NIE PATRZMY NA ŚWIAT OCZAMI INNYCH – zawsze pytajmy: Gdzie tu Polska?

NIE PATRZMY NA ŚWIAT OCZAMI INNYCH – zawsze pytajmy: Gdzie tu Polska?

Krzysztof Baliński

Gdy pytaliśmy, kto będzie lepszy dla Polski, odezwały się głosy: „Donald Trump to przyjaciel Izraela”; „Uznał izraelską władzę nad Wzgórzami Golan”; „Kazał przenieść ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy”; „Zlecił morderstwo generała Solejmaniego”. Tymczasem, najważniejsze powinno być podejście Trumpa do Polaków, a nie do innych nacji. Frasować powinna w pierwszym rzędzie nie izraelska suwerenność nad Wzgórzami Golan, ale żydowska suwerenność nad Polską. Niepokoić przenoszenie stolicy Polski do Kijowa, a nie z Tel Awiwu do Jerozolimy. I nie to, kto wydał wyrok na irańskiego generała, ale kto wydał wyrok na Grzegorza Brauna.

Nie nam też rozliczać Trumpa z podejścia do muzułmanów, bo my jesteśmy chrześcijanami, bo to, co z perspektywy USA jest antyislamskie nie musi być antypolskie. A jeśli w ogóle wypowiadać się w tym temacie, to w kontekście i po uwzględnieniu podejścia muzułmanów do chrześcijan w Lewancie. Bo Hamas to oddział skrajnie islamistycznego Bractwa Muzułmańskie, ponoszącego w znacznym stopniu odpowiedzialność za rzeź chrześcijan w Syrii i Iraku. Z muzułmanami z Hamasu różni nas także podejście do imigrantów, nie tylko muzułmańskich, ale i żydowskim. Bo mało nas urządza perspektywa przesiedlenia Żydów z Palestyny do Polski i zrobienia z naszego kraju drugiej Palestyny.

I w tym miejscu kilka konkluzji:

– Przyjmijmy na stałe filozofię postępowania: Nie zajmujmy się dobrostanem Ukraińców, Żydów, Palestyńczyków, ale Polaków i tylko Polaków.

– Weźmy sobie do serca słowa kardynała Wyszyńskiego: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny”.

– Zawsze zadajmy pytanie (sobie i innym):

Gdzie tu Polska? Gdzie tu Polak? Gdzie Polski Interes Narodowy. Co na w tym Polska zyskuje a co traci?

– Gdy gdzieś wybucha wojna, zawsze reagujmy: To nie nasza wojna, trzymajmy się od niej z daleka! Bo nie naszą wojną jest wojna w Palestynie (tak, jak wojna na Ukrainie i przyszła wojna Trumpa z Chińczykami).

I w tym miejscu pytanie: Czy znasz, chociaż jednego Palestyńczyka mieszkającego w Polsce, który wsparł Polaków w starciu z Żydami? Takiej solidarności nie widzimy także wtedy, gdy Polacy sprzeciwiają się napływowi milionów ukraińskich przesiedleńców. A wprost przeciwnie – wraz z ukraińskimi banderowcami okupują na zmianę pomnik Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku, a należąca do Kataru, głównego sponsora Hamasu telewizja Al-Dżazira, którą śmiało można nazwać „arabską telewizją dla Arabów”, głównego interlokutora i źródło informacji o Polakach znajduje sobie w żydowskiej gazecie dla Polaków, z którą biadolą i leją łzy nad rasizmem Polaków, którzy nie chcą imigrantów.

Ale to nie wszystko – samozwańczy wódz Palestyńczyków w naszym kraju (i delegat Hamasu na Polskę) „odwdzięczył się” niedawno Polakom (zwłaszcza tym, dla których najważniejsze jest to, że „Donald Trump to przyjaciel Izraela, gdyż zlecił morderstwo irańskiego generała”) wypowiedzią na łamach żydowskiego portalu dla Polaków: Chcę jeszcze powiedzieć, że dzwonią do mnie różni ludzie, którzy mówią, że są ze mną, bo nie lubią Żydów. Chcę to jasno powiedzieć, że ja z takimi ludźmi wspólnego języka nie znajdę. Ten, kto nie lubi Żyda, nie będzie lubił też Araba. A w życiu liczy się to, by w przyjaźni wypić herbatę z każdym dobrym człowiekiem. Krótko mówiąc: nie tylko nie broni Polaków przed oskarżeniami, że wyssali antysemityzm z mlekiem matki, ale przyłącza się do żydowskiej nagonki na Polaków. I zastanawia tu, dlaczego nasi palestyńscy przyjaciele, którzy się z nim nie zgadzają, nie zalali mu jeszcze gęby gipsem?!

Jeszcze inne pytanie: Czy znają, chociaż jednego Palestyńczyka mieszkającego w Polsce, który stanął po stronie Polakami w sporze z Izraelem o mienie pożydowskie? A dziwi to tym bardziej, że Palestyńczyków, po utworzeniu państwa Izrael i po wypędzeniu z zajętych ziem, z mienia wyzuli bez odszkodowań Żydzi. Solidarność taka była szczególnie pomocna (i dla Polaków, i dla Palestyńczyków, i dla katarskiej telewizji) po tym, gdy, tuż po brawurowej akcji Hamasu, Stuart Eisenstat, specjalny doradca Departamentu Stanu do spraw Holokaustu pogroził Polakom: „Wysiłki i starania na rzecz restytucji mienia potomków tych, którzy przeżyli Holokaust i ofiar, których mienie zostało skradzione zyskały nowe momentum po masakrach, których dokonał Hamas. […] Tym, którzy mówią, że restytucja ‘to już przeszłość’, wydarzenia kilku ubiegłych tygodni uświadomiły, że to nie tak”. I gdy sekundowała mu Ellena Germain, specjalny wysłannik Departamentu Stanu ds. Holokaustu: „Zbrodnie Hamasu popełnione 7 października oraz egzekwowanie restytucji, kilkadziesiąt lat po tym, kiedy rabunek mienia miał miejsce, będą rozliczane, nieważne, ile to zajmie czasu. […] Podtrzymywanie wartości naszych liberalnych demokracji, tak spostponowanych wydarzeniami ostatnich tygodni, oraz oddanie sprawiedliwości tym, którzy przeżyli Holokaust. Nawet po upływie 80 latach. Nie będzie przedawnienia w rozliczaniu sprawców tych niegodziwych czynów.

Czy to znaczy, że wojna w Palestynie jest nam obojętna? Nie, bo możemy wyciągnąć z niej pożyteczne konkluzje: Można odnieść zwycięstwo nad jedną z najsprawniejszych armii świata. Można obalić mit wszechpotęgi Izraela, że „z Żydami jeszcze nikt nie wygrał”. Można wykiwać Mosad. Można wywołać wzrost nastrojów antyżydowskich w świecie i doprowadzić do tego, że krytyka Izraela stała się wiodącym tematem debat politycznych. Można wykazać, że dla Izrael i lobby żydowskiego nadchodzą ciężkie czasy. No i, wreszcie można wykorzystać, jako argument w zwalczaniu antypolonizmu i kontrowaniu antypolskiej polityki historycznej Żydów i Niemców.

Okazuje się, że Żydzi, mający w opinii światowej status ofiary, to  brutalni okupanci, faszyści, rasiści, którzy Palestyńczyków nazywają „ludzkimi zwierzętami”, którzy są za zagłodzeniem palestyńskich dzieci (bo „to przyszli terroryści”), którzy z Gazy zrobili ogrodzone drutem kolczastym olbrzymie więzienie dla dwóch milionów ludzi, swego rodzaju getto przypominające to warszawskie z czasów II wojny (z jedną różnicą, że nie ma w nim kolaborantów z Judenpolizei), w którym wybuchło powstanie i które tłumią tak, jak Niemcy likwidowali getto warszawskie. Krótko mówiąc: Było getto w Warszawie, było powstanie w getcie, była likwidacja getta przez Niemców (i Ukraińców). Jest getto w Gazie, jest powstanie w getcie i jest likwidacja getta. Dlaczego takie zestawienie jest ważne? Także dlatego, że Żydzi za współwinnych śmierci swych pobratymców w getcie uznają Polaków.

„Terroryści z Hamasu zaatakowali Izrael” – tak wyglądały paski w telewizyjnych serwisach informacyjnych i nagłówki gazet. Tymczasem to palestyński ruch oporu zaatakował najeźdźcę, który usuwa Palestyńczyków z okupowanych ziem i kolonizuje je, budując osiedla żydowskie. W tym miejscu przypomnijmy, że w 1942 roku miała miejsce brutalna i ludobójcza akcja kolonizacji Zamojszczyzny, polegająca na wysiedlaniu przez niemieckiego okupanta Polaków oraz osiedlaniu Niemców i Ukraińców. Część wysiedlonych wywieziono do przymusowej pracy w Rzeszy. Część trafiła do obozu koncentracyjnego w Majdanku, a pozostali zginęli. Niemiecka akcja spotkała się z oporem miejscowej ludności, i po tym jak polski ruch oporu przeprowadził zbrojne akcje odwetowe, Niemcy wysiedleń zaniechali. Przykładem – chroniona przez żandarmerię SS wieś Cieszyn, gdzie oddziały AK i BCh, nazywane przez Niemców terrorystami i bandytami zabiły 160 niemieckich kolonistów.

Taką „Zamojszczyzną” jest dziś, w jakimś sensie, Palestyna, gdzie wysiedlane są tysiące ludzi, a ich domostwa równane z ziemią. Przy tej okazji przypomnieć można Izraelczykom (i uzgadniającymi z nimi politykę historyczną Niemcom), że Hitler zadekretował politykę „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage) a dziś Żydzi w Gazie prowadzą politykę „ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej”.

Adam Michnik i jego żydowska gazeta dla Polaków oraz Agnieszka Holland i jej żydowskie filmy dla Polaków kolportują w świecie opinie o rasizmie Polaków. Tymczasem Izrael zbudował państwo o charakterze rasistowskim, jedyny tego rodzaju twór na świecie. Czy, zatem Polacy nie powinni przyłączyć się do głosów nawołujących do interwencji zbrojnej wobec izraelskiego reżimu, pod pretekstem „naruszania praw człowieka” i, po nakazie aresztowania Netanjahu wydanym przez MTS, dostarczyć go do Hagi? Zwłaszcza, że pod takim pretekstem, czyli „zbrodni” na dużo mniejszą skalę, USA i kilka państw UE, w tym Polska przeprowadziły „operację pokojową” w Iraku i powiesiły Saddama Husajna.

Piętnujmy też słowa antypolskiego rabina z Chabad-Lubawicz: „Nie ma bardziej humanistycznego wojska i bardziej humanistycznej polityki niż izraelska”. Demaskujmy „Gazetę Wyborczą” za apel: Jesteśmy świadkami największej od czasów Holokaustu masakry Żydów. Poparcie dla Izraela jest dziś więc przejawem człowieczeństwa. Zamiast rozliczać Trumpa, przypomnijmy słowa Jarosława Kaczyńskiego: „Państwo Izrael jest można powiedzieć przyczółkiem naszej kultury w tamtym świecie, świecie, z którym musimy współpracować i powinniśmy dążyć do tego, aby nasze sposoby myślenia i nasze ideały się zbliżały”. No i wredne słowa doradcy Dudy: „Tajne służby Izraela uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, a dyplomacja za jedną z najbardziej stanowczych i nonszalanckich. Żydzi mogą sobie na to pozwolić, dzięki swojemu wyjątkowemu położeniu, jako enklawa cywilizowanego Zachodu, jego przyczółek na Bliskim Wschodzie”.

Czy ma to coś wspólnego z polską polityką historyczną? Ma! Bo narasta negatywna międzynarodowa kampania przeciwko Polsce. Bo ma miejsce zmasowany atak na polską pamięć historyczną. Bo Żydzi, Niemcy, nawet Ukraińcy biją nas raz po raz po twarzy (a my się tylko oblizujemy). Bo wszystkie państwa mają własną narrację historyczną, tylko nie my (my przyjęliśmy narrację naszych wrogów, a o swojej boimy się nawet myśleć). Bo została nam tylko polityka historyczna, ale i tej karty się wyzbywamy. Przykłady demolowania takiej polityki z ostatnich miesięcy: W oknie Pałacu Prezydenckiego zapłonęła świeca, „jako znak pamięci o cierpieniu i tragedii ofiar Wielkiego Głodu w Ukrainie”. Ale świeca taka nie zapłonęła z okazji rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu. Odkrycie kilku grobów w ukraińskim chutorze komentowali: „Przerażające. I nie da się nie porównać tego do Katynia”. A powinni byli pokazać podobieństwo pomiędzy mordami w Katyniu a mordami UPA w Hucie Pieniackiej (no i zaakcentować, że po „wyzwoleniu” tej mieściny, Ukraińcy natychmiast przystąpili do „derusyfikacji ulic” i już tam mamy aleję Bandery i ulicę Szuchewycza, czyli sprawców nie jednego, ale pięćdziesięciu Katyniów).

Dlaczego to takie ważne? Bo przypominanie zbrodni na Polakach to nasz główny oręż w zwalczaniu obowiązującego na świecie paradygmatu: Ofiarami wojny byli wyłącznie Żydzi, a prześladowcami anonimowi Naziści oraz Polacy. To także narzędzie w odpieraniu żydowski roszczeń majątkowych, w staraniach o reparacje od Niemiec, w walce z antypolską polityką historyczną Izraela i Niemców (zbieżną i koordynowaną). Weźmy przykład Izraela, który skutecznie narzucił światu dogmat o „wyjątkowości żydowskiego cierpienia” i nie dopuszcza do zrównywania innych ofiar z Holokaustem, bowiem status największej ofiary w dziejach ludzkości wiąże się z namacalnymi korzyściami politycznymi i materialnymi (co odczuwamy na własnej skórze). My (a raczej „Nasi”) nie tylko godzimy się na wykorzystywanie polskiej martyrologii przez naszych oprawców, ale sami ich wspomagamy, a nawet wyręczamy i podsuwamy pomysły. Przykład pierwszy z brzegu: Państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego wynajął za trzy miliony dolarów dwie żydowsko-amerykańskie firmy PR, dla wsparcia… propagandy ukraińskiej na terenie USA. I czy nie mają racji ci, którzy twierdzą, że rządzący Polską na promowanie katów wydają tyle, że na ofiary już im nie starcza?

Na koniec, poza wyrazami potępienia barbarzyństwa Izraela i poza wyrazami solidarności z mieszkańcami Gazy, wykrzyczmy stanowczo: To nie nasza wojna! Z całego serca życzmy Palestyńczykom żyjącym w Polsce: Polski wolnej od Żydów, Ukraińców i wszelkiej maści imigrantów. A zamiast „Chwała Ukrainie” czy „Chwała Palestynie” śpiewajmy: „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Krzysztof Baliński

CBA zatrzymało byłego szefa SLD Wojciecha Olejniczaka.

CBA zatrzymało byłego szefa SLD Wojciecha O.

KS 27.11.2024, Wojciech O. zatrzymany przez CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w środę Wojciecha Olejniczaka – byłego szefa SLD, aktualnie członka Rady Nadzorczej PZU SA delegowanego do czasowego wykonywania czynności Członka Zarządu PZU SA. Polityk w przeszłości był także ministrem rolnictwa i rozwoju wsi oraz wicemarszałkiem Sejmu.

„Dzisiaj rano w Warszawie, Radomiu i Zgierzu agenci CBA zatrzymali 6 osób” – napisał na portalu X Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji i Koordynatora Służb Specjalnych. Wśród zatrzymanych ma być Wojciech O.

Z nieoficjalnych informacji RMF wynika, że zatrzymania związane są m.in. z udzieleniem kredytu Zakładom Mięsnym Kania przez należący do PZU Alior Bank. Nieco później Prokuratura Krajowa poinformowała, że zatrzymanie nie dotyczy Collegium Humanum, ale „sprawy o charakterze gospodarczym”.

Rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik zaznaczył, że ugrupowanie chce wyjaśnienia tej sprawy, choć Wojciech Olejniczak od wielu lat nie jest związany z partią:

Kim jest Wojciech Olejniczak?

O. w latach 2001-2009 był posłem na Sejm RP. Pełnił funkcję wicemarszałka Sejmu, a w latach 2003-2005 był ministrem rolnictwa i rozwoju wsi. W latach 2005-2008 był liderem SLD. Zasiadał też w ławach poselskich w europarlamencie.

Po tym, jak nie uzyskał reelekcji do europarlamentu, był doradcą prezesa NBP Marka Belki, byłego lewicowego premiera. Później związał się z sektorem bankowym i fundacją Aleksandra Kwaśniewskiego.

W 2024 roku został członkiem Rady Nadzorczej PZU delegowanym do czasowego wykonywania czynności członka Zarządu PZU SA.

Stanęliśmy twarzą w twarz z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Zażądaliśmy przeprosin za bluźnierczą parodię Ostatniej Wieczerzy. Arogancja. Pogarda. Drwiny.

Arogancja. Pogarda. Drwiny.

„Christopher Joyce, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

W ten sposób przywitano nas w Lozannie, gdy stanęliśmy twarzą w twarz z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim (MKOl) w jego głównej siedzibie.

Mając wsparcie 400 000 osób, które podpisały naszą petycję, zażądaliśmy przeprosin za bluźnierczą, groteskową parodię Ostatniej Wieczerzy, która została zaprezentowana podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w lipcu tego roku.

Myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy, ale to, z czym się spotkałem, przerosło moje wyobrażenia i wprawiło mnie w osłupienie.

Zamiast okazać skruchę, MKOl zareagował z drwiną i arogancją. Dyrektor ds. komunikacji i spraw publicznych, Christian Klaue, nie tylko odmówił przyznania się do jakiegokolwiek błędu, ale miał też śmiałość zasugerować, że podobna zniewaga może wydarzyć się ponownie…

To dokładnie ten sam sposób myślenia, z którym zetknęliśmy się w Paryżu — przekonanie, że chrześcijaństwo można bez konsekwencji obrażać, a tych, którzy go bronią, uciszać za pomocą zastraszania.

Oto nagranie przedstawiające protest zespołu CitizenGO w siedzibie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Lozannie:

Pozwól, że przypomnę, co wydarzyło się w Paryżu — wstrząsający pokaz niesprawiedliwości, który wstrząsnął nami do głębi, ale jednocześnie jeszcze bardziej umocnił naszą determinację, by bronić naszej wiary i niezłomnie walczyć o nasze wolności.

Latem tego roku CitizenGO zareagowało na oburzającą ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu — groteskową parodię Ostatniej Wieczerzy, która szydziła z Pana Boga i chrześcijaństwa — organizując pokojowy protest.

Zorganizowaliśmy specjalny autobus, który przemierzał ulice Paryża, niosąc jasne i zdecydowane przesłanie: „Stop atakom na chrześcijan”.

Przez dziewięć godzin autobus przemierzał tętniące życiem ulice Paryża, przemierzając zatłoczone arterie miasta i docierając do tysięcy obserwatorów — mieszkańców, turystów, policjantów, a nawet sportowców. Wszystko przebiegało spokojnie i bez żadnych incydentów.

Nagle autobus został otoczony przez uzbrojonych policjantów, którzy zatrzymali pojazd, mierząc w jego kierunku z broni.

To, co wydarzyło się potem, stanowiło jeden z najbardziej rażących przykładów represji ze strony państwa. Oto co nas spotkało:

  • Zabrano nam nasze rzeczy osobiste, pozostawiając nas całkowicie bez ochrony;
  • Nie pozwolono nam skontaktować się ani z prawnikami, ani z rodzinami;
  • Zamknięto nas na całą noc w upokarzających warunkach, w celach, w których niektórzy z nas nie mieli dostępu do jedzenia i wody.

Nawet po naszym uwolnieniu władze nadal nadużywały swoich kompetencji. Policjanci eskortowali autobus poza granice Paryża, mimo że sami przyznali, iż nie złamano żadnych przepisów, a kierowca był całkowicie niewinny.

To nie miało nic wspólnego z egzekwowaniem prawa — chodziło wyłącznie o próbę uciszenia chrześcijan, którzy odważyli się zaprotestować.

Trudno nie zadać sobie pytania, czy tych dziewięć godzin bezczynności władz w ciągu dnia nie zostało wykorzystanych na przygotowanie planu, jak nas uciszyć. Nasz protest był całkowicie legalny, pokojowy i przede wszystkim skuteczny. Jeden z funkcjonariuszy przyznał później, że sam nie wiedział, dlaczego nas aresztowano, tłumacząc, że rozkaz „przyszedł z góry”.

Gdy nie byli w stanie znaleźć legalnego sposobu, aby nas powstrzymać, sięgnęli po metody siłowe.

Jednak nasza walka na tym się nie skończyła.

Z pełnym zaangażowaniem i determinacją przekazaliśmy Wasze przesłanie bezpośrednio przed siedzibę MKOl w Lozannie.

Mając 400 000 Waszych podpisów, zażądaliśmy przeprosin za szyderstwa z chrześcijaństwa, które miały miejsce podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, oraz zapewnienia, że podobna sytuacja już więcej się nie powtórzy.

Odpowiedź? Popis arogancji i pogardy.

Dyrektor ds. Komunikacji i Spraw Publicznych MKOl, Christian Klaue, całkowicie zignorował nasze obawy. Stwierdził, że parodia Ostatniej Wieczerzy nie była obraźliwa, i potraktował naszą petycję z lekceważeniem, jakby nie miała żadnego znaczenia.

Co gorsza, z ironicznym uśmiechem powiedział mojemu koledze, Sebastianowi, że takie występy mogą się powtórzyć, dodając, że: „w Los Angeles nie brakuje kreatywności”.

Przekaz MKOl był wyraźny: los chrześcijan ich nie obchodzi, a tłumaczenie się przed nami nie leży w ich interesie.

MKOl może z nas drwić, a francuskie władze mogą myśleć, że kajdanki i cele nas złamią — jednak są w dużym błędzie.

Podejmujemy działania prawne przeciwko MKOl, aby zapewnić, że odpowiedzą za swoje pełne pogardy postępowanie.

Jednocześnie walczymy o sprawiedliwość w związku z nadużyciami i niesprawiedliwym traktowaniem, jakiego doświadczyliśmy ze strony francuskich władz w Paryżu.

To nie jest zwykły protest – to zdecydowany sprzeciw wobec narastającej fali cenzury i wrogości wobec chrześcijaństwa w świecie, który coraz częściej marginalizuje i lekceważy naszą wiarę.

Jestem ogromnie wdzięczny za Twoje niezłomne wsparcie. To właśnie Twoja siła, modlitwy i solidarność napędzają każde nasze działanie. Z całego serca dziękuję, że jesteś z nami w tej walce. Bez Twojego zaangażowania nie bylibyśmy w stanie tego osiągnąć.

W duchu wiary i solidarności,

Christopher Joyce z całym zespołem CitizenGO

PS Razem stanowimy ogromną siłę i udowadniamy światu, że chrześcijan nie można wyszydzać, uciszać ani spychać na margines. Czy możesz wesprzeć naszą walkę, aby wykorzystać wszystkie dostępne środki prawne i domagać się przeprosin za skandaliczne szyderstwo z chrześcijaństwa podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu?

Obejdzie się bez kawioru i wódki

Obejdzie się bez kawioru i wódki

Stanisław Michalkiewicz, 28 listopada 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5726

A to ci dopiero się rozdokazywał Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze („Gaga, samyj skucznyj gorod w mirie; praszu Wasze Wieliczestwo prisłat’ ikru, wodku i trojku łoszadiej” – pisał do centrali w Petersburgu rosyjski poseł w Hadze, co się wykłada, że Haga jest najnudniejszym miastem na świecie; proszę Waszą Wysokość o przysłanie kawioru, wódki i trójki koni).

Czy w tej sytuacji można się dziwić, że i sędziom, zasiadającym we wspomnianym Trybunale z tych nudów w końcu zaczęła odbijać szajba i nakazali aresztowanie nie byle kogo, tylko samego izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu? Tego samego Beniamina Netanjahu, który dopiero co, podczas wizyty w Kongresie Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie, został przez tamtejszych kongresmanów – jeden w drugiego – samych twardzieli – uczczony owacją na stojąco? Z drugiej strony Trybunał mógł się tak rozdokazywać, bo skoro my to wiemy, to deputaci jeszcze lepiej wiedzą, że jeszcze się taki nie urodził, co by Beniamina Netanjahu aresztował – więc śmiało można taki nakaz wydać, tak samo, jak na przykład dekret przeciwko trzęsieniom ziemi, czy przeciwko lodowcom.

Już bardziej powściągliwie zachował się był papież Franciszek, który nikogo aresztować też nie może, jako, że – co przenikliwie zauważył w swoim czasie Ojciec Narodów, Chorąży Pokoju Józef Stalin – nie ma on przecież ani jednej dywizji. Toteż Ojciec Święty, chociaż tylko ograniczył się do uwagi, że warto byłoby zbadać oskarżenia o izraelskim ludobójstwie w Strefie Gazy, gdzie „siły obronne” bezcennego Izraela prowadzą operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej, której miłujący prawa człowieków i pokój świat już nawet się specjalnie nie przygląda – bo cóż takiego przyjdzie mu z tego, jeśli będzie się przyglądał? – a mimo to zaraz został obsztorcowany przez „rabinów”? Warto przypomnieć, że żadne rabiny nigdy by się nie odważyły obsztorcować w ten sposób papieża Pusa XII, a wątpliwe jest, by taki pomysł w ogóle przyszedł im do głowy – no ale teraz sytuacja jest inna. Pius XII nie prowadził żadnego „dialogu z judaizmem”, a tymczasem Jan XXIII już od początku swego pontyfikatu, w ramach tego „dialogu”, zaczął zadawać się z rabinami, więc nic dziwnego, że w końcu musiało dojść do tego, że rabiny obsztorcowały papieża Franciszka, że wpycha nos między drzwi.

Kto z chłopem pije, ten z nim pod płotem leży – mówi przysłowie – więc co tu dużo gadać; sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało! Inna sprawa, że Komitet Centralny Kościoła Katolickiego, a zwłaszcza – jego Biuro Polityczne ma teraz większe zmartwienia, jako że w ramach sławnej „synodalności” już nie wie, kogo ma „słuchać” i kogo zaprosić „pod swój namiot” – no a jak nie wie, to niby dlaczego nie miałby słuchać choćby rabinów? W takiej sytuacji czekamy, co rabiny nakażą papieżowi Franciszkowi w tej sprawie zrobić; czy przypadkiem nie zalecą mu powściągnięcia ciekawości, która, jak wiadomo, jest pierwszym stopniem do piekła?

Wróćmy jednak do haskiego Trybunału i jego dekretu o aresztowaniu premiera Beniamina Netanjahu. Żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to Trybunał wydał nakaz aresztowania rosyjskiego prezydenta Putina za to, że jako zbrodniarz wojenny, napadł na miłującą pokój Ukrainę. A skąd Trybunał wiedział, że rosyjski prezydent Putin jest zbrodniarzem wojennym? A skądże by, jak nie na podstawie deklaracji amerykańskiego Senatu – tego samego, co to w towarzystwie Izby Reprezentantów Kongresu USA premiera Beniamina Netanjahu uczcił niedawno owacją na stojąco – i to jeszcze zanim zdążył on otworzyć usta, żeby oznajmić światu w jaki sposób będzie przychylał mu Nieba? Toteż od razu widać, że o ile zadekretowanie, iż rosyjski prezydent Putin jest zbrodniarzem wojennym miało jakąś podstawę, o tyle nakaz aresztowania premiera Beniamina Netanjahu żadnej takiej podstawy chyba nie miał. No a skoro nie miał – to czy nie mamy tu do czynienia ze zdradzieckim zamachem na niemiec… – ach co ja plotę; na jakie znowu „niemieckie dzieło odbudowy?” Nie na żadne „niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie”, tylko na „demokrację” i to nawet nie tę „walczącą”, tylko na tę zwyczajną, którą miłujący pokój świat uznaje posłusznie i bez zastrzeżeń za źrenicę oka?

A ponieważ – w czym utwierdza nas ostatnie pozwolenie prezydenta Józia Bidena, by Ukraina atakowała amerykańskimi dalekonośnymi kartaczami cele w głębi Rosji – nie ma takich poświęceń, których nie można by ponieść dla demokracji, to czy przypadkiem Stany Zjednoczone nie przeprowadzą jakiejś operacji pokojowej przeciwko haskiemu Trybunałowi? On też nie ma ani jednej dywizji, więc ryzyko nie jest duże, zwłaszcza dla amerykańskich twardzieli, a poza tym, który twardziel pierwszy rzuciłby hasło rozprawienia się ze zuchwałym Trybunałem, ten niewątpliwie zostanie zauważony przez rabinów i kto wie – może nawet zostanie uznany przez nich za najukochańszą duszeńkę? Byłoby to tym łatwiejsze, że zarówno Stany Zjednoczone, podobnie zresztą, jak Rosja, czy Chiny, tego całego Trybunału nie uznają, a poza tym, jeszcze w 2018 roku, za poprzedniej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, ówczesny jego doradca John Bolton przestrzegł nudzących się tamtejszych sędziów, że jeśli tylko „spróbują ścigać nas, Izrael lub jakiegoś innego z naszych sojuszników, niech wiedzą, że nie będziemy przyglądać się temu z założonymi rękami.” Co to konkretnie znaczy – tego dokładnie nie wiemy, podobnie jak nie wiemy, jakie konsekwencje dla świata, a zwłaszcza – dla Europy Środkowej, będzie miała korekta rosyjskiej doktryny nuklearnej, według której Rosja przyznaje sobie prawo uderzenia jądrowego również na państwo, które broni jądrowej nie posiada, czy deklaracji prezydenta Putina, że wojna na Ukrainie stała się „konfliktem globalnym” – ale niewątpliwie ta przestroga dowodzi, że tak czy owak na haski Trybunał spadnie karząca ręka sprawiedliwości ludowej.

Z władzą radziecką nie będziesz się nudził” – twierdził w „Archipelagu GUŁ-ag” Aleksander Sołżenicyn. Wygląda na to, że niekoniecznie tylko z radziecką. Również demokratyczna, miłująca pokój władza może sprawić, że nuda zniknie, jak ręką odjął i to nawet bez kawioru, wódki i trójki koni, zaś Haga stanie się miastem dostarczającym wszystkim jego mieszkańcom niezapomnianych przeżyć. Skoro prezydent Józio Biden postanowił na zakończenie swojej kariery politycznej podpalić świat, to trudno, żeby akurat Hagę miały ominąć związane z tym atrakcje. Zatem, skoro już świat ma zapłonąć, a potem zginąć, to niech się to stanie z miłości do demokracji, a nie z jakiegoś innego powodu – żeby nie było nam przykro.

Stanisław Michalkiewicz

Widzisz prawdę? Nie przekazuj, sprawdź źródło, złóż donos!

Widzisz prawdę? Nie przekazuj, sprawdź źródło, złóż donos! , 28 listopada 2024

Działająca na świecie mafia farmaceutyczna święci triumf za triumfem. Tak jest od wielu lat z powodu generującej gigantyczne zyski sprzedaży wątpliwej jakości preparatów z których niektóre okazują się post factum truciznami powodującymi powikłania, a nawet śmierć nieświadomych pacjentów.

Oczkiem w głowie Big Farmy są tzw. szczepionki. Nie chodzi o szczepionki ogólnie, lecz o konkretne preparaty zawierające szkodliwe dodatki, których przyjęcie do organizmu może spowodować tragiczne skutki.

Przykładem są tzw. szczepionki na „covid” powodujące niezliczone skutki uboczne w postaci ciężkich powikłań włącznie ze śmiercią „zaszprycowanej osoby”.

Wiele współczesnych rządów, szczególnie dotyczy to krajów niesuwerennych, stało się agendami uprzywilejowanych korporacji mających w swoich strukturach przedstawicieli „Bestii”.

Właśnie ruszyła nowa kampania, teoretycznie na rzecz przeciwdziałania dezinformacji, a tak naprawdę w celu…

w celu wzmocnienia oficjalnych narracji ww.

Kampania mająca podtrzymać stan niewiedzy w społeczeństwie na temat preparatów Big Farmy

https://youtube.com/watch?v=TLzXzivu5H4%3Ffeature%3Doembed

==================================================

Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców, a także inne środowiska, naukowcy i lekarze nie rekomendują podobnych preparatów.

Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców

nie rekomenduje szczepionek przeciwko HPV dla dziewcząt i chłopców.

OSTRZEGAMY, iż informacje przekazywane przez Ministerstwo Zdrowia oraz kampanię promującą szczepienia przeciwko HPV są niezgodne z aktualną wiedzą i przeczą doniesieniom naukowym. /Artykuł/

* * *

Aby utrzymać społeczeństwo w dotychczasowym stanie niewiedzy i zaufania do państwowej propagandy powielającej komunikaty BF i inne, został stworzony fałszywy, prostacki kontent o trollach. W nim pomieszana jest prawda z kłamstwem. Prawda jest przyrównana do rozsiewanych irracjonalnych plotek o kosmitach.

“Dezinformacja ośmiesza państwo”? Teoretycznie, tak, ale tylko w przypadku, gdy państwowe instytucje mówią prawdę. W naszej rzeczywistości jednak, od wielu lat, tak naprawdę, to “państwo”  jest nadawcą wielu dezinformacji nie tylko o “pandemii”, lecz praktycznie na prawie każdy temat.

https://youtube.com/watch?v=leUhlLB8pjs%3Ffeature%3Doembed

Tagi:mafia farmaceutyczna, trolle z ministerstwa

Walczymy o polską szkołę! Warszawa – 1 grudnia – Plac Zamkowy. Dołącz do protestu!

Walczymy o polską szkołę! Warszawa – 1 grudnia – Plac Zamkowy. Dołącz do protestu!

Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, której członkiem jest Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, organizuje społeczny protest przeciwko niszczeniu polskiej szkoły i deprawacji młodego pokolenia. DOŁĄCZ!

TERMIN:

1 grudnia o godzinie 12-tej

MIEJSCE:

Plac Zamkowy w Warszawie

Pokażmy, że nie ma naszego przyzwolenia na eksperymenty lewackie minister Nowackiej i jej ideowych popleczników!

W pikiecie wezmą udział goście z zagranicy: Gabriele Kuby z Niemiec, autorka książek: „Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności”, „Rewolucja genderowa: nowa ideologia seksualności”; Leni Kesselstatt z Austrii, z ruchu oporu rodzicielskiego; Tony Rucinski z W. Brytanii, Coalition for Marriage; Ante Bekavac z Chorwacji, Alliance Defending Freedom International

Manifestację uświetni występ Jana Pietrzaka, Jerzego Zelnika oraz happening w wykonaniu Nauczycieli dla Wolności i zaprzyjaźnionych rekonstruktorów i „żywy znak” w wykonaniu Stowarzyszenia Historycznego „Polonia Restituta” i Stowarzyszenia FORT.

Wśród mówców: prof. Jan Żaryn, Sławomir Skiba (Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi), dr Waldemar Jakubowski  (NSZZ „Solidarność”), dr Zbigniew Barciński (Stowarzyszenie Pedagogów NATA), Marek Grabowski (Fundacja Taty i Mamy), Hanna Dobrowolska (Ruch Ochrony Szkoły), Agnieszka Pawlik-Regulska („Nauczyciele dla Wolności”), Marcin Perłowski (Centrum Życia i Rodziny), Magdalena Czarnik („Rodzice Chronią Dzieci”), Bartosz Kopczyński (Towarzystwo Wiedzy Społecznej), Łukasz Bernaciński (Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris), red. Jan Pospieszalski.

Kaskadowy wzrost cen energii elektrycznej i szokujące, nawet o kilkadziesiąt procent wyższe rachunki za ogrzewanie

Ordo Iuris
 
Szanowny Panie,
kaskadowy wzrost cen energii elektrycznej i szokujące, nawet o kilkadziesiąt procent wyższe rachunki za ogrzewanie w rozpoczynającym się w Polsce sezonie grzewczym, otwierają oczy wielu rodakom na prawdziwe skutki ideologicznych przepisów Zielonego Ładu, podyktowanego Polsce przez Unię Europejską.
Rosnące koszty dotykają całych rodzin, przed którymi staje perspektywa realnego ubóstwa, w którym opłacenie rachunków jest luksusem. Konieczność zdobycia środków na utrzymanie przysłania wówczas rolę wychowawczą rodziny. Nieodpowiedzialna polityka rządów będzie prowadzić do wzrostu zadłużenia, egzekucji komorniczych, odbierania domów, gospodarstw, do upadku przedsiębiorstw – szczególnie tych najmniejszych.Rosnące ceny to nie efekt obiektywnych wzrostów kosztów wytworzenia energii czy braku surowców, lecz bezpośredni i zamierzony skutek regulacji UE wdrażanych od lat w Polsce. Rosnące koszty to następstwo przyjętej celowo polityki bezrefleksyjnego wypierania energii pochodzącej z paliw kopalnianych. 
To źródło podwyżek ma jednak jedną zaletę – wzrost cen można łatwo odwrócić, uwalniając się spod jarzma nieproporcjonalnych unijnych regulacji i inwestując w źródła taniej energii.
Dlatego od miesięcy prowadzimy badania nad Zielonym Ładem, a dzisiaj włączamy się do merytorycznej kampanii sprzeciwu.Koszty realizacji unijnego Zielonego Ładu poniesie każdy z nas. Z samego tytułu dodatkowej opłaty za paliwa wykorzystywane do ogrzewania domu i napędzania pojazdów, wydatki przeciętnej polskiej rodziny wzrosną o blisko 25 tys. zł rocznie. Do tego dochodzą opłaty nakładane na biznes, które już przyczyniają się do likwidacji tysięcy miejsc pracy. Łączne koszty wprowadzenia Zielonego Ładu w Polsce są szacowane na aż 90 miliardów euro rocznie!Eksperci Ordo Iuris pracują nad raportem, w którym znajdą się szczegółowe szacunki kosztów, które Polacy będą musieli ponieść w związku z implementacją szaleńczej, unijnej polityki klimatycznej. Niebawem opublikujemy także kluczowy raport, którego dotąd jeszcze w Polsce nie było. To Biała Księga Zielonego Ładu, w której dokładnie omówimy wszystkie akty prawne Zielonego Ładu, ujawniając, kto z polityków – z imienia i nazwiska – był i jest odpowiedzialny za ich wdrażanie w Polsce. Ta wiedza należy się wszystkim rodakom. To przecież nikt inny, jak rządzący Polską politycy poparli wdrożenie w Polsce „gospodarki bezemisyjnej” do 2050 r.
Niedawno media szeroko relacjonowały tragedię Pana Zdzisława – emeryta z Wielkopolski, który idąc za namową manipulacyjnej kampanii ekologicznej wymienił piec węglowy na pompę ciepła. Na spotkaniu z Marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią siedemdziesięciolatek opowiedział o tym, że inwestycja, na którą przeznaczył oszczędności swojego życia – 50 tys. zł. – zamiast przynieść obiecywane oszczędności, przyniosła ogromny wzrost kosztów. Mężczyzna z bólem serca mówił o tym, że dziś jest zrujnowany, bo niemal całą swoją emeryturę przeznacza na rachunki.
Wkrótce w podobnej sytuacji może się znaleźć wielu Polaków.
Aby sprostać wyśrubowanym normom, większość Polaków będzie musiała zaciągnąć ogromne kredyty. Średni koszt obowiązkowej termomodernizacji budynków może wynieść nawet 200 tys. zł. Rządzący zapowiadają, że na nieco ponad 31% pełnej kwoty będzie można ubiegać się o dofinansowanie publiczne. To oznacza, że przeciętna polska rodzina będzie musiała wyłożyć z własnej kieszeni 140 tys. na dostosowanie się do unijnych wymogów.Poza pracą analityczną, wspieramy także protesty społeczne przeciwko Zielonemu Ładowi. Gdy w marcu pokojowy, legalny protest polskich rolników przeciwko Zielonemu Ładowi został brutalnie stłumiony przez rząd Donalda Tuska, reprezentowaliśmy szykanowanych rolników. Wiele z tych spraw musimy kontynuować przez kolejne miesiące. W ubiegłym tygodniu odbyła się rozprawa w sprawie Pana Andrzeja – 65-letniego rolnika z Dolnego Śląska, który został zatrzymany przez policję za rzekome naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy poprzez… rzucanie jajkami w ich nogi.
Schorowany, leczący się kardiologicznie mężczyzna w trakcie pobytu w izbie zatrzymań musiał zostać przewieziony do szpitala na badania.
Na ubiegłotygodniowej rozprawie policjanci wskazali, że zatrzymali rolnika, bo widzieli, że trzymał tekturowy pojemnik na jajka. Liczymy na to, że sprawa zakończy się uniewinnieniem rolnika. Następna rozprawa, podczas które Pan Andrzej złoży wyjaśnienia, odbędzie się 19 grudnia.
Wcześniej skutecznie pomogliśmy dwóm innym rolnikom. 22-letni Pan Fabian z Wielkopolski został zatrzymany przez policję pod jednym z najbardziej absurdalnych zarzutów, o jakich słyszałem. Mężczyźnie zarzucano jedynie to, że „brał czynny udział w zbiegowisku, w ten sposób, że przemieszczał się wraz z tłumem”. Z kolei inny rolnik został brutalnie zaatakowany od tyłu przez policjanta bez żadnego ostrzeżenia. Gdy, nie wiedząc z kim ma do czynienia, odruchowo schylił się, powodując upadek funkcjonariusza, został potraktowany gazem pieprzowym i aresztowany pod zarzutem napaści na funkcjonariusza. Interwencje prawników Ordo Iuris doprowadziły do umorzenia przez prokuraturę postępowań wobec obu rolników.Rujnującą politykę klimatyczną można zatrzymać. Dowodzą tego działania Donalda Trumpa, który został wybrany na prezydenta USA, oraz prezydenta Argentyny Javiera Mileiego, którzy zapowiedzieli wycofanie swoich państw z paryskiego porozumienia klimatycznego. Jest to o tyle istotne, że unijna polityka klimatyczna i Zielony Ład powołują się właśnie na ten dokument.We wrześniu zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję we współpracy z amerykańskim Heritage Foundation – jednym z najbardziej wpływowych think-tanków konserwatywnych w USA. Jeden z paneli dotyczył „zielonej polityki”. Uczestniczący w nim Joe Grogan – były dyrektor Rady Polityki Wewnętrznej Stanów Zjednoczonych i bliski współpracownik Donalda Trumpa – precyzyjnie omówił absurdy propozycji radykalnych klimatystów, wskazując, że są one sprzeczne z faktami i logiką oraz przyniosą biedę Europie, zmieniając ją w „Disneyland dla bogatych turystów”.
Aby wyrazić nasz sprzeciw wobec Zielonego Ładu, przygotowaliśmy międzynarodową petycję Stop Zielonemu Ubóstwu, której sygnatariusze żądają od rządów państw europejskich rezygnacji z niekorzystnych dla obywateli rozwiązań Zielonego Ładu.Zatrzymanie szaleństwa rujnującej Europę polityki klimatycznej zależy od tego, czy Polacy i inni Europejczycy sprzeciwią się stanowczo Zielonemu Ładowi i zmuszą rządzących do jego odrzucenia.Wierzę, że z pomocą osób takich jak Pan – milionów zwykłych Polaków i Europejczyków – będziemy mogli tego dokonać. Dostatek i bezpieczeństwo energetyczne naszej Ojczyzny leży w naszych rękach. Musimy zrobić, co tylko możliwe, aby uchronić się od rujnujących skutków Zielonego Ładu.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskCzy Polska poparła Zielony Ład?W raporcie o Zielonym Ładzie przeanalizujemy krok po kroku, w jaki sposób kształtował się Zielony Ład, omawiając dokładnie każdy przyjęty w jego ramach dokument. Podkreślimy kto był inicjatorem konkretnych rozwiązań, kto reprezentował Polskę i jak zachowali się przedstawiciele polskiego rządu przy podejmowaniu kluczowych decyzji. Pozwoli to każdemu Polakowi zrozumieć, komu „zawdzięczamy” uderzające w nasze portfele przepisy.Trzeba też pamiętać, że przez lata polscy politycy po prostu bagatelizowali różne dokumenty Zielonego Ładu. Wierzyli, że uda im się przedstawić polskie rolnictwo jako „zielone” z uwagi na niskie wskaźniki stosowanych środków ochrony roślin i niewielki areał średniego gospodarstwa. Czas pokazał, że te założenia polskiej polityki wobec UE były… co najmniej naiwne.Opisując proces powstawania Zielonego Ładu, wskazujemy, że jego punktem początkowym było posiedzenie Rady Europejskiej z marca 2018 roku. To wówczas po raz pierwszy na forum UE pojawił się plan, aby Komisja Europejska przygotowała projekt długoterminowej redukcji emisji gazów cieplarnianych. Polskę reprezentował wówczas premier Mateusz Morawiecki, który nie skorzystał z prawa zawetowania inicjatywy. Rada Europejska odwołała się do zawartego 2 lata wcześniej tzw. Porozumienia paryskiego, którego celem jest redukcja wzrostu globalnych temperatur poniżej 2°C. Polska ratyfikowała dokument jesienią 2016 roku wskutek woli Sejmu, który miażdżącą większością głosów (tylko 34 posłów klubu Kukiz’15 i 2 niezrzeszonych było przeciw) poparł dokument, który podpisał później Prezydent Andrzej Duda. Działając w oparciu o wniosek Rady Europejskiej, Komisja Europejska w 2019 roku przedstawiła plan osiągnięcia całkowitej neutralności klimatycznej do roku 2050, którego etapem przejściowym miała być redukcja emisji do 2030 r. o co najmniej 55%. Ta propozycja została zaakceptowana przez wszystkie kraje UE w grudniu 2020 roku podczas posiedzenia Rady Europejskiej. Stronę polską reprezentował wtedy premier Mateusz Morawiecki, który i tym razem nie skorzystał z prawa weta. Postulat ten został zrealizowany w czerwcu 2021 roku, kiedy Minister Rolnictwa i Rozwoju Regionalnego Grzegorz Puda, działając w ramach Rady UE, zagłosował za przyjęciem Europejskiego Prawa o Klimacie, które nadało charakteru wiążącego celom neutralności klimatycznej do 2050 roku oraz obniżenia emisji do 2030 r. o co najmniej 55%.
Polskie władze zaczęły krytykować Zielony Ład dopiero, gdy propozycje redukcji emisji gazów cieplarnianych uzyskały konkretny kształt prawny. Stanowisko Polski zaostrzyło się pod koniec 2021 roku w związku z podniesieniem cen uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS), do czego krytycznie odniosła się Minister Klimatu i Środowiska Anna Moskwa. Nie przeszkodziło jej to jednak jeszcze w grudniu 2021 roku poprzeć reformy wspólnej polityki rolnej, uzależniając dopłaty dla rolników od spełniania różnych obowiązków – w tym obowiązku ugorowania części areału rolnego.Jednoznaczny sprzeciw polskiego rządu wobec Zielonego Ładu został zgłoszony dopiero pod koniec czerwca 2022 roku, gdy przewidywane od dawna efekty Zielonego Ładu stały się bezpośrednio widoczne. Wówczas minister Moskwa podczas posiedzenia Rady UE zgłosiła deklarację wzywającą do zawieszenia systemu ETS do czasu jego gruntownej reformy, gwarantującej stabilność cen zezwoleń. Minister stwierdziła również, że nałożony przez UE na Polskę cel redukcji emisji CO2 jest zbyt wysoki. Od tego momentu przedstawiciele Polski głosowali w ramach UE przeciw zdecydowanej większości aktów tworzących Zielony Ład. W żadnym z głosowań nie udało się już jednak zgromadzić mniejszości blokującej. Od tego czasu politycy Prawa i Sprawiedliwości, podobnie jak politycy Konfederacji, stanowczo deklarują opór przeciwko Zielonemu Ładowi.Krytyczne wobec Zielonego Ładu stanowisko polskiego rządu uległo zmianie po powołaniu rządu Donalda Tuska, który prezentuje bardziej ugodowe podejście do unijnej polityki klimatycznej. Przykładowo Polska nie sprzeciwiła się kontrowersyjnej dyrektywie w sprawie charakterystyki energetycznej budynków czy rozporządzeniu mającemu na celu odchodzenie od gazów fluorowanych i innych substancji, czy wręcz wprost poparła przyjęcie dyrektywy w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju, mimo że aż 10 państw wstrzymało się od głosu.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskIle będzie nas kosztował Zielony Ład?W raporcie o Zielonym Ładzie wyjaśnimy, które elementy Zielonego Ładu są najbardziej dotkliwe dla Polaków. Należą do nich między innymi rozporządzenie wprowadzające zakaz rejestracji samochodów spalinowych od 2035 r., dyrektywa rozszerzająca system handlu uprawnieniami emisji (ETS) na sprzedaż paliw do pojazdów transportowych oraz ogrzewania budynków – co znacznie przyczyni się do wzrostu ich cen – oraz dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Ten ostatni akt prawny przewiduje, że od 2030 r. wszystkie nowo oddawane budynki będą musiały być w standardzie bezemisyjnym, a do 2050 r. co do zasady wszystkie obecnie istniejące budynki będą musiały zostać zmodernizowane do tego standardu.W osobnej broszurze dokładnie opiszemy też koszty wiążące się z implementacją Zielonego Ładu. Przybliżymy w ten sposób każdemu Polakowi wpływ unijnej polityki na nasze portfele. Będzie ona uzupełnieniem raportu o Zielonym Ładzie. Zwrócimy w niej uwagę na wyliczenia francuskiego Instytutu Rousseau, według których osiągnięcie zeroemisyjnej gospodarki do 2050 roku będzie kosztować Polaków 90 miliardów euro rocznie (łącznie 2,5 biliona euro, czyli ponad 10 bilionów złotych).
Omawiając unijną dyrektywę w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, wskażemy, że w jej wyniku każdy obywatel UE będzie musiał wyremontować swoją nieruchomość lub kupić taką, która spełnia unijne normy emisyjne. Według przyjętej przez rząd Długoterminowej strategii renowacji budynków, w latach 2030-2050 Polacy będą musieli remontować 250 tys. budynków rocznie. Średni koszt jednej termomodernizacji budynku wyniesie ok. 200 tys. zł. W związku z nowymi wymogami wzrosną także ceny budowy nowych nieruchomości.W broszurze zwrócimy także uwagę na koszty związane ze wzrostem opłat nakładanych przez UE na emisję spalin w ramach systemu ETS. Według wyliczeń przeciętna polska rodzina, ogrzewająca dom gazem, będzie musiała zapłacić rocznie za ogrzewanie 24 018 zł więcej w latach 2027-2035. Ten koszt będzie sukcesywnie wzrastał, a rodziny z co najmniej dwójką dzieci odczują go jeszcze bardziej. Wydatki osób ogrzewających dom węglem będą w latach 2027-2035 wyższe aż o 39 074 zł. Podkreślimy, że spore koszty wygeneruje też objęcie transportu podatkiem ETS. W 2027 r. polski sektor transportu będzie musiał zapłacić ok. 11,5 mld zł z tytułu konieczności zakupu uprawnień do emisji CO2. W 2030 r. kwota ta wzrośnie do 21 mld zł.
Czy zielona energia zawsze korzystnie wpływa na środowisko?
Eksperci Ordo Iuris zwrócili uwagę w opublikowanej ostatnio analizie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii na negatywne skutki promowania zielonych źródeł energii dla środowiska naturalnego. Nowelizacja zakłada, że inwestycje dotyczące odnawialnych źródeł energii będą uznawane za „realizację nadrzędnego interesu publicznego”. W praktyce pozwolenie na inwestycję w odnawialne źródło energii będzie mogło legalnie przyczyniać się do… pogorszenia stanu wód! Inne zmiany podyktowane zieloną polityką pozwalają na prowadzenie inwestycji nawet w sytuacjach, gdy będą negatywnie wpływać na obszary Natura 2000 – te same, które blokowały rozwój sieci autostrad.W naszej analizie omówiliśmy też rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, który usuwa przepisy chroniące obywateli przed szkodliwym wpływem turbin wiatrowych. Projekt zakłada zmniejszenie minimalnej odległości wiatraków od zabudowań mieszkalnych z 700 do 500 m.
Czy strefy czystego transportu będą obowiązkowe w największych miastach?
Innym elementem unijnej polityki klimatycznej jest tworzenie w największych miastach specjalnych stref zakazujących wjazdu pojazdom niespełniającym określonych norm emisji. Władze UE wymusiły na Polsce akceptację tego postulatu, wpisując go do Kamieni Milowych polskiego Krajowego Planu Odbudowy.Lewicowe władze polskich miast ochoczo podchwyciły ten pomysł, usiłując tworzyć Strefy Czystego Transportu, które są zdecydowanie bardziej restrykcyjne i uciążliwe niż analogiczne strefy w zachodnich państwach UE. Jednak precedensowe przykłady Krakowa, Warszawy i Wrocławia dowiodły, że Polacy nie popierają tego pomysłu. Samorządowcom nie udało się nawet stworzyć pozorów masowego, oddolnego poparcia dla tworzenia takich Stref. Dlatego rząd Donalda Tuska pod koniec października przyjął projekt nowelizacji ustawy o elektromobilności, który zobowiąże władze 37 największych miast w Polsce do wdrożenia takich stref.Nasi prawnicy skutecznie włączyli się w obywatelski sprzeciw, blokując powstanie Strefy Czystego Transportu w Krakowie. Po przyjęciu przez tamtejszych radnych uchwały o jej powołaniu, przekazaliśmy Ministerstwu Klimatu i Środowiska oraz Wojewodzie Małopolskiemu opinię prawną, dowodząc, że dokument jest sprzeczny z prawem oraz narusza prawa krakowian. Idąc za naszą radą, wojewoda zaskarżył uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Uczestniczyliśmy w tym postępowaniu, a sąd uznał, że dokument rzeczywiście jest sprzeczny z prawem. Do podobnego wniosku doszli w końcu też krakowscy samorządowcy, którzy nie odwołali się od tego orzeczenia.
Podobne działania podjęliśmy wobec warszawskiej uchwały o powołaniu strefy. Tam jednak, pomimo silnego sprzeciwu mieszkańców wojewoda nie zdecydował się na zaskarżenie uchwały. Z kolei we Wrocławiu w ramach organizowanych przez ratusz nieformalnych konsultacji społecznych, wskazaliśmy radnym alternatywne sposoby ograniczenia emisji spalin, które nie uderzą w prawa i wolności obywatelskie, oraz podkreśliliśmy, że miasto nie powinno opierać decyzji o utworzeniu strefy na jednej tylko analizie, przygotowanej ponadto przez podmiot bezpośrednio zainteresowany realizacją tego pomysłu. Pierwsze takie konsultacje zakończyły się wyraźną porażką zwolenników stref. Z tego powodu miasto zorganizowało drugie konsultacje, do których dopuszczono ściśle ograniczone grono dyskutantów.Chcąc wyposażyć oddolny ruch sprzeciwu w merytoryczne argumenty opublikowaliśmy raport dotyczący Stref Czystego Transportu. Precyzyjnie udowadniamy w nim, że wprowadzane w ramach Stref restrykcje są nieracjonalne i nieproporcjonalne w stosunku do zagrożenia. Oficjalne dane Głównego Inspektoratu Środowiska niezbicie dowodzą bowiem, że stężenie tlenków azotu w Polsce, rzekomo w celu obniżenia których powołuje się strefy, jest w polskich miastach na niskim poziomie. W tym kontekście zmuszanie milionów Polaków do wymiany pojazdów, które przyczyni się do obniżenia standardu życia w naszym kraju, jest zupełnie niezrozumiałe.
Razem z Ośrodkiem Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego przygotowaliśmy także poradnik szeroko omawiający możliwości prawnej obrony przed Strefami Czystego Transportu, który przekazaliśmy organizacjom mieszkańców sprzeciwiających się tworzeniu Stref, przedsiębiorcom oraz radnym 37 miast, które mają zostać zobowiązane do ich utworzenia.
Obecnie pracujemy nad analizą poświęconą rządowemu projektowi nowelizacji ustawy o elektromobilności, w której wskażemy szereg wątpliwości prawnych związanych z tym pomysłem. Omówimy też skutki potencjalnej zmiany prawa.
Wspólnie obronimy racjonalną politykę klimatyczną
Obecne podwyżki cen energii, rosnąca inflacja, zwolnienia grupowe i spowolnienie gospodarcze to tylko początek straszliwych skutków realizowania nieracjonalnej, opartej na ideologicznych założeniach i tworzonej w oderwaniu od rzeczywistości polityki klimatycznej narzucanej Polakom przez eurokratów. Jeśli szybko tego nie zatrzymamy, to już niedługo nie będzie nas stać na kupienie własnego mieszkania czy nowego samochodu, nie mówiąc o ich utrzymaniu. Nasz los jest w naszych własnych rękach. Dlatego zachęcam Pana do wsparcia Instytutu Ordo Iuris w tej walce o polskie interesy.Nasi prawnicy znajdują się na pierwszej linii prawnej batalii. Przygotowujemy kluczowe raporty, analizy i poradniki, krytycznie recenzując kolejne absurdalne inicjatywy radykalnych klimatystów oraz dostarczając merytorycznych argumentów przeciwnikom Zielonego Ładu. Każde z tych działań wiąże się jednak z określonymi kosztami. Przygotowanie kompleksowego raportu o Zielonym Ładzie wiąże się z koniecznością przeanalizowania wielu tysięcy stron unijnych dokumentów. Publikacja raportu i jego szeroka promocja pozwolą nam dotrzeć do wielu Polaków z rzetelną wiedzą o katastrofalnych skutkach unijnej polityki klimatycznej. Na ten cel musimy jednak zabezpieczyć 25 000 zł. Z kolei broszura poświęcona jego skutkom to wydatek rzędu 10 000 zł.
Licząc się z tym, że w najbliższych miesiącach rząd Donalda Tuska może w imię „ratowania planety” wprowadzić kolejne uderzające w kieszenie Polaków rozwiązania prawne, musimy kontynuować monitorowanie prac rządu i parlamentu, aby w razie potrzeby móc zareagować za każdym razem na czas. Wiąże się to dla naszych analityków z wieloma godzinami analizowania tysięcy stron procedowanych aktów prawnych. Miesięczny koszt tej aktywności szacujemy na 6 000 zł.
Z kolei opracowanie pojedynczej analizy propozycji zmian w przepisach to w zależności od stopnia złożoności problemu, zakresu i przedmiotu zmian, koszt od 10 000 do nawet 16 000 zł. Tylko w ten sposób możemy jednak realnie oddziaływać na otaczającą nas rzeczywistość.Realizacja Zielonego Ładu trwale zmieni życie milionów Polaków na gorsze. Brońmy naszych interesów, póki jeszcze możemy.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie bronić praw i wolności konstytucyjnych.

Z wyrazami szacunkuŁukasz Bernaciński - Członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Eurokraci promujący Zielony Ład operują sloganami i ogólnikami. W ten sposób ukrywają przed Europejczykami skutki swojej polityki, gdyż doskonale rozumieją, że nie uzyskaliby poparcia dla tak szkodliwych postulatów. Dlatego nasza praca zmierzająca do ujawnienia ich planu i poinformowania Polaków o jego szczegółach jest tak ważna.Jestem przekonany, że z Pana pomocą możemy zatrzymać wprowadzanie kolejnych elementów szkodliwej polityki klimatycznej UE.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris

Walmart wycofuje się pod presją z finansowania „tęczowych” parad i korporacyjnej polityki DEI [Diversity, Equity, Inclusion]

Walmart wycofuje się pod presją z finansowania „tęczowych” parad i korporacyjnej polityki DEI [Diversity, Equity, Inclusion]

https://pch24.pl/walmart-wycofuje-sie-pod-presja-z-finansowania-teczowych-parad-i-korporacyjnej-polityki-dei

(Fot. Siddharth Cavale / Reuters / Forum)

„USA Today” donosi, że Walmart wycofuje się z finansowania DEI i ruchu „Pride” po bezpośredniej presji ze strony prawicowych środowisk.

Największy sprzedawca detaliczny w Stanach Zjednoczonych odmówił uczestnictwa w Indeksie Równości Korporacyjnej Human Rights Campaign. Wprowadzi też zmiany w zakresie polityki korporacyjnej dotyczącej promocji różnorodności, równości i inkluzji DEI – wchodzącej w skład raportowania ESG. Sieć będzie monitorować rynek, by „upewnić się”, że „nieodpowiednie produkty seksualne i/lub transseksualne” nie będą reklamowane dla dzieci.

Walmart jest największym prywatnym pracodawcą w USA. Firma po śmierci czarnoskórego kryminalisty George’a Floyda w 2020 roku, która to śmierć nastąpiła podczas interwencji policji, uruchomiła program mający promować „równość rasową”. Jednocześnie sieć uczestniczyła w corocznym Indeksie Referencyjnym Organizacji LGBTQ+ Human Rights Campaign.

Decyzja o zmianie polityki nastąpiła pod wpływem presji prawicowych środowisk walczących z tak zwanym przebudzeniem (woke).

Obecnie w USA wiele czołowych firm zrezygnowało z kontynuacji polityki DEI, ale przekonanie do tego Walmartu, sieci wartej prawie 1 bilion dolarów, uznawane jest za „gigantyczne osiągnięcie”.

Walmart zobowiązał się do monitorowania sprzedawanych produktów stron trzecich pod kątem „nieodpowiednich produktów seksualnych i/lub transseksualnych kierowanych do dzieci”. Ponadto ma dokonać przeglądu całego finansowania „tęczowych” marszy Pride i zaprzestać używania terminu LatinX w oficjalnej komunikacji. [To jakiś bełkotne określenie Meksykanów? md ]

Sieć przekazała, że wiele zmian w zakresie polityki DEI było przygotowywanych od kilku lat. Na przykład zmieniono terminologię z DEI na „przynależność” i wprowadzono zmiany w programie różnorodności dostawców.

„Odbyliśmy pewną podróż i wiemy, że nie jesteśmy idealni, ale każda decyzja wynika z chęci pielęgnowania poczucia przynależności, otwierania drzwi możliwości dla wszystkich naszych współpracowników, klientów i dostawców oraz bycia Walmartem dla wszystkich” – napisali w oficjalnym oświadczeniu przedstawiciele firmy.

„USA Today” przypomina, że „zabójstwo Floyda w 2020 r. wymusiło historyczne rozliczenie się z rasizmu w Ameryce” a „firmy zobowiązały się, że ich pracownicy oraz kierownictwo będą lepiej odzwierciedlać społeczności, którym służą”. Dodano, że „pracownicy kolorowi są niedoreprezentowani na każdym szczeblu władzy w korporacyjnej Ameryce, zgodnie z badaniami danych „USA Today”. Jedna analiza z 2023 r. wykazała, że ​​biali mężczyźni stanowią 7 na 10 dyrektorów wykonawczych w największych firmach w kraju. Około 1 na 7 z tych firm miało zespoły kierownicze składające się wyłącznie z białych mężczyzn”.

Dodano, że „jednak cztery lata po tych obietnicach z 2020 r. krajobraz polityczny uległ zmianie” i mimo podjętych wysiłków korporacyjnych na rzecz różnorodności – co mają popierać w szczególności młodzi Amerykanie – obecnie wiele firm mierzy się z licznymi kontrolami sądowymi oraz Izb Handlowych, ponieważ „prawicowe fundacje, ośrodki analityczne i działacze polityczni promują politykę neutralności rasowej”.

W walce z ideologicznymi lewicowymi programami korporacyjnymi pomogła decyzja Sądu Najwyższego z 2023 roku o zakazie uwzględniania rasy w programach rekrutacyjnych na uczelnie wyższe. Poprzednie kryteria prowadziły do dyskryminacji w staraniach o przyjęcie na studia zdolnych białych osób i uprzywilejowania mniej zdolnych kolorowych.

Grupie aktywistów, którzy jeszcze w ubiegłej dekadzie wszczęli batalię z korporacyjną promocją genderowych postulatów politycznych poprzez zmuszanie pracowników do szkoleń z różnorodności i inkluzji, a niekiedy także do brania udziału w paradach LGBT, udało się wpłynąć na opinię publiczną, zachęcając do bojkotu konsumenckiego. Przyczyniło się to do spadku sprzedaży i zmusiło niektóre marki – takie jak Bud Light, Target, Harley-Davidson, John Deere – do wycofania się z kampanii marketingowych skierowanych do „społeczności LGBTQ+”. Duże marki, na przykład Ford i Lowe’s, porzuciły inicjatywy DEI i przebudowały zespoły HR.

Amerykański dziennik zauważa, że „w konserwatywnych kręgach wybory 2024 roku były postrzegane jako referendum w sprawie DEI”. Kadra zarządcza korporacji w USA spodziewa się dalszego oporu przeciwko tej polityce.

Dużą rolę w walce z korporacyjną ideologią lansowaną w ramach raportowania pozafinansowego ESG, które w UE będzie obowiązkowe, odgrywa w USA Robby Starbuck.

Źródło: eu.usatoday.com

Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”.

”Szczepić, szczepić, szczepić’ czyli czas na nieprzyjemne pytania

Autor: AlterCabrio , 8 maja 2022

„Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”.

−∗−

W menu na dziś danie przypominające. Zjawisko tzw. ‘pandemii’ oficjalnie się nie kończy, ale mutuje w kierunku ‘zagrożenia epidemiologicznego’. Nie przeszkadza to jednak, przynajmniej niektórym politykom, w zadawaniu pytań. Tym razem wystąpienie Christine Anderson z niemieckiej AfD w trakcie obrad komisji śledczej ds. COVID-19. Wypowiedzi tej eurodeputowanej były już wcześniej publikowane na łamach Portalu św. Ekspedyta.

Zapraszam do lektury (i oglądania).

____________***____________

Zobacz, jak eurodeputowana niszczy całą politykę Covid w 5 minut: „Czas na bardzo nieprzyjemne pytania”

„Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”.

W tym tygodniu eurodeputowana Christine Anderson (AfD) wygłosiła swoje pierwsze przemówienie przed nową „komisją śledczą ds. COVID-19” Unii Europejskiej. Niemiecka eurodeputowana potępiła politykę UE w sprawie Covid i zażądała dochodzenia w sprawie wyraźnych naruszeń praw człowieka pod pretekstem walki z wirusem.

Anderson sprzeciwiła się „fałszywym twierdzeniom dotyczącym bezpieczeństwa szczepionek, ich rzekomemu ostatecznemu zatwierdzeniu i tak zwanej skuteczności”. Posłanka zwróciła uwagę, że baza danych Europejskiej Agencji Leków (EMA) pokazuje, że w ciągu siedmiu miesięcy „szczepionki” przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie.

„Dlaczego nie jest to przedmiotem dochodzenia” – pytała eurodeputowana. Wyjaśniła, że ​​polityka rządów wobec Covid nie miała nic wspólnego ze zdrowiem publicznym. Zamiast tego, wydaje się, że była to „operacja zarabiania pieniędzy dla przemysłu farmaceutycznego”.

Dlaczego alternatywne metody walki z Covid nie były badane ani podane do wiadomości publicznej, pytała Anderson? Zamiast tego, jak wykrzyczała, wszystko w całej waszej polityce wobec Covid „sprowadzało się wyłącznie do: «szczepić, szczepić, szczepić»”.

[Wystąpienie w języku niemieckim, angielskie napisy]

Kwestie, którymi komisja musi się zająć

Anderson zwróciła uwagę na inne kwestie, które Komisja musi zbadać. Najpierw skupiła się na „wdrożeniu kontraktów szczepionkowych”. Niewiele jest dostępnych informacji na temat kontraktów producentów szczepionek, ponieważ komisja nie ujawnia tych informacji. Zapytała jak ma „odpowiednio wykonywać swoją pracę jako deputowana do PE” i informować swoich wyborców bez dostępu do danych.

Trzeba również zbadać masowe „ograniczenia praw podstawowych, które są niegodne demokracji”, wykrzyknął eurodeputowany. „Przez utratę pracy, dyskryminację i marginalizację doświadczyliśmy redefinicji praw podstawowych”. Zgodnie z nową definicją, nasze prawa są teraz przywilejami, o których rząd decyduje i wybiera komu je przyznać.

Eurodeputowana zażądała odpowiedzi, dlaczego komisja nie bada „marginalizacji i kryminalizacji krytyków”, którzy potępiali te „antydemokratyczne środki”.

Dodała, że ​​niedopuszczalne jest podpisywanie przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) nowych umów z państwami członkowskimi UE. Jak wyjaśniła wcześniej Anderson, WHO de facto walczy o władzę nad państwami członkowskimi UE w przypadku pandemii.

[Poniżej ta sama wypowiedź, ale z możliwością włączenia napisów z automatycznym tłumaczem]https://www.youtube.com/embed/EwOu7ZbDNXQ

______________

Watch MEP Destroy Entire Covid Policy in 5 Minutes: ‘Time For Very Unpleasant Questions’, Amy Mek, May 2, 2022

Ministerstwo Edukacji chce uczyć dzieci w szkołach o tym, jak zostaje się LGBT i o różnych rodzajach związków.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Ministerstwo Edukacji chce uczyć dzieci w szkołach o antykoncepcji i aborcji. W programie nowego przedmiotu pod nazwą edukacja zdrowotna znalazły się także wątki o tym, jak zostaje się LGBT i o różnych rodzajach związków. Oprócz tego nauka, że rodzice w wielu sprawach się mylą i trzeba umieć rozpoznać ich manipulacje (to cytat z dokumentów MEN).

Nie wolno ulec propagandzie. Bo aborcja to czyste zło, a lobby LGBT krzywdzi dzieci. Przesyłamy kolejne artykuły z portalu www.RatujZycie.pl, które dadzą Panu rzetelną wiedzę i argumenty. Myśl jest bronią. Używajmy jej bez strachu, bo Prawda i Dobro są po naszej stronie.

OPIS ZDJĘCIA

Aktywista LGBT gwałcił niepełnosprawną dziewczynkę

Aktywista LGBT gwałcił i torturował niepełnosprawną czteroletnią dziewczynkę. 32-letni członek francuskiej skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona przyznał się także do posiadania dziecięcej pornografii. Grozi mu dożywocie.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

10 tysięcy Euro kary za normalne zaimki

Niemiecki rząd wprowadza ustawę, chroniącą interesy lobby LGBT. Za zwrócenie się do transseksualisty, biseksualisty lub deklarującego się jako niebinarny w formie niezgodnej z jego życzeniem grozi wysoka kara. Podobnie zresztą za upublicznienie jego prawdziwej płci. Ustawa wchodzi w życie 1 listopada. Genderowe zaimki będą musiały być honorowane przez wszystkich. A jeśli ktoś zastosuje zaimki zgodne z biologiczną płcią rozmówcy, może zapłacić nawet 10 tysięcy Euro.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Welcome to sex. Porno dla dzieci

Welcome to sex to książka skierowana do młodszych czytelników. Przedstawia sceny seksu, uczy o masturbacji, stosunku analnym i oralnym. Jednym słowem – bulwersuje. Porno dla dzieci – oto program rzekomej edukacji wymyślony przez zwolenników gender.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Promotorzy aborcji przegrali w Bielsku-Białej!

Aborcyjny Dream Team przyjechał do Bielska-Białej, aby instruować, jak zabijać dzieci. Planowali wielką manifestację, punkt informacyjny o aborcji, ustawili się na samym środku Placu Chrobrego – w głównym punkcie miasta. Jednak zainteresowanie ich materiałami było żadne! Ze stolicy Podbeskidzia promotorzy aborcji wyjechali z niczym.Czytaj dalej    >

Żądamy obrony Gietrzwałdu przez biskupów. W dodatku – w ich języku!

Opolski Komitet Obrony Gietrzwałdu:

Czcigodny Biskup Ordynariusz diecezji opolskiej

Jego Ekscelencja Andrzej Czaja

Zachęceni mądrą dewizą JE Księdza Biskupa

Astare coram Te et Tibi ministrare „Trwać przed Tobą i Tobie służyć”

Trwając przy Kościele katolickim , zjednoczeni wokół

Opolskiego Komitetu Obrony Gietrzwałdu

pytamy się Księdza Biskupa jako naszego duszpasterza, jak i członka Rady Stałej Episkopatu.

– Czy Episkopat Polski, którego Jego Ekscelencja jest członkiem, zamierzają podjąć rzeczową dyskusję jak i obronę Sanktuarium w Gietrzwałdzie, jedynego miejsca w Polsce, w którym Objawiała się Matka Boża i które zostały przez Kościół uznane za prawdziwe.

Dotyczy to skandalicznego planu utworzenia największego składowiska odpadów śmieci w Europie, w pobliżu tego Sanktuarium?.

Objawienia w Gietrzwałdzie zostały uznane przez najwyższe władze kościelne za prawdziwe.

Sieć sklepów wielkopowierzchniowych LIDL zapowiada, że do Gietrzwałdu ma trafiać 150 tysięcy ton odpadów rocznie, w tym 3,25 tys. ton klasyfikowanych jako niebezpieczne. Wśród niebezpiecznych będą m.in.:

-zużyte urządzenia zawierające freony HCFF, HFC – 500 ton rocznie;

-nieorganiczne odpady zawierające substancje niebezpieczne – 500 ton rocznie;

-organiczne odpady zawierające substancje niebezpieczne – 500 ton rocznie;

-baterie i akumulatory niesortowane – 300 ton,

-lampy fluorescencyjne i inne urządzenia zawierające rtęć – 250 ton rocznie;

-urządzenia zawierające freony – 300 ton rocznie;

-zużyte urządzenia, w tym urządzenia elektryczne i elektroniczne zawierające niebezpieczne składniki – 600 ton rocznie.

A to wszystko w odległości zaledwie 400 metrów od budynków Sanktuarium!

Księże Biskupie, czy mamy trwać przed Bogiem i Jego Matką pośród stert śmieci i niebezpiecznych odpadów?

Zaniepokojeni takim obrotem spraw jak i milczeniem naszych duchowych przywódców, jednocześnie biorąc pod uwagę nasze

Sensus Fidei, zwracamy się do Was z apelem, Czcigodni Biskupi:

Bądźcie odważni wobec Boga!

Bądźcie wierni Stolicy Piotrowej!

Papież Franciszek w Encyklice Laudato Si, skierował wezwanie do ludzi dobrej woli o naglącą ochronę środowiska naturalnego. Przypomina w niej:

„Nie jesteśmy Bogiem. Ziemia istniała wcześniej niż my i została nam dana”

Tym bardziej nasza piękna, ojczysta ziemia, przekazana nam w depozycie przez poprzednie pokolenia.

Nadto, ziemia ta została uświęcona obecnością Matki Boga!

Czy możemy być głusi na te zaistniałe fakty?

Czy ” trwanie przy Bogu” ma pozostawać bierne?

Papież Franciszek dodaje:

„Sojusz pomiędzy ekonomią a technologią prowadzi do odcinania się od wszystkiego, co nie należy do ich doraźnych interesów”

Katolicy nie powinni brać udziału w takich doraźnych sojuszach.

Tym bardziej, gdy negatywnie wpływają na nasz kościół.

Doprawdy, wysypisko śmieci w bliskim sąsiedztwie Bazyliki urąga Bogu i ludziom.

Od naszych hierarchów i duszpasterzy oczekujemy podjęcia konkretnych kroków w celu protestu przeciwko haniebnym zamiarom Lidla, jak i ratowania tak cennego Sanktuarium.

Kończąc, jeszcze raz posłużymy się papieską encykliką Laudato Si

„Nadzieja zachęca nas do uznania, że zawsze jest wyjście, że zawsze możemy zmienić kurs, że zawsze możemy coś uczynić dla rozwiązania problemów.

Jako ludzie wierzący lepiej rozpoznajemy wypływające z naszych przekonań zobowiązania w odniesieniu do środowiska naturalnego, które jest dobrem dla ludzkości i świata”

Pozostajemy z tą Nadzieją

Opolski Komitet Obrony Gietrzwałdu

Chcą wykastrować 12-letniego chłopca aby został „dziewczynką”

Fundacja Pro-Prawo do życia
Ta wstrząsająca historia powinna obudzić świadomość wszystkich rodziców w Polsce. Kilka dni temu sąd w Kalifornii odebrał prawa rodzicielskie ojcu, aby matka jego dzieci, owładnięta ideologią LGBT, mogła wykastrować (!) 12-letniego chłopca w celu uczynienia z niego „dziewczynki”.
To samo na systemową skalę ma się dziać w Polsce. Już od 1 września 2025 r. do szkół wchodzi przymusowa „edukacja seksualna”. Zgodnie z podstawą programową dzieci będą oswajane z „transpłciowością” polegającą m.in. na okaleczaniu się poprzez amputacje piersi i organów rozrodczych. Równolegle politycy KO forsują w Sejmie projekt ustawy, w świetle którego sprzeciw rodzica wobec „tranzycji” dziecka może zostać zakwalifikowany jako „przemoc” skutkująca odebraniem praw rodzicielskich! Trzeba się temu przeciwstawić i zmobilizować kolejne osoby do oporu.Zdjęcie zagrożonego kastracją chłopca [foto]Jeff Younger od kilku lat toczył sądową batalię ze swoją żoną, z którą rozstał się w 2018 roku. Kobieta zainfekowała się ideologią LGBT i w porozumieniu ze szkołą rozpoczęła „tranzycję” ich wtedy 6-letniego syna Jamesa, chcąc uczynić z chłopca „dziewczynkę” o imieniu Luna. Kobieta przebierała synka w sukienki i wysyłała go tak ubranego do szkoły, gdzie przez nauczycieli James był traktowany jak dziewczynka. Na powyższych zdjęciach może Pan zobaczyć Jamesa z ojcem i z matką. 

Przebieranie synka w damskie ubrania nie wystarczyło jednak matce Jamesa. Kobieta postanowiła uczynić z chłopca „dziewczynkę” poprzez chirurgiczną i chemiczną kastrację syna. W tym celu zabrała Jamesa i jego brata do Kalifornii, który to stan ogłosił się „sanktuarium” tranzycji i LGBT. Jeff Younger wynajął prawników i usiłował na drodze sądowej ocalić swojego syna. Kilka dni temu zapadł wobec niego ostateczny wyrok. Jak napisał Younger w mediach społecznościowych: 

„Sędzia z Kalifornii udzielił mojej byłej żonie pełnomocnictwa do kastracji mojego syna, Jamesa (…) Straciłem wszelkie prawa rodzicielskie do moich synów.”

Zgodnie z przyjętymi niedawno w Kalifornii ustawami, sprzeciw rodzica wobec chęci „zmiany płci” przez dziecko jest formą przemocy i znęcania się nad dzieckiem. Sąd uznał na ich podstawie, że Jeff Younger działa na szkodę swojego syna i całkowicie odebrał mężczyźnie prawa rodzicielskie nad Jamesem oraz jego bratem.

Panie Mirosławie, na całym Zachodzie, przede wszystkim w USA ale także w Europie, lawinowo rośnie liczba tego typu tragedii. Całe rodziny są ofiarami przerażającej ideologii, która w błyskawicznym tempie rozprzestrzenia się za pomocą mediów społecznościowych oraz lekcji „edukacji seksualnej” w szkołach. Najbardziej poszkodowane są dzieci, nieodwracalnie okaleczane i oszpecane w makabrycznej procedurze „tranzycji” LGBT. 

To wszystko z ogromną siłą wdziera się teraz do Polski. Już od 1 września przyszłego roku od 4 klasy szkoły podstawowej wszystkie dzieci zostaną objęte obowiązkową „edukacją seksualną”, która będzie się odbywać pod nazwą „edukacji zdrowotnej”. Wedle opublikowanej niedawno przez MEN podstawy programowej, w trakcie przymusowych lekcji deprawacji polskie dzieci mają być oswajane m.in. z „transpłciowością” – czyli właśnie z rzekomą „zmianą płci” dokonującą się poprzez przyjmowanie blokerów hormonalnych oraz okaleczanie, amputacje i kastracje.  

Dlaczego ma się to dziać właśnie na obowiązkowych lekcjach „edukacji zdrowotnej”?

W języku angielskim proceder ten nazywa się „gender affirming care”, co na język polski możemy przetłumaczyć jako „opieka medyczna afirmująca tożsamość płciową”. Jak możemy przeczytać na stronie jednej z agencji rządu USA poświęconej temu zjawisku:

„Gender affirming care jest formą opieki zdrowotnej. Obejmuje szereg usług, które mogą obejmować usługi medyczne, chirurgiczne, związane ze zdrowiem psychicznym i usługi pozamedyczne dla osób transpłciowych i niebinarnych.”

Współczesna „medycyna” podaje kilka form takiej „genderowej opieki zdrowotnej”. Są nimi blokery hormonalne hamujące dojrzewanie, „kuracje” hormonalne polegające na przyjmowaniu w dużych dawkach testosteronu lub estrogenu, aż w końcu „operacje afirmujące tożsamość płciową” takie jak amputacja piersi lub genitaliów.

Panie Mirosławie, właśnie o tak rozumianym „zdrowiu” będą się uczyć polskie dzieci na obowiązkowych lekcjach „edukacji zdrowotnej” we wszystkich szkołach. To jednak nie wszystko.

Rząd Tuska szykuje tę systemową deprawację w „pakiecie” razem ze zgłoszonym niedawno do Sejmu projektem ustawy, wedle której dzieci od 13 roku życia będą mogły chodzić do psychologa bez wiedzy i zgody rodziców. A to właśnie opinia psychologiczna jest niezbędna, aby rozpocząć proces „tranzycji”. Jak już alarmowaliśmy, schemat działania deprawatorów jest następujący: 

Polskie dzieci mają za pomocą mediów społecznościowych oraz obowiązkowych lekcji „edukacji zdrowotnej” w szkołach oswajać się z ideologią LGBT, rozwiązłością seksualną, masturbacją i „transpłciowością”. Propaganda ma wmówić dzieciom, że lekarstwem na wszelkie ich problemy, w szczególności trudności związane z okresem dojrzewania, jest „zmiana płci”. W trakcie „edukacji zdrowotnej” tak omamione dzieci zostaną następnie zachęcone do kontaktu z reklamującymi się w internecie tęczowymi gabinetami psychologicznymi, co jeśli ustawa KO wejdzie w życie, będzie możliwe bez wiedzy i zgody rodziców. W trakcie wizyty u psychologa LGBT dziecko dowie się, że powinno „zmienić płeć”. Po kilku takich wizytach zostanie to ujawnione rodzicom, którzy po fakcie dowiedzą się, że ich dziecko powinno kontynuować „terapię afirmującą płeć”. Wedle zgłoszonego do Sejmu projektu ustawy, jeśli rodzice nie wyrażą zgody na dalsze „leczenie” swojego dziecka, sprawa ma trafić do sądu rodzinnego. 

Zjawisko „tranzycji” i „transpłciowości” już dzisiaj jest niezwykle rozprzestrzenione w Polsce, szczególnie wśród młodzieży. Aktywiści LGBT prowadzą specjalne kampanie propagandowe, głównie w mediach społecznościowych, wycelowane w dzieci i nastolatki. Wielokrotnie pokazywaliśmy już zdjęcia ofiar „tranzycji”, coraz częściej publikowane na polskich portalach społecznościowych. Ideologią zarażają się również rodzice. Jedną z takich wstrząsających fotografii wrzuciła do internetu matka nastoletniej dziewczyny, chwaląc się chirurgiczną amputacją piersi własnej córki, żeby mogła stać się „chłopcem”. To taki sam przypadek jak opisywana przez nas sprawa z Kalifornii, w której matka zamierza wykastrować własnego syna, aby uczynić go „dziewczynką”. 

Intensywna propaganda LGBT sprawia, że takich przypadków jest w Polsce coraz więcej. Dostaliśmy niedawno informacje pochodzące z jednego ze szpitali, w którym wykonuje się coraz więcej „operacji afirmacji płci” takich jak kastracja genitaliów i amputacje piersi. „Pacjentami” są przede wszystkim młodzi dorośli, ale jednym z ostatnich miał być również nastoletni chłopak. Koszt takiej procedury wynosi od ok. 50 000 zł do nawet 150 000 zł, na co „pacjenci” i ich rodziny mają często zaciągać kredyty. Procedury te mają być również w niewystarczający sposób zabezpieczone medycznie, przez co miało prawie dojść m.in. do wypadku śmiertelnego, gdzie „pacjentka” była bliska wykrwawieniu się. Z przyczyn prawno-procesowych nie możemy jeszcze w tym momencie podać do wiadomości publicznej szczegółów, ale wkrótce podejmiemy działania w tej sprawie.Przymusowa „edukacja seksualna” w szkołach ma na celu domknąć system deprawacji i spowodować, że ideologia zacznie mieć praktyczne konsekwencje w postaci rozbitych rodzin, nieodwracalnie okaleczonych dzieci, destabilizacji psychiki milionów uczniów i dewastacji sumień kolejnych pokoleń Polaków. Te zagrożenia dotyczą każdej rodziny w Polsce. Dlatego należy się im zdecydowanie przeciwstawić. Do tego mobilizuje nasza Fundacja.
Jak relacjonuje nasza wolontariuszka Marta:
„Przez cały październik nasi wolontariusze organizowali w Rzeszowie uliczne kampanie informacyjne pod hasłem „Stop deprawacji i seksualizacji naszych dzieci. Zgromadzenia publiczne miały na celu szerzenie edukacji wśród Rzeszowian (i nie tylko) w temacie tzw. edukacji zdrowotnej i jej podstawy programowej. W czasie naszych pikiet rozmawialiśmy z przechodniami uświadamiając na temat zagrożeń i mobilizując rodziców do czynnego oporu. W czasie naszych zgromadzeń rozdaliśmy setki broszur, przeprowadziliśmy dziesiątki dyskusji (zarówno ze zwolennikami, jak i przeciwnikami naszego wydarzenia), ale jedno jest pewne. Nie pozostaliśmy niezauważeni. Nie pozostawiliśmy nikogo obojętnym.”
Tego typu akcje odbywały się w ostatnim miesiącu również w wielu innych miastach i rejonach Polski, a także w internecie. W ten sposób nasza Fundacja działa już od ponad 10 lat, prowadząc ogólnopolską kampanię informacyjną „Stop pedofilii”. Szczególnie intensywnie działamy od kwietnia br., kiedy to rząd Tuska ogłosił pierwsze zapowiedzi wprowadzenia przymusowej deprawacji do wszystkich polskich szkół. 
Działania tego typu przynoszą owoce w postaci mobilizacji kolejnych osób i środowisk. W ostatnim czasie opublikowane zostało stanowisko Konferencji Episkopatu Polski, w którym biskupi zwracają uwagę, iż: „nie można zaakceptować deprawujących zapisów dotyczących edukacji seksualnej”, a obowiązkowy przedmiot edukacja zdrowotna: „narusza obowiązujące w Polsce prawo, godzi w prawa rodziców do decydowania o ich dzieciach oraz zagraża prawidłowemu rozwojowi dzieci i młodzieży.” Mobilizują się także rodzice – z inicjatywy Koalicji na Rzecz Ochrony Polskiej Szkoły 1 grudnia o godz. 12:00 na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się manifestacja pod hasłem „Tak – dla edukacji, nie – dla deprawacji.”
Trzeba kontynuować działania informacyjne i budzić sumienia kolejnych osób.
Musimy walczyć, dopóki deprawatorzy nie wycofają się ze swoich planów i nie przerwą prac nad wdrażaniem deprawacji do polskich szkół. Nie spoczniemy, dopóki to się nie zrealizuje. Aby dalej walczyć, potrzebujemy na zbliżające się kampanie ok. 16 000 zł.
Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dotarcie do kolejnych osób z ostrzeżeniem przed przymusową deprawacją seksualną dzieci, która czeka wszystkie rodziny w Polsce już od 1 września 2025 roku.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszkówstronazycia.pl

Piątek. Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

29.11.24 Bielsko-Biała – Msza Święta i Różańcowy szturm do Nieba za Ojczyznę

27/11/2024przez antyk2013

Nasze Różańce święte uratują Polskę!

O godzinie 15.00 w Lasku Cygańskim w kościele parafialnym Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata rozpocznie się w intencji Ojczyzny modlitwa różańcowa przed Najświętszym Sakramentem. O godzinie 18.00 złożona będzie Najświętsza Ofiara za Ojczyznę.

Share

W „Biedańsku”, czyli fikcyjnym mieście złożonym z najbiedniejszych Polaków, mieszka m.inn. ponad pół miliona dzieci i 400 tys. seniorów.

Nowy raport o biedzie w Polsce. Ze skrajnego ubóstwa „powstało” miasto

26.11.2024, Agata Sucharska / Polsatnews.pl https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-11-26/nowy-raport-o-biedzie-w-polsce-ze-skrajnego-ubostwa-powstalo-miasto/

Nowy raport o biedzie w Polsce. Ze skrajnego ubóstwa "powstało" miasto
Pixabay

W Polsce prawie 2,5 mln osób żyje w skrajnym ubóstwie – wynika z raportu Szlachetnej Paczki

W Polsce prawie 2,5 mln osób żyje w skrajnym ubóstwie – wynika z raportu Szlachetnej Paczki. W „Biedańsku”, czyli fikcyjnym mieście złożonym z najbiedniejszych Polaków, mieszka ponad pół miliona dzieci i 400 tys. seniorów. „Tak źle w naszym kraju nie było od 2015 roku” – podkreślono w dokumencie.

Jak co roku Szlachetna Paczka publikuje „Raport o biedzie w Polsce„. By lepiej zobrazować skalę problemu, organizacja stworzyła fikcyjne miasto „Biedańsk„, w którym żyją osoby doświadczające skrajnego ubóstwa. Jego populacja jest wyższa niż w Warszawie – ma już 2,5 miliona mieszkańców, w tym pół miliona to dzieci, a ponadto 400 tys. stanowią seniorzy.

Codziennie towarzyszą im trzy lęki: brak możliwości robienia podstawowych zakupów, wykupienia leków oraz płynnego opłacania rachunków mieszkaniowych. Jako najpilniejsze problemy wskazuje się również brak prądu, czy ogrzewania, szalejąca inflacja, wykluczenie komunikacyjne i brak możliwości zakupu mieszkania. 

Raport o biedzie w Polsce. Sytuacja najgorsza od niemal dekady

Z raportu Szlachetnej Paczki wynika, że blisko połowa Polaków żyje na progu tzw. minimum socjalnego, które wynosi 57 zł dziennie na jedną osobę w gospodarstwie domowym. W najgorszej sytuacji są seniorzy, którzy na przeżycie dnia mają około 29 złotych. 

Prawie co dziesiąty Polak je codziennie mniej niż trzy posiłki, a co czwarta osoba przyznaje, że zdarza się to co najmniej raz w tygodniu. Średnio dochód członka rodziny włączonej do Szlachetnej Paczki w 2023 r., po odliczeniu kosztów utrzymania mieszkania i wykupienia leków, wyniósł około 533 zł miesięcznie.

Skrajne ubóstwo dzieci wzrosło o 32 proc. To 125 tys. więcej dzieci żyjących w takich warunkach niż rok wcześniej. W 2023 roku 522 tys. dzieci żyło w rodzinach skrajnie ubogich. Jak podkreślają autorzy „tak źle w naszym kraju nie było od 2015 r.”.

Godne życie według Polaków. „Bezpieczny dom, bez głodu i bólu”

W raporcie przedstawiono również wnioski z badania, w którym zapytano Polaków „jak zdefiniować godne życie„. Okazuje się, że Polacy za godne życie uznają przede wszystkim realizację potrzeb, takich jak: podstawowe zakupy spożywcze (83 proc.), wykupienie niezbędnych lekarstw (82 proc.) oraz zdolność opłacania wydatków związanych z domem (81 proc.).

„Polacy są jednomyślni: godnym jest życie w bezpiecznym domu, bez głodu i bólu. Ubóstwo odbiera ludziom nim dotkniętym godność, czyli poczucie własnej wartości” – wskazano w raporcie. 

Dla trzech czwartych Polaków o godnym życiu przestajemy mówić, gdy nie stać nas na obuwie dostosowane do pór roku, a dla 64 proc., gdy nie jesteśmy w stanie kupić ubrań w razie nagłej potrzeby. 

Szymon Hołownia i Collegium Humanum. Mętne i pokrętne „wyjaśnienia”.

Szymon Hołownia i Collegium Humanum. Partia wydała oświadczenie. „Odpowiedź jest jedna”

28.11.2024 https://nczas.info/2024/11/28/szymon-holownia-i-collegium-humanum-partia-wydala-oswiadczenie-odpowiedz-jest-jedna/

Szymon Hołownia
Szymon Hołownia. / foto: PAP

„Newsweek” opublikował artykuł o tym, jakoby marszałek Sejmu Szymon Hołownia miał widnieć na liście studentów Collegium Humanum, a co więcej miałby otrzymać dyplom, pomimo braku obecności na zajęciach. Polska 2050 wydała oświadczenie, w którym odniosła się do tych doniesień.

O tym, że Marszałek Sejmu Szymon Hołownia był studentem Collegium Humanum mówią wszyscy byli pracownicy tej prywatnej, warszawskiej uczelni. Widzieli jego nazwisko na liście studentów, widzieli jego podpis pod immatrykulacją, czyli przyrzeczeniem studenckim” – czytamy.

Tygodnik opisał także, że owi pracownicy mieli słyszeć, jak „słynnym studentem, wtedy byłym kandydatem na prezydenta i liderem powstającego ruchu Polska 2050, chwalił się ówczesny rektor Collegium Humanum”.

Według materiału „Newsweeka” Hołownia miał otrzymać dyplom ukończenia studiów magisterskich z psychologii, chociaż nigdy nie przychodził na żadne zajęcia. Oceny, pliki oraz dokumenty marszałka Sejmu miały znaleźć się w obsługującym dydaktykę systemie Sokrates.

„Podstawą do tego miały być zaliczenia i oceny otrzymane wcześniej podczas studiów na SWPS. A także życzliwość byłego rektora Pawła Cz., który na własną odpowiedzialność wpisywał oceny i zaliczenia” – możemy przeczytać. – Mówił, że robi to na podstawie doświadczenia życiowo-zawodowego studenta – powiedział rozmówca „Newsweeka”.

Rola Kobosko

Sprawę miał załatwić z rektorem uczelni inny ważny polityk Polski 2050, europoseł Michał Kobosko. „To on miał wynegocjować u rektora, by studia dla nich obu były bezpłatne. Bo Kobosko także chciał studiować na Collegium Humanum” – poinformował „Newsweek”.

W przesłanym tygodnikowi oświadczeniu, Kobosko stwierdził, że „byłego rektora tej uczelni spotkał w sumie dwa lub trzy razy w sytuacjach służbowych”, a poza tym „nie utrzymywał z nim prywatnych relacji”.

„Byłem zachęcany i zapraszany do aktywnego podjęcia płatnych studiów na CH. Nabrałem jednak dużych wątpliwości co do jakości tych studiów, na podstawie własnych obserwacji oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ze środowisk akademickich i politycznych. Dlatego nie rozpocząłem studiów ani nie wniosłem żadnych opłat z tytułu czesnego. W związku z powyższym tym bardziej nie ukończyłem żadnych studiów ani nie odebrałem żadnego dyplomu CH” – napisał polityk.

Oświadczenie ws. Hołowni

Początkowo w mediach pojawiła się informacja, iż Hołownia nie odpowiedział na pytania tygodnika. Wpis w mediach społecznościowych, odnosząc się do podobnych doniesień dziennikarza Piotra Krysiaka, zamieściła na portalu X rzecznik marszałka Sejmu Katarzyna Karpa-Świerek.

„Marszałek Sejmu Szymon Hołownia nigdy nie studiował na Collegium Humanum, nigdy nie wniósł żadnych opłat na rzecz tej uczelni i nigdy nie uczestniczył w żadnych organizowanych przez nią zajęciach” – napisała Karpa-Świerek. [No właśnie – a „wyniki” i tak były.. md]

Później w mediach społecznościowych pojawiło się jednak dłuższe oświadczenie Polski 2050. „Na każde z pytań, które w przestrzeni publicznej stawiane są w kontekście Collegium Humanum odpowiedź jest jedna:

Szymon Hołownia nie studiuje i nigdy nie studiował na Collegium Humanum. Nigdy też nie spotykał się z jej władzami w oficjalny czy nieoficjalny sposób. Każdy, kto twierdzi inaczej – kłamie” – napisano.

Jak dodano, jedynym, co łączy go z tą uczelnią jest podanie na studia z psychologii złożone kilka lat temu. „Nie podjął ich jednak z uwagi na pozyskane w międzyczasie informacje o podejrzanej reputacji uczelni, oraz zmianą planów życiowych” – podkreślono.

„Oszczerczych ataków na niezależną kandydaturę Szymona Hołowni można się było spodziewać. Marszałek jest na nie przygotowany i jedynie wzmacniają one jego zdecydowanie, by właśnie taką brudną, opartą na fake newsach politykę zmieniać” – dodano twardo na koniec.

Sprawa Collegium Humanum

Sprawa Collegium Humanum dotyczy nieprawidłowości na tej niepublicznej uczelni. Dotychczas CBA zatrzymało ok. 30 osób – m.in. b. rektora Collegium Humanum Pawła C. i b. europosła Ryszarda C.[O jejku. od dawna wiadomo, że to kuzyni- Czarneccy. md]

Zatrzymanym przedstawiono łącznie 150 zarzutów (z których najwięcej Pawłowi C.). Collegium Humanum obecnie nosi nazwę Uczelnia Biznesu i Nauk Stosowanych Varsovia.

Prywatna uczelnia powstała w 2018 r. w Warszawie. Miała w ofercie znacznie szybsze i tańsze wobec konkurencji kursy, dzięki którym można było zdobyć dyplom MBA. Takie dyplomy pozwalają m.in. na ubieganie się o posady w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Polska bazarem dyplomów

Polska bazarem dyplomów 26 listopada, 2024 by jw

Polska bazarem dyplomów

O tym, że w PRL na bazarach można było kupić pożądane dyplomy, starsi wiedzą. Budującym najlepszy z ustrojów dawano dyplomy na przy­kład za 15 lat pracy pod ziemią, bez trudzenia się studiowaniem. Procesy te wspierał słynny Julian Haraschin (zbrodniarz sądowy, później akademik UJ), który zainstalował wytwórnię lipnych dyplomów, a jego in­nowacyjne metody twórczo zostały rozwinięte w III RP. Wielu celebrytów, artystów, sportowców takimi dyplomami się szczyci. Popyt na lipne dyplomy potęgował się wraz ze wzro­stem wymagań tytularnych w wielu sektorach naszego życia, nie tylko akademickiego. Uczelnie starały się nadążyć z po­dażą, walcząc o studentów, którym by takie dyplomy można zaoferować i jeszcze na tym zarobić. Nieakceptujących takiej etyki nikczemnego postępowania trzymano z dala od domeny akademickiej. Niektórzy zręcznościowi rektorzy mają jednak z podażą lipnych dyplomów kłopoty, ograniczono im moż­liwości udyplomawiania społeczeństwa, ale nie do wszystkich taki stan rzeczy dociera. Ostatnio CBA zatrzymało trzy akademickie kurierki, i to zagraniczne, bo z Odessy, które zaopatrzone w spore środki płatnicze (40 tys. dolarów) usi­łowały nabyć 60 dyplomów dla potrzebujących w swoim kraju. Szlak kurierski widać funkcjo­nował już wcześniej, kwoty za dyplomy ustalone, ale telefon od rektora-dostawcy nie odpowiadał, więc ruszyły do Polski, sądząc, że bazar z dy­plomami nadal funkcjonuje. Dostawcą dyplomów miało być w tym przypadku Collegium Humanum, z rektorem Pawłem C., obecnie w areszcie za emisję lipnych dyplomów, o czym od miesięcy jest głośno w Polsce. W sieci można było sprawdzić, ale widocznie kurierki nie do końca są rozgarnięte i po pożądane dyplomy przedzierały się z walutą przez kraj ogarnięty wojną, szczęśliwie docierając do Polski, gdzie spotkała je jednak niemiła niespodzianka. Trafiły do Uczelni Biznesu i Nauk Stosowanych Varsovia, która po transformacji zastąpiła Collegium Humanum, ale bazar już nie funkcjonuje, dostawy dyplomów zostały przerwane, a zamiast kontaktu z dostawcą doszło do kontaktu z CBA i zatrzymania prze­stępczego procederu.

Sabotaż klimatyczny. Gigantyczne koszty realizowanej przez „polskich” polityków unijnej polityki

Sabotaż klimatyczny. „Gigantyczne koszty realizowanej przez polskich polityków unijnej polityki”

28.11.2024 https://nczas.info/2024/11/28/sabotaz-klimatyczny-gigantyczne-koszty

Płonący wiatrak.
Płonący wiatrak. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: print screen X/Remiza

Realizowanej przez polski rząd polityki wobec branży energetycznej nie można nazwać inaczej niż sabotażem, który będzie miał katastrofalne skutki dla gospodarki i całego społeczeństwa – mówi z rozmowie z „Najwyższym Czasem!” redaktor Tomasz Cukiernik. Jego zdaniem nawet jeśli weźmiemy pod uwagę dwutlenek węgla emitowany łącznie przez procesy naturalne i przez człowieka, to Unia Europejska emituje 0,3 proc. całości, a Polska ledwie 0,03 proc. – Mamy zarżnąć całe gospodarki tylko po to, by tę niemającą właściwie żadnego znaczenia emisję ograniczyć? – pyta Cukiernik.

Redakcja NCZ!: Wśród opinii publicznej – bombardowanej dezinformacją i zmanipulowanymi faktami – panuje błędne przekonanie na temat tzw. transformacji energetycznej. Mówi się, że to konieczność. Parafrazując przekaz mediów głównego nurtu, można powiedzieć, że to taka „gaśnica” na „płonącą” planetę.

Tomasz Cukiernik: – Takiej propagandy i dezinformacji medialnej jest mnóstwo. Toniemy wręcz w mitach dotyczących Europejskiego Zielonego Ładu, energetyki węglowej oraz odnawialnych źródeł energii.

Jakie to mity?

– Od ich opisania zaczynam swoją najnowszą książkę pt. „Sabotaż klimatyczny”. Wskazuję na gigantyczne koszty realizowanej przez polskich polityków unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, w tym Zielonego Ładu: niepotrzebne inwestycje na niewyobrażalną skalę, cała gama zielonych europodatków, które po części już płacimy, a następne będą stopniowo wdrażane, uderzenie w wolność wyboru i we własność prywatną oraz pozbycie się suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego. W kolejnych rozdziałach tłumaczę, dlaczego farmy wiatrowe i fotowoltaiczne nigdy nie zastąpią energetyki konwencjonalnej – a to dlatego, że nawet Bruksela miliardami euro nie zmieni praw fizyki. Prostuję kłamstwa o dopłatach: państwo i Unia Europejska na olbrzymią skalę dotuje budowę i funkcjonowanie instalacji odnawialnych źródeł energii, a w przypadku górnictwa węglowego wspierana jest przede wszystkim redukcja mocy wydobywczych i likwidacja kopalni. Gdyby w górnictwie dotacje miały iść na rozwój, tak jak to jest w przypadku OZE, to byłyby wspierane inwestycje w otwieranie nowych ścian wydobywczych. Z kolei gdyby w przypadku OZE dotacje wydawano na to, na co idą w górnictwie, to powinny iść na demontaż i utylizację wiatraków i paneli słonecznych.

Mówisz o górnictwie, a przecież, jak głosi jedno z ulubionych haseł eko-propagandystów, węgiel nie tylko truje, ale w Polsce wręcz się kończy!

To nieprawda – w rzeczywistości starczyłoby go na 800 lat. Zafałszowaniem jest także to, że nikt nie chce inwestować w węgiel – w rzeczywistości to polskie rządy blokują takie inwestycje. Na przykład ostatnio australijska spółka GreenX Metals wygrała postępowanie arbitrażowe przeciwko polskim władzom w sprawie niezrealizowania projektu budowy kopalni węgla kamiennego i my jako podatnicy będziemy musieli zapłacić ponad 1,3 mld zł odszkodowania. Istotne jest też to, że cała ta tzw. transformacja energetyczna realizowana jest wbrew nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale i wbrew prawom ekonomii. Unia Europejska na siłę – depcząc zasady rynkowe i wykorzystując szczególnie nam bardzo źle kojarzące się centralne sterowanie i interwencjonizm państwowy – przekształca całą gospodarkę, by doprowadzić do urojonej zero-emisyjności. A tymczasem choćby pojęcie miksu energetycznego w skali roku czy miesiąca to rodzaj oszustwa wtłaczanego opinii publicznej. A to dlatego, że istotne jest jedynie to, ile energii elektrycznej produkuje się w danym momencie i to, że musi ono wypełnić zapotrzebowanie tego danego momentu.

Możemy więc mówić o sabotażu…

– Sabotażem określam proces likwidacji przez kolejne władze górnictwa i energetyki węglowej pod dyktando Brukseli. A to dlatego, że doprowadzi on do katastrofalnych skutków: ruiny gospodarki i ubóstwa obywateli. Odczuwamy to już teraz wzrostem cen energii elektrycznej i cieplnej. Z tego powodu zamykane są dziesiątki tysięcy małych firm, które nie wytrzymują tych wzrostów. Ale to początek. Armagedon drobnej działalności gospodarczej dopiero przed nami. Z kolei zwykłych ludzi nie będzie stać na ogrzanie własnego domu, nie wspominając o niepotrzebnych, ale obowiązkowych inwestycjach w panele fotowoltaiczne i pompy ciepła. Należy głośno mówić o sabotażu klimatycznym. Słowo „klimatyczny” odnosi się do pretekstu, pod jakim przeprowadzana jest cała ta rewolucja. Ja tylko powiem, że jeśli weźmiemy pod uwagę dwutlenek węgla emitowany łącznie przez procesy naturalne i przez człowieka, to Unia Europejska emituje 0,3 proc. całości, a Polska – 0,03 proc. I mamy zarżnąć całe gospodarki tylko po to, by tę niemającą właściwie żadnego znaczenia emisję ograniczyć. Czyż to nie jest sabotaż? Dodam, że w Chinach wydobywa się 53 razy więcej węgla niż w Polsce, a chińskie elektrownie węglowe emitują 33 razy więcej CO2 od polskich, ale to Polska, która odpowiadała zaledwie za… 1 proc. światowej produkcji węgla, ma ratować klimat, a nie Chiny.

Rzekoma obrona klimatu to pretekst do przeprowadzenia rewolucji. Kto za nią odpowiada? Jakie będą jej skutki?

– Społeczeństwo zmanipulowane dezinformacją medialną i propagandą polityków nie zdaje sobie sprawy, że aktualnie w Polsce – na rozkaz płynący z Brukseli – odbywa się bardzo głęboka rewolucja. Jej efektem będzie to, że Polska, która u progu tej rewolucji była krajem suwerennym i bezpiecznym energetycznie, stanie się krajem uzależnionym energetycznie od czynników i sił zewnętrznych. W rezultacie przekłada się to również na całą gospodarkę – najpierw dojdzie do rosnących cen energii eklektycznej i cieplnej – z czym już mamy do czynienia, a wkrótce czekają nas braki energii i blackouty. A żadna współczesna gospodarka nie może funkcjonować bez energii. Oznacza to, że realizacja tej polityki prowadzi do destrukcji całej polskiej gospodarki. To jednocześnie poskutkuje tym, że narazimy się na utratę choćby możliwości poprawy bezpieczeństwa militarnego – zniszczona gospodarka nie wytworzy nadwyżek, które można by przeznaczyć na żołnierzy i uzbrojenie, nie wspominając o tym, że w kraju nie będzie nawet hut, które mogłyby wytwarzać stal do produkcji uzbrojenia.

No ale czy jednak ta polityka klimatyczna nie spowoduje, że będziemy żyli w czystszym środowisku? To argument często podnoszony przez zwolenników „zielonej” transformacji.

Polityka klimatyczna nie ma nic wspólnego z ochroną środowiska. To dwie całkowicie odmienne sprawy. Aktualnie w powietrzu jest około 0,04 proc. dwutlenku węgla i jest to jedna z niższych wartości w historii geologicznej. CO2 jest konieczny do procesu fotosyntezy i wszystko wskazuje na to, że przy aktualnym poziomie rośliny są na głodzie węglowym. Właściciele szklarni tłoczą do środka ten gaz, aby było go czterokrotnie więcej. Wtedy hodowane rośliny szybciej rosną. Naukowcy obliczają, że gdyby poziom dwutlenku węgla w powietrzu spadł o połowę, to przestałby zachodzić proces fotosyntezy, a to oznacza koniec życia na Ziemi w postaci, jaką znamy. Czy o to chodzi tym, którzy promują całą tę ideologię klimatyzmu?

No to może chociaż po zrealizowaniu całej tej transformacji energetycznej dojdziemy, o ile nie do darmowej, to może chociaż do bardzo niskich cen energii?

– To kolejne kłamstwo. Badanie zlecone przez BusinessEurope wykazało, że do 2050 roku w ramach scenariusza, w którym cele klimatyczne są osiągane bez większych zakłóceń, koszty wytwarzania energii elektrycznej w Unii Europejskiej będą co najmniej o 50 proc. wyższe niż w USA i Chinach. Z kolei w scenariuszu „trudności transformacyjnych” koszty te mogą być nawet trzykrotnie wyższe niż u głównych konkurentów.

W książce „Sabotaż klimatyczny” nie zostawiasz suchej nitki na polityce klimatycznej m.in. UE. Pytanie czy jesteś wstanie wskazać jakąś pozytywną alternatywę dla działań rewolucjonistów?

– Na ten temat jest cały ostatni rozdział. Porównuję koszty produkcji energii elektrycznej z różnych źródeł i wychodzą bardzo ciekawe wnioski. Okazuje się, że nawet z podatkiem ETS w Polsce najtańsza jest energia produkowana z węgla brunatnego. Z kolei moja rozmowa z dr. Grzegorzem Chocianem pokazuje, w jaki sposób Polska mogłaby zablokować ten skrajnie szkodzący nam Europejski Zielony Ład.

Czy nie obawiasz się hejtu ze strony osób, które wierzą w całą tę ideologię klimatyzmu?

– Jestem przyzwyczajony do hejtu, który na mnie spadł, choćby po wydaniu mojej poprzedniej książki „Dwadzieścia lat w Unii. Bilans członkostwa”. Pisząc „Sabotaż klimatyczny”, zrobiłem wszystko, by nikt nie mógł się do niczego przyczepić. Przede wszystkim opieram się na autorytetach w tej dziedzinie: wykładowcach akademickich i praktykach z branży. Przedmowę do mojej książki napisał prof. Wojciech Naworyta z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, a konsultację merytoryczną przeprowadził dr inż. Mirosław Gajer z tej samej uczelni (teksty pana profesora często goszczą na naszych łamach – dop. red.). Z kolei na końcu książki czytelnik znajdzie bogatą bibliografię, z której korzystałem przy pisaniu.

Zdecydowana większość organizacji ekologicznych wspiera działania proklimatyczne. A tymczasem na okładce tak wywrotowej książki, pokazującej problem z odmiennego punktu widzenia, poza logotypem między innymi „Najwyższego Czasu!”, znalazły się także logotypy organizacji ekologicznych…

– Trzeba odróżnić organizacje ekoterrorystyczne wspierane finansowo przez różne fundacje mniej lub bardziej bezpośrednio powiązane z możnymi tego świata, takimi jak ci od Wielkiego Resetu czy rządy niektórych państw, których celem jest zamiana Ziemi w obóz koncentracyjny, od organizacji prawdziwie ekologicznych, które właśnie objęły patronat nad moją książką: Fundacja Konstruktywnej Ekologii EcoProBono, Polski Klub Ekologiczny 80 i Międzynarodowy Instytut Polityki Strategii Ekologicznej.

Książka red. Tomasza Cukiernika „Sabotaż klimatyczny. Jak transformacja energetyczna rujnuje nasze życie” jest do nabycia w oficjalnej księgarni Najwyższego Czasu: sklep-niezalezna.pl.

Zapraszamy też na spotkania otwarte z naszym Autorem:

28.11.2024 – godz. 18.00, Kraków, ul. Św. Filipa 7.

01.12.2024 – godz. 15.00, Warszawa, wystąpienie podczas XV Konferencji Prawicy Wolnościowej, ul. Freta 39.

07.12.2024 – godz. 10.00–19.00, Kraków, Świąteczny Kiermasz Dobrej Książki, Restauracja Avangarda, Zyblikiewicza 1

13.12.2024 – godz. 18.00, Częstochowa, ul. Jagiellońska 59/65, sala konferencyjna na 1 piętrze

14.12.2024 – godz. 10.00–18.00, Toruń, Targi Książki Patriotycznej

21.12.2024 – godz. 10.00–18.00, Poznań, Targi Książki Patriotycznej