Obiecał – i dotrzymał… MEM-y środowe I.

—————————————————-

——————————-

———————————————-

——————————————-

—————————————————

——————————–

——————————————————————————-

—————————————————————-

——————————————————————–

————————————————————-

———————————

—————————————

——————————

———————————————————–

——————————————

————————————

Sąd Ostateczny dla Sądu: Kto i co paraliżuje MTK [Międzynarodowy Trybunał Karny]

Sąd Ostateczny dla Sądu: Kto i co paraliżuje MTK [Międzynarodowy Trybunał Karny]

Natalia Blinova o tym, dlaczego Międzynarodowy Trybunał Karny jest w istocie wyrzutkiem

Natalia Blinova, 27 lipca, tass-ru/opinions

Spotkanie Zgromadzenia Państw-Stron Statutu Rzymskiego w siedzibie ONZ w Nowym Jorku© REUTERS/ Eduardo Munoz

24 lipca Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) otrzymał kilka przypomnień o swojej śmiertelności.  

Zgromadzenie Państw-Stron Statutu Rzymskiego, obradujące w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, zawiesiło prokuratora Karima Khana, uznając go winnym „poważnego naruszenia obowiązków i niedopełnienia obowiązków”, a mówiąc wprost, molestowania seksualnego podwładnych. Dosłownie tego samego dnia Wenezuela ogłosiła wycofanie się z MTK. Półtora tygodnia wcześniej Waszyngton ogłosił rozszerzenie kampanii przeciwko Trybunałowi, deklarując determinację w wywieraniu nacisków dyplomatycznych na kraje, które pozostają członkami.

Dla instytucji, o której decydenci kiedyś marzyli, aby stworzyć szczyt ponadnarodowej sprawiedliwości, sytuacja nabrała tragikomicznego charakteru: nadszedł dzień sądu w życiu sądu, którego zadaniem jest dzielenie polityków, wojskowych i rebeliantów na tych, którzy mają rację, i tych, którzy są winni.

Jednak kryzysu, w którym znalazł się MTK, nie da się sprowadzić do jednej skandalicznej historii.

Sprawiedliwość z zastrzeżeniami

Sąd, który obiecywał światu globalną sprawiedliwość, nie zyskał globalnego uznania.

Statut Rzymski, karta określająca uprawnienia sądu i rodzaje przestępstw, które ściga, został podpisany przez 125 państw. Jednak wszystkie współczesne supermocarstwa – Rosja, Chiny, Stany Zjednoczone – i szereg innych wpływowych krajów, w tym Indie i Izrael, pozostają poza tym systemem. MTK nie posiada własnej policji, a wykonywanie nakazów aresztowania zależy wyłącznie od woli władz krajowych. W rezultacie powstała struktura, która na papierze ma charakter globalny, w swoim składzie przypomina klub, a pod każdym innym względem jest opcjonalna.

Na początku XXI wieku słabość MTK można było wytłumaczyć młodością tej instytucji – została założona w 2002 roku – oraz charakterem dość złożonych spraw, którymi się wówczas zajmowała, dotyczących głównie wojen domowych i zamachów stanu w krajach afrykańskich. Jednak po tym, jak MTK podjął próbę rozszerzenia swojej „globalnej” logiki prawnej na kraje Zachodu, stało się jasne, że „globalność” ma swoje granice.

Wydanie nakazów aresztowania izraelskich przywódców w związku z wojną w Strefie Gazy oraz próby zbadania potencjalnych przestępstw popełnionych przez amerykański personel wojskowy w Afganistanie pociągnęły za sobą ograniczenia, groźby i kampanię mającą na celu całkowitą dyskredytację trybunału. W związku z tym, w lutym 2025 roku prezydent USA Donald Trump podpisał dekret nakładający sankcje na MTK, oskarżając go o bezprawne działania przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi. Ograniczenia nałożono na prokuratora trybunału, jego zastępców i sędziów. Do lata 2026 roku nacisk nie był już położony wyłącznie na „karanie” poszczególnych urzędników: sekretarz stanu Marco Rubio oświadczył , że Waszyngton zamierza wykorzystać wszelkie dostępne narzędzia, aby wyeliminować zagrożenie, jakie jego zdaniem stwarza trybunał. Omawiane środki obejmują zakazy wizowe, zaostrzenie ograniczeń finansowych oraz presję na państwa członkowskie MTK uzależnione od amerykańskiej pomocy i gwarancji bezpieczeństwa.

Dowód niewypłacalności

W praktyce okazuje się, że „sprawiedliwość międzynarodowa” w XXI wieku zależy nie tylko od postanowień Statutu Rzymskiego, ale także od funkcjonowania kont bankowych, usług w chmurze i korporacyjnej poczty e-mail.

W następstwie sankcji USA ówczesny prokurator Khan stracił dostęp do swojego konta Microsoft, jego konta bankowe zostały zamrożone, a kierownictwo MTK wypłaciło nawet część pensji jego pracownikom z góry, obawiając się zakłóceń w płatnościach. To chyba najwierniejszy obraz rzeczywistego stanu rzeczy: sąd może delegalizować premierów i generałów, ale sam ryzykuje sparaliżowanie w chwili, gdy ktoś w Waszyngtonie naciśnie przycisk „wyłącz konto”.

Dla Rosji ta historia nie wnosi niczego fundamentalnego. Moskwa nie uznaje jurysdykcji MTK i od dawna wskazuje na jego polityczną i prawną niekompetencję. Szczególnie wymowny jest jednak fakt, że główny argument Rosji za krytyką trybunału pochodził od Stanów Zjednoczonych. Waszyngton nie tylko odmówił podporządkowania się decyzjom MTK; poprzez szereg swoich decyzji skutecznie zakwestionował samą funkcjonalność trybunału.

Masowy exodus

Jednocześnie trybunał nie tylko spotykał się ze sprzeciwem poszczególnych rządów, które nie uczestniczyły w jego działalności, ale także z podziałami wśród samych krajów uczestniczących.  

Wycofanie się państwa z MTK nie jest już postrzegane jako nonsens: Burundi (2017) i Filipiny (2019) oficjalnie wypowiedziały członkostwo, a teraz – w czerwcu 2026 roku – Niger, Burkina Faso i Mali rozpoczęły formalny proces , a w ślad za nimi poszła Wenezuela. Za rok, gdy te decyzje wejdą w życie, kraje te ostatecznie potwierdzą ten trend: członkostwo w MTK jest coraz częściej postrzegane nie jako długoterminowy obowiązek prawny, lecz jako opcja, którą można „dezaktywować” w przypadku zmiany polityki wewnętrznej lub zagranicznej.

Długo cierpiące państwa Sahelu wielokrotnie nazywały MTK narzędziem neokolonialnych represji w rękach ich byłych mocarstw kolonialnych. Wenezuela, ogłaszając wycofanie się z MTK, oskarżyła go o stronniczość geograficzną wobec globalnego Południa, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Krótko mówiąc, głównym problemem MTK jest to, że jego „credo” – niezależność i bezstronność zadeklarowane w Statucie Rzymskim – jest coraz mniej przekonujące dla tej części świata, dla której rzekomo został stworzony.

Niesprawiedliwe i nieskuteczne

Jak już zauważyłem, obraz MTK jako narzędzia wybiórczej sprawiedliwości nie pojawił się wczoraj.

Prawna poprawność procedury – niektóre sprawy były zgłaszane przez same państwa lub Radę Bezpieczeństwa ONZ – nigdy nie zdołała wyeliminować oczywistego neokolonialnego piętna. Działalność MTK zawsze skutkowała tym, że „słabi” byli sądzeni, „silni” decydowali, kogo ścigać, a „supermocarstwa” w razie potrzeby zamrażały konta bankowe Trybunału.

Do tego dochodzi kwestia efektywności. Budżet MTK na rok 2026 wynosi prawie 197 milionów euro. Mimo to, w ciągu ponad dwóch dekad działalności, trybunał wydał zaledwie kilkanaście wyroków skazujących. Oczywiście, sprowadzanie działalności instytucji międzynarodowej do arytmetyki „kosztu jednego wyroku skazującego” byłoby uproszczeniem: śledztwa MTK mają charakter transnarodowy, świadków trzeba poszukiwać, przekonywać i chronić, a podejrzani mogą ukrywać się latami. Jednak przepaść między deklarowaną „globalną misją” a praktycznymi rezultatami jest zbyt duża, by przypisać ją wyłącznie problemom rozwojowym. Jest to szczególnie prawdziwe, ponieważ główny powód jego słabej działalności – zależność od państw-darczyńców (Japonia, Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy pokrywają prawie połowę budżetu) – jest wpisany w samą konstrukcję trybunału i nie zniknie wraz z kolejnym wzrostem budżetu.

Lustro systemowe

Historia Khana dodała wymiar moralny i wizerunkowy do kryzysu instytucjonalnego Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Prokurator przebywał na urlopie administracyjnym od maja 2025 r. w związku z zarzutami „niewłaściwego postępowania” i został zawieszony w obowiązkach w czerwcu 2026 r. Jego późniejsze zwolnienie w lipcu uczyniło Khana pierwszym prokuratorem MTK zwolnionym przed terminem.

Wygodniej byłoby zbagatelizować to jako „błąd” jednego urzędnika i rozpocząć nowy rozdział po wyborze następcy. Jednak w 2020 roku niezależny przegląd działalności MTK udokumentował liczne doniesienia o zastraszaniu, zastraszaniu i nękaniu, szczególnie w prokuraturze. Dlatego „sprawa Khana” wydaje się nie być plamą na honorze tej instytucji, ale najbardziej widocznym przejawem utrzymującego się problemu. Organizacja, która rzekomo dąży do położenia kresu bezkarności na całym świecie, okazała się niezdolna do szybkiego i zdecydowanego zajęcia się bezkarnością swoich przywódców.

Nie-zdruzgotany los

Mimo to raczej nie będziemy świadkami głośnego ogłoszenia o zniesieniu MTK.

Instytucje międzynarodowe rzadko przestają istnieć z rozgłosem; znacznie częściej organizują spotkania, zatwierdzają budżety i wydają oświadczenia jedynie z własnej woli. MTK może przetrwać jako trybunał dla krajów, które nie mają środków na sprzeciwienie się jego decyzjom. Może nadal wydawać głośne nakazy aresztowania polityków „nieprzychylnych” państwom-darczyńcom i ostatecznie stać się polem geopolitycznej bitwy między zachodnimi zwolennikami wybiórczej sprawiedliwości, Globalnym Południem a Stanami Zjednoczonymi.

Teoretycznie, MTK mógłby zostać odwrócony do góry nogami poprzez przeprowadzenie gruntownej reformy: zapewnienie niezależności technologicznej i finansowej od wąskiego grona państw zachodnich, osiągnięcie bardziej spójnego i sprawiedliwego podejścia do śledztw oraz wyraźniejsze powiązanie ambicji z możliwościami. Jednak wszystkie te scenariusze opierają się na jednym warunku: kraje Zachodu muszą porzucić politykę „podwójnych standardów” i „sprawiedliwości z zastrzeżeniami”. Patrząc na wydarzenia ostatnich lat, nietrudno dostrzec, że w takim przypadku gruntowne reformy musiałyby zostać przeprowadzone nie w MTK, ale właśnie w tych krajach.

Furia starosty i intratne zlecenia. Tak władza KO dba o swoich

Furia starosty i intratne zlecenia. Tak władza KO dba o swoich najbliższych [SIEĆ POWIĄZAŃ]

28.07.2026 nczas/furia-starosty-i-intratne-zlecenia-tak-wladza-ko-dba-o-swoich-najblizszych-siec-powiazan

Setki tysięcy złotych z państwowych i miejskich spółek płyną szerokim strumieniem do śląskich samorządowców oraz ich najbliższych. W samym centrum tego pajęczego układu znajduje się Mirosław Duży, starosta mikołowski i działacz Koalicji Obywatelskiej. Kiedy na jaw wyszło, że intratne stanowiska w radach nadzorczych dzieli z własną żoną, polityk stracił nerwy, zbywając dziennikarzy wulgaryzmami. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej w powiecie, gdzie intratne posady rozdaje się w gronie zaufanych znajomych.

Jak ujawnia Wirtualna Polska, w centrum układu znajduje się starosta mikołowski Mirosław Duży, reprezentujący Koalicję Obywatelską. Dzięki bezpośredniemu wsparciu partyjnego kolegi, prezydenta Tychów Macieja Gramatyki, starosta objął lukratywną funkcję w radzie nadzorczej tamtejszych wodociągów.

Nie jest to jego jedyne źródło dodatkowego dochodu. Zasiada również w Funduszu Górnośląskim (spółka, w której większościowe udziały ma województwo śląskie), w Spółdzielni mieszkaniowej „Razem” w Łaziskach Górnych, a do czerwca 2025 roku piastował jeszcze posadę w Tyskim Sporcie (spółka miejska w Tychach). Z trzech głównych miejsc (RPWiK w Tychach, Fundusz Górnośląski oraz dawniej Tyski Sport) starosta zarobił przez rok łącznie 131 tysięcy złotych. Zasiadanie w radzie spółdzielni mieszkaniowej „Razem” przyniosło mu dodatkowe 10 tysięcy złotych.

Znakomitą smykałką do państwowych i miejskich posad wykazuje się również jego żona, Joanna Duży, która zdobyła zatrudnienie w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Pytany o okoliczności delegowania małżonki do tych organów, starosta początkowo udawał absolutne zaskoczenie jej karierą. Chwilę później stracił jednak panowanie nad sobą.

Proszę pisać na pisemko i się odpie***l, chłopie – rzucił w stronę dziennikarza, nerwowo ucinając rozmowę. Po czasie przesłał jedynie lakoniczne oświadczenie, w którym zaprzeczył, jakoby jego pozycja miała jakikolwiek wpływ na awanse żony.

Ojcowie, partnerzy i intratne delegacje

Zjawisko to nie ogranicza się wyłącznie do mikołowskiego starostwa. Burmistrz pobliskich Łazisk Górnych, Aleksander Wyra, wprost przyznaje, że osobiście oddelegował własną córkę do rady nadzorczej powiązanej z miastem spółki medycznej. Jagoda Wyra znakomicie radzi sobie także w tyskiej spółce komunalnej. Burmistrz dba równie pieczołowicie o lojalnych współpracowników – sekretarz jego miasta, Elżbieta Piecha, nadzoruje lokalną spółkę komunalną, podczas gdy jej syn, Szymon, odnalazł się w radzie nadzorczej wodociągów w Tychach.

podobnym tonie kształtuje się polityka kadrowa w Mikołowie. Burmistrz Stanisław Piechula (członek KO) zadbał o rozwój zawodowy swojej życiowej partnerki, Aleksandry Czech. Po tym, jak włodarz oficjalnie ogłosił ich związek, kobieta płynnie przeszła do podległego mu Centrum Usług Wspólnych, gdzie ostatecznie objęła fotel pani dyrektor.

Równolegle zaczęła kolekcjonować posady w radach nadzorczych spółek metropolitalnych i wojewódzkich. Sam Piechula kategorycznie ucina zarzuty o nepotyzm, zapewniając o swoim pełnym obiektywizmie w ocenie pracy partnerki.

Parasol ochronny nad opisanym systemem zdaje się rozkładać Maciej Gramatyka, prezydent Tychów i wiceszef śląskiej Koalicji Obywatelskiej. Nie dostrzega w śląskim układzie żadnych nieprawidłowości.

– Jego doświadczenie w zarządzaniu: w samorządzie i w spółkach prawa handlowego oraz uprawnienia, czyli egzamin do zasiadania w radach nadzorczych, są wystarczającymi kompetencjami, by mówić nie o posadach, tylko o konkretnym wkładzie merytorycznym – mówi o staroście Dużym Gramatyka.

To doprawdy niezwykły i szczęśliwy zbieg okoliczności, że ów unikalny „wkład merytoryczny” w regionie posiadają niemal wyłącznie działacze z odpowiednią legitymacją oraz ich najbliżsi krewni.

Aby ułatwić orientację w opisywanych na łamach wp.pl zależnościach, poniżej stworzyliśmy tabelę, która przedstawia głównych bohaterów artykułu i ich miejsca dodatkowego zarobku.

==============================================

Imię i nazwiskoGłówna funkcja / RelacjaMiejsca dodatkowego zarobku (Rady nadzorcze i spółki)
Mirosław DużyStarosta mikołowskiRPWiK w Tychach, Fundusz Górnośląski, SM „Razem” w Łaziskach Górnych (wcześniej m.in. Tyski Sport)
Joanna DużyŻona starosty mikołowskiegoGSU S.A., Centralne Biuro Konstrukcji Kotłów S.A. (wcześniej Proelmed w Łaziskach Górnych)
Aleksander WyraBurmistrz Łazisk GórnychMASTER Odpady i Energia w Tychach (zasiadał w 2021 r.)
Jagoda WyraCórka burmistrza Łazisk GórnychProelmed w Łaziskach Górnych, MASTER Odpady i Energia w Tychach
Mateusz HandelWiceburmistrz MikołowaAkademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie, Zakład Inżynierii Miejskiej w Mikołowie
Aleksandra CzechPartnerka burmistrza Mikołowa / Dyrektorka CUWSerwis GZM, Ośrodek Leczniczo-Rehabilitacyjny „Pałac Kamieniec”
Elżbieta PiechaSekretarz Łazisk GórnychPGKiM w Łaziskach Górnych, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny Megrez w Tychach
Szymon PiechaSyn sekretarz Łazisk GórnychRejonowe Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Tychach
Grzegorz ConradPrzewodniczący Rady Powiatu Mikołowskiego / Dyr. kopalniPrzedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Tychach
Katarzyna Syryjczyk-SłomskaPrzewodnicząca Rady Miasta Mikołów / Dyr. MBPStadion Wrocław
Ewa MoćkoDyrektorka MDK w Łaziskach GórnychZakład Inżynierii Miejskiej w Mikołowie
Grzegorz GwóźdźRadny KO z TychówAkademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie
Łukasz RygułaSekretarz powiatu / Radny miejski w MikołowieAkademickie Centrum Zdrowia w Mikołowie

Znarkotyzowany Izraelczyk celowo potrącił rowerzystę w Łodzi

Obywatel Izraela pod wpływem narkotyków celowo potrącił rowerzystę w Łodzi. Grozi mu dożywocie

28 lipca 2026 [+VIDEO] -w oryg. ] kresy./obywatel-izraela-pod-wplywem-narkotykow-celowo-potracil-rowerzyste-w-lodzi-grozi-mu-dozywocie

[Żartujesz ! Każdy Izraelczyk, morderca czy rabuś, nie może być skazany w krajach gojów, a jest bezkarny w Izrael. Takie tam „prawo”. Np. Humer, Bagsik, wielu innych md]

34-letni obywatel Izraela został tymczasowo aresztowany po dwukrotnym potrąceniu 48-letniego rowerzysty na łódzkich Bałutach. Badania wykazały, że prowadził samochód pod wpływem środka odurzającego, a w jego mieszkaniu znaleziono ponad 200 g marihuany. Rowerzysta trafił do szpitala z poważnymi urazami nogi, w tym złamaniem otwartym.

22 lipca przy ul. Krótkiej na łódzkich Bałutach kierujący Mercedesem najpierw wjechał na wyznaczoną drogę dla rowerów, a następnie dwukrotnie potrącił 48-letniego rowerzystę, który zwrócił mu uwagę. Poszkodowany przewrócił się i odniósł poważne obrażenia.

lodzka.policja.gov.pl/dokumenty/zalaczniki

„Kierujący Mercedesem jechał ulicą Zgierską w kierunku ulicy Zachodniej. Kiedy wjechał na oznakowaną i wyznaczoną drogę dla rowerów, nie zachował szczególnej ostrożności, czym zmusił znajdującego się tam cyklistę do gwałtownego hamowania i zmiany jego toru jazdy, by uniknąć zderzenia” — powiedziała „Dziennikowi Łódzkiemu” podkom. Kamila Sowińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Po zatrzymaniu samochodu rowerzysta podszedł do kierowcy, aby zwrócić mu uwagę. Gdy znalazł się przy prawych przednich drzwiach Mercedesa, 34-latek rozpoczął manewry prowadzące do dwukrotnego potrącenia mężczyzny.

„Rowerzysta chciał zwrócić uwagę kierującemu samochodem, w związku z czym podszedł do niego. Gdy stanął na wysokości przednich prawych drzwi, podejrzany ruszył do tyłu, dodatkowo skręcając w lewą stronę, w wyniku czego potrącił pokrzywdzonego. Po tym manewrze 34-latek ruszył do przodu, a następnie cofnął i celowo uderzył w pokrzywdzonego oraz najechał na niego. Całe zdarzenie zostało utrwalone na monitoringu” — przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prokurator Paweł Jasiak.

Nadzy, pomalowani w barwy tęczy przed katedrą na Gran Canarii: Biskup Mazuelos: “Wszystko [to] jest dobre!”

Nadzy, pomalowani w barwy tęczy

przed katedrą na Gran Canarii:

Biskup Mazuelos: “Wszystko,

co służy promocji miasta,

jest dobre!”

Date: 28 luglio 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/nadzy-pomalowani-w-barwy-teczy-przed-katedra-na-gran-canarii-biskup-mazuelos-wszystko-co-sluzy-promocji-miasta-jest-dobre

W niedzielę przed katedrą św. Anny w Las Palmas de Gran Canaria około 500 osób pozowało nago, pomalowanych na kolory tęczy, w ramach akcji zorganizowanej przez amerykańskiego fotografa Spencera Tunicka w ramach festiwalu Culture & Business Pride.

Inicjatywa, zaplanowana specjalnie po to, by przekształcić główną świątynię diecezji w tło dla manifestacji ruchu LGTBI, odbyła się na placu Santa Ana, zbiegając się w czasie z uroczystościami ku czci patronki miasta. [św. Anna]

Biskup Wysp Kanaryjskich José Mazuelos en.wikipedia.org/wiki/Mazuelos, zamiast wyrazić sprzeciw wobec wykorzystania katedry jako scenografii dla tego rodzaju działań, zapewnił, że nie jest przeciwny tej inicjatywie, a nawet określił to wydarzenie jako „marketing dla miasta”.

………………

Jakby ktoś pytał o fotografa…  🙂

MELBOURNE, AUSTRALIA – JULY 09: (EDITORS NOTE: Image contains nudity.) Spencer Tunick speaks to media as part of Spencer Tunick’s nude art installation Return of the Nude on July 9, 2018 in Melbourne, Australia. Tunick nude installation is part of Chapel Street’s PROVOCARE Festival of the Arts 2018 (Photo by Michael Dodge/Getty Images)

Spencer Tunick to amerykański fotograf znany przede wszystkim z organizowania wielkoformatowych sesji zdjęciowych z udziałem nagich modeli. Urodził się w Middletown w hrabstwie Orange w stanie Nowy Jork, w rodzinie żydowskiej, jako przedstawiciel czwartego pokolenia fotografów. Jego dziadek był fotografem znanych polityków w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jego ojciec, Earle David Tunick, założył firmę fotograficzną Resort Photo Service, która zajmowała się fotografowaniem zarówno prywatnych wydarzeń, jak i imprez z udziałem znanych polityków, piosenkarzy, aktorów i sportowców.  Jego babka ze strony ojca jest krewną Martina Indyka, byłego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Izraelu. en.wikipedia.org/wiki/Spencer_Tunick

………………

Katedra stała się sceną akcji protestacyjnej społeczności LGTBI

Akcja polegała na utworzeniu ogromnej, ludzkiej flagi tęczowej z udziałem kilkuset całkowicie nagich ochotników, pomalowanych na różne kolory. Spencer Tunick kierował kompozycją z dachu ratusza i wykonał kilka ujęć, na których uczestnicy byli skierowani w stronę fasady katedry.

Nie była to przypadkowa lokalizacja. Organizatorzy wybrali plac znajdujący się przed siedzibą biskupią i główną świątynią diecezji, aby stworzyć obraz, który – według organizatorów – miał symbolizować „różnorodność, wolność i prawa osób LGTBIQA+”. Sesja odbyła się ponadto w święto św. Anny, kiedy to w katedrze odbywały się uroczystości liturgiczne ku czci patronki miasta.

Wierni nie mogli normalnie dostać się na Mszę

Środki bezpieczeństwa wprowadzone na potrzeby sesji zdjęciowej początkowo uniemożliwiały dostęp personelowi katedry oraz wiernym udającym się na pierwszą poranną Mszę.

Sytuacja ta zmusiła biskupa José Mazuelosa do zwrócenia się o interwencję do Policji Narodowej w celu utworzenia korytarza umożliwiającego wejście do świątyni. Ostatecznie uczestnikom udało się wejść na mszę św. o godz. 10:00. Niektórzy z uczestników akcji weszli następnie do katedry, wciąż pokryci farbą używaną do utworzenia tęczowej flagi.

Mazuelos: „Wszystko, co służy promocji miasta, jest dobre”

Pomimo zaistniałej sytuacji, biskup Wysp Kanaryjskich wyjaśnił, że jego sprzeciw nie dotyczył ani samej interwencji artystycznej, ani miejsca wybranego do jej realizacji – jak poinformował serwis Canarias7.

„Nie tylko nie jestem przeciwny tej instalacji artystycznej, ale wręcz ją popieram, ponieważ uważam, że wszystko, co służy promocji miasta, jest dobre” – oświadczył dziennikarzom.

Jego jedyna krytyka dotyczyła braku komunikacji ze strony organizatorów, ponieważ – jak wyjaśnił – gdyby został o tym poinformowany z wyprzedzeniem, kuria biskupia mogłaby lepiej zorganizować dostęp do katedry, która posiada trzy wejścia.

Stanowisko to stało się jeszcze bardziej wyraźne w wypowiedziach dla gazety „El País”, gdzie podkreślił, że obecność setek nagich osób przed katedrą nie stanowi dla niego żadnego problemu. „Nie mam z tym żadnego problemu” – stwierdził, po czym dodał: „Kiedy idziemy na plażę, widzimy nagie ciała, prawda?”.

Wypowiedzi Mazuelosa stanowią zatem wyraźną akceptację tego, by akcja o takim charakterze odbyła się przed główną świątynią diecezji, a jego zastrzeżenia ograniczają się jedynie do problemów organizacyjnych, jakie spowodowała ona podczas odprawiania nabożeństwa.

Wybór katedry jako tła kompozycji nie pozostał niezauważony. Sam Spencer Tunick przyznał, że początkowo zaprojektował “dzieło”, wykorzystując dwie perspektywy placu — tę skierowaną w stronę katedry i tę skierowaną w stronę ratusza — i stwierdził, że tego typu działania stanowią wsparcie dla ruchu LGBT.

Opublikowane przez organizację zdjęcie przekształca w ten sposób fasadę katedry na Gran Canarii – za zgodą Mazuelosa – w wizualną oprawę ideologicznego postulatu związanego z festiwalem Culture & Business Pride.

INFO: infovaticana./nudi-dipinti-con-la-bandiera-arcobaleno-davanti-alla-cattedrale-di-gran-canaria-mazuelos-lo-considera-marketing-per-la-citta

Skończył się czas rozwiązań pozornych…

Skończył się czas rozwiązań pozornych…

Date: 28 luglio 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/skonczyl-sie-czas-rozwiazan-pozornych

Punkty wyjściowe do myślenia antymodernistycznego…

Powinniśmy przestać tracić czas. Stawiam pytanie: czy mamy odwagę podważyć fałszywe dogmaty, na których opiera się obecna antycywilizacja, czy też nie?

Czy mamy odwagę podważyć kult dobrobytu, prymat ekonomii, bałwochwalstwo ego, fetyszyzm praw człowieka, plutokrację zamaskowaną pozorami demokracji, wolność indywidualną rozumianą jako brak jakichkolwiek ograniczeń i barier, równość rozumianą jako abstrakcję i niszczenie różnic? I wreszcie – co nie mniej ważne – obowiązkową świeckość?

Jeśli brak tej odwagi, wszystko inne to tylko puste słowa i to w każdej dziedzinie: politycznej, kulturowej, religijnej.

Jeśli nie dostrzega się, że współczesna cywilizacja zachodnia jest ogromną plutokratyczną pułapką mającą na celu zniszczenie człowieka – po tym, jak zniszczyła Boga w ludzkich sumieniach oraz wszelkie naturalne więzi w społeczeństwie – dyskusja nie ma sensu.

Jeśli nie dostrzega się potrzeby myślenia antymodernistycznego, to znaczy antylaickiego, antyekonomistycznego, antyhedonistycznego, antyindywidualistycznego, antyliberalnego, antyplutokratycznego, ale także antyetatystycznego i antyjakobińskiego, a zatem sakralnego, duchowego i wspólnotowego, wszelka dyskusja jest daremna.

Jeśli nie zrozumie się, że wszystkie obecne degeneracje są wynikiem nie tylko potwornej regresji ostatnich dziesięcioleci, ale także bardziej odległego, wielowiekowego procesu wywrotowego, który rozpoczął się co najmniej w epoce humanizmu i renesansu wraz z jej świeckim i burżuazyjnym duchem, a następnie w okresie reformacji protestanckiej, to każde rozwiązanie okaże się całkowicie nieadekwatne.

Wymienię zaledwie kilka konkretnych przykładów: nie da się zwalczać masowej imigracji bez podważenia ideologii praw człowieka, która systematycznie uniemożliwia zajęcie się tym problemem.

Nie można odrzucić panującego nihilizmu prowadzącego do obalenia wszystkich wartości, akceptując jednocześnie amerykański system kapitalistyczny o charakterze orgiastyczno-komercyjnym, który nieustannie bezczeszczy i brutalizuje masy.

Nie można stawić czoła potwornej pustce demograficznej poprzez legitymizację aborcji i homoseksualizmu.

Nie da się zaradzić kryzysowi Kościoła Katolickiego poprzez akceptację antropocentrycznych wartości II Soboru Watykańskiego.

I mógłbym tak wymieniać jeszcze długo.

Powinniśmy przestać interesować się namiastkami rozwiązań. Nie ma już na nie czasu. Zostawmy je gadułom, szarlatanom i politycznym karierowiczom.

INFO: aldomariavalli.it/non-ce-piu-tempo-per-le-finte-soluzioni-spunti-per-un-pensiero-antimoderno

Naga homoparada przed katedrą. Biskup: „Nie mam z tym problemu”

Naga homoparada przed katedrą.

Biskup: „Nie mam z tym problemu”

29 07 2026 pch24/naga-homoparada-przed-katedra-biskup-nie-mam-z-tym-problemu

32230th03uth8234yt7234yt24t.jpg
Jose Mazuelos, fot. InformativosTVC/Youtube

Przed katedrą w Las Palmas amerykański fotograf ustawił setki nagich ludzi pomalowanych w barwy flagi LGBT. Katolicki biskup stwierdził, że nie ma z tym problemu.

Szpalery nagich ludzi pomalowanych w kolory homoseksualnej tęczy ustawiły się w niedzielę przed katedrą w Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich, żeby wyruszyć stamtąd w kuriozalnej paradzie. Zablokowali przy tym wejście do kościoła, tak, że wierni nie mogli wejść na Mszę świętą; udało się to dopiero po interwencji policji. 

Jak zaznacza hiszpański dziennik El Pais, amerykański fotograf Spencer Tunick z Nowego Jorku zebrał nagich ludzi w tym samym miejscu, w którym 11 czerwca papież Leon XIV spotkał się z przedstawicielami duchowieństwa z Wysp Kanaryjskich. 

Akcja spotkała się z przychylną oceną… lokalnego biskupa, José Mazuelosa. – Nie mam z tym problemu – powiedział dziennikowi. – Kiedy idziemy na plażę, widzimy nagie ciała, prawda? – twierdził. Biskup negatywnie ocenił jedynie zablokowanie ulic, co uniemożliwiło części wiernych wejście do kościoła na Mszę świętą. 

Jak deklarował fotograf, w przedsięwzięciu chodziło o „tożsamość queer” oraz wartości LGBTQIA+”. 

26 lipca Kościół katolicki wspomina świętych Annę i Joachima. Wierni cytowani przez El Pais mówili, że to dla nich ważny dzień i chcieli normalnie pójść do kościoła. Kiedy policja odblokowała już drogę, musieli tymczasem mijać pomalowanych na tęczowo nagich ludzi. 

Źródło: El Pais

China-Maxxing według multipolarystów

China-Maxxing według multipolarystów

Wpisał: AlterCabrio, 28 lipca 2026

Oligarchia dąży do tego, by stać się feudalnymi panami (założycielami) prywatnych, inteligentnych miast-państw, podobnych do tych, które obecnie powstają w Chinach. ONZ pragnie podobnej transformacji. China-maxxing idealnie wpisuje się w ich wspólny plan.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI, notegpt

Wg AI: Maxxing to slangowe określenie oznaczające optymalizację lub maksymalizację konkretnego aspektu życia do ekstremalnego poziomu.

Trend ten, wywodzący się z kultur internetowych i gier RPG, obejmuje obsesyjne ulepszanie wyglądu (looksmaxxing), zdrowia, sprawności (sleepmaxxing) lub diety (proteinmaxxing) w celu osiągnięcia “maksymalnych” efektów.

China-Maxxing według multipolarystów

Rozważmy argumenty zwolenników globalnego zarządzania, ludzi, których Hrvoje Morić identyfikuje jako multipolarystów [Multipolaristas]. Często angażują się oni w masową ekspansję Chin i, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie, w istocie służą jako propagandyści globalnej oligarchii.

Badania przeprowadzone przez analityków z South China Morning Post (SCMP) – anglojęzycznego chińskiego serwisu informacyjnego o nastawieniu pro-zachodnim – wskazują, że w latach 2015–2025 nastąpiła znacząca zmiana w sposobie, w jaki wiodące zachodnie media przedstawiały Chiny i ich rząd.

Główny analityk Jianlu Bi, starszy pracownik naukowy w Waszyngtońskim Instytucie Studiów Politycznych i pracownik naukowy w Instytucie Charhar w Pekinie, napisał:

[P]rawie 70 procent artykułów opisujących chińską gospodarkę, technologię lub środowisko w 2019r. miało wydźwięk negatywny, [ale] do 2025r. odsetek artykułów negatywnych spadł do około 40 procent, wraz ze wzrostem neutralnego przekazu we wszystkich kategoriach i pozytywnego przekazu na temat [chińskiej] gospodarki.

Ta zauważalna zmiana narracji zachodnich mediów wpisuje się w szerszy trend, który można określić jako „China-maxxing”. Ponieważ media takie jak The Economist, Financial Times i The New York Times — wszystkie wcześniej znane ze swojej zagorzałej antychińskiej propagandy — obecnie dość regularnie wychwalają zalety Chin, a przede wszystkim ich gospodarkę, „China-maxxing” stało się rozpoznawalnym zjawiskiem.

Główne zachodnie media stopniowo zaczynają przedstawiać nam chiński rząd jako tych „dobrych facetów”.

Ostatnio Elon Musk sam zaangażował się w China-maxxing. Musk należy do grupy oligarchów, którzy chcą wdrażać centra danych AI wszędzie tam, gdzie to możliwe. Musk chętnie podkreślał, że jedynym rządem, który jego zdaniem przyjął właściwe podejście, są Chiny:

Problemem jest dostępność energii. Jeśli spojrzeć na produkcję energii elektrycznej poza Chinami, jest ona mniej więcej stała. Z bardzo niewielkim wzrostem, ale praktycznie stała. […] Jeśli umieścisz centra danych gdziekolwiek poza Chinami, skąd weźmiesz prąd? Zwłaszcza w miarę rozwoju, jak uruchomisz chipy? Magiczne źródła energii? Magiczne elektryczne duszki?

Poprzednie, powszechne oczernianie Chin przez zachodnie media było zawsze absurdalną propagandą państwową. Chiny były przedstawiane jako komiksowy złoczyńca, aby zachęcić zachodnie społeczeństwa do akceptacji dalszego ograniczania ich praw przez własne rządy i uzasadnić zwiększone wydatki publiczne na zachodni kompleks wojskowo-wywiadowczy.

Tymczasem korporacje międzynarodowe, które czerpią korzyści z kontraktów rządowych, rzekomo przyznawanych w celu ochrony społeczeństw Zachodu przed wymyślonym zagrożeniem ze strony Chin, takie jak SpaceX Muska, są kierowane przez oligarchów, którzy naprawdę stanowią zagrożenie dla wszystkich.

Choć sam nie użył tego terminu, próbując wyjaśnić zjawisko „China-maxxing”, pan Jianlu przedstawił listę potencjalnych przyczyn. Należały do ​​nich: uznanie przez zachodnie media chińskiego postępu technologicznego i gospodarczego, widoczne zaangażowanie chińskiego rządu w walkę ze zmianami klimatu, dążenie do efektywności itd. Jianlu argumentował, że wszystkie te czynniki zmusiły zachodnie media do ponownej oceny sposobu opisywania Chin i spraw z nimi związanych.

Państwa narodowe i rządy narodowe zostaną zastąpione globalną technokracją. W pewnym momencie musi zatem rozpocząć się dyskusja o odejściu od obecnego systemu rządów, do którego ludzie są przyzwyczajeni, na rzecz nowego.

Wracając do analizy Jianlu, jest on czołowym przedstawicielem zachodniego think tanku politycznego, a media, które omawiał, służą głównie propagandzie polityki Zachodu. W analizie znajduje się krótkie stwierdzenie, które wskazuje na prawdziwy cel China-maxxingu:

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmiany polityki mogą następować nagle ze względu na zmiany polityczne i krótkoterminowe naciski gospodarcze, […] długoterminowe planowanie strategiczne i konsekwentne wdrażanie polityki w Chinach przyniosły rezultaty.

Zachwyceni Mrocznym Oświeceniem oligarchowie, tacy jak Peter Thiel, pragnąuciec od polityki we wszystkich jej formach”, a w Technokracji, której propagatorami są oligarchowie, tacy jak Elon Musk, nie ma żadnego mechanizmu politycznego poza dyktaturą.

Oligarchia dąży do tego, by stać się feudalnymi panami (założycielami) prywatnych, inteligentnych miast-państw, podobnych do tych, które obecnie powstają w Chinach. ONZ pragnie podobnej transformacji. China-maxxing idealnie wpisuje się w ich wspólny plan.

China-maxxing to kolejna zachodnia propaganda medialna, tym razem mająca na celu przekonanie Zachodu, że model rządu, do którego są przyzwyczajeni, już nie działa. Chiński rozwój technokracji jest lepszy, ponieważ „przynosi rezultaty”. Niezależnie od faktu, że żaden zachodni rząd wzorowany na modelu westfalskim nigdy nie funkcjonował jako demokracja, China-maxxing pojawił się, aby przekonać Zachód, że tak zwane „demokracje przedstawicielskie”, które, jak im wmówiono, są demokracjami, są teraz zbędne.

Multipolaryści, zwłaszcza ci pracujący w niezależnych mediach, być może nieświadomie argumentują, że dyktatorska kontrola państwa nad dostępem ludzi do zasobów jest akceptowalna, ponieważ towarzyszący jej system nadzoru pozornie „przynosi rezultaty”. Niektórzy twierdzą, że zmniejsza on przestępczość, a lśniące wieżowce nowych miast-państw są tak pięknie czyste i wygodne. Inni twierdzą, że chińska strategia inwestycji infrastrukturalnych pokazuje światu jasną alternatywę dla polityki oszczędności.

Chiny budują państwo, podczas gdy państwa zachodnie chylą się ku upadkowi i załamują. Chińska technokracja „przynosi rezultaty”, którym upadające państwa zachodnie nie są w stanie dorównać. Chyba że, logicznie rzecz biorąc, one również przyjmą Technokrację.

Do pewnego stopnia multipolaryści mają rację. Kto nie chciałby mieszkać w bezpiecznych, czystych miastach? Kto chce cięć, skoro państwo mogłoby zainwestować w tak potrzebną infrastrukturę? Kto nie chciałby możliwości zatrudnienia i wynikających z nich korzyści ekonomicznych? Jednak wszystkie pozornie rozsądne obserwacje i komentarze multipolarystów opierają się na katastrofalnych przeoczeniach, przez co w istocie szerzą oni zachodnią propagandę, celowo lub nie.

Żadne państwo nie musi narzucać scentralizowanego, technologicznego systemu nadzoru nad populacją, aby poprawić bezpieczeństwo publiczne, oczyścić środowisko lub ulice, czy inwestować w infrastrukturę publiczną i własną gospodarkę. Skutecznie promując globalne zarządzanie i technokrację, multipolaryści, lekkomyślnie sugerują, że funkcjonalne oligarchie są dobroczynne i że powinniśmy im zaufać.

Oligarchowie budują swoje cybernetyczne łańcuchy eliminacji [Digital Kill Chain], a oligarchowie tacy jak Musk są również promotorami rozkwitu chińskiego Technatu. To nie przypadek.

Nie ma historycznych przykładów, aby państwo kiedykolwiek skutecznie narzuciło pełną gamę despotycznych systemów kontroli zachowań dużej populacji. Jednak dzięki inicjatywie Greater Bay Area, łączącej liczne chińskie projekty inteligentnych miast, Chiny zbliżają się do tego punktu. Teraz zachodnie media głównego nurtu i te niezależne eksponują rozwój Chin, aby sprzedać zachodnim społeczeństwom wszystkie rzekome korzyści płynące z technokracji.

Ani faszyzm, ani komunizm nawet nie zbliżają się do dyktatury behawioralnej, którą Technokracja ma narzucić. Ignorowanie tego aspektu niewątpliwie imponującej modernizacji Chin jest błędem epistemologicznym tak głębokim, iż sprawia, że ​​reszta argumentów multipolarystów staje się praktycznie nieistotna.

Gdyby celem nie było zniewolenie nas, żadne państwo ani żaden oligarcha nie tworzyłby Technatów. Jedynym celem technokracji jest systematyczne zniewalanie ludzi.

Z perspektywy ludzkości życie w Technokracji nie przynosi niczego dobrego. Niezależnie od tego, jakie zachęty nam oferujecie, niezależnie od rzekomych korzyści, które mają nas kusić, zgoda na narzucenie nam Technokracji jest aktem pokoleniowego samobójstwa.

Oczywiście nie ma powodu, dla którego mielibyśmy się na to zgadzać.

______________

The Multipolaristas’ China-Maxxing, Iain Davis, Jul 22, 2026

Warto porównać:

„China-Maxxing”: Propaganda nowego porządku świata

Więcej: Iain Davis

Twierdzenia Trumpa. MEM-y II.

——————–

—————————————-

=======================================================


=================================

—————————-

—————————

——————————-

————————

================

============================================


————————

Poszukiwani listem gończym… MEM-y I.

—————————————

[ależ to wszystko to tylko „wrażenie”….]

———————————-

————————-

————

—————-

———————————————

—————————————–

———————————————–

—————————-

———————————

NATO rozszerza rurociągi wojskowe do granic Rosji: Możliwości i sposoby ich „wyzerowania”

NATO rozszerza rurociągi wojskowe do granic Rosji: Możliwości i sposoby ich wyzerowania

Boris Rozhin , ekspert Centrum Dziennikarstwa Wojskowo-Politycznego

27 lipca,tass-ru/opinions

© RHIMAGE/ Shutterstock/ FOTODOM

Ambasadorowie wszystkich 32 państw NATO zatwierdzili największy w historii sojuszu projekt modernizacji wojskowej infrastruktury paliwowej, którego koszt wyniósł 27 miliardów euro. Plan, którego główne priorytety określono do 2031 roku, obejmuje zarówno renowację 10 000 kilometrów rurociągów z czasów zimnej wojny, jak i zakrojoną na szeroką skalę budowę nowych sieci w Europie Wschodniej i Południowo-Wschodniej.

Wieczny – „zagrożenie ze Wschodu”

Ekspansja NATO na wschód od lat 90., wbrew obietnicom, niezmiennie wiązała się z rozwojem logistyki wojskowej w kierunku granic Rosji i Białorusi. Konflikty – nawet lokalne, o czym świadczy trwająca wojna na Bliskim Wschodzie – wymagają kolosalnych ilości zaopatrzenia, a pod pretekstem „zagrożenia rosyjskiego” lobby obronne sojuszu systematycznie zwiększało inwestycje w infrastrukturę. W latach 2023–2024 przybrało to formę koncepcji „wojskowego Schengen” – szeroko zakrojonej modernizacji dróg, mostów i węzłów kolejowych w celu szybkiego rozmieszczenia sił na wschodniej flance.

Przejście na koncepcję rotacyjnego bazowania w krajach bałtyckich, Polsce i Rumunii doprowadziło blok nie tylko do utworzenia nowych stałych baz NATO na tych terytoriach, ale także do ponownego przemyślenia istniejącego systemu zaopatrzenia w tej części kontynentu. Od drugiej połowy lat 2010. manewry NATO – w Przesmyku Suwalskim, krajach bałtyckich, Kaliningradzie i na Białorusi – ujawniły krytyczne braki w symulacji konfliktu z Rosją: nie tylko niską przepustowość dróg w Europie Wschodniej, ale także niezdolność istniejącego systemu do zaopatrzenia wojsk w paliwo.

Obecnie cały kompleks rurociągów zdolnych do wspierania operacji Sojuszu tworzy System Rurociągów NATO (NATO Pipeline System – NPS). Obejmuje on dwie międzynarodowe sieci – Central European Pipeline System (CEPS, obejmujący Francję, Niemcy, Belgię, Holandię i Luksemburg) oraz Northern European Pipeline System (NEPS w Danii i Niemczech) – a także sześć głównych krajowych systemów rurociągów w Turcji, Włoszech, Norwegii, Islandii, Grecji i Portugalii.

Profil techniczny i słabości

NPS opiera się przede wszystkim na sieci CEPS, utworzonej w latach 50. XX wieku. Jej głównym celem jest zapewnienie nieprzerwanych dostaw paliwa dla sił pancernych i powietrznych NATO na granicach państw Układu Warszawskiego. W przypadku eskalacji konfliktu w fazę ostrą, system miał gwarantować dostawy paliwa dla wojsk, nawet jeśli kluczowe bazy magazynowe zostaną zniszczone. Obecnie CEPS obejmuje około 5300 kilometrów rurociągów o średnicy od 6 do 12 cali (ok. 15,7 do 30,7 cm), łączących porty, rafinerie ropy naftowej i lotniska. Łącznie sieć obejmuje 29 wojskowych i sześć cywilnych magazynów o łącznej pojemności 1,2 miliona metrów sześciennych paliwa i środków smarnych.  

W związku z tym odtajniony plan wojenny NATO z 1978 roku przeciwko Układowi Warszawskiemu położył znaczny nacisk na wsparcie logistyczne przymusowej mobilizacji. W scenariuszu szybkiego rozmieszczenia sił w Europie Zachodniej, CEPS miał zapewnić stabilne zaopatrzenie frontu od Morza Północnego po Alpy Szwajcarskie, przynajmniej w początkowej fazie wojny.

NPS został pierwotnie zaprojektowany jako system konwersji. Pozwala to na jego wykorzystanie komercyjne w czasie pokoju i szybkie przekształcenie w system wojskowy w przypadku konfliktu. Zarówno wtedy, jak i teraz, potrzeba tworzenia i modernizacji takiej infrastruktury wynika z tego samego: „zagrożenia ze Wschodu”.

W latach 50. i 60. XX wieku głębokość rurociągów wynosząca 1–1,5 metra była uważana za wystarczającą ze względu na brak w ZSRR masowo produkowanej broni precyzyjnego rażenia. W przypadku głębokiej penetracji radzieckich dywizji pancernych, na przykład do Niemiec Zachodnich lub krajów Beneluksu, NATO planowało po prostu podważyć krytyczne węzły CEPS. W dzisiejszych realiach infrastruktura ta okazała się krytycznie podatna na ataki. Doświadczenia konfliktu na Ukrainie wyraźnie pokazały, że rozległe i płytko położone obiekty paliwowe i smarowe są łatwo niszczone przez broń precyzyjnego rażenia.

Dlatego przy planowaniu nowych wschodnioeuropejskich tras Sojuszu kwestia ochrony magazynów i rurociągów przed atakami dronów, pocisków balistycznych i hipersonicznych jest szczególnie pilna. W scenariuszu bezpośredniej konfrontacji między Rosją a NATO takie arterie paliwowe niewątpliwie znalazłyby się wśród priorytetowych celów zarówno w konfliktach konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych.

Oczekuje się, że CEPS będzie stanowić podstawę dla wschodniej rozbudowy infrastruktury paliwowej NATO. Ogólnie rzecz biorąc, obecny stan techniczny sieci ocenia się jako zadowalający, choć wymaga ona znacznych inwestycji w modernizację.

Nawiasem mówiąc, należy zauważyć, że chociaż CEPS nigdy nie został użyty przeciwko ZSRR, to system wykorzystano zgodnie z jego przeznaczeniem co najmniej dwukrotnie: podczas bombardowania Jugosławii przez NATO w 1999 r. oraz w trakcie interwencji bloku w Libii w 2011 r.  

Ekonomia i czas

Podkreślam, że przygotowania do obecnej rozbudowy całej sieci – także pod pretekstem groźby „wojny z Rosją” – trwają od wielu lat. Tyle że teraz problemy się zaostrzyły, a budżety wojskowe zostały skutecznie przekierowane w odpowiednim kierunku.

Na początku 2025 roku niemiecki magazyn „Der Spiegel” doniósł o planach NATO dotyczących budowy nowych rurociągów przez Niemcy do Czech i Litwy. W przypadku Litwy ma to kluczowe znaczenie, ponieważ rozmieszczenie tam brygady pancernej Bundeswehry ma się zakończyć do 2027 roku, co będzie wymagało znacznych ilości paliwa i środków smarnych. Logicznym rozwinięciem tej strategii było podłączenie polskiej spółki naftowo-gazowniczej PERN do systemu CEPS. Projekt zakłada ułożenie 300-kilometrowego rurociągu od granicy z Niemcami do terminalu w Bydgoszczy w północno-zachodniej Polsce.

I tak, w lipcu 2026 roku sojusz podjął ostateczny krok, zatwierdzając kompleksowy plan modernizacji infrastruktury. Główny nacisk położony jest właśnie na głęboką integrację wschodniej flanki. Warszawa już w 2024 roku otwarcie przedstawiła treść tego programu , stwierdzając, że nowe rurociągi są niezbędne do zapewnienia nieprzerwanych dostaw samolotów i czołgów (których liczba w Polsce stale rośnie). Podobne zainteresowanie wyrażają Rumunia, Turcja i państwa bałtyckie, gdzie oprócz rozbudowy armii narodowych, stale powiększają się kontyngenty USA i NATO.

Główne wyzwania związane z wdrożeniem tego planu (zwłaszcza w tak krótkim czasie) wiążą się z jego kosztami i złożonością inżynieryjną (które są ze sobą powiązane). Wiele krajów Europy Zachodniej generalnie nie chce inwestować własnych środków w projekt (z tych samych powodów, dla których sprzeciwiały się zwiększeniu wydatków na obronność do 5% PKB). W związku z tym projekt wymaga między innymi finansowania z kredytów.

Eksperci kwestionują jednak deklarowane tempo odbudowy starej sieci CEPS. Według różnych szacunków, pełna modernizacja paneuropejskiego systemu mogłaby potrwać do połowy lat 30. XXI wieku, a nawet do lat 40. XXI wieku. Niektórzy sugerują nawet termin do lat 60. XXI wieku. Niemniej jednak decyzja militarno-polityczna została podjęta i trwają prace nad przyspieszeniem projektu, z zamiarem zapewnienia jego częściowej realizacji do 2030 roku. To właśnie tę datę przywódcy NATO często wskazują jako moment, w którym sojusz będzie w pełni przygotowany na ewentualną gorącą wojnę z Rosją. Dlatego priorytetem będą rurociągi bałtyckie i polskie.

Cele i środki zaradcze

Oczywiście, wielomiliardowe inwestycje w taki projekt byłyby bezsensowne, gdyby nie oczekiwano, że umożliwi on rozmieszczenie znacznie większych sił NATO wzdłuż granic Państwa Związkowego (Rosji i Białorusi) niż obecnie. Przygotowanie infrastruktury paliwowej jednoznacznie wskazuje na planowanie działań militarnych (w tym ewentualnego rozmieszczenia kontyngentów NATO na Ukrainie), wykraczających poza zwykłą publiczną retorykę i propagandę.

Jednocześnie uważam, że projekt rurociągu jest postrzegany jako opcja minimalna, narzędzie nacisku militarno-politycznego, mające na celu zmuszenie Moskwy do zaniechania specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie poprzez demonstrację siły na granicy. Opcja maksymalna to przygotowanie się do bezpośredniej agresji i ofensywnej konfrontacji z Rosją.

Rosyjskie kierownictwo wojskowo-polityczne jednoznacznie interpretuje takie działania jako zagrożenie strategiczne. Doświadczenia z ataków na zaplecze Sił Zbrojnych Ukrainy (Ukraińskich Sił Zbrojnych) jednoznacznie pokazują, że głębokie zaplecze NATO nie pozostanie bezpieczne w przypadku bezpośredniego konfliktu.

Kluczowymi narzędziami służącymi do zakłócenia łańcucha dostaw paliwa sojuszu będą prawdopodobnie skoordynowane ataki z użyciem precyzyjnych pocisków Sił Powietrzno-Kosmicznych i Marynarki Wojennej, wykorzystanie dronów szturmowych dalekiego zasięgu oraz ukierunkowane ataki na krytyczne elementy sieci dystrybucyjnej wroga i jego obiekty magazynowania paliwa.

Niger oskarża Francję i UE o finansowanie terroryzmu na Sahelu

Niger oskarża Francję i UE o finansowanie terroryzmu na Sahelu

27 lipca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

NAIROBI, 27 lipca. /TASS/. Francja i Unia Europejska finansują grupy zbrojne działające w regionie Sahelu. Prezydent Nigru Abdourahmane Tchiani wypowiedział się na ten temat w wywiadzie dla nigeryjskiej gazety Le Sahel .

„To Francja to sfinansowała” – powiedział, komentując atak na międzynarodowe lotnisko Amani Diori w Niamey 18 czerwca. „I mamy dowody”. Według Tchianiego, bojownicy z ugrupowania Jamaat Nusrat al-Islam wal-Muslimeen, identyfikującego się jako część Al-Kaidy (zakazanej w Rosji), którzy brali udział w ataku, zostali zwerbowani i przeszkoleni przez francuskie służby wywiadowcze, które również dostarczyły im sprzęt komunikacyjny i wskazały cele ataku.

Prezydent Nigru oświadczył, że Francja działa przy wsparciu innych krajów europejskich. „Cała Unia Europejska, cała Europa, przekazuje fundusze i uczestniczy w zbiórkach funduszy na prowadzenie wojen w Nigrze, Mali i Burkina Faso” – powiedział. Według Tchianiego jest to neo-kolonizacja, której celem jest przywrócenie kontroli Zachodu nad regionem.

Ponadto, przywódca Nigru oskarżył Wybrzeże Kości Słoniowej o wspieranie Zachodu w destabilizacji Sahelu. Jako przykład podał samolot transportowy z „dziesiątkami miliardów”, który awaryjnie lądował w kraju Afryki Zachodniej. Według Tchianiego, osoby towarzyszące ładunkowi wskazały Abidżan jako miejsce przeznaczenia, a pieniądze miały być przeznaczone między innymi na nagrody za zabójstwa malijskich przywódców.

W latach 2020-2023 w Burkina Faso, Mali i Nigrze doszło do kilku zamachów stanu, które doprowadziły do ​​przejęcia władzy przez wojsko. W obliczu pogarszających się relacji z Zachodem i sojuszami regionalnymi, jesienią 2023 roku trzy kraje utworzyły Sojusz Sahelu, aby koordynować działania polityczne, gospodarcze i w zakresie bezpieczeństwa. W lipcu 2024 roku sojusz przekształcił się w Konfederację Państw Sahelu, aby pogłębić współpracę i rozszerzyć jej obszary. Kraje utworzyły już wspólne siły zbrojne, wspólny kanał telewizyjny i Konfederacyjny Bank Inwestycji i Rozwoju, a także wprowadziły wspólny paszport biometryczny. W kwietniu 2026 roku podpisały umowę o utworzeniu wspólnej linii lotniczej.

Czy czeka nas ukraińska rewizja historii?

Czy czeka nas ukraińska rewizja historii?

Łukasz Jastrzębski 

Hucznie zapowiedziane przez Wołodymyra Zełenskiego „otwarcie archiwów SBU” oraz „przyspieszenie wydawania zezwoleń na ekshumacje” moim zdaniem jest wielką ukraińską blagą. Wbrew radującym się ukrainofilskim komentatorom i politykom ja widzę potężne zagrożenie. Moim zdaniem jest to element walki propagandowej mającej na celu zrzucenie części odpowiedzialności za okrutne mordy w latach 1939-1947 z Ukrainy.

Dokumentacja z czasów radzieckich jest formalnie dostępna dla badaczy już od 2015 roku. Uważam, że ukraińskie archiwa są starannie „przejrzane”. Znawca tematu zbrodni ukraińskich prof. Edward Prus uważał, że interesujące dokumenty znajdują się w archiwach rosyjskich, a nie ukraińskich. Można by uznać, że hucznie ogłoszona deklaracja Zełenskiego to wyważanie otwartych drzwi. Obawiam się jednak, że idzie coś znacznie niebezpieczniejszego. Moim zdaniem chodzi o negację liczby pomordowanych przez Ukraińców Polaków.

Moim zdaniem strona ukraińska będzie na podstawie „otwartych archiwów” znacznie umniejszać skalę zbrodni z lat 1939-1947. Za chwilę usłyszymy, że ofiar było znacznie mniej niż uznaje to polska i rosyjska strona. Usłyszymy zapewne komunikat, że było tylko 50 000, albo nawet 30 000 pomordowanych. Do tego dojdzie bajdurzenie, że część to „sowieckie prowokacje” i „komunistyczne kłamstwa”.

Współczesna Ukraina jest banderowska. Po 2022 roku społeczne poparcie dla symboliki zbrodniczej i antypolskiej UPA na Ukrainie sięgnęło w pewnym momencie aż 80 procent. Akceptacja ukraińskiego szowinizmu oraz postaci takich jak Dmytro Doncow, Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Jewhen Konowalec, Andrzej Szeptycki, Andrij Melnyk czy Taras Bulba jest na całej Ukrainie powszechne. Wraz z heroizacją tych postaci i formacji, naturalnym procesem jest negacja ich zbrodni.

Wołodymyr Zełenski nie musi już udawać wielkiego przyjaciela Polski. Zamanifestował to bezczelnie odsyłając prezydentowi Polski Karolowi Nawrockiemu Order Orła Białego. Dostał wszystko co mógł dostać. Polacy będą przez długie lata spłacać długi zaciągnięte w instytucjach międzynarodowych, na rzecz walczącej z Rosją Ukrainy. Dodajmy – państwa jawnie czczącego ludzi, którzy przeprowadzali czystki etniczne! Ukrainofilskie lobby w naszym kraju będzie dbać o interes Kijowa niezależnie do stosunku władz ukraińskich do narodu polskiego.

Zełenski zresztą zadaje sobie sprawę, że jest w Polsce powszechnie nielubiany. Sondaż był przeprowadzony przez United Surveys by IBRIS dla Wirtualnej Polski pokazał, że 75,8% ankietowanych Polaków ma negatywną opinię o przywódcy Ukrainy.

Akceptują jego bezczelność i roszczeniową postawę tylko „elity” polityczne, dziennikarskie i kościelne w naszym kraju. Co jest tego powodem wszyscy się domyślamy. Czas fałszywej przyjaźni się skończył. W odróżnieniu od Kolegi Mateusza Piskorskiego ja uważam, Wołodymyra Zełenskiego mimo jego pochodzenia i tradycji rodzinnych za ukraińskiego szowinistę. Nawet jeśli w przeszłości nim nie był i traktował temat instrumentalnie, to się nim stał.

Dla każdego, kto zna „Dziesięcioro przykazań ukraińskiego nacjonalisty” Stepana Łenkawskiego było to od początku oczywiste. Ukraiński nacjonalizm z samej swojej definicji jest antypolski i uznaje Polaków jako wrogów a w najlepszym wypadku konkurentów. Jedno z przykazań tego pokrętnego dekalogu mówi, że „podstępem będziesz przyjmował wrogów”. Wielu naszych rodaków nabrało się i uwierzyło, że szowinistyczna Ukraina jest już przeszłością.

O sprawie ukraińskiej porozmawiamy z prof. Włodzimierzem Osadczym na wrześniowym IV Zjeździe Klubów Myśli Polskiej w Kościerzynie.

Łukasz Jastrzębski 

Państwowe organizacje przestępcze

Państwowe organizacje przestępcze

28. lipca 2026 Marek Wojcik world-scam/panstwowe-organizacje-przestepcze

Czy nadal ufasz pracy organów ochrony zdrowia? Czy nadal wierzysz, że te instytucje sumiennie prowadzą badania kliniczne i zatwierdzają leki, aby chronić pacjentów? Ten program przygląda się bliżej Europejskiej Agencji Leków (EMA), Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz CDC! Porównaj ich obietnice z ich działaniami. Z rozczarowaniem odkryjesz, że nie chronią zdrowia publicznego, a interesy lobby finansowego i farmaceutycznego. Źródło.

Źródło.

… od samego początku planowano nie przeprowadzać żadnych istotnych badań bezpieczeństwa na zwierzętach, lecz testować „szczepionkę” genową bezpośrednio na ludziach. Powiedział w niemieckim Bundestagu 19 marca 2026 r. były toksykolog firmy Pfizer, dr Helmut Sterz.

Był taki czas, kiedy hasło „spłaszczmy krzywą” prowadziło do coraz nowych restrykcji uderzających w naszą wolność decyzji. Był taki czas, kiedy osoby niezaszczepione uznano za niebezpiecznych „super-rozprzestrzeniaczy” zmyślonej choroby. Był taki czas, kiedy w telewizji przemilczano odporność naturalną i bombardowano nas reklamą trujących szpryc. To był czas największej na świecie operacji psychologicznej – to była trzecia wojna światowa, w której jako broni użyto strzykawki.

Wielu z nas wolałoby zapomnieć koszmar tamtych czasów. Była to tak wielka trauma, że z ulgą przyjęli wiadomość o wojnie na Ukrainie, która zakończyła na całym świecie zafałszowaną pandemię. A strach pozostał…

Dr Robert Redfield. W latach 2018-2021 pełnił funkcję 18. dyrektora Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).
Źródło: Telegram 16.05.2026 r. 16:15. Cały wywiad w wersji angielskiej.

Jeśli kogoś bulwersuje wałkowanie sprawy ludobójstwa, niech się zajmie sianiem pietruszki. To wcale nie jest sarkazm – produkcja żywności i jej umiejętność będzie w niedługim czasie podstawą przetrwania nadchodzącego kryzysu. Dostęp do poletka ziemi i wiedza związana z tworzeniem zdrowej żywności będzie najbardziej cenioną dziedziną następnych lat.

Od wielu lat piszę o nadchodzącym kryzysie i jakoś ciągle nie nadchodzi. Chcę was pocieszyć na zasadzie: co się odwlecze, to nie uciecze – prawami ekonomicznymi nie da się manipulować. Można je jedynie wykorzystać w ten sposób, żeby przesunąć moment początku wielkiego kryzysu na czas, kiedy będzie się miało wpływ na przebieg tej katastrofy. Z tym mamy właśnie do czynienia.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Totalitaryzm wymaga jednego państwa w Europie

Totalitaryzm wymaga jednego państwa w Europie

Autor: CzarnaLimuzyna, 28 lipca 2026

Ideolodzy federacji/mem/screenshot tv

===========================================

Już tylko głupcy nie dostrzegają, że środowiska antyeuropejskie w coraz bardziej bezczelny sposób dążą do przekształcenia Eurokołchozu w jedno zamordystyczne państwo.

Proces ten jednak, w stosunku do Polski, przebiega w sposób o wiele bardziej drastyczny.

Unia okupuje Polskę w sposób bardziej radykalny niż inne kraje Europy. Polska jest nie tylko eksploatowana ponad miarę, ale w przeciwieństwie do innych państw podlega długoterminowemu planowi całkowitego zniszczenia. Nie chodzi tylko o anihilację ostatnich resztek państwowość tzw. III RP, ale o jak najszybsze wynarodowienie i depopulację, o zagarnięcie własności czyli mamy do czynienia z klasycznym rozbiorem.

„Okazja ujawnia złodzieja”

Wielu współczesnych komentatorów, spoza głównego ścieku, dywaguje o możliwej utracie niepodległości i o rozbiorze Polski, czyli o czymś, co już się wydarzyło albo jest w trakcie realizacji. Do składu „koalicji chętnych” weszli nie tylko Niemcy i ponadnarodowe korporacje, ale dołączają również inni – Ukraińcy. Większego upadku, od czasu pierwszych rozbiorów, polska historia nie odnotowała.

Piszę te słowa, aby choć na chwilę przekierować uwagę z rzeczy sztucznych lub błahych na najważniejsze.

Przypomnę: PRL była kolonią przemysłową w ramach kompleksu totalitarno-militarnego ZSRR. W 1989 r. została przemianowana na zasób kolonialny Zachodu, a przy zaangażowaniu ludzi pozbawionych politycznej wyobraźni, skażonych antynarodową ideologią – stan katastrofy jeszcze się pogłębił.

Aktualny etap okupacji polega na jawnym wywłaszczaniu, przejmowania terenów i “aktywów” oraz eksterminacji „polskich Indian”.

Ktokolwiek mówi o odzyskaniu niepodległości jest oskarżany o sprzyjanie Rosji lub o próbę wyprowadzenia Polaków z unijnej klatki, co notabene powinno być przecież celem polskiej polityki zagranicznej. Stanowisko, że można zreformować coś, co ma przegniły fundament jest absurdem. Dodatkowo dochodzą represje za patriotyzm nazywany “antysemityzmem” i “mową nienawiści”.

Podobnie było za czasów pierwszej komuny. Wszyscy, którzy wyrażali niezadowolenie z podległości Moskwie oskarżani byli o “godzenie w sojusze”, o sprzyjanie “zachodnim imperialistom” oraz o “antysocjalistyczne poglądy”.

Dobitny przykład realizacji strategii rozbiorowej – parcelacja polskiej logistyki i dystrybucji

Kto kontroluje logistykę, terminale i przepływy towarów, ten przejmuje realną część kontroli gospodarczej. Polska nie może zostać tylko korytarzem tranzytowym i rynkiem dla cudzych operatorów, a ku temu zmierza polityka Tuska.

Do kontekstu należy dorzucić nową regulację, czekającą na podpis Karola Nawrockiego, przyznającą specjalne uprawnienia banderowcom w Polsce.

“ (…) Chodzi o artykuł 11, dotyczący tak zwanej przesyłki niejawnie nadzorowanej. Zapis dopuszcza, by obce służby mogły samodzielnie prowadzić działania operacyjne na terytorium Rzeczypospolitej. Poseł Jarosław Zieliński mówi wprost, że to oznacza możliwość prowadzenia operacji przez SBU na terenie naszego kraju”. – pisze Paweł Usiądek na X

Darwinizm w oczach i argumentach Stanley’a Jaki, wielkiego filozofa nauki, fizyka i teologa.

Darwinizm w oczach Stanley’a L. Jaki, wielkiego filozofa nauki, fizyka i teologa.

stuff.kzaw.pl/jakidarwin

Krystian Zawistowski , 19 XI, 2022

Czytałem ostatnio książkę „Zbawca Nauki”1 o. Stanleya L. Jakiego2. W Polsce wydało ją wydawnictwo dominikanów „W drodze” i opatrzona jest imprimatur.

Polski czytelnik nie ma co na razie liczyć na większą część spuścizny Jakiego, wybitnego filozofa nauki, kosmologa i fizyka, więc warto brać co jest. Przytoczę tu trochę jego myśli na temat darwinizmu, jako pozycji filozoficznej na temat powstania życia i człowieka. Nie mam tu na myśli ewolucji, ani też innych jej elementów przypisywanych Darwinowi – (jak wspólne pochodzenie życia od niewielkiej liczby komórek, albo „drzewo życia”).

Mówię konkretnie o darwinowskiej i neodarwinowskiej tezie, że niewielkie mutacje organizmów i przetrwanie lepiej przystosowanych prowadzi do wytworzenia się nowych gatunków, a cechy tychże gatunków, w tym także człowieka, są optymalnymi przystosowaniami. Są tu też czasem stosowane terminy takie jak: gradualizm, silny adaptacjonizm, darwinowska ewolucja itd.

Wybrałem parę bardziej treściwych fragmentów, które, mam nadzieję, zachęcą czytelnika do sięgnięcia po książkę „Zbawca Nauki”, jak i inne pozycje Stanleya L. Jakiego. Wydanie angielskie książki pochodzi z 1988, a polskie z lat 90 – ale nie straciło na aktualności. Można nawet powiedzieć, że wiele zyskało, gdyż podobne poglądy są obecnie lepiej udowodnione i częściej spotykane w środowisku naukowym3, zwłaszcza w nurcie bardziej matematycznie ścisłej i empirycznej biologii. Poniższe cytaty z Jakiego opatrzyłem paroma komentarzami. Są to głównie wyjaśnienia, za wyjątkiem pierwszego dłuższego komentarza do cytatu, który podkreśla duży wpływ tej doktryny na filozofię i społeczeństwo. Oto on:

(s. 132)

Ukoronowaniem tautologii i sprzeczności, których teoria darwinowska stała się wylęgarnią, stało się sformułowane nieco później twierdzenie, że współpraca była równie uprawnioną cechą charakterystyczną życia organicznego, co ponura, nie oszczędzająca nikogo walka o byt. To, że współpraca nie mogła w żaden sposób stać się logiczną częścią teorii darwinowskiej, było tematem ostatniego znaczącego wystąpienia T. Huxleya. Wiele dziesiątków lat później, gdy jasne stało się, jak łatwo podżegacze wojenni znajdują wsparcie w ideach darwinizmu, darwiniści postawili współpracę na tym samym piedestale, co walkę o byt.

Dalej mamy przypis:

Oczy Amerykanów otworzyły się (by szybko się zamknąć ponownie) na ten fakt (łatwości podżegania do wojny przy użyciu darwinizmu – K.Z.) dzięki doniesieniom V. L. Kelloga, amerykańskiego biologa przebywającego w czasie IWŚ z misją pomocy w okupowanej Belgii. Dla Kelloga szokiem było to, jak często oficerowie w niemieckim sztabie głównym odwołują się do teorii Darwina, jako usprawiedliwienia prowadzenia wojny w imieniu najdoskonalszej cywilizacji. Dwadzieścia lat później Sir Arthur Keith przyprawił o ból głowy wielu spośród innych darwinistów, gdy otwarcie gloryfikował wojnę, jako wielki mechanizm oczyszczający ewoluującą ludzkość.

Darwinizm społeczny jest to zastosowanie darwinowskiej zasady ewolucji przy pomocy walki o byt i przetrwania najlepiej przystosowanych do społeczności ludzkich – zgodnie z popularnymi poglądami końca XIX i początku XX wieku. Jednym z najistotniejszych zwolenników i realizatorów darwinizmu społecznego był Adolf Hitler. Krótka wykładnia jego ideologii z „Mein Kampf” w „Czarnych Ziemiach” Snydera4 wskazuje na fiksację na punkcie darwinizmu społecznego i wywiedzenie z niego swoich zasad politycznych i etycznych (np. tego by odrzucić chrześcijańskie miłosierdzie i być tak drapieżnym, jak się da, że „lepsze” rasy mają prawo wykorzystać „gorsze” itd).

===================

Powyższe notatki Jakiego wskazują dużo głębszą zależność, niż sądził sam Hitler i NSDAP. NSDAP nie mogłoby wygrać względnie legalnych wyborów, gdyby ich poglądy nie były akceptowalne dla szerokiej populacji. Darwinizm społeczny był normalnością pośród niemieckich elit dużo wcześniej i był też wykorzystywany do usprawiedliwienia napastniczej wojny. Sam wódz armii niemieckiej Ludendorff jest opisywany przez historyków jako przekonany o tym, że „wojna jest podstawą społeczeństwa”. Jest to „typowy pogląd darwinizmu społecznego”, który Ludendorff utrzymywał z „wyjątkowym przekonaniem”.5. Ślady podobnych poglądów Jaki odkrywa też w Anglii i USA, ale nie były one tak istotne jak w Niemczech (przyczyniły się za to do wprowadzenia aborcji6 i sterylizacji7).

Niektórzy utrzymują, że stosowany darwinizm Ludendorffa i Hitlera to kompletne nieporozumienie i wulgaryzacja istniejących wtedy teorii darwinowskich, pod którą prawdziwy uczony nigdy by się nie podpisał. Problem jednak w tym, że np wybitny darwinista Haeckel popierał o wiele wcześniej nie tylko „naukowy rasizm”, ale nawet i zabijanie niepełnosprawnych niemowląt8. Podobnie Madison Grant, dyrektor Nowojorskiego Towarzystwa Zoologicznego9.

Warto tu przytoczyć słowa Adama Sedgwicka, mentora Darwina z Cambridge, które napisał on w liście do swojego dawnego ucznia po wydaniu „The Origin of Species”10:

Czytałem twoją książkę raczej z bólem niż z przyjemnością. Część głęboko podziwiałem (…), część czytałem z żalem, bo uważam je za całkowicie fałszywe i okropnie złośliwe. (…) My wszyscy (naturaliści) uznajemy ewolucję („development”) jako fakt historii, ale jak do niej doszło? Na to jesteśmy ślepi. Istnieje moralna albo metafizyczna część natury, jak również fizyczna. Człowiek, który to podważa nurkuje w bagnie szaleństwa. To jest korona i chwała nauki biologicznej, która przez ostateczną przyczynę łączy materię i moralność. Ty zignorowałeś to połączenie, i, jeśli dobrze zrozumiałem twoje słowa, starałeś się bardzo w jednym czy dwóch przekonywujących przypadkach je zerwać. Gdyby było to możliwe je zerwać (nie jest, dzięki Bogu), ludzkość, w mojej opinii, odniosła by szkodę, która mogłaby ją zbrutalizować i pogrążyć w gorszej degradacji, niż kiedykolwiek była w zapisanej historii.

Stawka promowania lub nie darwinizmu była i jest bardzo duża. Dlatego jest całkowicie zasadną rzeczą prosić o dowody i to wiele bardziej niż w innych gałęziach nauki.

Rzućmy okiem, co o tychże dowodach uważa Stanley Jaki.

(s. 126)

Jeśli chodzi o to, jak do adaptacji dochodzi, nic problemu tego nie przybliżyło darwinistom bardziej niż oko. Jest to organ, który był badany ze znacznie większą dokładnością niż jakikolwiek inny, (…) przeprowadzono dokładne pomiary i zastosowano teorie fizyczne w takiej mierze, że uniemożliwiło to darwinistom przyjęcie ich głównej strategii: ogólnych, czy wręcz niejasnych, jakościowych spekulacji co do poszczególnych kroków ewolucji. (…) nie mogą darwiniści nie przyznać (…), że „jeśli choćby najmniejsza rzecz jest wadliwa, jeśli brakuje siatkówki, lub soczewki są mętne, albo nieodpowiednich wymiarów – oko nie potrafi utworzyć rozpoznawalnego obrazu i w konsekwencji jest bezużyteczne”

Cytat pochodzi z książki darwinisty G. Hardina. Problem oka nie jest nowy, był znany za czasów Darwina, ale ponad 100 lat badań sytuację pogorszyło (na niekorzyść darwinizmu). Oko może być porównane do skomplikowanej maszyny złożonej z dobrze dopasowanych do siebie części – każda z nich musi być obecna i idealnie dobrana by oko działało (można tą własność nazwać wysoką złożonością Kołmogorowa). Jest ono trochę podobne do obecnych kamer cyfrowych, złożonych z ruchomych soczewek, czujników CCD rejestrujących obraz, systemów auto-focus itd. Własność ta uniemożliwia to wytworzenie się oka przez dobór naturalny, bo niekompletne oko będzie bezużyteczne i nie da korzyści do przetrwania. Jaki wspomina, że Hardin usiłował rozwiązać problem – ułożyć oczy znanych zwierząt w jakiejś postopniowanej kolejności. Bezskutecznie – wszystkie zwierzęce aparaty wzroku są doskonałe, nie ma form „przejściowych”.

(s.127)

Wydaje się, że grzechy popełnione w imieniu darwinizmu przeciwko intelektowi są tak wielkie, że częściowo unieważniają cytowaną już wypowiedź Burke’a „Przyzwyczaić się można do wszystkiego”. Darwin i darwiniści powinni oblewać się zimnym potem także z powodu licznych zjawisk (cudów – to byłoby najtrafniejsze określenie) – pasożytnictwa, mimikry i metamorfozy (…). Czy też pomocne ma być unikanie pytań dotyczących liczby faz tej metamorfozy (jedwabników – K. Z.), i niezliczonych innych przypadków przez jakościowe podejście do prawdy, proponowane w darwinistycznych opisach mechanizmów ewolucji.

„Jakościowe” w obydwu powyższych ustępach oznacza opis słowny, w opozycji do opisu ilościowego, wartości liczbowych, używanych w fizyce, czy chemii. Opisy mechanizmów ewolucji były przedmiotem szerokiej krytyki, także ze strony samych biologów11). Zakłada się w nich, bez dalszego dowodu, że wszelkie cechy organizmów są optymalnymi przystosowaniami, konstruuje się historię jak to miało się zadziać na drodze ewolucji i podaje się ją jako rozwiązanie, czy dowód. Jest to nieuzasadnione rozumowanie – z logicznego punktu widzenia jest kołowe, z empirycznego zaś dodaje się w niekontrolowany sposób złożoność by uzgodnić teorię z obserwacją.

Innym zastosowaniem metod jakościowych są badania skamieniałości, których do końca XXw. odkryto bardzo wiele, dostając bogaty zapis kopalny. Darwiniści przez długi czas używali podobieństw między skamielinami na potwierdzenie teorii, ale bardziej kompletny zapis okazał się dla nich problemem pod koniec lat 70. Jaki wspomina na (s. 135) N. Eldridge’a i S.J. Goulda, którzy (nie znalazłszy przewidywanych przez darwinizm form przejściowych między gatunkami) zaproponowali teorię punktowej równowagi. Teoria ta ma tłumaczyć obserwację, że gatunki pojawiają się nagle w zapisie kopalnym i nie zmieniają się przez długi czas. Jaki zauważa, że teoria jest wyraźnie niedarwinowska zarówno z powyższego powodu, jak i dlatego, że nieobecna jest konkurencja, będąca według Darwina główną siłą napędową ewolucji. Doprowadziło to do znacznych sporów, między zwolennikami „prawowiernego” darwinizmu, a twórcami nowej teorii.

(s. 131)

Wiele spośród tego, co darwiniści niegdyś „zobaczyli” i uważali za niezwykle ważne, w oczach neodarwinistów (…) straciło na znaczeniu. Sam Darwin cenił bardzo anatomię porównawczą (morfologię) i zainspirował wartościowe poszukiwania w tym kierunku. Dzisiaj uważa się morfologię za mało istotną dla rozumienia ewolucji. To samo dotyczy embriologii. Kiedyś oczko w głowie niemieckojęzycznych darwinistów, dziś nazwana przez G. G. Simpsona „zbyt ogólnym i bardzo nadużywanym aforyzmem XIX wieku”. Jeszcze bardziej pouczająca jest zła sława, jaką cieszą się schematy drzew ewolucyjnych u naukowców o orientacji darwinistycznej, czego nie zdążyli jeszcze dostrzec popularyzatorzy darwinizmu. Co gorsza, stało się tak nie tylko z samymi drzewkami, lecz także z ich najbardziej wartościowymi gałęziami, jak choćby z gałęzią pokazującą ortogenezę koni.

Stanley Jaki wskazuje na zmiany hipotez pomocniczych (łączących darwinizm z obserwacjami, które ma on tłumaczyć). Dobra teoria powinna coś istotnego przewidywać i podawać wyjaśnienia, które dają się uzgodnić ze wszystkimi odkrytymi danymi. Powyższy przykład – to właśnie coś, czego się w nauce robić nie powinno. Jeśli spory zasób „dowodów” sprzed paru dekad okazał się błędny, to może obecne dowody też wcale nie są takie pewne?

Jest to ważny powód, dla którego darwiniści mieli na pieńku z Karlem Popperem12.

Szacunek dla narzuconych przez samą naukę ograniczeń metody naukowej powinien wystarczyć, aby wystąpić przeciwko m i t o w i ewolucyjnemu, którego nigdy nie należy mylić z ewolucją. Postanowienie takie powinno przerodzić się w iście misjonarski żar na wspomnienie sprzeczności, niekonsekwencji, czy braku dowodów, towarzyszących darwinizmowi od samego początku. Czyż nie można czuć się zobligowanym do krucjaty na rzecz zdrowego umysłu, kiedy biolodzy darwiniści występują z takimi oto stwierdzeniami?

„Począwszy od czasów Darwina, ewolucja zyskuje coraz większą akceptację; aktualnie w umysłach poinformowanych myślących ludzi nie ma wątpliwości, że jest tylko jeden logiczny sposób w jaki można zinterpretować i zrozumieć stworzenie” (…)

Ciekawe czy R.S. Lull (…) pokazał to zdanie jakiemukolwiek z tamtejszych profesorów logiki. W rzeczywistości nawet student logiki (…) łatwo by się zgodził, że tylko umysły nieczułe na logikę mogą przyjąć powyższy cytat bez obrzydzenia.

Mit ewolucyjny i „epika ewolucyjna” są to stwierdzenia darwinisty E.O. Wilsona, który widzi w wyrażonym poetycko darwinizmie zastępstwo dla religii i mitu.

Dla nie-studentów logiki podamy krótkie wyjaśnienie wspomnianego obrzydzenia. Z kilku powodów jest prawie niemożliwie, by jakiekolwiek stwierdzenia o przyrodzie i świecie miały tylko jeden logiczny sposób wyjaśnienia.

1. W naukach przyrodniczych na ogół postrzegamy jedynie niewielką część danych układu. Na przykład, gdy przewidujemy pogodę, zbieramy dane o ciśnieniu czy temperaturze w wielu stacjach pomiarowych – to pozwala uzyskać trafne prognozy na parę dni do przodu. W fizyce cząstek jesteśmy w stanie zbadać większość procesów tylko powtarzając je bardzo wiele razy i analizując rozkłady prawdopodobieństwa pomiarów.

2. Każda teoria zapisana w języku formalnym potrzebuje odwzorowania na obserwacje. Sprzeczność teorii niekoniecznie przekłada się na sprzeczność w przyrodzie, a niesprzeczność teorii nie oznacza zgodności z rzeczywistością. Na przykład w kwantowej teorii pola występuje problem z całkami niewłaściwymi, ale zignorowanie go odtwarza poprawne wyniki doświadczenia (tzw. renormalizacja).

3. Teorie naukowe podlegają rewizjom, pod wpływem nowych testów, nie są więc z konieczności prawdziwe.

Powyższe tyczy się nawet najbardziej wyrafinowanych metodologicznie wysiłków naukowych, jak kwantowa teoria pola właśnie. W wypadku darwinizmu problemy te są trudniejsze. Przedmiotem dociekań nie jest to, co możemy zmierzyć obecnie, a rzadkie prehistoryczne wydarzenia, o których wiemy bardzo niewiele. O języku formalnym trudno w ogóle mówić, gdy używa się opisów jakościowych. Trudno też mówić o testowaniu empirycznym (patrz cytat wyżej).

Jaki wskazuje jednak, że „nasz student logiki” może nie mieć wątpliwości co do „darwinowskiej ewolucji” w umysłach „poinformowanych, myślących ludzi”, bo nauczyciele darwinizmu zadbali o to, by zepchnąć na margines ekspertów, którzy się z nimi nie zgadzają. Optymistycznym akcentem dla nas jest to, że napisano te słowa w latach 80 – my zaś żyjemy w nieco innym świecie. Odsyłam w tej sprawie ponownie do wspomnianej w przypisach książki Koonina. Do krajów takich jak Polska dociera to z opóźnieniem, ale w gestii nas wszystkich leży, by to naprawić.


  1. Stanley L. Jaki „Zbawca Nauki”, 1994, „W Drodze”, przekład z „Saviour of Science”, 1988↩︎
  2. Stanley L. Jaki (zm. 2009), urodzony na Węgrzech amerykański filozof i fizyk, mnich zakonu św. Benedykta i Wybitny Profesor Uniwersytetu Seton Hall. Jego specjalnością była historia i filozofia nauki. Autor ponad 50 książek i ponad 350 artykułów, pracował na Uniwersytecie Edynburskim i Uniwersytecie Oksford. http://www.sljaki.com/↩︎
  3. Dobre podsumowanie głębokiej rewizji neodarwinowskiej syntezy, jaka ma obecnie miejsce widziałem w niedawno wydanej książce wybitnego biologa i biostatystyka E. V. Koonina („The Logic of Chance: the Nature and Origin of Biological Evolution”, Eugene V. Koonin, 2011, s. 399) Duża część poglądów Darwina wydaje się prawdziwa (np. LUCA – wspólne pochodzenie), albo przynajmniej częściowo prawdziwa (np. drzewo życia), – ale nie o tą część nam chodzi. Jest zarazem jasne, że zmienność przez dobór naturalny, postępująca przez akumulację niewielkich mutacji nie jest głównym mechanizmem ewolucji. Koonin potwierdza też niemożliwość powstania życia z materii nieożywionej, co próbuje wyjaśnić przy użyciu hipotezy Multiversum. Wcześniej podobny rachunek podał wybitny astrofizyk Hoyle. Jest to z resztą znany problem w biologii od czasu, gdy Huxley w 1870 odkrył rzekomo „żyjące błoto” (Bathybius haeckelii), będące dalej rzekomym przodkiem wszystkich organizmów (naprawdę była to mikstura soli morskiej z etanolem, skutkiem czego Wallich oskarżył Huxleya o fałszerstwo).↩︎
  4. T. Snyder „Black Earth: The Holocaust as History and Warning”, 2015, s 1-9↩︎
  5. Frank B. Tipton (2003). A History of Modern Germany. p. 291.↩︎
  6. Słynna pionierka aborcji i feminizmu Margaret Sanger była wielką zwolenniczką eugeniki, Nawet proaborcyjne Planned Parenthood ostatnio z tego powodu usunęło jej imię z kliniki aborcyjnej na Manhattanie, zob. NYT, 22 Lipca 2020.↩︎
  7. zob. Orzeczenie Sądu Najwyższego USA z 1927, Buck v. Bell.↩︎
  8. R. Weikart „From Darwin to Hitler”, 2004 s. 146-147 B. Brunner, „Human Forms in Nature: Ernst Haeckel’s Trip to South Asia and Its Aftermath”, Public Domain Review, September 13, 2017↩︎
  9. Weikart, s. 10.↩︎
  10. Darwin, C. R. 1890. [Letters to and about Adam Sedgwick and the Origin of species]. http://darwin-online.org.uk/converted/published/1890_Sedgwick_F2293.html, także cyt. Weikart, s. 1. Są dość charakterystyczne dla poglądów XIXw. Anglii, gdzie rozłam z Kościołem Katolickim i brytyjskie Oświecenie pozbawiło chrześcijaństwo większości fundamentów wiary. Próbę ich odbudowania podjęto opierając się na argumencie teleologicznym na istnienie Boga (który zaprojektował i stworzył świat natury).↩︎
  11. Gould, Stephen Jay; Lewontin, Richard C. (21 September 1979). „The spandrels of San Marco and the Panglossian paradigm: a critique of the adaptationist programme”. Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences. 205 (1161): 581–598↩︎
  12. Popper uzależnia naukowość teorii od istotnych predykcji i pojęcia falsyfikowalności. Falsyfikowalność wskazuje, że za naukowe należy uznać tylko precyzyjne i konkretne teorie, które dokładnie coś przewidują, nie zaś mgliste hipotezy, które można uzgodnić z czymkolwiek.↩︎

Znaczenie Fatimy; S.L. Jaki i Św. Pius X

Krystian Zawistowski

1 Teza Jakiego-Duhema

Jakiś czas temu rozpowszechniałem tu krótką książkę „Cud Słońca według Metody Naukowej” [Cs]. Jej myśl przewodnia była taka, że skoro główną metodą nauki jest testowanie hipotez przez istotne predykcje, to znaczy, że cud słońca z Fatimy z 1917 jest mocnym dowodem na nadprzyrodzone pochodzenie objawień fatimskich. Wolnomyśliciele różnej maści, tłumacząc to jako masowe halucynacje i omamy, postępują w sposób pseudonaukowy.

Pominąłem tam jednak wtedy bardzo istotny wątek. Mianowicie, jeśli się nie mylimy, jako katolicy wierzący w Fatimę, to nic w tej historii nie powinno być przypadkowe, także odniesienie do nauki i empiryzmu. Powinien być za tym Boży plan, dlaczego ten jeden z największych cudów w historii wydarzył się akurat tam, akurat wtedy, akurat w takich okolicznościach.

Dziś mam nadzieję zaproponować odpowiedź, do czego będzie mi potrzebny jeden z najważniejszych katolickich uczonych XX wieku, o. Stanley L. Jaki OSB i dzieło zwane tezą Jakiego-Duhema. Według tej tezy nauki przyrodnicze zaczęły się w późnym średniowieczu, dzięki katolickiej teologii. Z Objawienia odczytano, że racjonalny Stwórca, Bóg, stworzył wysoce uporządkowany świat, wydzielając przyrodę ożywioną i nieożywioną. Ta ostatnia zaś rządzi się ustalonymi prawami, które można porównać do mechanizmu, albo formuły matematycznej. Stąd też wzięło się, jak mówi Whitehead „niewymazywalne przekonanie, że każde zajście może być idealnie skorelowane z bezpośrednimi przyczynami, by stworzyć ogólną regułę”, co jest niezbędną podstawą rozumowania naukowego. Nowa nauka prędko wydała owoce, uczeni tacy jak bp Oresme, Buridan, bp Robert z Lincoln, Roger Bacon, Św. Albert Wielki wytworzyli istotne postępy w dynamice, optyce, kosmologii i metodologii nauk ([SL2], s. 220-242).

Jaki (w „Science and Creation” i „The Relevance of Physics”), pokazuje, że wszystkie cywilizacje pogańskie rozumowały o świecie zupełnie inaczej i sposób ten dusił wszelkie naukowe starania w zarodku. Typowa tendencja pogańska to uosobienie i ubóstwienie sił przyrody, zgodnie z jakąś politeistyczną mitologią, co dalej na ogół prowadzi do emanacyjnego panteizmu. W fizyce narzuca to z kolei organiczny, werbalny i odrzucający doświadczenie opis świata. By to zilustrować rozważmy przykład: obecnie słyszy się, że Grecy odkryli kulistość Ziemi w oparciu o np obserwację faz Księżyca przez Arystotelesa. Naprawdę jednak było nieco inaczej, wierzyli oni w kulistość Ziemi w oparciu o aprioryczny dogmat i to przy okazji pozwoliło im przyjmować empiryczne dowody, jeśli jakieś się trafiły i były zgodne z ich przekonaniami. Jeśli zaś fakty przeczyły teorii to „tym gorzej dla faktów” (jak powie godny następca tychże pogańskich mędrców Hegel) – nawet najmądrzejsi z nich wierzyli w różne rażąco błędne wyniki. Arystoteles uważał, że strzała z łuku jest ciągle popychana przez powietrze uderzane cięciwą, podczas gdy w rzeczywistości opór powietrza spowalnia strzałę. Uważał też, że woda ochładza się szybciej, jeśli ją podgrzejemy, podczas gdy jest odwrotnie. Ziemia miewała wzdęcia i dreszcze, a planety (dawniej gwiazdy wędrujące) były poruszane przez rodzaj boskich intelektów. Dla poganina to „boskie” niebiosa były uporządkowane i przewidywalne, otaczający świat był dużo bardziej chaotyczny. Stąd dalej prosta droga do wróżbiarstwa z gwiazd, cieszącego się w antyku wielką estymą i teorii wiecznych cykli, że cała historia świata i ludzkości powtarza się co kilkadziesiąt tysięcy lat, gdy tylko gwiazdy powracają do tej samej pozycji.

Przypomnijmy tu logikę nauki Lakatosa i Poppera [CM], gdzie hipoteza jest potwierdzona, lub nie jeśli są na jej poparcie sprawdzone, istotne predykcje. A program badawczy jest naukowy, jeśli gromadzi dowody z doświadczenia w dużych ilościach i tworzy nowe możliwości testowania. Albo jest nienaukowy, jeśli zmienia hipotezy nie dając sprawdzonych predykcji, albo zbywając werbalnie fakty których nie może przewidzieć.

Mając to na uwadze ponownie rozważmy całe współczesne badanie naukowe w fizyce, chemii, czy naukach stosowanych opiera się, na tym „niewymazywalnym przekonaniu” o przyczynowej logicznej strukturze praw natury, i z pewnością mamy to przekonanie ze średniowiecznej teologii o Stwórcy. Należy więc stwierdzić, że istnienie Boga zostało dowiedzione w sposób naukowy, jako najważniejszy program badawczy w historii ludzkości. Oczywiście jest to pośrednia obserwacja, ale tak normalnie się robi w naukach takich jak fizyka, czy chemia.

Z drugiej zaś strony starożytny panteizm to kopalnia pseudonauki, obdarzonej możliwościami obrony przed doświadczalną weryfikacją. Wszak panteiści wcale nie wymarli po rewolucji naukowej, mimo, że podstawowe przesłanki ich obrazu świata, zostały obalone. Jaki wskazuje na renesansowych neoplatoników, Goethego, Hegla, Schellinga, Engelsa, czy Nietzschego. Do tych pierwszych zalicza się słynny dzisiejszy „męczennik nauki”, hermetyczny okultysta Giordano Bruno. Interesującym przypadkiem jest też sprawa Galileusza, o której pisał w szczegółach postmodernistyczny filozof Paul Feyerabend [PM]. Zbadanie oryginalnych źródeł każe sądzić, że to Kościół stosował się w tej sprawie do wskazań naukowej logiki, podczas gdy Galileusz rozpowszechniał niepotwierdzoną i półobaloną hipotezę jako fundamentalną prawdę. Mnie tu zdumiewa, że potrydencki kościół był zaskakująco nowoczesny, jeśli chodzi o metodę empiryczną. Nie sposób tam mówić już o „arystoteleikach”.

Pojawiały się też inne opisy naukowego świata i nieuchronnie kończyły jako nienaukowe i niemożliwe do pogodzenia z rzeczywistością. Można tu zaliczyć pozytywizm, logiczny pozytywizm, filozofię mechaniczną.

2 Św. Pius X i motu proprio z 1910

Niezmiennie Duch Święty przemawia ustami Kościoła w sprawach wiary, przez co dokumenty Magisterium są dobrym miejscem by szukać odpowiedzi. Ja jej nie szukałem zbyt skrupulatnie, zostawiam to tym, którzy znają się na tym lepiej, chciałbym jednak polecić pewien szczególny przypadek. Papież, Św. Pius X, ogłosił w 1910 motu proprio Sacrorum Antistitum, 7 lat (!) przed Fatimą i niecałe 4 lata przed wybuchem Wielkiej Wojny. Jest to dokument szczególny, ze względu na formę, zwłaszcza zaś fragment, przysięgę, do składania której Pius X zmusił wszelkie osoby dzierżące intelektualny autorytet w Kościele, dołączoną do uroczystego wyznania wiary. Niektórzy teologowie utrzymywali, że motu proprio to powinno być przyjęte jako nauczanie nieomylne, np u nas bp Sokołowski w publikacji z 1916 [Pm].

Pozwolę sobie zacytować trzy ustępy, z których pierwszy tyczy się poznania Boga rozumem, drugi cudów i nadprzyrodzonego pochodzenia chrześcijaństwa, a trzeci założenia Kościoła Katolickiego przez Chrystusa i ustanowienia przez Niego papiestwa.

Najpierw wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, można poznać w sposób pewny, a zatem i dowieść Jego istnienia, naturalnym światłem rozumu w oparciu o świat stworzony, to jest z widzialnych dzieł stworzenia, jako przyczynę przez skutki.

Po drugie: zewnętrzne dowody Objawienia, to jest fakty Boże, przede wszystkim zaś cuda i proroctwa, przyjmuję i uznaję za całkiem pewne oznaki Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej i uważam je za najzupełniej odpowiednie dla umysłowości wszystkich czasów i ludzi, nie wyłączając ludzi współczesnych.

Po trzecie: mocno też wierzę że Kościół, stróż i nauczyciel słowa objawionego, został wprost i bezpośrednio założony przez samego prawdziwego i historycznego Chrystusa, kiedy pośród nas przebywał, i że tenże Kościół zbudowany jest na Piotrze, głowie hierarchii apostolskiej, i na jego następcach po wszystkie czasy.

2.1 Poznanie Boga ze świata stworzonego.

Pierwsza część, „Boga można poznać w sposób pewny”, „w oparciu o świat stworzony, z widzialnych dzieł stworzenia”, jest niezmiernie istotna. Mamy poznać Boga rozumem nie w oparciu o argument ontologiczny, czy argument metafizyczny (np Ente de Essentia Św. Tomasza), czy na drodze pozaracjonalnego poznania („basic belief”, uczucie religijne itd), ale „światłem rozumu”, jako przyczynę przez skutki, ze świata stworzonego.

Jeden tego rodzaju dowód to argument z projektu.

Świat biologiczny i naturalny pełen jest wyglądającej na zaplanowaną złożoności, skomplikowanych „maszyn” i ciągów przyczynowo skutkowych które nie mogły powstać przez przypadek. Wyczerpujące wyjaśnienie per analogiam, można znaleźć w starej „Apologetyce” ks. Bartynowskiego (w 1.3-1.4 [Ap], link w bibliografii).

Ja skupię się na wypisaniu szczegółów, co do tego, co wiadomo na ten temat współcześnie i zarazem jest przedmiotem zainteresowania uczonych.

– Niemożliwe jest by życie, w postaci pierwszych żyjących komórek powstało przez przypadek (problem abiogenezy).

– Wszechświat ma parametry fizyczne precyzyjnie dostrojone, do tego, by mogło istnieć życie.

– Nie istnieje naturalne wyjaśnienie biologicznej złożoności, a szczególnie ludzkiego rozumnego umysłu.

Drugi problem nazywa się precyzyjnym dostrojeniem i jest powszechnie znany w fizyce. Pierwszy problem można znaleźć w „Logic of Chance” (s. 386) E. Koonina [LC], znanego amerykańskiego biologa i genetyka (ateisty z resztą) a trzeci w artykule tegoż autora „Physical foundations of Biological Complexity” [PF]. W podobnym ujęciu problem abiogenezy podnosił o wiele wcześniej wybitny astrofizyk Fred Hoyle.

Notabene, bardziej wyrafinowani ateiści muszą w tych sprawach wierzyć w jakieś odpowiedzi. Wszystko to, co wskazuje na działanie Stwórcy jest zarazem praktycznie niemożliwe bez niego. Ściśle chodzi tu o rozbiegające wykładniczo nieprawdopodobieństwo. Jak to powiedział Hoyle, prędzej trąba powietrzna na złomowisku poskłada działający samolot, niż życie miałoby się zacząć przypadkiem. Jedno proponowane rozwiązania tego problemu (sam Hoyle był jednym ze współautorów) to założenie nieskończonego wszechświata, w czasie, lub przestrzeni. Wtedy dowolnie wielkie niemożliwości mogłyby się zadziać, na jednej z nieskończenie wielu planet. Niemniej, od kiedy wymyślona przez ks. Lemaitre teoria Wielkiego Wybuchu zebrała więcej dowodów, doktryna ta nie jest zbyt wiele warta, bo wedle naszej obecnej wiedzy wszechświat nieskończony nie jest. Co więcej, nie jest ona sobie w stanie poradzić z problemem fine tuningu, bo wieczny wszechświat ma tylko jeden zestaw parametrów.

Obecnie więc popularniejszy jest inny sposób, wynikły z hipotez zwanych teoriami superstrun. Przez 40 lat wśród tych hipotez niestrudzenie szukano jednej teorii wszystkich oddziaływać fundamentalnych, tzw. teorii wszystkiego, ale z punktu widzenia fizyki nie wskórano nic wartego uwagi. Dla argumentu z projektu teorie superstrun mają znaczenie ze zgoła innego powodu – badacze tychże teorii utrzymują, że musi istnieć wielka liczba różnych wszechświatów, co nazywa się Multiwersum (ang. Multiverse), a my, żyjemy w jednym, o dość przypadkowych własnościach.

Doktryna ta jest mocno atakowana za nienaukowość do kwadratu, bo Multiwersum wyjaśnia, dlaczego teoria strun nie ma żadnych predykcji, a z drugiej strony Multiwersum też nie da się przetestować, bo innych wszechświatów nie widać. Niemniej, pomimo tych problemów, doktryna ta jest przytaczana przez Koonina, Stengera („God: Failed Hypothesis”), czy Dawkinsa („God Delusion”) jako odpowiedź na argumenty z projektu. Chodzi tu o to, że jeśli istnieje wielka liczba wszechświatów, to dowolne niemożliwości mogły się zadziać w niektórych z nich. Równocześnie ludzie od teorii strun utrzymują, że może być ona uznana bez dowodów z doświadczenia. Oto dwa przykłady argumentów za tym (podał je R. Dawid, [Rd]):

– Nie ma innych alternatywnych teorii wszystkiego, mimo wytężonych poszukiwań.

– Podobne teorie fizyki cząstek elementarnych były skuteczne w przeszłości.

2.2 Teza Jakiego-Duhema jako argument teleologiczny.

Dodajmy teraz do tego nasza nową cegiełkę, jaką jest argument z projektu wynikający z tezy Jakiego-Duhema.

W oparciu o średniowieczny obraz Boga Stwórcy stworzono obraz świata zawierający matematyczne, przyczynowe, ustalone prawa natury. Obraz ten okazał się potwierdzony istotną predykcją i wielką liczbą wyników doświadczalnych, jako że znaleziono dużo takich praw i przetestowano je z wielką dokładnością, co doprowadziło do powstania nauki. Oto więc wiemy z doświadczenia, że Bóg katolicki istnieje.

Jest on trochę związany z argumentem z nieskończonego regresu Św. Tomasza. Anthony Flew [AF] odniósł go do praw natury, wskazując, że jeśli znajdziemy jakiś naturalny powód istnienia praw natury, to ten powód też będzie potrzebował wyjaśnienia. Oto nasz argument:

Wymieńmy parę obserwacji, które sprawiają, że przedstawiony argument jest bardzo istotny, i tworzy spójną całość z innymi argumentami z projektu.

Po pierwsze: nawet gdyby istniało inne wyjaśnienie tej sprawy, to dużo słabszy dowód nie może przeważyć dużo silniejszego. Ponieważ nasz dowód jest ustalony przez predykcję leżącą u podstaw większości znanych faktów naukowych, to druga strona musi dostarczyć równie dobrych, wielokrotnie powtórzonych istotnych predykcji. A to jest prawie na pewno niemożliwe.

Po drugie: ponieważ dowodem na istnienie Stwórcy jest przewidziana i potwierdzona postać praw natury, przyjęcie Multiwersum nic nie zmienia, Multiwersum nie jest żadnym rozwiązaniem tej kwestii dla ateistów. Podobnie z innymi tego rodzaju zabiegami jak wieczny wszechświat, czy nieskończony wszechświat – te dotyczą tylko niemożliwych zajść zlokalizowanych w czasie i przestrzeni, nie struktury wszechświata.

Po trzecie: Odpowiedź ateistów na inne argumenty teleologiczne opiera się na Multiwersum, i dalej na możliwości uzasadnienia istnienia Multiwersum. To z kolei Dawid opiera (m.i.) na fakcie, że nie ma innych alternatywnych kandydatów na teorię wszystkiego i na sukcesach podobnych teorii. Przyjmuje on tu następujące (ukryte) założenia. Że w ogóle powinna być jakaś teoria wszystkiego. Że istnieje rodzaj jednorodności praw natury. Że matematyczno-przyczynowy opis świata, co do zasady działa. Tak oto przyjął on wnioski z mojego argumentu, nie potrafiąc ich zapewne w żaden inny sposób udowodnić

W efekcie ateista by mieć odpowiedzi na tradycyjne argumenty z projektu, musi się odwołać do Multiwersum, albo czegoś podobnego. Jednocześnie próby uzasadnienia Multiwersum muszą przyznać rację argumentowi z tezy Jakiego-Duhema, więc tak uzupełniony argument z projektu jest nie do obalenia. Podobnie też można odpowiedzieć Kooninowi w [PF], który złożonośc biologiczną usiłuje tłumaczyć przez dość odległe analogie do zasady holograficznej i tuneli czasoprzestrzennych (inne hipotezy z fizyki matematycznej).

Na marginesie warto dodać, że Koonin poczynił tu dobrą obserwację, wskazując, że istotna złożoność biologiczna to tak naprawdę złożoność algorytmiczna (Kołmogorowa). Definicją jest tu najmniejsza długość programu komputerowego potrzebna, by wykonać daną czynność. Za przykład czegoś złożonego można założyć program robota, który musi przy użyciu zestawu narzędzi złożyć samochód.

Z drugiej strony zdolność tworzenia systemów złożonych w sensie Kołmogorowa bywa dziś uznawana za definicję inteligencji w środowiskach sztucznej inteligencji [JH]. Pytanie czy złożoność biologiczna jest przedmiotem inteligentnego projektu może wkrótce za tautologię ( oczywiście warto nad tą kwestią dokładniej pochylić przed wypowiedzeniem osądu.) Uważam więc, że można dowieść istnienia Boga w sposób pewny, rozumem, ze świata stworzonego.

„Gdy widzisz zegar słoneczny, albo klepsydrę wodną, widzisz, że wskazuje czas przez projekt, a nie przez przypadek. Jak więc możesz wyobrażać sobie, że we Wszechświecie nie ma celu i inteligencji, gdy zawiera on wszystko, wliczając w to te przyrządy i ich twórców?”

(Cyceron, De Natura Deorum)

2.3 Cuda i historia

Kolejne dwa punkty Papieża dotyczą cudów i historycznych początków Kościoła. Połączyłem je w jedno, bo skupię się głównie na cudach. Przysięga ta nazywa się przysięgą antymodernistyczną, od doktryny którą to tenże Pius X nazwał „sumą wszystkich herezji”. Nie będę jej tu przytaczał w całości, skupię się na modernistach jako „historykach” i skąd się moim zdaniem wzięli.

Musimy się cofnąć o 400 lat do momentu, gdy miało miejsce założenie protestantyzmu. Wszyscy reformatorowie natrafili na szereg problemów z zakresu teologii fundamentalnej swojej nowej wiary. Katolicy, jak Św. Franciszek Salezy [Lc], czy Sługa Boży Piotr Skarga wytykali im brak potwierdzenia wiary cudami, niemoralność, niezgodę w kwestii teologii, odwoływanie się do „niewidzialnego Kościoła” itd:

Skarga pisał w Żywocie Św. Ludgera:

„Niechże czytają, jaka wiara i od jakich ludzi od 600 lat do saskiej ziemi przyniesiona jest, a tą, którą niedawno (…) Luter przyniósł, a nie tylko jej cudami nie potwierdził, ale ją sprośnym żywotem pomazał, niech się słusznie brzydzą, bo nie jest to wiara Chrystusowa,”

Salezy w swojej polemice napisał [Lc]:

„Nikt nie powinien przypisywać sobie nadzwyczajnej misji, bez potwierdzenia jej cudami, bo, Boże uchowaj, gdzie byśmy byli, gdyby ten pretekst (…) był przyjęty bez dowodu? (…) Ariusz, Marcjon, Montanus, Messaliusz – czy nie mogliby być przyjęci do godności reformatorów (…).”

Reformatorowie nie wymyślili zadowalającej odpowiedzi. Kalwin w prefacji do swoich „Statutów Religii Chrześcijańskiej” pisze:

„Postępują nieuczciwie wymagając od nas cudów. Bo nie tworzymy nowej Ewangelii, tylko przechowujemy tą samą Ewangelię, której prawda jest potwierdzona cudami Jezusa Chrystusa i jego uczniów. Ale oni (katolicy) w porównaniu z nami mają dziwną moc, po dziś dzień nawet potwierdzają swoją wiarę ciągłymi cudami.”

Następcy przyjęli tą doktrynę bez większego komentarza, utrzymując, że cuda działy się za czasów Jezusa, ale nie później. Słaby punkt jej jest taki, że skoro coś nadzwyczajnego działo się dawno, a teraz się już nie dzieje, to łatwo sobie wyobrazić, że to jakiś fałsz czy błąd. Protestantyzm nie mógł zaadaptować katolickich cudów jako własne dowody, bo jednocześnie te dowody wskazują, że to katolicyzm jest prawdziwy. Musiał więc te dowody usunąć z widoku.

Myśl ta trafiła na podatny grunt po tragedii wojny 30-letniej. Jednym z najbardziej wyrafinowanych jej współautorów był Szkot, David Hume, jeden z najważniejszych przedstawicieli tak zwanego oświecenia. Napisał on argument przeciwko wierze w cuda. Według tego argumentu ([Cs] 5.8), możemy porównać ze sobą stopień wiary w świadectwo, do nieprawdopodobieństwa faktów, o których ono świadczy. Cud więc, z definicji wielki wyjątek w naturze, może być przyjęty tylko w oparciu o wyjątkowo dobre świadectwo. Wymienia on dalej kryteria takiego świadectwa, konkludując, że wiara w cuda wymaga iście cudownej głupoty: twierdzi, że ludzie z natury gonią za sensacją, że nigdy nie było dobrze potwierdzonego świadectwa wielu osób o cudzie, że w cuda obfitują głównie barbarzyńskie narody, albo też ciemni przodkowie narodów cywilizowanych itd.

W dość oczywisty sposób pisze on do protestantów, pokazując im współczesne cuda katolików w które oni nie wierzą, by podważyć starożytne cuda Apostołów. O tym, co z tego wynika dla katolików pisałem w szczegółach w ([Cs] 5.8) – to znaczy nic nie wynika. Jest duża różnica między wieloma cudami w każdym wieku, wliczając w to czasy obecne, a cudami tysiące lat temu (co więcej, Cud z Fatimy jak wskazałem, jest w stanie dobrze spełnić wszystkie jego kryteria).

Argument Hume’a tymczasem stał się logiczną podstawą studiów Pisma Św. (czy też innych pism chrześcijańskich) odrzucających a priori wszelki nadprzyrodzony ich charakter i lekką ręką podważających historie o cudach i zjawiskach nadnaturalnych jako fałszywe. Luki w narracji mogą być następnie zastępowane własnymi wymysłami. To właśnie jest jedną z najwazniejszych ideologicznych podstaw modernizmu.

Zauważmy tu jedną rzecz – Św. Pius X wymienia w takiej, a innej, kolejności po pierwsze argument na istnienie Boga z projektu, po drugie argument na nadprzyrodzone pochodzenie wiary z cudów, po trzecie historię Kościoła i papiestwa. Sądzę, że nie przez przypadek. Pierwszy punkt wzmacnia drugi bo bez obalenia go nie sposób założyć, że Boże interwencje są tak wyjątkowo nieprawdopodobne, by je odrzucać przeciwko dobrze potwierdzonemu świadectwu. A mając dwa pierwsze punkty ustalone, wiemy też z pewnością, że Zmartwychwstanie jest prawdziwe i założenie Kościoła przez Chrystusa jest prawdą. W świetle dwóch pierwszych punktów świadectwa Ewangelii nie świadczą o czymś nadzwyczajnym, tylko o tym, czego powinniśmy się spodziewać. Mamy z resztą na to i inne dowody, jak całun turyński. Moderniści jednak pominęli dwa pierwsze punkty, by zabrać się wyłącznie za historię, i to na ogół w sposób pełny pychy i zuchwalstwa, bo czcze spekulacje o tym, że 2500 lat temu było tak a tak, są przedstawiane szerszej publice jako „naukowe”.

Co się tyczy Fatimy, sądzę, że Cud Słońca wskazuje w osobliwy sposób właśnie na metodę naukową i przez to na powyższe rozumowanie. Właśnie logikę empiryczną musi poszarpać druga strona by utrzymywać po fakcie i przeciwko istotnej predykcji, że dziesiątki tysięcy osób naraz uległo sugestii. Moderniści nie mogą tu udawać, że argument Hume’a podważa ten cud, scjentyści, że nauka podważa religię, a protestanci, że cudów nie ma we współczesności. Ponadto, moim zdaniem, celem tej wskazówki jest wszystko to, co przedstawiliśmy wyżej. Prawdziwa nauka z jednej strony opiera się na uzasadnieniu przez istotne predykcje, a z drugiej jej początkiem jest katolicka teologia. Jedno i drugie wskazuje na Boga i tą drogą, wytyczoną w zarysie przez Piusa X, możemy dojść do poznania Go.

Drugą ważną sprawą w Fatimie są dwie wojny światowe, drugą miało zapowiedzieć „nieznane światło”, wielka burza magnetyczna z 25 stycznia 1938. Chcę zwrócić uwagę, że dla wojny również Teza Jakiego-Duhema ma wielkie znaczenie, bo tych samych myślicieli, których można zaliczyć do zwolenników dawno obalonego organicznego obrazu świata, można też znaleźć pośród inspiratorów Hitlera i bolszewików. Zalicza się tu Hegel, Engels, Nietzsche, zwykłe pogaństwo i okultyzm, od którego Hitler miał cały krąg specjalistów ([Rs] s. 244) i oparł o nie nową nazistowską religię, a także darwinizm w zastosowaniu do społeczeństwa ([Sny], s. 1-9). Być może warto by kiedyś porozmawiać o odpowiedzialności promotorów tego wszystkiego, gdy okazało się, że ideologie „podobnie jak komety mają ogony”.

Ciąg dalszy nastąpi.

K. Zawistowski

[SL1] Stanley L. Jaki „Relevance of Physics”, 1992, Scottish Academic Press

[SL2] Stanley L. Jaki „Science and Creation”, 1986, Scottish Academic Press

[LC] Eugene Koonin, „Logic of Chance”, 2012, FT Press.

[Ap] S. Bartynowski „Apologetyka Podręczna” (1.4 i 1.3), wg. wydania z 1948.

[Pm] Cz. Sokołowski, „Przysięga Antymodernistyczna. Studyum krytyczne” (s. 25), Warszawa 1916.

[PF] https://www.pnas.org/doi/full/10.1073/pnas.1807890115

[Rd] „The Significance of Non-Empirical Confirmation in Fundamental Physics” Richard Dawid, Why Trust a Theory? Epistemology of ModernPhysics. Cambridge University Press. pp. 99-119 (2019)

[Rus] Bertrand Russel, „Problems of Philosophy”, 1912, London,

[JH] „A Formal Definition of Intelligence Based on an Intensional Variant of Algorithmic Complexity” JOSE HERNANDEZ-ORALLO

[Lc] Francis de Sales, „Catholic Controversy”, s. 19, 1909, London

[PM] Paul Feyerabend, „Przeciw Metodzie”, Aletheia

[CM] „Criticism and the Methodology of Scientific Research Programmes”, Imre Lakatos, Proceedings of the Aristotelian Society

[AF] Roy Varghese, Anthony Flew, „There is a God” , 2007

[Cs] K. Zawistowski „Cud Słońca według metody naukowej.” https://stuff.kzaw.pl/entry2.pdf

[Rs] Roy Schoemann, „Zbawienie Pochodzi od Żydów”, 2003, Warszawa, wyd. ss. Loretanek

[Sny] T. Snyder „Black Earth”, NYC 2015

Ukraina: Trwająca wojna zastępcza Ameryki z Rosją

Ukraina: Trwająca wojna zastępcza Ameryki z Rosją

—————–

[Agnieszka: J. Sachs – wiem, że to mason i patron Balcerowicza, ale publikacja wartościowa]

———————————

Autorstwa Jeffreya D. Sachsa

Ostrzeżenie Eisenhowera, że ​​polityka USA zostanie przejęta przez elitę naukową i technologiczną, przedstawia konkretny powód, dla którego USA kontynuują wojnę na Ukrainie: Ukraina stała się unikalnym laboratorium w rzeczywistych warunkach bojowych, w którym prowadzone są zakrojone na szeroką skalę działania wojenne z udziałem sztucznej inteligencji.

W swoim pożegnalnym przemówieniu w styczniu 1961 roku Dwight Eisenhower ostrzegał Amerykanów przed „zdobywaniem nieuzasadnionych wpływów – zamierzonych lub niezamierzonych – przez kompleks militarno-przemysłowy” oraz przed niebezpieczeństwem, że „sama polityka może stać się więźniem elity naukowej i technologicznej”. Sześćdziesiąt pięć lat później ostrzeżenia Eisenhowera zostały powtórzone i tragicznie okazały się prawdziwe. Amerykańska demokracja wisi na włosku, podczas gdy kompleks militarno-przemysłowy, do którego obecnie należy Dolina Krzemowa, dyktuje amerykańską politykę zagraniczną wbrew woli narodu amerykańskiego.

Celem jest amerykańska hegemonia, czyli niekwestionowane bogactwo, władza i przywileje amerykańskich elit, nieskrępowane przez żaden inny naród ani grupę narodów. W praktyce oznacza to, że Wall Street, producenci broni, Dolina Krzemowa i duże koncerny naftowe kontrolują amerykańską politykę zagraniczną, aby maksymalizować bogactwo elit i dostęp do globalnych zasobów, łańcuchów dostaw i strategicznych wąskich gardeł. Oczekuje się, że reszta świata się do tego zastosuje.

Kompleks militarno-przemysłowy wykorzystuje zestaw narzędzi, które zbiorczo określamy mianem „kontroli reżimu”, mający na celu podporządkowanie rządów reszty świata Stanom Zjednoczonym. Te narzędzia kontroli reżimu obejmują: nakładanie lub usuwanie barier handlowych; dostęp do technologii lub uniemożliwianie dostępu do nich; nakładanie lub znoszenie sankcji gospodarczych; posiadanie i manipulowanie zagranicznymi mediami; ingerencję w wybory w różnym stopniu; zabójstwa polityczne, kolorowe rewolucje i zamachy stanu wspierane przez CIA; podżeganie do napadów na banki za granicą i udzielanie pożyczek ratunkowych w przypadku kapitulacji państw; zamrażanie i rozmrażanie aktywów zagranicznych; ukierunkowane prześladowanie zagranicznych urzędników poprzez oskarżenia o korupcję, ekstradycję lub porwania; a jeśli wszystkie te działania nie przyniosą skutku w postaci kontroli nad reżimem, otwartą wojnę. Wojny wybierane przez USA (w rzeczywistości wojny o kontrolę nad reżimem) są niekończące się i lukratywne dla przemysłu zbrojeniowego, chociaż „państwo głębokie” zazwyczaj woli, aby inne rządy poddały się bez walki.

Geopolityczne zwroty akcji i amerykańska hegemonia

W książce Zbigniewa Brzezińskiego „Wielka Szachownica” (1997) z niezwykłą szczerością przedstawił cel kontroli reżimu. Eurazja jest szachownicą, na której Ameryka musi zapewnić sobie globalną hegemonię. Aby odnieść sukces, Ameryka powinna zdominować „geopolityczne punkty zwrotne” – czyli państwa, które same w sobie nie mają dla niej znaczenia, ale są przydatne do osłabiania innej potęgi. Brzeziński zidentyfikował kluczowe punkty zwrotne geopolityczne, z których najważniejszym była Ukraina. Wielokrotnie powtarzał, że bez Ukrainy Rosja przestałaby być potęgą. Jako kolejny punkt zwrotny wskazał Iran. Kontrola nad Iranem zapewnia Ameryce wpływy w Zatoce Perskiej, na Bliskim Wschodzie i w regionie Morza Kaspijskiego. Nic dziwnego, że w obu tych obszarach toczą się wojny toczone przez Stany Zjednoczone.

Stany Zjednoczone nie chcą bezpieczeństwa opartego na wzajemnym szacunku. Chcą hegemonii, a to zupełnie inna sprawa.

Jest to istotne dla zrozumienia decyzji sześciu pozornie odmiennych prezydentów, którzy wszyscy realizowali jednolitą politykę wobec Ukrainy. Bill Clinton podjął decyzję o rozszerzeniu NATO na Ukrainę i inne kraje graniczące z Rosją, zakładając, że Rosja będzie zbyt słaba, by się temu sprzeciwić. On i kolejni prezydenci zakładali, że Rosja ostatecznie zaakceptuje swój osłabiony status globalny, zaakceptuje istnienie NATO u swoich granic i przyjmie podrzędną rolę dostawcy surowców dla Zachodu w ramach zdominowanej przez USA Eurazji.

Clinton zainicjował rozszerzenie NATO w latach 90. – ignorując ostrzeżenie George’a Kennana, że ​​był to „najbardziej fatalny błąd w polityce amerykańskiej w całej erze postzimnowojennej”, i pomimo prawnie wiążących zapewnień, jakie Stany Zjednoczone dały Michaiłowi Gorbaczowowi w 1990 roku, że NATO nie posunie się „ani o cal na wschód”. George W. Bush wycofał się z Traktatu ABM i w 2008 roku w Bukareszcie zobowiązał NATO do przyjęcia Ukrainy i Gruzji jako członków, przekraczając tym samym linię, którą William Burns, ówczesny ambasador w Moskwie, a później dyrektor CIA, prywatnie określił jako „najbardziej oczywistą ze wszystkich czerwonych linii” dla całej rosyjskiej elity.

Administracja Obamy poparła obalenie demokratycznie wybranego, neutralnego rządu Ukrainy w 2014 roku poprzez protesty na Majdanie (wiemy o tym z podsłuchanej rozmowy telefonicznej Victorii Nuland, w której omawiano wybór kolejnego premiera), a następnie zachęcała nowy reżim do starań o przystąpienie do NATO. W trakcie swojej pierwszej kadencji Donald Trump wysłał systemy rakietowe Javelin wspieranemu przez USA reżimowi w Kijowie, aby zwalczać separatystyczny, rosyjskojęzyczny region Donbasu. Joe Biden odrzucił w grudniu 2021 roku bez negocjacji rosyjskie projekty porozumień o bezpieczeństwie, a wiosną 2022 roku w Stambule udaremnił niemal sfinalizowane porozumienie między Rosją a Ukrainą, które zakończyłoby wojnę. I tak wojna trwa do dziś.

Puste obietnice Trumpa dotyczące kampanii antywojennej

Donald Trump kandydował w 2024 roku jako człowiek, który zakończy „niekończące się wojny” Ameryki. Okazało się to dalekie od prawdy.

Rok 2025 rozpoczął się teatralnym spektaklem, który obejmował upokorzenie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym w lutym, drwiny, że Ukraina „nie ma żadnych atutów”, oraz, w marcu, tygodniowe zawieszenie wymiany informacji wywiadowczych USA z Kijowem.

Ten tydzień udowodnił dwie rzeczy. Po pierwsze, to jest wojna amerykańska: wstrzymanie przez USA informacji wywiadowczych z Ukrainą na zaledwie kilka dni, widocznie pogorszyło jej zdolność do głębokiego uderzenia i jej świadomość sytuacyjną na polu bitwy. Po drugie, naciski Białego Domu nie były skierowane na pokój z Moskwą, lecz na posłuszeństwo Kijowa. Amerykański kurek wojskowy został ponownie odkręcony, a to, co nastąpiło – za kulisami szczytów i rozmów telefonicznych – było najbardziej systematyczną eskalacją amerykańskiej roli militarnej od 2022 roku.

W czerwcu 2025 roku Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze nr 14307 zatytułowane „Uwolnienie amerykańskiej dominacji w dziedzinie dronów”, które nakazało odbudowę amerykańskiego przemysłu dronów i zobowiązało Pentagon do „zakupu, integracji i szkolenia w zakresie obsługi tanich i wydajnych dronów”. W lipcu sekretarz obrony Pete Hegseth zorganizował demonstrację dronów w Pentagonie i zniósł ograniczenia w zakresie zamówień, aby „uwolnić” dominację wojskową w dziedzinie dronów; w tym samym miesiącu, według późniejszych doniesień „Financial Times”, Trump zapytał Zełenskiego w rozmowie telefonicznej, czy Ukraina mogłaby zaatakować Moskwę, gdyby otrzymała broń o większym zasięgu.

Od połowy lata 2025 r. Stany Zjednoczone dostarczały danych wywiadowczych na potrzeby ukraińskiej kampanii dronów dalekiego zasięgu skierowanej przeciwko rosyjskim rafineriom, rurociągom i elektrowniom, pomagając w określaniu planowania tras, wysokości lotu, harmonogramu i decyzji operacyjnych; według niektórych urzędników same ustalały nawet priorytety celów.

W sierpniu szczyt na Alasce, który rzekomo sugerował podjęcie działań dyplomatycznych, jednocześnie przewidywał sprzedaż Ukrainie amunicji uderzeniowej dalekiego zasięgu, a rachunek pokryli europejscy sojusznicy. Do października Trump oficjalnie upoważnił Pentagon i agencje wywiadowcze do przekazywania Ukrainie danych o celach ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną głęboko w Rosji – posunięcie, które sama administracja Bidena odrzuciła jako zbyt eskalujące, podczas gdy Waszyngton wezwał sojuszników z NATO do tego samego i otwarcie omawiał kwestię pocisków Tomahawk o zasięgu sięgającym aż do Moskwy. Przez cały ten czas dyrektor CIA John Ratcliffe utrzymywał obecność agencji na Ukrainie na wysokim poziomie, zwiększając finansowanie jej programów, koordynując ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie poprzez udostępnianie informacji wywiadowczych na temat luk w infrastrukturze i cierpliwie prowadząc Trumpa w kierunku zatwierdzenia kampanii. Jak się okazało, Stany Zjednoczone zainwestowały miliardy w rozwój ukraińskiego programu dronów od samego początku – projektu, który był konsekwentnie wspierany przez CIA.

Trump kłamie nieustannie, a wiele z tego to improwizacja próżnego i lekkomyślnego człowieka. Jednak kłamstwa o dalekosiężnych konsekwencjach są systematyczne i zmierzają w jednym kierunku: w służbie kompleksu militarno-przemysłowego.

Laboratorium

Ostrzeżenie Eisenhowera, że ​​amerykańska polityka zostanie przejęta przez elitę naukowo-technologiczną, stanowi konkretny powód, dla którego Stany Zjednoczone utrzymują wojnę na Ukrainie. Ukraina stała się unikatowym, rozległym laboratorium ogniowym dla wojny opartej na sztucznej inteligencji: miliony lotów dronów, nieustanny wyścig o dostosowanie się do walki elektronicznej prowadzonej przez równorzędnego przeciwnika i tysiące godzin danych bojowych stanowiących najcenniejszy na świecie wojskowy atut sztucznej inteligencji.

W centrum tego wszystkiego znajduje się Palantir, firma założona dzięki funduszowi zalążkowemu CIA, która obsługuje system namierzania Maven Pentagonu i jest ściśle powiązana z brytyjskim aparatem bezpieczeństwa poprzez mechanizm „drzwi obrotowych” – w tym z byłym szefem MI6 i ponad 30 brytyjskimi urzędnikami zatrudnionymi lub zatrudnionymi przez firmę. Jej prezes otwarcie chwali się, że oprogramowanie Palantir obsługuje „większość ukraińskiego namierzania”. W styczniu 2026 roku ukraińskie Ministerstwo Obrony ogłosiło, że Palantir buduje „Brave1 Dataroom”, aby dostarczać dane z rzeczywistego pola walki do systemów sztucznej inteligencji dronów przechwytujących; w maju minister i prezes rozmawiali o rozszerzonej współpracy w zakresie analizy pola walki i planowania wojskowego, a ministerstwo obiecało „przenieść wojnę na terytorium Rosji”.

Iran również nie jest odrębną kwestią od sagi ukraińskiej. Przypomnijmy, że w geografii Brzezińskiego łuk od Zatoki Perskiej do Morza Kaspijskiego stanowi drugą główną atrakcję, a Iran jest jej centralnym punktem. Ukraińskie zespoły przechwytujące zostały rozmieszczone w Jordanii przeciwko irańskim dronom; systemy antydronowe, które okazały się skuteczne przeciwko Rosji, są promowane w państwach Zatoki Perskiej. Dwa geopolityczne filary, szachownica i ostateczne źródło tych dwóch wojen z wyboru: kompleks militarno-przemysłowy.

Przestroga Kissingera dla przyjaciół USA

Henry Kissinger słynie z tego, że powiedział narodom prawdę: że Stany Zjednoczone ich wykorzystają, a potem porzucą. Bycie wrogiem Stanów Zjednoczonych może być niebezpieczne, ale bycie przyjacielem jest zabójcze.

Ukraina umiera z ręki Amerykanów. Trzydzieści lat po tym, jak Brzeziński opisał Ukrainę jako kluczowy geopolityczny filar amerykańskiej hegemonii, Ukraina jest demograficznie wydrążona i terytorialnie ograniczona, jej sieć energetyczna zniszczona, wybory zawieszone, a polityka sprowadzona do skorumpowanych intryg pałacowych. Pęknięcie w Kijowie w tym miesiącu pokazuje, że Zełenski – w obliczu tego, co zachodnie media nazywają wielkim powrotem Ukrainy – rozwiązał swój rząd po raz czwarty od początku wojny; wysłał swojego premiera do ambasady w Waszyngtonie, aby zarządzał „ważnym partnerem”; i natychmiast zdymisjonował Mychajło Fiodorowa, popularnego ministra okrzykniętego architektem ekosystemu dronów. Kraj, który naprawdę wygrywa wojnę, nie zachowuje się w ten sposób.

Najgłębsze okrucieństwo tkwi w fakcie, że Rosja od 30 lat wielokrotnie zabiegała o porozumienie o bezpieczeństwie z USA, w którym oba kraje i ich sąsiedzi żyliby w pokoju, wzajemnym szacunku i niepodzielnym bezpieczeństwie. Ale USA nie chcą bezpieczeństwa opartego na wzajemnym szacunku. Pragną hegemonii, co jest czymś zupełnie innym. Czyniąc to, poświęcają Ukrainę i Iran dla własnej pychy. Pokój na Ukrainie wymaga jedynie, aby USA porzuciły trwającą od dziesięcioleci pychę, że Rosję można zmusić do kapitulacji, i zamiast tego zaakceptowały Ukrainę jako neutralny most między Europą a Rosją – a nie jako geopolityczny filar, który można wykorzystać przeciwko Rosji.

Eisenhower przewidział, dlaczego zaakceptowanie pokoju będzie tak trudne: kompleks militarno-przemysłowy nie tylko wpływa na politykę, ale ją dyktuje. Dopóki Amerykanie nie odzyskają demokracji z rąk Palantira, BlackRocka, SpaceX, Chevrona i tym podobnych, „laboratoria” na polu bitwy pozostaną otwarte, a Ukraina zapłaci śmiertelną cenę za amerykańską „przyjaźń”.

Źródło: Ukraina: Trwająca wojna zastępcza Ameryki z Rosją

Czy Departament Wojny tuszuje prawdziwą liczbę ofiar wśród Amerykanów?

Czy Departament Wojny tuszuje prawdziwą liczbę ofiar wśród Amerykanów?

28 lipca 2026 przez Larry C. Johnson sonar/the-department-of-war-is-covering-up-the-true-extent-of-us-casualties

W ubiegłą środę wszystkie znaki wskazywały na desperackie działania administracji Trumpa, mające na celu rozpoczęcie operacji lądowej w Iranie, rzekomo w celu przejęcia wzbogaconego materiału jądrowego z irańskiego ośrodka badań jądrowych. W raporcie „Wall Street Journal” odnotowano, że amerykańskie siły specjalne ponownie zostały wysłane w ten region w celu przeprowadzenia nalotu na głęboko zakopany cel (HDBT). Ujawniono jednak również coś niepokojącego i alarmującego: wysłanie 150 medyków.

Według „Wall Street Journal”:

Stany Zjednoczone wysyłają na Bliski Wschód coraz więcej sił, lekarzy i broni, aby dać prezydentowi Trumpowi większe możliwości militarne w obliczu rozważań nad rozszerzeniem konfliktu z Iranem – twierdzą osoby zaznajomione ze sprawą.

Według danych z monitoringu lotów i przedstawicieli władz USA, w zeszłym tygodniu siły specjalne rozlokowały się w regionie z baz w USA. Eskadry myśliwców odrzutowych zostały rozmieszczone na Bliskim Wschodzie, a bombowce w bazach w USA i Wielkiej Brytanii są w stanie najwyższej gotowości do zintensyfikowania działań, poinformował jeden z urzędników.

Ponadto, jak poinformował inny urzędnik, w ostatnich dniach do Regionalnego Centrum Medycznego Landstuhl w Niemczech przybyło ponad 150 medyków. Szpital jest głównym miejscem leczenia żołnierzy rannych w walkach na Bliskim Wschodzie.

Dwadzieścia lat temu brałem udział w tworzeniu scenariusza i realizacji ćwiczeń sił specjalnych, symulujących atak na podziemny obiekt nuklearny na Bliskim Wschodzie. Ćwiczenia te odbywały się na pustyni w Nevadzie, na północny wschód od Las Vegas. Na zakończenie ćwiczeń odbyło się „ Hot Wash” , czyli przegląd wniosków wyciągniętych z tych ćwiczeń.

Jaka była główna lekcja? Nie rób tego. Zbyt niebezpieczne, ponieważ misja prawdopodobnie doprowadziłaby do znacznych ofiar i naraziłaby żołnierzy na znaczny poziom promieniowania.

Z raportu WSJ wynika, że ​​Trump był bliski wydania rozkazu przeprowadzenia rzeczywistych ćwiczeń. Jednak raport ten pojawił się 23 lipca. Dwa dni później Trump najwyraźniej cofnął rozkaz przeprowadzenia operacji lądowej i wstrzymał bombardowania irańskiego wybrzeża w Zatoce Perskiej i na Morzu Omańskim.

Jak dotąd wszystko w porządku. Większość ludzi zignorowała doniesienia o wysłaniu 150 amerykańskich medyków bojowych do Regionalnego Centrum Medycznego Landstuhl w Niemczech. Nie była to zwykła misja ani też nie była ona związana z przewidywaniem potencjalnych ofiar zbliżającej się operacji wojskowej… Ci mężczyźni i kobiety zostali wysłani, aby wzmocnić mocno przeciążony personel medyczny w Landstuhl, który próbował pomóc dziesiątkom ciężko rannych żołnierzy amerykańskich, którzy przeżyli ataki rakietowe na bazę lotniczą Muwafaq al-Salti w Jordanii i dwie bazy wojskowe w Kuwejcie.

Na podstawie liczby lotów samolotów medycznych C-17 [Boeing C-17 Globemaster] zgłoszonych w źródłach otwartych, które wystartowały z Jordanii po ataku rakietowym 17 lipca na bazę lotniczą Muwafaq al-Salti i poleciały do ​​bazy lotniczej Ramstein w Niemczech, będącej portem wjazdowym dla Centrum Medycznego Landstuhl, liczba ofiar w USA przekroczyła 100, a być może nawet więcej. Duża liczba rannych mogła być kolejnym czynnikiem, który wpłynął na decyzję prezydenta Trumpa o wstrzymaniu bombardowań tydzień później.

Chociaż nie ma bezpośrednich rozmów między USA a Iranem, Pakistan, wraz z Katarem, intensywnie pośredniczą w próbach reaktywacji porozumienia. Jeśli porozumienie zostanie reaktywowane, stanie się tak dlatego, że Stany Zjednoczone spełniły żądania Iranu dotyczące wycofania sił izraelskich z Libanu i odmrożenia irańskich aktywów z góry, a nie w przyszłości. Jestem pewien, że Bibi Netanjahu będzie próbował przekonać Trumpa do wznowienia wojny i przeprowadzenia bardziej intensywnej kampanii bombardowań, a także jakiejś operacji lądowej na terytorium Iranu.

Na razie bomby i pociski nie spadają. Jestem sceptyczny, czy obecna przerwa się utrzyma… Mam szczerą nadzieję, że się mylę.

Gdy senator Graham zostanie pochowany w środę, możemy zobaczyć, jak Trump ponownie zmienia kurs i wznawiają kampanię bombardowań. Iran ze swojej strony twardo podtrzymuje swoje żądania pełnego wdrożenia porozumienia, w przeciwnym razie Iran jest gotowy kontynuować walkę i wyrządzać więcej szkód amerykańskim zasobom i personelowi.


Rozmawiałem z sędzią Napolitano o najnowszym posunięciu Trumpa dotyczącym TACO:

Larry Johnson: Trump znowu TACO!

Przedstawiłem aktualizację Protokołu przejściowego dotyczącą obecnego stanu negocjacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi:

BYŁY pracownik CIA ujawnia irańską kartę Trumpa: Netanjahu powiedział USA NIE, nasze źródła twierdzą, że hamulec nuklearny jest wyłączony

Rozmawiałem z Kyle’em Anzalone o najnowszych wydarzeniach wojny na Ukrainie:

Larry Johnson: Czy III wojna światowa nadchodzi?! Zełenski próbuje połączyć wojnę na Ukrainie i w Iranie

Nima i ja rozmawialiśmy o ostatnim ataku Huti we wschodniej Arabii Saudyjskiej:

Larry Johnson: Poważne ataki powietrzne wstrząsają Arabią Saudyjską – 3 zakłady naftowe płoną poza kontrolą

Mario zapytał mnie o możliwość ataku Trumpa na Górę Kilofów w Iranie:

PILNE: NETANJAHU POPROSI TRUMPA O ZBOMBARDOWANIE GÓRY KILFONU – z byłym CIA Larrym Johnsonem

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam. Chcę, aby treści były dostępne dla wszystkich zainteresowanych poruszanymi przeze mnie tematami. Jeśli jednak chcesz przekazać darowiznę, skorzystaj z tego linku .