Piszę do Państwa, aby przekazać bardzo smutną wiadomość. Niestety, Prezydent podpisał ustawę narzucającą finansowanie sztucznego rozrodu, czyli in vitro!
Jestem głęboko oburzona tym faktem.
Dodatkowo zaskakuje mnie szybkość, z jaką Prezydent podjął tę decyzję oraz fakt, że zdecydował się poprzeć tak kontrowersyjną inicjatywę, która w dodatku wiąże się z istotnym obciążeniem finansowym.
Warto podkreślić, że niezależnie od osobistych przekonań, każdy obywatel Polski będzie teraz zobowiązany do finansowego wspierania tej procedury. Co więcej, na finansowanie in vitro z budżetu państwa przeznaczono znaczną sumę, wynoszącą co najmniej 500 milionów złotych rocznie!
A oto podsumowanie istotnych informacji na temat in vitro:
1. In vitro jest nierozerwalnie związane z aborcją na różnych etapach procedury. 2. Procedura ta niesie za sobą liczne negatywne konsekwencje zdrowotne dla matki i dzieci poczętych w ten sposób, w tym hiperstymulację jajników, przedwczesną menopauzę, nowotwory, zwiększone ryzyko łożyska przodującego i ciąży pozamacicznej, a także genetyczne zaburzenia i wady rozwojowe u dzieci. 3. In vitro nie leczy niepłodności i jest metodą o niskiej skuteczności. 4. Kliniki in vitro traktują dzieci przedmiotowo, co obejmuje handel zarodkami, mrożenie nadmiarowo poczętych dzieci na lata i eliminację tych niepożądanych. 5. In vitro otwiera furtkę do tworzenia dzieci dla par homoseksualnych, będąc promowaną i wykorzystywaną metodą w społeczności LGBT, co skutkuje umieszczaniem dzieci w środowisku pozbawionym tradycyjnych wzorców rodziny. 6. Niezależnie od indywidualnych przekonań, każdy Polak będzie musiał finansowo wspierać tę kontrowersyjną procedurę.
Poniżej wiadomość, którą wysłaliśmy Państwu wcześniej:
Dziecko darem nie towarem!Centrum Życia i Rodziny i CitizenGO apeluje do Prezydenta Andrzeja Dudyo sprzeciw wobec finansowania metody in vitro z budżetu państwa!Projekt ustawy został przegłosowany niedawno przez Sejm i Senat, teraz wszystko zależy od podpisu głowy państwa polskiego.PROSZĘ PODPISAĆ PETYCJĘ
Sz. P. Profesor Miroslaw Dakowski
Nazywam się Paweł Ozdoba i pełnię funkcję prezesa Centrum Życia i Rodziny. Piszę tę wiadomość, ponieważ zależy mi na tym, by powstrzymać promowanie procedury in vitro w Polsce.
Zdecydowaliśmy się na współpracę z CitizenGO przy petycji dotyczącej in vitro. Jesteśmy bowiem głęboko oburzeni błyskawicznym przegłosowaniem przez Sejm i Senat projektu ustawy wprowadzającej olbrzymie finansowanie tej procedury z budżetu państwa, min. 500 mln złotych rocznie! Dlaczego? Bo oznacza to tryumf kłamstwa i medialnych manipulacji nad prawdą o tym, na czym opiera się ta metoda. A opiera się ona na EUGENICE, czyli na daniu szansy na przeżycie wybranym, „lepszym” dzieciom, a ograniczeniu rozwoju i skazaniu na lata w kriokonserwacji, (czytaj: zamrożeniu) innych, „słabszych”.
Korzystając z okazji chciałbym przedstawić Centrum Życia i Rodziny. Naszą misją, którą realizujemy od przeszło 10 lat, jest obrona praw normalnej rodziny oraz walka o prawo do życia od chwili poczęcia.
Przede wszystkim mobilizujemy opinię publiczną do działania, gdy zagrożone są podstawowe wartości. Organizujemy i wspieramy kampanie społeczne, na czele z Marszami dla Życia i Rodziny, angażując dziesiątki tysięcy Polaków.
Wydajemy także publikacje i produkujemy filmy poświęcone tematyce rodzinnej i pro-life oraz wspieramy ośrodki działające na rzecz pomocy rodzinom w Polsce i za granicą, takie jak domy samotnej matki czy przedszkola.
Chciałbym w tym miejscu mocno podkreślić, że wszelkie akcje przeprowadzamy wyłącznie dzięki zaangażowaniu oraz hojności naszych Przyjaciół i Darczyńców. Nie wspierają nas wielkie koncerny, partie polityczne czy instytucje publiczne.
Podzielę się jeszcze z Państwem pewną troską związaną z tą kampanią. Kiedy rozpoczęliśmy zbiórkę podpisów, odezwały się do mnie osoby, które na co dzień deklarują się jako konserwatyści i… skrytykowały nasz apel! Centrum Życia i Rodziny zarzucono brak współczucia dla rodzin zmagających się z niepłodnością oraz brak szacunku dla dzieci poczętych dzięki tej metodzie.
Tylko, że… nigdy nic takiego nie miało miejsca.
Na tym właśnie polegają kłamstwo i manipulacja, o których napisałem Państwu kilka akapitów wcześniej.
Wiele osób, zasłuchanych w liberalne media uważa, że in vitro to metoda leczenia. Ale tak nie jest!
Przeprowadzana diagnostyka nie służy np. skierowaniu kobiety na terapię hormonalną, która pomoże utrzymać ciążę, ale tylko jest kwalifikacją do zabiegu.
Nasze głębokie przekonanie, że życie ludzkie rozpoczyna się już w chwili zapłodnienia na szalce laboratoryjnej (in vitro), jest podstawą naszego zaangażowania w tę kampanię. Przecież na szali leży właśnie ludzkie życie, życie dzieci, ich godność i przyszłość!
Wreszcie, opinia publiczna jest też oszukiwana, jeśli chodzi o skuteczność tej metody. Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników jednoznacznie wskazują, że skuteczność tej metody wynosi jedynie…39%.
Jak sami Państwo widzą, finansowanie procedury vitro jest nie tylko finansowaniem nieetycznych eugenicznych praktyk, ale także wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
A dziecko jest darem, nie towarem!
Kto zatem na tym skorzysta? Przede wszystkim ogromny tzw. biznes reprodukcyjny, którego podstawą jest traktowanie człowieka jak przedmiotu, którym można handlować, który można zamrażać lub którego można się po prostu pozbyć.
Kto na tym straci? Myślę, że znają Państwo odpowiedź.
Dzieci. Nienarodzone, niemające jeszcze głosu, bezbronne dzieci…
NY Post: “John Kerry might need to cut back on his own emissions. The Biden administration’s climate envoy was discussing US policy on coal power plants at the Climate Change Conference in Dubai on Sunday when Kerry may have unleashed a burst of wind energy. The former secretary of state was speaking next to Becky Anderson, managing editor of CNN Abu Dhabi, and Fatih Birol, executive director of the International Energy Agency, when a Bronx cheer suddenly erupted midsentence. “There shouldn’t be any more coal-fired power plants permitted anywhere in the world,” Kerry began before launching into an anti-coal diatribe. “I find myself getting more and more militant because I do not understand how adults who are in a position of responsibility can be avoiding responsibility for taking away those things that are killing people on a daily basis…” Before Kerry can complete his thought, the crude sound of passing gas can be heard over the microphone. The crowd breaks into applause, apparently oblivious to the crude theatrics.”
The Elon Musk effect….
Jill Biden’s ‘Hunger Games aesthetic’ White House Christmas video was a fright to behold – it also promoted a dance troop of far-left activists. From the Daily Mail.
The dancing troupe commissioned by First Lady Dr. Jill Biden for a Christmas video are Black Lives Matters activists who promote far-left policies, including defunding the police.
Dorrance Dance, a tap dancing troupe from New York City, performed a 'playful’ interpretation of The Nutcracker Suite through the halls of the White House.
The group openly support controversial activist group Black Lives Matter as well as advocating on their website for 'prison abolition’.
The 'take action for justice [and] change’ section of Dorrance Dance encourages readers to sign petitions in support of defunding the Minneapolis Police Department, defund and redistribute the NYPD and 'get them out of public schools.’
Additionally, the organization pushes website users toward the organization Critical Resistance, which 'seeks to build an international movement to end the prison industrial complex (PIC) by challenging the belief that caging and controlling people makes us safe.’
One link on the dance company’s website is to a pro-Palestinian site which uses the phrase 'From the River to the Sea, Palestine Will Be Free!”
The dance website also pushes visitors to join their local Black Lives Matter or Showing Up for Racial Justice (SURJ) chapters.
For those that haven’t seen the video, here it is (personally, I had a hard time watching it):
Frankly, this video is obscene.
“Who is Robert Malone” is a reader supported publication. Please consider supporting our work with a paid subscription. But if not paid, please just subscribe! We come out with a timely article, essay or cartoon/memes commentary almost every day and it will arrive in your email box as soon as it is published!
Co tu ukrywać; jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej. Wojna na Ukrainie najwyraźniej zmierza ku końcowi nie tylko dlatego, że amerykański Senat odmówił przekazania administracji prezydenta Józia Bidena ponad 100 mld dolarów, z czego ponad 60 mld dostałaby Ukraina, podczas gdy resztę – bezcenny Izrael do spółki z Tajwanem. Bez tych miliardów trudno będzie wojować z Putinem, a nawet takie wojowanie markować, toteż nawet pan generał Skrzypczak, dotychczas nieprzejednanie stojący na nieubłaganym gruncie wspierania Ukrainy, a prezydenta Zełeńskiego w szczególności, teraz mu radzi, żeby ustąpił. A dlaczego on miałby ustąpić? Nu? A dlatego, że on się zaklął, że on nie będzie gadał z Putinem. I poniekąd słuszna jego racja, bo Putin nieubłaganym palcem zaraz by mu wytknął, że niepotrzebnie wysłuchał zachęty amerykańskiej, żeby odrzucić porozumienia mińskie, a teraz został z fiutem w garści i nawet wojsko zaczyna mu się buntować. Tedy zamiast rozmawiać z Putinem, dla prezydenta Zełeńskiego lepiej byłoby ustąpić i wyjechać do Izraela, kładąc lachę na tę całą Ukrainę. Co tu gadać; dobrze mu pan generał Skrzypczak radzi. Na jego miejscu każdy by tak zrobił.
Tym bardziej, że bezcenny Izrael właśnie kontynuuje operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy i nawet puszcza mimo uszu retoryczne zaklęcia Amerykanów, którzy martwią się, czy izraelskie bomby i pociski, jakie spadają na mniej wartościowych Palestyńczyków, mają aby prawidłowe kalibery. Ale dlaczego on, znaczy się – bezcenny Izrael ma nie puszczać mimo uszu tych amerykańskich zaklęć, kiedy i on wie i Amerykanie wiedzą i wreszcie – nawet my wiemy, że bez względu na to, co on tam zrobi, Amerykanie będą stać na świecy, żeby Izraelowi nikt nie przeszkadzał? Toteż prezydent Zełeński ma o czym myśleć, bo jak Strefa Gazy zostanie zrównana z ziemią, a ONZ trupy uprzątnie, to te tereny zaludnią osadnicy izraelscy. Ileż szmalcu można będzie na tym zarobić, jak się ktoś w odpowiednim momencie przy tym zakręci?! To lepszy interes, niż wojna na Ukrainie, bo tam szaleje dzieło zniszczenia, podczas gdy po ostatecznym rozwiązaniu kwestii palestyńskiej, w Strefie Gazy rozpocznie się święte dzieło tworzenia. Nic więc dziwnego, że świat, a zwłaszcza kraje miłujące pokój, ot, jak na przykład nasz – nie ośmielają się pisnąć nawet słówkiem przeciw ostatecznemu rozwiązaniu. Warto o tym pamiętać tym bardziej, że nie tylko Palestyńczycy zostali wyznaczeni do ostatecznego rozwiązania. Są też inne, mniej wartościowe narody, z którymi trzeba będzie zrobić porządek, między innymi – żeby ulżyć „planecie”.
Jeśli chodzi o nasz mniej wartościowy naród tubylczy, to zrobienia z nami porządku już nie może doczekać się Donald Tusk i właśnie opublikował skład swojego vaginetu. Myślę, że ten werbalny wynalazek pani Moniki Strzępki, która tak właśnie nazwała swój gabinet w Teatrze Dramatycznym w Warszawie się upowszechni w wokabularzu politycznym tym bardziej, że w vaginecie Donalda Tuska będzie podobno dużo kobiet, znacznie więcej, niż w vaginecie pana Morawieckiego. Ja szczególnie się raduję na wieść, że pomocnicą pana Bartłomienia Sienkiewicza, którego z bezpieki przerzucono na kulturę, będzie moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus. Myślę, że w charakterze „kamieni kupy”, bo podejrzewanie, że będzie tam funkcjonowała w innym charakterze słynnej sienkiewiczowskiej triady, byłoby za bardzo śmieszne, a kto wie, czy nawet nie niegrzeczne. Ale co tam ja, kiedy na wieść, że Donald Tusk, kto wie, czy nie tradycyjnie, to znaczy – 13 grudnia przystąpi do robienia z nami porządku, cieszą się wszyscy Reichsleiterzy, a nawet gauleiterzy? Teraz bowiem tylko trzeba będzie pod jakimś pretekstem odebrać głos Węgrom i wtedy nowelizacja traktatu lizbońskiego pójdzie, jak z płatka, co otworzy drogę do zainstalowania na miejscu III Rzeczypospolitej Generalnego Gubernatorstwa, z którym nie będzie miejsca na żadne tubylcze safandulstwo. Nie tylko za Stalina była dyscyplina. Za innych przywódców socjalistycznych – też.
Toteż kiedy w oczekiwaniu na objęcie steru nawy naszego bantustanu przez Donalda Tuska wszyscy się radują, w czeluściach pałacu pana prezydenta Andrzeja Dudy wykluł się szatański spisek, który może tę narastającą euforię w mgnieniu oka uśmierzyć. Oto pod koniec listopada pan prezydent Duda wydał rozporządzenie, które zdążył kontrasygnować pan Morawiecki, jako premier rządu i które w związku z tym 5 grudnia zostało opublikowane w „Dzienniku Ustaw” i już lada dzień wejdzie w życie – o zmianie regulaminu Sądu Najwyższego. Chodzi o to, że do tej pory uchwały Sądu Najwyższego w pełnym składzie, albo uchwały połączonych izb SN, zapadały kwalifikowaną większością 2/3 głosów – a teraz będą zapadały większością zwykłą. Pan sędzia Laskowski żalił się publicznie, że w tej sytuacji uchwały SN będą mogli we własnym gronie podejmować tak zwani „neosędziowie”, których nie tylko Donald Tusk, nie tylko Wielce Czcigodna Kamila Gasiuk-Pichowicz, co to tak się przelękła podczas posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, aż trzeba było wołać policję, ale również płomienni szermierze praworządności spoza Sejmu, głównie z bezpartyjnej partii pod nazwą „Iniuria”, chcą dusić gołymi rękami. Skoro tak, to mogą oni podjąć uchwałę stwierdzającą, że wybory 15 października były nieważne – a powodów znalazłoby się mnóstwo, jako że do Sądu Najwyższego napłynęło w tej sprawie grubo ponad tysiąc protestów wyborczych. Dotychczas Sąd Najwyższy jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie nie podjął, ale kiedy wspomniane rozporządzenie pana prezydenta wejdzie w życie, to już będzie mógł jakąś decyzję podjąć, tym bardziej, że na podstawie art. 101 konstytucji nawet powinien. Donald Tusk, nawet jak 13 grudnia zostanie premierem, to nie będzie mógł w tej sprawie legalnie nic zrobić, bo to nie jego rozporządzenie, tylko pana prezydenta, a po drugie – nie będzie mógł też legalnie zmienić orzeczenia Sądu Najwyższego.
Byłby to wypadek bez precedensu, bo ani za pierwszej komuny, ani po transformacji ustrojowej, nic takiego nigdy się nie zdarzyło – ale każdy duży chłopczyk i każda duża dziewczynka wie, że kiedyś musi być ten pierwszy raz. Toteż i sędziowie Sądu Najwyższego mogą sobie pomyśleć: „jeśli nie teraz – to kiedy, jeśli nie my – to kto?” – i niech się potem Donald Tusk z całą swoją ferajną buja. Co tu ukrywać; wcale mu nie zazdroszczę, wyobrażając sobie wizytę specjalnego emisariusza z Berlina, który odezwałby się doń w te słowa: wiecie, rozumiecie Tusk; myśmy was tu zapalili i my was zdmuchniemy jak gromnicę, chyba, że zrobicie z tym burdelem porządek. Inaczej będzie z wami brzydka sprawa.
Tedy bardzo możliwe, że czeka nas jeszcze widowisko, o którym do tej pory nikt nie pomyślał.
Kiedy tylko świat obiegła informacja o przyznaniu tegorocznej Nagrody Nobla Jonowi Fosse, w ślad za prasowymi komunikatami podążyła – jak zwykle – smuga ciekawostek na temat pisarza. Jedną z częściej podawanych była informacja, że Fosse jest – co dość niezwykłe jak na Norwega – katolikiem. Jego drogę do Kościoła (ostatecznie konwersji dokonał w 2012 roku) utorować miały pisma nadreńskiego mistyka, Mistrza Eckharta. Ale pisarz będący od kilku tygodni na ustach całego świata nie jest najlepszym kandydatem do znalezienia się na Indeksie Ksiąg Zapomnianych. Za to jako pretekst do przypomnienia sobie o jego rodaczce, innej laureatce literackiego Nobla i gorliwej katoliczce – przypadek Fossego nadaje się znakomicie.
Sytuacja katolicyzmu w Norwegii, jednym z najdoszczętniej zsekularyzowanych europejskich państw, jest dziś inna niż sto lat temu – panująca tam obecnie religijna obojętność nastała po długiej epoce antykatolickiej fobii. Dopiero w 1843 roku została wydana zgoda na założenie w Christianii (dzisiejsze Oslo) katolickiej świątyni z „własnym” księdzem. Wcześniej – od 1573 roku – działalność Kościoła Rzymsko-katolickiego na terenie Norwegii była całkowicie zakazana, a wszelkie ślady istnienia tej religii – praktycznie wymazane; prawo do posiadał tu wyłącznie Norweski Kościół Protestancki. W połowie XIX wieku kraj ten zamieszkiwało około stu katolików – cudzoziemców i ledwie trzech Norwegów tego wyznania. Niechęć ta odbiła się również w norweskim języku. Termin „papież” (norw. pave), oprócz określenia opisującego głowę Kościoła katolickiego, jest też synonimem słów: arbitralny, despotyczny czy arogancki. Osobę zachowującą się w ten sposób prosi się w Norwegii, by przestała „papieżyć” (norw. papisteri). Od słowa „pave” pochodzą też tak sympatyczne określenia, jak: blagier (norw. skrytepave), oszust (norw. juksepave) czy malkontent (norw. sytepave). Jeszcze w 1959 roku w konstytucji Norwegii istniał zapis zakazujący wstępu na jego teren członkom zakonu jezuitów, tak zwane „jesuittloven”.
Jedną z przełomowych dat w historii norweskiego katolicyzmu jest rok 1924, w którym konwersji dokonuje pisarka, przyszła laureatka literackiej nagrody Nobla, Sigrid Undset. To wydarzenie zdefiniowało na wiele lat charakter wspólnoty katolickiej w Norwegii, kojarzącej się odtąd głównie z intelektualnymi elitami. Bo też faktycznie, „nadreprezentowani” byli w niej intelektualiści, pisarze czy poeci. Z kolei ze względu na głośną działalność Undset, jednoznacznie promującą rzymski katolicyzm w swoich pismach, zaczęło się też mówić o „prozelickich zapędach” norweskich katolików.
Tymczasem w rodzinnym domu małej Sigrid panowała atmosfera religijnego indyferentyzmu. Przyszła pisarka została ochrzczona w państwowym kościele Norwegii, w jej rodzinie od czasu do czasu nawet się modlono, ale – jak zapisała w swoich wspomnieniach – „Bóg, religia i wszystko, co się z tym wiąże, było czymś tak ogromnie dalekim i mglistym, że właściwie nigdy nie było o tym mowy w naszym domu”. Atmosfera, która ją kształtowała wolna była zarówno od antykatolickich fobii jak i generalnie, żarliwości jakiegokolwiek rodzaju. „Mogłabym nawet powiedzieć, że dziękuję Bogu za to, że wzrastałam jak poganka” – napisze wiele lat później.
Jej pierwsze wspomnienia związane ze spotkaniem z Państwowym Kościołem Norwegii są bowiem dość przygnębiające. Gdy jako kilkuletnia dziewczynka, za namową swej niani udała się na nabożeństwo, zobaczyła pastora, który im dłużej mówił, tym bardziej ona stawała się poirytowana. „Nie wyniosłam absolutnie nic z tego, co mówił, choć kilka zdań powtarzał wielokrotnie. A przy tym mówił w tak dziwny sposób, głos jego wznosił się wysoko, to znów opadał, a niektórym słowom nadawał taki dziwny akcent: siedziałam z uczuciem wielkiego zażenowania, wyglądało to bowiem tak, jakby on się zgrywał”.
Być może istnieje zdrowy ateizm – tak jak wiara może być chora. Tym, co drażniło Undset w jej protestanckim otoczeniu najbardziej, było tworzenie przez ludzi Boga na własny obraz i podobieństwo; zaspokajającego indywidualne braki, odpowiadającego na spersonalizowane potrzeby. Każdy miał swojego Chrystusa, ale żaden z nich nie był ani trochę prawdziwy. Dlaczego – pytała przyszła pisarka samą siebie – miałabym dorzucać własnego Boga do tego korowodu przebierańców? Przecież ten przeze mnie wymyślony będzie równie nieprawdziwy. Moje złudzenia nie będą się niczym różnić, chyba tylko poza tym, że będą właśnie moje, własne. A więc po co? Z powodu zwyczaju, dla zachowania społecznej konwencji a może funkcji terapeutycznych?
Mówimy o przyszłej pisarce, a więc dziewczynie, której wyobraźnia była ponadprzeciętnie rozwinięta, miała bogate życie wewnętrzne i posiadała umiejętność kreowania wiarygodnych psychologicznie postaci. „Jej Bóg” mógł być z tych wszystkich powodów dużo ciekawszą, bardziej rozbudowaną postacią niż ci tworzeni na obraz i podobieństwo jej rodziny i przyjaciół. Niemniej – oparła się ona potrzebie tworzenia go. Pozostała na zewnątrz wiary.
„To w protestantyzmie, takim, jakim go poznałam – pisała Undset – tkwiło to nieszczęście, że prawie każdy człowiek, którego spotkałam, a który był bardzo religijny, miał swoje «osobiste przekonania», albo swoje «własne zdanie» o chrześcijaństwie. Stąd uważałam, że nie jest mi potrzebny taki Bóg, który istniałby tylko po to, aby mówić «tak» moim ideałom i uprzedzeniom. One były takie, jakie miały być, zgodne z moją naturą i wychowaniem, dobrze wiedziałam, co mam na myśli i wystarczy, że sama się za nimi opowiadałam bez potrzeby konstruowania sobie Boga, który miałby się ze mną zgadzać”.
Skupiam się tak mocno na tym punkcie, ponieważ właśnie w tej konkretne decyzji Undset –ujawnia się kluczowy rys jej późniejszego pisarstwa. Potężny instynkt, gorące pragnienie rzeczywistości. Teologiczne i moralne kategorie nie będą w jej książkach czymś wrzuconym do fabuły z zewnątrz, żadnym „propagandowym, prozelickim naddatkiem”. Grzech, odkupienie, sakrament, dogmat – mają w tej prozie status fundamentu rzeczywistości. To wokół nich krążą fabuły, one odbijają się w rysach twarzy i charakteru poszczególnych postaci.
Pierwszy rys Kościoła rzymskiego, który przyciągnął doń Undset, polegał na traktowaniu swych wiernych poważnie. Na początek to całkiem wiele. Jeszcze przed nawróceniem pisała: „Kościół rzymski ma przynajmniej formę, która nie drażni ludzkiej inteligencji, tak jak przeróżne sekty protestanckie. Poza formą Kościoła rzymskiego całe chrześcijaństwo robi na mnie wrażenie jakiegoś nieudanego, rozpadającego się omletu”.
To, że Undset uchroniła się w młodości przed religijnym subiektywizmem właściwym dla protestantyzmu, że w tym oporze przeszła próbę sumienia i charakteru, uratowało jej wyobraźnie, pozwoliło zachować jej dziewiczość. W chwili, gdy umysł i dusza Undset zetknęły się z katolicką prawdą – prawdą obiektywną, taką samą dla wszystkich ludzi, żyjących w każdym miejscu i czasie – powstały dzięki temu spotkaniu fabuły i postaci tak złożone, oryginalne a jednocześnie wiarygodne jak to jest tylko możliwe. Indywidualny talent i osobowość są bowiem jak pryzmat. Nie mogą wyprodukować feerii barw, nie posiadają ich w sobie. Padną one na paletę, kartkę papieru czy zeszyt nutowy tylko wtedy, gdy artysta – pryzmat uchyli okno światłości czekającej cierpliwie za jego plecami. Istnienie jednego Absolutu jest gwarancją powstawania kolejnych, tysięcy i milionów oryginalnych, fikcyjnych postaci. Jeden rodzi wielu. Pstrokata wielość wydaje z siebie zawsze jedną i tę samą nudę.
A czas najbardziej intensywnego rozwoju duchowego Undset przypada na lata I Wojny Światowej i okres powojenny. Epokę, w której nowość, oryginalność i indywidualizm wypełniały kolejna miejsca w panteonie nowoczesnych bożków. Lata dwudzieste XX wieku zapisały się w historii jako być może najbardziej niemoralna dekada w dziejach. Powojenne rozprężenie moralne i duchowe nie miało w sobie niczego z oczyszczającego katharsis, wręcz przeciwnie – Europa puściła się w jakiś szaleńczy taniec, mający wyprzeć z jej pamięci grozę minionych lat. Wartości starego świata zostały zakopane w błocie na polach Verdun. Szalała hiszpanka i hiperinflacja, nic nie było pewne, stałe ani dające się chociaż z minimalną dozą prawdopodobieństwa przewidzieć.
A jednocześnie to właśnie ten okres jest również czasem być może najbardziej masowych konwersji na katolicyzm. Fenomen, którego jednym z przejawów była jej własna historia, tłumaczyła Undset następująco: „Historia Kościoła jest jak paradygmat boskich losów w ludzkich rękach. Kościół był nośnikiem myśli, które umrzeć nie mogą — a którym większość ludzi nie jest w stanie sprostać w swym życiu — ale zawsze po jakimś czasie ludzie ci odkrywają, że nie mogą żyć poza nimi. Mam wrażenie, że tkwię zupełnie samotna w świecie pełnym «nowych prądów» i szukam punktu oparcia, prądów, które nie dadzą się wyprzeć ani uniknąć — tęsknię do starego Kościoła na skale, który nigdy nie powiedział, że coś jest dobre dlatego, że jest nowe, albo dlatego, że jest stare; ale przeciwnie, tęsknię do tego Kościoła, który w sakramencie ma wino, które jest najlepsze, kiedy jest stare, i ma chleb, który jest najlepszy, kiedy jest świeży”.
Swoją najsłynniejszą książkę, „Krystyna córka Lavransa” pisze w okresie bezpośrednio poprzedzającym konwersję. Jest to niedająca się z niczym innym porównać mieszanka skandynawskiej sagi, greckiej tragedii i chrześcijańskiego moralitetu. Ale „Krystyna…” wystaje poza każdą z tych szufladek. Jest przede wszystkim historią duszy tytułowej postaci. Duszy w ciele dziewczyny, kobiety. To zaś umiejscowione zostaje na tle surowych krajobrazów średniowiecznej Norwegii. Ale między tymi trzema poziomami – duchowym, cielesnym, historyczno-społecznym – nie toczy się nic w rodzaju gry o sumie zerowej. Żaden z nich nie jest „na dokładkę” czy kosztem innego. Krystyna córka Lavransa jest postacią integralną. Wszystko ma tu swoje miejsce i znaczenie; każdy gest i element stroju; wszystkie zwyczaje i wierzenia, winy i pokuty, cnoty i sakramenty. Krystyna jest mikrokosmosem – postacią, która ogniskuje w sobie nieskończoną wielość sensów i znaczeń. Przepływają przez tę postać strumienie zarówno losu jak i łaski.
Po „Krystynie córce Lavransa” Undset wybrała się w przeszłość raz jeszcze, tym razem na spotkanie „Olafa syna Auduna”. Obie te wyprawy Akademia Szwedzka uhonorowała w 1928 roku literacką nagrodą Nobla za „niezapomniany opis skandynawskiego średniowiecza”. W tym samym roku Sigrid Undset wstępuje do trzeciego zakonu Dominikanów.
Jej historia przypomina mi pod wieloma względami inną, dziejącą się w tym samym czasie; tej samej „najbardziej niemoralnej dekadzie w dziejach”. Edyta Stein urodziła się w środowisku równie czy może nawet jeszcze bardziej niechętnym katolicyzmowi. Jej matka, wierząca Żydówka, do końca nie pogodziła się z konwersją Edyty. To samo było w młodej filozof pragnienie prawdy, dotarcia do źródeł, fundamentów rzeczywistości. Jak Undset szukała za pomocą literatury, tak Stein – filozofii. Na seminarium do Edmunda Husserla uczęszczała razem m.in. z Martinem Heideggerem (swoją drogą, niedoszłym katolickim kapłanem) czy Romanem Ingardenem. Ale ostateczny głód poznania zaspokoiła dopiero lektura „Dziejów duszy” Teresy z Avili. Edyta Stein pochłonęła ją w jedną noc, nad ranem wydając z siebie westchnienie ulgi: „To jest prawda”. Tylko mając świadomość jak wieloma obwarowaniami i zastrzeżeniami otoczone było to pojęcie w jej czasach i umysłowym środowisku, a jednocześnie jak bardzo Stein pragnęła tego, co jest owego słowa treścią można zrozumieć wagę tamtej nocy i tego wyznania. Jak Undset zostaje dominikańską tercjarką, tak Edyta Stein – karmelitanką bosą.
Te dwa, niemal równoległe życiorysy (Stein umiera w Auschwitz, Undset – wkrótce po zakończeniu II Wojny Światowej) opowiadają jedną historię. Tęsknoty za prawdą, do której dotrzeć trzeba „starymi ścieżkami” („Szukali starych ścieżek” to tytuł wyznań Undset spisanych tuż po konwersji), często zadeptanymi i trudnymi do odtworzenia. Ale cel tej podróży jest zawsze tak samo nowy i młody. Jak wszystko, co wieczne.
Prezydent Andrzej Duda nie zawetował ustawy gwarantującej finansowanie procedury in- vitro z budżetu. Pieniądze polskich katolików posłużą do sponsorowania grzesznego przedsięwzięcia.
„Podejmując decyzję o podpisaniu ustawy z dnia 29 listopada 2023 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, będącej inicjatywą obywatelską, Prezydent brał pod rozwagę fakt, że metoda in vitro w ocenie części społeczeństwa budzi wątpliwości natury etycznej”, podaje kancelaria prezydenta.
Mimo świadomości wątpliwej dopuszczalności moralnej zapłodnienia laboratoryjnego, prezydent zdecydował się ostatecznie podpisać dokument. „Wobec wyzwań demograficznych, dążąc do zapewnienia równych szans wszystkim walczącym z problemem niepłodności, także tym chcącym korzystać z innych metod leczenia, Prezydent zapowiada złożenie projektu ustawy zapewniającego finansowanie ich ze środków publicznych”, czytamy na oficjalnej stronie prezydent.pl.
Niższa izba polskiego parlamentu przyjęła projekt znaczącą większością głosów w środę 29 listopada. Za projektem opowiedziało się 268 parlamentarzystów, a przeciw 118.
„Żeby odgiąć trzeba przegiąć” – tę złotą myśl przypisuje się wielkiemu Mao. Nikt chyba ( poza zidiociałymi francuskimi lewakami) nie odważy się twierdzić, że Mao nie zrobił nic złego mordując i trzymając w obozach w imię komunistycznej idei miliony ludzi. Jeżeli się dobrze zastanowić prawdą jest zaprzeczenie złotej myśli Mao. Bo wszystko co w historii ludzkości powinno się tylko odgiąć zostało przegięte i na tym polegają – bardzo upraszczając – problemy współczesnego świata.
Na przykład zawsze nam się wydawało odrażające prześladowanie [mi -NIE md] homoseksualistów jakie miało miejsce choćby w Anglii do połowy XX wieku. Najsłynniejszymi skazanymi byli Alan Turing i Oscar Wilde. Jeszcze w połowie XX wieku w więzieniach Anglii i Walii kary za homoseksualizm odsiadywało ponad tysiąc osób. Dopiero niedawno masowe ułaskawienie ogłosił brytyjski polityk Sam Gyimah. Obejmuje ono również nieżyjących już gejów i biseksualistów. Oczywistym jest, że powinno się zaprzestać penalizowania tak zwanych preferencji seksualnych jeżeli nie są one związane z krzywdzeniem innych ludzi. Na tym polegałoby „odgięcie” i do tego powinno się ograniczyć działania na rzecz wolności spółkowania. Pomijając względy etyki chrześcijańskiej homoseksualizm nie jest racjonalny bo jest biologicznie bezowocny.
Większość krajów Europy przeżywa obecnie zapaść demograficzną i propagowanie homoseksualizmu jest niekorzystne społecznie. Jak powiadam należało zaprzestać karania, zabronić prześladowania i na tym poprzestać. Przegięciem czyli idiotyzmem jest wprowadzanie kilkudziesięciu płci oraz dywagacje naukowe na temat tego rzekomego fenomenu, a wyjątkowym idiotyzmem wprowadzanie w szkołach różnych tęczowych piątków i zapraszanie do przedszkoli facetów przebranych za baby aby czytali dzieciom bajeczki o misiu, który z chłopca stał się dziewczynką. Kształtowanie ludzi biologicznie bezproduktywnych ma taki sam sens jaki miałoby kształtowanie ludzi bezproduktywnych technicznie. Na przykład zaklejanie dzieciom rączek taśmą aby nie nauczyły się nimi operować i nigdy już nie były w stanie wkręcić śrubki, czy propagowanie analfabetyzmu i modnej ostatnio dyskalkulii. Natomiast inspirowanie dzieci do zmiany płci jest już nie tylko przegięciem, jest po prostu zbrodnią przeciwko ludzkości.
Podobnie większość z nas nie zalicza się do rasistów i dyskryminowanie jakiejkolwiek rasy uważa za odrażające. Odgięcie polegałoby na zniesieniu wszelkich form segregacji rasowej. Przegięciem jest natomiast rasizm à rebours sprowadzający się do specjalnego traktowania przedstawicieli ras kiedyś dyskryminowanych. Przegięciem są wszelkie kwoty przyjęć na uczelniach, łagodniejsze traktowanie Murzynów przez prawo, a nawet forsowanie nazywania przedstawicieli tej rasy Afroamerykanami.
Murzyn urodzony w Polsce nie ma nic wspólnego ani z Afryką ani z Ameryką więc nazywanie go Afroamerykaninem jest po prostu idiotyczne, a wymuszanie tego jest terrorem intelektualnym.
Wszyscy z przerażeniem reagujemy na akty przemocy wobec dzieci. Na bicie pasem, przypalanie papierosem czy bicie po głowie. Racjonalnym byłoby surowe karanie wszelkich takich przestępstw podobnie jak karze się podobne przestępstwa popełnione wobec dorosłych. Przegięciem jest przyznanie dzieciom nietykalności nie tylko fizycznej lecz również werbalnej. Nauczyciele są ostatnio pouczani, że karne odebranie dziecku telefonu będzie traktowane jako zabór mienia, a ostre zwrócenie uwagi jako przemoc psychiczna. W rezultacie uczeń może swobodnie nawymyślać nauczycielce od starych profesjonalistek ( to eufemizm) lub nałożyć nauczycielowi kosz na głowę, a nauczyciel nie może nawet zabrać mu na godzinę telefonu, którym dzieciak bawi się podczas lekcji.
Nikt rozsądny poza rozwydrzonymi bachorami badającymi granice swego okrucieństwa nie rozdepcze niepotrzebnie żaby, ślimaka czy mrówki. Jednak gdy przez twój dom maszerują niekończącym się sznurem mrówki faraona postulat ochrony wszelkiego życia traci swoją moc. Bez wahania i poczucia winy używasz preparatów trujących. Odgięciem byłoby zapobieganie niepotrzebnej śmierci i cierpieniu zwierząt. Być może propagowanie bezkrwawych łowów ( z aparatem fotograficznym) zamiast polowania. Przegięciem -zakaz polowania, a przede wszystkim ograniczanie hodowli, oraz wszelkie postulowane obecnie ograniczenia spożycia mięsa przez człowieka.
W świecie, którym rządzi łańcuch pokarmowy likwidacja wzajemnego zjadania się jest niemożliwa i utopijna. Co gorsza ograniczanie hodowli w imię troski o planetę może doprowadzić do powszechnego głodu a nawet do ludożerstwa jak to było swego czasu na Ukrainie. Doprowadził do tego w imię walki klasowej czyli walki o prawa robotników i chłopów Stalin. W rezultacie jego działań sztandarowy proletariat umierał w straszliwych męczarniach z głodu. Stalin chcąc zaszkodzić wrogowi klasowemu czyli белоруким zaszkodził przede wszystkim proletariuszom i chłopom, w imieniu których występował. Jego troska o proletariuszy okazała się dla nich zabójcza.
Niesłusznie uważa się, że programem każdej lewicy jest obrona skrzywdzonych i poniżonych. Tak powinno być. Realnie – lewica czy bardziej adekwatnie lewactwo szuka sobie proletariatu w imieniu którego będzie właśnie krzywdzić i poniżać. Lewactwo nie chce odginać lecz przeginać, nie chce ewolucji lecz rewolucji a rewolucja jak wiadomo sieje zniszczenie i w rezultacie pożera również własne dzieci. Czystki stalinowskie dotykały również jego wiernych towarzyszy, jego pretorianów.
Wpuszczenie do Europy imigrantów zapoczątkowało kolejną wędrówkę ludów, która prędzej czy później obróci się przeciwko tym przybyszom. Terror sanitarny wprowadzony w imię troski o zdrowie obywateli spowodował w Polsce przeszło 200 tysięcy tak zwanych nadmiarowych zgonów. Terror klimatyczny może spowodować globalną klęskę energetyczną i głód a propagowanie energetyki jądrowej jako czystej i bezpiecznej może wysadzić w kosmos „zieloną planetę” co raz na zawsze zlikwiduje wszelkie problemy ludzkości. Zginą wraz z planetą.
Reporter, który forsował obozy koncentracyjne dla nieszczepionych, umiera w wieku 33 lat – odłączony od aparatury,bo „uznano go za zmarłego neurologicznie”.
byWorldTribuneStaff / 247 Real News December 14, 2023https://www.worldtribune.com/reporter-who-pushed-concentration-camps-for-unvaccinated-dies-at-age-33
Zmarł Ian Vandaelle, kanadyjski reporter, który nawoływał do zwolnienia nieszczepionych policjantów i nawoływał do tworzenia obozów koncentracyjnych dla tych, którzy odmówili przyjęcia szczepionki na Covid. Miał 33 lata.
Vandaelle, który pracował jako reporter i redaktor w „Financial Post”, a wcześniej był producentem w BNN Bloomberg, zmarł po hospitalizacji i „uznano go za zmarłego neurologicznie” – podała jego rodzina.
Stephanie Hughes, „partnerka” Vandaelle [to oni już nie mają małżonka, tylko „partnera”… md] podzieliła się wiadomością o jego śmierci na swoim koncie X 5-go grudnia, stwierdzając:
„Nie zaglądałem na Twittera przez jakiś czas, ponieważ mój partner @IanVandaelle przebywał w szpitalu od 18 listopada. Z ciężkim sercem informuję, że w tym tygodniu uznano go za zmarłego neurologicznie i dziś rano odłączono go od aparatury podtrzymującej życie".
Vandaelle wielokrotnie wypowiadał się w mediach społecznościowych, opowiadając się za zachętami do szczepień na Covid-19.
Nalegał także na wprowadzenie paszportów szczepionkowych i zwolnienie z pracy tych, którzy odmówili zaszczepienia.
Zasugerował także, że osoby niezaszczepione „powinny być aresztowane i wywiezione do obozów koncentracyjnych”.
Michael Cassidy to były pilot marynarki wojennej i kandydat do kongresu z Mississippi, który 14 grudnia zniszczył posąg diabła wystawiony na Kapitolu stanu Iowa. Stan Iowa jest zarządzany przez Partię Republikańską. Cassidy zrobił to, aby bronić chrześcijaństwo przed satanizmem sponsorowanym przez państwo. „W ostatnich dziesięcioleciach antychrześcijańskie wartości były coraz bardziej rozpowszechniane, a chrześcijanie w dużej mierze zachowywali się jak przysłowiowa żaba we wrzącej wodzie”, wyjaśnił swój gest. Cassidy oddał się policjantom na miejscu zdarzenia, którzy mogli być zadowoleni z usunięcia obrzydliwości. Tylko tak zwana Świątynia Szatana z Iowa planuje wnieść oskarżenie przeciwko Cassidy’emu.
We Wrocławiu doszło do akcji skierowanej przeciwko symbolowi żydowskiego święta Chanuki. Pięć zamaskowanych osób podpaliło flagę Izraela i przewróciło konstrukcję świecznika chanukowego, który stał w centrum miasta. Sprawcy zbiegli z miejsca zdarzenia. Policja wszczęła dochodzenie, a prezydent miasta grzmi.
W czwartek wieczorem przy ul. Oławskiej we Wrocławiu, kilka osób ściągnęło i podpaliło flagę Izraela, a następnie przewróciło dziewięcioramienny świecznik ustawiony tam z okazji żydowskiego święta Chanuka.
O zdarzeniu poinformował prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, który jest „oburzony” całą sytuacją. [—- dalej o tym co i jak on pieprzy. md]
Według niedawnego badania około 70 procent osób, które zmarły w Japonii po przyjęciu szczepionki firmy Pfizer na Covid-19, straciło życie w ciągu pierwszych 10 dni po szczepieniu.
=================================
Tymczasem Japonia zatwierdziła pierwszą na świecie samoamplifikującą się szczepionkę mRNA przeciwko Covid-19, chociaż producent nie opublikował danych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności szczepionki.
===============================
Recenzowane japońskie badanie opublikowane w czasopiśmie Cureus 7 grudnia oceniało związek pomiędzy szczepieniem firmy Pfizer przeciwko wirusowi Covid-19 oraz zgony w ciągu 10 dni od szczepienia.
Okres ryzyka zdefiniowano jako okres w ciągu 10 dni od szczepienia, przy czym dniem szczepienia był dzień 1, a okres kontrolny określono jako od 11 do 180 dni po szczepieniu.
Analizę podzielono na dwie grupy: grupę 1 obejmującą osoby w wieku 65 lat i więcej oraz grupę 2 obejmującą osoby w wieku 64 lat i poniżej.
Badacz zidentyfikował 1311 zgonów w grupie 1, w której znalazło się 662 mężczyzn i 649 kobiet. W grupie 2 zespół zidentyfikował 247 zgonów – 155 mężczyzn i 92 kobiety.
„Odsetek zgłoszonych przypadków, w których doszło do śmierci w ciągu 10 dni po szczepieniu, wyniósł 71% w grupie 1 i 70% w grupie 2, ” – stwierdziły wyniki badania.
Osoby powyżej 65. roku życia
W grupie 1 w ciągu pierwszych 10 dni szczepienia ogółem więcej kobiet niż mężczyzn zmarło z powodu różnych schorzeń. Po 10 dniach odnotowano więcej zgonów mężczyzn.
Większość zgonów po szczepieniu miała miejsce drugiego dnia, a następnie trzeciego i czwartego dnia.
Oprócz „niewyjaśnionych zgonów” najczęstszą przyczyną zgonów w tej grupie była choroba niedokrwienna serca (119 zgonów), następnie niewydolność serca (92) i zachłystowe zapalenie płuc/uduszenie (72). W ośmiu z 239 niewyjaśnionych przypadków śmierci przeprowadzono sekcję zwłok.
Grupa 2
W grupie 2 w ciągu pierwszych 10 dni szczepienia zmarło ponad dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet z powodu różnych schorzeń. Całkowita liczba zgonów po pierwszych 10 dniach była tylko nieznacznie wyższa wśród mężczyzn.
Największą liczbę zgonów po szczepieniu odnotowano w trzecim dniu, a następnie w czwartym, drugim i piątym dniu.
Po „niewyjaśnionych zgonach” najczęstszą przyczyną zgonów w tej grupie była choroba niedokrwienna serca (27 zgonów), zaburzenia rytmu serca (24), krwotok podpajęczynówkowy (20) oraz zapalenie mięśnia sercowego /zapalenie osierdzia (17). W przypadku dziewięciu z 51 niewyjaśnionych zgonów przeprowadzono sekcję zwłok.
Wystąpiła ogromna różnica w liczbie zgonów kobiet i mężczyzn z powodu zapalenia mięśnia sercowego/zapalenia osierdzia w „okresie ryzyka”, przy czym zginęło ośmiu mężczyzn w porównaniu z tylko jedną kobietą.Niewydolność serca spowodowała śmierć dziewięciu mężczyzn w porównaniu do dwóch kobiet.
„Niektóre przypadki zapalenia mięśnia sercowego/zapalenia osierdzia można zaliczyć do kategorii niewyjaśnionych zgonów. Zapalenie mięśnia sercowego jest powikłaniem po szczepieniu, szczególnie u młodych dorosłych i dorastających mężczyzn” – stwierdzono w badaniu.
Uważa się, że jednym z czynników przyczyniających się do większej liczby zgonów mężczyzn w ciągu pierwszych 10 dni jest „duża liczba zgonów z powodu zapalenia mięśnia sercowego/zapalenia osierdzia, w tym przypadków niezdiagnozowanych”.
W obu grupach innymi przyczynami zgonów były: zaburzenia rytmu serca, tętniak/rozwarstwienie aorty, krwotok śródmózgowy, krwotok podpajęczynówkowy, zawał mózgu, niewydolność oddechowa, śródmiąższowe choroby płuc, zatorowość płucna, zapalenie płuc, posocznica, anafilaksja, trombocytopenia i marazm.
Krótko mówiąc, znacznie więcej starszych Japonek i mężczyzn poniżej 64. roku życia było narażonych na większe ryzyko śmierci bezpośrednio w ciągu pierwszych 10 dni szczepienia firmy Pfizer.
Różnice między mężczyznami i kobietami, ograniczenia badania
Autor, Yasusi Suzumura, obliczyła współczynniki płci dla zgonów ze wszystkich przyczyn i każdego wyniku, dzieląc liczbę mężczyzn przez liczbę kobiet i mnożąc przez 100. Oznacza to, że im wyższy stosunek płci, tym większa liczba zgonów mężczyzn.
Autorka stwierdziła zauważalne różnice w liczbie zgonów mężczyzn i kobiet w obu grupach, co ma wpływ na stosunek płci w badaniu.
„Jeśli nie ma to wpływu na występowanie śmierci, nie powinno być różnic w proporcjach płci w zależności od okresu. Zatem odkrycie to wskazuje, że szczepienie może wpływać na występowanie śmierci w okresie ryzyka i może być powiązane ze śmiercią” – stwierdzono w badaniu.
Dane dotyczące liczby zgonów na potrzeby badania pochodziły z japońskiego Ministerstwa Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej (MHLW).
W szczególności uwzględniono przypadki dotyczące wyłącznie szczepienia mRNA BNT162b2 (Pfizer-BioNTech) zgłoszone między 17 lutego 2021 r. a 12 marca 2023 r.
Badanie nie łączy bezpośrednio zgonów ze szczepieniami. „Wyniki wskazują, że szczepienie mRNA BNT162b2 może wpływać na wystąpienie śmierci w okresie ryzyka.”
Autor wskazał na pewne ograniczenia badania, w tym fakt, że liczba dni od szczepienia do zgonu może się różnić w zależności od zastosowanego leczenia oraz że w badaniu nie uwzględniono skutków szczepienia po 11 dniach.
Poza tym autor stwierdził, że raporty oparte na płci mogło sporządzić jedynie kilku lekarzy i że nie można było obliczyć współczynnika umieralności, ponieważ analizę przeprowadzono wyłącznie dla zgonów po szczepieniu.
Badanie miało ograniczoną wielkość próby, dlatego należy je interpretować „ostrożnie”. „Wreszcie wyniki analizy należy interpretować ostrożnie, ponieważ nie wszystkie zgony zgłoszone do MHLW miały związek ze szczepieniem. Do zgłoszonych zgonów mogą zostać uwzględnione zgony przypadkowe.”
Autor badania podkreślił, że skoro szczepionki podawane są głównie zdrowym osobom, powinny charakteryzować się „wyższym poziomem bezpieczeństwa niż leki stosowane w leczeniu i powinny charakteryzować się wyjątkowo niską śmiertelnością poszczepienną”.
Dlatego nawet jeśli śmiertelność poszczepienna jest wyjątkowo niska, bezpieczeństwo szczepionek należy analizować metodami statystycznymi. [—]
„The Epoch Times” zwrócił się do firmy Pfizer z prośbą o komentarz.
„Podobne do zgonów spowodowanych szczepionkami w USA”
Komentując badanie, kardiolog dr Peter McCullough stwierdził, że dane dotyczące „szczepień i zgonów na CoVID-19 w Japonii są bardzo podobne do zgonów spowodowanych szczepionkami w przypadkach VAERS w USA/kraju” – wynika z postu z 9 grudnia X. „Zdecydowanie potwierdza związek przyczynowy w przypadku prawie 1150 zaobserwowanych bezpośrednich zgonów”.
Firma VAERS zgłosiła 18 188 zgonów w wyniku szczepienia przeciwko Covid-19 do 29 września 2023 r., z czego 1150 zgonów miało miejsce tego samego dnia co szczepienie.
Ponadto zgłoszono również 2040 poronień, 9053 zawałów serca, 17 433 trwałych inwalidztw, 5057 przypadków zapalenia mięśnia sercowego /zapalenia osierdzia i 36 184 ciężkich reakcji alergicznych.
Stowarzyszenie Amerykańskich Lekarzy i Chirurgów również udostępniło japońskie badanie dotyczące X.
Autor badania wyjaśnił, że nie otrzymał „żadnego wsparcia finansowego” od żadnej organizacji na nadesłaną pracę.
Wiele innych badań również powiązało szczepionki przeciwko Covid-19 z wyższą śmiertelnością. Raport Correlation Research in the Public Interest z 17 września wykazał, że w 17 analizowanych krajach wzrosła śmiertelność z jakiejkolwiek przyczyny po dystrybucji szczepionek przeciwko Covid-19 .
W dziewięciu z tych 17 krajów nie odnotowano wykrywalnej nadmiernej liczby zgonów po ogłoszeniu przez WHO pandemii w marcu 2020 r. Nadmiar zgonów rozpoczął się dopiero wraz z kampanią szczepień.
W 15 z 17 krajów odnotowano bezprecedensowy szczyt umieralności z jakiejkolwiek przyczyny w styczniu i lutym 2022 r., co zbiegło się z wprowadzeniem zastrzyków przypominających lub nastąpiło po ich wprowadzeniu.
W badaniu oszacowano, że w 17 krajach w okresie szczepień wystąpiło dodatkowe 1,74 miliona zgonów, co odpowiada około 1 na 800 zastrzyków.
Tymczasem Japonia zatwierdziła pierwszą na świecie samoamplifikującą się szczepionkę mRNA przeciwko Covid-19, chociaż producent nie opublikował danych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności szczepionki.
Najnowsza wersja szczepionki mRNA jest jeszcze silniejsza niż obecna wersja, ponieważ generuje więcej białek kolczastych w organizmie człowieka.
Szanowny Panie, wielu Polaków robi właśnie zakupy na Święta. W związku z tym, członkowie zorganizowanych grup przestępczych handlujących pigułkami aborcyjnymi rozpoczęli kampanię reklamową. W mediach społecznościowych wyświetlają się sponsorowane reklamy zachęcające Polki do tego, aby z okazji Świąt z wyprzedzeniem kupować tabletki poronne i mieć je przy sobie „na zapas”! Proszę uważać, gdyż mogą się one wyświetlać również na telefonach dzieci, w szczególności młodych dziewcząt. W ubiegłych latach aborcyjni bandyci publicznie chwalili się tym, ile dzieci pomogli zamordować w trakcie Świąt Bożego Narodzenia. Teraz wpadli w jeszcze większą euforię, gdyż ministrem ds. równości w rządzie Donalda Tuska została radykalna aktywistka aborcyjna. To wszystko oznacza dla nas ciężki czas, kolejne, jeszcze silniejsze prześladowania, oraz konieczność wzmożenia walki o prawdę i życie. Proszę, aby pomógł nam Pan wytrwać w tej walce.W mediach społecznościowych trwa sponsorowana kampania reklamowa, w ramach której Polkom wyświetlają się reklamy zakupu aborcyjnych tabletek poronnych. Jak głosi hasło reklamowe: „Wszystko czego chcę na święta to tabletki z wyprzedzeniem.” Jak piszą handlarze pigułkami śmierci: „Wcześniejsze zaopatrzenie się w tabletki aborcyjne pozwoli Ci na przechowywanie ich w swojej apteczce, tak jak w przypadku innych leków. Oznacza to, że możesz zażyć tabletki, gdy dowiesz się, że jesteś w ciąży.” Pigułki poronne nie są oczywiście żadnymi „lekami”, gdyż niczego nie leczą, bo ciąża to nie choroba. Aktywiści aborcyjni nie ustają jednak w swojej propagandzie, której celem jest omamienie społeczeństwa. Za pomocą mediów społecznościowych „tresują” oni Polaków, a zwłaszcza młode kobiety i dziewczęta, usiłując wmówić proste i emocjonalne skojarzenia – „Jesteś w ciąży? Od razu weź pigułkę i dokonaj aborcji.” Oczywiście aby to zrobić, najlepiej taką pigułkę kupić wcześniej „na zapas”. Proszę zwrócić uwagę na to, że w propagandzie aborcyjnej nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek pomocy kobietom. Wsparcie dla samotnych matek? Kupno wyprawki dla dziecka? Pomoc w znalezieniu lekarza, gdy dziecko podejrzewane jest o chorobę? Pomoc materialna? Nie – jedyne co aktywiści aborcyjni mają do zaoferowania kobietom w ciąży to aborcja. Propagandowe wpisy, artykuły, teksty i filmiki mają miliony wyświetleń w mediach, co umacnia kobiety w przekonaniu, że gdy tylko kobieta dowie się o ciąży, to musi natychmiast połknąć pigułkę. Zostanie matką? Narodziny dziecka? To w ogóle nie wchodzi w grę. Działania aktywistów aborcyjnych i propagatorów aborcji zawsze nasilają się przed Świętami Bożego Narodzenia. W ubiegłych latach członkowie aborcyjnych grup przestępczych publicznie chwalili się tym, ile dzieci pomogli zabić w trakcie Świąt: „67 osób miało z nami online bezpieczną aborcję tabletkami w domu w te święta. Najwięcej osób przyjmowało misoprostol [substancja wywołująca poronienie i przedwczesny poród] w pierwszy dzień świąt, również dlatego, że w wigilie dotarły do tych osób paczki z tabletkami. Taki aborcyjny święty Mikołaj!” Dzisiaj chwalą się dodatkowo tym, że największa w Polsce grupa przestępcza handlująca tabletkami poronnymi świętuje 7 lat swojej działalności. Tak długo już aborcyjni bandyci działają otwarcie, jawnie i publicznie, reklamując pigułki na ogromną skalę w mediach, oraz miejscach takich jak Sejm RP, gdzie jedna z aktywistek aborcyjnych zareklamowała w jaki sposób zamówić nielegalne tabletki w trakcie głównego posiedzenia parlamentu. Wedle statystyk aborcjonistów, tylko w ciągu ostatnich 4 lat pomogli przeprowadzić ponad 130 000 pigułkowych aborcji na polskich dzieciach! To tak, jakby wymordować wszystkich mieszkańców miasta wielkości Opola, Gorzowa Wielkopolskiego, Rybnika czy Elbląga. Przez ostatnie 7 lat na gigantyczną skalę rozwinęła się w Polsce przestępczość aborcyjna. Pomocnictwo w aborcji oraz handel pigułkami aborcyjnymi to w świetle aktualnie obowiązującego prawa przestępstwa. Tyle tylko, że przez szereg lat nikt nie interesował się publiczną działalnością aborcyjnych przestępców. Nie było woli politycznej do tego, aby stawiać im zarzuty. Politycy i służby przyzwalali na ich działalność i przymykali oko na dziesiątki tysięcy nielegalnych aborcji. Teraz ma się to zmienić. Do Sejmu trafiły projekty ustaw, których celem jest formalna legalizacja i całkowita dekryminalizacja aborcji oraz handlu pigułkami poronnymi. Donald Tusk jest publicznym zwolennikiem legalizacji aborcji, a na mocy jego decyzji na listy wyborcze PO były wciągane tylko te osoby, które opowiadały się za aborcją. To jednak nie wszystko. Nowym ministrem ds. równego traktowania w rządzie Tuska została Katarzyna Kotula – radykalna aktywistka aborcyjna, znana z działań na rzecz legalizacji aborcji oraz promotorka tabletek poronnych. W związku z nominacją Kotuli entuzjazm wyraziły aborcyjne grupy przestępcze. Jak napisali na jednej ze swoich stron: „To nasza wymarzona ministra od równości.” Oczywiście działania nowej minister, podobnie jak aborcyjnych aktywistów, nie będą miały nic wspólnego z równością. Celem tego środowiska będzie jeszcze większe rozpowszechnienie w Polsce aborcji oraz wprowadzenie zakazów mówienia o skutkach i konsekwencjach aborcji, wprowadzenie zakazu modlitwy pod ośrodkami aborcyjnymi (na wzór krajów Zachodu takich jak Kanada czy Wielka Brytania) oraz objęcie wszystkich dzieci tzw. „edukacją seksualną”, w ramach której oprócz promocji rozwiązłości oswaja się z aborcją. Panie MirosĹ‚awie, już teraz aborcyjne pigułki poronne na ogromną skalę reklamowane są w internecie jak zwykłe produkty do kupienia z dostawą do domu. Masowe mordy aborcyjne to nie tylko śmierć i ideologia, ale również wielki biznes. Handlarze pośredniczący w obrocie tabletek poronnych formalnie ich nie sprzedają, aby nie można było ich oskarżyć o nielegalny handel. Zamiast tego pobierają od klientek „darowiznę”. Pigułki są Polkom wysyłane z Azji, gdzie kosztują ok. 25 zł. Polscy pośrednicy pobierają „darowiznę” w kwocie ok. 350 zł. Wedle ich statystyk, w ciągu roku pośredniczą w ok. 30 000 pigułkowych aborcjach. Jak łatwo policzyć, oznacza to wpływy na poziomie ponad 10 000 000 złotych rocznie! Wielkie pieniądze są przeznaczane m.in. na kolejne reklamy pigułek i działania na rzecz ich rozpowszechnienia w Polsce. Po stronie aborcjonistów stoją politycy na najwyższych szczeblach władzy oraz obce ambasady, przede wszystkim ambasada USA, a także urzędnicy Unii Europejskiej i organizacji międzynarodowych takich jak ONZ i WHO. Jak możemy się temu przeciwstawić? Musimy głośno mówić prawdę o aborcji i w sposób niezależny docierać z nią do Polaków, a także mobilizować nasze społeczeństwo do działania. Pomimo agresywnej propagandy aktywistów radykalnej lewicy, wielu Polaków jest świadomych tego, czym jest aborcja. Niestety, nie podejmują oni żadnych działań. Część z nich woli milczeć i udawać, że nic się nie dzieje. Z kolei inni chcieliby walczyć o życie, ale nie wiedzą jak to robić lub gdzie się zaangażować. Dlatego nasza Fundacja w całej Polsce organizuje kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe oraz zachęca wszystkich do włączenia się w te działania. Nasze akcje regularnie odbywają się w różnych miejscowościach na terenie całego kraju. Ciągle dołączają do nas nowe osoby, które chcą działać w swoim miejscu zamieszkania. Organizujemy dla nich kursy, w trakcie których szkolimy ich i wspieramy w uruchomieniu samodzielnych akcji. Osobom chcącym głosić prawdę o aborcji i zmieniać świadomość Polaków dostarczamy niezbędne materiały i wyposażenie – plakaty, bannery, megafony i środki ochrony. W kolejnych miastach przeprowadzamy również mobilne akcje z użyciem furgonetek. Wynajmujemy również dobre miejsca reklamowe na wielkoformatowe kampanie billboardowe.W związku z powołaniem nowego rządu spodziewamy się wzmożonych ataków, których celem będzie formalna legalizacja aborcji w Polsce, dekryminalizacja aborcji i jeszcze większe upowszechnienie tego procederu. Postępy aborcjonistów i sprzyjających im polityków są możliwe, gdyż z mediów wylewa się propaganda zatruwająca umysły milionów ludzi. Musimy stale, regularnie i wytrwale stawiać temu opór. Aby wytrwać w tej walce, potrzebujemy Pana pomocy. Proszę, aby przekazał Pan 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolną inną kwotę, aby umożliwić nam organizację kolejnych kampanii i mobilizowanie społeczeństwa do walki o prawo do życia dla każdego dziecka w Polsce. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW =========================== Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. W tym czasie aktywiści radykalnej lewicy i aborcjoniści nasilają swoją działalność. Zachęcają, aby w prezencie świątecznym kupować tabletki poronne i za ich pomocą zabijać swoje dzieci. Musimy walczyć, aby wpłynąć na świadomość Polaków i przebić się z prawdą o aborcji do sumień naszego społeczeństwa. Proszę Pana, aby wsparł Pan nasze działania i opowiedział się po stronie życia. Serdecznie Pana pozdrawiam, Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
„Opinia publiczna jest jak upiór: nikt go nie widział, ale wszyscy pozwalają mu się terroryzować.”(Siegmund Graff)
Coraz powszechniejszy jest pogląd, że celem globalnej kampanii wojennej, która rozpoczęła się 11 września 2001 roku, było ustanowienie nowego porządku świata. Kiedy pada pytanie o beneficjentów tej rozdmuchanej do granic absurdu „wojny z terrorem”, wymienia się dwa państwa i tylko jedną nację. I nie będę szczególnie odkrywczy, jeśli napiszę, że nie chodzi tu o Arabów. Te państwa, to USA i Izrael. Całkiem otwarcie mówi się o nacji wszechobecnej i wszechwładnej w obu tych krajach. Nie tylko zresztą w nich. Jednak Ameryka idzie na pasku swego małego brata od dawna. Dziś ten brat staje się coraz większy i przestaje się liczyć z tym, który z każdym dniem coraz bardziej chyli się ku ziemi. Zawsze tak bywa, kiedy we wzajemnych stosunkach zaczyna brakować szacunku i umiaru.
Wkrótce po zamachach 11 września, przed specjalną Komisję Służb Wojskowych trafili dowódcy amerykańscy. 13 września pojawił się przed jej obliczem generał Richard B. Myers, były dowódca NORAD i jednocześnie wiceprzewodniczący Kolegium Szefów Sztabów. 25 października, przed członkami Komisji stanął generał Ralph E. Eberhart, szef NORAD.
Komisji przewodził senator Carl Levin. Robił wszystko, by przesłuchiwani nie musieli odpowiadać na trudne pytania. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że osłonił ich niezwykle szczelnym parasolem. Szczególnie ważne kwestie wekslował na boczne tory, a kiedy świadkowie zaczynali mieć kłopoty z udzieleniem odpowiedzi, sam przejmował inicjatywę, pomniejszając znaczenie danego zagadnienia. Czytelnicy, oglądający kolejne odsłony przeróżnych telenowel tytułowanych „sejmowymi komisjami śledczymi”, znają ten mechanizm doskonale.
Plączącym się w zeznaniach generałom nie pomógł zastępca szefa NORAD, którym był kanadyjski generał Ken Pennie. W wywiadzie udzielonym gazecie Toronto Glob and Mail, powiedział on, że „kilka minut po atakach, kontrolę nad przestrzenią kontynentalną przejęło NORAD”. Oznacza to, iż NORAD podjęło działania PO atakach, a nie w ich trakcie.
Ostatni z nich, jak wiemy, miał miejsce o 09:38. A to znaczy, że wbrew oświadczeniom dowódców amerykańskich, NORAD nie zrobiło nic przynajmniej do godziny 09:38.[1] Z kolei The Globe and News poinformowało Amerykanów, że „oficerem dyżurnym w chwili, w której NORAD przejęło kontrolę nad przestrzenią powietrzną Ameryki Północnej, był kapitan kanadyjskiej Marynarki”.
Wynika z tego, że w chwili historycznego, lotniczego ataku na USA, bezpieczeństwo obywateli amerykańskich spoczywało w rękach kapitana (!) Marynarki (!). I to innego państwa! Czy to rzeczywiście przypadek, że zarówno w USA, jak i Kanadzie, jedynymi wtajemniczonymi byli oficerowie Marynarki?
W normalnych warunkach generałowie Myers i Eberhart powinni byli zakończyć kariery, okryci hańbą nieudolności lub wręcz zdrady. Nic podobnego im się jednak nie przydarzyło, jak domyślają się już zapewne, obeznani z realiami najrozmaitszych „komisji”, czytelnicy. Wręcz przeciwnie.
Myers został doradcą prezydenta i sekretarza obrony do spraw „wojny z terrorem” i „doradzał” im w planowaniu oraz realizacji inwazji na Irak, w roku 2003. 30 września 2005 roku, odszedł na „zasłużoną” emeryturę.
Podobnie Eberhart, generał z imponującym życiorysem lotniczym, po wydarzeniach 9/11 przewodził do 2005 roku kluczowym dla obronności kraju USNORTHCOM.[2] Nawiasem mówiąc, ten twór powołany do życia przez Bush’a, w przypadku jakiegokolwiek kryzysu, ma możliwość przejęcia zwierzchnictwa nad wszelkimi siłami cywilnymi w USA. NorthCom posiada własną grupę bojową, składającą się z weteranów wojny w Iraku. Z dużym zaangażowaniem siły NorthCom przygotowywały się do walki z niedawną „pandemią grypy”.
Tu też na pierwszym froncie walki z zagrożeniami muszą być sami swoi. Sprawdzeni. Tacy, którzy w najważniejszej chwili na pewno się nie zawahają i spełnią każdy rozkaz przełożonych.
Powróćmy jednakże do przewodniczącego speckomisji. Czym takim wyróżnia się senator Carl Levin, iż ma tak ogromne możliwości kreowania przebiegu przesłuchań, wpływania na oceny Komisji Senackiej i nagradzania za co najmniej wątpliwe zasługi, lukratywnymi stanowiskami?
Wszystko wskazuje na to, że ową tajemną siłę czerpie ze swych związków z niezwykle potężną organizacją, o której wiele się nie mówi, a która ma decydujące słowo w decyzjach dotyczących amerykańskiej polityki, zarówno wewnętrznej, jak i zagranicznej. Ta organizacja nosi niewinną nazwę Chabad Lubawicz.
Chabad Lubawicz, to grupa chasydów, powstała 250 lat temu w miejscowości Lubawiczi (Любавичи), na terenie obecnego obwodu smoleńskiego.[3] Założył ją pod koniec XVIII wieku rabi Szneur Zalman Baruchowicz. Organizacja miała dotąd siedmiu głównych rabinów, z których za najwybitniejszego uważa się Menachema Schneersona. Od jego śmierci w roku 1994 ruch nie ma żadnego oficjalnego przywódcy. Chabad Lubawicz jest najprężniej rozwijającą się grupą chasydzką. Na całym świecie zrzesza ponad ćwierć miliona wyznawców. Ruch Lubawicz pierwotnie był ponoć wrogo nastawiony do Izraela, jednak później zaakceptował jego istnienie, by z czasem dostrzec w nim nawet czynnik mesjański.
Na polskiej stronie tego ruchu czytamy:
„Chabad Lubawicz to filozofia, ruch i organizacja. Według wielu jest dziś najbardziej dynamiczną siłą napędową żydowskiego życia.
Lubawicz dosłownie znaczy „miasto braterskiej miłości”. Słowo „Chabad” to akronim hebrajskich słów nazywających trzy intelektualne cnoty: chachma – mądrość, bina – zrozumienie i da’at – wiedza. Religijna filozofia ruchu Chabad Lubawicz będąca najgłębszym wyrazem Bożej Tory, uczy zrozumienia i poznania Stwórcy, roli i celu dzieła Stworzenia oraz znaczenia i wyjątkowej misji każdego Stworzonego.
Ta filozofia prowadzi jednostkę do oczyszczenia oraz panowania nad każdym, jego lub jej, działaniem i odczuciem poprzez mądrość, zrozumienie i wiedzę.
Lubawicz to nazwa miasta na Białorusi, gdzie ruch rozwijał się przez ponad 100 lat. Dosłownie Lubawicz po rosyjsku znaczy „miasto braterskiej miłości”. Nazwa Lubawicz wyraża odpowiedzialność i miłość, które stanowią kwintesencję filozofii Chabad wobec każdego Żyda. (…)
Ruchowi przewodzą nauki jego siedmiu przywódców (cadyków), poczynając od błogosławionej pamięci Rabbiego Szneura Zalmana z Ladów (1745-1812). Przywódcy ci wyjaśniali najbardziej szczegółowe i delikatne kwestie żydowkiego mistycyzmu, tworząc poważny, ponad tysiąc-tomowy korpus dzieł będących podstawą dalszych studiów. Ucieleśniali odwieczne, biblijne cnoty pobożności i przywództwa. Zajmowali się nie tylko ruchem Chabad Lubawicz, ale całością żydowskiego życia – jego aspektów duchowych i cielesnych. Nikt i nic nie było za małe lub zbyt mało znaczące dla ich miłości i uwagi.
W naszym pokoleniu Rebe Lubawicz – błogosławionej pamięci Rabbi Menachem Mendel Schneerson (1902-1994), znany poprostu jako „Rebe”, stworzył dla Żydów duchową przestrzeń bezpieczeństwa po nieszczęściach Zagłady. (…)
Chabad Lubawicz reprezentowany jest w Polsce przez Fundację Chai. Działalność statutowa Fundacji Chai obejmuje krzewienie kultury żydowskiej oraz działalność edukacyjną, a także szeroko pojętą pomoc osobom wyznania Mojżeszowego mieszkającym na terenie Polski. Fundacja współpracuje ściśle z międzynarodową organizacja żydowską Chabad Lubawicz mającą swoją siedzibę w USA. (…)
W centrum prowadzonym przez Fundację znajduje się zarówno synagoga, jak i jesziwa (szkoła gdzie można pobierać nauki dotyczące judaizmu). Jest to pierwsza jesziwa w Warszawie od czasów II Wojny Światowej. Fundacja regularnie zaprasza grupy studentów z Izraela, USA, Kanady i innych krajów, a także rabinów, którzy prowadzą zajęcia w jesziwie. Fundacja zgromadziła znacznych rozmiarów wielojęzyczną bibliotekę judaików, dysponuje również multimedialnymi materiałami edukacyjnymi. Studenci prowadzą też spotkania szabatowe w innych miastach polski[4], aktywizując miejscowe społeczności żydowskie.
Ponadto dla szerszego audytorium organizowane są wykłady na temat kultury i religii żydowskiej, kabały, świąt żydowskich itp. Spotkania te są uświetniane obecnością przedstawicieli świata biznesu, korpusu dyplomatycznego i władz miasta.”[5](podkr. smk).
========================
Skoro tyle mówimy o ruchu „miasta braterskiej miłości”, to wspomnijmy o tych miastach Ameryki, które z Izraelem łączy miłość szczególna.
11 września 2001 roku zaatakowano dwa z nich. Waszyngton i Nowy Jork. Pierwsze jest oficjalną stolicą państwa. Drugie – stolicą nieoficjalną. To ostatnie ucierpiało najbardziej. Okazuje się, że Nowy Jork współuczestniczył aż z trzema miastami izraelskimi w programie tak zwanych miast partnerskich. Tu trzeba nadmienić, że program ten, to z założenia forma partnerstwa między miastami w różnych krajach, mająca na celu wymianę kulturalną i gospodarczą. W Europie nazywa się miasta biorące udział w takiej współpracy miastami bliźniaczymi. W Ameryce – siostrzanymi. Natomiast w krajach socjalistycznych nazywano je miastami braterskimi.
Dwa z tych partnerskich miast Nowego Jorku, to najważniejsze ośrodki izraelskie – Jerozolima i Tel Awiw. Trzecie – Kfar Chabad, związane jest również z Nowym Jorkiem, a właściwie leżącym administracyjnie w Brooklynie[6] – Crown Heights. Okazuje się, że w tym właśnie mieście znajduje się główna siedziba ruchu Chabad Lubawicz! Wspaniały zbieg okoliczności, zważywszy na fakt, że aż w 70 innych państwach znajduje się ponad 3000 ośrodków tego ruchu. Nawiasem mówiąc, od grudnia 2005 roku, lubawiczerowie mają swoją synagogę także w Warszawie, przy ulicy Słomińskiego. (…)
Wpływy lubawiczerów w Stanach Zjednoczonych są naprawdę ogromne, a osoby związane z tą grupą często przewijają się przez strony moich kolejnych książek o tragedii Ameryki. Członkiem ruchu jest (…) były rzecznik prasowy Busha – Ari Fleischer. Otwarcie wspiera ich były zastępca Sekretarza Obrony – Paul Wolfowitz i były kandydat na stanowisko wiceprezydenta USA – Joseph Liebermann. Jest w tej grupie także główny księgowy Pentagonu – Dov Zakheim. Czy fakt, iż najpotężniejsze osoby w państwie, łączy ławka w takim klubie, może o czymś świadczyć? Bez ich przyzwolenia atak na Amerykę nie miał prawa się udać. A czy bez ich pomocy możliwe byłoby uporczywe i jakże skuteczne, zacieranie dowodów tej zbrodni? Czy członkowie tak wpływowego klubu byliby w stanie podjąć działania sprzeczne z jego interesami? I ile trzeba determinacji, by udawać, że wszystko to jest przypadkowym zbiegiem okoliczności?
Oczywiście, mówienie lub pisanie o tym, jest w dzisiejszym świecie zabronione. W najlepszym wypadku (nomen omen) można stracić pozycję zawodową, pieniądze, zdrowie, a czasami wolność. Zyskać można niewiele. Miano oszołoma, zwolennika „spiskowych teorii” lub wieczny odpoczynek. Tym, którzy zagonieni poszukiwaniem środków do (prze)życia, czasami znajdą czas na obejrzenie poprawnych politycznie „wiadomości”, wyda się to absurdalne. Jednak, jak pisałem w jednej z książek, już wkrótce: „… drogi Czytelniku zauważysz, kiedy z szarych odmętów Twej codzienności zaczną wyłaniać się, pędzące ku Tobie, czarne Demony…”.
Fragment książki „Projekt Phoenix” wydanej przeze mnie w roku 2010. Polecam.
[2] Północne Dowództwo Stanów Zjednoczonych (ang. United States Northern Command), powstałe 1/10/2002 r. jako efekt zamachów 9/11, dla obrony bezpieczeństwa USA, wspierania władz lokalnych, stanowych i federalnych. Obszar odpowiedzialności tego ciała obejmuje przestrzeń powietrzną, lądową i wodną wokół USA i należących do nich terenów, ale również Kanady i wód wokół niej (ok. 930 km), Zatoki Meksykańskiej i Cieśniny Florydy. Dowódca USNORTHCOM odpowiada również za kooperację działań z Kanadą i Meksykiem.
[3] Jakże ten Smoleńsk kładzie się głębokim cieniem nie tylko na naszej historii.
[4] Pisownia oryginalna. Czy to przypadkowy błąd? Wybitnie rażący, zwłaszcza w miejscu, w którym wychwalane są dokonania „szkoły”. Co najmniej wstyd!
Badanie pokazuje, że zastrzyki na Covid-19 spowodowały dotychczas oszałamiającą liczbę 17 MILIONÓW zgonów. Obecnie szacuje się , że co najmniej 17 milionów ludzi na całym świecie zmarło w wyniku „zaszczepienia się” na koronawirusa z Wuhan (COVID-19): https://correlation-canada.org/covid-19-vaccine-associated-mortality-in-the-southern-hemisphere/. Pozostają otwartymi pytania ile jeszcze umrze i ile zostało i zostanie inwalidami?
Ponieważ nowe badanie wzywa do natychmiastowego zaprzestania wszystkich zastrzyków związanych z Covid-19, przeprowadzono wiele „weryfikacji faktów” mających na celu „podważenie” ustaleń, które narażają Big Pharma na ryzyko utraty sprzedaży i zysków.
Na potrzeby badania zespół lekarzy zbadał 17 krajów na czterech kontynentach Ameryki Łacińskiej i regionu równikowego, co zapewniło im reprezentatywną próbkę świata.
„Obliczamy toksyczność szczepionki dla wszystkich grup wiekowych, biorąc pod uwagę liczbę dawek podanych na całym świecie, i stwierdzamy, że ta szczepionka zabiła 17 milionów ludzi” – stwierdził dr Rancourt.
17 objętych badaniem krajów równikowych i półkuli południowej to Argentyna, Australia, Boliwia, Brazylia, Chile, Kolumbia, Ekwador, Malezja, Nowa Zelandia, Paragwaj, Peru, Filipiny, Singapur, Republika Południowej Afryki, Surinam, Tajlandia i Urugwaj.
Kraje te odpowiadają za 9,10 procent całkowitej populacji świata, 10,3 procent wszystkich otrzymanych zastrzyków z powodu wirusa Covid-19 na całym świecie (przy wskaźniku zastrzyków wynoszącym 1,91 na osobę) i praktycznie każdego typu i producenta szczepionek przeciwko wirusowi Covid-19.
Zastrzyki na Covid nie przynoszą żadnego korzystnego efektu
Po przejrzeniu i przetworzeniu danych naukowcy ustalili, że nie ma żadnych dowodów opartych na śmiertelności ze wszystkich przyczyn (ACM) na to, że zastrzyki z Covid-19 przyniosły jakiekolwiek korzystne skutki. Nie ma również związku w czasie pomiędzy wstrzyknięciem wirusa SARS-CoV-2 a jakimkolwiek proporcjonalnym zmniejszeniem ACM.
Okazuje się, że jest odwrotnie , ponieważ wszystkie 17 krajów odnotowało znacznie wyższe wyniki ACM po uwolnieniu szczepionek w porównaniu z sytuacją przed ich wprowadzeniem na rynek.
Dziewięć z 17 ocenionych krajów nie wykazało wykrywalnego nadmiaru ACM w okresie około roku po ogłoszeniu „pandemii” 11 marca. Był to mniej więcej okres pomiędzy pierwszym ogłoszeniem wirusa Covid-19 a wprowadzeniem zastrzyków.
Kiedy miliardy szpryc zaczęły trafiać do ludności, liczba ACM zaczęła rosnąć. Latem 2022 r. na półkuli południowej (styczeń–luty) wystąpiły „bezprecedensowe szczyty ACM [czerwony]”.
„Te wartości szczytowe są zsynchronizowane lub bezpośrednio poprzedzone szybkim wprowadzeniem na rynek dawki przypominającej szczepionki przeciwko Covid-19 (trzeciej lub czwartej dawce)” – wskazują raporty. „Naukowcy twierdzą, że zjawisko to występuje w każdym przypadku, w którym istnieją wystarczające dane dotyczące śmiertelności”.
„Jest mało prawdopodobne, aby przejście na systemy o wysokim ACM, zbiegające się z wprowadzeniem i ciągłym podawaniem szczepionek przeciwko Covid-19 we wszystkich 17 krajach półkuli południowej i krajów położonych na szerokości równikowej, mogło być spowodowane jakąkolwiek przyczyną inną niż szczepionki” – dodał. – stwierdzili lekarze zaangażowani w badania.
Odkryli ponadto, że im starszy odbiorca szczepionki, tym większe prawdopodobieństwo, że umrze wcześniej w wyniku zaszczepienia się na Covid-19. Lekarze zauważyli „synchroniczność pomiędzy wieloma szczytami ACM (w 17 krajach, na 4 kontynentach, we wszystkich starszych grupach wiekowych, w różnym czasie) i związanym z tym szybkim wprowadzeniem dawek przypominających, co pozwala na wyciągnięcie jednoznacznego wniosku dotyczącego związku przyczynowego i dokładnego określenia ilościowego zakażenia COVID-19- toksycznością szczepionki.”
W sumie do tej pory zarejestrowano około 17 milionów dodatkowych zgonów w wyniku zastrzyków na wirusa Covid-19 , a w nadchodzących latach prawdopodobnie będzie ich znacznie więcej.
„Ogólne ryzyko śmierci spowodowane wstrzyknięciem szczepionek przeciwko Covid-19 w rzeczywistych populacjach, wywnioskowane z nadmiernej śmiertelności z jakiejkolwiek przyczyny i jej synchroniczności z wprowadzeniem na rynek, jest wszechobecne na całym świecie i znacznie większe niż zgłaszane w badaniach klinicznych, monitorowaniu skutków ubocznych i badaniu przyczynowym. Statystyki zgonów z aktów zgonu o trzy rzędy wielkości (1000 razy więcej)” – podaje Exposé .
Więcej wiadomości na temat szczepień przeciwko wirusowi Covid-19 można znaleźć na stronie ChemicalViolence.com .
W Strefie Gazy trwa wojna izraelsko-palestyńska, która wygląda tak: w odwecie za terrorystyczny atak Hamasu na terytorium Izraela, Żydzi likwidują palestyńskie getto w Gazie bombardując domy, szpitale, szkoły i obozy dla uchodźców. Rząd Izraela nazywa to „wojną z Hamasem”, ale oczywistym jest, że to, co robi państwo Izrael, to czystka etniczna, czyli ostateczne rozwiązanie kwestii palestyńskiej.
Izrael popełnia zbrodnie wojenne i nie trzeba być antysemitą, żeby stwierdzić ten fakt. Nie trzeba też być w jakikolwiek sposób zaangażowanym po stronie palestyńskiej, żeby dostrzec i nazwać zbrodnią to, co robi Izrael. A zbrodnia powinna być potępiona. Dlatego na potępienie zasługują zarówno zbrodnie popełnione przez Hamas, jak i zbrodnie popełnione przez Izrael. Przy czym faktem jest też to, że skala zbrodni popełnionych przez Izrael jest o wiele większa. Mając większe możliwości militarne Żydzi mordują Palestyńczyków na potęgę, a minister dziedzictwa Izraela, Amihai Eliyahu, stwierdził nawet, że „zrzucenie bomby atomowej na Gazę jest jedną z opcji”. Ten sam minister postuluje, aby po wojnie wszystkich Palestyńczyków wysiedlić ze strefy Gazy, a ziemię przydzielić walczącym tam żydowskim żołnierzom i wysiedlonym wcześniej żydowskim osadnikom.
Powtarzam, nie trzeba być antysemitą ani sympatykiem sprawy palestyńskiej, żeby wyrazić potępienie dla zbrodniczych metod stosowanych przez państwo Izrael. Nie trzeba też być antysemitą, ani sympatykiem sprawy palestyńskiej, żeby wzywać do zaprzestania rozlewu krwi. Ale okazuje się, że dla Żydów każde potępienie zbrodni Izraela i każdy apel o zaprzestanie popełniania tych zbrodni jest przejawem antysemityzmu. Jeśli ktoś nie przyklaskuje zbrodniom wojennym popełnianym przez Izrael, jest antysemitą i zwolennikiem terroryzmu. Oto kilka przykładów z ostatnich dni.
1 listopada 2023 roku szef polskiego MSZ, Zbigniew Rau, zamieścił na Twitterze wpis o takiej treści: – Obie strony konfliktu w Gazie powinny natychmiast zaprzestać działań wojennych i pozwolić ludności cywilnej na bezpieczne opuszczenie Strefy Gazy. Pracownicy polskiej służby dyplomatyczno-konsularnej oraz centrali MSZ dokładają wszelkich starań, aby uwięzionym Polakom udało się uciec ze strefy działań wojennych. Robimy wszystko, aby znów byli bezpieczni.
Ten wpis skomentował słynny Jonny Daniels, który w charakterze „Żyda przyjaznego Polsce” przebojem wbił się na polityczne salony i nawet premiera Morawieckiego zabrał na audiencję u nowojorskiego rabina. Oto, co napisał Daniels w odpowiedzi na apel polskiego ministra o zaprzestanie działań wojennych: – W normalnych zachodnich demokracjach ministrowie byli zwalniani za wzywanie do zawieszenia broni, ponieważ jedyne, co to robi, to wzmacnia Hamas-ISIS i naraża większą liczbę Żydów na śmiertelne niebezpieczeństwo. W Polsce to linia rządowa! Polsko, stoisz po złej stronie historii.
Swoje trzy grosze wtrącił też niejaki Arsen Ostrovski, czyli szef Międzynarodowego Forum Prawnego zajmującego się wspieraniem Izraela i walką z antysemityzmem oraz terrorem. Oto jego komentarz do wpisu ministra Raua: – Na terenie Polski pochowano już 3 miliony Żydów, zamordowanych przez tych, którzy chcieli naszej zagłady oraz przez ich polskich wspólników. Z całym szacunkiem, nie będziecie nam dyktować, jak mamy się bronić. Ani teraz, ani nigdy.
Zwraca uwagę to, że Ostrovski nie napisał, iż zagładę Żydów zaplanowali i przeprowadzili Niemcy. W jego wpisie nie pojawia się nawet określenie „naziści”, które stosowane jest po to, aby ukryć niemiecką winę. Mamy natomiast jakichś nieokreślonych „tych, którzy chcieli naszej zagłady” oraz „polskich wspólników”. Za chwilę zapewne dowiemy się, że to Polacy zorganizowali i przeprowadzili Holokaust, a Niemcy stawali w obronie Żydów i ukrywali ich przed polskimi bestiami. Po żydowskich hucpiarzach można spodziewać się wszystkiego.
Spójrzmy teraz na apel, jaki 3 listopada 2023 roku wygłosił ambasador Izraela w Warszawie, Yakov Livne, podczas wywiadu dla Polskiego Radia: – Izrael i Polska są w tym samym zachodnim obozie. Wzywam Polaków, żeby dokonali właściwego wyboru, stanęli po właściwej stronie i poparli Izrael. Wielu Polaków tak zrobiło.
Nie wiem, ilu Polaków postanowiło poprzeć Izrael robiąc z siebie wspólników żydowskich zbrodni, ale najwidoczniej ambasador Livne uznał, że było ich jednak zbyt mało i powinni to zrobić wszyscy Polacy. Livne stwierdził też, że w związku z obecnością mniejszości muzułmańskiej w krajach zachodnich nasila się antysemityzm oraz, że „należy eliminować antysemityzm gdziekolwiek się pojawia oraz zwalczać ksenofobię i rasizm gdziekolwiek występują”. Dodał też, że „w Polsce, gdzie problem jest mniejszy, powinno być łatwiej sobie z nim poradzić”.
Oczom własnym nie wierzę! Ambasador Izraela stwierdza, że w Polsce antysemityzm nie jest takim problemem, jak w krajach Europy Zachodniej. Do tej pory słyszeliśmy, że jest odwrotnie. Bo chociaż w krajach zachodnich Żydzi boją się pokazywać na ulicach w jarmułkach, a policja musi pilnować synagog, to w Polsce sprzedaje się figurki Żyda z pieniążkiem, co jest najgorszym przejawem antysemityzmu jak świat długi i szeroki. Teraz okazuje się, że w Polsce „problem jest mniejszy”. Ale i tak należy go wyeliminować. Zważywszy na to, jak Żydzi eliminują problemem antysemityzmu w Palestynie, słowa izraelskiego ambasadora brzmią dość niepokojąco. Zwłaszcza, że padła już zapowiedź użycia bomby atomowej do walki z antysemitami. Kto wie, co się jeszcze w tych żydowskich głowach wykluje?
Na razie mamy tradycyjne okładanie cepem antysemityzmu. Tradycyjnie Żydzi zachowują się jak histeryzujący bachor, który domaga się, żeby wszyscy spełniali jego żądania. Dobrze byłoby uświadomić Żydom, że taką metodą wiele nie zwojują. Dobrze byłoby, gdyby rząd RP odpowiedział na apel ambasadora Livne tak: „Najpierw ekshumacja w Jedwabnem, potem publiczne przeprosiny za szkalowanie Polaków jako współsprawców Holokaustu, a następnie wycofanie jakichkolwiek roszczeń wobec Polski. I wtedy zaczniemy zastanawiać się, czy warto rozważyć apel ambasadora Izraela”. Nie muszę chyba dodawać, że ostatecznie należy ów apel zignorować.
Oczywiście, żeby udzielić Żydom takiej lekcji, trzeba mieć cojones i dbać o polską rację stanu. A tego nie należy spodziewać się ani po PiS, ani po opozycji totalnej, która szykuje się do przejęcia władzy. Miejmy nadzieję, ze kiedyś doczekamy się rządu, który będzie potrafił skutecznie poskromić histeryzującego żydowskiego bachora. Oby jak najprędzej.
————————————— Tytuł w oryginale brzmi: „Histeria żydowskiego bachora”. To nie jest histeryczny bachor, którego karcąc można wychować na normalnego człowieka. Według mnie jest nieadekwatny ale rozumiem autorkę.
Ta nacja wyznająca kult plemienny, podszyta, syjonizmem i satanizmem jest spoza naszej cywilizacji, pozwala sobie na wszystko, bo może. A może bo zgangrenowała wielki świat polityki, finansów, mediów i kultury.
PS.
W tekście jest taki fragment: „… Żydzi eliminują problemem antysemityzmu w Palestynie …”. Ciekawostką jest, że spora część Palestyńczyków to Semici a w Izraelu znaczą część stanowią Chazarowie, którzy nie są Semitami (historycznie pochodzą z rejonów rozciągających się na Stepie Pontyjsko-Kaspijskim między północnym Kaukazem, Krymem, Morzem Kaspijskim i Czarnym).
14.12.2023 , ostatnia aktualizacja: 14.12.2023, 12:16 BLOG23 godzin
Hołdy są częścią polskiej tradycji (jak na ten przykład – zdrada).
Za komuny (czyli niemal połowy mojego życia) najbardziej promowany (wina Matejki) był (nie wiem, jak będzie za Tuska) Hołd Pruski.
Równolegle, komuniści, jak i wcześniejsi zdrajcy, tępili/zamilczali Hołd Ruski (winni Dolabella i recydywista Matejko).
Troszkę się dziwię, że za socjalistów żoliborskich, Hołd Ruski nie był jakoś wyjątkowo celebrowany, ale oni woleli celebrować pomniki.
Ale że tradycja zobowiązuje, no to teraz mamy Hołd Chanukowy.
Inicjatorem tego hołdu był wiele lat temu prezydent Lech Kaczyński i potem, to już pooooszłoooo….
***
Dlaczego akurat Lech Kaczyński?
Bo najwyraźniej uznał, że może w ten sposób zadowolić żydowską ważność narodową.
Już tłumaczę dlaczego ważność:
żyjemy w czasach prostackich, gdy do wszystkiego przykłada się tzw. miarę ilościową, stąd i (przestarzałe) pojęcie mniejszość narodowa. Przestarzałe, bo co z tego, że jakaś nacja liczy sobie nawet znaczny procent populacji danego terytorium, a nie znaczy nic?
O, sztuka polega na tym, by (przynajmniej oficjalnie) ilościowo stanowiąc margines marginesu wspomnianej populacji na wspominanym terytorium, opanować wszelkie jego instytucje!
Stąd pojęcie ważności narodowej, które niniejszym wprowadzam do obiegu.
Oni mogą liczyć jedynie na poklepanie po ramieniu przez kolejnego sowieckiego Żyda na stanowisku ambasadora Izraela w III RP.
Zgorzelski: “ten bandyta”
Ryś: (przydział służbowy kardynał) „jest mi wstyd i przepraszam całą społeczność Żydów w Polsce”
Magierowski: (nie wiem co, bo alfabetem kraju, w którym został, jako ambasador III RP opluty, napisał – ale się tylko obtarł i dostał fuchę w USA) https://twitter.com/mmagierowski/status/1734628809092071887
Błaszczak: „Konfederacja ma wykluczyć Brauna z klubu. Jak nie, to odebrać Konfederacji miejsce w prezydium sejmu”
Marszałek Chucky „Konfederacja z Braunem na pokładzie nie powinna mieć miejsca w Prezydium Sejmu”
Ale mnie zaimponował Dudek Antoni: 1. Brauna na przymusowe badania psychiatryczne 2. Pozbawić go immunitetu, osądzić w pół roku = POZBAWIĆ MANDATU POSŁA
No, sowieciarskie szydło wyszło z worka:
„w psychuszku jewoooo!”
Ale nie ma to jak archiwalia: tu mamy wytłumaczenie i tego, Dudkowego zamiłowania do zamykania w psychuszkach (a może i kariery w IIIRP?)
a zdjęcie się zachowało w archiwum internauty Obiboka
Ech życie… (wygodne).
*** Ponoć bestialskie zachowanie (to Marszałek Chucky) Brauna zostało już potępione jak świat długi i szeroki.
Moim zdaniem, to dość ograniczona konstatacja, bo świat w tempie przyspieszonym stał się wielowektorowy, ale gdyby ktoś tej zmiany nie dostrzegł, to pozwolę sobie zauważyć (to chyba wolno – jeszcze wolno), że:
w świecie arabskim i szerzej – islamu, potępione nie zostało, a wręcz spotkało się tam z aprobatą (eufemizm). Swoją drogą, ciekawe, jak (i czy w ogóle) Marszałek Chucky wytłumaczy, jak się ma do tzw. BHP zezwolenie na otwarty ogień w pomieszczeniu zamkniętym i pełnym ludzi, że o stanowiącej zagrożenie dla tzw. środowiska emisji spalin, nie wspomnę,
skoro drony straży gminnych, pasjami polują na funkcjonujące w polskich domach kominki?
O uniewinnianiu przez wolne sądy sprawców napaści na kościoły – nie wspomnę też, bo „to się nie mieści żadna rubryka” ***
Ale wracając do Hołdu Chanukowego:
chanuka upamiętnia rzeź dokonaną przez Żydów na Grekach – taka to ichnia, tradycja.
Z zainteresowaniem obejrzałem, jak w przerwie pomiędzy rzezią palestyńskich dzieci i kobiet w Gazie, żołnierze izraelscy ze szczerym wzruszeniem zapalali chanukowe świece.
O co więc taki raban ze zgaszeniem raptem paru świeczek w jakiejś Warszawie, skoro płonąca Gaza to jedna, wielka, radosna chanukija?*
Od siebie dodam, że i tak jesteśmy określani jako najbardziej antysemicki kraj z “polskimi obozami” do holokaustowania Żydów. Nasz największy sojusznik w osobie ambasadora Brzezińskiego wzmógł się niemiłosiernie jakby ktoś mu flagę amerykańską podeptał. Widać utożsamia hagadę żydowska z racją stanu USA. Pewnie wie co robi.
Z eurokołchozu nie wywalą tylko wzmocnią presję ideologiczną i edukacyjną. Na przykład Tusk zainstaluje na stałe menorę w Urzędzie Rady Ministrów a eksterytorialne antypolskie muzeum Polin otworzy specjalną ekspozycję poświęcono temu wydarzeniu.
Myślę, że teraz dla Żydów gaśnica stanie się jak swastyka symbolem prześladowań i martyrologii.
======================
Czego dowiedzieliśmy się dzięki jednej odpalonej gaśnicy?
– że najważniejszą religią dla POPiS-u i lewicy jest judaizm
– że wszyscy politycy tych partii boją się Żydów, jak ognia i gotowi są przed nimi poniżyć przekraczając granice skrajnego upodlenia
– że w polskim sejmie od lat odprawiane są jakieś dzikie gusła i tylko jeden człowiek się temu procederowi sprzeciwia, a te gusła są oczywiście niczym innym, jak zaznaczaniem zdobytego terytorium, dokładnie tak samo, jak to się dzieje przy ekspansji islamu (polecam przy okazji „Światy islamu” Chodakiewicza, tam ten proces wasalizacji elit jest szczegółowo opisany)
– że na jedno gwizdnięcie na kolana przed Panami padają prezydent RP Duda, biskup Ryś, wszyscy mainstreamowi dziennikarze i publicyści, a wesołek Hołownia posuwa się tak daleko, że szantażuje wicemarszałka Bosaka, próbując go zmusić do udziału w żydowskich obrzędach (czego jeszcze w historii Polski chyba nie było)
– że nawet duża część Konfederacji wykazała się kręgosłupami miękkimi, jak plastelina
– że, i to jest w sumie najsmutniejsze, ci wszyscy ludzie zawsze będą służyć Unii, Żydom, agenturom do których są w danym momencie przypięci i w nosie zawsze będą mieli jeden kraj: Polskę.
Podziękujmy wszyscy Grzegorzowi Braunowi, że jedną gaśnicą znegliżował tę żałosną sytuację.
Tomasz Sommer TT
================================
Za https://nczas.info/2023/12/14/to-oni-znow-odpala-swiece-chanukowe-w-sejmie-czym-jest-chabad-lubawicz/
W czwartek po południu w Sejmie odbędzie się ponowne uroczyste zapalenie świec chanukowych z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, marszałka Sejmu Szymona Hołowni oraz prezydium Izby.
„Świece we wtorek zapalał rabin Szalom Dow Ber Stambler, przewodniczący Chabad-Lubawicz w Polsce, podobnie będzie w czwartek. – Miałem przywilej zapalić świecie w tym roku, tak jak robimy to od 17 lat – powiedział w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM rabin Stambler.
– Jesteśmy zawsze przyjęci i zaproszeni przez Kancelarię Marszałka Sejmu i to jest temat, który stoi zawsze ponad kontrowersją, ponad podziałami politycznymi – dodał.
W związku z tym przypominamy obszerny fragment tekstu opublikowanego na portalu nczas.com, w którym wyjaśnialiśmy, czym jest Chabad-Lubawicz”.
UWAGA, zrzutka.pl zablokowała oficjalną zbiórkę prowadzoną przez Fundację Osuchowa na wsparcie działalności publicznej Posła Grzegorz Braun, którego bezprawnie pozbawiono uposażenia i diety poselskiej! Jednak nie poddajemy się! Nadal można wspierać Grzegorza Brauna używając poniższych danych. Przekazujcie dalej! „Jeśli chcesz wesprzeć działalność Grzegorz Braun dokonaj wpłaty bezpośrednio na konto Fundacji Osuchowa:NR KONTA: 21 1020 1664 0000 3702 0669 4675 (PKO BP S.A.)TYTUŁ WPŁATY: darowizna na cele statutowe”.
[Umieszczam, jak zawsze kopiuję, powielam – bo nie mamy w Polsce polskich, poważnych mediów „oficjalnych”. M. Dakowski]
Gospodarze witają przybyłych na obrządek, gości: Dudę, Hołownię i Kidawę-Błońską
Nie pierwszy raz najwyższy urzędnik Polin, Andrzej Duda składa hołd swoim starszym braciom w wierze. Chodzi oczywiście o wiarę w żydowską krew płynącą w Polakach. „Nikt w Polsce nie wie, ile tak naprawdę ma w sobie krwi żydowskiej” – mówił swego czasu, obrażając polskie szlachcianki i chłopki, na spotkaniu w Krakowie, Duda. A jak do tego odnosi się celebrująca w „polskim sejmie” obrządek Chanuki, sekta Chabad Lubawicz?
Żydowskie dusze w Polakach?
W koncepcji kabalistycznej (Chabad Lubawicz) „…judaizm dopuszcza reinkarnację, niektórzy rabini uważają, że osoby bez pewności co do posiadania żydowskich przodków, które jednak odczuwają nieracjonalną więź z judaizmem, mogą mieć żydowską duszę, czyli mogły być w poprzednich wcieleniach Żydami. (…) Według kabalistów osoby te wcale nie stają się Żydami, lecz po prostu powracają do narodu żydowskiego”. /konwersja na judaizm/
Co to jest kabała? (Wewnętrzna wiedza). Rodzaj połączenia świadomości i wiedzy pochodzącej od Boga czego efektem jest oświecony żydowski umysł zdolny do metafizycznych przeżyć. Inną świadomość mają żydzi, inną goje. Inną jest metafizyka ich przeżyć:
Dla Polaków śmierć to była kwestia biologiczna, naturalna, śmierć jak śmierć. Dla Żydów to była tragedia, dramatyczne doświadczenie, metafizyka.
Przechodźcie na judaizm!
Rabin Chabad-Lubavitch w Warszawie, Szalom Ber Stabler przyjechał specjalnie do Polski, aby czekać na przybycie Mesjasza
Współwyznawcy rabina wierzą, że w wielu Polakach mieszkają żydowskie dusze. Czy Andrzej Duda ma żydowską duszę? Sądząc po minach jakie robi, ma być może ukrytego w sobie Dybuka. Grzegorz Braun na którym skupiają się ostatnio oczy Mordoru uważa, że Duda jest po prostu “idiotą w starożytnym znaczeniu tego słowa”. A co sądzi oświecony umysł rabina o ostatnich wydarzeniach w Palestynie i w Polsce?
Bardziej humanistycznego wojska i polityki, jak Izrael ma, nie ma na świecie – twierdzi pytany o Strefę Gazy rabin Szalom Dow Ber Stambler, przewodniczący Chabad Lubawicz w Polsce, a zarazem przewodniczący chanukowego zgromadzenia w sejmie./Link/
Poseł Konfederacji, Braun jest krytykowany zaciekle przez niejednego Dybuka, ale także przez polskiego dziennikarza, Warzechę, który przewiduje eskalację zachowań, które ostatnio mogliśmy obserwować. Warzecha ma rację tylko w jednym aspekcie – behawioralnym.
Fakt, że odpowiedzialni za ostatnie konwulsje – filosemici, słusznie nazywani dwużydzianami, są ulegli – urobieni – wytresowani do stanu wywołującego mdłości wśród obiektywnych obserwatorów, nie jest żadnym argumentem przeciwko Braunowi. Obrządek obcej szowinistycznej tradycji z rytualnym użyciem politycznego totemu należy do narzędzi socjotechniki. To jest ABC psychologii współczesnej polityki, która dzieli scenę na reżyserów, widzów i aktorów. Czyżby nie wiedzieli o tym panowie Mentzen, Wipler i Bosak?
Krzysztof Bosak:
Grzegorz Braun wyrządził ogromną krzywdę wszystkim posłom Konfederacji, nadwyrężając nasze dobre imię. Myślę, że tym chuligańskim zachowaniem w Sejmie wyrządził też ogromną krzywdę wyborcom Konfederacji, którzy nam zaufali./link/
„Hołd Chanukowy”
Mieliśmy różne hołdy: ruski, pruski, ostatnio odrestaurowany – tuski, ale najważniejszym jest wyjątkowo upadlający polską stronę, hołd chanukowy. O hołdzie pisze w swoim felietonie Ewaryst Fedorowicz /Hołd Chanukowy – czyli o żydowskiej ważności narodowej w Polsce/
Przeżywającym poznawczy dysonans przypominam, że główny zapalający, Hołownia nigdy nie mówił o rozdziale synagogi od państwa, lecz o rozdziale “Polin” od Kościoła katolickiego.
Lewica już określiła swoją politykę. Obecna na żydowskim obrządku Barbara Nowacka, nowa minister edukacji, napisała: „zaproponuję ograniczenie lekcji religii do jednej godziny płatnej z budżetu państwa”. Na obrządku miał pojawić się zwolennik seksualnej eskalacji, prywatnie wyznawca demonów burzy, wiatru i kamieni (neopoganin) poseł Józefaciuk, demonstrując na TT nowocześnie pojmowaną ideę rozdziału rozumu od państwa.
Polska już przeżyła swego czasu germanizację i rusyfikację. Teraz mamy do czynienia (tym razem od wewnątrz) z ukrainizacją i semityzacją. Ta ostatnia wydaje się najbardziej toksyczna, w rodzajach talmudycznym i syjonistycznym, a nawet chwilowo wyciszonym islamistycznym.
Ksiądz Isakowicz-Zaleski zadał dość oczywiste na poły lub więcej, retoryczne putania:Mam pytanie dla Pana Prezydenta RP @AndrzejDuda i Pana Marszałka @szymon_holownia: Czy w Knesecie i pałacu prezydenta Izraela są zapalane świece adwentowe? Przecież chrześcijan w Izraelu jest bardzo wielu.Jako obywatel polski (pochodzenia ormiańskiego) zadam @AndrzejDuda i @szymon_holownia drugie pytanie: Czy zapalicie Panowie w Sejmie także świece adwentowe? Czy zorganizuje się też obrzędy dla obywateli, którzy świętują według kalendarzy wschodnich? Bedą uroczystości dla muzułmanów?
verizanus 14 grudnia 2023 godz. 21:18
Bosak wyrządził ogromną krzywdę wszystkim posłom Konfederacji,którzy są w sejmie nie ze względu na kasę, ale są ideowi, nadwyrężając ich dobre imię. Tym zdradzieckim zachowaniem wyrządził też ogromną krzywdę wyborcom Konfederacji, którzy im zaufali
pokutujący łotr 14 grudnia 2023 godz. 21:43 – w odpowiedzi do: CzarnaLimuzyna 21:04
Porównianie chanuki z adwentem jest wysoce niewłaściwe. Adwent ma głęboką treść mistyczną i religijną, podczas gdy chanuka jest jedynie historyczną pamiątką powstania Machabeuszy sprzed 2 tysięcy lat. Kapłan katolicki powinien tę różnicę widzieć. Należałoby więc inaczej sformułować pytanie:– Jeśli żądacie od nas obchodzenia w polskim Sejmie żydowskiego zwycięstwa powstańczego sprzed 2 tysięcy lat, to prosimy w Knesecie ustawić ołtarzyk ku czci naszej Bitwy pod Grunwaldem i każdego 15 lipca odprawiać przed nim wraz z narodem polskim ceremonie rocznicowe.
CzarnaLimuzyna 14 grudnia 2023 godz. 23:01 – w odpowiedzi do: verizanus 21:18
Panowie Mentzen, Wipler i Bosak kolejny raz udowodnili, że są częścią systemu. Nigdy nie poważałem Mentzena i Wiplera. O Mentzenie już dawno napisałem, że nie nadaje się na polskiego polityka, z naciskiem na “polskiego“. Bosak, który jawił się jako wieczny kunktator pogrążył się ostatecznie. Nie wnikam czy ich odmienne- okazywane publicznie stany świadomości są prawdziwe czy udawane.Inteligentny Mentzen nie widzi, że nie można porównywać ataków na żydowski obrządek w polskiej świeckiej instytucji do ataków na msze w polskich kościołach. Powtórzył w nieco innej wersji lewackie brednie.Mentzen boi się o partyjny wizerunek i utratę stanowiskKto chce niech się nabiera na tę narrację, a mamy, przypomnę, koniec 2023 roku. Mentzen albo udaje albo nie wie do dziś czym jest tzw. chanuka. Odsyłam do tekstu.
Twoje porównanie jest adekwatne. Przywoływanie katolickich świąt może zrodzić fałszywe poczucie symetrii. Myślę, że tego rodzaju porównania wynikają prędzej z bezradności niż z chęci zrównania ( u ks. Isakowicza-Zaleskiego)
CzarnaLimuzyna 14 grudnia 2023 godz. 23:26
Tytułem uzupełnienia, bo opinia publiczna powinna również o tym fakcie wiedzieć, że na terenie Sejmu był wizerunek rabina Menachema Mendela Schneersona – rabin ten zasłynął ze stwierdzenia: „Osoba żyda jest czymś całkowicie różnym od innych narodów świata, dusza nieżydowska pochodzi ze sfer szatańskich podczas, gdy dusza żyda ma pochodzenie święte”.Włodzimierz Skalik /TT
Już przyjęcie Wiplera do Konfy było mocno podejrzane, Bosak próbował już dawno brylować w mediach i jak dziś widać miał za zadanie “zagospodarować prawicowy elektorat”. Mentzenowi dużo pomógł St.Michalkiewicz trochę go lansując. Dziś widać, że zdradzili…. no cóż diety mają itp. i pewnie mają nadzieję (nową), że KTOŚ zauważy ich zaangażowanie w umacnianie lewactwa. Dziwi trochę postawa dołów partyjnych w Konfie. Czy to już na tyle wodzowska partia, trzymana mocną ręką, że nie można zrobić jakiegoś ipiczmentu i zmienić władz??? Aż tak mocno przeżarta agenturą, że prędzej Braun i Korwin wylecą niż Bosak i Mentzen.Widać mało tam ideowców…;)
Estera i Haman, Gudzińska-Adamczyk i Braun, odwieczne strategie szowinistycznego triumfalizmu i palestyńska profilaktyczna eksterminacja purimowa oraz narodziny profesji TW
Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew – fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzieć.” (ANTONI SŁONIMSKI – O drażliwości Żydów)
“Zasadniczą bowiem prawdę o Bogu stanowi to, że jest on dobry. Wiara, że Bóg może nakazać ludziom straszne, niesprawiedliwe i okrutne czyny, jest największym dającym się wobec niego popełnić błędem.” (SIMONE WEIL)
“Gdyby Hebrajczycy ze swojego dobrego okresu zmartwychwstali i gdyby dano im broń, wytępiliby nas wszystkich, mężczyzn, kobiety i dzieci, z powodu swojego zbrodniczego bałwochwalstwa. Prawdziwe bałwochwalstwo to pożądliwość, a pragnący ziemskiego dobra żydowski naród grzeszył pożądliwością nawet wówczas, gdy czcił swojego Boga. Bałwan [idol] Hebrajczyków to nie metal ani drewno, lecz rasa i naród, coś zupełnie tak samo materialnego.” ( SIMONE WEIL)
Zaatakowana wcześniej gaśnicą przez Brauna Magdalena Gudzińska-Adamczyk wysyła bandytę i terrorystę w objęcia prokuratury (Esther Denouncing Haman to King Ahasuerus). Za chwilę straci przytomność, chociaż nie jest to takie pewne…
Okazuje się, że Magdalena Gudzińska-Adamczyk została zaatakowana gaśnicą i pobita przez posła Brauna. Jak trafnie zauważył jeden z blogerów należy się spodziewać, że jutro dowiemy się o usiłowaniu gwałtu przez posła Brauna. Istotą hagad jest rozkwit, samożywot fraktalny. Czy powinno to dziwić? Skądże! Toż to święta tradycja nacji do której należy p. Magdalena!
Przyjrzyjmy się więc religijnej, więziotwórczej i narodotwórczej roli insynuacji, pomówień, oszczerstw, donosów, paszkwili. Oraz temu, jak od dziecka wpajać wchodzącym pokoleniom nienawiść w pobożnej szacie i jakie były historyczne początki intratnej profesji Tajnego Współpracownika (TW).
Cz.I
Folklor to prawdziwa i szczera manifestacja duszy człowieka i narodu
Jedno z najbardziej radosnych narodowo-religijnych świąt Żydów to Purim. W tym momencie zaczynam odczuwać narodowe kompleksy. Nie tak jest u nas. Nie taki jest nasz kalendarz obchodów wspólnej pamięci. Nasze polskie święta i rocznice – jak wielu już zauważyło – to świętowanie klęsk i porażek. Czyż nie można tego zmienić? Czy i my też w państwowe święto nie możemy tańczyć i śpiewać na ulicach, formować karnawałowe pochody? Nie znajdzie się żadna taka data? A może jako chrześcijanie powinniśmy wziąć przykład od starszych, bardziej doświadczonych w wewnątrznarodowej socjotechnice – starszych braci? Może spróbować poszukać w kalendarzu i wybrać jakiś dzień na święto analogiczne do kipiącego bezpretensjonalną, szczerą radością święta Purim? Mordechaj i Estera – to bohaterowie Izraela. Nie możemy więc zapożyczać wszystkiego. Musimy adaptować sens – szczegóły dopasowując do naszej historii i naszych bohaterów. Wymaga tego logika i szacunek dla starożytnej, wzorcowej religii. Kim byłby więc nasz, polski Mordechaj? Nasze Estery? Kim byłyby na polskim gruncie – strach pomyśleć – tysiące ofiar przemyślności naszego bohatera broniącego przetrwania narodu i jego tożsamości, broniącego przed obcym żywiołem? Trudne pytania, momentami bulwersujące, lecz zarazem intrygujące. Pytania, jak z ubogiej panny na wydaniu stać się narodem mającym odwagę i charakter będący nie do pomylenia z żadnym innym. Może kluczem do tego jest radosne święto Purim oparte na wydarzeniach z biblijnej Księgi Estery?
Co jest osnową tej opowieści, iż dała ona fundament do narodzin tysiącletnich tradycji? W czym wyraża ona tak trafnie istotę duszy narodu żydowskiego, iż pamięć o jej bohaterach czci on coroczną eksplozją radości, aż po dziś dzień? Z góry zaznaczam, iż nie interesuje mnie alegoryczna egzegeza w stylu szkoły aleksandryjskiej, która jeśli by dziś istniała, to z pewnością odczytałaby powieszenie antysemity Hamana i jego synów na drzewie w duchu ekologicznego zabiegu mającego na celu by za pomocą równomiernego obciążenia gałęzi – poddać kontroli niekontrolowany rozrost wybranych gatunków drzew w obrębie zamkniętego ekosystemu. Co to, to nie! Chcę wiedzieć, jakie były historyczne podstawy i głębinowy sens tych świętych opowieści i opartych na nich uroczystości, do których zapraszają przechodniów rozśpiewani Żydzi Nowego Jorku i innych metropolii. Spróbuję rozwiązać zagadkę tej ponadczasowej popularności, być może wcale nie tak trudną do rozwikłania.
Księga Estery pochodzi z III-I w.p.n.e. Osobliwością jej na tle innych ksiąg biblijnych jest to, iż nie pada w niej ani razu żadne z imion Boga. Streśćmy więc pokrótce rzeczoną historię. Otóż w wersji dla dzieci streszczenie tej księgi brzmi mniej więcej tak: dzięki odwadze żony króla Achaszwerosza, Estery i jej wuja Mordechaja Żydzi zostali ocaleni udaremniając nikczemny plan wroga Izraelczyków Hamana. Ale poniechajmy wersji dla dzieci, gdyż „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce” – i przyjrzyjmy się bliżej tej najbardziej niezwykłej księdze Starego Przymierza, której treść jest doprawdy fascynująca… A na dodatek dająca nam wgląd w to, jak rodziła się tradycja targania za uszy antysemity, a nawet… obcinania ich.
Ciasteczka “obcięte uszy Hamana”
Estera, córka Abihaila, stryja Mordechaja zostaje żoną króla perskiego dzięki pijarowym radom Hegaja, eunucha królewskiego, stróża żon, który doradził jej, że aby zdobyć względy króla i wygrać rywalizację o zajęcie miejsca oddalonej królowej Waszti – musi demonstracyjnie ukryć kobiecą pazerność na błyskotki i bogactwa lekceważąc je i niczego z tych bogactw, kosmetyków i ozdób, które jej oferuje król – nie wziąć. Ester posłusznie wykonała instruktaż ówczesnego Tymochowicza, zgrabnie odegrała rolę („Estera pozyskała sobie życzliwość wszystkich, którzy na nią patrzeli.”) i odniosła sukces – zdobyła koronę. Później – zaprawionej już w trudnej, lecz wdzięcznej sztuce public relations – przyjdzie jej odegrać upozorowanie próby gwałtu przez wroga Izraelczyków Hamana, odegrać z sukcesem, gdyż król Achaszwerosz weźmie to za prawdę i każe powiesić Hamana. Prawdopodobnie przed zasymulowaniem bycia napastowaną odegrała jeszcze dwie role, kiedy to idąc do króla dwukrotnie zaczęła omdlewać, co w królu obudziło czułość i łaskawość, tak jej potrzebne do sfinalizowania planu „krwawej, profilaktycznej zemsty” na tysiącach Persów. Ale o tym później.
Wszystkie te działania sprawiają wrażenie realizacji wielce złożonej intrygi Mordechaja, gdyż on był tu faktycznym spiritus movens, który jeszcze zanim doszło do kluczowych wydarzeń – nakazał Esterze ukrywać przed królem swoje pochodzenie, co pozwoliło w kluczowym momencie, gdy ważyły się losy odwołania królewskiego dekretu przeciwko Żydom – zagrać tą kartą, że przecież sama żona króla jest z tego ludu, który ma być wytracony, co prawda król bronił się przed tym argumentem, mówiąc do Estery, że nawet gdy Żydzi – zgodnie z dekretem zginą, to jej samej to nie obejmie, gdyż dekret jest „ogólny”. Samo to, iż król wcale nie był skory, do odwoływania dekretu, pośrednio świadczy, iż przytoczona w dekrecie opinia o antypaństowości narodu hebrajskiego była przez Achaszwerosza popierana, a nie była tylko – jak wmawia autor dzieła – efektem zemsty Hamana za… nieoddanie mu pokłonu. Ale wróćmy do Mordechaja. Postać to interesująca wielce. Właściwie pierwotny tekst hebrajski nie mówi niczego konkretnego o funkcji pełnionej przez niego w pałacu, czy w okolicy pałacu. Jego status jest niejasny, pojawia się tylko zwrot: „Siedział u bramy królewskiej”. Późniejszy dopisek grecki uzupełnia to niedopatrzenie i podaje kwalifikacje i stanowisko: „mąż wybitny, pełniący służbę na królewskim dworze”. Otóż ów mąż wybitny znudzony siedzeniem u bramy wykoncypował zapewne zwiększenie innowacyjności swojego jednoosobowego przedsiębiorstwa i postanowił dokładniej nastawiać uszu na to, co w trawie piszczy, udając sen (mamy tu konsekwentną ścieżkę aktorską, po której kroczy też „piękna” Estera).
Mdlejąca zawodowo Estera Gudzińska-Adamczyk
I kiedy tak nasłuchiwał i nasłuchiwał, zdarzyło się, że wreszcie i coś godnego zaraportowania usłyszał. „A gdy Mardocheusz odpoczywał na dziedzińcu z Gabatą i Tarrą, dwoma eunuchami króla strzegącymi dziedzińca, posłyszał ich rozmowy i odkrył ich knowania. Przekonał się, że byli gotowi podnieść rękę na króla Achaszwerosza, i doniósł o nich królowi. Król przeprowadził śledztwo przeciw tym dwom eunuchom, a gdy przyznali się do winy, odprowadzono ich na śmierć.” Dwaj koledzy z zakładu pracy zostali powieszeni, szlak ku królowi przetarty, wybadanie, czy król chętny jest na takowe raporty – dokonane. Jednym słowem same korzyści i świetnie rokujący wstęp do kariery na dworze królewskim. Czas było przejść wobec tego, do drugiej fazy planu, który być może był planem zamachu stanu – ponieważ wśród wyznawców jahwizmu nie było to obce zjawisko (zamachu stanu dokonuje Jehu unicestwiając klan Achaba oraz Atalia wymordowując plemię Judy). Co prawda zamach ten nie sięgał samej góry, może był to tylko „zamach stanu urzędniczy”, łatwiejszy w przeprowadzeniu i dający pewność większej trwałości jego skutków i wzbogacony o czystkę ponad 75 tysięcy osób (w tym kobiety, dzieci, niemowlęta – chociaż trzeba przyznać, że trudno jest zrozumieć, jak niemowlęta mogą żywić rzekomą nienawiśc do Żydów…) niechętnych anarchizmowi Hebrajczyków i ich psuciu państwa.
Kopię eksterminacji z Księgi Estery mamy dzisiaj w ludobójstwie 20 tysięcy Palestyńczyków (w większości kobiet i dzieci).
Jeśli to był plan, to teraz była kolej na jego drugi etap, czyli cykl prowokacji. Mordechaj demonstracyjnie prowokuje Hamana nie podporządkowując się zarządzeniom królewskiej etykiety i regulaminu. Robi to za każdym razem, gdy Haman przechodzi obok niego. To wyzywające zachowanie widzą urzędnicy wypełniający swoje obowiązki w normalny sposób i pytają się go, czemu nie stosuje się do obowiązujących praw. („Przetoż rzekli słudzy królewscy, którzy byli w bramie królewskiej, do Mordechaja: Czemuż ty przestępujesz rozkazanie królewskie?”). Ich też nie słucha. „A gdy tak do niego na każdy dzień mawiali, a nie usłuchał ich, oznajmili to Hamanowi”. Zwykło się tłumaczyć ową niechęć do przestrzegania prawa i dworskiej etykiety przez Mordechaja, tym, iż tak mu kazał Bóg, żeby nie oddawać ludziom czci należnej Bogu. Oczywiście jest to wybieg kazuistyczny i grzech wobec samej logiki tekstu, gdyż kiedy sam Mordechaj staje jako wezyr w purpurze i koronie – to już mu nie przeszkadza (rzekomo bałwochwalcze) oddawanie jemu samemu czci. Odbiera pokołony i wszelkie inne przywileje tak naturalnie, jakby nic innego w życiu wcześniej nie robił. Jest to klasyczny przykład zachowania o nazwie “podwójna miarka”.
Haman udaje się więc do króla, gdzie przedstawia swoją opinię na temat ludu, którego reprezentant uporczywie, publicznie go prowokuje i nie słucha urzędników królewskich nie stosując się do państwowych praw. Jest to jedyny tak obszerny fragment w Starym Testamencie, gdzie opisana jest istota ekskluzywistycznych zachowań Hebrajczyków wobec państw, wewnątrz których tworzą autonomiczne kolonie, dlatego warto ją zacytować w całości:
„Jest pewien naród rozproszony po wszystkich prowincjach twojego królestwa, i odseparowujący się od wszystkich, mający nowe, inne prawa i ceremonie, a co więcej, gardzący zarządzeniami królewskimi i w interesie królestwa leży, aby z powodu bezkarności nie urosła jego bezczelność”.
W wersji obszerniejszej brzmi to tak: „Haman, który wyróżniał się przy nas mądrością i niezmiernie przychylnym usposobieniem oraz odznaczał się niezachwianą wiernością, zajmując drugie miejsce w królestwie, wskazał nam, że
wmieszał się pomiędzy inne szczepy całego świata pewien naród wrogo do pozostałych usposobiony, który przez swoje prawa sprzeciwia się wszystkim narodom i stale lekceważy zarządzenia królów, tak iż stanowi przeszkodę w rządach nienagannie sprawowanych przez nas nad całością. Przekonawszy się, że jedynie ten naród pozostaje ze wszystkimi w stałej niezgodzie, że trzyma się w odosobnieniu na skutek swych praw, że nieżyczliwy jest dla naszych spraw, spełniając najgorsze czyny, tak iż państwo nigdy nie będzie mogło dojść do wewnętrznego pokoju”.
Autor Księgi Estery przypisuje Hamanowi i królowi podjęcie decyzji o wytraceniu tego – wg tekstu samej Wulgaty – „bezczelnego” (łac.insolens – arogancki, butny, bezczelny Est 3,8) narodu. Tak wielka kara za prowokacyjne nieoddanie pokłonu jest mało wiarygodna, gdyż autorem narracji jest kat, a nie ofiara. W każdym bądź razie wydarzenia toczą się dalej.
Teraz Mordechaj uruchamia ponownie Esterę. Każe jej iść do króla z misją anulowania antyhebrajskiego dekretu. Gdy Estera obawia się to uczynić, Mordechaj – bardzo pobożnie – grozi jej i szantażuje: „Albowiem, jeźli ty tak cale milczeć będziesz na ten czas, ulżenie i wybawienie przyjdzie Żydom skądinąd, ale ty i dom ojca twego zginiecie”. Na takie dictum kobieta musiała iść. W komnacie królewskiej – pamiętając wcześniejszą szkołę pijaru –prawdopodobnie odegrała dwukrotnie scenę zasłabnięcia („wzięła ze sobą dwie służebnice. Na jednej z nich opierała się jakby omdlewająca z rozkoszy, a druga szła za nią, powiewną czyniąc jej szatę przez jej podtrzymywanie. I zapłonęła wdziękiem swej piękności”). I tak kroczyła do króla ćwicząc „jakby omdlewanie” i „zapłonięcie”. Gdy wreszcie dotarła, to „zachwiała się, zmieniła swój wygląd, zbladła i pochyliła się na głowę służącej, która ją wyprzedzała. I przemienił Bóg usposobienie króla na łaskawe, tak że zaniepokojony zeskoczył ze swego tronu i wziął ją w ramiona, aż przyszła do przytomności.” Pierwsze lody zostały przełamane – piłeczka była po stronie Estery. Ale do celu został jeszcze kawałek, choć wszystko szło w dobrym kierunku, gdy król „wyciągnął złote berło, i położył je na szyi jej, i pocałował ją, i rzekł: «Mów do mnie! »”. Estera, jakby wyjęta z hollywoodzkiego scenariusza kontynuuje podbijając cenę i zachwalając urodę króla: „Ujrzałam cię, panie, jak anioła Bożego i zatrwożyło się serce moje od strachu przed majestatem twoim, ponieważ jesteś godny podziwu, panie, a oblicze twoje jest pełne wdzięku”. Po czym ozdabia całość zawsze skutecznym pijarem: „A gdy to mówiła, znowu upadła z wyczerpania. Król zaś przestraszył się, a cała służba jego pocieszała ją”. Scena ta dość często uwieczniana była w grafikach i obrazach.
Warte zauważenia jest, że król wcale nie jest skłonny odwoływać dekret antyhebrajski, widocznie argumenty urzędników królewskich i reprezentującego ich Hamana uznał za odpowiadające prawdzie i uspokaja Esterę, że jej się nic nie stanie z powodu ogólności zarządzenia antyhebrajskiego: „Cóż ci to, Estero? Jam brat twój, bądź dobrej myśli! Nie umrzesz, ponieważ nasze zarządzenie odnosi się do ogółu, przybliż się!”. Jednak jeszcze tym razem Esterze nie chodzi o odwołanie dekretu. Na razie wymaga na królu na następny dzień ucztę w składzie trzech osób: król, Haman i ona. Szanse na zmianę opinii króla o narodzie, który jest – wg słów samego tekstu biblijnego „wrogo do pozostałych usposobiony, który przez swoje prawa sprzeciwia się wszystkim narodom i stale lekceważy zarządzenia królów, tak iż stanowi przeszkodę w rządach nienagannie sprawowanych przez nas nad całością” – były zapewne małe, gdyż zarzuty musiały pokrywać się z opinią króla i jego dworu. Tej nocy król bije się z myślami, nie może spać i przeglądając kroniki i archiwa odnajduje donos Mordechaja, co pozwala mu zapomnieć o kłopotach – jakie przyczynia królestwu separujący się i czujący się bezkarnym naród – i wyobrazić sobie korzyści z posiadania skutecznego informatora właśnie z tego narodu. Estera natomiast przygotowuje się do realizacji kilkuwątkowego planu. Zanim Estera zwróci się już bezpośrednio o cofnięcie rzeczonego dekretu trzeba zemścić się na Hamanie i oczernić go przed królem. Wtedy powinno już pójść jak po maśle. I takoż czyni.
Nastał dzień następny. „Przyszedł więc król z Hamanem, aby ucztować z królową Esterą.” Gdy atmosfera stała się już stosunkowo miła „król rzekł do Estery także w drugim dniu podczas picia wina: «Jakie jest twoje życzenie, królowo Estero, a będzie ci dane, i co za prośba twoja?”. Przystępuje więc Estera do rzeczy mówiąc: „niech będzie darowane mi życie na moją prośbę i lud mój na moje życzenie! Albowiem sprzedano nas, mnie i mój lud, aby nas wygładzić, wymordować i zniszczyć.” Król, dziwnie zapominając o dekrecie, który niedawno pod wpływem argumentów urzędników i Hamana podpisał – pyta się: „Któż jest ten, który zawziął się w sercu swoim, aby to uczynić, i gdzie on jest?”. Amnezję króla być może tłumaczy moc i ilość wina oraz „zapłonięcie pięknością” jego interlokutorki. W każdym razie Estera wskazuje wyciągniętą ręką Hamana mówiąc: „ten niegodziwiec!”. (Scena owa też należy do często ilustrowanych plastycznie epizodów, nazwać ją można: “wskazaniem antysemity”). W tym momencie król jest już w pełni zambarasowany: naród jest nieznośny, ale z Mordechaja pożyteczny donosiciel z Estery piękna i złotousta kobieta. Cóż czynić? Nie mogąc poradzić sobie z dylematem wyboru pomiędzy osobistymi korzyściami a dobrem królestwa – wychodzi do ogrodu.
Podczas jego nieobecności Haman, wiedząc, co go czeka ze strony duetu Mordechaj-Estera, pada na kolana przed Esterą prosząc o życie. Na to wchodzi król interpretując gest Hamana jako próbę molestowania i gwałtu: „Tedy rzekł król: Izali jeszcze i gwałt chce uczynić królowej u mnie w domu?”. Estera potwierdzająco milczy. Oddajmy głos jednemu z inteligentnych komentatorów tej księgi: „Wobec milczenia Estery, które w zaistniałej sytuacji potwierdza winę Hamana, zostaje on powieszony za to rzekome usiłowanie zbrodni – a nie za swoje rzeczywiste zbrodnicze knowania.
Następują dni triumfu Judejczyków. Mardocheusz zostaje wywyższony, a na prośbę Estery i jego wydany zostaje obowiązujący we wszystkich krajach imperium dekret (8: 5–8), zawiadamiający Judejczyków, że król pozwala im, aby w dniu, kiedy mieli być zgładzeni, „zgromadzili się i stanęli w obronie swego życia, aby mogli wytracić i wymordować, i wygubić wszystkich zbrojnych swoich wrogów wśród ludów i państw wraz z ich niemowlętami i kobietami, a także aby zabrali ich majętność (8: 11)… We wszystkich państwach i każdym mieście… dokądkolwiek dotarły słowo króla i jego dekret dla Żydów nastały [wśród Judejczyków] radość i wesele, uczty i dzień zabawy. Wielu spośród narodów państwa perskiego do wiary i obyczajów Judejczyków się przyłączyło, ponieważ padł na nich strach przed Żydami” (8: 17). No cóż, komentarz tu chyba zbędny. Dla jednych dzień wesela i zabawy, dla drugich (gospodarzy tych ziem) blady strach… Pozostaje tylko pogratulować… siły argumentów ;).
Ci, przed którymi stali judejczycy z uniesionym nad ich głowami mieczami, mieli do wyboru umrzeć za niewiadomo co (wszak nie oni pisali dekret!, tylko król z Hamanem…), albo przyjąć wiarę chcących ich zabić. Przeżyli ci, co przyjęli, jak to z rozczulającą szczerością pisze autor Księgi Estery: “ponieważ padł na nich strach przed Żydami”. Zaiste, w tym momencie lektury można przestać się dziwić temu, jak ogromny był opór w pierwszych wiekach, przed przyjęciem tej szowinistycznej księgi do kanonu (wspólnota z Qumran też nie posiadała tej księgi…). Ci, którzy – szukając zrozumienia tego horrendalnego opisu – twierdzą, że… sam Bóg chciał, by pod groźbą ścięcia, niewinni ludzie przyjmowali wiarę w niego – niech pomyślą, co mówią… Każdemu myslącemu nie może to się skojarzyć z niczym innym, niż wydarzenia z obrazka poniżej…
.
Ilustracja do Księgi Estery: “Triumf Izraelitów” (z prawej obcięta głowa nabita na włócznię (jak można domniemywać zapewne bardzo zbożny i uwznioślający symbol)
Zacytujmy dalej naszego komentatora: „Nikt nie stawił im czoła, ponieważ strach przed nimi padł na wszystkie narody… I z nienawidzącymi ich postąpili zgodnie ze swym upodobaniem (9: 2–5)… I zabili nienawidzących ich 75 tysięcy, [a skąd drodzy egzekutorzy wiedzieli, kto ich nienawidzi, lub czy dane niemowlę nienawidzi?] ale na majątek ich nie wyciągnęli ręki [co za wielkoduszność, i czemu, skoro król zalecił rabunek, i co się z tymi dobrami stało?]. Na zamku w Suzie wycięli pięciuset mężczyzn…, ale na majątek ich nie wyciągnęli ręki” (9: 16 i 9: 6–10). Esterze wszelako było tego wszystkiego za mało [parafrazując słowa piosenki Kory można powiedzieć: “Ty nienasycona, wciąż nienasycona…] uprosiła więc króla, aby powieszono dziesięciu synów Hamana,[ których jedyną przewiną najwidoczniej było to, że byli synami Hamana, gdyż nie ma ani słowa o ich antyhebrajskich poglądach, ale może niepotrzebne jest szukać logicznego uzasadnienia, gdy przecież sam dekalog go dostarcza: “twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach“] oraz dodatkowo uprosiła króla żeby pogrom wrogów Judejczyków w Suzie trwał przez jeszcze jeden dzień (9: 13–15) [tego zalecenia w dekalogu nie ma, żeby wydłużać pogromy, więc jest to własna inwencja logistyczna odważnej Estery…]. Utwór kończy się rozesłaniem przez Mordechaja zalecenia do wszystkich Judejczyków, aby rocznicę swojego triumfu czcili świętem, które ma się nazywać Purim. W liście jest nawet wzmianka o ustalonym już widocznie w czasie powstania Księgi Estery zwyczaju wzajemnego obdarowywania się żywnością.” Sądzę, że zwyczaj ten zrodził się z dzielenia łupów po eksterminowanych autochtonach…
I tak oto doszliśmy do końca historii tych herosów. „A Mordechaj wyszedł od króla w szacie królewskiej hijacyntowej i białej, i w wielkiej koronie złotej, i w płaszczu bisiorowem, i szarłatnym; Potem ułożył król Achaszwerosz podatek na ziemię swoję, i na wyspy morskie.” Fakt, iż główny bohater – spełniwszy swoje marzenia, snute, gdy „siedział u bramy” pojawia się w koronie i purpurze zwiastuje, iż zaraz pojawią się napisy końcowe i logo wytwórni: Paramount Pictures Corporation. Zastanawia tylko ostatnie przesuwające się po ekranie zdanie narracji: „Potem ułożył król Achaszwerosz podatek na ziemię swoję, i na wyspy morskie.” Jaki miało związek owe nałożenie podatku z historią wdrapania się Mordechaja na szczyt drabiny jego marzeń? Czy był to związek przyczynowo-skutkowy? Może jednak poniechajmy tych dociekań, by myśl nasza nie podążyła drogą myśli Hamana… The End.
Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, iż opowieść ta przesycona jest „szowinizmem i agresywnością” oraz „mściwym triumfalizmem” a tytułowa Estera nie przebiera w „podłych” działaniach. Nie muszę chyba dodawać, że są to oczywiście wstrętni antysemici zasługujący (oczywiście wraz z synami) na los Hamana. Najlepiej jednak będzie, gdy, każdy sprawdzi wszystkie meandry tego tekstu poprzez uważną, samodzielną lekturę obu wersji biblijnej księgi (jedna wersja jest w Biblii Tysiąclecia, druga w Biblii Gdańskiej). Za uważną lekturę – póki co – jeszcze nie ścinają. Daleko posunięte wątpliwości wobec tej księgi mają już długą historię. Kilku Ojców Kościoła (a także kilku rabinów) było przeciwnych włączeniu jej do kanonu. Stało się inaczej… Samo święto Purim też ma interesujące dzieje. Za rządów dwóch cesarzy z dynastii teodozjańskiej (Honoriusza i Teodozjusza II) obchody Purim przybrały tak prześmiewczy i bluźnierczy wobec Męki Pańskiej i ośmieszający Krzyż charakter, że z powodu protestów chrześcijan rabini musieli zdyscyplinować swą agresywną brać i zakazać pewnych zachowań parodiujących ewangelie…
Trzeba wspomnieć jeszcze o jednej bulwersującej sprawie. Wstęp do edycji Księgi Estery w Biblii Tysiąclecia zawiera oburzające zdanie. Oddajmy jednak głos naszemu, już cytowanemu komentatorowi: „Nie mogę jednak powstrzymać się od krytycyzmu, dowiadując się np., że „Estera, podobnie jak Judyta, dzięki uratowaniu ludu bożego od zagłady uchodzi w tradycji i liturgii za typ Maryi” (Wstęp do Est., w: BT, s. 476). W ewangeliach nie ma wzmianki o tym, aby Maryja swoim zachowaniem przyczyniła się do skazania na śmierć jakiegoś człowieka za zbrodnię, której nie usiłował popełnić, albo żeby domagała się uśmiercenia synów jakiegoś złoczyńcy, dlatego że byli jego synami (…), albo żeby podejmowała starania o przedłużenie czasu jakiegoś pogromu. Smutne jest to, że za tekst uświęcony współcześni wyznawcy dwu religii w naszym kręgu kulturowym uważają utwór przesycony zajadłą mściwością.”
Gdybym chciał skompromitować jakiś naród w oczach innych, stworzyłbym mu właśnie taki, albo podobny mit założycielski. Ale Hebrajczykom nikt tej opowieści nie wmuszał. Przeciwnie, przyjęli ją i święto upamiętniające opisane w niej postaci i czyny – rzec można – z wielkiej potrzeby swego serca… (jak to trafnie nazwał Jean Bricmont: “coeur du tribalisme”). Należy uszanować tę decyzję i przez jej pryzmat, przez pryzmat narodowych bohaterów – widzieć sławiący ich naród. Po to, by lepiej go zrozumieć. A zrozumienie, to kluczowa rzecz. Zwłaszcza dla ułożenia wzajemnych stosunków.
Jak widać, Mordechaj to pierwszy w historii TW (tajny współpracownik króla, z samozaciągu) oraz pierwszy łowca antysemitów. Haman to pierwszy w dziejach “antysemita”. Estera to pierwsza tak wybitna kobieta intrygantka i logistyk ludobójstwa. Ważkie postaci. Dowodem, iż po z górą 2 tys. lat powieszenie Hamana, jego synów oraz „krwawą łaźnię” kilkudziesięciu tysięcy jego rodaków na skutek intrygi Mordechaja świętują pobożni Żydzi na ulicach miast wszystkich kontynentów tańcem i śpiewem w dzień oraz obfitością wina (wg zaleceń rabinackich komentarzy Talmudu). Wina pitego wieczorem i nocą aż do ranka, aż do stanu świadomości niezdolnej odróżnić Kaina od Abla, Mordechaja od Hamana i Jaruzelskiego od Popiełuszki. Liczne zabawy i potrawy wzbogacają tradycję: Wieszanie Hamana, bicie Hamana, ciasteczka o nazwie „uszka Hamana” (hamantaszki).
Czy możemy się z tego czegoś nauczyć?
Jedni wyciągną naukę taką, że siłą nawyku zwykliśmy uważać donos, donosicielstwo za coś godnego potępienia i niskiego. Jednak religia ma moc uświęcenia każdego rodzaju zachowań. W tej optyce donosy jawią się niemalże gatunkiem literatury religijnej, porównywalnej z dawidowymi psalmami. W tradycji purimowej donos jest wyrazem czujności wobec potencjalnych wrogów wyznawanej, najwyższej wiary. Zwalczmy tę chuć, by donosiciela obelgami truć. W świecie purimowym donos jest wszak przejawem najwyższej mądrości i pobożności. Nauka to jednak niezbyt budująca…
Inni, bardziej złośliwi, powiedzą, że morał tej opowieści zawiera się w ekscentrycznych groźbach i żądaniach brzmiących tak:
Nie dobra mówić, że my wieszamy, bo my każdego, kto tak mówi powiesimy.
Powieszeni synowie Hamana za (rzekome) winy ojca
Nie dobra mówić, że nie przestrzegamy miejscowych praw, bo zastosujemy do niego nasze, przyniesione prawa, tak, aż popamięta. Ta nauka z kolei jakaś… nieuczona. Zostawmy więc wyciąganie morałów z Księgi Estery, bo jakieś te morały… niemoralne.
Cz.II
Ze świętowaniem Purim wiąże się kilka specyficznych obrzędów. Obowiązkiem każdego pobożnego Żyda jest dwukrotne odczytanie Księgi Estery. Liturgia synagogalna obejmuje śpiewy, w których jako chórek biorą udział dzieci. Ogólny charakter święta jest zabawowy i prześmiewczy. Zalecane w te dni jest picie na umór, są też świadectwa o rozwiązłości… Odgrywane są krótkie scenki dramatyczne. Formowane są pochody typu karnawałowego, we wszystkich kolorach tęczy, często na specjalnych platformach (identycznych jak te, znane u nas z parad równości i LGBT). Przywiązuje się wagę do tego, by we wszystkich uroczystościach brały udział kobiety i dzieci. Tworzy się kukły głównych bohaterów i zakłada karnawałowe maski przedstawiające ich. Starym obrzędem jest bicie kukły antysemity Hamana, wieszanie Hamana oraz palenie kukieł antysemity Hamana. Bardzo ważne są dwa elementy: podnoszenie powszechnego rabanu na każde wymówienie imienia niegodziwego antysemity Hamana oraz wypieki w formie ciasteczek zwanych „uszy Hamana” (hamantaszki). Rwetes, szum i hałas na dźwięk imienia antysemity Hamana wywołuje się używając trąbki, gwizdki, kołatki, tupiąc i stukając dwoma kamykami o siebie. Dzieci hałasują rozdanymi im drewnianymi grzechotkami ucząc się już od małego, że każdy wstrętny antysemita powinien być zagłuszany i wytupywany. Potem dzieci wieszają i biją kukły Hamana. Złośliwcy mówią, że jest to wychowywanie do nienawiści – ale oczywiście czytelnik już wie, iż tak nie można mówić, bo jest to… mowa Hamana.
Inscenizacja na święto Purim – Petersburg
Inscenizacja na święto Purim – Kijów
Owocuje to – jak należałoby się spodziewać – w wieku dorosłym tym, że rozmowa z każdym łowcą antysemitów (a dzięki powszechności święta Purim łowcą antysemitów staje się każdy, kto zetknął się z rodzimą tradycją) sprowadza się do… bycia zagłuszanym słownym rabanem i bycia obrzucanym insynuacjami: ksenofob, nacjonalista, rasista, ultraprwicowiec, super-ultra-hiper-media-faszysta dyktatorski i absolutystyczny, (które w istocie, psychologicznie rzecz ujmując są p r o j e k c j a m i własnej mentalności na rozmówcę). Wracając do wypieków: mają one dwie nazwy, Hamantaschen (kieszenie, sakwy Hamana) oraz Haman-Ohren (uszy, uszka Hamana). Dlaczego uszy? Było to – jak podaje Wiki – nawiązanie do średniowiecznych dodatkowych poniżających kar wymierzanych skazanym złoczyńcom. Przed egzekucjami okaleczano ich, między innymi obcinając uszy… Ponieważ liczni badacze twierdzą, że karą w owym czasie wymierzaną w Persji nie było powieszenie, lecz ukrzyżowanie, to można zakończyć ten opis wesołej purimowej obrzędowości życzeniem: Smacznych uszu obciętych ukrzyżowanemu!
Purimowy pochód w Izraelu
Purimowe zabawy w Izraelu, z lewej Haman, czyli niegodziwy nacjonalista (obojętne kto i z jakiego kraju, każdy naród jest nacjonalistyczny, poza tym, który tę etykietkę przylepia)
Źródła historyczne podają, że obyczaj czynienia wściekłegogo hałasu na dźwięk imienia Haman stwarzał takie ekscesy, iż rabini zamierzali go ukrócić. Jednak opór zwłaszcza Żydów rosyjsko-polskich przeciw likwidowaniu tej tradycji był tak duży, że wysiłki rabinów spełzły na niczym.
Aby zakończyć i podsumować krótki rys celebracji Purim warto sięgnąć po purimowe przemyślenia rabina z gminy żydowskiej w Berlinie zatytułowane: Z dowcipem i śmiałością. Niektórzy z piszących o Księdze Estery nie mogli pojąć, jak można mieć „tak mało zmysłu moralnego” jak jej autor, by aprobować i pochwalać różnego rodzaju „podłe” zachowania. Refleksje berlińskiego rabina pomagają nam zrozumieć ten ewenement na gruncie zachodniej kultury. Otóż rabin pisze, iż każdy z nas musi zadać sobie pytanie, czy wykorzystał w pełni w swoim życiu swoje możliwości. Albowiem Mordechaj i Estera „wykorzystali wszystkie swoje możliwości”. Bo przecież w gruncie rzeczy dostać się do pałacu królewskiego i móc się cieszyć wszystkimi królewskimi przywilejami – kończy myśl rabin – to wielki sukces w życiu każdego człowieka. Jeśli tak, panie rabinie Boris Ronis, to ja już nie mam więcej pytań… Widzę, że nie pada tu o pytanie o środki do celu, liczy się tylko cel. Sam cel – od siedzenia u bramy do zostania wezyrem i cieszenia się przywilejami – też wysoce oryginalny, acz jednak nie uniwersalny, musi pan to przyznać. Dziękuję więc za wspaniałą ilustrację tego, co to znaczy „różnica kulturowa”.
Mówi się, że każdy chrześcijan ma w sobie wewnętrznego Żyda. Może by pojść dalej tym tropem i zastanowić się, czy nie będzie korzystne dla polskiej wspólnoty – tak jak jest dla żydowskiej – coroczne świętowanie święta Purim w polskiej wersji. Czyje uszy byłyby podawane do stołu? Uszy Grzegorza Brauna? Kogo – zamiast Hamana – należałoby wraz z synami powiesić za domniemane niecne zamiary względem mieszkańców lechickiej ziemi?
Muszę przyznać, iż wciąż przy próbach myślenia w kierunku wskazanym przez tę wzniosłą wiarę, której zarazem źródłem i owocem zda się być historia Estery i jej eksterminującego protektora – muszę przezwyciężać liczne wątpliwości. Czy aby pogłoski o tym, że Haman szykuje jakiś zamach na naród Żydowski były prawdziwe? A co, jeśli nie?! Wszak konflikt zapoczątkował Mordechaj i jego lud, za nic mając miejscowe prawa. Czy nie należało przeprowadzić dochodzenia, powołać ewentualnych świadków? Może trzeba było wysłuchać jego racji, dać mu adwokata lub ostatecznie zrobić jakiś okrągły stół? Może zamiierzał jedynie deportować nie podporządkowujących się prawom obywateli, gości pogardzających gospodarzami i ich prawami, tak jak dziś wielu z imigrantów muzułmańskich gardzi niemieckim, szwedzkim i brytyjskim systemem prawnym budując faktycznie równoległy wymiar sprawiedliwości oparty na koranicznym prawie i wszechwładzy klanów rodzinnych?
Może, jeśli czegoś by Hamanowi dowiedziono należało zastosować prawo łaski? Przecież nie tylko nie zabił, a nawet nie skrzywdził ani jednej osoby. Zginął za myślo-zbrodnię (synowie zostali powieszeni jako bonus) i za obronę praw swojej ojczyzny, która ośmieliła się mieć inne prawa, niż korzystająca z jej gościnności separatystyczna kolonia. A może wyrok w zawieszeniu, a nie od razu zawieszenie na drzewie wraz z potomkami? Może jacyś koledzy Mordechaja nie powinni czekać 2,5 tys. lat na powołanie Hels. Fund. Praw Człow. i Obywatela oraz Amnesty International tylko zrobić to wtedy? A może jakiś niepokorny z rodaków morderczego Mordechaja winien ogłosić rezolucję przeciw jawnemu ludobójstwu i szybko zacząć organizować jakiś Trybunał Międzynarodowy? A te w dalszej kolejności wymordowane kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci? Czy ich winy ktokolwiek zadał sobie trud by udowodnić? Czy to po prostu miał być pokaz siły, by innym już nigdy nawet nie zaświtała myśl, żeby krytykować święty, goszczący u nich naród? Nie wiem, nie wiem. Biję się z myślami. Czuję, że moja wiara w porównaniu z wiarą zdecydowanego, ani chwili nie wahającego się Mordechaja – jest marna, malutka i słaba. On był prawdziwym herosem błyskawicznej decyzji – ja jawię się samemu sobie jako kunktator i tchórz. Muszę się dużo jeszcze uczyć od prawdziwych bohaterów nie cofających się przed prawdziwą żarliwością i zbożnością. Jak Abraham był gotów złożyć w ofierze swego syna, tak i ja muszę złożyć w ofierze swoje zasady, skrupuły i wyrzuty sumienia – tak mi podpowiadają starsi w wierze bracia.
Diaspora aszkenazyjska (Europa wschodnia i środkowa) zna ten radosny obyczaj pod postacią „wieszania wroga ludu”. Diaspora sefardyjska (Europa zachodnia) świętuje „wieszanie wrogów demokracji” oraz „wieszanie wrogów rewolucji”. Lokalna francuska odmiana święta Purim w swej klasycznej postaci przybrała formę „ścinania wrogów rewolucji”. Źródła etnograficzne nie odnotowały jednak odpowiednich zmian w sposobie obchodzenia święta w jego aspekcie kulinarnym i tradycyjnych uszek Hamana nie zastąpiła główka Ludwika, ani pełna niekłamanej radości zabawa w wieszanie Hamana nie została wyparta przez ścięcie Hamana. Ewolucja i inwolucja tradycji ludowych jest jednak nieprzewidywalna, więc nie możemy wykluczyć, że w przyszłości lokalna tradycja przetransformuje niektóre ze szczegółowych obyczajów kultywowania pamięci o bohaterskim Mordechaju , przemyślnej Ester i ich profilaktycznej, morderczej intrydze. Jednak należy się spodziewać – znając trwałość mitów założycielskich, że rdzeń tożsamości budującej naród, czyli gloryfikacja Mordechaja (ówczesnego prawdziwego Eksterminatora , Wielkiego Intryganta i Skutecznego Donosiciela) i bezlitosne potępienie wroga narodu (Hamana) – pozostanie mimo drobnych, lokalnych zmian obrzędowości takim, jakim zawsze był, jakim był od początku.
Ogólnoświatową nazwą pod którą jest obchodzona pamięć dawnych, wzniosłych wydarzeń w dzisiejszych dniach pozostaje symboliczne „wieszanie antysemity” („ruganie antysemity”). Wspólne celebrowanie tego święta w najbardziej zachowawczych centrach tradycjonalistów (np. Nowy Jork, Frankfurt, Hamburg, Londyn, Amsterdam, niektóre dzielnice Warszawy i Krakowa) daje rozproszonej wspólnocie niezwykle silne poczucie więzi. My, jako chrześcijanie powinniśmy rozumieć znaczenie obrzędów znaczących cykl roczny i jednoczących wszystkich wokół jednej idei, jednego marzenia, jednej myśli – wszak wieszanie bombek i ozdób na choince zrodzone w Niemczech przyjęło się szybko scalając wspólnotę Christianitas. Co prawda ozdabianie drzewka życia barwnymi bańkami szklanymi to nie to samo, co wieszanie na żywym drzewie człowieka, by zapobiec jego domniemanym planom oraz wieszanie jego synów, za to, że są jego synami jako uświęcenie idei profilaktycznej, bezwzględnej zemsty – ale… co kraj, to obyczaj.
Warto tu wspomnieć, iż nieliczni niezależni badacze i etologowie zwracali uwagę, iż syndrom „profilaktycznej zemsty” jest analogiczny do spotykanego w subkulturach kryminalnych syndromu zachowań o nazwie „krzywe spojrzenie”, „krzywo się spojrzeć na kogoś i ponieść z jego strony dotkliwe tego konsekwencje”. Inni uczeni – aż strach powtórzyć, by nie zostać wziętym za kolejnego z nieskończonego szeregu narodzonych i nienarodzonych, przyszłych Hamanów – śmią naukowo dowodzić, że księga Estery jest pierwszą w historii prezentacją zamysłu i realizacji holokaustu. Holokaustu, który stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej dokonują na Persach – Żydzi. Holokaustu zastosowanego profilaktycznie, by zapobiec – nie wiadomo czy faktycznie grożącemu, holokaustowi ze strony Persów, być może tylko rzekomemu, gdyż sprawę znamy tylko ze strony relacji kata, a nie ofiary. Argumenty kata zaś, tak jak argumenty Jaruzelskiego i WRON, zaczynają się od tego, że trzeba było zastosować szczególne środki, gdyż ojczyzna (czyja?) znalazła się w niebezpieczeństwie i źli ludzie przygotowali listy członków partii do powieszenia, więc, trzeba się z nimi rozprawić. Nieprawdaż, że rdzeń narracji z 13 grudnia przypomina narrację Mordechaja? Skutki grudniowej „wielkiej odwagi” bohaterskiego Wojciecha liczone w liczbie ofiar były na szczęście o wiele mniejsze, niż skutki stanu wojennego zarządzonego dekretem Mordechaja i Estery… Mamy też inną repetycję mitycznego świata w realności. Nasz Achaszwerosz (Gomółka), autor antyhebrajskiego dekretu ma swoją Esterę, żonę Liwę Szoken. Trafny mit lubi w częściach lub w całości… spełniać się.
Nie muszę, oczywiście, dodawać, iż twórcy tych uczonych interpretacji podważających świętość i słuszność zapobiegawczej eksterminacji organizowanej przez lud boży zasługują w oczach tegoż ludu – na umieszczenie na sąsiadującej z hamanowską suchej gałęzi za niezrozumienie i zbeszczeszczenie świętych tradycji.
Od kilkudziesięciu lat pradawny obyczaj „wieszania Hamana” („wieszania antysemity”) praktykowany jest w formie złagodzonej względem wersji biblijnej. Formie czysto symbolicznej: słownego napiętnowania. Osobnik wybrany do odegrania w improwizowanym dramacie religijnym roli „nienawistnego Hamana” („nienawistnego antysemity”) staje się w tym wariancie obiektem wyrzucanych jednym tchem oskarżeń, insynuacji, przeinaczeń, obelg, potwarzy i gróźb. Czy czasem widzenie wszędzie dookoła siebie antysemitów nie jest pospolitą niechęcią do ujrzenia siebie samego takim, jakim się jest? Jakby nie było, jedno jest pewne: publiczne wyrzucenie z siebie strachu przed jakąkolwiek krytyką – integruje osobowość i wspólnotę. Tradycja wymaga, by napiętnowanie było publiczne. Drzewo ma być wysokie i stać w centrum miasta. Celowi temu służą lokalne plebejskie druki ulotne („Gazeta Wyborcza”, „New York Times”, „The Washington Post”) i ludowe stacje telewizyjne. Im potężniejszy atak słowny na aktora odgrywającego rolę Hamana, tym większe jego zmieszanie i radość wspólnoty celebrującej swą jedność i tożsamość, wiwatującej na cześć profilaktycznego uśmiercenia tego, co może ewentualnie jej zagrozić.
Godny uwagi jest wywodzący się z Księgi Estery obyczaj biegania z donosem do króla (tzn. do Brukseli) przez któregoś z “siedzących u bramy” i marzących o tym, by zostać wezyrem (Petru, Schetyna, Rzepliński, Kijowski etc.). Zadziwiające są transformacje tradycji purimowych, zwłaszcza u prozelitów.
Dzisiejsza europejska tradycja zna dwa sposoby obsadzania roli antysemity (zamiennie: rasisty, ksenofoba, nacjonalisty) przeznaczonego do symbolicznego powieszenia:
1. pojedyncza jednostka. Ostatnio np. Braun, Międlar, Michalkiewicz, Miszalski etc.
Zważywszy na to, iż absurdalnie nienaukowym i nieprecyzyjnym pseudoterminem „antysemita” bywają obdarzani m.in. Goethe, Kant, Hegel, Simone Weil to zaszczytem jest być w tym gronie. Nie mówiąc już o tym, że bywają i tacy gorliwcy polowania z nagonką, iż mianem antysemity określają Jezusa, św. Jana, św. Pawła czy św.Jana Chryzostoma…
2. cały naród (w tej roli tradycjonaliści żydowscy obsadzają najchętniej Polaków). Ostatnio z dużą religijną żarliwością sklejają oni, lepią jednego wielkiego Hamana z całego polskiego narodu. Mąka polskiego narodu jest bardzo pożywna. Kłosy aż uginają się pod ciężarem przysłowiowej polskiej gościnności. Jak żadna inna ta mąka nadaje się na pyszne ciasteczka purimowe.
Dla purystów religijnych Haman zbiorowy ma nawet większą nośność sakralną i zgodność z tradycją niż Haman jednostkowy. Należy się więc najprawdopodobniej spodziewać dalszego obsadzania Polski w roli bitego Hamana. Chyba, że zapoczątkujemy naszą polską tradycję purimową. W zgodzie z pradawnymi, świętymi tradycjami, lecz bez cienia starotestamentowego okrucieństwa… W wersji polskiej.
Osoby, które spotyka ta przypadłość – dość losowa w istocie rzeczy – bycia wybranym do odegrania roli wrednego Hamana – nie powinny czuć się zaskoczone ani reagować emocjonalnie, lecz winny ze zrozumieniem podejść do przemożnego imperatywu dyktującego wspólnotom konieczność obchodzenia i radosnego świętowania cementujących je pradawnych obyczajów, które złośliwcy zwą dzikimi. Zgodnie z przesłaniem chrześcijańskim: szanujmy cudzą wiarę. I budujmy tradycje analogiczne do najstarszych i uświęconych. Jak odzyskać i umocnić zniszczoną przez obce żywioły naszą polską tożsamość mogą nas nauczyć jedynie ci, którzy stworzyli i dbają o coroczne kultywowanie na całym świecie święta Purim.
Gra planszowa dla dzieci “Królowa Estera”
Świeckie, czysto plebejskie, piękne w swym naturalizmie tradycje zabaw konstytuujących „ludową liturgię” święta Purim nie zawsze miały wymiar czysto symboliczny, przenośny, słowny. Byli tacy, którym bezmyślne siedzenie i lepienie uszek Hamana, czy to z ciasta, czy to ze słów – nie wystarczało. Chcieli udowodnić swą wiarę czynami. We wszystkich religiach zawsze była część wyznawców, którzy uważali, iż istotą wiary nie są formalistyczne obrzędy, lecz że religia powinna wychodząc z serca zanurzyć się w życiu, czerpać z niego soki. W latach 40 i 50 na terenach Polski etnografowie notują specyficzną, bardzo interesującą dla badacza sektę stanowiącą odłam realistyczny purimowców szokujący bezkompromisowym rozumieniem prawd swojej wiary. Ten wariant radosnego aż do ekstazy świętowania Purim osadzający w wieczności dosadny triumf nad potencjalnymi wrogami trwał w niektórych religijnych centrach wędrownych wspólnot (Smiersz, GZI, UB) cały rok, nie przywiązując się dogmatycznie do wyznaczonego świętymi księgami terminu. W pamięci autochtonów pozostają do dziś owi żarliwi, opętani swoim bogiem herosi „profilaktycznej zemsty”. Lud nasz mniej skłonny do aż takich porywów niesienia swej wiary naganem, pętlą i paragrafem, trzeba to ze wstydem przyznać.
Obrzędowość związana ze świętem Purim posiada osobliwą siłę przyciągania do siebie różnej maści religijnych reformatorów, sekciarzy czy też po prostu najzwyklejszych dziwaków i odmieńców, które to podgrupy dodają barwności każdej wyznaniowej grupie etnicznej. Szukanie, gonienie, chwytanie, słowne zniesławianie, okładanie szyldami i – jako ukoronowanie – symboliczne wieszanie antysemity (dyfamacja) mają niezwykłą siłę atrakcyjną zarówno dla przypadkowych widzów, jak i dla podświadomości każdego rewolucjonisty i wybranego człowieka. Każdy z naganiaczy (TVN, GW, Radio Zet, Tok FM etc.) i myśliwych mógłby powiedzieć: It’s out of my control. Wróg musi być zneutralizowany w zarodku. W zarodku zakamarków jego myśli, za którymi przecież mogą pójść słowa i – nie daj Boże – czyny. Wybitny “etnolog” – G.Orwell – nazywał to myślo-zbrodnią. Krytyka jest przywilejem i rozkoszą osobników nie podlegających – z definicji – absolutnie żadnej krytyce – powiedziałby zapewne Mordechaj.
I niech ktoś powie, że folklorystyka nie jest fascynującą dyscypliną, skoro odkrywa przed nami tak niewiarygodnie osobliwe, nieprawdopodobnie archaiczne rytualne zachowania i mity konserwowane tysiące lat przez samoizolujące się, niezmienne w swej głębokiej tożsamości grupy homo sapiens. Jest na kim się wzorować, by ubogacić swą tradycję zgodnie z postulatami reformowanej sekty multi-kulti.
Bardzo ciekawe są wschodniosłowiańskie sekty purimowe. Symboliczny ryt „wieszanie Hamana” zastępowały one z nabożną konsekwencją celebrą „wieszania bandyty”, „likwidowania terrorysty”. Jedną z wyróżniających się gorliwością wspólnot dowodził rabin (nie dyplomowany, lecz powołany) Bauman. Uroczysty nastrój panował w jego grupie przez cały rok, drzewka się uginały a śpiewom, tańcom i wyciąganym zębami korkom z omszałych butli wina – jak to nakazuje tradycja tego najradośniejszego święta – nie było końca… Nieznany bóg zacierał ręce i radował się pracowitą świętością swego ludu wspieranego przez licznych prozelitów.
Inne purimowe sekty ziem polskich udzielały się w rytuale „wieszania Hamana” każda we właściwym dla siebie zakresie. Spory sukces ilościowy w neutralizowaniu Hamanów leśnych notowali uczeni w prawie, sędziowie, prokuratorzy. Urok ludowych świąt pobożnych wspólnot wspominających swą dawną wielkość – ma nieodpartą moc i wdzięk nie tylko dla religioznawców i folklorystów, lecz także dla zwykłego człowieka.
Biblijna ilustracja do Księgi Estery
Większość religii degeneruje się z biegiem czasu, purimowcy w ostatnich latach także pospolitują swoje tradycje, powtarzając namolnie pojedyncze wątki z dawnej, krwistej tradycji powszechnej wiary – rzekome próby reformy stylu obchodzenia tradycji Purim są przykrym widokiem nie wierzących w siebie, zagubionych herezjarchów wśród których wymienić trzeba kilku najgłośniejszych:
Kobosko – waszyngtoński łącznik, żąda pozbawienia Brauna mandatu posła
Hołownia – stepowy egzekutor
Zgorzelski – niedouczony ordynus (Chabad Lubawicz jako… bracia starsi w wierze), żąda pozbawienia Brauna mandatu posła
Duda (zwany prezydentem) – szkoda słów
Dudek Antoni, profesor – zamienił obronę i propagację marksizmu-leninizmu na walkę o inną schizmę rabinacką, czyli o dobro(a) kabalistycznej sekty Chabad Lubawicz (od kabały Marksa do kabały Schneersona)
Terlikowski – teologizujący dziennikarz o żenującej wiedzy w reprezentowanej dziedzinie, żąda pozbawienia Brauna mandatu posła
Smolar – pod ścianą tefałenowego płaczu wznosi modły o rychłe „zeuropeizowanie Hamana Sorosem i do Brukseli donosem”
Morozowski – pitrasi jedyne danie, które zna: „targane uszka Hamana”.
Trzeba jednak przyznać, że zawsze znajdą się życzliwi ludzie gotowi pomóc słusznej sprawie. Negatywne skutki pracy polskich herezjarchów usiłuje naprawić wielki, zaoceaniczny przemysł filmowy przychodząc na pomoc wysiłkom, by tradycja tak pięknego, wyrosłego z uniwersalizmu dekalogu święta – nie zaginęła. Co miesiąc prawie powstaje nowy, wzruszający film o pięknej i poręcznej jak narzędzia firmy Bosch – niewieście Ester i profilaktycznie skutecznym i wybielającym naród jak pasta Blenda-A-Med. – zęby Mordechaju. I tak trzymać! Bo cysorz to ma klawe życie, a pałac czeka. Gdyby tylko nie ci wredni antysemici na drodze do pałacu, pałacu carskiego, zimowego czy Belwederskiego – szczęście byłoby pełne, jak butelki wina w to jedyne w swoim rodzaju święto Purim, czyż nie? Uczmy się więc od starszych braci, wypiekajmy z polskiej mąki ciasteczka „uszy polonofoba” i częstujmy nimi wszystkich wytropionych polonofobów. Do czasu, aż przestaną nas częstować „uszkami Hamana”… Jak to ktoś powiedział : „Jeśli nie będzie antypolonizmu, nie będzie u nas także antysemityzmu”. Nic dodać, nic ująć…
Jednak coś mi mówi, że skoro tradycje święta Purim przetrwały aż 2 tys. lat, gdyż tak dobrze odzwierciedlały duszę kultywującego je narodu – to przetrwają i następne 2 tys. lat. Nie pozostaje nam więc nic innego, jak dzielić się przepisami na „uszy polonofoba” i wypiekać, wypiekać, wypiekać i częstować…
UE: Węgry zablokowały pakiet pomocowy dla Ukrainy w wysokości 50 mld euro
(fot. EPA/OLIVIER MATTHYS
Premier Węgier Viktor Orban potwierdził, że podczas unijnego szczytu w Brukseli zawetował przyjęcie nowego wsparcia budżetowego UE dla Ukrainy w wysokości 50 miliardów euro. Polityk otwarcie sprzeciwia się również szybkiemu włączeniu Ukrainy w brukselskie struktury.
„Weto wobec dodatkowych środków dla Ukrainy, weto wobec rewizji europejskiego wieloletniego budżetu, powrócimy do tej kwestii w przyszłym roku, po odpowiednich przygotowaniach” – poinformował w nocy z czwartku na piątek Viktor Orban.
„Na początku przyszłego roku wrócimy do tego tematu (pomocy dla Ukrainy)i spróbujemy osiągnąć jednomyślność” – powiedział szef Rady Europejskiej Charles Michel.
Na 50-miliardowy pakiet składa się 17 mld euro bezzwrotnych dotacji i 33 mld euro niskooprocentowanych pożyczek.
Premier węgierskiego rządu zdecydowanie sprzeciwia się również szybkiej akcesji Ukrainy w struktury unijne. „Szybkie przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej miałoby katastrofalne konsekwencje dla europejskich rolników, budżetu UE i europejskiego bezpieczeństwa. Nie służy to najlepszym interesom ani Węgier, ani Unii Europejskiej, dlatego nie możemy tego poprzeć!” – napisał na X.
drugie pytanie: Czy zapalicie Panowie w Sejmie także świece adwentowe? Czy zorganizuje się też obrzędy dla obywateli, którzy świętują według kalendarzy wschodnich? Bedą uroczystości dla muzułmanów?
„Osoba żyda jest czymś całkowicie różnym od innych narodów świata, dusza nieżydowska pochodzi ze sfer szatańskich podczas, gdy dusza żyda ma pochodzenie święte”.Włodzimierz Skalik /TT
Dziwi trochę postawa dołów partyjnych w Konfie. Czy to już na tyle wodzowska partia, trzymana mocną ręką, że nie można zrobić jakiegoś ipiczmentu i zmienić władz??? Aż tak mocno przeżarta agenturą, że prędzej Braun i Korwin wylecą niż Bosak i Mentzen.Widać mało tam ideowców…;)