Synowie Trumpa stoją za siecią inwestycyjną o wartości 1 miliarda dolarów, która wspiera branże faworyzowane przez Biały Dom

(Źródło zdjęcia: Ronda Churchill/Bloomberg)

Synowie Trumpa stoją za siecią inwestycyjną o wartości 1 miliarda dolarów, która ma na celu wspieranie branż faworyzowanych przez Biały Dom: Raport

Rodzina Trumpów znacząco zwiększyła inwestycje w branżach promowanych przez Biały Dom, w tym w produkcję dronów, kryptowaluty, sztuczną inteligencję, energię jądrową i budownictwo.

Eric Trump i Donald Trump Jr. zainwestowali niedawno w American Ventures, spółkę zależną Dominari Holdings, która zbudowała sieć o wartości 1,04 miliarda dolarów, ukierunkowaną na amerykańskie firmy z branż sponsorowanych przez Biały Dom, takich jak kryptowaluty, sztuczna inteligencja i drony, o czym donosił Financial Times 8 maja.

Według dokumentów rządowych bracia Trump łącznie posiadają około 12 procent udziałów w Dominari, a Dominari z kolei ma 90 procent udziałów w American Ventures.

Amerykańska firma dronowa wspierana przez synów Trumpa stara się czerpać zyski z wojny USA i Izraela z Iranem — Amerykańska firma dronowa wspierana przez Erica Trumpa i Donalda Trumpa Jr. sprzedaje sprzęt państwom Zatoki Perskiej, które polegają na amerykańskim wsparciu wojskowym w związku z amerykańsko-izraelską wojną z Iranem. Współzałożyciel Brett Velicovich powiedział Associated Press, że firma przeprowadza demonstracje w całym regionie, aby zaprezentować systemy obrony dronów zaprojektowane do przeciwdziałania irańskim atakom. „Nasz zespół obecnie przeprowadza liczne demonstracje naszych dronów przechwytujących na Bliskim Wschodzie” — powiedział Velicovich w wymianie wiadomości tekstowych. „Mamy niesamowitą technologię, która może ratować życie”. Według Associated Press odmówił podania nazw krajów lub dalszych szczegółów. Były prawnik Białego Domu specjalizujący się w etyce Richard Painter powiedział, że kraje czuły presję, aby kupować od synów prezydenta, aby zapewnić sobie wsparcie USA, opisując to jako pierwszy raz, kiedy pierwsza rodzina prezydenta mogła bezpośrednio skorzystać z wojny rozpoczętej bez zgody Kongresu.

Według doniesień, instrumenty finansowe i inwestycyjne przyciągały fundusze od ultrabogatych rodzin i zamożnych osób, a następnie przekazywały je małym spółkom publicznym i przedsiębiorstwom prywatnym działającym w branżach promowanych przez Biały Dom Trumpa.

[filmiki – w oryginale. md]

Tłumaczenie „X” : Synowie Trumpa nabywają udziały w kazachskiej spółce górniczej, która zdobyła kontrakt w USA o wartości 1,6 miliarda dolarów

Rzecznicy obu synów Trumpa oświadczyli, że byli oni „pasywnymi inwestorami niemającymi żadnej roli operacyjnej w American Ventures”, natomiast rzecznik Donalda Trumpa Jr. zaprzeczył jakimkolwiek związkom między jego inwestycjami a interesami mającymi wpływ na politykę rządu USA.

American Ventures sfinansowało firmy z różnych branż promowanych przez Biały Dom Trumpa, w tym produkcję dronów, kryptowaluty, sztuczną inteligencję, energię jądrową i budownictwo.

SYNOWIE TRUMPA WSPIERAJĄ OFENSYWĘ INWESTYCYJNĄ W WARTOŚCI 1 MILIARDA DOLARÓW Eric Trump i Donald Trump Jr. zainwestowali w pojazdy powiązane z funduszem wojennym o wartości 1 miliarda dolarów zgromadzonym przez Dominari Holdings, według FT. Kapitał ten jest skierowany na sztuczną inteligencję, drony i inne amerykańskie branże wspierane przez Biały Dom. „American Ventures zmienia kierunek, w którym zmierza”.

Firma zainwestowała również w kontrakt o wartości 1,5 miliarda dolarów, w który zaangażowane są JFB Construction i XTend, firma specjalizująca się w autonomicznej robotyce obronnej opartej na sztucznej inteligencji. XTend ogłosił później, że otrzymał kontrakt o wartości 1,7 miliona dolarów od izraelskiego Ministerstwa Obrony.

Kilka przedsiębiorstw powiązanych z Dominari znalazło również silniejszą pozycję w sektorze wojskowym i dronów, w tym firmy związane kontraktami z Pentagonem i Siłami Powietrznymi USA.

W marcu Bloomberg poinformował , że American Ventures posiada udziały w firmach zajmujących się dronami o łącznej wartości niemal 750 milionów dolarów, co zbiegło się z ogłoszeniem Pentagonu, że zainwestuje około 1 miliarda dolarów w technologię dronów w ciągu najbliższych dwóch lat.

Raport ujawnił, że wszystkie trzy firmy produkujące drony powiązane z Trumpem ubiegają się o kontrakty rządowe.

W zeszłym roku firma XTend ogłosiła, że ​​otrzymała wielomilionowy kontrakt z Pentagonem na drony szturmowe. Spółki zależne Powerus sprzedają produkty rządowi USA, a Unusual Machines otrzymała kontrakt na silniki od 101. Dywizji Powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych.

Raport Responsible Statecraft wskazał, że inwestycje braci Trump w drony wpisują się w szerszy schemat wykorzystywania wojny do spekulacji, w ramach którego wykonawcy zamówień obronnych dążą do zwiększenia wpływów politycznych i wyższych budżetów Pentagonu.

Ben Freeman z Instytutu Quincy’ego powiedział: „Z roku na rok firmy współpracujące z Pentagonem otrzymują coraz więcej pieniędzy od podatników, a część z nich wykorzystują, aby przekonać Kongres, by przyznał im jeszcze więcej pieniędzy w kolejnym roku”.

Szlak spekulacji wojennych wykracza poza kontrakty obronne. Niedawny raport Anti-Corruption Data Collective wykazał, że ponad połowa „niepewnych” zakładów na działania militarne w Polymarket zakończyła się sukcesem, co sugeruje powszechność handlu informacjami poufnymi w USA i Izraelu.

Donald Trump Jr. jest starszym konsultantem w Polymarket, a jego firma zainwestowała miliony w platformę.

Źródło: Synowie Trumpa stoją za siecią inwestycji o wartości 1 mld dolarów, która ma na celu branże preferowane przez Biały Dom: Raport

Trump skapitulował przed Xi w Pekinie

Gwałtowny wzrost dynamiki upadku Zachodu; Trump skapitulował przed Xi w Pekinie

Dr Ignacy Nowopolski May 15 

Wyniki rozmów USA – Chiny, już na wstępie pokazują dominację Pekinu. Strona amerykańska zaakceptowała suwerenność Chin w sprawach wewnętrznych, a zwłaszcza w globalnym handlu. Wycofała się z sankcji, obiecując w kolejnym spotkaniu we wrześniu w Waszyngtonie, szczegółowo uzgodnić stanowiska, zwłaszcza dotyczące amerykańskiego importu z Chin strategicznych pierwiastków ziem rzadkich, niezbędnych w wysoko-technologicznej militarnej produkcji.
Ale nie gospodarka & handel były prawdziwym sukcesem Pekinu. Po raz pierwszy w bilateralnych rozmowach Waszyngton nie napomknął nawet o „niezależności” Tajwanu. Takie posunięcie rozprzestrzeniło polityczne wstrząsy tektoniczne nie tylko w Tajpej, ale w pozostałych krajach regionu. Od Seulu, poprzez Tokio, aż do Manili, zrozumiano, że USA nie zamierzają bronić regionu przed chińską dominacja.
Zresztą sam fakt usunięcia amerykańskich systemów obrony powietrznej & przeniesienie ich do Izraela było dość wymownym posunięciem ostatnich tygodni.Mało tego, katastrofalna klęska USA w wojnie z Iranem, pozbawiła „sojuszników” Ameryki ostatniego cienia nadziei na wsparcie przez amerykańskie „supermocarstwo”.
Dotyczy to także Brukseli i jej Środkowo-Europejskich kolonii, takich jak Polska, w planowanym gorączkowo konflikcie kinetycznym z Rosją.
Jedynym sukcesem Trumpa w Pekinie była wspólne stanowisko dotyczące jak najszybszego otwarcia cieśniny Ormuz. Wyniki rozmów były też korzystne dla Polski, która zaczyna doświadczać transferu wysoko-technologicznych tajwańskich (prywatnych) fabryk na swe terytorium. Po rozmowach transfer ten zapewne nabierze tempa.Ogólnie rozmowy wykazały niezbicie, że Ameryka upada szybciej niż przewidywano. Trump zaakceptował już gorzką prawdę, że nie jest „Imperatorem Świata”.
Z drugiej jednak strony niepokojące objawy rozpadu systemu administracji, każą mieć wątpliwości, czy ma on w ogóle jakąkolwiek władzę w USA?Coraz bardziej zdesperowana semicka oligarchia finansowa w USA, zaczyna podejmować coraz niebezpieczniejsze kroki. De facto, to Oligarchia, bezpośrednio za pomocą służb specjalnych (CIA, etc.) zaczyna „ręczne sterowanie” Ameryką.
Najnowszy tego przykład stanowi nalot CIA na biuro Tulsi Gabbart, odpowiedniczki polskiego ministra spraw wewnętrznych. CIA, podległa jej agencja konfiskuje z jej biura dokumenty kompromitujące autentycznych władców Ameryki. To tak, jakby Biuro Ochrony Rządu dokonało napadu na lokale MSW w Warszawie.
Z powyższych powodów nie jest pewne, czy & jakie uzgodnienia z Pekinu zostaną de facto zrealizowane.Mało tego, Oligarchia jest tak zdesperowana (wg. Alex Krainer), że planuje rozpętanie kolejnych wojen. Na pierwszym miejscu znajduje się UE, które zamierza poświęcić na ołtarzu „projektu zniszczenia Rosji”.
Przy tym Oligarchowie są zupełnie obojętni, kto wygra wojnę. Przykład Ukrainy jest tu jaskrawie widoczny. Została ona doszczętnie zniszczona jako państwo & społeczeństwo. Oligarchom nie przeszkadza, by Rosja zamieniła Europę w garść popiołu, byle by przy tym została osłabiona.
Według Krainera, szatańska nienawiść do rodzaju ludzkiego, jest u Oligarchów tak wielka, że cieszą się z jak największych ofiar wojen, sztucznie powodowanych klęsk (covid, trzęsienia ziemi, anomalie pogodowe, itd.).

Czas pokaże jak zareagują na próbę otwarcia cieśniny Ormuz. Trump może nie mieć nic do powiedzenia w obliczu Netanyahu & Globalnych Oligarchów.

Zobaczymy również, czy gorączkowo przygotowywana „pandemia”, na statkach wycieczkowych, rozprzestrzeni się po świecie?

Królestwo całego stworzenia. Czy w Królestwie Bożym jest miejsce dla zwierząt? CZĘŚĆ 2

CZĘŚĆ 2

Królestwo całego stworzenia

Czy w Królestwie Bożym jest miejsce dla zwierząt?

Stworzenie i wieczność

Czy w niebie będą zwierzęta?

Opracował Andrzej Juliusz Sarwa

Chrześcijaństwo i jego odpowiedź na pytanie o zwierzęta w niebie

Podstawy biblijne


Księga Rodzaju, otwierająca Biblię, stanowi fundament chrześcijańskiego spojrzenia na stworzenie świata, miejsce człowieka w Bożym planie i rolę zwierząt w porządku natury. Już od pierwszych stron tej starożytnej opowieści widać, jak ściśle powiązane są losy ludzi i zwierząt – istot, które nie zostały stworzone przypadkowo, lecz z intencją i celem, stanowiąc integralny element harmonijnego świata ukształtowanego przez Boga.

W pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju Bóg tworzy świat w sposób uporządkowany, etapami, wprowadzając w niego życie – najpierw rośliny, potem zwierzęta, a wreszcie człowieka. Najpierw pojawia się opis stworzenia zwierząt wodnych i ptaków, a następnie zwierząt lądowych. Każde z tych stworzeń Bóg uznaje za „dobre”, co oznacza, że mają one wewnętrzną wartość – są ważne same w sobie, nie tylko z uwagi na ich przyszłą rolę w życiu człowieka. Co istotne, zwierzęta powstają wcześniej niż człowiek, co podkreśla ich niezależność i wyjątkowe miejsce w porządku stworzenia. Nie są jedynie dodatkiem do świata ludzi – są jego równoprawnymi mieszkańcami. (Rdz 1,20–25 ).

Następnie pojawia się człowiek – stworzony na obraz i podobieństwo Boga – który otrzymuje zadanie panowania (hebr. radah) nad resztą stworzenia: nad rybami, ptakami, ssakami – słowem nad wszystkimi zwierzętami, a także nad całą ziemią:

„Rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»”.

„Radah” tłumaczone jest tutaj zwykle jako „panować”, „rządzić”, „sprawować władzę”, ale jego znaczenie jest wielowymiarowe i zależy od kontekstu. Może oznaczać zarówno władzę królewską, autorytet i odpowiedzialność, jak i – w negatywnym sensie – twarde, opresyjne panowanie, jeśli użyte jest np. w kontekście przemocy lub ucisku.

Wydaje się jednak, że w tym kontekście [nakaz 'czynienia sobie ziemi poddaną’ i 'panowania’] nie powinien oznaczać tyranii czy wyzysku, lecz raczej sugerować odpowiedzialne zarządzanie, opiekę i troskę. Człowiek bowiem nie zostaje stworzony jako bezwzględny władca, lecz jako zarządca Bożego ogrodu, ponoszący odpowiedzialność za dobrostan wszystkiego, co w nim żyje. Jest to władza, która nie wyklucza, ale integruje – obejmuje troską każde żywe stworzenie.

Historycznie, interpretacja słów Księgi Rodzaju o 'czynieniu sobie ziemi poddaną’ i 'panowaniu’ nad innymi stworzeniami w teologii katolickiej często przyjmowała silnie antropocentryczną perspektywę, choć rozumienie tego ewoluowało. W tym kontekście zwierzęta i przyroda były widziane jako służące człowiekowi, a ich wartość była mu podporządkowana. Święty Tomasz z Akwinu, odmawiając zwierzętom nieśmiertelnej duszy, wykluczał ich z życia wiecznego. Argumentacja za troską o zwierzęta koncentrowała się głównie na ludzkim obowiązku unikania okrucieństwa, rzadko uwzględniając ich własną, integralną wartość w Bożym stworzeniu.

W chrześcijaństwie wschodnim rozwijała się nieco odmienna, bardziej mistyczna wizja relacji człowieka z przyrodą. Choć również nie ma tam dogmatu o „zbawieniu zwierząt”, duchowość prawosławna jest bardziej otwarta na ich obecność w Bożym planie. Święci, jak Serafin z Sarowa czy Gerasimos z Jordanii, żyli w bliskiej harmonii z dzikimi zwierzętami, co tradycyjnie interpretowano jako symbol przywróconej jedności między człowiekiem a stworzeniem, takiej jak w rajskim Edenie.

W centrum prawosławnej duchowości stoi theosis, teoza, czyli przebóstwienie – proces upodobnienia się do Boga. To nie tylko osobista przemiana, ale też kosmiczne odnowienie całej rzeczywistości. Święty Izaak Syryjczyk pisał, że serce człowieka zjednoczonego z Bogiem współczuje całemu stworzeniu – nawet najmniejszym robakom.

Opis stworzenia w Biblii podkreśla, że piątego dnia Bóg powołał do istnienia zwierzęta morskie i ptaki, a szóstego – zwierzęta lądowe oraz ludzi. Choć ludzie zostali wyróżnieni stworzeniem na obraz Boży, nie implikuje to ich absolutnej dominacji. Jest to raczej wskazanie na ich wyjątkową rolę jako istot duchowych, powołanych do pielęgnowania świata, a nie jego destrukcji. Zwierzęta stanowią integralną część jednego, wspólnego systemu stworzenia, w którym każda istota posiada swoje miejsce, znaczenie i godność.

W pierwotnym stanie, zanim doszło do grzechu i upadku, relacja między człowiekiem a zwierzętami była pełna harmonii i pokoju. Poniższe wersety pokazują, że zarówno ludziom, jak i zwierzętom Bóg daje ten sam rodzaj pożywienia – rośliny.

I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. (Rdz 1:29–30).

To świat bez przemocy, bez drapieżnictwa i krwi. Rajska rzeczywistość była miejscem, gdzie życie istniało w doskonałej równowadze, a relacje między wszystkimi stworzeniami opierały się na współistnieniu, nie zaś na dominacji.

Ten idealny stan gwałtownie się załamuje, wraz z historią upadku człowieka. Adam i Ewa, sprzeciwiając się Bożemu nakazowi, spożywają owoc z Drzewa Poznania dobra i zła. W tym przełomowym momencie w świat wkracza grzech, a za nim śmierć, cierpienie i głęboki rozłam. Ziemia zostaje przeklęta, praca staje się uciążliwym trudem, a relacje człowieka z przyrodą naznacza lęk, przemoc i zmaganie. Wąż, kluczowy sprawca kuszenia Ewy, zostaje potępiony i skazany na czołganie się po ziemi – symbol poniżenia i kary. Wraz z upadkiem ludzkości cierpi całe stworzenie, w tym zwierzęta, które odtąd nie zaznają już rajskiej harmonii, lecz egzystują w świecie bólu i nieustannej walki o przetrwanie. (zob: Rdz 3).

Pomimo tej tragedii, Księga Rodzaju nie zostawia nas bez nadziei. W opowieści o potopie pojawia się ponownie motyw Bożej troski o wszystkie stworzenia. Kiedy Bóg postanawia oczyścić ziemię z powodu grzechu ludzi, nie zapomina o zwierzętach. Noe otrzymuje nakaz, aby zebrać po parze każdego gatunku, by przetrwały katastrofę. To nie tylko akt praktyczny, ale głęboko symboliczny – wskazujący na wartość życia każdego stworzenia i jego niezbywalne miejsce w Bożym planie. Po potopie Bóg zawiera przymierze nie tylko z ludźmi, ale także ze wszystkimi żywymi istotami:

Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: «Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię». Po czym Bóg dodał: «A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa. Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi». (Rdz 9, 8–16).

Podkreśla to słowami: „z wszelkim zwierzęciem na ziemi”. Zwierzęta zostają włączone w Boże obietnice i błogosławieństwa – są objęte tym samym przymierzem, które gwarantuje, że ziemia nie zostanie już więcej zniszczona przez potop. To wyraźny znak, że zwierzęta nie są dodatkiem do ludzkiej historii, ale jej współuczestnikami.

Motyw odkupienia i przywrócenia harmonii między ludźmi a zwierzętami kontynuowany jest również w proroctwach Izajasza. Prorok ukazuje wizje przyszłości, w której świat powróci do pierwotnego stanu pokoju. Opisuje niezwykłą scenę: wilk przebywa z barankiem, lampart leży obok koźlęcia, cielę i lew razem odpoczywają, a nad nimi czuwa małe dziecko. To wizja nie tylko metaforyczna – to obraz przyszłości, w której zostają odwrócone skutki upadku. Przemoc i strach znikają, a świat natury, dotknięty grzechem, zostaje uzdrowiony.

Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,

pantera z koźlęciem razem leżeć będą,

cielę i lew paść się będą społem

i mały chłopiec będzie je poganiał.

Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,

młode ich razem będą legały.

Lew też jak wół będzie jadał słomę.

Niemowlę igrać będzie na norze kobry,

dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.

Zła czynić nie będą ani zgubnie działać

po całej świętej mej górze,

bo kraj się napełni znajomością Pana,

na kształt wód, które przepełniają morze.

(Iz 11:6–9 BT).

Również u proroka Izajasza czytamy o „nowych niebiosach i nowej ziemi”, w których wilk i baranek będą się paść razem, a lew będzie jadł słomę jak wół. Nawet wąż – symbol upadku – nie zostaje całkowicie unicestwiony, lecz ograniczony: jego pokarmem będzie proch, co może symbolizować całkowite odebranie mu mocy kuszenia. Te wizje pokazują, że Boże odkupienie obejmuje nie tylko ludzi, ale całe stworzenie. Zwierzęta, które cierpiały z powodu grzechu człowieka, mają także udział w przyszłej chwale.

«Wilk i baranek paść się będą razem;

lew też będzie jadał słomę jak wół;

a wąż będzie miał proch ziemi jako pokarm.

Zła czynić nie będą ani zgubnie działać

na całej świętej mej górze» – mówi Pan.

(Iz 65:25 BT).

W ten sposób Księga Rodzaju i proroctwa Izajasza łączą się w jednej wielkiej opowieści o stworzeniu, upadku i odkupieniu. Zwierzęta są obecne na każdym etapie tej historii – od harmonii raju, przez dramat grzechu, aż po nadzieję na przyszłe pojednanie. Ich obecność w biblijnym przekazie nie jest przypadkowa ani drugorzędna. Są one częścią Bożego świata – świata, który Bóg uznał za dobry i który pragnie w pełni odnowić. Ostateczna wizja przyszłości to nie tylko raj dla ludzi, ale odnowione stworzenie, w którym każda istota – człowiek, zwierzę, roślina – znajdzie swoje miejsce w harmonii i pokoju.

Zwierzęta w niebie według Biblii

Pytanie o los zwierząt w niebie jest bardziej złożone i spowite tajemnicą. Tradycyjna teologia katolicka, rozróżniając naturę duszy ludzkiej i zwierzęcej, naucza o odmienności ich losu po śmierci. Niemniej jednak, Kościół z ostrożnością podchodzi do definitywnego wykluczenia zwierząt z nieba, pozostawiając tę sferę otwartą dla teologicznej refleksji i chrześcijańskiej nadziei. Nie brakuje inspirujących przypomnień o wspólnym pochodzeniu wszelkiego życia: „zwierzęta również mają tchnienie życia otrzymane od Boga”. W eschatologicznym obrazie przyszłości, po przeminięciu obecnego świata, Apokalipsa świętego Jana przedstawia wizję odnowionego stworzenia, gdzie symboliczne proroctwo „wilk zamieszka z barankiem” staje się obietnicą uniwersalnego pokoju i harmonii, obejmującą być może także naszych zwierzęcych towarzyszy. Wielu teologów na przestrzeni wieków, rozważało możliwość obecności zwierząt jako integralnej części odkupionego stworzenia, zastrzegając jednak, że ich pośmiertny byt może różnić się od eschatologicznego losu człowieka. Ostatecznie, wizja nieba może obejmować zwierzęta nie na zasadzie ich zasługi, lecz jako wyraz bezgranicznej miłości Boga do całego stworzenia i Jego pragnienia, by je odnowić, a nie unicestwić. Bo przecież Pan Bóg wszystko co stworzył, stworzył z miłości. I „widział, że było dobre”.

Fraza „Bóg widział, że było dobre” pojawia się wielokrotnie w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju, w którym opisane jest dzieło stworzenia. Jest to refren towarzyszący każdemu etapowi Bożego działania, podkreślający Jego zadowolenie z tego, co uczynił. Po stworzeniu światła i oddzieleniu go od ciemności czytamy: Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności.” (Rdz 1,4). Następnie, po oddzieleniu wód i utworzeniu sklepienia niebieskiego: „Bóg widział, że były dobre” (Rdz 1,10). Potem Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.” (Rdz 1,12). Po stworzeniu ciał niebieskich – słońca, księżyca i gwiazd – znów pojawia się ten sam werbalny znak uznania: „A widział Bóg, że były dobre.” (Rdz 1,18). Również po powołaniu do istnienia zwierząt wodnych i ptaków czytamy: „Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».” (Rdz 1,21). Wreszcie, po stworzeniu zwierząt lądowych oraz człowieka, następuje kulminacja tego refrenu: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Zastosowanie w tym ostatnim wersecie wzmocnienia „bardzo dobre” wyraźnie akcentuje pełnię i doskonałość stworzenia w oczach Boga. Tym samym powtarzająca się fraza nie tylko nadaje rytm opowiadaniu, ale stanowi wyraźne teologiczne świadectwo miłości Stwórcy do swego dzieła.

Choć Pismo Święte nie zawiera jednego wersetu stwierdzającego wprost: „Bóg stworzył wszystko z miłości”, to cała jego narracja – od stworzenia świata aż po ofiarę Jezusa Chrystusa – jednoznacznie ukazuje tę prawdę. Fundamentem owego przekonania jest objawienie natury Boga, Jego działanie wobec stworzenia oraz niezmienne pragnienie zbawienia człowieka. Najgłębszym teologicznym uzasadnieniem jest sama istota Boga. Święty Jan pisze: „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością.” (1 J 4,8.16). Skoro miłość nie jest jedynie cechą Boga, lecz Jego istotą, to każde Jego działanie – w tym akt stworzenia – musi z niej wypływać. Miłość z natury jest dawaniem siebie, dzieleniem się dobrem i pragnieniem szczęścia ukochanego. Stworzenie świata i człowieka było więc aktem bezinteresownej dobroci – udzieleniem istnienia i licznych darów.

W Księdze Rodzaju z naciskiem powtarza się stwierdzenie: „A Bóg widział, że było dobre”. To Boże uznanie stworzenia za „dobre” wskazuje nie tylko na jego wewnętrzną harmonię i piękno, ale także na głęboką życzliwość i miłość Stwórcy wobec wszystkiego, co powołał do istnienia. Miłość z natury dąży do dobra ukochanej istoty – a stworzenie jest tego konkretnym przejawem. Kulminacją tej miłości jest stworzenie człowieka: „rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam»” (Rdz 1,26). Ukształtowanie człowieka jako bytu obdarzonego rozumem, wolną wolą i zdolnością do relacji z Bogiem świadczy o jego unikalnej pozycji w Bożym planie. Miłość pragnie relacji i dzielenia się sobą – a powołanie człowieka do komunii z Bogiem jest dowodem jego szczególnego umiłowania.

Cała historia zbawienia, ukazana w Biblii, to dzieje Bożej miłości i wierności wobec człowieka. Od przymierza z Noem, przez Abrahama, Mojżesza, aż po nowe i wieczne przymierze w Chrystusie – Bóg nieustannie podejmuje inicjatywę, by człowieka zbawić. Miłość bowiem jest wierna i dąży do trwałej więzi. Kulminacją objawienia Bożej miłości jest ofiara Syna Bożego: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3,16). Chrystus przyszedł nie do świata sprawiedliwego, lecz grzesznego – to jeszcze bardziej uwydatnia bezwarunkowy, ofiarny charakter Bożej miłości.

Miłość objawia się również w Bożym miłosierdziu wobec upadłego człowieka. Bóg nie odrzuca stworzenia mimo jego winy, lecz cierpliwie dąży do jego nawrócenia. Jak pisze św. Paweł: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest… nie pamięta złego…” (1 Kor 13,4). Ten opis doskonale oddaje postawę Boga wobec ludzkości. Choć zatem w Biblii nie znajdziemy literalnego stwierdzenia „Bóg stworzył świat z miłości”, to całość objawienia – od aktu stworzenia, przez dzieje przymierzy, aż po krzyż Chrystusa – nie pozostawia wątpliwości. Stworzenie nie było dziełem przypadku ani potrzeby, lecz wolnym aktem Bożej miłości, która pragnie dzielić się sobą, prowadzić stworzenie ku zbawieniu i wiecznej wspólnocie z Trójjedynym Bogiem.

Podsumowując tedy nasze rozważania o miejscu ludzi i zwierząt w niebie, zarówno w perspektywie obecnej, po śmierci, jak i w eschatologicznej przyszłości po zmartwychwstaniu, możemy nakreślić następujący obraz. W chwili śmierci dusze ludzi zbawionych wchodzą w stan głębokiej komunii z Bogiem, doświadczając przedsmaku wiecznej szczęśliwości. Natomiast po końcu świata i zmartwychwstaniu, ci sami zbawieni otrzymają uwielbione ciała i zamieszkają w nowym, przemienionym świecie, w pełni uczestnicząc w radości zbawienia.

Jeśli natomiast chodzi o los zwierząt po śmierci, tradycyjna teologia chrześcijańska nie udziela jednoznacznej, dogmatycznie potwierdzonej odpowiedzi. Przeważa przekonanie, że zwierzęta nie posiadają nieśmiertelnej duszy w tym samym sensie co człowiek, a zatem nie przechodzą do życia wiecznego w sposób świadomy. Niemniej jednak, w myśli chrześcijańskiej obecna jest głęboka nadzieja, zakorzeniona w nieskończonej miłości Boga do całego stworzenia, że zwierzęta w jakiś sposób mogą uczestniczyć w odnowionym wszechświecie, stając się częścią nowej harmonii, której obietnicę zawiera Pismo Święte.

Jednym z najbardziej poruszających obrazów proroczych odnoszących się do przyszłości stworzenia jest proroctwo z Księgi Izajasza, które przedstawia wizję mesjańskiego pokoju: „Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał.” (Iz 11,6–9). Choć ten fragment bywa interpretowany symbolicznie, wielu teologów – w tym Ojcowie Kościoła – widzi w nim zapowiedź nowego stworzenia, w którym harmonia obejmie całość natury.

Również Psalm 104 ukazuje Bożą opatrzność wobec całego stworzenia: „Wszystko to czeka na Ciebie, byś dał im pokarm w swym czasie. Gdy im udzielasz, zbierają; gdy rękę swą otwierasz, sycą się dobrami. Gdy skryjesz swe oblicze, wpadają w niepokój; gdy im oddech odbierasz, marnieją i powracają do swojego prochu. Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi.” (Ps 104,27–30). W tym opisie cyklu życia widzimy zarówno zależność stworzeń od Boga, jak i nadzieję na ich odnowienie przez Jego Ducha (hebr. ruach), który ożywia i odnawia ziemię.

Jednym z najmocniejszych tekstów Nowego Testamentu odnoszących się do przyszłości całego stworzenia jest List św. Pawła do Rzymian: „Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała.” (Rz 8,19–21). Św. Paweł ukazuje tu stworzenie jako uczestnika dramatycznej historii zbawienia – również ono cierpi, oczekuje wyzwolenia i ma udział w nadziei chwały. To jeden z najmocniejszych biblijnych argumentów sugerujących, że Boże dzieło odkupienia obejmuje nie tylko ludzi, lecz cały stworzony świat.

W Księdze Apokalipsy znajdujemy wizję nowej rzeczywistości po końcu czasów:

„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.” (Ap 21,1). I dalej: „I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: «Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie ‘BOGIEM Z NIMI’. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły». I rzekł Zasiadający na tronie: «Oto czynię wszystko nowe».” (Ap 21,3–4).

Choć zwierzęta nie są wymienione wprost, kontekst odnowienia całego stworzenia – w tym również w Apokalipsa poprzez obraz drzewa życia i wody żywej – pozwala interpretować tę wizję jako obejmującą wszystkie byty stworzone:

I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców – wydające swój owoc każdego miesiąca – a liście drzewa [służą] do leczenia narodów. Nic godnego klątwy już [odtąd] nie będzie. (Ap 22, 1–3).

Wreszcie, słowa Jezusa z Ewangelii Mateusza: „Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię.” (Mt 10,29), ukazują Bożą troskę o nawet najmniejsze stworzenia. Choć to zdanie nie mówi o losie zwierząt po śmierci, to ukazuje, że każde stworzenie ma znaczenie w oczach Boga – a to może być przesłanką do wiary, że Jego miłość i plan odkupienia obejmuje również ich rzeczywistość.

W Dziejach Apostolskich znajduje się niezwykle wymowna wizja św. Piotra. Choć nie odnosi się bezpośrednio do obecności zwierząt w niebie, jej głównym przesłaniem jest objawienie uniwersalności zbawienia – przekroczenie dotychczasowego podziału na czyste i nieczyste, odnoszącego się do ludzi, zarówno Żydów, jak i pogan. Pośrednio jednak wizja ta może stanowić punkt wyjścia do teologicznej refleksji nad miejscem zwierząt w Bożym planie. Ukazując całe stworzenie, w tym różnorodne zwierzęta, i opatrzona słowami Boga: „Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane”, sugeruje, że wszystko, co wyszło spod Bożej ręki, posiada wartość i jest godne szacunku.

Następnego dnia, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina. Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie. Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. «Zabijaj, Piotrze i jedz!» – odezwał się do niego głos. «O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego» – odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: «Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił». Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba. (Dz 10, 9–16).

Podsumowując, choć Biblia nigdzie nie mówi wprost, że „zwierzęta będą w niebie”, to liczne fragmenty sugerują, że Boże zbawienie dotyczy całego stworzenia. Miłość Boga, która ogarnia wszelkie istoty, oraz biblijne wizje odnowionego świata pozwalają mieć nadzieję, że zwierzęta także znajdą swoje miejsce w wiecznej harmonii nowego stworzenia.

Niebo i stworzenie w apokryfach

Obecność zwierząt w pismach apokryficznych i pseudoepigraficznych – zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich – może świadczyć o tym, że idea udziału całego stworzenia w eschatologicznym porządku zbawienia była głęboko zakorzeniona w wyobraźni religijnej i duchowej starożytnych wspólnot. Choć teksty te nie mają statusu natchnionych w kanonie biblijnym, ukazują pewien nurt przekonań, według którego zwierzęta nie były traktowane wyłącznie jako tło historii zbawienia, lecz jako realne elementy Bożego planu. Ich obecność w wizjach nieba, sądu lub nowego stworzenia może być odczytywana jako teologiczna intuicja, że miłosierdzie i sprawiedliwość Boga obejmują całą rzeczywistość – również tę pozaludzką. Świadczy to o szerokim, całościowym rozumieniu odkupienia, w którym cały kosmos, a nie tylko człowiek, ma uczestniczyć w ostatecznym pojednaniu z Bogiem.

W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o obecność zwierząt w niebie, warto sięgnąć nie tylko do tekstów kanonicznych, ale także do bogatego dziedzictwa literatury apokryficznej. Choć pisma te nie tworzą jednolitej doktryny, ukazują szerokie spektrum wyobrażeń eschatologicznych, w których zwierzęta odgrywają nieraz znaczącą, choć nie zawsze oczywistą rolę. W wielu z tych dzieł odnaleźć można sugestie, obrazy lub symbole, które wskazują na możliwość udziału całego stworzenia – również zwierząt – w rzeczywistości niebiańskiej.

W apokaliptycznej części 1 Księgi Henocha, znanej jako Apokalipsa Zwierząt, autor przedstawia historię Izraela za pomocą alegorii zwierzęcych: ludzie są reprezentowani jako różne gatunki zwierząt, a sam Bóg jako pasterz. Choć te obrazy mają charakter symboliczny, już sama decyzja o przedstawieniu dziejów zbawienia poprzez świat zwierzęcy sugeruje głębokie powiązanie ich losu z boskim planem. (1 Księga Henocha, rozdz. 85–90).

W 2 Księdze Henocha, zwanej również Henochem Słowiańskim, znajdujemy opisy poziomów niebios, gdzie różne aspekty stworzenia, w tym także zwierzęta, oddają chwałę Bogu. Choć wzmianki o nich są krótkie i marginalne, to jednak wskazują na obecność stworzeń innych niż aniołowie czy dusze ludzkie w przestrzeni nieba.

„A ci mężowie wzięli mnie stamtąd i zaprowadzili do trzeciego nieba, i tam umieścili mnie w pośrodku Raju. Spojrzałem w dół i ujrzałem plony tych miejsc – tak wspaniałe, jakich nigdy wcześniej nie widziano ze względu na ich niezwykłą dobroć. Zobaczyłem wszystkie drzewa pełne słodkich kwiatów i wonnych owoców, a każdy ich owoc wydzielał zapach cudowny i przepełniający powietrze. Pośród tych drzew znajdowało się drzewo życia, na miejscu, gdzie Pan przebywa, gdy wstępuje do Raju. Drzewo to było niewypowiedzianie dobre i pełne wonności, piękniejsze niż cokolwiek innego na ziemi. Ze wszystkich stron lśniło niczym złoto, szkarłat i ogień, a jego korona rozciągała się szeroko, obejmując wszystko dookoła. Rodziło ono owoce wszystkich rodzajów. Jego korzeń tkwił głęboko w ogrodzie, na krańcu ziemi. A raj ten znajduje się pomiędzy śmiertelnością a nieśmiertelnością. Z tego miejsca wypływają dwa źródła – jedno wydaje mleko, drugie miód – a ich odnogi przynoszą oliwę i wino. Dzielą się one na cztery strumienie, które płyną łagodnym nurtem i wpływają do Raju Edenu, położonego pomiędzy śmiertelnością a nieśmiertelnością. Stamtąd rozlewają się na całą ziemię, zataczając krąg niczym inne żywioły. W tym miejscu nie istnieje drzewo, które nie rodziłoby owoców, a każda przestrzeń jest pełna błogosławieństwa. A jest tam trzystu bardzo jasnych aniołów, którzy strzegą ogrodu i z nieustannym słodkim śpiewem oraz nigdy niecichnącymi głosami służą Panu przez wszystkie dni i godziny. I rzekłem: „Jakże słodkie jest to miejsce!” A ci mężowie odpowiedzieli mi: „To miejsce, Enochu, zostało przygotowane dla sprawiedliwych – tych, którzy cierpliwie znoszą wszelkie utrapienia zadawane im przez tych, co ranią ich dusze; którzy odwracają swe oczy od nieprawości, sądzą sprawiedliwie, karmią głodnych chlebem, przyodziewają nagich, podnoszą upadłych, wspierają zranione sieroty; którzy postępują nienagannie przed obliczem Pana i służą jedynie Jemu. Dla nich właśnie to miejsce zostało przeznaczone jako wieczne dziedzictwo.” (2 Hen 8:1–10; 9:1)

a dalej:

„Spojrzałem i ujrzałem inne latające istoty (…) zwane feniksami i chalkydri, cudowne i wspaniałe. Miały nogi i ogony w kształcie lwa oraz głowy krokodyla. Ich ciało lśniło purpurowym blaskiem, przypominającym barwy tęczy. Były olbrzymie, miały dziewięćset miar wysokości, a ich skrzydła, jak skrzydła aniołów, było ich [po] dwanaście na każdą z tych istot. Służyły słońcu, niosąc ciepło i rosę, wykonując polecenie Boga”. (2 Hen 12:1)

Wówczas żywioły słońca – feniksy i chalkydri – zaczynają śpiewać. Dlatego każdy ptak trzepoce skrzydłami, radując się z obecności Dawcy Światła. Na Jego rozkaz rozbrzmiewa ich śpiew. Dawca Światła przybywa, by przynieść blask całemu światu, a poranna straż nabiera kształtu – są nią promienie słońca. (2 Hen 15:1–2)

Owe feniksy i chalkydri to mityczne stworzenia, które pojawiają się w tekstach apokryficznych, szczególnie w kontekście wizji nieba i boskich chórów uwielbiających stwórcę. Choć te postacie mają swoje korzenie w różnych tradycjach religijnych, ich symbolika i rola w opowieściach biblijnych, zarówno kanonicznych, jak i apokryficznych, są wyjątkowe, a ich obecność w niebiańskich sferach stanowi wyraz boskiej chwały.

Feniksy i chalkydri, mimo że mogą wydawać się elementami fantastycznymi, pełnią w literaturze apokryficznej znaczącą rolę jako świadkowie boskiej chwały. Ich obecność w niebie świadczy o wielkiej różnorodności stworzenia, które zdolne jest do uwielbiania Boga. Jednocześnie stanowią symbol jedności duchowego i materialnego porządku – nawet najbardziej „dzikie” czy mityczne stworzenia są włączone w doskonały niebiański ład. Zajmując miejsca na krańcach niebios, pełnią funkcje ochronne i strzegą przejść między sferami, oddając chwałę Bogu, który jest Stwórcą wszystkiego, co istnieje, w niebie i na ziemi.

„Testament Dwunastu Patriarchów” zawiera fragment mówiący o tym, że i zwierzęta należy uważać za istoty, podobnie jak ludzi, zasługujące na miłosierdzie, trudno zatem sobie wyobrazić, że zostaną one przez Pana Boga poddane anihilacji:

„A teraz, moje dzieci, nakazuję wam, abyście przestrzegali przykazań Pana, abyście okazali miłosierdzie bliźniemu waszemu i mieli litość nad wszystkimi, nie tylko nad ludźmi, ale także nad zwierzętami. Bo dla tej rzeczy Pan mi błogosławił; a gdy wszyscy moi bracia byli chorzy, ja uszedłem bez choroby, bo Pan zna zamiary każdego. (Testamenty Dwunastu Patriarchów/Testament Zabulona: 5, 1–2)”.

W tradycji chrześcijańskiej szczególnie wyrazistym przykładem obecności zwierząt w niebie jest Apokalipsa Pawła, znana także jako Visio Pauli. Można w owym tekście znaleźć takie zdania:

„Gdy byłem w ciele, w którym zostałem porwany do trzeciego nieba, doszło mnie słowo Pańskie o tej treści: Powiedz temu ludowi: (…) Pamiętajcie więc i wiedzcie, że całe stworzenie jest poddane Bogu, lecz jedynie ludzkość grzeszy. Ma [człowiek] władzę nad całym stworzeniem, a grzeszy bardziej niż cała natura”. (ApPw. 3).

„Wiedzcie, synowie ludzcy, że całe stworzenie zostało poddane Bogu; ale tylko rodzaj ludzki, grzesząc, gniewa Boga.” (ApPw. 5).

A w dalszej części owej wizji Apostoł widzi ziemię obiecaną zbawionym po powtórnym przyjściu Chrystusa, nową ziemię, i opisuje ją tak:

„I rozejrzałem się po tej ziemi i zobaczyłem rzekę płynącą mlekiem i miodem. A na brzegu rzeki były zasadzone drzewa pełne owoców: teraz każde drzewo rodziło dwanaście owoców w roku, a miały różne i rozmaite owoce: i widziałem kształt, wygląd tego miejsca i całe dzieło Boga, i zobaczyłem tam palmy dwudziestołokciowe i inne dziesięciołokciowe: a ta ziemia była siedem razy jaśniejsza od srebra. A drzewa były pełne owoców od korzenia aż do górnych gałęzi. (Od korzenia każdego drzewa aż do jego serca było dziesięć tysięcy gałęzi z dziesiątkami tysięcy gron, [i było dziesięć tysięcy gron na każdej gałęzi,] i było dziesięć tysięcy daktyli w każdym gronie. I tak było również z winoroślą. Każda winorośl miała dziesięć tysięcy gałęzi, a każda gałąź miała na sobie dziesięć tysięcy kiści winogron, a każda kiść miała na sobie dziesięć tysięcy winogron. I były tam inne drzewa, miriady miriad ich, a ich owoce były w tej samej proporcji.) I powiedziałem do anioła: Dlaczego każde drzewo wydaje tysiące owoców? Anioł odpowiedział i rzekł do mnie: Ponieważ Pan Bóg swojej hojności daje swoje dary w obfitości godnym; bo i oni z własnej woli umartwiali się, gdy byli na świecie, czyniąc wszystko dla Jego świętego imienia.” (ApPw. 22).

potem zaś dodaje:

„Patrzyłem i widziałem, jak niebo trzęsło się jak drzewo, które porusza wiatr; i nagle rzucili się na twarze przed tronem; i widziałem dwudziestu czterech starszych i cztery zwierzęta oddające cześć Bogu; i widziałem ołtarz i zasłonę i tron, i wszyscy się radowali, a dym słodkiej woni unosił się obok ołtarza tronu Bożego.” (ApPw. 44).

W Apokalipsie Pawła, choć brak w niej wielu bezpośrednich wzmianek o zwierzętach w niebie czy na odnowionej ziemi, te fragmenty opisujące wizję Apostoła sugerują ich obecność. Widział tam bowiem całe Boże dzieło, co pozwala przypuszczać, że obejmowało ono również zwierzęta. Opis nieba jako bujnego, rajskiego ogrodu z cudownymi, oddającymi chwałę Bogu drzewami, może pośrednio sugerować realność zwierząt jako integralnej części niebiańskiej harmonii, a nie jedynie alegorii. Mimo więc tego, że zwierzęta nie są tam wymienione wprost, poza owymi czterema, charakterystyka tegoż rajskiego środowiska naturalnie implikuje ich obecność jako mieszkańców tak wspaniałego świata.

W Dziejach Pawła i Tekli pojawia się interesujący wątek relacji między świętą a dzikimi bestiami. Lwica, która miała ją rozszarpać, ostatecznie staje się obrończynią świętej. Cudowna przemiana zwierzęcia pod wpływem świętości postaci może być odczytana jako zapowiedź ostatecznego pojednania między człowiekiem a naturą w przyszłym świecie:

„Tekla została (…) rozebrana do naga, opasana chustą i rzucona na miejsce przeznaczone do walki ze zwierzętami. Następnie wypuszczono na nią lwy i niedźwiedzie. Lecz lwica, która była najdziksza ze wszystkich, podbiegła do Tekli i padła jej do stóp. Na to tłum kobiet głośno krzyknął. Wtedy w jej kierunku z niebywałą agresją rzuciła się niedźwiedzica; lecz lwica stanęła jej na drodze i rozszarpała ją. Następnie lew, przyzwyczajony do pożerania ludzi (…), rzucił się na nią, ale lwica starła się z nim i oba zwierzęta zginęły. Wtedy kobiety zmartwiły się jeszcze bardziej, ponieważ lwica, która pomogła Tekli, była martwa. Następnie wyprowadzono wiele innych dzikich zwierząt, lecz Tekla stała z rękami wyciągniętymi ku niebu i modliła się. Kiedy skończyła się modlić, odwróciła się i zobaczyła dół z wodą, i rzekła: Teraz jest właściwy czas, abym została ochrzczona”. (DPTekli, 9, 1–2)

W Pasterzu Hermasa, alegorycznym dziele o drodze duchowego wzrastania, zwierzęta – głównie dzikie bestie – symbolizują pokusy i niebezpieczeństwa duchowe. Jednak w miarę postępów bohatera, pojawia się obraz przestrzeni wolnej od bestii, co może być interpretowane jako wyraz duchowego pokoju, który ma także wymiar kosmiczny.

Wspólnym motywem wszystkich tych tekstów, mimo różnic teologicznych i literackich, jest powrót do stanu pierwotnej harmonii – do Edenu lub jego eschatologicznego odpowiednika. Zwierzęta, czy to obecne symbolicznie, czy też wyraźnie opisane, są częścią tej odnowionej rzeczywistości. Apokryficzne wizje nieba nie są zatem jedynie projekcją nagrody dla ludzi, lecz także obrazem kosmicznego pojednania, w którym całe stworzenie, zgodnie ze słowami Pawła z Listu do Rzymian, „wzdycha i jęczy”, oczekując pełnego odkupienia. W tym świetle obecność zwierząt w niebie, choć rzadko przedstawiana w sposób bezpośredni i jednoznaczny, jawi się jako naturalna i wewnętrznie spójna część wizji ostatecznego zbawienia.

W logionie 3 Ewangelii Tomasza Jezus mówi: „Jezus powiedział: «Jeśli ci, którzy wam przewodzą, powiedzą wam: Oto królestwo jest w niebie, wtedy ptaki niebieskie będą przed wami. Jeśli powiedzą wam: Jest w morzu, wtedy ryby będą przed wami. Ale królestwo jest w was i poza wami».” Choć tekst ten nie mówi bezpośrednio o obecności zwierząt w niebie, sugeruje, że królestwo Boże obejmuje całe stworzenie, zarówno ludzi, jak i zwierzęta.

Obecność zwierząt w apokryfach i pseudoepigrafach żydowskich oraz chrześcijańskich ukazuje, że idea ich udziału w eschatologicznym porządku zbawienia była głęboko zakorzeniona w duchowej wyobraźni starożytnych wspólnot. Choć teksty te nie mają statusu natchnionych w kanonie biblijnym, ukazują nurt przekonań, według którego zwierzęta nie były traktowane wyłącznie jako tło historii zbawienia, lecz jako realne elementy Bożego planu.

W 1 Liście św. Klemensa do Koryntian można zaś znaleźć takie słowa:

„Kolejne wiosny, lata, jesienie i zimy w pokoju jedne drugim ustępują miejsca. Wiatry, we właściwych porach i w wyznaczonych im dziedzinach, spełniają wiernie swoją służbę. Źródła wód, bijące nieustannie, stworzone dla radości i zdrowia, hojnie poiły i poją człowieka, bez chwili przerwy niosąc życie. Najmniejsze nawet zwierzęta spotykają się w zgodzie i pokoju. Wszystko to wielki Pan i Stwórca wszechświata ustanowił, aby istniało w harmonii, pokoju i posłuszeństwie Jego woli. Wszystkim czyni dobro, a szczególnie nam, którzy szukamy schronienia w Jego miłosierdziu przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa – Jemu chwała i majestat na wieki wieków. Amen”. (1 Klem. do Kor. 20, 1–12).

Powyższy cytat ukazuje harmonię panującą w stworzeniu, co można odczytywać jako zapowiedź nadziei na przywrócenie pokoju także między ludźmi a zwierzętami w czasach ostatecznych. Wspólnym motywem wszystkich wcześniej przytoczonych tekstów apokryficznych jest bowiem wizja odnowionego świata, w którym zapanuje pokój i zgoda pomiędzy wszystkimi stworzeniami. Choć nie zawsze wyrażone jest to wprost, obecność zwierząt w eschatologicznych wizjach sugeruje ich istotną rolę w Bożym planie zbawienia.

Czy zwierzęta mają duszę?

Czy różni się ona od duszy ludzkiej?

Zagadnienie duszy u zwierząt i jej ewentualnych różnic w stosunku do duszy ludzkiej jest przedmiotem wielowiekowej refleksji teologicznej i filozoficznej. W samym Piśmie Świętym termin „dusza” (hebrajskie nefesz, greckie psyche) odnosi się do „żywego istnienia”, co oznacza, że zarówno ludzie, jak i zwierzęta są określane jako „dusza żywa”, jak czytamy w Księdze Rodzaju (Rdz 1,20–21; Rdz 2,7). Niemniej jednak, Biblia podkreśla wyjątkowość człowieka, który jako jedyny został stworzony na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,26–27). Tradycja chrześcijańska interpretuje to podobieństwo jako obdarzenie człowieka wolną wolą, zdolnością do poznania Boga, odpowiedzialnością moralną oraz nieśmiertelną duszą. W tradycji katolickiej, szczególnie w filozofii świętego Tomasza z Akwinu, rozróżnia się duszę zwierzęcą, która jest cielesną zasadą życia i zdolnością do odczuwania, od duszy ludzkiej, która jest rozumna i nieśmiertelna. Według tego klasycznego ujęcia, dusza ludzka, będąc duchową, nie umiera wraz z ciałem, lecz trwa w wieczności, natomiast dusza zwierzęca nie jest nieśmiertelna i zanika wraz ze śmiercią biologiczną organizmu. Warto jednak zauważyć, że współczesna teologia oraz niektórzy Ojcowie Kościoła, jak na przykład święty Bazyli Wielki i święty Ireneusz z Lyonu, dopuszczają myśl, że Bóg, w swojej nieskończonej miłości i łasce, może zachować zwierzęta w nowym stworzeniu, jeśli taka będzie Jego wola, nie z racji ich własnych zasług, lecz z Bożej suwerennej decyzji. I raczej nie będzie zważał na to co napisał Akwinata, czy inni teologowie.

Czy zwierzęta będą w niebie po zmartwychwstaniu?

Choć Pismo Święte nie wypowiada się wprost na temat obecności zwierząt w niebie po zmartwychwstaniu, zawiera inspirujące wskazówki i symbolikę, które skłaniają do refleksji. Prorok Izajasz w swojej wizji przyszłego pokoju i harmonii zapowiada: „Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera położy się obok koźlęcia… nie będą wyrządzać szkody ani zniszczenia…” (Iz 11,6–9). Z kolei List do Rzymian wyraża tęsknotę całego stworzenia: „Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych… będzie wyzwolone z niewoli skażenia…” (Rz 8,19–21). Te fragmenty sugerują, że Boży plan odkupienia i przemiany obejmuje całe stworzenie, a nie tylko ludzkość, i że w przyszłości nastąpi przywrócenie pierwotnej harmonii. Wizja „nowego nieba i nowej ziemi” opisana w Apokalipsie świętego Jana (Ap 21) przedstawia nie tylko duchowy stan, ale także fizyczną, całkowicie odnowioną rzeczywistość. Jeśli ta nowa rzeczywistość ma zawierać wszystko, co dobre, czyste i piękne, to nic logicznie nie wyklucza obecności w niej zwierząt. Co więcej, można przypuszczać, że te zwierzęta, które za życia były szczególnie bliskie człowiekowi, mogą znaleźć swoje miejsce w nowym stworzeniu jako szczególne znaki Bożej dobroci i miłości do całego stworzonego świata. Bo że Bóg będący Miłością stworzył wszystko z miłości, to już wiemy.

Zmartwychwstanie ciał, o którym mówi Pismo Święte i nauka Kościoła, jest obietnicą, która dotyczy wyłącznie ludzi. To oni, w dniu ostatecznym, zostaną wskrzeszeni, a ich ciała zostaną przemienione i na nowo zjednoczone z nieśmiertelnymi duszami. Święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian zapewnia: „Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych.” (1 Kor 6,14). Podobnie, w Ewangelii według świętego Jana czytamy: „Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego…” (J 5,28). Ciała, które powstaną z martwych, będą uwielbione, nieśmiertelne i wolne od wszelkiego cierpienia, zdolne do pełnego uczestnictwa w duchowym życiu w obecności Boga (por. 1 Kor 15,42–44).

W odniesieniu do zwierząt tradycyjna teologia nie mówi o zmartwychwstaniu w ścisłym tego słowa znaczeniu. Niemniej jednak istnieje nadzieja oraz przestrzeń dla teologicznej refleksji nad możliwością ich udziału w nowym stworzeniu – jeśli taka będzie wola Boża. Zwierzęta mogą zostać przywrócone do istnienia jako część odkupionego kosmosu. Kościół nie wypowiada się w tej sprawie jednoznacznie, pozostawiając ją tajemnicy Bożego planu.

Zgodnie z klasycznym ujęciem, dusza ludzka jest duchowa i nieśmiertelna, natomiast dusza zwierzęca jest zasadą życia – materialną i śmiertelną. A jednak, jeśli Bóg może przywrócić do istnienia ludzkie ciało, które uległo spaleniu, rozproszeniu, zostało pożarte przez zwierzęta lub obróciło się w proch – to czy nie mógłby także zechcieć przywrócić do istnienia istot zwierzęcych, wraz z ich ciałami i duszami? Któż mógłby Mu to uniemożliwić? Czy Bóg w czymkolwiek podlega ograniczeniu?

Zmartwychwstanie jest obietnicą daną człowiekowi, który powstanie w ciele uwielbionym. Obecność zwierząt w nowym stworzeniu pozostaje zaś otwartą kwestią – zawierzoną wolności i miłosierdziu Stwórcy.

Czy nauki Pana Jezusa dają zwierzętom nadzieję na niebo?

Nowy Testament nie wypowiada się jednoznacznie na temat tego, czy zwierzęta trafiają do nieba. Nie znajdziemy tam prostego potwierdzenia, że czworonogi, ptaki czy inne stworzenia znajdą się w wieczności razem z ludźmi. Jednak w wielu miejscach między wierszami przebija się myśl, że Boży plan odkupienia obejmuje nie tylko człowieka, ale całe stworzenie – w tym także zwierzęta.

Jezus sam wielokrotnie odwołuje się do zwierząt, ukazując je jako istoty pozostające pod troskliwą opieką Boga. W Ewangelii Mateusza mówi: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi.” (Mt 6,26). To proste, codzienne porównanie staje się nośnikiem głębokiej prawdy teologicznej: zwierzęta są ważne dla Boga, nie są Mu obojętne, nawet jeśli nie posiadają takiej samej świadomości czy moralności jak człowiek. W Ewangelii Łukasza Jezus rozwija tę myśl jeszcze bardziej: „Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych.” (Łk 12,6). W obu fragmentach wybrzmiewa czułość Boga wobec stworzenia i troska, która nie pomija nawet najmniejszych istot. Te słowa mogą sugerować, że życie zwierząt ma duchowe znaczenie, które nie kończy się wraz ze śmiercią.

Najbardziej dobitnie ideę odkupienia całego stworzenia wyraża apostoł Paweł w Liście do Rzymian. W jednym z przytaczanych już wcześniej najbardziej poruszających fragmentów pisze:

Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. (Rz 8,19–22).

Ten fragment staje się dla wielu teologów i wierzących podstawą do rozważań o przyszłości zwierząt w kontekście zbawienia. Paweł nie mówi tu jedynie o ludzkości – jego słowa obejmują całe stworzenie, które cierpi i czeka na wyzwolenie. W tej wizji nie chodzi tylko o odkupienie dusz ludzkich, ale o przywrócenie pierwotnej harmonii całemu stworzeniu – także roślinom i zwierzętom, które od początku były częścią Bożego planu.

W tych natchnionych słowach widać tęsknotę za światem, w którym nie ma już cierpienia, przemocy ani śmierci – takim, jaki Bóg zaplanował od początku i do którego, zgodnie z biblijną nadzieją, świat zmierza. To otwiera przestrzeń dla wyobrażenia, że zwierzęta, choć może nie zbawiane w taki sam sposób jak ludzie, również mają swój udział w ostatecznym odnowieniu wszystkiego. Ich obecność w przyszłym świecie, w pełni miłości i pokoju, nie jest więc wykluczona – przeciwnie, może być integralną częścią nowego stworzenia, które „uzyska wolność chwały dzieci Bożych”.

Święty Paweł, pisząc w Liście do Rzymian o „synach Bożych”, odnosi się do wierzących, którzy przez wiarę i życie w Duchu Świętym zostali adoptowani do Bożej rodziny i uczestniczą w synostwie Bożym. Nie jest to tytuł zarezerwowany wyłącznie dla Jezusa Chrystusa, lecz obejmuje wszystkich, którzy zostali „przybrani za dzieci” przez Boga – czyli chrześcijan dążących do świętości i zjednoczenia z Nim.

W kontekście Rz 8,19–22 „objawienie się synów Bożych” oznacza moment ostatecznego ukazania, kim naprawdę są ci, którzy trwają w łasce – chwilę ich pełnego zbawienia, kiedy nastąpi przemienienie wiernych Bogu. To wydarzenie ma nie tylko wymiar osobisty czy duchowy, lecz także kosmiczny. Paweł naucza, że całe stworzenie z utęsknieniem oczekuje tego momentu, ponieważ wówczas również ono zostanie „wyzwolone z niewoli zepsucia”.

Zatem: synowie Boży to odkupieni ludzie, którzy przez swoje życie w zjednoczeniu z Bogiem stają się narzędziami Jego przemiany. Ich ostateczne uwielbienie będzie początkiem pełnego odnowienia całego stworzenia. To fundamentalna myśl dla teologii katolickiej i prawosławnej, podkreślająca nie tylko indywidualne zbawienie, ale również eschatologiczne uzdrowienie całego kosmosu.

Symbolika zwierząt i nowe stworzenie


Księga Objawienia, znana również jako Apokalipsa świętego Jana, to niezwykle bogaty i symboliczny tekst, ukazujący duchowe tajemnice i przyszłość stworzenia. Choć wiele obrazów w tej księdze ma charakter metaforyczny, nie brakuje w niej odniesień do zwierząt. Nawet jeśli pełnią one funkcję symboliczną, zdają się wskazywać na ich obecność w eschatologicznej rzeczywistości. Zwierzęta pojawiają się nie tylko jako alegorie, lecz także jako istoty współuczestniczące w kulcie Boga, co rzuca światło na ich możliwe miejsce w przyszłym świecie.

W jednej z niezwykle poruszających scen święty Jan opisuje, jak usłyszał, że „wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, mówiło: «Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc, na wieki wieków!» A czworo Zwierząt mówiło: «Amen»” (Ap 5,13-14). To uniwersalne uwielbienie obejmuje nie tylko istoty duchowe czy ludzi, lecz także wszelkie stworzenie, w tym zwierzęta. Sugeruje to, że mają one nie tylko świadomość istnienia Boga, ale również uczestniczą w chwale nieba. Nie są wykluczone z Bożej obecności – przeciwnie, stanowią jej część.

Jeszcze jedno niezwykłe zwierzę pojawia się w kulminacyjnym momencie objawienia – biały koń. W 19 rozdziale Apokalipsy Jezus przedstawiony jest jako powracający Zwycięzca, siedzący na majestatycznym, białym rumaku. To nie tylko potężny symbol sprawiedliwości i triumfu, lecz także subtelna sugestia, że w odnowionym porządku Bożym zwierzęta również odgrywają rolę – są obecne, realne i towarzyszą Chrystusowi w Jego chwale. Koń, choć oczywiście może pełnić funkcję metafory, nie jest przedstawiony jako abstrakcja – to konkretna istota, wpisująca się w wielką wizję końca czasów.

Księga Objawienia kulminuje w jednej z najbardziej pełnych nadziei wizji w całej Biblii – wizji nowego nieba i nowej ziemi. W rozdziale 21, w wersetach od 1 do 4, Jan opisuje, jak pierwsze niebo i pierwsza ziemia przemijają, a na ich miejsce przychodzi nowy świat – odnowiony, oczyszczony, nieskażony bólem i śmiercią. „I ujrzałem nowe niebo i nową ziemię… i śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły”. W tej wizji nie ma już cierpienia, a wszystko, co zostało stworzone, ma szansę na nowe życie. W takim świecie, w którym zostaje przywrócona pierwotna harmonia i pokój, obecność zwierząt – będących częścią pierwotnego stworzenia – wydaje się naturalna, wręcz nieodzowna.

Choć Nowy Testament nie wypowiada się wprost o losie zwierząt po śmierci, przesłanie wyłaniające się z całej Biblii – od Księgi Rodzaju, przez nauczanie Jezusa, aż po apokaliptyczne wizje świętego Jana – ukazuje zwierzęta jako istoty głęboko zakorzenione w Bożym planie. Są obecne w stworzeniu, dotknięte skutkami grzechu, ale też objęte nadzieją na odkupienie. Ich obecność w przyszłym świecie, w odnowionym stworzeniu, nie jest więc ideą obcą – przeciwnie, wpisuje się w całościowy obraz Bożego działania, które zmierza ku pełni i pojednaniu całego stworzenia z Bogiem.

Chrześcijańska nadzieja nie dotyczy zatem jedynie dusz ludzkich, lecz całej rzeczywistości, która – zgodnie ze słowami świętego Pawła – „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, czekając na odnowę. Zwierzęta, które były z człowiekiem od początku, dzieląc z nim zarówno radość Edenu, jak i ciężar upadku, mogą być także jego towarzyszami w chwale nowego stworzenia. I choć pytanie o niebo dla zwierząt pozostaje częściowo otwarte, przesłanie Biblii tchnie nadzieją, że w Bożym świecie jest miejsce dla wszystkich Jego stworzeń – także tych, które nie mówią ludzkim głosem, ale których obecność była i jest błogosławieństwem.

Powiedzmy to raz jeszcze – choć Nowy Testament nie mówi wprost, że zwierzęta trafią do nieba, wiele nauk Jezusa i fragmentów pism apostolskich zdaje się sugerować, że całe stworzenie ma udział w Bożym planie zbawienia. Jezus zapowiada „odnowienie wszystkich rzeczy” – a skoro w akcie stworzenia zwierzęta były obecne i nazwane „dobrymi”, to można przypuszczać, że i one będą częścią tej odnowy. List do Kolosan mówi, że Chrystus „pojedna z sobą wszystko, zarówno to, co na ziemi, jak i to, co w niebiosach” – sformułowanie to jest niezwykle szerokie i otwiera możliwość, że odkupienie nie ogranicza się jedynie do ludzi. Równie wymowne są słowa z Listu do Rzymian, gdzie Paweł pisze, że całe stworzenie „wzdycha i jęczy w bólach rodzenia”, oczekując objawienia się synów Bożych. To „stworzenie” to nie tylko ludzie – to cały świat, zwierzęta, przyroda – wszystko, co zostało dotknięte skutkami grzechu i co czeka na odkupienie.

Z perspektywy biblijnej można zatem powiedzieć, że zwierzęta – obecne w ogrodzie Eden, dotknięte skutkami grzechu, współcierpiące z człowiekiem, a także chwalące Boga w Objawieniu – są głęboko wpisane w Boży plan.

Ciąg dalszy nastąpi

ksiegarnia-armoryka.pl/stworzenie-i-wiecznosc-czy-w-niebie-beda-zwierzeta-andrzej-sarwa

Niewidzialna okupacja

Niewidzialna okupacja

Autor artykułu Marek Wójcik 15. maja 2026 world-scam/niewidzialna-okupacja

Matt Agorist jest honorowo zwolnionym weteranem Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych (USMC) i byłym agentem wywiadu, któremu bezpośrednio powierzono zadanie przez NSA. To wcześniejsze doświadczenie daje mu unikalną wiedzę na temat korupcji rządowej i amerykańskiego państwa policyjnego.

Agorist jest niezależnym dziennikarzem od ponad dekady i występował w popularnych stacjach telewizyjnych na całym świecie. Agorist jest również redaktorem naczelnym w Free Thought Project. Obserwuj @MattAgorist na Twitterze.

5 maja Matt Agorist opublikował na thefreethoughtproject.com artykuł: Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja zbudowały więzienie finansowe, które wywołało aplauz mas. Źródło.

Żyjemy w okupowanym kraju, ale siły okupacyjne nie przybyły w czołgach ani mundurach. Przybyły w szafach serwerowych i salach konferencyjnych, sprzedając nam z powrotem nasze zniewolenie pod pretekstem wygody i bezpieczeństwa narodowego. Rozrastające się państwo policyjne nie jest narzucane opornemu społeczeństwu; jest witane z otwartymi ramionami przez ludność śpiącą za kierownicą.

Okupacja, która nie wymaga armii strażników i jest przyjmowana z entuzjazmem przez zniewolonych technologicznie ludzi – to najlepsza forma kontroli społeczeństw. Kiedy niewolnik skłonny jest walczyć nie o własną wolność, ale o zachowanie narzędzi służącym niewolnictwu – wtedy mamy do czynienia z doskonale zaplanowanym i zorganizowanym więzieniem.

Niech ktoś spróbuje ograniczyć ci dostęp do kontrolujących cię na każdym kroku aplikacji komórkowych – wtedy dopiero będziesz się buntował przeciwko niemożliwości korzystania z narzędzi służącym okupantowi do pełnej inwigilacji ciebie i twojego otoczenia. Opłaty parkingowe? Jest przecież wygodna w obsłudze apka! Nie masz przy sobie gotówki? Możesz przecież przyłożyć komórkę do czytnika przy kasie! Możesz zrobić znacznie więcej, żeby wspomóc zbieranie szczegółowych informacji o twoim zachowaniu, poglądach i stopniu gotowości do walki z powszechną inwigilacją.

Skoro prawie 4 000 pracowników Google podpisuje petycje, 13 pracowników Palantir odmawia wykonywania obowiązków, a szef działu robotyki w OpenAI rezygnuje z pracy, ponieważ sztuczna inteligencja coraz bardziej wkracza w sferę działań wojennych, inwigilacji i władzy państwowej… powinniśmy zwrócić na to uwagę.
Źródło.

Dawno minęły te czasy, w których grupka facetów koniecznie w ciemnych okularach, pochyla się nad odbiornikiem przekazującym dźwięki wychwytywane przez mikrofon ukryty w sypialni śledzonej ofiary. Bez obawy, jakkolwiek i to jest możliwe, ale dziś praktycznie nikt nie słucha ani nie ogląda tak olbrzymiej ilości materiału z całego świata. Dzisiaj takimi scenami podnieca się jedynie sztuczna inteligencja, czyli program komputerowy.

Pełna kontrola to nie tylko smartfony. Do pisania moich wywrotowych wpisów korzystam z komputera z trzema dużymi monitorami.

Od ponad roku zauważyłem, że kiedy wstaję z krzesła przed komputerem to przynajmniej jeden, czasem dwa z tych monitorów robi się na krótko czarny. Prawie zawsze wtedy, gdy podnoszę się z krzesła. Ten efekt występuje kilka razy dziennie. Nie żartuję – to się naprawdę dzieje. Nie jest to naturalnie żaden dowód na inwigilację „monitorowaną”, jednak skoro jestem z wykształcenia elektronikiem, to natychmiast pojawia się w mojej głowie sposób technicznej realizacji takiej kontroli. Mógłbym dokładniej się zająć sprawdzeniem tego fenomenu, ale jak większość obywateli okupowanych przez SI krajów, po prostu lekceważę to dziwne zachowanie maszyny (komputera).

Musiałbym w pierwszym rzędzie wyłączyć kamerkę internetową, by sprawdzić, czy to ona kamerka wysyła sygnał ruchu. Pewnie zajmę się w tym w najbliższej przyszłości i wtedy napiszę, co odkryłem.

Produkcja tego smartfona została zlecona przez firmę Palantir.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Terapia daremna

Szanowni Państwo!

Oto dwudziesty w tym roku SOBOTNIK.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd
www.mtodd.pl

Terapia daremna 20/2026(774)


     Rząd ma się czym pochwalić. Rozwiązał radykalnie problem Służby Zdrowia, nie rozwiązując nawet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ministra obiecywała, że lekarze będą dzwonili do pacjentów i obawiam się, że może dotrzymać słowa.

     Dlaczego się obawiam?

Najpierw trzeba powiedzieć na czym polega ta „Terapia daremna”. Jak nie trudno się domyśleć, na odstąpieniu od leczenia w przypadkach beznadziejnych. Ale czy są inne? Wszyscy przecież jesteśmy śmiertelni. O tym kogo warto leczyć, a kogo nie, ma teraz prawo zadecydować dowolny lekarz!

Z chwilą wpisania pacjentowi takiej klauzuli, nie wolno go leczyć nie tylko w państwowym szpitalu, ale przez dowolnego, nawet prywatnego lekarza. To on będzie pociągany do odpowiedzialności, gdyby się ośmielił udzielić pomocy medycznej takiemu skazańcowi.

     Gdyby teraz rzeczywiście zadzwonił do mnie lekarz z propozycją badań lekarskich, to nie wiem czy odważę się udać do szpitala. Problem kolejek zostanie radykalnie rozwiązany.

     Skorzystać może też Resort (nie)Sprawiedliwości. Zamiast ścigać domniemanego przestępcę, czyli kogoś kto rozumie prawo nie tak, jak „nasz” premier i jego namiestnik od bezprawia, wystarczy wpisać mu „terapię daremną”. Później napaść go w ciemnym zaułku i czekać na wyrok nieba, z którym zgodzić się trzeba.

Dochowujący przysięgi Hipokratesa, zgodnie z „prawem” trafi za kratki.

======================================================


Tępak, czyli kto?

‒ Popatrz jaki dialog nawiązałam z czytelnikiem mojego felietonu – powiedziała Małgorzata.

‒ Pokaż – DUCH CZASU sięgnął po wydruk.„ – Polacy to naród tępaków – skomentował czytelnik podpisujący się polsko brzmiącym nazwiskiem w liczbie mnogiej.

A czy Państwo J******y się do nich zaliczają? – spytałam.Głupi nigdy nie powie, że jest głupi a ty też.
W takim razie witaj w klubie”.
– Rozumiem, że więcej się nie odezwał.– powiedział DUCH CZASU.
– Dobrze rozumiesz.
– Bidulek, nie zauważył nawet, że sam sobie naurągał.
– Nie koniecznie. Może uważa się za szwaba?– Ale po co? Szwab jest od oszwabiania, nie od nękania dla samej przyjemności nękania (choć w historii było różnie). Może raczej ma się za kacapa?– Albo jednak za Polaka, tylko takiego wyjątkowego, najmądrzejszego z sześćdziesięciu milionów, jakie żyją w tej chwili na świecie.– To masz temat na kolejny felieton. – No, nie wiem. Wolałabym mądrze pisywać o ludziach prawdziwie mądrych i dla mądrych.

WIDZĄCY DALEKO JUŻ WIEDZĄ

WIDZĄCY DALEKO JUŻ WIEDZĄ

WIDZĄCY DALEKO JUŻ WIEDZĄ

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/widzacy-daleko-juz-wiedza

W przestrzeni publicznej nareszcie zaczynają się pojawiać informacje o rzeczywistych zawiadowcach dzisiejszej polityki światowej, czyli o współczesnych miliarderach, nazywanych „geniuszami” Big Tech, w rzeczywistości czerpiących garściami nie tylko inspiracje, ale i ogromne pieniądze z kas Pentagonu i rozlicznych agencji wywiadowczych, nie tylko amerykańskich zresztą. Dobrze, bo dzięki temu czytelnicy mogą zacząć łączyć kropki i próbować podejmować decyzje bazując na właściwym rozpoznaniu animatorów również tubylczego życia politycznego.

Przypominam, bo pamięć u nas krótka, felieton „Cała prawda całą dobę”, który napisałem w roku 2023, czyli za czasów premierostwa osobnika, którego te właśnie ośrodki próbują ponownie obsadzić w roli sternika spraw rzekomo polskich, przy pomocy triku z  rozłamem w łonie partii, do której został zresztą tylko czasowo oddelegowany, a na której jego właściciele już „postawili krzyżyk”. Ta partia, realizująca od zawsze (jak zauważyli  spostrzegawczy Internauci rozwijając skrót jej nazwy) interesy syjonistyczne, odchodzi w polityczny niebyt. Oczywiście, nie stanie się to z dnia na dzień, ale w nieco dłuższej perspektywie, wraz z wyczerpaniem się zasadności utrzymywania amerykańskiego lotniskowca w rejonie Bliskiego Wschodu. Szerzej rozwijam ten wątek w książce „Zatopić Wolność”, która z końcem lata powinna pojawić się na rynku. Tymczasem, zachęcam do lektury przywołanego artykułu:

Jedna z prywatnych stacji telewizyjnych operujących w Polsce, umieściła niedawno na swej stronie internetowej informację, że korporacja z USA „zajmująca się analizą danych dla wojska i wywiadu dostarcza oprogramowanie polskiej administracji. Na razie robi to za darmo. Do tej pory wiadomo było o jej współpracy z kancelarią premiera”.

Z artykułu dowiadujemy się, że Palantir, bo taką ma nazwę, współpracująca dotąd z wojskiem i agencjami wywiadu amerykańskiego, szuka dla siebie miejsca w Polsce. Nazwa firmy pochodzi z języka elfów opisanych w książkach J. R. Tolkiena i oznacza „widzący daleko”.

To bardzo pożyteczna wiedza, która niewątpliwie może się nam przydać, ale zakładam, że polski czytelnik wolałby przeczytać o tej korporacji i stojących za nią ludziach więcej, tym bardziej, iż funkcjonuje już ona w bezpośrednim otoczeniu premiera i umacnia się w naszej administracji. Z tego powodu postanowiłem odrobić tę lekcję tak, jak na to zasługuje i przedstawić obraz pełniejszy. 

Palantir, to firma technologiczna ze słynnej Doliny Krzemowej, założona dla potrzeb CIA, przez jej spółkę In-Q-Tel, powołaną do życia w r. 1999, w charakterze pomostu między ośrodkami rządowymi, start-up’ami i spółkami kapitałowymi. Jak podają media, współpracowała lub robi to nadal z NSAFBI, Dowództwem Operacji Specjalnych, Akademią Wojskową USA, Narodowym Centrum Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych,  Agencją Żywności i Leków, czy jakże głośnym ostatnio Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób.

Można przy tej okazji nadmienić, że przytłaczającą większość start-up’ów powoływał w ostatnich dekadach do życia wywiad izraelski, opierając swe działania na wiedzy i umiejętnościach członków elitarnej Jednostki 8200. Konsekwentnie też przejmowano wiele tego typu przedsięwzięć  amerykańskich. Cały ten szeroko zakrojony program funkcjonuje od lat pod nazwą Talpiot. Działalność ta wskazuje zresztą na szczególne podejście do wzajemnych relacji między USA i Izraelem, ale ich ocenę pozostawmy samym sojusznikom.

Palantir była jedną z pierwszych inwestycji In-Q-Tel w zakresie analizowania mediów społecznościowych, a informacje o niej upubliczniła w r. 2011 grupa hakerów LulzSec, wskazując ją, jako firmę, która złożyła ofertę w przetargu dotyczącym propozycji śledzenia działaczy związków zawodowych i innych krytyków amerykańskiej Izby Handlowej, największej biznesowej grupy lobbingowej w Waszyngtonie. Firma, którą określano mianem „technologicznego jednorożca” (termin odnosi się do start-up’ów, szacowanych na ponad 1 mld  dol.) zdystansowała się od tego planu po tym, jak został on ujawniony w mailach  nieistniejącej już firmy HBGary Federal.

Oficjalnie, korporacja ta znana jest dzisiaj ze swych trzech projektów – Gotham, Foundry i  Apollo. Pierwszy dotyczy szeroko rozumianego wspierania działalności antyterrorystycznej dla ośrodków rządowych, drugi polega na analizowaniu działania ogólnokrajowych programów szczepień, a od 2022 r. stanowi też bazę dla brytyjskiej strategii wspierania Ukrainy. Natomiast trzeci jest po prostu systemem mającym na celu ich łączenie, dostarczanie, wdrażanie i zarządzanie, funkcjonującym w oparciu o tzw. platformy chmurowe. Dla starszego pokolenia termin ten może brzmieć egzotycznie, jednak także Polska ma swoją „Chmurę Krajową”, o czym wspominałem w książce „Covidowe Jeże”, pisząc na temat „Scenariuszy dla przyszłości technologii i rozwoju” opublikowanych już w maju 2010 r. (!) przez Fundację Rockefellera. 

Jednym z akcjonariuszy Palantir jest baron Charles Guthrie, były, czołowy oficer brytyjskiej armii, członek Zakonu Maltańskiego, dyrektor NM Rotschild & Sons, a przede wszystkim członek Rady Instytutu Dialogu Strategicznego, który powstał w r. 2006, by prowadzić badania nad ekstremizmem i między-społecznościowymi konfliktami. Instytut współpracuje z takimi firmami, jak Google, Twitter, Microsoft, korporacja Carnegie, Fundacje Społeczeństwa Otwartego George’a Sorosa, Instytutem Brookingsa, ONZ i licznymi rządami.

Jednak głównym akcjonariuszem i założycielem Palantir jest Peter Thiel, urodzony (1967) w niemieckim Frankfurcie bliski przyjaciel Donalda Trumpa, a przede wszystkim, od r. 2019 związany małżeńskim (!) węzłem z niejakim Mattem Danzeisen’em, wiceprezesem powszechnie już dziś znanego funduszu  BlackRock. Węzeł to zresztą nie tylko uczuciowy, ale skutkujący pełną kooperacją przedsiębiorstw pozostających w rękach obu tych osób. To mariaż Big Data i Big Tech!

Thiel pracował w swym, jakże bogatym życiu, jako prawnik specjalizujący się w papierach wartościowych dla amerykańskiej kancelarii Sullivan & Cromwell, giganta w zakresie prawa biznesowego. Ma ona na swym koncie tak wiele „dokonań”, że należałoby jej poświęcić odrębny materiał. Dość powiedzieć, że jest to najpoważniejsza korporacja prawna Wall Street, będąca od początków swego istnienia szczególnym łącznikiem pomiędzy amerykańskimi  korporacjami i gabinetami rządowymi.

Nawiasem mówiąc, Thiel, będący hojnym darczyńcą i głównym sternikiem kampanii wyborczej Trumpa, nazywany był przez znawców amerykańskich powiązań „prywatno-publicznych”, po wygranej w r. 2016, prezydentem-cieniem (shadow president). 

Do spółki z Elonem Muskiem i Maxem Levchinem założył, znany powszechnie serwis płatniczy PayPal, który później odsprzedał firmie eBay. Był też jednym z pierwszych inwestorów serwisu społecznościowego Facebook, ale też LinkedInSpotify, czy Yelp. Jest też członkiem Komitetu Sterującego Grupy Bilderberg. Thiel jest również prezesem funduszu hedgingowego Clarium Capital

Już w r. 2010 Thiel uruchomił inicjatywę Thiel Fellowship – przyznania 100 000 dol. 20 osobom nie mającym jeszcze 20 lat, by zachęcić je do porzucenia szkoły i zajęcia się przedsiębiorczością. Ofertę skierowano do młodzieży z 44 państw i wszystkich stanów USA.  Podejrzenie o filantropijnym charakterze tego, międzynarodowego przedsięwzięcia, uważałbym za daleko idącą naiwność. Tak więc, już wtedy postawiono na młodych, choć w naszym kraju po raz pierwszy zaczęto stosować tę nową metodę obstawiania stołków patyczakami około r. 2018. Dzięki temu pomysłowi Thiel skaptował całe mnóstwo geniuszy, a pośród nich najbardziej znanym jest Vitalik Buterin, który już jako 17-latek opublikował swój pierwszy artykuł w Bitcoin Magazine. W r. 2014, 20-letni Buterin przemawiał przed 400-osobowym audytorium, podczas Światowego Szczytu Bitcoin w… Pekinie. Wkrótce potem tworzył projekt Dark WalletKryptoKit i najsłynniejsze swoje dzieło, kryptowalutę Ethereum. Nie mamy niestety miejsca, by opisywać dokonania pozostałych 19 osób, które zerwały związki ze szkolną ławką za namową Petera Thiela. 

Wracając na chwilę do tematu międzynarodowych start-up’ów, warto dodać, że Thiel był jednym z udziałowców projektu o nazwie Carbyne911. Nawiązywała ona do amerykańskiego numeru alarmowego (911), a pomysł opierał się na zintegrowaniu specjalnej wtyczki dla centrów obsługi zgłoszeń i aplikacji telefonicznych osób wzywających pomocy. Całość umożliwiała operatorowi natychmiastowy dostęp do kamery i systemu lokalizacji w smartfonie, przy jednoczesnym porównaniu tożsamości użytkownika z wszelkimi danymi na jego temat, zgromadzonymi w bazie danych, z kartoteką kryminalną na pierwszym miejscu.

Spółkę tę powołał do życia Ehud Barak, były szef Sztabu Generalnego Sił Obronnych Izraela i premier tego państwa w latach 1999-2001 (!). Wspólnikami w tym interesie byli tacy ludzie, jak Pinchas Berkus, były brygadier Jednostki 8200, Amir Elichai z izraelskiego wywiadu wojskowego, Lital Leshem z Sił Obronnych, czy Alex Dizengof zajmujący się ochroną cybernetyczną kancelarii premiera Izraela. Natomiast w tzw. Radzie Doradczej zasiadał m.in. Michael Chertoff, zarządzający w administracji George’a Busha Departamentem Bezpieczeństwa Krajowego. To on był autorem słynnego Patriot Act, czyli ustawy wprowadzonej w życie po wypadkach 11.09.2001 r. w Ameryce.

Przypominam, że to ten dokument był pierwszym z całej serii kolejnych, które zredukowały do stanu obecnego wolność osobistą ludzi całego, nie tylko amerykańskiego, świata! Obok niego zasiadał w tej radzie członek spółki Palantir, Trae Stephens, który był też szefem tzw. zespołu przejściowego Departamentu Obrony w gabinecie Trumpa oraz Eliot Tawil, biznesman i jeden z głównych sponsorów jego kampanii prezydenckiej. Ale, człowiekiem rzucającym najgorszy cień na tę firmę, był medialnie najgłośniejszy jej członek (!), Jeffrey Epstein, któremu poświęciłem wiele stron w książce „TeraMar Utopia elit”.

Partnerem Thiela w firmie Palantir jest Alex Karp, którego poznał on jeszcze w czasie studiów na Uniwersytecie Stanford w r. 1992, choć Karp w rodzinnym mieście Thiela, czyli Frankfurcie, robił doktorat z neoklasycznej teorii społecznej, 10 lat później. Warto przypomnieć, że Frankfurt, to zarówno kolebka tzw. szkoły frankfurckiej, zakorzenionej w   marksizmie i neoheglizmie, jak i siedziba Deutsche Bank, głównego w Europie zaplecza finansowego ciemnej strony Mocy. Tam też przed II Wojną Światową urządziła sobie oddział europejski kancelaria Sullivan & Cromwell, pomagając w budowie niemieckiego zaplecza zbrojeniowego, włączając koncern IG Farben do międzynarodowego kartelu niklowego, obejmującego producentów amerykańskich, kanadyjskich i francuskich. 

Jednak związki Karpa z Europą są znacznie bliższe, bo zasiada on w Radach Dyrektorów dwóch niemieckich przedsiębiorstw – koncernu wydawniczego Axel Springer i giganta chemicznego BASF. Oba oddelegowały swych przedstawicieli  na tegoroczny sabat w Davos, którego lista uczestników obrazuje najlepiej współtowarzyszy broni dzisiejszej wojny z ludzkością. Karp nie zapomina jednak o Palantir, bo to ponoć dzięki jego staraniom firma pozyskała kontrakt na obsługę Urzędu Imigracyjnego i Celnego USA, podległego   Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego.

Nawiasem mówiąc, zanim uruchomiono system zbierania danych Palantir w sieci, został on przetestowany na krewnych dzieci imigrantów, które do USA docierały bez opieki. Taki był początek kolekcjonowania przez tę firmę danych na temat potencjalnych przestępstw i przestępców przy wykorzystaniu, tzw. analizy predykcyjnej. Ale, nie tylko z USA i Niemcami właściciele Palantir mają bliskie relacje, bo już 1.04.2020 r. Bloomberg podawał, że firma po zawarciu umowy z Wielką Brytanią, prowadzi rozmowy z Francją, Austrią i Szwajcarią, by „walczyć z rozprzestrzenianiem się Covid-19 i uczynić obciążone systemy opieki zdrowotnej bardziej wydajnymi”. W USA  wdrożyła oprogramowanie Tiberius wspierające system dysponowania szczepionkami na terenie całego kraju. Przypomnę, że pierwszy przypadek Covid-19 pojawił się oficjalnie w Polsce 4 marca, natomiast WHO ogłosiła stan pandemii 11 marca, uznając Europę za jej centrum dwa dni później, 13.03.2020 r.!

Palantir dostarczała oprogramowanie m.in. dla wywiadu wojskowego USA w Afganistanie i Iraku, ale też, jak podał w maju 2018 r. magazyn Breitbart News, „stanowiła kluczowy element w porozumieniu nuklearnym z Iranem”.

Cytując agencję prasową Bloombergwyjaśniał związki firmy z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (IAEA):

Palantir poświęciła lata modyfikując swoje oprogramowanie do predykcyjnej kontroli dla inspektorów wiedeńskiej IAEA, która została założona w 1957 r. w celu promowania pokojowego wykorzystania energii jądrowej. Narzędzie to stanowi analityczny rdzeń nowej, wartej 50 mln. dolarów platformy Mosaic, która przekształca bazy danych informacji niejawnych w mapy pomagające inspektorom w wizualizacji powiązań między ludźmi, miejscami i materiałami związanymi z działalnością jądrową – wynika z dokumentów IAEA.

Ustawia to Palantir, którą Thiel i jego partnerzy zbudowali z funduszy CIA, w charakterze platformy wybranej do oceny dokumentów, na podstawie których, będący w ich posiadaniu Izrael dowodzi kontynuowania wysiłków Iranu w tajnym budowaniu bomby. Premier Izraela Benjamin Netanjahu, główny wróg Iranu, ogłosił to na kilka dni przed upływem terminu (…), w którym Trump musi podjąć decyzję o zerwaniu umowy lub kontynuowaniu łagodzenia sankcji”.

Doradcami Palantir są m. in. takie osoby, jak Condoleezza Rice, czy były dyrektor CIA George Tenet. Niewątpliwie, wszystko to daje jej pozycję „widzącej daleko”, szczególnie w Polsce, która przed swoim najokazalszym sojusznikiem obnaża się na zawołanie, nie pozorując nawet wstydu. („Na razie robi to za darmo”). Podobnie zresztą, nie odczuwają żadnego zakłopotania media głównego nurtu prezentując nam swoiście pojmowaną całą prawdę, przez całą dobę. 

Zarówno tych, jak i wielu innych przedstawicieli tzw. Ciemnego Oświecenia, które nam szykują, już opisuję w książce „Bliscy ludzie prezydenta”, którą zamierzam wydać pod koniec bieżącego roku.

Tymczasem, serdecznie zachęcam do zakupu jedynej książki, którą mogę obecnie sprzedawać, a której ukazanie się na księgarskich półkach skutecznie przez 15 lat blokowała partia wspomnianych wcześniej interesów. Polecam „Ostatni lot PLF 101”.

Sławomir M. Kozak

================================

Jeśli uznacie Państwo za zasadne wsparcie mojej działalności, będę wdzięczny za postawienie wirtualnej kawy https://buycoffee.to/s.m.kozak

„Wiem to z konfesjonału”. Poruszające słowa księdza.

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Dzień dobry Panie Mirosławie.

Chciałem podzielić się z Panem historią, która poruszyła cały zespół naszej Fundacji.
 Nasi wolontariusze prowadzili akcję informacyjną o aborcji połączoną z publicznym różańcem pod szpitalem w Toruniu. W pewnym momencie podszedł do nich pewien ksiądz. Podziękował za naszą obecność i powiedział krótko:
 „Wy nawet nie wiecie, ile dzieci uratowaliście od aborcji przez te akcje, stojąc w tym miejscu. Ale ja to wiem… z konfesjonału”. 
Ksiądz nie wyjawił oczywiście tajemnicy spowiedzi, ale potwierdził, że nasze akcje uratowały życie konkretnych dzieci! To kolejna tego typu relacja, którą usłyszeliśmy od kapłana.
Zarówno z tej relacji księdza jak i z innych naszych kontaktów wiemy, że przy okazji naszych pikiet, różańców i wystaw antyaborcyjnych, wiele osób korzysta z sakramentu pokuty (często po latach), co ratuje ich życie wieczne. Każdego dnia wychodzimy na ulice, głosimy prawdę o aborcji za pomocą dużych bannerów, megafonów, ulotek i broszur, oraz modlimy się. Nasz przekaz dociera codziennie do tysięcy ludzi. Gdy prawda o aborcji dociera do świadomości odbiorców, to następnie w ciszy ludzkich sumień dokonują się wybory między życiem a śmiercią.
Spotkanie pod szpitalem w Toruniu to kolejny dowód na to, że wytrwałość w organizacji kampanii przynosi owoce w postaci dzieci ocalonych od aborcji oraz rodziców uratowanych od zostania mordercami. Dlaczego o tym piszę właśnie teraz? Maj to miesiąc szczególnej intensywności.
 Na najbliższe dwa tygodnie zaplanowaliśmy kilkadziesiąt kolejnych akcji informacyjnych i publicznych różańców w miastach w całej Polsce. Chcemy dotrzeć do tysięcy kolejnych osób, zmienić ich świadomość i uratować kolejne dzieci.
Każda taka akcja to nie tylko koszt wydruku materiałów i zakupu urządzeń, ale przede wszystkim logistyka, paliwo, transport, dojazdy wolontariuszy i zabezpieczenie prawne naszych zgromadzeń.

W związku z tym, proszę Pana o wsparcie finansowe, które pozwoli nam zrealizować majowy harmonogram naszych akcji.

Często, gdy planujemy kolejne kampanie, nasi sympatycy i darczyńcy pytają nas o konkretne rezultaty organizowanych akcji. Te rezultaty to właśnie przemienione sumienia kolejnych ludzi. Nie dzieje się to w sposób spektakularny, ale w sercu każdego człowieka. Ostatecznym efektem jest to, że ludzie poddani aborcyjnej propagandzie nie podejmują decyzji o zabiciu własnego dziecka.

Najlepiej obrazuje to przesłane do naszej Fundacji świadectwo pani Anny, która jako młoda dziewczyna zobaczyła prawdę o aborcji taką, jaką pokazujemy na plakatach, bannerach, billboardach i furgonetkach:

„właśnie dzięki temu, że mam ją cały czas w pamięci, aborcja nawet przez myśl mi nie przeszła, gdy sama znalazłam się w trudnej sytuacji i być może właśnie dlatego mam teraz wspaniałego synka.”

Dzięki zobaczonej prawdzie o aborcji pani Anna dzisiaj jest szczęśliwą mamą. Podobny wpływ nasze kampanie mają na miliony ludzi w całej Polsce. Prawda porusza sumienia i zmienia świadomość, dlatego chcemy organizować nowe akcje i docierać do nowych ludzi.

Aby było to możliwe w nadchodzącym czasie, proszę o Pana pomoc.
WPŁACAM
Konto Fundacji do darowizn: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Wałęsa ciągle donosi. MEM-y V.

————————————————

—————————————————————–

———————————————————-

————————————————————

————————————

————————————————–

—————————————

Polska. Wymarzony klient dla firmy lichwiarskiej. MEM-y IV.

———————————————-

———————————–

————————————-

————————————————–

——————————————————————-

—————————————————–

——————————————————

———————————————

Ministerka: W wielu szpitalach sytuacja jest diametralnie różna. MEM-y III.

——————————————————

——————————————-

—————————————————

———————————————

————————————–

———————————————————

———————————–

———————————————————–

—————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Agresja Nordyków: Narąbany murzyn w Lublinie. MEM-y II.

——————————————————–

——————————————–

——————————————————–

—————————————————

—————————————–

———————————————-

——————————–

————————————————

——————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Hanta: Przestań wciskać kit. MEM-y I.

——————————————–

—————————————

————————————————

———————————————-

——————————

————————————————–

———————————————————–

———————————————————————–

———————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Niedziela. Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

17.04.2026 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

15/05/2026 antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

Serdecznie zapraszam, Tadeusz Rosiński

===================================================================

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

=================================================

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja stworzyły więzienie finansowe, któremu kibicują masy

Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja stworzyły więzienie finansowe, któremu kibicują masy

Autor: Matt Agorist

Ponieważ państwo używa sztucznej inteligencji do monitorowania twojego konta bankowego, ostatecznym aktem pokojowego oporu jest osłabienie systemu poprzez wykorzystanie zdecentralizowanych sieci prywatności.

============================

Żyjemy w okupowanym kraju, ale okupanci nie przybyli w czołgach ani mundurach. Przybyli w szafach serwerowych i salach konferencyjnych, sprzedając nam z powrotem nasze zniewolenie pod pretekstem wygody i bezpieczeństwa narodowego. Rozrastające się państwo policyjne nie jest narzucane opornemu społeczeństwu; jest witane z otwartymi ramionami przez społeczeństwo, które zasnęło za kierownicą.

Palantir to Lockheed Martin krajowej wojny danych, działający jako producent broni na niewidzialnym polu bitwy, ale jego deprawacja wykracza daleko poza granice Ameryki. Nie siedzą tylko z boku, budując nadrzędną siatkę, która płynnie rejestruje nagrania z kamer pierścieniowych, przekazywane lokalnej policji przez niczego niepodejrzewających obywateli. Są aktywnymi uczestnikami globalnej rzezi.

To ta sama firma, która dostarcza algorytmiczne systemy celowania i sztuczną inteligencję, wykorzystywane przez izraelskie wojsko do ułatwiania ludobójstwa w Palestynie. Testują i udoskonalają swoje cyfrowe łańcuchy śmierci na ciałach niewinnych osób za granicą, tylko po to, by przepakować te same narzędzia masowej inwigilacji i skierować je przeciwko amerykańskiemu społeczeństwu. A aby nakarmić tego potwora w domu, Palantir opiera się na czymś znacznie więcej niż dobrowolnym nadzorze domowym. Agregują miliardy punktów danych, mimowolnie zbieranych z twojego codziennego życia – wchłaniając dane z automatycznych czytników tablic rejestracyjnych, przechwyconych postów z mediów społecznościowych, zakupionych danych o lokalizacji telefonów komórkowych, a nawet dokumentacji medycznej – tworząc nieuniknioną cyfrową panoramę, na którą nigdy się nie zgodziłeś.

Infrastruktura ta nie została zbudowana przez dobrze nastawionych urzędników, lecz przez najciemniejsze siły globalnej elity. Według wyciekłych nagrań audio, Jeffrey Epstein już w 2013 roku wyraźnie doradził byłemu premierowi Izraela Ehudowi Barakowi, aby „przyjrzał się” Palantirowi pod kątem monitorowania obywateli. Co więcej, współzałożyciel Palantira, Peter Thiel, często pojawia się w niesławnych aktach Epsteina; Wired donosi, że jego nazwisko pojawia się ponad dwa tysiące razy w dokumentach skompromitowanego finansisty.

To oni budują systemy zaprojektowane do monitorowania każdego twojego ruchu, a ich władza jest teraz absolutna. Jak obszernie udokumentowaliśmy w The Free Thought Project, sygnaliści głośno ogłaszają, że Palantir skutecznie przejął od wewnątrz infrastrukturę danych rządu USA.

Najbardziej przerażającym aspektem tego przejęcia jest to, jak paradygmat dwupartyjny jest wykorzystywany do generowania zgody na nasze własne podporządkowanie. Lewica polityczna, która obecnie potępia Palantira za jego kontrakty z ICE, nagle zaczęła chwalić aparat nadzoru, gdy ten realizował swój biomedyczny program w czasie paniki związanej z COVID-19. Palantir opracował platformę oprogramowania Tiberius dla Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej oraz CDC, która stanowiła podstawę do śledzenia i dystrybucji szczepionek, jednocześnie gromadząc ogromne ilości danych demograficznych i zdrowotnych. Pokochali państwo nadzoru w momencie, gdy zaczęło ono realizować ich program.

Teraz, gdy wahadło polityczne się odchyliło, prawica, opowiadająca się za „szczupłym państwem”, entuzjastycznie przyklaskuje temu korporacyjnemu gigantowi. Palantir niedawno pozyskał ogromne kontrakty na budowę platform opartych na sztucznej inteligencji, takich jak „ImmigrationOS”, które wykorzystują dane z rejestrów IRS, czytników tablic rejestracyjnych i źródeł sektora prywatnego do śledzenia i monitorowania populacji pod kątem masowych deportacji. Konserwatyści, którzy trafnie zidentyfikowali zagrożenia związane z inwigilacją biomedyczną, milczą, gdy wykonawca usług obronnych buduje bazę danych inwigilacji wewnętrznej – tylko dlatego, że atakuje ona grupę, której obecnie nienawidzą. Państwo nadal się rozrasta, a zwolennicy obu stron klaszczą w kajdany, które sami sobie narzucają.

A jeśli myślisz, że będzie to dotyczyć tylko nielegalnych imigrantów, zastanów się jeszcze raz. Ta siatka algorytmiczna jest teraz wykorzystywana przeciwko twoim finansom. Agencja ds. Małych Firm (SBA) nawiązuje współpracę z Palantir, rzekomo w celu wyeliminowania oszustw, ale tworzy niebezpieczny precedens dla algorytmicznego nadzoru nad handlem na głównych ulicach. Ten finansowy uścisk rozciąga się na IRS (amerykański urząd skarbowy), który wykorzystuje kontrakty Palantir na eksplorację danych do przeszukiwania nieustrukturyzowanych danych, w tym transakcji bankowych, przepływów aktywów, a nawet mediów społecznościowych. Rząd rekompensuje brak ludzkich audytorów bezwzględną siatką AI, zaprojektowaną do automatycznego śledzenia obywateli.

Tradycyjny sektor bankowy spieszy się z wykorzystaniem tej technologii do zapobiegania przestępczości. Gigant technologii finansowych FIS, we współpracy z Anthropic, wdraża obecnie sztuczną inteligencję opartą na agentach, aby autonomicznie weryfikować transakcje bankowe w czasie rzeczywistym pod kątem podejrzeń o przestępstwa finansowe. To całkowicie pomija potrzebę interwencji człowieka, pozwalając algorytmom potencjalnie sparaliżować życie z kaprysu.

Ten koszmar rozciąga się bezpośrednio na przestrzeń kryptowalut i skutecznie prowadzi do pojawienia się cyfrowej waluty banku centralnego, przed którą ostrzegaliśmy Was od lat. Scentralizowane stablecoiny, takie jak Tether, stały się de facto narzędziem egzekwowania prawa, umieszczając tysiące adresów na czarnej liście i zamrażając setki milionów dolarów bez ani jednego procesu. Zwróćcie uwagę na wykładniczą prędkość, z jaką ci technokraci kradną ludziom pieniądze.

Źródło: FreedomDollar.com

Jak już wcześniej informowaliśmy, scentralizowane stablecoiny to pułapka: stwarzają iluzję wolności kryptowalut, jednocześnie dając państwu furtkę do przejęcia twoich funduszy w momencie, gdy tylko przekroczysz granice. Nie da się walczyć z zaawansowaną technologicznie siecią nadzoru za pomocą jej waluty fiducjarnej ani opartych na zatwierdzaniu cyfrowych rejestrów. Sposobem na pokonanie maszyny zbudowanej na całkowitym nadzorze i scentralizowanej kontroli jest zaprzestanie jej finansowania i całkowite wycofanie się z jej systemów. Musimy przejść na zdecentralizowane, zorientowane na prywatność alternatywy, których nie da się zamrozić regulacjami ani oznaczyć bezwzględnym algorytmem sztucznej inteligencji.

Właśnie dlatego wielokrotnie podkreślamy znaczenie sieci takich jak Zano, projektu, który doskonale ucieleśnia etos dobrowolności. Zano oferuje poufną warstwę, która sprawia, że ​​transakcje są całkowicie niewidoczne dla sieci Palantir i IRS, uniemożliwiając organom ścigania śledzenie Twoich pokojowo nastawionych, dobrowolnych transakcji. Wykorzystując jego ekosystem, możesz handlować prywatnymi stablecoinami, takimi jak fUSD, które zapewniają niezbędną stabilność ceny dolara bez wbudowanego wyłącznika awaryjnego (kill switch) w Tetherze.

Połączenie aktywów takich jak fUSD w sieci Zano ze sprawdzonymi, zdecentralizowanymi kryptowalutami zapewniającymi prywatność, takimi jak DASH, daje Ci nieograniczoną możliwość przeprowadzania bezpiecznych transakcji. Twoje finanse należą do Ciebie, a nie do skorumpowanych producentów broni i algorytmów sztucznej inteligencji, a jedynym sposobem na wygraną jest zagłodzenie ich maszyny.

Architekci tego cyfrowego więzienia polegają wyłącznie na waszej współpracy i kapitale, aby finansować swoje okrucieństwa. Niezależnie od tego, czy używa algorytmicznego celowania do masakrowania rodzin na Bliskim Wschodzie, czy uwalnia autonomiczną sztuczną inteligencję do zamrożenia waszego konta bankowego w Ameryce, aparat przymusu państwa jest napędzany bogactwem, które systematycznie czerpie z waszej pracy. Uczestnictwo w ich matrycy fiat lub posiadanie zatwierdzonych przez nich stablecoinów nie jest już tylko złą decyzją finansową – to aktywne subsydiowanie własnego zniewolenia. Wreszcie mamy narzędzia kryptograficzne, aby zagłodzić potwora i odwrócić się od niego. Przenoszenie aktywów do niewidzialnych, niezmiennych sieci, takich jak Zano, i handel prywatnymi aktywami, takimi jak fUSD, to ostateczny akt pokojowego oporu. Czas odciąć finansowe linie ratunkowe państwa inwigilacyjnego, pozbawić je władzy i zbudować równoległą gospodarkę, działającą całkowicie poza zasięgiem jego splamionych krwią rąk.

Źródło: Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja zbudowały więzienie finansowe, za którym owacje dziękowały masy

Czy Abraham Foxman trafił już do Nieba? Grzegorz Ryś wierzy i przekonuje, że tak.

Czy Abraham Foxman trafił już do Nieba? Grzegorz Ryś wierzy, że tak

[Jednak ścisłej – arcyrabin Ryś mówi „do Pana”. Tak, do ich Pana chyba obaj trafią. Mirosław Dakowski]

Autor: CzarnaLimuzyna , 14 maja 2026

Zmarł Abraham Foxman – dyrektor „Ligi Przeciw Zniesławianiu” (ADL) w latach 1987-2015.

Abraham Foxman stawał zawsze tam, gdzie podnosi głowę antysemityzm, ale także inne formy nienawiści w różnych częściach świata.

Gorąco wspierał prawa osób homoseksualnych i potępiał ataki na tę społeczność. Opowiadał się za prawami migrantów i uchodźców oraz osób wykluczanych. /Gazeta Wyborcza/

Foxman został uratowany przed zagładą przez Polaków – ochrzczony w obrządku katolickim i wychowany jako katolik w Wilnie w latach 1940–1944. Po wojnie wrócił do judaizmu.

W biogramie Polin można przeczytać: „Pod koniec 2003 r. skrytykował film Pasja i jej reżysera, Mela Gibsona za antysemicki wątek. W 2006 r. protestował przeciwko książce byłego prezydenta Jimmy’ego Cartera, Palestine: Peace Not Apartheid (Palestyna: pokój, nie apartheid), twierdząc, że zachęca ona do antysemityzmu”.

Próbką zdolności narracyjnych jest następująca wypowiedź Foxmana, w której porównuje Chanukę do katolickiej choinki, którą podpala ambasador Izraela w Polsce. W tej wypowiedzi brak sensu uzupełnia się z całkowitym brakiem analogii /link/

KAI: Jest Pan zszokowany faszystowskim aktem nienawiści Grzegorza Brauna?

Abraham Foxman: W przypadku tego indywiduum – nie dziwi nic. Dziwi jednak, że atak na żydowskie Święto Chanuki był możliwy w polskim parlamencie. Czy wyobraża pan sobie, żeby podczas tradycyjnego dzielenia się opłatkiem polskich hierarchów z polskimi posłami i senatorami, pojawił się nagle izraelski ambasador i podpalił sejmową choinkę?

Grzegorz Ryś “głęboko wierzę”

Archidiecezja Krakowska opublikowała notę kondolencyjną Grzegorza Rysia – fragment:

Głęboko wierzę, że żyjąc już w pełni» w obecności Pana «, odnajduje – również w pełni – te wszystkie wartości, którym poświęcił życie: umiłowanie jedności, pokój, a zwłaszcza szacunek dla godności każdego człowieka. Czynię to z wdzięcznością za wszystko, co uczynił dla swojej pierwszej Ojczyzny, Polski, dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego; także dla mnie osobiście w ostatnim czasie. Modlę się za całą Jego Rodzinę i o prawdziwych kontynuatorów Jego dzieł”

Jak zawsze, w przypadku Grzegorza Rysia, pojawia się wiele pytań związanych z brakiem logiki – niejasnym sensem jego wypowiedzi lub publikacji.

  • O którego „Pana” chodzi skoro Foxman nie uznawał Chrystusa jako Syna Bożego?
  • O jaką jedność chodzi – pomiędzy kim a kim? Co jest spoiwem jedności pomiędzy wyznawcami Antychrysta a Ludem Bożym?
  • Co to znaczy „dialog” w tym kontekście? Dialog prowadzony bez Chrystusa jest fałszowaniem misji Kościoła katolickiego. Jest narzędziem gnozy prowadzącej do antykatolickiego synkretyzmu – zaprzeczaniu prawdom wiary.
  • „O prawdziwych kontynuatorów Jego dzieł”. Brzmi złowieszczo.

Dzięki ignorancji i bierności, dożyliśmy czasów w których antykatolicki kardynał i antypolski polityk nie są rzadkością, a ich wkład w codzienne mieszanie trucizny spotyka się z cyklicznym aplauzem – przeznaczonego na ofiarę, obłąkanego tłumu.

Dokumenty synodalne z Watykanu przeczą nauce Kościoła

[Zmieniłem tytuł z pytającego – na poprawny. Mirosław Dakowski]

========================================================

Czy dokumenty synodalne z Watykanu przeczą nauce Kościoła? [ANALIZA]

Paweł Chmielewski  14 maja 2026 pch24/czy-dokumenty-synodalne-z-watykanu-przecza-nauce-kosciola-analiza

homo-Judasz.webp

Czy nauczanie Kościoła katolickiego dopuszcza możliwość nowej, pozytywnej oceny homoseksualizmu? Tak sugeruje synodalny raport z Watykanu. A jednak dokumenty nauczycielskie Kościoła mówią coś innego – i to w kategorycznym tonie.

5 maja Sekretariat Generalny Synodu Biskupów opublikował rewolucyjny raport na temat homoseksualizmu. Synodalna Komisja Studyjna nr 9 ogłosiła około 30-stronicowy tekst opatrzony dwoma aneksami, który prezentuje możliwość dokonania pozytywnej oceny teologiczno-moralnej aktów homoseksualnych.

Wśród katolików rozgorzała dyskusja, czy tego rodzaju raport jest zgodny z nauczaniem Kościoła katolickiego. Zwolennicy raportu twierdzą, że tak, bo nauczanie kościelne na temat homoseksualizmu miałoby być opatrzone skazą historyczności i uwarunkowań kulturowych.

Przeciwnicy wskazują, że nie, bo nauczanie Kościoła jest w tej kwestii niezmienne i oparte na podstawach biblijnych, co potwierdza wiele dokumentów i wypowiedzi nauczycielskich. Poniżej prezentujemy obszerny wybór takich wypowiedzi, których lektura – jak można sądzić – prowadzi do jasnego wniosku o głębokiej niezgodności raportu synodalnej Komisji Studyjnej nr 9 z autentycznym nauczaniem Kościoła katolickiego.

Zróbmy to razem!

  • 25 zł
  • 50 zł
  • 100 zł
  • 200 zł
  • 500 zł

Tradycyjne ujęcie przedmiotu
Stary Testament jednoznacznie potępia akty płciowe między osobami tej samej płci. Podobnie czyni Apostoł Narodów.

Stary Testament określa akty płciowe między mężczyznami między innymi mianem obrzydliwości, którą karać należy śmiercią (Kpł 18, 22; 20, 13); zob. także historię mieszkańców Sodomy (Rdz 19, 1-11).

Św. Paweł pisze z kolei: „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie (Rz 1, 26-27); jak zapewnia, mężczyźni współżyjący z sobą nie odziedziczą Królestwa Bożego (1 Kor 6, 9-10), a ich zachowanie jest grzeszne (1Tm 1, 10).

Stąd nauczanie Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu ma bardzo mocne fundamenty. Dał temu wyraz św. Tomasz z Akwinu, wskazując, że akty jednopłciowe są jednym z najcięższych grzechów przeciwko naturze.

Św. Tomasz pisał, powołując się na św. Augustyna: „Porządek zdrowego rozumu jest pochodzenia ludzkiego, a porządek natury jest od samego Boga. Dlatego w grzechach przeciw naturze, w których gwałci się sam porządek natury, jest wyrządzana krzywda samemu Bogu, tego porządku Twórcy”. Jak wskazywał, spośród występków przeciw naturze „najcięższym […] jest grzech bestialstwa, jako stosunek z odmiennym gatunkiem. […] Po tym idzie grzech sodomski, w którym nie zważa się na właściwą płeć” (zob. Summa teologiczna, 2-2, zag. 154, art. 12).

W roku 1568 święty papież Pius V ogłosił bullę Horrendum illud scelus. W dokumencie tym przypomniał, że to właśnie z powodu grzechu homoseksualizmu Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę. Grzech sodomski określił mianem ściągającego śmierć na duszę, a tych którzy go praktykują, nazwał przepadającymi w otchłani. Każdego katolickiego kapłana przyłapanego na podejmowaniu aktów płciowych z mężczyzną nakazał pozbawiać wszelkich duchownych przywilejów i godności i oddawać na śmierć w ręce świeckich urzędników.

Najnowsze Magisterium. Kongregacja Nauki Wiary za kard. Franjo Šepera
W naszych czasach występność aktów homoseksualizm podkreślała wiele razy sama Stolica Apostolska. W 1975 roku Kongregacja Nauki Wiary kierowana przez kard. Franjo Šepera potwierdziła nauczanie o grzesznym charakterze aktów jednopłciowych w deklaracji Persona humana.

Święte Oficjum odrzuciło twierdzenie, jakoby skłonność homoseksualistów miała być „tak bardzo naturalna, iż usprawiedliwia uprawianie przez nich stosunków homoseksualnych w ramach podobnej do małżeństwa szczerej wspólnoty życia i miłości, jeżeli wydaje się im, że nie są w stanie prowadzić życia samotnego” (pkt. 8). 

Jak pouczyła według „obiektywnego porządku moralnego stosunki homoseksualne są pozbawione niezbędnego i istotnego uporządkowania”, dodając, że akty jednopłciowe „są wewnętrznie nieuporządkowane i w żadnym przypadku nie mogą zostać zaaprobowane” (pkt. 8).

Kongregacja Nauki Wiary za kard. Josepha Ratzingera
Już pod przewodnictwem kard. Józefa Ratzingera ta sama Kongregacja w 1986 roku poświęciła problemowi homoseksualizmu i właściwego podejścia duszpasterskiego do osób nim dotkniętych cały list „Homosexualitatis problema”. 

Nawiązując do recepcji Persona humana stwierdzono tam między innymi:

„W dyskusji powstałej po ogłoszeniu Deklaracji zostały jednak zaproponowane interpretacje nadmiernie przychylne samej skłonności homoseksualnej, do tego stopnia, że niektórzy posunęli się do zdefiniowania jej jako obojętnej lub, co więcej, jako dobrej. Należy natomiast sprecyzować, że szczególna skłonność osoby homoseksualnej, chociaż sama w sobie nie jest grzechem, stanowi jednak słabszą bądź silniejszą skłonność do postępowania złego z moralnego punktu widzenia. Z tego powodu sama skłonność musi być uważana za obiektywnie nieuporządkowaną” (pkt. 3).

Święte Oficjum sprzeciwiło się poglądowi, jakoby nauczanie Pisma na temat homoseksualizmu było „tak uwarunkowane kulturowo i historycznie, że nie mogłyby być już stosowane do życia współczesnego” (pkt. 4).

Kongregacja pouczyła, że „osoba, która zachowuje się w sposób homoseksualny, działa niemoralnie”, a „wybór aktywności seksualnej z osobą tej samej płci jest równoznaczny z odrzuceniem bogatego symbolizmu i znaczenia, nie mówiąc już o celach i zamyśle Stwórcy odnośnie do rzeczywistości płciowej” (pkt. 7).

„Aktywność homoseksualna nie wyraża komplementarnej jedności, zdolnej do przekazywania życia, i dlatego zaprzecza powołaniu do istnienia przeżywanego w formie dawania siebie, które według Ewangelii stanowi istotę życia chrześcijańskiego” – dodawał urząd Ratzingera (pkt. 7).

Kongregacja stwierdzała, że „aktywność homoseksualna przeszkadza w realizacji siebie i szczęściu, ponieważ sprzeciwia się stwórczej mądrości Boga”, tak samo, jak ma to miejsce „w każdym innym przypadku nieporządku moralnego” (pkt. 7).

Praktyka homoseksualna „poważnie zagraża życiu i dobru wielu ludzi” – pisano dalej (pkt. 9).

Dokument zwracał też uwagę na „zwodniczą propagandę”, która wdziera się nawet do samego Kościoła, a która jest inspirowana przez ideologię materialistyczną i grupy spoza Kościoła dążące do zmiany jego nauczania (pkt. 8-9).

Dokument sprzeciwił się twierdzeniu, według którego „zachowanie homoseksualne osób homoseksualnych zawsze podlegałoby przymusowi i dlatego pozostawałoby bez winy” (pkt. 11). W tekście wskazuje się też, że istnieją różne okoliczności zmniejszające lub powiększające winę; trzeba w każdym razie uznawać „ową podstawową wolność, która charakteryzuje osobę ludzką i nadaje jej szczególną godność”, a która pozwala z łaską Bożą powstrzymać się człowiekowi od aktywności homoseksualnej (pkt. 11).

Wreszcie Kongregacja wezwała homoseksualistów, by naśladowali Chrystusa, biorąc swój krzyż. „Dla wierzącego krzyż jest owocną ofiarą, ponieważ z tej śmierci pochodzi życie i odkupienie. Nawet jeśli każde wezwanie do niesienia krzyża lub do takiego chrześcijańskiego rozumienia cierpienia stanie się prawdopodobnie przedmiotem szyderstwa, należałoby przypomnieć, że jest to droga zbawienia dla wszystkich, którzy idą za Chrystusem” – podkreślono (pkt. 12).

„Osoby homoseksualne, jak inni chrześcijanie, są powołane do życia w czystości” – konstatowała Kongregacja (pkt. 12).

Dokument zakazał też jakiegokolwiek rozmywania nauczania Kościoła przez nowinkarskie praktyki duszpasterskie, mogące stwarzać wrażenie aprobaty dla grzechu:

„Żaden autentyczny program duszpasterski nie powinien włączać organizacji, w których zrzeszają się osoby homoseksualne, bez jasnego określenia, że aktywność homoseksualna jest niemoralna” (pkt. 15).

Jeszcze raz Kongregacja Nauki Wiary za kard. Josepha Ratzingera
Kongregacja Nauki Wiary zajęła się tym samym tematem raz jeszcze, publikując w roku 1992 krótkie „Uwagi”. Urząd w części dotyczącej samego rozumienia problematyki homoseksualizmu powtórzył dosłownie nauczanie własnych dokumentów z lat 1975 i 1986.

Zaznaczył też, że dyskryminacja ze względu na skłonności homoseksualne jest sprawiedliwa, na przykład gdy idzie o „adopcję dziecka lub powierzenie go opiekunom, zatrudnienie nauczycieli lub trenerów sportowych, służbę wojskową” (pkt. 11). Choć zasadniczo wszyscy ludzie mają te same prawa, pisała Kongregacja, to mogą one zostać „słusznie ograniczone ze względu na obiektywne nieuporządkowane zachowania zewnętrzne”.

Katechizm Kościoła Katolickiego
Najważniejszym wszakże dla oceny fenomenu homoseksualizmu tekstem pozostaje oczywiście opublikowany w 1992 roku Katechizm Kościoła Katolickiego (paragrafy 2357-2359; 2396). Katechizm szedł tu wiernie za nauczaniem wyrażonym przez Kongregację. Katechizm wskazuje, że akty homoseksualne są „z samej swojej wewnętrznej natury nieuporządkowane” (par. 2357). KKK przypomina, że są „sprzeczne z prawem naturalnym” i „wykluczają z aktu płciowego dar życia” (par. 2357).

Stąd „nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej” (par. 2357). „W żadnym wypadku nie będą mogły być zaaprobowane”, dodaje Katechizm (par. 2357). Również samą skłonność homoseksualną KKK ocenia jako „obiektywnie nieuporządkowaną” (par. 2358). Wzywając do szacunku wobec osób dotkniętych tym fenomenem, Katechizm zachęca je do „złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji” (par. 2358) oraz wzywa je do czystości (par. 2359).

Potępienia Jana Pawła II
Akty homoseksualne potępił też osobiście św. Jan Paweł II w roku 1994, nawiązując do przyjętej nieco wcześniej przez Parlament Europejski rezolucji. „Wyrozumiałość wobec tych, którzy grzeszą i nie są w stanie uwolnić się od tej skłonności, nie jest przecież równoznaczna ze złagodzeniem wymogów normy moralnej. Parlament w sposób nieuprawniony nadał walor prawny zachowaniom dewiacyjnym, niezgodnym z zamysłem Bożym: wiemy, że człowiek ulega słabościom, ale parlament w ten sposób poparł ludzkie słabości” – mówił papież podczas modlitwy Anioł Pański z 20 lutego tamtego roku. 

Z kolei w przemówieniu do uczestników zebrania Plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny z 24 marca 1999 powiedział: „Związki faktyczne między homoseksualistami to godne ubolewania wypaczenie tego, czym powinna być komunia miłości i życia między mężczyzną i kobietą, prowadząca do wzajemnego oddania się otwartego na życie”. 

Zakaz wyświęcania homoseksualistów na księży
W kolejnych latach Stolica Apostolska nie zajmowała się już szczegółowo tematem homoseksualizmu. Nie było po temu istotnego powodu, bo wszystko, co ważne, zostało już powiedziane.

Jedynym wyjątkiem jest kwestia wyświęcania homoseksualistów na księży. Przeciwko temu wystąpili konsekwentnie Benedykt XVI i Franciszek. 4 listopada 2005 roku Kongregacja Wychowania Katolickiego – kierowana przez Polaka, kard. Zenona Grocholewskiego – wydała instrukcję, w której zakazuje przyjmowania do seminariów homoseksualistów. Przypomniano tam o „głębokim nieuporządkowaniu” skłonności homoseksualnych i stwierdzono, że homoseksualiści „znajdują się w istocie w sytuacji, która poważnie utrudnia im nawiązywanie właściwych relacji z mężczyznami i kobietami” a ich wyświęcanie mogłoby mieć „negatywne konsekwencje”.

Zakaz dopuszczania homoseksualistów do seminariów i święceń podtrzymano w dokumencie Kongregacji ds. Duchowieństwa z 2016 roku za pontyfikatu Franciszka. Papież z Argentyny wypowiedział się krytycznie o związkach homoseksualnych w „Amoris laetitia”, pisząc w punkcie 251: „W trakcie dyskusji na temat godności i misji rodziny, Ojcowie synodalni zauważyli, że odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem, nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”.

Problem lat 2013 – 2025
Oczywiście, zarazem to ten sam papież szereg razy wypowiadał się w sposób dwuznaczny, sugerując na przykład lekką ocenę moralną aktów homoseksualnych, co uczynił już w 2013 roku, wypowiadając słynne słowa: „Kim jestem, żeby osądzać?”. Twierdził też, że grzechy seksualne mają drugorzędne znaczenie moralne, co uczynił na przykład w książkowym wywiadzie „Otwieranie drzwi” z 2019 roku. Szczególnym momentem stała się publikacja deklaracji „Fiducia supplicans” z 18 grudnia 2023 roku. W tekście Dykasterii Nauki Wiary, który sygnował prefekt kard. Victor Manuel Fernández, podtrzymano negatywną ocenę moralną aktów i związków homoseksualnych. Zgodzono się jednak na to, by błogosławić „pary jednopłciowe”, byleby spontanicznie i poza liturgią. Dokument podtrzymując tradycyjną naukę Kościoła stworzył nową praktykę duszpasterską, która łatwo może być mylnie rozumiana jako gest aprobaty dla związków jednopłciowych.

Konkluzja
W nauczaniu Kościoła katolickiego nie sposób znaleźć niczego, co w jakikolwiek sposób uprawniałoby do pozytywnej oceny moralnej aktów homoseksualnych.

Takie akty są grzeszne, co jest stałym nauczaniem Kościelnym, zakorzenionym w Piśmie Świętym, nauce Ojców i Doktorów Kościoła oraz w najnowszym Magisterium.

Dlatego jakiekolwiek próby podważenia tej nauki – takie jak te, które podjęto w dokumentach synodalnej watykańskiej Komisji Studyjnej nr 9 – trzeba ocenić jako par excellence rewolucyjne, czyli podważające ustaloną naukę kościelną.

Paweł Chmielewski 

Rodzinny biznes Trumpa

Rodzinny biznes Trumpa

Marek Wojcik 14.05.2026 r. world-scam/rodzinny-biznes-trumpa

Podczas pekińskiego spotkania na szczycie, w środę amerykański senat zatwierdził Kevina Warsha zięcia najstarszego przyjaciela Trumpa – Rona Laudera jako przewodniczącego Rezerwy Federalnej. W ten sposób Trump zapewnił sobie wpływ na przyszłe decyzje FED-u, który ma możliwość przedłużyć chwilowo życie lub przyspieszyć nieunikniony upadek amerykańskiego dolara.

Senat USA zatwierdził w środę Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej stosunkiem głosów 54 do 45, co stanowi najwęższą przewagę w historii nowożytnej w przypadku zatwierdzenia przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Głosowanie odbyło się dzień po tym, jak Senat zatwierdził Warsha do Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej stosunkiem głosów 51 do 45, kończąc pięciomiesięczny proces zatwierdzania, który zakończył się dopiero po umorzeniu przez Departament Sprawiedliwości śledztwa karnego przeciwko ustępującemu przewodniczącemu Rezerwy Federalnej Jerome’owi Powellowi. Warsh, były gubernator Rezerwy Federalnej za czasów Busha i Bernanke’a, obejmie urząd po zakończeniu kadencji Powella 15 maja.

Powyższy cytat pochodzi z dzisiejszego artykułu na ddgeopolitics.substack.com: Biznes rodzinny. Źródło.

Kevin Warsh – od jutra zajmie stanowisko przewodniczącego FED-u.

Niewypowiedziana wojna między Chinami i USA trwa już od dawna. Rok temu Trump wymachiwał obosieczną maczugą celną, która była słusznie nazywana nieskuteczną wojną celną. Wojna USraela z Iranem jest w pierwszym rzędzie skierowana przeciwko Chinom. Znacie może jakiś przypadek w historii, kiedy szefowie państw prowadzących wojnę spotykali się w stolicy jednego z tych państw? Jaka wojna takie działania.

Dziwne oblicza dziwnych wojen.

Świat widziany jako pole walki trzech największych mocarstw jest bardzo uproszczonym i niepełnym obrazem geopolitycznym. Istnieje jeszcze potężna czwarta ponadnarodowa siła. Możemy ją określić mianem globalistów, deep state, bagna, masonerii czy jak kto woli syjonistów.

Niezależnie od nazwy, ta siła nagromadziła przez setki lat swoją moc wpływania na losy świata. I wpływa. To dzięki niej otrzymaliśmy w prezencie plandemię, kilka wojen i wszelkie „dobrodziejstwa” Agendy 2030.

Czy dojdzie do zdrady Tajwanu przez USA? Jeśli moje przypuszczenia okażą się prawidłowe, a wskazuje na to sytuacja, dotychczasowe zdradzanie sojuszników przez Stany Zjednoczone i charakter Trumpa, to ta wyspa zostanie przejęta przez Chiny. Najbardziej prawdopodobny byłby wariant HongKongu. Wiem, nie było takiej umowy, jaką mieli Brytyjczycy z Chinami. Cóż stoi na przeszkodzie, by taki pakt podpisać? Może nawet w tych dniach. Dla Chin jest to sprawa prestiżowa, dla Trumpa sposób na przedłużenie bolesnej agonii dolara amerykańskiego.

Ten proces nie skończy się podbitym okiem – to jest powolne konanie najważniejszej dotychczas waluty światowej wraz ze wszystkimi fiducjarnymi środkami płatniczymi na świecie.

A co się stanie z Tajpej? To samo co z południowym Wietnamem, z Afganistanem i teraz z krajami Zatoki Perskiej. Przestanie być strefą wpływów USA. Za to Kuba może zostać w miarę łatwym kąskiem dla Waszyngtonu. Przecież Trump odnosi same sukcesy, więc rzucą się na Hawanę. Koniecznie przed wyborami w listopadzie.

Rosyjski atomowy okręt podwodny przybył na Kubę.
Źródło: Telegram 05.05.2026 r. 18:02.

Rosyjska łódź podwodna z napędem atomowym zawinęła do portu w Hawanie na Kubie – zaledwie około 90 mil morskich od wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Według najnowszych doniesień łódź podwodna wpłynęła do portu w Hawanie, mijając przy tym historyczną kolonialną fortecę miasta. Podczas tego manewru rosyjscy marynarze mieli być wyraźnie widoczni na pokładzie.

Czy atak na Kubę nie będzie kolejną porażką Pentagonu?

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Kowid – jednak świadoma zbrodnia ludobójstwa. Statystyka wykazuje, że są trzy klasy ofiar. KONIECZNE takie badania w Polsce.

Kowid – zbrodnia ludobójstwa. Statystyka wykazuje, że są trzy klasy ofiar.

[To nie „eksperyment” – to świadoma ZBRODNIA MD]

Marek Wójcik – blog 506. Światowy eksperyment medyczny

https://www.world-scam.com/archive/24043/506-swiatowy-eksperyment-medyczny/

Lądek Zdrój 4.7.2023

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

W marcu 2023 r. opublikowano wynik naukowych badań na temat skutków ubocznych różnych serii preparatów mRNA (źródło) firmy Pfizer-BioNTech. Naukowcy odkryli trzy grupy partii preparatów, które znacznie różniły się w aspekcie zgłaszanych skutków ubocznych. Badanie dotyczy populacji Danii. [To ten artykuł: Zależne od partii bezpieczeństwo szczepionki BNT162b2 mRNA COVID-19
Maks Schmeling 1 | Vibeke Manniche 2 | Peter Riis Hansen 3
Investigation-Batch-dependent-safety md]

W Unii Europejskiej do 11 listopada 2022 r. podano 701 milionów dawek szczepionki mRNA BNT162b2 (Pfizer-BioNTech), co powiązano z 971 021 doniesieniami o podejrzewanych działaniach niepożądanych (SAE).

Każdy punkt na diagramie oznacza inną serię (partię) preparatów.

Na żółto zaznaczone na powyższym diagramie przypadki objęło około 30% wszystkich podanych w tym czasie „szczepionek”, nie wykazują praktycznie żadnych skutków ubocznych. Przypadki zielone stanowią 60% wszystkich badanych substancji. Niebieskie – te najgroźniejsze, to jedynie 5% preparatów mRNA. Z niebieskimi partiami „szczepionek” powiązane jest blisko 50% przypadków śmierci.

Wczoraj, 3 lipca 2023 r. ukazał się na austriackiej platformie Report24 artykuł: Analiza partii szczepionek: Jedna trzecia wszystkich szczepionek Covid tylko placebo? Źródło. Jeśli hipoteza postawiona w tytule tego artykułu okaże się prawdą, będzie to jednoznaczny dowód na prowadzenie eksperymentu medycznego na skalę światową. Eksperymentu, którego uczestnicy wprowadzeni zostali w błąd i nieświadomi sytuacji, ryzykowali własnym życiem. Jest to określane jako zbrodnia ludobójstwa.

W badaniach naukowych dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa badanych leków zawsze tworzy się porównawczą grupę probantów, której podaje się placebo.

Oni nie dostali placebo.
Manchester Wielka Brytania. Źródło: Telegram 2.7.2023 r. 15:33

Takie listy zmarłych „nagle i nieoczekiwanie” można spotkać w wielu miastach w prawie każdym kraju na świecie.

============================================

mail:

Konieczne – i łatwe – jest sprawdzenie , jakie „klasy” ludzi dostały te różne zastrzyki.

===========================================

Czy znajda się uczciwi naukowcy w Polsce, by przeprowadzić podobne badania?

====================

mail od profesora: Można więc poznać, wg. jakich kryteriów dzielono ofiary.

Religia? Rasa? Znajomości? Partie? Tajne loże? Majętność? Wiek?