Niedziela. Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

28.04.24 Siedlce – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

23/04/2024 przez antyk2013

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.


      Zapraszamy 28 kwietnia, niedziela, na 90 Pokutny Marsz Różańcowy ulicami Siedlec w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski.

Zaczynamy o 14,00, pod pomnikiem św. Jana Pawła II. Kończymy Mszą Świętą, która rozpocznie się o godzinie 16,00 w katedrze siedleckiej.

Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski, o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Szczegóły na plakacie.

Z Panem Bogiem,

Andrzej Woroszyło

Share

Kategorie Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Siedlce Tagi Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Siedlce

Ujawniono kulisy lobby gender i LGBT! Wśród osób związanych z organizacjami genderowymi są członkowie forów dla pedofilów, sadystów i fetyszystów.


Ujawniono kulisy lobby gender i LGBT!
Ordo Iuris
 
Szanowny Panie,
wierzę w to, że już niedługo genderowa ideologia poniesie sromotną klęskę na całym świecie a w podręcznikach szkolnych nasze dzieci będą uczyć się o minionej, mrocznej epoce, w której chirurgicznie i hormonalnie okaleczano setki tysięcy dzieci… w imię dyktatu pseudonauki gender i politycznej poprawności.
Ale żeby tak się stało, musimy dzisiaj stawiać opór ideologom oraz ujawniać ich prawdziwe intencje. Przez lata nasze przestrogi przed genderowym krzywdzeniem najmniejszych były wyśmiewane przez główne media i wielu polityków. Ostatnie wydarzenia pozwalają nam ze spokojem powiedzieć „a nie mówiliśmy…” i raz jeszcze zaapelować do rządzących o jak najszybszy zakaz „tranzycyjnego” okaleczania dzieci.
W obronie dzieci zaczynają nas wyprzedzać… liberalne kraje Zachodu. W tym tygodniu angielska Sekretarz Zdrowia Victoria Atkins zapowiedziała w wystąpieniu przed Izbą Gmin w Londynie, że lekarze przepisujący dzieciom blokery dojrzewania będą traktowani jak przestępcy i mogą stracić prawo do wykonywania zawodu.
 Zakaz lub ograniczanie „tranzycji” nieletnich wprowadziła już między innymi Finlandia, Szwecja, Francja, Dania, Norwegia, Irlandia, Wielka Brytania oraz 19 stanów USA.Najnowsze doniesienia pozwalają mieć nadzieję na to, że takich państw będzie wkrótce jeszcze więcej!
W ubiegłym miesiącu wyciekły prywatne rozmowy członków Światowego Stowarzyszenia Profesjonalistów na Rzecz Zdrowia Transseksualistów (WPATH) – jednej z najbardziej wpływowych organizacji genderowych. To właśnie ta organizacja tworzyła przez lata wytyczne „terapii” osób z zaburzeniami tożsamości płciowej, przekonując, że najskuteczniejszą metodą ich leczenia jest… afirmacja zaburzeń i bezpowrotne okaleczanie ciała w ramach tzw. tranzycji.
Na ich pseudonaukowe zalecenia powoływała się Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Polskie Towarzystwo Seksuologiczne oraz genderowi aktywiści i lekarze czerpiący korzyści z okaleczania nieletnich – seksuolodzy, psychiatrzy, psychologie, endokrynolodzy.Ci ludzie mieli realny wpływ na prawo i życie setek tysięcy ludzi na całym świecie!
Dziś wyszło na jaw, że wśród osób związanych z WPATH są członkowie forów dla pedofilów, sadystów i fetyszystów. Ale ujawnione materiały potwierdziły przede wszystkim, że członkowie organizacji doskonale wiedzą, że nie ma rzetelnych dowodów naukowych na to, że tranzycja pomaga osobom z zaburzeniami tożsamości płciowej. Lekarze, którzy publicznie przekonują, że dzieci mogą podejmować decyzję o bezpowrotnym okaleczaniu własnego ciała, w prywatnych rozmowach przyznawali, że dziecko nie jest w stanie zrozumieć, co robi.Znajdują się tam też przerażające historie dzieci, którym zaczęto „zmieniać płeć” w wieku… 4 lat! Z upublicznionych danych dowiadujemy się o przypadkach ludzi chorych na depresję, zaburzenia lękowe, chorobę afektywną dwubiegunową czy syndrom stresu pourazowego, którzy zamiast otrzymać fachową pomoc psychologiczną, zostali poddani tranzycji. Jedna z członków stowarzyszenia opowiadała o pacjencie, który miał siedem różnych osobowości (alter ego), spośród których dwie były „bezpłciowe”, a jedna żeńska. Lekarz przyznaje, że dokonał operacji, bo większość głosów w głowie pacjenta „zgodziło się na operację”…Wyciek korespondencji genderystów jedynie uzupełnia wyniki badań prowadzonych przez najpoważniejsze ośrodki na świecie. Przyznający Nagrodę Nobla z medycyny Institut Karolinska już wcześniej napisał, że badania promujące tranzycyjne okaleczanie nie były rzetelne, uznając praktyki tranzycyjne za eksperyment medyczny.Dlatego już od kilkunastu miesięcy wzywamy polski rząd do zatrzymania tego szaleństwa.W ubiegłym roku przygotowaliśmy projekt ustawy, zakazującej przeprowadzania wszelkich zabiegów z zakresu „zmiany płci” na nieletnich, za co zostaliśmy zaatakowani nawet przez dziennik Rzeczpospolita, który pisał o naszym projekcie na pierwszej stronie.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskLiczę na to, że ujawnione właśnie rozmowy genderowych lobbystów i pseudonaukowców przyniosą otrzeźwienie ale… zapewne nie możemy w tym względzie liczyć na przedstawicieli rządu. Jeszcze przed ubiegłorocznymi wyborami Donald Tusk deklarował, że jego partia ma gotowy projekt ustawy, który pozwoli na skrócenie i znaczne ułatwienie procedury „zmiany płci”.W tej sytuacji musimy się skupić na pracy u podstaw – na informowaniu młodych ludzi, rodziców i nauczycieli, że „zmiana płci” jest fałszywym rozwiązaniem problemów, bezpowrotnym okaleczeniem narządów płciowych, trwałym wydaniem się na łaskę i niełaskę farmaceutycznych koncernów…Nasi eksperci występują w mediach i na konferencjach naukowych oraz prowadzą szkolenia dla rodziców i nauczycieli, podczas których odpowiadają na ich pytania dotyczące między innymi tego, jak obronić swoje dzieci przed propagandą LGBT w szkołach.W reakcji na liczne zapytania nauczycieli, opracowujemy poradnik prawny, w którym wskażemy, co mogą robić nauczyciele, gdy rodzice i dyrektorzy szkół usiłują ich zmusić do zwracania się do ucznia nieakceptującego własnej płci z użyciem imienia i zaimków właściwych dla płci przeciwnej. Pracujemy także nad Vademecum Transseksualizmu, w którym opiszemy mechanizm wykorzystywania przez lobby LGBT młodych ludzi z zaburzeniami własnej tożsamości.Aby uzbroić rodziców i nauczycieli w bezcenną wiedzę na temat wdrażanej do szkół wulgarnej edukacji seksualnej, która sprzyja wzrostowi problemów z tożsamością płciową u nastolatków – przygotowaliśmy raport na temat edukacji seksualnej, w którym szczegółowo opisujemy jej korzenie, założenia oraz perwersyjne treści, które radykalni aktywiści chcą przekazywać polskim dzieciom w szkołach.Ale żeby wszystkie te działania przyniosły odpowiedni skutek, prawda musi być jak najszerzej rozpowszechniona. A do tego będziemy potrzebowali Pana wsparcia – zarówno finansowego wsparcia naszej działalności, jak i wsparcia w informowaniu Polaków o tym, jak wielkim zagrożeniem dla naszych dzieci jest radykalna genderowa ideologia.
Pomagamy ofiarom tranzycyjnego biznesuPrawnicy Ordo Iuris doskonale rozumieją, jak wiele cierpień wywołują transaktywiści, którzy przekonują młodych ludzi, że płeć można „zmieniać” niczym rękawiczki. Na co dzień pomagamy bowiem rodzicom, których dzieci uległy propagandzie LGBT i chcą poddać się okaleczającym operacjom oraz osobie, które po przejściu tranzycji chcą powrócić do swojej płci biologicznej w dokumentach.
Opieką prawną otoczyliśmy ojca nastolatki, którą aktywiści LGBT przekonali do tego, że jest „mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety”. Dziewczyna chce poddać się medycznej tranzycji pomimo tego, że choruje na genetyczną chorobę nowotworową kości, która jest poważnym przeciwwskazaniem do przyjmowania hormonów oraz poddania się operacji usunięcia piersi (mastektomii). Dwukrotnie już po interwencji naszych prawników kliniki odwoływały chirurgiczne zbiegi. Zrozpaczony ojciec złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarzy, którzy – pomimo wyraźnych przeciwwskazań medycznych – przepisali jego córce testosteron. Mężczyzna jest także reprezentowany przez naszych prawników w wytoczonym przez córkę procesie o „uzgodnienie płci”.
Pomocy prawnej udzielamy rodzicom innej młodej dziewczyny, która cierpi na depresję i przyjmuje hormony oraz poddała się mastektomii. Reprezentując matkę, złożyliśmy apelację od wyroku sądu pierwszej instancji, który uznał, że córka naszej beneficjentki jest… chłopakiem. W imieniu rodziców występujemy również w sprawie młodego mężczyzny, który po ukończeniu 26 lat stwierdził, że jest kobietą.
Opieką prawną objęliśmy również dorosłą kobietę, panią Magdalenę, która nie mogąc poradzić sobie w młodym wieku z traumą wynikającą z gwałtu, została zmanipulowana przez transaktywistów. Chcąc poznać doświadczenia innych osób radzących sobie z podobną sytuacją, pani Magdalena, wpisywała w wyszukiwarkę internetową frazy typu „nie chcę być traktowana jak dziewczyna”. Tak trafiła na forum transseksualistów, gdzie aktywiści wpoili jej przekonanie, że źródłem jej problemów nie jest doświadczenie przemocy seksualnej, ale bycie mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety. Za ich namową kobieta dokonała prawnej tranzycji, poddała się okaleczającym operacjom, usuwając piersi i macicę oraz przez lata przyjmowała testosteron. Dziś zrozumiała swój błąd i pragnie powrócić do swojej płci w dokumentach, w czym pomagają jej nasi prawnicy. 
Proces ten zbliża się do pozytywnego zakończenia. Biegły psychiatra niedawno wydał opinię, że u pani Magdaleny wskazana jest detranzycja i że nigdy nie było podstaw do tranzycji.
Zakaz tranzycji potrzebny od zaraz!Chcąc skutecznie ochronić młodych Polaków przed trwałym okaleczeniem, przygotowaliśmy projekt ustawy zakazującej podawania nieletnim tzw. blokerów hormonalnych i hormonów płci przeciwnej oraz poddawania ich okaleczającym operacjom. Nasz projekt przewiduje, że każdy, kto złamie zakaz, będzie zagrożony karą do 3 lat pozbawienia wolności.Wraz z projektem ustawy przedstawiliśmy jego szczegółowe uzasadnienie, w którym przywołujemy badania naukowe przeprowadzane przez wiodące zachodnie ośrodki naukowe, które dowodzą, że rzeczywiste ryzyka wynikające z medycznej tranzycji przewyższają potencjalne korzyści oraz że działania takie mają charakter eksperymentu naukowego. Wykazujemy, że badania naukowe, które transaktywiści zwykli przedstawiać na poparcie dla „terapii afirmującej zaburzenia tożsamości płciowej”, nie spełniają kryteriów naukowych. Zostały przeprowadzone jedynie na grupie 55 osób oraz były finansowane przez koncern farmaceutyczny produkujący środek stosowany w ramach tranzycji.
Gdy opublikowaliśmy nasz projekt ustawy zakazującej „tranzycji” dzieci i młodzieży, portal wPolityce zlecił szerokie badania stanowiska opinii publicznej w tej sprawie. Okazało się, że projekt popiera 69% Polaków!
 Co więcej, za zakazem tranzycji są nie tylko wyborcy PiS (82%), Konfederacji (89%), ale także Koalicji Obywatelskiej (58%) i Polska 2050 (65%).
Wydawałoby się, że dla polityków nie ma silniejszego argumentu. Jednak projekt Ordo Iuris wciąż nie doczekał się prac sejmowych. Liczę na to, że kompromitacja „ekspertów” WPATH oraz decyzje kolejnych państw staną się wreszcie impulsem do podjęcia podobnych kroków także przez polski rząd.
Ujawniamy prawdę o wulgarnej edukacji seksualnej
Chcąc wyposażyć każdego polskiego rodzica w rzetelną wiedzę na temat tego, czego aktywiści LGBT chcą uczyć młodych Polaków, opublikowaliśmy cykl esejów „Prawda o edukacji seksualnej. O czym nie powiedzą edukatorzy seksualni?”. Przypominamy w nim między innymi treść niesławnych standardów Światowej Organizacji Zdrowia, w których można przeczytać np. o tym, że małym dzieciom, już wieku 0-4 lat, należy przekazywać informacje na temat czerpania przyjemności z dotykania własnego ciała i masturbacji.
Aby dobrze zrozumieć, skąd wzięły się tak szokujące pomysły, przyjrzeliśmy się dokładnie ojcom permisywnej edukacji seksualnej. Jednym z nich był Albert Kinsey – amerykański entomolog, który uważał, że nawet najmniejsze dzieci powinny być seksualizowane. Swoim poglądom Kinsey dał wyraz, organizując „eksperyment”, podczas którego dochodziło do kryminalnych nadużyć seksualnych na dzieciach (w tym na niemowlakach!).
W esejach przywołujemy przykłady wulgarnych gier, zabaw, podręczników i innych materiałów, które są wykorzystywane w ramach zajęć permisywnej edukacji seksualnej.Opisujemy nie tylko wyjątkowo wulgarne, skandaliczne materiały edukacyjne wykorzystywane do „edukacji seksualnej” w Niemczech czy w Austrii, ale też treści zamieszczane na stronach polskich „edukatorów seksualnych”.
W ramach promocji cyklu esejów opublikowaliśmy także dziesięć rozmów z ekspertami na temat edukacji seksualnej, które każdy zainteresowany może obejrzeć na profilu Ordo Iuris w serwisie YouTube.
Rzetelną wiedzę na temat manipulacji i kłamstw lobby genderowego oraz programu wulgarnej edukacji seksualnej przekazaliśmy rodzicom – chcącym bronić dzieci przed propagandą – w ramach spotkania zorganizowanego kilka tygodni temu w jednej z podwarszawskich miejscowości. Mówiliśmy między innymi o tym, jak ważna jest aktywna postawa rodziców w edukacji szkolnej ich dzieci. Podkreśliliśmy, że nauczyciele nie mają obowiązku respektować żądań ucznia dotyczących zwracania się do niego za pomocą zaimków i imienia niezgodnych z jego płcią. W najbliższym czasie poprowadzimy kolejne podobne spotkanie – tym razem na Śląsku.
Nauczyciele nie muszą ulegać presji lobby tranzycyjnego
Odpowiadając na liczne zgłoszenia nauczycieli, przymuszanych przez władze szkół do zwracania się do swoich uczniów za pomocą zaimków oraz imion płci przeciwnej, pracujemy nad specjalnym poradnikiem prawnym, w których poinformujemy nauczycieli o przysługujących im prawach i odkłamiemy genderową propagandę.
W poradniku zwrócimy między innymi uwagę na badania naukowe, z których wynika, że zdecydowania większość zaburzeń tożsamości płciowej nastolatków jest przejściowa.Jednak szansa na utrzymanie się zaburzeń wzrasta w sytuacji, w której otoczenie nastolatka afirmuje jego zmyśloną tożsamość! Co więcej, uleganie presji genderystów i afirmowanie zburzeń tożsamości płciowej ucznia może nie tylko odbić się na jego stanie zdrowia, ale również przyczynić się do powstania podobnych rozterek u innych dzieci, które zaczną zadawać sobie pytania typu „jeśli Jaś nie jest chłopcem, to może i ja nie jestem chłopcem?”.Nauczyciele dowiedzą się z publikacji, co w świetle prawa przesądza o tym, jakie dana osoba ma imię oraz jaką posiada płeć. 
Przypomnimy, że nauczyciel – jak każdy inny obywatel – ma prawo do sprzeciwu sumienia oraz wykażemy że zmuszanie nauczyciela do zwracania się do ucznia za pomocą imienia i zaimków sprzecznych z jego płcią jest nie tylko sprzeczne z obowiązującymi normami prawnymi, ale także prowadzi do naruszenia swobody sumienia nauczyciela.Przygotowujemy również Vademecum Transseksualizmu, w którym kompleksowo przeanalizujemy to zagadnienie, opisując mechanizm wykorzystywania przez lobby LGBT młodych ludzi z zaburzeniami własnej tożsamości, którzy w imię fałszywej ideologii niszczą sobie życie. W Vademecum przedstawimy wskazówki dla rodziców i nauczycieli, jak mierzyć się z sytuacją, w której dziecko zaczyna się identyfikować z nie swoją płcią.
Wspólnie obronimy młode pokolenie przed cynicznymi genderystamiPrawnicy Ordo Iuris – z pomocą naszych Darczyńców i Przyjaciół – usiłują od lat zatrzymać dyktat genderowej ideologii w Polsce. To także nasze zaangażowanie przyczyniło się do tego, że Polska do tej pory nie ulegała genderowym lobbystom.
Wraz z objęciem resortów edukacji i zdrowia przez radykalnie lewicowych polityków, Polska rozpoczęła jednak stanowczy zwrot w stronę antynaukowego i szkodliwego wsparcia dla „tranzycji” dzieci. Musimy przyjąć to wyzwanie i ocalić tysiące dzieci przed rządową propagandą gender.Prowadzenie każdej sprawy w obronie ofiar tranzycyjnego biznesu wiąże się z licznymi podróżami po całym kraju, dokładnym przeanalizowaniem każdej sprawy przez naszych prawników, sporządzania niezbędnych pism procesowych. Koszty każdego takiego postępowania szacujemy na co najmniej 8 000 zł. Brak naszej pomocy może prowadzić do nieodwracalnych tragedii.Opracowanie poradnika dla nauczycieli wymaga zabezpieczenia 10 000 zł. Podobny kwotę musimy zgromadzić, aby przygotować kompleksową publikację obnażającą kłamstwa i manipulacje transaktywistów. Zapoznanie się z naszymi tekstami może otworzyć oczy wielu nieświadomym niebezpieczeństwa Polakom, którzy ulegają ideologicznej propagandzie lobby LGBT.Monitorowanie działań radykalnych aktywistów, którzy chcą wejść do szkół z wulgarną edukacją seksualną i demoralizować nasze dzieci, wymaga stałego zaangażowania naszych analityków, czego miesięczny koszt szacujemy na 5 000 zł. Dzięki tej aktywności możemy reagować na czas, wspierając często niczego nieświadomych rodziców.Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu prawnicy Ordo Iuris będą mogli nadal bronić naszej Ojczyzny przed ofensywą genderowej ideologii.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk [chyba powyższy? MD]

Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
P.S. Choć dla wielu Polaków temat „tranzycji” wydaje się odległy, to w dobie wszechobecnego dyktatu genderowej ideologii, problem może dotknąć każdej rodziny. A skutki zmanipulowania naszych dzieci przez genderystów mogą być tragiczne. W amerykańskim stanie Indiana, władze stanowe odebrały dziecko katolickiemu małżeństwu za to, że rodzice nie chcieli zgodzić na tranzycję syna. 15-latek został zabrany z domu i trafił pod opiekę rodziny zastępczej afirmującej jego zaburzenia. To otworzyło drogę do jego chemicznej i chirurgicznej kastracji.
Nie możemy być bierni! Wyciągnijmy wnioski z błędów wielu innych państw oraz z nadchodzącego w wielu krajach opamiętania, by zatrzymać atak genderystów na nasz kraj – zanim jego skutki dotkną naszych rodzin.

P.P.S. Chciałbym także zaprosić Pana na kolejną tradycyjną Mszę świętą w intencji Darczyńców Instytutu Ordo Iuris, która zostanie odprawiona w najbliższą niedzielę, 21 kwietnia o godz. 14:00 w kościele św. Klemensa Hofbauera przy ul. Karolkowej 49 w Warszawie.
Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815www.ordoiuris.pl

Stan Rosji – a bajdy o jej „poświęceniu” i majstrowanie przy przekazie z NIEBA

Stan Rosji – a bajdy o jej „poświęceniu” i majstrowanie przy przekazie z NIEBA

Wladimir Iljicz Lenin: “Kłamstwo jest święte i kłamstwo będzie naszą główną bronią”

http://gazetawarszawska.com/2012/11/14/ostatnia-bitwa-szatana-rozdzial-8

The Devil’s Final Battleo. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm Tłumaczenie Ola Gordon

Z książki: Ostatnia bitwa Szatana. O. Kramer, Rozdział 8. cz.II

[—]

Od czasu soboru, Kościół Katolicki prawie wszędzie zamilkł nie tylko wobec błędów komunizmu – które Kościół niemal całkowicie przestał potępiać, nawet w czerwonych Chinach, które wściekle prześladują Kościół – ale również wobec błędów świata. Przypominamy, że w przemówieniu inauguracyjnym na II Soborze, papież Jan swobodnie przyznał, że sobór (i większość Kościoła z nim) nie będzie już potępiał błędów, a Kościół otworzy się na świat w “pozytywnym” przedstawianiu swoich nauk “ludziom dobrej woli”.

Później, jak przyznał papież Paweł VI, nie było oczekiwanego nawrócenia “ludzi dobrej woli”, lecz, jak sam nazwał, “prawdziwy atak światowego sposobu myślenia na Kościół”. Inaczej mówiąc, do stopnia w jakim jest to możliwe w Kościele Katolickim (który nigdy nie może przegrać swojej misji), miał miejsce rodzaj ‘sergiuszowej adaptacji rzymskiego katolicyzmu’.

Teraz, zgodnie z tą Adaptacją Kościoła Katolickiego, do roku 2000, Orędzie Fatimskie zostało twardo podporządkowane wymogom nowej orientacji. Pewni członkowie watykańskiego aparatu już zdecydowali, że Rosji nie należy wymieniać w żadnej dokonywanej przez papieża uroczystości poświęcenia w odpowiedzi na prośby Maryi. W numerze Inside the Vatican [Wewnątrz Watykanu] z listopada 2000 roku, jeden z prominentnych kardynałów, zidentyfikowany jedynie jako “jeden z najbliższych doradców papieża”, jest cytowany w wypowiedzi że “Rosja obawia się, iż rosyjskie prawosławie może uważać za ‘obrazę’, gdyby Rzym miał specyficznie wymienić w takiej modlitwie Rosję, jakby Rosja szczególnie potrzebowała pomocy, kiedy cały świat, łącznie z pochrzescijańskim zachodem, przeżywa głębokie trudności. . .” Ten sam kardynał-doradca dodał: “Uważajmy bo staniemy się zbyt pozbawieni wyobraźni”.

Innymi słowy, “Rzym” – czyli kilku członków watykańskiego aparatu, którzy doradzają papieżowi – zdecydowali nie honorować specyficznej prośby Matki Bożej Fatimskiej z obawy przed obrazą rosyjskiego prawosławia. “Rzym” nie życzy sobie by sprawiać wrażenie, iż Rosja powinna nawrócić się na wiarę katolicką dzięki poświęceniu jej Niepokalanemu Sercu Maryi, bo to byłoby niezgodne z nowym “dialogiem ekumenicznym” rozpoczętym na II Soborze.

Poświęcenie i nawrócenie Rosji, o które prosiła Matka Boża, byłyby również sprzeczne z watykańskim porozumieniem dyplomatycznym (Deklaracja z Balamand z 1993 roku), że powrót prawosławia do Rzymu jest “eklezjologią przestarzałą” – twierdzenie, które, jak wykazaliśmy, kategorycznie zaprzecza nieomylności zdefiniowanego dogmatu katolickiego, iż heretycy i schizmatycy nie mogą być zbawieni poza Kościołem Katolickim.

W zgodzie z tym krzykliwym odejściem od katolickiej nauki, watykański administrator apostolski Rosji, abp Tadeusz Kondrusiewicz, w styczniu 1988 roku oświadczył publicznie, że “II Sobór zadeklarował, iż Kościół Prawosławny jest siostrzanym kościołem i ma takie same środki do zbawienia. Dlatego nie ma powodu stosowania polityki prozelityzmu” [3].

Biorąc pod uwagę de facto porzucenie stałej nauki Kościoła o tym, że heretycy, schizmatycy, żydzi i poganie muszą zostać włączeni do katolickiego stada, jeżeli chcą być zbawieni, poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi powodujące nawrócenie Rosji byłoby, oczywiście, wykluczone – przynajmniej, jeśli chodzi o tych, którzy promują nową orientację Kościoła.

Tak więc 13 maja 1982 i jeszcze raz 25 marca 1984 roku, papież poświęcił Niepokalanemu Sercu świat, ale nie wspomniał o Rosji. W żadnym z tych wydarzeń nie uczestniczyli biskupi świata. Dlatego nie spełniono żadnej z dwu próśb przekazanych s. Łucji w ciągu jej życia. Dobrze o tym wiedząc, sam papież opowiadał bajki podczas i po uroczystości w 1984 roku. W czasie tej ceremonii, przed zebranymi 250.000 wiernych na Placu św. Piotra, spontanicznie dodał do przygotowanego tekstu co następuje: “Oświeć szczególnie narody, na których poświęcenie i zawierzenie przez nas Ty sama czekasz [4]*

*więcej tutaj http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/311

Kilka godzin po ceremonii, jak napisał dziennik włoskich biskupów katolickich Avvenire, Ojciec Święty modlił się na Placu św. Piotra, przed oczami 10.000 świadków, prosząc Matkę Bożą o błogosławieństwo dla “tych narodów, na których poświęcenie i zawierzenie przez nas Ty sama czekasz” [5]. Rosji nie poświęcono Niepokalanemu Sercu i papież wie o tym. Widocznie przekonany przez swoich doradców, papież powiedział biskupowi Cordes, szefowi Papieskiej Rady ds. Świeckich, że pominął wymienienie Rosji, gdyż “to mogłoby zostać zinterpretowane przez sowieckich przywódców, jako prowokacja” [6].

Pojawienie się “linii partyjnej” w sprawie Fatimy

Ale wierzący nie chcieli po prostu zrezygnować z poświęcenia Rosji, bo oczywiste było, że w okresie lat 1984-2000, Rosja nie doświadczyła nawrócenia religijnego obiecanego przez Matkę Bożą jako owocu właściwego poświęcenia jej Niepokalanemu Sercu. Wprost przeciwnie, pomimo pewnych zmian politycznych, sytuacja duchowa, moralna i materialna Rosji tylko uległa pogorszeniu od “poświęcenia” w 1984 roku.

Zastanówmy się nad tymi dowodami, które pokazują jedynie zarys powagi sytuacji w Rosji w roku 2000 (i od tego czasu jest jeszcze gorzej, jak wykażemy):

1)  Około 16 lat “po poświęceniu”, Rosja ma najwyższy na świecie wskaźnik aborcji. O. Daniel Maurer, CJD, który spędził w Rosji ostatnich 8 lat, mówi, że statystycznie, przeciętna Rosjanka będzie miała 8 aborcji w wieku rozrodczym – chociaż o. Maurer uważa, że faktyczna liczba jest około 12 aborcji na kobietę. Rozmawiał z kobietami, które miały aż 25 aborcji. Głównym powodem tych strasznych liczb jest to, że w Rosji nie wprowadzono innych metod antykoncepcji (które i tak są amoralne), ani nie są pewne. To czyni aborcje “najtańszym sposobem ograniczenia liczebności rodziny”. Obecnie w Rosji aborcje są za darmo, ale nie porody [7].

2)  Wskaźnik urodzeń w Rosji maleje i jej populacja spada o 700.000 osób rocznie – bezprecedensowe wydarzenie w cywilizowanym świecie w czasie “pokoju” [8].

3)  Rosja ma najwyższy na świecie wskaźnik spożycia alkoholu [9].

4)  Satanizm, okultyzm i czarna magia wzrastają w Rosji, co publicznie potwierdza nawet rosyjski patriarcha prawosławny Aleksiej II [10].

5)  W Moskwie i w całym kraju szaleje homoseksualizm. W kwietniu 1993 roku, 9 lat po “poświęceniu” w 1984 roku, Borys Jelcyn pozwolił na dekryminalizację homoseksualizmu. Teraz jest “legalny” [11].

6)  Rosja jest światowym centrum dystrybucji pornografii dziecięcej. Associated Press pisała o powiązaniach moskiewskiego gangu pornografii dziecięcej z innym takim gangiem w Teksasie. AP napisała: “Rosyjskie prawo nie rozróżnia pornografii dziecięcej od pornografii dorosłych, a produkcję i dystrybucję ich traktuje jako drobne przestępstwo, powiedział Dimitri Czepczugow, szef departamentu zajmującego się przestępstwami wysokiej technologii w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Rosyjska policja często skarży się na chaos prawny, który z Rosji uczynił międzynarodowe centrum produkcji pornografii dziecięcej. ‘Niestety, Rosja stała się światowym śmietniskiem dziecięcej pornografii’, powiedział Czepczugow dziennikarzom w Moskwie” [12].

7)  Obecnie Rosjanie gorliwie oglądają “programy reality” w TV. W najpodlejszych z tych programów, kamery filmują życie intymne rosyjskich “par”, łącznie z ich aktami seksualnymi. Pomimo narzekań ze strony starych komunistycznych twardogłowych, rosyjscy telewidzowie “są nienasyceni” tą pornografią. Program “chwali się oglądalnością ponad 50% i tysiące Rosjan ustawiały się w temperaturze poniżej zera w kolejce przez ponad godzinę żeby zerknąć nań przez okno jakiegoś mieszkania. Miliony zalogowały się na witrynie, która często się zawiesza z powodu liczby jej odwiedzin” [13].

8)  Jeśli chodzi o sytuację Kościoła Katolickiego, w 1997 roku Rosja wprowadziła nowe prawo “wolności sumienia”, dające uprzywilejowany status rosyjskiemu prawosławiu, islamowi, judaizmowi i buddyzmowi, jako “tradycyjnym religiom” Rosji, podczas gdy wymaga ubiegania się u lokalnych biurokratów o pozwolenie parafii katolickich na ich istnienie. W wyniku tego:

9)  Znikome duchowieństwo katolickie w Rosji, liczące około 200 księży, składa się niemal w całości z zagranicznych kleryków, z których wielu ma tylko 3-miesięczne wizy, a biznesmeni otrzymują 6-miesięczne wizy [14].

10)  Jest tylko 10 urodzonych w Rosji księży w całym kraju – 5 na Syberii i 5 w Kazachstanie. 95% księży i zakonnic w Rosji to obcokrajowcy. Według szczerej opinii abpa Bukowskiego, Kościół Katolicki “jest mały . . . i zawsze będzie mały” [15].

11)  Katolicy stanowią mniej niż 1% populacji Rosji, a rosyjscy muzułmanie przewyższają liczbę katolików o ponad 10 do 1. Jak mówi raport Radia Wolna Europa, w Rosji katolicyzm postrzegany jest jako “rodzaj niewytłumaczalnej ekscentryczności – dlaczego Rosja ma być katolicka?” [16]

12)  Według Watykanu, w Rosji jest 500.000 katolików, i większość ich jest na Syberii, dokąd Stalin zsyłał ich dziadków [17].

Biorąc pod uwagę te dane, nie pozbyto się sprawy tego czy poświęcenie Rosji zostało dokonane w sposób wskazany przez Matkę Bożą Fatimską. Dlatego z perspektywy wykonawców nowej orientacji Kościoła – adaptacji Kościoła do świata – coś musiano zrobić w kwestii Fatimy. A zwłaszcza coś musiano zrobić z kanadyjskim księdzem o nazwisku o. Nicholas Gruner, którego apostolat fatimski stał się forum dla milionów katolików, pewnych, że poświęcenie Rosji zostało storpedowane przez plany pewnych osób w Watykanie. Po prostu Fatimę i “fatimskiego księdza” trzeba było na zawsze zakopać.

Proces ten rozpoczął się już w roku 1988, kiedy, jak mówi o. François: “Z Watykanu przyszedł nakaz skierowany do władz Fatimy, do s. Łucji, do różnych duchownych, łącznie z o. Messiasem Coelho, i francuskim księdzem (najwyraźniej o. Pierre Caillon), bardzo oddanych Matce Bożej, rozkazujący zaprzestania dręczenia Ojca Świętego sprawą poświęcenia Rosji”.

Fatimczyk o. Caillon potwierdził wydanie tego nakazu: “Z Rzymu przyszedł rozkaz, zobowiązujący każdego do mówienia i myślenia: ‘Poświęcenie się odbyło. Papież zrobił wszystko co mógł, niebiosa wyraziły zgodę na ten gest’” [18]. To miało miejsce w latach 1988-1989, że wiele apostolatów fatimskich, które utrzymywały, że poświęcenie Rosji się nie odbyło, nagle odwróciły się i zadeklarowały, że poświęcenie z roku 1984 spełniło warunki niebios. Przykre to, że wkrótce potem nawet o. Caillon zmienił swoją opinię i zaczął mówić, że poświęcenie to spełniło prośbę Matki Bożej.

Również w tym samym czasie w obiegu znalazły się napisane na maszynie i powstałe przy pomocy komputera listy, rzekomo od s. Łucji. Typowo dla wyraźnie niewiarygodnych listów, był jeden z 8 listopada 1989 roku, zaadresowany do pana Noelkera, który zawiera oświadczenie “s. Łucji”, że papież Paweł VI poświęcił świat Niepokalanemu Sercu podczas krótkiej wizyty w Fatimie w roku 1967 – poświęcenie, które nigdy nie miało miejsca, co z pewnością s. Łucja wiedziała, gdyż była świadkiem całej tej wizyty [19].

W ten sposób pojawiła się “linia partyjna” o Orędziu Fatimskim. Co dokładnie mamy na myśli przez wyrażenie “linia partyjna”? Wladimir Iljicz Lenin kiedyś powiedział: “Kłamstwo jest święte i kłamstwo będzie naszą główną bronią”. Dlatego nie było zaskoczeniem, że Prawda, jako oficjalny organ sowieckiej partii komunistycznej, wypełniona była kłamstwami, mimo że rosyjski wyraz Prawda oznacza “prawdę”.

Kłamca nie przekona nikogo do swoich kłamstw, jeśli na piersiach ma wielki plakat z napisem “Kłamca!” Nawet głupiec nie uwierzy takiemu człowiekowi. Bo żeby kłamca przekonał ludzi, że jego kłamstwa są prawdą, trzeba by zdefiniować prawdę. I to oznacza leninowskie wyrażenie “kłamstwo jest święte. . .” Kłamstwo staje się “prawdą”, i wyznaje się je w sposób niewolniczy, jako prawdę. Jak mówi Pismo Święte, wypowiadając przekleństwo w księdze Izajasza: “Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5:20). Ciemność fałszu przybiera wygląd światła prawdy, i taki jest jeden z głównych błędów Rosji.

Ale ta sztuczka czynienia z kłamstwa “prawdy” nie pochodzi z Rosji, czy od komunistów; ale pochodzi od szatana, który jest ojcem kłamstw. Św. Paweł mówi o szatanie w przebraniu za anioła światła. Żeby być bardziej dokładnym, odnosi się do Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa: “Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1:8). To szatan, pokazujący się w przebraniu anioła światła, nadaje wygląd prawdzie, żeby oszukać poprzez kłamstwo. I stąd pochodzi błąd “kłamstwo jest święte” i “fałsz jest prawdą”.

O. Paul Kramer mówi o rozmowie z gen. Danielem Grahamem z armii USA. “Gen. Graham powiedział, że kiedy był w Rosji z sowieckim dygnitarzem, ten zapytał go: ‘Nie chcecie pokoju?’ Generał odpowiedział: ‘Nie! Bo wiemy czym dla was jest pokój. Nie chcę pokoju tego rodzaju’. Rozmawiając dalej, przejeżdżali obok ogromnego billboardu pokazującego żołnierzy z karabinami. Na billboardzie był napis: ‘Pobieda kommunizma eta mir’, co oznacza: „komunistyczne zwycięstwo jest pokojem”.

Według marksizmu, państwo komunistyczne prowadzi wojnę, żeby wywołać rewolucję, i wykorzystuje każdą możliwą metodę oszustwa – wojnę totalną – żeby zniewolić cały świat komunizmem. A kiedy toczy się wojna i komunizm zwycięży na całej planecie, to wtedy jest komunistyczna wersja “pokoju”. Ale czym naprawdę jest pokój? Najlepiej definiuje go św. Augustyn: “Pokój to uporządkowany ład” [Peace is the tranquillity of order]. Która definicja jest poprawna? To nie jest sprawa subiektywnej oceny. Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia: “ens et verum convertunter”, co jest scholastycznym sposobem powiedzenia, że prawdę można zamienić na rzeczywistość. To co jest obiektywnie realne, jest, z tego powodu, obiektywnie prawdziwe. Inaczej mówiąc, prawdą jest to co jest, podczas gdy kłamstwem jest to czego nie ma. To co nie jest nie może być prawdą. I dlatego, jeśli ktoś mówi, na przykład, że białe jest czarne, to twierdzenie, że białe jest czarne jest kłamstwem – bez względu na to jak dużą władzę ma ten, kto to mówi.

Ale według marksistowskiej doktryny, prawdą jest to, co promuje rewolucja komunistyczna. A co to jest co promuje komunistyczna rewolucja? Jest nim wszystko to co postanowiła linia partyjna. To co dyktuje partia staje się “prawdą”, nawet jeśli, w rzeczywistości, jest to kłamstwo. A zatem jeśli linią partyjną jest to, że czarne jest białe, to w to powinni wierzyć wszyscy członkowie partii, tylko dlatego, że linia partyjna zdecydowała, iż czarne jest białe.

Tak jak istnieje rodzaj “stalinizacji” Kościoła, w sensie adaptacji Kościoła do świata, tak samo musi istnieć rodzaj stalinowskiej linii partyjnej o Fatimie – wersja Fatimy dyktowana z góry, w którą muszą wierzyć wszyscy członkowie Kościoła posoborowej adaptacji. W istocie, linia partyjna o Fatimie sprowadza się do tego: “Poświęcenie Rosji” się skończyło, i każdy musi przestać o to pytać. Mamy “pokój” jak przepowiedziała Matka Boża Fatimska. Rosja przechodzi przepowiedziane przez Matkę Bożą “nawrócenie”. Dlatego – zgodnie z linią partyjną – nie ma nic do zrealizowania w sprawie Orędzia Fatimskiego, a Fatima należy teraz do przeszłości.

Jak zobaczymy, wszystkie określenia w cudzysłowie – “poświęcenie Rosji”, “pokój” i “nawrócenie” – zostały zredefiniowane żeby dostosować je do linii partyjnej o Fatimie. Jeśli chodzi o Fatimę, teraz nas się prosi żebyśmy uwierzyli w odpowiednik “czarne jest białe”, bo taka jest linia partyjna.

Dyktatura watykańskiego sekretarza stanu

Każda linia partyjna potrzebuje dyktatora, szefa partii, który ją nałoży. Skąd dokładnie w watykańskim aparacie wzięła się linia partyjna o Fatimie? Są przytłaczające dowody na to, że pochodzi ona od watykańskiego sekretarza stanu. W tym miejscu potrzebne jest krótkie przedstawienie tła.

Przede wszystkim, w normalnej sytuacji – co św. Augustyn nazwał “uporządkowanym ładem” lub pokojem – Kościół nie jest dyktaturą. Dyktatura jest barbarzyńską instytucją. Jak mówi Eurypides: “wśród barbarzyńców wszyscy są niewolnikami oprócz jednego”. Nasz Pan powiedział: “władcy narodów uciskają” poddanych (Mt 20:25). Powiedział apostołom: “nie tak będzie u was” (Mt 20:26). Ale uporządkowany ład – pokój Kościoła – został bardzo pogwałcony w okresie posoborowym. Co widzimy w Kościele obecnie, to że hierarchowie Rzymskiej Kurii (nie papież, ale kilku watykańskich ministrów) uciskają swoich poddanych jak wschodni despoci. Żeby być bardziej dokładnym, uciskają pewnych poddanych, którzy opierają się linii partyjnej, kiedy Kościół ogólnie przeżywa niemal upadek wiary i dyscypliny, które ci sami potentaci ignorują.

Jak mogło do tego dojść? Od czasu restrukturyzacji Kurii Rzymskiej w roku 1967, z nakazu papieża Pawła VI – którą opracował i zrealizował kard. Jean Villot – szefowie różnych kongregacji rzymskich mogli zachowywać się jak dyktatorzy. Przed II Soborem Kuria Rzymska była zorganizowana jak monarchia. Papież był prefektem świętego Oficjum, a kardynał nadzorujący codziennymi pracami Świętego Oficjum był jego zastępcą. Pozostałe kongregacje były niższego szczebla. I mając własną władzę i sądownictwo, znowu zgodne z tą zasadą pomocniczości [20], podlegały Świętemu Oficjum, a Święte Oficjum podlegało bezpośrednio papieżowi. Ten model organizacji był absolutnie zgodny z Bożą Konstytucją Kościoła. Papież, wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi, stał na czele łańcucha dowodzenia.

Ale po II Soborze kard. Villot zorganizował restrukturyzację Kurii Rzymskiej. Na długo zanim Gorbaczow ogłosił swój program pierestrojki w Związku Sowieckim, Kościół przeszedł własną pierestrojkę w Rzymskiej Kurii. Zmieniono nazwę Świętego Oficjum – ale, co jeszcze ważniejsze, Święte Oficjum straciło najwyższą pozycję w Kurii. Kuria została zrestrukturyzowana w taki sposób, że kardynał sekretarz stanu stał ponad wszystkimi kongregacjami, łącznie z byłym Świętym Oficjum. Przemianowane i zrestrukturyzowane, teraz nazywało się Kongregacją Doktryny Wiary (CDF), i papież nie był już jego prefektem. Ale ona (CDF) teraz jest nadzorowana przez kardynała prefekta (dzisiaj kard. Ratzinger) i to on podlega sekretarzowi stanu.

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami pod zwierzchnictwem papieża i jego Świętego Oficjum, wiara i moralność były najważniejszymi elementami określającymi politykę Kurii. Ale po ustaleniach posoborowych, pod zwierzchnictwem kardynała sekretarza stanu i jego kongregacji, to linia partyjna – polityka sekretarza stanu – jest najwyższym elementem decydującym o polityce Kościoła. Nawet byłe Święte Oficjum, teraz CDF, podlega sekretarzowi stanu. W wyniku tej restrukturyzacji, Ojciec Święty, papież, zredukowany jest do marionetki, która aprobuje, bez zastanowienia, przedstawiane mu przez sekretarza stanu zarządzenia jako fait accompli. Warto powtórzyć: papież został zredukowany do marionetki służącej dyktaturze sekretarza stanu [21].

W masońskim rejestrze wymaganym przez prawo włoskie, można znaleźć nazwisko Jeana Villota – tego samego Villota, który nadzorował restrukturyzację Kurii. Po śmierci kard. Villota, w jego prywatnej bibliotece odkryto ręcznie napisaną wiadomość od wielkiego mistrza loży masońskiej, w której chwalił Villota za podtrzymywanie tradycji masońskich [22]. Pewien francuski ksiądz w Rzymie powiedział: “Był tradycyjny chociaż w jednej dziedzinie “.

Stosowanie fałszywego “posłuszeństwa” dla nałożenia linii partyjnej

W roku 1917, tym samym kiedy Matka Boża objawiła się w Fatimie, w Rzymie był św. Maksymilian Kolbe, gdzie widział masonów okazujących otwartą wrogość wobec Kościoła Katolickiego i noszących plakaty głoszące ich zamiar zinfiltrowania Watykanu, żeby szatan panował z Watykanu, a papież był jego niewolnikiem [2]. Chwalili się także, że zniszczą Kościół. Masoński zamiar zniszczenia Kościoła pasuje dokładnie do dobrze znanego masońskiego hasła “Zniszczymy Kościół metodą świętego obowiązku“. Jak wykazaliśmy we wcześniejszym rozdziale, bp Graber z Regensburga, Niemcy, gromadził inne takie świadectwa masońskich luminarzy, a sama Stała instrukcja Alta Vendita jasno mówiła: “niech kler maszeruje pod waszym sztandarem, zawsze myśląc, że maszeruje pod sztandarem kluczy apostolskich”. Czyli wymóg “posłuszeństwa” wykorzysta się w sposób dyktatorski po to, żeby podważyć prawdziwe posłuszeństwo i samą wiarę.

A reorganizacja Kurii w 1967 roku będzie instrumentalna w realizacji tego celu, poprzez poddanie całego Kościoła linii partyjnej sekretarza stanu – łącznie z linią partyjną o Fatime – pod pozorem fałszywego “posłuszeństwa” wobec władzy, która wyraźnie przekraczała granice ustanowione przez samego Boga. Jak wkrótce wykażemy, to kard. Sodano dosłownie podyktował “interpretację” wizjonerskiego aspektu Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, opublikowanej bez własnych słów Matki Bożej by go wyjaśnić.

Orędzie Fatimskie na celowniku sekretarza stanu

Tu dochodzimy do dokładnej roli sekretarza stanu w nałożeniu linii partyjnej w odniesieniu do Fatimy. Jak pokazaliśmy, proces ten dotyczy ogólnie Orędzia Fatimskiego, a w szczególności być może jego  najważniejszego propagatora w Kościele: apostolatu fatimskiego o. Nicholasa Grunera.

Już w 1989 roku, ówczesny sekretarz stanu, kard. Casaroli (wielki “architekt” ostpolitik) poinformował biskupa o. Grunera, J E Gerardo Pierro z diecezji Avellino, Włochy, o tym co biskup nazywał “sygnałami ostrzegawczymi” o apostolacie fatimskim o. Grunera. O. Gruner był wyświęcony w Avellino w roku 1976 we franciszkańskiej społeczności, która nie była uformowana tak jak być powinna. Od 1978 roku mieszkał w Kanadzie za pozwoleniem biskupa, gdzie został przywódcą małego apostolatu fatimskiego, który od tego czasu rozrósł się tak bardzo, że stał się największym tego rodzaju na świecie. Ale po nałożeniu w 1988 roku przez anonimowy nakaz linii partyjnej w kwestii “poświęcenia” z 1984, było nieuniknione, że nastąpi kolizja apostolatu o. Grunera z sekretarzem stanu – tak jak nastąpiła kolizja tradycyjnej orientacji Kościoła z nową po II Soborze.

Podstawową techniką próby pozbycia się o. Grunera było wykreowanie fałszywego scenariusza kanonicznego, zgodnie z którym, po nakazaniu mu znalezienia jakiegoś innego biskupa by inkardynował go poza Avellino, inkardynacja o. Grunera w innym miejscu byłaby zablokowana przez bezprecedensowe działania zakulisowe, żeby o. Grunera zmuszono do “powrotu” do Avellino i porzucenia apostolatu. Po zablokowaniu inkardynacji o. Grunera przez trzech kolejnych życzliwych biskupów – przyjaciół Fatimy, watykański aparat (przez skomplikowany proces poza tematem tej książki [24]), w końcu opuścił poprzeczkę: o. Gruner musi albo “wracać” do Avellino, albo być “zawieszonym” za “nieposłuszeństwo”. W istocie nad o. Grunerem wisiała groźba “zawieszenia” za to, co jego oskarżyciele uniemożliwiali mu zrobić – a mianowicie, znaleźć innego biskupa, który by go inkardynował [25].

Kiedy różne apelacje kanoniczne o. Grunera w sprawie bezprecedensowych działań przeciwko niemu wędrowały przez watykańskie trybunały, jego apostolat fatimski przeżywał rozkwit. Do roku 2000, szczególnie dzięki jego czasopismu The Fatima Crusader, apostolat stał się najsilniejszym i najbardziej uporczywym głosem w Kościele za poświęceniem Rosji i ujawnieniem Trzeciej Tajemnicy.

Ponadto, sam papież skomplikował obraz Fatimy swoją decyzją dokonania beatyfikacji Hiacynty i Franciszka na uroczystości 13 maja 2000 roku w Fatimie. Ten zamiar beatyfikacji dwojga dzieci ogłoszono już w czerwcu 1999 roku, i to wywołało bitwę wewnątrz watykańskiego aparatu. Pokazuje to dziwny charakter potwierdzenia i odwoływania ceremonii beatyfikacji, co musi być najbardziej niezwykłe dla Watykanu. Najpierw sekretarz stanu, kard. Angelo Sodano, w październiku 1999 roku ogłosił, że ceremonia odbędzie się 9 kwietnia 2000 roku na Placu św. Piotra, razem z innymi czterema beatyfikacjami. Portugalska prasa cytuje patriarchę Lizbony, że Watykan poinformował go, iż było “dość niemożliwe” by papież przybył do Fatimy na beatyfikację dzieci, i że sprawa została “zamknięta”. Patriarcha powiedział dziennikarzom portugalskim, że był pewien, iż ta “niemożliwość” przybycia papieża do Fatimy była wynikiem decyzji tylko watykańskiego sekretarza stanu.

Ale papież miał inny pomysł. W listopadzie 1999 roku Jego Świątobliwość – widocznie pomijając kard. Sodano – poinformował bpa Serafina, biskupa Fatimy, bezpośrednio, że powinien ogłosić, iż papież faktycznie przybędzie do Fatimy 13 maja, w celu dokonania beatyfikacji. Bp Serafin nie podał tego do wiadomości aż do grudnia 1999 roku. Następnie, w marcu 2000 roku, biskupowi wymknęło się, że “papież zrobi coś szczególnego dla Fatimy”. To wywołało wściekłe spekulacje w prasie, że papież, nareszcie, zamierza ujawnić Trzecią Tajemnicę. Natychmiast kardynał patriarcha Lizbony zganił publicznie bpa Serafina, być może z nakazu kogoś bliskiego watykańskiemu sekretarzowi stanu, który nie życzył sobie by ktoś wiedział o tym, że papież rozważał ujawnienie Tajemnicy. Ale już wypuszczono przysłowiowego kota z worka [26].

A zatem 13 maja 2000 roku papież udał się do Fatimy żeby beatyfikować Hiacyntę i Franciszka. Pojawienie się papieża było rodzajem żywej manifestacji konfliktu między opisanymi przez nas dwiema wizjami Kościoła. Po dokonaniu beatyfikacji, przywołując Kościół wszechczasów, papież wygłosił homilię. W tej homilii, wiele rzeczy które Kościół wydawał się zapomnieć w ostatnich 40 latach, nagle zostało przypomniane:

[cytujemy]:

Na mocy Bożego zamysłuzstąpiła z nieba na ziemię, poszukując maluczkich wybranych przez Ojca, «Niewiasta obleczona w słońce» (Ap 12:1). Przemawia do nich matczynym głosem i sercem: wzywa ich, aby złożyli samych siebie w ofierze zadośćuczynienia, sama zaś obiecuje doprowadzić ich bezpiecznie do Boga.

Franciszek, jeden z trojga wybranych, opowiadał później: «Płonęliśmy w tej światłości, którą jest Bóg, ale nie spalaliśmy się. Jaki jest Bóg? Nie można tego powiedzieć. Tego naprawdę ludzie nigdy nie mogą powiedzieć». Bóg: światłość, która płonie, ale nie spala. Tego samego doświadczył Mojżesz, gdy ujrzał Boga w krzewie gorejącym. . .

“I inny znak się ukazał na niebie: (…) wielki smok” (Ap 12:3). Te słowa z pierwszego czytania mszalnego przywodzą nam na myśl wielki bój, jaki toczy się między dobrem a złem, a jednocześnie uświadamiają, że spychając Boga na ubocze, człowiek nie może osiągnąć szczęścia, ale przeciwnie – zmierza do samozniszczenia. . .

Orędzie Fatimy wzywa do nawrócenia, ostrzega ludzkość, aby nie stawała po stronie smoka, który “ogonem zmiata trzecią część gwiazd niebieskich i rzuca je na ziemię” (Ap 12:4).

Ostatecznym celem człowieka jest niebo, jego prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski oczekuje wszystkich z miłosierną miłością. Bóg nie chce, aby ktokolwiek zaginął; dlatego dwa tysiące lat temu posłał na ziemię swojego Syna, aby «szukał i zbawił to, co zginęło» (Łk 19:10). . .

Powodowana macierzyńską troską, Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, ażeby zażądać od ludzi, by “nie znieważali więcej Boga, naszego Pana, który dosyć już został znieważony”. Przemawia, bo jako Matka boleje, kiedy zagrożony jest los Jej dzieci. Dlatego wzywa pastuszków: “Módlcie się, wiele się módlcie i umartwiajcie się w intencji grzeszników; wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie modli się za nie ani nie umartwia“.

[źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/homilie/fatima_13052000.html]

Bezpośrednie powiązanie przez papieża Orędzia Fatimskiego z Księgą Apokalipsy, w jego porównaniu spotkania wizjonerów z Panem Bogiem do tego Mojżesza i gorejącego krzewu, stanowiło zdumiewające potwierdzenie objawień fatimskich jako Bożych przepowiedni na nasze czasy. I nagle Fatima znowu stanęła wprost przed oczami całego Kościoła.

Przede wszystkim było to zdumiewające odniesienie się papieża do Orędzia Fatimskiego jako momentu biblijnego, spełnienia rozdziału 12, wersetu 1 Apokalipsy, który mówi o “niewieście obleczonej w słońce”. Tutaj papież Jan Paweł II powtórzył słowa Pawła VI, który w liście apostolskim Signum magnum, wygłoszonym w Fatimie 13 maja 1967 roku, oświadczył:

W wielkim znaku, który na niebie ujrzał święty Jan Apostoł, w owej “Niewieście obleczonej w słońce”, święta liturgia Kościoła katolickiego nie bez słuszności widzi Najświętszą Maryję Pannę, z łaski Chrystusa Odkupiciela – Matkę wszystkich ludzi. . . Rozpoczynając Naszą Adhortację nawiązaniem do uroczystości religijnych obchodzonych w tych dniach ku chwale Dziewicy Matki Bożej w Fatima, w Portugalii, gdzie liczne rzesze Wiernych oddają Jej cześć za macierzyńskie i litościwe Serce – pragniemy ponownie przypomnieć wszystkim dzieciom Kościoła nierozerwalny związek, jaki zachodzi pomiędzy duchowym macierzyństwem Maryi. . .  a powinnościami odkupionych względem Niej, jako Matki Kościoła.

[źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/adhortacje/signum_magnum_13051967.html]

Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że Jan Paweł II w homilii wyraźnie powiązał Orędzie Fatimskie z Ap 12:4, która przepowiada, że “ogon smoka”  zmiecie trzecią część gwiazd niebieskich i rzuci je na ziemię.

Jak później zauważył o. Gruner: W języku biblijnym, ‘gwiazdami niebieskimi’ są ci, którzy są w niebie i oświetlają drogę innym idącym do nieba. Ten fragment został klasycznie zinterpretowany w komentarzach kościelnych, co oznacza, iż jedna trzecia duchowieństwa – tzn. kardynałów, biskupów i księży – wypada ze stanu konsekrowanego i faktycznie pracuje dla szatana”. Na przykład Haydock Commentary[Komentarz Haydocka] do BibliiDouay-Rheims zauważa, że obraz jednej trzeciej gwiazd niebieskich został zinterpretowany jako odnoszący się do “biskupów i dostojników, którzy upadają pod ciężarem prześladowań i stają się apostatami. . . Szatan jest zawsze gotowy, tak daleko jak pozwala mu Bóg, prowadzić wojnę z Kościołem i wiernymi sługami Boga”.

W związku z tym, o. Gruner, Gerry Matatics – katolicki badacz biblijny (i były pastor prezbiteriański) – i inni cytowali komentarz o Ap 12:3-4 o. Hermana B Kramera w książce The Book of Destiny [Księga przeznaczenia]. Ta praca została opublikowana z imprimatur, dosyć opatrznościowo, w 1956 roku, sześć lat przed rozpoczęciem II Soboru. Jeśli chodzi o symbol jednej trzeciej gwiazd niebieskich, o. Herman Kramer pisze: “Jest to jedna trzecia kleru“, i że “jedna trzecia” gwiazd niebieskich pójdzie za smokiem” – co oznacza jedną trzecią duchownych, którzy są “gwiazdami”, duszami konsekrowanymi w Kościele [27]. Czyli jedna trzecia katolickiego duchowieństwa będzie na usługach szatana, pracując nad zniszczeniem Kościoła od wewnątrz. Komentarz o. Hermana Kramera mówi, że czerwony smok – znak szatana, który może symbolizować komunizm, skoro czerwień jest emblematycznym kolorem komunizmu – prowadzi Kościół do wielkiego nieszczęścia poprzez osłabianie go od środka.

Komentarz mówi dalej, że dzięki temu odszczepieńczemu duchowieństwu, szatan prawdopodobnie narzuci Kościołowi “akceptację niechrześcijańskiej moralności”, fałszywych doktryn, kompromisu z błędami, czy posłuszeństwo wobec władców świeckich z naruszeniem sumienia“.

Ponadto uważa, że “To symboliczne znaczenie ogona smoka może pokazywać, że duchowni, którzy już są gotowi na apostazję, będą zajmować wpływowe stanowiska w Kościele, zdobywając wyróżnienia poprzez hipokryzję, oszustwa i pochlebstwa”. Wśród duchownych, którzy opowiedzą się za smokiem – czyli szatanem – znajdą się ci, “którzy zaniedbali głoszenie prawdy lub napominanie grzesznika dobrym przykładem, a raczej szukali popularności przez to że byli pobłażliwi i niewolnikami przestrzegania praw człowieka”, jak również ci “którzy boją się o własne interesy i nie protestują przeciwko złym praktykom w Kościele”, oraz biskupi “którzy brzydzą się księżmi ośmielającymi się mówić prawdę” [28].

O. Herman Kramer tak wypowiada się o sytuacji Kościoła Katolickiego w czasach przepowiedzianych w Ap 12:3-4:

Demokracja apostolska założona przez naszego Pana mogła być zastąpiona monarchią absolutną, w której episkopat rządzi ze wschodnim despotyzmem. Księża mogą zostać zredukowani do stanu służebności i lizusowskich pochlebstw. Rządzenie rozsądkiem, sprawiedliwością i miłością może zostać zastąpione absolutną wolą biskupa, którego każde działanie i słowo musi być akceptowane bez zastrzeżeń, bez uciekania się do faktów, prawdy czy sprawiedliwości. Sumienie mogło stracić swoje prawo do przewodzenia działaniami księży, i mogło być ignorowane lub potępiane. Dyplomacja, oportunizm i inne sztuczki mogą być zachowywane jako największe cnoty” [29].

Ale nic o tym nie wspomina się w tych częściach Orędzia Fatimskiego, które ujawniono do tej pory. Czy wtedy, poprzez zaskakujące odniesienie do Ap 12:3-4, papież ujawnił światu treść Trzeciej Tajemnicy? Czy teraz ujawni ją w całości?

Ale niestety, homilia się kończy. To nie papież będzie mówił o Trzeciej Tajemnicy. Tak szybko jak się zaczął, chwilowy powrót do wizji Kościoła wszechczasów się kończy, i podnosi się główny wyraziciel nowej wizji. Jest nim kard. Angelo Sodano, watykański sekretarz stanu – ten sam kardynał Sodano, który próbował, choć nieskutecznie, uniemożliwić papieżowi przybycie do Fatimy żeby beatyfikować Hiacyntę i Franciszka. Z jakiegoś dziwnego powodu to Sodano, a nie papież, ogłosi, że papież zdecydował się na ujawnienie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej:

Z okazji uroczystego wydarzenia swego przybycia do Fatimy, Najwyższy Pasterz zobowiązał mnie do ogłoszenia wam pewnej zapowiedzi. Jak wiecie, celem jego wizyty do Fatimy była beatyfikacja dwojga małych pasterzy. Jednak pragnie on również nadać tej pielgrzymce sens odnowionego gestu wdzięczności wobec Matki Bożej za Jej opiekę, jaką go obdarzała przez lata jego pontyfikatu. Opieka ta wydaje się również dotyczyć tego, co nazywamy „trzecią częścią” tajemnicy fatimskiej.

I wtedy to co wydawało się dziwne, nagle stało się dosyć jasne. Zadaniem kard. Sodano będzie przygotowanie wiernych do przyjęcia poglądu, że Orędzie Fatimskie, łącznie z Trzecią Tajemnicą, teraz miało być uważane za sprawę przeszłości. Proces ten rozpocznie się “interpretacją” kardynała Trzeciej Tajemnicy:

Tekst ten stanowi prorocką wizję, porównywalną z tymi, zawartymi w Piśmie Świętym, które nie opisują w sposób fotograficzny szczegółów przyszłych wydarzeń, lecz które – bazując na tym samym podłożu – streszczają i wyrażają zwięźle wydarzenia, które się rozkładają w czasie, zaś ich następowanie po sobie i czas trwania nie są dokładnie określone. W rezultacie kluczem do lektury tekstu może być jedynie przyjęcie jego symbolicznego charakteru.

[źródło: http://www.voxdomini.com.pl/inne/sekret.htm#Przek%C5%82ad%20na%20j%C4%99zyk%20polski]

Zgodne z interpretacją “małych pastuszków”, co niedawno potwierdziła s. Łucja, “ubrany na biało biskup”, który modli się za wszystkich wiernych jest papieżem. Kiedy z wielkim trudem idzie w kierunku Krzyża pośród ciał tych, którzy zostali zamęczeni (biskupi, księża, religijni mężczyźni i kobiety i wiele świeckich osób), on także pada na ziemię, najwyraźniej martwy, pod gradem kul.

Jak wkrótce wierni się dowiedzą, to jest po prostu kłamstwo. “Ubrany na biało biskup” w wizji nie jest “najwyraźniej martwy”, ale zabity – jak wyraźnie mówi tekst wizji – w wojskowej egzekucji, wraz z wielu biskupami, księżmi i religijnymi, poza pół-zrujnowanym miastem.

Dlaczego więc do “interpretacji” wsadzono wyraz “najwyraźniej”? Kard. Sodano natychmiast się zdradza:

Po próbie zamachu 13 maja 1981 roku, Jego Świątobliwości wydawało się oczywiste, że to “matczyna dłoń kierowała torem pocisku”, umożliwiając “umierającemu papieżowi” zatrzymać się “na progu śmierci”. . .

Kolejne wydarzenia z roku 1989 doprowadziły, zarówno w Związku Sowieckim, jak i w krajach Europy wschodniej, do upadku komunistycznego reżimu promującego ateizm. .

Nawet jeśli wydarzenia do których odnosi się Tajemnica Fatimska teraz wydają się należeć do przeszłości, to wołanie Matki Bożej do nawrócenia i pokuty z początku XX wieku, obecnie jest nadal aktualne i pilne.

Po prostu Sodano torował drogę dla takiej “interpretacji” Orędzia Fatimskiego, która zagrzebie je na zawsze: punktem kulminacyjnym Orędzia była próba zamachu w 1981 roku i “upadek komunizmu” w 1989 roku – wydarzenia które “teraz wydają się należeć do przeszłości”. Żeby zapewnić taki rezultat, “komentarz” zostanie przygotowany przed ujawnieniem prawdziwego tekstu Trzeciej Tajemnicy:

Po to żeby wierni mogli lepiej przyjąć przekaz Matki Bożej Fatimskiej, papież polecił Kongregacji Doktryny Wiary ujawnienie opinii publicznej trzeciej części tajemnicy, po przygotowaniu odpowiedniego komentarza.

Ale z jakiego powodu ten komentarz nie był gotowy na uroczystość 13 maja? W końcu wiadomość o mającym nadejść ujawnieniu Trzeciej Tajemnicy była w obiegu przynajmniej od marca 2000 roku. To wtedy bp Serafim ogłosił, że papież powiedział mu podczas wizyty w Rzymie, że “zrobi coś specjalnego w Fatimie” [30] kiedy będzie tam na uroczystości beatyfikacji w maju 2000 roku.

Co ciekawe, papież nalegał na bpa Serafima by nic o tym nie mówił kiedy był w Rzymie, ale czekał do powrotu do Fatimy. A o sprawie tej papież myślał od ubiegłego listopada, więc dlaczego nie przygotowano żadnego “komentarza” w okresie od listopada 1999 do maja 2000 roku? Na pewno łatwo można go było wtedy przygotować.

Nasuwają się tu dwa wnioski. Albo papież nie powiedział kard. Sodano o swoim zamiarze ujawnienia Trzeciej Tajemnicy – wobec czego papież nie wierzy Sodano – albo papież powiedział Sodano, a ten zakładał, że w jakiś sposób będzie mógł zapobiec temu ujawnieniu 13 maja 2000 roku. To tłumaczyło by dlaczego Sodano nie zorganizował komentarza wcześniej: uważał, że nie będzie potrzebny, bo będzie mógł zapobiec ujawnieniu Trzeciej Tajemnicy. Ale papież naciskał, i teraz Tajemnicę trzeba było “załatwić” w taki sposób, żeby sprawę Fatimy pogrzebać.

Konferencja prasowa w celu przedstawienia linii partyjnej Sodano

W ten sposób dochodzimy do pamiętnej daty 26 czerwca 2000 roku. Tego dnia “ujawniona” zostaje Trzecia Tajemnica, na konferencji prasowej, razem z komentarzem przygotowanym przez kardynałów Ratzingera i  Tarcisio Bertone, sekretarza Kongregacji Doktryny Wiary (CDF), zatytułowanym The Message of Fatima [Orędzie Fatimskie – TMF]. W TMF będzie oficjalnie opublikowana linia partyjna – z bezpośredniego rozkazu kard. Angelo Sodano.

Przede wszystkim, wiernym powiedziano, że poniższy tekst wizji s. Łucji stanowi wszystko co odnosi się do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej:

Po dwóch częściach, które już wyjaśniłam, po lewej od Matki Bożej i nieco powyżej, zobaczyliśmy anioła z płomienistym mieczem w lewej dłoni; ten błyszcząc, dawał płomienie, które jakby miały zapalić świat; ale one gasły w kontakcie ze splendorem emitowanym przez Matkę Bożą z Jej dłoni w jego kierunku: wskazując na ziemię prawą ręką, anioł krzyknął głośno: ‘Pokuta, pokuta, pokuta!’  I zobaczyliśmy w fantastycznym świetle, którym jest Bóg: ‘coś podobnego do tego jak ludzie wyglądają w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’, biskupa odzianego w biel, ‘mieliśmy poczucie, że był to Ojciec Święty’. Inni biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice wchodzący na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek, jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przechodził przez wielkie miasto w połowie zrujnowane, drżący i chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych, których napotykał na swojej drodze; doszedłszy na szczyt góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy strzelali pociskami z broni palnej i strzałami z łuku, i w ten sam sposób ginęli jeden po drugim inni biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice, oraz osoby świeckie, mężczyźni i kobiety z różnych klas i stanowisk. Pod obu ramionami Krzyża były dwa anioły, każdy trzymający w dłoni kryształową kropielnicę, do których zbierały krew męczenników i nią skraplały dusze idące do Boga.
Natychmiastową reakcję milionów katolików można podsumować w dwu słowach: To wszystko? Wyraźnie czegoś tu brakowało, gdyż nic w tekście nie odnosiło się do tego co powiedział sam kard. Ratzinger o Trzeciej Tajemnicy w roku 1984 – sprawa do której wrócimy wkrótce. Ani nie zawierał nic co mogło by tłumaczyć tajemnicze ukrywanie jej od 1960 roku.
Najważniejsze jest to, że ta niejasna wizja, spisana na czterech kartkach z zeszytu, nie zawierała słów Matki Bożej. W szczególności nie zawierała niczego co mogłoby dokończyć słynne wyrażenie wypowiedziane przez Matkę Bożą na zakończenie zapisanej części Orędzia Fatimskiego, dokładnie zapisanego przez s. Łucję w dziennikach: “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” To wyrażenie s. Łucja, łącznie z “itd.”, dodała w czwartej części dzienników jako część integralnego tekstu Orędzia. To dodanie doprowadziło do tego, że każdy szanowany badacz Fatimy wywnioskował, iż sygnalizowało początek niezapisanej Trzeciej Tajemnicy, i że tajemnica ta odnosiła się do powszechnego kryzysu w Kościele poza Portugalią. W sposób wyraźny, Panna Najświętsza miała więcej do powiedzenia, co nie zostało spisane, bo s. Łucja otrzymała nakaz zachowania tego w tajemnicy – do, jak wykazaliśmy, roku 1960.

Ale jakimś dziwnym posunięciem, TMF [Orędzie Fatimskie] uniknęło wszelkiej dyskusji na temat tego maleńkiego wyrażonka “itd.”, poprzez cytowanie tekstu Orędzia z Trzeciego Dziennika s. Łucji, w którym wyrażenie to nie występuje. TMF usprawiedliwia to w następujący sposób: “Jako zapis pierwszych dwu części ‘tajemnicy’, który już opublikowano i dlatego jest znany, wybraliśmy tekst napisany przez s. Łucję w Trzecim Dzienniku z 31 sierpnia 1941 roku; pewne adnotacje dodano w Czwartym Dzienniku z 8 grudnia 1941 roku”. Adnotacje? Kluczowe wyrażenie dotyczące zachowania dogmatów w Portugalii nie było żadną “adnotacją”, a integralną częścią słów wypowiedzianych przez Matkę Boską, po czym powiedziała: Nie mów tego nikomu. Tak, możesz powiedzieć Franciszkowi”.

Po oszukańczym błędnym scharakteryzowaniu integralnej części Orędzia Fatimskiego jako “adnotacja”, TMF zakopuje ją w przypisach, o których nigdy się nie wspomina: “W ‘Czwartym Dzienniku’ s. Łucja dodaje: ‘W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany, itd. . .”

Dlaczego Sodano / Ratzinger / Bertone są tak podejrzliwi wobec kluczowej frazy, żeby tak wyraźnie przejść samych siebie by uniknąć jej używając wcześniejszego i mniej dokładnego zapisu tekstu Orędzia? Jeśli nie ma nic do ukrycia w tym wyrażeniu, to dlaczego po prostu nie skorzystać z Czwartego Dziennika i próbować wyjaśnić co ono oznacza? Dlaczego autorzy TMF w tak oczywisty sposób udają, że wyrażenie to jest tylko “adnotacją”, skoro dobrze wiedzą, że pojawia się ono w integralnym tekście jako część słów wypowiedzianych przez Matkę Bożą? Do tego podejrzanego zachowania powrócimy w kolejnym rozdziale.

Inną podstawą do podejrzeń było to, że wizji “ubranego w biel biskupa” nie było w ogóle w 1-stronicowym “liście. . . w którym s. Łucja napisała słowa, które Matka Boża powierzyła jako tajemnicę trojgu pastuszkom z Cova da Iria” – jak sam Watykan opisał w wymienionej wyżej informacji prasowej. Tekst o objawieniu rozciąga się na cztery strony czegoś, co wydaje się być papierem w linie z zeszytu.

Inną podejrzaną sprawą jest to, że fałsz kard. Sodano z 26 czerwca na temat 13 maja został ujawniony: papież zostaje zabity przez strzelających do niego żołnierzy, kiedy klęczy u stóp wielkiego drewnianego Krzyża na zewnątrz półzrujnowanego miasta. Papież nie jest “najwyraźniej zabity”, jak fałszywie stwierdził Sodano w maju: papież jest zabity. Ta wizja, cokolwiek to znaczy, wyraźnie nie ma nic wspólnego z próbą zamachu w 1981 roku. Wiernych już ogłupiono w maju, ale teraz proces ogłupiania ich trwał dalej.

Dziesiątkami niezgodności pokazanymi przez ten tekst  – skłaniającymi katolików na całym świecie żeby wątpili w to iż poznaliśmy Tajemnicę w całości – zajmiemy się w kolejnym rozdziale. A teraz przeanalizujemy “komentarz” Ratzingera / Bertone w TMF o Orędziu Fatimskim jako całości.

Kard. Sodano dyktuje “interpretację” Trzeciej Tajemnicy

Przede wszystkim, TMF stanowi wirtualne przyznanie się do tego, że “interpretacja” Orędzia Fatimskiego, której kardynałowie Ratzinger i Bertone będą “próbować” (by użyć słowa kard. Ratzingera), była podyktowana przez samego kard. Sodano. Nie mniej niż cztery razy TMF stwierdza, że jest to zgodne z “interpretacją” Sodano Trzeciej Tajemnicy – a mianowicie, że Fatima należy do przeszłości:

Przed próbą interpretacji, której główne linie występują w oświadczeniu  odczytanym przez kard. Sodano 13 maja tego roku. . .

Z tego powodu obrazowy język wizji jest symboliczny. W związku z tym kard. Sodano oświadczył. . .

Jak widać z przedstawionych tu dokumentów, interpretacja dokonana przez kard. Sodano, w jego oświadczeniu z 13 maja, została najpierw przedłożona s. Łucji. . .

Przede wszystkim, musimy potwierdzić z kard. Sodano, że wydarzenia do których odnosi się Trzecia Tajemnica Fatimska teraz wydają się częścią przeszłości.

A gdyby czytelnik nadal tego nie rozumiał, jeszcze raz przedstawiamy podstawowy cel TMF:

Jeśli chodzi o opisywane tu poszczególne wydarzenia, one należą do przeszłości.

Czy nie jest dziwne to, żeby interpretację istotnego przekazu dla świata Matki Bożej Fatimskiej zlecono nie papieżowi, nawet nie Kongregacji Doktryny Wiary (która tylko zmałpowała opinię kard. Sodano), a watykańskiemu sekretarzowi stanu? Jaką władzę ma kard. Sodano, by narzucał Kościołowi swoje poglądy? Oczywiście żadną. Ale kard. Sodano przypisał sobie tę władzę by zachować ogólną posoborową przewagę watykańskiego sekretarza stanu nad statusem de facto papieża w kwestii codziennego zarządzania sprawami Kościoła.

W tym miejscu stosowne jest pokazanie innego wiele mówiącego przykładu tej uzurpacji władzy przez sekretarza stanu. W artykule zatytułowanym “The Pope, the Mass and the Politics of the Vatican Bureaucrats” [Papież, Msza i polityka watykańskich biurokratów] (The Latin Mass, dodatek zimowy, styczeń 2002), włoski dziennikarz Alessandro Zangrando przypomina incydent, kiedy watykański sekretarz stanu zablokował publikację L’Osservatore Romano z pochwałą tradycyjnej Mszy łacińskiej przez papieża. Pochwałę tę wyraził papież przed zgromadzeniem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów: “W Mszale Rzymskim św. Piusa V, tak jak w wielu liturgiach obrządku wschodniego, jest wiele pięknych modlitw, którymi księża wyrażają najgłębsze poczucie pokory i uwielbienia wobec Świętych Tajemnic, modlitw pokazujących Samą Substancję każdej Liturgii“.

Zangrando zauważył, że, podczas gdy przekazy papieskie do kongregacji watykańskich są rutynowo publikowane wkrótce po ich ujawnieniu, w tym przypadku tak nie było. Dopiero po opublikowaniu pochwały tradycyjnej Mszy przez papieża w świeckim dzienniku włoskim Il Giornale, watykański sekretarz stanu nagle (w ciągu 24 godzin) ujawnił tekst przekazu Ojca Świętego przez watykańskie Biuro Prasowe – ponad miesiąc po wydaniu go przez papieża.

Ale do dnia dzisiejszego, i odwrotnie do normalnej praktyki, przekaz papieża do kongregacji nie został opublikowany w L’Osservatore Romano, własnym dzienniku papieża. Zagrando zacytował wniosek szanowanego “vaticanist” (specjalista od spraw watykańskich) Andrea Tornielli: “Sam fakt, że 24 godziny po publikacji artykułu [w Il Giornale] watykański Sekretariat Stanu ogłosił tekst listu Ojca Świętego, pokazuje prawdziwą próbę “cenzorowania” słów papieża. . . Akcja się nie udała i przyniosła dużo większy odwrotny skutek”, czyli papieska pochwała tradycyjnej Mszy skończyła się zyskaniem szerszego rozgłosu w prasie świeckiej.

Tutaj widzimy jak inny kluczowy element nowej orientacji Kościoła – porzucenie jego tradycyjnej liturgii – został narzucony przez sekretarza stanu, który usiłował ocenzurować papieską pochwałę tradycyjnej Mszy. Kto wie ile innych wypowiedzi papieskich ocenzurował – odnosząc sukces – watykański Sekretariat Stanu? Ten incydent jest tylko typowy dla sposobu w jaki obecnie działa zarządzanie Kościołem, zwłaszcza biorąc pod uwagę pogarszający się stan zdrowia papieża.

Kard. Ratzinger wykonawcą linii partyjnej Sodano

Wracając do “komentarza” po poznaniu tych faktów, można zauważyć, że konferencja prasowa 26 czerwca 2000 roku miała jeden nadrzędny cel: wykonanie nakazu kard. Sodano odnośnie “odpowiedniej” interpretacji Orędzia Fatimskiego. W momencie kiedy dziennikarze opuścili to pomieszczenie, Orędzie Fatimskie – w całości – miało zostać zakopane. A kiedy już się je zakopie, Orędzie nie będzie już przeszkadzać kard. Sodano i jego kolaborantom w nieustannym dążeniu do nowej, pofatimskiej orientacji Kościoła, obejmującej (jak zobaczymy) ważny interes Kościoła w wychwalaniu, biesiadowaniu i kumaniu się w Watykanie z takimi osobami jak Michail Gorbaczow, zmuszaniu papieża do przeprosin czerwonego reżimu chińskiego, naciskaniu na rumuńskich katolików by oddali kościołowi prawosławnemu prawa lokalnego Kościoła Katolickiego do nieruchomości skradzionych przez Józefa Stalina, wspieraniu, a nawet wpłacaniu pieniędzy dla bezbożnego, nierozliczalnego Międzynarodowego Trybunału Karnego pod auspicjami ONZ, który może sądzić katolików z każdego kraju za nieokreślone “zbrodnie przeciwko ludzkości”, jak i inne takie “triumfy” watykańskiej dyplomacji.

Inaczej mówiąc, każdy ostatni opór w Kościele musi zostać podporządkowany nowemu sposobowi watykańskiego myślenia i przemawiania do świata, co nie jest zgodne z proroctwem Matki Bożej Fatimskiej o triumfie Jej Niepokalanego Serca, szerzeniem nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca i konsekwentnym nawróceniu Rosji w wyniku interwencji Niepokalanego Serca. Taki rodzaj rozmowy już nie działa, nawet jeśli pochodzi od Matki Bożej. A zatem dokładnym zadaniem powierzonym kardynałom Ratzingerowi i Bertone 26 czerwca było znalezienie sposobu odcięcia na zawsze wiernych od  wyraźnie katolickich aspektów Orędzia Fatimskiego, które zbyt jasno przypominają nam o “zwycięskim” Kościele “przedsoborowego ciemnego wieku”. Jak napisał Los Angeles Times w nagłówku z 27 czerwca 2000 roku: “Catholic Church Unveils Third Secret: The Vatican’s Top Theologian Gently Debunks a Nun’s Account of Her 1917 Vision That Fueled Decades of Speculation” [Kościół Katolicki ujawnia Trzecią Tajemnicę: wybitny teolog delikatnie obala zapis zakonnicy o jej objawieniu w 1917 roku, który powodował dekady spekulacji]. To było tak rażące, że nawet świecki dziennik nie mógł zrobić nic innego jak tylko to zauważyć.

Pokażmy dowód tej zbrodni przeciwko Matce Bożej Fatimskiej i świętym wizjonerom wybranym przez Boga do otrzymania Jej przekazu.

Najpierw była próba kard. Ratzingera w TMF pozbycia się triumfu Niepokalanego Serca:

Na koniec chciałbym wspomnieć kluczowe wyrażenie “tajemnicy”, które stało się słusznie słynne: “moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Co to znaczy? Serce otwarte na Boga, oczyszczone kontemplacją o Bogu, jest silniejsze od dział i wszelkiego rodzaju broni. Fiat Maryi, słowo z Jej serca, zmieniło historię świata, gdyż dało światu Zbawiciela – bo, dzięki Jej Tak, Bóg mógł stać się człowiekiem i pozostaje nim cały czas.

Uważny czytelnik natychmiast zauważy, że kard. Ratzinger wygodnie usunął pierwsze trzy słowa z proroctwa Maryi: W końcu [ang. in the end]. To wyraźnie umyślne ocenzurowanie Matki Bożej było konieczne do rewizjonistycznej “interpretacji” kard. Ratzingera, zgodnej z liniami podyktowanymi przez Sodano: a mianowicie, że Fatima należy do przeszłości.

A zatem, “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje” ma – po celowym usunięciu pierwszych trzech słów – być rozumiane w sposób następujący: “2.000 lat temu moje Niepokalane Serce zatriumfowało”. Proroctwo Matki Bożej o tym co wydarzy się w końcu jest rażąco fałszowane na tylko potwierdzenie tego co wydarzyło się 20 wieków temu na początku dziejów chrześcijaństwa. Cztery przyszłe wydarzenia – triumf Niepokalanego Serca, poświęcenie Rosji, nawrócenie Rosji i wynikający z tego okres pokoju na świecie – są przerabiane na jedno wydarzenie, które miało miejsce 2.000 lat temu!

To majstrowanie przy przekazie samego Boga, dostarczonym na ziemię przez Jego Najświętszą Matkę, powinno spowodować to, żeby każdy wierny powstał i domagał się sprawiedliwości w imieniu niebios. Ale zarżnięcie Orędzia Fatimskiego przez kard. Ratzingera na tym się nie kończy; jest jeszcze dużo gorzej. Odnośnie wołania Matki Bożej o ustanowienie nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca na całym świecie jak “Bóg sobie życzy”, kard. Ratzinger przedstawił takie szyderstwo:

Jak mówi św. Mateusz 5:8, ‘niepokalane serce’ jest sercem, które, z łaski Boga, doszło do idealnej wewnętrznej jedności i dlatego ‘widzi Boga’. A zatem ‘dewocja / nabożeństwo’ do Niepokalanego Serca Maryi oznacza przyjęcie tej postawy serca, która czyni fiat – bądź wola twoja – samym centrum całego życia człowieka.

Przede wszystkim, zauważmy cudzysłów umieszczony przez kard. Ratzingera przy dewocji i niepokalanym sercu, przez co nie używa dużej litery N – pewny znak tego, że te wyrazy mają nabrać nowego znaczenia.

Tym sposobem “Bóg życzy sobie ustanowić dewocję / nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca” teraz należy rozumieć jako “Bóg chce, by każdy spełniał Jego wolę”. Faktycznie każdy, którego serce jest otwarte na wolę Boga dostaje własne “niepokalane serce”. Tak więc dewocja / nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi oznacza otwarcie własnegoserca na Boga, nie szerzenie nabożeństwa do JejSerca, żeby uczynić świat (szczególnie Rosję) katolickim. Niepokalane z dużą literą N staje się niepokalane z małą literą n, a Jej Serce staje się sercem każdego, przynajmniej potencjalnie. Jak powiedziałby magik: “Proszę bardzo!”

Ale jest, oczywiście, tylko jeden wyraz żeby opisać degradację jedynego Niepokalanego Serca – poczętego bez grzechu pierworodnego i bez żadnego grzechu – do poziomu serca każdego człowieka, który odwraca się od tych grzechów i znajduje wewnętrzną jedność z Bogiem. Ten wyraz to bluźnierstwo. Więcej o tej szczególnej zniewadze w następnym rozdziale.

Nawrócenie Rosji było nieco trudniejsze do usunięcia. Niewiele można powiedzieć żeby ukryć bardzo wyraźne oświadczenie Matki Bożej, że “Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci“. Ale, jak wykazaliśmy, nawrócenie Rosji już nie jest do przyjęcia dla watykańskiego aparatu. Rozwiązaniem tego problemu było po prostu pominięcie wszelkiej dyskusji na ten temat w TMF, mimo, że słowa Matki Bożej cytuje się bez żadnego komentarza. Nawrócenie Rosji? Jakie nawrócenie?

Ukoronowaniem tej zniewagi było powołanie się kard. Ratzingera na jedyny “autorytet” o Fatimie w TMF: flamandzkiego teologa Edouarda Dhanisa SJ, którego kardynał uważa za “wybitnego badacza” Fatimy. Kard. Ratzinger oczywiście wie, że Dhanis, modernistyczny jezuita, zrobił prawdziwą karierę poddając w wątpliwość objawienia fatimskie. Dhanis zasugerował, że wszystko w Tajemnicy Fatimskiej oprócz nawoływania do modlitwy i pokuty skleciło się w umysłach trojga dzieci, z rzeczy które widziały lub słyszały w swoim życiu. W ten sposób Dhanis skategoryzował jako “Fatima II” wszystkie te rzeczy, które “wybitny badacz” jednostronnie odrzucił jako fabrykacje – nawet raz nie rozmawiając z s. Łucją, ani nie badając oficjalnych archiwów fatimskich.

Jak napisał Dhanis: “Biorąc wszystko pod uwagę, nie jest łatwo powiedzieć dokładnie, do jakiego stopnia wiarygodnymi można uznać zapisy s. Łucji. Nie kwestionując jej szczerości, czy zdrowego rozsądku jaki wykazuje w życiu codziennym, można uważać za ostrożne wykorzystywanie jej zapisów, ale z zastrzeżeniami. . . Zauważmy także, że dobry człowiek może być szczery i wykazywać się zdrowym rozsądkiem w codziennym życiu, ale mieć skłonności do nieświadomej fabrykacji w pewnych dziedzinach, albo w jakimś przypadku, tendencję do opowiadania starych wspomnień sprzed 20 lat z upiększeniami i znaczną modyfikacją” [31].

Dhanis, który odmówił badania oficjalnych archiwów fatimskich, poddaje w wątpliwość każdy aspekt Orędzia Fatimskiego, który nie zgadza się z jego neomodernistycznymi poglądami; modlitwę nauczaną przez anioła nazwał “niedokładną”; wizję piekła “przesadzonym średniowiecznym przedstawieniem”; proroctwo “nocy oświetlonej nieznanym światłem” ogłaszającej początek II wojny światowej “podstawą do podejrzeń”. A jeśli chodzi o poświęcenie Rosji, Dhanis stanowczo oświadczył, że: “Rosja nie mogła zostać poświęcona przez papieża, żeby ten akt nie wywołał atmosfery prowokacji, zarówno w odniesieniu do oddzielnej hierarchii, jak również Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. To uczyniłoby poświęcenie praktycznie nie do zrealizowania. . .” W ten sposób Dhanis oświadczył, że poświęcenie Rosji byłoby “moralnie niemożliwe z powodu reakcji jakie mogłoby normalnie sprowokować” [32].

Dekonstrukcja Orędzia Fatimskiego przez Dhanisa jest typowym przykładem tego jak moderniści podważają prawdy katolickie w oparciu o wymyślone przez siebie przesłanki. Skoro (wymyślona przesłanka) poświęcenie Rosji jest moralnie niemożliwe, to jak Matka Boża mogłaby o to prosić? Po takim ułożeniu talii kart przeciwko s. Łucji, Dhanis podaje “pewną” konkluzję: “Ale czy Matka Najświętsza mogłaby prosić o poświęcenie, które, dokonane zgodnie z rygorystycznymi warunkami, byłoby praktycznie nie do zrealizowania? . . . To pytanie rzeczywiście wydaje się wołać o negatywną odpowiedź. . . A zatem, nie wydaje się możliwe, żeby Matka Boża prosiła o poświęcenie Rosji. . .” Opierając się całkowicie na wymyślonej przez Dhanisa przesłance, świadectwo s. Łucji uznane jest za oszustwo.

I taka jest dokładnie linia przyjęta przez kard. Sodano i jego watykański aparat: Matka Boża nie mogłaby poprosić o coś co byłoby tak dyplomatycznie żenujące jak publiczne poświęcenie Rosji: i dlatego musimy na zawsze zniszczyć tę żenującą ideę. I to pod tą linią, linią partyjną, podpisał się kard. Ratzinger w swoim “komentarzu”, chwaląc Dhanisa jako “wybitnego badacza” Fatimy. Kard. Ratzinger, stosując się do linii partyjnej, sugeruje, iż Trzecia Tajemnica w szczególności składa się z “obrazów, które s. Łucja mogła widzieć w religijnych książkach, i które dostają natchnienie z wieloletniej intuicji wiary“. Inaczej mówiąc, kto naprawdę może powiedzieć, które części Trzeciej Tajemnicy są prawdziwe, a które tylko osobistymi wspomnieniami czy “intuicją”? A gdyby to było prawdą Trzeciej Tajemnicy, to byłoby także prawdą dla pozostałych części Orędzia Fatimskiego.

Potajemna próba podjęta przez kard. Ratzingera podważenia wiarygodności s. Łucji, a jednocześnie przyznawanie się do wielkiego szacunku wobec Orędzia Fatimskiego, będzie tematem następnego rozdziału. Tutaj wystarczy powiedzieć, że wyraźna zgoda kard. Ratzingera z Dhanisem, że wszystkie specyficznie prorocze elementy Orędzia są nierzetelne, służy temu by zdyskwalifikować go w podejmowaniu się wszelkiej “interpretacji” Trzeciej Tajemnicy, czy każdej innej części Orędzia Fatimskiego. Po prostu kard. Ratzinger nie wierzy w to, żeby Matka Boża wzywała do poświęcenia Rosji, nawrócenia Rosji na wiarę katolicką, triumfu Niepokalanego Serca, i ustanowienia specyficznie katolickiej dewocji / nabożeństwa do jedynego Niepokalanego Serca na całym świecie.

W takim przypadku kardynał ma obowiązek ujawnienia swoich poglądów i nie wypowiadać się na ten temat, a nie udawać, że ogłasza “interpretację”, która faktycznie jest próbą obalenia i zdyskredytowania tego, co podejmuje się “interpretować”.

I co zostało z Orędzia Fatimskiego, kiedy kardynałowie Ratzinger i Bertone uporali się już z nim 26 czerwca? W tym kard. Ratzinger, Bertone i o. Dhanis wszyscy się zgadzają: “Co pozostało było już widoczne kiedy rozpoczęliśmy nasze rozważania na temat tekstu ‘tajemnicy’: nawoływanie do modlitwy jako drogi do ‘zbawienia dusz’ (sic), i podobnie, wzywanie do pokuty i nawracania”. 26 czerwca 2000 roku Orędzie Fatimskie stało się Fatimą dla początkujących: rozwodnionym zaleceniem osobistej pobożności, bez żadnego specyficznego znaczenia dla przyszłości.

Czy po to Matka Boża przyszła na ziemię i pokazała cud słońca? Warto zauważyć, że przedstawiając nawet tę minimalistyczną wersję Orędzia, kard. Ratzinger nie mógł napisać o zbawieniu dusz bez umieszczania tych słów w jakimś delikatnym cudzysłowie, który wykorzystał w swoim komentarzu by zdystansować się od słów dewocja / nabożeństwo, triumph i niepokalane. Wydaje się, że nawet Fatima dla początkujących nie jest wystarczająco lekka w kontekście katolickim dla ekumenicznych gustów nowoczesnych duchownych.

Jeśli chodzi o prorocze ostrzeżenie Matki Bożej, że “różne narody zostaną unicestwione” jeśli nie dokona się poświęcenia Rosji, to mamy o tym najwyraźniej zapomnieć. Nie będzie żadnego unicestwiania narodów, “Fatima należy do przeszłości”. Tak mówi kard. Sodano. A kard. Ratzinger z tym się zgadza.

Linia partyjna o poświęceniu Rosji

Wspomnieliśmy już o roli abpa Bertone w TMF.  Jego wkład w tę farsę był dwojakiego rodzaju:

pierwszy – Bertone wydał “rozkaz” (nie obowiązujący, oczywiście, nikogo), że wierni muszą przestać prosić o poświęcenie Rosji: “Dlatego wszelkie dalsze dyskusje czy prośby [o poświęcenie] są bezpodstawne”.

“Na poparcie tego twierdzenia, Bertone powołał się dokładnie na jeden dowód: jawnie fałszywy “list z 8 listopada 1989 roku” od “s. Łucji” do pana Noelkera, o którym już wspomnieliśmy – ten sam list, w którym “s. Łucja” pisze o poświęceniu świata przez papieża Pawła VI w Fatimie, którego nie była świadkiem, gdyż nigdy nie miało miejsca. Wystarczająco wymownie, Bertoniemu nie udaje się zidentyfikować adresata tego listu. Ani nie pokazuje światu jego kopii do zbadania, żeby nikt nie zauważył fatalnego przejęzyczenia dotyczącego nieistniejącego “poświęcenia świata” przez Pawła VI. Jeszcze bardziej wymowne jest to, że w TMF nie ma żadnego bezpośredniego świadectwa samej s. Łucji na temat poświęcenia, mimo że sam Bertone rozmawiał z nią o Trzeciej Tajemnicy tylko 2 miesiące wcześniej, a zawsze była dostępna dla kard. Ratzingera i całego watykańskiego aparatu podczas uroczystości beatyfikacji w maju.

Nic dziwnego. Wersja TMF “poświęcenia Rosji” – która jest wersją kard. Sodano – stanowczo zaprzecza niezmiennemu wręcz przeciwnemu świadectwu s. Łucji. Posłużymy się tu kilkoma przykładami.

Ponad 55 lat temu, 15 lipca 1946 roku, wybitny autor-historyk, William Thomas Walsh, przeprowadził wywiad z s. Łucją, spisany w jego ważnej książce, Our Lady of Fatima [Matka Boska Fatimska], sprzedanej w ponad milionie egzemplarzy. W tym wywiadzie, zamieszczonym na końcu książki, p. Walsh zadawał jej trudne pytania na temat właściwej procedury kolegialnego poświęcenia:

W końcu doszliśmy do ważnego tematu tajemnicy z 2 lipca, o której publikowano tak wiele różnych sprzecznych ze sobą wersji. Łucja powiedziała wyraźnie, że Matka Boża nie prosiła o poświęcenie świata Jej Niepokalanemu Sercu. Czego żądała specyficznie to poświęcenia Rosji. Oczywiście nie skomentowała faktu, że papież Pius XII poświęcił świat, a nie Rosję, Niepokalanemu Sercu w 1942 roku. Ale więcej niż raz powiedziała, z umyślnym akcentem:

Czego Matka Boża chce, to żeby papież i wszyscy biskupi świata, w jednym specjalnym dniu, poświęcili Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Jeśli to zostanie dokonane, Ona nawróci Rosję i zapanuje pokój. Jeśli tego się nie dokona, błędy Rosji będą się szerzyć w każdym kraju na świecie‘ [33].

S. Łucja jest wyraźna i szczera. Kolegialnym poświęceniem proszonym przez niebiosa jest poświęcenie Rosji, a nie świata, co musi zostać dokonane przez papieża w jedności z biskupami świata tego samego dnia.

Jest też mało znane objawienie Matki Bożej dla s. Łucji na początku lat 1950, odnotowane w  Il Pellegrinaggio Della Meraviglie [Pielgrzymka cudów], opublikowanej pod auspicjami włoskiego episkopatu. Maryja Dziewica pokazała się s. Łucji w maju 1952 roku i powiedziała: “poinformuj Ojca Świętego, że cały czas czekam na poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu. Bez poświęcenia, Rosja nie będzie mogła się nawrócić, ani nie będzie pokoju na świecie” [34].

Tak więc 10 lat po poświęceniu świata przez Piusa XII w roku 1942, mamy nowe objawienie Matki Bożej, przypominającej s. Łucji, że Rosja się nie nawróci, ani nie będzie pokoju, jeśli Rosja nie zostanie poświęcona z nazwy.

30 lat później, w 1982 roku, świadectwo s. Łucji pozostaje niezłomne. 12 maja 1982 roku, w przeddzień planowanego poświęcenia, watykański  L’Osservatore Romano opublikował wywiad o. Umberto Maria Pasquale, salezjańskiego księdza, z s. Łucją, w którym powiedziała, że Matka Boża nigdy nie prosiła o poświęcenie świata, lecz tylko o poświęcenie Rosji:

W pewnej chwili powiedziałem: “Siostro, chciałbym zadać ci pytanie. Jeśli nie będziesz mogła mi odpowiedzieć, to trudno. Ale jeśli odpowiesz, byłbym ci bardzo wdzięczny. . . Czy Matka Boża kiedykolwiek mówiła o poświęceniu świata Jej Niepokalanemu Sercu?”

Nie, ojcze Umberto! Nigdy! W Cova da Iria w 1917 roku Matka Boża obiecała: Przyjdę by poprosić o poświęcenie Rosji. . . W 1929 roku w Tuy, jak obiecała, Matka Boża powróciła by mi powiedzieć, że nadszedł czas żeby poprosić Ojca Świętego o poświęcenie tego kraju (Rosji)”.

To świadectwo potwierdziła s. Łucja w napisanym odręcznie liście do o. Umberto, który ksiądz także opublikował. (Zob. zdjęcie poniżej.) Przetłumaczony tekst tego listu:

Czcigodny o. Umberto, odpowiadając na twoje pytanie, wyjaśniam: Matka Boża Fatimska, w Jej prośbie, odniosła się tylko do poświęcenia Rosji. . . – Coimbra 13.04.1980 (podpisany) siostra Łucja.

I znowu 19 marca 1983 roku, na prośbę Ojca Świętego, s. Łucja spotkała nuncjusza papieskiego, arcybiskupa Portalupi, dra Lacerda, i ojca Messiasa Coelho. Podczas spotkania, s. Łucja potwierdziła, że poświęcenie dokonane przez papieża Jana Pawła w 1982 roku nie spełniło prośby Matki Bożej. S. Łucja powiedziała:

W akcie poświęcenia 13 maja 1982 roku Rosja nie pokazała się, jako przedmiot poświęcenia. I żaden biskup nie zorganizował w swojej diecezji publicznej i uroczystej ceremonii wynagrodzenia i poświęcenia Rosji. Jan Paweł II tylko odnowił poświęcenie świata dokonane przez Piusa XII 31 października 1942 roku. W wyniku tego poświęcenia możemy oczekiwać pewnych korzyści, ale nie nawrócenia Rosji [35].

Zakończyła: “Poświęcenie Rosji nie zostało dokonane w sposób żądany przez Matkę Bożą. Nie mogłam o tym powiedzieć, gdyż nie miałam na to pozwolenia Stolicy Apostolskiej” [36].

Rok później, 25 marca 1984 roku, papież Jan Paweł II dokonał aktu poświęcenia, w którym ponownie poświęcił “świat”, a nie Rosję. Jeśli chodzi o poświęcenie z 1982 roku, “żaden biskup nie zorganizował w swojej diecezji publicznej i uroczystej ceremonii wynagrodzenia i poświęcenia Rosji”. Na temat tej ceremonii o. François pisze: “W miesiącach po akcie poświęcenia 25 marca 1984 roku, który był jedynie odnowieniem aktu z roku 1982, główni badacze Fatimy zgodzili się, że poświęcenia Rosji jeszcze nie dokonano tak jak życzyły sobie niebiosa” [37].

Takie było przekonanie także o. Antonio Marii Martinsa [38] i o. Messiasa Coelho, który w przeddzień 25 marca 1984 roku, ogłosił w Mensagem de Fátima, której jest redaktorem-wydawcą: “Poświęcenie Rosji: nie zostanie jeszcze dokonane tym razem”. Dalej wyjaśnił: “Jest pewne, że więcej zawiera mniej. Najwyraźniej dlatego ‘poświęcenie świata’ być może sprawi wrażenie posiadania władzy by poświęcenie się odbyło, specyficznie Rosji. Ale problemu nie można rozwiązać w terminach logicznych, ani nawet w świetle teologii systematycznej” [39].

Ci teolodzy swoje twierdzenia opierali nie tylko na samym fakcie, że poświęcenie Rosji wymaga wypowiedzenia wyrazu “Rosja”, ale także na świadectwie samej s. Łucji.

W czwartek 22 marca 1984 roku, dwa dni przed aktem poświęcenia, zakon karmelitański w Coimbra świętował 77 urodziny s. Łucji. Tego dnia, zgodnie ze zwyczajem, przyjmowała starą przyjaciółkę, panią Eugenię Pestana. Po złożeniu życzeń karmelitańskiej przyjaciółce, p. Pestana zapytała: “I co, Lucy, w niedzielę poświęcenie?” S. Łucja, która już otrzymała i przeczytała tekst papieskiej formuły poświęcenia, uczyniła negatywny znak i oświadczyła: “To poświęcenie nie może mieć decydującego charakteru” [40].

“Decydującym charakterem”, który jest pieczęcią właściwego poświęcenia, jest cudowne nawrócenie Rosji. Chociaż nowa “ekumeniczna orientacja” Kościoła pogmatwała sprawę, nawrócenie Rosji oznacza nawrócenie na katolicyzm. To nie jest tylko sprawa zdrowego rozsądku, ale jest także w świadectwie o. Joaquina Alonso, prawdopodobnie największego eksperta Fatimy XX wieku. O. Alonso, który przeprowadził wiele wywiadów z s. Łucją, napisał w 1976 roku:

. . . powinniśmy potwierdzić, że Łucja zawsze uważała, iż ‘nawrócenie‘ Rosji nie będzie ograniczało się do powrotu narodu rosyjskiego do chrześcijańskich prawosławnych religii, odrzucenia marksistowskiego ateizmu sowietów, a raczej, odnosi się wyraźnie, jasno i prosto do całkowitego, integralnego nawrócenia Rosji na jeden prawdziwy Kościół Chrystusowy, Kościół Katolicki [41].

W wywiadzie z 1985 roku w Sol de Fatima, s. Łucję zapytano czy papież spełnił prośbę matki Bożej, kiedy poświęcił świat w 1984 roku. S. Łucja odpowiedziała: “Nie było w nim udziału wszystkich biskupów, i nie było słowa Rosja”. Następnie zapytano ją: “Czyli poświęcenia nie dokonano tak jak prosiła Matka Boża?” na co odpowiedziała: “Nie. Wielu biskupów nie przywiązało znaczenia do tego aktu” [42].

Nawet o. Rene Laurentin, towarzysz postępowców, przyznał w 1986 roku, że “s. Łucja jest nadal niezadowolona [43]. . . Łucja wydaje się uważać, że poświęcenie ‘nie zostało dokonane’ tak jak chciała tego Matka Boża” [44].

Później, 20 lipca 1987 roku, s. Łucja udzieliła szybkiego wywiadu poza klasztorem podczas głosowania. Powiedziała dziennikarzowi Enrique Romero, że poświęcenia Rosji nie dokonano w nakazany sposób [45].

Można cytować więcej potwierdzeń s. Łucji, że poświęcenie w roku 1984 nie spełniało warunków niebios [46], ale tu jest ważny punkt: kardynałowie Bertone i Ratzinger, zgodnie z linią partyjną Sodano, polegali całkowicie na jednym, wyraźnie fałszywym liście, żeby pokonać ponad 50 lat niezachwianego świadectwa s. Łucji o wymogach niebios w kwestii skutecznego poświęcenia Rosji. Sami nie odważyli się zapytać s. Łucji o tej sprawie – albo, gdyby to zrobili, nie udzieliłaby odpowiedzi zgodnych z linią partyjną [47].

Linia partyjna o Fatimie i pokoju na świecie

To prowadzi nas do drugiego wkładu kard. Bertone w tę farsę. Pokazał się on w postaci następującego oświadczenia:

Ta decyzja Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II by ujawnić opinii publicznej trzecią część “tajemnicy” fatimskiej kończy okres historii zaznaczonej tragiczną żądzą ludzkości do władzy i zła, ale przenikniętą miłosierną miłością Boga i czujną opieką Matki Jezusa i Kościoła.

Trudno jest znaleźć słowa by wyrazić obrazę tego absurdalnego twierdzenia. Tutaj linia partyjna Sodano poważnie proponuje, że cała era ludzkiej żądzy do władzy i zła została zakończona watykańskim “ujawnieniem” ukrywanej wizji “biskupa w bieli”. W tym przypadku, dlaczego Watykan czekał 40 lat żeby zaprowadzić na świecie pokój, kiedy wszystkim co miał zrobić, według kard. Bertone, było zainscenizowanie konferencji prasowej w 1960 roku w celu ujawnienia tej wizji?

Kard. Sodano wyraźnie uznał, że musi wiernym dać pewnego rodzaju podróbkę, żeby zastąpić triumf Niepokalanego Serca, który nigdy się nie zmaterializował po “poświęceniu Rosji” w 1984 roku. Konferencja prasowa z 26 czerwca 2006 roku była więc przedstawiana jako wielki punkt kulminacyjny Orędzia Fatimskiego!

Ale jakoś kardynałom Bertone i Ratzingerowi udało się zignorować oczywiste implikacje listu s. Łucji do papieża z 12 maja 1982 roku, który sami (w części) odtworzyli fotograficznie w TMF:

I jeśli jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia końcowej części tego proroctwa, to idziemy ku niemu wielkimi krokami [48]. Jeśli nie odrzucimy drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, naruszania praw człowieka, amoralności i przemocy itp. I nie mówmy że to Bóg karze nas w ten sposób; wręcz przeciwnie, to ludzie sami przygotowują sobie karę.

Ten list z 1982 roku absolutnie nie odnosi się do próby zamachu w 1981 roku; znacznie mniej charakteryzuje tę próbę, jako jakiś rodzaj spełnienia Trzeciej Tajemnicy. Oczywiste jest, że rok po tej próbie s. Łucja nadal była zmartwiona globalną karą na skutek niewykonania przez Kościół nakazów Orędzia Fatimskiego. Ona na pewno nie napisała do papieża o triumfie Niepokalanego Serca, a raczej o unicestwieniu narodów.

Bardzo ciekawe jest również to, że ten sam list s. Łucji (który, jak mówią Ratzinger i Bartone, był zaadresowany do Jana Pawła II) zawiera wyrażenie: “Trzecia część tajemnicy, którą tak bardzo chcesz poznać (que tanto ansiais por conhecer)”. Dlaczego papież “tak bardzo chciałby poznać” trzecią część Tajemnicy, skoro już miał ten tekst w Watykanie, od roku 1957? Dlaczego Jego Świątobliwość miałby “tak bardzo chcieć poznać” to co już przeczytał w 1981 roku (jak twierdzą Bertone / Ratzinger), albo już w 1978, jak papieski rzecznik Joaquin Navarro-Valls powiedział portugalskiej prasie?

Jest bardzo podejrzane to, że wyrażenie “tak bardzo chciałbyś poznać” jest usunięte z każdego watykańskiego przekładu oryginalnego listu po portugalsku na różne wersje językowe komentarza kardynałów Ratzingera / Bertone. Nawet portugalska wersja TMF pomija wyrażenie “tak bardzo chciałbyś poznać” z portugalskiego maszynopisu oryginalnego listu. Jest oczywiste, że watykański aparat chciał uniknąć burzy pytań o tym jak papież mógł tak bardzo chcieć poznać coś, co już znał. Ale kiedy dziennikarze chcieli porównać swoje tłumaczenia z oryginalnym listem po portugalsku, konferencja się zakończyła i nie można było zadawać dalszych pytań.

Możliwe są tu dwa wnioski: albo list nie był naprawdę pisany do papieża, albo było coś więcej odnośnie Tajemnicy, czego papież naprawdę nie wiedział 12 maja 1982 roku, daty rzekomego listu od s. Łucji. Jak mówi słynny aforyzm sir Waltera Scotta:  “Och! jaką pleciemy piękną gęstą pajęczynę, kiedy zaczynamy ćwiczyć oszustwo” [49]. Pierwsze kłamstwo – że Fatima należy do przeszłości – prowadzi do splątanej pajęczyny kolejnych kłamstw, żeby ukryć to pierwsze.

Na celowniku o. Gruner

Trzeba było zrobić więcej w tej kampanii żeby zakopać Fatimę w przeszłości. Co z “fatimskim księdzem”, którego publikacje i audycje jego apostolatu bez przerwy i dosyć skutecznie wbijały do głów wiernych, że watykański aparat, goniąc za nową wizją Kościoła, odwrócił się od próśb Matki Bożej? Na zakończenie konferencji prasowej 26 czerwca, kard. Ratzinger zrobił wszystko co mógł by wymienić nazwisko o. Nicholasa Grunera, oświadczając, że o. Gruner musi być “posłuszny nowemu Magisterium” w kwestii poświęcenia Rosji, które (jak mówi linia partyjna) zostało załatwione. Ale Magisterium – autorytatywny urząd nauk Kościoła – nie uczyło nic tego rodzaju. Była jedynie Interpretacja Fatimy Sodano, i nieobowiązująca “próba” wyjaśnienia przez TMF całej specyficznej proroczej treści Orędzia Fatimskiego [50] (pozostawiając jedynie modlitwy i pokutę).

Kilka dni przed ową konferencją, nasilając prześladowania, watykańska Kongregacja ds. Księży wysłała o. Grunerowi list zawierający zdumiewającą groźbę, że zostanie ekskomunikowany z Kościoła Katolickiego. Po tym liście był komunikat do biskupów filipińskich (mocno popierających apostolat o. Grunera), informujący o tym, że o. Gruner zostanie ekskomunikowany jeśli (między innymi) nie “pojedna się z władzami Kościoła” – czyli, ma powrócić do Diecezji Avellino, zamknąć swój apostolat i ugiąć się przed linią partyjną o Fatimie. Ze swojej strony, biskup Avellino nigdy nie potrzebował usług o. Grunera, nigdy od roku 1978 nie wspierał go finansowo, i nigdy nie podjął żadnych kroków by ułatwić mu otrzymanie wizy imigracyjnej do “powrotu” do Avellino. Biskup Avellino był tylko pionkiem na szachownicy sekretarza stanu. (Tą parodią zajmiemy się w kolejnych rozdziałach.)

W swoich uwagach o o. Grunerze pod koniec konferencji prasowej 26 czerwca, kard. Ratzinger zauważył także, że o. Gruner niewątpliwie cierpiał na angoscia – włoskie określenie dla skrajnego lęku psychicznego. Kard. Ratzinger najwyraźniej wiedział o groźbie ekskomuniki, która faktycznie wywołałaby tę chorobę u każdego wiernego, kochającego Kościół księdza. Ale trudny los o. Grunera był tylko symbolem trudnego losu Kościoła jako całości w epoce posoborowej: ksiądz który popełnił przestępstwo przeciw wierze i moralności otrzymuje groźbę ekskomuniki od samego szefa Kongregacji ds. Księży, zaś drapieżnicy kościelni w rzymskich koloratkach molestują ministrantów albo głoszą herezję, a ich biskupi przenoszą ich z miejsca na miejsce, albo ukrywają ich działalność i chronią ich przed karą; a Kongregacja nie robi nic.

Jak można tłumaczyć tę oburzającą dysproporcję sprawiedliwości? Wydaje się, że jest tylko jedno rozsądne wytłumaczenie tego, oparte na tym, co do tej pory pokazaliśmy: w Kościele Katolickim posoborowej adaptacji, jedynym niewybaczalnym przestępstwem, tak jak w stalinowskiej Rosji, jest niepodporządkowanie się linii partyjnej. A o. Gruner nie podporządkował się linii partyjnej w sprawie Fatimy.

Wychodzi Matka Boża, wchodzi Gorbaczow

Powiedzieliśmy już o tym, że to szydzenie i ukrywanie Orędzia Fatimskiego – linia partyjna o Fatimie – miało zakopać je na zawsze, żeby kard. Sodano mógł zająć się pogonią za nową orientacją Kościoła. Poniżej szczególnie przekonujący tego przykład:

Po “delikatnym obaleniu” (jak napisał Los Angeles Times) Fatimy przez kardynałów Ratzingera i Bertone 26 czerwca, watykański aparat pod kierownictwem kard. Sodano, natychmiast zajął się poważną, według niego, sprawą Kościoła. Następnego dnia Michail Gorbaczow zasiadł, jako honorowy gość między kardynałami Sodano i Silvestrini na watykańskiej “konferencji prasowej”. Jaki był cel tej konferencji? Zorganizowano ją dla świętowania jednego z kluczowych elementów nowej orientacji Kościoła: ostpolitik, polityki “dialogu” i kompromisu z komunistycznymi reżimami (łącznie z czerwonymi Chinami) prześladującymi Kościół. Bezpośrednią okazją tej konferencji była pośmiertna publikacja dzienników kard. Cassaroli, wielkiego architekta ostpolitik i poprzednika Sodano narzucającego linię partyjną sekretarza stanu [51].

W prawdziwie stalinowski sposób, na tej “konferencji prasowej” nie pozwolono na pytania dziennikarzy – konferencja prasowa bez pytań ze strony prasy! Najwyraźniej Watykan chciał upewnić się, żeby nikt nie wyłamał się spod linii partyjnej żadnymi pytaniami na temat Fatimy, albo dlaczego Watykan honorował takich jak Michail Gorbaczow, człowieka, który przyznaje, że nadal jest leninowcem, i którego zwolnione z podatku fundacje promują aborcję i antykoncepcję żeby wyeliminować 4 miliardy ludzi z populacji świata [52]. Tu nawet nie wspomina się o publicznej obronie przez tego pokrytego krwią bohatera sowieckiej inwazji na Afganistan, kiedy jeszcze był szefem sowieckiej partii komunistycznej – ludobójczej kampanii, w której instalowano bomby udające zabawki, żeby afgańskim dzieciom odrywać ręce, nogi i głowy [53].

Czy mogła być bardziej dramatyczna manifestacja fundamentalnej opozycji między Kościołem wszechczasów i Kościołem adaptacji? 26 czerwca 2000 roku Matce Bożej Fatimskiej pokazano drzwi, Jej niebiański przekaz ocenzurowały i skorygowały osoby, które ośmieliły się skazać go na zapomnienie. Następnie, dzień później, Michail Gorbaczow wszedł do Watykanu żeby świętować nową orientację Kościoła, nałożoną przez nieżyjącego kard. Casaroli, i przez jego następcę, kard. Sodano.

Gorbaczow, lider kultury śmierci, był honorowany ponownie przez Watykan 4 listopada 2000 roku, kiedy przemawiał do papieża i innych dostojników na “Jubileuszu / Święta polityków” – na uroczystej kolacji dla około 5.000 światowych przywódców bezbożnych świeckich republik. Fotografowie zrobili zdjęcia papieża bardzo uważnie słuchającego przemówienia istotnego promotora holokaustu aborcyjnego [54]. Ta groteskowa mieszanka Jubileuszu – duchowa tradycja Kościoła mająca początki w zwyczajach Starego Testamentu – z przemówieniami polityków popierających aborcję o sprawach świeckich, jest bardzo typowa dla nowej orientacji, która ciągle chce łączyć Kościół ze światem poprzez wielką adaptację katolicyzmu do “nowoczesnej cywilizacji”.

Gorbaczow przyznaje, że nadal jest leninowcem, i nadal promuje aborcję, kontrolę populacji i leninowskie zasady na Forum o Sytuacji Świata. Gorbaczow został zaproszony przez kard. Sodano do zajęcia miejsca obok niego w Watykanie na konferencji prasowej 27 czerwca 2000 roku, której celem była promocja dzienników kard. Casaroli, podtrzymujących watykańską ostpolitik, która odmawia krytyki błędów komunizmu i państwowego ateizmu. Powyżej Gorbaczow, zaproszony do Watykanu w listopadzie 2000 roku żeby wygłosił przemówienie do papieża i innych dostojników watykańskich  polityków podczas “Jubileuszu / Święta Polityków”.


Przypisy

[1] “The Moscow Patriarchate and Sergianism” [Patriarchat moskiewski i sergianizm] Borys Talantow, z Russia’s Catacomb Saints [Święci z rosyjskich katakumb] (St. Herman z Alaska Press, Platina, Kalifornia, 1982) s. 463-486.

[2] “Patriarchat moskiewski i sergianizm: esej Borysa Talantowa” na www.orthodoxinfo.com/resistance/cat_tal.htm

[3] Wypowiedzi z 17.01.1998 konferencji Pomoc dla Kościoła w Rosji, www.catholic.net/rcc/Periodicals/Faith/1998-03-04/Russia.html The Catholic Dossier, marzec/kwiecień 1998, s. 4.

[4] L’Osservatore Romano, 26-27.03.1984, s. 1, 6.

[5] Avvenire, 27.03.1984, s. 11.

[6] O. Fabrice Delestre, “Fatima: Why Isn’t the Mother of God Being Obeyed as She Should Be?” [Fatima: dlaczego nie słucha się Matki Bożej tak jak się powinno?], Angelus, czerwiec 2000, t. 23, nr 6. Zob. także o. François de Marie des Anges, Fatima: Joie Intime Événement Mondial, (wyd. francuskie, Contre-Réforme Catholique, Francja, 1991) s. 363-364; o. François de Marie des Anges, Fatima: Tragedy and Triumph [Fatima: tragedia i triumf] s. 168-172.

[7] Uwagi o. Maurera w wywiadzie dla Catholic World Report, luty 2001. Streszczenie i komentarz o wywiadzie w “The Myth of a Converted Russia Exposed” [Ujawniony mit o nawróconej Rosji], dr Marian Horvat, Catholic Family News, marzec 2001.

[8] Zob. Mark Fellows, “This Present Darkness” [Panująca ciemność] cz. III, Catholic Family News, październik 2000.

[9] Odnośnie aloholu w Rosji, badacze wywnioskowali: “Wskaźnik spożycia alkoholu w Rosji, tradycyjnie wśród najwyższych na świecie, i wzrastający Regarding alcohol in Russia, researchers concluded: “Russia’s rate of alcohol consumption, traditionally among the highest in the world, znacząco w latach 1990, stanowi główny czynnik w kryzysie zdrowia kraju. . . alkoholizm osiągnął epidemiczne proporcje, zwłaszcza wśród mężczyzn. . . Badanie rosyjskie z 1995 roku wykazało, że regularne upijanie się występowało wśród 25-60%  robotników. . . W 1994 około 53.000 osób zmarło w wyniku zatrucia alkoholowego, wzrost o około 36.000 od 1991 roku”. W ciągu 10 lat od rzekomego nawrócenia Rosji, gwałtownie wzrosło także spożycie nielegalnych narkotyków: “W 1995 roku szacowane 2 miliony Rosjan używało narkotyki, ponad 20 razy więcej całkowitej liczby odnotowanej 10 lat wcześniej w całym Związku Sowieckim, z liczbą użytkowników rosnącą o 50% każdego roku w połowie lat 1990″. Mark Fellows, “Panująca ciemność”, cz. II, Catholic Family News, wrzesień 2000.

[10] “Satanism on the Rise in Russia” [Wzrost satanizmu w Rosji] John Vennari. Zob.  www.fatima.org/satanism. html

[11] “Russia Legalizes Homosexuality” [Rosja legalizuje homoseksualizm], United Press International, 28.05.1993: “W piątek rosyjscy działacze homoseksualni świętowali zwycięstwo praw gejów w posowieckiej Rosji anulowaniem Art. 121 sowieckiego kodeksu karnego, który zakazywał seks między mężczyznami za obopólną zgodą”. “To wspaniała wiadomość dla gejów i lesbijek w Rosji” powiedział Wladislaw Ortanow, naczelny moskiewskiego czasopisma gejowskiego Risk.

[12] “Activist Says Child Porn Prosecutions Will be Difficult in Indonesia, Russia” [Działacz: skazywanie za dziecięcą pornografię będzie trudne w Indonezji, Rosji], Christine Brummitt, Associated Press, 9.08. 2001

[13] “Big Brotherski goes too far for Staid Russians” [Big brotherski idzie za daleko dla statecznych Rosjan], Mark Franchetti, Sunday Times (London), 25.11.2001.

[14] “New Visa System Seen Choking Russia’s Catholic Parishes” [Nowy system wizowy dusi rosyjskie parafie katolickie], Russia Reform Monitor, nr 485, 28.07.1998. Także “Catholic Clergy in Siberia Face Growing Visa Difficulties” [Duchowieństwo katolickie na Syberii i zwiększające się trudności wizowe] , Catholic World News, 19.11.1997.

[15] Sarah Karush, “Foreign Priests Spark Controversy” [Zagraniczni księża wywołują kontrowersję], Associated Press, 12.02.2002.

[16] Radio Free Europe Report [Raport Radia Wolna Europa] 20.06.2001.

[17] Ibid. Zob. także Catholic News Service, 17.02.2002.

[18] Fatima: Tragedy and Triumph [Fatima: tragedia i triumf] s. 189-190.

[19] Analiza sfałszowanego listu do Noelkera, Mark Fellows, “This Present Darkness” [Panująca ciemność] cz. II, Catholic Family News, wrzesień 2000.

[20] Zasada wymagająca, żeby władzę realizowć na poziomie najniższym możliwym w celu uniknięcia tyranii przez nadmierną centralizację władzy. Na przykład budżet miasta powinien być określany przez ojców miasta, a nie przez rząd stanowy czy federalny.

[21 Według starej struktury, papież przewodniczył Rzymskiej Kurii. Według nowej, od 1967 roku, watykański sekretarz stanu przewodniczy tej kurii. Można sprawdzić w Annuario Pontificio przed I po 1967 by zobaczyć zmianę w strukturze Rzymskiej Kurii.

[22] Francuski ksiądz pokazał masoński dokument, m.in., amerykńskiemu księdzu o.  Paul Kramer.

[23] Paul Fisher, Their God is the Devil [Ich bogiem jest szatan] (American Research Foundation, Waszyngton, DC, 1990) s. 40.

[24] Zob. Francis Alban i Christopher A Ferrara, Fatima Priest [Fatimski ksiądz] wyd. IV (Good Counsel Publications, Pound Ridge, Nowy Jork, 2000), Rozdz. 12, 14, 17-22; App. I, App. II.

[25] Szczegóły długich i męczących “procedur” w uciszaniu o. Grunera: “Fatimski ksiądz” wyd. IV,  A Law for One Man [Prawo dla jednego](obie dostępne Fatima Center, 17000 State Route 30, Constable, Nowy Jork 12926) lub www.fatima.org.

[26] O ‘tak’ i ‘nie’ ceremonii beatyfikacji i sprawach wokół niej: dziennik  Correio da Manhã 14.10.1999, artykuł s. 12; tygodnik Jornal de Leiria 14.10.1999, ps 24; tygodnik  A Ordem 22.10.1999, s. 1; oficjalny tygodnik Patriarchatu Lizbony Voz da Verdade 31.10.1999, s. 6, artykuł “The Beatification of the Little Shepherds Definitely Will Be At Rome” [Beatyfikacja małych pastuszków na pewno w Rzymie]; Voz da Verdade  5.12.1999: “The Pope Will Return to Portugal; Fatima is the Place of the Beatification” [Papież wróci do Portugalii; Fatima miejscem beatyfikacji]; artykuł w Euronoticias 24.03.2000, s. 8, “Bishop of Leiria-Fatima” [Biskup Leira-Fatimy] konferencja prasowa 21 marca; tygodnik  Euronoticias 24.03. 2000, s. 8, “Crisis: The Bishop of Leiria-Fatima Creates A Mystery Around the Visit of the Pope Without Telling the Patriarch What It Concerns, Will the Pope Reveal the Third Secret?” [Kryzys: biskup Leiria-Fatima robi tajemnicę z papieskiej wizyty nie mówiąc patriarsze czego dotyczy, czy papież ujawni Trzecią Tajemnicę?]; Euronoticias 24 marca, artykuł s. 9 “Analysis: Persons Who Have Studied the Apparitions Say That the Third Secret Could Concern the Destruction of the Faith. A Crisis in the Interior of the Church Would be the Third Secret” [Analiza: osoby badające treść objawień mówią, że Trzecia Tajemnica może dotyczyć zniszczenia wiary. Kryzys wewnątrz Kościoła będzie Trzecią Tajemnicą].

[27] o. Herman Bernard Kramer, The Book of Destiny [Księga przeznaczenia] (wyd. I, 1955, ponowne TAN Books and Publishers, Inc., Rockford, Illinois, 1975) s. 279-284.

[28] Ibid.

[29] Ibid.

[30] Zob. artykuły: Euronoticias z 24.03.2000, s. 8, “Biskup Leiria-Fatima” konferencja prasowa 21.03. Euronoticias z 24.03.2000, s. 8, “Kryzys: Biskup. . .”; Euronoticias 24.03. s. 9 “Analiza: Osoby które. . .” [31] Tezy Dhanisa przeciwko Fatimie wyjaśnione w o. Michel, “Cała prawda o Fatimie” – t. I, cz. II, Rozdz. 1. Wszystkie cytaty pochodzą z tego źródła.

[32] Ibid.

[33] William Thomas Walsh, Our Lady of Fatima [Matka Boża Fatimska], (Image-Doubleday, Nowy Jork, Imprimatur 1947) s. 221.

[34] Il Pellegrinaggio Della Meraviglie, s. 440. Rzym, 1960. Ta sama praca, opublikowana pod auspicjami włoskiego episkopatu, potwierdza, że orędzie przekazano papieżowi Piusowi XII w czerwcu. Także kanonk Barthas wspomniał o tym objawieniu na Kongresie Mariologicznym w Lizbona-Fatima 1967; zob. De Primoridiis cultus marianae, Acta congressus mariologici-mariana in Lusitania anno 1967 celebrati, s. 517. Rzym, 1970. Zob. Fatima: Tragedia i triumf, s. 21, 37.

[35] Fatima: Tragedia i triumf, s. 165.

[36] Relacja w artykule o. Pierre Caillon z Centre Saint Jean 61500 Sees, (Orne) Francja. Artykuł opublikowany w miesięczniku Fidelite Catholique, B.P. 217-56402. Auray Cedex, Francja. Przekład ang. z The Fatima Crusader, nr 13-14, (październik-grudzień 1983) s. 3.

[37] Fatima: Tragedia i triumf, s. 172.

[38] Zob. Fatima e o Coraçao de Maria, s. 101-102.

[39] Fatima: Tragedia i triumf, s. 172-173.

[40] Ibid., s. 167-168.

[41] La Verdad sobre el Secreto de Fatima, Fatima sin mitos, o. Joaquin Alonso, (wyd. II, Ejercito Azul, Madryt, 1988) s. 78. Przekład ang. Josepha Caina. Oryginalny tekst hiszpański: “... podriamos decir que Lucia ha pensado siempre que la “conversión” de Rusia no se entiende solo de un retorno de los pueblos de Rusia a la religion cristiano-ortodoxa, rechazando el ateismo marxista y ateo de los soviets, sino que se refiere pura y llanmente a la conversion total e integral de un retorno a la unica y verdadera Iglesia, la catolica-romana.”

[42] Sol de Fatima, wrzesień 1985.

[43] Chrètiens-Magazine, marzec 1987, #8. Cyt. z Fatima: Tragedia i triumf, s. 189.

[44] o. Laurentin, “Multiplication des apparitions de la Vierge aujourd’hui, s. 45, Fayard, wrzesień 1988. Cyt. z Fatima: Tragedia i triumph, s. 189.

[45] To świadectwo s. Łucji opublikowane na początku sierpnia (1987) w Para Ti, Argentyna. Zob. World Enslavement or Peace … It’s Up to the Pope [Zniewolenie świata. . .to zależy od papieża] o. Nicholas Gruner (Immaculate Heart Publishing, 1989), s. 212-213.

[46] C.d. świadectwa Rozdz. VI  Fatima: Tragedia i triumf.

[47] 17.11.2001 wywiad abpa Bertone z s. Łucją w Rozdz. 14, “Let us Hear the Witness, For Heaven’s Sake” [Na litość boską, wysłuchajmy świadka].

[48] Watykański przekład “we are going towards it little by little with great strides” [stopniowo idziemy w tym kierunku] jest wyraźnie niepoprawny. Wyrazy “little by little” nie występują w oryginalnym rękopisie portugalskim opublikowanym na s. 9 TMF dokonanym przez sam Watykan. Dlatego pokazaliśmy nasze dokładne tłumaczenie.

[49] “Marmion: A Tale of Flodden Field” , Canto 6, stanza 17. Poemat Sir Waltera Scotta.

[50] Należy zauważyc, że sam kard. Ratzinger powiedział o watykańskiej interpretacji Trzeciej Tajemnicy: “Kościół nie chce dyktowac interpretacji”. Ten cytat pochodzi z “Final Secret of Vatican Published by Vatican” [Watykan publikuje ostatnią tejemnicę] Boston Herald, 27.06.2000; Vatican’s Secret is Out” [Ujawniona tajemnica Watykanu], The Express, 27.06.2000; “Vatican Unease as it Reveals the Full Third Secret of Fatima” [Niepokój Watykanu przy ujawnianiu pełnej Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej], Financial Times (Londyn), 27.06.2000; “Fatima ‘Snapshot of Martyr’s Past Century’” [Fatima 'Obraz męczennika ubiegłego wieku], The Irish Times, 27.06.2000.

[51] Wiadomości z 27.06.2000 o konferencji prasowej. “Gorbachev Helps Introduce Casaroli Memoirs” [Gorbaczow pomaga w prezentacji dzienników Caaroli], Catholic World News, 27.06.2000.

[52] Wrzesień 1995, Gorbaczow zorganizował “Forum o stanie świata” w San Francisco. Ponad 4.000 członków światowej “elity” zapłacili po $5,000 od osoby za uczestnictwo w 5-dniowej imprezie. Na ostatniej sesji tego forum, filozof / autor Sam Keen przedstawił podsumowanie i uwagi końcowe konferencji. Pokazuje on przeciwny życiu i antychrześcijańśki etos Forum. Uczestnikom konferencji Keen powiedział: “było bardzo mocne porozumienie, że instytucje religijne muszą przejąć główną odpowiedzialność za eksplozję populacji. Musimy dużo wyraźniej mówić o seksualności, o kontracepcji, o aborcji, o wartościach kontrolujących populację, poniewać kryzys ekologiczny, mówiąc w skrócie, jest kryzysem populacji. Zredukujemy populację o 90% i nie pozostanie wystarczająco dużo ludzi by uczynili wielką szkodę ekologiczną“. Zob. “World’s elite gather to talk depopulation” [Światowa elita gromadzi się na rozmowy o depopulacji] John Henry Western, The Interim, kwiecień 1996.

[53] Zob. wywiad z afgańskim urzędnikiem Abdulem Shams w Review of the News, lipiec 1985.

[54[ Zdjęcie opublikowane w  Catholic Family News, styczeń 2001, s. 13.

Motywy ukrywania Trzeciej Tajemnicy z Fatimy

Ostatnia bitwa Szatana (7)

Orędzie Fatimskie, rozumiane w tradycyjnym katolickim sensie, nie da się pogodzić z podejmowanymi od II Soboru Watykańskiego decyzjami, które zmieniają całą orientację Kościoła.

[Dzielę ten wielki materiał na dwie części . Poniżej- pierwsza. MD]

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7810&Itemid=46

The Devil’s Final Battleo. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

Ojciec Joaquin Alonso, posiadacz doktoratów z teologii i filozofii Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, profesor teologii w Rzymie, Madrycie i Lizbonie, był oficjalnym archiwistą Fatimy przez 16 lat, wyznaczony przez biskupa Fatimy do przygotowania krytycznego i definitywnego studium na temat zdarzeń, jakie miały tam miejsce.
Jest on prawdopodobnie najwybitniejszym ekspertem ds Fatimy w naszych czasach.
A jednak to nie on, lecz o. Eduard Dhanis, współautor “Holenderskiego Katechizmu”, który zrobił karierę na podważaniu objawień, był jedynym “ekspertem” wymienionym przez kard. Ratzingera w dokumencie z 26 czerwca 2006 zatytułowanym “Przesłanie z Fatimy”. 

O. Alonso wielokrotnie rozmawiał z s. Łucją, ostatnim żyjącym z trojga dzieci fatimskich. Twierdzi on, iż według s. Łucji “Nawrócenie Rosji nie ograniczy się do odrzucenia sowieckiego marksistowskiego ateizmu i powrotu narodu rosyjskiego do chrześcijaństwa prawosławnego, lecz oznaczać będzie po prostu całkowitą konwersję Rosji na wiarę jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego – Kościoła Katolickiego.”

ROZDZIAŁ  5  – POJAWIENIE SIĘ MOTYWU

Jak napisaliśmy we Wprowadzeniu, zbrodnia przeciwko Kościołowi i światu, którą zamierzamy wykazać w tej książce, obejmuje “systematyczne próby, od roku 1960, ukrywania, przekręcania i negowania autentyczności tego przekazu – Orędzia Fatimskiego – nawet jeśli jego alarmujące proroctwa spełniają się na naszych oczach”.

Ale dlaczego osoby na najwyższych stanowiskach władzy w Kościele popełniają taką zbrodnię? Jak zauważył Arystoteles, żeby zrozumieć działanie, należy przyjrzeć się motywowi. I to zrobimy w tym rozdziale.

Oczywiście wykazanie motywu jest zawsze trudną sprawą, bo nie można czytać w cudzych myślach, a tym bardziej osądzać stan duszy innego człowieka. W podjęciu decyzji, co do motywu, jak czyni każde jury w procesie cywilnym, można oprzeć swoją decyzję na zewnętrznych działaniach oskarżonego, w świetle występujących okoliczności. Kiedy jury uzna, że człowiek zamordował żonę z powodu na przykład chęci uzyskania pieniędzy z ubezpieczenia, opiera swój osąd na rozsądnych wnioskach wyciągniętych z kontekstu tego czynu. Rzadko zabójca  otwarcie przyzna się: “zabiłem ją dla ubezpieczenia”. Zamiast tego motyw można wywnioskować z takich rzeczy,  jak niedawny zakup przez męża dużej polisy ubezpieczeniowej dla żony. Nikt nie może oskarżyć jury o “pochopny osąd”, jeśli wnioskuje z okoliczności, że mąż w naszej hipotetycznej sprawie miał zamiar zabić żonę dla pieniędzy.

W przypadku Fatimy motywy można również wywnioskować z okoliczności; to nie jest ”pochopny osąd”, jeśli dochodzimy do pewnych konkluzji w oparciu o to, co sami oskarżeni powiedzieli i co uczynili. Co więcej, jak wykażemy, mamy do czynienia z ekwiwalentem przyznania się do motywów zbrodni [tłumienia przesłania z Fatimy] – oskarżeni nie kryli się z tym, co aprobują i jakie mają zamiary w tej sprawie.

Nowa i rujnująca orientacja Kościoła

Jak zarzuciliśmy we Wprowadzeniu, motyw w tej sprawie powstaje ze zdania sobie przez oskarżonych sprawy, iż Orędzie Fatimskie, rozumiane w tradycyjnym katolickim sensie, nie da się pogodzić z podejmowanymi przez nich od II Soboru Watykańskiego decyzjami, które zmieniają całą orientację Kościoła Katolickiego.

Oznacza to, że Orędzie stanowi przeszkodę  w ich wysiłkach czynienia dokładnie tego, co przewidział papież Pius XII w momencie ponad naturalnej jasności: przekształcenia Kościoła na instytucję zorientowaną w kierunku świata.

Szalejące obecnie wśród duchowieństwa katolickiego skandale są tylko jednym z symptomów zabójczych wysiłków “unowocześniania” Kościoła Katolickiego. Inaczej – można powiedzieć, że obecna sytuacja Kościoła Katolickiego jest wynikiem bezprecedensowego ataku na Kościół przez liberalizm.

Przypominamy ponownie te prorocze słowa kard. Pacelli (przyszłego papieża Piusa XII) wypowiedziane w świetle Orędzia Fatimskiego:

Niepokoją mnie przekazy Matki Bożej do Łucji z Fatimy. Ta uporczywość Maryi, z którą ostrzega nas przed niebezpieczeństwami zagrażającymi Kościołowi jest bożym ostrzeżeniem przed samobójstwem zmian w jego wierze, liturgii, teologii i duszy. . . Wokół mnie słyszę innowatorów chcących rozebrać Świętą Kaplicę, zniszczyć uniwersalny płomień Kościoła, odrzucić jego ornamenty i uczynić go winnym za jego przeszłość historyczną.

Nadejdzie dzień, kiedy cywilizowany świat wyprze się swojego Boga, kiedy Kościół zwątpi tak, jak zwątpił Piotr. Kościół będzie kuszony by uwierzyć, że człowiek stał się Bogiem. W naszych kościołach  chrześcijanie na próżno będą szukać czerwonego światełka gdzie oczekuje na nich Bóg. Tak jak Maria Magdalena, płacząc przed pustym grobem, będą pytać “Dokąd Go zabrali?”  

We Wprowadzeniu napisaliśmy także, że ta wielka zmiana orientacji w Kościele – w “jego liturgii, teologii, duszy”, jak ujął to przyszły papież Pius XII – była od dawna oczekiwanym celem zorganizowanych sił, od wieków spiskujących przeciwko Kościołowi; tych samych sił, które działały w Portugalii w roku 1917, lecz odepchniętych przez poświęcenie tego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi w 1931 roku. Odparcie tych sił na całym świecie było powodem, iż z samego Nieba zesłano do Fatimy Matkę Bożą w raz z lekiem – zaleceniem poświęcenia Rosji. Siły te wkrótce stały się główną bronią szatana w długiej wojnie z Kościołem. Naprawdę, rezultat wojny Szatana z Kościołem zależy od bitwy o wypełnienie Orędzia Fatimskiego.

Nasze przedstawienie dowodów świadczących, jakie były motywy tłumienia Orędzia z Fatimy– a mianowicie chęć nadania Kościołowi nowej orientacji z wykluczeniem Orędzia – wymaga przedstawienia pewnego tła historycznego. Zainteresuje ono nie tylko katolików, ale także niekatolików, którzy chcą zrozumieć, co wydarzyło się w Kościele Katolickim od II Soboru Watykańskiego.

Cel zorganizowanej masonerii: neutralizacja i “instrumentalizacja” Kościoła Katolickiego

Jak widzieliśmy na przykładzie Portugalii w roku 1917, siły masonerii (i jej komunistycznych towarzyszy podróży) spiskowały, by uniemożliwić spełnienie Orędzia Fatimskiego w Portugalii. Orędzie nazywano oszustwem albo dziecinnym urojeniem; wizjonerów prześladowano, a nawet grożono im śmiercią. Taka była nienawiść owych sił wobec Kościoła Katolickiego i Matki Bożej.

Siły te nic się nie zmieniły w naszych czasach. Nie potrzeba wchodzić w bagna teorii spiskowych, by sprawdzić, że przed rokiem 1960 papieże wydali więcej potępień i ostrzeżeń o spiskach masońskich i komunistycznych przeciwko Kościołowi, niż na każdy inny temat w historii Kościoła.

W tym miejscu nie można nie rozważyć niesławnej Permanent Instruction of the Alta Vendita [Stała instrukcja Alta Vendita], masońskiego dokumentu zawierającego cały plan infiltracji i korupcji Kościoła Katolickiego w XX wieku [1].

Podczas gdy od II Soboru stały się modne kpiny z istnienia takiego spisku, to trzeba zauważyć, że tajne dokumenty Alta Vendita (włoskie tajne stowarzyszenie), łącznie ze “Stałą instrukcją”, wpadły w ręce papieża Grzegorza XVI. “Stałą instrukcję” na prośbę błogosławionego papieża Piusa IX opublikował kard. Cretineau-Joly w pracy The Roman Church and Revolution [Kościół Katolicki i rewolucja ] [2]. Listem aprobującym z 5 lutego 1861 (zaadresowanym do autora) papież Pius IX gwarantował autentyczność “Stałej instrukcji” i innych masońskich dokumentów, ale nie pozwolił nikomu ujawnić prawdziwych nazwisk członków Alta Vendita występujących w tym dokumencie.

Papież Leon XIII także poprosił o ich publikację. Obaj papieże niewątpliwie działali w celu zapobieżenia takiej tragedii. Ci wielcy papieże wiedzieli, że takie nieszczęście nie było niemożliwe. (Papież Pius XII także o tym wiedział, co możemy zobaczyć w jego proroczych wypowiedziach, kiedy był jeszcze watykańskim sekretarzem stanu.)

Pełny tekst Stałej instrukcji jest także w książce bpa George’a E Dillona Grand Orient Freemasonry Unmasked  [Zdemaskowanie masonerii wielkiego wschodu] [3]. Kiedy papieżowi Leonowi XIII sprezentowano egzemplarz książki Dillona, był tak zachwycony, że nakazał na własny koszt wykonanie i publikację jej włoskiej wersji [4].

Alta Venditabyła najwyższą lożą karbonariuszy, włoskiego tajnego stowarzyszenia o związkach z masonerią, która, razem z masonerią, została potępiona przez Kościół Katolicki [5]. Szanowany włoski historyk, o. E Cahill, SJ, który na pewno nie jest “maniakiem spiskowym”, twierdzi w swoim dziele Freemasonry and the Anti-Christian Movement [Masoneria i ruch antychrześcijański], że Alta Vendita “miała rzekomo być w tym czasie ośrodkiem rządzącym europejskiej masonerii” [6]. Karbonariusze byli najbardziej aktywni we Włoszech i we Francji.

W książce Athanasius and the Church of Our Time [Atanazy i współczesny Kościół] (1974), bp Rudolph Graber, kolejny obiektywny autorytet piszący po II Soborze, zacytował prominentnego masona, który oświadczył, że celem (masonerii) już nie jest zniszczenie Kościoła, lecz wykorzystanie go poprzez infiltrację [7].

Inaczej mówiąc, skoro masoneria nie może całkowicie wymazać Kościoła Chrystusowego, to planuje nie tylko wykorzenić wpływ katolicyzmu na społeczeństwo, ale wykorzystać strukturę Kościoła, jako narzędzie “odnowienia”, “postępu” i “oświecenia” – tzn. jako środka do realizacji własnych zasad i celów.

Omawiając masońską wizję społeczeństwa i świata, bp Graber wprowadza pojęcie synarchii:

Mamy tu do czynienia ze zsumowaną liczbą różnych tajnych sił we wszystkich ‘zakonach’ i szkołach, które połączyły się razem, by ustanowić niewidzialny rząd światowy. W sensie politycznym celem synarchii jest integracja wszystkich sił finansowych i społecznych, która ma wspierać i promować rząd światowy, oczywiście pod przywództwem socjalistycznym. Katolicyzm, jak wszystkie religie, w rezultacie zostałby wchłonięty w uniwersalny synkretyzm. Bardziej niż stłumiony, zostanie zintegrowany w procesie, który już jest ukierunkowywany zasadą wspólnoty między duchownymi (różnych religii)”.

Strategia rozwinięta w “Stałej instrukcji” do osiągnięcia tego celu jest zaskakująca w swojej zuchwałości i sprycie. Od początku dokument opowiada o procesie, którego realizacja będzie trwała dekady. Ci, którzy sporządzili ten dokument wiedzieli, że nie doczekają się jego realizacji. Rozpoczęli pracę, która będzie prowadzona przez kolejne pokolenia wtajemniczonych. “Stała instrukcja” mówi: W naszych szeregach żołnierz umiera, a bitwa toczy się dalej“.

Instrukcja” wzywała do upowszechniania liberalnych idei i aksjomatów w społeczeństwie w instytucjach Kościoła Katolickiego, żeby świeccy, seminarzyści, księża i biskupi, z biegiem czasu, stopniowo byli przesiąknięci postępowymi zasadami. Z czasem, ta nowa mentalność stanie się tak rozpowszechniona, że księża będą wyświęcani, biskupi konsekrowani i kardynałowie nominowani – ale tacy, których myślenie było zgodne z nowoczesną myślą zakorzenioną w “Principles of 1789” [Zasady z 1789] (czyli zasadami masońskimi, które zainspirowały rewolucję francuską) – a mianowicie pluralizm, równość wszystkich religii, oddzielenie Kościoła od państwa, nieokiełznana wolność wypowiedzi itp.

W końcu spośród tych szeregów zostanie wybrany papież, który wprowadzi Kościół na ścieżkę “oświecenia i odnowy”.

Należy tu podkreślić, że ich celem nie było umieszczenie masona na tronie Piotra. Ich celem było zdobycie wpływu na otoczenie i doprowadzenie do wyboru takiego papieża i powstanie takiej hierarchii, którzy przekonani będą do idei katolicyzmu liberalnego – lecz cały czas uważających się za wiernych katolików.

Wówczas zliberalizowani przywódcy katoliccy nie będą się już sprzeciwiać nowoczesnym ideom rewolucji (co było powszechną praktyką papieży od 1789 do 1958, jednogłośnie potępiających zasady liberalne), lecz będą  owe idea włączać, “chrzcić” je dla Kościoła. Rezultatem tego będzie katolicki kler i świeccy, maszerujący pod sztandarem “oświecenia’, ale cały czas myślący, że maszerują pod sztandarem kluczy apostolskich.

Nie ulega wątpliwości, że mając na myśli “Stałą instrukcję“, papież Leon XIII w Humanum Genus wzywał przywódców katolickich do “zdarcia maski z masonerii i pokazania wszystkim jaka jest naprawdę” [8]. Publikacja dokumentów Alta Vendita była sposobem “zdzierania maski”.

Żeby nie było żadnych oskarżeń, że źle scharakteryzowaliśmy “Stała instrukcję“, poniżej obszerny z niej cytat. To nie jest cała “Instrukcja“, ale fragment najbardziej istotny dla naszego dowodu. W dokumencie czytamy:

Papież, kimkolwiek by nie był, nigdy nie stanie się członkiem tajnych stowarzyszeń, bo to właśnie ich zadaniem jest zrobienie pierwszego kroku w kierunku Kościoła, aby zawładnąć nim i papieżem.

Zadanie, którego się podejmujemy, to praca nie na dzień, miesiąc czy rok; to może trwać kilka lat, może nawet całe stulecie; ale w naszych szeregach żołnierz umiera, a bitwa toczy się dalej.

Nie jest naszym zamiarem pozyskiwanie papieży dla naszej sprawy, uczynienie z nich wyznawców naszych zasad, czy propagatorów naszych idei. To byłoby absurdalnym marzeniem – i gdyby nawet stało się tak w jakimś stopniu, jeśli by np. kardynałowie lub prałaci, przykładowo, z własnej woli lub niespodziewanie, posiedli część naszych sekretów, nie może być to zachętą dla pragnienia wyniesienia ich na Stolicę Piotrową. Takie wyniesienie by nas zrujnowało. Sama ambicja doprowadziłaby ich do apostazji, a wymagania władzy zmusiłyby ich do poświęcenia nas. To, o co musimy zabiegać, czego powinniśmy szukać i czego oczekiwać, tak jak Żydzi oczekują Mesjasza, to papieża odpowiedniego do naszych potrzeb…

Będziemy mogli wtedy o wiele pewniej maszerować do ataku na Kościół, niż dzierżąc jedynie broszury naszych francuskich braci, czy nawet posiadając złoto Anglii. Chcecie wiedzieć dlaczego? Chodzi o to, że aby roztrzaskać skałę, na której Bóg zbudował swój Kościół, nie potrzebujemy ani octu Hanibala, ani prochu, ani nawet naszych wojsk. Wystarczy, aby tylko któryś z następców Piotra zamoczył w spisku choćby swój mały palec; a ten mały palec będzie dla naszej krucjaty tak dobry, jak wszyscy ci Urbanowie II i wszyscy ci święci Bernardowie chrześcijaństwa.

Nie mamy żadnych wątpliwości, że dojdziemy kiedyś do tego wzniosłego celu naszych wysiłków. Ale kiedy? Ale jak? Te niewiadome pozostają wciąż niewyjawione. Tym niemniej, tak jak nic nie powinno nas odwieść od nakreślonego planu, a wręcz przeciwnie, wszystko powinno dążyć do jego spełnienia, tak jak gdyby już jutro sukces miał ukoronować dzieło dopiero co naszkicowane – pragniemy, poprzez tę instrukcję, która pozostanie tajemnicą dla większości nowicjuszy, dać urzędnikom w służbie naszej najwyższej sektyVente pewne rady, które powinni wpajać wszystkim braciom, w formie instrukcji lub też memorandum…

I tak, aby zapewnić sobie papieża wymaganej miary, należy wpierw ukształtować dla niego, dla tego papieża, generację, wartą królestwa, o którym marzymy.  Zostawmy na boku starców i ludzi dojrzałych; idźmy do młodych  i, jeśli to możliwe, nawet do dzieci… Stworzycie sobie  niskim kosztem [dobrą] reputację jako dobrzy katolicy i prawdziwi patrioci.

Reputacja ta z kolei sprawi, że doktryny nasze dotrą zarówno do młodych kleryków, jak i głęboko do klasztorów. Po kilku latach, siłą rzeczy, ci młodzi księża przejmą wszystkie funkcje [w hierarchi]; będą rządzić, administrować, sądzić, zorganizują najwyższe zgromadzenie, zostaną powołani, aby wybrać papieża, który będzie rządzić. A papież ten, jak wielu mu współczesnych, będzie z konieczności mniej lub bardziej nasiąknięty włoskimi i humanitarnymi zasadami, które właśnie zamierzamy puścić w obieg. To jest maleńkie ziarenko gorczycy, które powierzamy ziemi; ale słońce sprawiedliwości rozwinie z niego najpotężniejszą władzę, aż pewnego dnia zobaczycie, jak wielkie żniwo to małe ziarenko da.

Na drodze, którą przygotowujemy naszym braciom, piętrzą się wielkie przeszkody do zdobycia, trudności nie jednego rodzaju, z którymi musimy się borykać. Ale oni je pokonają, dzięki swojemu doświadczeniu i wnikliwości; cel nasz jest bowiem tak wspaniały, że trzeba postawić wszystkie żagle na wiatr, aby go osiągnąć.

Jeśli chcecie zrewolucjonizować Włochy, szukajcie papieża, którego portret właśnie naszkicowaliśmy. Jeśli chcecie ustanowić rządy wybranych na tronie nierządnicy Babilonu, pozwólcie, aby księża maszerowali pod waszym sztandarem, zawsze wierząc, że maszerują pod sztandarem apostolskich kluczy. Jeśli pragniecie, aby zniknęły ostatnie ślady tyranów i ciemiężycieli, zastawcie swoje pułapki, jak Simon Barjone; zastawcie je raczej w zakrystiach, seminariach i zakonach, niż na dnie morza: a jeżeli nie będziecie się spieszyć, obiecuję wam połów bardziej cudowny, niż Jego. Rybak łowiący ryby stanie się rybakiem ludzi; zgromadzicie swych przyjaciół wokół Tronu Apostolskiego. Będziecie głosić rewolucję tiary i kapy, maszerującą z krzyżem i sztandarem, rewolucję, którą trzeba będzie tylko lekko wzniecić, aby wywołała pożar na wszystkich czterech krańcach świata [9].

[źródło http://www.piusx.org.pl/kryzys/oni-Jego-zdetronizowali/21]

Powstanie katolicyzmu liberalnego

Jak wykazaliśmy, celem masonerii nie było zniszczenie Kościoła, co masoni wiedzieli, że było niemożliwe, ale zneutralizowanie i zinstrumentalizowanie Kościoła – czyli z ludzkiego elementu Kościoła zrobienie narzędzia do realizacji masońskich celów, poprzez skłonienie członków Kościoła do przyjęcia idei liberalnych.

Zliberalizowana hierarchia chętnie będzie pracować nad ustanowieniem masońskiego ideału nowego porządku świata (novus ordo seclorum) – fałszywego wszech-religijnego “braterstwa”, w którym Kościół porzuci swoje twierdzenie bycia jedyną arką zbawienia i skończy sprzeciwiać się siłom światowym. Pierwszy etap tego procesu pokazano w XIX wieku, kiedy społeczeństwo stało się bardziej przesycone liberalnymi zasadami rewolucji francuskiej. Nawet w połowie lat 1800 ten program już wywoływał wielki uszczerbek dla wiary katolickiej i katolickiego państwa. Rzekomo “milsze i delikatniejsze” pojęcia pluralizmu, religijnego indyferentyzmu, demokracji, która uważa, że wszelka władza pochodzi od ludu, fałszywe pojęcia wolności, zgromadzeń międzywyznaniowych, oddzielenia Kościoła od państwa i inne nowości pochłaniały umysły po-oświeceniowej Europy, skażające zarówno mężów stanu jak i duchownych.

[Dzielę ten wielki materiał na dwie części . Powyżej- pierwsza. md]

„Stała Instrukcja” Alta Vendita

https://docer.pl/doc/esv0xv0

[W 1846 roku papież Pius IX zezwolił na publikację dokumentów Alta Vendita. Powstała w 1819 roku.MD]

Poniżej publikujemy ją nie w całości, ale te fragmenty, które są najbardziej istotne dla naszej dyskusji.

W dokumencie czytamy:

Naszym ostatecznym celem jest cel Woltera i Rewolucji Francuskiej – ostateczne zniszczenie Katolicyzmu, a nawet idei chrześcijańskiej. Papież, kimkolwiek by nie był, nigdy nie zostanie członkiem tajnych stowarzyszeń; bo to właśnie ich zadaniem jest zrobienie pierwszego kroku w kierunku Kościoła, aby zawładnąć nim i papieżem. Zadanie, którego się podejmujemy, to praca nie na dzień, miesiąc czy rok; może trwać kilka lat, może nawet całe stulecie; ale w naszych szeregach żołnierz ginie a bitwa toczy się dalej.

Naszym zamiarem nie jest pozyskanie papieży dla naszej sprawy, uczynienie z nich wyznawców naszych zasad, propagatorów naszych idei. To byłoby absurdalne marzenie; i gdyby nawet tak się stało w jakimś stopniu, gdyby np. kardynałowie lub prałaci, z własnej woli lub niespodziewanie, poznali część naszych sekretów, nie może to być zachętą do pragnienia wyniesienia ich na Stolicę Piotrową.

To by nas zrujnowało. Sama ambicja doprowadziłaby ich do apostazji; żądza władzy zmusiłaby ich do poświęcenia nas. Tym o co musimy zabiegać, czego powinniśmy szukać i oczekiwać, tak jak żydzi oczekują na Mesjasza, to papież odpowiadający naszym potrzebom… Wtedy będziemy mogli o wiele pewniej maszerować do ataku na Kościół, niż jedynie z broszurami naszych francuskich braci, czy nawet z angielskim złotem.

Chcecie poznać powód? Chodzi o to, że po to by roztrzaskać skałę, na której Bóg zbudował swój Kościół, nie potrzebujemy ani octu Hannibala, ani prochu, ani nawet broni.

Żeby tylko któryś z następców Piotra zamoczył w spisku choćby mały palec; i ten mały palec będzie dla naszej krucjaty tak dobry, jak wszyscy Urbanowie II i wszyscy święci Bernardowie Chrześcijaństwa. Nie mamy żadnych wątpliwości, że dojdziemy do tego wzniosłego końca naszych wysiłków.

Ale kiedy? I jak? To co nieznane nadal jest nieujawnione. Tym niemniej, nic nie powinno nas odwieść od nakreślonego planu, a wręcz przeciwnie, wszystko powinno do niego dążyć, tak jak gdyby już jutro sukces miał ukoronować dopiero co naszkicowane dzieło, to pragniemy, poprzez tę instrukcję, która pozostanie tajna dla większości nowicjuszy, udzielić osobom kierującym naszą najwyższą Ventą [Lożą] pewnych rad, które powinni wpajać wszystkim braciom, w formie instrukcji albo memorandum… A zatem, aby zapewnić sobie papieża o odpowiednich cechach, należy najpierw ukształtować temu papieżowi pokolenie warte rządów o jakich marzymy.

Zostawcie na boku starców i ludzi dojrzałych; idźcie do młodych, a jeśli możliwe, nawet do dzieci… Wypracujecie sobie, niskim kosztem, reputację dobrych katolików i nieskazitelnych patriotów. Ta reputacja włoży nasze doktryny zarówno do młodego duchowieństwa, jak i głęboko do klasztorów.

Po kilku latach, siłą rzeczy, ci młodzi księża przejmą wszystkie funkcje; będą rządzić, utworzą papieską radę, zostaną wezwani do wyboru papieża, który będzie rządził. A ten papież, jak większość mu współczesnych, będzie musiał być mniej lub bardziej przesiąknięty zasadami włoskimi [rewolucyjnymi] i humanistycznymi, które właśnie zamierzamy puścić w obieg.

I to jest to maleńkie ziarenko gorczycy powierzone ziemi; ale słońce sprawiedliwości rozwinie z niego najwyższą władzę, aż pewnego dnia zobaczycie, jak wielkie żniwo przyniesie to małe ziarenko.

Na drodze jaką przygotowujemy naszym braciom, piętrzą się wielkie przeszkody do pokonania, więcej niż jednego rodzaju trudności do opanowania. Ale oni je pokonają dzięki swojemu doświadczeniu i wnikliwości; bo nasz cel jest tak wspaniały, że trzeba podnieść wszystkie żagle, aby go zrealizować.

Macie zrewolucjonizować Włochy, poszukać papieża, którego portret właśnie naszkicowaliśmy. Macie ustanowić panowanie wybranych na tronie nierządnicy Babilonu; niech kler maszeruje pod waszym sztandarem, cały czas wierząc, że maszeruje pod sztandarem kluczy apostolskich. Chcecie by zniknęły ostatnie ślady tyranów i ciemiężycieli; zarzućcie swoje sieci, jak Szymon Syn Jony; zarzućcie je raczej w zakrystiach, seminariach i zakonach, a nie na dnie morza: a jeżeli nie będziecie się spieszyć, obiecujemy wam połów bardziej cudowny, niż jego.

Rybak łowiący ryby stanie się rybakiem ludzi; zgromadzicie swych przyjaciół wokół Tronu Apostolskiego.

Będziecie głosić rewolucję w tiarze i kapie, maszerującą z krzyżem i sztandarem, rewolucję, którą trzeba będzie tylko lekko wzniecić, by wywołała pożar we wszystkich czterech krańcach świata”.

——————

Teraz pozostaje nam zbadać jak udany był ten plan. Oświecenie, mój przyjacielu, „rozwiewa wiatr”. Przez cały XIX wiek społeczeństwo coraz bardziej przesiąkało liberalnymi zasadami Oświecenia i Rewolucji Francuskiej, z wielką szkodą dla Wiary katolickiej i katolickiego państw…

W mocy wariatów

W mocy wariatów

Stanisław Michalkiewicz tygodnik „Najwyższy Czas!”    23 kwietnia 2024 w-mocy-wariatow

Biurokratyczny gang pod nazwą Światowej Organizacji Zdrowia, co to w drodze głosowania ustalił, że sodomia i gomoria, a także inne dewiacje nie są dolegliwościami, tylko szlachetnymi „orientacjami”, ani piśnie w tej sprawie. Wody w usta nabrali również „aktywiści”, a nawet „sygnaliści” – jak we współczesnym żargonie nazywa się starych, poczciwych donosicieli – a przecież „Hannibal ante portas!”, a nawet nie „ante portas”, tylko wśliznął się za bramy, wskutek czego zaraza już w Grenadzie! To nie są ćwiczenia, to nie jest żadna przenośnia!

Chodzi o zarazę w znaczeniu dosłownym, podobną do tej, która za sprawą zbrodniczego koronawirusa przewalała się przez świat, dopóki zimny ruski czekista Putin z dnia na dzień jej nie zlikwidował – a nawet groźniejszą. O ile bowiem tamta atakowała płuca i w ogóle – drogi oddechowe, o tyle ta pada ludziom na mózgi, co może przynieść skutki nieobliczalne, a nawet – kto wie – doprowadzić do wysadzenia w Kosmos całej „planety”! Chodzi oczywiście o zarazę klimatyczną, której symptomami są – po pierwsze – wiara w antropogeniczne przyczyny zmian klimatycznych, po drugie – halucynacje, że zmianom tym można zapobiec przez redukowanie tzw. „śladu węglowego”, a po trzecie – co jest symptomem wspólnym również dla innych psychiatrycznych przypadłości – halucynacje, że wszystkiemu może zapobiec działalność „państwa”, czyli biurokratycznych gangów.

Ale nie to jest najgroźniejsze. Najgroźniejsza jest okoliczności, że przypadłość klimatyczna, podobnie jak te inne – stanowi jeden z fragmentów tej najgroźniejszej epidemii, mianowicie wariactwa.

Powinno tę kwestię szczegółowo i wnikliwie zbadać międzynarodowe konsylium weterynaryjne, jako, że wścieklizna – również umysłowa – prawdopodobnie jest chorobą odzwierzęcą. Ale bez względu na to, czy praprzyczyną epidemii wariactwa są jakieś wściekłe zwierzęta (warto tu sięgnąć do skarbnicy starożytnych rzymskich mądrości w postaci sentencji. Jedna z nich głosi „senatores boni viri sed Senatus mala bestia” – co się wykłada, że senatorowie dobrzy ludzie, ale Senat – wściekłe zwierzę).

O aktualności tej spiżowej sentencji możemy przekonać się każdego dnia, przyglądając się i przysłuchując obradom Senatu, a zwłaszcza Sejmu, gdzie – zgodnie z regułami demokracji – znalazła się całkiem liczna, polityczna reprezentacja wariatów. Żadnych nazwisk nie będę podawał, bo jeden proces mi wystarczy – ale i tak przecież każdy wie, o kogo chodzi. Statystyki medyczne podają, że około 20 proc, obywateli naszego nieszczęśliwego kraju cierpi na rozmaite dolegliwości psychiatryczne. Myślę, że ta statystyka jest zdecydowanie zaniżona, bo nie obejmuje ani sodomczyków, ani gomorytek, ani osobników niezdecydowanych co do płci, ani wreszcie tych, którzy nie są pewni, czy są psem, czy kozą.

Tymczasem jeśli komuś wydaje się, że jest Aleksandrem Macedońskim, czy Napoleonem, to pakują go w kaftan bezpieczeństwa, przewożą do psychiatryka i tam kurują, aż odzyska poczucie rzeczywistości, podczas gdy osobników niepewnych, czy są psami, czy kozami, leczyć psychiatrycznie nie wolno pod pretekstem, że w ten sposób manifestują oni swoją samorealizację. Dlatego też uważam, że osób cierpiących na psychiatryczne dolegliwości może być nawet dwukrotnie więcej, więc zgodnie z regułami demokracji muszą oni mieć reprezentację polityczną – no i mają! A ponieważ w przypadku każdej epidemii najważniejsze jest wykrycie jej ogniska, to w sytuacji, gdy wszystko wskazuje na to, iż tym ogniskiem może być Sejm i Senat, konieczność przebadania wszystkich Wielce Czcigodnych posłów i senatorów przez konsylium weterynaryjne, wydaje się bezsporna. W przeciwnym razie katastrofa i to w skali planetarnej, będzie nieuchronna, bo wszystko wskazuje na to, iż Polska nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem.

Oto w dniach ostatnich (najwyraźniej nadchodzą zapowiadane w przepowiedniach „dni ostatnie”) Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sporze między dwoma tysiącami starszych pań ze Szwajcarii, które oskarżyły rząd tego państwa, że nie walczy z klimatem w sposób dość energiczny, co naraża je na śmierć z powodu upału. Trybunał uznał rację starszych pań i napiętnował rząd Konfederacji Szwajcarskiej za łamanie konwencji praw człowieka. Oczywiście na napiętnowaniu się nie skończy, bo jestem pewien, że starsze panie, której najwyraźniej zorientowały się, że „z wszystkiego można szmal wydostać, tak, jak za okupacji z Żyda”, na tej podstawie wystąpią o stosowne odszkodowanie. Jeśli bowiem mnóstwo pań wyciska szmalec pod pretekstem, że kiedyś ktoś tam wsadził im rękę pod spódniczkę, to cóż dopiero pretekst w postaci nieuchronnej śmierci z powodu upału? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że ten sposób na rozwiązanie sobie problemów socjalnych podsunął im pewien drogi pan mecenas z Poznania, osiągający spore sukcesy właśnie na tym polu.

Ale nie to jest najważniejsze, chociaż pokazuje, że dynamicznie rozwijająca się branża przemysłu molestowania zaczyna pączkować i obrastać w gałęzie pokrewne. Starsze szwajcarskie panie, którym z powodu wieku może szwankować pamięć, już nie mogą sobie przypomnieć, czy ktoś im kiedyś wkładał rękę pod spódniczkę, a jeśli nawet by sobie to przypomniały, to prawdopodobnie nie mogłyby już zrozumieć, w jakim to mianowicie celu robił – ale od czego świadomość nieuchronnej śmierci? Przed osobami w pewnym wieku perspektywa nieuchronnej śmierci jest pewniejsza, niż cokolwiek innego, nawet pewniejsza, niż podatki.

Wiem co mówię, bo sam też przekroczyłem i to znacznie tak zwany „wiek rębny” (właśnie dostałem w prezencie przedwojenny „Przewodnik gajowego”, gdzie te sprawy są szczegółowo przedstawione). Skoro tak, to dlaczego właściwie nie spróbować wycisnąć z tego szmalu? Z powodu kryzysu demograficznego systemy emerytalne nawet w Szwajcarii stają się coraz bardziej napięte, podobnie, jak i u nas, gdzie nawet znany liberał Donald Tusk pod naciskiem nieubłaganej konieczności pękł i – zapatrując się na cwanego Jarosława Kaczyńskiego – forsuje korupcyjny program przekupywania starszych pań ich własnymi pieniędzmi w postaci „babciowego” – więc trudno się dziwić, że starsze szwajcarskie panie też na to wpadły – być może dzięki podszeptom wspomnianego drogiego pana mecenasa.

Nic by im jednak to to dało, gdyby nie narzucona przez utytułowanych i skorumpowanych wariatów teza o antropogenicznych przyczynach zmian klimatycznych, a zwłaszcza – „globalnego ocieplenia”. Zwróćmy bowiem uwagę, że starsze pani pozwały rząd Konfederacji Szwajcarskiej przed Trybunał w Strasburgu pod pretekstem nieuchronnej śmierci z powodu upałów. Ponieważ Trybunał przyznał im rację, to nieomylny to znak, że przebierańcy, tworzący ekipę orzekającą, sami też wierzą w antropogeniczne przyczyny globalnego ocieplenia. To jest dowód, że wariactwo jest zaraźliwe, a to znaczy, że mamy do czynienia z epidemią. Jeszcze nie wiadomo, co konkretnie jest przyczyną, dla której się ona szerzy z szybkością płomienia. Może składać się na to szereg zagadkowych przyczyn, bo na przykład u nas mamy do czynienia z feminizacją niezawisłych sądów. Z uwagi na dość długi cykl szkolenia i awansów, znaczna część sędziów płci żeńskiej orzeka dopiero wtedy, gdy zaczyna odczuwać uderzenia gorąca i doświadczać klimakterycznych, gwałtownych wahań nastrojów. Nic więc dziwnego, że kapitanowie przemysłu molestowania wykorzystali tę sposobność do wciągnięcia sfeminizowanych niezawisłych sądów w swoją działalność biznesową. Z własnego doświadczenia wiem, że właściwe obsadzenie sądu orzekającego w takich sprawach gwarantuje pełny sukces. Tutaj żadne konsylium weterynaryjne nic nie poradzi – ale w innych przypadkach mogłoby być pomocne.

Na tym jednak nie koniec, bo szwajcarskie starsze panie, jako osoby starej daty, oparły swoje roszczenia na nieubłaganym gruncie globalnego ocieplenia. Wynika to niezbicie z pretekstu, w postaci nieuchronnej śmierci z powodu upałów. Ale – jak wiemy – kiedy w Ameryce przez cztery lata z rzędu nastały surowe zimy, lansowanie globalnego ocieplenia stało się nieco ryzykowne. W tej sytuacji filuci od walki ze znienawidzonym klimatem postanowili rozłożyć akcenty nieco inaczej. Już nie walczymy z „globalnym ociepleniem”, tylko ze „zmianami klimatycznymi”. Klimat bowiem – jak to klimat – raz się ociepla, a innym razem – oziębia – więc tak czy owak walka z nim musi opłacać się w każdych okolicznościach. Bowiem „z wszystkiego można szmal wydostać, tak, jak za okupacji z Żyda” – więc dlaczego nie z powodu globalnego oziębienia?

W tej sytuacji tylko patrzeć, jak inna grupa starszych pań, czy też starych pierdzieli, czy to ze Szwajcarii, czy skądinąd, wytoczy w Strasburgu proces przeciwko jakiemuś rządowi – może nawet Komisji Europejskiej, czyli IV Rzeszy – że nic nie robi żeby zapobiec globalnemu oziębieniu, wskutek czego grozi im nieuchronna śmierć z przeziębienia. Że starszym paniom, czy starym pierdzielom grozi nieuchronna śmierć – to sprawa oczywista, której nie trzeba Trybunałowi udowadniać – a czy jej przyczyną jest upał, czy przeziębienie, to już nie takie istotne – jednak pod warunkiem, że w Trybunale będą zasiadali sami wariaci. Dlatego tak ważna jest polityka kadrowa, zarówno w organach przedstawicielskich, jak Sejm, czy Senat, ale również – w organach władzy wykonawczej – jak rząd – a także, a może nawet przede wszystkim – w organach władzy sądowniczej. Im więcej wariatów będzie tam zasiadało, tym lepiej dla demokracji. Przewidział to już dawno temu klasyk demokracji Józef Stalin, wygłaszając spiżową sentencję, że „kadry decydują o wszystkim”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Masowe groby na terenie szpitala w Gazie. Izraelskie wojsko zakopało w nich kilkaset ofiar. Część żywcem.

Masowe groby na terenie szpitala. Izraelskie wojsko zakopało w nich kilkaset ciał

23.04.2024 masowe-groby-na-terenie-szpitala-izraelskie-wojsko-zakopalo-kilkaset-ofiar

Eksplozja w Strefie Gazy. Zdjęcie ilustracyjne. /foto: Pixabay
Eksplozja w Strefie Gazy. Zdjęcie ilustracyjne. /foto: Pixabay

Blisko 300 ciał osób zabitych i pochowanych przez siły izraelskie zostało ekshumowanych z masowych grobów znajdujących się na terenie szpitala Nasser w miejscowości Chan Junis – poinformowała w poniedziałek agencja AFP, powołując się na obronę cywilną ze Strefy Gazy.

AFP podaje, że dwóch innych urzędników ze Strefy Gazy oznajmiło, że ekshumowano na tym terenie 283 ciała. Izraelska armia do tej pory nie wydała oświadczenia na ten temat.

Kompleks szpitalny Nasser mieście Chan Junis to druga pod względem wielkości placówka medyczna w Gazie.

Według danych ministerstwa zdrowia Strefy Gazy wojsko izraelskie zabiło już ponad 34 tys. Palestyńczyków

Źródło: AFP/nczas.info/PAP

==================

„Abu Suleiman, szef obrony cywilnej w Chan Junis powiedział CNN, że niektóre z ofiar pochowanych na prowizorycznym cmentarzysku przy szpitalu miały związane ręce i nogi, widać na nich ślady świadczące o torturach”, czytamy w rmf24.pl.

Istnieje prawdopodobieństwo, że część ofiar została żywcem pogrzebana.

Izraelska armia nie skomentowała sprawy.  

Już widzę komentarz: „Uś, jaki antysemityzm!!”

Był policjantem i bramkarką, oszustem i oszustką. Dwa razy zmieniał płeć, a i tak go [ją] złapali. [Pewnie wypuszczą i nagrodzą]

Był policjantem i bramkarką, oszustem i oszustką. Dwa razy zmieniał płeć, a i tak go złapali

Michał Sielski 21 kwietnia 2024, trojmiasto/Byl-policjantem-i-bramkarka-oszustem-i-oszustka

Andrzej D.-C. (w środku) został zatrzymany, bo na jego trop wpadł prezes klubu kobiecej piłki nożnej Checz Gdynia, w którym oszust trenował jako bramkarka.

fot. Checz Gdynia

Były policjant, współpracujący z Krzysztofem Rutkowskim, Andrzej D.-C., robiący sobie zdjęcia z prezydentami, prowadzący kancelarię prawną w Londynie, zarządzający pałacem i wyłudzający kredyty, dwukrotnie zmieniał płeć i przestępstwa popełniał także jako Joanna P. Ostatnio trenował jako bramkarka w Checzy Gdynia. To właśnie prezes tego klubu rozpoznał go i powiadomił organa ścigania, że poszukiwana listem gończym osoba ukrywa się w Gdyni.

tak, to nie była łatwa sprawa na pewno mogli zrobić więcej nie, wygląda jakby ktoś go krył

Praca w policji, współpraca z Krzysztofem Rutkowskim

Rok 2001. Andrzej D. pracuje w wydziale przestępczości gospodarczej Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Ma 30 lat i jeszcze pełne nazwisko. A obok niego ówczesne gwiazdy mediów, ze słynnym detektywem (wtedy jeszcze nikt nie podważał jego licencji) Krzysztofem Rutkowskim na czele.

Właśnie realizowany jest odcinek z zatrzymania złodziei złota, zrabowanego jubilerowi w Wiedniu. Telewizja TVN potrzebuje ujęć rzucania na ziemię jakichś bandytów przez ludzi Rutkowskiego. Załatwia to Andrzej D., za co potem dostaje oficjalną karę upomnienia.

Znika Andrzej D., pojawia się Joanna D.

Pięć lat później Andrzeja D. już nie ma. I nie chodzi o to, że nie pracuje już w policji. W 2006 r. sąd oficjalnie potwierdza zmianę płci. Od teraz jest Joanna P., z nowym numerem PESEL i nowym dowodem osobistym. Poprzedni ma obowiązek zdać, ale oświadcza, że dokument zaginął i nie można go odnaleźć.

Joanna P. zakłada biuro prawne, ale sama zaczyna mieć prawne problemy. Jedna z pracownic składa doniesienie do inspekcji pracy i prokuratury. Straciła cierpliwość, bo dowiedziała się, że szefowa nie opłacała składek ZUS od jej pensji. Państwowa Inspekcja Pracy informuje prokuraturę, że nie może przeprowadzić kontroli, bo Joanna P. jej unika. Dopiero jesienią 2010 r. Joanna P. zostaje skazana za niepłacenie składek ZUS. Wyrok to grzywna do zapłacenia.

Ale w tym samym roku zaczyna się kolejna rozprawa. Joanna P. miała oszukać swojego klienta na 7 tys. zł.

Międzynarodowa kancelaria i Amber Gold

W tzw. międzyczasie rozpoczyna się jednak międzynarodowa kariera Andrzeja D. Tego samego, który formalnie już nie istnieje i nie ma też dowodu, który przecież zgubił. I tego samego, który jest już Joanną P. W Londynie powstaje spółka Dobrzyniecki & Partners Law Office LLP. Jest nie tylko kancelarią prawną. Rejestruje się też w oficjalnym spisie lobbystów w Sejmie i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Co ciekawe, lobbuje m.in. za wykreśleniem z Kodeksu karnego artykuł 219. Właśnie z tego artykułu skazana została Joanna P., która nie płaciła składek ZUS za swoją pracownicę.

To jednak tylko poboczny wątek działalności kancelarii. Na horyzoncie są bowiem ogromne pieniądze. Jest lato 2012 r., właśnie z hukiem upada Amber Gold. Firma inwestująca w złoto okazuje się piramidą finansową.

Kancelaria Dobrzyniecki & Partners ogłasza, że złożyła pozew w tej sprawie. Chce unieważnienia transakcji, dzięki której część majątku Amber Gold trafiło do innej firmy. Kancelaria zapowiada, że złoży też pozew zbiorowy przeciw Skarbowi Państwa. I każdy pokrzywdzony przez Amber Gold może się do niego dołączyć. Firma z Londynu zaczyna łowić klientów. Nikt nie sprawdza, że jej imienny partner ma wykształcenie średnie techniczne. A prawo zna głównie z pracy w policji.

„Informujemy o możliwości dochodzenia roszczeń bezpośrednio z majątku Panta Holdings BV. Informujemy o możliwości przystąpienia do powództwa wytoczonego przez Kancelarię w związku z wyżej wymienioną transakcją” – taka jest treść maila, który przekonuje coraz więcej poszkodowanych osób.

Ile osób zaufało firmie, która – jak się później okazało – skorzystała z wirtualnego adresu w Londynie? Tego dokładnie nie wiadomo. Nielicznym pokrzywdzonym było wstyd, bo dali się oszukać dwa razy na tej samej sprawie. Kilku zgłosiło się do Gazety Wrocławskiej, ale niewiele ugrali. Firma pobiera zaliczki i wprawdzie przegrywa kolejne sprawy, ale to nie przestępstwo. Usługi można przecież wykonywać na różnym poziomie. Nie ma podstaw nawet na oskarżenie.

Znika Joanna P., pojawia się Andrzej D.-C.

Andrzej D. z ówczesnym prezydentem Bronisławem Komorowskim.

mat. Facebook W 2013 r. nie ma już Joanny P. Sądownie potwierdza kolejną zmianę płci i zostaje… ponownie Andrzejem D. Do nazwiska dodaje jednak drugi człon. Identyczny jak marka luksusowych zegarków. Brzmi światowo.

Andrzej D.-C. zaczyna prowadzić różne fundacje. Za bezinteresowną pomoc dzieciom zostaje nawet odznaczony odznaką Przyjaciel Dziecka. Gdzie się da, fotografuje się ze znanymi politykami. A potem lądują one na jednym z jego dwóch profili na Facebooku – tym, na którym jest mężczyzną.

W 2019 r. zostaje nawet z tego powodu bohaterem poselskiej interpelacji, bo powołuje się m.in. na znajomość z premierem Mateuszem Morawieckim. Miał też zdjęcie z prezydentem Bronisławem Komorowskim. To jednak fotografie robione przy okazji np. konferencji czy seminariów, gdy politycy pozują do zdjęć po kolei z wszystkimi chętnymi.

Wyroki dla Andrzeja podającego się za Joannę

Andrzej D.-C. był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości, bo ciążył na nim prawomocny wyrok. Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał wyrok dwóch lat i czterech miesięcy więzienia za oszustwa i łamanie praw pracowniczych.

Wyrok dotyczy czasów, gdy Joanna P. (będąc wtedy oficjalnie Andrzejem D.-C.) została zarządcą hotelu Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim, nie wypłacając wynagrodzeń pracownikom, nie rejestrując umów oraz nie odprowadzając ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego. Pracowników zatrudniała Joanna P., reprezentująca fundację Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości prowadzoną przez… Andrzeja D.-C., czyli tę samą osobę.

Wcześniej Joanna D. dwa razy cieszyła się z umorzenia śledztwa wobec siebie, a raz została uniewinniona. Jej największą karą była grzywna za nieopłacone składki ZUS.

Prezes małego klubu z Gdyni rozgryzł aferę na całą Polskę

Andrzeja D.-C. złapano po tym, jak sprawę rozgryzł Mateusz Bieszke, prezes Checzy Gdynia. To klub prowadzący od lat żeńskie drużyny piłkarskie. I właśnie do niego zgłosiła się Joanna P., która nie dość, że była doświadczoną w wyższych ligach bramkarką, to jeszcze zapowiedziała, że pomoże w administracji i pro bono obejmie funkcję kierownika drużyny. Idealna oferta dla klubu żeńskiej piłki nożnej, który wciąż boryka się ze sporym niedofinansowaniem.

– Joanna P. nie chciała żadnych pieniędzy, bo w piłce kobiecej ich po prostu praktycznie nie ma. Pomagała w klubie, trenowała jako trzecia bramkarka, ale zacząłem mieć pewne podejrzenia. Niby mówiła, że jest prawnikiem, ale kiedyś wymknęło się jej, że jednak finansistą i prowadzi fundację… Po kolejnych rozmowach uznałem, że to przestaje trzymać się kupy – mówi Mateusz Bieszke, prezes Checzy Gdynia.
Zaczął więc przeglądać internet. Na początek znalazł profil na Facebooku, który prowadziła Joanna P.

– Pod którymś z wpisów zaczęły pojawiać się zarzuty o oszustwa. Ktoś wstawił link do innego profilu. Okazało się, że to męski profil osoby o tym samym wyglądzie. I oba prowadzone były równolegle. Po nitce do kłębka dotarłem do reportażu „Gazety Wrocławskiej” i „Gazety Prawnej” sprzed lat. Okazało się, że nasza kierownik jest poszukiwana do kary odbycia więzienia – mówi Mateusz Bieszke.
O swoim odkryciu powiadomił organa ścigania.

Kogo skazać? Andrzeja czy Joannę?

– Andrzej D.-C. został zatrzymany i przebywa w Areszcie Śledczym w Gdańsku – odpowiedział na pytania Trojmiasto.pl sędzia Jan Klocek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach.
Inny cytat znalazł się jednak wcześniej w Gazecie Prawnej.

Joanna P., przed laty Andrzej D.-C., była poszukiwana listem gończym do odbycia 2,5 roku kary więzienia. Koniec kary przypada na 23 czerwca 2026 r. – powiedział na łamach „Gazety Prawnej”.
Na razie w odosobnieniu przebywa jako Andrzej D.-C. Na męskim oddziale.

Rozpoczęła się deindustrializacja Polski

Rozpoczęła się deindustrializacja Polski – czy grozi nam bezrobocie?

autor: admin (2024-04-19 deindustrializacja-polski

Polska staje się świadkiem masowych zwolnień w przemyśle, a zagraniczne koncerny przenoszą coraz częściej produkcję poza granice kraju. Czy to pech Donalda Tuska, za którego rządów zawsze rośnie bezrobocie? A może to celowe działanie UE mające na celu osłabienie polskiej gospodarki?

Obserwujemy niepokojące zjawisko, w którym kolejne polskie firmy ogłaszają zamiar zwolnienia setek, a nawet tysięcy pracowników. Niemieckie i amerykańskie giganty zamykają swoje zakłady w Olsztynie i Płocku, a na przykład koncern Michelin przenosi się do Rumunii a PepsiCo przenosi etaty z Krakowa do Indii.

Czy to przypadek, czy może skutek celowego działania decydentów unijnych mającego na celu osłabienie polskiej konkurencyjności i przez to skłonienie biznesu do opuszczenia naszego kraju?

Gdyby słuchać tego co mówią polscy politycy można uznać, że długoterminowe perspektywy dla Polski są dramatycznie złe. Co ciekawe prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk wspólnie przekonują, że atak Rosji na Polskę jest tylko kwestią czasu. Tusk rozprawia o „czasach przedwojennych” i groźnie marszczy brwi z telewizora.

Polskie władze, które ukochały straszenie polskich obywateli od zorganizowanej przez nich pandemii tak zwanego covida, zapomniały, że deklaracje polityków o zbliżającej się wojnie słyszą też zarządzający międzynarodowymi korporacjami. Pozostawanie z biznesem w kraju, który zdaniem jego rządzących zostanie wkrótce zniszczony, jest po prostu nieracjonalne. Ale powodów, aby uciekać z Polski jest więcej.

Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej. Eksperci wskazują, że to efekt polityki dekarbonizacji narzuconej przez Unię Europejską. Koszty produkcji stają się dla wielu firm zbyt wysokie, zmuszając je do przenoszenia działalności tam, gdzie energia jest tańsza. Polskie władze, zamiast przeciwstawiać się tej szkodliwej polityce, wydają się bezradne.

Pojawia się pytanie, czy za tymi zwolnieniami i upadkami firm nie kryje się celowe działanie mające na celu osłabienie polskiej gospodarki. Niektórzy twierdzą, że chodzi o wypchnięcie kolejnych mas Polaków za granicę, co pozwoliłoby na kontrolowane zubożenie społeczeństwa i ograniczenie jego oczekiwań. Takie teorie nie są bezpodstawne, biorąc pod uwagę wypowiedzi byłego premiera Donalda Tuska, który ostrzegał o zbliżającej się wojnie.

Niestety, polskie władze zdają się bezczynnie przyglądać procesowi deindustrializacji jaki został zaordynowany w Unii Europejskiej. Zamiast szukać rozwiązań, które mogłyby zatrzymać odpływ firm i miejsc pracy, rząd koncentruje się na innych kwestiach takich jak aborcja czy pigułka „dzień po”. Tymczasem kolejne masy Polaków tracą pracę, a konieczność emigracji staje się coraz bardziej realna.

Czy deindustrializacja Polski poprzez Zielony Ład to rzeczywiście przypadek, czy może zaplanowane działanie mające na celu osłabienie polskiej gospodarki na zlecenie Niemiec i wypchnięcie Polaków za granicę? To pytanie, na które warto szukać odpowiedzi, zanim będzie za późno.

Cienie KPO [to „Krajowy Plan Odbudowy”]. Czy zostaniemy z długiem i niepotrzebnymi inwestycjami?

Cienie KPO. Czy zostaniemy z długiem i niepotrzebnymi inwestycjami? Dr Artur Bartoszewicz dla PCh24.pl

zostaniemy-z-dlugiem-i-niepotrzebnymi-inwestycjami

(Fot. stock.adobe.com)

Może okazać się, że zostaniemy z długiem, z niepotrzebnymi inwestycjami i z ogromnym problemem rozwojowym – tak w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem ocenia Krajowy Plan Odbudowy dr Artur Bartoszewicz, wykładowca SGH.

Mieliśmy dogonić Niemcy w ciągu 30 lat od transformacji. Tymczasem w 2021 r. eksperci WEI wyliczyli, że Polska dogoni Niemcy już za 34 lata.

Jak wejdziemy do strefy euro, to wzrost gospodarczy spadnie do 1 procenta. Będziemy ustabilizowani na tym poziomie rozwojowym i szansa dogonienia Niemiec czy też średniej wspólnotowej zostanie wyraźnie zatrzymana.

Co sądzi Pan o KPO?

Weźmiemy odpowiedzialność za wspólny dług w sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie realizować tych inwestycji. Z KPO jest ogromny problem związany z modelem realizacyjnym. Trzeba na początku zrealizować, a potem nastąpi mechanizm rekompensujący. Czyli trzeba się samemu zadłużyć, żeby później zmienić to na dług wspólny. Bardzo niebezpieczne jest to, że nie ma prawidłowych kryteriów kwalifikowalności projektów i wydatków. Jeżeli nie ma kryteriów, to nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy to, co zostanie zrealizowane, zostanie uznane za spełniające kryteria KPO. Może okazać się, że zostaniemy z długiem, z niepotrzebnymi inwestycjami i z ogromnym problemem rozwojowym.

Widzę jeszcze co najmniej dwa mankamenty KPO. To, że musimy wdrażać tzw. kamienie milowe, które nie wynikają przecież z prawa unijnego.

Jak się okazuje, część tych kamieni milowych to myśmy sobie sami narzucili. Została zrealizowana logika „świętszego niż papież”.

Na dodatek pieniądze, które uzyskamy na KPO, pójdą na polityki, które nam są niepotrzebne: na dekarbonizację i na cyfryzację, która oznacza jeszcze głębszą inwigilację społeczeństwa.

To są rozwiązania, które mają nas przygotować do całkowitego skomunizowania, bo cyfryzacja idzie dokładnie w tym kierunku. Ułatwiamy te procesy oddania praw i swobód obywatelskich. A tak jak pan powiedział, kwestia związana z dekarbonizacją to jest element realizacji polityki Zielonego Ładu, która ma zdewastować polską gospodarkę. Rok 2049 – zamknięcie wszystkich kopalń. Pytanie o przyszłość Śląska i Bełchatowa, ale i pozostałych obszarów gospodarczych: farmacja, chemia, przemysł stalowy, który potrzebują węgla i wiele innych. Cała logika transformacyjna zmusza nas do kupowania technologii odnawialnych źródeł energii, które są same w sobie nierecyklingowane. Dla mnie największym problemem logicznym jest to, że kupujemy technologię z obszarów gospodarczych, które traktujemy jako konkurencyjne dla siebie – patrz Chiny lub wspomagamy gospodarkę niemiecką – ogromne zakupy od Siemensa, który przeżywał kłopoty finansowe. Jak domniemuję, dzięki zakupom ze strony Rzeczpospolitej i dzięki wymogom KPO będziemy mieli uratowanego Siemensa w Niemczech.

Ale te wiatraki akurat kupowane są przez firmę prywatną…

Ale to nie ma znaczenia. Mówimy o procesie transformacyjnym, który będzie wspomagał te firmy prywatne. Będzie realizowany model transformacyjny, który będzie doprowadzał do sytuacji, w której właśnie te konkretne podmioty będą kupowały wiatraki i fotowoltaikę z określonego kierunku. To, że akurat dokonuje tego podmiot prywatny, jest wtórne.

Jesteśmy zgodni, że KPO to tylko straty. Nie ma żadnych korzyści, które ma Polska uzyskać. Dlaczego więc polscy politycy, ale także np. prezes Konfederacji Lewiatan, tak prą do uzyskania pieniędzy z Funduszu Odbudowy na KPO?

Prezes Konfederacji Lewiatan nie reprezentuje przedsiębiorców. Reprezentuje organizację, która ma określone korzyści. W latach 2004-2010 miałem przyjemność być w Lewiatanie i obserwowałem proces kształtowania tej organizacji. Ona reprezentuje interesy dużego międzynarodowego biznesu. To nie jest organizacja, która jest reprezentatywna dla polskich przedsiębiorców, małego i średniego biznesu. Członkiem Lewiatana też jest Siemens. To są konkretne interesy korporacji międzynarodowych, które finansują tego typu organizacje pracodawców. W Polsce są one przedstawiane jako reprezentujące nasze interesy, a w praktyce tak nie jest. Oni są bardzo silnie włączeni w struktury europejskie i reprezentacje interesów biznesu europejskiego. Nie będą tego kwestionować, bo to nie leży w ich interesie lobbingowym. To jest organizacja lobbingowa. Te wszystkie organizacje przedsiębiorcze mają tego typu charakter.

W Polsce nie mamy prawdziwej reprezentacji przedsiębiorców, która nie będzie reprezentowała interesu zewnętrznego, bo do tego to się sprowadza. Będą za KPO, bo logika skolonizowanego umysłu jest prosta: skoro biznes potrzebuje dotacji, środków publicznych, to jeżeli jest kolejne źródło dojenia państwa, to będziemy doić. To nie ma nic wspólnego z logiką biznesu, o których pan wspominał, z uznawaniem, że są reguły na rynku, że jest konkurencja, pewna rywalizacja. Nie. Wygrywa ten, który szybciej i silniej dorwie się do koryta środków publicznych. To jest fundamentem logiki, która przyświeca. Jak najszybciej uruchomcie pieniądze. Jak najszybciej dajcie dotacje, bo my tego potrzebujemy. Lewiatan funkcjonuje we wszystkich komitetach monitorujących fundusze. Jest bardzo aktywny w procesie kształtowania reguł wydatkowania, bo kształtuje je pod logikę, którą reprezentuje. To jest lobby redystrybucyjne pieniądza publicznego, niemające nic wspólnego z realizacją idei biznesowej. Ma dać koryto dla dużych podmiotów, które tam są zrzeszone. W 2010 roku podziękowałem, bo nie widziałem siebie w takiej organizacji.

Nie biorą pod uwagę polskiej racji stanu?

Nie biorą pod uwagę polskiej racji stanu. Racja stanu w ogóle tam nie występuje. To są organizacje europejskie. One mają umysły Brukseli. Mają przedstawicielstwa w Brukseli, są w międzynarodowej organizacji europejskiej Bussiness Europe. Polska jest dla nich obszarem prowadzenia biznesów, krainą, w której są konsumenci, przez których można uzyskiwać te korzyści i tyle. Nigdy nie była to organizacja, która reprezentowała idee polskiej gospodarki, idee siły narodu. Zapomnijmy o tym. Ale to dotyczy nie tylko tej organizacji. Wszystkie organizacje tzw. polskich przedsiębiorców to grupy interesów, które wykorzystują zgromadzonych tam przedsiębiorców do załatwiania swoich interesów. Natychmiast zabiegają o to, żeby być w Radzie Dialogu Społecznego, wpływać na kształt prawa, ciągle wystawiają różne czarne listy, białe listy, kwestie podatkowe itd.

Wszystkie patologie, które są kształtowane w systemie, są kształtowane przez te organizacje. Są to organizacje lobbingowe, tak samo jak te duże doradcze firmy, które też są pozrzeszane w tych podmiotach – one bardzo silnie wpływają na kształt reguł gospodarczych, prawnych, podatkowych w Polsce, ostatecznie dewastując polską gospodarkę. Nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie. To by było przerażające, gdyby robili to świadomie. A nieświadomie – nie liczą skutków swoich działań, dlatego że co do zasady reprezentują tylko i wyłącznie merkantylne własne interesy. Lewiatan i Pracodawcy RP bardzo silnie parli na różnego rodzaju ideologie, które były przedkładane. I te równouprawnienia, i te fasady, które były promowane przez Komisję Europejską. To wszystko było natychmiast podejmowane i pierwsze projekty, które były wdrażane, były wdrażane przez te organizacje. One były kupowane przez Komisję Europejską. Wtłaczały w struktury przedsiębiorcze takie przekonanie o zasadności tego typu logiki.

Tak jak teraz bredzą, że gigantyczne koszty dla firm związane z ESG zwiększą ich konkurencyjność. A związkowcy?

Organizacje pracowników są bardziej oporne. One widzą na sobie skutki patologii. Trudniej jest podziałać wobec związków zawodowych, chociaż logika pokazała, że część związków zawodowych potrafiła dać się kupić na jakimś etapie.

A politycy? Powinni przynajmniej teoretycznie brać w swoich działaniach pod uwagę polski interes i polską rację stanu…

To pan żartuje…

Jeśli byli świadomi, to wiedzieli, co oznacza KPO, a tymczasem poprzedni rząd PiS chwalił się, ile to miliardów z tego Funduszu Odbudowy do nas przyjdzie, a teraz nowy rząd lewicowy wdraża KPO.

Mamy do czynienia z POPiS-em.

Oczywiście. Dlatego pytanie: z czego to wynika? Czy oni robią to z premedytacją? Czy po prostu są niedouczeni i nie rozumieją sytuacji?

Niekompetencja jest powszechna. Wystarczy spojrzeć, w jaki sposób następuje w Polsce awans do polityki. Ktoś był wójtem czy radnym, zostaje posłem i potem zostaje wiceministrem czy ministrem. W ten sposób powołuje się u nas ministra. To jest naprawdę niski poziom intelektualny. To nie są ludzie, którzy mają wiedzę, oczytanie. Wielokrotnie na różnych forach, w mediach miałem okazje spotykać się z ministrami i to jest poziom żenujący intelektualnie. W moim życiu przez całe 25 lat wśród polityków spotkałem może 5-10 silnych intelektualnie. Reszta to są udawacze, tacy oszuści intelektualni, którzy udają, że w ogóle na czymś się znają.

Taki minister podejmuje decyzje, nie mając zielonego pojęcia, nie rozumiejąc tego, nie widząc żadnych następstw w tym zakresie. To są też świadomi oszuści. To, że Morawiecki podpisywał kamienie milowe w KPO, twierdząc zupełnie coś innego na poziomie krajowym, świadczy o tym, że świadomie wprowadzał w błąd. To, że teraz Donald Tusk krzyczy, że trzeba było inaczej to zrobić, trzeba było się nie zgadzać… Bzdury.

Przez osiem lat jakakolwiek próba zanegowania oczekiwań Komisji Europejskiej była przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję traktowana jako niedopuszczalna zdrada wszelkich idei europejskich i antydemokratyczne działanie. I teraz ci sami ludzie twierdzą, że można było zrobić inaczej, że można się było na coś nie zgodzić. O czym oni opowiadają? Parli na to, żeby się na wszystko zgadzać.

Morawiecki został premierem tylko dlatego, że PiS miało przeświadczenie, że będzie mógł pozytywnie uregulować relacje Polska–Unia Europejska. Że taki z niego jest polityk europejski. No to wprowadził w kanał rozwojowy Rzeczpospolitą. A dzisiaj obecnym rządzącym jest to na rękę. To jest realizacja ich idei. Oni są za tymi rozwiązaniami. Bez względu na to, jak będą nam kit wciskać i nawijać makaron na uszy, oni są w pełni za podporządkowaniem się regułom Komisji Europejskiej. My jako społeczeństwo jesteśmy wprowadzani w błąd, jesteśmy oszukiwani, okłamywani. Niekompetencja totalna, niewiedza.

Przez 25 lat, kiedy miałem przyjemność doradzać różnym ministrom, to było żenujące. To były żenujące rozmowy. To był wstyd, kiedy wychodziłem z sali i zastanawiałem się, jak ten człowiek w ogóle może pełnić daną funkcję. Dwudziestoparolatkowie, których robili wiceministrami… przecież to był wstyd. Ludzie, których wsadzano na poszczególne ministerstwa, a którzy nie mieli zielonego pojęcia, nie mieli nawet żadnej specjalizacji w danym kierunku. Dzisiaj ministrem kultury jest polityk, bo nazywa się Sienkiewicz. Minister finansów, bo specjalizował się w funduszach inwestycyjnych. Zielonego pojęcia o finansach publicznych nie ma. Bardziej adekwatny był do ministerstwa energetyki, bo gdzieś tam jego kompetencje w tym zakresie się kształtowały. Ale kogo to obchodzi? Układ koalicyjny to jest podział stołków. Minister obrony narodowej – pediatra. Poprzedni minister obrony był psychiatrą. Gdzie są granice absurdu? Okazuje się, że nie ma. Ci ludzie w ogóle nie mają kompetencji w żadnych obszarach, a idą. Uznają, że mogą.

Wydaje mi się, że idą do polityki, bo w swojej dziedzinie nie osiągnęli sukcesu.

Pamiętam śp. prof. Zbigniewa Religę. Był największym kardiochirurgiem w historii Rzeczpospolitej. Lekarz z wielkim szacunkiem. Jak został ministrem zdrowia, wszyscy wiedzieli, że człowiek się zna. Że nie ma możliwości rozmowy w jakimkolwiek obszarze, w którym on nie ma kompetencji.

On się znał na operacjach, a nie wiem, czy on się znał na administracji.

I tu był problem. On znał się na rozwiązaniu systemowym dużych jednostek, bo zarządzał dużymi jednostkami służby zdrowia, a zderzył się z brakiem kompetencji na poziomie funkcjonowania państwa. To też pokazuje, że nawet najlepsi specjaliści w danych dziedzinach mogą nie mieć zdolności do działań systemowych. Od tych polityków najwyższych powinniśmy oczekiwać kompetencji systemowych, którzy są w stanie mówić o państwie, o relacjach pomiędzy różnymi sektorami, rozumieć skutki polityk publicznych. Tylko my w tym zakresie nie kształcimy.

Przez te fundusze unijne „ogarnąłem” się w tylu sektorach gospodarki, w tylu aspektach funkcjonowania państwa, że teraz swobodnie jestem w stanie wskazywać rozwiązania w każdym sektorze. Ale mi to zajęło 25 lat. Teraz jako 50-latek jestem gotowy do podejmowania jakichkolwiek ról. Ale ludzie nie mają obciążeń w tym zakresie. Mogą bez żadnych kompetencji w tym zakresie w wieku 20, 30, 40 lat podejmować decyzje i w ogóle ich to nie boli. Wczoraj został ministrem czy wojewodą i uważa, że już w pełni jest kompetentny. I opowiada durnoty, bo nie widzi konsekwencji tego wszystkiego, o czym mówi. Są dwa rodzaje polityków w Polsce: „niedasię” i „zaniech**e”. Jak za wcześniejszych rządów Platformy spotykałem się z tymi ministrami i słyszałem „nie można”, „nie da się”, „później”, to jest to żenujące. Jak robili zmiany ustaw, pokazywałem, gdzie jest błąd i że trzeba będzie poprawiać. Trzy miesiące później nowelizacja ustawy. Miałem propozycje w moim życiu. Odmawiałem, bo uznałem, że nie jestem jeszcze gotowy. A ludzie bez żadnego obciążenia idą.

Bezkrytycyzm…

Bezkrytycyzm. Może zostać ministrem i wchodzi. Bez żadnej kompetencji. Z pracownika banku zostaje ministrem. Od stołu operacyjnego odchodzi i zostaje ministrem. Nie rozumie systemu, nie widzi państwa, nie wie, jak ono funkcjonuje, a opowiada dywagacje i totalne bzdury.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Cukiernik

Postępy laicyzacji w Brazylii. 87 % ludności wierzy w Boga. Sąd zakazał cytowania Biblii w urzędzie.

Postępy laicyzacji. Sąd zakazał cytowania Biblii w urzędzie

23.04.2024 sad-zakazal-cytowania-biblii-w-urzedzie

Biblia
Biblia.

Sąd stanu Sao Paulo, na wschodzie Brazylii, zakazał cytowania fragmentów Biblii podczas sesji rady miejskiej w 400 tys. mieście Bauru. Dominującą religią jest tam chrześcijaństwo, które wyznaje ponad 87 proc. miejscowej ludności.

W poniedziałkowym orzeczeniu, cytowanym przez lokalne media, sąd orzekł, że cytowanie Biblii, które dotychczas było powszechne w radzie miejskiej, jest sprzeczne ze świeckim charakterem państwa.

Sąd stanowy zakazał też używania podczas sesji rady miejskiej inwokacji do Boga, proszącej Opatrzność o ochronę.

Zgodnie z werdyktem sądu zabroniono również praktykowanego wcześniej umieszczania egzemplarza Biblii na stole, przy którym odbywają się sesje rady miasta Bauru.

Według komentatorów decyzja sądu z Sao Paulo jest “bezprecedensowa” i może być trudna do zaakceptowania w kraju, w którym jak podkreślają, “uznawany jest za jeden z najbardziej religijnych na świecie”.

Zgodnie z przeprowadzonym w 2023 r. badaniem Związku Ewangelickiego Brazylii (AEB) blisko 90 proc. mieszkańców tego kraju deklaruje się jako osoby wierzące w Boga.

Rasizma atakuje!! Zakaz wykonywania zawodu i grzywna za „zdesperowany Cygan”.

Były trener reprezentacji ukarany. Zakaz wykonywania zawodu i grzywna za rzekomo „rasistowskie” wypowiedzi

23.04.2024 trener-reprezentacji-ukarany-zakaz-wykonywania-zawodu-i-grzywna

Petr Rada
Petr Rada. / foto: screen YouTube

Komisja odwoławcza zmniejszyła karę trenerowi Dukli Praga i byłemu selekcjonerowi Petrowi Radzie za „rasistowskie” wypowiedzi, z ośmiu do trzech miesięcy zakazu wykonywania zawodu.

Grzywna w wysokości 80 000 koron została utrzymana – poinformowała krajowa federacja piłkarska.

Były selekcjoner drużyny narodowej Czech wygłosił rasistowską uwagę 2 marca podczas meczu 17. kolejki drugiej ligi pod adresem trenera Zbrojovki Brno Tomasa Polacha. 65-letni Rada użył zwrotu „zdesperowany Cygan”.

Komisja dyscyplinarna ukarała go miesiąc temu. Jednak władze Dukli, wraz z trenerem, złożyły odwołanie. Dzięki temu szkoleniowiec mógł nadal prowadzić drużynę przez kolejne pięć kolejek od momentu nałożenia kary.

Trzymiesięczny wyrok oznacza, że Rada nie będzie już mógł siedzieć na ławce drużyny do końca sezonu. Jego kara wygaśnie na początku następnych rozgrywek.

Drużyna z Pragi prowadzi w tabeli na sześć kolejek przed końcem, wyprzedzając MFK Vyskov o cztery punkty. Tylko zwycięzca ma zagwarantowany bezpośredni awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Działacz ANTIFy – pedofil hurtowy.

Agnieszka Wolska @agnieszkawolsk9

Wstrząsające odkrycie węgierskiej policji. W domu jednego z działaczy ANTIFy znaleziono 70 tys. materiałòw z pornografią dziecięcą, w tym sceny gwałtòw i bestialskich tortur na 2, 3 latkach. Wkròtce po rewizji właściciel „zbioru” odebrał sobie życie (?).

Ze strony heimatkurier.at ·39,5 tys. Wyświetlenia

 „Miało nie żyć”. Czwartek – pokaz w Warszawie.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

To krótka wiadomość o kolejnych pokazach filmu dokumentalnego o aborcji w Polsce „Miało nie żyć”.

W najbliższy czwartek odbędzie się pokaz w Warszawie – o godzinie 20:00 w Centrum Edukacji Młodzieży „Kuźnia”, ul. Stawki 43 lok. U1.

Serdecznie Pana zapraszam, bo na chwilę obecną nie są planowane kolejne pokazy w Stolicy.

Poza tym przesyłam listę miejsc, gdzie będzie można zobaczyć film w najbliższych tygodniach – proszę kliknąć w link:

https://ratujzycie.pl/pokazy-filmu-mialo-nie-zyc-zobacz-liste-miejsc/.

Warto zachować ten link, bo lista będzie systematycznie uzupełniana.

Mydlenie oczu

Mydlenie oczu

Jerzy Karwelis 22 kwietnia dziennikzarazy.pl/22-04-mydlenie-oczu

Kiedy Iran zaatakował w niesłusznym odwecie Izrael (jak sami wiemy odwety są słuszne i niesłuszne, bo gdyby tak Iran ubił kilku żydowskich generałów w izraelskiej ambasadzie gdzieś tam na świecie, to odwet Izraela byłby w pełni akceptowany przez tzw. społeczność międzynarodową), a więc kiedy Iran niesłusznie się odwinął na niewinnych jak pustynne łątki Żydów, USA wskazało, że za takie akty to grożą kolejne sankcje nałożone na Iran. I tu się Waszyngton kompletnie wysypał, gdyż, jak wychwycił doktor Szewko, USA zagroziło, że wstrzyma dostawy do Iranu swoich komponentów, by Teheran nie mógł z nich produkować swych dronów, które atakują Izrael.
Reductio ad Holokaustum
I wyszło szydło z worka (co po angielsku się wykłada, że to kot z niego wyskoczył). Z komunikatu Stanów wyszło bowiem, że do tej pory USA dostarczały takie komponenty Iranowi, choć ten produkował z ich udziałem drony sprzedawane Putinowi, których ten potwór używał na Ukrainie. Wtedy, do zatargu z Iranem, było wszystko w porządku i gdyby nie ten straszny Iran (a właściwie, gdyby nie Żydzi pocelowali w ambasadę w Damaszku), to byśmy się nigdy o tym nie dowiedzieli, że układy scalone „made in USA” fruwają nad Ukrainą i ją demolują z powietrza. Ale też okazało się, że są drony dobre i złe, choć mogą to być te same drony, zrobione przez tego samego producenta, z tych samych komponentów. Wyszło, że jak latają w służbie zimnego ruskiego czekisty to jest ok, zaś jak napadają na dzierżawców Ziemi Świętej, to nie jest ok. Nie wiem jak z tego Stany teraz wyjdą, ale chyba nie trzeba się będzie tłumaczyć, bo komu? Ukraińcom? A kto ich tam słucha… Opinii publicznej? A gdzie tam – ta jest zakneblowana syndromem izraelskim, który powoduje, że jak Naród Wybrany atakuje, to ma powody, zaś jak jest atakowany, to staje się automatycznie niewinną ofiarą w dodatku w oparach dziedzictwa Holokaustu.To uniwersalne jest. 
Reductio ad holocaustum to zgrany chwyt, na który mogą się nabierać albo zaczadzeni, albo kraje, które wciąż mają kompleks, że w tamtych czasach światowej pogardy zachowały się podle. Ale w Polsce można chyba to zakwestionować. Jak wygląda takie reductio? Proszę bardzo: ostatnio zapytany szef rządu izraelskiego na okoliczność tego, czy rzeczywiście prawdziwe są zdjęcia palestyńskich marketów pełnych jedzenia, kiedy 2 miliony wygnańców z północy Strefy Gazy do Rafalah są na skraju klęski głodu odpowiedział, że chyba minister spraw zagranicznych Niemiec dociekająca tej kwestii nie myśli, że Żydzi są dziś tak jak naziści w II wojnie światowej, kiedy ci pokazywali uładzone obrazki z obozów koncentracyjnych, a wiadomo jak to było naprawdę. I to zamyka wszelkie pytania. Oświęcim i nie ma się z czego tłumaczyć.Zachodnie poczucie winyUważam to za skrajną podłość, mimo tego (a może właśnie dlatego), że nabiera się na to cały świat. A więc weźmy tego byka za rogi. Jak to było z tym Holokaustem? Hitler namordował miliony Żydów, ale to co się działo wokół tego i w czasie tej hekatomby, i potem, to już osobna sprawa. Świat przymykał na to oczy, zaś losy statku St. Louis, czy katastrofa misji Karskiego są tylko probierzem ogólnej tendencji. Świat miał to gdzieś, ginęli inni, w dodatku gdzieś tam na odległych krańcach jakichś dzikich Słowian. Były inne kłopoty rozwiniętych społeczeństw i nie w głowie były jakieś brania się za sprawę w imię humanitarnych przesłanek.
Dziś, a jakże, dalejże, że to okropieństwa, zaś nasze milczenie pokrywa się pomstowaniem na tych strasznych nazistów, bo tak naprawdę cóż było robić? Hitler się uparł, ma czołgi i nie podskoczysz. Co prawda trudno wytłumaczyć ochotność wydawania Żydów okupantom, ale tu znajdziemy sobie innych winnych zastępczych – choćby takich Polaków. A z nimi łatwo, bo to na krzywe drzewo każda winna koza wskoczy, zaś sami Polaczkowie dostarczają Zachodowi argumentów własnej winy przepraszając i kręcąc o tym samodemaskacyjne filmy. Ale to tylko „gotowość” do przyjmowania wspólnych oskarżeń, za grzechy przodków przecież. Bo my teraz na Zachodzie to byśmy do tego nie dopuścili, czego najlepszym przykładem były znalezione kiedyś przez mnie oskarżenia Warszawiaków, którzy przecież bezczynnie przypatrywali się jak taki Korczak odprowadza dzieci do gazu, a przecież – jak pomstowała jakaś internautka – trzeba było zrobić jakąś demonstrację, akcję plakatową, wlepki i strajk. Tyle Zachód – wtedy i dziś.
I Żydzi nie bez winy
Ale Himalaje hipokryzji są i po stronie Żydowskiej. Trudno znaleźć coś bardziej obrzydliwego niż instrumentalne wykorzystywanie tragedii własnego narodu w celach w sumie… powtórki z historii a rebour. To, co teraz Żydzi wyprawiają z Palestyńczykami, to obiekt nie tylko procesów przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości, gdzie oskarżane jest o ludobójstwo państwo Izrael, ale i przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, gdzie ma stanąć już premier Izraela Netanjahu oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości.Żydzi w swej narracji używają holkaustycznych argumentów, by nie tyle uzasadnić, ale rozgrzeszyć swe współczesne uczynki. To straszne, kiedy dymy Oświęcimia, rozbuchane taktyczną propagandą, mają przykryć niecne uczynki państwa, które deklaruje otwarty rasizm i wprowadza go w życie.
No, to przypomnę.
Po pierwsze – czynią to członkowie narodu, którzy – z przyczyn oczywistych – w większości nie są nawet potomkami tych wyrżniętych w Europie. Po prostu – te geny nie zostały przekazane, gdyż rozwiały się na polach „skrwawionych ziem”. Wiem, że to będzie potworne uproszczenie, ale użyję go dla lepszego zrozumienia. Otóż, pomijając diasporę rozrzuconą po świecie, mieliśmy dwa centra – Żydów zachodnich, dobrze wykształconych, umieszczonych w elitach w różnych obszarach, z państwowymi włącznie. To było oczywiste – naród bez ziemi musiał sobie jakoś radzić, wchodził więc w struktury, organizacje, więcej myślał niż się trudził.
Ale była też druga, większa diaspora. Środkowo-europejska.Tam były masy żydowskie, które nie przeszły dwóch procesów, które były udziałem ich zachodnich pobratymców. Nie załapali się na benefity rewolucji przemysłowej, gdyż ta w małym tylko stopniu dotknęła Europę Środkowo-Wschodnią i – po drugie – nie zasymilowali się z lokalsami. Pierwsze powodowało, że w swej masie Żydzi wykonywali zawody uzupełniające, poza wyjątkami, nie sublimowali się w elitę dołączoną, stanowili w sumie biedotę, rozsianą bardziej po wioskach niż miastach. Drugą cechą była rzeczona nieasymilowalność. Po pierwsze wskazuje to na dość… tolerancyjne podejście państw goszczących, które nie przykręcały śruby w kierunku izolacji lub wymuszanej asymilacji. Na Zachodzie Żydzi bardziej „rozpuszczali się” w lokalnym żywiole, na Wschodzie nie asymilowali się, nawet nie integrowali, trochę żyli obok, ale w sumie w samoobronnej izolacji.
Powodowało to dwie tendencje – zatopieni we własnych społecznościach nie znali lokalnego języka i byli też skupieni wokół ortodoksyjnych form własnej wiary, która stanowiła dla nich wyznacznik jednoczący rozproszoną wspólnotę i nadzieję na jej zjednoczenie. Brak języka był podstawową przyczyną, dla której Żyd podczas okupacji nie miał żadnych szans, bo nawet nie mógł się skomunikować z lokalsem, by ten mu pomógł, o rozmowie z esesmanem już nie mówiąc. Ortodoksja religijna była czynnikiem, który jeszcze przed II wojną światową… zrażał do nich oświecone gremia zachodniej części żydowskiej diaspory. Ci pejsaci, kiwający się pobratymcy byli kłopotliwymi krajanami dla aspirujących zachodnich Żydów. Żeby uświadomić współcześnie żyjącym i rozpolitykowanym Rodakom: Żydzi zachodni myśleli i mówili o tych wschodnich mniej więcej tak samo jak… dzisiejsi platformersi o dzisiejszych pisowcach: w sumie ten sam naród, ale wstyd na cały świat.
Mydło
I teraz druga zawrotka. I ci, którzy przed wojną tak pogardzali swymi pejsatymi krajanami, jak się zmieniły obroty światowe, wzięli tych wyklętych na sztandary swych roszczeń. Niezły numer, co? To tak, jakby w ramach własnych korzyści, peowcy powoływaliby się na martyrologię pisowców. Dowód? Proszę. Gdy dumny Izrael dostał od społeczności międzynarodowej prawo do państwowości przez pierwszy okres nazywał niedobitków z Europy Środkowo-Wschodniej, osiedlających się w nowej ojczyźnie mianem „sabon”. Sabon, to znaczy – mydło. Żydzi, ci którzy zjechali z całego świata, a Holokaustu nie przeżyli, z przyczyn oczywistych (bo by nie przyjechali z powodu tego, że by nie żyli), byli na tyle bezczelni, że uważali tych niedorżniętych za wstyd narodowy. Żyd powinien walczyć, a tu się poddał. Ten wstyd za krajanów osadzony był na potwornej ignorancji, bo tylko ci co przeżyli nie wiedzą czemu poddano tych, którzy nie przeżyli. Ci mieli usta pełne piachu dołów kościotrupów i nie mogli nic powiedzieć na swoją obronę, że szli pokornie na rzeź. I tak samo szliby ci, którzy wyzywali ich od mydła.
Ta narracja zmienia się w okolicach procesu Eichmanna. Izrael triumfuje, porywa zbrodniarza na drugim końcu świata, sprowadza do siebie i osądza. To jest przełom, jednak od mydlenia Żydów ocalałych z Holokaustu mija sporo lat, bo mamy rok 1961.I teraz następuje fenomenalny fikołek. „Sabony” stają się bohaterami narodowymi. Każdy ślad, wspomnienie, pamiętnik, dziadek-babcia stają się świętością. I z tym przekazem Izrael wchodzi na salony. Do tej pory to był jakiś kraik nie wiadomo gdzie, jakaś tam terytorialna rekompensata za grzeszki Zachodu, łatwa i tania, zwłaszcza, że na koszt Palestyńczyków. Wcześniejszy wstyd narodowy staje się nie tylko dumą, ale i podstawą „Przedsiębiorstwa Holokaust”. Staje się też podstawą narracji dyplomatycznej Izraela, która coraz częściej zaczyna być używana do uniwersalnego uzasadniania, a właściwie rozgrzeszania, wszelkich poczynań Izraela. I tak to jedzie do dziś, z tym, że mamy do czynienia z dawkami rosnącymi. Izrael coraz więcej broi i jednocześnie coraz więcej oskarża za przewiny wobec przodków, których i w czasach zagłady, i jak widać teraz – traktował i traktuje instrumentalnie.
Niedobra o tym mówić?
Jestem zdegustowany, że takie rozważania, jak te moje tutaj, łapią się na antysemityzm. Mechanizm takiej dystrybucji jest dwojaki. To, że Żydzi używają tego argumentu to ich mentalne prawo, jednak należy brać każdorazowo po uwagę wyliczone wyżej okoliczności. Każdy naród ma swój sposób walki o swoją reputację. Szkoda, że nasz wybrał samobójczą drogę samobiczowania za głównie nie swoje winy i powiela to pedagogiką wstydu. Niech sobie Żydzi robią z własnym image co chcą. Chodzi o tych działań percepcję. Wiem, że większość z czytających ten tekst podziela moje poglądy, ale akurat w „tym temacie” następuje jakieś odrętwienie. Racja racją, ale „niedobra o tym mówić”. Tak? A więc mamy jakieś święte krowy, które dbają o to, by ich wcale nie świętość była omijana łukiem, w co najmniej w milczeniu, jeśli już nie taktycznym uwielbieniu? Dlaczego? Bo obejmie nas wdrażany i importowany ostracyzm?
Znam wielu Żydów. Jednych lubię, drugich – nie. Tak samo jak mam z Amerykanami, Niemcami czy Rosjanami. I nie ma to nic wspólnego z pochodzeniem. Po prostu jak z każdym człowiekiem i narodem – zdarzają się różni po drodze i nie ma czegoś takiego jak zbiorowa odpowiedzialność, choć pewne wyznaczniki wspólnoty mentalu może i istnieją.
A może i nie? No, bo jak się posłucha takiego np. pisowca i zaraz potem pełowca, to człowiek ma duże wątpliwości czy należą do tego samego narodu, nawet wspólnoty.
Pewnie tak samo jest i z Żydami – co chatka, to zagadka. Ale – moim zdaniem – państwo im się nie bardzo udało. Jeśli domaga się szacunku na fałszywym kredycie z przeszłości, jeśli świeci w oczy wszystkim ofiarami, nad którymi albo przechodziło się wcześniej do porządku, albo wyśmiewano, to jest to słabe. A jeśli to ma uzasadnić obecne ludobójstwo to jest to słabe do kwadratu. W dodatku sami Żydzi się na to godzą, że każde zakwestionowanie działań, choćby znienawidzonego przez wielu Żydów rządu, to plucie na piece Oświęcimia, że każdy sprzeciw wobec choćby najbardziej będącego w błędzie Żyda, to poplecznictwo piekłoszczyka Hitlera.
Ja się na to nie godzę i będę o Żydach, i o Izraelu mówił i sądził, jak o każdym innym narodzie. Wedle zasług i przewin.I to jest może najlepsza propozycja dla tego narodu i kraju. Normalność. Bo za bycie Narodem Wybranym w końcu płacił zawsze ten, co miał takie uroszczenia. Dziś za nie płaci coraz więcej innych, niewybranych narodów. Życzę więc sobie i wszystkim… normalności. 

USA: CDC półgębkiem potwierdza, że od czasu „zatwierdzenia” szczepionki na Covid-19 doszło do ponad 1 miliona DODATKOWYCH zgonów wśród osób starszych

USA: CDC potwierdza, że od czasu „zatwierdzenia” szczepionki na Covid-19 doszło do ponad 1 miliona dodatkowych zgonów wśród osób starszych

21 KWIETNIA 2024 r. expose/1m-exccess-deaths-elderly-usa-covid-vaccines

Szokujące statystyki, niezauważalnie, prawie potajemnie opublikowane przez amerykańskie Centra Kontroli Chorób (CDC), ujawniają, że od czasu, gdy Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała zezwolenie na użycie w sytuacjach nadzwyczajnych (EUA) [Emergency Use Authorisation szczepionki wirusa Covid, odnotowano ponad milion dodatkowych zgonów wśród osób w wieku 65 lat i starszych.

W dniu 11 grudnia 2020 r. FDA wydała zezwolenie na użycie pod kontrolą (EUA) Emergency Use Authorisation szczepionki Pfizer-BioNTech przeciwko Covid-19, co czyni ją pierwszą szczepionką na Covid-19, która otrzymała takie zezwolenie w Stanach Zjednoczonych.

Następnie szczepionka Moderna Covid-19 otrzymała EUA 18 grudnia 2020 r., a szczepionka Janssen (Johnson & Johnson) Covid-19 otrzymała EUA 27 lutego 2021 r.

W pierwszej kolejności zaproponowano szczepionkę na Covid-19 osobom starszym, a liczba odnotowanych dodatkowych zgonów była zdumiewająca. W ciągu pierwszych 20 tygodni 2021 r. odnotowano 150 085 dodatkowych zgonów wśród osób w wieku powyżej 65 lat w porównaniu ze średnią z pięciu lat od 2015 do 2019 r.

Następnie od 21. do 40. tygodnia 2021 r. odnotowano zdumiewającą liczbę 165 387 dodatkowych zgonów wśród osób w wieku 65 lat i starszych. Spowodowało to, że łączna nadwyżka zgonów od 1. do 40. tygodnia 2021 r. wyniosła 315 472 wśród osób, które z największym prawdopodobieństwem otrzymały szczepionkę „przeciwko Covid-19”.

W pozostałej części 2021 r. odnotowano 133 268 dodatkowych zgonów. Zwiększenie całkowitej nadwyżki zgonów w ciągu roku wśród osób powyżej 65. roku życia do 448 740.

Oznacza to, że w okresie, w którym spodziewano się radykalnego ograniczenia nadmiernej liczby zgonów, w związku z podaniem pozornie bezpiecznej i skutecznej szczepionki w celu powstrzymania fali zgonów rzekomo spowodowanych śmiercionośną chorobą, zmarło prawie pół miliona więcej osób w wieku 65 lat i więcej, niż oczekiwano.

Rok 2022 poprawił nieznacznie te dane, ale nadal odnotował szokującą liczbę nadmiernych zgonów – 371 466 odnotowano wśród osób w wieku powyżej 65 lat.

W 2023 r. odnotowano 257 415 dodatkowych zgonów wśród osób w wieku 65 lat i starszych, przy czym najnowsze dane opublikowane przez CDC potwierdzają, że jedynie w pierwszym tygodniu 2024 r. odnotowano 5482 nadmierne zgonów.

Oznacza to, że ogółem odnotowano 1 069 943 dodatkowych zgonów wśród osób w wieku powyżej 65 lat od chwili, gdy po raz pierwszy zaproponowano im szczepionkę przeciwko Covid-19 do 1. tygodnia 2024 r.

To szokująca liczba nadmiernych zgonów w porównaniu ze średnią pięcioletnią w latach 2015–2019. Szczepionki na Covid-19 miały zmniejszyć liczbę zgonów, a nie ją zwiększyć.

Zdumiewająca liczba dodatkowych zgonów, sięgająca ponad miliona w ciągu trzech lat, to więcej niż wystarczający dowód na to, że szczepionki przeciwko Covid-19 są dalekie od bezpieczeństwa i skuteczności. Publikowane po cichu dane dowodzą, że te szczepionki są niezwykle niebezpieczne.

W USA osobom w wieku powyżej 65 lat zaproponowano kilka szczepionek przeciwko Covid-19 w ramach zezwolenia na użycie pod kontrolą (EUA) Emergency Use Authorisation

Początkowo szczepionki te były przeznaczone przede wszystkim dla osób starszych, między innymi ze względu na rzekome wyższe ryzyko ciężkiej choroby wywołanej przez „COVID-19”.

Z biegiem czasu zalecono także dawki przypominające, ponieważ zastrzyki wyraźnie nie działały. Gdyby były skuteczne, czy odnotowano by ponad milion dodatkowych zgonów wśród osób, które otrzymały więcej zastrzyków niż jakakolwiek inna grupa wiekowa?

Obronny atak; czyli strategia NATO dla III RP

Wojna proxy NATO z Rosją na Ukrainie nieubłaganie dobiega końca.

Dr Ignacy Nowopolski Apr 22, 2024 dr-ignacy-nowopolski

Ukraina, która w momencie rozpadu ZSRR liczyła 52 miliony mieszkańców i była najbardziej uprzemysłowiona ze wszystkich sowieckich republik, oraz dzięki czarnoziemowi, stanowiła zagłębie agrarne dla Sowietów, posiadała wszelkie atrybuty do szybkiego rozwoju, przynajmniej na poziomie państewek bałtyckich.

Niestety, banderowska Ukraina, która powstała po zorganizowanej przez CIA „kolorowej rewolucji” w 2014 roku, ogarnięta nienawiścią do wszystkiego co nie banderowskie, tak długo atakowała na Donbasie Rosję, że doczekała się militarnej interwencji z jej strony.

Wbrew nieustannej propagandzie medialnej Zachodu, sławiącej „bohaterskich Ukraińców” i militarną wyższość sprzętu NATO nad rosyjskim, wojna proxy kończy się dla Ukrainy całkowitą katastrofą.  Według szacunkowych danych, na Ukrainie pozostało nie więcej niż 20 milionów mieszkańców.  Większość z nich to kobiety, starcy, inwalidzi fizyczni i/lub mentalni.  Infrastruktura i przemysł zostały ostatecznie skasowane przez rosyjskie siły powietrzne, a sam sztuczny twór państwowy, jakim jest Ukraina, nadaje się już tylko do kasacji. 

Pomimo sprawiedliwości dziejowej jaką przechodzi obecnie to państwo i społeczeństwo, trudno nie zauważyć straszliwej katastrofy jaką przeżywają i przeżywać będą nadal jej mieszkańcy i uchodźcy w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej.

Truizmem jest stwierdzenie, że „humanitarnego” Zachodu nic nie obchodzą rezultaty wepchnięcia banderowszczyzny w konflikt z Rosją.  Jedyne co go interesuje jest osłabienie lub zniszczenie FR, tak by cudzymi rękami utrzymać swą światową hegemonię. 

Upadek Ukrainy stanowi poważny problem dla Zachodu, gdyż zmusza USA i UE do ekspresowego zastępstwa banderowców kolejnym przysłowiowym frajerem.

III RP od dawna stanowi głównego kandydata to tej „zaszczytnej funkcji”.

  Problem tkwi jednak w tym, że FR nie daje się nabrać na kolejne zachodnie prowokacje i nieustanne werbalne ataki, a nawet akcje kinetyczne, jak zniszczenie miejskiego centrum koncertowego w Moskwie, które spowodowało śmierć ponad 160 osób.   

Z tego też powodu propagandziści zachodni ukuli nowy wojskowy termin dla WP, a mianowicie „obronny atak”.  Zakładając, że Rosja i Białoruś nie dadzą się sprowokować do agresji, trzeba będzie wydać „polskim władzom” pod egidą gauleitera Tuska i jego „euroentuzjastycznej” kliki, polecenie militarnego ataku „obronnego” na Rosję lub Białoruś.

W tym celu należy „przeszkolić” polskojęzyczne społeczeństwo w zakresie nowej globalistycznej logiki, w której jedno zdanie zawiera dwie wzajemnie wykluczające się informacje! 

Ku globalnej wojnie?

Ku globalnej wojnie? 

Ducunt fata volentem, nolentem trahunt – Roberto de Mattei

[Chcęcego losy prowadzą, opornego ciągną siłą ]

To było, jest ?, na PCh. Ale: Błąd 404, nie ma takiej strony.. Więc jeszcze raz…: https://rorate-caeli.blogspot.com/2024/04/towards-global-war-ducunt-fata-volentem.html MD

Corrispondenza Romana 17 kwietnia 2024 r

Podczas gdy rakiety i drony przemierzają niebo od Morza Czarnego po Morze Śródziemne, zachodnie dyplomacje wydają się skupiać na jak największym opóźnieniu powszechnej pożogi, która według wszystkich jest nieunikniona. Jednym z powodów tego pesymizmu jest widoczny brak dalszego działania w obliczu coraz trudniejszych do rozwiązania problemów międzynarodowych, takich jak te na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

Tylko aksjologiczny pogląd na politykę mógłby rzucić przebłysk światła, ale dziś każde państwo, każda koalicja przypisuje sobie kategorie Carla Schmitta, zgodnie z którymi to ci, którzy kierują losami narodów, decydują od czasu do czasu, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Tradycyjnemu porządkowi społecznemu, opartemu na augustianskim „spokoju w porządku” (De Civitate Dei, lib. 19, ok. 12, 1), Schmitt przeciwstawia jako normę polityki zasadę nieporządku, opartą na teorii Hobbesa homo homini toczeń.

Jednak w dobie międzynarodowego chaosu niczego nie można przewidzieć i obliczyć z całą pewnością, a polityka zamienia się w grę losową, której jedyną zasadą jest to, co nieuchwytne. Prawdopodobnie ani Rosja nie obliczyła dobrze ryzyka inwazji na Ukrainę, ani Hamas konsekwencji ataku z 7 października. Proces kolejnych zdarzeń jest obarczony niepewnością i przypadkowością.

Z tej perspektywy dyskusja o odpowiedzialności za wydarzenia jest sama w sobie jałowa, bo nikt od początku nie chciał, aby sprawy potoczyły się tak katastrofalnie. Po erze spisków, w której można było wszystko uporządkować, nadeszła era permanentnego chaosu. Słowa Seneki „ ducunt fata volentem, nolentem trahunt ” („Los prowadzi tego, kto chce, aby go prowadzono, ciągnie tego, kto nie chce”, Listy do Luciliusa, 107, 11, 5) odnoszą się do sytuacji, w której świat, który odwraca swój los nie zwracając się ku Bogu, jedynemu Panu historii, zostaje poddany nieubłaganemu prawu losu, nad którym nie panuje.

Należy zatem przenieść spojrzenie z punktu początkowego na możliwy punkt końcowy wydarzeń.

Jeśli chodzi o Bliski Wschód, przeciąganie liny Teheran–Tel Awiw ma dwa możliwe zakończenia: upadek irańskiego reżimu lub unicestwienie państwa Izrael. W pierwszym przypadku niebezpieczeństwo interwencji nuklearnej Iranu zostałoby zażegnane, a Izrael mógłby powrócić na ścieżkę „Porozumień Abrahamowych”, które zostały zerwane po ataku z 7 października, w celu budowania stosunków pokojowych z niektórymi krajami arabskimi. W drugim przypadku zniknięcie Państwa Izrael byłoby postrzegane przez islamską ummę jako symbol upadku Zachodu i początku muzułmańskiego podboju Europy. Ziemie należące do islamu, od Sycylii po Andaluzję, zostaną więc zajęte, a ideologiczny i demograficzny projekt Eurabii stanie się rzeczywistością.

Co mogłoby się wydarzyć jednocześnie na Ukrainie? Tutaj znowu mamy do czynienia z dwoma możliwymi obrazami. W pierwszym przypadku zwycięzca nadchodzących wyborów w USA – czy to Biden, czy Trump – w dalszym ciągu zapewnia Ukrainie broń do walki, pozwalając Zełenskiemu stawić opór Putinowi i – w oparciu o tę równowagę sił – szukać akceptowalnych negocjacji.

W drugim przypadku natomiast Stany Zjednoczone i Europa pozostawiają Kijów własnemu losowi, armia rosyjska wkracza pod Lwów, Ukraina ponownie staje się częścią Imperium Rosyjskiego, a zwycięstwo skłania Putina do rozszerzenia swojego ekspansjonistycznego projektu na terytorium krajach będących częścią rozwiązanego Związku Radzieckiego i nałożeniu swojego protektoratu na państwa z nimi graniczące. [Sądzę, że Putinowi wystarczy wschodnia, uprzemysłowiona część obecnej Ukrainy. md]

W obu przypadkach porzucenie Izraela i Ukrainy oznaczałoby upadek Zachodu. Europa Południowa wpadłaby pod jarzmo islamu na warunkach dhimmitude, a Europa Wschodnia, aż po Bałkany, stałaby się wasalami Moskwy. Ponieważ jednak między Rosją a światem islamskim panuje od wieków wrogość, nie można wykluczyć, że Europa może w tym przypadku stać się krainą konfrontacji między obydwoma imperializmami, jak to miało miejsce, gdy w XVI w. Francja i Hiszpania walczyły o zajęcie Półwyspu Apenińskiego.

W sytuacji, w której zdecydowana będzie postawa Stanów Zjednoczonych, najmądrzejszą rzeczą, jaką może zrobić Europa, to się zbroić, nawet za cenę obniżenia poziomu życia w wyniku tego wyboru. Ale czy Europejczycy będą chcieli to zrobić, czy też będą woleli bez końca spierać się o brak zasobów ekonomicznych i trudność podjęcia kroków prawnych wymaganych do prowadzenia wojny? Do uzbrojenia potrzebny jest duch walki, który na przestrzeni wieków uczynił Europę wielką i który wywodzi się z nauczania Ewangelii, że Chrystus przyszedł, aby przynieść nie pokój, ale miecz (Mt 10:34-35; Łk 12:51-). 53). Dziś jednak o pokój zabiega się za wszelką cenę, a dawne hasło „lepiej czerwone niż martwe” zastąpiono hasłem „lepsza uległość niż wojna”.

Papież Franciszek nieustannie apeluje o pokój, podobnie jak jego poprzednicy w przededniu dwóch wielkich konfliktów światowych XX wieku. Jednak papieże XX wieku jako przyczynę wojny upatrywali porzucenia prawa Bożego w życiu międzynarodowym i jako jedyny warunek ustanowienia prawdziwego pokoju wskazywali powrót do prawa naturalnego i wiary Chrystusowej.

Pokoju z pewnością nie zapewni tak zwany „porządek liberalny”. Marzenie o budowie cywilizacji na zasadach Oświecenia i Rewolucji Francuskiej poniosło fiasko. Z pewnością nie w imię tych wartości Zachód może się łudzić, że jest w stanie przeciwstawić się atakującemu go wrogowi. Jeszcze bardziej iluzoryczne jest jednak wyobrażanie sobie, że można znaleźć kompromis ze światem islamskim, który nas atakuje, lub myślenie, że bastionem chroniącym przed chaosem może być Putinowska Rosja.

To prawda: ani w krajach islamskich, ani w Rosji nie ma miejsca na małżeństwa homoseksualne ani na teorię gender, ale nie ma też w nich miejsca na szerzenie wiary katolickiej. Z kolei na Zachodzie dyktatura relatywizmu prześladuje chrześcijan, ale młodzi ludzie wracają do Boga, zapełniając kościoły i zapełniając seminaria, gdy[i gdzie md] religia katolicka jest oferowana według tradycyjnej doktryny i liturgii. To odrodzenie jest wykluczone zarówno w kraju islamu, gdzie świadectwo chrześcijańskie jest karane śmiercią, jak i w prawosławnej Rosji, gdzie prawa zabraniają katolikom apostolatu. Na skorumpowanym Zachodzie nadal istnieje wolność i powrót do cywilizacji, która z Bożą pomocą uczyniła Europę wielką, jest nadal możliwy.

Niech nie będzie złudzeń. Hazard aktorów na wielkiej scenie jest zgubny, a apele o bezwarunkowy pokój nie zagłuszą huku broni. Ogień można ugasić jedynie miłością do cywilizacji chrześcijańskiej, gotowej do najwyższego poświęcenia.

[A apel Matki Boga o poświęcenie Rosji ciągle nie został spełniony. MD]