nie o rakietach balistycznych, ani o wsparciu dla krajów takich jak Jemen i Liban, które były na talerzu Tel Awiwu. W zdumiewającym oświadczeniu dla prasy Trump wyraził również swoje uznanie i szacunek dla odwagi i męstwa Jemenu, oraz że wierzy w obietnicę, że nie zaatakuje amerykańskich statków.

**Jerusalem Post** doniosła również 9 maja, że amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth odwołał już zaplanowaną wizytę w Izraelu. Jego podróż do Arabii Saudyjskiej, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich pozostała jednak niezmieniona, jak planowano. Niektóre źródła twierdziły, że Hegseth w ogóle nie zamierzał podróżować do Izraela.

Całą sytuację należy postrzegać w kontekście, że USA wywierały dużą presję na Izrael, aby zawarł „umowę” z Hamasem. Podczas gdy Netanjahu nie miał zamiaru tego zrealizować, ponieważ chciał anektować Gazę i wypędzić jej mieszkańców

Trump, zawsze skory do zaskakiwania, w końcu rozpuścił plotkę, że USA chcą uznać Palestynę za państwo.

I oczywiście zrobiło to wrażenie na arabskich przywódcach. Słyszano, że Egipt postanowił nie wysyłać nowego ambasadora do Tel Awiwu i unikał akredytacji nowego izraelskiego ambasadora w Kairze, Uri Rothmana. Egipt oświadczył, że podjął tę decyzję z powodu zachowania Izraela w Gazie. Było to niewypowiedziane, drastyczne pogorszenie stosunków dyplomatycznych, po tym jak Egipt już w 2024 roku przyłączył się do skargi RPA przeciwko Izraelowi przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Egipt prawdopodobnie nie odważyłby się narazić na zarzut naruszenia traktatu pokojowego z Izraelem, gdyby nie miał poczucia, że Trump to toleruje.

Ostatecznie 13 maja New York Times napisał: „izraelscy oficerowie przyznają w tajemnicy, że Gaza stoi na krawędzi głodu. Rząd izraelski publicznie odrzucił ostrzeżenia o ekstremalnym niedoborze żywności po zablokowaniu dostaw pomocy. Jednak wewnętrzna analiza doszła do wniosku, że kryzys grozi, jeśli zaopatrzenie w żywność nie zostanie przywrócone.

Należy wiedzieć, że relacje NYT nigdy nie były całkowicie neutralne. Gazeta w przeszłości musiała znosić uzasadnione oskarżenia o faworyzowanie określonych narracji, czy to na korzyść amerykańskiej polityki zagranicznej, czy zgodnie z „liberalnymi” wartościami. Dlatego mało prawdopodobne było, że artykuł został bezpośrednio uzgodniony z raczej mniej „liberalnie” nastawionym Białym Domem. Niemniej jednak stanowił on pewien trend. Już wcześniej gazeta krytycznie relacjonowała izraelskie ataki powietrzne na Gazę. To mogło mieć konsekwencje, tak sądzono w połowie maja. To znaczy, jeśli NYT mogła krytycznie relacjonować, to innym mediom również było „dozwolone”. A szczególnie, ponieważ szeptano, że Trump dystansował się od Netanjahu.

Czy USA uznają Palestynę ?

„Prezydent USA Donald Trump uzna Palestynę, tak twierdzi źródło z Zatoki w rozmowie z Media Line” – relacjonował wiarygodne źródło informacji The Cradle. W tweecie stwierdzono, że anonimowe źródło z państw Zatoki wyjaśniło, że „cudowna wiadomość”, którą ogłosił prezydent Trump, dotyczyła ogłoszenia, że USA uznają państwo palestyńskie. Ponadto miał być stworzone palestyński państwo bez udziału Hamasu.

„Źródło dodało: ‚Jeśli amerykańskie uznanie państwa palestyńskiego nastąpi, będzie to najważniejsze oświadczenie, które zmieni równowagę sił na Bliskim Wschodzie i sprawi, że kolejne kraje przystąpią do porozumień abrahamowych.‘ Zauważyło również, że umowy gospodarcze będą częścią procesu, wiele z nich zostało już publicznie ogłoszonych, a państwa Zatoki mogą otrzymać zwolnienia celne.”

Było już wiele „cudownych wiadomości” i nikt w Palestynie nie miał nadziei, że ich kraj zostanie naprawdę uznany jako państwo zgodnie z deklaracją podziału ONZ z 1948 roku. Raczej podejrzewano, że to ruch Trumpa, aby dać Arabom czas na wypracowanie korzyści dla Izraela, aby Izrael mógł dalej tworzyć fakty na miejscu. Bez negatywnego wpływu na „prezydenta pokoju”.

Andrew Korybko uważał, że alienacja, którą można było dostrzec między Trumpem a Netanjahu, 11 maja mogła być „nieprzezwyciężona”. Co jego zdaniem stanowiłoby scenariusz koszmaru z perspektywy interesów izraelskich.

Autor powtarza następnie, jakie powody przemawiały za dystansowaniem się Trumpa od Netanjahu. I dochodzi do wniosku:

Spór mógłby, w zależności od kolejnych kroków Trumpa, być nawet nieprzezwyciężony. Z izraelskiego punktu widzenia było już wystarczająco źle, że USA zawarły własną umowę z Hutiami tuż po ogłoszeniu blokady powietrznej przeciwko Izraelowi, ale oddzielenie saudyjskiego uznania Izraela od ich cywilnych rozmów atomowych, nie mówiąc już o uznaniu Palestyny, mogłoby przekroczyć Rubikon. W tym scenariuszu Izrael i USA pozostałyby skłócone przez resztę kadencji Trumpa, a być może nawet dłużej, jeśli Vance przejmie jego stanowisko.

Konsekwencje takiego rozwoju sytuacji miałyby daleko idące skutki w całym regionie. Bez ciągłego wsparcia swojego najstarszego i najbardziej niezawodnego sojusznika, który mimo globalnej zmiany systemu na multipolarny wciąż pozostaje najsilniejszym i najbardziej wpływowym krajem na świecie, Izrael zostałby pozostawiony sam na zagrożenia ze strony Iranu i Turcji. Dodatkowo, nie można wykluczyć, że USA mogłyby w jakimś pretekście zmniejszyć lub nawet wstrzymać swoją pomoc wojskową dla Izraela, osłabiając tym samym jego siły zbrojne. „

Korybko obawiał się, że ta kombinacja czynników mogłaby skłonić Izrael do desperackiego działania przeciwko swoim regionalnym przeciwnikom, zanim straci swoje militarno-strategiczne przewagi – co mogłoby wywołać wielką wojnę – lub że będzie zmuszony do serii kompromisów, które przyspieszyłyby utratę tychże przewag. Z perspektywy interesów izraelskich należało tego za wszelką cenę unikać. Niemniej jednak, jak zauważył analityk mieszkający w Moskwie, jak pokazało niespodziewane pojednanie Trumpa z Zełenskim, wciąż istnieje szansa, że ich napięcia zostaną przezwyciężone. Ale niestety, Netanjahu najwyraźniej nie miał mineraliów.

Mimo że międzynarodowe media zaczęły otwarcie relacjonować o zbrodniach Izraela w Gazie, Meta „jeszcze nie otrzymała notatki”, ponieważ 12 maja ogłoszono, że konto na Instagramie palestyńskiego fotografa Wissama Nassara zostało dezaktywowane, ponieważ relacjonował on o ludobójstwie w Gazie.

Jednak w tamtym momencie nie mogłem naprawdę uwierzyć, że USA uznają Palestynę jako państwo. Ponieważ wtedy nie tylko droga do pełnego członkostwa w ONZ zostałaby utorowana, ale także jedno z być może najważniejszych argumentów przeciwko nakazom aresztowania Międzynarodowego Trybunału Karnego, czyli brak jurysdykcji sądu, stałoby się słabsze.

Jednak 13 maja znany i aktywny profesor Jeffrey Sachs w rozmowie z sędzią Napolitano wyraził bardzo optymistyczne zdanie, że Trump rzeczywiście mógłby podjąć ten krok i uznać Palestynę.

Krótko przed tym Trump mówił o akceptacji różnorodności, kultury i o fałszywym, misyjnym liberalizmie, co skłoniło obserwatorów do przekonania, że zrozumiał, iż kolonializm dobiegł końca, jednak przemówienie 14 maja w Arabii Saudyjskiej nie brzmiało, jakby Trump naprawdę chciał zdystansować się od zbrodni wojennych Izraela:

Jeśli chodzi o Gazę, moja administracja dzieli nadzieję wielu ludzi w tym regionie na przyszłość w bezpieczeństwie i godności dla narodu palestyńskiego. Ale to nie może się zdarzyć, dopóki przywództwo Strefy Gazy cieszy się z gwałcenia, mordowania i torturowania niewinnych ludzi. To jest niemożliwe.”

Tutaj kończy się format podcastu. W załączniku zainteresowany czytelnik znajdzie jeszcze informacje o tym, jak niszczone są wioski, co robi oprogramowanie „Gdzie jest tata”, jak duże są straty izraelskiej armii okupacyjnej oraz ile Izraelczyków chce opuścić swój kraj. Następnie znajduje się opis tego, co dzieje się w Libanie, Syrii, Jemenie, a w końcu w Niemczech w związku z Palestyną.

Źródła i załącznik

Autor tweetuje o aktualnych tematach na stronie https://x.com/jochen_mitschka

Zniszczona wioska, tortury dla zabawy

Dlaczego znów opisałem, jak zniszczono palestyńską wioskę i wypędzono jej mieszkańców? Ponieważ było to trudne, ale konieczne, aby wyciągnąć wnioski.

W raporcie BaselaAdra z 6 maja opisano, jak Palestyńczycy obudzili się w południe, słysząc hałas buldożerów, które całkowicie zniszczyły ich wioskę.[26] Jak zwykle, pewien obszar ogłoszono zamkniętą strefą wojskową, aby wysiedlić stamtąd Palestyńczyków i zrównać ich wioskę z ziemią. Wykonywano go setki razy i zawsze wspierały go mocarstwa kolonialne. W roku 2025 Izrael nadal niszczył źródła utrzymania, domy, historię i kulturę Palestyńczyków, twierdząc, że Palestyńczycy nie są w stanie rządzić państwem.

12 maja The Cradle zacytowało izraelską gazetę Maariv, w której Netanjahu otwarcie przyznał, że w Niemczech od lat panuje teoria spiskowa.

Niszczymy coraz więcej domów, a oni nie mają dokąd wrócić… Jedynym logicznym następstwem byłaby chęć emigracji mieszkańców Gazy za granicę. Naszym głównym problemem jest znalezienie krajów chętnych do ich przyjęcia” – powiedział izraelskiej Komisji Spraw Zagranicznych i Obrony. Netanjahu, odnosząc się po raz pierwszy do planu dystrybucji pomocy humanitarnej w Strefie Gazy, powiedział w komisji, że otrzymanie pomocy będzie uzależnione od tego, czy mieszkańcy Gazy, którzy ją otrzymali, nie wrócą do miejsc, z których przybyli, do punktów dystrybucji. Podano powód, że w miejscach pochodzenia byli wymieszani z członkami Hamasu”.[27]

Było to zgodne z raportem Mondoweissa, w którym napisano, że Izrael tworzy próżnię władzy w Strefie Gazy, wspierając uzbrojonych rabusiów – i zabijając każdego, kto próbował ich powstrzymać. Coraz więcej doniesień sugerowało, że Izrael namawia uzbrojone gangi do rabowania zapasów żywności w Strefie Gazy i wywoływania chaosu – oraz zabijania tych, którzy próbowali temu zapobiec. Oczywiście winę zrzucono na „Hamas”. Ale ta strategia nie była nowa: Izrael od samego początku prowadził wojnę przeciwko ludności cywilnej w Strefie Gazy.[28]

9 maja Mondoweiss odpowiedział:

Zniszczenie Gazy zawsze było planem Izraela, ale teraz stało się to oficjalne”.

Izrael od 18 miesięcy realizuje plan całkowitego zniszczenia Gazy. Teraz, gdy plan najwyraźniej zadziałał, rząd Netanjahu otwarcie mówił o czystkach etnicznych. A mimo to Izrael cieszył się bezkarnością na arenie międzynarodowej.[29]

Od czasu oświadczenia Trumpa z lutego[30], z którego później się wycofał[31], Izrael został ośmielony do realizacji swojego planu z pełną prędkością. Wznowienie wojny i zerwanie zawieszenia broni[32] są częściowo spowodowane tą nową determinacją do narzucenia Izraelowi „ostatecznego rozwiązania” kwestii Gazy. To, że Izrael jest w stanie to zrobić, wynika z tego, że społeczność międzynarodowa ledwo kiwnęła palcem, aby to powstrzymać.

Jednakże oświadczenie Trumpa z lutego nie było początkiem izraelskiej strategii okupacji Strefy Gazy i wysiedlenia tamtejszej ludności. Na długo zanim Trump zmusił Izrael do zawarcia zawieszenia broni z Hamasem, armia całą swoją siłą poparła plan militarny zaproponowany przez grupę izraelskich generałów, oparty na wcześniejszej wizji emerytowanego generała izraelskiego Giory Eilanda. Tak zwany „Plan Generałów”[33] miał na celu całkowite wyludnienie północnej części Gazy poprzez oblężenie i głód. Wdrożenie planu wiązało się z całkowitą izolacją 400 000 Palestyńczyków zamieszkujących region, pozostawiając ich bez pożywienia, wody i lekarstw; Następnie nastąpiła niekończąca się fala zniszczeń i burzenia budynków mieszkalnych i domów, bombardowania na szeroką skalę oraz bezpośrednia, przymusowa ewakuacja szkół na północy, które przekształcono w schroniska awaryjne i szpitale.”[34]

Następnie artykuł wyjaśnia, w jaki sposób pierwszy „Plan generałów” zakończył się porażką, ponieważ podczas zawieszenia broni 100 000 osób powróciło do ruin swoich domów na północy, a następnie opisuje nowy plan. O czym już wiemy, mianowicie, że mieszkańcy zostali zgrupowani w obozie, z którego mieli „dobrowolnie opuścić”, podczas gdy osoby pozostające poza obozem nie otrzymywały żadnej pomocy humanitarnej i były traktowane jako „kombatanci”, czyli łatwy łup dla izraelskich dronów i bombowców.

„Izraelski kanał telewizyjny Channel 12 poinformował, że Korytarz Morag miał ułatwić „dobrowolną migrację” Palestyńczyków. Minister obrony Izraela Israel Katz ogłosił w przemówieniu telewizyjnym

Kilka tygodni później Katz powtórzył ten plan[35], stwierdzając, że strategia Izraela w Strefie Gazy polegała na niszczeniu infrastruktury, blokowaniu pomocy humanitarnej i „zachęcaniu do dobrowolnych transferów”.[36]

Aby mieć pewność, że czystki etniczne poza Strefą Gazy będą mogły postępować, Yossi Dagan, szef Rady Osadników na Zachodnim Brzegu, przekazał dziesiątki karabinów snajperskich DMR, które mogą zabijać Palestyńczyków nawet z odległości kilkuset metrów. Wcześniej zasięg standardowych karabinów szturmowych osadników był ograniczony do 100–200 metrów.[37] Radykalne milicje osadnicze były teraz oficjalnie finansowane i wspierane przez rząd Izraela.

Gdzie jest tata?”

Caitlin Johnstone była jedną z niewielu całkowicie niezależnych autorek, której profil na X.com obserwowało ponad 420 tys. osób. Była głosem bezkompromisowym, ostrym, potępiającym kłamstwa imperium USA i ludobójstwo Izraela w Strefie Gazy, walcząc jednocześnie o wolność słowa i prawdę. Podsumowując stan sytuacji w Palestynie, 7 maja opublikowała poruszający tekst, który teraz ukazał się w tłumaczeniu na język niemiecki.

„Izraelscy snajperzy regularnie atakują dzieci w całej Strefie Gazy.

Izrael stworzył sztuczną inteligencję, która atakuje podejrzanych bojowników Hamasu, gdy wracają do domu, do swoich rodzin, i szyderczo pyta: „Gdzie jest tata?”. nazywani tak, ponieważ zabijają dzieci bojowników.

Izrael atakował placówki służby zdrowia i karetki pogotowia w Strefie Gazy setki razy. Udokumentowano, jak włamywali się do atakowanych szpitali i systematycznie niszczyli poszczególne urządzenia medyczne, aby uczynić je bezużytecznymi.

Żołnierze Sił Obronnych Izraela nieustannie publikują na swoich kontach w mediach społecznościowych zdjęcia i filmy, na których naśmiewają się z ubrań zmarłych i przesiedlonych palestyńskich kobiet oraz bawią się zabawkami zmarłych i przesiedlonych palestyńskich dzieci.

Siły Obronne Izraela przyznały się do prowadzenia popularnego kanału w serwisie Telegram o nazwie „72 Virgins”, na którym zamieszczano niezwykle krwawe i sadystyczne filmy przedstawiające masakrę ludzi w Strefie Gazy dokonywaną przez siły izraelskie.

Po zniszczeniu budynków, w których przebywali cywile, siły izraelskie używają dronów snajperskich, aby zabić ocalałych, w tym dzieci.

Atakując Gazę, Izrael zamordował bezprecedensową w historii liczbę dziennikarzy i celowo zaatakował pracowników organizacji humanitarnych.

Izraelscy żołnierze gwałcą i torturują palestyńskich więźniów, w tym lekarzy, aż do śmierci. W rzadkich przypadkach, gdy ktoś zostaje aresztowany za tego typu nadużycia, wybuchają zamieszki — nie na znak protestu przeciwko nadużyciom, ale przeciwko aresztowaniu sprawców.

A teraz Izrael otwarcie deklaruje zamiar przeprowadzenia czystek etnicznych w całym Pasie Gazy z Palestyńczyków. Minister finansów Bezalel Smotrich powiedział, że plan zakładał „skoncentrowanie” ludności Gazy na południowym krańcu enklawy i zmuszenie jej do opuszczenia jej, podczas gdy reszta Gazy miałaby zostać „całkowicie zniszczona”.

Ludność Gazy będzie się koncentrować na południe od korytarza Morag. Reszta Strefy Gazy będzie pusta – powiedział Smotrich, dodając: – Będą zupełnie zdesperowani, zdając sobie sprawę, że nie ma już żadnej nadziei i że w Gazie nie ma już czego szukać. Będą szukać przesiedlenia, aby zacząć nowe życie gdzie indziej.

Z sondażu opublikowanego na początku tego roku wynika, że ​​tylko trzy procent izraelskich Żydów sprzeciwia się planowanej czystcze etnicznej w Strefie Gazy z powodów moralnych. Dokładnie: trzy procent. Trzy na sto osób.

Niedawno wdałem się w dyskusję z liberalnym zwolennikiem Izraela, którego argumentacja w zasadzie sprowadzała się do: „Och, więc mówisz, że Izrael celowo robi straszne rzeczy cywilom tylko dlatego, że są źli?”

I tak, mam na myśli. To trochę uproszczenie, ale tak. Izrael jest zły. To kraj głęboko zły, pełen głęboko złych ludzi. Powtórzę: trzy procent.

Mój rozmówca próbował odrzucić tezę, że Izraelczycy to okropni ludzie, jakoby miało to być uzasadnione wytłumaczenie ich działań w Strefie Gazy. Działania Izraela można było wytłumaczyć jedynie jako racjonalną reakcję na niefortunne prowokacje Palestyńczyków (których naturalnie uważał za krwiożerczych dzikusów). Jednak dowody pokazują, że Izrael jest rzeczywiście tak zły, jak się wydaje.

Jak już omówiliśmy, nie wynika to z tego, że judaizm lub żydowskość są z natury złe, co mogłoby powodować, że państwo kierowane przez Żydów zachowuje się w taki sposób. Raczej dlatego, że współczesny Izrael od początku opierał się na idei społeczeństwa warstwowego, w którym jedna grupa etniczna dominuje nad innymi, gdzie niesprawiedliwości i nierówność są nieodłączną częścią systemu. Izraelczycy są od urodzenia indoktrynowani, aby akceptować ten niesprawiedliwy system apartheidu jako coś normalnego, co nieuchronnie oznacza, że ​​muszą zaakceptować odczłowieczenie i nadużycia wobec pozbawionej praw grupy.

Gdy społeczeństwo jest systematycznie indoktrynowane, by akceptować apartheid i nadużycia jako coś normalnego i dobrego, nieuchronnie powstaje społeczeństwo pełne socjopatów. Ci ludzie będą głosować, służyć w wojsku, pracować w mediach i w rządzie. Nie jest to spowodowane ich przynależnością etniczną czy religią – jest to spowodowane przewrotnością państwa apartheidu, w którym żyją.

Wielu ludzi Zachodu jest skłonnych dać Izraelowi szansę, ponieważ od początku zakładają, że sytuacja nie jest tak prosta, jak się wydaje, a nadużycia nie mogą być tak jednostronne, jak się wydaje. Zakładają to, ponieważ zachodnie media i politycy nieustannie tworzą narracje mające na celu przedstawienie Izraela jako niewinnego kraju, a Palestyńczyków jako winnych kraju. Ale w rzeczywistości dzieje się dokładnie to: Izraelczycy mordują i głodzą ludność cywilną, aby ukraść jej ziemię.

To naprawdę takie proste. Izrael jest naprawdę taki zły. I dotyczy to również wszystkich, którzy to popierają.”[38]

To nie „Żydzi”, to ultranacjonalistyczni Izraelczycy oraz żydowscy i nieżydowscy syjoniści, ich zwolennicy w zachodnich państwach kolonialnych, byli odpowiedzialni za ludobójstwo i miejmy nadzieję, że pewnego dnia zostaną za nie pociągnięci do odpowiedzialności.

„Zabić państwo palestyńskie”

Jeśli w maju 2025 r. ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, czy w Strefie Gazy doszło do ludobójstwa na Palestyńczykach, to oświadczenie izraelskiego ministra Smotricza z pewnością okazało się pouczające. Dziennik „Haaretz” doniósł, że Smotrich powiedział: „To zniszczy państwo palestyńskie”[39]. Miało to na myśli plany rozwoju osiedli, które dzieliły Zachodni Brzeg na dwie części.

„«Tak sprowadza się milion mieszkańców na Zachodni Brzeg»: skrajnie prawicowy minister Smotrich powiedział, że rząd już nad tym pracuje i jeśli Bóg pozwoli, w tej kadencji [Izrael] będzie miał suwerenność [na Zachodnim Brzegu]”.[40]

Dokładnie o to chodzi od 1948 roku, od Nakby, od wojny agresywnej z 1967 roku i zniszczenia Gazy. O unicestwieniu państwa palestyńskiego, jego kultury, historii i narodu.

Było to zgodne z artykułem Rafiego Waldena, który ukazał się w izraelskiej gazecie Haaretz 6 maja i nosił tytuł: „Kiedyś szokowało mnie określenie żydowsko-nazistowskie”[41]. Autor rozpoczął od wyjaśnienia, że ​​historia narodu żydowskiego pełna jest okrucieństw, których doświadczył. Obejmowały one wyprawy krzyżowe, inkwizycję, pogromy i zamieszki w krajach europejskich i arabskich, a kulminacją był Holokaust. Jak czytamy w raporcie, oprócz morderstw, cierpienia i zniszczeń materialnych, Żydzi mieli straszne poczucie, że zostali pozostawieni samym sobie i rzuceni na rozgniewanych ludzi, bez nikogo, kto by ich ochronił.

Ale od tego czasu powstało „państwo żydowskie”, co oznaczało, że tym razem władza znalazła się w ich rękach. „Ale teraz wielokrotnie dopuściliśmy się pogromów, a ostatnio nasiliły się one na Zachodnim Brzegu.[42]”

Walden kontynuował:

Chciałbym skupić się na jednym wybitnym aspekcie, którym szczególnie chwalą się uczestnicy zamieszek: uważają się za autentycznych przedstawicieli judaizmu. Swoje działania postrzegają jako wypełnienie boskiego przykazania odkupienia Ziemi Izraela. Zarówno ich wypowiedzi, jak i ich ubiór — duże jarmułki i cicit (ceremonialne frędzle na ich szatach) powiewające na wietrze, gdy buntują się przeciwko bezbronnym ludziom — świadczą o tej postawie. Nazywają swoich wybitnych członków „Młodzieżą Gór”, ale bardziej trafnym określeniem byłoby „Młodzież Terroru”.

Wielu z tych młodych ludzi zostało wykluczonych z systemu edukacji. Brakuje im niezbędnych kwalifikacji intelektualnych, aby podjąć naukę w jesziwie. Znajdują ujście dla swojej frustracji i agresywnych impulsów, okrutnie znęcając się nad bezbronnymi ofiarami[43]. W swojej bezczelnej zuchwałości uczestnicy zamieszek tłumaczą swoje działania tym, że są wynikiem wiary żydowskiej. Judaizm jednak prezentuje zupełnie inne, wręcz sprzeczne stanowisko. Świętość życia jest niewątpliwie centralną zasadą judaizmu, którą pogardzają ci, którzy krzywdzą niewinnych ludzi.”[44]

Następnie przedstawiono dłuższy opis potępionych aktów przemocy, przytaczając cytaty z żydowskich ksiąg religijnych. Podobne uzasadnienie znaleziono nawet w przypadku niszczenia roślin należących do wroga. Jednak zamieszki zniszczyły drzewa oliwne, które od stuleci przekazywane były z pokolenia na pokolenie, lub stare drzewa owocowe, drzewa i pola zbóż.

„Judaizm zabrania również radowania się z nieszczęścia wroga. Kiedy służebni aniołowie radowali się po rozstąpieniu się Morza Czerwonego, Bóg napomniał ich słowami: „Dzieła moich rąk zatonęły w morzu, a wy śpiewacie”. (Sanhedryn 31:72). Księga Przysłów (24:17) głosi: „Nie ciesz się, gdy twój wróg upadnie, i niech twoje serce nie raduje się, gdy się potknie”.

Oczywiście, wiara żydowska zabrania zabijania kobiet i dzieci, ponieważ nigdy nie biorą one udziału w wojnie – wyjaśnił autor.[45] Jest oburzony zachowaniem tych syjonistycznych ekstremistów i żołnierzy, którzy z dumą obnoszą się ze swoimi zbrodniami w Internecie.

„Dążenie do pokoju jest również podstawową zasadą judaizmu. Księga Przysłów 3:17 mówi: „Jej drogi są drogami przyjemnymi, a wszystkie jej ścieżki prowadzą do pokoju”. W Pirkej Awot 1:12 napisano: „Uczniowie Aarona miłują pokój i dążą do pokoju”. Widzę, jak antysemici na całym świecie zacierają ręce z zadowolenia. Widzicie, Żydzi, którzy oskarżyli nas o prześladowania i okrutne czyny, zachowują się tak samo, gdy są u władzy.

Na zakończenie swojego wystąpienia nawiązał do tytułu artykułu. Oświadczył, że przyznano mu nagrodę im. Yeshayahu Leibowitza za działalność humanitarną. Jednak kilka lat po wojnie sześciodniowej Leibowitz ukuł przerażające określenie „naziści żydowscy”[46], aby opisać ideologicznych ojców Hilltop Youth i ich działania. Podobnie jak wielu innych, był wtedy w szoku. „Dziś jednak, z wielkim bólem i w obliczu masowego zabijania niewinnych ludzi w Strefie Gazy, zdaję sobie sprawę, że zbliżamy się do czynów niewybaczalnych”.[47]

W nagraniu wideo z głosem członka Knesetu Ofera Cassifa poruszono tę samą kwestię, wskazując, że chociaż Izrael nie posiada komór gazowych ani obozów zagłady, w ostatnich dziesięcioleciach wykształcił „mentalność nazistowską”.[48] Każdy, kto chciałby policzyć do 102 w czasie pokoju, wiedziałby, ilu cywilów zginęło 7 maja w ciągu ostatnich 24 godzin.[49]

8 maja w Internecie pojawiło się nagranie, na którym uczniowie i nauczyciele dyskutują, jak zabić jak najwięcej Arabów. Indoktrynacja ta rozpoczęła się w wieku sześciu lat.[50] Tymczasem Palestyńczycy, od dzieciństwa, poprzez zabójstwa swoich rodzin, uwięzienie i torturowanie przyjaciół, bombardowania i wypędzenia, postrzegają Izraelczyków jako wrogów i naturalnie rozwija się w nich nienawiść. Natomiast autorzy próbujący wyjaśnić zjawisko prania mózgu w szkołach syjonistycznych w krajach zachodnich zostali zablokowani, ich artykuły usunięto, a oni sami, oczywiście, zostali oczernieni jako antysemici.[51] Na Zachodzie jedyną motywacją działań Izraelczyków była „nienawiść do Żydów”, podczas gdy Izrael był „demokracją”.

6 maja izraelski dziennik Haaretz opublikował artykuł redakcyjny mający na celu poruszenie narodu izraelskiego. Nagłówek „Izrael zapłaci wysoką cenę, jeśli będzie kontynuował kampanię zabijania w Strefie Gazy”[52] wskazywał, przed czym ostrzegała gazeta.

„Decyzja Gabinetu Bezpieczeństwa z tego tygodnia o eskalacji walk w Strefie Gazy ma jasne znaczenie: jest to świadoma decyzja o porzuceniu zakładników, pogłębieniu katastrofy humanitarnej, jaką Izrael sprowadził na ponad dwa miliony bezbronnych cywilów – w fałszywej nadziei, że można ich „przesiedlić” – to znaczy przeprowadzić przestępczy transfer ludności – i sprawić, że konflikt izraelsko-palestyński zniknie ze sceny. Rząd premiera Benjamina Netanjahu stracił kontrolę i pogrąża cały kraj w ruinie.”[53]

Rozwój wydarzeń, który Dan Steinbock przewidział w swojej książce „Upadek Izraela”[54], wydaje się stawać oczywisty. Ale apele redaktorów gazety, by w końcu powstrzymać zabójstwa, pozostały bez echa, podobnie jak tysiące innych przed nimi.

Ale być może mordercza seria Netanjahu zakończy się niepowodzeniem z innego powodu. Tymczasem jeden na ośmiu żołnierzy wysłanych do Gazy nie był już zdolny do służby z przyczyn psychologicznych. Oznacza to, że ponad 12% żołnierzy nie nadawało się do walki[55]. Niezdolni do walki nie poprzez wpływy zewnętrzne, ale poprzez własny sposób prowadzenia wojny.

Słusznie, 8 maja Quds News Network, bliska Palestyńczykom, opublikowała artykuł cytujący byłego ministra obrony Izraela i dowódcę sił zbrojnych Mosze Ja’alona, ​​który stwierdził, że Izrael zmienia żołnierzy w „zbrodniarzy wojennych”, ponieważ plany rozszerzenia wojny w Strefie Gazy są „czystkami etnicznymi” i „zbrodnią wojenną”. W wywiadzie dla izraelskiej agencji informacyjnej Ynet News w czwartek Ja’alon Zamir powiedział, że Izrael „zmusza swoich żołnierzy, by stawali się zbrodniarzami wojennymi”.

Tak

Ilon wyraźnie stwierdził, że nigdy nie chodziło o więźniów Hamasu. Wręcz przeciwnie – wyjaśnił – zginie więcej z pozostałych 24 więźniów, których liczba w wyniku izraelskich bomb została już zredukowana do 21.

Więc każdy, kto twierdzi, że presja militarna ich uratuje, jest w błędzie. Obecnie mamy „do 24 żywych więźniów”, teraz jest ich 21, a może być znacznie gorzej. Wszyscy muszą zostać natychmiast uwolnieni, nawet jeśli chcemy interweniować w Gazie”. Dodał: „Podbój Strefy Gazy i relokacja całej ludności do granicy z Egiptem. Co to znaczy? Nazywajcie to czystkami etnicznymi, nazywajcie transferami, nazywajcie wydaleniem — to zbrodnia wojenna. Wysyłają żołnierzy, by popełniali zbrodnie wojenne, a potem twierdzą, że izraelskie siły zbrojne pozostaną tam na zawsze. (…) Smotrich i Ben Gvir nie chcą zastąpić Hamasu; chcą izraelskich rządów wojskowych i izraelskiej administracji cywilnej. Powinni to jasno powiedzieć: podbiją Gazę i zaludnią ją Żydami po oczyszczeniu jej poprzez czystki etniczne. Powinni to powiedzieć”.

Jaalon dodał: „Jeśli rządowi przedstawiono zadanie oczyszczenia całej populacji Gazy aż do granicy, jak twierdzą Smotrich i Ben Gvir, to jesteście współwinni zbrodni wojennej”. Według Ya’alona „chodzi o opóźnienie wojny i jej kontynuowanie, ponieważ koniec wojny oznacza koniec kadencji”. „Taki jest sposób myślenia i tak dzieje się nawet w USA”. [56]

Były minister obrony oświadczył, że zbrodnie wojenne są ewidentnie popełniane i że Izrael będzie pierwszym „demokratycznym” państwem, które zostanie za nie oskarżone przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym.

Tymczasem w Internecie pojawiło się nagranie pokazujące gwałt na palestyńskim więźniu, który następnie musiał zostać leczony w szpitalu[57], ale przeżył.[58] Ponieważ nie był to pierwszy dowód w postaci nagrania wideo, a oświadczenia donoszą o tym od lat, prawdopodobne jest, że nie tylko działania w Strefie Gazy doprowadzą do procesów za zbrodnie wojenne. Jednakże w tamtym czasie wciąż nie było jasne, który sąd będzie przeprowadzał te procesy. A mordowanie Palestyńczyków, widoczne na filmach zamieszczonych w Internecie, trwało nadal.[59] Nawet jeśli mężczyzna zamordowany na nagraniu był bojownikiem ruchu oporu, to najwyraźniej nie miał przy sobie żadnej broni i miał podniesione ręce, przez co nie stanowił żadnego zagrożenia dla zamaskowanych żołnierzy Sił Obronnych Izraela.

Przebieranie żołnierzy za miejscowych cywilów jest również uważane za „podstępne oszustwo” i zbrodnię wojenną na mocy artykułu 8 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego. Ale oczywiście taki odosobniony przypadek ludobójstwa transmitowany na żywo w telewizji nie miał już żadnego znaczenia.

A co jeśli atak się nie powiedzie, a reporter przeżyje i będzie mógł stanąć na nogi w szpitalu? Następnie zadanie zostało wykonane przy użyciu drona kamikaze. Wszystko to nie miało żadnych konsekwencji dla najbardziej moralnej armii świata, jak ją często nazywają na Zachodzie.

Straty armii okupacyjnej

W ciągu ostatnich trzech dni doszło do trzech zasadzek, w których zginęli lub zostali ranni izraelscy żołnierze, a przede wszystkim wysoko postawieni oficerowie. Bojownicy Hamasu zaatakowali, a następnie wycofali się niezauważeni. Im bardziej armia izraelska musiała się narażać poprzez nową politykę całkowitego przejęcia Strefy Gazy, tym większe były straty[60].

Było oczywiste, że szanse przeżycia izraelskich zakładników stawały się coraz mniejsze z powodu odwetowych bombardowań. Jak wyjaśniła Al Jazeera 8 stycznia, bojownicy ruchu oporu w dużej mierze używali amunicji i broni pozostawionej przez armię okupacyjną lub niewybuchów i broni. Nadawca podał, że siły powietrzne zakładały, że było 3000 niewybuchów, głównie bomb. Oznaczało to, że Hamas dysponował bogactwem, które nie było w pełni wykorzystane. Hamas użył bomby o masie jednej tony, która została zrzucona na palestyńskie namioty, ale nie eksplodowała, przeciwko dużej grupie żołnierzy Sił Obronnych Izraela. Była to bomba MK84 wymierzona w nadawcę. Emerytowany generał wyjaśnił, że bombardowania dostarczyły Hamasowi materiałów wybuchowych w niespotykanej dotąd ilości.

Spowodowało to, że demonstracje przeciwko rządowi w Izraelu stały się jeszcze bardziej liczne.[61] Zasadniczym celem nie było traktowanie mieszkańców Gazy w sposób bardziej humanitarny, ale raczej uratowanie zakładników poprzez negocjacje i zawieszenie broni bez konieczności całkowitego przejęcia Gazy.

Ale Netanjahu często walczył, mając plecy przyparte do muru. A hebrajski kanał 12 podał, że Netanjahu jasno dał do zrozumienia, że ​​nie zgodzi się na zakończenie „wojny”.

Na spotkaniu z liderami klubów parlamentarnych premier miał podkreślić, że wszelkie negocjacje muszą odbywać się wyłącznie w oparciu o ramy Witkoffa i odmówił złożenia obietnicy zakończenia działań wojennych. Gdy wznowiono rozmowy na temat możliwej wymiany zakładników, Netanjahu oświadczył, że Izrael rozważy ograniczone 40-dniowe zawieszenie broni i zakończenie szerszego konfliktu tylko wtedy, gdy Hamas złoży broń i podda się.

W kręgach politycznych wzrastał sceptycyzm co do prawdopodobieństwa osiągnięcia porozumienia. Jednocześnie, jak podają doniesienia, Netanjahu wyraził oburzenie z powodu wstrzymania planu emigracji. Pożałował, że chociaż wielu Palestyńczyków zgodziło się opuścić kraj, żaden kraj nie chciał pomóc w czystkach etnicznych ani ich przyjąć. Oskarżył Waszyngton o to, że nie podjął działań, których się od niego oczekiwało.[62]

Netanjahu pozostał nieugięty 13 maja. Wyjaśnił, że nie ma żadnego scenariusza, który mógłby zakończyć wojnę w Strefie Gazy, nawet całkowite uwolnienie wszystkich zakładników przez Hamas[63].

40% Izraelczyków chce opuścić kraj

Izraelska gazeta Haaretz opublikowała 12 maja artykuł informujący o wynikach badania, z których wynika, że ​​40% mieszkańców Izraela chce opuścić kraj, podczas gdy do 2024 r. kraj opuściło już 60 000 osób[64]. Powodem była oczywiście wojna, działania rządu zmierzające do likwidacji sądownictwa i rosnący koszt utrzymania. Powód ich pozostania został szczegółowo omówiony.

Autor rozmawiał z czterema respondentami. W jednym przypadku było to pragnienie normalnego życia w swoim ojczystym języku, hebrajskim, w innym przypadku strach przed samotnością. Potem ktoś chciał walczyć z faszyzmem. Jeszcze inny respondent stwierdził, że ludzie zostaliby w domu, gdyby wybuchł pożar. Ale były też powody bardziej prozaiczne:

„Co więc jest naprawdę ważne? „Po pierwsze, moi rodzice są tutaj i nie są już młodzi” – mówi. „Kiedyś zostawałam, bo czułam przynależność, a teraz to głównie świadomość, że zostało mi niewiele czasu z rodziną”. Dodaje: „Jest też coś z tego, co powiedziałaby moja babcia. Pochodzę z rodziny kibucników, którzy zbudowali kraj – żarliwych syjonistów. Opuszczenie Izraela na zawsze jest dla nas jak pożegnanie się z religią”. Meital nie chce też wyjeżdżać z poczuciem ucieczki; chce coś osiągnąć. „Wiele osób narzeka, że ​​mam zagraniczny paszport i jestem przygotowana na wszystko” – mówi. „Ale biurokracja nie jest główną przeszkodą w migracji. Opuszczenie ojczyzny jest trudne”.[65]

Coraz więcej doniesień jasno wskazuje, że większość ofiar w dniach 7 i 8 października 2023 r. prawdopodobnie została spowodowana przez sam Izrael[66]. Dlatego też rząd wielokrotnie i kategorycznie odrzucał możliwość powołania komisji śledczej.

Jednak opór w Izraelu stawał się coraz głośniejszy. Ponad 550 emerytowanych izraelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa wysokiego szczebla – w tym były szef Mossadu, były szef Szin Bet i były zastępca szefa izraelskiej armii – napisało do prezydenta Trumpa, apelując do niego, aby nie słuchał Netanjahu w sprawie wojny w Strefie Gazy.

Zapytali go jak:

• zapewnić uwolnienie wszystkich zakładników

• zakończyć wojnę i trwające cierpienia i śmierć niewinnych cywilów w Strefie Gazy

• opracować plan polityczny dla Gazy po upadku Hamasu

• odrzucić wszelkie próby aneksji Zachodniego Brzegu

Był to jasny i pilny komunikat byłych izraelskich sił bezpieczeństwa – ostrzeżenie przed destrukcyjnym kursem Netanjahu.[67]

Liban pod bombami

Oczywiście, południe Libanu pozostawało pod ciągłym ostrzałem nawet w maju.[68] Z czasem okupacja Izraela rozszerzyła się do rzeki Litani. Trzeba cynicznie stwierdzić, że libańskie wioski, które się na to nie zgadzały, same w sobie były destrukcyjne.

8 maja Izrael zbombardował wzgórze Ali al-Tahir 30 największymi bombami niszczącymi bunkry, jakie kraj ten otrzymał od Stanów Zjednoczonych. Wideo wyglądało apokaliptycznie:

„Trzydzieści GBU wylądowało na szczycie wzgórza Ali al-Tahir w pobliżu miasta Nabatieh w południowym Libanie, zabijając dwie osoby, raniąc osiem i siejąc panikę wśród uczniów i ich rodzin”.[69]

Oczywiście, było wiele obrażeń i kilka ofiar cywilnych. Gdyby Hezbollah wznowił ataki rakietowe, można być pewnym, że zachodnie media przedstawią je jako naruszenie zawieszenia broni.

Syria

Przy okazji minister obrony Izraela Katz wyjaśnił to, co w Niemczech wielokrotnie nazywane jest teorią spiskową.

Mianowicie, że wojna przeciwko rządowi Assada wcale nie była „rewolucją”, lecz zmianą reżimu, że Izrael wspierał ją nie tylko ponad tysiącem ataków lotniczych, ale także finansowaniem, uzbrajaniem i zaopatrywaniem organizacji terrorystycznych.

(…) Ostrzegam również irańskie kierownictwo, które finansuje, uzbraja i prowadzi terrorystyczną organizację Huti: Era pełnomocników dobiegła końca, a oś zła upadła. Oni ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność. To, co zrobiliśmy Hezbollahowi w Bejrucie, Hamasowi w Strefie Gazy, Assadowi w Damaszku i Huti w Jemenie, zrobimy wam w Teheranie (…).”[70]

Jemen

Od kiedy Stany Zjednoczone zawarły porozumienie z Jemenem, ataki na Izrael stały się częstsze. W połowie maja w Internecie wielokrotnie pojawiały się nagrania izraelskich plażowiczów uciekających z plaży z powodu syren ostrzegających przed nalotem. W wyniku takich ucieczek rannych zostało więcej osób niż w wyniku jemeńskich rakiet. Kilka linii lotniczych zaprzestało lotów do Izraela po ostatnim udanym ataku hipersonicznym w pobliżu lotniska w Tel Awiwie.

Niemcy i UE

Dlaczego tylko emerytowani politycy odważają się na takie działanie?

Z pewnością każdy zna powiedzenie byłego rzecznika/koordynatora polityki zagranicznej UE, Josepa Borrella, na temat zadbanego ogrodu UE i dżungli „na zewnątrz”. Teraz, gdy był na emeryturze, nagle zaczął przyznawać się do zbrodni wojennych Izraela. 9 maja Guardian poinformował:

Były szef unijnej dyplomacji Josep Borrell ostro zaatakował Izrael, oskarżając rząd o ludobójstwo w Strefie Gazy i przeprowadzenie «największej operacji czystek etnicznych od zakończenia II wojny światowej w celu stworzenia wspaniałego miejsca na wakacje».”[71]

I dodał:

Wszyscy wiemy, co się tam dzieje, i wszyscy słyszeliśmy cele ministrów Netanjahu, które są jasnymi oświadczeniami o zamiarze ludobójstwa. Rzadko słyszałem, aby głowa państwa tak jasno przedstawiła plan, który spełnia prawną definicję ludobójstwa”.[72]

Krytykował Europę, mając prawdopodobnie na myśli UE, za uchylanie się od odpowiedzialności moralnej i humanitarnej, choć sam, jako urzędnik UE, nie użył tak jasnych słów.

Europa ma zdolność i środki nie tylko do protestowania przeciwko temu, co się dzieje, ale także do wpływania na zachowanie [Izraela]” — powiedział. „Ale tego nie robi. Dostarczamy połowę bomb, które spadają na Gazę. Jeśli naprawdę wierzymy, że ginie zbyt wielu ludzi, naturalną reakcją byłoby dostarczanie mniejszej ilości broni i wykorzystanie Umowy o Stowarzyszeniu do żądania przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego, zamiast po prostu narzekać, że to się nie dzieje”.

Posunął się jeszcze dalej i wskazał, że UE jest poddawana naciskom, aby łamać oczywiste prawo międzynarodowe.

Podczas mojej kadencji jako Wysokiego Przedstawiciela Unii Europejskiej doświadczyłem, że pomimo licznych rezolucji ONZ i decyzji Międzynarodowego Trybunału Karnego, nie można zmusić Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej do reagowania na masowe i powtarzające się naruszenia prawa międzynarodowego i humanitarnego przez rząd Benjamina Netanjahu. Stoi to w jaskrawym kontraście do zdecydowanej odpowiedzi UE na wojnę agresji Władimira Putina przeciwko Ukrainie. Podczas mojej kadencji zaobserwowałem, jak te podwójne standardy szkodzą reputacji UE na całym świecie – nie tylko w świecie muzułmańskim, ale w całej Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji. Hiszpania i kilka innych państw europejskich wyraziło zaniepokojenie i wezwało Komisję do zbadania, czy działania Izraela są zgodne z zobowiązaniami wynikającymi z umowy stowarzyszeniowej z UE. Jednak ich wezwania spotykają się podobno z w dużej mierze milczącą odpowiedzią”.[73]

Dlaczego politycy wypowiadali się tak jasno dopiero wtedy, gdy nie mieli już kontroli nad narzędziami władzy? Jedna z teorii zakładała, że ​​musieli podporządkować się konsensusowi. Innym jest to, że nie wolno im było samodzielnie posługiwać się dźwigniami władzy i słowami, lecz byli jedynie organami wykonawczymi „konsensusu”. Ale potem, cofając się, chcieli w jakiś sposób oczyścić swoje dusze.

Odejście Niemiec od prawa międzynarodowego

W połowie maja czołowi niemieccy politycy spotkali się z izraelskimi politykami podejrzanymi o ludobójstwo i zapewnili ich, że ich działania są zrozumiałe. Medico international e.V. opublikował dość drastyczne oświadczenie w tej sprawie:

„Dr Julia Duchrow, Sekretarz Generalna Amnesty International w Niemczech, stwierdza: „Fakt, że prezydent federalny Frank-Walter Steinmeier osobiście odwiedził premiera Izraela Benjamina Netanjahu jakby była to całkowicie normalna procedura dyplomatyczna, jest kolejnym szokującym dowodem na to, jak Niemcy lekceważą prawo międzynarodowe, stosując podwójne standardy w stosunkach z Izraelem. Jest to poważny cios dla wszystkich ofiar zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa, które mają prawo do bycia ściganymi prawnie i ukaranymi za zbrodnie na mocy prawa międzynarodowego.

Wolfgang Kaleck, Sekretarz Generalny ECCHR [Europejskiego Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka] V.] skomentował:

Prawo międzynarodowe jest jasne: systematyczne bombardowanie ludności cywilnej, blokada pomocy humanitarnej i przymusowe przesiedlenia w Strefie Gazy stanowią najpoważniejsze zbrodnie międzynarodowe w rozumieniu Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego. W sprawie tych zbrodni trwają międzynarodowe dochodzenia karne, a Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania premiera Netanjahu za zbrodnie wojenne. Kiedy prezydent Niemiec wyciąga do niego rękę w ramach protokołu podczas wizyty państwowej, podważa autorytet międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych i kwestionuje jego normatywną ważność. „Niemcy i Europa potrzebują prawa międzynarodowego bardziej niż kiedykolwiek w obliczu obecnego nieładu na świecie”.[74]

Tymczasem Izraelsko-Palestyńskie Przymierze Sprawiedliwości (BIP) poinformowało, że głód w Strefie Gazy osiągnął nowy szczyt, pokazując zdjęcia głodujących niemowląt i podając, że 57 osób zmarło już z głodu, a tysiące cierpi na niedożywienie, z czego wiele dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu.[75]

Jednak Izrael stanowczo zażądał, aby MTK wycofał nakazy aresztowania Netanjahu i Gallanta, argumentując, że sąd nie ma jurysdykcji nad działaniami Izraela w Strefie Gazy.

Według dokumentów opublikowanych w niedzielę późnym wieczorem na stronie internetowej Międzynarodowego Trybunału Karnego, Izrael zwrócił się również do sądu o wydanie polecenia prokuraturze, aby wstrzymała śledztwo w sprawie zbrodni wojennych popełnionych w Strefie Gazy. Dokumenty noszą datę 9 maja i zostały podpisane przez zastępcę prokuratora generalnego Izraela Gilada Noama.”[76]

Nie sam fakt ludobójstwa był przedmiotem sporu, ale jurysdykcja sądu. Może to umożliwić sądowi wycofanie się w celu ratowania twarzy w obliczu gróźb ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela pod adresem sędziów i świadków. Otworzyłoby to jednak również drzwi do nowej jurysdykcji, której automatycznie musiałoby się podporządkować każde państwo członkowskie ONZ, jak to jest w przypadku MTS. W przypadku MTK jedna ze stron pozywających lub będących pozwanymi musi podpisać umowy zawarte przez sąd; w tym przypadku była to Palestyna.

W tym samym czasie nasiliła się kampania przeciwko głównemu śledczemu MTK, zarzucając mu, że wydał nakazy aresztowania Netanjahu i Gallanta wyłącznie w celu odwrócenia uwagi od swojego niewłaściwego zachowania seksualnego[77]. Strategia Izraela opierała się zatem na dwóch filarach:

1. Międzynarodowy Trybunał Karny nie ma jurysdykcji do prowadzenia dochodzeń i osądzania, niezależnie od tego, czy ludobójstwo miało miejsce, czy nie.

2. Międzynarodowy Trybunał Karny jest skorumpowany i moralnie nieuprawniony do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości najbardziej moralnej armii na świecie.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginalny tekst ukazał się 15 maja 2025 roku na stronie : https://apolut.net/verliert-israel-die-usa-von-jochen-mitschka/

Przypisy :

[1] https://x.com/alon_mizrahi/status/1919837630054740092

[2] https://x.com/alon_mizrahi/status/1919869189549887658

[3] https://www.aa.com.tr/en/americas/trump-cuts-ties-with-netanyahu-over-manipulation-concerns-report/3561726

[4] Ebd.

[5] https://youtu.be/bUQtVtclotk?si=EzANT3Pr5Gf5i2A3&t=421

[6] https://www.jpost.com/breaking-news/article-853336

[7] https://www.timesofisrael.com/liveblog_entry/report-us-heavily-pressuring-israel-to-reach-deal-with-hamas-witkoff-asked-for-criticism-of-jerusalem-to-be-leaked/

[8] https://www.timesofisrael.com/liveblog_entry/huckabee-says-us-not-required-to-get-permission-from-israel-to-cut-deal-with-houthis/

[9] https://www.youtube.com/watch?v=iyVuaRjhpLE

[10] https://www.theguardian.com/commentisfree/2025/may/09/israel-leaders-palestinian-territories-bezalel-smotrich-gaza-7-october

[11] https://x.com/haaretzcom/status/1920852508655952164

[12] https://www.haaretz.com/israel-news/2025-05-09/ty-article/.highlight/trump-ordered-aid-for-gaza-citing-hunger-as-top-danger-u-s-envoy-to-israel-says/00000196-b47c-d1bb-a5d6-b6fc6bbb0000

[13] https://x.com/MiddleEastEye/status/1921840172393484708

[14] https://www.youtube.com/watch?v=fPdWdMC6lv0

[15] https://x.com/Kahlissee/status/1921667399134171633

[16] https://www.newarab.com/news/egypt-delays-naming-new-israel-ambassador-amid-gaza-tensions

[17] https://www.ynetnews.com/article/skqznwalge

[18] https://foreignpolicy.com/2025/02/27/israels-peace-with-egypt-is-starting-to-crack/

[19] https://www.nytimes.com/2025/05/13/world/middleeast/gaza

[20] https://x.com/TheCradleMedia/status/1921169069031489906

[21] Ebd.

[22] https://korybko.substack.com/p/trumps-rift-with-bibi-might-be-irreconcilable

[23] https://x.com/QudsNen/status/1921606270064234671

[24] https://www.youtube.com/live/WJJuU2psL8k?si=WNR4BBz-cTyH-nNH

[25] https://x.com/SuppressedNws/status/1922573084344639622

[26] https://www.972mag.com/palestinian-village-destroyed-by-noon/

[27] https://x.com/TheCradleMedia/status/1921737370497601727

[28] https://mondoweiss.net/2025/05/israel-is-creating-a-power-vacuum-in-gaza-by-backing-armed-looters-and-killing-anyone-who-tries-to-stop-them/

[29] https://mondoweiss.net/2025/05/exterminating-gaza-was-always-israels-plan-but-now-its-official/

[30] https://mondoweiss.net/2025/02/u-s-officials-react-to-trump-plan-to-take-over-gaza/

[31] https://www.nytimes.com/2025/02/21/us/politics/trump-gaza-egypt-jordan.html

[32] https://mondoweiss.net/2025/03/why-netanyahu-chose-to-blow-up-the-ceasefire-and-return-to-war/

[33] https://mondoweiss.net/2024/10/what-is-the-generals-plan-israels-ongoing-ethnic-cleansing-of-northern-gaza-explained/

[34] https://mondoweiss.net/2025/05/exterminating-gaza-was-always-israels-plan-but-now-its-official/

[35] https://x.com/Israel_katz/status/1912407758869057781

[36] https://mondoweiss.net/2025/05/exterminating-gaza-was-always-israels-plan-but-now-its-official/

[37] https://x.com/IhabHassane/status/1921701923427623060

[38] https://x.com/caitoz/status/1920082591908286839 Link zu den Quellenangaben, welche den Text ergänzen und zum PodCast: https://x.com/caitoz/status/1920090550398800165

[39] https://www.haaretz.com/israel-news/2025-05-06/ty-article/.premium/smotrich-says-govt-set-to-approve-construction-plans-that-would-divide-west-bank-in-half/00000196-a67e-d9bf-a1b6-effe67780000

[40] Ebd.

[41] https://www.haaretz.com/opinion/2025-05-06/ty-article-opinion/.premium/i-was-once-shocked-by-the-term-judeo-nazi/00000196-a201-d1bb-a5d6-a6f5dd350000

[42] https://www.haaretz.com/israel-news/2025-04-10/ty-article/.premium/the-campaign-for-israeli-settler-impunity-has-just-gone-up-a-stage/00000196-2073-dc5b-adbf-717ba64b0000

[43] https://archive.is/o/icSO6/https://www.haaretz.com/israel-news/2025-05-05/ty-article-magazine/.premium/louis-therouxs-new-film-captures-the-mundanity-of-israels-extreme-settler-movement/00000196-9fcd-d372-abf7-bfdf08990000

[44] https://www.haaretz.com/opinion/2025-05-06/ty-article-opinion/.premium/i-was-once-shocked-by-the-term-judeo-nazi/00000196-a201-d1bb-a5d6-a6f5dd350000

[45] https://archive.is/o/icSO6/https://www.haaretz.com/israel-news/haaretz-today/2025-05-05/ty-article/.highlight/hasbara-delusions-when-gazas-hungry-children-are-a-pr-failure/00000196-a094-df59-abde-e2bc62730000

[46] https://archive.is/o/icSO6/https://www.haaretz.com/israel-news/2025-04-08/ty-article/.premium/far-left-argentine-lawmaker-indicted-for-posts-comparing-gaza-war-to-holocaust/00000196-1594-d412-abd7-7596d3e20000

[47] https://www.haaretz.com/opinion/2025-05-06/ty-article-opinion/.premium/i-was-once-shocked-by-the-term-judeo-nazi/00000196-a201-d1bb-a5d6-a6f5dd350000

[48] https://x.com/i/status/1919849356120772633

[49] https://x.com/jochen_mitschka/status/1920187033709957152

[50] https://x.com/xIsraelExposedx/status/1920264301928972447

[51] https://x.com/DavideMastracci/status/1920134096937754735

[52] https://www.haaretz.com/opinion/editorial/2025-05-06/ty-article-opinion/israel-will-pay-a-heavy-price-if-it-continues-its-campaign-of-death-in-gaza/00000196-a71f-dbb0-af9f-af9f08960000

[53] Ebd.

[54] https://der-politikchronist.blogspot.com/p/der-untergang-israels-von-dan-steinbock.html

[55] https://www.haaretz.com/israel-news/2025-05-08/ty-article/.premium/study-one-in-8-israeli-soldiers-who-fought-in-gaza-is-mentally-unfit-to-return-for-duty/00000196-af8c-dbb0-af9f-af9e13c60000

[56] https://qudsnen.co/moshe-yaalon-israel-turns-soldiers-into-war-criminals-as-plans-for-gaza-war-expansion-are-ethnic-cleansing-and-war-crime/

[57] https://x.com/jochen_mitschka/status/1922213299963199527 Der Ermordete war KEIN Hamas-Mitglied, sondern ein angesehener palästinensischer Journalist. Selbst wenn er ein „Terrorist“ gewesen wäre, hätte man ihn keineswegs so einfach mit einer Drohne liquidieren dürfen. Auch wenn die USA das routinemäßig betreiben. Aber er war keiner. https://x.com/muhammadshehad2/status/1922249077766685139

[58] https://x.com/JayJayBlackDog/status/1920434183362482586

[59] https://x.com/jochen_mitschka/status/1921289970150408427

[60] https://www.youtube.com/watch?v=vYb3gABAMA8

[61] https://www.youtube.com/watch?v=vYb3gABAMA8

[62] https://x.com/Kahlissee/status/1922003768482164751

[63] https://www.timesofisrael.com/netanyahu-claims-impossible-to-resume-gaza-war-if-deal-reached-to-free-all-hostages/

[64] https://www.haaretz.com/israel-news/2025-05-12/ty-article-magazine/.premium/40-of-israelis-say-they-consider-leaving-the-country-this-is-what-keeps-them-here/00000196-c014-d9bf-a1b6-e9b442cf0000

[65] Ebd.

[66] https://www.middleeasteye.net/news/israeli-forces-killed-israeli-civilian-covered?utm_source=twitter&utm_medium=social&utm_campaign=Social_Traffic&utm_content=ap_wlsw0bu1de

[67] https://www.middleeasteye.net/live-blog/live-blog-update/former-israeli-commanders-call-trump-end-israels-war-gaza

[68] https://x.com/ju_khatib/status/1920528618112823394

[69] https://x.com/TVFreePalestine/status/1921554565746299325

[70] https://x.com/SuppressedNws/status/1920330321981046900

[71] https://www.theguardian.com/world/2025/may/09/israel-committing-genocide-in-gaza-says-eus-former-top-diplomat

[72] Ebd.

[73] https://x.com/FabioDeMasi/status/1921886978124968041

[74] https://www.presseportal.de/pm/14079/6031315

[75] https://mailchi.mp/da67a53323c0/bip-aktuell-348-hungersnot-in-gaza-eskaliert

[76] https://x.com/TheCradleMedia/status/1921931395829539142

[77] https://www.tachles.ch/artikel/news/schwere-vorwuerfe-gegen-karim-khan

Friday Funnies: Pig Kisses

Friday Funnies: Pig Kisses

and farm life

ROBERT W MALONE MD, MS MAY 16















Marcus Raskin, Jamie Raskin’s father, was the founder of IPS, a far-left group. 

Like father, like son.

Marcus Raskin was a progressive activist, who co-founded the Institute for Policy Studies (IPS), a far- left think tank advocating for social justice, peace, and economic equality. His work criticized capitalism, militarism, and the „national security state.” He believed that the government could be overthrown by taking over the administrative state. He developed a theory of „social reconstruction” as an alternative to traditional revolution. His approach rejected violent Marxist revolutionary models, advocating instead for a peaceful, decentralized process to transform society away from democracy and capitalism. 

Whether or not the FBI has records of him being a suspected communist – the optics are bad enough.

We now know that Raskin’s left-of-left politics, whether labeled as socialist or communist, came directly from his father.







Malone News is a reader-supported publication.

To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

Upgrade to paid


Please feel free to share this post or cross-post – 

Share


Give a gift subscription


You’re currently a free subscriber to Malone News. For the full experience, upgrade your subscription.

Upgrade to paid

Seksualny socjalizm kontra katolicyzm. Chcą dobrać się do psychiki dzieci, aby wychować wiernych janczarów, komsomolców i hunwejbinów.

Seksualny socjalizm contra katolicyzm

Autor: AlterCabrio , 16 maja 2025

Wszystkie totalitarne reżimy zawsze starają się dobrać do psychiki dzieci, aby wychować wiernych janczarów, komsomolców i hunwejbinów. Dlatego etyka wychowawcza, oparta na cnotach moralnych różnicuje, co można pokazać w zależności od wieku i dojrzałości. Do tego jednak potrzeba używać prawego rozumu, oświeconego łaską Bożą. Jest jednak inna droga, kabalistyczna, w której rzeczywistość jest konstruowana, w zależności od aktualnych pożądań. Tą drogą poszła filozofia idealistyczna, co dziś wydaje zatruty owoc postmodernizmu. Dzięki temu duża część intelektualistów uznała, że obiektywna prawda i rzeczywistość nie istnieją, mogą więc za pomocą słów konstruować dowolne byty, w zależności od potrzeb.

−∗−

Seksualny socjalizm contra katolicyzm

Zamieszczamy artykuł, który ukazał się dnia 16 maja 2025 roku na internetowych łamach PCh24, jako głos w polemice wokół przedmiotu Edukacja zdrowotna.

W dniu 14 maja 2025 r. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wystosowało list w sprawie nowego przedmiotu szkolnego Edukacja zdrowotna, adresowany do polskich rodziców, w większości katolików. List ostrzega o zagrożeniach ze strony nowego przedmiotu i apeluje do rodziców, aby nie zgadzali się na udział swoich dzieci w tych zajęciach, określając je jako demoralizujące.

Prezydium KEP, zajmując swoje stanowisko przywołuje kilka istotnych uzasadnień: szkodliwość dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży; ryzyko demoralizacji i deprawacji; niezgodność z polskim prawem; zagrożenie dla długofalowych interesów rodziny; niezgodność z nauczaniem Kościoła Katolickiego oraz z objawionym prawem Bożym.

Treść tego listu wychodzi naprzeciw oczekiwaniom obrońców dzieci, rodzin i interesu narodu, walczących ze szkodliwymi działaniami MEN, zrzeszonych w ponad 80 organizacjach społecznych, tworzących Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS). Należy podkreślić, że pasterze powołali się nie tylko na względy ludzkie – prawo stanowione, dobro nieletnich i interes społeczny, ale również na względy Boskie – Magisterium Kościoła, natura stworzenia i prawo Boże.

Czytaj też:

debilizacja-kabalistyczna zemsta na chrześcijaństwie-cz. VI

Ten katolicki głos spotkał się z natychmiastową reakcją ze strony sił, promujących edukację seksualną dla dzieci. Fakty wskazują, że nieformalnym rzecznikiem tego obozu stał się jeden z bardziej znanych mainstreamowych publicystów, identyfikujący się jako katolik, Tomasz Terlikowski. Jego wpis z mediów społecznościowych został opublikowany na internetowych łamach portalu Więzi (wiez.pl) jako artykuł pt. Biskupi w sprawie edukacji zdrowotnej mijają się z prawdą.

Warto odnieść się do tego głosu, nie tylko dla potrzeb polemiki w konkretnej sprawie, ale również dla zrozumienia charakteru i stron walki o rząd dusz, jaka toczy się w Polsce i w ogóle w chrześcijańskim świecie. Argumentacja Terlikowskiego jest bowiem typowa dla określonego światopoglądu, z którym katolicy wciąż się zmagają, a którego dotąd w pełni nie pojęli. Należy więc przyjrzeć się temu dokładnie.

Odrzucenie hierarchii i Tradycji

Tomasz Terlikowski odmawia biskupom, tworzącym Prezydium KEP kompetencji do wypowiadania się w omawianych kwestiach, gdyż według p. redaktora nic nie wiedzą o realnych problemach dzieci. Należy odeprzeć tą tezę. Biskupi nie opisali swoich osobistych doświadczeń, lecz ocenili bardzo ważną społecznie kwestię, obejmującą cały naród polski, z punktu widzenia Magisterium Kościoła, Tradycji i moralności.

Urząd Nauczycielski Kościoła ma nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek wypowiadać się w tych kwestiach. W materii, o której wypowiedzieli się biskupi mają za sobą dwa tysiące lat doświadczeń wychowawczych ludzi i narodów, aktualne opinie licznych specjalistów, zdrowy rozsądek, przykłady fatalnych doświadczeń państw Zachodu, polskie prawo stanowione, katolicką naukę społeczną, katolicką etykę wychowawczą, świadectwa świętych, Tradycję i nade wszystko Ewangelię.

To odrzucenie, którego dokonuje p. redaktor jest tym samym, którego dokonał Luter, odrzucając hierarchię i Tradycję Katolicką. Podstawą twierdzeń p. redaktora jest bycie rodzicem i dziennikarzem, zaangażowanym w ochronę małoletnich. Bycie rodzicem jest faktem obiektywnym, bycie dziennikarzem i osobiste zaangażowanie kwestią subiektywnego wyboru. Podobnie dla Lutra jego „chcę” ważyło więcej, niż całe Magisterium.

Naturalizm

Redaktor Terlikowski wstydzi się za Kościół tak zwyczajnie, po ludzku, jednocześnie identyfikując się jako katolik. Powinien więc włączyć perspektywą Boską, i w swoim wstydzie uwzględnić też liczne przykłady nadużyć i heretyckich zachowań, toczących Kościół w dobie synodalnej, zaprzeczające wprost bóstwu Chrystusa i prawdziwości wiary i nauki katolickiej jako jedynej pewnej drogi do zbawienia, zaś Kościoła jako jedynego dysponenta sakramentów. Pan Redaktor woli jednak swoje własne odczucia jako osobiste prawo naturalne. Powinien więc konsekwentnie określać się „Ja, Tomasz Terlikowski”, a nie „Ja, katolik”. Jedna z kluczowych zasad masońskich brzmi: „Bóg i moje prawo”.

Stygmatyzacja przeciwnika

Pan redaktor twierdzi, że biskupi „mijają się z prawdą”, zarzucając im, że albo kłamią, albo nie rozeznali sprawy, dając upust własnym obsesjom i sugerując, że list Prezydium jest propagandą wyborczą. P. redaktor, gdyby zechciał, mógłby sprawdzić, na jakich podstawach oparli się biskupi. Poza prawym rozumem, rozpoznającym prawdę otrzymali bardzo dużo merytorycznych argumentów, które bez wątpienia stanowią o szkodliwości nowego przedmiotu. Wystarczy spytać biskupów, lub chociaż zwrócić się do KROPS lub Ordo Iuris, które dokonały dogłębnych analiz.

Pan redaktor woli jednak sugerować złą wiarę, posuwając się nawet do oskarżenia biskupów o „pseudoreligijną troskę”. Stała strategia komunistów polega na tym, że swoich przeciwników publicznie oskarżają o swoje własne intencje.

Tym gorzej dla faktów

Pan redaktor podważa wnioski, zawarte w liście Prezydium, twierdząc, że w programie Edukacji zdrowotnej nie ma żadnych treści niebezpiecznych dla dzieci. To twierdzenie można łatwo obalić, czytając zawartość podstawy programowej, a także Standardy edukacji seksualnej w Europie WHO z 2010 r. Znajduje się tam bardzo dużo treści bardzo groźnych dla psychiki dzieci i młodzieży. Bierze się to stąd, że nie są jeszcze dojrzali i nie mają odporności psychicznej ludzi dorosłych, łatwo więc ulegają wpływom.

Wszystkie totalitarne reżimy zawsze starają się dobrać do psychiki dzieci, aby wychować wiernych janczarów, komsomolców i hunwejbinów. Dlatego etyka wychowawcza, oparta na cnotach moralnych różnicuje, co można pokazać w zależności od wieku i dojrzałości. Do tego jednak potrzeba używać prawego rozumu, oświeconego łaską Bożą. Jest jednak inna droga, kabalistyczna, w której rzeczywistość jest konstruowana, w zależności od aktualnych pożądań. Tą drogą poszła filozofia idealistyczna, co dziś wydaje zatruty owoc postmodernizmu. Dzięki temu duża część intelektualistów uznała, że obiektywna prawda i rzeczywistość nie istnieją, mogą więc za pomocą słów konstruować dowolne byty, w zależności od potrzeb.

Normalizacja zła

Pan redaktor jednak przyznaje, że kwestie reprodukcyjne zajmują w przedmiocie Edukacja zdrowotna 5-10%. Kwestie reprodukcyjne, cóż za eufemizm, to już nie prokreacja, tylko reprodukcja. A może raczej anty-reprodukcja, bo młodzi ludzie więcej dowiedzą się o tym, jak się nie reprodukować, niż o prokreacji. O tym, co tam jeszcze jest, odsyłam do opracowań KROPS i Ordo Iuris, skupmy się na logice wywodu.

Wyobraźmy sobie kanapkę w postaci bułki z masłem, sałatą, pomidorem i szynką. Zatruta jest tylko szynka, ale to zaledwie cienki plasterek, mniej nawet, niż 5% całej objętości kanapki. Czy p. redaktor zaleciłby taką zdrowotna przekąskę swoim dzieciom, czy komukolwiek?

To, co w Edukacji zdrowotnej dodano do deprawacji, a co nie jest szkodliwe jest już obecne o aktualnej podstawie programowej, którą jednak MEN chce usunąć w 2026 r. Skupiamy się na seksedukacji, ale tam jest jeszcze wychowanie do szczepionek. Czy p. redaktor przekona Polaków, że wszystkie strzykawki z WHO również są zdrowe?

Redaktor udziela nam jednak sporo pożytecznej wiedzy, dowiadujemy się bowiem, jakie są główne potrzeby dzieci i młodzieży. Przemoc w Internecie, przemoc rówieśnicza, przemoc seksualna, narzędzia do obrony przed przemocą, hejt, grooming, stereotypizacja cielesności, anoreksja, depresja, potrzeba poznania ciała i zdrowia.

To są bardzo różne kategorie, część już jest ujęta w tradycyjnych przedmiotach, część jest patologią życia społecznego. Co więc powinni robić prawodawcy – opowiadać dzieciom o patologii, czy zwalczać przyczyny patologii? Przedmiot Edukacja zdrowotna pod pozorem informacji wprowadza dzieci w takie patologie, o których dowiedziałyby się dopiero za kilka lat, budząc przedwcześnie niezdrową ciekawość.

Nigdzie natomiast w przedmiocie Edukacja zdrowotna nie ma wskazania wprost – że coś jest moralnie złe i należy unikać tych zachowań, i w ogóle sytuacji, w których mogą wystąpić. Przeciwnie, pozorując informację, dokonuje się normalizacji, po to, aby młodzi ludzie potrafili sobie radzić z patologią jako normalnością. Jednocześnie władza, która ustanawia taką wiedzę nie stara się usunąć przyczyn patologii, jakimi są powszechny dostęp do szkodliwych treści i powszechna w mediach promocja zachowań niemoralnych. Władza nie stara się usunąć zła z życia społecznego, tylko pod pozorem profilaktyki przyzwyczajać do zła. Nigdzie też nie ma wskazań, jak się zachowywać moralnie, a tylko, jak się zabezpieczyć.

Kto jest właścicielem dzieci

Pan redaktor bardzo popiera dbałość szkoły o tzw. zdrowie psychiczne. Pomyślmy, czy tym powinna zajmować się szkoła. Czy raczej nie dostarczaniem wiedzy przedmiotowej i umiejętności? Czy władza ma określać, co to znaczy zdrowie fizyczne, psychiczne i seksualne, dobre samopoczucie, dobre odżywiane, zdrowy ruch? Czyżby ludzie sami już nie potrafili zdrowo żyć i odżywiać się, nawiązywać relacji, kochać się, rodzić i wychowywać dzieci? O tym wszystkim teraz ma informować urzędnik państwowy? A co jeśli do szkół napłynie fala zboczeńców, którzy ukończą kursy z Edukacji zdrowotnej? Kto ochroni nasze dzieci przed edukatorami? Kto nas ochroni przed szkołą, która nie naucza wiedzy, tylko dba o nasze samopoczucie? Czy już nikt nie będzie miał prawa do nostalgii, bo wszyscy będą musieli się uśmiechać?

Zaprawdę, p. redaktor chyba nadmierną ufność pokłada w tych, którzy zabiorą się do układania życia naszych dzieci po nowemu. Szkoła nie jest właścicielem dzieci, ani państwo, ani nawet rodzice. Ci ostatni są tylko powiernikami, a przykazane mają, aby prowadzić swoje dzieci, aż dorosną i dojrzeją, i tak ich wychować, aby dążyły do zbawienia wiecznego duszy. Dobrostan psychofizyczny nie powinien być celem, tylko środkiem do celu. Nowa edukacja chce natomiast usunąć wszystko, co było i zastąpić to dobrostanem, a to sprawi, że dzieci tak wychowane nie będą potrafiły starać się o dobrobyt.

Co to za światopogląd

Przegląd głównych tez p. redaktora pozwala zidentyfikować, jaki światopogląd stoi za takimi przekonaniami. To myślenie socjalistyczne, w którym człowiek nie ma własnej duszy ani własnej wolności, jest zaledwie częścią całości, trybikiem w machinie społecznej. Ta machina to państwo, które jest właścicielem wszystkiego – środków produkcji, transportu, ziemi, zasobów, ludzi, sumień. Rodzice nie mają tu praw rodzicielskich, a jeno obowiązki wobec państwa. Państwo określa sposób wychowania, kontroluje rodziców i odbiera dzieci, gdy uzna, że wychowują niewłaściwie. To znaczy, jeśli nie dbają o zdrowie młodych obywateli – fizyczne, psychiczne, społeczne, seksualne, reprodukcyjne. Jeśli nie informują o aborcji, nie fundują antykoncepcji córkom, nie pozwalają na różnorodne relacje emocjonalne i seksualne.

Tak stanowią zasady WHO, to wdraża UE, w tym kierunku idzie polska edukacja – do Europejskiego Obszaru Edukacyjnego. Niechże p. redaktor o tym poczyta i wypowie się. Póki co jednak, wypowiedzi mamy inne, i tak się składa, że są one całkowicie zbieżne z celami sił, dążących do budowy państwa europejskiego, a to zakłada likwidację narodów i rodzin, aby stworzyć jednolity zasób ludzki. Edukacja zdrowotna jest częścią tego planu. W państwie socjalistycznym istnieje tylko jedna siła, która może wyznaczać cele życia – jest nią władza. Analizując przeróżne wypowiedzi ludzi o poglądach socjalistycznych, znajdziemy ten sam wątek – całkowita zgodność z opinią władzy, rozdającej dobra. Money talks.

Czytaj też:

sprawa Judasza

Zachęcamy do lektury Poradnika świadomych rodziców:

poradnik świadomych rodziców – całość do pobrania

Opracowanie nt. edukacji seksualnej:

edukacja seksualna odkryta – całość do pobrania

Należy coś doradzić Czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy czytają „Więzi” i inne media mainstreamu. Zawsze należy badać, czy ten, kto się ładnie uśmiecha, poza uśmiechem nie skrywa drugiego oblicza truciciela.

________________

Seksualny socjalizm contra katolicyzm, Bartosz Kopczyński, 16 maja 2025

−∗−

BONUS:

Wypisujcie dzieci z edukacji zdrowotnej, grozi im demoralizacja! KROPS wspiera stanowisko biskupów

Popieramy apel z listu Prezydium KEP skierowany do rodziców, aby wypisywali dzieci z edukacji zdrowotnej ze względu na grożącą im demoralizację. Jest to możliwe do 25 września – przypomina Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, która wsparła głos biskupów przypominających m.in. że seksualność ujmowana na tym przedmiocie w oderwaniu od kontekstu małżeństwa i rodziny, otwiera drogę do promocji genderowej koncepcji płci, łamie obowiązujące w Polsce prawo oraz i jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

==============================================================

Poniżej publikujemy pełną treść stanowiska.

Warszawa, dnia 16 maja 2025 r.

Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły

www.ratujmyszkole.pl

koalicjars@nauczycieledlawolnosci.pl

STANOWISKO KOALICJI NA RZECZ OCALENIA POLSKIEJ SZKOŁY

WS. UCZESTNICTWA DZIECI W ZAJĘCIACH Z EDUKACJI ZDROWOTNEJ

1. Wyrażamy nasze pełne poparcie dla stanowiska Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zawartego w liście z dnia 14 maja br. na temat edukacji zdrowotnej. W liście jest mowa o tym, że seksualność jest ujmowana na tym przedmiocie w oderwaniu od kontekstu małżeństwa i rodziny, że otwiera on drogę do promocji genderowej koncepcji płci, łamie obowiązujące w Polsce prawo oraz że jest sprzeczny z nauczaniem Kościoła. Całkowicie zgadzamy się z tą oceną. Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły od wielu miesięcy przedstawia opinie zgodne z tym stanowiskiem, organizuje spotkania, konferencje i manifestacje, wyrażając sprzeciw wobec wprowadzenia edukacji zdrowotnej do podstawy programowej.

2. Popieramy apel z listu Prezydium KEP skierowany do rodziców, aby wypisywali dzieci z edukacji zdrowotnej ze względu na grożącą im demoralizację. Jest to możliwe do 25 września. Obawiamy się jednak, że w kolejnych latach przedmiot ten może stać się obowiązkowy ze względu na pierwotne plany MEN, których modyfikacja została wymuszona w 2025 r. przez kampanię wyborczą oraz powszechny sprzeciw społeczny. Podkreślamy, iż ewentualna obowiązkowość stanowiłaby naruszenie konstytucyjnych praw rodziców zagwarantowanych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w art. 48 ut. 1 i 53 ust. 3, a także w wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego.

3. Apelujemy o odnoszenie się do faktów w dyskusji o edukacji zdrowotnej. Jest faktem, iż w podstawie programowej przedmiotu widnieje zapis, zgodnie z którym uczeń „omawia kwestie prawne i społeczne związane z przynależnością do grup osób LGBTQ+ (lesbijek, gejów, biseksualistów, osób transseksualnych, queer (czytaj: kłir) i innych osób „nie-hetero-normatywnych”. Jest faktem, że wśród kwestii prawnych i społecznych „grup osób LGBTQ+” są m.in. żądania prawa do tzw. „małżeństw jednopłciowych”, do homo-adopcji, do wpisu w urzędowych dokumentach płci deklarowanej w miejsce płci biologicznej. Wśród tych kwestii jest też postulat odrzucenia wszelkich norm w sferze płciowości i seksualności – tak należy rozumieć słowo queer. Pomijanie tych faktów – jak to czynią zwolennicy edukacji zdrowotnej – uniemożliwia rodzicom świadome podjęcie decyzji o ewentualnym udziale ich dzieci w tych zajęciach. Rzeczową dyskusję poważnie utrudniają przy tym wypowiedzi, w których zwolennicy przedmiotu eksponują swoje emocje, osadzają siebie w roli „katolickich ekspertów od wychowania”, a wobec adwersarzy kierują dyskredytujące epitety i argumenty ad personam, które nie mają merytorycznej wartości.

4. Żądamy od Ministerstwa Edukacji Narodowej wycofania ze szkół przedmiotu edukacja zdrowotna. Wprowadzenie tego przedmiotu nie ma racji bytu. Od szeregu lat kilka szkolnych przedmiotów podejmuje obszernie kwestie zdrowia. Ponadto tematykę tę podejmują programy wychowawczo-profilaktyczne i różnego rodzaju projekty edukacyjne realizowane w szkołach. Edukacja zdrowotna powiela te treści. Znaczące jest także to, że wprowadzenie do szkół edukacji zdrowotnej nie zostało poprzedzone żadnymi naukowymi analizami ani badaniami.

5. Żądamy od Ministerstwa Edukacji Narodowej przywrócenia przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot ten podejmuje temat seksualności w kontekście miłości, małżeństwa i rodziny i jest zgodny z polskim porządkiem prawnym. Porusza wiele kwestii dotyczących zdrowia i profilaktyki. Jest to przedmiot oceniany pozytywnie przez uczniów i ich rodziców, co dokumentują m.in. badania przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych w latach 2014-2015.

6. Żądamy od Ministerstwa Edukacji Narodowej przestrzegania prawa, na którego naruszenie zasadnie zwraca uwagę Prezydium KEP, wskazując, iż: „Wizja seksualności i płci obecna w Edukacji zdrowotnej jest niezgodna z polskim systemem prawnym. Konstytucja wyraźnie podkreśla, że małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i ojcostwo pozostają pod ochroną państwa. Ponadto w prawie oświatowym widnieje wiele zapisów zobowiązujących instytucje państwowe do działań prorodzinnych. Polskie prawo jednoznacznie przyjmuje istnienie dwóch płci: męskiej i żeńskiej. Wprowadzana do szkół tzw. Edukacja zdrowotna łamie wszystkie tego typu przepisy prawne, a w dłuższej perspektywie zmierza do zmiany polskiego prawa – na prawo antyrodzinne i destabilizujące płeć”.

7. Wobec kwestii tak ważnej społecznie, dotyczącej rzeszy polskich rodziców, których dzieci są w wieku szkolnym, wyrażamy nadzieję, iż ze słusznym stanowiskiem Prezydium KEP zostaną zapoznani wszyscy wierni w Polsce. Niech w każdej polskiej parafii wybrzmią słowa: „Nie wolno Wam zgodzić się na systemową deprawację Waszych dzieci, która ma być prowadzona pod pretekstem tzw. edukacji zdrowotnej. W trosce o wychowanie i zbawienie, apelujemy, abyście nie wyrażali zgody na udział Waszych dzieci w tych demoralizujących zajęciach”.

8. Zwracamy się do wszystkich podmiotów – w szczególności do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu, posłów, senatorów, Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego – w których gestii pozostaje złożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności z Konstytucją i ustawami ministerialnych rozporządzeń, o niezwłoczne podjęcie działań mających na celu skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie konstytucyjności oraz zgodności z ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, rozporządzeń Ministra Edukacji wprowadzających do podstawy programowej kształcenia ogólnego przedmiot edukacja zdrowotna i jednocześnie usuwających z niej zajęcia wychowania do życia w rodzinie.

Koordynatorzy i Rada KROPS

Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły

Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności”

Bartosz Kopczyński, Towarzystwo Wiedzy Społecznej w Toruniu

mec. Marek Puzio, Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Sebastian Zuber, Stowarzyszenie Serce Wolności

dr Zbigniew Barciński, Stowarzyszenie Pedagogów NATAN

Mirosława Chmielewicz, Centralna Diakonia Społeczna Ruchu Światło-Życie

Magdalena Czarnik, Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci

Jolanta Dobrzyńska, Ruch Ochrony Szkoły

mec. Jerzy Kwaśniewski, Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Marcin Perłowski, Centrum Życia i Rodziny

Sławomir Skiba, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi

______________

Wypisujcie dzieci z edukacji zdrowotnej, grozi im demoralizacja! KROPS wspiera stanowisko biskupów

Dlaczego Jagielska stosuje chlorek potasu?


Dlaczego Jagielska stosuje chlorek potasu?
Fundacja Pro-Prawo do życia
Gizela Jagielska opowiedziała mediom jak doszło do tego, że w Oleśnicy zaczęli zabijać dzieci za pomocą zastrzyku z chlorku potasu w serca. Tak właśnie zabito Felka w 9-tym miesiącu ciąży.
Jak się okazuje, wcześniej w trakcie jednej z aborcji wykonywanej przez zespół Jagielskiej bez stosowania trucizny, jedno z dzieci urodziło się żywe. Dziecko zmarło po pewnym czasie, ale było to makabryczne przeżycie dla zespołu aborterów, dlatego postanowili, że będą zabijać dzieci przed wywołaniem porodu. A jeszcze niedawno aborterzy twierdzili, że wywołanie przedwczesnego porodu, podczas którego dziecko na ogół przez kilka godzin się dusi, jest zabiegiem humanitarnym
Aborcja, zarówno ta z użyciem chlorku potasu, jak każda inna, jest okrutnym zabójstwem. Dlatego obowiązkiem ludzi sumienia jest powstrzymanie rzezi poczętych dzieci. Zbliżające się wybory będą okazją, żeby powstrzymać „koalicję chlorku potasu” od objęcia pełni władzy.Zdjęcie z akcji [foto]Gizela Jagielska, wicedyrektor szpitala w Oleśnicy, która zabiła Felka w 9-tym miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu, udzieliła wywiadu Wysokim Obcasom – feministycznemu dodatkowi do Gazety Wyborczej. Jagielska przedstawiła w nim historię stosowania chlorku potasu w swoim szpitalu. 
Jak powiedziała: „Był krótki moment, kiedy nie stosowaliśmy chlorku potasu. Byłam przy jednej takiej aborcji w 26. tygodniu. Matka nie chciała, by to się odbyło bez podania chlorku potasu, ale my nie byliśmy jeszcze pewni, co możemy, a czego nie. I powiem tak: ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć.” 
Nie wiemy jak dokładnie mogły wyglądać te przerażające wydarzenia w Oleśnicy. Wiemy jednak jak takie aborcje, wykonywane przez wywołanie porodu i urodzenie żywego dziecka, wyglądały w innych szpitalach.
Jak przed laty relacjonowała dla mediów Agata Rejman, położna szpitala w Rzeszowie, która odmówiła udziału w mordowaniu dzieci: „mordowane są nawet 5-, 6-miesięczne chore dzieci nienarodzone. Są wyciągane za nóżki z łona matki, często rozrywane na pół i wrzucane do wiadra. Jeśli się nim nie mieszczą, są w nim upychane.” 
Pani Rejman, która nie wyraziła zgody na udział w aborcjach, ze szczegółami  zrelacjonowała jeden z mordów na dziecku, którego była zmuszona być świadkiem: „koleżanka twierdzi, że według niej po narodzinach to dzieciątko oddychało. Zauważyła podniesienie klatki piersiowej i łapanie oddechu – wspomina. – Dzieciątko zostało położone na metalowym stoliku, a my musiałyśmy asystować lekarzowi przy dalszym zabiegu, inaczej mogłybyśmy zostać oskarżone o narażenie pacjentki na utratę życia. Potem znowu wróciłyśmy do tego dzieciątka, musiałyśmy znaleźć największe wiadro w szpitalu, bo to było duże dziecko.” 
Od tego czasu w dziedzinie mordowania dzieci w łonach matek nastąpił „postęp”. Zamiast wywoływać poród i czekać, aż dziecko umrze z uduszenia, zagłodzenia lub wyziębienia w wiadrze, wykonuje mu się zastrzyk w serce z chlorku potasu.  Chlorek potasu to substancja wykorzystywana np. do przeprowadzania kary śmierci oraz do uśmiercania zwierząt. W przypadku kary śmierci skazanemu przed zastrzykiem podaje się znieczulenie.
Zwierzę przed podaniem chlorku potasu jest usypiane. Tymczasem dziecko w łonie matki nie otrzymuje podobnych „ulg”. Wstrzyknięcie dziecku chlorku potasu prowadzi do zawału serca, w wyniku którego dziecko umiera. Po wstrzyknięciu chlorek potasu natychmiast pobudza układ nerwowy, co sprawia ogromny ból. Następnie osoba zaczyna mieć problemy z oddychaniem. Dzieje się tak przez skurcze serca, które uniemożliwiają normalny przepływ tlenu. Taka osoba zaczyna się dusić. Pojawiają się również drgawki. Jakby tego było mało, drażniące właściwości substancji wywołują piekący ból. Procesowi towarzyszy również odczucie określane jako „rozrywanie serca od środka”. Chlorek potasu ostatecznie doprowadza do śmierci przez niedotlenienie mózgu, co kończy się śmiercią.
W ten sposób z rąk Gizeli Jagielskiej zginął Felek. W dziewiątym miesiącu ciąży rozwinięty układ nerwowy pozwala odczuwać dziecku ból, tak samo jak nam. Od momentu podania chlorku potasu dziecko intensywnie rzuca się w łonie matki aż do śmierci. Testem, który pokazuje stan moralny społeczeństwa, jest stosunek do najsłabszych. Najsłabszym ze słabych jest dziecko w łonie matki, które nie może nawet zawołać o pomoc. W dzisiejszym świecie niewinne dzieci są traktowane gorzej od skazańców i zwierząt. W Polsce można zabić każde dziecko do końca ciąży.   Jeśli chcemy, aby Polska trwała, musimy zacząć od odbudowy moralności. Stosunek do dzieci w łonach matek nie jest „kwestią zastępczą”. Jest fundamentem moralnym narodu. Wbrew zapisom konstytucyjnym kodeks karny traktuje dziecko przed narodzeniem jak rzecz, którą dowolnie może dysponować matka. Oczywiście wykorzystują tę sytuację inni, przymuszając lub namawiając matki do aborcji, bo dziecko mogłoby się stać problemem dla nich.  Dlatego nasza Fundacja działa na rzecz przebudzenia moralnego Polaków. W sobotę 10 maja przeszliśmy ulicami Oleśnicy odmawiając Drogę Krzyżową.
Na zdjęciu powyżej może Pan zobaczyć bardzo wymowne zdjęcie, zrobione przez fotoreportera Gazety Wyborczej, jak klęczymy przed wejściem do szpitala w Oleśnicy, a za naszymi plecami stoi policja, która ochrania tę placówkę i zapewnia swobodę wykonywania kolejnych aborcji. Walczymy jednak nie tylko w Oleśnicy, ale w całym kraju. 
W ciągu najbliższych 2 tygodni publiczne modlitwy i akcje informacyjne odbędą się m.in. w: Dynowie, Tomaszowie Mazowieckim, Lublinie, Chełmie, Rudzie Śląskiej, Mielcu, Kielcach, Wieliczce, Zabrzu, Dęblinie, Tychach, Słomnikach, Bielsku-Białej, Zgierzu i Strykowie. Szczegółowy harmonogram akcji na naszej stronie. Oprócz tego, odbywają się kolejne kampanie furgonetkowe oraz billboardowe.
  Kontakt z prawdą o aborcji budzi sumienia i ma bezpośredni wpływ na życiowe decyzje Polaków, w tym na decyzje wyborcze. Trzeba docierać do milionów kolejnych osób i ukształtować ich sumienia, zanim zostaną one zniszczone i zainfekowane przez aborcyjną propagandę. Kluczowe jest przebudzenie sumień polityków, aby stanęli w obronie dzieci i podjęli działania na rzecz realnej ochrony życia w Polsce.
Proszę Pana o wsparcie naszych działań. W najbliższym czasie potrzebujemy ok. 17 000 zł. Może Pan przekazać 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, aby umożliwić nam dotarcie do sumień kolejnych Polaków i sprawienie, że aborcja stanie się dla nich czymś nie do pomyślenia.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunku

Mariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Nawracanie innowierców za cenę własnego życia. Praca misyjna św. Andrzeja Boboli kontra współczesny ekumenizm

Nawracanie innowierców za cenę własnego życia.

Praca misyjna św. Andrzeja Boboli

kontra współczesny ekumenizm

Adrian Fyda praca-misyjna-sw-andrzeja-boboli-kontra-wspolczesny-ekumenizm

Nawracanie niewierzących kosztowało św. Andrzeja Bobolę jego własną krew. Dziś jednak w Kościele obserwuje się odejście od pracy ewangelizacyjnej misjonarzy kosztem ekumenizmu. Dialog z innymi religiami nie może być jednak pustą debatą, lecz ma prowadzić do dołączenia całych grup wyznaniowych do Kościoła. To, czym prawdziwy ekumenizm być powinien, pokazał papież Benedykt XVI doprowadzając do przejścia ponad 13 tys. anglikanów na wiarę katolicką.

[Gdyby nie zatrute owoce Vaticanum Secundum, cały High Church anglikanów wróciłby do katolicyzmu. md]

Św. Andrzej Bobola spędził wiele lat swojego życia na kresach Rzeczypospolitej – w Pińsku, Połocku i Wilnie. Odwiedzał tam rozliczne wsie, nawracając niewiernych i głosząc kazania. Tereny te były bowiem częściowo zamieszkane przez prawosławnych, a częściowo przez katolików, jednak obie te grupy wymagały jego uwagi. Prawosławnych trzeba było nawracać, a katolików – ewangelizować. Poziom wiedzy religijnej u tych drugich był tragiczny. Religia przesiąknięta była zabobonami i przesądami, a ludzie nie znali nawet podstawowych modlitw, o prawdach wiary nawet nie wspominając.

Kazania ojca Andrzeja przyniosły błogosławione owoce w postaci nawróceń wielu prawosławnych na wiarę katolicką. Są odnotowane przykłady całych wsi, które przyjmowały katolicyzm pod jego wpływem. Liczba nawróceń za jego przyczyną była tak ogromna, że nawet nadano mu przydomek „duszochwat”, czyli łowca dusz. Jego działalność misyjna kłuła w oczy zagorzałych wyznawców prawosławia, którzy w 1657 r. schwytali go i zabili – i to w szczególnie okrutny sposób, obdzierając go ze skóry.

Życie św. Andrzeja jest pięknym przykładem troski o zbawienie dusz, obecnej w życiu Kościoła od samego początku. Zapaleni tą troską misjonarze wyjeżdżali gdzie tylko się dało, by głosić dobrą nowinę o Chrystusie i przekonywać mieszkających tam ludzi, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Od czasów Apostołów rzesza misjonarzy przemierzała świat nawracając i chrzcząc, a jednym z pierwszych był już św. Paweł. Starali się oni pokazać napotkanym ludziom, że Prawda, której szukają, jest obecna tylko w Jezusie Chrystusie i w Jego Kościele.

Za życia św. Andrzeja Boboli miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, które pokazało inny sposób walki o zbawienie dusz – wydarzenie, które można bez wątpienia nazwać ekumenicznym. Chodzi tu o unię brzeską z 1596 r., w wyniku której znaczna część wyznawców prawosławia z terenów Rzeczypospolitej – a konkretnie z metropolii kijowskiej – przyłączyła się do Kościoła katolickiego. Papież Klemens VIII utworzył dla nich Kościół sui iuris – czyli taki, który zachowuje pewną autonomię, szczególnie w kwestii liturgii i prawa kanonicznego. Warunkiem przyłączenia do Kościoła katolickiego była jednak pełna akceptacja jego doktryny.

Obydwa sposoby nawracania niewierzących były potrzebne i skuteczne na swój własny sposób. Każda forma troski o zbawienie dusz jest bowiem godna pochwały: czy to kiedy wysocy hierarchowie Kościoła starają się o powrót całych grup od niego odłączonych, czy też kiedy skromni misjonarze przemierzają rozliczne wsie nawracając jednostki. Każda dusza ludzka jest warta, by walczyć o jej zbawienie.

Jednak po Soborze Watykańskim II obserwuje się znaczne osłabienie – a może nawet zaniedbanie – tej formy, którą realizował św. Andrzej, czyli mozolnej pracy ewangelizatorów na „dolnym” szczeblu. Owszem, do Afryki czy Ameryki Południowej wciąż wyjeżdżają misjonarze, lecz akcent ich pracy przesunął bardziej się na działalność humanitarną niż na nawracanie na katolicyzm. Ich praca jest bez wątpienia godna pochwały, lecz nie jest tym czym misje winny być przede wszystkim.

To zaniedbanie pracy misyjnej tłumaczy się przestawieniem na dialog ekumeniczny. Założenia ekumenizmu są jak najbardziej słuszne, bowiem w myśl niego – tak jak w unii brzeskiej – Kościół stara się przyciągnąć całe grupy niewierzących do Kościoła. Niestety w praktyce dążenia te stały się jedynie przyjaznymi rozmowami z przedstawicielami innych religii, a prawie zupełnie zapomniano jaki ma być cel tego dialogu, a mianowicie przyłączenie innowierców do Kościoła katolickiego. I ten ich powrót na łono Kościoła nie może się odbyć kosztem jakiejkolwiek zmiany w nauczaniu Kościoła, lecz pełną akceptacją przez nich katolickiej doktryny. O autonomii możemy mówić jedynie w kwestii liturgii czy zwyczajów, jeśli nie stoją one w sprzeczności z nauczaniem Kościoła.

Joseph Ratzinger – późniejszy papież Benedykt XVI – wskazał trzy błędne interpretacje ekumenizmu. Pierwszym z nich jest przemilczenie prawdy i zajmowanie się jedynie dążeniem do zgody w mało istotnych kwestiach. Na pierwszy plan wychodzą tu tematy zastępcze, uzyskuje się „pojednanie” np. w kwestii ekologii czy troski o ubogich, podczas gdy różnice w kwestiach dogmatycznych bądź moralnych są nadal ogromne.

Jeszcze gorszym rozumieniem ekumenizmu jest próba osiągnięcia porozumienia na podstawie kompromisu. Jest to o tyle gorsze, że tutaj już nie milczy się na temat prawdy, ale próbuje się ją zmienić. Nowa „prawda” miałaby być ustalana podstawie umowy bądź głosowania, a jedność osiągnięta poprzez rezygnację obydwu stron z części wyznawanych dogmatów.

Najpoważniejszym zaś problemem jest relatywizm, czyli przekonanie że prawda obiektywna w ogóle nie istnieje. W konsekwencji wszystkie drogi do zbawienia są równie ważne, a różnice doktrynalne są między religiami są tylko różnymi opiniami mającymi taką samą wartość.

Będąc świadomym tych problemów, papież Benedykt XVI dał przykład tego czym ekumenizm być powinien. Mowa tu o przyłączeniu przez niego do Kościoła katolickiego olbrzymiej grupy anglikanów gotowych przyjąć katolicką doktrynę, z jednoczesnym darowaniem im pewnej autonomii. Co raz więcej anglikanów miało bowiem wątpliwości odnośnie wyznawanej przez nich wiary. „Święcenia” kobiet czy dopuszczenie związków jednopłciowych przez kościół anglikański spowodowały obiekcje wśród jego wyznawców. Wreszcie wątpili oni w ważność swojej sukcesji apostolskiej i przyjmowali święcenia kapłańskie od starokatolików, którzy mimo iż są odłączeni od Kościoła katolickiego, to ich sukcesja apostolska nie została nigdy przerwana. Co raz większa liczba anglikanów poszukiwała Prawdy w Kościele katolickim, wyrażając gotowość do przyjęcia katolickiej doktryny. Zwracali się oni do Stolicy Apostolskiej z prośbami o możliwość przejścia na katolicyzm z zachowaniem własnych tradycji.

Na ich prośbę Benedykt XVI odpowiedział ochoczo, promulgując w 2009 r. dokument „Anglicanorum coetibus”. W jego świetle utworzono ordynariaty personalne dla konwertytów z anglikanizmu. Stworzono też dla nich specjalny ryt Mszy św., wyciągając z liturgii anglikańskiej to co jest zgodne z katolickim nauczaniem. W zamyśle papieża podstawowym wymogiem przystąpienia do Kościoła była akceptacja katolickiej doktryny. Utworzenie Ordynariatów przyniosło ogromną liczbę nawróceń, bowiem należy już do nich ponad 13 tys. katolików, którzy byli wcześniej anglikanami.

Działanie Benedykta XVI było przykładem prawdziwego ekumenizmu. Dzięki niemu tak wielu anglikanów znalazło się na łonie Kościoła, a tym samym – na drodze do zbawienia. Prawdziwy dialog ekumeniczny oraz praca misyjna – jak ta realizowana przez św. Andrzeja Bobolę – są dwiema uzupełniającymi się drogami, które prowadzą do osiągniecia jedności w wyznawaniu prawdziwej wiary.

Adrian Fyda

Luudzie!! Przecież mamy tak Gaśnice, jak i Sekatory!

Zdumiewająca sytuacja w programie.

Braun wyjął ze swojej torby sekator

i ciach, ciach, ciach [VIDEO]

16.05.2025 nczas/braun-wyjal-ze-swojej-torby-sekator-i-ciach-ciach-ciach

Grzegorz Braun
Grzegorz Braun. / foto: screen YouTube

Maciej Wieczorek w programie Expert w Bentleyu dokonał rzeczy, której wielu się nie udało. Dzięki niemu bowiem poznaliśmy częściowo zawartość słynnej torby Grzegorza Brauna.

Zawsze naszym gościom dajemy tablicę i teraz – wiedziałem, że ta tablica się Panu nie spodoba, wiedziałem o tym. Ale generalnie to jest rosnący trend, przyznam szczerze, wśród naszych gości, że ta tablica się gościom nie podoba – z uwagi na jeden element, który na tej tablicy jest, że jest tu jakieś 15 gwiazdek – mówił Wieczorek, pokazując tablicę rejestracyjną z napisem „Expert”.

A to jest dla mnie? Pan mi to przekaże? – pytał Braun.

– To – proszę zrobić z tym, co Pan chce; ja mam już plan B, bo ja przewidziałem, że z tą tablicą może nie być dobrze – mówił prowadzący.

– No to wie Pan co? Ja mogę temu od razu chyba zaradzić. Sięgam do mojej torby, wie Pan – o – jak dobrze pogrzebię, to zawsze coś znajdę – mówił Braun, wyjmując z torby sekator.

– Nie wiem, czy Pan na komisje różne też chodzi z takimi rzeczami – wtrącił prowadzący, patrząc, jak Braun odcina symbol UE z tablicy.

– O, nawet działa, widzi Pan. O, i nawet dość precyzyjnie jestem w stanie zaradzić temu problemowi. O tak, tak. To ja, Panie redaktorze, przyjmuję z przyjemnością, traktuję to jako miłą pamiątkę naszej dzisiejszej podróży, a na śmietnik historii wywalam ten emblemat wrogiej nam organizacji, która idzie po nas i dlatego musimy odzyskać niepodległość – oświadczył Braun.

– Ciężko stwierdzić, że można się było tego nie spodziewać, że to nastąpi, więc ja tym samym i w tym momencie chciałem tutaj publicznie nawet zmienić tradycję naszego programu, ponieważ udało nam się takie rejestracje załatwić – z polską flagą, jak za starych dobrych czasów, więc to również dla Pana i od tego czasu dla wszystkich gości będziemy mieć taką – oświadczył prowadzący.

– Super. Szanowni Państwo, tak, tu jest Polska – nie land eurokołchozowy, nie Ukropol, nie Ukropolin, nie kolonia, nie stan, nie bantustan. Tu jest Polska i niech tak zostanie – skwitował Braun.

https://twitter.com/i/status/1923137668856066331