Jak Trump próbował przekupić szefa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej

Ekskluzywne: Jak Trump próbował przekupić szefa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej

Pepe Escobar

Mafia, piractwo, przekupstwo, wymuszenia: tak wygląda „elastyczne imperium” w działaniu.

Imperium chaosu, kłamstw, grabieży, piractwa i przekupstwa.

Mike Pompeo, były kandydat na Tony’ego Soprano, przyznał: „Kłamiemy, oszukujemy, kradniemy”. I przekupujemy.

Jedno ze źródeł w Protokole przejściowym, które ujawniliśmy na żywo, jest jednoznaczne: Prezydent Stanów Zjednoczonych – pomimo „wygrania” wojny z Iranem niezliczoną ilość razy, przynajmniej w zakresie głośnych deklaracji – podjął zakrojoną na szeroką skalę próbę skłonienia głównodowodzącego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, generała Ahmada Vahidiego i wyższych rangą irańskich dowódców wojskowych do zerwania więzi z rządem w Teheranie, oferując im ogromne zachęty finansowe.

Mamy więc prezydenta USA grającego w starą dobrą grę „dziel i rządź” – której Brytyjczycy nauczyli się od Cesarstwa Rzymskiego – aby podzielić IRGC od środka.

Nie był to jedynie kontakt dyplomatyczny o charakterze rozpoznawczym. Trump nie chciał po prostu dowiedzieć się, czy Vahidi popiera negocjacje między USA a Iranem.

Według naszego źródła, należącego do wewnętrznego kręgu przywódcy Mojtaby Chameneiego, była to szeroko zakrojona operacja mająca na celu przekupienie przywódców, wzorowana na scenariuszu wenezuelskim, w celu podzielenia państwa irańskiego.

Próba ta zakończyła się fiaskiem, ponieważ Ahmad Vahidi całkowicie ją odrzucił.

Administracja Trumpa ustanowiła już stosunkowo bezpośredni kanał komunikacji z Vahidim w maju 2026 roku za pośrednictwem Nechirvana Barzaniego, prezydenta Regionu Kurdystanu w Iraku. Ówczesna dyrektor wywiadu narodowego Tulsi Gabbard skontaktowała się z Barzanim – za pełnym upoważnieniem Trumpa i wiceprezydenta J.D. Vance’a – a następnie nawiązano szyfrowane połączenie z Vahidim przez Irbil w irackim Kurdystanie.

Kanał pozostawał nieaktywny – lub w stanie śpiączki – przez prawie trzy miesiące. Tym razem jednak Trump próbował przekształcić kanał w faktyczny rozłam w irańskim kierownictwie, stosując koncepcyjny precedens z Wenezueli: izolując centralne dowództwo, hojnie przekupując osoby z jego bezpośredniego otoczenia w zamian za „współpracę” i tworząc wewnętrzne warunki do dekapitacji reżimu.

Źródło opisuje, że za pośrednictwem Vahidiego oferowano „miliardy dolarów” jako zachęty dla kilku wysoko postawionych członków kierownictwa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. A wszystko to w czasie, gdy Trump, w stanowczych oświadczeniach, groził Teheranowi i chełpił się swoją „kontrolą” nad Cieśniną Ormuz.

Jak dotąd nic z tego nie zostało publicznie i niezależnie potwierdzone. I prawdopodobnie nigdy nie zostanie. Ale to nie znaczy, że źródło nie jest wiarygodne.

Źródłem jest część wewnętrznego kręgu przywódcy Modżtaby; dowiedzieli się wszystkiego bezpośrednio od Vahidiego; później otrzymali pełne upoważnienie do ujawnienia wysoce poufnych informacji pakistańskim pośrednikom, w szczególności feldmarszałkowi Asimowi Munirowi, do którego Trump dzwoni niemal codziennie, prosząc o „pomoc” w zmuszeniu Irańczyków do powrotu do stołu negocjacyjnego (mimo że w rzeczywistości wysadził stół negocjacyjny w powietrze).

Przekupuję, więc jestem

Vahidi nie jest mało znaczącą postacią wojskową. Wręcz przeciwnie: jest dowódcą Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – instytucjonalnym centrum irańskiej twardej siły. Administracja Trumpa chciała mieć dostęp aż na sam szczyt Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Ale poparła niewłaściwego człowieka. Obecnym numerem dwa w Iranie, który nadzoruje wszystko, w tym najważniejsze decyzje Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, jest Mohsen Rezaee: nowy sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) i osobisty przedstawiciel przywódcy Modżtaby Chameneiego.

Mohsen Rezaee jest byłym dowódcą Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, a jego pozycja przywódcza jest niekwestionowana – o czym świadczy zaufanie, jakim go darzy. Nadrzędną ramą, która kieruje jego decyzjami – i decyzjami ludzi takich jak Vahidi – jest szyickie rozumienie moralnego obowiązku, etyki, poświęcenia i ducha suwerennego oporu – wartości całkowicie obcych imperium oszustów.

Nic dziwnego, że niezdarny neo-Krassus w War-a-Lago/Washington naprawdę wierzył, że zaprawiony w bojach dowódca wojskowy – i wszyscy wokół niego – mogą sprzedać los cywilizowanego narodu za zwykłą łapówkę i dać się namówić na dezercję, ustąpienie lub ułatwienie zmiany reżimu.

Zastosowanie dokładnie tej samej wenezuelskiej metody oznacza, że ​​administracja Trumpa rzeczywiście wierzyła, że ​​może ją przenieść na grunt szyickiego Iranu. To po raz kolejny dowodzi zdumiewającego poziomu głupoty kulturowej.

Metoda ta może działać w przypadku skorumpowanych elit politycznych i wojskowych w Ameryce Łacińskiej: historia pokazuje nam, że zdarzało się to bardzo często.

Jednak przekonanie, że oferta ochrony, politycznego przetrwania, ogromnych pieniędzy i/lub przyszłego podziału łupów sprawdziłaby się w przypadku Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który jest czymś więcej niż tylko luźną grupą polityczną skupioną wokół wrażliwego pałacu prezydenckiego, wyraźnie pokazuje, że imperium oszustów nie ma absolutnie pojęcia o instytucjonalnej spójności irańskiego państwa bezpieczeństwa.

W całym Globalnym Południu będzie to postrzegane jako coś, czym jest naprawdę: kolejny epizod „sztuki zawierania transakcji” neo-Krassusa.

Oprócz innego niedawnego epizodu, w którym capo brata się z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną, a następnie prosi Koreę Południową o haracze – „Zażądałem 10 miliardów dolarów”.

To jest pizzo . Nie mylić z pizzą. Pizzo to sycylijskie określenie na wymuszenie pieniędzy.

Mafia, piractwo, przekupstwo, wymuszenia: tak wygląda elastyczne imperium w działaniu.

Źródło: Ekskluzywne: Jak Trump próbował przekupić szefa Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej

Jednak załoga USS Abraham Lincoln wraca do domu

Załoga USS Abraham Lincoln wraca do domu.

Donoszono o ich wyczerpaniu wojną z Iranem

21 sierpnia 2026 pch24/zaloga-uss-abraham-lincoln-wraca-do-domu-donoszono-o-ich-wyczerpaniu-wojna-z-iranem,

1280px-USS_Abraham_Lincoln_(CVN-72)_underway_in_the_Atlantic_Ocean_on_30_January_2019_(190130-N-PW716-1312).jpg
U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Clint Davis, Public domain, via Wikimedia Commons

Po 9 miesiącach służby na Bliskim Wschodzie, 5 tys. żołnierzy z amerykańskiego lotniskowca USS Abraham Lincoln, wyczerpanych fizycznie i psychicznie, wraca do domu. Pentagon po licznych interwencjach rodzin marynarzy podjął decyzję o zastąpieniu lotniskowca, który opuścił San Diego w listopadzie 2025 roku, okrętem do tej pory stacjonującym na Pacyfiku.

Okręt USS Abraham Lincoln to kluczowa platforma startowa dla tysięcy samolotów bojowych, które brały udział w zmasowanym, zainicjowanym w lutym tego roku amerykańsko-izraelskim ataku na Iran.

Lotniskowiec opuścił San Diego w listopadzie 2025 roku, a następnie został przekierowany na Bliski Wschód. Załoga okrętu przez ponad dziewięć miesięcy nie opuszczała statku i zaangażowana była w działania bojowe.

Zróbmy to razem!

  • 25 zł
  • 50 zł
  • 100 zł
  • 200 zł
  • 500 zł

Po licznych interwencjach rodzin tysięcy marynarzy oraz żołnierzy piechoty morskiej stacjonujących na okręcie, które zaczęły zgłaszać obawy o pogarszający się stan psychiczny bliskich, Pentagon w końcu podjął decyzję o ich zastąpieniu.

Marynarze są wyczerpani fizycznie i psychicznie. Pojawiły się doniesienia o niedoborach żywności na pokładzie. W czwartek przedstawiciel władz amerykańskich potwierdził w rozmowie ze stacją CBS News, że marynarze rozpoczynają podróż powrotną do domu.

Lotniskowiec USS Abraham Lincoln zastąpi jednostka dotychczas stacjonująca w Japonii, USS George Washington. Podkreśla się, że licząca 5 tys. osób załoga Lincolna pełniła niezwykle długą służbę.

Krewni załogi skarżyli się na ich wyczerpanie. Jedna z osób w rozmowie z redaktorem stacji BBC mówiła, że marynarz na pokładzie lotniskowca schudł 29 kg i cierpiał z powodu wyczerpania, co wiązano z długotrwałym narażeniem na hałas, wibracje i trudy życia na morzu.

Sytuacją na lotniskowcu zainteresowali się niektórzy kongresmeni w Waszyngtonie. Podnoszono, że okręt przez 200 dni nie zawijał do portu, co ma być rekordem ery nowożytnej pod względem liczby kolejnych dni spędzonych na morzu.

Wszystko to jednak kwestionują wojskowi. Sekretarz obrony Pete Hegseth nazwał doniesienia o pogarszających się warunkach na lotniskowcu „całkowicie przekłamanymi”, a p.o. sekretarza marynarki wojennej Hung Cao oskarżył media o „nieuczciwość”.

Prezydent Donald Trump także uważa, że misja trwająca ponad 260 dni na morzu, to nie jest dużo dla marynarzy.

Niemniej, dowódca Centralnego Dowództwa USA, admirał Brad Cooper, odwiedził załogę „Lincolna”, a 16 sierpnia wydał oświadczenie, chwaląc odporność załogi. Dodał, że na lotniskowcu odnotowano najniższą liczbę zgłoszonych przypadków problemów ze zdrowiem psychicznym wśród 11 aktywnych lotniskowców Marynarki Wojennej USA. Gratulował dowódcom, że priorytetowo traktują dobrostan i odporność załogi. Na koniec przyznał jednak, że przedłużające się misje są szczególnie stresujące. – Misja na morzu jest wyjątkowo trudna i wymagająca – zaznaczył, wskazując, że ludzie różnie reagują na stres. – Od dawna uważam, że zdrowie psychiczne to kolejny aspekt zdrowia jednostki i wymaga naszej uwagi, tak jak zdrowie fizyczne i duchowe – dodał.

Cooper przyznał później, że na pokładzie USS Abraham Lincoln występowały problemy ze zdrowiem psychicznym w związku z doniesieniami o pogarszającym się stanie załogi i nie wszystko było „idealne”.

Według licznych doniesień, co najmniej jeden marynarz próbował wyskoczyć za burtę, a inni doświadczają innych problemów ze zdrowiem psychicznym. Do zgłaszanych problemów na pokładzie należą wyczerpanie, myśli samobójcze i niskie morale.

Rodziny marynarzy zgłaszały również obawy dotyczące bezpieczeństwa, niedoborów żywności, zanieczyszczenia wody, złych warunków sanitarnych i zakłóceń w systemie komunikacji na statku.

Marynarka Wojenna twierdzi, że nie odnotowała wzrostu liczby zgłoszonych prób samobójczych ani myśli samobójczych na pokładzie lotniskowca, ale prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu z 3 sierpnia, w którym marynarz „wypadł za burtę” i został następnie wydobyty.

Podróż powrotna lotniskowca do San Diego potrwa około trzech tygodni.

Pentagon podał, że dotychczas w wyniku wojny z Iranem zostało rannych 757 żołnierzy amerykańskich i 18 członków personelu.

Liczba ofiar konfliktu rośnie wraz ze wzrostem jego kosztów finansowych, a Pentagon szacuje bezpośredni koszt kampanii wojskowej na 37,5 miliarda dolarów. Administracja jednak wnioskowała do kongresu o zwiększeniu budżetu obronnego do 1,5 biliona dolarów, który obejmuje wniosek o dodatkowe około 70 miliardów dolarów na finansowanie bieżących operacji i blokad morskich na Bliskim Wschodzie.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bez zmian.

Prezydent Donald Trump poinformował we wtorek, że Stany Zjednoczone nie planują żadnych rozmów z Iranem. Dodał, że cieśnina Ormuz pozostaje „otwarta i działa”, pomimo ograniczonego ruchu i doniesień o ataku na statek płynący tym szlakiem.

W środę prezydent zapowiedział wszczęcie „miażdżącej operacji gospodarczej” przeciwko Iranowi, która ma wpłynąć na jego działania wojenne. Zjednoczone Emiraty Arabskie zawiesiły w środę wszelką wymianę handlową z Iranem.

Departament Obrony jest krytykowany za sposób raportowania o liczbie zabitych i rannych w wojnie z Iranem. W lipcu Pentagon nie uwzględnił czterech żołnierzy, którzy zginęli w Jordanii i Iraku. Chodzi o 25-letniego Tylera Jamesa Feehana z Ewa Beach na Hawajach i 19-letnią Isabellę Gonzales z Carrollton w Teksasie oraz  28-letniego Angela S. Rampersada z Ozone Park w stanie Nowy Jork, a także zabitego w Iraku 30-letniego Michaela Emmanuela Swintona ze Spring Lake w Karolinie Północnej.

27 lipca br. Pentagon mówił o 18 zabitych żołnierzach. [oczywiście – media niezależne podają liczby co najmniej dziesięć razy wyższe. md]

Źródło: indiatoday.in, cbcnews.com, military.com

AS

„Midas”. Rabusie Ukrainy: „Wowa” i „Andrij”. Czyżby chodziło tu o Zełenskiego i Jermaka?

W sprawie Midasa na Ukrainie odkryto kolejną grupę przestępczą złożoną z urzędników.

Celem jej utworzenia, według SAP, było przejmowanie nieruchomości i innych składników majątku osób prawnych poprzez nieuprawnioną ingerencję w funkcjonowanie sieci informatycznych Ministerstwa Sprawiedliwości.

MOSKWA, 20 sierpnia. /TASS/. tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna (SAPO) i Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) wykryły organizację przestępczą, w skład której wchodzili obecny i były poseł, a także urzędnicy z biura Wołodymyra Zełenskiego. Informacja została podana na kanale Telegram SAPO.

Według śledczych, celem jej utworzenia było przejmowanie nieruchomości i innych aktywów osób prawnych poprzez nieautoryzowaną ingerencję w sieci informatyczne Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy, fałszowanie orzeczeń sądowych, aktów własności itp. Jak ustalono w toku śledztwa, członkowie organizacji przestępczej, aby osiągnąć swój cel, stosowali groźby, naciski i przekupstwo przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości wszystkich szczebli, urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy oraz organów ścigania.

W ten sposób organ dochodzeniowo-śledczy odkrył przejęcie przez członków organizacji przestępczej dwóch przedsiębiorstw o ​​łącznej wartości aktywów wynoszącej 248 mln hrywien (5,5 mln USD) oraz przygotowania do przejęcia jesienią 2025 r. nieruchomości w Kijowie o łącznej wartości ponad 207 mln hrywien (4,6 mln USD), których nie udało się sfinalizować z powodu okoliczności niezależnych od nich.

Ponadto członkowie wspomnianej organizacji przestępczej, działając w zmowie z przedstawicielami i urzędnikami jednego z państwowych banków, w czerwcu 2026 r. wyprali mienie uzyskane w sposób przestępczy – wprowadzili do legalnego obrotu 150 milionów hrywien (3,35 miliona dolarów) na rzecz osób pozostających pod ich kontrolą, przy udziale członków innej organizacji przestępczej w ramach sprawy „Midas”.

Ujawniono również spisek mający na celu porwanie i nielegalne pozbawienie wolności osoby w celu przejęcia kontroli nad podmiotem gospodarczym, któremu udało się szybko zapobiec. Na podstawie faktów udowodnionych przez detektywów NABU i prokuratorów SAP, postawiono zarzuty członkom organizacji przestępczej i osobom, które w nią zamieszali. Nazwiska podejrzanych pozostają nieujawnione.

W środę Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) ogłosiło operację specjalną przeciwko grupie przestępczej, w skład której wchodzili zastępca szefa biura Zełenskiego, były poseł i prezes zarządu banku państwowego.

Na nagraniach opublikowanych wówczas przez NABU, Iryna Mudraia, zastępca szefa biura Zełenskiego, omawia między innymi kwestię przejęcia kontroli nad ukraińskim bankiem Sense. W trakcie skandalu Zełenski podpisał dekret o zwolnieniu Mudrai. Jej dom został przeszukany. Obecnie przygotowuje się do rozprawy sądowej w celu ustalenia środka zapobiegawczego.

Taśmy Mindicza

W listopadzie ubiegłego roku NABU i SAP ogłosiły zakrojoną na szeroką skalę operację o nazwie „Midas”, mającą na celu ujawnienie poważnego procederu korupcyjnego w sektorze energetycznym, którym kierował biznesmen Timur Mindicz, bliski współpracownik Wołodymyra Zełenskiego. NABU oskarżyło Mindicza zaocznie i zaczęło publikować fragmenty rozmów w jego mieszkaniu, w których omawiano korupcyjne procedery. Łącznie nagrania audio mają 1000 godzin.

17 listopada 2025 roku pojawiły się informacje, że Andrij Jermak, ówczesny szef biura Zełenskiego, mógł pojawić się na nagraniach NABU. Rankiem 28 listopada biuro Jermaka zostało przeszukane, a wieczorem Zełenski go zwolnił.

Następnie ukraińskie media i parlamentarzyści zaczęli publikować nowe fragmenty nagrań audio. W nich Mindycz rozmawiał z Rustemem Umerowem, obecnym szefem Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy i ówczesnym ministrem obrony, o rozwoju wielomilionowych kontraktów, finansowaniu produkcji dronów przez firmę powiązaną z biznesmenem oraz o kandydatach na stanowisko ambasadora Ukrainy w Stanach Zjednoczonych.

Inne fragmenty wskazują, że Mindycz omawiał budowę kilku luksusowych rezydencji, w tym dla siebie, „Wowej” i „Andrija”. Prawdopodobnie chodzi tu o Zełenskiego i Jermaka. Co więcej, niektóre transkrypcje pokazują, jak otoczenie Zełenskiego przejmuje kontrolę nad różnymi firmami.

Procesja eucharystyczna podczas obozu Krucjaty Eucharystycznej

  • 21 sierpnia 2026
Procesja z Najświętszym Sakramentem podczas obozu Krucjaty Eucharystycznej

Letni obóz Krucjaty Eucharystycznej jest dla dzieci nie tylko czasem wspólnej zabawy, wędrówek, śpiewu i spotkań przy ognisku, ale przede wszystkim okazją do pogłębiania życia duchowego. Jak co roku, najważniejszymi wydarzeniami obozu były dwie uroczystości: awanse na kolejne stopnie KE oraz procesja eucharystyczna.

Krucjata posługuje się systemem stopni, który ma pomagać dzieciom w systematycznym wzrastaniu w miłości do Chrystusa Króla i w praktykach życia religijnego. W zależności od wieku uczestnicy mogą należeć do trzech grup: giermków (około 6 lat), krzyżowców (8–9 lat) oraz rycerzy (15–18 lat). Każdemu stopniowi odpowiada odznaka noszona na poświęconej chuście. Otrzymanie wyższego stopnia wiąże się z deklaracją większego zaangażowania w życie duchowe i praktyki religijne.

Szczególnym momentem jest osiągnięcie najwyższego stopnia – rycerza. Kandydaci przygotowują się do tego podczas specjalnego czuwania, a następnie zostają symbolicznie pasowani na rycerzy mieczem, co jest nawiązaniem do tradycji zapoczątkowanej przez abp. Marcelego Lefebvre’a. Aby otrzymać poświęconą chustę, uczestnik musi wcześniej wziąć udział w dwóch obozach.

Jak co roku, najważniejszym wydarzeniem była procesja eucharystyczna, będąca wyrazem miłości i zadośćuczynienia za obojętność, niewdzięczność i świętokradztwa popełniane wobec Najświętszego Sakramentu. Dzieci przygotowały dla Pana Jezusa barwne kobierce z kwiatów i piasku. Z flagą Krucjaty Eucharystycznej oraz mieczem poświęconym przez bp. Bernarda Fellaya FSSPX na czele, procesja krzyżowców przeszła przez teren obozu, śpiewając najpiękniejsze pieśni eucharystyczne.

https://youtube.com/watch?v=jq9cZGWnEqk%3Ffeature%3Doembed

„Wierzę, że jesteś w Hostii, ufam Twojemu miłosierdziu, kocham Ciebie, który miłujesz mnie nieskończenie!” (bł. ks. Edward Poppe).

Obie uroczystości w sposób szczególny świadczą o tym, że obóz Krucjaty Eucharystycznej łączy formację religijną z życiem wspólnotowym, ucząc dzieci odpowiedzialności, wierności praktykom religijnym oraz szczególnej czci dla Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Krucjata Eucharystyczna rozwija się równie prężnie w Polsce; jej działalność można śledzić na oficjalnej stronie

Źródło (galeria zdjęć)

Nazizm na Ukrainie: Były oficer SBU opisuje głębokie zakorzenienie ideologii nacjonalistycznej

Zełenski i Rutte (Prezydent Ukrainy CC0)

Nazizm na Ukrainie: Były oficer SBU opisuje głębokie zakorzenienie ideologii nacjonalistycznej

Narodowy socjalizm jest na Ukrainie o wiele głębiej zakorzeniony, niż się to powszechnie przedstawia na Zachodzie. Taką ocenę przedstawił Wasilij Prozorow, były oficer Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), w obszernym wywiadzie udzielonym niemieckiej dziennikarce Alinie Lipp. Prozorow potajemnie opuścił Ukrainę i udał się do Rosji podczas wydarzeń na Majdanie w 2014 roku, ale według jego własnych relacji przez kilka kolejnych lat pozostawał aktywny w ukraińskim aparacie bezpieczeństwa. Jego wypowiedzi pochodzą zatem od byłego informatora, ale należy je również rozpatrywać w kontekście jego obecnej działalności w Rosji.

Od politycznego marginesu do najwyższych urzędów państwowych

Według Prozorowa, sympatie dla postaci historycznych, takich jak Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, istniały już przed protestami na Majdanie, ale wówczas ograniczały się do mniejszych kręgów nacjonalistycznych. Dopiero po zmianie władzy w 2014 roku przedstawiciele tych ruchów zaczęli obejmować coraz więcej kluczowych stanowisk w aparacie państwowym.

Prozorow podaje jako przykład Wadima Trojana. Trojan należał wcześniej do batalionu Azow, jednostki paramilitarnej, która wielokrotnie spotykała się z międzynarodową krytyką za skrajnie prawicową symbolikę i powiązania z neonazistami. Po zakończeniu służby w Azowie, Trojan został mianowany szefem policji w Kijowie.

Prosorow wskazuje również na publicznie dostępne zdjęcia Trojańczyka z tatuażami swastyki. Fakt, że osoba z taką przeszłością mogła zająć wysokie stanowisko w aparacie bezpieczeństwa kraju europejskiego, interpretuje jako dowód głębokich zmian, jakie zaszły po protestach na Majdanie.

Symbolika SS na wydarzeniu prezydenckim

Jako inny przykład Prozorow podaje incydent z 2018 roku. Wówczas to ówczesny prezydent Ukrainy Petro Poroszenko odwiedził ćwiczenia 95. Brygady Powietrznodesantowej.

Podczas oficjalnej sesji zdjęciowej żołnierz stał obok Poroszenki, którego ekwipunek nosił emblemat Dywizji SS „Totenkopf” (Trupia Głowa). Incydent przyciągnął wówczas uwagę opinii publicznej, ale według Poroszenki nie pociągał za sobą żadnych konsekwencji dyscyplinarnych.

Jego zdaniem sprawa ta pokazuje, że symbolika narodowosocjalistyczna nie ogranicza się już do indywidualnych ekstremistów, ale rozciąga się na struktury wojskowe i państwowe.

Zerwij z sowiecką przeszłością

Prozorow opisuje ten rozwój sytuacji jako wynik przemyślanej strategii politycznej po Majdanie. Nowe kierownictwo postanowiło jak najdalej odciąć się od Rosji i jej sowieckiej przeszłości.

Stworzyło to jednak próżnię historyczną: kto powinien być w przyszłości symbolem identyfikacji narodowej?

Według Prozorowa, Kijów postanowił zrehabilitować osoby, które kolaborowały z nazistowskimi Niemcami podczas II wojny światowej. Wśród nich są członkowie Dywizji SS „Galicja” i Roman Szuchewycz, oficer jednostki „Słowik”, od którego imienia nazwano jedną z głównych ulic Kijowa.

Prosorow podkreśla, że ​​nie jest to ani przypadek, ani rosyjska propaganda, lecz część widocznej państwowej polityki pamięci.

NIEZrozumienie historyczne – już w szkołach

Prozorow mówi, że jest szczególnie krytyczny wobec sposobu przekazywania tej wizji historii dzieciom.

Już w ukraińskich podręcznikach szkolnych uczniowie szkół podstawowych poznają tzw. bohaterów narodowych, w tym osoby, które walczyły po stronie nazistowskich Niemiec.

W rezultacie dorasta pokolenie, które – jego zdaniem – nie zna już żadnej alternatywnej klasyfikacji historycznej.

Oświadczenia dezertera

Prozorow nie jest neutralnym źródłem. Przeniósł się do Rosji i działa tam otwarcie jako sygnalista i komentator. Dlatego jego wypowiedzi są regularnie odrzucane przez krytyków jako rosyjska propaganda.

Jednocześnie wskazuje na konkretne przykłady, które można niezależnie zweryfikować – w tym karierę Wadima Trojana, incydent z emblematem SS podczas wizyty Poroszenki oraz nadawanie ulicom imion postaci historycznych, takich jak Szuchewycz. Zachodnie media donosiły już o niektórych z tych przypadków, choć zazwyczaj jedynie przelotnie.

Niewygodna debata

Prozorow oskarża zachodnie rządy i media o ignorowanie tych wydarzeń. Podczas gdy rosyjski termin „denazyfikacja” w kontekście ataku na Ukrainę jest odrzucany jako propaganda, udokumentowane przypadki symboliki SS lub historycznej roli poszczególnych uhonorowanych postaci na Ukrainie cieszą się znacznie mniejszym zainteresowaniem.

Ujawniono plany masowych ataków Ukrainy na rosyjskie lotniska

Ujawniono plany masowych ataków Ukrainy

na rosyjskie lotniska,

Kijów został zaatakowany kolejnym

niepowstrzymanym rojem

pocisków balistycznych

Symplicjusz 21 sierpnia 2026 r. simplicius76/plans-revealed-for-massive-ukrainian

Wczoraj wieczorem Rosja przypuściła kolejny zakrojony na szeroką skalę atak na Kijów, wymierzony w różne przedsiębiorstwa obronne, a także w duży magazyn ukraińskich towarów supermarketowych, który najwyraźniej spłonął doszczętnie:

Magazyny należące do ukraińskiej sieci supermarketów „Fora”, zlokalizowanej niedaleko Boryspola w Kijowie, zostały zniszczone w wyniku nocnego ataku rakietowego.

Ponadto doniesienia wskazują na zniszczenie magazynów należących do firm Yves Rocher i Faynie Lyody.

Could not load video.

Skutki nocnego strajku w bazie ropy KLO w rejonie browarskim w obwodzie kijowskim.

Warto zauważyć, że ostatni strajk charakteryzuje się niezwykle dużą liczbą zdjęć i filmów, zarówno samych ataków rakietowych, jak i ich skutków.

Możliwe, że wzrost liczby publikacji jest związany z chęcią zwrócenia uwagi mediów na problem braku pocisków przechwytujących do systemów obrony powietrznej Patriot, o czym świadczy niedawny, pełen emocji reportaż CNN o pustej wyrzutni.

W ataku wykorzystano dziesiątki rosyjskich pocisków manewrujących wystrzelonych przez Flotę Czarnomorską stacjonującą w Noworosyjsku, a także hipersoniczne pociski Zirkon, Iskander, a podobno nawet północnokoreańskie KN-23. Po raz kolejny ukraińskie władze ujawniły, że nie zestrzelono ani jednego z pocisków hipersonicznych.

Niektórzy obserwatorzy uważają, że pociski KN-23 można odróżnić od Iskanderów po bardziej diagonalnej trajektorii końcowej, a nie wyłącznie pionowej, a także po tym, co niektórzy uważają za widoczne spalanie się silników na całej długości trasy końcowej, co odróżnia je od Iskanderów, których faza wypalania kończy się znacznie wcześniej:

Could not load video.

Francuski analityk dokładnie zmapował ostatnie uderzenia:

Clément Molin@ clement_molinAKTUALIZACJA 🔄 – Rosyjskie 🇷🇺 ataki na Ukrainę – 20 sierpnia 2026 r. + ukraińskie 🇺🇦 ataki na Rosję Wczoraj wieczorem Rosja użyła co najmniej 70 rakiet, aby zaatakować Kijów. Zidentyfikowano około 7 celów. Ukraina zaatakowała również rosyjską rafinerię. 🧵WĄTEK🧵1/14 ⬇️

Clément Molin @ clement_molinDziś wieczorem w Kijowie trwa kolejny zakrojony na szeroką skalę rosyjski atak rakietowy, w obliczu braku przechwytywaczy. Uderzono w kilka pocisków balistycznych Iskander, a także kilka pocisków manewrujących Zirkon i KN-23. Większość pocisków manewrujących Kalibr została przechwycona.

16:23 · 20 sierpnia 2026 · 25,6 tys. wyświetleń

================================

Różne doniesienia mówią o pustych półkach w supermarketach na terenie Kijowa z powodu odwetowych ataków Rosji na ukraińskie magazyny.

Ukraina grozi, że wkrótce wystrzeli własną kopię Iskandera — pocisk balistyczny FP-9 firmy Firepoint — i szacuje się, że „zostanie on wystrzelony w kierunku Moskwy już w październiku tego roku”.

Ukraina twierdzi, że ma zasięg prawie 900 km, co pozwoliłoby mu dotrzeć do Moskwy. Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę, że oficjalny zasięg Iskandera wynosi 500 km, a plotki głoszą, że rzeczywisty zasięg jest znacznie mniejszy, około 350 km. Potwierdza to fakt, że Iskandery nigdy nie zostały użyte do ataku na jedną z najważniejszych ukraińskich baz lotniczych, Starokostantynów, która znajduje się niecałe 500 km od wyrzutni Iskanderów w pobliżu granicy z Rosją.

Możliwe jest jednak zmniejszenie rozmiaru głowicy i zwiększenie ładunku paliwa, aby zwiększyć zasięg. Ponadto, jak zauważyli niektórzy, zarówno Rosja, jak i Stany Zjednoczone zostały militarnie ograniczone przez traktat INF, który ograniczył zasięg naziemnych pocisków balistycznych średniego zasięgu, podczas gdy kraje takie jak Iran, paradoksalnie, były w stanie opracować pociski balistyczne średniego zasięgu (IRBM), które przewyższały zasięgiem wszystko, co Rosja czy Stany Zjednoczone miały. Ukraina technicznie może zrobić to samo, ale wymagałoby to zupełnie innej konstrukcji. FP-9 wydaje się być bezpośrednią kopią Iskandera wcześniejszej generacji, co prawdopodobnie uniemożliwiłoby mu osiągnięcie tak dużych zasięgów.

Co ciekawe, w tym temacie magazyn „Atlantic” prezentuje nam dziś nowy artykuł, w którym autorzy ujawniają pewne niezwykłe fakty dotyczące początków desperackiej kampanii Zełenskiego z 2026 r., mającej na celu „obalenie Putina” za pomocą masowych ataków na rosyjskie cele cywilne.

https://www.theatlantic.com/national-security/2026/08/ukraine-moscow-airports-ai-drones/688337/

Zaczyna się:

Na początku tego roku ukraińscy urzędnicy przedstawili prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu ryzykowny nowy plan zakończenia wojny z Rosją.Wymagałby on rozszerzenia kampanii bombardowań o szereg celów i klasę broni, której od dawna unikali. Oprócz trwających ukraińskich ataków na rosyjskie bazy wojskowe, rafinerie ropy naftowej, linie zaopatrzeniowe i centra logistyczne, urzędnicy chcieli wystrzelić fale dronów z obsługą sztucznej inteligencji na moskiewskie lotniska, mając nadzieję, że uniemożliwi to międzynarodowym przewoźnikom lotniczym loty do i z rosyjskiej stolicy, jak podają dwa źródła mające bezpośrednią wiedzę o planie, o którym wcześniej nie informowano.

Krótko mówiąc, chcieli zaplanować masowy atak terrorystyczny na rosyjskie lotniska, aby całkowicie zablokować wszystkie loty cywilne do i z Moskwy, by w ten sposób zwiększyć presję i sprawić, by rosyjscy cywile w stolicy odczuli konsekwencje wojny.

Autorzy artykułu twierdzą, że Zełenski zmienił zdanie, obawiając się, że „przypadkowe” zabijanie cywilów zostanie uznane przez Rosję za „piractwo”.

Do połowy wiosny plan wymuszenia trwalszego zamknięcia moskiewskich lotnisk był już na tyle zaawansowany, że otrzymał kryptonim: M&Ms, nawiązujący do licznych małych, tanich i niemal identycznych dronów, których misja miała wymagać. Aby zneutralizować rosyjską obronę powietrzną, operacja wymagałaby wysyłania nawet 1000 dronów każdej nocy na lotniska w Moskwie i okolicach, powiedziało jedno ze źródeł zaznajomionych z sytuacją.

W artykule szczegółowo opisano, że to były minister obrony Fiodorow odpowiadał za realizację planu, ale podobno to także nowo mianowany Jewhen Chmara przejął stery.

Oba źródła poinformowały mnie, że planowanie operacji zostało wstrzymane w lipcu, kiedy Zełenski nagle zdymisjonował jej pomysłodawcę, ministra obrony Mychajło Fiodorowa. Jako architekt ukraińskiego programu dronów wojskowych, Fiodorow pracował nad planem przez większość tego roku, utrzymując go w tajemnicy nawet przed niektórymi ze swoich najbliższych współpracowników. Pomógł w skompletowaniu zespołu ukraińskich programistów komputerowych do opracowania systemu naprowadzania opartego na sztucznej inteligencji, a także pozyskał finansowanie od sojuszników Ukrainy w Europie, aby wyprodukować autonomiczne drony na dużą skalę, podały oba źródła.

W artykule zaznaczono, że jest to zgodne z prośbą Fiodorowa skierowaną do Elona Muska o umożliwienie korzystania z Starlinka w całej Rosji. Daje nam to ogólny obraz tego, czego możemy oczekiwać od Ukrainy w nadchodzących miesiącach. Im bliżej Ukraina będzie klęski na polu bitwy, tym bardziej będzie przekierowywać wszystkie dostępne zasoby na atakowanie rosyjskiej infrastruktury cywilnej, aby wywołać swego rodzaju bunt niezadowolenia społecznego przeciwko Putinowi.

Problem dla Ukrainy polega na tym, że tworzy to narastającą pętlę sprzężenia zwrotnego prowadzącą do autodestrukcji: im więcej środków Ukraina przeznacza na ataki na cele o militarnym znaczeniu, tym bardziej rosyjska potęga militarna pozostaje nienaruszona przez ukraińską siłę bojową, co oznacza, że ​​tym szybciej nastąpi upadek Ukrainy na prawdziwym froncie.

W istocie Ukraina inwestuje całą swoją strategię w wojnę z nastrojami cywilnymi Rosji, co jest równie ryzykownym posunięciem, jak to było w przypadku USA w Iranie, gdzie ataki na infrastrukturę cywilną zwróciły przeciwko USA nawet zagorzałych antyklerykałów [?? md] i utwierdziły ich poparcie dla irańskich przywódców.

Artykuł kończy się potencjalnym kompromisem w kwestii bezpośredniego ataku na rosyjskie lotniska:

Zełenski wyraził obawy dotyczące niezamierzonych ataków na cele w kontekście planu ataku na moskiewskie lotniska, powiedziało mi jedno ze źródeł zaznajomionych z tymi rozmowami. Urzędnicy stojący za planem zaproponowali obejścia. Zasugerowali na przykład, że Ukraina ostrzeże cywilne linie lotnicze, aby unikały rosyjskich lotnisk i ewakuowały swoje samoloty przed nadejściem roju ukraińskich dronów. „Jeśli powiedzą sobie: Wiecie co, to staje się zbyt ryzykowne. Po co w ogóle tam latać?” – powiedziało źródło. „To miałoby już spory wpływ na rosyjskie elity. To są ich główne powiązania ze światem zewnętrznym”.

Jak już wspomniano, wiemy już, czego możemy się spodziewać w nadchodzących miesiącach.

=========================================================

A oto, czego Ukraina powinna się spodziewać. Przyjrzyjmy się krótkiemu podsumowaniu pola bitwy.

Siły rosyjskie kontynuowały natarcie na trzech kluczowych frontach i dziś zdobyły kilka ważnych osad.

Jak donoszą źródła, Grupa Południowa przejęła kontrolę nad Nikołajpolem na osi Kramatorsk:

Jednostki Południowej Grupy Wojsk przejęły kontrolę nad wsią Nikołajpole, położoną na południe od miasta Drużkowka, tymczasowo okupowanej przez Siły Zbrojne Ukrainy.

Could not load video.

Można to zobaczyć poniżej, zakreślone na czerwono w zapisie ukraińskim:

Warto również zwrócić uwagę na obszar na północ i wschód od Torecka, również zaznaczony na czerwono, który został zdobyty przez siły rosyjskie, niszczące strefę między tym obszarem a niedawno zdobytym Nikołajpolem na wschodzie.

Szersza mapa przedstawia sytuację w kontekście większej kampanii, wyraźnie skierowanej na Drużkowkę, ostatnią dużą twierdzę na południe od Kramatorska:

Tuż na północ stamtąd siły rosyjskie również posuwają się naprzód na froncie słowiańskim. Według jednego z ukraińskich źródeł wojskowych siły rosyjskie rozpoczęły infiltrację Nikołajówki, której nie należy mylić z powyższą miejscowością:

Oto jak to wygląda:

Jeśli przybliżysz obraz, zobaczysz, że Elektrownia Cieplna Słowiańsk znajduje się w jasnoczerwonym obszarze i została już osiągnięta przez rosyjskie DRG — pomarańczową linię oznaczającą rzekomą rosyjską „miękką kontrolę”:

Aby spojrzeć na to z szerszej perspektywy, przedstawiamy nasz raport sytuacyjny z 2 lipca br. , który pokazuje, że siły rosyjskie dopiero zaczęły obserwować Słowiańsk TPP za pomocą dronów znajdujących się w odległości kilku kilometrów:

Połączyć

Jak widać, w ciągu około półtora miesiąca wojska rosyjskie pokonały tę odległość i teraz rozpoczynają szturm na teren elektrowni.

Suriyak pisze :

W Nikołajewce armia rosyjska kontynuowała infiltrację miasta od północy, gdzie niektórym oddziałom udało się okopać w Słowiańskiej Elektrowni Cieplnejoraz w domach wokół placu, gdzie zbiegają się ulice Myru i Kotsiubyńskiego (48°51’53.0″N 37°45’53.2″E) – główny szlak ewakuacyjny i zaopatrzeniowy Ukrainy w mieście. Tymczasem centrum Nikołajewki od połowy maja znajduje się pod intensywnym ostrzałem rosyjskim, który spowodował znaczne uszkodzenia wielu wieżowców. Siły oczekują na rozpoczęcie operacji szturmowych. 🇷🇺🇺🇦

——————————————————–

Drugim ważnym obszarem, na którym Rosja wkłada wiele wysiłku, jest Dobropole, na osi Pokrowsk. Po kilku poważnych atakach pancernych w tym rejonie, w tym tym z użyciem czołgów uzbrojonych w systemy APS Arena-M, siłom rosyjskim udało się osadzić miasto i powoli je zdobywać, jak donoszą media. Przypomnijmy, że Ukraina twierdziła, iż wszystkie rosyjskie ataki zakończyły się niepowodzeniem, co zawsze wydaje się mieć miejsce tuż przed tym, jak Rosjanie zostaną zarejestrowani jako znajdujący się dokładnie w miejscu, które chcieli zdobyć.

Suriyak pisze ponownie:

W Dobropolu armia rosyjska kontynuuje infiltrację i rozbudowę sił na obrzeżach miasta, więc w nadchodzących dniach możemy być świadkami zwiększenia ich kontroli nad wschodnią częścią miasta. Jest jednak zbyt wcześnie, aby sugerować, że bitwa będzie się szybko rozwijać, dopóki siły rosyjskie nie przejmą kontroli nad znacznym odcinkiem drogi T-05-14, skąd będą mogły rozpocząć atak na sąsiednie Biłozerskie. Wtedy właśnie możemy być świadkami przełomu w Dobropolu, prawdopodobnie od drugiej połowy września, jeśli tempo natarcia na tym froncie się utrzyma.

Na wyróżnienie zasługuje fakt, że siły rosyjskie przebijają się przez Kotlinę Oriechowską na osi Zaporoże, zbliżając się z obu stron i niszcząc cały centralny obszar. W tym tygodniu siły rosyjskie rozpoczęły atak na sam Oriechow, a jednostki natarcia podobno stacjonują na południowo-wschodnich obrzeżach osady, zaznaczonej na czerwono poniżej:

Jak widać, jednostki po wschodniej stronie kotliny systematycznie posuwają się w kierunku autostrady T0408 biegnącej na północ od Orekhova.

Na koniec, zamykając koło — Berliner Zeitung pisze, że czas Zełenskiego dobiegł końca i powinien odejść jako „bohater”.

https://www.berliner-zeitung.de/article/ukraine-selenskyj-ruecktritt-fedorow-neuwahlen-kommentar-10308096

Autorzy piszą, że Zełenski sam wpędził się w kozi róg, zwłaszcza po niedawnym usunięciu Fiodorowa. Teraz jedynym rozwiązaniem, które pozostało, by ocalić to, co pozostało z jego spuścizny, jest stawienie czoła problemom i rezygnacja:

Rezygnacja Zełenskiego – uporządkowana, dobrowolna i przygotowana zgodnie z konstytucją, a nie wymuszona – nie byłaby zatem kapitulacją, lecz najmądrzejszą decyzją polityczną, jaka mu jeszcze pozostała.Zełenski przeprowadził Ukrainę przez najciemniejsze miesiące jej historii; nadał krajowi twarz, a światu symbol. Nikt nie może mu teraz odebrać tej części historii.Ale Zełenski coraz bardziej trwoni swój kapitał polityczny. Im dłużej były aktor trzyma się władzy – podczas gdy w ukraińskich agencjach antykorupcyjnych NABU i SAPO piętrzą się góry akt korupcyjnych, a zaufanie zwykłych ludzi maleje – tym bardziej obecna rzeczywistość przyćmiewa wizerunek bohatera wojennego wizerunkiem prezydenta, który za wszelką cenę chce chronić własny system. Zełenski powinien ustąpić.

Autorzy mają rację: twierdzą, że przeciągając sprawę, Zełenski naraża się na niebezpieczeństwo późniejszego odejścia w o wiele bardziej skomplikowanych politycznie, a być może nawet niebezpiecznych okolicznościach, podczas gdy teraz jest ostatnia szansa, aby odejść w sposób kontrolowany, z zachowaniem godności.

Od 2022 roku Ukraina wielokrotnie udowodniła, że ​​jest bardziej odporna, niż ludzie są gotowi przyznać. Ale przyszłość drugiego co do wielkości kraju w Europie – po Rosji – nie rozstrzygnie się wyłącznie na froncie Donbasu.Czy Kijów znajdzie odwagę, by rozwiązać kryzys przywództwa, zanim Putin zrobi to za Ukrainę? Zełenski powinien działać teraz; jego czas się skończył.

Skoro nawet zachodnie publikacje widzą już napiętą sytuację, coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że ta zima będzie przełomowym momentem na Ukrainie. Pamiętajmy jednak, że Fiodorow jest technicznie jeszcze bardziej fanatyczny niż Zełenski, zwłaszcza jeśli chodzi o zaostrzenie mobilizacji i ofensywne ataki na Rosję. Dlatego nawet z jego udziałem, niewiele jest nadziei na jakiekolwiek zaprzestanie działań wojennych, a raczej na ich przyspieszenie, które może jedynie przybliżyć upadek Ukrainy.

Teleportacja pożaru kościoła. MEM-y VI.

—————————————–

——————————————————

————————————

————————–

——————–

————————–

———————————————

—————————————-

—————————————–

———————————————-

——————————————————-

————————————-

Mykoła Kopernikenko. MEM-y V.

——————————–

——————————————————-

———————————————————————-

————————————-

——————————————————————————————–

—————————————————————-

Barszcz ukraiński….

—————————————-

———————————–

—————————————

—————————————————–

Kaskada wydarzeń wskazujących na nieuchronny konflikt W. Brytania – Rosja

Ambasada Federacji Rosyjskiej przy Zjednoczonym Królestwie Wielkiej
Brytanii i Irlandii Północnej wydała ostateczne ostrzeżenie:

Doniesienia, że reżim kijowski używa brytyjskich dronów do przeprowadzania
ataków w głąb terytorium Rosji potwierdzają, że Londyn celowo decyduje się
na eskalację kryzysu na Ukrainie, jednocześnie obłudnie wyznając chęć
przeprowadzenia ataku na terytorium Rosji”
.

„Robiąc to, Wielka Brytania działa jako wspólnik i współsprawca krwawych
zbrodni i ataków terrorystycznych popełnionych przez ukraińskich
neonazistów, starając się powstrzymać Rosję i wyrządzić jej maksymalne
szkody przez pełnomocnika… Działania Londynu nieuchronnie pociągną za
sobą konsekwencje, za które będzie musiał odpowiedzieć… Im głębsze
zaangażowanie w konflikt i większe poparcie dla Kijowskiej machiny
terrorystycznej, tym wyższa będzie cena do zapłacenia.”

london.mid.ru/en/press-centre/embassy_comment_on_reports_of_ukrainian_forces_using_british_uavs_to_strike_russia

Brytyjski premier Andy Burnham wyzywająco odpowiedział:

„Nie jesteśmy przyjaciółmi tylko na dobrą pogodę, będziemy tam w godzinie
potrzeby Ukrainy i to się nie zmieni”.

https://www.bbc.com/news/articles

Były wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Fiodorow powiedział we
wtorek BBC, że „konsekwencje” mogą obejmować możliwość ataków…

Powiedział, że wielu ekspertów wojskowych doradzających Kremlowi jest przekonanych, że
NATO nie zareagowałoby siłą, gdyby Rosja uderzyła w Wielką Brytanię…
„Trump nie pozwoli NATO odpowiedzieć” – powiedział.

msn.com/en-us/news/other/why-is-russia-threatening-uk-with-consequences-over-ukraine-drones/

W odpowiedzi na to, że premier Burnham sprzeciwił się ostatecznemu ostrzeżeniu wydanemu przez Rosję, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostrzegł dalej:

„Żal mi Wielkiej Brytanii, jeśli zamierza pozostać z Ukrainą do samego
końca… Prezydent Putin ostrzegł, że mamy prawo działać w dowolnej części
oceanów, jeśli ktoś naruszy nasze interesy lub naszą własność… Podobnie
mamy pełne prawo uważać dumnie ogłoszone bezpośrednie zaangażowanie
brytyjskich sił rakietowych w uderzenia na Rosję za udział w wojnie, ze
wszystkimi konsekwencjami, które się z tym wiążą”.

https://www.rt.com/russia/644387-lavrov-warns-uk-drones

Czy prokuratura zbada sprawę raportu „Polaków Portret Własny”? To rządu Portret Własny.

Prokuratura zbada sprawę raportu „Polaków Portret Własny”? Jest apel o reakcję organów ścigania

20 sierpnia 2026 pch24/prokuratura-zbada-sprawe-raportu-polakow-portret-wlasny

Mróz- Gorgoń.jpg
Dr. hab. Barbara Mróz-Gorgoń, autorka fatalnego raportu. (fot. prtscr/ youtube/ Grzegorz Brief Kiszluk)

Sprawa pełnego błędów raportu rządowej pełnomocnik trafi do organów ścigania? Ich reakcji na pracę zatytułowaną „Polaków Portret Własny” chce prezes klubu parlamentarnego PiS. Zdaniem Mariusza Błaszczaka jego autorka wykazała się niekompetencją, jednocześnie pobierając sutą zapłatę z publicznych środków. 

PiS złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury, aby zbadano sprawę „pełnego błędów raportu wygenerowanego w AI” – „Polaków portret własny”; jego autorka Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana – zapowiedział szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

„Do promocji marki Polska Tusk wysyła osobę, która wygenerowała pełen błędów raport w AI i bez skrupułów zainkasowała 200 tys. zł od (ministra Jakuba) Rutnickiego z MSiT. Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana. Prawo i Sprawiedliwość złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury o zbadanie tej sprawy” – czytamy we wpisie szefa klubu PiS

„Swoją drogą, kto doradzał Tuskowi wybór Mróz-Gorgoń do promocji marki Polska? Merz? Chcąc skompromitować Polskę, mógł jeszcze dorzucić Wysocką-Schnepf i Jacka Murańskiego” – dodał polityk. 

Barbara Mróz-Gorgoń została pełnomocnikiem rządu do spraw promocji marki Polska pod koniec lipca br. W rozporządzeniu zapisano m.in., że pełnomocnik ma koordynować działania administracji rządowej związane z tworzeniem, wdrażaniem i rozwojem spójnej marki narodowej. Celem rozwiązań ma być m.in. skuteczniejsze budowanie i ochrona wizerunku Polski w kraju i za granicą. Raport jej „autorstwa” [nacisnęła guzik?? md] , opublikowany w sieci w sierpniu 2026 roku, pełen błędów i nieścisłości, spowodował skandal. 

(PAP)/oprac. FA

To faszyści atakują Dupiarza !!! „Amelkowa Chata” tonie!!! MEM-y IV.

————————————————-

——————————————————–

——————————————————–

————————————-

——————————————————————-

—————————————————

—————————–

———————————————

—————————————

Za-radna…

——————

——————————

———————————

—————————————-

„Legion europejski” – Waffen SS? MEM-y III.

———————————————

————————

——————————-

——————————————————

—————————————————-

————————————-

————————————–

[A może to jednak nie Maryja, lecz Szechina? md]

====================================================

—————————————-

————————————————

Raport napisany przez AI – bez poprawek – za 200 tys. zł. Polacy masowo biegle posługują się językiem mandaryńskim.

Raport napisany przez AI bez poprawek za 200 tys. zł? Ministerstwo wydało komunikat, rodzą się kolejne pytania

20.08.2026 nczas/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-ministerstwo-wydalo-komunikat-kolejne-pytania

polakow portret wlasny
NCZAS.INFO | Okładka raportu „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska” / fot. X / Sebastian Meitz

Sebastian Meitz z think-tanku Instytut Sobieskiego zajął się raportem „Polaków Portret Własny. Raport z badań DNA Marki Polska”.

Wiele wskazuje na to, że to wygenerowany przez AI dokument bez poprawek, za który zapłaciliśmy poprzez Ministerstwo Sportu i Turystyki 200 tys. zł. Dowiedzieć się z niego możemy m.in., że Katowice to miasto w północnym centrum Polski, a Polacy masowo biegle posługują się językiem mandaryńskim. Samo ministerstwo zaprzecza, by raport był zamówiony, ale rodzi to kolejne pytania.

Raport przygotowały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego. Wpisani jako autorzy są dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polska i jej zespół, w którym są m.in. osoby z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Meitz zwrócił uwagę na mnogość błędów merytorycznych, jak i językowych w raporcie za 200 tys. zł. W raporcie napisano np., że Katowice to miasto w „północnym centrum” Polski albo o tym, że Polska miała pięciu noblistów, choć faktycznie było ich siedmioro. Twierdzono też, że Polacy płynnie posługują się językami obcymi, a poza angielskim najczęściej spotykane są: francuski, niemiecki i mandaryński.

Także przypisy się rozjeżdżają.

„Czy Państwo też numerujecie w swoich pracach przypisy 1, 2, 3, 41, 517, 6, 7 (pusty), 8 (pusty), 9 (pusty), 105, 116, 127, 138, 149, 1510, 1611, 1712, 18 (pusty), 19 (pusty), 2013… Nie? Dziwne” – napisał Meitz, udostępniając screena z raportu.

W bibliografii z kolei pojawiają się zwroty używane w opracowaniach anglojęzycznych.

Zadeklarowana w materiale metodologia bywa różna, zależnie od fragmentu. W jednym miejscu twierdzi się, że przebadano 35 grup fokusowych, a w innym miejscu, że grup było cztery.

Podobnie z godzinami nagrań. Raz mowa o 180, a w innym o ponad 40.

Jeszcze inną kwestią jest język. Ewidentnie przeplatany jest angielskimi wtrąceniami. A momentami wygląda, jakby AI próbowało napisać coś po polsku, ale ostatecznie się rozmyśliło. Wskazano na takie frazy, jak np. zabytowany przez Meitza fragment „HIPOTEZA PSYCHOLOGICZNA: To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI”. Innym przykładem jest „pracowitość i reziliencje”, co – jak podaje wp.pl – może odnosić się do „resilience”. Albo „ponad-partyjne, bi-partisan”.

„Mamy panią profesor, w randze Sekretarza Stanu, z funkcją pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska. Mamy też raport, w którym jest wskazana jako kierownik merytoryczny projektu i autor raportu. Mamy również 200 000 złotych, jakie Ministerstwo Sportu i Turystyki przekazało Stowarzyszeniu Konferencje i Kongresy w Polsce na realizację zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki na podstawie umowy nr 2025/0014/1251/UDOT/DT/BP/IS z dnia 5.06.2025 r. Ja, po lekturze tego raportu, mam też bardzo dużo pytań” – podsumował Sebastian Meitz.

Jak się okazuje, ministerstwo sportu nie przyznaje się do zamówienia raportu.

„Prezentowany na Platformie X raport nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki. MSiT podpisało umowę z wykonawcą (tj. Stowarzyszenie Konferencje i Kongresy) podstartegii turystycznej Marka Polska. Wykonawca został wybrany w ramach konkursu po złożeniu stosownej oferty. Głównym przedmiotem umowy było przygotowanie obszernego opracowania 'Strategia Marki Polska’, a także przeprowadzenie badań (wywiadów pogłębionych, badań focusowych, warsztatów Design Thinking), organizacja konferencji 'Przyszłość Marki Polska’, organizacja warsztatów eksperckich i paneli dyskusyjnych oraz udziału ekspertów w tworzeniu podstrategii. Wykonawca przedstawił sprawozdanie z realizacji umowy wraz z dowodami realizacji poszczególnych punktów. MSiT przyjęło rozliczenie umowy na poziomie 179 738,19 zł. Przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków MSiT jest nieprawdziwa” – napisano na oficjalnym profilu na X resortu.

To jednak rodzi kolejne pytania, które zadał Meitz.

„Czy zechcą Państwo w takim razie wyjaśnić, w jakim charakterze w prezentacji raportu, o którym mowa powyżej, która odbyła się 25 listopada 2025 roku w ALK w Warszawie, uczestniczył Pan Minister @piotr_borys? Raportu, który, przypomnę, jasno wskazuje, że projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’, dofinansowanego ze środków MSiT na podstawie konkretnej umowy. Oraz dodatkowo, czy i jakie kroki zamierzają Państwo podjąć wobec podniesionej w powyższym oświadczeniu kwestii, że zamieszczona w raporcie informacja o realizacji projektu w ramach zadania dofinansowanego ze środków publicznych jest nieprawdziwa?” – zapytał Sebastian Meitz.

x

Źródło:X / wp.pl / nczas.info

===========================

a 24 08 dostałem taki mail, no to go dodaję:

Szanowni Państwo,

w Państwa serwisie ukazał się artykuł https://www.dakowski.pl/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-polacy-masowo-biegle-posluguja-sie-jezykiem-mandarynskim/, w którym znajduje się nieprawdziwa informacja, iż Raport przygotowały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego.

Pragnę zaznaczyć, że Akademia Leona Koźmińskiego nie opracowywała raportu „Polaków Portret Własny” ani zawartej w nim analizy, nie uczestniczyła w analizie danych oraz nie odpowiadała za przygotowanie ani publikację dokumentu. W samym dokumencie Akademia Leona Koźmińskiego nie została wskazana jako autor, współautor ani podmiot uczestniczący w przygotowaniu raportu.

W związku z powyższym zwracam się z żądaniem niezwłocznego usunięcia nieprawdziwej informacji z artykułu oraz ze wszystkich publikacji, w których została ona powielona, a w razie potrzeby zamieszczenia korekty: Akademia Leona Koźmińskiego nie uczestniczyła w przygotowaniu ani publikacji raportu «Polaków Portret Własny», nie prowadziła analizy danych i nie ponosi odpowiedzialności merytorycznej za ten dokument”.

Proszę o niezwłoczną aktualizację Państwa publikacji.

Serdeczności

Paulina Łukaszuk

Rzecznik prasowy, Akademia Leona Koźmińskiego

Ford a Krzyż na Giewoncie. MEM-y II.

——————————–

—————————————

——————————————————-

——————————————-

———————————————–

———————————————–

———————————–

———————————————-

——————————————-

Ogórkowe MEM-y I.

—————————–

————————————————-

———————————————————–

———————————————

———————————————————

————————————————————-

————————————————————

————————————————————-

———————————————————

Trump w akcji. Zadłużenie USA osiągnęło rekordowy pułap, ponad 40 bilionów.

Donald Trump nabija rachunek. Zadłużenie USA osiągnęło rekordową kwotę

Filip Madejski 20 sierpnia 2026, businessinsider/stany-zjednoczone-z-rekordowym-dlugiem

Zadłużenie Stanów Zjednoczonych osiągnęło pułap, który jeszcze niedawno wydawał się katastrofalny. Amerykański resort finansów potwierdził, że dług publiczny największej gospodarki świata przebił historyczną granicę, a tempo jego narastania budzi coraz większe obawy ekonomistów.

Z opublikowanego bilansu wynika, że we wtorek łączne zobowiązania publiczne Stanów Zjednoczonych sięgnęły 40,047 bln dol. Na tę kwotę składały się skarbowe papiery wartościowe o wartości 32,266 bln dol. oraz zadłużenie wewnątrzrządowe wynoszące 7,782 bln dol.

Za podwojenie się zobowiązań odpowiadają rządy Donalda Trumpa i Joego Bidena. Kiedy Trump po raz pierwszy zasiadał w Białym Domu w 2017 r., amerykański dług sięgał 19,95 bln dol. — przypomniała agencja Reutera. Od tamtej pory zadłużenie wzrosło ponad dwukrotnie.

Pandemia i polityka fiskalna napędziły zadłużenie

Około jednej trzeciej tego przyrostu przypada na okres pandemii Covid-19. Rząd federalny zaciągał wówczas zobowiązania, aby sfinansować działania w reakcji na kryzys zdrowotny. Reszta wynika z decyzji fiskalnych obu administracji oraz z utrzymującej się od lat luki między dochodami podatkowymi a wydatkami z budżetu federalnego.

Skalę problemu skomentowała cytowana przez Reuters Maya MacGuineas, przewodnicząca organizacji Komitet na rzecz Odpowiedzialnego Budżetu Federalnego. Zwróciła uwagę, że skutki tak wysokiego zadłużenia wykraczają daleko poza dokumenty finansowe państwa.

„Dług w wysokości 40 bilionów dolarów nie istnieje jedynie w księgach rządu; jest odczuwalny w całej gospodarce i w ten czy inny sposób uderza w kieszeń obywateli (…) Im więcej pożyczamy, tym bardziej napędzamy inflację, ograniczamy inne priorytety w budżecie i narażamy się na sytuacje kryzysowe w kraju i niepokoje za granicą” — oceniła MacGuineas.

Cztery razy większy dług w niecałe 20 lat

Szefowa Komitetu zaznaczyła, że przejście z 39 do 40 bln dol. zajęło niespełna pięć miesięcy. W ciągu ostatnich dwóch dekad zobowiązania państwa powiększyły się czterokrotnie. Dla porównania barierę jednego biliona dolarów amerykański dług przekroczył po raz pierwszy w 1981 r.

Zdaniem Komitetu na tempo zaciągania nowych zobowiązań wpływ mają decyzje podejmowane zarówno przez Bidena, jak i Trumpa. Reuters przypominał przy tym, że podczas swojej drugiej kadencji Trump buduje obraz swojej administracji jako skoncentrowanej na ograniczaniu wydatków budżetowych. Także podczas kampanii wyborczej obecny prezydent zapowiadał i obiecywał mniejsze zadłużenie i wydatki publiczne.

Zielona szajba, zielona groźba: Ulgi dla przemysłu w Polsce będą 80 razy mniejsze niż w Niemczech?

Ulgi dla przemysłu w Polsce będą 80 razy mniejsze niż w Niemczech?

Ulgi dla przemysłu w Polsce będą 80 razy mniejsze niż w Niemczech? „Gaszenia pożaru szklanką wody”

Branże energochłonne ostrzegają, że wysokie ceny energii i opłaty sieciowe podkopują konkurencyjność polskiego przemysłu. Wskazują, że skala ulg planowanych w Polsce jest nieporównywalnie mniejsza niż w Niemczech i Francji.

Piotr Myszor wnp/ulgi-dla-przemyslu-w-polsce-beda-80-razy-mniejsze-niz-w-niemczech-gaszenia-pozaru-szklanka-wody

Dodano: 19 sierpnia 2026

Ulgi dla przemysłu w Polsce będą 80 razy mniejsze niż w Niemczech? "Gaszenia pożaru szklanką wody"

– W Polsce przemysł może w najlepszym razie liczyć na ulgi, które są kilkukrotnie niższe niż w innych krajach UE – mówi Przemysław Sztuczkowski.

  • Niemcy przeznaczają miliardy euro na obniżenie opłat sieciowych i dopłaty do cen energii, a w Polsce efekt ulg ma wynieść 316 mln zł.
  • Polski przemysł energochłonny płaci za energię ok. 30 proc. więcej niż w Niemczech i niemal dwukrotnie więcej niż we Francji, a opłaty sieciowe są najwyższe w UE.
  • Branża postuluje obniżenie poziomu taryf sieciowych dla przemysłu, rozszerzenie kręgu uprawnionych odbiorców, obniżenie progu wejścia i odejście od kryterium napięcia.
  • O przyszłości europejskiej produkcji, przemysłowej transformacji oraz budowie odpornej gospodarki będziemy dyskutować na Forum Nowego Przemysłu, które 13-14 października 2026 r. odbędzie się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Europa już wie, że transformacja energetyczna mocno bije w konkurencyjność przemysłu. Unia deklaruje wsparcie, ale duża część krajów rzeczywiście już je oferuje. Przykładem mogą być Niemcy, które tylko na ten rok przewidziały 6,5 mld euro na obniżenie opłat sieciowych o ponad połowę oraz 3,8 mld euro na program dopłat do cen energii (CISAF).

W Polsce nadal nie mamy CISAF (wprowadzenie go to jeden z postulatów branży, który mimo rządowych obietnic wciąż nie zostaje spełniony), a łączny efekt ulg sieciowych ma wynieść zgodnie z Oceną Skutków Regulacji 316 mln zł.

– To oznacza, że Polska przeznaczy na ulgi sieciowe ponad 80 razy mniej niż Niemcy – jak mamy w takich warunkach konkurować? – pyta Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognora.

Według przedstawicieli branży i Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej polski przemysł energochłonny traci konkurencyjność z uwagi na najwyższe koszty energii. Według nich mamy koszty ponad dwa razy wyższe od unijnej średniej. Biorąc pod uwagę kraje z najniższymi stawkami, jest znacznie gorzej – w stosunku do Francji to sześciokrotnie wyższe stawki.

Najwyższe koszty energii w UE? Branża porównuje Polskę z Niemcami i Francją

– Polski odbiorca przemysłowy płaci za energię o około 30 proc. więcej niż niemiecki i niemal dwukrotnie więcej niż francuski, a same opłaty sieciowe są u nas najwyższe w całej Unii – dwukrotnie wyższe od średniej unijnej. Tymczasem taka Francja stosuje ulgi sieciowe na poziomie 74-81 proc., uzasadniając to korzyściami, które przemysł przynosi również systemowi energetycznemu. Ten system w Niemczech czy Francji jest przecież taki sam jak u nas. Tylko u nas nie dostrzega się tych dobrych stron funkcjonowania dużych zakładów dla sieci – to wymaga zmiany i tego się domagamy – podkreśla Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Według danych Eurostatu za drugą połowę ubiegłego roku polski odbiorca przemysłowy ponosił łączne koszty energii o ok. 30 proc. wyższe niż niemiecki, o 50 proc. wyższe niż włoski, o 85 proc. wyższe niż hiszpański i niemal o 200 proc. wyższe niż francuski.

Mało tego, w ostatnich latach te różnice w wysokości opłat stale się zwiększają, bo podczas gdy inne rządy wprowadzają ulgi, nasz tylko podnosi stawki. Przedsiębiorcy wskazują na to, że opłata jakościowa wzrosła ponad trzykrotnie – z 9 zł/MWh (2022) do ok. 32 zł/MWh (2026), a opłata mocowa na 2026 r. wzrosła do 219,4 zł/MWh, co stanowi wzrost o 55 proc. rok do roku.

Opłaty sieciowe i ulgi w Europie: gdzie przemysł dostaje 80-90 proc. wsparcia

Mocnym elementem kosztowym są w całej Europie opłaty sieciowe. Tu także jesteśmy „w czołówce”. Koszty sieciowe dla polskiego przemysłu energochłonnego są dwukrotnie wyższe niż średnia UE i sześciokrotnie wyższe niż we Francji czy Hiszpanii. Tyle że w wielu innych krajach UE przemysł energochłonny może korzystać ze specjalnych ulg w opłatach sieciowych sięgających nawet 80-90 proc.

W Hiszpanii i Francji ulgi sięgają do 80 proc., a w Niemczech i Wielkiej Brytanii do 90 proc. Oczywiście Brytyjczycy nie są już członkami UE, ale pozostają w naszej strefie gospodarczej.

W Polsce mamy na razie tylko plany jakiegokolwiek wsparcia i to plany, według branż energochłonnych, wysoce niewystarczające.

Projekt rozporządzenia taryfowego sprawia wrażenie próby ugaszenia pożaru szklanką wody, bo skala wsparcia jest całkowicie nieadekwatna do wyzwań, przed którymi stoi dziś przemysł energochłonny – mówi Mirosław Motyka.

Projekt rozporządzenia: „widełki” ulg i rola prezesa URE

W rządowej propozycji rozporządzenia ulgi sieciowe zapisano jako „widełki” – mogą wynieść maksymalnie do 50 proc. składnika zmiennego i do 10 proc. składnika stałego. Zdaniem przemysłu oznacza to brak gwarancji jakiejkolwiek obniżki, ponieważ realny poziom ulgi zależy od uznaniowej decyzji operatora i prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

W Polsce przemysł może w najlepszym razie liczyć na ulgi, które są kilkukrotnie niższe niż w innych krajach UE. Ministerstwo Energii ustawia sobie sufit ambicji znacznie niżej niż podłoga w innych krajach – mówi Przemysław Sztuczkowski.

Przedsiębiorcy wskazują przy tym, że planowane ulgi nie dość, że są za niskie, to jeszcze źle zaadresowane.

– Wadliwe kryteria kwalifikacji sprawiają, że wiele polskich hut – w tym takie zakłady jak nasz – mimo bardzo wysokiego zużycia energii oraz udziału w kosztach, nie skorzysta z ulgi. Jesteśmy firmą energochłonną. Spełniamy wszystkie warunki, z wyjątkiem podpięcia do przewidzianego przez rządowy projekt rodzaju kabla. To aspekt niemający w przypadku energochłonności żadnego merytorycznego uzasadnienia – uważa Przemysław Sztuczkowski.

Kryterium 110 kV pod ostrzałem: kto wypadnie z systemu wsparcia

W projekcie rozporządzenia znalazł się warunek przyłączenia do sieci ≥ 110 kV, co wyklucza znaczną część polskiego przemysłu energochłonnego przyłączonego do sieci średniego napięcia (SN).

– W większości krajów UE ulgi są powiązane z energochłonnością, a nie sztucznym kryterium pozbawionym znaczenia gospodarczego, jakim jest poziom napięcia. Poziom napięcia to najczęściej skutek historycznych decyzji i lokalnych uwarunkowań sieciowych – nie jest miarą energochłonności ani znaczenia gospodarczego zakładu. W praktyce oznacza to, że firma taka jak nasza – mimo bardzo wysokiego zużycia energii, nie uzyskałaby ulg tylko z powodu formalnego kryterium technicznego – mówi Przemysław Sztuczkowski.

Według niego prowadzi do sytuacji, w której w przypadku dwóch firm o porównywalnym znaczeniu gospodarczym, jedna będzie mogła skorzystać z ulgi, a druga nie, tylko dlatego że została przyłączona do kabla o innym przekroju.

Jak branża chce liczyć energochłonność? Propozycje kryteriów i progi wejścia

Przedstawiciele branży wskazują, że zamiast kryterium napięcia należy oprzeć się na realnej energochłonności: współczynnik intensywności zużycia energii ≥ 15 proc. (art. 53 ustawy OZE) albo koszt energii ≥ 5 proc. wartości produkcji.

– Wsparcie powinny otrzymywać najbardziej potrzebujące branże i odbiorcy, a nie tylko ci, co zużywają dużo energii, ale nie jest ona kluczowa w ich procesach. Pozwoli to utrzymać sam budżet w ryzach – mówi Przemysław Sztuczkowski.

Rozporządzenie w obecnym kształcie jest, jego zdaniem, nie do zaakceptowania – nie realizuje deklarowanego celu, jakim jest poprawa konkurencyjności krajowego przemysłu.

– W trwającej dyskusji zgubiono podstawowy cel. Projekt rozporządzenia napisano z perspektywy wyzwań systemu elektroenergetycznego. Tymczasem racjonalna polityka energetyczna musi odpowiadać także na potrzeby konkurencyjności gospodarki – to przemysł generuje miejsca pracy, eksport i wpływy budżetowe – mówi Zbigniew Liptak, lider Zespołu Doradztwa Regulacyjnego EY .

Spór o taryfy i konsultacje: co zostaje z rozmów z ministerstwami

Dowodem na to mają być także próby wymuszenia przez operatorów sieci energetycznych, by przemysł dostosował swój rytm pracy do chwilowych potrzeb energetyki.

W zeszłym roku Ministerstwo Energii powołało zespół ds. taryf, którego celem miało być przygotowanie rozwiązań dla przemysłu – dotyczących kosztów sieciowych i regulacyjnych w elektroenergetyce, czyli stawki stałej i zmiennej sieciowej oraz opłaty jakościowej.

Według Przemysława Sztuczkowskiego projekt nowego rozporządzenia w sprawie taryf elektroenergetycznych, który Ministerstwo Energii przekazało do konsultacji publicznych, kompletnie nie odzwierciedla tego, o co przemysł się upominał w trakcie prac zespołu.

– Głos ten został zupełnie pominięty, za to na pierwszy plan wysunął się oczywiście interes elektroenergetyki – mówi Przemysław Sztuczkowski.

Jest dla mnie szokujące, że w uzgodnieniach międzyresortowych nie uwzględniono uwag Ministerstwa Rozwoju i Technologii, a więc resortu odpowiedzialnego za politykę przemysłową państwa. Co więcej, podobne uwagi zgłosiło też Ministerstwo Aktywów Państwowych. Propozycje tych ministerstw nie tylko lepiej odpowiadają na potrzeby przemysłu, ale też pełniej oddają rzeczywisty wpływ odbiorców energochłonnych na pracę systemu elektroenergetycznego – dodaje Zbigniew Liptak.

Postulat: 90 proc. redukcji opłat sieciowych i „równe warunki” w UE

Przemysł postuluje redukcję opłat sieciowych o co najmniej 90 proc. (w składniku zmiennym i stałym) jako gwarantowany, domyślny poziom, co uważa za element niezbędny dla wyrównania poziomu konkurencyjnego krajowego przemysłu z konkurencją w ramach UE.

Według branży to nie walka o przywileje, ale o równe warunki konkurowania z firmami z terenu Unii Europejskiej.

– Gospodarcza część rządu to rozumie, teraz czas na finał w Ministerstwie Energii. Nasze kluczowe postulaty: obniżenie poziomu taryf sieciowych dla przemysłu, rozszerzenie kręgu uprawnionych odbiorców, obniżenie progu wejścia, odejście od kryterium napięcia podziela gospodarcza część rządu – resort rozwoju i resort aktywów państwowych. Skoro ministrowie odpowiedzialni w rządzie za gospodarkę mówią językiem przemysłu, to najlepszy dowód, że nasze postulaty są racjonalne gospodarczo, a nie roszczeniowe. Dobra wola jest po stronie rządu – trzeba ją tylko domknąć w rozporządzeniu. Wierzę, że minister energii dołączy do tego konsensusu, bo stawką są miejsca pracy w hutnictwie i całym przemyśle energochłonnym – mówi Mirosław Motyka.

Piotr Myszor

Przyznanie się do eskalacji: Jeśli Iran został pokonany, a „Ormuz należy do nas”, to po co te „bezprecedensowe” sankcje?

Przyznanie się do eskalacji: Jeśli Iran został pokonany, a „Ormuz należy do nas”, to po co te „bezprecedensowe” sankcje?

Larry C. Johnson

W moim poprzednim wpisie „Mury mają teraz drzwi” argumentowałem, że „środki, jakich nigdy nie widziano w historii izolacji gospodarczej kraju”, obiecane przez sekretarza skarbu Scotta Bessenta, napotkają na otwartą granicę: Iran z lądowymi połączeniami z Pakistanem, wojskowymi i wywiadowczymi liniami wsparcia dla Rosji i Chin, a co najważniejsze – handel ropą naftową, który całkowicie porzucił dolara i jest prowadzony w juanach chińskich za pośrednictwem chińskiej sieci rozliczeniowej CIPS, poza zasięgiem amerykańskiej infrastruktury finansowej. Ten argument nadal jest aktualny. Ale kryje się za nim jeszcze prostszy problem, który leży w słowach samej administracji.

Trump jednocześnie wysuwa trzy deklaracje zwycięstwa. Iran, jak twierdzi, zostanie „bardzo dotkliwie pobity”. Cieśnina Ormuz, jak twierdzi, jest w istocie amerykańska – „należy do nas”, Stany Zjednoczone mają „całkowitą kontrolę”, szlak wodny jest otwarty, a miny zostały usunięte. A blokada morska, jak twierdzi, jest całkowita i skuteczna, dławiąc gospodarkę Teheranu. Gdy te trzy deklaracje zestawi się z czwartym faktem – że jego własny Departament Skarbu gorączkowo próbuje wynaleźć broń finansową, „jakiej nigdy dotąd nie widziano”, i że ponownie grozi „nowym, silnym atakiem”, jeśli cieśnina nie zostanie „wkrótce” ponownie otwarta – wzajemnie się one znoszą. Nie potrzeba bezprecedensowej kampanii sankcji, aby pokonać kraj, który już się pokonało. Nie trzeba grozić nowymi nalotami bombowymi, aby otworzyć cieśninę, którą już się posiada. Eskalacja jest przyznaniem się. Każde nowe żądanie większej presji jest przyznaniem się, że poprzednie deklaracje zwycięstwa były nieprawdziwe.

Retoryka zwycięstwa była nieustająca. „Gdy w końcu pokonamy Iran, który właśnie teraz jest w bardzo dotkliwej porażce” – powiedział Trump publiczności w akademii policyjnej w Nowym Jorku 14 sierpnia – „wkrótce ogłoszę Cieśninę Ormuz terytorium Stanów Zjednoczonych”. Kilka dni wcześniej powiedział reporterom, że Stany Zjednoczone mają „całkowitą kontrolę” nad tym szlakiem wodnym: „To nasze i w pewnym momencie mogą coś zrobić, a wtedy zostaną zmieceni z powierzchni ziemi”. 18 sierpnia opublikował zdjęcie, na którym nazwał cieśninę „Nowym Terytorium USA”. 19 sierpnia upierał się, że cieśnina jest otwarta, a miny usunięte – jednocześnie potwierdzając, że blokada morska „nadal obowiązuje”.

Ta ostatnia kombinacja przedstawia całą historię w miniaturze. Cieśnina, która jest rzeczywiście otwarta, nie potrzebuje ciągłej blokady. Blokada, która „nadal obowiązuje”, z definicji oznacza, że ​​cieśnina jest zamknięta. Oba twierdzenia są wysuwane jednocześnie, ponieważ każde z nich służy innemu celowi retorycznemu: „Cieśnina jest otwarta” odpowiada na zarzut, że Trump zniszczył globalny handel energetyczny, a „blokada jest całkowita” odpowiada na zarzut, że Iran nie ucierpiał. Żadne z twierdzeń nie wytrzymuje krytyki.

Retoryka reaguje na przemówienia kampanijne. Ceny ropy reagują na tankowce. A tankowce nie ruszają, pomimo zapewnień CENTCOM-u.

Ruch statków przez Cieśninę Ormuz wynosi około 17 procent średniej sprzed konfliktu, według Centrum Operacji Handlu Morskiego Zjednoczonego Królestwa. Wywiad morski ocenia, że ​​szlak wodny jest w dużej mierze zablokowany, bez całkowicie bezpiecznej drogi. Od początku wojny 28 lutego pojawiły się dziesiątki doniesień o uszkodzonych statkach w cieśninie i jej okolicach, w tym osiem ataków na jednostki w tym miesiącu, niektóre powiązane z ZEA i Arabią Saudyjską. Jeszcze 19 sierpnia trzy supertankowce powiązane z Chinami zawróciły w trakcie tranzytu. To nie jest profil ruchu otwartego, kontrolowanego przez USA szlaku morskiego. To profil spornego, w dużej mierze zamkniętego wąskiego gardła.

Akcja cenowa przedstawia tę samą historię w innym języku. Cena ropy Brent zbliżała się do 92 dolarów za baryłkę w połowie sierpnia, czyli o około jedną czwartą więcej niż przed wojną – i rosła z sesji na sesję właśnie dlatego, że rynki nie widzą ani porozumienia, ani wznowienia wydobycia. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) nie spodziewa się powrotu produkcji na Bliskim Wschodzie do poziomów sprzed wojny przed początkiem 2027 roku i przewiduje dalsze przerwy w wydobyciu na poziomie około 0,6 miliona baryłek dziennie aż do przyszłego roku. Gdyby Ormuz rzeczywiście został otwarty, a Iran faktycznie pokonany, cena ropy spadłaby do poziomu sprzed wojny, wynoszącego około 70 dolarów. Zamiast tego dzieje się odwrotnie. Rynek wycenia zamknięcie cieśniny i niedokończoną wojnę, a nie wystawia przedstawienia dla krajowej publiczności.

Należy również zwrócić uwagę na wewnętrzną sprzeczność w twierdzeniu dotyczącym samej blokady. Dane dotyczące nawigacji morskiej pokazują, że pomimo blokady niektóre statki nadal przepływają przez cieśninę – co oznacza, że ​​blokada nie jest hermetyczną uszczelką, jaką opisuje ją administracja. Cieśnina jest zatem jednocześnie „otwarta” (słowa Trumpa) i w 83 procentach zamknięta (dane), a blokada jest jednocześnie „całkowita” (wizerunek Trumpa) i przepuszczalna (dane nawigacyjne). Oficjalna narracja jest jednocześnie niespójna w obu kierunkach. To oszałamiające!

Dlaczego nie karze się zwłok

Oto logiczny rdzeń, jasno określony. Sankcje są narzędziem przymusu. Ich jedynym celem jest wyrządzenie wystarczająco dotkliwych strat ekonomicznych, aby zmienić zachowanie przeciwnika – zmusić pokonany, ale jeszcze nieuległy rząd do negocjacji. Gdyby irańska armia została rzeczywiście zniszczona, jej cieśniny rzeczywiście zajęte, a gospodarka rzeczywiście zdławiona całkowitą blokadą, nie byłoby już nic do osiągnięcia za pomocą „podwójnego uderzenia” sankcji. Reżim zostałby już pokonany tymi samymi środkami, które według Trumpa już zadziałały.

Fakt, że Bessent musi teraz uciekać się do „środków, jakich nigdy wcześniej nie widziano”, nie jest zatem oznaką siły. Wskazuje raczej, że deklaracje o sukcesach militarnych i blokada nie przyniosły rezultatu, który miały gwarantować. Sam Departament Skarbu nałożył na Iran kolejne sankcje w 2026 roku – przeciwko „nielegalnym przepływom pieniędzy”, tankowcom floty cieni, giełdom aktywów cyfrowych, chińskim rafineriom „czajniczków” i giełdom walutowym pod hasłem „Gospodarczej Furii” – a Teheran nadal sprzedaje ropę, utrzymuje cieśninę zamkniętą i walczy dalej. Obietnica czegoś bezprecedensowego to ukryte przyznanie, że wszystko, co było wcześniej, zawiodło. Gdyby obecna presja działała, nie byłoby potrzeby wymyślania nowej jej kategorii.

Tutaj nowy argument przeplata się ze starym. Jeśli zapytasz, co właściwie może oznaczać „bezprecedensowy”, eksperci ds. sankcji dochodzą do jednej odpowiedzi: jedynym pozostałym narzędziem nacisku jest atakowanie chińskich banków i kanałów płatności denominowanych w juanach, którymi handluje się irańską ropą naftową. Chiny kupują zdecydowaną większość irańskiej ropy naftowej – ponad 80 procent według większości szacunków, ponad 90 procent według innych – i płacą w renminbi, przetwarzanym w systemie CIPS poza systemem dolarowym. Właśnie dlatego są celem i właśnie dlatego tak trudno je trafić.

Sankcje wtórne oparte na dolarze nie mogą być nakładane na transakcje, które nigdy nie dotyczą dolara. Aby presja była skuteczna, Waszyngton musiałby objąć sankcjami duże chińskie instytucje finansowe – nie małych pośredników, lecz duże banki – i odciąć je od globalnego systemu finansowego. Ocena Scotiabanku, podzielana przez klientów, jest jednoznaczna: Stany Zjednoczone „nie mogą bombardować się po drodze do zwycięstwa”, a młot ekonomiczny opisany przez Bessenta oznacza likwidację całej sieci finansowej stojącej za irańskim eksportem ropy naftowej. Jednak użycie tego młota wiąże się z kosztami, których administracja może nie być gotowa ponieść. Odcięcie dużych chińskich banków od rozliczeń w dolarach oznaczałoby bezpośrednie zerwanie relacji finansowych z Pekinem – i to w czasie, gdy Trump przygotowuje się do spotkania z Xi Jinpingiem. Wycofanie z rynku przecenionej irańskiej ropy naftowej jeszcze bardziej podniosłoby i tak już wysokie ceny ropy naftowej i podniosłoby ceny benzyny, których akceptacji Trump żąda od Amerykanów. Jak ujął to magazyn „Fortune”, pozostałe opcje niosą ze sobą ryzyko załamania się samej gospodarki USA.

Poza problemem zdolności, istnieje problem z wiarygodnością. W czerwcu 2025 roku Trump publicznie oświadczył: „Chiny mogą teraz nadal kupować ropę z Iranu” – deklaracja ta była w bezpośredniej sprzeczności z memorandum prezydenckim w sprawie bezpieczeństwa narodowego jego własnej administracji, którego celem było ograniczenie eksportu irańskiej ropy „do zera”. Było to tak wyraźne, że członkowie Kongresu zwrócili się do Departamentu Skarbu i Departamentu Stanu z protestem. Administracja, która w jednym roku mówi Pekinowi, że może nadal kupować irańską ropę naftową, będzie miała trudności z przekonaniem rynków – lub Teheranu – w kolejnym roku, że Pekin zrezygnuje z dostaw. Groźba zastosowania sankcji w celu zmuszenia Chin do rezygnacji z irańskiej ropy jest podważana przez wcześniejszy sygnał administracji, że tego po prostu nie zrobi.

Węzeł pakistański: drzwi, których sankcje nie mogą zamknąć – i na których zamknięcie ich nie stać.

Lądowy szlak, który najwyraźniej ujawnia zarzut „całkowitej blokady”, przebiega przez Pakistan, i w tym miejscu sprzeczność sankcji przestaje być abstrakcyjna.

25 kwietnia 2026 roku – dwanaście dni po rozpoczęciu blokady przez Marynarkę Wojenną USA – Ministerstwo Handlu w Islamabadzie wydało rozporządzenie SRO 691(I)/2026, „Zarządzenie w sprawie tranzytu towarów przez terytorium Pakistanu”, aktywizujące umowę o transporcie drogowym z Teheranem z 2008 roku, która pozostawała niewykorzystana przez osiemnaście lat. Wyznaczono sześć korytarzy lądowych, łączących Karaczi, Port Qasim i zbudowany przez Chińczyków port Gwadar z irańskimi przejściami granicznymi Gabd i Taftan.

Umożliwiło to bezcłowy wwóz towarów z krajów trzecich – głównie z Chin – do Iranu, całkowicie poza zasięgiem blokady morskiej. Trasa Gwadar–Gabd ma długość około 89 kilometrów i zajmuje od dwóch do trzech godzin, w porównaniu z szesnastoma do osiemnastu godzinami z Karaczi. To nie tylko teoria: w samym kwietniu 2026 roku Gwadar obsłużył około 11 000 kontenerów – więcej niż port przeładował w całym 2025 roku – a ładunki testowe już dotarły na północ przez Iran, w kierunku Azji Środkowej.
Blokada nie jest w stanie zatrzymać ciężarówki w Beludżystanie, a ciężarówki wciąż się poruszają. Wzrost ruchu kontenerowego w Gwadarze to równowartość ceny ropy naftowej w transporcie towarowym: tak jak cena ropy Brent wynosząca 92 dolary przeczy twierdzeniu, że „cieśnina jest otwarta”, tak kontenery przeczą twierdzeniu, że „blokada jest całkowita”.

Po pierwsze, szczere zastrzeżenie: analitycy zgadzają się w raportach, że korytarz łagodzi presję na peryferie Iranu, a nie ratuje jego gospodarkę – główny ciężar spoczywa na kanale Yuan i CIPS, a także na wsparciu Rosji i Chin. Pakistan nie ma tu na celu bycia kołem ratunkowym Iranu. Chodzi o to, by być najwyraźniejszym przykładem drzwi, których Waszyngton nie może zamknąć, nie zaprzeczając samemu sobie.

Aby „bezprecedensowa” izolacja miała realny wpływ, musi w końcu dotrzeć do sieci – portów, banków, spedytorów – które utrzymują przepływ handlu z Iranem, a które obecnie przebiegają przez terytorium Pakistanu i banki pakistańskie. Pakistan nie został ukarany za otwarcie korytarza; amerykańskie sankcje wtórne nie wchodzą w życie automatycznie, a OFAC nie podjął takiej decyzji. Ryzyko jest jednak realne i strukturalne: kontrole zgodności ładunków związanych z Iranem mogłyby wpłynąć na pakistańskie banki i zwiększyć koszty, a analitycy wskazują, że Islamabad ma jedynie „ograniczone możliwości obejścia” amerykańskich kar, a wyjątki są „prawie nieistniejące”. Kraj ten jest objęty programem MFW i w żadnym wypadku nie jest w stanie wytrzymać konfrontacji z Departamentem Skarbu USA. Jego własni komentatorzy określają korytarz jako skalkulowane ryzyko na legalnej linie.

W tym przypadku Pakistan wzmacnia sprzeczność, zamiast ją jedynie ilustrować. Ta sama administracja, która obiecuje zamknąć wszystkie kanały do ​​Iranu, jednocześnie zabiega o względy rządu, który utrzymuje jeden z najszerszych kanałów otwarty. Trump wielokrotnie chwalił feldmarszałka Asima Munira i premiera Szehbaza Sharifa, gościł Munira w Białym Domu, sugerował amerykańskie inwestycje w pakistańskie sektory wydobywcze i kryptowalut oraz wzywał Islamabad do pośredniczenia w czerwcowym „Memorandum Islamabad” – wynegocjowanym przez Pakistan amerykańsko-irańskim zawieszeniu broni, które od tamtej pory ponownie przerodziło się w blokadę i groźby. Zapytany wprost o korytarz irański, Trump po prostu powiedział, że „wie o nim wszystko” i nie zgłosił sprzeciwu. To, co Middle East Institute nazywa „milczącą zgodą” Waszyngtonu, nie oznacza poparcia dla irańskiego mostu lądowego w celu obejścia blokady, ale zależność od kraju, który go obsługuje.

Sankcje uderzają zatem w mur, który sam Waszyngton wzniósł. Aby zachować spójność, presja musiałaby zostać wymierzona w pakistański korytarz i jego brzegi. Jednak nałożenie sankcji na mediatora – generała, o którego Trump zabiegał przez rok – zniweczyłoby dyplomację, którą administracja wciąż twierdzi, że jest na skraju sukcesu, i jeszcze bardziej popchnęłoby państwo posiadające broń jądrową i sprzymierzone z Chinami w kierunku Pekinu. Po wykluczeniu korytarza „całkowita izolacja” okazuje się jedynie retoryką. Nie ma takiej wersji tej polityki, która mogłaby zamknąć pakistańskie drzwi, nie zaprzeczając jednocześnie czemuś, co administracja twierdzi jako prawdę.

Pakistan ma również kartę, która odwraca presję na Waszyngton. Munir podobno ostrzegał Trumpa, że ​​sparaliżowany Iran otworzy 560-milowy „korytarz terroru” przez Beludżystan – tę samą prowincję, w której znajduje się Gwadar i do której Chiny wpompowały miliardy dolarów z CPEC – zagrażając tym samym zarówno interesom USA, jak i chińskiej infrastrukturze. Innymi słowy, im bardziej USA naciskają na Iran, tym bardziej ryzykują destabilizację kruchego, ogarniętego rebelią regionu przygranicznego, kontrolowanego przez swojego preferowanego partnera i finansowanego przez rywala. Ironia jest głęboka: przez ponad dekadę Waszyngton groził sankcjami, aby powstrzymać Pakistan przed budową choćby gazociągu do Iranu; dziś Pakistan prowadzi otwarty korytarz handlowy, a Waszyngton milczy.

Dla samego Pakistanu sytuacja przypomina balansowanie na linie. Korzyści są realne – dochody z tranzytu, realne zadanie gospodarcze dla Gwadaru, rola łącznika między Chinami, Iranem i Azją Środkową oraz wpływy jako niezastąpionego pośrednika. Równie realne są wady – ryzyko sankcji wtórnych, na które Pakistan nie może sobie pozwolić, ewentualna konieczność wyboru między relacjami ze Stanami Zjednoczonymi i korytarzem irańskim a obciążeniem bezpieczeństwa związanym z transportem tego handlu przez Beludżystan, przy jednoczesnym równoważeniu Iranu z Arabią Saudyjską, państwami Zatoki Perskiej i Waszyngtonem. Korzyści zależą wyłącznie od kontynuacji amerykańskiej uległości, której właśnie „bezprecedensowe środki” Bessenta mają położyć kres. Oto dylemat w pigułce: jeśli sankcje są realne, Pakistan będzie jedną z pierwszych ofiar; jeśli Pakistan zostanie oszczędzony, sankcje nie będą tym, za co się podają.

Iran nie znajduje się w komfortowej sytuacji. Blokada jest realna i kosztowna – pochłonęła miliardy dolarów z dochodów z ropy naftowej – a irańska gospodarka rzeczywiście cierpi. Nowe sankcje finansowe nie są nieskuteczne; jeśli Waszyngton jest gotów zaakceptować reperkusje i bezpośrednio nałożyć sankcje na duże chińskie banki, rzeczywiście spowodowałoby to znaczne dodatkowe straty. Luka w juanie i CIPS to realna możliwość obejścia przepisów, ale nie pole siłowe: CIPS nadal opiera się na zachodnich systemach przesyłania wiadomości w dużej części swojego ruchu, a renminbi nadal odpowiada za jedynie niewielką część globalnych płatności. Prawdziwym stwierdzeniem jest to, że Iran, jako zdeterminowany użytkownik z chętnym chińskim partnerem handlowym, może ominąć dolara – a nie to, że dolar się załamuje. A irańska armia jest poobijana, a nie unicestwiona; twierdzenie Trumpa, że ​​Iran został „całkowicie pokonany”, jest obalone przez Iran, który nadal jest w stanie utrzymać Ormuz na poziomie 17% normalnego ruchu, podczas gdy jego siły rakietowe są nienaruszone i rosną.

Zatem uczciwy wniosek nie jest taki, że sankcje będą nieskuteczne. Chodzi o to, że napotkają one ograniczenia strukturalne, które przeczą retoryce samego rządu – i że presja doprowadzi do tego, że Iran stanie się biedniejszy, bardziej wściekły i jeszcze bardziej zorientowany na wschód, który ucierpi, ale się nie załamie. To zupełnie inny rezultat niż ten, który obiecuje kapitulacja Bessent.

Odrzućmy wszelką teatralność, a sekwencja wydarzeń sama się sobie przeczy. Gdyby irańska armia została pokonana, nie byłoby potrzeby „uderzenia” bezprecedensowymi sankcjami. Gdyby cieśnina była rzeczywiście otwarta i znajdowała się pod amerykańską kontrolą, ropa nie kosztowałaby prawie 92 dolarów, podczas gdy ruch wynosiłby 17 procent, a supertankowce zawracałyby.

Gdyby blokada była całkowita, dochody Iranu z ropy wyniosłyby zero – zamiast tego Iran sprzedaje ją Chinom w juanach, poza zasięgiem blokady i dolara, i właśnie dlatego Bessent musi uciec się do finansowej broni, której Waszyngton nie posiada. A szlak lądowy przez Pakistan przewozi prawdziwe ładunki przez Gwadar, podczas gdy Waszyngton, który potrzebuje Islamabadu jako mediatora, patrzy w inną stronę – ten sam rząd, który przysięga zamknąć Iranowi wszystkie drzwi, zabiega o względy rządu, który utrzymuje jedne z najszerszych drzwi otwartych. Każde twierdzenie o zwycięstwie zostaje obalone przez kolejną eskalację, a eskalacja trwa. Kiedy rząd, który twierdzi, że już wygrał, stale domaga się nowych i bardziej radykalnych środków, by wygrać, samo to żądanie jest dowodem. Wojna się nie skończyła, cieśnina nie jest nasza, a sankcje są wymierzone w żelazny uścisk, z którego Iran już się wyrwał.

Źródło: Wyznanie w obliczu eskalacji: jeśli Iran został pokonany, a Ormuz jest nasz, po co te „bezprecedensowe” sankcje?

Judaizm kontra katolicyzm – Biskup Ryszard Williamson

Judaizm kontra katolicyzm – Biskup Ryszard Williamson

bibula

Tertulian powiedział, że wiara katolicka i moc żydowska są jak dwie szale u wagi. Gdy wiara katolicka unosi się ku górze, siły żydowskie opadają, podobnie dzieje się w odwrotnym przypadku. Gdy katolicyzm słabnie, szala żydowska się unosi. Dzieje się tak, ponieważ już od czasów gdy żydzi ukrzyżowali naszego Pana Jezusa Chrystusa, zawsze byli oni wrogami Kościoła katolickiego. Zawsze traktowali Kościół katolicki jako ich głównego wroga. Rzecz ma się podobnie z komunistami, dla nich też Kościół katolicki jest naczelnym wrogiem. Nowy Porządek Świata również zdaje sobie sprawę, że Kościół jest ich najgroźniejszym przeciwnikiem. 

Od czasów Soboru Watykańskiego II, Kościół jest znokautowany, leży na deskach. Jest odliczany niczym pięściarz…6,7,8… Wrogom Kościoła wydaje się, że Kościół już poległ. To nieprawda. Kościół znów stanie na nogach, ponieważ Pan Bóg nie chce unicestwienia  Kościoła i Pan Bóg na to nie pozwoli. Wrogowie Kościoła; żydzi, komuniści, masoni i inni nie zdają sobie z tego sprawy. Są zdeterminowani do walki z Nim na śmierć i życie i to właśnie robią. 

Pan Bóg zezwala na to poprzez całą wieczność. Trzymając się bokserskiego porównania, które już zastosowaliśmy, jeśli chcemy wyszkolić dobrego pięściarza, musimy mu zapewnić bardzo dobrych partnerów treningowych, nie słabeuszy. Jeśli chcemy wyszkolić ludzi tak aby zasłużyli na Niebo, musimy zapewnić im tutaj na ziemi solidną walkę, a nie jakąś śmieszną i pozorowaną. Takim poważnym i sprawnym partnerem treningowym są właśnie żydzi. 

Pan Bóg udzielił im wielu talentów; są mądrzy, zdeterminowani, stanowczy, zmotywowani i walczą z Kościołem od samego początku. Pan Bóg zezwala na to, aby w tej walce kształtować dobrych katolików. Zezwalając na wzrost potęgi żydowskiej, Pan Bóg ukazuje nam, jakich cierpień możemy się spodziewać jeśli utracimy naszą wiarę. 

Zatem jedynym sposobem powstrzymania żydowskiej dominacji jest odbudowa wiary katolickiej. SWII podkopał autorytet Kościoła katolickiego i w efekcie pozwoliło to na spuszczenie ze smyczy całej żydowskiej potęgi. 

„Krew Jego na nas i na dzieci nasze” Mt 27,25

Ta żydowska deklaracja jest najbardziej przerażająca w całej historii świata.

Nasz Pan uczynił z Kaina wiecznego wędrowca i uciekiniera, ale naznaczył go znamieniem,  aby ktokolwiek rozpozna to znamię, nie mógł go zabić. Dlatego żydzi, których nie wolno zabijać, a których ręce są splamione krwią Chrystusa, pozostaną wędrowcami i uciekinierami dopóki ich oblicza nie pokryją się hańbą w imię Jezusa Chrystusa Naszego Pana.” – Papież Innocenty III

Gdyby ktoś zabił umiłowanego syna człowieczego, a następnie wyciągnął ręce splamione krwią do strapionego ojca, prosząc go o przyjęcie do swojego domu, czyż krew syna, widoczna na ręce mordercy, nie pobudziłaby ojca do słusznego gniewu? Takie są modlitwy żydów, bo kiedy wyciągają ręce w modlitwie, przypominają Bogu Ojcu o swoim grzechu przeciwko Jego Synowi. Przy każdym wyciągnięciu rąk, pokazują, że te są splamione krwią Chrystusa. Ci bowiem, którzy trwają w swym zaślepieniu, dziedziczą winę swych ojców; wołali bowiem: „Krew Jego na nas i na dzieci nasze” Mt 27,25.  – Święty Bazyli Wielki

Biedni żydzi! Przywołaliście straszliwą klątwę na własne głowy, wołając „Krew Jego na nas i dzieci nasze”, i tę klątwę, nieszczęsny narodzie, nosicie do dziś i do końca czasów będziecie nosić karę tej niewinnej krwi. O mój Jezu… Nie będę uparty jak żydzi. Będę Cię kochał na zawsze, na zawsze, na zawsze!” – Święty Alfons Maria Liguori

Twardego karku i nie obrzezanych serc i uszu! Wy się zawżdy sprzeciwiacie Duchowi świętemu. Jako ojcowie waszy, także i wy.
Którego z Proroków nie przeszladowali ojcowie waszy? I zabili tych, którzy opowiadali o przyszciu sprawiedliwego, któregoście wy teraz zdrajcami i mężobójcami byli,

którzyście wzięli zakon przez rozrządzenie Anjelskie, a nie strzegliście.” Dz 7, 51-53

Abowiem wy, bracia, zstaliście się naszladowcami kościołów Bożych, które są w żydowskiej ziemi w Chrystusie Jezusie, iżeście i wy toż cierpieli od spółpokoleników waszych, jako i oni od żydów, którzy i Pana zabili Jezusa, i Proroki, i nas przeszladowali, i Bogu się nie podobają, i wszytkim ludziom się sprzeciwiają,
broniąc nam, żebyśmy nie mówili Poganom, iżby byli zbawieni: aby zawsze wypełniali grzechy swe, abowiem na nie przyszedł gniew Boży aż do końca.
” Dz 2, 14-16

Biskup Ryszard Williamson

Tłum. Sławomir Soja

na podstawie: „Judaism vs. Catholicism: Bp. Williamson Gets Really Real”

Judaism vs. Catholicism: Bp. Williamson Gets Really Real

Kaftan pilnie potrzebny. Trump chce, aby Cieśnina Ormuz była terytorium USA.

Trump chce,

aby Cieśnina Ormuz

była terytorium USA.

Powodem tego jest IMEC.

14 sierpnia 2026 roku prezydent Donald Trump przemawiał do zgromadzonych funkcjonariuszy organów ścigania w Centrum Szkolenia i Wywiadu im. Davida S. Macka w Garden City na Long Island. Trump oświadczył, że po „zwycięstwie nad Iranem” ogłosi Cieśninę Ormuz terytorium Stanów Zjednoczonych.

…. Chwila moment… Cieśnina Amerykańska?

NOTUS (Wiadomości ze Stanów Zjednoczonych) odnotował słowa Trumpa:

„Gdy pokonamy Iran, ogłoszę Cieśninę Ormuz terytorium Stanów Zjednoczonych”.

Al Jazeera i USA Today obszernie relacjonowały to samo przemówienie. Powiedział, że ogłosi to „dość wkrótce”, a następnie odniósł się do blokady morskiej: „Zasadniczo, dokładnie o to chodzi. Mamy blokadę. Żaden statek nie przepłynie, jeśli tego nie chcemy”.

Wyjaśnijmy: to nie jest chwyt PR-owy. To kolejny krok w ramach IMEC.

18 marca 2026 roku opublikowałem białą księgę zatytułowaną „IMEC: Wojna Trumpa z Iranem dotyczy globalnego handlu”. Napisałem ją, aby obalić mity otaczające wojnę w Iranie i ujawnić główny plan przekształcenia globalnych szlaków handlowych, plan mający na celu zdominowanie światowego handlu. To tektoniczna zmiana w strukturze geopolitycznej świata. Co więcej, jest to główny plan globalnej technokracji, posuwający się aż do uczynienia z Gazy wizytówki państwa technokratycznego. Każdy, kto nie dostrzega tych powiązań, pozostanie w niewiedzy.

Publicznie przedstawiłem formułę 23 kwietnia:

Zakładam, że wojna z Iranem nie miała nic wspólnego z materiałem nuklearnym, a raczej z przejęciem kontroli nad Cieśniną Ormuz. Należy jednak pamiętać, że media jedynie odzwierciedlają, nigdy nie przedstawiają przyczyn; narracja, którą rozpowszechniają, nigdy nie jest oryginalna. Cieśnina Ormuz to „co”. IMEC to „dlaczego”. Program nuklearny był pretekstem.

Debata terytorialna to ten sam argument, tylko krok dalej.

Czym jest IMEC i dlaczego Hormus jest w centrum uwagi

IMEC to skrót od Korytarza Gospodarczego Indie-Bliski Wschód-Europa.

9 września 2023 roku Indie, Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Francja, Niemcy, Włochy i Unia Europejska podpisały umowę na szczycie G20 w New Delhi. Mówiąc wprost, to nowy szlak handlowy. Koleje. Porty. Linie energetyczne. Kable światłowodowe. Ładunki miałyby być transportowane z Indii drogą morską do Zatoki Perskiej, następnie koleją przez Arabię ​​Saudyjską do izraelskiego portu w Hajfie, a na końcu statkiem do Europy. Trump nazwał go później „jednym z największych szlaków handlowych w historii”.

Wschodnia część tego szlaku morskiego biegnie przez Zatokę Perską. Ma tylko jedno wejście i wyjście: Cieśninę Ormuz.

Iran leży na północnym brzegu, a Oman na południowym. W najwęższym miejscu cieśnina ma około 20–21 mil morskich szerokości. Każdy tankowiec opuszczający terminale w Zatoce Perskiej, od których zależy IMEC, musi przepłynąć przez Cieśninę Ormuz, chyba że Iran zdecyduje inaczej.

Pisałem o tym w mojej książce „Nowa ekonomia technokracji ” i powtórzę to tutaj. Najpoważniejszym wąskim gardłem w handlu światowym jest Cieśnina Ormuz, a czynnikiem zakłócającym jest Iran.

To nie jest błaha sprawa. Szlak żeglugowy w Zatoce Perskiej, który Iran może zablokować, nie może być globalnym szlakiem handlowym. Wojna, która rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku pod nazwą „Operacja Epic Fury”, była sposobem na wyeliminowanie czynnika zakłócającego. IMEC jest „dlaczego”. Pretekstem był materiał jądrowy.

Oman jest pokazany na tej samej mapie z dwóch powodów. Po pierwsze, geograficznie: południowa strona Cieśniny Ormuz to wody omańskie. Po drugie, ze względu na trasę objazdową. W tej samej książce zwróciłem uwagę, że omańskie porty Dukm, Salala i Sohar leżą poza cieśniną na Morzu Arabskim. Porty te otrzymują coraz więcej inwestycji, ponieważ pełnią funkcję alternatywnych węzłów. Inicjatorzy projektu IMEC zaplanowali obejście Cieśniny Ormuz. Wiedzieli, że przeszkodą jest Iran.

Teraz Trump grozi zbombardowaniem Omanu, jeśli kraj nie zjednoczy się.

Co Trump powiedział w ciągu ostatnich czterech dni

13 sierpnia sekretarz obrony Pete Hegseth oświadczył, że Marynarka Wojenna może utrzymywać blokadę „w nieskończoność”.

14 sierpnia ustanowiono „Linię Garden City” na terytorium USA.

17 sierpnia Trump powiedział reporterowi Fox News, Treyowi Yingstowi: „Jeśli Oman stanie nam na drodze, zbombardujemy go i zrównamy z ziemią”. Fox News nie opublikował nagrania audio. Później tego samego dnia, w Gabinecie Owalnym, oświadczył: „Mamy pełną kontrolę nad Cieśniną”. To jego oświadczenie.

Na morzu jest inaczej. Statki nadal przez nią przepływają. Ataki trwają. 18 sierpnia brytyjskie Biuro ds. Operacji Handlowych (Maritime Trade Operations Office) poinformowało o trafieniu statku towarowego w Cieśninę.

Również 17 sierpnia rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei (nie minister spraw zagranicznych) oświadczył, że „osiągnięto porozumienie w sprawie mapy szlaków tranzytowych”. Podawany plan: wjazd w pobliżu Iranu, wyjazd w pobliżu Omanu, bez dodatkowych opłat drogowych na razie. Trump powiedział Yingst, że Stany Zjednoczone mają tajny kanał komunikacji z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Rzecznik IRGC powiedział agencji Tasnim, że to kłamstwo.

18 sierpnia Trump opublikował na portalu Truth Social mapę zatytułowaną „Nowe terytorium USA”. Napisał, że „obecnie nie toczą się żadne rozmowy ani negocjacje, ani też nie są planowane”. Oświadczył, że blokada jest „w pełni skuteczna” i że „wszystkie miny morskie zostały usunięte lub zdetonowane”. Dowództwo Centralne USA odmówiło potwierdzenia tych informacji dotyczących min.

Powiedział to już w maju: „Oman zachowa się tak samo jak wszyscy inni, w przeciwnym razie będziemy musieli ich wysadzić w powietrze”. Senator Tim Kaine ogłosił, że złoży wniosek o rezolucję w sprawie uprawnień wojennych, aby zapobiec działaniom militarnym przeciwko Omanowi.

Porozumienie osiągnięte przez strony w czerwcu, które BBC datuje na 18 czerwca, obowiązywało przez okres sześćdziesięciu dni i wygasło 17 sierpnia. Trump powiedział BBC, że nie zamierza go przedłużać.

Ropa naftowa ilustruje, dlaczego wąskie gardło jest tak istotne. Przed wojną około jedna piąta światowego zapotrzebowania na ropę naftową i skroplony gaz ziemny (LNG) była transportowana przez Cieśninę Ormuz. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) poinformowała 12 sierpnia, że ​​prognozowany przepływ wyniesie około 21 milionów baryłek dziennie w 2025 roku i 4,9 miliona baryłek dziennie w drugim kwartale 2026 roku.

Jest to roszczenie do szlaku handlowego, a nie sprawa dla ONZ.

Niektórzy próbują wnieść sprawę do Organizacji Narodów Zjednoczonych i na mocy Konwencji o prawie morza. Stany Zjednoczone odrzuciły ten traktat. Iran go podpisał, ale nigdy nie ratyfikował. Ani Waszyngton, ani Teheran nie są jego stroną. ONZ nie ma znaczenia w tym sporze. Geografia nie. Iran na północy. Oman na południu. Cieśnina między nimi stanowi wąskie gardło IMEC.

Czy prezydent może uczynić ich Amerykanami, po prostu tak mówiąc? Bruce Fein, zastępca asystenta prokuratora generalnego za prezydentury Reagana, powiedział, że prawo amerykańskie jest jasne. Aby uzyskać terytorium, Stany Zjednoczone potrzebują traktatu ratyfikowanego przez Senat lub ustawy Kongresu. Samo przemówienie nie wystarczy. Mapa w mediach społecznościowych też nie.

To odpowiada na pytanie prawne w Stanach Zjednoczonych. Nie odpowiada jednak na pytanie, dlaczego to powiedział.

Powiedział tak, ponieważ kolejnym krokiem po blokadzie jest zgłoszenie własności. Kto kontroluje wąskie gardło, kontroluje nowy szlak handlowy. Publiczne i prywatne fundusze już finansują budowę kolei, portów, kabli i linii energetycznych. Siła militarna jest używana do eliminacji przeszkody. „Terytorium” to słowo używane, gdy chcesz, aby świat uznał to wąskie gardło za swoje.

Wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi oświadczył, że Cieśniny Ormuz „nie da się zdobyć za pomocą tweeta ani lotniskowca” i że „była irańska, jest irańska i pozostanie irańska”. Oczywiście, Teheran to potwierdził. Iran jest siłą destabilizującą na północnym brzegu. Oman jest partnerem na południowym brzegu, któremu teraz każe się wycofać lub zostać zbombardowanym. Biały Dom to biuro, które kreśli mapę.

Już nakreśliłem szerszy plan. IMEC to nie tylko umowa handlowa. To korytarz publiczno-prywatny, mający na celu zdominowanie globalnego handlu, z Gazą jako modelem technokratycznego państwa na krańcu Morza Śródziemnego, obok Hajfy. Ormuz to wschodni punkt zapalny tego samego systemu. Nie sądzę, żeby to były oddzielne historie. Nie są.

Obserwuj Oman. Obserwuj korytarz.

Od lat powtarzam, że technokracja nie potrzebuje rewolucji. Potrzebuje infrastruktury. Zbuduj szlak. Kontroluj wąskie gardło. Zarządzaj przepływem towarów. Zgoda nie jest wymagana.

Budowa IMEC. Wojna była operacją oczyszczającą. Blokada jest środkiem nacisku. Mówienie o terytorium to roszczenie.

Obserwujcie Oman w nadchodzących tygodniach. Długoletni amerykański partner jest zagrożony bombardowaniem podczas negocjacji trasy tranzytowej z Teheranem. Obserwujcie korytarz. Obserwujcie mapę. Obserwujcie, co robią, a nie co mówią.

Jak już wspomniałem: jeśli nie dostrzegasz powiązań, pozostaniesz w ciemności. Jeśli je dostrzegasz, nie jesteś bezradny. Amerykanie już wcześniej przejrzeli takie machinacje. Mogą to zrobić ponownie. Wręcz przeciwnie, muszą.

Bibliografia

  1. Patrick Wood, „IMEC: Wojna Trumpa z Iranem dotyczy globalnego handlu”, Technocracy.News, 18 marca 2026 r. https://www.technocracy.news/imec-trumps-war-with-iran-is-about-global-trade/
  2. Patrick Wood, „Czy wojna z Iranem dotyczy arsenału nuklearnego, czy kontroli nad Cieśniną Ormuz?”, Technocracy.News, 23 kwietnia 2026 r. https://www.technocracy.news/is-war-with-iran-about-nuclear-stockpile-or-controlling-the-strait-of-hormuz/
  3. Patrick M. Wood, The New Economics of Technocracy (Coherent Publishing, 2026), Rozdział 9, „Korytarz Zatoki Perskiej – część II”. Kanał Ormuz jako wąskie gardło dla IMEC; Iran jako czynnik destrukcyjny; omańskie porty Duqm, Salala i Sohar jako trasa ominięta; Operacja „Epic Fury”, 28 lutego 2026 r.
  4. NOTUS, „Trump: Planuję ogłosić Cieśninę Ormuz „terytorium” USA”, 14 sierpnia 2026 r. Garden City / Blakeman / Środowisko funkcjonariuszy organów ścigania; wyraźny cytat na temat terytorium. https://www.notus.org/donald-trump/strait-of-hormuz-us-territory
  5. Al Jazeera, „Trump grozi, że uczyni Cieśninę Ormuz terytorium USA. Czy może to zrobić?”, 16 sierpnia 2026 r. „Wkrótce” i późniejsza blokada; Fein (traktat czy prawo); Gharibabadi; Ani USA, ani Iran nie są stronami UNCLOS. https://www.aljazeera.com/news/2026/8/16/trump-threatens-to-make-the-strait-of-hormuz-a-us-territory-can-he
  6. USA Today, „Trump ogłasza, że ​​wkrótce ogłosi Cieśninę Ormuz terytorium USA”, 14 sierpnia 2026 r. Te same, bardziej szczegółowe klauzule „miasta-ogrodu”; Hegseth „na czas nieokreślony”, 13 sierpnia. https://www.usatoday.com/story/news/politics/2026/08/14/trump-straight-of-hormuz-territory-iran-war/91310185007/
  7. NBC News, „Trump grozi zbombardowaniem Omanu, jeśli stanie na przeszkodzie rozmowom z Iranem w sprawie Cieśniny Ormuz”, 17 sierpnia 2026 r. Linia Yingsta (bez dźwięku); deklaracja Gabinetu Owalnego o „całkowitej kontroli”; rezolucja Kaine’a dotycząca „waszegó mocarstw”. https://www.nbcnews.com/politics/trump-administration/trump-bomb-oman-iran-strait-hormuz-rcna592971
  8. Associated Press, „Trump grozi Omanowi, który pracuje nad porozumieniem z Iranem w sprawie Cieśniny Ormuz”, 17 sierpnia 2026 r. Linia tranzytowa Baghaei; może „wysadzić ich w powietrze”. https://apnews.com/article/iran-us-israel-lebanon-gaza-hormuz-august-17-2026-53ae10812e472a4e5bb228b9f318a5fc
  9. Wiadomości BBC: „Trump grozi zbombardowaniem sojusznika USA, Omanu, jeśli ten „stanie na drodze” do porozumienia z Iranem”. Memorandum o porozumieniu zostało podpisane 18 czerwca i wygasło 17 sierpnia; Trump powiedział BBC, że go nie odnowi; Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zdementował te doniesienia za pośrednictwem agencji Tasnim. https://www.bbc.com/news/articles/cy5dzk0ryzdo
  10. CNBC: „Trump odrzuca rozmowy z Iranem i sugeruje, że Cieśnina Ormuz jest terytorium USA”, 18 sierpnia 2026 r. Mapa „Nowe terytorium USA” na Truth Social; „nie planuje się rozmów”; blokada „w pełnym toku”; zarzuty dotyczące min; CENTCOM odmówił potwierdzenia; statek towarowy UKMTO trafiony. https://www.cnbc.com/2026/08/18/us-iran-war-trump-hormuz-trump-ceasefire-expires-extension-.html
  11. NBC News, „Iran odrzuca „urojenia” po tym, jak Trump powiedział, że chce, aby Cieśnina Ormuz stała się terytorium USA”, 15 sierpnia 2026 r. https://www.nbcnews.com/world/iran/iran-rejects-delusions-trump-strait-hormuz-us-territory-rcna592666
  12. Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA), Krótkoterminowe prognozy energetyczne / Dane dotyczące globalnego bezpieczeństwa energetycznego, 12 sierpnia 2026 r. W 2025 r. przez Cieśninę Ormuz będzie przepływać około 21 milionów baryłek dziennie, a w drugim kwartale 2026 r. – 4,9 miliona baryłek dziennie. eia.gov/outlooks/steo/report/energysecurity

Źródło: Trump chce, aby Cieśnina Ormuz stała się terytorium USA. IMEC jest tego powodem.